ORGAN RADY ADWOKACKIEJ W WARSZAWIE. POŚWIĘCONE ZAGADNIENIOM PRAWNYM I KORPORACYJNO-ZAWODOWYM. Zokioa T ec Łódź* ui WY D AW С A:

Save this PDF as:
 WORD  PNG  TXT  JPG

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "ORGAN RADY ADWOKACKIEJ W WARSZAWIE. POŚWIĘCONE ZAGADNIENIOM PRAWNYM I KORPORACYJNO-ZAWODOWYM. Zokioa T ec Łódź* ui WY D AW С A:"

Transkrypt

1 Щґ Rok X. C zerw iec Lipiec Nr PALESTRA ORGAN RADY ADWOKACKIEJ W WARSZAWIE. CZASOPISMO POŚWIĘCONE ZAGADNIENIOM PRAWNYM I KORPORACYJNO-ZAWODOWYM. REDAKTOR NACZELNY ADAM CHEŁMOŃSKI WY D AW С A: U N tw i-v-j «Zokioa T ec Łódź* ui IZBA ADWOKACKA OKRĘGU SĄDU APELACYJNEGO W WARSZAWIE. rii państwa i rrayf Kopernika Nr 55 Opłata pocztowa uiszczona ryczałtem.

2 Щґ Rok X. C zerw iec Lipiec Nr PALESTRA ORGAN RADY ADWOKACKIEJ W WARSZAWIE. CZASOPISMO POŚWIĘCONE ZAGADNIENIOM PRAWNYM I KORPORACYJNO-ZAWODOWYM. REDAKTOR NACZELNY ADAM CHEŁMOŃSKI WY D AW С A: U N tw i-v-j «Zokioa T ec Łódź* ui IZBA ADWOKACKA OKRĘGU SĄDU APELACYJNEGO W WARSZAWIE. rii państwa i rrayf Kopernika Nr 55 Opłata pocztowa uiszczona ryczałtem.

3 P A L E S T R A ORGAN RADY ADWOKACKIEJ W WARSZAWIE WYCHODZI RAZ NA MIESIĄC. TREŚĆ: Prof. Dr. EU G E N JU SZ W A ŚK O W SK I: Teorja wykładni p raw a cyw ilnego A Jul. Dr. Z Y G M U N T F E N IC H E L : Charakter praw ny czynności a d w o k a c k ic h E U G E N JU SZ ERNST: Fundusz zapomóg pośmiertnych izby adw o kackiej w Warszawie A L E K S A N D E R KROŃSKI: Votum separatum. W spraw ie funduszu zapom óg pośm iertnych Dr. S T E F A N GLASER W iążący bezpraw ny r o z k a z M IE C Z Y S Ł A W FRYDE. adwokat: U staw a k a r t e l o w a W A C Ł A W Z Y L B E R. W ynagrodzenie szkód spowodowanych przez działalność władz publicznych według prawa polskiego W spom nienia pośmiertne Z Rady A dw okackiej w W a r s z a w ie Z życia korporacyjne zawodowego. Regulamin Naczelnej R ady A dw o kackiej (K. K.) Konferencja Członków Wydziału W ykonaw czego Naczelnej Rady A dw okackiej z Dziekanami i W icedziekanam i. W sprawie w yznaczania przez sądy nadzorców sądow ych kuratorów i syndyków mas upadłości (K. K.). W yznaczanie obrońcy z urzędu w sprawie, w której pow odem jest adw okat (K. K.), N iedopuszczalność dochodzenia przez aplikania w jego własnym in teresie praw patrona (K. K.) N iedopuszczalność zastępstwa stron przed urzędami rozjem czem i lub komisjami przez adw okata, należącego do ich składu (K.K.). Poufność osobistych ak t adw okackich (K. K.). A dw okat rad ca prawny nie podlega obowiązkowi ubezpieczenia w Z. U. P. U. Zniewaga strony, świadka i biegłego, popełniona przez adwokata przy czynnościach zawodowych (K. K.). Zaliczanie aplikacji sądowej na poczet stage'u (K. K.). W ystępow anie aplikantów adw okackich przed sądami rozjem czem i dla spraw Zakładu Ubezpieczeń od Wypadków (K, K.), A plikanci adw okaccy nie maja praw a zastępowania patronów p rzed w y działam i odwoławczemi sądów okręgowych. Z Narodowego Z rzeszenia Adwokatów. Ze Zrzeszenia Praw ników Socjalistów w P olsce X Doroczny Z jazd Delegatów Zrzeszeń A plikantów Z aw odów Prawniczych. K onkurs na pracę naukow ą. Ze Stow arzyszenia Aplikantów Sądow ych i A dwokackich Varia: O bjęcie władzy przez Prezydenta Rzeczypospolitej na dalsze siedm iolecie (K. K.). Z W arszawskiego Komitetu W spółpracy z Prezydjum 1-go Zjazdu Praw ników Państw Słow iańskich Książki i czasopisma nadesłane R edakcja i Administr.: lokal R ady Adwokackiej K rólew ska 16, teł , Konto czekow e w P. K. O. Nr Cena numeru pojedynczego zł. 3.. Prenum erata k w artaln a zł Przy w noszeniu prenum eraty do rąk inkasenta dolicza się 10% za inkaso. Cena ogłoszeń: zewnętrzna strona okładki: */i 160 zł.; 1/i 100 zł. wewnętrzna 4 i 125 zł.; */* 75 zł. S ekretarz i Redaktor Odpowiedzialny: KAZIMIERZ KRAUSHAR, adwokat W arszawa, dnia 10 lipca 1933 r. Druk. R olnicza. W arszawa, Złota 24.

4 P A L E S T R A ORGAN RADY ADWOKACKIEJ W WARSZAWIE WYCHODZI RAZ NA MIESIĄC. TREŚĆ: Prof. Dr. EU G E N JU SZ W A ŚK O W SK I: Teorja wykładni p raw a cyw ilnego A Jul. Dr. Z Y G M U N T F E N IC H E L : Charakter praw ny czynności a d w o k a c k ic h E U G E N JU SZ ERNST: Fundusz zapomóg pośmiertnych izby adw o kackiej w Warszawie A L E K S A N D E R KROŃSKI: Votum separatum. W spraw ie funduszu zapom óg pośm iertnych Dr. S T E F A N GLASER W iążący bezpraw ny r o z k a z M IE C Z Y S Ł A W FRYDE. adwokat: U staw a k a r t e l o w a W A C Ł A W Z Y L B E R. W ynagrodzenie szkód spowodowanych przez działalność władz publicznych według prawa polskiego W spom nienia pośmiertne Z Rady A dw okackiej w W a r s z a w ie Z życia korporacyjne zawodowego. Regulamin Naczelnej R ady A dw o kackiej (K. K.) Konferencja Członków Wydziału W ykonaw czego Naczelnej Rady A dw okackiej z Dziekanami i W icedziekanam i. W sprawie w yznaczania przez sądy nadzorców sądow ych kuratorów i syndyków mas upadłości (K. K.). W yznaczanie obrońcy z urzędu w sprawie, w której pow odem jest adw okat (K. K.), N iedopuszczalność dochodzenia przez aplikania w jego własnym in teresie praw patrona (K. K.) N iedopuszczalność zastępstwa stron przed urzędami rozjem czem i lub komisjami przez adw okata, należącego do ich składu (K.K.). Poufność osobistych ak t adw okackich (K. K.). A dw okat rad ca prawny nie podlega obowiązkowi ubezpieczenia w Z. U. P. U. Zniewaga strony, świadka i biegłego, popełniona przez adwokata przy czynnościach zawodowych (K. K.). Zaliczanie aplikacji sądowej na poczet stage'u (K. K.). W ystępow anie aplikantów adw okackich przed sądami rozjem czem i dla spraw Zakładu Ubezpieczeń od Wypadków (K, K.), A plikanci adw okaccy nie maja praw a zastępowania patronów p rzed w y działam i odwoławczemi sądów okręgowych. Z Narodowego Z rzeszenia Adwokatów. Ze Zrzeszenia Praw ników Socjalistów w P olsce X Doroczny Z jazd Delegatów Zrzeszeń A plikantów Z aw odów Prawniczych. K onkurs na pracę naukow ą. Ze Stow arzyszenia Aplikantów Sądow ych i A dwokackich Varia: O bjęcie władzy przez Prezydenta Rzeczypospolitej na dalsze siedm iolecie (K. K.). Z W arszawskiego Komitetu W spółpracy z Prezydjum 1-go Zjazdu Praw ników Państw Słow iańskich Książki i czasopisma nadesłane R edakcja i Administr.: lokal R ady Adwokackiej K rólew ska 16, teł , Konto czekow e w P. K. O. Nr Cena numeru pojedynczego zł. 3.. Prenum erata k w artaln a zł Przy w noszeniu prenum eraty do rąk inkasenta dolicza się 10% za inkaso. Cena ogłoszeń: zewnętrzna strona okładki: */i 160 zł.; 1/i 100 zł. wewnętrzna 4 i 125 zł.; */* 75 zł. S ekretarz i Redaktor Odpowiedzialny: KAZIMIERZ KRAUSHAR, adwokat W arszawa, dnia 10 lipca 1933 r. Druk. R olnicza. W arszawa, Złota 24.

5 TEO RJA W Y K Ł A D N I PR A W A CY W ILN EG O. (ciąg dalszy) 2. Prawidła wykładni słownej. Dokonana w paragrafie poprzednim analiza składu mowy wykryła, że wchodzą doń cztery elementy (leksykalny, syntaktyczny, logiczny, i stylistyczny), które, pozostając ze sobą w ścisłym związku i oddziaływ ując na siebie w zajem nie, tworzą ra zem wzięte sens słowny każdego zdania. W y n ik a stąd, że p ro ces metodycznej w ykładni słownej norm pow inien polegać na analizie wszystkich tych elem entów każdego z osobna i n a stępnej syntezie wyników, otrzymanych w ten sposób. Inaczej mówiąc, interpretujący powinien zbadać elem ent leksykalny normy, ustalić znaczenie każdego jej słowa oddzielnie, wyjaśnić synktatyczną budowę normy i związek logiczny, zachodzący między jej częściami, wziąć pod uwagę styl ustaw y, do której ta norm a należy, i następnie, opierając się n a otrzym anych r e zultatach, określić sens tego połączenia w szystkich zanalizow anych elementów. I. Najwięcej trudności przy wykładni norm prawnych nasuw a element leksykalny. Syntaktyczna budow a norm współczesnych, logiczne powiązanie ich części oraz styl odznaczają się naogół prostotą i tylko w rzadkich w ypadkach utrudniają zrozumienie nakazów ustawodawcy. Główną przeszkodę pod tym względem stanowią poszczególne słowa norm, a to naskute k tego, że każde niem al słowo posiada k ilk a znaczeń. Powstaje więc pytanie, jak należy postępow ać przy określaniu znaczenia słów. Zadanie to nieraz ułatw ia sam ustaw odaw ca, wskazując w jakiem znaczeniu użył pewnego słowa. N astępuje to zwykle, gdy chodzi o terminy techniczne, w które obfituje każde rozwinięte ustawodawstwo 1). Poniew aż słowom w ogóle należy n a daw ać to znaczenie, k tó re db nich przyw iązyw ał autor, gdyby J) Definicje term inów p o d a je się zw ykle w te k ś c ie kodeksów, w p o szczególnych działach sto so w n ie do potrzeby. Z n an e s ą jednak w ypadki um ieszczenia ich w o so b n y ch załącznik ach do k o d e k só w i n aw et w odrębnych ustawach. N aprz., w D igestach jest ty tu ł, pośw ięcony określeniu znaczenia niektórych w y ra z ó w (1. 50, t. 16: d e v e rb o ru m significatione). W kodeksie cyw ilnym sta n u Luizjany o sta tn i d z ia ł zaw iera definicje term inów, (Angelesco (La technique ló g isla tiv e en m atiere de codification civile, 1930, 755, n. 2). W Anglji w ydano n a w e t specjalną ustawę (The Interpretation A ct, 1889), m ającą głównie n a celu ścisłe określenie używ anych w aktach p a rla m e n tu w yrazów (u staw a ta przedrukow ana jest w dziele С r a i e s ' a. A tr e a tis e on Statute law, 1923, i niektórych innych trak tatach o in te rp re ta c ji p raw a).

6 TEO RJA W Y K Ł A D N I PR A W A CY W ILN EG O. (ciąg dalszy) 2. Prawidła wykładni słownej. Dokonana w paragrafie poprzednim analiza składu mowy wykryła, że wchodzą doń cztery elementy (leksykalny, syntaktyczny, logiczny, i stylistyczny), które, pozostając ze sobą w ścisłym związku i oddziaływ ując na siebie w zajem nie, tworzą ra zem wzięte sens słowny każdego zdania. W y n ik a stąd, że p ro ces metodycznej w ykładni słownej norm pow inien polegać na analizie wszystkich tych elem entów każdego z osobna i n a stępnej syntezie wyników, otrzymanych w ten sposób. Inaczej mówiąc, interpretujący powinien zbadać elem ent leksykalny normy, ustalić znaczenie każdego jej słowa oddzielnie, wyjaśnić synktatyczną budowę normy i związek logiczny, zachodzący między jej częściami, wziąć pod uwagę styl ustaw y, do której ta norm a należy, i następnie, opierając się n a otrzym anych r e zultatach, określić sens tego połączenia w szystkich zanalizow anych elementów. I. Najwięcej trudności przy wykładni norm prawnych nasuw a element leksykalny. Syntaktyczna budow a norm współczesnych, logiczne powiązanie ich części oraz styl odznaczają się naogół prostotą i tylko w rzadkich w ypadkach utrudniają zrozumienie nakazów ustawodawcy. Główną przeszkodę pod tym względem stanowią poszczególne słowa norm, a to naskute k tego, że każde niem al słowo posiada k ilk a znaczeń. Powstaje więc pytanie, jak należy postępow ać przy określaniu znaczenia słów. Zadanie to nieraz ułatw ia sam ustaw odaw ca, wskazując w jakiem znaczeniu użył pewnego słowa. N astępuje to zwykle, gdy chodzi o terminy techniczne, w które obfituje każde rozwinięte ustawodawstwo 1). Poniew aż słowom w ogóle należy n a daw ać to znaczenie, k tó re db nich przyw iązyw ał autor, gdyby J) Definicje term inów p o d a je się zw ykle w te k ś c ie kodeksów, w p o szczególnych działach sto so w n ie do potrzeby. Z n an e s ą jednak w ypadki um ieszczenia ich w o so b n y ch załącznik ach do k o d e k só w i n aw et w odrębnych ustawach. N aprz., w D igestach jest ty tu ł, pośw ięcony określeniu znaczenia niektórych w y ra z ó w (1. 50, t. 16: d e v e rb o ru m significatione). W kodeksie cyw ilnym sta n u Luizjany o sta tn i d z ia ł zaw iera definicje term inów, (Angelesco (La technique ló g isla tiv e en m atiere de codification civile, 1930, 755, n. 2). W Anglji w ydano n a w e t specjalną ustawę (The Interpretation A ct, 1889), m ającą głównie n a celu ścisłe określenie używ anych w aktach p a rla m e n tu w yrazów (u staw a ta przedrukow ana jest w dziele С r a i e s ' a. A tr e a tis e on Statute law, 1923, i niektórych innych trak tatach o in te rp re ta c ji p raw a).

7 n aw et odchylał się od przyjętego' pow szechnie sposobu ich używ an ia, i ponieważ nadto podana w ustaw ie definicja terminu jest rów ęież normą i d latego obowiązuje o b y w a teli, przeto pierw szem i podstaw ow em praw idłem w ykładni słow nej jest następujące: gdy w samej ustawie wskazane jest, ja k ie znaczenie ma pew ne słowo, to W tern Właśnie znaczeniu n a leży e rozum ieć1). N iek ied y się jednak zdarza, że u staw od aw ca wbrew w łasn em u określeniu nadaje pew nem u słowu w poszczególnym w yp ad k u inne znaczenie. P ochodzi to bądź ze zw ykłego' niedopatrzen ia, bądź stąd, że norm y, w których u ż y te jest, dane słow o, zo sta ły w ydane w różnym czasie, przez różn ych piastunów w ła d z y ustaw odaw czej, albo redagow ane b y ły p rzez różne osoby. W tych wypadkach om aw iane prawidło w ykład n i traci m oc. W rzeczy samej, a czk olw iek podane przez ustaw odaw cę ok reślen ia terminów są z e swej istoty n akazam i rozumienia tych term inów w pew nym sensie i dlatego m ają charakter norm, których zachowanie jest dla obyw ateli obow iązujące, to jednak są to normy szczególn ego rodzaju: pom ocnicze, pojaśniające, drugorzędne ). N ie posiadają one sam oistn ego znaczen ia, słu żą zaś jedynie do wyjaśnienia sen su innych norm 4). 2) P raw id ło to sp o ty k a się u niektórych d aw n iejszych a u to ró w (R o- g e r i u s, II, 1, F ö rstern s, II, с. IV; Glück, 229; Zachatiae, 34); n o w si zaś o niem nie w spom inają, oczywista, u w ażając, że sam o się przez się rozum ie. Jednakże istn ie ją auto rzy, którzy n e g u ją m oc obow iązującą leg aln y ch definicyj. Jak w y k a z a ł Bier ling, opinja ta je s t w ynikiem nie- : po ro zu m ienia, mianowicie, p om ieszania definicyj n o m in aln y ch z definicjam i re aln em i:,,als R eald efin itio n kann allerdings a u ch d ie in ein Gesetz auf g enom m ene B egriffsbestim m ung keine andere G e ltu n g beanspruchen, a ls jed e w issenschaftliche D efinition. Das will sagen: es k a n n niem anden z u g e m u te t w erden, die zusam m en fassen d e C h a rak teristik e in e s bestim m ten G e g e n sta n d e s bloss darum für rich tig zu halten, w eil d ies d e r Anschauung d e s G esetzg eb ers entspricht... A llein genauer besehen ist d ies ja gar nicht d e r Z w eck der gesetzlichen B egriffsbestim m ungen. V ie lm e h r handelt es sich d a b e i im m er nur um ein e Nom inaldefinition, d h. m ausdrückliche E rk lä ru n g e n darüber, w as gew isse im G esetz g ebrau chte W o rte ausdrücken so llen " ( ). 3) T h ö 1, 35; b egriffsentw ick eln d e R ech tssätze: Windscheid, ~ P and., 27: d eclaratorische; Regelsberger, 92: term inologische; Д G і e г к e, Deut. Privatr., I, 1895, 124: deutende; В і e r 1 і n g, Prinzip, I, 90: m odifizierende; В і e r І і n g, Prinz., IV, 225. A nm.: unselbstständige. 5 *) A czkolw iek są o n e z w y k le w yrażane w fo rm ie zdań, a nie na- ; kazó w, lecz to nie pozbaw ia ich charakteru im p eraty w n ego, gdyż s ta n o - w ią on e w istocie część n ak azó w, tylko w ydzieloną i form alnie samod z ie ln ą (Heck, 97), Bierling, 225; Sie h a b en n u r B edeutung im H in b lick auf andere R echtsnorm en, aber insofern au ch a lle bindende Bed e u tu n g ". Heck przytacza p rz y k ła d z życia co d zien n ego: k ied y każe się k u c h a rc e zrobić pudding, to dla niej jest bez znaczenia, jak powiedziano w k sią żc e kucharskiej, czy pudding ma składać się", czy pudding skład a się. L egalne definicje są re c e p ty do w ykonania n a k a z ó w praw nych11. 1 Heck, 15, Anm. 38. І

8 n aw et odchylał się od przyjętego' pow szechnie sposobu ich używ an ia, i ponieważ nadto podana w ustaw ie definicja terminu jest rów ęież normą i d latego obowiązuje o b y w a teli, przeto pierw szem i podstaw ow em praw idłem w ykładni słow nej jest następujące: gdy w samej ustawie wskazane jest, ja k ie znaczenie ma pew ne słowo, to W tern Właśnie znaczeniu n a leży e rozum ieć1). N iek ied y się jednak zdarza, że u staw od aw ca wbrew w łasn em u określeniu nadaje pew nem u słowu w poszczególnym w yp ad k u inne znaczenie. P ochodzi to bądź ze zw ykłego' niedopatrzen ia, bądź stąd, że norm y, w których u ż y te jest, dane słow o, zo sta ły w ydane w różnym czasie, przez różn ych piastunów w ła d z y ustaw odaw czej, albo redagow ane b y ły p rzez różne osoby. W tych wypadkach om aw iane prawidło w ykład n i traci m oc. W rzeczy samej, a czk olw iek podane przez ustaw odaw cę ok reślen ia terminów są z e swej istoty n akazam i rozumienia tych term inów w pew nym sensie i dlatego m ają charakter norm, których zachowanie jest dla obyw ateli obow iązujące, to jednak są to normy szczególn ego rodzaju: pom ocnicze, pojaśniające, drugorzędne ). N ie posiadają one sam oistn ego znaczen ia, słu żą zaś jedynie do wyjaśnienia sen su innych norm 4). 2) P raw id ło to sp o ty k a się u niektórych d aw n iejszych a u to ró w (R o- g e r i u s, II, 1, F ö rstern s, II, с. IV; Glück, 229; Zachatiae, 34); n o w si zaś o niem nie w spom inają, oczywista, u w ażając, że sam o się przez się rozum ie. Jednakże istn ie ją auto rzy, którzy n e g u ją m oc obow iązującą leg aln y ch definicyj. Jak w y k a z a ł Bier ling, opinja ta je s t w ynikiem nie- : po ro zu m ienia, mianowicie, p om ieszania definicyj n o m in aln y ch z definicjam i re aln em i:,,als R eald efin itio n kann allerdings a u ch d ie in ein Gesetz auf g enom m ene B egriffsbestim m ung keine andere G e ltu n g beanspruchen, a ls jed e w issenschaftliche D efinition. Das will sagen: es k a n n niem anden z u g e m u te t w erden, die zusam m en fassen d e C h a rak teristik e in e s bestim m ten G e g e n sta n d e s bloss darum für rich tig zu halten, w eil d ies d e r Anschauung d e s G esetzg eb ers entspricht... A llein genauer besehen ist d ies ja gar nicht d e r Z w eck der gesetzlichen B egriffsbestim m ungen. V ie lm e h r handelt es sich d a b e i im m er nur um ein e Nom inaldefinition, d h. m ausdrückliche E rk lä ru n g e n darüber, w as gew isse im G esetz g ebrau chte W o rte ausdrücken so llen " ( ). 3) T h ö 1, 35; b egriffsentw ick eln d e R ech tssätze: Windscheid, ~ P and., 27: d eclaratorische; Regelsberger, 92: term inologische; Д G і e г к e, Deut. Privatr., I, 1895, 124: deutende; В і e r 1 і n g, Prinzip, I, 90: m odifizierende; В і e r І і n g, Prinz., IV, 225. A nm.: unselbstständige. 5 *) A czkolw iek są o n e z w y k le w yrażane w fo rm ie zdań, a nie na- ; kazó w, lecz to nie pozbaw ia ich charakteru im p eraty w n ego, gdyż s ta n o - w ią on e w istocie część n ak azó w, tylko w ydzieloną i form alnie samod z ie ln ą (Heck, 97), Bierling, 225; Sie h a b en n u r B edeutung im H in b lick auf andere R echtsnorm en, aber insofern au ch a lle bindende Bed e u tu n g ". Heck przytacza p rz y k ła d z życia co d zien n ego: k ied y każe się k u c h a rc e zrobić pudding, to dla niej jest bez znaczenia, jak powiedziano w k sią żc e kucharskiej, czy pudding ma składać się", czy pudding skład a się. L egalne definicje są re c e p ty do w ykonania n a k a z ó w praw nych11. 1 Heck, 15, Anm. 38. І

9 To też gdy w jakim ś poszczególnym w ypadku nie prowadzą do osiągnięcia tego celu, należy je ignorow ać. Wniosek ten znajduje potw ierdzenie jeszcze w innej racji. Normy pojaśniające stanowią w isto cie swej oświadczenia ustawodawcy, że użył i będzie używ ał pew nych słów w określonem znaczeniu 5). G dy zaś z samego te k s tu jakiejkolwiek norm y ujawnia się, że w danym wypadku zam iaru tego on nie w ykonał i użył słowa w innem znaczeniu, w ów czas należy rozum ieć w tern właśnie znaczeniu, zadanie w y k ład h i bowiem polega na wykrywaniu rzeczywistej myśli au to ra. A więc pow yższe praw idło należy uzupełnić zastrzeżeniem następującem : chybaby było oczywiste że w danym wypadku słowu temu zostało nadane inne znaczenie. Przykład. 184 k o d ek su cywilnego niem ieckiego o k re śla term in zatw ierdzenie (Genehmigung) jako późniejsze przyzwolenie" (nachträgliche Zustimmung), i tak ie znaczenie należy, ma się rozum ieć, nadaw ać temu term inow i we w szystkich wypadkach, w k tó ry ch się go spotyka. Lecz z jasnego brzm ienia 1823 w idać, że term in zatw ierdzenie ma tu zn a czenie uprzedniego przyzw olenia: opiekun nie powinien bez zatw ierdzenia (ohne Genehm igung) sądu opiekuńczego rozpoczynać nowego przedsiębiorstw a. W tym w ypadku więc n a le ż y odstąpić od legalnego określenia, po d an eg o w 184: Jeżeli sam ustaw odaw ca nie wskazał, w jakiem znaczeniu zostało użyte pewne słowo, w tedy określenie jego znaczenia, o ile nie jest ono oczyw iste i wywołuje jakiekolw iek wątpliwości, odbyw a się według ogólnych przepisów herm eneutyki filologicznej. Przedew szystkiem należy przekonać się, czy nie mamy w danym wypadku do czynienia z indyw idualnym sposobem używ ania słowa przez autora. W tym celu trzeba odszukać i zestawić z sobą te miejsca ustawy, W których spotyka się to samo słowo lub mówi się o tym samym przedmiocie [paralelizmy). Nieraz na pozór niejasne słowo n ab iera zupełnie ścisłego znaczenia dzięki tem u, że w innem m iejscu zostało połączone z innem i słowami lub zastąpion e bardziej ścisłym wyrazem 6). Przykład. A rt. 560 t. X. cz. I Zwodu P raw. Ros. stanowi: żeby zasiedzenie było skuteczne, trzeba p o siad ać majątek na praw ie własności, a nie na innej podstaw ie". Co tu znaczy w yraz: na prawie w łasności"? Na pierw szy rzut oka wyraz ten jest w danem m iejscu w p ro st niedorzeczny, gdyż jeśli p o siada się na prawie w łasności, t. j. na podstaw ie praw a własności, więc prawo to już istnieje i ponowne nabycie jego przez zasiedzenie jest niem ożliw e. Zestaw iając przytoczony artykuł 5) 1885, 48. В i e r 1 i n g, E i s e 1 e, U n v erb in d lich er G esetzesinhalt, 6) Eckhardus, I, XV. Zachariae, 34, Lang, 110.

10 To też gdy w jakim ś poszczególnym w ypadku nie prowadzą do osiągnięcia tego celu, należy je ignorow ać. Wniosek ten znajduje potw ierdzenie jeszcze w innej racji. Normy pojaśniające stanowią w isto cie swej oświadczenia ustawodawcy, że użył i będzie używ ał pew nych słów w określonem znaczeniu 5). G dy zaś z samego te k s tu jakiejkolwiek norm y ujawnia się, że w danym wypadku zam iaru tego on nie w ykonał i użył słowa w innem znaczeniu, w ów czas należy rozum ieć w tern właśnie znaczeniu, zadanie w y k ład h i bowiem polega na wykrywaniu rzeczywistej myśli au to ra. A więc pow yższe praw idło należy uzupełnić zastrzeżeniem następującem : chybaby było oczywiste że w danym wypadku słowu temu zostało nadane inne znaczenie. Przykład. 184 k o d ek su cywilnego niem ieckiego o k re śla term in zatw ierdzenie (Genehmigung) jako późniejsze przyzwolenie" (nachträgliche Zustimmung), i tak ie znaczenie należy, ma się rozum ieć, nadaw ać temu term inow i we w szystkich wypadkach, w k tó ry ch się go spotyka. Lecz z jasnego brzm ienia 1823 w idać, że term in zatw ierdzenie ma tu zn a czenie uprzedniego przyzw olenia: opiekun nie powinien bez zatw ierdzenia (ohne Genehm igung) sądu opiekuńczego rozpoczynać nowego przedsiębiorstw a. W tym w ypadku więc n a le ż y odstąpić od legalnego określenia, po d an eg o w 184: Jeżeli sam ustaw odaw ca nie wskazał, w jakiem znaczeniu zostało użyte pewne słowo, w tedy określenie jego znaczenia, o ile nie jest ono oczyw iste i wywołuje jakiekolw iek wątpliwości, odbyw a się według ogólnych przepisów herm eneutyki filologicznej. Przedew szystkiem należy przekonać się, czy nie mamy w danym wypadku do czynienia z indyw idualnym sposobem używ ania słowa przez autora. W tym celu trzeba odszukać i zestawić z sobą te miejsca ustawy, W których spotyka się to samo słowo lub mówi się o tym samym przedmiocie [paralelizmy). Nieraz na pozór niejasne słowo n ab iera zupełnie ścisłego znaczenia dzięki tem u, że w innem m iejscu zostało połączone z innem i słowami lub zastąpion e bardziej ścisłym wyrazem 6). Przykład. A rt. 560 t. X. cz. I Zwodu P raw. Ros. stanowi: żeby zasiedzenie było skuteczne, trzeba p o siad ać majątek na praw ie własności, a nie na innej podstaw ie". Co tu znaczy w yraz: na prawie w łasności"? Na pierw szy rzut oka wyraz ten jest w danem m iejscu w p ro st niedorzeczny, gdyż jeśli p o siada się na prawie w łasności, t. j. na podstaw ie praw a własności, więc prawo to już istnieje i ponowne nabycie jego przez zasiedzenie jest niem ożliw e. Zestaw iając przytoczony artykuł 5) 1885, 48. В i e r 1 i n g, E i s e 1 e, U n v erb in d lich er G esetzesinhalt, 6) Eckhardus, I, XV. Zachariae, 34, Lang, 110.

11 z arty k u łem 533 ( posiadanie spokojne, b ezsp o rn e i nieprzeiw ane w postaci własności p rzek ształca sit? w p ra w o własności po upływ ie wskazanego w ustaw ie czasokresu ), przekonywujemy się, że na prawdę w łasności jest to sam o, co,,w postaci w ła sn o śc i, t. j. na w zór w łaściciela, albo ta k, jak właściciel. W b rak u w ustaw ie określenia w ątpliw ego w yrazu i paralelizm ów należy w celu w yjaśnienia sensu wątpliwego- wyrazu u sta lić n a zasadzie etym ologicznego rozbioru i b a d a n ia sposobu jego używania w szelkie możliwe znaczenia tego- wyrazu '), a n astęp n ie zwrócić uw agę n a te okoliczności, k tó re mogą o k reślać jego sens w każdym poszczególnym w ypadku. Takiem i okolicznościami, jak zostało wyjaśnione w poprzednim p arag rafie, są: 1) czas, w któ ry m napisano u tw ó r, 2) miejscowość, k tó rej narzeczem posługiw ał sią autor, 3) koło osób, k tó re m iał na względzie, 4) konstrukcja sy n tak ty czna normy, 5) zw iązek logiczny danego słow a z innemi słow am i, oraz 6) styl a u to ra 8). W pływ czasu, polegający na tem, że zn aczen ie wyrazów zm ienia się w różnych o k resach życia narodów, daw no został u z n a n y p rzez filologów i spow odow ał ustalenie specjalnego praw id ła herm eneutycznego: słowom należy nadawać takie znaczenie, ja k ie m ia ły W czasie pow stania danego utworu '). P raw idło to w jednakow ym stopniu stosuje się tak do p o to czn y ch ogólnoliterackicb wyrazów, jak i do term inów technicznych. W praw dzie te o sta tn ie odznaczają się w ięk sz ą trw a ło ścią znaczenia, często b ęd ą c wyrazami sztucznie utworzonem i albo zapożyczonemi z obcego języka specjalnie w celu oznaczenia ściśle określonych pojęć, niemniej jed n ak ich zna- 7) L a n g, 129 ff. 8) Zależność znaczenia słó w od w szystkich ty ch okoliczności uznana była przez niektórych dawniejszych autorów. Naprz, E с к h a r- d u s ( І, XVIII) mówi: Usum loquendi sic intelligi n e c esse est, ut, quo sensu quodque verbum, quoque tempore, a quocunque hominum genere, in certo quodam contextu v erb о rum, dictum sit, quaeratur". Por. Mühlen bruch, Pand., 60; Z а с h а r і а е, 35, 73; Lang, 145. W iększość autorów now szych wspom ina tylko o niektórych z ty ch okolicżtoośici. Naprz., В i e r 1 i n g (IV, 215) m ów i tylko o w pływ ie czasu i m iejsca oraz zaw odu (terminologii prawniczej). Wymieniona jeszcze przezeń w ięź logiczna pom iędzy normami, stosunek do poprzedniego praw a i cel normy n a leżą nie do słownej, lecz do realnej wykładni. 6) Eckhardus, I, XIX, I, LXXVII: Quum v ero leges imperii non uno eodem que tem pore conditae sunt, et consu etu do loquendi ipsa subinde m utata est: ejus potissim um aetatis, qua le x quaque scripta est, consu etu do, quem cuique verb o, in quaque coniunctione formae item loquendi, sensum tribuerit, diligenter est inquirendum. Glück, 229; Z a c h a r i a e, 37; Thibaut, Pand, 49, U n g e r, 80; Burchard ü 70 71; В i s h о p, 75, і in.

12 z arty k u łem 533 ( posiadanie spokojne, b ezsp o rn e i nieprzeiw ane w postaci własności p rzek ształca sit? w p ra w o własności po upływ ie wskazanego w ustaw ie czasokresu ), przekonywujemy się, że na prawdę w łasności jest to sam o, co,,w postaci w ła sn o śc i, t. j. na w zór w łaściciela, albo ta k, jak właściciel. W b rak u w ustaw ie określenia w ątpliw ego w yrazu i paralelizm ów należy w celu w yjaśnienia sensu wątpliwego- wyrazu u sta lić n a zasadzie etym ologicznego rozbioru i b a d a n ia sposobu jego używania w szelkie możliwe znaczenia tego- wyrazu '), a n astęp n ie zwrócić uw agę n a te okoliczności, k tó re mogą o k reślać jego sens w każdym poszczególnym w ypadku. Takiem i okolicznościami, jak zostało wyjaśnione w poprzednim p arag rafie, są: 1) czas, w któ ry m napisano u tw ó r, 2) miejscowość, k tó rej narzeczem posługiw ał sią autor, 3) koło osób, k tó re m iał na względzie, 4) konstrukcja sy n tak ty czna normy, 5) zw iązek logiczny danego słow a z innemi słow am i, oraz 6) styl a u to ra 8). W pływ czasu, polegający na tem, że zn aczen ie wyrazów zm ienia się w różnych o k resach życia narodów, daw no został u z n a n y p rzez filologów i spow odow ał ustalenie specjalnego praw id ła herm eneutycznego: słowom należy nadawać takie znaczenie, ja k ie m ia ły W czasie pow stania danego utworu '). P raw idło to w jednakow ym stopniu stosuje się tak do p o to czn y ch ogólnoliterackicb wyrazów, jak i do term inów technicznych. W praw dzie te o sta tn ie odznaczają się w ięk sz ą trw a ło ścią znaczenia, często b ęd ą c wyrazami sztucznie utworzonem i albo zapożyczonemi z obcego języka specjalnie w celu oznaczenia ściśle określonych pojęć, niemniej jed n ak ich zna- 7) L a n g, 129 ff. 8) Zależność znaczenia słó w od w szystkich ty ch okoliczności uznana była przez niektórych dawniejszych autorów. Naprz, E с к h a r- d u s ( І, XVIII) mówi: Usum loquendi sic intelligi n e c esse est, ut, quo sensu quodque verbum, quoque tempore, a quocunque hominum genere, in certo quodam contextu v erb о rum, dictum sit, quaeratur". Por. Mühlen bruch, Pand., 60; Z а с h а r і а е, 35, 73; Lang, 145. W iększość autorów now szych wspom ina tylko o niektórych z ty ch okolicżtoośici. Naprz., В i e r 1 i n g (IV, 215) m ów i tylko o w pływ ie czasu i m iejsca oraz zaw odu (terminologii prawniczej). Wymieniona jeszcze przezeń w ięź logiczna pom iędzy normami, stosunek do poprzedniego praw a i cel normy n a leżą nie do słownej, lecz do realnej wykładni. 6) Eckhardus, I, XIX, I, LXXVII: Quum v ero leges imperii non uno eodem que tem pore conditae sunt, et consu etu do loquendi ipsa subinde m utata est: ejus potissim um aetatis, qua le x quaque scripta est, consu etu do, quem cuique verb o, in quaque coniunctione formae item loquendi, sensum tribuerit, diligenter est inquirendum. Glück, 229; Z a c h a r i a e, 37; Thibaut, Pand, 49, U n g e r, 80; Burchard ü 70 71; В i s h о p, 75, і in.

13 ozenie również może się z biegiem czasu zm ieniać 10). Dlatego należy mieć na Wzglądzie używanie słów, przyjąte w literaturze i praktyce prawniczej w czasie wydania w ykładanej ustawy. Przykład. W artykule 11 Prawa H ypotecznego z roku 1818 powiedziano: W szelkie tytuły, które wciągnione do ksiąg hypolecznych stanowią prawo rzeczowe (jus reale), dopóki nie zostały wciągnionemi, są tylko prawami osobistem i (jus personale)". Termin prawa osobiste" jest obecnie używany dla oznaczenia praw do dóbr osobistych: życia, nietykalności, honoru, nazwiska i t. d-, na początku zaś XIX w. oznaczał prawa obowiązkowe n), i w tem właśnie znaczeniu należy go rozumieć 12). Dalej, ponieważ znaczenie słów ulega zmianom nie tylko w czasie, lecz i w przestrzeni, więc słowom normy należy nadawać to znaczenie, które m ają W miejscowości, dla której norma zo stała Wydana ls). Przykład. Używ any w ustawach, dotyczących górnictwa, wyraz kuks musi być rozumiany w znaczeniu, które ma w okolicach górskich, jako pew na część pola górniczego- Analogiczne prawidło należy ustalić i co do określenia sensu słów w zależności od koła osób, cło których jest skierowana, lub która ma na w zględzie norma: słowom powinno być 10) Term iny tec h n ic z n e obydw u k ategoryj u tru d n ia ją zrozum ienie norm, wymagając p o sia d an ia specjalnych w iadom ości, k tó ry c h b ra k laikom Schellhas, Die T erm in o lo g ie des R echts (,,A rch. f. öffentl. R., XV В., 433). Poniew aż jednak b ez ta k ic h term inów nie sp o só b się obejść, to za radzić złem u, przynajm niej do p ew nego stopnia, m o żn a p rz e z ułożenie sp e- cjlanych słowników, co czasem robiono. P., n aprz., B e rn h a rd i'e g o H andw örterbuch zum BG B, J) Takie znaczenie m a term in personale d o ty c h c z a s w literatu rze francuskiej. 12) Na tym p rz y k ła d zie jaskraw ię ujaw nia się b łą d ty ch autorów, k tó rzy uw ażają, że słow om n o rm y należy nadaw ać n ie to znaczenie k tó re m iały w czasie jej w ydania, a to, k tó re m ają w chw ili sto so w an ia (D a n z, E inführung, 79: Das m assg e b en d e für den R ic h te r ist... die Anschauung d er A llgem einheit d er v e rstä n d ig e n V olksgenossen s e in e r Zeit") W ynik ało b y stąd, że praw a o so b iste w e w spółczesnem z n a c z e n iu term inu, t, j. naprz., praw o do nazw iska a lb o do czci, aby m ieć c h a r a k te r bezwzględny, m usiałoby być w pisyw ane do k siąg hipotecznych P o r. Heck, 270: Die zeitliche Transponierung... w ird zum m ethodischen P rin z ip erhoben. Die V e rtre te r dieser Lehre glau b en, d ass dadurch die e rw ü n sc h te Anpassung des G esetzes an den W ec h se l d e r L ebensverh ältnisse sich gleichsam autom atisch vollziehe Das ist e in g rö sser Irrthum. D as G e se tz h a t die frühere B edeutung des W orts v e rw e n d e t, um ein angesch autes L ebensproblem zu entscheiden. Die A enderung d e r usuellen B edeutung ist nur ein sprachlicher Vorgang, der die v e rsc h ie d e n ste n U rsachen h a b e n kann, aber in keinem Zusammenhang s te h t m it e in e r A enderung d es in dem betreffenden G esetze angeschauten P ro b le m s. P o r. В і e r ling, 262, Anm. 13) В о e с к h, 98; Z ach ariae, 3 7 ; B u rch ard і, 71; Windscheid, 21, Anm. 3; В i s h о p, 102; Bierling, 215.

14 ozenie również może się z biegiem czasu zm ieniać 10). Dlatego należy mieć na Wzglądzie używanie słów, przyjąte w literaturze i praktyce prawniczej w czasie wydania w ykładanej ustawy. Przykład. W artykule 11 Prawa H ypotecznego z roku 1818 powiedziano: W szelkie tytuły, które wciągnione do ksiąg hypolecznych stanowią prawo rzeczowe (jus reale), dopóki nie zostały wciągnionemi, są tylko prawami osobistem i (jus personale)". Termin prawa osobiste" jest obecnie używany dla oznaczenia praw do dóbr osobistych: życia, nietykalności, honoru, nazwiska i t. d-, na początku zaś XIX w. oznaczał prawa obowiązkowe n), i w tem właśnie znaczeniu należy go rozumieć 12). Dalej, ponieważ znaczenie słów ulega zmianom nie tylko w czasie, lecz i w przestrzeni, więc słowom normy należy nadawać to znaczenie, które m ają W miejscowości, dla której norma zo stała Wydana ls). Przykład. Używ any w ustawach, dotyczących górnictwa, wyraz kuks musi być rozumiany w znaczeniu, które ma w okolicach górskich, jako pew na część pola górniczego- Analogiczne prawidło należy ustalić i co do określenia sensu słów w zależności od koła osób, cło których jest skierowana, lub która ma na w zględzie norma: słowom powinno być 10) Term iny tec h n ic z n e obydw u k ategoryj u tru d n ia ją zrozum ienie norm, wymagając p o sia d an ia specjalnych w iadom ości, k tó ry c h b ra k laikom Schellhas, Die T erm in o lo g ie des R echts (,,A rch. f. öffentl. R., XV В., 433). Poniew aż jednak b ez ta k ic h term inów nie sp o só b się obejść, to za radzić złem u, przynajm niej do p ew nego stopnia, m o żn a p rz e z ułożenie sp e- cjlanych słowników, co czasem robiono. P., n aprz., B e rn h a rd i'e g o H andw örterbuch zum BG B, J) Takie znaczenie m a term in personale d o ty c h c z a s w literatu rze francuskiej. 12) Na tym p rz y k ła d zie jaskraw ię ujaw nia się b łą d ty ch autorów, k tó rzy uw ażają, że słow om n o rm y należy nadaw ać n ie to znaczenie k tó re m iały w czasie jej w ydania, a to, k tó re m ają w chw ili sto so w an ia (D a n z, E inführung, 79: Das m assg e b en d e für den R ic h te r ist... die Anschauung d er A llgem einheit d er v e rstä n d ig e n V olksgenossen s e in e r Zeit") W ynik ało b y stąd, że praw a o so b iste w e w spółczesnem z n a c z e n iu term inu, t, j. naprz., praw o do nazw iska a lb o do czci, aby m ieć c h a r a k te r bezwzględny, m usiałoby być w pisyw ane do k siąg hipotecznych P o r. Heck, 270: Die zeitliche Transponierung... w ird zum m ethodischen P rin z ip erhoben. Die V e rtre te r dieser Lehre glau b en, d ass dadurch die e rw ü n sc h te Anpassung des G esetzes an den W ec h se l d e r L ebensverh ältnisse sich gleichsam autom atisch vollziehe Das ist e in g rö sser Irrthum. D as G e se tz h a t die frühere B edeutung des W orts v e rw e n d e t, um ein angesch autes L ebensproblem zu entscheiden. Die A enderung d e r usuellen B edeutung ist nur ein sprachlicher Vorgang, der die v e rsc h ie d e n ste n U rsachen h a b e n kann, aber in keinem Zusammenhang s te h t m it e in e r A enderung d es in dem betreffenden G esetze angeschauten P ro b le m s. P o r. В і e r ling, 262, Anm. 13) В о e с к h, 98; Z ach ariae, 3 7 ; B u rch ard і, 71; Windscheid, 21, Anm. 3; В i s h о p, 102; Bierling, 215.

15 nadawane takie znaczenie, jakie się z niemi wiąże w danem kole osób и ). P rzy k ład. Słowo kurs" ma inne znaczenie dla kupca, inne d la m arynarza, inne d la pedagoga. Zm iana znaczenia zachodzi zwłaszcza w tej kategorji term inów prawniczych, k tó ra pow stała w drodze specjalizacji znaczenia potocznych, pow szechnie używ anych słów. Prawnik łączy z posiadaniem, powinowactwem, testam entem i spadkobraniem, z w ięzieniem i aresztem, z zabójstw em i pozbaw ieniem życia i t. d. inne pojęcia, niż te, jak ie są przyjęte w języ k u potocznym; siła wyższa, przypadek, zw ło k a i inne m ają znaczenie pojęć specjalnych, w ytw orzonych przez historję p raw a" 15). 2. Przechodząc dio elem entu syntaktycznego, należy zaznaczyć, że normy praw ne, o ile chodzi o p raw o w spółczesne, cechuje z reguły prostota konstrukcji, nie w ym agająca analizy syntaktycznej. W każdym jednak razie przy ustaleniu sensu normy konieczne jest uwzględnienie jej składni, poniew aż naw et zm iana jednego ty lk o szyku wyrazów m oże w pływ ać na zm ianę sensu normy. P rzykład k odeksu austrjackiego m iał brzmienie n ast.: K to świadomie zam ó w ił niebezpieczną alb o w cale niez d a tn ą do pewnego in te re su osobę, odpow iada za szkodę, którą trz e c i z tego pow odu p o n ió sł'. Tu słow o świadomie" postaw ione jest przed zam ów ił", a więc odnosi się do obydwu w y p a d k ó w zamówienia: ta k do zamówienia osób niebezpiecznych", jak i niezdatnych. Trzecia nowela do kodeksu austrjackiego z roku 1916 um ieściła słowo św iadom ie" przed słow em niebezpieczną" i w sk u tek tego zm ienił się sens norm y: k to zamówił św iadom ie niebezpieczną alb o w cale niezd atn ą". 3. Element logiczny. W ięź logiczna m oże być, jak było zazn aczo n e wyżej, bliższa i dalsza. Bliższa istn ie je m iędy słowam i tej samej normy, dalsza między daną n orm ą a innemi norm am i tego samego a k tu ustawodawczego, n ap rzy k ład, kodek su cyw ilnego, kodeksu handlow ego, ustaw y o p ra w ie autor- 141 Heck (29) słusznie zaznacza, że ten k to m ów i, prezum uje, że a d re s a t posiada pew ne w y o b ra żenie", (29), p ew ien E m pfangungshorizo n t (43), Por. Schreier, 57: D enken wir nur d a ra n,d ass der Ausd ru c k n u r G eltung hat in n erh a lb e in e r bestim m ten G ru p p e v o n Personen (m an sp ric h t vom V erständnisb ereich "), so ist es e in le u c h te n d, dass ich für d ie K undgabe solche A u sd ru c k e verw ende, auf d e re n V erstän d n is durch die A d re sa te n ich rechnen k a n n ". 151 Regelsberger, P and., 147. Dernburg, 35, 1.

16 nadawane takie znaczenie, jakie się z niemi wiąże w danem kole osób и ). P rzy k ład. Słowo kurs" ma inne znaczenie dla kupca, inne d la m arynarza, inne d la pedagoga. Zm iana znaczenia zachodzi zwłaszcza w tej kategorji term inów prawniczych, k tó ra pow stała w drodze specjalizacji znaczenia potocznych, pow szechnie używ anych słów. Prawnik łączy z posiadaniem, powinowactwem, testam entem i spadkobraniem, z w ięzieniem i aresztem, z zabójstw em i pozbaw ieniem życia i t. d. inne pojęcia, niż te, jak ie są przyjęte w języ k u potocznym; siła wyższa, przypadek, zw ło k a i inne m ają znaczenie pojęć specjalnych, w ytw orzonych przez historję p raw a" 15). 2. Przechodząc dio elem entu syntaktycznego, należy zaznaczyć, że normy praw ne, o ile chodzi o p raw o w spółczesne, cechuje z reguły prostota konstrukcji, nie w ym agająca analizy syntaktycznej. W każdym jednak razie przy ustaleniu sensu normy konieczne jest uwzględnienie jej składni, poniew aż naw et zm iana jednego ty lk o szyku wyrazów m oże w pływ ać na zm ianę sensu normy. P rzykład k odeksu austrjackiego m iał brzmienie n ast.: K to świadomie zam ó w ił niebezpieczną alb o w cale niez d a tn ą do pewnego in te re su osobę, odpow iada za szkodę, którą trz e c i z tego pow odu p o n ió sł'. Tu słow o świadomie" postaw ione jest przed zam ów ił", a więc odnosi się do obydwu w y p a d k ó w zamówienia: ta k do zamówienia osób niebezpiecznych", jak i niezdatnych. Trzecia nowela do kodeksu austrjackiego z roku 1916 um ieściła słowo św iadom ie" przed słow em niebezpieczną" i w sk u tek tego zm ienił się sens norm y: k to zamówił św iadom ie niebezpieczną alb o w cale niezd atn ą". 3. Element logiczny. W ięź logiczna m oże być, jak było zazn aczo n e wyżej, bliższa i dalsza. Bliższa istn ie je m iędy słowam i tej samej normy, dalsza między daną n orm ą a innemi norm am i tego samego a k tu ustawodawczego, n ap rzy k ład, kodek su cyw ilnego, kodeksu handlow ego, ustaw y o p ra w ie autor- 141 Heck (29) słusznie zaznacza, że ten k to m ów i, prezum uje, że a d re s a t posiada pew ne w y o b ra żenie", (29), p ew ien E m pfangungshorizo n t (43), Por. Schreier, 57: D enken wir nur d a ra n,d ass der Ausd ru c k n u r G eltung hat in n erh a lb e in e r bestim m ten G ru p p e v o n Personen (m an sp ric h t vom V erständnisb ereich "), so ist es e in le u c h te n d, dass ich für d ie K undgabe solche A u sd ru c k e verw ende, auf d e re n V erstän d n is durch die A d re sa te n ich rechnen k a n n ". 151 Regelsberger, P and., 147. Dernburg, 35, 1.

17 skiem i t. р., jeszcze d alsza między daną n o rm ą a całokształtem ustawodawstwa obowiązującego. P rzy w ykładni słownej, mającej za zadanie ustalen ie sensu nor myl w yłącznie na p o d stawie użytych w niej słów, m a być uw zględniona jedynie bliższa więź logiczna, dalsza zaś stanow i przedm iot badania w ykładni realnej. Elem ent logiczny jest tym cem entem, k tó ry spaja p o szczególne pojęcia i w yobrażenia w jedną cało ść i stw arza sen s normy. Ponieważ k ażde słowo ma kilka, a czasem nawet dużo znaczeń, to aby ustalić, w jakiem znaczeniu zostało ono u ży te w danej normie, należy tłumaczyć je w zw iązku ze słowamit z któremi jest połączone, czyli z kontekstem 1B). Słowo utrzym anie, np., ma niejednakow e znaczenie w 533 i 1601 k o d ek su cywilnego niem ieckiego: w pierw szym m ów i się o u trz y m aniu rzeczy najętej" w stanie zdatnym do um ówionego u ż y t k u, a w drugim o dostarczeniu utrzym ania krew nym w p ro stej linji. Również słow o stan oznacza w 536 nie to, co w 1602: uprawnionym do żądania u trzy m ania jest tylko ten, k to nie jest w stanie sam siebie utrzym ać. Jesz cze inne z n a czenia ma to słowo w 1601, podług k tó reg o utrzym anie winno być odpow iadające sta n o w i - 4. Element stylistyczny. Aczkolwiek p ro jek ty ustaw są obecnie układane i redagow ane nie przez jed n ą osobę i w k a żdym razie ulegają zm ianom przy ro zp atrzen iu przez różne komisje m inisterjalne, sejmowe, senackie jednakże daje się spostrzec pew na indyw idualność sty lu poszczególnych k o deksów wzgl. innych ak tó w ustaw odaw czych n aw et tego sam e go narodu. Naprz., praw nicy niem ieccy podkreślają różnicę m iędzy stylem k odeksu cywilnego i k o d ek su handlow ego17). Jeszcze większa ró żn ica zachodzi co do sty lu m iędzy ko deksami różnych narodów, naprz., między niem ieckim i francuskim oraz m iędzy temi dw om a a rosyjskim І szw ajcarsk im ls). K o deks francuski cechuje zw ięzłość i jasność, kodeks niemiecki jest zawikłany i abstrakcyjny, język k o d ek su szwajcarskiego le) B o e c k h, ; B l a s s, 70 71; P a u l, ; T o b 1 e r,, 174 ; Eckhardus, I, V: Qum enim o ratio ex pluribus in te r se junctis verbis c o n ste t, e t n o tio n es v erb o ru m p e r conjunctionem cum aliis m utantur: consequens est, u t fru stra de e ru e n d o aucto ris sensu lab o ret, qui ad nexum et stru c tu ra m verborum n o n re sp ic it, etiam si vim et p o testa tem singulorum v e rb o ru m p e rsp iciat. Glück, 228; Zachariae, 36, 37, 94; B u rch ard і, 72 73; U n g е г, 80; В i s h о p, 93; Beal, 145. Dernburg ( 35) niesłusznie w y łą cza w ięź logiczną p o m iędzy słowami tego sam ego z d a n ia z w ykładni słow nej. 171 Dernburg, D as b ü rg. R ech t des d eut. R eiches, I, 1902, 15. 1") Zob. dokładną c h a ra k te ry s ty k ę stylu k o d e k só w cywilnych fran cuskiego, niem ieckiego i sz w a jca rsk ieg o w dziele Angelesco: La technique legislative en m atiere d e codification civile, 1920, 785 ss.

18 skiem i t. р., jeszcze d alsza między daną n o rm ą a całokształtem ustawodawstwa obowiązującego. P rzy w ykładni słownej, mającej za zadanie ustalen ie sensu nor myl w yłącznie na p o d stawie użytych w niej słów, m a być uw zględniona jedynie bliższa więź logiczna, dalsza zaś stanow i przedm iot badania w ykładni realnej. Elem ent logiczny jest tym cem entem, k tó ry spaja p o szczególne pojęcia i w yobrażenia w jedną cało ść i stw arza sen s normy. Ponieważ k ażde słowo ma kilka, a czasem nawet dużo znaczeń, to aby ustalić, w jakiem znaczeniu zostało ono u ży te w danej normie, należy tłumaczyć je w zw iązku ze słowamit z któremi jest połączone, czyli z kontekstem 1B). Słowo utrzym anie, np., ma niejednakow e znaczenie w 533 i 1601 k o d ek su cywilnego niem ieckiego: w pierw szym m ów i się o u trz y m aniu rzeczy najętej" w stanie zdatnym do um ówionego u ż y t k u, a w drugim o dostarczeniu utrzym ania krew nym w p ro stej linji. Również słow o stan oznacza w 536 nie to, co w 1602: uprawnionym do żądania u trzy m ania jest tylko ten, k to nie jest w stanie sam siebie utrzym ać. Jesz cze inne z n a czenia ma to słowo w 1601, podług k tó reg o utrzym anie winno być odpow iadające sta n o w i - 4. Element stylistyczny. Aczkolwiek p ro jek ty ustaw są obecnie układane i redagow ane nie przez jed n ą osobę i w k a żdym razie ulegają zm ianom przy ro zp atrzen iu przez różne komisje m inisterjalne, sejmowe, senackie jednakże daje się spostrzec pew na indyw idualność sty lu poszczególnych k o deksów wzgl. innych ak tó w ustaw odaw czych n aw et tego sam e go narodu. Naprz., praw nicy niem ieccy podkreślają różnicę m iędzy stylem k odeksu cywilnego i k o d ek su handlow ego17). Jeszcze większa ró żn ica zachodzi co do sty lu m iędzy ko deksami różnych narodów, naprz., między niem ieckim i francuskim oraz m iędzy temi dw om a a rosyjskim І szw ajcarsk im ls). K o deks francuski cechuje zw ięzłość i jasność, kodeks niemiecki jest zawikłany i abstrakcyjny, język k o d ek su szwajcarskiego le) B o e c k h, ; B l a s s, 70 71; P a u l, ; T o b 1 e r,, 174 ; Eckhardus, I, V: Qum enim o ratio ex pluribus in te r se junctis verbis c o n ste t, e t n o tio n es v erb o ru m p e r conjunctionem cum aliis m utantur: consequens est, u t fru stra de e ru e n d o aucto ris sensu lab o ret, qui ad nexum et stru c tu ra m verborum n o n re sp ic it, etiam si vim et p o testa tem singulorum v e rb o ru m p e rsp iciat. Glück, 228; Zachariae, 36, 37, 94; B u rch ard і, 72 73; U n g е г, 80; В i s h о p, 93; Beal, 145. Dernburg ( 35) niesłusznie w y łą cza w ięź logiczną p o m iędzy słowami tego sam ego z d a n ia z w ykładni słow nej. 171 Dernburg, D as b ü rg. R ech t des d eut. R eiches, I, 1902, 15. 1") Zob. dokładną c h a ra k te ry s ty k ę stylu k o d e k só w cywilnych fran cuskiego, niem ieckiego i sz w a jca rsk ieg o w dziele Angelesco: La technique legislative en m atiere d e codification civile, 1920, 785 ss.

19 o d zn a cza się prostotą i pop ularno ścią; styl Z w odu P ra w rosyjskich, k tó reg o artykuły są w znacznej części w zięte literalnie z d aw n y ch ustaw i dekretów, obfituje w archaizm y, tautologje i pleonazm y. Oczywista, właściwości stylu każdego kodeksu winny być uwzględniane p rzy jego tłumaczeniu. T e n sam wyraz, to sam e zdanie m oże m ieć niejednakowy sens w różnych k o d ek sach 19). T akiem i są dane, k tó re w arunkują sens poszczególnych słów i pow inny być uw zględniane przy w ykładni niem al każdej norm y. W niektórych w ypadkach, przy w yjaśnieniu sensu słów ustaw y, m ogą być pom ocne jeszcze i inne dane. N aprz., gdy jakiś a k t ustaw odawczy zo stał wydany jednocześnie w dwu lub k ilk u jężykach, wówczas m iejsca wątpliwe jed neg o te k stu pow inny b y ć wyjaśnione zapom ocą drugiego 20). Poniew aż jedn ak rozpatrujem y proces w ykładni słownej w p o staci ogólnej, w zastosow aniu do w szelkich norm, podobne w yjątkow e i rzadkie w ypadki pozostaw iam y b ez bliższego ro zpatrzenia. A naliza procesu w y k ład n i słownej norm w ykazuje, że kiero w ać się przy tego ro d zaju in terp retacji n ależy ogólnem i p ra w idłam i herm eneutyki filologicznej 51). U stalony w ten sposób sens norm y stanowi jej sens słowny, czyli literaln y w znaczeniu tech nicznem. Tylko ten sens m a w artość i m oże służyć za podstaw ę do wykrycia realnego sensu normy. T ego znaczenia nie m ają ani ogólnikowe w rażenie, k tóre sprawia norm a przy pierw szem zapoznaniu się z n ią (,,Prim a-facie-w o r tla u t ), ani sposób jej rozum ienia przez laik ó w ( Laienauffassung ). Pierwsze 19) D e r n b u r g, 1. c.: E s w ird z, B. der In te r p r e t g egen ü b er dem BGB u n d sein er gefeilten K u n stsp rac h e leicht an d ers zu v e rfa h re n haben, als g e g en ü b e r dem HGB, d e sse n U n m ittelb ark eit und U rsp rü n g lic h k eit auch in se in e r n eu en Fassung n ich t ganz verw ischt ist". 20) N aprz., kodeks cy w iln y szw ajcarski, Zwód p ra w d la w ojew ództw n a d b ałty ck ich, wydany w r przez rząd rosyjski. 21) T o zaznaczył jeszcze T h i b a u t, Jur. N ach las, 378, 457. Atoli ch ociaż niem a ani potrzeby, an i po dstaw y do ustalen ia jak ich k o lw iek odręb n y ch, specjalnie praw niczych praw ideł, to jednak c a ły ich szereg spoty k a m y w niektórych dziełach i n a w e t kodeksach. N a le ż ą tu, naprz. takie: w ra z ie w ątpliw ości należy o d d a w ać pierw szeństw o zw y k łem u znaczeniu Pr? ed w yjątkow em, tech n icznem u p rzed potocznem, o b szern em u przed ściślejszem, ustaw ę należy w y k ła d ać tak, aby ani jed n e słow o nie okaz ało się zbyteczne, nie p o sia d ające znaczenia" i t p. P rz y blizszem jednak w ejrzen iu nietrudno się p rz ek o n a ć, jak słusznie zazn aczy li tu już niektórzy a u to ro w ie (L a n g, 144, Krug, 160), że praw id ła te w rzeczyw istości są nie praw idłam i, których sto so w an ie konieczne jest do w y k ry cia praw dziw ego sensu norm, lecz o p a rte m i na praw dopodobieństw ie dom niem aniam i co do tego sensu norm, n a w yp ad ek, gdy nie u dało się go u stalić z całą p ew n o ścią. Dlatego p ra w id ła te należy rozpatrzyć w ra z z innem i prezum pcjam i,k tó re stosuje się p rz y w ykładni niejasnych norm.

20 o d zn a cza się prostotą i pop ularno ścią; styl Z w odu P ra w rosyjskich, k tó reg o artykuły są w znacznej części w zięte literalnie z d aw n y ch ustaw i dekretów, obfituje w archaizm y, tautologje i pleonazm y. Oczywista, właściwości stylu każdego kodeksu winny być uwzględniane p rzy jego tłumaczeniu. T e n sam wyraz, to sam e zdanie m oże m ieć niejednakowy sens w różnych k o d ek sach 19). T akiem i są dane, k tó re w arunkują sens poszczególnych słów i pow inny być uw zględniane przy w ykładni niem al każdej norm y. W niektórych w ypadkach, przy w yjaśnieniu sensu słów ustaw y, m ogą być pom ocne jeszcze i inne dane. N aprz., gdy jakiś a k t ustaw odawczy zo stał wydany jednocześnie w dwu lub k ilk u jężykach, wówczas m iejsca wątpliwe jed neg o te k stu pow inny b y ć wyjaśnione zapom ocą drugiego 20). Poniew aż jedn ak rozpatrujem y proces w ykładni słownej w p o staci ogólnej, w zastosow aniu do w szelkich norm, podobne w yjątkow e i rzadkie w ypadki pozostaw iam y b ez bliższego ro zpatrzenia. A naliza procesu w y k ład n i słownej norm w ykazuje, że kiero w ać się przy tego ro d zaju in terp retacji n ależy ogólnem i p ra w idłam i herm eneutyki filologicznej 51). U stalony w ten sposób sens norm y stanowi jej sens słowny, czyli literaln y w znaczeniu tech nicznem. Tylko ten sens m a w artość i m oże służyć za podstaw ę do wykrycia realnego sensu normy. T ego znaczenia nie m ają ani ogólnikowe w rażenie, k tóre sprawia norm a przy pierw szem zapoznaniu się z n ią (,,Prim a-facie-w o r tla u t ), ani sposób jej rozum ienia przez laik ó w ( Laienauffassung ). Pierwsze 19) D e r n b u r g, 1. c.: E s w ird z, B. der In te r p r e t g egen ü b er dem BGB u n d sein er gefeilten K u n stsp rac h e leicht an d ers zu v e rfa h re n haben, als g e g en ü b e r dem HGB, d e sse n U n m ittelb ark eit und U rsp rü n g lic h k eit auch in se in e r n eu en Fassung n ich t ganz verw ischt ist". 20) N aprz., kodeks cy w iln y szw ajcarski, Zwód p ra w d la w ojew ództw n a d b ałty ck ich, wydany w r przez rząd rosyjski. 21) T o zaznaczył jeszcze T h i b a u t, Jur. N ach las, 378, 457. Atoli ch ociaż niem a ani potrzeby, an i po dstaw y do ustalen ia jak ich k o lw iek odręb n y ch, specjalnie praw niczych praw ideł, to jednak c a ły ich szereg spoty k a m y w niektórych dziełach i n a w e t kodeksach. N a le ż ą tu, naprz. takie: w ra z ie w ątpliw ości należy o d d a w ać pierw szeństw o zw y k łem u znaczeniu Pr? ed w yjątkow em, tech n icznem u p rzed potocznem, o b szern em u przed ściślejszem, ustaw ę należy w y k ła d ać tak, aby ani jed n e słow o nie okaz ało się zbyteczne, nie p o sia d ające znaczenia" i t p. P rz y blizszem jednak w ejrzen iu nietrudno się p rz ek o n a ć, jak słusznie zazn aczy li tu już niektórzy a u to ro w ie (L a n g, 144, Krug, 160), że praw id ła te w rzeczyw istości są nie praw idłam i, których sto so w an ie konieczne jest do w y k ry cia praw dziw ego sensu norm, lecz o p a rte m i na praw dopodobieństw ie dom niem aniam i co do tego sensu norm, n a w yp ad ek, gdy nie u dało się go u stalić z całą p ew n o ścią. Dlatego p ra w id ła te należy rozpatrzyć w ra z z innem i prezum pcjam i,k tó re stosuje się p rz y w ykładni niejasnych norm.

21 - J U. T wrażenie często zaw odzi, laicy zaś, nawet bardzo inteligentni, nie mogą dać sobie rady z terminami prawniczemi, bez których ustawodawca nie byłby w stanie nadać swym postanowieniom należytej ścisłości i zw ięzło ści8 ). 3. W yniki wykładni słow nej. Poddając normę wykładni słownej, wykrywam y jej sens słowny. Może się przytem zdarzyć jedno z dwojga: 1) albo sens słowny jest zupełnie jasny, 2) albo jasny nie jest. Sens słowny jest jasny wówczas, gdy norma w obec jej budowy gramatycznej i przyjętego znaczenia słów pozwala tylko na jeden bezwzględnie ścisły i określony sposób zrozumienia. W przeciwnym razie n ależy ją uznać za n ieja sn ą 1). Z ukończeniem wykładni słownej powstają dwa pytania: 1) czy uważać zadanie wykładni za spełnione, gdy się sens słowny normy okazał jasnymi, i 2) co począć, jeśli jest on pod jakimkolwiek względem niejasny? 1. Jeśli chodzi oi pierwsze pytanie, należy zaznaczyć, że możliwe są dwie odpowiedzi. Można uznać, po pierwsze, że gdy sens słowny normy jest jasny, to nie jest dopuszczalna jakakolwiek dalsza w ykładnia, norma zaś pow inna być rozumiana i stosowana w tym właśnie sensie, albo, po dtugie, że 22) Istnieje w szakże w lite ratu rze niem ieckiej o p inja, że sędziow ie w in n i rozum ieć ustaw y w ła śn ie w tym sensie, w jak im je rozum ieją zw ykli obyw atele. Głównym p rzed staw icielem tej teorji je s t D a n z, au to r b a rd zo cennej pracy o tłum aczeniu a k tó w prawnych (Die A uslegung der R ech tsgeschäfte). Błąd p o d staw o w y D anza spow odow any b y ł tem, że D anz zasto so w ał zasady tłu m a czen ia dw ustronnych a k tó w p ra w n y ch do ustaw, p rzeoczając, że normy u sta w o w e analogiczne są n ie do dw ustronnych, lecz do jednostronnych a k tó w p ra w n y ch (np., testam entów ), Danz, E inführung, 79: M an sieht also, d ass fü r die Auslegung d e r W illen serk läru n g en d e r P riv atp erso n en und d es sog. G esetzgebers ganz g leiche G ru n sätze gelten. D ass M assgebende für d e n R ich te r ist in b eid en F ä lle n die A nschauung der A llgem einheit der v erstän d ig en Volksgenossen se in e r Z eit". Szczegóło w ą k ry ty k ę tego p oglądu p. w dziele Hecka, 18. 1) Inaczej o k reślają jasn o ść" norm Savigny i Krug W edług słów pierw szego ustaw a je st norm alną, zdrow ą", gdy w y raża w zupełności zakończoną myśl i gdy n ie zaw iera żadnej o k o liczności, któraby nam p rzeszkadzała do uznania tej m yśli za rzeczy w istą m y śl u staw y". (S a- vigny, 222). Krug w y su w a inną zasadę: u sta w ę n ależy uważać za jasną, jeśli myśl ta nie b ę d z ie przeczyła innym p o stanow ien io m ustaw, nie w skazuje na rzeczy w istą lu k ę w praw ie i jeśli w re sz c ie nic nie daje pow odów do mniemania, że u staw a oparta jest n a jak iem k o w iek niedbalstw ie w sposobie w y rażania się uspraw iedliw ionym p rz e z przyjęty sposób używ ania słów" (Krug, 97 98). Obaj ci a u to ro w ie, ja k to wynika ze słów zacytow anych, m ają n a w zględzie jasność" n ie se n su słownego n o r- my, w ykryw anego za p o m o cą b a d an ia zew nętrznej ty lk o ich powłoki, lecz w ew nętrznego, który b y w a w y k ry w an y za pom ocą z e sta w ie n ia ustawy tłu m aczonej z innemi ustaw am i p rz y użyciu różnych in n y ch danych.

22 - J U. T wrażenie często zaw odzi, laicy zaś, nawet bardzo inteligentni, nie mogą dać sobie rady z terminami prawniczemi, bez których ustawodawca nie byłby w stanie nadać swym postanowieniom należytej ścisłości i zw ięzło ści8 ). 3. W yniki wykładni słow nej. Poddając normę wykładni słownej, wykrywam y jej sens słowny. Może się przytem zdarzyć jedno z dwojga: 1) albo sens słowny jest zupełnie jasny, 2) albo jasny nie jest. Sens słowny jest jasny wówczas, gdy norma w obec jej budowy gramatycznej i przyjętego znaczenia słów pozwala tylko na jeden bezwzględnie ścisły i określony sposób zrozumienia. W przeciwnym razie n ależy ją uznać za n ieja sn ą 1). Z ukończeniem wykładni słownej powstają dwa pytania: 1) czy uważać zadanie wykładni za spełnione, gdy się sens słowny normy okazał jasnymi, i 2) co począć, jeśli jest on pod jakimkolwiek względem niejasny? 1. Jeśli chodzi oi pierwsze pytanie, należy zaznaczyć, że możliwe są dwie odpowiedzi. Można uznać, po pierwsze, że gdy sens słowny normy jest jasny, to nie jest dopuszczalna jakakolwiek dalsza w ykładnia, norma zaś pow inna być rozumiana i stosowana w tym właśnie sensie, albo, po dtugie, że 22) Istnieje w szakże w lite ratu rze niem ieckiej o p inja, że sędziow ie w in n i rozum ieć ustaw y w ła śn ie w tym sensie, w jak im je rozum ieją zw ykli obyw atele. Głównym p rzed staw icielem tej teorji je s t D a n z, au to r b a rd zo cennej pracy o tłum aczeniu a k tó w prawnych (Die A uslegung der R ech tsgeschäfte). Błąd p o d staw o w y D anza spow odow any b y ł tem, że D anz zasto so w ał zasady tłu m a czen ia dw ustronnych a k tó w p ra w n y ch do ustaw, p rzeoczając, że normy u sta w o w e analogiczne są n ie do dw ustronnych, lecz do jednostronnych a k tó w p ra w n y ch (np., testam entów ), Danz, E inführung, 79: M an sieht also, d ass fü r die Auslegung d e r W illen serk läru n g en d e r P riv atp erso n en und d es sog. G esetzgebers ganz g leiche G ru n sätze gelten. D ass M assgebende für d e n R ich te r ist in b eid en F ä lle n die A nschauung der A llgem einheit der v erstän d ig en Volksgenossen se in e r Z eit". Szczegóło w ą k ry ty k ę tego p oglądu p. w dziele Hecka, 18. 1) Inaczej o k reślają jasn o ść" norm Savigny i Krug W edług słów pierw szego ustaw a je st norm alną, zdrow ą", gdy w y raża w zupełności zakończoną myśl i gdy n ie zaw iera żadnej o k o liczności, któraby nam p rzeszkadzała do uznania tej m yśli za rzeczy w istą m y śl u staw y". (S a- vigny, 222). Krug w y su w a inną zasadę: u sta w ę n ależy uważać za jasną, jeśli myśl ta nie b ę d z ie przeczyła innym p o stanow ien io m ustaw, nie w skazuje na rzeczy w istą lu k ę w praw ie i jeśli w re sz c ie nic nie daje pow odów do mniemania, że u staw a oparta jest n a jak iem k o w iek niedbalstw ie w sposobie w y rażania się uspraw iedliw ionym p rz e z przyjęty sposób używ ania słów" (Krug, 97 98). Obaj ci a u to ro w ie, ja k to wynika ze słów zacytow anych, m ają n a w zględzie jasność" n ie se n su słownego n o r- my, w ykryw anego za p o m o cą b a d an ia zew nętrznej ty lk o ich powłoki, lecz w ew nętrznego, który b y w a w y k ry w an y za pom ocą z e sta w ie n ia ustawy tłu m aczonej z innemi ustaw am i p rz y użyciu różnych in n y ch danych.

23 jasność sensu słownego norm y nie stoi na przeszkodzie dalszej w y k ła d n i i że trz e b a jeszcze sprawdzić, cz y jej sens słowny odpow iada w ew nętrznem u, t. j. rzeczyw istej m yśli ustaw odaw cy. Obydwa te poglądy naprzem ian p an o w ały w ustaw odaw stw ie i literaturze. P ierw szy, św iadczący o czci dla słow a, dla litery u staw y jest właściwy narodom, pozostającym n a niższych szczeblach rozwoju praw nego. Historja p ra w a, powiada Ih ering:,,mogłaby um ieścić jako epigraf do p ierw szeg o rozdziału zdanie:,,z początku było słowo. D la w szystkich niecyw ilizow anych narodów słow o, zarówno p isa n e, jak i uroczyście wypowiedziane (form uła), wydaje się czem ś tajemniczem ; naiw na wiara przypisuje mu moc nadprzyrodzoną. Nigdzie t a w ia ra w słowo n ie b y ła mocniejsza, niż w starożytnym R zym ie. Kult słow a przechodzi przez w szy stk ie stosunki pu b liczn eg o i pryw atnego życia, obyczajów i p ra w a" 2). Zgodnie z tem prawnicy starożytnego Rzymu ograniczali się do w y k ład n i słownej. Z biegiem czasu jurysprudencja rzymska p rz eszła do swobodnej w ykładni, stawiając sobie za zadanie w y k ry cie w ewnętrznego sensu norm, którem u należało' dawać pierw szeństw o przed słow nem 3). Zasada ta doprow adzona została do krańcowości p rzez jurysprudencję i p ra k ty k ę sądow ą zach odnio-eu ropejsk ą czasó w nowych, k ie d y to> pod wpływ em konieczności p rak ty czn ej trzeba było dostosowywać norm y C orpus Juris Civilis do zmienionych stosunków życia. Sw obodna w ykładnia p rzek ształciła się w dow olność, która nie w a h a ła się wyraźnie spaczać sens in terp reto w an y ch ustaw. N a sk u te k tego pow stała w w ieku XVIII reak cja, k tó ra skończy ła się tem, że ustaw odaw stw a wielu k rajó w n ak azały stosow ać u staw y według literalnego sensu, zabran iając wszelkiej ich w y k ła d n i4). Lecz nieracjonalność takiego sy stem u bardzo 2) Ihering, G eist de rö m, R echts, II, 44., 1 К i e r u 1 f f, 19 ff. J ö rs, Röm ische R e ch tsw isse n sc h aft zur Zeit d e r R e p u b lik 1888, 83, f f, 227. Dernburg, Pand, 34, 4) C odex Maximil. B avar., І, I, 89:,,D eutliche G e se tz e und Ord n u n g e n soll m an nicht a u sz u le g en suchen sondern d ie W o rte bei ihrer g e w ö h n lic h en und landläufigen B edeutung ohne V e rd re h u n g belassen, h r y d e ry k II, król pruski, n ieje d n o k ro tn ie w ypow iadał się przeciw k o praw u są d ó w do w ykładania u sta w (Bornemann, S y ste m a tisc h e Darstellung d es p re u ss, Civilr,, 1834, I, 37). P ogląd ten p rzejaw ił się zaró w n o w prol a t a c h, ja k i w ostatecznej re d a k c ji pruskiego p ra w a ziem sk ieg o r lu m leit., 46), chociaż w złag odzo nej formie, gdyż z o sta ło dozw olone sądom n a w y kładn ie w edług bliższej i niew ątpliw ej ra c ji ustaw y "). Analog iczn e z jaw isk o pow tórzyło się w w ieku XVIII w A u strji, gdyż Jó zef II również n a k a z y w a ł sądom sto so w ać u staw y według ich se n su literaln eg o. Odd ź w ię k te g o n akazu z achow ał się w 6 kodeksu cy w iln eg o z r. 1811, o d tw a rz a ją c y m w innych sło w a c h przytoczone p rzed c h w ilą postanow ienie

24 jasność sensu słownego norm y nie stoi na przeszkodzie dalszej w y k ła d n i i że trz e b a jeszcze sprawdzić, cz y jej sens słowny odpow iada w ew nętrznem u, t. j. rzeczyw istej m yśli ustaw odaw cy. Obydwa te poglądy naprzem ian p an o w ały w ustaw odaw stw ie i literaturze. P ierw szy, św iadczący o czci dla słow a, dla litery u staw y jest właściwy narodom, pozostającym n a niższych szczeblach rozwoju praw nego. Historja p ra w a, powiada Ih ering:,,mogłaby um ieścić jako epigraf do p ierw szeg o rozdziału zdanie:,,z początku było słowo. D la w szystkich niecyw ilizow anych narodów słow o, zarówno p isa n e, jak i uroczyście wypowiedziane (form uła), wydaje się czem ś tajemniczem ; naiw na wiara przypisuje mu moc nadprzyrodzoną. Nigdzie t a w ia ra w słowo n ie b y ła mocniejsza, niż w starożytnym R zym ie. Kult słow a przechodzi przez w szy stk ie stosunki pu b liczn eg o i pryw atnego życia, obyczajów i p ra w a" 2). Zgodnie z tem prawnicy starożytnego Rzymu ograniczali się do w y k ład n i słownej. Z biegiem czasu jurysprudencja rzymska p rz eszła do swobodnej w ykładni, stawiając sobie za zadanie w y k ry cie w ewnętrznego sensu norm, którem u należało' dawać pierw szeństw o przed słow nem 3). Zasada ta doprow adzona została do krańcowości p rzez jurysprudencję i p ra k ty k ę sądow ą zach odnio-eu ropejsk ą czasó w nowych, k ie d y to> pod wpływ em konieczności p rak ty czn ej trzeba było dostosowywać norm y C orpus Juris Civilis do zmienionych stosunków życia. Sw obodna w ykładnia p rzek ształciła się w dow olność, która nie w a h a ła się wyraźnie spaczać sens in terp reto w an y ch ustaw. N a sk u te k tego pow stała w w ieku XVIII reak cja, k tó ra skończy ła się tem, że ustaw odaw stw a wielu k rajó w n ak azały stosow ać u staw y według literalnego sensu, zabran iając wszelkiej ich w y k ła d n i4). Lecz nieracjonalność takiego sy stem u bardzo 2) Ihering, G eist de rö m, R echts, II, 44., 1 К i e r u 1 f f, 19 ff. J ö rs, Röm ische R e ch tsw isse n sc h aft zur Zeit d e r R e p u b lik 1888, 83, f f, 227. Dernburg, Pand, 34, 4) C odex Maximil. B avar., І, I, 89:,,D eutliche G e se tz e und Ord n u n g e n soll m an nicht a u sz u le g en suchen sondern d ie W o rte bei ihrer g e w ö h n lic h en und landläufigen B edeutung ohne V e rd re h u n g belassen, h r y d e ry k II, król pruski, n ieje d n o k ro tn ie w ypow iadał się przeciw k o praw u są d ó w do w ykładania u sta w (Bornemann, S y ste m a tisc h e Darstellung d es p re u ss, Civilr,, 1834, I, 37). P ogląd ten p rzejaw ił się zaró w n o w prol a t a c h, ja k i w ostatecznej re d a k c ji pruskiego p ra w a ziem sk ieg o r lu m leit., 46), chociaż w złag odzo nej formie, gdyż z o sta ło dozw olone sądom n a w y kładn ie w edług bliższej i niew ątpliw ej ra c ji ustaw y "). Analog iczn e z jaw isk o pow tórzyło się w w ieku XVIII w A u strji, gdyż Jó zef II również n a k a z y w a ł sądom sto so w ać u staw y według ich se n su literaln eg o. Odd ź w ię k te g o n akazu z achow ał się w 6 kodeksu cy w iln eg o z r. 1811, o d tw a rz a ją c y m w innych sło w a c h przytoczone p rzed c h w ilą postanow ienie

25 prędko dała się w e znaki, tak że już w początku wieku XIX przewagę otrzymał pogląd przeciwny, który właśnie panuje obecnie 5). Atoli pierwsza opinja ma jeszcze zw olenników "). W jej obronie przytacza się dow ody następujące. 1. Tekst i m yśl ustaw y nie są to dw ie rzeczy różne, lecz ta sama, mianowicie w ola ustawodawcy. S kąd że i w jaki sp o sób poznajemy tę w o lę? Ustawodawca sam w ziął na siebie z a danie wyjawić ją nam w autentycznym tekście, w najbardziej uroczystym ze w szystkich aktów... W ten sposób tekst jest prawdziwą myślą ustaw odaw cy w tej postaci, w jakiej u sta wodawca sam ją sform ułował. To też n a leży trzymać się tekpruskiego prawa z ie m sk ie g o (U n g e г I 85 96). A n a lo g iczn e p r ó b y ograniczenia prawa w y k ła d u u sta w przez sąd y d a je się zaob serw o w a ć w e Francji. W projekcie k o d e k su N ap oleon a b y ł n a w e t artyk u ł, w prost z a braniający od stęp ow an ia o d w y raźn ego, lite ra ln e g o se n s u ustaw y, quan d une lo i est claire, il n e fa u t p a s en ćluder la le ttr e so u s p r e te x te d 'en p e - n etrez l'esprit" (Laurent, C ours I, 160), Ta ogóln a ten d en cja zach od n io -eu ropejskich ustaw odaw stw i literatu ry X V III w. zn a la zła od d źw ięk w Instrukcji (N akazie) K atarzyny II i ró żn y ch ustaw ach ro sy jsk ic h, z k tórych n a stę p n ie z o sta ł utw orzony artyk. 65 u sta w zasadniczych, w y m a g a ją c y, aby u sta w y b y ły w ykonyw ane w e d łu g ś c isłe g o i literalnego se n s u ich b ez jakich k olw iek b ąd ź zmian i r o z szerza n ia, i n ied op u szczający zw o d n iczej n ie sta ło śc i sam ow oln ych tłum aczeń". O sta tn ie w yrażenie w c a ło ś c i w z ię te jest z N a kazu, który zapożyczył je u B ecca rja (p. odsyłacz 10). s) K odeksy w s p ó łc z e s n e już n ie zaw ierają p o d o b n y c h przepisów. e) W śród p raw n ik ów francuskich, w łosk ich (p. D e g n i, 61) i a m e rykańskich. N ajw yb itn iejszym i zapalonym z w o le n n ik ie m te g o poglądu je st słyn n y uczony b elgijsk i Laurent, autor 3 0 -to m o w e g o kursu prawa c y w iln ego ( Principes d e d ro it civil" ) i projektu k o d e k su cy w iln eg o (A v a n t projet de la revision du c o d e civ il І, 1892 р. 176 ss.). Najbardziej w y czerpująco i sz c z e g ó ło w o p rzed staw ion y je st p o g lą d L aureata w p rzed m ow ie do jego C ou rs ćlćm. de droit c iv il, 1878, Co do u czo n y ch n iem ieckich, to w śród n ich t e ż b y li dawniej z w o le n n ic y tej teorji, naprz. F orster, I 1, H eilfeld, H o fa c k e r, H ufeland i inni (р. S a v i g п у, 318, A n m., Z achariae, 44, 49; B rinz, P a n d,, I, 1873, 118, le c z o b e c n ie niem a n ik ogo, k tob y ch ciał ograniczać s ię d o w y k ła d n i słow nej. N a w e t zw o len n icy te o r ji ob iek tyw n ej, upatrujący z a d a n ie w y k ła d n i w u sta le n iu o b iek ty w n eg o se n su norm, wym agają, żeby są d y p r z y sto sow an iu u sta w u w z g lę d n ia ły ich cel, t, j. uznają za konieczną jed ną z form w yk ład n i r e a ln e j; w y k ła d n ię stosow n ie do racji norm y. Naprz., Kohler, u tożsam iając n o rm ę z jej p o w ło k ą słow n ą, m ówi; ustaw a jest to, co z o s ta ło w cielo n e i z a w ie r a się w słow ach (27), co zo sta ło w cielone w sło w a " (33), jednak tw ie r d z i, z drugiej strony, ż e słow a są w cieleniem p e w n e g o d u ch o w eg o d ą żen ia d o c e lu, które poznaje się z racji ustawy" (34-35). Wach, rów nież u zn a ją c, ż e u staw a jest n ie słow em, za którem kryje się w o la u staw od aw cy, le c z p r z e k szta łc o n ą w s ło wo wolą" (256), nazyw a absurdalną" opinję, ja k o b y ja sn e norm y nie w y magają w ykładni (268), i w y lic z a sto so w a n e p rzy w y k ła d n i realnej śrock i poznania w oli ustawy" (270). N a w e t ci a u to r o w ie, k tó r z y uważają, ż e sądy w inny rozum ieć u sta w y w tym sensie, w jakim je rozum ie o g ó ł norm alnych, rozsądnych ludzi" (p. od syłacz 22 do p op rz. ), wymagają jednocześnie od sęd ziów tłu m a czen ia ustaw s to s o w n ie do celu. P or. Heck, 12, szczeg. str. 134 ff., 13.

26 prędko dała się w e znaki, tak że już w początku wieku XIX przewagę otrzymał pogląd przeciwny, który właśnie panuje obecnie 5). Atoli pierwsza opinja ma jeszcze zw olenników "). W jej obronie przytacza się dow ody następujące. 1. Tekst i m yśl ustaw y nie są to dw ie rzeczy różne, lecz ta sama, mianowicie w ola ustawodawcy. S kąd że i w jaki sp o sób poznajemy tę w o lę? Ustawodawca sam w ziął na siebie z a danie wyjawić ją nam w autentycznym tekście, w najbardziej uroczystym ze w szystkich aktów... W ten sposób tekst jest prawdziwą myślą ustaw odaw cy w tej postaci, w jakiej u sta wodawca sam ją sform ułował. To też n a leży trzymać się tekpruskiego prawa z ie m sk ie g o (U n g e г I 85 96). A n a lo g iczn e p r ó b y ograniczenia prawa w y k ła d u u sta w przez sąd y d a je się zaob serw o w a ć w e Francji. W projekcie k o d e k su N ap oleon a b y ł n a w e t artyk u ł, w prost z a braniający od stęp ow an ia o d w y raźn ego, lite ra ln e g o se n s u ustaw y, quan d une lo i est claire, il n e fa u t p a s en ćluder la le ttr e so u s p r e te x te d 'en p e - n etrez l'esprit" (Laurent, C ours I, 160), Ta ogóln a ten d en cja zach od n io -eu ropejskich ustaw odaw stw i literatu ry X V III w. zn a la zła od d źw ięk w Instrukcji (N akazie) K atarzyny II i ró żn y ch ustaw ach ro sy jsk ic h, z k tórych n a stę p n ie z o sta ł utw orzony artyk. 65 u sta w zasadniczych, w y m a g a ją c y, aby u sta w y b y ły w ykonyw ane w e d łu g ś c isłe g o i literalnego se n s u ich b ez jakich k olw iek b ąd ź zmian i r o z szerza n ia, i n ied op u szczający zw o d n iczej n ie sta ło śc i sam ow oln ych tłum aczeń". O sta tn ie w yrażenie w c a ło ś c i w z ię te jest z N a kazu, który zapożyczył je u B ecca rja (p. odsyłacz 10). s) K odeksy w s p ó łc z e s n e już n ie zaw ierają p o d o b n y c h przepisów. e) W śród p raw n ik ów francuskich, w łosk ich (p. D e g n i, 61) i a m e rykańskich. N ajw yb itn iejszym i zapalonym z w o le n n ik ie m te g o poglądu je st słyn n y uczony b elgijsk i Laurent, autor 3 0 -to m o w e g o kursu prawa c y w iln ego ( Principes d e d ro it civil" ) i projektu k o d e k su cy w iln eg o (A v a n t projet de la revision du c o d e civ il І, 1892 р. 176 ss.). Najbardziej w y czerpująco i sz c z e g ó ło w o p rzed staw ion y je st p o g lą d L aureata w p rzed m ow ie do jego C ou rs ćlćm. de droit c iv il, 1878, Co do u czo n y ch n iem ieckich, to w śród n ich t e ż b y li dawniej z w o le n n ic y tej teorji, naprz. F orster, I 1, H eilfeld, H o fa c k e r, H ufeland i inni (р. S a v i g п у, 318, A n m., Z achariae, 44, 49; B rinz, P a n d,, I, 1873, 118, le c z o b e c n ie niem a n ik ogo, k tob y ch ciał ograniczać s ię d o w y k ła d n i słow nej. N a w e t zw o len n icy te o r ji ob iek tyw n ej, upatrujący z a d a n ie w y k ła d n i w u sta le n iu o b iek ty w n eg o se n su norm, wym agają, żeby są d y p r z y sto sow an iu u sta w u w z g lę d n ia ły ich cel, t, j. uznają za konieczną jed ną z form w yk ład n i r e a ln e j; w y k ła d n ię stosow n ie do racji norm y. Naprz., Kohler, u tożsam iając n o rm ę z jej p o w ło k ą słow n ą, m ówi; ustaw a jest to, co z o s ta ło w cielo n e i z a w ie r a się w słow ach (27), co zo sta ło w cielone w sło w a " (33), jednak tw ie r d z i, z drugiej strony, ż e słow a są w cieleniem p e w n e g o d u ch o w eg o d ą żen ia d o c e lu, które poznaje się z racji ustawy" (34-35). Wach, rów nież u zn a ją c, ż e u staw a jest n ie słow em, za którem kryje się w o la u staw od aw cy, le c z p r z e k szta łc o n ą w s ło wo wolą" (256), nazyw a absurdalną" opinję, ja k o b y ja sn e norm y nie w y magają w ykładni (268), i w y lic z a sto so w a n e p rzy w y k ła d n i realnej śrock i poznania w oli ustawy" (270). N a w e t ci a u to r o w ie, k tó r z y uważają, ż e sądy w inny rozum ieć u sta w y w tym sensie, w jakim je rozum ie o g ó ł norm alnych, rozsądnych ludzi" (p. od syłacz 22 do p op rz. ), wymagają jednocześnie od sęd ziów tłu m a czen ia ustaw s to s o w n ie do celu. P or. Heck, 12, szczeg. str. 134 ff., 13.

27 stu, p o n iew a ż ujawnia on niew ątpliw ie to, czego ch ciał u staw odaw ca, t. j. myśl u s ta w y ".7). 2. Ustawodaw ca, w yjaśniając swą wolę zapom ocą słów, d o k ład a w szelkich starań do tego, ażeby ująć sw ą m yśl możliwie w y raźn ie i ściśle. Jeżeli jemu to się udało, jeżeli sens słow ny danej normy jest zupełnie jasny i nie w zbudza sam przez się żad n y ch wątpliwości, to należy uznać, iż te n sens wyraża praw dziw ą wolę ustaw odaw cy. Odchylać się od! tego sensu znaczy już nie interpretow ać ustaw ę, lecz zastępow ać ją przez inną, przyw łaszczając sobie w ładzę u staw o d aw czą.8), 3. Sens słowny norm y określa się na p o d staw ie ustalonego zn aczen ia słów i ogólnie znanych p raw id eł gram atyki, a zate m w tym w ypadku, gdy jest on zupełnie jasny, oznacza on coś całk iem określonego, p rzez w szystkich jed nakow o ro zum ianego, czyli jest objektyw ny i niew zruszalny. Przeciw nie to, co nosi nazwę sensu w ew nętrznego lub d u ch a norm y, pow inno być w ykryte drogą rozw ażań i jest w o b ec tego tylko mniej lub więcej praw dopodobne t. j-, inaczej m ów iąc, wątpliw e, chw iejne, subjektywne: ró żni interpretatorzy przy p isu ją często k ro ć tej samej normie różny sens w ew nętrzny. D latego też nie poprzestaw ać na w yraźnym sensie słow nym norm i doszukiw ać się w nich jakiegoś problem atycznego ducha", znaczy to przekładać w ątp liw e nad pewne, chw iejne nad określone, objektywne n ad su b jek ty w n e9). 4. W zastosow aniu praktycznem praw o w ykładni jasnych u staw otwiera drzw i samowoli i nadużyciom sędziów. K tóż poręczy, że sędziowie nie zaczną tłum aczyć ustaw y, przek ręcając je, wydając sw e zdania za duch ustaw odaw stw a. N iem a nic bardziej niebezpiecznego", pisał sław n y B eccaria: niż ogólnie przyjęty pew nik, że trzeba stosow ać się do ducha u staw. K ażd y człowiek m a sw e poglądy, k tó re zm ienia z biegiem czasu. A zatem duch ustaw u każdego sędziego- jest czem ś innem, jako w ynik zdrow ej lub wadliwej logiki, skutek zdrow eg o lub złego tra w ie n ia; zależy on od n am iętno ści, słabostek, osobistych stosunków sędziego do oskarżonego i od ty siąca praw ie nieuchw ytnych okoliczności, p od wpływem k tó ry ch jeden i ten sam przedm iot w różne m om enty staje p rzed zm iennym umysłem człow ieka w rozm aitych postaciach10). J Laurent, Cours, S a r e d o, Maxwell, 3. 8) Laurent, H u f e 1 a n d, 83. Fiore, 520, 523, S a r e do, 399. S e d g w i с k, 179 ss. Maxwell, 6. 9) Laurent, 15 16, , Zachariae, S a- r e d o, ) Beccaria, Des d ćlits et des peines, trad. par. Faustin H6- lie, 1856, 22.

28 stu, p o n iew a ż ujawnia on niew ątpliw ie to, czego ch ciał u staw odaw ca, t. j. myśl u s ta w y ".7). 2. Ustawodaw ca, w yjaśniając swą wolę zapom ocą słów, d o k ład a w szelkich starań do tego, ażeby ująć sw ą m yśl możliwie w y raźn ie i ściśle. Jeżeli jemu to się udało, jeżeli sens słow ny danej normy jest zupełnie jasny i nie w zbudza sam przez się żad n y ch wątpliwości, to należy uznać, iż te n sens wyraża praw dziw ą wolę ustaw odaw cy. Odchylać się od! tego sensu znaczy już nie interpretow ać ustaw ę, lecz zastępow ać ją przez inną, przyw łaszczając sobie w ładzę u staw o d aw czą.8), 3. Sens słowny norm y określa się na p o d staw ie ustalonego zn aczen ia słów i ogólnie znanych p raw id eł gram atyki, a zate m w tym w ypadku, gdy jest on zupełnie jasny, oznacza on coś całk iem określonego, p rzez w szystkich jed nakow o ro zum ianego, czyli jest objektyw ny i niew zruszalny. Przeciw nie to, co nosi nazwę sensu w ew nętrznego lub d u ch a norm y, pow inno być w ykryte drogą rozw ażań i jest w o b ec tego tylko mniej lub więcej praw dopodobne t. j-, inaczej m ów iąc, wątpliw e, chw iejne, subjektywne: ró żni interpretatorzy przy p isu ją często k ro ć tej samej normie różny sens w ew nętrzny. D latego też nie poprzestaw ać na w yraźnym sensie słow nym norm i doszukiw ać się w nich jakiegoś problem atycznego ducha", znaczy to przekładać w ątp liw e nad pewne, chw iejne nad określone, objektywne n ad su b jek ty w n e9). 4. W zastosow aniu praktycznem praw o w ykładni jasnych u staw otwiera drzw i samowoli i nadużyciom sędziów. K tóż poręczy, że sędziowie nie zaczną tłum aczyć ustaw y, przek ręcając je, wydając sw e zdania za duch ustaw odaw stw a. N iem a nic bardziej niebezpiecznego", pisał sław n y B eccaria: niż ogólnie przyjęty pew nik, że trzeba stosow ać się do ducha u staw. K ażd y człowiek m a sw e poglądy, k tó re zm ienia z biegiem czasu. A zatem duch ustaw u każdego sędziego- jest czem ś innem, jako w ynik zdrow ej lub wadliwej logiki, skutek zdrow eg o lub złego tra w ie n ia; zależy on od n am iętno ści, słabostek, osobistych stosunków sędziego do oskarżonego i od ty siąca praw ie nieuchw ytnych okoliczności, p od wpływem k tó ry ch jeden i ten sam przedm iot w różne m om enty staje p rzed zm iennym umysłem człow ieka w rozm aitych postaciach10). J Laurent, Cours, S a r e d o, Maxwell, 3. 8) Laurent, H u f e 1 a n d, 83. Fiore, 520, 523, S a r e do, 399. S e d g w i с k, 179 ss. Maxwell, 6. 9) Laurent, 15 16, , Zachariae, S a- r e d o, ) Beccaria, Des d ćlits et des peines, trad. par. Faustin H6- lie, 1856, 22.

29 Przy zupełnej sw obodzie wykładni sędzia, według słów B entham a, lo stosując się do bezpośredniego sen su ustawy, toi tłu m acząc ustawę, zaw sze może wydać w y ro k na rzecz tej lub innej strony, jak się jem u zamarzy, jest on zawsze pew ny, że może upozorow ać sw ą stronniczość bądź literalnym, b ąd ź w yinterpretow anym sensem ustawy. W te n sposób sędzia staje się kuglarzem, k tó ry ku wielkiem u zdziwieniu w idzów częstuje z tej sam ej b u telk i raz słodkim, raz gorzkim n ap o jem гі). Przejdziemy do o cen y krytycznej w yłożonych dowodów. 1) Utożsamiać te k s t normy z jej m yślą i widzieć w tym tek ście pełne w cielen ie w oli ustaw odaw cy znaczy to p rz e sadzać znaczenie słów. W rzeczy samej, słowa, jak już b y ło zaznaczone wyżej (sir. 16), nie są niczem w ięcej, jak tylko ś ro d kami, z których k o rz y sta autor normy, aby w yrazić swe m yśli i życzenia, i które m ają znaczenie o tyle tylko, o ile osiągają c e l 12). 2) Dalej, aczkolw iek ustaw odawca dąży do takiego fo r mułowania norm, żeby k ażda z nich ściśle i jasno' w yrażała jego myśl, to jednak u d aje m u się tego dopiąć ty lk o w bardzo rz a d kich wypadkach. P rzy czy n a kryje się nie ty lk o w nadzw yczajnej trudności samego zadania, lecz i w tem, że ustaw odaw ca, regulując jakikolwiek rodzaj stosunków, w ypow iada swą w olę nie w jakiejś jednej, całkiem izolowanej norm ie, lecz w mniej lub więcej licznej gru p ie norm, które są logicznie ze sobą p o w iązane i uzupełniają siebie wzajemnie, rozw ijając lub o g raniczając. W skutek tego zdarza się niekiedy, że najzupełniej jasna norm a nabiera całk iem innego sensu, jeśli się ją zestaw i z in" u) Bentham, Izbrannyja soczinienija, 1867, 379. L a u r e n t, R o e 1 s, 18 19, F i o r e, 527, Bentham sądzi nawet, że nietylko ustawy jasne, lecz i niejasne należy rozum ieć w sensie literalnym, przeoczając, że niejasna ustaw a jest niejasną w łaśn ie w tedy, kiedy nie m o że być rozumiana literalnie, w ob ec tego, że nie p osiad a ściśle określonego sensu. 12) Jest to oddaw na uznane przez w ielu autorów. Tomastus, Instit. jurispr., 1717, L. II, с. III, 6: Cum verba sint slgna mentis, inde in Universum constat, verba m enti, non mentem verb is e sse subordinandum, Savigny, 37 ( ): Da der Ausdruck b lo sses M ittel ist, der G e danke aber der Zweck, so ist es unbedenklich, dass der Gedanke vorgezogen, der Ansdruck also nach ihm berichtigt w erd en muss",k i e r u I f f, 28; U n g e r, 86; W i n d s c h e і d, 21, Anm. 9; I h e r i n g, Ceist, II, 444 ff. Zaznaczali to jeszcze praw nicy rzymscy, L. 7 2 D. de supell. leg. (33, 10): "quorsum nomina, iquit (Tubero), nisi ut dem onstrarent voluntatem dicentis?" (25, 4); Quamvis sit m anifestissimum edictum praetoris, attamen non est neglegenda interpretatio ejus". Niektórzy z daw nych autorów czasem przytaczali na rzecz tej opinji różne fantastyczne dow ody, naprz,, Federicis, I, 3, ss.:,..quia m ens perfectior est,..quia m ens animae similis esse dicitur, verba vero corpori.." etc.

30 Przy zupełnej sw obodzie wykładni sędzia, według słów B entham a, lo stosując się do bezpośredniego sen su ustawy, toi tłu m acząc ustawę, zaw sze może wydać w y ro k na rzecz tej lub innej strony, jak się jem u zamarzy, jest on zawsze pew ny, że może upozorow ać sw ą stronniczość bądź literalnym, b ąd ź w yinterpretow anym sensem ustawy. W te n sposób sędzia staje się kuglarzem, k tó ry ku wielkiem u zdziwieniu w idzów częstuje z tej sam ej b u telk i raz słodkim, raz gorzkim n ap o jem гі). Przejdziemy do o cen y krytycznej w yłożonych dowodów. 1) Utożsamiać te k s t normy z jej m yślą i widzieć w tym tek ście pełne w cielen ie w oli ustaw odaw cy znaczy to p rz e sadzać znaczenie słów. W rzeczy samej, słowa, jak już b y ło zaznaczone wyżej (sir. 16), nie są niczem w ięcej, jak tylko ś ro d kami, z których k o rz y sta autor normy, aby w yrazić swe m yśli i życzenia, i które m ają znaczenie o tyle tylko, o ile osiągają c e l 12). 2) Dalej, aczkolw iek ustaw odawca dąży do takiego fo r mułowania norm, żeby k ażda z nich ściśle i jasno' w yrażała jego myśl, to jednak u d aje m u się tego dopiąć ty lk o w bardzo rz a d kich wypadkach. P rzy czy n a kryje się nie ty lk o w nadzw yczajnej trudności samego zadania, lecz i w tem, że ustaw odaw ca, regulując jakikolwiek rodzaj stosunków, w ypow iada swą w olę nie w jakiejś jednej, całkiem izolowanej norm ie, lecz w mniej lub więcej licznej gru p ie norm, które są logicznie ze sobą p o w iązane i uzupełniają siebie wzajemnie, rozw ijając lub o g raniczając. W skutek tego zdarza się niekiedy, że najzupełniej jasna norm a nabiera całk iem innego sensu, jeśli się ją zestaw i z in" u) Bentham, Izbrannyja soczinienija, 1867, 379. L a u r e n t, R o e 1 s, 18 19, F i o r e, 527, Bentham sądzi nawet, że nietylko ustawy jasne, lecz i niejasne należy rozum ieć w sensie literalnym, przeoczając, że niejasna ustaw a jest niejasną w łaśn ie w tedy, kiedy nie m o że być rozumiana literalnie, w ob ec tego, że nie p osiad a ściśle określonego sensu. 12) Jest to oddaw na uznane przez w ielu autorów. Tomastus, Instit. jurispr., 1717, L. II, с. III, 6: Cum verba sint slgna mentis, inde in Universum constat, verba m enti, non mentem verb is e sse subordinandum, Savigny, 37 ( ): Da der Ausdruck b lo sses M ittel ist, der G e danke aber der Zweck, so ist es unbedenklich, dass der Gedanke vorgezogen, der Ansdruck also nach ihm berichtigt w erd en muss",k i e r u I f f, 28; U n g e r, 86; W i n d s c h e і d, 21, Anm. 9; I h e r i n g, Ceist, II, 444 ff. Zaznaczali to jeszcze praw nicy rzymscy, L. 7 2 D. de supell. leg. (33, 10): "quorsum nomina, iquit (Tubero), nisi ut dem onstrarent voluntatem dicentis?" (25, 4); Quamvis sit m anifestissimum edictum praetoris, attamen non est neglegenda interpretatio ejus". Niektórzy z daw nych autorów czasem przytaczali na rzecz tej opinji różne fantastyczne dow ody, naprz,, Federicis, I, 3, ss.:,..quia m ens perfectior est,..quia m ens animae similis esse dicitur, verba vero corpori.." etc.

31 nem i norm am i. Gdyby i w ty ch wypadkach in terp retu jący oddaw ał pierw szeństw o słow nem u sensowi norm y, rażąco nieodpow iadającem u rzeczywistej m yśli ustaw odawcy, b y ło b y to jawnem nieposłuszeństw em w obec zakazu ustaw odaw cy, przekręceniem i obejściem ustaw y, nie zaś jej w y k ład n ią13). Z tego, że ustawy u k ład an e są i redagow ane bardzo staran n ie, w y n ik a tylko, że jeśli ich sens słowny jest jasny, to porzu cać go m ożna tylko w ów czas, gdy zostanie z całą pewnością udow odnione, że nie w yraża on rzeczywistej w oli ustawodawcy. Innem i słowy, staranność p rzy redagowaniu u sta w może hyć jedynie podstaw ą dom niem ania: sens słowny u staw y uważany jest za praw idłow e w yrażenie myśli ustaw odaw cy, dopóki przeciw ne nie zostanie u d o w o d n io n e14). Lecz dow odzenie przeciw nego powinno być dopuszczalne, inaczej bow iem zostałoby w ypaczone zadanie w ykładni. Jeżeli, jak już było w yjaśnione, w ykładnia pow inna odtw a rzać te w yobrażenia i pojęcia, które łączył z dlaną norm ą jej au to r, nie można ograniczać zadania wykładni; norm y do- określenia tylko tego sensu, k tó ry wynika bezpośrednio z jej słów. P oniew aż ustawodawca n aw et przy najbardziej starannem redagow aniu ustaw y może użyć słów nieodpowiednich! i zwrotów, nie w yrażających rzeczyw istej jego myśli, p rz eto poprzestaw ać na w yjaśnieniu wyłącznie sensu słownego norm znaczy stawać w pół drogi, nie osiągając w łaściw ego celu w ykładńi. 3) Chociaż w ykładnia słow na w ogólności jest procesem łatw iejszym, niźli logiczna, jed n ak i ona p o stęp u je drogą rozum ow ań i wymaga niekiedy niem ałych wysiłków. A i rezultat osiągany za pomocą w y k ład n i słownej wcale nie zaw sze bywa czem ś określonem jednakow o przez w szystkich rozumianem, o b jek ty w n ie. Przeciwnie, sam Laurent zaznacza, że litera u staw y m oże mieć zupełnie jasny sens, a mimo to, sens ten może nie być jasny dla tego, k to czyta ustaw ę 15). Innem i słowy uzn an ie norm y za jasną jest tak samo ak tem subjektyw nego 1S) Kierulłf, 28. Thibaut, ) To uznaje sam Laurent, przecząc w łasnej teorji. Laurent, Cours: Dira-t-on que le te x te peut ne pas ćtre 1 exp ression de la volonte du lćgislateur? Sans doute, m ais c'est ä celui qui fait c ette allćgation d en adm inistrer la preuve (p. 13). II est certain que s il ćtait prouvś qu une loi est en Opposition a v ec la volonte du lćgislateur, il faudrait laisser lä le texte, pour s'en tenir а ce que les auteurs de la loi ont voulu" (p. 14). L ecz po tem ośw iadczeniu Laurent pow raca do swej teorji: Lä n'est pas la difficultć. La plupart des lois sont claires et les articles du code civil surtout brillent par leur clarte. Si la loi est claire, le texte nous fait connaitre par cela m ćm e la volonte du lćgislateur, ou 1 esprit de la loi fp. 14). Je conteste au x intćrprćtes le droit de s'ecarter du texte clair et formet, en se fondant sur 1 esprit de la loi". 15) Laurent, 14.

32 nem i norm am i. Gdyby i w ty ch wypadkach in terp retu jący oddaw ał pierw szeństw o słow nem u sensowi norm y, rażąco nieodpow iadającem u rzeczywistej m yśli ustaw odawcy, b y ło b y to jawnem nieposłuszeństw em w obec zakazu ustaw odaw cy, przekręceniem i obejściem ustaw y, nie zaś jej w y k ład n ią13). Z tego, że ustawy u k ład an e są i redagow ane bardzo staran n ie, w y n ik a tylko, że jeśli ich sens słowny jest jasny, to porzu cać go m ożna tylko w ów czas, gdy zostanie z całą pewnością udow odnione, że nie w yraża on rzeczywistej w oli ustawodawcy. Innem i słowy, staranność p rzy redagowaniu u sta w może hyć jedynie podstaw ą dom niem ania: sens słowny u staw y uważany jest za praw idłow e w yrażenie myśli ustaw odaw cy, dopóki przeciw ne nie zostanie u d o w o d n io n e14). Lecz dow odzenie przeciw nego powinno być dopuszczalne, inaczej bow iem zostałoby w ypaczone zadanie w ykładni. Jeżeli, jak już było w yjaśnione, w ykładnia pow inna odtw a rzać te w yobrażenia i pojęcia, które łączył z dlaną norm ą jej au to r, nie można ograniczać zadania wykładni; norm y do- określenia tylko tego sensu, k tó ry wynika bezpośrednio z jej słów. P oniew aż ustawodawca n aw et przy najbardziej starannem redagow aniu ustaw y może użyć słów nieodpowiednich! i zwrotów, nie w yrażających rzeczyw istej jego myśli, p rz eto poprzestaw ać na w yjaśnieniu wyłącznie sensu słownego norm znaczy stawać w pół drogi, nie osiągając w łaściw ego celu w ykładńi. 3) Chociaż w ykładnia słow na w ogólności jest procesem łatw iejszym, niźli logiczna, jed n ak i ona p o stęp u je drogą rozum ow ań i wymaga niekiedy niem ałych wysiłków. A i rezultat osiągany za pomocą w y k ład n i słownej wcale nie zaw sze bywa czem ś określonem jednakow o przez w szystkich rozumianem, o b jek ty w n ie. Przeciwnie, sam Laurent zaznacza, że litera u staw y m oże mieć zupełnie jasny sens, a mimo to, sens ten może nie być jasny dla tego, k to czyta ustaw ę 15). Innem i słowy uzn an ie norm y za jasną jest tak samo ak tem subjektyw nego 1S) Kierulłf, 28. Thibaut, ) To uznaje sam Laurent, przecząc w łasnej teorji. Laurent, Cours: Dira-t-on que le te x te peut ne pas ćtre 1 exp ression de la volonte du lćgislateur? Sans doute, m ais c'est ä celui qui fait c ette allćgation d en adm inistrer la preuve (p. 13). II est certain que s il ćtait prouvś qu une loi est en Opposition a v ec la volonte du lćgislateur, il faudrait laisser lä le texte, pour s'en tenir а ce que les auteurs de la loi ont voulu" (p. 14). L ecz po tem ośw iadczeniu Laurent pow raca do swej teorji: Lä n'est pas la difficultć. La plupart des lois sont claires et les articles du code civil surtout brillent par leur clarte. Si la loi est claire, le texte nous fait connaitre par cela m ćm e la volonte du lćgislateur, ou 1 esprit de la loi fp. 14). Je conteste au x intćrprćtes le droit de s'ecarter du texte clair et formet, en se fondant sur 1 esprit de la loi". 15) Laurent, 14.

33 rozumienia, jak i w y k ry cie jej sensu w ew nętrznego ir>). P o n ad to, gdv się mówi o tem, że duch ustaw y pow inien mieć p ie r wszeństwo przed lite rą jej, to się ma n a względzie nie pro blem atyczny nie praw dopodobny" duch, lecz z zupełną p e w nością ustaloną m yśl ustaw odaw cy. 4) Co się tyczy w reszcie trudności określania w ew nętrznego sensu ustaw i m ożliw ości nadużyć i dow olności ze strony sędziów, to zapobiec tem u można za p om ocą ustanow ienia p e w nych gwarancyj, k tó re uniem ożliwiałyby i usuw ały um yślne lub przypadkowe uchybienia sądów. Do liczb y tych gwarancyj n a le ż ą wysoki um y słow y i moralny cenzus sędziów, rozpoznaw anie spraw przez k ilk a instancyj, istnienie najwyższego; sądu kasacyjnego, m ającego za zadanie śledzenie za praw idłow ością i jednostajnością stosow ania ustaw, udział w procesie dobrze przygotowanej adw okatury, publiczność postępow ania, dzięki k tó rej działalność są d ó w kontrolow ana je st p rzez społeczeństw o i prasę. T akie są ważniejsze w arunki prawidłow ego w y m iaru sprawiedliwości, wystarczające, aby pobudzić sędziów do bezstronnego i sum iennego stosowania u staw. II. Pytanie drugie jak postępować, gdy się okaże, że sens słowny norm y nie jest jasny, ró w n ież m oże być ro z strzygnięte w sposób dw ojaki. Zdawałoby się n a pierw szy rzut oka, że najpraw idłow sze i najnaturalniejsze w yjście z trudnej sytuacji powinno polegać n a tem, aby w razie napotkania normy niejasnej, zwrócić się o wyjaśnienie do jej au to ra. Sposób ten jest stosowany z zup ełn em powodzeniem w rzeczywistości do niektórych r o dzajów norm, m ianow icie rozporządzeń adm inistracy jn ych i w y roków sądowych. W ątpliw ości, powstające p rz y wykonaniu jednych i drugich, zw y k le rozstrzygane są b ez w iększych n ied o godności przez ich a u to ró w 16). Podobny try b ustalony był w w ielu państw ach i co do ustaw we w łaściw em znaczeniu sło w a 1 ), Usprawiedliwiano go w sposób następ u jący : la) Kod. post. cyw, a rt o W Rzymie w o k re sie cesarskim p o w sta ł zw yczaj zw racania się p rz ed wydaniem w yroku do cesarzy z prośbą o w y ja śn ien ie ustaw w ą tp liw y ch (consultatio a n te senten tiam ). Zwyczaj te n J u s ty n ia n sankcjonow ał ( С, (1, 17). Z resztą co do postanow ień Ju s ty n ja n a, dotyczących w y k ład n i ustaw toczy się sp ór. Podczas, gdy jed n i m n iem ają, że Justynjan w ogóle ^zabronił jakiegokolw iekbąd ź tłum aczenia u sta w, zdaniem innych sądy m iały prawo w y k ła d ać ustaw y według ogólnych p raw ideł herm eneuty k i i jedynie w razie bezow o cn ości w ysiłków o o w in ny byłv zwracać się o w yjaśnienie do cesarz a (Savigny, ; K i e r u l i f, 37; T h i- b a u t Pand, 46). Lanu ) dowodzi n a w e t, ż e Ju sty n ian miał na w zględzie wcale nie w y k ła d n ię sądow ą, lecz leg aln ą, k tó rą ogłosił za sw ą prerogatyw ę. We F ran cji przedrew olucyjnej sądy, n ap o ty k ając na trudności w rozstrzyganiu jak ie jk o lw iek spraw y, od sy łały procesujących się do

34 rozumienia, jak i w y k ry cie jej sensu w ew nętrznego ir>). P o n ad to, gdv się mówi o tem, że duch ustaw y pow inien mieć p ie r wszeństwo przed lite rą jej, to się ma n a względzie nie pro blem atyczny nie praw dopodobny" duch, lecz z zupełną p e w nością ustaloną m yśl ustaw odaw cy. 4) Co się tyczy w reszcie trudności określania w ew nętrznego sensu ustaw i m ożliw ości nadużyć i dow olności ze strony sędziów, to zapobiec tem u można za p om ocą ustanow ienia p e w nych gwarancyj, k tó re uniem ożliwiałyby i usuw ały um yślne lub przypadkowe uchybienia sądów. Do liczb y tych gwarancyj n a le ż ą wysoki um y słow y i moralny cenzus sędziów, rozpoznaw anie spraw przez k ilk a instancyj, istnienie najwyższego; sądu kasacyjnego, m ającego za zadanie śledzenie za praw idłow ością i jednostajnością stosow ania ustaw, udział w procesie dobrze przygotowanej adw okatury, publiczność postępow ania, dzięki k tó rej działalność są d ó w kontrolow ana je st p rzez społeczeństw o i prasę. T akie są ważniejsze w arunki prawidłow ego w y m iaru sprawiedliwości, wystarczające, aby pobudzić sędziów do bezstronnego i sum iennego stosowania u staw. II. Pytanie drugie jak postępować, gdy się okaże, że sens słowny norm y nie jest jasny, ró w n ież m oże być ro z strzygnięte w sposób dw ojaki. Zdawałoby się n a pierw szy rzut oka, że najpraw idłow sze i najnaturalniejsze w yjście z trudnej sytuacji powinno polegać n a tem, aby w razie napotkania normy niejasnej, zwrócić się o wyjaśnienie do jej au to ra. Sposób ten jest stosowany z zup ełn em powodzeniem w rzeczywistości do niektórych r o dzajów norm, m ianow icie rozporządzeń adm inistracy jn ych i w y roków sądowych. W ątpliw ości, powstające p rz y wykonaniu jednych i drugich, zw y k le rozstrzygane są b ez w iększych n ied o godności przez ich a u to ró w 16). Podobny try b ustalony był w w ielu państw ach i co do ustaw we w łaściw em znaczeniu sło w a 1 ), Usprawiedliwiano go w sposób następ u jący : la) Kod. post. cyw, a rt o W Rzymie w o k re sie cesarskim p o w sta ł zw yczaj zw racania się p rz ed wydaniem w yroku do cesarzy z prośbą o w y ja śn ien ie ustaw w ą tp liw y ch (consultatio a n te senten tiam ). Zwyczaj te n J u s ty n ia n sankcjonow ał ( С, (1, 17). Z resztą co do postanow ień Ju s ty n ja n a, dotyczących w y k ład n i ustaw toczy się sp ór. Podczas, gdy jed n i m n iem ają, że Justynjan w ogóle ^zabronił jakiegokolw iekbąd ź tłum aczenia u sta w, zdaniem innych sądy m iały prawo w y k ła d ać ustaw y według ogólnych p raw ideł herm eneuty k i i jedynie w razie bezow o cn ości w ysiłków o o w in ny byłv zwracać się o w yjaśnienie do cesarz a (Savigny, ; K i e r u l i f, 37; T h i- b a u t Pand, 46). Lanu ) dowodzi n a w e t, ż e Ju sty n ian miał na w zględzie wcale nie w y k ła d n ię sądow ą, lecz leg aln ą, k tó rą ogłosił za sw ą prerogatyw ę. We F ran cji przedrew olucyjnej sądy, n ap o ty k ając na trudności w rozstrzyganiu jak ie jk o lw iek spraw y, od sy łały procesujących się do

35 1) Praw o tłum aczenia ustaw należy w yłącznie do ustawodawcy. W rzeczy samej, wyjaśnienie ustawy, której sens jest w ątpliw y, jest w istocie wydaniem nowej ustaw y, a zatem może być dawane wyłąpznie przez tego, kto m a praw o wydawać ustaw y 1S). 2) Na mocy zasady oddzielenia władzy sądowej od ustawodawczej wyroki sądów powinny być tylko stosowaniem ogólnych, abstrakcyjnych norm, ustanowionych przez ustawodawcę, do poszczególnych wypadków życia. Dlatego sędzia, poprzestając na mechanicznem stosowaniu ustaw y do życia, powinien przy każdej wątpliwości co do sensu ustaw y zwracać się o wyjaśnienie do u staw o d aw cy 19). 3) Zezwolić sądom na samodzielne tłum aczenie niejasnych ustaw oznaczałoby dać im daleko idącą możność wydawania sprzecznych wyroków w podobnych sprawach i, co jest jeszcze ważniejsze, kierowania się dowolnością i popełnienia nadużyć. Przeciwko rozważaniom tym można podnieść następujące zarzuty. 1. Wykładnię u staw y można upodobniać do wydania nowej ustaw y tylko wówczas, gdy sens tłum aczonej ustawy, nie zw ażając na wszelkie wysiłki, pozostaje całkiem niezrozumiały. W ówczas, istotnie, nadaw anie mu dowolnie tego lub innego sensu oznaczałoby wydawanie nowej ustawy. Lecz w danym wypadku mowa o niejasności jedynie sensu słownego norm. Tymczasem jest całkiem możliwe, że sens słow ny norm y jest niejasny, wewnętrzny zaś bezwzględnie jasny. Odszukanie tego sensu wewnętrznego nie tylko nie jest przyw łaszczeniem władzy ustawodawczej, lecz przeciwnie stanowi bezpośrednie zadanie wykładni, gdyż sędziowie, wydając w yrok, obowiązani są stosow ać się do rzeczyw istej woli u staw odaw cy20). króla. Podczas rewolucji tryb ten został zachowany i zalegalizow any. Sądy pow in ny były zwracać się o w yjaśnienie do zgrom adzenia ustawodawczego (Laurent, Principes, I, n. 254). Tę samą zasadę w p row adził Fryderyk II pruski; Analogicznie postąpił w Austrji Józef II (Unger, 95, Anm. 2) Ta tendencja ustawodawców XVIII w ieku do ograniczenia praw a sądowej wykładni niejasnych ustaw m iała źródło w tem samem niedow ierzaniu sądom, które uzasadniało żądanie dosłow nej wykładni jasnych u staw (p. wyżej ods. 4). O tem wszystkiem szczegółow o rozprawia Lucas, Zur Lehre vom W illen des Gesetzgebers, 1908, 407 ff. P. też G e n у, I, 77 ss 15) E с к h a r d u s, II. LXXX'X; Zachar'iae, 161 ff. В e с с a - r і а I. с., ę IV, Por. słow a Justynjana:,,Si enim in praesenti leges condere soli imperator! concessum est, et leges intepretari solo dignum im perio esse oportet... Quis aenigm ata solvere, et om nibus aperire idoneus esse videbitur, nisi is, cui soli legislatorem esse concessum est?" L, 12 1 C. de leg, (I, 14). 16) M о n t e s q u і e u, D e l'esprit des lois, L. XI, ch. VI. 20) Laurent,

36 1) Praw o tłum aczenia ustaw należy w yłącznie do ustawodawcy. W rzeczy samej, wyjaśnienie ustawy, której sens jest w ątpliw y, jest w istocie wydaniem nowej ustaw y, a zatem może być dawane wyłąpznie przez tego, kto m a praw o wydawać ustaw y 1S). 2) Na mocy zasady oddzielenia władzy sądowej od ustawodawczej wyroki sądów powinny być tylko stosowaniem ogólnych, abstrakcyjnych norm, ustanowionych przez ustawodawcę, do poszczególnych wypadków życia. Dlatego sędzia, poprzestając na mechanicznem stosowaniu ustaw y do życia, powinien przy każdej wątpliwości co do sensu ustaw y zwracać się o wyjaśnienie do u staw o d aw cy 19). 3) Zezwolić sądom na samodzielne tłum aczenie niejasnych ustaw oznaczałoby dać im daleko idącą możność wydawania sprzecznych wyroków w podobnych sprawach i, co jest jeszcze ważniejsze, kierowania się dowolnością i popełnienia nadużyć. Przeciwko rozważaniom tym można podnieść następujące zarzuty. 1. Wykładnię u staw y można upodobniać do wydania nowej ustaw y tylko wówczas, gdy sens tłum aczonej ustawy, nie zw ażając na wszelkie wysiłki, pozostaje całkiem niezrozumiały. W ówczas, istotnie, nadaw anie mu dowolnie tego lub innego sensu oznaczałoby wydawanie nowej ustawy. Lecz w danym wypadku mowa o niejasności jedynie sensu słownego norm. Tymczasem jest całkiem możliwe, że sens słow ny norm y jest niejasny, wewnętrzny zaś bezwzględnie jasny. Odszukanie tego sensu wewnętrznego nie tylko nie jest przyw łaszczeniem władzy ustawodawczej, lecz przeciwnie stanowi bezpośrednie zadanie wykładni, gdyż sędziowie, wydając w yrok, obowiązani są stosow ać się do rzeczyw istej woli u staw odaw cy20). króla. Podczas rewolucji tryb ten został zachowany i zalegalizow any. Sądy pow in ny były zwracać się o w yjaśnienie do zgrom adzenia ustawodawczego (Laurent, Principes, I, n. 254). Tę samą zasadę w p row adził Fryderyk II pruski; Analogicznie postąpił w Austrji Józef II (Unger, 95, Anm. 2) Ta tendencja ustawodawców XVIII w ieku do ograniczenia praw a sądowej wykładni niejasnych ustaw m iała źródło w tem samem niedow ierzaniu sądom, które uzasadniało żądanie dosłow nej wykładni jasnych u staw (p. wyżej ods. 4). O tem wszystkiem szczegółow o rozprawia Lucas, Zur Lehre vom W illen des Gesetzgebers, 1908, 407 ff. P. też G e n у, I, 77 ss 15) E с к h a r d u s, II. LXXX'X; Zachar'iae, 161 ff. В e с с a - r і а I. с., ę IV, Por. słow a Justynjana:,,Si enim in praesenti leges condere soli imperator! concessum est, et leges intepretari solo dignum im perio esse oportet... Quis aenigm ata solvere, et om nibus aperire idoneus esse videbitur, nisi is, cui soli legislatorem esse concessum est?" L, 12 1 C. de leg, (I, 14). 16) M о n t e s q u і e u, D e l'esprit des lois, L. XI, ch. VI. 20) Laurent,

37 2. Zakazanie sądom tłumaczenia niejasnych ustaw ze względu na zasadę rozdziału władzy sądow ej i ustaw odaw czej w rzeczywistości z a sa d z ie tej przeczy. N ie pozw ala ono s ę dziemu wznieść się do ro li ustawodawcy, ale za to zmusza u s ta wodawcę stawać n a m iejscu sędziego. T y m czasem dobroczynne działanie i p ra k ty c zn a podstawa zasad y rozdziału w ładz ustawodawczej i sądow ej polega w łaśnie n a tern, że u staw o dawca z góry stanow i normy, do k tó ry ch obyw atele powinni zastosow ać swe p o stęp o w an ie, i że te i tylkoi te norm y sto so w ane są przez sąd. Jeśli zaś poszczególny w ypadek, nasuw ający trudności dla sędziego, rozstrzygany je st p rzez ustaw odaw cę w drodze nowej ustaw y, to jasnem jest, że zasada rozdziału w ładz nie osiąga celu, poniew aż do o b y w a te li stosuje się n o r ma, która w czasie w szczęcia procesu nie b y ła im znana i nie m ogła być wzięta p od uwagę. Oto dlaczego zasad a oddzielenia w ład ży ustaw odaw czej od sądowej może o trzym ać pełne urzeczyw istnienie tylko w tym wypadku, gdy i sędzia będzie pozbawiony p ra w a stanow ienia norm, i ustawodawcla nie będzie miał m ożności sądzenia 21). W tym celu jest niezbędne, aby instytucje sądow e rozstrzygały wszystkie bez w yjątku spraw y na p o d staw ie istniejących ustaw, nie ważąc się p y tać o wyjaśnienia ustaw odaw cę. P rzy tak im systemie jedyną w skazów ką dla o b y w a te li w ich stosunkach wzajemnych i jedyną podstaw ą w y ro k ó w sądow'ych stają się istniejące normy ustaw ow e, w należyty sposób ogłoszone i dostępne dla każdego. 3. Błędom i nadużyciom sądów p rzy w y k ład n i niejasnych ustaw można zapobiec zapom ocą tych sam ych środków, co i przy wykładni jasnych. 4. Jeśli ponadto w ziąć pod uwagę, że w strzym anie p o stępow ania sądowego aż do czasu w yjaśn ien ia p rzez ustaw o daw cę sensu normy, nasuw ającej w ątpliw ości, ogrom nie zaham ow ałoby wymiar spraw iedliw ości i obciążyłoby ustawodaw cę p racą czysto sędziowską, to nie można b ęd zie nie uznać, że sądom należy przyznać praw o samodzielnej w ykładni ustaw, k tó ry ch sens słowny nie jest jasny 21) Garsonnet, T ra ite d e p ro ced u rę civ ile e t com m erciale, I, 1912, 15, ss. 22) T e niedogodności w p ra k ty c e skłoniły ustaw o d aw có w, którzy p ró b o w ali wprowadzić o m aw iany system legalnej w y k ła d n i niejasnych ustaw, do rychłego p o rz u ce n ia teg o systemu- J u s ty n ja n uchylił go przez now elę 125. W Prusiech try b te n p rz etrw a ł tylko 4 lata, w A ustrji i F rancji nieco dłużej, (U n g e r, 95, Laurent, C ours, 156). W Rosji istniał on i po reform ie sądowej z 1864 r. w sądach daw nego ustroju oraz urzęd ach adm inistracyjnych.

38 2. Zakazanie sądom tłumaczenia niejasnych ustaw ze względu na zasadę rozdziału władzy sądow ej i ustaw odaw czej w rzeczywistości z a sa d z ie tej przeczy. N ie pozw ala ono s ę dziemu wznieść się do ro li ustawodawcy, ale za to zmusza u s ta wodawcę stawać n a m iejscu sędziego. T y m czasem dobroczynne działanie i p ra k ty c zn a podstawa zasad y rozdziału w ładz ustawodawczej i sądow ej polega w łaśnie n a tern, że u staw o dawca z góry stanow i normy, do k tó ry ch obyw atele powinni zastosow ać swe p o stęp o w an ie, i że te i tylkoi te norm y sto so w ane są przez sąd. Jeśli zaś poszczególny w ypadek, nasuw ający trudności dla sędziego, rozstrzygany je st p rzez ustaw odaw cę w drodze nowej ustaw y, to jasnem jest, że zasada rozdziału w ładz nie osiąga celu, poniew aż do o b y w a te li stosuje się n o r ma, która w czasie w szczęcia procesu nie b y ła im znana i nie m ogła być wzięta p od uwagę. Oto dlaczego zasad a oddzielenia w ład ży ustaw odaw czej od sądowej może o trzym ać pełne urzeczyw istnienie tylko w tym wypadku, gdy i sędzia będzie pozbawiony p ra w a stanow ienia norm, i ustawodawcla nie będzie miał m ożności sądzenia 21). W tym celu jest niezbędne, aby instytucje sądow e rozstrzygały wszystkie bez w yjątku spraw y na p o d staw ie istniejących ustaw, nie ważąc się p y tać o wyjaśnienia ustaw odaw cę. P rzy tak im systemie jedyną w skazów ką dla o b y w a te li w ich stosunkach wzajemnych i jedyną podstaw ą w y ro k ó w sądow'ych stają się istniejące normy ustaw ow e, w należyty sposób ogłoszone i dostępne dla każdego. 3. Błędom i nadużyciom sądów p rzy w y k ład n i niejasnych ustaw można zapobiec zapom ocą tych sam ych środków, co i przy wykładni jasnych. 4. Jeśli ponadto w ziąć pod uwagę, że w strzym anie p o stępow ania sądowego aż do czasu w yjaśn ien ia p rzez ustaw o daw cę sensu normy, nasuw ającej w ątpliw ości, ogrom nie zaham ow ałoby wymiar spraw iedliw ości i obciążyłoby ustawodaw cę p racą czysto sędziowską, to nie można b ęd zie nie uznać, że sądom należy przyznać praw o samodzielnej w ykładni ustaw, k tó ry ch sens słowny nie jest jasny 21) Garsonnet, T ra ite d e p ro ced u rę civ ile e t com m erciale, I, 1912, 15, ss. 22) T e niedogodności w p ra k ty c e skłoniły ustaw o d aw có w, którzy p ró b o w ali wprowadzić o m aw iany system legalnej w y k ła d n i niejasnych ustaw, do rychłego p o rz u ce n ia teg o systemu- J u s ty n ja n uchylił go przez now elę 125. W Prusiech try b te n p rz etrw a ł tylko 4 lata, w A ustrji i F rancji nieco dłużej, (U n g e r, 95, Laurent, C ours, 156). W Rosji istniał on i po reform ie sądowej z 1864 r. w sądach daw nego ustroju oraz urzęd ach adm inistracyjnych.

39 T a k więc doszliśm y dio wniosku, że n ieza leżn ie od wynik ó w w ykładni słownej, t. j. niezależnie od tego, czy sens norm y o k azał się jasnym, czy niejasnym, zawsze p o w ykładni słow nej pow inna następow ać w ykładnia re a ln a 23). O becnie staje się zrozum iałe rzeczyw iste znaczenie wyk ła d n i słow nej. Jest to nie odrębny, sam odzielny proces, kończący się ostatecznym rezultatem, lecz tylko pierw szy stopień, stad ju m początkowe, p o k tó ry m następuje głów ny, decydujący p ro ces, mianowicie w ykryw anie w ew nętrznego sen su normy 24). O k reślając znaczenie p otoczne tego lub innego słow a, wskazując na rozm aite znaczenia, jakie się z nim łączą, poddając w ątp liw e konstrukcje an alizie gram atycznej i logicznej, w ykryw a jącej w ady i usterki słow nej powłoki norm, w y k ład n ia słowna d aje jedynie ramy, w k tó ry ch zaw arta jest tre ś ć ustaw y, czyli, innem i słowy, daje tylko treść m ożliw ą"25), o k re śla treści tej g ra n ic e" 26), oczyszcza i wyrów nywa grunt" 27), zakłada fund am en t" 28) dla w ykładni realnej, która już m a n a celu ostateczne rozstrzygnięcie zadan ia wykładni: w y k ry cie rzeczywistej m yśli au to ra normy. A d w. D r. ZYGMUNT FE N IC H EL. CHARAKTER PRAWNY Cz y n n o ś c i a d w o k a c k i c h. I. Polska, w ydając jednolite dla całego P ań stw a prawo o u s tro ju adw okatury z d n ia 7 października 1932 r., nie wzorow a ła się na żadnym specjalnym typie u stro ju adwokatury, istniejącym na zachodzie, lecz poszła sam odzielną drogą. Przedew szystkiem nie p rzyjęła zasadniczego podziału, adwokatury, istniejącego w Francji, Anglji, Hiszpanji, W łoszech i t. d., na zastępców sądowych (avoue, sollicitor, p ro c u rato re ) oraz dorad có w prawnych (avocat, barrister, a w o cato ). Podział ten nie od pow iadałby rozw ojow i adw okatury na ziem iac h Polski i stosunkom, tu panującym. Nie przyjęło też p raw o polskie zasady, obowiązującej w Niem czech, t. zw. lokalizacji adw okatury, w ed le której każdy -3) Takim jest p a n u ją c e obecnie w lite ra tu rz e zapatryw anie. P ra w id ło w o ść jego jest u w a żan a za ta k oczyw istą, ż e z w y k le nie jest naw e t p o p iera n e dowodam i. -4) Holder, P and., 46 47, Kierullf, 28. D e g n i, J) Regelsberger, Pand., 146. S6) R euterskiöl d, 90, 27) Kohler, 33, A nm., 95. 2S) В г о с h e r, 29.

40 T a k więc doszliśm y dio wniosku, że n ieza leżn ie od wynik ó w w ykładni słownej, t. j. niezależnie od tego, czy sens norm y o k azał się jasnym, czy niejasnym, zawsze p o w ykładni słow nej pow inna następow ać w ykładnia re a ln a 23). O becnie staje się zrozum iałe rzeczyw iste znaczenie wyk ła d n i słow nej. Jest to nie odrębny, sam odzielny proces, kończący się ostatecznym rezultatem, lecz tylko pierw szy stopień, stad ju m początkowe, p o k tó ry m następuje głów ny, decydujący p ro ces, mianowicie w ykryw anie w ew nętrznego sen su normy 24). O k reślając znaczenie p otoczne tego lub innego słow a, wskazując na rozm aite znaczenia, jakie się z nim łączą, poddając w ątp liw e konstrukcje an alizie gram atycznej i logicznej, w ykryw a jącej w ady i usterki słow nej powłoki norm, w y k ład n ia słowna d aje jedynie ramy, w k tó ry ch zaw arta jest tre ś ć ustaw y, czyli, innem i słowy, daje tylko treść m ożliw ą"25), o k re śla treści tej g ra n ic e" 26), oczyszcza i wyrów nywa grunt" 27), zakłada fund am en t" 28) dla w ykładni realnej, która już m a n a celu ostateczne rozstrzygnięcie zadan ia wykładni: w y k ry cie rzeczywistej m yśli au to ra normy. A d w. D r. ZYGMUNT FE N IC H EL. CHARAKTER PRAWNY Cz y n n o ś c i a d w o k a c k i c h. I. Polska, w ydając jednolite dla całego P ań stw a prawo o u s tro ju adw okatury z d n ia 7 października 1932 r., nie wzorow a ła się na żadnym specjalnym typie u stro ju adwokatury, istniejącym na zachodzie, lecz poszła sam odzielną drogą. Przedew szystkiem nie p rzyjęła zasadniczego podziału, adwokatury, istniejącego w Francji, Anglji, Hiszpanji, W łoszech i t. d., na zastępców sądowych (avoue, sollicitor, p ro c u rato re ) oraz dorad có w prawnych (avocat, barrister, a w o cato ). Podział ten nie od pow iadałby rozw ojow i adw okatury na ziem iac h Polski i stosunkom, tu panującym. Nie przyjęło też p raw o polskie zasady, obowiązującej w Niem czech, t. zw. lokalizacji adw okatury, w ed le której każdy -3) Takim jest p a n u ją c e obecnie w lite ra tu rz e zapatryw anie. P ra w id ło w o ść jego jest u w a żan a za ta k oczyw istą, ż e z w y k le nie jest naw e t p o p iera n e dowodam i. -4) Holder, P and., 46 47, Kierullf, 28. D e g n i, J) Regelsberger, Pand., 146. S6) R euterskiöl d, 90, 27) Kohler, 33, A nm., 95. 2S) В г о с h e r, 29.

41 adw okat dopuszczony jest do zastępstw a tylko w oznaczonym sądzie. Lokalizacja adw okatury nie odpow iada dzisiejszemu p o jęciu o jedności p a ń s tw a i utrudnia raczej, niż ułatwia, z a stępstwo przez adw o k ató w wybranych przez dane osoby. Nie przyjęto też z a sad y num erus clausus d la zastępstw a ad w o kató w przed S ądem Najwyższym, jak to m a miejsce w N iem czech, gdzie pew na ty lk o ilość adw okatów, dopuszczona przez prezydjum Sądu R zeszy do zastępstw a, m oże przed sądem tym występować. Nie poszło też p raw o polskie za ustaw ą austrjacką, p rz e w idującą jednostopniow y sam orząd, lecz wprowadziło d w u stopniowy sam orząd z ograniczeniam i z a rt Prawo polskie poszło zatem w łasną drogą i zasadniczo przeciw sposobowi organizacji adw okatury w Polsce nie można podnosić zarzutów. Adwokatura uw ażaną jest za wolny zawód. Prawo polskie stanowisko to rów nież przyjęło z tem jednakże, że nie jest to zaw ód wolny w zn aczen iu dostępności dla każdego, lecz niezależny i niepodległy nikom u. Jakko lw iek pow szechnie porzucono urzędniczy ch a ra k te r adw okatury, jak to np. przewidywała pruska Allgemeine G erichts O rdnung z 1793 lub jak było w Austrji do 1868, to jednak nie jest to zaw ód zupełnie wolny przez ustawę nie uregulow any, jak w Szw ecji i Finlandji. I tak n ą listę adw okatów m oże być w pisany ty lk o ten, kto odpowiad a warunkom w art. 9 przewidzianym. T ak więc podmiotowo zaw ód ten nie jest zupełnie wolny. R ów nież przedmiotowo nie jest to zawód w olny, gdyż adw okatow i wolno> spełniać czynności w ustawie w ym ienione (art. 16), spełnianie pewnych czynności natom iast jest mu zakazane (art. 29). Jakkolwiek zatem nie uznano ad w o k ata za urzędnika, to jednak ma on częściowo charakter prawno-publiczny. R ów nież regulowanie wynagrodzenia specjalnem i przepisami (art. 25) świadczy, że nie jest to zawód całkiem wolny". W ynika to szczególnie z obowiązków nałożonych na adw okata przez praw o publiczne (procedura cywilna, k a rn a i t. d.). D latego słuszny jest pogląd, że stanowisko ad w o k ata jest in gewissem Sinne öffentlich rechtlicher Art." г). Prof. Sperl nazywa naw et adwokaturę wolnym urzędem p u b liczn y m 2). Pewne obowiązki adw okata u a w e t uregulowano n a podobieństw o odpow iedzialności urzędnika- Dotyczy to przed ew szystk iem odpow iedzialności dyscyplinarnej. 1) W arneyer K om m entar zum В. G, Tom. I, str ) Sperl Lehrbuch d e r bürgerlichen R echtspflege, str. 221,

42 adw okat dopuszczony jest do zastępstw a tylko w oznaczonym sądzie. Lokalizacja adw okatury nie odpow iada dzisiejszemu p o jęciu o jedności p a ń s tw a i utrudnia raczej, niż ułatwia, z a stępstwo przez adw o k ató w wybranych przez dane osoby. Nie przyjęto też z a sad y num erus clausus d la zastępstw a ad w o kató w przed S ądem Najwyższym, jak to m a miejsce w N iem czech, gdzie pew na ty lk o ilość adw okatów, dopuszczona przez prezydjum Sądu R zeszy do zastępstw a, m oże przed sądem tym występować. Nie poszło też p raw o polskie za ustaw ą austrjacką, p rz e w idującą jednostopniow y sam orząd, lecz wprowadziło d w u stopniowy sam orząd z ograniczeniam i z a rt Prawo polskie poszło zatem w łasną drogą i zasadniczo przeciw sposobowi organizacji adw okatury w Polsce nie można podnosić zarzutów. Adwokatura uw ażaną jest za wolny zawód. Prawo polskie stanowisko to rów nież przyjęło z tem jednakże, że nie jest to zaw ód wolny w zn aczen iu dostępności dla każdego, lecz niezależny i niepodległy nikom u. Jakko lw iek pow szechnie porzucono urzędniczy ch a ra k te r adw okatury, jak to np. przewidywała pruska Allgemeine G erichts O rdnung z 1793 lub jak było w Austrji do 1868, to jednak nie jest to zaw ód zupełnie wolny przez ustawę nie uregulow any, jak w Szw ecji i Finlandji. I tak n ą listę adw okatów m oże być w pisany ty lk o ten, kto odpowiad a warunkom w art. 9 przewidzianym. T ak więc podmiotowo zaw ód ten nie jest zupełnie wolny. R ów nież przedmiotowo nie jest to zawód w olny, gdyż adw okatow i wolno> spełniać czynności w ustawie w ym ienione (art. 16), spełnianie pewnych czynności natom iast jest mu zakazane (art. 29). Jakkolwiek zatem nie uznano ad w o k ata za urzędnika, to jednak ma on częściowo charakter prawno-publiczny. R ów nież regulowanie wynagrodzenia specjalnem i przepisami (art. 25) świadczy, że nie jest to zawód całkiem wolny". W ynika to szczególnie z obowiązków nałożonych na adw okata przez praw o publiczne (procedura cywilna, k a rn a i t. d.). D latego słuszny jest pogląd, że stanowisko ad w o k ata jest in gewissem Sinne öffentlich rechtlicher Art." г). Prof. Sperl nazywa naw et adwokaturę wolnym urzędem p u b liczn y m 2). Pewne obowiązki adw okata u a w e t uregulowano n a podobieństw o odpow iedzialności urzędnika- Dotyczy to przed ew szystk iem odpow iedzialności dyscyplinarnej. 1) W arneyer K om m entar zum В. G, Tom. I, str ) Sperl Lehrbuch d e r bürgerlichen R echtspflege, str. 221,

43 II. Skoro m im o powyższych z a strzeżeń zasadniczo uznajem y zawód ad w o k a ta za wolny (z w yjątkam i w ustaw ie określonem i), to tem sam em poddajemy um ow y jego z k lien tam i p raw u pryw atnem u. Tylko praw o p ry w a tn e określa, jaką um ow ę zaw iera ad w o k at z klientem. P rzed określeniem istoty tej umowy, należy omówić, jakie czynności adw okat spełnia. O k reśla to. art. 16 ust. 1 praw a o u stro ju adw okatury. W edle teg o artykułu: zaw ód adw okata p o leg a na udzielaniu p o ra d praw nych, redagow aniu a k tó w prawnych oraz obronie i zastę p stw ie w sądach i urzędach". W edle a rt. 25 tego p raw a adw okat pobiera od k lien ta honorarjum w edług umowy, w b ra k u zaś um ow y według przepisów o w ynagrodzeniu adw okatów za. w ykonyw anie czynności zaw o dow ych ". Z art. 16 okazuje się, że u staw o d aw ca polski nie u w a ża, jak szeroki ogół, że głównemi czynnościam i adw okackiem i są zastępstw o i o b ro n a w sądach, sk o ro n a pierwszem m iejscu s ta w ia udzielanie p o ra d prawnych. A rt. 25 nie określa, ja k ie go rodzaju um ow ę ad w o k at zaw iera z klientem, w ynagrodzenie zaś adw okatów nazyw a honorarjum. Identycznie określa je 1 rozp. Min. S praw, z 1.IV 1933 (D. U st. 24), jakkolwiek w ty tu le nazywa je w ynagrodzeniem. D alsze n ato m iast przepisy tegoż rozp. mówią już ty lk o i. wyłącznie o w ynagrodzeniu adw okata ( 2, 5, 6, 7 i t. d.). J a k widzimy, term inologja ustaw odaw cza nie jest jednolitą, skoro raz jest m ow a o honorarjum ", innym razem o w ynagrodzeniu". Z użycia w y ra zu honorarjum" o k a zuje się, że ustaw o d aw ca nie pojmuje adw okatury, jako- zaw o du, pobierającego tylko wynagrodzenie. N aw iązano tu do pojęć p raw a rzymskiego, gdzie usługi w olnego człow ieka ( munus") dokonywane b y ły z życzliwości ( g ratia"), za co druga stro n a odwdzięczała się ( rem unerari") i to n azy w ało się honor", h o norarium ", co nie umniejszało godności przyjmującego. T ak czynności urzędników państwowych, jak i doradców praw nych, b yły honorowemi nie dającemi dochodów i dlatego stan o w iły dom enę jedynie sfer zamożnych 3), Jesz c z e w późniejszych c z a sach Ulpian m ów ił est quidem res sanctissim a civilis sapientia sed quae pretio num m ario non sit aestim an d a neo dlehonestanda". Jakkolw iek obecny rozwój życia społecznego oddalił się o d życia Rzym ian, to jednak używ a się nadal pojęcia h o n o ra rjum. Ma to jak gdyby podkreślić o d ręb n o ść zawodu ad w o k ackiego od zajęć przem ysłow ych i handlow ych. Ma to zaak cento w ać, że w ykonyw anie adw okatury nie je st wyłącznie dla celów zarobkow ych, ale że spełnianie jej m a n ad to cele ogólno-spo- j łeczne. Prócz teg o daje to w skazów ki d la sądow nictw a d y sc y - s) Ihering, D e r Z w eck in Recht, T om І str. 81, 85,

44 II. Skoro m im o powyższych z a strzeżeń zasadniczo uznajem y zawód ad w o k a ta za wolny (z w yjątkam i w ustaw ie określonem i), to tem sam em poddajemy um ow y jego z k lien tam i p raw u pryw atnem u. Tylko praw o p ry w a tn e określa, jaką um ow ę zaw iera ad w o k at z klientem. P rzed określeniem istoty tej umowy, należy omówić, jakie czynności adw okat spełnia. O k reśla to. art. 16 ust. 1 praw a o u stro ju adw okatury. W edle teg o artykułu: zaw ód adw okata p o leg a na udzielaniu p o ra d praw nych, redagow aniu a k tó w prawnych oraz obronie i zastę p stw ie w sądach i urzędach". W edle a rt. 25 tego p raw a adw okat pobiera od k lien ta honorarjum w edług umowy, w b ra k u zaś um ow y według przepisów o w ynagrodzeniu adw okatów za. w ykonyw anie czynności zaw o dow ych ". Z art. 16 okazuje się, że u staw o d aw ca polski nie u w a ża, jak szeroki ogół, że głównemi czynnościam i adw okackiem i są zastępstw o i o b ro n a w sądach, sk o ro n a pierwszem m iejscu s ta w ia udzielanie p o ra d prawnych. A rt. 25 nie określa, ja k ie go rodzaju um ow ę ad w o k at zaw iera z klientem, w ynagrodzenie zaś adw okatów nazyw a honorarjum. Identycznie określa je 1 rozp. Min. S praw, z 1.IV 1933 (D. U st. 24), jakkolwiek w ty tu le nazywa je w ynagrodzeniem. D alsze n ato m iast przepisy tegoż rozp. mówią już ty lk o i. wyłącznie o w ynagrodzeniu adw okata ( 2, 5, 6, 7 i t. d.). J a k widzimy, term inologja ustaw odaw cza nie jest jednolitą, skoro raz jest m ow a o honorarjum ", innym razem o w ynagrodzeniu". Z użycia w y ra zu honorarjum" o k a zuje się, że ustaw o d aw ca nie pojmuje adw okatury, jako- zaw o du, pobierającego tylko wynagrodzenie. N aw iązano tu do pojęć p raw a rzymskiego, gdzie usługi w olnego człow ieka ( munus") dokonywane b y ły z życzliwości ( g ratia"), za co druga stro n a odwdzięczała się ( rem unerari") i to n azy w ało się honor", h o norarium ", co nie umniejszało godności przyjmującego. T ak czynności urzędników państwowych, jak i doradców praw nych, b yły honorowemi nie dającemi dochodów i dlatego stan o w iły dom enę jedynie sfer zamożnych 3), Jesz c z e w późniejszych c z a sach Ulpian m ów ił est quidem res sanctissim a civilis sapientia sed quae pretio num m ario non sit aestim an d a neo dlehonestanda". Jakkolw iek obecny rozwój życia społecznego oddalił się o d życia Rzym ian, to jednak używ a się nadal pojęcia h o n o ra rjum. Ma to jak gdyby podkreślić o d ręb n o ść zawodu ad w o k ackiego od zajęć przem ysłow ych i handlow ych. Ma to zaak cento w ać, że w ykonyw anie adw okatury nie je st wyłącznie dla celów zarobkow ych, ale że spełnianie jej m a n ad to cele ogólno-spo- j łeczne. Prócz teg o daje to w skazów ki d la sądow nictw a d y sc y - s) Ihering, D e r Z w eck in Recht, T om І str. 81, 85,

45 plinarnego adw okatów, którym nie wolnoi tego robić, co przystoi normalnemu zajęciu przemysłowemu lub handlowemu. A d wokat musi b aczyć na godność stanu, a za uchybienie jej podlega karze dyscyplinarnej (art. 61). U życie zatem pojęcia honorarjum ", jako odpow iednika za czynności adw okackie, jest w ażne, gdyż uspraw iedliw ia specjalne uregulow anie praw i obow iązków tego stanu, o d rębnie od zajęć przem ysłow ych i handlow ych, Art. 25 wypowiada ważną zasadę odpłatności za usługi adwokackie, gdyż w edle tego przepisu za czynności sw e p ob iera adwokat zasadniczo wynagrodzenie. Zasada ta zgodną jest z podstawą współczesnego ustroju, to jest odpłatnością za usługi, w yraźnie podkreśloną w 1152 kod. cyw. austr, i 612 kod. cyw. niem. Nie stoi tem u na przeszkodzie art. 19 prawa o ustroju adwokatury, w ed le którego pomoc prawna adwokata z urzędu jest bezpłatna, chyba że na stronę przeciwną spada zw rot k osztów procesu. D o ty c zy to przypadków uregulowanych w art. 116 pkt. 3 i 120 k. p. c. oraz! art. 89 k. p. k. Przy omawianiu czynności adwokackich zwrócić należy uwagę na art. 26 rozp. o sądach pracy, wedle którego w sprawach cywilnych do 200 zł. mogą być pełnomocnikami adwokaci, jako stali radcow ie prawni stow arzyszeń zawodowych, p racow ników i pracodawców. Ustawodawca polski posługuje się tu pojęciem stałego radcy prawnego które to pojęcie da się pomieścić w czynnościach określonych w art. 16 ust. 1 prawa o ustroju adwokatury. Stały radcä prawny z art. 26. udziela porad prawnych, a nadto zastępuje w sądzie i urzędach (art. 16 ust. 1), W prowadzenie instytucji stałych radców prawnych do rozp. o sądach pracy stoi w zw iązku z, rozszerzeniem się jej szczególnie po wojnie św iatow ej. Zmiany, jakie zaszły w ustroju społecznym po wojnie, w zm ożona ingerencja państwa, porzucenie zasad liberalizmu b y ło równoznaczne z w zm o żeniem pracy machiny ustawodawczej. Przeżywamy dziś wszędzie t. zw. inflację ustaw, która nietylko utpudnia, ale wprost uniem ożliwia zapoznanie się z wszystkiemi przepisami. Zmusza to przedsiębiorców do posługiw ania się stałymi syndykami, szczególnie w sprawach z zakresu prawa administracyjnego i podatkowego. Również organizacje pracowników zmuszone są posługiw ać się stałym i radcami prawnymi. III. Skoro określim y na p o d staw ie polskiego p raw a czynności adw okackie, należy obecnie zastanowić się nad ch a rakterem praw nym tych czynności. U czynić to możemy jedynie n a podstaw ie obow iązujących na te re n ie Polski ko deksów c y wilnych, p rz y uw zględnieniu poglądów nauki. Z aznaczyć należy, że obow iązujące prawo polskie p rz e-

46 plinarnego adw okatów, którym nie wolnoi tego robić, co przystoi normalnemu zajęciu przemysłowemu lub handlowemu. A d wokat musi b aczyć na godność stanu, a za uchybienie jej podlega karze dyscyplinarnej (art. 61). U życie zatem pojęcia honorarjum ", jako odpow iednika za czynności adw okackie, jest w ażne, gdyż uspraw iedliw ia specjalne uregulow anie praw i obow iązków tego stanu, o d rębnie od zajęć przem ysłow ych i handlow ych, Art. 25 wypowiada ważną zasadę odpłatności za usługi adwokackie, gdyż w edle tego przepisu za czynności sw e p ob iera adwokat zasadniczo wynagrodzenie. Zasada ta zgodną jest z podstawą współczesnego ustroju, to jest odpłatnością za usługi, w yraźnie podkreśloną w 1152 kod. cyw. austr, i 612 kod. cyw. niem. Nie stoi tem u na przeszkodzie art. 19 prawa o ustroju adwokatury, w ed le którego pomoc prawna adwokata z urzędu jest bezpłatna, chyba że na stronę przeciwną spada zw rot k osztów procesu. D o ty c zy to przypadków uregulowanych w art. 116 pkt. 3 i 120 k. p. c. oraz! art. 89 k. p. k. Przy omawianiu czynności adwokackich zwrócić należy uwagę na art. 26 rozp. o sądach pracy, wedle którego w sprawach cywilnych do 200 zł. mogą być pełnomocnikami adwokaci, jako stali radcow ie prawni stow arzyszeń zawodowych, p racow ników i pracodawców. Ustawodawca polski posługuje się tu pojęciem stałego radcy prawnego które to pojęcie da się pomieścić w czynnościach określonych w art. 16 ust. 1 prawa o ustroju adwokatury. Stały radcä prawny z art. 26. udziela porad prawnych, a nadto zastępuje w sądzie i urzędach (art. 16 ust. 1), W prowadzenie instytucji stałych radców prawnych do rozp. o sądach pracy stoi w zw iązku z, rozszerzeniem się jej szczególnie po wojnie św iatow ej. Zmiany, jakie zaszły w ustroju społecznym po wojnie, w zm ożona ingerencja państwa, porzucenie zasad liberalizmu b y ło równoznaczne z w zm o żeniem pracy machiny ustawodawczej. Przeżywamy dziś wszędzie t. zw. inflację ustaw, która nietylko utpudnia, ale wprost uniem ożliwia zapoznanie się z wszystkiemi przepisami. Zmusza to przedsiębiorców do posługiw ania się stałymi syndykami, szczególnie w sprawach z zakresu prawa administracyjnego i podatkowego. Również organizacje pracowników zmuszone są posługiw ać się stałym i radcami prawnymi. III. Skoro określim y na p o d staw ie polskiego p raw a czynności adw okackie, należy obecnie zastanowić się nad ch a rakterem praw nym tych czynności. U czynić to możemy jedynie n a podstaw ie obow iązujących na te re n ie Polski ko deksów c y wilnych, p rz y uw zględnieniu poglądów nauki. Z aznaczyć należy, że obow iązujące prawo polskie p rz e-

47 w ażnie nie zaw iera specjalnych przepisów, dotyczących czynności adw okackich. W szystkie kodeksy zaw ierają jedynie p rz e pisy o przedaw nieniu roszczeń adw okackich! (art kod. N ap. 2 lata, 196 pkt. 15 kod. cyw. niem. 2 lata i 1486 p k t. 6 kod. cyw. austr. 3 la ta. N adto w edle 879 pkt. 2 kod. cyw. austr. niew ażną je s t um ow a, gdy a d w o k at nabyw a dla sieb ie w całości lub w części spraw ę sporną, k tó rą mu pow ierzono', albo każe so b ie p rzy rzec oznaczoną część kwoty, jak a p rzyzn an a będzie s tro n ie (,,pactum de q u o ta litis ). Zakaz o sta tn i zaw ierała już s ta ra ordynacja ad w o k ack a austr, z Z uw agi na pogląd w A u strji przez n iek tó ry ch wyrażany, że zakaz ten (nieco w in - nem brzmieniu p rzed now elą z 1916 r.) w o b ec ordynacji ad w o kackiej z 1868, nie przewidującej go, nie obowiązuje, w p ro w a dzono w yraźny z a k az wyżej podany. Innym w Polsce obow iązującym prawom zakaz ten jest nieznany. Pozatem k o d ek sy cywilne, w P o lsce obowiązujące, n ie zaw ierają odnośnie do adw okatów specjalnych postanowień* w szczególności nie ok reślają isto ty u m o w y adw okata z k lie n tem. Przed now elą III z 1916 do kod. cyw. austr. przew idyw ał 1163 tegoż kod-, że przepisy, d o ty czące kontraktu najm u p racy (,,L ohnvertrag ), mają zastosow anie również m iędy innem i do adw okatów, o ile nie ma o d rębnych przepisów. P rzep is ten, jak wogóle cały ten dział, uchylono now elą z 1916, w p ro w a dzając nowy ro zd ział,,o umowach o św iadćzenie usług", k tó ry dzieli się na um ow ę o usługi, dzieło i n a k ła d. W określeniu praw nem czynności adw okackich zachodzą: następujące m ożliw ości. N iektórzy s ta r a ją się umowę z k lie n tem pojąć jako um ow ę pełnom ocnictw a, wzgl. zlecenia, in n i jak o umowę o dzieło, inni w reszcie ja k o um ow ę o usługi. Jeśli ad w o k at jest radcą praw nym k ilk u przedsiębiorstw, to naw et jeśli w ynagradzany jest s ta łą k w o tą, a niezależnie od sw ych poszczególnych czynności sp ełn ia on po myśli art. 16 pr.. o ustroju adw. czynności adw okackie. In aczej jednak n a le ż a ło by zakw alifikow ać praw nie czynności ad w o k ata, jeśli p raco w ał tylko dla jednego przedsiębiorstw a za stałem w ynagrodzeniem p rzez określony czas dziennie i to w b iu ra c h tego p rzed sięb io r stw a. Takiego ad w o k ata bowiem n ależy uw ażać za pracow nika umysłowego 4). W szystkie bowiem k ry te rja naukowe, jakie stosujem y do odgraniczenia pracow nika um ysłow ego od osoby n iezależnej, tu zachodzą. A dw okat tak i jest zależny od swego p ra codawcy, jak inny pracow nik um ysłowy, sam nie płaci p o d a t- 4) Fenichel, Z ary s polskiego p ra w a ro b o tn ic zego, str. 57,

48 w ażnie nie zaw iera specjalnych przepisów, dotyczących czynności adw okackich. W szystkie kodeksy zaw ierają jedynie p rz e pisy o przedaw nieniu roszczeń adw okackich! (art kod. N ap. 2 lata, 196 pkt. 15 kod. cyw. niem. 2 lata i 1486 p k t. 6 kod. cyw. austr. 3 la ta. N adto w edle 879 pkt. 2 kod. cyw. austr. niew ażną je s t um ow a, gdy a d w o k at nabyw a dla sieb ie w całości lub w części spraw ę sporną, k tó rą mu pow ierzono', albo każe so b ie p rzy rzec oznaczoną część kwoty, jak a p rzyzn an a będzie s tro n ie (,,pactum de q u o ta litis ). Zakaz o sta tn i zaw ierała już s ta ra ordynacja ad w o k ack a austr, z Z uw agi na pogląd w A u strji przez n iek tó ry ch wyrażany, że zakaz ten (nieco w in - nem brzmieniu p rzed now elą z 1916 r.) w o b ec ordynacji ad w o kackiej z 1868, nie przewidującej go, nie obowiązuje, w p ro w a dzono w yraźny z a k az wyżej podany. Innym w Polsce obow iązującym prawom zakaz ten jest nieznany. Pozatem k o d ek sy cywilne, w P o lsce obowiązujące, n ie zaw ierają odnośnie do adw okatów specjalnych postanowień* w szczególności nie ok reślają isto ty u m o w y adw okata z k lie n tem. Przed now elą III z 1916 do kod. cyw. austr. przew idyw ał 1163 tegoż kod-, że przepisy, d o ty czące kontraktu najm u p racy (,,L ohnvertrag ), mają zastosow anie również m iędy innem i do adw okatów, o ile nie ma o d rębnych przepisów. P rzep is ten, jak wogóle cały ten dział, uchylono now elą z 1916, w p ro w a dzając nowy ro zd ział,,o umowach o św iadćzenie usług", k tó ry dzieli się na um ow ę o usługi, dzieło i n a k ła d. W określeniu praw nem czynności adw okackich zachodzą: następujące m ożliw ości. N iektórzy s ta r a ją się umowę z k lie n tem pojąć jako um ow ę pełnom ocnictw a, wzgl. zlecenia, in n i jak o umowę o dzieło, inni w reszcie ja k o um ow ę o usługi. Jeśli ad w o k at jest radcą praw nym k ilk u przedsiębiorstw, to naw et jeśli w ynagradzany jest s ta łą k w o tą, a niezależnie od sw ych poszczególnych czynności sp ełn ia on po myśli art. 16 pr.. o ustroju adw. czynności adw okackie. In aczej jednak n a le ż a ło by zakw alifikow ać praw nie czynności ad w o k ata, jeśli p raco w ał tylko dla jednego przedsiębiorstw a za stałem w ynagrodzeniem p rzez określony czas dziennie i to w b iu ra c h tego p rzed sięb io r stw a. Takiego ad w o k ata bowiem n ależy uw ażać za pracow nika umysłowego 4). W szystkie bowiem k ry te rja naukowe, jakie stosujem y do odgraniczenia pracow nika um ysłow ego od osoby n iezależnej, tu zachodzą. A dw okat tak i jest zależny od swego p ra codawcy, jak inny pracow nik um ysłowy, sam nie płaci p o d a t- 4) Fenichel, Z ary s polskiego p ra w a ro b o tn ic zego, str. 57,

49 -т: 375 ku przemysłowego, a podatek dochodowy potrąca się mu, jak innym pracow nikom. Może pow stać kwestja, czy p raca tego rodzaju da się pogodzić z art. 29 pr. o ustr. adw., w szczególności, czy uznać ją za p racę w przem yśle i handlu, czy też za czynności radcy prawnego. Pytanie to rozstrzygnąć można jedynie tylko na tle konkretnego wypadku. Jeśli chodzi np. o czynności w wielkiem przedsiębiorstw ie, to uznać należy adwokata za rad c ę prawnego, n aw et jeśli innych spraw nie przyjmuje. W tego rodzaju przedsiębiorstwie zależność adw okata będzie też z natury rzeczy mniejsza. Jeśli jednak adw okat pracuje w m ałem przedsiębiorstwie, to po uwzględnieniu w szystkich okoliczności należałoby raczej przyjąć jego zależność od pracodawcy. T e wypadki zachodzą jednak, zdaniem mojem, b a r dzo rzadko. Dlatego zasadniczo zgodzić się można z poglądem prof. Konica, że co do adwokatów niem a kwestji, że ze w zględu na ich specjalne stanowisko, uregulowane statutem palestry, nie mogą być poczytyw ani za pracow ników umysłowych w rozumieniu rozp. o umowie o pracę pracowników umysłowych 6). Podbbnie w yraził S. N., w orzeczeniu z 27.X C. 515/26 wydanem na tle ust. z 19/V 1920 r. o obowiązkowem ubezpieczeniu na w ypadek choroby, zapatryw anie, że stosunek adw o kata, jako rad c y prawnego do klienta, naw et w przypadku stałego wykonywania czynności radcy prawnego za perjodyczne zgóry określone wynagrodzenie, nie jest stosunkiem służbowym, uzasadniającym przymus ubezpieczenia na wypadek choroby". Orzeczenie to zawiera trafną myśl, że brak tu istotnej cechy stosunku służbow ego, to jest zależności pracownika od p ra c o dawcy, w yrażającej się w obowiązku podporządkowania się 6) pierwszego tem u ostatniemu". Identycznie orzekł S. N. 18.XII 1931 I. C. 705/31. W obec tego, że zasadniczo nie stosuje się do adw okatów przepisów specjalnego prawa pracy i że adwokat nie zaw iera umowy o pracę w rozumieniu tego prawa, spytać należy, jakie przepisy ogólnego praw a prywatnego tu stosować należy. W y jaśnić należy, że tylko kodeks niem. i na nim wzorowany kod. austr. zaw ierają przepisy o umowie o usługi ( kod. niem. i kod. austr.) i umowie o dzieło ( kod. cyw. niem. i kod. austr.). Natom iast kod. Nap. nie zawiera prawie żadnych norm co do umowy o usługi i dzieło, a to dlatego, że ułożony był w epoce liberalizmu, kiedy w olna umowa stron regulow ała prawa k o n tra h e n tów, a państw n w myśl zasad1laissez-fairyzmu nie w trącało się w tę dziedzinę, uważając ją za podlegającą swobodnej umowie ) K onic, Praw o o zobowiązaniach, str. 490, 6) Szczepań ski Prawo pracy w św ietle orzeczeń sądowych str. 9.

50 -т: 375 ku przemysłowego, a podatek dochodowy potrąca się mu, jak innym pracow nikom. Może pow stać kwestja, czy p raca tego rodzaju da się pogodzić z art. 29 pr. o ustr. adw., w szczególności, czy uznać ją za p racę w przem yśle i handlu, czy też za czynności radcy prawnego. Pytanie to rozstrzygnąć można jedynie tylko na tle konkretnego wypadku. Jeśli chodzi np. o czynności w wielkiem przedsiębiorstw ie, to uznać należy adwokata za rad c ę prawnego, n aw et jeśli innych spraw nie przyjmuje. W tego rodzaju przedsiębiorstwie zależność adw okata będzie też z natury rzeczy mniejsza. Jeśli jednak adw okat pracuje w m ałem przedsiębiorstwie, to po uwzględnieniu w szystkich okoliczności należałoby raczej przyjąć jego zależność od pracodawcy. T e wypadki zachodzą jednak, zdaniem mojem, b a r dzo rzadko. Dlatego zasadniczo zgodzić się można z poglądem prof. Konica, że co do adwokatów niem a kwestji, że ze w zględu na ich specjalne stanowisko, uregulowane statutem palestry, nie mogą być poczytyw ani za pracow ników umysłowych w rozumieniu rozp. o umowie o pracę pracowników umysłowych 6). Podbbnie w yraził S. N., w orzeczeniu z 27.X C. 515/26 wydanem na tle ust. z 19/V 1920 r. o obowiązkowem ubezpieczeniu na w ypadek choroby, zapatryw anie, że stosunek adw o kata, jako rad c y prawnego do klienta, naw et w przypadku stałego wykonywania czynności radcy prawnego za perjodyczne zgóry określone wynagrodzenie, nie jest stosunkiem służbowym, uzasadniającym przymus ubezpieczenia na wypadek choroby". Orzeczenie to zawiera trafną myśl, że brak tu istotnej cechy stosunku służbow ego, to jest zależności pracownika od p ra c o dawcy, w yrażającej się w obowiązku podporządkowania się 6) pierwszego tem u ostatniemu". Identycznie orzekł S. N. 18.XII 1931 I. C. 705/31. W obec tego, że zasadniczo nie stosuje się do adw okatów przepisów specjalnego prawa pracy i że adwokat nie zaw iera umowy o pracę w rozumieniu tego prawa, spytać należy, jakie przepisy ogólnego praw a prywatnego tu stosować należy. W y jaśnić należy, że tylko kodeks niem. i na nim wzorowany kod. austr. zaw ierają przepisy o umowie o usługi ( kod. niem. i kod. austr.) i umowie o dzieło ( kod. cyw. niem. i kod. austr.). Natom iast kod. Nap. nie zawiera prawie żadnych norm co do umowy o usługi i dzieło, a to dlatego, że ułożony był w epoce liberalizmu, kiedy w olna umowa stron regulow ała prawa k o n tra h e n tów, a państw n w myśl zasad1laissez-fairyzmu nie w trącało się w tę dziedzinę, uważając ją za podlegającą swobodnej umowie ) K onic, Praw o o zobowiązaniach, str. 490, 6) Szczepań ski Prawo pracy w św ietle orzeczeń sądowych str. 9.

51 stro n 7). Ploniol u w aża, że kod. Nap. nie zajął się dlatego u m o w ą o usługi, gdyż naśladow ał w tym k ie ru n k u praw o rzym skie, k tó re nie interesow ało się pracą, sp ełn ian ą głównie przez n ie w olników, A rt i 1781 tegoż kod. (ostatni uchylony) nic w tej sprawie nie w yjaśniają. W F ran cji jest, jak to stw ierdza p-sissle, oddaw na rzeczą sporną, czy osoby należące do w olneg o zaw odu ( profession liberale ), w y k o n u ją swe czynności na m ocy umowy o p racę, orzecznictwo zaś uznaje naogół w szelkie um ow y zaw ierane m iędzy adw okatam i a ich klientam i za um o w y o p ełn o m o cn ictw o s). Pogląd te n głosili Pothie:r, D u- ra n to n i Troplong. Jeśli przez umowę pełnom ocnictw a rozum iem y umowę, przez k tó rą jedna osoba, m ocodaw ca, udziela osob ie drugiej, pełnom ocnikow i, praw a do d ziała n ia w swem z a stępstw ie, to tru d n o uznać umowę a d w o k a ta z klientem za k o n tr a k t pełnom ocnictw a ). Przedew szystkiem pełnom ocnictw o d o ty czy tylko n iek tó ry ch czynności ad w okackich. Przy udzielaniu p o rady prawnej ad w o k at nie otrzym uje żadnego pełnom ocnictw a, a to sam o zachodzi przy red ag o w an iu aktów praw nych. Pełnom ocnictw a udziela strona adw okatow i jedynie do obrony i zastępstw a w sąd ach i urzędach, co stan o w i pew ien tylko p ro c e n t czynności adw okackich. Nawet te czynności, które w ym a gają pełnom ocnictw a, nie w yodrębniają się zupełnie od innych czynności adw okackich przez sam fa k t udzielania pełnom o cnictw a. Umową tą nabyw a pełnom ocnik p raw o do zastępow a n ia mocodawcy, ale nie stanowi to isto ty um owy ad w o k ata z klientem. S trony m ogą bowiem z ad w o k atem zawrzeć i ta k zw ykle bywa, rów nocześnie um ow ę pełnom ocnictw a i inną um owę, np. o usługi względnie o dzieło, n a co wskazuje daw ny 1163 kod. cyw. au str. Za dopuszczalnością połączenia obu ty ch umów przem aw ia prof. W róblew ski, jakkolw iek przyjm uje, że przy pełnom ocnictw ie chodzi głów nie o skutki praw ne, a przy najmie p ra c y o czynności fakty czne 10). Poglądu tego nie podzielam, gdyż przedew szystkiem tru d n o oddzielić czynności i faktyczne od praw nych. Nadto można dokonyw ać czynności j praw nych (np. zredagow anie kontraktu), a mimo to będzie za- i chodzić umowa o usługi. Planiol u w aża, że m iędzy pełnom ocnictw em a najmem usług zachodzi podobieństw o, skoro w obu w v- p ad k ach czyni się to za wynagrodzeniem. Podobnie jednak, jak. prof. W róblewski przyjm uje, że przy najm ie usług chodzi o czy- j ny o charakterze m aterjalnym roboty, a przedm iotem w łaści- - w ym pełnom ocnictw a są akty praw ne. O dnośnie jednak ad w o- 7) Fenichel, str ) Sissle, O isto cie um owy o p racę str. 19 i 20. P) Zoll, P raw o cyw ilne. Tom I, str ) W róblew ski, K odeks cywilny, T om. II, str.849.

52 stro n 7). Ploniol u w aża, że kod. Nap. nie zajął się dlatego u m o w ą o usługi, gdyż naśladow ał w tym k ie ru n k u praw o rzym skie, k tó re nie interesow ało się pracą, sp ełn ian ą głównie przez n ie w olników, A rt i 1781 tegoż kod. (ostatni uchylony) nic w tej sprawie nie w yjaśniają. W F ran cji jest, jak to stw ierdza p-sissle, oddaw na rzeczą sporną, czy osoby należące do w olneg o zaw odu ( profession liberale ), w y k o n u ją swe czynności na m ocy umowy o p racę, orzecznictwo zaś uznaje naogół w szelkie um ow y zaw ierane m iędzy adw okatam i a ich klientam i za um o w y o p ełn o m o cn ictw o s). Pogląd te n głosili Pothie:r, D u- ra n to n i Troplong. Jeśli przez umowę pełnom ocnictw a rozum iem y umowę, przez k tó rą jedna osoba, m ocodaw ca, udziela osob ie drugiej, pełnom ocnikow i, praw a do d ziała n ia w swem z a stępstw ie, to tru d n o uznać umowę a d w o k a ta z klientem za k o n tr a k t pełnom ocnictw a ). Przedew szystkiem pełnom ocnictw o d o ty czy tylko n iek tó ry ch czynności ad w okackich. Przy udzielaniu p o rady prawnej ad w o k at nie otrzym uje żadnego pełnom ocnictw a, a to sam o zachodzi przy red ag o w an iu aktów praw nych. Pełnom ocnictw a udziela strona adw okatow i jedynie do obrony i zastępstw a w sąd ach i urzędach, co stan o w i pew ien tylko p ro c e n t czynności adw okackich. Nawet te czynności, które w ym a gają pełnom ocnictw a, nie w yodrębniają się zupełnie od innych czynności adw okackich przez sam fa k t udzielania pełnom o cnictw a. Umową tą nabyw a pełnom ocnik p raw o do zastępow a n ia mocodawcy, ale nie stanowi to isto ty um owy ad w o k ata z klientem. S trony m ogą bowiem z ad w o k atem zawrzeć i ta k zw ykle bywa, rów nocześnie um ow ę pełnom ocnictw a i inną um owę, np. o usługi względnie o dzieło, n a co wskazuje daw ny 1163 kod. cyw. au str. Za dopuszczalnością połączenia obu ty ch umów przem aw ia prof. W róblew ski, jakkolw iek przyjm uje, że przy pełnom ocnictw ie chodzi głów nie o skutki praw ne, a przy najmie p ra c y o czynności fakty czne 10). Poglądu tego nie podzielam, gdyż przedew szystkiem tru d n o oddzielić czynności i faktyczne od praw nych. Nadto można dokonyw ać czynności j praw nych (np. zredagow anie kontraktu), a mimo to będzie za- i chodzić umowa o usługi. Planiol u w aża, że m iędzy pełnom ocnictw em a najmem usług zachodzi podobieństw o, skoro w obu w v- p ad k ach czyni się to za wynagrodzeniem. Podobnie jednak, jak. prof. W róblewski przyjm uje, że przy najm ie usług chodzi o czy- j ny o charakterze m aterjalnym roboty, a przedm iotem w łaści- - w ym pełnom ocnictw a są akty praw ne. O dnośnie jednak ad w o- 7) Fenichel, str ) Sissle, O isto cie um owy o p racę str. 19 i 20. P) Zoll, P raw o cyw ilne. Tom I, str ) W róblew ski, K odeks cywilny, T om. II, str.849.

53 katów przyjm uje Planiol, że adw okaci bynajmniej nie są p e łn o m ocnikam i sw y ch klijentów, nie sp ełn iają bowiem dla nich ż a dnych ak tó w p raw n y ch i nie działają w ich imieniu, w ykonyw ują swój zaw ód i d ziałają w własnem im ieniu, a zawierane p rzez nich umowy są um ow am i najmu p ra c y 11). Z tern zapatryw aniem Planiola w swej skrajności zgodzić się nie można, lecz należy je sp ro stować o tyle, że adw okat nie jest tylko pełnom ocnikiem. Czynności adw okackie, podpadające pod umowę pełnom ocnictwa, to jakgdyby jedna strona m edalu, drugą zaś stro n ę jego stanowi um ow a, której ch arakter p ra w n y określić należy Prof. R um pf rozpatruje sto su n ek prawny, jaki zachodzi między ad w o k atem a stroną, n azy w a go zleceniem, w zględnie pełnom ocnictw em. Ponieważ jed n ak te instytucje praw ne nie są wedle R um pfa wyczerpująco uregulow ane, dlatego rad zi sto sować p rz ep isy к. с. o kontrakcie usług lub o umowie o d zieło 12). W idzim y, że prof. Rumpf nie w ie dokładnie, do jakich umów zaliczyć um owę wolnych zaw odów, w szczególności umowy adw okatów. W yjaśnić należy, że kod. au str. i kod. Nap. nie odróżniają umowy pełnom ocnictw a, nadającej pełnom ocnikow i praw o do zastępow ania, od umowy zlecenia, nakładającej obow iązek, lecz łącznie ro zp atru ją te dwie um ow y, a nawet je m ieszają. Wedle prof. Zolla wyrażenie,,la p ro c u ratio n jest p raw ie że nie używane, n atom iast terminem,,le m an d at określa się zarówno zlecenie jak i pełnom ocnictwo 13). Jedynie kod. niem. odróżnia w yraźnie te dwie umowy i reguluje je odrębnie ( o pełnom ocnictwie i o zleceniu). Określenie czynności adw okackich figurą praw ną zlecenia nie wyjaśnia nam ta k samo niczego, jak figura pełnom ocnictw a. Przepisy zlecenia nie mogą już z tego pow odu być tu sto so w a ne, że istotą zlecen ia ( 662 kod. niem.) jest bezpłatność, podczas gdy zasad ą jest, że za czynności adw okackie płacić należy. Następnie to w szystko, co pow iedzieliśm y o pełnom ocnictw ie, również i do zlecenia odnieść należy. Jakkolw iek ordynacja ad wokacka niem. nazyw a w 32 i 49 ust. 3 stosunek ad w o k ata do klienta zleceniem, to jednak nie jest to zlecenie w znaczeniu 662 kod. niem. z powodu p łatn o ści czynności adw ok ackich. Tu w ym ienić należy znakom itego praw nika w iedeńskiego prof. Sperla, k tó ry pojmuje stosunek ad w o k ata do klijenta, jako stosunek pełnom ocnictw a i zlecenia, uregulow any przez praw o publiczne o u stro ju adw okatury i dalsze u sta w y 14). 11) P laniol, Zobowiązania, str ) Rumpf, A n w a lt und A n w altsstand. ls) Zoll, P ra w o cywilne, Tom I, stro n a ) Sperl, Lehrbuch der bürgerlichen R echtspflege, str. 224.

54 katów przyjm uje Planiol, że adw okaci bynajmniej nie są p e łn o m ocnikam i sw y ch klijentów, nie sp ełn iają bowiem dla nich ż a dnych ak tó w p raw n y ch i nie działają w ich imieniu, w ykonyw ują swój zaw ód i d ziałają w własnem im ieniu, a zawierane p rzez nich umowy są um ow am i najmu p ra c y 11). Z tern zapatryw aniem Planiola w swej skrajności zgodzić się nie można, lecz należy je sp ro stować o tyle, że adw okat nie jest tylko pełnom ocnikiem. Czynności adw okackie, podpadające pod umowę pełnom ocnictwa, to jakgdyby jedna strona m edalu, drugą zaś stro n ę jego stanowi um ow a, której ch arakter p ra w n y określić należy Prof. R um pf rozpatruje sto su n ek prawny, jaki zachodzi między ad w o k atem a stroną, n azy w a go zleceniem, w zględnie pełnom ocnictw em. Ponieważ jed n ak te instytucje praw ne nie są wedle R um pfa wyczerpująco uregulow ane, dlatego rad zi sto sować p rz ep isy к. с. o kontrakcie usług lub o umowie o d zieło 12). W idzim y, że prof. Rumpf nie w ie dokładnie, do jakich umów zaliczyć um owę wolnych zaw odów, w szczególności umowy adw okatów. W yjaśnić należy, że kod. au str. i kod. Nap. nie odróżniają umowy pełnom ocnictw a, nadającej pełnom ocnikow i praw o do zastępow ania, od umowy zlecenia, nakładającej obow iązek, lecz łącznie ro zp atru ją te dwie um ow y, a nawet je m ieszają. Wedle prof. Zolla wyrażenie,,la p ro c u ratio n jest p raw ie że nie używane, n atom iast terminem,,le m an d at określa się zarówno zlecenie jak i pełnom ocnictwo 13). Jedynie kod. niem. odróżnia w yraźnie te dwie umowy i reguluje je odrębnie ( o pełnom ocnictwie i o zleceniu). Określenie czynności adw okackich figurą praw ną zlecenia nie wyjaśnia nam ta k samo niczego, jak figura pełnom ocnictw a. Przepisy zlecenia nie mogą już z tego pow odu być tu sto so w a ne, że istotą zlecen ia ( 662 kod. niem.) jest bezpłatność, podczas gdy zasad ą jest, że za czynności adw okackie płacić należy. Następnie to w szystko, co pow iedzieliśm y o pełnom ocnictw ie, również i do zlecenia odnieść należy. Jakkolw iek ordynacja ad wokacka niem. nazyw a w 32 i 49 ust. 3 stosunek ad w o k ata do klienta zleceniem, to jednak nie jest to zlecenie w znaczeniu 662 kod. niem. z powodu p łatn o ści czynności adw ok ackich. Tu w ym ienić należy znakom itego praw nika w iedeńskiego prof. Sperla, k tó ry pojmuje stosunek ad w o k ata do klijenta, jako stosunek pełnom ocnictw a i zlecenia, uregulow any przez praw o publiczne o u stro ju adw okatury i dalsze u sta w y 14). 11) P laniol, Zobowiązania, str ) Rumpf, A n w a lt und A n w altsstand. ls) Zoll, P ra w o cywilne, Tom I, stro n a ) Sperl, Lehrbuch der bürgerlichen R echtspflege, str. 224.

55 Także i to określenie, łączące nieistniejącą w p ra w ie au str, instytucję zlecenia z pełnom ocnictw em, niewiele n am wyjaśnia. Słynny k o m en tato r praw a au strjack ieg o Ehrenzweig ró w nież nie określa w yraźnie tej umowy, w zględnie zaznacza, że nie można jej pojm ow ać jako umowę o usługi, lecz raczej jak o um ow ę O1dzieło, w łaściw ie jednak n ależy w edle Ehrenzw eiga stosow ać przepisy o zleceniu15). T ę sam ą niepewność, k tó rą stw ierdziliśm y u Rum pfa, widzimy u uczonego tej m iary, co Ehrenzw eig. Pogląd tern pochodzi u E hrenzw eiga stąd, że w ed le niego przepisy o- k o n trak cie służbowym (o usługi) w przeciw ieństw ie do kod. niem. nie mają mieć zasto so w an ia do' umowy w o l nych zawodów z pow odu braku zależności, jako islotnej cechy dla umowy o usługi 16), Uważam, że ograniczenie stosow ania przepisu kod. cyw. o umowie oi usługi ty lk o do pracy zależnej je st nieuzasadnione, gdyż kod. cyw. a u str. obejmuje też w o ln e zaw ody z tem jednak, że nie w szystkie p rzep isy kod. cyw. m a ją do tej um ow y zastosow anie 17). Pośrednią linją między zapatry w aniem tu w yrażonem a poglądem E hrenzw eiga zajmuje orzecznictw o polskie. (Rw. 521/31 Przegląd sądow y 9/31), w edle k tó reg o,,mimo, że n o w ela III uchyliła daw ny 1163 k. cyw., p rzep isy te mogą być sto so w a ne do adw okatów, lekarzy i t. d., jeśli ci weszli w pew ien s to ' sunek stałej zależności osobistej do p raco d aw cy. Różnica m iędzy powyższym a moim poglądem p o leg a n a tem, że ja stosuję zasadniczo p rzep isy te z tem jednakże, że w razie w iększej samodzielności nie m ożna jedynie w szy stk ich przepisów (np. o w ypow iedzeniu) tu stosować. N iektórzy chcieliby stosować łącznie przepisy u um ow ie o usługi i p ełn o m o cn ictw ie1s). Pogląd ten, który zasadniczo błędny nie jest, należy jedynie w ty m k ieru n k u sprostow ać, że umowa o usługi reguluje istotę czynności adw okackich, p o d czas gdy pełnom ocnictw o reguluje zu p ełn ie co innego, gdyż stosunek na zew n ątrz. Pozostaje zatem do rozstrzygnięcia kw estja, czy czynności adw okackie podciągnąć należy p o d um ow ę o usługi, a jak ją Planiol nazywa pracy, czy też um ow ę o dzieło. Przed rozstrzygnięciem tego p y ta n ia należy określić ró ż nicę między te m i dw iem a umowami. Obowiązujące ustaw y nie dają w tym kierunku oparcia, w obec czego uciec, się trzeba do pogląd ó w nauki. Tu jednak 1-16). E h ren zw eig, Das Recht d e r S c h u ld v erh a eltn isse str. 508 і 478. ') Fenichel, Z arys, str. 57, 1S) Dr. L ohsing, O esterreichisches A n w a ltsre c h t, str. 271.

56 Także i to określenie, łączące nieistniejącą w p ra w ie au str, instytucję zlecenia z pełnom ocnictw em, niewiele n am wyjaśnia. Słynny k o m en tato r praw a au strjack ieg o Ehrenzweig ró w nież nie określa w yraźnie tej umowy, w zględnie zaznacza, że nie można jej pojm ow ać jako umowę o usługi, lecz raczej jak o um ow ę O1dzieło, w łaściw ie jednak n ależy w edle Ehrenzw eiga stosow ać przepisy o zleceniu15). T ę sam ą niepewność, k tó rą stw ierdziliśm y u Rum pfa, widzimy u uczonego tej m iary, co Ehrenzw eig. Pogląd tern pochodzi u E hrenzw eiga stąd, że w ed le niego przepisy o- k o n trak cie służbowym (o usługi) w przeciw ieństw ie do kod. niem. nie mają mieć zasto so w an ia do' umowy w o l nych zawodów z pow odu braku zależności, jako islotnej cechy dla umowy o usługi 16), Uważam, że ograniczenie stosow ania przepisu kod. cyw. o umowie oi usługi ty lk o do pracy zależnej je st nieuzasadnione, gdyż kod. cyw. a u str. obejmuje też w o ln e zaw ody z tem jednak, że nie w szystkie p rzep isy kod. cyw. m a ją do tej um ow y zastosow anie 17). Pośrednią linją między zapatry w aniem tu w yrażonem a poglądem E hrenzw eiga zajmuje orzecznictw o polskie. (Rw. 521/31 Przegląd sądow y 9/31), w edle k tó reg o,,mimo, że n o w ela III uchyliła daw ny 1163 k. cyw., p rzep isy te mogą być sto so w a ne do adw okatów, lekarzy i t. d., jeśli ci weszli w pew ien s to ' sunek stałej zależności osobistej do p raco d aw cy. Różnica m iędzy powyższym a moim poglądem p o leg a n a tem, że ja stosuję zasadniczo p rzep isy te z tem jednakże, że w razie w iększej samodzielności nie m ożna jedynie w szy stk ich przepisów (np. o w ypow iedzeniu) tu stosować. N iektórzy chcieliby stosować łącznie przepisy u um ow ie o usługi i p ełn o m o cn ictw ie1s). Pogląd ten, który zasadniczo błędny nie jest, należy jedynie w ty m k ieru n k u sprostow ać, że umowa o usługi reguluje istotę czynności adw okackich, p o d czas gdy pełnom ocnictw o reguluje zu p ełn ie co innego, gdyż stosunek na zew n ątrz. Pozostaje zatem do rozstrzygnięcia kw estja, czy czynności adw okackie podciągnąć należy p o d um ow ę o usługi, a jak ją Planiol nazywa pracy, czy też um ow ę o dzieło. Przed rozstrzygnięciem tego p y ta n ia należy określić ró ż nicę między te m i dw iem a umowami. Obowiązujące ustaw y nie dają w tym kierunku oparcia, w obec czego uciec, się trzeba do pogląd ó w nauki. Tu jednak 1-16). E h ren zw eig, Das Recht d e r S c h u ld v erh a eltn isse str. 508 і 478. ') Fenichel, Z arys, str. 57, 1S) Dr. L ohsing, O esterreichisches A n w a ltsre c h t, str. 271.

57 stwierdzamy,,,quot capita, tot se n ten tia. I tak, n iek tó rzy teo retycy (M olitor, G ierke, A dler, W arneyer) a w P olsce W ró blewski przyjm ują, że w um owie o usługi istotnem je st w y konanie p ew n y ch czynności, podczas gdy w umowie o d zieło chodzi o rezu ltat. Definicja ta jest niew ystarczającą, gdyż często przy um ow ie o usługi dąży się do osiągnięcia pewnego sk u tk u objektywnego, zaczem czynność często przechodzi w rezultat. Zresztą tak, jak niem a żadnej czynności bez rezultatu, ta k niema rezu ltatu bez czynności. P. S zym orow ski w pracy sw ej o umowie o pracę ro b o tn i ków jest zdania, że kryterjum z a p ła ty, polegające n a tem, że przy um owie o p racę płaci się w ed le czasu, a przy um ow ie o dzieło w edle w yniku, nie jest w ystarczające. Z dalszych teoretyków p. E hrenzw eig akcentuje, że isto tą umowy o usługi jest zależność ro b o tn ik a, podczas gdy przedsiębiorca jest sam o dzielnym. Podałem k ilk a definicyj teo re ty k ó w dla w ykazania, jak nieustalone są pew ne pojęcia p raw n e i jak praw dziw ą jest zasada, że,,om nis definitio periculosa e s t.. Sąd N ajw yższy w W arszawie w orzeczeniu C. I. 516/26 dopatruje się różnicy między obiem a umowami w ro zło żen iu ryzyka. Przyjm uje bowiem, że przy um owie o dzieło, ryzyko ponosi przedsiębiorca, przy umowie o usługi pracodaw ca. Uważam, że bogate formy życia społecznego nie dadzą się określić stałem i cecham i i że om aw iane umowy ró żnią się od siebie przew ażnie zależnością, ryzykiem, jak i rezu ltatem zewnętrznym. Jed y n ie na tle konkretnego w ypadku m ożna obydwie um ow y od siebie odgraniczyć19). Już -wywody powyższe w skazują, n a jakie tru d n o śc i n a trafia odgraniczenie obu tych umów, a tem samem podciągnięcie czynności ad w o k ack ich pod jedną z nich. N iezdecydow ane stanowisko' zajm uje znany te o re ty k n ie miecki, E lste r, przychylający się raczej do ujęcia czynności a d wokackich, jak o um owy o dzieło. W edle E lstera adw okat, o ile nie jest stale zatrudniony, nie p rzy rzeka żadnych usług, skoro istotą um owy o usługi jest pełnienie nieoznaczonej ilości usług przez pew ien czas. Ponadto nie m ożna w edle Elstera czynności adw okackich zaliczyć do umów o usługi z powodu b ra k u momentu zależn o ści u adw okata (w zględnie lekarza), k tó ry n iezależnie od w skazów ek swego klijenta dokonuje dzieła (w ygotowuje k o n tak t, w nosi środek praw ny itd.20). Pogląd ten nie w y- le) F en ichel, Zasadnicze problemy praw a robotniczego w judykatu* rze sądowej, G łos Sądownictwa 11/32. 20) E lster Dienstvertrag w Handwörterbuch der Rechtsw issenschaften'1, Tom П, str. 54.

58 stwierdzamy,,,quot capita, tot se n ten tia. I tak, n iek tó rzy teo retycy (M olitor, G ierke, A dler, W arneyer) a w P olsce W ró blewski przyjm ują, że w um owie o usługi istotnem je st w y konanie p ew n y ch czynności, podczas gdy w umowie o d zieło chodzi o rezu ltat. Definicja ta jest niew ystarczającą, gdyż często przy um ow ie o usługi dąży się do osiągnięcia pewnego sk u tk u objektywnego, zaczem czynność często przechodzi w rezultat. Zresztą tak, jak niem a żadnej czynności bez rezultatu, ta k niema rezu ltatu bez czynności. P. S zym orow ski w pracy sw ej o umowie o pracę ro b o tn i ków jest zdania, że kryterjum z a p ła ty, polegające n a tem, że przy um owie o p racę płaci się w ed le czasu, a przy um ow ie o dzieło w edle w yniku, nie jest w ystarczające. Z dalszych teoretyków p. E hrenzw eig akcentuje, że isto tą umowy o usługi jest zależność ro b o tn ik a, podczas gdy przedsiębiorca jest sam o dzielnym. Podałem k ilk a definicyj teo re ty k ó w dla w ykazania, jak nieustalone są pew ne pojęcia p raw n e i jak praw dziw ą jest zasada, że,,om nis definitio periculosa e s t.. Sąd N ajw yższy w W arszawie w orzeczeniu C. I. 516/26 dopatruje się różnicy między obiem a umowami w ro zło żen iu ryzyka. Przyjm uje bowiem, że przy um owie o dzieło, ryzyko ponosi przedsiębiorca, przy umowie o usługi pracodaw ca. Uważam, że bogate formy życia społecznego nie dadzą się określić stałem i cecham i i że om aw iane umowy ró żnią się od siebie przew ażnie zależnością, ryzykiem, jak i rezu ltatem zewnętrznym. Jed y n ie na tle konkretnego w ypadku m ożna obydwie um ow y od siebie odgraniczyć19). Już -wywody powyższe w skazują, n a jakie tru d n o śc i n a trafia odgraniczenie obu tych umów, a tem samem podciągnięcie czynności ad w o k ack ich pod jedną z nich. N iezdecydow ane stanowisko' zajm uje znany te o re ty k n ie miecki, E lste r, przychylający się raczej do ujęcia czynności a d wokackich, jak o um owy o dzieło. W edle E lstera adw okat, o ile nie jest stale zatrudniony, nie p rzy rzeka żadnych usług, skoro istotą um owy o usługi jest pełnienie nieoznaczonej ilości usług przez pew ien czas. Ponadto nie m ożna w edle Elstera czynności adw okackich zaliczyć do umów o usługi z powodu b ra k u momentu zależn o ści u adw okata (w zględnie lekarza), k tó ry n iezależnie od w skazów ek swego klijenta dokonuje dzieła (w ygotowuje k o n tak t, w nosi środek praw ny itd.20). Pogląd ten nie w y- le) F en ichel, Zasadnicze problemy praw a robotniczego w judykatu* rze sądowej, G łos Sądownictwa 11/32. 20) E lster Dienstvertrag w Handwörterbuch der Rechtsw issenschaften'1, Tom П, str. 54.

59 daje mi się uzasadnionym, gdyż adwokat na podstawie umowy, tak wtedy, gdy udziela porady prawnej, jak i wtedy, gdy redaguje akt prawny lub zastępuje w sądzie lub urzędzie, pełni pew ne usługi i zależnie od konkretnego w yp ad ku jest mniej lub w ię cej zależny od sw ego zleceniodawcy. P ozatem pamiętać należy, co również Elster podkreśla, że adw okat nie zobowiązuje się osiągnąć rezultatu (np. wygrać proces), co jest istotne dla um o w y o dzieło, lecz ma jedynie wedle swej najlepszej w iedzy i sumienia prowadzić spór, udzielić porady i t. d., czyli spełniać p ew n e usługi. Już z pow yższych wywodów wynika, że sam przychylam się do poglądu, że czynności adwokackie (jak i wogćle umowy w oln ych zawodów) poddać należy przepisom o umowie o u słu gi 21), Praca ta jednak jest zasadniczo wolna, a nie zależna. Pogląd ten reprezentuje w Niemczech rów nież Warneyer, a jak widzieliśm y wyżej i Planiol, nazywając stosunek ten najmemi pracy. Warneyer podkreśla, że umowa adwokata z klientem jest z reguły umową o usługi, a wyjątkowo ty l k o umową o dzieło 22). Również orzecznictw o niemieckie tak um owę tę kwalifikuje (R. G. 88, 223). (dok. nast.). EUGENJUSZ ERNST. FUNDUSZ ZAPOMÓG POŚMIERTNYCH IZBY ADWOKACKIEJ W W ARSZAW IE. I. Dzieje funduszu. Od szeregu la t doroczne W alne Z grom adzenie członków Izby Adwokackiej O kręgu Sądu A pelacyjnego w W arszawie zajm uje się spraw ą funduszu zapomóg pośm iertnych. Stanowi to najlepszy dowód należytego doceniania w agi tego zagadnienia d la ogółu adw okatów, a jednocześnie dalekiego od doskonałości dotychczasow ego sposobu za ła tw ian ia tej sprawy. Palestra sto łeczn a już oddawna uśw iadom iła sobie p e w ien zasadniczy rys, tkw iący w c h a ra k te rz e ogółu naszych k o legów. Przeciętny adw okat, który z w ielk ą wnikliwością, p rz e zorn ością i poczuciem odpow iedzialności prow adzi po w ierzon e sobie przez klijentów sprawy, staje się zazwyczaj niezaradn y i nieprzew idujący, jeśli nawet nie w p ro st lekkomyślny, w dziedzinie swoich w łasnych interesów. W rezultacie widzimy, ż e rodziny n a w e t najlepiej zarab iający ch kolegów pozostają ' *) Fenichel, Zarys, str. 56. "") W arneyer K om m entar zum В. G., Tom I, str

60 daje mi się uzasadnionym, gdyż adwokat na podstawie umowy, tak wtedy, gdy udziela porady prawnej, jak i wtedy, gdy redaguje akt prawny lub zastępuje w sądzie lub urzędzie, pełni pew ne usługi i zależnie od konkretnego w yp ad ku jest mniej lub w ię cej zależny od sw ego zleceniodawcy. P ozatem pamiętać należy, co również Elster podkreśla, że adw okat nie zobowiązuje się osiągnąć rezultatu (np. wygrać proces), co jest istotne dla um o w y o dzieło, lecz ma jedynie wedle swej najlepszej w iedzy i sumienia prowadzić spór, udzielić porady i t. d., czyli spełniać p ew n e usługi. Już z pow yższych wywodów wynika, że sam przychylam się do poglądu, że czynności adwokackie (jak i wogćle umowy w oln ych zawodów) poddać należy przepisom o umowie o u słu gi 21), Praca ta jednak jest zasadniczo wolna, a nie zależna. Pogląd ten reprezentuje w Niemczech rów nież Warneyer, a jak widzieliśm y wyżej i Planiol, nazywając stosunek ten najmemi pracy. Warneyer podkreśla, że umowa adwokata z klientem jest z reguły umową o usługi, a wyjątkowo ty l k o umową o dzieło 22). Również orzecznictw o niemieckie tak um owę tę kwalifikuje (R. G. 88, 223). (dok. nast.). EUGENJUSZ ERNST. FUNDUSZ ZAPOMÓG POŚMIERTNYCH IZBY ADWOKACKIEJ W W ARSZAW IE. I. Dzieje funduszu. Od szeregu la t doroczne W alne Z grom adzenie członków Izby Adwokackiej O kręgu Sądu A pelacyjnego w W arszawie zajm uje się spraw ą funduszu zapomóg pośm iertnych. Stanowi to najlepszy dowód należytego doceniania w agi tego zagadnienia d la ogółu adw okatów, a jednocześnie dalekiego od doskonałości dotychczasow ego sposobu za ła tw ian ia tej sprawy. Palestra sto łeczn a już oddawna uśw iadom iła sobie p e w ien zasadniczy rys, tkw iący w c h a ra k te rz e ogółu naszych k o legów. Przeciętny adw okat, który z w ielk ą wnikliwością, p rz e zorn ością i poczuciem odpow iedzialności prow adzi po w ierzon e sobie przez klijentów sprawy, staje się zazwyczaj niezaradn y i nieprzew idujący, jeśli nawet nie w p ro st lekkomyślny, w dziedzinie swoich w łasnych interesów. W rezultacie widzimy, ż e rodziny n a w e t najlepiej zarab iający ch kolegów pozostają ' *) Fenichel, Zarys, str. 56. "") W arneyer K om m entar zum В. G., Tom I, str

61 bez środków z chw ilą ich śmierci. Nieliczne wyjątki nie m ogą wchodzić w rach u b ę. Pow aga k o rp o racji i koleżeńska solidarność jej członków wymagały p ośpieszenia z pom ocą najbliższym zmarłego kolegi; z dumą p o d k reślić można, że p ale stra nasza nigdy nie uchylała się od w ypełnienia tego obowiązku. Należało jednak stw orzyć jakiś stały sy stem, um ożliw iający dopom aganie rodzinom z m a r łych kolegów w ed łu g uporządk ow an ych norm. Pierw szy k ro k w tym k ieru n k u uczyniła Izba W arszaw ska w 1923 r., uchw alając pierw szy s ta tu t zapomóg p o śm ie rtnych, P ostaw iono sobie w nim za cel bardzo' wąski d o sta r czenie środków na pogrzeb zm arłego kolegi. W szyscy członkowie Izby obow iązani byli z m ocy tego statutu w płacać do kasy Rady po 1 zł. w każdym w y p ad k u śmierci kolegi. F u n dusz tą, drogą zebrany wynosił około 700 zł. i w ypłacany był rodzinie b ą d ź osobie, zajm ującej się pogrzebem. D alsze z a p o mogi tym rodzinom, k tóre były w potrzebie, wypłacano w m iarę możności z t. zw. funduszu zapom ogow ego Rady. Nikła skuteczność tych form pom ocy już w krótce sk ło niła adw okaturę do dalszego kro k u. W alne Zgromadzenie Izby w dniu 28.III 1925 r. uchwala dość obszerny statut funduszu zapomóg po śm iertn y ch, zaw ierający daleko idącą zm ianę d o tychczasow ych zasad. Składka, k tó r ą k ażd y członek Izby (adwokat) w p łaca w razie śmierci kolegi, podwyższoną zostaje do zł. 20. Z eb ran a tą drogą k w o ta po potrąceniu 20 /o wypłacona zostaje pozostałem u przy życiu i nierozwiedzionemu m ałżonkowi, oraz dzieciom nieletnim i tym z pośród pełnoletnich, które w yłącznie lub przeważnie u trz y mywane b y ły p rzez zmarłego. W b ra k u tych osób praw o do zapomogi służy osobie, Wskazanej p rzez zmarłego w d e k la ra cji do Rady. W reszcie w braku i tej kategorji upraw nionych, Rada A dw okacka w ładna jest p rzyzn ać zapomogę tym k re w nym, a n aw et osobom obcym, k tó ry ch łączyły ze zm arłym sto sunki szczególne, a k tóre przez śm ierć jego utraciły p o d staw ę m aterjalną bytu. Jednocześnie s ta tu t wprowadza novum rozróżnienie obow iązków członków Izby w stosunku do fu n duszu w zależności od wieku i w tym celu ustala jednorazow ą składkę, t. zw, wpisowe, dla now ow stępujących adw okatów, w graniach od 40 złotych dla w ieku la t 30 aż do złotych dla wieku la t 60 i wyżej. W ten sposób w prow adzone zostały w życie n astęp u jące zasady; 1) p rz y m u s należenia do funduszu, 2) obow iązek w y płacenia zapom ogi bez względu na sytuację m aterjalną osób, upraw nionych do jej otrzym ania, 3) zróżniczkow anie o b o w iązków uczestników funduszu w zależności od ich wieku.

62 bez środków z chw ilą ich śmierci. Nieliczne wyjątki nie m ogą wchodzić w rach u b ę. Pow aga k o rp o racji i koleżeńska solidarność jej członków wymagały p ośpieszenia z pom ocą najbliższym zmarłego kolegi; z dumą p o d k reślić można, że p ale stra nasza nigdy nie uchylała się od w ypełnienia tego obowiązku. Należało jednak stw orzyć jakiś stały sy stem, um ożliw iający dopom aganie rodzinom z m a r łych kolegów w ed łu g uporządk ow an ych norm. Pierw szy k ro k w tym k ieru n k u uczyniła Izba W arszaw ska w 1923 r., uchw alając pierw szy s ta tu t zapomóg p o śm ie rtnych, P ostaw iono sobie w nim za cel bardzo' wąski d o sta r czenie środków na pogrzeb zm arłego kolegi. W szyscy członkowie Izby obow iązani byli z m ocy tego statutu w płacać do kasy Rady po 1 zł. w każdym w y p ad k u śmierci kolegi. F u n dusz tą, drogą zebrany wynosił około 700 zł. i w ypłacany był rodzinie b ą d ź osobie, zajm ującej się pogrzebem. D alsze z a p o mogi tym rodzinom, k tóre były w potrzebie, wypłacano w m iarę możności z t. zw. funduszu zapom ogow ego Rady. Nikła skuteczność tych form pom ocy już w krótce sk ło niła adw okaturę do dalszego kro k u. W alne Zgromadzenie Izby w dniu 28.III 1925 r. uchwala dość obszerny statut funduszu zapomóg po śm iertn y ch, zaw ierający daleko idącą zm ianę d o tychczasow ych zasad. Składka, k tó r ą k ażd y członek Izby (adwokat) w p łaca w razie śmierci kolegi, podwyższoną zostaje do zł. 20. Z eb ran a tą drogą k w o ta po potrąceniu 20 /o wypłacona zostaje pozostałem u przy życiu i nierozwiedzionemu m ałżonkowi, oraz dzieciom nieletnim i tym z pośród pełnoletnich, które w yłącznie lub przeważnie u trz y mywane b y ły p rzez zmarłego. W b ra k u tych osób praw o do zapomogi służy osobie, Wskazanej p rzez zmarłego w d e k la ra cji do Rady. W reszcie w braku i tej kategorji upraw nionych, Rada A dw okacka w ładna jest p rzyzn ać zapomogę tym k re w nym, a n aw et osobom obcym, k tó ry ch łączyły ze zm arłym sto sunki szczególne, a k tóre przez śm ierć jego utraciły p o d staw ę m aterjalną bytu. Jednocześnie s ta tu t wprowadza novum rozróżnienie obow iązków członków Izby w stosunku do fu n duszu w zależności od wieku i w tym celu ustala jednorazow ą składkę, t. zw, wpisowe, dla now ow stępujących adw okatów, w graniach od 40 złotych dla w ieku la t 30 aż do złotych dla wieku la t 60 i wyżej. W ten sposób w prow adzone zostały w życie n astęp u jące zasady; 1) p rz y m u s należenia do funduszu, 2) obow iązek w y płacenia zapom ogi bez względu na sytuację m aterjalną osób, upraw nionych do jej otrzym ania, 3) zróżniczkow anie o b o w iązków uczestników funduszu w zależności od ich wieku.

63 Utrwalony statutem z dn r. stan rzeczy nie zadawalniał jednak ogółu. To też na W alne Zgromadzenie w dn. 23 m arca 1929 r. w pływ a wniosek R ady Adwokackiej o w prow adzenie wzajemnego ubezpieczenia adw okatury. W uzasadnieniu tego wniosku przytoczono m. in. Istniejący w Izbie A d w okackiej W arszaw skiej system zapomóg pośmiertnych p o siad a wiele braków, n a k tó re już oddawna zwrócono- uwagę. N ajważniejszym jest ten, iż za podstawę p rzy ję to składkę jednolitą dla wszystkich członków Izby, bez w zględu na różnicę w ieku, co jest połączone z dotkliwą k rzy w d ą dla kolegów m łodszych. Dalej w razie wystąpienia z adw okatury, lub choćby ty lko przeniesienia się do- okręgu innej izby adw okackiej, gdzie ubezpieczenia pośmiertnego niema, lub jest ono oparte na odm iennych zasadach, w ystępujący lub zm ieniający siedzibę a d w o k at zostaje pozbaw iony korzyści z ubezpieczenia płynących, pomimo płacenia przez szereg lat znacznych stosunkowo składek. W reszcie nie m ożna zam ykać oczu na to-, iż w każdej chwili m ocą uchwały W alnego Zgromadzenia Izby obecny system zapomóg pośmiertnych m oże być zniesiony, a ponieważ wnoszone przez członków Izby składki są obracane w całości niemal na wypłatę zapomóg, bez tworzenia rezerw, grozi w tym w ypadku ogółowi Izby u tra ta wszelkich korzyści, jakie zapewnić by im mogło normalne ubezpieczenie. Im później to nastąpi, tern dotkliwsze będą sk u tk i, zwłaszcza dla k o legów starszych, k tó rz y przekroczą granicę wieku, przy k tó re j możliwe jest ubezpieczenie. W niosek przewidywał z a szeregowanie uczestników ubezpieczenia do 5-grup w zależności od wieku, określenia raz na zawsze wysokości składki w zależności od grupy na podstawach norm alnej kalkulacji u b ezpieczeniowej, w ypłatę zapomogi w wysokości stałej i możność otrzymania zw rotu części składek na wypadek wystąpienia z adwokatury. Wniosek ten większością paru zaledwie głosów upadł, lecz Walne Zgromadzenie jednocześnie uchwaliło powołanie Komisji do zaprojektow ania zmian dotychczasow ego statutu. Po całorocznej pracy większość kom isji wniosła na W alne Zgromadzenie w dn. 17.V 1930 r. now y projekt, utrzymany zasadniczo w ram ach projektu z 1929 r., oparty na zasadach ubezpieczenia z uwzględnieniem idei koleżeństw a przez zm niejszenie świadczeń, przypadających od najstarszych kolegów', drogą przerzucenia ich na młodszych. Lecz i ten projekt nie uzyskał większości Walnego Zgromadzenia, które ponownie uchwaliło powołanie komisji do opracow ania zmian statutu z r. Komisja wykonała swoje zaddnie i wniosła noyvy projekt na W alne Zgromadzenie w dn. 28.III 1931 r., k tó re

64 Utrwalony statutem z dn r. stan rzeczy nie zadawalniał jednak ogółu. To też na W alne Zgromadzenie w dn. 23 m arca 1929 r. w pływ a wniosek R ady Adwokackiej o w prow adzenie wzajemnego ubezpieczenia adw okatury. W uzasadnieniu tego wniosku przytoczono m. in. Istniejący w Izbie A d w okackiej W arszaw skiej system zapomóg pośmiertnych p o siad a wiele braków, n a k tó re już oddawna zwrócono- uwagę. N ajważniejszym jest ten, iż za podstawę p rzy ję to składkę jednolitą dla wszystkich członków Izby, bez w zględu na różnicę w ieku, co jest połączone z dotkliwą k rzy w d ą dla kolegów m łodszych. Dalej w razie wystąpienia z adw okatury, lub choćby ty lko przeniesienia się do- okręgu innej izby adw okackiej, gdzie ubezpieczenia pośmiertnego niema, lub jest ono oparte na odm iennych zasadach, w ystępujący lub zm ieniający siedzibę a d w o k at zostaje pozbaw iony korzyści z ubezpieczenia płynących, pomimo płacenia przez szereg lat znacznych stosunkowo składek. W reszcie nie m ożna zam ykać oczu na to-, iż w każdej chwili m ocą uchwały W alnego Zgromadzenia Izby obecny system zapomóg pośmiertnych m oże być zniesiony, a ponieważ wnoszone przez członków Izby składki są obracane w całości niemal na wypłatę zapomóg, bez tworzenia rezerw, grozi w tym w ypadku ogółowi Izby u tra ta wszelkich korzyści, jakie zapewnić by im mogło normalne ubezpieczenie. Im później to nastąpi, tern dotkliwsze będą sk u tk i, zwłaszcza dla k o legów starszych, k tó rz y przekroczą granicę wieku, przy k tó re j możliwe jest ubezpieczenie. W niosek przewidywał z a szeregowanie uczestników ubezpieczenia do 5-grup w zależności od wieku, określenia raz na zawsze wysokości składki w zależności od grupy na podstawach norm alnej kalkulacji u b ezpieczeniowej, w ypłatę zapomogi w wysokości stałej i możność otrzymania zw rotu części składek na wypadek wystąpienia z adwokatury. Wniosek ten większością paru zaledwie głosów upadł, lecz Walne Zgromadzenie jednocześnie uchwaliło powołanie Komisji do zaprojektow ania zmian dotychczasow ego statutu. Po całorocznej pracy większość kom isji wniosła na W alne Zgromadzenie w dn. 17.V 1930 r. now y projekt, utrzymany zasadniczo w ram ach projektu z 1929 r., oparty na zasadach ubezpieczenia z uwzględnieniem idei koleżeństw a przez zm niejszenie świadczeń, przypadających od najstarszych kolegów', drogą przerzucenia ich na młodszych. Lecz i ten projekt nie uzyskał większości Walnego Zgromadzenia, które ponownie uchwaliło powołanie komisji do opracow ania zmian statutu z r. Komisja wykonała swoje zaddnie i wniosła noyvy projekt na W alne Zgromadzenie w dn. 28.III 1931 r., k tó re

65 projekt po w prow adzeniu szeregu popraw ek przyjęło. S ta tu t ten w szedł w życie dn. 1 k w ietn ia 1931 r. i obow iązuje do tychczas. W sto su n k u do statutu z 1925 r. wprowadzone zo stały następujące zm iany: 1) zapomoga u stalo n a na zł. w zło cie, płatna jest w razie śmierci uczestn ik a bądź w ykreślenia go z listy z p o w o d u zupełnej niezdolności do pracy zarobkow ej, o ile R ada A d w o k ack a uzna, że sytuacja wykreślonego tego wymaga. 2) uczestnicy funduszu w płacają w razie w ypadku śmierci lub w ykreślenia niezdolnego do pracy, każdorazow o składkę w w ysokości od 10 do 25 zł. w zależności od grupy, do której zaliczeni zostali na p o d staw ie ilości lat należenia do adw okatury, przyczem grup jest 4. 3) stw orzony zostaje fundusz rezerw ow y, na k tó ry sk ładają się: 10% sk ład ek i jednorazowe wpisowe; nadw yżki sk ładek powyżej zł. oraz niew ypłacone zapomogi o b raca się na w y p łatę pierw szej z kolei zapom ogi za zw olnieniem członków Izb y o d w płacania sk ła d e k n a tę zapomogę. 4) p ow ołany zostaje specjalny o rg an Komisja Zapom óg Pośm iertnych w składzie 5 członków do czuwania n a d s p ra wami funduszu. Lecz i te n zreformowany sta tu t nie budzi zadow olenia, gdyż już na n astęp n e Walne Zgrom adzenie w dn. 2 k w ietn ia 1932 r. w pływ ają trzy wnioski różnych grup w spraw ie zm iany istniejącego system u. Pierwszy (kolegów z Sosnow ca) do maga się zredukow ania zapomogi i sk ład ek do połowy. D rugi (kolegów z Łodzi) żąda grupowego ubezpieczenia w to w a rz y stwach ubezpieczeniow ych. T rzeci (kolegów z W arszaw y) wznawia p ro je k ty z 1929 r. i 1930 r., w nosząc o p rzy jęcie sy stemu ubezpieczenia we własnym zakresie na podstaw ie obszernego p ro je k tu statutu. Walne Zgromadzenie decyduje powołanie jeszcze jednej komisji w celu opracowania tych w niosków i zgłoszenia n o w e go projektu. Komisja ta została utw orzona i opracowała projekt nowego statutu na podstawach ubezpieczenia, prow adzonego we własnym zakresie. Projekt ten ma zostać poddany pod obrady specjalnego Nadzwyczajnego Zgromadzenia Izby w najbliższym czasie. II. Krytyka obecnego sytem u. Przechodzę z kolei do krytycznej oceny obowiązującego stanu rzeczy. Istnieją zasadniczo dwa sposoby rozwiązania zagadnienia. 1) Zapom oga o charakterze koleżeńsko-charytatyw nym. Przy tym sy stem ie koledzy składają się na wypłacenie p ew nej

66 projekt po w prow adzeniu szeregu popraw ek przyjęło. S ta tu t ten w szedł w życie dn. 1 k w ietn ia 1931 r. i obow iązuje do tychczas. W sto su n k u do statutu z 1925 r. wprowadzone zo stały następujące zm iany: 1) zapomoga u stalo n a na zł. w zło cie, płatna jest w razie śmierci uczestn ik a bądź w ykreślenia go z listy z p o w o d u zupełnej niezdolności do pracy zarobkow ej, o ile R ada A d w o k ack a uzna, że sytuacja wykreślonego tego wymaga. 2) uczestnicy funduszu w płacają w razie w ypadku śmierci lub w ykreślenia niezdolnego do pracy, każdorazow o składkę w w ysokości od 10 do 25 zł. w zależności od grupy, do której zaliczeni zostali na p o d staw ie ilości lat należenia do adw okatury, przyczem grup jest 4. 3) stw orzony zostaje fundusz rezerw ow y, na k tó ry sk ładają się: 10% sk ład ek i jednorazowe wpisowe; nadw yżki sk ładek powyżej zł. oraz niew ypłacone zapomogi o b raca się na w y p łatę pierw szej z kolei zapom ogi za zw olnieniem członków Izb y o d w płacania sk ła d e k n a tę zapomogę. 4) p ow ołany zostaje specjalny o rg an Komisja Zapom óg Pośm iertnych w składzie 5 członków do czuwania n a d s p ra wami funduszu. Lecz i te n zreformowany sta tu t nie budzi zadow olenia, gdyż już na n astęp n e Walne Zgrom adzenie w dn. 2 k w ietn ia 1932 r. w pływ ają trzy wnioski różnych grup w spraw ie zm iany istniejącego system u. Pierwszy (kolegów z Sosnow ca) do maga się zredukow ania zapomogi i sk ład ek do połowy. D rugi (kolegów z Łodzi) żąda grupowego ubezpieczenia w to w a rz y stwach ubezpieczeniow ych. T rzeci (kolegów z W arszaw y) wznawia p ro je k ty z 1929 r. i 1930 r., w nosząc o p rzy jęcie sy stemu ubezpieczenia we własnym zakresie na podstaw ie obszernego p ro je k tu statutu. Walne Zgromadzenie decyduje powołanie jeszcze jednej komisji w celu opracowania tych w niosków i zgłoszenia n o w e go projektu. Komisja ta została utw orzona i opracowała projekt nowego statutu na podstawach ubezpieczenia, prow adzonego we własnym zakresie. Projekt ten ma zostać poddany pod obrady specjalnego Nadzwyczajnego Zgromadzenia Izby w najbliższym czasie. II. Krytyka obecnego sytem u. Przechodzę z kolei do krytycznej oceny obowiązującego stanu rzeczy. Istnieją zasadniczo dwa sposoby rozwiązania zagadnienia. 1) Zapom oga o charakterze koleżeńsko-charytatyw nym. Przy tym sy stem ie koledzy składają się na wypłacenie p ew nej

67 sum y rodzinie zmarłego, p rzez niego utrzym yw anej, gdyż śmierć żyw iciela spowodowała kry ty czn ą sytuację m aterjalną. W ysokość zapom ogi winna być uzależniona od sy tu acji materjalnej ad w o k atu ry w danym czasie i od rozmiarów niezbędnej dla rodziny zm arłego pomocy. 2) U bezpieczenie w ścisłem tego słow a znaczeniu. O becny system o dbiegł daleko od za ło ż e n ia chary tatyw nego, stw arzając obow iązek w ypłacania stałej, znacznej jak na obecne w arunki, sumy osobom uprawnionym b ez względu na ich sytuację m aterjalną i ch arak ter związku, łączącego' je ze zm arłym, stwarzając w te n sposób ubezpieczenie w stosunku do upraw nionych. N ato m iast sytuacja zo b o w iązan y ch do płacenia pozostała zasadniczo ta sama, co przy system ie koleżeńsko-charytatyw nym. N iem a pewności co do trw ało ści systemu, a jednocześnie jest rażącą dysproporcja w ro zkładzie ciężarów p o m ięd zy poszczególnych uczestników. 1. Pewność systemu obecnego. C ała suma składek, po potrąceniu za le d w ie 10%j na fundusz rezerwowy, przeznaczona jest obecnie n a zapomogi. S k ła d k a w tych w arunkach obejmuje w łaściw ie tylko ryzyko śm ierci w chwili obecnej, k tó re dzięki specjalnem u układowi sto su n k u w ieku uczestników jest na razie niew ielkie. Rezerwy sk ład ek niema. Utrzym anie, obniżenie lub zniesienie funduszu z a le żn e jest tylko od tak iej czy innej w iększości W alnego Zgrom ad zen ia, uzależnionej od w oli elementu ca łk o w ic ie nieznanego now ow stępujących. W obec ciągłego w z ro stu liczby adw o k a tó w więź koleżeństw a, ta k ścisła p rz y niew ielkiej dawniejszej ilości, stale się rozluźnia i nie będzie stan o w iła dostateczn ie silnego hamulca przeciw ko reform atorskim zapędom m łodego pokolenia, k tó re w olbrzymiej swej w iększości trak tuje obecny system z niechęcią, jako niepew ny i dla niego krzyw dzący. Na uchyleniu funduszu siłą rzeczy stracą przedew szystkiem koledzy ze starszych grup, k tó rz y płacili szereg la t sk ład k i, a staną w ów czas w obliczu niem ożn ości ubezpieczenia się wogóle, bądź konieczności p łacen ia b. wysokich sk ład ek. T em u stanowi rzeczy przedew szystkiem przypisać należy s ta ły i olbrzym i w zrost zaległości w obecnym funduszu, przek raczający złotych. 2. Rozkład obowiązków. Obecny system jako podstaw ę obciążenia w ziął pozornie jeno słuszną zasadę ilości la t praktyki u cz estn ik a. Życie coraz

68 sum y rodzinie zmarłego, p rzez niego utrzym yw anej, gdyż śmierć żyw iciela spowodowała kry ty czn ą sytuację m aterjalną. W ysokość zapom ogi winna być uzależniona od sy tu acji materjalnej ad w o k atu ry w danym czasie i od rozmiarów niezbędnej dla rodziny zm arłego pomocy. 2) U bezpieczenie w ścisłem tego słow a znaczeniu. O becny system o dbiegł daleko od za ło ż e n ia chary tatyw nego, stw arzając obow iązek w ypłacania stałej, znacznej jak na obecne w arunki, sumy osobom uprawnionym b ez względu na ich sytuację m aterjalną i ch arak ter związku, łączącego' je ze zm arłym, stwarzając w te n sposób ubezpieczenie w stosunku do upraw nionych. N ato m iast sytuacja zo b o w iązan y ch do płacenia pozostała zasadniczo ta sama, co przy system ie koleżeńsko-charytatyw nym. N iem a pewności co do trw ało ści systemu, a jednocześnie jest rażącą dysproporcja w ro zkładzie ciężarów p o m ięd zy poszczególnych uczestników. 1. Pewność systemu obecnego. C ała suma składek, po potrąceniu za le d w ie 10%j na fundusz rezerwowy, przeznaczona jest obecnie n a zapomogi. S k ła d k a w tych w arunkach obejmuje w łaściw ie tylko ryzyko śm ierci w chwili obecnej, k tó re dzięki specjalnem u układowi sto su n k u w ieku uczestników jest na razie niew ielkie. Rezerwy sk ład ek niema. Utrzym anie, obniżenie lub zniesienie funduszu z a le żn e jest tylko od tak iej czy innej w iększości W alnego Zgrom ad zen ia, uzależnionej od w oli elementu ca łk o w ic ie nieznanego now ow stępujących. W obec ciągłego w z ro stu liczby adw o k a tó w więź koleżeństw a, ta k ścisła p rz y niew ielkiej dawniejszej ilości, stale się rozluźnia i nie będzie stan o w iła dostateczn ie silnego hamulca przeciw ko reform atorskim zapędom m łodego pokolenia, k tó re w olbrzymiej swej w iększości trak tuje obecny system z niechęcią, jako niepew ny i dla niego krzyw dzący. Na uchyleniu funduszu siłą rzeczy stracą przedew szystkiem koledzy ze starszych grup, k tó rz y płacili szereg la t sk ład k i, a staną w ów czas w obliczu niem ożn ości ubezpieczenia się wogóle, bądź konieczności p łacen ia b. wysokich sk ład ek. T em u stanowi rzeczy przedew szystkiem przypisać należy s ta ły i olbrzym i w zrost zaległości w obecnym funduszu, przek raczający złotych. 2. Rozkład obowiązków. Obecny system jako podstaw ę obciążenia w ziął pozornie jeno słuszną zasadę ilości la t praktyki u cz estn ik a. Życie coraz

69 mocniej wykazuje, że powodzenie m aterjaln e nie stoi w ż a d nym stosunku do la t p rak ty k i, ten m iernik jest złudny. Rozpiętość skali wysokości sk ład ek dla uczestników ustalona jest w sto su n k u 1 do 21/, (odi 10 zł. do' 25 zł.). Pierw sza lepsza taryfa sk ła d e k ubezpieczeniow ych wykazuje, że ta ro z piętość jest za m ała. Jeżeli weźmiemy za podstawę wysokość składki ubezpieczeniowej dla 30-letniego i oznaczymy ją jako 1, to dla 45-letniego wypadnie 2, 61-letniego 5, 69-letniego 8, a 75-letniego 12 tych jed n o stek (w cyfrach o k rą głych). Młodsze ted y grupy ponoszą ciężary nadmierne, gdy starsze płacą V2f ł/ 3 a naw et V4 tego, co po winny by płacić n aw et przy obecnym system ie. D ysproporcja ta wzrośnie jeszcze kilkakrotnie przy utrzym aniu system u za lat kilkanaście, gdy znakomita w iększość obecnych uczestników znajdzie się w najdroższej grupie (IV) i opłacać będzie składki od ilości wypadków śmierci, przewyższającej w ielokrotnie obecną. W sumie najstarsze obecnie grupy w płacą na fundusz kw oty, równające się V5 do 7 3 sumy zapomogi, natom iast najmłodsze grupy uiszczą sk ład k i, przenoszące łącznie znacznie sumę z a pomogi. Argument, że ilość adwokatów stale wzrasta, a w ięc i ciężary rozkłada się n a co raz w iększą liczbę osób, jest z u pełnie nierzeczowy, gdyż z wrostem ilości uczestników idzie w parze wzrost w ypadków śmierci. W obronie obecnego systemu p rzytaczane są dwa arg u m enty: 1) taniość jego: w stosunku do ubezpieczenia, 2) ogólna niepewność stosunków, przemawiająca przeciw ko tworzeniu odpowiednich rezerw, wym aganych przez sy stem ubezpieczeń. 1. Taniość obecnego systemu. Statystyka w ypadków śmierci i w zrostu liczby adw okató w od dn. 1.III 1925 r. przedstaw ia się następ u jąco: ro k sprawozdawczy Ilość wypadków śm ierci i inwalidności T.,,,., L lczba ^ w o k a tó w 1925/ / / / / / / inw al od do 1.XI.32 r inw al na r Jeżeli przyjm iem y przeciętny wiek ad w o kata b. optym istycznie na 70 lat, a p rzeciętn y wiek nowowstępującego na

70 mocniej wykazuje, że powodzenie m aterjaln e nie stoi w ż a d nym stosunku do la t p rak ty k i, ten m iernik jest złudny. Rozpiętość skali wysokości sk ład ek dla uczestników ustalona jest w sto su n k u 1 do 21/, (odi 10 zł. do' 25 zł.). Pierw sza lepsza taryfa sk ła d e k ubezpieczeniow ych wykazuje, że ta ro z piętość jest za m ała. Jeżeli weźmiemy za podstawę wysokość składki ubezpieczeniowej dla 30-letniego i oznaczymy ją jako 1, to dla 45-letniego wypadnie 2, 61-letniego 5, 69-letniego 8, a 75-letniego 12 tych jed n o stek (w cyfrach o k rą głych). Młodsze ted y grupy ponoszą ciężary nadmierne, gdy starsze płacą V2f ł/ 3 a naw et V4 tego, co po winny by płacić n aw et przy obecnym system ie. D ysproporcja ta wzrośnie jeszcze kilkakrotnie przy utrzym aniu system u za lat kilkanaście, gdy znakomita w iększość obecnych uczestników znajdzie się w najdroższej grupie (IV) i opłacać będzie składki od ilości wypadków śmierci, przewyższającej w ielokrotnie obecną. W sumie najstarsze obecnie grupy w płacą na fundusz kw oty, równające się V5 do 7 3 sumy zapomogi, natom iast najmłodsze grupy uiszczą sk ład k i, przenoszące łącznie znacznie sumę z a pomogi. Argument, że ilość adwokatów stale wzrasta, a w ięc i ciężary rozkłada się n a co raz w iększą liczbę osób, jest z u pełnie nierzeczowy, gdyż z wrostem ilości uczestników idzie w parze wzrost w ypadków śmierci. W obronie obecnego systemu p rzytaczane są dwa arg u m enty: 1) taniość jego: w stosunku do ubezpieczenia, 2) ogólna niepewność stosunków, przemawiająca przeciw ko tworzeniu odpowiednich rezerw, wym aganych przez sy stem ubezpieczeń. 1. Taniość obecnego systemu. Statystyka w ypadków śmierci i w zrostu liczby adw okató w od dn. 1.III 1925 r. przedstaw ia się następ u jąco: ro k sprawozdawczy Ilość wypadków śm ierci i inwalidności T.,,,., L lczba ^ w o k a tó w 1925/ / / / / / / inw al od do 1.XI.32 r inw al na r Jeżeli przyjm iem y przeciętny wiek ad w o kata b. optym istycznie na 70 lat, a p rzeciętn y wiek nowowstępującego na

71 30 lat, to średnia roczna śm iertelność przy obecnej liczbie ad w o k ató w wynieść pow inna m. w. 40 w ypadków. W yjątkow o niska dotychczasow a śm iertelność wynika ze specjalnego u k ładu obecnych uczestników pod względem w ieku. Szczegółowe zestaw ien ie w ieku członków Izby W arszaw skiej (na 1.III.33 r.) w ykazuje, że grupa ad w o k ató w w wieku od1 50 la t wzwyż liczy 434 osoby w 32 rocznikach. Grupa poniżej 50 lat liczy 1200 osób w 22 rocznikach. Im młodszy rocznik, tem liczniej jest reprezentow any, np. rocznik 1900 liczy 102. Różnica śm iertelności w tych grupach jest olbrzymia: d la w iek u 30 lat 8 /o0, d la w iek u 49 lat 15 /o, a powyżej dochodzi do kilkudziesięciu procentów. W ym ierającą grupą jest ted y ty lk o grupa 434 osób n a Stąd pochodzi ta niska obecnie śm iertelność. W odpow iednich latach cyfra ta oczywiście m usi być wyrównana do ogólnej przeciętnej, w ów czas wynosić b ęd zie po 60 w ypad k ó w rocznie i więcej. W ty ch w arunkach obecny system jest tan i koniunkturalnie, gdyż naw et przy 20 w ypad k ach maximum sk ła d k i wyniesie 500 zł. N atom iast w przyszłości składka w y n iesie 1500 zł. i w ięcej rocznie. C ałkow ity zysk, jeśli się ta k m ożna wyrazić, z tej chw ilow ej sytuacji dyskontują najstarsze g ru p y i tak już ogrom nie uprzywilejowane coi do wysokości sk ład ek. Natom iast m łodsze grupy, ponoszące już lwią część ciężaró w obecnie, b ęd ą m usiały ponieść później ciężary w ielok rotnie w iększe. P o zatem przy obecnym system ie w szystkie w ypłaty są konsum ow ane przez t. zw. o p łatę za ryzyko śm ierci. Składka ubezpieczeniow a, pozornie wyższa, zawiera w sobie ogromną część rezerw y. Jeśli w ięc uczestnik funduszu w p łaca przez 10 la t po 10 zł. od każdego w ypadku śmierci, k tó ry c h będzie 20 rocznie, to wpłaci zł. bez prawa do jakiegokolw iek zw rotu. Ubezpieczony w p łaci przez ten czas np zł., lecz p o siad ać będzie po 10 la ta c h.rezerwę zł., czy li sam o ryzyko śm ierci kosztować go będzie zaledwie 7 3 część tego, co obecnie. Obecne rezerw y są fikcją, gdyż w razie podziału funduszu rezerwow ego pom iędzy uczestników po* 8 latach trw an ia funduszu w ypadłoby około 250 zł. dla każdego. Nie bez znaczenia jest również okoliczność, że u czestn icy funduszu nigdy n ie w iedzą zgóry, d o jakich św iadczeń zostaną, pociągnięci. W jednych o k re s a c h ilość w ypadków śm ierci jest niew ielka, a w innych b. znaczna. Stwarza się tą d ro g ą odrazu zaleg ło ść pow ażna przy najlepszych chęciach p ła tn ik a. C zy w tych w arunk ach, pom ijając k w estję spraw iedliw ości, obecny system rokuje jakiekolw iek szanse p rz etrw a n ia? Odpow iedź jest jasna.

72 30 lat, to średnia roczna śm iertelność przy obecnej liczbie ad w o k ató w wynieść pow inna m. w. 40 w ypadków. W yjątkow o niska dotychczasow a śm iertelność wynika ze specjalnego u k ładu obecnych uczestników pod względem w ieku. Szczegółowe zestaw ien ie w ieku członków Izby W arszaw skiej (na 1.III.33 r.) w ykazuje, że grupa ad w o k ató w w wieku od1 50 la t wzwyż liczy 434 osoby w 32 rocznikach. Grupa poniżej 50 lat liczy 1200 osób w 22 rocznikach. Im młodszy rocznik, tem liczniej jest reprezentow any, np. rocznik 1900 liczy 102. Różnica śm iertelności w tych grupach jest olbrzymia: d la w iek u 30 lat 8 /o0, d la w iek u 49 lat 15 /o, a powyżej dochodzi do kilkudziesięciu procentów. W ym ierającą grupą jest ted y ty lk o grupa 434 osób n a Stąd pochodzi ta niska obecnie śm iertelność. W odpow iednich latach cyfra ta oczywiście m usi być wyrównana do ogólnej przeciętnej, w ów czas wynosić b ęd zie po 60 w ypad k ó w rocznie i więcej. W ty ch w arunkach obecny system jest tan i koniunkturalnie, gdyż naw et przy 20 w ypad k ach maximum sk ła d k i wyniesie 500 zł. N atom iast w przyszłości składka w y n iesie 1500 zł. i w ięcej rocznie. C ałkow ity zysk, jeśli się ta k m ożna wyrazić, z tej chw ilow ej sytuacji dyskontują najstarsze g ru p y i tak już ogrom nie uprzywilejowane coi do wysokości sk ład ek. Natom iast m łodsze grupy, ponoszące już lwią część ciężaró w obecnie, b ęd ą m usiały ponieść później ciężary w ielok rotnie w iększe. P o zatem przy obecnym system ie w szystkie w ypłaty są konsum ow ane przez t. zw. o p łatę za ryzyko śm ierci. Składka ubezpieczeniow a, pozornie wyższa, zawiera w sobie ogromną część rezerw y. Jeśli w ięc uczestnik funduszu w p łaca przez 10 la t po 10 zł. od każdego w ypadku śmierci, k tó ry c h będzie 20 rocznie, to wpłaci zł. bez prawa do jakiegokolw iek zw rotu. Ubezpieczony w p łaci przez ten czas np zł., lecz p o siad ać będzie po 10 la ta c h.rezerwę zł., czy li sam o ryzyko śm ierci kosztować go będzie zaledwie 7 3 część tego, co obecnie. Obecne rezerw y są fikcją, gdyż w razie podziału funduszu rezerwow ego pom iędzy uczestników po* 8 latach trw an ia funduszu w ypadłoby około 250 zł. dla każdego. Nie bez znaczenia jest również okoliczność, że u czestn icy funduszu nigdy n ie w iedzą zgóry, d o jakich św iadczeń zostaną, pociągnięci. W jednych o k re s a c h ilość w ypadków śm ierci jest niew ielka, a w innych b. znaczna. Stwarza się tą d ro g ą odrazu zaleg ło ść pow ażna przy najlepszych chęciach p ła tn ik a. C zy w tych w arunk ach, pom ijając k w estję spraw iedliw ości, obecny system rokuje jakiekolw iek szanse p rz etrw a n ia? Odpow iedź jest jasna.

73 2. Niepewność stosunków ekonomicznych. Zastrzec się trzeba, że ten argument u ży ty być może przeciw ko wszelkiej k ap italizacji, bez niej jed n ak życie w spółczesne byłoby nie do pom yślenia. Zarząd re zerw we własnych rękach ubezpieczonych daje im maximum gw arancji zachowania w artości. Jedynie zd ro w ą zasad ą w tej dziedzinie jest, że k ażdy sam dla siebie sk ład a fundusz ubezpieczeniow y i wtedy ty lk o m oże być go pew nym. Poszukiwania zapom ogi w kieszeniach kolegów, bez należytego przyczynienia (się do tego, by fundusz na ten cel istniał, jest zjawiskiem niezdrow em i na dłuższą m etę spotkać się m usi z zawodem tem dotkliwszym, że odczuje go pozostała po zm arłym rodzina w n a jk rуtyczniejszej dla siebie chwili. System kas po śm iertn y ch, jaki w gruncie rzeczy pomimo pew nych modyfikacji stan o w i obecny fundusz, złożył egzamin życiowy z najgorszym wynikiem. U porczyw e trw anie przy nim doprowadzić musi p rę d z e j czy później do katastrofy, k tó rą najbardziej odczują ci, z pośród uczestników, dla których w ydaw ał się on tak bardzo korzystnym. Im dłużej zwlekać będziem y z zasadniczą refo rm ą, tem trudniej b ęd z ie ją przeprow adzić. Projekt komisji. K ierując się tem i zasadniczem i względami, kom isja, powołan a przez Radę A d w okacką z mocy uchw ały W alnego Zgrom adzenia Izby z dn. 2 k w ietn ia 1932 r., opracow ała przy ud ziale rzeczoznawcy ubezpieczeniow ego p ro je k t nowego system u, opartego na z a sa d a c h ubezpieczenia wzajem nego. Założenia komisji były następujące. 1. Według zgodnej opinji specjalistów grupa w składzie 1000 osób może stw orzyć w zajem ne ubezpieczenie. O ile grupa m a zapewniony dopływ now ych członków w w ieku przew ażnie młodszym, p odstaw y ubezpieczenia będ ą tem mocniejsze. O becna liczebność c z ło n k ó w Izby (około 1700) daje rękojmie całkow itej pewności system u. 2. Wysokość składki w inna być unorm owana z uwzględnieniem pierwiastka koleżeńskości. Wobeci istnienia dużej grupy starszych kolegów, k tó ry ch normalne ubezpieczenie wogóle objąć nie mogłoby bądź ze względu na w iek, bądź na ogrom ną wysokość składki, należało tę całą nadw yżkę składek rozdzielić pomiędzy m łodszych. Stąd składka m łodszych grup zasadniczo jest wyższa od normalnej. Wysokość sk ład k i zależy od grupy, do której uczestnik zaliczony zostaje, i zasadniczo jest niezm ienna. Płatność s k ła d k i n a zawsze ustalo n ej w ratach

74 2. Niepewność stosunków ekonomicznych. Zastrzec się trzeba, że ten argument u ży ty być może przeciw ko wszelkiej k ap italizacji, bez niej jed n ak życie w spółczesne byłoby nie do pom yślenia. Zarząd re zerw we własnych rękach ubezpieczonych daje im maximum gw arancji zachowania w artości. Jedynie zd ro w ą zasad ą w tej dziedzinie jest, że k ażdy sam dla siebie sk ład a fundusz ubezpieczeniow y i wtedy ty lk o m oże być go pew nym. Poszukiwania zapom ogi w kieszeniach kolegów, bez należytego przyczynienia (się do tego, by fundusz na ten cel istniał, jest zjawiskiem niezdrow em i na dłuższą m etę spotkać się m usi z zawodem tem dotkliwszym, że odczuje go pozostała po zm arłym rodzina w n a jk rуtyczniejszej dla siebie chwili. System kas po śm iertn y ch, jaki w gruncie rzeczy pomimo pew nych modyfikacji stan o w i obecny fundusz, złożył egzamin życiowy z najgorszym wynikiem. U porczyw e trw anie przy nim doprowadzić musi p rę d z e j czy później do katastrofy, k tó rą najbardziej odczują ci, z pośród uczestników, dla których w ydaw ał się on tak bardzo korzystnym. Im dłużej zwlekać będziem y z zasadniczą refo rm ą, tem trudniej b ęd z ie ją przeprow adzić. Projekt komisji. K ierując się tem i zasadniczem i względami, kom isja, powołan a przez Radę A d w okacką z mocy uchw ały W alnego Zgrom adzenia Izby z dn. 2 k w ietn ia 1932 r., opracow ała przy ud ziale rzeczoznawcy ubezpieczeniow ego p ro je k t nowego system u, opartego na z a sa d a c h ubezpieczenia wzajem nego. Założenia komisji były następujące. 1. Według zgodnej opinji specjalistów grupa w składzie 1000 osób może stw orzyć w zajem ne ubezpieczenie. O ile grupa m a zapewniony dopływ now ych członków w w ieku przew ażnie młodszym, p odstaw y ubezpieczenia będ ą tem mocniejsze. O becna liczebność c z ło n k ó w Izby (około 1700) daje rękojmie całkow itej pewności system u. 2. Wysokość składki w inna być unorm owana z uwzględnieniem pierwiastka koleżeńskości. Wobeci istnienia dużej grupy starszych kolegów, k tó ry ch normalne ubezpieczenie wogóle objąć nie mogłoby bądź ze względu na w iek, bądź na ogrom ną wysokość składki, należało tę całą nadw yżkę składek rozdzielić pomiędzy m łodszych. Stąd składka m łodszych grup zasadniczo jest wyższa od normalnej. Wysokość sk ład k i zależy od grupy, do której uczestnik zaliczony zostaje, i zasadniczo jest niezm ienna. Płatność s k ła d k i n a zawsze ustalo n ej w ratach

75 kw artalnych umożliwia płatnikow i umieszczenie jej w swoim budżecie. Podkreślić należy, że przy normalnym dopływ ie młodych adwokatów i wym ieraniu najstarszych roczników, składka w krótkim czasie ulegnie obniżeniu, którego możliwość projekt przew iduje. Projekt o kreśla składkę od sumy zł. Znaczne pogorszenie się sytuacji m aterjalnej ogółu ad w o k atu ry przem aw ia przeciwko utrzym aniu sumy zł., gdyż na taką sumę ubezpieczenia ad w o katury nie stać. U w zględnić też należy w zrost wartości pieniądza od 1931 r., сої w rezultacie realną w a rto ść zapomogi utrzym uje prawie że na daw nym poziomie. 3. W ybierając form ę ubezpieczenia, kom isja zdecydowała się na wzajemne ubezpieczenie prowadzone w własnym zakresie. W sprawie należytej gospodarki rez e rw a m i i umiejętności zachowania ich naw et przy wstrząsach ekonomicznych i w alutow ych należy m ieć więcej zaufania do zarządu, składającego' się z kolegów, aniżeli do towarzystw ubezpieczeniowych bądź instytucji publicznych. Komisja, opierając się na dotychczasowych doświadczeniach z tej dziedziny, uw aża za zupełnie możliwe należyte zabezpieczenie funduszów ubezpieczonych p rzed wszelkiego rodzaju niebezpieczeństwam i i tę formę zarząd u traktuje, jako dającą maximum pewności. 4. Jakkolwiek wadliwość rozwiązania zagadnienia prźez dotychczasowy system uniemożliwiła stw orzenie rezerw i w szystkie dotychczasowe składki właściwie zostały w całości skonsumowane, projekt przewiduje pewną rekom pensatę dla uczestników dotychczasowych systemów. W płaty, przez nich uskuteczniane, będą odpowiednio zaliczane, co< umożliwi więkkszości zaszeregowanie ich do niższych grup, aniżeli wypływałoby to z ich wieku. 5. Komisja brała pod uwagę ciężką obecną sytuację materjalną adwokatury, która przemawiałaby na pierwszy rzut oka przeciwko wprowadzeniu pozornie stosunkow o wyższych składek. Decydują tu jednak trzy czynniki: a) istnieje pewność, że obecny system nie m oże być utrzymany z przyczyn obszernie już omówionych, a wobec konieczności zaw alenia się jego, obecne w płaty są zasadniczo bezużyteczne, b) obecnie korzystna konjunktura śm iertelności według dokładnych obliczeń potrw ać powinna jeszcze la t parę; uwzględniając w ięc ewentualność znacznych czasowych trudności płatniczych wśród kolegów, można przewidywać, że nie wpłynie to w znaczniejszym stopniu na wykonywanie swych zobowiązań przez fundusz w stosunku do ubezpieczonych. Natomiast w prow adzenie ubezpieczenia po paru latach przy znacznym już wów czas wzroście śm iertelności, mogłoby stanow ić eksperym ent niebezpieczny,

76 kw artalnych umożliwia płatnikow i umieszczenie jej w swoim budżecie. Podkreślić należy, że przy normalnym dopływ ie młodych adwokatów i wym ieraniu najstarszych roczników, składka w krótkim czasie ulegnie obniżeniu, którego możliwość projekt przew iduje. Projekt o kreśla składkę od sumy zł. Znaczne pogorszenie się sytuacji m aterjalnej ogółu ad w o k atu ry przem aw ia przeciwko utrzym aniu sumy zł., gdyż na taką sumę ubezpieczenia ad w o katury nie stać. U w zględnić też należy w zrost wartości pieniądza od 1931 r., сої w rezultacie realną w a rto ść zapomogi utrzym uje prawie że na daw nym poziomie. 3. W ybierając form ę ubezpieczenia, kom isja zdecydowała się na wzajemne ubezpieczenie prowadzone w własnym zakresie. W sprawie należytej gospodarki rez e rw a m i i umiejętności zachowania ich naw et przy wstrząsach ekonomicznych i w alutow ych należy m ieć więcej zaufania do zarządu, składającego' się z kolegów, aniżeli do towarzystw ubezpieczeniowych bądź instytucji publicznych. Komisja, opierając się na dotychczasowych doświadczeniach z tej dziedziny, uw aża za zupełnie możliwe należyte zabezpieczenie funduszów ubezpieczonych p rzed wszelkiego rodzaju niebezpieczeństwam i i tę formę zarząd u traktuje, jako dającą maximum pewności. 4. Jakkolwiek wadliwość rozwiązania zagadnienia prźez dotychczasowy system uniemożliwiła stw orzenie rezerw i w szystkie dotychczasowe składki właściwie zostały w całości skonsumowane, projekt przewiduje pewną rekom pensatę dla uczestników dotychczasowych systemów. W płaty, przez nich uskuteczniane, będą odpowiednio zaliczane, co< umożliwi więkkszości zaszeregowanie ich do niższych grup, aniżeli wypływałoby to z ich wieku. 5. Komisja brała pod uwagę ciężką obecną sytuację materjalną adwokatury, która przemawiałaby na pierwszy rzut oka przeciwko wprowadzeniu pozornie stosunkow o wyższych składek. Decydują tu jednak trzy czynniki: a) istnieje pewność, że obecny system nie m oże być utrzymany z przyczyn obszernie już omówionych, a wobec konieczności zaw alenia się jego, obecne w płaty są zasadniczo bezużyteczne, b) obecnie korzystna konjunktura śm iertelności według dokładnych obliczeń potrw ać powinna jeszcze la t parę; uwzględniając w ięc ewentualność znacznych czasowych trudności płatniczych wśród kolegów, można przewidywać, że nie wpłynie to w znaczniejszym stopniu na wykonywanie swych zobowiązań przez fundusz w stosunku do ubezpieczonych. Natomiast w prow adzenie ubezpieczenia po paru latach przy znacznym już wów czas wzroście śm iertelności, mogłoby stanow ić eksperym ent niebezpieczny,

77 o ile siła płatnicza ubezpieczonych nie osiągnęłaby jeszcze normalnego poziomu, a rezerw y nie zostałyby jeszcze utworzone, c) proces starzenia się obecnych uczestników powoduje, że z każdym rokiem przew idyw ana dla nich w ysokość składki będzie ulegała wzrostowi. Im dłużej więc czekać będziemy, tem w iększą w przyszłości składkę będziemy płacili, tracąc to w szystko, co uiszczamy n a rzecz obecnego: system u. 6, Prawne uzasadnienie istnienia projektowanego system u znajduje komisja w art. art. 3 p. 7, 27 i 34 p. 4 Pr. o, ust. adw. (D. U. 86/32, poz. 733), 133 Rozp. Prez. Rz. z dnia r. (Dz. U. 9/28, poz. 64) i 1 Rozp. Min. Skarbu (D. U. 50/28, poz. 483). 7, Cyfrowe podstaw y projektu oparte są na ścisłych danych, opracowanych p rzez rzeczoznawcę. Omawianie szczegółów projektu jest zbędne, ponieważ we właściwym czasie wszyscy koledzy otrzym ają jego odbitkę. Na zakończenie wyrazić należy życzenie, by ogół kolegów zechciał w porę i dokładnie zapoznać się z całokształtem sprawy. Zapewni to powzięcie przez Walne Zgromadzenie decyzji dostatecznie przemyślanej, odpowiadającej pow adze zagadnienia dla nas wszystkich. ALEKSANDER KROŃSKI. VOTUM SEPARATUM. W sprawie funduszu zapomóg pośmiertnych. Projektowany przez większość komisji p ro je k t statutu zapom óg pośmiertnych jest nie do przyjęcia dla względów następujących: 1. Powiększenie ciężarów, ponoszonych przez adlwokaturę, w czasach obecnych jest zupełnie niewskazane. Tym czasem składki, jakieby obciążały członków palestry w m yśl projektowanego statutu byłyby znacznie większe, niż płacone obecnie. W r było wypadków śmierci i inwalidztwa 17, w r , w r , a więc sumy składek, jakie opłacali członkowie poszczególnych grup, wynosiły w tych latach r r r. I gr. 170 zł 280 zł. 120 zł. И III IV Natomiast wysokość składek według projektu komisji ma w ynosić od 515 zł. do 964 zł. Jedynie dla adw okatów, których

78 o ile siła płatnicza ubezpieczonych nie osiągnęłaby jeszcze normalnego poziomu, a rezerw y nie zostałyby jeszcze utworzone, c) proces starzenia się obecnych uczestników powoduje, że z każdym rokiem przew idyw ana dla nich w ysokość składki będzie ulegała wzrostowi. Im dłużej więc czekać będziemy, tem w iększą w przyszłości składkę będziemy płacili, tracąc to w szystko, co uiszczamy n a rzecz obecnego: system u. 6, Prawne uzasadnienie istnienia projektowanego system u znajduje komisja w art. art. 3 p. 7, 27 i 34 p. 4 Pr. o, ust. adw. (D. U. 86/32, poz. 733), 133 Rozp. Prez. Rz. z dnia r. (Dz. U. 9/28, poz. 64) i 1 Rozp. Min. Skarbu (D. U. 50/28, poz. 483). 7, Cyfrowe podstaw y projektu oparte są na ścisłych danych, opracowanych p rzez rzeczoznawcę. Omawianie szczegółów projektu jest zbędne, ponieważ we właściwym czasie wszyscy koledzy otrzym ają jego odbitkę. Na zakończenie wyrazić należy życzenie, by ogół kolegów zechciał w porę i dokładnie zapoznać się z całokształtem sprawy. Zapewni to powzięcie przez Walne Zgromadzenie decyzji dostatecznie przemyślanej, odpowiadającej pow adze zagadnienia dla nas wszystkich. ALEKSANDER KROŃSKI. VOTUM SEPARATUM. W sprawie funduszu zapomóg pośmiertnych. Projektowany przez większość komisji p ro je k t statutu zapom óg pośmiertnych jest nie do przyjęcia dla względów następujących: 1. Powiększenie ciężarów, ponoszonych przez adlwokaturę, w czasach obecnych jest zupełnie niewskazane. Tym czasem składki, jakieby obciążały członków palestry w m yśl projektowanego statutu byłyby znacznie większe, niż płacone obecnie. W r było wypadków śmierci i inwalidztwa 17, w r , w r , a więc sumy składek, jakie opłacali członkowie poszczególnych grup, wynosiły w tych latach r r r. I gr. 170 zł 280 zł. 120 zł. И III IV Natomiast wysokość składek według projektu komisji ma w ynosić od 515 zł. do 964 zł. Jedynie dla adw okatów, których

79 wiek nie przekroczył 29 lat, tak ich zaś jest w p a lestrz e niewielu, sk ła d k i roczne mają w ynosić 436 zł. rocznie. P rojektow ane składki są naw et znacznie w yższe od D o b ieranych w tow arzystw ach asekuracyjnych. W ed łu g specjalnej tary fy sk ład ek dla grupow ej umowy w tow arzystw ie Vesta" członek grupy mający la t 30 płaci rocznie od sum y asekuracyjnej zł. 416 zł., zaś w edług projek tu 515 zł. Człon ek g rupy mający lat 40 p łaci w tow. V esta" 566 zł., w e dług p ro jek tu komisji 685 zł. W wieku la t 50 p łaci się w Tow. V esta 848 zł., w edług projektu kom isji 938 zł. G dyby więc naw et uznać, że obecny system zapom óg pośm iertnych i inwalidzkich jest nieodpowiedni, to d alek o lepiej byłoby zaw rzeć grupową um ow ę z jednym z istniejących tow a rz y stw asekuracyjnych. R óżnica w wysokości sk ład ek na korzyść ty ch ostatnich tłom aczy się tern, że n ieznaczna część składek, k tó re powinny by być opłacone przez starsz e grupy, przenosi się na grupy m łodsze. Ale zapomina się oi tern, że grupy starsz e żadnej ulgi przy nieznacznem zm niejszeniu przypadających n a nie składek nie odczują, natomiast dla grup młodszych, zarab iający ch stosu nkow o niewiele, będzie to stanow iło różnicę. W e d łu g projektu, n ajstarsza grupa m a p łacić tytułem zm niejszonej składki 968 zł. ro c zn ie; gdyby tej sk ład k i kosztem grup m łodszych nie zm niejszać, wypadłoby do p łacen ia 1152 zł., czyli w Tow. V e sta w w ieku lat 55 p łaci się 1152 zł. rocznie. D la starszych ad w o k ató w jest zupełnie obojętne, czy mają p łacić 968 zł. rocznie czy też 1152, zarówno* jednej jak i drugiej sum y nie będą w stan ie w olbrzymiej w iększości wypłacić. N atom iast dla m łodszych adw okatów p o k ry c ie tej różnicy m oże już być ciężarem, zupełnie zbędnym i nikom u ulgi nie sp raw iający m. 2. Zaległości ze sk ład ek wynosiły na dzień 1 m aja 1933 r zł. 50 gr. Z ty tu łu zapomóg p o śm iertn y ch Izba A d w o k ack a jest winna spadkobiercom zmarłych koleg ó w 194,851 zł. Czy można przypuszczać, że zaległości ze sk ład ek się zm niejszą, jeżeli będą p raw ie w trójnasób podw yższone składki. N ależy mniemać, że zaległości będą jeszcze w iększe i że iluzją będzie nadzieja na jakąkolw iek pośm iertną w ypłatę. W iększość komisji jest zdania, że zaległości pow stały głów nie w skutek tego, że adw okaci zdają sobie sp raw ę z wadliw ości obecnego system u i dlatego n iech ętn ie opłacają składki. J e s t to pogląd zupełnie mylny. Zaległości p o w stały przedew szystkiem na skutek ogólnego zubożenia ad w o k atu ry. Ten stan zubożenia i ta zupełna niepewność tego, co przyszłość za sobą k rv je są przez w iększość komisji zlek cew ażo n e. Kiedy

80 wiek nie przekroczył 29 lat, tak ich zaś jest w p a lestrz e niewielu, sk ła d k i roczne mają w ynosić 436 zł. rocznie. P rojektow ane składki są naw et znacznie w yższe od D o b ieranych w tow arzystw ach asekuracyjnych. W ed łu g specjalnej tary fy sk ład ek dla grupow ej umowy w tow arzystw ie Vesta" członek grupy mający la t 30 płaci rocznie od sum y asekuracyjnej zł. 416 zł., zaś w edług projek tu 515 zł. Człon ek g rupy mający lat 40 p łaci w tow. V esta" 566 zł., w e dług p ro jek tu komisji 685 zł. W wieku la t 50 p łaci się w Tow. V esta 848 zł., w edług projektu kom isji 938 zł. G dyby więc naw et uznać, że obecny system zapom óg pośm iertnych i inwalidzkich jest nieodpowiedni, to d alek o lepiej byłoby zaw rzeć grupową um ow ę z jednym z istniejących tow a rz y stw asekuracyjnych. R óżnica w wysokości sk ład ek na korzyść ty ch ostatnich tłom aczy się tern, że n ieznaczna część składek, k tó re powinny by być opłacone przez starsz e grupy, przenosi się na grupy m łodsze. Ale zapomina się oi tern, że grupy starsz e żadnej ulgi przy nieznacznem zm niejszeniu przypadających n a nie składek nie odczują, natomiast dla grup młodszych, zarab iający ch stosu nkow o niewiele, będzie to stanow iło różnicę. W e d łu g projektu, n ajstarsza grupa m a p łacić tytułem zm niejszonej składki 968 zł. ro c zn ie; gdyby tej sk ład k i kosztem grup m łodszych nie zm niejszać, wypadłoby do p łacen ia 1152 zł., czyli w Tow. V e sta w w ieku lat 55 p łaci się 1152 zł. rocznie. D la starszych ad w o k ató w jest zupełnie obojętne, czy mają p łacić 968 zł. rocznie czy też 1152, zarówno* jednej jak i drugiej sum y nie będą w stan ie w olbrzymiej w iększości wypłacić. N atom iast dla m łodszych adw okatów p o k ry c ie tej różnicy m oże już być ciężarem, zupełnie zbędnym i nikom u ulgi nie sp raw iający m. 2. Zaległości ze sk ład ek wynosiły na dzień 1 m aja 1933 r zł. 50 gr. Z ty tu łu zapomóg p o śm iertn y ch Izba A d w o k ack a jest winna spadkobiercom zmarłych koleg ó w 194,851 zł. Czy można przypuszczać, że zaległości ze sk ład ek się zm niejszą, jeżeli będą p raw ie w trójnasób podw yższone składki. N ależy mniemać, że zaległości będą jeszcze w iększe i że iluzją będzie nadzieja na jakąkolw iek pośm iertną w ypłatę. W iększość komisji jest zdania, że zaległości pow stały głów nie w skutek tego, że adw okaci zdają sobie sp raw ę z wadliw ości obecnego system u i dlatego n iech ętn ie opłacają składki. J e s t to pogląd zupełnie mylny. Zaległości p o w stały przedew szystkiem na skutek ogólnego zubożenia ad w o k atu ry. Ten stan zubożenia i ta zupełna niepewność tego, co przyszłość za sobą k rv je są przez w iększość komisji zlek cew ażo n e. Kiedy

81 39i grunt chwieje się pod najpotężniejszemi tw oram i, większość komisji uważa porę o b ecną za najstosowniejszą do zbudowania instytucji zapomóg pośm iertnych na zdrowych zasadach. Być może, że w bardzo d alek iej przyszłości p ro jek t większości ad w o k ató w okazałby się lep szy od obecnego system u ubezpieczeń. Ale kiedy n aw et najbliższa przyszłość nie może nas nie trw ożyć, a w każdym ra z ie nie da się sprecyzow ać, nakładanie n a członków p a le s try niepom iernych cięż aró w dla budowania zdrowych" zasad b y ło b y krokiem ryzykow nym i mogącym pogorszyć jeszcze stan, obecny. 3. Nie ulega w ątpliw ości, że i przy obecnym systemie sk ła d k i są zbyt w ysokie i nie odpow iadają sile płatniczej ad w okata, To też składki te nie tylko należy, ale i można zmniejszyć, nie zmniejszając bynajm niej zapomogi w sumie zł. Od dnia 28 marca 1931 r., t. j. od dnia zatw ierdzenia statutu przez Walne Zgrom adzenie A dw okatury ilość adwokatów znacznie wzrosła, a w ięc sum a składek pow inna była się zwiększyć przy każdym w y p a d k u śm ierci lub inw alidności. Na dzień 21 maja 1933 r. było adwokatów:,.,.,.. na dzlen 1 kw ietnia 1931 r. W grupie I 221 po 10 zł II 583 po III 652 po 20 U l 484 IV po 25 IV 173 łącznie z emerytami nie płacącym i em erytów składek (43) A więc suma sk ład ek przy każdym w y p ad k u śmierci lub inw alidztw a w dniu 1 k w ietn ia 1931 r. pow inna była wynosić , po dniu 21 m aja 1933 r zł. czyli więcej o zł. t. j. o 22%. W tym ro k u w ięc W alne Zgrom adzenie, pozostaw iając obecny system ubezpieczenia b ez zmiany, powinno uchw alić zmniejszenie sk ład ek o 22%. 4. W związku ze stałym przyrostem adw okatury i jej coraz zwiększającem się zubożeniem i chw iejącą się na całym niem al świecie w alutą w ysok ość zarówno s k ła d e k jak i zapomóg powinna być o k reślana przez Walne Zgrom adzenie bądź zw yczajne bądź, w razie gwałtownych zm ian walutowych, nadzw yczajne, na p o d staw ie w niosku R ady A dw okackiej. T a niepewność w aluty, o jakiej była m ow a wyżej, też przem aw ia przeciwko projektow i. W yrazy złoty w złocie" m ogą w przyszłości p o z o sta ć tylko wyrazami, dającem i w swojej treści jeszcze mniej, niż złoty obiegowy. Najlepszym tego dow odem jest w ypłata kuponów od złotej pożyczki Dillonowskiej i Ślązkiej w dolarach obiegowych (nie złotych). Pozatem z ło ty obiegowy może b y ć w przyszłości tak silny (deflacja), że

82 39i grunt chwieje się pod najpotężniejszemi tw oram i, większość komisji uważa porę o b ecną za najstosowniejszą do zbudowania instytucji zapomóg pośm iertnych na zdrowych zasadach. Być może, że w bardzo d alek iej przyszłości p ro jek t większości ad w o k ató w okazałby się lep szy od obecnego system u ubezpieczeń. Ale kiedy n aw et najbliższa przyszłość nie może nas nie trw ożyć, a w każdym ra z ie nie da się sprecyzow ać, nakładanie n a członków p a le s try niepom iernych cięż aró w dla budowania zdrowych" zasad b y ło b y krokiem ryzykow nym i mogącym pogorszyć jeszcze stan, obecny. 3. Nie ulega w ątpliw ości, że i przy obecnym systemie sk ła d k i są zbyt w ysokie i nie odpow iadają sile płatniczej ad w okata, To też składki te nie tylko należy, ale i można zmniejszyć, nie zmniejszając bynajm niej zapomogi w sumie zł. Od dnia 28 marca 1931 r., t. j. od dnia zatw ierdzenia statutu przez Walne Zgrom adzenie A dw okatury ilość adwokatów znacznie wzrosła, a w ięc sum a składek pow inna była się zwiększyć przy każdym w y p a d k u śm ierci lub inw alidności. Na dzień 21 maja 1933 r. było adwokatów:,.,.,.. na dzlen 1 kw ietnia 1931 r. W grupie I 221 po 10 zł II 583 po III 652 po 20 U l 484 IV po 25 IV 173 łącznie z emerytami nie płacącym i em erytów składek (43) A więc suma sk ład ek przy każdym w y p ad k u śmierci lub inw alidztw a w dniu 1 k w ietn ia 1931 r. pow inna była wynosić , po dniu 21 m aja 1933 r zł. czyli więcej o zł. t. j. o 22%. W tym ro k u w ięc W alne Zgrom adzenie, pozostaw iając obecny system ubezpieczenia b ez zmiany, powinno uchw alić zmniejszenie sk ład ek o 22%. 4. W związku ze stałym przyrostem adw okatury i jej coraz zwiększającem się zubożeniem i chw iejącą się na całym niem al świecie w alutą w ysok ość zarówno s k ła d e k jak i zapomóg powinna być o k reślana przez Walne Zgrom adzenie bądź zw yczajne bądź, w razie gwałtownych zm ian walutowych, nadzw yczajne, na p o d staw ie w niosku R ady A dw okackiej. T a niepewność w aluty, o jakiej była m ow a wyżej, też przem aw ia przeciwko projektow i. W yrazy złoty w złocie" m ogą w przyszłości p o z o sta ć tylko wyrazami, dającem i w swojej treści jeszcze mniej, niż złoty obiegowy. Najlepszym tego dow odem jest w ypłata kuponów od złotej pożyczki Dillonowskiej i Ślązkiej w dolarach obiegowych (nie złotych). Pozatem z ło ty obiegowy może b y ć w przyszłości tak silny (deflacja), że

83 i zm niejszona zapomoga b ę d zie odpow iadała obecnej, może on jednak b y ć ta k słaby, że w ie lo k ro tn ie zw iększona zapom oga nie będzie d o ró w n yw a ć obecnej. J a k ż e można w ta k ic h w arunkach p ro je k to w a ć coś na d aleką p rzyszłość z d ro w e g o "? Jakże można d o p a try w a ć się tych z d ro w y c h podstaw w te m, że powstaną ze s k ła d e k jakieś re ze rw y, k tó re będą n a le ża ły do ubezpieczonych czło n k ó w. J e ż e li jednakże idzie o te efemeryczne re z e rw y, to m ożna je ró w n ie ż tw o rzyć i p rz y obecnym systemie, p o trą c a ją c na nie p e w ie n p ro cen t ze s k ła d e k. Zresztą, jak to w id a ć z danych c y fro w y c h podanych w p u n k c ie 2-im, gdyby a d w o k a c i p ła c ili s k ła d k i regularnie, p o s ia d a lib y rezerw y w su m ie zł. oprócz %. 5. J a k to zaznaczył w swojej opinji za p ro szo n y przez kom isję e k s p e rt (str. 4 p u n k t 14), tw o rzyć in s ty tu c ję wzajem nej a s e k u ra c ji bez funduszu p oczątkow ego (zakładow e go) można ty lk o p rz y regularnym w p ły w ie składek. Na p o sie d zeniu k o m i sji w d n iu 15 maja r. b., w o dpow iedzi na m oje p y ta n ie, eksp e rt w y ja ś n ił, że system w zajem nego ubezpieczenia może się załam ać, je że li odchylenie od te j akuratności p rz e k ro c z y 10%. P oniew aż n ie można lic z y ć ty lk o na takie o d ch yle n ie, a w ręcz p rz e c iw n ie, należy liczyć na odchylenie od a k u ra tn o ś c i w opłacaniu s k ła d e k ponad 4 0% to, oczywiście, nie m ożna p rz e w id y wać, a b y pro je kto w ana kasa wzajem nej a s e k u ra c ji wypłacam ła p o ś m ie rtn e zapomogi n a w e t w ty m razie, je ż e li ilo ś ć w ypadk ó w ś m ie rc i nie p rze kro czy przew idyw anej. N a jczę ście j jednak ilość w y p a d k ó w śm ierci p rze kra cza p rze w id yw a n ą, w b ra ku w ięc re z e rw i ka p ita łu za kładow ego jest n ie po do b ie ństw e m lic z y ć na w y p ła tę a seku ra cyjnych prem ji. M y ln y jest pogląd e k s p e rta (Naczelnik W y d z ia łu A se ku ra cyjn e g o w P. K. 0.), że reaseku ra cja d o ko n yw u je się jedynie ze w z g lę d u na znaczną n ie k ie d y rozpiętość sum a seku ra cyjnych (np. jedna osoba a se ku ru je się na 1000 zł. a druga na zł.). Reasekuracja d okonyw uje się p rze d e w szystkie m ze w z g lę d u na o dch yle nia w ilości fa k ty c z n y c h w ypadk ó w ś m ie rc i od ilości te o re ty c z n ie p rz e w id y w a n y c h. P roje k to w a n e Tow arzystw o W za jem nej A s e k u ra c ji A d W o kató w będzie w ię c m usiało u c ie k a ć się do reasekuracji, to zaś podniesie jeszcze niepom iernie w y s o k ie składki. 6. E ksp e rt zaznaczył w yra źnie, że p ro je k to w a n e T ow a rz y s tw o W zajem nej A s e k u ra c ji w inno stosować k a re n c ję do 3 la t d la c z ło n k ó w nowo w stę p u ją cych (str. 2 p. 8) i n ie p o w in no u zn a w a ć inw alidności (str. 3 p. 10), tym czasem k a re n c ja i nieu zna w a nie inw alidności są znajzupełniej sprzeczne z podstä- '

84 i zm niejszona zapomoga b ę d zie odpow iadała obecnej, może on jednak b y ć ta k słaby, że w ie lo k ro tn ie zw iększona zapom oga nie będzie d o ró w n yw a ć obecnej. J a k ż e można w ta k ic h w arunkach p ro je k to w a ć coś na d aleką p rzyszłość z d ro w e g o "? Jakże można d o p a try w a ć się tych z d ro w y c h podstaw w te m, że powstaną ze s k ła d e k jakieś re ze rw y, k tó re będą n a le ża ły do ubezpieczonych czło n k ó w. J e ż e li jednakże idzie o te efemeryczne re z e rw y, to m ożna je ró w n ie ż tw o rzyć i p rz y obecnym systemie, p o trą c a ją c na nie p e w ie n p ro cen t ze s k ła d e k. Zresztą, jak to w id a ć z danych c y fro w y c h podanych w p u n k c ie 2-im, gdyby a d w o k a c i p ła c ili s k ła d k i regularnie, p o s ia d a lib y rezerw y w su m ie zł. oprócz %. 5. J a k to zaznaczył w swojej opinji za p ro szo n y przez kom isję e k s p e rt (str. 4 p u n k t 14), tw o rzyć in s ty tu c ję wzajem nej a s e k u ra c ji bez funduszu p oczątkow ego (zakładow e go) można ty lk o p rz y regularnym w p ły w ie składek. Na p o sie d zeniu k o m i sji w d n iu 15 maja r. b., w o dpow iedzi na m oje p y ta n ie, eksp e rt w y ja ś n ił, że system w zajem nego ubezpieczenia może się załam ać, je że li odchylenie od te j akuratności p rz e k ro c z y 10%. P oniew aż n ie można lic z y ć ty lk o na takie o d ch yle n ie, a w ręcz p rz e c iw n ie, należy liczyć na odchylenie od a k u ra tn o ś c i w opłacaniu s k ła d e k ponad 4 0% to, oczywiście, nie m ożna p rz e w id y wać, a b y pro je kto w ana kasa wzajem nej a s e k u ra c ji wypłacam ła p o ś m ie rtn e zapomogi n a w e t w ty m razie, je ż e li ilo ś ć w ypadk ó w ś m ie rc i nie p rze kro czy przew idyw anej. N a jczę ście j jednak ilość w y p a d k ó w śm ierci p rze kra cza p rze w id yw a n ą, w b ra ku w ięc re z e rw i ka p ita łu za kładow ego jest n ie po do b ie ństw e m lic z y ć na w y p ła tę a seku ra cyjnych prem ji. M y ln y jest pogląd e k s p e rta (Naczelnik W y d z ia łu A se ku ra cyjn e g o w P. K. 0.), że reaseku ra cja d o ko n yw u je się jedynie ze w z g lę d u na znaczną n ie k ie d y rozpiętość sum a seku ra cyjnych (np. jedna osoba a se ku ru je się na 1000 zł. a druga na zł.). Reasekuracja d okonyw uje się p rze d e w szystkie m ze w z g lę d u na o dch yle nia w ilości fa k ty c z n y c h w ypadk ó w ś m ie rc i od ilości te o re ty c z n ie p rz e w id y w a n y c h. P roje k to w a n e Tow arzystw o W za jem nej A s e k u ra c ji A d W o kató w będzie w ię c m usiało u c ie k a ć się do reasekuracji, to zaś podniesie jeszcze niepom iernie w y s o k ie składki. 6. E ksp e rt zaznaczył w yra źnie, że p ro je k to w a n e T ow a rz y s tw o W zajem nej A s e k u ra c ji w inno stosować k a re n c ję do 3 la t d la c z ło n k ó w nowo w stę p u ją cych (str. 2 p. 8) i n ie p o w in no u zn a w a ć inw alidności (str. 3 p. 10), tym czasem k a re n c ja i nieu zna w a nie inw alidności są znajzupełniej sprzeczne z podstä- '

85 w am i b y tu koleżeńskiego. Chociażby dla tego jednego projektow an a reforma powinna b y ć odrzucona. 7. Obecne k o sz ty utrzym ania kancelarji dla spraw fundu szu zapomogowego w y n o szą zł. rocznie. Przy projektow anej reformie, o p artej nie na latach p ra k ty k i a na w ieku, siły kancelaryjne b ę d ą m usiały być pow iększone, a, co z a tem idzie, zwiększy się k o sz t utrzym ania kancelarji. Tymczasem ekspert przewiduje n a utrzymanie biura zł. rocznie i n a takiej kalkulacji o p iera wysokość sk ład ek (str. 5 p. 17). O czywiście, że i z tego w zględu wysokość sk ład ek będzie mus ia ła być powiększona. 8. Nie jest jeszcze ustalone, czy proponow any Fundusz Zapomóg Pośm iertnych m a być osobą praw ną czy też ma b y ć w ew nętrzną in sty tu c ją korporacji. B yłoby to niebezpieczn e zarów no w jednym, jak i w drugim w ypadku. Bo jeżeli p ro jek to w a n a instytucja stan ie się osobą praw n ą, to tem samem odpadnie odpowiedzialność za wypłatę zazapom ogi z Izby A dw okackiej i będzie przeniesiona na Fundusz Zapomóg, jako sam odzielną osobę praw ną. A ponieważ t a osoba prawna nie b ęd z ie posiadała żad n eg o kapitału zakładow ego, to u bezpieczeni będą pozbaw ieni wszelkiej gwarancji wypłaty. Jednocześnie ta osoba praw na będzie podlegała k o n tro li M inisterstwa S karbu, które w sk u tek tego otrzyma m ożność ingerencji n a b ieg spraw adw okackich. Jeżeli projektow ana instytucja nie sta n ie się osobą praw ną, a więc odpowiedzialność za jej operacje będzie ciążyła na Iz b ie Adwokackiej, to1 sta n ie się jeszcze gorzej, gdyż Izba b ę dzie zmuszona pokryw ać ustaw icznie i aż n a d to widoczne nied o b ory swojej w ew nętrznej instytucji. Zaś o b ecny stan finanso w y Izby A dw okackiej nie może być n a coś podobnego n a rażony. J e st oczywiste, że jeżeli adw okaci nie b ę d ą płacili skład ek, to i obecny system i projektow any zupełnie jednakowo nie osiągną celu. N ależy jednak tę opłatę składek ułatwić, a nie utrudniać. Pow inna być, oczywiście, w zm ocniona do ostateczny ch granic re p resja za rozmyślne u ch ylanie się od obow iąz k u korporacyjnego w o p łacaniu składek, ale z drugiej stron y nie należy dla łu d zący ch m iraży dalekiej przyszłości pow ięk szać korporacyjnych ciężarów. Oczywiście też, że ciąg ła niepewność co do stałości zasa d ubezpieczenia i ustaw iczne, niepokojące ogół adwokatów, p ro je k ty reform atorskie te ż ujem nie w pływ ają n a opłatę składek. Byłoby dlatego w skazane uchwalić, aby statut obecnie obow iązujący z projektow anem i niżej popraw kam i mógł być

86 w am i b y tu koleżeńskiego. Chociażby dla tego jednego projektow an a reforma powinna b y ć odrzucona. 7. Obecne k o sz ty utrzym ania kancelarji dla spraw fundu szu zapomogowego w y n o szą zł. rocznie. Przy projektow anej reformie, o p artej nie na latach p ra k ty k i a na w ieku, siły kancelaryjne b ę d ą m usiały być pow iększone, a, co z a tem idzie, zwiększy się k o sz t utrzym ania kancelarji. Tymczasem ekspert przewiduje n a utrzymanie biura zł. rocznie i n a takiej kalkulacji o p iera wysokość sk ład ek (str. 5 p. 17). O czywiście, że i z tego w zględu wysokość sk ład ek będzie mus ia ła być powiększona. 8. Nie jest jeszcze ustalone, czy proponow any Fundusz Zapomóg Pośm iertnych m a być osobą praw ną czy też ma b y ć w ew nętrzną in sty tu c ją korporacji. B yłoby to niebezpieczn e zarów no w jednym, jak i w drugim w ypadku. Bo jeżeli p ro jek to w a n a instytucja stan ie się osobą praw n ą, to tem samem odpadnie odpowiedzialność za wypłatę zazapom ogi z Izby A dw okackiej i będzie przeniesiona na Fundusz Zapomóg, jako sam odzielną osobę praw ną. A ponieważ t a osoba prawna nie b ęd z ie posiadała żad n eg o kapitału zakładow ego, to u bezpieczeni będą pozbaw ieni wszelkiej gwarancji wypłaty. Jednocześnie ta osoba praw na będzie podlegała k o n tro li M inisterstwa S karbu, które w sk u tek tego otrzyma m ożność ingerencji n a b ieg spraw adw okackich. Jeżeli projektow ana instytucja nie sta n ie się osobą praw ną, a więc odpowiedzialność za jej operacje będzie ciążyła na Iz b ie Adwokackiej, to1 sta n ie się jeszcze gorzej, gdyż Izba b ę dzie zmuszona pokryw ać ustaw icznie i aż n a d to widoczne nied o b ory swojej w ew nętrznej instytucji. Zaś o b ecny stan finanso w y Izby A dw okackiej nie może być n a coś podobnego n a rażony. J e st oczywiste, że jeżeli adw okaci nie b ę d ą płacili skład ek, to i obecny system i projektow any zupełnie jednakowo nie osiągną celu. N ależy jednak tę opłatę składek ułatwić, a nie utrudniać. Pow inna być, oczywiście, w zm ocniona do ostateczny ch granic re p resja za rozmyślne u ch ylanie się od obow iąz k u korporacyjnego w o p łacaniu składek, ale z drugiej stron y nie należy dla łu d zący ch m iraży dalekiej przyszłości pow ięk szać korporacyjnych ciężarów. Oczywiście też, że ciąg ła niepewność co do stałości zasa d ubezpieczenia i ustaw iczne, niepokojące ogół adwokatów, p ro je k ty reform atorskie te ż ujem nie w pływ ają n a opłatę składek. Byłoby dlatego w skazane uchwalić, aby statut obecnie obow iązujący z projektow anem i niżej popraw kam i mógł być

87 zm ieniony ty lk o kw alifikow aną większością 2/ 3 obecnych na zgrom adzeniu uczestników Funduszu. N a zasadzie powyższego wnoszę, aby W alne Z grom adzenie Iz b y uchw aliło: 1) p ro jek t Komisji, pow ołanej do zaprojektow anego nowego s ta tu tu Funduszu Z apom óg Pośm iertnych" odrzucić. 2) utrzym ać w m ocy s ta tu t obecnie obow iązujący z następującem i poprawkam i: a) par. 4 uzupełnia się dodatkiem : sumy pow yższe mogą być zmieniane p rzez W alne Z grom adzenie Adw o k a tu ry na wniosek R ad y A dw okackiej". b) par. 5 zmienia się w ten sposób, że zam iast sumy zł. pisze się,,v5 zapomogi", zam iast p o zo r s ta łe zł. p isze się pozostałe V5 zapom ogi", c) par. 8 uzupełnia się dodatkiem sumy pow yższe mogą być zmienione p rzez W alne Z grom adzenie A dw o k a tu ry na wniosek R ad y Adwokackiej". d) par. 14 uzupełnia się dodatkiem s ta tu t niniejszy m oże być zm ieniony ty lk o kw alifikow aną w iększością 2/3 obecnych na Zgrom adzeniu uczestników F unduszu". 3) ab y W alne Zgrom adzenie uchwaliło, że do następnego W alnego Zgrom adzenia u trzy m u je się wysokość zapom og i pośm iertnej, natom iast w ysokość składek zm niejsza się o 22%, licząc od dnia 1 maja 1933 ro k u. D-r STEFA N GLASER Profesor U niw ersytetu W ileńskiego. WIĄŻĄCY BEZPRAWNY ROZKAZ. III. D alsze, niejako cen traln e pytanie, dotyczące tego zagadnienia, odnosi się do kw alifikacji prawnej czynu, będącego w ykonaniem bezprawnego w iążącego rozkazu. Że czyn przełożonego, k tóry taki ro zk az wydaje, jest czynem bezpraw nym, to w y n ik a już z sam ego określenia ro zkazu, jak o bezpraw nego". I pod tym w zględem niema rozbieżności poglądów. R ozbieżność tak a zachodzi jednak już w przedm iocie odpow iedzialności przełożonego: za jakie p rzestęp stw o przeło żo ny m a odpow iadać. Do tej kw estji powrócimy za chw ilę. N atom iast, o ile chodzi o ocenę czynu podw ładnego, stanow iącego wykonanie rozkazu, panują w nauce b ard zo liczne, a p rzy tem sprzeczne teo rje. Naogół m ożnaby je podzielić na dw ie grupy: jedna u w aża czyn podwładnego, ch o ć nie bez

88 zm ieniony ty lk o kw alifikow aną większością 2/ 3 obecnych na zgrom adzeniu uczestników Funduszu. N a zasadzie powyższego wnoszę, aby W alne Z grom adzenie Iz b y uchw aliło: 1) p ro jek t Komisji, pow ołanej do zaprojektow anego nowego s ta tu tu Funduszu Z apom óg Pośm iertnych" odrzucić. 2) utrzym ać w m ocy s ta tu t obecnie obow iązujący z następującem i poprawkam i: a) par. 4 uzupełnia się dodatkiem : sumy pow yższe mogą być zmieniane p rzez W alne Z grom adzenie Adw o k a tu ry na wniosek R ad y A dw okackiej". b) par. 5 zmienia się w ten sposób, że zam iast sumy zł. pisze się,,v5 zapomogi", zam iast p o zo r s ta łe zł. p isze się pozostałe V5 zapom ogi", c) par. 8 uzupełnia się dodatkiem sumy pow yższe mogą być zmienione p rzez W alne Z grom adzenie A dw o k a tu ry na wniosek R ad y Adwokackiej". d) par. 14 uzupełnia się dodatkiem s ta tu t niniejszy m oże być zm ieniony ty lk o kw alifikow aną w iększością 2/3 obecnych na Zgrom adzeniu uczestników F unduszu". 3) ab y W alne Zgrom adzenie uchwaliło, że do następnego W alnego Zgrom adzenia u trzy m u je się wysokość zapom og i pośm iertnej, natom iast w ysokość składek zm niejsza się o 22%, licząc od dnia 1 maja 1933 ro k u. D-r STEFA N GLASER Profesor U niw ersytetu W ileńskiego. WIĄŻĄCY BEZPRAWNY ROZKAZ. III. D alsze, niejako cen traln e pytanie, dotyczące tego zagadnienia, odnosi się do kw alifikacji prawnej czynu, będącego w ykonaniem bezprawnego w iążącego rozkazu. Że czyn przełożonego, k tóry taki ro zk az wydaje, jest czynem bezpraw nym, to w y n ik a już z sam ego określenia ro zkazu, jak o bezpraw nego". I pod tym w zględem niema rozbieżności poglądów. R ozbieżność tak a zachodzi jednak już w przedm iocie odpow iedzialności przełożonego: za jakie p rzestęp stw o przeło żo ny m a odpow iadać. Do tej kw estji powrócimy za chw ilę. N atom iast, o ile chodzi o ocenę czynu podw ładnego, stanow iącego wykonanie rozkazu, panują w nauce b ard zo liczne, a p rzy tem sprzeczne teo rje. Naogół m ożnaby je podzielić na dw ie grupy: jedna u w aża czyn podwładnego, ch o ć nie bez

89 pew nych zastrzeżeń, za praw ny, druga, odm iennie, odmawia mu takiego charakteru. Do wyznawców teo rji pierwszej grupy należą głównie Wachenfeld, Gerland, Sauer, Allfeld, G і i- g i n o f f, L isz t21), częściowo Hipp e l 22), ostatnio zaś A m m on i F in g e r (Strafrecht 1932, str. 468). Głównym argumentem ty c h teo rji jest rozum ow anie, że w y k onanie obowiązku praw nego, nie m oże nigdy stanowić bezpraw ia23). W y n ik a to z jedholitości porządku praw nego, inne rozw iązanie m usiałoby przypisyw ać praw u nielogiczność, taka zaś in te rp re ta c ja jest niedopuszczalna. Norma praw na, która ustanaw ia obowiązek posłuszeństw a wobec ro z k azu bezprawnego, stw a rz a tem sam em w y jątek od reguły powszechnej, dotyczącej oceny praw nej danego czynu: czyn taki, zresztą bezpraw ny, w tym w ypadku musi uchodzić za prawny. O statnio A m m o n, bezw zględny wyznawca teo rji usprawiedliwiającej, stara się ją jednak ograniczyć przez wprow adzenie t. zw. podm iotow ego elem entu bezprawności. Czyn podwładnego poczytuje za prawny tylko wówczas, gdy podw ładny wierzył, że jest zobow iązany do posłuszeństwa; w b rak u natomiast tego przeświadczenia, czyn jego należy uznać za bezprawny. B ezpraw ność ma być w ięc uzależniona od przekonania podw ładnego co do mocy w iążącej rozkazu24). P rzytem ułatwia au to ro w i jego rozumowanie przeciwstaw ienie czynowi, dokonanem u przez podw ładnego, a będącemu w ykonaniem rozkazu (Handlung), skutku, jaki stąd powstaje ierfolg). W edług a u to ra czyn i sk u tek w tym wypadku w inny być przedm iotem odmiennej oceny praw nej. Podczas gdty czyn winien być u zn an y (pod wyżej w spom nianym w arunkiem podmiotowym) za praw ny, to skutek, czyli stan rzeczy tym czynem sprowadzony (Zustand), w inien uchodzić za bezpraw ny 25). W ten sposób stw arza autor dalsze ograniczenie teo rji uspraw iedliw ienia. Druga grupa teorji, do której wyznawców' zalicza się w szczególności Hegler, Battenberg, Deike, Frank, M e z ger, Liszt - -Schmidt (25 wyd.), uznaje czyn podw ładnego za bezpraw ny; o p iera się przytem na pojęciu i isto- 21) Liszt - Schmidt op. cit. w poprzednich w ydaniach do } Zob. Hippel, Deutsches Strafrecht, Bd. II : Die S tra lfre ih e it (sc. des U n te rg eb e n en ) b eru h t in d iesen F ä lle n darauf, dass d e r U ntergebene pflichtm ässig gehandelt hat. W iderstand ist d a h e r als W iderstand gegen die Staaisgew alt strafbar. N otw ehr wäre gegen den Vorgesetzten, ab er n ic h t gegen den U ntergebenen m öglich. 23) Zob. Ammon op. cit. 82 nn. 2*) Ammon op. cit } Ammon op. cit. 85.

90 pew nych zastrzeżeń, za praw ny, druga, odm iennie, odmawia mu takiego charakteru. Do wyznawców teo rji pierwszej grupy należą głównie Wachenfeld, Gerland, Sauer, Allfeld, G і i- g i n o f f, L isz t21), częściowo Hipp e l 22), ostatnio zaś A m m on i F in g e r (Strafrecht 1932, str. 468). Głównym argumentem ty c h teo rji jest rozum ow anie, że w y k onanie obowiązku praw nego, nie m oże nigdy stanowić bezpraw ia23). W y n ik a to z jedholitości porządku praw nego, inne rozw iązanie m usiałoby przypisyw ać praw u nielogiczność, taka zaś in te rp re ta c ja jest niedopuszczalna. Norma praw na, która ustanaw ia obowiązek posłuszeństw a wobec ro z k azu bezprawnego, stw a rz a tem sam em w y jątek od reguły powszechnej, dotyczącej oceny praw nej danego czynu: czyn taki, zresztą bezpraw ny, w tym w ypadku musi uchodzić za prawny. O statnio A m m o n, bezw zględny wyznawca teo rji usprawiedliwiającej, stara się ją jednak ograniczyć przez wprow adzenie t. zw. podm iotow ego elem entu bezprawności. Czyn podwładnego poczytuje za prawny tylko wówczas, gdy podw ładny wierzył, że jest zobow iązany do posłuszeństwa; w b rak u natomiast tego przeświadczenia, czyn jego należy uznać za bezprawny. B ezpraw ność ma być w ięc uzależniona od przekonania podw ładnego co do mocy w iążącej rozkazu24). P rzytem ułatwia au to ro w i jego rozumowanie przeciwstaw ienie czynowi, dokonanem u przez podw ładnego, a będącemu w ykonaniem rozkazu (Handlung), skutku, jaki stąd powstaje ierfolg). W edług a u to ra czyn i sk u tek w tym wypadku w inny być przedm iotem odmiennej oceny praw nej. Podczas gdty czyn winien być u zn an y (pod wyżej w spom nianym w arunkiem podmiotowym) za praw ny, to skutek, czyli stan rzeczy tym czynem sprowadzony (Zustand), w inien uchodzić za bezpraw ny 25). W ten sposób stw arza autor dalsze ograniczenie teo rji uspraw iedliw ienia. Druga grupa teorji, do której wyznawców' zalicza się w szczególności Hegler, Battenberg, Deike, Frank, M e z ger, Liszt - -Schmidt (25 wyd.), uznaje czyn podw ładnego za bezpraw ny; o p iera się przytem na pojęciu i isto- 21) Liszt - Schmidt op. cit. w poprzednich w ydaniach do } Zob. Hippel, Deutsches Strafrecht, Bd. II : Die S tra lfre ih e it (sc. des U n te rg eb e n en ) b eru h t in d iesen F ä lle n darauf, dass d e r U ntergebene pflichtm ässig gehandelt hat. W iderstand ist d a h e r als W iderstand gegen die Staaisgew alt strafbar. N otw ehr wäre gegen den Vorgesetzten, ab er n ic h t gegen den U ntergebenen m öglich. 23) Zob. Ammon op. cit. 82 nn. 2*) Ammon op. cit } Ammon op. cit. 85.

91 cie bezpraw ności. Bezpraw ność, jako cecha zew n ętrznej stro ny czynu, oznacza niezgodność z przedm iotowym porządkiem praw nym : bezpraw iem jest to, co się sprzeciwia p raw u. S koro zatem odnośny czyn, b ęd ą cy wykonaniem ro zk azu, jest przez p ra w o zakazany, stan o w i tern samem b ezpraw ie. Tego ch a rak teru nie może go pozbaw ić żadną m iarą ro z k az p rzełożonego, chociażby w iążący. Rozkaz taki bow iem nie ma znaczenia pow odu, w yłączającego bezpraw ność. W ty c h w szy stkich bow iem wypadkach, w któ ry ch prawo chce ustanow ić od stęp stw o od pow szechnych reguł, dotyczących w a rto ś c io wania czynów ludzkich, czyni to wyraźnie, w sposób niedopuszczający żadnych w ątpliwości. T ak np. w w y p a d k u obrony koniecznej. S koro zatem p raw o pozytywne w yraźnie nie u stanaw ia tak ieg o przywileju dla czynu, będącego w ykonaniem rozkazu, należy przyjąć, że czyn ten stanowi b ezpraw ie. R ozróżnienie d la celów oceny praw nej, czynu i s k u tk u (jak to czyni A m m o n), jest niew łaściw e, gdyż p raw o w artościuje nie stan y, lecz właśnie czyny, t. j. zachow anie się ludzkie. P o za tem znane są n au ce jeszcze inne teo rje, których nie m ożna pom ieścić w jednej z wspomnianych grup. T ak np. jeszcze do niedaw na Frank (do 15 w yd.)26), u zn ając w tym w ypadku czyn podwładnego za bezprawny, pojm ow ał jednocześnie obow iązek posłuszeństw a za powód u sp raw ied liw iający, В i n d1i n g 27) znów, a za nim F is c h e r28) odmówili wogóle d ziała n iu podw ładnego ch a rak teru czynu w rozum ieniu p ra w a i t. d. Z k w estją charakteru praw nego czynu podw ładnego łą czy się zagadnienie odpow iedzialności podw ładnego za czyn, będący w ykonaniem w iążącego bezprawnego ro zkazu. Z dru giej ato li stro n y jest to zagadnienie o tyle sam odzielne, że c h a rak ter praw ny czynu nie przesądza jeszcze zaw sze kw estji odpow iedzialności sprawcy. W praw dzie jest rz e c z ą jasną, że pozbaw ienie czynu podw ładnego charakteru bezpraw nego przesąd za tem samem w sen sie ujemnym k w e stję odpow iedzialności spraw cy. Skoro bezpraw ność jest jed n ą z cech zasadniczych przestępstw a, jak o czynu karalnego, nie m oże być mowy o odpowiedzialności t. j. karalności w b ra k u bezpraw ia. Dla ty ch w ięc autorów, k tó rz y przyznają czynow i podw ładnego te g o rodzaju ch arak ter, kw estja ta (odpow iedzialności) 2e) F r a n k, Das S tra fg esetzb u ch fü r das deutsche R eich, Aufl " ) В i n d і n g, Lehrbuch d es gem einen deutschen S ira fre c h ts, Bes. Teil 2 A ufl. Bd. II S) F is c h e r, Die R e c h tsw id rig ke it mit besonderer B erü ck sich tigung des P rivatrech ts, ;...sie ist gar keine H a n d lu n g im R echtssinne.

92 cie bezpraw ności. Bezpraw ność, jako cecha zew n ętrznej stro ny czynu, oznacza niezgodność z przedm iotowym porządkiem praw nym : bezpraw iem jest to, co się sprzeciwia p raw u. S koro zatem odnośny czyn, b ęd ą cy wykonaniem ro zk azu, jest przez p ra w o zakazany, stan o w i tern samem b ezpraw ie. Tego ch a rak teru nie może go pozbaw ić żadną m iarą ro z k az p rzełożonego, chociażby w iążący. Rozkaz taki bow iem nie ma znaczenia pow odu, w yłączającego bezpraw ność. W ty c h w szy stkich bow iem wypadkach, w któ ry ch prawo chce ustanow ić od stęp stw o od pow szechnych reguł, dotyczących w a rto ś c io wania czynów ludzkich, czyni to wyraźnie, w sposób niedopuszczający żadnych w ątpliwości. T ak np. w w y p a d k u obrony koniecznej. S koro zatem p raw o pozytywne w yraźnie nie u stanaw ia tak ieg o przywileju dla czynu, będącego w ykonaniem rozkazu, należy przyjąć, że czyn ten stanowi b ezpraw ie. R ozróżnienie d la celów oceny praw nej, czynu i s k u tk u (jak to czyni A m m o n), jest niew łaściw e, gdyż p raw o w artościuje nie stan y, lecz właśnie czyny, t. j. zachow anie się ludzkie. P o za tem znane są n au ce jeszcze inne teo rje, których nie m ożna pom ieścić w jednej z wspomnianych grup. T ak np. jeszcze do niedaw na Frank (do 15 w yd.)26), u zn ając w tym w ypadku czyn podwładnego za bezprawny, pojm ow ał jednocześnie obow iązek posłuszeństw a za powód u sp raw ied liw iający, В i n d1i n g 27) znów, a za nim F is c h e r28) odmówili wogóle d ziała n iu podw ładnego ch a rak teru czynu w rozum ieniu p ra w a i t. d. Z k w estją charakteru praw nego czynu podw ładnego łą czy się zagadnienie odpow iedzialności podw ładnego za czyn, będący w ykonaniem w iążącego bezprawnego ro zkazu. Z dru giej ato li stro n y jest to zagadnienie o tyle sam odzielne, że c h a rak ter praw ny czynu nie przesądza jeszcze zaw sze kw estji odpow iedzialności sprawcy. W praw dzie jest rz e c z ą jasną, że pozbaw ienie czynu podw ładnego charakteru bezpraw nego przesąd za tem samem w sen sie ujemnym k w e stję odpow iedzialności spraw cy. Skoro bezpraw ność jest jed n ą z cech zasadniczych przestępstw a, jak o czynu karalnego, nie m oże być mowy o odpowiedzialności t. j. karalności w b ra k u bezpraw ia. Dla ty ch w ięc autorów, k tó rz y przyznają czynow i podw ładnego te g o rodzaju ch arak ter, kw estja ta (odpow iedzialności) 2e) F r a n k, Das S tra fg esetzb u ch fü r das deutsche R eich, Aufl " ) В i n d і n g, Lehrbuch d es gem einen deutschen S ira fre c h ts, Bes. Teil 2 A ufl. Bd. II S) F is c h e r, Die R e c h tsw id rig ke it mit besonderer B erü ck sich tigung des P rivatrech ts, ;...sie ist gar keine H a n d lu n g im R echtssinne.

93 nie nastręcza żadnych wątpliwości, Inaczej natom iast, gdy się przyjm uje ch arak ter bezpraw ny czynu podw ładnego. T ego rodzaju stanow isko nie przesądza jeszcze kw estji odpow iedzialności w sensie pozytyw nym, I w rzeczyw isości jest w ielu autorów, którzy poczy tu jąc czyn podw ładnego za bezprawny, miimo to sprawcę zw a ln ia ją od odpow iedzialności. W szczególności wielu z nich tłu m a c z y nieodpow iedzialność podw ładnego w tego rodzaju w ypadkach brakiem zaw inienia po jego stronie. Czyn jest bezpraw ny, sprawca ato li nie ponosi winy. R ozkaz wiążący jest zate m powodem w yłączającym winę. N a tern stanowisku sto ją m. in. H e g i e r 29), L isz t- S c h m i d t so), M e z g e r 31), w ostatecznym wyniku tak że i B a tte n b e rg 32). Inni znów przyjmują w tym wypadku osobisty powód! w ykluczający karę: czyn podwładnego jest bezpraw ny i zaw iniony, a jedynie karalność jest wyłączona. T akie stanowisko zajął głównie D e ik e 33). Chodzi więc tu taj o powód w y k lu czający karalność, zbliżony do stanu w yższej konieczności, k w e stja, do której później jeszcze p o wrócimy. 0 ile chodzi o rozpow szechniony w n a u c e pogląd, przyjm ujący bezwzględnie b ra k winy u podw ładnego, trudno się z nim zgodzić, przynajm niej bez zastrzeżeń. Nie jest bowiem zrozumiałem, jaki elem en t winy ma być tu taj wyłączony. N iestety u przedstaw icieli tego poglądu nie znajdujem y pod tym względem w ytłom aczenia, przeciwnie o graniczają się oni przew ażnie dlo ogólnego ty lk o zaprzeczenia w iny. T ak np, Liszt- Schm idt powiada pokrótce, że jest w ykluczone, by działającego zgodnie z rozkazem (befehlsgemäss) mógł spotkać zarzut z powodu bezpraw nego1czynu, k tó reg o się dopuścił. O d p ad a zatem jego p raw n o -k arn a wina, a tern samem także jego karalność (str. 198). Podobnie pokrótce załatw ia się z tą kw estją ostatnio M e z g e r. Czyn podw ładnego, jako taki, pozostaje przedm iotowo bezprawny, jednak nie spotyka go zarzut, gdy stosow nie do porządku praw nego daje posłuch w iążącem u rozkazowi. Innem i słowy, on działa bez winy [nicht schuldhaft]-, rozkaz w iążący jest dla niego powodem wyłączającym winę" (str. 227). J a k wiadomo, według panującego w nauce poglądu, w s k ła d w iny umyślnej w chodzą dwa ele- 291 H e g ie r, Die Merkmale des Verbrechens. ZStW. Bd ) Liszt - Schmidt op. cit ) M e z g e r op. cit. 227, 32) 91 nn. Battenberg, Das auf Befehl begangene Verbrechen, S) Deike, Der rechtsverbindliche Befehl, usw., 1922 (niedrukow ana rozprawa Uniw. w G etyndze).

94 nie nastręcza żadnych wątpliwości, Inaczej natom iast, gdy się przyjm uje ch arak ter bezpraw ny czynu podw ładnego. T ego rodzaju stanow isko nie przesądza jeszcze kw estji odpow iedzialności w sensie pozytyw nym, I w rzeczyw isości jest w ielu autorów, którzy poczy tu jąc czyn podw ładnego za bezprawny, miimo to sprawcę zw a ln ia ją od odpow iedzialności. W szczególności wielu z nich tłu m a c z y nieodpow iedzialność podw ładnego w tego rodzaju w ypadkach brakiem zaw inienia po jego stronie. Czyn jest bezpraw ny, sprawca ato li nie ponosi winy. R ozkaz wiążący jest zate m powodem w yłączającym winę. N a tern stanowisku sto ją m. in. H e g i e r 29), L isz t- S c h m i d t so), M e z g e r 31), w ostatecznym wyniku tak że i B a tte n b e rg 32). Inni znów przyjmują w tym wypadku osobisty powód! w ykluczający karę: czyn podwładnego jest bezpraw ny i zaw iniony, a jedynie karalność jest wyłączona. T akie stanowisko zajął głównie D e ik e 33). Chodzi więc tu taj o powód w y k lu czający karalność, zbliżony do stanu w yższej konieczności, k w e stja, do której później jeszcze p o wrócimy. 0 ile chodzi o rozpow szechniony w n a u c e pogląd, przyjm ujący bezwzględnie b ra k winy u podw ładnego, trudno się z nim zgodzić, przynajm niej bez zastrzeżeń. Nie jest bowiem zrozumiałem, jaki elem en t winy ma być tu taj wyłączony. N iestety u przedstaw icieli tego poglądu nie znajdujem y pod tym względem w ytłom aczenia, przeciwnie o graniczają się oni przew ażnie dlo ogólnego ty lk o zaprzeczenia w iny. T ak np, Liszt- Schm idt powiada pokrótce, że jest w ykluczone, by działającego zgodnie z rozkazem (befehlsgemäss) mógł spotkać zarzut z powodu bezpraw nego1czynu, k tó reg o się dopuścił. O d p ad a zatem jego p raw n o -k arn a wina, a tern samem także jego karalność (str. 198). Podobnie pokrótce załatw ia się z tą kw estją ostatnio M e z g e r. Czyn podw ładnego, jako taki, pozostaje przedm iotowo bezprawny, jednak nie spotyka go zarzut, gdy stosow nie do porządku praw nego daje posłuch w iążącem u rozkazowi. Innem i słowy, on działa bez winy [nicht schuldhaft]-, rozkaz w iążący jest dla niego powodem wyłączającym winę" (str. 227). J a k wiadomo, według panującego w nauce poglądu, w s k ła d w iny umyślnej w chodzą dwa ele- 291 H e g ie r, Die Merkmale des Verbrechens. ZStW. Bd ) Liszt - Schmidt op. cit ) M e z g e r op. cit. 227, 32) 91 nn. Battenberg, Das auf Befehl begangene Verbrechen, S) Deike, Der rechtsverbindliche Befehl, usw., 1922 (niedrukow ana rozprawa Uniw. w G etyndze).

95 m enty: elem ent w yobrażenia i elem ent w oli34). D la przyjęcia zatem w iny umyślnej po stro n ie sprawcy, spraw ca m usi mieć św iadom ość o bezpraw ności swego czynu, t. zn. m usi znać ocenę p raw n ej wartości danego czynu in ab stracto oraz musi wiedzieć, że jego czyn jest w łaśnie czynem, przedstaw iającym taką w a rto ść dla prawa, a p o nadto musi znać te okoliczności faktyczne swego czynu, k tó re odpowiadają okolicznościom (cechom) ustawowej istoty czynu, t. zn. musi sobie zdaw ać spraw ę z okoliczności fak ty cznych, odpow iadających tej u sta wowej isto cie czynu, k tó rą przedmiotowo: urzeczyw istnia. Musi w ięc wiedzieć, że jego czyn jest zabójstwem człow ieka, zaborem cudzego mienia i t. d. P oza tym elem entem w y o b rażenia konieczne jest jeszcze dla przyjęcia w iny umyślnej pewne k o n k re tn e ustosunkow anie się woli spraw cy do1 treści jego w yobrażenia. Spraw ca m usi conajmniej przyzw olić na zaistnienie przew idywanych możliwości (skutku lub stanu). W tym w ypadku będzie, jak wiadomo, mowa o t. zw. dolus eventualis, który stanowi niejako granicę pom iędzy winą umyślną a nieumyślną. Jeżeli tego rodzaju w y d arzen ia (procesy) psychiczne u poczytalnego spraw cy zachodzą, musi się przyjąć istnienie winy um yślnej. Otóż, nie jest rz eczą wy tło - m aczoną, jak zaznaczyliśm y poprzednio, d laczeg o u p odwładnego, wykonywującego rozkaz, musiałby zachodzić hrak określonej w yżej świadom ości (elem ent w yobrażenia) lub w y m aganego dla winy umyślnej pozytywnego ustosunkow ania się jego woli do treści w yobrażenia. Przeciwnie, m usi się przyjąć, że podw ładny, spełniający ro zkaz przełożonego, m oże mieć w całej p ełn i świadomość zarów no o bezpraw ności sw ego czynu, jak te ż o okolicznościach faktycznych, m ających znaczenie dla isto ty czynu, oraz może się godzić na urzeczyw istnienie tej właśnie istoty. I w tym w ypadku będzie się też m usiało przyjąć winę um yślną po jego stronie. To samo dotyczy tem bardziej winy nieum yślnej, która zajdzie wówczas, gdiy podw ładny na przew idyw ane możliwości się nie godził (lu xu ria) lub też gdy sk u tk u wzgl. stanu, należącego do istoty czynu, wogóle nie p rzew id y w ał, chociaż m ógł i powinien był to uczy n ić [negligentia). Zaprzeczenie w ięc a priori wszelkiej w in y u podw ładnego jest dowolnością, n ied ającą się niczem uzasadnić. IV. T eorje szukające rozw iązania problemu, dotyczącego ch arak teru prawnego czynu, k tó ry jest w ykonaniem b ezpraw nego w iążącego rozkazu, p o p ełn iają ten zasadniczy błąd, że 3ł) Z o b. Glaser, op. c it. 169 nn.

96 m enty: elem ent w yobrażenia i elem ent w oli34). D la przyjęcia zatem w iny umyślnej po stro n ie sprawcy, spraw ca m usi mieć św iadom ość o bezpraw ności swego czynu, t. zn. m usi znać ocenę p raw n ej wartości danego czynu in ab stracto oraz musi wiedzieć, że jego czyn jest w łaśnie czynem, przedstaw iającym taką w a rto ść dla prawa, a p o nadto musi znać te okoliczności faktyczne swego czynu, k tó re odpowiadają okolicznościom (cechom) ustawowej istoty czynu, t. zn. musi sobie zdaw ać spraw ę z okoliczności fak ty cznych, odpow iadających tej u sta wowej isto cie czynu, k tó rą przedmiotowo: urzeczyw istnia. Musi w ięc wiedzieć, że jego czyn jest zabójstwem człow ieka, zaborem cudzego mienia i t. d. P oza tym elem entem w y o b rażenia konieczne jest jeszcze dla przyjęcia w iny umyślnej pewne k o n k re tn e ustosunkow anie się woli spraw cy do1 treści jego w yobrażenia. Spraw ca m usi conajmniej przyzw olić na zaistnienie przew idywanych możliwości (skutku lub stanu). W tym w ypadku będzie, jak wiadomo, mowa o t. zw. dolus eventualis, który stanowi niejako granicę pom iędzy winą umyślną a nieumyślną. Jeżeli tego rodzaju w y d arzen ia (procesy) psychiczne u poczytalnego spraw cy zachodzą, musi się przyjąć istnienie winy um yślnej. Otóż, nie jest rz eczą wy tło - m aczoną, jak zaznaczyliśm y poprzednio, d laczeg o u p odwładnego, wykonywującego rozkaz, musiałby zachodzić hrak określonej w yżej świadom ości (elem ent w yobrażenia) lub w y m aganego dla winy umyślnej pozytywnego ustosunkow ania się jego woli do treści w yobrażenia. Przeciwnie, m usi się przyjąć, że podw ładny, spełniający ro zkaz przełożonego, m oże mieć w całej p ełn i świadomość zarów no o bezpraw ności sw ego czynu, jak te ż o okolicznościach faktycznych, m ających znaczenie dla isto ty czynu, oraz może się godzić na urzeczyw istnienie tej właśnie istoty. I w tym w ypadku będzie się też m usiało przyjąć winę um yślną po jego stronie. To samo dotyczy tem bardziej winy nieum yślnej, która zajdzie wówczas, gdiy podw ładny na przew idyw ane możliwości się nie godził (lu xu ria) lub też gdy sk u tk u wzgl. stanu, należącego do istoty czynu, wogóle nie p rzew id y w ał, chociaż m ógł i powinien był to uczy n ić [negligentia). Zaprzeczenie w ięc a priori wszelkiej w in y u podw ładnego jest dowolnością, n ied ającą się niczem uzasadnić. IV. T eorje szukające rozw iązania problemu, dotyczącego ch arak teru prawnego czynu, k tó ry jest w ykonaniem b ezpraw nego w iążącego rozkazu, p o p ełn iają ten zasadniczy błąd, że 3ł) Z o b. Glaser, op. c it. 169 nn.

97 sta ra ją się o jednolitą odpowiedź dla w szystkich tego rodzaju w ypadków. Tem sam em pom ijają rodzaj i w łaściw ości k onkretn ego czynu, a w ięc te okoliczności, k tó re dla p raw a nie m o gą być obojętne. B ezw zględne zaprzeczenie bezprawności po stronie czynu podw ładnego nie da się pogodzić z jej pojęciem i jej istotą; bezpraw ność bowiem, jak zaznaczyliśmy wyżej, je st cechą zewnętrznej strony czynu. Nie m ożna się zgodzić n a twierdzenie, że to, co jest sprzeczne z przedmiotowym porządkiem prawnym, a w ięc bezprawne, przestaje niem być z pow odu rozkazu. T a k a,.metam orfoza bezp raw ia w p ra w o" 35) nie da się uzasadtiić i musi być uznana za dowolność. Jeżeli przełożony bezpraw nie, jednak rozkazem, który jest d la podwładnego w iążący, każe dokonać m orderstw a, podpalen ia lub rozboju, to tru d n o będzie zgodzić się na to, by czyn podw ładnego, będący w ykonaniem takiego rozkazu, był zgodn y z porządkiem praw nym. Zaiste, w takim w ypadku ochrona p ra w n a życia i m ienia lu dzkiego opierałaby się na bardzo r u chom ej podstaw ies6). T eorje znów, poczytujące czyn podw ładnego bezwzględnie za bezprawny, pom ijają tem samem w artość, jaką przed staw ia dla prawa in teres posłuszeństwa w stosunkach zależności służbowej. Z drugiej zaś strony, nie m ogąc pogodzić z ideą p raw a i słuszności konsekwencji tego ro d z aju poglądu, w yrażającej się w odpow iedzialności b ezw zględnej podwładnego, sta ra ją się o w y szu k an ie różnego ro d za ju powodów uspraw iedliw iających"; p rz y te m, jak widzieliśmy, albo okazują dow olność interpretacyjną (np. Frank: podm iotow y powód usprawiedliw iający, Deike: osobisty pow ód wykluczający karę), albo też popadają w sprzeczność z zasadam i nauki o w inie (Liszt-Schmidt, Mezger i in.: powód w yłączający zawinienie). D la rozstrzygnięcia teg o zagadnienia, t. j. oceny p raw nej czynu podwładnego, będącego w ykonaniem bezprawnego, lecz wiążącego rozkazu, należy przyjąć naszem zdaniem, jako założenie, zasadę stosunkow ości dóbr w zględnie interesów praw nych. Jak wiadomo, d o b ra względnie interesy praw ne, t. j. ta k ie, którym prawo u ży c za swej ochrony, m og ą popaść ze sob ą w kolizję; kolizja ta k a zajdzie w szczególności wówczas, gdy ocalenie jednego d o b ra mogłoby n astąp ić ty lk o przez pośw ięcenie innego. W y ch o d ząc z założenia, że praw o przywią- ) Zob. M. E. Mayer, Der rechtswidrige B efehl des Vorgesatzten, Festschrift für Laband, 1908, 132. * ) Zob. R. Garraud op. cit. 292, który powiada: Dire que le subordonnć n'est jam ais coupable, c'est proclam er qu'fl doit toujours 1 obeissance passive, c'est m ettre la loi ä la disposition des chefs du gouvernem ent et ouvrir ainsi ia porte aux coups de force".

98 sta ra ją się o jednolitą odpowiedź dla w szystkich tego rodzaju w ypadków. Tem sam em pom ijają rodzaj i w łaściw ości k onkretn ego czynu, a w ięc te okoliczności, k tó re dla p raw a nie m o gą być obojętne. B ezw zględne zaprzeczenie bezprawności po stronie czynu podw ładnego nie da się pogodzić z jej pojęciem i jej istotą; bezpraw ność bowiem, jak zaznaczyliśmy wyżej, je st cechą zewnętrznej strony czynu. Nie m ożna się zgodzić n a twierdzenie, że to, co jest sprzeczne z przedmiotowym porządkiem prawnym, a w ięc bezprawne, przestaje niem być z pow odu rozkazu. T a k a,.metam orfoza bezp raw ia w p ra w o" 35) nie da się uzasadtiić i musi być uznana za dowolność. Jeżeli przełożony bezpraw nie, jednak rozkazem, który jest d la podwładnego w iążący, każe dokonać m orderstw a, podpalen ia lub rozboju, to tru d n o będzie zgodzić się na to, by czyn podw ładnego, będący w ykonaniem takiego rozkazu, był zgodn y z porządkiem praw nym. Zaiste, w takim w ypadku ochrona p ra w n a życia i m ienia lu dzkiego opierałaby się na bardzo r u chom ej podstaw ies6). T eorje znów, poczytujące czyn podw ładnego bezwzględnie za bezprawny, pom ijają tem samem w artość, jaką przed staw ia dla prawa in teres posłuszeństwa w stosunkach zależności służbowej. Z drugiej zaś strony, nie m ogąc pogodzić z ideą p raw a i słuszności konsekwencji tego ro d z aju poglądu, w yrażającej się w odpow iedzialności b ezw zględnej podwładnego, sta ra ją się o w y szu k an ie różnego ro d za ju powodów uspraw iedliw iających"; p rz y te m, jak widzieliśmy, albo okazują dow olność interpretacyjną (np. Frank: podm iotow y powód usprawiedliw iający, Deike: osobisty pow ód wykluczający karę), albo też popadają w sprzeczność z zasadam i nauki o w inie (Liszt-Schmidt, Mezger i in.: powód w yłączający zawinienie). D la rozstrzygnięcia teg o zagadnienia, t. j. oceny p raw nej czynu podwładnego, będącego w ykonaniem bezprawnego, lecz wiążącego rozkazu, należy przyjąć naszem zdaniem, jako założenie, zasadę stosunkow ości dóbr w zględnie interesów praw nych. Jak wiadomo, d o b ra względnie interesy praw ne, t. j. ta k ie, którym prawo u ży c za swej ochrony, m og ą popaść ze sob ą w kolizję; kolizja ta k a zajdzie w szczególności wówczas, gdy ocalenie jednego d o b ra mogłoby n astąp ić ty lk o przez pośw ięcenie innego. W y ch o d ząc z założenia, że praw o przywią- ) Zob. M. E. Mayer, Der rechtswidrige B efehl des Vorgesatzten, Festschrift für Laband, 1908, 132. * ) Zob. R. Garraud op. cit. 292, który powiada: Dire que le subordonnć n'est jam ais coupable, c'est proclam er qu'fl doit toujours 1 obeissance passive, c'est m ettre la loi ä la disposition des chefs du gouvernem ent et ouvrir ainsi ia porte aux coups de force".

99 żuje ró ż n e znaczenie (w artość) do dóbr, którym u ż y c z a ochrony, n ależy przyjąć, że d obra te pozostają do siebie w pew nym oznaczonym stosunku w arto ści, a stąd dalszy w niosek, że m niejsza w artość powinna ustąp ić wyższej w arto ści. P rzy ocenie d ó b r prawnych rozchodzi się o ocenę natury przedm iotow ej. M iarodajną jest wóęc nie w artość, jak ą przyw iązuje działający do danego d o b ra, oraz nie oso b ista obow iązkow ość jego działania, lecz ocena u staw o d aw cy i sędziego. Nie m ają więc tu taj zastosow ania.t. zw. podm iotow e elem en ty (warunki) b ezpraw ności. Dla m aterjalnej oceny sto sunku w arto ści poszczególnych dóbr winna być przedew szystkiem m iarodajna ta ich ocena, k tóra jest w y rażo n a w ustawie, w szczególności ta, k tó r a odzw ierciedla się w zag ro żeniach karnych, a dopiero, gdyby to nie prow adziło do celu, pow inny tu ta j decydować w zględy pozauistaw ow e, odpow iadające powszechnym poglądom kulturalnym, a ostatecznie samej idei praw a, nigdy n ato m iast względy p o zap raw n e 37). Otóż pośw ięcenie w k o n k retn y m wypadku d o b ra mniejszej w artości dla ocalenia dobra, przedstaw iającego d la praw a wyższą w artość, nie może stanow ić z punktu w idzenia przedm iotow ego porządku praw n eg o bezprawia. W przeciw ieństw ie w ię c do stanu w yższej konieczności, k tó ry w re g u le zadaw ala się w arunkiem proporcjonalności w a rto śc i kolidujących d ó b r względnie in teresów, z drugiej strony a to li nie w y klucza te ż po stronie czynu ratującego" bezp raw n o ści, a jedynie zap ew n ia mu bezkarność (por. art. 22 k. k.), tu taj w ra zie kolizji dóbr różnej w arto ści, czyn podjęty dla ratow ania dobra w yższej w artości n ie jest wogóle czynem b e z p ra w nym ss). T en pogląd, uznający t. zw. pozaustawowy stan wyższej konieczności według zasady stosunkowania d ó b r, m a nie tylko co ra z więcej zw olenników w literaturze p ra w n o -k arnej 39), ale co więcej, znalazł praktyczne zastosow anie!7) Zob. Mezger op. cit. 241; Glaser op. cit A toli projekt niemieckiej ustaw y karnej z r (Entwurf eines Allgemeinen Deutschen Slraigesetzbuchs nach aen Beschlüssen der ersten Lesung des Deutschen Reichstagsausschusses und den D eutschen und Oesterreichischen Strafrechtskonferenzen, Berlin W. de Gruyter et Co. 1930), w 25 formułuje w ten w łaśnie sposób, t. zn. zgodnie z zasadą stosunkow ania dóbr, stan wyższej konieczności. Ust. 2 tego 8 stanowi, że o ile grożąca szkoda byłaby nie stosunkowo wielką w porów naniu ze szkodą, w ynikającą z czynu spraw cy, bezprawność tego czynu ma być wyłączona. Zob. też M e z g e r op. cit. 369 n. 36) Zob. w szczeg. Mezger op. cit, 239 nn., Wachinger, Der iibergesetzliche Notstand nach der neu esten Rechtsprechung des tieichsge. richts, Frank-Festgabe 1930 Bd. I , E b, Schmidt, Da* Reichsgericht und der iibergesetzliche Notstand, ZistW. Bd nn.; zob. też Finger, Das Prinzip der Güterabwegung, Festgabe für Richard

100 żuje ró ż n e znaczenie (w artość) do dóbr, którym u ż y c z a ochrony, n ależy przyjąć, że d obra te pozostają do siebie w pew nym oznaczonym stosunku w arto ści, a stąd dalszy w niosek, że m niejsza w artość powinna ustąp ić wyższej w arto ści. P rzy ocenie d ó b r prawnych rozchodzi się o ocenę natury przedm iotow ej. M iarodajną jest wóęc nie w artość, jak ą przyw iązuje działający do danego d o b ra, oraz nie oso b ista obow iązkow ość jego działania, lecz ocena u staw o d aw cy i sędziego. Nie m ają więc tu taj zastosow ania.t. zw. podm iotow e elem en ty (warunki) b ezpraw ności. Dla m aterjalnej oceny sto sunku w arto ści poszczególnych dóbr winna być przedew szystkiem m iarodajna ta ich ocena, k tóra jest w y rażo n a w ustawie, w szczególności ta, k tó r a odzw ierciedla się w zag ro żeniach karnych, a dopiero, gdyby to nie prow adziło do celu, pow inny tu ta j decydować w zględy pozauistaw ow e, odpow iadające powszechnym poglądom kulturalnym, a ostatecznie samej idei praw a, nigdy n ato m iast względy p o zap raw n e 37). Otóż pośw ięcenie w k o n k retn y m wypadku d o b ra mniejszej w artości dla ocalenia dobra, przedstaw iającego d la praw a wyższą w artość, nie może stanow ić z punktu w idzenia przedm iotow ego porządku praw n eg o bezprawia. W przeciw ieństw ie w ię c do stanu w yższej konieczności, k tó ry w re g u le zadaw ala się w arunkiem proporcjonalności w a rto śc i kolidujących d ó b r względnie in teresów, z drugiej strony a to li nie w y klucza te ż po stronie czynu ratującego" bezp raw n o ści, a jedynie zap ew n ia mu bezkarność (por. art. 22 k. k.), tu taj w ra zie kolizji dóbr różnej w arto ści, czyn podjęty dla ratow ania dobra w yższej w artości n ie jest wogóle czynem b e z p ra w nym ss). T en pogląd, uznający t. zw. pozaustawowy stan wyższej konieczności według zasady stosunkowania d ó b r, m a nie tylko co ra z więcej zw olenników w literaturze p ra w n o -k arnej 39), ale co więcej, znalazł praktyczne zastosow anie!7) Zob. Mezger op. cit. 241; Glaser op. cit A toli projekt niemieckiej ustaw y karnej z r (Entwurf eines Allgemeinen Deutschen Slraigesetzbuchs nach aen Beschlüssen der ersten Lesung des Deutschen Reichstagsausschusses und den D eutschen und Oesterreichischen Strafrechtskonferenzen, Berlin W. de Gruyter et Co. 1930), w 25 formułuje w ten w łaśnie sposób, t. zn. zgodnie z zasadą stosunkow ania dóbr, stan wyższej konieczności. Ust. 2 tego 8 stanowi, że o ile grożąca szkoda byłaby nie stosunkowo wielką w porów naniu ze szkodą, w ynikającą z czynu spraw cy, bezprawność tego czynu ma być wyłączona. Zob. też M e z g e r op. cit. 369 n. 36) Zob. w szczeg. Mezger op. cit, 239 nn., Wachinger, Der iibergesetzliche Notstand nach der neu esten Rechtsprechung des tieichsge. richts, Frank-Festgabe 1930 Bd. I , E b, Schmidt, Da* Reichsgericht und der iibergesetzliche Notstand, ZistW. Bd nn.; zob. też Finger, Das Prinzip der Güterabwegung, Festgabe für Richard

101 w orzecznictw ie sądów niem ieckich. I tak S ąd R zeszy (Reichsgericht) w rozstrzygnięciu z 11 m arca 1927 (61, 242), powołując się przytem na lite ra tu rę, wypowiedział następujące zdan ie: W sytuacjach życiow y ch, w których czyn, urzeczyw istn iający istotę p rzestęp stw a, jest jedynym śro d k iem do ochrony d obra prawnego albo te ż do wykonania obowiązku przez p raw o nałożonego lub uznanego, w tego rodzaju sytuacjach n ależy rozstrzygnąć p y tan ie, czy dany czyn jest prawny, niez a k aza n y, lub bezpraw ny, n a podstawie odpow iadającego pozytyw nem u prawu sto su n k u wartości dóbr praw nych lub obow iązków, które p o z o sta ją ze sobą w kolizji według zas a d y stosunkow ania d ó b r i obowiązków (Grundsatz der Güter und Pflichtenabwägung40). Stosując tę zasadę do w ypadków, k tó re nas tutaj interesu ją, należy przyjąć, że c h a ra k te r praw ny czynu podwładnego, będzie zależny od sto su n k u tych interesów, k tó re popadły ze sobą w kolizję. Ja k ie są to in teresy? Z jednej stro n y interes, k tóry n aru sza czyn podwładnego, będ ąc y wykonaniem ro z k azu, z drugiej zaś interes posłuszeństw a w stosunkach służbowych. O ba te interesy są p rz e z p raw o chronione, są w ięc interesam i praw nem i, stosun e k ich w artości atoli nie je s t jakąś w ielkością stałą, niezm ienną, lecz przeciwnie, zależy od okoliczności konkretnego u k ształto w an ia się w ypadku. Z jednej bowiem strony już sam in tere s posłuszeństwa, chociażby w stosunku służbowym tego sam ego rodzaju, nie zaw sze przedstaw ia dla p ra w a jednakow e znaczenie. Tak np. in te re s posłuszeństw a w sto su nku służb y w ojskowej będzie m iał inne znaczenie w czasie pokoju, a inne w czasie wojny, in n e w stosunkach służbow ych w czasie pokoju, a inne w obliczu nieprzyjaciela i t. dl. R óżnica w arto ści teg o interesu o d zw iercied la się już w zagrożeniach k arnych, przewidzianych za jego naruszenie (zob. k. k. wojsk, a rt. 58 i 59). Z drugiej s tro n y jest tern bardziej rzeczą jasną, Schm idt 1932 oraz Slrafrecht, w D as gesamte deutsche Recht in syst. Darstellung (Stammler), 1932, 481 nn., który się wypowiada jednakowoż przeciwko uznaniu tego rodzaju zasady. Zob. też Glaser op cit. 145 nn. 40) Zob, Finger, Strafrecht, 1932, 482. W jednem z późniejszych orzeczeń (62 137) ograniczył S enat swoje poprzednie stanowisko przez podmiotowy element bezpraw ności. Tutaj podnosi należyte uznanie" (das pflichtmässige Ermessen), działającego do rzeczowego warunku uznania (przyjęcia) prawności". Stosow nie do tego wyrok odmawia nie lekarzowi, który nie posiada potrzebnych umiejętności (Fähigkeiten) dla oceny stanu faktycznego", usprawiedliwienia w stosunku do oskarżenia z 218 niem. u. k. (spędzenie płodu). J a k już wynika z powyższego, nie można jednakowoż uznać warunku podmiotowego należytego uznania" sprawcy, za m om ent decydujący; decydow ać może jedynie przedm iotow a ocena stanu faktycznego. Zob. słusznie M e z g e г op. cit. 242.

102 w orzecznictw ie sądów niem ieckich. I tak S ąd R zeszy (Reichsgericht) w rozstrzygnięciu z 11 m arca 1927 (61, 242), powołując się przytem na lite ra tu rę, wypowiedział następujące zdan ie: W sytuacjach życiow y ch, w których czyn, urzeczyw istn iający istotę p rzestęp stw a, jest jedynym śro d k iem do ochrony d obra prawnego albo te ż do wykonania obowiązku przez p raw o nałożonego lub uznanego, w tego rodzaju sytuacjach n ależy rozstrzygnąć p y tan ie, czy dany czyn jest prawny, niez a k aza n y, lub bezpraw ny, n a podstawie odpow iadającego pozytyw nem u prawu sto su n k u wartości dóbr praw nych lub obow iązków, które p o z o sta ją ze sobą w kolizji według zas a d y stosunkow ania d ó b r i obowiązków (Grundsatz der Güter und Pflichtenabwägung40). Stosując tę zasadę do w ypadków, k tó re nas tutaj interesu ją, należy przyjąć, że c h a ra k te r praw ny czynu podwładnego, będzie zależny od sto su n k u tych interesów, k tó re popadły ze sobą w kolizję. Ja k ie są to in teresy? Z jednej stro n y interes, k tóry n aru sza czyn podwładnego, będ ąc y wykonaniem ro z k azu, z drugiej zaś interes posłuszeństw a w stosunkach służbowych. O ba te interesy są p rz e z p raw o chronione, są w ięc interesam i praw nem i, stosun e k ich w artości atoli nie je s t jakąś w ielkością stałą, niezm ienną, lecz przeciwnie, zależy od okoliczności konkretnego u k ształto w an ia się w ypadku. Z jednej bowiem strony już sam in tere s posłuszeństwa, chociażby w stosunku służbowym tego sam ego rodzaju, nie zaw sze przedstaw ia dla p ra w a jednakow e znaczenie. Tak np. in te re s posłuszeństw a w sto su nku służb y w ojskowej będzie m iał inne znaczenie w czasie pokoju, a inne w czasie wojny, in n e w stosunkach służbow ych w czasie pokoju, a inne w obliczu nieprzyjaciela i t. dl. R óżnica w arto ści teg o interesu o d zw iercied la się już w zagrożeniach k arnych, przewidzianych za jego naruszenie (zob. k. k. wojsk, a rt. 58 i 59). Z drugiej s tro n y jest tern bardziej rzeczą jasną, Schm idt 1932 oraz Slrafrecht, w D as gesamte deutsche Recht in syst. Darstellung (Stammler), 1932, 481 nn., który się wypowiada jednakowoż przeciwko uznaniu tego rodzaju zasady. Zob. też Glaser op cit. 145 nn. 40) Zob, Finger, Strafrecht, 1932, 482. W jednem z późniejszych orzeczeń (62 137) ograniczył S enat swoje poprzednie stanowisko przez podmiotowy element bezpraw ności. Tutaj podnosi należyte uznanie" (das pflichtmässige Ermessen), działającego do rzeczowego warunku uznania (przyjęcia) prawności". Stosow nie do tego wyrok odmawia nie lekarzowi, który nie posiada potrzebnych umiejętności (Fähigkeiten) dla oceny stanu faktycznego", usprawiedliwienia w stosunku do oskarżenia z 218 niem. u. k. (spędzenie płodu). J a k już wynika z powyższego, nie można jednakowoż uznać warunku podmiotowego należytego uznania" sprawcy, za m om ent decydujący; decydow ać może jedynie przedm iotow a ocena stanu faktycznego. Zob. słusznie M e z g e г op. cit. 242.

103 że w a rto ść praw na naruszonego przez podw ładnego w w ykonaniu ro zkazu dobra praw nego, będzie zależna od jego charak teru. In n ą wartość p rzed staw ia dla praw a m ienie, a inną cześć, zdrow ie lub życie. I tu taj również m iernikiem oceny praw nej w arto ści tych dóbr b ę d ą w pierwszym rzęd zie sam e zag ro żen ia k a rn e (por. a rt. 263, 255, 235 nn., 225 k. k.). O tóż dla oceny c h a ra k te ru prawnego czynu p o dw ładnego pow inien być miarodajny stosunek wartości z jednej strony interesu, jak i przedstaw ia d la p raw a po słuszeństw o, z d ru giej zaś tego dobra, k tóre podw ładny naruszył. J a k z pow yższego w ynika, dla oceny w arto ści odnośnych d ó b r względnie interesów m ogą być m iarodajne tylko względy n a tu ry przedm iotow ej. Nie będzie w ięc chodziło tutaj o sąd samego podw ładnego: w jaki sposób jem u przedstaw iał się w danym w ypadku stosunek w artości odnośnych in teresó w względnie jaką w agę on przywiązywał do dobra naruszonego w w ykonaniu ro z k azu. Tego rodzaju subjektyw ny sąd nig dy n ie m ógłby stw a rz a ć kryterjów, m iarodajnych dla p o rz ąd k u praw nego. W artościam i bowiem wogóle, a więc tak że w znaczeniu p raw a, nie są odczucia p o dm iotow e jednostek, lecz są rzeczyw istości ). Zrozum ienie w artości jako fenomenów rzeczyw istości (o bycie rzeczywistym) zachodzi a priori p rz ed przeżyciem, przyw iązującem do danego w ypadku (zjawiska) ta k ą, czy inną w artość. Z tego wynika, że ty lk o sąd ludzki o w a rto ści może być i jest nieraz bardzo rozbieżny. Ale to samo w łaśnie, że się ustosunkow ujem y do tych różnycb poglądów, że je uznajem y za słuszne lub fałszywe, stw ierdza, że istnieje p ew n a w artość ob jek ty w n a, choć nie zaw sze się ją poznaje, że ta k ż e w dziedzinie w artości, podobnie, ja k w dziedzinie p o zn a n ia, możliwe są i zachodzą uprzedzenia i błędy. Stąd też ustalenie k ry terjó w poznania i zrozum ienia tych w arto ści, a tem sa mem ich stosunkowości, nie m oże być pozostaw ione jednostce, lecz m usi się opierać na p o d staw ie możliwie p ew n ej i obiektywnej, w tym więc w ypadku na gruncie ustaw y. Innem i słowy, zasad a stosunkowości dóbr, która w rzeczyw istości jest zasadą przeważającego in teresu, nie może być zbudow ana na m om entach podmiotowych, lecz jedynie na u stalen iach praw a pozytyw nego. W te n sposób czyn podw ładnego, będący w ykonaniem bezpraw nego wiążącego rozkazu, będzie należało uznać raz za praw ny, drugi raz za p raw n ie obojętny lub też za bezpraw ny. Za praw ny uznamy go wówczas, gdy naruszone tym czynem d o b ro będzie p rzed staw iało dla prawa w a rto ś ć mniejszą, ) Zob. Finger op. cit. 483.

104 że w a rto ść praw na naruszonego przez podw ładnego w w ykonaniu ro zkazu dobra praw nego, będzie zależna od jego charak teru. In n ą wartość p rzed staw ia dla praw a m ienie, a inną cześć, zdrow ie lub życie. I tu taj również m iernikiem oceny praw nej w arto ści tych dóbr b ę d ą w pierwszym rzęd zie sam e zag ro żen ia k a rn e (por. a rt. 263, 255, 235 nn., 225 k. k.). O tóż dla oceny c h a ra k te ru prawnego czynu p o dw ładnego pow inien być miarodajny stosunek wartości z jednej strony interesu, jak i przedstaw ia d la p raw a po słuszeństw o, z d ru giej zaś tego dobra, k tóre podw ładny naruszył. J a k z pow yższego w ynika, dla oceny w arto ści odnośnych d ó b r względnie interesów m ogą być m iarodajne tylko względy n a tu ry przedm iotow ej. Nie będzie w ięc chodziło tutaj o sąd samego podw ładnego: w jaki sposób jem u przedstaw iał się w danym w ypadku stosunek w artości odnośnych in teresó w względnie jaką w agę on przywiązywał do dobra naruszonego w w ykonaniu ro z k azu. Tego rodzaju subjektyw ny sąd nig dy n ie m ógłby stw a rz a ć kryterjów, m iarodajnych dla p o rz ąd k u praw nego. W artościam i bowiem wogóle, a więc tak że w znaczeniu p raw a, nie są odczucia p o dm iotow e jednostek, lecz są rzeczyw istości ). Zrozum ienie w artości jako fenomenów rzeczyw istości (o bycie rzeczywistym) zachodzi a priori p rz ed przeżyciem, przyw iązującem do danego w ypadku (zjawiska) ta k ą, czy inną w artość. Z tego wynika, że ty lk o sąd ludzki o w a rto ści może być i jest nieraz bardzo rozbieżny. Ale to samo w łaśnie, że się ustosunkow ujem y do tych różnycb poglądów, że je uznajem y za słuszne lub fałszywe, stw ierdza, że istnieje p ew n a w artość ob jek ty w n a, choć nie zaw sze się ją poznaje, że ta k ż e w dziedzinie w artości, podobnie, ja k w dziedzinie p o zn a n ia, możliwe są i zachodzą uprzedzenia i błędy. Stąd też ustalenie k ry terjó w poznania i zrozum ienia tych w arto ści, a tem sa mem ich stosunkowości, nie m oże być pozostaw ione jednostce, lecz m usi się opierać na p o d staw ie możliwie p ew n ej i obiektywnej, w tym więc w ypadku na gruncie ustaw y. Innem i słowy, zasad a stosunkowości dóbr, która w rzeczyw istości jest zasadą przeważającego in teresu, nie może być zbudow ana na m om entach podmiotowych, lecz jedynie na u stalen iach praw a pozytyw nego. W te n sposób czyn podw ładnego, będący w ykonaniem bezpraw nego wiążącego rozkazu, będzie należało uznać raz za praw ny, drugi raz za p raw n ie obojętny lub też za bezpraw ny. Za praw ny uznamy go wówczas, gdy naruszone tym czynem d o b ro będzie p rzed staw iało dla prawa w a rto ś ć mniejszą, ) Zob. Finger op. cit. 483.

105 aniżeli sam interes posłuszeństw a; za praw nie obojętny gdy w artość tych in teresó w będzie dla p raw a jednakowa, w reszcie za bezpraw ny gdy dobro naruszone będzie przedstaw iało wartość w y ższą w stosunku do in te re su posłuszeństw a. Stosunkowość w a rto ś c i tych dóbr, a tem sam em chara k te r prawny czynu podw ładnego, ustali sędzia, kierując się w pierw szym rzędzie o c e n ą w yrażoną w sam ej ustaw ie, a dop iero wówczas, gdyby to nie prowadziło do celu, tem i wytycznem i, które są m iarodajne dla praw a przy ocenie w artości dóbr w zględnie interesów wogóle. Jak wiadomo bowiem żadna u s ta w a nie wyczerpuje cało ści praw a: sam pozytyw izm ustaw o d aw czy nie daje odpow iedzi na liczne p y ta n ia praktycznego życia praw nego42). N igdy natomiast, jak to zaznaczyliśmy pow yżej, nie powinien się sędzia uciekać do względów pozap raw n y ch. Przechodząc do k w e stji odpow iedzialności za czyn, będ ą c y wykonaniem b ezp raw n eg o w iążącego rozkazu, rozstrzy g n ięcia należy szukać, kierując się ogólnem i w tym przedm iocie zasadami. I ta k o odpow iedzialności podw ładnego będzie mogła być mowa ty lk o wówczas, gdy czyn jego będzie b ez p raw n y i zawiniony. W yłączo ną więc będ zie odpowiedzialność, gdy czyn ten, podług zasady stosunkow ości dóbr, nie b ęd zie czynem bezpraw nym : nie tylko więc uznanie czynu za praw ny, ale również za praw nie obojętny (irrelevant) wykluczy odpowiedzialność. N astępnie nie może być m ow y o odpow iedzialności w braku zaw inienia. Kiedy n ależy przyjąć brak w iny, o tem muszą d ec y d o w ać ogólne zasady. W każdym ra zie w ina umyślna będzie w yłączona wówczas, gdy podwładny znajdow ał się w błędzie faktycznym lub praw nym, a więc w ów czas, gdy nie zdaw ał sobie sprawy z okoliczności faktycznych, mających znaczenie dla istoty czynu (nie wiedział np., że jego czyn jest pozbaw ieniem wolności człowieka), albo gdy nie miał świadomości o jego bezpraw ności. B rak świadomości o bezpraw ności będzie należało przyjąć w szczególności tak że w ówczas, gdy podw ładny błędnie sądził, iż zachodzą form alne i m aterjalne w arunki prawności rozkazu, czyli innemi słow y, gdy błędnie mniem ał, że rozkaz je st praw ny. Tego rodzaju b łą d bowiem jest identyczny z błę- 42) Dlatego też w now szych czasach nauka uznaje pow szechnie praw o pozaustaw ow e (übergesetzliches R echt), które może służyć do k ształto w ania pojęć prawniczych. G o d z ą się na to także ci, k tó rzy ściśle przestrz e g a ją pozytywne] p o d staw y p ra w a. I tak np. B e ling uznaje wyra ź n ie z a dopuszczalne p o słu g iw anie się przy określaniu bezp raw ia całym zw iązkiem kulturalnym i o statecznem i celami praw a ( Vom Positivismus zu m N aturrecht und zurück, A rc h iv civ. Praxis, B eilageheft zu Bd. 113, 1931). Zob. też słusznie Mezger op. cit. 202 nn.

106 aniżeli sam interes posłuszeństw a; za praw nie obojętny gdy w artość tych in teresó w będzie dla p raw a jednakowa, w reszcie za bezpraw ny gdy dobro naruszone będzie przedstaw iało wartość w y ższą w stosunku do in te re su posłuszeństw a. Stosunkowość w a rto ś c i tych dóbr, a tem sam em chara k te r prawny czynu podw ładnego, ustali sędzia, kierując się w pierw szym rzędzie o c e n ą w yrażoną w sam ej ustaw ie, a dop iero wówczas, gdyby to nie prowadziło do celu, tem i wytycznem i, które są m iarodajne dla praw a przy ocenie w artości dóbr w zględnie interesów wogóle. Jak wiadomo bowiem żadna u s ta w a nie wyczerpuje cało ści praw a: sam pozytyw izm ustaw o d aw czy nie daje odpow iedzi na liczne p y ta n ia praktycznego życia praw nego42). N igdy natomiast, jak to zaznaczyliśmy pow yżej, nie powinien się sędzia uciekać do względów pozap raw n y ch. Przechodząc do k w e stji odpow iedzialności za czyn, będ ą c y wykonaniem b ezp raw n eg o w iążącego rozkazu, rozstrzy g n ięcia należy szukać, kierując się ogólnem i w tym przedm iocie zasadami. I ta k o odpow iedzialności podw ładnego będzie mogła być mowa ty lk o wówczas, gdy czyn jego będzie b ez p raw n y i zawiniony. W yłączo ną więc będ zie odpowiedzialność, gdy czyn ten, podług zasady stosunkow ości dóbr, nie b ęd zie czynem bezpraw nym : nie tylko więc uznanie czynu za praw ny, ale również za praw nie obojętny (irrelevant) wykluczy odpowiedzialność. N astępnie nie może być m ow y o odpow iedzialności w braku zaw inienia. Kiedy n ależy przyjąć brak w iny, o tem muszą d ec y d o w ać ogólne zasady. W każdym ra zie w ina umyślna będzie w yłączona wówczas, gdy podwładny znajdow ał się w błędzie faktycznym lub praw nym, a więc w ów czas, gdy nie zdaw ał sobie sprawy z okoliczności faktycznych, mających znaczenie dla istoty czynu (nie wiedział np., że jego czyn jest pozbaw ieniem wolności człowieka), albo gdy nie miał świadomości o jego bezpraw ności. B rak świadomości o bezpraw ności będzie należało przyjąć w szczególności tak że w ówczas, gdy podw ładny błędnie sądził, iż zachodzą form alne i m aterjalne w arunki prawności rozkazu, czyli innemi słow y, gdy błędnie mniem ał, że rozkaz je st praw ny. Tego rodzaju b łą d bowiem jest identyczny z błę- 42) Dlatego też w now szych czasach nauka uznaje pow szechnie praw o pozaustaw ow e (übergesetzliches R echt), które może służyć do k ształto w ania pojęć prawniczych. G o d z ą się na to także ci, k tó rzy ściśle przestrz e g a ją pozytywne] p o d staw y p ra w a. I tak np. B e ling uznaje wyra ź n ie z a dopuszczalne p o słu g iw anie się przy określaniu bezp raw ia całym zw iązkiem kulturalnym i o statecznem i celami praw a ( Vom Positivismus zu m N aturrecht und zurück, A rc h iv civ. Praxis, B eilageheft zu Bd. 113, 1931). Zob. też słusznie Mezger op. cit. 202 nn.

107 dem сої do prawności w łasnego czynu: przypuszczenie praw ności ro zk azu pokrywa się z przypuszczeniem praw ności czynu, b ęd ąceg o jego w ykonaniem. Natom iast nie naodw rótr św iad om ość o bezpraw ności ro zk azu nie je st jeszcze id en tyczna ze świadomością o bezpraw ności czynu, b ęd ąceg o jego w ykonaniem ; mimo św iadom ości, że rozkaz jest bezpraw ny, p odw ładny może przypuszczać, słusznie lub błęd n ie, że jego w ykonanie jest zgodne z praw em z uwagi n a obow iązek w zględnie interes posłuszeństw a. Otóż rów nież b łąd w tym kieru n k u, t. zn. brak św iadom ości o bezpraw ności w łasnego czynu w y k lu czy winę u m y śln ą mimo poznania, że sam rozkaz b y ł bezpraw ny*3). Z pow yższego w ynika, że b ra k św iadom ości o okolicznościach faktycznych i bezpraw ności może u zasad n ić jedynie odpow iedzialności za p rzestęp stw o z winy nieum yślnej, jeżeli sp ra w ca m ógł i powinien b y ł tę świadomość p o sią ść (negligentia). Inaczej wszelka w ina, a tem samem odpow iedzialność musi być wykluczoną. N ato m iast błąd co do w a rto śc i praw nej dobra naruszonego, a tem sam em co do stosunku w arto ści inte re só w kolidujących, m usi pozostać, jak w y n ik a z pow yższego, ob o jętn y dla kw estji odpow iedzialności. O d p ow iedzialność w ięc będzie należało p rz y ją ć także w ó w czas, gdy pod w ładny błędnie sądził, iż dobro naruszone p rz ed staw ia dla p raw a m niejszą wartość o d in teresu posłuszeństw a, t. j. w y konania rozkazu. Przełożony, k tó ry w ydaje bezpraw ny rozkaz, pow inien w pierwszym rzędzie odpowiadać dyscyplinarnie oraz, jeżeli to jest przewidziane w ustaw ie, za p rzek ro czen ie w ładzy, jak o delicium sui generis (zob. np. art. 72 k. k. wojsk.). W ątpliw ości natom iast budzi kw estja, czy i w jakim ch arak terz e pow inien odpow iadać za czyn, do konany p rz e z pod- 4S) Z drugiej strony jest rzeczą zrozumiałą, że podw ładnego nie tylko nie można zobowiązywać, ale naw et uprawniać do badania warunków m aterjalnej prawności (legalności) rozkazu. Słusznie zaznacza L a- band, Das Staatsrecht des deutschen Reiches, 5 wyd. 1911/14, I 460, że p rzyznając tego rodzaju upraw nienie podwładnemu w ürde m an das System d er Behördencrganisation und die Unterordnung d er niederen Behörden u n te r die oberen nich nur zerstören, sondern geradezu auf den Kopf stellen. L ie untere Behörde und der niedriger- gestellte B eam te hätten das R ech t und die Pflicht, die E ntscheidungen und V erfügungen der oberen B ehörde und des Vorgesetzten Beamten einer Ü berprütung zu unterziehen und es würde demnach nicht das höchste G ericht, sondern der G erichtsvollzieher, nicht das Finanzm inisterium, sondern der Zolleinnehmer in W ahrheit die letzte Instanz sein". Gdy chodzi zatem o ocenę charakteru prawnego, względnie o ocenę warunków praw ności rozkazu, jedynie w w ypadkach oczywistej jego bezprawności będzie się należało domniemywać, że podwładny w iedział o tym charakterze rozkazu, t. zn. zdawał sobie sprawę, iż jest bezprawny.

108 dem сої do prawności w łasnego czynu: przypuszczenie praw ności ro zk azu pokrywa się z przypuszczeniem praw ności czynu, b ęd ąceg o jego w ykonaniem. Natom iast nie naodw rótr św iad om ość o bezpraw ności ro zk azu nie je st jeszcze id en tyczna ze świadomością o bezpraw ności czynu, b ęd ąceg o jego w ykonaniem ; mimo św iadom ości, że rozkaz jest bezpraw ny, p odw ładny może przypuszczać, słusznie lub błęd n ie, że jego w ykonanie jest zgodne z praw em z uwagi n a obow iązek w zględnie interes posłuszeństw a. Otóż rów nież b łąd w tym kieru n k u, t. zn. brak św iadom ości o bezpraw ności w łasnego czynu w y k lu czy winę u m y śln ą mimo poznania, że sam rozkaz b y ł bezpraw ny*3). Z pow yższego w ynika, że b ra k św iadom ości o okolicznościach faktycznych i bezpraw ności może u zasad n ić jedynie odpow iedzialności za p rzestęp stw o z winy nieum yślnej, jeżeli sp ra w ca m ógł i powinien b y ł tę świadomość p o sią ść (negligentia). Inaczej wszelka w ina, a tem samem odpow iedzialność musi być wykluczoną. N ato m iast błąd co do w a rto śc i praw nej dobra naruszonego, a tem sam em co do stosunku w arto ści inte re só w kolidujących, m usi pozostać, jak w y n ik a z pow yższego, ob o jętn y dla kw estji odpow iedzialności. O d p ow iedzialność w ięc będzie należało p rz y ją ć także w ó w czas, gdy pod w ładny błędnie sądził, iż dobro naruszone p rz ed staw ia dla p raw a m niejszą wartość o d in teresu posłuszeństw a, t. j. w y konania rozkazu. Przełożony, k tó ry w ydaje bezpraw ny rozkaz, pow inien w pierwszym rzędzie odpowiadać dyscyplinarnie oraz, jeżeli to jest przewidziane w ustaw ie, za p rzek ro czen ie w ładzy, jak o delicium sui generis (zob. np. art. 72 k. k. wojsk.). W ątpliw ości natom iast budzi kw estja, czy i w jakim ch arak terz e pow inien odpow iadać za czyn, do konany p rz e z pod- 4S) Z drugiej strony jest rzeczą zrozumiałą, że podw ładnego nie tylko nie można zobowiązywać, ale naw et uprawniać do badania warunków m aterjalnej prawności (legalności) rozkazu. Słusznie zaznacza L a- band, Das Staatsrecht des deutschen Reiches, 5 wyd. 1911/14, I 460, że p rzyznając tego rodzaju upraw nienie podwładnemu w ürde m an das System d er Behördencrganisation und die Unterordnung d er niederen Behörden u n te r die oberen nich nur zerstören, sondern geradezu auf den Kopf stellen. L ie untere Behörde und der niedriger- gestellte B eam te hätten das R ech t und die Pflicht, die E ntscheidungen und V erfügungen der oberen B ehörde und des Vorgesetzten Beamten einer Ü berprütung zu unterziehen und es würde demnach nicht das höchste G ericht, sondern der G erichtsvollzieher, nicht das Finanzm inisterium, sondern der Zolleinnehmer in W ahrheit die letzte Instanz sein". Gdy chodzi zatem o ocenę charakteru prawnego, względnie o ocenę warunków praw ności rozkazu, jedynie w w ypadkach oczywistej jego bezprawności będzie się należało domniemywać, że podwładny w iedział o tym charakterze rozkazu, t. zn. zdawał sobie sprawę, iż jest bezprawny.

109 władnego. W tym przedmiocie, naszem zdaniem, należałoby przyjąć następujące rozw iązanie. Przełożony powinien odpowiadać zasadniczo rów nież i za czyn podwładnego, który polecił mu wykonać. Jeżeli po stronie podwładnego jest to czyn bezprawny i zawiniony, przełożony winien odpowiadać w charakterze podżegacza. W innych wypadkach t. j., gdy czyn podwładnego- jest bezprawny, lecz niezawiniony albo gdy jest to czyn w ręcz prawny, wówczas przełożony winien odpowiadać, jako spraw ca pośredni. Odpowiedzialność przełożonego w charakterze sprawcy pośredniego nie budzi wątpliwości z punktu widzenia konstrukcji prawno-karnej w pierwszym wypadku, t. j. wówczas, gdy po stronie podwładnego zachodzi czyn bezprawny, lecz niezawiniony. Natom iast wątpliwość ta k a może powstać, gdy chodzi o taki czyn podwładnego, który, w myśl powyższej zasady, będzie należało uznać za prawny. Powstaje mianowicie kwestja, czy jest możliwe sprawstwo pośrednie tam, gdzie czyn bezpośrednio działającego niem a charakteru bezprawia. W regule w tego rodzaju wypadkach nie może być mowy o sprawstwie pośredniem, trudno bowiem konstruować odpowiedzialność w odniesieniu do czynu, który już przedmiotowo niem a kwalifikacji kryminalnej (nie jest p rzestęp stw em 4l). Tutaj atoli należy przyjąć wyjątek. Czyn podwładnego bowiem, jeżeli będzie pozbawiony ch arak teru bezpraw ia, to nie dlatego, by był zgodny z wymaganiami prawa, by, jako taki, odpow iadał przedmiotowemu porządkowi praw nem u, lecz jedynie ze względów szczególnych. Przeciwnie, należy przyjąć, że czyn taki, jako w regule sprzeczny z porządkiem prawnym, jest przez prawo niepożądany15), a tylko w danym wypadku, z uwagi na zachodzącą kolizję, z której należy ratow ać interes posłuszeństwa, przedstaw iający wyższą w artość dla prawa, pozbawiony został charakteru bezprawnego. Ten sam czyn więc, dokonany w innych warunkach, t. zn. nie przez podwładnego, obowiązanego do posłuszeństwa, byłby czynem bezprawnym. Niema w ięc dobrych racji, by w tym przywileju, legalizującym czyn z re sz tą bezprawny w interesie posłuszeństwa, miały uczestniczyć osoby trzecie, a w szczególności ten, k to w sposób bezpraw ny tego rodzaju kolizję sam spowodował. Brak bezprawności po stronie czynu podwładnego, tłum aczy tutaj szczególna sytuacja, w jakiej o n się znalazł M) Nie zwrócił na to uw agi A m m o n op. cit. 86 nn. 45) Stąd też słusznie w yw odzi Ammon op, cit. 107: Der Rechts- Ordner bedauert natiirluh den durch die Ausführung bindender rechtswidriger B efeh le entstehenden Schaden".

110 władnego. W tym przedmiocie, naszem zdaniem, należałoby przyjąć następujące rozw iązanie. Przełożony powinien odpowiadać zasadniczo rów nież i za czyn podwładnego, który polecił mu wykonać. Jeżeli po stronie podwładnego jest to czyn bezprawny i zawiniony, przełożony winien odpowiadać w charakterze podżegacza. W innych wypadkach t. j., gdy czyn podwładnego- jest bezprawny, lecz niezawiniony albo gdy jest to czyn w ręcz prawny, wówczas przełożony winien odpowiadać, jako spraw ca pośredni. Odpowiedzialność przełożonego w charakterze sprawcy pośredniego nie budzi wątpliwości z punktu widzenia konstrukcji prawno-karnej w pierwszym wypadku, t. j. wówczas, gdy po stronie podwładnego zachodzi czyn bezprawny, lecz niezawiniony. Natom iast wątpliwość ta k a może powstać, gdy chodzi o taki czyn podwładnego, który, w myśl powyższej zasady, będzie należało uznać za prawny. Powstaje mianowicie kwestja, czy jest możliwe sprawstwo pośrednie tam, gdzie czyn bezpośrednio działającego niem a charakteru bezprawia. W regule w tego rodzaju wypadkach nie może być mowy o sprawstwie pośredniem, trudno bowiem konstruować odpowiedzialność w odniesieniu do czynu, który już przedmiotowo niem a kwalifikacji kryminalnej (nie jest p rzestęp stw em 4l). Tutaj atoli należy przyjąć wyjątek. Czyn podwładnego bowiem, jeżeli będzie pozbawiony ch arak teru bezpraw ia, to nie dlatego, by był zgodny z wymaganiami prawa, by, jako taki, odpow iadał przedmiotowemu porządkowi praw nem u, lecz jedynie ze względów szczególnych. Przeciwnie, należy przyjąć, że czyn taki, jako w regule sprzeczny z porządkiem prawnym, jest przez prawo niepożądany15), a tylko w danym wypadku, z uwagi na zachodzącą kolizję, z której należy ratow ać interes posłuszeństwa, przedstaw iający wyższą w artość dla prawa, pozbawiony został charakteru bezprawnego. Ten sam czyn więc, dokonany w innych warunkach, t. zn. nie przez podwładnego, obowiązanego do posłuszeństwa, byłby czynem bezprawnym. Niema w ięc dobrych racji, by w tym przywileju, legalizującym czyn z re sz tą bezprawny w interesie posłuszeństwa, miały uczestniczyć osoby trzecie, a w szczególności ten, k to w sposób bezpraw ny tego rodzaju kolizję sam spowodował. Brak bezprawności po stronie czynu podwładnego, tłum aczy tutaj szczególna sytuacja, w jakiej o n się znalazł M) Nie zwrócił na to uw agi A m m o n op. cit. 86 nn. 45) Stąd też słusznie w yw odzi Ammon op, cit. 107: Der Rechts- Ordner bedauert natiirluh den durch die Ausführung bindender rechtswidriger B efeh le entstehenden Schaden".

111 i d lateg o należy przyjąć, że te n sam czyn po s tro n ie p r z e łożonego (rozkazującego) posiada ch arak ter b ezp raw n y 4'1), W zw iązku z przyjęciem tego rodzaju k o n stru k cji, powstaje ta d alsza wątpliwość, czy sprawstwo p o śred n ie jest m ożliwe p rzy w szystkich przestępstw ach, Z chw ilą bowiem zap rzeczen ia tem u pytaniu, przełożony nieraz nie m ógłby odpow iadać za czyn podw ładnego. Również i ta k w e stja należy do sp o rn y ch w nauce p ra w a karnego. W ielu b ard zo pow ażnych au to ró w wyklucza spraw stw o pośrednie p rz y t. zw w łasnoręcznych p rzestęp stw ach [eigenhändige Delikte): isto ta czynu takich p rzestęp stw nie może być urzeczyw istniona za pośrednictw em narzędzia. Na tern stan o w isk u stoją m in. В i n d i n g 47), M. E. M a y e r,4s), Frank 40), W a c h e n f e l d 50), ostatnio B e l i n g 51). Beling w szczególności ro z ró żn ia t. zw. p rzestęp stw a form alne [schlichte Tätigkeitsdelikte), t. j. takie, których isto ta czynu zostaje urzeczyw istniona lu d zk ą działalnością, jako taką, oraz t. zw. p rzestęp stw a m aterjalne, przy k tó ry ch dla urzeczyw istnienia istoty czynu nie w ystarcza sam a działalność ludzka, lecz ponadto w ym agany jest pewien sk u te k oddzielający się od czynu. Przy przestęp stw ach pierwszego rzęd u wyklucza Beling spraw stwo pośrednie, twierdząc, że ich istota czynu jest bezw zględnie nieprzenoszalna (unübertragbar). Tak np. za przejście przez m o st może być k a ra n y ten tylko, kto sam przez m ost przeszedł. Dowodem tego niem ożność formuły o sk arżen ia; te go, k to p osłał np. dziecko p rzez most, nie m ożna oskarżyć, że p rzeszedł przez m ost. Jednocześnie atoli przy zn aje В e- 1 i n g, że sprawstwo p o śred n ie nie będzie w ykluczone przy tych p rzestępstw ach form alnych, k tó re faktycznie są tylko zam askow anem i przestępstw am i m aterjalnem i [verkappte Materialdelikte), gdzie w ięc w rzeczyw istości chod zi o sp row a dzenie sk u tk u 52). Pogląd ten nie jest słuszny. Konstrukcja sp raw stw a pośredniego nie wymaga czynu wykonawczego po stronie pośredn iego spraw cy: w y starcza, gdy on dokonanie ta k ie g o czynu spow oduje. Ponadto n a le ż y pom iętać o tem, że p rz y wszy- 4e) Z godnie z tekstem m. i. o sta tn io Hippel op. cit. II 264 W szczeg, 471 n. powiada: R elativ selten, aber d u rch au s m öglich sind die F ä lle, in d enen der A u sfü h ren d e objektiv rechtm ässig, d e r ihn vorsätzlich B estim m ende dagegen rech tsw id rig handelt und d esh alb als m ittelb a re r T ä te r h a fte t. 47) В i n ding, G rundriss d e s Strafrechls, 8 w yd ) M. E. Mayer op. cit *B) Frank, op. cit, ) W achenfeld, L eh rb u ch des deutschen S tra fre c h ts, 1914, ) Beling, Die Lehre vom Verbrechen, 1906, 22, ) Beling op. cit. 236 uw. 2.

112 i d lateg o należy przyjąć, że te n sam czyn po s tro n ie p r z e łożonego (rozkazującego) posiada ch arak ter b ezp raw n y 4'1), W zw iązku z przyjęciem tego rodzaju k o n stru k cji, powstaje ta d alsza wątpliwość, czy sprawstwo p o śred n ie jest m ożliwe p rzy w szystkich przestępstw ach, Z chw ilą bowiem zap rzeczen ia tem u pytaniu, przełożony nieraz nie m ógłby odpow iadać za czyn podw ładnego. Również i ta k w e stja należy do sp o rn y ch w nauce p ra w a karnego. W ielu b ard zo pow ażnych au to ró w wyklucza spraw stw o pośrednie p rz y t. zw w łasnoręcznych p rzestęp stw ach [eigenhändige Delikte): isto ta czynu takich p rzestęp stw nie może być urzeczyw istniona za pośrednictw em narzędzia. Na tern stan o w isk u stoją m in. В i n d i n g 47), M. E. M a y e r,4s), Frank 40), W a c h e n f e l d 50), ostatnio B e l i n g 51). Beling w szczególności ro z ró żn ia t. zw. p rzestęp stw a form alne [schlichte Tätigkeitsdelikte), t. j. takie, których isto ta czynu zostaje urzeczyw istniona lu d zk ą działalnością, jako taką, oraz t. zw. p rzestęp stw a m aterjalne, przy k tó ry ch dla urzeczyw istnienia istoty czynu nie w ystarcza sam a działalność ludzka, lecz ponadto w ym agany jest pewien sk u te k oddzielający się od czynu. Przy przestęp stw ach pierwszego rzęd u wyklucza Beling spraw stwo pośrednie, twierdząc, że ich istota czynu jest bezw zględnie nieprzenoszalna (unübertragbar). Tak np. za przejście przez m o st może być k a ra n y ten tylko, kto sam przez m ost przeszedł. Dowodem tego niem ożność formuły o sk arżen ia; te go, k to p osłał np. dziecko p rzez most, nie m ożna oskarżyć, że p rzeszedł przez m ost. Jednocześnie atoli przy zn aje В e- 1 i n g, że sprawstwo p o śred n ie nie będzie w ykluczone przy tych p rzestępstw ach form alnych, k tó re faktycznie są tylko zam askow anem i przestępstw am i m aterjalnem i [verkappte Materialdelikte), gdzie w ięc w rzeczyw istości chod zi o sp row a dzenie sk u tk u 52). Pogląd ten nie jest słuszny. Konstrukcja sp raw stw a pośredniego nie wymaga czynu wykonawczego po stronie pośredn iego spraw cy: w y starcza, gdy on dokonanie ta k ie g o czynu spow oduje. Ponadto n a le ż y pom iętać o tem, że p rz y wszy- 4e) Z godnie z tekstem m. i. o sta tn io Hippel op. cit. II 264 W szczeg, 471 n. powiada: R elativ selten, aber d u rch au s m öglich sind die F ä lle, in d enen der A u sfü h ren d e objektiv rechtm ässig, d e r ihn vorsätzlich B estim m ende dagegen rech tsw id rig handelt und d esh alb als m ittelb a re r T ä te r h a fte t. 47) В i n ding, G rundriss d e s Strafrechls, 8 w yd ) M. E. Mayer op. cit *B) Frank, op. cit, ) W achenfeld, L eh rb u ch des deutschen S tra fre c h ts, 1914, ) Beling, Die Lehre vom Verbrechen, 1906, 22, ) Beling op. cit. 236 uw. 2.

113 stk ic h przestępstw ach, a, zatem także p rzy t. zw. przestępstw ach formalnych (schlichte Tätigkeitsdelikte), ma się doczynienia, również ze,,skutkiem, dla k tó reg o właśnie ich isto ta czynu została stw orzoną. Skutkiem tym jest naruszenie lu b zagrożenie dobra w zgl. in tere su praw nego. O tóż ten przestę p n y skutek może b y ć osiągnięty zarów no w łasn ą działalnością, jak też za pośrednictw em narzędzia. N iem a więc żadnej przeszkody, by tego, k to skłonił umysłowo chorego do spółk o w an ia z tegoż sio strą, czynić odpow iedzialnym za kaziro d ztw o (art, 206 k. k.). P odobnie tego, k to spow odow ał przejście przez most, pociągnie się do odpowiedzialności nie za to, że sam przez m ost przeszedł, lecz że sw oją czynnością spowodował naruszenie odnośnej normy. Z resztą przecież i pośredniego spraw cę zab ó jstw a pociąga się do odpowiedzialności nie za to, że sam zab ił człowieka, lecz za to, że jego śm ierć spow odow ałe3). N a takiej zasadzie o p a rte kryterjum d la oceny charakteru praw nego czynu pod w ładnego, powinno b y ć zarazem g r a nicą mocy wiążące j bezprawnego rozkazu. R ozkaz bezprawny nie m oże posiadać m ocy wiążącej tam, gdzie jego wykonanie m usi być uznane za naganne z punktu w idzenia porządku praw nego. W ynika to z jednolitości prawa. P raw o nie może zobow iązyw ać do w ykonyw ania bezprawia, do spełniania takich czynów, które, jako przedstaw iające w arto ść ujemną, sprzeczne są z jego norm am i. Praw o, jeżeli nie chce popaść w sp rzeczn o ść ze swą isto tą, n ie m oże stwarzać dla jednostki tego rodzaju kolizji, z k tó rejb y nie było legalnego i bezkarnego w yjścia. Gdyby p ra w o uznaw ało bezpraw n y rozkaz za w iążący tak że i w tych w ypadkach, kiedy jego wykonanie stanow i bezpraw ie i, w razie w iny, uzasadnia odpowiedzialność dla podw ładnego, wówczas staw iałoby tern sam em podwładnego p rzed niedorzeczną z p u n k tu widzenia p raw a alternatywą: w y b o ru pomiędzy dw om a bezprawiami. T am zatem, gdzie w m yśl zasady,,stosunkow ania dóbr (lub,,przew ażającego in tere su" kończy się p raw n o ść czynu podw ładnego, winien się k o ń czy ć również bezw zględny obowiązek posłuszeństwa. T ak ie stanowisko jest zresztą zgodne ró w n ież z ustaw odaw czem unorm ow aniem k w estji mocy wiążącej bezprawnego ro zk azu. W praw ie połskiem, jak widzieliśm y, m oc wiążąca ta k ie g o ro z k azu uznana jest jedynie w kod ek sie karnym w ojskowym; a rt. 9 2 lit. b) tego kodeksu, jak V. 53) Tak też A m m o n op, cit. 93 n.

114 stk ic h przestępstw ach, a, zatem także p rzy t. zw. przestępstw ach formalnych (schlichte Tätigkeitsdelikte), ma się doczynienia, również ze,,skutkiem, dla k tó reg o właśnie ich isto ta czynu została stw orzoną. Skutkiem tym jest naruszenie lu b zagrożenie dobra w zgl. in tere su praw nego. O tóż ten przestę p n y skutek może b y ć osiągnięty zarów no w łasn ą działalnością, jak też za pośrednictw em narzędzia. N iem a więc żadnej przeszkody, by tego, k to skłonił umysłowo chorego do spółk o w an ia z tegoż sio strą, czynić odpow iedzialnym za kaziro d ztw o (art, 206 k. k.). P odobnie tego, k to spow odow ał przejście przez most, pociągnie się do odpowiedzialności nie za to, że sam przez m ost przeszedł, lecz że sw oją czynnością spowodował naruszenie odnośnej normy. Z resztą przecież i pośredniego spraw cę zab ó jstw a pociąga się do odpowiedzialności nie za to, że sam zab ił człowieka, lecz za to, że jego śm ierć spow odow ałe3). N a takiej zasadzie o p a rte kryterjum d la oceny charakteru praw nego czynu pod w ładnego, powinno b y ć zarazem g r a nicą mocy wiążące j bezprawnego rozkazu. R ozkaz bezprawny nie m oże posiadać m ocy wiążącej tam, gdzie jego wykonanie m usi być uznane za naganne z punktu w idzenia porządku praw nego. W ynika to z jednolitości prawa. P raw o nie może zobow iązyw ać do w ykonyw ania bezprawia, do spełniania takich czynów, które, jako przedstaw iające w arto ść ujemną, sprzeczne są z jego norm am i. Praw o, jeżeli nie chce popaść w sp rzeczn o ść ze swą isto tą, n ie m oże stwarzać dla jednostki tego rodzaju kolizji, z k tó rejb y nie było legalnego i bezkarnego w yjścia. Gdyby p ra w o uznaw ało bezpraw n y rozkaz za w iążący tak że i w tych w ypadkach, kiedy jego wykonanie stanow i bezpraw ie i, w razie w iny, uzasadnia odpowiedzialność dla podw ładnego, wówczas staw iałoby tern sam em podwładnego p rzed niedorzeczną z p u n k tu widzenia p raw a alternatywą: w y b o ru pomiędzy dw om a bezprawiami. T am zatem, gdzie w m yśl zasady,,stosunkow ania dóbr (lub,,przew ażającego in tere su" kończy się p raw n o ść czynu podw ładnego, winien się k o ń czy ć również bezw zględny obowiązek posłuszeństwa. T ak ie stanowisko jest zresztą zgodne ró w n ież z ustaw odaw czem unorm ow aniem k w estji mocy wiążącej bezprawnego ro zk azu. W praw ie połskiem, jak widzieliśm y, m oc wiążąca ta k ie g o ro z k azu uznana jest jedynie w kod ek sie karnym w ojskowym; a rt. 9 2 lit. b) tego kodeksu, jak V. 53) Tak też A m m o n op, cit. 93 n.

115 wynika z wykładni historycznej, ma na celu zakreślić granice bezw zględnem u obowiązkowi posłuszeństwa, a w ięc tak ż e wobec rozkazu prawnego. Jeżeli rozkaz ten dotyczy cięższego przestępstw a (zbrodni lub występku), wówczas podwładny, działający świadomie, jest odpowiedzialny za w ykonanie takiego rozkazu, tern samem więc nie powinien go w ykonać: w tem miejscu kończy się jego obow iązek posłuszeństwa. Tylko tego rodzaju rozwiązanie niniejszego problemu, przedstaw ione tutaj z n a tu ry rzeczy w najogólniejszych zarysach, a przytem z pominięciem całego szeregu kw estji, które się z nim łączą, wydaje się odpowiadać zarówno idei prawa, jak te ż jego celowości. U w zględnia bowiem, i to w d o statecznej m ierze, wagę, jaką przed staw ia dla porządku praw nego, interes bezwzględnego posłuszeństw a w stosunkach służbowych. Ponieważ interes ten już podług oceny ustawodawcy należy do interesów prawnych o wyższej wartości (zob, art. 58 i 59 k. k. wojsk.), przeto stosując zasadę przeważającego interesu, będzie on musiał ustąpić tylko wobec takich interesów, które w skali w artości prawnych zajmują jeszcze w yższe miejsce. A poniew aż tego rodzaju kolizje w praktyce tylko wyjątkowo mogą się zdarzyć (sc. by przełożony bezprawnie n a k a z a ł naruszenie dobra wzgl. interesu o tak wysokiej wartości dla prawa), przeto w regule interes posłuszeństw a będzie m iał pierw szeństwo, a co za tem idzie, obaw a bezprawności czynu, tem samem zaś odpowiedzialności, nie powstrzyma podw ładnego od wykonania rozkazu wiążącego, choć bezprawnego. Z drugiej zaś strony rozwiązanie takie odpowiada względom słuszności. Jeżeli bowiem tak się zdarzy, że rozkaz będzie dotyczył naruszenia d o b ra wzgl. interesu o szczególnem znaczeniu dla p ra wa, a w ięc takiego, przed którym winien ustąpić interes posłuszeństwa, nie ma racji, by pozbaw iać czyn podw ładnego charak teru bezpraw nego oraz, by jego samego, działającego z w i li ą< zw alniać od odpow iedzialności.6i). TEZY. 1. W ypadki mocy w iążącej rozkazu bezprawnego znane są ustaw odaw stw em w stosunkach publiczno - praw nych. 2. R ozkaz winien uchodzić za bezprawny zarów no wówczas, gdy się sprzeciwia norm om, dotyczącym jego stro n y formalnej, jak też wówczas, gdy jest w niezgodzie z przepisam i, 51) W iadom o atoli, że o w inie po stronie podwładnego będzie mogła być m owa tylko wówczas, gdy w ykonał rozkaz w św iadom ości bezprawności swego czynu, a tem samem, gdy wiedział, że sam rozkaz jest prawu przeciwny. Zob. wyżej uw. 43.

116 wynika z wykładni historycznej, ma na celu zakreślić granice bezw zględnem u obowiązkowi posłuszeństwa, a w ięc tak ż e wobec rozkazu prawnego. Jeżeli rozkaz ten dotyczy cięższego przestępstw a (zbrodni lub występku), wówczas podwładny, działający świadomie, jest odpowiedzialny za w ykonanie takiego rozkazu, tern samem więc nie powinien go w ykonać: w tem miejscu kończy się jego obow iązek posłuszeństwa. Tylko tego rodzaju rozwiązanie niniejszego problemu, przedstaw ione tutaj z n a tu ry rzeczy w najogólniejszych zarysach, a przytem z pominięciem całego szeregu kw estji, które się z nim łączą, wydaje się odpowiadać zarówno idei prawa, jak te ż jego celowości. U w zględnia bowiem, i to w d o statecznej m ierze, wagę, jaką przed staw ia dla porządku praw nego, interes bezwzględnego posłuszeństw a w stosunkach służbowych. Ponieważ interes ten już podług oceny ustawodawcy należy do interesów prawnych o wyższej wartości (zob, art. 58 i 59 k. k. wojsk.), przeto stosując zasadę przeważającego interesu, będzie on musiał ustąpić tylko wobec takich interesów, które w skali w artości prawnych zajmują jeszcze w yższe miejsce. A poniew aż tego rodzaju kolizje w praktyce tylko wyjątkowo mogą się zdarzyć (sc. by przełożony bezprawnie n a k a z a ł naruszenie dobra wzgl. interesu o tak wysokiej wartości dla prawa), przeto w regule interes posłuszeństw a będzie m iał pierw szeństwo, a co za tem idzie, obaw a bezprawności czynu, tem samem zaś odpowiedzialności, nie powstrzyma podw ładnego od wykonania rozkazu wiążącego, choć bezprawnego. Z drugiej zaś strony rozwiązanie takie odpowiada względom słuszności. Jeżeli bowiem tak się zdarzy, że rozkaz będzie dotyczył naruszenia d o b ra wzgl. interesu o szczególnem znaczeniu dla p ra wa, a w ięc takiego, przed którym winien ustąpić interes posłuszeństwa, nie ma racji, by pozbaw iać czyn podw ładnego charak teru bezpraw nego oraz, by jego samego, działającego z w i li ą< zw alniać od odpow iedzialności.6i). TEZY. 1. W ypadki mocy w iążącej rozkazu bezprawnego znane są ustaw odaw stw em w stosunkach publiczno - praw nych. 2. R ozkaz winien uchodzić za bezprawny zarów no wówczas, gdy się sprzeciwia norm om, dotyczącym jego stro n y formalnej, jak też wówczas, gdy jest w niezgodzie z przepisam i, 51) W iadom o atoli, że o w inie po stronie podwładnego będzie mogła być m owa tylko wówczas, gdy w ykonał rozkaz w św iadom ości bezprawności swego czynu, a tem samem, gdy wiedział, że sam rozkaz jest prawu przeciwny. Zob. wyżej uw. 43.

117 odnoszącem i się do jego stro n y m aterjalnej. J e s t więc bezpraw ny, gdy się sprzeciw ia chociażby jednym tylko z takich norm. 3. C harakter p ra w n y czynu, będącego w ykonaniem bezprawnego- rozkazu, w in ien by ć oceniany w edług zasady stosunkow ania dóbr" w zgl. przew ażającego in te re su. Interesami, k tó re popadają tu taj w kolizję są: z jednej strony interes posłuszeństw a w stosunkach służbowych, z drugiej zaś interes, naruszony w wykonaniu rozkazu- W edług tej zasady czyn podw ładnego winien u ch o d zić za prawny, gdy in tere s posłuszeństw a przedstawia dla p raw a Wyższą w arto ść od interesu naruszonego, za praw nie obojętny gdy w arto ść praw na obu ty ch interesów jest jednakow a, za bezpraw ny gdy dobro naruszone przedstawia w yższą wartość od in tere su posłuszeństw a. Ocena w artości ty ch interesów w inna się opierać na k ry te rja c h ściśle objektyw nych, przedew szystkiem n a u s t a wie; miernikiem w arto ści w inny być w pierw szym rzędzie zagrożenia karne, przew idziane w ustawie za naruszenie tych interesów. Ponadto m ogą być miarodajne dla tej oceny także k ry te rja pozaustawowe. 4. Odpowiedzialność podwładnego m oże zachodzić tylko w ów czas, gdy według pow yższej zasady czyn jego należy uznać za bezpraw ny oraz, gdy po jego stronie zachodzi wina. Wina um yślna będzie w yłączona tak że wówczas, gdy podwładny m ylnie przypuszczał p ra w n o ść swego czynu pom im o świadom ości o bezprawności ro zk azu. 5. Odpowiedzialność przełożonego (rozkazodawcy) za czyn podw ładnego, będący w ykonaniem rozkazu, pow inna zawsze zachodzić. Przełożony w inien odpowiadać w charakterze podżegacza, gdy czyn podwładnego był bezpraw ny i zawiniony, w innych zaś W ypadkach w charakterze sprawcy pośredniego. Ja k o spraw ca pośredni w inien w ięc odpow ia d a ć również wówczas, gdy czyn podwładnego n ależy poczyta ć z uwagi na zasadę przew ażającego interesu za prawny. K o n strukcję spraw stw a pośredniego należy u zn a ć za dopuszczalną także przy t. zw. przestępstw ach w łasnoręcznych" (eigenhändige Delikte). 6. Zasada stosunkow ania dóbr" wzgl. przeważającego in te re su " winna stanow ić jednocześnie kryterjum dla mocy wiążącej bezprawnego rozkazu- To znaczy, w ytyczone na jej podstaw ie granice praw ności czynu, będącego w ykon aniem rozkazu bezprawnego, winny stanow ić jednocześnie szranki mocy w iążącej bezprawnego ro z k azu. Innemi słow y: tam, gdzie wyk o n an ie rozkazu byłoby czynem bezprawnym, rozkazow i należ y odm ówić mocy w iążącej.

118 odnoszącem i się do jego stro n y m aterjalnej. J e s t więc bezpraw ny, gdy się sprzeciw ia chociażby jednym tylko z takich norm. 3. C harakter p ra w n y czynu, będącego w ykonaniem bezprawnego- rozkazu, w in ien by ć oceniany w edług zasady stosunkow ania dóbr" w zgl. przew ażającego in te re su. Interesami, k tó re popadają tu taj w kolizję są: z jednej strony interes posłuszeństw a w stosunkach służbowych, z drugiej zaś interes, naruszony w wykonaniu rozkazu- W edług tej zasady czyn podw ładnego winien u ch o d zić za prawny, gdy in tere s posłuszeństw a przedstawia dla p raw a Wyższą w arto ść od interesu naruszonego, za praw nie obojętny gdy w arto ść praw na obu ty ch interesów jest jednakow a, za bezpraw ny gdy dobro naruszone przedstawia w yższą wartość od in tere su posłuszeństw a. Ocena w artości ty ch interesów w inna się opierać na k ry te rja c h ściśle objektyw nych, przedew szystkiem n a u s t a wie; miernikiem w arto ści w inny być w pierw szym rzędzie zagrożenia karne, przew idziane w ustawie za naruszenie tych interesów. Ponadto m ogą być miarodajne dla tej oceny także k ry te rja pozaustawowe. 4. Odpowiedzialność podwładnego m oże zachodzić tylko w ów czas, gdy według pow yższej zasady czyn jego należy uznać za bezpraw ny oraz, gdy po jego stronie zachodzi wina. Wina um yślna będzie w yłączona tak że wówczas, gdy podwładny m ylnie przypuszczał p ra w n o ść swego czynu pom im o świadom ości o bezprawności ro zk azu. 5. Odpowiedzialność przełożonego (rozkazodawcy) za czyn podw ładnego, będący w ykonaniem rozkazu, pow inna zawsze zachodzić. Przełożony w inien odpowiadać w charakterze podżegacza, gdy czyn podwładnego był bezpraw ny i zawiniony, w innych zaś W ypadkach w charakterze sprawcy pośredniego. Ja k o spraw ca pośredni w inien w ięc odpow ia d a ć również wówczas, gdy czyn podwładnego n ależy poczyta ć z uwagi na zasadę przew ażającego interesu za prawny. K o n strukcję spraw stw a pośredniego należy u zn a ć za dopuszczalną także przy t. zw. przestępstw ach w łasnoręcznych" (eigenhändige Delikte). 6. Zasada stosunkow ania dóbr" wzgl. przeważającego in te re su " winna stanow ić jednocześnie kryterjum dla mocy wiążącej bezprawnego rozkazu- To znaczy, w ytyczone na jej podstaw ie granice praw ności czynu, będącego w ykon aniem rozkazu bezprawnego, winny stanow ić jednocześnie szranki mocy w iążącej bezprawnego ro z k azu. Innemi słow y: tam, gdzie wyk o n an ie rozkazu byłoby czynem bezprawnym, rozkazow i należ y odm ówić mocy w iążącej.

119 M IECZYSŁAW FRYDE, adw okat. USTAWA KARTELOWA. O czekiw ana od szereg u la t ustaw a o k a rte la c h została ogłoszona w dniu 4 maja r. b. w Dzienniku U staw. M yśl praw nicza w P olsce niewiele m ia ła dotychczas sp o so b n o śc i dla zajęcia stan o w isk a w niezm iernie doniosłej kw estji reglam entacji praw nej k arteli, syndykatów i innych porozum ień przedsiębiorstw. Niem al bez dyskusji, beznam iętnie" jakgdyby, zrodziła się now a ustawa, k tó ra, zdaw ałoby się, p o w in n a była już w o k re sie embrjonalnym w yw ołać zacięte spory i ścieranie się p oglądów, jak to miało m iejsce w innych krajach. S ta ło się inaczej. G odzi się przytem zaznaczyć, że w piśm iennictw ie praw - niczem w Polsce kartele b y ły dotychczas tra k to w a n e po m a coszem u, co jest tem bardziej zastanaw iające, że w życiu gospodarczem kraju k artele i syndykaty odgryw ają b ardzo pow ażn ą ro lę i że rozwinęły się one w tempie i w rozm iarach, dających się porów nać ch yba ty lk o ze stosunkam i niem ieck iem i1). W ram ach niniejszego arty k u łu nie b ęd ziem y omawiali roli k a rte li syndykatów, k o n cern ó w i trustów w całokształcie życia gospodarczego, w szczególności zaś nie je st tu naszem zadaniem zwalczanie fetyszyzm u kartelow ego", usiłującego uzasadnić beznadziejną tezę o możliwości osiąg n ięcia planowej gospodarki przy pomocy a p a ra tu karteli i sy n d y k ató w, chodzi bow iem jeno- o próbę u stalen ia ogólnego poglądu n a znaczenie norm praw m ych, zaw artych w now ej ustawie. U staw a kartelow a legalizuje byt karteli, n ad którem i pizynajm niej formalnie w isiał dotychczas m iecz D am oklesa, w p o staci możliwości sto so w an ia przepisów lub zasad 1, zab ran iający ch lub utrudniających zaw iązyw anie i is tn ie n ie porozum ień przedsiębiorców. Je ż e li nowa ustawa w prow adza zasadę dziś naogół po- 1) Z naw ca stosunków kartelow ych w Polsce Ivanka podaje dla r liczb ę karteli na 88. (Zagadnienie kartelizacji w P o lsce. Pięć lat na froncie gospodarczym, Т. II str. 375). Praw dopodobnie cyfra ta jest za niska. Rozwijaniu karteli sprzyjała niewątpliwie w y b itn ie prokartelowa p olity k a rządu. 0 postępie kartelizacji w P olsce znany, niem iecki teoretyk praw a kartelowego Prof, T schierschky m ó w i w swym raporcie dla komitetu ekonom icznego Ligi Narodów w następujących słowach: W każdym razie należy silnie podkreślić, że niem a chyba drugiego kraju, w którym kartelizacja po wojnie tak się rozw in ęła, jak w P o lsce. (Etude sur le regim e d es Ententes industrielles p reparee pouf le C om itćte economique. S ocićtć d es Nations. Geneve str. 87). I.

120 M IECZYSŁAW FRYDE, adw okat. USTAWA KARTELOWA. O czekiw ana od szereg u la t ustaw a o k a rte la c h została ogłoszona w dniu 4 maja r. b. w Dzienniku U staw. M yśl praw nicza w P olsce niewiele m ia ła dotychczas sp o so b n o śc i dla zajęcia stan o w isk a w niezm iernie doniosłej kw estji reglam entacji praw nej k arteli, syndykatów i innych porozum ień przedsiębiorstw. Niem al bez dyskusji, beznam iętnie" jakgdyby, zrodziła się now a ustawa, k tó ra, zdaw ałoby się, p o w in n a była już w o k re sie embrjonalnym w yw ołać zacięte spory i ścieranie się p oglądów, jak to miało m iejsce w innych krajach. S ta ło się inaczej. G odzi się przytem zaznaczyć, że w piśm iennictw ie praw - niczem w Polsce kartele b y ły dotychczas tra k to w a n e po m a coszem u, co jest tem bardziej zastanaw iające, że w życiu gospodarczem kraju k artele i syndykaty odgryw ają b ardzo pow ażn ą ro lę i że rozwinęły się one w tempie i w rozm iarach, dających się porów nać ch yba ty lk o ze stosunkam i niem ieck iem i1). W ram ach niniejszego arty k u łu nie b ęd ziem y omawiali roli k a rte li syndykatów, k o n cern ó w i trustów w całokształcie życia gospodarczego, w szczególności zaś nie je st tu naszem zadaniem zwalczanie fetyszyzm u kartelow ego", usiłującego uzasadnić beznadziejną tezę o możliwości osiąg n ięcia planowej gospodarki przy pomocy a p a ra tu karteli i sy n d y k ató w, chodzi bow iem jeno- o próbę u stalen ia ogólnego poglądu n a znaczenie norm praw m ych, zaw artych w now ej ustawie. U staw a kartelow a legalizuje byt karteli, n ad którem i pizynajm niej formalnie w isiał dotychczas m iecz D am oklesa, w p o staci możliwości sto so w an ia przepisów lub zasad 1, zab ran iający ch lub utrudniających zaw iązyw anie i is tn ie n ie porozum ień przedsiębiorców. Je ż e li nowa ustawa w prow adza zasadę dziś naogół po- 1) Z naw ca stosunków kartelow ych w Polsce Ivanka podaje dla r liczb ę karteli na 88. (Zagadnienie kartelizacji w P o lsce. Pięć lat na froncie gospodarczym, Т. II str. 375). Praw dopodobnie cyfra ta jest za niska. Rozwijaniu karteli sprzyjała niewątpliwie w y b itn ie prokartelowa p olity k a rządu. 0 postępie kartelizacji w P olsce znany, niem iecki teoretyk praw a kartelowego Prof, T schierschky m ó w i w swym raporcie dla komitetu ekonom icznego Ligi Narodów w następujących słowach: W każdym razie należy silnie podkreślić, że niem a chyba drugiego kraju, w którym kartelizacja po wojnie tak się rozw in ęła, jak w P o lsce. (Etude sur le regim e d es Ententes industrielles p reparee pouf le C om itćte economique. S ocićtć d es Nations. Geneve str. 87). I.

121 w szechnic przez inne ustaw odaw stw a p rzyjętą, zaznaczyć n ależy, że ewolucja poglądów pod tym względem jest na Zachodzie zjaw iskiem stosunkowo dość późnem. Zarówno w starożytności, jak i w wiekach średnich, kiedy kartele lub um ow y zbliżone do ty p u kartelowych, nie b ęd ąc wprawdzie zjaw iskiem powszechnem, mimo to były dość cz ęste pom ijam y tu kompleks zjaw isk, związanych z reglam entacją cechow ą średniowiecza k a rte le były uważane przew ażnie za niedozw olone. Zakazy, skierow ane przeciwko porozum ieniom, spotykam y już w Indjach w IV wieku przed N. C hr.2). Odnośny zakaz brzm iał: Jeżeli ludzie porozumieją się i spow odują pogorszenie jakości produkcji rzem ieślniczej, ustalą zy sk lub wywołają zaham ow anie sprzedaży lub kupna n ależy się kara w w ysokości 1000 pana... Jeżeli kupcy połączą się w celu m agazynow ania towarów lub sprzedawania, w zględn ie nabywania tak o w y c h po niew łaściw ych cenach n a le ż y się kara 1000 p ana. Kartelom i m onopolistycznym porozum ieniom poświęcone są w Rzymie K onstytucje Cesarskie L eona z 473 r. i Zenona z 483 r. po Chrystusie, R ozporządzenie Leona 3) zachow ane zostało tylko w e fragmencie. O w iele ciekawsze są postanow ienia z 483 r., zakazujące p o ro zu m ień monopolistycznych nawet w ty c h w ypadkach, k ie d y d an y przedsiębiorca był w stanie pow ołać się na przyznane mu prawo w y łącznego handlu lub produkcji. Następnie zabronione zostały w szelkie porozumienia, zakazujące sprzedaży tow arów poniżej oznaczonej ceny. R ep resje karne w w ypadku przekroczenia zak azó w były bardzo su ro w e: konfiskata m a ją tk u i banicja, a w wypadku zaw arcia niedozwolonego porozum ienia kara grzyw ny w wysokości 50 funtów złota. U rz ę d n ik winny zanied b an ia ścigania czy n u zakazanego ponosił k a rę w wysokości 40 funtów złota. W świetle now szych bad ań okazało się, że porozumienia w ytw órców w przedm iocie usunięcia w zajem nej konkurencji oraz uregulowania w aru n k ó w zbytu, a w szczególności cen, istn ia ły już w średniow ieczu, nie mówiąc o w ie k u XVI i cza- 2) Johann Jakob Meyer. Das altindische Buch vom W elt und Staatsleben. Das A rthacastra des Kautilya Lipsk 1926, str. 323, 815 i tegoż autora Ueber das W esen der altindischen Rechtsschriften. Lipsk 1927, str (Cytuję w edług P a s s o w a. Kartelle, J e n a 1930, str, 41), Por. również D о p s с h. Naturalwirtschaft und G eldw irtschaft in der W eltgeschichte 1930, str. 49. A u tor powołuje się na pracę Pran Nath a T ausch und Geld in A ltindien. W iener Staatswissenschaftl. Studien VII r. 3) Corp. iur. Civ. Cod. IV. Tit. 59, por. rów nież Menzel, Die W irtschaftlichen Kartelle und d ie Rechtsordnung. Schriften d. Vereins für Sozialpolitik. T. 61, str, Strieder. Studien zur Geschichte K apitalistischer Organisationsformen. 2 wyd, 1925 r. str. 157.

122 w szechnic przez inne ustaw odaw stw a p rzyjętą, zaznaczyć n ależy, że ewolucja poglądów pod tym względem jest na Zachodzie zjaw iskiem stosunkowo dość późnem. Zarówno w starożytności, jak i w wiekach średnich, kiedy kartele lub um ow y zbliżone do ty p u kartelowych, nie b ęd ąc wprawdzie zjaw iskiem powszechnem, mimo to były dość cz ęste pom ijam y tu kompleks zjaw isk, związanych z reglam entacją cechow ą średniowiecza k a rte le były uważane przew ażnie za niedozw olone. Zakazy, skierow ane przeciwko porozum ieniom, spotykam y już w Indjach w IV wieku przed N. C hr.2). Odnośny zakaz brzm iał: Jeżeli ludzie porozumieją się i spow odują pogorszenie jakości produkcji rzem ieślniczej, ustalą zy sk lub wywołają zaham ow anie sprzedaży lub kupna n ależy się kara w w ysokości 1000 pana... Jeżeli kupcy połączą się w celu m agazynow ania towarów lub sprzedawania, w zględn ie nabywania tak o w y c h po niew łaściw ych cenach n a le ż y się kara 1000 p ana. Kartelom i m onopolistycznym porozum ieniom poświęcone są w Rzymie K onstytucje Cesarskie L eona z 473 r. i Zenona z 483 r. po Chrystusie, R ozporządzenie Leona 3) zachow ane zostało tylko w e fragmencie. O w iele ciekawsze są postanow ienia z 483 r., zakazujące p o ro zu m ień monopolistycznych nawet w ty c h w ypadkach, k ie d y d an y przedsiębiorca był w stanie pow ołać się na przyznane mu prawo w y łącznego handlu lub produkcji. Następnie zabronione zostały w szelkie porozumienia, zakazujące sprzedaży tow arów poniżej oznaczonej ceny. R ep resje karne w w ypadku przekroczenia zak azó w były bardzo su ro w e: konfiskata m a ją tk u i banicja, a w wypadku zaw arcia niedozwolonego porozum ienia kara grzyw ny w wysokości 50 funtów złota. U rz ę d n ik winny zanied b an ia ścigania czy n u zakazanego ponosił k a rę w wysokości 40 funtów złota. W świetle now szych bad ań okazało się, że porozumienia w ytw órców w przedm iocie usunięcia w zajem nej konkurencji oraz uregulowania w aru n k ó w zbytu, a w szczególności cen, istn ia ły już w średniow ieczu, nie mówiąc o w ie k u XVI i cza- 2) Johann Jakob Meyer. Das altindische Buch vom W elt und Staatsleben. Das A rthacastra des Kautilya Lipsk 1926, str. 323, 815 i tegoż autora Ueber das W esen der altindischen Rechtsschriften. Lipsk 1927, str (Cytuję w edług P a s s o w a. Kartelle, J e n a 1930, str, 41), Por. również D о p s с h. Naturalwirtschaft und G eldw irtschaft in der W eltgeschichte 1930, str. 49. A u tor powołuje się na pracę Pran Nath a T ausch und Geld in A ltindien. W iener Staatswissenschaftl. Studien VII r. 3) Corp. iur. Civ. Cod. IV. Tit. 59, por. rów nież Menzel, Die W irtschaftlichen Kartelle und d ie Rechtsordnung. Schriften d. Vereins für Sozialpolitik. T. 61, str, Strieder. Studien zur Geschichte K apitalistischer Organisationsformen. 2 wyd, 1925 r. str. 157.

123 sach późniejszych, z czego jednak bynajmniej nie w ynika, by okres ten m ógł być utożsamiany z nowoczesnym kapitalizm em, co n iestety często czynią zw o len n icy stosowania n azb yt p o chopnych a błyskotliw ych analogij historycznych4). W w ie k u XVI w N iem czech mnożą się skargi na d ziałalność organizacyj monopolistycznych i karteli. N ależy przytem zaznaczyć, że zdaniem Striedera ilekroć w XVI w ieku ustawodawstwo zwrócone jest przeciw ko monopolom, ma ono na uwadze rów nież i kartele. Już w 1512 r. zapada na Sejmie Rzeszy uchw ała przeciwko kartelom (Reichstagsabschied von Trier-Köln). Z uchwały tej skorzystano w 1523 r. przy w szczęciu procesu przeciw ko szeregowi znanych kupców augsburskich: Fuggerowi i Herwartowi, W elserow i, Höchstettröwi i innym. Oskarżeni szukali pomocy i oparcia, znajdując jedno i drugie u Cesarza Karola V, który nakazał umorzyć proces ). W dniu 10 marca 1525 r. podpisał K arol V w Madrycie u sta w ę o mo- *) Szczegóły historyczne podają: Strieder: S tu d ien zu r G e schichte K apitalistischer Organisationsform en, 1925, Dr. Roman Piotrowski: C artels and Trusts, wyd. Robert Davidsohn. F orschungen zur G eschichte von Florenz. Т. III. N r. 382, R.R. Holtzmann. Französische Verfassungsgeschichte, 1910, str, 207, Germain Martin. Histoire econom ique et financiere, str. 125, I v e. Le commerce e t Ies marchands dans 1 Italie M eridionale au XUI-e e t au XlV-e siecle. 1903, str. 31 і nast, Sqe, E squise d'une Histoire econom ique e t sociale de la F ra n c e 1929, str T h einer. Codex diplom aticus dominii tem p o ralis sanctae sedis. Т. III, str. 463 і nast. Zippel. L'allum e di Tolfa e il suo commercio. A rchivio della R. Societä R om ana di Storia Patria. Vol. XXX, str. 11 і nast., 389 і nast. Menzel, Die W irtsch aftlichen K artelle un d die Rechtsordnung. Schriften des Vereins für S ozialpolitik, LXI, 23 i nast. M e t z n e r. K artelle und K artellp o litik, 1926, str Ehrenberg. Das Zeitalter der F ugger. Т. I. str. 395 і nast., 417 i nast. S t і e d a. A eltere deutsche K artelle. Schm ollers Jahrbuch, XXXVII, str. 725, L e v y, Monopolle, K artelle und T rusts in der G eschichte und Gegenwart d er englischen Industrie, 2 w yd r. I. Tchernoff. Ententes econom iques et financieres, 1933, str (Dzieje k a rte li i syndykatów w czasach zamierzchłych stan o w ią p rzed miot specjalnej p racy piszącego, m ającej się ukazać w najbliższej przyszłości). W średniow ieczu, poczynając od XIII wieku, coraz częściej spotykamy się z zakazam i w duchu kanonistycznej doktryny i te o rji justum pretium zaw ieran ia umów m onopolistycznych i podwyższania cen, jak np. Constitutiones juris metallici w C zechach za panowania W acław a II ( ) lub postanowienia B reve deltordine del m are d ella citä di Pisa z 1343 г., a praw o powszechne przyjm uje zasady rzym skiego praw a o laesio enorm is. 6) Strieder op. cit. str. 71 i nast. Zresztą inaczej być n ie mogło, Toć poparciu finansowemu Fuggera zawdzięczał w znacznej mierze Karol V sw ą koronę, jak mu to przy okazji wytknął w liście rozżalony Fugger, pisząc:,,es ist auch bekannt und liegt am Tage, dass E u re K aiserliche M ajestät die Römische Kronne ohne meine Hülfe nicht h a tte n erlangen können, і

124 sach późniejszych, z czego jednak bynajmniej nie w ynika, by okres ten m ógł być utożsamiany z nowoczesnym kapitalizm em, co n iestety często czynią zw o len n icy stosowania n azb yt p o chopnych a błyskotliw ych analogij historycznych4). W w ie k u XVI w N iem czech mnożą się skargi na d ziałalność organizacyj monopolistycznych i karteli. N ależy przytem zaznaczyć, że zdaniem Striedera ilekroć w XVI w ieku ustawodawstwo zwrócone jest przeciw ko monopolom, ma ono na uwadze rów nież i kartele. Już w 1512 r. zapada na Sejmie Rzeszy uchw ała przeciwko kartelom (Reichstagsabschied von Trier-Köln). Z uchwały tej skorzystano w 1523 r. przy w szczęciu procesu przeciw ko szeregowi znanych kupców augsburskich: Fuggerowi i Herwartowi, W elserow i, Höchstettröwi i innym. Oskarżeni szukali pomocy i oparcia, znajdując jedno i drugie u Cesarza Karola V, który nakazał umorzyć proces ). W dniu 10 marca 1525 r. podpisał K arol V w Madrycie u sta w ę o mo- *) Szczegóły historyczne podają: Strieder: S tu d ien zu r G e schichte K apitalistischer Organisationsform en, 1925, Dr. Roman Piotrowski: C artels and Trusts, wyd. Robert Davidsohn. F orschungen zur G eschichte von Florenz. Т. III. N r. 382, R.R. Holtzmann. Französische Verfassungsgeschichte, 1910, str, 207, Germain Martin. Histoire econom ique et financiere, str. 125, I v e. Le commerce e t Ies marchands dans 1 Italie M eridionale au XUI-e e t au XlV-e siecle. 1903, str. 31 і nast, Sqe, E squise d'une Histoire econom ique e t sociale de la F ra n c e 1929, str T h einer. Codex diplom aticus dominii tem p o ralis sanctae sedis. Т. III, str. 463 і nast. Zippel. L'allum e di Tolfa e il suo commercio. A rchivio della R. Societä R om ana di Storia Patria. Vol. XXX, str. 11 і nast., 389 і nast. Menzel, Die W irtsch aftlichen K artelle un d die Rechtsordnung. Schriften des Vereins für S ozialpolitik, LXI, 23 i nast. M e t z n e r. K artelle und K artellp o litik, 1926, str Ehrenberg. Das Zeitalter der F ugger. Т. I. str. 395 і nast., 417 i nast. S t і e d a. A eltere deutsche K artelle. Schm ollers Jahrbuch, XXXVII, str. 725, L e v y, Monopolle, K artelle und T rusts in der G eschichte und Gegenwart d er englischen Industrie, 2 w yd r. I. Tchernoff. Ententes econom iques et financieres, 1933, str (Dzieje k a rte li i syndykatów w czasach zamierzchłych stan o w ią p rzed miot specjalnej p racy piszącego, m ającej się ukazać w najbliższej przyszłości). W średniow ieczu, poczynając od XIII wieku, coraz częściej spotykamy się z zakazam i w duchu kanonistycznej doktryny i te o rji justum pretium zaw ieran ia umów m onopolistycznych i podwyższania cen, jak np. Constitutiones juris metallici w C zechach za panowania W acław a II ( ) lub postanowienia B reve deltordine del m are d ella citä di Pisa z 1343 г., a praw o powszechne przyjm uje zasady rzym skiego praw a o laesio enorm is. 6) Strieder op. cit. str. 71 i nast. Zresztą inaczej być n ie mogło, Toć poparciu finansowemu Fuggera zawdzięczał w znacznej mierze Karol V sw ą koronę, jak mu to przy okazji wytknął w liście rozżalony Fugger, pisząc:,,es ist auch bekannt und liegt am Tage, dass E u re K aiserliche M ajestät die Römische Kronne ohne meine Hülfe nicht h a tte n erlangen können, і

125 ... т т - ^ 413 nopolach, łagodzącą postanow ienia karne uchwały z 1512 r. b). Nie mamy potrzeby zaznaczać, że prawo 1525 r. znajdowało się w rażącej sprzeczności z zasadami i poglądami, panującemi podówczas, wszakże term alnie nie uchyla ono postanowień uchwały z 1512 r., zw róconych przeciwko monopolom (wzgl. kartelom ). Prawo pozostaw ało jednak, jak to m a z reguły miejsce, gdy chodzi o kartele, m artw ą literą. C esarz w ydaw ał bowiem specjalne mandaty, wyjm ując poszczególne firm y handlowe z pod mocy działania obowiązujących przepisów, a w mandacie z dn. 13 maja 1525 r. w yraźnie wyłączył ko n trak ty, dotyczące produkcji górniczej. W dobie liberalizmu ekonomicznego stosunek do karteli i innych porozumień m onopolistycznych, jako organizacyj ham ujących swobodę życia gospodarczego, był niew yraźny (oczywiście kartele nie były jeszcze tak rozpowszechnione, jak w dobie współczesnego kapitalizm u monopolistycznego). Trudno o bardziej charakterystyczne sformułowanie tezy liberalizmu, niż to, które daje twórca ekonomji klasycznej w Badaniach nad naturą i przyczynami bogactw a narodów (1776 r.). Smith pisze T): Rzadko się zdarza; aby spotkanie się ze sobą ludzi tego samego zawodu, choćby m iało na celu zabaw ę lub rozrywkę, kończyło się inaczej, jak um ową przeciw ogółowi lub planem podniesienia cen. Niesposób oczywiście zapobiec takim spotkaniom przez jakieś praw o, gdyż aniby się dało wykonać, aniby zgodne było z wolnością i sprawiedliwością. Jakkolwiek w ięc praw o nie może w zbraniać ludziom jednego zaw odu zbierać się od czasu do czasu, nie powinno jednak nic czynić, aby takie zebrania ułatwiać, a tern mniej czynić je niezbędnemi". W dobie liberalizmu kartele były tolerowane" w zależności od tego, czy mogły być uznane za bonnes unions" (Francja) reasonable contracts in restrain t of trade" (Anglja), czy też za szkodliwe z punktu w idzenia zasady swobodnej konkurencji. D opiero w końcu ubiegłego stulecia zaczyna pow oli utrw a li P raw o to zostało w e d łu g w szelkiego p raw d o p o d o b ień stw a oparte n a p ro je k c ie, opracow anym p rz ez D r. K o n ra d a Peutingera, k tó ry był mężem z au fa n ia kupców i p rz em y sło w c ó w augsburskich w sp ra w a ch k a rte lo w y ch i udzielał opinji w w y p a d k a c h sporów uczestników porozum ienia. Do niego zw rócili się uczestnicy k a rte lu miedzi, zaw iązanego w 1498 r. 0 opinję, gdy Fuggerowie, d z ia ła ją c za pośrednictw em znanego kupca 1 p rz em y sło w c a krakow skiego T u r z o n a rzucili na ry n e k w e n e c k i w iększą ilo ść m iedzi po cen ach n iższy c h od kartelo w y ch. (Szczegóły u Ehrenberga op. cit. Т. I, str, , Striedera op. cit, str. 74). K onstatujem y, że już w 1525 r. pro k artelo w y ch arak ter u sta w y znajduje b a rd z o p ro ste w ytłom aczenie. P o z a te m już w tedy w ła d z a państw ow a c zęsto w sp ó łd ziałała przy p o w sta w a n iu karteli, Л cyt. według polskiego p rz e k ła d u, Т. I, str

126 ... т т - ^ 413 nopolach, łagodzącą postanow ienia karne uchwały z 1512 r. b). Nie mamy potrzeby zaznaczać, że prawo 1525 r. znajdowało się w rażącej sprzeczności z zasadami i poglądami, panującemi podówczas, wszakże term alnie nie uchyla ono postanowień uchwały z 1512 r., zw róconych przeciwko monopolom (wzgl. kartelom ). Prawo pozostaw ało jednak, jak to m a z reguły miejsce, gdy chodzi o kartele, m artw ą literą. C esarz w ydaw ał bowiem specjalne mandaty, wyjm ując poszczególne firm y handlowe z pod mocy działania obowiązujących przepisów, a w mandacie z dn. 13 maja 1525 r. w yraźnie wyłączył ko n trak ty, dotyczące produkcji górniczej. W dobie liberalizmu ekonomicznego stosunek do karteli i innych porozumień m onopolistycznych, jako organizacyj ham ujących swobodę życia gospodarczego, był niew yraźny (oczywiście kartele nie były jeszcze tak rozpowszechnione, jak w dobie współczesnego kapitalizm u monopolistycznego). Trudno o bardziej charakterystyczne sformułowanie tezy liberalizmu, niż to, które daje twórca ekonomji klasycznej w Badaniach nad naturą i przyczynami bogactw a narodów (1776 r.). Smith pisze T): Rzadko się zdarza; aby spotkanie się ze sobą ludzi tego samego zawodu, choćby m iało na celu zabaw ę lub rozrywkę, kończyło się inaczej, jak um ową przeciw ogółowi lub planem podniesienia cen. Niesposób oczywiście zapobiec takim spotkaniom przez jakieś praw o, gdyż aniby się dało wykonać, aniby zgodne było z wolnością i sprawiedliwością. Jakkolwiek w ięc praw o nie może w zbraniać ludziom jednego zaw odu zbierać się od czasu do czasu, nie powinno jednak nic czynić, aby takie zebrania ułatwiać, a tern mniej czynić je niezbędnemi". W dobie liberalizmu kartele były tolerowane" w zależności od tego, czy mogły być uznane za bonnes unions" (Francja) reasonable contracts in restrain t of trade" (Anglja), czy też za szkodliwe z punktu w idzenia zasady swobodnej konkurencji. D opiero w końcu ubiegłego stulecia zaczyna pow oli utrw a li P raw o to zostało w e d łu g w szelkiego p raw d o p o d o b ień stw a oparte n a p ro je k c ie, opracow anym p rz ez D r. K o n ra d a Peutingera, k tó ry był mężem z au fa n ia kupców i p rz em y sło w c ó w augsburskich w sp ra w a ch k a rte lo w y ch i udzielał opinji w w y p a d k a c h sporów uczestników porozum ienia. Do niego zw rócili się uczestnicy k a rte lu miedzi, zaw iązanego w 1498 r. 0 opinję, gdy Fuggerowie, d z ia ła ją c za pośrednictw em znanego kupca 1 p rz em y sło w c a krakow skiego T u r z o n a rzucili na ry n e k w e n e c k i w iększą ilo ść m iedzi po cen ach n iższy c h od kartelo w y ch. (Szczegóły u Ehrenberga op. cit. Т. I, str, , Striedera op. cit, str. 74). K onstatujem y, że już w 1525 r. pro k artelo w y ch arak ter u sta w y znajduje b a rd z o p ro ste w ytłom aczenie. P o z a te m już w tedy w ła d z a państw ow a c zęsto w sp ó łd ziałała przy p o w sta w a n iu karteli, Л cyt. według polskiego p rz e k ła d u, Т. I, str

127 lać się pozytyw ny stosunek m yśli prawniczej i ekonom icznej do karteli. W yjątek stanowią S ta n y Zjednoczone A m eryk i P ó ł nocnej, gdzie kartele są zakazane na mocy specjalnych ustaw. P ostęp procesu kartelizacji, protesty i niezadow olenie niektórych sfer ludności staw iają w szeregu p aństw na p o rządku dziennym sprawę konieczności wydania specjalnych norm, regulujących istnienie karteli. Kartele nie są już organizacjami,,tolerowanem i, a stają się legalnemi porozu m ieniami, podlegającem i jednak pewnej kontroli państwowej. К a- n a d a otrzymuje specjalną ustaw ę kartelową. The com bines Investigation Act. w dn. 13 czerw ca 1923 r. Argentyna w dn. 23 sierpnia 1923 r., N i e m с у w dn. 2 listopada 1923 r., Norwegja w dn. 12 m arca 1926 r., D a n j a w dn. 28 kwietnia 1931 r., Węgry w dn. 15 października 1931 r, Bułgar ja w dn. 16 grudnia 1931 r. Do szeregu państw o specjalnem ustawodawstwie kartelowem p rzyłączyła się Polska przez wydanie u staw y o kartelach z dn. 28 marca 1933,r. (D. U. R. P. Nr. 31 z, dnia 4 maja 1933 r., poz. 270) 8). W ten sposób dokonała się ewolucja pojęć: od zakazu poprzez zasad ę tolerowania do legalizacji k arteli9). 8) L a m m e r s. K artellg esetzg ebung des Auslandes, 1927, Decugis, Olds, Tschierschky. E tu d e su r le regime ju rid iq u e d e s ententes in d u strie lle s, 1930, Tschierschky. Etude su r le n o u v e a u regime ju rid iq u e des ententes e c o n o m iq u e s (cartels, etc.) e n A llem ag n e e t en H o n g rie, 1932, Dörinkel. In tern atio n ales K a rte llre c h t, 1932, I. Tchernoff. E n tentes econom iq u es e t financieres, Leon M a- z e a u d. D ie re c h tlic h e Behandlung d e r U ntern eh m en szu sam m en fassu n g en in F ra n k reic h, 1927, Fritz E, Koch. G rundzüge des e n g lisc h e n K a rte llrechts, 1927, Ladislaus Nada s. D as ungarische K a rte ll- u n d K o n zernrecht, Valerio de Sanctis. Das Recht d e r K a r te lle und anderen U n tern ehm en szu sam m en fassu n g en in Italien, Erwin H e x n e r. G ru n d la g en des T schechoslo w akisch en K a rte llre c h ts, Tchernoff, Lapie, Olds, Fryde, Blum. Les e n te n te s in d u strielles e t com m erciales en F rance, U. S. A. Pologne, A llem ag n e. C a hiers de d ro it e tra n g e r, Nr. 2. W y d a n ie francuskie, Otto Eger. Das R ech t d e r d eu tsch e n K artelle ) S y ste m y praw ne, o b o w iązu jące w m aterji p raw a k a rte lo w e g o, można p o d z ie lić n a dw ie zasadnicze g ru p y : system y o sp e c ja ln e m u sta w o dawstwie k a rte lo w e m i systemy, p o d d a ją c e kartele n o rm o m zw y k łeg o prawa. N a sp e c ja ln ą uwagę zasłu g u je ustaw odaw stw o n ie m ie c k ie, k a n a dyjskie i S ta n ó w Zjednoczonych A m e ry k i Północnej. W N ie m c zech obowiązuje ro z p o rz ą d z e n ie z dn. 2 lis to p a d a 1923 r. (kilkakrotnie n o w elizow ane w la ta c h n astęp n y ch). N iem ieckie p ra w o p rz e widuje fo rm ę p ise m n ą dla w szelkich u m ó w kartelow ych, n ie z n a jed n a k rejestru k a rte lo w e g o. Umowy k a rte lo w e m ogą być stosow nie d o 8, p rz ed upływem te rm in u trw ania k artelu w y p o w iedziane przez u c z e stn ik ó w, je żeli istnieje po tem u w ażny pow ód, p rz y czem za ważny p o w ó d u z n a ć n a leży w y p a d ek, gdy gospodarcza sw o b o d a działania, w y p o w ia d ają ce g o umowę w szczególności, gdy chodzi o p ro d u k cję, zbyt lub k sz ta łto w a n ie się cen, z o s ta ła w sposób niesłuszny ograniczona. O d o p u szczaln o ści w y pow iedzenia u m o w y rozstrzyga, w w y p a d k u sporu na w n io sek z a in te re so -

128 lać się pozytyw ny stosunek m yśli prawniczej i ekonom icznej do karteli. W yjątek stanowią S ta n y Zjednoczone A m eryk i P ó ł nocnej, gdzie kartele są zakazane na mocy specjalnych ustaw. P ostęp procesu kartelizacji, protesty i niezadow olenie niektórych sfer ludności staw iają w szeregu p aństw na p o rządku dziennym sprawę konieczności wydania specjalnych norm, regulujących istnienie karteli. Kartele nie są już organizacjami,,tolerowanem i, a stają się legalnemi porozu m ieniami, podlegającem i jednak pewnej kontroli państwowej. К a- n a d a otrzymuje specjalną ustaw ę kartelową. The com bines Investigation Act. w dn. 13 czerw ca 1923 r. Argentyna w dn. 23 sierpnia 1923 r., N i e m с у w dn. 2 listopada 1923 r., Norwegja w dn. 12 m arca 1926 r., D a n j a w dn. 28 kwietnia 1931 r., Węgry w dn. 15 października 1931 r, Bułgar ja w dn. 16 grudnia 1931 r. Do szeregu państw o specjalnem ustawodawstwie kartelowem p rzyłączyła się Polska przez wydanie u staw y o kartelach z dn. 28 marca 1933,r. (D. U. R. P. Nr. 31 z, dnia 4 maja 1933 r., poz. 270) 8). W ten sposób dokonała się ewolucja pojęć: od zakazu poprzez zasad ę tolerowania do legalizacji k arteli9). 8) L a m m e r s. K artellg esetzg ebung des Auslandes, 1927, Decugis, Olds, Tschierschky. E tu d e su r le regime ju rid iq u e d e s ententes in d u strie lle s, 1930, Tschierschky. Etude su r le n o u v e a u regime ju rid iq u e des ententes e c o n o m iq u e s (cartels, etc.) e n A llem ag n e e t en H o n g rie, 1932, Dörinkel. In tern atio n ales K a rte llre c h t, 1932, I. Tchernoff. E n tentes econom iq u es e t financieres, Leon M a- z e a u d. D ie re c h tlic h e Behandlung d e r U ntern eh m en szu sam m en fassu n g en in F ra n k reic h, 1927, Fritz E, Koch. G rundzüge des e n g lisc h e n K a rte llrechts, 1927, Ladislaus Nada s. D as ungarische K a rte ll- u n d K o n zernrecht, Valerio de Sanctis. Das Recht d e r K a r te lle und anderen U n tern ehm en szu sam m en fassu n g en in Italien, Erwin H e x n e r. G ru n d la g en des T schechoslo w akisch en K a rte llre c h ts, Tchernoff, Lapie, Olds, Fryde, Blum. Les e n te n te s in d u strielles e t com m erciales en F rance, U. S. A. Pologne, A llem ag n e. C a hiers de d ro it e tra n g e r, Nr. 2. W y d a n ie francuskie, Otto Eger. Das R ech t d e r d eu tsch e n K artelle ) S y ste m y praw ne, o b o w iązu jące w m aterji p raw a k a rte lo w e g o, można p o d z ie lić n a dw ie zasadnicze g ru p y : system y o sp e c ja ln e m u sta w o dawstwie k a rte lo w e m i systemy, p o d d a ją c e kartele n o rm o m zw y k łeg o prawa. N a sp e c ja ln ą uwagę zasłu g u je ustaw odaw stw o n ie m ie c k ie, k a n a dyjskie i S ta n ó w Zjednoczonych A m e ry k i Północnej. W N ie m c zech obowiązuje ro z p o rz ą d z e n ie z dn. 2 lis to p a d a 1923 r. (kilkakrotnie n o w elizow ane w la ta c h n astęp n y ch). N iem ieckie p ra w o p rz e widuje fo rm ę p ise m n ą dla w szelkich u m ó w kartelow ych, n ie z n a jed n a k rejestru k a rte lo w e g o. Umowy k a rte lo w e m ogą być stosow nie d o 8, p rz ed upływem te rm in u trw ania k artelu w y p o w iedziane przez u c z e stn ik ó w, je żeli istnieje po tem u w ażny pow ód, p rz y czem za ważny p o w ó d u z n a ć n a leży w y p a d ek, gdy gospodarcza sw o b o d a działania, w y p o w ia d ają ce g o umowę w szczególności, gdy chodzi o p ro d u k cję, zbyt lub k sz ta łto w a n ie się cen, z o s ta ła w sposób niesłuszny ograniczona. O d o p u szczaln o ści w y pow iedzenia u m o w y rozstrzyga, w w y p a d k u sporu na w n io sek z a in te re so -

129 II. W Polsce prace nad projektem Ustawy kartelowej podjęte zostały w 1927 r. w M inisterstw ie Skarbu przez specjalną komisję. Owoicem prac był projekt, na którym oparty został prawdopodobnie późniejszy Minist. Przem ysłu i Handlu. Ten ostatni, acz nie był (tak samo zresztą jak wcześniejszy projekt Min. Skarbu) nigdzie ogłoszony, został jednak przytoczony przez Tschierschkyego w przekładzie na język francuski w Etudie sur le regime juridique des ententes industrielles prepąree pour le Comitee econom ique par Decugis, Olds et Tschierschky 1930 r. (W ydaw nictw o Ligi Narodów). Rządowy projekt ustawy o kartelach, przedłożony Sejm owi Rzeczypospolitej na mocy uchwały Rady Ministrów z dn. 4 lutego 1933 r. (Druk Sejm owy Nr. 695), jest z k o lei oparty na projekcie wcześniejszym Ministerstwa P rzem ysłu i Handlu, o którym wyżej w anego, specjalny sąd k artelow y. C harakterystyczne p o stan o w ien ie zaw ie ra a rt. 9 ustaw y niem ieckiej; d o ty c z y ono m ożliwości ogłoszenia blok a d y lub bojkotu. Dla stosow ania ty c h m etod walki w y m agane jest uzys k a n ie u p rzed n iej zgody p re ze sa S ą d u K artelow ego. S zereg p rzep isó w, jak 10 ro zp. z 1923 r. lub 1 ro zp. z dn. 26 lipca 1930 r. d o p u sz c za możność u zn an ia, że uczestnik k artelu w w y p a d k u, gdy k artel z a g ra ż a d o b ru pub licznem u, m oże z kartelu w y stą p ić, a odnośne k a rte lo w e um ow y mogą b y ć u z n a n e za nieważne. J a k w iad o m o publiczno-praw ne p rzep isy niem ieck ieg o ustaw odaw stw a k a rte lo w e g o były stosow ane w nieznacznym ty lk o z a k re sie. Tem w iększą je d n a k ro lę odegrała u sta w a k a rte lo w a niem ie c k a w sferze p ry w atn o -p raw n ej. Z w łaszcza obfitą je s t ju d y k a tu ra sąd u k a rn e g o w sporach k artelo w y ch. U sta w a kanadyjska z dn. 13,V I 1923 r. zawiera szere g postanow ień w p rz ed m io c ie prow adzenia d o c h o d z e ń przez specjalnego u rz ęd n ik a dla sp ra w k a rte li ( Registrator"), k tó r y p ro w a d zi rejestr k a rte li i upraw niony je s t do szczegółow ego badania c a ło k s z ta łtu stosunku k a rte lo w eg o. W S tanach Zjednoczonych A m e ry k i Półn. u sta w o d aw stw o zajmuje w o b ec k a rte li i trustów (ro zró żnian ie ty ch pojęć jest zasad n iczo obce a m e ry k a ń sk ie j m yśli praw niczej), sta n o w isk o formalnie n eg aty w n e. Na mocy u sta w y, zaprojektow anej p rz e z s e n a to ra Sherm ana z dn. 2.VII 1890 r, t. z w. T h e F ederal A n titru st L aw, w szelk a umowa lub porozum ienie, b ą d ź w p o sta c i trustu, bądź w ja k ie jk o lw ie k innej formie, lub zm ow a w celu o g ra n ic zenia handlu pom iędzy poszczególnem i stanam i lu b z obcem i k ra ja m i je st niedozwolona i k a ra ln a. N iedozw olone jest ró w n ie ż, n a mocy u sta w y S herm ana, m onopolizow anie p ro d u k cji, względnie sp rz e d a ż y w jed n em rę k u. P rzepisy praw a S h e rm a n a zostały u zupełnione p rz e z t. zw. W ilso n T a rif A ct z 1894 r. o ra z u sta w ę C laytona i F e d e ra l T ra d e Comm issio n A c t z 1914 r, W p ra k ty c e je d n a k postanow ienia a k tu Sherm ana sto p n io w o dopiero utorow ały so b ie drogę, gdyż p o czątk o w o postanow ień ty ch nie stosow ano do przem ysłow ców, a jedynie tylko do kupców. Suro w e w y ro k i sądów am ery k ań sk ich n ie przeszkodziły je d n a k pow staw a niu p o ro z u m ień bądź w p o staci G e n tle m e n agreem ents", b ą d z też w posta c i tru stó w, uciekających się do form y praw nej H o ld ing-c om pany lub te ż z w iąz k ó w przedsiębiorców t. zw. T rade A ssociations. Porozum ienia p rz e d się b io rc ó w w sferze h a n d lu eksp o rto w eg o są w y ję te z p o d działan ia z w y k ły ch norm prawa w p rz ed m io c ie k arteli i tru stó w n a zasadzie u staw y z 1918 r. (W ebb-pom erene A ct).

130 II. W Polsce prace nad projektem Ustawy kartelowej podjęte zostały w 1927 r. w M inisterstw ie Skarbu przez specjalną komisję. Owoicem prac był projekt, na którym oparty został prawdopodobnie późniejszy Minist. Przem ysłu i Handlu. Ten ostatni, acz nie był (tak samo zresztą jak wcześniejszy projekt Min. Skarbu) nigdzie ogłoszony, został jednak przytoczony przez Tschierschkyego w przekładzie na język francuski w Etudie sur le regime juridique des ententes industrielles prepąree pour le Comitee econom ique par Decugis, Olds et Tschierschky 1930 r. (W ydaw nictw o Ligi Narodów). Rządowy projekt ustawy o kartelach, przedłożony Sejm owi Rzeczypospolitej na mocy uchwały Rady Ministrów z dn. 4 lutego 1933 r. (Druk Sejm owy Nr. 695), jest z k o lei oparty na projekcie wcześniejszym Ministerstwa P rzem ysłu i Handlu, o którym wyżej w anego, specjalny sąd k artelow y. C harakterystyczne p o stan o w ien ie zaw ie ra a rt. 9 ustaw y niem ieckiej; d o ty c z y ono m ożliwości ogłoszenia blok a d y lub bojkotu. Dla stosow ania ty c h m etod walki w y m agane jest uzys k a n ie u p rzed n iej zgody p re ze sa S ą d u K artelow ego. S zereg p rzep isó w, jak 10 ro zp. z 1923 r. lub 1 ro zp. z dn. 26 lipca 1930 r. d o p u sz c za możność u zn an ia, że uczestnik k artelu w w y p a d k u, gdy k artel z a g ra ż a d o b ru pub licznem u, m oże z kartelu w y stą p ić, a odnośne k a rte lo w e um ow y mogą b y ć u z n a n e za nieważne. J a k w iad o m o publiczno-praw ne p rzep isy niem ieck ieg o ustaw odaw stw a k a rte lo w e g o były stosow ane w nieznacznym ty lk o z a k re sie. Tem w iększą je d n a k ro lę odegrała u sta w a k a rte lo w a niem ie c k a w sferze p ry w atn o -p raw n ej. Z w łaszcza obfitą je s t ju d y k a tu ra sąd u k a rn e g o w sporach k artelo w y ch. U sta w a kanadyjska z dn. 13,V I 1923 r. zawiera szere g postanow ień w p rz ed m io c ie prow adzenia d o c h o d z e ń przez specjalnego u rz ęd n ik a dla sp ra w k a rte li ( Registrator"), k tó r y p ro w a d zi rejestr k a rte li i upraw niony je s t do szczegółow ego badania c a ło k s z ta łtu stosunku k a rte lo w eg o. W S tanach Zjednoczonych A m e ry k i Półn. u sta w o d aw stw o zajmuje w o b ec k a rte li i trustów (ro zró żnian ie ty ch pojęć jest zasad n iczo obce a m e ry k a ń sk ie j m yśli praw niczej), sta n o w isk o formalnie n eg aty w n e. Na mocy u sta w y, zaprojektow anej p rz e z s e n a to ra Sherm ana z dn. 2.VII 1890 r, t. z w. T h e F ederal A n titru st L aw, w szelk a umowa lub porozum ienie, b ą d ź w p o sta c i trustu, bądź w ja k ie jk o lw ie k innej formie, lub zm ow a w celu o g ra n ic zenia handlu pom iędzy poszczególnem i stanam i lu b z obcem i k ra ja m i je st niedozwolona i k a ra ln a. N iedozw olone jest ró w n ie ż, n a mocy u sta w y S herm ana, m onopolizow anie p ro d u k cji, względnie sp rz e d a ż y w jed n em rę k u. P rzepisy praw a S h e rm a n a zostały u zupełnione p rz e z t. zw. W ilso n T a rif A ct z 1894 r. o ra z u sta w ę C laytona i F e d e ra l T ra d e Comm issio n A c t z 1914 r, W p ra k ty c e je d n a k postanow ienia a k tu Sherm ana sto p n io w o dopiero utorow ały so b ie drogę, gdyż p o czątk o w o postanow ień ty ch nie stosow ano do przem ysłow ców, a jedynie tylko do kupców. Suro w e w y ro k i sądów am ery k ań sk ich n ie przeszkodziły je d n a k pow staw a niu p o ro z u m ień bądź w p o staci G e n tle m e n agreem ents", b ą d z też w posta c i tru stó w, uciekających się do form y praw nej H o ld ing-c om pany lub te ż z w iąz k ó w przedsiębiorców t. zw. T rade A ssociations. Porozum ienia p rz e d się b io rc ó w w sferze h a n d lu eksp o rto w eg o są w y ję te z p o d działan ia z w y k ły ch norm prawa w p rz ed m io c ie k arteli i tru stó w n a zasadzie u staw y z 1918 r. (W ebb-pom erene A ct).

131 była m ow a. Projekt ten, po w prow adzeniu doń nieznacznych zmian, d o czek ał się nareszcie sankcji u staw o d aw czej10). J u ż pobieżny rzut oka w ystarcza, by stw ierdzić, że U stawa o k a rte la c h wzoruje się n a niemieckiej. R óżnica pom iędzy niem iecką, a polską ustaw ą jest jednak bardzo p o w ażn a. U staw odaw ca polski, w prow adzając in sty tu cję rejestru kartelow ego, którego brak objektyw na krytyka n au k o w a stale w ytykała niem ieckiej ustaw ie, uczynił poważny k ro k naprzód w dziedzinie kontroli k arteli. Z drugiej jednak stro n y, zw ężając z a k re s norm bezpośrednio dotyczących sto su n k ó w pryw a- tno-praw nych uczestników porozum ień kartelow ych, ustaw a polska co fn ęła się wstecz w porów naniu z u staw ą niem iecką, która u ła tw ia poniekąd rozw iązyw anie karteli z in icjaty w y ich uczestników. Is to tn a różnica polega rów nież na pom inięciu p rz e z u staw odaw cę polskiego postanow ień, uzależniających d o p u szczalność zasto so w an ia przez k a rte le bojkotu (blokady) od u zyskania u p rzed n iej zgody prezesa S ąd u Kartelowego (t, zw.,,preventivzensur"). W reszcie U staw a niemiecka u ła tw ia w w iększym stopniu, niż polska, in gerencję organów k o n tro li w ram ach praw a kartelow ego w sferę działalności p rzed sięb io rstw monopo listyczny ch ). U sta w a o kartelach n ależy do dziedziny p rzep isó w o charak te rze publiczno-prawnym, jednakże poszczególne jej p o stanowienia m ogą oddziaływać n a sferę stosunków p ry w a tn o praw nych 12). 10) N ie jest naszym zam iarem kreślenie dziejów u sta w y, a tembardziej porów nyw anie projektów. Stw ierdzam y tylko, że u ch w a lo n a przez Sejm i S en at ustawa odbiegła w sp osób istotny od sw ego pierw ow zoru. ) O czyw iście uwagi nasze nie wyczerpują w szystkich m ożliw ości porównań z u staw ą niemiecką. P rak tyka stosowania u sta w kartelow ych zagranicą w yk azała, że decydującą ro lę odgrywa wykonanie u sta w y przez czynniki p o w o ła n e, a nie redakcja poszczególnych przep isów, Por. D r, Wenzel Goldbaum. Die n eu e Kartellverordnung vom 26. J u li Berlin 1930, str Możnaby śm iało zaryzykować tw ierd zen ie (na zasadzie dośw iadczenia zagranicy), że w przepisach o nadzorze nad kartelami (t. zw. Kartellpolizei) tkwi im anentnie zasada martwej litery prawa. 12) W odniesieniu do n iem ieck ieg o pierwowzoru por. analogiczny pogląd u Goldbauma. K artellrecht und Kartellgericht, 2 w yd-, str. 24, natom iast I s а у Tschierschky. Kartellverordnung, 1925 r., str. 99 sądzą, że niem iecka ustawa znajduje się na pograniczu praw a pryw a tnego i publicznego. Pomieszanie norm prawa publicznego z norm am i prawa pryw atn ego w yw ołało w N iem czech ożywioną krytykę. Por. Prof. Rumpf. K artellrecht 1933, str. 50, Tschierschky kw est jonu je w og óle m ożliwość rozróżniania tych sfer prawa w m aterjf praw a kartelowego, (Verhandlungen und B erich te des Unterausschusses für allgemeine 'W irtschaftsstruktur. I. U nterausschuss. 3 A rbeitsgruppe. Vierter Teil, K artellpolitik, Zweiter A bschnitt, str. 539). Por. rów n ież Geiler. Moderne Rechtswandlungen auf dem G eb iete des Privatrechts. B eiträge zum

132 była m ow a. Projekt ten, po w prow adzeniu doń nieznacznych zmian, d o czek ał się nareszcie sankcji u staw o d aw czej10). J u ż pobieżny rzut oka w ystarcza, by stw ierdzić, że U stawa o k a rte la c h wzoruje się n a niemieckiej. R óżnica pom iędzy niem iecką, a polską ustaw ą jest jednak bardzo p o w ażn a. U staw odaw ca polski, w prow adzając in sty tu cję rejestru kartelow ego, którego brak objektyw na krytyka n au k o w a stale w ytykała niem ieckiej ustaw ie, uczynił poważny k ro k naprzód w dziedzinie kontroli k arteli. Z drugiej jednak stro n y, zw ężając z a k re s norm bezpośrednio dotyczących sto su n k ó w pryw a- tno-praw nych uczestników porozum ień kartelow ych, ustaw a polska co fn ęła się wstecz w porów naniu z u staw ą niem iecką, która u ła tw ia poniekąd rozw iązyw anie karteli z in icjaty w y ich uczestników. Is to tn a różnica polega rów nież na pom inięciu p rz e z u staw odaw cę polskiego postanow ień, uzależniających d o p u szczalność zasto so w an ia przez k a rte le bojkotu (blokady) od u zyskania u p rzed n iej zgody prezesa S ąd u Kartelowego (t, zw.,,preventivzensur"). W reszcie U staw a niemiecka u ła tw ia w w iększym stopniu, niż polska, in gerencję organów k o n tro li w ram ach praw a kartelow ego w sferę działalności p rzed sięb io rstw monopo listyczny ch ). U sta w a o kartelach n ależy do dziedziny p rzep isó w o charak te rze publiczno-prawnym, jednakże poszczególne jej p o stanowienia m ogą oddziaływać n a sferę stosunków p ry w a tn o praw nych 12). 10) N ie jest naszym zam iarem kreślenie dziejów u sta w y, a tembardziej porów nyw anie projektów. Stw ierdzam y tylko, że u ch w a lo n a przez Sejm i S en at ustawa odbiegła w sp osób istotny od sw ego pierw ow zoru. ) O czyw iście uwagi nasze nie wyczerpują w szystkich m ożliw ości porównań z u staw ą niemiecką. P rak tyka stosowania u sta w kartelow ych zagranicą w yk azała, że decydującą ro lę odgrywa wykonanie u sta w y przez czynniki p o w o ła n e, a nie redakcja poszczególnych przep isów, Por. D r, Wenzel Goldbaum. Die n eu e Kartellverordnung vom 26. J u li Berlin 1930, str Możnaby śm iało zaryzykować tw ierd zen ie (na zasadzie dośw iadczenia zagranicy), że w przepisach o nadzorze nad kartelami (t. zw. Kartellpolizei) tkwi im anentnie zasada martwej litery prawa. 12) W odniesieniu do n iem ieck ieg o pierwowzoru por. analogiczny pogląd u Goldbauma. K artellrecht und Kartellgericht, 2 w yd-, str. 24, natom iast I s а у Tschierschky. Kartellverordnung, 1925 r., str. 99 sądzą, że niem iecka ustawa znajduje się na pograniczu praw a pryw a tnego i publicznego. Pomieszanie norm prawa publicznego z norm am i prawa pryw atn ego w yw ołało w N iem czech ożywioną krytykę. Por. Prof. Rumpf. K artellrecht 1933, str. 50, Tschierschky kw est jonu je w og óle m ożliwość rozróżniania tych sfer prawa w m aterjf praw a kartelowego, (Verhandlungen und B erich te des Unterausschusses für allgemeine 'W irtschaftsstruktur. I. U nterausschuss. 3 A rbeitsgruppe. Vierter Teil, K artellpolitik, Zweiter A bschnitt, str. 539). Por. rów n ież Geiler. Moderne Rechtswandlungen auf dem G eb iete des Privatrechts. B eiträge zum

133 Nie oznacza ustawa o kartelach, tak samo zresztą jak niem iecka ustawa, kodyfikacji wyczerpującej prawa kartelowego, gdyż obok niej zachowują swe znaczenie normy prawa cyw ilnego i handlowego, m ogące znaleźć zastosow anie do stosunków kartelowych 13). Ustawa wypowiada zasad ę ważności karteli. W ten sposób kończy się okres w ątpliw ości, które pod rządem kodeksów cyw ilnych i specjalnych przepisów (w b. zaborze austrjackim) m ogły się nasuwać z formalno-prawnego punktu widzenia. W b. Królestwie Kogresowem pod rządem Kodeksu Napoleona um owa kartelowa mogła b yć uznaną za nieważną, jako mająca przyczynę przeciwną dobrym obyczajom. Sądy francuskie do 1890 r. uznawały w sze lk ie porozumienia przedsiębiorców za nieważne 14). W b. zaborze austrjackim obowiązywały, do dnia wejścia w życie u sta w y z dn, 28 marca 1933 r. o kartelach, postanowienia U staw y z dn, 7 kwietnia 1870 r. Judykatura austrjacka nie jest jednolita, naogół przeważa jednak pogląd, że umowy kartelowe mają na celu podniesienie cen, a zatem w myśl 879 Austrj. Kod. Cyw. i 4 Ustawy antykoalicyjnej z r 1970 r. nie mogą m ieć żadnych skutków prawnych 15). Pod rządem niemieckiego prawa cywilnego judykatura sądów niemieckich w materji umów kartelowych w związku z 138 B. G. B. nie kw estjonow ała, poczynając od Wyroku Sądu Rzeszy z; dn. 4 lutego 1897 r. (R. G. Z. 38, 155), ważności umów kartelowych jako ta k ic h 16). Z chwilą w ejścia w życie W irtsch aftsrech t. Marburg 1931 Т. I. str , P o n iew aż u staw a polsk a nie zaw iera postanowień, odpow iadających 8 n iem ieckiej ustawy, k tó ry to p rzepis należy c ałk o w icie do sfery prawa p ry w a tn eg o, przeto c h a ra k te r publiczno-prawny p o lsk iej u staw y nie może być k w e st jonowany, 13) O m awiając w swym k o m en ta rz u ogólny c h a ra k te r niem ieckiej u sta w y Goldbaum op. cit. str. 24 pisze: Allgemein ist zu bem erken, d ass die K artellverordnung keine abschliessende K o d ifik atio n des Karte llre c h ts in m aterieller und p ro z e ssu a lle r Hinsicht ist. S ie ist es leider auch n ich en tfern t in einem M asse, d a s für die K larheit u n d S ic h erh e it des R e c h tsv o rste h e rs unbedingt e rfo rd e rlic h ist". Uwagę tę m o żn a o d nieść równ ież i do polskiej ustawy. 14) R eq. 26.VI.1850,' D. 1850, 1, 212; Douai 13.V D. 1853, 2, 27; N ancy, 23.VI.1851, D. 1853, 2, 99; R eq , D. 1879, 1, 345. Por. LeonMazeaud. Le pro b lem e d e s Unions de p ro d u c te u rs devan t la loi fran ęaise. T с he r n o f f. E n te n te s econom iques et fin a n c ie re s 1933, 15) W y ro k i Sądu N ajw yższego w W iedniu z dn Nr. 242, z dn. 26.IX.1905, Nr z dn. 7.V.1912 r. R. V /12, z dn. 10.VI 1913 r. R. V. I. 518/13, z dn. 20.III r. O. b, III P o r. Weiss- Wellenstein. Opinja dla 35 zjazd u prawniczego n iem ieckiego (Verh andlu n g en des fünfunddreissigsten D eu tsch en Ju ristentages Т. I. str ). P o zatem w b. zaborze a u strja c k im obowiązywał do n ied aw n a P atent K a n celarji Cesarskiej z 1838 ro k u, zakazujący porozum ień dostaw ców p rzy p rz etarg a ch publicznych. le) E g e r. Das Recht d e r d e u tsch e n Kartelle, 1932, str. 20 і nast. K estn er-ieh n ich O rganisationszw ang 1927, str. 227 і nast.

134 Nie oznacza ustawa o kartelach, tak samo zresztą jak niem iecka ustawa, kodyfikacji wyczerpującej prawa kartelowego, gdyż obok niej zachowują swe znaczenie normy prawa cyw ilnego i handlowego, m ogące znaleźć zastosow anie do stosunków kartelowych 13). Ustawa wypowiada zasad ę ważności karteli. W ten sposób kończy się okres w ątpliw ości, które pod rządem kodeksów cyw ilnych i specjalnych przepisów (w b. zaborze austrjackim) m ogły się nasuwać z formalno-prawnego punktu widzenia. W b. Królestwie Kogresowem pod rządem Kodeksu Napoleona um owa kartelowa mogła b yć uznaną za nieważną, jako mająca przyczynę przeciwną dobrym obyczajom. Sądy francuskie do 1890 r. uznawały w sze lk ie porozumienia przedsiębiorców za nieważne 14). W b. zaborze austrjackim obowiązywały, do dnia wejścia w życie u sta w y z dn, 28 marca 1933 r. o kartelach, postanowienia U staw y z dn, 7 kwietnia 1870 r. Judykatura austrjacka nie jest jednolita, naogół przeważa jednak pogląd, że umowy kartelowe mają na celu podniesienie cen, a zatem w myśl 879 Austrj. Kod. Cyw. i 4 Ustawy antykoalicyjnej z r 1970 r. nie mogą m ieć żadnych skutków prawnych 15). Pod rządem niemieckiego prawa cywilnego judykatura sądów niemieckich w materji umów kartelowych w związku z 138 B. G. B. nie kw estjonow ała, poczynając od Wyroku Sądu Rzeszy z; dn. 4 lutego 1897 r. (R. G. Z. 38, 155), ważności umów kartelowych jako ta k ic h 16). Z chwilą w ejścia w życie W irtsch aftsrech t. Marburg 1931 Т. I. str , P o n iew aż u staw a polsk a nie zaw iera postanowień, odpow iadających 8 n iem ieckiej ustawy, k tó ry to p rzepis należy c ałk o w icie do sfery prawa p ry w a tn eg o, przeto c h a ra k te r publiczno-prawny p o lsk iej u staw y nie może być k w e st jonowany, 13) O m awiając w swym k o m en ta rz u ogólny c h a ra k te r niem ieckiej u sta w y Goldbaum op. cit. str. 24 pisze: Allgemein ist zu bem erken, d ass die K artellverordnung keine abschliessende K o d ifik atio n des Karte llre c h ts in m aterieller und p ro z e ssu a lle r Hinsicht ist. S ie ist es leider auch n ich en tfern t in einem M asse, d a s für die K larheit u n d S ic h erh e it des R e c h tsv o rste h e rs unbedingt e rfo rd e rlic h ist". Uwagę tę m o żn a o d nieść równ ież i do polskiej ustawy. 14) R eq. 26.VI.1850,' D. 1850, 1, 212; Douai 13.V D. 1853, 2, 27; N ancy, 23.VI.1851, D. 1853, 2, 99; R eq , D. 1879, 1, 345. Por. LeonMazeaud. Le pro b lem e d e s Unions de p ro d u c te u rs devan t la loi fran ęaise. T с he r n o f f. E n te n te s econom iques et fin a n c ie re s 1933, 15) W y ro k i Sądu N ajw yższego w W iedniu z dn Nr. 242, z dn. 26.IX.1905, Nr z dn. 7.V.1912 r. R. V /12, z dn. 10.VI 1913 r. R. V. I. 518/13, z dn. 20.III r. O. b, III P o r. Weiss- Wellenstein. Opinja dla 35 zjazd u prawniczego n iem ieckiego (Verh andlu n g en des fünfunddreissigsten D eu tsch en Ju ristentages Т. I. str ). P o zatem w b. zaborze a u strja c k im obowiązywał do n ied aw n a P atent K a n celarji Cesarskiej z 1838 ro k u, zakazujący porozum ień dostaw ców p rzy p rz etarg a ch publicznych. le) E g e r. Das Recht d e r d e u tsch e n Kartelle, 1932, str. 20 і nast. K estn er-ieh n ich O rganisationszw ang 1927, str. 227 і nast.

135 ustaw y z dii. 28 m arca 1933 r., ważność karteli, jak o takich, nie m oże b y ć poddaw ana w w ątpliw ość. O czyw iście, niew ażność porozum ień k arte lo w y ch może w p ew n y ch wypadkach w y n ik ać naskutek zaistn ie n ia stanu faktycznego, upraw niającego do orzeczenia niew ażn o ści z m o cy 138 B. G. B., 879 A u strj. Kod. Cyw.: art. a rt. 571, 1528, 1592 i 2127, t. X, cz. I. Zbiór. P raw z 1914 r. lub a rt. art. 1908, 1131 i 1133 Kod, N ap. Niew ażność k arteli, orzeczoną z mocy któregokolw iek z ty ch przepisów, będziem y nazyw ali niew ażnością praw a cywilnego w odróżnieniu od niew ażności, która m oże być orzeczona n a zasadzie przepisów U staw y z dnia 28 m arca 1933 г., o czem będzie szczegółow o m owa niżej. K o ńcząc ogólną ch arak tery sty k ę naszej u staw y, p rz ech o dzimy te r a z dlo omówienia jej najw ażniejszych d y sp o zy cy j. W pierw szym rzędzie chodzić nam będzie o u stalen ie zakresu d ziałan ia ustawy. S tw ierd zić musimy, że u s ta w a nie jest pod tym w zględem dostatecznie jasna. W nazwie u sta w y użyto term inu k a rte l. Ustawa nie podaje jednak ani w a rt. 1, ani w n astęp n y ch artykułach definicji kartelu, jak ró w n ież nie podaje definicji innych porozum ień przedsiębiorców, k tó re mogą podpadać p o d przepisy u staw y (jak np, w spólnota interesów ). Przepisom u staw y podlegają jed n ak nietylko k a rte le. J a k w y nika bow iem z art, 1 ust. 1, działanie ustawy ro zciąg a się na umowy, u ch w ały i postanow ienia, m ające na celu, d ro g ą w zajemnych zobow iązań, kontrolę lub regulowanie p ro d u k cji, zbytu, cen i w arunków wym iany d ó b r w dziedzinie górnictw a, przem ysłu i handlu. W ten sposób pod przepisy u sta w y p o d p a dają w szelkiego rodzaju um ow y kartelow e, n iezależn ie od ich formy p raw n ej, a w pew nych w ypadkach również i w spólnoty interesów, koncerny oraz t r u s t y 17). 17) J e s t rz ec zą pow szechnie z n an ą, że ścisłe ro z g ra n ic z e n ie pojęć w m ate rji p o ro zu m ień p rzed siębio rców o raz ustalenie d e fin ic ji n a p o ty k a na p o w a żn e tru d n o ści. O czyw iście, d ecy d u jące znaczenie w te j m ierze p o siadają k a te g o rje myślenia ekonom iczn ego. W łaściw ie z fo rm aln o - praw niczego p u n k tu widzenia sp e c ja ln e praw nicze pojęcie k a rte lu, sy ndykatu, k o n c e rn u, trustu, w sp ólnoty in te resó w i t. d. n ie istn ie je. Por. Flechtheim. Die rechtliche O rg a n isatio n der K a rte lle 2 w y d V a n о n i. Z u r B egriffsbestim m ung d e r K artelle und K o n z e rn e. Friedlände r. K o n zern rech t Liefmann, K artelle, K o n z e rn e und T rusts 8 w y d r. Tschierschky, K artelle und T ru st, 2 w y d Niżej p o d a je m y najbardziej p rz y ję te definicje. K a rte le m nazyw ać będziem y porozum ienie sam odzielnych p rz ed się biorstw w c elu osiągnięcia k o rzy ści w drodze m onopolistycznego opanow ania ry n k u. K oncernem nazyw am y k o m p le k s przed siębio rstw, p o d leg ających jed n o lite m u, scentralizow anem u kierow nictw u. T rustem nazywamy k o m p le k s przedsiębiorstw p o d leg ających

136 ustaw y z dii. 28 m arca 1933 r., ważność karteli, jak o takich, nie m oże b y ć poddaw ana w w ątpliw ość. O czyw iście, niew ażność porozum ień k arte lo w y ch może w p ew n y ch wypadkach w y n ik ać naskutek zaistn ie n ia stanu faktycznego, upraw niającego do orzeczenia niew ażn o ści z m o cy 138 B. G. B., 879 A u strj. Kod. Cyw.: art. a rt. 571, 1528, 1592 i 2127, t. X, cz. I. Zbiór. P raw z 1914 r. lub a rt. art. 1908, 1131 i 1133 Kod, N ap. Niew ażność k arteli, orzeczoną z mocy któregokolw iek z ty ch przepisów, będziem y nazyw ali niew ażnością praw a cywilnego w odróżnieniu od niew ażności, która m oże być orzeczona n a zasadzie przepisów U staw y z dnia 28 m arca 1933 г., o czem będzie szczegółow o m owa niżej. K o ńcząc ogólną ch arak tery sty k ę naszej u staw y, p rz ech o dzimy te r a z dlo omówienia jej najw ażniejszych d y sp o zy cy j. W pierw szym rzędzie chodzić nam będzie o u stalen ie zakresu d ziałan ia ustawy. S tw ierd zić musimy, że u s ta w a nie jest pod tym w zględem dostatecznie jasna. W nazwie u sta w y użyto term inu k a rte l. Ustawa nie podaje jednak ani w a rt. 1, ani w n astęp n y ch artykułach definicji kartelu, jak ró w n ież nie podaje definicji innych porozum ień przedsiębiorców, k tó re mogą podpadać p o d przepisy u staw y (jak np, w spólnota interesów ). Przepisom u staw y podlegają jed n ak nietylko k a rte le. J a k w y nika bow iem z art, 1 ust. 1, działanie ustawy ro zciąg a się na umowy, u ch w ały i postanow ienia, m ające na celu, d ro g ą w zajemnych zobow iązań, kontrolę lub regulowanie p ro d u k cji, zbytu, cen i w arunków wym iany d ó b r w dziedzinie górnictw a, przem ysłu i handlu. W ten sposób pod przepisy u sta w y p o d p a dają w szelkiego rodzaju um ow y kartelow e, n iezależn ie od ich formy p raw n ej, a w pew nych w ypadkach również i w spólnoty interesów, koncerny oraz t r u s t y 17). 17) J e s t rz ec zą pow szechnie z n an ą, że ścisłe ro z g ra n ic z e n ie pojęć w m ate rji p o ro zu m ień p rzed siębio rców o raz ustalenie d e fin ic ji n a p o ty k a na p o w a żn e tru d n o ści. O czyw iście, d ecy d u jące znaczenie w te j m ierze p o siadają k a te g o rje myślenia ekonom iczn ego. W łaściw ie z fo rm aln o - praw niczego p u n k tu widzenia sp e c ja ln e praw nicze pojęcie k a rte lu, sy ndykatu, k o n c e rn u, trustu, w sp ólnoty in te resó w i t. d. n ie istn ie je. Por. Flechtheim. Die rechtliche O rg a n isatio n der K a rte lle 2 w y d V a n о n i. Z u r B egriffsbestim m ung d e r K artelle und K o n z e rn e. Friedlände r. K o n zern rech t Liefmann, K artelle, K o n z e rn e und T rusts 8 w y d r. Tschierschky, K artelle und T ru st, 2 w y d Niżej p o d a je m y najbardziej p rz y ję te definicje. K a rte le m nazyw ać będziem y porozum ienie sam odzielnych p rz ed się biorstw w c elu osiągnięcia k o rzy ści w drodze m onopolistycznego opanow ania ry n k u. K oncernem nazyw am y k o m p le k s przed siębio rstw, p o d leg ających jed n o lite m u, scentralizow anem u kierow nictw u. T rustem nazywamy k o m p le k s przedsiębiorstw p o d leg ających

137 Przepisom ustaw y p o d leg ają porozum ienia przedsiębiorców niezależnie od form y praw nej, a więc konw encje, spółki p raw a cywilnego, spółdzielnie, stowarzyszenia, spółki akcyjne i spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Skoro w myśl art. 1 ust. 1 przepisom ustaw y p o d leg ają nietylko um ow y, lecz również postanow ienia i u ch w ały, należy przyjąć, że U staw a rozciąg a się na wszelkie porozum ienia niezależnie od formy praw nej. U staw a uznaje w ażność porozum ień przedsiębiorców, uchwał i postan ow ień, zm ierzających do osiągnięcia celów, wymienionych w a rt.l ust. 1, w szakże tylko w tym w ypadku, jeżeli stw ierdzone zostały w a k ta c h prawnych, sporządzonych we form ie pisemnej. N iezachow anie formy pisem nej powoduje, w m yśl art. 1 ust. 2, niew ażność tych aktów. Jednakże ustawa nie rozciąga się na w szelk ie porozum ienia przedsiębiorców o celach wymienionych w art. 1 ust. 1, gdyż wyłączone zostały z pod jej działania z m ocy art. 16 zrzeszen ia przedsiębiorców, pow stałe na podstaw ie przepisów specjalnych, a więc k a rte le przymusowe. K artele ta k ie zostały utw orzone w Polsce: w przem yśle cukrow niczym na mocy u staw y z dn. 22.VTI 1925 r. (D. U- R. P., poz. 630) oraz Rozp. W ykonaw czego do tej u staw y (Istnienie przym usow ej organizacji nie przeszkodziło u tw o rzen iu dobrowolnego kartelu). M ożność utworzenia przym usow ego kartelu w ęglow ego została przew idziana w Rozp. P rez. Rzplitej z dn. 6.II 1932 r. (D. U. R. P., poz. 294), w p rzem y śle naftowym n a zasadzie U sta w y z dn. 18 m arca 1932 (D. U. R. P. poz. 306). N a zasadzie tej ostatniej ustaw y M in iste r Przem ysłu i H a n d lu Rozporząd zen iem z dn. 12 p aździern ik a 1932 r. (D. U. R. P., poz, 754) pow ołał do życia przym usow ą organizację dla zagranicznego o b ro tu handlowego1olejem skalnym i produktam i naftowe- mi. N a podstawie art. 21 R ozp. Prez,. Rzplitej z dn. 11 lipca 1932 r. o monopolu spirytusow ym, opodatkow aniu k w a su octowego i drożdży oraz sp rzed aży napojów alkoholow ych (D. U. R. P. Nr. 63, poz. 586), R ozporządzeniem Rady M inistr. z dniem 19 grudnia 1932 r. (D. U. R. P. Nr, 1 z 1932 r., poz. 1) powołane z o sta ło do życia przym usow e zrzeszenie produ centów spirytusu. (dok. nast.). jed n o lite m u i scentralizow anem u k ierow nictw u, m ający n a celu monopolisty c z n e opanow anie rynku. Wspólnotą interesów (Interessengem einschaft) nazywam y p o ro z u m ien ie sam odzielnych p rz e d się b io rstw w celu o sią g n ię cia wspólnego k iero w n ic tw a oraz w celu łąc ze n ia zysków i strat poszczeg ólnych przedsię b io rstw w jedną całość, p o d le g a ją c ą podziałow i w edług p ew n eg o klucza. (Szczegóły w znajdującym się w druku artykule m oim o kartelach w h n c y k lo p e d ji Praw a P ry w atn ego p o d R edakcją Henryka Konica).

138 Przepisom ustaw y p o d leg ają porozum ienia przedsiębiorców niezależnie od form y praw nej, a więc konw encje, spółki p raw a cywilnego, spółdzielnie, stowarzyszenia, spółki akcyjne i spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Skoro w myśl art. 1 ust. 1 przepisom ustaw y p o d leg ają nietylko um ow y, lecz również postanow ienia i u ch w ały, należy przyjąć, że U staw a rozciąg a się na wszelkie porozum ienia niezależnie od formy praw nej. U staw a uznaje w ażność porozum ień przedsiębiorców, uchwał i postan ow ień, zm ierzających do osiągnięcia celów, wymienionych w a rt.l ust. 1, w szakże tylko w tym w ypadku, jeżeli stw ierdzone zostały w a k ta c h prawnych, sporządzonych we form ie pisemnej. N iezachow anie formy pisem nej powoduje, w m yśl art. 1 ust. 2, niew ażność tych aktów. Jednakże ustawa nie rozciąga się na w szelk ie porozum ienia przedsiębiorców o celach wymienionych w art. 1 ust. 1, gdyż wyłączone zostały z pod jej działania z m ocy art. 16 zrzeszen ia przedsiębiorców, pow stałe na podstaw ie przepisów specjalnych, a więc k a rte le przymusowe. K artele ta k ie zostały utw orzone w Polsce: w przem yśle cukrow niczym na mocy u staw y z dn. 22.VTI 1925 r. (D. U- R. P., poz. 630) oraz Rozp. W ykonaw czego do tej u staw y (Istnienie przym usow ej organizacji nie przeszkodziło u tw o rzen iu dobrowolnego kartelu). M ożność utworzenia przym usow ego kartelu w ęglow ego została przew idziana w Rozp. P rez. Rzplitej z dn. 6.II 1932 r. (D. U. R. P., poz. 294), w p rzem y śle naftowym n a zasadzie U sta w y z dn. 18 m arca 1932 (D. U. R. P. poz. 306). N a zasadzie tej ostatniej ustaw y M in iste r Przem ysłu i H a n d lu Rozporząd zen iem z dn. 12 p aździern ik a 1932 r. (D. U. R. P., poz, 754) pow ołał do życia przym usow ą organizację dla zagranicznego o b ro tu handlowego1olejem skalnym i produktam i naftowe- mi. N a podstawie art. 21 R ozp. Prez,. Rzplitej z dn. 11 lipca 1932 r. o monopolu spirytusow ym, opodatkow aniu k w a su octowego i drożdży oraz sp rzed aży napojów alkoholow ych (D. U. R. P. Nr. 63, poz. 586), R ozporządzeniem Rady M inistr. z dniem 19 grudnia 1932 r. (D. U. R. P. Nr, 1 z 1932 r., poz. 1) powołane z o sta ło do życia przym usow e zrzeszenie produ centów spirytusu. (dok. nast.). jed n o lite m u i scentralizow anem u k ierow nictw u, m ający n a celu monopolisty c z n e opanow anie rynku. Wspólnotą interesów (Interessengem einschaft) nazywam y p o ro z u m ien ie sam odzielnych p rz e d się b io rstw w celu o sią g n ię cia wspólnego k iero w n ic tw a oraz w celu łąc ze n ia zysków i strat poszczeg ólnych przedsię b io rstw w jedną całość, p o d le g a ją c ą podziałow i w edług p ew n eg o klucza. (Szczegóły w znajdującym się w druku artykule m oim o kartelach w h n c y k lo p e d ji Praw a P ry w atn ego p o d R edakcją Henryka Konica).

139 W ACŁAW ZYLBER. WYNAGRODZENIE SZKÓD SPOWODOWANYCH PRZEZ DZIAŁALNOŚĆ WŁADZ PUBLICZNYCH WEDŁUG PR A W A POLSKIEGO. (Ciąg dalszy). Rozdział IV, Stanow isko doktryny polskiej w okresie zaborów. I. W poprzednich rozdziałach przedstaw iona została ewolucja p raw a obowiązującego' na ziemiach p olskich w zak resie w ynagrodzenia szkód, spow odow anych przez działalność władz publicznych, a to celem zobrazowania sta n u praw nego w m om encie, gdy odradzające się Państwo Polskie odzyskało zw ierzchnią władzę nad term ziemiami. Ze znanych pow odów politycznych ustaw odaw stw o obowiązujące w tej dziedzinie oraz w y m iar sprawiedliwości w spraw ach odnoszących się do tego zagadnienia, nie mogły b y ć wyrazem polskiej m yśli p rawniczej. W zależności od p o czucia prawnego p ań stw a, p o d w ładzą k tó reg o pozostawała d an a dzielnica, stosownie do podstaw ustrojow ych danego organizm u państw ow ego, a w szczególności sto su n k u państw a do jed n o stk i kształtow ało się tak ie lub inne, szersze lub w ęższe zagw arantow anie je d n o stc e w y nag rodzenia szkody. N a szczególną tedy uw agę zasługuje zbadanie poglądów nauki p raw n ej polskiej w k w estji będącej przedm iotem niniejszej p racy, W tych w arunkach bow iem jedynie d o k try n a mogła być, choćby częściowo, u w ażan a za wyraz rodzim ej m yśli p ra wniczej. II. N aukę prawa w Zachodniej Europie n iem al do ostatniego dziesięciolecia ubiegłego wieku, z n a m io n u je zu pełna rozbieżność poglądów, co do uzasadnienia, rodzaju oraz ro zm iaró w odpow iedzialności władz publicznych, w z a k re sie szkód w yrządzonych p rz e z działalność ich o rg an ó w. Z arówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie p rzed ew szy stkiem, w y su w a się kwestja, czy rozw ażania tego p ro b lem atu szukać n ależy w przepisach p ra w a cywilnego, czy te ż w norm ach prawa publicznego. Przy sposobności analizy ew olucji praw a francuskiego i niemieckiego, po przedstaw ieniu poszczególnych etapów, rozw ojow ych w tych p ań stw ach podałem w yniki, do jakich doszła w tej m aterji n a u k a prawa w o b y d w u pań-

140 W ACŁAW ZYLBER. WYNAGRODZENIE SZKÓD SPOWODOWANYCH PRZEZ DZIAŁALNOŚĆ WŁADZ PUBLICZNYCH WEDŁUG PR A W A POLSKIEGO. (Ciąg dalszy). Rozdział IV, Stanow isko doktryny polskiej w okresie zaborów. I. W poprzednich rozdziałach przedstaw iona została ewolucja p raw a obowiązującego' na ziemiach p olskich w zak resie w ynagrodzenia szkód, spow odow anych przez działalność władz publicznych, a to celem zobrazowania sta n u praw nego w m om encie, gdy odradzające się Państwo Polskie odzyskało zw ierzchnią władzę nad term ziemiami. Ze znanych pow odów politycznych ustaw odaw stw o obowiązujące w tej dziedzinie oraz w y m iar sprawiedliwości w spraw ach odnoszących się do tego zagadnienia, nie mogły b y ć wyrazem polskiej m yśli p rawniczej. W zależności od p o czucia prawnego p ań stw a, p o d w ładzą k tó reg o pozostawała d an a dzielnica, stosownie do podstaw ustrojow ych danego organizm u państw ow ego, a w szczególności sto su n k u państw a do jed n o stk i kształtow ało się tak ie lub inne, szersze lub w ęższe zagw arantow anie je d n o stc e w y nag rodzenia szkody. N a szczególną tedy uw agę zasługuje zbadanie poglądów nauki p raw n ej polskiej w k w estji będącej przedm iotem niniejszej p racy, W tych w arunkach bow iem jedynie d o k try n a mogła być, choćby częściowo, u w ażan a za wyraz rodzim ej m yśli p ra wniczej. II. N aukę prawa w Zachodniej Europie n iem al do ostatniego dziesięciolecia ubiegłego wieku, z n a m io n u je zu pełna rozbieżność poglądów, co do uzasadnienia, rodzaju oraz ro zm iaró w odpow iedzialności władz publicznych, w z a k re sie szkód w yrządzonych p rz e z działalność ich o rg an ó w. Z arówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie p rzed ew szy stkiem, w y su w a się kwestja, czy rozw ażania tego p ro b lem atu szukać n ależy w przepisach p ra w a cywilnego, czy te ż w norm ach prawa publicznego. Przy sposobności analizy ew olucji praw a francuskiego i niemieckiego, po przedstaw ieniu poszczególnych etapów, rozw ojow ych w tych p ań stw ach podałem w yniki, do jakich doszła w tej m aterji n a u k a prawa w o b y d w u pań-

141 stw a c h 1). Wywodów ty ch nie będę obecnie pow tarzał, lecz w m iarę potrzeby b ęd ę z n ich korzystał dla cełó w porównawczych. III. Według posiad an y ch przezemnie w iadom ości pierw szą p racą polską, o zagadnieniu odpowiedzialności cywilnej w ładz publicznych, był a rty k u ł bezimiennego au to ra, podpisany inicjałem Y, um ieszczony w zeszycie 4 z 1863 ro k u Krakowskiego,,Czasopisma po św ięco n eg o Prawu i U m iejętnościom Politycznym " 2) p. t. Czy S k a rb Państw a odpowiada za czynności i p rzew inienia urzędników 1'. A u to r cytowanego artykułu, pow ołując się na prace P rato b o v ery, W iniw artera, Nippla, a w szczególności S tubenraucha, analizuje k ilk a przypadków z p ra k ty k i austrjackiej, poczem przechodzi do krytyki teorji cyw ilistycznej i w ypow iada się za oparciem rzeczonej odpow iedzialności na zasadach p raw a publicznego. O to konkluzja do jakiej dochodzi: M y znów sądzimy, że tu taj powinny popłacać te same zasady, jakiem i dotąd władze kierow ały się pod w zględem odpowiedzialności gmin miejskich i dawniejszych zw ierzchności dworskich, k tó re w myśl niezliczonych przepisów nadw ornych i gu bernjalnych zawsze m ajątk iem swym rę czyły za czynności sw ych urzędników, chociaż ci im częstok ro ć w brew ich woli n arzu cani bywali". C ytow any artykuł opatrzo n y został charakterystyczną uwagą red ak cji: Umieszczając w ażną bardzo ro zpraw ę powyższą, n ad esłan ą nam przez w yższego urzędnika, dośw iadczonego w adm inistracji krajowej, ofiarujem y dla ważności przedm iotu chętnie kolum ny naszego czasopism a do dalszego ścieran ia się zdań, w niniejszej rzeczy, d la wszechstronnego jej w yjaśnienia, a ostatecznie w celu przynaglenia władzy praw odaw czej do rozciągnięcia n a urzędy i u rz ęd n ik ó w adm inistracyjnych zasady odpow iedzialności skarb u publicznego za czynności i zawinienia urzędow e". Ten apel re d a k c ji poważnego i jednego z najstarszych czasopism praw niczych polskich, wydawanego p od redakcją członków Wydziału P raw a i Umiejętności P olitycznych Wszechnicy Jagiellońskiej zasługuje ze wszech m iar n a silne podkreślenie. Zagadnienie zu p e łn ie słusznie uznane z o sta ło za posiadające znaczenie doniosłe w okresie, gdy re d a k c ja czasopisma, k tó re zaczęło wychodzić dopiero w 1863 roku, uznała za konieczne powołanie do życia poważnego organu praw niczego, jako że w kraju naszym N aród do pewnego u d z ia łu w praw odaw stw ie został dopuszczony, a mowa ojczysta odzyskała w pew nej części prawo obyw atelstw a w sądzie, w urzędzie i szkole". W tych bardzo 1) Ob. cyt. wyżej moje p race o prawie francuskiem i niemieckiem. 2) str

142 stw a c h 1). Wywodów ty ch nie będę obecnie pow tarzał, lecz w m iarę potrzeby b ęd ę z n ich korzystał dla cełó w porównawczych. III. Według posiad an y ch przezemnie w iadom ości pierw szą p racą polską, o zagadnieniu odpowiedzialności cywilnej w ładz publicznych, był a rty k u ł bezimiennego au to ra, podpisany inicjałem Y, um ieszczony w zeszycie 4 z 1863 ro k u Krakowskiego,,Czasopisma po św ięco n eg o Prawu i U m iejętnościom Politycznym " 2) p. t. Czy S k a rb Państw a odpowiada za czynności i p rzew inienia urzędników 1'. A u to r cytowanego artykułu, pow ołując się na prace P rato b o v ery, W iniw artera, Nippla, a w szczególności S tubenraucha, analizuje k ilk a przypadków z p ra k ty k i austrjackiej, poczem przechodzi do krytyki teorji cyw ilistycznej i w ypow iada się za oparciem rzeczonej odpow iedzialności na zasadach p raw a publicznego. O to konkluzja do jakiej dochodzi: M y znów sądzimy, że tu taj powinny popłacać te same zasady, jakiem i dotąd władze kierow ały się pod w zględem odpowiedzialności gmin miejskich i dawniejszych zw ierzchności dworskich, k tó re w myśl niezliczonych przepisów nadw ornych i gu bernjalnych zawsze m ajątk iem swym rę czyły za czynności sw ych urzędników, chociaż ci im częstok ro ć w brew ich woli n arzu cani bywali". C ytow any artykuł opatrzo n y został charakterystyczną uwagą red ak cji: Umieszczając w ażną bardzo ro zpraw ę powyższą, n ad esłan ą nam przez w yższego urzędnika, dośw iadczonego w adm inistracji krajowej, ofiarujem y dla ważności przedm iotu chętnie kolum ny naszego czasopism a do dalszego ścieran ia się zdań, w niniejszej rzeczy, d la wszechstronnego jej w yjaśnienia, a ostatecznie w celu przynaglenia władzy praw odaw czej do rozciągnięcia n a urzędy i u rz ęd n ik ó w adm inistracyjnych zasady odpow iedzialności skarb u publicznego za czynności i zawinienia urzędow e". Ten apel re d a k c ji poważnego i jednego z najstarszych czasopism praw niczych polskich, wydawanego p od redakcją członków Wydziału P raw a i Umiejętności P olitycznych Wszechnicy Jagiellońskiej zasługuje ze wszech m iar n a silne podkreślenie. Zagadnienie zu p e łn ie słusznie uznane z o sta ło za posiadające znaczenie doniosłe w okresie, gdy re d a k c ja czasopisma, k tó re zaczęło wychodzić dopiero w 1863 roku, uznała za konieczne powołanie do życia poważnego organu praw niczego, jako że w kraju naszym N aród do pewnego u d z ia łu w praw odaw stw ie został dopuszczony, a mowa ojczysta odzyskała w pew nej części prawo obyw atelstw a w sądzie, w urzędzie i szkole". W tych bardzo 1) Ob. cyt. wyżej moje p race o prawie francuskiem i niemieckiem. 2) str

143 ciężkich w aru n k ach p o lity cznych, gdy w innej d zieln icy g arstka p ow stańców staczała beznadziejną walkę z p o tę g ą rosyjską, dotrzym aliśm y kroku rozw ojow i nauki w tej dziedzinie na Zachodzie, jeśli nie w w ielostronności badań, to w każdym ra zie w sam em zainteresow aniu się problematem. W tym samym bowiem ro k u zjawia się w N iem czech kapitalna ro z p raw a Zachariae, pośw ięcona temu zagadnieniu, a po k ilk u la ta c h kwestja ta, ja k o wywołująca liczn e spory w teorji i p r a k ty c e w chodzi p o ra z pierw szy pod o b rad y VI Zjazdu P ra w n ik ó w Niem ieckich w 1876 r. 3). K ry ty k a w Niemczech u ch w ał tego Zjazdu, w ypow iadającego się z a uznaniem odpow iedzialności cywilnej P a ń s tw a 4), wywołuje n atychm iast refleks n a gruncie polskim. P rof. F. Kasparek, zgodnie ze stanowiskiem Loeniga, oraz orzecznictw em Francuskiej R ad y S ta n u 5), w yjaśniając, że w e dług p ra w a pozytywnego obow iązek ogólny p ań stw a do w ynagrodzenia szkody wyrządzonej przez urzędników nie istnieje, stw ierd za, że obowiązek te n n ie w ypływ a rów nież an i z pojęcia p ań stw a, ani ze stosunku obyw atela do w ładzy państw ow ej. Także ogólne zasady spraw iedliw ości nie w ym agają bezw zględnej odpow iedzialności państw a. Tylko przez zb ad an ie poszczególnych stosunków da się w ykazać, o ile państwo staje się odpow iedzialnym 6). Ale tym czasem na Zachodzie teo rja, uznająca konieczność przyjęcia zasad y odpowiedzialności cyw ilnej władz publicznych, czyni d a lsz e postępy, W 1884 r. Dr. W ładysław O strożyński ogłasza w e L w ow skim P rzeglądzie Sądowym i A dm inistracyjnym " a n astęp n ie w p o staci oddzielnej pracy, rozpraw ę obejmującą 96 stronic p. t.,,0 odpowiedzialności p ań stw a za bezpraw ne działania urzędników, w edle prawa publicznego. Jest to pierw szai rozpraw a p o lsk a, w szechstronnie ośw ietlająca p ro b lem at w rozwoju dziejow ym i korzystająca w szerokiej m ierze z w yników ostatnich b ad ań naukowych, w szczególności zaś z bogatej w tej dziedzinie literatury niem ieckiej. O strożyński zajmuje się w szystkiem i teorjami, odnoszącem i się zarów no do u zasad nienia odpowiedzialności cyw ilnej państwa (teorja P feiffera o stosunku podporządkow ania o b y w atela państw u, te o rja obowiązku p ań stw a do ochrony w szystkich obywateli, te o rja Zachariae o rękojm i państwa za praw ne postępow anie urzędni- 3) C yt. p ra c a moja o p ra w ie niem ieckiem str. 2. T y tu ł ro z p ra w y Z achariae je s t następujący: lie b e r d ie H aftungsverbindlichkeit d e s S ta a te s aus re c h tsw id rig e n Handlungen u n d U n terlassungen seiner B e a m te n. ) L o en in g Die Haftung d e s S ta a te s aus rech tsw id rig en H an d lu n gen se in e r B e am ten nach d eutsch en P riv a t und S ta atsre ch t, ) P r a c a m oja o prawie fran c u sk ie m str ) P ra w o polityczne ogólne z uw zględnieniem a u strja c k ie g o, razem ze w stę p n ą n a u k ą ogólną o p a ń stw ie " Т. II r., str. 710.

144 ciężkich w aru n k ach p o lity cznych, gdy w innej d zieln icy g arstka p ow stańców staczała beznadziejną walkę z p o tę g ą rosyjską, dotrzym aliśm y kroku rozw ojow i nauki w tej dziedzinie na Zachodzie, jeśli nie w w ielostronności badań, to w każdym ra zie w sam em zainteresow aniu się problematem. W tym samym bowiem ro k u zjawia się w N iem czech kapitalna ro z p raw a Zachariae, pośw ięcona temu zagadnieniu, a po k ilk u la ta c h kwestja ta, ja k o wywołująca liczn e spory w teorji i p r a k ty c e w chodzi p o ra z pierw szy pod o b rad y VI Zjazdu P ra w n ik ó w Niem ieckich w 1876 r. 3). K ry ty k a w Niemczech u ch w ał tego Zjazdu, w ypow iadającego się z a uznaniem odpow iedzialności cywilnej P a ń s tw a 4), wywołuje n atychm iast refleks n a gruncie polskim. P rof. F. Kasparek, zgodnie ze stanowiskiem Loeniga, oraz orzecznictw em Francuskiej R ad y S ta n u 5), w yjaśniając, że w e dług p ra w a pozytywnego obow iązek ogólny p ań stw a do w ynagrodzenia szkody wyrządzonej przez urzędników nie istnieje, stw ierd za, że obowiązek te n n ie w ypływ a rów nież an i z pojęcia p ań stw a, ani ze stosunku obyw atela do w ładzy państw ow ej. Także ogólne zasady spraw iedliw ości nie w ym agają bezw zględnej odpow iedzialności państw a. Tylko przez zb ad an ie poszczególnych stosunków da się w ykazać, o ile państwo staje się odpow iedzialnym 6). Ale tym czasem na Zachodzie teo rja, uznająca konieczność przyjęcia zasad y odpowiedzialności cyw ilnej władz publicznych, czyni d a lsz e postępy, W 1884 r. Dr. W ładysław O strożyński ogłasza w e L w ow skim P rzeglądzie Sądowym i A dm inistracyjnym " a n astęp n ie w p o staci oddzielnej pracy, rozpraw ę obejmującą 96 stronic p. t.,,0 odpowiedzialności p ań stw a za bezpraw ne działania urzędników, w edle prawa publicznego. Jest to pierw szai rozpraw a p o lsk a, w szechstronnie ośw ietlająca p ro b lem at w rozwoju dziejow ym i korzystająca w szerokiej m ierze z w yników ostatnich b ad ań naukowych, w szczególności zaś z bogatej w tej dziedzinie literatury niem ieckiej. O strożyński zajmuje się w szystkiem i teorjami, odnoszącem i się zarów no do u zasad nienia odpowiedzialności cyw ilnej państwa (teorja P feiffera o stosunku podporządkow ania o b y w atela państw u, te o rja obowiązku p ań stw a do ochrony w szystkich obywateli, te o rja Zachariae o rękojm i państwa za praw ne postępow anie urzędni- 3) C yt. p ra c a moja o p ra w ie niem ieckiem str. 2. T y tu ł ro z p ra w y Z achariae je s t następujący: lie b e r d ie H aftungsverbindlichkeit d e s S ta a te s aus re c h tsw id rig e n Handlungen u n d U n terlassungen seiner B e a m te n. ) L o en in g Die Haftung d e s S ta a te s aus rech tsw id rig en H an d lu n gen se in e r B e am ten nach d eutsch en P riv a t und S ta atsre ch t, ) P r a c a m oja o prawie fran c u sk ie m str ) P ra w o polityczne ogólne z uw zględnieniem a u strja c k ie g o, razem ze w stę p n ą n a u k ą ogólną o p a ń stw ie " Т. II r., str. 710.

145 ków i t. p.) jak i do ro d zajó w tej odpowiedzialności (główna, w zględnie posiłkowa) i ro z m ia ró w samego w ynagrodzenia. P raca ta składa się z dw uch części, z których pierw sza, większa, pośw ięcona jest rozw ażaniom historycznym i ogólnym, a druga analizie obowiązującego p raw a austrjackiego. Ostrożyński jest zdtecydowanym przeciw nikiem teorji су wili stycznej. Oto w niosek, jakim autor zam y k a swe teoretyczne rozważania: ogólny obraz dziejowego lozw oju kwestji odpowiedzialności p ań stw a od najdawniejszych, aż do dzisiejszych czasów i stan dzisiejszej nauki pod ty m względem przekonyw a, że jakkolw iek co do uzasadnienia rodzaju i rozmiaru jej, dotąd niema zgody, przyjęcia tej odpow iedzialności dom aga się poczucie praw ne. Odpowiedzialność p ań stw a za szkody zrządzone przez b ezpraw ne działania urzędników, ma być ochroną p raw obywatela, ustaw am i zasadniczem i zagwarantow anych, tarczą przeciw k o dowolności organów państw ow ych, i zarazem rękojm ią należytego wykonywania u sta w 7). W związku z pierw szym Zjazdem P raw nikó w i Ekonomistó w Polskich, który o d b y ł się w Krakowie w dniu 9 i 10 wrześn ia 1887 r. O strożyński zgłosił referat pod ta k im samym tytułem, jak cytowana w yżej jego rozprawa, w którym podał w nioski, oparte na swych studjach, zgodne z p ierw szą jego pracą 8). Z powodu braku czasu, podobnie jak pięciom a innemi referatam i, Zjazd nie m ógł się zająć i referatem Ostrożyńskieg o 9). Późniejsze zaś Zjazdy Praw ników Polskich do kwestji tej w ięcej nie pow róciły19). Przeciwnikiem te o rji cyw ilistycznej jest ró w n ie ż J. H. Dom aszew ski, autor rozpraw y p. t. Odpowiedzialność cywilna p ań stw a za szkody i s tra ty z art, 1384 Kod. Cyw. Franc. 11). P o uw agach historycznych, odnoszących się do- p raw a rzymskiego i francuskiego, D om aszew ski stara się w ykazać błędność teo rji o dwoistej działalności państw a: pryw atno-praw nej i publiczno-praw nej, stw ierdzając, że działalność p a ń stw a ma zaw sze n a celu dobro ogółu. P aństw o działa zawsze jako władza, konkluzji Domaszewski dochodzi do następujących wnioskó w : 1) państwo i u rzędnicy działający w jego im ieniu wystę- 7) str , 8) R eferat ten został o g ło szo n y w Przeglądzie S ądow ym i Administra cy jn y m z r, 1887, str , Tej samej m aterji d o ty czy również a rty k u ł Ostrożyńskiego ( O dpow iedzialność państwa za d z ia łan ia urzędnik ó w ). P rzegląd literacki, d o d a te k d o tyg. Kraj", P e te rsb u rg t. VII N r. 52 str. 19. ") "I- Milewski P ie rw sz y Zjazd Praw ników i Ekonom istów w K rak ow ie, Bibljoteka W a rsz a w sk a 1877 r. Т. IV, str ) N astępne zjazdy w d o b ie rozbiorow ej odbyły się w , 1894, 1907 i ) G azeta Sądowa W a rsz a w sk a (G. S. W.) 1890 r. N r. N r

146 ków i t. p.) jak i do ro d zajó w tej odpowiedzialności (główna, w zględnie posiłkowa) i ro z m ia ró w samego w ynagrodzenia. P raca ta składa się z dw uch części, z których pierw sza, większa, pośw ięcona jest rozw ażaniom historycznym i ogólnym, a druga analizie obowiązującego p raw a austrjackiego. Ostrożyński jest zdtecydowanym przeciw nikiem teorji су wili stycznej. Oto w niosek, jakim autor zam y k a swe teoretyczne rozważania: ogólny obraz dziejowego lozw oju kwestji odpowiedzialności p ań stw a od najdawniejszych, aż do dzisiejszych czasów i stan dzisiejszej nauki pod ty m względem przekonyw a, że jakkolw iek co do uzasadnienia rodzaju i rozmiaru jej, dotąd niema zgody, przyjęcia tej odpow iedzialności dom aga się poczucie praw ne. Odpowiedzialność p ań stw a za szkody zrządzone przez b ezpraw ne działania urzędników, ma być ochroną p raw obywatela, ustaw am i zasadniczem i zagwarantow anych, tarczą przeciw k o dowolności organów państw ow ych, i zarazem rękojm ią należytego wykonywania u sta w 7). W związku z pierw szym Zjazdem P raw nikó w i Ekonomistó w Polskich, który o d b y ł się w Krakowie w dniu 9 i 10 wrześn ia 1887 r. O strożyński zgłosił referat pod ta k im samym tytułem, jak cytowana w yżej jego rozprawa, w którym podał w nioski, oparte na swych studjach, zgodne z p ierw szą jego pracą 8). Z powodu braku czasu, podobnie jak pięciom a innemi referatam i, Zjazd nie m ógł się zająć i referatem Ostrożyńskieg o 9). Późniejsze zaś Zjazdy Praw ników Polskich do kwestji tej w ięcej nie pow róciły19). Przeciwnikiem te o rji cyw ilistycznej jest ró w n ie ż J. H. Dom aszew ski, autor rozpraw y p. t. Odpowiedzialność cywilna p ań stw a za szkody i s tra ty z art, 1384 Kod. Cyw. Franc. 11). P o uw agach historycznych, odnoszących się do- p raw a rzymskiego i francuskiego, D om aszew ski stara się w ykazać błędność teo rji o dwoistej działalności państw a: pryw atno-praw nej i publiczno-praw nej, stw ierdzając, że działalność p a ń stw a ma zaw sze n a celu dobro ogółu. P aństw o działa zawsze jako władza, konkluzji Domaszewski dochodzi do następujących wnioskó w : 1) państwo i u rzędnicy działający w jego im ieniu wystę- 7) str , 8) R eferat ten został o g ło szo n y w Przeglądzie S ądow ym i Administra cy jn y m z r, 1887, str , Tej samej m aterji d o ty czy również a rty k u ł Ostrożyńskiego ( O dpow iedzialność państwa za d z ia łan ia urzędnik ó w ). P rzegląd literacki, d o d a te k d o tyg. Kraj", P e te rsb u rg t. VII N r. 52 str. 19. ") "I- Milewski P ie rw sz y Zjazd Praw ników i Ekonom istów w K rak ow ie, Bibljoteka W a rsz a w sk a 1877 r. Т. IV, str ) N astępne zjazdy w d o b ie rozbiorow ej odbyły się w , 1894, 1907 i ) G azeta Sądowa W a rsz a w sk a (G. S. W.) 1890 r. N r. N r

147 pują zaw sze w charakterze w ładzy publicznej i z teg o powodu stosunek państw a do urzęd n ik a nie może być p o d ciąg n ięty pod przepis a rt Kod. Cyw. franc., 2) państwo* w zasadzie nie odpow iada za szkody i s tra ty ; odpowiedzialność ta m oże wynikać z przepisów praw a administracyjnego, k tó re określa granice tej odpow iedzialności. A nalizując stan p ra w n y, obow iązujący w b. Królestwie K ongresow em, D om aszew ski n ie znajduje w przepisach prawa publicznego wyraźnego p rzep isu uznającego odpowiedzialność p a ń stw a 12). Na pracę D om aszew skiego w y ra źn y wpływ w yw arła zarów no doktryna p ra w a adm inistracy jn eg o francuskiego (L afćrriere), jak rów nież ó w czesn a jud y k atu ra Conseil d'etat, o raz Francuskiego T rybunału Komp etencyjnego (Arret Blanco w 1873). Ze względu n a specjalny c h a ra k te r R ady Stanu w u stro ju francuskiej adm inistracji, orzecznictw o adm inistracyjne po odrzuceniu p o d sta w cywilistycznych i uznaniu niew łaściw ości drogi sądow ej, stw orzyło teorję odpow iedzialności w ładz publicznych, o p artą n a ogólnych zasadach p raw a publicznego. Początkow o w szakże judykatura R ady S ta n u w porównaniu z daw nem orzecznictw em S ąd u K a sacyjnego, opartem na art Kod. Cyw. b y ła krokiem wstecz, gdyż ograniczyła- odpowiedzialność p a ń s tw a 13). Na gruncie naszym teorja ta, z pow odu braku m ag istratu ry o charakte rze podobnym do francuskiej Rady S tanu obrażała poczucie sprawiedliwości. R zeczona teorja tem b ard ziej w ydawała się niesłuszną, iż orzecznictw o b. Senatu u zn aw ało dopuszczalność drogi sądowej i odpow iedzialność cyw ilną w ła d z p u blicznych w ograniczonej sferze działalności. T ern niemniej, teza Dom aszewskiego z p u n k tu widzenia teo rety czn eg o była zu p ełn ie prawidłową. W pew nych zaś punktach, w szczególności odnośnie krytyki poglądu o dwoistym c h a ra k te rz e działalności państw a, Domaszewski pozostaw ał w zgodzie z p ra cami najw ybitniejszych francuskich znawców p ra w a publicznego, (D uguit, Duez, Hariou, M ichoud, Jśze, T eissier.), a n ie k tó re z ty ch p ra c nawet w yprzedził. Należy podkreślić, iż punktem w yjścia rozważań Dom aszew skiego jest z u p e łn a nieodpow iedzialność państwa, z b ra k u wyraźnych p rzep isó w praw a adm inistracyjnego, i to zarów no w zakresie t. zw. actes de gćstion, jak i actes d autorite. Tymczasem najnow sza nauka francuska, a za nią i judykatura R ady Stanu o statn iej doby odrzucają teorję o dwoistym charakterze działalności władz publicznych, aby wykazać że odpowiedzialność cyw ilna tych władz jest ogólna, gdyż p o d ział na actes de g ćstio n i actes d auto rite je st sztuczny i nie odpow iada rzeczyw istości. 12) G. S. W. Nr ) C ytow ana wyżej praca m oja o prawie francuskiem, str. 9.

148 pują zaw sze w charakterze w ładzy publicznej i z teg o powodu stosunek państw a do urzęd n ik a nie może być p o d ciąg n ięty pod przepis a rt Kod. Cyw. franc., 2) państwo* w zasadzie nie odpow iada za szkody i s tra ty ; odpowiedzialność ta m oże wynikać z przepisów praw a administracyjnego, k tó re określa granice tej odpow iedzialności. A nalizując stan p ra w n y, obow iązujący w b. Królestwie K ongresow em, D om aszew ski n ie znajduje w przepisach prawa publicznego wyraźnego p rzep isu uznającego odpowiedzialność p a ń stw a 12). Na pracę D om aszew skiego w y ra źn y wpływ w yw arła zarów no doktryna p ra w a adm inistracy jn eg o francuskiego (L afćrriere), jak rów nież ó w czesn a jud y k atu ra Conseil d'etat, o raz Francuskiego T rybunału Komp etencyjnego (Arret Blanco w 1873). Ze względu n a specjalny c h a ra k te r R ady Stanu w u stro ju francuskiej adm inistracji, orzecznictw o adm inistracyjne po odrzuceniu p o d sta w cywilistycznych i uznaniu niew łaściw ości drogi sądow ej, stw orzyło teorję odpow iedzialności w ładz publicznych, o p artą n a ogólnych zasadach p raw a publicznego. Początkow o w szakże judykatura R ady S ta n u w porównaniu z daw nem orzecznictw em S ąd u K a sacyjnego, opartem na art Kod. Cyw. b y ła krokiem wstecz, gdyż ograniczyła- odpowiedzialność p a ń s tw a 13). Na gruncie naszym teorja ta, z pow odu braku m ag istratu ry o charakte rze podobnym do francuskiej Rady S tanu obrażała poczucie sprawiedliwości. R zeczona teorja tem b ard ziej w ydawała się niesłuszną, iż orzecznictw o b. Senatu u zn aw ało dopuszczalność drogi sądowej i odpow iedzialność cyw ilną w ła d z p u blicznych w ograniczonej sferze działalności. T ern niemniej, teza Dom aszewskiego z p u n k tu widzenia teo rety czn eg o była zu p ełn ie prawidłową. W pew nych zaś punktach, w szczególności odnośnie krytyki poglądu o dwoistym c h a ra k te rz e działalności państw a, Domaszewski pozostaw ał w zgodzie z p ra cami najw ybitniejszych francuskich znawców p ra w a publicznego, (D uguit, Duez, Hariou, M ichoud, Jśze, T eissier.), a n ie k tó re z ty ch p ra c nawet w yprzedził. Należy podkreślić, iż punktem w yjścia rozważań Dom aszew skiego jest z u p e łn a nieodpow iedzialność państwa, z b ra k u wyraźnych p rzep isó w praw a adm inistracyjnego, i to zarów no w zakresie t. zw. actes de gćstion, jak i actes d autorite. Tymczasem najnow sza nauka francuska, a za nią i judykatura R ady Stanu o statn iej doby odrzucają teorję o dwoistym charakterze działalności władz publicznych, aby wykazać że odpowiedzialność cyw ilna tych władz jest ogólna, gdyż p o d ział na actes de g ćstio n i actes d auto rite je st sztuczny i nie odpow iada rzeczyw istości. 12) G. S. W. Nr ) C ytow ana wyżej praca m oja o prawie francuskiem, str. 9.

149 Redakcja Gazety W arszaw skiej zam ieszczając artykuł Domaszewskiego w yraźnie podkreśliła, że z p u n k tu widzenia teoretycznego nie podziela poglądów autora, publikuje go w szakże ze względu na w ażność przedmiotu i w nadziei, że w yw oła odpowiednią dysk u sję 14). Jak w skazano wyżej z punk tu w idzenia teoretycznego słuszność była po stronie Dom aszewskiego, K rytyką ro zpraw y Domaszewskiego na łamach tejże Warszawskiej G a zety Sądowej zajął się Taraszkiew icz 15), zwolennik b ez z a strzeż eń teorji cyw ilistycznej". Zadan iem państw a jest d z ia ła ć w interesie ogółu, ale tylko w granicach przysługującej m u w ładzy, a prawo nie daje państwu w ładzy naruszenia p raw jednostek. Zatem p ań stw o powinno spełniać swą misję społeczną, aby nie zrządzić szkody osobom pryw atnym, a tern sam em nie naruszać ich praw. Kwestja w ynagrodzenia... a w ięc p rzy w ró cen ia naruszonego praw a, jak o spór O' prawo cywilne, n ależy do stery p raw a prywatnego, a n ie publicznego. P ró b ę skonstruow ania teo rji w ynagrodzenia szkody, wyrząd zo n ej przez działalność w ład z publicznych, n a gruncie praw a austrjackiego, stanow i ro z p raw a F, B ossow skiego 0 odpowiedzialności cywilnej sk arb u Państwa za bezp raw n e czyny i zaniedbania funkcjonarjuszy publicznych, p o za wypadkami n aru sz e n ia stosunków obligatoryjny ch, ogłoszona w Przeglądzie P raw a i Administracji w 1911 r. 16). R ozpraw a Bossowskiego zaw iera w yczerpujący w ykład teorji cywilistycznej, w p rzeciw ieństw ie do p racy O strożyńskiego, k tó ra b y ła wszechstro n n ą analizą teorji odpowiedzialności opartej na zasadach p ra w a publicznego. Po uw agach wstępnych o istocie i zakresie odpowiedzialności cywilnej państw a i urzędnika publicznego, a u to r kolejno zajmuje się odpowiedzialnością funkcjonarjuszy publicznych, wynagrodzeniem szkód wyrządzonych w sferze działalności nie będącej em anacją władzy zw ierzchniej, aby w k o ń cu wykazać, że rów nież norm y prawa cyw ilnego winny m ieć zastosowanie dó szkód spowodowanych w zakresie t. zw. ak tó w władzy zw ierzchniej. Następnie a u to r przechodzi do odpowiedzialności z b ra k u w iny organów w ła d z y i do rozw a żań n a tem aty kom pentencyjne. Praca za m y k a się wywod em historycznym z p ra w a austrjackiego. O to k ilk a charak-,ł) G. S. W. Nr ),,Z powodu artykułu o odpow iedzialności cyw ilnej państw a" Nr. N r Replikę D om aszew skiego na wywody T araszkiew icza ogłosiła G a z e ta Sądowa ( O dpow iedź w kw estji odpow iedzialności cywilnej p a ń stw a 1891 Nr. Nr. 2 4, 33 39, D om aszew ski zbija arg u m en ty Taraszkiewicza, p o m iędzy innem i również c y ta ta m i z ówczesnej najśw ieższej judykatury (rancusk iej. le) Również, jako od b itk a, str. 116.

150 Redakcja Gazety W arszaw skiej zam ieszczając artykuł Domaszewskiego w yraźnie podkreśliła, że z p u n k tu widzenia teoretycznego nie podziela poglądów autora, publikuje go w szakże ze względu na w ażność przedmiotu i w nadziei, że w yw oła odpowiednią dysk u sję 14). Jak w skazano wyżej z punk tu w idzenia teoretycznego słuszność była po stronie Dom aszewskiego, K rytyką ro zpraw y Domaszewskiego na łamach tejże Warszawskiej G a zety Sądowej zajął się Taraszkiew icz 15), zwolennik b ez z a strzeż eń teorji cyw ilistycznej". Zadan iem państw a jest d z ia ła ć w interesie ogółu, ale tylko w granicach przysługującej m u w ładzy, a prawo nie daje państwu w ładzy naruszenia p raw jednostek. Zatem p ań stw o powinno spełniać swą misję społeczną, aby nie zrządzić szkody osobom pryw atnym, a tern sam em nie naruszać ich praw. Kwestja w ynagrodzenia... a w ięc p rzy w ró cen ia naruszonego praw a, jak o spór O' prawo cywilne, n ależy do stery p raw a prywatnego, a n ie publicznego. P ró b ę skonstruow ania teo rji w ynagrodzenia szkody, wyrząd zo n ej przez działalność w ład z publicznych, n a gruncie praw a austrjackiego, stanow i ro z p raw a F, B ossow skiego 0 odpowiedzialności cywilnej sk arb u Państwa za bezp raw n e czyny i zaniedbania funkcjonarjuszy publicznych, p o za wypadkami n aru sz e n ia stosunków obligatoryjny ch, ogłoszona w Przeglądzie P raw a i Administracji w 1911 r. 16). R ozpraw a Bossowskiego zaw iera w yczerpujący w ykład teorji cywilistycznej, w p rzeciw ieństw ie do p racy O strożyńskiego, k tó ra b y ła wszechstro n n ą analizą teorji odpowiedzialności opartej na zasadach p ra w a publicznego. Po uw agach wstępnych o istocie i zakresie odpowiedzialności cywilnej państw a i urzędnika publicznego, a u to r kolejno zajmuje się odpowiedzialnością funkcjonarjuszy publicznych, wynagrodzeniem szkód wyrządzonych w sferze działalności nie będącej em anacją władzy zw ierzchniej, aby w k o ń cu wykazać, że rów nież norm y prawa cyw ilnego winny m ieć zastosowanie dó szkód spowodowanych w zakresie t. zw. ak tó w władzy zw ierzchniej. Następnie a u to r przechodzi do odpowiedzialności z b ra k u w iny organów w ła d z y i do rozw a żań n a tem aty kom pentencyjne. Praca za m y k a się wywod em historycznym z p ra w a austrjackiego. O to k ilk a charak-,ł) G. S. W. Nr ),,Z powodu artykułu o odpow iedzialności cyw ilnej państw a" Nr. N r Replikę D om aszew skiego na wywody T araszkiew icza ogłosiła G a z e ta Sądowa ( O dpow iedź w kw estji odpow iedzialności cywilnej p a ń stw a 1891 Nr. Nr. 2 4, 33 39, D om aszew ski zbija arg u m en ty Taraszkiewicza, p o m iędzy innem i również c y ta ta m i z ówczesnej najśw ieższej judykatury (rancusk iej. le) Również, jako od b itk a, str. 116.

151 tery sty czn y ch ustępów tej p ra c y. Jak z tego w y n ik a odszkodow anie, należne nietylko od winnego u rzęd n ik a, ale także od p a ń stw a, uważam za zw y k łe zobowiązanie p ry w atn o -p raw - ne" 1T). Ponoszenie w reszcie tej odpowiedzialności p rz ez k o r poracje praw no-publiczne m a znaczenie edukacyjne, boi pod grozą te j odpow iedzialności p a ń stw o dba więcej o p o zio m moralny i in telek tu aln y swych urzędników " 18). W y znaw cą teorji cyw ilistycznej odnośnie p ra w a obow iązującego w b. zaborze au strjack iem, jest ró w n ież Prof. St. W ró b le w sk i1d). D la całości obrazu zain tereso w ań naszej d o k try n y w stosunku d o omawianego p ro b lem atu, wypada rów nież zw rócić uwa gę na p ra c ę Br, Bouffała p. t. T eorja odpow iedzialności organów w ład z y adm inistracyjnej w e współczesnem p ra w ie politycznem " 20). A utor w pierw szym rzędzie zajmuje się polityczną i k a rn ą odpow iedzialnością m inistrów na tle p ra w a porów nawczego" Anglji, Francji, N iem iec i Rosji. K ońcow e wywody pośw ięca rów nież odpow iedzialności m ajątkow ej urzędników adm inistracyjny ch, w skazując n a niedoskonałość sy ste m u ro syjskiego. Bouffał, pozostając p o d wpływem p r a w a an g ielsk iego, w y p o w iad a się za ro zbudow ą systemu odpow iedzialności cyw ilnej funkcjonarjuszy pań stw o w y ch, i,,...osobista od pow iedzialność cyw ilna urzędników, jak to widzimy n a przykładzie Anglji, p o siad a olbrzymie zn aczenie wychowawcze d la całego społeczeństw a w znaczeniu o b ro n y poszanow ania p ra w jednostki 21). IV. P oza wymienionemi wyżej pracami, tra k tu ją c e m i w ogólności o zagadnieniu, odnoszącem się do w ynagrodzenia szkód, spowodowanych p rzez działalność w ładz publicznych, należy ró w n ież wspomnieć o dw uch pracach, om aw iających specjalne k w e st je, związane z wynagrodzeniem szk ó d w sferze w ym iaru sprawiedliwości. A u to re m pierwszej z ty c h p ra c, noszącej ty tu ł 0 wynagrodzeniu osób niewinnie pociągniętych do odpow iedzialności, ze szczególnem uw zględnieniem ustaw y austrjackiej dn. 26 m arca 1872 r. 1 był prof. U n iw ersy tetu Jagiellońskiego E. K rzym uski22). Druga zaś ro z p ra w a O pro- J') str, 47, przypisek 7, op. cit. ) str. 52, op. cit.,,p aństw o (tak samo, jak gminy i inne korporacje praw no-publiczne) odpowiada, jako ręczyciel i p ła tn ik solidarnie z winnym urzędnikiem, także za czy n bezprawny, p op ełn ion y w w ykonywaniu w ła d z y zwierzchniej, i to niezależnie od culpa in eligen d o lub tnspiciendo (str. 48). U A ustrjacki kodeks cyw iln y, odpowiednie c y ta ty podałem w Rozdz. II. 1 cz. I niniejszej pracy. 20) P race Towarzystwa N au kow ego Warszawskiego, 1911 r str 59 2 ) op. cit. str ) G azeta Sądowa W arszaw ska 1892 r. Nr. Nr, 3 7

152 tery sty czn y ch ustępów tej p ra c y. Jak z tego w y n ik a odszkodow anie, należne nietylko od winnego u rzęd n ik a, ale także od p a ń stw a, uważam za zw y k łe zobowiązanie p ry w atn o -p raw - ne" 1T). Ponoszenie w reszcie tej odpowiedzialności p rz ez k o r poracje praw no-publiczne m a znaczenie edukacyjne, boi pod grozą te j odpow iedzialności p a ń stw o dba więcej o p o zio m moralny i in telek tu aln y swych urzędników " 18). W y znaw cą teorji cyw ilistycznej odnośnie p ra w a obow iązującego w b. zaborze au strjack iem, jest ró w n ież Prof. St. W ró b le w sk i1d). D la całości obrazu zain tereso w ań naszej d o k try n y w stosunku d o omawianego p ro b lem atu, wypada rów nież zw rócić uwa gę na p ra c ę Br, Bouffała p. t. T eorja odpow iedzialności organów w ład z y adm inistracyjnej w e współczesnem p ra w ie politycznem " 20). A utor w pierw szym rzędzie zajmuje się polityczną i k a rn ą odpow iedzialnością m inistrów na tle p ra w a porów nawczego" Anglji, Francji, N iem iec i Rosji. K ońcow e wywody pośw ięca rów nież odpow iedzialności m ajątkow ej urzędników adm inistracyjny ch, w skazując n a niedoskonałość sy ste m u ro syjskiego. Bouffał, pozostając p o d wpływem p r a w a an g ielsk iego, w y p o w iad a się za ro zbudow ą systemu odpow iedzialności cyw ilnej funkcjonarjuszy pań stw o w y ch, i,,...osobista od pow iedzialność cyw ilna urzędników, jak to widzimy n a przykładzie Anglji, p o siad a olbrzymie zn aczenie wychowawcze d la całego społeczeństw a w znaczeniu o b ro n y poszanow ania p ra w jednostki 21). IV. P oza wymienionemi wyżej pracami, tra k tu ją c e m i w ogólności o zagadnieniu, odnoszącem się do w ynagrodzenia szkód, spowodowanych p rzez działalność w ładz publicznych, należy ró w n ież wspomnieć o dw uch pracach, om aw iających specjalne k w e st je, związane z wynagrodzeniem szk ó d w sferze w ym iaru sprawiedliwości. A u to re m pierwszej z ty c h p ra c, noszącej ty tu ł 0 wynagrodzeniu osób niewinnie pociągniętych do odpow iedzialności, ze szczególnem uw zględnieniem ustaw y austrjackiej dn. 26 m arca 1872 r. 1 był prof. U n iw ersy tetu Jagiellońskiego E. K rzym uski22). Druga zaś ro z p ra w a O pro- J') str, 47, przypisek 7, op. cit. ) str. 52, op. cit.,,p aństw o (tak samo, jak gminy i inne korporacje praw no-publiczne) odpowiada, jako ręczyciel i p ła tn ik solidarnie z winnym urzędnikiem, także za czy n bezprawny, p op ełn ion y w w ykonywaniu w ła d z y zwierzchniej, i to niezależnie od culpa in eligen d o lub tnspiciendo (str. 48). U A ustrjacki kodeks cyw iln y, odpowiednie c y ta ty podałem w Rozdz. II. 1 cz. I niniejszej pracy. 20) P race Towarzystwa N au kow ego Warszawskiego, 1911 r str 59 2 ) op. cit. str ) G azeta Sądowa W arszaw ska 1892 r. Nr. Nr, 3 7

153 jekcie ustaw y o w ynagrodzeniu szkody z pow odu bezzasadnego przetrzym ania w a re sz c ie, wyszła z pod p ió ra Dr. R. Leżańskiego, późniejszegoi sędziego naszego S ądu Najwyższego ). O bydw ie prace, analizując przedew szystkiem praw o austrjackie, trak tu ją poruszone zagadnienie na szerokim podłożu historycznem i porównawczem. Prof. Krzymuski, nie przekraczając ram omawianego tem atu, w y ra ża również zasadniczy pogląd swój w stosunku do problem atu w ynagrodzenia szkód spowodowanych p rz e z działalność w ładz publicznych. Uczony te n je st zwolennikiem teorji cywilistycznej, aczkolw iek celem udow odnienia swej te z y o odpowiedzialności cyw ilnej w zakresie w ym iaru spraw iedliw ości, korzysta ró w n ie ż z argum entów te o rji praw a publicznego....na m ocy ogólnych przepisów p raw a cywilnego trz e b a przyznać pok rzyw dzonem u prawo sk arg i przeciw ko te m u urzędnikow i sądow em u, prokuratorskiem u, lub policyjnemu, z którego winy sp o tk ało go niesłusznie ściganie karne, z drugiej zaś strony, z fa k tu ustanowienia u rzędnika przeż p ań stw o i nałożenia p rz e z n ie na obywateli obow iązku podd an ia się jego władzy w przeznaczonym z a k resie działania, m ożna łatw o wysnuć odpow iedzialność cyw ilną państw a za szk o d ę wyrządzoną obyw atelom z winy jego u rz ę d n ik a 24). V. W ten oto sposób przedstawia się dorobek nauki po lsk iej odnośnie om aw ianego problem atu. J a k w id ać z przytoczonej analizy prac, o bydw a zasadnicze k ie ru n k i cywilisty c z n y i publiczno-prawny zn alazły zw olenników śród przedstaw icieli naszej nauki. Z p u n k tu więc teoretycznego, pytanie, gdzie należy szukać p o d staw odpowiedzialności, pozostało o tw arte. W ostatnich d ziesiątk ach la t ubiegłego w ie k u i w pierwszych latach bieżącego stu lecia zagadnienie wynagrodzenia szkód, spowodowanych p rzez działalność w ładz publicznych, b y ło jednym z tem atów n ajb ard ziej opracow yw anych w literatu rz e p aństw zachodnich, w szczególności w n au c e niemieckiej i francuskiej. P roblem at ten, jak już wspom niałem, był przedm iotem obrad kilku zjazdów prawników niem ieckich25). L ite ra tu r a niemiecka m oże poszczycić się licznem i rozpraw a mi, poświęconem i zarówno ogólnym zagadnieniom, jak również i specjalnym kwestjom. W e F ra n c ji zaś ustaw iczne rozszerzanie g ran ic odpowiedzialności w ład z publicznych, od ostatniego dziesiątka ubiegłego s tu le c ia do bieżącej chw ili, zaw dzięczać należy przedew szystkiem wpływowi b ad a ń teore- 23) Przegląd Sądowy i Adm inistracyjny 1907 r, Z esz, 3, 5, 6, 10 i 1908 r ) G. S. W. Nr W latach 1867, 1871, 1873, 1874, 1876 i 1905.

154 jekcie ustaw y o w ynagrodzeniu szkody z pow odu bezzasadnego przetrzym ania w a re sz c ie, wyszła z pod p ió ra Dr. R. Leżańskiego, późniejszegoi sędziego naszego S ądu Najwyższego ). O bydw ie prace, analizując przedew szystkiem praw o austrjackie, trak tu ją poruszone zagadnienie na szerokim podłożu historycznem i porównawczem. Prof. Krzymuski, nie przekraczając ram omawianego tem atu, w y ra ża również zasadniczy pogląd swój w stosunku do problem atu w ynagrodzenia szkód spowodowanych p rz e z działalność w ładz publicznych. Uczony te n je st zwolennikiem teorji cywilistycznej, aczkolw iek celem udow odnienia swej te z y o odpowiedzialności cyw ilnej w zakresie w ym iaru spraw iedliw ości, korzysta ró w n ie ż z argum entów te o rji praw a publicznego....na m ocy ogólnych przepisów p raw a cywilnego trz e b a przyznać pok rzyw dzonem u prawo sk arg i przeciw ko te m u urzędnikow i sądow em u, prokuratorskiem u, lub policyjnemu, z którego winy sp o tk ało go niesłusznie ściganie karne, z drugiej zaś strony, z fa k tu ustanowienia u rzędnika przeż p ań stw o i nałożenia p rz e z n ie na obywateli obow iązku podd an ia się jego władzy w przeznaczonym z a k resie działania, m ożna łatw o wysnuć odpow iedzialność cyw ilną państw a za szk o d ę wyrządzoną obyw atelom z winy jego u rz ę d n ik a 24). V. W ten oto sposób przedstawia się dorobek nauki po lsk iej odnośnie om aw ianego problem atu. J a k w id ać z przytoczonej analizy prac, o bydw a zasadnicze k ie ru n k i cywilisty c z n y i publiczno-prawny zn alazły zw olenników śród przedstaw icieli naszej nauki. Z p u n k tu więc teoretycznego, pytanie, gdzie należy szukać p o d staw odpowiedzialności, pozostało o tw arte. W ostatnich d ziesiątk ach la t ubiegłego w ie k u i w pierwszych latach bieżącego stu lecia zagadnienie wynagrodzenia szkód, spowodowanych p rzez działalność w ładz publicznych, b y ło jednym z tem atów n ajb ard ziej opracow yw anych w literatu rz e p aństw zachodnich, w szczególności w n au c e niemieckiej i francuskiej. P roblem at ten, jak już wspom niałem, był przedm iotem obrad kilku zjazdów prawników niem ieckich25). L ite ra tu r a niemiecka m oże poszczycić się licznem i rozpraw a mi, poświęconem i zarówno ogólnym zagadnieniom, jak również i specjalnym kwestjom. W e F ra n c ji zaś ustaw iczne rozszerzanie g ran ic odpowiedzialności w ład z publicznych, od ostatniego dziesiątka ubiegłego s tu le c ia do bieżącej chw ili, zaw dzięczać należy przedew szystkiem wpływowi b ad a ń teore- 23) Przegląd Sądowy i Adm inistracyjny 1907 r, Z esz, 3, 5, 6, 10 i 1908 r ) G. S. W. Nr W latach 1867, 1871, 1873, 1874, 1876 i 1905.

155 tycznych n a orzecznictwo R ad y Stanu. U czonych francuskich, poza w szechstronnością b a d a ń teoretycznych, znam ionuje harm onijna w spółpraca z ju d y k atu rą, wyrażającą, się w analizie krytycznej wszystkich najw ażnjejszych orzeczeń. L iczne glossy zam ieszczone w Zbiorach S irey 'a, Dalloza, o raz w R ev u e du droit public, przez autorów tej m iary, co Duguit, D uez, Hauriou, Jeze, A p p leto n oto najlep sze dowody tej blizkiej w spółpracy w zak resie om awianego zagadnienia. W zestaw ieniu z pow yższem, nasz dorobek je st skrom ny. S to su n k o w o najlepiej p rzed staw ia się w b. d zieln icy austrjackiej. L ite ra tu ra praw nicza b. zaboru rosyjskiego, m im o dość bogatego orzecznictw a b. S e n a tu w tej dziedzinie, nie może się poszczycić ani jedną p ra c ą, poświęconą analiz ie tej judykatury. W b. zaborze pruskim zaś nie pojawiła się w ogóle ani jedna p ra c a, dotycząca om aw ianej kwesji. W ażny p o d względem p raktycznym, a ze w szech m iar interesujący z p u n k tu widzenia teoretycznego, rozw ój ustaw odaw stw a niem ieckiego, o którym wspomniałem w poprzednim rozdziale, n ie doczekał się zu p e łn ie oddzielnego opracow ania. Godne naśladow nictw a postępy teo rji i praktyki francuskiej, nie zo stały w e w łaściwym czasie udostępnione czytelnikow i p o lsk iem u 26). Mimo te w szy stk ie braki, uspraw iedliw ione zgoła an o rm aln em i w a runkam i naszego życia p raw n eg o i naukowego1, w ie lk ą zasługą d o k try n y jest, że co p ew ien czas przypom inała o tem ważnem dla ży cia i nauki zagadnieniu. Mimo rozbieżności poglądów co do podstaw i u zasad n ien ia odpow iedzialności cyw ilnej w ła d z publicznych, w o s ta tn ic h dziesiątkach la t przed! odbudow ą państwowości, w d o k try n ie naszej panuje jednom yślna opinja o konieczności zapew nienia jednostce w ynagrodzenia szkody, spowodowanej p rzez wadliwą działalność władzy. W te n sposób, zaw dzięczając doktrynie, zag ad n ien ie to postaw ione zo stało w rzędzie ty ch kapitalnych spraw, k tó re w inny w pierw szym rzędzie zn aleźć rozwiązanie w p rzyszłem rodzimem ustaw odaw stw ie.27). (d. с. n.). " ) D la ścisłości należy zazn aczyć, że M. Baum gart w art. p. t. Gwarancie prawno-administracyjne w e Francji", G azeta S ą d o w a W arszawska 1915 r. Nr (referat, wygłoszony w Tow. Praw n. w Warszawie w dn. 10.XI 1915) przytacza kilka ostatnich w yrok ów R ady Stanu w m aterji odpowiedzialności cyw iln ej władz publicznych. "') Inform acje o pracach autorów polskich czerpałem z Suligowskiego Bibljografji Prawniczej P olskiej XIX і XX w r., oraz z roczników G azety Sądowej W arszaw skiej, Przeglądu P raw a i Administracji oraz z Czasopisma Prawniczo-Ekonom icznego, T h em is Polskie) oraz K w artalnika Prawa C yw ilnego i Handlowego za ok res czasu

156 tycznych n a orzecznictwo R ad y Stanu. U czonych francuskich, poza w szechstronnością b a d a ń teoretycznych, znam ionuje harm onijna w spółpraca z ju d y k atu rą, wyrażającą, się w analizie krytycznej wszystkich najw ażnjejszych orzeczeń. L iczne glossy zam ieszczone w Zbiorach S irey 'a, Dalloza, o raz w R ev u e du droit public, przez autorów tej m iary, co Duguit, D uez, Hauriou, Jeze, A p p leto n oto najlep sze dowody tej blizkiej w spółpracy w zak resie om awianego zagadnienia. W zestaw ieniu z pow yższem, nasz dorobek je st skrom ny. S to su n k o w o najlepiej p rzed staw ia się w b. d zieln icy austrjackiej. L ite ra tu ra praw nicza b. zaboru rosyjskiego, m im o dość bogatego orzecznictw a b. S e n a tu w tej dziedzinie, nie może się poszczycić ani jedną p ra c ą, poświęconą analiz ie tej judykatury. W b. zaborze pruskim zaś nie pojawiła się w ogóle ani jedna p ra c a, dotycząca om aw ianej kwesji. W ażny p o d względem p raktycznym, a ze w szech m iar interesujący z p u n k tu widzenia teoretycznego, rozw ój ustaw odaw stw a niem ieckiego, o którym wspomniałem w poprzednim rozdziale, n ie doczekał się zu p e łn ie oddzielnego opracow ania. Godne naśladow nictw a postępy teo rji i praktyki francuskiej, nie zo stały w e w łaściwym czasie udostępnione czytelnikow i p o lsk iem u 26). Mimo te w szy stk ie braki, uspraw iedliw ione zgoła an o rm aln em i w a runkam i naszego życia p raw n eg o i naukowego1, w ie lk ą zasługą d o k try n y jest, że co p ew ien czas przypom inała o tem ważnem dla ży cia i nauki zagadnieniu. Mimo rozbieżności poglądów co do podstaw i u zasad n ien ia odpow iedzialności cyw ilnej w ła d z publicznych, w o s ta tn ic h dziesiątkach la t przed! odbudow ą państwowości, w d o k try n ie naszej panuje jednom yślna opinja o konieczności zapew nienia jednostce w ynagrodzenia szkody, spowodowanej p rzez wadliwą działalność władzy. W te n sposób, zaw dzięczając doktrynie, zag ad n ien ie to postaw ione zo stało w rzędzie ty ch kapitalnych spraw, k tó re w inny w pierw szym rzędzie zn aleźć rozwiązanie w p rzyszłem rodzimem ustaw odaw stw ie.27). (d. с. n.). " ) D la ścisłości należy zazn aczyć, że M. Baum gart w art. p. t. Gwarancie prawno-administracyjne w e Francji", G azeta S ą d o w a W arszawska 1915 r. Nr (referat, wygłoszony w Tow. Praw n. w Warszawie w dn. 10.XI 1915) przytacza kilka ostatnich w yrok ów R ady Stanu w m aterji odpowiedzialności cyw iln ej władz publicznych. "') Inform acje o pracach autorów polskich czerpałem z Suligowskiego Bibljografji Prawniczej P olskiej XIX і XX w r., oraz z roczników G azety Sądowej W arszaw skiej, Przeglądu P raw a i Administracji oraz z Czasopisma Prawniczo-Ekonom icznego, T h em is Polskie) oraz K w artalnika Prawa C yw ilnego i Handlowego za ok res czasu

157 W SPO M NIENIA POŚMIERTNE. Kazimierz Sterling. 26 kw ietnia,r b. z m a rł Kazim ierz Sterling. A dw okaturze polskiej u b y ła jednostka czołow a. Pośród rzednącej co raz bardziej grupy adw okatów karnych, nieugiętych niep oszlakow anych obrońców p ra w a i słuszności, zgon Sterlinga u cz y n ił szczerbę nie do z a ta rc ia. S tra ta tem dotkliw sza, iż poniesiona z o s ta ła w kilka miesięcy zaledw ie po śm ierci E ugenjusza Śmiarowskiego. Obaj serdeczni przyjaciele w tym sam ym niemal czasie wstępowali w s z ra n k i adw okatury, w tej samej atmosfe rze przedwojennych p ro c e só w politycznych h arto w ali wielk ie sw e w alory obrończe, obaj ożywieni w ielką m iłością wolności, silną w iarą w człow ieka, jako nieprzebrane źródło wartości moralnych, obaj w a rto ści tych świetni przedstawiciele, obaj skrom ni w życiu publicznem, butni i, h ard zi w walce o spraw iedliw ość i krzyw dę ludzką w spaniale uzupełniali się w zajem nie, w ystępując niezliczoną ilość ra z y w tych sam ych procesach: Śmiarowski im ponował polotem, Sterling wnikliwością, Śm iarow ski niedoścignionym był w stw arzan iu syntezy dow odów, Sterling nieporów nany w dowodów ty ch analizie, Śm iarow ski rzucał persp ek ty w y przyszłości, S terling przygważd ża ł.rzeczywistość. Obaj z przedziwną p ro sto tą, tytaniczną n ieraz siłą burzyli ru sz to w an ia gmachów ta k cz ęsty ch niesłusznych oskarżeń. Obaj zmarli w tym sam ym niemal czasie, w siedmiom iesięcznym odstępie. Kazimierz Sterling u ro d ził się w 1875 roku; gimnazjum i u n iw ersy tet kończył w W arszaw ie. A plikację adwokacką łączył z musu z zarobkow ą pracą w jednym z banków, a jednocześnie intensywnie pracował,,w dziennikarstwie i lite ra tu rz e '1. Jeszcze jako student uniw ersytetu pisywał k ry ty k i teatraln e w ówczesnych K łosach", sam następnie stw orzył kilka sz tu k teatralnych. W pozostawionym tom ie dramatów, w ydanym w 1900 r. in te re su je się przeważnie lo sem biednych i w ydziedziczonych. Binom" i Sobotni W iec zó r" są tego n ajlep szem i dowodam i. Jednocześnie prawie w y d aje dwa tomy poezji. W Abbad onahu" poemacie ulega nurtującem u w ów czesnej literatu rze uwielbieniu dla sm u tk u i cierpienia; w N astrojach o trz ą sa się w znacznej m ierz e z literackiego przygnębienia,

158 W SPO M NIENIA POŚMIERTNE. Kazimierz Sterling. 26 kw ietnia,r b. z m a rł Kazim ierz Sterling. A dw okaturze polskiej u b y ła jednostka czołow a. Pośród rzednącej co raz bardziej grupy adw okatów karnych, nieugiętych niep oszlakow anych obrońców p ra w a i słuszności, zgon Sterlinga u cz y n ił szczerbę nie do z a ta rc ia. S tra ta tem dotkliw sza, iż poniesiona z o s ta ła w kilka miesięcy zaledw ie po śm ierci E ugenjusza Śmiarowskiego. Obaj serdeczni przyjaciele w tym sam ym niemal czasie wstępowali w s z ra n k i adw okatury, w tej samej atmosfe rze przedwojennych p ro c e só w politycznych h arto w ali wielk ie sw e w alory obrończe, obaj ożywieni w ielką m iłością wolności, silną w iarą w człow ieka, jako nieprzebrane źródło wartości moralnych, obaj w a rto ści tych świetni przedstawiciele, obaj skrom ni w życiu publicznem, butni i, h ard zi w walce o spraw iedliw ość i krzyw dę ludzką w spaniale uzupełniali się w zajem nie, w ystępując niezliczoną ilość ra z y w tych sam ych procesach: Śmiarowski im ponował polotem, Sterling wnikliwością, Śm iarow ski niedoścignionym był w stw arzan iu syntezy dow odów, Sterling nieporów nany w dowodów ty ch analizie, Śm iarow ski rzucał persp ek ty w y przyszłości, S terling przygważd ża ł.rzeczywistość. Obaj z przedziwną p ro sto tą, tytaniczną n ieraz siłą burzyli ru sz to w an ia gmachów ta k cz ęsty ch niesłusznych oskarżeń. Obaj zmarli w tym sam ym niemal czasie, w siedmiom iesięcznym odstępie. Kazimierz Sterling u ro d ził się w 1875 roku; gimnazjum i u n iw ersy tet kończył w W arszaw ie. A plikację adwokacką łączył z musu z zarobkow ą pracą w jednym z banków, a jednocześnie intensywnie pracował,,w dziennikarstwie i lite ra tu rz e '1. Jeszcze jako student uniw ersytetu pisywał k ry ty k i teatraln e w ówczesnych K łosach", sam następnie stw orzył kilka sz tu k teatralnych. W pozostawionym tom ie dramatów, w ydanym w 1900 r. in te re su je się przeważnie lo sem biednych i w ydziedziczonych. Binom" i Sobotni W iec zó r" są tego n ajlep szem i dowodam i. Jednocześnie prawie w y d aje dwa tomy poezji. W Abbad onahu" poemacie ulega nurtującem u w ów czesnej literatu rze uwielbieniu dla sm u tk u i cierpienia; w N astrojach o trz ą sa się w znacznej m ierz e z literackiego przygnębienia,

159 lutnię sw ą nastraja na bardziej m ęskie tony, z w y żyn n atch n ienia zstęp u je na ziemię, u p aja się już hasłem : H abitantes coelum, m em entote te rra e. W słuchiw ać się p o czy n a w głosy m arzonych gwiazd, z k tó ry ch m u jedna mówi: Odwagę w sercu płom ienną obudzę, Do czynu harde uzbroję ci ramię, I w życia świeżej w ykąpię cię strudze, I jasne natchnień w y ry ję ci znamię. W k ró tc e też potem zm ilkły pieśni S te rlin g a w stały jego cz y n y. N adszed ł 1905 r. pow iew w olności rosyjskiej, a następnie... niezliczona ilość procesów politycznych, w pierw szy m rzędzie przed S ąd am i Wojennemi R osyjskiem i. N a historycznej Sali Ś m ierci w Cytadeli W arszaw skiej, w licznych procesach bojow ców P. P. S. zdobył so b ie Sterling o b ro ńcze ostrogi rycerskie. W k ró tk im czasie o trzy m a ł też i wstęgę zasłu g i. W lip cu 1907 r. podczas procesu 67 bojow ców P. P. S. w Sądzie Wojskowym w W arszaw ie, były bojow iec P. P. S. wów czas prow okator M ieczysław Sankow ski z e zn ał podczas p rzew o d u sądowego, iż jed en z obrońców w ty m procesie, Kazim ierz Sterling, przez czas dłuższy okazywał cenne usługi bojowej organizacji P. P. S. Sankow ski sam ja k zeznał przynosił n a przechowanie do Sterlinga 15 bro w n in g ó w i korzystał z gościnności S terlinga w ciągu kilku dni. Przytoczył jeszcze in n e szczegóły, w n astęp stw ie czego 21 paźd ziern ik a tegoż ro k u po rewizji Sterling aresztow any zo stał; n a stępnie m iano go wysłać n a adm inistracyjne ze sła n ie do jednej z najdalszych gubernji im perjum rosyjskiego' z p rz y tw ie r dzeniem (prikrepleniem) do m iejsca w ysłania n a określoną liczbę l a t. Naskutek złego już wówczas s ta n u zdlrowia S terlinga postanow iono zg odn ie z decyzją g e n e ra ł - gub ernatora zm ienić mru wysyłkę n a przymusowy w yjazd zagranicę, gdzie te ż przebyw ał od p ierw szy ch dni grudnia 1907 r. przez półtora roku. O koliczności powyższe u stalo n e zostały w o dezw ie naczelnika ochrany" w arszaw skiej do oberpolicm ajstra w arszaw skiego z 16 grudnia 1907 r. O dezw a ta w oryginale ofiarow ana została Sterlingow i przez Państw ow e A rchiw um Akt D aw nych. Jest to jedyny a k t uznania ze stro n y w ład z Niepodległej P o lsk i w stosunku do Sterlinga. Po pow rocie z zagranicy pow rócił db obron w spraw ach politycznych. D ziesiątk i może i s e tk i rew olucjonistów - bojowców i d ziałaczy społeczno - politycznych w sp ra w ach swych

160 lutnię sw ą nastraja na bardziej m ęskie tony, z w y żyn n atch n ienia zstęp u je na ziemię, u p aja się już hasłem : H abitantes coelum, m em entote te rra e. W słuchiw ać się p o czy n a w głosy m arzonych gwiazd, z k tó ry ch m u jedna mówi: Odwagę w sercu płom ienną obudzę, Do czynu harde uzbroję ci ramię, I w życia świeżej w ykąpię cię strudze, I jasne natchnień w y ry ję ci znamię. W k ró tc e też potem zm ilkły pieśni S te rlin g a w stały jego cz y n y. N adszed ł 1905 r. pow iew w olności rosyjskiej, a następnie... niezliczona ilość procesów politycznych, w pierw szy m rzędzie przed S ąd am i Wojennemi R osyjskiem i. N a historycznej Sali Ś m ierci w Cytadeli W arszaw skiej, w licznych procesach bojow ców P. P. S. zdobył so b ie Sterling o b ro ńcze ostrogi rycerskie. W k ró tk im czasie o trzy m a ł też i wstęgę zasłu g i. W lip cu 1907 r. podczas procesu 67 bojow ców P. P. S. w Sądzie Wojskowym w W arszaw ie, były bojow iec P. P. S. wów czas prow okator M ieczysław Sankow ski z e zn ał podczas p rzew o d u sądowego, iż jed en z obrońców w ty m procesie, Kazim ierz Sterling, przez czas dłuższy okazywał cenne usługi bojowej organizacji P. P. S. Sankow ski sam ja k zeznał przynosił n a przechowanie do Sterlinga 15 bro w n in g ó w i korzystał z gościnności S terlinga w ciągu kilku dni. Przytoczył jeszcze in n e szczegóły, w n astęp stw ie czego 21 paźd ziern ik a tegoż ro k u po rewizji Sterling aresztow any zo stał; n a stępnie m iano go wysłać n a adm inistracyjne ze sła n ie do jednej z najdalszych gubernji im perjum rosyjskiego' z p rz y tw ie r dzeniem (prikrepleniem) do m iejsca w ysłania n a określoną liczbę l a t. Naskutek złego już wówczas s ta n u zdlrowia S terlinga postanow iono zg odn ie z decyzją g e n e ra ł - gub ernatora zm ienić mru wysyłkę n a przymusowy w yjazd zagranicę, gdzie te ż przebyw ał od p ierw szy ch dni grudnia 1907 r. przez półtora roku. O koliczności powyższe u stalo n e zostały w o dezw ie naczelnika ochrany" w arszaw skiej do oberpolicm ajstra w arszaw skiego z 16 grudnia 1907 r. O dezw a ta w oryginale ofiarow ana została Sterlingow i przez Państw ow e A rchiw um Akt D aw nych. Jest to jedyny a k t uznania ze stro n y w ład z Niepodległej P o lsk i w stosunku do Sterlinga. Po pow rocie z zagranicy pow rócił db obron w spraw ach politycznych. D ziesiątk i może i s e tk i rew olucjonistów - bojowców i d ziałaczy społeczno - politycznych w sp ra w ach swych

161 przed Sądami W ojskow em i czy też przed t. zw, Specjalnym D epartam entem Izby Sądow ej z przedstaw icielam i stanów" k o rzy stało wówczas z o b ro n członka b. K oła O brońców Politycznych Sterlinga. W ielu z pośród w spółczesnych działaczy politycznych i przedstaw icieli władz państw ow ych zaw dzięcza Sterlingowi n ieraz skuteczną obronę, a w ted y kiedy skutki obrony musiały być problem atyczne p o d n ietę moralną doi pełnego godności przen o szen ia ciężkich do św iad czeń życiowych. Sterling jak słu szn ie zauważono w jed n y m ze wspomnień pośmiertnych żył p rzed kratkami" życiem swego klienta, jego troską i jego bólem, jego wiarą i żyw iołow ą tęsknotą do w olności. Odnosiło się w rażen ie, że chciałby n ieraz piersi swe ro zed rzeć i serce swe ta k przedwcześnie schorzałe rzucić n a szale ułomnej spraw iedliw ości ludzkiej..." Nadeszły czasy o k u p acji niemieckiej. S terling przyjął czynny udział w organizow aniu Sądów O byw atelskich i w ciągu 6-ciu tygodni ich istnienia b y ł członkiem T rybunału. Po rozw iązaniu sądów tych p aro k ro tn ie występował p rz e d wojennemi sądam i niemieckiemi, k tó re, właściwie m ów iąc, obrony niedopuszczały. W tym samym też czasie przyjmował czy n n y udział w S ąd ach Honorowych P olskiej Organizacji W ojskow ej; dla Sądów ty ch tworzył p rzy nieznacznej pomocy innych przep isy p ra w a materjalnego i procesualnego. W tym samym też cz asie znaczną część tru d u i znoju pośw ięcał realizowaniu idei zjednoczenia żydów z Narodem i P ań stw em Polskiem. Id ei tej wiecznie słu ży ł od najwcześniejszej m łodości; wyk u w a ł ją i później skrzętnie strzegł. W owym czasie zgodnie z oświadczeniem żegnających zw ło k i Sterlinga przed staw icieli organizacji Ż agiew i Zjednoczenie, którym zm arły przew odniczył, społeczeństw o żydow skie przeżywało nagły ro zk w it nacjonalizmu. Obóz polski w śró d żydów szukać m usiał p o d staw nowej ideologji, przystosow anej do warunków ży c ia w przyszłem P ań stw ie Polskiem. Sterling z przysłow iow ą niemal Jego pracow itością pośw ięcił się formułowaniu ty ch nowych zasad ideologicznych, k tó re w znacznej m ierze d o d n ia dzisiejszego stan o w ią fundam e n t idei zjednoczeniowej. P o szeregu żm udnych konferencyj, poglądom swym uzgodnionym ze znakomitą w ięk sz o ścią wyznawców idei zjednoczeniow ej, dał wyraz w ogłoszonych drukiem p ra c a c h swych

162 przed Sądami W ojskow em i czy też przed t. zw, Specjalnym D epartam entem Izby Sądow ej z przedstaw icielam i stanów" k o rzy stało wówczas z o b ro n członka b. K oła O brońców Politycznych Sterlinga. W ielu z pośród w spółczesnych działaczy politycznych i przedstaw icieli władz państw ow ych zaw dzięcza Sterlingowi n ieraz skuteczną obronę, a w ted y kiedy skutki obrony musiały być problem atyczne p o d n ietę moralną doi pełnego godności przen o szen ia ciężkich do św iad czeń życiowych. Sterling jak słu szn ie zauważono w jed n y m ze wspomnień pośmiertnych żył p rzed kratkami" życiem swego klienta, jego troską i jego bólem, jego wiarą i żyw iołow ą tęsknotą do w olności. Odnosiło się w rażen ie, że chciałby n ieraz piersi swe ro zed rzeć i serce swe ta k przedwcześnie schorzałe rzucić n a szale ułomnej spraw iedliw ości ludzkiej..." Nadeszły czasy o k u p acji niemieckiej. S terling przyjął czynny udział w organizow aniu Sądów O byw atelskich i w ciągu 6-ciu tygodni ich istnienia b y ł członkiem T rybunału. Po rozw iązaniu sądów tych p aro k ro tn ie występował p rz e d wojennemi sądam i niemieckiemi, k tó re, właściwie m ów iąc, obrony niedopuszczały. W tym samym też czasie przyjmował czy n n y udział w S ąd ach Honorowych P olskiej Organizacji W ojskow ej; dla Sądów ty ch tworzył p rzy nieznacznej pomocy innych przep isy p ra w a materjalnego i procesualnego. W tym samym też cz asie znaczną część tru d u i znoju pośw ięcał realizowaniu idei zjednoczenia żydów z Narodem i P ań stw em Polskiem. Id ei tej wiecznie słu ży ł od najwcześniejszej m łodości; wyk u w a ł ją i później skrzętnie strzegł. W owym czasie zgodnie z oświadczeniem żegnających zw ło k i Sterlinga przed staw icieli organizacji Ż agiew i Zjednoczenie, którym zm arły przew odniczył, społeczeństw o żydow skie przeżywało nagły ro zk w it nacjonalizmu. Obóz polski w śró d żydów szukać m usiał p o d staw nowej ideologji, przystosow anej do warunków ży c ia w przyszłem P ań stw ie Polskiem. Sterling z przysłow iow ą niemal Jego pracow itością pośw ięcił się formułowaniu ty ch nowych zasad ideologicznych, k tó re w znacznej m ierze d o d n ia dzisiejszego stan o w ią fundam e n t idei zjednoczeniowej. P o szeregu żm udnych konferencyj, poglądom swym uzgodnionym ze znakomitą w ięk sz o ścią wyznawców idei zjednoczeniow ej, dał wyraz w ogłoszonych drukiem p ra c a c h swych

163 Państw ow ość polska a żydzi" oraz projekt re fo rm y żydowstw a polskiego". Nic te ż dziwnego, iż p rz y pow staniu P aństw a S terlin g był jednym z ty ch dwóch p rzedstaw icieli żydow stw a polskiego, którzy n a w ezw anie ów czesnego m inistra spraw zagranicznych Ignacego Paderew skiego u d a li się do Paryża, ce le m w spółdziałania z delegacją P ań stw a naszego na konferencję pokojową p rz y u stalaniu ostatecznego1 tekstu T ra k ta tu o M niejszościach. Zgodinie z powołanem oświadczeniem n ad g ro b em Sterlinga jeżeli trak tat ten nie nałożył Polsce uciążliw szych więzów, n ie m a ła w tem zasługa1k azim ierza Sterlinga. K o n iec okupacji niem ieckiej i początek N iepodległego Państwa, zastaje Sterlinga n a stanow isku członka S ąd u A p elacyjnego' w W arszaw ie. N a stanow isku tem b y ł ty lk o sobą, w ięc zaw sze czujnie s ta ł n a straży godności i niezaw isłości sędziego,. W ykonywanie tej straży w owym czasie nie było zresztą p o łączo n e ze specjalnem i trudnościami. W k ró tc e powrócił do ukochanego stanu adswokackiego; w k tó ry m pozostał już aż do, śm ierci. S ta w a ł często w sp raw ach politycznych, k tó re m i w p ierwszych czasach po pow staniu p aństw a były w y łączn ie t. zw. procesy kom unistyczne. B ro n ił w nich o wiele częściej w daw niejszym okresie tw orzenia ty ch procesów, k ie d y obrona w nich n iep o p u larna b y ła przedmiotem sporu m ało uświadomionej co, do istoty obrony op in ji publicznej i zaw odow ej. N ie współczując nigdy idei komunistycznej, b ro n ił jej w yznaw ców, wychodząc m iędzy innemi z założenia, iż tam, gdzie o sk arżo n y obok groźnego artykułu praw a ta k elastycznie n ie ra z stosowanego m a przeciwko so b ie o ile groźniejszą opinję publiczną, k tó rej w sposób n a tu ra ln y zresztą ulega k om plet sądzący, obow iązkiem obrońcy należycie pojm ującego swe posłannictwo stanąć przy osk arżo n y m. P o gląd te n zre sz tą całkowicie się później przyjął i u trw a lił. S terlin g zamknął się w sobie, poświęcając czas w olny od nader intensyw nych zajęć zaw odow ych, troskliw ej i serd ecznej opiece n ad młodszym pokoleniem adwokatów, studjom nad historją o statn ich dziejów przedrozbiorow ych i p ra w em współczesnem. O głosił w Gazecie Sądow ej a następnie w oddzielnych odbitkach cały szereg a rty k u łó w o Sprawie o zam ach u na S tanisław a A ugusta" oraz o S ąd ach przysięgłych p o d łu g nowego K o d e k su Postępowania K arnego".

164 Państw ow ość polska a żydzi" oraz projekt re fo rm y żydowstw a polskiego". Nic te ż dziwnego, iż p rz y pow staniu P aństw a S terlin g był jednym z ty ch dwóch p rzedstaw icieli żydow stw a polskiego, którzy n a w ezw anie ów czesnego m inistra spraw zagranicznych Ignacego Paderew skiego u d a li się do Paryża, ce le m w spółdziałania z delegacją P ań stw a naszego na konferencję pokojową p rz y u stalaniu ostatecznego1 tekstu T ra k ta tu o M niejszościach. Zgodinie z powołanem oświadczeniem n ad g ro b em Sterlinga jeżeli trak tat ten nie nałożył Polsce uciążliw szych więzów, n ie m a ła w tem zasługa1k azim ierza Sterlinga. K o n iec okupacji niem ieckiej i początek N iepodległego Państwa, zastaje Sterlinga n a stanow isku członka S ąd u A p elacyjnego' w W arszaw ie. N a stanow isku tem b y ł ty lk o sobą, w ięc zaw sze czujnie s ta ł n a straży godności i niezaw isłości sędziego,. W ykonywanie tej straży w owym czasie nie było zresztą p o łączo n e ze specjalnem i trudnościami. W k ró tc e powrócił do ukochanego stanu adswokackiego; w k tó ry m pozostał już aż do, śm ierci. S ta w a ł często w sp raw ach politycznych, k tó re m i w p ierwszych czasach po pow staniu p aństw a były w y łączn ie t. zw. procesy kom unistyczne. B ro n ił w nich o wiele częściej w daw niejszym okresie tw orzenia ty ch procesów, k ie d y obrona w nich n iep o p u larna b y ła przedmiotem sporu m ało uświadomionej co, do istoty obrony op in ji publicznej i zaw odow ej. N ie współczując nigdy idei komunistycznej, b ro n ił jej w yznaw ców, wychodząc m iędzy innemi z założenia, iż tam, gdzie o sk arżo n y obok groźnego artykułu praw a ta k elastycznie n ie ra z stosowanego m a przeciwko so b ie o ile groźniejszą opinję publiczną, k tó rej w sposób n a tu ra ln y zresztą ulega k om plet sądzący, obow iązkiem obrońcy należycie pojm ującego swe posłannictwo stanąć przy osk arżo n y m. P o gląd te n zre sz tą całkowicie się później przyjął i u trw a lił. S terlin g zamknął się w sobie, poświęcając czas w olny od nader intensyw nych zajęć zaw odow ych, troskliw ej i serd ecznej opiece n ad młodszym pokoleniem adwokatów, studjom nad historją o statn ich dziejów przedrozbiorow ych i p ra w em współczesnem. O głosił w Gazecie Sądow ej a następnie w oddzielnych odbitkach cały szereg a rty k u łó w o Sprawie o zam ach u na S tanisław a A ugusta" oraz o S ąd ach przysięgłych p o d łu g nowego K o d e k su Postępowania K arnego".

165 W ykonywał z w y jątk o w ą sumiennością obow iązki Członka R ady Naczelnej A dw okackiej, do której zgodna opinja koleżeńska powoływała go dw ukrotnie na dw uletnią kadencję. W o statn im roku w reszcie w y b ran y został do S ądu Dyscyplin arn eg o Izby Adtwokackiej w W arszawie. Pieśń łabędzią" o b ro ń czą w wielkim sty lu wyśpiew ał w procesie brzeskim. Nie mogąc w obronie tej dać całkowitego ujścia bólowi obyw atela, dał w niej p ełn y i m ocny wyraz rozw adze prawnika. W ostatnich m iesiącach swego życia upadając pod brzem ieniem już i czysto fizycznego bólu k tó ry go wreszcie pow alił szereg dni i nocy poświęcił zredagow aniu w sprawie brzeskiej obszernej i wyczerpującej sk arg i apelacyjnej, jeszcze ostatecznie p rzez S ą d nie rozpoznanej. Za dni kilka na sali S ąd u Apelacyjnego w4w arszaw ie rozleg n ie się ostatni pogrobow y głos Sterlinga. O to krótki szkic biograficzny wielkiej m iary adw okata obyw atela Kazimierza S terlinga. G dyby choć cokolw iek znaczniejsza część polskiego stanu adw okackiego składała się z adw okatów typu S terlinga czy S zaro w sk ieg o, można b y za kanclerzem D 'A guesseau pow iedzieć o niem, iż jest to' Stan... tak w spaniały, jak cnota, ta k konieczny, jak sp raw iedliw ość". Wacłau) Szumański. Ś. p. Juljan Józef Szadkow ski. W dn. 11 czerw c a r, b. zmarł w W arszaw ie ś, p. Józef Szadkow ski, z pośród czynnie praktyk ujących adwokatów, jeden z najstarszych w iekiem. Chociaż p rzeży ł już lat 82, śm ierć Jeg o po kilkodniowem zapaleniu płuc b y ła dla kolegów niespodzianką n ad er bolesną, tyle jeszcze m iał w sobie ży w o tn ej energji w zaw odzie adw okackim, ta k ą posiadał wciąż b y stro ść umysłu, ta k ą niestrudzoną pracow itość, taką ujmującą pogodę ducha. N ieprzebranym miłym swym nastrojem, pełnym rozweselającego hom oru, jednał sobie ogólną sympatję, m ającą też podnietę w Jeg o niezwykłych zale tach wysokiej kultury tow arzyskiej i życiowej. Na powszechn y szacunek zasługiw ał praw ością n iesk aziteln eg o chara k te ru, zacnością szlachetnej duszy. Pracę sw ą zawodową tyloletnią, w spartą dużym zasobem wiedzy, w ypełniał zawsze um iejętnie, oddając się jej całą sumiennością i ciesząc się wzam ian należytem uznaniem w prawniczych sferach. Powołany też przedi paru laty na czło n k a R ady Naczelnej A dwokackiej p iasto w ał to stanowisko godnie. Zgon ś. p. Jó zefa Szadkowskiego pozostaw ił szczery żal w śró d palestry, k tó re j przed staw iciele w przem ówieniach u cz cili Go nad grobem. il.

166 W ykonywał z w y jątk o w ą sumiennością obow iązki Członka R ady Naczelnej A dw okackiej, do której zgodna opinja koleżeńska powoływała go dw ukrotnie na dw uletnią kadencję. W o statn im roku w reszcie w y b ran y został do S ądu Dyscyplin arn eg o Izby Adtwokackiej w W arszawie. Pieśń łabędzią" o b ro ń czą w wielkim sty lu wyśpiew ał w procesie brzeskim. Nie mogąc w obronie tej dać całkowitego ujścia bólowi obyw atela, dał w niej p ełn y i m ocny wyraz rozw adze prawnika. W ostatnich m iesiącach swego życia upadając pod brzem ieniem już i czysto fizycznego bólu k tó ry go wreszcie pow alił szereg dni i nocy poświęcił zredagow aniu w sprawie brzeskiej obszernej i wyczerpującej sk arg i apelacyjnej, jeszcze ostatecznie p rzez S ą d nie rozpoznanej. Za dni kilka na sali S ąd u Apelacyjnego w4w arszaw ie rozleg n ie się ostatni pogrobow y głos Sterlinga. O to krótki szkic biograficzny wielkiej m iary adw okata obyw atela Kazimierza S terlinga. G dyby choć cokolw iek znaczniejsza część polskiego stanu adw okackiego składała się z adw okatów typu S terlinga czy S zaro w sk ieg o, można b y za kanclerzem D 'A guesseau pow iedzieć o niem, iż jest to' Stan... tak w spaniały, jak cnota, ta k konieczny, jak sp raw iedliw ość". Wacłau) Szumański. Ś. p. Juljan Józef Szadkow ski. W dn. 11 czerw c a r, b. zmarł w W arszaw ie ś, p. Józef Szadkow ski, z pośród czynnie praktyk ujących adwokatów, jeden z najstarszych w iekiem. Chociaż p rzeży ł już lat 82, śm ierć Jeg o po kilkodniowem zapaleniu płuc b y ła dla kolegów niespodzianką n ad er bolesną, tyle jeszcze m iał w sobie ży w o tn ej energji w zaw odzie adw okackim, ta k ą posiadał wciąż b y stro ść umysłu, ta k ą niestrudzoną pracow itość, taką ujmującą pogodę ducha. N ieprzebranym miłym swym nastrojem, pełnym rozweselającego hom oru, jednał sobie ogólną sympatję, m ającą też podnietę w Jeg o niezwykłych zale tach wysokiej kultury tow arzyskiej i życiowej. Na powszechn y szacunek zasługiw ał praw ością n iesk aziteln eg o chara k te ru, zacnością szlachetnej duszy. Pracę sw ą zawodową tyloletnią, w spartą dużym zasobem wiedzy, w ypełniał zawsze um iejętnie, oddając się jej całą sumiennością i ciesząc się wzam ian należytem uznaniem w prawniczych sferach. Powołany też przedi paru laty na czło n k a R ady Naczelnej A dwokackiej p iasto w ał to stanowisko godnie. Zgon ś. p. Jó zefa Szadkowskiego pozostaw ił szczery żal w śró d palestry, k tó re j przed staw iciele w przem ówieniach u cz cili Go nad grobem. il.

167 Ś, p. Edmund Kamieński. Ś. p. Edmund K am ieński od lat przeszło 30 piastował n ajw yższe godności w L w ow skiej Izbie A dw okackiej. Obdarzony nieograniczonem zaufaniem ogółu adwokatury był w ielokrotnie z wyborów prezydentem i w iceprezydentem Izby, a zw ła szcza w dziedzinie sam opom o cowej p o ło ż y ł niespożyte zasłu gi. W uznaniu te ż za słu g Zmarłego fundusze zapomogowe i wzajemnego' ubezpieczenia noszą już od szeregu lat nazwę F unduszu im. Edmunda! K am ieńskiego. Zgon ś. p. Edmunda Kamieńskiego, jednego z czołowych przedstaw icieli palestry, w yrw ał z jej szeregów niestrudzonego, a nader zasłużonego pracownika i wywołał żal pow szechny kr- Z RADY ADWOKACKIEJ W WARSZAWIE. К O M U N I К A T Nr. 132 W sp ra w ie zmiany godzin p rzyjęć u komorników Sąd u G rod zk iego w W arszaw ie. R a d a A dw okacka w W arszaw ie podaje do w ia d o m o ści członków Izby, ż e sto so w n ie do zarząd zen ia p. K ierow nika Sądu G ro d z k ie g o w W arszaw ie z d. 20. V r. czas p rz y ję ć dla stron in te re so w a n y c h u kom o r ników S ą d u G rodzkiego w W a rsz a w ie z o stał ustalony n a g o d z. o d 8-ej do 10-ej rano i że godziny te o b o w ią zu ją od dnia 1 czerw ca 1933 r. W arszaw a, dn. 24 c z e rw c a 1933 r. K O M U N I K A T Nr w sp raw ie podejmowania się przez adwokatów obow iązk ów patrona. 1. W e d le 85 р. 1 re g u la m in u R ady A dw okackiej w W arszaw ie (P alestra N r. 3 4 z 1933 r. str. 204, nast. adwokat, z a m ie rz a ją c y przyjąć do sw ej k ancelarii ap lik an ta adw okackiego, pow inien u p rz e d n io uzyskać o d R a d y A dw okackiej z ez w o len ie n a podjęcie się o b o w ią z k ó w patro n a. W e d le 53 р. 1 tegoż re g u la m in u petent, u b ieg ający się o w pis na listę a p lik a n tó w adw okackich, p o w in ie n do podania d o łą c z y ć, m ięd zy innemi, o św ia d c z e n ie adw okata c z ło n k a Izby, p o siadającego zezw olenie R ady A d w o k a c k ie j na przyjęcie o b o w ią zk ó w patrona, że o b o w ią z k ó w tych podejm uje się względem p eten ta. M im o to, w praktyce z a c h o d z ą dość często w y p a d k i, ż e do podań 0 w pis n a lis tę aplikantów a d w o k a c k ic h dołączane są o św ia d c z e n ia o gotow ości p o d ję c ia się obow iązków p a tro n a, pochodzące o d adw okatów, k tó rzy n ie u z y sk a li na to z ezw o len ia w try b ie 85 regulam in u. P o w o d u je to pozostaw ienie p o d a n ia bez biegu do c z a su u zupełn ien ia pow yższego b ra k u, stwarzając z a ra z e m dla Rady A d w o k ackiej konieczność in fo rm o w an ia o tym braku p e te n ta. J e s t to ze w szech m iar n iep o żąd ane, ile że sp ra w y zezw oleń na sp ra w o w a n ie obowiązków p a tr o n a p o w in n y być z ałatw ia n e w R adzie A dw okackiej bezpośrednio przez a d w o k a tó w, którzy z e z w o le n ie ta k ie chcą o trzy m ać, bez potrzeby ja k ie g o b ą d ź w tem udziału o só b, w zględem k tó ry ch o b o w ią z k i patrona m ają b y ć w ykonyw ane, 1 bez stw a rz a n ia dla Rady A d w o k a c k ie j konieczności z a w ia d a m ia n ia tych osob o ta k ie j, czy innej decyzji, Z p o w y ższych względów R a d a A dw okacka u c h w ałą z d n ia 9 maja 1933 r. (p ro to k u ł Nr ) postanowiła:

168 Ś, p. Edmund Kamieński. Ś. p. Edmund K am ieński od lat przeszło 30 piastował n ajw yższe godności w L w ow skiej Izbie A dw okackiej. Obdarzony nieograniczonem zaufaniem ogółu adwokatury był w ielokrotnie z wyborów prezydentem i w iceprezydentem Izby, a zw ła szcza w dziedzinie sam opom o cowej p o ło ż y ł niespożyte zasłu gi. W uznaniu te ż za słu g Zmarłego fundusze zapomogowe i wzajemnego' ubezpieczenia noszą już od szeregu lat nazwę F unduszu im. Edmunda! K am ieńskiego. Zgon ś. p. Edmunda Kamieńskiego, jednego z czołowych przedstaw icieli palestry, w yrw ał z jej szeregów niestrudzonego, a nader zasłużonego pracownika i wywołał żal pow szechny kr- Z RADY ADWOKACKIEJ W WARSZAWIE. К O M U N I К A T Nr. 132 W sp ra w ie zmiany godzin p rzyjęć u komorników Sąd u G rod zk iego w W arszaw ie. R a d a A dw okacka w W arszaw ie podaje do w ia d o m o ści członków Izby, ż e sto so w n ie do zarząd zen ia p. K ierow nika Sądu G ro d z k ie g o w W arszaw ie z d. 20. V r. czas p rz y ję ć dla stron in te re so w a n y c h u kom o r ników S ą d u G rodzkiego w W a rsz a w ie z o stał ustalony n a g o d z. o d 8-ej do 10-ej rano i że godziny te o b o w ią zu ją od dnia 1 czerw ca 1933 r. W arszaw a, dn. 24 c z e rw c a 1933 r. K O M U N I K A T Nr w sp raw ie podejmowania się przez adwokatów obow iązk ów patrona. 1. W e d le 85 р. 1 re g u la m in u R ady A dw okackiej w W arszaw ie (P alestra N r. 3 4 z 1933 r. str. 204, nast. adwokat, z a m ie rz a ją c y przyjąć do sw ej k ancelarii ap lik an ta adw okackiego, pow inien u p rz e d n io uzyskać o d R a d y A dw okackiej z ez w o len ie n a podjęcie się o b o w ią z k ó w patro n a. W e d le 53 р. 1 tegoż re g u la m in u petent, u b ieg ający się o w pis na listę a p lik a n tó w adw okackich, p o w in ie n do podania d o łą c z y ć, m ięd zy innemi, o św ia d c z e n ie adw okata c z ło n k a Izby, p o siadającego zezw olenie R ady A d w o k a c k ie j na przyjęcie o b o w ią zk ó w patrona, że o b o w ią z k ó w tych podejm uje się względem p eten ta. M im o to, w praktyce z a c h o d z ą dość często w y p a d k i, ż e do podań 0 w pis n a lis tę aplikantów a d w o k a c k ic h dołączane są o św ia d c z e n ia o gotow ości p o d ję c ia się obow iązków p a tro n a, pochodzące o d adw okatów, k tó rzy n ie u z y sk a li na to z ezw o len ia w try b ie 85 regulam in u. P o w o d u je to pozostaw ienie p o d a n ia bez biegu do c z a su u zupełn ien ia pow yższego b ra k u, stwarzając z a ra z e m dla Rady A d w o k ackiej konieczność in fo rm o w an ia o tym braku p e te n ta. J e s t to ze w szech m iar n iep o żąd ane, ile że sp ra w y zezw oleń na sp ra w o w a n ie obowiązków p a tr o n a p o w in n y być z ałatw ia n e w R adzie A dw okackiej bezpośrednio przez a d w o k a tó w, którzy z e z w o le n ie ta k ie chcą o trzy m ać, bez potrzeby ja k ie g o b ą d ź w tem udziału o só b, w zględem k tó ry ch o b o w ią z k i patrona m ają b y ć w ykonyw ane, 1 bez stw a rz a n ia dla Rady A d w o k a c k ie j konieczności z a w ia d a m ia n ia tych osob o ta k ie j, czy innej decyzji, Z p o w y ższych względów R a d a A dw okacka u c h w ałą z d n ia 9 maja 1933 r. (p ro to k u ł Nr ) postanowiła:

169 wyjaśnić adw okatom czło n k o m Izby, aby deklaracje, stw ie rd za ją c e gotow ość podjęcia się obow iązków patrona wobec osób, ubiegających się o w p is n a listę aplikantów adwokackich, w y d a w a li nie inaczej, ja k p o uprzedniem uzyskaniu w try b ie 85 regulaminu, zezw o lenia Rady na podjęcie się o b o w ią zk ó w patrona. 2. W praktyce p o w s ta ła rów nież kwestja, czy a d w o k at, który raz lu ż u zysk ał w trybie 85 regulam in u zezw olenie R a d y Adwokackiej n a podjęcie się obow iązków p a tro n a i z zezwolenia te g o skorzystał, obow ią z a n y jest zwracać się o z ezw o len ie ponownie, g d y idzie o przyjęcie n o w eg o aplikanta adw okackiego n a miejsce poprzedniego, k tó ry bądź zos ta ł już adwokatem, bądź z in n y ch pow odów z k a n c e la rji p a tro n a wystąpił. Poniew aż w edle 85 regulam inu kw estja zezw olenia na spraw o w a n ie obowiązków p a tro n a z ależy od zakresu p ra k ty k i, sposobu p row a d z e n ia spraw, k araln o ści dyscy p lin arn ej i wogóle in n y ch okoliczności, m og ących wchodzić w g rę z p u n k tu widzenia rękojm i należytego wyszkole n ia aplikanta, i poniew aż są to okoliczności, z n a tu ry sw ej, zmienne, R a d a A d w o k acka rozstrzygnęła przytoczone w yżej p y tan ie w tym se n sie : iż adw okat powinien u z y sk iw a ć w trybie 85 regulam inu pon o w n e zezwolenie na p o d jęcie się obow iązków p a tro n a, ile k ro ć chce przyją ć do swej kancelarji now ego ap lik a n ta adw okackiego. W arszawa, dnia 24 c ze rw c a 1933 r. W Y K A Z ZMIAN za szły ch na liście adw okatów i aplikantów adw okackich Okręgu Izby A d w o k a ck iej w Warszawie w czasie od dnia 15 m aja 1933 r. do 10 c z e rw c a 1933 r, I. P rzen ieśli siedziby: 1. A dw okat Taras W olkow iński Konrad z W arsz a w y do Sieradza. 2. Adw okat Michalski Jan z W arszaw y do M ogielnicy. 3. A dw okat Łokczewski Zygm unt z Będzina do S osnow ca. II. Zostali w p isan i na listę adw okatów : 1. Czałczyóski Karol z sie d z ib ą w W arszawie, ul. W ilcza Chrzczonowski Tym oteusz z siedzibą w W arszaw ie, ul. W iejska 21, 3. G oldscheider Pawel z sie d zib ą w Kutnie, 4. Grendyszyński Kazimierz z siedzibą w W arszaw ie, ul. M arszałkowsk a 33. ' 5. L othe Helena z sie d z ib ą w W arszaw ie, ul. T ło m a ck ie L othe Zoija z siedzibą w W arszaw ie, ul. T łom ackie M ayw alt Mieczysław z sied zib ą w W arszaw ie, ul. Ossolińskich 8, 8. R osm arin Henryk z sie d z ib ą w W arszawie, ul. N ow ogrodzka W einstein Aleksander z sie d zib ą w W arszaw ie, ul. 10. W iesel Maurycy z sie d z ib ą w W arszawie, ul. N ow ogrodzka Freudenheim Aleksander z siedzibą w Białym stoku. III. Zostali w ykreśleni z listy aplikantów adw okackich: 1, Apl. adw. Baum M arek z W arszaw y w skutek śm ierci. IV. Zostali wpisani na listę aplikantów adw okackich: 1. Barasz Salomon z m iejscem zam. w W arszawie, ul. Jerozolim ska 7, 2. Kornacki Edmund z m ie jsc em zam. w W arszaw ie, ul. O rdynacka 11.

170 wyjaśnić adw okatom czło n k o m Izby, aby deklaracje, stw ie rd za ją c e gotow ość podjęcia się obow iązków patrona wobec osób, ubiegających się o w p is n a listę aplikantów adwokackich, w y d a w a li nie inaczej, ja k p o uprzedniem uzyskaniu w try b ie 85 regulaminu, zezw o lenia Rady na podjęcie się o b o w ią zk ó w patrona. 2. W praktyce p o w s ta ła rów nież kwestja, czy a d w o k at, który raz lu ż u zysk ał w trybie 85 regulam in u zezw olenie R a d y Adwokackiej n a podjęcie się obow iązków p a tro n a i z zezwolenia te g o skorzystał, obow ią z a n y jest zwracać się o z ezw o len ie ponownie, g d y idzie o przyjęcie n o w eg o aplikanta adw okackiego n a miejsce poprzedniego, k tó ry bądź zos ta ł już adwokatem, bądź z in n y ch pow odów z k a n c e la rji p a tro n a wystąpił. Poniew aż w edle 85 regulam inu kw estja zezw olenia na spraw o w a n ie obowiązków p a tro n a z ależy od zakresu p ra k ty k i, sposobu p row a d z e n ia spraw, k araln o ści dyscy p lin arn ej i wogóle in n y ch okoliczności, m og ących wchodzić w g rę z p u n k tu widzenia rękojm i należytego wyszkole n ia aplikanta, i poniew aż są to okoliczności, z n a tu ry sw ej, zmienne, R a d a A d w o k acka rozstrzygnęła przytoczone w yżej p y tan ie w tym se n sie : iż adw okat powinien u z y sk iw a ć w trybie 85 regulam inu pon o w n e zezwolenie na p o d jęcie się obow iązków p a tro n a, ile k ro ć chce przyją ć do swej kancelarji now ego ap lik a n ta adw okackiego. W arszawa, dnia 24 c ze rw c a 1933 r. W Y K A Z ZMIAN za szły ch na liście adw okatów i aplikantów adw okackich Okręgu Izby A d w o k a ck iej w Warszawie w czasie od dnia 15 m aja 1933 r. do 10 c z e rw c a 1933 r, I. P rzen ieśli siedziby: 1. A dw okat Taras W olkow iński Konrad z W arsz a w y do Sieradza. 2. Adw okat Michalski Jan z W arszaw y do M ogielnicy. 3. A dw okat Łokczewski Zygm unt z Będzina do S osnow ca. II. Zostali w p isan i na listę adw okatów : 1. Czałczyóski Karol z sie d z ib ą w W arszawie, ul. W ilcza Chrzczonowski Tym oteusz z siedzibą w W arszaw ie, ul. W iejska 21, 3. G oldscheider Pawel z sie d zib ą w Kutnie, 4. Grendyszyński Kazimierz z siedzibą w W arszaw ie, ul. M arszałkowsk a 33. ' 5. L othe Helena z sie d z ib ą w W arszaw ie, ul. T ło m a ck ie L othe Zoija z siedzibą w W arszaw ie, ul. T łom ackie M ayw alt Mieczysław z sied zib ą w W arszaw ie, ul. Ossolińskich 8, 8. R osm arin Henryk z sie d z ib ą w W arszawie, ul. N ow ogrodzka W einstein Aleksander z sie d zib ą w W arszaw ie, ul. 10. W iesel Maurycy z sie d z ib ą w W arszawie, ul. N ow ogrodzka Freudenheim Aleksander z siedzibą w Białym stoku. III. Zostali w ykreśleni z listy aplikantów adw okackich: 1, Apl. adw. Baum M arek z W arszaw y w skutek śm ierci. IV. Zostali wpisani na listę aplikantów adw okackich: 1. Barasz Salomon z m iejscem zam. w W arszawie, ul. Jerozolim ska 7, 2. Kornacki Edmund z m ie jsc em zam. w W arszaw ie, ul. O rdynacka 11.

171 3. Lew Leo z miejscem zam. w Białymstoku, B ranickiego Najman Majer z miejscem zam. w Sosnowcu, ul. 5. Zylberszac Izaak z m iejscem zam. w Będzinie, ul. P le b a ń sk a Baranowski Bolesław z m iejscem zam. w W arszawie, ul. Je ro z o l Św ieca A natol z miejscem zam. w Warszawie, ul. B ag atela W ajnsztejn Jonas z m iejscem zam. w Bielsku Podlaskim. 9. Zapendowski Zygmunt-Rysz. z miejscem zam. w W arszaw ie, ul. Słon eczn a Jarom a Henryk z miejscem zam. w Białymstoku, ul. Ż w irki i Wigury Kahan Rubin z miejscem zam. w Warszawie, ul. G ęsia 17, 12. P ie k a rsk i H enryk z m iejscem zam. w Warszawie, ul. G ęsia Rat Ignacy z miejscem zam. w W arszawie, ul. Bielańlska Ryterband Stanisław 1z m iejscem zam. w Łodzi, ul. N arutow icza W arszaw ski Henryk z m iejscem zam. w Warszawie, ul. N ow olipie W agm ajster v. Wegmajster Mirjan z miejscem zam. w W arszaw ie, ul. T w ard a Berensztejn Ruta z m iejscem zam. w Warszawie, L eszno Berkman Izaak z miejscem zam. w Warszawie, K rucza Dom ański Józef z miejscem zam. w Warszawie, P o zn ań sk a Finkel Pinchos z miejscem zam. w Warszawie, Ś rodkow a Halber Ernestyna z m iejscem zam. w Warszawie, M iedziana Hauzwirt Mojsze-Pinchos z m iejscem zam. w W arszaw ie, M uranow ska K ołakow ski Miron-Boleslaw z miejscem zam. w P io trk o w ie, Głow ackiego K ulikow ski Bolesław z m iejscem zam. w W arszawie, R o zb rat Kac Lejba z miejscem zam. w W arszawie, W ielka Landsberg Aleksander-Kazimierz z miejscem zam. w W arszaw ie, S ienna M arkiew icz Mieczysław z m iejscem zam. w W arszaw ie. M okoto w sk a R uszkow ski Andrzej z m iejscem zam. w W arszawie, F re d ry Tym ow ski Franciszek z m iejscem zam. w W arszaw ie, K oszykowa. 30. S tra k u n L eon z miejscem zam. w Warszawie, O rd y n ack a 1І. 31. Wajman Szmul-Zajwel z m iejsc, zam. w Warszawie, Ś-to Je rsk a lla. 32. C ynsztang Seweryn z m iejscem zam. w W arszawie, O grodow a Juress Józef z miejscem zam. w Warszawie, Długa W olberg Ignacy z miejscem zam. w Warszawie, M arszałk Lawendel Leonard z m iejscem zam. w Warszawie, Je ro z o l Bibrowski Mieczysław z m iejscem zam. w W arszawie, C hłodna Goldfarb Lejzor z m iejscem zam. w Białej Podlaskiej. 38. Jaskółko Isaj z miejscem zam. w Białymstoku, M ickiew icza Kurowski Wacław 1 z m iejscem zam. w Płocku, K olegialna Milderman Mendel z m iejscem zam. w Łodzi, Al. 1-go M aja M ałecki Jakób >z miejscem zam. w Warszawie, N ow olipki 12, 42. Polakiew icz Moszek Chaim, z m iejscem zam. w W arszaw ie, Hoża Pieńkow ska Marja z m iejscem zam. w Warszawie.M arszałk Rotbard Henryk 1z miejscem zam. w Warszawie, M arszałk R ozenberg Jak ó b Chil z m iejscem zam. w Łodzi, 6 sierp n ia Sadokierski Henryk z m iejscem zam. w Warszawie, H oża Szmagier Kazimierz z m iejscem zam. w Warszawie, K ró lew sk a W olpin Mojżesz 1z miejscem zam. w Warszawie, K ap u cy ń sk a Zelkin Jakób z miejscem zam. w Warszawie, P oznańska de Virion Jerzy z miejscem zam. w W-wie, U jazdow ska Goldman Leopold - z m iejscem zam. w W-wie, N ow olipie 49-a.

172 3. Lew Leo z miejscem zam. w Białymstoku, B ranickiego Najman Majer z miejscem zam. w Sosnowcu, ul. 5. Zylberszac Izaak z m iejscem zam. w Będzinie, ul. P le b a ń sk a Baranowski Bolesław z m iejscem zam. w W arszawie, ul. Je ro z o l Św ieca A natol z miejscem zam. w Warszawie, ul. B ag atela W ajnsztejn Jonas z m iejscem zam. w Bielsku Podlaskim. 9. Zapendowski Zygmunt-Rysz. z miejscem zam. w W arszaw ie, ul. Słon eczn a Jarom a Henryk z miejscem zam. w Białymstoku, ul. Ż w irki i Wigury Kahan Rubin z miejscem zam. w Warszawie, ul. G ęsia 17, 12. P ie k a rsk i H enryk z m iejscem zam. w Warszawie, ul. G ęsia Rat Ignacy z miejscem zam. w W arszawie, ul. Bielańlska Ryterband Stanisław 1z m iejscem zam. w Łodzi, ul. N arutow icza W arszaw ski Henryk z m iejscem zam. w Warszawie, ul. N ow olipie W agm ajster v. Wegmajster Mirjan z miejscem zam. w W arszaw ie, ul. T w ard a Berensztejn Ruta z m iejscem zam. w Warszawie, L eszno Berkman Izaak z miejscem zam. w Warszawie, K rucza Dom ański Józef z miejscem zam. w Warszawie, P o zn ań sk a Finkel Pinchos z miejscem zam. w Warszawie, Ś rodkow a Halber Ernestyna z m iejscem zam. w Warszawie, M iedziana Hauzwirt Mojsze-Pinchos z m iejscem zam. w W arszaw ie, M uranow ska K ołakow ski Miron-Boleslaw z miejscem zam. w P io trk o w ie, Głow ackiego K ulikow ski Bolesław z m iejscem zam. w W arszawie, R o zb rat Kac Lejba z miejscem zam. w W arszawie, W ielka Landsberg Aleksander-Kazimierz z miejscem zam. w W arszaw ie, S ienna M arkiew icz Mieczysław z m iejscem zam. w W arszaw ie. M okoto w sk a R uszkow ski Andrzej z m iejscem zam. w W arszawie, F re d ry Tym ow ski Franciszek z m iejscem zam. w W arszaw ie, K oszykowa. 30. S tra k u n L eon z miejscem zam. w Warszawie, O rd y n ack a 1І. 31. Wajman Szmul-Zajwel z m iejsc, zam. w Warszawie, Ś-to Je rsk a lla. 32. C ynsztang Seweryn z m iejscem zam. w W arszawie, O grodow a Juress Józef z miejscem zam. w Warszawie, Długa W olberg Ignacy z miejscem zam. w Warszawie, M arszałk Lawendel Leonard z m iejscem zam. w Warszawie, Je ro z o l Bibrowski Mieczysław z m iejscem zam. w W arszawie, C hłodna Goldfarb Lejzor z m iejscem zam. w Białej Podlaskiej. 38. Jaskółko Isaj z miejscem zam. w Białymstoku, M ickiew icza Kurowski Wacław 1 z m iejscem zam. w Płocku, K olegialna Milderman Mendel z m iejscem zam. w Łodzi, Al. 1-go M aja M ałecki Jakób >z miejscem zam. w Warszawie, N ow olipki 12, 42. Polakiew icz Moszek Chaim, z m iejscem zam. w W arszaw ie, Hoża Pieńkow ska Marja z m iejscem zam. w Warszawie.M arszałk Rotbard Henryk 1z miejscem zam. w Warszawie, M arszałk R ozenberg Jak ó b Chil z m iejscem zam. w Łodzi, 6 sierp n ia Sadokierski Henryk z m iejscem zam. w Warszawie, H oża Szmagier Kazimierz z m iejscem zam. w Warszawie, K ró lew sk a W olpin Mojżesz 1z miejscem zam. w Warszawie, K ap u cy ń sk a Zelkin Jakób z miejscem zam. w Warszawie, P oznańska de Virion Jerzy z miejscem zam. w W-wie, U jazdow ska Goldman Leopold - z m iejscem zam. w W-wie, N ow olipie 49-a.

173 V. Zmiana nazwiska. 1. Aplikantka adwokacka H alina Lis, zgodnie z m e try k ą ślubu zmieniła nazw isko Lis na B ia ło p o lsk a". W arszawa, dnia 10 c zerw ca 1933 roku. O B W I E S Z C Z E N I E Rada Adwokacka w W arszaw ie niniejszem o g łasza, co następuje: I. Zgłosili zam iar przeniesienia siedziby: (Art. 22 p ra w a o ustroju adw okatury) 1. A dw okat Gisser G ustaw - z K rakow a do P ło c k a. 2. A dw okat Horowitz L eib z Rożniatowa do O lk usza. 3. Adwokat Szymanowski C zesław z W ęgrowa do W arszaw y. 4. Adw okat Kauiman Jerzy z W arszaw y do P u łtu sk a. 5. Adw okat Hochman Izaak - z W arszaw y do P iaseczn a. II, Zgłosili się o przyjęcie w poczet adw okatów : 1. Bohatyr Lucjan S ę d z ia S ą d u Grodzkiego w K rz em ień c u z siedzibą w Aleksandrow ie K ujaw skim. 2. Cejtlin Abraham b. a d w o k a t przys. Okręgu Izb y Sądow ej w Kijow ie, z siedzibą w W a rsz a w ie. 3. Idźkowski Leon E m e r. S ę d z ia Grodzki, z sie d z ib ą w W arszawie, III. Zgłosili się o p rzyjęcie w poczet aplikantów adwokackich: 1. W itenberg M arceli a p lik a n t sądowy, z miejsc, zam. w W arszawie, 2. Celiński Józei apl. sąd., z m iejsc, zam. w W arsz a w ie. 3. G oldiarb Tauba apl. sąd., z miejscem zam. w W arszaw ie. 4. Gotm an Rebeka apl. sąd., z siedzibą w W arszaw ie. 5. Scherer Emanuel apl. sąd., z miejscem zam. w W arszaw ie. 6. Farba Mojżesz Hirsz ap l. sąd., z miejscem zam. w P łocku. 7. Biernacki Janusz Stan isław apl. sąd., z m iejscem zam. w W-wie. 8. M ajzels Józei Chaim ap l. sąd., z miejscem zam. w Łodzi, 9. Boraks Stanisław apl. sąd.,z miejscem zam. w W arszaw ie. 10. H olzer Ignacy apl. sąd., z m iejscem zam. w W arsz a w ie. 11. G rzebski Józef Jan m a g iste r praw, z m iejscem zam. w W-wie. 12. W iesenberg Herman b. N aczelnik W ydziału w M inisterstw ie Skarbu, z miejscem zam ieszkania w W arszawie. 13. L ewakow ski Stanisław em er. Prezes D y re k ci Ceł, z miejmem zam. w Warszawie. S P R O S T O W A N I E. 1. W obwieszczeniu R ady A d w o k ack ie j z dnia 15 m aja 1933 r, w poz. 1-ej Zgłosili zamiar p rzen iesien ia siedziby (art. 22 p ra w a o ustroju adwok a tu ry )1 pod Nr. 3 om yłkow o um ieszczono A dw okat R o senberg Fryder y k F ilip ze Lwowa do W o ło m in a", a winno być A d w o k a t Rosenberg F ry d e ry k Filip ze Lw ow a d o Ja b ło n n y ". W arszawa, dnia 10 c z e rw c a 1933 r. O B W I E S Z C Z E N I E. Rada Adwokacka w W a rszaw ie niniejszem ogłasza, co następuje: I. Zgłosili zam iar przeniesienia siedziby; 1. A dw okat Holländer E dw ard ze Lwowa do W arszaw y. 2. A dw okat Rychlewski B o lesła w z Krakowa do W arszaw y. 3. A dw okat Rattner Eisig z B iałegostoku do P rz e w o rsk a (Izba Krak.)

174 V. Zmiana nazwiska. 1. Aplikantka adwokacka H alina Lis, zgodnie z m e try k ą ślubu zmieniła nazw isko Lis na B ia ło p o lsk a". W arszawa, dnia 10 c zerw ca 1933 roku. O B W I E S Z C Z E N I E Rada Adwokacka w W arszaw ie niniejszem o g łasza, co następuje: I. Zgłosili zam iar przeniesienia siedziby: (Art. 22 p ra w a o ustroju adw okatury) 1. A dw okat Gisser G ustaw - z K rakow a do P ło c k a. 2. A dw okat Horowitz L eib z Rożniatowa do O lk usza. 3. Adwokat Szymanowski C zesław z W ęgrowa do W arszaw y. 4. Adw okat Kauiman Jerzy z W arszaw y do P u łtu sk a. 5. Adw okat Hochman Izaak - z W arszaw y do P iaseczn a. II, Zgłosili się o przyjęcie w poczet adw okatów : 1. Bohatyr Lucjan S ę d z ia S ą d u Grodzkiego w K rz em ień c u z siedzibą w Aleksandrow ie K ujaw skim. 2. Cejtlin Abraham b. a d w o k a t przys. Okręgu Izb y Sądow ej w Kijow ie, z siedzibą w W a rsz a w ie. 3. Idźkowski Leon E m e r. S ę d z ia Grodzki, z sie d z ib ą w W arszawie, III. Zgłosili się o p rzyjęcie w poczet aplikantów adwokackich: 1. W itenberg M arceli a p lik a n t sądowy, z miejsc, zam. w W arszawie, 2. Celiński Józei apl. sąd., z m iejsc, zam. w W arsz a w ie. 3. G oldiarb Tauba apl. sąd., z miejscem zam. w W arszaw ie. 4. Gotm an Rebeka apl. sąd., z siedzibą w W arszaw ie. 5. Scherer Emanuel apl. sąd., z miejscem zam. w W arszaw ie. 6. Farba Mojżesz Hirsz ap l. sąd., z miejscem zam. w P łocku. 7. Biernacki Janusz Stan isław apl. sąd., z m iejscem zam. w W-wie. 8. M ajzels Józei Chaim ap l. sąd., z miejscem zam. w Łodzi, 9. Boraks Stanisław apl. sąd.,z miejscem zam. w W arszaw ie. 10. H olzer Ignacy apl. sąd., z m iejscem zam. w W arsz a w ie. 11. G rzebski Józef Jan m a g iste r praw, z m iejscem zam. w W-wie. 12. W iesenberg Herman b. N aczelnik W ydziału w M inisterstw ie Skarbu, z miejscem zam ieszkania w W arszawie. 13. L ewakow ski Stanisław em er. Prezes D y re k ci Ceł, z miejmem zam. w Warszawie. S P R O S T O W A N I E. 1. W obwieszczeniu R ady A d w o k ack ie j z dnia 15 m aja 1933 r, w poz. 1-ej Zgłosili zamiar p rzen iesien ia siedziby (art. 22 p ra w a o ustroju adwok a tu ry )1 pod Nr. 3 om yłkow o um ieszczono A dw okat R o senberg Fryder y k F ilip ze Lwowa do W o ło m in a", a winno być A d w o k a t Rosenberg F ry d e ry k Filip ze Lw ow a d o Ja b ło n n y ". W arszawa, dnia 10 c z e rw c a 1933 r. O B W I E S Z C Z E N I E. Rada Adwokacka w W a rszaw ie niniejszem ogłasza, co następuje: I. Zgłosili zam iar przeniesienia siedziby; 1. A dw okat Holländer E dw ard ze Lwowa do W arszaw y. 2. A dw okat Rychlewski B o lesła w z Krakowa do W arszaw y. 3. A dw okat Rattner Eisig z B iałegostoku do P rz e w o rsk a (Izba Krak.)

175 4. A d w o k a t W eber Jakób z K u tn a do Pruszkow a. 5. A d w o k a t M ianowski Stan isław z Olkusza do S o sn o w ca. II, Z głosili się o przyjęcie w p oczet aplikantów ad w okackich : 1. E p sztejn Estera b. aplik. sąd., z miejscem zam. w C zęsto ch o w ie. 2. W e iss Ludw ik aplik. sąd., z m iejscem zam. w W arsz a w ie. 3. B orn sztejn Hinda m agister p ra w >z miejscem zam. w W arszaw ie. 4. W e n d e l Abram m agister p ra w, z miejscem zam. w W a rsz a w ie. 5. J a co b so n Szaja-Chaskiel a p lik. sąd., z miejscem zam. w Łodzi. 6. B ron iatow sk i Jakób ap lik. sąd., z miejscem zam. w C zęsto ch o w ie. 7. F ajnem an Bernard m ag iste r p ra w, z miejscem zam. w B iały m sto k u. 8. R onkin Rubin m agister p ra w, z m iejscem zam. w W arsz a w ie. 9. Landau A leksander Bron. a p lik. sąd., z miejscem zam. w W arszaw ie, 10. K o zło w sk i Stanisław b. a p lik. sąd., z miejscem zam. w W -w ie. 11. R ajn leld M oniek b. ap lik. sąd., z miejscem zam. w W arszaw ie. 12. B łan k sztejn Zelik b. ap lik. sąd,, z miejscem zam. w B iałym stoku, 13. K otlar Sender-Pinchas b. ap lik. sąd., z miejscem zam. w W arszaw ie. 14. W iśn iew sk a Marja b. a p lik. sąd., z miejscem zam. w W a rsz a w ie. 15. K am iński Klemens b. a p lik. sąd., z miejscem zam. w W arsz a w ie. 16. M ehrer Artur b. aplik, sąd., z m iejscem zam. w W a rsz a w ie. 17. J a c k o w sk i Juljan b. ap lik. sąd., z miejscem zam. w Ł odzi. 18. E psztejn Stefan aplik. sąd., z m iejscem zam. w Ł odzi. 19. L acher B eresz aplik sąd., z m iejscem zam. w W arsz a w ie. W arszaw a, dnia 5 lip c a 1933 roku. W Y K A Z Z M I A N zaszłych na liście adwokatów i aplikantów adw okackich O kręgu Izby Adw okackiej w Warszawie w c za sie od dnia 10 c z e rw c a do dnia 5 lipca 1933 ro k u I, P rzen ieśli siedziby. 1. A d w o k a t W unsch Eugenjusz z W arszaw y do Ł o w icza. 2, A d w o k a t Kahane Feliks z B iałej Podlaskiej do W a rsz a w y. II. Zostali w yk reślen i z listy adwokatów. 1, A d w o k a t Szadkowski Juljan z W arszaw y w sk u te k śm ierc i. 2, A d w o k a t Obiezierski M irosław z W arszaw y w s k u te k śm ierci. 3, A d w o k a t Grzegorzewski W ła d y sła w z Sosnowca w s k u te k śm iercl 4, A d w o k a t Endelman M aurycy z W arszaw y w sk u te k śm ierc i. III. Zostali w p isani na listę adwokatów: 1. M argold Stefan z sie d z ib ą w W arszaw ie, G ó rn o ślą sk a B lauszyld Ignacy z sied zib ą w Łodzi. Piram ow icza K om ornicki Jan z sied zib ą w W arce. Mostowa. IV. Został wykreślony z listy aplikantów adw okackich : 1. apl. adw. W ąsik Stanisław - n a w łasn e żądanie, V, Zostali wpisani na lis tę aplikantów adw okackich: 1, M ik u ło w sk i Pomorski W ła d y sła w z miejscem zam. w W a rsz a w ie, M a rsz a łk o w s k a 6. 2, B ilnik Zygmunt z m iejscem zam. w W -wie, L eszczy ń sk a 16. 3, C zupryniew icz Konrad z m iejscem zam. w W -wie, E m. P la te r 25, 4, G rynszpan Icek v. Izaak z m iejscem zam. w Łodzi, Z a c h o d n ia 57. 5, K ryw yj A leksander z m iejscem zam, w Sosnowcu, K iliń sk ie g o 25. 6, P resm an M ieczysław z m ie jsc em zam. w Łodzi, Z a w a d z k a 4. 7, Sulej J a n z miejscem zam. w W -w ie, Hoża 52.

176 4. A d w o k a t W eber Jakób z K u tn a do Pruszkow a. 5. A d w o k a t M ianowski Stan isław z Olkusza do S o sn o w ca. II, Z głosili się o przyjęcie w p oczet aplikantów ad w okackich : 1. E p sztejn Estera b. aplik. sąd., z miejscem zam. w C zęsto ch o w ie. 2. W e iss Ludw ik aplik. sąd., z m iejscem zam. w W arsz a w ie. 3. B orn sztejn Hinda m agister p ra w >z miejscem zam. w W arszaw ie. 4. W e n d e l Abram m agister p ra w, z miejscem zam. w W a rsz a w ie. 5. J a co b so n Szaja-Chaskiel a p lik. sąd., z miejscem zam. w Łodzi. 6. B ron iatow sk i Jakób ap lik. sąd., z miejscem zam. w C zęsto ch o w ie. 7. F ajnem an Bernard m ag iste r p ra w, z miejscem zam. w B iały m sto k u. 8. R onkin Rubin m agister p ra w, z m iejscem zam. w W arsz a w ie. 9. Landau A leksander Bron. a p lik. sąd., z miejscem zam. w W arszaw ie, 10. K o zło w sk i Stanisław b. a p lik. sąd., z miejscem zam. w W -w ie. 11. R ajn leld M oniek b. ap lik. sąd., z miejscem zam. w W arszaw ie. 12. B łan k sztejn Zelik b. ap lik. sąd,, z miejscem zam. w B iałym stoku, 13. K otlar Sender-Pinchas b. ap lik. sąd., z miejscem zam. w W arszaw ie. 14. W iśn iew sk a Marja b. a p lik. sąd., z miejscem zam. w W a rsz a w ie. 15. K am iński Klemens b. a p lik. sąd., z miejscem zam. w W arsz a w ie. 16. M ehrer Artur b. aplik, sąd., z m iejscem zam. w W a rsz a w ie. 17. J a c k o w sk i Juljan b. ap lik. sąd., z miejscem zam. w Ł odzi. 18. E psztejn Stefan aplik. sąd., z m iejscem zam. w Ł odzi. 19. L acher B eresz aplik sąd., z m iejscem zam. w W arsz a w ie. W arszaw a, dnia 5 lip c a 1933 roku. W Y K A Z Z M I A N zaszłych na liście adwokatów i aplikantów adw okackich O kręgu Izby Adw okackiej w Warszawie w c za sie od dnia 10 c z e rw c a do dnia 5 lipca 1933 ro k u I, P rzen ieśli siedziby. 1. A d w o k a t W unsch Eugenjusz z W arszaw y do Ł o w icza. 2, A d w o k a t Kahane Feliks z B iałej Podlaskiej do W a rsz a w y. II. Zostali w yk reślen i z listy adwokatów. 1, A d w o k a t Szadkowski Juljan z W arszaw y w sk u te k śm ierc i. 2, A d w o k a t Obiezierski M irosław z W arszaw y w s k u te k śm ierci. 3, A d w o k a t Grzegorzewski W ła d y sła w z Sosnowca w s k u te k śm iercl 4, A d w o k a t Endelman M aurycy z W arszaw y w sk u te k śm ierc i. III. Zostali w p isani na listę adwokatów: 1. M argold Stefan z sie d z ib ą w W arszaw ie, G ó rn o ślą sk a B lauszyld Ignacy z sied zib ą w Łodzi. Piram ow icza K om ornicki Jan z sied zib ą w W arce. Mostowa. IV. Został wykreślony z listy aplikantów adw okackich : 1. apl. adw. W ąsik Stanisław - n a w łasn e żądanie, V, Zostali wpisani na lis tę aplikantów adw okackich: 1, M ik u ło w sk i Pomorski W ła d y sła w z miejscem zam. w W a rsz a w ie, M a rsz a łk o w s k a 6. 2, B ilnik Zygmunt z m iejscem zam. w W -wie, L eszczy ń sk a 16. 3, C zupryniew icz Konrad z m iejscem zam. w W -wie, E m. P la te r 25, 4, G rynszpan Icek v. Izaak z m iejscem zam. w Łodzi, Z a c h o d n ia 57. 5, K ryw yj A leksander z m iejscem zam, w Sosnowcu, K iliń sk ie g o 25. 6, P resm an M ieczysław z m ie jsc em zam. w Łodzi, Z a w a d z k a 4. 7, Sulej J a n z miejscem zam. w W -w ie, Hoża 52.

177 8. W ilenczyk Jakób z m iejscem zam. w W -w ie, L eszno 47. 9, W eichert Michał z m iejscem zam. w W -w ie, S e n a to rsk a Bayer Witold-Edgard z m iejscem zam. w W -w ie, W spólna Borkowski Wacław z m iejscem zam. w W -w ie, D ługa Bielaw ski Jerzy z m iejscem zam. w W -wie, Ż óraw ia Grochowski B olesław -W ładysł. z miejscem zam. w Łodzi, Limanowskiego G ebert Stanisław W itold z miejscem zam. w W arszaw ie, Prokuratorska 9, 15. Karwiński Juljan-Marek z m iejscem zam. w W arszaw ie, W arecka 9, 16. Naftalin Henryk z m iejscem zam. w P abjanicach, Pułaskiego P erec Jehuda <z m iejscem zam w W-wie, N am iestn iko w sk a Sztejn Icek z m iejscem zam. w W-wie, P ię k n a W isłocki Juljusz z m iejscem zam. w W -w ie, A k ad em ick a W iesenberg Józef z m iejscem zam. w W -w ie, M oko tow sk a Zieliński Wojciech z m iejscem zam. w W -w ie, Jerozolim ska Zimiński Jerzy z m iejscem zam. w Łodzi, In ż y n ie rsk a Grosberg Łazarz z m iejscem zam. w B iałym stoku, Częstochowska Kempfi Władysław z m iejscem zam. w W arszaw ie. 25. Krzemiński Henryk z m iejscem zam. w D ąbr. G ó rn. Dąbrowskiego. 26. Kohn Janina z m iejscem zam, w W arszawie, P a ń s k a M ajkowski Kazimierz z m iejscem zam. w Ł odzi. 28. Regenweter Izaak-M ichał z miejscem zam. w Ł odzi, Gdaźiska Rubinsztejn Józef Chaim z m iejscem zam. w W -w ie, Nowolipki Talarek Józef z m iejscem zam. w W-wie, G ó rc z e w sk a 15. VI. Zmiana nazwiska. 1. A dw okat Bolesława R appoportow a, zam, w W a rsz a w ie przy ul. Żóraw iej Nr. 42 zmieniła n a zw isk o p rz ez dodanie n a zw isk a panieńskiego na S arnakier-r appoportow a B o lesła w a ". W arszawa, dnia 5 lip c a 1933 roku. Z ŻYCIA KORPORACYJNO - ZAW ODOW EGO REGULAMIN NACZELNEJ RADY ADW OKACKIEJ (K. K.). Na posied zen iu plenarnem w d niu 6 m aja r. b. został u c h w alo n y regulamm Naczelnej R ady Adwokackiej, D ział I zaw iera postanow ienia o Naczelnej Radzie A dw okackiej i liczy 40, a podzielony jest n a ro zd ziały następujące. R o zdział I: czynności R a d y N aczelnej w pełnym sk ła d zie ( 1 6), ro z d z ia ł II: posiedzenia ( 7 26), rozdział III: W y d ział W ykonawczy ( 27 30) i rozdział IV: P rezy djum Rady N aczelnej ( 31 40). D ział II o Sądzie D y scyplinarnym Odwoławczym p rz y N aczelnej Radzie A d w o k ackiej liczy 47 ( 41 87), KONFERENCJA CZŁONKÓW WYDZIAŁU WYKONAWCZEGO NA. CZELNEJ RADY ADW OKACKIEJ Z DZIEKANAMI I WICEDZIEKANA MI, W zebraniu, które o d b y ło się w dn. 25 czerw ca r. b. w W arszawie, w gm achu Sądu N ajwyższego, b ra li udział z ram ienia R ady Naczelnej pp, adw.: Paschalski, P ie ch o c k i, B ogucki, M, E ttinger, B iłyk, Domański, M iksiew icz i Sommerstein. Poszczególne Izby re p re z e n to w a li: warszawską p. dziekan Biela w sk i i p. w.-dziekan C h ełm o ń sk i; w ileńską p. w.-d z ie k a n Bagiński; lu b e lsk ą p. w.-dziekan G łu c h o w sk i; krakowską p. d z ie k an Fischer i p. w.-d ziekan Lachs; lw o w sk ą p. dziekan C h o tin e r i p. w.-dziekan S tankiew icz; poznańską p. d z ie k a n Jeszke i p. w.-d zie k an Kręglewski;

178 8. W ilenczyk Jakób z m iejscem zam. w W -w ie, L eszno 47. 9, W eichert Michał z m iejscem zam. w W -w ie, S e n a to rsk a Bayer Witold-Edgard z m iejscem zam. w W -w ie, W spólna Borkowski Wacław z m iejscem zam. w W -w ie, D ługa Bielaw ski Jerzy z m iejscem zam. w W -wie, Ż óraw ia Grochowski B olesław -W ładysł. z miejscem zam. w Łodzi, Limanowskiego G ebert Stanisław W itold z miejscem zam. w W arszaw ie, Prokuratorska 9, 15. Karwiński Juljan-Marek z m iejscem zam. w W arszaw ie, W arecka 9, 16. Naftalin Henryk z m iejscem zam. w P abjanicach, Pułaskiego P erec Jehuda <z m iejscem zam w W-wie, N am iestn iko w sk a Sztejn Icek z m iejscem zam. w W-wie, P ię k n a W isłocki Juljusz z m iejscem zam. w W -w ie, A k ad em ick a W iesenberg Józef z m iejscem zam. w W -w ie, M oko tow sk a Zieliński Wojciech z m iejscem zam. w W -w ie, Jerozolim ska Zimiński Jerzy z m iejscem zam. w Łodzi, In ż y n ie rsk a Grosberg Łazarz z m iejscem zam. w B iałym stoku, Częstochowska Kempfi Władysław z m iejscem zam. w W arszaw ie. 25. Krzemiński Henryk z m iejscem zam. w D ąbr. G ó rn. Dąbrowskiego. 26. Kohn Janina z m iejscem zam, w W arszawie, P a ń s k a M ajkowski Kazimierz z m iejscem zam. w Ł odzi. 28. Regenweter Izaak-M ichał z miejscem zam. w Ł odzi, Gdaźiska Rubinsztejn Józef Chaim z m iejscem zam. w W -w ie, Nowolipki Talarek Józef z m iejscem zam. w W-wie, G ó rc z e w sk a 15. VI. Zmiana nazwiska. 1. A dw okat Bolesława R appoportow a, zam, w W a rsz a w ie przy ul. Żóraw iej Nr. 42 zmieniła n a zw isk o p rz ez dodanie n a zw isk a panieńskiego na S arnakier-r appoportow a B o lesła w a ". W arszawa, dnia 5 lip c a 1933 roku. Z ŻYCIA KORPORACYJNO - ZAW ODOW EGO REGULAMIN NACZELNEJ RADY ADW OKACKIEJ (K. K.). Na posied zen iu plenarnem w d niu 6 m aja r. b. został u c h w alo n y regulamm Naczelnej R ady Adwokackiej, D ział I zaw iera postanow ienia o Naczelnej Radzie A dw okackiej i liczy 40, a podzielony jest n a ro zd ziały następujące. R o zdział I: czynności R a d y N aczelnej w pełnym sk ła d zie ( 1 6), ro z d z ia ł II: posiedzenia ( 7 26), rozdział III: W y d ział W ykonawczy ( 27 30) i rozdział IV: P rezy djum Rady N aczelnej ( 31 40). D ział II o Sądzie D y scyplinarnym Odwoławczym p rz y N aczelnej Radzie A d w o k ackiej liczy 47 ( 41 87), KONFERENCJA CZŁONKÓW WYDZIAŁU WYKONAWCZEGO NA. CZELNEJ RADY ADW OKACKIEJ Z DZIEKANAMI I WICEDZIEKANA MI, W zebraniu, które o d b y ło się w dn. 25 czerw ca r. b. w W arszawie, w gm achu Sądu N ajwyższego, b ra li udział z ram ienia R ady Naczelnej pp, adw.: Paschalski, P ie ch o c k i, B ogucki, M, E ttinger, B iłyk, Domański, M iksiew icz i Sommerstein. Poszczególne Izby re p re z e n to w a li: warszawską p. dziekan Biela w sk i i p. w.-dziekan C h ełm o ń sk i; w ileńską p. w.-d z ie k a n Bagiński; lu b e lsk ą p. w.-dziekan G łu c h o w sk i; krakowską p. d z ie k an Fischer i p. w.-d ziekan Lachs; lw o w sk ą p. dziekan C h o tin e r i p. w.-dziekan S tankiew icz; poznańską p. d z ie k a n Jeszke i p. w.-d zie k an Kręglewski;

179 k a to w ic k ą p. dziekan D ą b ro w sk i; toruńską p. w.-d z ie k a n Dziedzic. K o n fe re n c ja miała c h a ra k te r inform acyjno-dyskusyjny. M im o, że żadnych fo rm aln y ch u chw ał nie p o w zięto, w y n ik i obrad p rz e d sta w ic ie li w szystkich Izb A d w o k ackic h, przyczynią się n iew ątp liw ie w p o w a żn e j m ierze do ustalenia jed n o lity c h zasad w y ty c zn y c h w y k o n y w a nia sa m o rz ą d u adw okackiego. W to k u dyskusji p o d k reślan o m. innem i n iedopuszczaln o ść łączenia pracy w h a n d lu i przem yśle z z a w o d e m adwokackim. P o ru s z o n o też sprawę n o w e liz a c ji praw a o u stroju a d w o k a tu ry, jak rów nież u s ta w y o kosztach są d o w y c h i in. P re z y d iu m R ady N aczelnej z am ierz a częściej z w o ły w ać k o n ferencje i w te n sp o só b nawiązać b e z p o ś re d n i kontak t N aczelnej R a d y A dw o k ackiej z rep re z en tan ta m i Izb, a to celem ścisłej w s p ó łp ra c y d la dobra a d w o k atu ry. W SPR A W IE W YZNACZANIA PRZEZ SĄDY N A D Z O R C Ó W SĄ DOW YCH, KURATORÓW I SYNDYKÓ W MAS U PA D ŁO ŚC I. (K. K.). Przed n ie d a w n y m czasem ro z e sła n y z o sta ł przez M in isterstw o S p ra w ie d liwości o k ó ln ik do władz sąd o w y ch w spraw ie m ianow ania n a d z o rc ó w sądow ych, k u ra to ró w i syndyków m as u p adłości O kólnik te n zrozum iany został, ja k o zaw ierający zakaz w y z n a c z a n ia członków a d w o k a tu ry do p e ł nienia o d n o śn y c h funkcyj. W obec te g o N aczelna Rada A d w o k a c k a zw róciła się d o p. M in istra S p raw iedliw ości z pismem, w k tó re m w y ra ż a p rz e konanie, iż p. M inister b y n ajm n iej nie chciał w y d a ć ta k ie g o zakazu, z w ła s z c z a w czasie o b e cn y m niepożądanego, z a ró w n o ze w zględu n a rozliczne z ag adnienia praw ne, w y ła n ia jące się przy pełnieniu funkcyj, o których m ow a, jak i z uw agi n a c ię żk ie położenie z n a c z n e j części a d w o k atu ry. W konkluzji R a d a N a c z e ln a pro si p. M in istra Spraw iedliw ości o w y ja śn ien ie odpow iednim o rg a n o m sądowym, iż ro z e sła n y poprzednio o k ó ln ik z alec a wybór n a d z o rc ó w sądowrych, k u ra to ró w i syndyków mas u p a d ło ś c i z pośród adw okatów lu b z p o z a adw o k atu ry w zależności od k o n k re tn y c h w arunków każdego p rz y p a d k u. W o d p o w ie d zi p. M inister S p raw iedliw o ści n adesłał p ism o, w k tó rem stw ie rd z a, iż bynajmniej n ie w y d a ł zakazu w y znaczan ia a d w o k ató w n adzo rcam i sądow ym i, k u rato ram i i syndykam i mas u p a d ło ś c i i n ie m iał na celu d y skw alifikow ania stanu a d w o k ackieg o do p e łn ie n ia ty e h funkcyj, w o k ó ln ik u ty m zw rócił jedynie u w a g ę na konieczność u n ik a n ia w y łą cznego p o w ie rz a n ia odnośnych funkcyj ad w o k ato m. W YZNACZANIE OBROŃCY Z URZĘDU W SPRA W IE, W KTÓREJ POW ODEM JE ST ADWOKAT (K. K.), N aczelna Rada A d w o k a c k a na posiedzeniu W y d ziału W ykonaw czego w dniu 7 maja r. b. p r z y ję ła zasadę, że w sp ra w a c h, w których p o w o d e m jest adwokat, a n ik t z a d w o k ató w obrony p o d ją ć się nie chce lub n ie m oże, należy m ia n o w a ć obrońcę z urzędu, z tern wszakże z astrzeżen iem, że gdy strona n ie p o sia d a p ra wa u b o g ich, R ad a A dw okacka m a p ra w o wyznaczenia h o n o ra rju m dla delegow anego adw okata. NIEDOPUSZCZALNOŚĆ DOCHODZENIA PRZEZ A PL IK A N T A W JEGO W ŁASNYM INTERESIE P R A W PATRONA (K. K.) R ozpo znając z a ż a le n ie n a decyzję jednej z r a d adw okackich, W y d ział W y k o n aw czy N aczelnej R a d y A dw okackiej n a p o sie d zeniu w dn. 10 c z e rw c a 1933 r., orzekł, że do w niesienia zażalenia n a decyzję Rady, o d m aw ia jąc ą p rzy zn a nia a d w o k a to w i upraw nień p a tro n a, legitym ow any jest ty lk o adw o k at, który s p o tk a ł się z odmową, jeżeli, rz e c z prosta, uważa d e c y z ję odm ow ną za n iesłu szn ą, n atom iast nie jest w ła śc iw e, aby kandydat n a a p lik a n ta sam w in te re sie w łasn y m dochodził p ra w a d w o k ata i składał z a ż a le n ie do N a czelnej R a d y A dw okackiej.

180 k a to w ic k ą p. dziekan D ą b ro w sk i; toruńską p. w.-d z ie k a n Dziedzic. K o n fe re n c ja miała c h a ra k te r inform acyjno-dyskusyjny. M im o, że żadnych fo rm aln y ch u chw ał nie p o w zięto, w y n ik i obrad p rz e d sta w ic ie li w szystkich Izb A d w o k ackic h, przyczynią się n iew ątp liw ie w p o w a żn e j m ierze do ustalenia jed n o lity c h zasad w y ty c zn y c h w y k o n y w a nia sa m o rz ą d u adw okackiego. W to k u dyskusji p o d k reślan o m. innem i n iedopuszczaln o ść łączenia pracy w h a n d lu i przem yśle z z a w o d e m adwokackim. P o ru s z o n o też sprawę n o w e liz a c ji praw a o u stroju a d w o k a tu ry, jak rów nież u s ta w y o kosztach są d o w y c h i in. P re z y d iu m R ady N aczelnej z am ierz a częściej z w o ły w ać k o n ferencje i w te n sp o só b nawiązać b e z p o ś re d n i kontak t N aczelnej R a d y A dw o k ackiej z rep re z en tan ta m i Izb, a to celem ścisłej w s p ó łp ra c y d la dobra a d w o k atu ry. W SPR A W IE W YZNACZANIA PRZEZ SĄDY N A D Z O R C Ó W SĄ DOW YCH, KURATORÓW I SYNDYKÓ W MAS U PA D ŁO ŚC I. (K. K.). Przed n ie d a w n y m czasem ro z e sła n y z o sta ł przez M in isterstw o S p ra w ie d liwości o k ó ln ik do władz sąd o w y ch w spraw ie m ianow ania n a d z o rc ó w sądow ych, k u ra to ró w i syndyków m as u p adłości O kólnik te n zrozum iany został, ja k o zaw ierający zakaz w y z n a c z a n ia członków a d w o k a tu ry do p e ł nienia o d n o śn y c h funkcyj. W obec te g o N aczelna Rada A d w o k a c k a zw róciła się d o p. M in istra S p raw iedliw ości z pismem, w k tó re m w y ra ż a p rz e konanie, iż p. M inister b y n ajm n iej nie chciał w y d a ć ta k ie g o zakazu, z w ła s z c z a w czasie o b e cn y m niepożądanego, z a ró w n o ze w zględu n a rozliczne z ag adnienia praw ne, w y ła n ia jące się przy pełnieniu funkcyj, o których m ow a, jak i z uw agi n a c ię żk ie położenie z n a c z n e j części a d w o k atu ry. W konkluzji R a d a N a c z e ln a pro si p. M in istra Spraw iedliw ości o w y ja śn ien ie odpow iednim o rg a n o m sądowym, iż ro z e sła n y poprzednio o k ó ln ik z alec a wybór n a d z o rc ó w sądowrych, k u ra to ró w i syndyków mas u p a d ło ś c i z pośród adw okatów lu b z p o z a adw o k atu ry w zależności od k o n k re tn y c h w arunków każdego p rz y p a d k u. W o d p o w ie d zi p. M inister S p raw iedliw o ści n adesłał p ism o, w k tó rem stw ie rd z a, iż bynajmniej n ie w y d a ł zakazu w y znaczan ia a d w o k ató w n adzo rcam i sądow ym i, k u rato ram i i syndykam i mas u p a d ło ś c i i n ie m iał na celu d y skw alifikow ania stanu a d w o k ackieg o do p e łn ie n ia ty e h funkcyj, w o k ó ln ik u ty m zw rócił jedynie u w a g ę na konieczność u n ik a n ia w y łą cznego p o w ie rz a n ia odnośnych funkcyj ad w o k ato m. W YZNACZANIE OBROŃCY Z URZĘDU W SPRA W IE, W KTÓREJ POW ODEM JE ST ADWOKAT (K. K.), N aczelna Rada A d w o k a c k a na posiedzeniu W y d ziału W ykonaw czego w dniu 7 maja r. b. p r z y ję ła zasadę, że w sp ra w a c h, w których p o w o d e m jest adwokat, a n ik t z a d w o k ató w obrony p o d ją ć się nie chce lub n ie m oże, należy m ia n o w a ć obrońcę z urzędu, z tern wszakże z astrzeżen iem, że gdy strona n ie p o sia d a p ra wa u b o g ich, R ad a A dw okacka m a p ra w o wyznaczenia h o n o ra rju m dla delegow anego adw okata. NIEDOPUSZCZALNOŚĆ DOCHODZENIA PRZEZ A PL IK A N T A W JEGO W ŁASNYM INTERESIE P R A W PATRONA (K. K.) R ozpo znając z a ż a le n ie n a decyzję jednej z r a d adw okackich, W y d ział W y k o n aw czy N aczelnej R a d y A dw okackiej n a p o sie d zeniu w dn. 10 c z e rw c a 1933 r., orzekł, że do w niesienia zażalenia n a decyzję Rady, o d m aw ia jąc ą p rzy zn a nia a d w o k a to w i upraw nień p a tro n a, legitym ow any jest ty lk o adw o k at, który s p o tk a ł się z odmową, jeżeli, rz e c z prosta, uważa d e c y z ję odm ow ną za n iesłu szn ą, n atom iast nie jest w ła śc iw e, aby kandydat n a a p lik a n ta sam w in te re sie w łasn y m dochodził p ra w a d w o k ata i składał z a ż a le n ie do N a czelnej R a d y A dw okackiej.

181 NIEDOPUSZCZALNOŚĆ Z A STĘPSTW A STRON PR Z E D URZĘDA MI ROZJEM CZEM I LUB K O M IS JA M I PRZEZ A D W O K A T A, NALEŻĄ CEGO DO ICH SKŁADU (K K.). R ada A dw okacka w e Lw ow ie uchw ałą z d. 24 m arca r.b. w yraziła z ap atry w an ie, że adw okat nie pow inien obejm ow ać zastępstw a klijentów w o b e c ty ch urzędów lub kom isyj, w których tenże ad w ok at bierze czynny u d z ia ł w charakterze czy nnika obywatelskiego w wydawaniu o rzeczeń, gdyż zespół orzekający m oże być krępow any w swej swobodnej d e cy z ji i bezstronności, a w k ażd y m razie może p o w sta ć w opinji publicznej p o d e jrz e n ie stronniczego tra k to w a n ia sprawy tej stro n y, która p rzybrała so b ie do zastępstw a a d w o k a ta, będącego czło n k iem zespołu orzekającego. K w estja ta znalazła o s ta te c z n e rozstrzygnięcie n a posiedzeniu Wyd z ia łu W ykonawczego N aczeln ej R ady Adw okackiej w dn, 10 czerwca r, b. J a k o ż stanowisko R ady A d w o k ac k ie j zostało c a łk o w ic ie zaaprobow a n e w odnośnej uchwale, w k tó re j podkreślono, że ta k ie zastęp stw o mogłob y w yw oływ ać podejrzenie, iż adw o k at, będąc p rzew odniczącym lub czło n k iem danego urzędu lub kom isji, w obronie p ra w sw y ch klijentów m ó g łb y wykorzystyw ać sto su n k i, łą c z ą c e go z urzędem lu b kom isją, albo te ż w p ły w ać na ich członków. POUFNOŚĆ OSOBISTYCH A K T ADW OKACKICH (K. K.). W Nr. 5 P a le s try (str. 340) zostały p o d a n e wytyczne, jak iem i się kieruje Rada A d w o k a c k a w W arszawie, a to' w o b ec przyjęcia zasad y, że utrzym ywane p rz e z n ią akta osobiste są n ie d o s tę p n e dla stron. P o g lą d te n znalazł wyra z w orzecznictw ie Sądu N ajw yższego, który w k w e stji te j zajmuje stanow isk o analogiczne. W m yśl ust. 2 art. 9 p ra w a o ustroju a d w o k atu ry, w yjaśnia Sąd N ajw yższy na listę a d w o k ató w m oże być w pisana ty lk o osoba niesk a z iteln e g o charakteru". P rzepis ten zatem w y m aga od kandydata na sta n o w isk o adwokata b a rd z o wysokiego cenzusu, a w ięc nietylko niek aralności za czyny hańb ią c e lub antyspołeczne, lecz p o n a d to kwalifikacji e ty c z n y c h nieprzec ię tn y ch, bo niedopuszczających skazy, naw et takiej, k tó r ą ogół zwykł tra k to w a ć pobłażliwie. D la ustalenia, że k a n d y d a t ta k ie właśnie k w alifik acje posiada, Izba A d w o k a c k a musi mieć p ra w o k o rz y sta n ia nietylko ze zło żonych jej dok u m en tó w, jak świadectw, w y k a z ó w służby i t. р., lecz ró w n ie ż i z opinji o só b, zasługujących na zau fanie. O pinji takich, będących w yrazem zarówno o b iek ty w n e j, jak i subie k ty w n e j oceny ze strony o p in io d aw cy, żąda się z z astrz eż en ie m poufności, bo ono ty lk o daje opiniodaw cy ręk ojm ię, że nie b ędzie n arażo ny na nieo b liczaln e przykrości za b e zw z g lęd n ie szczere ujaw nienie sw ego przekon a n ia w im ię interesu publicznego. Z powyższego w ynika, że opinje, zażądane z zastrzeżeniem pou fn o ści w imię interesu p u bliczn ego, m uszą pozostać poulnem i. Aczkolw ie k w o ln o Radzie A dw okackiej p o w o ła ć się na nie w p ostanow ieniu, dotyc zą ce m przyjęcia do ad w o k atu ry, jed n a k bez podania n azw isk a opinjod aw cy. A już żadną miarą n azw isk o jego nie może byc zakom unikow ane с sob ie zainteresow anej. W szelkie n ie d y sk re c je w tym w zględzie prow adzą, jak w s k a z a ła praktyka, do tego, że n a d sy ła n e opinje tra c ą w sze lk ą wartość, o p in io d a w c y bowiem, w obaw ie p rz y k ro ści, ograniczają się do szablonowej p o ch w ały, niezgodnej nieraz z ich w ew nętrznem przekonaniem. S tą d wypływa dalszy w n io se k, że i akta, z aw ie rają ce rzeczone o p in je, są również poufne i p rz e to n ie mogą być d o stę p n e nietylko dla osób postronnych, ale także i d la oso b y, ubiegającej się o w pisanie na listę adw o k ató w i że jedynie d o k u m en ty, nie mające c h a ra k te ru poufnych, ja k św iadectw a, wykazy, d y p lo m y i t. р., a także odpisy z n ich mogą być za specjalnem zezwoleniem P rzew odniczącego lub Sądu, w zględnie Prezesa, w ydane w trybie 2 a rt. 212 k. p. k.

182 NIEDOPUSZCZALNOŚĆ Z A STĘPSTW A STRON PR Z E D URZĘDA MI ROZJEM CZEM I LUB K O M IS JA M I PRZEZ A D W O K A T A, NALEŻĄ CEGO DO ICH SKŁADU (K K.). R ada A dw okacka w e Lw ow ie uchw ałą z d. 24 m arca r.b. w yraziła z ap atry w an ie, że adw okat nie pow inien obejm ow ać zastępstw a klijentów w o b e c ty ch urzędów lub kom isyj, w których tenże ad w ok at bierze czynny u d z ia ł w charakterze czy nnika obywatelskiego w wydawaniu o rzeczeń, gdyż zespół orzekający m oże być krępow any w swej swobodnej d e cy z ji i bezstronności, a w k ażd y m razie może p o w sta ć w opinji publicznej p o d e jrz e n ie stronniczego tra k to w a n ia sprawy tej stro n y, która p rzybrała so b ie do zastępstw a a d w o k a ta, będącego czło n k iem zespołu orzekającego. K w estja ta znalazła o s ta te c z n e rozstrzygnięcie n a posiedzeniu Wyd z ia łu W ykonawczego N aczeln ej R ady Adw okackiej w dn, 10 czerwca r, b. J a k o ż stanowisko R ady A d w o k ac k ie j zostało c a łk o w ic ie zaaprobow a n e w odnośnej uchwale, w k tó re j podkreślono, że ta k ie zastęp stw o mogłob y w yw oływ ać podejrzenie, iż adw o k at, będąc p rzew odniczącym lub czło n k iem danego urzędu lub kom isji, w obronie p ra w sw y ch klijentów m ó g łb y wykorzystyw ać sto su n k i, łą c z ą c e go z urzędem lu b kom isją, albo te ż w p ły w ać na ich członków. POUFNOŚĆ OSOBISTYCH A K T ADW OKACKICH (K. K.). W Nr. 5 P a le s try (str. 340) zostały p o d a n e wytyczne, jak iem i się kieruje Rada A d w o k a c k a w W arszawie, a to' w o b ec przyjęcia zasad y, że utrzym ywane p rz e z n ią akta osobiste są n ie d o s tę p n e dla stron. P o g lą d te n znalazł wyra z w orzecznictw ie Sądu N ajw yższego, który w k w e stji te j zajmuje stanow isk o analogiczne. W m yśl ust. 2 art. 9 p ra w a o ustroju a d w o k atu ry, w yjaśnia Sąd N ajw yższy na listę a d w o k ató w m oże być w pisana ty lk o osoba niesk a z iteln e g o charakteru". P rzepis ten zatem w y m aga od kandydata na sta n o w isk o adwokata b a rd z o wysokiego cenzusu, a w ięc nietylko niek aralności za czyny hańb ią c e lub antyspołeczne, lecz p o n a d to kwalifikacji e ty c z n y c h nieprzec ię tn y ch, bo niedopuszczających skazy, naw et takiej, k tó r ą ogół zwykł tra k to w a ć pobłażliwie. D la ustalenia, że k a n d y d a t ta k ie właśnie k w alifik acje posiada, Izba A d w o k a c k a musi mieć p ra w o k o rz y sta n ia nietylko ze zło żonych jej dok u m en tó w, jak świadectw, w y k a z ó w służby i t. р., lecz ró w n ie ż i z opinji o só b, zasługujących na zau fanie. O pinji takich, będących w yrazem zarówno o b iek ty w n e j, jak i subie k ty w n e j oceny ze strony o p in io d aw cy, żąda się z z astrz eż en ie m poufności, bo ono ty lk o daje opiniodaw cy ręk ojm ię, że nie b ędzie n arażo ny na nieo b liczaln e przykrości za b e zw z g lęd n ie szczere ujaw nienie sw ego przekon a n ia w im ię interesu publicznego. Z powyższego w ynika, że opinje, zażądane z zastrzeżeniem pou fn o ści w imię interesu p u bliczn ego, m uszą pozostać poulnem i. Aczkolw ie k w o ln o Radzie A dw okackiej p o w o ła ć się na nie w p ostanow ieniu, dotyc zą ce m przyjęcia do ad w o k atu ry, jed n a k bez podania n azw isk a opinjod aw cy. A już żadną miarą n azw isk o jego nie może byc zakom unikow ane с sob ie zainteresow anej. W szelkie n ie d y sk re c je w tym w zględzie prow adzą, jak w s k a z a ła praktyka, do tego, że n a d sy ła n e opinje tra c ą w sze lk ą wartość, o p in io d a w c y bowiem, w obaw ie p rz y k ro ści, ograniczają się do szablonowej p o ch w ały, niezgodnej nieraz z ich w ew nętrznem przekonaniem. S tą d wypływa dalszy w n io se k, że i akta, z aw ie rają ce rzeczone o p in je, są również poufne i p rz e to n ie mogą być d o stę p n e nietylko dla osób postronnych, ale także i d la oso b y, ubiegającej się o w pisanie na listę adw o k ató w i że jedynie d o k u m en ty, nie mające c h a ra k te ru poufnych, ja k św iadectw a, wykazy, d y p lo m y i t. р., a także odpisy z n ich mogą być za specjalnem zezwoleniem P rzew odniczącego lub Sądu, w zględnie Prezesa, w ydane w trybie 2 a rt. 212 k. p. k.

183 A D W O K A T RADCA PRAW N Y NIE PODLEGA OBOWIĄZKO W I UBEZPIECZENIA W Z. U. P. U. *). Ze względu n a z a s a d n ic z e znaczenie o d n o śn e g o orzeczenia M in iste rs tw a Opieki S p o łe c z n e j z dn. 25.ІП r. N r. 875 U. 0./33 tre ś ć jeg o podajem y in e x te n so. Z a k ła d U bezpieczeń P ra c o w n ik ó w Umysłowych w W arsz a w ie orzec zenie m N r z dn. 15 sty c z n ia 1929 r. na p o d sta w ie ro zporządzenia P re z y d e n ta Rzeczypospolitej z dn. 24.XI 1927 r. (Dz. U. R. P. N r. 106, poz. 911) u z n a ł, że p. A leksander T e m p e l, adw okat w W a rsz a w ie, p o d leg a obow ią z k o w i ubezpieczenia w Z a k ła d z ie z tytułu swego z a tru d n ie n ia w char a k te r z e ra d c y prawnego firm y Północne T o w arzy stw o T ran sp o rto w e i E k sp e d y c y jn e " Sp. Akc. w W arsz a w ie. Kom isarjat R z ą d u m. st. W arszaw y d e c y z ją z dn. 31.VIII r. Nr. SU /30 o rz e c z e n ie to zatw ie rd z ił. M inisterstw o O p ie k i S połecznej, ro zstrzygając n in ie jsz ą spraw ę w to k u in stan c ji na mocy a rt. 164 cyt. rozporządzenia, u w z g lę d n ia rekurs p, A le k s a n d ra Tem pla w W a rsz a w ie od powyższej d e c y z ji i u c h y la ją, jako u sta w o w o nieuzasadnioną z m o ty w ó w niżej przy to czo n y ch: w m yśl art, 2 ust. 1 cy tow anego rozporządzenia P rezydenta R zplitej z r. obow ią z k o w i ubezpieczenia p o d le g a ją pracow nicy um ysłow i, z a tru d n ie n i u inn y ch o só b fizycznych lub p ra w n y c h ; nie podlegają n a to m ia s t tem u obow ią z k o w i o soby sam odzielnie w y k o n y w u jące zaw ody w o ln e z ty tu łu czynn o ści do te g o zawodu należących. J a k w ynika z akt re k u rs o w y c h, rekurent, a d w o k a t w W arszawie, w y k o n y w a czynności radcy p ra w n e g o w firmie P ó łn o c n e T ow arzystw o T ra n s p o rto w e i E kspedycyjne S p. A k c. w W arszaw ie. W y k o n y w an ie tych c z y n n o ści jest w ykonyw aniem czy n n o ści adwok a ta, a w ię c uprawianiem z a w o d u w olnego, który w y ję ty je s t o d przym u su u b e z p ie c z e n ia społecznego. C zynności radcy p ra w n e g o p o leg ają bow iem n a udzielaniu rad i p ro w a d z e n iu spraw w sądach, a w ię c niczem się nie ró ż n ią o d czynności sp e łn ia n y c h przez adw okata ja k o pełnom ocnika stro n y w o b e c każdorazow ego k lie n ta i przew idzianych ta k w a rt. 5 Dek re tu w przedm iocie S tatu tu T ym czasow ego P alestry P a ń s tw a Polskiego (Dz. P r, P. P, Nr. 22, poz, 75 e x 1918), jak i w art, 16 ro z p o rz ą d z e n ia P rez y d e n ta R zeczypospolitej z d n ia 7 paźd ziern ik a 1932 r. o u s tro ju adw okatury (Dz. U. R. P, Nr. 86, poz. 733), Co się tyczy zaś s to su n k u m iędzy radcą p ra w n y m a instytucją, dla k tó re j w ykonyw a tenże p o w y ż sz e czynności, ró w n ież u zn ać należy, że jest o n analogiczny stosunkow i m ię d z y adw okatem, a k ażdorazow ym klientem. R a d c a praw ny bow iem, b ę d ą c adw okatem, u p ra w n io n y jest tak do o d m ó w ien ia pom ocy praw nej b e z p o d a n ia pow odu w m y śl przytoczonych art, 5 i a rt. 6, jak i do zastąp ien ia sie b ie przez kolegę w ra z ie potrzeby bez p o ro z u m ien ia się z k lie n te m -in sty tu c ją, a więc jest ta k sam o niezależny w o bec przedsiębiorstw a, ja k i w o b e c każdorazow ego k lie n ta. Stosunek zaś z ależ n o śc i pracow nika o d p ra c o d a w c y jest p ie rw ia stk ie m koniecznym d la o d ró żnienia zatrudnienia, uzasad n iającego o b o w ią z e k ubezpieczenia, od d o b ro w o ln ej pracy jednej o so b y d la drugiej z p o w o d ó w dobroczynnych lub grzecznościow ych. P rz e m a w ia z a tem nietylko z w ro t a rt, 2 cytowanego ro z p o rz ą d zenia P rezy d en ta R zeczypospolitej z dn. 24 listo p a d a 1927 r. z a tru d n ie n i u innych... e tc., lecz i art. 17 u stęp o sta tn i, art. 19 ust. 4, a r t. 8 p, 4 o ile,., n ie p rz y słu g u je mu prawo do w ynagrodzenia... ), N a re s z c ie co do w y n agro d zenia ra d c y praw nego je s t ono analogiczne h o n o ra rju m adw okackiem u, w m yśl bowiem *) A nalogiczną zasadę co do K asy Chorych p rz y ją ł S ą d Najwyższy, u sta la ją c, iż adw okat-radca p ra w n y, otrzym ujący w y n a g ro d z e n ie w wysok o ści z g ó ry określonej w o k re sa c h periodycznych, nie p o d le g a obow iązkowi u b e z p ie c z e n ia (v. Zb. O. S. N. 126:27 i 244/31. W p ie rw sz e j z cytow a nych sp ra w w ystępow ał p rz eciw k o K asie Chorych ś. p. D z ie k a n Zygmunt S o k o ło w sk i; przem ówienie o b ro ń c ze, w ygłoszone p rzezeń p rz e d S ądem A pelacyjn y m w W arszaw ie, zam ieszczo n e zostało w t. II w y d a w n ic tw a Mowy Sąd ow e p. t. Stosunek ad w o k ata do klienta, str, W a rsz a w a 1926 r.).

184 A D W O K A T RADCA PRAW N Y NIE PODLEGA OBOWIĄZKO W I UBEZPIECZENIA W Z. U. P. U. *). Ze względu n a z a s a d n ic z e znaczenie o d n o śn e g o orzeczenia M in iste rs tw a Opieki S p o łe c z n e j z dn. 25.ІП r. N r. 875 U. 0./33 tre ś ć jeg o podajem y in e x te n so. Z a k ła d U bezpieczeń P ra c o w n ik ó w Umysłowych w W arsz a w ie orzec zenie m N r z dn. 15 sty c z n ia 1929 r. na p o d sta w ie ro zporządzenia P re z y d e n ta Rzeczypospolitej z dn. 24.XI 1927 r. (Dz. U. R. P. N r. 106, poz. 911) u z n a ł, że p. A leksander T e m p e l, adw okat w W a rsz a w ie, p o d leg a obow ią z k o w i ubezpieczenia w Z a k ła d z ie z tytułu swego z a tru d n ie n ia w char a k te r z e ra d c y prawnego firm y Północne T o w arzy stw o T ran sp o rto w e i E k sp e d y c y jn e " Sp. Akc. w W arsz a w ie. Kom isarjat R z ą d u m. st. W arszaw y d e c y z ją z dn. 31.VIII r. Nr. SU /30 o rz e c z e n ie to zatw ie rd z ił. M inisterstw o O p ie k i S połecznej, ro zstrzygając n in ie jsz ą spraw ę w to k u in stan c ji na mocy a rt. 164 cyt. rozporządzenia, u w z g lę d n ia rekurs p, A le k s a n d ra Tem pla w W a rsz a w ie od powyższej d e c y z ji i u c h y la ją, jako u sta w o w o nieuzasadnioną z m o ty w ó w niżej przy to czo n y ch: w m yśl art, 2 ust. 1 cy tow anego rozporządzenia P rezydenta R zplitej z r. obow ią z k o w i ubezpieczenia p o d le g a ją pracow nicy um ysłow i, z a tru d n ie n i u inn y ch o só b fizycznych lub p ra w n y c h ; nie podlegają n a to m ia s t tem u obow ią z k o w i o soby sam odzielnie w y k o n y w u jące zaw ody w o ln e z ty tu łu czynn o ści do te g o zawodu należących. J a k w ynika z akt re k u rs o w y c h, rekurent, a d w o k a t w W arszawie, w y k o n y w a czynności radcy p ra w n e g o w firmie P ó łn o c n e T ow arzystw o T ra n s p o rto w e i E kspedycyjne S p. A k c. w W arszaw ie. W y k o n y w an ie tych c z y n n o ści jest w ykonyw aniem czy n n o ści adwok a ta, a w ię c uprawianiem z a w o d u w olnego, który w y ję ty je s t o d przym u su u b e z p ie c z e n ia społecznego. C zynności radcy p ra w n e g o p o leg ają bow iem n a udzielaniu rad i p ro w a d z e n iu spraw w sądach, a w ię c niczem się nie ró ż n ią o d czynności sp e łn ia n y c h przez adw okata ja k o pełnom ocnika stro n y w o b e c każdorazow ego k lie n ta i przew idzianych ta k w a rt. 5 Dek re tu w przedm iocie S tatu tu T ym czasow ego P alestry P a ń s tw a Polskiego (Dz. P r, P. P, Nr. 22, poz, 75 e x 1918), jak i w art, 16 ro z p o rz ą d z e n ia P rez y d e n ta R zeczypospolitej z d n ia 7 paźd ziern ik a 1932 r. o u s tro ju adw okatury (Dz. U. R. P, Nr. 86, poz. 733), Co się tyczy zaś s to su n k u m iędzy radcą p ra w n y m a instytucją, dla k tó re j w ykonyw a tenże p o w y ż sz e czynności, ró w n ież u zn ać należy, że jest o n analogiczny stosunkow i m ię d z y adw okatem, a k ażdorazow ym klientem. R a d c a praw ny bow iem, b ę d ą c adw okatem, u p ra w n io n y jest tak do o d m ó w ien ia pom ocy praw nej b e z p o d a n ia pow odu w m y śl przytoczonych art, 5 i a rt. 6, jak i do zastąp ien ia sie b ie przez kolegę w ra z ie potrzeby bez p o ro z u m ien ia się z k lie n te m -in sty tu c ją, a więc jest ta k sam o niezależny w o bec przedsiębiorstw a, ja k i w o b e c każdorazow ego k lie n ta. Stosunek zaś z ależ n o śc i pracow nika o d p ra c o d a w c y jest p ie rw ia stk ie m koniecznym d la o d ró żnienia zatrudnienia, uzasad n iającego o b o w ią z e k ubezpieczenia, od d o b ro w o ln ej pracy jednej o so b y d la drugiej z p o w o d ó w dobroczynnych lub grzecznościow ych. P rz e m a w ia z a tem nietylko z w ro t a rt, 2 cytowanego ro z p o rz ą d zenia P rezy d en ta R zeczypospolitej z dn. 24 listo p a d a 1927 r. z a tru d n ie n i u innych... e tc., lecz i art. 17 u stęp o sta tn i, art. 19 ust. 4, a r t. 8 p, 4 o ile,., n ie p rz y słu g u je mu prawo do w ynagrodzenia... ), N a re s z c ie co do w y n agro d zenia ra d c y praw nego je s t ono analogiczne h o n o ra rju m adw okackiem u, w m yśl bowiem *) A nalogiczną zasadę co do K asy Chorych p rz y ją ł S ą d Najwyższy, u sta la ją c, iż adw okat-radca p ra w n y, otrzym ujący w y n a g ro d z e n ie w wysok o ści z g ó ry określonej w o k re sa c h periodycznych, nie p o d le g a obow iązkowi u b e z p ie c z e n ia (v. Zb. O. S. N. 126:27 i 244/31. W p ie rw sz e j z cytow a nych sp ra w w ystępow ał p rz eciw k o K asie Chorych ś. p. D z ie k a n Zygmunt S o k o ło w sk i; przem ówienie o b ro ń c ze, w ygłoszone p rzezeń p rz e d S ądem A pelacyjn y m w W arszaw ie, zam ieszczo n e zostało w t. II w y d a w n ic tw a Mowy Sąd ow e p. t. Stosunek ad w o k ata do klienta, str, W a rsz a w a 1926 r.).

185 art. 13 D ekretu o Palestrze i a rt. 25 cyt. rozporządzenia z dn. 7-Х, 1932 r, adw o kat pobiera honorarjum o d k lie n ta zgodnie z z a w a rtą umową, umowa zaś m oże postanowić o h o n o ra rju m nie każdorazow em, lecz ryczałtowem, m iesięcznem. W obec p o w y ższeg o uznać należy, że adw okaci, wyk o n yw ujący czynności w p o w o ła n y c h art. 5 i 16 p rzew id z ia n e, nie podlegają obow iązkow i ubezpieczenia, chociażby pozostaw ali w stałym stosunku do k lie n ta i otrzym yw ali w y n agro d zenie za sw o ją p ra c ę w okresach periodycznych i w w ysokości zg ó ry określonej. R ozstrzygnięcie to je s t o sta te c z n e w adm inistracyjnym to k u instancji, co n ie w yłącza upraw nienia do w niesienia skargi do N ajw yższego Trybun ału Adm inistracyjnego. ZNIEWAGA STRONY, ŚW IADKA I BIEGŁEGO, POPEŁNIONA PRZEZ ADWOKATA PRZY CZYNNOŚCIACH ZAW ODOW YCH (K. K.). W Z eszy cie V Zbioru O rz e c z e ń Iz b y Karnej Sądu N ajw y ższego pod poz. 91 o g łoszony został w yrok S ą d u Najwyższego z dnia 28 lu te g o r. b. (Nr. spr. 4 K, 28/33), mający z asad n icz e zn aczenie dla adw o k atu ry. W w yroku tym Sąd N ajw yższy zajął stanow isko w sp raw ie zaskarżenia a d w o k a ta o nadużycie w o ln o ści słowa. W yrok te n p o d a je m y w pełnem b rzm ien iu. S ą d Najwyższy, po ro z p o z n a n iu kasacji K azim ierza G., osk. z 105 k, k. ziem zach., założonej o d w y ro k u Sądu O kręgow ego w Poznaniu z d n ia 4 m aja 1932, n a m ocy art. 529, 535 i 581 k. p. k. zaskarżony w y ro k uchylił i oskarżon eg o Kazimierza G. u n i e w i n n i ł. U zasadnienie: W yrokiem Sądu O kręgo w ego w Poznaniu z dnia 4 m aja 1932 adwok a t K azim ierz G. uznany z o s ta ł z a w innego tego, że w r w Poznaniu w c za sie rozpraw y ustnej p rz e d sądem grodzkim w sp ra w ie Cz. contra M. zn iew aży ł oskarżyciela p ry w a tn e g o Adolfa Cz., w ypow iedziaw szy pod jego ad rese m słowa.,,si ta c u is s e s philosophus m an sisse s". J a k wynika z u sta le ń, w tymże w yroku z a w a rty c h, adw okat G. w y stę p o w a ł na rozp ra w ie w charakterze obrońcy osk. M. S ą d Najwyższy u c h w ałą C ałej Izby II z dnia 1 k w ie tn ia 1930 (Zb. O rz. S. N. 32/30) uznał, że z m ia n ę stan u prawnego, w y w o ła n ą wydaniem n ow ej u staw y w czasie po z a p a d n ię c iu wyroków są d ó w m erytorycznych, uw zględn ić należy również w postęp o w an iu kasacyjnem. W sprawie nin iejszej zm ianę taką w yw ołało w ła śn ie praw o o ustroju a d w o k atu ry z dnia 7 p a źd z ie rn ik a 1932 (Dz. U st, N r. 86, poz. 733), o b o w iązu jące od dnia 1 listo p a d a 1932 (art. 139 u st. 1). Stosow nie bowiem do a rt. 24 ust. II tego p ra w a nadużycie przez a d w o k a ta przy w ykonyw aniu czynności zawod o w y ch w olności słowa, sta n o w ią c e ściganą z o sk a rż e n ia pryw atnego zn ie w a g ę strony, jej zastępcy, św ia d k a lub biegłego, p o d leg a ukaraniu ty lk o w drodze dyscyplinarnej. J a k w ynika z sentencji zaskarżonego wyro k u oraz z ustaleń, zaw arty ch w uzasadnieniu, chodzi w spraw ie niniejszej o ta k i właśnie p rz y p a d e k nadużycia przez adw. G. wolności sło w a w to k u rozprawy, w k tó r e j w ystępow ał jako o b ro ń c a oskarżonego M., przy czem nadużycie to m ia ło stanow ić zniewagę stro ny, a mianow icie oskarżyciela p ry w atn eg o A dolfa Cz. ściganą z osk arżen ia pryw a tn eg o, Z przytoczonego przepisu art. 24 ust. II prawa o ustroju adwokatury w ynika, że zniewaga strony, jej zastęp cy, świadka i biegłego, popełniona przez adw okata przy w ykonyw aniu czynności zawodowych, nie stanowi przestęp stw a w rozumieniu praw a karnego, lecz jedynie wykroczenie dyscyplinarne, za które adw okat pon ieść może tylko karę dyscyplinarną (art 61 pr. o ustr. adw.) i ty lk o w postępowaniu dyscyplinarnem przed specjalnym sądem korporacyjnym (rozdz. VII pr. o ustr, adw ok.). U w zględniając tedy w d a n ej sp raw ie zmieniony sta n praw ny, wywoła n y w ejściem w życie od 1 lis to p a d a 1932 r. prawa o u stro ju adw okatury, d o ch o d zi się do wniosku, że w czy n ie, przypisanym w zaskarżon ym wyro-

186 art. 13 D ekretu o Palestrze i a rt. 25 cyt. rozporządzenia z dn. 7-Х, 1932 r, adw o kat pobiera honorarjum o d k lie n ta zgodnie z z a w a rtą umową, umowa zaś m oże postanowić o h o n o ra rju m nie każdorazow em, lecz ryczałtowem, m iesięcznem. W obec p o w y ższeg o uznać należy, że adw okaci, wyk o n yw ujący czynności w p o w o ła n y c h art. 5 i 16 p rzew id z ia n e, nie podlegają obow iązkow i ubezpieczenia, chociażby pozostaw ali w stałym stosunku do k lie n ta i otrzym yw ali w y n agro d zenie za sw o ją p ra c ę w okresach periodycznych i w w ysokości zg ó ry określonej. R ozstrzygnięcie to je s t o sta te c z n e w adm inistracyjnym to k u instancji, co n ie w yłącza upraw nienia do w niesienia skargi do N ajw yższego Trybun ału Adm inistracyjnego. ZNIEWAGA STRONY, ŚW IADKA I BIEGŁEGO, POPEŁNIONA PRZEZ ADWOKATA PRZY CZYNNOŚCIACH ZAW ODOW YCH (K. K.). W Z eszy cie V Zbioru O rz e c z e ń Iz b y Karnej Sądu N ajw y ższego pod poz. 91 o g łoszony został w yrok S ą d u Najwyższego z dnia 28 lu te g o r. b. (Nr. spr. 4 K, 28/33), mający z asad n icz e zn aczenie dla adw o k atu ry. W w yroku tym Sąd N ajw yższy zajął stanow isko w sp raw ie zaskarżenia a d w o k a ta o nadużycie w o ln o ści słowa. W yrok te n p o d a je m y w pełnem b rzm ien iu. S ą d Najwyższy, po ro z p o z n a n iu kasacji K azim ierza G., osk. z 105 k, k. ziem zach., założonej o d w y ro k u Sądu O kręgow ego w Poznaniu z d n ia 4 m aja 1932, n a m ocy art. 529, 535 i 581 k. p. k. zaskarżony w y ro k uchylił i oskarżon eg o Kazimierza G. u n i e w i n n i ł. U zasadnienie: W yrokiem Sądu O kręgo w ego w Poznaniu z dnia 4 m aja 1932 adwok a t K azim ierz G. uznany z o s ta ł z a w innego tego, że w r w Poznaniu w c za sie rozpraw y ustnej p rz e d sądem grodzkim w sp ra w ie Cz. contra M. zn iew aży ł oskarżyciela p ry w a tn e g o Adolfa Cz., w ypow iedziaw szy pod jego ad rese m słowa.,,si ta c u is s e s philosophus m an sisse s". J a k wynika z u sta le ń, w tymże w yroku z a w a rty c h, adw okat G. w y stę p o w a ł na rozp ra w ie w charakterze obrońcy osk. M. S ą d Najwyższy u c h w ałą C ałej Izby II z dnia 1 k w ie tn ia 1930 (Zb. O rz. S. N. 32/30) uznał, że z m ia n ę stan u prawnego, w y w o ła n ą wydaniem n ow ej u staw y w czasie po z a p a d n ię c iu wyroków są d ó w m erytorycznych, uw zględn ić należy również w postęp o w an iu kasacyjnem. W sprawie nin iejszej zm ianę taką w yw ołało w ła śn ie praw o o ustroju a d w o k atu ry z dnia 7 p a źd z ie rn ik a 1932 (Dz. U st, N r. 86, poz. 733), o b o w iązu jące od dnia 1 listo p a d a 1932 (art. 139 u st. 1). Stosow nie bowiem do a rt. 24 ust. II tego p ra w a nadużycie przez a d w o k a ta przy w ykonyw aniu czynności zawod o w y ch w olności słowa, sta n o w ią c e ściganą z o sk a rż e n ia pryw atnego zn ie w a g ę strony, jej zastępcy, św ia d k a lub biegłego, p o d leg a ukaraniu ty lk o w drodze dyscyplinarnej. J a k w ynika z sentencji zaskarżonego wyro k u oraz z ustaleń, zaw arty ch w uzasadnieniu, chodzi w spraw ie niniejszej o ta k i właśnie p rz y p a d e k nadużycia przez adw. G. wolności sło w a w to k u rozprawy, w k tó r e j w ystępow ał jako o b ro ń c a oskarżonego M., przy czem nadużycie to m ia ło stanow ić zniewagę stro ny, a mianow icie oskarżyciela p ry w atn eg o A dolfa Cz. ściganą z osk arżen ia pryw a tn eg o, Z przytoczonego przepisu art. 24 ust. II prawa o ustroju adwokatury w ynika, że zniewaga strony, jej zastęp cy, świadka i biegłego, popełniona przez adw okata przy w ykonyw aniu czynności zawodowych, nie stanowi przestęp stw a w rozumieniu praw a karnego, lecz jedynie wykroczenie dyscyplinarne, za które adw okat pon ieść może tylko karę dyscyplinarną (art 61 pr. o ustr. adw.) i ty lk o w postępowaniu dyscyplinarnem przed specjalnym sądem korporacyjnym (rozdz. VII pr. o ustr, adw ok.). U w zględniając tedy w d a n ej sp raw ie zmieniony sta n praw ny, wywoła n y w ejściem w życie od 1 lis to p a d a 1932 r. prawa o u stro ju adw okatury, d o ch o d zi się do wniosku, że w czy n ie, przypisanym w zaskarżon ym wyro-

187 ku adw. G., b ra k znamion p rz e stę p stw a w rozum ieniu p ra w a karnego. S tw ie rd z e n ie to nie p rzesąd za oczyw iście kw estji z u p e łn e j bezkarności teg o czyn u, a zmienia jedy nie jego charakter na w y k ro c z e n ie dyscyplin a rn e, k tó re g o ocena i e w e n tu a ln e ukaran ie nastąpić m o ż e p o d w arunkam i i w fo rm ach, określonych w ro z d ziale VII praw a o u s tro ju adw okatury, tra k tu ją c y m o odpow iedzialności dyscyplinarnej ad w o k ató w. B ra k w czynie oskarżonego znam ion p rzestępstw a u w zg lęd n ić powin ien S ą d N ajw yższy z u rzęd u, niezależn ie od z a rz u tó w, p rzytoczonych w k a sa c ji (art. 516 pkt. a" k. p. k., uchylając zask arżo n y w y ro k i w ydając w y ro k uniew inniający o sk a rż o n e g o G, z zarzutu p o p e łn ie n ia p rzestępstw a, przew id zianego w 185 k, k. z r. 1871, W obec te g o ro zpatry w anie zarzu tó w, zaw artych w kasacji oskarżonego, jest zbędne. ZALICZANIE APLIKACJI SĄDOW EJ NA PO C ZET STAGE'U (K. K.). S to so w n ie do art. 19 cz. 2 p raw a o ustroju a d w o k a tu ry, osoby, k tó re w chw ili wejścia w ży cie p ra w a o ustroju (1.XI r.) są aplikanta m i są d o w y m i na obszarze m o c y obowiązującej s ta tu tu ty m cz. Palestry P. P. z d n ia 24 grudnia 1918 г., a pragną pośw ięcić się zaw odow i adw o k a ck ie m u, m ogą w ciągu ro k u (t. j. w okresie do 31.X.1933) złożyć pod a n ie o w p is na listę a p lik a n tó w adw okackich. W ra z ie z a rz ą d z e n ia w pisu n a le ż y osobom tym zaliczyć n a p o c zet aplikacji a d w o k a c k ie j czas służb y n a sta n o w isk u aplikanta sądow ego. W w ypadku, gdy cz. 2 a rt. 119 praw a o ustroju a d w o k a tu ry nie ma z a sto s o w a n ia (np. aplikacja są d o w a z o stała ukończona p rz e d d n iem 1 listop a d a r. 1932), R ada A d w o k acka w W arszaw ie p rz y ję ła ja k o zasadę, że w ty c h w a ru n k ach zaliczenie ta k ie g o, czy innego c zasu z a p lik a c ji sądowej z a le ż y całkow icie od u z n a n ia R ad A dw okackich. P o g lą d te n podzieliła N a c z e ln a R ada A dw okacka, zaznaczając, że R ady A d w o k a c k ie, które s ty k a ją się bliżej z asp iran tam i d o zaw odu adw okackiego i d o k ład n iej są o znajm io n e z ich przygotow aniem i kwalifikacjam i, lep ie j i słu szniej mogą o cen ić, ja k i o k res czasu p o trz e b n y je st do uzupełnienia w y k s z ta łc e n ia zaw o d o w eg o, a zatem w inna im b y ć pozostaw iona sw o b o d a w zaliczaniu do a p lik a c ji adw okackiej (w w y p a d k ach, n iep rzew id zian y ch p rz e z cz. 2 art. 119) dow olnego okresu a p lik a c ji sądowej. W YSTĘPOW ANIE APLIK AN TÓ W ADWOKACKICH PRZED SĄDA MI ROZJEMCZEMI DLA SP R A W ZAKŁADU UBEZPIECZEŃ OD W Y PADK Ó W. (K. K.). Prezes S ą d u O kręgow ego w W a rsz a w ie p rz e sła ł R a dzie A d w o k a c k ie j w W arszaw ie w yjaśnienie M inisterstw a S p raw iedliw ości z dn. 20 m a rc a 1933 r. w k w e stji w ystępow ania a p lik a n tó w adw okackich p rz ed są d a m i rozjemczem i d la sp ra w Z akładu U b ezp ieczeń o d W ypadków, W w yjaśnieniu tem M in iste rstw o, zaznaczając, że n ie zam ief za w niczem p rz e są d z a ć ostatecznego z a ła tw ie n ia tej spraw y p rz e z w ła śc iw e sądy, w y ra ziło z e sw ej strony z a p a try w a n ie, że sądów ro z je m c z y c h d la spraw Z ak ład u U b ezpieczeń od w y p a d k ó w n ie można o ile c h o d z i o przepisy 0 z a s tę p stw ie stro n przez a d w o k a tó w utożsamiać z s ą d a m i okręgow em i 1 w y m agać od w ystępujących p rz e d tem i sądami a p lik a n tó w adw okackich u k o ń c z e n ia trzech lat aplikacji. R a d a A dw okacka, ro z p o z n a ją c powyższe w y jaśn ien ie, zw ażyła, co n a stę p u je. S ą d y rozjem cze dla sp ra w Z a k ła d u U bezpieczeń o d w y p a d k ó w, oparte n a 98 u staw y z dn. 28 g ru d n ia 1887 r. w brzm ieniu u sta lo n e m art. 22 u staw y z dn. 7 lipca 1921 r. (Dz. P r. Nr r., poz. 413), są instytucjam i sam odzielnem i, nie zw iązan em i organizacyjnie z ż ad n y m innym urzędem lub sądem, poza tem jed y n ie że; 1) podlegają P re z e so w i Sądu Apelacyjn eg o w myśl 32 ro z p o rz ą d z e n ia M inistra P ra c y i O p ieki Społeczn ej z dn. 28 maja 1923 r. (Dz. U. N r., poz. 749), o p arteg o na p o w o ła n y m w yżej 38 ustaw y, i 2) że czynności k a n c e la ry jn e sądu rozjem czego z ałatw ia sąd okręgow y, w którego okręgu sąd ro z je m c z y m a swą

188 ku adw. G., b ra k znamion p rz e stę p stw a w rozum ieniu p ra w a karnego. S tw ie rd z e n ie to nie p rzesąd za oczyw iście kw estji z u p e łn e j bezkarności teg o czyn u, a zmienia jedy nie jego charakter na w y k ro c z e n ie dyscyplin a rn e, k tó re g o ocena i e w e n tu a ln e ukaran ie nastąpić m o ż e p o d w arunkam i i w fo rm ach, określonych w ro z d ziale VII praw a o u s tro ju adw okatury, tra k tu ją c y m o odpow iedzialności dyscyplinarnej ad w o k ató w. B ra k w czynie oskarżonego znam ion p rzestępstw a u w zg lęd n ić powin ien S ą d N ajw yższy z u rzęd u, niezależn ie od z a rz u tó w, p rzytoczonych w k a sa c ji (art. 516 pkt. a" k. p. k., uchylając zask arżo n y w y ro k i w ydając w y ro k uniew inniający o sk a rż o n e g o G, z zarzutu p o p e łn ie n ia p rzestępstw a, przew id zianego w 185 k, k. z r. 1871, W obec te g o ro zpatry w anie zarzu tó w, zaw artych w kasacji oskarżonego, jest zbędne. ZALICZANIE APLIKACJI SĄDOW EJ NA PO C ZET STAGE'U (K. K.). S to so w n ie do art. 19 cz. 2 p raw a o ustroju a d w o k a tu ry, osoby, k tó re w chw ili wejścia w ży cie p ra w a o ustroju (1.XI r.) są aplikanta m i są d o w y m i na obszarze m o c y obowiązującej s ta tu tu ty m cz. Palestry P. P. z d n ia 24 grudnia 1918 г., a pragną pośw ięcić się zaw odow i adw o k a ck ie m u, m ogą w ciągu ro k u (t. j. w okresie do 31.X.1933) złożyć pod a n ie o w p is na listę a p lik a n tó w adw okackich. W ra z ie z a rz ą d z e n ia w pisu n a le ż y osobom tym zaliczyć n a p o c zet aplikacji a d w o k a c k ie j czas służb y n a sta n o w isk u aplikanta sądow ego. W w ypadku, gdy cz. 2 a rt. 119 praw a o ustroju a d w o k a tu ry nie ma z a sto s o w a n ia (np. aplikacja są d o w a z o stała ukończona p rz e d d n iem 1 listop a d a r. 1932), R ada A d w o k acka w W arszaw ie p rz y ję ła ja k o zasadę, że w ty c h w a ru n k ach zaliczenie ta k ie g o, czy innego c zasu z a p lik a c ji sądowej z a le ż y całkow icie od u z n a n ia R ad A dw okackich. P o g lą d te n podzieliła N a c z e ln a R ada A dw okacka, zaznaczając, że R ady A d w o k a c k ie, które s ty k a ją się bliżej z asp iran tam i d o zaw odu adw okackiego i d o k ład n iej są o znajm io n e z ich przygotow aniem i kwalifikacjam i, lep ie j i słu szniej mogą o cen ić, ja k i o k res czasu p o trz e b n y je st do uzupełnienia w y k s z ta łc e n ia zaw o d o w eg o, a zatem w inna im b y ć pozostaw iona sw o b o d a w zaliczaniu do a p lik a c ji adw okackiej (w w y p a d k ach, n iep rzew id zian y ch p rz e z cz. 2 art. 119) dow olnego okresu a p lik a c ji sądowej. W YSTĘPOW ANIE APLIK AN TÓ W ADWOKACKICH PRZED SĄDA MI ROZJEMCZEMI DLA SP R A W ZAKŁADU UBEZPIECZEŃ OD W Y PADK Ó W. (K. K.). Prezes S ą d u O kręgow ego w W a rsz a w ie p rz e sła ł R a dzie A d w o k a c k ie j w W arszaw ie w yjaśnienie M inisterstw a S p raw iedliw ości z dn. 20 m a rc a 1933 r. w k w e stji w ystępow ania a p lik a n tó w adw okackich p rz ed są d a m i rozjemczem i d la sp ra w Z akładu U b ezp ieczeń o d W ypadków, W w yjaśnieniu tem M in iste rstw o, zaznaczając, że n ie zam ief za w niczem p rz e są d z a ć ostatecznego z a ła tw ie n ia tej spraw y p rz e z w ła śc iw e sądy, w y ra ziło z e sw ej strony z a p a try w a n ie, że sądów ro z je m c z y c h d la spraw Z ak ład u U b ezpieczeń od w y p a d k ó w n ie można o ile c h o d z i o przepisy 0 z a s tę p stw ie stro n przez a d w o k a tó w utożsamiać z s ą d a m i okręgow em i 1 w y m agać od w ystępujących p rz e d tem i sądami a p lik a n tó w adw okackich u k o ń c z e n ia trzech lat aplikacji. R a d a A dw okacka, ro z p o z n a ją c powyższe w y jaśn ien ie, zw ażyła, co n a stę p u je. S ą d y rozjem cze dla sp ra w Z a k ła d u U bezpieczeń o d w y p a d k ó w, oparte n a 98 u staw y z dn. 28 g ru d n ia 1887 r. w brzm ieniu u sta lo n e m art. 22 u staw y z dn. 7 lipca 1921 r. (Dz. P r. Nr r., poz. 413), są instytucjam i sam odzielnem i, nie zw iązan em i organizacyjnie z ż ad n y m innym urzędem lub sądem, poza tem jed y n ie że; 1) podlegają P re z e so w i Sądu Apelacyjn eg o w myśl 32 ro z p o rz ą d z e n ia M inistra P ra c y i O p ieki Społeczn ej z dn. 28 maja 1923 r. (Dz. U. N r., poz. 749), o p arteg o na p o w o ła n y m w yżej 38 ustaw y, i 2) że czynności k a n c e la ry jn e sądu rozjem czego z ałatw ia sąd okręgow y, w którego okręgu sąd ro z je m c z y m a swą

189 siedzibę w myśl 31 w sk a z a n e g o wyżej ro zporządzenia, przytem za czynności te sąd rozjemczy p ła c i sądo w i okręgowemu. Z resztą sądy rozjem cze m a ją w łasną swą siedzib ę i okręgi ich nie p o k ry w ają się z okręgami są d ó w okręgowych; p rzew odniczącym sądu rozjem czego może być każdy p a ń stw o w y urzędnik sęd zio w sk i, m ianowany p rzez M inistra Spraw iedliw ości w porozum ieniu z M in istrem P racy i Opiek i S p o łecznej ( 38 ustaw y i 52 rozporządzenia), p o stę p o w a n ie przed sądem ro zjem czym reguluje w sk azan e, w y żej rozporządzenie z dn. 28 m aja 1923 r. i ro zporządzenie M inistra P ra c y i O pieki Społecznej z d n ia 27 września 1927 r. S k o ro tedy sądy ro zjem cze s ą instytucjami n iez ale żn e m i od sądów pow szech n y ch, i nawet o rg a n iz ac y jn ie nie są z niem i z w iązan e, powstaje p y ta n ie, czy wogóle ustanow io n e w a rt. 107 prawa o u stro ju adw okatury o g raniczenia, dotyczące sta w a n ia a p lik antó w adw okackich w sądach, mają z asto so w an ie do sądów ro zjem czych, o których mowa; czy z atem możność w y stę p o w a n ia aplikantów a d w o k a c k ic h przed temi sądam i rozjem czem i nie ty lk o n ie jest uzależniona o d u k o ń c ze n ia trzech lat a p lik a c ji jak to zaz n aczy ło M inisterstwo S p ra w ie d liw o ści w e wskazanem w yżej wyjaśnieniu a le czy nie jest również z b ęd n e m w ym aganie ukończenia ro k u aplikacji ja k d la w ystępowania przed są d a m i grodzkiem i i sąd am i pracy. Z e wskazanego wyżej c h a ra k te ru om aw ianych są d ó w rozjemczych, z d an iem R ady Adwokackiej, w y n ik a, że przewidziane w a rt. 107 ograniczen ia co do czasu stage'u nie m ają zastosow ania do w y stęp o w an ia aplikantó w adw okackich przed są d a m i rozjem czem i dla sp ra w Z a k ła d u Ubezpiec zeń o d W ypadków. Z uw agi jednak na c h a r a k te r ogólny zagadnienia, celem ustalenia jed n o lite g o stanowiska Izb A d w o k ackic h, Rada A d w o k a c k a na zasadzie a rt. 48 p. 3 praw a o ustroju a d w o k a tu ry zwróciła się d o N aczelnej Rady A d w o k ackie j o wyjaśnienie p o w y ższej kwestji. J a k się dowiadujemy, W y d ział W ykonawczy N aczeln ej R ady Adwok a c k ie j n a posiedzeniu w d n iu 10 czerw ca r. b. p o d zielił o p in ję powyższą w c ałej rozciągłości. APLIKANCI AWOKACCY NIE M AJĄ PRAW A ZASTĘPOW ANIA PATRO NÓ W PRZED W YDZIAŁAM I ODWOŁAWCZEMI SĄ DÓ W OKRĘ GOW YCH. R ada A dw okacka w W arszaw ie wyraziła o p in ję, że wnoszenie o b ro n y p rz ed wydziałem o d w o ła w cz y m sądu okręgow ego je st stawaniem p rz e d sądem okręgowym, a z a te m a p lik a n t nie m ający trz e c h la t aplikacji, sto so w n ie do art. 107 p raw a o u stro ju adw okatury w sp ra w ie takiej nie m oże zastępow ać patrona. I w tej kwestji W y d ział W y k o n aw czy Naczelnej R a d y Adw okackiej na p o siedzeniu w dniu 10 c z e rw c a r. b. stanowisko p o w y ższe uznał za n a le ży c ie uzasadnione. Z NARODOWEGO ZRZESZENIA ADWOKATÓW. N arodow e Zrzeszen ie A dw okatów w dążeniu do urzeczyw istnienia sw ego program u rozwija sw ą działalność w kierunku w ew n ętrznego zorganizow ania Zrzeszenia o raz należytego ustosunkow ania się do bieżących zagadnień praw nych, polity czn ych, społecznych i eko nom icznych. N a szeregu zebrań! o d czy to w y ch om awiano co w ażniejsze now ele praw o d aw cze, a mianowicie: adw. J a n N ow odw orski re fe ro w a ł now y ustrój a d w o k a tu ry oraz przepisy P o lsk ie g o K odeksu K arnego, znajdujące się w zw iązk u z prawem handlow em, adw. A leksander M ogilnicki now ele do K o d e k su Postępow ania K arnego, ad w. Ludwik Domański eg zekucję z nieru ch o m o ści według K. P. C. w re sz c ie adw. Leon N o w o d w o rsk i przepisy o d o w o d a ch według K. P. C. Szereg odczytów zostało pośw ięconych kwestjom administracyjnym, w szczególności przepisom dotyczącym praw obywatelskich. Adw, Jan N ow odw orski oświetlił przepisy praw ne, dotyczące w olności słow a w pra-

190 siedzibę w myśl 31 w sk a z a n e g o wyżej ro zporządzenia, przytem za czynności te sąd rozjemczy p ła c i sądo w i okręgowemu. Z resztą sądy rozjem cze m a ją w łasną swą siedzib ę i okręgi ich nie p o k ry w ają się z okręgami są d ó w okręgowych; p rzew odniczącym sądu rozjem czego może być każdy p a ń stw o w y urzędnik sęd zio w sk i, m ianowany p rzez M inistra Spraw iedliw ości w porozum ieniu z M in istrem P racy i Opiek i S p o łecznej ( 38 ustaw y i 52 rozporządzenia), p o stę p o w a n ie przed sądem ro zjem czym reguluje w sk azan e, w y żej rozporządzenie z dn. 28 m aja 1923 r. i ro zporządzenie M inistra P ra c y i O pieki Społecznej z d n ia 27 września 1927 r. S k o ro tedy sądy ro zjem cze s ą instytucjami n iez ale żn e m i od sądów pow szech n y ch, i nawet o rg a n iz ac y jn ie nie są z niem i z w iązan e, powstaje p y ta n ie, czy wogóle ustanow io n e w a rt. 107 prawa o u stro ju adw okatury o g raniczenia, dotyczące sta w a n ia a p lik antó w adw okackich w sądach, mają z asto so w an ie do sądów ro zjem czych, o których mowa; czy z atem możność w y stę p o w a n ia aplikantów a d w o k a c k ic h przed temi sądam i rozjem czem i nie ty lk o n ie jest uzależniona o d u k o ń c ze n ia trzech lat a p lik a c ji jak to zaz n aczy ło M inisterstwo S p ra w ie d liw o ści w e wskazanem w yżej wyjaśnieniu a le czy nie jest również z b ęd n e m w ym aganie ukończenia ro k u aplikacji ja k d la w ystępowania przed są d a m i grodzkiem i i sąd am i pracy. Z e wskazanego wyżej c h a ra k te ru om aw ianych są d ó w rozjemczych, z d an iem R ady Adwokackiej, w y n ik a, że przewidziane w a rt. 107 ograniczen ia co do czasu stage'u nie m ają zastosow ania do w y stęp o w an ia aplikantó w adw okackich przed są d a m i rozjem czem i dla sp ra w Z a k ła d u Ubezpiec zeń o d W ypadków. Z uw agi jednak na c h a r a k te r ogólny zagadnienia, celem ustalenia jed n o lite g o stanowiska Izb A d w o k ackic h, Rada A d w o k a c k a na zasadzie a rt. 48 p. 3 praw a o ustroju a d w o k a tu ry zwróciła się d o N aczelnej Rady A d w o k ackie j o wyjaśnienie p o w y ższej kwestji. J a k się dowiadujemy, W y d ział W ykonawczy N aczeln ej R ady Adwok a c k ie j n a posiedzeniu w d n iu 10 czerw ca r. b. p o d zielił o p in ję powyższą w c ałej rozciągłości. APLIKANCI AWOKACCY NIE M AJĄ PRAW A ZASTĘPOW ANIA PATRO NÓ W PRZED W YDZIAŁAM I ODWOŁAWCZEMI SĄ DÓ W OKRĘ GOW YCH. R ada A dw okacka w W arszaw ie wyraziła o p in ję, że wnoszenie o b ro n y p rz ed wydziałem o d w o ła w cz y m sądu okręgow ego je st stawaniem p rz e d sądem okręgowym, a z a te m a p lik a n t nie m ający trz e c h la t aplikacji, sto so w n ie do art. 107 p raw a o u stro ju adw okatury w sp ra w ie takiej nie m oże zastępow ać patrona. I w tej kwestji W y d ział W y k o n aw czy Naczelnej R a d y Adw okackiej na p o siedzeniu w dniu 10 c z e rw c a r. b. stanowisko p o w y ższe uznał za n a le ży c ie uzasadnione. Z NARODOWEGO ZRZESZENIA ADWOKATÓW. N arodow e Zrzeszen ie A dw okatów w dążeniu do urzeczyw istnienia sw ego program u rozwija sw ą działalność w kierunku w ew n ętrznego zorganizow ania Zrzeszenia o raz należytego ustosunkow ania się do bieżących zagadnień praw nych, polity czn ych, społecznych i eko nom icznych. N a szeregu zebrań! o d czy to w y ch om awiano co w ażniejsze now ele praw o d aw cze, a mianowicie: adw. J a n N ow odw orski re fe ro w a ł now y ustrój a d w o k a tu ry oraz przepisy P o lsk ie g o K odeksu K arnego, znajdujące się w zw iązk u z prawem handlow em, adw. A leksander M ogilnicki now ele do K o d e k su Postępow ania K arnego, ad w. Ludwik Domański eg zekucję z nieru ch o m o ści według K. P. C. w re sz c ie adw. Leon N o w o d w o rsk i przepisy o d o w o d a ch według K. P. C. Szereg odczytów zostało pośw ięconych kwestjom administracyjnym, w szczególności przepisom dotyczącym praw obywatelskich. Adw, Jan N ow odw orski oświetlił przepisy praw ne, dotyczące w olności słow a w pra-

191 sie, s ą d z ie i sejmie, prof. U n iw. W arszaw skiego B o h d an W a siu ty ń sk i refero w a ł p ra w o o stow arzyszeniach, pro f, Uniw. W ileńskiego W a c ła w Komarn ic k i w y g ło sił referat na te m a t p ro je k tu nowego p o d z ia łu tery to rialn eg o P a d s tw a Polskiego. Były p o ru sz a n e i inne tem aty z d z ie d z in y p raw n ej jako to: sę d z ia S ądu Najwyższego Ig n a c y Baliński w ygłosił o d c z y t o znaczeniu w y o b ra ź n i w praw odaw stw ie, p ro f. U niw. W arszaw skiego R o m a n R ybarski o w p ły w ie praw odaw stw a n a ż y c ie gospodarcze. T rz y odczyty urządzone sta ra n ie m Zrzeszenia w g m a c h u R esu rsy Obyw a te lsk ie j z udziałem licznych zaproszonych gości m ia ły n a c elu w yjaśnienie z m ia n zachodzących w o b e cn y m ustroju społecznym i w y św ietlen ie prąd ó w n u rtu ją c y c h narody i p a ń stw a, a m ianowicie: ad w. S ta n is ła w Zieliński m ó w ił o hitleryzm ie w N ie m c ze c h, senator S tanisław K o z ic k i om awiał u p a d e k liberalizm u gospodarczego i politycznego i n a w ró t do system u ogran ic z e ń w życiu gospodarczem i politycznem, w reszcie p o s e ł ks. Seweryn C z e tw e rty ń s k i ujął w swym r e fe ra c ie zagadnienie s to su n k u o b ecn ego młodego p o k o le n ia w Polsce do p o k o le n ia starszego. N a ro d o w e Zrzeszenie A d w o k a tó w nie zaniedbuje w y w ie ra n ia wpływu m o ra ln e g o n a swych członków, w y m agając od nich b y w o b ro n ie narodow e go i p raw o rzą d n e g o c h a ra k te ru P a ń stw a Polskiego z a jm o w a li zaw sze stanow isk o w y ra ź n e i zdecydow ane. N a ro d o w e Zrzeszenie A d w o k a tó w brało żywy u d z ia ł w życiu korpora c y jn e m adw okatury. Z in ic ja ty w y Zrzeszenia p o w s ta ła K o m isja porozum ie w a w c z a polskich sto w a rzy sze ń adw okackich, k tó r a p rzep ro w ad ziła p ie rw sze p o d rządam i now ego s ta tu tu wybory do w ła d z korporacyjn y ch. N a ro d o w e Zrzeszenie A d w o k ató w, w którego gronie z n a jd u je się wiele m ło d z ie ż y adw okackiej, z w ra c a b a c z n ą uwagę na z a p e w n ie n ie te j m łodzieży n a le ż y te j pom ocy bądź p rz e z zapew nienie miejsc w k a n c e la rja c h adwok a c k ic h w sto licy bądź p rzez k ie ro w a n ie na prow incję. N a ro d o w e Zrzeszenie A d w o k a tó w stara się u ją ć ż y c ie adw okackie na p ro w in c ji w ram y życia stow arzyszeniow ego i w ty m c elu organizuje w w ię k s z y c h ośrodkach p ro w in c jo n a ln y c h oddziały Z rz e sz e n ia. Dla zacieśnienia w ę z łó w koleżeńsk ich i rozw inięcia życia to w a rz y sk ie g o wśród członków i ich ro dzin urząd z a n e b y w a ją na skrom ną s k a lę s ta le co miesiąc k o lac je k o le ż e ń sk ie. Poz a te m o d czasu do czasu o d b y w a ją się w iększe z eb ran ia to w a rz y sk ie. Ż yciem stow arzyszenia k ie ru je Z arząd w n a stęp u jącym sk ła d zie: Prezes J a n Nowodworski, W ic e p re z e si ' Zygmunt B le n a u i J ó z e f Gembski, S e k re ta rz J a n Optat S o k o ło w sk i, Z astępca S e k re ta rza F e lik s M ajorow icz, S k a rb n ik M arjan T o m asin i, Z astępca S k arb n ik a C z esła w Mejro, G o sp o d a rz M arceli K o tk o w sk i, Z astępca G o sp o d arza L eo n Nowod w o rsk i. ZE ZRZESZENIA PRAW N IK Ó W SOCJALISTÓW W POLSCE, Na zjeździe Z rzeszenia Praw ników Socjalistów, odbytym w d n iu 30 październ ik a 1932 r w ybrani zostali do Z arząd u : Herman L ie b e rm a n, Jó z e f Bloch, S ta n is ła w B enkiel, S tanisław G arlicki, M ieczysław G o rd o n, Samuel H e rsz ta l (Lwów), Ludwik H onigw ill, Józef Litauer, F e lik s M an tel, Miec zy sła w R udziński, H enryk Ś w ią tk o w sk i (Zamość), do K o m isji Rewizyjnej: Z ygm unt E p stein, Maurycy K a rn io l, Jó zef Zuniak. W r Zrzeszenie ro z w in ęło ożywioną d z ia łaln o ść. Odbyło sz e re g z e b r a ń dyskusyjnych, m ię d z y innemi z re fe ra ta m i adw o k ata E psteina Id e a p ra w a i państw a w o k re sie przejściow ym, a d w o k a ta Karniola N ie z a w isło ść sędziowsk a", a d w o k a ta Blocha P ro je k t p ra w a o zo b o w iązan ia ch, adw okata B en k la S ą d y d o ra źn e '. W y d an o szereg odezw i e n u n c ja c y j (w sprawie n o w ego regulam inu w ięziennego, p ro jek tu nowego K o d e k su Karnego, d z ia ła ln o śc i sądów doraźnych, o sta tn io w sprawie p o m o cy d la em igrantów p o lity c z n y c h z Niemiec (o g ło szona w prasie k ra jo w ej i zagranicznej). O rganem prasow ym Z rzeszenia je s t stały Odcinek p ra w n ic z y w Robotn ik u. Z rze sz en ie zajm owało się rów n ież protestam i w y b o rc że m i, rozpa-

192 sie, s ą d z ie i sejmie, prof. U n iw. W arszaw skiego B o h d an W a siu ty ń sk i refero w a ł p ra w o o stow arzyszeniach, pro f, Uniw. W ileńskiego W a c ła w Komarn ic k i w y g ło sił referat na te m a t p ro je k tu nowego p o d z ia łu tery to rialn eg o P a d s tw a Polskiego. Były p o ru sz a n e i inne tem aty z d z ie d z in y p raw n ej jako to: sę d z ia S ądu Najwyższego Ig n a c y Baliński w ygłosił o d c z y t o znaczeniu w y o b ra ź n i w praw odaw stw ie, p ro f. U niw. W arszaw skiego R o m a n R ybarski o w p ły w ie praw odaw stw a n a ż y c ie gospodarcze. T rz y odczyty urządzone sta ra n ie m Zrzeszenia w g m a c h u R esu rsy Obyw a te lsk ie j z udziałem licznych zaproszonych gości m ia ły n a c elu w yjaśnienie z m ia n zachodzących w o b e cn y m ustroju społecznym i w y św ietlen ie prąd ó w n u rtu ją c y c h narody i p a ń stw a, a m ianowicie: ad w. S ta n is ła w Zieliński m ó w ił o hitleryzm ie w N ie m c ze c h, senator S tanisław K o z ic k i om awiał u p a d e k liberalizm u gospodarczego i politycznego i n a w ró t do system u ogran ic z e ń w życiu gospodarczem i politycznem, w reszcie p o s e ł ks. Seweryn C z e tw e rty ń s k i ujął w swym r e fe ra c ie zagadnienie s to su n k u o b ecn ego młodego p o k o le n ia w Polsce do p o k o le n ia starszego. N a ro d o w e Zrzeszenie A d w o k a tó w nie zaniedbuje w y w ie ra n ia wpływu m o ra ln e g o n a swych członków, w y m agając od nich b y w o b ro n ie narodow e go i p raw o rzą d n e g o c h a ra k te ru P a ń stw a Polskiego z a jm o w a li zaw sze stanow isk o w y ra ź n e i zdecydow ane. N a ro d o w e Zrzeszenie A d w o k a tó w brało żywy u d z ia ł w życiu korpora c y jn e m adw okatury. Z in ic ja ty w y Zrzeszenia p o w s ta ła K o m isja porozum ie w a w c z a polskich sto w a rzy sze ń adw okackich, k tó r a p rzep ro w ad ziła p ie rw sze p o d rządam i now ego s ta tu tu wybory do w ła d z korporacyjn y ch. N a ro d o w e Zrzeszenie A d w o k ató w, w którego gronie z n a jd u je się wiele m ło d z ie ż y adw okackiej, z w ra c a b a c z n ą uwagę na z a p e w n ie n ie te j m łodzieży n a le ż y te j pom ocy bądź p rz e z zapew nienie miejsc w k a n c e la rja c h adwok a c k ic h w sto licy bądź p rzez k ie ro w a n ie na prow incję. N a ro d o w e Zrzeszenie A d w o k a tó w stara się u ją ć ż y c ie adw okackie na p ro w in c ji w ram y życia stow arzyszeniow ego i w ty m c elu organizuje w w ię k s z y c h ośrodkach p ro w in c jo n a ln y c h oddziały Z rz e sz e n ia. Dla zacieśnienia w ę z łó w koleżeńsk ich i rozw inięcia życia to w a rz y sk ie g o wśród członków i ich ro dzin urząd z a n e b y w a ją na skrom ną s k a lę s ta le co miesiąc k o lac je k o le ż e ń sk ie. Poz a te m o d czasu do czasu o d b y w a ją się w iększe z eb ran ia to w a rz y sk ie. Ż yciem stow arzyszenia k ie ru je Z arząd w n a stęp u jącym sk ła d zie: Prezes J a n Nowodworski, W ic e p re z e si ' Zygmunt B le n a u i J ó z e f Gembski, S e k re ta rz J a n Optat S o k o ło w sk i, Z astępca S e k re ta rza F e lik s M ajorow icz, S k a rb n ik M arjan T o m asin i, Z astępca S k arb n ik a C z esła w Mejro, G o sp o d a rz M arceli K o tk o w sk i, Z astępca G o sp o d arza L eo n Nowod w o rsk i. ZE ZRZESZENIA PRAW N IK Ó W SOCJALISTÓW W POLSCE, Na zjeździe Z rzeszenia Praw ników Socjalistów, odbytym w d n iu 30 październ ik a 1932 r w ybrani zostali do Z arząd u : Herman L ie b e rm a n, Jó z e f Bloch, S ta n is ła w B enkiel, S tanisław G arlicki, M ieczysław G o rd o n, Samuel H e rsz ta l (Lwów), Ludwik H onigw ill, Józef Litauer, F e lik s M an tel, Miec zy sła w R udziński, H enryk Ś w ią tk o w sk i (Zamość), do K o m isji Rewizyjnej: Z ygm unt E p stein, Maurycy K a rn io l, Jó zef Zuniak. W r Zrzeszenie ro z w in ęło ożywioną d z ia łaln o ść. Odbyło sz e re g z e b r a ń dyskusyjnych, m ię d z y innemi z re fe ra ta m i adw o k ata E psteina Id e a p ra w a i państw a w o k re sie przejściow ym, a d w o k a ta Karniola N ie z a w isło ść sędziowsk a", a d w o k a ta Blocha P ro je k t p ra w a o zo b o w iązan ia ch, adw okata B en k la S ą d y d o ra źn e '. W y d an o szereg odezw i e n u n c ja c y j (w sprawie n o w ego regulam inu w ięziennego, p ro jek tu nowego K o d e k su Karnego, d z ia ła ln o śc i sądów doraźnych, o sta tn io w sprawie p o m o cy d la em igrantów p o lity c z n y c h z Niemiec (o g ło szona w prasie k ra jo w ej i zagranicznej). O rganem prasow ym Z rzeszenia je s t stały Odcinek p ra w n ic z y w Robotn ik u. Z rze sz en ie zajm owało się rów n ież protestam i w y b o rc że m i, rozpa-

193 try w anem i przez Sąd N ajw yższy, o raz bieżącemi sp ra w a m i korporacyjnemi; b ra ło czynny udział w w y b o ra c h do władz k o rp o rac y jn y ch, przeprow adzając kilku swych k a n d y d a tó w, zajęło w swoim czasie stanow isko z podu p ro jek tu Statutu P alestry, opracow anego przez M inisterstw o Sprawiedliw ości. Staraniem Z rzeszen ia o d b y ł się odczyt p o sła H. Lieberm ana na te m a t K ryzys Prawa". W re s z c ie ostatnio n akładem Z rzeszen ia wydana z o sta ła książka adw okata E p s te in a p, t. Plan i C zło w iek. Zrzeszenie liczy stu kilkudziesięciu członków, zam ieszkałych we w szy stk ic h trzech dzieln icach, pośród których p rz e w a ż a ją adwokaci, ale reprezen to w ane są w szy stk ie zawody praw nicze, ja k rów nież w szystkie stro n n ictw a socjalisty c z n e w Polsce. X DOROCZNY ZJAZD DELEGATÓW ZRZESZEŃ APLIKANTÓW ZAW ODÓW PRAWNICZY CR, W dniach 27 i 28 m aja o d b y ł się w Lublin ie X D oroczny Zjazd D e leg a tó w Zrzeszeń A plikantów Z aw odów Prawn iczych. Z jazd poprzedziła u ro c z y sta M sza Św., o d p raw io n a w Katedrze. O tw a rc ie obrad, które o d b y ło się w sali Rady M iejskiej, zaszczycili swoją o b e cn o ścią J. Magn. Ks, R e k to r K atolickiego U n iw e rsy te tu w" Lublinie, p rz ed sta w icie le miejscowej a d w o k a tu ry, sądow nictw a i p ro k u ratu ry, władz adm inistracyjnych oraz szereg u organizacyj praw niczych. N a przew odniczącego Z jazd u w iększością gło só w pow ołany został d r. A dam Łomnicki ze śro d o w isk a lwowskiego ap lik an tó w adwokackich. Z jazd tegoroczny w p rz eciw ie ń stw ie do zjazdów p o p rzed n ich stanął p rz e d zagadnieniam i, jeśli n ie n o w em i, to przez d o k o n a n ą refo rm ę aplikacji p o sta w io n em i w zupełnie n o w y c h w arunkach rozw ojow ych. Dotyczyło to z ag ad n ień zarówno zaw odow ych, jak w ew nętrzno-organizacyjnych. Spraw y organizacyjne, w szczególn o ści ujednostajnienia sta tu tó w i, co z tem się łączy, budowy zrzeszeń, n ie z o stały przez Zjazd załatw io n e. Na przeszk o d zie tem u stanęły: o g ran iczo n y czas Zjazdu, k tó ry nie pozwolił delegacjom n a dokładne zapoznanie się z przedstaw ionem i przez Radę Nac z e ln ą na Zjazd m ateriałam i, o ra z daleko posunięta rozbieżność zdań poszczególnych środowisk w sp ra w a c h zasadniczych. W szczególności zanoto w a ć tu taj należy negatyw ne stano w isko środow iska lw ow skiego aplikantó w adw okackich wobec zam ierzonego połączenia zrzeszeń aplikantó w adw okackich i zrzeszeń a p lik a n tó w sądowych w e w sp ó ln e organizacje. W sp raw ie tej Zjazd pow ziął jed y n ie zalecenie dla zrzeszeń, aby utrzym a ły, w zględnie dążyły do u tw o rz e n ia organizacyj w spólnych aplikantów sąd o w y c h i adwokackich. Z ag a d n ie n ie ujednostajnienia s ta tu tó w przekazane z o sta ło przyszłem u Zjazdowi. W dziedzinie zaw odow ej Z jazd pow ziął szereg u ch w ał. W dziedzinie aplikacji sąd o w ej Zjazd, zgodnie z tra d y c ją dotychczasow ą, dom agał się nadal p rz y z n a n ia uposażenia w szystkim aplikantom sądow ym, czasowo chociażby p o d p o sta c ią stałych b e z z w ro tn y c h zapomóg m iesięcznych dla aplikantów n iee tato w y c h. Ponadto Z jazd stanow czo opow ia d a ł się za zrównaniem a p lik a n ta w prawach z u rz ęd n ik ie m stałym, w szczególności w ypow iedział się za przyznaniem a p lik a n to m legitymacyj i zw iązan y ch z niemi ulg. W o d n iesieniu do p o szczególn y ch przepisów ro zp o rząd zen ia o aplikantach i asse so ra ch sądowych Z jazd zobow iązał Rad ę N aczeln ą do poczynienia s ta ra ń u Pana M in istra Spraw iedliw ości o znow elizow anie przepisów o u rlo p a c h w kierunku p rz y w ró ce n ia 4-го tygodniow ego urlopu w ypoczynkow ego oraz przyznania ap lik an to m miesięczn ego u rlo p u okolicznościowego p rz e d egzaminem sędziow skim, wreszcie o znow elizow anie 39 ro z p o rz ą d z e n ia w sensie w p ro w ad z en ia większego zróżniczkow ania ocen w yników egzam inacyjnych przez u zup ełnienie istniejący ch o cen dobry" i celu ją cy o c en ą pośrednią b. d o b ry. Zanotować ró w n ież w ypada, że w dyskusji n a d przepisam i o ap lik acji sądow ej, omaw ia n a b y ła poważnie spraw a ściślejszego określenia z a k re su służby apli-

194 try w anem i przez Sąd N ajw yższy, o raz bieżącemi sp ra w a m i korporacyjnemi; b ra ło czynny udział w w y b o ra c h do władz k o rp o rac y jn y ch, przeprow adzając kilku swych k a n d y d a tó w, zajęło w swoim czasie stanow isko z podu p ro jek tu Statutu P alestry, opracow anego przez M inisterstw o Sprawiedliw ości. Staraniem Z rzeszen ia o d b y ł się odczyt p o sła H. Lieberm ana na te m a t K ryzys Prawa". W re s z c ie ostatnio n akładem Z rzeszen ia wydana z o sta ła książka adw okata E p s te in a p, t. Plan i C zło w iek. Zrzeszenie liczy stu kilkudziesięciu członków, zam ieszkałych we w szy stk ic h trzech dzieln icach, pośród których p rz e w a ż a ją adwokaci, ale reprezen to w ane są w szy stk ie zawody praw nicze, ja k rów nież w szystkie stro n n ictw a socjalisty c z n e w Polsce. X DOROCZNY ZJAZD DELEGATÓW ZRZESZEŃ APLIKANTÓW ZAW ODÓW PRAWNICZY CR, W dniach 27 i 28 m aja o d b y ł się w Lublin ie X D oroczny Zjazd D e leg a tó w Zrzeszeń A plikantów Z aw odów Prawn iczych. Z jazd poprzedziła u ro c z y sta M sza Św., o d p raw io n a w Katedrze. O tw a rc ie obrad, które o d b y ło się w sali Rady M iejskiej, zaszczycili swoją o b e cn o ścią J. Magn. Ks, R e k to r K atolickiego U n iw e rsy te tu w" Lublinie, p rz ed sta w icie le miejscowej a d w o k a tu ry, sądow nictw a i p ro k u ratu ry, władz adm inistracyjnych oraz szereg u organizacyj praw niczych. N a przew odniczącego Z jazd u w iększością gło só w pow ołany został d r. A dam Łomnicki ze śro d o w isk a lwowskiego ap lik an tó w adwokackich. Z jazd tegoroczny w p rz eciw ie ń stw ie do zjazdów p o p rzed n ich stanął p rz e d zagadnieniam i, jeśli n ie n o w em i, to przez d o k o n a n ą refo rm ę aplikacji p o sta w io n em i w zupełnie n o w y c h w arunkach rozw ojow ych. Dotyczyło to z ag ad n ień zarówno zaw odow ych, jak w ew nętrzno-organizacyjnych. Spraw y organizacyjne, w szczególn o ści ujednostajnienia sta tu tó w i, co z tem się łączy, budowy zrzeszeń, n ie z o stały przez Zjazd załatw io n e. Na przeszk o d zie tem u stanęły: o g ran iczo n y czas Zjazdu, k tó ry nie pozwolił delegacjom n a dokładne zapoznanie się z przedstaw ionem i przez Radę Nac z e ln ą na Zjazd m ateriałam i, o ra z daleko posunięta rozbieżność zdań poszczególnych środowisk w sp ra w a c h zasadniczych. W szczególności zanoto w a ć tu taj należy negatyw ne stano w isko środow iska lw ow skiego aplikantó w adw okackich wobec zam ierzonego połączenia zrzeszeń aplikantó w adw okackich i zrzeszeń a p lik a n tó w sądowych w e w sp ó ln e organizacje. W sp raw ie tej Zjazd pow ziął jed y n ie zalecenie dla zrzeszeń, aby utrzym a ły, w zględnie dążyły do u tw o rz e n ia organizacyj w spólnych aplikantów sąd o w y c h i adwokackich. Z ag a d n ie n ie ujednostajnienia s ta tu tó w przekazane z o sta ło przyszłem u Zjazdowi. W dziedzinie zaw odow ej Z jazd pow ziął szereg u ch w ał. W dziedzinie aplikacji sąd o w ej Zjazd, zgodnie z tra d y c ją dotychczasow ą, dom agał się nadal p rz y z n a n ia uposażenia w szystkim aplikantom sądow ym, czasowo chociażby p o d p o sta c ią stałych b e z z w ro tn y c h zapomóg m iesięcznych dla aplikantów n iee tato w y c h. Ponadto Z jazd stanow czo opow ia d a ł się za zrównaniem a p lik a n ta w prawach z u rz ęd n ik ie m stałym, w szczególności w ypow iedział się za przyznaniem a p lik a n to m legitymacyj i zw iązan y ch z niemi ulg. W o d n iesieniu do p o szczególn y ch przepisów ro zp o rząd zen ia o aplikantach i asse so ra ch sądowych Z jazd zobow iązał Rad ę N aczeln ą do poczynienia s ta ra ń u Pana M in istra Spraw iedliw ości o znow elizow anie przepisów o u rlo p a c h w kierunku p rz y w ró ce n ia 4-го tygodniow ego urlopu w ypoczynkow ego oraz przyznania ap lik an to m miesięczn ego u rlo p u okolicznościowego p rz e d egzaminem sędziow skim, wreszcie o znow elizow anie 39 ro z p o rz ą d z e n ia w sensie w p ro w ad z en ia większego zróżniczkow ania ocen w yników egzam inacyjnych przez u zup ełnienie istniejący ch o cen dobry" i celu ją cy o c en ą pośrednią b. d o b ry. Zanotować ró w n ież w ypada, że w dyskusji n a d przepisam i o ap lik acji sądow ej, omaw ia n a b y ła poważnie spraw a ściślejszego określenia z a k re su służby apli-

195 k a n ta sądow ego, przyczem w y su w a n o dezyderat, ż eb y is tn ie ją c e tu taj przep isy u le g ły większem u sp re c y z o w a n iu i zostały sz e rz e j ro z w in ię te. C o do aplikacji a d w o k a c k ie j zanotow ać n a le ż y przed ew szystk iem u c h w a łę Z jazdu, która w zyw a R a d ę N aczelną do p o d ję c ia k ro k ó w u czynn ik ó w m iarodajnych o u d o stę p n ie n ie aplikantom a d w o k a c k im praktyki w są d z ie. Z jazd w ypow iedział się przeciw ko u stalaniu p rz e z poszczególne R a d y A d w o k ac k ie zbyt w y so k ic h o p łat wpisowych d la o só b, w ciąganych n a lis ty adw okackie. P o n a d to uchw alono szereg w y ty c z n y c h dla Rady N a c z e ln e j w przedm iocie z a lic z a n ia czasu aplikacji są d o w e j o raz przepisó w p ro jek to w aneg o regulam in u d la aplikantów a d w o k a c k ic h. W y p a d a również w y m ien ić uchw ałę, której m o c ą Z jazd wezwał śro d o w is k a do w yjednyw ania a p lik a n to m ulg w n a b y w a n iu d zieł praw nic zych, ja k rów nież uchw ałę, z le c a ją c ą Radzie N a czeln ej n a w iąz an ie łączn o śc i z praw nikam i p a ń stw słow iańsk ich i p rz e stu d io w a n ie m ożliwości u d z ia łu przedstaw icieli Z w iązk u w zględnie poszczególnych Z rzeszeń Praw n ik ó w w Bratislavie. R easum ując w yniki Z jazd u, stw ierdzić należy, ż e p raw 'd ziw ie cenne r e z u lta ty, aczkolw iek nie w y ra ż o n e w żadnej u c h w ale, o b ra d y lubelskie p rz y n io s ły w dziedzinie w ła śn ie organizacyjnej. T u taj m ia n o w ic ie X Zjazd p o z w o lił uczestnikom u z y sk a ć n iezm iern ie cenny m a te rja ł co do stopnia z a n ik u dzielnicow ych ró żnic w zajem nego u sto su n k o w an ia się elem entów a d w o k a c k ie g o i sądowego, z n a c z e n ia Związku p rz y ro z w iąz y w a n iu zag a d n ie ń aplikanckich. J e ś li p o czy n io n e tutaj o b se rw a c je n ie zaw sze zad o w a ln ia ją, to niew ątpliw ie p o z w o lą uzyskać w iele c ie k a w y c h i ważnych w s k a z ó w e k dla dalszej p ra c y zrzeszeniow ej. W tern b o d a jż e tkw i najw ię k sz e znaczenie jubileuszow ego X Zjazdu. N a zakoińlczenie słów p a rę o organizacji Z jazdu. B y ła ona bez zarz u tu. O bm yślana w szczegółach d z ia ła ła sprawnie n ie ty lk o w czasie obrad, a le ró w n ie ż w przerw ach m ię d z y nimi, w czasie k tó ry c h p rz y b y li delegaci o ta c z a n i b y li stalą tro sk liw ą o p ie k ą gospodarzy. P rz y ję c ia k o leżeń sk ie poz o sta w iły jaknajm ilsze w sp o m n ie n ia. Zrzeszenie L u b elsk ie ra z jeszcze dało św ia d e c tw o swej tężyzny o rg a n iz acyjn ej i tradycyjnej p o lsk ie j gościnności. D o R ady Naczelnej Z w ią z k u na ro k 1933,34 w y b ra n i z o sta li kol. kol. H e in tz e, Leszczyński, O siński, S k o czyńsk a, S tańczykow sk i, S tru m p f, i jako z a s tę p c y kol. kol. Stem ler, S iw ilło, Siesicki i Z alu ty ń sk i. KONKURS NA PRAC Ę NAUKOW Ą. Z arząd Z rz e sz e n ia A plikantów Z a w o d ó w Praw niczych w W a rsz a w ie ogłasza niniejszem k o n k u rs na pracę n a u k o w ą p. t. K. P. C. w p r a k ty c e. W arunki k o n k u rs u s ą następujące: 1) p ra c e powinny z a w ie ra ć : a) omówienie je d n e g o w zględnie kilku p rz e p is ó w К, P. C., w y m agających w p raktyce in te rp re ta c ji; b) m otyw ow ane ro z w ią z a n ie poruszonych k w e sty j; 2) p ra c ę należy n a p isać w rozm iarach 4 8 s tro n fo rm atu Głosu S ą d o w n ic tw a ; 3) za najlepszą p ra c ę Z a rz ą d wyznacza n a g ro d ę w k w o c ie 150 zł.; 4) Z arząd zastrzega so b ie praw o ogłoszenia d ru k ie m zarów no pracy n a g ro d zo n e j, jak i innych p ra c, uznanych przez S ą d K o n k u rso w y za zad o w a la ją c e. W wypadku o g ło sz e n ia drukiem pracy n ie n a g ro d z o n e j honora riu m a u to rsk ie wyniesie 6 z ło ty c h od stronicy. 5) w konkursie b ra ć m o g ą udział jedynie c z ło n k o w ie Zrzeszeń A p lik a n tó w Zawodów P ra w n ic zy c h, W arszawa, P o z n a ń, T o ru ń, Kraków, K a to w ic e, Lwów, Lublin, W iln o, Łódź; 6) term in nadsyłania p ra c konkursow ych o k re ś la się n a czas do 1 p a ź d z ie rn ik a 1933 roku. P ra c e n a le ży nadsyłać d o Z a rz ą d u Zrzeszenia A p lik a n tó w Zawodów P ra w n ic z y c h w W arszaw ie (K ró le w sk a Nr. 16), o p a tru ją c je obranem godłem, z aś do pracy należy d o łą c z y ć k o p e rtę z wyp isa n e m z zew nątrz godłem i w ło ż o n ą w ew nątrz k a rtą z n a zw isk ie m autora. N a d sy ła n e p race winny b y ć p is a n e n a maszynie po je d n e j stro n ie arkusza; 7) sk ła d Sądu K o n k u rso w e g o podany będzie n ie b a w e m.

196 k a n ta sądow ego, przyczem w y su w a n o dezyderat, ż eb y is tn ie ją c e tu taj przep isy u le g ły większem u sp re c y z o w a n iu i zostały sz e rz e j ro z w in ię te. C o do aplikacji a d w o k a c k ie j zanotow ać n a le ż y przed ew szystk iem u c h w a łę Z jazdu, która w zyw a R a d ę N aczelną do p o d ję c ia k ro k ó w u czynn ik ó w m iarodajnych o u d o stę p n ie n ie aplikantom a d w o k a c k im praktyki w są d z ie. Z jazd w ypow iedział się przeciw ko u stalaniu p rz e z poszczególne R a d y A d w o k ac k ie zbyt w y so k ic h o p łat wpisowych d la o só b, w ciąganych n a lis ty adw okackie. P o n a d to uchw alono szereg w y ty c z n y c h dla Rady N a c z e ln e j w przedm iocie z a lic z a n ia czasu aplikacji są d o w e j o raz przepisó w p ro jek to w aneg o regulam in u d la aplikantów a d w o k a c k ic h. W y p a d a również w y m ien ić uchw ałę, której m o c ą Z jazd wezwał śro d o w is k a do w yjednyw ania a p lik a n to m ulg w n a b y w a n iu d zieł praw nic zych, ja k rów nież uchw ałę, z le c a ją c ą Radzie N a czeln ej n a w iąz an ie łączn o śc i z praw nikam i p a ń stw słow iańsk ich i p rz e stu d io w a n ie m ożliwości u d z ia łu przedstaw icieli Z w iązk u w zględnie poszczególnych Z rzeszeń Praw n ik ó w w Bratislavie. R easum ując w yniki Z jazd u, stw ierdzić należy, ż e p raw 'd ziw ie cenne r e z u lta ty, aczkolw iek nie w y ra ż o n e w żadnej u c h w ale, o b ra d y lubelskie p rz y n io s ły w dziedzinie w ła śn ie organizacyjnej. T u taj m ia n o w ic ie X Zjazd p o z w o lił uczestnikom u z y sk a ć n iezm iern ie cenny m a te rja ł co do stopnia z a n ik u dzielnicow ych ró żnic w zajem nego u sto su n k o w an ia się elem entów a d w o k a c k ie g o i sądowego, z n a c z e n ia Związku p rz y ro z w iąz y w a n iu zag a d n ie ń aplikanckich. J e ś li p o czy n io n e tutaj o b se rw a c je n ie zaw sze zad o w a ln ia ją, to niew ątpliw ie p o z w o lą uzyskać w iele c ie k a w y c h i ważnych w s k a z ó w e k dla dalszej p ra c y zrzeszeniow ej. W tern b o d a jż e tkw i najw ię k sz e znaczenie jubileuszow ego X Zjazdu. N a zakoińlczenie słów p a rę o organizacji Z jazdu. B y ła ona bez zarz u tu. O bm yślana w szczegółach d z ia ła ła sprawnie n ie ty lk o w czasie obrad, a le ró w n ie ż w przerw ach m ię d z y nimi, w czasie k tó ry c h p rz y b y li delegaci o ta c z a n i b y li stalą tro sk liw ą o p ie k ą gospodarzy. P rz y ję c ia k o leżeń sk ie poz o sta w iły jaknajm ilsze w sp o m n ie n ia. Zrzeszenie L u b elsk ie ra z jeszcze dało św ia d e c tw o swej tężyzny o rg a n iz acyjn ej i tradycyjnej p o lsk ie j gościnności. D o R ady Naczelnej Z w ią z k u na ro k 1933,34 w y b ra n i z o sta li kol. kol. H e in tz e, Leszczyński, O siński, S k o czyńsk a, S tańczykow sk i, S tru m p f, i jako z a s tę p c y kol. kol. Stem ler, S iw ilło, Siesicki i Z alu ty ń sk i. KONKURS NA PRAC Ę NAUKOW Ą. Z arząd Z rz e sz e n ia A plikantów Z a w o d ó w Praw niczych w W a rsz a w ie ogłasza niniejszem k o n k u rs na pracę n a u k o w ą p. t. K. P. C. w p r a k ty c e. W arunki k o n k u rs u s ą następujące: 1) p ra c e powinny z a w ie ra ć : a) omówienie je d n e g o w zględnie kilku p rz e p is ó w К, P. C., w y m agających w p raktyce in te rp re ta c ji; b) m otyw ow ane ro z w ią z a n ie poruszonych k w e sty j; 2) p ra c ę należy n a p isać w rozm iarach 4 8 s tro n fo rm atu Głosu S ą d o w n ic tw a ; 3) za najlepszą p ra c ę Z a rz ą d wyznacza n a g ro d ę w k w o c ie 150 zł.; 4) Z arząd zastrzega so b ie praw o ogłoszenia d ru k ie m zarów no pracy n a g ro d zo n e j, jak i innych p ra c, uznanych przez S ą d K o n k u rso w y za zad o w a la ją c e. W wypadku o g ło sz e n ia drukiem pracy n ie n a g ro d z o n e j honora riu m a u to rsk ie wyniesie 6 z ło ty c h od stronicy. 5) w konkursie b ra ć m o g ą udział jedynie c z ło n k o w ie Zrzeszeń A p lik a n tó w Zawodów P ra w n ic zy c h, W arszawa, P o z n a ń, T o ru ń, Kraków, K a to w ic e, Lwów, Lublin, W iln o, Łódź; 6) term in nadsyłania p ra c konkursow ych o k re ś la się n a czas do 1 p a ź d z ie rn ik a 1933 roku. P ra c e n a le ży nadsyłać d o Z a rz ą d u Zrzeszenia A p lik a n tó w Zawodów P ra w n ic z y c h w W arszaw ie (K ró le w sk a Nr. 16), o p a tru ją c je obranem godłem, z aś do pracy należy d o łą c z y ć k o p e rtę z wyp isa n e m z zew nątrz godłem i w ło ż o n ą w ew nątrz k a rtą z n a zw isk ie m autora. N a d sy ła n e p race winny b y ć p is a n e n a maszynie po je d n e j stro n ie arkusza; 7) sk ła d Sądu K o n k u rso w e g o podany będzie n ie b a w e m.

197 ZE STOWARZYSZENIA APLIKANTÓW SĄDOW YCH I ADWO KACKICH. W dniu 31 m aja b r. odbyło się w lo k alu R a d y Adw okackiej w W arszaw ie doroczne W a ln e Z ebranie Stow arzyszenia A plikantów Sądow y ch i Adwokackich. Z e b ra n ie zagaił Prezes S to w a rz y szenia J, Zysman. N a przew odniczącego w y b ra n y z o sta ł dr, J. W arszaw ski. P o za porządkiem dziennym uchwalono re zo lu cję, p o tępiającą m etody hitlero w sk ie. Zarząd u stępujący złożył sp raw ozdanie za okres spraw ozdaw czy, poczem, po dyskusji, udzielono Zarządowi abso lu to riu m, wyrażając m u podziękow anie i uznan ie za p racę w ciężkich w a ru n k a c h okresu spraw ozdaw czego. Po dyskusji n a tem a t reorganizacji S to w a rz y sze n ia nastąpiły w y b o ry w ładz Stow arzyszenia. W dniu 6 b. m. Z a rz ą d ukonstytuow ał się ja k następuje: Prezes H. Nowogródzki, W ic ep re z esi T. Teszner i S. S zw ejs, Sekretarz J. A rnsztajn, Skarbnik A. R osenberg, Członkowie: M. Czackis, A. Lew iński, J. Muszkat, H. P ie k a rs k i, L. Pragier, L. W eiss. Do Komisji Rewizyjnej weszli: J. B ech er, J. L oew enstein, L. S z ty k g o ld. W skład Sądu K oleżeńskiego weszli H ö ch b erg, Krieger, W a rsz a w sk i, Zysman i dr. L ichtensztul, Cenzor W, S alam on. V A R I A. OBJĘCIE WŁADZY PRZEZ PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ N A DALSZE SIEDMIOLECIE (K. K.). W Dz. U. R. P. N r. 41 poz. 325 z o sta ł ogłoszony p ro to k ó ł z d n ia 4 czerwca r. b. o b ję c ia władzy przez P re z y d e n ta R zeczypospolitej, Ignacego Mościckiego n a d a lsze siedmiolecie. P ro to k ó ł ten, sporządzony w o b ecn o ści P. P. P re z y d e n ta Rzeczypospolitej, P re z e s a R ady M inistrów i M a rsz a łk ó w Sejmu o raz S e n a tu, ogłoszony zosta ł przez Radę M inistrów n a p o dstaw ie odnośnego postan o w ien ia regulam inu Zgromadzenia N arod ow eg o dla wyboru P re z y d e n ta Rzeczypospolitej. Z WARSZAWSKIEGO KOMITETU W SPÓŁPRACY Z PREZYDJUM I-G O ZJAZDU PRAW NIKÓW PAŃSTW SŁOW IAŃSKICH. Otrzymaliśmy k o m u n ik a t treści następ u jącej: W dniu 16 czerw ca 1933 odbyło się w W 'arszaw ie, pod przewodnic tw em Prezesa Polskiej K om isji W spółpracy p raw n iczej międzynarodowej i z udziałem członków R a d y G łów nej Stałej D eleg acji Z rzeszeń i Instytucyj prawniczych R. P., p o sie d ze n ie spraw ozdaw czo-inform acyjne W arszaw sk ieg o Komitetu W sp ó łp ra c y z Prezydjum I-go Z jazd u Prawników P a ń stw Słowiańskich. N a p o sie d z e n iu tem S ek retarz G e n era ln y Komitetu O rganizacyjnego i zarazem p rz y szły Sekretarz G e n e ra ln y Zjazdu, adw. Dr. C yryl Barynka (Bażynka) z Bratislavy, zdaw ał sp ra w ę z biegu dotych czaso w y ch prac p rzygoto w aw czych do I-go Z jazd u P raw ników Państw S łow iańskich. Według z am ierz eń organizatorów, a w z o rem już istniejących Z jazd ó w prawniczych sk a n d y n a w sk ich, mają się d a n e Z jazdy przeobrazić w przyszłości w stałą in sty tu cję, obejm ującą hasłem now ego sławizmu psychiczn ego wszystkie zasoby o rg an izacy jn e Zjazdów p ra w n ik ó w bułgarskich, czechosłow ackich, jugosłow iańskich i polskich. Stwierdzono dotychczas istn ie n ie szeregu przeszkó d, zw łaszcza paszp o rto w y c h, dla zapew nienia licznego udziału p raw n ik ó w polskich w tym przełom ow ego znaczenia Z jeździe. O becny na posiedzeniu S ekretarz Gen e ra ln y B arynka uznał je d n a k u d z ia ł czynnika polskiego w tej nowej regionalnej organizacji p ra w n iczej E u ro p y Środkowej za ta k doniosły, że o św iadczył gotowość p oczy n ien ia sta ra ń w prezydjum K o m itetu Organizacyjnego Zjazdu o zmianę d o ty c h c z a s obranego miejsca I-go Zjazdu, mianow icie m. Bratislavy, na in n ą m iejscow ość, usuw ającą tru d n o śc i paszporto w e d la prawników p o lsk ich, a m ianow icie o p rz e n ie sie n ie Zjazdu do jed n ej z miejscowości w p a sie tatrzań sk im, nprz. do szczególnie nadającego się po tem u Sm okowca (d aw n eg o Szmeksul. P o sta n o w io n o dalej, na w n io se k przewodniczącego p ro f. E. Stan. R ap p ap o rta, zróżniczkować

198 ZE STOWARZYSZENIA APLIKANTÓW SĄDOW YCH I ADWO KACKICH. W dniu 31 m aja b r. odbyło się w lo k alu R a d y Adw okackiej w W arszaw ie doroczne W a ln e Z ebranie Stow arzyszenia A plikantów Sądow y ch i Adwokackich. Z e b ra n ie zagaił Prezes S to w a rz y szenia J, Zysman. N a przew odniczącego w y b ra n y z o sta ł dr, J. W arszaw ski. P o za porządkiem dziennym uchwalono re zo lu cję, p o tępiającą m etody hitlero w sk ie. Zarząd u stępujący złożył sp raw ozdanie za okres spraw ozdaw czy, poczem, po dyskusji, udzielono Zarządowi abso lu to riu m, wyrażając m u podziękow anie i uznan ie za p racę w ciężkich w a ru n k a c h okresu spraw ozdaw czego. Po dyskusji n a tem a t reorganizacji S to w a rz y sze n ia nastąpiły w y b o ry w ładz Stow arzyszenia. W dniu 6 b. m. Z a rz ą d ukonstytuow ał się ja k następuje: Prezes H. Nowogródzki, W ic ep re z esi T. Teszner i S. S zw ejs, Sekretarz J. A rnsztajn, Skarbnik A. R osenberg, Członkowie: M. Czackis, A. Lew iński, J. Muszkat, H. P ie k a rs k i, L. Pragier, L. W eiss. Do Komisji Rewizyjnej weszli: J. B ech er, J. L oew enstein, L. S z ty k g o ld. W skład Sądu K oleżeńskiego weszli H ö ch b erg, Krieger, W a rsz a w sk i, Zysman i dr. L ichtensztul, Cenzor W, S alam on. V A R I A. OBJĘCIE WŁADZY PRZEZ PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ N A DALSZE SIEDMIOLECIE (K. K.). W Dz. U. R. P. N r. 41 poz. 325 z o sta ł ogłoszony p ro to k ó ł z d n ia 4 czerwca r. b. o b ję c ia władzy przez P re z y d e n ta R zeczypospolitej, Ignacego Mościckiego n a d a lsze siedmiolecie. P ro to k ó ł ten, sporządzony w o b ecn o ści P. P. P re z y d e n ta Rzeczypospolitej, P re z e s a R ady M inistrów i M a rsz a łk ó w Sejmu o raz S e n a tu, ogłoszony zosta ł przez Radę M inistrów n a p o dstaw ie odnośnego postan o w ien ia regulam inu Zgromadzenia N arod ow eg o dla wyboru P re z y d e n ta Rzeczypospolitej. Z WARSZAWSKIEGO KOMITETU W SPÓŁPRACY Z PREZYDJUM I-G O ZJAZDU PRAW NIKÓW PAŃSTW SŁOW IAŃSKICH. Otrzymaliśmy k o m u n ik a t treści następ u jącej: W dniu 16 czerw ca 1933 odbyło się w W 'arszaw ie, pod przewodnic tw em Prezesa Polskiej K om isji W spółpracy p raw n iczej międzynarodowej i z udziałem członków R a d y G łów nej Stałej D eleg acji Z rzeszeń i Instytucyj prawniczych R. P., p o sie d ze n ie spraw ozdaw czo-inform acyjne W arszaw sk ieg o Komitetu W sp ó łp ra c y z Prezydjum I-go Z jazd u Prawników P a ń stw Słowiańskich. N a p o sie d z e n iu tem S ek retarz G e n era ln y Komitetu O rganizacyjnego i zarazem p rz y szły Sekretarz G e n e ra ln y Zjazdu, adw. Dr. C yryl Barynka (Bażynka) z Bratislavy, zdaw ał sp ra w ę z biegu dotych czaso w y ch prac p rzygoto w aw czych do I-go Z jazd u P raw ników Państw S łow iańskich. Według z am ierz eń organizatorów, a w z o rem już istniejących Z jazd ó w prawniczych sk a n d y n a w sk ich, mają się d a n e Z jazdy przeobrazić w przyszłości w stałą in sty tu cję, obejm ującą hasłem now ego sławizmu psychiczn ego wszystkie zasoby o rg an izacy jn e Zjazdów p ra w n ik ó w bułgarskich, czechosłow ackich, jugosłow iańskich i polskich. Stwierdzono dotychczas istn ie n ie szeregu przeszkó d, zw łaszcza paszp o rto w y c h, dla zapew nienia licznego udziału p raw n ik ó w polskich w tym przełom ow ego znaczenia Z jeździe. O becny na posiedzeniu S ekretarz Gen e ra ln y B arynka uznał je d n a k u d z ia ł czynnika polskiego w tej nowej regionalnej organizacji p ra w n iczej E u ro p y Środkowej za ta k doniosły, że o św iadczył gotowość p oczy n ien ia sta ra ń w prezydjum K o m itetu Organizacyjnego Zjazdu o zmianę d o ty c h c z a s obranego miejsca I-go Zjazdu, mianow icie m. Bratislavy, na in n ą m iejscow ość, usuw ającą tru d n o śc i paszporto w e d la prawników p o lsk ich, a m ianow icie o p rz e n ie sie n ie Zjazdu do jed n ej z miejscowości w p a sie tatrzań sk im, nprz. do szczególnie nadającego się po tem u Sm okowca (d aw n eg o Szmeksul. P o sta n o w io n o dalej, na w n io se k przewodniczącego p ro f. E. Stan. R ap p ap o rta, zróżniczkować

199 u c z e stn ic tw o w Zjeździe n a t) uczestn ictw o p o średnie ze s k ła d k ą 5 (pięciu) z ło ty c h, upraw niającą do c ti zy m ania całokształtu m a te rja łó w zjazdowych (o b sz e rn y pam iętnik), i 2> uczestn ictw o b e zp o śre d n ie ze składką 15 (p ię tn a stu ) złotych, u p ra y /n iają cą do brania udziału w o b ra d a c h, a w uroc z y sto ścia c h i w ycieczkach zjazd o w y ch łącznie z n a jb liższy m i czł inkami sw e] ro d z in y i za dopłatą 5 (pięciu) złotych od k a żd e g o z rzeczonych najb liż sz y c h członków rodziny. P ra c e organizacyjne Z jazd u są już na ukończeniu W iększość refere n tó w, a w śiod nich k ilk u n a stu referentów polsk ich już złożyła, a częśc io w o i w ydrukow ała sw e p r a c e w dziesięciu d z ia ła c h i co do piętnastu a k tu a ln y c h zagadnień p ra w n y c h ze wszystkich z a k re s ó w praw oznaw stw a n o w o c zesn e g o. Polscy c z ło n k o w ie poszczególnych p ię tn a s tu prezydjów kom isy jn y c h zaproszeni być m a ją w najbliższym czasie p r z e z P rezydju m Kom. O rg. Z jazd u, na którego cze le, sto i świeżo p o w ra c a ją c y d o zdrow ia po c ię żk ie j chorobie, Prezes K o m ite tu i samego Zjazdu, b. m in iste r prof. Kaz im ierz W ładysław K um aniecki z K rakow a. W to k u dyskusji S e k r e ta r z Generalny, D r. B a ry n k a informował o b e c n y c h n a posiedzeniu, a w szczególności d ziekan a w y d z ia łu prawnego U n iw e rs y te tu W arszaw skiego, p ro f. K arola L u to sta ń sk ie g o, miejscowego c z ło n k a K om itetu organizacyjnego Zjazdu, Sędziego S. N., K onrada Bere z o w sk ie g o i jego zastępcę a d w. Stanisław a P eszy ń sk ieg o, o ra z W iceprez e sa Z a rz ą d u Głównego Z rz e sz e n ia Sędziów i P ro k u ra to ró w R. P., Sędziego S. N., Kazimierza B łeszy ńsk iego, o szczegółach organizacyjn ych, doty c z ą c y c h : a) udziału d z ie k a n ó w w szystkich w szech n ic p o lsk ic h w prez y d iu m honorow em Zjazdu; b) sp o so b u tw orzenia n a Z je źd z ie Prezydjów K o m isy jn y ch i ześrodkow yw ania kom unikatów o raz w p ły w ó w ze składek w W arsz a w sk im K om itecie W sp ó łp ra c y, jako w c e n tr a li adm inistracyjnow y k o n a w c z e j na R zeczy p o sp o litą Polską, wreszcie c) z e b r a ń tow arzyskich w p rz e d e d n iu Zjazdu, p o św ię c o n y ch zapoznaniu się w z a je m n e m u przedstaw ic ie li poszczególnych z aw o d ó w praw niczych w c z te re c h, o b ję ty c h organiz a c ją p a ń stw a c h słow iańskich. W ram ach tych znajd ą m o żn o ść uczestniczen ia w Z jeździe również i p ra w n ic y innych narodow ości słow iańskich. W prezydjum honorow em Z jazdu uczestniczyć b ę d ą z u rzęd u członk o w ie p ra w n ic y naczelnych p re z y d jó w ciał u staw o d aw czych i kodyfikacyjn y c h, o ra z naczelni p rz e d sta w ic ie le m agistratury są d o w e j i palestry, a w p re zy d ju m Zjazdu p rz ew o d n ic zący czterech K o m ite tó w A dm inistracyjn o -w y k o n aw czych (K om itetów w spółpracy) w B u łg arji, Czechosłow acji, J u g o s ła w ii i Polsce. D o p ie ro ustalone w te n sp o só b na naradzie w a rsz a w sk ie j wytyczne p o z w o lą W arszaw skiem u K o m ite to w i W spółpracy, n a p o d s ta w ie regulam i n u z d n ia 17 lutego 1933 (p. P ra v n y Obzor zesz. 3/1933, str, ), p rz y s tą p ić obecnie do b e z p o śre d n ic h zarządzeń w y k o n a w c z y c h i porozum ieć się w tym względzie z analogicznem i p o d k o m ite ta m i w Krakowie, K a to w ic a c h, Lwowie, P o znaniu i W ilnie. Pow yższy, jaknajzw ięźlej u ję ty obraz w ielkich w y siłk ó w przygotow a w c zy c h, zw łaszcza S e k re ta rz a G eneralnego Zjazdu, D r. B ary n k i, ujawnia z n a m ie n n ą cechę ideową n o w e g o slaw izm u p raw niczego. K ażd y, kto się p sy c h ic z n ie czuje uczestnikiem sp ó ln o ty prawniczej sło w ia ń sk ie j, ma niety lk o m o ra ln e uprawnienie, a le i m o raln y obowiązek p rz y ło ż y ć sw ą cegiełk ę w sp ó łd z iałan ia w z realiz o w a n iu i utrwaleniu, ja k o sta łe j instytucji Z jazd ó w praw ników państw sło w iańsk ich. Będą one p rz e n ik n ię te duchem p a ń stw o w e j i m iędzypaństw ow ej to leran cji oraz n o w ej pow ojennej k u ltu ry słow iańskiej, o p a rte j n a pierw iastkach z g o d n eg o współżycia i w sp ó łd z ia ła n ia m iędzypaństw ow ego w wielkiej ro d z in ie w o ln y ch i rów n y c h so b ie ludów cyw ilizow anego św iata. P ra w n ic y odrodzonych lu b przekształconych p o w ie lk ie j wojnie św ia to w e j P aństw słow iańskich E u ro p y Środkowej i śro d k o w o -w schodniej d a d z ą n a Z jeździe w rześniow ym w y ra z dążeniom do jak n a jw ięk sz e g o zbliżen ia sw y ch rodzimych u sta w o d a w stw, a na to św ię to p ra w n ic z e nowej

200 u c z e stn ic tw o w Zjeździe n a t) uczestn ictw o p o średnie ze s k ła d k ą 5 (pięciu) z ło ty c h, upraw niającą do c ti zy m ania całokształtu m a te rja łó w zjazdowych (o b sz e rn y pam iętnik), i 2> uczestn ictw o b e zp o śre d n ie ze składką 15 (p ię tn a stu ) złotych, u p ra y /n iają cą do brania udziału w o b ra d a c h, a w uroc z y sto ścia c h i w ycieczkach zjazd o w y ch łącznie z n a jb liższy m i czł inkami sw e] ro d z in y i za dopłatą 5 (pięciu) złotych od k a żd e g o z rzeczonych najb liż sz y c h członków rodziny. P ra c e organizacyjne Z jazd u są już na ukończeniu W iększość refere n tó w, a w śiod nich k ilk u n a stu referentów polsk ich już złożyła, a częśc io w o i w ydrukow ała sw e p r a c e w dziesięciu d z ia ła c h i co do piętnastu a k tu a ln y c h zagadnień p ra w n y c h ze wszystkich z a k re s ó w praw oznaw stw a n o w o c zesn e g o. Polscy c z ło n k o w ie poszczególnych p ię tn a s tu prezydjów kom isy jn y c h zaproszeni być m a ją w najbliższym czasie p r z e z P rezydju m Kom. O rg. Z jazd u, na którego cze le, sto i świeżo p o w ra c a ją c y d o zdrow ia po c ię żk ie j chorobie, Prezes K o m ite tu i samego Zjazdu, b. m in iste r prof. Kaz im ierz W ładysław K um aniecki z K rakow a. W to k u dyskusji S e k r e ta r z Generalny, D r. B a ry n k a informował o b e c n y c h n a posiedzeniu, a w szczególności d ziekan a w y d z ia łu prawnego U n iw e rs y te tu W arszaw skiego, p ro f. K arola L u to sta ń sk ie g o, miejscowego c z ło n k a K om itetu organizacyjnego Zjazdu, Sędziego S. N., K onrada Bere z o w sk ie g o i jego zastępcę a d w. Stanisław a P eszy ń sk ieg o, o ra z W iceprez e sa Z a rz ą d u Głównego Z rz e sz e n ia Sędziów i P ro k u ra to ró w R. P., Sędziego S. N., Kazimierza B łeszy ńsk iego, o szczegółach organizacyjn ych, doty c z ą c y c h : a) udziału d z ie k a n ó w w szystkich w szech n ic p o lsk ic h w prez y d iu m honorow em Zjazdu; b) sp o so b u tw orzenia n a Z je źd z ie Prezydjów K o m isy jn y ch i ześrodkow yw ania kom unikatów o raz w p ły w ó w ze składek w W arsz a w sk im K om itecie W sp ó łp ra c y, jako w c e n tr a li adm inistracyjnow y k o n a w c z e j na R zeczy p o sp o litą Polską, wreszcie c) z e b r a ń tow arzyskich w p rz e d e d n iu Zjazdu, p o św ię c o n y ch zapoznaniu się w z a je m n e m u przedstaw ic ie li poszczególnych z aw o d ó w praw niczych w c z te re c h, o b ję ty c h organiz a c ją p a ń stw a c h słow iańskich. W ram ach tych znajd ą m o żn o ść uczestniczen ia w Z jeździe również i p ra w n ic y innych narodow ości słow iańskich. W prezydjum honorow em Z jazdu uczestniczyć b ę d ą z u rzęd u członk o w ie p ra w n ic y naczelnych p re z y d jó w ciał u staw o d aw czych i kodyfikacyjn y c h, o ra z naczelni p rz e d sta w ic ie le m agistratury są d o w e j i palestry, a w p re zy d ju m Zjazdu p rz ew o d n ic zący czterech K o m ite tó w A dm inistracyjn o -w y k o n aw czych (K om itetów w spółpracy) w B u łg arji, Czechosłow acji, J u g o s ła w ii i Polsce. D o p ie ro ustalone w te n sp o só b na naradzie w a rsz a w sk ie j wytyczne p o z w o lą W arszaw skiem u K o m ite to w i W spółpracy, n a p o d s ta w ie regulam i n u z d n ia 17 lutego 1933 (p. P ra v n y Obzor zesz. 3/1933, str, ), p rz y s tą p ić obecnie do b e z p o śre d n ic h zarządzeń w y k o n a w c z y c h i porozum ieć się w tym względzie z analogicznem i p o d k o m ite ta m i w Krakowie, K a to w ic a c h, Lwowie, P o znaniu i W ilnie. Pow yższy, jaknajzw ięźlej u ję ty obraz w ielkich w y siłk ó w przygotow a w c zy c h, zw łaszcza S e k re ta rz a G eneralnego Zjazdu, D r. B ary n k i, ujawnia z n a m ie n n ą cechę ideową n o w e g o slaw izm u p raw niczego. K ażd y, kto się p sy c h ic z n ie czuje uczestnikiem sp ó ln o ty prawniczej sło w ia ń sk ie j, ma niety lk o m o ra ln e uprawnienie, a le i m o raln y obowiązek p rz y ło ż y ć sw ą cegiełk ę w sp ó łd z iałan ia w z realiz o w a n iu i utrwaleniu, ja k o sta łe j instytucji Z jazd ó w praw ników państw sło w iańsk ich. Będą one p rz e n ik n ię te duchem p a ń stw o w e j i m iędzypaństw ow ej to leran cji oraz n o w ej pow ojennej k u ltu ry słow iańskiej, o p a rte j n a pierw iastkach z g o d n eg o współżycia i w sp ó łd z ia ła n ia m iędzypaństw ow ego w wielkiej ro d z in ie w o ln y ch i rów n y c h so b ie ludów cyw ilizow anego św iata. P ra w n ic y odrodzonych lu b przekształconych p o w ie lk ie j wojnie św ia to w e j P aństw słow iańskich E u ro p y Środkowej i śro d k o w o -w schodniej d a d z ą n a Z jeździe w rześniow ym w y ra z dążeniom do jak n a jw ięk sz e g o zbliżen ia sw y ch rodzimych u sta w o d a w stw, a na to św ię to p ra w n ic z e nowej

201 łączn o ści m iędzypaństw ow ej słow iańskiej o rg a n iz ato rz y zaprosili, jako gości, przedstaw icieli w s z y s tk ic h uniw ersytetów o ra z ty ch, znanych n a p o lu w spółpracy p ra w n icz ej m iędzynarodowej p ra w n ik ó w europejskich, k tó rz y w swej działaln o ści ujaw n ili szczególne zain tereso w an ie nowym słow iańskim ośrodkiem E u ro p y, KSIĄŻKI I CZASOPISMA N AD ESŁA NE. Kodeks Postępowania C yw ilnego. Część Druga. Postępowanie egzekucyjne i zabezpieczające. O pracow ali dr. Stanisław G ołąb i Zygmunt W u- satow ski, Kraków S tr. XX II i 930, Drugi tom K odeksu P o stę p o w a n ia Cywilnego w w ydaniu prof. Gołą b a i dr. W usatow skiego liczy 930 stron druku, p ierw szy zaw ierał ich 911, łą c z n ie zatem K om entarz p ro f. G o łąb a i dr. W u sato w sk ieg o obejmuje 1841 stro n. W skazuje, to, n a ja k ą m ia rę zostało zak ro jo n e to, ta k pożyteczne w ydaw nictw o. Drugi tom (uw zględniający już zmienioną n a s k u te k now el z r num erację artykułów) z achow u je ten sam układ, ja k i z o sta ł przyjęty przez ko m en tato ró w w tomie p ierw szy m. Część pierw sza z aty tu ło w an a wstępem (str ) zawiera w y k ła d teoretyczny p raw a egzekucyjnego. Autorzy analizują tu kolejno sto su n e k egzekucji do p raw a m aterialn eg o i do pro cesu cywilnego, ro szczenia o ochronę praw ną i roszczenia o w y kon an ie; roszczenia p ie n ię ż n e i niepieniężne; eg zekucję i zabezpieczenie; egzekucję są d o w ą i adm inistracyjną; pojęcie spraw y egzekucyjnej. Dalej tra k tu ją autorzy o stronach i uczestnikach, o p e ł nom ocnictw ie i przym usie adw okackim, o pism ach i doręczeniach, o p o siedzeniach i w ysłuchaniach, o term inach i d o w o d a ch w postępowaniu egzekucyjnem. N astępnie a u to rz y pośw ięcają kilk a u w a g dotychczasowem u p ra w u egzekucyjnemu, p rz ep iso m, w prow adzającym n o w e prawo egzekucyjn e i egzekucji adm in istracyjn ej (ten rozdział w in ie n b y być umieszczony m. zd., jako ostatni ro z d ział w stępu), poczem tr a k tu ją o tytułach egzekucyjnych, środkach egzekucy jn y ch, o zawieszeniu, o g raniczeniu i um orzeniu egzekucji, o środkach p ra w n y c h w postępow aniu egzekucyjnem, o sporach cyw ilnych, wyłonionych z egzekucji, wreszcie o z asad a ch naczelnych postęp o w ania egzekucyjnego. In te re su ją c e są tu zw łaszcza w yw ody autorów o m odyfikacjach, jakim z a s a d a jaw ności procesu u leg a w postępow aniu egzekucyjnem, o zasadach ustn o ści, piśmienności, bezpośredniości, o stosun k u zasady postępow ania n a jednostronny w niosek w ierzyciela do zasady przeprow adzania eg zeku cji z urzędu i sądowego kierow m ictw a postępow aniem egzekucyjnem. Druga część d zieła (str ) zaw iera te k s ty części drugiej K o d eksu Postępowania C yw ilnego z kom entarzam i. P o d każdym tekstem a rty k u łu są podane p rz e p isy zw iązkow e, co zw łaszcza p rz y stosowaniu now ego praw a ma duże p ra k ty c z n e znaczenie. P o d a n e jest również orzecznictw o, dotyczące an alo giczn ych przepisów d a w n y c h ustaw procesow ych i egzekucyjnych, w re sz cie obszerne uwagi a u to ró w. Część trzecia (str ) zawiera tekst p rzep isó w, wprowadzający ch prawo o sądowem po stęp o w an iu egzekucyjnem. Część ta nie zaw ie ra uw ag autorów. J e j is to tn ą w artość p ra k ty c z n ą stanow ią podane p o d poszczególnemi a rty k u ła m i przepisów teksty u s ta w związkowych. Dla przykładu p rz y to c zy m y tu podane pod a rt. III Przepisów, trak tu ją c y ch o pozostaw ieniu w m o cy uprawnień e g zekucy jn y ch szczególnych instytucji, odnośne p rzep isty sta tu tó w Banku P olskiego, B anku Gospodarstw a Krajowego, Pocztow ej K a sy Oszczędności, P ań stw o w eg o Banku Rolnego, komunalnych kas o szczędności, przepisy p ra w a bankow ego, przepisy egzekucyjne Państwowego B a n k u Rolnego, to w arzy stw kredytow ych i in. W rozdziałach przepisów, trak tu jąc y ch o pozostaw ieniu w mocy roz-

202 łączn o ści m iędzypaństw ow ej słow iańskiej o rg a n iz ato rz y zaprosili, jako gości, przedstaw icieli w s z y s tk ic h uniw ersytetów o ra z ty ch, znanych n a p o lu w spółpracy p ra w n icz ej m iędzynarodowej p ra w n ik ó w europejskich, k tó rz y w swej działaln o ści ujaw n ili szczególne zain tereso w an ie nowym słow iańskim ośrodkiem E u ro p y, KSIĄŻKI I CZASOPISMA N AD ESŁA NE. Kodeks Postępowania C yw ilnego. Część Druga. Postępowanie egzekucyjne i zabezpieczające. O pracow ali dr. Stanisław G ołąb i Zygmunt W u- satow ski, Kraków S tr. XX II i 930, Drugi tom K odeksu P o stę p o w a n ia Cywilnego w w ydaniu prof. Gołą b a i dr. W usatow skiego liczy 930 stron druku, p ierw szy zaw ierał ich 911, łą c z n ie zatem K om entarz p ro f. G o łąb a i dr. W u sato w sk ieg o obejmuje 1841 stro n. W skazuje, to, n a ja k ą m ia rę zostało zak ro jo n e to, ta k pożyteczne w ydaw nictw o. Drugi tom (uw zględniający już zmienioną n a s k u te k now el z r num erację artykułów) z achow u je ten sam układ, ja k i z o sta ł przyjęty przez ko m en tato ró w w tomie p ierw szy m. Część pierw sza z aty tu ło w an a wstępem (str ) zawiera w y k ła d teoretyczny p raw a egzekucyjnego. Autorzy analizują tu kolejno sto su n e k egzekucji do p raw a m aterialn eg o i do pro cesu cywilnego, ro szczenia o ochronę praw ną i roszczenia o w y kon an ie; roszczenia p ie n ię ż n e i niepieniężne; eg zekucję i zabezpieczenie; egzekucję są d o w ą i adm inistracyjną; pojęcie spraw y egzekucyjnej. Dalej tra k tu ją autorzy o stronach i uczestnikach, o p e ł nom ocnictw ie i przym usie adw okackim, o pism ach i doręczeniach, o p o siedzeniach i w ysłuchaniach, o term inach i d o w o d a ch w postępowaniu egzekucyjnem. N astępnie a u to rz y pośw ięcają kilk a u w a g dotychczasowem u p ra w u egzekucyjnemu, p rz ep iso m, w prow adzającym n o w e prawo egzekucyjn e i egzekucji adm in istracyjn ej (ten rozdział w in ie n b y być umieszczony m. zd., jako ostatni ro z d ział w stępu), poczem tr a k tu ją o tytułach egzekucyjnych, środkach egzekucy jn y ch, o zawieszeniu, o g raniczeniu i um orzeniu egzekucji, o środkach p ra w n y c h w postępow aniu egzekucyjnem, o sporach cyw ilnych, wyłonionych z egzekucji, wreszcie o z asad a ch naczelnych postęp o w ania egzekucyjnego. In te re su ją c e są tu zw łaszcza w yw ody autorów o m odyfikacjach, jakim z a s a d a jaw ności procesu u leg a w postępow aniu egzekucyjnem, o zasadach ustn o ści, piśmienności, bezpośredniości, o stosun k u zasady postępow ania n a jednostronny w niosek w ierzyciela do zasady przeprow adzania eg zeku cji z urzędu i sądowego kierow m ictw a postępow aniem egzekucyjnem. Druga część d zieła (str ) zaw iera te k s ty części drugiej K o d eksu Postępowania C yw ilnego z kom entarzam i. P o d każdym tekstem a rty k u łu są podane p rz e p isy zw iązkow e, co zw łaszcza p rz y stosowaniu now ego praw a ma duże p ra k ty c z n e znaczenie. P o d a n e jest również orzecznictw o, dotyczące an alo giczn ych przepisów d a w n y c h ustaw procesow ych i egzekucyjnych, w re sz cie obszerne uwagi a u to ró w. Część trzecia (str ) zawiera tekst p rzep isó w, wprowadzający ch prawo o sądowem po stęp o w an iu egzekucyjnem. Część ta nie zaw ie ra uw ag autorów. J e j is to tn ą w artość p ra k ty c z n ą stanow ią podane p o d poszczególnemi a rty k u ła m i przepisów teksty u s ta w związkowych. Dla przykładu p rz y to c zy m y tu podane pod a rt. III Przepisów, trak tu ją c y ch o pozostaw ieniu w m o cy uprawnień e g zekucy jn y ch szczególnych instytucji, odnośne p rzep isty sta tu tó w Banku P olskiego, B anku Gospodarstw a Krajowego, Pocztow ej K a sy Oszczędności, P ań stw o w eg o Banku Rolnego, komunalnych kas o szczędności, przepisy p ra w a bankow ego, przepisy egzekucyjne Państwowego B a n k u Rolnego, to w arzy stw kredytow ych i in. W rozdziałach przepisów, trak tu jąc y ch o pozostaw ieniu w mocy roz-

203 m a ity c h daw nych przepisów p o d a n o również liczne te k s ty ty c h przepisów. C zęść czw arta (str ) zawiera p rz e p isy o egzekucji admin istra c y jn e j. W części piątej (str ) podano te k s ty ro zm aity ch rozporz ąd z eń / w ykonaw czych, w p ierw szy m zaś rzędzie ro z p o rz ą d z e n ia, dotycząc e k o m o rn ik ó w, dalej zaś ro z p o rz ą d zenia, dotyczące re g u la m in u w ew nętrzn e g o u rzęd o w a n ia sądów, ro z p o rz ą d zenia, dotyczące k o s z tó w sądowych. C zęść szósta (str ) zaw iera przepisy o k o s z ta c h sądowych. O b s z e rn y skorow idz a lfa b e ty c z n y (str ) u ła tw ia znakom icie kor z y s ta n ie z kom entarza. W re sz c ie o statn ie strony p ra c y są pośw ięcone reje s tro w i chronologicznem u (str ). J a k już w spom inaliśm y, te o re ty c z n ą w artość p rz e d s ta w ia ją wywody a u to ró w, zaw arte w p ierw szej i drugiej części k o m e n ta rz a. K rytyki now y c h u s ta w kom entarz nie z a w ie ra praw ie wcale. N ie lic z n e k ry ty czne uwagi d o ty c z ą raczej układu K. P. C niż treści przepisów ; ta k n aprz. autorzy u w a ż a ją, że przepisy o n a ty c h m ia sto w e j w ykonalności w y ro k ó w należą do ro z d z ia łu o tytułach egzekucyjnych; przepisy te w in n y b y z n aleść się w rozd z ia le o ty tu ła ch egzekucyjnych, sam o zaś w cielenie d o K. P, C. prawa o są d o w e m postępow aniu e g zekucy jn em autorzy u w a ż a ją za niefortunne (str. 21). W ie lk a praktyczna w a rto ś ć kom entarza polega p rz ed e w sz y stk iem na z e b ra n iu w szystkich tekstó w, d otyczących egzekucji i n a alfabetycznym sk o ro w id z u. W iele też cen n y c h u w ag natury p rak ty czn ej z n ajd u jem y w wyja ś n ie n ia c h autorów. N iektó re u w a g i autorów już w y w o ła ły w ym ianę zdań w p r a s ie praw niczej, jak n a p rz. pogląd autorów, ż e o d ję c ie dłużnikowi z a rz ą d u nieruchom ością i u sta n o w ie n ie zarządcy b ę d z ie u z asad n io n e tylko w ó w czas, gdy dłużnik sw em i dyspozycjam i w ykracza p o z a g ranice praw i d ło w ej gospodarki, w ten sp o só b, iż naraża interesy egzekw ującego wierz y c ie la lu b zagraża in te reso m osób, m ających p ra w o d o zaspokojenia str. 367) (por. naprz. w se n sie odm iennym art. J. S ta w sk ie g o : A rt. 663 p a r. 2 K. P. C. w G azecie S ą d o w e j r Nr. 21; p o r. te ż w tej samej k w e stji odpow iedź na p y ta n ie p ra w n e Nr. 31 W. P o la k ie w ic z a w Nowym P ro c e s ie Cywilnym, r. 1933, N r. 5, str. 147). N azw isko p. W usatow skiego, ja k o k o m en ta to ra, a prof. G o łą b a jeszcze i jako g łę b o k ie g o teoretyka p ro c e d u ry i w spółtw órcy n o w y c h przepisów, są d o ść o g ó ło w i praw nik ó w p o lsk ic h znane, aby tr z e b a b y ło podkreślać d o s ta te c z n o ś ć ich komp e te n c ji, jak o autorów k o m e n ta rz a. Adwokat dr. R om an Kuratowski. A ch illes Rosenkranz. U sta w a o opłatach stem p low ych wraz z przepisam i wykonawczem i. T ek sty i k om entarz. W arszaw a 1933, str. XX P a ra fra z u ją c znane tw ie rd z e n ie Savigny'ego, p o w ie d zielib y śm y, że każd a e p o k a p o siada specjalne p o w o ła n ie do kom entow ania u sta w. N ie ulega c h y b a ż a d n e j wątpliwości, że o k re s obecny nie sprzyja p ra c o m w tym k ieru n k u c h o ciażby już dlatego, że u sta w y zbyt często u le g a ją now elizacji. Nie je st te d y rz ec zą przypadku, że w iększość kom en tato ró w u s ta w poprzestaje w n ajlep szy m wypadku n a p rz y to c ze n iu judyktatury i n a najniezbędniejszych u w ag ach. Od czasu do c z a su ukazuje się je d n a k p ra c a, stanow iąca ch lu b n y w yjątek, odbiegający o d reguły. Do takich w y ją tk ó w należy w łaśn ie k o m e n ta rz do ustawy o o p ła ta c h stemplowych d z ie ło te m cenniejsze, że p o d w zględem sum ienności, n a k ła d u pracy i g ru n to w n o śc i przekraczając p rz e c ię tn y poziom rzetelnego k o m en ta rz a, stanowi z a ra z e m w y raz pogląd ó w tw ó rc y kom entowanej u sta w y. G d y w r ukazała się U sta w a o opłatach ste m p lo w y c h, spotkała się o n a z niezasłużoną k ry ty k ą. Z arzucano jej m ianow icie, ż e je st nazbyt a b s tra k c y jn a i nieprzejrzysta o ra z, że wykonanie te j u s ta w y w praktyce n a su w a p o w ażn e trudności. Ż ycie w ykazało, jak d a le c e z a rz u ty te były n iesłu szn e. Pozatem, pow oli u trw a lił się pozytyw ny s to s u n e k do ustawy, k tó ra zaz ęb ia ją c się w w iększym stopniu, niż k tó ra k o lw ie k b ą d ź inna ustaw a p o d a tk o w a o dzielnicowe k o d e k sy cywilne i h a n d lo w e, m u siała odpo-

204 m a ity c h daw nych przepisów p o d a n o również liczne te k s ty ty c h przepisów. C zęść czw arta (str ) zawiera p rz e p isy o egzekucji admin istra c y jn e j. W części piątej (str ) podano te k s ty ro zm aity ch rozporz ąd z eń / w ykonaw czych, w p ierw szy m zaś rzędzie ro z p o rz ą d z e n ia, dotycząc e k o m o rn ik ó w, dalej zaś ro z p o rz ą d zenia, dotyczące re g u la m in u w ew nętrzn e g o u rzęd o w a n ia sądów, ro z p o rz ą d zenia, dotyczące k o s z tó w sądowych. C zęść szósta (str ) zaw iera przepisy o k o s z ta c h sądowych. O b s z e rn y skorow idz a lfa b e ty c z n y (str ) u ła tw ia znakom icie kor z y s ta n ie z kom entarza. W re sz c ie o statn ie strony p ra c y są pośw ięcone reje s tro w i chronologicznem u (str ). J a k już w spom inaliśm y, te o re ty c z n ą w artość p rz e d s ta w ia ją wywody a u to ró w, zaw arte w p ierw szej i drugiej części k o m e n ta rz a. K rytyki now y c h u s ta w kom entarz nie z a w ie ra praw ie wcale. N ie lic z n e k ry ty czne uwagi d o ty c z ą raczej układu K. P. C niż treści przepisów ; ta k n aprz. autorzy u w a ż a ją, że przepisy o n a ty c h m ia sto w e j w ykonalności w y ro k ó w należą do ro z d z ia łu o tytułach egzekucyjnych; przepisy te w in n y b y z n aleść się w rozd z ia le o ty tu ła ch egzekucyjnych, sam o zaś w cielenie d o K. P, C. prawa o są d o w e m postępow aniu e g zekucy jn em autorzy u w a ż a ją za niefortunne (str. 21). W ie lk a praktyczna w a rto ś ć kom entarza polega p rz ed e w sz y stk iem na z e b ra n iu w szystkich tekstó w, d otyczących egzekucji i n a alfabetycznym sk o ro w id z u. W iele też cen n y c h u w ag natury p rak ty czn ej z n ajd u jem y w wyja ś n ie n ia c h autorów. N iektó re u w a g i autorów już w y w o ła ły w ym ianę zdań w p r a s ie praw niczej, jak n a p rz. pogląd autorów, ż e o d ję c ie dłużnikowi z a rz ą d u nieruchom ością i u sta n o w ie n ie zarządcy b ę d z ie u z asad n io n e tylko w ó w czas, gdy dłużnik sw em i dyspozycjam i w ykracza p o z a g ranice praw i d ło w ej gospodarki, w ten sp o só b, iż naraża interesy egzekw ującego wierz y c ie la lu b zagraża in te reso m osób, m ających p ra w o d o zaspokojenia str. 367) (por. naprz. w se n sie odm iennym art. J. S ta w sk ie g o : A rt. 663 p a r. 2 K. P. C. w G azecie S ą d o w e j r Nr. 21; p o r. te ż w tej samej k w e stji odpow iedź na p y ta n ie p ra w n e Nr. 31 W. P o la k ie w ic z a w Nowym P ro c e s ie Cywilnym, r. 1933, N r. 5, str. 147). N azw isko p. W usatow skiego, ja k o k o m en ta to ra, a prof. G o łą b a jeszcze i jako g łę b o k ie g o teoretyka p ro c e d u ry i w spółtw órcy n o w y c h przepisów, są d o ść o g ó ło w i praw nik ó w p o lsk ic h znane, aby tr z e b a b y ło podkreślać d o s ta te c z n o ś ć ich komp e te n c ji, jak o autorów k o m e n ta rz a. Adwokat dr. R om an Kuratowski. A ch illes Rosenkranz. U sta w a o opłatach stem p low ych wraz z przepisam i wykonawczem i. T ek sty i k om entarz. W arszaw a 1933, str. XX P a ra fra z u ją c znane tw ie rd z e n ie Savigny'ego, p o w ie d zielib y śm y, że każd a e p o k a p o siada specjalne p o w o ła n ie do kom entow ania u sta w. N ie ulega c h y b a ż a d n e j wątpliwości, że o k re s obecny nie sprzyja p ra c o m w tym k ieru n k u c h o ciażby już dlatego, że u sta w y zbyt często u le g a ją now elizacji. Nie je st te d y rz ec zą przypadku, że w iększość kom en tato ró w u s ta w poprzestaje w n ajlep szy m wypadku n a p rz y to c ze n iu judyktatury i n a najniezbędniejszych u w ag ach. Od czasu do c z a su ukazuje się je d n a k p ra c a, stanow iąca ch lu b n y w yjątek, odbiegający o d reguły. Do takich w y ją tk ó w należy w łaśn ie k o m e n ta rz do ustawy o o p ła ta c h stemplowych d z ie ło te m cenniejsze, że p o d w zględem sum ienności, n a k ła d u pracy i g ru n to w n o śc i przekraczając p rz e c ię tn y poziom rzetelnego k o m en ta rz a, stanowi z a ra z e m w y raz pogląd ó w tw ó rc y kom entowanej u sta w y. G d y w r ukazała się U sta w a o opłatach ste m p lo w y c h, spotkała się o n a z niezasłużoną k ry ty k ą. Z arzucano jej m ianow icie, ż e je st nazbyt a b s tra k c y jn a i nieprzejrzysta o ra z, że wykonanie te j u s ta w y w praktyce n a su w a p o w ażn e trudności. Ż ycie w ykazało, jak d a le c e z a rz u ty te były n iesłu szn e. Pozatem, pow oli u trw a lił się pozytyw ny s to s u n e k do ustawy, k tó ra zaz ęb ia ją c się w w iększym stopniu, niż k tó ra k o lw ie k b ą d ź inna ustaw a p o d a tk o w a o dzielnicowe k o d e k sy cywilne i h a n d lo w e, m u siała odpo-

205 w iednio uwzględnić ró żn o ro d n o ść przepisów, obow iązujących w m aterji p rawa cywilnego i handlow ego. K om entarz p. R o se n k ra n z a zaw iera obok szczegółow ych wyjaśnień przepisów ustawy, rów nież fo rm u larze, instrukcje o ra z liczne tablice, jak np. tablicę, wskazującą sta w k i o p ła t stemplowych od o b ro tu papierów w artościow ych, tablicę o płat stem plow ych, wiążących się z pism am i i czynnościam i prawnemi, w ym ienionem i w praw ie o sp ó łk a ch akcyjnych i t. d. Skorow idze, zajmujące p ra w ie 150 stron druku, u ła tw ia ją korzystanie z kom entarza. Tyle o stronie zew n ętrzn ej. Kom entarz poprzedza w stę p, traktujący o isto c ie o p ła ty stemplowej, k tó rem u możnaby zarzucić c h y b a tylko to, że jest n a z b y t krótki. Przydało b y się, gdyby z uwagi n a b r a k jakiegokolw iekbądź system atycznego wyk ła d u zasad, na których o p a r ta zo stała ustawa o o p ła ta c h stemplowych, w stę p ten został nieco szerzej potraktow any. K o m en tarze do poszczególn y ch artykułów ustawy p o d w zględem precyzyjności i w yczerpania m ateria łu nie pozostawiają nic do życzenia. Uwzględniają one zarówno urzęd o w ą w ykładnię M in isterstw a S k a rb u, jak również ju d y k ta tu rę N. T. A, o ra z w yjaśnienie przepisów czy to p raw a cywilnego i handlow ego, czy to u sta w specjalnych. P on ad to k o m en ta rz e te obfitują w szczegóły, odnoszące się do genezy historycznej ustaw y. Podnieść n a le ży rów nież z uznaniem, że kom entarze do p o szczególn y ch artykułów o p ra co w a n e są w ten sposób, że nawet czytelnik n ied ostatecznie obznajm iony z ustaw ą z ła tw o śc ią może z niego k o rz y sta ć p rzy rozstrzyganiu w ą tp liw o ści nasuwający ch się w praktyce. M ieczy sław Fryde. H enryk Kwieciński. G rafo lo g ja sądowa. W arszaw a, E kspertyza pisma, d o k u m en tó w, m aszynopisów i t. p. należy do rz ę d u najczęstszych śro d k ó w dow odow ych w p ro c esie karnym, należyte u jm ow anie ekspertyzy, p rz y sto so w an iu metod i z d o b y czy technicznych i naukow ych, dawno z n alazło zrozum ienie na Z ach o d zie, gdy u nas jeszcze traktow ane jest po m acoszem u. B rak nam również w te j dziedzinie literatu ry sam eg o przedmiotu. P o z a drobną pracą D -ra K lęsk a, ujm ującą zagadnienie raczej w płaszczyźnie psychologicznej, m usim y n aw et dla zebrania elem entarny ch wiad o m o ści grafologicznych, u c ie k a ć się do literatury o b cojęzy cznej dziś b a rd zo obfitej i w yczerpującej. D obrze uczynił w ięc р. H. K w ieciński, w ydając sw o ją pracę o grafologji. Nie rości ona p re te n sji do naukowości, ale w p ro w ad z a w przystę p n ej form ie laika w d z ie d zin ę znaw stw a pisma, o p e ru ją c bogatym mate ria łe m ilustracyjnym. P ra c a p o u c z a czytelnika o ro li i w a rto ści mikroskopu i fotografii przy e k sp erty zie i pozw ala zrozumieć p rz e s ła n k i przeciętnej e k sp e rty z y dokumentu, jak ie sp o ty k a m y w aktach sp ra w y. P ra c a n, Kwieciń sk iego jest dowodem su m ien n y ch dociekań p ra k ty k a i p o d tym kątem n a le ży ją oceniać. W naszej ubogiej literaturze sp ecjaln ej, należy ją zap isać na plus autora. (rf.) G azeta Sądowa W arszaw sk a, Nr. 21, W arszaw a, d n ia 22 maja 1933 r. i ^ w ld ^f t wski: U lgi w p o d a tk u od spadków i darow izn. Dr. Bron isła w W ertheim. Pojęcie i w o ln o ść strajku w św ietle p ra w a (c. d i w num erach następnych). Jó z e f S ta w sk i: A tr K. P. C. Nr. 22, 29 maja D r. W ertheim (j. w.) J. S ta w sk i (j. w.). Nr. 23, 5 czerwca 1933 r. Ignacy Kondratowicz: P rz e d m io t oskarżenia w sp raw ach o zniewagi Nr. 24, 12 czerwca 1933 r. A. Mogilnicki: P rzy w ró cen ie term inu. Nr. 25, 19 czerwca 1933 r. Stef,an Glaser: P rz e stę p s tw a kw alifikowane p rz ez następstw a (skutek) i przedmiotowe w a ru n k i karalności a polski k o d e k s kam y (Nr.

206 w iednio uwzględnić ró żn o ro d n o ść przepisów, obow iązujących w m aterji p rawa cywilnego i handlow ego. K om entarz p. R o se n k ra n z a zaw iera obok szczegółow ych wyjaśnień przepisów ustawy, rów nież fo rm u larze, instrukcje o ra z liczne tablice, jak np. tablicę, wskazującą sta w k i o p ła t stemplowych od o b ro tu papierów w artościow ych, tablicę o płat stem plow ych, wiążących się z pism am i i czynnościam i prawnemi, w ym ienionem i w praw ie o sp ó łk a ch akcyjnych i t. d. Skorow idze, zajmujące p ra w ie 150 stron druku, u ła tw ia ją korzystanie z kom entarza. Tyle o stronie zew n ętrzn ej. Kom entarz poprzedza w stę p, traktujący o isto c ie o p ła ty stemplowej, k tó rem u możnaby zarzucić c h y b a tylko to, że jest n a z b y t krótki. Przydało b y się, gdyby z uwagi n a b r a k jakiegokolw iekbądź system atycznego wyk ła d u zasad, na których o p a r ta zo stała ustawa o o p ła ta c h stemplowych, w stę p ten został nieco szerzej potraktow any. K o m en tarze do poszczególn y ch artykułów ustawy p o d w zględem precyzyjności i w yczerpania m ateria łu nie pozostawiają nic do życzenia. Uwzględniają one zarówno urzęd o w ą w ykładnię M in isterstw a S k a rb u, jak również ju d y k ta tu rę N. T. A, o ra z w yjaśnienie przepisów czy to p raw a cywilnego i handlow ego, czy to u sta w specjalnych. P on ad to k o m en ta rz e te obfitują w szczegóły, odnoszące się do genezy historycznej ustaw y. Podnieść n a le ży rów nież z uznaniem, że kom entarze do p o szczególn y ch artykułów o p ra co w a n e są w ten sposób, że nawet czytelnik n ied ostatecznie obznajm iony z ustaw ą z ła tw o śc ią może z niego k o rz y sta ć p rzy rozstrzyganiu w ą tp liw o ści nasuwający ch się w praktyce. M ieczy sław Fryde. H enryk Kwieciński. G rafo lo g ja sądowa. W arszaw a, E kspertyza pisma, d o k u m en tó w, m aszynopisów i t. p. należy do rz ę d u najczęstszych śro d k ó w dow odow ych w p ro c esie karnym, należyte u jm ow anie ekspertyzy, p rz y sto so w an iu metod i z d o b y czy technicznych i naukow ych, dawno z n alazło zrozum ienie na Z ach o d zie, gdy u nas jeszcze traktow ane jest po m acoszem u. B rak nam również w te j dziedzinie literatu ry sam eg o przedmiotu. P o z a drobną pracą D -ra K lęsk a, ujm ującą zagadnienie raczej w płaszczyźnie psychologicznej, m usim y n aw et dla zebrania elem entarny ch wiad o m o ści grafologicznych, u c ie k a ć się do literatury o b cojęzy cznej dziś b a rd zo obfitej i w yczerpującej. D obrze uczynił w ięc р. H. K w ieciński, w ydając sw o ją pracę o grafologji. Nie rości ona p re te n sji do naukowości, ale w p ro w ad z a w przystę p n ej form ie laika w d z ie d zin ę znaw stw a pisma, o p e ru ją c bogatym mate ria łe m ilustracyjnym. P ra c a p o u c z a czytelnika o ro li i w a rto ści mikroskopu i fotografii przy e k sp erty zie i pozw ala zrozumieć p rz e s ła n k i przeciętnej e k sp e rty z y dokumentu, jak ie sp o ty k a m y w aktach sp ra w y. P ra c a n, Kwieciń sk iego jest dowodem su m ien n y ch dociekań p ra k ty k a i p o d tym kątem n a le ży ją oceniać. W naszej ubogiej literaturze sp ecjaln ej, należy ją zap isać na plus autora. (rf.) G azeta Sądowa W arszaw sk a, Nr. 21, W arszaw a, d n ia 22 maja 1933 r. i ^ w ld ^f t wski: U lgi w p o d a tk u od spadków i darow izn. Dr. Bron isła w W ertheim. Pojęcie i w o ln o ść strajku w św ietle p ra w a (c. d i w num erach następnych). Jó z e f S ta w sk i: A tr K. P. C. Nr. 22, 29 maja D r. W ertheim (j. w.) J. S ta w sk i (j. w.). Nr. 23, 5 czerwca 1933 r. Ignacy Kondratowicz: P rz e d m io t oskarżenia w sp raw ach o zniewagi Nr. 24, 12 czerwca 1933 r. A. Mogilnicki: P rzy w ró cen ie term inu. Nr. 25, 19 czerwca 1933 r. Stef,an Glaser: P rz e stę p s tw a kw alifikowane p rz ez następstw a (skutek) i przedmiotowe w a ru n k i karalności a polski k o d e k s kam y (Nr.

207 26). D r, B ronisław W erth eim : P o jęcie i wolność s tra jk u w św ietle prawa (d o k o ń czenie). Sew eryn S z e r: O p ła ty stemplowe p rz y p a rc e la c ji terenów b u d o w la n y ch. N r. 26, 26 czerw ca 1933 r. J a n S tanisław Konic: N o w e postępow anie s p o rn e a postępow anie u p a d ło ś c io w e w b. Król. P o lsk ie m, Przegląd Prawa H andlow ego. Nr. 6, W arszaw a, 1933 r. Z. Fenichel: U staw o w o nieuregulow ane h a n d lo w e in sty tu c je zabezp ie c z a ją c e (dokończenie). O rzecznictw o, Z p iśm iennictw a. N ow y Proces Cyw ilny dw utygodnik, p o św ię c o n y w y k ła d n i i p rakty c e K. P C, N r. 7, W arszawa, dn. 1 czerw ca 1933 r. J a n Hroboni. 0 d o w o d z ie z przesłuchania s tro n (dokończenie). Leon B a b iń sk i: К. Р. С. a p ra w o m iędzynarodow e (d o k o ń c ze n ie ). Odpowiedzi n a p y ta n ie praw ne (47 53). N r. 8, 15 czerwca 1933 r. F ra n c is z e k Kruszelnicki: K tó re z przepisów części p ie rw sz e j K. P. C. mają zasto so w an ie w p o stę p o w a n iu egzekucyjnem. P ro f. E u g en ju sz W aśkowsk i: P ism a procesow e. O d p o w ie d zi n a pytania p ra w n e (54 60). N r. 9, 1 lip с a W ac ła w M iszewski: Spółuczestnictw o w p o stę p o w a n iu spornem. W ik to r Polakiew icz i M ie c z y sła w H ausw irt: O z a rz ą d z ie przym usowym n a d nieruchom ością i jego z b ieg u z innemi śro dkam i egzekucyjnem i. Odp o w ie d z i (61 67), Czasopismo A dw okatów Polskich. Organ Z w iąz k u A d w ok atów Polskich. N r. 4 6, Lwów, k w ie c ie ń maj czerwiec r. O głoszenie zw iązkow e: Zjazd Praw ników P a ń s tw Słowiańskich w B ra tisla w ie. Antoni W ła d y s ła w Bartz: S to su n ek p rz e p isó w K. P. C, o p o stę p o w a n iu egzekucyjnem do poaustr. ustawy u k ła d o w e j i upadłościow ej. P ro to k ó ł XXII p o sie d ze n ia Z arządu G łów nego Z. A. P., odbytego w e L w o w ie w d. 29 i 30 k w ie tn ia Protokół Z w y cz. W aln eg o Zgromad z e n ia Z. A. P. z dnia 30 k w ie tn ia е Z e b ra n ie p re z e só w oddziałów. X Z jazd delegatów z rz e sz e ń aplikantów w L u b lin ie maja r Czasopismo A dw okatów Polskich. Dział W ojew ództw Zachodnich, N r. 5/6, Poznań, m aj c zerw iec 1933 r. J a n Sławski: 0 h ip o te c e sądow ej w b. d z ie ln ic y p ru sk iej. Ludwik C ich o w icz: Na tem at w y ro k ó w S ą d u Najwyższego. J ó z e f G ó rsk i: 0 t. zw. g o sp o d a rstw a ch w zorow ych i ich pozbywaniu w to k u p a rc e la c ji rządow ej. O rzecznictw o. G łos Prawa. Nr. 5, L w ów, maj D r. Anzelm Lutw ak: O nieskazitelnym c h a ra k te rz e, jako warunku p rz y ję c ia do adw okatury. D r. F ry d e ry k Kurzer: A b e rra tio " w postępow a n iu egzekucyjnem. Dr. F ry d e r y k H alpern: Skarga a p e la c y jn a wzajemna. D r. M a u ry c y Fruchs: O n o w em m oratorjum dla ro ln ik ó w. D r. K ehos Schulb a u m : O postanow ieniach i zarządzeniach. Dr. T e o d o r M olkner. Czy lic h w a m ieszkaniow a jest je szcze k aralna. Z o rz eczn ic tw a. Z wydaw nictw n a d e s ła n y c h. Zapiski z ży cia p raw n eg o i korporacyjn eg o. N r. 6, czerwiec 1933 r. D r. W łodzim ierz D b a ło w sk i: Uwagi do art. 636 K. P. C. Adw. Dr. Z y g m u n t Fenichel. Polskie m iędzynarodow e p raw o eg zek u cy jn e według K. P. C. (c. d.) Dr. Jan K o rz o n ek : Uwagi o projekcie p ra w a o zobowiązan ia c h (dok.) Adw. Dr. J. T a u b e r: Czy 1101 a u str. u. c. oraz dekret n a d w o rn y z 5 listopada 1819 L austr, Zb. u. s. z o s ta ły p rz e z K. P, C,

208 26). D r, B ronisław W erth eim : P o jęcie i wolność s tra jk u w św ietle prawa (d o k o ń czenie). Sew eryn S z e r: O p ła ty stemplowe p rz y p a rc e la c ji terenów b u d o w la n y ch. N r. 26, 26 czerw ca 1933 r. J a n S tanisław Konic: N o w e postępow anie s p o rn e a postępow anie u p a d ło ś c io w e w b. Król. P o lsk ie m, Przegląd Prawa H andlow ego. Nr. 6, W arszaw a, 1933 r. Z. Fenichel: U staw o w o nieuregulow ane h a n d lo w e in sty tu c je zabezp ie c z a ją c e (dokończenie). O rzecznictw o, Z p iśm iennictw a. N ow y Proces Cyw ilny dw utygodnik, p o św ię c o n y w y k ła d n i i p rakty c e K. P C, N r. 7, W arszawa, dn. 1 czerw ca 1933 r. J a n Hroboni. 0 d o w o d z ie z przesłuchania s tro n (dokończenie). Leon B a b iń sk i: К. Р. С. a p ra w o m iędzynarodow e (d o k o ń c ze n ie ). Odpowiedzi n a p y ta n ie praw ne (47 53). N r. 8, 15 czerwca 1933 r. F ra n c is z e k Kruszelnicki: K tó re z przepisów części p ie rw sz e j K. P. C. mają zasto so w an ie w p o stę p o w a n iu egzekucyjnem. P ro f. E u g en ju sz W aśkowsk i: P ism a procesow e. O d p o w ie d zi n a pytania p ra w n e (54 60). N r. 9, 1 lip с a W ac ła w M iszewski: Spółuczestnictw o w p o stę p o w a n iu spornem. W ik to r Polakiew icz i M ie c z y sła w H ausw irt: O z a rz ą d z ie przym usowym n a d nieruchom ością i jego z b ieg u z innemi śro dkam i egzekucyjnem i. Odp o w ie d z i (61 67), Czasopismo A dw okatów Polskich. Organ Z w iąz k u A d w ok atów Polskich. N r. 4 6, Lwów, k w ie c ie ń maj czerwiec r. O głoszenie zw iązkow e: Zjazd Praw ników P a ń s tw Słowiańskich w B ra tisla w ie. Antoni W ła d y s ła w Bartz: S to su n ek p rz e p isó w K. P. C, o p o stę p o w a n iu egzekucyjnem do poaustr. ustawy u k ła d o w e j i upadłościow ej. P ro to k ó ł XXII p o sie d ze n ia Z arządu G łów nego Z. A. P., odbytego w e L w o w ie w d. 29 i 30 k w ie tn ia Protokół Z w y cz. W aln eg o Zgromad z e n ia Z. A. P. z dnia 30 k w ie tn ia е Z e b ra n ie p re z e só w oddziałów. X Z jazd delegatów z rz e sz e ń aplikantów w L u b lin ie maja r Czasopismo A dw okatów Polskich. Dział W ojew ództw Zachodnich, N r. 5/6, Poznań, m aj c zerw iec 1933 r. J a n Sławski: 0 h ip o te c e sądow ej w b. d z ie ln ic y p ru sk iej. Ludwik C ich o w icz: Na tem at w y ro k ó w S ą d u Najwyższego. J ó z e f G ó rsk i: 0 t. zw. g o sp o d a rstw a ch w zorow ych i ich pozbywaniu w to k u p a rc e la c ji rządow ej. O rzecznictw o. G łos Prawa. Nr. 5, L w ów, maj D r. Anzelm Lutw ak: O nieskazitelnym c h a ra k te rz e, jako warunku p rz y ję c ia do adw okatury. D r. F ry d e ry k Kurzer: A b e rra tio " w postępow a n iu egzekucyjnem. Dr. F ry d e r y k H alpern: Skarga a p e la c y jn a wzajemna. D r. M a u ry c y Fruchs: O n o w em m oratorjum dla ro ln ik ó w. D r. K ehos Schulb a u m : O postanow ieniach i zarządzeniach. Dr. T e o d o r M olkner. Czy lic h w a m ieszkaniow a jest je szcze k aralna. Z o rz eczn ic tw a. Z wydaw nictw n a d e s ła n y c h. Zapiski z ży cia p raw n eg o i korporacyjn eg o. N r. 6, czerwiec 1933 r. D r. W łodzim ierz D b a ło w sk i: Uwagi do art. 636 K. P. C. Adw. Dr. Z y g m u n t Fenichel. Polskie m iędzynarodow e p raw o eg zek u cy jn e według K. P. C. (c. d.) Dr. Jan K o rz o n ek : Uwagi o projekcie p ra w a o zobowiązan ia c h (dok.) Adw. Dr. J. T a u b e r: Czy 1101 a u str. u. c. oraz dekret n a d w o rn y z 5 listopada 1819 L austr, Zb. u. s. z o s ta ły p rz e z K. P, C,

209 u chylone. Adw. Dr. M ich ał Sztykgold: Zapow iedzenie apelacji cywilnej. Dr. A nzelm Lutwak: R e w e la cje naukow e w kw estji ustaw ow ego zabezpiec z e n ia i pierw szeństwa w ie rz y te ln o śc i czynszowej. M gr. Izydor Reisler: A d w o k atu ra gdzieindziej (feljeto n prawniczy). O w p ły w ie reksryptów i okólników na wym iar sp raw ied liw o ści. Z orzecznictw a. Ś. p. Dr. Edmund K am ieński. Z w ydaw nictw nadesłany ch. Głos Adwokatów m iesięcznik, pośw ięcony p ra w u i sprawom zaw odow ym adwokatury. Zeszyt V, K raków, m aj 1933 r. Adw. Dr. Henryk B e rm a n : Luźne uwagi do p rz e p isó w К. Р. С. o p o stęp ow aniu egzekucyjnem. A dw. Dr. Leon Peiper: O przedaw nienie w y k ro c ze ń dyscyplinarnych. A d w. Dr. Natan O berlaender. U staw a o k a rte lach. Adw. Dr. M, A n h a lt: O m ocy obowiązującej now ej taryfy adw o k ack iej. Dr. Alfred K ra u s: O h ip o tece sądowej w K. P. C. M ieczysław B uczkow ski: Ulgi w s p ła ta c h wierzytelności. B ibljografja, Przegląd orzecznictw a. G łos Sądownictwa o rg an prasow y oddziałów w arszaw skiego, lub elsk iego i wileńskiego Z rz e sz e n ia Sędziów i P ro k u ra to ró w R. P. Nr. 6, W arszawa, c z e rw iec 1933 r. J e s t to numer re g jo n a ln y lubelski. Składają się n a jego treść artyk u ły p ió ra głównie m iejscow y ch praw ników na te m a ty, dotyczące danego o b szaru. Edward W olff: W tro s c e o dziedzictwo m y śli i pracy. Bolesław S ekutow icz: Sądy o b y w atelsk ie w Lublinie. A dam B obkow ski: Ogólnolu d zk ie i ogólnosłowiaóskie p ierw ia stk i we w łościańskich zw yczajach spadk o w y ch na W ołyniu i P o le siu. D r. A ntoni P astu szka: Indyw idualistyczne i sp o łeczne pojmowanie o rz e c z n ic tw a cywilnego. Dr. A n to n i Kusz: Zasady m iędzynarodow ego p raw a k a rn e g o na tle w spółczesn y ch ustawodawstw. D r. A dam Berger. Zbieg p rz e stę p stw. Ludwik W ó jcik : D aw ne amnestje p o lsk ie. Józef B ekerm an: Z radom skich w spom nień historycznych. Jan R iabinin: Z dziejów są d o w n ic tw a w dawnym Lublinie. G lo ssa do K. P. C. Z życia prowincji. H enryk A ngiew icz: Organizacja n o ta rja tu. Stanisław C zerw iński: Czy pełnom ocnik w ład zy skarbowej je st upraw niony do pop ie ra n ia kasacji w sp raw ach z u sta w y karnej skarbow ej. G lo ssy do K. P. K. D ział praw a handlowego: J ó z e f M arceli R osenberg: S przed aż na raty p o d łu g ustaw dzielnicow ych i d e lege ferenda. D ział p ra w a pracy: Dr. Z ygm unt Fenichel: Na m arg in esie orzeczenia p len arn eg o w spraw ie godzin nadliczbow ych. K ronika. O rzecznictw o. Miody P ra w n ik. W ładysław Jan M edyólski: Kilka uwag w zw iąz k u z w prow adzeniem sem inarjów aplikan ck ich, Jerzy Poznański: D om rodzinny: Kronika. Czasopismo Sędziow sk ie organ oddziału lw o w sk iego Zrzeszenia S ędziów i Prokuratorów R. P. Nr. 3, Lwów, maj c z e rw ie c 1933 r. Stanisław Zubrzycki: O niejednolitości p o stę p o w a n ia w dziedzinie z aż ale ń w postępowaniu k a rn em. K. Kowalski: Z zag ad n ień post. dysc. p rz e c iw sędziom. Dr. Z, H ahn: N a marginesie k o m e n ta rz a prof. Allerhanda do praw a o post. egz. D r. N. Prager: Uwagi w przedm io cie poczytaln o śc i czynów, dokonanych b ezp o śred n io lub p o śre d n io p o d wpływem p e w n y ch środków odu rzających (alkohol, morfina, kok ain a). M. Buczkowski: U lgi w spłatach w ie rzy teln o śc i. Z orzecznictw a. P rz e g lą d czasopism. U d ział Polski na III M iędz. K o n g resie Prawa K arn eg o. R eform a prawa fam ilijnego w Chinach. W ięzien n ictw o i organizacja k a rn y c h kolonji roln y ch w e W łoszech. Dr. F. S. E ichel. Stanowisko ase so ra. Zgłoszenie pow ó d z tw a cywilnego w to k u ś le d z tw a., Dr, W. L is-o lszew ski: Czy w wyp a d k u używania noża w b ó jc e m am y do czynienia ze zbiegiem przestępstw, czy ustaw.

210 u chylone. Adw. Dr. M ich ał Sztykgold: Zapow iedzenie apelacji cywilnej. Dr. A nzelm Lutwak: R e w e la cje naukow e w kw estji ustaw ow ego zabezpiec z e n ia i pierw szeństwa w ie rz y te ln o śc i czynszowej. M gr. Izydor Reisler: A d w o k atu ra gdzieindziej (feljeto n prawniczy). O w p ły w ie reksryptów i okólników na wym iar sp raw ied liw o ści. Z orzecznictw a. Ś. p. Dr. Edmund K am ieński. Z w ydaw nictw nadesłany ch. Głos Adwokatów m iesięcznik, pośw ięcony p ra w u i sprawom zaw odow ym adwokatury. Zeszyt V, K raków, m aj 1933 r. Adw. Dr. Henryk B e rm a n : Luźne uwagi do p rz e p isó w К. Р. С. o p o stęp ow aniu egzekucyjnem. A dw. Dr. Leon Peiper: O przedaw nienie w y k ro c ze ń dyscyplinarnych. A d w. Dr. Natan O berlaender. U staw a o k a rte lach. Adw. Dr. M, A n h a lt: O m ocy obowiązującej now ej taryfy adw o k ack iej. Dr. Alfred K ra u s: O h ip o tece sądowej w K. P. C. M ieczysław B uczkow ski: Ulgi w s p ła ta c h wierzytelności. B ibljografja, Przegląd orzecznictw a. G łos Sądownictwa o rg an prasow y oddziałów w arszaw skiego, lub elsk iego i wileńskiego Z rz e sz e n ia Sędziów i P ro k u ra to ró w R. P. Nr. 6, W arszawa, c z e rw iec 1933 r. J e s t to numer re g jo n a ln y lubelski. Składają się n a jego treść artyk u ły p ió ra głównie m iejscow y ch praw ników na te m a ty, dotyczące danego o b szaru. Edward W olff: W tro s c e o dziedzictwo m y śli i pracy. Bolesław S ekutow icz: Sądy o b y w atelsk ie w Lublinie. A dam B obkow ski: Ogólnolu d zk ie i ogólnosłowiaóskie p ierw ia stk i we w łościańskich zw yczajach spadk o w y ch na W ołyniu i P o le siu. D r. A ntoni P astu szka: Indyw idualistyczne i sp o łeczne pojmowanie o rz e c z n ic tw a cywilnego. Dr. A n to n i Kusz: Zasady m iędzynarodow ego p raw a k a rn e g o na tle w spółczesn y ch ustawodawstw. D r. A dam Berger. Zbieg p rz e stę p stw. Ludwik W ó jcik : D aw ne amnestje p o lsk ie. Józef B ekerm an: Z radom skich w spom nień historycznych. Jan R iabinin: Z dziejów są d o w n ic tw a w dawnym Lublinie. G lo ssa do K. P. C. Z życia prowincji. H enryk A ngiew icz: Organizacja n o ta rja tu. Stanisław C zerw iński: Czy pełnom ocnik w ład zy skarbowej je st upraw niony do pop ie ra n ia kasacji w sp raw ach z u sta w y karnej skarbow ej. G lo ssy do K. P. K. D ział praw a handlowego: J ó z e f M arceli R osenberg: S przed aż na raty p o d łu g ustaw dzielnicow ych i d e lege ferenda. D ział p ra w a pracy: Dr. Z ygm unt Fenichel: Na m arg in esie orzeczenia p len arn eg o w spraw ie godzin nadliczbow ych. K ronika. O rzecznictw o. Miody P ra w n ik. W ładysław Jan M edyólski: Kilka uwag w zw iąz k u z w prow adzeniem sem inarjów aplikan ck ich, Jerzy Poznański: D om rodzinny: Kronika. Czasopismo Sędziow sk ie organ oddziału lw o w sk iego Zrzeszenia S ędziów i Prokuratorów R. P. Nr. 3, Lwów, maj c z e rw ie c 1933 r. Stanisław Zubrzycki: O niejednolitości p o stę p o w a n ia w dziedzinie z aż ale ń w postępowaniu k a rn em. K. Kowalski: Z zag ad n ień post. dysc. p rz e c iw sędziom. Dr. Z, H ahn: N a marginesie k o m e n ta rz a prof. Allerhanda do praw a o post. egz. D r. N. Prager: Uwagi w przedm io cie poczytaln o śc i czynów, dokonanych b ezp o śred n io lub p o śre d n io p o d wpływem p e w n y ch środków odu rzających (alkohol, morfina, kok ain a). M. Buczkowski: U lgi w spłatach w ie rzy teln o śc i. Z orzecznictw a. P rz e g lą d czasopism. U d ział Polski na III M iędz. K o n g resie Prawa K arn eg o. R eform a prawa fam ilijnego w Chinach. W ięzien n ictw o i organizacja k a rn y c h kolonji roln y ch w e W łoszech. Dr. F. S. E ichel. Stanowisko ase so ra. Zgłoszenie pow ó d z tw a cywilnego w to k u ś le d z tw a., Dr, W. L is-o lszew ski: Czy w wyp a d k u używania noża w b ó jc e m am y do czynienia ze zbiegiem przestępstw, czy ustaw.

211 R uch Prawniczy, E kon om iczny i Socjologiczny. W y s z e d ł z druku 3-ci z e s z y t 1933 r. Ruchu P ra w n ic zeg o, Ekonomicznego i Socjologicznego. Na tre ś ć z eszy tu składają się. A rty k u ły : prof. J. S u łk o w sk i: U nifikacja prawa w ek slo w e g o w państw ach sło w ia ń sk ich (referat na Z jazd w B ratyslavie); prof. P, W in ia rsk i: H ipoteka rz e c z n a w Polsce (referat n a I Z jazd P raw n. Państw S ło w ia ń sk ic h w B ratysław ie); d r. W ł. Namysłowski: I s to ta i c h a ra k te r prawa k o n su la rn eg o ; prof. Cz. Z n am iero w sk i: Kilka uw ag o p ra w ie zabudowy; p ro f. S t. Dziewulski: Z ag ad n ien ie kartelizacji w P o lsc e ; p ro f. Zdz. Ludkiew icz: E w olucja zagadnienia reform y rolnej w P o lsc e ; prof. T. Lulek: D y sk o n to w an ie weksli jak o zag adnienie podatkow e. P rz e g lą d piśmienn ic tw a : 43 recenzyj i sp ra w o z d a ń krytycznych z z a k re s u p ra w a, ekonomji i so c jo lo g ii oraz bogata b ib lio g ra fia odnośnej lite ra tu ry p o lsk iej i obcej. P rz e g lą d praw odaw stw a: (P raw o adm inistracyjne, sk a rb o w e, k a rn e i proces k a rn y, p ra w o cywilne, p ro c e s cywilny, kronika u sta w o d a w cza), Sąd o w n ic tw o : Przegląd o rz e c z n ic tw a karnego i cyw ilnego S ą d u Najwyższego d la w szy stk ich ziem polskich. O rzecznictw o N ajw yższego T rybunału A d m in istracyjn ego. Kronika g o spod arcza. W ileński Przegląd P raw niczy, N r. 6, Wilno, 1 c zerw ca 1933 r, A le k sa n d er A chm atow icz: K ilka uwag o p rz e d a w n ie n iu (z powodu 100-lecia a rt. 533 cz. I t, X Zw. Pr.). Leon S um orok: P rz e p is y K. P. C. a h ip o te k a (dokończenie). G ie re Czarny. Z z ag a d n ie ń p ra k ty k i sądów p o lu b o w n y c h (na m arginesie re fe ra tu D -ra K u rato w sk ieg ó dokończenie). O rzecznictw o. W ojskow y Przegląd Praw niczy. Kwartalnik, w y d a w a n y przez Departa m e n t Spraw iedliw ości M. S. W ojsk. N r. 2, W arszawa, k w ie c ie ń czerwiec 1933 r. P p łk, K. S. Dr. M a tz n e r B olesław : 0 służbie w o jsk o w ej podoficeró w i szeregow ców. Z ygm unt S itn icki: Rola P re z y d e n ta R zeczypospolitej p rz y o g łaszaniu ustaw. D r. P o le k W ojciech: W y m ie rz a n ie k a ry łącznej w w a ru n k a c h przepisów a rt. 35 K. K. Mjr. K. S. A lb e r t S ta n isła w : Uwagi w sp ra w ie reform y p o stę p o w a n ia badawczego w w o jsk o w e m postępow a niu k a rn em. Dział inform acyjny. N otariat - Hipoteka (czasopism o, pośw ięcone sp ra w o m ustrojowym i zaw o d o w y m Notariatu i H ip o tek i). N r czerwca 1933 r. P re z ese m now ow ybranego k o m itetu w ydaw niczego N o ta -T e k i został p. T a d e u sz W ojciechowski, a n a re d a k to ra pisma, k tó r e o d tą d będzie wyc h o d zić co dw a tygodnie, p o w o ła n y został p. Ju lian K. M alicki. Na treść n u m e ru sk ła d ają się a rty k u ły : J. K. Malicki: W sp ó ln y fro n t rejentów i p o m o cn ik ó w. M.: Ku życzliw ej ro zw adze Pana M in istra Spraw iedliw ości. A d w. P o lik ie r. Kryzys a p ra w o. Znam ienne losy p ro je k tu u sta w y notarialnej (w yw iad z adw. Z. R ym ow iczem ). W. O. C z ar h ip o te k i (feljeton). K. T e le śn ick i: Aplikacja n o ta rja ln a. I. F.: P o ło żen ie n o ta rja tu w Mało p o lsce. В Kozon: O zm ianę in stru k cji dla kanc. n o ta rja ln y c h na K resa c h W schodnich, E. P.: N ie zro z u m ia ła praktyka. U sta w y i rozporządzenia. O rzeczn ictw o. Poradnik. S p ra w y personalne. O dpow iedzi R edakcji. N r. 17, 20 czerwca 1933 r. J. M.: Egzaminy, T a d e u sz W ojciechow ski: J a k p o w s ta ł zaw ód pom o cn ik a re je n ta? A. B.: N a 125-lecie. Bronisław R a k o w ie c k i: Ustawa o o p ła ta c h stemplowych a p ra w o cyw ilne (w sp raw ie w y k ła d n i art. 12 u. o. s.). В. B-wicz: Ugoda p rz e d sądem grodzkim a z n a c z e n ie ak tu notarialn e g o. Ś. p. Antoni L ech. W ładysław M odrzew ski: P ro ced u ra ze św ie c zk a m i w czas/e licytacji. A leksy Rżewski: O a k ta c h urodzenia. Z. S ie ń k o : Uprzyw ilejow ani i pokrzyw dzeni. O rzecznictw o. W łodzim ierz T eleśn ick i: Reform a notarjatu.

212 R uch Prawniczy, E kon om iczny i Socjologiczny. W y s z e d ł z druku 3-ci z e s z y t 1933 r. Ruchu P ra w n ic zeg o, Ekonomicznego i Socjologicznego. Na tre ś ć z eszy tu składają się. A rty k u ły : prof. J. S u łk o w sk i: U nifikacja prawa w ek slo w e g o w państw ach sło w ia ń sk ich (referat na Z jazd w B ratyslavie); prof. P, W in ia rsk i: H ipoteka rz e c z n a w Polsce (referat n a I Z jazd P raw n. Państw S ło w ia ń sk ic h w B ratysław ie); d r. W ł. Namysłowski: I s to ta i c h a ra k te r prawa k o n su la rn eg o ; prof. Cz. Z n am iero w sk i: Kilka uw ag o p ra w ie zabudowy; p ro f. S t. Dziewulski: Z ag ad n ien ie kartelizacji w P o lsc e ; p ro f. Zdz. Ludkiew icz: E w olucja zagadnienia reform y rolnej w P o lsc e ; prof. T. Lulek: D y sk o n to w an ie weksli jak o zag adnienie podatkow e. P rz e g lą d piśmienn ic tw a : 43 recenzyj i sp ra w o z d a ń krytycznych z z a k re s u p ra w a, ekonomji i so c jo lo g ii oraz bogata b ib lio g ra fia odnośnej lite ra tu ry p o lsk iej i obcej. P rz e g lą d praw odaw stw a: (P raw o adm inistracyjne, sk a rb o w e, k a rn e i proces k a rn y, p ra w o cywilne, p ro c e s cywilny, kronika u sta w o d a w cza), Sąd o w n ic tw o : Przegląd o rz e c z n ic tw a karnego i cyw ilnego S ą d u Najwyższego d la w szy stk ich ziem polskich. O rzecznictw o N ajw yższego T rybunału A d m in istracyjn ego. Kronika g o spod arcza. W ileński Przegląd P raw niczy, N r. 6, Wilno, 1 c zerw ca 1933 r, A le k sa n d er A chm atow icz: K ilka uwag o p rz e d a w n ie n iu (z powodu 100-lecia a rt. 533 cz. I t, X Zw. Pr.). Leon S um orok: P rz e p is y K. P. C. a h ip o te k a (dokończenie). G ie re Czarny. Z z ag a d n ie ń p ra k ty k i sądów p o lu b o w n y c h (na m arginesie re fe ra tu D -ra K u rato w sk ieg ó dokończenie). O rzecznictw o. W ojskow y Przegląd Praw niczy. Kwartalnik, w y d a w a n y przez Departa m e n t Spraw iedliw ości M. S. W ojsk. N r. 2, W arszawa, k w ie c ie ń czerwiec 1933 r. P p łk, K. S. Dr. M a tz n e r B olesław : 0 służbie w o jsk o w ej podoficeró w i szeregow ców. Z ygm unt S itn icki: Rola P re z y d e n ta R zeczypospolitej p rz y o g łaszaniu ustaw. D r. P o le k W ojciech: W y m ie rz a n ie k a ry łącznej w w a ru n k a c h przepisów a rt. 35 K. K. Mjr. K. S. A lb e r t S ta n isła w : Uwagi w sp ra w ie reform y p o stę p o w a n ia badawczego w w o jsk o w e m postępow a niu k a rn em. Dział inform acyjny. N otariat - Hipoteka (czasopism o, pośw ięcone sp ra w o m ustrojowym i zaw o d o w y m Notariatu i H ip o tek i). N r czerwca 1933 r. P re z ese m now ow ybranego k o m itetu w ydaw niczego N o ta -T e k i został p. T a d e u sz W ojciechowski, a n a re d a k to ra pisma, k tó r e o d tą d będzie wyc h o d zić co dw a tygodnie, p o w o ła n y został p. Ju lian K. M alicki. Na treść n u m e ru sk ła d ają się a rty k u ły : J. K. Malicki: W sp ó ln y fro n t rejentów i p o m o cn ik ó w. M.: Ku życzliw ej ro zw adze Pana M in istra Spraw iedliw ości. A d w. P o lik ie r. Kryzys a p ra w o. Znam ienne losy p ro je k tu u sta w y notarialnej (w yw iad z adw. Z. R ym ow iczem ). W. O. C z ar h ip o te k i (feljeton). K. T e le śn ick i: Aplikacja n o ta rja ln a. I. F.: P o ło żen ie n o ta rja tu w Mało p o lsce. В Kozon: O zm ianę in stru k cji dla kanc. n o ta rja ln y c h na K resa c h W schodnich, E. P.: N ie zro z u m ia ła praktyka. U sta w y i rozporządzenia. O rzeczn ictw o. Poradnik. S p ra w y personalne. O dpow iedzi R edakcji. N r. 17, 20 czerwca 1933 r. J. M.: Egzaminy, T a d e u sz W ojciechow ski: J a k p o w s ta ł zaw ód pom o cn ik a re je n ta? A. B.: N a 125-lecie. Bronisław R a k o w ie c k i: Ustawa o o p ła ta c h stemplowych a p ra w o cyw ilne (w sp raw ie w y k ła d n i art. 12 u. o. s.). В. B-wicz: Ugoda p rz e d sądem grodzkim a z n a c z e n ie ak tu notarialn e g o. Ś. p. Antoni L ech. W ładysław M odrzew ski: P ro ced u ra ze św ie c zk a m i w czas/e licytacji. A leksy Rżewski: O a k ta c h urodzenia. Z. S ie ń k o : Uprzyw ilejow ani i pokrzyw dzeni. O rzecznictw o. W łodzim ierz T eleśn ick i: Reform a notarjatu.

213

214

215

216

217 ok X. Sierpień Nr. 8. PALESTRA ORGAN RADY ADWOKACKIEJ W WARSZAWIE. CZASOPISMO POŚWIĘCONE ZAGADNIENIOM PRAW NYM I KORPORACYJNO-ZAW ODOW YM. O C=3 o REDAKTOR NACZELNY ADAM C H E Ł M O Ń SK I І I К *;» Д / U i Nt V Vt Z a k ła d Teorii Гońst Łódź, ul. Kopernik ODZK1 A O І P raw e Nr 55 WYDAWCA: IZBA ADWOKACKA OKRĘGU SĄDU APELACYJNEGO W WARSZAWIE. Opłata pocztowa uiszczona ryczałtem.

218 ok X. Sierpień Nr. 8. PALESTRA ORGAN RADY ADWOKACKIEJ W WARSZAWIE. CZASOPISMO POŚWIĘCONE ZAGADNIENIOM PRAW NYM I KORPORACYJNO-ZAW ODOW YM. O C=3 o REDAKTOR NACZELNY ADAM C H E Ł M O Ń SK I І I К *;» Д / U i Nt V Vt Z a k ła d Teorii Гońst Łódź, ul. Kopernik ODZK1 A O І P raw e Nr 55 WYDAWCA: IZBA ADWOKACKA OKRĘGU SĄDU APELACYJNEGO W WARSZAWIE. Opłata pocztowa uiszczona ryczałtem.

o d ro z m ia r u /p o w y ż e j 1 0 c m d ł c m śr e d n ic y 5 a ) o ś r e d n ic y 2,5 5 c m 5 b ) o śr e d n ic y 5 c m 1 0 c m 8

o d ro z m ia r u /p o w y ż e j 1 0 c m d ł c m śr e d n ic y 5 a ) o ś r e d n ic y 2,5 5 c m 5 b ) o śr e d n ic y 5 c m 1 0 c m 8 T A B E L A O C E N Y P R O C E N T O W E J T R W A Ł E G O U S Z C Z E R B K U N A Z D R O W IU R o d z a j u s z k o d z e ń c ia ła P r o c e n t t r w a łe g o u s z c z e r b k u n a z d r o w iu

Bardziej szczegółowo

Echa Przeszłości 11,

Echa Przeszłości 11, Irena Makarczyk Międzynarodowa Konferencja: "Dzieje wyznaniowe obu części Prus w epoce nowożytnej: region Europy Wschodniej jako obszar komunikacji międzywyznaniowej", Elbląg 20-23 września 2009 roku Echa

Bardziej szczegółowo

Gdyńskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji jednostka budżetowa

Gdyńskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji jednostka budżetowa Z a ł» c z n i k n r 5 d o S p e c y f i k a c j i I s t o t n y c h W a r u n k Zó aw m ó w i e n i a Z n a k s p r a w y G O S I R D Z P I 2 7 1 0 1 1 2 0 14 W Z Ó R U M O W Y z a w a r t a w Gd y n

Bardziej szczegółowo

H a lina S o b c z y ń ska 3

H a lina S o b c z y ń ska 3 Z a rz ą d z a n ie o ś w ia tą B a z a te c h n o d yd a k ty c z n a B a z a te c h n o d yd a k tyc z n a In w e n ta ryza c ja P o lityk a k a d ro w a B h p w p la c ó w c e o ś w ia to w e j C O

Bardziej szczegółowo

1 0 2 / m S t a n d a r d w y m a g a ñ - e g z a m i n m i s t r z o w s k i dla zawodu R A D I E S T E T A Kod z klasyfikacji zawodów i sp e cjaln o ci dla p ot r ze b r yn ku p r acy Kod z klasyfikacji

Bardziej szczegółowo

P o l s k a j a k o k r a j a t a k ż e m y P o l a c y s t o i m y p r d s n s ą j a k i e j n i g d y n i e m i e l i ś m y i p e w n i e n i g d y m i e ć n i e b ę d e m y J a k o n o w i c o n k o

Bardziej szczegółowo

Rozporządzenie. Zarządzenie

Rozporządzenie. Zarządzenie Dziennik Urzędowy Województwa Białostockiego Białystok, dnia 8 września 1995 r. Nr 14 TREŚĆ; Poz. Str. Rozporządzenie 49 Nr 4/95 Wojewody Białostockiego z dnia 30 sierpnia 1995 r. w sprawie uchylenia zarządzenia

Bardziej szczegółowo

p. a y o o L f,.! r \ ' V. ' ' l s>, ; :... BIULETYN

p. a y o o L f,.! r \ ' V. ' ' l s>, ; :... BIULETYN p. a y o o L f,.! r \ ' V. '. ' ' l s>, ; :... BIULETYN KOLEGIUM REDAKCYJNE Redaktor Naczelny: Sekretarz Redakcji: Redaktorzy działowi: Członkowie: mgr Roman Sprawski mgr Zofia Bieguszewska-Kochan mgr

Bardziej szczegółowo

Technologia i Zastosowania Satelitarnych Systemów Lokalizacyjnych GPS, GLONASS, GALILEO Szkolenie połączone z praktycznymi demonstracjami i zajęciami na terenie polig onu g eodezyjneg o przeznaczone dla

Bardziej szczegółowo

u P o d n o s z e n i e e f e k t y w n o śc i e k o n o m i c z n e j f u n k c j o n o w a n i a a d m i n i s t ra c j i pu - b li c z n e j w y m

u P o d n o s z e n i e e f e k t y w n o śc i e k o n o m i c z n e j f u n k c j o n o w a n i a a d m i n i s t ra c j i pu - b li c z n e j w y m W Załącznik do Uchwały nr XXX/244/01 R ady M ie j s kie j w N ałę czowie z dnia 28 g ru dnia 2001 r. Strategia rozwoju gminy miejskiej Nałęczów Opracowanie: dr Waldemar A. Gorzym-Wi lk ow s k i dr An drzej

Bardziej szczegółowo

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyński Ośrodek Sportu i Rekreacji jednostka budżetowa Rozdział 2.

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyński Ośrodek Sportu i Rekreacji jednostka budżetowa Rozdział 2. Z n a k s p r a w y G O S I R D Z P I 2 7 1 0 2 32 0 1 4 S P E C Y F I K A C J A I S T O T N Y C H W A R U N K Ó W Z A M Ó W I E N I A f O b s ł u g a o p e r a t o r s k a u r a w i s a m o j e z d n

Bardziej szczegółowo

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyński Ośrodek Sportu i Rekreacji jednostka budżetowa Rozdział 2.

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyński Ośrodek Sportu i Rekreacji jednostka budżetowa Rozdział 2. Z n a k s p r a w y G O S I R D Z P I 2 7 1 0 3 12 0 1 4 S P E C Y F I K A C J A I S T O T N Y C H W A R U N K Ó W Z A M Ó W I E N I A f O b s ł u g a o p e r a t o r s k aw r a z z d o s t a w» s p r

Bardziej szczegółowo

PROJEKT DOCELOWEJ ORGANIZACJI RUCHU DLA ZADANIA: PRZEBUDOWA UL PIASTÓW ŚLĄSKICH (OD UL. DZIERŻONIA DO UL. KOPALNIANEJ) W MYSŁOWICACH

PROJEKT DOCELOWEJ ORGANIZACJI RUCHU DLA ZADANIA: PRZEBUDOWA UL PIASTÓW ŚLĄSKICH (OD UL. DZIERŻONIA DO UL. KOPALNIANEJ) W MYSŁOWICACH P r o j e k t d o c e l o w e j o r g a n i z a c j i r u c h u d l a z a d a n i a : " P r z e b u d o w a u l. P i a s t ó w Śl ą s k i c h ( o d u l. D z i e r ż o n i a d o u l. K o p a l n i a n e

Bardziej szczegółowo

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyński Ośrodek Sportu i Rekreacji jednostka budżetowa Rozdział 2.

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyński Ośrodek Sportu i Rekreacji jednostka budżetowa Rozdział 2. Z n a k s p r a w y G O S i R D Z P I 2 7 1 0 3 62 0 1 4 S P E C Y F I K A C J A I S T O T N Y C H W A R U N K Ó W Z A M Ó W I E N I A Z a p e w n i e n i e z a s i l a n i ea n e r g e t y c z ne g o

Bardziej szczegółowo

[ m ] > 0, 1. K l a s y f i k a c j a G 3, E 2, S 1, V 1, W 2, A 0, C 0. S t r o n a 1 z 1 5

[ m ] > 0, 1. K l a s y f i k a c j a G 3, E 2, S 1, V 1, W 2, A 0, C 0. S t r o n a 1 z 1 5 S z c z e g ó ł o w y o p i s i s z a c o w a n y z a k r e s i l o c i o w y m a t e r i a ł ó w b u d o w l L p N A Z W A A R T Y K U Ł U P R Z E Z N A C Z E N I E D A N E T E C H N I C Z N E C E C H

Bardziej szczegółowo

S.A RAPORT ROCZNY Za 2013 rok

S.A RAPORT ROCZNY Za 2013 rok O P E R A T O R T E L E K O M U N I K A C Y J N Y R A P O R T R O C Z N Y Z A 2 0 1 3 R O K Y u r e c o S. A. z s i e d z i b t w O l e ~ n i c y O l e ~ n i c a, 6 m a j a 2 0 14 r. S p i s t r e ~ c

Bardziej szczegółowo

http://rcin.org.pl Polska Ludowa, t. VII, 1968 Ż O Ł N IE R Z Y P O L S K IC H ZE S Z W A JC A R II

http://rcin.org.pl Polska Ludowa, t. VII, 1968 Ż O Ł N IE R Z Y P O L S K IC H ZE S Z W A JC A R II Polska Ludowa, t. VII, 1968 BRONISŁAW PASIERB R E P A T R IA C J A Ż O Ł N IE R Z Y P O L S K IC H ZE S Z W A JC A R II D z ie je p o lsk ie j e m ig ra c ji w o js k o w e j n a zach o d zie z czasów

Bardziej szczegółowo

I n f o r m a c j e n a t e m a t p o d m i o t u k t ó r e m u z a m a w i a j» c y p o w i e r z y łk p o w i e r z y l i p r o w a d z e p o s t p

I n f o r m a c j e n a t e m a t p o d m i o t u k t ó r e m u z a m a w i a j» c y p o w i e r z y łk p o w i e r z y l i p r o w a d z e p o s t p A d r e s s t r o n y i n t e r n e t o w e j, n a k t ó r e j z a m i e s z c z o n a b d z i e s p e c y f i k a c j a i s t o t n y c h w a r u n k ó w z a m ó w i e n i a ( j e e ld io t y c z y )

Bardziej szczegółowo

n ó g, S t r o n a 2 z 1 9

n ó g, S t r o n a 2 z 1 9 Z n a k s p r a w y G O S I R D Z P I2 7 1 0 6 3 2 0 1 4 S P E C Y F I K A C J A I S T O T N Y C H W A R U N K Ó W Z A M Ó W I E N I A D o s t a w a w r a z z m o n t a e m u r z» d z e s i ł o w n i z

Bardziej szczegółowo

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyńskie Centrum Sportu jednostka budżetowa Rozdział 2. Informacja o trybie i stosowaniu przepisów

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyńskie Centrum Sportu jednostka budżetowa Rozdział 2. Informacja o trybie i stosowaniu przepisów Z n a k s p r a w y G C S D Z P I 2 7 1 07 2 0 1 5 S P E C Y F I K A C J A I S T O T N Y C H W A R U N K Ó W Z A M Ó W I E N I A f U s ł u g i s p r z» t a n i a o b i e k t Gó w d y s k i e g o C e n

Bardziej szczegółowo

Gdyńskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji jednostka budżetowa

Gdyńskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji jednostka budżetowa W Z Ó R U M O W Y z a w a r t a w G d y n i w d n i u 2 0 1 4 r po m i d z y G d y s k i m O r o d k i e m S p o r t u i R e k r e a c j i j e d n o s t k a b u d e t o w a ( 8 1-5 3 8 G d y n i a ), l

Bardziej szczegółowo

SPECYFIKACJA ISTOTNYCH WARUNKÓW ZAMÓWIENIA

SPECYFIKACJA ISTOTNYCH WARUNKÓW ZAMÓWIENIA Z n a k s p r a w y G C S D Z P I 2 7 1 0 1 12 0 1 5 S P E C Y F I K A C J A I S T O T N Y C H W A R U N K Ó W Z A M Ó W I E N I A D o s t a w a ( u d o s t p n i e n i e ) a g r e g a t u p r» d o t w

Bardziej szczegółowo

SPECYFIKACJA ISTOTNYCH WARUNKÓW ZAMÓWIENIA

SPECYFIKACJA ISTOTNYCH WARUNKÓW ZAMÓWIENIA Z n a k s p r a w y GC S D Z P I 2 7 1 0 1 42 0 1 5 S P E C Y F I K A C J A I S T O T N Y C H W A R U N K Ó W Z A M Ó W I E N I A f W y k o n a n i e p r a c p i e l g n a c y j n o r e n o w a c y j n

Bardziej szczegółowo

8 6 / m S t a n d a r d w y m a g a ń e g z a m i n m i s t r z o w s k i dla zawodu E L E K T R Y K K o d z k l a s y f i k a c j i z a w o d ó w i s p e c j a l n o ś c i d l a p o t r z e b r y n k

Bardziej szczegółowo

SPECYFIKACJA ISTOTNYCH WARUNKÓW ZAMÓWIENIA

SPECYFIKACJA ISTOTNYCH WARUNKÓW ZAMÓWIENIA Z n a k s p r a w y G C S D Z P I 2 7 1 0 2 02 0 1 5 S P E C Y F I K A C J A I S T O T N Y C H W A R U N K Ó W Z A M Ó W I E N I A U s ł u g a d r u k o w a n i a d l a p o t r z e b G d y s k i e g o

Bardziej szczegółowo

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyński Ośrodek Sportu i Rekreacji jednostka budżetowa Rozdział 2.

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyński Ośrodek Sportu i Rekreacji jednostka budżetowa Rozdział 2. Z n a k s p r a w y G O S I R D Z P I 2 7 1 03 3 2 0 1 4 S P E C Y F I K A C J A I S T O T N Y C H W A R U N K Ó W Z A M Ó W I E N I A f U d o s t p n i e n i e t e l e b i m ó w i n a g ł o n i e n i

Bardziej szczegółowo

Zawód: stolarz meblowy I. Etap teoretyczny (część pisemna i ustna) egzaminu obejmuje: Z ak res wi ad omoś c i i u mi ej ę tn oś c i wł aś c i wyc h d

Zawód: stolarz meblowy I. Etap teoretyczny (część pisemna i ustna) egzaminu obejmuje: Z ak res wi ad omoś c i i u mi ej ę tn oś c i wł aś c i wyc h d 4 6 / m S t a n d a r d w y m a g a ń - e g z a m i n m i s t r z o w s k i dla zawodu S T O L A R Z M E B L O W Y Kod z klasyfikacji zawodów i sp e cjaln oś ci dla p ot r ze b r yn ku p r acy Kod z klasyfikacji

Bardziej szczegółowo

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyńskie Centrum Sportu jednostka budżetowa Rozdział 2. Informacja o trybie i stosowaniu przepisów

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyńskie Centrum Sportu jednostka budżetowa Rozdział 2. Informacja o trybie i stosowaniu przepisów Z n a k s p r a w y G C S D Z P I 2 7 1 01 82 0 1 5 S P E C Y F I K A C J A I S T O T N Y C H W A R U N K Ó W Z A M Ó W I E N I A P r o m o c j a G m i n y M i a s t a G d y n i a p r z e z z e s p óp

Bardziej szczegółowo

Palestra 4/2(26), 47-50

Palestra 4/2(26), 47-50 Stanisław Cichosz I. Zniesienie współwłasności, dział spadku i ustanowienie odrębnej własności lokali, gdy współwłaścicielem nieruchomości jest cudzoziemiec lub cudzoziemiec dewizowy ; II. Stosowanie przepisów

Bardziej szczegółowo

O F E R T A H o t e l Z A M E K R Y N * * * * T a m, g d z i e b łł k i t j e z i o r p r z e p l a t a s ił z s o c z y s t z i e l e n i t r a w, a r a d o s n e t r e l e p t a z m i a r o w y m s z

Bardziej szczegółowo

OPORNIKI DEKADOWE Typ DR-16

OPORNIKI DEKADOWE Typ DR-16 N r karły katalogowej 28 224 i i t g j i i i i!! ;;vv:. :> ' /A- n m : Z! SWW-0941-623 ~ KTM 0941 623 wg tabeli «H i OPORNIKI DEKADOWE Typ DR-16 % % ZASTOSOWANIE O porniki dekadowe DB - 16 przeznaczone

Bardziej szczegółowo

2 7k 0 5k 2 0 1 5 S 1 0 0 P a s t w a c z ł o n k o w s k i e - Z a m ó w i e n i e p u b l i c z n e n a u s ł u g- i O g ł o s z e n i e o z a m ó w i e n i u - P r o c e d u r a o t w a r t a P o l

Bardziej szczegółowo

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyński Ośrodek Sportu i Rekreacji jednostka budżetowa Rozdział 2.

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyński Ośrodek Sportu i Rekreacji jednostka budżetowa Rozdział 2. Z n a k s p r a w y G O S I R D Z P I 2 7 1 0 5 32 0 1 4 S P E C Y F I K A C J A I S T O T N Y C H W A R U N K Ó W Z A M Ó W I E N I A f W y k o n a n i e p r z e g l» d ó w k o n s e r w a c y j n o -

Bardziej szczegółowo

Zawód: monter instalacji i urządzeń sanitarnych I. Etap teoretyczny (część pisemna i ustna) egzaminu obejmuje: Z ak res w iadomoś ci i umieję tnoś ci

Zawód: monter instalacji i urządzeń sanitarnych I. Etap teoretyczny (część pisemna i ustna) egzaminu obejmuje: Z ak res w iadomoś ci i umieję tnoś ci 8 8 / m S t a n d a r d w y m a g a ń - e g z a m i n m i s t r z o w s k i dla zawodu M O N T E R I N S T A L A C J I I U R Z Ą D Z E Ń S A N I T A R N Y C H Kod z klasyfikacji zawodów i sp e cjaln oś

Bardziej szczegółowo

K a r l a Hronová ( P r a g a )

K a r l a Hronová ( P r a g a ) A C T A U N I V E R S I T A T I S L O D Z I E N S I S KSZTAŁCENIE POLONISTYCZNE CUDZOZIEMCÓW 2, 1989 K a r l a Hronová ( P r a g a ) DOBÓR I UKŁAD MATERIAŁU GRAMATYCZNEGO W PODRĘCZNIKACH KURSU PODSTAWOWEGO

Bardziej szczegółowo

T00o historyczne: Rozwój uk00adu okresowego pierwiastków 1 Storytelling Teaching Model: wiki.science-stories.org , Research Group

T00o historyczne: Rozwój uk00adu okresowego pierwiastków 1 Storytelling Teaching Model: wiki.science-stories.org , Research Group 13T 00 o h i s t o r y c z n Re o: z w ó j u k 00 a d u o k r e s o w e g o p i e r w i a s t k ó w W p r o w a d z e n i e I s t n i e j e w i e l e s u b s t a n c j i i m o g o n e r e a g o w a z e

Bardziej szczegółowo

Opis i zakres czynności sprzątania obiektów Gdyńskiego Centrum Sportu

Opis i zakres czynności sprzątania obiektów Gdyńskiego Centrum Sportu O p i s i z a k r e s c z y n n o c is p r z» t a n i a o b i e k t ó w G d y s k i e g o C e n t r u m S p o r t u I S t a d i o n p i ł k a r s k i w G d y n i I A S p r z» t a n i e p r z e d m e c

Bardziej szczegółowo

I 3 + d l a : B E, C H, C Y, C Z, ES, F R, G B, G R, I E, I T, L T, L U V, P T, S K, S I

I 3 + d l a : B E, C H, C Y, C Z, ES, F R, G B, G R, I E, I T, L T, L U V, P T, S K, S I M G 6 6 5 v 1. 2 0 1 5 G R I L L G A Z O W Y T R Ó J P A L N I K O W Y M G 6 6 5 I N S T R U K C J A U 7 Y T K O W A N I A I B E Z P I E C Z E Ń S T W A S z a n o w n i P a s t w o, D z i ę k u j e m y

Bardziej szczegółowo

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyńskie Centrum Sportu jednostka budżetowa w Gdyni Rozdział 2. Informacja o trybie i stosowaniu przepisów

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyńskie Centrum Sportu jednostka budżetowa w Gdyni Rozdział 2. Informacja o trybie i stosowaniu przepisów Z n a k s p r a w y G C S D Z P I 2 7 1 0 2 8 2 0 1 5 S P E C Y F I K A C J A I S T O T N Y C H W A R U N K Ó W Z A M Ó W I E N I A f W y k o n a n i e ro b ó t b u d o w l a n y c h w b u d y n k u H

Bardziej szczegółowo

Cena prenumeraty rocznej - 516»- z ł

Cena prenumeraty rocznej - 516»- z ł KOLEGIUM Redaktor Naczelny: S ek retarz Redakcji: Redaktorzy działow i: Członkowie : REDAKCYJNE mgr Roman Spraw ski mgr Zofia Bieguszewska-Kochan mgr Bolesław Drożak mgr inż. Andrzej W yrzykowski Jan G

Bardziej szczegółowo

7 4 / m S t a n d a r d w y m a g a ± û e g z a m i n m i s t r z o w s k i dla zawodu K U C H A R Z * * (dla absolwent¾w szk¾ ponadzasadniczych) K o d z k l a s y f i k a c j i z a w o d ¾ w i s p e c

Bardziej szczegółowo

0 głowę bar. Bienertha.

0 głowę bar. Bienertha. A d r e s na telegram y: N a p r zó d, K r a k ó w. Taiafoa Nr 386. Konto czekowe Nr

Bardziej szczegółowo

SPECYFIKACJA ISTOTNYCH WARUNKÓW ZAMÓWIENIA

SPECYFIKACJA ISTOTNYCH WARUNKÓW ZAMÓWIENIA Z a m a w i a j» c y G D Y S K I O R O D E K S P O R T U I R E K R E A C J I J E D N O S T K A B U D E T O W A 8 1 5 3 8 G d y n i a, u l O l i m p i j s k a 5k 9 Z n a k s p r a w y G O S I R D Z P I

Bardziej szczegółowo

Katedra Teorii Literatury Uniwersytetu Warszawskiego. Biuletyn Polonistyczny 8/22-23, 132-135

Katedra Teorii Literatury Uniwersytetu Warszawskiego. Biuletyn Polonistyczny 8/22-23, 132-135 Katedra Teorii Literatury Uniwersytetu Warszawskiego. Biuletyn Polonistyczny 8/22-23, 132-135 1965 - 132-12. KATEDRA TEORII LITERATURY UNIWERSYTETU WARSZAWSKIEGO (zob. BP, z e sz. 19 s. 86-89) A. Skład

Bardziej szczegółowo

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyńskie Centrum Sportu jednostka budżetowa Rozdział 2. Informacja o trybie i stosowaniu przepisów

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyńskie Centrum Sportu jednostka budżetowa Rozdział 2. Informacja o trybie i stosowaniu przepisów Z n a k s p r a w y G C S D Z P I 2 7 1 0 33 2 0 1 7 S P E C Y F I K A C J A I S T O T N Y C H W A R U N K Ó W Z A M Ó W I E N I A f U s ł u g i s p r z» t a n i a o b i e k t ó w G d y s k i e g o C e

Bardziej szczegółowo

Zbigniew Masłowski, Witold Dąbrowski Pytania i odpowiedzi prawne. Palestra 4/2(26), 72-76

Zbigniew Masłowski, Witold Dąbrowski Pytania i odpowiedzi prawne. Palestra 4/2(26), 72-76 Zbigniew Masłowski, Witold Dąbrowski Pytania i odpowiedzi prawne Palestra 4/2(26), 72-76 1960 P Y T A N I A I O D P O W IE D Z I P R A W N E P Y T A N I E : I 1. Jaki termin przedawnienia stosuje się do

Bardziej szczegółowo

гадоў агульнапольскага фатаграфічнага конкурсу

гадоў агульнапольскага фатаграфічнага конкурсу l a t o g ó l n o p o l s k i e g o k o n k u r s u f o t o g r a f i c z n e g o гадоў агульнапольскага фатаграфічнага конкурсу P O D L A S I E W O B I E K T Y W I E 2 0 0 5-2 0 1 0 ' 2 0 0 5-2 0 1 0

Bardziej szczegółowo

7. M i s a K o ł o

7. M i s a K o ł o S U P 4 1 2 v. 2 0 16 G R I L L K O C I O Ł E K 5 R E D N I C A 4 2 c m, R U C H O M Y S U P 4 1 2 I N S T R U K C J A M O N T A 7 U I B E Z P I E C Z N E G O U 7 Y T K O W A N I A S z a n o w n i P a

Bardziej szczegółowo

za okres od początku roku do dnia 31 grudnia roku 2013 SYM BOLE

za okres od początku roku do dnia 31 grudnia roku 2013 SYM BOLE M IN ISTER STW O FINANSÓW, ul. Św iętokrzyska 12, 00-916 W arszaw a Nazwa I adres jednostki sprawozdawczej Rb-27S ROCZNE SPRAWOZDANIE Urząd Gminy Sawin Z W YKONANIA PLANU DOCHODÓW BUDŻETOWYCH JEDNOSTKI

Bardziej szczegółowo

[ m ] > 0, 1. K l a s y f i k a c j a G 3, E 2, S 1, V 1, W 2, A 0, C 0. S t r o n a 1 z 1 7

[ m ] > 0, 1. K l a s y f i k a c j a G 3, E 2, S 1, V 1, W 2, A 0, C 0. S t r o n a 1 z 1 7 F O R M U L A R Z S P E C Y F I K A C J I C E N O W E J " D o s t a w a m a t e r i a ł ó w b u d o w l a n y c h n a p o t r z e b y G d y s k i e g o C e n t r u m S p ot ru " L p N A Z W A A R T Y K

Bardziej szczegółowo

UMOWA ZLECENIA. M inisterstw em Pracy i Polityki Społecznej w W arszaw ie przy ul. Now ogrodzkiej 1/3/5

UMOWA ZLECENIA. M inisterstw em Pracy i Polityki Społecznej w W arszaw ie przy ul. Now ogrodzkiej 1/3/5 UMOWA ZLECENIA Zawarta w dniu... w W arszawie pom iędzy: M inisterstw em Pracy i Polityki Społecznej w W arszaw ie przy ul. Now ogrodzkiej 1/3/5 reprezentow anym przez Panią Iwonę Zam ojską - D yrektora

Bardziej szczegółowo

1 8 / m S t a n d a r d w y m a g a ń e g z a m i n m i s t r z o w s k i dla zawodu M E C H A N I K - O P E R A T O R P O J A Z D Ó W I M A S Z Y N R O L N I C Z Y C H K o d z k l a s y f i k a c j i

Bardziej szczegółowo

z d n i a 2 3. 0 4.2 0 1 5 r.

z d n i a 2 3. 0 4.2 0 1 5 r. C h o r ą g i e w D o l n o l ą s k a Z H P I. P o s t a n o w i e n i a p o c z ą t k o w e U c h w a ł a n r 1 5 / I X / 2 0 1 5 K o m e n d y C h o r ą g w i D o l n o l ą s k i e j Z H P z d n i a

Bardziej szczegółowo

W W Y D A N I E S P E C J A L N E S z a n o w n i P a ń s t w o! Spis t reści: y d arz e ni a c z e rw c ow e w 3 P oz nani u, r. Z

W W Y D A N I E S P E C J A L N E S z a n o w n i P a ń s t w o! Spis t reści: y d arz e ni a c z e rw c ow e w 3 P oz nani u, r. Z M 50-r o c z n i c a P o z n a ń s k i e g o C z e r w c a 56 r. KAZIMIERA IŁŁAKOWICZÓWNA Ro z s t r z e l a n o m o j e s e r c e C h c i a ł a m o k u l t u r z e n a p i s a ć n a p r a w d ę i n t

Bardziej szczegółowo

8. N i e u W y w a ć u r z ą d z e n i a, g d y j e s t w i l g o t n e l ug b d y j e s t n a r a W o n e n a b e z p o 6 r e d n i e d z i a ł a n i

8. N i e u W y w a ć u r z ą d z e n i a, g d y j e s t w i l g o t n e l ug b d y j e s t n a r a W o n e n a b e z p o 6 r e d n i e d z i a ł a n i M G 4 0 1 v 4 G R I L L E L E K T R Y C Z N Y M G 4 0 1 I N S T R U K C J A M O N T A V U I B E Z P I E C Z N E G O U V Y T K O W A N I A S z a n o w n i P a s t w o, d z i ę k u j e m y z a z a k u p

Bardziej szczegółowo

1 3. N i e u W y w a ć w o d y d o d o g a s z a n i a g r i l l a! R e k o m e n d o w a n y j e s t p i a s e k Z a w s z e u p e w n i ć s i

1 3. N i e u W y w a ć w o d y d o d o g a s z a n i a g r i l l a! R e k o m e n d o w a n y j e s t p i a s e k Z a w s z e u p e w n i ć s i M G 4 2 7 v.1 2 0 1 6 G R I L L P R O S T O K Ą T N Y R U C H O M Y 5 2 x 6 0 c m z p o k r y w ą M G 4 2 7 I N S T R U K C J A M O N T A 7 U I B E Z P I E C Z N E G O U 7 Y T K O W A N I A S z a n o w

Bardziej szczegółowo

F u l l H D, I P S D, I P F u l l H D, I P 5 M P,

F u l l H D, I P S D, I P F u l l H D, I P 5 M P, Z a ł» c z n i k n r 6 d o S p e c y f i k a c j i I s t o t n y c h W a r u n k ó w Z a m ó w i e n i a Z n a k s p r a w yg O S I R D Z P I 2 7 1 02 4 2 0 1 5 W Z Ó R U M O W Y z a w a r t a w G d y

Bardziej szczegółowo

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Rozdział 2. Informacja o trybie i stosowaniu przepisów Rozdział 3. Przedmiot zamówienia

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Rozdział 2. Informacja o trybie i stosowaniu przepisów Rozdział 3. Przedmiot zamówienia Z n a k s p r a w y G O S I R D Z P I 2 7 1 0 1 0 2 0 1 4 S P E C Y F I K A C J A I S T O T N Y C H W A R U N K Ó W Z A M Ó W I E N I A f S p r z» t a n i e i u t r z y m a n i e c z y s t o c i g d y

Bardziej szczegółowo

Stanisław Cichosz, Tadeusz Szawłowski Ustanowienie odrębnej własności lokali. Palestra 2/3-4(7), 84-88

Stanisław Cichosz, Tadeusz Szawłowski Ustanowienie odrębnej własności lokali. Palestra 2/3-4(7), 84-88 Stanisław Cichosz, Tadeusz Szawłowski Ustanowienie odrębnej własności lokali Palestra 2/3-4(7), 84-88 1958 STANISŁAW CICHOSZ TADEUSZ S2AWŁOWSKI Ustanowienie odrębnej własności lokali* Do państw owych biur

Bardziej szczegółowo

6 0 / m S t a n d a r d w y m a g a ń - e g z a m i n m i s t r z o w s k i dla zawodu K R A W I E C Kod z klasyfikacji zawodów i sp e cjaln oś ci dla p ot r ze b r yn ku p r acy Kod z klasyfikacji zawodów

Bardziej szczegółowo

Gdyńskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji jednostką budżetową Zamawiającym Wykonawcą

Gdyńskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji jednostką budżetową Zamawiającym Wykonawcą W Z Ó R U M O W Y n r 1 4 k J Bk 2 0 Z a ł» c z n i k n r 5 z a w a r t a w G d y n i w d n i u 1 4 ro ku p o m i 2 0d z y G d y s k i m O r o d k i e m S p o r t u i R e k r e a c j ei d n o s t k» b

Bardziej szczegółowo

w sprawie: zmiany uchwały budżetowej na 2014 rok.

w sprawie: zmiany uchwały budżetowej na 2014 rok. WÓJT GMINY DĄBRÓWKA 05-;'.. DĄBRÓWKA u l. K o ś c iu s z k i 14 pow. wołomiński, wo). mazowieckie Nr 0050.248.2014 ZARZĄDZENIE NR 248/2014 WÓJTA GMINY DĄBRÓWKA z dnia 18 marca 2014 roku w sprawie: zmiany

Bardziej szczegółowo

Cezary Michalski, Larysa Głazyrina, Dorota Zarzeczna Wykorzystanie walorów turystycznych i rekreacyjnych gminy Olsztyn

Cezary Michalski, Larysa Głazyrina, Dorota Zarzeczna Wykorzystanie walorów turystycznych i rekreacyjnych gminy Olsztyn Cezary Michalski, Larysa Głazyrina, Dorota Zarzeczna Wykorzystanie walorów turystycznych i rekreacyjnych gminy Olsztyn Prace Naukowe Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie. Kultura Fizyczna 7, 215-223

Bardziej szczegółowo

1 Wynagrodzenie Wykonawcy zostanie podzielone na równe raty płatne cykliczne za okresy 2 tygodniowe w. okresie obowiązywania umowy.

1 Wynagrodzenie Wykonawcy zostanie podzielone na równe raty płatne cykliczne za okresy 2 tygodniowe w. okresie obowiązywania umowy. W Z Ó R U M O W Y N r :: k J Bk 2 0 1 5 Z a ł» c z n i k n r 4 A z a w a r t a w G d y n i d n i a :::::: 2 0 1 5 r o k u p o m i d z y G d y s k i m C e n t r u m S p o r t u j e d n o s t k» b u d e

Bardziej szczegółowo

Zawód: s t o l a r z I. Etap teoretyczny (część pisemna i ustna) egzaminu obejmuje: r e s m o ś c i i u m i e j ę t n o ś c i c i c h k i f i k j i m

Zawód: s t o l a r z I. Etap teoretyczny (część pisemna i ustna) egzaminu obejmuje: r e s m o ś c i i u m i e j ę t n o ś c i c i c h k i f i k j i m 4 3 / m S t a n d a r d w y m a g a ń - e g z a m i n m i s t r z o w s k i dla zawodu S T O L A R Z Kod z klasyfikacji zawodów i sp e cjaln oś ci dla p ot r ze b r yn ku p r acy Kod z klasyfikacji zawodów

Bardziej szczegółowo

Niniejsza wersja jest wersją elektroniczną Krajowej Oceny Technicznej CNBOP-PIB nr CNBOP-PIB-KOT-2017/ wydanie 1, wydanej w formie

Niniejsza wersja jest wersją elektroniczną Krajowej Oceny Technicznej CNBOP-PIB nr CNBOP-PIB-KOT-2017/ wydanie 1, wydanej w formie ń ń ż Ä Ä ż ń Ę Ę ľ Ä ŕ ż ń ř ő ő Ę ż ż ń Ę Ź ř ý ż É ż Ę ń ń ń Ę ľ ż Ż ń ż ż ż Ę ż ć ć ý ż Ę ż ż ý ć Ę ż ć ć ż Ę Ę Ę ż ż ć ź Ą Ł Ł Ł Ł ľ Ł Ł Ł ź ý ľ ż Ł ż Ł ń ý ż ż Ł Ł ý ľ Ł ż Ł Á Ż Ż Ł Ę Ź ż ż ż Á ż

Bardziej szczegółowo

Í ń ę ń Í ę ź ę ń ľ ń ć ę ę ľ ń ę ľ ć

Í ń ę ń Í ę ź ę ń ľ ń ć ę ę ľ ń ę ľ ć ń Í ń ę ń Í ę ź ę ń ľ ń ć ę ę ľ ń ę ľ ć Í ń Ó Ń Ń Ń Ó ľ ęż Ń Á ęż Ń Ą ę Ż ć ę ę Ż ć ę ć Ś ę ę Ś Ż Ż Ż Ż ę ę Ż ń Ż ń ę ę ć Ś ę Ż ć Ż ć Ż Ż ć ń Ż ľ ę ę ę ę Ś ę ę ľ ę Ę Ĺ Í ľ ď ý Ę ń ľ ę ń Ó Ń ć Í ô Ó ľ ü

Bardziej szczegółowo

D z i e n n i k U r z ę d o w y. W o j e w ó d z t w a B i a ł o s t o c k i e g o. B i a ł y s t o k, d n i a 3 1 m a r c a r.

D z i e n n i k U r z ę d o w y. W o j e w ó d z t w a B i a ł o s t o c k i e g o. B i a ł y s t o k, d n i a 3 1 m a r c a r. D z i e n n i k U r z ę d o w y W o j e w ó d z t w a B i a ł o s t o c k i e g o B i a ł y s t o k, d n i a 3 1 m a r c a 1 9 9 5 r. N r 5 T R E S C ; P o z. R o z p o r z ą d z e n i a 1 2 w sp ra w

Bardziej szczegółowo

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyńskie Centrum Sportu jednostka budżetowa w Gdyni Rozdział 2. Informacja o trybie i stosowaniu przepisów

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyńskie Centrum Sportu jednostka budżetowa w Gdyni Rozdział 2. Informacja o trybie i stosowaniu przepisów Z n a k s p r a w y G C S D Z P I 2 7 1 03 7 2 0 1 5 S P E C Y F I K A C J A I S T O T N Y C H W A R U N K Ó W Z A M Ó W I E N I A W y k o n a n i e r e m o n t u n a o b i e k c i e s p o r t o w y mp

Bardziej szczegółowo

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyńskie Centrum Sportu jednostka budżetowa Rozdział 2. Informacja o trybie i stosowaniu przepisów

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyńskie Centrum Sportu jednostka budżetowa Rozdział 2. Informacja o trybie i stosowaniu przepisów Z n a k s p r a w y G C S D Z P I 2 7 1 0 4 52 0 1 5 S P E C Y F I K A C J A I S T O T N Y C H W A R U N K Ó W Z A M Ó W I E N I A W y k o n a n i e p o m i a r ó w i n s t a l a c j i e l e k t r y c

Bardziej szczegółowo

Strzyżewska, Małgorzata "Polski Związek Zachodni ", Michał Musielak, Warszawa 1986 : [recenzja]

Strzyżewska, Małgorzata Polski Związek Zachodni , Michał Musielak, Warszawa 1986 : [recenzja] Strzyżewska, Małgorzata "Polski Związek Zachodni 1944-1950", Michał Musielak, Warszawa 1986 : [recenzja] Komunikaty Mazursko-Warmińskie nr 3-4, 571-576 1987 Recenzje i omówienia 571 d o b ry p a p ie r.

Bardziej szczegółowo

WNIOSEK O PONOWNE USTALENIE PRAWA DO RENTY Z TYTUŁU NIEZDOLNOŚCI DO PRACY

WNIOSEK O PONOWNE USTALENIE PRAWA DO RENTY Z TYTUŁU NIEZDOLNOŚCI DO PRACY ZAKŁAD UBEZPIECZEŃ SPOŁECZNYCH ZUS Rp-1a WNIOSEK O PONOWNE USTALENIE PRAWA DO RENTY Z TYTUŁU NIEZDOLNOŚCI DO PRACY MIEJSCE ZŁOŻENIA PISMA 01. ZAKŁAD UBEZPIECZEŃ SPOŁECZNYC H - ODDZIAŁ / INSPEKTORAT w:

Bardziej szczegółowo

Ekonomiczne Problemy Usług nr 74,

Ekonomiczne Problemy Usług nr 74, Grażyna Rosa, Izabela Auguściak Aspekt społeczny w działaniach marketingowych organizacji na przykładzie Szczecińskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego Ekonomiczne Problemy Usług nr 74, 721-732 2011

Bardziej szczegółowo

Dziennik Urzędowy. Województwa Białostockiego. Białystok, dnia 20 maja 1994 r. Nr 8. Por ozumienie. Uchwały

Dziennik Urzędowy. Województwa Białostockiego. Białystok, dnia 20 maja 1994 r. Nr 8. Por ozumienie. Uchwały Dziennik Urzędowy Województwa Białostockiego Białystok, dnia 20 maja 1994 r. Nr 8 T R E Ś Ć : P o z.: Uchwały 38 Nr XXX/264/94 Rady Miejskiej w Wasilkowie z dnia 24 marca 1994 r. w sprawie zmian w miejscowym

Bardziej szczegółowo

Z awó d: p o s a d z k a r z I. Etap teoretyczny ( część pisemna i ustna) egzamin obejmuje: Zakres wiadomości i umiejętności właściwych dla kwalifikac

Z awó d: p o s a d z k a r z I. Etap teoretyczny ( część pisemna i ustna) egzamin obejmuje: Zakres wiadomości i umiejętności właściwych dla kwalifikac 9 2 / m S t a n d a r d w y m a g a ń - e g z a m i n m i s t r z o w s k i P O dla zawodu S A D Z K A R Z Kod z klasyfikacji zawodów i sp e cjaln oś ci dla p ot r ze b r yn ku p r acy Kod z klasyfikacji

Bardziej szczegółowo

1 0 2 / c S t a n d a r d w y m a g a ń e g z a m i n c z e l a d n i c z y dla zawodu R A D I E S T E T A Kod z klasyfikacji zawodów i sp e cjaln oś ci dla p ot r ze b r yn ku p r acy Kod z klasyfikacji

Bardziej szczegółowo

9 6 6 0, 4 m 2 ), S t r o n a 1 z 1 1

9 6 6 0, 4 m 2 ), S t r o n a 1 z 1 1 O p i s p r z e d m i o t u z a m ó w i e n i a - z a k r e s c z y n n o c i f U s ł u g i s p r z» t a n i a o b i e k t ó w G d y s k i e g o O r o d k a S p o r t u i R e ks r e a c j i I S t a d i

Bardziej szczegółowo

I V. N a d z ó r... 6

I V. N a d z ó r... 6 C h o r ą g i e w D o l n o l ą s k a Z H P Z a ł ą c z n i k 1 d o U c h w a ł y n r 2 2. / I X / 2 0 1 5 K o m e n d y C h o r ą g w i D o l n o 6 l ą s k i e j Z H P z d n i a 0 8. 0 62. 0 1 5 r. P

Bardziej szczegółowo

Instrukcja zarządzania systemem informatycznym przetwarzającym dane osobowe w Chorągwi Dolnośląskiej ZHP Spis treści

Instrukcja zarządzania systemem informatycznym przetwarzającym dane osobowe w Chorągwi Dolnośląskiej ZHP Spis treści C h o r ą g i e w D o l n o l ą s k a Z H P Z a ł ą c z n i k 5 d o U c h w a ł y n r 2 2 / I X / 2 0 1 5 K o m e n d y C h o r ą g w i D o l n o 6 l ą s k i e j Z H P z d n i a 0 8. 0 62. 0 1 5 r. I n

Bardziej szczegółowo

1 0 0 / m S t a n d a r d w y m a g a ń - e g z a m i n m i s t r z o w s k i dla zawodu K O S M E T Y C Z K A * * (dla absolwentów szkół ponadzasadniczych) Kod z klasyfikacji zawodów i sp e cjaln oś ci

Bardziej szczegółowo

M 9 1 / m S t a n d a r d w y m a g a ń e g z a m i n m i s t r z o w s k i dla zawodu U R A R Z K o d z k l a s y f i k a c j i z a w o d ó w i s p e c j a l n o ś c i d l a p o t r z e b r y n k u p

Bardziej szczegółowo

Dziennik Urzędowy. Województwa B iałostockiego. Uchwały rad. Porozumienia. Uchwała N r I I /10/94 Rady Gminy w Gródku. z dnia 8 lipca 1994 r.

Dziennik Urzędowy. Województwa B iałostockiego. Uchwały rad. Porozumienia. Uchwała N r I I /10/94 Rady Gminy w Gródku. z dnia 8 lipca 1994 r. Dziennik Urzędowy Województwa B iałostockiego Biały stok, dnia 25 sierpnia 1994 r. Nr 15 TREŚĆ; Poz. Uchwały rad 76 Nr 11/10/94 Rady Gminy w Gródku z dnia 8 lipca 1994 r. w sprawie zmian w miejscowym planie

Bardziej szczegółowo

3 KOLĘDY POLSKIE (wiązanka kolędowa)

3 KOLĘDY POLSKIE (wiązanka kolędowa) orno lto enor ss V riste 4 3 e trnqillo qè᪼ 4 3 4 3 4 3 3 KOLĘDY OLKIE (wiąznk kolędow) # e zs m l sie ńki, le ży # Kowlewski 9 # # # # n V # # ł cze z zim n, nie d # ł cze z zim n, # # nie d wśród st

Bardziej szczegółowo

_Katalog2005.qxd 16/3/06 8:10 Page 29 RVK 100E2-A1 L wa Kana db(a) L wa Otoczenie db(a) Z

_Katalog2005.qxd 16/3/06 8:10 Page 29 RVK 100E2-A1 L wa Kana db(a) L wa Otoczenie db(a) Z 016-057_Katalog2005.qxd 16/3/06 8:10 Page 28 W e n ty la to r y d o k a n a ó w o p rze k ro ju k o o w y m RVK 100-125 O b u d o w a z tw o rz y w a s z tu c z n e g o R e g u lo w a n a p r d k o Ê ç

Bardziej szczegółowo

Parafia Rokitnica. Kalendarz

Parafia Rokitnica. Kalendarz Parafia Rokitnica Kalendarz 2012 KOŚCIÓŁ PARAFIALNY P.W. NAJŚW. SERCA PANA JEZUSA W ZABRZU ROKITNICY Wj eż d ż a ją c d o Ro k i t n i c y, z w ł a s z c z a d r o g a m i o d s t r o n y Mi e ch o w i

Bardziej szczegółowo

3. 4 n a k r ę t k i M k o r p u s m i s a n a w o d ę m i s a n a w ę g i e l 6. 4 n o g i

3. 4 n a k r ę t k i M k o r p u s m i s a n a w o d ę m i s a n a w ę g i e l 6. 4 n o g i M G 5 0 4 W Ę D Z A R K A M G 5 0 4 I N S T R U K C J A M O N T A 7 U I B E Z P I E C Z E Ń S T W A S z a n o w n i P a s t w o, D z i ę k u j e m y z a z a k u p p r o d u k t u M a s t e r G r i l l

Bardziej szczegółowo

Andrzej Rembieli±ski Odpowiedzialno µ za wypadki samochodowe w nowym kodeksie cywilnym. Palestra 8/10(82), 20-31

Andrzej Rembieli±ski Odpowiedzialno µ za wypadki samochodowe w nowym kodeksie cywilnym. Palestra 8/10(82), 20-31 Andrzej Rembieli±ski Odpowiedzialno µ za wypadki samochodowe w nowym kodeksie cywilnym Palestra 8/10(82), 20-31 1964 20 Andrzej Rembieli±ski N r 10 (82) 127 k.z. P rzep isy te ag o d n ie tr a k tu j osobû

Bardziej szczegółowo

G d y n i a W y k o n a n i e p r a c p i e l g n a c y j- n o r e n o w a c y j n y c h n a o b i e k t a c h s p o r t o w y c h G C S o r a z d o s t a w a n a s i o n t r a w, n a w o z u i w i r u

Bardziej szczegółowo

u Spis treści: Nr 80 6 p a ź d z i e rn i k 2 0 0 6 I n f o r m a c j e p o d a t k o w e 2 P o s e l s k i p r o j e k t n o w e l i z a c j i 3 k o d e k s u p r a c y K o n s u l t a c j e s p o ł e

Bardziej szczegółowo

Anna Tarwacka "O konstytucjach cesarskich" - 4 tytuł 1 księgi Digestów : tekst - tłumaczenie - komentarz. Zeszyty Prawnicze 5/1, 275-278

Anna Tarwacka O konstytucjach cesarskich - 4 tytuł 1 księgi Digestów : tekst - tłumaczenie - komentarz. Zeszyty Prawnicze 5/1, 275-278 Anna Tarwacka "O konstytucjach cesarskich" - 4 tytuł 1 księgi Digestów : tekst - tłumaczenie - komentarz Zeszyty Prawnicze 5/1, 275-278 2005 Zeszyty Prawnicze UKSW 5.1 (2005) t ł u m a c z e n ia m o n

Bardziej szczegółowo

1 9 / c S t a n d a r d w y m a g a ń - e g z a m i n c z e l a d n i c z y dla zawodu M E C H A N I K P O J A Z D Ó W S A M O C H O D O W Y C H Kod z klasyfikacji zawodów i sp e cjaln oś ci dla p ot r

Bardziej szczegółowo

PROJEKT I WALIDACJA URZĄDZEŃ POMIAROWYCH

PROJEKT I WALIDACJA URZĄDZEŃ POMIAROWYCH M O D E L O W A N I E I N Y N I E R S K I E n r 4 7, I S S N 1 8 9 6-7 7 1 X P R O J E K T I W A L I D A C J A U R Z Ą D Z E P O M I A R O W Y C H a S I Y W L I N I E I K Ą T A W Y C H Y L E N I A L I

Bardziej szczegółowo

NARZÊDZIA PNEUMATYCZNE

NARZÊDZIA PNEUMATYCZNE K l uc z uda ro w y 6 1 0 N m 1 /2 3 68 2, 6 k od: MA 2 4 6 0 Z est a w - k l uc z uda ro w y 36 0 N m 1 /2 260 16 4, 3 K l uc z uda ro w y 1 2 8 0 N m 1 /2 k o mpo zyt K l uc z uda ro w y 1 350 N m 1/2

Bardziej szczegółowo

2 3 / m S t a n d a r d w y m a g a ń e g z a m i n m i s t r z o w s k i dla zawodu L A K I E R N I K S A M O C H O D O W Y Kod z klasyfikacji zawodów i sp e cjaln oś ci dla p ot r ze b r yn ku p r acy

Bardziej szczegółowo

RZECZNIK PRAW OBYWATELSKICH. W niosek. R zecznika Praw O byw atelskich

RZECZNIK PRAW OBYWATELSKICH. W niosek. R zecznika Praw O byw atelskich RZECZNIK PRAW OBYWATELSKICH Irena Lipowicz ^ Warszawa. 4 2 J ( * 2 0 4 H 1V.5150.4.2014.ST Trybunał Konstytucyjny Warszawa W niosek R zecznika Praw O byw atelskich Na podstaw ie art. 191 ust. 1 pkt 1 Konstytucji

Bardziej szczegółowo

KARTOTEKA TESTU I SCHEMAT PUNKTOWANIA T E S T U D O JR Z A Ł O Ś C I S Z K O L N E J U M IE M W IE L E

KARTOTEKA TESTU I SCHEMAT PUNKTOWANIA T E S T U D O JR Z A Ł O Ś C I S Z K O L N E J U M IE M W IE L E KARTOTEKA TESTU I SCHEMAT PUNKTOWANIA T E S T U D O JR Z A Ł O Ś C I S Z K O L N E J U M IE M W IE L E BADANE OBSZARY ZAKRES BADANEJ U M IE JĘ T N O Ś C I NR ZADANIA TEMATYKA Z A D A Ń CO OCENIANO W ZADANIACH

Bardziej szczegółowo

Mazurskie Centrum Kongresowo-Wypoczynkowe "Zamek - Ryn" Sp. z o.o. / ul. Plac Wolności 2,, Ryn; Tel , fax ,

Mazurskie Centrum Kongresowo-Wypoczynkowe Zamek - Ryn Sp. z o.o. / ul. Plac Wolności 2,, Ryn; Tel , fax , R E G U L A M I N X I I I O G Ó L N O P O L S K I K O N K U R S M Ł O D Y C H T A L E N T Ó W S Z T U K I K U L I N A R N E J l A r t d e l a c u i s i n e M a r t e l l 2 0 1 5 K o n k u r s j e s t n

Bardziej szczegółowo

Wrocław, dnia 27 marca 2015 r. Poz UCHWAŁA NR VIII/113/15 RADY MIEJSKIEJ WROCŁAWIA. z dnia 19 marca 2015 r.

Wrocław, dnia 27 marca 2015 r. Poz UCHWAŁA NR VIII/113/15 RADY MIEJSKIEJ WROCŁAWIA. z dnia 19 marca 2015 r. ZE URZĘY JEÓZTA LŚLĄE, 27 2015 P 1376 UCHAŁA R V/113/15 RAY EJEJ RCŁAA 19 2015 b ó ó ą 4,5% ( ą ), 18 2 15 8 1990 ą g ( U 2013 594, óź 1) ) ą 12 1 26 ź 1982 źś ( U 2012 1356, óź 2) ) R, ę: 1 1 U ś bę ó

Bardziej szczegółowo

Magdalena S a e la (K rak ów )

Magdalena S a e la (K rak ów ) A C T A O N I V f i R S I T A T I S L O D Z I E N S I S KSZTAŁCEHIE POLONISTYCZNE OJDZOZIEHCĆW 2, 19B9 Magdalena S a e la (K rak ów ) TECHNIKI NAUCZANIA OBCOKRAJOWCÓW SŁOWNICTWA JĘZYKA POLSKIEGO i Vocabulary

Bardziej szczegółowo

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyński Ośrodek Sportu i Rekreacji jednostka budżetowa Rozdział 2.

Rozdział 1. Nazwa i adres Zamawiającego Gdyński Ośrodek Sportu i Rekreacji jednostka budżetowa Rozdział 2. Z n a k s p r a w y G O S I R D Z P I 2 70 1 3 7 2 0 1 4 S P E C Y F I K A C J A I S T O T N Y C H W A R U N K Ó W Z A M Ó W I E N I A f U d o s t p n i e n i e w r a z z r o z s t a w i e n i e m o g

Bardziej szczegółowo