SEMINARE. Tomy wydane Published Volumes
|
|
- Edward Bednarczyk
- 7 lat temu
- Przeglądów:
Transkrypt
1 SEMINARE 1
2 2 SEMINARE Tomy wydane Published Volumes / (jubileuszowy/jubilee vol.)
3 3 SEMINARE POSZUKIWANIA NAUKOWE PÓ ROCZNIK Tom 31 TOWARZYSTWO NAUKOWE FRANCISZKA SALEZEGO KRAKÓW-PI A-WARSZAWA-WROC AW 2012
4 4 Publikacja dofinansowana przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wy szego Wersja elektroniczna czasopisma jest wersj¹ pierwotn¹ Redaguje Zespó³ Robert Bieleñ, Marek T. Chmielewski, Stanis³aw Chrobak (zastêpca redaktora naczelnego), Arkadiusz Domaszk, Jerzy Gocko (redaktor naczelny), Kazimierz Gry enia, Grzegorz Ho³ub, Sylwester Jêdrzejewski, Waldemar achut, Roman Mazur, Micha³ Mejer (sekretarz), Kazimierz Misiaszek, Krzysztof Niegowski (zastêpca redaktora naczelnego), Jan Niewêg³owski, Ryszard F. Sadowski, Henryk Stawniak, Dariusz Sztuk (sekretarz) Rada Naukowa dr Harry Aponte PhD, Drexel University (Philadelphia, PA USA); prof. Dietrich Benner, Humboldt Universitat (Berlin, Niemcy); prof. Jan Borowiec, Uppsala Universitet (Uppsala, Szwecja); prof. Alfio Marcello Buscemi OFM, Studium Biblicum Franciscanum (Jerozolima, Izrael); prof. Cristian Desbouts, Universita Pontificia Salesiana (Rzym, W³ochy); prof. dr hab. Ihor Dobrianski, Instytut Gospodarki Regionalnej i Ekonomii (Kirowohrad, Ukraina); prof. Paolo Gambini, Universita Pontificia Salesiana (Rzym, W³ochy); Prof. Sheamus Hegarty, International Association for the Evaluation of Educational Achievement (Amsterdam, Holandia); prof. dr hab. Helmut Juros; dr Dorota Lubiñska, Stockholms Universitet (Stockholm, Szwecja); dr hab. prof. UKSW Kazimierz atak, UKSW Warszawa; dr hab. prof. UPJPII Janusz M¹czka SDB, UPJP II Kraków; prof. dr hab. Roman Murawski SDB; prof. Fritz Oser, Universität Freiburg (Üechtland, Szwajcaria); prof. Malcolm Payne, Manchester Metropolitan University (Wielka Brytania); dr Anna Pecoraro, University of Pennsylvania (Philadelphia, PA USA); prof. dr Zhengmei Peng, East China Normal University (Szanghaj, Chiny); prof. dr hab. Henryk Skorowski SDB, UKSW Warszawa; prof. dr hab. Josef Spindelböck, Internationalen Theologischen Institut (Trumau, Austria); prof. dr hab. Bogdan Szczepankowski, UKSW Warszawa; prof. Ewa Teodorowicz-Hellman, Stockholms Universitet (Stockholm, Szwecja); prof. dr hab. Stanis³aw Wilk SDB, KULJPII Lublin; dr Teresa Wójcik PhD, Villanova University (Villanova, PA USA); dr hab. Ivan Zymomrya, Pañstwowy Uniwersytet Pedagogiczny (Kirowohrad, Ukraina); prof. dr hab. Myko³a Zymomrya, Pañstwowy Uniwersytet Pedagogiczny (Drohobycz, Ukraina); dr hab. prof. UKSW Jan aryn, Instytut Historii PAN Warszawa Zespó³ recenzentów ThDr. René Balák PhD (Univerzita sv. Cyrila a Metoda v Trnave S³owacja); ks. dr hab. Tadeusz B¹k, prof. UKSW (UKSW, Warszawa); ks. prof. dr hab. Ignacy Bokwa (UKSW, Warszawa); ks. prof. dr hab. Tadeusz Borutka (UPJPII, Kraków); o. prof. dr hab. Andrzej Derdziuk (KULJ- PII, Lublin); prof. dr hab. Ihor Dobrianski (Instytut Gospodarki Regionalnej i Ekonomii, Kirowohrad Ukraina); ks. prof. dr hab. Józef Do³êga (UKSW, Warszawa); ks. prof. dr hab. Ginter Dzier on (UKSW, Warszawa); ks. prof. dr Zbigniew Formella (Universita Pontificia Salesiana, Rzym W³ochy); dr hab. Czes³aw Grajewski, prof. UKSW (UKSW, Warszawa); prof. dr hab. Wojciech Kaczmarek (KULJPII, Lublin); dr Przemys³aw Kaniok (UO, Opole); ks. dr hab. Bernard Ko³odziej, prof. UAM (UAM, Poznañ); ks. dr hab. Tadeusz Ko³osowski, prof. UKSW (UKSW, Warszawa); ks. dr hab. Jerzy Koperek, prof. KUL (KULJPII, Lublin); doc. ThDr. PhDr. Stanislav Košè PhD (Katolícka Univerzita v Ružomberku S³owacja); ks. prof. dr hab. Stanis³aw Kulpaczyñski (KULJPII, Lublin); ks. dr Mariusz KuŸniar (Univerzita Karlova, Praga Czechy); ks. prof. dr hab. Jerzy Lewandowski (UKSW, Warszawa); ks. prof. dr Tadeusz Lewicki (Universita Pontificia Salesiana, Rzym W³ochy); ks. dr hab. Zbigniew epko, prof. UKSW (UKSW, Warszawa); ks. prof. dr hab. Józef Mandziuk (UKSW, Warszawa); ks. prof. dr hab. Andrzej Maryniarczyk (KULJPII, Lublin); ks. prof. dr hab. Bronis³aw Mierzwiñski (UKSW, Warszawa); ks. prof. dr hab. Piotr Morciniec (UO, Opole); ks. prof. dr hab. Józef Naumowicz (UKSW,
5 Warszawa); ks. prof. dr hab. Jacek Nowak (UKSW, Warszawa); ks. dr hab. Marian Nowak, prof. KUL (KULJPII, Lublin); ks. dr hab. S³awomir Nowosad, prof. KULJPII (KULJPII, Lublin); dr hab. Krystyna Ostrowska, prof. UW (UW, Warszawa); ks. prof. dr hab. Jerzy Pikulik; prof. dr hab. Jan Piskurewicz (Instytut Historii Nauki PAN, Warszawa); prof. dr hab. Marek Podhajski (Akademia Muzyczna, Gdañsk); dr hab. Ewa Podrez, prof. UKSW (UKSW, Warszawa); ks. prof. dr hab. Jan Przyby³owski (UKSW, Warszawa); dr hab. Maria Ryœ, prof. UKSW (UKSW, Warszawa); ks. dr hab. Adam Solak, prof. UKSW (UKSW, Warszawa); prof. dr hab. Wies³aw Theiss (UW, Warszawa); ks. dr hab. Józef Wroceñski, prof. UKSW (UKSW, Warszawa); ks. prof. dr hab. Jan Za³êski (UKSW, Warszawa); ks. dr hab. S³awomir Zarêba, prof. UKSW (UKSW, Warszawa); ks. prof. dr hab. Witold Zdaniewicz (Wy sza Szko³a Nauk Spo³ecznych im. ks. J. Majki, Miñsk Mazowiecki); ks. dr hab. Andrzej ¹d³o, prof. UŒ (UŒ, Katowice); ks. dr hab. Wojciech yciñski, prof. UPJPII (UPJPII, Kraków) Adres Redakcji Seminare omianki, skr. poczt. 26, tel. (22) , fax (22) Adres Wydawcy Towarzystwo Naukowe Franciszka Salezego omianki, sk. poczt. 26, tel. (22) , fax (22) Projekt ok³adki S³awomir Krajewski Korekta edytorska Ewa Matyba we wspó³pracy z Joann¹ Wójcik Korekta streszczeñ w jêzyku angielskim Teresa Wójcik Maciej Reda Copyright by TNFS, Warszawa 2012 ISSN Wydawnictwo, druk i oprawa Poligrafia Inspektoratu Towarzystwa Salezjañskiego Kraków, ul. Ba³uckiego 8, tel./fax (12)
6 6
7 7 SEMINARE SCIENTIFIC INVESTIGATIONS Volume 31 FRANCIS DE SALES SCIENTIFIC SOCIETY KRAKÓW-PI A-WARSZAWA-WROC AW 2012
8 8 Editorial Staff Robert Bieleñ, Marek T. Chmielewski, Stanis³aw Chrobak (deputy editor-in-chief), Arkadiusz Domaszk, Jerzy Gocko (editor-in-chief), Kazimierz Gry enia, Grzegorz Ho³ub, Sylwester Jêdrzejewski, Waldemar achut, Roman Mazur, Micha³ Mejer (secretary of editorial staff), Kazimierz Misiaszek, Roman Murawski, Krzysztof Niegowski (deputy editor-in-chief), Jan Niewêg³owski, Ryszard F. Sadowski, Henryk Stawniak, Dariusz Sztuk (secretary of editorial staff) Advisory Board Harry Aponte PhD, Drexel University (Philadelphia, PA USA); Prof. Dietrich Benner, Humboldt Universitat (Berlin, Germany); Prof. Jan Borowiec, Uppsala Universitet (Uppsala, Sweden); Prof. Alfio Marcello Buscemi OFM, Studium Biblicum Franciscanum (Jerusalem, Israel); Prof. Cristian Desbouts, Universita Pontificia Salesiana (Roma, Italy); prof. dr hab. Ihor Dobrianski, Institute of Regional Economy (Kirovohrad, Ukraine); Prof. Paolo Gambini, Universita Pontificia Salesiana (Rome, Italy); Prof. Sheamus Hegarty, International Association for the Evaluation of Educational Achievement (Amsterdam, Holland); prof. dr hab. Helmut Juros; Dr Dorota Lubiñska, Stockholms Universitet (Stockholm, Sweden); dr hab. prof. UKSW Kazimierz atak, UKSW Warszawa; dr hab. prof. UPJPII Janusz M¹czka SDB, UPJP II Kraków; prof. dr hab. Roman Murawski SDB; Prof. Fritz Oser, Universität Freiburg (Üechtland, Switzerland); Prof. Malcolm Payne, Manchester Metropolitan University (Great Britain); Dr Anna Pecoraro, University of Pennsylvania (Philadelphia, PA, USA); prof. dr Zhengmei Peng, East China Normal University (Shanghai, China); prof. dr hab. Henryk Skorowski SDB, UKSW Warszawa; prof. dr hab. Josef Spindelböck, Internationalen Theologischen Institut (Trumau, Austria); prof. dr hab. Bogdan Szczepankowski, UKSW Warszawa; Prof. Ewa Teodorowicz- Hellman, Stockholms Universitet (Stockholm, Sweden); prof. dr hab. Stanis³aw Wilk SDB, KULJPII Lublin; dr Teresa Wójcik PhD, Villanova University (Villanova, PA USA); dr hab. Ivan Zymomrya, State Pedagogical University (Kirovograd, Ukraine); prof. dr hab. Myko³a Zymomrya, State Pedagogical University (Drohobych, Ukraine); dr hab. Jan aryn, prof. UKSW, Instytut Historii PAN Warszawa Reviewing Editors René Balák, Tadeusz B¹k, Ignacy Bokwa, Tadeusz Borutka, Andrzej Derdziuk, Ihor Dobrianski, Józef Do³êga, Zbigniew Formella, Czes³aw Grajewski; Wojciech Kaczmarek; Przemys³aw Kaniok, Bernard Ko³odziej; Tadeusz Ko³osowski; Jerzy Koperek; Stanislav Košè, Stanis³aw Kulpaczyñski, Mariusz Kuÿniar, Jerzy Lewandowski, Tadeusz Lewicki, Zbigniew epko, Józef Mandziuk, Andrzej Maryniarczyk, Bronis³aw Mierzwiñski, Piotr Morciniec, Józef Naumowicz, Jacek Nowak, Marian Nowak, S³awomir Nowosad, Krystyna Ostrowska, Jerzy Pikulik, Jan Piskurewicz, Marek Podhajski, Ewa Podrez, Jan Przyby³owski, Maria Ryœ, Adam Solak, Wies³aw Theiss, Józef Wroceñski, Jan Za³êski, S³awomir Zarêba, Witold Zdaniewicz, Andrzej ¹d³o, Wojciech yciñski
9 9 Editor s office address SEMINARE P.O. Box 26; LOMIANKI; POLAND Tel ; Fax seminare@seminare.pl; Publisher Francis de Sales Learned Society P.O. Box 26; LOMIANKI; POLAND Tel ; Fax tnfs@tnfs.pl; Cover design S³awomir Krajewski Editing Ewa Matyba in collaboration with Joanna Wójcik Revision of summaries in English Teresa Wójcik Maciej Reda Copyright by TNFS, Warszawa 2012 ISSN Printed by Poligrafia Inspektoratu Towarzystwa Salezjañskiego KRAKOW, ul. Baluckiego 8, POLAND, Tel./Fax
10 10
11 11 Z PROBLEMATYKI TEOLOGICZNEJ SEMINARE t. 31 * 2012 * s O. TOMASZ GA KOWSKI C.P. Wydzia³ Prawa Kanonicznego UKSW, Warszawa O ADEKWATNOŒCI LUB NIE POJÊCIA PRAWA W PRAWIE BO YM W dniach 7 21 wrzeœnia 2008 r. odby³ siê w Wenecji XIII Miêdzynarodowy Kongres Prawa Kanonicznego poœwiêcony zawsze aktualnej tematyce dotycz¹cej prawa Bo ego 1. Aktualnoœæ problematyki obrad zosta³a podkreœlona przez sformu³owanie tematu Kongresu «Il Ius divinum nella Vita della Chiesa» (Prawo Bo e w yciu Koœcio³a). Organizatorzy Kongresu wskazali, i przedmiotem sprawozdañ i komunikatów nie jest prawo Bo e samo w sobie, lecz jego centralne miejsce w aktualnym porz¹dku prawnym Koœcio³a oraz we wspó³czesnej kulturze prawnej. Da³ temu wyraz w swoim wstêpnym przemówieniu bp Juan I. Arieta Ochoa de Chinchetru, sekretarz Papieskiej Komisji ds. Tekstów Prawnych Koœcio³a, a jednoczeœnie przewodnicz¹cy Komitetu Organizacyjnego Kongresu. W wyst¹pieniu podkreœli³, e intencj¹ Kongresu nie jest osi¹gniêcie nowych rozstrzygniêæ, które by³yby obce prawnemu doœwiadczeniu Koœcio³a w ca³ej jego dwudziestowiekowej historii, jak równie ponowne ukazywanie prawa Bo ego jako fundamentu ca³ego systemu prawnego Koœcio³a, wraz z jego instytucjami i postanowieniami bezpoœrednio przekazanymi przez Chrystusa, czy te logicznie wydedukowanymi z Jego nauczania. Za³o eniem organizatorów by³o ponowne ukazanie wagi 1 Akta Kongresu zosta³y opublikowane w wydaniu: Consociatio Internationalis Studio Iuris Canonici Promovendo. Facoltà di Diritto Canonico San Pio X di Venezia, Il ius divinum nella Vita della Chiesa. XIII Congresso Internazionale di Diritto Canonico (Venezia settembre 2008), A cura di Juan I. Arrieta, Marcianum Press, Venezia 2010, ss
12 12 O. TOMASZ GA KOWSKI C.P. problemu prawa Bo ego w konkretnych i zmieniaj¹cych siê porz¹dkach prawnych, tak koœcielnym, jak i œwieckich spo³ecznoœci. Tematyka podjêta na Kongresie wskazuje zatem na problem aktualnoœci odczytywania, interpretowania i stosowania prawa Bo ego. Jest to podejœcie praktyczne w tym sensie, e dotyczy ono konkretnego, codziennego doœwiadczenia prawnego, ukazuj¹c tym samym priorytety i granice porz¹dków prawnych. Ponadto, takie ujêcie tematyki w odniesieniu do prawa Bo ego stanowi metodologiczn¹ wskazówkê dla metodycznej i uczciwej dzia³alnoœci naukowej teologów, prawników i kanonistów. Tematyka prawa Bo ego mo e byæ przedmiotem ró nych podejœæ badawczych, tak filozoficznych, jak i naukowych, wraz z wykorzystaniem osi¹gniêæ wspó³czesnych nauk prawnych (historycznych, dogmatycznych i teoretycznych). Takie jednak ujêcie nie przyœwieca³o organizatorom Kongresu. Dlatego te wiêkszoœæ wyg³oszonych referatów i opublikowanych tekstów realizuje zamierzenia organizatorów. Poœród nich znalaz³ siê tekst autorstwa kanonisty i profesora Uniwersytetu Laterañskiego w Rzymie P. Gherri 2, w którym dokonuje on krytycznej analizy pojêcia prawa Bo ego i nieadekwatnoœci stosowania pojêcia prawa w odniesieniu do prawa Bo ego. Czyni to, korzystaj¹c z osi¹gniêæ nauk prawnych, konfrontuj¹c je z wielowiekow¹ tradycj¹ Koœcio³a i aktualnym stanem wiedzy dotycz¹cej prawa Bo ego. Tym samym, jego przemyœlenia wpisuj¹ siê równie w zamierzenia organizatorów Kongresu, którzy dostrzegaj¹ aktualnoœæ problematyki prawa Bo- ego we wspó³czesnej kulturze prawnej. Krytyczna analiza artyku³u P. Gherri jest przedmiotem niniejszego artyku³u. 1. ARGUMENT ZA NIEADEKWATNOŒCI POJÊCIA PRAWA W SFORMU OWANIU «PRAWO BO E» 1.1. Punkt wyjœcia Autor analizowanego artyku³u na samym jego pocz¹tku stawia tezê o g³êbokiej nieadekwatnoœci sformu³owania «prawo Bo e» tak pod wzglêdem semantycznym, jak równie w odnosz¹cej siê do niego konceptualizacji, czyli precyzowaniu (steoretyzowaniu) abstrakcyjnego i jednoznacznego pojêcia. Uwa a on równoczeœnie, e stosowanie formu³y «prawo Bo e» w odniesieniu do treœciowej zawartoœci tego, co tym terminem jest wyra one jest nieprawid³owe. Kwestia formu³y «prawo Bo e» jest zatem dla niego problemem o charakterze semantyczno konceptualizacyjnym. Autor podejmuje to zagadnienie w odniesieniu do wspó³- 2 P. Gherri, «Ius divinum»: Inadeguatezza di una formula testuale, w: tam e, s
13 O ADEKWATNOŒCI LUB NIE POJÊCIA PRAWA W PRAWIE BO YM czesnego stanu wiedzy i kultury, które staj¹ siê coraz bardziej niezdolne do poznania istoty rzeczy. W tym kontekœcie pojêcia takie jak «prawo» (w tym «prawo Bo e» czy «prawo naturalne»), ze wzglêdu na ich niejasnoœæ (dwuznacznoœæ), powoduj¹ postawy nieufnoœci, podejrzliwoœci czy sceptycyzmu w odniesieniu do tego, co oznaczaj¹ Wspó³czesne rozumienie terminu «prawo» i «prawo Bo e» Semantyczno konceptualizacyjny problem terminu «prawo Bo e» dotyczy na pierwszym miejscu rozumienia terminu «prawo», który, w zale noœci od kultury prawnej, rozumiany jest ró norodnie. Prawnicy z obszaru kultury prawnej Europy kontynentalnej rozumienie prawa wi¹ ¹ z dziewiêtnastowieczn¹ ide¹ prawa wyra on¹ w procesie kodyfikacji (civil Law). W europejskiej kulturze prawnej odwo³uj¹cej siê do systemu prawnego common Law, termin «prawo» odnosi siê do zupe³nie innej rzeczywistoœci, bazuj¹cej na systemie precedensowym i orzecznictwie (rule of Law). W konsekwencji, w pierwszym przypadku prawo w znaczeniu ogólnym nie odró nia siê od poszczególnych praw. Prawem jest to, co wyra one zosta³o w procesie kodyfikacji. W drugim przypadku mamy do czynienia z wyraÿn¹ ró nic¹ pomiêdzy Law i Rights. Dodatkowo, rozwój instytucji miêdzynarodowych otwiera nowe obszary dla prawa i jego rozumienia (prawo wspólnoty UE, prawo miêdzynarodowe). Do szerokiej gamy ró norodnych ujêæ koncepcyjnych prawa przyczyniaj¹ siê równie doœwiadczenia prawne w obrêbie poszczególnych wyznañ religijnych, wyra one nastêpnie przez w³asne prawo oraz dodatkowo regulowane przez prawo wyznaniowe. Dostrzegaj¹c tê ró norodnoœæ koncepcyjn¹ prawa, Autor przyznaje, e trudno jest zdefiniowaæ prawo w tak rozleg³ym miêdzykulturowym i miêdzykonfesyjnym doœwiadczeniu prawnym. Problem narasta, gdy dochodzi do próby zdefiniowania prawa, które jest dodatkowo okreœlone przez odniesienie go do istoty boskiej (prawo Bo e). O jakie zatem prawo chodzi i w jakim rozumieniu? Dotyczy to równie prawa kanonicznego, którego prawo Bo e jest wyznacznikiem, stanowi¹c dla niego wskazania i granice. S³usznoœæ stosowania formu³y «prawo» Bo e w ramach prawa koœcielnego wymaga bowiem wzajemnego uzgodnienia znaczenia przymiotnika Bo e z konceptualizacj¹ terminu «prawo». Dotyczy to równie definicji prawa koœcielnego, która zazwyczaj przedstawiana jest standardowo na zasadzie ilustracyjnego podzia³u na prawo Bo e w nim zawarte oraz prawo ludzkie (mere ecclesiasticum) Por. tam e, s
14 14 O. TOMASZ GA KOWSKI C.P Argumenty historyczne W kolejnych rozdzia³ach opracowania P. Gherri przedstawia etapy kszta³towania siê pojêcia «prawo Bo e», zwracaj¹c uwagê na semantykê prawn¹ u ywanej formu³y 4 : a) Czasy przedchrzeœcijañskie i kultury pozachrzeœcijañskie. Autor zwraca uwagê, e w najstarszych czasach prawa rzymskiego, sformu³owanie ius divinum by³o tautologi¹ (non sens), gdy w samej koncepcji ius znajdowa³o siê odniesienie do bóstwa. Bóstwo stanowi³o prawo wtedy, gdy je wypowiada³o (ius dicere). Rol¹ kap³anów by³o za ka dym razem konsultowanie bóstwa celem poznania obowi¹zuj¹cych norm. Prawo, to nic innego jak s¹d bóstwa, sentencja (wyrok), wydane na korzyœæ jednej ze stron. Prawo nie by³o w takim razie ukryt¹ regu³¹, która kieruje œwiatem. By³o natomiast arbitralnym przyznaniem racji przez bóstwo, którego nie proszono o objawienie norm nale ¹cych do pozaziemskiego i wy szego wymiaru s³usznoœci i sprawiedliwoœci, lecz o wskazanie tego, kto ma racjê. W póÿniejszych okresach prawa rzymskiego, rozumienie prawa nawi¹zywa- ³o do pierwotnej jego koncepcji. Dzia³ania prawne dokonywano per actiones, prosz¹c pretorów o mo liwoœæ dochodzenia w³asnych interesów. Prawo pozostawa³o w sferze definitywnej odpowiedzi, która koñczy³a spór. Dopiero w czasach pryncypatu i dominatu pojawia siê, obok dotychczasowej, jurysdykcyjnej koncepcji prawa, nowa koncepcja odwo³uj¹ca siê wyraÿnie do uprzedniej dzia³alnoœci legislacyjnej. Ius divinum odpowiada³o tym samym rzymskiej koncepcji fas w znaczeniu boskiej woli i myœli, w przeciwieñstwie do ius, które by³o wyrazem woli ludzkiej 5. W swej argumentacji Autor siêga równie do prawa starotestamentalnego i prawa narodów germañskich po Chrystusie. Wspóln¹ dla nich cech¹ jest ujmowanie prawa jako ordalia, a wiêc s¹dów boskich, których widzialn¹ form¹ by³y s¹dy ludzkie (extrema ratio decidendi) odwo³uj¹ce siê do bóstwa jako Ÿród³a prawdy i sprawiedliwoœci. Takie odwo³anie mia³o ustrzec przed niesprawiedliwymi wyrokami. b) Prawo Bo e w I tysi¹cleciu chrzeœcijañstwa. Ujmowanie prawa w tradycji judeochrzeœcijañskiej, zdaniem Autora, dalekie jest od ujmowania go w kategoriach jednoznacznie bezpoœredniego przekazu przez Boga. Œwiadectwa biblijne ukazuj¹ przejœcie od antycznej koncepcji prawa, które zosta³o napisane palcem Bo ym (Wj 31,18) do przekonania, e prawo zosta³o przekazane za poœrednictwem anio³ów (Dz 7,53; por. tak e Hbr 2,2; Gal 6,3). Konsekwencj¹ tych stwierdzeñ jest przekonanie, e prawo nie zosta³o ustanowione przez Boga, lecz przez 4 Por. tam e, s Tak np. póÿniej u Gracjana: Fas lex divina est: ius lex humana (D. I c.1).
15 O ADEKWATNOŒCI LUB NIE POJÊCIA PRAWA W PRAWIE BO YM anio³ów. Historia Izraela pokazuje, e doskonalsze przestrzeganie prawa wzmacnia³o jednoczeœnie przekonanie o anielskim poœrednictwie czy ustanowieniu prawa dla Izraela. Natomiast boska interwencja i nakazy nie wzmacnia³y szacunku i przestrzegania prawa. P. Gherri konkluduje, stwierdzaj¹c, e dla prawa w koncepcji judeochrzeœcijañskiej nie jest znacz¹ce jego bezpoœrednie boskie pochodzenie. Chrzeœcijañskim autorem, który powi¹za³ prawo Bo e z treœciami biblijnymi, by³ œw. Augustyn (Divinum Ius in [sacris] Scripturis habemus In Iohannis Evangelium VI, 25). Rozwa ania Augustyna sprowokowane by³y sporem z donatystami dotycz¹cym prawa maj¹tkowego. Otó donatyœci (heretycy) wskazywali na dobra materialne, które posiadali na podstawie prawa Bo ego. Takiemu pogl¹dowi przeciwstawi³ siê Augustyn, twierdz¹c, e s¹ one z prawa ludzkiego, gdy prawdziwy Koœció³ znajduje siê w Koœciele katolickim. Augustynowi chodzi³o zatem w dyskusji o ukazanie teologalnego, a nie prawnego charakteru prawa Bo- ego, poprzez wskazanie na jego nale yte miejsce w prawdziwym Koœciele katolickim, nale ¹cym do Chrystusa. c) Prawo Bo e w II tysi¹cleciu chrzeœcijañstwa. Gracjan w swym Dekrecie niezbyt jasno przedstawi³ problematykê prawa Bo ego, uto samiaj¹c je z prawem naturalnym 6, co wynika³o z powszechnego przeœwiadczenia, e wszystko pochodzi od Boga jako summa natura. Wobec sk¹pych i bezkrytycznych stwierdzeñ Gracjana na temat prawa Bo ego (mówi o nim tylko 7 razy w ca³ym Dekrecie), trudno traktowaæ jego spostrze enia jako maj¹ce charakter doktrynalny. Pozostaj¹ jedynie œwiadectwem wypowiedzianych stwierdzeñ. Œw. Tomasz przedstawia obiekcje wobec rozwi¹zañ Gracjana, rozró niaj¹c prawo naturalne i prawo Bo e. Pierwsze jest takie samo dla wszystkich ludzi i wszystkich dotyczy. Nie wszyscy natomiast s¹ pos³uszni ewangelii. Precyzuje myœl Gracjana, stwierdzaj¹c, e nie wszystko, co znajduje siê w ewangelii, pochodzi z prawa naturalnego, gdy znajduj¹ siê w niej rzeczywistoœci, które s¹ supra naturam. Istnieje jednak prawo Bo e naturalne, poniewa znajduj¹ siê w nim rzeczy pozytywnie sformu³owane przez Boga, jak równie te, które, ratione materiae, nale ¹ do niego per naturam. Sformu³owanie prawa Bo ego, do którego chêtnie odwo³uj¹ siê tak e kanoniœci, zawdziêczamy F. Suarezowi. Dokona³ on rozró nienia na prawo Bo e naturalne i pozytywne (ius divinum sive naturalne sive positivum), traktuj¹c dzie³o stworzenia i odkupienia jako formy jednego i tego samego Bo ego dzie³a. Prze³omem w myœleniu o prawie Bo ym by³y tezy H. Grocjusza, który dokona³ rozró nienia na prawo naturalne i prawo Bo e, którego treœæ zosta³a wyra ona w Bo ym Objawieniu. Grocjusz postawi³ tezê, e prawo naturalne cieszy siê stabilnoœci¹ i obowi¹zywalnoœci¹ nawet, gdyby Bóg nie istnia³ (etsi Deus non dare Por. Ius naturale est quo in lege et evangelio continetur D I d. a. c. 1.
16 16 O. TOMASZ GA KOWSKI C.P. tur), a wraz z nim i prawo Bo e. W ten sposób Grocjusz ca³kowicie przeciwstawi³ sobie prawo naturalne i prawo Bo e, oddzielaj¹c ich podstawy oraz metody poznania. Poznanie prawa naturalnego dokonuje siê poprzez rozumne ujêcie natury, natomiast w odniesieniu do prawa Bo ego kierujemy siê Objawieniem i wiar¹. Grocjusz tym samym pozbawi³ prawo jego boskiego odniesienia w sferze stwórczej, daj¹c tym samym podstawy dla koncepcji prawnych, które bêd¹ zmierza³y do wyeliminowania idei prawa naturalnego i zast¹pienia go ca³kowicie prawem stanowionym Uwagi merytoryczne Kolejny etap w rozwa aniach P. Gherri stanowi przejœcie od postrzegania danych do ich terminologicznej konceptualizacji, gdy wypracowane terminy s¹ niejako znakami odsy³aj¹cymi do znaczenia, aczkolwiek siê z nimi nie identyfikuj¹. Terminy w komunikacji stanowi¹ instrumenty, za pomoc¹ których nastêpuje wymiana znajduj¹cych siê u ich podstaw myœli, kszta³tuj¹cych dane koncepcje. Nale y zatem dokonaæ zestawienia semantycznego sformu³owania «prawo Bo e» i jego konceptualizacyjnego znaczenia celem sprawdzenia, czy koncepcja faktycznie odpowiada u ytemu terminowi. a) Uwagi teologiczne. Celem tych uwag jest teologiczna weryfikacja aktualnej zawartoœci treœci ujmowanej sformu³owaniem «prawo Bo e». Powo³uj¹c siê na opracowanie Y. Congara 7, P. Gherri zaznacza, e wyra enie ius divinum pozostaje wieloznaczne, gdy zawieraj¹ siê w nim rzeczywistoœci pochodz¹ce bezpoœrednio od Boga (urz¹d apostolski), wywodz¹ce siê z Jego woli i jako takie odczytane przez Koœció³, czy te og³oszone na mocy mandatu otrzymanego przez Chrystusa. Ponadto, te treœci niezbyt czêsto zosta³y wyra one w formie prawnej. Na potwierdzenie tej tezy Autor dodaje, e Sobór Watykañski II nie wspomina o ius divinum, lecz pos³uguje siê sformu³owaniami ex divina institutione, Christus instituit, divinitus institutum, które wskazuj¹ na akt za³o ycielski Boga czy Chrystusa. Problematyczny charakter sformu³owania ius divinum mia³oby potwierdzaæ sporadyczne u ycie tego sformu³owania przez wszystkie dotychczasowe Sobory (tylko 8 razy). Ró norodnoœæ treœci kryj¹cej siê pod sformu³owaniem (norma objawiona, jak np. Dekalog; norma objawiona w odniesieniu do zachowañ spo³ecznych w Koœciele, jak druga tablica Dekalogu; to, co strukturalnie nale y do Koœcio³a, jak np. normy dotycz¹ce chrztu; to, co zosta³o ustanowione przez w³adzê w Koœciele pierwotnym lub przez zwierzchników w Koœciele poapostolskim na mocy w³adzy zastêpczej Chrystusa) sprawia, e termin prawo Bo e pozostaje niejednoznaczny i bardzo elastyczny. 7 Por. Y. Congar, Ius divinum, Revue de Droit Canonique 28(1978)2-4, s
17 O ADEKWATNOŒCI LUB NIE POJÊCIA PRAWA W PRAWIE BO YM b) Uwagi prawne. KPK 1983 r. tylko 8 razy pos³uguje siê sformu³owaniem prawo Bo e i czyni to zazwyczaj, by przeciwstawiæ je prawu ludzkiemu lub pañstwowemu. U ycie sformu³owania pe³ni tym samym funkcjê raczej ochronn¹ dla kodeksowych postanowieñ, odwo³uj¹c siê do pozaprawnych i aksjologicznych wartoœci, których nie mo na nigdy usun¹æ 8. c) Pozosta³e uwagi. Powy sze uwagi wskazuj¹, e koncepcja prawa Bo ego i jego terminologiczne sformu³owanie przybiera³y na przestrzeni stuleci ró ne znaczenia. Nie ulega w¹tpliwoœci, e u podstaw sformu³owania, które dziœ jest obecne, znajduje siê koncepcja zewnêtrznego raportu (stosunku) Boga do rzeczywistoœci charakterystyczna dla teologii protestanckiej (dwa œwiaty, dwa Koœcio³y), przedstawiona przez Grocjusza. To, co Bo e w prawie Bo ym istnieje jako rzeczywistoœæ ca³kowicie zewnêtrzna zarówno w profilu zbawczym, jak i zwierzchniej w³adzy, a tym samym i mo liwoœci poznania. Konsekwencj¹ takiego ujêcia jest niekognitywistyczna perspektywa, w której rzeczywistoœæ naturalna i nadprzyrodzona poznawalna jest jedynie poprzez wiarê dochodz¹c¹ niejako z zewn¹trz. W ten sposób to, co ma boskie pochodzenie ukazuje siê jako voluntas/auctoritas narzucona z zewn¹trz i uzupe³niaj¹ca to, co stworzone, ale i potêpione Kilka wniosków a) Od samego pocz¹tku refleksji nad prawem nie istnia³a ró nica co do treœci prawa Bo ego i prawa naturalnego, co jednoznacznie uwypukli³ Gracjan w Dekrecie. Uzna³ boskie pochodzenie prawa naturalnego obok tego, które zosta- ³o zawarte w ewangelii (œw. Tomasz), czyli prawa Bo ego pozytywnego. b) Od XII w. obserwujemy zmiany koncepcyjne i semantyczne dotycz¹ce pojêcia prawa Bo ego. Jego identyfikacja z prawem naturalnym przetrwa³a w myœli prawnej dziêki dekretystom, komentatorom Gracjana, a nastêpnie dziêki formule pochodz¹cej od F. Suareza. c) Du y wp³yw na treœciowe ujêcie prawa Bo ego mia³ póÿniejszy protestantyzm. Koœció³, wbrew tezom protestantyzmu, broni swojego prawa, ukazuj¹c je na wzór prawa istniej¹cego w ówczesnych pañstwach. W nastêpstwie myœli oœwieceniowej oraz kodyfikacji prawa wraz z ukazaniem centralnego w nim miejsca dla w³adzy ustawodawczej coraz silniej obecne jest w myœli koœcielnoprawnej odejœcie od jednoznacznych sformu³owañ treœci prawa Bo ego. Bezpieczniejsze staje siê u ywanie sformu³owañ bezpoœrednio odnosz¹cych siê do Bo ego ustanowienia (ex divina institutione) celem ukazania s³uszno Admissa est haec conclusio, eo vel magis quo haud raro difficile, immo vel impossibile, determinare cum certitudine est quaenam sint Legis divinae quaenam institutionis ecclesiasticae praecepta. Pontificia Commisio Codicis Iuris Canonici Recognoscendo, Opera consultorum in parandis canonum schematibus, Communicationes 2(1970), s. 85.
18 18 O. TOMASZ GA KOWSKI C.P. œci i prawdziwoœci rozwi¹zañ normatywnych, a tak e przeciwstawienia siê nominalistycznemu podejœciu do prawa. d) P. Gherri w swoich rozwa aniach konkluduje, e nie istniej¹ dziœ przes³anki i warunki ku temu, by u ywaæ w aspekcie semantyczno konceptualizacyjnym terminu prawo Bo e. Istniej¹ natomiast silne motywacje, by ukazywaæ treœæ tej ontologicznej i etycznej rzeczywistoœci, która przeciwstawia siê ludzkiej chêci manipulacji ka dym elementem wszelkiego istnienia. W tym sensie pozostaj¹ nadal aktualne wskazówki przedstawione przez rzymskiego prawnika Gajusa, który u podstaw wszelkich norm i instytutów sytuowa³ naturalis ratio, której nie mog¹ sprzeciwiaæ siê ludzkie postanowienia i prawne rozwi¹zania. Owa naturalis ratio wzmocniona przez Justyniana elementem chrzeœcijañskim sprawia, e ius naturale staje siê divina quaedam providentia constitutum 9. e) Wobec trudnoœci sematyczno konceptualistycznych, P. Gherri proponuje zast¹piæ sformu³owanie prawo Bo e terminem imperatywu teologicznego, zaproponowanym przez T. Jimenez Urresti. 2. UWAGI KRYTYCZNE Analizy dotycz¹ce adekwatnoœci pojêcia «prawa» do sformu³owania «prawo Bo e» P. Gherri opiera przede wszystkim na wspó³czesnym rozumieniu prawa oraz na historyczno teologicznych argumentach odnosz¹cych siê do sformu³owania «prawo Bo e», które doœæ rzadko by³o obecne w dokumentach soborowych. Odnosz¹c siê do takiego podejœcia, nale y w punkcie wyjœcia zauwa yæ, e dokumenty soborów powszechnych nie maj¹ za zadanie podawania semantycznych definicji. Znajdujemy w nich definicje dogmatyczne stwierdzaj¹ce, w co nale y wierzyæ. W odniesieniu do prawa Bo ego bêd¹ to zatem sformu³owania odnosz¹ce siê do tego, co w Koœciele istnieje z Bo ego ustanowienia i jako takie zosta³o przez Koœció³ odczytane w konkretnym momencie historycznym. Koœció³ wierzy, e nieustannie odczytuje wolê Chrystusa, maj¹c jednoczeœnie nadziejê, e zachowuje jego ci¹g³oœæ i niezmiennoœæ. W swoich sformu³owaniach Koœció³ pos³uguje siê jêzykiem adekwatnym do stanu wiedzy i sposobów rozumienia odpowiednich dla sytuacji, w której zostaj¹ one sformu³owane. Korzysta jednoczeœnie z tych zwrotów i sformu³owañ wypracowanych przez œwieckie kultury, które uwa a za adekwatne do wyra enia treœci specyficznych dla siebie. Pojêcie «prawo» nie tylko dziœ jest pojêciem wieloznacznym, co do którego nie ma zgody. Jednak istniej¹ce w tym pojêciu elementy zosta³y przez Koœció³ uznane za mo liwe do wyra enia specyficznych dla niego 9 G. Lombardi, Diritto umano e ius gentium, Studia et Documenta Historiae et Iuris 16(1950), s. 250.
19 O ADEKWATNOŒCI LUB NIE POJÊCIA PRAWA W PRAWIE BO YM treœci wraz z tymi, które w ujêciu œwieckim w takim pojêciu siê nie mieszcz¹. Tym samym, rozszerza to ujêcie i rozumienie prawa w stosunku do takowych w œwieckich porz¹dkach prawnych. St¹d te, krytyczne rozwa ania powinny odnieœæ siê do przedstawienia specyfiki pojmowania prawa, a nastêpnie prawa Bo- ego w spo³ecznoœci koœcielnej Sposoby podejœcia do badañ nad prawem P. Gherri zestawia pojêcie prawa wystêpuj¹ce w sformu³owaniu prawo Bo e g³ównie z XIX wiecznymi koncepcjami prawa, które obecne s¹ w dzisiejszej, g³ównie europejskiej, kulturze prawnej, zwracaj¹c jednoczeœnie uwagê na wieloznacznoœæ samego terminu prawo. Stosuje tym samym metodê porównawcz¹, ze wskazaniem na to, co obowi¹zuj¹ce poza Koœcio³em. Konsekwencj¹ takiego podejœcia mo e byæ eliminacja prawa w tych kulturach czy spo³ecznoœciach (jak koœcielna), ilekroæ nie mo na w nich odnaleÿæ cech znaczenia prawa przyjêtych jako paradygmat poza nimi 11. B³êdem jest tak e przenoszenie na obszar badawczy pojêæ i wyobra eñ istniej¹cych w obszarze badacza. Wyniki badañ, aczkolwiek zrozumia³e w obszarze w³aœciwym dla badacza, niekoniecznie musz¹ takimi pozostaæ w obszarze poddanym badaniu. W takiej sytuacji, pojêcie prawa charakterystyczne dla obszaru badacza (nominalistyczne, psychologiczne, lingwistyczne, socjologiczne, historyczne) mo e pozostaæ ca³kowicie obce dla doœwiadczenia prawnego w innym obszarze. Odpowiedni¹ metod¹ jest ta, która wskazuje na mo liwoœæ zrozumienia terminów konkretnej spo³ecznoœci czy kultury poprzez odwo³anie siê do samej kultury prawnej i tego, co j¹ wyznacza. Podejœcie ukazuj¹ce niemo liwoœæ zdefiniowania pojêæ z zewn¹trz pozwala na w³aœciwe dla obszaru badawczego rozumienie prawa, w tym wypadku prawa Bo ego, wewn¹trz wspólnoty koœcielnej Pojêcie «prawa» w Biblii Zdumiewaj¹cym mo e wydawaæ siê stwierdzenie M. Villey a, e w Biblii brakuje okreœlenia «prawo» 12. Punktem odniesienia jest greckie okreœlenie prawa Temat prawa Bo ego jest sta³ym elementem rozwa añ kanonistów i teologów, gdy prawo Bo e stanowi wyznacznik i granice dla prawa Koœcio³a. Wieloœæ opracowañ w tym temacie nie pozwala na ich choæby zasygnalizowanie w tym krótkim opracowaniu. Bibliografiê na temat prawa Bo ego podaje R. Sobañski, Niezmiennoœæ i historycznoœæ prawa w Koœciele: prawo Bo e i prawo ludzkie, Prawo Kanoniczne 40(1997)1-2, s Taka sytuacja sprawi³a, e po Soborze Trydenckim, w oparciu o definicjê Koœcio³a wypracowan¹ przez R. Bellarmina, starano siê upodobniæ rozumienie prawa koœcielnego do prawa œwieckiego celem udowodnienia, e Koœció³ te posiada swoje w³asne prawo. 12 Por. M. Villey, Philosophie du dront. Définitions et fins du dront. Les moyens du droit, Dallos, Paris 2001, s. 80.
20 20 O. TOMASZ GA KOWSKI C.P. (dikaion w formie rzeczownikowej), które jest nieobecne tak w greckim t³umaczeniu Biblii hebrajskiej, jak i w Nowym Testamencie. Biblia u ywa sformu³owañ dikaios, dikaiosune (sprawiedliwy, sprawiedliwoœæ). Ten sposób rozumienia prawa odpowiada sprawiedliwoœci ogólnej czy etycznej doskona³oœci (moralnoœci) zgodnie z rozró nieniami dokonanymi przez Arystotelesa. Biblijne przedstawienie tematyki zwi¹zanej z prawem wskazuje, e wierni powo³ani do wspólnoty z Bogiem posiadali œwiadomoœæ niemo liwoœci pe³nego uto samienia biblijnego i pozabiblijnego pojêcia prawa. Pomiêdzy tymi dwoma podejœciami istnia³y jednak pewne podobieñstwa wynikaj¹ce ze Ÿród³a doœwiadczenia prawnego, którym by³a sfera sacrum. Prawo rozumiane by³o jako regu³a zachowania, która posiada swe Ÿród³o w boskim pochodzeniu (ordalia dei). Akceptacja i podporz¹dkowanie siê boskim wyrokom nie by³o jednak równoznaczne z przymusem ich przestrzegania. Wi¹za³o siê zawsze ze zgod¹ ludzkiego rozumu. Prawo o boskim pochodzeniu wymaga³o zatem interwencji cz³owieka 13. Hebrajska Tora w oczach znawców prawa zawiera³a wskazania o charakterze instrukcji moralnych, zawiera³a prawa, które mia³y prowadziæ naród wybrany do ziemi obiecanej oraz zachowaæ nieustanny zwi¹zek cz³owieka z Bogiem. Na jêzyk grecki Tora nie zosta³a przet³umaczona tak, jak pojêcie prawa funkcjonowa³o w jêz. greckim (dikaion), lecz jako nomos, a na ³aciñski jako lex, nie ius, jak to mamy w ogólnie przyjêtym sformu³owaniu ius divinum. Tak e w Nowym Testamencie spotykamy siê z prawami w znaczeniu leges, które wskazuj¹ na sposób postêpowania umo liwiaj¹cy bycie sprawiedliwym przed Bogiem i przed ludÿmi. Nowotestamentalna sprawiedliwoœæ nie odpowiada arystotelesowskiej sprawiedliwoœci w œcis³ym znaczeniu (wymiennej i rozdzielczej). Nie dotyczy ona spraw materialnych i podzia³u rzeczy. Polega na odwiedzaniu chorych, wiêÿniów, napojeniu spragnionego, nakarmieniu g³odnego, opatrzeniu ran choremu. Celem takiego postêpowania (prawa) jest zatem osi¹gniêcie usprawiedliwienia przed Bogiem i przed ludÿmi Prawo Bo e Powy sze uwagi ukierunkowuj¹ sposób rozumienia prawa Bo ego we wspólnocie wierz¹cych, niezale nie od jego semantycznej zgodnoœci z ujêciem prawa poza ni¹. Prawo we wspólnocie wierz¹cych jest form¹ rozstrzygniêcia, podjêcia 13 Dodatkowo wskazuje to Ÿród³os³ów s³owa dikaion i jemu pokrewnych. Jest nim deik pokazywaæ, wskazywaæ. Prawo rozumiane jest jako nakazana regu³a zachowania, jako nale ny sposób postêpowania. Por. rozwa ania na ten temat: T. Ga³kowski, Prawo-Obowi¹zek. Pierwszeñstwo i wspó³zale noœæ w porz¹dkach prawnych: kanonicznym i spo³ecznoœci œwieckiej, Wyd. UKSW, Warszawa 2007, s
21 O ADEKWATNOŒCI LUB NIE POJÊCIA PRAWA W PRAWIE BO YM przez cz³owieka decyzji o wyborze drogi zwi¹zanej z naœladowaniem Jezusa i przyjêcia Jego stylu ycia. Natomiast ró norodne wspó³czesne sposoby rozumienia prawa, odwo³uj¹ siê do dzia³alnoœci prawodawczej i w niej widz¹ Ÿród³o istnienia prawa. Symptomatyczny wydaje siê zatem fakt, e tak rzadko pojawia siê w dokumentach soborowych okreœlenie «prawo Bo e». Czêste odniesienie siê do niego mog³oby siê przyczyniæ do prób takstatywnego ustalania, na zasadzie szczegó³owych norm, tego, co jest treœci¹ prawa Bo ego. Przejawem takiego drobiazgowego podejœcia do prawa Bo ego s¹ próby zakresowego okreœlenia tego, czym prawo Bo e jest i co jest jego treœci¹. Propozycji i rozwi¹zañ jest wiele, a pe³nej zgodnoœci co do nich brakuje. Dokumenty soborowe u ywaj¹ innych ni prawo Bo e okreœleñ, takich jak wspomniane ex divina institutione, Christus constituit. U ycie kontekstowe tych okreœleñ wskazuje, e ilekroæ one wystêpuj¹, odnosz¹ siê na pierwszym miejscu do instytucji, które swe Ÿród³o posiadaj¹ w boskiej woli i postanowieniu i dziêki którym cz³owiek wierz¹cy mo e realizowaæ to, co znajduje siê w jego odpowiedzi na boskie wezwanie. Ponadto niezbyt czêste u ywanie sformu³owania «prawo Bo e», czy to w dokumentach teologicznych czy prawnych, nie œwiadczy o braku przekonania, e elementy wystêpuj¹ce w Koœciele takiego pochodzenia nie maj¹ 14. Sobory tak e niekoniecznie musia³y u ywaæ sformu³owania «prawo Bo e» w jego biblijnym znaczeniu, gdy treœci w nim zawarte mieœci³y siê w sformu³owaniach, które by³y przekazywane czy to w formach dogmatycznych czy te dyscyplinarnych. Normy prawne, które wierz¹cy odczytuj¹, rozumiej¹ i jednoczeœnie zachowuj¹c je przekazuj¹, znajduj¹ siê w depozycie wiary Koœcio³a. Dodatkowym elementem wskazuj¹cym na sposób rozumienia prawa Bo ego we wspólnocie koœcielnej jest osoba Chrystusa jako prawodawcy, o czym wyraÿnie wspomnia³ Sobór Trydencki: Gdyby ktoœ mówi³, e Bóg da³ ludziom Jezusa Chrystusa jako Odkupiciela, któremu maj¹ ufaæ, a nie równie jako prawodawcê, którego maj¹ s³uchaæ niech bêdzie wyklêty 15. W jakim sensie Chrystus jest prawodawc¹? Czy jako ten, który ustanowi³ Koœció³ i nada³ mu podstawowy kszta³t prawny? Czy jako ten, który, zak³adaj¹c Koœció³, promulgowa³ dla niego prawne normy konstytucyjne i dyscyplinarne? Czy jako ten, który, zak³adaj¹c Koœció³, ustanowi³ w nim strukturê instytucjonaln¹? Niezale nie od tych koncepcji, kon Np. KPK 1983 nie wspomina, e ma³ eñstwo ma boskie pochodzenie. Takie przekonanie wyra a jednak katolicka doktryna. Ma³ eñstwo jest wymogiem natury cz³owieka i jej praw, których autorem jest Bóg. Elementy pochodzenia Bo ego (ma³ eñstwo miêdzy osobami ró nej p³ci w równej sobie godnoœci; wspólnota ca³ego ycia; jednoœæ, nierozerwalnoœæ), które okreœlaj¹ naturê ma³- eñstwa, zawarte s¹ w kann , choæ sam kodeks nie wspomina wyraÿnie, e pochodz¹ z prawa Bo ego. Por. Z. Grocholewski, Sakrament ma³ eñstwa: fundament teologiczny prawodawstwa koœcielnego, Prawo Kanoniczne 40(1997)1-2, s Dekret o usprawiedliwieniu, Sesja 6, kan. 21.
22 22 O. TOMASZ GA KOWSKI C.P. sekwencj¹ odpowiedzi na powy sze pytania jest stwierdzenie, e Chrystus opieraj¹c siê na boskim autorytecie promulguje zdania o charakterze prawnym 16. Taka odpowiedÿ wskazuje jednak na to, e dzia³alnoœæ prawodawcza Chrystusa niejako jest dodana do jego dzia³alnoœci zbawczej, a nadane prawo oddzielone jest od ³aski, gdy zosta³o ustanowione odrêbnym od aktu woli zbawczej, aktem woli prawodawczej. Takie ujêcie problematyki sugeruje, e na prawo Bo e patrzymy z punktu widzenia prawa stanowionego przez cz³owieka. Zatracona tym samym pozostaje istota prawa Bo ego. Punktem wyjœcia rozwa añ nad istot¹ prawa Bo ego powinna byæ zatem nie obserwacja ycia spo³ecznego, lecz sama osoba Chrystusa i Jego dzie³o zbawcze 17. Chrystus poprzez swoje przyjœcie na ziemiê dope³ni³ Bo ego objawienia. W Jego osobie znajduje siê prawda o Bogu i o zbawieniu cz³owieka, o jego nieograniczonej jedynie do wymiaru ziemskiego egzystencji. St¹d te ca³e ludzkie ycie znajduje swoje ostateczne wyjaœnienie w œwietle wezwania Bo ego, którym Bóg obdarowuje cz³owieka. Prawda o Bogu i cz³owieku, o ich wzajemnym spotkaniu, powinna stanowiæ punkt odniesienia dla rozwa añ dotycz¹cych tego, co w Koœciele uwa ane jest za prawo Bo e. Chrystus, przebywaj¹c z cz³owiekiem, ukazuje obietnice Bo e wzglêdem niego oraz wskazuje na mo liwoœæ ich realizacji poprzez odpowiedÿ, jak¹ cz³owiek daje Bogu. Prawo Bo e ma zatem swoje Ÿród³o w obdarowaniu cz³owieka ³ask¹ Bo ¹. Chrystus jest jednoczeœnie Ÿród³em ³aski i prawa. OdpowiedŸ cz³owieka na zobowi¹zuj¹ce wezwanie Bo e sprawia, e cz³owiek zostaje w³¹czony do wspólnoty Koœcio³a, w której wzrasta. Ta wspólnota jest dla niego jednoczeœnie darem i zobowi¹zaniem, gdy Bo e wezwanie nie zosta³o cz³owiekowi dane dla jego osobistego po ytku, lecz dla jego funkcjonowania we wspólnocie koœcielnej, która jest dla niego darem i zadaniem 18. Wierni maj¹ obowi¹zek zachowania wspólnoty w takiej jej strukturze, jakiej chcia³ sam Chrystus. S¹ zobowi¹zani do uczynienia wszystkiego, aby by³a ona znakiem i narzêdziem wewnêtrznego zjednoczenia z Bogiem i jednoœci ca³ego rodzaju ludzkiego 19. Prawo Bo e stanowi zasadnicze zrêby jego [Koœcio³a] konstytucji, zawiera to, z czego Koœció³ pod groÿb¹ utraty w³asnej to samoœci nie mo e zrezygnowaæ, z czego nie mo e siê wycofaæ i czego nie mo e zmieniæ R. Sobañski, Nauki podstawowe prawa kanonicznego. Teologia prawa koœcielnego, Wyd. UKSW, Warszawa 2001, s Por. tam e, s Por. R. Sobañski, Niezmiennoœæ, s Sobór Watykañski II, Konstytucja dogmatyczna o Koœciele Lumen Pentium (21 listopada 1964), nr R. Sobañski, Niezmiennoœæ, s. 29.
23 O ADEKWATNOŒCI LUB NIE POJÊCIA PRAWA W PRAWIE BO YM PODSUMOWANIE Przeprowadzone rozwa ania dotycz¹ce adekwatnoœci pojêcia «prawa» lub jej braku w sformu³owaniu «prawo Bo e» pozwalaj¹ na przedstawienie nastêpuj¹cych wniosków: a) Doœwiadczenie prawne charakterystyczne jest dla wielu religii, choæ niekoniecznie musi ono byæ wyra one przez pojêcie prawa jednoznacznie rozumiane. Religie odwo³uj¹ siê bowiem do sfery sacrum, w której interwencja Boga czy bóstwa wi¹ e siê nierozerwalnie z przekazaniem wskazañ postêpowania zgodnie z wymogami relacji pomiêdzy nimi a cz³owiekiem. b) Katolickie rozumienie prawa Bo ego ró ni siê od podejœcia protestantyzmu tak w znaczeniu semantycznym, jak i konceptualizacyjnym. Ró nice dotycz¹ równie samej treœci prawa Bo ego w obu wyznaniach. Spowodowane jest to ró nicami dotycz¹cymi samego prawa, jego miejsca we wspólnocie koœcielnej, u pod³o a których znajduj¹ siê ró nice teologalne pojmowania stosunku Boga do œwiata i cz³owieka. Wskazuje to zatem, e rozumienie prawa Bo ego mo e dokonaæ siê jedynie na drodze wejœcia do wnêtrza konkretnej wspólnoty i zrozumienia tego, co ona za takie uwa a. Rozwa ania o prawie Bo ym powinny zatem dokonywaæ siê kontekstowo. c) Ró ne próby formu³owania treœci prawa Bo ego w zakresie teologii katolickiej, choæ niezbêdne, aczkolwiek czasami zakresowo ró ni¹ce siê miêdzy sob¹, odczuwaj¹ koncepcyjne wp³ywy ujmowania prawa w spo³ecznoœciach pozakoœcielnych, w których dzia³alnoœæ legislacyjna wkomponowuje siê w rozumienie prawa. Chrystus natomiast jest Ÿród³em pozytywnego prawa Bo ego ( legislatorem ) nie w sensie autora ponadhistorycznych, sformu³owanych norm, lecz jako Ten, który objawi³ prawdê o powo³aniu cz³owieka i gromadzi ludzi we wspólnotê, aby o tej prawdzie œwiadczy³a 21. d) W œwietle powy szych uwag nie wydaje siê konieczne, by zastêpowaæ sformu³owanie prawo Bo e innymi sformu³owaniami. Argumenty przemawiaj¹ce za tak¹ propozycj¹ sprowadzaj¹ siê do stwierdzenia, e sformu³owanie to mo e byæ rozumiane w sensie norm, które zosta³y wyra one w okreœlonych dyspozycjach i formu³ach 22. Prawo Bo e jest natomiast ywe, jak ywa jest obecnoœæ Chrystusa w Koœciele i nie zawsze jest skonkretyzowane w odpowiednich normach i instytucjach. e) Nie wydaje siê zatem, by konieczne by³yby rozwa ania o adekwatnoœci lub nie pojêcia prawa w odniesieniu do sformu³owania prawo Bo e, gdy o rozumieniu prawa w danej spo³ecznoœci decyduje œwiadomoœæ jej cz³onków, nie zaœ kryteria aplikowane z zewn¹trz. 21 Ten e, Nauki podstawowe, s R. Berlingó, Diritto divino e diritto umano nella Chiesa, Il Diritto Ecclesiastico 106(1995)1, s. 58.
24 24 O. TOMASZ GA KOWSKI C.P. THE ADEQUACY OR NOT OF THE CONCEPT OF LAW IN DIVINE LAW Summary The author discusses the adequacy of the concept of law in relation to divine law. He comes to the conclusion that statements regarding inadequacy are based on a conceptual approach to the law operating in today s culture. Members of particular communities, including a church community, determine what is law in the relevant law culture. Comparative methods do not offer satisfactory solutions. Keywords: law, divine law, adequacy of notion and concept Nota o Autorze: O. prof. UKSW dr hab. T. Ga³kowski, C.P. jest kierownikiem katedry Teorii prawa koœcielnego Wydzia³u Prawa Kanonicznego Uniwersytetu Kard. Stefana Wyszyñskiego w Warszawie. W jego krêgu zainteresowañ i badañ znajduj¹ siê zagadnienia filozoficzne i teologiczne prawa. S³owa kluczowe: prawo, prawo Bo e, adekwatnoœæ pojêæ
25 25 SEMINARE t. 31 * 2012 * s KS. GINTER DZIER ON Wydzia³ Prawa Kanonicznego UKSW, Warszawa NATURA PRZYWILEJÓW OSOBOWYCH I RZECZOWYCH (KAN KPK) 1. WSTÊP W rozdziale IV Tytu³u IV Ksiêgi I (kann KPK) zosta³y skodyfikowane ustalenia dotycz¹ce jednej z kategorii poszczególnych aktów administracyjnych, jakimi s¹ przywileje. W przytoczonych regulacjach ujêto ró ne w¹tki odnosz¹ce siê do tych aktów. W kan KPK prawodawca skoncentrowa³ uwagê na naturze dwóch pryncypialnych form przywileju, jakimi s¹ przywileje osobowe oraz rzeczowe. Dyspozycje zawarte w tej regulacji ujmuj¹ ten problem zarówno z aspektu pozytywnego, jak i negatywnego. W sensie pozytywnym idzie o jego trwanie (kan KPK); w sensie negatywnym natomiast o jego wygaœniêcie (kan KPK). 2. STA Y CHARAKTER PRZYWILEJU (KAN KPK) Ustawodawca w kan KPK ustosunkowa³ siê do kwestii natury przywileju, stwierdzaj¹c: Przywilej domniemywa siê jako sta³y, chyba e udowodni siê coœ przeciwnego. Pryncypialnym Ÿród³em tej dyspozycji jest szesnasta regu³a prawna zawarta w Liber sextus papie a Bonifacego VIII, zgodnie z któr¹ Godzi siê, aby przywilej udzielony przez w³adcê by³ trwa³y 1. Nale y jednoczeœnie dodaæ, i zasada ta zosta³a przejêta w kan. 70 KPK z 1917 r. W regulacji tej bowiem ustawodawca stanowi³: Privilegium, nisi aliud constet, censendum est perpetuum. 1 Por. Regula iuris n. 16, in VI: Decet concessum a principe beneficjum esse mansurum.
26 26 KS. GINTER DZIER ON Z treœci analizowanego kan KPK wynika, i w systemie kanonicznym przywilej z regu³y jest sta³y 2. Zdaniem kanonistów, posiada on taki charakter, gdy jest podobny do ustawy. Popieraj¹c to twierdzenie, wskazuj¹ oni, i tego typu reskrypt jest niczym innym jak prawem prywatnym 3. Tym sposobem nawi¹zuj¹ do definicji przywileju wypracowanej przez œw. Izydora z Sewilli, w myœl której przywileje s¹ prawem prywatnym 4. Nale y jednak zauwa yæ, i sta³oœæ, o której mowa w kan. kan KPK, nie oznacza jednak trwania ponadczasowego. Innymi s³owy, nie idzie wiêc o to, e przywilej nie ustaje w aden sposób wraz up³ywem czasu 5. W normach bowiem dotycz¹cych tego typu aktów znajduj¹ siê na przyk³ad dyspozycje o odmiennym charakterze. Dla przyk³adu, w kan. 79 KPK stworzono mo liwoœæ odwo³ania od uprzednio podjêtej decyzji przez kompetentny autorytet. W kan. 81 KPK z kolei ujêto wyj¹tek od regu³y generalnej, stwierdzaj¹c, i przywilej mo e ustaæ wraz z ustaniem w³adzy jego dawcy. Kanoniœci s¹ zgodni co do tego, e sta³oœæ nie jest elementem istotnym tej instytucji 6. Popieraj¹c swój pogl¹d, wskazuj¹ oni na mechanizm zastosowany przez ustawodawcê w analizowanym kan KPK. Dyspozycja bowiem zawarta w tej regulacji posiada charakter domniemania iuris tantum. Wed³ug F. Urrutii, obecne ujêcie klauzuli chyba e udowodni siê coœ przeciwnego jest jaœniejsze. Nale y przypomnieæ, i w kan. 70 KPK z 1917 r. funkcjonowa³o sformu³owanie nisi aliud constet 7. Wracaj¹c do przerwanego w¹tku, nale y stwierdziæ, i prawodawca w rozwi¹zaniach systemowych dopuszcza mo liwoœæ dowodu przeciwnego 8. W porz¹dku kanonicznym zatem mog¹ funkcjonowaæ tak e przywileje, które nie bêd¹ sta³e. 3. PROBLEMY SYSTEMATYZACYJNE W dwóch nastêpnych dyspozycjach kan. 78 KPK zosta³y zawarte ustalenia co do ustania dwóch kategorii przywilejów, jakimi s¹: przywilej osobowy oraz 2 Por. J. García Martín, Le norme generali del Codex Iuris Canonici, Roma 1999, s Por. V. De Paolis, A. D Auria, Le norme generali di Diritto Canonico. Commento al Codice di Diritto Canonico, Roma 2008, s Por. D 3, 3. Privilegia sunt leges privatorum, quasi privatae leges ; E. Labandeira, Trattato di diritto amministrativo canonico, Milano 1994, s Por. J. García Martín, Le norme generali, s Por. M.J. Roca, Comentario al can.78, w: Comentario exegético al Código de Derecho Canónico, red. A. Marzoa, J. Miras, R. Rodríguez-Ocaña, t. 1, Pamplona 1996, s. 659; J. García Martín, Le norme generali, s Por. F. Urrutia, De normis generalibus. Adnotaiones in Codicem: Liber I, Romae 1983, s Por. J. García Martín, Le norme generali, s. 287; V. De Paolis, A. D Auria, Le norme generali di Diritto Canonico, s. 237.
27 NATURA PRZYWILEJÓW OSOBOWYCH I RZECZOWYCH przywilej rzeczowy (kan KPK). Tym sposobem ustawodawca wyró ni³ dwie kluczowe kategorie przywilejów. Otó, w doktrynie utrzymuje siê, e przywilej jest osobowy, jeœli zosta³ on udzielony osobie; przywilej rzeczowy z kolei dotyczy rzeczy 9. Nale y zauwa yæ, i taka typologia opiera siê na fikcji prawnej. Z definicji bowiem legalnej przywileju ujêtej w kan KPK wynika, i przywileje s¹ aktami ³aski udzielanymi osobom. Ka da wiêc tego typu decyzja ma charakter osobowy. Przywilej rzeczowy jest przecie udzielany osobie (osobom) ze wzglêdu na rzecz 10. Konkluduj¹c ten passus, nale y stwierdziæ, e ka dy przywilej w systemie kanonicznym w jakimœ stopniu ma charakter personalny. Nale y jednoczeœnie dodaæ, i w doktrynie powstaj¹ te w¹tpliwoœci co do charakteru przywilejów udzielanych osobom prawnym. Otó, w tym wypadku wystêpuj¹ dwa kierunki interpretacyjne 11. Jedni autorzy stoj¹ na stanowisku, e tego typu przywileje s¹ przywilejami rzeczowymi 12 ; inni kanoniœci natomiast przekonuj¹, i takie akty s¹ przywilejami osobowymi 13. Zwolennicy pierwszego kierunku w swych argumentacjach nawi¹zuj¹ do dyspozycji kan KPK, w której ustawodawca wi¹ e kwestiê przywileju udzielonego osobie prawnej z kategoriami godnoœci osoby lub rzeczy 14. Przedstawiciele drugiego nurtu nawi¹zuj¹ zaœ do natury osoby prawnej w systemie kanonicznym. Podkreœlaj¹ oni, i ta kategoria, obok osoby fizycznej, w kanonicznym porz¹dku prawnym jest te osob¹, pomimo tego, e swe istnienie zawdziêcza ona fikcji prawnej. Wreszcie nale y dodaæ, i niektórzy komentatorzy w swych rozwa aniach wskazuj¹ na wystêpowanie w porz¹dku kanonicznym jeszcze jednej kategorii przywileju, jakim jest przywilej mieszany. Otó W. Aymans oraz K. Mörsdorf w swym Komentarzu twierdz¹, i w systemie prawa koœcielnego funkcjonuj¹ te przywileje, które maj¹ charakter mieszany, to znaczy, s¹ one zarówno przywilejami osobowymi, jak i rzeczowymi. W tym wypadku przyk³adowo wskazuj¹ oni na przywilej udzielony kaplicy domowej. W ich przekonaniu, jest on zwi¹zany tak z osob¹, jak i z obiektem sakralnym Por. V. De Paolis, A. D Auria, Le norme generali di Diritto Canonico, s Por. F. Urrutia, Privilegio, w: Nuovo dizionario di Diritto Canonico, red. C. Corral Salvador, V. De Paolis, G. Ghirlanda, Cinisello Balsamo 1993, s ; J. Krukowski, Komentarz do kan. 78 KPK, w: J. Krukowski, R. Sobañski, Komentarz do Kodeksu Prawa Kanonicznego, t. 1, Poznañ 2003, s Por. H. Socha, Allgemeine Normen, w: Münsterischer Kommentar zum Codex Iuris Canonici, red. K. Lüdicke, t. 1, Essen 1985, ad 78, n Por. F. Urrutia, De normis, s Por. E. Labandeira, Trattato di diritto amministrativo canonico, s Por. F. Urrutia, Privilegio, s Por. W. Aymans, K. Mörsdorf, Kanonisches Recht, t. 1, Padeborn-München-Wien-Zürich 1991, s. 268.
28 28 KS. GINTER DZIER ON 4. WYGAŒNIÊCIE PRZYWILEJU OSOBOWEGO (KAN KPK) Ustawodawca w kan KPK zawar³ ustalenia co do ustania przywileju osobowego. Otó, postanowi³ on, i tego typu przywilej wygasa wraz z osob¹. Tym sposobem nawi¹za³ on do regu³y prawnej funkcjonuj¹cej w prawie dekreta- ³owym, w myœl której przywilej osobowy pod¹ a za osob¹ i wraz z ni¹ wygasa 16. Na marginesie nale y dodaæ, i podobne pryncypium funkcjonowa³o w klasycznym prawie cywilnym w Digestach 17 oraz u Modestyna 18. Nieco zmodyfikowana pod wzglêdem stylistycznym wersja tej zasady znalaz³a siê w kan. 74 KPK z 1917 r. Posiada³ on nastêpuj¹ce brzmienie: Privilegium personale personam sequitur et cum ipsa extinguitur. W myœl doktryny, przywileje osobowe s¹ udzielane bezpoœrednio osobie 19. Przy czym, kanoniœci rozró niaj¹ pomiêdzy przywilejami poszczególnymi (privilegium singularis) oraz przywilejami wspólnymi (privilegium communis). Pierwsze z nich s¹ przyznawane osobom fizycznym; drugie natomiast dotycz¹ osób prawnych, a wiêc zarówno kolegiów, jak i zespo³ów osób 20. W literaturze, ostatnie z wymienionych aktów s¹ okreœlane tak e mianem privilegia corporaliter aut communiter personalia 21. W przepisach kodeksowych znajduje siê kilka wzmianek o mo liwoœci uzyskania tego typu przywilejów: 1) w kan. 306 KPK ustawodawca mówi o przywilejach stowarzyszeñ; 2) kan KPK traktuje o stowarzyszeniach zakonnych za³o onych na mocy przywileju apostolskiego przez cz³onków instytutów zakonnych poza ich w³asnymi koœcio³ami lub domami; 3) w dyspozycji kan KPK zosta³a skodyfikowana hipoteza umo liwiaj¹ca uzyskanie apostolskiego indultu dopuszczaj¹cego wyœwiêcenie kandydata nale ¹cego do obrz¹dku wschodniego przez biskupa ³aciñskiego; 4) zgodnie z kan KPK, tylko Stolica Apostolska mo e udzieliæ mniszkom indultu eksklaustracyjnego; 5) w myœl kan. 687 KPK, eksklaustrowany cz³onek nie mo e nosiæ stroju instytutu, jeœli tak postanowiono w indulcie Por. Regula iuris n. 7, in VI: Privilegium personale personam sequitur et extinguitur cum persona. 17 Por. D. 24, 3, Por. Modestinus, 50, 17, Por. H. Socha, Allgemeine Normen, ad 78, n Por. T. Jimènez Urresti, Comentario al can. 78, w: Código de Derecho Canónico. Edición bilingüe comentada, red. L. De Echeveria, Madrid 1985, s. 66; J. García Martín, Le norme generali, s Por. C. Michiels, Normae generales juris canonici, Lublin 1929, s Por. T. Amann, Der Verwaltungsakt für Einzelfälle, St. Ottilien 1997, s
29 NATURA PRZYWILEJÓW OSOBOWYCH I RZECZOWYCH Wœród kanonistów nie w¹tpliwoœci co do mo liwoœci nabycia przywilejów przez osoby fizyczne. Jak ju nadmieniono wy ej, w doktrynie wystêpuj¹ pewne w¹tpliwoœci co do posiadania takich uprawnieñ przez osoby prawne. Generalnie przyjmuje siê, i osoby te mog¹ nabyæ przywileje. Tak¹ zdolnoœæ wywodzi siê z normatywnego terminu wygasaæ (extinguitur) 23. Pojêcie to bowiem wystêpuje w kan KPK, dotycz¹cym wygaœniêcia osób prawnych. W tym kontekœcie nale y zauwa yæ, i analogiczne s³owo funkcjonuje w analizowanym kan KPK. St¹d te komentatorzy przyjmuj¹, e tak¹ zdolnoœæ posiadaj¹ wszystkie osoby prawne, to znaczy, zarówno osoby publiczne, jak i osoby prywatne (kan. 118 KPK) 24. Autorzy s¹ zgodni co do tego, i przywilej udzielony osobie fizycznej przestaje istnieæ w nastêpstwie jej œmierci. Tak wiêc ³aska udzielona na jej korzyœæ nie przechodzi na jej prawnych spadkobierców 25. W odniesieniu zaœ do osoby prawnej aplikacjê znajduj¹ ustalenia zawarte w kan KPK, w myœl którego Osoba prawna [ ] wygasa [ ], jeœli zostanie zniesiona przez kompetentn¹ w³adzê albo nie dzia³a przez okres stu lat. Prywatna osoba prawna wygasa ponadto, jeœli samo stowarzyszenie zostaje rozwi¹zane zgodnie z postanowieniami statutów, albo jeœli zdaniem kompetentnej w³adzy wygas³a sama fundacja, zgodnie z postanowieniem statutów 26. Widaæ zatem, i trwanie przywileju nie jest uzale nione od jego dawcy, lecz od istnienia jego adresata 27. Ponadto, nale y dodaæ, i wygaœniêcie przywileju, o którym mowa w kan KPK, nie jest uzale nione od rodzaju przywileju. Dyspozycja zawarta w tej normie nie zawiera przecie szczegó³owej specyfikacji w tej materii. Dotyczy wiêc ona ka dego przywileju WYGAŒNIÊCIE PRZYWILEJU RZECZOWEGO (KAN KPK) W kan KPK zosta³y zawarte przepisy dotycz¹ce wygaœniêcia przywilejów rzeczowych. Prawodawca w kanonie tym stwierdzi³: Przywilej rzeczowy wygasa przez ca³kowite zniszczenie rzeczy lub miejsca. Jednak e przywilej miejscowy od ywa, jeœli miejsce zostanie przywrócone swemu przeznaczeniu w ci¹gu piêædziesiêciu lat Por. H. Socha, Allgemeine Normen, ad 78, n Por. T. Jimènez Urresti, Comentario al can. 78, s. 66; J. García Martín, Le norme generali, s Por. W. Aymans, K. Mörsdorf, Kanonisches Recht, s. 268; M. J. Roca, Comentario al can. 78, s Por. H. Socha, Allgemeine Normen, ad 78, n Por. M.J. Roca, Comentario al can. 78, s Por. C. Michiels, Normae generales juris canonici, s. 422.
30 30 KS. GINTER DZIER ON Rozpoczynaj¹c analizê tej regulacji, na wstêpie nale y zwróciæ uwagê, e w treœci obowi¹zuj¹cej normy, w porównaniu do przepisu zawartego w Kodeksie z 1917 r., wprowadzono kosmetyczne zmiany redakcyjne. W analogicznym bowiem kan. 75 KPK z 1917 r. dyspozycja zosta³a ujêta w liczbie mnogiej. Z treœci kan KPK wynika, i pojêcie przywilej rzeczowy odnosi siê do dwóch kategorii pojêciowych, jakimi s¹ rzeczy oraz miejsca. Te ostatnie przywileje w literaturze s¹ nazywane tak e przywilejami miejscowymi 29. Dla przyk³adu, przywileje rzeczowe mog¹ byæ zwi¹zane z krzy ami, ró añcami; przywileje miejscowe zaœ mog¹ byæ udzielane œwi¹tyniom. I tak prawodawca w kan KPK postanowi³: Sanktuarium mog¹ byæ przyznane pewne przywileje. Wed³ug kan KPK, tego typu przywilej wygasa przez ca³kowite zniszczenie rzeczy lub miejsca. Trafnie zauwa y³ J. García Martín, i miejsce nie ulega zniszczeniu, lecz transformacji. Z drugiej zaœ strony zwróci³ on uwagê, i zniszczenie o którym mowa w analizowanej normie nie tyle dotyczy przestrzeni, co miejsca, na którym znajduje siê obiekt sakralny ciesz¹cy siê przywilejem 30. Zniszczona natomiast mo e zostaæ rzecz, taka jak np. kielich czy te ró aniec 31. Kontynuuj¹c wyk³adniê kan KPK, nale y zwróciæ uwagê, i prawodawca w tej regulacji mówi o ca³kowitym zniszczeniu rzeczy lub miejsca (absolutum rei vel loci interritum). A zatem, gdyby destrukcja mia³a jedynie charakter czêœciowy, to w tej sytuacji nie mo na by mówiæ o skutkach, o których traktuje kan KPK 32. Dla przyk³adu, wymogu ujêtego w analizowanym kanonie nie spe³nia dyspozycja skodyfikowana w kan KPK. W myœl bowiem tej regulacji, miejsca œwiêta trac¹ m.in. poœwiêcenie lub b³ogos³awieñstwo, gdy zostan¹ w znacznej czêœci zniszczone (magna ex parte destructa). Wracaj¹c do przerwanego w¹tku, nale y skonstatowaæ, i w doktrynie rozró nia siê pomiêdzy zniszczeniem materialnym oraz zniszczeniem prawnym rzeczy lub miejsca. Zniszczenie materialne ³¹czy siê z ich zniszczeniem fizycznym; zniszczenie prawne zaœ wi¹ e siê z deklaracj¹ faktu przeznaczenia miejsca œwiêtego do u ytku œwieckiego (kan KPK) 33. W doktrynie wskazuje siê, e racja prawna wprowadzenia takiego rozwi¹zania wyp³ywa z faktu, i w tym wypadku znika fundament, z którym by³ zwi¹zany przywilej 34. Z treœci kan KPK wynika, i ustawodawca w takiej sytuacji zawiesza skutecznoœæ aktu. 29 Por. J. García Martín, Le norme generali, s Por. tam e. 31 Por. H. Socha, Allgemeine Normen, ad 78, n Por. tam e. 33 Por. M.J. Roca, Comentario al can. 78, s Por. C. Michiels, Normae generales juris canonici, s. 423.
31 NATURA PRZYWILEJÓW OSOBOWYCH I RZECZOWYCH Nale y te zauwa yæ, i wygaœniêcie przywileju miejscowego uzale nione jest nie tylko od absolutnego zniszczenia, ale równie od up³ywu czasu 35. W interpretacji kan KPK nie mo na przecie pomin¹æ jeszcze jednej hipotezy w nim zawartej, zwi¹zanej z mo liwoœci¹ od ycia zwyczaju miejscowego. Ten mechanizm oparty jest na fikcji prawnej. Otó w myœl tego kanonu, tego typu przywilej od ywa, jeœli miejsce z nim zwi¹zane zostanie przywrócone swemu przeznaczeniu w ci¹gu piêædziesiêciu lat. Nie ma w¹tpliwoœci co do tego, i termin okreœlony w normie zosta³ wprowadzony przez ustawodawcê. Na marginesie nale y dodaæ, i w Kodeksie z 1917 r. ten okres by³ identyczny (kan. 75 KPK). Z badañ przeprowadzonych przez G. Michielsa wynika, e wprowadzenie do obiegu normatywnego limitu czasowego zmieni³o w pewien sposób dyscyplinê obowi¹zuj¹c¹ w czasach przedkodeksowych. Mianowicie, przed promulgacj¹ Kodeksu pio-benedyktyñskiego funkcjonowa³y dyspozycje, zgodnie z którymi przywilej by³ zawieszony tak d³ugo, jak d³ugo istnia³a nadzieja odbudowy zniszczonego miejsca (spes redificationis fundata) 36. Nale y jednak zauwa yæ, i takie rozwi¹zanie zawiera³o w sobie ogromn¹ dozê niepewnoœci. W konsekwencji wiêc, prowadzi³o ono do wielu sporów doktrynalnych 37. Nale y jednoczeœnie dodaæ, i w Kodeksie z 1917 r. dyspozycja kan. 75 KPK znalaz³a bezpoœredni¹ aplikacjê w kan KPK. W kanonie tym bowiem stanowiono, i odpusty przywi¹zane do jakiegoœ koœcio³a nie gas³y na skutek zburzenia tego obiektu sakralnego, jeœli zosta³ on odbudowany w ci¹gu piêædziesiêciu lat w tym samym miejscu i pod tym samym tytu³em. Wracaj¹c do przerwanego w¹tku, nale y stwierdziæ, i czas, o którym mowa w kan KPK, zaczyna biegn¹æ od momentu ca³kowitego zniszczenia miejsca 38. Okres zaœ piêædziesiêciu lat nale y liczyæ wed³ug regu³ obliczania czasu skodyfikowanych w kann , 202 2, 203 KPK WYGAŒNIÊCIE PRZYWILEJU MIESZANEGO Jak wykazano ju wy ej, pomimo tego, i prawodawca w kan KPK nie czyni wzmianki o przywilejach mieszanych, to jednak taka kategoria funkcjonuje w systemie. W kontekœcie prowadzonych analiz pojawia siê równie pytanie o wygaœniêcie takich przywilejów? Otó, w doktrynie, w wyjaœnieniu tej kwestii 35 Por. T. Jimènez Urresti, Comentario al can. 78, s. 66; J. García Martín, Le norme generali, s Por. C. Michiels, Normae generales juris canonici, s Por. tam e. 38 Por. J. García Martín, Le norme generali, s Por. H. Socha, Allgemeine Normen, ad 78, n. 8.
32 32 KS. GINTER DZIER ON dominuj¹cymi staj¹ siê przes³anki wi¹ ¹ce siê z personalnym charakterem przywileju. Zajmuj¹cy siê t¹ tematyk¹ kanoniœci utrzymuj¹, i tego typu przywilej nie wygasa poprzez zniszczenie samego obiektu. Mo e on bowiem od yæ po jego odbudowaniu, z zachowaniem warunków okreœlonych w kan KPK. Wygasa on natomiast z chwil¹ œmierci ostatniej osoby z rodziny, której zosta³a udzielona ta szczególna ³aska ZAKOÑCZENIE Z przeprowadzonych analiz wynika, i prawodawca ustosunkowa³ siê do kwestii natury przywileju w kan KPK. W definicji legalnej przywileju skodyfikowanej w kan KPK zosta³a zawarta m.in. prawda, e przywilej zostaje powo³any do ycia moc¹ decyzji kompetentnego autorytetu. Z regu³y akt ten ma charakter sta³y. Nale y zauwa yæ, i w kan KPK zosta³a zawarte domniemanie dopuszczaj¹ce jednak dowód przeciwny. Oznacza to zatem, i trwa- ³oœæ tego typu decyzji nie ma charakteru bezwzglêdnego. Innymi s³owy, nie jest ona elementem istotnym tej instytucji. Z kolei w kan KPK zosta³y skodyfikowane dyspozycje dotycz¹ce wygaœniêcia dwóch pryncypialnych kategorii przywilejów, jakimi s¹ przywileje osobowe oraz rzeczowe. Ustanie obydwu form przywilejów ma charakter naturalny. Przywilej osobowy udzielony osobie fizycznej wygasa wraz ze œmierci¹ osoby uprzywilejowanej, nie przechodz¹c na jej spadkobierców; przywilej zaœ dotycz¹cy osoby prawnej ustaje po spe³nieniu warunków skodyfikowanych w kan KPK; wreszcie przywilej rzeczowy osi¹ga taki skutek w zwi¹zku z absolutnym zniszczeniem rzeczy lub miejsca. Przy czym, w przypadku przywileju miejscowego, ustawodawca, opieraj¹c siê na fikcji prawnej, dopuszcza jego od ycie, je eli zniszczone miejsce zostanie przywrócone do u ytku w ci¹gu piêædziesiêciu lat. Konkluduj¹c, nale y stwierdziæ, i ustalenia normatywne dotycz¹ce natury przywilejów osobowych rzeczowych skodyfikowane w kan KPK wynikaj¹ z prawa pozytywnego. Prawodawca, stanowi¹c je, czêsto opiera siê na mechanizmie fikcji prawnej. 40 Por. W. Aymans, K. Mörsdorf, Kanonisches Recht, s. 268.
33 NATURA PRZYWILEJÓW OSOBOWYCH I RZECZOWYCH 33 THE NATURE OF PERSONAL AND PROPERTY PRIVILEGES (CAN CIC) Summary This article focuses upon the nature of personal and property privileges. As the author s analysis shows, the legislature responded to the question of the nature of privileges in can CIC. The legal definition of privilege codified in can CIC concluded, among other things, that privilege is determined by the decision of a competent authority. As a rule, this act is permanent. It should be noted, however, that can allowed for the presumption of evidence to the contrary. This means that the permanence of a decision of this type is of a conditional nature. In other words, it is not an essential element of this institution. Can CIC, on the other hand, codifies the dispositions concerning the cessation of two principle categories of privileges, i.e. personal and property privileges. The cessation of both types of privileges is of a natural character. A personal privilege granted to an individual is extinguished with the person s death and is not inherited by the heirs whereas a privilege concerning a legal person ceases when the conditions codified in can CIC are met. Finally, a property privilege becomes extinguished through the complete destruction of the thing or place. Still, in the case of a local privilege, the legislature, relying on legal fiction, allows for the revival of a privilege if the damaged site is restored within fifty years. In conclusion, the author points out that normative findings regarding the nature of personal and real privileges codified in can CIC arise from positive law. The legislature establishing them often bases it on the mechanism of legal fiction. Keywords: nature, privilege, person, thing Nota o Autorze: ks. Ginter Dzier on, prof. dr hab., Kierownik Katedry Norm Ogólnych Prawa Kanonicznego na Wydziale Prawa Kanonicznego Uniwersytetu Kardyna³a S. Wyszyñskiego w Warszawie. Jest autorem ponad 100 opracowañ z zakresu prawa ma³ eñskiego, norm ogólnych prawa kanonicznego oraz teorii prawa. S³owa kluczowe: natura, przywilej, osoba, rzecz
34 34
35 35 SEMINARE t. 31 * 2012 * s KS. BARTOSZ NOWAKOWSKI Wydzia³ Teologiczny Zak³ad Prawa Kanonicznego UAM, Poznañ ROZWI ZANIE MA EÑSTWA RATO ET NON CONSUMMATO POPRZEZ UROCZYST PROFESJÊ ZAKONN STUDIUM KANONICZNO HISTORYCZNE Zgodnie z can Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r. (CIC/17), niedope³nione ma³ eñstwo ochrzczonych lub osoby ochrzczonej z nieochrzczon¹ mog³o byæ rozwi¹zane b¹dÿ z mocy samego prawa przez uroczyst¹ profesjê zakonn¹, b¹dÿ przez dyspensê Stolicy Apostolskiej, udzielon¹ dla s³usznego powodu na proœbê obydwu stron, a nawet jednej, chocia by wbrew woli drugiej 1. Z analizy treœciowej wynika, i przytoczony powy ej kanon CIC/17 odnosi³ siê do dwóch ró nych przypadków rozwi¹zania ma³ eñstwa rato et non consummato: po pierwsze moc¹ samego prawa przez uroczyst¹ profesjê zakonn¹; po drugie przez dyspensê Stolicy Apostolskiej. O ile ów drugi przypadek znalaz³ swoje miejsce w Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1983 r. (KPK), o tyle prawodawca obecnie nie zak³ada ju mo liwoœci rozwi¹zania ma³ eñstwa niedope³nionego poprzez uroczyst¹ profesjê zakonn¹ 2. atwo wiêc wywnioskowaæ, i taki przypadek nabra³ wy³¹cznie wymiaru historycznego. Poniewa jednak prawo reguluje sytuacje przysz³e, bazuj¹c na doœwiadczeniach przesz³ych, dlatego warto pokazaæ jego ewolucjê 1 «Matrimonium non consummatum inter baptizatos vel inter partem baptizatam et partem non baptizatam, dissolvitur tum ipso iure per sollemnem professionem religiosam, tum per dispensationem a Sede Apostolica ex iusta causa concessam, utraque parte rogante vel alterutra, etsi altera sit invita». CIC/17, can «Matrimonium non consummatum inter baptizatos vel inter partem baptizatam et partem non baptizatam a Romano Pontifice dissolvi potest iusta de causa, utraque parte rogante vel alterutra, etsi altera pars sit invita». KPK, kan Por. W. Góralski, Koœcielne prawo ma³ eñskie, P³ock 1987, s. 115; G. Prost, Separazione: lo scioglimento del vincolo coniugale, w: Gruppo Italiano Docenti di Diritto Canonico, Matrimonio e disciplina ecclesiastica, Quaderni della Mendola 3(1996), s. 171.
36 36 KS. BARTOSZ NOWAKOWSKI oraz racje, które sk³oni³y prawodawcê do jego wycofania. Jak podkreœla Remigiusz Sobañski, s¹d o obowi¹zywaniu normy opiera siê na dostrze eniu i ocenie pewnych faktów obiektywnych. Norma bowiem obowi¹zuje, gdy jest zakorzeniona w rzeczywistoœci, w og³oszonym tekœcie, w praktyce, w akceptowanych wartoœciach. Dziêki temu nie pozostaje tylko ide¹, ale staje siê czymœ obowi¹zuj¹cym 3. Jakie by³y zatem podstawy wprowadzenia na przestrzeni wieków regulacji, której nie podj¹³ ju nowy KPK? 1. RATIO LEGIS Zasadê, i uroczysta profesja zakonna rozwi¹zuje ma³ eñstwo zawarte, a niedope³nione, wprowadzi³ ju Sobór Trydencki 11 listopada 1563 r., podczas Sesji XXIV. W kan. 6 tytu³u Canones de sacramento matrimonii Ojcowie Soborowi, powo³uj¹c siê na Dekreta³y Grzegorza IX 4, postanowili, i gdyby ktokolwiek twierdzi³, e ma³ eñstwo zawarte, ale niedope³nione, nie zostaje rozwi¹zane poprzez uroczyste œluby zakonne jednego z ma³ onków anatema sit 5. Ratio legis niniejszej regulacji prawnej by³ wybór doskonalszego stanu ycia dokonywanego poprzez sam¹ profesjê zakonn¹ 6. Ale pomimo tego, i obowi¹zywa³a ona jeszcze do wejœcia w ycie nowego KPK, nietrudno zauwa yæ, i ju Sobór Watykañski II zniós³ ow¹ sztuczn¹ gradacjê stanów we wspólnocie Koœcio³a, która stawia³a ma³ eñstwo na ni szej pozycji ni uroczyste œluby zakonne czy te przyjête œwiecenia kap³añskie 7. Choæ trzeba powiedzieæ, i ów sposób myœlenia nie by³ obcy kanonistom jeszcze po zakoñczeniu Soboru Watykañskiego II. Zdaniem Mariana urowskiego, wst¹pienie na drogê ycia zakonnego by³o 3 Por. R. Sobañski, Nauki podstawowe prawa kanonicznego. Teoria prawa kanonicznego, Warszawa 2001, s «Qui iuravit cum aliqua contrahere, si vult religionem ingredi, debet primo contrahere, ut iuramentum servetur, et ante copulam carnalem monasterium ingredi poterit». Gregorius IX, Decretales, lib. IV, tit. I, cap. XVI, w: Gregorius XIII, Corpus Iuris Canonici, Halae Magdeburgicae 1747, kol «Si quis dixerit, matrimonium ratum, non consummatum, per solemnem religionis professionem alterius coniugum non dirimi: anatema sit». Concilium Oecumenicum Tridentinum, Sessio XXIV, Canones de sacramento matrimonii, can. 6, w: H. Denzinger, Enchiridion symbolorum definitionum et declarationum de rebus fidei et morum, Bologna 2009, nr 1806, s. 738 (Wydanie polskie: Sobór Trydencki, Kanony o sakramencie ma³ eñstwa, w: A. Baron, H. Pietras, Dokumenty Soborów Powszechnych, tom IV, Kraków 2005, s. 717). 6 Por. F. B¹czkowicz, Prawo kanoniczne. Podrêcznik dla duchowieñstwa, t. 2, Opole 1958, nr 323, s Por. Sobór Watykañski II, Konstytucja dogmatyczna o Koœciele Lumen Gentium (21 listopada 1964), nr 42; 46 57; Konstytucja duszpasterska o Koœciele w œwiecie wspó³czesnym Gaudium et spes (7 grudnia 1965), nr Por tak e A. Sarmiento, Ma³ eñstwo chrzeœcijañskie. Podrêcznik teologii ma³ eñstwa i rodziny, Kraków 2002, s
37 ROZWI ZANIE MA EÑSTWA RATO ET NON CONSUMMATO tak wielkim wyrzeczeniem, i powodowa³o niewa noœæ aktów przeciwnych (czyli ma³ eñstwa), co jest aprobowane w tej sytuacji przez Koœció³ 8. Zdaniem tego samego kanonisty, CIC/17 podtrzyma³ rozwi¹zanie ma³ eñstwa przez uroczyst¹ profesjê ze wzglêdu na jednoznaczn¹ i d³ugowieczn¹ tradycjê Koœcio³a w tej materii. S¹ to sytuacje niezwykle rzadkie, ale jednak mog¹ce siê zdarzyæ, zazwyczaj w okolicznoœciach nadzwyczajnych np.: wojny, jakiegoœ kataklizmu czy innych przyczyn zewnêtrznych, kiedy zaraz po zawarciu ma³ eñstwa nast¹pi³o faktyczne rozdzielenie ma³ onków i nie ma nadziei na zrealizowanie ich wspólnego ycia, a jedna ze stron decyduje siê podj¹æ ycie zakonne MOC JAKIEGO PRAWA? Zasadniczo, w doktrynie kanonistycznej nigdy nie kwestionowano powy - szego skutku, który dokonywa³ siê na mocy samego prawa. Dyskutowano jednak i zajmowano przy tym odmienne stanowiska, jakie to jest prawo? Kanoniœci œredniowieczni nauczali, e ma³ eñstwo rozwi¹zuje siê moc¹ samego prawa naturalnego 10. Thomas Sanchez 11 oraz papie Benedykt XIV 12 byli ju zdania, e dzieje siê to na mocy prawa Bo ego pozytywnego, odmawiaj¹c przy tym jednoczeœnie papie owi, jak i prawu naturalnemu mocy rozwi¹zywania takowego ma³ eñstwa. Kanoniœci XX wieku, tacy jak Joseph Creusen 13, Heribert Jone 14, Pietro Gasparri 15, Francisco Xavier Wernz i Petrus Vidal 16, Felix Cappello 17 oraz Stefan Biskupski 18 uwa ali, e rozwi¹zanie ma³ eñstwa w omawianym przypadku na Por. M.A. urowski, Kanoniczne prawo ma³ eñskie okresu posoborowego, Katowice 1976, s Por. tam e, s Por. A. Pianisi, La dispensa dal matrimonio rato et non consummato con particolare riguardo alla legislazione concordataria italiana, Roma 1943, s Por. T. Sanchez, Disputationum de sancto matrimonii sacramento, Antverpiae 1620, lib. II, disp. 19, s Por. Benedictus XIV, Quaestiones canonicae et morales in materiis ad Sacram Concilii Congregationem spectantibus, t. II, Remondini 1767, q. DXLIII, n. 35, s Por. A. Vermeersch, J. Creusen, Epitome Iuris Canonici cum commentariis, t. 2, Mechliniae- Romae 1940, nr 425, s Por. H. Jone, Commentarium in Codicem Iuris Canonici, t. 2, Paderborn 1954, s Por. P. Gasparri, Tractatus canonicus de matrimonio, Typis Polyglottis Vaticanis 1932, nr 1129, s Por. F.X. Wernz, P. Vidal, Ius Canonicum, t. 5: Ius matrimoniale, Romae 1946, nr 626, s Por. F.M. Cappello, Tractatus Canonico Moralis de Sacramentis, t. 5: De Matrimonio, Taurini Marietti Ramae 1950, nr 758, s Por. S. Biskupski, Prawo ma³ eñskie Koœcio³a Rzymskokatolickiego, Warszawa 1956, nr 556, s
38 38 KS. BARTOSZ NOWAKOWSKI stêpuje wy³¹cznie na mocy prawa koœcielnego. Przytoczeni powy ej kanoniœci bazowali przy tym na opinii prekursora tej teorii Francisco Suareza 19. Niezwykle trafna i precyzyjna interpretacja przytoczonej regulacji soborowej zosta³a podana przez Wojciecha Szmyda. Stoi on na stanowisku, i wspomniany powy ej kan. 6 Soboru Trydenckiego jest dogmatyczny wy³¹cznie w okreœleniu w³adzy Koœcio³a co do rozwi¹zania ma³ eñstwa w ten sposób. Innymi s³owy mówi¹c, nie ma przes³anek, aby takiej w³adzy odmówiæ Koœcio³owi. Nie mo na natomiast przyj¹æ za dogmatyczne kontynuuje Wojciech Szmyd e uroczysta profesja zakonna rozwi¹zuje ma³ eñstwo na mocy prawa Bo ego, gdy ani z prawa naturalnego ani z prawa Bo ego nie mo e ona mieæ takich skutków. Gdyby bowiem powodowa³a taki skutek na mocy uroczystego œlubu zakonnego, to nale- a³oby przyj¹æ, i w taki sam sposób skutkuj¹ œluby zwyczajne oraz wy sze œwiecenia kap³añskie. Ponadto, œlub uroczystej profesji zakonnej jest pochodzenia koœcielnego. Wniosek zatem nasuwa siê jednoznaczny: uroczysta profesja zakonna rozwi¹zuje ma³ eñstwo niedope³nione bezpoœrednio na mocy prawa koœcielnego, a tylko poœrednio na mocy prawa Bo ego 20. Zasygnalizowane przez Wojciecha Szmyda stanowisko pog³êbia w swej refleksji prawno teologicznej Marian urowski, zwracaj¹c przy okazji uwagê na pewne niekonsekwencje w przyjmowaniu powy szego stanowiska, które nie by³o odosobnione, a które podzielali tak e inni kanoniœci. Jego zdaniem, nie mo na przyj¹æ, e rozwi¹zanie ma³ eñstwa dokonuje siê w oparciu o prawo naturalne, poniewa profesja zakonna z niego nie wyp³ywa. W³adza ta nie jest pochodzenia czysto koœcielnego, nie dotyczy bowiem wy³¹cznie spraw wewn¹trzkoœcielnych. Papie rozwi¹zuje ma³ eñstwo zawarte, ale niedope³nione, na podstawie tzw. w³adzy zastêpczej potestas vicaria Christi jak¹ ma najwy szy podmiot w³adzy w Koœciele. Mo e on j¹ wykonywaæ przez indywidualn¹ swoj¹ decyzjê, albo te przez normê prawn¹ przez niego ustanowion¹. W tym wypadku mamy do czynienia z t¹ drug¹ sytuacj¹ i jednoczeœnie z czymœ wiêcej ni z w³adz¹ nad konkretnymi podmiotami. Chodzi bowiem o anulowanie wa nego, choæ niedope³nionego zwi¹zku ma³ eñskiego. Potrzebna jest tu w³aœciwa kompetencja, a posiada j¹ jedynie w³adza najwy sza, o ile j¹ wykonuje w zastêpstwie Chrystusa. Ma ona zastosowanie przy udzielaniu dyspensy od ma³ eñstwa zawartego, a niedope³nionego, poniewa jej Ÿród³o jest to samo w obu wypadkach. W tej kwestii mo na zauwa yæ u niektórych kanonistów pewn¹ niekonsekwencjê. Twierdz¹ oni 21 bowiem, e w odniesieniu do profesji zakonnej 19 Por. F. Suarez, Opus de virtute et statu religionis, Venetiis 1743, vol. III, tract. VII., lib. 9, cap. 23, n. 20, s Por. W. Szmyd, Podrêcznik prawa ma³ eñskiego, Kraków 1929, nr 9, s. 20; I. Grabowski, Prawo kanoniczne, Warszawa 1948, s Por. W. Szmyd, Podrêcznik prawa, nr 9, s. 20; F.M. Cappello, Tractatus Canonico Moralis, nr 758, s. 743; S. Biskupski, Prawo ma³ eñskie, nr 556, s
39 ROZWI ZANIE MA EÑSTWA RATO ET NON CONSUMMATO ma³ eñstwo zawarte i niedope³nione zostaje rozwi¹zane przez w³adzê koœcieln¹, natomiast dyspensa jest udzielona na podstawie w³adzy zastêpczej 22. W jednym i drugim wypadku kontynuuje dalej Marian urowski chodzi o tê sam¹ kompetencjê w stosunku do ma³ eñstwa zawartego, a niedope³nionego, a nie w stosunku do podw³adnego, jak przy dyspensie od œlubów, gdzie mo e wystarczyæ w³adza zwierzchnika. A zatem w obu wystêpuje choæ w wypadku profesji wykonywana przez prawo ta sama w³adza zastêpcza, jak¹ posiada podmiot najwy szej w³adzy w Koœciele. Nie jest to w³adza czysto koœcielna, albowiem dotyczy ma³ eñstwa, a to przekracza zakres kompetencji wewn¹trz spo³ecznoœci Ludu Bo ego. Poniewa posiada j¹ ka dy najwy szy podmiot w³adzy w Koœciele, dlatego tylko niejako w przenoœni i tylko w tym znaczeniu mo na j¹ nazwaæ w³adz¹ koœcieln¹. Jednak e w œcis³ym tego s³owa znaczeniu nie mieœci siê ona w zakresie w³adzy dotycz¹cej dobra spo³ecznego, czyli niezbêdnej do zarz¹dzania wspólnot¹ Ludu Bo ego, ale jest specjalnie i na sta³e przekazana wy³¹cznie podmiotowi najwy szej w³adzy potestas data vi specialis commissionis. W przeciwnym wypadku nawet papie nie móg³by dyspensowaæ od prawa ustanowionego przez wy szego prawodawcê. Tutaj tkwi racja zarezerwowania tej kompetencji do decyzji tylko najwy szej w³adzy, a nie przekazywania jej biskupom, posiadaj¹cym w³adzê typowo koœcieln¹ 23. Jeœli nawet w konkretnym wypadku, który cytuje Felix Cappello, wykonanie jej jest powierzone biskupowi, to czyni on to wy³¹cznie w imieniu najwy szej w³adzy 24. A zatem tylko w tym sensie konkluduje Marian urowski mo na mówiæ o pe³ni w³adzy koœcielnej plenitudo potestatis, jak¹ posiada papie i sobór, poniewa te same s³owa cokolwiek zwi¹ ecie na ziemi, bêdzie zwi¹zane w niebie, a cokolwiek rozwi¹ ecie na ziemi bêdzie rozwi¹zane w niebie (por. Mt 18,18) zosta³y skierowane zarówno do Piotra, jak i do dwunastu Aposto³ów ³¹cznie WARUNKI ROZWI ZANIA MA EÑSTWA POPRZEZ PROFESJÊ ZAKONN 3.1. Chrzest przynajmniej jednego z ma³ onków Gdy mowa o rozwi¹zaniu ma³ eñstwa przez uroczyst¹ profesjê zakonn¹, okreœla siê w can CIC/17, e chodzi o ma³ eñstwo inter baptizatos lub inter partem baptizatam et partem non baptizatam. Rodzi siê zatem pytanie, czy warunek dotycz¹cy chrztu przynajmniej jednej ze stron musi dla mo liwoœci rozwi¹zania ma³ eñstwa weryfikowaæ siê ju w chwili jego zawierania, czy te wystarczy moment sk³adania uroczystej profesji zakonnej. Innymi s³owy, czy 22 Por. M.A. urowski, Kanoniczne prawo ma³ eñskie, s Por. tam e, s Por. F.M. Cappello, Tractatus Canonico Moralis, nr 757, s Por. M.A. urowski, Kanoniczne prawo ma³ eñskie, s. 391.
40 40 KS. BARTOSZ NOWAKOWSKI w zakres can CIC/17 wpisuje siê tak e sytuacja, w której ma³ eñstwo zawarte by³o przez osoby nieochrzczone, które nastêpnie przyjê³y chrzest (lub przynajmniej jedna z nich) i po chrzcie ma³ eñstwa nie dope³ni³y. Choæ kwestia ta mo e budziæ pewne w¹tpliwoœci, to jednak stanowisko doktryny jest tutaj jednoznaczne 26. Rzeczywiœcie, nale y bowiem podkreœliæ, e w kanonie jest mowa nie o ma³ eñstwie zawartym przez, ale niedope³nionym pomiêdzy. A w konsekwencji równie ma³ eñstwo niedope³nione po chrzcie, choæ zawarte ju przed jego przyjêciem, mo e byæ rozwi¹zane na mocy samego prawa przez uroczyst¹ profesjê zakonn¹ Warunki konstytutywne uroczystej profesji zakonnej Jak podkreœla Franciszek B¹czkowicz, omawiana dyspozycja wymaga po pierwsze profesji (nie wystarczy bowiem samo wst¹pienie do zakonu), po drugie, aby ta profesja mia³a formê uroczyst¹, a nie zwyk³¹, gdy ta druga nie czyni zadoœæ wymaganiom postawionym przez prawodawcê, i w koñcu, aby by³a ona wa nie z³o ona 27. Skutecznoœæ uroczystej profesji w zgromadzeniach zakonnych okreœlaj¹ przepisy prawa kanonicznego, które wymagaj¹ przede wszystkim spe³nienia okreœlonych warunków co do jej wa noœci 28. Z³o enie uroczystych œlubów zakonnych jest wypadkow¹ kilku istotnych czynników okreœlanych przez prawo dla wa noœci aktu. W pierwszej kolejnoœci w tê przestrzeñ wchodzi brak przeszkód kanonicznych w przyjêciu do nowicjatu. Nale y podkreœliæ, i s¹ to tzw. przeszkody uniewa niaj¹ce, w odró nieniu od przeszkód wzbraniaj¹cych powoduj¹cych wy³¹cznie niegodziwoœæ aktu 29. Wyszczególnione zosta³y one taksatywnie w can. 542 n. 1 CIC/17, choæ nale y powiedzieæ, e w kontekœcie omawianego zagadnienia rozwi¹zania ma³ eñstwa nie wszystkie spoœród nich bêd¹ mia³y znaczenie. S¹ nimi: 1) Przynale noœæ do sekty akatolickiej czyli zwi¹zku rozumianego przez CIC/17 jako chrzeœcijañski (protestantyzm, anglikanizm) oraz niechrzeœcijañski (judaizm, islam, buddyzm), a tak e wszelkie formy ateizmu 30. Nale y jed- 26 Por. P. Gasparri, Tractatus canonicus, nr 1131, s ; A. Pianisi, La dispensa dal matrimonio rato, s. 66; S. Biskupski, Prawo ma³ eñskie, nr , s ; M.A. urowski, Kanoniczne prawo ma³ eñskie, s Por. F. B¹czkowicz, Prawo kanoniczne. Podrêcznik, nr 323, s Por. P. Gasparri, Tractatus canonicus, nr 1129, s. 203; F.X. Wernz, P Vidal, Ius Canonicum. Ius matrimoniale, nr 626, s ; E. Sztafrowski, Prawo kanoniczne w okresie odnowy soborowej, Warszawa 1979, s Por. CIC/17, can. 542 n «An ad normam Codicis iuris canonici, qui sectae atheisticae adscripti sunt vel fuerunt, habendi sint quoad omnes iuris effectus etiam in ordine ad sacram ordinationem et matrimonium, ad instar eorum qui sectae acatholicae adhaerent vel adhaeserunt. Resp.: Affirmative». Pontificia Commissio ad Codicis canones authentice interpretandos, Responsa ad proposita dubia, 30 VII 1934, AAS 26(1934), s. 494.
41 ROZWI ZANIE MA EÑSTWA RATO ET NON CONSUMMATO nak podkreœliæ, i w zakres tej przeszkody nie wchodzili konwertyci 31, ani osoby ochrzczone w Koœciele, ale od lat wychowywane po heretycku. W tym zakresie jasno wypowiedzia³a siê Papieska Komisja do Autentycznej Interpretacji Tekstów Prawnych 32. 2) Przeszkoda przedwczesnego wieku, a wiêc brak ukoñczonych 15 lat ycia. 3) Przeszkoda przymusu, bojaÿni lub podstêpu. 4) Przeszkoda wêz³a ma³ eñskiego. Poniewa wêze³ ma³ eñski stanowi³ jednoczeœnie przeszkodê zrywaj¹c¹ 33, w przypadku chêci wst¹pienia do zakonu przy jednoczesnym istnieniu ma³ eñstwa rato et non consummato konieczne by³o zezwolenie Stolicy Apostolskiej 34. Ponadto, zgodnie z listem skierowanym przez Piusa IX do biskupa Meksyku z dnia 25 stycznia 1861 r., warto, aby strona zwracaj¹ca siê o zgodê na wst¹pienie do nowicjatu, poprosi³a Ojca Œwiêtego o mo liwoœæ zawarcia nowego ma³ eñstwa dla strony pozostawionej jeszcze przed z³o eniem uroczystej profesji wieczystej 35. Proœba takowa czerpa³a swoje podstawy z d³ugiego czasu, który wynika³ z nowicjatu i co najmniej trzyletniego okresu œlubów zwyczajnych poprzedzaj¹cych uroczyst¹ profesjê. W tej sytuacji powstawa³o jednak dubium: co w sytuacji, gdy strona przebywaj¹ca w zgromadzeniu zakonnym i oczekuj¹ca na uroczyst¹ profesjê zrezygnowa³a z ycia zakonnego i wyra a³a chêæ powrotu do dawnego ma³ eñstwa lub stworzenia innego zwi¹zku? 5) Przeszkoda profesji zakonnej. W jej zakres wchodzili wszyscy, którzy s¹ lub byli zwi¹zani wêz³em profesji zakonnej, czasowej lub wieczystej, zwyk³ej lub uroczystej, w tym samym lub innym zakonie. 6) Przeszkoda gro ¹cej kary. Obejmowa³a ona osoby, którym grozi³y sankcje karne, zarówno ze strony koœcielnej, jak cywilnej, za ciê kie przestêpstwa, za które s¹ lub mog¹ byæ skazane. Przeszkoda ta wygasa³a, gdy proces zosta³ umorzony, gdy oskar ony zosta³ uniewinniony lub gdy po skazaniu odby³ karê. 7) Przeszkoda biskupstwa. Dotyczy³a ona kap³anów bêd¹cych ju biskupami, jak i tych, którzy otrzymali urzêdow¹ wiadomoœæ, e Ojciec œwiêty wyznaczy³ ich na tê godnoœæ. 8) Przeszkoda s³u by dla diecezji lub misji. Chodzi³o tu o duchownych, którzy z postanowienia Stolicy Apostolskiej pod przysiêg¹ byli 31 «Utrum verba qui sectae acatholicae adhaeserunt canonis 542 sint intelligenda de iis, qui Dei gratia moti ex haeresi vel schismate, in quibus nati sunt, ad Ecclesiam pervenerint; an potius de iis qui a fide defecerunt et sectae acatholicae adhaeserunt. Resp.: Negative ad primam partem, affirmative ad secundam». Pontificia Commissio ad Codicis canones authentice interpretandos, Dubia soluta in plenariis comitiis emorum Patrum. Can. 542, 16 X 1919, AAS 11(1919), s Por. J.R. Bar, Prawo zakonne po Soborze Watykañskim II, Warszawa 1977, s Por. CIC/17, can. 542 n Por. E. Sztafrowski, Prawo kanoniczne w okresie odnowy, s «Nonnisi per solemnem votorum professionem matrimonium ratum et non consummatum dissolvi, non vero per professionem votorum simplicium, ideoque in casu, quo vir iuxta legem die 19 Martii 1857 per S. C. Supra statu Regularium latam, vota simplicia emittere debeat ante solemnem professionem, sive ipse sive eius coniux recurrere poterit ad Ap. Sedem pro obtinenda facultate, ut statim emitti possint vota solemnia». Sacra Congregatio super Statu Regularium, Ad Episc. Mexicanos, 25 I 1861, cyt. za J. Pelczar, Prawo ma³ eñskie katolickie z uwzglêdnieniem prawa cywilnego obowi¹zuj¹cego w Austryi, w Prusach i Królestwie Polskiem, Kraków 1890, 42, s
42 42 KS. BARTOSZ NOWAKOWSKI zobowi¹zani do s³u enia w³asnej diecezji lub misji, a wiêc przez czas trwania przysiêgi byli uniezdolnieni przez prawo do podjêcia wa nego nowicjatu 36. W kontekœcie obecnych rozwa añ nie wszystkie przeszkody mog³y zachodziæ. Niemo liwe s¹ zatem dwie z oœmiu wyszczególnionych przeszkód: przeszkoda biskupstwa, ze wzglêdu na niemo noœæ jednoczesnego zawarcia wa nego ma³ eñstwa, które w konsekwencji mia³oby siê okazaæ niedope³nione, oraz przeszkoda s³u by dla diecezji lub misji, gdy obejmowa³a ona osoby duchowne, które z racji can CIC/17 zawieraj¹ ma³ eñstwo niewa nie. Dyskusyjna pozostaje natomiast przeszkoda profesji zakonnej, gdy dotyka³a ona tych, którzy byli lub s¹ zwi¹zani œlubami wieczystymi lub czasowymi w tym lub innym zakonie. Taki przypadek mo e siê zdarzyæ na przyk³ad wtedy, gdy osoba, która po œlubach czasowych odesz³a ze zgromadzenia zakonnego, nastêpnie zawar- ³a ma³ eñstwo, nie dope³ni³a go, a teraz chce powróciæ do ycia zakonnego w tej lub innej wspólnocie. W odpowiedzi na powsta³e dubium, poprzez analogiê mo - na pos³u yæ siê odpowiedzi¹ Instrukcji Kongregacji dla Zakonów i Instytutów Œwieckich o odnowie formacji zakonnej Renovationis causa, nr 38 z 6 stycznia 1969 r., która daje mo liwoœæ osobie, która opuœci³a prawnie instytut ycia zakonnego, czy to po ukoñczeniu okresu profesji, albo zobowi¹zañ czasowych, czy to po otrzymaniu zwolnienia ze œlubów czasowych, ponownego przyjêcia (bez odbywania nowicjatu) po uzyskaniu zgody prze³o onego generalnego i jego rady 37. Prawodawca w CIC/17, w okreœleniu przyczyn niewa noœci nowicjatu, nie poprzestawa³ jedynie na przeszkodach wyszczególnionych w can. 542 n. 1, ale dodawa³ jeszcze dwa istotne warunki: trwanie nowicjatu przez dwanaœcie miesiêcy oraz odbycie go w specjalnie do tego przeznaczonym domu 38. Dopiero spe³- 36 «( ) Invalide ad novitiatum admittuntur: Qui sectae acatholicae adhaeserunt; Qui aetatem ad novitiatum requisitam non habent; Qui religionem ingrediuntur vi, metu gravi aut dolo inducti, vel quos Superior eodem modo inductus recipit; Coniux, durante matrimonio; Qui obstringuntur vel obstricti fuerunt vinculo professionis religiosae; Hi quibus imminet poena ob grave delictum commissum de quo accusati sunt vel accusari possunt; Episcopus sive residentialis sive titularis, licet a Romano Pontifice sit tantum designatus; Clerici qui ex instituto Sanctae Sedis iureiurando tenentur operam suam navare in bonum suae dioecesis vel missionum, pro eo tempore quo iurisiurandi obligatio perdurat. ( )». CIC/17, can. 542 n. 1. Por. J.R. Bar, Prawo zakonne, s «Si sodalis, qui Institutum legitime deseruit sive post exactam professionem vel vinculum temporarium, sive postquam eiusmodi votis vel ligaminibus est exemptus, petit, ut ad religionem iterum admittatur, supremus Moderator, de consensu sui Consilii, eum recipere potest neque obligatione tenetur praescribendi, ut is novitiatum denuo peragat». Sacra Congregatio pro Religiosis et Institutis Saecularibus, Instrukcja o odnowie formacji zakonnej Renovationis causa (6 stycznia 1969), nr 38, AAS 61(1969), s. 119 (Wyd. polskie B. Hylla, ycie konsekrowane w dokumentach Koœcio³a od Vaticanum II do Vita consecrata, Kraków 1998, s. 75). 38 «Praeter alia quae in can. 543 ad novitiatus validitatem enumerantur, novitiatus ut valeat, peragi debet: 1. Post completum decimum quintum saltem aetatis annum; 2. Per annum integrum et continuum; 3. In domo novitiatus». CIC/17, can ; «In religionibus in quibus duae sunt sodatium classes, novitiatus pro altera classe peractus, pro altera non valet». CIC/17, can. 558.
43 ROZWI ZANIE MA EÑSTWA RATO ET NON CONSUMMATO nienie powy szych wymogów prawa upowa nia³o kandydata do z³o enia wa nej profesji zakonnej. W prawie pio benedyktyñskim rozró niano ró ne rodzaje profesji zakonnej w zale noœci od czasu, na jaki by³a sk³adana. St¹d te, mog³a to byæ profesja czasowa lub wieczysta, zale nie od tego, czy œluby sk³ada siê na okreœlony czas, czy do ywotnio. Œluby czasowe sk³ada siê z t¹ myœl¹, e bêd¹ odnawiane po up³ywie tego czasu. Zwykle profesja czasowa poprzedza profesjê wieczyst¹, ale mog¹ byæ zakony, w których sk³ada siê tylko profesjê czasow¹, stale odnawian¹. Ze wzglêdu na skutki, jakie za sob¹ poci¹ga, mo e byæ profesja prosta i uroczysta. Profesja prosta (simplex) polega na z³o eniu œlubów prostych, profesja uroczysta (sollemnis) na z³o eniu œlubów uroczystych. Tylko ta druga posiada moc rozwi¹zania wczeœniejszego ma³ eñstwa niedope³nionego. Profesja prosta mo e byæ czasowa albo wieczysta, profesja uroczysta jest zawsze wieczysta 39. Prawodawca w can CIC/17 taksatywnie, w szeœciu punktach, okreœla³ warunki co do wa noœci profesji zakonnej, zarówno prostej, jak i uroczystej: 1) Sk³adaj¹cy profesjê musia³ posiadaæ wiek przepisany prawem, a wiêc skoñczone szesnaœcie lat, o ile chodzi o profesjê czasow¹, dwadzieœcia jeden przy wieczystej 40. Wiek ten by³ przepisany dla wszystkich zgromadzeñ zakonnych. Innymi s³owy mówi¹c, by³ on doln¹ granic¹, konstytucje zakonne mog³y co najwy ej wymagaæ wy szego wieku i to zarówno co do godziwoœci, jak i do wa noœci. 2) Profesjê musia³ poprzedziæ wa nie odbyty nowicjat, stosownie do przepisu can. 555 CIC/17. 3) Do profesji mia³ dopuœciæ prze³o ony wed³ug konstytucji, zazwyczaj by³ to wy szy prze³o ony, który zasiêga³ g³osu rady lub kapitu³y. 4) Profesjê musia³ przyj¹æ prze³o ony zgodnie z konstytucjami, osobiœcie lub przez zastêpcê wa nie delegowanego. 5) Profesja musia³a byæ z³o ona bez przymusu, ciê - kiej bojaÿni lub podstêpu. 6) Profesja musia³a byæ wyraÿna, a wiêc ujawniona na zewn¹trz s³owem, znakiem lub pismem 41. Nale y ponadto zaznaczyæ, i do wa noœci profesji wieczystej, uroczystej b¹dÿ prostej, prawodawca wymaga³ jeszcze uprzedniej profesji prostej czasowej 42. Wspomnian¹ profesjê czasow¹ nale a³o sk³adaæ tak w zakonach œcis³ych, jak i w kongregacjach, tak mêskich, jak i eñskich 43. Wyj¹tek stanowi³y: zakony, w których nie sk³ada³o siê profesji wieczystej, ale czasow¹, stale odnawian¹; zakony, Por. J.R. Bar, Prawo zakonne, s Zasadniczo pio benedyktyñska kwalifikacja œlubów zakonnych zosta³a w ca³oœci przejêta przez KPK, por. J.R. Bar, J. Ka³owski, Prawo o instytutach ycia konsekrowanego, Warszawa 1985, s «Quilibet professionem religiosam emissurus oportet ut decimum sextum aetatis annum expleverit, si de temporaria professione agatur; vicesimum primum, si de perpetua sive sollemni, sive simplici». CIC/17, can Por. J.R. Bar, Prawo zakonne, s «Ad validitatem vero professionis perpetuae sive sollemnis sive simplicis, requiritur insuper ut praecesserit professio simplex temporaria ad normam can. 574». CIC/17, can Por. CIC/17, can. 574.
44 44 KS. BARTOSZ NOWAKOWSKI w których profesjê sk³ada³o siê na czas pobytu w zgromadzeniu; profesi wieczyœci, którzy na mocy can. 634 CIC/17 przechodzili do innego zakonu, w którym sk³adali po nowicjacie od razu profesjê wieczyst¹ 44. Oprócz profesji uroczystej, za skuteczne uwa ano tak e œluby zwyk³e, które z przywileju Stolicy Apostolskiej mia³y skutecznoœæ œlubów uroczystych. Œluby zwyk³e z³o one w Towarzystwie Jezusowym (oo. Jezuici) nie posiada³y mocy rozwi¹zywania ma³ eñstwa niedope³nionego, chyba e by³y to tzw. œluby ostatnie Matrimonium consummatum Warto jeszcze zastanowiæ siê, co prawodawca pio bendyktyñski rozumia³ poprzez akt ma³ eñski skutkuj¹cy dope³nieniem? Na tym gruncie trwa³y bowiem o ywione polemiki, które zreszt¹ przyczyni³y siê jak zauwa a wybitny znawca tej problematyki, profesor Henryk Stawniak do wypracowania a czterech teorii aktu ma³ eñskiego: copula fecundativa, copula perfecta, copula unitiva oraz copula satiativa 46. W obecnych rozwa aniach istotna wydaje siê jednak ostateczna wypowiedÿ, której udzieli³a Papieska Komisja do Spraw Rewizji Kodeksu dopiero w 1970 r., wskazuj¹c na trzy istotne elementy aktu seksualnego i dope³nienia ma³ eñstwa: erectio membri virilis, penetratio esti partialis vaginae mulieris, ibique seminis depositio, seclusa qualibet investigatione circa naturam ipsius liquidi seminalis 47. Powy sze stanowisko nie wyklucza³o jednak bardzo przedmiotowego podejœcia do aktu ma³ eñskiego i faktu jego dope³nienia. W tym miejscu jeszcze raz warto oddaæ g³os specjaliœcie w tej dziedzinie kanonistyki, profesorowi Henrykowi Stawniakowi. W swoich badaniach dochodzi on do wniosku, e w jurysprudencji przed Soborem Watykañskim II przewa- a³ pogl¹d, i ma³ eñstwo uwa ano za dope³nione nawet aktem z przemoc¹ fizyczn¹ czy te w stanie upojenia alkoholowego. Uzasadniano to prawem mê a do cia³a ony (ius in corpus), wiêc akt by³ zatem legalny, a tak e co do istoty kompletny od strony przedmiotowej. Nie by³ on natomiast doskona³y tylko od strony sposobu, ale to nie mia³o adnego skutku prawnego 48. Mo na wiêc stwierdziæ, e 44 Por. J.R. Bar, Prawo zakonne, s Por. M.A. urowski, Kanoniczne prawo ma³ eñskie, s. 390; J. Pycia, Prawo kanoniczne ma³ eñskie, Kielce 1920, s Por. H. Stawniak, Niemoc p³ciowa jako przeszkoda do ma³ eñstwa, Warszawa 2000, s Pontificia Commissio Codici Iuris Canonici Recognoscendo, Coetus Studiorum De matrimonio (16 21 lutego 1970), Communicationes 6(1974), s Por. F.X. Wernz, P Vidal, Ius Canonicum. Ius matrimoniale, s. 37. Józef Pelczar nie pozostawia w tej kwestii w¹tpliwoœci: «Gdyby w tym czasie druga strona przemoc¹ lub postrachem wymog³a copulam carnalem: ma³ eñstwo nie mog³oby byæ rozerwane, jako ju dope³nione, atoli stronie pokrzywdzonej wolnoby by³o i w tym razie wst¹piæ do zakonu, wyj¹wszy, gdyby ex hoc copula urodzi³o siê dzieciê». J. Pelczar, Prawo ma³ eñskie katolickie, s. 158.
45 ROZWI ZANIE MA EÑSTWA RATO ET NON CONSUMMATO kanonistyka w tym okresie akcentowa³a materialn¹ stronê aktu ma³ eñskiego i konsekwentnie w powy szych sytuacjach uwa ano ma³ eñstwo za dope³nione. Tradycja kanoniczna w tej materii by³a tak ugruntowana, e dopiero w pracach Papieskiej Komisji pojawi³a siê propozycja zmodyfikowania can CIC/17 49 poprzez dodanie humano modo. Co zaskakuj¹ce podkreœla to zarówno Henryk Stawniak, Andrea Migliavacca, jak i s³ynny promotor sprawiedliwoœci w Najwy szym Trybunale Sygnatury apostolskiej Gian Paolo Montini nie od razu zosta³a przyjêta, bowiem pierwotnie zamieszczono to wyra enie w nawiasie. Mo na ju jednak by³o, w pracach wymienionej Komisji, dostrzec dokonuj¹c¹ siê zmianê mentalnoœci prawnej, której owocem sta³ siê kan KPK 50. Jest oczywiste, i niedope³nienie ma³ eñstwa nale y stwierdziæ jeszcze przed wst¹pieniem do zakonu 51. Nale y jednoczeœnie podkreœliæ za Josephem Creusen i Józefem Pelczarem, i relacje intymne maj¹ce miejsce przed zawarciem ma³- eñstwa nie maj¹ wp³ywu na wa noœæ aktu, jakim jest rozwi¹zanie ma³ eñstwa niedope³nionego przez z³o enie uroczystych œlubów w zgromadzeniu zakonnym 52. Mog¹ one co najwy ej utrudniaæ sposób procesowej weryfikacji tego faktu. Zdaniem Józefa Pelczara obowi¹zek weryfikacji faktu, e pomiêdzy stronami po zawarciu ma³ eñstwa lub o czym wspomniano powy ej po przyjêciu chrztu, nie mia³a miejsce copula carnalis ad generationem sufficiens spoczywa³ na urzêdzie sêdziego koœcielnego. Od strony procesowej wymagano licznych œrodków dowodowych, m.in.: zeznañ obu stron pod przysiêg¹, zeznañ czternastu œwiadków (krewnych i osób wiarygodnych) uwa aj¹cych ma³ eñstwo za niedope³nione, weryfikacji opinii publicznej, œwiadectwa duszpasterza, certyfikatu biskupa, «Matrimonium baptizatorum validum dicitur ratum, si nondum consummatione completum est; ratum et consummatum, si inter coniuges locum habuerit coniugalis actus, ad quem natura sua ordinatur contractus matrimonialis et quo coniuges fiunt una caro». CIC/17, can «Matrimonium baptizatorum validum dicitur ratum, si nondum consummatione completum est; ratum et consummatum, si coniuges inter se (humano modo) posuerunt coniugalem actum per se aptum ad prolis generationem, ad quem natura sua ordinatur matrimonium, et quo coniuges fiunt una caro». Pontificia Commissio Codici Iuris Canonici Recognoscendo, Schema documenti pontificii quo disciplina canonica de sacramentis recognoscitur, Typis Polyglottis Vaticanis 1975, s. 129 (Wyd. polskie E. Sztafrowski, Posoborowe prawodawstwo koœcielne, t. VIII, z. 2, Warszawa 1977, nr 15662, s. 254). Por. tak e G.P. Montini, Il matrimonio inconsumato (can.1061), w: Diritto matrimoniale canonico. Vol. III: La forma, gli effetti, la separazione, la convalida, red. P.A. Bonnet, C. Gullo, Studi Giuridici LXIII, Città del Vaticano 2005, s ; H. Stawniak, Niemoc p³ciowa jako przeszkoda, s ; A. Migliavacca, Procedimenti amministrativi per lo scioglimento del vincolo coniugale, w: Gruppo Italiano Docenti di Diritto Canonico, I giudizi nella Chiesa. Processi e procedure speciali, 7(1999) Quaderni della Mendola, s Por. W. Szmyd, Podrêcznik prawa, nr 9, s «Copula quae ante matrimonium inter sponsos habita fuerit, privilegio non nocet». A. Vermeersch, J. Creusen, Epitome Iuris Canonici, nr 425, s Por. tak e J. Pelczar, Prawo ma³ eñskie katolickie, 42, s. 159.
46 46 KS. BARTOSZ NOWAKOWSKI badania bieg³ych, okolicznoœci (np.: ciê ka choroba jednej ze stron od czasu zawarcia zwi¹zku, wzajemna niechêæ do siebie itp.) 53. WNIOSKI Krótko po wejœciu w ycie KPK/83, s³ynny polski kanonista Remigiusz Sobañski, podczas referatu wyg³oszonego 22 lutego 1984 r. na posiedzeniu Komitetu Nauk Prawnych PAN, podkreœli³, e historyczny ju CIC/17 by³ zarazem owocem nas³uchu tego, co dzia³o siê przez wieki w prawie cywilnym, jak i zwiêz³¹ kodyfikacj¹ dawnych, licznych koœcielnych kompilacji. Z jednej strony, uporz¹dkowa³ ogromny (skorzystano z Ÿróde³) materia³ prawny w 2414 kanonach, z drugiej, doprowadzi³ prawo koœcielne do formy przyjêtej w pañstwach Europy. Z biegiem lat, po pocz¹tkowym entuzjazmie, zaczê³y pojawiaæ siê jednak w¹tpliwoœci, czy aby nie zap³acono zbyt wysokiej ceny za nowoczesn¹ formê. Wiele kanonów stawa³o siê niezrozumia³ych dla nie prawników, coraz czêœciej nie przystawa³y one do rozwijaj¹cej siê w du ym tempie eklezjologii oraz nie nad¹ a³y za przemianami dokonuj¹cymi siê w Koœciele ogólnie okreœlanymi jako aggiornamento i powi¹zanymi szczególnie z Soborem Watykañskim II 54. Niezwykle trafna w tym kontekœcie jest opinia Eugenio Corecco, który uwa a, e rz¹dz¹ca CIC/17 zasada tzw. autorytetu, zosta³a skutecznie w KPK zast¹piona zasad¹ ró noœci w jednoœci i podzia³u ról 55. KPK bowiem, przez sw¹ strukturê i zarazem bêd¹c owocem odnowy soborowej, podkreœla, e w Koœciele miêdzy wszystkimi wiernymi zachodzi równoœæ co do godnoœci i dzia³ania, bowiem wszyscy wed³ug w³asnego stanu i zadania wspó³pracuj¹ w budowaniu Cia³a Chrystusa 56. Takie rozumienie Koœcio³a i równoœci powo³añ przyjmowa³ w nim zapewne prawodawca, wprowadzaj¹c zredukowany w stosunku do CIC/17 kan KPK. Koœció³ bowiem najbardziej ró ni siê od innych ludzkich spo³ecznoœci tym, e w³adza i jej instytucje nie s¹ nigdy na pierwszym miejscu, jedno powo³anie nie jest wa niejsze i godniejsze od drugiego, chodzi raczej o ( ) taki porz¹dek spo- ³ecznoœci koœcielnej, który przyznaj¹c g³ówne miejsce mi³oœci, ³asce i charyzmatom jednoczeœnie u³atwia³by ich uporz¹dkowany postêp w yciu czy to spo- ³ecznoœci koœcielnej, czy to poszczególnych ludzi, którzy do niej nale ¹ Por. J. Pelczar, Prawo ma³ eñskie katolickie, 42, s Por. R. Sobañski, Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego jako zjawisko koœcielne i prawne, w: Duszpasterstwo w œwietle nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego, red. J. Syryjczyk, Warszawa 1985, s Por. E. Corecco, Cultura e teologia del nuovo Codice, Politica del Diritto 14(1983), s Por. KPK, kan Jan Pawe³ II, Konstytucja apostolska Sacrae disciplinae leges, w: Codex Iuris Canonici auctoritate Joannis Pauli PP. II promulgatus. Kodeks Prawa Kanonicznego. Przek³ad polski zatwierdzony przez Konferencjê Episkopatu, Pallottinum 1984, s. 11 i 13.
47 ROZWI ZANIE MA EÑSTWA RATO ET NON CONSUMMATO 47 DISSOLUTION OF MARRIAGE RATO ET NON CONSUMATO THROUGH SOLEMN MONASTIC PROFESSION HISTORICAL-CANON STUDY Summary This article describes the establishment of the dissolution of marriage rato et non consummato through solemn monastic profession covered by legislation in Canon 1119 of the Code of Canon Law from The article addresses four essential legal issues related to the following areas: 1) ratio legis of the functioning of the norm in question; 2) its legal origin; 3) constitutive conditions of the dissolution of marriage through monastic profession and, in particular, the necessity of baptism of at least one party, and the conditions of solemn monastic profession in regards to its validity; and 4) the precode (CIC 1983) understanding of the marriage act influencing the effect of marriage consummation. The article attempts to elucidate the argument on which this institution was introduced by the legislation as well as the reasons for its abolition by the current CIC. Keywords: dissolution of marriage, monastic profession, non-consummation of marriage, canonical impediments Nota o Autorze: ks. dr Bartosz Nowakowski adiunkt na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, Zak³ad Prawa Kanonicznego, redaktor naczelny rocznika Prawo i Koœció³, sêdzia w Metropolitalnym S¹dzie Duchownym w Poznaniu. S³owa kluczowe: rozwi¹zanie ma³ eñstwa, profesja zakonna, niedope³nienie ma³ eñstwa, przeszkody kanoniczne
48 48
49 49 SEMINARE t. 31 * 2012 * s ANNA GO ÊBIOWSKA Wy sza Szko³a Bezpieczeñstwa i Ochrony im. Marsza³ka Józefa Pi³sudskiego w Warszawie ROZMOWA PSYCHOLOGICZNA I TESTY PSYCHOLOGICZNE JAKO METODY TWORZENIA OPINII BIEG EGO S DOWEGO W SPRAWACH O NIEWA NOŒÆ MA EÑSTWA WPROWADZENIE Zgodnie z postanowieniami KPK z 1983 r. 1, w trybuna³ach koœcielnych w sprawach o stwierdzenie niewa noœci ma³ eñstwa powo³ywany jest bieg³y s¹dowy 2, który podczas badania stron procesowych stosuje takie metody, jak rozmowa psychologiczna i wywiad psychologiczny. Poza tym, w badaniach wykorzystuje tzw. metody testowe i kwestionariusze, które s¹ istotne, ale nie zawsze konieczne. Z tego te wzglêdu mog¹ one stanowiæ czasami uzupe³nienie przeprowadzanych badañ psychologicznych. Metody badawcze s³u ¹ bieg³emu s¹dowemu tylko dla 1 Codex Iuris Canonici auctoritate Ioannis Pauli PP. promulgatus; Kodeks Prawa Kanonicznego. Przek³ad polski zatwierdzony przez Konferencjê Episkopatu, Pallotinum 1984 [dalej: KPK]. 2 KPK z 1983 r. w Ksiêdze VII zatytu³owanej De processibus zamieœci³ osiem kanonów poœwiêconych bieg³emu s¹dowemu. Dowód z opinii bieg³ego w kanonicznym procesie ma³ eñskim nie stanowi ca³kowicie niezale nego dowodu, lecz wystêpuje w relacji do innych dowodów procesowych, czyli: oœwiadczenia stron, dowodu z dokumentów i zeznañ œwiadków. W KPK dowód z opinii bieg³ego s¹dowego jest wymieniony na czwartym miejscu, z tym, i jego kolejnoœæ umieszczenia nie œwiadczy o jego wa noœci. Poza tym, KPK Jana Paw³a II w wielu miejscach wypowiada siê na temat korzystania z pomocy bieg³ego s¹dowego. W oparciu o dyspozycjê kan KPK z 1983 r., bieg³ych s¹dowych okreœla siê jako doradców odznaczaj¹cych siê odpowiedni¹ wiedz¹, roztropnoœci¹ i uczciwoœci¹ oraz zdolnoœci¹ do tego, aby s³u yæ pomoc¹ pasterzom Koœcio³a. Poza tym wprowadzenie zastosowania konsultacji w czasie procesu ma³ eñskiego domaga siê od sêdziego prowadz¹cego norma kan Od bieg³ych s¹dowych kan. 1095, n. 1 3 wymaga wyra enia opinii o niezdolnoœci psychicznej stron procesowych. Por. A. Stankiewicz, Sêdzia i bieg³y w sprawach o niewa noœæ ma³ eñstwa z tytu³u niezdolnoœci psychicznej, Ius Matrimoniale 5(1994), s. 55; L. Chiappetta, Il codice di diritto canonico, w: Commento giuridico pastorale, t. 1, Napoli 1988, s. 636; R. Palestro, Le perizie, w: I mezzi di prova nelle causa matrimoniale secondo la giurisprudenza rotale, Citta del Vaticano 1995, s. 172.
50 50 ANNA GO ÊBIOWSKA rozstrzygniêcia postawionej w¹tpliwoœci, natomiast fakt ich u ycia nie podnosi wartoœci wniosków koñcowych 3. Istotne wydaje siê bowiem to, aby stosowane przez eksperta s¹dowego metody badawcze ukazywa³y stan psychiczny badanego w perspektywie historycznej, a nie tylko jego sytuacjê aktualn¹ 4. Kwesti¹ wymagaj¹c¹ wyjaœnienia jest sprawa zwi¹zana z warunkami, jakie powinna spe³niaæ opinia bieg³ego s¹dowego 5. Z pewnoœci¹ opinia 6 wydana przez bieg³ego s¹dowego powinna byæ sporz¹dzona na piœmie z motywacj¹ przedstawionych wniosków. Prawodawca koœcielny wymaga, aby biegli wskazywali, na podstawie jakich dokumentów albo jakich sposobów upewnili siê o to samoœci osób, rzeczy lub miejsc. Ponadto biegli s¹dowi powinni przedstawiæ rodzaj metody badawczej, a tak e wyjaœniæ, w jaki sposób postêpowali w wykonaniu zleconego im zadania, jak równie, na jakich argumentach opierali swoje wnioski 7. 3 Por. J.J. Garcia Failde, Nuevo derecho procesal canonico, Salamanca 1995, s Por. W. Góralski, Zadania psychologa w sprawach o niewa noœæ ma³ eñstwa w œwietle nowego prawa kanonicznego, Prawo Kanoniczne 29(1986)3 4, s. 266; G. Leszczyñski, Wartoœæ dowodowa opinii bieg³ego w procesie o stwierdzenie niewa noœci ma³ eñstwa, Ius Matrimoniale 9/15(2004), s Por. W. Góralski, Matrimonium facit consensus. Z orzecznictwa Roty Rzymskiej w sprawach o niewa noœæ ma³ eñstwa z tytu³ów dotycz¹cych zgody ma³ eñskiej ( ),Warszawa 2000, s. 22; B. Gianesin, Perizia e capacita consensuale nel matrimony canonico, Padova 1989, s. 43; R.L. Burke, Canon 1095, 1 and 2, w: Incapacity for Marriage. Jurisprudence and Interpretation, red. R.M. Sable, Rome 1987, s. 137; I. Zuanazzi, Il rapporto tra giudice e perito la giurisprudenza della Rota Romana, Il Diritto Ecclesiastico 104(1993), s Autorzy zgodni s¹ co do tego, e opinia bieg³ego s¹dowego powinna zawieraæ wyjaœnienia na temat perturbacji umys³owej i jej wp³ywu na zachowanie siê strony procesowej. Po uzyskaniu takiej opinii sêdzia wyrabia sobie pewnoœæ moraln¹ dziêki dostarczeniu przez bieg³ego odpowiednich informacji na temat ewentualnego defektu wyra onego konsensu ma³ eñskiego, co z pewnoœci¹ jest niezbêdne podczas wyrokowania. Tak wiêc opinia bieg³ego jest koniecznym instrumentem technicznym poznania rzeczywistoœci ludzkiej w procesie poznania prawdy na temat konkretnej rzeczywistoœci ma³ eñskiej. Poza tym opinia bieg³ego s¹dowego powinna okreœlaæ naturê i ciê koœæ perturbacji umys³owej, jak równie przedstawiaæ wp³yw choroby umys³owej na zgodê ma³ eñsk¹. 6 Por. Supremum Tribunal, Forum. A Review of Canon Law and Jurisprudence. Edited and Published by The Maltese Ecclesiastical Tribunal 9(1998), s Deklaracja Najwy szego Trybuna³u Sygnatury Apostolskiej z dnia 16 czerwca 1998 r. wyjaœnia zagadnienie dotycz¹ce bieg³ego s¹dowego. Z zapisów Deklaracji wynika, i obecnoœæ bieg³ego w procesie s¹dowym jest niezbêdna, poza tylko przypadkiem, w którym anomalia jest oczywista (kan. 1680). W dokumencie podkreœlono tak e, e pomoc bieg³ego w sprawach o stwierdzenie niewa noœci ma³ eñstwa jest potrzebna, ale nie dlatego, e wskazuj¹ na to postanowienia kodeksowe, lecz z uwagi na to, i z natury rzeczy pomoc bieg³ego stanowi œrodek dowodowy, z którego sêdzia koœcielny nie mo e zrezygnowaæ, aby móg³ wydaæ orzeczenie za niewa noœci¹ ma³ eñstwa. Zatem pomoc bieg³ego zgodnie z Deklaracj¹ jest konieczna, ale nie z tej racji, e wymaga tego norma kan. 1680, lecz z uwagi na to, e jest to konieczne. 7 Kwesti¹, na któr¹ nale y zwróciæ uwagê, jest to, i konkluzje i rozstrzygniêcia proponowane przez bieg³ego s¹dowego dokonane zgodnie z zasadami naukowymi posiadanej specjalnoœci nie posiadaj¹ charakteru decyzji normatywnej, lecz naukowej, która nie mo e uprawomocniæ siê tak,
51 ROZMOWA PSYCHOLOGICZNA I TESTY PSYCHOLOGICZNE ROZMOWA PSYCHOLOGICZNA Przed podjêciem decyzji dotycz¹cej zastosowanej metody badawczej bieg³y s¹dowy dokonuje szczegó³owej analizy zebranych w aktach sprawy informacji, a potem dopiero wybiera tê metodê, która jego zdaniem bêdzie najbardziej skuteczna i do której bieg³y posiada najwiêksze zaufanie. I chocia KPK z 1983 r. nie okreœla dok³adnie œrodków, jakimi powinien pos³ugiwaæ siê bieg³y s¹dowy 8, to w praktyce najwa niejsze jest bezpoœrednie badanie stron procesowych. Poprzez kontakt osobisty ze stronami procesowymi bieg³y s¹dowy posiada mo liwoœæ odniesienia siê do wszystkich istotnych elementów sprawy, na których opiera swoj¹ opiniê. Z uwagi na to, wartoœciow¹ i zarazem przydatn¹ w kanonicznym procesie ma³ eñskim okazuje siê rozmowa psychologiczna 9. Nasuwa siê zatem pytanie, na czym polegaj¹ dzia³ania bieg³ego psychologa lub psychiatry w kanonicznym procesie ma³ eñskim? Zdaniem kanonistów, specyfika jego dzia³alnoœci polega przede wszystkim na tym, e zarówno bieg³y psycholog, jak i bieg³y psychiatra pracuje z drugim cz³owiekiem, którego okreœlone w³aœciwoœci psychiczne stanowi¹ przedmiot zadañ eksperymentalnych 10. Bieg³y s¹dowy, wykonuj¹c powierzone przez sêdziego zadania, wchodzi w bezpoœredni kontakt psychiczny z badanymi stronami procesowymi 11. Poza tym, nawi¹zanie jak wyrok s¹dowy. Z uwagi na to, ekspertyza przedstawiona przez bieg³ego s¹dowego stanowi tylko œrodek dowodowy, który mo e podlegaæ kontroli swej prawdziwoœci i zasadnoœci naukowej ze strony innych bieg³ych, jak równie swobodnej ocenie sêdziowskiego kolegium orzekaj¹cego. Por. R. Kasyna, Pomoc bieg³ego w procesie o niewa noœæ ma³ eñstwa kompetencje i znaczenie jego opinii, Warmiñskie Wiadomoœci Archidiecezjalne 33/I, II (1999), s Por. Z. Grocholewski, Sêdzia koœcielny wobec ekspertyz neuropsychiatrycznych i psychologicznych. Rozwa ania nad ostatnim przemówieniem Ojca Œwiêtego w Rocie Rzymskiej, t³um. T. Pieronek, Prawo Kanoniczne 31(1988)3 4, s Warto zwróciæ uwagê na kwestiê dotycz¹c¹ wymogów stawianych opinii bieg³ego s¹dowego w kanonicznym procesie ma³ eñskim. Autor rozwin¹³ ten temat, wyjaœniaj¹c, e na podstawie swojego doœwiadczenia stwierdza, i lepsza jego zdaniem jest opinia psychiatry, ni psychologa. I pomimo tego, i nie do koñca wyjaœni³, dlaczego bieg³y psychiatra jest lepiej postrzegany w kanonicznym procesie ma³ eñskim, to mo na tylko domyœlaæ siê, e prawdopodobnie chodzi o to, i nieprawid³owy sposób aplikowania zasad psychologicznych przez niektórych sêdziów koœcielnych by³ niezgodny z zasadami antropologii chrzeœcijañskiej, co w konsekwencji doprowadza³o do utraty zaufania do badañ psychologicznych i tym samym do ich wyroków. 9 Por. W. Krupa, Zasady opracowywania opinii bieg³ego psychologa w sprawach o niewa - noœæ ma³ eñstwa, Ius Matrimoniale 1(1996)6 7, s. 140; G. Leszczyñski, Wartoœæ dowodowa, s Por. J.J. Garcia Failde, Nuevo derecho, s Por. E. Egan, The nullity of marriage forreason ofinsanity of lack of due discretion of judgement, Ephemerides Iuris Canonico 39(1983), s Kwesti¹ zasadnicz¹ jest to, i sêdzia koœcielny zwraca uwagê na kilka istotnych elementów zawartych w opinii bieg³ego. Z pewnoœci¹ najwa - niejsz¹ spraw¹ jest rodzaj metody zastosowanej przez bieg³ego. Ponadto sêdzia sprawdza, czy faktycznie metoda ta jest naukowa, jak równie, czy wnioski bieg³ego odpowiadaj¹ kryteriom logicznym.
52 52 ANNA GO ÊBIOWSKA mo liwie najlepszego kontaktu i stworzenie optymalnej atmosfery w toku przeprowadzanych badañ stanowi niezbêdny warunek uzyskania rzetelnych wyników diagnostycznych. W zwi¹zku z tym, badaj¹c strony procesowe, ekspert s¹dowy pos³uguje siê nie tylko zobiektywizowanymi metodami diagnostycznymi, jak np. rozmow¹ psychologiczn¹, lecz anga uje swoj¹ osobowoœæ, której aktywnoœæ wp³ywa na specyfikê aktywnoœci badanych, a wiêc poœrednio na jakoœæ uzyskiwanych wyników badañ 12. Rozmowa psychologiczna ze stronami procesowymi umo liwia bieg³emu poznanie struktury ich dotychczasowego ycia w ca³oœci lub w wybranych okresach. Doprowadza do poznania celów i zadañ yciowych, jak równie sposobów ich rozwi¹zywania oraz pewnych uwarunkowañ wp³ywaj¹cych na tok zdarzeñ. Rozmowa psychologiczna jest tak¹ metod¹, dziêki której bieg³y s¹dowy posiada mo liwoœæ zbadania udzia³u stron procesowych w globalnej aktywnoœci cz³owieka, czyli aktywnoœci psychicznej, a zw³aszcza podmiotowych wyznaczników, od których najbardziej bezpoœrednio zale y to, co cz³owiek robi, a co zaniedbuje 13. Z uwagi na to, rozmowa psychologiczna konieczna jest jako narzêdzie poznawcze 14. Istotn¹ spraw¹ jest, aby bieg³y s¹dowy, wyra aj¹c swoj¹ opiniê, w odniesieniu do zdolnoœci strony procesowej do wa nego zawarcia ma³ eñstwa, pozna³ w sposób wystarczaj¹cy terminologiê kanoniczn¹ 15. W przeciwnym przypadku istnieje niebezpieczeñstwo b³êdnego rozumienia znaczenia terminów u ywanych przez sêdziego i bieg³ego. Chodzi zw³aszcza o to, e terminologia stosowana przez prawo kanoniczne nie zawsze pokrywa siê z t¹, która jest charakterystyczna dla Wa ne dla sêdziego s¹ tak e argumenty, na których opiera siê opinia bieg³ego. Z uwagi na to sêdzia zawsze sprawdza, czy opinia wydana przez bieg³ego dotyczy faktów prawdziwych i s¹downie udowodnionych, a tak e, czy zosta³y przez bieg³ego sprawdzone zgromadzone materia³y w procesie, jak równie, czy dokonano ewentualnej analizy badañ klinicznych. Sêdzia koœcielny zwraca uwagê tak e na inne okolicznoœci oprócz ekspertyzy bieg³ego, które razem i ³¹cznie z ni¹ mog¹ prowadziæ do uzyskania pewnoœci moralnej co do niewa noœci ma³ eñstwa, albo mog¹ te powodowaæ powa - ne w¹tpliwoœci, które uniemo liwiaj¹ wydanie pozytywnego wyroku. 12 Por. W. Krupa, Zasady opracowywania, s Por. S. Gerstman, Rozmowa i wywiad w psychologii, Warszawa 1985, s Por. J.M. Stanik, Etyczno zawodowe problemy bieg³ego s¹dowego psychologa, w: Wiarygodnoœæ i odpowiedzialnoœæ psychologa jako eksperta, red. J. Brzeziñski, Lublin 1994, s Por. E. Colagiovanni, Rilevanza giuridica del test psicodiagnostici nelle causa di nullita di matrimonio, Monitor Ecclesiasticus 96(1991), s ; J. Garci Failde, Psiquiatria y nulidad de matrimonio, AnnuarioArgentino de Derecho Canonico 4(1997), s Autorzy podkreœlaj¹, e w procesie kanonicznym o stwierdzenie niewa noœci ma³ eñstwa sêdzia koœcielny sprawdza, czy bieg³y s¹dowy uwzglêdni³ osi¹gniêcia naukowe, które przekonuj¹ o pewnoœci (pewnoœci moralnej w sensie kanonicznym), a nie luÿne hipotezy albo teorie. Ponadto sêdzia koœcielny sprawdza, jakie jest u powo³anego bieg³ego s¹dowego pojêcie pewnoœci, jak równie, czy jest ono ró ne od pojêcia pewnoœci moralnej, wymaganej do tego, aby sêdzia koœcielny móg³ orzec ma³ eñstwo za niewa ne. W zwi¹zku z tym niektórzy autorzy wskazuj¹, e nie mo e byæ uwa ane za pewne w sensie kanonicznym to, co bieg³y s¹dowy wskazuje, jako takie.
53 ROZMOWA PSYCHOLOGICZNA I TESTY PSYCHOLOGICZNE takich dziedzin nauki, jak psychiatria czy psychologia 16. Opinia sporz¹dzona przez bieg³ego s¹dowego stanowi przede wszystkim odpowiedÿ na kwestie postawione przez sêdziego koœcielnego, które powinny doprowadziæ do tego, jak zreszt¹ ka - dy inny dowód, do wyrobienia w umyœle sêdziego moralnej pewnoœci o s³usznoœci lub nies³usznoœci przed³o onego votum 17. Doœæ problematyczna wydaje siê kwestia zwi¹zana z tym, czy bieg³y s¹dowy po z³o eniu pisemnej opinii ma obowi¹zek stawiaæ siê wobec sêdziego na przes³uchanie w celu ewentualnego wyjaœnienia wszystkich szczegó³ów, dotycz¹cych wykonywania przez niego zadania. I chocia przes³uchanie bieg³ego s¹dowego nie jest nakazem z mocy prawa 18, to jednak mo e zgodnie z prawem zostaæ nakazane decyzj¹ sêdziego 19. Na podstawie bezpoœredniej rozmowy, bieg³y s¹dowy w jednym z wyroków trybuna³u koœcielnego stwierdzi³, e: po up³ywie wielu lat ma do czynienia w p³aszczyÿnie psychologicznej z zupe³nie innym cz³owiekiem, ni w czasie zawierania ma³ eñstwa 20. W dalszej czêœci opinii bieg³y podkreœli³, i badana stro Por. M. Stepulak, Dyspozycje etyczne bieg³ego psychologa, w: Koœcielne Prawo Procesowe. Materia³y i Studia, red. A. Dziêga, t. 1, Lublin 1999, s. 97. Autor podkreœla, i bieg³y s¹dowy powinien wiedzieæ, co to jest ma³ eñstwo kanoniczne, a tak e, jakie s¹ jego cele i funkcje spo³eczne oraz warunki konieczne do jego spe³nienia. Z tego te wzglêdu, istotn¹ kwesti¹ jest zapoznanie siê bieg³ego s¹dowego z systemem prawa kanonicznego, w odniesieniu do ma³ eñstwa, poniewa zupe³nie inna jest koncepcja uniewa nienia ma³ eñstwa w prawie polskim, a inna w orzeczeniu niewa noœci ma³ eñstwa w prawie kanonicznym. 17 Por. J.M. Stanik, Etyczno zawodowe, s Kwestie, które ma rozstrzygn¹æ bieg³y s¹dowy zawsze ustala sêdzia koœcielny. Jednak e opinia bieg³ego nie mo e sprowadzaæ siê tylko do przedstawienia sêdziemu krótkiego oœwiadczenia zawieraj¹cego konkluzje. Wszelkie wnioski przedstawione w opinii musz¹ byæ uzasadnione argumentami, które pochodz¹ z przeprowadzonych badañ, jak równie musz¹ wykazywaæ specjalistyczn¹ wiedzê bieg³ego eksperta i nabyte przez niego doœwiadczenie. Opinia bieg³ego przedstawiona jest w formie pisemnej i zawiera trzy czêœci. Pierwsza czêœæ zawiera ogólne informacje dotycz¹ce sprawy, przedmiotu badania, miejsca, czasu i przeprowadzonych czynnoœci przez bieg³ego. Druga czêœæ, tzw. faktograficzna w sposób rzeczowy i zrozumia³y przedstawia badany przedmiot i zastosowan¹ w trakcie badania metodê badawcz¹. Trzecia czêœæ natomiast zawiera koñcowy wniosek z przeprowadzonego badania psychologicznego lub psychiatrycznego, a tak e wyjaœnia przedstawiony przez Kolegium Sêdziowskie i analizowany przez powo- ³anego bieg³ego s¹dowego problem. Poza tym bieg³y s¹dowy, oceniaj¹c ca³y zebrany w sprawie materia³ dowodowy w³¹cza w to swoje wywody i odpowiada na przedstawione przez sêdziego pytania. 18 Zgodnie z postanowieniem kan. 1574: Z pomocy bieg³ych nale y skorzystaæ, ilekroæ na podstawie nakazu prawa lub sêdziego jest konieczne ich przes³uchanie i opinia, oparte na doœwiadczeniu lub wiedzy, dla potwierdzenia jakiegoœ faktu lub poznania prawdziwej natury jakiejœ rzeczy. Poza tym warto przypomnieæ dyspozycjê kan , wed³ug której: Sêdzia, po wys³uchaniu zdania samego bieg³ego, winien wyznaczyæ czas, w którym nale y dokonaæ przes³uchania i przedstawiæ opiniê. 19 Norma kan stwierdza, i : Bieg³y mo e zostaæ wezwany przez sêdziego, by udzieli³ dalszych wyjaœnieñ, które wydaj¹ siê konieczne. 20 Wyrok z dnia 24 wrzeœnia 1986 r., Akta S¹du Metropolitalnego Warszawskiego [dalej: ASMW], nr akt 126/84. Rozwa ana sprawa dotyczy³a mê czyzny, który bêd¹c niepe³noletnim zawar³ ma³ eñstwo. By³ jedynakiem, a jego matka by³a w nim zakochana i traktowa³a go jak ma³e
54 54 ANNA GO ÊBIOWSKA na procesowa w chwili zawierania ma³ eñstwa przejawia³a g³êboko zaburzon¹ osobowoœæ, a obecnie po latach na skutek ró nych doœwiadczeñ zmieni³a swoje postêpowanie 21. W innej sprawie bieg³y s¹dowy w wykonaniu powierzonego mu zadania procesowego na pocz¹tku dokona³ analizy zebranego materia³u dowodowego w celu odpowiedniego doboru pytañ i ich rozk³adu. Potem wybra³ metodê, która wydaje siê najbardziej skuteczna i najczêœciej wykonywana, czyli rozmowê psychologiczn¹ polegaj¹c¹ na bezpoœrednim badaniu stron procesowych 22. W wyniku przeprowadzonej rozmowy psychologicznej ze stronami procesowymi ekspert s¹dowy wyjaœni³, e jedna ze stron prezentuje istotne negatywne cechy osobowoœci, a mianowicie brak trwa³ych zwi¹zków uczuciowych i ³atwe uleganie na³ogom 23. W procesach o stwierdzenie niewa noœci ma³ eñstwa rozpatrywanych w trybuna³ach koœcielnych nie zawsze mo na przeprowadziæ bezpoœrednie badanie strony procesowej z uwagi na jej niestawiennictwo 24. Dotyczy to zw³aszcza tych procesów, gdzie strona pozwana ma trudnoœci we wspó³ yciu intymnym ze stron¹ powodow¹ z racji zaburzeñ seksualnych 25. W tej sprawie korzystna okaza³a siê dziecko. Nie mia³ w³asnego zdania, a œwiadkowie okreœlali go jako maminsynka ca³kowicie uzale nionego od rodziców, a zw³aszcza od matki. Z on¹ nie potrafi³ stworzyæ odrêbnej wspólnoty ma³ eñskiej. Dochodzi³o do tego, i zarobione pieni¹dze przekazywa³ matce, a nie onie. Ma³ eñstwo przetrwa³o tylko kilka miesiêcy. 21 Por. tam e. 22 Por. Wyrok z dnia 12 paÿdziernika 1988 r. ASMW, nr akt 244/85. Sprawa dotyczy³a mê - czyzny, który by³ wychowywany przez matkê i wrogo nastawiony do ojca. W wieku 16 lat zacz¹³ nadu ywaæ alkoholu. Przed œlubem mia³ opiniê chuligana. Podczas krótkiego trwania ma³ eñstwa codziennie przychodzi³ do domu pod wp³ywem alkoholu, ponadto prowadzi³ podwójne ycie, mia³ onê i kochankê. Trzy miesi¹ce przed urodzeniem dziecka zerwa³ wspólnotê ma³ eñsk¹. Potem by³ w nastêpnym zwi¹zku i postêpowa³ podobnie. Nadu ywa³ alkoholu, znêca³ siê nad on¹ cywiln¹ i mia³ kochankê. 23 Por. tam e. 24 Por. Wyrok z dnia 7 maja 1999 r., Akta S¹du Biskupiego Lubelskiego [dalej: ASBL], nr akt W tej sprawie stron¹ pozwan¹ by³ mê czyzna, który nie stawi³ siê do trybuna³u koœcielnego na badanie przeprowadzane przez bieg³ego s¹dowego. O pozwanym w m³odoœci mówiono, e jest samotnikiem. W tym czasie prze ywa³ kompleks ni szoœci w stosunku do kobiet. Przed zawarciem ma³ eñstwa kompleks pozwanego przerodzi³ siê w chêæ rekompensaty psychicznej. Polega³o to na zaliczaniu kobiet. Pod wzglêdem seksualnym kobieta stanowi³a dla niego rzecz, która dawa³a mu chwilow¹ przyjemnoœæ. Rozkochiwa³ kobiety w sobie, a póÿniej je porzuca³. W czasie procesu powódka i œwiadkowie potwierdzili, e pozwany wspó³ y³ z kilkoma kobietami. Dodali tak e, e nie nadawa³ siê do stworzenia wspólnoty ycia ma³ eñskiego. Poza tym w ma³ eñstwie wyklucza³ posiadanie potomstwa, traktuj¹c posiadanie dzieci jako g³upotê. 25 Por. Wyrok z dnia 8 lipca 2007 r., ASMW, nr akt W tej sprawie powódka opisa³a zachowania pozwanego, u którego istnia³ poci¹g homoseksualny. Pozwany wydawa³ siê cz³owiekiem nieodpowiedzialnym, bowiem jednego dnia potrafi³ wydaæ ca³e swoje wynagrodzenie na alkohol. Nie troszczy³ siê o dom, zaniedbywa³ tak e swoj¹ pracê zawodow¹, czêsto zmienia³ miejsce pracy. Sk³onnoœci homoseksualne powódka zauwa y³a dopiero po trzech miesi¹cach od zawarcia
55 ROZMOWA PSYCHOLOGICZNA I TESTY PSYCHOLOGICZNE rozmowa z jedn¹ ze stron procesowych. Kolegium Sêdziowskie uzna³o przedstawion¹ ekspertyzê bieg³ego za poprawn¹, pomimo braku badania bezpoœredniego strony pozwanej. Prawdopodobnie strona pozwana unika³a kontaktów ze specjalistami, bowiem uwa a³a, e zostanie Ÿle oceniona 26. W jednym z wyroków, w konkluzji bieg³ego psychologa, podkreœlono ukierunkowanie na poszukiwanie schorzenia 27. Powo³any ekspert s¹dowy dokona³ analizy zebranego materia³u dowodowego oraz wykona³ bezpoœrednie badanie stron procesowych. Wyjaœni³ równie agresywne zachowania jednej ze stron procesowych, uznaj¹c to za przejaw osobowoœci nieprawid³owej. W swojej diagnozie w istotny sposób zawêzi³ pojêcie nieprawid³owoœci tylko do typu osobowoœci antysocjalnej (psychopatycznej), co nie wyczerpuje wszelkich nieprawid³owoœci powoduj¹cych niezdolnoœæ osoby do podjêcia istotnych obowi¹zków ma³ eñskich. W wielu orzeczeniach wydanych przez trybuna³y koœcielne, w których stwierdzono niewa noœæ zawartego zwi¹zku ma³ eñskiego, zwrócono uwagê na walor wydanej opinii bieg³ego psychologa lub psychiatry. W wyrokach zaznaczono tak- e, e ekspertyzy przedstawione przez bieg³ych ekspertów zosta³y opracowane na podstawie analizy materia³u dowodowego, czyli zeznañ stron procesowych i œwiadków oraz rozmowy psychologicznej ze stronami procesowymi 28. W niektórych wyrokach opinia bieg³ego s¹dowego mog³a byæ zbyteczna, ale tylko pod warunkiem, e zgromadzony materia³ dowodowy w pe³ni udowodni³by niezdolnoœæ jednej ze stron procesowych do podjêcia istotnych obowi¹zków ma³- 55 œlubu. Gdy dochodzi³o do wspó³ ycia, to ze strony pozwanego nie by³o widaæ uczucia, poniewa powódkê traktowa³ jak przyjaciela. Dosz³o do tego, e powódka nabra³a do niego wstrêtu. Pozwany w swoim zeznaniu przyzna³, e poci¹g homoseksualny rozwija³ siê u niego stopniowo, a na ma³ eñstwo zdecydowa³ siê szczególnie pod wp³ywem presji ze strony rodziców. Poza tym, z ma³ eñstwa wyklucza³ potomstwo. Do mieszkania sprowadza³ m³odych ch³opców i w noc poœlubn¹ zaleca³ siê do m³odego mê czyzny na weselu. 26 Por. M. Stepulak, Problemy etyczno zawodowe bieg³ego psychologa w trybuna³ach koœcielnych, w: Poradnictwo psychologiczno religijne, red. J. Makselon, Kraków 2001, s Por. Wyrok z dnia 17 listopada 1996 r., ASMW, nr akt W tej sprawie powódka opisa³a pozwanego, jako cz³owieka dopuszczaj¹cego siê zdrad i niezdolnego do nawi¹zania d³ugotrwa³ych zwi¹zków interpersonalnych. Przed zawarciem ma³ eñstwa pozwany wspó³ y³ z niepe³noletni¹ dziewczyn¹. Po zawarciu ma³ eñstwa nic w jego yciu siê nie zmieni³o, bowiem nadal spotyka³ siê z innymi kobietami. Dosz³o do tego, e w czasie trwania ma³ eñstwa urodzi³o mu siê dziecko nieœlubne. Pozwany zaœ zarzuca³ powódce zdrady, chocia sam by³ niewierny. Dochodzi³o do awantur i k³ótni, podczas których znêca³ siê nad on¹. Nie mia³ do niej adnego szacunku, ci¹gle ubli a³ jej, nawet j¹ bi³. Ma³ eñstwo przetrwa³o dwa lata. 28 Por. Wyrok z dnia 2 marca 1985 r., ASMW, nr akt 97/83; Wyrok z dnia 17 stycznia 1991 r., ASMW, nr akt 28/89; Wyrok z dnia 26 lipca 1997 r., ASMW, nr akt 16422; Wyrok z dnia 7 listopada 2001 r., ASMW, nr akt 328 WPR; Wyrok z dnia 24 lutego 2004 r., ASMW, nr akt 471 WPR; Wyrok z dnia 24 czerwca 2009 r., ASMW, nr akt 2340; Wyrok z dnia 30 stycznia 1990 r., ASBL, nr akt 3266; Wyrok z dnia 21 wrzeœnia 1993 r., ASBL, nr akt 3387; Wyrok z dnia 7 grudnia 1996 r., ASBL, nr akt 3471; Wyrok z dnia 16 maja 1998 r., ASBL, nr akt 3598.
56 56 ANNA GO ÊBIOWSKA eñskich z powodu uzale nienia od alkoholu 29. Z analizy sprawy rozpatrywanej przez trybuna³ koœcielny 30 wynika, e jedna ze stron procesowych nie przejawia³a zaburzeñ przed zawarciem ma³ eñstwa, dlatego te zadaniem bieg³ego s¹dowego mia³a byæ odpowiedÿ na pytanie, co by³o przyczyn¹ zaburzeñ i sk¹d wziê³y siê problemy z alkoholem oraz z zaburzon¹ sfer¹ emocjonaln¹? Bieg³y s¹dowy wyjaœni³, e pozwany nie by³ œwiadomy stanu swojej osobowoœci, ani jego najbli sza rodzina, a tym bardziej kandydatka na partnera yciowego. Bieg³y doda³ tak e, e poza stwierdzeniem: lubi³ czasem wypiæ, znalaz³ równie fakty przedœlubne na potwierdzenie faktycznego uzale nienia od alkoholu 31. W innych wyrokach natomiast Kolegium Sêdziowskie zaznaczy³o, e opinia bieg³ego psychologa uwzglêdni³a szerszy kontekst rozwoju jednostki, a nie tylko aspekt psychologiczny 32. Ogromnie wa n¹ spraw¹ okaza³a siê bezpoœrednia rozmowa bieg³ego s¹dowego ze stron¹ procesow¹, która doprowadzi³a do uzyskania odpowiedzi na pytanie, czy w chwili zawierania zwi¹zku ma³ eñskiego posiada³a ona osobowoœæ dojrza³¹ do ma³ eñstwa? I chocia dowodzenie w takich sprawach jest niezmiernie trudne, to od bieg³ego s¹dowego nale y wymagaæ w tym przypadku, w miarê mo liwoœci, dok³adnego opisu cech osobowoœci badanej osoby z okresu zawierania ma³ eñstwa oraz wyjaœnienia w¹tpliwoœci, czy istnieje zwi¹zek miêdzy tymi cechami osobowoœci a póÿniejszymi postawami charakterystycznymi dla uzale nienia alkoholowego 33. W jednym z wyroków wydanych przez trybuna³ koœcielny zaznaczono, i w czasie bezpoœredniej rozmowy bieg³ego s¹dowego ze stron¹ procesow¹ ujawni³y siê fakty z okresu przed zawarciem ma³ eñstwa, które œwiadcz¹ o istnieniu uzale nienia w fazie ukrytej. Poza tym, wskazano okolicznoœci, które potwierdza³y jednoznacznie istnienie u strony procesowej elementów osobowoœci proalkoholowej w czasie zawierania ma³ eñstwa, a tak e ich zwi¹zek z aktualnym uzale - 29 Por. W. Krupa, Problematyka sêdziowskiej oceny opinii bieg³ego psychologa, w: Koœcielne Prawo Procesowe. Materia³y, s Por. Wyrok z dnia 23 lipca 1999 r., ASBL, nr akt Z analizowanej sprawy wynika, i u pozwanego stwierdzono zupe³ny brak kontroli w u ywaniu alkoholu. Powódka twierdzi³a, e nie by³a œwiadoma tego, co to jest choroba alkoholowa, tak wiêc nie wiedzia³a o nadu ywaniu alkoholu przez narzeczonego. Myœla³a, e jest to okres przejœciowy zwi¹zany z k³opotami finansowymi narzeczonego i uzna³a, e po œlubie wszystko u³o y siê dobrze i e mi³oœæ pomo e w rozwi¹zaniu tego problemu. Ponadto dosz³o do tego, e z racji uzale nienia od alkoholu pozwany nie by³ w stanie podj¹æ istotnego obowi¹zku ma³ eñskiego, jakim jest wspó³ ycie. Poza tym u pozwanego ujawni³ siê negatywny stosunek do posiadania potomstwa. 31 Por. tam e. 32 Por. Wyrok z dnia 4 lipca 1992 r., ASBL, nr akt 2275; Wyrok z dnia 29 wrzeœnia 1997 r., ASBL, nr akt 2681; Wyrok z dnia 9 lutego 1995 r., ASMW, nr akt 16905; Wyrok z dnia 18 maja 1999 r., ASMW, nr akt 67 WPR; Wyrok z dnia 14 listopada 2003 r., ASMW, nr akt 20231; Wyrok z dnia 3 czerwca 2008 r., ASMW, nr akt Por. W. Krupa, Zasady opracowywania, s. 147.
57 ROZMOWA PSYCHOLOGICZNA I TESTY PSYCHOLOGICZNE nieniem alkoholowym obserwowanym w ma³ eñstwie oraz z rozpadem zwi¹zku ma³ eñskiego 34. Na temat znaczenia opinii bieg³ego s¹dowego mo na by by³o przytoczyæ wiele sformu³owañ zawartych w wyrokach trybuna³ów koœcielnych. Bywaj¹ takie sprawy, w których up³yn¹³ d³ugi czas od zawarcia ma³ eñstwa do chwili prowadzenia sprawy 35. W zwi¹zku z tym, nasuwa siê w¹tpliwoœæ dotycz¹ca tego, czy w takiej sytuacji ma sens powo³ywanie bieg³ego s¹dowego? Poza tym, powstaje nastêpne pytanie, a mianowicie, czy po up³ywie wielu lat od zerwania wspólnoty ma³ eñskiej i w efekcie maj¹c do czynienia w p³aszczyÿnie psychologicznej z zupe³nie innym cz³owiekiem, ni w czasie zawierania ma³ eñstwa, badanie stron procesowych przez bieg³ego s¹dowego jest w takiej sytuacji konieczne? Z analizy jednego z wyroków s¹dowych wynika odpowiedÿ na przedstawione w¹tpliwoœci, poniewa w tej konkretnej sprawie bieg³y psycholog, dziêki swojej wiedzy i doœwiadczeniu, analizuj¹c zebrany materia³ dowodowy wskaza³ istotne elementy, które zaistnia³y w yciu stron procesowych 36. Poza tym, podczas bezpoœredniej rozmowy ze stronami procesowymi, zauwa y³ nowe elementy, do któ Por. Wyrok z dnia 19 sierpnia 2000 r., ASBL, nr akt Z analizowanej sprawy wynika, e nadu ywanie alkoholu powoduje zmiany psychiczne i somatyczne. Siêgaj¹c po alkohol, pozwany traktowa³ to, jako œrodek ³agodz¹cy napiêcia, a picie stawa³o siê dla niego sposobem na ycie. Wynika z tego, e niedojrza³oœæ pozwanego spowodowa³a to, i wybra³ on picie alkoholu jako rozwi¹zanie problemów yciowych. Dosz³o do tego, i nast¹pi³o os³abienie s¹du praktycznego w wyniku, jak to podkreœli³ bieg³y s¹dowy, rozdÿwiêku pomiêdzy wewnêtrznym œwiatem fikcji a rzeczywistoœci¹. Ponadto uzale nienie od alkoholu po³¹czone by³o ze zdradami i to z wieloma kobietami. Pozwany nie by³ w stanie zapanowaæ nad popêdem seksualnym, co utrudnia³o ycie ma³ eñskie. 35 Por. Wyrok z dnia 14 wrzeœnia 1998 r., ASBL, nr akt W sprawie dotycz¹cej uzale nienia pozwanego od narkotyków mo na wywnioskowaæ, e osoba taka nie jest w stanie zawi¹zaæ przymierza ma³ eñskiego. Pozwany nie potrafi³ nawi¹zaæ g³êbszych wiêzów uczuciowych, poniewa narkotyki postawi³ na pierwszym miejscu, z tego te wzglêdu nie by³ w stanie podj¹æ i wype³niæ obowi¹zków wynikaj¹cych z dobra ma³ onków. Pozwany nie dawa³ oparcia powódce, dochodzi³o nawet do wystêpowania agresji w stosunku do powódki. Inn¹ wa n¹ kwesti¹ by³o to, i pozwany nie by³ zainteresowany posiadaniem potomstwa, bowiem stwierdzi³, e: nie interesuje mnie to zupe³nie. Pozwany nie by³ w stanie podj¹æ adnego istotnego obowi¹zku wynikaj¹cego z sakramentu ma³ eñstwa. Bieg³y psycholog potwierdzi³, e pozwany, bêd¹c uzale nionym od narkotyków, y³ we w³asnym œwiecie, a zawarcie ma³ eñstwa nic nie wnosi³o w jego ycie, bowiem powódkê traktowa³, jak powietrze. 36 Por. Wyrok z dnia 3 czerwca 2007 r., ASMW, nr akt W sprawie chodzi³o o uzale - nienie pozwanego od kokainy. Do zawarcia ma³ eñstwa nak³oni³a pozwanego matka, która myœla³a, e zawarcie ma³ eñstwa zmieni coœ w yciu syna. Jednak e dzia³anie kokainy mia³o negatywny wp³yw na pozwanego, bowiem wywo³ywa³a u niego urojenia natury erotycznej do tego stopnia, e nie by³ on w stanie opanowaæ popêdu p³ciowego. Pozwany by³ agresywny i egoistyczny, a przede wszystkim nie nastawiony na drug¹ osobê. Nie by³ w stanie sprostaæ wymaganiom ycia ma³ eñskiego, jak równie nie by³ w stanie nawi¹zaæ g³êbszych i trwa³ych wiêzi interpersonalnych z racji uzale nienia narkotycznego.
58 58 ANNA GO ÊBIOWSKA rych sêdzia koœcielny nigdy nie doszed³by z racji braku wiedzy specjalistycznej psychologicznej. Powo³any bieg³y s¹dowy, na podstawie ustalonych wyników badañ, rozpozna³ u pozwanego klasyczne symptomy pierwszej fazy uzale nienia od narkotyków i stwierdzi³, e jego zachowania przedœlubne zosta³y œwiadomie ukryte 37. Podobna sytuacja mia³a miejsce w sprawie o niewa noœæ ma³ eñstwa, gdzie przedstawiono kwestiê sêdziowskiej oceny opinii bieg³ego psychologa dotycz¹cej momentu przeprowadzenia bezpoœredniego badania stron procesowych, czyli rozmowy psychologicznej, do której dosz³o kilka lat po œlubie, a potem elementu istotnego dla rozstrzygniêcia sprawy, czyli chwili zawierania ma³ eñstwa 38. W wyroku trybuna³u koœcielnego podkreœlono, i dowód z opinii bieg³ego psychologa okreœli³ niemo liwoœæ kontynuowania ycia ma³ eñskiego i rodzinnego stron procesowych. W wielu sentencjach wyroków trybuna³ów koœcielnych podkreœlano, e bieg³y psycholog dokona³ analizy materia³u dowodowego, jak równie przeprowadzi³ rozmowê psychologiczn¹ z ka d¹ ze stron procesowych 39. W jednej ze spraw Kolegium Sêdziowskie, korzystaj¹c z ekspertyzy bieg³ego s¹dowego, podkreœli³o jej szczególny walor, tzn. e zosta³a ona opracowana na podstawie przeprowadzonych bezpoœrednich badañ pozwanego 40. Trybuna³ koœcielny potwierdzi³ przydatnoœæ kontaktu bieg³ego psychologa ze stron¹ procesow¹, gdy uzyska³ dodatkowe i interesuj¹ce informacje na temat zachowañ i stanów emocjonalnych badanego. W innym wyroku trybuna³u koœcielnego zaznaczono, e natura anomalii zosta³a stwierdzona nie na podstawie zebranego materia³u dowodowego, lecz na 37 Por. tam e. 38 Por. Wyrok z dnia 17 lutego 2001 r., ASBL, nr akt Sprawa dotyczy uzale nienia od narkotyków u pozwanego, który w okresie m³odocianym zacz¹³ stosowaæ œrodki odurzaj¹ce pocz¹tkowo, jak t³umaczy³, tylko dla zabawy i wywo³ania stanu euforii. W wyniku uzale nienia, które pog³êbia³o siê podczas trwania ma³ eñstwa, nast¹pi³o zaburzenie relacji interpersonalnych. Bieg³y s¹dowy na podstawie dokumentacji lekarskiej i zeznañ zarówno pozwanego, jak i powódki stwierdzi³, e w wyniku uzale nienia strona obci¹ ona na³ogiem posiada osobowoœæ wypaczon¹, nie jest w stanie zapewniæ sobie utrzymania i sprostaæ wymaganiom ycia ma³ eñskiego. Ponadto bieg³y podkreœli³, i pomimo tego, e narkotyki wywo³uj¹ ró ne skutki psychiczne, to z pewnoœci¹ u pozwanego powoduj¹ niezdolnoœæ do podjêcia odpowiedzialnoœci za siebie i drug¹ osobê. Objawy te powoduj¹, i o pozwanym mo na powiedzieæ, e jest niezrównowa ony psychopatycznie. 39 Por. Wyrok z dnia 18 stycznia 1991 r., ASBL, nr akt 1822; Wyrok z dnia 22 sierpnia 1999 r., ASBL, nr akt 3156; Wyrok z dnia 30 marca 1995 r., ASMW, nr akt 16631; Wyrok z dnia 24 maja 1997 r., ASMW, nr akt 17434; Wyrok z dnia 6 paÿdziernika 2002 r., ASMW, nr akt 20679; Wyrok z dnia 6 grudnia 2006 r., ASMW, nr akt Por. Wyrok z dnia 19 lipca 2005 r., ASMW, nr akt Sprawa dotyczy³a pozwanego, który w m³odoœci przeszed³ uraz g³owy i z tego powodu znalaz³ siê w szpitalu. Zeznania powódki wskazuj¹ na to, i pozwany podczas trwania ma³ eñstwa nadu ywa³ alkoholu, bi³ j¹ i maltretowa³. Potwierdzaj¹ to równie œwiadkowie, którzy dodali, e pozwany podpali³ stodo³ê z zemsty, ale zosta³ zwolniony z wiêzienia z powodu choroby g³owy. Bieg³y s¹dowy wyda³ opiniê, e u pozwanego rozpocz¹³ siê proces, zw. alkoholizmem na³ogowym.
59 ROZMOWA PSYCHOLOGICZNA I TESTY PSYCHOLOGICZNE podstawie badania, czyli rozmowy psychologicznej przeprowadzonej przez bieg³ego s¹dowego 41. Ekspert psycholog w swoim bezpoœrednim badaniu ukierunkowa³ siê na poszukiwanie schorzenia, wskazuj¹c: e na podstawie zebranych materia³ów nie mo na stwierdziæ, aby strona pozwana cierpia³a na chorobê psychiczn¹ czy niedorozwój umys³owy 42. I chocia podczas rozmowy psychologicznej bieg³y s¹dowy zauwa y³ u pozwanej zachowania agresywne, co mo na uznaæ za przejaw osobowoœci nieprawid³owej, to w istotny sposób zawêzi³ pojêcie nieprawid³owoœci tylko do typu osobowoœci antysocjalnej (psychopatycznej), co z pewnoœci¹ nie wyczerpuje katalogu nieprawid³owoœci powoduj¹cych niezdolnoœæ osoby do podjêcia istotnych obowi¹zków ma³ eñskich. W tym miejscu nale y poczyniæ uwagê, e dla wartoœci dowodowej opinii bieg³ego istotne znaczenie posiada nie tyle informacja o rodzaju zastosowanej metody badawczej, ile przede wszystkim to, czy bieg³y mia³, czy te nie mia³ mo liwoœci bezpoœredniego kontaktu ze stron¹ lub stronami 43, o czym œwiadcz¹ uwagi zamieszczone w wielu wyrokach trybuna³ów koœcielnych 44. Opinia bieg³ego s¹dowego w kanonicznym procesie ma³ eñskim pozwala na odró nienie tego, co jest prawdziwe, od tego, co jest fa³szywe w procesie, jak równie wyjaœnia wszelkie zaistnia³e w¹tpliwoœci 45. I w³aœnie z uwagi na to, podkreœla siê w wyrokach trybuna³ów koœcielnych znaczenie bezpoœredniego badania psychologicznego, jako specyficznego œrodka dowodowego, który jest instrumentem technicznym w poznawaniu rzeczywistoœci ma³ eñskiej. W uzasadnieniach wyroków trybuna³ów koœcielnych mo na znaleÿæ wyjaœnienie, czy opinia bieg³ego psychologa mia³a udzieliæ fachowej odpowiedzi na pytanie, czy istniej¹ce u strony procesowej zaburzenie sfery emocjonalnej mog³o 41 Por. Wyrok z dnia 29 sierpnia 2004 r., ASMW, nr akt Pozwana z rozpoznan¹ osobowoœci¹ psychopatyczn¹ by³a jedynaczk¹. Po zawarciu ma³ eñstwa nadu ywa³a alkoholu, nie dba³a o mê a, jak równie nie podejmowa³a pracy zawodowej i nie wype³nia³a obowi¹zków, które nale ¹ do ony. Poza tym przez kilka dni potrafi³a nie odzywaæ siê do mê a. W takim stanie ma³ eñstwo przetrwa³o dwa lata. W klika dni po œlubie przesta³a dochowywaæ mê owi wiernoœci, zdradza³a go nawet z jego koleg¹. Posiada³a bezosobowy stosunek do wspó³ ycia fizycznego, stwierdzi³a podczas rozmowy z bieg³ym s¹dowym, e jej nie sprawia ró nicy, z kim wspó³ yje. Œwiadkowie okreœlili pozwan¹, jako osobê lekkomyœln¹, egoistkê, pust¹, nerwow¹ i leniw¹. 42 Por. tam e. 43 Por. W. Krupa, Problematyka sêdziowskiej, s Por. Wyrok z dnia 30 kwietnia 1992 r., ASBL, nr akt 1483; Wyrok z dnia 14 maja 1996 r., ASBL, nr akt 1936; Wyrok z dnia 7 wrzeœnia 2001 r., nr akt 3149; Wyrok z dnia 28 stycznia 1987 r., ASMW, nr akt 14/95; Wyrok z dnia 3 czerwca 1990 r., ASMW, nr akt 471/88; Wyrok z dnia 12 listopada 1994 r., ASMW, nr akt 16451; Wyrok z dnia 4 grudnia 1999 r., ASMW, nr akt 19564; Wyrok z dnia 16 lipca 2005 r., nr akt Wyrok z dnia 15 maja 2009 r., ASMW, nr akt Por. M.Z. Stepulak, Osobowy wymiar ma³ eñstwa kanonicznego jako punkt odniesienia w pracy bieg³ego psychologa, Ius Matrimoniale 8(2003), s. 183; S. Steuden, Zadania psychologa w sprawach o stwierdzenie niewa noœci ma³ eñstwa, w: Psychologia pastoralna, red. Z. P³u ek, Kraków 2000, s
60 60 ANNA GO ÊBIOWSKA mieæ ograniczony, czy te destrukcyjny wp³yw na jej zdolnoœci poznawcze, krytyczne oraz wolitywne, czy te nie? W konkluzji jednego z wyroków bieg³y s¹dowy uzna³, e skoro jedna ze stron procesowych nie zg³osi³a siê na rozmowê psychologiczn¹, czyli na badanie bezpoœrednie, to analiza struktury psychicznej tylko jednego z ma³ onków mog³aby okazaæ siê b³êdna i nie wskazywaæ prawdziwego obrazu istniej¹cego zaburzenia 46. Na uwagê zas³uguj¹ wyroki s¹dów koœcielnych, w których opinia bieg³ego s¹dowego z ca³kowit¹ pewnoœci¹ moraln¹ opowiada siê za niezdolnoœci¹ strony procesowej do podjêcia istotnych obowi¹zków ma³ eñskich z przyczyn natury psychicznej. W jednej z analizowanych spraw istotn¹ kwesti¹ by³o uzyskanie odpowiedzi na nastêpuj¹ce pytanie: jakie zaburzenie osobowoœci uniemo liwia stronie procesowej podjêcie istotnych obowi¹zków ma³ eñskich? Odpowiedzi na to pytanie udzieli³ powo³any przez trybuna³ koœcielny bieg³y s¹dowy, który w oparciu o zebrany materia³ dowodowy zawarty w aktach sprawy, a przede wszystkim w oparciu o opiniê Rodzinnego Oœrodka Diagnostyczno Konsultacyjnego, a tak e przeprowadzon¹ rozmowê psychologiczn¹, wyjaœni³, i u jednej ze stron procesowych zauwa y³ wiele cech typowych dla osobowoœci nieprawid³owej, jak: niezdolnoœæ do wiêzi uczuciowych, brak poczucia winy, odpowiedzialnoœci, a przede wszystkim autodestrukcyjny styl ycia 47. W aktach kolejnej sprawy rozpatrywanej przez trybuna³ koœcielny znalaz³a siê specjalistyczna opinia wydana przez Rodzinny Oœrodek Diagnostyczno Konsultacyjny, sk³adaj¹cy siê z zespo³u, w sk³ad którego wchodzili zarówno psycholog, 46 Por. Wyrok z dnia 18 lutego 1998 r., ASBL, nr akt Pozwany nie zg³osi³ siê na badanie bieg³ego s¹dowego, jednak e na podstawie zeznañ powódki oraz œwiadków mo na stwierdziæ, e pozwany by³ pod silnym wp³ywem swoje matki i siostry. Dostawa³ od nich instrukcje, jak ma postêpowaæ z on¹, a przede wszystkim, jak ma j¹ podporz¹dkowaæ. Pozwany by³ chwiejny emocjonalnie i z tego te wzglêdu ma³ eñstwo przetrwa³o tylko piêæ miesiêcy. Podczas trwania ma³ eñstwa kilka razy odchodzi³ od powódki bez podania przyczyny. Na podstawie rozmowy z powódk¹ bieg³y s¹dowy stwierdzi³, e pozwany to cz³owiek wybuchowy, agresywny i wrogi oraz niezrównowa ony emocjonalnie. 47 Wyrok z dnia 14 maja 2002 r., ASBL, nr akt W sprawie pod³o em ukszta³towania siê osobowoœci pozwanego by³a atmosfera wychowawcza domu rodzinnego. Rodzice pozwanego traktowali go jak ma³e dziecko, rozpieszczali go, ale nie pomagali mu w podejmowaniu decyzji odnoœnie do swoich potrzeb i swojego ycia. Po zawarciu ma³ eñstwa pozwany traktowa³ onê jak przedmiot do wy ycia siê. Nie potrafi³ szanowaæ ony, wszystko, co robi³a, w pojêciu pozwanego by³o z³e. By³ cz³owiekiem niezrównowa onym psychicznie do tego stopnia, e straszy³ powódkê, i pope³ni samobójstwo i ci¹gle nosi³ przy sobie nó. Œwiadkowie zaœ okreœlili go, jako chwiejnego i niezrównowa onego, a tak e nie potrafi¹cego zrezygnowaæ z w³asnych zachcianek. Bieg³y s¹dowy na podstawie rozmowy z powódk¹ i pozwanym stwierdzi³, i pozwany posiada osobowoœæ neurotyczn¹, czego objawami s¹ bezradnoœæ, sk³onnoœci samobójcze czy te odczucia odrzucenia. Poza tym doda³, e kontakty z ludÿmi utrudnia mu negatywizm, czyli brak zainteresowania sprawami innych osób, oraz obni ona umiejêtnoœæ wczuwania siê w stany emocjonalne innych, w tym przede wszystkim wspó³ma³ onka.
61 ROZMOWA PSYCHOLOGICZNA I TESTY PSYCHOLOGICZNE jak i psychiatra 48. Po bezpoœrednim zbadaniu stron procesowych, zespó³ opiniuj¹cy doszed³ do przekonania, e jedna z nich posiada osobowoœæ nieprawid³ow¹. Bieg³y s¹dowy zaznaczy³, e ekspertyza ta trudna jest do podwa enia, poniewa osoby sporz¹dzaj¹ce tê opiniê by³y kompetentne do jej wyra enia. Poza tym, opinia zosta³a sporz¹dzona w oparciu o bezpoœrednie badanie zainteresowanego i odpowiednio skonsultowana przez zespó³, a tak e sporz¹dzona na piœmie, a wiêc udokumentowana i podpisana przez osoby j¹ sporz¹dzaj¹ce TESTY PSYCHOLOGICZNE Zgodnie z opini¹ niektórych autorów, nieprawid³owe stosowanie przez trybuna- ³y koœcielne zasad psychologicznych, niezgodnych z zasadami antropologii chrzeœcijañskiej, doprowadzi³o do powstania dystansu i braku zaufania do badañ psychologicznych 50. Pogl¹d ten ³¹czy siê z zagadnieniem przeprowadzania na potrzeby kanonicznego procesu ma³ eñskiego, oprócz analizy zebranego materia³u dowodowego w czasie bezpoœredniego badania strony procesowej, tak e testów psychologicznych. W ustawodawstwie kodeksowym Koœcio³a katolickiego na temat ewentualnego zastosowania testów psychologicznych, nie ma w³aœciwie adnych precyzyjnych norm kanonicznych, poza przedstawionymi przez papie a Jana Paw³a II w przemówieniach do Trybuna³u Roty Rzymskiej w 1987 i 1988 r Por. Wyrok z dnia 23 listopada 2000 r., ASBL, nr akt W m³odoœci pozwany dozna³ urazu g³owy i z tego wzglêdu mia³ problemy zdrowotne. Przebywa³ kilka razy w szpitalu. Zanim zawar³ zwi¹zek ma³ eñski wczeœniej przez jakiœ czas przebywa³ w zakonie, ale prze³o eni stwierdzili, e nie nadawa³ siê na zakonnika. Ma³ eñstwo zawar³ maj¹c 46 lat. Powódka okreœli³a go jako cz³owieka dziwnego, wiele razy mówi³ do niej, e siê zabije. Ponadto nigdzie nie pracowa³, ca³ymi dniami przesiadywa³ w domu, twierdz¹c, e odpêdza z³e duchy. Objawy takiego zachowania nasila- ³y siê i w koñcu wspó³ ycie ma³ eñskie sta³o siê dla powódki trudne do realizacji. Bieg³y s¹dowy stwierdzi³, e pozwany z tak¹ osobowoœci¹ nie jest w stanie stworzyæ faktycznej wspólnoty ma³ eñskiej oraz g³êbszych wiêzów emocjonalnych. 49 Por. tam e. 50 Por. S. Steuden, Zadania psychologa, s W tej kwestii Jan Pawe³ II zwróci³ uwagê na potrzebê zró nicowania pomiêdzy niezdolnoœci¹ do podjêcia istotnych obowi¹zków ma³ eñskich a trudnoœci¹ (difficultas) w ich podjêciu. W zwi¹zku z tym, warto przypomnieæ fragment alokucji Jana Paw³a II: Rozpad wspólnoty ma³ eñskiej nie mo e nigdy stanowiæ dowodu na rzecz niezdolnoœci kontrahentów, którzy mogli zaniedbaæ lub niew³aœciwie korzystaæ z dostêpnych im œrodków naturalnych i nadprzyrodzonych, albo te mogli nie zaakceptowaæ niezbêdnych ograniczeñ i ciê arów w yciu ma³ eñskim czy to z powodu przeszkód w sferze nieœwiadomoœci, czy to niewielkich patologii nie naruszaj¹cych wolnoœci ludzkiej, czy to wreszcie braków w porz¹dku moralnym. Allocutio Summi Pontificis ad Praeltos Auditires, Administros Advocatosque Rotae Romanae, Communicationes 19(1987), s. 7; Por. W. Góralski, Dialog sêdziego z bieg³ym w sprawach o niewa noœæ ma³ eñstwa z tytu³u niezdolnoœci psychicznej w œwietle przemówienia papie a Jana Paw³a II do Roty Rzymskiej z 5. II r., w: Mazowieckie Studia Koœcielne, red. M.M. Grzybowski, t. 1, P³ock 1990, s ; M.E. Olmos Ortega, La intervencion Dell perito en las causa matrimoniales canonicas, w: Estudios de Derecho matrimonial y procesal en homenaje al. Prof. Dr D. Juan L. Acebal Lujan, red. F.R. Aznar Gil, Salamanca 1999, s. 261.
62 62 ANNA GO ÊBIOWSKA Najwy szy Trybuna³ Sygnatury Apostolskiej w Dekrecie z dnia 16 czerwca 1998 r. 52 wskazuje na to, e jedynie w sytuacji, kiedy bieg³y ekspert bada³ stronê procesow¹ mo na mówiæ w sensie technicznym o opinii (peritia) wydanej przez bieg³ego s¹dowego. W zwi¹zku z tym nale y w jak najwiêkszej iloœci przypadków wymagaæ od powo³anego bieg³ego s¹dowego, aby, sporz¹dzaj¹c swoj¹ opiniê, przeprowadza³ badania psychologiczne w oparciu o najlepsze testy 53. Niektórzy autorzy natomiast podkreœlaj¹, e spotyka siê coraz wiêcej opinii opartych tylko na przeprowadzonym wywiadzie psychologicznym lub tylko na podstawie akt sprawy 54. Wobec tego szczegó³owe badania stron procesowych powinny mieæ miejsce wówczas, gdy istnieje krótki czas pomiêdzy zawieraniem ma³ eñstwa a prowadzonym procesem o stwierdzenie niewa noœci ma³ eñstwa 55. Warto w tym miejscu przypomnieæ opiniê niektórych autorów rotalnych, którzy podkreœlaj¹, e testy psychologiczne wymagaj¹ nie tylko odpowiedniego przygotowania zawodowego ze strony tych, którzy je wykonuj¹, ale tak e stosownego przygotowania do wyci¹gania z nich wniosków praktycznych 56. Zaznaczaj¹ równie, e testy psychologiczne, dotycz¹ce badania osobowoœci nie mog¹ naruszaæ prywatnoœci osób badanych. Przypomina o tym norma kan. 220 Kodeksu Jana Paw³a II z 1983 r., która w swojej dyspozycji postanawia, e: nikomu nie wolno bezprawnie naruszaæ dobrego imienia, które ktoœ posiada, ani te naruszaæ prawa ka dej osoby do ochrony w³asnej intymnoœci. Znaczenie i wykorzystywanie testów psychologicznych, jako instrumentów dowodowych w kanonicznym procesie ma³ eñskim, jest podporz¹dkowane ich stosownoœci do w¹tpliwoœci procesowej oraz precyzyjnego badania s¹dowego. Z analizy kanonicznych procesów ma³ eñskich wynika, e Kolegium Sêdziowskie zawsze by³o poinformowane, jaki test psychologiczny zosta³ u yty przez bieg³ego s¹dowego w celu okreœlenia osobowoœci stron procesowych. Ponadto bieg³y s¹dowy wskazywa³ odpowiedni¹ literaturê naukow¹ albo odwo³ywa³ siê do niej, a czasami te wskazywa³ poszczególne etapy swojego zadania. Z analizy procesów ma³ eñskich przeprowadzanych w trybuna³ach koœcielnych wynika, i najczêœciej u ywane by³y testy na inteligencjê, testy dotycz¹ce osobowoœci, testy kwestionariuszowe i projekcyjne, a tak e testy wypowiadaj¹ce siê na temat umiejêtnoœci yciowych stron procesowych. 52 Supremum Tribunal, s Por. St. PaŸdzior, Przyczyny psychiczne niezdolnoœci osoby do zawarcia ma³ eñstwa w œwietle kan. 1095, Lublin 1999, s. 309; M.Z. Stepulak, Problemy etyczno zawodowe bieg³ego psychologa, s Por. S. Steuden, Zadania psychologa w sprawach, s Por. St. PaŸdzior, Przyczyny psychiczne, s Por. M.E. Olmos Ortega, La intervencion dell perito, s. 267.
63 ROZMOWA PSYCHOLOGICZNA I TESTY PSYCHOLOGICZNE W trybunale koœcielnym w sprawie o stwierdzenie niewa noœci ma³ eñstwa bieg³y s¹dowy mo e pos³u yæ siê testem psychologicznym 57. W jednej ze spraw o stwierdzenie niewa noœci ma³ eñstwa Kolegium Sêdziowskie stwierdzi³o, i z uwagi na czas trwania ma³ eñstwa mo na z du ym prawdopodobieñstwem przyj¹æ, i ten doœæ krótki okres jego trwania mo e przemawiaæ za istnieniem czynnika g³êboko destrukcyjnego, tkwi¹cego najczêœciej w osobowoœci obydwu stron procesowych lub jednej z nich 58. Poza tym ostre konflikty powsta³e tu po zawarciu ma³ eñstwa wydaj¹ siê potwierdzaæ tê hipotezê. Poza tym wskazuj¹ na to równie wyniki testów przeprowadzonych przez bieg³ego s¹dowego oraz postawy prezentowane przez strony procesowe w obecnym ich yciu 59. Przyk³adem mo e byæ równie wyrok trybuna³u koœcielnego, w którym wyjaœniono, i w opinii przedstawionej przez bieg³ego s¹dowego opieraj¹cego siê na wynikach testu Rorschacha stwierdzono, e: powód zosta³ dotkniêty powa n¹ patologi¹ osobowoœci w sferze afektywnej, jak równie zaznaczono, i tego typu osobowoœæ przejawia nastawienie antyspo³eczne i cechuje j¹ niezdolnoœæ do wspó³pracy z innymi ludÿmi, jak równie niezdolnoœæ do wzajemnej pomocy w ma³ eñstwie i nawi¹zania g³êbokiej wiêzi interpersonalnej 60. Zdaniem bieg³e Por. Wyrok z dnia 30 wrzeœnia 1999 r., ASBL, nr akt Sprawa dotyczy pozwanego, u którego stwierdzono zaburzon¹ osobowoœæ. Nie odbywa³ zasadniczej s³u by wojskowej i jak siê póÿniej okaza³o chodzi³ do szko³y specjalnej. W czasie zeznañ przyzna³ tak e, e w m³odoœci przebywa³ w szpitalu psychiatrycznym. W ma³ eñstwie okaza³ siê cz³owiekiem nerwowym i bardzo niezrównowa onym, bowiem powódce grozi³, e j¹ zabije, znêca³ siê nad ni¹ i zachowywa³ siê jak tyran. Nadu ywa³ tak e alkoholu i, bêd¹c pod jego wp³ywem, wpada³ w sza³. Potomstwo nie interesowa³o zupe³nie pozwanego, a nawet mia³ pretensje, e w nocy p³acze i mu przeszkadza spaæ. 58 Por. Wyrok z dnia 6 marca 2001 r., ASBL, nr akt Sprawa dotyczy mê czyzny z lekkim upoœledzeniem umys³owym. Z zeznañ pozwanego wynika³o, i w dzieciñstwie przebywa³ w domu dziecka i chodzi³ do szko³y specjalnej. W m³odoœci by³ w zak³adzie poprawczym, a póÿniej znalaz³ siê w wiêzieniu. Dwa tygodnie po œlubie zrobi³ awanturê i okaza³ siê nerwowym i niezrównowa onym cz³owiekiem. Zachowanie pozwanego stawa³o siê nie do zniesienia dla powódki, bowiem pozwany k³óci³ siê z ni¹, szturcha³ i zacz¹³ jej ubli aæ. Zachowanie pozwanego zaczê³o zdradzaæ braki i opóÿnienia w jego rozwoju umys³owym. Ponadto nie by³ zainteresowany przysz³oœci¹ ma³ eñstwa i rodziny. Nie chcia³ te pracowaæ i pomagaæ powódce w pracach domowych. Z jego wypowiedzi wynika³o, e ma³ eñstwa nie traktowa³ powa nie, bowiem mówi³, e ma³ eñstwo krêpuje jego wolnoœæ, jak równie twierdzi³, e mo na zawieraæ go kilka razy, natomiast sakramentu ma³ eñstwa nie traktowa³ jako coœ trwa³ego i dozgonnego. 59 Por. tam e. 60 Wyrok z dnia 3 grudnia 2007 r., ASMW, nr akt Sprawa dotyczy pozwanego, który jeszcze, jako uczeñ gimnazjum mia³ objawy nerwowo psychiczne. Posiada³ stany lêkowe i mia³ trudnoœci w koncentracji, bywa³o te tak, e wola³ samotnoœæ. Po ukoñczeniu szko³y œredniej wst¹pi³ do Seminarium Duchownego, ale z uwagi na ujawniaj¹c¹ siê chorobê musia³ je opuœciæ. Objawy choroby nasili³y siê do tego stopnia, e przejawia³ wiele niedorzecznych pomys³ów. By³ zmienny i nastrojowy. W domu rodzinnym przesiadywa³ w swoim pokoju, bardzo ba³ siê ludzi i nawet próbowa³ pope³niæ samobójstwo. W tym czasie korzysta³ z pomocy psychiatrycznej. Przed œlubem mówi³, e nie podo³a obowi¹zkom ma³ eñskim. Za namow¹ matki o eni³ siê, ale nie wytrwa³ w ma³ eñstwie. Z badañ psychologicznych wynika, e nie by³ zdolny do podjêcia istotnych obowi¹zków ma³ eñskich.
64 64 ANNA GO ÊBIOWSKA go s¹dowego nie by³ on zdolny do stworzenia prawdziwych relacji interpersonalnych w ma³ eñstwie 61. W kanonicznych procesach o stwierdzenie niewa noœci ma³ eñstwa zaskar- onych z postanowienia kan. 1095, n. 3 KPK z 1983 r. biegli s¹dowi doœæ czêsto stosuj¹ badania z zastosowaniem ró nych testów psychologicznych. I chocia ustawodawstwo koœcielne nie wypowiada siê na temat wybranego testu psychologicznego, to musi siê on daæ pogodziæ z antropologi¹ chrzeœcijañsk¹. W jednej ze spraw trybuna³ koœcielny zwróci³ siê o opiniê do powo³anego eksperta bieg³ej psycholog, która sporz¹dzi³a j¹ w oparciu o akta sprawy oraz badanie psychologiczne stron procesowych 62. Wyniki testu osobowoœciowego M.M.P.J. bieg³a s¹dowa zreferowa³a w nastêpuj¹cy sposób: Pozwana rzetelnie odpowiada³a na wszystkie pytania testowe. Wyniki skal kontrolnych wskazuj¹ na brak tendencji do œwiadomego k³amstwa. Wyniki skal klinicznych nie wskazuj¹ na wystêpowanie u pozwanej zaburzeñ osobowoœci. Ujawniaj¹ jedynie psychologiczne prze ywanie sytuacji, w jakiej siê znajduje. Pozwana jawi siê, jako osoba maj¹ca powa ne problemy ze zdrowiem, co znajduje odzwierciedlenie w przedstawionej dokumentacji medycznej 63. Poza tym bieg³a s¹dowa zwróci³a uwagê, na to, e: wskazówk¹ diagnostyczn¹ przemawiaj¹c¹ za anoreksj¹ jest du a energia i aktywnoœæ przy niskiej wadze 64.Wed³ug opinii bieg³ej schorzenie wystêpuj¹ce u pozwanej jest schorzeniem psychosomatycznym i ma nie tyle skutki psychiczne, co przyczyny w psychice 65. Opiniê sw¹ bieg³a s¹dowa uzasadni³a nastêpuj¹co: Schorzenie jakim jest anoreksja nervosa nie pozwala na normalne i prawid³owe funkcjonowanie w ma³ eñstwie, w wyniku czego nastêpuje os³abienie popêdu seksualnego. Zmiany zanikowe narz¹du rodnego utrudniaj¹ odbywanie normalnych stosunków p³ciowych, a zaburzenia w wydzielaniu hormonów s¹ przyczyn¹ bezp³odnoœci Por. tam e. 62 Por. Wyrok z dnia 25 maja 2005 r., ASBL Pozwana wychowywa³a siê w specyficznej rodzinie, poniewa jej matka by³a drug¹ on¹ ojca. Problemy z nadwag¹ zaczê³y siê w szkole podstawowej, czyli ju w pi¹tej klasie, kiedy to pozwana stwierdzi³a, e bêdzie siê odchudzaæ, bowiem chce w przysz³oœci zostaæ modelk¹. I rzeczywiœcie, jako nastolatka uczy³a siê modelingu i wiele razy bra³a udzia³ w pokazach mody. Jej matka mia³a z ni¹ problemy odnoœnie do posi³ków, poniewa pozwana nie chcia³a jeœæ i u ywa³a œrodków odchudzaj¹cych, przez co stawa³a siê coraz szczuplejsza, ale te i s³absza fizycznie. Po zawarciu zwi¹zku ma³ eñskiego pozwana nie zmieni³a swojego postêpowania i odchudza³a siê w dalszym ci¹gu. Nie chcia³a wspó³ yæ z powodem, twierdz¹c, e jest jeszcze za m³oda, eby mieæ dzieci, gdy wa niejsza jest jej kariera modelki, a poza tym popsu- ³aby sobie figurê. W badaniach potwierdzi³a, e nie nadawa³a siê do ma³ eñstwa i do za³o enia rodziny i posiadania potomstwa. Jej oziêb³oœæ seksualna do powoda wynika³a z obawy przed zajœciem w ci¹ ê i z tego te wzglêdu nie odczuwa³a potrzeby kontaktów seksualnych z mê em. Ma³- eñstwo przetrwa³o zaledwie cztery miesi¹ce. 63 Por. tam e. 64 Por. tam e. 65 Tam e. 66 Por. tam e.
65 ROZMOWA PSYCHOLOGICZNA I TESTY PSYCHOLOGICZNE Powa nym problemem dotycz¹cym testów psychologicznych jest, zdaniem niektórych autorów, fakt, e trudno okreœliæ znaczenie testów psychologicznych w kanonicznych procesach ma³ eñskich z uwagi na istnienie tysiêcy takich testów 67. Testy ciesz¹ siê wiarygodnoœci¹ w œwiecie naukowym, co jest przyczyn¹ wykorzystywania ich w kanonicznym procesie ma³ eñskim. Badaj¹c opinie psychologiczne i psychiatryczno psychologiczne w wielu procesach trybuna³ów koœcielnych, mo na spotkaæ w opisie zastosowanych metod badania jedynie nazwy skrótowe testów psychologicznych, co z pewnoœci¹ mo na potraktowaæ jako uchybienie merytoryczne i formalne. Spraw¹ oczywist¹ wydaje siê, e w przypadku znanych i rozpowszechnionych metod badania psychologicznego, jak chocia by Test Apercepcji Tematycznej (TAT), Test Murraya albo Test percepcyjny Ravena czy te Test Couvego, stosowanie skrótowych nazw mo na uznaæ za uzasadnione, natomiast w stosowaniu metod ma³o znanych, jak TIP oraz WPM, nale a³oby z ca³¹ pewnoœci¹ pos³u yæ siê ich pe³n¹ nazw¹. W wielu kanonicznych procesach ma³ eñskich zastosowane w opinii skróty nazw testów psychologicznych, tj. TIP czy WPM, nie wyjaœniaj¹ ich znaczenia w przeprowadzonym badaniu psychologicznym. Z uwagi na to, i w opiniach bieg³ych s¹dowych doœæ czêsto brakuje omówienia wyników badañ testowych, trudno wnioskowaæ o celowoœci zastosowania wymienionych technik 68. W swoich publikacjach niektórzy autorzy podkreœlaj¹, e bieg³y s¹dowy powinien poinformowaæ sêdziego koœcielnego, jaki test zosta³ zastosowany w celu okreœlenia aspektów osobowoœci badanego, a tak e, jaka jest charakterystyka testu i jego poszczególne etapy 69. Z punktu widzenia praktyki s¹dowej istotne jest okreœlenie naukowe zdiagnozowanej perturbacji. Wielu psychiatrów natomiast wprowadzi³o ró ne podzia³y kliniczne, szereguj¹c ludzi zaburzonych na podgrupy. Uszeregowanie to opiera siê na najnowszej Miêdzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych, wed³ug której specyficzne zaburzenia osobowoœci s¹ ciê kimi zaburzeniami struktury charakteru i sposobu zachowania siê osoby, zazwyczaj obejmuj¹cymi kilka wymiarów osobowoœci i prawie zawsze zwi¹zanymi z dostrzegalnym zaburzeniem funkcjonowania indywidualnego i spo³ecznego 70. Miêdzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych jest przydatna ze wzglêdu na funkcjonuj¹ce i obowi¹zuj¹ce w praktyce medycznej oraz we wszystkich formach orzecznictwa i opiniowania psychologicznego ujednolicone, maj¹ce miêdzynarodowy zasiêg, zestawienia Por. St. PaŸdzior, Przyczyny psychiczne niezdolnoœci, s. 118; M.Z. Stepulak, Problemy etyczno zawodowe bieg³ego psychologa, s Por. St. PaŸdzior, Przyczyny psychiczne niezdolnoœci, s. 308; M. Stepulak, Dyspozycje etyczne bieg³ego psychologa, s Por. St. PaŸdzior, Przyczyny psychiczne niezdolnoœci, s. 119; M.Z. Stepulak, Problemy etyczno zawodowe bieg³ego psychologa, s Miêdzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja w ICD 10, s
66 66 ANNA GO ÊBIOWSKA chorób i problemów zdrowotnych, a szczególnie zaburzeñ psychicznych (osobowoœciowych) i zaburzeñ zachowania 71. Wybrany przez bieg³ego s¹dowego test psychologiczny musi byæ podporz¹dkowany redagowanej opinii, która nie tylko stawia diagnozê, ale jest istotnym œrodkiem dowodowym 72. Wobec tego, nale y wyjaœniæ w¹tpliwoœæ, czy dla bieg³ego psychologa, jako eksperta w kanonicznym procesie ma³ eñskim, jest miejsce na jego w³asn¹ inicjatywê? Odnosz¹c siê do przed³o onej wczeœniej kwestii, nale y zaznaczyæ, i zadaniem bieg³ego s¹dowego jest przede wszystkim udzielenie odpowiedzi na wszelkie w¹tpliwe kwestie procesowe. Warto w tym miejscu zastanowiæ siê nad sentencj¹ wyroku S¹du Metropolitalnego Warszawskiego odwo³uj¹cego siê do opinii powo³anego bieg³ego eksperta 73. W uzasadnieniu wyroku Kolegium Sêdziowskie podkreœli³o, i konkluzje bieg³ego s¹dowego s¹ istotne dla wyjaœnienia sprawy, bowiem wskazana przez niego opinia w precyzyjny sposób, na podstawie analizy akt procesowych wraz z przeprowadzonym bezpoœrednim badaniem stron procesowych, wyjaœni³a wszelkie w¹tpliwe kwestie 74. Powo³any bieg³y s¹dowy przeprowadzi³ równie badanie psychodiagnostyczne, wykorzystuj¹c przy tym dwa testy osobowoœciowe, a mianowicie: test TAT i test MMPJ. W wyniku przeprowadzonych testów bieg³y s¹dowy doszed³ do wniosku, e strona procesowa posiada: produktywnoœæ wyobra- eniow¹ doœæ ubog¹, nieco dziwn¹, przemawiaj¹c¹ za zaburzeniami w sferze myœlenia i sferze emocjonalno uczuciowej. Ponadto zaznaczy³, e strona procesowa wymaga: dalszego leczenia psychiatrycznego 75. Warto tak e przypomnieæ jeden z wyroków trybuna³u koœcielnego, w którym orzeczono niewa noœæ ma³ eñstwa z postanowienia kan. 1095, n. 3 KPK z 1983 r Por. J.M. Hannon, The role of diagnosis in the annulment evaluation process, The Jurist 49(1989), s Por. St. PaŸdzior, Przyczyny psychiczne, s Por. Wyrok z dnia 24 czerwca 2003 r., ASMW, nr akt W analizowanej sprawie pozwana z osobowoœci¹ zaburzon¹ wychowywa³a siê w rodzinie pijackiej. W m³odoœci mia³a opiniê latawicy, bowiem kilka razy ucieka³a z domu rodzinnego, za co póÿniej dostawa³a bicie od ojca. Po zawarciu ma³ eñstwa postêpowanie przedœlubne powróci³o i trzy tygodnie po œlubie zdradzi³a mê a. Pozwana nie okazywa³a powodowi ani czu³oœci ani mi³oœci, a odnosi³a siê do niego bardzo wulgarnie, ci¹gle gdzieœ wychodzi³a i nie chcia³a powodowi powiedzieæ, gdzie idzie i do kogo. By³a te lekkomyœlna i y³a dniem dzisiejszym. Okaza³o siê, e nie gotowa³a, nie sprz¹ta³a, a stan domu by³ fatalny. Po odejœciu od powoda nie zwi¹za³a siê na sta³e z innym mê czyzn¹, nawet czêsto ich zmienia³a i nie chcia³a przyznaæ siê do b³êdu. Z badañ wynika, e nie by³a w stanie nawi¹zaæ g³êbokiej wiêzi z drugim cz³owiekiem, poniewa by³a osob¹ nieodpowiedzialn¹. 75 Por. tam e. 76 Por. Wyrok z dnia 19 paÿdziernika 2001 r., ASBL, nr akt Sprawa dotyczy pozwanej, która, kszta³tuj¹c swoj¹ kobiecoœæ, identyfikuje siê ze swoj¹ matk¹ i przez to staje siê od niej zale na. Poza tym, od matki nie nauczy³a siê odnajdowania sensu bycia kobiet¹, jak równie nie
67 ROZMOWA PSYCHOLOGICZNA I TESTY PSYCHOLOGICZNE Od powo³anego bieg³ego s¹dowego trybuna³ koœcielny otrzyma³ nie tylko wiedzê specjalistyczn¹, lecz tak e znajomoœæ i akceptacjê nauki Koœcio³a dotycz¹c¹ ma³- eñstwa. Bieg³a psychiatra po zapoznaniu siê z aktami sprawy oraz po osobistym badaniu strony procesowej, opieraj¹c siê na wynikach testu Rorschacha, stwierdzi³a u strony procesowej: cechy niedojrza³ej emocjonalnie osobowoœci, które w czasie zawierania ma³ eñstwa z powodem powodowa³y, e by³a niezdolna do wype³nienia istotnych obowi¹zków ma³ eñskich. Opiniê tê bieg³a uzasadni³a w sposób nastêpuj¹cy: Mimo posiadania wszystkich warunków do zawierania ma³ eñstwa stara³a siê przed³u yæ okres narzeczeñstwa, ca³okszta³t sprawy wskazuje na to, e pozwana chcia³a maksymalnie oddaliæ okres zbli enia cielesnego, bowiem w jej wizji zbli enie cielesne by³o czymœ brutalnym, nie mieszcz¹cym siê w wymarzonym obrazie zwi¹zku ma³ eñskiego ZAKOÑCZENIE Z analizy wyroków s¹dów koœcielnych wynika, e wybrana przez bieg³ego s¹dowego metoda badawcza, czyli rozmowa psychologiczna lub testy psychologiczne, s³u ¹ wy³¹cznie bieg³emu dla rozstrzygniêcia w¹tpliwoœci. Metoda badawcza posiada charakter pomocniczy i podporz¹dkowana jest poszukiwaniu naukowemu i s¹dowemu. Z tego te wzglêdu metody badawcze stosowane w s¹dach koœcielnych okazuj¹ siê skuteczne dla uzyskania pe³nych i wiarygodnych wniosków, na których trybuna³ mo e opieraæ swoje rozstrzygniêcie. Ponadto, oceniaj¹c wszystkie przedstawione œrodki dowodowe, a zw³aszcza badania bieg³ego s¹dowego, trybuna³ osi¹ga pewnoœæ moraln¹ co do niezdolnoœci stron procesowych do podjêcia istotnych obowi¹zków ma³ eñskich z przyczyn natury psychicznej. nawi¹zywa³a relacji z mê czyznami, zw³aszcza z ojcem. Matka pozwanej nie sprosta³a zadaniu i nie przekaza³a pozwanej córce dobrych relacji wynikaj¹cych z ma³ eñstwa. Z tego te wzglêdu pozwana wola³a przebywaæ w towarzystwie kole anek. Potrzeby seksualne sta³y siê dla pozwanej drugorzêdne, dlatego te, gdy za namow¹ matki wysz³a za m¹, wówczas ujawni³a siê prawdziwa jej natura. Ma³ eñstwo dope³nione zosta³o dopiero cztery miesi¹ce po œlubie. Pozwan¹ denerwowa- ³o to, e powód okazywa³ jej uczucie i mi³oœæ. Pomimo wielu prób ze strony powoda nie uda³o mu siê nawi¹zaæ wiêzi interpersonalnej z pozwan¹, dlatego te ma³ eñstwo rozpad³o siê kilka miesiêcy po œlubie. 77 Por. tam e.
68 68 ANNA GO ÊBIOWSKA PSYCHOLOGICAL CONVERSATION AND TESTS AS MEANS OF FORMING A TESTIMONY OF THE LEGAL EXPERT IN THE NULLITY OF CHURCH MARRIAGE CASES Summary In the ecclesiastical courts, classical methods, such as psychological tests and interviews, are used as they are considered the most valuable psychological measures. The testing methods and questionnaires are of great importance to the legal expert as well. However, they do not always constitute a key addition to other psychological research. The investigational techniques mentioned above merely help the legal expert to resolve his doubts. The fact that those methods are implemented does not raise the value of the final motion, even though it is important that the techniques used by the expert touch upon not only the present mental state of the person being tested but also the past. Keywords: conversation, tests, inability, nullity Nota o Autorze: dr Anna Go³êbiowska adiunkt w Wy szej Szkole Bezpieczeñstwa i Ochrony im. Marsza³ka Józefa Pi³sudskiego w Warszawie. Cz³onek Stowarzyszenia Kanonistów Polskich. S³owa kluczowe: rozmowa, testy, niezdolnoœæ, niewa noœæ
69 69 SEMINARE t. 31 * 2012 * s KS. ARKADIUSZ DOMASZK SDB Wydzia³ Prawa Kanonicznego UKSW, Warszawa REAKCJA KOŒCIO A NA NADU YCIA SEKSUALNE WOBEC NIELETNICH ZE STRONY DUCHOWNYCH WSTÊP Chrzeœcijanin jest powo³any do ycia w Chrystusie. Katechizm Koœcio³a Katolickiego poœwiêca temu zagadnieniu ca³¹ trzeci¹ czêœæ tekstu. Naturalnym ludzkim pragnieniem jest szczêœcie. Przyjêcie wiary i odpowiedÿ dawana Bogu prowadz¹ do szczêœcia, do szczêœliwego prze ywania ycia. Ostatecznie, ycie w Chrystusie prowadzi do zbawienia, do ycia wiecznego 1. Szczêœcie domaga siê od wiernych dokonywania wyborów moralnych i oczyszczania serca ze z³ych sk³onnoœci 2. Ta perspektywa teologiczna ³¹czy siê z powszechnym wezwaniem do œwiêtoœci, do czego wzywa II Sobór Watykañski. Dlatego wszyscy w Koœciele, niezale nie od tego, czy nale ¹ do hierarchii, czy s¹ przedmiotem jej pasterskiego pos³ugiwania, powo³ani s¹ do œwiêtoœci ( ) 3. W powy szym œwietle nale y postrzegaæ prawo Koœcio³a, które reguluje ycie osób duchownych. Poprzez to prawo, Magisterium prowadzi swoich wiernych do œwiêtoœci. Przekraczanie norm moralnych, a równie norm prawnych, wymaga reakcji Koœcio³a. Aby odpowiedzieæ na pytanie: jak Koœció³ reaguje na nadu ycia seksualne duchownych wobec nieletnich, nale y przeœledziæ prawo kanoniczne na ró nych poziomach. W odniesieniu do powy szego problemu, w opra- 1 Por. Katechizm Koœcio³a Katolickiego, wyd. 2, Poznañ 2002, nr Por. tam e, nr Sobór Watykañski II, Konstytucja dogmatyczna o Koœciele Lumen gentium (21 listopada 1964), w: Sobór Watykañski II, Konstytucje, Dekrety, Deklaracje, tekst polski, Poznañ 2002, s , nr 39. Wezwanie do œwiêtoœci dotyczy wszystkich, niezale nie od stanu wiernych, por. tam e, nr
70 70 KS. ARKADIUSZ DOMASZK SDB cowaniu poni szym zostanie omówione prawo powszechne Koœcio³a oraz dokumenty Magisterium, a tak e wybrane prawo partykularne WEZWANIE DO ŒWIÊTOŒCI Nadu ycia seksualne duchownych s¹ przekroczeniem zasad ich wi¹ ¹cych. Nale y krótko przypomnieæ, do czego s¹ zobowi¹zani duchowni. Wyodrêbniaj¹c duchownych, spoœród wszystkich wiernych, nale y przypomnieæ, e prawodawca koœcielny okreœla ich jako œwiêtych szafarzy 5. W³¹czenie do tego stanu dokonuje siê przez przyjêcie diakonatu; duchownymi s¹: diakoni, prezbiterzy i biskupi 6. Wszyscy wierni s¹ wezwani do œwiêtoœci 7, ale osobno to wezwanie prawodawca koœcielny kieruje do duchownych, którzy s¹ szafarzami Bo ych tajemnic: w swoim yciu z szczególnej racji obowi¹zani s¹ d¹ yæ do œwiêtoœci ( ) 8. Oznacza to dalej m.in. doskona³¹ wstrzemiêÿliwoœæ i ycie w celibacie. Duchowni obowi¹zani s¹ zachowaæ ze wzglêdu na Królestwo niebieskie doskona³¹ i wieczyst¹ wstrzemiêÿliwoœæ; i dlatego zobowi¹zani s¹ do celibatu, który jest szczególnym darem Bo ym, dziêki któremu œwiêci szafarze mog¹ niepodzielnym sercem ³atwiej z³¹czyæ siê z Chrystusem a tak e swobodniej oddaæ siê s³u bie Bogu i ludziom. Duchowni powinni odnosiæ siê z nale yt¹ roztropnoœci¹ do osób, do których uczêszczanie mog³oby naraziæ na niebezpieczeñstwo ich obowi¹zek zachowania wstrzemiêÿliwoœci lub wywo³aæ zgorszenie wiernych 9. WstrzemiêŸliwoœæ seksualna i celibat odpowiada kap³añstwu. Otwiera na gorliwsz¹ s³u bê dla królestwa Bo ego, na sprawowanie duchowego ojcostwa w Chrystusie i jest ywym znakiem przysz³ego wiecznego œwiata 10. ród³em zo- 4 Poni sze opracowanie zosta³o wyg³oszone przez autora na konferencji dla salezjañskich formatorów seminaryjnych pt. Formacja do prze ywania na sposób dojrza³y uczuciowoœci i œlubu, Kraków Por. Kodeks Prawa Kanonicznego. Przek³ad polski zatwierdzony przez Konferencjê Episkopatu, Poznañ 1984 [dalej: KPK 1983], kan ; Komentarz do Kodeksu Prawa Kanonicznego, t. II/1, red. J. Krukowski, Poznañ 2005, s Por. KPK 1983, kan , Por. tam e, kan Tam e, kan Por. Sobór Watykañski II, Dekret o pos³udze i yciu kap³anów Presbyterorum ordinis (07 grudnia 1965), w: Sobór Watykañski II, Konstytucje, s nr 12 14; Jan Pawe³ II, Adhortacja apostolska Pastores dabo vobis (25 marca 1992), nr KPK 1983, kan Opracowanie dotyczy Koœcio³a katolickiego w obrz¹dku ³aciñskim i w tym kontekœcie ujmujê zagadnienie celibatu. Dodaæ nale y, e kandydaci do diakonatu sta³ego, którzy yj¹ w ma³ eñstwie, mog¹ przyj¹æ œwiêcenia diakonatu. Historyczny i prawny rys zagadnienia celibatu duchownych, por. Komentarz do Kodeksu Prawa Kanonicznego, t. II/1, s Por. Presbyterorum ordinis, nr 16; Pastores dabo vobis, nr 44; Kongregacja ds. Duchowieñstwa, Dyrektorium o pos³udze i yciu kap³anów (31 stycznia 1994), nr
71 REAKCJA KOŒCIO A NA NADU YCIA SEKSUALNE DUCHOWNYCH bowi¹zania jest dobrowolne i publiczne oœwiadczenie kandydata do œwiêceñ, przez które zobowi¹zuje siê on do podjêcia obowi¹zku celibatu NADU YCIA SEKSUALNE REAKCJA KOŒCIO A Przyjêty temat opracowania skupia siê na nadu yciach seksualnych wobec nieletnich. Tym samym, niektóre zagadnienia kanonicznego prawa karnego mo - na pomin¹æ, np. usi³owanie zawarcia ma³ eñstwa przez duchownych 12. Oprócz zasadniczego problemu, jakim jest pedofilia pope³niana przez duchownych, istniej¹ tak e inne wykroczenia i przestêpstwa duchownych, które wraz z g³ównym zagadnieniem zostan¹ w poni szym punkcie omówione. Chodzi o: konkubinat, pojedyncze stosunki przeciwne czystoœci, molestowanie, propagowanie pornografii, rozgrzeszenie wspólnika w grzechu przeciwko szóstemu przykazaniu Bo- emu, czy tzw. solicytacjê Prawo kodeksowe Prawo karne Koœcio³a chroni osoby i ich prawa. Niektóre z przestêpstw koœcielnych dotycz¹ bezpoœrednio nadu yæ seksualnych pope³nianych przez duchownych, o czym zw³aszcza stanowi kan Kodeksu z 1983 r. Nale y tak e zasygnalizowaæ te przestêpstwa zwi¹zane z pe³nieniem sakramentów, które dotycz¹ równie wymiaru seksualnego Przestêpstwa zwi¹zane ze sprawowaniem sakramentu pokuty Koœció³ troszczy siê, aby sprawowanie funkcji kap³añskich s³u y³o misji zbawienia. Sprawowanie sakramentów, które rozmija siê z t¹ zasadnicz¹ misj¹, Koœció³ napiêtnuje tak e w formie najsurowszych kar, tj. latae sententiae. Do takich przestêpstw nale y rozgrzeszenie wspólnika w grzechu przeciw szóstemu przykazaniu. Kap³an, który dzia³a wbrew przepisowi kan. 977, podlega ekskomunice wi¹- ¹cej moc¹ samego prawa, zarezerwowanej Stolicy Apostolskiej 13. Poza niebezpieczeñstwem œmierci, spowiednik nie mo e wa nie rozgrzeszyæ wspólnika w grzechu przeciwko szóstemu przykazaniu (treœæ kan. 977), czyli nie mo e wypowiedzieæ formu³y absolucji z intencj¹ odpuszczenia grzechu. Wspólnikiem w tym wypadku jest jakakolwiek osoba (kobieta lub mê czyzna), która dopuœci³a siê Por. KPK 1983, kan Formacja seminaryjna w wymiarze ludzkim obejmuje tak e przygotowanie do ycia w celibacie, por. tam e, kan. 244, Por. tam e, kan Tam e, kan Rozgrzeszenie wspólnika w grzechu przeciw szóstemu przykazaniu Dekalogu jest niewa ne, poza niebezpieczeñstwem œmierci, tam e, kan. 977.
72 72 KS. ARKADIUSZ DOMASZK SDB grzechu przeciw szóstemu przykazaniu z kap³anem, tak e osoba ma³oletnia. Wspó³udzia³ w grzechu przeciw szóstemu przykazaniu wymaga, aby ka da ze stron pope³ni³a grzech œwiadomie i dobrowolnie; grzech jest tu czynem zewnêtrznym i ciê - kim 14. Wina kap³ana musi byæ umyœlna, tj. ma on zamiar rozgrzeszyæ wspólnika w grzechu; mimo pe³nej œwiadomoœci, e pope³nia przestêpstwo, i przy nieskrêpowanej woli dzia³ania. Koœció³, poprzez normê karn¹, chroni dobro i œwiêtoœæ sakramentu pokuty oraz samego penitenta. Wspó³winny nie mo e oceniaæ wspólnika grzechu. Ponadto, penitent nie wchodzi na drogê wewnêtrznego nawrócenia. A tak e zachodzi niebezpieczeñstwo zgorszenia wœród wiernych. Sankcj¹ przy tym przestêpstwie jest kara okreœlona w postaci ekskomuniki latae sententiae zastrze onej Stolicy Apostolskiej. Dok³adniej, w tym przypadku od kary uwalnia Kongregacja Nauki Wiary 15. Kolejnym przestêpstwem, które narusza œwiêtoœæ sakramentu pokuty jest tzw. solicytacja. Chodzi o nak³anianie penitenta do grzechu przeciw czystoœci. Kap³an, który w akcie spowiedzi albo z okazji lub pod jej pretekstem nak³ania penitenta do grzechu przeciw szóstemu przykazaniu Dekalogu, powinien byæ stosownie do ciê koœci przestêpstwa ukarany suspens¹, zakazami lub pozbawieniami, a w przypadkach powa niejszych wydalony ze stanu duchownego 16. Solicytacja pochodzi od spowiednika i kieruje siê na osobê penitenta, którym mo e byæ tak e ma³oletni. Przestêpstwo dotyczy grzechów przeciwko czystoœci, tak zewnêtrznych, jak i wewnêtrznych. Chodzi o samo nak³anianie do grzechu, niezale nie od tego, czy dzia³anie sprawcy bêdzie skuteczne. Penitent nie musi wyraziæ zgody, aby przestêpstwo uznaæ za dokonane. Dzia³anie spowiednika wyra a siê zewnêtrznie: rozmowa, wrêczenie pisma, znaki i gesty 17. Nak³anianie penitenta do grzechu mo e byæ dokonane przez kap³ana: a) w akcie sakramentalnej spowiedzi, b) z okazji spowiedzi, c) pod pretekstem spowiedzi. Pierwsza mo liwa sytuacja solicytacji ma miejsce podczas sakramentalnej 14 Przestêpstwo rozgrzeszenia wspólnika grzechu przeciwko szóstemu przykazaniu, por. Komentarz do Kodeksu Prawa Kanonicznego, t. 4, red. W. Wójcik, J. Krukowski, F. Lempa, Lublin 1987, s ; M. Pastuszko, Sakrament pokuty i pojednania, Kielce 1999, s ; J. Syryjczyk, Kanoniczne prawo karne. Czêœæ szczegó³owa, Warszawa 2003, s Wspó³udzia³ wymaga œwiadomoœci i wolnoœci dzia³ania; brak tych sk³adników, np. upojenie alkoholowe, choroba psychiczna lub przymus zmienia kwalifikacjê czynu, nie jest to przestêpstwo, po myœli kan , por. J. Syryjczyk, Kanoniczne prawo karne, s Skarga karna w wypadku tego przestêpstwa przedawnia siê po 10 latach od dnia jego pope³nienia, por. Kongregacja Nauki Wiary, List Normae de gravioribus delictis (18 maja 2001), AAS 93(2001), s KPK 1983, kan Poprzednie normy nt. solicytacji, por. J.P. Beal, The 1962 Instruction Crimen sollicitationis : Caught red handed or handed a red herring?, Studia Canonica 41(2007), s Por. J. Syryjczyk, Kanoniczne prawo karne, s
73 REAKCJA KOŒCIO A NA NADU YCIA SEKSUALNE DUCHOWNYCH spowiedzi œw. Przez drug¹ ewentualnoœæ: przy okazji spowiedzi, nale y rozumieæ czas bezpoœrednio przed spowiedzi¹ lub tu po niej. I trzecia sytuacja pod pretekstem spowiedzi ma miejsce wtedy, gdy kap³an pozoruje s³uchanie spowiedzi, a nie ma intencji wys³uchania penitenta. Wprowadza on innych wiernych w b³¹d, e bêdzie spowiada³, a faktycznie pragnie odsun¹æ œwiadków od konfesjona³u, czy ³ó ka chorego. Przestêpstwo narusza œwiêtoœæ spowiedzi, powoduje zamêt i szkodê dusz, zw³aszcza osoby namawianej do grzechu. Nastêpnie wywo³uje ono zgorszenie wiernych i zniechêca wiernych do korzystania z sakramentu. Do zaistnienia czynu przestêpnego konieczne jest, aby istnia³a pewnoœæ, co do faktu solicytacji 18. Po stronie kap³ana niezbêdna jest wina umyœlna, aby doprowadziæ penitenta do grzechu ciê kiego przeciw szóstemu przykazaniu Bo emu. Sankcja karna nie jest okreœlona, tj. prawo powszechne nie nak³ada jednej wskazanej kary na przestêpcê. Sêdzia koœcielny jest obowi¹zany stosownie do ciê koœci przestêpstwa ukaraæ sprawcê kar¹ suspensy, zakazem sprawowania w³adzy b¹dÿ urzêdu lub ich pozbawieniem, zakazem przebywania na okreœlonym terytorium, a w powa niejszych wypadkach nawet dymisj¹ ze stanu duchownego Przestêpstwa przeciwko czystoœci Od pocz¹tku chrzeœcijañstwa przestêpstwa przeciw szóstemu przykazaniu by³y zaliczane do najciê szych. Grozi³y za nie surowe kary oraz publiczne pokuty. ycie w konkubinacie w wieku XI i XII poci¹ga³o za sob¹ karê depozycji, a wiernym nie wolno by³o kontaktowaæ siê z konkubinariuszami 20. Konsekwentnie, Kodeks z 1917 r. (kan i 2359) zawiera³ ró ne kary za przestêpstwa przeciwko czystoœci pope³niane przez duchownych. W aktualnym Kodeksie z 1983 r. prawodawca formu³uje g³ównie dwie formy przestêpstw pope³nianych przez duchownych. W pierwszej z nich zawiera siê konkubinat i inne grzechy zewnêtrzne przeciwko szóstemu przykazaniu. Du Prawo kanoniczne chroni spowiedników przed fa³szywymi doniesieniami o solicytacji: Kto fa³szywie donosi prze³o onemu koœcielnemu na spowiednika o przestêpstwie, o którym w kan. 1387, podlega interdyktowi wi¹ ¹cemu moc¹ samego prawa, a jeœli jest duchownym, tak e suspensie, KPK 1983, kan ; por. J. Syryjczyk, Kanoniczne prawo karne, s Penitent fa³szywie oskar aj¹cy o solicytacjê powinien odwo³aæ oskar enie i naprawiæ wyrz¹dzone szkody, por. KPK 1983, kan. 982; M. Pastuszko, Sakrament pokuty i pojednania, s Procedowanie w sytuacji przestêpstwa solicytacji, polegaj¹cego na nak³anianiu penitenta do grzechu przeciwko szóstemu przykazaniu ze spowiednikiem, jest zastrze one dla Kongregacji Nauki Wiary i przedawnia siê po dziesiêciu latach od jego pope³nienia, por. Kongregacja Nauki Wiary, Normae de gravioribus delictis. 20 Por. Komentarz do Kodeksu Prawa Kanonicznego, t. 4, red. W. Wójcik, J. Krukowski, F. Lempa, s. 274; J.S. Grabowski, Clerical sexual misconduct and early traditions regarding the sixth commandment, The Jurist 55(1995), s
74 74 KS. ARKADIUSZ DOMASZK SDB chowny konkubinariusz poza wypadkiem, o którym w kan. 1394, oraz duchowny trwaj¹cy w innym grzechu zewnêtrznym przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu, wywo³uj¹cym zgorszenie, winien byæ ukarany suspens¹, do której, gdy mimo upomnienia trwa w przestêpstwie, mo na stopniowo dodawaæ inne kary, a do wydalenia ze stanu duchownego 21. Druga forma dzia³ania przestêpnego ma miejsce wtedy, gdy duchowny pope³nia grzech zewnêtrzny przeciwko szóstemu przykazaniu i spe³nia przynajmniej jeden z poni szych warunków: a) zosta³ dokonany z u yciem przymusu lub gróÿb; b) w sposób publiczny; c) z osob¹ ma³oletni¹ poni ej lat szesnastu 22. Przez konkubinat rozumie siê trwa³e po ycie mê czyzny i kobiety na sposób ma³ eñski, bez zawartego zwi¹zku ma³ eñskiego 23. W rozwa anym zagadnieniu, jedn¹ ze stron konkubinatu jest duchowny, diecezjalny lub zakonny. Drug¹ stron¹ zwi¹zku jest kobieta, tak e gdyby by³a nieletnia. Konkubinat jest zwi¹zkiem nielegalnym, a odpowiedzialnoœæ karna duchownego dotyczy sytuacji, gdy zwi¹zek jest notoryczny lub publiczny 24. Inne przestêpstwa duchownego opisane w kan dotycz¹ grzechu ciê kiego i charakteryzuj¹cego siê trwa³oœci¹; jest to tak e grzech zewnêtrzny, tj. znany publicznie lub te wkrótce bêdzie rozg³oszony 25. Przymiot publicznoœci czynu wywo³uje ponadto zgorszenie wiernych. Za przestêpstwo konkubinatu oraz d³ugotrwa³e pozostawanie w gorsz¹cym grzechu zewnêtrznym przeciwko szóstemu przykazaniu ma byæ wymierzona kara suspensy. Jeœli duchowny, mimo upomnienia (upomnienie kanoniczne), nadal trwa w przestêpstwie, mog¹ byæ nak³adane na niego stopniowo inne kary, a do dymisji ze stanu duchownego w³¹cznie. W wypadku, kiedy duchowny jest zakonnikiem, nale y go wydaliæ z instytutu zakonnego 26. W drugiej grupie przestêpstw w kan znajduj¹ siê czyny z u yciem przymusu lub gróÿb. Przemoc seksualna nie oznacza tylko gwa³tu. Chodzi równie o molestowanie seksualne. Element groÿby, czyli wywierania psychicznego nacisku, zmierza do doprowadzenia osoby do czynów przeciwnych czystoœci. Spraw- 21 KPK 1983, kan Duchowny, który w inny sposób wykroczy³ przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu, jeœli jest to po³¹czone z u yciem przymusu lub gróÿb, albo publicznie lub z osob¹ ma³oletni¹ poni- ej lat szesnastu, powinien byæ ukarany sprawiedliwymi karami, nie wy³¹czaj¹c w razie potrzeby wydalenia ze stanu duchownego, tam e, kan Por. J. Wróbel, S. PaŸdzior, Konkubinat, w: Encyklopedia Katolicka, t. 9, Lublin 2002, kol Por. J. Syryjczyk, Kanoniczne prawo karne, s Por. tam e, s Naruszenie szóstego przykazania Bo ego dotyczy zarówno czynów heteroseksualnych, jak i homoseksualnych. 26 Por. KPK 1983, kan
75 REAKCJA KOŒCIO A NA NADU YCIA SEKSUALNE DUCHOWNYCH ca grozi, np. rozg³oszeniem wiadomoœci znies³awiaj¹cych zagro on¹ osobê, pozbawieniem pracy, awansu czy innymi szkodami 27. Inn¹ form¹ przestêpstwa jest czyn przeciwny czystoœci dokonany publicznie. To jest pope³nienie go w obecnoœci innych osób lub z wykorzystaniem œrodków spo³ecznego przekazu, albo te w miejscu publicznym. Nale y tu tak e uwzglêdniæ ekshibicjonizm, którego œwiadkami mog¹ byæ np. osoby ma³oletnie. Nastêpne przestêpstwo polega na naruszeniu szóstego przykazania z osob¹ ma³oletni¹ 28. Kodeksowy zapis dotyczy ma³oletnich poni ej szesnastego roku ycia. Na zaistnienie przestêpstwa nie wp³ywa to, czy ma³oletni zgadza siê na czynnoœci nieskromne czy wyra a sprzeciw, czy jest œwiadomy lub nieœwiadomy znaczenia wydarzeñ. Tak e p³eæ ma³oletniego nie zmienia faktu, e jest to przestêpstwo. Akty przestêpne wyra aj¹ intencjê sprawcy: wykorzystanie nieletniego dla uzyskania jakiejœ stymulacji czy gratyfikacji seksualnej 29. Sam duchowny czêsto wystêpuje w relacji duszpasterskiej do nieletniego 30. Czyny przestêpne przedstawione w kan podlegaj¹ karaniu nawet wtedy, gdy zosta³y pope³nione jednorazowo. Nadu ycia seksualne wobec nieletnich naruszaj¹ ich godnoœæ ludzk¹ i wolnoœæ osobist¹. Prawodawca przewiduje ró ne sankcje karne wzglêdem duchownego, zale nie od ciê koœci jego dzia³ania. Za czyny zabronione w kan przewidziana jest kara obligatoryjna nieokreœlona. Sêdzia ma obowi¹zek wymierzyæ sprawiedliw¹ karê, nie wy³¹czaj¹c kary dymisji ze stanu duchownego. Jeœli duchowny jest zakonnikiem, nale y go wydaliæ z instytutu zakonnego. Jednak e prze³o ony zakonny mo e odst¹piæ od wydalenia, gdy uwa a, e w inny sposób mo e przyprowadziæ sprawcê do poprawy ycia, wyrównaæ naruszon¹ sprawiedliwoœæ i na- 27 Por. J. Syryjczyk, Kanoniczne prawo karne, s Por. P. Cimbolic, The identification and treatment of sexual disorders and the priesthood, The Jurist 52(1992), s ; J.P. Beal, Doing what one can: canon law and clerical sexual misconduct, tam e, s ; J. Touhey, The correct interpretation of canon 1395: the use of the sixth commandment in the moral tradition from Trent to the present day, The Jurist 55(1995), s ; J.H. Provost, Offences against the sixth commandment: toward a canonical analysis of canon 1395, tam e, s ; R. Jenkins, On the suitability of establishing clerical sexual abuse of minors (c ) as an irregularity ex delicto to the reception and exercise of orders, Periodica 94(2005), s ; Z. Suchecki, La tutela dei minori presso la Congregazione per la Doctrina della Fede riguardo ai delicta graviora, Appolinaris 3 4(2006), s ; D. Albornoz, Norme e orientamenti della Chiesa cattolica dinanzi agli abusi sessuali di minori perpetrati da chierici, Salesianum 70(2008), s Nadu ycie posiada ró ne mo liwe formy: dotyk, poca³unek w usta, ekspozycja organów p³ciowych lub sam stosunek seksualny. Istnieje te nadu ycie niebezpoœrednie: prowokuj¹ca rozmowa duchownego z nieletnim czy posiadanie przez tego pierwszego materia³ów pornograficznych lub fotografowanie czy filmowanie nieletnich w celach pornograficznych, por. D. Albornoz, Norme e orientamenti, s Wykorzystanie godnoœci, w³adzy czy urzêdu dla pope³nienia przestêpstwa wymaga surowszego ukarania, por. KPK 1983, kan nr 2. 75
76 76 KS. ARKADIUSZ DOMASZK SDB prawiæ zgorszenie 31. Koniecznym elementem subiektywnym po stronie duchownego jest wina umyœlna, tj. zamiar pope³nienia przez duchownego jednego z dzia³añ zabronionych w kan We wszystkich przestêpstwach przeciwko szóstemu przykazaniu racj¹ karania jest ochrona dobra duchowego, tak po stronie duchownego, który je pope³nia, jak i wspó³uczestnika ( ów) czynu. Duchowny, tak e gdy jest zakonnikiem, narusza obowi¹zek doskona³ej wstrzemiêÿliwoœci. Jego dzia³anie jest szkodliwe dla niego samego i dla innych. Powoduje publiczne zgorszenie lub niebezpieczeñstwo zgorszenia Dokumenty i dzia³ania Stolicy Apostolskiej Sacramentorum sanctitatis tutela i Normae de gravioribus delictis Nadu ycia seksualne duchownych, a tak e krytyka medialna Koœcio³a, spowodowa³y reakcjê Stolicy Apostolskiej. Po przeprowadzeniu pog³êbionej konsultacji w ramach Kongregacji Nauki Wiary, jej cz³onkowie przedstawili Ojcu Œwiêtemu wyniki prac, tj. okreœlenie powa niejszych przestêpstw oraz stosowne procedury zastrze one dla tej Kongregacji. Wyniki studium zosta³y uznane i zatwierdzone w 2001 r. przez papie a Jana Paw³a II, który wyda³ list Sacramentorum sanctitatis tutela 32. Trzeba w tym miejscu zauwa yæ, e problematyka nadu yæ seksualnych duchowieñstwa by³a wielokrotnie podejmowana przez w³adze koœcielne 33. W liœcie Sacramentorum sanctitatis tutela papie podkreœli³ potrzebê ochrony œwiêtoœci sakramentu Eucharystii i pokuty, a tak e zachowania szóstego przykazania Dekalogu. Wskaza³ na poprzednie dokumenty i normy koœcielne chroni¹ce te sakramenty oraz na kompetencje Kongregacji Œw. Oficjum. Aktualnie, do Kongregacji Nauki Wiary nale ¹ wykroczenia oraz przestêpstwa przeciwko 31 Por. tam e, kan Jan Pawe³ II, List apostolski motu proprio Sacramentorum sanctitatis tutela (30 kwietnia 2001), AAS 93(2001), s W okresie po promulgacji Kodeksu z 1983 r., w 1988 r. zastrze- ono Kongregacji Nauki Wiary przestêpstwa pope³nione przeciwko obyczajom, por. Jan Pawe³ II, Konstytucja apostolska o Kurii Rzymskiej Pastor Bonus (28 czerwca 1988), AAS 80(1988), s , nr Nale y podkreœliæ znacz¹cy wp³yw kard. J. Ratzingera na zmiany w prawodawstwie karnym Koœcio³a, od 1988 r., poprzez rok 2001, a do dzisiaj, por. J.I. Arrieta, L influsso del Cardinal Ratzinger nella revisione del sistema penale canonico, La Civiltà Cattolica 4 dicembre 2010, s Prawie identyczny tekst tego autora by³ opublikowany w L Osservatore Romano 2 grudnia 2010 oraz na stronie watykañskiej: < _it.html>, (data dostêpu: ); F. Lombardi, Abuso sui minori. Le prospettive di Papa Benedetto XVI, Orientamenti Pastorali (2011)2, s Zestawienie dokumentów koœcielnych i wypowiedzi, por. te Koœció³ katolicki wobec nadu yæ seksualnych duchowieñstwa, oprac. K. Tomasik, Wiadomoœci KAI 21(2001), s Strona watykañska tak e przedstawia dzia³ania Koœcio³a wobec tego problemu, por. Abuso sui minoris. La riposta della Chiesa, < (data dostêpu: ).
77 REAKCJA KOŒCIO A NA NADU YCIA SEKSUALNE DUCHOWNYCH wierze i obyczajom. Swoim listem apostolskim Jan Pawe³ II zarazem promulgowa³ dokument Kongregacji Nauki Wiary Normae de gravioribus delictis. List Normae de gravioribus delictis wymienia³ przestêpstwa zastrze one kompetencji Kongregacji w zakresie: ochrony Najœwiêtszego Sakramentu, sakramentu pokuty i przestêpstwo przeciwko obyczajom. Poœród nich s¹ omówione ju wy ej, tj. rozgrzeszenie wspólnika w grzechu przeciwko szóstemu przykazaniu i solicytacja, gdy nak³anianie do grzechu (w czasie spowiedzi, przy jej okazji lub pod jej pretekstem) jest kierowane do dokonania go ze spowiednikiem. Przestêpstwem przeciwko obyczajom zastrze onym Kongregacji jest wyst¹pienie przeciwko szóstemu przykazaniu pope³nione przez duchownego z osob¹ niepe³noletni¹. I w tym miejscu pojawia siê zmiana w porównaniu do Kodeksu z 1983 r., gdy za niepe³noletni¹ jest tu uwa ana osoba poni ej osiemnastego roku ycia 34. Wymienione przestêpstwa podlegaj¹ Trybuna³owi Apostolskiemu Kongregacji Nauki Wiary 35. Ordynariusz, gdyby dowiedzia³ siê o przynajmniej prawdopodobnym dokonaniu przestêpstwa i wstêpnym dochodzeniu, obowi¹zkowo winien poinformowaæ Trybuna³ Apostolski. Przekazuje temu Trybuna³owi deklaracje œwiadków, dokumenty, wypowiedzi bieg³ych i inne akta sprawy wraz ze swoj¹ opini¹. Dalsze procedowanie nale y do Kongregacji, o ile nie zleci ona ordynariuszowi jego prowadzenia, tj. przeka e zarazem jemu normy specjalne do dalszego postêpowania 36. Skarga karna przedawnia siê po dziesiêciu latach. W odniesieniu do prze ( ) delictum contra sextum Decalogi praeceptum cum minore infra aetatem duodeviginti annorum a clerico commissum. Haec tantum, quae supra indicantur delicta cum sua definitione, Congregationis pro Doctrina Fidei Tribunali Apostolico reservantur, Normae de gravioribus delictis. 35 W trybuna³ach ustanowionych przez ordynariuszy nale y ustanowiæ nastêpuj¹ce urzêdy: sêdziego, rzecznika sprawiedliwoœci, notariusza i patrona (pe³nomocnika); urzêdy s¹ powierzane kap³anom. Trybuna³y kieruj¹ siê powszechnym karnym prawem Koœcio³a. Tego typu sprawy podlegaj¹ sekretowi papieskiemu, tj. uczestnicy postêpowania s¹ zobowi¹zani do zachowania absolutnej dyskrecji. W latach r., do Kongregacji wp³ynê³o ok spraw; 60% przypadków dotyczy³o czynów homoseksualnych wobec nieletnich, 30% wobec nieletnich heteroseksualnych, a 10% wobec ma³ych dzieci. W 20% spraw procedury przeprowadzi³y diecezje, w 60% nie wszczêto procesów, g³ównie ze wzglêdu na zaawansowany wiek oskar onych, a w 20% Kongregacja doprowadzi³a do przeniesienia duchownych do stanu œwieckiego lub zostali oni sk³onieni do proœby o dyspensê od obowi¹zków kap³añskich, por. Intervista di Gianni Cardinale a mons. Charles Scicluna sulla rigorosità della Chiesa nei casi di pedofilia, < mons scicluna 2010_it.html>, (data dostêpu: ). 36 Zastrze enie przestêpstw dla Kongregacji Nauki Wiary dotyczy dziedziny proceduralnej, a nastêpnie wymierzania i deklarowania kar. Natomiast uwalnianie z kar podlega ogólnym zasadom uwalniania zawartym w prawie powszechnym. Pozwany, jego pe³nomocnik lub rzecznik sprawiedliwoœci, mo e apelowaæ; apelacjê od wyroku pierwszej instancji (ordynariusza) sk³ada siê do Trybuna³u Kongregacji Nauki Wiary. Celem unikniêcia zgorszenia, ordynariusz mo e zastosowaæ œrodki zabezpieczaj¹ce: odsuniêcie oskar onego od œwiêtych pos³ug, nakaz lub zakaz pobytu w jakimœ miejscu, itd., por. KPK 1983, kan
78 78 KS. ARKADIUSZ DOMASZK SDB stêpstwa pope³nionego przez duchownego z osob¹ ma³oletni¹, czas przedawnienia zaczyna biegn¹æ od dnia, w którym ma³oletni ukoñczy osiemnasty rok ycia. Nale y tu zauwa yæ, e w zakoñczeniu listu Normae de gravioribus delictis zosta³o wyra one yczenie nawi¹zuj¹ce do duchowego celu Koœcio³a. Pastoralna pos³uga ordynariuszy wyra a troskê o œwiêtoœæ duchownych i innych wiernych, tak e gdy oznacza to wymierzanie koniecznych kar Zaanga owanie Jana Paw³a II i Benedykta XVI Problem przestêpstwa pedofilii szczególnie mocno dotkn¹³ Koœció³ katolicki w USA. Jan Pawe³ II rozmawia³ z biskupami amerykañskimi na ten temat w 2002 r. 37. W swoim przemówieniu, papie wyrazi³ smutek z powodu skandalu oraz cierpieñ, jakich doœwiadczyli skrzywdzeni m³odzi ludzie. Nadu ycia seksualne pope³niane przez duchownych s¹ nie tylko ciê kim grzechem w oczach Boga, ale tak e jest to z³o uznawane przez spo³eczeñstwo za przestêpstwo. Naprawienie z³a wymaga chrzeœcijañskiego nawrócenia i powrotu do Boga. Sytuacja domaga siê ponadto przygotowania kryteriów dzia³ania, które zapobiegn¹ pojawieniu siê podobnych b³êdów 38. Nadu ycia dokonane na m³odych osobach s¹ znakiem kryzysu moralnoœci seksualnej, który dotkn¹³ Koœció³, jak równie ca³¹ spo³ecznoœæ. Dzia³anie Koœcio³a winno pokazaæ tak wiernym, jak i spo³eczeñstwu, e biskupi i prze³o eni zakonni troszcz¹ siê o dobro duchowe ludzi. A w yciu kap³añskim czy zakonnym nie ma miejsca dla tych, którzy krzywdz¹ m³odzie. Wierni musz¹ te wiedzieæ, e biskupi oraz duchowni s¹ ca³kowicie zaanga owani w ukazywanie prawdy nt. moralnoœci seksualnej, w odnowê kap³añstwa, ma³ eñstwa i ycia rodzinnego 39. Jan Pawe³ II powróci³ do tematu nadu yæ seksualnych w 2004 r. podczas spotkañ ad limina apostolorum z biskupami amerykañskimi. Potwierdzi³ wówczas dyspozycyjnoœæ tych biskupów w rozpoznaniu i nastêpnie w zmierzeniu siê z brakami i b³êdami z przesz³oœci. Z podejmowanych dzia³añ p³ynie pojednanie i odnowienie Koœcio³a. Rozwi¹zuj¹c zasadniczy problem, biskupi maj¹ zachêcaæ wiernych, tak e duchownych, do dawania œwiadectwa wiary 40. Spotkanie z Konferencj¹ Episkopatu Irlandii w 2006 (ad limina apostolorum) by³o kolejn¹ okazj¹ do wypowiedzi papieskiej, tym razem ju Benedyk- 37 Por. Discorso di Giovanni Paolo II ai partecipanti alla riunione interdicasteriale con i cardinali degli Stati Uniti D America (23 kwietnia 2002), < john_paul_ii/speeches/2002/april/documents/hf_jp ii_spe_ _usa cardinals_it.html>, (data dostêpu: ); tekst pol. por. L Osservatore Romano 6(2002), s Por. tam e, nr Por. tam e, nr Spotkania biskupów amerykañskich, w ramach wizyty ad limina apostolorum, mia³y miejsce: , i , por. < american bishops 2004_it.html>, (data dostêpu: ).
79 REAKCJA KOŒCIO A NA NADU YCIA SEKSUALNE DUCHOWNYCH ta XVI. Ojciec Œwiêty stwierdzi³, e rany nadu yæ seksualnych s¹ g³êbokie i pilnie wymagaj¹ naprawienia zaufania. Mierz¹c siê z problemem, nale y najpierw ustaliæ prawdê o tym, co siê sta³o. A nastêpnie podj¹æ niezbêdne kroki, aby kieruj¹c siê sprawiedliwoœci¹ unikn¹æ tych samych b³êdów w przysz³oœci. Ponadto, nale y d¹ yæ do uleczenia ofiar i wszystkich innych dotkniêtych tymi przestêpstwami. Duch Œwiêty poprzez czas oczyszczenia prowadzi Koœció³ do pog³êbienia ycia w œwiêtoœci 41. Benedykt XVI odby³ w 2008 r. pielgrzymkê apostolsk¹ do USA. Odniós³ siê wówczas m.in. do skandali seksualnych z udzia³em duchownych. W przemówieniu do biskupów amerykañskich w narodowym sanktuarium maryjnym w Waszyngtonie powiedzia³, e nadu ycia seksualne wobec najm³odszych wywo³uj¹ g³êbokie zawstydzenie. Biskupi s¹ odpowiedzialni za leczenie tego typu ran, a priorytetem jest wyra enie wspó³czucia i wsparcia dla ofiar. Nale y podejmowaæ odpowiednie œrodki zaradcze i dyscyplinarne oraz zapewniæ bezpieczne œrodowiska dla m³odych. Aby œrodki i strategie odnios³y skutek, nale y je widzieæ w szerszym kontekœcie. Chodzi o w³aœciwe wychowanie moralne dzieci i m³odzie y, w tym do zdrowego rozumienia seksualnoœci; nale y te chroniæ dzieci i m³odzie przed pornografi¹. I w tym szerszym znaczeniu rozwi¹zywania problemu ka dy cz³onek spo³eczeñstwa przyczynia siê do odnowy moralnej 42. Umacnianie wiêzi biskupów z kap³anami jest naœladowaniem Chrystusa Dobrego Pasterza. Rzeczywiœcie, wyraÿniejsze skupienie siê na naœladowaniu Chrystusa w œwiêtoœci ycia jest tym, czego potrzeba, jeœli chcemy iœæ naprzód 43. Papie powróci³ do bolesnego tematu cierpieñ wynikaj¹cych z nadu yæ seksualnych w dalszym przebiegu pielgrzymki do USA. W homilii w Waszyngtonie wzywa³ do okazania pasterskiej troski ofiarom oraz do promocji uzdrowienia i pojednania. Odnowa duchowa Koœcio³a w USA zale y od sakramentu pojednania i wzrastania w œwiêtoœci 44. Osobistym wyrazem zaanga owania siê papie a by³o ponadto jego spotkanie z ofiarami przestêpstw seksualnych w kaplicy Nuncjatury Apostolskiej w Waszyngtonie 17 kwietnia 2008 r Por. Discorso di Sua Santità Benedetto XVI ai vescovi della Conferenza Episcopale Di Irlanda in visita Ad Limina Apostolorum (28 paÿdziernika 2006), < resources_adlimina irish bishops oct2006_it.html>, (data dostêpu: ). 42 Por. Benedykt XVI, Przemówienie do biskupów amerykañskich (16 kwietnia 2008), w: Ojciec Œwiêty Benedykt XVI, Chrystus nasz¹ nadziej¹. Wizyta apostolska Ojca Œwiêtego Benedykta XVI w Stanach Zjednoczonych, Kraków 2008, s Tam e, s Por. Benedykt XVI, Homilia wyg³oszona na stadionie Nationals Park w Waszyngtonie (17 kwietnia 2008), w: Ojciec Œwiêty Benedykt XVI, Chrystus nasz¹ nadziej¹, s Ojciec Œwiêty nawi¹za³ do problemu nadu yæ tak e w czasie homilii w katedrze œw. Patryka w Nowym Jorku 19 kwietnia, por. tam e, s. 125.
80 80 KS. ARKADIUSZ DOMASZK SDB Ojciec Œwiêty w tym samym roku uda³ siê do Australii. W czasie Mszy œw. w Sydney ponownie wyrazi³ wstyd, ból i cierpienie Koœcio³a z powodu nadu yæ seksualnych. Te karygodne czyny, które stanowi¹ tak powa ne nadu ycie zaufania, zas³uguj¹ na jednoznaczne potêpienie 45. Podobnie, jak w USA, tak i w Australii, papie spotka³ siê z ofiarami przestêpstw i wyrazi³ im swoje wspó³czucie. W kolejnym roku 2009, Benedykt XVI spotka³ siê z biskupami Irlandii. Poruszony doniesieniami o nadu yciach seksualnych, wyrazi³ al z powodu tych, którzy zdradzili swoje œlubowanie wobec Boga oraz zaufanie ofiar, rodzin i spo- ³eczeñstwa. Wspó³odczuwaj¹c zdradê i wstyd z katolikami irlandzkimi zapewni³, e Koœció³ bêdzie dalej docieka³ prawdy o dokonanych wydarzeniach oraz szuka³ najlepszych bezpiecznych rozwi¹zañ na przysz³oœæ 46. Ogólnie nale y stwierdziæ, e Ojciec Œwiêty wielokrotnie porusza³ temat przestêpstw seksualnych duchownych w spotkaniach z biskupami ca³ego œwiata, z dziennikarzami i ofiarami nadu yæ 47. Ojciec Œwiêty skierowa³ w 2010 r. list do katolików irlandzkich, w którym nakreœli³ plan uzdrowienia i odnowy koœcielnej 48. Dokument ten, choæ adresowany 45 Benedykt XVI, Homilia wyg³oszona w katedrze NMP w Sydney (19 lipca 2008), w: Ojciec Œwiêty Benedykt XVI, XXIII Œwiatowy Dzieñ M³odzie y. Sydney 2008, Kraków 2008, s. 86. Papie równie w trakcie konferencji prasowej w czasie lotu do Australii wyrazi³ swój i ca³ego Koœcio³a sprzeciw wobec pedofilii, por. < australia jul2008_it.html>, (data dostêpu: ). 46 Por. Benedykt XVI, Spotkanie z przedstawicielami Konferencji Episkopatu Irlandii oraz Kurii Rzymskiej (19 grudnia 2009), < bishops dec2009_en.html>, (data dostêpu: ). Robocze spotkanie biskupów irlandzkich z papie- em i przedstawicielami Kurii Rzymskiej wraz z dyskusj¹ nad przestêpstwami seksualnymi duchownych odby³o siê te lutego 2010, < feb2010_en.html>, (data dostêpu: ). 47 Por. Benedykt XVI, Incontro del Santo Padre Benedetto XVI con i giornalisti durante il volo verso Malta (17 kwietnia 2010), < 2010/april/documents/hf_ben xvi_spe_ _interview_it.html>; ten e, Comunicato: incontro del Santo Padre con alcune vittime di abusi sessuali (18 kwietnia 2010), < resources/resources_comunicato abusi malta_it.html>; ten e, Intervista concessa dal Santo Padre Benedetto XVI ai giornalisti durante il volo verso il Portogallo (11 maja 2010), < xvi_spe_ _portogallo interview_it.html>; ten e, Omelia (11 czerwca 2010), < benedict_xvi/homilies/2010/documents/hf_ben xvi_hom_ _concl anno sac_it.html>; ten e, Risposte del Santo Padre Benedetto XVI alle domande dei giornalisti durante il volo verso il Regno Unito (16 wrzeœnia 2010), < /documents/hf_ben xvi_spe_ _interv regno unito_it.html>; ten e, Omelia (18 wrzeœnia 2010), < xvi_hom_ _westminster_it.html>; ten e, Incontro con i vescovi di Inghilterra, Galles e Scozia (19 wrzeœnia 2010), < documents/hf_ben xvi_spe_ _vescovi inghilterra_it.html>, (data dostêpu: ). 48 Por. Benedykt XVI, List pasterski Papie a Benedykta XVI do katolików Irlandii (19 marca 2010), < xvi_ let_ _church ireland_pl.html>, (data dostêpu: ).
81 REAKCJA KOŒCIO A NA NADU YCIA SEKSUALNE DUCHOWNYCH do katolików irlandzkich, nale y szeroko odczytaæ w ca³ym Koœciele. Z treœci¹ listu powinni siê zapoznaæ wszyscy wierni, aby w³aœciwie stawiæ czo³a kwestii nadu yæ seksualnych. Zreszt¹, jak zauwa a jego autor: problem nadu yæ w stosunku do nieletnich nie jest specyficznym problemem ani Irlandii, ani Koœcio- ³a 49. Uleczenie tak specyficznej rany wymaga na pierwszym miejscu uznania grzechu przed Bogiem i przed ludÿmi. Nale y przyznaæ, e pope³niono grzechy wobec najbardziej bezbronnych osób, którymi s¹ dzieci. Dopiero za t¹ œwiadomoœci¹ powinien postêpowaæ wspólny wysi³ek, aby zagwarantowaæ dzieciom ochronê w przysz³oœci. Papie dalej stwierdza, e aby rozwi¹zaæ problem, nale y widzieæ przyczyny z³a. S¹ nimi m.in. sekularyzm kap³anów i zakonników oraz zarzucenie dobrych duchowych praktyk, takich jak: czêsta spowiedÿ, codzienna modlitwa i coroczne rekolekcje 50. Kolejn¹ przyczyn¹ problemu jest odejœcie od karania, od stosowania sankcji. W okresie po Soborze Watykañskim II, niektórzy pasterze Koœcio³a b³êdnie interpretowali myœl soborow¹ i rezygnowali ze stosowania kanonicznego prawa karnego. W szczególnoœci panowa³a tendencja, zrodzona ze s³usznych intencji, ale b³êdna, do unikania postêpowania karnego w obliczu nieprawid³owych sytuacji kanonicznych 51. W innej wypowiedzi papieskiej padaj¹ s³owa: Panowa³o przekonanie, e Koœció³ nie mo e byæ ju Koœcio³em prawa, ale Koœcio³em mi³oœci; nie powinien wiêc karaæ. W ten sposób zlikwidowano œwiadomoœæ, e kara mo e byæ tak e aktem mi³oœci 52. Kieruj¹c siê Ÿle pojmowan¹ trosk¹ o Koœció³ i pragn¹c unikn¹æ skandali, biskupi i prze³o eni zakonni nie stosowali kar kanonicznych. Do innych przyczyn skandali seksualnych nale ¹: niew³aœciwe procedury stosowane przy dopuszczeniu do kap³añstwa i ycia zakonnego oraz niewystarczaj¹ca formacja ludzka, moralna, intelektualna i duchowa w seminariach i nowicjatach 53. W liœcie do katolików irlandzkich papie kolejny raz wyrazi³ swój al i wstyd z powodu z³a nadu yæ seksualnych. Wezwa³ kap³anów i zakonników winnych przestêpstw, aby ci w szczególny sposób uczynili rachunek sumienia, wziêli odpowiedzialnoœæ za grzechy i wyrazili al. Zdradziliœcie niewinnych m³odych ludzi oraz ich rodziców, którzy pok³adali w was zaufanie. Musicie za to odpowiedzieæ przed Bogiem wszechmog¹cym, a tak e przed odpowiednio powo³anymi do tego s¹dami. Utraciliœcie szacunek spo³ecznoœci Irlandii i okryliœcie wstydem i hañb¹ waszych wspó³braci. A ci wœród was, którzy s¹ kap³anami, zbezczeœcili œwiêtoœæ sakramentu kap³añstwa, w którym Chrystus uobecnia siê w nas i w na- 49 Tam e, nr Por. tam e, nr Tam e. 52 Benedykt XVI w rozmowie z Peterem Seewaldem. Œwiat³oœæ œwiata. Papie, Koœció³ i znaki czasu, t³um. P. Napiwodzki, Kraków 2011, s. 38; por. J.I. Arrieta, L influsso, s Por. List pasterski Papie a Benedykta XVI do katolików Irlandii, nr 4. 81
82 82 KS. ARKADIUSZ DOMASZK SDB szych uczynkach. Ogromn¹ krzywdê wyrz¹dziliœcie ofiarom i naraziliœcie na wielk¹ szkodê Koœció³ i spo³eczny obraz kap³añstwa i ycia zakonnego 54. Grzech niestety skutkuje tym, e przes³ania dobre osi¹gniêcia ca³ego Koœcio³a i jego wiernych, na co tak e papie zwróci³ uwagê. W s³owach kierowanych do wszystkich kap³anów i zakonników, Benedykt XVI zachêci³ ich, aby stawali siê ludÿmi modlitwy. Z kolei, zwracaj¹c siê do biskupów, przypomnia³ im, aby nie tylko w ca³ej pe³ni stosowali prawo kanoniczne, ale równie wspó³pracowali z w³adzami œwieckimi 55. Na koniec poleci³ kilka konkretnych inicjatyw. Ca³y okres Wielkiego Postu i pi¹tkowe postanowienia pokutne 2011 r. mia³y byæ czasem proœby o Bo e mi³osierdzie. Konieczna jest arliwa modlitwa w formie adoracji eucharystycznych. Zosta³a te zapowiedziana specjalna wizytacja apostolska niektórych irlandzkich diecezji, seminariów i zgromadzeñ zakonnych. A ponadto, maj¹ byæ zorganizowane specjalne misje dla biskupów, kap³anów i zakonników Modyfikacja: Normae de gravioribus delictis Stolica Apostolska po dziewiêciu latach zmodyfikowa³a normy postêpowania wobec najciê szych przestêpstw. Po otrzymaniu aprobaty papieskiej, Kongregacja Nauki Wiary 21 maja 2010 r. opublikowa³a nowe normy 57. Wydobywaj¹c z dokumentu tylko te zmiany, które dotycz¹ nadu yæ seksualnych, mo na zauwa yæ kilka ró nic. Podtrzymano przestêpstwo pope³nione przez duchownego z osob¹ poni ej osiemnastego roku ycia, ale z tak rozumianym nieletnim zrównano osoby, które trwale s¹ niezdolne do pos³ugiwania siê rozumem 58. Przestêpstwem zastrze- onym Kongregacji jest ponadto: nabywanie albo przechowywanie, lub rozpowszechnianie w celach lubie nych materia³ów pornograficznych, przedstawiaj¹cych nieletnich poni ej czternastego roku ycia, przez duchownego w jakikolwiek 54 Tam e, nr Por. tam e, nr 11; te same zalecenia papie skierowa³ do prze³o onych zakonnych, por. tam e. 56 Por. tam e, nr 14. Stolica Apostolska w 2010 r. zapowiedzia³a wizytacjê apostolsk¹ w niektórych diecezjach Irlandii, w seminariach i instytutach zakonnych oraz stowarzyszeniach ycia apostolskiego, a w kolejnym roku 2011 ukaza³ siê komunikat z pierwszej fazy wizyty, por. Comunicato della Santa Sede per l inizio della Visita Apostolica in Irlanda (12 listopada 2010), < inizio visita 2010_it.html>; Comunicato della Santa Sede per la conclusione della prima fase della Visita Apostolica in Irlanda (06 czerwca 2011), < prima fase visita 2010_it.html>, (data dostêpu: ). 57 Por. Kongregacja Nauki Wiary, Modyfikacje wprowadzone do tekstu Normae de gravioribus delictis [dalej: Normae de gravioribus delictis 2010], L Osservatore Romano 10(2010), s Por. komentarze do obowi¹zuj¹cych norm, Normy Motu Proprio Sacramentorum Sanctitatis Tutela. Wprowadzenie historyczne, tam e, s ; P.F. Lombardi, Il significato della pubblicazione delle nuove Norme sui delitti più gravi, < norme_it.html>, (data dostêpu: ). 58 Por. Normae de gravioribus delictis 2010, art. 6 1 nr 1.
83 REAKCJA KOŒCIO A NA NADU YCIA SEKSUALNE DUCHOWNYCH sposób i za pomoc¹ jakiegokolwiek urz¹dzenia 59. Kolejn¹ zmian¹ jest wyd³u enie czasu terminu skargi karnej, która przedawnia siê po dwudziestu latach 60. Dla u³atwienia stosowania norm (de gravioribus delictis) Kongregacja Nauki Wiary zwróci³a siê do poszczególnych Konferencji Episkopatów z Okólnikiem 61. Chodzi o to, aby ka da z Konferencji opracowa³a w³asne wytyczne w formie jasnych i skoordynowanych procedur w przypadkach nadu yæ seksualnych 62. W przygotowaniu wytycznych powinni wzi¹æ udzia³ wy si prze³o eni kleryckich instytutów zakonnych. W Okólniku Kongregacji najpierw wskazano ogólne aspekty: troskê o ofiary nadu yæ seksualnych i wsparcie im udzielane, ochronê ma³oletnich, formacjê przysz³ych kap³anów i zakonników, towarzyszenie kap³anom i wspó³pracê z w³adzami pañstwowymi, ale bez naruszenia forum sakramentalnego (foro interno) 63. Dokument przedstawia krótki opis obowi¹zuj¹cego ustawodawstwa kanonicznego na temat nadu yæ seksualnych. Œrodkami karnymi wobec duchownego s¹: ograniczenia publicznej pos³ugi kap³añskiej, zakazy kontaktu z niepe³noletnimi, nakazy karne po myœli kan Kodeksu z 1983 r. i inne sankcje karne ³¹cznie z kar¹ wydalenia ze stanu duchownego 64. Wytyczne przygotowane przez Konferencjê Episkopatu stanowi¹ uzupe³nienie prawa powszechnego, a nie jego zast¹ Tam e, art. 6 1 nr 2. Przy przestêpstwach przeciwko obyczajom, duchowny winien byæ ukarany stosownie do wagi czynu, nie wykluczaj¹c wydalenia lub pozbawienia urzêdu, por. tam e, art Internetowe przegl¹danie pornografii mo e byæ niezmierzone przez duchownego, ale zainstalowanie plików pornograficznych wymaga intencjonalnego dzia³ania, czêsto przy u yciu elektronicznych form p³atnoœci, por. Z. Suchecki, La tutela dei minori, s Por. Normae de gravioribus delictis 2010, art W odniesieniu do nieletnich ofiar przestêpstw przedawnienie biegnie od dnia, w którym nieletni skoñczy³ osiemnaœcie lat, por. tam- e, art Pomijam tu zmiany proceduralne, np. dyspensê od wymogu kap³añstwa czy doktoratu z prawa kanonicznego dla cz³onków trybuna³u, por. tam e, art Por. Okólnik do Konferencji Episkopatów w sprawie opracowania wytycznych dotycz¹cych sposobów postêpowania w przypadku nadu yæ seksualnych pope³nionych przez duchownych wobec osób niepe³noletnich [dalej: Okólnik Kongregacji 2011] (03 maja 2011), < minori _pl.html>, (data dostêpu: ). 62 Por. Lettera del cardinale William Levada per la presentazione della Circolare alle Conferenze Episcopali sulle linee guida per i casi di abuso sessuale nei confronti di minori da parte di chierici (03 maja 2011), < rc_con_cfaith_doc_ _levada abuso minori_pl.html>, (data dostêpu: ). 63 Por. Okólnik Kongregacji 2011, nr 1 a d. W odniesieniu do kandydatów do kap³añstwa lub ycia zakonnego, którzy zmieniaj¹ seminaria i domy formacyjne, nale y zadbaæ o wymianê informacji na ich temat miêdzy biskupami i prze³o onymi zakonnymi, por. tam e. Biskupi maj¹ pouczaæ swych kap³anów o krzywdach towarzysz¹cych przestêpstwom przeciwko zwyczajom oraz odpowiedzialnoœci kanonicznej i cywilnej, por. tam e. 64 Por. tam e, nr 2. Papie Benedykt XVI, od czasu, kiedy by³ prefektem Kongregacji Nauki Wiary, zabiega³ o integralnoœæ i konsekwentne stosowanie prawa karnego kanonicznego. Z jego inicjatywy trwaj¹ prace nad reform¹ ksiêgi VI Kodeksu z 1983 r., por. J.I. Arrieta, L influsso, s. 430.
84 84 KS. ARKADIUSZ DOMASZK SDB pienie oraz domagaj¹ siê tzw. recognitio Stolicy Apostolskiej. W trzeciej czêœci Okólnika Kongregacja poda³a wskazania dla ordynariuszy, jak np.: koniecznoœæ szacunku dla osoby wnosz¹cej oskar enie, pomocy psychologicznej i duchowej dla ofiar, zachowanie dobrego imienia osób, prawo do obrony dla oskar onego, czy uwzglêdnienie prawodawstwa pañstwowego i ewentualnego obowi¹zku powiadomienia w³adz œwieckich Prawo partykularne Równolegle do wielu wypowiedzi papie y oraz dokumentów Kurii Rzymskiej rozwija³y siê rozwi¹zania partykularne. W krajach, gdzie problem przestêpstw duchownych wobec nieletnich zatoczy³ szerokie krêgi odzewu spo³ecznego, Konferencje Episkopatu podejmowa³y ró ne dzia³ania. W³asne wytyczne opracowa³y np.: Konferencja Biskupów USA, Australii, Kanady, Irlandii, Filipin, Nowej Zelandii, Szwajcarii, Belgii, Chile 66. Spoœród wielu rozwi¹zañ przytoczê tylko jeden przyk³ad ze Stanów Zjednoczonych, gdzie nadu ycia seksualne duchownych szczególnie dotknê³y Koœció³ 67. Po spotkaniach Jana Paw³a II z biskupami amerykañskimi, episkopat tego kraju opracowa³ w³asne normy postêpowania (Essential Norms for Diocesan/Eparchial Policies Dealing with Allegations of Sexual Abuse of Minors by Priests or Deacons). Zasady przyjête przez biskupów 13 listopada 2002 r. uzyska³y recognitio Stolicy Apostolskiej 8 grudnia tego samego roku i by³y promulgowane. Nastêpnie 17 czerwca 2005 r. biskupi dokonali rewizji i zaaprobowali now¹ formê norm (Karta Ochrony Dzieci i M³odzie y = Charter for the Protection of Children and Young People). Z dat¹ 1 stycznia 2006 r. Kongregacja ds. Biskupów rozci¹gnê³a recognitio na odnowione normy 68. Kartê Ochrony Dzieci i M³odzie y otwiera wstêp opisuj¹cy doœwiadczenie Koœcio³a w USA po 2002 r. w zwi¹zku z przestêpstwami seksualnymi duchownych. Dalej Karta zawiera 17 artyku³ów. Biskupi zadeklarowali, e bêd¹ wspieraæ proces uzdrawiania osób skrzywdzonych i chroniæ dzieci i m³odzie. Deklaracjê wzmocnili uroczystym przyrzeczeniem umieszczonym w zakoñczeniu Karty. Pierwsza grupa norm dotyczy uzdrowienia i pojednania z ofiarami przestêpstw. Diecezje maj¹ np. obowi¹zek dotarcia do ofiar i udzielenia wszelkiej mo liwej 65 Por. Okólnik Kongregacji 2011, nr 3 a i; wyklucza siê mo liwoœæ powrotu do wykonywania pos³ugi kap³añskiej w sposób publiczny, jeœli owa publiczna pos³uga duchownego stanowi niebezpieczeñstwo dla osób nieletnich lub powodowa³aby skandal we wspólnocie, tam e, nr 3 i. 66 Por. D. Albornoz, Norme e orientamenti, s ; Koœció³ katolicki wobec nadu yæ, s Por. United States Conference of Catholic Bishops, Charter for the Protection of Children and Young People, Washington 2006, < (data dostêpu: ). 68 Por. tam e, s. 27.
85 REAKCJA KOŒCIO A NA NADU YCIA SEKSUALNE DUCHOWNYCH pomocy (duchowej i socjalnej, poradnictwo, itd.) 69. Równie maj¹ wypracowaæ w³asne przepisy i procedury, aby odpowiedzieæ na ka dy zarzut oraz ustanowiæ organy konsultacyjne z³o one g³ównie z osób œwieckich 70. Dla efektywnoœci systemu przeciwdzia³ania problemowi, diecezje s¹ zobowi¹zane do zg³oszenia w³adzom œwieckim wniesionych zarzutów 71. A duchowni po potwierdzeniu przestêpstwa maj¹ byæ odsuniêci od pe³nionych pos³ug lub wydaleni ze stanu duchownego 72. Konferencja Biskupów USA ustanowi³a w swoim gronie dodatkowe struktury, tj. Komisjê ds. Nadu yæ Seksualnych i Komisjê Ochrony Dzieci i M³odzie- y 73. Te komisje, jak i ca³y Koœció³ w USA, ma zabiegaæ o tworzenie bezpiecznych œrodowisk dla dzieci i m³odzie y. Z powodu zapewnienia bezpieczeñstwa, diecezje maj¹ sprawdziæ przesz³oœæ duchownych zaanga owanych w pos³ugê koœcieln¹ i innych pracowników bêd¹cych w ci¹g³ym kontakcie z nieletnimi ZAKOÑCZENIE Medialne nag³aœnianie nadu yæ seksualnych pope³nianych przez duchownych i zakonników wobec nieletnich sprawia wra enie, jakoby Koœció³ nie reagowa³ na nie. G³oœne i agresywne przes³anie mass mediów o rzekomej biernoœci Koœcio³a wobec nadu yæ seksualnych nie jest prawd¹. Przegl¹d ró nych wyst¹pieñ i dokumentów papieskich, jak równie zaanga owanie Kurii Rzymskiej, a zw³aszcza Kongregacji Nauki Wiary, ukazuje wielop³aszczyznow¹ i bardzo aktywn¹ reakcjê Koœcio³a. Nale y podkreœliæ istotny wp³yw papie a Benedykta XVI na prawodawstwo koœcielne przeciwdzia³aj¹ce nadu yciom seksualnym wobec nieletnich. Od czasu, kiedy by³ prefektem Kongregacji Nauki Wiary, zabiega³ o konsekwentne i jednoznaczne zasady kanonicznego prawa karnego oraz o ich stosowanie. Wraz z rozwojem prawa powszechnego powstawa³o prawo partykularne. Stanowi ono uzupe³nienie prawodawstwa powszechnego i domaga siê recognitio ze strony Stolicy Apostolskiej. W ka dej sytuacji przestêpstwa duchownych przeciw obyczajom, nale y zmierzyæ siê z problemem. Okazaæ wspó³czucie i pomoc ofiarom i wyjaœniæ ca³¹ prawdê o tym, co siê wydarzy³o. Jeœli duchowny jest winny przestêpstwa, nale y w imiê mi³oœci i prawdy stosowaæ kary kanoniczne. Wa n¹ czêœci¹ rozwi¹zania problemu jest ponadto konsekwentne stosowanie zasad formacyjnych: w³aœciwe rozeznanie powo³ania i formacja ludzka w przestrzeni uczuciowej i seksualnej. I na koniec, duchowni musz¹ odczytywaæ powszech- 69 Por. tam e, art Por. tam e, art Por. tam e, art Por. tam e, art Por. tam e, art Por. tam e, art. 13.
86 86 KS. ARKADIUSZ DOMASZK SDB ne wezwanie do œwiêtoœci w sposób bardziej intensywny; poprzez g³êbokie ycie duchowe i czujnoœæ serca maj¹ szansê odnaleÿæ piêkno ycia w czystoœci. Kryzys, który dotkn¹³ Koœció³, jest zarazem okazj¹ do dog³êbnego jego oczyszczenia i do odnowionego zaanga owania w œwiêtoœæ apostolsk¹. Dziêki bowiem g³oszeniu prawdy o Bogu i cz³owieku, a zarazem stawianiu wymagañ wiernym, zw³aszcza duchownym, Koœció³ prowadzi ludzi do œwiêtoœci i zbawienia. THE CHURCH S RESPONSE TO THE SEXUAL ABUSE OF MINORS BY CLERICS Summary Media hype about the sexual abuse of minors by clerics gives the impression that the Church did not react to the problem. This loud and aggressive action by the mass media paints an inaccurate picture of the Church s response. This article provides an overview of various papal speeches and documents, as well as the Roman Curia s commitment, especially that of the Congregation for the Doctrine of the Faith, which reveals a very active and multifaceted response by the Church to the problem. In regards to this issue, it is necessary to emphasise the important influence of Pope Benedict XVI. Since he was a prefect of the Congregation for the Doctrine of Faith, he endeavoured to conform to the rules of penal canon law in a consistent and explicit way. In addition to developing universal law, a particular law came into being. It constitutes a supplement to the general legislation and demands recognition from the side of The Holy See. In each situation concerning the offences committed by clergy, it is essential to face the problem and to show compassion and help to the victims and to explain the whole truth about what really happened. If a clergyman is guilty of a crime, then, in the name of love and truth, it is necessary to apply canonical penalties. An important part of the solution is also consistent application of the rules of formation: a proper recognition of vocation and human formation in the emotional and sexual space. Finally, clergymen have to interpret the universal call to holiness more intensively. The crisis which touched the Church is also an opportunity for thorough purification of the Church and a renewed commitment to apostolic holiness. Through preaching truth about God and man, and at the same time establishing requirements for the faithful, especially for the clergymen, the Church leads people to holiness and salvation. Keywords: The Catholic Church, the canon law, sexual abuses Nota o Autorze: ks. dr Arkadiusz Domaszk absolwent Uniwersytetu Kard. Stefana Wyszyñskiego w Warszawie, adiunkt na Wydziale Prawa Kanonicznego UKSW w Warszawie, wyk³adowca w Wy szym Seminarium Duchownym SDB w Krakowie oraz Papieskim Uniwersytecie Salezjañskim w Rzymie. Zainteresowania naukowe: prawo pos³ugi nauczania, normy ogólne prawa kanonicznego, dobra doczesne Koœcio³a, prawo wyznaniowe i prawo zakonne. S³owa kluczowe: Koœció³, prawo kanoniczne, nadu ycia seksualne
87 87 Z PROBLEMATYKI FILOZOFICZNEJ SEMINARE t. 31 * 2012 * s TOMASZ PAWLIKOWSKI Warszawa PROBLEM PRAWDY W UJÊCIU WILHELMA Z OWERNII 1. WSTÊP Wilhelm z Owernii (ok ) tworzy³ w pierwszym okresie dzia³alnoœci Uniwersytetu Paryskiego, gdzie uzyska³ stopieñ magistra sztuk w 1215, a od 1223 wyk³ada³ teologiê. W 1228 zosta³ biskupem Pary a 1. G³ównym jego dzie³em jest Magisterium divinale (Nauczanie o Bogu), zawieraj¹ce filozoficzny traktat De universo (De universo creatuarum), czyli O œwiecie, powsta³y jak przyjmuje wiêkszoœæ mediewistów miêdzy 1231 a , choæ niektórzy przypuszczaj¹, e niedokoñczony przed Magisterium divinale zosta³o opublikowane w ramach Guillielmi Alverni, Opera omnia, t. 1, Paris 1674 (reprint: Frankfurt am Main 1963) 4. De universo stanowi drug¹ czêœæ, czêœci pierwszej M¹droœciowej lub Bo ej nauki (secunda pars primi sapientialis vel divinalis magisterii). Pierwsz¹ czêœci¹ jest traktat De Trinitate, opublikowany w tomie 2 wymienionego wy ej wydania 5. 1 Por. É. Gilson, Historia filozofii chrzeœcijañskiej w wiekach œrednich, t³um. S. Zalewski, Warszawa 1987, s. 229, 603; S. Wielgus, Wilhelm z Owernii, w: Powszechna Encyklopedia Filozofii, t. 9, Lublin 2008, s Por. É. Gilson, Historia filozofii chrzeœcijañskiej, s. 230; S. Wielgus, Wilhelm z Owernii, s Na temat innego datowania por.: S.P. Marrone, William of Auvergne and Robert Grosseteste. New Ideas of Truth in the Early Thirteenth Century, Princeton 1983, s W niniejszej pracy korzysta siê ze wskazanego reprintu. 5 Informuj¹ o tym wydawcy na pocz¹tku Ad supplementum operum Guillelmi Parisiensis Episcopi Praefatio, strona nienumerowana, rozpoczynaj¹ca czêœæ drug¹ tomu: Guillielmi Alverni, Opera omnia, t. 2, Paris 1674 (reprint: Frankfurt am Main 1963).
88 88 TOMASZ PAWLIKOWSKI Zdaniem wielu mediewistów, dzie³o i postaæ Wilhelma zas³uguje na uwagê. É. Gilson podkreœla³, e jego imiê wyraÿnie góruje nad pozosta³ymi teologami pierwszego trzydziestolecia trzynastego wieku jako jednego z prekursorów nowych trendów filozoficznych, jednoczeœnie jednak jego ogólna postawa by³a postaw¹ chrzeœcijañskiej reakcji zwróconej przeciwko filozoficznej wizji Awicenny, nad któr¹ dokona³ krytycznej refleksji w swym Magisterium divinale 6. WyraŸnie rozró nia³ tak e filozofiê i teologiê: w kwestiach filozoficznych zawsze odwo³uj siê do filozofów pisa³ i tylko do nich, a unikniesz sporów, nieporozumieñ i sprzeczek z ludÿmi niekompetentnymi, nie troszcz¹c siê o ich opinie, te bowiem przypominaj¹ mrzonki i brednie szalonego 7. Z kolei Steven P. Marrone wskazywa³, e niektórzy mediewiœci sk³onni byli widzieæ w Wilhelmie przeciwnika, inni z kolei zwolennika nowych idei. Wszyscy zgodnie jednak wskazuj¹ na asymilacjê przez niego terminologii i elementów nowopoznanych doktryn, zw³aszcza arystotelizmu 8. Podejœcie takie charakteryzowa³o wielu myœlicieli chrzeœcijañskiego Zachodu w okresie, kiedy reinterpretowano augustynizm, uzgadniaj¹c go z przyjmowanymi œwie o elementami nauczania Stagiryty 9. Jednym z zaistnia³ych wówczas tematów by³ problem prawdy, pojawiaj¹cy siê na gruncie wiêkszego zagadnienia wartoœci ludzkiego poznania, jego kryteriów i stopni pewnoœci, zainspirowanego nowymi koncepcjami epistemologicznymi, nap³ywaj¹cymi z obszaru filozofii arabsko ydowskiej 10. Wilhelm by³ niew¹tpliwie jednym z wybitniejszych przedstawicieli tworz¹cego siê œrodowiska uniwersyteckiego w Pary u. Gilson uwa a, i zapocz¹tkowa³ on tradycjê czerpania z dorobku filozofów antycznych, a tak e œredniowiecznych arabskich i ydowskich 11, a w jego Magisterium divinale dostrzega ostatnie wielkie dzie³o francuskie trzynastego wieku 12. Odbiega ono jednak stylem jêzyka, precyzj¹ wywodów, jak i ca³oœciow¹ kompozycj¹ od póÿniejszych syntez teologiczno filozoficznych œw. Tomasza z Akwinu i Alberta Wielkiego. Niew¹tpliw¹ jego wartoœci¹ jest wszak e wprowadzanie w œwiat chrzeœcijañski dorobku Awicenny, miêdzy innymi recepcja (w De universo) krystalizuj¹cej siê u arabskiego filozofa koncepcji prawdy zdañ jako zgodnoœci treœci zdania z tym, o czym ono orzeka. Ta pierwsza recepcja wp³ynê³a prawdopodobnie na póÿniejsze o kilkadziesi¹t lat analizy problemu dokonane przez œw. Tomasza, choæ ów nie powo³uje siê na myœliciela z Owernii. 6 Oba cytaty z: É. Gilson, Historia filozofii chrzeœcijañskiej, s Cyt. za: tam e, s Por. S.P. Marrone, William of Auvergne, s Por. tam e, s Por. tam e, s Por. É. Gilson, Historia filozofii chrzeœcijañskiej, s , Cyt. za: tam e, s. 230.
89 PROBLEM PRAWDY W UJÊCIU WILHELMA Z OWERNII KONCEPCJA PRAWDY W DE UNIVERSO Niewielkie wzmianki na temat prawdy i prawdziwoœci pojawiaj¹ siê w innych fragmentach dzie³ Wilhelma z Owernii, ale najdonioœlejsze znaczenie wydaj¹ siê mieæ treœci zawarte w rozdzia³ach 25 i 26, czêœci III, zasadniczej czêœci pierwszej De universo (Partis primae principalis, pars tertia 13 ). Rozdzia³ 25 zaczyna siê rozwa aniem zagadnienia losu (³ac. fatum) w relacji do Bo ej Opatrznoœci i Przedwiecznego S³owa Bo ego, w tradycji filozoficznej i teologicznej ukazywanego jako Ÿród³o wszelkiej prawdy. Nastêpnie przechodzi do zagadnieñ prawdy i prawdziwoœci rzeczy, przedstawiaj¹c argumenty przeciw tezie, e wszelkie rzeczy stworzone s¹ prawdziwe, dziêki Pierwszej Prawdzie, uto samianej z Bogiem Stwórc¹, wskazuj¹c na wydarzenia czy te byty przysz³e, które nie istniej¹ aktualnie i z tego powodu nie mog¹ jak stwierdza byæ prawdziwe. Rozwi¹zanie powsta³ej aporii pojawia siê dopiero w koñcu rozdzia³u 26, który omawia szeœæ rozumieñ intencji (³ac. intentiones) prawdy: rzeczy przysz³e, a tak e przesz³e, s¹ prawdziwe tylko w odniesieniu do prawdy logicznej, wyra anej formu³¹: zgodnoœæ wypowiedzi i rzeczy (adaequatio orationis, et rerum) Prawda rzeczy przysz³ych a problem ich aktualnego nieistnienia Rzeczy prawdziwe to realne byty, które zawieraj¹ w sobie prawdê. Niebyty, skoro ich nie ma, nie zawieraj¹ prawdy. Niebytami s¹ te rzeczy, które by³y, ale aktualnie nie istniej¹. Nie zachodzi wiêc mo liwoœæ, by by³y prawdziwe 14. Analogicznie, prawdziwoœæ nie odnosi siê do rzeczy przysz³ych, których jeszcze nie ma. Wilhelm z Owernii wyklucza istnienie prawdy przysz³ej, przynale nej aktualnie istniej¹cej rzeczy, która jest podmiotem wypowiedzi, lecz nie posiada jeszcze w³asnoœci, któr¹ nabêdzie w przysz³oœci. Wed³ug niego, przyjêcie koncepcji, i stany przysz³e pozostaj¹ ukryte w aktualnym bycie, poci¹ga niedorzecznoœci w rodzaju uznania, e jakiœ dzieñ przemin¹³, choæ nigdy nie nast¹pi³. Prawd¹ przysz³¹, odnosz¹c¹ siê do przysz³ego dnia, który nigdy nie zaistnia³, by³oby wiêc jego przeminiêcie. Nieistniej¹cy dzieñ nie mo e byæ jednak podmiotem prawdy, czy to obecnej, czy przesz³ej, czy przysz³ej 15. Mo na uto samiaæ prawdê przesz³¹ lub przysz³¹ jakiejœ rzeczy z Prawd¹ Pierwsz¹, która jest wieczna, ale i to nie rozwi¹zuje problemu, gdy albo formalnie, tj. wewnêtrznie, przypiszemy owej rzeczy prawdê w³aœciw¹ Stwórcy, albo przypi- 13 Zgodnie z podzia³em tekstu, który znajduje siê na nienumerowanej stronie poprzedzaj¹cej traktat De fide w: Guillielmi Alverni, Opera omnia, t. 1, Paris 1674 (reprint: Frankfurt am Main 1963). 14 Por. Guillielmi Alverni, Primae partis de universo Pars III, Opera omnia, t. 1, Paris 1674, s. 792 b, G H. 15 Por. tam e, s. 792 b, H 793 a, A.
90 90 TOMASZ PAWLIKOWSKI szemy jej prawdziwoœæ bêd¹c¹ skutkiem dzia³ania sprawczego Prawdy Pierwszej 16. Jest ona bowiem jakby œwiat³em, które oœwieca ludzkie intelekty, a tak e czyni rzeczy poznawalnymi. Jej dzia³anie przypomina dzia³anie œwiat³a cielesnego, s³onecznego lub sztucznego, w odniesieniu do narz¹du i w³adzy wzroku 17. Je eli przyjmiemy jednak prawdziwoœæ rzeczy przysz³ych, a tak e przesz³ych, to przyjmiemy tak e prawdziwoœæ niezliczonej iloœci niebytów argumentuje myœliciel z Owernii. Nie maj¹ one w³asnej prawdy. Przysz³oœæ jest nieokreœlona, bowiem to, co ma byæ orzeka na równi istnienie lub nieistnienie. Przez tê sam¹ prawdê, by³yby zatem prawdziwe dwa wykluczaj¹ce siê stany, co poci¹ga absurdalne konsekwencje 18. Zreszt¹, sama obecnoœæ w czymœ aktualnie nieistniej¹cym Prawdy Pierwszej, czy to sprawczo, czy formalnie, jest niedorzecznoœci¹. Byt nie mo e istnieæ w niebycie. Oba siê nawzajem wykluczaj¹. Pozostaje zatem szukaæ innego wyjaœnienia statusu prawdziwoœciowego rzeczy przysz³ych 19. Skoro rzeczy przysz³e zawieraj¹ mo noœæ przyjmowania wykluczaj¹cych siê stanów, to s¹ na równi prawdziwe i fa³szywe. Je eli obecna by³aby w nich Prawda Pierwsza, to sta³aby siê ona zmienna i zale na od rozwoju wydarzeñ 20. Wilhelm zak³ada jednak, e jest wieczna i niezmienna. Uto samia siê bowiem z istot¹ Boga 21. Ponadto, gdyby Prawda Pierwsza bywa³a zmuszona do porzucenia rzeczy, w której wczeœniej przebywa³a, gdy ta rzecz ulegnie zmianie, wówczas na jej miejsce wkracza³aby fa³szywoœæ 22. Fa³szywoœæ nie jest jednak równa moc¹ Pierwszej Prawdzie, nie mo e wiêc wyprzeæ jej z rzeczy. Co wiêcej, jest nicoœci¹, niebytem 23. Niedorzecznoœci¹ jest uznawaæ, i fa³szywoœæ posiada sama z siebie jak¹œ moc. Uznanie jej za równorzêdn¹ z prawd¹, zw³aszcza Prawd¹ Pierwsz¹, jest po prostu wielkim szyderstwem 24. Myœliciel z Owernii odrzuca równie pogl¹d, e prawdziwoœæ wypowiedzi, które odnosz¹ siê do niebytów, jest skutkiem oddzia³ywania na niebyty Pierwszej Prawdy, co równa siê przyznaniu, e Pierwsza Prawda jest obecna w niebytach, i e one równie s¹ jej noœnikami, zatem s¹ prawdziwe 25. Prawda Pierwsza nie jest wiêc zdaniem Wilhelma ani zewnêtrzn¹ przyczyn¹, ani wewnêtrznym powodem prawdziwoœci rzeczy. Nies³uszny wydaje siê wszak e pogl¹d S. Marrone, który dopatruje siê w tym elemencie zerwania z metafizyk¹ i teologi¹ naturaln¹ na rzecz teorii jêzyka i logiki 26. Myœliciel z Owernii 16 Por. tam e, s. 793 a, A B. 17 Por. tam e, s. 793 a, B. 18 Por. tam e, s. 793 a, B C. 19 Por. tam e, s. 793 a, C D. 20 Por. tam e, s. 793 a, D. 21 Por. tam e, s. 794 b, F 795 a, A. 22 Por. tam e, s. 793 a, D. 23 Por. tam e, s. 793 a, D 793 b, A. 24 Por. tam e, s. 793 b, A. 25 Por. tam e, s. 793 b, A. 26 Por. S.P. Marrone, William of Auvergne, s. 93,
91 PROBLEM PRAWDY W UJÊCIU WILHELMA Z OWERNII nie odrzuca bowiem metafizycznej teorii prawdy, ale tylko b³êdn¹ w jego opinii jej postaæ, czym zwyczajnie oczyszcza grunt pod przedstawion¹ w rozdziale 26 koncepcjê prawdy logicznej, która pozostaje wpisana w kontekst teorii bytu Prawda pierwszych zasad Nieco marginalnie, choæ nie jest pozbawione istotnego zwi¹zku z ca³oœci¹ argumentacji, pojawia siê w De universo zagadnienie prawdy pierwszych zasad. Nie zale y ona od treœci konkretnych formu³ wyra aj¹cych pierwsze zasady ma bowiem charakter czysto analityczny. W³aœciwie Wilhelm skupia siê na zasadzie wy³¹czonego œrodka, wyra onej formu³¹: Sokrates rozprawia lub nie rozprawia. To twierdzenie jak zaznacza pozostaje zawsze prawd¹, bez wzglêdu na aktualne istnienie Sokratesa 27. Istnienie prawdy pierwszych zasad nie zale y bowiem od istnienia rzeczy, do których odnosimy pierwsze zasady, w tym przypadku zasadê wy³¹czonego œrodka 28. Zasad¹ wy³¹czonego œrodka pos³ugiwa³ siê Wilhelm tak e w szczegó³owych kwestiach, odwo³uj¹c siê do wynikaj¹cego z niej prawa kwadratu logicznego, które mówi, e z dwu s¹dów lub zdañ sprzecznych zawsze tylko jedno jest prawdziwe, drugie zaœ fa³szywe 29. Chocia w¹tek prawdy pierwszych zasad nie zajmuje du o miejsca w jego rozwa aniach, to ma on istotne znaczenie. Jest ona œwiadectwem, e istniej¹ s¹dy zawsze prawdziwe, niezale nie od istnienia rzeczy, do których s¹ odnoszone. Prawda logiczna jest zatem niezale na w jakiejœ mierze od prawdy bytu Prawda i fa³szywoœæ w rzeczach przysz³ych oraz w brakach i negacjach Myœliciel z Owernii wskazuje, e powodowanie prawdziwoœci wszystkiego przez moc Pierwszej Prawdy, to samej ze Stwórc¹, czyni³oby Boga Stwórcê odpowiedzialnym za wszystkie spustoszenia, kradzie e czy bluÿnierstwa, w przypadku dobrowolnoœci takiego dzia³ania. Gdyby zaœ by³o to dzia³anie naturalne, niezale ne od woli Bo ej, to oznacza³oby to, e Stwórca pe³ni rolê s³u ebn¹ wobec stworzenia, co nie licuje z Jego szlachetnoœci¹ 30. A wiêc, ustanawianie prawdziwoœci rzeczy przez Stwórcê nie nale y do Jego istoty, ani nie jest jej w³asnoœci¹. Jest oddzielne pod wzglêdem aktu, jak te intelektualnego rozumienia 31. Prawda nie jest te czymœ istotnym w rzeczach stworzonych, gdy wypowiedzi o nich zawieraj¹ zarówno mo noœæ do przyjêcia prawdy, jak i do przyjêcia Por. Guillielmi Alverni, Primae partis de universo, s. 793 b, C. 28 Por. tam e, s. 793 b, C D. 29 Por. tam e, s. 792 b, E. 30 Por. tam e, s. 793 b, D 794 a, A. 31 Por. tam e, s. 794 a, E.
92 92 TOMASZ PAWLIKOWSKI fa³szywoœci. Skoro zaœ prawda wyklucza siê z fa³szem na zasadzie sprzecznoœci, to wypowiedzi prawdziwe w jednym, okreœlonym czasie by³yby zawsze prawdziwe, gdyby prawda by³a w³asnoœci¹ istotn¹ rzeczy, o których s¹ te wypowiedzi. Wilhelm przyjmuje tu domyœlnie zwi¹zek wypowiedzi (intelektualnej lub wyra- onej zewnêtrznie) ze stanem rzeczy, który opisuje treœæ wypowiedzi. Kiedy sama rzecz jest prawdziwa, to wypowiedÿ o niej, zgodna ze stanem owej rzeczy, jest równie prawdziwa. Kiedy rzecz siê zmieni, to zmieni siê status owej wypowiedzi w aspekcie prawdy i fa³szu 32. Prawda by³aby nieod³¹czna od stanów rzeczowych typu Sokrates rozprawia, gdyby przynale a³a doñ istotnie. Nie tkwi wiêc w samych rzeczach, które podlegaj¹ przypad³oœciowo ró nym stanom. Wp³yw Pierwszej Prawdy na rzeczy prawdziwe daje siê w zwi¹zku z tym oddzielaæ, przynajmniej co do rozumienia, od ka dej z tych rzeczy. Nie oddziela³by siê, gdyby by³o inaczej 33. Prawid³owoœæ ta wydaje siê dotyczyæ tak e wypowiedzi: Sokrates rozprawia, która wyra a adekwatny doñ stan. Oba przytoczone argumenty pokazuj¹ przy okazji, e Wilhelmowe rozwa ania na temat prawdy s¹ zwi¹zane metafizyczn¹ interpretacj¹ statusu prawdziwoœciowego rzeczy. Nie ma tu zatem odejœcia od teorii bytu i tworzenia zal¹ ków pod semiotykê rozumian¹ na sposób nam wspó³czesny, wbrew temu, co stwierdza S. Marrone 34. Istotn¹ rolê w koncepcji sformu³owanej przez myœliciela z Owernii pe³ni teza o rozdzielnoœci prawdy od jej podmiotu co do aktu. Rozdzielnoœæ ta dotyczy rzeczy aktualnie istniej¹cych (nie przesz³ych lub przysz³ych), wypowiedzi zaœ o rzeczach jedynie z uwagi na realny i aktualny stan rzeczy. Rozdzielnoœæ co do rozumienia wydaje siê mieæ na wzglêdzie stan rzeczy, ale raczej potencjalny ni aktualny. O ile rzecz zawiera w sobie mo noœæ do bycia inn¹ ni jest aktualnie, o tyle mo - na oddzieliæ od niej myœlnie w³aœciwoœci nieprzys³uguj¹ce jej istotnie. W kontekœcie rozdzielnoœci co do aktu i co do rozumienia, szczególn¹ pozycjê wykazuje zasada wy³¹czonego œrodka. Przys³uguje jej prawdziwoœæ w sposób istotny i dlatego prawda nie jest od niej nieoddzielna. Choæ Wilhelm pos³uguje siê przyk³adow¹ formu³¹: Sokrates rozprawia lub nie rozprawia, to zaznacza, e jej sformu³owañ jest wiele i tego rodzaju s¹dy nazywa niepoliczalnymi. Prawda obecna w zasadzie wy³¹czonego œrodka, istotnie z ni¹ zwi¹zana, jest dowodem istnienia prawdy zawsze obowi¹zuj¹cej, obecnej w bycie stworzonym. W kontekœcie tej zasady myœliciel z Owernii formu³uje wniosek, e aden intelekt nie przypuœci nawet, eby nie istnia³a adna prawda lub e prawdy w ogóle nie ma, e nie mo na o niczym stwierdziæ, i by by³o prawdziwe. Skoro zaœ wcze- 32 Por. tam e, s. 794 a, E F. 33 Por. tam e, s. 794 a, F G. 34 Por. S.P. Marrone, William of Auvergne, s. 93,
93 PROBLEM PRAWDY W UJÊCIU WILHELMA Z OWERNII œniej wykaza³, e prawda i fa³sz wykluczaj¹ siê na zasadzie sprzecznoœci, wyprowadza kolejny wniosek: jeœli istnieje jakaœ prawda stworzona, to istnieje dziedzina, w której nie ma miejsca na fa³sz 35. Nie oznacza to przyznania odwiecznego istnienia i prawdziwoœci rzeczom przysz³ym, jeszcze nie zaistnia³ym. Sytuacja taka by³aby absurdalna, bo rzeczy te albo nie by³yby odwiecznie prawdziwe, albo nie istnia³a prawda, która nadawa³aby im prawdziwoœæ. Odwieczny jest jedynie Bóg Stwórca. Nie istnieje zatem w sensie aktualnym odwieczna prawda rzeczy przysz³ych 36. Nic nie przeszkadza jednak, eby istnia³a inna prawda taka, która potencjalnie ogarnia wszelkie byty. B³êdem jest natomiast uto samienie prawdy rzeczy przysz³ych z Prawd¹ Pierwsz¹, poniewa ta jest niepodzielna. Nie ró nicuje siê na sam¹ siebie i jakiœ autonomicznie istniej¹cy od niej skutek, tak jak œwiat³o s³oneczne, które nie przestaje byæ œwiat³em s³onecznym, gdy rozprzestrzenia siê na najwy sz¹ sferê nieba 37. Ostatecznie, w omawianym tu rozdziale De universo, Wilhelm nie podaje pozytywnego rozwi¹zania problemu odwiecznoœci prawd obowi¹zuj¹cych w sferze bytu stworzonego, prawdy wydarzeñ przysz³ych, braków lub negacji. D¹ y natomiast do obalenia stanowisk, które uwa a za b³êdne, czyni¹c przygotowania pod wprowadzenie koncepcji prawdy logicznej, która w jego ocenie jest jedynym uzasadnieniem prawdziwego orzekania o tym wszystkim, co aktualnie nie jest bytem Szeœæ rozumieñ prawdy Rozdzia³ De universo, przedstawiaj¹cy szeœæ intencji lub rozumieñ prawdy, dzieli siê de facto na dwie czêœci. Czêœæ pierwsza obejmuje piêæ pobocznych rozumieñ prawdy, czêœæ druga objaœnia szóste rozumienie prawdê logiczn¹ i jej konsekwencje. Prawda logiczna jest podstaw¹ prawdziwoœci wszelkich wypowiedzi prawdziwych i odnosi siê potencjalnie do wszelkich rzeczy, a nawet do niebytów. Jej definicja jest klasyczn¹ definicj¹ prawdy Poboczne rozumienia prawdy W pierwszym rozumieniu, prawda uto samia siê ze znakiem lub znaczeniem, podobnie jak przeciwstawna jej fa³szywoœæ. Tak pojmowana prawda uto samia siê zdaniem Wilhelma z sam¹ rzecz¹, któr¹ reprezentuje znak 38. W drugim rozumieniu, prawda odnosi siê do przedmiotów ludzkiego poznania. Prawdziwe jest to, co przejrzyœcie manifestuje sw¹ autentyczn¹ naturê, fa³szywe zaœ to, co tê naturê ukrywa, co wydaje siê byæ inne, ni jest w swej istocie Por. Guillielmi Alverni, Primae partis de universo, s. 794 a, G. 36 Por. tam e, s. 794 a, G H. 37 Por. tam e, s. 794 a, G. 38 Por. tam e, s. 794 b, E.
94 94 TOMASZ PAWLIKOWSKI Przyk³adowo, fa³szywi s¹ ludzie, którzy staraj¹ siê na zewn¹trz sprawiaæ wra enie innych, ni s¹ w rzeczywistoœci 39. W trzecim rozumieniu, prawdziwym okreœla siê to, co nie zawiera adnej domieszki czegoœ obcego czy przeciwnego prawdzie, a wiêc nie zawiera fa³szu. Jest czystej natury 40. W czwartym rozumieniu, prawda uto samia siê z istnieniem w sensie istoty lub substancji rzeczy. Wilhelm dodaje, e istnienie jest tym, co wyjaœnia definicja, wskazuj¹ca na to, co jest w danej rzeczy niezmienne, co nie ró nicuje siê w poszczególnych jednostkach gatunku czy rodzaju. Tak rozumiane istnienie nie zawiera w sobie nic z przypad³oœci i z adn¹ z nich siê nie uto samia, stanowi zaœ ich substancjalne pod³o e 41. W pi¹tym rozumieniu, prawd¹ i bytem jest tylko Bóg Stwórca, wszystko zaœ inne jest jedynie zewnêtrznie bytem i prawd¹, gdy istnienie jest mu udzielone z zewn¹trz i jest istnieniem mo liwym (possibile esse). Sam z siebie byt stworzony jest przygodny i jest raczej fa³szem ni prawd¹, gdy charakteryzuje siê jedynie potencjalnoœci¹ wobec istnienia, udzielonego mu przez Stwórcê 42. Wilhelm dodaje, e ka dy byt jednostkowy, za wyj¹tkiem Stwórcy, jest bytem z powodu dodania doñ czegoœ z zewn¹trz, co jest mu udzielane, nie nale ¹c do jego istoty, i stanowi typ przypad³oœci 43. Transcendencjê Pierwszego Bytu podkreœla przez tezê o fa³szywoœci stworzonego bytu przygodnego w zestawieniu ze Stwórc¹, który jest Prawdziwy i jest Prawd¹ jako Byt Por. tam e, s. 794 b, E F. Podobne rozumienie prawdy przytacza œw. Tomasza z Akwinu. Por. S. Thomae Aquinatis, Summa Theologiae, I, q. 17, a. 1 c.; ten e, Sententia Metaphysicae, V, lect. 22, n. 10 i Por. Guillielmi Alverni, Primae partis de universo, s. 794 b, F. Wilhelm inspiruje siê tu zapewne wypowiedziami œw. Augustyna o S³owie Przedwiecznym. Por. S. Augustinus, De vera religione, cap Por. Guillielmi Alverni, Primae partis de universo, s. 794 b, F G. Takie rozumienie prawdy pojawia siê u Arystotelesa (Aristoteles, Metaphysica, 993 b 30 31) uwyraÿnia je szczególnie przek³ad Jakuba z Wenecji z po³owy XII w. (Aristoteles Latinus, XXV 1 1a, Metaphysica, lib. I IV.4. Translatio Iacobi sive Vetustissima cum Scholiis et Translatio Composita sive Vetus, ed. G. Vuillemin Diem, Desclée De Brouwer, Bruxelles Paris 1970, s. 37), gdzie czytamy: unumquodque sicut se habet ad esse ita ad veritatem, a tak e w ³aciñskim t³umaczeniu Metafizyki Awicenny (Avicenna Latinus, Liber de Philosophia prima sive scientia divina, t. 2, ed. S. Van Riet, G. Verbeke, Louvain- Leiden 1980, s. 413): veritas enim cuiusque rei est proprietas sui esse quod stabilitum est ei. 42 Por. Guillielmi Alverni, Primae partis de universo, s. 794 b, G H. Wilhelm twierdzi, e to rozumienie prawdy odnalaz³ w Metafizyce Arystotelesa, ale nie podaje, w którym fragmencie. Przypuszczalnie jest to fragment 993 b oraz 994 a b 31. Znamienne s¹ zw³aszcza stwierdzenia Filozofa, i to, co jest przyczyn¹, e w innych rzeczach jest prawda, samo jest w najwy - szym stopniu prawd¹ Arystoteles, Metafizyka, t. 1, t³um. T. eleÿnik, Lublin 1996, s. 87. Tekst grecki, stanowi¹cy podstawê przek³adu: Aristoteles, Metaphysica, II, c. 1; 993 b 27 (por. Arystoteles, Metafizyka, t. 1, t³um. T. eleÿnik, Lublin 1996, s. 86). 43 Wypada zauwa yæ, e to rozumienie istnienia ró ni siê ca³kowicie od poprzedniego. 44 Por. Guillielmi Alverni, Primae partis de universo, s. 795 a, A.
95 PROBLEM PRAWDY W UJÊCIU WILHELMA Z OWERNII Prawda logiczna jej definicja i konsekwencje dla prawdziwoœci wypowiedzi Najwiêksz¹ rolê w pogl¹dach Wilhelma odgrywa³a koncepcja prawdy logicznej, wyra ona w klasycznej definicji prawdy. Myœliciel z Owernii przypisa³ jej autorstwo Awicennie: Szóst¹ zaœ intencj¹ tego, co prawdziwe i prawdy, przez któr¹ treœci wypowiedziane s¹ nazywane prawdziwymi i prawdziwymi wypowiedziami, i tym mówi Awicenna jest zgodnoœæ wypowiedzi i rzeczy, to jest twierdzenia i przeczenia. A nale y rozumieæ w s³owach Awicenny, e odnosi siê do wypowiedzi tak zewnêtrznej, zapisanej lub g³osowej, jak te duchowej, b¹dÿ intelektualnej. [ ] Prawdziw¹ jest wiêc, wed³ug tej intencji, zgodnoœæ, jak powiedzia³em, samego twierdzenia lub przeczenia, i owa zgodnoœæ zachodzi nie tylko wedle jednego czasu, ale ponadto wedle ka dego, i rozci¹ga siê tak e na wiecznoœæ 45. Taki rodowód klasycznej definicji prawdy, podzielany przez wielu wspó³czesnych mediewistów, t³umaczy Wilhelm tym, e rozmaite, u ywane przez arabskiego filozofa terminy, takie jak zrównanie (aequatio), równoœæ (aequalitas) czy podobieñstwo (similitudo), oznaczaj¹ tyle, co zgodnoœæ (adaequatio) 46. Œredniowieczne ³aciñskie przek³ady tego dzie³a, nie pozwalaj¹ przyj¹æ, e pisma Awicenny zawieraj¹ klasyczn¹ definicjê prawdy z charakterystycznym terminem adaequatio, jakkolwiek nie sposób odmówiæ arabskiemu filozofowi istotnego wk³adu w krystalizowanie siê klasycznej definicji i koncepcji prawdy. Myœliciel z Owernii dostrzeg³ j¹ zapewne w nastêpuj¹cym zdaniu: Prawda zaœ jest pojmowana jako istnienie absolutne w jednostkach i jako istnienie wieczne, i jest pojmowana jako dyspozycja wypowiedzi lub rozumienie [wzglêdnie: rozumienia], które stanowi znak dyspozycji w rzeczy zewnêtrznej, gdy [intelekt] jest jej równy (aequalis) 47. W oparciu o definicjê prawdy logicznej, myœliciel z Owernii w doœæ prosty i zdroworozs¹dkowy sposób interpretuje kwestiê prawdziwoœci wypowiedzi o prze- 45 Sexta vero intentio veri, et veritatis, qua vera dicuntur enunciata et verae enunciationes, et hoc, ait Avicenna, est adaequatio orationis, et rerum, id est affirmationis, et negationis; et intelligendum est in sermone Avicennae quod orationem vocat tam exteriorem, scriptam scilicet, vel vocalem, quam spiritualem, sive intellectualem; et intelligendum est in sermone Avicennae quod orationem vocat tam exteriorem, scriptam scilicet, vel vocalem, quam spiritualem, sive intellectualem. [ ] Verum igitur est secundum hanc intentionem adaequatum, ut dixi, suae affirmationi, vel negationi, et ista adaequatio est non secundum unum tempus tantum, immo secundum omne, et extenditur etiam in aeternitatem. Tam e, s. 795 a, A B. 46 Sive autem dicas aequationem, sive aequalitatem, sive similitudinem non refert, quantum ad intentionem Avicennae. Tam e, s. 795 a, B. 47 Veritas autem intelligitur et esse absolute in singularibus, et intelligitur esse aeternum, et intelligitur dispositio dictionis vel intellectus qui significat dispositionem in re exteriore cum est ei aequalis. Avicenna Latinus, Liber de Philosophia prima sive scientia divina, ed. S. Van Riet, G. Verbeke, Louvain Leiden 1977, t. 1, s. 55.
96 96 TOMASZ PAWLIKOWSKI sz³oœci i przysz³oœci. Logiczna prawdziwoœæ wypowiedzi zale y wedle niego od prawid³owego oznaczenia czasu, w którym coœ nast¹pi³o, nastêpuje lub nast¹pi. Przyk³adowo, wypowiedÿ dotycz¹ca stanu istniej¹cego w czasie obecnym (oznaczmy go t ) zawsze bêdzie odnosi³a siê do tego stanu istniej¹cego w tym czasie (t ), nawet gdy czas t stanie siê przesz³oœci¹, ale wówczas wspomniana wypowiedÿ bêdzie odnosiæ siê do przesz³oœci. Analogicznie, prawdziwa wypowiedÿ o przysz³oœci kiedyœ bêdzie mówi³a o stanie w przysz³oœci teraÿniejszym, a potem przesz³ym, co nie przeszkadza, by by³a prawdziwa ju w chwili jej sformu³owania. Z kolei pierwsze zasady nigdy nie ulegaj¹ dezaktualizacji, bo ich prawdziwoœæ nie zale y od stanu rzeczy, do których siê odnosz¹, lecz wynika ze zwi¹zków wystêpuj¹cych w nich terminów 48. Z grupy wypowiedzi prawdziwych Wilhelm wyklucza te, które opisuj¹ istniej¹ce rzeczy, ale s¹ niezgodnie z ich stanem. Wydaje siê, e odmawia te statusu prawdziwoœciowego wypowiedziom modalnym, zawieraj¹cym jak wskazuje w sobie coœ wiêcej, ni proste potwierdzenie lub zaprzeczenie 49. O prawdziwoœci lub fa³szywoœci s¹dów i zdañ o istniej¹cych rzeczach decyduje przede wszystkim adekwatne odzwierciedlanie rzeczy stanowi¹cej przedmiot s¹du czy zdania, czyli tego, co wypowiadane (enunciabile) 50. Istota prawdy logicznej przys³uguj¹cej aktom poznania i wypowiedziom, tkwi zatem w przyporz¹dkowaniu twierdzenia lub przeczenia do z³o enia lub rozdzia³u zachodz¹cego w samych rzeczach. Prawda przynale y tym samym do relacji miêdzy wypowiedzi¹ dokonywan¹ wewn¹trz intelektu lub wyra onej na zewn¹trz, g³oœno lub w formie pisanej, a oznaczanym przezeñ stanem rzeczy, jest czymœ znajduj¹cym siê pomiêdzy intelektem a rzecz¹ 51. Relacje nie modyfikuj¹ jednak istot rzeczy. S¹ skierowaniami czegoœ ku czemuœ innemu. Prawda logiczna, konstytuuj¹ca siê w relacji intelektu do rzeczy, rozci¹ga siê wraz z relacj¹, która jest jej noœnikiem, na przedmioty wypowiedzi, ale nie zmienia ich istoty 52. W przypadku odnoszenia siê wszak e do rzeczy czysto myœlnych, zachodzi relacja czysto myœlna. Prawda tworów czysto intelektualnych jest wiêc w rzeczywistoœci mo liwa logicznie, ale nie realnie, i nie stanowi pe³nej podstawy do prawdziwego orzekania o bytach przysz³ych, które przecie zaistniej¹ w wyniku ci¹gu zdarzeñ spowodowanych dzia³aniem realnych przyczyn. Myœliciel z Owernii nie podejmuje siê jednak analizy metafizycznej tego zagadnienia. Wydaje siê natomiast uzale niaæ prawdziwoœæ rzeczy stworzonych od poznania ich przez intelekt ludzki, a prawdê logiczn¹ czyniæ w pewien sposób prawd¹ bytu, choæ przys³ugu- 48 Por. Guillielmi Alverni, Primae partis de universo, s. 795 a, B. 49 Por. tam e, s. 795 a, B C. 50 Por. tam e, s. 795 a, C. 51 Por. tam e, s. 795 a, C D. 52 Por. tam e.
97 PROBLEM PRAWDY W UJÊCIU WILHELMA Z OWERNII j¹c¹ mu tylko przez bycie kresem relacji, przynajmniej w przypadku prawdziwoœci rzeczy maj¹cych zaistnieæ, którym nie przys³uguje prawda ontyczna 53. I w³aœnie prawda logiczna jest przez Wilhelma rozpatrywana przede wszystkim jako w³aœciwa podstawa prawdziwych s¹dów i zdañ o przysz³oœci. Jest niezale na bytowo od czasu i miejsca, pozostaj¹c zawsze prawd¹ aktualn¹, daj¹c¹ odnosiæ siê do wszelkich sytuacji. Z perspektywy tej prawdy, rzeczy przysz³e s¹ prawdziwe, choæ jeszcze ich nie ma i nie przejawiaj¹ w zwi¹zku z tym prawdziwoœci na mocy swego bytowania 54. Prawda logiczna nie podlega te ograniczeniu przez niebyt, poniewa o niebytach i brakach mo na utworzyæ na jej podstawie wypowiedÿ prawdziw¹, skoro i w nich wystêpuj¹ zbie noœci, wyznaczaj¹c jak gdyby wspóln¹ im naturê. Zachodzi zatem relacyjna zgodnoœæ intelektu tworz¹cego pojêcie niebytu czy czegoœ, co nie jest jakimœ bytem, a pozorn¹ natur¹ owych nie wystêpuj¹cych w naturze rzeczy tworów: niebyty s¹ przeto zbie ne w nieistnieniu, a braki w nieposiadaniu w³aœciwych dyspozycji, przewidzianych natur¹ danego bytu 55. Traktowanie niebytów, zdarzeñ niemo liwych do zaistnienia, b¹dÿ braków w sposób pozytywny, jako stanowi¹cych pewn¹ wspólnotê, jest niezgodne z prawd¹ bytu, ale jest u yteczne jêzykowo 56. Prawda logiczna jest te podstaw¹ prawdziwych wypowiedzi o wytworach kultury. Wilhelm przywo³uje tu obraz Herkulesa, oceniaj¹c jego prawdziwoœæ w aspekcie zgodnoœci z wyobra anym pierwowzorem. Uwa a, e tak e to, co niemo liwe, jest jakoœ pojmowane przez intelekt jakby pod wspóln¹ natur¹ i jako takie mo e byæ przedmiotem s¹dów prawdziwych. W zwi¹zku z tak szerokim zakresem wypowiedzi potencjalnie prawdziwych jej moc¹, prawda logiczna przekracza byt 57. Czysto logiczny status niektórych prawd, w tym przypadku prawd dotycz¹cych tworów czysto myœlowych, nie istniej¹cych realnie, jak na przyk³ad Chimery, nie jest uwarunkowany wedle Wilhelma istnieniem rzeczy. Dlatego prawda logiczna nie bardziej wymaga istnienia, ni nieistnienia rzeczy, ogarnia zaœ zarówno to, co istnieje, jak i to, co nie istnieje, byt i niebyt 58. Odniesienie prawdy logicznej, tj. prawdy s¹dów i zdañ, do rzeczy, zachodzi wed³ug myœliciela z Owernii z uwagi na mo noœæ tkwi¹c¹ w rzeczach, a nie ich W wskazywanym ju fragmencie ze strony 795 a, C D, Wilhelm wyraÿnie akcentuje relacyjny charakter prawdy i fa³szywoœci. Relacje te odnosz¹ jednak intelekt lub wypowiedÿ do rzeczy, które w niektórych przypadkach mianowicie rzeczy przysz³ych i przesz³ych mog¹ byæ nazywane prawdziwymi (albo fa³szywymi) tylko ze wzglêdu na prawdê (albo fa³sz) s¹dów intelektu lub wypowiedzi. 54 Por. Guillielmi Alverni, Primae partis de universo, s. 795 a, C D. 55 Por. tam e, s. 795 b, B. 56 Por. tam e, s. 795 b, B C. 57 Por. tam e. 58 Por. tam e, s. 796 a, E.
98 98 TOMASZ PAWLIKOWSKI stan aktualny, przy czym jest to mo noœæ stanów rzeczy do bycia potwierdzanymi lub zaprzeczanymi 59. Rzeczy nie s¹ prawdziwe w sposób aktualny ani same z siebie, ani moc¹ Prawdy Pierwszego S³owa. S¹ w mo noœci do bycia prawdziwymi 60. Owa mo noœæ okazuje siê w koncepcji przyjêtej przez Wilhelma wszelako czysto logiczn¹ mo liwoœci¹. Wzglêdy jêzykowe przewa aj¹ u niego nad wzglêdami bytowymi, a semiotyka zdaje siê uniezale niaæ od teorii bytu. Nie wydaje siê to jednak zamierzone, poniewa analiza fragmentów De universo, zawieraj¹cych koncepcjê prawdy logicznej, pokazuje, i Wilhelm wyprowadza swe wnioski z rozwa añ nad bytem i stara siê ukazaæ je jako zgodne z rzeczywistoœci¹, choæ nie wypracowuje spójnej interpretacji problemu. 3. W ZWI ZKU ZE STANOWISKIEM S. MARRONA Prawda logiczna spe³nia w koncepcji myœliciela z Owernii rolê powszechnego powodu prawdziwoœci s¹dów i zdañ o rzeczach, a na mocy relacji tak e samych rzeczy. Nie jest nim natomiast Prawda Pierwsza, uto samiana ze Stwórc¹, bo nie nadaje ona prawdy rzeczom maj¹cym dopiero zaistnieæ, a tak e minionym, które przeto s¹ uzale nione w swej prawdziwoœci od prawdy logicznej. Ta zaœ nabiera przez to samo charakteru ontycznego. Przygodna prawda, ustanawiana w aktach ludzkiego poznania, zastêpuje prawdê bytu przygodnego, przynajmniej w odniesieniu do tego, co przysz³e lub przesz³e. Wykluczenie wszak e powodowania ich prawdziwoœci przez prawdê wieczn¹ i niezmienn¹ intelektu Bo ego bez wzglêdu na to, czym motywowane z punktu widzenia metafizyki, pozbawia ich prawdziwoœæ wystarczaj¹cej i koniecznej racji bytowej. Tymczasem S. Marrone postrzega ten element nauczania myœliciela z Owernii pozytywnie, jako odejœcie od metafizyki, wobec nierozstrzygalnoœci problemu prawdy w tej dziedzinie filozofii, i przyst¹pienie do tworzenia koncepcji semiotycznej. Upatruje w takim ujêciu problemu bardziej krytycznego do kwestii prawdy ludzkiego poznania, gdzie rezygnuje siê z wczeœniejszych prób wykazania jego pewnoœci przez odwo³anie siê do kryterium oœwiecaj¹cego Bo ego oddzia³ywania na rzeczy. Nie analizuje faktu, e Wilhelmowa koncepcja prawdy logicznej pozostawia nierozwi¹zany problem metafizyczny 61. W szczególnoœci Marrone odnotowuje, i myœliciel z Owernii nie zgodzi³ siê z rozwi¹zaniem podanym przez œw. Augustyna, w myœl którego Bóg jako Pierwsza Prawda udziela prawdziwoœci wszelkim s¹dom lub zdaniom 62. Uwa a, i podana przez Wilhelma definicja prawdy logicznej czyni zbêdnym wszelkie odniesienie prawdy zdañ do Boga lub Jego wp³ywu, gdy proste ujêcie 59 Por. tam e, s. 795 b, D. 60 Por. tam e, s. 795 b, B 796 a, E. 61 Por. S.P. Marrone, William of Auvergne, s , Por. tam e, s
99 PROBLEM PRAWDY W UJÊCIU WILHELMA Z OWERNII œwiata dostarcza wszystkich niezbêdnych informacji dla okreœlenia prawdy z³o- onych aktów poznania 63. Myœliciel z Owernii nie podwa a wprawdzie tezy, e wieczna i niezmienna prawda znajduje siê w Bogu, ale zauwa a, e prawda ludzkiego poznania tkwi w relacji jêzyka lub myœli do przedmiotów stworzonego œwiata, przez co przesuwa rozwi¹zanie problemu prawdy z metafizyki do epistemologii i logiki. Pos³uguje siê tradycyjn¹ terminologi¹ i podejmuje kwestiê natury prawdy wiecznej, ale ma jedynie zdaniem Marrona charakter pozorowania zwi¹zku z tradycj¹ 64. Faktycznie jak twierdzi Wilhelm odchodzi od ontologii i teologii naturalnej, odnajduj¹c rozwi¹zanie w teorii jêzyka i logice, i, chocia jego wyjaœnienie g³ównego problemu jest niepe³ne i nieadekwatne, to wyznacza nowy szlak w myœli œredniowiecznej, uwalniaj¹c problem prawdy od metafizycznego kontekstu rozwa añ nad zale noœci¹ umys³u i bytu stworzonego od Boga 65. Problem Boga nie pojawia siê zreszt¹ tutaj w konsekwencji wymogów formalnych wypracowanej teorii, lecz z uwagi na charakter epoki 66. Rozwa ania metafizyczne by³yby w takim ujêciu nieistotnym elementem, umieszczonym z uwagi na panuj¹ce w œredniowieczu zwyczaje. Istot¹ by³aby koncepcja semiotyczna prawdy. Ustalenia poczynione przez S. Marrona wydaj¹ siê jednak w¹tpliwe. Po pierwsze, opieraj¹ siê na stwierdzeniach hipotetycznych, które choæ sk³adaj¹ siê na spójn¹ w ca³oœci interpretacjê, to nie czyni¹ z niej nic ponad hipotezê. Po drugie, brak po prostu podstaw, by s¹dziæ, e Wilhelm z Owernii pozorowa³ rozwa ania metafizyczne. Przeciwnie, wydaje siê, e nie odrzuca³ on wcale metafizyki, a ustalenia semiotyczne powsta³y na jej gruncie i s¹ uwik³ane w metafizyczny kontekst. Je- eli zaœ chodzi o niedoskona³oœci zaproponowanej przez niego koncepcji prawdy logicznej, to wynikaj¹ one zapewne st¹d, e nie by³ zbyt dobrym metafizykiem. Niewyci¹gniêcie przez Wilhelma wszystkich wniosków z metafizycznego kontekstu logicznej definicji prawdy, a jeszcze bardziej uczynienie z prawdy logicznej podstawy do prawdziwego orzekania o wszelkim bycie, tak e tym, który nie istnieje aktualnie, nie tyle wydaje siê pomys³em nowatorskim, ile swoist¹ analogi¹ do stanowiska konceptualistycznego, które pojawi³o siê w dwunastowiecznym sporze o uniwersalia. Zarówno w przypadku konceptualizmu, jak i w przypadku Wilhelmowej koncepcji prawdy logicznej, intelekt jest traktowany jako samodzielna wzglêdem bytu instancja, która jest podstaw¹ wypowiedzi o bycie, choæ podstawy tej niekiedy nie ma realnie w samym bycie. Wydaje siê wiêc, e myœliciel z Owernii, podobnie jak zachodni filozofowie chrzeœcijañscy XII stulecia, próbowa³ rozwi¹zaæ problem metafizyczny przy pomocy narzêdzi logicznych. W efekcie nie wytworzy³ zadowalaj¹cej poznawczo koncepcji. Nie przygotowa³ te czysto logicznej lub epistemologicznej wyk³adni problemu Por. tam e, s (omówienie definicji); wnioski zawar³ ów autor na stronie Por. tam e, s Por. tam e, s. 93, Por. tam e, s. 128.
100 100 TOMASZ PAWLIKOWSKI 4. ZAKOÑCZENIE Rozwa ania na temat prawdy, autorstwa Wilhelma z Owernii, zawarte w traktacie De universo, s¹ niezwykle istotne dla rozwoju problematyki, gdy wprowadzi³y do filozofii scholastycznej klasyczn¹ definicjê prawdy i jej interpretacjê w duchu logicznym. Przedstawiaj¹ prawdê jako zawieraj¹c¹ siê w relacji intelektu ludzkiego do rzeczy poznawanej, o ile ten intelekt ujmuje rzecz zgodnie z jej stanem. Uobecniaj¹ca siê w owej relacji prawda rozci¹ga siê wtórnie zarówno na sam intelekt, jak i na rzecz, któr¹ intelekt poznawczo ujmuje. W konsekwencji, prawdziwym jest s¹d intelektu o rzeczy, wypowiedÿ zewnêtrzna, która go wyra- a, a tak e sama rzecz. Prawda jako w³asnoœæ s¹du intelektualnego, a wtórnie równie wypowiedzi wyra aj¹cej ów s¹d, jest nazywana przez Wilhelma prawd¹ logiczn¹ ze wzglêdu na swój zwi¹zek z intelektem œredniowieczna logika jest bowiem nauk¹ o czynnoœciach intelektualnych. Rzecz, której dotyczy s¹d lub wypowiedÿ jêzykowa, ma tylko potencjalnie nadawaæ siê na przedmiot s¹du intelektualnego lub zdania. Dlatego mo liwe s¹ s¹dy i zdania prawdziwe nie tylko o rzeczach istniej¹cych aktualnie (prawdziwych na mocy relacji do intelektu Stwórcy), ale te o rzeczach, które maj¹ zaistnieæ i generalnie o wszelkich rzeczach, które mog¹ staæ siê przedmiotem intelektu, choæby realnie nie istnia³y. Mo na zatem wydaæ s¹d lub wypowiedzieæ siê prawdziwie o ka dej rzeczy, któr¹ da siê pomyœleæ. Prawda logiczna jest przez to najszersz¹, wspóln¹ podstaw¹ prawdziwoœci s¹dów i zdañ, których treœæ jest zgodna z tym, o czym orzekaj¹. Oprócz wypowiedzi o bycie, obejmuje tak e wypowiedzi o tym, czemu nie mo - na przypisaæ aktualnego istnienia, a wiêc o rzeczach przysz³ych, przesz³ych, a tak e o tym, czemu w ogóle nie przys³uguje istnienie w naturze rzeczy, a wiêc o niebytach, brakach, negacjach, tworach czysto myœlowych. Poniewa zaœ prawda logiczna spe³nia siê w relacji intelektu do rzeczy, jako coœ relacyjnego rozci¹ga siê nie tylko na intelekt, który jest podstaw¹ relacji poznawczej, ale te na to, co intelekt os¹dza, a co jest kresem relacji poznawczej (wzglêdnie relacji do wymyœlonego tworu, która nie ma charakteru poznawczego sensu stricto). W jakiejœ mierze staje siê prawd¹ bytu, niebytu, braków, negacji, tworów myœlowych, ka dego typu korelatu intelektu. W odniesieniu do Prawdy Pierwszej, myœliciel z Owernii uwa a³, e ogarnia ona swym wp³ywem jedynie byt aktualny. Poniewa rzeczy lub wydarzenia przysz³e nie istniej¹, nie s¹ wiêc ogarniane prawd¹, podobnie, jak wszystko to, czemu nie mo na przypisaæ aktu realnego bytowania. Odrzuci³ zatem koncepcjê œw. Augustyna i jej zwolenników g³osz¹c¹, i wszelka prawda ma ostateczne uzasadnienie w Prawdzie Pierwszej, przynale nej intelektowi Bo emu.
101 PROBLEM PRAWDY W UJÊCIU WILHELMA Z OWERNII 101 S. Marrone postrzega to odejœcie od augustyñskiej doktryny oœwiecenia jako zerwanie z nieefektywnymi: metafizyczn¹ i teologiczn¹ interpretacj¹ problemu prawdy na rzecz interpretacji logicznej i epistemologicznej. Dostrzega w tym podejœcie nowatorskie, stanowi¹ce znacz¹cy krok w dziejach problematyki. Nie wydaje siê jednak, by Wilhelm zerwa³ konsekwentnie z teori¹ bytu i odseparowa³ problem prawdy od jego kontekstu teologicznego. Jego rozwa ania nie maj¹ czysto semiotycznego charakteru we wspó³czesnym nam rozumieniu. Z analiz metafizycznych wyprowadza fundamentalny dla ca³ej koncepcji wniosek, e prawda rozumiana ontycznie mo e urzeczywistniaæ siê jedynie w tym, co istnieje aktualnie. Dlatego w³aœnie na g³ówny plan wysuwa koncepcjê prawdy logicznej, jako uzasadniaj¹cej prawdziwoœæ tak e tych s¹dów, które odnosz¹ siê do tego, czemu nie przys³uguje aktualne istnienie i prawda ontyczna. Z punktu widzenia dzisiejszej semiotyki, rozwa ania dokonane przez myœliciela z Owernii mog¹ wydawaæ siê odkrywcze, gdy sugeruj¹ teoriê przedmiotu intelektu czy przedmiotu wypowiedzi jêzykowej, pojêtej jako kategoria szersza ni pojêcie bytu, obejmuj¹ca tak e aktualny niebyt, braki i negacje, twory czysto myœlowe. Wilhelm nie g³osi jednak wyraÿnie teorii przedmiotu. Wydaje siê, e gdyby nawet rozpatrywaæ j¹ jako zawart¹ implicite w jego pogl¹dach, bêdzie ona niepe³na i nie do koñca zgodna z przyjêtymi przezeñ za³o eniami metafizycznymi. Wypracowana przez Wilhelma koncepcja prawdy logicznej pozostawia wiele niedopowiedzeñ i trudnoœci natury metafizycznej, zwi¹zanych ze statusem tego typu prawdy i jej odniesieniami do prawdy bytu przygodnego i do Prawdy Pierwszej, to samej z Bytem Bo ym. Prawda logiczna nie jest bowiem ca³kowicie niezale na, skoro jej istnienie zgodnie z wypowiedziami myœliciela z Owernii zale y od istnienia intelektu cz³owieka poznaj¹cego rzeczy, zaœ zarówno cz³owiek, jak i poznawane przez niego rzeczy przygodne zale ¹ w swym istnieniu od Stwórcy. THE PROBLEM OF TRUTH ACCORDING TO WILLIAM OF AUVERGNE Summary William of Auvergne ( ) was one of the first professors of the University of Paris to engage with the Greek, Islamic and Jewish philosophical writings that had become available in Latin translation. He was the author of a vast work that he called the Magisterium divinale (Teaching on God). De universo (On the Universe), written in the 1230s, is the most philosophical treatise of the Magisterium. One short part (I, 3, 25 26) of this treatise includes a very important philosophical topic the problem of truth. Based on the doctrine of Avicenna, William formulated one of the forms of truth s classical definitions. In his view, this definition expresses the essence of logical truth, which constitutes the relation occurring between the intellect and the thing, if the intellect is adequate to the thing. So logical truth is a basis and property of true judgments and statements about all real things, and even
102 102 TOMASZ PAWLIKOWSKI about what really does not exist (things in the future, in the past, non beings, negations), and generally about all that man can think about or everything that is possible to be thought about. William rejects the doctrine of St. Augustine, who taught that every truth has its source in the First Truth identified with God the Creator of all things and intellects. William argues that existing things are real and their existence is caused by God only, so only actually existing things can be substrates of truth and so subjects of true judgments and statements. The Creator doesn t cause things as existing in the past or in the future, but as existing actually. What is more, He does not cause non beings and negations. In consequence, William recognized logical truth as the only justification for true adjudication of all that exists and doesn t exist. In Steven P. Marrone s opinion, William s theory of truth was a new idea in the early thirteenth century. He believes that William s theory, however incomplete, explains how much the problem of truth is dependent on logic rather than metaphysics, so that it could be separated radically from questions of being and viewed independently of the issue concerning the relation of the mind and creatures to God. In fact, although William continued to speak in traditional terms, he disagreed with the point of view of ontology and natural theology, finding solutions in theories of logic and language. However, studies reviewed for this article seem to show that William s theory of truth is embedded in a metaphysical context. Furthermore, medieval logic is the science of the action of the intellect, which is a faculty of the human being. This is not logic in the twentieth century s sense. Thus, it does not seem to William resigned from metaphysics to logic. His theory of logical truth is imperfect because of metaphysical errors. The main error is that William considered logical truth, which is realized in the relation of intellect to things and so is one of the truths that exist in contingent beings, as final and the sole basis of every true judgment and statement, without regard to its dependence on the First Truth. Indeed, logical truth is not able to exist truly independently. Keywords: Medieval Philosophy, Truth, Future Contingents, Metaphysics, Logic Nota o Autorze Dr Tomasz Pawlikowski, doktor nauk humanistycznych w zakresie filozofii, aktualnie wyk³ada m.in. na UKSW. Opublikowa³ 3 ksi¹ ki i 35 artyku³ów naukowych. Przez wiele lat pisa³ teksty do Powszechnej Encyklopedii Filozofii (127 hase³) i do Encyklopedii Filozofii Polskiej (33 has³a). Obie encyklopedie tworzone pod kierunkiem o. M.A. Kr¹pca OP (zm. 2008) i ks. A. Maryniarczyka to niezwykle wa ny wk³ad w polsk¹ kulturê filozoficzn¹. Interesuje siê g³ównie filozofiê œredniowieczn¹, w szczególnoœci filozofi¹ œw. Tomasza z Akwinu. Podejmowa³ w swych publikacjach tak e problemy z zakresu filozofii nowo ytnej i wspó³czesnej, np. Szko³y Lwowsko Warszawskiej. Ostatnie lata poœwiêca g³ównie badaniom problematyki prawdy u œw. Tomasza i u tych myœlicieli, którzy wp³ynêli na rozwój jego koncepcji. S³owa kluczowe: filozofia œredniowieczna, prawda, wydarzenia przysz³e, metafizyka, logika
103 103 Z PROBLEMATYKI SPO ECZNO-PEDAGOGICZNEJ SEMINARE t. 31 * 2012 * s TOSHIKO ITO Uniwersytet Mie (Japonia) DAS RELIGIÖSE ALS UNENTBEHRLICHER BESTANDTEIL DES JAPANISCHEN BILDUNGSKONZEPTS: WANDEL UND KONTINUITÄT 1 Glauben Sie an eine Religion?. Diese Frage bejahen in Japan heute 36,5% der Bevölkerung, während der entsprechende Wert in Polen bei 97,6% liegt 2. Der Sachverhalt, dass Japaner vergleichsweise unbekümmert sind um die Religion, ist im japanischen Alltag tief verwurzelt. Die meisten Japaner beteiligen sich gerne und begeistert an Jahresfeiern, die ihren Ursprung in religiösen Zeremonien haben, dies jedoch ohne dabei die Religion wahrzunehmen. Ihr Verhaltensmuster an der Jahreswende mag dies belegen: die meisten feiern christliche Weihnachten, hören sich dann die Mitternachtsglocken des buddhistischen Tempels an, deren Klang die Leidenschaften tilgen soll, und am Neujahrstag pilgern sie zum Shintô-Schrein, wo sie die Götter um ein gutes Jahr bitten. Nach eigenen Angaben sind sie nicht religiös, begehen aber in Wahrheit verschiedene religiöse Rituale. In Japan, wo der Alltag weniger mit der Religion im lexikalischen Sinne verbunden ist, lässt sich ein Phänomen beobachten, dass die Bildungspolitik immer 1 Der Text ist eine leicht überarbeitete Fassung meines am 8. November 2011 an der Kardinal Stefan Wyszyñski Universität in Warschau gehaltenen Vortrags. Er wird in polnischer Sprache in der Zeitschrift Forum Pedagogiczne dank der Übersetzung von Herrn Dr. Dariusz Stêpkowski erscheinen. 2 Vgl. Sekai shuyokoku kachikan deta-buku, hrsg. D. Dentsusoken, Tokio Diese Untersuchung wurde 2005 von World Values Survey Association (Vorsitzender: Prof. Ronald Inglehart, University Michigan) durchgeführt.
104 104 TOSHIKO ITO wieder im Religiösen einen Halt sucht, um der ethischen Relativierung entgegenzuwirken. Dabei ist die Auffassung vorherrschend, dass das Religiöse also nicht eine Religion eine beträchtliche Kraft zur Vervollkommnung der Charakterbildung besitze, weil es mit der Lebensweise, wie man als Mensch sein soll oder wie man das gegebene Leben leben soll, zusammenhänge. Aus diesem Grund verstärkt sich besonders in sittlichen Orientierungskrisen die Tendenz der Bildungspolitik, im Religiösen einen erzieherischen Effekt zu erblicken. Religion ist zwar an öffentlichen Bildungsinstitutionen in Japan rechtlich verboten, die Bildungspolitik versucht jedoch seit dem Beginn der Moderne kontinuierlich, die Lehrstoffe nicht bloß als Wissen zu vermitteln, sondern sie durch das Religiöse zu bereichern. Die am Religiösen orientierte Erziehungspraxis steht damit in einem schwierigen Verhältnis zu ihrer rechtlichen Grundlage. Der 20. Artikel der japanischen Verfassung gewährt die Religionsfreiheit, und schreibt vor, dass der Staat und seine Institutionen an der religiösen Neutralität festhalten müssen 3. Damit sind die öffentlichen Institutionen gehalten, sich aus der Sache der Religion herauszuhalten. Der 15. Artikel des Erziehungsgrundgesetzes fordert religiöse Toleranz, die allgemeine Bildung über die Religionen und den Respekt vor der Rolle der Religionen im gesellschaftlichen Leben 4. Die öffentlichen Bildungsinstitutionen dürfen damit zwar weder religiöse Unterweisung noch religiöse Handlungen im Sinne bestimmter Denomination ausüben, sollen aber die Sache der Religion fördern. Diese interpretationsbedürftige Rechtslage Zurückhaltung oder Förderung gegenüber der Sache der Religion erzeugt gegensätzliche Auslegungen. Einige meinen, die religiös geprägte Erziehung an öffentlichen Schulen verstoße nicht gegen das Gesetz, sondern sei solange sie denominational unbefangen ist nachdrücklich vom Gesetz gefordert. Andere meinen, die religiös geprägte Erziehung sei vorbehaltlos verboten. Konstitutionalisten vertreten meist die letztere Position aus dem Grund, dass keine religiöse Erziehung im strikten Sinne denominational unbefangen sein könne. Bildungspolitiker hingegen unterstützen oft die erstere Position aus dem Grund, dass die religiöse Erziehung unentbehrlich für die Charakterbildung sei: Der Niedergang der 3 Der 20. Artikel der japanischen Verfassung (1946) lautet: 1. Religionsfreiheit ist gesichert. Religiöse Organisationen sollen kein Privileg vom Staat genießen und keine Autorität ausüben. 2. Niemand wird zur Teilnahme an religiöser Handlung, Feier, Zeremonie oder Praxis gezwungen. 3. Der Staat und seine Organe entsagen der religiösen Unterweisung oder sonstigen religiösen Aktivitäten. 4 Der 15. Artikel des Erziehungsgesetzes (1947, revidiert 2006) lautet: Die religiöse Toleranz, die allgemeine Bildung über die Religionen und die Stellung der Religionen im Sozialleben sollen in der Erziehung respektiert werden. Die vom Staat oder von öffentlichen Organisationen gegründeten Schulen entsagen der religiösen Unterweisung oder den Aktivitäten für eine bestimmte Religion. Der Teil in Fettdruck wurde anlässlich der Revision (2006) hinzugefügt.
105 DAS RELIGIÖSE ALS UNENTBEHRLICHER BESTANDTEIL 105 Erziehung besonders der Moralerziehung sei in der Regel auf den Mangel des Religiösen zurückzuführen 5. Die religiöse Erziehung besteht nach der geläufigen Auffassung aus drei Bereichen: denominationale Unterweisung, Unterweisung des Religiösen jenseits der denominationalen Befangenheit und Unterweisung der Kenntnisse über Religionen (Geschichte, Kunst, Kultur usw.). Der erste Bereich ist gesetzlich nur an privaten Schulen erlaubt. Der dritte Bereich ist gesetzlich erlaubt, seit der Revision des Erziehungsgrundgesetzes (2006) sogar ausdrücklich empfohlen. Der umstrittene Bereich ist der zweite. Die vorliegende Arbeit stellt zuerst den Umriss des Verhältnisses zwischen der Bildung und der Religion in Japan dar und zieht dabei die japanische Reformpädagogik in Betracht. Dann werde ich die gegenwärtige Auseinandersetzung bezüglich des Verhältnisses zwischen der Bildung und der Religion anhand der Lehrstoffe analysieren, wobei zum einen das Sonderlehrfach der Grund- und Mittelschule Moral-Stunde und zum anderen das Wahllehrfach der Oberschule Ethik unter die Lupe genommen werden. Die erste Fallstudie dient der Betrachtung des zweiten Bereichs: Es geht um die Frage, wie die öffentliche Schule mit dem Religiösen konkreter mit dem religiösen Empfinden umgehen soll. Die zweite Fallstudie untersucht den dritten Bereich: Es geht um die Frage, wie die öffentliche Schule Kenntnisse über Religionen vermitteln soll. Zum Schluss möchte ich den Wandel und die Kontinuität in der pädagogischen Rolle des Religiösen in Japan auslegen, wobei ich zum einen das Religiöse zur Stärkung der moralischen Sensibilität, zum anderen das Religiöse zur Stiftung der nationalen Identität in den Vordergrund rücke. 1. WANDEL DES RELIGIÖSEN IM JAPANISCHEN BILDUNGSKONZEPT 1.1. Entstehung des Begriffs Religion und dessen Auslegung in der Bildungspolitik: Verbot der Religion und Förderung des religiösen Empfindens Der Begriff der Religion als Sammelbegriff verschiedener Konfessionen war in Japan unbekannt bis zur Aufhebung der Abschließungspolitik, die Japan zwischen 1639 und 1853 von jeglichem Einfluss des Auslands abschirmte. Japan kannte bis in die zweite Hälfte des 19. Jahrhunderts keinen Sammelbegriff ver- 5 Vgl. K. Yamaguchi, Shukyo-teki joso kyoiku no gainen to shiteki tenkai (Der Begriff der Erziehung zum religiösen Empfinden und seine historische Entwicklung), Kagaku to Shiso 35(1980), S ; derselbe, Sengo no shukyo to kyoiku o meguru soten to kadai (Streitpunkt und Probleme zum Verhältnis zwischen Religion und Erziehung nach dem Krieg), Kyoikugaku-Kenkyu 65(1998)4, S
106 106 TOSHIKO ITO schiedener Konfessionen, weil es keinen monotheistischen Glauben gab. In Japan waren traditionellerweise drei Glauben geläufig, die zur Religion im heutigen Sinne gehören: Shintô, Konfuzianismus und Buddhismus. Der Shintô, der in Japan einzig heimische Glaube, verbindet Animismus, Ahnenkult und Kaiserkult und ist reich sowohl an volkstümlichen als auch an politischen Konventionen 6. Der Konfuzianismus, der in Ostasien weite Verbreitung findet, ist eher eine auf patriarchalische Sozialethik bezogene Morallehre als ein Glaube und macht vornehmlich Vorschriften zugunsten der Erhaltung der bestehenden gesellschaftlichen Rangordnung 7. Der Buddhismus, der durch seine Erlösungslehre vom Leid der Seelenwanderung gekennzeichnet ist, leitet die ethischen Kriterien aus seiner Lebensanschauung ab 8. Bis zur Schwelle der am Westen orientierten Modernisierung in der zweiten Hälfte des 19. Jahrhunderts waren in Japan diese drei Glauben miteinander verwoben und bedurften keines festen Sammelbegriffs. Erst nach der Landeseröffnung wurde das Übersetzungswort für Religion, shukyo, als Sammelbegriff verschiedener Glauben in Umlauf gesetzt. Shukyo heißt rechtlich: die Überzeugung der Existenz von übernatürlichen, übermenschlichen Wesen (dem absoluten Wesen, einem Schöpfer, einer höchsten Existenz usw., vor allem Götter, Buddhas, Geistwesen) sowie Gefühl und Handlungen der Ehrfurcht und Verehrung 9. Die schulische Erziehung in der Modernisierung Japans richtete sich zum einen vornehmlich auf die wissenschaftlichen Standards des Westens zur Einholung der kulturellen Rückständigkeit Japans, zum anderen auf die traditionellen 6 Der Kaiser gilt im Shintô als der legitime Nachkomme der Götter. Das Wort Shintô trat 720 in einer altjapanischen Chronik, im Artikel über Kaiser Yomei ( ), zum ersten Mal auf. Yoshio Toda ( ) sieht darin das aufkeimende Nationalbewusstsein der Japaner (vgl. I. Hori, Nippon no shukyo [Japanische Religionen], Tokio 1985, S. 26). 7 Nach offizieller Auffassung datiert die Aufnahme des Konfuzianismus in Japan auf 513, als die Doktoren der fünf konfuzianistischen Klassiker aus China nach Japan kamen. Der Konfuzianismus teilt die Ethik in fünf Kategorien zwischenmenschlicher Beziehungen: zwischen Herrscher und Untertanen, Vater und Sohn, älterem Bruder und jüngerem Bruder, Mann und Frau, Älterem und Jüngerem. Diese relativistische Sittlichkeit entsprach dem Ideal des feudalen Regimes und regelte das Benehmen des Volkes. 8 Die buddhistischen Lehren gelangten 538 vom Südwesten Koreas, dem Paekche-Königreich, nach Japan, als der König Song ( ), der den Buddhismus für einen segensreichen Glauben hielt, dem japanischen Kaiser Kinmei ( ) eine Buddhastatue und einige Sutras sandte. Der Buddhismus etablierte sich in Japan, indem er dem Shintô eine Rollenverteilung anbot: Der Buddhismus verwaltet das Jenseitige, der Shintô das Diesseitige. Das Wesen des Shintô besteht im Glauben an diese Welt als eine reale Welt und erkennt ihre Anschließung an die nachtodliche, jenseitige Welt. Der Buddhismus hält diese Welt hingegen für bloß provisorisch; erst nach dem Tod beginnt ein reales Leben. Die zwei Religionen haben also widersprüchliche Vorstellungen. Weil sich der Shintô aber hauptsächlich auf das Weltliche konzentriert, wird die Koexistenz mit dem Buddhismus möglich. 9 Gemäß der Rechtsprechung des Obergerichts Nagoya zum Jichinsai von Tsu (1977).
107 DAS RELIGIÖSE ALS UNENTBEHRLICHER BESTANDTEIL 107 ethischen Normen des Ostens, die sich auf Konfuzianismus und Shintô stützen. Der Konfuzianismus, eine aus China stammende Morallehre, schreibt die Erhaltung der bestehenden gesellschaftlichen Verhältnisse vor, während der Shintô, ein dem Ahnenkult und dem Kaiserkult zugrunde liegender einheimischer Schöpfungsmythos, vom Kaiser als direktem Nachkommen der Götter zeugt. Nach der offiziellen Fassung waren sowohl Konfuzianismus als auch Staats-Shintô 10 ausdrücklich außerhalb der Kategorie der Religion eingeordnet. Die Kopplung von Konfuzianismus und Shintô, die dem 1880 zum Zentralfach des Lehrplans aufgerückten Moralunterricht zugrunde lag, trug kräftig zur Etablierung des kaiserlichen Systems bei. Die Kopplung von Konfuzianismus und Shintô schlug sich 1890 im Kaiserlichen Erziehungsedikt nieder, das für mehr als ein halbes Jahrhundert bis Ende des zweiten Weltkriegs als ein Gründungstext des japanischen Volkstums in Ehren gehalten wurde. Die japanischen Tugenden sind darin durch die unverbrüchliche Treue zur Herrschaft und die kindliche Liebe zu den Eltern charakterisiert. Weil das Kaiserliche Erziehungsedikt sich auf vorgeblich nicht religiösen Konfuzianismus und Staats-Shintô stützte, verstand sich die getreu dem Edikt erteilte Moralerziehung unabhängig von den Religionen. Um das Kaiserliche Erziehungsedikt als alleingültige Grundlage der Moralerziehung zu erhalten, waren die Religionen nicht bloß überflüssig sondern sogar gefährlich. Aus dieser Sorge erließ das Kultusministerium 1899 die Verordnung Nr. 12 zur strikten Trennung von Religion und Schulen. Die Schulen, einschließlich der Privatschulen, dürfen demnach auch außerhalb der Lehrpläne weder religiöse Unterweisung erteilen noch religiöse Riten abhalten. Das Kultusministerium erließ darauf 1935 die Verordnung Nr. 160 zur Pflege des religiösen Empfindens, welche die Verordnung Nr. 12 nachbessert: Die Verordnung von 1899 verbiete zwar religiösen Denominationen an den Schulen Glaubenssätze zu verbreiten und Riten abzuhalten, dies jedoch mit einem Vorbehalt: Die Pflege des religiösen Empfindens müsse zur Charakterbildung beitragen, insofern diese dem Geist des Kaiserlichen Erziehungsedikts nicht widerspricht. Dabei entstand das folgende Auslegungsmuster: Das Kultusministerium verbiete teilweise die Religionserziehung z.b. Unterweisung bestimmter Denominationen aber teilweise nicht z.b. Pflege des religiösen Empfindens jenseits der denominationalen Befangenheit 11. Die bildungspolitische Botschaft bestand darin, das 10 Der Shintô wurde 1900 zum Staats-Kult erhoben, während dessen verschiedene Sekten als rein religiöse Institutionen bestehen blieben. Der Kaiser galt dabei als direkter Nachkomme der Götter, was ihn zur Herrschaft legitimiert: der Kaiser sei eine göttliche Figur in menschlicher Figur. Der Staats-Shintô beteiligte sich mit dieser Entstehungsgeschichte des Japantums kräftig an der Gestaltung und Tradierung ultranationalistischer Ideologie. 11 Vgl. J. Shimomura, Shukyoho (Gesetz zur Religion), in: Kyoikugaku-jiten (Wörterbuch der Pädagogik), hrsg. M. Kido, Bd. 2, Tokio 1937, S. 1081f.
108 108 TOSHIKO ITO religiöse Empfinden in Affinität mit der nationalistischen Gesinnung als Bastion gegen Marxismus und weitere unerwünschte Kulturgüter des Westens, die das Kaisersystem gefährden können, funktionieren zu lassen Kaiserliches Erziehungsedikt als Quasi-Religion: Not und Unnot der religiösen Ergänzung In der Kriegszeit riefen die Bildungspolitiker die Lehrer immer stärker zur Moralerziehung in Verbindung mit dem religiösen Empfinden auf, wobei dieses religiöse Empfinden deckungsgleich war mit dem Staats-Shintô, der an sich nicht als Religion sondern als Manifestation des reinen Japantums galt. Das religiöse Empfinden diente damit wesentlich nicht der moralischen Sensibilität, sondern vornehmlich der Erhaltung der Reichsidee und des Kaisertums. Reformpädagogen in Japan, die sich und ihre Erziehungskonzepte als religiös bezeichneten, gehörten oft zur Minderheit. Bei ihnen war das Religiöse explizit und programmatisch. Sie unterstützten zwar die offizielle Bildungspolitik, das Kaiserliche Erziehungsedikt als Grundlage der Erziehung zu betrachten, leisteten aber zum Teil Widerstand in ihrer Praxis, das Edikt mit dem Religiösen zu bereichern. Kuniyoshi Obara ( ) vertrat diese Position. Obara wurde 1919 als Lehrkraft der Seijo-Schule, die seit ihrer Gründung (1917) als Wiege der reformpädagogischen Versuchsschulen gilt, berufen. Anfänglich schätzte er die Toleranz dieser Schule gegenüber seiner reformerischen Praxis. Seine unkonventionellen Erziehungskonzepte im Bereich der Religion riefen aber auch hier gelegentlich Konflikte hervor 12, weil Obaras Hauptanliegen Erziehung des ganzen Menschen zwingend der Begleitung der Religion bedarf 13. Religion heißt nach Obara: in Verbindung mit dem Urgrund, Gott und dem Übermenschlichen zu sein 14. Das Edikt war nach Obaras Auffassung religiös geprägt, weil es vom Kaiser, einem halbgöttlichen Wesen, stammt 15. Untertanen könnten den Inhalt des Ediktes damit nur nachvollziehen, wenn sie ihn mit eigener Religion ergänzen Vgl. K. Obara, Sensei to watashi (Lehrer und Ich), Zenjin 19(1928), S Vgl. ders., Kyoiku no Konpon-Mondai toshiteno Shukyo (Religion als Grundproblem der Erziehung), Tokio 1919, S. 139f. 14 Vgl. ebenda, S. 2. Obaras Praxis war vornehmlich christlich geprägt, aber Obara pflegte zu beteuern, dass seine Schule sich nicht auf das Christliche sondern auf das Religiöse stützt. Obaras innere Welt war wesentlich geprägt durch seine Auseinandersetzung mit verschiedenen Religionen. Vom Elternhaus her gehörte er zum Buddhismus, wurde aber nach dem Tod der Eltern von einer schintoistischen Priesterfamilie adoptiert. Einige bedeutende Begegnungen mit Christen führten ihn später jedoch zum Christentum. Diese religiöse Auseinandersetzung verlieh ihm Flexibilität gegenüber den Religionen: Konfession ist eine Nebensache, das Religiöse ist jedoch wesentlich. 15 K. Obara, Shushin oyobi dotoku-kunren to shukyo-kyoiku (Moralunterricht, moralische Einübung und religiöse Erziehung), Shukyo-kyoiku-koza 6(1928), S Ebenda, S. 29.
109 DAS RELIGIÖSE ALS UNENTBEHRLICHER BESTANDTEIL 109 Aus diesem Grund klagte Obara, dass die Erziehung in Japan im Allgemeinen kein Verständnis für die Religion hat, obgleich sie einzig durch die Rückkehr zur Religion ihre Krise überwinden kann 17. Nach zehn Jahren der Lehrtätigkeit an der Seijo-Schule gründete Obara 1929 eine neue reformpädagogische Schule, die Tamagawa-Schule, an der das Religiöse zur Erziehung des ganzen Menschen die zentrale Stelle einnimmt 18. Dabei traten Gebet und Arbeit verstanden als Ausdruck des Religiösen in den Vordergrund der Praxis Historischer Umriss in der Nachkriegszeit: Wandel und Kontinuität Das Interesse an der Pflege des religiösen Empfindens wurde gleich nach dem Ende des Zweiten Weltkriegs noch einmal explizit zum Ausdruck gebracht. Im September 1945 erließ das Kultusministerium die Grundlinien der Bildung zum Aufbau des Neuen Japan. Die Pflege des religiösen Empfindens wurde darin ausdrücklich empfohlen, um ein neues Japan zu errichten, das in gutem Einvernehmen mit den anderen Nationen steht und zum Frieden in der Welt beiträgt 19. Damit wurde die unveränderte Gültigkeit der Verordnung zur Pflege des religiösen Empfindens von 1935 bekräftigt. Die vorherrschende Auffassung der Bildungspolitik war: Religion vermag die Moral zu beleben und um den Staat aus dem Morast der moralischen Verderbtheit zu retten, gibt es keinen anderen Weg als Durchdringung der Erziehung mit dem religiösen Empfinden 20, das sich von der Nächstenliebe vertreten lasse. Das religiöse Empfinden sei demnach der gemeinsame Nenner aller Religionen. Zu den Stiftern des religiösen Empfindens zu zählen seien unter anderen Konfuzius, Buddha, Jesus Christus und die Kaiserfamilie 21. Die amerikanische Besatzungsmacht verstand hingegen das Religiöse im Sinne der japanischen Bildungspolitik als Verinnerlichung des Staats-Shintô der sich nicht als Religion vorgab und ergriff Maßnahmen, diese Grundlage der japanischen Reichsidee zu beseitigen. Diese Richtlinien schlugen sich nieder in der Direktive Zur Abschaffung der von der Regierung ausgehenden Trägerschaft, Unterstützung, Bewahrung, Kontrolle und Verbreitung des Staats-Shintô (kokka-shinto jinja-shinto ni taisuru seifu no hosho shien hozen kantoku narabini kofu no haishi ni kansuru ken) vom Dezember Vgl. K. Obara, Kyoiku no Konpon-Mondai, a.a.o., S Obara war der Überzeugung, Kinder seien religiös; zwar elementarer, jedoch stärker als Erwachsene (vgl. ebenda, S. 144f.; S. 166). 19 Vgl. Kindai nihon kyoiku seido shiryo (Geschichtsmaterialien zum Bildungssystem im modernen Japan), hrsg. K. Ishikawa, Bd. 18, Tokio 1957, S Kindai nihon kyoiku seido shiryo (Geschichtsmaterialien zum Bildungssystem im modernen Japan), hrsg. K. Ishikawa, Bd. 31, Tokio 1958, S Vgl. ebenda, S. 473.
110 110 TOSHIKO ITO Japanische Bildungspolitiker hielten es trotzdem für selbstverständlich, die Wichtigkeit des religiösen Empfindens im Erziehungsgrundgesetz zu verankern. Die Formulierung das religiöse Empfinden soll vom erzieherischen Standpunkt aus respektiert werden, die im ursprünglichen Entwurf des Erziehungsgrundgesetzes stand, verschwand jedoch in der endgültigen Fassung kurz vor deren Verabschiedung 22. In diesem Wandel spielte die kritische Stellung der Alliierten gegenüber dem Religiösen im Sinne der japanischen Bildungspolitik die entscheidende Rolle. Der Konsens der japanischen Bildungspolitik hielt auch nach dem Erlass des Erziehungsgrundgesetzes (1947) ohne Erwägung des religiösen Empfindens unverändert an: Die Pflege des religiösen Empfindens sei zwar zu fördern, weil sie innerhalb der vertretbaren Interpretationsabweichung der Gesetze stehe, sie solle aber aus dem gleichen Grund anhand ungeschriebener Gesetze gestaltet werden 23. Im schulischen Leben ist das religiöse Empfinden seither in erster Linie in der Moralerziehung eingebettet, dies jedoch ohne wörtliche Erwähnung 24. Der Zentrale Bildungsrat (chuo-kyoiku-shingikai), ein Beratungsorgan des Kultusministeriums, beschrieb 1966 das wünschenswerte Menschenbild zur Veranschaulichung des kommenden meritokratischen Zeitalters. Die Förderung des religiösen Empfindens erscheint darin nicht als ungeschriebene Regel sondern als offenes Postulat. Das religiöse Empfinden kommt der Ehrfurcht vor dem Ursprung des Lebens gleich, die als Grundlage der wichtigsten Tugenden gilt: Denn aus der Ehrfurcht vor dem Ursprung des Lebens quillt jedes religiöse Empfinden 25. Der Bericht des Zentralen Bildungsrates wurde zwar zurückgewiesen wegen Einsprüchen bezüglich seiner Gesetzeskonformität, er brachte jedoch eine Wende: Seit diesem Bericht erscheint das religiöse Empfinden gelegentlich in offiziellen Dokumenten, dies allerdings in anderer Formulierung, wie zum Beispiel das Empfinden der Kraft, die über den Menschen steht 26 oder die Ehrfurcht vor dem, das über die Kraft der Menschen hinausgeht Vgl. Shiryo: Kyoiku kihonho sanju-nen (Material. Dreißig Jahre vom Erziehungsgesetz), hrsg. E. Suzuki, Tokio 1978, S Vgl. Kyoiku sasshin iinkai, kyoiku sasshin shingikai kaigiroku (Protokolle des Komitees zur Bildungsreform und des Beratungsausschusses zur Bildungsreform), hrsg. H. Sato, Bd. 4, Tokio 1996, S. 120, Die Reminiszenz zwischen Moralerziehung und Religionserziehung lässt sich bestätigen in der Regelung: Als die Moral-Stunde 1958 als Pflichtfach in den Lehrplan aufgenommen wurde, bestimmten die Ausführungsbestimmungen zum Gesetz der Schulerziehung, dass Privatschulen dieses Fach durch ihre Religions-Stunde ersetzen dürfen. 25 Zentraler Bildungsrat: Koki chuto kyoiku no kakuju seibi ni tsuite toshin (Bericht über die Restaurierung und die Stärkung der Oberstufe der Mittelschulbildung ), Monbu-jiho 1072(1966) Sonderheft, S MEXT ( MEXT steht für Ministry of Education, Culture, Sports, Science and Technology monbu-kagaku-sho), Chugakko-gakushu-shido-yoryo: Dotoku (Richtlinien der Mittelschul- Lehrpläne: Moral-Stunde), MEXT, Chugakko-gakushu-shido-yoryo: Dotoku (Richtlinien der Mittelschul-Lehrpläne: Moral-Stunde), 1977.
111 DAS RELIGIÖSE ALS UNENTBEHRLICHER BESTANDTEIL wurde das 1947 erlassene Erziehungsgrundgesetz kurz vor seinem 60. Jahrestag erstmals revidiert, wobei ein Zusatzartikel über die Pflege des religiösen Empfindens in den Brennpunkt der Debatte rückte. Das revidierte Erziehungsgrundgesetz, das Ende 2006 verabschiedet wurde, enthält allerdings keinen Artikel über die Pflege des religiösen Empfindens: Der Vorschlag scheiterte am Widerstand einer der Parteien in der Koalitionsregierung. 2. GEGENWÄRTIGE AUSEINANDERSETZUNG: ANALYSE DER VOM KULTUSMI- NISTERIUM ANERKANNTEN LEHRMATERIALIEN 2.1. Heft des Herzens ( ): Verschmelzung des Religiösen und des Psychologischen im Sonderlehrfach der Moral-Stunde an der Grund- und der Mittelschule An der Wende zum 21. Jahrhundert wurde die Moralerziehung unter der Bezeichnung Erziehung des Herzens (emotional education) gestärkt. Die Änderung geht auf das Jahr 1997 zurück. Das Kultusministerium erkundigte sich in diesem Jahr veranlasst durch Bluttaten eines 14-jährigen Schülers beim Zentralen Bildungsrat nach der Erziehung des Herzens vom Kleinkindalter an, die den Kindern vor allem die Unersetzlichkeit des Lebens nahelegen sollte, und erhielt im folgenden Jahr einen Bericht mit konkreten Vorschlägen. Gemäß dessen Vorschlägen erhielt jede Familie mit Grund- und Mittelschulkindern 1999 ein Heft für die Familienerziehung und diejenige mit Vorschulkindern ein Notizbuch für die Familienerziehung zur Anleitung der häuslichen Erziehung des Herzens. Der Titel eines Kapitels lautet darin: Jährliche Familien-Veranstaltungen tragen tiefe Bedeutungen. Jährliche Rituale mit der Familie sollen demnach vermehrt abgehalten werden, denn das Beten für gute Gesundheit am Neujahrstag am Schrein oder am Vorabend des Frühlingsanfangs zu Hause fördert das religiöse Empfinden, und damit die Vertiefung der Ehrfurcht vor dem Übermenschlichen 28. Der Begriff des religiösen Empfindens, der seit 1966 vom Kultusministerium gemieden wurde, erfuhr damit nach dreißig Jahren in der Versenkung ein unerwartetes Comeback. Das religiöse Empfinden wurde überdies als wirksamstes Mittel zur Bereicherung der moralischen Sensibilität angepriesen. Im Jahr 2002 verteilte das Kultusministerium allen Kindern im Alter zwischen sechs und fünfzehn Jahren Kopien der vierbändigen, nach dem Reifegrad gestuften Hefte des Herzens. Diese Hefte sollen der Sinnsuche und der Identitätsfindung dienen, indem Schüler in ihre Hefte eintragen, was sie spüren und denken. Das Herz gilt dabei als ein Organ, aus dem die moralische Sensibilität quillt. 28 MEXT, Katei-kyoiku noto (Heft für die Familienerziehung), 1999, S. 57. Vgl. MEXT, Katei-kyoiku techo (Notizbuch für die Familienerziehung), 1999, S. 50.
112 112 TOSHIKO ITO Das Heft, das in erster Linie im Sonderlehrfach der Moral-Stunde verwendet werden soll, bezweckt die Pflege des Herzens in vielerlei Hinsicht: Es versucht, die Selbstbeherrschung, die Kommunikationsfähigkeit, die Ehrfurcht vor dem Leben und das Zusammengehörigkeitsgefühl zu fördern. Hier soll am Beispiel der dritten Hinsicht, der Pflege des Herzens zur Ehrfurcht vor dem Leben, die intendierte Belebung der moralischen Sensibilität illustriert werden. Im Heft für das dritte und vierte Schuljahr steht: Empfinden wir das Leben. Empfinden wir die Größe und das Wunder, welche die Natur und das Leben besitzen, mit dem ganzen Körper 29. Im Heft für das fünfte und sechste Schuljahr wird zur dritten Hinsicht ein Kapitel Erhalten wir die Ehrfurcht geboten. Die Natur, die uns leben lässt, ist von der geheimnisvollen Fügung erfüllt. Es gibt eine unsichtbare, mystische Welt. Es gibt etwas, das über der Kraft des Menschen steht 30. Was für eine Begegnung mit dem, der über der Kraft des Menschen steht, versetzte sie Dich in Ergriffenheit? 31. Es wird nicht gefragt, ob Schüler je solche Erfahrungen gemacht haben: Solche Erfahrungen werden als Selbstverständlichkeit vorausgesetzt. Im Heft für das siebte, achte und neunte Schuljahr wird der Ton suggestiver: In Dir steigt die Ehrfurcht gegenüber dem, das über der Kraft des Menschen steht, auf. Was ist Deine Ergriffenheitserfahrung? 32. Die Ehrfurcht vor dem Leben, welche sich die Schüler in der Moral-Stunde aneignen sollen, ist also in diesem Heft aus der Ergriffenheit konstruiert, die die Schüler gegenüber der unsichtbaren, mythischen Welt bereits verspürt haben sollen. Sie beruht damit wieder auf dem religiösen Empfinden, an das sich die Schulerziehung im Zeitalter der Orientierungskrise umso stärker halten will. Der programmatische Leiter des Heftes, Hayao Kawai ( ), der 1965 als erster Japaner ein Psychotherapie-Diplom am Jung-Institut in Zürich erworben hatte, war zugleich ein Protagonist der Erziehung des Herzens: Unter seiner Leitung wurde das Heft des Herzens konzipiert und herausgegeben. Die Tiefenpsychologie, auf die sich Kawai stützt, untermauert die Notwendigkeit des religiösen Empfindens für die Moralerziehung. Kawai hält es als Therapeut für grundlegend, im Menschen einen Ausgleich zwischen dem Bewusstsein und dem Unbewusstsein zu bewirken. Er glaubt, dass das wissenschaftliche Wissen zu einer Schwächung des Zusammenhalts zwischen dem Bewussten und dem Unbewussten führen kann, bis hin zum völligen Verlust dieses Zusammenhalts 33. Daraus schließt er, dass die Psychotherapie, die für heutige Probleme des Herzens taug- 29 MEXT, Kokoro no noto (Heft des Herzens), Bd. 2, 2002, S MEXT, Kokoro no noto (Heft des Herzens), Bd. 3, 2002, S Ebenda, MEXT, Kokoro no noto (Heft des Herzens), Bd. 4, 2002, S Vgl. H. Kawai, Yungu-shinrigaku to bukkyo (Jungs Psychologie und der Buddhismus), Tokio 1995, S. 11.
113 DAS RELIGIÖSE ALS UNENTBEHRLICHER BESTANDTEIL 113 lich sein wolle, notwendigerweise religiös sein müsse, denn das Religiöse helfe dem problembedrängten Menschen, einen tiefen Zusammenhang zu erfahren zwischen dem Bewussten und dem Unbewussten 34 : Die neue Wissenschaft wird sich nahtlos den Religionen anfügen, die den Menschen als Ganzes verstehen 35. Die Kopplung der moralischen Sensibilität und der religiösen Prägung steht in der tradierten Linie der Moralerziehung. Neu ist jedoch die Anschließung dieser Kopplung an die Psychotherapie Lehrbuch Ethik : Gleichsetzung des religiösen und philosophischen Unterrichts im Wahllehrfach Ethik an der Oberschule Ethik ist ein Wahlfach der sozialwissenschaftlichen Fächer an der Oberschule. Es versteht sich jedoch nicht allein als Fortsetzung der sozialwissenschaftlichen Fächer an der Grund- und der Mittelschule sondern auch als Fortsetzung der Moral-Stunde an der Grund- und der Mittelschule 36. Das Lehrfach Ethik solle gemäß der Richtlinien des Kultusministeriums die Schüler zur Gestaltung des Selbst als autonomem Subjekt und als gesundem Bürger verhelfen, indem es den praktischen Willen der Schüler zur Charakterbildung ermutige 37. Im Rahmen der Ethik sollen die Schüler anhand des philosophischen und religiösen Unterrichts über sich selbst reflektieren, weil Philosophie und Religion wertvolle Lebensweisheiten anbieten. Religionen und Philosophie werden so vorgestellt, dass die Schüler leicht begreifen können, was von ihnen zu lernen ist. Das Lehrfach Ethik gibt zwar vor, Religionen konfessionell neutral zu behandeln, und soll ihre Entstehung, Entwicklung und gegenwärtige Lage objektiv schildern. Das Vorhaben, Religion im Rahmen der Ethik auf die kognitiven Stoffe reduziert als Anlass zur Selbstreflexion zu vermitteln, gerät jedoch meist zur Imposition einer verbindlichen Wertvorstellung 38, und bewegt sich damit jenseits der Selbstre- 34 Vgl. H. Kawai, Sh. Nakazawa, Bukkyo ga suki (Wir lieben den Buddhismus!), Tokio 2003, S H. Kawai, Yungu-shinrigaku, a.a. O. S Kawai pflegte die japanische Mentalität hoch zuhalten, die er als Zusammensetzung von verfeinertem Animismus und Buddhismus verstand: Sie ist damit durch und durch religiös geprägt (vgl. H. Kawai, M. Miyuki u.a., Ugoku bukkyo, jissensuru bukkyo [Bewegender Buddhismus, praktizierter Buddhismus], Kioto 2005, S. 110). 36 Vgl. MEXT, Kotogakko-gakushu-shido-yoryo: Rinri (Richtlinien der Oberschul-Lehrpläne: Ethik), Vgl. ebenda. 38 Satoko Fujiwara, die als Religionswissenschaftlerin die ausländischen Lehrbücher für das Lehrfach Religion und die japanischen Lehrbücher für das Lehrfach Ethik untersuchte, wies auch darauf hin, dass die japanischen Lehrbücher zwecks der Vermittlung der bestimmten Werte jeweilige Religion darstellen, während die ausländischen Lehrbücher sich um die objektive Darstellung der Religionen bemühen (vgl. S. Fujiwara, Kyokasho no naka no shukyo [Religion in Lehrbüchern], Tokio 2011, S. 44).
114 114 TOSHIKO ITO flexion. In den Überschriften der Lehrbücher spiegelt sich deutlich die Vorstellung, von welcher Religion welche Werte zu lernen sind. Ein Lehrbuch stellt die Weltreligionen unter folgenden Überschriften vor: Christentum: Religion der Liebe 39, Buddhismus: Religion der Barmherzigkeit und der Erleuchtung 40 und Islam: Religion der Offenbarung und der Gebote 41. Alle Lehrbücher stimmen überein, anhand des Christentums Nächstenliebe und anhand des Buddhismus Barmherzigkeit lernen zu lassen. Kurzum: die Lehrbücher empfehlen trotz des angeblichen Prinzips, konfessionell neutral zu bleiben in Verbindung mit Vorbildlichkeit bestimmte Religionen 42, ohne Rücksicht auf eventuelle Konfessionen einzelner Schüler. Der erwartete Vertiefungsgrad der Inhalte sieht dieser Vorstellung entsprechend je nach der Religion sehr verschieden aus. Die Lehrbücher stellen zwar ohne Ausnahme drei Weltreligionen dar, aber der Islam nimmt darunter stets den geringsten Platz ein 43. Dies trägt direkt und indirekt die Botschaft, dass der Islam im Vergleich zu den anderen Weltreligionen weniger wertvoll ist. Dies kann den vorurteilsfreien Umgang der Schüler mit Religionen sei es als die Grundlage der religiösen Toleranz, sei es als die Grundlage der religiösen Identitätsstiftung beeinträchtigen Shin-rinri (Neue Ethik), hrsg. K. Kanno, Tokio 2007, S Ebenda, S Ebenda, S Vgl. S. Fujiwara, Kyokasho no naka, a.a.o., S Hier ist der Überblick, wie viele Seiten die Lehrbücher Ethik jeweiliger Weltreligion widmen; in Klammern ist die Zahl der Seiten, die sich der Vorgeschichte jeweiliger Weltreligion widmen. Verlag Suken: Christentum 8 (darunter 1.5), Buddhismus 8 (darunter 2), Islamismus 2 (vgl. Rinri [Ethik], hrsg. M. Sato u.a., Tokio 2007); Verlag Daiichi: Christentum 9 (darunter 2), Buddhismus 9 (darunter 2), Islamismus 4 (vgl. Rinri [Ethik], hrsg. M. Ochi, Hiroshima 2007); Verlag Shimizu: Chiristentum 8 (darunter 3), Buddhismus 9 (darunter 2), Islamismus 2 (Shin-rinri [Neue Ethik], hrsg. K. Kanno, Tokio 2007); Verlag Kyoiku: Christentum 5 (darunter 0.5), Buddhismus 8 (darunter 2), Islamismus 3 (Shin-rinri [Neue Ethik], hrsg. K. Washida u.a., Tokio 2007);Verlag Yamakawa: Christentum 8 (darunter 2), Buddhismus 5 (darunter 1), Islamismus 1.5 (Gendai no rinri [Ethik der Gegenwart], hrsg. O. Hamai, Tokio 2007). 44 Diese Lage zeigt gerade ein negatives Exemplar von dem, was als Aufgabe des Ethikunterrichts gilt. Nach Dietrich Benner zählen dazu nicht Wertsicherheit und Tugend vermittelnde Kompetenzen, sondern die Förderung moralischer Urteilskraft in der Vielheit ethischer Denkformen und die Vermittlung der Kompetenz, moralische Probleme diskutieren und bearbeiten zu können (D. Benner u.a., Ethikunterricht und moralische Kompetenz jenseits von Werte- und Tugenderziehung, Zeitschrift für Didaktik der Philosophie und Ethik 33(2010)4, S. 305).
115 DAS RELIGIÖSE ALS UNENTBEHRLICHER BESTANDTEIL SCHLUSS: VERSCHIEDENHEIT UND ÄHNLICHKEIT ZWISCHEN JAPAN UND EUROPA Friedrich Schweitzer hält Religion für eine der wichtigsten Quellen werteorientierten Lebens und Handelns 45. Zur Lebensorientierung spielt die Religion eine entscheidende Rolle in der Erziehung. Schweitzer äußert somit: Pädagogik ohne Religion geht nicht nur an den Bedürfnissen des Kindes vorbei, sondern verliert auch den Zugang zu Überzeugungen, die ein Leben tragen können 46. In Japan, wo das Glaubensfach an öffentlichen Schulen ausgeklammert bleibt, reduziert den erzieherischen Effekt des Religiösen stark auf seinen Beitrag zu Moral beziehungsweise Ethik. Im japanischen Bildungskonzept besteht ein ungebrochener Konsens, wonach das Religiöse in den öffentlichen Institutionen redlich, aber zurückhaltend zu fördern sei. Explizit wird dies, wenn es einer Orientierungskrise zu begegnen gilt. Religion und Moral beziehungsweise Ethik sogar Psychologie und Philosophie werden jedoch oft willkürlich miteinander verwoben. Das Argument lautet hierbei: das Religiöse gibt dem Lernen Tiefe. Die Frage, ob die Pflege des Religiösen genauer die Pflege des religiösen Empfindens zur Stärkung der moralischen Sensibilität beiträgt, bleibt umstritten. Das Heft des Herzens ist ein Beispiel dafür. Die Frage, ob die Kenntnis über Religionen zur Belebung der Selbstreflexion beiträgt, ist anhand der Lehrbücher zur Ethik nicht affirmativ zu beantworten. Die Darstellungsweise der Religionen neigt eher dazu, Vorurteile über Religionen zu verstärken, anstelle gegenseitige Verständigung zu fördern 47, obgleich gerade dieses die Grundlage der Selbstreflexion ausmacht. Die Ironie besteht also darin, dass Japan, das keine konfessionelle Unterweisung in der öffentlichen Bildung duldet, faktisch bestimmte Konfessionen empfiehlt. Die Problematik, Ethik kurzerhand an Religion anzuschließen, ist jedoch nicht allein in Japan zu beobachten. Die Tendenz, Ethik und Religion miteinander zu verknüpfen, ist auch in Europa vorherrschend, obgleich Ethik und Religion verschiedene Tragweiten haben. Dietrich Benners Anthropologie hebt komplexe 45 F. Schweitzer, Werteorientierte Erziehung im Elementarbereich: Neue Herausforderungen neue Chancen, in: Bündnis für Erziehung. Unsere Verantwortung für gemeinsame Werte, hrsg. A. Biesinger, F. Schweitzer, Freiburg Basel Wien 2006, S. 78. Von Hentig empfiehlt anstelle des Religionsunterrichts das Philosophieren als Lehrfach zum gleichen Zweck, damit die Schule gesetzkonformer wird (vgl. H. von Hentig, Ach, die Werte!, Weinheim Basel 2001, S. 135). 46 F. Schweitzer, Werteorientierte, a.a.o., S Fujiwara, die ebenfalls über die schwache Förderung des gegenseitigen Anerkennens in Ethik (vgl. S. Fujiwara, Sekai no kyokasho de yomu Shukyo [ Religion in Lehrbüchern der Welt], Tokio 2011, S. 180) hinweist, findet eine kompensatorische Funktion im Fach Stunde des synthetischen Lernens (ebenda, S. 181).
116 116 TOSHIKO ITO Wirkungszusammenhänge hervor, die zwischen Religion und Ethik liegen. Der Mensch befasse sich darin zwar mit unterschiedlichen Gegenständen; im ersteren mit dem Problem der Endlichkeit seiner Mitmenschen und seines eigenen Todes und im letzteren mit dem Problem der Normen und Regeln menschlicher Verständigung 48. Beide sind aber für Bildung grundlegend, weil keine von beiden durch die andere ersetzt werden kann; ferner, beide sind zum Zwecke ihrer Tradierung auf öffentliche Erziehung angewiesen und insofern ein legitimer Teil öffentlicher Bildung 49. Das Verhältnis zwischen Religion und Ethik im schulischen Raum ist nicht ohne Grund auch heute ein umstrittenes Thema. In den meisten Ländern Europas behandelten die Schulen einst die Religion ausschließlich im Rahmen des Glaubensfachs, folglich stark an die Konfessionen gebunden. Die im vergangenen Jahrzehnt eingerichteten Fächer Lebenskunde, Ethik und Religionskunde (Brandenburg, Deutschland) und Kultur und Religion (Zürich, Schweiz) richten sich hingegen darauf, die Religion nicht im Rahmen des Glaubensfachs, sondern konfessionell unbefangen als kognitives Lehrfach zu behandeln. Dieser Ansatz, Religion überkonfessionell zu erschließen, eröffnet m.e. Europa und Japan eine neue Dimension des Austausches über Religion im schulischen Raum, wobei man sich nicht zuletzt mit Wirkungszusammenhängen zwischen Religion und Ethik auseinandersetzen muss. Die religiöse und die nationale Identität sind oft miteinander verwoben 50 : Selbst im Staat, der sich als säkular ausgibt, herrscht oft eine Ideologie, die den nationalen Zusammenhalt fördert und der säkularen Kultur eine religions-ähnliche Funktion verleiht 51. So wird in Japan seit dem Beginn der Moderne erwartet, dass das Religiöse nicht allein zur Stärkung der moralischen Sensibilität sondern auch zur Stiftung der nationalen Identität beiträgt. Im Aufbruch zu einem modernen und säkularen Staat in der zweiten Hälfte des 19. Jahrhunderts wies Japan dem Staats-Shintoismus die Rolle der nationalen Identitätsstiftung zu, indem dieser nicht als Religion sondern als Sitte und als kulturelles Herkommen ausgege- 48 D. Benner, Allgemeine Pädagogik, Weinheim München 1991, S. 20. Religion und Ethik folgen damit eigenen Urteils- und Handlungslogiken und können unter diesen sich jeweils wechselseitig thematisieren, d.h. reflektieren und auch kritisieren. Benner leitet zur religiösen und zur ethischen Kompetenz je ein DFG-Projekt, um diesen weichen Lehrfächern je einen Standard zu verleihen (vgl. D. Benner u.a., Modellierung und Testung religiöser und ethischer Kompetenzen im Interesse ihrer Vergleichbarkeit, Zeitschrift für Pädagogik und Theologie 2(2010), S ). 49 Ich danke Herrn Prof. Benner für die ergänzende Bemerkung. 50 Mark Juergenmeyer führt Polen als Beispiel an, in dem die nationale Identität von ihrer Verbindung mit dem Katholizismus stark geprägt ist (vgl. M. Juergenmeyer, The New Cold War? Religious Nationalism Confronts the Secular State, Berkeley 1993). 51 Jan Assmann entwickelt den Begriff des kulturellen Gedächtnisses als einer Grundlage, auf der sich die erinnernde Gruppe ihrer Identität vergewissert. Dem kulturellen Gedächtnis haftet immer etwas Sakrales an (vgl. J. Assmann, Das kulturelle Gedächtnis, München 1992, S. 52).
117 DAS RELIGIÖSE ALS UNENTBEHRLICHER BESTANDTEIL 117 ben wurde. Der Staat-Shintoismus bestand dabei aus der Verbindung von Kultus und kaiserlichem Ritus. Nach dem zweiten Weltkrieg unterband die amerikanische Besatzungsmacht zwar die Verbindung zwischen dem Staat und dem Kultus, duldete aber stillschweigend den weiteren Bestand der Verbindung zwischen dem Staat und dem kaiserlichen Ritus 52. Die Tendenz, das Religiöse zur Stiftung der nationalen Identität immer wieder in Zusammenhang mit der kaiserlichen Angelegenheit zu stellen, bleibt damit bis heute eine Konstante des japanischen Staatswesens. Die Wirkungszusammenhänge zwischen dem Religiösen und dem Nationalen müssen über diese tradierte Einengung hinaus neu geprüft werden. RELIGION AS AN INDISPENSIBLE COMPONENT OF THE JAPANESE CONCEPT OF EDUCATION (CONTINUITY AND CHANGE) Summary In Japan, religion is still a current subject of educational discourse. This article presents a picture of the evolution of this discourse over the last two centuries. First, the article reconstructs transformations which have taken place in the relationship between education and religion in Japan, with particular emphasis on the period of Japanese educational reform. Then, on the basis of two items of school learning lessons on morality and ethics the current controversy is presented with regard to the relation between education and religion. In the first of these analyses, the question is primarily about how public schools deal with religion, and specifically with religious feeling. In the second, the author considers how these same schools transmit knowledge on topics related to different religions. Finally, the article discusses moments of continuity and change which appear with regard to the role to be attributed to religion in Japanese education. Keywords: religious feeling, education, lessons on morality and ethics RELIGIJNOŒÆ JAKO NIEZBYWALNY SK ADNIK JAPOÑSKIEJ KONCEPCJI KSZTA CENIA (CI G OŒÆ I ZMIANA) Abstrakt Religia jest w Japonii ci¹gle aktualnym przedmiotem dyskursu edukacyjnego. Autorka przedstawia obraz ewolucji tego dyskursu na przestrzeni ostatnich dwóch wieków. Tekst sk³ada siê z trzech czêœci. Najpierw zrekonstruowano przemiany, jakie dokona³y siê w relacji miêdzy edukacj¹ a religi¹ w Japonii, ze szczególnym uwzglêdnieniem okresu japoñskiej pedagogiki reformy. Nastêpnie na podstawie dwóch przedmiotów nauczania szkolnego: lekcje moralnoœci i etyki przedstawiono aktualn¹ kontrowersjê odnoœnie do stosunku miêdzy kszta³ceniem a religi¹. W pierwszej z tych analiz chodzi przede wszystkim o pytanie, w jaki sposób szko³y publiczne obchodz¹ siê z religijnoœci¹, a konkretnie z odczuciem religijnym. W drugiej autorka rozwa a pyta- 52 Vgl. S. Shimazono, Kokka-shintô to nihon-jin (Der Staats-Shintoismus und die Japaner), Tokio 2010.
118 118 TOSHIKO ITO nie, jak te same szko³y przekazuj¹ wiedzê na tematy zwi¹zane z ró nymi religiami. Na zakoñczenie, w trzecim punkcie wydobyto momenty ci¹g³oœci i zmiany, jakie ukazuj¹ siê odnoœnie do roli przypisywanej religijnoœci w edukacji japoñskiej. Nota o Autorze: prof. dr Toshiko Ito ur. w 1963 roku w Japonii. W latach odby³a studia pedagogiczne na Uniwersytecie Nara. Nastêpnie w latach przebywa³a na stypendium naukowym na Uniwersytecie w Bernie (Szwajcaria), gdzie w 1992 roku obroni³a doktorat na podstawie rozprawy Die Kategorie der Anschauung in der Pädagogik Pestalozzis (Kategoria ogl¹du w pedagogice Pestalozziego). W latach pracowa³a na stanowisku wyk³adowcy, a nastêpnie profesora pedagogiki na Uniwersytecie w Miyazaki. Od roku 1996 jest profesorem pedagogiki ogólnej na Uniwersytecie Mie. S³owa kluczowe: poczucie religijne, edukacja, lekcje moralnoœci i etyki
119 119 SEMINARE t. 31 * 2012 * s JACEK JANISZEWSKI UKSW, Warszawa PROBLEM Z XIX WIECZNYM MODELEM ETYKI PRACY WSTÊP Cz³owiek, aby otrzymaæ coœ, co czyni go szczêœliwym, musi wykonywaæ te czynnoœci, które w opinii innych s¹ cenne i godne zap³aty. Ju z powy szego zdania wynika prosta prawda, i nie ma niczego za darmo, ka da rzecz/us³uga ma swoj¹ cenê. Lub inaczej, czasem trzeba staæ siê dawc¹, aby móc samemu coœ póÿniej otrzymaæ. Praca jest dzia³aniem szlachetnym, choæ wielu mo e obruszyæ siê na takie stwierdzenie. Dziêki pracy cz³owiek pomna a to, co ju ma, lub zdobywa rzeczy nowe. To ludzka aktywnoœæ, dziêki której stajemy siê bogatsi, jest tym, co przynale y do natury cz³owieka, zaœ bezczynnoœæ lub zadowolenie s¹ tym, co jest tej natury zaprzeczeniem. Na gruncie etyki pracy, za moraln¹ uznaæ mo na jedynie tak¹ aktywnoœæ jednostki, która znajduje uznanie w oczach innych, czego najwy szym przejawem jest wynagrodzenie. Nie gdzie indziej, jak w³aœnie na gruncie etyki pracy mo na siê spotkaæ z niezadowoleniem jednych wobec dzia³añ innych, np. z zachowania pracodawcy uchylaj¹cego siê od obowi¹zku zap³aty za pracê. Etyka pracy, odk¹d sta³a siê czêœci¹ spo³ecznego dyskursu, s³u y³a tak politykom, jak filozofom czy te duchownym do walki z niechêcia wobec takiej organizacji ycia codziennego, któr¹ wyznacza rytm zegara i pracy fabryki. Owa niechêæ mia³a u podstaw d¹ enie do zaspokojenia w³asnych potrzeb i nic wiêcej. XIX wieczny robotnik uzyskawszy wynagrodzenie, które dawa³o mu mo noœæ marnej, bo marnej, ale egzystencji, nie widzia³ powodu, aby pracowaæ wiêcej. Przecie poza œwiatem pracy znajdowa³o siê tyle ciekawych rzeczy do zrobienia, e szkoda by³o traciæ czas na groszoróbstwie. Ktoœ, kto niezbyt dobrze zna historiê, uzna e przedstawiona wy ej wizja stosunków spo³ecznych jest prawdziwa, a wiêc zgodna z faktami. Niestety jest zupe³nie inaczej. Powy szy obraz zadomowi³ siê w ludzkiej œwiadomoœci w wy-
120 120 JACEK JANISZEWSKI niku skutecznej manipulacji przedsiêbiorców narzekaj¹cych na nic niewartych robotników. 1. KONIECZNOŒÆ PRACY Gdy czo³owy teoretyk liberalizmu i utylitaryzmu, John Stuart Mill ( ) narzeka³: na pró no spogl¹damy na klasy pracuj¹ce w poszukiwaniu uczciwych i dumnych, którzy postanowi¹ dobrze pracowaæ w zamian za dobr¹ p³acê; w wiêkszoœci staraj¹ siê oni uzyskaæ jak najwiêcej, daj¹c przy tym na ile to mo liwe jak najmniej 1, de facto utyskiwa³ na robotników, którzy zbyt szybko przyswoili sobie prawid³a ycia gospodarczego opartego na kategoriach zysku i straty oraz racjonalnoœci. Nowy system ekonomiczny nie potrzebowa³ ludzi w ca³oœciowym tego s³owa znaczeniu, potrzebowa³ trybików w z³o onej maszynerii stosunków ekonomicznych. Najwa niejszy by³ zysk, zaœ ludzkie zainteresowania, ambicje czy zamiary by³y nic nie znacz¹cymi fanaberiami, które nale a³o wyeliminowaæ za pomoc¹ œlepego i bezrozumnego pos³uszeñstwa. Prawdziwe znaczenie etyki pracy doœæ dobrze oddaj¹ s³owa anonimowego fabrykanta poñczoch, pochodz¹ce z 1806 r.: Zauwa y³em ogromn¹ niechêæ niektórych robotników do wszelkich sta³ych godzin pracy czy nawyków [ ]. Sami robotnicy byli wyraÿnie niezadowoleni, gdy nie mogli przychodziæ, ani wychodziæ, kiedy zechc¹, ani braæ wolnego, kiedy zechc¹, jak do tego przywykli; a po godzinach pracy byli nara eni na nieprzyjemne uwagi innych robotników, i to do tego stopnia, e ca³y ten system napawa³ ich obrzydzeniem, tote by³em zmuszony po³o yæ temu kres 2. Czym zatem by³a ówczesna walka o etykê pracy? Niczym innym tylko d¹ eniem do œlepego podporz¹dkowania robotnika fabrykantowi. Przemys³owcy zamierzali przekonaæ do takiego stylu ycia, które nie tylko, e nie by³o szlachetne, nadto nie odpowiada³o poczuciu przyzwoitoœci. Starano siê stworzyæ nowego cz³owieka, sterylnie odseparowanego od tego, co do tej pory uwa a³ on za cenne i warte szacunku. Praca mia³a staæ siê bezmyœlnym wytwarzaniem, zamierzano pozbawiæ j¹ dotychczasowego podstawowego sensu, Ÿród³a egzystencji. Nim nast¹pi³o totalne uprzemys³owienie, praca dawa³a robotnikowi szansê ekspresji samego siebie, wyra enia swojej osobowoœci. Gdyby zwyciê y³a etyka pracy, robotnik sta³by siê trybikiem administracyjnej machiny. Przedsiêbiorcy postrzegali robotnika w podobny sposób, jak w³aœciciel w staro ytnym Rzymie postrzega³ niewolnika. Zadaniem robotnika by³o pracowaæ i byæ pos³usznym, 1 J.S. Mill, Pinciples of Political Economy, wyd. 4, London 1867, t. 2, s S. Pollard, Factory discipline in the industrial resolution, The Economic History Review, seria II, 1963, t. 16, s , cyt. za: Z. Bauman, Praca, koncumpcjonizm i nowi ubodzy, Wydawnictwo WAM, Kraków 2006, s. 27.
121 PROBLEM ETYKI PRACY 121 zabronione natomiast by³o myœlenie na w³asny rachunek. Cnoty, które podziwia siê u cz³owieka, u niewolnika stanowi¹ wadê 3. Czytaj¹c w archiwach gazety brytyjskie z XIX wieku, spostrzec mo na, e ówczesne myœlenie o gospodarce i pracy stanowi jak¹œ dziwaczn¹ syntezê przedindustrialnej wizji œwiata opartej na niewolnictwie z nowym ³adem zasobnego œwiata, w którym to cz³owiek jest panem nie tylko samego siebie, ale tak e ca³ej otaczaj¹cej go rzeczywistoœci. Jêzyk dialogu spo³ecznego powstawa³ pod wp³ywem metafor wojskowo wojennych, natura winna zostaæ ujarzmiona i zaprzêgniêta do s³u by pracy. Dla Kartezjusza postêp rozumu to nic innego, jak seria zwyciêskich bitew nad natur¹. Karol Marks jest zadziwiaj¹co blisko Kartezjusza, mówi¹c, i postêp historii to ci¹g³y marsz ku ludzkim rz¹dom nad natur¹. Gdy cel sta³ siê jasny, kolejnym zadaniem do wykonania by³o skrócenie odleg³oœci pomiêdzy jednostk¹ a jej zwyciêstwem nad natur¹. W pierwszej kolejnoœci wyeliminowano przykazanie solidarnoœci i mi³osierdzia, troski o innych i wspó³czucia. Jeœli jednostka bêdzie wspó³czuj¹ca, twierdzono, os³abiaæ bêdzie zwyciêski marsz postêpu, a z tego punktu widzenia jej zachowanie uchodziæ bêdzie za niemoralne. Kryteria etycznoœci dostosowano zatem do ostatecznego celu, a by³ nim triumf ludzkiego rozumu nad natur¹. Ka dy przejaw oporu winien byæ bezwzglêdnie têpiony, gdy taki by³ imperatyw kategoryczny nowej etyki. Za pionierów postêpu uwa ano wynalazców. James Watt, wynalazca arówki, uwa a³ i ci, których zadaniem jest wcielaæ twórcze idee wynalazców, stanowi¹ jedynie mechaniczn¹ si³ê, a zatem zbyteczne jest, aby u ywali rozumu 4. Jeœli robotnicy buntowali siê przeciwko wizji, w której byliby czêœci¹ wielkiego systemu wytwarzania, postrzegano to jako s³aboœæ i konfrontowano takie zachowanie z elazn¹ dyscyplin¹ fabryczn¹. Mówi¹c inaczej, wysoce moralne i etyczne by³o zachêciæ ubogiego i pró niaka do ciê kiej pracy, bez wzglêdu na stosowany rodzaj zachêt. Klasy wykszta³cone postrzega³y robotników jako istoty nieokrzesane, bez ma³a dzieci natury, które nale a³o socjalizowaæ, tak aby osi¹gnê³y zdolnoœæ kierowania w³asnym yciem. Dzia³ania takie, w opinii elit, by³y w najlepszym interesie robotników. Mo na wiêc powiedzieæ, i etyka pracy w XIX wiecznym wydaniu mia³a wymiar programu moralno wychowawczego. Na gruncie etyki pracy zanegowane zosta³y dotychczasowe przyzwyczajenia i wybory tych, którzy byli celem dzia³añ etycznych. Szczególnie negatywnie postrzegane by³y potencjalne zachowania spontaniczne, stoj¹ce w opozycji do programu wychowawczego. Gdyby ludzie zaczêli postêpowaæ wed³ug w³asnych zachcianek, wówczas nara eni byliby na ryzyko g³odu i marnej egzystencji. Elity 3 Por. J.L. Hammonds, B. Hammonds, The Town Labourer , London 1966, s Por. B. Inglis, Poverty and the Industrial Revolution, London 1971, s. 75.
122 122 JACEK JANISZEWSKI uwa a³y, e gdyby nie modyfikowaæ ludzkich zachowañ, robotnicy, miast szczêœcia, wybieraliby chwilowe rozkosze i uniesienia, pró nowanie zamiast pracy. Ci, którzy oczyma wyobraÿni widzieli nowy lepszy œwiat, zmuszeni byli zdyskredytowaæ pojêcie tradycji. Tradycja jawi³a siê im jako odpychaj¹ce moralnie sk³onnoœci i wierzenia, przeciwko którym wyst¹pili apologeci etyki pracy. To z tradycji wynika³a sk³onnoœæ, mówili przedstawiciele elit, do zadowalania siê istniej¹cym stanem rzeczy, w tym w aspekcie materialnym, oraz niechêæ do wzmo- onego wysi³ku. Mówiono, i etyka pracy walczy z poczuciem skromnoœci i marnoœci potrzeb oraz pragnieñ, podczas gdy w rzeczywistoœci zmierzano wyrugowaæ niechêæ robotników do zniewag, jakich doznawali w pracy o podwy szonym rygorze, którego ani nie chcieli, ani nie wybierali, a ju z pewnoœci¹ nie rozumieli. 2. JEŒLI NIE PRACA, TO Etyka pracy w spo³eczeñstwach industrialnych mia³a za zadanie rozwi¹zaæ problem braku poda y r¹k do pracy, z jednej strony, oraz niedostosowanie robotników do nowych realiów œwiata uprzemys³owionego, z drugiej. Oczywiœcie kategoria robotników nie jest zbiorem ekskluzywnym, jeœli mo na tak rzec, mowa tak e o osobach niepe³nosprawnych, chorych i s³abych, którym z definicji trudno by³o sprostaæ wymaganiom ówczesnego rynku pracy. Doœæ powszechna by³a opinia, e nêdzarze s¹ zbêdn¹ kategori¹ ludzi, przy czym nie zwracano uwagi na to, czy znaleÿli siê w takim po³o eniu z w³asnej woli, czy te zadecydowa³y o tym inne czynniki 5. Rozumowano, w odniesieniu do osób ubogich, e skoro nie istnieje aden skuteczny i tani sposób ich wyeliminowania ze spo³eczeñstwa, nale y znaleÿæ inne wyjœcie z realnie istniej¹cego problemu. Nakaz pracy, ka dego rodzaju, bez wzglêdu na warunki, jawi³ siê jako rozwi¹zanie najbardziej optymalne. St¹d te, przy ca³ej grozie stwierdzenia, mo na powiedzieæ, i etyka pracy wydatnie przyczyni³a siê do masowej eliminacji ubogich. Imperatywem etyki pracy by³a taka forma egzystencji, która zasadza³a siê na zap³acie za pracê, st¹d te jakakolwiek forma pomocy spo³ecznej jawi³a siê jako mniej moralna ni byle jaka praca za nêdzne wynagrodzenie. Elity ówczesnego œwiata g³êboko wierzy³y, i konfrontacja niepracuj¹cych ubogich z osobami sprzedaj¹cymi swoj¹ pracê za nêdzn¹ zap³atê zawsze wypadaæ bêdzie na korzyœæ tych drugich. Rozwa ania, o których wy ej mowa, towarzyszy³y twórcom Ustawy o Ubogich (Poor Law), œwiat³ym elitom œwiata industrialnego z lat XIX wieku. Istota ustawy zasadza siê na stwierdzeniu, i pomoc ubogim mo liwa jest jedynie w przytu³kach. Takie brzmienie ustawy w wydatny sposób przyczyni³o siê do rozwoju etyki pracy. 5 Por. tam e, s. 408.
123 PROBLEM ETYKI PRACY 123 W pierwszym rzêdzie mo liwe sta³o siê rozró nienie kategorii prawdziwych ubogich od osób, które siê za ubogich uznawa³y, byle unikn¹æ obowi¹zku zarobkowania. Uwa ano, i jeœli ktoœ dobrowolnie zgadza siê na zamkniêcie w przytu³ku, oznaczaæ to musi, i nie posiada dla siebie adnej alternatywy. Po drugie, bardzo wielu nêdzarzy, staj¹c wobec alternatywy brudny przytu- ³ek nêdzna praca, zaczê³o dostrzegaæ zalety tej ostatniej. Ponadto, dziêki prawu o ubogich mo liwe by³o socjalizowanie do zasad etyki pracy tych, którzy rokowali jak¹kolwiek nadziejê, oraz skazanie na wegetacjê i powolne odchodzenie pozosta³ych. Warto dodaæ, e ustawa dotycz¹ca nêdzarzy chroni³a tak e pracuj¹cych przed myœl¹, aby porzuciæ pracê. Im bardziej niepokoj¹ce i przera aj¹ce wieœci dochodzi³y z przytu³ków, tym mocniej anga owali siê oni w wykonywanie powierzonych im obowi¹zków. Za³o enia etyki pracy, o których wy ej by³a mowa, sprawia³y, e zasadniczy cel etyki pracy, a wiêc eliminacja biedy, nie tylko, e siê nie uda³, ale co wiêcej problem biedy uleg³ dalszemu pog³êbieniu. Los tych, którzy poddali siê nakazom etyki pracy, nie by³ a tak dalece lepszy od tych, którzy yli przytu³kach. Podsumowuj¹c dotychczasowe rozwa ania, mo na powiedzieæ, i pryncypia etyki pracy zmierza³y do wyeliminowania ludzkich przyzwyczajeñ i sk³onnoœci, tak aby mo na by³o osi¹gn¹æ jeden powszechny standard zachowania na miarê cz³owieka epoki industrialnej. Takie postawienie sprawy pozostawa³o w zadziwiaj¹cej zgodnoœci z ówczesnym myœleniem ekonomicznym. John Stuart Mill dowodzi³, i przedmiotem ekonomii politycznej nie s¹ ludzkie namiêtnoœci, wyj¹wszy tylko te, które mog¹ byæ uwa ane za pozostaj¹ce w sta³ej sprzecznoœci z zasadami pragnienia bogactwa, mianowicie niechêci¹ do pracy i pragnieniem natychmiastowego zaspokajania kosztownych zachcianek 6. Twórcy etyki pracy pozbawili swoj¹ koncepcjê jakichkolwiek odniesieñ do kwestii metafizycznych, gdy w ich opinii szkoda czasu na dywagacje dotycz¹ce rozwoju duchowego czy te umys³owego. Co wiêcej, niechêæ do metafizyki by³a tak wielka, e nie zauwa ono wa kiego zubo enia doktryny, a mianowicie zdolnoœci wykazania uszlachetniaj¹cego wymiaru ludzkiej pracy. Jeœli robotnik zachowywa³ siê zgodnie z zasadami etyki pracy, czyni³ tak nie z pobudek moralnych, lecz powodowany brakiem wyjœcia z nêdznej sytuacji, w jakiej siê znajdowa³. Patrz¹c na zasady etyki pracy, mo na doszukaæ siê w nich swoistej dwulicowoœci. Postrzeganie robotników jako jednostek moralnie integralnych, poddanych surowemu rygorowi fabrycznemu, powinno poci¹gaæ za sob¹ poszerzanie siê przestrzeni ich wolnoœci, a wiêc jedynej p³aszczyzny, na której mo e rozwijaæ siê moralnoœæ, zaœ odpowiedzialnoœæ wydawaæ swoje owoce. A jednak Etyka pracy przynajmniej w swoim pocz¹tkowym okresie, radykalnie ogranicza³a p³aszczyznê wyboru. 6 J.S. Mill, Principles of political Economy, s. 321.
124 124 JACEK JANISZEWSKI Byæ mo e nie do koñca uprawniony jest pogl¹d, i apologeci etyki pracy nie dostrzegali moralnych konsekwencji swoich dzia³añ czy te sami byli osobami pozbawionymi krêgos³upa moralnego. Jeœli opowiadali siê za radykalnymi rozwi¹zaniami, czynili to z wiar¹ w przysz³e korzyœci. Mo na rzec, i jeœli wielu postrzega³o pracê fizyczn¹ jako koniecznoœæ, ciê ar i przymus, to przy tej okazji by³a ona równie traktowana jako dzia³alnoœæ godna pochwa³y KREOWANIE ULEG YCH OBYWATELI NOWOCZESNEGO PAÑSTWA Nie istnieje takie spo³eczeñstwo, które nie by³oby sk³onne idealizowaæ samego siebie, to jest dostrzegaæ swoich s³abych i ciemnych stron, a zarazem wdra aæ rozwi¹zania zaradcze, które przeciwdzia³a³yby ich ujawnieniu. Dla ka dego, kto nie by³ w stanie zagwarantowaæ sobie pe³ni godnoœci i osobowoœci w inny sposób, podjêcie pracy w fabryce jawi³o siê jako jedyne rozwi¹zanie. Jako droga prowadz¹ca do uzyskania statusu porz¹dnego cz³owieka. Praca jawi³a siê jako rozwi¹zanie wszelkich spo³ecznych i jednostkowych problemów. Znaczenia pracy nie kwestionowali ani przedstawiciele lewicy, ani prawicy. Co wiêcej, zdawano sobie sprawê, i liczba osób zatrudnionych w fabrykach bêdzie nieprzerwanie rosn¹æ, zaœ docelowo spo³eczeñstwo industrialne przybierze kszta³t jednej wielkiej fabryki. Powszechne zatrudnienie by³o docelowym modelem przysz³oœci. Z tego te wzglêdu brak pracy, bezrobocie, postrzegano jako coœ nienormalnego, niegodnego nowoczesnego cz³owieka. Etyka pracy, o której ju by³a mowa, radykalnie zmieni³a œwiat stosunków spo³ecznych. Analiza jednostki w warunkach, które wy ej zosta³y omówione, pokazuje, e praca wykonywana przez cz³owieka, zapewnia³a mu, z jednej strony, œrodki niezbêdne do egzystencji, z drugiej zaœ, stwarza³a nadziejê na tzw. awans spo³eczny. Praca by³a nie tylko elementem spo³ecznej to samoœci, ale tak e czynnikiem samooceny. W odpowiedzi na pytanie kim jesteœ, pierwszym wyznacznikiem to samoœci by³ rodzaj wykonywanego zawodu oraz miejsce pracy. Rodzaj wykonywanej pracy wskazywa³ na standardy, do których nale a³o równaæ, jeœli chcia³o siê posiadaæ okreœlony spo³ecznie status. Mo na zatem powiedzieæ, podsumowuj¹c dotychczasowe rozwa ania, i praca stanowi³a centrum egzystencji i budowania to samoœci. Jeœli posiada³o siê plany yciowe, najczêœciej zwi¹zane one by³y z rodzajem wykonywanej pracy. Skoro zaœ praca nada³a ludzkiemu yciu sens, doœæ jasna stawa³a siê hierarchia wartoœci. Praca stanowi³a punkt orientacyjny jednostek oraz spo³eczeñstw. Fabryki spo³eczeñstwa industrialnego stanowi³y nie tylko wytwórniê okreœlonych dóbr, kreowa³y tak e uleg³ych obywateli nowoczesnego pañstwa. Zw³asz- 7 K. McClleland, Time to work, time to live: some aspects of work and the reformation of class In Britain , w: The Historical Meanings of Work, red. P. Joyce, Cambridge 1987, s. 184.
125 125 cza ta druga rola jest w zbyt ma³ym stopniu doceniana, jest przecie oczywiste, i dziêki niej mo liwe by³o (i nadal jest) przetrwanie spo³eczeñstwa. Funkcjê tê doceniono wówczas, gdy do przedsiêbiorców dociera³y niepokoj¹ce wieœci, i w danej populacji bardzo wielu mê czyzn nie jest zdolnych do podjêcia pracy zarobkowej oraz odbywania s³u by wojskowej. Osoby niepracuj¹ce wymyka³y siê spo³ecznej kontroli, a to przecie stanowi³o pogwa³cenie zasad etyki pracy. Dope³nieniem wizji zdrowego i zdolnego do wykonywania pracy zarobkowej mê czyzny by³ obraz patriarchalnej rodziny. Apologeci etyki pracy to najczêœciej chwalcy cnót rodzinnych oraz uprzywilejowanej roli mê czyzny jako g³owy rodziny, na której spoczywa³ obowi¹zek zarobkowania na jej utrzymanie. Praca w spo³eczeñstwie industrialnym to tak e kwestia bogacenia siê jednostek i spo³eczeñstwa, czy te, jak mówi¹ socjologowie, reprodukcji systemowej. Jest oczywiste, i wytwarzanie bogactwa nie by³o mo liwe bez pracy najemnej. Ówczesna wielkoœæ bogactwa by³a wprost proporcjonalna do wielkoœci zasobów si³y roboczej, w zwi¹zku z czym rz¹dy podejmowa³y tego typu dzia³ania, które zmierza³y do zwiêkszenia poda y si³y roboczej. Dotychczasowe rozwa ania prowadz¹ do nastêpuj¹cej konkluzji: praca zajmowa³a uprzywilejowan¹ pozycjê na trzech poziomach nowoczesnego ustroju: jednostkowym, spo³ecznym oraz systemowym. Co wiêcej, ustrój, o którym wy ej mowa, stanowi rezultat obowi¹zywania zasad etyki pracy. Moraln¹ powinnoœci¹ by³a koegzystencja kapita³u oraz si³y roboczej. Zadaniem robotnika stawa³o siê w warunkach etyki pracy ca³kowite podporz¹dkowanie siê wykonywanym zadaniom. Z drugiej strony, ycie poœwiêcone pracy dramatycznie ogranicza³o poczucie wolnoœci. 4. POMIÊDZY LEPIEJ A WIÊCEJ PROBLEM ETYKI PRACY Im bardziej chwalono i realizowano przykazania etyki pracy, tym intensywniej natrafiano na opór robotników staraj¹cych siê ustrzec przestrzeñ w³asnej wolnoœci. Narzêdziem s³u ¹cym do zwalczania przejawów buntu by³a w³asna etyka pracy. Aby wykszta³ciæ robotnika totalnie podporz¹dkowanego pracodawcy, stosowano wszelkie mo liwe sposoby dzia³ania, w myœl zasady, i cel uœwiêca œrodki. Odwo³ywanie siê do uczuæ moralnych by³o jednym z dzia³añ, przy czym nale y pamiêtaæ, i wcale nie najskuteczniejszym. Wszelka moralnoœæ, wobec jej zmiennoœci i b³êdnoœci, stanowi³a z³udn¹ busolê dla po ¹danych ludzkich zachowañ. Œrodkami zachêcaj¹cymi do pracy, w przypadku jednostek opornych, by³y: odosobnienia, nakazy prawa, odmowa pomocy poza przytu³kami, a w koñcu odwo³ywanie siê do zasad moralnych. Etyka pracy stanowi zasadniczo wynalazek europejski. Zdecydowana wiêkszoœæ badaczy amerykañskich stoi na stanowisku, i w przypadku Stanów Zjed-
126 126 JACEK JANISZEWSKI noczonych to duch przedsiêbiorczoœci i protestancka zapobiegliwoœæ stanowi³y czynniki bogacenia siê jednostek i narodu, nie zaœ przykazania etyki pracy. Zarówno Amerykanie, jak i emigranci do Stanów Zjednoczonych, widzieli w pracy œrodek s³u ¹cy do realizacji celu, jakim by³o zasobne ycie, nigdy zaœ cel sam w sobie. Praca by³a postrzegana jako czynnik poszerzaj¹cy p³aszczyznê jednostkowej wolnoœci, nawet jeœli w danym momencie okupiona by³a ciê kimi warunkami pracy i mizernym wynagrodzeniem. Zaanga owanie siê w pracê mo liwe by³o dziêki manipulowaniu bodÿcami pieniê nymi, widok zarobionych dolarów mobilizowa³ bardziej ni z³udne poczucie moralnego obowi¹zku. Nie wyg³aszano nic niedaj¹cych kazañ, i praca stanowi drogê do lepszego ycia, przedstawiano j¹ jako narzêdzie zarabiania wiêkszych pieniêdzy. Nie jest wa ne lepiej, liczy siê wiêcej. 5. CZY ISTNIEJE JAKAŒ SENSOWNA ALTERNATYWA? Jeœli prawdziwe jest ostatnie zdanie, i nie liczy siê lepiej, lecz wiêcej, pojawia siê tak¹ oto alternatywa: etyka pracy, czy te etyka ycia. Oczywiœcie, pojawi siê zarzut, i istnieje dziejowa koniecznoœæ, w zwi¹zku z czym nie jest mo liwe modyfikowanie czy te zmiana istniej¹cych tendencji. Niestety, wieloœæ wspó³czesnych utopii tak skutecznie zmieni³a sposób postrzegania, e brak woli, aby wykreowaæ jak¹kolwiek alternatywê wobec istniej¹cego stanu rzeczy. Mo na œmia³o stwierdziæ, i Ÿród³em kryzysu œwiata zachodniego jest fakt, i przesta³ on kwestionowaæ samego siebie. W³aœnie zdolnoœæ kwestionowania samego siebie i przekraczania swoich barier i mo liwoœci stanowi³y klucz do sukcesu. Aby umieæ zakwestionowaæ istniej¹c¹ rzeczywistoœæ, trzeba przyj¹æ, i jest arbitralna, a jako taka nie odznacza siê cech¹ sta³oœci. Mo na przyj¹æ inne ustalenia, o ile bêd¹ one wystarczaj¹co przekonuj¹ce do zmiany stanu rzeczy. Niestety, wci¹ ma³o kwestionuje siê przyjête za³o enia, a przecie w³aœnie dziêki temu spo³eczeñstwa zachodnie by³y w przesz³oœci najbardziej prorozwojowe i innowacyjne. Przyk³adowo, imperatywem jest wzrost gospodarczy, przy czym nikt nie pyta, jaki to ma byæ wzrost, dla jakich grup spo³ecznych, jaka jest jego cena, i co dziêki niemu chce siê osi¹gn¹æ. Nie kwestionuje siê przyjêtych arbitralnie za³o eñ, urastaj¹ one do rangi obiektywnej koniecznoœci, zaœ ten, kto w¹tpi, to w najlepszym przypadku cz³owiek niepowa ny, poeta lub pisarz 8. Mo liwa jest zmiana optyki, ze skupienia siê tylko i wy³¹cznie na pracy zarobkowej, co stanowi imperatyw etyki pracy, do przyjêcia podstawowych uprawnieñ i gwarancji zwi¹zanych z godnoœci¹ osoby ludzkiej. Podstaw¹ uprawnienia jest fakt istnienia cz³owieka. Jeœliby w taki sposób patrzeæ na z³o on¹ rzeczywi- 8 Por. C. Castoriadis, The Imaginary Institution of Society, Cambridge 1987, s
127 PROBLEM ETYKI PRACY 127 stoœæ stosunków spo³ecznych, mo liwe jest uratowanie podstawowych wartoœci pañstwa dobrobytu i przeniesienie ich na p³aszczyznê pañstwa rozwoju, na jak¹ wesz³y kapitalistyczne pañstwa opiekuñcze, nie trac¹c z pola widzenia faktu, i nie jest realne zapewnienie wszystkim zatrudnienia. Dziêki realizacji celów, o jakich wy ej mowa, mo liwe staje siê zachowanie wartoœci etycznych i spo³ecznych œwiata zachodniego w warunkach niedostatecznej efektywnoœci istniej¹cych instytucji. Oczywiœcie, w niniejszych rozwa aniach pominiêto fakt, i wolne spo³eczeñstwo mo e dokonaæ wolnego wyboru i odrzuciæ wszelk¹ stycznoœæ oraz kompromisowoœæ. Kolejna sprawa, od której nie mo na abstrahowaæ, to koniecznoœæ separacji pracy od rynku pracy. Z³¹czenie praca rynek pracy sprawia, e ka dy rodzaj aktywnoœci winien byæ w odpowiedni sposób zaksiêgowany, ma swoj¹ wartoœæ wymienn¹, otrzymuje siê za jej wykonywanie ekwiwalent pieniê ny. Dziœ wiadomo, e taka perspektywa jest zubo aj¹ca, bowiem jak potraktowaæ prace domowe, w wiêkszoœci wykonywane przez kobiety? W myœl dawnych za³o eñ etyki pracy, wykonywanie czynnoœci nieprzeznaczonych na sprzeda oznacza³o bycie osob¹ bezrobotn¹, mówi¹c krótko, niepracowanie. Dlatego te etyka pracy winna zostaæ zast¹piona etyk¹ fachowoœci, gdy instynkt fachowoœci jest cech¹ natury ludzkiej. Ludzkoœæ sama z siebie mo e dokonaæ pewnego mentalnego zwrotu, gdy zbiorowa dobrowolna prostota staje siê jedyn¹ pozytywn¹ alternatyw¹ dla zbiorowego unieszczêœliwiania 9. THE PROBLEM OF WORK ETHIC Summary In order to obtain something which makes a person happy, he or she must perform an action which is in the opinion of others valuable and worthy of compensation. From the previous sentence, we can deduce a simple truth: that nothing is for free, rather, each thing has its price. Or, in other words, sometimes you have to be a giver in order to be given something later. Work is a noble act, although many people may become indignant about this statement. By working, we multiply things we already have or we get new things. Activity which makes us richer is attributable to human nature, and inactivity or a satisfaction with things we already have is in contradiction to this nature. Taking into account work ethic, we can consider as moral only such an activity by an individual which has won recognition in somebody else s eyes, the highest manifestation of which is remuneration. Nowhere else except on the grounds of work ethic do we encounter a dissatisfaction of some people with the actions of others, e.g. with the behavior of an employer who evades the obligation to pay for work completed. 9 P. Curry, Defending Middle Earth, Edinburgh 1977, s. 51.
128 128 JACEK JANISZEWSKI Since becoming a part of social discussion, work ethic has served politicians, as well as philosophers and clerics, in fighting reluctance to this organization of everyday life, which is governed by the clock and operating hours of a factory. This aversion was based on an aspiration to satisfy one s own needs, and nothing more. A 19 th century laborer, having been given a remuneration which enabled him or her to live a poor existence poor but existence, did not see a reason why he or she should work more. After all, outside of work there were so many interesting things to do, that it was not worth it to waste time money grubbing. Keywords: work, professional ethics, morality, ethics, workman, factory, industrial system Nota o Autorze: dr Jacek Janiszewski, zdoby³ tytu³ doktora nauk humanistycznych w zakresie socjologii na Uniwersytecie Kardyna³a Stefana Wyszyñskiego w Warszawie. W rz¹dzie Hanny Suchockiej mianowany by³ na kierownika resortu rolnictwa i gospodarki ywnoœciowej. W latach zosta³ Ministrem Rolnictwa i Rozwoju Wsi w rz¹dzie Jerzego Buzka. Obecnie wyk³ada na Uniwersytecie Kardyna³a Stefana Wyszyñskiego w Warszawie oraz w Wy szej Szkole Gospodarki w Bydgoszczy. Przewodniczy tak e za³o onej przez siebie Radzie Programowej Stowarzyszenia Integracja i Wspó³praca. S³owa kluczowe: praca, etyka pracy, moralnoœæ, etyka, robotnik, fabryka, system industrialny
129 129 SEMINARE t. 31 * 2012 * s BEATA SZLUZ Uniwersytet Rzeszowski ZJAWISKO BEZDOMNOŒCI W NIEMCZECH WSTÊP Problem bezdomnoœci wystêpuje w ka dym pañstwie i nawet najbogatszym nie uda³o siê go wyeliminowaæ. Zwrócono uwagê na fakt, e mniejsze koszty s¹ ponoszone w zwi¹zku z zapobieganiem zjawisku, natomiast zdecydowanie wiêcej œrodków jest niezbêdnych w procesie wychodzenia z bezdomnoœci. Dokonuj¹c analizy problemu bezdomnoœci w Niemczech, S. Taeubner podkreœli³, e bezdomne jednostki lokuje siê w tym kraju w ukryciu, w skupiskach sytuowanych daleko na peryferiach miasta, albo w centrum miasta w atmosferze wstydu, jakby próbuj¹c nie dostrzegaæ ich istnienia. Zatem bezdomnoœæ w Niemczech jest podwójnie wstydliwym ubóstwem, zarówno dla biednych, jak i dla bogatych 1. Maj¹c na uwadze, e jest to kraj o rozbudowanym systemie pomocy spo³ecznej przyk³ad modelu pañstwa opiekuñczego mo na przypuszczaæ, e du e spektrum œwiadczeñ z jednej strony stanowi doskona³e wsparcie dla osób potrzebuj¹cych pomocy, z drugiej jednak wydaje siê, e staje siê ono stymulatorem braku aktywnoœci i zale noœci od pomocy, a ponadto migrowania do kraju, w którym ow¹ pomoc ³atwo mo na otrzymaæ. Przyk³adem s¹ wyjazdy polskich bezdomnych do Niemiec. Zdaniem M. Ko³odziejczyk liczba bezdomnych Polaków mo e wynosiæ nawet kilka tysiêcy. Te jednostki s¹ zaliczane do grupy ryzyka, tzn. do zagro onych narkomani¹, przestêpczoœci¹ i prostytucj¹ 2. 1 Por. S. Taeubner, Bezdomnoœæ w Niemczech. Przyczyny, zjawisko i drogi do przezwyciê enia, G³osy Czasu 3(1993), s. 1; K. Kamiñska, System pomocy ludziom bezdomnym w wybranych pañstwach Europy zachodniej, w: Oblicza bezdomnoœci, red. M. Dêbski, K. Stachura, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdañskiego, Gdañsk 2008, s Por. M. Ko³odziejczyk, Lumpenimigracja, Polityka 2(2007), s. 96. Wed³ug danych przytoczonych w 2010 roku przez TVP INFO oko³o 40% bezdomnych w Niemczech mog¹ stanowiæ Polacy, tj. oko³o 10 tys. osób. Do jednego z berliñskich schronisk zg³asza siê nawet 100 osób w ci¹gu dnia. Otrzymuj¹ jedzenie, odzie i ³ó ko z czyst¹ poœciel¹. Mog¹ uzyskaæ darmow¹ pomoc medyczn¹. W niektórych noclegowniach tolerowany jest alkohol i nie s¹ sprawdzane dokumenty. Por.
130 130 BEATA SZLUZ I. Ogonowska na podstawie przeprowadzonych analiz zauwa y³a, e kraje maj¹ce silnie rozbudowany system pomocy ludziom bezdomnym, odnotowuj¹ w swoich statystykach najwiêksz¹ ich liczbê. Pogrupowa³a ona poszczególne pañstwa w trzy kategorie, które utworzy³a bior¹c pod uwagê nasilenie zjawiska: 1. obejmuje du e kraje, maj¹ce najwy szy stopieñ bezdomnoœci: Niemcy, Francja, Wielka Brytania; 2. obejmuje kraje o œrednim poziomie bezdomnoœci: Belgia, W³ochy, Luksemburg, Holandia, Irlandia; 3. obejmuje kraje o umiarkowanym poziomie bezdomnoœci: Dania, Portugalia, Hiszpania 3. W pierwszej grupie wskaza³a zatem te, w których owo zjawisko by³o w latach dziewiêædziesi¹tych najbardziej nasilone. Jako pierwsze wymieni³a Niemcy. Z kolei K. Kalinowski, przyjmuj¹c szacunkowo, e bezdomnych osób jest w ka dej populacji oko³o 0,5%, podj¹³ próbê zobrazowania ich liczby. Bior¹c pod uwagê kraje europejskie, na szczególn¹ uwagê zas³uguj¹ wg niego nastêpuj¹ce: Niemcy (411648), Francja (320288) oraz Wielka Brytania (305566), w których przybli ona liczba tej kategorii osób jest najwiêksza 4. Niemcy uwa a siê za pañstwo socjalne, w którym istotnym zadaniem jest zabezpieczenie i ochrona wszystkich obywateli. Bior¹c pod uwagê przytoczone statystki, z których wynika, e kraj nale y do tych, w których wystêpuje szczególnie du e nasilenie zjawiska bezdomnoœci, temu zagadnieniu poœwiêcono niniejszy artyku³. 1. POJÊCIE I PRZYCZYNY BEZDOMNOŒCI Cytowany S. Taeubner podkreœli³, e w Niemczech wprowadzono rozró nienie pomiêdzy pojêciem bezdomny (Obdachlos) a nieosiad³y (vorübergehend ohne Wohnung), które skutkowa³o tym, i w jêzyku urzêdowym i specjalistycznym osoby nieosiad³e, tzn. samotni mê czyÿni i kobiety, którzy nie posiadaj¹ mieszkania, nie byli uwa ani za bezdomnych, mimo e oni w³aœnie w sposób paradoksalny tworzyli grupê osób najbardziej dotkniêtych tym problemem. Nie uwzglêdniano ich tak e w statystykach. Zatem nie mogli korzystaæ ze œwiadczeñ pomocy spo³ecznej przys³uguj¹cych np. bezdomnym rodzinom, którym przyznaje siê m.in. mieszkania zastêpcze. W federalnej ustawie o pomocy spo³ecznej (Bundessozialhilfegesetz, BSHG), w wersji z 1976 roku, okreœlono, e: nieosiad³ym jest ten, kto przebywa w zak³adzie pomocy dla nieosiad³ych, albo pozostaje z nim w regularnym kontakcie. Dopiero w ostatnich latach wœród specjalistów zacz¹³ dominowaæ pogl¹d, e wraz z tym pojêciem podtrzymywano wizerunek TVP, Polscy bezdomni emigruj¹, < bezdomni emigruja>, (data dostêpu: ). 3 Por. I. Ogonowska, Bezdomnoœæ w krajach Wspólnoty Europejskiej w latach , Wydawnictwo Instytutu Gospodarki Mieszkaniowej, Warszawa 1994, s Por. K. Kalinowski, Bezdomnoœæ na œwiecie i w Europie, Homo Mizerus 20(2010), s. 10.
131 ZJAWISKO BEZDOMNOŒCI W NIEMCZECH 131 cz³owieka, o osobowoœci rzekomo ukszta³towanej do prowadzenia nieosiad³ego trybu ycia czy te osobowoœci anormalnej 5. Skutkowa³o to stygmatyzacj¹ bezdomnych i brakiem dzia³añ integracyjnych. Przyk³adem mog¹ byæ niemieckie badania odnosz¹ce siê do kontekstu dewaluacji bezdomnych, w których wyniku okaza³o siê, e bezdomne osoby s¹ dla 38,8% respondentów niewygodne w miastach; 32,9% traktuje je jako leniwe jednostki; natomiast 34% ankietowanych opowiedzia³o siê za tym, aby bezdomnych ebraków usun¹æ z chodników 6. Opisana sytuacja pokazuje wyraÿnie, e pos³ugiwanie siê okreœlonymi definicjami bezdomnoœci mo e skutkowaæ ograniczaniem podejmowanych dzia³añ w odniesieniu do pewnych kategorii beneficjantów. Zatem mo e dochodziæ do pomniejszania istotnoœci problemu. Federalne Stowarzyszenie Pomocy Bezdomnym w sporz¹dzanych statystykach rozró nia: bezdomnych w wieloosobowych gospodarstwach domowych (rodziny, samotni rodzice, zwi¹zki partnerskie), samotne osoby bezdomne (w jednoosobowych gospodarstwach domowych) i etnicznych bezdomnych, w miejscu tymczasowego zakwaterowania 7. Mo na zatem wyró niæ bezdomnoœæ indywidualn¹ i bezdomnoœæ rodzin, która najczêœciej pojawia siê, gdy jeden lub dwoje rodziców traci pracê. Rodziny szybciej otrzymuj¹ zastêpczy lokal mieszkalny, ni bezdomne jednostki, które najczêœciej przebywaj¹ w okolicy dworców, stacji metra, aby uchroniæ siê przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Istnieje kilka teorii obrazuj¹cych przyczyny zjawiska bezdomnoœci w Niemczech. Do po³owy lat szeœædziesi¹tych ubieg³ego stulecia uwa ano, e by³o ono nastêpstwem wojny oraz okresu powojennego. Nastêpnie, w drugiej po³owie lat szeœædziesi¹tych i w latach siedemdziesi¹tych jako jego g³ówn¹ przyczynê postrzegano przebieg procesu socjalizacji w tzw. rodzinach problemowych pochodz¹cych z ni szych warstw spo³ecznych, z zaburzeniami w zakresie osobowoœci, przekazuj¹cych negatywne postawy spo³eczne kolejnym pokoleniom. Bezdomnoœæ widziano zatem jako problem z zakresu dewiacji, dlatego podejmowano próby oddzia³ywania terapeutycznego. Z kolei lata osiemdziesi¹te przynios³y nowy, odmienny sposób widzenia zjawiska. Uznano, e g³ówne jego uwarunkowania tkwi¹ w problemach na rynku pracy i mieszkaniowym. Pewne grupy czy kategorie spo³eczne nie mia³y szans na awans na wysokie pozycje w zak³adzie pracy. Dotyczy³o to równie rynku mieszkaniowego, bowiem oferty by³y kierowane do osób zamo nych. Kolejna koncepcja ukazywa³a bezdomnoœæ jako skutek ubó- 5 Por. S. Taeubner, dz. cyt., s Por. Obdachlosendiskriminierung, < (data dostêpu: ). 7 Por. Bundesarbeitsgemeinschaft Wohnungslosenhilfe e.v., Schätzung der Zahl der Wohnungslosen und der von Wohnungslosigkeit Bedrohten, < (data dostêpu: ).
132 132 BEATA SZLUZ stwa. Egzemplifikacj¹ tego móg³ byæ fakt, i 75% eksmisji by³o dokonywanych z powodu zalegania z op³atami za czynsz. W tym kontekœcie, to w³aœnie mechanizmy rynku pracy, rynku mieszkaniowego oraz polityka spo³eczna pañstwa prowadzi³y do marginalizacji spo³ecznej, zubo enia, a w konsekwencji do powstawania zjawiska bezdomnoœci 8. W literaturze przedmiotu w 2008 roku postawiono nastêpuj¹c¹ tezê, i zmiany na rynku mieszkaniowym i intensyfikacja dzia³añ profilaktycznych mo e przyczyniæ siê do zmniejszenia problemu bezdomnoœci, pomimo pog³êbiaj¹cego siê ubóstwa i bezrobocia 9. W tym kontekœcie nale y podkreœliæ pojawienie siê w Niemczech podejœcia Housing First (najpierw mieszkanie), które wydaje siê byæ w wielu europejskich krajach nie tylko nowatorskim, ale tak e efektywnym rozwi¹zaniem. Wœród przyczyn bezdomnoœci nale y wymieniæ m.in. zaleganie z op³atami czynszowymi i zwi¹zane z tym eksmisje oraz bezrobocie. Problemem jest tak e deficyt w zakresie kszta³cenia zawodowego, w efekcie brak odpowiednich kwalifikacji, rozwody, œmieræ partnera, uzale nienia (g³ównie od alkoholu i narkotyków), choroby psychiczne. Z kolei, wœród dzieci i m³odzie y najczêstszymi przyczynami bezdomnoœci s¹: ucieczki od przemocy i konfliktów panuj¹cych w rodzinie, ubóstwo lub bezdomnoœæ rodziny, ucieczka z domu dziecka. Niejednokrotnie dopuszczaj¹ siê one drobnych kradzie y, ebractwa czy prostytucji. Najczêœciej jednak kumulowanie siê, nak³adanie ró nych uwarunkowañ staje siê przyczyn¹ przekroczenia granicy bezdomnoœci. 2. SKALA ZJAWISKA BEZDOMNOŒCI W NIEMCZECH Na terenie Niemiec od 1964 roku monitorowano zjawisko bezdomnoœci jedynie w Nadrenii Westfalii. W pozosta³ych landach informacje by³y gromadzone dopiero od lat dziewiêædziesi¹tych, g³ównie w oparciu o rejestry dokonywane przez organizacje trzeciego sektora, które ewidencjonuj¹ osoby korzystaj¹ce z ich pomocy. Pojawi³ siê zamys³ uwzglêdnienia problemu bezdomnoœci w spisach powszechnych lub po³¹czenia ich z rejestrami placówek. W literaturze przedmiotu podano, e w latach osiemdziesi¹tych liczba bezdomnych osób wynosi³a w tym kraju oko³o 120 tys. 10. Z kolei, w latach dziewiêædziesi¹tych zjawisko bezdomnoœci bardzo siê nasili³o. Zdaniem G.M. Backes liczba bezdomnych przekroczy³a 8 Por. S. Taeubner, dz. cyt., s Por. V. Busch Geertsema, S. Fitzpatrick, Effective Homelessness Prevention? Explaining Reductions in Homelessness in Germany and England, European Journal of Homelessness 2(2008), s Por. R. Weeber, D. Kulke, Obdachlosigkeit, w: Fachlexikon der sozialen Arbeit, red. G. Dabitz, Verlag Deutscher Verein für Öffentliche und Private Fürsorge, Frankfurt am Main 1993, s. 667.
133 ZJAWISKO BEZDOMNOŒCI W NIEMCZECH mln osób 11. Zbie ne dane liczbowe udostêpni³ w 1990 roku Federalny Zespó³ Roboczy ds. Pomocy Bezdomnym wspólnie z Federalnym Zespo³em Roboczym ds. Socjalnych Ognisk Zapalnych. Wed³ug szacunków specjalistów by³o w Niemczech ponad 1 mln bezdomnych. Wyró niono kilka grup: osób w mieszkaniach zastêpczych; w tanich pensjonatach; na oddzia³ach psychiatrycznych, w klinikach lub innych instytucjach w oczekiwaniu na zwolnienie; osób samotnych bezdomnych (w dotychczasowej nomenklaturze okreœlanych jako bez sta³ego miejsca zamieszkania ), w tym ok kobiet; wysiedleñców i przesiedleñców bez w³asnego mieszkania (w mieszkaniach zastêpczych) i bezdomnych w Niemczech Wschodnich 12. Podobne szacunkowe dane przedstawiono w 1993 roku 13, jak równie w 1994 roku, w dzienniku Frankfurter Rundschau 14. Nie potwierdzono ich w opublikowanych statystykach, ale owe wskazania zwróci³y na tê problematykê uwagê instytucji podejmuj¹cych dzia³ania w zakresie pomocy spo³ecznej. W zestawieniach z 1995 i 1996 roku wskazano przedzia³ liczbowy tys. Od 1997 roku odnotowywano coroczny spadek tej liczby 15. Brak danych ewidencyjnych powodowa³, e zjawisko by³o wci¹ zbyt ma³o widoczne. R. Janik podkreœli³, e znaczny wczeœniejszy wzrost liczby bezdomnych osób wi¹za³ siê m.in. z procesem migracji. Jednoczeœnie nie zauwa ono zwiêkszenia podejmowanych dzia³añ na rzecz tej kategorii beneficjentów. Mia³o miejsce natomiast usuwanie, np. z terenu dworców, jednostek podejrzanych o w³óczêgostwo 16. W 1996 roku wykonano w Hamburgu badanie, którym objêto 133 instytucje spoœród 156 zajmuj¹cych siê udzielaniem pomocy bezdomnym. Przeprowadzono rozmowy z 1204 bezdomnymi osobami. Ustalono, e jest ich oko³o 1400 w tym mieœcie: 83% mê czyzn, 17% kobiet; 82,8% obywateli Niemiec, 17,2% cudzoziemców. Œrednia statystyczna wieku ogó³u badanych wynosi³a oko³o 38 lat. 27,5% badanych od ponad szeœciu miesiêcy pozostawa³o w bezdomnoœci. Przedstawiciele organizacji charytatywnych podwa yli przytoczone wyniki, uznaj¹c, e rzeczywista liczba bezdomnych jest znacznie wiêksza 17. Dokonuj¹c przegl¹du danych obrazuj¹cych liczbê bezdomnych osób dostrze- ono du e rozbie noœci. Mo na przypuszczaæ, e wynika to m.in. z ró norodno- 11 Por. G.M. Backes, Armut im Alter (k)ein Thema mehr?, Neue Praxis 2(1994), s Por. BAGNH, BAGSB, Wspólna wypowiedÿ prasowa, Frankfurt/Bielefeld 1990, Gefärdetenhilfe 4(1990), s. 143, cyt. za S. Taeubner, dz. cyt., s Por. A. Smrokowska, Bezdomni, Tematy 1(1996), s Por. H. Kiebel, Obdachlose Menschen in Deutschland, < page.fu berlin.de/~zosch/ ops/obdachlose.html.>, (data dostêpu: ). 15 Por. Bundesarbeitsgemeinschaft Wohnungslosenhilfe e.v., Statistikberichte , < (data dostêpu: ). 16 Por. R. Janik, Zjawisko bezdomnoœci w RFN, Polityka Spo³eczna 1(1998), s. 37, Por. Verschätzt! Hamburgs Obdachlosen Statistik, Hinz und Kuntz 40(1996), s. 12.
134 134 BEATA SZLUZ œci Ÿróde³, z których one pochodz¹, zró nicowania metod ich gromadzenia, b¹dÿ przyjmowania innych definicji bezdomnoœci przez badaczy. Egzemplifikacj¹ mog¹ byæ dane z 1992 roku, wed³ug których w Berlinie, zgodnie z danymi senatu, by³o bezdomnych, natomiast diakonia okreœli³a ich liczbê na Z kolei w Hamburgu urzêdy pisa³y o bezdomnych, zaœ zwi¹zki pomocy spo³ecznej o Cytowany R. Janik podkreœli³, i pomimo braku oficjalnych danych o ca³ej populacji bezdomnych w Niemczech, unikano w oficjalnych statystykach tej problematyki, czego przyk³adem mo e byæ Datenraport opublikowany w 1997 roku w Bonn. Przeznaczanie du ych œrodków materialnych i rozbudowanie systemu opieki spo³ecznej nie wi¹za³o siê z w³aœciw¹ efektywnoœci¹ podejmowanych dzia- ³añ, a czêœæ osób potrzebuj¹cych pomocy nie zosta³a ni¹ objêta. Autor dostrzeg³ wystêpowanie braku mechanizmów zachêcaj¹cych bezdomnych do podejmowania inicjatyw maj¹cych na celu zmianê zaistnia³ej sytuacji. Czêœæ osób biernie oczekiwa³a i wci¹ na nowo ubiega³a siê o pomoc ze strony pañstwa. Z kolei jednostki, które nie zg³asza³y swoich potrzeb, niejednokrotnie by³y pozbawione wsparcia 19. W Niemczech w³aœnie zabieganie o pomoc jest istotne, poniewa dociera ona do tych jednostek czy grup spo³ecznych, które zg³aszaj¹ swoje problemy.federalne Stowarzyszenie Pomocy Bezdomnym podaje, e w populacji bezdomnych osób oko³o 64% stanowi¹ mê czyÿni, 25% kobiety oraz 11% dzieci i m³odzie 20. Organizacja gromadzi dane dotycz¹ce tego zjawiska. Zosta³y one przedstawione w tabeli nr 1 i nr 2. Tabela nr 1: Szacunkowa liczba bezdomnych osób w Niemczech w latach (w tysi¹cach) Kategoria Rok Szacunkowa liczba bezdomnych 802,70 876, Przedzia³, przybli enie +/- 10% ród³o: C. Heringhaus, Primärärztliche Versorgung von Wohnungslosen, Düsseldorf 2000, cyt. za W. Nowak, A. Radniecki, M. Szuber, J. W¹sowicz, A. ak, Organizacje pozarz¹dowe i administracja publiczna a problem bezdomnoœci w Niemczech, w: Partycypacja spo³eczna w dzia³aniu administracji na tle rozwi¹zañ w pañstwach UE, red. M. Sakowicz, Wydawnictwo Krajowej Szko³y Administracji Publicznej, Warszawa 2009, s Dane liczbowe z Der Spiegel 6(1992), s. 77, cyt. za Taeubner, dz. cyt., s Por. R. Janik, dz. cyt., s Por. Bundesarbeitsgemeinschaft Wohnungslosenhilfe e.v., Schätzung der Zahl der Wohnungslosen und der von Wohnungslosigkeit Bedrohten, < (data dostêpu: ).
135 ZJAWISKO BEZDOMNOŒCI W NIEMCZECH 135 Tabela nr 2: Szacunkowa liczba bezdomnych osób w Niemczech w latach (w tysi¹cach) Kategoria Rok Bezdomni w wieloosobowych gospodarstwach domowych Bezdomni w jednoosobowych gospodarstwach domowych Bezdomni bez zakwaterowania ok. 24 ok. 20 ok. 20 ok. 20 ok. 19 ok. 18 ok. 21 ok. 20 przebywaj¹cy na ulicy Bezdomni w gospodarstwach domowych jedno i wieloosobowych (bez bezdomnych emigrantów) Bezdomni repatrianci Bezdomni razem Przedzia³, przybli enie +/-10% ród³o: Bundesarbeitsgemeinschaft Wohnungslosenhilfe e.v., Schätzung der Zahl der Wohnungslosen und der von Wohnungslosigkeit Bedrohten, Bielefeld, , < (data dostêpu: ).
136 136 BEATA SZLUZ Tabela nr 3: Skala zjawiska bezdomnoœci w Niemczech (dane opublikowane w 2006 roku i 2009 roku) Kategoria Typ operacyjny Definicja operacyjna koncepcyjna Bez dachu nad g³ow¹ Bez miejsca zamieszkania Mieszkanie w miejscach publicznych Przebywanie w noclegowni i/lub z koniecznoœci¹ spêdzenia kilku godzin w ci¹gu dnia w miejscach publicznych Schroniska dla bezdomnych/ zakwaterowanie tymczasowe Schronienie dla kobiet Zakwaterowanie dla uchodÿców i imigrantów Spanie pod chmurk¹ Podopieczni streetworkerów Placówki bezpoœredniego dostêpu, np. garkuchnie, punkty pomocy medycznej Zaaran owane na jedn¹ lub kilka nocy, np. w tanim hotelu Schronisko krótkiego pobytu Zakwaterowanie tymczasowe (bez okreœlonego czasu pobytu) Zakwaterowanie tymczasowe (z okreœlonym czasem pobytu) Zakwaterowanie tymczasowe (d³u szy pobyt) Zakwaterowanie w schronisku Wspierane mieszkalnictwo Oœrodki recepcyjne Zakwaterowanie dla repatriantów Zakwaterowanie dla migruj¹cych pracowników brak danych brak danych (patrz 3.1) brak danych roczny preliminarz Federalnego Stowarzyszenia Pomocy Bezdomnym za rok 2004 (W tym kategorie: 1.2, 3.1, 3.2, 7.1, 7.2, 7.3, 7.4, 8.1, 11.1, 11.2, 11.3) brak danych brak danych brak danych (2004) ponadto mieszka³o we wspólnych tymczasowych kwaterach zapewnionych przez lokalne w³adze brak danych brak danych brak danych patrz 3.1 brak danych brak danych (oddzielne struktury sektora bezdomnych) brak danych brak danych brak danych
137 ZJAWISKO BEZDOMNOŒCI W NIEMCZECH 137 Niezabezpieczone zakwaterowanie Nieodpowiednie zakwaterowanie Opuszczaj¹cy instytucje Specjalistyczne zakwaterowanie wspierane Bez umowy najmu Z nakazem eksmisji Zagro enie przemoc¹ Konstrukcje tymczasowe Mieszkania substandardowe Skrajne przeludnienie Instytucje penitencjarne/karne Szpitale i instytucje opiekuñcze Wspierane mieszkania Wspierane mieszkania zbiorowe Foyer (oœrodki dla m³odzie y) Zakwaterowanie dla nieletnich rodziców Zamieszkuj¹cy czasowo u rodziny lub przyjació³ (nie z wyboru) (dane dotycz¹ce mieszkalnictwa i dane z instytucji pomocy spo³ecznej) Zamieszkiwanie w pomieszczeniu z niestandardow¹ umow¹ najmu lub podnajmu (z wy³¹czeniem squattingu) Lokatorzy z nakazem eksmisji Lokatorzy z nakazem zwrotu mienia Mieszkaj¹cy pod groÿb¹ przemocy ze strony partnera lub cz³onka rodziny (statystyki policji) Domy na kó³kach/przyczepy kempingowe (nie bêd¹ce zakwaterowaniem wakacyjnym) Nielegalne zajmowanie przestrzeni (np. Romowie, podró nicy) Nielegalne zajmowanie budynków, czyli squatting Zamieszkane lokale nienadaj¹ce siê do zamieszkania wed³ug ustawowego standardu krajowego Osoby zamieszkuj¹ce poni ej krajowej normy skrajnego przeludnienia brak danych brak danych patrz 3.1 patrz 3.1 patrz 3.1 patrz 3.1 patrz 3.1 brak danych brak danych (roczne sprawozdanie za rok 2000) brak danych patrz 3.1 patrz 3.1 patrz 3.1 brak danych brak danych brak danych brak danych patrz 3.1 patrz 3.1 brak danych brak danych patrz 3.1 (rozpowszechnienie w 2006 roku) patrz 3.1 (rozpowszechnienie w 2006 roku) brak danych brak danych brak danych brak danych brak danych brak danych brak danych brak danych ród³o: Opracowanie w³asne na podstawie: B. Edgar, H. Meert, Fifth Review of Statistics on Homelessness in Europe, Brussels 2006, s ; B. Edgar, European Review of Statistics on Homelessness in Europe, Brussels 2009, s
138 138 BEATA SZLUZ Zestawione w tabelach nr 1 i nr 2 dane liczbowe, zebrane przez Federalne Stowarzyszenie Pomocy Bezdomnym, pozwalaj¹ zauwa yæ, e liczba bezdomnych osób w Niemczech ka dego roku zmniejsza siê, od 802,70 tys. w 1992 roku do 227 tys. w 2008 roku. W kolejnych latach zmniejsza³a siê tak e liczba bezdomnych repatriantów. Niewielkie wahania mo na dostrzec w odniesieniu do liczby bezdomnych przebywaj¹cych na ulicy, tzn. od 24 tys. w 2000 roku, z kolei 18 tys. w 2003 roku, do 20 tys. w 2008 roku. Nasuwa siê wniosek, e liczba bezdomnych w ostatnich latach konsekwentnie w tym kraju zmniejsza siê, co jest spowodowane m.in. rozwojem dzia³añ profilaktycznych i integracyjnych czy zmianami na rynku nieruchomoœci, w obrêbie którego widoczny jest zmniejszony popyt w zwi¹zku z dostrzegan¹ stagnacj¹ w rozwoju populacji. Od 2003 roku narodowi korespondenci skupieni w Europejskim Obserwatorium Bezdomnoœci oraz cz³onkowie Grupy Roboczej do spraw Danych FEANTSA prowadz¹ dyskusjê nad operacyjn¹ typologi¹ bezdomnoœci i wykluczenia mieszkaniowego ETHOS, która zosta³a opublikowana w 2004 roku. Rok póÿniej typologia by³a po raz pierwszy weryfikowana przez korespondentów nowych krajów cz³onkowskich Unii Europejskiej 21. Od 2006 roku sporz¹dzane s¹ w oparciu o przyjêt¹, doprecyzowan¹ klasyfikacjê, zestawienia statystyczne obrazuj¹ce poszczególne kategorie operacyjne w krajach cz³onkowskich UE. W tabeli nr 3 podjêto próbê ukazania skali zjawiska bezdomnoœci w Niemczech w 2006 i w 2009 roku. Dokonuj¹c analizy danych zestawionych w tabeli nr 3 mo na dostrzec, e s¹ one niepe³ne, co obrazuje poziom trudnoœci, jakie nastrêcza ich przygotowanie. W celu doprecyzowania badacze zaopatruj¹ je w szereg wyjaœnieñ, m.in. podaj¹ datê zbierania danych, przytaczaj¹ dodatkowe wyjaœnienia czy dane liczbowe. Prezentowane statystyki s¹ zatem wci¹ niedok³adne, mo na przypuszczaæ, e s¹ obarczone du ¹ doz¹ pomy³ek. Bior¹c pod uwagê pierwsz¹ kategoriê koncepcyjn¹, tzn. osoby bez dachu nad g³ow¹, mo na zauwa yæ, e w 2006 i 2009 roku, zadeklarowana przez przedstawiciela Niemiec w FEANTSA liczba bezdomnych zmniejszy³a siê, nieznacznie zmniejszy³a siê liczba osób w schroniskach dla bezdomnych. Nie wszystkie dane obrazowane w statystykach zestawianych przez FEANTSA s¹ w Niemczech opracowywane, dlatego nie jest mo liwe dokonywanie porównañ i analiz. 3. PRZECIWDZIA ANIE ZJAWISKU BEZDOMNOŒCI W NIEMCZECH Istotnym momentem w zakresie niemieckiej polityki spo³ecznej by³ 1996 rok, co zbieg³o siê w czasie z przyjêciem Europejskiej Karty Spo³ecznej przez pañ- 21 Por. European Federation of National Organisations Working with the Homeless, ETHOS European Typology on Homelessness and Housing Exclusion, < (data dostêpu: ).
139 ZJAWISKO BEZDOMNOŒCI W NIEMCZECH 139 stwa cz³onkowskie UE. Zaakcentowano bowiem prawo do mieszkania, co w konsekwencji zobowi¹zywa³o pañstwo do podjêcia szeregu dzia³añ na rzecz zapobiegania i ograniczenia zjawiska bezdomnoœci w celu jej stopniowego likwidowania, jak równie do zapewnienia mieszkañ biednym osobom. W publikacji z 1999 roku wskazano, e organizacje niezale nej pomocy spo- ³ecznej (freie Wohlfhartspflege) w Niemczech by³y zrzeszone w szeœciu zwi¹zkach parasolowych: Robotnicza Opieka Spo³eczna Arbeiterwohlfahrt; Dzie³o Diakoniczne Koœcio³a Ewangelickiego w Niemczech Diakonisches Werk der Evangelischen Kirche in Deutschland; Niemiecki Zwi¹zek Caritas Deutsches Caritasverband; Niemiecki Parytetowy Zwi¹zek Socjalny Deutscher Paritaetischer Wohlfahrtsverband; Niemiecki Czerwony Krzy Deutschees Rots Kreuz; Centralna Instytucja Pomocy Spo³ecznej ydów w Niemczech Zentralwohlfahrtsstelle der Juden in Deutschland. Zwi¹zki wspó³pracowa³y ze sob¹ w ramach Federalnej Wspólnoty Roboczej Niezale nej Pomocy Spo³ecznej 22. Do zadañ, które podejmowane s¹ przez te organizacje nale y tak e pomoc w pokonaniu szczególnych trudnoœci socjalnych, np. w wypadku osób egzystuj¹cych pod go³ym niebem z powodu bezdomnoœci. Ró norodnoœæ podmiotów 23, które funkcjonuj¹ w Niemczech pozwala na dokonywanie jednostce wyboru, np. pomiêdzy placówk¹ rzymskokatolick¹, ewangelick¹ czy prowadzon¹ przez inne instytucje œwieckie. Przyk³adem mog¹ byæ: Bahnhof Mission, Obdachlosenhilfe die Brücke e.v., Katholischer Männerfürsorgeverein München e.v., Evangelische Obdachlosenhilfe in Deutschland e.v. Wspomniane organizacje prowadz¹ wiele placówek, jak równie organizuj¹ jednorazowe akcje. Czêœciowo ich dzia³alnoœæ jest finansowana z bud etu pañstwa, a niektóre us³ugi œwiadczone s¹ odp³atnie. Korzystaj¹ one równie ze œrodków pochodz¹cych z darowizn. Oko³o 90% œrodków finansowych, którymi dysponuj¹ organizacje trzeciego sektora, pochodzi z us³ug lub w ca³oœci b¹dÿ czêœciowo jest finansowana ze œrodków publicznych, a tylko 10% z pozosta³ej dzia³alnoœci 24. Zapewnienie pomocy bezdomnym oso- 22 System zabezpieczenia spo³ecznego w Niemczech, opracowano na podstawie: M. Wienand, System socjalny i praca socjalna w Republice Federalnej Niemiec, Frankfurt am Main 1999, < (data dostêpu: ). 23 Pod pojêciem wykonawców œwiadczeñ (Leistungserbringer) rozumie siê organizacje, realizuj¹ce gwarantowane przez podmioty finansuj¹ce pomocy spo³ecznej œwiadczenia rzeczowe, us³ugi spo³eczne i pomoc osobist¹ na rzecz osób uprawnionych. Wyró nia siê przy tym trzy kategorie wykonawców: organizacje pozarz¹dowe, organizacje komercyjne i organizacje publiczne (przewa nie jednostki samorz¹du terytorialnego). R. Bieritz Harder, Leistungserbringer in der sozialen Arbeit, w: Fachlexikon der sozialen Arbeit, red. R. Mulot, Verlag Nomos, Baden Baden 2007, s Por. W. Nowak, A. Radniecki, M. Szuber, J. W¹sowicz, A. ak, Organizacje pozarz¹dowe i administracja publiczna a problem bezdomnoœci w Niemczech, w: Partycypacja spo³eczna w dzia- ³aniu administracji na tle rozwi¹zañ w pañstwach UE, red. M. Sakowicz, Wydawnictwo Krajowej Szko³y Administracji Publicznej, Warszawa 2009, s , 122.
140 140 BEATA SZLUZ bom spoczywa w Niemczech na administracji publicznej, która wspó³pracuje w tym zakresie z organizacjami pozarz¹dowymi, maj¹cymi równie prawo do samodzielnego kreowania swoich inicjatyw, tzn. bez ingerencji w³adz publicznych. W Niemczech funkcjonuj¹ równie tzw. spo³eczne agencje wynajmu mieszkañ, które podejmuj¹ dzia³ania maj¹ce na celu zapewnienie bezdomnym osobom lokalu w sektorze prywatnym. W ich gestii jest zagwarantowanie w³aœcicielom budynków np. op³aty czynszu, ustalenia wysokoœci op³aty za mieszkanie, braku zachowania antyspo³ecznego, itp. 25. Tego typu wspó³praca jest jednym ze sposobów rozwi¹zywania problemów mieszkaniowych w sytuacji niedoboru lokali. Niemcy s¹ pañstwem ze zdecentralizowan¹ struktur¹ i nie posiadaj¹ narodowej strategii przeciwdzia³ania bezdomnoœci. Wdra anych jest natomiast wiele regionalnych przedsiêwziêæ maj¹cych na celu przeciwdzia³anie temu problemowi 26. W federalnej ustawie o pomocy spo³ecznej ( 72, p. 1) zapisano, e o pomoc w przezwyciê eniu specjalnych trudnoœci mog¹ siê ubiegaæ osoby, które nie s¹ zdolne do samodzielnego ich pokonania 27. W ustawie zaznaczono, e wspó³praca sektora publicznego i tzw. trzeciego sektora ma s³u yæ uzupe³nianiu siê podmiotów pomocy spo³ecznej i poprzez to prowadziæ do efektywniejszego ich dzia³ania. W zwi¹zku z tym, e bezdomnoœæ traktuje siê jako zagro enie dla bezpieczeñstwa publicznego, odpowiednie zakwaterowanie bezdomnego le y w gestii gmin, które s¹ zobowi¹zane do zapewnienia bezdomnemu odpowiedniego lokalu spe³niaj¹cego podstawowe standardy socjalne 28. PODSUMOWANIE Podejmowane w zakresie pomocy spo³ecznej w Niemczech dzia³ania koncentruj¹ siê obecnie przede wszystkim na profilaktyce, poniewa obliczono, e zapobieganie bezdomnoœci jest korzystniejsze z perspektywy ekonomicznej (tzn. kosztuje 7 razy mniej ni pomoc, która jest udzielana osobom wykluczonym 29 ). Przyk³adem mo e byæ kampania spo³eczna, któr¹ realizowano w 2010 roku pod has³em: Der Sozialstaat gehört allen! (Pañstwo opiekuñcze dla wszystkich), ma- 25 Por. L. Gosme, Bezdomnoœæ w Unii Europejskiej, w: Bezdomnoœæ: trudny problem spo³eczny, red. M. Duda, Wydawnictwo Caritas Diecezji Kieleckiej, Kielce 2008, s Por. V. Busch Geertsema, W. Edgar, E. O Sullivan, N. Pleace, Homelessness and Homeless Policies in Europe: Lessons from Research, European Consensus Conference on Homelessness 9 10 December 2010, FEANTSA, s BSHG Bundessozialhilfegesetz, In der Fassung des Gesetzes zur Einordnung des Sozialhilferechts in das Sozialgesetzbuch vom 27. Dezember 2003 (BGBl. I S. 3022), < (data dostêpu: ). 28 Por. S. Taeubner, dz. cyt., s Por. M. Fic, J. Wyrwa, Ubóstwo a zabezpieczenie spo³eczne, Nierównoœci Spo³eczne a Wzrost Gospodarczy 2(2003), s
141 ZJAWISKO BEZDOMNOŒCI W NIEMCZECH 141 j¹ca na celu promowanie praw ludzi bezdomnych do: mieszkania, pracy i zdrowia 30. W tym kontekœcie nale y podkreœliæ m.in. rolê mediów, które poprzez informowanie spo³eczeñstwa z jednej strony stymuluj¹ inicjatywy na rzecz tej kategorii osób, z drugiej w pewnym zakresie uczestnicz¹ w zapobieganiu wykluczeniu spo³ecznemu. THE PHENOMENON OF HOMELESSNESS IN GERMANY Summary Homelessness is a social problem which has not been successfully resolved. As a focus of scientific investigation, it is a very difficult, and even dangerous, topic for researchers as well as practitioners involved in addressing the problem. This article discusses the continual search for new solutions to homelessness in Germany and considers ways upon which existing solutions may be improved. Keywords: Germany, homelessness, social help Nota o Autorze: dr hab. Beata Szluz, prof. UR absolwentka Wydzia³u Nauk Historycznych i Spo³ecznych UKSW w Warszawie; pracownik naukowo dydaktyczny Instytutu Socjologii Uniwersytetu Rzeszowskiego; wyk³adowca w Instytucie Teologiczno Pastoralnym im. œw. J.S. Pelczara w Rzeszowie. Zainteresowania naukowe: socjologia problemów spo³ecznych, polityka spo- ³eczna, pomoc spo³eczna, praca socjalna. S³owa kluczowe: Niemcy, bezdomnoœæ, pomoc spo³eczna 30 Por. Bundesarbeitsgemeinschaft Wohnungslosenhilfe e.v., Der Sozialstaat gehört allen!, < (data dostêpu: ).
142 142
143 143 SEMINARE t. 31 * 2012 * s KS. MARIUSZ CHAMARCZUK SDB UKSW, Warszawa ODNOWA MÊSKICH INSTYTUTÓW YCIA KONSEKROWANEGO I STOWARZYSZEÑ YCIA APOSTOLSKIEGO W SZWECJI 1. WSTÊP Spo³ecznoœæ katolicka w Szwecji charakteryzuje siê bogat¹ struktur¹ historyczno-spo³eczn¹, a tak e du ym wp³ywem zakonów mêskich na aktywnoœæ spo- ³eczn¹, duchowoœæ, religijnoœæ oraz codzienne ycie chrzeœcijan w Szwecji. Wspólnoty zakonne nie mog³y prowadziæ dzia³alnoœci po wprowadzeniu w Szwecji Reformacji, ale powraca³y i odradza³y siê, stopniowo i powoli, równolegle do rozwoju integracji i œwiadomoœci tolerancji religijnej. Obecnie wiele rodzin zakonnych Koœcio³a katolickiego anga uje siê w spo³eczno-duszpasterskie wyzwania, dotycz¹ce zarówno wspólnoty katolickiej, jak i szerszych krêgów spo³ecznych. Ich bogata historia jest niepodzielnie zwi¹zana z trudnymi dziejami chrzeœcijañstwa w tym regionie Skandynawii oraz trendami wspó³czesnoœci, postmodernizmu, globalizacji oraz interakcji kulturowych spo³eczeñstwa otwartego. 2. ZAKONY PRZEDREFORMACYJNE Dokonuj¹c analizy odnowy rodzin zakonnych w Szwecji, w porz¹dku alfabetycznym na pierwszy plan wysuwa siê zakon benedyktyñski 1 za³o ony przez œw. Benedykta z Nursji w 529 r. 2. Korzenie benedyktynów w Szwecji siêgaj¹ XI w. i s¹ zwi¹zane z historycznym miastem Lund, po³o onym w regionie Skåne 3. Ok. 1 ac. Ordo Sancti Benedicti, O.S.B., szwedz. Benediktiner, ang. Order of Saint Benedict. 2 Por. M. Banaszak, Historia Koœcio³a katolickiego, Wyd. UKSW, Warszawa 2009, t. 1, s Por. Benediktiner, < (data dostêpu: ).
144 144 KS. MARIUSZ CHAMARCZUK SDB 1100 r. powsta³ tam klasztor pw. Wszystkich Œwiêtych oparty na regule benedyktyñskiej, promieniuj¹cy yciem monastycznym i duchowoœci¹ chrzeœcijañsk¹. Odrodzenie benedyktynów w XX w. rozpoczê³o siê w latach siedemdziesi¹tych od prób wznowienia ycia wg regu³y œw. Benedykta w krêgach Szwedzkiego Koœcio³a Luterañskiego, w osadzie Östanbäck. W tym celu nawi¹zano œcis³¹ wspó³pracê z konwentem w Tyñcu. Zbieg³o siê to z coraz czêstszymi w tym okresie konwersjami do Koœcio³a katolickiego 4. Skutkiem tego by³o zaistnienie ekumenicznych wspólnot benedyktyñskich 5, a w 1986 r. utworzono pierwsz¹ katolick¹ rodzinê benedyktyñsk¹ w Szwecji. W mieœcie Mariavall utworzono Dom œw. Benedykta oraz rozpoczêto budowê klasztoru, który ukoñczono pod koniec 2008 r. Zosta³ on poœwiêcony przez bpa Andersa Arboreliusa r. 6. Kolejna rodzina zakonna w Szwecji to Zakon Kaznodziejski 7 (dominikanie), za³o eni przez œw. Dominika Guzmaniego w 1215 r. 8. Jeszcze przed jego œmierci¹ powsta³ klasztor dominikañski w szwedzkim mieœcie Lund w 1221 r. By³ to pocz¹tek rozwoju, który zaowocowa³ powstaniem 10 miejsc ich dzia³alnoœci, gdzie bracia gorliwie uprawiali teologiê i g³osili s³owo Bo e do czasu wprowadzenia Reformacji 9. Powrócili w 1947 r. i osiedlili siê najpierw w Sztokholmie, zak³adaj¹c parafiê pw. Zwiastowania NMP w dzielnicy Östermalm, a nastêpnie ponownie w miejscu piastowym w Lund, tworz¹c miêdzynarodowy konwent 10. Obecnie dominikanie w Szwecji s¹ czynnie zaanga owani w duszpasterstwo akademickie i parafialne w Lund oraz Sztokholmie, a tak e prowadz¹ duszpasterstwo m³odzie- owe w po³udniowej Szwecji. Du y wp³yw na œredniowieczne chrzeœcijañstwo szwedzkie wywar³ Zakon Braci Mniejszych 11 franciszkanów, za³o ony przez œw. Franciszka z Asy u w 1210 r. 12. Z woli za³o yciela przybyli oni do Szwecji w 1220 r. i szybko rozprzestrzenili siê na znacznym obszarze królestwa. W œredniowiecznej Szwecji 4 Por. L. Mycielski, Dziennik mnicha, TYNIEC Wydawnictwo Benedyktynów, Kraków 2000, s Por. ten e, Kära Sverige, Wyd. W drodze, Poznañ 1987, s Por. Benediktiner. Nale y w tym miejscu wspomnieæ, e drugim ordynariuszem nowopowsta³ej diecezji sztokholmskiej by³ w latach bp Ansgar Nelson, amerykañski benedyktyn duñskiego pochodzenia. 7 ac. Ordo Fratrum Praedicatorum, OP, szwedz. Dominikaner, ang. Order of Preachers, Dominicans. 8 Por. M. Banaszak, Historia Koœcio³a, t. 2, s Por. Dominican, Encyclopaedia Britannica Online, < topic/168703/dominican order>, (data dostêpu: ); por. tak e Dominikanorden, < (data dostêpu: ). 10 Por. Dominikaner, < (data dostêpu: ). 11 ac. Ordo Fratrum Minorum, OFM, szwedz. Franciskaner, ang. Order of Friars Minor, Franciscans. 12 Por. M. Banaszak, Historia Koœcio³a, t. 2, s
145 ODNOWA ZAKONÓW W SZWECJI 145 mo na odnotowaæ ich obecnoœæ w 14 miejscach 13. Podczas ruchów reformacyjnych skasowani, odrodzili siê za spraw¹ franciszkanów holenderskich na prze³omie lat szeœædziesi¹tych i siedemdziesi¹tych XX w. Obecnie prowadz¹ dzia³alnoœæ parafialno-katechetyczn¹ w takich miejscach jak: Borås, Västerås i Vadstena 14, gdzie posiadaj¹ bardzo aktywne kontakty ekumeniczne, zw³aszcza z protestantami w legendarnej Vadstenie. Analizuj¹c odnowê i dzia³alnoœæ uczniów œw. Franciszka z Asy u w Szwecji, nale y wspomnieæ o franciszkanach trzeciego zakonu tercjarzach regularnych 15 (³ac. Tertius Ordo Regularis Sancti Francisci 16, TOR, szwedz. Franciskaner TOR 17, ang. Third Order of St Francis 18 ), popularnie zwanych tercjarzami. Pojawili siê oni w Szwecji w 1970 r. w Svenska Kyrkan (Szwedzki Koœció³ Luterañski) i do dzisiaj nale ¹ zarówno do ogólnoœwiatowej, ekumenicznej rodziny franciszkañskiej, jak i do grupy wspólnot osób œwieckich naœladuj¹cych ycie zakonne w Koœciele katolickim, lecz funkcjonuj¹cych poza nim, takich jak: Societas Sanctae Birgittae za³o one w 1920 r. 19, Törnekrans samfund za³o one w 1951 r. 20, Sodalitium Sancti Sigfridi za³o one w 1947 r. 21, Sodalitium Confessionis Apostolicae za³o one w 1919 r. 22 oraz Societas Sanctae Trinitatis powsta³e w 2000 r. 23. W Koœciele katolickim w Szwecji tercjarze regularni tworz¹ wspólnotê o nazwie Trzeci Zakon Pokutny œw. Franciszka (³ac. Tertius Ordo Regularis Santi Francisi de Paenitentia, TOR), nazywaj¹c siebie tak e Pokutnikami od œw. Jana Chrzciciela. Ich klasztor i miêdzynarodowa wspólnota znajduje siê w Jonsered niedaleko Göteborg. Prowadz¹ pog³êbione ycie duchowe, anga uj¹c siê tak e w duszpasterstwo wœród biednych, samotnych i alkoholików. 13 Por. M. Berntsson, Klostren och reformationen, Wyd. Artos & Norma bokförlag, Skellefteå 2003, s , Por. Franciskaner, < (data dostêpu: ). 15 Rzadko spotykana w Polsce forma przynale noœci do Rodziny Franciszkañskiej. 16 Por. w³osk¹ wersjê nazwy oraz oficjaln¹ wg www: Terzo Ordine Regolare di San Francesco, < (data dostêpu: ). 17 Por. tam e. 18 Por. Third Order of St Francis, < of_st._francis>, (data dostêpu: ). 19 Por. Societas Sanctae Birgittae ( ); a tak e Societas Sanctae Birgittae ( ). 20 Por. Törnekronans samfund. Communitas Sanctae Spinae Coronae 50 år ( ), red. J. Hagberg, Stockholm 2001, s Por. J. Redin, Sodalitium Sancti Sigfridi, Väksjö 1975, s Por. A. Lysander, Den apostoliska bekännelsens brödraskap, Sydsvenska Dagbladet Snällposten 29 oktober 1944, s Por. B.I. Kilström, Högkyrkligheten i Sverige och Finland under 1900 talet, Stockholm 1990, s. 33.
146 146 KS. MARIUSZ CHAMARCZUK SDB Kolejnymi przedstawicielami rodziny franciszkañskiej w Szwecji s¹ franciszkanie konwentualni (³ac. Ordo Fratrum Minorum Conventualium 24, szwedz. Gråbröderna, OFMConv), posiadaj¹cy swoj¹ g³ówn¹ siedzibê w Jönköping, gdzie przed Reformacj¹ rozpoczêli dzia³alnoœæ w 1283 r. 25. Szarzy Bracia powrócili do Szwecji, do swego miasta piastowego w 1990 r. Jurysdykcyjnie nale ¹ do prowincji Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych OFMConv, pod wezwaniem œw. Maksymiliana Kolbe, z siedzib¹ prowincjaln¹ w Gdañsku 26. Ich klasztor i koœció³ parafialny tworz¹ jedn¹ ca³oœæ architektoniczn¹ usytuowan¹ w doœæ centralnie po³o onym miejscu 125-tysiêcznego miasta Jönköping. WyraŸny wzrost liczby wiernych w przeci¹gu lat obecnoœci franciszkañskiej jest zauwa alny 27. Parafia jest wielonarodowoœciowa i wielokulturowa, tworzona przez katolików ok. 40 narodowoœci. Duszpasterstwo i liturgia s¹ prowadzone jednak w jêzyku szwedzkim. Niektóre wiêksze grupy narodowoœciowe uczestnicz¹ w Eucharystii w ojczystych jêzykach raz w miesi¹cu: chorwacka, s³oweñska, polska, wietnamska, chaldejska, arabska i Geez z Erytrei 28. Oprócz Jönköping, franciszkanie obs³uguj¹ jeszcze dwie placówki: Eksjö i Vetlanda. Msze œw. i nabo eñstwa s¹ sprawowane w koœcio³ach udostêpnionych przez Koœció³ Luterañski. Nale y tak e wspomnieæ o zaanga owaniu w t³umaczenie i redakcjê msza³u franciszkañskiego, który jest wspóln¹ inicjatyw¹ wszystkich ga³êzi pierwszego Zakonu Franciszkañskiego wraz z Franciszkañskim Trzecim Zakonem Regularnym TOR w Skandynawii 29. Du ¹ popularnoœci¹ cieszy siê strona internetowa parafii oraz klasztoru, w ramach której bracia prowadz¹ w³asne radio internetowe o nazwie Ave Maria Network 30. Warto zaznaczyæ, e franciszkanie wszystkich ga³êzi z ca³ej Skandynawii spotykaj¹ siê raz w roku na kilkudniowe dni skupienia i studium o tematyce franciszkañskiej oraz w celu koordynacji wspólnych przedsiêwziêæ. Podczas jednego z takich spotkañ, w 2007 r., wszyscy franciszkanie pracuj¹cy w krajach nordyckich celebrowali Mszê œw. z katolickim biskupem Sztokholmu w pofranciszkañskim, œredniowiecznym koœciele Riddarholmskyrka 31, który w obecnym czasie 24 Por. Ordo Fratrum Minorum Conventualium, < (data dostêpu: ). Por. tak e Ordine dei Frati Minori Conventuali, < dei_frati_minori_conventuali>, (data dostêpu: ). 25 Por. A. Skodowski, Franciszkanie Konwentualni w Jönköping historia i dzia³alnoœæ, Jönköping 2010, mps, s. 2, Salezjañski Oœrodek Dokumentacji Duszpasterstwa Emigracji Polskiej w Szwecji SODD, t. 14: Franciszkanie. 26 Por. tam e. 27 Por. tam e. 28 Por. tam e. 29 Por. tam e. 30 Por. A. Skodowski, Franciszkanie Konwentualni w Jönköping, s Obszerny opis tego zabytkowego obiektu mo na znaleÿæ w dobrze udokumentowanym opracowaniu holenderskiego franciszkanina Henrika Roelvinka pt. Riddarholmens kyrkan och kloster, Wyd. Veritas Förlag, Stockholm 2008.
147 ODNOWA ZAKONÓW W SZWECJI 147 jest traktowany jako obiekt historyczno-muzealny. By³o to wydarzenie historyczne, a zarazem symboliczne, akcentuj¹ce ponown¹ obecnoœæ synów œw. Franciszka z Asy u w Szwecji i Skandynawii 32. Kolejn¹ rodzin¹ zakonn¹ o duchowoœci franciszkañskiej w Szwecji s¹ Bracia Mniejsi Kapucyni (³ac. Ordo Fratrum Minorum Capuccinorum, OFMCap 33, szwedz. Kapuciner OFMCap 34 ), którzy powstali jako trzecia ga³¹ÿ rodziny franciszkañskiej w 1528 r. Oficjalna data rozpoczêcia ich dzia³alnoœci w Szwecji to r. 35. Kapucyni rozeznawali nowe warunki, anga owali siê w pomoc duszpastersk¹ przy sztokholmskiej katedrze oraz w Polskiej Misji Katolickiej. Z pomoc¹ wy szych prze³o onych oraz miejscowego biskupa, bracia, czuj¹c siê przygotowani, podjêli samodzieln¹ pracê w parafii Lidköping, któr¹ kanonicznie erygowano r. 36. Po kilkuletnim okresie pracy w parafii, podjêto decyzjê otwarcia nowej placówki, tym razem w Sztokholmie. Po ustaleniu lokalizacji z mo liwoœci¹ otwarcia parafii, kapucyni utworzyli nowe miejsce duszpasterstwa katolickiego w dzielnicy Nacka. W dniu r. erygowano w tym miejscu dom zakonny oraz dokonano poœwiêcenia kaplicy pod wezwaniem œw. Konrada, w której rozpoczêto duszpasterstwo parafialne. Z myœl¹ o ugruntowaniu obecnoœci zakonu w Szwecji, przys³ano kolejnych braci. W nied³ugim czasie zakupiono lokale w mieœcie Skövde, do których bracia przenieœli siê r. 37. By³o to bardzo wa ne wydarzenie, albowiem od tego momentu bracia uzyskali lepsze warunki dla prowadzenia ycia zakonnego i pracy parafialnej. Oprócz duszpasterstwa typowo parafialnego, zajmowali siê pos³ug¹ wiêzienn¹, kierownictwem duchowym i prac¹ duszpastersk¹ w misji dla emigrantów hiszpañskojêzycznych. W 2000 r. kapucyni przejêli jeszcze jedn¹ placówkê parafialn¹, w mieœcie Angered. Powiêkszona wspólnota pozwoli³a na szersze zaanga owanie w pracê duszpastersk¹ i podjêcie nowych kierunków rozwoju 38. Rok 2003 by³ prze³omowym czasem dla obecnoœci Zakonu Braci Kapucynów w Szwecji. Wówczas zosta³a ustanowiona w Szwecji Kustodia, a jej patronem obrano œw. Franciszka z Asy u. 18 listopada tego roku odby³a siê tak e Pierwsza Zwyczajna Kapitu³a Kustodii Szwecji Por. tam e. 33 Por. Ordo Fratrum Minorum Capuccinorum, < /index1.jsp?idpagina=1>, (data dostêpu: ). Por. tak e Ordine dei Frati Minori Cappuccini, < (data dostêpu: ). 34 Por. Matrikel 2010, Stockholms katolska stift 2010, s. 30, 39, 54, Por. A. Konopka, Historia Kapucynów w Szwecji, Nacka Stockholm 2010, mps, s. 2. Salezjañski Oœrodek Dokumentacji Duszpasterstwa Emigracji Polskiej w Szwecji (SODD), t. 14: Kapucyni. 36 Por. tam e. 37 Por. tam e. 38 Por. tam e. 39 Por. tam e.
148 148 KS. MARIUSZ CHAMARCZUK SDB We wrzeœniu 2004 r. bp A. Arborelius powiêkszy³ zakres pracy Braci Mniejszych w Szwecji, powierzaj¹c im prowadzenie Polskiej Misji Katolickiej w Göteborg 40. Od wrzeœnia 2005 r. kapucyni podjêli tak e wstêpn¹ pracê duszpastersk¹ w nowej parafii pw. œw. Rodziny w podsztokholmskiej dzielnicy Brandbergen, gdzie w 2006 r. przejêli odpowiedzialnoœæ za tê parafiê. W maju 2006 r. podjêli nowe wyzwanie duszpasterskie w postaci duszpasterstwa wœród Romów 41. Kolejny zakon, który przeszed³ etap odnowy, to karmelici Zakon Braci Bosych Najœwiêtszej Maryi Panny z Góry Karmel (³ac. Ordo Fratrum Discalceatorum Beatissimae Mariae Virginis de Monte Carmelo, O.C.D., szwedz. Karmeliter OCD 42 ), za³o ony pierwotnie przez Bertolda z Kalabri w 1226 r., zreformowany przez œw. Teresê z Avila i œw. Jana od Krzy a w1580 r. 43. Przed wprowadzeniem Reformacji posiada³ w Szwecji 8 klasztorów 44. Po rozluÿnieniu restrykcji religijnych, karmelici stopniowo powracali do Szwecji 45. W 1967 r. bracia z Flamandii zakupili ma³e gospodarstwo w miejscowosci Tågarp 46 i w maju 1967 r. dwóch pionierów z Belgii 47 osiad³o w Szwecji: najpierw by³ to o. Emmanuel Martens, a w nied³ugim czasie o. Wilfrid Stinissen 48. Nadal, mimo podesz³ego wieku, prowadz¹ aktywn¹ dzia³alnoœæ w klasztorze Norraby 49. Swój kontakt z ludnoœci¹ rozpoczêli od zaproponowania chêtnym mieszkañcom Tågarp i okolic prze- ycie rekolekcji. Po pewnym czasie okaza³o siê, e na ka dy termin rekolekcji s¹ chêtni i wiele osób szuka modlitwy oraz ciszy. Pojawi³a siê te mo liwoœæ zakupu ma³ej szko³y w s¹siedztwie klasztoru, wiêc bracia skorzystali z tej okazji i w dniu 26 kwietnia 1973 r. zaistnia³ Karmelgården ma³y dom rekolekcyjny z dziewiêcioma pokojami, gdzie w ciszy i skupieniu prze ywa siê czas rekolekcji 50. Jest on 40 Por. A. Konopka, Historia Kapucynów w Szwecji, s Por. tam e. 42 Por. Matrikel 2010, s Por. Carmelites, < (data dostêpu: ): Carmelites, < (data dostêpu: ); Carmelitani, < Carmelo>, (data dostêpu: ); Karmelitorden, < (data dostêpu: ). 44 Por. Karmeliter, < (data dostêpu; ). 45 Por. tam e. 46 Por. tam e. 47 Por. tam e. 48 Znany w wiêkszoœci krajów europejskich mistyk, filozof, teolog, eremita, pisarz religijny, spowiednik, ojciec duchowny, terapeuta katolicki, którego dzie³a t³umaczy siê na wiele jêzyków. Jest jednym z g³ównych przedstawicieli wspó³czesnego mistycyzmu skandynawskiego szko³y karmelitañskiej. Wiele z jego dzie³ zosta³o przet³umaczonych tak e na jêzyk polski przez Justynê Iwaszkiewicz, z których najbardziej znane, to: SpowiedŸ Sakrament Pojednania (2000), Noc jest mi œwiat³em (1997), Wiecznoœæ poœrodku czasu (1997), Droga modlitwy wewnêtrznej (1994). 49 Por. Karmeliter. 50 Por. tam e.
149 ODNOWA ZAKONÓW W SZWECJI 149 zbudowany w pobli u klasztoru i kaplicy, które s¹ dostêpne dla ka dego. Kontemplacyjna i rekolekcyjna dzia³alnoœæ karmelitów zaowocowa³a m.in. powo³aniem do ich grona studenta uniwersytetu w Lund Andersa Arboreliusa, który po okresie formacji, studiów, s³u by kap³añskiej, w 1998 r. zosta³ pierwszym od czasów Reformacji, katolickim biskupem diecezji sztokholmskiej pochodzenia szwedzkiego ZAKONY CZASÓW KONTRREFORMACJI I DOBY UMACNIAJ CEJ SIÊ KWESTII SPO ECZNEJ KOŒCIO A Z pewnoœci¹ najwa niejszym zakonem, za spraw¹ którego dosz³o do odrodzenia Koœcio³a katolickiego w Szwecji s¹ jezuici Towarzystwo Jezusowe 52 (³ac. Societas Iesu, SJ 53 ). Przedstawiciele tej rodziny zakonnej przybyli po raz pierwszy do Szwecji w 1574 r. W XVIII w. uczniowie œw. Ignacego Loyoli sporadycznie pojawiali siê w Szwecji jako kapelani ambasadorów krajów katolickich oraz podejmuj¹c próbê prowadzenia dzia³alnoœci misyjnej w Skandynawii. Symbolem takiej dzia³alnoœci jest kapelan królowej Szwecji, póÿniejszy biskup Jakob L. Studach 54. Momentem prze³omowym zaanga owania jezuitów w Szwecji by³ 1879 r., gdy na proœbê papie a genera³ jezuitów skierowa³ dwóch ojców, aby rozpoczêli pracê w sztokholmskiej parafii pw. œw. Eugenii 55. W pierwszej po³owie 1900 r. rozszerzono duszpasterstwo na akademickie miasto Uppsala, w którym za³o ono parafiê i wydawnictwo czasopisma Credo (jako kontynuacjê dzia³alnoœci Urszuli Ledóchowskiej w Szwecji) pierwotnie nosz¹cego tytu³ Solglimtar 56. W 1975 r. pismo to zosta³o przemianowane na licz¹cy siê w œwiecie naukowym kwartalnik Signum 57. W 2001 r. jezuici za³o yli ekumeniczny Instytut Newmana (Newmaninstitutet), prowadz¹cy miêdzyreligijn¹ dzia³alnoœæ dydaktyczno-naukow¹, który w 2009 r. uzyska³ status szko³y wy szej. Jezuici pracuj¹cy w Szwecji nale ¹ do niemieckiej prowincji Towarzystwa Jezusowego. Wiêkszoœæ ojców jest niemieckojêzycznych, chocia obecnie kilku jezuitów wywodzi siê ze œrodowiska szwedzkiego. Obecnie pracuje ich w Szwe- 51 Por. M. Nyman, Stiftet 50 år, w: Stockholms katolska stift 50 år, red. H. Hellström, Veritas Förlag, Värnamo 2003, s Jezuici, powo³ani przez za³o yciela jako obroñcy wiary katolickiej, stali siê tak e w Szwecji g³ówn¹ si³¹ napêdow¹ rozwoju chrzeœcijañstwa w jego katolickim kszta³cie. 53 Por. The Jesuit Curia in Rome, < (data dostêpu: ). 54 Por. K. Wand, Gustav II Adolf och Jesuitdolken. Kamp och försoning med den katolska kyrkan i Sverige, Stockholm 2003, s Por. Y.K. Sjöblom, Ordenslivet kommer tillbacka, Stockholms Katolska stift 50 år, s Por. J. Gerlach, Femtio år Credo, CREDO Katolsk Tidskrift 50(1969)5, s Por. Signum, < (data dostêpu: ).
150 150 KS. MARIUSZ CHAMARCZUK SDB cji piêtnastu, g³ównie w Sztokholmie i Uppsali. Zakres pracy to kszta³cenie siê i zdobywanie kwalifikacji naukowych, praca duszpasterska w dwóch parafiach, prowadzenie tzw. rekolekcji ignacjañskich, duszpasterstwo akademickie i m³odzie owe w wielokulturowym œrodowisku akademickim, prowadzenie dialogu z innymi religiami i wyznaniami. W Sztokholmie prowadz¹ tak e katolick¹ ksiêgarniê 58. Ciesz¹ siê bardzo du ym autorytetem w œrodowisku akademickim i naukowym. Wybitne osobistoœci jezuitów w Szwecji, to g³ównie: Friedrich Lieber 59, Edward Wessel 60, Joseph Gerlach 61, Peter Hornung 62, Erwin Bischofberger 63, Stefan Dartman 64, Klaus Dietz 65, Rainer Carls 66, Francisco Herrera 67, Philip Geister 68. Bardzo aktywnym i zas³u onym zgromadzeniem zakonnym obecnym w kraju Wazów s¹ Oblaci Maryi Niepokalanej (³ac. Oblati Mariae Immaculatae, O.M.I.; szwedz.: Den Obefläckade Jungfru Marias Oblatmissionärer), zgromadzenie misyjne za³o one przez b³. Józefa Eugeniusza de Mazenod ( ) we Francji w 1816 r. 69. Misjonarze Oblaci s¹ szczególnie powo³ani do g³oszenia Ewangelii Chrystusa, ycia i pracy we wspólnocie, czerpi¹c swoj¹ duchowoœæ z pokornej postawy Maryi Niepokalanej. Obecnie (dane z 2009 r. 70 ) zakon liczy 4244 oblatów pracuj¹cych w 67 krajach 71 na wszystkich kontynentach, równie w Skandynawii 72. Pocz¹tek ich dzia³alnoœci to 1958 r., kiedy podjêto decyzjê o rozszerzeniu pracy na teren Szwecji. Pionierem tego dzie³a zosta³ o. John Taylor, który przez rok czasu przygotowywa³ grunt innym oblatom. W dniu 21 lipca 1962 r. papie Jan XXIII mianowa³ go biskupem diecezji sztokholmskiej. Sakrê biskupi¹ przyj¹³ on w Stockholms City Hall, w dniu œw. Mateusza r. By³y to pierwsze 58 Por. Katolsk bokhandel, < (data dostêpu: ). 59 Por. Y.M. Werner, Världsvid men främmande. Den Katolska kyrkan i Sverige , Katolska Bokförlaget, Uppsala 1996, s Por. tam e, s Por. P. Glogowski SDB, Några tankar angående pastoralarbete inom Katolska kyrka, rkp, Djursholm Stockholm 1979, s. 2, SODD, t. 2: P. Glogowski. 62 Por. tam e. 63 Por. Matrikel 2010, s Por. tam e. 65 Por. tam e, s Por. tam e. 67 Por. tam e. 68 Por. tam e. Por. tak e Newmaninstitutet, < (data dostêpu: ). 69 Por. J. Kowalik, 25 lat dzia³alnoœci polskich Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Skandynawii, Wyd. Misyjne Drogi, Polska Delegatura Misjonarzy Oblatów M.N. w Skandynawii, Malmö 1997, s Por. Oblaci Maryi Niepokalanej historia, statystyka, < index.php?option=com_content&view=article&id=63&itemid=66>, (data dostêpu: ). 71 Por. tam e. 72 Por. Oblater, < andreas.se/index.php?p=romi>, (data dostêpu: ).
151 ODNOWA ZAKONÓW W SZWECJI 151 uroczystoœci konsekracyjne biskupa katolickiego w Szwecji od 449 lat. Bp J. Taylor pe³ni³ obowi¹zki do 1976 r. Praca duszpasterska oblatów w Szwecji przy protekcji ich wspó³brata nabra- ³a du ego dynamizmu. Utworzono nowe parafie. Pierwsza z nich Matki Bo ej za³o ona zosta³a w 1962 r. na pó³noc od Sztokholmu 73. Najpierw w ma³ej kaplicy domowej, a po kilku latach, w listopadzie 1967 r., w dzielnicy Täby wybudowano koœció³ dla parafii w regionie Roslagen 74. W tym regionie kap³ani udawali siê tak e do Hallstavik Rimbo, Norrtälje, Osthammar, Åkersberga i Vallentuna 75. W 1984 r. rozpoczêto budowê du ego koœcio³a, który konsekrowano w dniu r. Objêto opiek¹ duszpastersk¹ tak e katolików mieszkaj¹cych w pó³nocnej Szwecji (Norrbottenkusten) w okolicy miasta Luleå, z którego prowadzono misjæ dla regionu zachodnio-pó³nocnego (Västerbotten), gdzie mieszka³o ok. 300 katolików 76. Kolejnym miejscem pracy oblatów sta³o siê miasto Sundsvall, gdzie w 1965 r. inaugurowano katolick¹ parafiê pw. œw. Olafa. Z koniecznoœci zaanga owania na pó³nocy kraju w mieœcie Umeå, pod koniec 1970 r. pierwszy z oblatów rozpocz¹³ duszpasterstwo w skromnej kaplicy 77. Bp J. Taylor, poszukuj¹c nowych kap³anów do pracy w Szwecji, nawi¹za³ kontakt z oblatami w Polsce 78. Zdecydowano pozytywnie odpowiedzieæ na jego proœbê, traktuj¹c Szwecjê jako teren misyjny, poddany ateizacji i zeœwiecczeniu 79. Poprawê sytuacji mieli zagwarantowaæ polscy oblaci, których miejscem adaptacji sta³ siê Sztokholm 80. Przybyli w dniu 21 marca 1966 r. 81 : Jan Kalyta, Wilhelm Imach, Tadeusz Franków i Jerzy Dulat 82. Po pewnym czasie adaptacji zaczêli s³u bê w Sztokholmie, Malmö, a nastêpnie w Landskrona oraz w Helsingborg. W maju 1967 r. przyby³o dwóch kolejnych ksiê y i w 1970 r. osiedlili siê w Hässleholm 83. Du ym wyzwaniem by³o zaanga owanie i rozwiniêcie dzie³a w Malmö, gdzie w 1974 r. podpisano umowê przez biskupa J. Taylora i proboszcza parafii pw. Matki Zbawiciela w Malmö a polsk¹ prowincj¹ oblatów, która gwarantowa³a budowê nowego centrum katolickiego. Przys³ano do wykonania tego dzie³a o. Rudolfa Basistê. Obecnie duszpasterstwo jest prowadzone w nowym, erygowanym 73 Por. tam e. 74 Por. tam e. 75 Por. tam e. 76 Por. tam e. 77 Por. tam e. 78 Por. R. Basista, Polscy oblaci w Szwecji, Misyjne Drogi 3(1984), s Por. tam e. 80 Por. J. Kowalik, 25 lat dzia³alnoœci polskich Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Skandynawii, s Por. Oblaci Maryi Niepokalanej, < content&view=article&id=69&itemid=90>, (data dostêpu: ). 82 Por. R. Basista, Polscy oblaci w Szwecji, s Por. L. Spa³ek, 40 lecie polskich oblatów w Szwecji, Misyjne Drogi 2(2007), s. 8.
152 152 KS. MARIUSZ CHAMARCZUK SDB w 1985 r. 84 koœciele pw. Matki Bo ej, gdzie gromadz¹ siê katolicy kilkunastu narodowoœci, a parafia liczy ok osób. Kolejnym miejscem zagospodarowanym przez oblatów z Polski w ramach pracy duszpasterskiej by³ Hässleholm-Kristianstad. Najpierw nabyto tam ma³y dom w 1970 r., a nastêpnie przerobiono go na wiêksz¹ kaplicê i erygowano przy niej parafiê 1 stycznia 1971 r. 85. W ramach tej parafii obs³uguje siê tak e miasta: Kristianstad, Bromölla, Sibbhullt. W latach osiemdziesi¹tych utworzono kolejne placówki: Landskrona, licz¹ca ok wiernych, oraz Olofström, z dojazdami do Karlskrony, Kallinge, Karlsham, Svangsta. Od wielu lat oblaci prowadz¹ tak e z du ym powodzeniem, za spraw¹ energicznego proboszcza o. Romana Kunkela OMI, parafiê w Halmstad-Oskarström 86. Najm³odsz¹ placówk¹ utworzon¹ w 1988 r. przez oblatów w Szwecji jest parafia pw. œw. Miko³aja w mieœcie portowym na po³udniu Szwecji Ystad 87. Oblaci w Szwecji prowadz¹ tak e Polsk¹ Misjê Katolick¹, za³o on¹ przez ks. Czes³awa Chmielewskiego w 1953 r. dla Polaków przyby³ych do Szwecji na rekonwalescencjê z obozów koncentracyjnych. Przejêli oni duszpasterstwo polonijne w 1991 r. w po³udniowym rejonie Szwecji. Rektorem tej misji zosta³ o. Piotr Jasionowski OMI, nastêpnie o. Wilhelm Imach OMI, obecnie pe³ni tê funkcjê o. Wies³aw Badan OMI 88. Wœród zgromadzeñ pracuj¹cych w Szwecji, powsta³ych na pocz¹tku XVIII w., s¹ pasjoniœci 89, Zgromadzenie Mêki Jezusa Chrystusa 90 (³ac. Congregatio Passionis Iesu Christi, CP, ang. The Congregation of the Passion of Our Lord Jesus Christ 91 ) za³o one we W³oszech w 1720 r. 92 przez œw. Paw³a od Krzy a (Paulus Daneo ) 93, zgromadzenie, które w pierwszym piêædziesiêcioleciu odrodzonego Koœcio³a katolickiego w Szwecji odegra³o znaczn¹ rolê. Jako pionier, w kwietniu 1951 r., przyby³ do Helsingborga Ignatius McElligot, w celu poznania 84 Por. J. Kowalik, 25 lat dzia³alnoœci polskich Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Skandynawii, s Por. tam e, s Por. S:ta Maria Katolska Församling Halmstad Oskarström. Jubileumsåret 2000, red. B. Skåring, H. Syblik, J. Sture Neuman, Halmstad 2000, s Por. A. Kupka, Pomiêdzy Szwecj¹ a Norwegi¹ rozmowa z o. Teodorem Famu³¹ duszpasterzem w Skandynawii, Misyjne Drogi 2 (2006) 116, s. 11. Por. tak e J. Kowalik, 25 lat dzia³alnoœci polskich Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Skandynawii, s Por. M. Chamarczuk, Zarys historyczny i charakterystyka pracy duszpasterskiej Polskiej Misji Katolickiej w Szwecji, Sztokholm 2000, mps, s. 2, SODD, t. 1: PMK. 89 Passionists in the world, < (data dostêpu: ). 90 Por. Pasjoniœci, < (data dostêpu: ). 91 Por. The Passionists, < (data dostêpu: ). 92 Por. Passiochristi, < (data dostêpu: ). 93 Por. The Golden Jubilee of the Passionists in Sweden, red. W. Seliga, W. Kenny, Göteborg 2001, s. 7.
153 ODNOWA ZAKONÓW W SZWECJI 153 jêzyka szwedzkiego, a ju r. rozpocz¹³ dzia³alnoœæ duszpastersk¹ w Växjö, gdzie do³¹czyli do niego dwaj wspó³bracia: Dominic Drumm i Patrick Sheridan, a w listopadzie o. Oliver McKenzie i br. Gabriel Moran. Rozpoczê³a siê historia pasjonistów w Szwecji. Zajêli siê prac¹ duszpastersk¹ i rozbudow¹ obiektu, czego owocem by³a konsekracja kaplicy pw. œw. Micha- ³a w lutym 1952 r. Objêli oni duszpasterstwem nastêpuj¹ce regiony: Koronobergs Län, po³udniowy Kalmar Län, Blekinge oraz miasta Oskarhamn, Lessebo. W 1972 r. do³¹czyli do angielskich pasjonistów dwaj kap³ani z Polski: Wojciech Seliga i Kazimierz Pawlak 94. W 1973 r. do³¹czy³ do nich John McCormack. W tym okresie pasjoniœci rozszerzali dzia³alnoœæ na inne miasta, doje d aj¹c do Kalmar, Kosta, Älmhult, Hohultslätt i Karlskrona 95. Rozbudowali infrastrukturê koœcieln¹ w diecezji, tworz¹c now¹ parafiê w Kalmar, buduj¹c okaza³y (jak na szwedzkie warunki) koœció³ pw. œw. Franciszka w Jönköping 96 konsekrowany w 1974 r. 97. Dziêki ogromnej determinacji i zaanga owaniu o. Wojciecha Seligi 98 wybudowali piêkny obiekt klasztorno-parafialny, koœció³ pw. œw. Paw³a od Krzy a w Angered 99 niedaleko Göteborg, konsekrowany w 1990 r Dziêki staraniom Johna McCormacka utworzyli now¹, drug¹ placówkê w Göteborg, w dzielnicy Hisingen 101. Od 1989 r. o. Kazimierz Pawlak CP obj¹³ duszpasterstwo w Polskiej Misji Katolickiej w Göteborg, a jego g³ównym zadaniem by³o w j. polskim sprawowaæ Eucharystiê, katechizowaæ dzieci, chrzciæ, asystowaæ przy zawieraniu ma³ eñstw, odprawiaæ pogrzeby i odwiedzaæ chorych. Ofiarna praca pasjonistów i zaanga owanie na rzecz diecezji zosta³y dostrze one i zaowocowa³y nominacj¹ jednego z nich Williama Kenny, pracuj¹cego w Szwecji od 1970 r. na biskupa pomocniczego diecezji w 1987 r. Zakonem, który w Szwecji prze y³ proces odnowy, jest tak e Towarzystwo œw. Franciszka Salezego (³ac. Societas Sancti Francisci Salesii 102, S.D.B, szwedz. Salesianer Don Bosco, ang. Society of St. Francis de Sales), którego cz³onkowie nazywani s¹ salezjanami ks. Bosko. Zosta³o za³o one przez w³oskiego kap³ana œw. 94 Por. tam e, s Por. tam e, s Por. tam e, s Por. tam e. 98 Por. P. McKeown CP, Pater Wojciechs 50 årsjubileum av prästvigningen. Predikan under jubileumsmässa i Helsingborg den 15 februari 2009, S:t Paulus av Korsets katolska församling tidningen 1 söndagen i Fastan, Angered , s Por. The Golden Jubilee of the Passionists in Sweden, s Por. tam e, s Por. W. Seliga, Report for the provincial chapter oktober 2001, Helsingborg 2001, mps, j. angielski, s. 3, Salezjañski Oœrodek Dokumentacji Duszpasterstwa Emigracji Polskiej w Szwecji (SODD), t. 14: Pasjoniœci. 102 Por. Konstytucje i Regulaminy Towarzystwa œw. Franciszka Salezego, wersja polska, Rzym 1986, s. 21.
154 154 KS. MARIUSZ CHAMARCZUK SDB Jana Bosko ( ) 103 w Turynie 18 grudnia 1859 r Ekspansja salezjanów by³a du a za ycia za³o yciela, a w czasie jego nastêpcy, ks. Micha³a Rua, byli ju obecni w wiêkszoœci krajów europejskich oraz na innych kontynentach 105. W Szwecji pojawili siê w 1930 r. 106 za spraw¹ argentyñskiego salezjanina szwedzkiego pochodzenia, którego rodzina wspar³a finansowo zapocz¹tkowanie pracy wychowawczo-socjalnej w Sztokholmie 107. W pierwszej fazie dzia³alnoœci, podczas zaszczepiania dzie³a salezjañskiego, synowie œw. J. Bosko pochodzili g³ównie z terenów niemieckojêzycznych. Po pewnym czasie, w latach , zauwa a siê tendencje umiêdzynarodowienia tej wspólnoty i ³¹czenia kap³anów z krajów objêtych wp³ywami ideologii socjalistycznej (z Polski, Wêgier i Czechos³owacji) z tymi, którzy przybyli wczeœniej 108. Najnowszy etap historii salezjanów w Szwecji, obejmuj¹cy lata , jest œwiadectwem zaanga owania i zainteresowania siê tym regionem g³ównie przez polskie Inspektorie Salezjañskie (pilsk¹ i warszawsk¹) 109. Salezjanie w Szwecji w latach zaznaczyli swoj¹ obecnoœæ w kilku podstawowych sektorach pracy duszpastersko-spo³ecznej. W latach powojennych anga owali siê aktywnie w pracê na rzecz Koœcio³a lokalnego, bêd¹c du ¹ pomoc¹ w organizowaniu kurii (sprawy ekonomiczne, sekretariat, wydzia³ prawny). Prowadzili te duszpasterstwo wœród m³odzie y w oratorium Don Bosco Hemmet w centrum Sztokholmu ( ) 110, jeden z nich kierowa³ równie diecezj¹ podczas wakatu biskupa w latach 70-tych ubieg³ego wieku (wikariusz kapitulny 103 Por. Salesiani di Don Bosco, < (data dostêpu: ). 104 Por. M. Wirth, Ksi¹dz Bosko i Rodzina Salezjañska dzieje i nowe wyzwania ( ), t³um. T. Jania, Kraków 2009, s Por. tak e J. Krawiec, Powstanie Towarzystwa œw. Franciszka Salezego oraz jego dzia³alnoœæ na ziemiach polskich, Poligrafia Inspektoratu Towarzystwa Salezjañskiego, Kraków 2004, s. 28; A. Auffray, Œw. Jan Bosko, Nak³adem Towarzystwa Salezjañskiego, Kraków 1977, s. 86; L. von Matt, H. Bosco, Ksi¹dz Bosko, t³um. J. Jurczyñski, K. Siekierski, Wydawnictwo Salezjañskie, Warszawa 1994, s Por. M. Wirth, Ksi¹dz Bosko i Rodzina Salezjañska, s , Por. tam e, s Por. tak e Y.K. Sjöblom, Ordenslivet kommer tillbacka, w: Stockholms Katolska stift 50 år, s. 87; Die Salesianer Don Boscos, auf österreichischem Reichsgebiet und in Deutschland bis zur Teilung der Provinz in eine österreichische und eine deutsche Provinz , Provinz Chronik 1. Teil, mps, j. niemiecki, s. 94, ASIP. 107 Por. Listy z Argentyny Adolfo Torquista SDB do bp E. Müllera w Sztokholmie, rkp, j. szwedzki, Stadsarkivet i Stockholm, vol. Katolska kyrka Por. M. Chamarczuk, Wywiad autoryzowany z ks. Paw³em Glogowskim SDB, Djursholm , mps, , Arch. PMK, t. 2: Materia³y historyczne, Pawe³ Glogowski. Por. tak e Arch. domowe salezjanów w Sztokholmie, t. Salesianer, Dane personalne, P. Glogowski. 109 Por. Sprawozdania z dzia³alnoœci salezjanów polskich w Szwecji za lata , Arch. domowe salezjanów w Sztokholmie, t. 2, Sprawozdania. Por. tak e Protoko³y wizytacji inspektorialnych w latach , tam e. 110 Por. Salesianer i Stockholms område, Provinskrönikan, Arch. Provinzialat der Salesianer Köln dokument , kserokopia, SODD, t. 3: Historia, Salezjanie niemieccy. 111 Por. W. Packner, Uciek³em z objêæ œmierci rozmowa z o. Paw³em Glogowskim, salezjaninem, Goœæ Niedzielny 20(2001), s
155 ODNOWA ZAKONÓW W SZWECJI 155 Pawe³ Glogowski SDB 111 ). Za³o yli fundacjê ks. Bosko w Szwecji w celu pomocy biednym dzieciom i m³odzie y (Don Bosco Stiftelse). Gromadzili katolików przy jednej z niewielu kaplic katolickich w Sztokholmie oraz zorganizowali nowe parafie katolickie w Södertälje (1977), Nyköping (1987), Fittja (2000), pomagaj¹c tak e w duszpasterstwie parafialnym: Göteborg, Visby, Kalmar, Karlstad, Katrineholm, Karlskrona, Nyköping, Västerås, Växjö, Oskarström. Prowadzili okresowo narodowe misje duszpasterskie dla emigrantów z Wêgier, Czech, S³owacji oraz Romów. Zorganizowali i prowadzili duszpasterstwo polskie w okrêgu sztokholmskim w latach , zak³adaj¹c na jego gruncie Polsk¹ Misjê Katolick¹ w Sztokholmie 112. Otworzyli dom m³odzie y Oratorium Salezjañskie Quo Vadis w Sztokhomie (2003). Doje d aj¹ z pos³ug¹ duszpastersk¹ do miejsc skupisk Polaków w takich miastach jak Uppsala, Västerås, Gävle, Eskilstuna, Sundsvall, Visby, Brandbergen, Norrköping, Jakobsberg, Jyväskyla (Finlandia). Objêli tak e duszpasterstwem skautów hiszpañskojêzycznych i harcerzy polskich. Analiza dzia³alnoœci salezjanów w Szwecji ukazuje obraz piêknej pracy duszpasterskiej, wychowawczej i spo³ecznej w duchu idea³ów katolickich i salezjañskich 113 w poprotestanckim, konsumpcyjnym spo³eczeñstwie. Mimo trudnoœci wynikaj¹cych z ró nic kulturowych napotykanych w prowadzeniu dzie³, innoœci pogl¹dów poœród wielokulturowej spo³ecznoœci katolickiej w Szwecji, jest ona wci¹ ywa i dynamiczna. W Koœciele katolickim w Szwecji, znakiem wspó³czesnoœci i nowego spojrzenia na problematykê ycia zakonnego jest Zakonne Towarzystwo Misyjne œw. Tomasza Aposto³a (szwedz. S:t Tomas Missionärer 114 MST, ang. Missionary Society of st Tomas the Apostle, M.S.T.), powsta³e w Indiach w 1968 r Po czterdziestu latach funkcjonowania towarzystwo liczy 300 kap³anów, z których czêœæ pracuje w krajach europejskich, aby wspieraæ finansowo dzie³a prowadzone w Indiach. Miêdzy innymi w tym celu, obok realizacji swoich konstytucyjnych celów, podejmuj¹ oni tak e s³u bê w Koœciele katolickim w Szwecji, anga uj¹c siê w g³ównie w wielokulturow¹ dzia³alnoœæ parafialn¹. Próbê tak¹ misjonarze œw. Tomasza podjêli po 2000 r., nie tworz¹c w³asnej struktury zakonnej, ale przysy³aj¹c co jakiœ czas wspó³braci na okres uzgodniony z biskupem diecezjalnym. Obecnie (w 2011 r.) w Szwecji pracuje dwóch kap³anów tego zgromadzenia doskonale odnajduj¹cych siê w skomplikowanych, wielokulturowych strukturach spo³ecznych. 112 Por. M. Chamarczuk, 50 lat Polskiej Misji Katolickiej w Szwecji, Tygodnik Katolicki Niedziela 3(2004), s Por. Salesiani di Don Bosco, < (data dostêpu: ). 114 Por. Matrikel 2010, s. 41, Por. Missionary Society of st. Tomas the Apostle, < (data dostêpu: ).
156 156 KS. MARIUSZ CHAMARCZUK SDB 4. ZAKOÑCZENIE Analiza funkcjonowania wspólnoty katolickiej w Szwecji w kontekœcie odnowy mêskiego ycia zakonnego i wp³ywu tego nurtu na ycie spo³eczne wewn¹trz Koœcio³a oraz na œrodowiska zewnêtrzne, ukazuje obraz pe³en inicjatyw, zaanga owania, otwartych relacji i odwa nych decyzji. Zniesienie przez reformatorów luterañskich tej formy prowadzenia dzia³alnoœci religijnej i spo³ecznej nie wyrugowa³o jej na zawsze, lecz poœrednio by³o przyczyn¹ jej ponownego zaistnienia i odrodzenia. Obecnie, zakony dostosowane do wyzwañ wspó³czesnoœci poprzez wielkie reformy Koœcio³a posoborowego, s¹ aktywnie obecne w szwedzkim spo³eczeñstwie postmodernistycznym: wielokulturowym, otwartym, konsumpcyjnym, zsekularyzowanym, indyferentnym religijnie. Odnowa ich obecnoœci opiera siê na w³aœciwym odczytaniu swej roli w konkretnym miejscu i czasie oraz na podejmowaniu dialogu w oparciu o zasady nauczania spo³ecznego Koœcio³a i poszanowania wartoœci wspólnych, takich jak szacunek dla odmiennoœci, tolerancja w ró norodnoœci i budowanie integracji grup spo³ecznych na fundamencie prawdy i przestrzegania praw cz³owieka jedynych dzisiaj p³aszczyzn dialogu pomocnych w jednoczeniu antagonistycznie nastawionych grup spo³ecznych. RESTORATION OF MALE INSTITUTES OF CONSECRATED LIFE AND SOCIETIES OF APOSTOLIC LIFE IN SWEDEN Summary Swedish Catholicism, with all its rich historical and social structure, also includes the influence of male religious orders on the spirituality, religiosity and everyday life of Christians in Sweden. These communities could not continue their activities after the Reformation. They returned, however, and came to life slowly and gradually, simultaneously with the advancing religious tolerance. As of today, many orders in the Catholic Church are committed to social and pastoral challenges on Swedish soil, both in the Catholic communities and in broader social circles. Their extensive past is closely bound with the difficult past of Catholicism in Sweden and the contemporary issues of postmodern society. Keywords: Catholic Church in Sweden, the restoration of male religious orders, Catholic religious orders in Sweden Nota o Autorze: ks. dr Mariusz Chamarczuk SDB, dr socjologii, absolwent UKSW, wieloletni pracownik Trybuna³u Biskupiego w Sztokholmie i duszpasterz polonijny, cz³onek Towarzystwa Naukowego Franciszka Salezego. Za³o yciel Salezjañskiego Oœrodka Dokumentacji Duszpasterstwa Emigracji Polskiej w Szwecji (SODD). Prowadzi badania z zakresu historii Koœcio³a i socjologii emigracji oraz procesów integracyjnych w Skandynawii. S³owa kluczowe: Koœció³ katolicki w Szwecji, odnowa zakonów mêskich, zakony katolickie w Szwecji
157 157 SEMINARE t. 31 * 2012 * s O. PIOTR KWIATEK OFM CAP ZNACZENIE I ROZWÓJ PSYCHOLOGII NADZIEI W UJÊCIU CHARLESA RICHARDA SNYDERA Termin nadzieja, chocia nale y do pojêæ wieloznacznych i trudnych do zdefiniowania, wpisuje siê bardzo konkretnie w wymiar ludzkiego doœwiadczenia. Jako fundamentalny stabilizator jakoœci ycia, nie tylko w odniesieniu do dalekiej i mglistej przysz³oœci, ale równie aktualnie wp³ywa na to, co dzieje siê tu i teraz. To od niej zale y jakoœæ prze yæ wewnêtrznych, relacji, osi¹gniêæ zawodowych, szkolnych; percepcja siebie oraz otaczaj¹cego œwiata 1. Nadzieja jawi siê jako administrator teraÿniejszoœci nie tylko w kontekœcie tzw. wydarzeñ granicznych, takich jak utrata mienia, doœwiadczenie choroby czy œmierci osoby bliskiej, ale odgrywa równie kluczow¹ rolê w zwyk³ych wydarzeniach. Na swój sposób doœwiadczaj¹ jej wszyscy, bez wzglêdu na wiek, kulturê, miejsce pochodzenia czy przynale noœæ etniczn¹. Mimo e nadzieja jest fundamentalnym i uniwersalnym wymiarem natury cz³owieka, to jednak dopiero od niedawna sta³a siê tematem rozpraw naukowych. Francesco Canova t³umaczy ten fakt tym, e termin nadzieja w psychologii by³ ³¹czony mimo zasadniczych ró nic z takimi pojêciami, jak potrzeba lub pragnienie 2. W naszym stuleciu podjêto wiele prób opisania i wyjaœnienia z³o onego fenomenu nadziei 3. Obecnie istnieje oko³o 20 teorii nadziei oraz blisko 50 ró nych 1 Por. J.R. Cutcliffe, The inspiration of hope in bereavement counseling, London 2004, s Por. F. Canova, Le chiavi della speranza, Cinisello Balsamo 1989, s Por. E. Erikson, Identity: youth and crisis, New York 1968; ten e, Identity and life cycle, New York 1959; J.J. Godfrey, A philosophy of human hope, Dordrecht 1987; C. Stephenson, The concept of hope revisited for nursing, Journal of Advanced Nursing 16(1991), s ; D.C. Owen, Nurses perspectives on the meaning of hope in patients with cancer, Qualitative Study Oncology Nursing Forum 16(1989), s ; M.L. Nowotny, Every tomorrow, a vision of hope, Journal of Psychological Oncology 9(1991), s ; J.M. Morse, B. Doberneck, Delineating the concept of hope, Journal of Nursing Scholarship 27(1995), s
158 158 O. PIOTR KWIATEK OFM CAP definicji tego terminu 4. Renesans zainteresowania tym tematem prze ywa nie tylko nauka, literatura piêkna, filozofia, sztuka, ale równie œwiat religii. Warto w tym miejscu wspomnieæ choæby o encyklice Papie a Benedykta XVI Spe salvi, w ca- ³oœci poœwiêconej tej problematyce 5. To wszystko wskazuje na ogromn¹ potrzebê poznawania tego zagadnienia przez wspó³czesnych. Celem poni szego artyku³u jest prezentacja teorii nadziei wg myœli amerykañskiego psychologa prof. Charlesa Richarda Snydera. W pocz¹tkowej fazie refleksji zostanie omówiona definicja terminu wraz z jej kontekstem powstania. Nastêpnie bêd¹ przedstawione narzêdzia i metody pomiaru oraz czynniki rozwojowe, by w koñcowej fazie pracy wskazaæ na znaczenie nadziei w codziennym doœwiadczeniu ludzkim. Teoria Snydera 6 zas³uguje na szersze zainteresowanie spo³eczne nie tylko ze wzglêdu na wewnêtrzn¹ koherentnoœæ oraz szerok¹ obecnoœæ w licznych badaniach empirycznych, ale przede wszystkim z racji mo liwoœci aplikacyjnych w wielu ró nych sytuacjach codziennego doœwiadczenia. Mo na bowiem j¹ skutecznie wykorzystaæ na wielu poziomach: w systemie edukacji, w rozwoju w³asnego potencja³u, czy w koñcu w yciu spo³ecznym, zawodowym i rodzinnym TWÓRCA TEORII Charles Richard (Rick) Snyder ( ) by³ wybitnym profesorem psychologii Uniwersytetu Kansas (USA). Na polu miêdzynarodowym zas³yn¹³ z badañ w zakresie psychologii klinicznej, spo³ecznej, osobowoœciowej oraz psychologii zdrowia. Doktorat otrzyma³ na Uniwersytecie w Southern Methodist. Popularnoœæ w œwiecie nauki przynios³a mu praca wyk³adowcy psychologii na Uniwersytecie w Kansas, gdzie wniós³ istotny wk³ad w rozwój psychologii pozytywnej, której by³ prekursorem 8. Jego publikacje z tego zakresu to: Positive Psychology, The Handbook of Positive Psychology, Positive Psychological Assessment, Uniqueness: The Human Pursuit of Difference and The Psychology of Hope. Przez 12 lat by³ redaktorem czasopisma Journal of Social and Clinical Psychology. Jego analizy czynników pobudzaj¹cych oderwanie siê jednostki od negatywnej przesz³oœci czyli usprawiedliwienia i przebaczenia oraz po³¹czenie ich z no- 4 Por. S. Lopez, C.R. Snyder, J.T. Pedrotti, Hope: definitions, many measures, w: Positive Psychological Assessment. Handbook of Models and Measures, red. S. Lopez, C.R. Snyder, Washington 2003, s. 91; D. Webb, Modes of hoping, History of the Human Sciences 20(2007), s Benedykt XVI, Encyklika Spe Salvi facti sumus (30 listopada 2007). 6 Por. C.R. Snyder, The psychology of hope. You can get there from here, New York 1994, s Por. D. McDermott, W. Cook, M. Rapoff, Hope for the journey: helping children through the good times and the bad, Bulder 1997; C.R. Snyder, Hope theory: rainbows in the mind, Psychological Inquiry 13(2002), s Por. S. Lopez, C.R. (Rick) Snyder ( ), American Psychologist 61(2006), s. 719.
159 ZNACZENIE I ROZWÓJ PSYCHOLOGII NADZIEI 159 wymi mo liwoœciami w przysz³oœci nadziej¹, pomagaj¹ ludziom na ca³ym œwiecie yæ bardziej radoœnie, a przez to pozytywnie. Wielk¹ zas³ug¹ badañ prof. Snydera jest umiejscowienie tematu nadziei obok innych pojêæ psychologicznych, takich jak: inteligencja, motywacja czy potrzeba. Stworzona przez niego literatura przedmiotu wci¹ pozostaje istotnym punktem odniesienia i zachêty do dalszych poszukiwañ i studiów. Charles Richard Snyder zmar³ w wieku 62 lat po wieloletnich zmaganiach z chorob¹ nowotworow¹. Doczeka³ siê wielu uczniów, którzy kontynuuj¹ jego prace. Mia³ zwyczaj powtarzaæ: Jeœli nie potrafisz œmiaæ siê z samego siebie, to utraci³eœ jedn¹ z najciekawszych rozrywek na œwiecie DEFINICJA NADZIEI W psychologii termin konstrukt wyra a pewn¹ z³o on¹ ideê, któr¹ mo na zdefiniowaæ, opisaæ, zmierzyæ oraz empirycznie zweryfikowaæ 10. Konstrukty teoretyczne pomagaj¹ ludziom pojmowaæ i interpretowaæ zjawiska wystêpuj¹ce w œwiecie. Nale y do nich równie nadzieja, która w psychologii naukowej znalaz³a trwa³e miejsce poprzez psychologiê pozytywn¹. Snyder, jako jeden z prekursorów tego kierunku, czytelnie umiejscowi³ teoriê nadziei wœród innych wielkich pojêæ badanych przez psychologów pozytywnych takich jak: optymizm, wdziêcznoœæ, spe³nienie, przebaczenie, uskrzydlenie, twórczoœæ, dobrostan itd. Okreœli³ temat nadziei jako czêœæ wielkiej rodziny psychologii pozytywnej 11. Nadzieja, wed³ug Snydera, to dynamiczny i wielowymiarowy proces myœlowy, sk³adaj¹cy siê z trzech integralnie po³¹czonych elementów: celu (goal), si³y (willpower) oraz drogi (waypower) 12. Krótko ujmuj¹c, nadzieja to sposób myœlenia, na który sk³adaj¹ siê: suma motywacji (si³a wewnêtrzna i zewnêtrzna) oraz konkretna strategia (droga) wiod¹ca do wyznaczonego celu 13. Wszystkie trzy komponenty s¹ niezbêdne i wp³ywaj¹ na jakoœæ nadziei, czyli: wyraÿne okreœlenie celu 9 Tam e. 10 Por. G.R. VandenBos, APA Dictionary of Psychology, Washington DC 2006, s Por. C.R. Snyder, K.L. Rand, D.R. Sigmon, Hope theory: A member of the positive psychology family, w: Handbook of positive psychology, red. C.R. Snyder, S.J. Lopez, New York 2002, s Snyder w swojej teorii stosuje zamiennie pojêcia waypower (pathways thoughts) oraz willpower (agency thoughts). Terminy te doœæ trudno jest jednoznacznie przet³umaczyæ na jêzyk polski tak, aby oddawa³y bogactwo znaczeniowe. W wielu miejscach w³asnych publikacji autor ilustruje i definiuje owe pojêcia w ró ny sposób. W niniejszym artykule zastosowano proste okreœlenie dla waypower droga, czyli strategia, zdolnoœæ planowania, sposób pokonywania trudnoœci, umiejêtnoœæ generowania wielu rozwi¹zañ, wizja. Natomiast termin willpower wyra ono pojêciem si³a, czyli energia, czynnik motywacyjny, zdolnoœæ rozpoczêcia i utrzymania podjêtego dzia³ania. Pola semantyczne tych terminów w teorii Snydera zostan¹ szczegó³owo opisane w kolejnej czêœci tego artyku³u. 13 Por. C.R. Snyder, The psychology of hope, s. 10; ten e, Handbook of hope, theory, measures, and applications, San Diego 2000, s. 8 10; ten e, K.L. Rand, D.R. Sigmon, Hope theory, s. 258.
160 160 O. PIOTR KWIATEK OFM CAP punktu dojœcia, cel d¹ enia, si³a energia, motywacja, determinacja wewnêtrzna, oraz okreœlony plan realizacji danych zamierzeñ strategie, wizje, drogi. Na podstawie wyników licznych badañ poœwiêconych sk³adowym elementom tego zjawiska, mo na by³o dostrzec pewn¹ ró norodnoœæ od przyk³adów ludzi o wielkich pragnieniach (sile), ale niskim poziomie planowania (drogi), do tych, którzy posiadali ³atwoœæ tworzenia strategii (drogi), ale bez wielkiej determinacji (si³y). Przy czym, równie charakter celów okaza³ siê odgrywaæ istotn¹ rolê w ca³okszta³cie nadziei. Innymi s³owy, wszystkie trzy wymiary nadziei s¹ niezbêdne dla jej odpowiedniego funkcjonowania. Józef Kozielecki barwnie przedstawia wspó³zale noœæ celów ze œrodkami: Kto konstruuje tylko cele jest fantast¹, kto zaœ pasjonuje siê jedynie œrodkami, czyli narzêdziami, zas³uguje na miano technokraty 14. Paradoksalnie, w nadziei mieszcz¹ siê obok siebie równie dwa kontrastowe wymiary: stabilnoœæ i elastycznoœæ 15. Tê g³êbiê podkreœla tak e profesor medycyny z Harvardu, Jerome Groopman: Nawet kiedy wiêcej nie ma nadziei dla cia³a, jest zawsze nadzieja dla ducha 16. W tym stwierdzeniu mo na dostrzec istotê nadziei jako stabilizatora doœwiadczenia, pomimo zmieniaj¹cych siê okolicznoœci. Z jednej strony bowiem posiada ona sta³y komponent, coœ co utrzymuje cz³owieka na drodze do celu, a z drugiej strony, czynnik elastyczny podlegaj¹cy dynamicznym przemianom i autoregulacji. Nadzieja jest trwa³ym procesem anga uj¹cym wszystko to, co o sobie myœlimy, nasze relacje z innymi, mo liwoœci œrodowiskowe i osobiste doœwiadczenia. Tak definiowana nadzieja jest odleg³a od naiwnoœci, fantazji, utopii czy pragnieñ oderwanych od realiów. Jest natomiast roztropnym, inteligentnym patrzeniem w przysz³oœæ i korzystaniem ze wszystkich dostêpnych zasobów doœwiadczenia ludzkiego tu i teraz. Wydaje siê pomocne uchwycenie definicji nadziei w postaci prostego równania matematycznego, jak to przedstawi³ Snyder, nadzieja = si³a + wieloœæ dróg do celu 17. Aby przyjrzeæ siê dynamice zale noœci miêdzy poszczególnymi elementami nadziei, nale y dokonaæ szczegó³owego omówienia ka dego z jej trzech wymiarów. Najpierw zostanie zaprezentowany cel, nastêpnie omówiony bêdzie czynnik si³y, a na koñcu element drogi. a) Cel (goal directed) Fundamentalnym terminem dla zrozumienia ca³ej teorii nadziei prof. C.R. Snydera jest wyra enie cel (meta), czyli pewien okreœlony obiekt, który cz³owiek 14 Por. J. Kozielecki, Psychologia nadziei, Warszawa 2006, s Por. F. Alberoni, La speranza, Milano 2001, s Por. J. Groopman, The Anatomy of hope. How people prevail in the face of illness, New York 2004, s. XIII. 17 Por. C.R. Snyder, The psychology of hope, s. 10.
161 ZNACZENIE I ROZWÓJ PSYCHOLOGII NADZIEI 161 pragnie osi¹gn¹æ 18. Autor analizowanej koncepcji mówi wprost o tym czynniku: Nadzieja bez celów nie mo e istnieæ 19. Jednak zwi¹zek celów z nadziej¹ nie jest jednowymiarowy, poniewa istnieje wiele ró nych obiektów, które ludzki umys³ sobie wyobra a oraz pragnie, i nie wszystkie w jednakowy sposób anga uj¹ nadziejê. Cele mog¹ byæ jasno okreœlone i zdefiniowane, np. zdaæ egzamin na prawo jazdy, oraz niewyraÿne byæ lepszym, nie stresowaæ siê; krótkoterminowe, czyli zwi¹zane z szybkim osi¹gniêciem wyznaczonego obiektu, jak zrobienie zakupów w sklepie lub przeczytanie korespondencji, albo d³ugoterminowe wymagaj¹ce znacznie wiêkszej iloœci czasu i zaanga owania, np. zdobycie dobrego wykszta³cenia. Niekiedy cele dalekosiê ne wymagaj¹ wielu mniejszych podcelów i zdobycia nowych umiejêtnoœci. Jeœli ktoœ pragnie straciæ na wadze ok. 20 kg, powinien nie tylko ograniczyæ iloœæ spo ywanych produktów i kontrolowaæ ich jakoœæ, ale zwróciæ uwagê na styl ycia, iloœæ snu, poziom stresu, zwyczaje itd. W kontekœcie jakoœci nadziei, istotne jest, aby cele dostrzegaæ wyraÿnie oraz precyzyjnie je definiowaæ, wówczas skuteczniej ukierunkuj¹ myœlenie ku przysz³oœci. Faktem jest te, e wiele celów w okresie ich realizacji mo e ulegaæ zmianie, przeorganizowaniu lub zwyczajnemu wygaœniêciu. To wszystko wymaga wysi³ku poznawczego i zdolnoœci adaptacji do nowych warunków. Ludzie o wysokim poziomie nadziei nie obawiaj¹ siê wielkich i d³ugoterminowych celów, poniewa s¹ zdolni do programowania i przewidywania poszczególnych kroków na drodze ich realizowania 20, co wiêcej, maj¹ ³atwoœæ zachowania nadziei przy jednoczesnym reorganizowaniu pierwotnych celów. b) Si³a willpower (agency thoughts) Element si³y w teorii Snydera jest pewnego rodzaju energi¹ umys³u i wi¹ e siê z ogóln¹ moc¹ ludzkiego organizmu. Ten czynnik umo liwia nie tylko rozpoczêcie lub utrzymanie danej aktywnoœci, ale jest odpowiedzialny za doprowadzenie czynnoœci do pomyœlnego zakoñczenia. Uzdalnia cz³owieka do przejœcia z punktu A (tu, gdzie jest aktualnie) do punktu B (tam, gdzie zamierza byæ w przysz³oœci). W momencie, gdy cel zosta³ ju wyznaczony, potrzeba okreœlonej iloœci energii, mocy, aby rozpocz¹æ akcjê. Owa si³a jest œciœle zwi¹zana z charakterem pragnieñ oraz z ca³ym doœwiadczeniem osobistym cz³owieka. Oczywistym jest, e innej energii wymaga wykonywanie zadañ pilnych, wa nych oraz wielkich, a inna 18 Por. M.F. Valle, E.S. Huebner, S.M. Suldo, Further evaluation of the children s hope scale, Journal of Psychoeducational Assessment 22(2004), s Por. C.R. Snyder, Handbook of hope, s Por. D. McDermott, C.R. Snyder, Making hope happen, Oakland 1999, s
162 162 O. PIOTR KWIATEK OFM CAP potrzebna jest do osi¹gania celów przeciêtnych i codziennych. Z kolei cz³owiek o mocnej woli potrafi powiedzieæ sobie: tak, ja potrafiê, tak, ja mogê dojœæ do tego celu co stanowi przyk³ad motywacyjnego komponentu teorii nadziei 21. Czynnik ten ma charakter wewnêtrzny (motywacyjny), ale i zewnêtrzny, zwi¹zany z si³¹ organizmu (zdrowiem), dlatego Snyder, omawiaj¹c element si³y, zwraca uwagê na stan zdrowia fizycznego oraz styl ycia. c) Droga waypower (pathways thinking) Kolejnym zasadniczym elementem teorii nadziei jest tzw. droga (wizja, planowanie, sposób, strategia). Jest to pewnego rodzaju zdolnoœæ umys³u do wizualizacji celów oraz generowania konkretnych strategii. Innymi s³owy twórcza mo liwoœæ kszta³towania innowacyjnych planów szczegó³owych i ogólnych na drodze prowadz¹cej do zdobycia poszczególnych celów 22. Bez w¹tpienia sama si³a nie wystarczy, aby zrealizowaæ pragnienie, dlatego potrzebna jest konkretna droga, œcie ka ³¹cz¹ca wolê z celem. Cz³owiek stoj¹cy na brzegu morza z nadziej¹ nauczenia siê p³ywania, jeœli realnie nie wejdzie do wody i nie spróbuje, pozostanie tylko marzycielem. Czynnik zwany droga jest odpowiedzialny za planowanie ró nych rozwi¹zañ, jak na przyk³ad tworzenie awaryjnych planów oraz wybranie strategii najbardziej skutecznej w dojœciu do danego celu. W przypadku niepowodzenia jednej z opcji pozostaj¹ jeszcze inne rozwi¹zania (nowe œcie ki). Ta zdolnoœæ do generowania i wizualizacji wielu dróg powoduje, e nadzieja stanowi stabilny faktor doœwiadczenia ludzkiego. Zdarzaj¹ siê sytuacje, w których jedna droga zostaje ca³kowicie zablokowana przez okolicznoœci lub pewne niespodziewane wydarzenia. Osoba posiadaj¹ca silny czynnik planowania (droga), jest w stanie tak¹ przeszkodê omin¹æ poprzez wybór innej œcie ki, nie trac¹c przy tym nadziei na osi¹gniêcie celu koñcowego. W przypadku, gdyby wszystkie sposoby okaza³y siê nierealne, wówczas zdolnoœæ ta sprawia, e cz³owiek zmienia optykê celu i szuka wariantu poœredniego albo bliskiego za³o eniom pierwotnym. Sportowiec, który w wypadku samochodowym utraci³ nogê, nie mo e ju wzi¹æ udzia³u w olimpiadzie, ale ma mo liwoœæ osi¹gania sukcesów w paraolimpiadzie, dziêki czemu wci¹ mo e prze ywaæ uczucia zwi¹zane z satysfakcj¹ p³yn¹c¹ z faktu zwyciêstwa i radoœci z kolejnych wyzwañ. Czynnik wieloœci dróg w teorii Snydera to pewnego rodzaju twórcza gimnastyka umys³u, zdolnoœæ tworzenia wielu œcie ek pomocnych w dojœciu do celu, umiejêtnoœæ pokonywania trudnoœci, elastycznoœæ w okreœlaniu d¹ eñ Por. C.R. Snyder, L.K. Rand, D.R. Sigmon, Hope theory, s Por. D. McDermott, C.R. Snyder, Making hope happen, s Por. J.E. Gillham, The Science of optimism and hope. Research essays in honor of Martin E.P. Seligman, Philadelphia London 2000, s
163 ZNACZENIE I ROZWÓJ PSYCHOLOGII NADZIEI 163 Popularne powiedzenie: Jeœli ktoœ autentycznie czegoœ pragnie, to znajdzie równie sposób, by to osi¹gn¹æ, nie znalaz³o potwierdzenia w badaniach prof. Snydera 24. Istniej¹ bowiem ludzie, którzy maj¹ wielkie plany, ale nie maj¹ mocy, by je zrealizowaæ, i odwrotnie, s¹ osoby o du ych mo liwoœciach motywacyjnych, którym brak jednak zdolnoœci planowania. Byæ cz³owiekiem nadziei w teorii Snydera oznacza dysponowanie wielk¹ energi¹ mentaln¹ (si³a), jak równie posiadanie zdolnoœci planowania i tworzenia nowych rozwi¹zañ (droga) wraz z okreœlaniem zadañ (cele). 3. POMIAR NADZIEI Wspó³czeœnie psychologowie dysponuj¹ coraz wiêksz¹ liczb¹ nie tylko kompleksowych teorii, ale i szczegó³owych metod pomiaru poziomu nadziei w yciu cz³owieka 25. W badaniach u ywane s¹ testy, kwestionariusze, ankiety, wywiady 26. Testy nadziei daj¹ mo liwoœæ uchwycenia poziomu zmotywowania cz³owieka, jego mo liwoœci kognitywnych spogl¹dania w teraÿniejszoœæ i przysz³oœæ, budowania realnych celów itd. Pierwsza próba stworzenia skali pomiaru nadziei mia³a miejsce w roku Wówczas Snyder u³o y³ 45 itemow¹ skalê skorelowan¹ z podstawowymi ideami w³asnej teorii 27. Natomiast w 1991 roku opracowa³ koñcow¹ wersjê tej skali sk³adaj¹c¹ siê z dwunastu pytañ. Adresatem instrumentu jest osoba powy ej 15. roku ycia, a czas przewidziany na wype³nienie testu zajmuje od 2 do 5 minut. Skala posiada czteropunktowy systemem oceny, gdzie 4 oznacza zdecydowanie tak, 3 raczej tak, 2 raczej nie, 1 zdecydowanie nie. Cztery pytania (2,9,10,12) dotycz¹ elementu si³y (willpower), kolejne cztery (1,4,6,8) nawi¹zuj¹ do drugie- 24 Por. M.A. Babyak, C.R. Snyder, L. Yoshinobu. Psychometric properties of the hope scale: A confirmatory factor analysis, Journal of Research in Personality 27(1993), s ; C.R. Snyder, The psychology of hope, s Por. L.A. Gottschalk, A hope scale applicable to verbal sample, Archives of General Psychiatry 30(1974), s ; K. Herth, Development and refinement of an instrument to measure hope, Scholarly Inquiry for Nursing Practice 5(1991), s ; M.L. Nowotny, Assessment of hope in patients with cancer: Development of an instrument, Qualitative Study Oncology Nursing Forum 16(1989), s ; J.F. Miller, M.J Powers, Development of an instrument to measure hope. Nursing Research 37(1988), s. 6 10; S.R. Staats, Hope: A comparison of two self report measures for adults, Journal of Personality Assessment 53(1989), s ; J. Trzebiñski, M. Ziêba, Kwestionariusz Nadziei Podstawowej BHI 12, Warszawa Por. S. Lopez, R. Ciarlelli, L. Coffman, M. Stone, L. Wyatt, Diagnosing for strengths: On measuring hope building blocks, w: Handbook of hope theory, measures, and applications, red. C.R. Snyder, San Diego 2000, s Por. C.R. Snyder, C. Hairs, J.R. Anderson, S.A. Holleran, L.M. Irving, T.S. Simon, L. Yoshinobu, J. Gibb, C. Langelle, P. Harry, The will and the ways: Development and validation of an individual differences measure of hope, Journal of Personality and Social Psychology 60(1991), s. 572.
164 164 O. PIOTR KWIATEK OFM CAP go czynnika drogi (waypower), a pozosta³e cztery itemy (3,5,7,11) s¹ tzw. pytaniami rozpraszaj¹cymi (distracters), których nie bierze siê pod uwagê podczas sumowania punktów. W powy szej punktacji mo na otrzymaæ maksymalnie 32 punkty oraz minimum 8 punktów w skali, gdzie za ka dy item dostaje siê od 1 do 4 punktów 28. Wysoki poziom nadziei mieœci siê w granicach pkt., œredni poziom wyznacza przedzia³ 16 28, zaœ wszystko, co siê znajduje poni ej 16 punktów rozpoznawane jest jako niski poziom nadziei. Poni ej znajduje siê skala wraz z instrukcj¹: Przeczytaj dok³adnie ka de zdanie. Stosuj¹c poni sz¹ skalê, wybierz liczbê, która najtrafniej opisuje Ciebie, i umieœæ j¹ w pustym miejscu z lewej strony ka dego zdania. 1 = zdecydowanie fa³szywe, 2 = najczêœciej fa³szywe, 3 = najczêœciej prawdziwe, 4 = zdecydowanie prawdziwe [ ] 1. Mam wiele pomys³ów jak pokonywaæ trudnoœci (droga waypower) [ ] 2. Energicznie d¹ ê do wybranych celów (si³a willpower) [ ] 3. Przez wiêkszoœæ czasu czujê siê zmêczony/a (pyt. rozpraszaj¹ce ) [ ] 4. Istnieje wiele metod rozwi¹zania ka dego problemu (droga waypower) [ ] 5. Z ³atwoœci¹ anga ujê siê w dyskusjê (pyt. rozpraszaj¹ce ) [ ] 6. Zastanawiam siê nad wieloma metodami za³atwiania spraw yciowych, które s¹ dla mnie najwa niejsze (droga waypower) [ ] 7. Niepokojê siê stanem mojego zdrowia (pyt. rozpraszaj¹ce ) [ ] 8. Nawet gdy inni ludzie zniechêcaj¹ siê, ja wiem, e mogê znaleÿæ drogê prowadz¹c¹ do rozwi¹zana (droga waypower) [ ] 9. Moje przesz³e doœwiadczenie dobrze s³u y mojej przysz³oœci (si³a willpower) [ ] 10. Moje ycie uk³ada³o siê doœæ pomyœlnie (si³a willpower) [ ] 11. Zazwyczaj postrzegam siebie jako osobê przejmuj¹c¹ siê (pyt. rozpraszaj¹ce ) [ ] 12. Osi¹gam cele, które uprzednio sformu³owa³em dla siebie (si³a willpower) 29. Powy sza skala mo e mieæ wiele form zastosowania oraz mo e byæ wykorzystana w ro nych kontekstach spo³ecznych. Mo e byæ ³¹czona z innymi testami w czasie badañ psychologicznych, mo na j¹ aplikowaæ w szkole lub w œrodowisku rodzinnym itd. Doskonale odpowiada ogólnym potrzebom diagnostycznym poziomu nadziei, ale zarazem ukazuje poziom poszczególnych elementów nadziei, czyli: drogi (waypower) i si³y (willpower). 28 Por. S. Lopez, R. Ciarlelli, L. Coffman, M. Stone, L. Wyatt, Diagnosing for strengths, s Por. C.R. Snyder, C. Hairs, J.R. Anderson, S.A. Holleran, L.M, Irving, T.S. Simon, L. Yoshinobu, J. Gibb, C. Langelle, P. Harry, The will and the ways, s. 585; ten e, L.K. Rand, D.R. Sigmon, The will and the ways, s. 268.
165 ZNACZENIE I ROZWÓJ PSYCHOLOGII NADZIEI FAKTORY NADZIEI Choæ nie mo na wykluczyæ zwi¹zku pomiêdzy nadziej¹ a œwiatem neurobiologicznym, to jednak na dzieñ dzisiejszy nie ma wystarczaj¹cych dowodów potwierdzaj¹cych tê zale noœæ 30. Badania J.R. Averilli i jego zespo³u pokazuj¹ natomiast silny zwi¹zek nadziei z kultur¹ i œrodowiskiem 31. Wed³ug nich, nadzieja jest rzeczywistoœci¹ rozwojow¹ i dokonuje siê przez tzw. proces socjalizacji i zdobywania umiejêtnoœci jêzykowych. D. McDermott i C.R. Snyder wskazuj¹ natomiast na silny zwi¹zek nadziei z najbli szym otoczeniem rodzicami i rodzin¹. Jest wyj¹tkowo trudno m³odemu cz³owiekowi, który jest otoczony przez doros³ych z niskim poziomem nadziei, rozwijaæ strategie i si³ê nadziei niezbêdnej do wyjœcia spoza krêgu tego rodzaju ubóstwa œrodowiskowego 32. Przez pozytywn¹ stymulacjê ludzi yj¹cych w przestrzeni rozwojowej dziecka, tj. dodawanie otuchy, inspiracji, ukazywanie nowych rozwi¹zañ, motywowanie itd., cz³owiek mo e ³atwiej budowaæ pozytywny wizerunek siebie i zaufanie do w³asnych mo liwoœci, w konsekwencji nie lêkaæ konfrontowaæ siê z wielkimi wyzwaniami oraz nie rezygnowaæ z wielkich marzeñ. Istniej¹ równie badania które potwierdzaj¹ skutecznoœæ kognitywnych strategii wp³ywania na nadziejê typu: czytanie ksi¹ ek zawieraj¹cych inspiruj¹ce historie, narracja wydarzeñ pozytywnych, s³uchanie muzyki dodaj¹cej otuchy, wewnêtrzna pozytywna autoafirmacja oraz wizualizacja yciowych pragnieñ, s¹ u yteczne dla rozwoju nadziei 33. Wspomnianym strategiom kognitywnym Snyder poœwiêca du o uwagi w swoich publikacjach 34. Oprócz czynników biologicznych, spo³ecznych czy kognitywnych mo na jeszcze mówiæ o czynnikach personalnych wypracowanych w kontekœcie czasu i doœwiadczenia przez samego cz³owieka. Przyk³adem mo e byæ osobiste doœwiadczenie wiedeñskiego psychiatry V.E. Frankla, który w czasie II wojny œwiatowej przeszed³ przez koszmar obozów koncentracyjnych. W tych ekstremalnych okolicznoœciach nie tylko nie utraci³ poczucia sensu ycia i nadziei na przetrwanie, ale uczyni³ z niej wyzwanie, które wyrazi³ w maksymie: Znalaz³em sens mego ycia w pomaganiu innym, aby odkryli sens swojego w³asnego ycia 35. Reasu- 30 Por. C.R. Snyder, S.J. Lopez, Positive psychology: The scientific and practical explorations of human strengths. Thousand Oaks CA 2007, s Por. J.R. Averill, G. Catlin, K.K. Chon, Rules of hope, New York Por. D. McDermott, C.R. Snyder, Making hope happen, s Por. C. Farran, K. Herth, J. Popovich, Hope and hopelessness: Critical clinical constructs, Thousand Oaks Por. C.R. Snyder, D. McDermott, W. Cook, M. Rapoff, Hope for the journey: Helping children through the good times and the bad, Boulder Por. Z. Formella, ycie jako zadanie. Victor Emil Frankl w setn¹ rocznicê urodzin, Seminare 23(2006), s V.E. Frankl, Man s Search for Meaning, New York 1984.
166 166 O. PIOTR KWIATEK OFM CAP muj¹c, wiêkszoœæ uczonych definiuje nadziejê jako konstrukt wielowymiarowy powi¹zany z ró nymi wymiarami doœwiadczenia ludzkiego ROZWÓJ NADZIEI Nadzieja jest podobna do rozwijaj¹cego siê dziecka, potrzebuj¹cego stale troski, obecnoœci oraz wsparcia 37. Jest ona dynamiczn¹ i zmienn¹ rzeczywistoœci¹ w doœwiadczeniu codziennym cz³owieka. Podlega ogólnym prawom rozwoju: wzrostowi, stabilizacji, regresji. McDermott i Snyder napisali, e Nadzieja jest jak ziarenko zasadzone w umyœle dziecka, podlega sta³emu procesowi rozwoju 38. Zwyczajna obserwacja zachowania cz³owieka ukazuje, e poziom nadziei mo e byæ bardzo ró ny. O wp³ywie pierwszych doœwiadczeñ na przestrzeñ nadziei pisa³ twórca psycho spo³ecznego modelu rozwojowego Erik Erikson ( ). W wielowymiarowym systemie rozwojowym Erikson u podstaw wszystkich innych procesów i interakcji z otoczeniem wskaza³ w³aœnie zaufanie nadziejê 39. W pierwszym roku ycia dziecko przez charakter wiêzi z matk¹ i najbli szym otoczeniem uczy siê zaufania do œrodowiska, a przez to i do siebie samego, lub przeciwnie doœwiadcza leków i niepewnoœci. Pierwszy z oœmiu kluczowych etapów rozwojowych, okreœlany przez Eriksona ufnoœæ nieufnoœæ, jest zasadniczy dla nadziei i tego, jak cz³owiek bêdzie postrzega³ œwiat zewnêtrzny i siebie samego. Snyder dostrzega wa noœæ tego okresu dla œwiata nadziei, ale nie zatrzymuje siê w fazie pocz¹tkowej. Wskazuje, e mo na jej uczyæ siê równie w póÿniejszych etapach ycia. Ujmuje nadziejê bardziej aktywnie cz³owiek staje siê zdolny do kszta³cenia tego czynnika w sobie i innych, a nie jest tylko pasywnym odbiorc¹ rzeczywistoœci kreowanej mu przez otoczenie. 6. ZNACZENIE NADZIEI W YCIU CZ OWIEKA Nadzieja jest fundamentalnym elementem egzystencji ludzkiej nie tylko poprzez fakt powszechnej obecnoœci w yciu cz³owieka, ale przede wszystkim ze wzglêdu na znaczenie, jakie odgrywa w codziennym doœwiadczeniu. Mo na j¹ 36 Por. J.R. Cutcliffe, The inspiration of hope, 2004, s. 27. Kozielecki wylicza piêæ sk³adników nadziei: poznawczy, emocjonalny, temporalny, afiliacyjny, sprawczy [J. Kozielecki, Psychologia nadziei, s ], Dufault i Martocchio wyró niaj¹ dwie sfery nadziei: ogólna i szczegó³owa [Por. K. Dufault, B.C. Martocchio, Symposium on compassionate care and the dying experience. Hope: Its spheres and dimensions, Nursing Clinics of North America 20(1985), s ]. Stephenson wskazuje na dziewiêæ faktorów [Por. C. Stephenson, The concept of hope, s. 1459]. 37 Por. G. Danneels, Sperare. La società depressa, Cinisello Balsamo 2006, s Por. D. McDermott, C.R. Snyder, The great big book of hope. Help your children achieve, New Harbinger 2000, s Por. E. Erikson, Childhood and Society, New York 1950.
167 ZNACZENIE I ROZWÓJ PSYCHOLOGII NADZIEI 167 porównaæ do wiatru, którego nie uda siê dostrzec wzrokiem, choæ efekty jego dzia³ania da siê z ³atwoœci¹ zauwa yæ. Ostatnia czêœæ niniejszych rozwa añ poœwiêcona bêdzie przedstawieniu znaczenia nadziei w yciu indywidualnym i spo- ³ecznym, a tak e jej realnego zwi¹zku z ró nymi przestrzeniami ludzkiego ycia. Profesor Snyder, mówi¹c o wymiarze nadziei w yciu indywidualnym i spo- ³ecznym, wskazuje na kilka istotnych przestrzeni, w których odgrywa ona istotn¹ rolê 40. Pierwsz¹ z nich jest percepcja siebie i w³asnego doœwiadczenia. Nadzieja ma wp³yw nie tylko na jakoœæ spostrzegania i oceniania œwiata zewnêtrznego, ale równie na to, co myœlimy o sobie samych i jak siebie opisujemy. Na podstawie wyników badañ mo na udowodniæ, e ludzie charakteryzuj¹cy siê wysokim stopniem nadziei maj¹ bardziej optymistyczny obraz siebie, trudnoœci traktuj¹ jako wyzwania, koncentruj¹ siê raczej na sukcesie ni na ewentualnej pora ce. Dostrzegaj¹ równie wiêksze prawdopodobieñstwo realizacji zadania, co w konsekwencji prowadzi ich do pozytywnych emocji. Sytuacja jest ca³kowicie odwrotna w œwiecie psychicznym osób o niskim poziomie nadziei. Drug¹ p³aszczyzn¹ ycia ukazuj¹c¹ wp³yw i znaczenie nadziei jest coping, czyli radzenie sobie z trudnoœciami oraz adaptacja 41. Osoby maj¹ce wiêkszy poziom nadziei szybciej przystosowuj¹ siê do nowego œrodowiska i kreatywniej w nim funkcjonuj¹. U ywaj¹ liczniejszych strategii, aby osi¹gn¹æ wybrany cel, potrafi¹ pozytywnie wykorzystywaæ humor i inne zdolnoœci, ³atwiej akceptuj¹ i przezwyciê aj¹ niespodziewane trudnoœci. Maj¹ wiêcej wewnêtrznej energii i nie boj¹ siê podejmowaæ wielkich wyzwañ. W konfrontacji z sytuacjami stresowymi s¹ bardziej stabilne i wytrzyma³e. Im wiêcej nadziei, tym mniej depresji, smutku, lêku czy tendencji samobójczych 42. W obrêbie tej przestrzeni funkcji nadziei Snyder zaprezentowa³ spektakularny eksperyment na oczach miliona telewidzów w programie Good Morning America. Udowodni³ na przyk³adzie przypadkowo zebranych w studiu osób, e nadzieja pomaga w znoszeniu bólu fizycznego, a cech¹ poddan¹ eksperymentowi by³a odpornoœæ na ch³ód Por. C.R. Snyder, Hope and optimism, w: Encyclopedia of human behavior, red. V.S. Ramachander, San Diego 1994, s ; ten e, C. Berg, J. Woodward, A. Gum, K. Rand, K. Wroblewski, J. Brown, A. Hackman, Hope against the cold: Individual differences in trait hope and acute pain tolerance on the cold pressor task, Journal of Personality 73(2005)2, s Por. W.T. Jackson, R.E. Taylor, A.D. Palmatier, T.R. Elliott, J.L. Elliott, Negotiating the reality of visual impairment: Hope, coping, and functional ability, Journal of Clinical Psychology in Medical Setting 5(1998), s Por. R.C. Arnau, D.H. Rosen, J.F. Finch, J.L. Rhudy, V.J. Fortunato, Longitudinal effects of hope on depression and anxiety: A latent variable analysis, Journal of Personality 75(2006)1, s ; C.R. Snyder, A case for hope in pain, loss, and suffering, w: Perspective on loss: A sourcebook, red. J.H. Harvey, E. Miller, Washington DC 1998, s Por. C. Berg, C.R. Snyder, N. Hamilton, The Effectiveness of hope intervention in coping with cold pressor pain, Journal of Health Psychology 13(2008)6, s
168 168 O. PIOTR KWIATEK OFM CAP Trzeci¹, ogóln¹ kategoriê, w której nadzieja odgrywa wa n¹ rolê w yciu cz³owieka, mo na nazwaæ performance, czyli osi¹gniêcia. Wyniki licznych badañ wskazuj¹ na pozytywne korelacje miedzy nadzieja a osi¹gniêciami w szkole, sporcie, pracy, relacjach spo³ecznych, rodzinnych 44. Studenci posiadaj¹cy wy- szy poziom nadziei uzyskiwali lepsze rezultaty w nauce i sporcie. Potrafili nie tylko ³atwiej pokonywaæ trudnoœci, ale z pasj¹ siêgaæ po coraz ambitniejsze cele. 7. PODSUMOWANIE Niew¹tpliwie ca³a teoria Snydera jest interesuj¹c¹ prób¹ opisania fenomenu nadziei za pomoc¹ terminów i zale noœci psychologicznych. Ogromn¹ zas³ug¹ autora jest wprowadzenie terminu nadzieja na sale wyk³adowe oraz w œwiat publikacji naukowych itd. Jeœli psychologia jest nauk¹ zajmuj¹c¹ siê ca³ym cz³owiekiem œwiatem myœli, potrzeb, emocji, zachowañ spo³ecznych to trudno z tej holistycznej perspektywy wykluczaæ tak fundamentalne doœwiadczenie ludzkie, jakim jest nadzieja. Warto nadmieniæ, e wizja nadziei Snydera dotyczy ca³ego cz³owieka postrzeganego w perspektywie rozwojowej. Choæ sam autor podkreœla znaczenie pierwszych stadiów rozwojowych dla percepcji drogi (waypower) oraz elementu si³y (willpower), to jednak ro nie od Eriksona promuje zdolnoœci rozwoju nadziei równie w póÿniejszych etapach. W jego teorii mo na wiêc dostrzec nie tylko pewien holizm, ale równie ufnoœæ w pozytywn¹ zdolnoœæ rozwoju nadziei nawet w póÿniejszych fazach. Innymi s³owy, cz³owiekowi, choæby wzrasta³ w œrodowisku nieprzychylnym myœleniu zwi¹zanemu z przysz³oœci¹ (celami), nic nie stoi na przeszkodzie, aby sam rozwija³ w sobie tê perspektywê w procesie samokszta³cenia. Innym wa nym pozytywnym elementem teorii jest spojrzenie na nadziejê w kluczu teraÿniejszoœci, czyli odpowiedzi na pytanie: jak ona dziœ wp³ywa na jutro? To czas obecny kszta³tuje wydarzenia jutrzejsze, a z drugiej strony sposób dostrzegania jutra kszta³tuje teraÿniejszoœæ. Snyder ukazuje funkcje nadziei nie tylko w sytuacjach prób egzystencjalnych, jak nowoœæ lub rozpad 45, ale tak e jako czynnik wp³ywaj¹cy na codzienne proste wydarzenia, takie jak; nauka, relacja, praca, zdrowie itd. Chocia w jego teorii intuicyjnie mo na dostrzec zwi¹zek nadziei ze wszystkimi wymiarami doœwiadczenia ludzkiego, jak: umys³, uczucia, cia³o, duch, to jednak akcenty padaj¹ na œwiat kognitywny i spo³eczny. 44 Por. L.A. Curry, C.R. Snyder, D.L. Cook, B.C. Ruby, M. Rehm, The role of hope in academic and sport achievement, Journal of Personality and Social Psychology 73(1997), s ; E.C. Chang, Hope, problem solving ability, and coping in a college student population: Some implications for theory and practice, Journal of Clinical Psychology 54(1998), s Por. J. Trzebiñski, M. Ziêba, Kwestionariusz Nadziei Podstawowej, s. 5.
169 ZNACZENIE I ROZWÓJ PSYCHOLOGII NADZIEI 169 Autor dokona³ ogromnej pracy iloœciowej i jakoœciowej, d¹ ¹c do weryfikacji w³asnych i cudzych hipotez, co stanowi o ogromnej wartoœci jego pracy. Dowodem tego s¹ liczne narzêdzia badawcze w postaci standaryzowanych testów i innych metod pomiaru. Co wiêcej, jak nikt dot¹d, podj¹³ siê próby stworzenia konkretnych metod kszta³cenia i rozwoju nadziei, które powszechnie mo na aplikowaæ w szkole, w systemie ycia rodzinnym, samodoskonaleniu oraz opiece medycznej czy terapeutycznej. Poniewa teoria jest œciœle psychologiczna, trudno wiêc od niej oczekiwaæ uwzglêdnienia jeszcze szerszego spojrzenia zwi¹zanego choæby z doœwiadczeniem wiary. Teoretycznie bowiem mo na by³oby za³o yæ istnienie cz³owieka, który kognitywne nie posiada³by bardzo rozwiniêtego czynnika drogi lub si³y (mentalnej lub fizycznej), a jednoczeœnie mocno prze ywaj¹cego nadziejê z powodu wiary w si³y wy sze istniej¹ce poza nim samym. W tym kontekœcie jednak jawi siê pytanie: co z nadziej¹, która przekracza sposoby indywidualnego dzia³ania i myœlenia (zdolnoœci personalne) oraz nie jest budowana wy³¹cznie na wewnêtrznej sile czy m¹droœci, a raczej zwi¹zana jest z wiar¹ w obdarowanie? Byæ mo e jest to intryguj¹ce zaproszenie w stronê dalszych poszukiwañ zale noœci miêdzy tzw. nadziej¹ widzian¹ oczami i umys³em czystej psychologii a nadziej¹ widzian¹ oczami wierz¹cego w coœ, co przekracza cz³owieka, jego si³y i zdolnoœci. Choæ naukowy opis nadziei dokonany przez Snydera znacznie przybli a i u³atwia rozumienie skomplikowanych procesów w niej wystêpuj¹cych, to jednak uniwersalne doœwiadczenie tego fenomenu wci¹ generuje coraz to nowe pytania i perspektywy poszukiwania odpowiedzi. Mo e dlatego nadzieja jest i pozostanie wci¹ atrakcyjnym tematem naszego wieku. THE PSYCHOLOGY OF HOPE: MEANING AND DEVELOPMENT ACCORDING TO THE THEORY OF CHARLES RICHARD SNYDER Summary What is hope, does it belong to any cognitive structure of the mind or rather is it a kind of human feeling? The aim of this paper is to describe the theory of hope according to C.R. Snyder ( ). This contemporary point of view has provided a lot of inspiration for many studies in a variety of different fields. Undoubtedly, the reality of hope has a significant impact on educational performance, health, stress management and adaptive skills. It is not only a life line in times of emergency or strife, when humans have to cross some difficulties in life, but also the daily force to live in the present. According to Snyder, hope is a three dimensional construct of the integrated cognitive process (willpower, waypower and goal direction). The applicability and power of this construct lies in its potential to change the general level of hope in individual lives and social groups, not just in the future, but in the present.
170 170 O. PIOTR KWIATEK OFM CAP Keywords: hope, positive psychology, C.R. Snyder Nota o Autorze: O. Piotr Kwiatek OFM Cap zakonnik i psycholog Krakowskiej Prowincji Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Absolwent i doktorant Wydzia³u Psychologii na Papieskim Uniwersytecie Salezjañskim w Rzymie (UPS). Aktualnie zwi¹zany z instytutem psychoterapii Gestalt w Filadelfii The Gestalt Therapy Intitute of Philadelphia oraz z Miêdzynarodowym Stowarzyszeniem Psychologii Pozytywnej International Positive Psychology Association. Prowadzi badania z zakresu psychologii pozytywnej i formacji. S³owa kluczowe: nadzieja, psychologia pozytywna, C.R. Snyder
171 171 SEMINARE t. 31 * 2012 * s KS. STANIS AW CHROBAK SDB UKSW, Warszawa ROZUMNIE WIERZYÆ ROZUMNIE POZNAWAÆ. UNIWERSYTET MIEJSCEM DIALOGU MIÊDZY NAUK I WIAR Wielka Karta Uniwersytetów, podpisana przez rektorów uniwersytetów europejskich, zgromadzonych w 1988 roku w Bolonii na obchodach dziewiêæsetlecia najstarszego uniwersytetu w Europie, g³osi e: 1. Uniwersytet jest autonomiczn¹ instytucj¹ w samym centrum spo³eczeñstw rozmaicie zorganizowanych ze wzglêdu na geografiê i dziedzictwo historyczne; tworzy on, bada, ocenia i przekazuje kulturê poprzez dzia³alnoœæ naukow¹ i dydaktyczn¹. By sprostaæ potrzebom otaczaj¹cego nas œwiata, jego dzia³alnoœæ naukowa i dydaktyczna musi byæ moralnie i intelektualnie niezale na od w³adzy politycznej i ekonomicznej. 2. Dzia³alnoœæ naukowa i dydaktyczna w uniwersytetach musi byæ ze sob¹ nierozerwalnie zwi¹zana, jeœli nauczanie ma sprostaæ zmieniaj¹cym siê warunkom, potrzebom spo³eczeñstwa oraz postêpowi wiedzy. 3. Swoboda prowadzenia badañ naukowych i kszta³cenia jest najbardziej fundamentaln¹ zasad¹ ycia uniwersyteckiego, a rz¹dy i uniwersytety w miarê swoich mo liwoœci musz¹ zapewniæ poszanowanie dla tego podstawowego warunku. Odrzucaj¹c nietolerancjê i pozostaj¹c zawsze gotowym do dialogu, uniwersytet stanowi najlepsze miejsce, w którym spotykaj¹ siê nauczyciele umiej¹cy przekazaæ sw¹ wiedzê oraz dobrze przygotowani do rozwijania jej poprzez badania naukowe i nowatorstwo oraz studenci, którzy potrafi¹, chc¹ i s¹ gotowi wzbogacaæ t¹ wiedz¹ swe umys³y. 4. Uniwersytet jest powiernikiem europejskiej tradycji humanistycznej, nieustannie d¹ y do osi¹gniêcia wiedzy uniwersalnej, wype³niaj¹c swe powo³anie, przekracza on granice geograficzne i polityczne oraz zaspokaja istotn¹ potrzebê wzajemnego poznania i oddzia³ywania ró nych kultur 1. 1 Wielka Karta Uniwersytetów, Bolonia 18 wrzeœnia 1988 r. Uniwersytet jest dzie³em œredniowiecza, zrodzonym z jego sposobu widzenia Cz³owieka, Natury i Boga. Czymœ równie szczególnym, równie oryginalnym w historii cywilizacji, jak na przyk³ad œpiew gregoriañski czy muzyka
172 172 KS. STANIS AW CHROBAK SDB Te ró norodne zadania uniwersytetu nie tylko nie zaprzeczaj¹ jego jednoœci, ale je wrêcz konstytuuj¹ jako najbardziej fundamentaln¹ cechê tej instytucji. Chc¹c wnikn¹æ w istotê uniwersytetu, najczêœciej podkreœla siê ten jej aspekt, który stanowi wspólnotê ucz¹cych i nauczanych. Universitas znaczy ogó³, powszechnoœæ, ca³oœæ, ca³okszta³t, wspólnoœæ. Nie mniej wa ne jest i drugie rozumienie universitas: ca³okszta³t nauk i umiejêtnoœci, a przynajmniej taki ich dobór, który pozwala widzieæ w nich szczególn¹ jednoœæ 2. Ka dy uniwersytet ma naturalne powo³anie wspólnotowe: jest on bowiem universitas wspólnot¹ wyk³adowców i studentów poszukuj¹cych prawdy oraz d¹ ¹cych do pog³êbienia wiedzy i zdobycia wiêkszych kompetencji zawodowych. Centralne miejsce osoby i wymiar wspólnotowy to dwa zasadnicze bieguny dobrze zorganizowanego universitas studiorum 3. Œrodowisko uniwersyteckie powinno zatem stwarzaæ mo - liwoœci do dzielenia doœwiadczeñ i prze ywania wspólnoty. 1. UNIWERSYTET D ENIE DO PE NEJ PRAWDY Poszukiwanie prawdy by³o przez wieki jednym z najwa niejszych zadañ wy szych uczelni i œrodowisk akademickich. Prawda stanowi fundament tych instytucji. Kszta³cenie uniwersyteckie to spotkanie cz³owieka z cz³owiekiem w obrêbie wspólnych idei, wspólnych poszukiwañ. Tylko wtedy jest szansa na stworzenie szkó³ naukowych, które bêd¹ nie tylko formalnym zgrupowaniem pokrewnych dyscyplin, ile wspólnot¹ ludzi, których ³¹czy poszukiwanie prawdy w obrêbie okreœlonej dziedziny naukowej, a tak e wspólnie przyjêty styl i metoda tego poszukiwania i system wartoœci temu towarzysz¹cy 4. To na uniwersytecie ci¹ y polifoniczna. Wszystkie wielkie cywilizacje maj¹ swoj¹ liturgiê i swoje katedry, swoich œwiêtych i swoje ewangelie. Wszystkie wiedz¹, co jest œwiête i co pobo ne. Wszystkie daj¹ dowody zmys³u twórczego w dziedzinie sztuki, myœli i duchowoœci. Lecz tylko jedna, europejska kultura œredniowieczna stworzy³a uniwersytety, od Bolonii po Kraków, od Pary a po Toledo, od Oksfordu po Uppsalê. W roku 1600 na œwiecie jest ponad 100 uniwersytetów: wszystkie one s¹ wpisane w socjokulturow¹ przestrzeñ Europy. L. Moulin, Œredniowieczni szkolarze i ich mistrzowie, t³um. H. Lubicz Trawkowska, Wydawnictwo Marabut, Gdañsk Warszawa 2002, s Por. W. Stró ewski, W krêgu wartoœci, Wydawnictwo Znak, Kraków 1992, s Benedykt XVI, Niech œw. Augustyn bêdzie dla nas wzorem dialogu wiary i rozumu. Spotkanie ze wspólnot¹ akademick¹ na dziedziñcu uniwersytetu, L Osservatore Romano (wydanie polskie) (2007)6, s A. Przec³awska, Uprawianie nauki istot¹ kszta³cenia uniwersyteckiego, w: Idea uniwersytetu u schy³ku tysi¹clecia, red. H. ytkowicz, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 1998, s Uniwersytet jest koinoni¹ wspólnot¹ wartoœci i celów. ( ) Koinonia uniwersytecka sk³ada siê wszak e z osób uczestnicz¹cych w grze o prawdê naukow¹ w ramach rozmaitych krêgów kompetencji merytorycznych maj¹cych wspóln¹ «sytuacjê problemow¹» oraz, co za tym idzie, wspóln¹ sieæ naukowego komunikowania siê, wspóln¹ preferencjê aspektów obiektów zainteresowañ poznawczych (tego, co jest przedmiotem ogl¹du gwoli obrazowania), jak równie wspólne regu³y i wzory wspó³dzia³ania kszta³tuj¹ce ich styl ycia w eksploracji, dyskusji i edukacji adeptów. J. Goækowski, Funkcjonalnoœæ uniwersytetu w perspektywie d³ugiego trwania, w: Idea uniwersytetu u schy³ku tysi¹clecia, s
173 ROZUMNIE WIERZYÆ ROZUMNIE POZNAWAÆ 173 obowi¹zek odkrywania coraz to nowych prawd i prawdopodobieñstw naukowych oraz doskonalenie i szerzenie sposobów, które je odkrywaæ pozwalaj¹. Prawda wi¹ e siê najpierw z widzeniem, rozumieniem, z theoría, jak nazywa j¹ tradycja grecka. Ale prawda nie jest nigdy wy³¹cznie teoretyczna. ( ) Prawda oznacza coœ wiêcej ni wiedza celem poznania prawdy jest poznanie dobra. Taki jest te sens Sokratesowego pytania: Jakie to dobro czyni nas prawdziwymi? Prawda sprawia, e stajemy siê dobrzy, a dobro jest prawdziwe 5. W³aœnie to, co prawdziwe jest zawsze aktualne, wyprzedzaj¹ce, nowoczesne, modne, faktycznie u yteczne, gdy aktualizuje w cz³owieku to, co typowo ludzkie, czyli jego rozumnoœæ. Badania prowadzone na uniwersytetach w celu odkrywania prawdy maj¹ wymiar interdyscyplinarny. W tej sytuacji konieczne staje siê postawienie pytania: Co to jest prawda? I jak siê j¹ rozpoznaje? ( ) Co jest racjonalne? W jaki sposób rozum wykazuje, e jest prawdziwym rozumem? 6. Prawda (³ac. veritas) to naczelna wartoœæ poznawcza, cecha poznania lub przedmiot poznania. Wed³ug klasycznej, arystotelesowskiej definicji, prawda w sensie poznawczym (logicznym) jest zgodnoœci¹ intelektu ze stanem rzeczy, polegaj¹c¹ na tym, e intelekt stwierdza istnienie tego, co jest, albo nieistnienie tego, czego nie ma. Poznanie jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy treœæ poznania jest zgodna z przedmiotem (stanem rzeczy), do którego to poznanie siê odnosi 7. Poszukiwanie prawdy o œwiecie, o cz³owieku, szukanie odpowiedzi na wiecznie stawiane przez niego pytania wydaje siê byæ polem spotkania ró norodnych dziedzin nauki i tworzeniem prawdziwego universitas. Zatem Czym jest uniwersytet? Jakie jest jego zadanie? ( ) Mo na powiedzieæ, jak s¹dzê, e prawdziw¹, g³êbok¹ przyczyn¹ powstania uniwersytetu jest wielkie pragnienie wiedzy, które cechuje cz³owieka. Pragnie on dowiedzieæ siê, czym jest to wszystko, co go otacza. Pragnie prawdy 8. Poszukiwanie prawdy jest bowiem misj¹ ka dej dziedziny nauki, ta zaœ zawsze pe³ni rolê s³u ebn¹ wobec cz³owieka. 5 Benedykt XVI, Papie nie narzuca wiary, lecz zachêca do szukania prawdy. Przemówienie Benedykta XVI do wspólnoty rzymskiego uniwersytetu La Sapienza, L Osservatore Romano (wydanie polskie) (2008)3, s Tam e, s Por. A.B. Stêpieñ, Prawda, w: Leksykon filozofii klasycznej, red. J. Herbut, Wydawnictwo TN KUL, Lublin 1997, s Najogólniej mo na powiedzieæ, i pod pojêciem prawdy rozumie siê dziœ jak siê wydaje najczêœciej: prawdê w sensie klasycznym (zgodnoœæ myœli, a w póÿniejszych ujêciach s¹du, z rzecz¹), w sensie ontologicznym (zgodnoœæ rzeczy z jej istot¹), w sensie aksjologicznym (wartoœæ absolutna, do której powinno siê d¹ yæ), w sensie utylitarystycznym (prawdziwe jest to, co skuteczne), w sensie egzystencjalnym (autentyczny sposób istnienia ludzkiego) i dialogicznym (to, co ujawnia siê w spotkaniu osób, wiêÿ miêdzy osobami, urzeczywistniaj¹ca siê w mi³oœci). Wœród ludzi wierz¹cych w Boga, zarówno w wypowiedziach teoretycznych, jak i w dzia- ³aniach praktycznych, wystêpuje tak e traktowanie prawdy, podobnie jak dobra i piêkna, jako odbicia najwy szego, absolutnego Dobra, Prawdy i Piêkna, jakim jest Bóg. K. Olbrycht, Prawda, dobro i piêkno w wychowaniu cz³owieka jako osoby, Wydawnictwo Uniwersytetu Œl¹skiego, Katowice 2000, s Benedykt XVI, Papie nie narzuca wiary, s
174 174 KS. STANIS AW CHROBAK SDB Poznanie i prawda maj¹ cel nie tylko teoretyczny, lecz s¹ potrzebne cz³owiekowi do kierowania yciem. Jeœli w swoich aktach dzia³ania cz³owiek kieruje siê poznaniem, to prawda jako kryterium i cel ludzkiego poznania stanowi wartoœæ wstêpn¹ i podstawow¹, sprawdzaj¹c¹ wartoœæ wszelkich innych ludzkich dzia³añ osobowych. Prawda zatem, jako wartoœæ poznawcza, jest zawsze zwi¹zana z intelektualn¹ prac¹ osoby ludzkiej. Cz³owiek potrzebuje i poszukuje prawdy, posiada mo liwoœci jej odkrywania, jest zobowi¹zany do poszukiwania prawdy o sobie i œwiecie. Cz³owiek prawdy nie tworzy, ale ona sama siê przed nim ods³ania, gdy jej wytrwale szuka. Poznanie prawdy stanowi jedyn¹ w swym rodzaju «duchow¹ radoœæ» (gaudium veritatis). Pominiêcie tego wymiaru nauki i ograniczenie uwagi do jej aspektów czysto utylitarnych stanowi zagro enie nie tylko dla nauki, ale wprost dla cz³owieka i dla spo³eczeñstwa 9. To co jest prawdziwe, musi byæ prawdziwe zawsze i dla wszystkich. ( ) Hipotezy mog¹ fascynowaæ, ale nie przynosz¹ zaspokojenia. W yciu ka dego cz³owieka przychodzi chwila, kiedy bez wzglêdu na to, czy siê do tego przyznaje czy te nie odczuwa on potrzebê zakorzenienia swojej egzystencji w prawdzie uznanej za ostateczn¹, która da³aby mu pewnoœæ nie podlegaj¹c¹ ju adnym w¹tpliwoœciom 10. Uczestniczenie w prawdzie wyzwala cz³owieka i umacnia go w jego godnoœci. Cz³owiek staje siê sob¹ poprzez prawdê, poznaje równie prawdê o sobie i swej wolnoœci. Przyporz¹dkowanie do prawdy uwidacznia siê poprzez wolnoœæ, odpowiedzialnoœæ, powinnoœæ, które nie tylko w myœleniu, ale tak e w dzia³aniu stanowi¹ realn¹ i konkretn¹ osnowê osobowego ycia cz³owieka. Poznawanie prawdy wprowadza w bogaty œwiat relacji miêdzy prawd¹ i dobrem. W universitas rozumianej jako spo³ecznoœæ mo emy odnaleÿæ: obok dojrza³ej roztropnoœci mistrzów wra liwoœæ aksjologiczn¹ uczniów, obok doœwiadczenia yciowego œwie oœæ spojrzenia, obok spokojnej kontemplacji prawdy niepokój jej poszukiwañ. Zatem ka dy uniwersytet powinien staraæ siê zawsze zachowywaæ charakter oœrodka studiów «na miarê cz³owieka», w którym osobie studenta nie grozi anonimowoœæ i mo e on prowadziæ z wyk³adowcami owocny dialog, bêd¹cy Ÿród³em bodÿców do doskonalenia w³asnej wiedzy i cz³owieczeñstwa. ( ) Poszczególne dyscypliny w sposób naturalny co jest te s³uszne d¹ ¹ do specjalizacji, podczas gdy osoba potrzebuje jednoœci i syntezy. Po drugie, jest rzecz¹ o fundamentalnym znaczeniu, by w pracy badawczej mog³o siê pojawiæ egzystencjalne pytanie o sens ycia osoby. Celem badañ jest poznanie, podczas gdy osoba potrzebuje tak e m¹droœci, owej wiedzy, która wyra a siê w umiejêtnoœci ycia. Po trzecie, tylko wtedy, gdy przyznaje siê odpowiedni¹ wartoœæ osobie i relacjom 9 Por. Jan Pawe³ II, Wokó³ Uniwersytetu Jagielloñskiego jednocz¹ siê wszystkie uczelnie Polski, L Osservatore Romano (wydanie polskie) (1997)7, s Zwornikiem ³adu aksjonormatywnego tej wspólnoty jest prawda, dobro naczelne bêd¹ce idea³em motywuj¹cym d¹ noœci poznawcze uczonych. J. Goækowski, Funkcjonalnoœæ uniwersytetu, s Jan Pawe³ II, Encyklika Fides et ratio (14 wrzeœnia 1998), nr 27.
175 ROZUMNIE WIERZYÆ ROZUMNIE POZNAWAÆ 175 miêdzyosobowym, stosunek nauczyciel uczeñ mo e siê przerodziæ w wiêÿ wychowawcz¹, wpieraj¹c¹ proces ludzkiego dojrzewania 11. Cz³owiek odpowiedzialny za swój sta³y rozwój, mo e i powinien osobistym wysi³kiem myœli docieraæ do prawdy, wybieraæ i rozstrzygaæ. Ludzie uniwersytetu wychowuj¹ siê nawzajem nie przez specjalne wyk³ady czy lekcje wychowawcze, lecz poprzez œwiadome uczestniczenie w tym, czemu ostatecznie s³u ¹. 2. UNIVERSITAS HARMONIA POSZCZEGÓLNYCH NAUK Uniwersytet jest naturalnym miejscem powstawania i rozwijania nauk ³¹cz¹cych ró ne tereny i metody badañ. Wielowydzia³owoœæ, a w jej ramach wieloprzedmiotowoœæ uniwersytetu, choæ zawsze by³a dlañ spraw¹ niezwyk³ej wagi, ujawni³a swe szczególne znaczenie w naszych czasach, gdy niebezpieczeñstwo specjalizacji realnie zagrozi³o tak dalece posuniêt¹ atomizacj¹ ludzkiej wiedzy, e pod znakiem zapytania stanê³a nie tylko jej jednoœæ, ale i jej sens. Historycznie rzecz bior¹c, do miana uniwersytetu mia³a prawo tylko uczelnia wielowydzia³owa. Klasycznym jej przyk³adem by³ Uniwersytet Paryski (XII w.), sk³adaj¹cy siê z czterech wydzia³ów: sztuk wyzwolonych, medycyny, prawa i teologii. Ostatni z wymienionych sta³ hierarchicznie najwy ej i decydowa³ o tym, czy dana uczelnia nosi³a miano uniwersytetu w pe³nym tego s³owa znaczeniu. S³u ba prawdzie na okreœlonym etapie poznania wymaga przekraczania granic poszczególnych dyscyplin wiedzy. Wyjœcie poza w¹sk¹ dziedzinê specjalizacji, œwiadomoœæ roli badañ interdyscyplinarnych, wra liwoœæ na tajemnicê oraz odpowiedzialnoœæ intelektualna prowadz¹ do wielkich pytañ poznawczych, dla których w³aœciw¹ dziedzinê badañ stanowi filozofia i teologia 12. Obecnoœæ teologii w strukturze uniwersytetu otwiera mo liwoœci wszechstronnego, ca³oœciowego budowania wizji œwiata i cz³owieka. Wiara w mo liwoœæ poznania prawdy maj¹cej wartoœæ uniwersaln¹ nie jest bynajmniej Ÿród³em nietolerancji; przeciwnie, stanowi nieodzowny warunek szczerego i autentycznego dialogu miêdzy ludÿmi. Poszukiwanie prawdy, nawet wówczas, gdy dotyczy ograniczonej rzeczywistoœci œwiata czy cz³owieka, nigdy siê nie koñczy, zawsze odsy³a ku czemuœ, co jest ponad bezpoœrednim przedmiotem badañ, ku pytaniom 11 Benedykt XVI, Niech œw. Augustyn, s Wed³ug Benedykta XVI uniwersytet jest miejscem badania i formacji nowych pokoleñ, czyli ma cel poznawczy, streszczaj¹cy siê w niekoñcz¹cym siê zadaniu zapewnienia jednoœci wiedzy, oraz cel antropologiczny, którym jest formacja m³odego cz³owieka w cnotach i dyscyplinach intelektualnych z w³aœciw¹ proporcj¹ miêdzy poznaniem a dzia³aniem, teori¹ a praktyk¹. ( ) Zagubienie albo zanik paidei i celu wychowawczego wiedzie do ciasnej wizji, w której edukacja wytwarza raczej specjalistów ni podmioty posiadaj¹ce solidne wykszta³cenie ogólne i m¹droœæ. V. Possenti, Wiara, rozum, uniwersytet, t³um. T. eleÿnik, Spo³eczeñstwo (2008)3, s Por. W. Stró ewski, W krêgu wartoœci, s. 9 12; M.A. Kr¹piec, O otwartoœæ uniwersytetu, w: Cz³owiek. Kultura. Uniwersytet, Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin 1982, s
176 176 KS. STANIS AW CHROBAK SDB otwieraj¹cym dostêp do Tajemnicy 13. Wymaga to miêdzy innymi dialogu i istnienia autentycznej wspólnoty badaczy, która obok wspólnoty rodzinnej stanowi realn¹ wspólnotê ludzi, wspólnotê tych, którzy szukaj¹ prawdy i d¹ ¹ do poznania. Wszystko to mo e i powinno byæ wykorzystywane w budowaniu uniwersyteckiej m¹droœci. Poszukiwanie prawdy mo e byæ spotkaniem ró norodnych dziedzin nauki i tworzeniem prawdziwego universitas. Struktura uniwersyteckiego systemu nauk i umiejêtnoœci nie jest statyczna, lecz dynamiczna. Teren wiary i dziedzina naukowych badañ przenikaj¹ siê wzajemnie. Nauki realne, tak humanistyczne, jak i przyrodnicze, dotycz¹ cz³owieka w wielu aspektach jego dzia³ania, aktywnoœci, twórczoœci czy stylu ycia. O rozszerzeniu horyzontów umys³owych tam jedynie mo na mówiæ, gdzie istnieje mo noœæ ogarniêcia jakby spojrzeniem wielu rzeczy równoczeœnie jako jednej ca³oœci, odniesienia ka dej z nich osobno do w³aœciwego miejsca w powszechnym systemie, zrozumienia ich odnoœnych wartoœci i okreœlenia ich wzajemnej zale noœci. Posiad³szy to prawdziwe oœwiecenie, umys³ nigdy nie traktuje adnej czêœci rozbudowanej materii wiedzy bez przypomnienia sobie, e jest to czêœæ jedynie 14. Uniwersytet jest miejscem badania i formacji nowych pokoleñ, ma cel poznawczy, streszczaj¹cy siê w niekoñcz¹cym siê zadaniu zapewnienia jednoœci wiedzy, oraz cel antropologiczny, którym jest formacja m³odego cz³owieka. Nowe pytania formu³owane w kontakcie z odkryciami naukowymi prowadz¹ do zagadnieñ istotnych dla filozofii ycia. Uniwersytet jest miejscem pracy intelektualnej, podejmowanej w sferze jednego i tego samego rozumu. Cz³owiek i jego œwiat, a w³aœciwie ca³y wszechœwiat jawi siê badaczowi i uczonemu jako rzeczywistoœæ, która poddaje siê racjonalnemu opisowi i uniwersalnemu przekazowi. Dzisiejszy jêzyk naukowy, pokonuj¹c wszelkie bariery, przenosi s³owa i obrazy, przekazuje pojêcia i projekty, teorie i dowody ich s³usznoœci coraz wiêkszej liczbie ludzi, pozwalaj¹c im rozwijaæ sw¹ kulturê i swoje cz³owieczeñstwo, korzystaæ ze zdobyczy nauki i z ich konkretnych zastosowañ. Zaanga owanie w s³u bê ca³ej prawdzie jawi siê jako wymaganie wolnoœci badañ naukowych, nauczania i rozpowszechniania wiedzy. Otwarcie siê na ca³y zakres mo liwoœci ludzkiego rozumu pozwoli na pe³ne rozumienie rze- 13 Jan Pawe³ II, Przemówienie Papie a na spotkaniu z okazji 600 lecia Wydzia³u Teologicznego Uniwersytetu Jagielloñskiego, w: Chrystus wczoraj, dziœ i na wieki. V pielgrzymka Jana Paw³a II do ojczyzny, Wydzia³ Duszpasterski Kurii Metropolitalnej Warmiñskiej, Olsztyn 1997, s J.H. Newman, Idea uniwersytetu, t³um. P. Mroczkowski, Wydawnictwo PWN, Warszawa 1990, s Integracja wiedzy jest procesem, który nale y nieustannie udoskonalaæ. Zadanie to staje siê dziœ coraz trudniejsze na skutek rozwoju nauki oraz podzia³u poszczególnych dyscyplin akademickich na coraz wê sze specjalizacje. Uniwersytet jednak, a szczególnie uniwersytet katolicki «winien byæ yw¹ jednoœci¹» instytucji oddaj¹cych siê poszukiwaniu prawdy. Jan Pawe³ II, Konstytucja apostolska Jana Paw³a II o uniwersytetach katolickich Ex corde ecclesiae (15 sierpnia 1990), nr 16.
177 ROZUMNIE WIERZYÆ ROZUMNIE POZNAWAÆ 177 czywistoœci. Rozum, który pozostaje g³uchy na to, co boskie, i spycha religiê w sferê subkultury, nie jest zdolny w³¹czyæ siê w dialog kultur 15. Rozum zamkniêty na transcendencjê nie jest w stanie sprostaæ wyzwaniom, jakie stawia ycie i œwiat. Wiara bowiem uczy, e tajemnice Stworzenia, Wcielenia i Odkupienia przekszta³ci³y i na zawsze wzbogaci³y wiedzê i m¹droœæ rodziny ludzkiej, naukê i kulturê ca³ej ludzkoœci. Zatem: Trzeba bêdzie powróciæ jeszcze raz do tego zagadnienia, gdy pojawia siê tu kwestia absolutnie fundamentalna: Co to jest rozum? ( ) W sytuacji, gdy rozum ahistoryczny próbuje sam siebie ukonstytuowaæ jedynie jako racjonalnoœæ ahistoryczn¹, m¹droœæ ludzkoœci jako tak¹ m¹droœæ wielkich tradycji religijnych nale y doceniæ jako rzeczywistoœæ, której nie mo na bezkarnie wyrzuciæ do kosza historii idei 16. W uniwersyteckim uk³adzie zajêæ potrzeba jest zatem nie tylko tego, czego dostarcza teologia i filozofia, i co wnosz¹ «sztuki wyzwolone» i nauki przyrodnicze, ale równie po³¹czenia tych dziedzin tak, by cz³owiek by³ zdolny do przemyœlenia samego siebie oraz celów, jakie sobie stawia, i wyborów, jakich dokonuje. 3. DIALOG MIÊDZY NAUKA I WIAR : CREDE UT INTELLIGAS INTELLIGE UT CREDAS Trudnoœæ prawdy to przede wszystkim trud jej zdobywania. Wiedz¹c o tym, musimy z góry liczyæ siê z wieloœci¹ dróg dochodzenia do niej, a tym samym korzystania z ró norodnych metod badawczych. Wymaga to z kolei bezwzglêdnej wolnoœci ich stosowania, wolnoœci podejmowania jednych i odrzucania innych. Prawda i wolnoœæ tworz¹ tu nierozdzieln¹ parê i warunkuj¹ siê nawzajem. Uniwersytet, jeœli chce byæ wierny swej idei, musi byæ domem dla jednej i drugiej, mo e byæ wyzwaniem do poszukiwania i odkrywania dobra i prawdy. S³u ¹c prawdzie, s³u y cz³owiekowi, a broni¹c prawdy, broni cz³owieka w tym, co dla niego najbardziej istotne 17. Trudno wyobraziæ sobie stwierdza Józef yciñski by nauka mog³a siê rozwin¹æ w klimacie zdominowanym przez sceptycyzm, relatywizm lub te formy niewiary w mo liwoœæ poznania obiektywnej prawdy, które dominuj¹ w ró nych nurtach wspó³czesnego postmodernizmu. Niezale nie od tego, jak dramatyczny by³ przebieg poszukiwania prawdy w perspektywach poznaw- 15 Benedykt XVI, Wiara, rozum i uniwersytet wspomnienia i refleksje, L Osservatore Romano (wydanie polskie) (2006)11, s Ten e, Papie nie narzuca wiary, s Cz³owiek przekracza granice poszczególnych dyscyplin wiedzy, tak aby ukierunkowaæ je ku owej Prawdzie i ku ostatecznemu spe³nieniu swego cz³owieczeñstwa. Mo na tutaj mówiæ o solidarnoœci ró nych dyscyplin naukowych w s³u - bie cz³owiekowi i odkrywaniu coraz pe³niejszej prawdy o nim samym i o otaczaj¹cym go œwiecie, [o kosmosie]. Jan Pawe³ II, Przemówienie Papie a, s Por. W. Stró ewski, W krêgu wartoœci, s
178 178 KS. STANIS AW CHROBAK SDB czych nauki nowo ytnej, w procesie powstawania tej nauki wielk¹ rolê odegra³a judeochrzeœcijañska koncepcja Boga Stwórcy i cz³owieka stworzonego na Jego obraz 18. Tak e i obecnie, gdy usi³uje siê podwa aæ wiele tez traktowanych przez wczeœniejsze pokolenia jako oczywiste i niekwestionowalne, szczególnie wa na pozostaje pamiêæ o wp³ywie chrzeœcijañstwa na rozwój idei humanistycznych. Dla zrozumienia w³aœciwej relacji miêdzy wiar¹ i rozumem konieczne jest podkreœlenie z jednej strony nadprzyrodzonego charakteru wiary, co prowadzi do ukazania odmiennego charakteru poznania przez wiarê, a z drugiej wskazanie na jej charakter racjonalny, co pozwala na ukazanie rozumu w uwierzeniu. Zatem tych dwóch wymiarów wiary i rozumu nie powinno siê rozdzielaæ ani przeciwstawiaæ, lecz powinny one zawsze iœæ ze sob¹ w parze. ( ) W odniesieniu do tego s³uszn¹ s³aw¹ ciesz¹ siê dwie formu³y augustiañskie (Sermones, 43, 9), wyra aj¹ce tê spójn¹ syntezê wiary i rozumu: crede ut intelligas («uwierz, abyœ zrozumia³») wiara otwiera drogê do bram prawdy ale równie i nieod³¹cznie intellige ut credas («zrozum, abyœ uwierzy³»), zg³êbiaj prawdê, byœ móg³ znaleÿæ Boga i uwierzyæ 19. To podwójne poszukiwanie odró nia od siebie poznanie teologiczne, p³yn¹ce z wiary, od poznania czysto rozumowego, filozoficznego, uznaje zarazem, e oba te kierunki poznania spe³niaj¹ siê w m¹droœciowym charakterze osobowego poznania. W perspektywie nakreœlonej przez teologiê nauka mo e odkryæ, e poza jej granicami odkrywaj¹ siê nowe horyzonty, i uznaæ, e potrzebuje nowego dope³nienia, które przekracza te granice. Wiara wkracza w ycie i poznanie cz³owieka nie po to, by pozbawiæ rozum w³aœciwej mu autonomii albo ograniczyæ przestrzeñ jego dzia³ania. Wiara nie mo e wiêc prowadziæ do deprecjacji rozumu. Te dwie rzeczywistoœci wiara i rozum wzajemnie siê przenikaj¹ i uzupe³niaj¹, a jednoczeœnie ka da z nich ma w³asn¹ przestrzeñ, w której siê urzeczywistnia J. yciñski, Inspiracje chrzeœcijañskie w powstaniu nauki nowo ytnej, Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin 2000, s Nauka ma wtedy sens i s³usznoœæ, kiedy uznaje siê j¹ za zdoln¹ do odkrywania prawdy i kiedy w prawdzie uznaje siê dobro cz³owieka. Jan Pawe³ II, Nauka teologia Magisterium, w: ten e, Nauczanie Papieskie, t. III, cz. 2, Wydawnictwo Pallottinum, Poznañ Warszawa 1986, s Benedykt XVI, Œw. Augustyn (III). Audiencja generalna 30 stycznia 2008, L Osservatore Romano (wydanie polskie) (2008)3, s. 54. Z³udne jest mniemanie, e wiara mo e silniej oddzia- ³ywaæ na s³aby rozum; przeciwnie, jest wówczas nara ona na powa ne niebezpieczeñstwo, mo e bowiem zostaæ sprowadzona do poziomu mitu lub przes¹du. Analogicznie, gdy rozum nie ma do czynienia z dojrza³¹ wiar¹, brakuje mu bodÿca, który kaza³by skupiæ uwagê na specyfice i g³êbi bytu. Jan Pawe³ II, Encyklika Fides et ratio, nr Por. K. Tarnowski, Us³yszeæ niewidzialne. Zarys filozofii wiary, Instytut Myœli Józefa Tischnera, Kraków 2005, s To wiara przynagla rozum, aby przekracza³ wszelkie bariery izolacji i nie waha³ siê ponosiæ ryzyka w poszukiwaniu wszystkiego co piêkne, dobre i prawdziwe. Wiara zatem staje siê zdecydowanym i przekonuj¹cym obroñc¹ rozumu. Jan Pawe³ II, Encyklika Fides et ratio, nr 56.
179 ROZUMNIE WIERZYÆ ROZUMNIE POZNAWAÆ 179 Uniwersytet powinien postrzegaæ osobê w sposób integralny i wspieraæ jej harmonijny rozwój na drodze formacji ludzkiej, kulturowej i chrzeœcijañskiej. Postawa otwarcia i dialogu nie niszczy autonomii ludzkiej myœli. Integralna koncepcja cz³owieka jest spoiwem ³¹cz¹cym wieloœæ nauk uniwersyteckich i podstaw¹ do syntezy wiedzy. Spraw¹ zaœ szczególnej wagi jest, by ka da dziedzina ubogaca³a inne i inspirowa³a je do tego, by stawa³y siê one w pe³niejszym stopniu tym, czym byæ mog¹, oraz do wnoszenia swojego wk³adu do naszej wizji tego, kim jesteœmy i kim siê stajemy. Dlatego Koœció³ nie proponuje nauce, aby sta³a siê religi¹, ani religii, aby sta³a siê nauk¹. ( ) Nauka mo e oczyœciæ religiê z b³êdów i przes¹dów; religia mo e oczyœciæ naukê z idolatrii i fa³szywych absolutów. Ka da z nich mo e wprowadziæ drug¹ w szerszy œwiat, œwiat, w których obie mog¹ siê rozwijaæ 21. Obecnoœæ teologii na uniwersytecie, w domu nauki, jest cennym dziedzictwem dla obu stron, zarówno dla teologii, jak i dla pozosta³ych nauk. Refleksja teologiczna, jak i nowe odkrycia mog¹ zmierzaæ do interdyscyplinarnej syntezy, w której miejsce wczeœniejszych pozornych konfliktów zajm¹ interpretacje dope³niaj¹ce siê wzajemnie. Dlatego chrzeœcijanin, który ceni wy ej przytulne schematy intelektualne, ni obowi¹zek ustawicznego d¹ enia do prawdy wprowadza tym samym dramatyczn¹ przepaœæ miêdzy w³asn¹ perspektyw¹ intelektualn¹ a Chrystusem uosobion¹ Prawd¹ 22. Chrzeœcijanin nie mo e ignorowaæ wyj¹tkowej roli nauki w przekszta³ceniach wspó³czesnej cywilizacji. Uniwersytet zrodzi³ siê z ducha sokratycznego, który nie przestaje podsuwaæ pytañ: czym jest sprawiedliwoœæ? dobro? byt? poznanie? co jest wy sze, a co ni sze? Kryzys paidei ma przede wszystkim Ÿród³o intelektualne, a nie spo³eczne, polityczne i ekonomiczne. ( ) Dlatego nie w ho³dzie dla nakazu wiary, ale na mocy tego radykalnego impulsu i tej inklinacji wyk³adowcy jakiegokolwiek przekonania i jakiegokolwiek uniwersytetu publicznego, prywatnego, wyznaniowego nie mog¹ nie kontynuowaæ wolnego szukania prawdy i dobra, uwa aj¹c to za 21 Jan Pawe³ II, Pos³anie Jego Œwi¹tobliwoœci do Ojca Gorge a Coyne a, dyrektora Obserwatorium Watykañskiego, Zagadnienia Filozoficzne w Nauce 12(1990), s J. yciñski, Inspiracje chrzeœcijañskie w powstaniu nauki nowo ytnej, s yciowa i intelektualna droga Augustyna jest œwiadectwem owocnego wzajemnego wp³ywu wiary i kultury. Œw. Augustyn by³ cz³owiekiem nieustannie pragn¹cym znaleÿæ prawdê, znaleÿæ odpowiedÿ na pytanie, czym jest ycie, zrozumieæ, jak yæ, poznaæ cz³owieka. I w³aœnie dlatego, e tak bardzo interesowa³ go cz³owiek, musia³ szukaæ Boga, bowiem tylko w œwietle Boga równie wielkoœæ cz³owieka, piêkno doœwiadczenia, jakim jest bycie cz³owiekiem, jawi¹ siê w ca³ej pe³ni. ( ) Tak wiêc wiara w Chrystusa nie po³o y³a kresu jego filozofii, nie ograniczy³a jego odwagi intelektualnej, lecz przeciwnie, da³a mu dodatkowe bodÿce, by poszukiwaæ g³êbi ludzkiego bytu, by pomagaæ innym dobrze yæ, by odnaleÿæ siê w yciu, poznaæ sztukê ycia. Benedykt XVI, Niech œw. Augustyn, s. 13.
180 180 KS. STANIS AW CHROBAK SDB swój pierwszy obowi¹zek 23. Zadaniem uniwersytetu jest zdobywanie prawd i prawdopodobieñstw naukowych oraz krzewienie umiejêtnoœci ich dochodzenia, obok spokojnej kontemplacji prawdy niepokój jej poszukiwañ. «Sztuki wyzwolone» i nauki przyrodnicze nie tylko wprowadzaj¹ w œwiat nowych doœwiadczeñ i dzia³añ, ucz¹c oceniaæ je dla nich samych, ale tak e przygotowuj¹ do dokonywania wyborów. Edukacja uniwersytecka powinna wykszta³ciæ pewnego rodzaju rozumienie, które jest cenne samo przez siê, a nie z powodu sporadycznie osi¹ganych korzyœci. Taki rodzaj rozumienia stanowi uk³ad komplementarnych dyscyplin. Wartoœæ ka dej poszczególnej dyscypliny le y przede wszystkim w jej wk³adzie do ogólnego rozwoju edukacji, a wk³ad ten powinien byæ prawid³owo rozpoznany i rozumiany 24. Specyfikê uniwersytetu okreœla jego wielowiekowa tradycja, a tak e przeobra enia bêd¹ce skutkiem oddzia³ywañ warunków politycznych, spo³ecznych, ekonomicznych i kulturowych kolejnych stuleci. Powodowa³y one przemiany w zakresie misji uniwersytetu i wype³nianych funkcji, a jednoczeœnie wyznacza- ³y kierunek ewolucji jego misji i koncepcji. Ró norodnoœæ potrzeb i oczekiwañ spo³ecznych wobec kszta³cenia uniwersyteckiego wymaga, aby spo³ecznoœæ akademicka podda³a analizie swój aktualny status, wyzwania przysz³oœci i rozwa y³a inicjatywy odpowiadaj¹ce tym wyzwaniom 25. Celem uniwersytetu w sytuacji wspó³czesnego œwiata jest nie tylko obserwowanie wydarzeñ i ich komentowanie, lecz tak e poszukiwanie prawdy i s³u ba cz³owiekowi. S³u ba prawdzie i cz³owiekowi wymaga przekraczania granic poszczególnych dyscyplin wiedzy. Dialog nauki i wiary mo e rozwijaæ siê twórczo w taki sposób, by przezwyciê yæ narzucone ograniczenia i otworzyæ siê na ca³y potencja³ tego zespolenia. Zatem wiara ze swej istoty domaga siê, aby jej przedmiot zosta³ poznany przy pomocy rozumu, a rozum, szukaj¹c pe³ni prawdy, otwiera siê na to, co ukazuje wiara. 23 V. Possenti, Wiara, rozum, uniwersytet, s Prawda to bowiem «lógos», który tworzy «diálogos», a wiêc komunikacjê i komuniê. Prawda, dziêki której ludzie wychodz¹ poza subiektywne opinie i odczucia, pozwala im wznosiæ siê ponad uwarunkowania kulturowe i historyczne oraz spotykaæ na p³aszczyÿnie oceny wartoœci i istoty rzeczy. Prawda otwiera i jednoczy umys³y w lógos mi³oœci. Benedykt XVI, Encyklika Caritas in veritate (29 czerwca 2009), nr Por. A. MacIntyre, Katolickie uniwersytety. Niebezpieczeñstwa, nadzieje, wybory, t³um. A. G³¹b, Znak (2005)11, s Uniwersytet w sposób naturalny staæ siê mo e domem i miejscem rozkwitu nie tylko nauk, ale i sztuk. Ale dziêki dobru staæ siê musi stra nikiem wszystkich wartoœci, jakie z dobra p³yn¹ albo z nim siê wi¹ ¹. W. Stró ewski, W krêgu wartoœci, s Por. F.H.T. Rhodes, The Glion Declaration. The Universitety AT the Millennium, w: Challenges Facing Higher Education at the Millennium, red. W.Z. Hirsch, L.E. Weber, Elsevier Science, Pergamon, Oxford, New York, Tokyo 1999, s ; G. Neave, Universities Responsibility to Society: An Historical Exploration of an Enduring Issue, w: The Universities Responsibility to Society. International Perspectives, red. G. Neave, Elsevier Science Ltd, Oxford 2000, s. 16; J. Thorens, Proposal for an International Declaration on Academic Freedom and University Autonomy, w: The Universities Responsibility to Society, s
181 ROZUMNIE WIERZYÆ ROZUMNIE POZNAWAÆ 181 Przenikanie siê historii nauki z histori¹ Objawienia ma konsekwencje dla obydwu stron, prowadz¹c do formowania autentycznej m¹droœci. Spe³niaj¹c swe powo- ³anie w okreœlonym miejscu i czasie, uniwersytet jest równoczeœnie mostem przerzuconym w przesz³oœæ i przysz³oœæ. RATIONAL BELIEF RATIONAL KNOWLEDGE. THE UNIVERSITY AS A PLACE OF DIALOGUE BETWEEN SCIENCE AND FAITH Summary For centuries, the search for truth has been one of the most important tasks for universities and academia. Truth has been the foundation of these institutions. Knowing the truth is a unique spiritual joy (gaudium veritatis). The role of the university in the modern world is not only to observe events and comment upon them, but also to search for truth and serve humanity. The service of truth and humanity requires crossing the borders of individual disciplines. The dialogue between science and faith can grow creatively in such a way as to overcome the restrictions imposed and open up to the full potential of the combination. Thus faith by its nature requires that its object be understood with the aid of reason, and reason seeking the full truth opens up to what faith can present. Faith enters into human life and knowledge not in order to abolish reason s autonomy, nor to limit its scope for action. Faith cannot therefore lead to some form of depreciation of reason. These two realities faith and reason intertwine and complement each other, while each has its own space in which it becomes real. Keywords: university, faith, science, truth Nota o Autorze: ks. dr hab. Stanis³aw Chrobak profesor UKSW, prodziekan Wydzia³u Nauk Pedagogicznych UKSW. W swoich badaniach podejmuje problematykê z zakresu pedagogiki ogólnej, teoretycznych podstaw wychowania i pedagogiki o inspiracji chrzeœcijañskiej. S³owa kluczowe: uniwersytet, wiara, nauka, prawda
182 182
183 183 SEMINARE t. 31 * 2012 * s EDYTA WOLTER UKSW, Warszawa EDUKACJA EKOLOGICZNA W DRUGIEJ RZECZYPOSPOLITEJ 1. WPROWADZENIE W Drugiej Rzeczypospolitej edukacja ekologiczna realizowana by³a w œcis³ym zwi¹zku z ide¹ ochrony przyrody. Pojmowana by³a jako proces kszta³cenia i wychowania do ochrony przyrody, cenienia ponadmaterialnej wartoœci przyrody, rozumienia miejsca i roli cz³owieka w œrodowisku ycia. Edukacja ekologiczna stanowi³a implikacjê ca³okszta³tu procesu dydaktyczno wychowawczego, realizowanego w szko³ach powszechnych i gimnazjach, a od 1932 roku tak e w liceach. Realizowana by³a has³owo przede wszystkim w ramach treœci kszta³cenia z przyrody i geografii (krajoznawstwa) w zakresie zarówno postaw ideacyjnych wobec œrodowiska ycia (œwiatopogl¹d), jak i zastosowania praktycznego. W procesie edukacji ekologicznej kszta³towano dyspozycje instrumentalne osobowoœci w zakresie wiedzy o wzajemnych relacjach organizmów ywych w systemie przyrody oraz miêdzy nimi a ich œrodowiskiem. Co cenne kszta³towano równie dyspozycje kierunkowe osobowoœci, zwi¹zane z trosk¹ i wra liwoœci¹ wobec wszystkich istot ywych w biosferze. Celem artyku³u jest analiza Ÿróde³ drukowanych, krytyka oraz interpretacja dzie³ Marii Arct Golczewskiej, Zofii Bohuszewiczówny i Wandy Haberkantówny. Stanowi¹ antecedencje najnowszych kierunków rozwoju edukacji ekologicznej w Polsce. 2. EDUKACJA EKOLOGICZNA W PODRÊCZNIKACH MARII ARCT GOLCZEWSKIEJ ( ), UZUPE NIONYCH PRZEZ JANUAREGO I TADEUSZA KO ODZIEJCZYKÓW Maria Arct Golczewska po ukoñczeniu studiów napisa³a ksi¹ ki i atlasy popularyzuj¹ce botanikê. Jest autork¹ ksi¹ ek, które funkcjonowa³y w praktyce
184 184 EDYTA WOLTER edukacyjnej w Drugiej Rzeczypospolitej 1 oraz bardzo dobrego podrêcznika dla uczniów szkó³ œrednich do nauki botaniki 2. W przedmowie do pierwszego wydania wyjaœni³a, e celem podrêcznika jest przekazanie elementarnych pojêæ z zakresu nauki o roœlinach, a proces nauczania botaniki powinien byæ realizowany przede wszystkim za pomoc¹ metod opartych na obserwacji demonstrowaniu przez nauczyciela naturalnych okazów, zjawisk, procesów lub ich modeli oraz ich wyjaœnianiu. Autorka w procesie kszta³cenia uwzglêdni³a samodzieln¹ pracê ucznia w spostrzeganiu roœlin ró nymi zmys³ami (polisensoryczne poznanie). W przedmowie do czwartego wydania, które zosta³o zmienione i poprawione przez Januarego i Tadeusza Ko³odziejczyków, zapisano: przerabiaj¹c podrêcznik mieliœmy raczej na uwadze wiêcej nauczyciela ni ucznia. Dla nauki botaniki dla uczniów winny byæ nie ksi¹ ki, ale roœliny; poza tem bardzo wa n¹ rolê odgrywaj¹ ryciny 3. Trzeba przypomnieæ, e podrêcznik (w tej wersji) s³u y³ jako œrodek dydaktyczny, tak e w latach nastêpnych 4, zw³aszcza w procesie wyjaœniania problematyki dotycz¹cej: nasion lub zarodników i ich kie³kowania, nastêpnie wygl¹du ró nych roœlin, ich budowy (zewnêtrznej i wewnêtrznej), ycia roœlin (od ywianie, pobieranie wody i cia³ mineralnych, przyswajanie, kr¹ enie soków od ywczych w roœlinie, gromadzenie pokarmów, od ywianie paso ytów i roztoczy, oddychanie, wzrost, zjawiska ruchu roœlin) 5. Dopiero w siódmym wydaniu podrêcznika (1923) w ostatniej jego czêœci, poœwiêconej problematyce pochodzenia polskiej flory s¹ treœci dydaktyczne dotycz¹ce problematyki zwi¹zanej z ingerencj¹ cz³owieka w œrodowisko ycia. 1 Program Pañstwowego gimnazjum mêskiego polecono podrêcznik (dla klasy III i IV) M. Arct Golczewskiej pt. Podrêcznik do nauki botaniki, cz. I i II, wyd. IV, zmienione i popr. przez J. i T. Ko³odziejczyków. Por. Program Pañstwowe gimnazjum mêskie im. kr. Zygmunta Augusta w Wilnie (typ humanistyczny z ³acin¹), Nak³adem Ksiêgarni Stowarzyszenia Naucz. Pol., Wilno 1922, s. 53. Por. Archiwum Akt Nowych w Warszawie; Zespó³: Ministerstwo Wyznañ Religijnych i Oœwiecenia Publicznego; Tytu³ jednostki: Wyposa enie pracowni biologicznych w gimnazjach polskich korespondencja, szkice techniczne, wykresy; Daty krañcowe: 1930, sygn. 173 (nr mikrofilmu: B 9168) Spis ksi¹ ek dla uczniów, k Ksi¹ ki M. Arct Golczewskiej wykorzystywano tak e w procesie dydaktyczno wychowawczym szkó³ powszechnych. Por. Poradnik dla nauczycieli szkó³ powszechnych. Szczegó³owy rozk³ad materia³u naukowego (Nauczycielskie Konferencje Rejonowe Powiatu W³oc³awskiego), Sk³ad G³ówny w Ksiêgarni Szkolnej Filji Ksi¹ nicy Polskiej we W³oc³awku, W³oc³awek 1925, s. 141, 142, Por. B. Hryniewiecki, Udzia³ kobiety polskiej w rozwoju botaniki. Odbitka z Czasopisma Przyrodniczego Wydawnictwa Towarzystwa Przyrodniczego im. St. Staszica w odzi, Rocznik VII 1933, zeszyt 1 3, Czcionkami Drukarni Pañstwowej, ódÿ 1933, s M. Arct Golczewska, Podrêcznik do nauki botaniki czêœæ pierwsza i druga razem. Wydanie czwarte zmienione i poprawione przez J. i T. Ko³odziejczyków z 339 ma rycinami, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1918, s. VII. 4 Ta, Podrêcznik do nauki botaniki czêœæ pierwsza i druga razem. Wydanie pi¹te zmienione i poprawione przez J. i T. Ko³odziejczyków z 339 ma rycinami, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1920, s. VIII. 5 Por. ta, Podrêcznik do nauki botaniki opracowali pod³ug nowego programu January i Tadeusz Ko³odziejczykowie. Czêœæ pierwsza. Wydanie szóste, M. Arct, Warszawa 1922, s. 1, 9, 15, 50, 84.
185 EDUKACJA EKOLOGICZNA W II RP 185 Chodzi nie tylko o roœlinnoœæ pierwotn¹, zmienion¹ przez cz³owieka, ale tak e o puszcze i stepy, które cz³owiek przemieni³ na urodzajne pola i rozpowszechni³ roœliny obce polskiej florze. Wyj¹tek stanowi¹ Góry Œwiêtokrzyskie, Karpaty, Tatry, Puszcza Bia³owieska miejsca, w których zachowa³a siê dawna (pierwotna) szata roœlinna, partie leœne, a szcz¹tki te winny byæ zachowane przez nas, jako ywe pomniki pierwotnej przyrody 6. Omawiany podrêcznik by³ wiêc stopniowo zmieniany, uzupe³niany i dostosowywany do najnowszych osi¹gniêæ naukowych i pedagogicznych 7. Zosta³ tak e wzbogacony o treœci z zakresu wychowania ekologicznego do ochrony œrodowiska 8 ycia oraz licznymi rysunkami roœlin. W jedenastym wydaniu podrêcznika (1929), oprócz informacji o przyrodzie w Puszczy Bia³owieskiej, Tatrach, Pieninach, Karpatach Wschodnich (Czarnohora), Karpatach Zachodnich zawarto cenne, ze wzglêdów dydaktyczno wychowawczych wiadomoœci o ochronie szarotki w Tatrach, miko³ajka nadmorskiego nad Morzem Ba³tyckim oraz poœwiêcone ochronie cisów, modrzewia i innych gin¹cych roœlin 9. Podrêcznik uzupe³niono piêkn¹ fotografi¹ sosnowego boru w Puszczy Bia³owieskiej 10. Maria Arct Golczewska jest tak e autork¹ innych publikacji, w których dzieli³a siê wiedz¹ o roœlinach 11 prezentowa³a spisy roœlin (ich polskie i ³aciñskie nazwy oraz opisy), które wykorzystywano jako œrodek dydaktyczny podczas nauki szkolnej 12. Przygotowa³a równie bardzo ³adnie wydany atlas roœlin 13, zawieraj¹cy 6 Ta, Podrêcznik do nauki botaniki opracowali January i Tadeusz Ko³odziejczykowie. Wydanie siódme poprawione z 366 rysunkami i 8 tablicami. Dozwolone przez Ministerstwo W R i O P do u ytku w szko³ach œrednich, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1923, s Por. M. Arct Golczewska, J. i T. Ko³odziejczykowie, Podrêcznik do nauki botaniki. Wydanie ósme poprawione z 358 rysunkami i 8 tablicami, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1924, s Por. tam e, s Por. tak e M. Arct Golczewska, J. i T. Ko³odziejczykowie, Podrêcznik botaniki. Wydanie dziewi¹te uzupe³nione i poprawione z 339 rysunkami w tekœcie i 4 tablicami, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1925, s Por. M. Arct Golczewska, J. i T. Ko³odziejczykowie, Podrêcznik botaniki. Wydanie dziesi¹te uzupe³nione i poprawione z 327 rysunkami i 4 tablicami, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1927, s Por. M. Arct Golczewska, J. i T. Ko³odziejczykowie, Podrêcznik botaniki. Wydanie jedenaste uzupe³nione i poprawione z 320 rysunkami, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1929, s Por. tam e, s. 1 i 303. Por. tak e M. Arct Golczewska, J. i T. Ko³odziejczykowie, Podrêcznik botaniki. Wydanie dwunaste uzupe³nione i poprawione z 320 rysunkami, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1930, s Por. M. Arct Golczewska, Botanika na przechadzce 16 tablic kolorowych 212 rysunków roœlin z tekstem objaœniaj¹cym. Czêœæ pierwsza, Wydanie trzecie, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1929, ss. 26 plus album roœlin. Por. ta, Botanika na przechadzce 208 rysunków roœlin na 20 tablicach. Wydanie trzecie z tekstem objaœniaj¹cym, przejrzanym i uzupe³nionym przez dr. J. Ko³odziejczyka, Czêœæ druga, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1929, ss. 40 plus album. 12 Por. G.G. Lewis, Program propedeutyki przyrody oraz wskazówki jak nale y go przeprowadziæ, t³um. Z. Wo³owska, s³owo wstêpne K. Chmielewski, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1918, s M. Arct Golczewska, Atlas roœlin krajowych (botanika na przechadzce). 208 rysunków roœlin na 20 tablicach. Wydanie czwarte z tekstem objaœniaj¹cym, przejrzanym i uzupe³nionym przez dr. J. Ko³odziejczyka, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1938, ss. 46 plus atlas.
186 186 EDYTA WOLTER oprócz rysunków roœlin szczegó³owe o nich dane. Jest to starannie przygotowana publikacja w której jednak nie ma adnych wiadomoœci o ochronie przyrody. Podobnie zreszt¹ jak w piêknie wydanym kolorowym albumie, poœwiêconym kwiatom letnim i jesiennym 14. Natomiast opowiadanie pt. Mali przyrodnicy Arct Golczewska poœwiêci³a darom natury, uwra liwiaj¹c duszê dzieciêc¹ nie tylko na ich yciodajne piêkno, ale tak e na wartoœæ utylitarn¹ wielu roœlin, warzyw i drzew dla cz³owieka EDUKACJA EKOLOGICZNA W OPOWIADANIACH DLA DZIECI ZAGRANICZNYCH AUTORÓW PRZET UMACZONYCH NA JÊZYK POLSKI PRZEZ MARIÊ ARCT GOLCZEWSK W okresie Drugiej Rzeczypospolitej w dzia³alnoœci dydaktyczno wychowawczej wykorzystywano przet³umaczone na jêzyk polski dzie³a zagranicznych autorów, z których kilka opracowa³a Maria Arct Golczewska. Przyk³ad stanowi¹ przet³umaczone z jêzyka angielskiego ksi¹ ki pogadanki Arabelli B. Buckley. Jest w nich du o interesuj¹cych informacji o drzewach, które maj¹ ogromne znaczenie dla œrodowiska ycia, poniewa oczyszczaj¹ powietrze. Poza tym s¹ po yteczne, ze wzglêdu na walor estetyczny, jako miejsce do spêdzania czasu wolnego (odpoczynku) oraz s³u ¹ cz³owiekowi jako materia³ do opa³u i w przemyœle budowlanym 16. Inny przyk³ad stanowi przet³umaczona z jêzyka angielskiego przez Arct Golczewsk¹ ksi¹ eczka dla dzieci, której bohaterem jest ch³opiec zapalony przyrodnik, zainteresowany ka dym szczegó³em w œrodowisku ycia: sposób pisania jest wskutek tego barwniejszy i bardziej poci¹gaj¹cy m³odych czytelników, zachêcaj¹cy do ( ) poznawania otaczaj¹cego ich ycia w przyrodzie 17, poznawania ycia paj¹ków w zaroœlach, gniazda dziêcio³a, ycia wiewiórek, kota, kreta i jego mieszkania, trzmiela i jego gniazda, skowronka i jego wrogów oraz wiosennych kwiatów 18. Maria Arct Golczewska przet³umaczy³a pogadanki przyrodnicze, które by³y wykorzystywane przez nauczycieli w dzia³alnoœci dydaktyczno wychowawczej w Drugiej Rzeczypospolitej jako czytanki dope³niaj¹ce (z serii wydawniczej Zwróæ oczy na przyrodê). Poruszone w nich problemy dotycz¹ ycia roœlin i zwierz¹t. 14 Ta, Kwiaty letnie i jesienne, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1934, passim. 15 Ta, Mali przyrodnicy. Wydanie drugie z rycinami (Seria: Moje Ksi¹ eczki, Nr 98), Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1917, ss Por. A.B. Buckley, Drzewa i krzewy pod³ug angielskiego orygina³u opracowa³a Maria Arct Golczewska z 8 tablicami barwnemi i 42 rysunkami w tekœcie (Zwróæ uwagê na przyrodê, Ksi¹ eczka 6), Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1909, s. 5, 6, 8, 27, 57, A.B. Buckley, Zwróæ oczy na przyrodê. Ksi¹ eczka trzecia ycie w lesie i w polu opracowa³a pod³ug angielskiego Maria Arct Golczewska z 8 tablicami barwnemi i 28 rysunkami w tekœcie, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1908, s Por. tam e, s. 8, 12, 16, 25, 29, 47, 51, 55, 61.
187 EDUKACJA EKOLOGICZNA W II RP 187 Autorka zachêca³a do ³¹czenia treœci pogadanek z prawid³owo realizowanym procesem obserwowania przyrody przez dzieci i formu³owaniem ewentualnych pytañ 19. Maria Arct Golczewska opracowa³a na podstawie angielskich podrêczników K.G. Lutza wskazówki dydaktyczne (pomocne w zbieraniu, okreœlaniu, zasuszaniu roœlin i uk³adaniu zielników) w celu poznania roœlinnoœci danej okolicy, które s¹ cenne zw³aszcza wówczas gdy siê je zbiera z zami³owaniem 20. Opracowa³a równie przet³umaczone na jêzyk polski opowiadania przyrodnicze w formie kilkunastu opisów, które napisa³ Henri Coupin, prezentuj¹c m³odym czytelnikom ycie ma³p, gibonów, psów, górskich kozic, kotów, fok, ryb, rekinów oraz ropuch 21. Kolejny przyk³ad stanowi¹ przet³umaczone na jêzyk polski opowiadania przyrodnicze Ernesta Thompsona 22 o yciu ptaków i zwierz¹t, a tak e opowiadania na podstawie opisu kilku wycieczek, których autorem jest dr Curt Floericke w treœci których dzieci, chodz¹c po polu i ³¹ce w naturalnych warunkach poznaj¹ ycie ptaków 23 (skowronka, kobuza, g¹siorka, wrony, gawrona, kuropatwy, przepiórki, wilgi, pustu³ki, myszo³owa, dudka, jastrzêbia) oraz zwierz¹t 24 (zaj¹ca, je a, kreta, ³asicy, myszy polnej, chomika, jaszczurki, padalca), koników polnych i œwietlików 25. Oprócz w/w ksi¹ ek Maria Arct Golczewska przet³umaczy³a ksi¹ kê z jêzyka francuskiego, napisan¹ z myœl¹ o nauczycielach oraz ucz¹cych siê samodzielnie, którzy pragn¹ uzupe³niæ elementarn¹ wiedzê o przyrodzie. Arct Golczewska zaznaczy³a, e jest przede wszystkim jednak ( ) przydatna w szko³ach ludowych, rolniczych, ogrodniczych i rzemieœlniczych 26. Sk³ada siê z 50 lekcji, wœród 19 Por. A.B. Buckley, ycie roœlin w polu, na ³¹ce i w ogrodzie opracowane przez Mariê Arct- Golczewsk¹. Wydanie drugie z 8 ma tablicami barwnemi i 35 ma rysunkami w tekœcie (Zwróæ oczy na przyrodê, Ksi¹ eczka 1), Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1919, s. 3, 4, 7, M. Arctówna, Wskazówki do zbierania, okreœlania, zasuszania roœlin i uk³adania zielnika wed³ug podrêczników dra K.G. Lutz a i innych z 75 ma rysunkami (Seria: Ksi¹ ki dla wszystkich, Nr 205), Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1905, s Por. H. Coupin, Zwierzêta gimnastykuj¹ce siê z 17 rysunkami (Zajmuj¹ce czytanki przyrodnicze) opracowane przez M. Arct Golczewsk¹, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1910, s. 3, 6, 8, 9, 11, 18, 19, 23, Por. E. Thompson, Nowe opowiadania z ycia zwierz¹t Œpiewak uliczny przygody wróbla Grzmotka (Seria 5: Zajmuj¹ce czytanki przyrodnicze, Nr 6) t³um. z j. angielskiego przez M. Arct Golczewsk¹, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa (b. r. w.), s. 23. Por. E.S. Thompson, Nowe opowiadanie z ycia zwierz¹t II Wully Pies owczarski (Seria 5: Zajmuj¹ce czytanki przyrodnicze, Nr 4), t³um. M. Arct Golczewska, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1909, s Por. C. Floericke, M³odzi przyrodnicy. Wycieczki zoologiczne (wed³ug orygina³u napisa³a Maria Arct Golczewska) Ksi¹ eczka II W polu i na ³¹ce z 3 tablicami barwnemi i licznemi rycinami, Druk M. Arcta, Warszawa 1912, s Por. tam e, s Por. tam e, s Przedmowa od T³umaczki, w: P. Ledoux, 50 lekcyj przygotowawczych z nauk przyrodniczych. Czêœæ pierwsza: Najprostsze wiadomoœci o cia³ach z 72 rysunkami, t³um. M. Arct Golczewska, Wydanie II, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1916, s. 4.
188 188 EDYTA WOLTER których lekcja nr 11 zosta³a poœwiêcona znaczeniu wody, jej yciodajnemu znaczeniu dla cz³owieka, roœlin i zwierz¹t bez wody nie by³oby ycia na Ziemi 27. Dlatego trzeba j¹ ceniæ i szanowaæ, a nawet jak to autor uj¹³ mi³ujcie wodê, kochajcie wodê 28. Natomiast lekcja nr 30 zosta³a opracowana w celu wyjaœnienia uczniom znaczenia roœlin pokarmowych niezbêdnych dla cz³owieka, takich jak: yto, proso, gryka, kukurydza, po yteczne roœliny cebulkowe (buraki, ziemniaki), owoce, drzewa leœne, które stanowi¹ wielkie bogactwo cz³owieka. Nale y je umiejêtnie ochraniaæ i wycinaæ w odpowiedniej porze ( ) Nie nale y wycinaæ drzew w górach 29. Na uwagê zas³uguj¹ æwiczenia praktyczne, w ramach których trzeba opisaæ w liœcie do przyjaciela, jakie znaczenie maj¹ lasy (w przyrodzie i dla cz³owieka), dlaczego trzeba szanowaæ las i jego poszycie leœne, które jest nieodzown¹ i bardzo powabn¹ sk³adow¹ lasu! EKOLOGICZNE WZMIANKI W AUTORSKICH PODRÊCZNIKACH ZOFII BOHUSZEWICZÓWNY ( ) W Drugiej Rzeczypospolitej Ministerstwo Wyznañ Religijnych i Oœwiecenia Publicznego prace nad programem nauczania biologii w szko³ach powszechnych i œrednich powierzy³o (m.in.) Zofii Bohuszewiczównej. Jest ona autork¹ polskich podrêczników szkolnych oraz opracowañ podrêczników zagranicznych autorów, przet³umaczonych na jêzyk polski, które funkcjonowa³y w praktyce edukacyjnej w dwudziestoleciu miêdzywojennym 31. W podrêczniku z botaniki, wykorzystywanym w procesie dydaktyczno- wychowawczym w IV klasie szko³y œredniej wœród opracowanych treœci kszta³cenia w zakresie poszczególnych grup roœlinnych, z ich geograficznym usytuowaniem, wiadomoœciami o roœlinach lekarskich, technicznych, szkodliwych (chwastach) i roœlinach kopalnych Bohuszewiczówna wzmiankuje o problema- 27 Tam e, s Tam e, s P. Ledoux, 50 lekcyj przygotowawczych z nauk przyrodniczych. Czêœæ druga: Ziemia uprawna i œwiat roœlinny, Wydanie drugie z 70 rysunkami, t³um. M. Arct Golczewska, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1918, s. 116 i Tam e, s Program nauki w szko³ach powszechnych siedmioklasowych Przyroda, Ministerstwo Wyznañ Religijnych i Oœwiecenia Publicznego, Wydanie V, Sk³ad G³ówny Ksi¹ nica Atlas Towarzystwo Nauczycieli Szkó³ Wy szych, Warszawa 1925, s. 94. Por. Poradnik dla nauczycieli szkó³ powszechnych, s Por. tak e Archiwum Akt Nowych w Warszawie; Zespó³ akt: Ministerstwo Wyznañ Religijnych i Oœwiecenia Publicznego; Tytu³ jednostki: Wyposa enie pracowni biologicznych w gimnazjach polskich korespondencja, szkice techniczne, wykresy; Daty krañcowe: 1930, sygn. 173 (nr mikrofilmu B 9167) Dzie³a przyrodnicze dla m³odzie y, k. 303.
189 EDUKACJA EKOLOGICZNA W II RP 189 tyce ekologicznej 32. I w tym kontekœcie du o uwagi poœwiêci³a sprawie ogródków szkolnych, która ju w roku szkolnym 1919/1920 by³a rozwa ana w Wydziale Programowym Ministerstwa Wyznañ Religijnych i Oœwiecenia Publicznego, a tak e wartoœci demonstracji okazów ( ) æwiczeñ mikroskopowych ( ) eksperymentów 33, wycieczek szkolnych dziêki którym uczniowie mog¹ samodzielnie opracowywaæ dzienniczki botaniczne. W podrêczniku znajduj¹ siê równie protoko³y lekcji oraz spis polskich i zagranicznych dzie³ oraz podrêczników z zakresu botaniki EKOLOGICZNE IMPLIKACJE W PODRÊCZNIKACH ZAGRANICZNYCH AUTORÓW PRZET UMACZONYCH I OPRACOWANYCH PRZEZ ZOFIÊ BOHUSZEWICZÓWNÊ Zofia Bohuszewiczówna przet³umaczy³a i opracowa³a tak e publikacje zagranicznych autorów poœwiêcone roœlinom owado ernym 35, dziêki którym dzieci mog³y zrozumieæ miejsce cz³owieka w systemie przyrody. Wykorzystuj¹c metaforyczne uogólnienie porówna³a cz³owieka darmozjada do robaków darmozjadów, które nie zdobywaj¹ samodzielnie i nie trawi¹ pokarmu w swoim ciele ( ) jeno wch³aniaj¹ gotowe soki pokarmowe 36. Wœród t³umaczeñ Bohuszewiczówny szczególne miejsce zajmuj¹ prace Jean a Henri ego Fabre a 37. Jest w nich du o inspiracji do realizowania wychowania ekologicznego, przede wszystkim w zakresie kszta³towania pozytywnych emocji wobec œrodowiska ycia, umi³owania przyrody, która jest niewyczerpanym Ÿród³em wiedzy Por. Z. Bohuszewiczówna, Lekcje botaniki w IV klasie szko³y œredniej ze wstêpem metodycznym (przedmowa A.B. Dobrowolski), Ministerstwo Wyznañ Religijnych i Oœwiecenia Publicznego, Warszawa 1925, s Tam e, s. 24, 32, Por. tam e, s Z. Bohuszewiczówna, Roœliny owado erne (opracowanie wed³ug Kernera von Marilaun i in. z 13 rycinami), Nak³ad Ksiêgarni Œw. Wojciecha, Poznañ Warszawa Wilno Lublin 1927, ss Ta, Darmozjady w œwiecie roœlin (opracowanie wed³ug Kernera, S. Porieckiego i in.), Nak³ad Ksiêgarni Œw. Wojciecha, Poznañ Warszawa Wilno Lublin 1927, s Henri Fabre ( ) francuski przyrodnik, autor dzie³a pt. Pamiêtniki entomologa swoje ycie poœwiêci³ badaniu przyrody ojczystego kraju, poniewa by³ zami³owanym badaczem przyrody (zw³aszcza interesowa³o go ycie owadów). Po uzyskaniu dyplomu pracowa³ jako nauczyciel w wiejskiej szkole, prowadz¹c zajêcia równie podczas niedzielnych wycieczek, gdy dzieci zbiera³y roœliny, uk³ada³y zielniki, podpatrywa³y ycie owadów. Dziêki tej pracy zdoby³ doœwiadczenie w pracy z dzieæmi w zakresie przekazywania wiedzy o œrodowisku przyrody. Por. Z. Bohuszewiczówna, W œwiecie owadów (wed³ug H. Fabra z 31 rycinami i 3 tablicami barwnemi), Instytut Wydawniczy Biblioteka Polska, Warszawa 1922, s. 3 i 5. Por. J.H. Fabre, Szkodniki. Pogadanki o owadach szkodliwych, t³um. Z. Bohuszewiczówna, Ksi¹ nica Atlas, Lwów Warszawa 1925, s Z. Bohuszewiczówna, W œwiecie owadów, s. 4.
190 190 EDYTA WOLTER Fabre by³ mi³oœnikiem przyrody 39 i za pomoc¹ swoich ksi¹ ek naucza³, jak j¹ szanowaæ, ceniæ i kochaæ. Obserwowa³ owady yj¹ce w warunkach naturalnych, pisa³: ja studiujê je pod naturalnym sklepieniem nieba; wy czynicie z niego przedmiot wstrêtu i litoœci, a ja uczê je kochaæ. Wy badacie œmieræ ja badam ycie 40. Dziêki jego ekologicznej wra liwoœci wyra onej w publikacjach dla dzieci (pogadanki w formie dialogu) jak to ujê³a Bohuszewiczówna mo na badaæ duszê zwierz¹t w najwznioœlejszych jej przejawach, badaæ j¹ przy œpiewie ptaków, pod szafirowym sklepieniem nieba 41. Zofia Bohuszewiczówna jest wspó³autork¹ t³umaczenia na jêzyk polski pogadanek dla dzieci o ptakach i zwierzêtach po ytecznych, takich jak: nietoperz, je, kret, sowa, orze³, kruk, wrona, dziêcio³, kuku³ka, jaskó³ka, w¹, jaszczurka, aba, ropucha 42. Ich celem jest nie tylko przekazanie wiedzy o budowie, yciu oraz znaczeniu poszczególnych zwierz¹t w systemie przyrody, lecz przede wszystkim wychowanie do postaw szacunku dla ptaków i zwierz¹t jako sprzymierzeñców cz³owieka, którym nie wolno dokuczaæ nie ciskajcie kamieniami w ropuchê, gdy czyni¹c to, pozbawilibyœcie ogród dzielnego obroñcy. Pozwólcie jej spe³niaæ spokojnie swoje rzemios³o; wytêpi ona tyle owadów, robaków, e wyda siê w koñcu mniej brzydk¹. Po ytek, jaki przynosi ropucha, jest tak cenny, e w Anglii prowadz¹ ni¹ handel. Kupuj¹ na rynku ropuchê; ogrodnik niesie j¹ do domu ostro nie, eby jej nie zaszkodziæ; puszcza j¹ swobodnie w ogrodzie albo w cieplarni kryszta³owego pa³acu, w którym kwitn¹ najpiêkniejsze roœliny. Ropucha poluje tam na stonogi, œlimaki i inne szkodliwe stworzenia, które mog³yby zniszczyæ cenne roœliny. Wywi¹zuje siê gorliwie ze swego obowi¹zku 43. Na podstawie zaprezentowanych przyk³adów mo na stwierdziæ, e Fabre kszta³towa³ postawy ekologiczne, tak e polskich dzieci przede wszystkim pozytywne postawy wobec œrodowiska ycia, podkreœlaj¹c wielokrotnie: b¹dÿcie dobrzy dla zwierz¹t wszelakich. W okresie Drugiej Rzeczypospolitej jako œrodek dydaktyczny w pracy z dzieæmi wykorzystywano tak e niemieck¹ ksi¹ kê opracowan¹ do u ytku szkolnego, pt. Z ycia naszych szkodników i sprzymierzeñców Alfreda Edmunda Brehma ( ) przet³umaczon¹ przez Zofiê Bohuszewiczównê i Helenê Grotowsk¹. Jest to ksi¹ ka o yciu, obszarach przebywania, sposobie od ywiania i ycia zwierz¹t oraz o ich charakterystycznych cechach. W poszczególnych jej rozdzia³ach opisano ycie: je a, kreta, nietoperza, myszy 39 Por. tam e, s J.H. Fabre, Z ycia owadów. Pisma wybrane z Souvenirs Entomologiques, t³um. Z. Bohuszewiczówna i M. Górska, Wydanie II, Ksi¹ nica Atlas, Lwów Warszawa 1925, s. V. 41 Tam e, s. VI. 42 J.H. Fabre, Nasi sprzymierzeñcy. Pogadanki o zwierzêtach po ytecznych, t³um. Z. Bohuszewiczówna i M. Górska, Ksi¹ nica Atlas, Lwów Warszawa 1925, s. 19, 39, 53, 86, 97, 114, 118, 124, 139, 162, 191, 199, Tam e, s
191 EDUKACJA EKOLOGICZNA W II RP 191 domowej, œwinki morskiej, królika domowego, zaj¹ca polnego, lisa, wilka, niedÿwiedzia brunatnego i lwa KSZTA TOWANIE ZAMI OWANIA DO WIEDZY O ŒRODOWISKU NATURALNYM W TWÓRCZOŒCI DYDAKTYCZNEJ WANDY HABERKANTÓWNY ( ) Wanda Haberkantówna popularyzowa³a 45 problematykê dotycz¹c¹ procesu wychowania zdrowego pokolenia Polaków. W tym celów zaleci³a wspó³pracê lekarzy szkolnych z nauczycielami przyrodoznawstwa, fizyki, chemii 46 oraz wychowanie dzieci do piêkna (wychowanie estetyczne). Jest równie autork¹ opowiadañ przyrodniczych dla dzieci 47, które by³y wykorzystywane, jako œrodek dydaktyczny w praktyce edukacyjnej 48, tak e w zakresie edukacji ekologicznej dzieci. Na przyk³ad w opowiadaniu pt. Antek œmieciarz uœwiadomi³a swoim m³odym czytelnikom, e papier jest ze szmat robiony, które s¹ na œmietniku 49. Natomiast w opowiadaniu pt. Œmietnik na wsi wartoœæ odpadków po ywienia, zw³aszcza zim¹ dla ptaków i zwierz¹t 50. W swoich publikacjach akcentowa³a wartoœæ czystego œrodowiska naturalnego w prawid³owym rozwoju cz³owieka, zw³aszcza œwie ego powietrza, dziêki drzewom i roœlinom 51, które otaczaj¹ cz³owieka i korzystnie wp³ywaj¹ na istoty ludzkie, tak e ze wzglêdu na nieocenione walory estetyczne. T³umaczy³a swoim czytelnikom, e zim¹ obowi¹zkiem ka dego jest pomoc okazywana ptakom i zwierzêtom dziêki systematycznemu ich dokarmianiu 52. Jest równie wspó³autork¹ 44 Por. A.E. Brehm, Z ycia naszych szkodników i sprzymierzeñców z 11 rycinami, t³um. H. Grotowska, Z. Bohuszewiczówna, Nak³ad Ksiêgarni Œw. Wojciecha, Poznañ Warszawa Wilno Lublin 1927, s. 1, 10, 21, 30, 35, 41, 45, 52, 65, 75, Por. B. Hryniewiecki, Udzia³ kobiety polskiej w rozwoju botaniki, s Por. W. Haberkantówna, dr, wizyt. Ministerstwa W R i O P, Uwagi w sprawie nauczania higieny w gimnazjach (Referat wyg³oszony na posiedzeniu lekarzy szkolnych w Warszawie dnia 16 lutego 1928 r.), Czcionkami Drukarni œw. Wojciecha, Poznañ 1928 (Odbitka z Wychowania Fizycznego (1928), zesz. 6 i 7 8), s Opowiadania przyrodnicze Wandy Haberkantówny by³y dostêpne (tak e) w bibliotekach szkolnych. 48 Por. Poradnik dla nauczycieli szkó³ powszechnych, s W. Haberkantówna, dr, Opowiadania przyrodnicze. Wydanie drugie uzupe³nione z 36 rysunkami Wandy Mayznerówny, Ksi¹ nica Polska Towarzystwa Nauczycieli Szkó³ Œrednich i Wy szych Akc. Sp. Kartograficzna i Wydawnicza, Lwów Warszawa 1924, s Por. tam e, s Por. tak e W. Haberkantówna, dr, Œmietnik. Opowiadania przyrodnicze. Wydanie czwarte uzupe³nione z 33 rycinami, Ksi¹ nica Atlas Zjednoczone Zak³ady Kartograficzne i Wydawnicze Towarzystwa Nauczycieli Szkó³ Œrednich i Wy szych, Sp. Akc., Lwów Warszawa 1928, ss Por. W. Haberkantówna, dr, Z naszych wycieczek. Z 53 rycinami, Wydanie II, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1925, s Por. tam e, s. 84. Por. tak e W. Haberkantówna, dr, Z naszych wycieczek z 39 rycinami, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1918, ss. 104.
192 192 EDYTA WOLTER innych opowiadañ przyrodniczych dla dzieci 53, dziêki którym mali czytelnicy mogli lepiej zrozumieæ ekologiczn¹ wspó³zale noœæ organizmów yj¹cych w ekosystemie stawu i okolicznych mieszkañców: kaczek, œlimaków, wê y wodnych, ab, komarów, wodnych roœlin (rzêsa, jaskier wodny) oraz roœlin i ptactwa nadbrze nego 54. Opowiadanie przyrodnicze (napisane wspólnie z Jadwig¹ Chrz¹szczewsk¹), poœwiêcone ekosystemowi ³¹ki, sprzyja zrozumieniu, jak wa nym przyrodniczym bogactwem s¹ ³¹ki, na obszarze których dokonuje siê ekologiczne wspó³istnienie m.in. kretów, d d ownic, bocianów, œwierszczy, paj¹ków, trzmieli, ropuch i œwietlików, kwiatów i motyli 55. Poza tym, ich naturalne piêkno mo e staæ siê inspiracj¹ dla wychowania estetycznego: ten ( ), komu uda³o siê w s³oneczny czerwcowy poranek podpatrzeæ tajemnicê kwitnienia traw, powie z pewnoœci¹, e widzia³ coœ piêknego, wielkiego, choæ nie by³o tam blasków i woni 56. Haberkantówna opublikowa³a tak e protoko³y 57 z przeprowadzonych lekcji z przyrodoznawstwa w latach szkolnych: 1918/1919 i 1919/1920, w klasach: pierwszej, drugiej i trzeciej. Stanowi¹ szczegó³owy zapis zrealizowanych lekcji w gimnazjum P.J. Kowalczykówny w Warszawie, w³¹cznie z pytaniami nauczycieli i odpowiedziami uczniów podczas poszczególnych jednostek dydaktycznych. Na podstawie protoko³ów mo na zauwa yæ, e treœci kszta³cenia obfitowa³y informacjami naukowymi o organizmach ywych. W protoko³ach zanotowano, e niektóre dzieci, ucz¹ce siê w klasie pierwszej gimnazjum (nawet jeszcze przed rozpoczêciem nauki szkolnej, czyli ju od wieku przedszkolnego), okazywa³y 53 Opowiadania przyrodnicze s³u y³y jako œrodek dydaktyczny podczas lekcji szkolnych. Por. G.G. Lewis, Program propedeutyki przyrody oraz wskazówki jak nale y go przeprowadziæ, t³um. Z. Wo³owska, s³owo wstêpne K. Chmielewski, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1918, s Por. J. Chrz¹szczewska, W. Haberkantówna, Opowiadania przyrodnicze I Staw z 26 rysunkami, Wydanie III, Nak³ad Gebethnera i Wolffa, Warszawa Kraków Lublin ódÿ Pary Poznañ Wilno Zakopane 1925, s. 19, 53, 57, 61, 70, Por. J. Chrz¹szczewska, W. Haberkantówna, Opowiadania przyrodnicze II ¹ka z 44 rysunkami, Wydanie III poprawione, Nak³ad Gebethnera i Wolffa, Warszawa 1929, s. 53, 58, 67, 97, 105, 107, 120, Tam e, s Stanowi³y œrodek dydaktyczny w praktyce edukacyjnej w Drugiej Rzeczypospolitej. Por. Program nauki w szko³ach powszechnych siedmioklasowych Przyroda, Ministerstwo Wyznañ Religijnych i Oœwiecenia Publicznego, Wydanie V, Sk³ad G³ówny Ksi¹ nica Atlas Towarzystwo Nauczycieli Szkó³ Wy szych, Warszawa 1925, s. 94. Por. Poradnik dla nauczycieli szkó³ powszechnych. Szczegó³owy rozk³ad materia³u naukowego (Nauczycielskie Konferencje Rejonowe Powiatu W³oc³awskiego), Sk³ad G³ówny w Ksiêgarni Szkolnej Filji Ksi¹ nicy Polskiej we W³oc³awku, W³oc³awek S Por. Archiwum Akt Nowych w Warszawie; Zespó³ akt: Ministerstwo Wyznañ Religijnych i Oœwiecenia Publicznego; Tytu³ jednostki: Wyposa enie pracowni biologicznych w gimnazjach polskich korespondencja, szkice techniczne, wykresy; Daty krañcowe: 1930, sygn. 173 (nr mikrofilmu B 9168) Haberkantówna. Protoko³y lekcyj przyrodoznawstwa, k. 126; Dzie³a przyrodnicze dla m³odzie y, k. 303.
193 EDUKACJA EKOLOGICZNA W II RP 193 zami³owanie do przyrody 58 i bardzo interesowa³y siê problematyk¹ przyrodnicz¹ pielêgnowa³y roœliny, hodowa³y zwierzêta i obserwowa³y je w ich naturalnym œrodowisku ycia. W drugim wydaniu tej publikacji do protoko³ów za³¹czono skorowidz nazw oraz spis okazów i pomocy naukowych 59. Podobnie zreszt¹, jak w ich trzecim wydaniu, w którym zosta³a ponadto umieszczona informacja o programie nauki w szko³ach powszechnych siedmioklasowych: religia (rzymsko katolicka, prawos³awna, ewangelicko reformowana, moj eszowa), jêzyk polski, jêzyki obce, historia, geografia, przyroda, æwiczenia cielesne, œpiew, roboty, roboty kobiece gospodarstwo domowe, rysunki, ogólne wskazówki metodyczne 60. W klasie drugiej w gimnazjum P.J. Kowalczykówny w Warszawie cel edukacyjny uwzglêdnia³ rozbudzenie czynnego zainteresowania i umi³owania przyrody przez bli sze z ni¹ obcowanie 61 oraz opanowanie umiejêtnoœci obserwowania przyrody w ramach lekcji z przyrodoznawstwa, które odbywa³y siê trzy razy w tygodniu. Wdra ano do cenienia przyrody i szanowania jej piêkna 62, tak e podczas wycieczek do parków miejskich. Na ich podstawie by³y tworzone rysunki poszczególnych gatunków ptaków, roœlin i drzew. W procesie kszta³cenia rozwijano zami³owanie do czytania 63 ksi¹ ek. Na lekcjach przewa a³a tzw. sucha wiedza o zwierzêtach, ich rozmna aniu oraz o yciu owadów. Na podstawie protoko³ów z lekcji przyrodoznawstwa, przeprowadzonych w klasie trzeciej w roku szkolnym 1919/1920, mo na stwierdziæ, e w w/w gim- 58 Por. W. Haberkantówna, dr, Protoko³y lekcyj przyrodoznawstwa odbytych w roku szkolnym 1918/1919 w klasie pierwszej gimnazjum P. Kowalczykówny w Warszawie. Materia³y i opracowania z zakresu pedagogiki, Ministerstwo Wyznañ Religijnych i Oœwiecenia Publicznego Sekcja Szkolnictwa Œredniego, Ksi¹ nica Polska Towarzystwa Nauczycieli Szkó³ Wy szych, Lwów Warszawa 1920, s Por. ta, Protoko³y lekcyj przyrodoznawstwa odbytych w roku szkolnym 1918/1919 w klasie pierwszej gimnazjum P. Kowalczykówny w Warszawie. Materia³y i opracowanie z zakresu pedagogiki, Ministerstwo Wyznañ Religijnych i Oœwiecenia Publicznego, Wydanie II, Ksi¹ nica Polska Towarzystwa Nauczycieli Szkó³ Wy szych, Warszawa 1922, s i Por. ta, Protoko³y lekcyj przyrodoznawstwa. Czêœæ pierwsza. Materia³y i opracowania z zakresu pedagogiki, Ministerstwo Wyznañ Religijnych i Oœwiecenia Publicznego, Wydanie II, Sk³ad G³ówny Ksi¹ nica Atlas Towarzystwa Nauczycieli Szkó³ Wy szych, Warszawa 1929, s i Ta, Protoko³y lekcyj przyrodoznawstwa odbytych w roku szkolnym 1919/1920 w klasie drugiej gimnazjum P. J. Kowalczykówny w Warszawie. Czêœæ druga. Materia³y i opracowanie z zakresu pedagogiki, Ministerstwo Wyznañ Religijnych i Oœwiecenia Publicznego, Ksi¹ nica Polska Towarzystwa Nauczycieli Szkó³ Wy szych, Lwów Warszawa 1922, s Por. tam e, s Por. W. Haberkantówna, dr, Protoko³y lekcyj przyrodoznawstwa odbytych w roku szkolnym 1919/1920 w klasie drugiej gimnazjum P. J. Kowalczykówny w Warszawie. Czêœæ druga. Materia³y i opracowania z zakresu pedagogiki, Ministerstwo Wyznañ Religijnych i Oœwiecenia Publicznego, Wydanie II, Sk³ad G³ówny Ksi¹ nica Atlas Towarzystwa Nauczycieli Szkó³ Wy szych, Warszawa 1927, s. 11.
194 194 EDYTA WOLTER nazjum odby³o siê du o wycieczek w celu obserwowania przyrody, ze szczególnym uwzglêdnieniem poznania ubarwienia i kszta³tów poszczególnych gatunków liœci. By³y to wycieczki dwugodzinne 64 i ca³odniowe 65 w Ogrodzie Botanicznym, azienkach Królewskich, w lesie w M³ocinach. Na ich podstawie opracowano spis zaobserwowanych okazów przyrody. 7. EKOLOGICZNE IMPLIKACJE W TWÓRCZOŒCI DYDAKTYCZNO WYCHOWAWCZEJ ZAGRANICZNYCH AUTORÓW, POPULARYZOWANYCH W DRUGIEJ RZECZYPOSPOLITEJ PRZEZ WANDÊ HABERKANTÓWNÊ Pod redakcj¹ Wandy Haberkantówny zosta³ opublikowany (przet³umaczony z jêzyka angielskiego na polski) przewodnik metodyczny dla nauczycieli przyrody, którego autorem jest Eduard Hassenpflug. Jest to cenna publikacja, w której autor wyjaœnia³ nauczycielom przyrodoznawstwa, e podrêcznik nie mo e byæ jedynym œrodkiem dydaktycznym podczas realizowanych lekcji szkolnych. Ma s³u yæ jedynie jako pomoc zarówno dla nauczycieli, jak i ich uczniów 66. Poza tym, nie nale y wymagaæ od uczniów, aby ograniczali siê jedynie do zapamiêtania wiedzy przyrodniczej, lecz umieli obcowaæ z przyrod¹, obserwowaæ organizmy yj¹ce w œrodowisku naturalnym. W ten sposób przyroda mo e staæ siê im bliska. Chodzi o to, aby zobaczyæ istoty ywe w œrodowisku ( ) aby uczeñ kocha³ przyrodê, przypatrywa³ siê jej, ws³uchiwa³ siê w szmer strumyka i przygwizdy kosa 67. Dziêki bezpoœrednim kontaktom z przyrod¹ kszta³tuj¹ siê wzglêdnie trwa³e pozytywne postawy, zw³aszcza do przyrody ojczystej. W omawianym przewodniku metodycznym podkreœlono, e nawet w ogrodzie szkolnym mo na promowaæ i wcielaæ w ycie ideê ochrony przyrody 68, wyjaœniaæ uczniom zasady prawid³owoœci przyrodniczych. Nale y wychowywaæ do cenienia ponadmaterialnej wartoœci przyrody i uczenia siê od niej. Poza tym trzeba uœwiadamiaæ wartoœæ wszelkich d¹ eñ spo³ecznych, prowadz¹cych do ochrony przyrody oraz popieraæ ideê ochrony przyrody zw³aszcza ojczystej w pro- 64 Por. ta, Protoko³y lekcyj przyrodoznawstwa odbytych w roku szkolnym 1919/1920 w klasie trzeciej gimnazjum P. J. Kowalczykówny w Warszawie. Materia³y i opracowania z zakresu pedagogiki, Ministerstwo Wyznañ Religijnych i Oœwiecenia Publicznego, Sk³ad G³ówny w Ksi¹ nicy Polskiej Towarzystwa Nauczycieli Szkó³ Œrednich i Wy szych, Warszawa 1923, s. 8, Por. tam e, s. 9, 17, 94, 103, 104, 113, 125, Por. E. Hassenpflug, Obcowanie z przyrod¹. Przewodnik metodyczny dla nauczycieli przyrody, t³um. K. Czerwiñski, H. Grotowska, B. Kalusza, W. Kotarbiñska, T. Mêczkowska, M. Radwañski, H. Waniczkówna, red. W. Haberkantówna, Ministerstwo Wyznañ Religijnych i Oœwiecenia Publicznego, Sk³ad G³ówny Ksi¹ nica Atlas Towarzystwa Nauczycieli Szkó³ Wy szych, Warszawa ódÿ 1929, s Tam e, s Por. tam e, s. 182.
195 EDUKACJA EKOLOGICZNA W II RP 195 cesie kszta³cenia podczas lekcji szkolnych 69. Mo na to uzyskaæ, na przyk³ad za pomoc¹ przystêpnie zrealizowanych zajêæ praktycznych, obserwowania zwierz¹t (pies, kot, koñ, krowa, œwinia), hodowania roœlin doniczkowych, ³¹czenia malowniczych opowiadañ, rysunku i malarstwa z nauczaniem przyrody, badania drobnoustrojów pod mikroskopem, ogl¹dania filmów, przezroczy i fotografii o naturze. Dziecko ma poznawaæ przyrodê nie po to, aby kolekcjonowaæ jej okazy naturalne, lecz aby j¹ kochaæ ( ) szanowaæ, czciæ ( ) kreowaæ mocne postanowienie chronienia przyrody i kraju ojczystego 70. W tym celu w szkole mo na eksponowaæ: po pierwsze przepisy o ochronie przyrody, po wtóre yczliwie sformu- ³owane rady, jak chroniæ œrodowisko ycia, po trzecie prace uczniów, za pomoc¹ których dzieci wyra aj¹ pozytywne uczucia do przyrody, zw³aszcza mi³oœæ. Omawiany przewodnik metodyczny zosta³ zwieñczony wiadomoœciami o ochronie przyrody w Polsce i na œwiecie, które napisa³ Stanis³aw Hubert 71. Stanowi syntetycznie ujêt¹ informacjê o zagro eniach dla œrodowiska naturalnego z powodu eksploatacji bogactw naturalnych, Ÿle zorganizowanej turystyki, zaœmiecania gór i lasów, niszczenia szaty roœlinnej oraz p³oszenia fauny. Autor zaleci³ nauczycielom, aby zachêcali dzieci do fotografowania, szkicowania o³ówkiem oraz malowania roœlin zamiast zrywania (kolekcjonowania) szaty roœlinnej: wpajajmy w nasze dzieci prawdziw¹ znajomoœæ ycia otaczaj¹cej przyrody; gdy m³odzie zrozumie, e i nasze ycie jest podobne do ycia ca³ego mnóstwa otaczaj¹cych nas istot, roœlin i zwierz¹t, i jest z nim œciœle zwi¹zane, to wzbudzimy w jej umyœle szacunek dla tej przyrody, a w sercach mi³oœæ ku niej! Wówczas idea ochrony przyrody stanie siê jej w³asnoœci¹ i towarzyszk¹ na ca³e ycie ZAKOÑCZENIE Zaprezentowana twórczoœæ dydaktyczno wychowawcza stanowi cenne historyczne Ÿród³o drukowane do badañ naukowych w zakresie edukacji ekologicznej w Drugiej Rzeczypospolitej. Nale y wspomnieæ, e wœród wielu œrodków dydaktycznych w omawianym okresie historycznym funkcjonowa³y tak e dzie³a innych autorów, m.in. Maksymiliana Heilperna, Konrada Chmielewskiego, Ludwika Jaxa Bykowskiego, Bohdana Dyakowskiego, Adama Czartkowskiego, Hipolity Selmowiczówny Gnoiñskiej, Marii Lipskiej Librachowej, Delfiny Gayówny oraz Bronis³awa Gustawicza, Mieczys³awa Brzeziñskiego, Heleny Grotowskiej, Aleksandra Janowskiego, Tadeusza Dybczyñskiego, Stanis³awy Niemcówny. 69 Por. tam e, s Tam e, s S. Hubert, Ochrona przyrody w Polsce, w: tam e, s Tam e, s. 370.
196 196 EDYTA WOLTER ENVIRONMENTAL EDUCATION IN THE SECOND REPUBLIC OF POLAND Summary The aim of the article is to explain problems related to the environmental education of children in the Second Republic of Poland based on selected examples of the work of Maria Arct Golczewska, Zofia Bohuszewiczówna and Wanda Haberkantówna. The work of these authors, i.e. their stories for children and textbooks for environmental education, were recommended by the Minister of Denominations and Public Enlightenment for use in elementary and secondary schools. These stories and textbooks were intended as teaching aids in environmental education, but had implications for all overall teaching and educational activities. The authors named above also translated into Polish and popularized the works of foreign authors, especially the following: A. E. Brehm, A. B. Buckley, H. Coupin, H. Fabre, E. Hassenpflug, P. Ledoux, G. G. Lewis and E. Thompson. It must be emphasized that the work of these foreign authors were also used as teaching aids during the Second Republic of Poland. Keywords: The Second Republic of Poland, environmental education, textbooks, the environmental education process Nota o Autorze: dr Edyta Wolter, pedagog historyk wychowania, adiunkt w Katedrze Pedagogiki Spo³ecznej i Pedagogiki Pracy na Wydziale Nauk Pedagogicznych Uniwersytetu Kardyna³a Stefana Wyszyñskiego w Warszawie. Zainteresowania naukowe, g³ówne kierunki badañ: kulturowe uwarunkowania edukacji ekologicznej w Polsce w zakresie ewolucji postaw ideacyjnych wobec œrodowiska spo³eczno przyrodniczego (kultura intelektualna) oraz linii rozwojowej postaw moralnych wobec œrodowiska spo³eczno przyrodniczego (kultura moralna), pedagogiczne aspekty równowa enia rozwoju w œrodowisku ycia, pedagogiczne implikacje ekologii cz³owieka, pedagogika ekologiczna, edukacja ekologiczna w Drugiej Rzeczypospolitej. S³owa kluczowe: Druga Rzeczypospolita, edukacja ekologiczna, wychowanie ekologiczne, podrêczniki, proces dydaktyczno wychowawczy do ochrony przyrody
197 197 SEMINARE t. 31 * 2012 * s PRZEMYS AW EUGENIUSZ KANIOK Katedra Pedagogiki Spo³ecznej Uniwersytetu Opolskiego Z HISTORII BADAÑ NAD RODZICAMI DZIECI Z NIEPE NOSPRAWNOŒCI 1. WPROWADZENIE Celem prezentowanego artyku³u jest przedstawienie wybranych badañ oraz teorii naukowych na temat adaptacji rodziców do sytuacji uwarunkowanej niepe³nosprawnoœci¹ ich dziecka. W opracowaniu uwzglêdniony zostanie krótki rys historyczny, poœwiêcony ówczesnym pogl¹dom na temat rodzin dzieci z niepe³nosprawnoœci¹, a tak e wybrane modele teoretyczne z zakresu funkcjonowania samych rodziców. 2. WYBRANE POGL DY NA TEMAT RODZIN DZIECI Z NIEPE NOSPRAWNOŒCI Przez wiele stuleci win¹ za wystêpuj¹c¹ w rodzinie niepe³nosprawnoœæ obarczano rodziców 1. To niew¹tpliwie krzywdz¹ce ich podejœcie by³o wyrazem jednej z pierwszych teorii naukowych poœwiêconych kwestii niepe³nosprawnoœci teorii degeneracji z 1857 roku, autorstwa francuskiego psychoterapeuty Benedykta Morela, który uwa a³, e schorzenia psychiczne przejawiaj¹ce siê u cz³owieka miêdzy innymi szaleñstwem lub deficytami w rozwoju intelektualnym s¹ zwi¹zane z postêpuj¹cym procesem utraty przez kolejne pokolenia tak zwanej energii witalnej, ostatecznie prowadz¹cym do stanu ca³kowitego zidiocenia 2. 1 Por. S.L. Watson, S.A. Hayes, E. Radford Paz, Diagnose me please! : A review of research about the journey and initial impact of parents seeking a diagnosis of developmental disability for their child, w: International review of research in developmental disabilities, red. R.M. Hodapp, Academic Press, San Diego, Waltham, London 2011, s Por. B. Farber, Historical context of research on families with mentally retarded members, w: Families of handicapped persons: Research, programs and policy issues, red. J.J. Gallagher, P.M. Vietze, Brookes, Baltimore 1986, s. 8.
198 198 PRZEMYS AW EUGENIUSZ KANIOK Powy sza teoria poœrednio przyczyni³a siê do wprowadzenia regulacji prawnych, zwi¹zanych z praktyk¹ segregacji osób z niepe³nosprawnoœci¹ oraz umieszczaniem ich w placówkach opiekuñczych, w których prowadzony by³ nad nimi ca³odobowy nadzór w zakresie zapobiegania ich ewentualnemu rozmna aniu. Zarówno pogl¹dy Morela, jak i zwolenników eugeniki mia³y na celu zredukowanie liczby osób, które by³y uznawane przez ówczesn¹ elitê spo³eczn¹ za ni sz¹ warstwê spo³eczn¹, oraz s³u y³y stworzeniu rasy panów z najbardziej po ¹danymi predyspozycjami genetycznymi. Konsekwencj¹ takiego podejœcia wzglêdem dzieci z ni szych warstw spo³ecznych by³o wybiórcze wychowanie. Koncepcja wybiórczego wychowania (z ang. selective breeding) ma swoje Ÿród³o w ówczesnych dociekaniach naukowych, opartych na analizach funkcjonowania konkretnych rodzin dzieci z niepe³nosprawnoœci¹, w tym miêdzy innymi na badanej przez Richarda Louisa Dugdale a rodzinie Jukesów 3 oraz na poddawanej przez Henry ego Herberta Goddarda analizie rodzinie Kallikaków 4, które pos³u y³y jako jeden z kluczowych argumentów przes¹dzaj¹cych ostatecznie o tym, e ograniczenie umys³owe jest dziedziczone przez kolejne pokolenia. Jeszcze œmielsze stanowisko reprezentowali dwaj inni naukowcy Kanadyjczyk Clarence Farrar oraz Amerykanin Foster Kennedy, którzy postulowali, aby b³êdy natury, jak zwyk³o siê okreœlaæ dzieci z niepe³nosprawnoœci¹, by³y zabijane wraz z osi¹gniêciem przez nie wieku 5 lat 5. Zdaniem Kennedy ego zabijanie dzieci z niepe³nosprawnoœci¹ jest wyrazem okazania im aktu mi³osierdzia oraz wybawienia ich od pe³nej defektów, udrêk, konwulsji, groteski, absurdu, braku przydatnoœci, g³upoty i ca³kowitego niepo ¹dania agonii ycia 6. W podobnym tonie wypowiada³ siê Farrar, który wyrazi³ obawy, e najwiêksz¹ przeszkod¹ w realizacji planu unicestwienia dzieci z niepe³nosprawnoœci¹ mog¹ byæ, sk³onni stawaæ w ich obronie, ich kochaj¹cy rodzice. W swoim artykule w American Journal of Psychiatry Farrar przekonywa³ specjalistów z zakresu opieki zdrowotnej, aby ci zapobiegali zbytniemu przywi¹zywaniu siê rodziców do swoich chorych dzieci. Poza przytoczon¹ teori¹ degeneracji, wyró niæ mo na tak e inne teorie, w których rodzice, a w szczególnoœci matki, byli obarczani win¹ za niepe³nosprawnoœæ swojego dziecka. Szczególnym rodzajem niepe³nosprawnoœci, przy którym win¹ za jej wystêpowanie u dziecka, jak przy adnym innym schorzeniu, obarczano rodziców, by³ 3 R.L. Dugdale, The Jukes: A study in crime, pauperism, disease and heredity, Putnam, New York H.H. Goddard, The Kallikak family: A study in the heredity of feeble mindedness, Macmillan, New York Por. C.B. Farrar, Euthanasia, The American Journal of Psychiatry 99(1942), s. 141; F. Kennedy, The problem of social control of the congenital defective: education, sterilization, euthanasia, tam e, s F. Kennedy, The problem of social control, s. 14.
199 Z HISTORII BADAÑ NAD RODZICAMI 199 autyzm 7. W latach czterdziestych oraz piêædziesi¹tych XX wieku bardzo czêsto specjaliœci okreœlali rodziców wychowuj¹cych dzieci oraz m³odzie chor¹ na autyzm jako osoby surowe, d¹ ¹ce do perfekcjonizmu, emocjonalnie zubo one oraz dotkniête depresj¹. Amerykañski naukowiec Bruno Buttelheim twierdzi³, e charakteryzuj¹ce siê znacznym wycofaniem zachowanie dziecka autystycznego jest jego odpowiedzi¹ na prze ywany przez nie stres, który wywo³a³a nienawiœæ jego rodziców do niego 8. Dlatego Buttelheim postulowa³ zabranie dziecka autystycznego od rodziców i umieszczenie go w placówce opiekuñczej, w której objête by zosta³o opiek¹ sprawowan¹ przez rzekomo bardziej kompetentnych i troskliwych opiekunów. Wbrew doœæ spopularyzowanemu w tamtych czasach trendowi umieszczania dzieci z niepe³nosprawnoœci¹ w placówkach opiekuñczych, nie zawsze istnia³a taka mo liwoœæ, co powodowa³o, e ca³y ciê ar zwi¹zany ze sprawowaniem opieki nad nimi spoczywa³ g³ównie na ich rodzinach 9. Brak mo liwoœci udzielania wsparcia wszystkim rodzinom w sprawowaniu opieki nad dzieæmi z niepe³nosprawnoœci¹ przyczyni³ siê do tego, e najczêœciej poruszanym tematem w pocz¹tkowych badaniach z tego zakresu by³ wp³yw niepe³nosprawnoœci dziecka na funkcjonowanie rodziny. Wyniki dotychczasowych badañ utrwali³y jedynie obraz rodziny wychowuj¹cej dziecko z niepe³nosprawnoœci¹, zmagaj¹cej siê z permanentnym cierpieniem oraz niedogodnoœciami 10. Doœwiadczenia, jakie zdobywaj¹ rodziny podczas wychowywania dzieci z niepe³nosprawnoœci¹, by³y najczêœciej opisywane w kontekœcie prze ywanych przez rodziców, w tym g³ównie matki, stresów, uci¹ liwoœci, depresji, sytuacji spo³ecznego izolowania siê, a tak e psychologicznych dysfunkcji oraz problemów ma³ eñskich WYBRANE MODELE TEORETYCZNE Z ZAKRESU FUNKCJONOWANIA RODZICÓW DZIECI Z NIEPE NOSPRAWNOŒCI Pomimo powszechnie utrwalonego w œwiadomoœci spo³ecznej pogl¹du o wp³ywie niepe³nosprawnoœci na rodzinê, wraz z rozwojem badañ poœwiêconych tej problematyce, coraz czêœciej akcentuje siê stanowisko, w którym niepe³nosprawnoœæ nie jest jednoczynnikowym predyktorem ewentualnej dysfunkcjo- 7 Por. A.P. Turnbull, H.R. Turnbull, Families, professionals, and exceptionality: A special partnership. Third Edition, Merrill, Prentice Hall, New Jersey, Upper Saddle River 1997, s Por. B. Buttelheim The empty fortress. Infantile autism and the birth of the self, Free Press, New York 1967, s Por. D. Risdal, G.H. Singer, Marital adjustment in parents of children with disabilities: A historical review and meta analysis, Research and Practice for Persons with Severe Disabilities 29(2004)2, s Por. P.M. Ferguson, A place in the Family: An historical interpretation of research on parental reactions to having a child with a disability, Journal of Special Education 36(2002)3, s Por. J. Shapiro, Family reactions and coping strategies in response to the physically ill or handicapped child: A review, Social Science and Medicine 17(1983)14, s. 913.
200 200 PRZEMYS AW EUGENIUSZ KANIOK nalnoœci rodziny. Uszczegó³awiaj¹c zwi¹zek zachodz¹cy pomiêdzy niepe³nosprawnoœci¹ a nieprzystosowaniem siê do niej samej rodziny, nale y podkreœliæ, e powinno siê w nim uwzglêdniaæ szereg zmiennych poœrednicz¹cych oraz moderuj¹cych. Trend uwzglêdniania wielu ró nych zmiennych zapocz¹tkowa³ równie powstawanie nowych, z³o onych modeli teoretycznych, s³u ¹cych ocenie radzenia sobie przez rodziców ze stresem, wykorzystywanych przy interpretacji wyników badañ nad wp³ywem niepe³nosprawnoœci na dysfunkcjonalnoœæ rodziny. Próbuj¹c uœciœliæ znaczenie dotychczasowych modeli teoretycznych poœwiêconych funkcjonowaniu rodzin dzieci z niepe³nosprawnoœci¹, nale y zauwa yæ, e ewoluowa³y one z pobie nych interpretacji, poœwiêconych jedynie sytuacji rodziców dzieci z niepe³nosprawnoœci¹, na interpretacje, w których uwzglêdnia siê ich pozytywn¹ adaptacjê do nowej rzeczywistoœci. W modelach tych zaczêto akcentowaæ zarówno interakcyjny charakter adaptacji rodziców do sytuacji, w której opiekuj¹ siê swoim dzieckiem z niepe³nosprawnoœci¹, jak i wp³ywaj¹ce na ni¹ ró norodne czynniki zewnêtrzne oraz czynniki le ¹ce w samym cz³owieku 12. Dla przyk³adu, w latach osiemdziesi¹tych i dziewiêædziesi¹tych XX wieku, nurt badañ poœwiêconych problematyce rodzin dzieci z niepe³nosprawnoœci¹ uleg³ przeobra eniu z dotychczasowego zajmowania siê problemami, z jakimi borykaj¹ siê rodzice dziecka niepe³nosprawnego, w próbê identyfikacji czynników, dziêki którym przezwyciê aj¹ oni sytuacje kryzysowe 13. Wczeœniejsze artyku³owanie dysfunkcjonalnoœci rodziny, w tym miêdzy innymi dezorganizacji ycia ma³ eñskiego, jej wycofania siê z ycia spo³ecznego, prze ywanych przez rodziców sytuacji stresowych, codziennych problemów i wystêpuj¹cej w niej psychopatologii, stosunkowo szybko przeobrazi³o siê w skupianie wiêkszej uwagi na spo³ecznych konsekwencjach zubo enia rodziny, utraty przez ni¹ mo liwoœci uczestnictwa w yciu spo³ecznym, prze ywanym przez ni¹ piêtnie oraz wyczerpaniu. Przeobra enie to znalaz³o poparcie w teoriach poœwiêconych radzeniu sobie przez rodziców z sytuacjami problemowymi i ich adaptacji, opracowanych miêdzy innymi przez Richarda Lazarusa i Susan Folkman, Hamiltona McCubbina i Joan Patterson (model ABCX) 14 oraz przez sam¹ Joan 12 Por. J. Shapiro, J. Blacher, S.R. Lopez, Maternal reactions to children with mental retardation, w: Handbook of mental retardation and development, red. J.A. Burack, R.M. Hodapp, E. Zigler, Cambridge University Press, New York 1998, s Por. J.A. Summers, S.K. Behr, A.P. Turnbull, Positive adaptation and coping strenghts of families who have children with disabilities, w: Support for caregiving families, red. G.H.S. Singer, L.K. Irvin, P.H. Brookes, Baltimore Maryland 1989, s Por. M.A. McCubbin, H.I. McCubbin, Family stress theory and assessment: The T Double ABCX model of family adjustment, w: Family assessment inventories for research and practice, red. H.I. McCubbin, A.I. Thompson, University of Wisconsin, Madison, Wisconsin 1987, s. 3; P. Minnes, Family stress associated with a developmentally handicapped child, International Review of Research in Mental Retardation 15(1988), s. 195.
201 Z HISTORII BADAÑ NAD RODZICAMI 201 Patterson, która jest autork¹ modelu Przystosowania i Adaptacji Rodziny, w skrócie FAAR (z ang. the Family Adjustment and Adaptation Response) 15. Rozwój wspomnianych teorii niew¹tpliwie przyczyni³ siê do wyró nienia indywidualnych ró nic miêdzy rodzinami dzieci z niepe³nosprawnoœci¹, dziêki którym mo liwe by³o wyodrêbnienie ró nych sposobów reagowania przez ludzi na wydarzenia zwi¹zane ze stanem zdrowia ich pociech Model teoretyczny autorstwa Lazarusa i Folkman Przyk³adowym modelem teoretycznym, uwzglêdniaj¹cym dwuetapow¹ ocenê procesu, w którym wydarzenia kryzysowe oraz zasoby umo liwiaj¹ce rodzicom radzenie sobie z nimi s¹ traktowane w sposób nieroz³¹czny, jest model autorstwa Richarda Lazarusa oraz Susan Folkman 16. Ten kognitywno behawioralny model prze ywanego przez rodziców stresu stanowi jednoczeœnie perspektywê teoretyczn¹, umo liwiaj¹c¹ badaczom weryfikacjê hipotez, których wczeœniej nie mo na by³o zweryfikowaæ, a tak e pomagaj¹c¹ im zrozumieæ sytuacje stresogenne. Autorzy tego modelu s¹ zdania, e odczuwany przez rodziców dyskomfort jest rezultatem zwi¹zku, jaki zachodzi pomiêdzy wydarzeniem stresogennym (tzw. stresorem), ich osobowoœciowymi zasobami w zakresie radzenia sobie z t¹ sytuacj¹, jej kognitywn¹ ocen¹ oraz konkretnymi reakcjami na stres. W oparciu o za³o enia sformu³owane przez twórców niniejszego modelu, kognitywna ocena polega na wstêpnej ewaluacji danego wydarzenia, a nastêpnie na oszacowaniu zasobów i mo liwoœci, jakimi dysponuj¹ rodzice. Radzenie sobie rodziców z sytuacjami problemowymi polega w g³ównej mierze na podejmowanych przez nich staraniach, zmierzaj¹cych do przezwyciê enia odczuwanego przez nich stresu. Ponadto, pomyœlne rozwi¹zywanie przez rodziców sytuacji problemowych jest raczej rezultatem dopasowania odpowiedniej strategii radzenia sobie do konkretnej sytuacji, ani eli rzekomej przewagi jednej ze strategii nad drug¹ pod wzglêdem jej skutecznoœci Model teoretyczny autorstwa McCubina i Patterson Innym modelem teoretycznym, podobnym pod pewnymi wzglêdami do poprzedniego, jest model ABCX, w którym nacisk zosta³ po³o ony na identyfikacjê 15 Por. J.M. Patterson, Families experiencing stress: I. The Family Adjustment and Response Model, II. Applying the FAAR Model to health related issues for intervention and research, Family Systems Medicine 6(1988)2, 202; J.M. Patterson, A family stress model: The Family Adjustment and Adaptation Response, w: The science of family medicine, red. C. Ramsey, Guilford Press, New York 1989, s. 95; J.M. Patterson, A.W. Garwick, The impact of chronic illness on families: A family systems perspective, Annals of Behavioral Medicine 16(1994)2, s R.S. Lazarus, S. Folkman, Stress, appraisal, and coping, Springer Publishing Company Inc., New York 1984.
202 202 PRZEMYS AW EUGENIUSZ KANIOK zmiennych umo liwiaj¹cych wychwycenie ró nic pomiêdzy rodzinami w zakresie ich radzenia sobie z sytuacjami stresogennymi w oparciu o model kryzysu rodzinnego autorstwa Reubena Hilla z 1949 roku 17. W oparciu o wspomniany model, dwoje amerykañskich naukowców Hamilton McCubbin oraz Joan Patterson 18 opracowa³o tzw. Podwójny Model ABCX (z ang. Double ABCX model) oraz T Podwójny Model ABCX (z ang. T Double ABCX model) 19. Ten powszechnie wykorzystywany przy interpretacji wyników badañ model charakteryzuje siê tym, e stres towarzysz¹cy wychowaniu dziecka z niepe³nosprawnoœci¹ (X) jest w pewnym sensie pochodn¹ charakterystycznych cech dziecka (A), postrzegania przez rodziców jego niepe³nosprawnoœci (B), a tak e zewnêtrznych oraz wewnêtrznych zasobów rodziny wykorzystywanych przez ni¹ w radzeniu sobie z problemami (C). Z kolei, w Podwójnym Modelu ABCX szczególna uwaga zosta³a zwrócona na trudne wydarzenia, jakie maj¹ miejsce w rodzinie na przestrzeni czasu, gdzie Aa oznacza ci¹g sytuacji stresogennych, Bb stanowi zasoby stworzone i wykorzystane przez sam¹ rodzinê w celu przezwyciê enia przez ni¹ sytuacji stresogennej, Cc oznacza sposób, w jaki rodzice odbieraj¹ sytuacje problemowe w trakcie ich przystosowywania siê do nowej sytuacji, wynikaj¹cej z niepe³nosprawnoœci ich dziecka, a symbol Xx jest pozytywnym lub negatywnym rezultatem adaptacji rodziny. Nale y podkreœliæ, e cechy charakterystyczne dzieci, percepcja rodziców, a tak e ich zasoby wykorzystywane w radzeniu sobie z sytuacjami problemowymi zmieniaj¹ siê z biegiem czasu i st¹d te wprowadzono podwojone symbole w Podwójnym Modelu ABCX. Wraz z rozwojem badañ, w których artyku³owano stanowisko, e przystosowanie oraz adaptacja rodziny do nowej sytuacji s¹ procesami charakteryzuj¹cymi siê du ym dynamizmem oraz uwzglêdniaj¹cymi typ rodzin, ich potencja³ oraz umiejêtnoœci, rozpoczêto rekonceptualizacjê Podwójnego Modelu ABCX, obejmuj¹cego wspomniane zmienne. Jej efektem by³o opracowanie T Podwójnego Modelu ABCX, który uwzglêdnia kluczowe czynniki maj¹ce zwi¹zek ze zmian¹ sposobu reagowania rodziny na sytuacjê kryzysow¹. Nale y do nich miêdzy innymi typologia rodziny, oznaczana symbolem T (z ang. typology) oraz jej podatnoœæ na uleganie kryzysom, okreœlana symbolem V (z ang. vulnerability) R. Hill, Families under stress, Harper Row, New York H.I. McCubbin, J.M. Patterson, The family stress process: The Double ABCX model of adjustment and adaptation, w: Social stress and the family: Advances and developments in family stress theory and research, red. M.B. Sussman, H.I. McCubbin, J.M. Patterson, Haworth Press, Binghamton, New York 1983, s M.A. McCubbin, H.I. McCubbin, Family stress theory and assessment, s Por. tam e.
203 Z HISTORII BADAÑ NAD RODZICAMI Model przystosowania i adaptacji rodziny autorstwa Patterson Kolejn¹ prób¹ wyjaœnienia funkcjonowania rodziny wychowuj¹cej dziecko z niepe³nosprawnoœci¹ jest model Przystosowania i Adaptacji Rodziny, tzw. FAAR, autorstwa Joan Patterson, w którym starano siê wyjaœniæ, w jaki sposób radzi ona sobie z sytuacjami stresogennymi 21. Podstawowe za³o enia tego modelu stworzono w oparciu o ramowe ustalenia modelu ABCX 22 w celu poznania procesu, w którym rodziny przystosowuj¹ siê i adaptuj¹ do nowej sytuacji 23. Odwo³uj¹c siê do za³o eñ modelu FAAR, rodzina jest w nim traktowana w ujêciu systemowym. Dlatego stara siê ona utrzymywaæ swoist¹ równowagê pomiêdzy jej poszczególnymi cz³onkami, wykorzystuj¹c do tego swoje umiejêtnoœci w taki sposób, aby wszystkie jej potrzeby by³y zaspokajane. W modelu FAAR wyró niæ mo na dwie fazy. Nale ¹ do nich przystosowanie oraz adaptacja, pomiêdzy którymi wystêpuje kryzys. W trakcie trwania fazy przystosowania mo liwe do osi¹gniêcia przez rodzinê s¹ jedynie niewielkie zmiany, poniewa próbuje ona wtedy zaspokoiæ swoje potrzeby przy wykorzystaniu swoich zasobów i umiejêtnoœci. Pomimo podejmowanych przez rodzinê starañ zmierzaj¹cych do opanowania kryzysu w³asnymi umiejêtnoœciami, zaczyna siê on nasilaæ wraz ze wzrostem potrzeb przekraczaj¹cych mo liwoœci, jakimi ona dysponuje, przy jednoczesnej destabilizacji systemu rodzinnego. Po jednym, b¹dÿ te kilkunastu prze ytych przez rodzinê kryzysach, wchodzi ona w drug¹ fazê, nazywan¹ faz¹ adaptacji, podczas której nabywa ona nowe umiejêtnoœci, odpowiadaj¹ce wymaganiom, jakim musi sprostaæ oraz zmienia sposób, w jaki postrzega sytuacje kryzysowe 24. W modelu FAAR szczególnie wa nymi czynnikami, przyczyniaj¹cymi siê do pomyœlnego przystosowania oraz adaptacji rodziców s¹: stawiane im wymagania, znaczenie sytuacji oraz zasoby, jakimi dysponuj¹. Reakcja rodziny na stresogenn¹ sytuacjê mo e przebiegaæ w podobny sposób jak w przypadku modelu ABCX, w którym jej adaptacja do nowej sytuacji jest rozumiana jako kontinuum, na którego dwóch przeciwstawnych biegunach znajduj¹ siê jej pozytywny oraz negatywny rezultat. 21 Por. J.M. Patterson, Families experiencing stress, 202; J.M. Patterson, A family stress model, s. 95; J.M. Patterson, A.W. Garwick, The impact of chronic illness, s. 131; J.M. Patterson, A.W. Garwick, Theoretical linkages: Family meanings and sense of coherence, w: Stress, coping, and health in families: Sense of coherence and resiliency, red. H.I. McCubbin, E.A. Thompson, A.I. Thompson, J.E. Fromer, Sage, Thousand Oaks, California 1998, s Por. M.A. McCubbin, H.I. McCubbin, Family stress theory and assessment, s Por. J.M. Patterson, Families experiencing stress, s Por. tam e.
204 204 PRZEMYS AW EUGENIUSZ KANIOK 4. PODSUMOWANIE Próbuj¹c usystematyzowaæ przedstawione w artykule informacje poœwiêcone przystosowaniu siê rodziców do niepe³nosprawnoœci ich dziecka warto zwróciæ uwagê na kilka istotnych kwestii. Pierwszym wnioskiem, jaki mo na wysun¹æ z przedstawionych w artykule informacji jest stwierdzenie, e nie ma jednej uniwersalnej teorii, za pomoc¹ której mo na by wyjaœniæ mechanizm przystosowania siê rodziców do sytuacji, w której ich dziecko jest niepe³nosprawne. Po drugie, rozpatruj¹c zwi¹zek, jaki zachodzi pomiêdzy niepe³nosprawnoœci¹ dziecka a funkcjonowaniem jego rodziny, nale y pamiêtaæ, e niepe³nosprawnoœæ nie stanowi jednoczynnikowego predyktora prze ywanych przez ni¹ sytuacji kryzysowych. Analizuj¹c we wspó³czesnych badaniach proces adaptacji rodziców do niepe³nosprawnoœci ich dziecka oraz abstrahuj¹c od samej jego niepe³nosprawnoœci, uwzglêdnia siê w nich szereg innych zmiennych poœrednicz¹cych oraz moderuj¹cych, mog¹cych mieæ istotny zwi¹zek z ich funkcjonowaniem. Po trzecie, warto zauwa yæ, e wszystkie przedstawione w artykule teorie nie stanowi¹ jedynie pobie nych interpretacji, w których ca³a uwaga zosta³a skupiona jedynie na samej sytuacji rodziców dzieci z niepe³nosprawnoœci¹, ale uwzglêdnia siê w nich równie miêdzy innymi takie czynniki, jak: oszacowanie przez rodziców zasobów i mo liwoœci, jakimi dysponuj¹ w celu przezwyciê enia kryzysu, sposoby ich reagowania na stres, indywidualne cechy dziecka, sposób, w jaki rodzice postrzegaj¹ jego niepe³nosprawnoœæ, typ rodziny, a tak e jej podatnoœæ na uleganie kryzysom. Po czwarte, we wszystkich z wy ej wymienionych modeli teoretycznych szczególn¹ uwagê zwraca siê na proces, jaki trwa od zaistnienia kryzysu w rodzinie a do momentu zaadaptowania siê przez ni¹ do nowej sytuacji. Podejmuje siê w nich tak e dyskusjê na temat roli, jak¹ pe³ni¹ w rodzinie wymagania, przed jakimi ona staje oraz prze ywane przez ni¹ sytuacje stresogenne. Sytuacje stresogenne s¹ trudnymi do przewidzenia wydarzeniami yciowymi, przynosz¹cymi rodzinie zmiany w jej funkcjonowaniu. Próbuj¹c przetransponowaæ powy sz¹ zasadê na konkretny przyk³ad, w obliczu poszukiwania przez rodziców najlepszej diagnozy schorzenia ich dziecka, sytuacja stresogenna mo e dla nich stanowiæ bodziec do rozpoczêcia tego typu poszukiwañ lub te mo e u nich wzbudziæ pierwsze podejrzenia zwi¹zane z nieprawid³owoœciami w rozwoju ich dziecka 25. Z drugiej strony, prze ywany przez 25 Por. E. Avdi, C. Griffin, S. Brough, Parents constructions of the problem during assessment and diagnosis of their child for an autistic spectrum disorder, Journal of Health Psychology 5(2000)2, s. 241; S.L. Watson, Something you have to do : Why do parents of children with developmental disabilities seek a differential diagnosis?, Developmental Disabilities Bulletin 36(2008)1 2, s. 168.
205 Z HISTORII BADAÑ NAD RODZICAMI 205 rodziców dziecka z niepe³nosprawnoœci¹ stres mo e wywo³ywaæ u nich wzrost potrzeby lub pragnienia dokonania w swoim yciu zmian. Do sytuacji stresogennych mo e nale eæ szereg ró norodnych oczekiwañ wzglêdem samych rodziców, do których zaliczyæ mo na koniecznoœæ ich konsultowania siê ze specjalistami i lekarzami reprezentuj¹cymi ró ne specjalnoœci, a tak- e otrzymywanie przez nich b³êdnych diagnoz schorzenia, na które choruje ich dziecko 26. Innym rodzajem sytuacji stresogennej mo e byæ sytuacja, w której pewna czêœæ cz³onków rodziny, b¹dÿ te wiêksza grupa znajomych przejawia potrzebê nazwania konkretn¹ nazw¹ schorzenia dziecka celem zorganizowania wsparcia materialnego lub dostêpu do us³ug medycznych sprofilowanych do konkretnego rodzaju niepe³nosprawnoœci, co wywo³uje u rodziców napiêcie, zwi¹zane z szybkim uzyskaniem jego trafnej, specjalistycznej diagnozy 27. A BRIEF HISTORY OF RESEARCH ON PARENTS OF CHILDREN WITH DISABILITIES Summary This article discusses selected scientific theories regarding the adaptation of parents of children with disabilities to crisis situations. Most of the cited theories originate from the ABCX Model invented by Reuben Hill in One of the article s conclusions is that there is no universal theory which fully explains the process of parents adaptation to having a child with a disability. Moreover, the author recommends that future research focus on variables which mediate and moderate the association between a child s disability and his or her parents adjustment and adaptation to crisis. Keywords: parents, child, disability, stress, crisis, adaptation, adjustment 26 Por. G. Baird, H. McConachie, D. Scrutton, Parents perceptions of disclosure of the diagnosis of cerebral palsy, Archives of Disease in Childhood 83(2000)6, s. 475; R.P. Goin Kochel, V.H. Mackintosh, B.J. Myers, How Many Doctors Does It Take to Make an Autism Spectrum Diagnosis?, Autism: The International Journal of Research and Practice 10(2006)5, s. 439; S.L. Watson, This test, that test: Family experience of the diagnostic process, NADD Bulletin 12(2009)3, s Por. M. Gillman, B. Heyman, J. Swain, What s in a name? The implications of diagnosis for people with learning difficulties and their family careers, Disability and Society 15(2000)3, s. 389; K. Midence, M. O Neill, The experience of parents in the diagnosis of autism: A pilot study, Autism 3(1999)3, s. 273; S.L. Watson, Something you have to do, s. 168.
206 206 PRZEMYS AW EUGENIUSZ KANIOK Nota o Autorze: Przemys³aw Eugeniusz Kaniok jest doktorem nauk humanistycznych, pedagogiem spo³ecznym oraz pedagogiem kultury. Pracownik naukowo dydaktyczny w Katedrze Pedagogiki Spo³ecznej Instytutu Nauk Pedagogicznych Uniwersytetu Opolskiego. Cz³onek International Association of Special Education. Autor polskich i zagranicznych publikacji naukowych z zakresu jakoœci relacji ma³ eñskich, udzia³u ojca w opiece nad dzieckiem niepe³nosprawnym i w jego wychowaniu. Wspó³autor Father Involvement Scale Skali Udzia³u Ojca w Opiece nad Dzieckiem Niepe³nosprawnym i w Jego Wychowaniu. Swoje doœwiadczenia zawodowe zdobywa³ miêdzy innymi w zagranicznych organizacjach non profit, takich jak Association for the Help of Retarded Children (AHRC) w USA, Loddon School w Wielkiej Brytanii oraz Kofoeds School w Królestwie Danii. S³owa kluczowe: rodzice, dziecko, niepe³nosprawnoœæ, stres, kryzys, adaptacja, przystosowanie
207 207 Z PROBLEMATYKI HISTORYCZNEJ SEMINARE t. 31 * 2012 * s DOMINIKA BUDZANOWSKA UKSW, Warszawa Z ROZWA AÑ SENEKI O BOGU Teza stoicka na nowo o ywa u Seneki (2 66): ró ne bóstwa s¹ tylko ró nymi aspektami jednego i tego samego Boga 1. Seneka M³odszy, czyli Lucius Annaeus Seneca, rzymski polityk i filozof pozostawi³ po sobie bogat¹ spuœciznê literack¹. Wœród wielu zagadnieñ, poruszanych przez tego póÿnego stoika, urodzonego na prze³omie ery pogañskiej i chrzeœcijañskiej 2, uwagê zwraca równie jego refleksja teologiczna. 1. KILKA UWAG WSTÊPNYCH O SENECE I JEGO EPOCE Seneka uchodzi za najbardziej wszechstronnego pisarza epoki Klaudiusza i Nerona 3. Pisa³ i wierszem, i proz¹, w³aœciwe przez ca³e doros³e ycie 4, a zw³aszcza przez ostatnie trzy lata swego ycia, gdy usun¹³ siê z ycia politycznego: jest to przyk³ad emigracji wewnêtrznej filozofa bezradnego wobec rzeczywistoœci, 1 M. Eliade, Sacrum i profanum. O istocie religijnoœci, t³um. z niem. R. Reszke, Wydawnictwo KR, Warszawa 1999, s Por. G. Reale, Historia filozofii staro ytnej, t. IV, t³um. z w³. E.I. Zieliñski, Wydawnictwo KUL, Lublin 1999, s Por. np. S. Stabry³a, Historia literatury staro ytnej Grecji i Rzymu. Zarys, Ossolineum, Wroc³aw Warszawa Kraków 2002, s L. Joachimowicz, Wstêp, w: Seneka, Dialogi, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1989, s. 29: trudno zrozumieæ, gdzie i jak w wirze dworskiego ycia i nawale zajêæ potrafi³ znaleÿæ i wygospodarzyæ wolny czas dla tak obfitej i o ywionej twórczoœci literackiej.
208 208 DOMINIKA BUDZANOWSKA któremu marzy³o siê niegdyœ, e bêdzie móg³ j¹ wspó³kszta³towaæ 5. Trzeba bowiem pamiêtaæ, e w czasach Seneki dokona³y siê wielkie przemiany ustrojowe pañstwa rzymskiego, które po przesz³o stu latach walk politycznych z republiki przeistoczy³o siê w cesarstwo. Przy czym stoicyzm, ze swoj¹ ide¹ ³adu kosmicznego, sta³ siê jakby filozofi¹ polityczn¹ Rzymu, który jako Imperium stanowi³ ucieleœnienie idei Cosmopolis, wszechœwiata zorganizowanego zgodnie z zasadami rozumu 6. Rozwi¹zania filozoficzne Seneki znalaz³y liczne grono odbiorców nie tylko w jego epoce. Odnajdujemy je u Epikteta, Marka Aureliusza, Marcjalisa, Pliniusza, Apulejusza, Themistiusza, Juliana, u apologetów, Ojców Koœcio³a i pisarzy chrzeœcijañskich u Hieronima, Laktancjusza, Augustyna, Tertuliana, u Abelarda, ( ) u Ambro ego w De officiis ( ). Wincenty z Beauvais i Dante zapo yczaj¹ od Seneki z³ote myœli, Tomasz z Akwinu wiele z jego maksym w³¹czy³ do swych nauk moralnych. ( ) Dante, Inferno 4 7, umieœci³ Senekê w rzêdzie najwiêkszych geniuszów œwiata staro ytnego 8. Augustyn, Boecjusz i Kasjodor dziêki Senece nawrócili siê na filozofiê 9. Seneka stanowi³ dla ludzi œredniowiecza autorytet w etyce 10, nawet uwa ano go za chrzeœcijanina 11. Biskup moguncki, Hraban Maur, cytowa³ Senekê w swym 5 E. Weso³owska, Seneka o wygnaniu i wygnañcach, w: Studia Graeco Latina IV, red. M. Szarmach, S. Wyszomirski, Wydawnictwo UMK, Toruñ 2002, s D. Gawin, W poszukiwaniu mitów braterstwa. O kulturowej to samoœci jako fundamencie wspólnoty politycznej, Res Publica Nowa 12(1999)11 12, s. 20. Ówczesny stoicyzm mo na traktowaæ nawet jako stoicko teistyczn¹ gnozê, gdy w swym wyrozumowanym dogmatyzmie odrzuci³ historyczn¹ tradycjê wierzeniowo mitologiczn¹, wprowadzi³ mitozoficzne t³umaczenie i racjonalne rozumienie bóstw i mitologii religijnej (por. J. Legowicz, Filozofia okresu cesarstwa rzymskiego. Jej miejsce w historii, charakter i znaczenie, PWN, Warszawa 1962, s ). 7 Por. A. Dante, Piek³o IV ; por. te E.R. Curtius, Literatura europejska i ³aciñskie œredniowiecze, t³um. z niem. A. Borowski, Tow. Autorów i Wydaw. Prac Nauk. Universitas, Kraków 2005, s L. Joachimowicz, Wstêp, s Por. B. Studer, Sapientia Veterum, w: Historia teologii. Epoka patrystyczna, red. A. di Berardino, B. Studer, t³um. z w³. M. Go³êbiowski, J. ukaszewska, J. Ryndak, P, Zarêbski, Wydawnictwo M, Kraków 2003, s Na temat u ycia sformu³owañ Seneki przez autorów chrzeœcijañskich por. M. Lausberg, Untersuchungen zu Senecas Fragmenten, de Gruyter, Berlin Por. S. Swie awski, Dzieje europejskiej filozofii klasycznej, PWN, Warszawa Wroc³aw 2000, s Curtis podaje, e Alan z Lille (urodzony oko³o 1128 roku, zmar³y w 1202 roku), jedna z najwybitniejszych postaci XII wieku, poeta i teolog, umieszcza Senekê wœród dwunastu «herosów» kultury i figur egzemplarycznych w swym dziele Anticlaudianus de Antirufino (por. tam e, s. 128). 11 Filozof bowiem potêpia³ walki gladiatorskie, domaga³ siê szacunku dla niewolników i przebaczania nieprzyjacio³om (por. E. Osborn, Wejœcie w œwiat grecko rzymski, w: Historia teologii. Epoka patrystyczna, s. 123). Wiêcej por. np. Seneca e i Cristiani. Atti del Convegno Internazionale Univ. Cattolica del S. Cuore, Biblioteca Ambrosiana Milano X 1999, (materia³y konferencyjne), a cura di A. P. Martina, editrice dell Università Cattolica del Sacro Cuore, Milano 2001; S. Longosz, Seneca saepe noster. Przyczyny popularnoœci Seneki u staro ytnych chrzeœcijan, w:
209 209 dziele De rerum natura 12, dla Manegolda z Lautenbach Ÿród³em jest Seneka 13, Bernard z Chartres powo³uje siê na 58. list Seneki, Robert Bacon obficie czerpa³ z Seneki, Miko³aj z Trivet komentowa³ Senekê, Franciszek Petrarka w swej filozofii pod wp³ywem Seneki, Cycerona i Augustyna zwraca uwagê przede wszystkim na etykê 14 ; w dobie Odrodzenia Justus Lipsius z Lowanium za prawdziwych przedstawicieli stoicyzmu uwa a³ g³ównie Senekê i Epikteta, a ich nauce da³ interpretacjê chrystianizuj¹c¹, która d³ugo siê utrzyma³a 15, równie Michel de Montaigne korzysta³ z pism rzymskiego stoika 16. Seneka i Marek Aureliusz swymi naukami oddzia³ali potê nie; w ich ujêciu filozofia sta³a siê spraw¹ yciow¹, rad¹ i podpor¹ w yciu. Pisma ich trafi³y do szerokich mas i do dnia dzisiejszego zosta³y ywe BÓG SENEKI STOIKA Z ROZWA AÑ SENEKI O BOGU Konstatacja popularnoœci Seneki w krêgach chrzeœcijañskich rodzi pytanie: kim i jakim jest Bóg rzymskiego filozofa? Seneka, jak i inni stoicy, uznaje istnienie wielu bogów (w tym Jowisza, w³adaj¹cego sterem ca³ej olbrzymiej machiny 18 ), rozró nia bóstwa (di), duchy podziemne (inferni), bóstwa opiekuñcze domu i poszczególnych osób (lares et genii) 19. A jednak w dzie³ach Seneki widaæ i takie w¹tki, które pokazuj¹ jego wiarê w Boga Absolut. Józef Bocheñski zauwa a, i religia u stoików jest w³aœciwie tym samym, co filozofia: Byæ religijnym znaczy Orbis antiquus. Studia filologiczne i patrystyczne, red. N. Widok, Wydz. Teologiczny Uniw. Opolskiego, Opole 1998, s Istniej¹ apokryficzne listy Seneki i Paw³a Aposto³a (por. K. Obrycki, Apokryficzna korespondencja miêdzy Senek¹ i œwiêtym Paw³em, w: Apokryfy Nowego Testamentu, t. III: Listy i Apokalipsy chrzeœcijañskie, red. M. Starowieyski, Wydawnictwo WAM, Kraków 2002, s. 55; por. te J.N. Sevenster, Paul and Seneca, Novum Testamentum, supplement series; 4. Leiden: Brill 1961), napisane w jêzyku ³aciñskim w IV wieku n.e., w którejœ z ³aciñskich szkó³ retorów; przedstawiaj¹ Senekê jako g³osiciela ewangelii na dworze cesarskim (por. B. Altaner, A. Stuiber, Patrologia. ycie, pisma i nauka Ojców Koœcio³a, t³um. z niem. P. Pachciarek, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1990, s. 220). 12 Por. W. Tatarkiewicz, Historia filozofii, t. I, PWN, Warszawa 2005, s Por. S. Swie awski, Dzieje europejskiej filozofii, s Por. tam e, s. 487, 573, 597, 856, , 897, 898; por. te. G. d Onofrio, Historia teologii. Epoka œredniowieczna, t³um. z w³. W. Szymona, Wydawnictwo M, Kraków 2005, s W. Tatarkiewicz, Historia filozofii, t. II, PWN, Warszawa 2005, s Por. C.H. Hay, Montaigne, lecteur et imitateur de Sénèque, Soc. Franc. d Imprimerie et de Librairie, Poitier 1938, passim. 17 W. Tatarkiewicz, Historia filozofii, t. I, s Por. Ep. 107, 10; por. te Prov. 2, 9: intentus operi suo deus. Przy dzie³ach Seneki pominiêto autora, tytu³y podano w formie skrótowej: Ben. = De beneficiis; CS = Nec iniuriam nec contumeliam accipere sapientem (De constantia sapientis); Ep. = Ad Lucilium Epistulae morales; Ira = Ad Novatum De ira; Prov. = Ad Lucilium Quare aliqua incommoda bonis viris accidant, cum providentia sit (De providentia); VB = Ad Gallionem De vita beata. 19 Por. Ep. 90, 28; Ep. 110, 1.
210 210 DOMINIKA BUDZANOWSKA mieæ poprawne pojêcia o istnieniu i istocie Bóstwa, wiedzieæ, e rz¹dzi ono m¹drze œwiatem, i pokornie poddawaæ siê jego woli (przeznaczeniu). ( ) Choæ stoicy mówi¹ o bogach, uznaj¹ tylko jednego, który nazywa siê Zeusem albo inaczej. Mitologiê wyk³adaj¹ w sposób alegoryczny, który bêdzie póÿniej powszechnie przyjêty w teologii pogañskiej i wczesnochrzeœcijañskiej Prawdziwa pobo noœæ wzglêdem Boga i ludzi Senekê mo na nazwaæ cz³owiekiem prawdziwie, szczerze wierz¹cym. Potwierdzaj¹ to jego w³asne s³owa. Nakazuje, by nikt nie zapala³ lamp w sabat, gdy ani bogowie nie potrzebuj¹ œwiat³a, ani ludziom kopeæ nie sprawia przyjemnoœci; zabrania porannego pozdrawiania bogów, oblegania drzwi œwi¹tyñ, jako e tylko ludzka wynios³oœæ daje siê zjednaæ dope³nianiem takich powinnoœci; nie pozwala, by Jowiszowi przynoszono rêczniki i zgrzeb³a, a przed Junon¹ trzymano zwierciad³o, gdy bóstwo nie potrzebuje pos³ugaczy, lecz samo s³u y ludziom, gotowe wszêdzie i we wszystkim pomagaæ 21. Jeszcze w tym samym fragmencie wyjaœnia prawdziwy kult bóstwa: deum colit qui novit. Zatem w³aœciwa wiedza o bóstwie warunkuje prawdziw¹ pobo noœæ. Seneka wzywa, by ka dy w³aœciwie zachowywa³ siê przy ofiarach i oderwa³ siê od uci¹ liwych zabobonów. Wyjaœnia, jak istotne jest prawid³owe wyobra enie bóstwa maj¹cego wszystko w swej mocy, wszystko daj¹cego i za darmo obsypuj¹cego dobrodziejstwem. Tylko taki obraz Boga gwarantuje wystarczaj¹cy rozwój cz³owieka. Bogowie, z natury dobrzy, nie potrafi¹ szkodziæ ludziom, s¹ poza krzywd¹ (jej wyrz¹dzaniem i jej doznawaniem) 22. Pierwszym przejawem szacunku dla bogów jest wiara w nich, a nastêpnie przyznawanie nale nego im dostojeñstwa i dobroci, bez której zreszt¹ nie ma te dostojeñstwa, oraz wiedza, e to oni s¹ tymi, którzy rz¹dz¹ œwiatem i sprawuj¹ pieczê nad ludÿmi. Bogowie ani nie daj¹, ani nie maj¹ niczego z³ego, st¹d cz³owiek ich naœladuj¹cy musi byæ dobry to jest kult bogów 23. Takie pogl¹dy ewokuj¹ kolejne pouczenia filozofa, dotycz¹ce stosunku do ludzi: niewielkim osi¹gniêciem jest niekrzywdzenie drugiego cz³owieka, zobowi¹zani bowiem jesteœmy do pomocy, a nie tylko do nieszkodzenia. Seneka wzbrania siê przed wyszczególnianiem konkretnych form pomocy (jak ratowanie rozbitka, wskazanie drogi zab³¹kanemu czy dzielenie siê chlebem z g³odnym) czy te czynów, których nale y unikaæ, chce w zamian krótko podaæ zasadê powinnoœci cz³owieka J. Bocheñski, Zarys historii filozofii, Philed, Kraków 1993, s Por. Ep. 95, Por. Ep. 95, Por. Ep. 95, 50; por. te Ira II 27, Por. Ep. 95, 51.
211 Z ROZWA AÑ SENEKI O BOGU 211 Przypomina o powszechnej jednoœci spraw boskich i ludzkich: wszyscy jesteœmy cz³onkami jednego wielkiego cia³a 25. Wszyscy ludzie zatem s¹ krewnymi dla siebie, zrodzeni z tych samych przyczyn i dla takich samych celów: natura wszystkim da³a mi³oœæ wzajemn¹ i uczyni³a ludzi towarzyskimi, ustanowi³a, co jest s³uszne i sprawiedliwe, wprowadzi³a zasadê, e gorzej jest komuœ szkodziæ ni samemu doznawaæ krzywdy 26, wreszcie rozkaza³a, by cz³owiek mia³ rêce gotowe do pomocy drugiemu cz³owiekowi: ludzie zostali zrodzeni, by trzymaæ siê wspólnie (jak sklepienie, w którym kamienie, opieraj¹c siê wzajemnie na sobie, przeciwdzia³aj¹ zawaleniu) Deum sequere pod¹ aj za Bogiem W sferze religii Seneka poszed³ daleko naprzód, wyprzedzaj¹c swoj¹ epokê, a jego tezy uderzy³y pisarzy chrzeœcijañskich do tego stopnia, e wielu z nich o czym by³a ju mowa chcia³o uznaæ go za jednego ze swoich 28. Bardzo czêsto w jego pismach wystêpuje tylko jeden Bóg Opatrznoœæ. Stoickie wezwanie naturam sequi Seneka wcale nie jeden tylko raz 29 zastêpuje Deum sequere, co mo na uznaæ za jedn¹ z najbardziej oryginalnych i najbogatszych w konsekwencje cech myœli tego filozofa 30. W terminie naturam sequi wystêpuje pewna trudnoœæ, gdy natura ma dwuznaczny sens: Z jednej strony zawiera ona w sobie ca³oœæ tego, co w ogóle istnieje, to co nazywamy «stworzeniem», a z drugiej obejmuje w³aœciw¹ ka demu pojedynczemu bytowi naturê jednostkow¹. Ju Zenon wydaje siê nie doœæ wyraÿnie objaœniaæ znaczenie, jakie nadaje temu pojêciu. Kleantes nie chce braæ pod uwagê natury jednostkowej, twierdz¹c, e cel ostateczny polega na yciu zgodnym z ca- ³ym wszechœwiatem, ( ) Chryzyp ³¹czy oba aspekty, nie czyni¹c pomiêdzy nimi najmniejszego rozró nienia 31. I to jego stanowisko Seneka przyjmuje ( ): zaczyna odniesieniem do rerum natura, a wiêc do natury «wspólnej», nastêpnie zaœ, w formie dedukcji (ergo ), odwo³uje siê do jednostkowej natury ludzkiej 32. Dla- 25 Por. Ep. 95, 52; por. te np. 1 List do Koryntian 12, Podobn¹ myœl g³osi Sokrates w Gorgiaszu (469 C) Platona. 27 Por. Ep. 95, 52 53; por. te np. 1 List do Koryntian 3,9 17; List do Efezjan 2,19 22, 1 List œw. Piotra Aposto³a 2,4 5). Rzymianie s³ynêli ze sztuki budowania ³uków i sklepieñ (por. traktat De architectura Marka Witruwiusza Polliona). 28 Por P. Grimal, Seneka, t³um. z franc. J.R. Kaczyñski, PIW, Warszawa 1994, s. 277; por. te A. Momigliano, Nota sulla legenda del Christianesimo di Seneca, w: Quarto contributo alla storia degli Studi classici e del mondo antico, Roma 1969, s ; G. Przychocki, Nero, Seneka, Pawe³, PAU, Warszawa Por. np. VB 15, 5; Ben. IV 25, 1; VII 31, 2; Ep. 16, Por. P. Grimal, Seneka, s Por. Diogenes Laertios, ywoty i pogl¹dy s³awnych filozofów VII 87 i Por. VB 3, 3.
212 212 DOMINIKA BUDZANOWSKA tego w³aœnie, e m¹droœæ polega na zgodnoœci z porz¹dkiem uniwersalnym, zak³ada ona tak e adherezjê z jednostkow¹ natur¹ mêdrca. ( ) W rzeczywistoœci sapientia ma dwa Ÿród³a: zgodê z porz¹dkiem œwiata (i to jest kosmiczne Ÿród³o m¹droœci) oraz zgodnoœæ z nasz¹ w³asn¹ natur¹, constantia, która pozwala nam na zachowanie w³asnej identycznoœci. ( ) yæ zgodnie z natur¹ «uniwersaln¹» to uznaæ w niej istnienie racjonalnego porz¹dku, przyj¹æ, e Wszechœwiat jest czynnym Rozumem. Takie w³aœnie by³y odczucia Kleantesa, kiedy s³awi³ Zeusa jako uniwersaln¹ opatrznoœæ, a Seneka jest czêsto echem swego poprzednika: Natura jest Bogiem, jest Rozumem samym w sobie dwie propozycje, bynajmniej ze sob¹ nie sprzeczne, w tym sensie, e czynnik sprawczy nie móg³by byæ inny ni materialny tak jak Bóg 33. Albowiem Bóg Seneki jest materialny, gdy wed³ug stoików dobro jest cielesne: to, co dzia³a, jest cia³em 34. Seneka, uto samiaj¹c naturê z Bogiem i boskim rozumem, przenikaj¹cym wszechœwiat i jego czêœci 35, nie sprzeciwia siê wcale stoickiej doktrynie, albowiem ju Zenon mia³ powiedzieæ, e Bóg jest tym samym, co rozum, przeznaczenie, Zeus 36. Bóg jest obecny wszêdzie we wszechœwiecie, tak samo jego myœl, gdy Bóg w ka dej chwili myœli o œwiecie 37. Wed³ug Seneki, wp³yw Boga na ycie cz³owieka jest ogromny. Filozof chêtnie powtarza, i Fatum, Fortuna czy inne podobne pojêcia s¹ jedynie okreœleniami Jowisza, najwy szego bóstwa 38. Dla Seneki wszechœwiat to animal, zorganizowany wed³ug generalnego schematu zawsze i wszêdzie identycznego. Owo stwierdzenie zak³ada istnienie we wszechœwiecie œciœle okreœlonych praw, bêd¹cych prawami Bytu aktywnego Rozumu, nie sposób wiêc mówiæ o dzia³aniu przypadku Znaczenie filozofii Jednak wiara w przeznaczenie rodzi pytanie o wolnoœæ cz³owieka, st¹d te zachêta, by wspiera³a nas filozofia, która zachêci do ochotnego okazywania pos³uszeñstwa Bogu, z dum¹ zaœ losowi, i pouczy, aby pod¹ aæ za Bogiem i znosiæ upadek 40. Filozofia bowiem uczy cz³owieka odcyfrowania porz¹dku œwiata, ona postêpowania za Bogiem nie dlatego, by kszta³ci³a w tym, jak byæ cierpliwym, lecz odkrywaj¹c prawdziwe wartoœci 41, a Seneka w jednym z listów wyjaœnia, e 33 P. Grimal, Seneka, s Por. Ep. 117, Por. np. Ben. IV 7, 1; 8, Por. Diogenes Laertios, ywoty VII Por. P. Grimal, Seneka, s. 277; por. te np. Ben. IV 8, Por. tam e, s. 275; por. te np. Ben. IV 8, Tam e. 40 Por. Ep. 16, P. Grimal, Seneka, s. 275.
213 Z ROZWA AÑ SENEKI O BOGU 213 to ona jest murem nie do zdobycia, którego los nie mo e przejœæ nawet z pomoc¹ swych licznych machin 42. Owe mury, broni¹ce dóbr doskona³ego mêdrca pe³nego cnót boskich i ludzkich, chroni¹ go przed utrat¹ czegokolwiek i s¹ trwa³e, nie do zdobycia, a ponadto zabezpieczone i od ognia, i od ataków oraz nie maj¹ adnego wolnego dostêpu, s¹ wysokie, nie do zniszczenia, a co wiêcej siêgaj¹ do bogów 43. Seneka poucza, wbrew przekonaniu ludzi, i los nie ma zbyt d³ugich r¹k i zyskuje moc tylko nad tym, kto sam lgnie do niego. Dlatego trzeba odsuwaæ siê od niego, ile mo na, a pozwala ludziom na to jedynie poznanie siebie i swojej natury. St¹d te filozof wzywa, by ka dy dowiedzia³ siê, dok¹d ma iœæ, sk¹d wzi¹³ pocz¹tek, co jest dla niego dobre, a co z³e, do czego ma d¹ yæ, a czego unikaæ, jaki jest ów sprawdzian, wedle którego rozró nia siê rzeczy po ¹dane i niepo ¹dane, a który ³agodzi szaleñstwo namiêtnoœci i uœmierza gwa³townoœæ obaw 44. Nic dziwnego, e filozof zachêca do kroczenia drog¹ m¹droœci najwy szej doskona³oœci duszy ludzkiej, czyli do zajêcia siê filozofi¹ umi³owaniem m¹droœci i wytrwa³ym d¹- eniem do niej 45. Filozofia dla stoików jest nauk¹ cnoty (zdobywan¹ poprzez sam¹ cnotê), nie ma bowiem ani filozofii bez cnoty, ani cnoty bez filozofii, jako e ani cnota nie mo e istnieæ bez nauki o sobie, ani nauka o cnocie bez cnoty 46. Ka dy cz³owiek powinien d¹ yæ do poznania prawdy o rzeczach boskich i ludzkich, jest to bowiem jedyne zadanie filozofii 47. Choæ jednak darem filozofii jest dobre ycie, to samo ycie jest darem bogów: deorum inmortalium munus sit quod vivimus, philosophiae quod bene vivimus 48. To bogowie stoj¹ u pocz¹tku wszystkiego. Bez Boga adna dusza nie jest dobra. W cia³ach ludzi s¹ rozsiane boskie nasiona i, jeœli je dostaje dobry uprawiacz (cultor), to wschodz¹ roœliny podobne i równe tym, z których wziê³y pocz¹tek; jeœli zaœ otrzymuje z³y uprawiacz, niszczy je jak niep³odna czy bagnista ziemia, a potem zamiast owoców daje œmiecie 49. Los daje nam jedynie materia³ (oraz zarodki rzeczy), z którego mo e potem powstaæ dobro lub z³o, silniejsza bowiem od wszelkiego losu jest dusza ludzka, która kieruje swoje sprawy w jedn¹ czy drug¹ stronê i staje siê dla siebie przyczyn¹ szczêœliwego lub nêdznego ycia Por. Ep. 82, Por. CS 6, Por. Ep. 82, Por. np. Ep Por. Ep. 89, Por. np. Ep. 90, 3: Huius opus unum est de divinis humanisque verum invenire. 48 Ep. 90, 1. Owo vivere i bene vivere to bardzo wa ny topos filozoficzny: ta dystynkcja œladowo raczej obecna ju u Platona (zh/n i euv zh/n) u stoików jest bardzo wa na, a i potem wraca, np. w zwi¹zku z renesansow¹ tzw. disputa delle arti (por. J. Domañski, Metafilozoficzne aspekty tak zwanej disputa delle arti, w: Philosophica, paraphilosophica, metaphilosophica. Studia i szkice z dziejów myœli dawnej, PAU, Kraków 2008, s ). 49 Por. Ep. 73, Por. Ep. 98, 2.
214 214 DOMINIKA BUDZANOWSKA Ludzie, usilnie d¹ ¹cy do tego, co szlachetne, nie powinni dokuczaæ bogom b³agalnymi mod³ami, sami maj¹ uczyniæ siebie szczêœliwymi dziêki wiedzy, e dobre jest to, w czym mamy domieszkê cnoty, a z³e to, z czym z³¹czona jest z³oœæ 51. Bezu ytecznym, absurdalnym jest domagaæ siê szczêœcia od bogów, skoro tylko my sami mo emy je sobie zapewniæ 52. Na pytanie, w jaki sposób znajomoœæ dobra i cnoty sta³a siê udzia³em ludzi, filozof odpowiada, e nie jest to zas³ug¹ natury, która wprawdzie da³a ludziom nasiona owej wiedzy, jednak samej wiedzy nie da³a. Nastêpnie przypomina, i zdaniem niektórych szczêœliwym trafem ludzie zdobyli rozeznanie w tych sprawach i e co jest nie do wiary pojêcie cnoty nasunê³o siê komuœ przypadkiem. Wreszcie podaje swoje (czy te ogólnie stoickie) przekonanie, i to na drodze postrzegania i zestawiania ze sob¹ czêsto pope³nianych postêpków wyci¹gniêto wnioski, przy czym przez analogiê do naszych w³asnych cech dochodzono do poznania zarówno cnoty, jak i dobra Ratio rozum Stanie siê cnotliwym jest sztuk¹ (ars) 54, nikt nie bywa dobry przypadkiem, cnoty trzeba siê uczyæ 55. Filozof w innym miejscu wskazuje, e do tej nauki potrzebny jest rozum (ratio), st¹d w bezrozumnym zwierzêciu nigdy nie bêdzie dobra 56. Same zmys³y, które u niemych stworzeñ s¹ ostrzejsze ni u ludzi, nie wystarcz¹. Prawdziwymi bowiem dobrami s¹ te, których udziela rozum, s¹ one trwa³e i wieczne, nie mog¹ ani przepaœæ, ani nawet zmniejszyæ siê albo zmaleæ (ne decrescere quidem ac minui) 57. Rozum jedyne dobro cz³owieka 58 jest najwa - niejszy. Wszystko ma odpowiednie dla siebie dobro (jak choæby winoroœl urodzajnoœæ, wino smak, jeleñ szybkoœæ, zwierzêta juczne si³ê w grzbietach do noszenia ciê arów, pies wêch do tropienia dzikich zwierz¹t, szybki bieg do poœcigu i odwagê w chwytaniu i k¹saniu ich) w ka dym stworzeniu najlepsze powinno byæ to, do czego jest ono przeznaczone i wed³ug czego oceniane 59. W cz³owieku najlepszy jest rozum, gdy dziêki niemu cz³owiek wyprzedza zwierzêta i pod¹ a za bogami 60. Doskona³y rozum oddziela cz³owieka od zwierz¹t 51 Por. Ep. 31, Por. P. Grimal, Seneka, s Por. Ep. 120, Por. Ep. 90, Por. Ep. 123, Por. Ep. 124, Por. Ep. 74, Por. Ep. 76, Por. Ep. 76, Por. Ep. 76, 9.
215 Z ROZWA AÑ SENEKI O BOGU 215 i przybli a go do bogów: dobrem cz³owieka jest wolna od wystêpków i czysta, a naœladuj¹ca Boga dusza, wznosz¹ca siê ponad wszystko to, co ludzkie, nie stawiaj¹ca nic odpowiedniego dla siebie poza sob¹ 61. Seneka wreszcie stwierdza, e prawy i doskona³y rozum rozstrzyga o dope³nieniu szczêœcia ludzkiego, ka da istota bowiem, gdy udoskonali w³aœciwe sobie dobro, jest godna pochwa³y i dociera do swego naturalnego celu, zatem i cz³owiek, kiedy ju uczyni doskona³ym swoje dobro, czyli rozum, staje siê godny pochwa³y i osi¹ga swój naturalny cel, przy czym ów doskona³y rozum nazywany jest cnot¹ 62. Jakkolwiek trzeba równie pamiêtaæ, i ka da rozumna istota ywa nic nie czyni, je eli najpierw nie zostanie widokiem jakiejœ rzeczy pobudzona do dzia³ania, je eli potem nie odczuje popêdu i je eli w koñcu przyzwolenie nie utwierdzi owego popêdu 63. Rozum ma szukaæ prawdy za poœrednictwem wra eñ zmys³owych i czerpaæ z nich pierwiastki poznania, gdy nie ma w swych wysi³kach adnego innego punktu oparcia ani nie mo e sk¹din¹d czerpaæ si³y do lotu ku prawdzie. Przy czym Seneka, tak podkreœlaj¹c znaczenie zmys³ów, od razu zaleca, by rozum jednak wchodzi³ ostatecznie z powrotem w g³¹b siebie 64. Rozum (³atwo pojmuj¹cy, prawy i przystosowany do wymogów swojej natury) to cnota jedyne i czcigodne dobro cz³owieka, gdy jeœli tylko rozum prowadzi do doskona³oœci, to tylko doskona³y rozum mo e cz³owieka uczyniæ szczêœliwym, bez cnoty nie ma dobra, to ona pokrzepia, podnosi i wzmacnia duszê 65. Seneka rozwija ów wywód, eksplikuj¹c, e cz³owiek dobry, jeœli uzna coœ za szlachetne, dokona tego, choæby wymaga³o to trudu; dokona tego, choæby nawet ze strat¹; dokona tego, nawet wœród niebezpieczeñstw. I przeciwnie: co w jego przekonaniu bêdzie niegodziwe, nie uczyni tego ani dla pieniêdzy, ani dla rozkoszy, ani dla w³adzy. Nic go nie odstraszy od cnoty i nic nie nak³oni do niegodziwoœci. Jeœli zatem bêdzie mocno pod¹ a³ za cnot¹, a unika³ niegodziwoœci i przez ca³e swoje ycie uwzglêdnia³ dwie rzeczy, i nie ma innego dobra jak tylko prawoœæ ani innego z³a jak tylko niegodziwoœæ; jeœli niezepsuta zostaje tylko jedna cnota i ona jedynie zachowuje odpowiedni¹ dla siebie trwa³oœæ, to jedynym dobrem jest w³aœnie cnota, której nie mo e ju siê przytrafiæ, by kiedykolwiek przesta³a byæ dobrem. Tê czêœæ wywodu Seneka koñczy sentencj¹, i g³upota do m¹droœci mo e siê doczo³gaæ, ale m¹droœæ do g³upoty nie wraca 66. Filozofia, której nigdy nie odstêpuje pobo noœæ, uczy cz³owieka czciæ sprawy boskie, kochaæ ludzkie, poucza, e w mocy bogów jest w³adza, a ludzi 61 Por. Ep. 124, 21 i Por. Ep. 76, Por. Ep. 113, 18; por. te. P. Grimal, Seneka, s Por. VB 8, Por. Ep. 76, Por. Ep. 76,
216 216 DOMINIKA BUDZANOWSKA wspólnota 67. Cz³owiek obdarzony przez naturê rozumem powinien sam d¹ yæ do zdobycia cnoty. Zadaniem cz³owieka jest samemu zdobywaæ swoje szczêœcie, nie zaœ prosiæ o nie bogów 68. Jeszcze gorsza by³aby postawa cz³owieka oczekuj¹cego, i Bóg bêdzie zmieniaæ porz¹dek rzeczy wed³ug ludzkich yczeñ, zw³aszcza e tak e Bóg, stwórca i w³adca wszystkiego, choæ sam spisa³ ksiêgê przeznaczeñ, to jednak zawsze te siê do nich pos³usznie stosuje, tak jak je raz ustanowi³ 69. Dla Seneki prawdziwa pobo noœæ jest form¹ m¹droœci i podobnie jak ona polega na naœladowaniu Boga, przy czym ta doktryna jest charakterystyczna dla ca³ego stoicyzmu, choæ zarazem wydaje siê, e to w³aœnie Seneka rozwija³ j¹ ze szczególnym zaanga owaniem. Byæ mo e odczucie wagi problemu, którego rozwi¹zanie naszkicowa³, da³ mu bezpoœredni kontakt z rozkwitaj¹cymi w Rzymie w stanie ci¹g³ego wrzenia egzotycznymi religiami (po ar z roku 64 ujawni³ wewnêtrzne spory w ³onie judaizmu i policja cesarska uderzy³a w tych, których z pewnoœci¹ za wskazaniem ortodoksyjnych ydów, przyjació³ Poppei uzna³a za najbardziej niebezpiecznych zbrodniarzy 70 ), a tak e wspomnienie teologów z Aleksandrii tak egipskich, jak greckich czy judaizuj¹cych Równoœæ Bogu Seneka twierdzi, e doskona³¹ cnotê, polegaj¹c¹ na zgodnoœci uczynków oraz na biegu ycia ca³kowicie harmonizuj¹cego ze sob¹, mo na osi¹gn¹æ tylko poprzez nabycie wiedzy o rzeczach i umiejêtnoœci poznawania wszystkiego, co boskie i co ludzkie. Tak rozumian¹ cnotê uwa a za najwy sze dobro, przez osi¹gniêcie którego cz³owiek stanie siê towarzyszem bogów (deorum socius), a przestanie byæ ich b³agalnikiem (supplex). Seneka w tym rozwa aniu posuwa siê jeszcze dalej, i, przechodz¹c od socius do par, zapowiada wzniesienie siê cz³owieka do równoœci z Bogiem: par deo surges 72. W innym miejscu filozof wyszczególnia, i to nie pieni¹dze uczyni¹ równym Bogu, gdy Bóg obchodzi siê bez niczego, ani te nie sprawi tego obszyta szlakiem purpurowym szata, gdy Bóg nie jest ubrany w adne szaty, ani nie dokona s³awa, ani zwracanie na siebie uwagi, ani imiê s³ynne wœród ludów, gdy Boga nikt nie zna, przy czym wielu s¹dzi o nim Ÿle i to bezkarnie. Nie pomo e nadto w zrównaniu z bóstwem nawet t³um niewolników, nosz¹cych lektykê po ulicach 67 Por. Ep. 90, Seneka uczy: trzeba polegaæ na sobie; ta dobra zasada jest podwalin¹ szczêœliwego ycia (por. Ep. 31, 3). 69 Por. Prov. 5, Por. M. Simon, Cywilizacja wczesnego chrzeœcijañstwa I IV w., t³um. z franc. E. B¹kowska, PIW, Warszawa 1992, s P. Grimal, Seneka, s Por. Ep. 31, 8 9.
217 Z ROZWA AÑ SENEKI O BOGU 217 miasta i w podró y, gdy ów najwy szy i najpotê niejszy Bóg sam wszystko dÿwiga. Równie uroda i si³a nie mog¹ daæ szczêœcia, gdy nie starcza ich ju na staroœæ. Nale y zatem szukaæ czegoœ trwa³ego, co nie niszczeje z ka dym dniem coraz bardziej: ducha prawego, dobrego i wspania³ego, którego mo na nazwaæ Bogiem, goszcz¹cym w ciele ludzkim 73. Zatem w pismach rzymskiego filozofa mêdrzec jawi siê jako cz³owiek, który osi¹gn¹³ najwy sze dobro i nie tylko jest podobny, bliski Bogu, lecz jest mu tak e równy (Seneka przyrównuje mêdrca nawet do samego Jowisza 74 ). Siêganie duszy ludzkiej a w nieskoñczonoœæ jest naturalne, poniewa dusza ludzka jest wielk¹ i wspania³¹ rzecz¹, która nie pozwala, aby wyznaczano jej jakieœ inne granice jak tylko wspólne z bóstwem 75. Seneka akcentowa³ boski charakter poznania i boskie pochodzenie duszy, o ywiaj¹cej cia³o, st¹d dla rzymskiego filozofa wiedzieæ to doœwiadczaæ umys³u, to odnajdowaæ w sobie Boga 76. Tylko cz³owiek otrzyma³ to, co poza nim przynale y jedynie Bogu: Rozum i jêzyk. I jedynie realizuj¹c ow¹ przynale n¹ nam doskona³oœæ, idealn¹ harmoniê pomiêdzy wszystkimi elementami naszego bytu, upodobnimy siê do Boga. Ale ta mo liwoœæ umys³u czy po prostu mo noœæ komunikowania siê z Bogiem nie przychodzi bez wysi³ku ludzkiej istocie. Jest zdobycz¹, któr¹ osi¹gamy wraz z rozwojem poznania, wywodz¹cego siê z semina, jakie zasia³a w nas natura 77. Dla Seneki wszechœwiat jest jednym bytem obejmuj¹cym wszystko, co istnieje. Twierdzi, i wszystko, co otacza cz³owieka, jest zarazem jednoœci¹ i bóstwem. Ludzie s¹ towarzyszami Boga i jego cz³onkami. Dusza ludzka ma wielkie zdolnoœci i dlatego, jeœli nie przygniataj¹ jej wystêpki, wznosi siê ona w³aœnie a do bóstwa, o czym œwiadczy tak e ludzkie cia³o: podobnie jak postawa naszego cia³a jest prosta i ku niebu zwrócona, tak i dusza, która mo e siêgaæ, jak daleko tylko chce, zosta³a przez naturê ukszta³towana, by mieæ pragnienia równe boskim. Dlatego, jeœli korzysta ona z owych si³ i wzrasta do nale nych sobie rozmiarów, wspina siê na szczyty drog¹, która wcale nie jest dla niej niestosowna 78. I choæ d¹ enie do nieba wymaga wielkiego wysi³ku 79, to nie nale y wznosiæ r¹k ku niebu ani b³agaæ stró a œwi¹tyni, eby pozwoli³ nam zbli yæ siê do samego 73 Por. Ep. 31, Por. Ep. 9, Por. Ep. 102, P. Grimal, Seneka, s Tam e, s Por. Ep. 92, 30. Prosta i ku niebu zwrócona postawa ludzkiego cia³a jest toposem z zakresu godnoœci cz³owieka, o czym pisze Domañski, przywo³uj¹c g³ównie fragmenty twórczoœci Owidiusza i Maniliusza (por. J. Domañski, Z dawnych rozwa añ o marnoœci i pogardzie œwiata oraz nêdzy i godnoœci cz³owieka, Wyd. IFiS PAN, Warszawa 1997, s ). 79 Por. Ep. 92, 31.
218 218 DOMINIKA BUDZANOWSKA ucha pos¹gu, jak gdybyœmy mogli byæ wtedy ³atwiej wys³uchani przez bóstwo. Przecie Bóg, przypomina Seneka, jest w pobli u cz³owieka, jest z nim, jest w nim. W ludziach przebywa œwiêty duch, który widzi i strze e wszystkich z³ych i dobrych uczynków cz³owieka i obchodzi siê on z nim tak, jak z nim obchodzi siê cz³owiek 80. Choæ wczeœniej Seneka upomina³, by nie nêkaæ bogów proœbami o pomoc, lecz samodzielnie zdobywaæ cnotê, dostrzega on jednak niezast¹pion¹ pomoc bosk¹ w yciu cz³owieka, gdy g³osi pogl¹d, i nikt nie mo e byæ dobry bez Boga. Podobnie nikt nie jest w stanie wznieœæ siê bez pomocy Boga ponad przypadek. Bóg tak e daje wznios³e i s³uszne rady. Wreszcie Seneka ponownie podkreœla, przywo³uj¹c poetê, i w ka dym dobrym cz³owieku Bóg jakiœ mieszka, choæ wcale nie wiadomo jaki 81. Dla Boga nie ma nic zamkniêtego. Jest on obecny w ludzkich duszach i zjawia siê (bo mo e siê wydawaæ, e jakby niekiedy odchodzi) wœród naszych myœli UWAGI KOÑCOWE Bóg, ukazany w pismach filozofa, przenika wszystko, rozumnie kieruje œwiatem, da³ cz³owiekowi ycie i rozum (jest on wspólny bogom i ludziom; owi pierwsi maj¹ rozum doskona³y, zaœ ludzie zdatny do doskonalenia 83. Ponadto Bóg wspiera cz³owieka w d¹ eniu do doskona³oœci, do cnoty. A droga do tego celu wiod¹ca, by dusza mêdrca by³a taka, jaka przystoi istocie boskiej 84, jak mówi Seneka, nie jest ³atwa, i, jak zauwa a Grimal, komentuj¹c teksty filozofa, niektórzy nie osi¹gn¹ nigdy pe³ni cz³owieczeñstwa i nawet jako starcy pozostan¹ wci¹ dzieæmi. S¹ tacy ludzie, którzy nigdy nie poznaj¹ Boga 85. Potrzebny jest w³asny wysi³ek cz³owieka, a dok³adniej mówi¹c, zajêcie siê filozofi¹, która zrównuje cz³owieka z bóstwem (filozofowaæ trzeba: philosophandum est 86 ), jako e cnota mo e tyko przynale eæ do ducha nale ycie ukszta³towanego, dobrze uœwiadomionego i nieustannym æwiczeniem siê doprowadzonego do najwy szej doskona³oœci. Chocia zatem ludzie przychodz¹ na œwiat dla niej, jednak bez niej. St¹d w najlepszych nawet jednostkach, zanim siê je ukszta³tuje, zawiera siê jedynie sk³onnoœæ do cnoty, czyli doskona³oœci, a nie cnota 87. Mo na 80 Por. Ep. 41, Por. Ep. 41, 2; Wergiliusz, Eneida VIII Por. Ep. 83, Por. Ep. 92, Por. Ep. 92, P. Grimal, Seneka, s Por. Ep. 16, Por. Ep. 90, 46.
219 Z ROZWA AÑ SENEKI O BOGU 219 zatem przyj¹æ, e zdaniem Seneki dobry, rozumny Bóg nie daje cz³owiekowi cnoty. To sam cz³owiek obdarzony rozumem musi, naœladuj¹c bóstwo, j¹ zdobyæ; wtedy osi¹gnie dobro i szczêœcie i dorówna Bogu, który zreszt¹ jest bardzo blisko, chêtnie i za darmo pomaga cz³owiekowi w owym postêpowaniu za Bogiem. Filozof Seneka y³ dwa tysi¹ce lat temu, w jednej z najokrutniejszych w dziejach epok, pisz¹c dla potomnoœci pe³ne humanizmu i wznios³ych idei dzie³a, które mia³y staæ siê wzorem szlachetnego ycia dla wielu pokoleñ. Zgodnie z wielkimi tradycjami filozofii greckiej, podobnie jak Sokrates, Epikur i inni greccy myœliciele, mia³ Seneka poczucie w³asnej misji, chcia³ byæ mistrzem i nauczycielem m¹droœci 88, dodajmy: boskiej m¹droœci. SENECA S GOD Summary Lucius Annaeus Seneca, called the Younger or Philosopher, is the most important figure of the Roman Imperial Period. This Stoic philosopher made a lasting contribution to Stoicism. Seneca lived during difficult times and was engaged in politics during the reign of his pupil, Cesar Nero. Seneca agreed with earlier Stoics that God is corporeal and is a part of the world. Seneca discussed virtue as the ideal of becoming like God and thought that the virtuous man is an equal to God. Therefore, he claimed that we have to learn virtues. However, in this case, we have the help of God, who gives us an intellect when we are born. Seneca reminds us that life is not easy and only the indications of philosophy concerning virtue preserve us from unjust fortune. Keywords: God, Seneca, Stoicism, virtue Nota o Autorze: Dominika Budzanowska, dr nauk humanistycznych oraz mgr lic. teologii biblijnej, pracownik Instytutu Filologii Klasycznej i Kulturoznawstwa Wydzia³u Nauk Humanistycznych Uniwersytetu Kard. Stefana Wyszyñskiego. Zainteresowania naukowe dotycz¹ etyki stoików, epikurejczyków, wybranych zagadnieñ z pism Plutarcha, literatury patrystycznej, polskich sporów teologicznych czasów kontrreformacji. S³owa kluczowe: Bóg, Seneka, stoicyzm, cnota 88 M. P¹kciñska, Epikureizm w oczach Seneki, Meander 20(1965)11/12, s. 414.
220 220
221 SEMINARE t. 31 * 2012 * s Ks. Arkadiusz Jasiewicz WSD, Przemyśl SYMBOLIKA KRZYŻA U IGNACEGO ANTIOCHEŃSKIEGO I POLIKARPA ZE SMYRNY Autorzy wczesnego chrześcijaństwa wyraźnie wskazywali na paralele między pewnymi przedmiotami i wydarzeniami Starego Testamentu i krzyżem Chrystusa oraz ukrzyżowaniem w Nowym Testamencie paralele zawarte w obrazach i proroctwach. Szczególne zasługi położyła tutaj egzegeza i teologia patrystyczna, w której krzyż i ukrzyżowanie były ważnym punktem zainteresowania w katechezie tak dla Żydów, jak i Greków 1. Jedni i drudzy mieli do tego faktu odmienny stosunek, o czym zaświadcza św. Paweł. Wyłożył swoją naukę krzyża w Pierwszym Liście do Koryntian 1, : Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia ( ) Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan. Nie ulega wątpliwości, że główna myśl św. Pawła koncentruje się tu na ukazaniu pozytywnej roli krzyża Chrystusowego dla życia chrześcijańskiego 2. Artykuł podejmuje próbę przedstawienia symboliki krzyża obecnej w pismach św. Ignacego z Antiochii i św. Polikarpa ze Smyrny, którzy byli spadkobiercami nauki krzyża św. Pawła. 1. Listy św. Ignacego z Antiochii Ignacy Antiocheński należy do bezpośrednich świadków nauczania apostolskiego. Pochodząc z kręgu antiocheńskiego ośrodka, w którym przez pewien czas Piotr Apostoł sprawował pieczę pasterską nad pierwszymi chrześcijanami, a św. Paweł organizował podróże misyjne, przejął dziedzictwo przesłania Jezusa Chrystusa 1 Por. S. Kobielus, Krzyż Chrystusa. Od znaku i figury do symbolu i metafory, Kraków-Tyniec , s Por. J. Załęski, Głupstwo krzyża jako wyraz mądrości Bożej a mądrość świata w 1Kor 1, 18-25, Słowo Krzyża 2(2008), s. 81.
222 222 KS. Arkadiusz Jasiewicz czyste i niezafałszowane 3. I dlatego w swoich listach Ignacy ciągle przypomina, że Jezus jest prawdziwym człowiekiem, że prawdziwie przyjął ludzkie ciało, w tym prawdziwym ciele cierpiał i zmartwychwstał. I stąd też gwałtownie atakuje tych, którzy głoszą, że Jezus się tylko pojawił, tylko pozornie przyjął ludzkie ciało, tylko pozornie był człowiekiem, jak na przykład robili to dokeci 4. Tajemnica krzyża zajmuje centralne miejsce w soteriologii św. Ignacego Antiocheńskiego 5. W wielu listach biskup Antiochii sięga do tematyki krzyża i ukrzyżowania 6. Przykładem jest fragment z listu Do Kościoła w Efezie, gdzie w rozdziale 9 wspomina o przybyszach, głoszących fałszywa naukę i o reakcji sprzeciwu chrześcijan z Efezu. Autor listu pochwala postawę chrześcijan i nazywa ich kamieniami świątyni Ojca, przygotowanymi na budowę: Jesteście bowiem kamieniami świątyni Ojca, przygotowani na budowę, jaką sam wznosi. Dźwiga was do góry machina ( ) Jezusa Chrystusa, którą jest krzyż, a Duch Święty służy wam za linę 7. Głębsze znaczenie tej metafory może prowadzić do tajemnicy Odkupienia, która dźwiga do góry, a za narzędzie ma krzyż. W tej wypowiedzi przypomina adresatom o zbawczych planach Jezusa Chrystusa, które zawarte są w Jego miłości, Jego męce i zmartwychwstaniu ( ). Miłość Chrystusa ujawniła się zatem historycznie w misterium paschalnym, a więc w męce i zmartwychwstaniu, należącym do zbawczych aktów Jezusa Chrystusa, które zostały podjęte przez Niego dla odkupienia zagubionej w grzechach ludzkości 8. W tym samym liście Ignacy jeszcze raz wspomina o krzyżu Chrystusa w rozdziale 18: Duch mój jest ofiarą ( ) krzyża, który jest zgorszeniem ( ) dla niewierzących, dla nas zbawieniem i życiem wiecznym 9 : 3 Por. N. Widok, Model chrystologiczny Wyznania Wiary w Listach Ignacego Antiocheńskiego, w: Byzantina Europaea. Księga jubileuszowa ofiarowana profesorowi Waldemarowi Ceranowi, red. M. Kokoszko, M.J. Leszka, Łódź 2007, s Dokeci nie wierzyli w realność ciała Chrystusa, a zatem także w realność Jego męki i śmierci. W ten sposób odrzucali świadectwo krzyża, bo krzyż właśnie, przez samą okropność męki, świadczy najwymowniej o pełnym człowieczeństwie Chrystusa. 5 Por. M. Laracy, Cross and Church in the Spirituality of Ignatius of Antioch, American Ecclesiastical Review 167(1973), s Co do autentyczności i okresu powstania listów Ignacego, Munier broni tradycyjnej datacji: między 110 i 135 r. (por. Ch. Munier, Où en est la question d Ignace d Antioche? Bilan d un siècle de recherches, Aufstieg und Niedergang der römischen Welt 2, 27, 1, Berlin 1993, s. 380, ); ostatnio Lechner przeniósł redakcję listów na około w Azji Mniejszej, a List do Filipian Polikarpa na około 150 r. 7 Ignacy Antiocheński, Do Kościoła w Efezie 9,1, w: Pierwsi Świadkowie, tłum. A. Świderkówna, Kraków 1998, BOK 10, s Por. N. Widok, Cechy konstytutywne wspólnoty kościelnej w nauczaniu Ignacego Antiocheńskiego, w: Kościół starożytny Królestwo Chrystusa i instytucja, pr. zb., Lublin 2010, s Por. 1Kor 1,23.
223 SYMBOLIKA KRZYŻA 223 Gdzie jest mędrzec? gdzie badacz? 10, gdzie pewność siebie tych, których zwą uczonymi? 11. Interpretacja słowa powoduje trudności. Znajduje się także u św. Pawła, kiedy mówi o znoszeniu prześladowania: Staliśmy się jakby śmieciem tego świata i wzbudzamy odrazę we wszystkich aż do tej chwili ( ) 12. Ignacy, nawiązując do dwóch tekstów Pawłowych, ukazuje, że krzyż postrzegany jest jako głupstwo i odraza. Te obelżywe słowa Grecy niekiedy stosowali do ofiar ekspiacyjnych w rodzaju kozła u Żydów w Dniu Pojednania 13. Natomiast według Ignacego krzyż jest zarazem znakiem odrazy, jak i ofiary Chrystusa złożonej Bogu w imieniu zagubionej ludzkości. Ignacy używa jeszcze jednego terminu znanego św. Pawłowi:. Podstawowym znaczeniem tego terminu jest coś, o co można się potknąć i co w konsekwencji może prowadzić do upadku 14, zwłaszcza pułapka, sidła, ale może też oznaczać coś, co prowadzi do zła i zguby 15. Paweł obydwa zasadnicze znaczenia starotestamentalne (okazja do zaciągnięcia winy i przyczyna zguby) sprowadza do jedności. To, co sprawia zaciągnięcie winy i przynosi zgubę, może równocześnie wywołać sprzeciw i oburzenie. Podobną reakcję wywoływał krzyż u Żydów. Chodziło jednak nie tyle o zgorszenie, ile raczej o rozumienie przez Żydów krzyża jako kamienia obrazy. Oczywiście, można odczytywać słowa Ignacego również w perspektywie jego przyszłego męczeństwa, bowiem w liście Do Kościoła w Tralleis daje się odnaleźć powiązania między cierpieniem Chrystusa i jego własną śmiercią. W rozdziałach od 9 do 11 w liście Do Kościoła w Tralleis, Ignacy rozwija dwa tematy w odniesieniu do symbolu krzyża. Najpierw przestrzega ponownie przed doketami, którzy negowali realność cierpień Chrystusa: Bądźcie więc głusi, kiedy wam mówią o czymś innym niż o Jezusie Chrystusie, z rodu Dawida, Synu Maryi, który naprawdę się narodził, który jadł i pił, naprawdę był prześladowany za Poncjusza Piłata, naprawdę został ukrzyżowany i umarł, a oglądały Go niebo i ziemia, i otchłań 16. Tekst ten jest godny zauważenia z bardzo ważnego powodu. Powtarza, co prawda, w sposób bardzo dobitny, sekwencję kerygmatyczną odziedziczoną z tradycji nowotestamentowej, wprowadza jednak kilka istotnych nowości. Wspomina dziewicze narodzenie Jezusa, przesłankę, która nigdzie nie była obecna w kerygmatach Nowego Testamentu, a która odtąd przynależeć będzie do wszystkich chrystologicznych Credo. Z kolei, przysłówek naprawdę, powtó- 10 Por. 1Kor 1, Ignacy Antiocheński, Do Kościoła w Efezie 18,1, BOK 10, s Kor 4, Por. Kpł 16, Por. Kpł 19,14; Joz 23, Por. 1Sm 25,31; Sdz 2,3; Ps 140,6; Syr 27, Ignacy Antiocheński, Do Kościoła w Tralleis 9,1, BOK 10, s. 126; na temat prawdziwego i realnego ukrzyżowania Chrystusa Ignacy pisze również w Do Kościoła w Efezie 16,2 i Do Kościoła w Smyrnie 1,2 i 2.
224 224 KS. Arkadiusz Jasiewicz rzony trzy razy, czyni bardzo wyraźną intencję przeciwstawienia się heretykom doketom, którzy nie chcieli wierzyć w prawdziwe człowieczeństwo Jezusa 17. W dalszej części listu biskup Ignacy stosuje ciekawą metaforę zaczerpniętą z przyrody: Unikajcie zatem tych złych odrośli rodzących owoc śmiercionośny, którego gdy ktoś skosztuje, od razu umiera. Nie Ojciec ich sadził. Gdyby tak było, okazaliby się gałęziami krzyża ( ), a rodziliby owoc nie niszczejący. Przez swój krzyż Chrystus w swojej męce wzywa nas, którzyśmy Jego członkami. A głowa nie może być zrodzona bez członków, toteż Bóg obiecuje nam zjednoczenie, którym jest On sam 18. Krzyż porównany jest do drzewa, którego gałęzie stanowią chrześcijanie, rodzący owoce. Drzewo krzyża zatem jednoczy wszystkich członków Kościoła, którego Głową jest Chrystus. Zapewne jest to aluzja do listów św. Pawła 19, w których przedstawia on Chrystusa jako Głowę, a wierzących w Niego jako członków Chrystusa. Tekst Ignacego jest więc pierwszym świadectwem prezentującym krzyż jako drzewo życia 20. Ukazywanie krzyża jako kwitnącego i owocującego drzewa życia arbor crucis, arbor vitae, crux florida 21 przyjęło się w sztuce wczesnochrześcijańskiej. Autorzy późniejsi przeciwstawiali drzewo rajskie, które przyniosło śmierć, drzewu krzyża, które przyniosło życie 22. W liście Do Kościoła w Filadelfii znajduje się kolejny fragment ilustrujący znaczenie krzyża: Zaklinam was, abyście niczego nie czynili w duchu kłótni, lecz według nauki Chrystusowej. Słyszałem, jak niektórzy mówią: Jeśli nie znajdę tego w archiwach ( ), czy w Ewangelii, nie uwierzę. A kiedy im rzekłem: Tak jest w Piśmie Świętym, odpowiedzieli: Oto właśnie pytanie. Dla mnie archiwami ( ) jest Jezus Chrystus, archiwami nienaruszalnymi ( ) to krzyż Jego, Jego śmierć i zmartwychwstanie, i wiara (którą otrzymujemy) przez Niego. W tym też pragnę zostać usprawiedliwiony dzięki waszej modlitwie 23. Ponownie widać, iż Ignacy używa metafory obcej dla religii judaistycznej, bowiem samego terminu nie występuje ani w Septuagincie ani w Nowym Testamencie. Tak też chrześcijanom judaizującym, którzy dowodu Ewangelii poszukują w archiwach, to znaczy w Pismach Starego Testamentu, Ignacy odpowiada, że to, co zdarzyło się Jezusowi, faktycznie jest już zapisane w proroctwach. Wobec zakłopotania swych oponentów, głosi to, co 17 Por. B. Sesboüé, Treść tradycji: reguła wiary i symbole (II-V wiek), w: Historia dogmatów. Bóg zbawienie, t. I, red. B. Sesboüé, J. Woliński, tłum. P. Rak, Kraków 1999, s Ignacy Antiocheński, Do Kościoła w Trallei 11,1-2, BOK 10, s Por. 1Kor 6, 15 i 12, oraz Kol 1, Por. J. Daniélou, Les symboles chrétiens primitives, Paris 1961, s. 45: Le fait que le fruit soit incorruptible paraît bien montrer que la Croix est considérée ici comme arbre de vie. 21 Temat znaku krzyża jako drzewa życia omawia: E. Testa, Il simbolismo dei giudeo-cristiani, Jerusalem 1981, s Por. S. Kobielus, Krzyż Chrystusa, s Ignacy Antiocheński, Do Kościoła w Filadelfii 8,2, BOK 10, s. 134.
225 SYMBOLIKA KRZYŻA 225 ostatecznie jest racją jego wiary: wydarzenie paschalne Jezusa 24. Krzyż oznacza zatem u Ignacego realną śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa i jest podstawą wiary w Odkupienie 25. List Do Kościoła w Smyrnie stanowi kontynuację apologii skierowanej przeciw doketom odrzucającym realność cierpień Chrystusa. Tym razem biskup Antiochii rozpoczyna swój list do wspólnoty w Smyrnie od uwielbienia Boga za ugruntowaną wiarę i mądrość u Smyrnian: Wielbię Jezusa Chrystusa, Boga, który uczynił was tak mądrymi. Poznałem bowiem, że jesteście utwierdzeni w niezachwianej wierze, niby przybici duchem i ciałem do krzyża Pana Jezusa Chrystusa ( ) i umocnieni w miłości przez Krew Chrystusową, niezłomnie przekonani o wszystkim, co dotyczy Pana naszego, który będąc naprawdę według ciała z rodu Dawida, jest Synem Bożym według woli i potęgi Boga, naprawdę urodził się z Dziewicy, został ochrzczony przez Jana, aby wypełnić wszystko, co sprawiedliwe, a za Poncjusza Piłata i tetrarchy Heroda naprawdę został przybity za nas w ciele. Tylko dzięki owocom Jego krzyża, dzięki Jego męce po Bożemu błogosławionej, jesteśmy, kim jesteśmy 26. Dla Ignacego zatem powodem niezachwianej wiary chrześcijan w Smyrnie jest to, że zostali przybici duchem i ciałem do krzyża Pana Jezusa Chrystusa. Jest to zapewne echo słów św. Pawła: razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża 27. Życie chrześcijańskie zatem Ignacy prezentuje jako zjednoczenie z Chrystusem w przylgnięciu do Jego krzyża, bowiem jeśli Chrystus odkupił ludzkość, przyjmując krzyż i śmierć za wszystkich, to ta Chrystusowa solidarność z każdym człowiekiem zawiera w sobie równocześnie najpotężniejsze wezwanie do solidarnego współdziałania z Nim w dziele odkupienia. W dalszym fragmencie listu Do Kościoła w Smyrnie dodaje jeszcze: Tylko dzięki owocom Jego krzyża, dzięki Jego męce po Bożemu błogosławionej, jesteśmy, kim jesteśmy. Toteż przez swoje zmartwychwstanie podniósł On sztandar ( ) 28 na wieki, aby świętych i wiernych swoich, czy to Żydów, czy to spośród pogan [zgromadzić] w jednym ciele swojego Kościoła 29. Choć problem interpretacji owego sztandaru jako krzyża zwycięskiego jest ciągle podejmowany, to wydaje 24 Por. Th. Camelot, Ignace d Antioche Polycarpe de Smyrne, Lettres et Martyre de Polycarpe, SCh 10, Paris 1958, s Por. G. Reijners, The Terminology of the Holy Cross in the Early Christian Literature as based upon Old Testament Typology, Nijmegen-Utrecht 1966, s Ignacy Antiocheński, Do Kościoła w Smyrnie 1,1, BOK 10, s Ga 2, Por. Iz 5, Ignacy Antiocheński, Do Kościoła w Smyrnie 1,2, BOK 10, s. 136.
226 226 KS. Arkadiusz Jasiewicz się, że w tym kontekście trzeba przyznać rację tezie W.R. Schoedela 30, bowiem aspekt soteriologiczny krzyża w tym liście jest widoczny. W opinii autorów starożytnych krzyż był sztandarem wiodącym do walki przede wszystkim z szatanem i jego zwolennikami, zaś u Ignacego mamy krzyż jako sztandar zwycięstwa. W średniowiecznych wyobrażeniach zmartwychwstania Chrystus trzyma krzyż jako labarum zwycięstwa nad śmiercią 31. Św. Ignacy, jak to już zostało wykazane, w swoich listach podkreśla wyraźnie realność ukrzyżowania Chrystusa. Używa tutaj licznych porównań zainspirowanych przez listy św. Pawła. Nie można jednak zgodzić się z takimi poglądami, iż on tylko odtwarza teologię krzyża św. Pawła w całej rozpiętości 32. Oczywiście, Ignacy nie precyzuje, w jaki sposób krzyż i ukrzyżowanie Chrystusa przyniosło zbawienie, ale zaznacza, iż on naprawdę został przybity za nas w ciele 33, podkreślając w ten sposób tradycyjną naukę o realności ukrzyżowania. W przedstawieniu tego problemu biskup Antiochii używa języka obrazowego, skoncentrowanego na życiu chrześcijańskim oraz na zjednoczeniu z Chrystusem Ukrzyżowanym. Dlatego Chrystus jest przedstawiony jako machina, wznosząca świątynię; drzewo, z którego wyrastają gałęzie, symbolizujące wszystkich wierzących przybitych ciałem i duszą do Niego. Krzyż jest zatem przede wszystkim tym, co jednoczy wszystkich wiernych. Swoje przekonania odnośnie do rzeczywistości cierpień Chrystusa na krzyżu Ignacy poświadczył swoją męczeńską śmiercią. 2. List do Kościoła w Filippi św. Polikarpa ze Smyrny Podobnie jak Ignacy, Polikarp należy do ojców apostolskich. Był uczniem Jana Apostoła, który mianował go biskupem w Smyrnie. Po św. Polikarpie zachował się list do mieszkańców Filippi oraz opis jego męczeństwa. W 7 i 8 rozdziale owego listu Polikarp dwa razy wspomina o krzyżu. Najpierw odwołuje się do listów św. Jana, aby uzasadnić realność wcielenia i męki Chrystusa: Każdy bowiem, kto nie uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest antychrystem 34, kto nie uznaje świadectwa krzyża ( ) 35, ten jest z diabła, a kto według swoich własnych pragnień zniekształca powiedzenia Pana, mówiąc, że nie ma ani 30 Schoedel, nawiązując do Izajasza, przyjmuje interpretację sztandaru jako krzyża zwycięskiego; por. W.R. Schoedel, Ignatius of Antioch. A Commentary on the Letters of Ignatius of Antioch, Philadelphie 1985, s Por. S. Kobielus, Krzyż Chrystusa, s Schneider uważa, iż Ignacy wszystko zaczerpnął od Pawła, por. J. Schneider, Theologisches Wörterbuch zum Neuen Testament VII, Stuttgart 1966, s Ignacy Antiocheński, Do Kościoła w Smyrnie 1,2, BOK 10, s Por. 1J 4,2-3 oraz 2J Według Beuer a formuła świadectwo krzyża może mieć sens genetivus subjectivus i oznaczać świadectwo dane przez krzyż, podobnie jak mamy choćby w 1J 5,6-8.
227 SYMBOLIKA KRZYŻA 227 zmartwychwstania, ani sądu, taki człowiek jest pierworodnym szatana 36. W tym kontekście wyrażenie świadectwo krzyża należy odczytywać jako całe dzieło zbawienia wszystkich ludzi przez krzyż Chrystusa. Również ta reakcja Polikarpa, jak Ignacego wcześniej, była odpowiedzią na głoszenie przez fałszywych braci, co noszą obłudnie imię Pana 37 nauki o pozornej męce Chrystusa. Stąd, w dalszej części listu zachęca Polikarp swoich słuchaczy do pozostania z Chrystusem: Bądźmy więc nieustannie z Tym, kto jest nadzieją naszą i zadatkiem naszej sprawiedliwości, z Jezusem Chrystusem, który w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo ( ) 38, który grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie znaleziono podstępu 39. On dla nas, abyśmy z Nim żyli, wycierpiał wszystko 40. W tym cytacie Polikarp używa słowa (drzewo) i odnosi je do krzyża Chrystusa, na które poniósł grzechy wszystkich. Motyw drzewa występował już wcześniej u Ignacego, ale dopiero Polikarp nadaje mu w pełni odkupieńczy charakter. Słowo krzyż znajduje się jeszcze w 12 rozdziale tego listu, we fragmencie zachowanym jedynie w przekładzie łacińskim. W oparciu o list św. Pawła i Ewangelię Mateusza, zachęca Polikarp do modlitwy za cesarzy i władców: Módlcie się za wszystkich świętych. Módlcie się także za cesarzy, za możnych, za władców, za tych, co was prześladują i nienawidzą 41, i za nieprzyjaciół krzyża (pro inimicis crucis) 42, aby owoce wasze były widoczne dla wszystkich, a wy abyście byli w nim doskonali 43. Ostatnie zdanie zapewne stanowi nawiązanie do słów św. Pawła: Wielu bowiem postępuje, jak wrogowie krzyża Chrystusowego, o których często wam mówiłem, a teraz mówię z płaczem 44. Jednak między owymi wrogami jest różnica, gdyż wrogowie krzyża u Pawła stanowią kategorię chrześcijan, zaś u Polikarpa, w tej wersji łacińskiej, wydaje się, że są to prześladowcy zewnętrzni. 3. Podsumowanie Wczesnochrześcijańska symbolika krzyża przedstawiona tutaj u dwóch ojców apostolskich z II wieku w rzeczywistości jest daleko bardziej bogata, niż mogłoby to sugerować niniejsze opracowanie. Spełniała niezmiernie ważną rolę ikonograficznej syntezy nauki o zbawieniu, była czymś w rodzaju późniejszych traktatów soteriologicznych (góruje jednak nad nimi szerokością ujęcia i silniej- 36 Polikarp ze Smyrny, List do Kościoła w Filippi 7,1, BOK 10, s Tamże 6,1, s Por. 1P 2, Por. 1P 2, Polikarp ze Smyrny, List do Kościoła w Filippi 8,1, BOK 10, s Por. Mt 5, Por. 1Tm2,2. 43 Polikarp ze Smyrny, List do Kościoła w Filippi 12,3, BOK 10, s Flp 3,18.
228 228 KS. Arkadiusz Jasiewicz szym związaniem prawd wiary z życiem). W ujęciu św. Ignacego i św. Polikarpa, krzyż staje się kluczem do rozumienia całej przeszłej i aktualnej ekonomii zbawienia 45. Już ewangelijne opisy męki nie są dziennikarską relacją z egzekucji, ale spojrzeniem na misterium pasyjne poprzez blask Zmartwychwstania. To widzenie wiary pozwalało dojrzeć pierwszym chrześcijanom w drzewie hańby Chrystusowy sztandar zwycięstwa. Prawda o zbawczym triumfie Ukrzyżowanego tworzyła horyzont rozumienia męki i śmierci. Powstała z tej inspiracji symbolika krzyża odzwierciedlała całe misterium paschalne Pana: mękę, śmierć, zmartwychwstanie i uwielbienie. Wydaje się, że istnieje dzisiaj pilna potrzeba odnowienia symboliki krzyża jako znaku zbawienia, stąd niech ten artykuł stanie się inspiracją do dalszych badań. SYMBOLS OF THE CROSS IN IGNATIUS OF ANTIOCH AND POLYCARP OF SMYRNA Summary St. Ignatius and St. Polycarp are the most famous names associated with the early church. The mystery of the cross is at the center of the soteriology of St. Ignatius who, drawing inspiration from St. Paul, presents the cross using symbolic images (machinery, trees, the victim) always in response to the negation of Christ s Passion by the Docetists. In Ignatius s letters, the Cross is incorporated in a developed metaphor. The deeper meaning of this metaphor is the Cross as an instrument of Redemption. For him, the Cross is the synthesis of Salvation. The Cross is considered the tree of Life with its branches and fruits. Like Ignatius, Polycarp stresses the reality of Christ s incarnation and passion and recommends prayer even for enemies of the Cross. Keywords: cross, crucifixion, Docetists, passion, symbol Nota o Autorze: ks. dr Arkadiusz Jasiewicz wykładowca patrologii i języka greckiego w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu, członek Sekcji Patrystycznej przy Komisji Episkopatu Polski d/s Nauki Katolickiej. Publikuje swoje artykuły i recenzje z dziedziny literatury wczesnochrześcijańskiej i bizantyńskiej. Słowa kluczowe: krzyż, ukrzyżowanie, cierpienie, symbol, doketyści 45 Por. F. Szulc, Wczesnochrześcijańska symbolika krzyża, Więź 3(1978)239, s. 3-7.
229 229 SEMINARE t. 31 * 2012 * s EL BIETA KUBISZEWSKA UKSW, Warszawa KONTROWERSJE WOKÓ MÊCZEÑSTWA W STARO YTNYM KOŒCIELE STANOWISKO TERTULIANA Niez³omna postawa chrzeœcijan w okresie przeœladowañ i ich gotowoœæ na mêczeñsk¹ œmieræ by³a czymœ zdumiewaj¹cym. Mêczeñstwo w chrzeœcijañstwie rozumiane by³o jako mê ne i dobrowolne poniesienie œmierci za wiarê w Chrystusa. Œmieræ zadana z r¹k przeœladowców mia³a na celu poœwiadczenie wyznawanej prawdy lub rzeczywistoœci nale ¹cej do Objawienia chrzeœcijañskiego. W pojêciu mêczeñstwa zawarte by³o publiczne œwiadectwo dla Chrystusa i œmieræ mêczeñska bêd¹ca potwierdzeniem tego œwiadectwa. Mêczennicy œwiadczyli o Jezusie Chrystusie, który zosta³ ukrzy owany, aby zmartwychwstaæ i s¹dziæ w dniu ostatecznym. Ponadto, mêczeñstwo stanowi³o heroiczny wyraz cnoty mêstwa. Sam Zbawiciel zapowiedzia³, e Koœció³ bêdzie doznawa³ stale przeœladowañ i ucisku, tak jak On tego dozna³ 1. Jednak e nale y mieæ na uwadze tak e tych chrzeœcijan, którzy w momencie decyduj¹cym zaparli siê wiary, b¹dÿ te uciekli przed przeœladowaniem. Niniejszy artyku³ ma na celu ukazaæ pogl¹dy Tertuliana na temat sytuacji kontrowersyjnych, które mia³y miejsce podczas przeœladowañ. Spoœród autorów wczesnochrzeœcijañskich to w³aœnie jego radykalne pogl¹dy wci¹ wzbudzaj¹ zainteresowanie. Kartagiñczyk zawsze cieszy³ siê du ym autorytetem, który zyska³ miêdzy innymi dziêki bogatej dzia³alnoœci pisarskiej oraz daniu podstaw pod stworzenie ³aciñskiego jêzyka teologicznego. Temat, który zostanie omówiony, dotychczas nie doczeka³ siê oddzielnego opracowania, dlatego warto ukazaæ ró ne zachowania chrzeœcijan w obliczu nadchodz¹cej œmierci oraz wyjaœniæ, czy wymagano od nich mêczeñstwa. 1 Por. Mêczeñstwo, w: S³ownik teologiczny, red. A. Zuberbier, Ksiêgarnia œw. Jacka, Katowice 1985, s. 300.
230 230 KUBISZEWSKA EL BIETA 1. CZY CHRZEŒCIJAÑSTWO WYMAGA MÊCZEÑSTWA? Pierwsza kontrowersja bêdzie dotyczy³a odpowiedzi na pytanie postawione w tytule paragrafu. Sprawa ta wzbudza³a burzliwe opinie wœród ówczesnego spo- ³eczeñstwa. W utworze Ad martyras napisanym w celu pocieszenia i pokrzepienia chrzeœcijan przebywaj¹cych w okresie przeœladowañ w wiêzieniach i czekaj¹cych tam na œmieræ 2 Tertulian zamieszcza takie s³owa: Zamierzacie bowiem stoczyæ bój, gdzie sêdzi¹ bêdzie Bóg ywy, kierownikiem walki Duch Œwiêty, koron¹ zwyciêstwa i nagrod¹ przyjêcie na wiecznoœæ do grona anio³ów i osi¹gniêcie obywatelstwa nieba na wieki wieków 3. Autor ukaza³ sens mêczeñstwa jako walki, która toczy siê o nagrodê ycia wiecznego. Walk¹ kierowa³ Duch Œwiêty, a Bóg by³ sêdzi¹. Chrzeœcijanie posiadali mo liwoœæ wyznania wiary i uzyskania chwa³y w niebie lub zachowania ycia na ziemi poprzez apostazjê. Kolejnym wa nym zdaniem w tym utworze jest: Nikt nie bêdzie cierpieæ dla cz³owieka, jeœli zawaha siê cierpieæ dla Boga 4. Kartagiñczyk zaznaczy³, e chrzeœcijañstwo wymaga³o poœwiêcenia w postaci œmierci mêczeñskiej poniesionej dla Boga. Wi¹za³o siê to nierozerwalnie z cierpieniem fizycznym. Tak e w utworze De spectaculis Tertulian poruszy³ omawiany problem. Nale y zaznaczyæ, e dzie³o to ostrzega³o chrzeœcijan i katechumenów przed uczestnictwem w pogañskich widowiskach z powodu ich niemoralnoœci 5. Retor ukaza³ sposób, w jaki poganie postrzegali wymóg stawiany chrzeœcijanom przez Boga w czasie przeœladowania. Dziwili siê wyznawcom Jezusa, e s¹ w stanie wyrzec siê przyjemnoœci p³yn¹cych ze œwiata, po to, aby spe³niæ nakaz mêczeñstwa. Dostrzegali, e w czasie przeœladowania chrzeœcijanie byli œwiadomi, e za z³o enie wyznania wiary ponios¹ mêczeñstwo. Œmieræ dla Boga by³a tutaj nieunikniona. Poganie s¹dzili, e wynika³o to z wyrachowania tych ludzi, a nie z nakazu Boga 6. O tym, czy chrzeœcijañstwo wymaga³o mêczeñstwa, Tertulian napisa³ tak e w dziele De corona 7 : Jednak po przyjêciu i przypieczêtowaniu chrztem wiary, albo nale y natychmiast zrezygnowaæ ze s³u by wojskowej, jak to uczyni³o wielu, albo na wszystkie sposoby zabiegaæ, by nie pope³niæ przeciw Bogu czegoœ, co 2 Por. J. Czuj, Patrologia, Pallottinum, Warszawa 1954, s Tertulian, Do mêczenników 3, t³um. E. Stanula, w: ten e, Wybór Pism, Akademia Teologii Katolickiej, PSP V, Warszawa 1970, s Tam e 6, s Por. Tertulian, w: S³ownik wczesnochrzeœcijañskiego piœmiennictwa, red. J.M. Szymusiak, M. Starowieyski, Ksiêgarnia œw. Wojciecha, Poznañ 1971, s Por. Tertulian, O widowiskach 1, t³um. W. Myszor, w: ten e, Wybór Pism, s W piœmie tym Tertulian odrzuci³ ozdabianie o³nierzy wieñcem jako zwyczaj typowo pogañski, a tak e ich s³u bê w wojsku.
231 KONTROWERSJE WOKÓ MÊCZEÑSTWA 231 nie jest dozwolone tak e poza s³u b¹ wojskow¹, albo wreszcie cierpieæ za Boga, czego wymaga i wiara w stanie cywilnym 8. Autor wyrazi³ jasno, e niezale nie od wykonywanego zawodu nale y ponieœæ mêczeñstwo, jeœli wymaga tego wiara chrzeœcijañska. Osoby bêd¹ce o³nierzami tak e mog³y ponieœæ mêczeñstwo. Wykonywany zawód nie chroni³ ich w aden sposób. Kartagiñski Retor przypomnia³, e Jezus zaprze siê ka dego bez wyj¹tku, kto wyprze siê Jego, a przyzna siê do tego, kto przyzna siê do Niego. Wszyscy, którzy ponieœli œmieræ z powodu wiary w Niego, zostan¹ zbawieni. Natomiast ci, którzy wyparli siê Go, zostan¹ potêpieni 9. Równie w piœmie Scorpiacae Tertulian poruszy³ w sposób obszerny omawiane tu zagadnienie. W czasie pisania tego utworu wybucha³y nowe przeœladowania chrzeœcijan. Pojawi³ siê wtedy pogl¹d mówi¹cy, e nie wolno godziæ siê na mêczeñstwo. G³osili go g³ównie gnostycy, przede wszystkim zwolennicy Walentyna, którzy uzasadniali swoje zdanie zmienion¹ interpretacj¹ Biblii. Ich to w³aœnie Pisarz w sposób przenoœny nazwa³ skorpionami, gdy podobnie jak te zwierzêta wydzielali jad, ale s³owny. Fa³szywe nauki gnostyków przyczyni³y siê do roz³amu w Koœciele, poniewa s³abi w wierze ulegali ich s³owom i odchodzili od wyznawanej religii. Natomiast mocni, bêd¹c wierni Chrystusowi, ponosili œmieræ mêczeñsk¹ w obronie wiary. Omawiane dzie³o mo na uznaæ za zachêtê do mêczeñstwa. Tertulian mia³ na celu pokrzepiæ wiernych i broniæ wartoœci mêczeñstwa. Aby potwierdziæ to, e Bóg ustanowi³ i nakaza³ mêczeñstwo, Autor przytoczy³ pierwsze przykazanie Dekalogu: [ ] ja jestem Bóg, twój Bóg, który ciê wyprowadzi³ z ziemi egipskiej. Nie bêdziesz mia³ innych bogów prócz mnie. Nie uczynisz sobie podobieñstwa tych rzeczy, które s¹ na niebie, albo nad ziemi¹, czy w morzu i pod ziemi¹. Nie bêdziesz ich czci³ ani im s³u y³. Ja bowiem Pan, jestem twoim Bogiem 10. Wed³ug Tertuliana, ju z tego przykazania wynika obowi¹zek mêczeñstwa. Odrzucenie go by³o dla niego równoznaczne z uznaniem innego bóstwa i pope³nieniem ba³wochwalstwa. Zgoda na mêczeñstwo by³a zachowaniem tego przykazania i wyrazem pos³uszeñstwa wobec nadanego przez Boga prawa, a zatem wype³nieniem Jego woli. Mêczeñstwo by³o wed³ug niego czymœ dobrym, poniewa zosta³o ustanowione przez Boga, który jest dobrem. To On nak³ada³ karê za dokonanie ba³wochwalstwa, które przeciwstawia³o siê oddaniu ycia za wiarê. Zatem, istnia³a kara dla tych, którzy zlekcewa yli s³owa Boga Tertulian, O wieñcu XI 4, t³um. T. Skibiñski, w: ten e, Wybór Pism III, Uniwersytet Kardyna- ³a Stefana Wyszyñskiego, PSP LXV, Warszawa 2007, s Por. tam e XI 5, s Wj 29,2 4. Por. Tertulian, Lekarstwo na uk³ucie skorpiona 2, t³um. W. Myszor, w: ten e, Wybór Pism II, Akademia Teologii Katolickiej, PSP XXIX, Warszawa 1983, s Por. tam e 5, s. 125.
232 232 KUBISZEWSKA EL BIETA Nastêpnie Retor ukaza³ cel mêczeñstwa: Tak jest i z mêczeñstwem; jest straszne, ale s³u y ku zbawieniu. Nale y wiêc i Bogu zezwoliæ, aby leczy³ na ycie wieczne za pomoc¹ ognia, miecza i wszystkich innych okropnoœci 12. Zacytowany tekst wskazuje, e mêczeñstwo s³u y³o pozyskaniu zbawienia. Droga do niego by³a ciê ka, pe³na cierpienia (chrzeœcijanie ponosili okrutn¹ œmieræ poprzez œciêcie mieczem, palenie cia³a, tortury, rozszarpanie przez dzikie zwierzêta, czy te walkê na œmieræ i ycie), ale sam jej koniec dawa³ chwa³ê na wieki. Ponadto Kartagiñczyk przedstawi³ mêczeñstwo jako walkê zapaœnicz¹, gdzie przeciw chrzeœcijaninowi walczy³ szatan, a sêdzi¹ by³ Bóg, który wspomaga³ chrzeœcijanina w wierze, aby pokona³ z³o. W nagrodê za zwyciêstwo dobry Bóg obdarza³ go nale n¹ chwa³¹ w postaci ycia wiecznego 13. Tertulian przypomina³, e mêczennicy stawali siê wzorem do naœladowania i podmiotem buduj¹cym dla tych wszystkich, którzy w wiêzieniu oczekiwali na swoj¹ kolej zmierzenia siê z przeœladowcami. Wierni Chrystusowi byli œwiadomi tego, e bêd¹ cierpieæ fizycznie. Mimo to odwa nie i bez przymusu sk³adali wyznanie wiary i w spokoju oczekiwali na œmieræ 14. Poprzez retoryczne pytanie: Có by³oby, gdyby Bóg zechcia³ uwa aæ mêczeñstwa dla wiary nie tylko za próbê si³, ale równie i wzrost ku Niemu? 15, Kartagiñczyk przekonywa³, e Bóg podczas przeœladowania mia³ doskona³¹ okazjê sprawdzenia wiernoœci swoich wyznawców. Mêczeñska œmieræ by³a ogromn¹ prób¹ wytrwania przy wyznawanej religii. Warto zwróciæ uwagê, e przeciwnicy chrzeœcijañstwa posuwali siê do tego, e nazywali Boga zabójc¹. Autor wykaza³, e absolutnie nim nie by³. Wyjaœni³ sens œmierci wyznawców. Stracili oni ycie po to, aby odrodziæ siê ponownie w niebie. Œmieræ na ziemi by³a symbolicznym przejœciem do wiecznoœci. Bóg pe³en mi³oœci i rozs¹dku da³ im nowe istnienie 16. Nie uchroni³ nawet swojego jedynego Syna przed mêczeñstwem, a eby ludzie mogli posi¹œæ królestwo niebieskie. To dziêki Jego œmierci dokona siê zmartwychwstanie. Zdaniem Tertuliana, od swoich wiernych tak e wymaga³ takiego poœwiêcenia, aby œmieræ Jezusa nie straci³a sensu 17. Stwórca nie oczekiwa³ jednak od nikogo pustego i haniebnego oddania siê na œmieræ. Chodzi³o Mu raczej o œwiadom¹ decyzjê, która by³a potwierdzeniem wyznawanych prawd. Pan wymaga³, aby ta œmieræ by³a przyjêta w obronie sprawiedliwoœci i szczerej wiernoœci wobec Niego 18. Tertulian przekonywa³, e wiara 12 Tam e 5, s Por. tam e 6, s Tam e, s Tam e, s Por. tam e 7, s Por. tam e, s Por. tam e 8, s
233 KONTROWERSJE WOKÓ MÊCZEÑSTWA 233 zobowi¹zywa³a wiernych do mêczeñstwa. Mêczeñstwo nie zosta³o nikomu nakazane, ani te nikogo do niego nie zachêcano. Wynika³o ono z wyboru wiernych. Dla Boga b³ogos³awionymi byli ci, którzy w momencie przeœladowania cierpieli za wiarê. W szczególnej opiece mia³ aposto³ów, których przeznaczy³ do g³oszenia Dobrej Nowiny, a którzy doznali licznych przykroœci w czasie ucisku 19. Kolejnym dzie³em podejmuj¹cym temat wymogu mêczeñstwa jest De fuga in persecutione. Omawiany Autor podkreœli³ w nim, e wszelkie dzia³ania maj¹ce na celu uchylenie siê przed przeœladowaniem by³y niedopuszczalne i sprzeciwia- ³y siê woli Bo ej 20. Tak e tutaj opowiedzia³ siê za koniecznoœci¹ mêczeñstwa 21. Pisarz wskazywa³, e aby uzyskaæ poparcie Jezusa przed Bogiem, nale a³o na ziemi straciæ ycie za Niego. Umieraj¹cy na krzy u Chrystus cierpia³ za wszystkich mêczenników. Niew¹tpliwie, mêczeñstwo wymaga³o od chrzeœcijan ogromnej odwagi, przekonania, e czyni siê s³usznie i wytrwa³oœci w wierze 22. Doœwiadczaj¹c mêczeñstwa chrzeœcijanie dali œwiadectwo swojej wiary oraz spe³nili wolê Boga. Sam moment przed mêczeñsk¹ œmierci¹ by³ najwa niejszy, a eby wytrwali w przekonaniu o s³usznoœci wyznawanych przykazañ. Ponadto, obawiali siê ucisku ze strony pogan na przyk³ad wtedy, gdy gromadzili siê na wspóln¹ modlitwê. Dlatego te Retor podkreœli³, e je eli wol¹ Boga bêdzie zes³aæ na nich mêczeñstwo, to tak uczyni i nie bêd¹ w stanie siê przed nim uchroniæ, gdziekolwiek by siê znajdowali 23. Ucisk chrzeœcijan zdaniem Tertuliana odpowiada³ godnoœci Boga i wynika³ z Jego woli oraz by³ niezbêdny dla wypróbowania s³ug. Te kwestie by³y konieczne do uznania, czy wierni zas³uguj¹ na chwa³ê, czy te na mêki piekielne. Mo na powiedzieæ, e w tym ujêciu przeœladowanie by³o swego rodzaju sprawdzianem ostatecznym. Wyrok jako sêdzia wydawa³ tylko Bóg. Chrzeœcijanie zatem w czasie ucisku musieli wykazywaæ siê niezwyk³¹ czujnoœci¹, aby zawsze byæ gotowymi na wolê Boga oraz zdeterminowanymi, aby j¹ wype³niæ CZY MO NA UCIEKAÆ PRZED PRZEŒLADOWANIEM I MÊCZEÑSTWEM? Kolejn¹ kontrowersj¹, która zostanie teraz podjêta, bêdzie odpowiedÿ na nastêpuj¹ce pytanie: czy mo na uciekaæ przed przeœladowaniem? W sposób obszer- 19 Por. tam e 9, s Por. B. Altaner, A. Stuiber, Patrologia. ycie, pisma i nauka Ojców Koœcio³a, t³um. P. Pachciarek, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1990, s Por. W. Turek, Tertulian, WAM, Kraków 2001, s Por. Tertulian, O ucieczce podczas przeœladowañ VII 1, t³um. T. K³osowski, w: ten e, Wybór Pism III, s Por. tam e III 1 2, s Por. tam e I 3, s. 155.
234 234 KUBISZEWSKA EL BIETA ny i zró nicowany na to pytanie odpowiadaj¹ nastêpuj¹ce dzie³a: De patientia 25, Ad uxorem 26, De corona, De fuga in persecutione. Maj¹c na wzglêdzie ca³¹ spuœciznê literack¹ Tertuliana, mo na zauwa yæ ewolucjê jego pogl¹dów na kwestiê ucieczki podczas przeœladowañ i zmianê interpretacji s³ów Chrystusa o ucieczce z miasta do miasta. Ewolucja ta jest zwi¹zana ze stopniowym przechodzeniem Tertuliana na montanizm 27. Chodzi tutaj o s³owa Jezusa: Gdy zaczn¹ was przeœladowaæ rzecze Pan uciekajcie z miasta do miasta 28. Kartagiñczyk te s³owa Ewangelii inaczej traktuje w pismach z okresu katolickiego, a inaczej z montanistycznego okresu twórczoœci. I dopiero w tym drugim okresie cechuje go wyraÿny rygoryzm 29. Pismo Ad uxorem powsta³o w czasie, gdy Autor przynale a³ jeszcze do Koœcio³a katolickiego. Odniós³ siê w nim do ucieczki przed przeœladowaniem nastêpuj¹co: Równie podczas przeœladowañ lepiej jest za pozwoleniem uciekaæ z miasta do miasta ni bêd¹c pochwyconym i torturowanym zaprzeæ siê Chrystusa 30. Popiera on tutaj przyzwolenie na ucieczkê przed przeœladowaniem, a tym samym unikniêcie mêczeñskiej œmierci. Jego zdaniem, lepiej jest uciec, ni podczas tortur wyrzec siê Chrystusa. Nie tylko w dziele Ad uxorem dopuœci³ Tertulian mo liwoœæ ucieczki, ale tak e zrobi³ to w piœmie De patientia. Obrazuje to nastêpuj¹cy fragment: Cierpliwoœæ cia³a prowadzi wreszcie walkê w czasie przeœladowania. I tak, jeœli trzeba uciekaæ, cia³o pokonuje przykroœci ucieczki; jeœli wiêzienie zaskoczy, cia³o znajduje siê w wiêzach, cia³o w k³odach drewnianych, cia³o na ziemi, cia³o w ciemnoœciach wiêzienia odrzucone od œwiat³a 31. Kartagiñczyk ukaza³, e w czasie przeœladowania chrzeœcijanie prowadz¹ walkê z samymi sob¹. Wed³ug niego nawet trzeba uciekaæ. Cz³owiek jest w stanie pokonaæ wszelkie trudnoœci i niedogodnoœci ucieczki, a tak e szereg przykroœci, które siê z tym wi¹ ¹. Daje tutaj przyzwolenie na unikniêcie zaparcia siê wiary przed w³adzami pogañskimi poprzez ucieczkê. W omawianym dziele ukaza³ s³aboœæ ludzkiego cia³a w momencie niebezpieczeñstwa, jakim by³o dla chrzeœcijan przeœladowanie. Zupe³nie inny pogl¹d Tertulian przedstawi³ w dziele De corona. Wypowiedzia³ siê w nastêpuj¹cy sposób: Jestem pewien, e niektórzy z nich szykuj¹ siê 25 Tertulian mówi tu o istocie i wartoœci cierpliwoœci, której wrogiem jest mœciwoœæ. 26 Tertulian w tym dziele zwraca siê do swojej ony, aby po jego œmierci nie wychodzi³a ponownie za m¹, a jeœli to uczni, prosi, by wybra³a na jego nastêpcê chrzeœcijanina. 27 Montanizm ruch religijny zapocz¹tkowany w II w. przez Montana we Frygii cechuj¹cy siê rygoryzmem i millenaryzmem. 28 Mt 10, Por. M. Wysocki, Eschatologia okresu przeœladowañ na podstawie pism Tertuliana i Cypriana, Wydawnictwo KUL, Lublin 2010, s Tertulian, Do ony I 3, t³um. K. Obrycki, w: ten e, Wybór Pism II, s Tertulian, O cierpliwoœci 13, t³um. E. Stanula, w: ten e, Wybór Pism, s
235 KONTROWERSJE WOKÓ MÊCZEÑSTWA 235 ju, by zgodnie ze s³owami Pisma emigrowaæ, wys³aæ dobytek, podj¹æ ucieczkê z miasta do miasta. Nie troszcz¹c siê bowiem o adne inne s³owa ewangelii [ ] 32. Tymi s³owami krytykuje cz³onków wspólnoty katolickiej, którzy maj¹ zamiar uciec przed przeœladowaniem. Autor podkreœli³, e ucieczka jest dla s³abych chrzeœcijan jedynie wymówk¹ przed zmierzeniem siê z mêczeñsk¹ œmierci¹. Osoby takie jego zdaniem wybiórczo, w sposób dla siebie wygodny, interpretowa³y s³owa Ewangelii. Pismo De fuga in persecutione powsta³o w latach , czyli ju w montanistycznym okresie twórczoœci Tertuliana. Autor poszed³ wtedy w swych pogl¹dach jeszcze dalej i wyraÿnie zaznaczy³, e osoby powo³uj¹ce siê na s³owa Ewangelii chcia³y siê usprawiedliwiæ. Nie pragnê³y zrozumieæ prawdziwego sensu s³ów Chrystusa oraz czasu, w jakim zosta³y one wypowiedziane. Nakaz ucieczki dla aposto³ów mia³ na celu zapewnienie rozwoju ewangelizacji. Jezus nie chcia³, aby na skutek przeœladowania zabito ju na samym pocz¹tku nauczycieli Dobrej Nowiny. Pisarz zaznaczy³, e nakaz ten odnosi³ siê jedynie do miast Judei. Aposto³owie mieli obowi¹zek nauczania pomimo przeœladowania. Podkreœli³, e kiedy uczniowie Jezusa zakoñczyli swoj¹ misjê wœród ydów i zaczêli ewangelizowaæ pogan, zaprzestali migracji z miasta do miasta i nie uciekali przed przeœladowaniem 33. Kwestiê podsumowa³ s³owami: Skoro wiêc polecenie ucieczki mia³o charakter tymczasowy i wydano je samym tylko aposto³om, tak by³o zreszt¹ i z pozosta³ymi poleceniami ucieczki, nie mo e odnosiæ siê do nas polecenie, które przesta³o obowi¹zywaæ naszych nauczycieli 34. Zacytowane powy ej zdanie wyra a przekonanie Tertuliana, e polecenie Jezusa by³o skierowane tylko i wy³¹cznie do aposto³ów i Jego nakaz w aden sposób nie odnosi³ siê do wiernych ze wspólnoty chrzeœcijañskiej. Zdaniem omawianego Autora, Zbawiciel sprzeciwia³ siê tym, którzy byli s³abi w wierze i bali siê przeœladowania. By³ œwiadomy s³aboœci cia³a ludzkiego, ale wiedzia³, e moc ducha potrafi pokonaæ wszelkie s³aboœci. Przecie sam Jezus prosi³ Ojca, by odsun¹³ od Niego kielich mêki. Tak, wiêc mo na prosiæ Boga o odsuniêcie œmierci mêczeñskiej, ale nie nale y przed ni¹ uciekaæ. Pisarz zaznaczy³, e ucieka przed przeœladowaniem ten, kogo oblecia³ strach. Boi siê œmierci ten, kto do koñca nie kocha Boga i Mu nie ufa 35. Dzie³o De fuga in persecutione podjê³o popularny zarówno dziœ, jak i kiedyœ temat unikniêcia poprzez ucieczkê wyznania wiary, za które grozi³o przeœladowanie i mêczeñska œmieræ. W piœmie tym zawarta jest odpowiedÿ Tertuliana na py- 32 Tertulian, O wieñcu I 5, s Por. Tertulian, O ucieczce podczas przeœladowañ VI 7, s Tam e. 35 Por. tam e VIII 2, s. 165.
236 236 KUBISZEWSKA EL BIETA tanie jednego z chrzeœcijan niejakiego Fabiana 36. Brzmia³o ono nastêpuj¹co: [ ] czy wolno uciekaæ podczas przeœladowania, czy nie [ ] 37. Pisarz postanowi³ podj¹æ tê kwestiê zmotywowany nie tylko pytaniem Fabiana, ale przede wszystkim sytuacj¹, w jakiej przysz³o mu yæ. Radzi³ chrzeœcijanom, jak¹ powinni przyj¹æ postawê w obliczu przeœladowañ. Warto przeœledziæ, w jaki sposób Kartagiñczyk da³ odpowiedÿ na postawione pytanie. Wykaza³, e sprawc¹ przeœladowania jest Bóg. Je eli bowiem sprawc¹ przeœladowania jest Bóg, to od tego co od Niego pochodzi, ani nie wolno uciekaæ, ani uciec nie mo na. Przeœladowania nie powinno siê unikaæ, poniewa jest czymœ dobrym. Musi zaœ byæ dobre wszystko, co Bóg ujrza³ jako takie. [ ] W ka dym razie wszystko co pochodzi od Boga, jest dobre, jako e ma charakter boski i rozumny. [ ] Tak samo i przeœladowanie jest w rzeczywistoœci czymœ dobrym, poniewa jest ono rezultatem boskiego i rozumnego rozporz¹dzenia, nie podoba siê ono jednak tym ludziom, których zmys³y odbieraj¹ je jako coœ z³ego 38. Z zamieszczonego fragmentu wynika jednoznacznie, e Tertulian by³ przeciwny ucieczce. Jego postawa wynika³a ze œwiadomoœci tego, e sprawc¹ przeœladowania by³ Bóg. Wiedzia³, e je eli ktoœ chcia³by uciec, to nawet nie by³by w stanie tego uczyniæ. Pisarz zaznaczy³, e przeœladowanie by³o czymœ dobrym, bo pochodzi³o przecie od samego Boga, dlatego te mia³o charakter boski i rozumny. Autor rozumie, e wielu spoœród ludzi uwa a³o przeœladowanie za coœ z³ego, dlatego te broni³o siê przed nim, jak mog³o. Ucieczka dla tych ludzi by³a jednym ze sposobów unikniêcia œmierci. W czasie przeœladowania chrzeœcijanie mieli prawo wybraæ pomiêdzy z³o eniem œwiadectwa a oddaniem czci bo kom pogañskim. Mieli mo liwoœæ osi¹gniêcia zbawienia lub potêpienia 39. Kartagiñczyk podkreœli³, e nie mo na unikn¹æ przeœladowania, gdy wynika³o ono z woli Boga. Osoby wmawiaj¹ce sobie i innym, e ucieczka przed mêczeñsk¹ œmierci¹ by³a dozwolona, y³y w zak³amaniu. Chcia³y usprawiedliwiæ w ten sposób swoj¹ s³aboœæ. Uwa a³y przeœladowanie i jego twórcê za z³o. Osoby te myœla³y, e s¹ silniejsze od Boga, gdy chcia³y unikn¹æ Jego woli. Nie dopuszcza³y do siebie myœli, e nie da siê przed ni¹ ukryæ 40. W dalszej czêœci omawianego dzie³a Tertulian wykaza³, e je eli ktoœ jest pewny, e zapar³by siê wiary, to ju siê jej zapar³ w momencie uœwiadomienia sobie tego faktu. Pisarz pokaza³ przez to ogromn¹ s³aboœæ wielu chrzeœcijan i ich 36 Fabian by³ bli ej nieznanym chrzeœcijaninem, nale ¹cym prawdopodobnie do wspólnoty chrzeœcijañskiej w Kartaginie. 37 Tertulian, O ucieczce podczas przeœladowañ I 1, s Tam e IV 1 2, s Por. H. Grzeœkowiak, Chrystus jako podstawa moralnoœci chrzeœcijañskiej w pismach Tertuliana, Papieski Wydzia³ Teologiczny w Poznaniu, Poznañ 1999, s Por. tam e IV 3, s. 160.
237 KONTROWERSJE WOKÓ MÊCZEÑSTWA 237 sk³onnoœæ do apostazji. Ponadto podkreœli³, e chrzeœcijanin za z³o enie wyznania móg³ osi¹gn¹æ w zamian bezcenn¹ nagrodê w postaci ycia wiecznego. Bóg jest pe³en mi³osierdzia, dlatego te podczas przeœladowania otacza³ niektórych wiernych opiek¹ i strzeg³ ich przed mêczeñsk¹ œmierci¹. Tertulian zaznaczy³, e oprócz boskiego wsparcia w zniesieniu bólu i cierpienia wa ne jest samozaparcie w wyznaniu wiary. Nale a³o do koñca poddaæ siê woli Boga i spe³niæ obowi¹zek. Ucieczka w oczach Boga nie mia³a adnego usprawiedliwienia 41. Poni szy fragment potwierdza to, e zdanie siê na wolê Boga by³o najlepszym rozwi¹zaniem. Je eli Bóg chcia³by, aby Jego s³uga uciek³ z miejsca ucisku, da³by takie zalecenie. Zatem, nie nale a³o decydowaæ samemu w tak trudnej sytuacji, lecz powierzyæ sw¹ duszê planom Stwórcy. Raczej powinniœmy zdaæ siê na wolê Boga ni uciekaæ kieruj¹c siê w³asn¹ decyzj¹ 42. Autor wyjaœni³ dalej, e nie mo na jednoczeœnie uchyliæ siê przed przeœladowaniem i przyj¹æ mêczeñstwo, gdy by³o to nie do pogodzenia ze sob¹. Wierni powinni godnie wyznaæ naukê Pana i przyj¹æ mêczeñstwo. Lepiej bowiem spe³niæ polecenie Boga, ni naraziæ siê na Jego gniew 43. Kolejn¹ nurtuj¹c¹ staro ytny Koœció³ kwesti¹ by³o to, czy osoby, które dopuœci³y siê ucieczki raz, nie zrobi¹ tego po raz kolejny. Tertulian by³ przekonany, e uczyni³y to po to, aby uciec ponownie. Przez unikniecie przeœladowania sta³y siê przegranymi. Autor u y³ tutaj trafnego porównania: Piêkniej jest, gdy o³nierz zginie na polu walki, a nie ratuje siê ucieczk¹ 44. Nazwa³ chrzeœcijanina o³nierzem, a czas przeœladowania polem walki. Powszechnie wiadomo, e o³nierz zdobywa chwa³ê podczas zmierzenia siê z wrogiem, a nie ucieczk¹ przed nim. Tak jest i tutaj: nie godzi siê, aby chrzeœcijanin ucieka³ przed przeœladowaniem. Uciekaj¹c, cz³owiek odwraca siê od Chrystusa, który w nim jest, i oddaje siê diab³u. Retor podkreœli³, e jeœli ktoœ pragn¹³ prze yæ czas przeœladowañ, unikn¹æ tortur, aresztu i publicznego wyznania wiary, to ju w tym momencie dopuœci³ siê ucieczki. A kto wybra³ ucieczkê, zerwa³ ju z wiar¹ i wyrzek³ siê mêczeñskiej œmierci 45. Szczególne miejsce w omawianej kwestii zajmuje opinia Tertuliana o duchownych, którzy ulegli s³aboœci cia³a i podjêli ucieczkê przed przeœladowaniami. W dziele De corona napisa³ nastêpuj¹ce s³owa: Znam te ich pasterzy: w czasie pokoju lwy, w bitwie jelenie 46. Zdanie to wyra a negatywn¹ ocenê du- 41 Por. tam e V 1 3, s Tam e V 2, s Por. tam e VII 1, s Tam e X 2, s Por. tam e XII 5, s Tertulian, O wieñcu I 5, s. 108.
238 238 KUBISZEWSKA EL BIETA chownych, którzy zamiast byæ przyk³adem dla wspólnot chrzeœcijañskich, którym przewodzili, okazali siê niezdolnymi do wype³nienia tego zadania w godzinie próby. Autor wskaza³ ich postawê w momencie ciê kim i wymagaj¹cym ogromnej wiary. Za pomoc¹ porównania do zwierz¹t ukaza³ ich postawê. W czasie pokoju duchowni szerzyli Dobr¹ Nowinê, wykazywali siê cnot¹, a gdy tylko nadesz³o niebezpieczeñstwo, stawali siê s³abi, nieporadni wobec zaistnia³ej sytuacji. W dziele De fuga in persecutione Kartagiñczyk dok³adnie przedstawi³ zachowanie niektórych duchownych w momencie zagro enia ycia przez mêczeñsk¹ œmieræ. Napisa³ on nastêpuj¹co: Lecz skoro ci, którym powierzono kierowanie gmin¹, to znaczy diakoni, prezbiterzy i biskupi uciekaj¹, to dlaczego laik nie móg³ zrozumieæ s³ów wypowiedzianych w œciœle okreœlonych warunkach uciekajcie z miasta do miasta jako zachêty do ucieczki 47? Tak, wiêc jeœli duchowni uciekali przed przeœladowaniem i co za tym idzie mêczeñsk¹ œmierci¹, to tak e zwyk³y cz³owiek, wzoruj¹c siê na nich, móg³ podj¹æ podobn¹ decyzjê. W takiej sytuacji s³owa Ewangelii mog³y byæ odebrane dos³ownie i stanowiæ zachêtê do ucieczki. Tertulian, odwo³uj¹c siê do Biblii, wyra a swoj¹ opiniê na temat takiego postêpowania duchownych: [ ] z³ym pasterzem jest ten, kto widz¹c wilka ucieka i opuszcza stado nara aj¹c je na po arcie 48. Pasterzami tutaj s¹ duchowni, stadem wspólnota chrzeœcijañska, wilkiem przeœladowcy, ucieczka skazaniem na zatracenie siê wiernych. Po arcie mo e oznaczaæ odwrócenie siê od wiary, poddanie siê diab³u. Bez duchownych ca³a wspólnota ulega dezorganizacji, rozproszeniu, chaosowi. Trudno jej podj¹æ w³aœciw¹ decyzjê, skoro nawet przywódca okaza³ swoj¹ s³aboœæ w momencie ciê kim. Kartagiñczyk uwa a nawet, e duchowny, który dopuœci³ siê ucieczki, ju nigdy nie powinien staæ na czele wspólnoty. Skoro raz j¹ zawiód³, to prawdopodobnie zrobi to po raz kolejny. Tertulian wobec ucieczki duchownych odnosi³ siê bardzo stanowczo i wyra- a³ to dobitnie. Nie mog¹ oni uciekaæ, choæby wierni ze wspólnoty to robili. Nie mog¹ siê t³umaczyæ tym, e ich ucieczka by³a spowodowana trosk¹ i pragnieniem chronienia wspólnoty. A stwierdzenie, e jeœli pozostaliby, przyzwoliliby na ucieczkê, jest wrêcz absurdalne. Duchowni podczas przeœladowania mieli doskona³¹ okazjê do wykazania, jak bardzo ich stanowiska s¹ potrzebne dla zachowania porz¹dku, spokoju i wiary w Boga. To oni byli przyk³adem do naœladowania dla wszystkich tych, którzy w jakikolwiek sposób zw¹tpili i obawiali siê mêczeñskiej œmierci Tertulian, O ucieczce podczas przeœladowañ XI 1, s Tam e XI 2, s Por. tam e XI 3, s. 168.
239 KONTROWERSJE WOKÓ MÊCZEÑSTWA CZY MO NA SIÊ WYKUPIÆ OD MÊCZEÑSTWA? Kolejna kontrowersja wokó³ mêczeñstwa dotyczy znalezienia odpowiedzi na nastêpuj¹ce pytanie: czy mo na siê wykupiæ od mêczeñstwa? Tertulian w dziele De fuga in persecutione wyjaœnia Fabianowi ten problem. Autor wyra a siê nastêpuj¹co: Na podstawie tego co wy³o y³em tobie na ów temat okreœlaj¹c, co to jest przeœladowanie, jest oczywiste, e nie wolno ani przed nim uciekaæ, ani tak samo od niego siê wykupywaæ. W tym przypadku zachodzi ró nica w cenie; jak ucieczka jest wykupieniem za które nie uiszcza siê adnej zap³aty, tak wykupienie jest ucieczk¹, któr¹ osi¹ga siê za pieni¹dze. Z pewnoœci¹ jest to postanowienie, jakie podejmuje cz³owiek tchórzliwy. Wykupujesz siê od tego, czego siê lêkasz, wiêc uciekasz. Nie ruszy³eœ nawet nog¹, pobieg³eœ jednak przy pomocy pieniêdzy. Przez to samo, chocia pozosta³eœ na miejscu, uciek³eœ ze wzglêdu na dokonany wykup 50. Kartagiñczyk wyjaœni³, e skoro nie wolno by³o uciekaæ przed przeœladowaniem, to tym bardziej nie mo na by³o siê od niego wykupiæ. Ucieczka nie wymaga³a pieniêdzy. Natomiast owo wykupienie siê od ucieczki dokona³o siê za op³at¹. Takie wykupienie móg³ uczyniæ tylko i wy³¹cznie cz³owiek szczególnie tchórzliwy. Osoba taka nie ufa³a Bogu i bardzo ba³a siê mêczeñstwa. Wykupienie siê od tortur, aresztu i wszystkich innych niedogodnoœci, jakie wynika³y z przeœladowania, by³o po prostu ucieczk¹ dokonan¹ dziêki pieni¹dzom. Omawiany Pisarz zwróci³ uwagê na bardzo wa ny aspekt zwi¹zany z wykupieniem siê od ucieczki. Czy jest mo liwe wykupienie cz³owieka za pieni¹dze, skoro Chrystus wykupi³ go swoj¹ krwi¹; to uw³aszcza³oby Bogu i ustanowionemu przez niego porz¹dkowi 51! Retor zanegowa³ mo liwoœæ wykupienia siê za pieni¹dze, skoro sam Chrystus wykupi³ wszystkich ludzi w³asn¹ krwi¹. Takie unikniêcie mêczeñstwa obra a³o majestat Boga. Zbawiciel dokona³ bezcennego okupu za ka dego cz³owieka. W ten sposób wykupi³ wszystkich od piek³a, aby mogli osi¹gn¹æ niebo. Jezus zniós³ tortury, a nastêpnie mêczeñstwo œmierci krzy- owej w celu uwolnienia ludzi z grzechów 52. Tertulian dobitnie wykaza³, e wykupienie siê przed przeœladowaniem jest o wiele gorsze od samej ucieczki. Cz³owiek nie jest w stanie ustaliæ takiej ceny, za któr¹ móg³by siê wykupiæ od mêczeñstwa, gdy cena krwi, któr¹ Jezus zap³aci³ za ludzi, by³a bezcenna. Ka da podana suma pieniêdzy by³aby ni sza od ceny krwi Chrystusa. Cenê ustali³ Zbawiciel i równa³a siê ona wartoœci Jego krwi. Aby j¹ zap³aciæ, nale a³o samemu ponieœæ mêczeñsk¹ œmieræ za wiarê chrzeœcijañsk¹ Tam e XII 1, s Tam e XII 2, s Por. tam e, s Por. tam e XII 3, s. 170.
240 240 KUBISZEWSKA EL BIETA Do omawianej kontrowersji Pisarz odniós³ siê jeszcze w innym miejscu, gdzie pisze: Je eli nie mo emy s³u yæ Bogu i mamonie, to czy mo emy byæ wykupieni zarówno przez Boga jak i przez mamonê? Kto bardziej bêdzie s³u y³ mamonie, czy mamona mo e go odkupiæ? Czy w koñcu postêpuj¹c w ten sposób wykupisz siê od zdrady? Czy aposto³owie, których nêka³y wzniecane przeciwko nim przeœladowania, kiedykolwiek wykupywali siê od nich pieniêdzmi? A pieniêdzy z pewnoœci¹ im nie brakowa³o, bo chrzeœcijanie nabywali je za sprzeda nieruchomoœci i sk³adali je u ich stóp [ ] 54. Zdaniem Tertuliana nie mo na by³o byæ wiernym zarówno Bogu, jak i pieni¹dzom. Wykupienie siê zrywa³o pe³nienie dotychczasowej s³u by wobec Stwórcy. Niemo liwe by³o wykupiæ siê od zdrady œrodkami materialnymi. Aposto³owie, którzy doœwiadczyli przykroœci w czasie przeœladowañ, nigdy nie wykupywali siê od nich, choæ posiadali znaczne bogactwa. Autor by³ przeœwiadczony, e ich wiara przewy sza³a chêæ oddalenia od siebie cierpienia. Moment przeœladowania by³ czasem wielkiej próby wspólnoty Koœcio³a. Wy³oni³y siê wtedy z niej osoby, które prawdziwie potrafi³y oddaæ swoje ycie za Jezusa i drugiego cz³owieka. Tak jak kiedyœ Chrystus przela³ swoj¹ krew, tak te one przelewa³y swoj¹. Widaæ w tym by³o ogromn¹ odwagê, niez³omn¹ wiarê oraz nadziejê na nagrodê. Tertulian by³ g³êboko przekonany, e nale a³o z godnoœci¹ przyj¹æ mêczeñstwo i wytrwaæ w nim do koñca 55. Nastêpnie omawiany Autor pisze: W jaki sposób mog³yby mieæ miejsce mêczeñstwa ku chwale Pana, gdybyœmy p³acili pieniêdzmi za wolnoœæ naszej wspólnoty? Przeto ten kto dopuszcza siê takich transakcji sprzeciwia siê woli Boga 56. Kartagiñczyk wyjaœnia, e je eli za ka dym razem mo na by³oby siê wykupiæ od mêczeñstwa, to przesta³oby ono istnieæ. Byæ mo e dosiêga³oby tylko ubogich chrzeœcijan, którym wyczerpa³yby siê wszystkie bogactwa. Do rzadkoœci nale eliby wierni, którzy publicznie dokonywaliby wyznania wiary i mieliby œmia³oœæ przyznania siê do Pana. Wykupuj¹c wspólnotê od przeœladowania, zabija³oby siê w niej ca³y sens wiary. Darowana wolnoœæ sta³aby siê Ÿród³em grzechów. Tak wiêc, Tertulian wyjaœni³, e takie zachowanie by³o sprzeczne z wol¹ Boga i godzi³o w Jego majestat. Pisarz wyra a³ radykalny pogl¹d, e wierni byli winni Bogu swoj¹ krew. Nieprzelanie jej podczas przeœladowania, tylko wykupienie siê od niego, by³o grzechem i tchórzostwem. Natomiast zmierzenie siê z mêczeñstwem stanowi³o oddanie d³ugu 57. Kartagiñski Retor wyjaœni³, e nie wolno by³o pochopnie zg³aszaæ siê na mêczeñstwo, lecz trzeba by³o zachowaæ w swym dzia³aniu ostro noœæ. Podkre- 54 Tam e XII 6, s Por. tam e XII 7, s Tam e XII 8, s Por. tam e XII 10, s. 172.
241 KONTROWERSJE WOKÓ MÊCZEÑSTWA 241 œli³, e nie mo e zostaæ ona spe³niona za poœrednictwem pieniêdzy. Ochronê przed bólem mo na nabyæ jedynie dziêki wierze i m¹droœci. Wartoœci te s¹ o wiele cenniejsze ni jakakolwiek suma pieniê na 58. PODSUMOWANIE Tertulian w swojej twórczoœci ustosunkowa³ siê do spraw kontrowersyjnych zwi¹zanych z przeœladowaniem pierwszych wyznawców Chrystusa. Chrzeœcijañstwo jego zdaniem wymaga³o od wiernych poniesienia mêczeñskiej œmierci. Dziêki mêczennikom wzrasta³a liczba wiernych w Koœciele, jednoczy³a siê wspólnota wierz¹cych w okresie ucisku, Stwórca móg³ sprawdziæ wytrwa³oœæ wierz¹cych, a szatan by³ pokonywany. Bóg nie nakazywa³ mêczeñstwa, daj¹c przez to wiernym wolny wybór. Wybieraj¹c œmieræ dla wiary, chrzeœcijanie otrzymywali ycie wieczne. Kartagiñczyk w sposób stanowczy sprzeciwi³ siê ucieczce podczas przeœladowañ. Analiza jego tekstów wykaza³a, e jego pogl¹d na ten temat uleg³ zmianie, gdy w okresie wiary katolickiej by³ zwolennikiem ucieczki. Natomiast, przeszed³szy na montanizm, nie uznawa³ jej z adnego powodu, poniewa wed³ug niego przeœladowanie pochodzi³o od Boga, nie mog³o byæ zatem niczym z³ym. Szczególnie potêpi³ duchownych, którzy w czasie ucisku dopuszczali siê ucieczki. W swojej twórczoœci odniós³ siê negatywnie równie do wykupywania siê od mêczeñstwa, dlatego e nie istnia³a adna cena, za jak¹ móg³by siê wykupiæ przeœladowany wobec ceny krwi Jezusa, który przela³ j¹ za wolnoœæ wiernych. THE RELATIONSHIP OF TERTULIAN TO CONTROVERSIES SURROUNDING MARTYRDOM IN THE ANCIENT CHURCH Summary In his works, Tertullian referred to controversial issues which happened during persecution of the first believers of Christ. Christianity required from its followers even martyrdom, for which they received a priceless prize: eternal life. Martyrdom was not ordered, but was a free choice and sprang from the willpower of God. Carthaginian firmly objected to escaping from persecution. From the author s analysis of his texts, it can be seen that Carthaginian s view on this subject changed. In the period when he was a follower of the Catholic faith, he supported escape, but converting to Montanizm disregarded it because given that persecution originated from God, it could not be anything bad. In particular, he condemned clergymen who shirked martyrdom as it was they who should be a model for the faithful and a support in heavy moments of doubt. 58 Por. tam e XIV 1, s. 174.
242 242 KUBISZEWSKA EL BIETA Carthaginian was a rigorous opponent of buying himself out of martyrdom. According to Tertullian, since Jesus laid down his life for all people, there was no price which could equal this act and redeem the man back from martyrdom. Such a way of avoiding persecution was unworthy of a faithful follower of Christ. Keywords: the persecution of Christians, ancient Church, Tertullian, martyrdom, controversies over martyrdom Nota o Autorze: mgr El bieta Kubiszewska jest absolwentk¹ kierunku historia ze specjalnoœci¹ historia literatury wczesnochrzeœcijañskiej w Instytucie Nauk Historycznych Uniwersytetu Kardyna³a Stefana Wyszyñskiego w Warszawie i aktualnie doktorantk¹ w tym e Instytucie. Ponadto, ukoñczy³a na Uniwersytecie Kardyna³a Stefana Wyszyñskiego specjalnoœæ archiwistyczno bibliotekoznawcz¹ oraz Studium Pedagogizacji ze specjalnoœci¹ nauczycielsk¹. Interesuje siê problemami ycia codziennego pierwszych wspólnot chrzeœcijañskich. S³owa kluczowe: przeœladowanie chrzeœcijan, Koœció³ staro ytny, Tertulian, mêczeñstwo, kontrowersje wokó³ mêczeñstwa
243 243 SEMINARE t. 31 * 2012 * s JAKUB DZIEWULSKI UKSW, Warszawa YCIE CODZIENNE MNICHA CENOBITY W EGIPCIE NA PODSTAWIE REGU Y ŒW. PACHOMIUSZA WSTÊP Pierwsz¹ form¹ ycia monastycznego powsta³¹ na prze³omie III i IV wieku by³ anachoretyzm, którego jednym z twórców by³ œw. Antoni Pustelnik. Anachoretyzm, którego nazwa pochodzi od greckiego s³owa anachoreo (oddalam siê, odchodzê), polega³ na tym, e mnich pustelnik udawa³ siê do jakiegoœ odludnego miejsca, najczêœciej na pustyniê, gdzie zdobywaj¹c na po ywienie tylko to co da³a mu natura kontemplowa³ Pismo Œwiête i stara³ siê naœladowaæ Chrystusa. Niewiele póÿniej pojawia siê nowa forma ycia monastycznego, którego jednym z prekursorów by³ œw. Pachomiusz. By³ to cenobityzm, ró ni¹cy siê od anachoretyzmu przede wszystkim tym, e mnisi yli we wspólnocie, w zamkniêtym klasztorze. Pachomiusz, myœl¹c o stworzeniu takiej wspólnoty i pisz¹c Regu³ê, wzi¹³ pod uwagê prawie ka dy aspekt codziennego ycia pojedynczego mnicha. W polskiej literaturze patrystycznej brak opracowañ tej Regu³y pod wzglêdem codziennego ycia, co czyni to zagadnienie otwartym. Zagadnienie, które samo w sobie jest bardzo ciekawe, poniewa dotyczy jednych z pierwszych mnichów yj¹cych we wspólnotach. Œw. Pachomiusz urodzi³ siê oko³o 292 roku w miejscowoœci Sne, w Górnym Egipcie. Rodzice Pachomiusza byli poganami i zamo nymi mieszkañcami wsi. Pachomiusz nauczy³ siê mówiæ w jêzyku koptyjskim, byæ mo e tak e pisaæ, jak równie nauczy³ siê jêzyka greckiego. W roku 312 zosta³ si³¹ zwerbowany do wojska w czasie kampanii, któr¹ prowadzi³ Maksymin Daja przeciwko Licyniuszowi. Zosta³ uwiêziony w pobli u Teb i zazna³ tam yczliwoœci ze strony chrzeœcijan. To wydarzenie sprawi³o, i sam zapragn¹³ zostaæ chrzeœcijaninem. Po uwolnieniu oko³o 313 roku w Antinoe w Œrodkowym Egipcie, osiad³ w wiosce Szeneset i tam przyj¹³ chrzest. Zosta³ pustelnikiem u boku innego pustelnika znanego z surowej ascezy, Palamona. Po dziesiêciu latach osiedli³ siê w Tabennisi. Tam do³¹-
244 244 JAKUB DZIEWULSKI czyli do niego wieœniacy z okolic, których wkrótce przepêdzi³ z powodu braku dyscypliny. Mimo to, nap³ywali do niego inni kandydaci. Dlatego, oko³o 324 roku, zacz¹³ nadawaæ ramy organizacyjne tej wspólnocie. W latach Pachomiusz za³o y³ na pó³nocnym zachodzie wielkiej Delty Nilu klasztory w Phbow, Tse, Szmin i Tsmine oraz na po³udniu w Phnoum, a tak e przy³¹czy³ do zgromadzenia istniej¹ce ju wspólnoty w Szeneset, Thmouszons i Thbew na ich w³asn¹ proœbê. Pachomiusz zmar³ 9 maja 347 roku w wyniku epidemii d umy, na swojego nastêpcê wyznaczaj¹c Petroniusza, prze³o onego z Thbew ZABUDOWANIA W KLASZTORZE PACHOMIAÑSKIM Na wstêpie warto zaznaczyæ, e na podstawie samej treœci Regu³y ciê ko zarysowaæ kszta³t czy dok³adne rozmieszczenie budynków, które znajdowa³y siê w klasztorze pachomiañskim. Mo na natomiast doœæ dok³adnie okreœliæ przeznaczenie tych pomieszczeñ. Zdaje siê, e centralnym pomieszczeniem klasztoru pachomiañskiego by³o miejsce modlitwy, które pojawia siê w wielu punktach Regu³y. Musia³o byæ sporych rozmiarów, skoro gromadzili siê tam wszyscy mnisi, a mog³o ich byæ nawet oko³o Znajdowa³y siê tam wi¹zki sitowia, na których mnisi siedzieli w trakcie modlitw, wyplataj¹c przy okazji inne maty. Miejsce modlitwy mia³o prawdopodobnie czêœciowo ods³oniêty dach, ewentualnie posiada³o oculus 2, poniewa znajdowa³o siê tam ognisko, przy którym mnisi rozgrzewali siê w nocy i które s³u y³o jako Ÿród³o œwiat³a. Znajdowa³o siê tam równie podwy szenie, na którym mnich z domu sprawuj¹cego dy ur w danym tygodniu recytowa³ Psalmy lub jakiœ inny fragment Pisma Œwiêtego 3. Obecnoœæ o³tarza w tym pomieszczeniu ka e przypuszczaæ, e odprawiano tam Msze œwiête 4. Bracia zorganizowani byli w domy licz¹ce po kilkunastu mnichów, te z kolei by³y pogrupowane w oddzia³y. W domach by³y cele, w których mnisi spali, modlili siê w samotnoœci 5. Za murami klasztoru znajdowa³o siê od 30 do 40 domów, w których mieszka³o, razem z prze³o onym tego domu, od 20 do 40 mnichów 6. Na miejscu posi³ku, które mo na nazwaæ po prostu jadalni¹, mnisi siedzieli w ustalonym porz¹dku i nie wolno by³o siê im przesiadaæ, chyba e za yczy³ 1 Por. V. Desprez OSB, Pocz¹tki monastycyzmu, tom 1. Dzieje monastycyzmu chrzeœcijañskiego do soboru efeskiego (431), ród³a Monastyczne, t. 21, Kraków 1999, s Oculus to okr¹g³y otwór w szczytowej czêœci sklepienia, przepuszczaj¹cy powietrze i œwiat³o do wnêtrza budowli. 3 Por. Pachomiusz, Regu³a Przykazania [dalej: Przyk] 6, ród³a Monastyczne 11, Kraków 1966, s Por. tam e 8, s Por. tam e 15, s Por. M. Starowieyski, Staro ytne regu³y zakonne, PSP XXVI, ATK, Warszawa 1980, s. 32.
245 YCIE CODZIENNE MNICHA CENOBITY 245 sobie tego prze³o ony 7. Do jadalni prowadzi³y drewniane drzwi, przy których po posi³ku rozdzielano s³odycze 8. W klasztorze istnia³a równie izba chorych, w której przebywali chorzy mnisi i opiekuj¹cy siê nimi pielêgniarze, którzy decydowali o tym, co bêdzie spo ywa³ chory. Regu³a informuje równie o istnieniu takiego pomieszczenia jak jadalnia chorych. Wydaje siê, e ze wzglêdów praktycznych znajdowa³a siê ona tu przy izbie chorych 9. Z Przykazania 38 wynika, e w klasztorze pachomiañskim znajdowa³a siê spi arnia, gdzie przechowywane by³o jedzenie, tak e to, które otrzymywali mnisi w prezencie, na przyk³ad od krewnych odwiedzaj¹cych klasztor. Jedzenie to najpierw oddawali prze³o onemu domu, a on decydowa³, ile z tego otrzyma mnich, a ile zostanie przeznaczone dla wspólnoty 10. Oczywiœcie, w klasztorze by³a te kuchnia, która by³a jedynym miejscem, w którym mo na by³o gotowaæ 11. Klasztor mia³ kilka magazynów. Zapewne w okolicach bramy, znajdowa³ siê magazyn, s³u ¹cy za szatniê, w którym sk³adowano odzienie, w jakim nowicjusz przyby³ do klasztoru 12. Istnia³y te magazyny, w których dany dom sk³adowa³ sanda³y i narzêdzia, których mnisi u ywali do pracy w polu. Narzêdzia jednak by³y pod koniec tygodnia przenoszone do jednego wspólnego magazynu, sk¹d kolejni dy urni tygodniowi brali je i w nowym tygodniu rozdzielali miêdzy mnichów 13. Mnisi mieli te sk³ad, w którym przechowywano lebitonaria 14. Wewn¹trz zabudowañ klasztornych znajdowa³ siê równie ogród, gdzie uprawiano jarzyny 15. Poza obrêbem murów by³y pola, na których uprawiano zbo e lub winoroœle oraz sad 16. W okolicy klasztoru znajdowa³y siê palmy, z których zbierano owoce i odnoszono do klasztoru, a tak e liœcie u ywane do wyplatania koszyków 17. Klasztor posiada³ w³asne warsztaty rzemieœlnicze, z us³ug których korzystali mnisi 18. By³a te piekarnia, w której piekarze wyrabiali codziennie ciasto, a nastêpnie piekli chleby w specjalnie przeznaczonych do tego celu piecach 19. Je eli 7 Por. Przyk 30, 36, s Por. tam e 37, s Por. tam e 41 43, s Por. tam e 38, s Por. tam e 80, s Por. tam e 49, s Por. tam e 65 66, s Lebitonarium to lniana tunika bez rêkawów. 15 Por. Przyk 71, s Por. tam e 73, s Por. tam e 72, 76, s Por. tam e 111, s Por. tam e , s. 150.
246 246 JAKUB DZIEWULSKI klasztor znajdowa³ siê nad Nilem, móg³ mieæ przystañ, poniewa Pachomiusz w Regule wydaje zalecenia wioœlarzom 20. W klasztorze pachomiañskim by³a te nisza, w której znajdowa³a siê szafa do przechowywania ksi¹ ek, mo na j¹ traktowaæ jako ma³¹ bibliotekê 21. W niszy przy ksi¹ kach znajdowa³y siê równie szczypce do wyci¹gania cierni ze stóp 22. Klasztor by³ otoczony jakiegoœ rodzaju murem 23, jak nietrudno siê domyœliæ, ze wzglêdów bezpieczeñstwa. W murze znajdowa³a siê oczywiœcie brama, przy której przyjmowano i wstêpnie nauczano nowicjuszy. Przy bramie rezydowa³ furtian, który odpowiada³ za podejmowanie goœci i nowicjuszy 24. Wydaje siê wiêc, e przy bramie musia³o znajdowaæ siê jakieœ pomieszczenie przypominaj¹ce portierniê 25. Równie w pobli u bramy móg³ byæ budynek, w którym podejmowano goœci klasztoru, którzy byli mnichami. Mogli oni uczestniczyæ we wspólnej modlitwie, ale musieli byæ tej samej wiary 26. Pachomiusz zapewne chcia³ wykluczyæ w ten sposób z udzia³u w modlitwach mnichów orientacji orygenesowskiej lub arian 27. Gdy do klasztoru przybywali ludzie œwieccy, rozdzielano ich wed³ug p³ci do ró nych pomieszczeñ. Kobiety by³y przyjmowane w budynku oddzielonym od wszelkiego s¹siedztwa mnichów. Mimo ogólnej goœcinnoœci jak¹ Pachomiusz propaguje i zaleca mnichom w Regule, wydaje siê, e podejmowanie kobiet w klasztorze nie by³o rzecz¹ po ¹dan¹. Wed³ug Pachomiusza nieprzyjêcie ich w goœcinê pod wieczór by³oby niegodziwoœci¹. Jednak nieprzyjêcie kobiet w dzieñ, aby ograniczyæ jak najbardziej kontakty mnichów z kobietami, wydaje siê dopuszczalne FUNKCJE MNICHÓW W KLASZTORZE PACHOMIAÑSKIM Niektóre funkcje mnichów by³y potrzebne do tego, aby klasztor móg³ w ogóle funkcjonowaæ, inne z kolei pozwala³y na to, aby by³ sprawnie zorganizowany i zarz¹dzany. Te drugie funkcje, mo na je nazwaæ prze³o eñskimi, pozwala³y prze³o onemu generalnemu wspólnoty pachomiañskiej sprawnie zarz¹dzaæ ca³¹ jej struktur¹. 20 Por. tam e 118, s Por. tam e 101, s Por. tam e 82, s Por. tam e 84, s Por. tam e 49, s Por. M. Starowieyski, Staro ytne regu³y zakonne, s Por. Przyk 51, s Por. tam e, s Warto w tym miejscu zauwa yæ, e mnisi pachomiañscy byli wiêc w jakimœ sensie obroñcami ortodoksji w Koœciele. Mieli tak e œwiadomoœæ b³êdnowierstwa zarówno arian, jak i mnichów, którzy popadli w skrajny orygenizm. 28 Por. Przyk 52, s. 139.
247 YCIE CODZIENNE MNICHA CENOBITY 247 W ka dym klasztorze znajdowa³ siê prze³o ony klasztoru, który by³ zwierzchnikiem wszystkich mnichów w nim mieszkaj¹cych. Bez jego wiedzy, zgody czy akceptacji praktycznie nic w klasztorze nie mog³o mieæ miejsca. On kierowa³ klasztorem i podejmowa³ decyzje dotycz¹ce funkcjonowania wspólnoty, a tak e ycia poszczególnych mnichów. Prze³o ony udziela³ nagany przy wszystkich, je eli któryœ z mnichów podczas odmawiania psalmów rozmawia³ lub œmia³ siê 29. Tak samo, jego rol¹ by³o karcenie mnicha, który spóÿni³ siê na modlitwê 30. On decydowa³ o tym, czy wolno mnichowi opuœciæ zgromadzenie modlitewne z jakiegoœ powodu 31. Nawet gdy zdarza³a siê jakaœ nieprzewidziana sytuacja, mnichom nie wolno by³o podejmowaæ dzia³ania bez polecenia prze³o onego 32. Na zgromadzeniu, na którym odprawiana by³a Msza œw. 33 oraz na zwyk³ym niedzielnym zgromadzeniu, nikomu nie wolno by³o œpiewaæ bez prze³o onego 34. Prze³o ony klasztoru wyg³asza³ katechezy skierowane do ogó³u braci 35. Równie on musia³ udzieliæ zgody na wezwanie mnichów na zgromadzenie modlitewne. Kiedy mnisi wybierali siê do pracy, nie wolno by³o nawet rozdzieliæ narzêdzi, dopóki on nie wyda³ polecenia 36. Prze- ³o ony równie decydowa³ o porze wyjœcia do pracy w polu oraz kaza³ przedtem sprawdziæ, co komu jest potrzebne 37. Sprawdza³ te, razem z dy urnym tygodniowym koñcz¹cym swój dy ur i jego nastêpc¹, czy ca³a praca zosta³a w danym tygodniu wykonana 38. Jeœli jakiœ mnich chcia³ odwiedziæ kogoœ w izbie chorych, musia³ uzyskaæ zgodê prze³o onego, je eli natomiast choremu mnichowi chcia³by us³ugiwaæ ktoœ z jego rodziny, równie bez zgody prze³o onego nie móg³ tego robiæ 39. Kiedy przybywali do klasztoru w goœcinê œwieccy, prze³o ony klasztoru zarz¹dza³, jak ich rozdzieliæ do poszczególnych miejsc wed³ug p³ci 40. Tak samo, po przybyciu krewnych lub bliskich jakiegoœ mnicha, równie on musia³ udzieliæ pozwolenia na spotkanie 41. Udziela³ te zezwolenia na opuszczenie klasztoru 29 Por. tam e 8, s Por. tam e 9, s Por. tam e 11, s Por. tam e 12, s O Eucharystii u mnichów pachomiañskich por. B. Degórski, Eucharystia u mnichów pachomiañskich w IV w., w: Pokarm nieœmiertelnoœci. Eucharystia w yciu pierwszych chrzeœcijan, red. W. Myszor, E. Stanula, Katowice 1987, s Por. Przyk 16, s Por. tam e 19, s Por. tam e 23, s Por. tam e 24, s Por. tam e 27, s Por. tam e 47, s Por. tam e 52, s Por. tam e 53, s. 139.
248 248 JAKUB DZIEWULSKI mnichowi, którego krewni zachorowali 42 oraz pozwolenia na udzia³ w pogrzebie kogoœ z rodziny 43. Prze³o ony klasztoru rozdziela³ te przez prze³o onych domów to, co mnisi mieli prawo posiadaæ na w³asnoœæ, czyli dwa lebitonaria, sabanum 44, p³aszcz skórzany, dwie kukulle 45, pas i kostur 46. W przypadku œmierci jednego z braci, wszyscy mieli obowi¹zek uczestniczyæ w pogrzebie, chyba e prze³o ony komuœ pozwoli³ zostaæ w klasztorze ze wzglêdu na zdrowie 47. Prze³o onemu przys³ugiwa³o zawsze miejsce przed wszystkimi mnichami, gdy mnisi wychodzili gdzieœ razem, on zawsze szed³ na czele 48. By³ te sêdzi¹, który sam os¹dza³ mnicha i kara³ go za wystêpek, którego Pachomiusz nie przewidzia³ w Regule 49. Ka da nowoœæ, która mia³a byæ wprowadzona do klasztoru musia³a byæ zaakceptowana przez prze³o onego 50. Je eli jakiœ mnich odszed³, to prze³o ony decydowa³, czy po odbyciu pokuty mo e wróciæ 51. Gdyby tym mnichem chc¹cym powrotu by³ prze³o ony domu lub ekonom, te musia³ uzyskaæ takie pozwolenie oraz dodatkowo zgodê na objêcie tej samej funkcji 52. Kiedy mnich chcia³ spotkaæ siê z jak¹kolwiek krewn¹, która przebywa³a w klasztorze dziewic, prze³o ony klasztoru organizowa³ takie spotkanie 53. Je eli mnich pope³ni³ grzech, móg³ byæ wys³uchany przez prze³o onego klasztoru, a nastêpnie ukarany 54. Warto w zwi¹zku z tym zauwa yæ, e prze³o ony klasztoru by³ wiêc równie kimœ w rodzaju spowiednika. Prze³o onego nale a³o poinformowaæ, gdy ktoœ z danego domu uciek³ 55 czy zosta³ ukarany za jakiœ wystêpek 56. Mnisi mogli te donieœæ mu na prze³o onego ich domu, jeœli ten przekracza³ jakieœ postanowienia Regu³y, by³ zbyt surowy lub grzeszy³; wtedy prze³o ony klasztoru by³ zobowi¹zany go ukaraæ 57. W 159 punkcie Regu³y Pachomiusz daje szereg napomnieñ co do tego, jaki ma byæ prze³o ony. Tak wiêc, nie wolno mu by³o siê upijaæ, spaæ w wygodnym 42 Por. tam e 54, s Por. tam e 55, s Sabanum to lniany p³aszcz. 45 Kukulla to kaptur. 46 Por. Przyk 81, s Por. tam e 127, s Por. tam e 130, s Por. tam e 133, s Por. tam e 134, s Por. tam e 136, s Por. tam e 137, s Por. tam e 143, s Por. Pachomiusz, Regu³a Przykazania i Postanowienia [dalej: PrzykP] 10(151), ród³a Monastyczne 11, Kraków 1996, s Por. tam e 12(153), s Por. tam e 13(154), s Por. tam e 17(158), s. 159.
249 YCIE CODZIENNE MNICHA CENOBITY 249 ³ó ku, siedzieæ na koñcu i smuciæ w œwiêto Pana Zbawiciela 58 oraz jeœæ lepsze potrawy i posiadaæ lepsze szaty ni inni mnisi. Powinien panowaæ nad swoimi po ¹dliwoœciami i postêpowaæ wed³ug prawa Bo ego. Nie powinien natomiast byæ dwulicowy, zarozumia³y, lekkomyœlny, przekupny, podatny na pochlebstwa, a tak e pyszny, grzeszny, fa³szywy i zazdrosny o czyj¹œ w³asnoœæ. Nie móg³ gniewaæ siê i krzyczeæ na s³abszych, knuæ, byæ podstêpnym i lekcewa yæ w³asne grzechy. Nie wypada³o mu, jako prze³o onemu, rozpraszaæ mnichów artami i samemu byæ podatnym na takie rozpraszanie. Powinien baæ siê Boga, a nie œmierci, nie wahaæ siê w dobrych uczynkach i byæ konsekwentnym i sprawiedliwym w swoich postanowieniach. Mia³ znaæ yciorysy œwiêtych oraz byæ otwartym na ich nauki i gardziæ grzesznikami 59. W razie jakichœ powa nych uchybieñ, prze³o ony móg³ byæ zdjêty ze swojego stanowiska tylko przez radê mê ów œwiêtych i bogobojnych 60. W teorii nie by³ on usuwany ze stanowiska na sta³e, lecz do momentu a siê poprawi i oczyœci z brudu niesprawiedliwoœci 61. Gdy prze³o ony by³ nieobecny, we wszystkim zastêpowa³ go tak zwany drugi 62. Jedyn¹ dodatkow¹ funkcj¹, jak¹ sprawowa³ drugi 63 poza zastêpowaniem prze³o onego klasztoru, by³a opieka nad wspomnian¹ ju klasztorn¹ szaf¹ z ksi¹ kami 64. W ka dym klasztorze pachomiañskim znajdowa³y siê domy, z których ka dy mia³ swojego prze³o onego 65. Prze³o ony domu, po odebraniu nowicjusza od furtiana, na zgromadzeniu modlitewnym wskazywa³ mu miejsce do siedzenia zgodnie z hierarchi¹ w jego domu 66. Wyg³asza³ on te w tygodniu trzy katechezy do mnichów ze swojego domu 67. Mnisi mu podlegli musieli zaczekaæ w trakcie posi³ku a pierwszy siêgnie po jedzenie 68. Je eli jakiœ mnich otrzyma³ od krewnych coœ do jedzenia w darze i nie by³ w stanie tego zjeœæ w ca³oœci w ci¹gu trzech dni, resztê oddawa³ swojemu prze³o onemu, który zanosi³ to do spi arni 69. Gdy by³o 58 Czyli w niedzielê. 59 Por. PrzykP 18(159), s Byæ mo e chodzi o radê sk³adaj¹c¹ siê z prze³o onych kilku klasztorów. 61 Por. Pachomiusz, Regu³a Przykazania i Orzeczenia [dalej: PrzykO] 11(170), ród³a Monastyczne 11, Kraków 1996, s Por. Pachomiusz, Regu³a Przykazania i Prawa [dalej: PrzykPr] 9(185), s O drugim w klasztorze pachomiañskim por. B. Steidle, Der Zweite im Pachomiuskloster. Zum Verständnis des 65. Kapitels des Regel St. Benedikts, BenM XXIV, Beuron Por. Przyk 101, s Por. M. Starowiejski, Staro ytne regu³y zakonne, s Por. Przyk 1, s Por. tam e 20, s Por. tam e 30, s Por. tam e 38, s. 135.
250 250 JAKUB DZIEWULSKI to jakieœ jedzenie, które spo ywa³o siê z chlebem, razem z prze³o onym domu odnosi³ wszystko do izby chorych 70. W razie choroby kogoœ z krewnych mnicha, gdy ten chcia³ odwiedziæ dom rodzinny, prze³o ony ca³ego klasztoru i prze³o ony domu wybierali mnicha, który mia³ mu towarzyszyæ. Prze³o ony domu decydowa³ te, ile prowiantu obaj dostan¹ na drogê. Gdyby na drogê powrotn¹ otrzymali coœ od rodziny odwiedzaj¹cego, a nie spo yli tego w ca³oœci, musieli oddaæ to po powrocie prze³o onemu domu, który odnosi³ to do izby chorych 71. Kiedy mnisi szli do pracy, prze³o ony domu szed³ zawsze na czele swoich mnichów 72. Je eli bracia chcieli bardziej poœciæ, mogli nie jeœæ wraz z innymi przy wspólnym stole jednego posi³ku, wtedy prze³o ony ich domu zanosi³ im chleby 73. Je eli zaœ mnichowi wszed³by w stopê jakiœ kolec, wtedy poza prze³o onym domu lub jego drugim nikomu nie wolno by³o go wyj¹æ 74. Gdy mnich skoñczy³ swoj¹ pracê wczeœniej ni inni, mia³ obowi¹zek poinformowaæ o tym prze³o onego domu i ten zleca³ mu ewentualnie kolejne zajêcie 75. W wypadku zaginiêcia czegokolwiek w drodze, w klasztorze czy na polu prze³o ony domu by³ zobowi¹zany poinformowaæ o tym prze³o onego klasztoru pod groÿb¹ publicznej pokuty 76. Tak samo w wypadku ucieczki jakiegoœ mnicha mia³ trzy godziny na poinformowanie o tym prze³o onego klasztoru. Jeœli tego nie uczyni³ musia³ odbywaæ trzydniow¹ pokutê 77. Prze³o ony domu mia³ te obowi¹zek ukaraæ natychmiast winnego jakiegoœ przestêpstwa oraz poinformowaæ o tym jak najszybciej prze³o onego klasztoru i tu znowu, je eliby tego nie uczyni³, czeka³a go kara 78. Tak jak i prze³o ony klasztoru, tak samo prze³o ony domu mia³ swojego zastêpcê, czyli drugiego. Do jego obowi¹zków nale a³o przyjmowanie od mnichów z jego domu wracaj¹cych z pola sanda³ów i narzêdzi z elaza, a nastêpnie odnoszenie ich do magazynu 79. Po praniu i wysuszeniu lebitonariów, bra³ je od swoich braci i odk³ada³ do magazynu 80. Bardzo wa n¹ funkcjê w klasztorze pachomiañskim sprawowa³ furtian, który rezydowa³ obok bramy. Rozmawia³ jako pierwszy z ludÿmi, którzy przychodzili do bramy klasztoru i chcieli zostaæ mnichami. Regu³a mówi, e przed wpusz- 70 Por. tam e 53, s Por. tam e 54, s Por. tam e 58, s Por. tam e 79, s Por. tam e 96, s Por. PrzykP 4(146), s Por. tam e 11(152), s Por. tam e 12(153), s Por. tam e 13(154), s Por. Przyk 65, s Por. tam e 70, s. 143.
251 81 Por. tam e 49, s Por. tam e 1, s Por. tam e 51, s Por. tam e 52, s Por. tam e 53, s Por. tam e 59, s Por. tam e 26, s Por. tam e 77, s Por. PrzykP 5(147), s Por. Przyk 74, s Por. tam e 116, s Por. tam e 40, 42, s Por. tam e 67, s Por. tam e 71, s Por. tam e 75, s Por. tam e 108, s YCIE CODZIENNE MNICHA CENOBITY 251 czeniem kandydata na mnicha za bramê klasztoru zadawano mu pytania o przesz³oœæ oraz uczono modlitw 81. Prawdopodobnie zajmowa³ siê tym w³aœnie furtian. Wprowadza³ nowicjusza do grona braci i wskazywa³ mu stosowne miejsce 82. Gdy do klasztoru przybywali w goœcinê inni mnisi, tak e podejmowa³ ich furtian. Jeœli ci mnisi nie byli arianami lub mnichami orientacji orygenesowskiej, a chcieli wzi¹æ udzia³ w modlitwach, wtedy informowali o tym w³aœnie furtiana, a on pyta³ o zgodê prze³o onego klasztoru i przyprowadza³ ich na modlitwê 83. Furtian podejmowa³ te goœci œwieckich 84. Je eli krewny przyniós³ mnichowi do jedzenia coœ, co spo ywano w klasztorze, ten musia³ wezwaæ furtiana, który przyjmowa³ je w imieniu mnicha. Jeœli natomiast by³y to owoce lub jakieœ s³odycze, wtedy furtian oddawa³ mnichowi tyle, ile sam da³by radê zjeœæ, a resztê odnosi³ do izby chorych 85. Kiedy mnisi wybierali siê poza klasztor, towarzyszy³ im i to on rozmawia³ z ludÿmi spotkanymi w drodze, którzy chcieli porozmawiaæ z mnichami 86. Mo na wiêc przyj¹æ, e furtian by³ kimœ w rodzaju ³¹cznika miêdzy mnichami mieszkaj¹cymi w klasztorze a œwiatem zewnêtrznym. Kolejn¹ wa n¹ osob¹ w klasztorze pachomiañskim by³ szafarz. Do jego obowi¹zków nale a³o miêdzy innymi zaopatrzenie ka dego domu w sitowie do wyplatania mat 87. Gdy jakiœ mnich znalaz³ owoce pod drzewem, z którego same spad³y, mia³ obowi¹zek zanieœæ je szafarzowi, a ten rozdziela³ je pomiêdzy braci 88. Je eli coœ zosta³o w klasztorze zagubione lub uszkodzone, to w³aœnie on mia³ znaleÿæ i ukaraæ winnego 89. Po za tymi funkcjami mnichów, w klasztorze byli te pracownicy zajmuj¹cy siê ró nymi sprawami maj¹cymi wp³yw na funkcjonowanie i ycie mnichów w klasztorze. Pracowali tam kucharze przygotowuj¹cy posi³ki 90, piekarze 91, pielêgniarze 92, a tak e flisacy 93, ogrodnicy zajmuj¹cy siê ogrodem 94 i inni zajmuj¹cy siê palmami 95 oraz pasterze i pracownicy rolni 96.
252 252 JAKUB DZIEWULSKI 3. CODZIENNOŒÆ MNICHÓW PACHOMIAÑSKICH Mnisi w klasztorze pachomiañskim, poza tym, e mieli przydzielone poszczególne wy ej wspomniane funkcje, mieli równie zajêcia, które codziennie wykonywali. W sk³ad takiego programu wchodzi³a codzienna modlitwa i praca, w których musieli uczestniczyæ wszyscy mnisi. Wszyscy mnisi zbierali siê po raz pierwszy na modlitwê wczeœnie rano, kiedy wzywa³ ich na ni¹ odpowiedni sygna³, drewniany gong. Na modlitwach porannych mnisi siedzieli, ale nie bezczynnie, gdy w trakcie modlitwy wyplatali maty 97. W trakcie modlitwy jeden z mnichów recytowa³ z pamiêci fragment Pisma Œwiêtego, gdy koñczy³, klaska³ w d³onie, na co wszyscy mnisi musieli bez zw³oki powstaæ 98. Gdy trwa³a modlitwa, mnisi siedzieli ze spuszczonymi w dó³ g³owami i nie mogli spogl¹daæ na innych mnichów 99. Rozmowa czy œmiechy by³y karane 100. Modlitwy odbywa³y siê te w dzieñ, w poszczególnych domach. Po tych modlitwach prze³o ony domu wyg³asza³ katechezê 101. Na modlitwê dzienn¹ wzywa³a mnichów tr¹bka 102 i jeœli ktoœ spóÿni³ siê choæby o jedn¹ modlitwê podlega³ karze 103. Karze równie podlega³ mnich, który spóÿni³ siê na modlitwy wieczorne, tutaj jednak kara obowi¹zywa³a dopiero po trzech modlitwach 104. W innym jednak miejscu Regu³y mo na wyczytaæ, e modlitw nocnych by³o szeœæ, a mnisi podlegali karze ju po spóÿnieniu siê na pierwsz¹ z nich, wiêc informacje zawarte w Regule s¹ trochê sprzeczne 105. Mnich, który pracowa³ w upale i by³ bardzo zmêczony, móg³ nie uczestniczyæ w tych modlitwach 106. Nie wiadomo dok³adnie, jak wygl¹da³y modlitwy wieczorne, jednak nale y przypuszczaæ, e nie ró ni³y siê zbytnio od modlitw porannych 107. W trakcie modlitwy nie wolno by³o wychodziæ bez rozkazu prze³o onego, jednak kiedy mnich chcia³ wyjœæ za potrzeb¹ naturaln¹, móg³ o to poprosiæ prze³o onego 108. Po szeœciu modlitwach wieczor- 97 Por. tam e 5, s Por. tam e 6, s Por. tam e 7, s Por. tam e 8, s Por. tam e 19, s T³umacz Regu³y A. Bober twierdzi, e tr¹bka jest wymys³em œw. Hieronima, który przet³umaczy³ tekst na ³acinê. 103 Por. Przyk 9, s Por. tam e 10, s Por. tam e 121, s Por. PrzykPr 11(187), s Por. W. Harmless, Desert Christians. An introduction to the Literature of Early Monasticism, Oxford 2004, s Por. Przyk 11, s. 130.
253 YCIE CODZIENNE MNICHA CENOBITY 253 nych nastêpowa³o coœ co teraz nazywane jest cisz¹ nocn¹, gdy po nich mnisi rozchodzili siê do swoich cel, których nie wolno im by³o opuszczaæ 109. Modlitwy odprawiane by³y zawsze o tych samych okreœlonych porach dnia, nawet przez mnichów bêd¹cych w podró y 110. W sobotê i niedzielê Msze œwiête odprawia³ kap³an z najbli szego koœcio³a 111. W trakcie modlitw mnisi przez ramie przerzucony mieli skórzany p³aszcz, na którego dolnej czêœci siedzieli, natomiast lebitonarium zakrywa³o kolana 112. Bez skórzanego p³aszcza i kukulli nie mo na by³o wrêcz poruszaæ siê po klasztorze, a tym bardziej iœæ bez nich na posi³ek czy modlitwê 113. Modlitwa by³a u œw. Pachomiusza bardzo wa na, st¹d tak wiele punktów Regu³y zosta³o jej poœwiêconych. Ka dy kto chcia³ zostaæ mnichem mia³ obowi¹zek poznaæ modlitwy, jeszcze za nim w ogóle zosta³ wpuszczony do klasztoru. Musia³ nauczyæ siê Modlitwy Pañskiej oraz tyle Psalmów, ile zdo³a³ 114. Mnisi pracowali nawet w trakcie modlitwy, co ka e przypuszczaæ, e praca by³a dla mnichów równie wa na 115. Mnisi pachomiañscy zajmowali siê g³ównie wyplataniem mat i sznurów z sitowia 116. Jednak wychodzili te do pracy w polu. W trakcie drogi na pole mnichom nie wolno by³o rozmawiaæ ze sob¹. Mieli natomiast odmawiaæ jakiœ tekst z Pisma Œwiêtego 117. Podczas samej pracy nie mogli rozmawiaæ o rzeczach œwieckich, lecz tylko rozmyœlaæ o rzeczach œwiêtych lub milczeæ 118. W trakcie pracy w polu nikomu nie wolno by³o usi¹œæ, je eli nie zezwoli³ na to prze³o ony 119. Gdy mnisi pracowali poza klasztorem, a przysz³a pora posi³ku, spo ywali go na miejscu. Rozdzielano miêdzy nich nawet wodê, poniewa adnemu mnichowi nie wolno by³o braæ nic samemu 120. aden mnich nie móg³ zostaæ poza klasztorem, natomiast po powrocie do domów wszyscy oddawali drugiemu 121 sanda³y i narzêdzia, których u ywali przy pracy 122. W klasztorze istnia³ te system dy urów, który polega³ na tym, e w ka dym kolejnym tygodniu, kolejny dom otrzymywa³ dodatkowe prace i obowi¹zki do wykonania. Dom dy uruj¹cy w danym tygodniu by³ zobowi¹zany do posprz¹tania 109 Por. tam e 136, s Por. tam e 142, s Por. A. Guillaumont, U Ÿróde³ monastycyzmu chrzeœcijañskiego, tom 2, ród³a Monastyczne 38, Kraków 2006, s Por. Przyk 2, s Por. tam e 91, s Por. tam e 49, s Por. tam e 5, s Por. tam e 26, s Por. tam e 59, s Por. tam e 60, s Por. tam e 62, s Por. tam e 64, s Czyli zastêpcy prze³o onego. 122 Por. Przyk 65, s. 142.
254 254 JAKUB DZIEWULSKI miejsca zgromadzeñ 123. Do obowi¹zków nale a³a te s³u ba liturgiczna na zgromadzeniach i w trakcie Mszy œwiêtej. Podczas zgromadzeñ mnisi z domu dy- urnego recytowali b¹dÿ te czytali jakiœ fragment Pisma Œwiêtego. Nie wolno im by³o siê nawet zawahaæ w trakcie, bo za to grozi³a kara 124. Podczas Mszy natomiast nie mog³o zabrakn¹æ adnego mnicha z domu, który pe³ni³ aktualnie dy ur. Mnisi z tego domu siedzieli prawdopodobnie gdzieœ z przodu i odpowiadali œpiewaj¹cemu Psalmy, tworzyli wiêc coœ w rodzaju chóru 125. Dy urni mnisi przynosili te na pole i rozdawali pracuj¹cym mnichom wodê i po ywienie 126. Je eli bracia wybierali siê na przyk³ad na pogrzeb, a byliby poœród nich starzy lub schorowani mnisi, otrzymywali oni do pomocy mnicha spoœród dy urnych tygodniowych 127. Praca w klasztorach pachomiañskich by³a doskonale zorganizowana i w za- ³o eniu ukierunkowana na pracê nad zbawieniem. Jednak w³aœnie tak doskona- ³a organizacja pracy przyczyni³a siê do wzrostu znaczenia tylko i wy³¹cznie sfery gospodarczej, a gdy ta zaczê³a dominowaæ nad celami duchowymi, do klasztorów pachomiañskich zawita³ przepych i bogactwo, w wyniku czego nast¹pi³ kryzys cenobityzmu, który stworzy³ Pachomiusz 128. Po za prac¹ mnisi mieli oczywiœcie tak e czas przeznaczony na odpoczynek. Do takiego czasu wytchnienia w klasztorze pachomiañskim zaliczyæ mo na sen oraz posi³ki. Mnisi k³adli siê spaæ po zakoñczeniu wieczornych modlitw 129. Za ywali snu na pochy³ych krzes³ach w celi lub w trakcie gor¹cych nocy na tarasach domów 130. Kiedy spano, to tylko przy otwartych drzwiach, jedynie starzy lub chorzy mnisi mogli mieæ pozamykane pokoje 131. Posi³ki spo ywano w jadalni, w której mnisi siadali w ustalonym porz¹dku i jedli w ciszy z nakrytymi g³owami 132. Nie wolno siê by³o spóÿniæ na posi³ek, gdy grozi³ za to powrót do domu bez zjedzenia 133. Mnisi, je eli chcieli, mogli spo ywaæ jeden z posi³ków w swojej celi, ale otrzymywali wtedy tylko chleb z sol¹ 134. Przy wyjœciu z jadalni po obiedzie mnisi otrzymywali s³odycze 135. Z treœci 123 Por. tam e 27, s Por. tam e 13 i 14, s Por. tam e 15, s Por. tam e 64, s Por. tam e 129, s Por. M. Starowieyski, Staro ytne regu³y zakonne, s Por. Przyk 126, s Por. tam e 87, s Por. tam e 107, s Por. tam e 29, s Por. tam e 32, s Por. tam e 79, s Por tam e 37, s. 135.
255 YCIE CODZIENNE MNICHA CENOBITY 255 regu³y wynika, e zdrowi mnisi jedli kaszê 136, natomiast chorzy dostawali zupê i wino 137. Elementem monastycyzmu i duchowoœci pachomiañskiej silnie akcentowanym w Regule jest ubóstwo. Pachomiusz zakazuje mnichom w³asnoœci prywatnej. Ju przy wejœciu do klasztoru przysz³y mnich musia³ porzuciæ swoje œwieckie ubranie i otrzymywa³ szatê zakonn¹ 138. W celi wolno im by³o mieæ tylko: dwa lebitonaria, sabanum, materia³ okrywaj¹cy szyjê i ramiona, p³aszcz skórzany, dwie kukulle, pas oraz kostur na drogê 139. Mo na wiêc powiedzieæ, e mnich posiada³ w celi tylko i wy³¹cznie niezbêdne odzienie i nic ponadto. Mnichom nie wolno by³o te wymieniaæ siê pomiêdzy sob¹ tymi rzeczami. Nie wolno by³o te mnichowi dla samej elegancji wyszukiwaæ czegoœ nowego, czego nie maj¹ inni 140. Mnisi nie mogli równie przyjmowaæ od nikogo prezentów bez pozwolenia prze³o onego 141. Podarunki, jakie mnich otrzymywa³ od swoich krewnych odwiedzaj¹cych go w klasztorze, by³y w³aœciwie natychmiast przekazywane na potrzeby ca³ej wspólnoty 142. Mnisi nie mogli te przyjmowaæ czegokolwiek w depozyt, jak zaznacza Regu³a nawet od rodzonego brata 143. Pachomiusz zaleca te mnichom czystoœæ. Nakazuje wrêcz unikaæ kobiet, a gdyby jakieœ by³y goœæmi klasztoru, nale a³o umieœciæ je w takim miejscu, aby by³y jak najdalej od braci 144. Bliskoœæ miêdzy mnichami by³a te zakazana. Mnich nie móg³ ani k¹paæ, ani namaszczaæ oliw¹ innego brata, chyba e dosta³ takie polecenie 145. Mnisi nie mogli te rozmawiaæ miêdzy sob¹ w ciemnoœciach 146. Na jednej macie móg³ spaæ tylko jeden mnich. Nie wolno te by³o trzymaæ siê braciom za rêkê. Czy siedzieli czy stali, powinni byli zachowywaæ miêdzy sob¹ odleg³oœæ jednego ³okcia 147. Bracia nie mogli te siedzieæ we dwóch na nieosiod³anym oœle, ani na dyszlu wozu 148. Zabronione by³o, jak ju zosta³o wspomniane, usuwaæ sobie nawzajem kolce ze stopy, móg³ to uczyniæ tylko prze³o ony lub jego zastêpca 149. Nie wolno by³o nawet wchodziæ do cudzej celi bez zgody prze³o onego Por. tam e 44, s Por. tam e 45, s Por. tam e 49, s Por. tam e 81, s Por. tam e 98, s Por. tam e 106, s Por. tam e 53, s Por. tam e 113, s Por. tam e 52, s Por. tam e 93, s Por. tam e 94, s Por. tam e 95, s Por. tam e 109, s Por. tam e 96, s Por. tam e 112, s. 150.
256 256 JAKUB DZIEWULSKI Pachomiusz potêpia te homoseksualizm u mnichów w odniesieniu do ch³opców, którzy mieszkali w klasztorze. Daje jednak w tym przypadku a trzykrotn¹ szansê poprawy, jeœli mnich nie zaprzesta³by swoich praktyk mia³ byæ ukarany bardzo surowo 151. Pomimo e Pachomiusz wyraÿnie piêtnuje tylko pedofiliê, to wspomniane wy ej przepisy Regu³y, dotycz¹ce bliskoœci pomiêdzy mnichami, ka ¹ przypuszczaæ, e potêpia³ on tak e kontakty homoseksualne miêdzy mnichami. Za formê ascezy mo na te uznaæ ciszê, do której zachowywania zobowi¹zani byli wszyscy mnisi w trakcie wykonywania ró nych czynnoœci, w trakcie modlitwy, pracy czy posi³ku. Bardzo ciekawie i jak siê wydaje dosyæ trafnie ten fakt interpretuje E. Wipszycka, która twierdzi, e: To jest w³aœnie zasada ycia pachomiañczyków: byæ samemu w t³umie, eby skupiæ myœli na Bogu, eby siê modliæ 152. Wa n¹ wymiarem ascezy w klasztorach pachomiañskich by³o te pos³uszeñstwo. Dotyczy³o to prze³o onych domów, a zw³aszcza prze³o onego klasztoru. Jak ju wspomniano, nale a³o ich s³uchaæ bezwzglêdnie we wszystkich sprawach. Nawet wyjœcie na spacer w obrêbie murów klasztornych musia³ odbywaæ siê za zgod¹ prze³o onego domu 153. Nie wolno by³o wykonywaæ bez polecenia prze³o- onego adnej pracy 154. Nawet gdy ktoœ wykona³ pracê wczeœniej ni inni musia³ powiadomiæ o tym swojego prze³o onego, a nastêpnie uczyniæ to, co ten mu ka e 155. Pachomiusz, jako by³y o³nierz, pos³uszeñstwo uczyni³ g³ówn¹ cnot¹ i w³aœnie na niej opiera³ ycie we wspólnocie. Pos³uszeñstwo to nie mo e byæ jednak uto samiane z dyscyplin¹ wojskow¹, gdy nie by³o celem samym w sobie, lecz œrodkiem dla osi¹gniêcia dobra duchowego mnicha 156. Elementem pos³uszeñstwa wobec prze³o onych by³ te nale ny im szacunek i pierwszeñstwo. Nie wolno by³o, jak ju wspomniano, rozpoczynaæ posi³ku przed prze³o onym domu 157. Gdy mnisi wychodzili do pracy, prze³o ony zawsze szed³ na czele wszystkich braci 158. Obowi¹zywanie tej zasady pierwszeñstwa, wszêdzie i to bez wyj¹tku, potwierdza Pachomiusz w punkcie 130 Regu³y 159. Formy ascetyczne wprowadzone przez Pachomiusza by³y mocno z³agodzone w porównaniu do ascezy, jak¹ narzucali sobie mnisi pustelnicy. Przyczyn wprowadzenia tej lekkiej ascezy mo na doszukiwaæ siê w tym, e Pachomiusz wie- 151 Por. PrzykO 7(166), s E. Wipszycka, Mnisi nie tylko ci œwiêci, Kraków 2001, s Por. Przyk 84, s Por. tam e 123, s Por. PrzykP 4(146), s Por. M. Kanior OSB, Historia monastycyzmu chrzeœcijañskiego, t.1. Strao ytnoœæ (wiek III VIII), Kraków 1993, s Por. Przyk 30, s Por. tam e 58 i 59, s Por. tam e 130, s. 152.
257 YCIE CODZIENNE MNICHA CENOBITY 257 dzia³, e nie mo e wymagaæ od ca³ej grupy ludzi tego samego, czego wymagaj¹ od siebie najsilniejsze jednostki, jakimi byli w³aœnie mnisi pustelnicy 160. Oczywiœcie za niepos³uszeñstwo, czy inne wystêpki grozi³y mnichom ró ne kary, którym poœwiêcony jest obszerny fragment Regu³y. Za k³amstwa mnich mia³ spo ywaæ tylko chleb i wodê do momentu, w którym nie z³o y³ przysiêgi, e przestanie k³amaæ 161. Ta sama kara, po trzykrotnym upomnieniu, przewidziana by³a za deprawowanie i podburzanie innych mnichów 162. Jedn¹ z kar by³o te degradowanie mnichów. Karze tej podlegali mnisi, którzy byli gniewliwi i z³oœliwi, którzy z³oœcili siê o b³ahostki i nie us³uchali a szeœciu napomnieñ. Wtedy byli degradowani i odbierano im ich funkcje, mogli powróciæ na swoje stanowisko tylko pod warunkiem, e przyprowadzili trzech œwiadków, którzy sk³adali za nich porêczenie, e ju wiêcej dany mnich nie bêdzie siê tak zachowywa³ 163. Kar¹ by³o te przymusowe wys³anie do izby chorych dla mnicha, który porzuci³ klasztor. Gdy zdecydowa³ siê wróciæ i twierdzi³, e uciek³ z powodu s³aboœci cia³a, wysy³ano go w³aœnie do izby chorych, gdzie mia³ byæ ywiony z nierobami 164. Wys³aniem do izby chorych karano równie mnicha, który narzeka³ na to, e praca jest za ciê ka dla niego i nie przestawa³ po piêciokrotnym upomnieniu. Jednak jeœliby siê okaza³o, e powodem jego narzekania by³ zbytni rygor narzucony przez prze³o onego jego domu, to wtedy karê ponosi³ ten w³aœnie prze³o ony 165. ZAKOÑCZENIE Artyku³ mia³ na celu przedstawienie choæby zarysu ycia codziennego pierwszych mnichów yj¹cych we wspólnocie mimo, e swojej Regule œw. Pachomiusz nie nada³ jakiegoœ logicznego ci¹gu. Wydaje siê, e kolejne punkty dopisywane by³y w trakcie pojawiania siê nowych problemów zwi¹zanych z yciem monastycznym, które siê dopiero kszta³towa³o. Podjêta tu próba uporz¹dkowania informacji zawartych w Regule s³u y³a temu, by wy³oniony z kart tekstu Pachomiusza obraz klasztoru i ludzi w nim mieszkaj¹cych by³ jak najbardziej przejrzysty. Wydaje siê, e ciekawym zagadnieniem do opracowania w przysz³oœci by³oby zbadanie wp³ywu tej pierwszej Regu³y na kolejne tego typu dzie³a takich autorów jak na przyk³ad Cezary z Arles czy Benedykt z Nursji. 160 M. Borkowska OSB, Twarze Ojców Pustyni, Kraków 2001, s Por. PrzykO 1, s Por. tam e 4(164), s Por. tam e 2(161), s Por. tam e 12(171), s Por. tam e 5(164), s. 166.
258 258 JAKUB DZIEWULSKI EVERYDAY LIFE OF A CENOBITE MONK IN EGYPT BASED ON THE RULE OF PACHOMIUS Summary The article presents the everyday life of a cenobite monk beginning with a description of the ancient monastery itself and the buildings within it, such as the living quarters called houses. In the monastery, there were also everyday rooms such as the chamber of the sick and the place of prayer where monks prayed and weaved baskets. Pachomius also included buildings such as workshops, store rooms and many kinds of storehouses. In the second part of the article, the author discusses the various roles that monks could take in the monastery. For example, the superior of the monastery possessed almost absolute authority, followed by his second, who was his substitute. Each house individually had its own superior and his second. In Pachomius monastery, one could find a minister who was responsible for work related issues, as well as a gate keeper and workers such as gardeners, cooks, bakers and raftsmen. The final part of the article addresses the prayer life of the monastery, e.g. the nature and timing of prayers, as well as the work performed by monks outside of the monastery in the fields. Monks free time consisted of sleeping and meals. Since Pachomius was a soldier, he put into his Rule many precepts about discipline and obedience to superiors, which benefitted his monks as well as later monastic life. Keywords: Pachomius, Rule, monasticism, everyday life, cenobites, Church in Egypt, Egypt Nota o Autorze: Jakub Dziewulski student Uniwersytetu Kardyna³a Stefana Wyszyñskiego w Warszawie na kierunku Historia ze specjalnoœci¹ Historia Literatury Wczesnochrzeœcijañskiej. Pola zainteresowañ badawczych: historia staro ytna, Koœció³ staro ytny, monastycyzm wczesnochrzeœcijañski, jêzyk grecki. S³owa kluczowe: Pachomiusz, Regu³a, monastycyzm, ycie codzienne cenobici, Koœció³ w Egipcie, Egipt
259 259 SEMINARE t. 31 * 2012 * s KS. JANUSZ NOWIÑSKI SDB Instytut Historii Sztuki UKSW Kustosz Zabytków Dawnego Opactwa w L¹dzie METAFIZYCZNE PIORUNOCHRONY DEPOZYTY Z O ONE W KULACH HE MÓW WIE KOŒCIO A OPACTWA W L DZIE NAD WART W 1720 ROKU* W lipcu 1999 r., podczas remontu barokowych he³mów wie koœcio³a dawnego opactwa cysterskiego w L¹dzie nad Wart¹, zdemontowano dwie miedziane z³ocone kule wieñcz¹ce ich konstrukcjê. W ich wnêtrzu znajdowa³y siê pakiety dokumentów spisanych na papierze czerpanym, a tak e relikwie koœci z³o one w papierowych pakietach i w jedwabnym woreczku (il. 1) 1. Z uwagi na bardzo z³y stan zachowania znalezionych depozytów oddano je, bez naruszania zawartoœci, do konserwacji, któr¹ przeprowadzi³a pracownia Anny Ha³ucha-Lim i Ilony Miller w Toruniu 2. Po przeprowadzonej konserwacji i odpowiednim zabezpieczeniu, dokumenty i relikwie zosta³y z³o one w Archiwum Biblioteki Wy szego Seminarium Duchownego Towarzystwa Salezjañskiego w L¹dzie nad Wart¹. Stan zachowania oraz zawartoœæ depozytów opisuje dokumentacja ich konserwacji: Wyjête z kul wie owych relikwie i papierowe dokumenty mo na podzieliæ na piêæ grup. Ich zawartoœæ poznano po rozpoczêciu prac konserwatorskich. W sk³ad tych e grup wchodz¹: 1. papierowy dokument wielokrotnie z³o ony, zawiniêty w papier czerpany równie wielokrotnie z³o ony, z odciskiem pieczêtnym (tzw. sucha pieczêæ); * Artyku³ jest poprawion¹ i rozszerzon¹ wersj¹ tekstu, który opublikowa³em w: Homo Creator et Receptor artium. Ksiêga pami¹tkowa Ksiêdzu Profesorowi Stanis³awowi Kobielusowi ofiarowana, Warszawa 2010, s Por. J. Nowiñski, Od spustoszenia i ruiny do Pomnika Historii salezjanie w trosce o L¹d i jego zabytki w latach , w: Salezjanie w L¹dzie , red. J. Nowiñski, Warszawa- L¹d 2011, s Por. A. Ha³ucha Lim, I. Miller, Relikwie i dokumenty papierowe z kul wie owych pocysterskiego koœcio³a parafialnego w L¹dzie nad Wart¹. Dokumentacja prac konserwatorskich i restauratorskich, Toruñ 2003, maszynopis w zbiorach Biblioteki Wy szego Seminarium Duchownego w L¹dzie.
260 260 KS. JANUSZ NOWIÑSKI SDB 2. du y fragment koœci; fragmenty koœci zaszyte w woreczku z niebieskiego jedwabiu, z doszyt¹ kartk¹ zachowan¹ szcz¹tkowo; pakunek, którego zawartoœæ, to wielokrotnie z³o ona kartka papieru czerpanego z wydrukowan¹ modlitw¹ do Trzech Króli i fragment pieczêci woskowej zawiniêtej w kartkê papieru czerpanego z napisem wykonanym atramentem Agnus Dei Innocenty XI, zapisek ten prawdopodobnie opisuje zawartoœæ tej kartki; chroni¹cy ca³oœæ papier stanowi destrukt; 3. pakunek zawieraj¹cy fragmenty koœci zawiniêtej w kawa³ek papieru czerpanego z widniej¹cym napisem S. Dionisy wykonanym atramentem, prawdopodobnie napis dotyczy koœci, któr¹ chroni³a ta karteczka; papier chroni¹cy ca³oœæ (wielokrotnie z³o ona kartka papieru czerpanego) to destrukt; 4. papierowy dokument wielokrotnie z³o ony, zawiniêty w papier czerpany równie wielokrotnie z³o ony, z odciskiem pieczêtnym (tzw. sucha pieczêæ); 5. trzy ró ne fragmenty koœci i z³o ona kartka papieru z wydrukowan¹ modlitw¹ do Trzech Króli. Jak wynika z powy szego opisu, wiêkszoœæ elementów (zarówno dokumenty, jak i fragmenty koœci) zawiniêtych by³a pierwotnie w papier czerpany, który wielokrotnie z³o ony, pe³ni³ funkcjê ochronn¹ dla relikwii i dokumentów. Dziêki licznym warstwom papieru, obiekty przetrwa³y do dnia dzisiejszego, mimo e przebywaj¹c w kulach na he³mach wie koœcielnych, nara one by³y na bardzo silne dzia³anie czynników niszcz¹cych 3. W kuli ka dego z he³mów wie umieszczono jednakowy co do zawartoœci depozyt, tworzy³y go: pakiet z dokumentami oraz relikwie opisane inskrypcj¹ lub za³¹czon¹ kartk¹ z drukowanym wyobra eniem Pok³onu Trzech Króli oraz modlitw¹ do nich adresowan¹. W depozycie jednej z kul znaleziono równie, spowity w papier z cedu³¹ 4, fragment Agnuska papie a Innocentego XI TREŒÆ DOKUMENTÓW Otwarcie pakietów z dokumentami, opatrzonych prawdopodobnie such¹ pieczêci¹ l¹dzkiego opactwa, ujawni³o ich osobliw¹ zawartoœæ, któr¹ tworzy³ z³o ony in folio arkusz czerpanego papieru z ³aciñskim tekstem zapisanym na trzech stronach elazowo-gallusowym atramentem (il. 2). Rozmiar arkuszy papieru in folio, to ok. 23 x 35,6 cm. Na papierze czerpanym widnieje filigran Róg pocztowy 3 Tam e, s Cedula (staropolskie cedu³a), to w œredniowiecznej ³acinie kartka z oœwiadczeniem. Takimi kartkami, najczêœciej w formie w¹skiego paska, zaopatrywano w relikwiarzach partyku³y relikwii, podaj¹c imiê œwiêtego, a niekiedy równie rodzaj relikwii z³o onych w relikwiarzu, np. ex ossibus S. Ursulae. 5 Konserwatorzy rozpoznali czêœæ Agnuska jako fragment woskowej pieczêci, por. A. Ha³ucha Lim, I. Miller, Relikwie i dokumenty, s. 2.
261 METAFIZYCZNE PIORUNOCHRONY 261 na jednej karcie, Wie a na drugiej karcie tego samego arkusza. Filigrany dowodz¹, e papier pochodzi z terenów Rzeczpospolitej, a dok³adnie z papierni w Jeziornej. Mimo, e destrukcja papieru bezpowrotnie zniszczy³a wiele fragmentów tekstu, zachowane partie pozwalaj¹ okreœliæ sens zawartego w nim przes³ania. Poniewa w obu kulach z³o ono jednakowe co do treœci dokumenty, co wykaza³a analiza rêkopisów, ich lektura porównawcza umo liwi³a rekonstrukcjê fragmentów historycznych tekstów. Na pierwszej stronie ka dego arkusza znajduje siê tekst upamiêtniaj¹cy osadzenie he³mów na wie ach ze skrócon¹ histori¹ opactwa. Autor przywo³uje akt fundacji opactwa w L¹dzie przez ksiêcia Mieszka III w 1145 roku, a bezpoœrednio po nim, postaæ opata Miko³aja Antoniego ukomskiego, okreœlonego w dokumencie jako fundator koœcio³a i klasztoru 6. Tekst podkreœla wybór ukomskiego na opata w 1696 r. jednog³oœn¹ decyzj¹ l¹dzkiego konwentu 7. Prezentuj¹c zas³ugi drugiego fundatora opactwa, autor akcentuje przebudowê klasztoru i fundacjê l¹dzkiej œwi¹tyni oraz jej wyposa enia. Ten swoisty panegiryk s³awi¹cy l¹dzkiego opata i mecenasa koñczy historyczna konkluzja, któr¹ podajê w t³umaczeniu: Na wiecznotrwa³¹ pamiêæ te karty spisane chy ym piórem aby tak e kiedyœ potomnoœæ mia³a coœ do podziwiania i (brak tekstu) w tej wie y, postanowieniem [z] oko³o [16]87 [roku] wzniesionej, wraz z relikwiami œwiêtych tu sk³adamy. W Roku Pañskim 1720, [w] 20. [roku] pontyfikatu Klemensa XI, 24. [roku] rz¹dów Najdostojniejszego króla Augusta. 24. [roku] godnoœci opackiej Najjaœniejszego Pana Antoniego ukomskiego opata fundatora koœcio³a i klasztoru. W 13 dniu miesi¹ca czerwca w œwiêto œw. Antoniego 8. Strony wewnêtrzne z³o onego arkusza prezentuj¹ Cathalogus R [reverendorum] PP [patrum] ac VV [venerendorum] Ffratrum Professorum Landensium protime existentiur katalog przewielebnych ojców i czcigodnych braci profesów klasztoru w L¹dzie, wraz z list¹ nowicjuszy i goœci opactwa, oraz nazwiskami budowniczych he³mów wie i dachu klasztoru. Katalog wymienia nastêpuj¹- 6 Rok 1145 fundacji l¹dzkiego opactwa podawa³a miejscowa tradycja, w rzeczywistoœci Mieszko III ufundowa³ opactwo w L¹dzie ok r. Szerzej na temat historii fundacji L¹du por. A.M. Wyrwa, Procesy fundacyjne wielkopolskich klasztorów linii altenberskiej, ekno, Obra, L¹d, Poznañ Informacja ta przesuwa o rok datê elekcji ukomskiego. Funkcjonuj¹cy dotychczas w literaturze jako data wyboru ukomskiego na opata rok 1697 nale y, moim zdaniem, zwi¹zaæ z oficjalnym zatwierdzeniem elekcji l¹dzkiego opata mecenasa. Na temat osoby i dzia³alnoœci mecenasowskiej ukomskiego zob. J. Nowiñski, Nagrobek opata mecenasa Miko³aja Antoniego ukomskiego w pocysterskim koœciele w L¹dzie nad Wart¹, Biuletyn Historii Sztuki 70(2008)3 4, s In perenniorem memoriam haec citissimo annoto calamo ut tandem aliquando habeat qd ad mirae et Posteritas Circa 87 censuratione aedific turris hanc cum reliquiis sanctorum hac chartas imposumus. Anno Domini Clementis XI Pontificatus anno 20. Serenissimi Regis Augusti rdi 24. Dignitatis Abbatialis Illustrissimi Domini Anatonij Lukomski abbatis fundtoris Ecclesiae et Monasterii anno 24. Die vero Mensis Junij 13, Sacra S: Antonio.
262 262 KS. JANUSZ NOWIÑSKI SDB ce osoby (podajê oryginalny zapis na podstawie lektury porównawczej obu egzemplarzy): Strona druga: Cathalogus RPP ac VV Ffratrum Professorum Landensium protime existentiur Reverendissimus Dominus Antonius ukomski Abbas Land& comisariu 9 et Vicariu 9 Fundator Ecclesiae et benefactor monasterii RP Benedictus Stonecki RP Gabriel Przytycki RP Malahias Okopowicz RP Albericus Roborowicz Magister Novitiatorum RP Sebastianus Budarewicz RP Jacob 9 Kosowicz Secretarius Provinciae et Preposit 9 Zagorov& Rp Tomas awnicki Prior Parohus L¹dkov& RP Conradus Nagorniewski Aeconomus Godzisze& Paroch 9 Kovalo& Reverendissimus Domin 9 Robertus Bu³akowski Abbas Premetensis RP Georgorius êgowicz Provisor Monasterii RP Philippus Boszkowski Professor Phil& Clarae Tumbae RP Bernardus Zahorski Supprior Clarae Tumbae RP Nicolaus Metner Professor Phil& Clarae Tumbae RP Alexius Sadkowski Supprior RP Gvihelmus Bystram aeconom 9 Land RP Pater Petrus Grabiñski RP Johannes Schubert Bursarius rd 9 Custos Ecclesiae RP Thadaeus Rychter Sakristian 9 RP Matheus Grunwald Cantor VF Hieronymus Loka RSm 9 D Joseph 9 Gorczynski Coadiutor Abbatiae Paradis& RP Ludvicus Sykowski VF Bartholomeus Cytalski RP Stanislaus Kurski VF Augustinus B³askiewicz VF Mauritius Gromacki VF Edmundus Wierzbiñski VF Bernardus Fabrini P [brak tekstu] fabricae Strona trzecia: Conversi CF Lukas Reteke Pictor Professus Premetensis CF Adalbertus Wielodworski CF Mathias Zielinski CF Martin 9
263 METAFIZYCZNE PIORUNOCHRONY 263 Novitii VF Gregorius Michalowski VF Andreas Krakowski VF Ambrosiu 9 Chwalemski VF Stephanus Jaskulski Lignifaber qui aedificavit turres et tectum Monasterii Joannes Volff Niman Vice magister Joannes Carolu 9 Hoffman Wed³ug przedstawionego wy ej katalogu, w czerwcu 1720 roku opactwo w L¹dzie liczy³o 31 zakonników, z których trzech przebywa³o w cysterskim Collegium Generale Studii w Mogile 9, a trzech pe³ni³o obowi¹zki proboszczów w parafiach le ¹cych w dobrach opactwa, 3 braci konwersów oraz 4 nowicjuszy. Budow¹ œwi¹tyni z ramienia konwentu kierowa³ prawdopodobnie brat Bernard Fabrini, okreœlony w dokumencie jako P [refectus?] fabricae. Goœæmi opactwa w dniu osadzenia kul na he³mach byli: opat Przemêtu Robert Bu³akowski i koadiutor opactwa z Parady a Józef Gorczyñski, a tak e, pochodz¹cy z opactwa w Przemêcie, malarz brat ukasz Raedtke (w katalogu Reteke), wykonuj¹cy wówczas polichromie w l¹dzkiej œwi¹tyni na zlecenie opata ukomskiego 10. Pokryte miedzi¹ he³my wie oraz kryty dachówk¹ dach nad nowowzniesionym piêtrem klasztoru, wykonali Jan Wolff Niman i Jan Karol Hoffmann WIE E KOŒCIO A I JEGO FUNDATORZY Zgodnie z informacj¹ zapisan¹ w dokumencie fundacyjnym, wie e koœcio³a klasztornego postanowiono wznieœæ oko³o 1687 r. W tym okresie barokow¹ przebudowê klasztornej œwi¹tyni, zainicjowan¹ w 1651 r. przez opata Jana Zapolskiego, realizowano wed³ug planów królewskiego architekta Józefa Szymona Bellottiego 12. Para czworobocznych wie ujmuje zgodnie z zamys³em opata Zapolskiego i projektem Bellottiego wschodni¹ œcianê prezbiterium (motyw nieznany w tra- 9 Na temat cysterskiego kolegium w Mogile por. H.Z. Leszczyñski, Z dziejów kolegium prowincjonalnego cystersów w Mogile, w: Dzieje teologii w Polsce, t. 2, cz. 2, red. M. Rechowicz, Lublin 1975, s Na temat dzia³alnoœci ukasza Raedtke w L¹dzie zob. J. Nowiñski, Malowid³a ukasza Raedtke, freskanta 1 po³. XVIII w., w pocysterskim koœciele w L¹dzie nad Wart¹, Biuletyn Historii Sztuki 72(2010)1 2, s Byæ mo e s¹ oni to sami z Jakubem [sic!] Wulffem i Hoffmanem cieœlami, którzy wykonali latach he³my wieñcz¹ce wie e fasady koœcio³a œw. Franciszka z Asy u (bernardynów) w Poznaniu. Por. Katalog zabytków sztuki w Polsce, Seria nowa, t. 7, czêœæ 2, 1, Miasto Poznañ, cz. 2, Œródmieœcie. Koœcio³y i klasztory 1, red. Z. Kurzawa, A. Kusztelski, Warszawa 1998, s Zob. A. Mi³obêdzki, Architektura polska XVII w., Warszawa 1980, s. 411.
264 264 KS. JANUSZ NOWIÑSKI SDB dycji cysterskiej architektury). Murowane korpusy wie wzniesiono ostatecznie w 1690 r., co dokumentowa³a, nieistniej¹ca dziœ, sygnatura B 1690, wymodelowana w stiuku na gzymsie trójk¹tnego naczó³ka wieñcz¹cego szczyt dachu koœcio³a pomiêdzy wie ami 13. W efekcie elewacja wschodnia œwi¹tyni zosta³a bardzo mocno zaakcentowana, przybieraj¹c charakter reprezentacyjnej fasady. Obraz Adama Swacha Alegoria rozwoju zakonu cystersów (1714 r.), zawieszony na kru gankach l¹dzkiego klasztoru, na którym uwieczniony zosta³ widok l¹dzkiego opactwa od strony wschodniej, pozostaje dziœ jedynym œwiadkiem tej fazy przebudowy koœcio³a w L¹dzie (il. 3) 14. Widaæ na nim korpusy wie koœcio- ³a, otynkowane w górnej partii i przykryte namiotowymi daszkami. Jan Wolff zachowa³ wysokoœæ murowanych korpusów wie z czasów Bellottiego. Zastêpuj¹c niskie, namiotowe dachy smuk³ymi, dwukondygnacyjnymi, a urowymi miedzianymi he³mami, nada³ wie om, a wraz z nimi ca³ej partii wschodniej œwi¹tyni, monumentalny i bardzo reprezentacyjny charakter (il. 4). Fundatorem a urowych he³mów by³ opat Miko³aj Antoni ukomski, co potwierdzi³ przez umieszczenie na nich repusowanych w miedzi i z³oconych kartuszy z w³asnym herbem Szeliga 15. Nie przypadkiem równie data dzienna dokumentów umieszczonych w kulach wie koœcio³a, 13 czerwca, by³a dniem liturgicznego wspomnienia zakonnego patrona opata-fundatora œw. Antoniego Padewskiego. W 1720 r., w dokumencie fundacyjnym he³mów wie, opat Miko³aj Antoni ukomski zosta³ okreœlony jako Fundator Ecclesiae et benefactor monasterii. Uznanie go za fundatora l¹dzkiego koœcio³a budzi zastanowienie zwa ywszy na fakt, e w momencie objêcia godnoœci opackiej ukomski zasta³ œwi¹tyniê w zaawansowanym stanie barokowej przebudowy, zainicjowanej przez opata Jana Zapolskiego i kontynuowanej za rz¹dów Chryzostoma Gniñskiego. Na miejscu rozebranej œwi¹tyni œredniowiecznej, po licznych zawirowaniach zwi¹zanych z kolejnymi projektami i ich wykonawcami, Jan Zapolski wzniós³ ostatecznie w latach , wed³ug planów architekta królewskiego Józefa Szymona Bellottiego, ecclesiam novam in formam crucis, jak podaje inskrypcja pod portretem Zapolskiego z 1722 r. w Sali Opackiej klasztoru. Powszechnie uwa a siê, e opat Zapolski zdo³a³ zbudowaæ jedynie wschodni¹ partiê koœcio³a prezbiterium i tran- 13 Istnienie sygnatury dokumentuje fotografia wykonana przez E. Linette we wrzeœniu 1969 r., przed remontem elewacji koœcio³a przeprowadzonym w latach 70. XX w. Zob. tego : L¹d, pow. S³upca: dawne opactwo cystersów: dokumentacja historyczno architektoniczna, Poznañ 1970, t. 2. Ilustracje, tabl. D 7, m pis w zbiorach Narodowego Instytutu Dziedzictwa Oddzia³ w Poznaniu, Archiwum PP Pracownie Konserwacji Zabytków. 14 Por. J. Nowiñski, Na podobieñstwo winnej latoroœli alegoria rozwoju zakonu Cystersów na obrazie Adama Swacha w kru gankach klasztoru w L¹dzie nad Wart¹. Najstarszy widok zabudowañ l¹dzkiego opactwa, Saeculum Christianum 19(2003)2, s Sygnowanie swoich fundacji na terenie koœcio³a i klasztoru w³asnym herbem opat ukomski praktykowa³ przez ca³y czas piastowania opackiej godnoœci. W dawnym opactwie w L¹dzie zachowa³o siê ponad dwadzieœcia tego typu kryptosygnatur opata mecenasa.
265 METAFIZYCZNE PIORUNOCHRONY 265 sept 16. Tymczasem, wed³ug relacji autora Wiadomoœci historycznej o opactwie i koœciele w Lêdzie z po³owy XIX w., za rz¹dów Jana Zapolskiego [ ] rozebrano stary koœció³ w Lêdzie a nowy [Jan Zapolski J.N.] z fundamentów ze sklepieniem krzy owem, do wysokoœci kopu³y wielkiej póÿniej wykoñczonej, starannie wielkim kosztem wymurowa³ 17. Na zachowanym w L¹dzie portrecie Jan Zapolski trzyma w d³oni plan ca³ego koœcio³a z prezbiterium, transeptem i zaznaczonymi murami obwodowymi partii zachodniej. Opat Zapolski zdo³a³ zatem, oprócz partii wschodniej œwi¹tyni, wznieœæ równie mury obwodowe czêœci zachodniej, ale bez przesklepienia jej. Sklepienia i gzyms partii wschodniej zosta³y udekorowane stiukami autorstwa warszawskiej grupy w³oskich stiukatorów, kierowanej przez Józefa Szymona Bellottiego 18. Prace stiukatorów we wnêtrzu œwi¹tyni, rozpoczête za rz¹dów Zapolskiego, zosta³y zakoñczone za panowania opata Gniñskiego, co potwierdzaj¹ stiukowe kartusze herbowe obu opatów umieszczone w kompozycji ram okien w pó³nocnym i po³udniowym ramieniu transeptu. Datowane na trzeci¹ æwieræ XVII w. stalle w prezbiterium koœcio³a œwiadcz¹, e ta czêœæ œwi¹tyni pe³ni³a ju funkcje liturgiczne w momencie wyboru ukomskiego na opata L¹du 19. W œwietle powy szych faktów okreœlenie go w dokumencie jako fundatora koœcio³a, z pominiêciem osób i zas³ug poprzedników, jawi siê jako fakt g³êboko zastanawiaj¹cy, jeœli nie kontrowersyjny. Nale y przypomnieæ w tym miejscu, e inicjatywê dokoñczenia partii zachodniej œwi¹tyni ukomski podj¹³ dopiero w 1728 r., anga uj¹c w tym celu Pompea Ferrariego. Czy by zatem plany tego przedsiêwziêcia istnia³y ju w 1720 r., daj¹c awansem podstawê do uznania ukomskiego za fundatora budowli? Faktem jest, e do lipca 1720 r. opat ukomski zrealizowa³ szereg dzie³ istotnych dla wystroju wnêtrza œwi¹tyni. W 1711 r. zleci³ franciszkañskiemu malarzowi Adamowi Swachowi wykonanie polichromii na sklepieniu po³udniowego ramienia transeptu. Jest to cykl szeœciu fresków ze scenami z ycia œw. Bernarda z Clairvaux, freskowe malowid³a Czterech Ewangelistów w pendentywach kopu³y na skrzy owaniu transeptu i zakonnego chóru oraz górna partia fresków tej e kopu³y 16 Zob. A. Mi³obêdzki, Architektura, s Wiadomoœæ historyczna o opactwie i koœciele w Lêdzie, Warszawa 1858, s Autorem tego opracowania by³ jeden z kapucynów, którzy, po kasacie opactwa w 1819 r., w roku 1850 objêli koœció³ i klasztor w L¹dzie wraz z istniej¹c¹ jeszcze wówczas pozosta³oœci¹ cysterskiej biblioteki i klasztornego archiwum. 18 Na temat XVII wiecznych stiuków l¹dzkiego koœcio³a, zob. A. Stêpieñ, Stiuki sklepienne w pocysterskim koœciele w L¹dzie nad Wart¹, Warszawa 2006, mps w zbiorach biblioteki UKSW i WSD w L¹dzie. 19 Kartusz z herbem Zapolskiego Pobóg, umieszczony ok r. w zwieñczeniu po³udniowego rzêdu stalli, pozwala twierdziæ, e zosta³y one wykonane za jego rz¹dów, czyli przed rokiem 1689, w którym zmar³.
266 266 KS. JANUSZ NOWIÑSKI SDB z wyobra eniem Chwa³y œwiêtych w niebie 20. W nastêpnym roku, na szczytowej œcianie prezbiterium, Swach namalowa³ w technice fresku trzykondygnacyjny iluzjonistyczny o³tarz, tworz¹c tym samym efektowne zamkniêcie zakonnego chóru 21. W 1713 r. nad stallami w chórze zawis³y cztery monumentalne p³ótna Swacha ilustruj¹ce sceny z tradycji cysterskiej modlitwy. Najprawdopodobniej jeszcze przed Swachem, w 1. dekadzie XVIII w., cysters z Przemêtu ukasz Raedtke wykona³ na zlecenie ukomskiego polichromie w szeœciu polach sklepienia pó³nocnego ramienia transeptu koœcio³a 22. Ukaza³ w nich Matkê Bo ¹ jako opiekunkê cystersów i œwieckich oraz œwiêt¹ Urszulê jako patronkê dobrej œmierci przy zgonie szlachcica i cystersa. Byæ mo e rozmach i monumentalna skala tych realizacji oraz ambitne plany finalizacji budowy klasztornej œwi¹tyni by³y dla wspó³czesnych wystarczaj¹cym powodem, aby ju w 1720 r. nazwaæ opata ukomskiego jej fundatorem. 3. RELIKWIE ZDEPONOWANE W KULACH WIE Obok dokumentów fundacyjnych, w kulach he³mów wie z³o ono te relikwie œwiêtych. Jeden z papierowych pakietów z partyku³ami koœci opisany by³ inskrypcj¹: S. Dionisy et Socior.[um]. Cedu³a ta identyfikowa³a œwiêt¹ zawartoœæ z relikwiami mêczenników œw. Dionizego biskupa i jego towarzyszy prezbitera Rusticiusa i diakona Eleutheriusa. Potrydenckie Martyrologium Romanum wspomina ich mêczeñstwo w dniu 9 paÿdziernika, uto samiaj¹c œw. Dionizego z Dionizym Areopagit¹, nawróconym i ochrzczonym przez œw. Paw³a (Dz 17,34), pierwszym biskupem Aten, a nastêpnie aposto³em Gallów i pierwszym biskupem Pary a, œciêtym wraz z towarzyszami na podmiejskim wzgórzu, nazwanym póÿniej Mons Martyrum Montmartre 23. Relikwie œw. Dionizego i jego towarzyszy spoczywaj¹ w œwi¹tyni opactwa benedyktynów Saint Denis pod Pary em. Kult œw. Dionizego w zakonie cystersów potwierdza kalendarz liturgiczny zakonu z koñca XII w., odnotowuj¹c wspomnienie tego œwiêtego biskupa i mêczennika w dniu 7 paÿdziernika 24. Opactwo w L¹dzie od zarania swoich dziejów czci³o 20 Doln¹ czêœæ polichromii kopu³y Swach dokoñczy³ dopiero w 1730 r. Na temat prac A. Swacha dla cystersów w L¹dzie por. A.E. Czerwiñska, Próba charakterystyki warsztatu malarskiego i oceny wartoœci artystycznej malarstwa Adama Swacha na przyk³adzie jego realizacji powsta³ych dla Cystersów w L¹dzie nad Wart¹, Warszawa 2008, mps w zbiorach biblioteki UKSW i WSD w L¹dzie. 21 Na temat iluzjonistycznego o³tarza A. Swacha por. M. Negowski, Elementy treœciowe i historyczne fresku O³tarz g³ówny Adama Swacha w koœciele l¹dzkim, L¹d 1981, mps w zbiorach biblioteki WSD w L¹dzie. 22 Zob. J. Nowiñski, Malowid³a ukasza Raedtke, s Por. Martyrologium Romanum Gregorii XIII jussu editum [ ] editio juxta typicam, Augustae Taurinorum 1914, s Por. K. Matwiejuk, ycie liturgiczne w klasztorach cysterskich przed Soborem Watykañskim II, Warszawa 2009, s Wg potrydenckiego Missale Cisterciense juxta novissimam Romani recogniti corectionem [ ] editum, Antwerp 1688, œwiêto œw. Dionizego cystersi obchodzili w dniu
267 METAFIZYCZNE PIORUNOCHRONY 267 w tym dniu œw. Dionizego i jego towarzyszy, co dokumentuje miejscowy kalendarz liturgiczny z ostatniej æwierci XII w., otwieraj¹cy collectarium 25 przywiezione do L¹du przez zakonników zak³adaj¹cych opactwo z macierzystego opactwa w Altenbergu 26. Pod dat¹ 7 paÿdziernika kalendarz l¹dzki odnotowuje: Dyonisy cum socys. XII lectiones. Dominica post dyonisium habetur dedicatio lyndensis ecclesiae 27. Ostatnie zdanie jest dopiskiem pochodz¹cym prawdopodobnie z koñca XIII w., a nawet, jak uwa a Stanis³aw Zakrzewski, z pocz¹tku wieku XIV 28. Wspomnienie œwiêtego wyró nione dwunastoma czytaniami w liturgii cysterskiej posiada³o szczególn¹ rangê i obchodzone by³o uroczyœcie, tak jak niedziela. Taka ranga przydana œwiêtu œw. Dionizego w liturgii l¹dzkich mnichów wi¹za³a siê z liturgicznym wspomnieniem konsekracji œwi¹tyni opactwa, celebrowanym w niedzielê nastêpuj¹c¹ po nim 29. I chocia g³ównym patronem opactwa i koœcio³a w L¹dzie jest œw. Miko³aj biskup Myry, wzniesienie klasztornej œwi¹tyni konwent l¹dzki wi¹za³ ze wspomnieniem œw. Dionizego s³ynnego w ca³ym chrzeœcijañskim œwiecie paryskiego biskupa i mêczennika, patrona Francji, jednego z Czternastu Œwiêtych Wspomo ycieli 30. Nie jest zatem przypadkiem, e koñcz¹c budowê wie koronuj¹cych budynek nowo wzniesionego koœcio³a w kulach ich he³mów z³o ono relikwie œwiêtego, którego liturgiczne wspomnienie wi¹za³o siê w klasztornej tradycji z pocz¹tkiem istnienia miejscowej œwi¹tyni, a on sam musia³ byæ tym samym postrzegany jako szczególny protektor, œwiadek i gwarant jej wielowiekowego istnienia. Kiedy i jak¹ drog¹ relikwie œw. Dionizego i jego towarzyszy w mêczeñstwie trafi³y do opactwa w L¹dzie, pozostanie prawdopodobnie niewyjaœnion¹ kwesti¹. Mo na jedynie przypuszczaæ, e z³o one w kulach partyku³y ich relikwii zosta³y od³¹czone od wiêkszej ca³oœci eksponowanej w niezachowanym dziœ relikwiarzu paÿdziernika. Kalendarz liturgiczny, zamieszczony na pocz¹tku msza³u, wspomina w tym dniu: Dionisii, Rustici, & Eleutherii martyrum MM. 25 Ksiêga liturgiczna u ywana w zakonnym chórze, zawieraj¹ca zbiór kolekt u³o onych wg œwi¹t i uroczystoœci cysterskiego roku liturgicznego. 26 Kodeks zawieraj¹cy kalendarz i collectarium wyczerpuj¹co omawia S. Zakrzewski, Analecta cisterciensia, Kraków Tam e, s Por. tam e, s Nie znamy daty konsekracji œredniowiecznego koœcio³a. Wiadomo, e w po³owie XIII w. pe³ni³ on ju funkcje liturgiczne, co potwierdza sprawowana w nim ceremonia przyjêcia sakry biskupiej przez Bogufa³a z Czerlina (Cierznelina?) z r¹k arcybiskupa metropolity gnieÿnieñskiego Pe³ki 21 lutego 1255 r. 30 Postaæ œw. Dionizego pojawia siê w chórze l¹dzkiego koœcio³a w grupie szczególnie czczonych przez l¹dzki konwent œwiêtych, ukazanych w malowanych zapleckach stalli z ok r. Znajdziemy go w rzêdzie po stronie lekcji, w zaplecku trzeciego miejsca od strony g³ównego o³tarza. 31 Poniewa papier z inskrypcj¹, w który spowite by³y relikwie, po konserwacji zosta³ umieszczony w osobnej oprawie, partyku³y koœci po ich zakonserwowaniu z³o ono w p³óciennym woreczku, opatruj¹c go wspó³czesn¹ cedu³¹ z inskrypcj¹ Œw. Dionizy.
268 268 KS. JANUSZ NOWIÑSKI SDB W depozytach kul obu wie z³o ono te pakiety z fragmentami koœci (w jednym pakiecie jeden wiêkszy fragment koœci w drugim trzy mniejsze) i towarzysz¹c¹ im zadrukowan¹ kartkê papieru (il. 5, 6), prezentuj¹c¹ scenê Pok³onu Trzech Króli oraz inskrypcjê: SANCTI TRES REGES / CASPAR, MELCHIOR, BALTHA- SAR. / Orate pro nobis nunc & in hora mortis nostræ. / Hæc Imago attigit Corpora & Reliqiviæ San- / ctorum Trium Regum Coloniæ. Est autem / pro itinerantibus contra adversa viarum, pœ- / nam captis, morbum caducum, febres, sortilegia, cunctaque malediciorum genera, & / mortem subtineam 32 [Œwiêci Trzej Królowie Kasper, Melchior i Baltazar. Módlcie siê za nami teraz i w godzinê œmierci naszej. Ten obraz dotyka³ cia³ i relikwii œwiêtych Trzech Króli w Kolonii. Jest natomiast (ten wizerunek pomoc¹ J.N.) dla podró uj¹cych przeciwko wszelkim niebezpieczeñstwom podczas drogi, karze œmierci, epilepsji, gor¹czkom, czarom, wszelkiego rodzaju urokom oraz œmierci nag³ej i niespodziewanej]. Zadrukowane karty nale y traktowaæ jako cedu³y identyfikuj¹ce szcz¹tki kostne jako relikwie Œwiêtych Trzech Króli. Odnalezione przez œw. Helenê relikwie Trzech Króli zosta³y przez ni¹ sprowadzone do Konstantynopola, a nastêpnie translokowane do Mediolanu. St¹d wywióz³ je, po zdobyciu miasta, Fryderyk Rudobrody i ofiarowa³ w 1164 r. arcybiskupowi Kolonii Rainaldowi z Dassel. Od tego momentu katedra w Kolonii, w której z³o ono relikwie, sta³a siê centrum kultu Trzech Króli dla ca³ego chrzeœcijañskiego œwiata. Wed³ug œredniowiecznej tradycji, której promotorem sta³ siê Jan D³ugosz, osadzenie przez Mieszka III w ufundowanym przez niego l¹dzkim opactwie zakonników z opactwa w Altenbergu k. Kolonii wi¹za³o siê z pielgrzymk¹ ksiêcia do relikwii Trzech Króli podczas jego pobytu na terenie Niemiec ok r. 33. Faktem 32 Obie karty maj¹ wymiar 9,6 x 4,2 cm, przy czym jedna z nich jest zachowana szcz¹tkowo. Zawieraj¹ identyczny tekst, ró ni¹c siê w kompozycji niemal identycznych scen figuralnych: na pierwszym z przedstawieñ g³owa jednego z królów wystêpuje za sylwetk¹ Marii, podczas gdy dwaj pozostali klêcz¹ przed ni¹, na drugim przedstawieniu g³owy Trzech Królów tworz¹ zwart¹ grupê przed Mari¹ z Dzieci¹tkiem. Uzupe³nienie brakuj¹cych partii papieru podczas konserwacji kart zatar³o pojedyncze litery tekstu, który podajê wg jego stanu na najlepiej zachowanej karcie, udokumentowanego na fotografii podczas jej konserwacji. Por. A. Ha³ucha Lim, I. Miller, Relikwie i dokumenty, fot Mieczys³aw Stary, ksi¹ ê Wielkopolski [ ] za³o y³ i wystawi³ nad rzek¹ Wart¹ we wsi swojej ksi¹ êcej Lendzie klasztor Cystersów. [ ] sprowadzono mnichów z klasztoru, który zw¹ Altenberg (Vetus Mons) o trzy mile od Kolonii le ¹cego [ ] Kiedy bowiem Mieczys³aw ksi¹ ê Wielkopolski zwiedzi³ koœció³ w Akwisgranie, i cia³a trzech Œwiêtych Królów w Kolonii, gdzie od Koloñczyków z najwiêksz¹ czci¹ by³ przyjmowany, udzieli³ im tê ³askê, któr¹ przywilejem zapewni³, e na zawdziêczenie przychylnoœci okazanej mu przez Koloñczyków, nikt do rzeczonych klasztorów [L¹du i W¹growca J.N.] nie mia³ byæ przyjmowanym, je eli nie by³ rodem z Kolonii. Jana D³ugosza Kanonika Krakowskiego Dziejów Polskich ksi¹g dwanaœcie. Przek³ad Karola Mecherzyñskiego, Kraków 1868, t. II, s. 22.
269 METAFIZYCZNE PIORUNOCHRONY 269 jest, e do po³owy XVI w. w l¹dzkim opactwie przybywali wy³¹cznie zakonnicy rekrutowani z Kolonii i to oni przenieœli do klasztoru nad Wart¹ kult, i zapewne te i relikwie, œwiêtych Trzech Króli. Œwiêto Sanctorum Trium Regum zakon cystersów obchodzi³ bardzo uroczyœcie w dniu 6 stycznia, co potwierdza wspomniany ju kalendarz zakonu z koñca w. XII 34. Cystersi w L¹dzie, od zarania dziejów opactwa, œwiêtowali dodatkowo, uroczyœcie obchodzone w Kolonii, œwiêto translatio trium regum ad Coloniam, które kalendarz opactwa wzmiankowa³ w dniu 23 lipca 35. Relikwie Trzech Króli posiada³y w XIII i XIV wieku cysterskie opactwa z okolic Kolonii, w tym Altenberg, gdzie w 1326 r. konsekrowano o³tarz z relikwiami œw. Trzech Króli w poœwiêconej im kaplicy klasztornego koœcio³a 36. Wolno przypuszczaæ, e podobnie jak relikwie Œw. Urszuli i jej Towarzyszek relikwie Sanctorum Trium Regum trafi³y do L¹du ze œciœle z nim powi¹zanego opactwa w Altenbergu 37. Pytanie o czas sprowadzenia relikwii Trzech Króli do L¹du pozostanie nierozstrzygniêty. Pewn¹ sugesti¹ w tym wzglêdzie mo e byæ monumentalne malowid³o prezentuj¹ce Pok³on Trzech Króli na œcianie Oratorium œw. Jakuba Aposto³a klasztornej kaplicy, której polichromia datowana jest na ok r. 38. Scena Pok³onu Trzech Króli jest najwiêksz¹ kompozycj¹ w bogatym programie malowide³, wype³nia ca³¹ œcianê zachodni¹. Wizerunki Trzech Króli wyraÿnie dominuj¹ nad pozosta³ymi przedstawieniami œwiêtych i wolno przypuszczaæ, e takie ich zaakcentowanie mog³o siê wi¹zaæ z obecnoœci¹ w l¹dzkim opactwie relikwii Sanctorum Trium Regum. Relikwie Trzech Króli z³o ono w kulach he³mów wie l¹dzkiego koœcio³a dla wa nego powodu, który precyzyjnie objaœniaj¹ inskrypcje na towarzysz¹cych im drukowanych kartach. Owe karty, to bardzo popularny w XVIII w. tzw. Dreikönigszettel rozprowadzane w Kolonii kartki amulety, powszechnie stosowane jako ochrona ludzi, domostw i dobytku. Przez fakt opisany w towarzysz¹cej im inskrypcji kontaktu ze œwiêtymi relikwiami, traktowano je jako brandea relikwie pochodne, sekundarne. Wystêpowa³y w ró nej formie: w¹skich karteczek z wydrukowan¹ modlitw¹ i inicja³ami imion C+M+B, kart zadrukowanych tekstem w trzech szpaltach z wizerunkiem Trzech Króli na górze szpalty œrodkowej, oraz kart z wydrukowanym w pionie szeregiem czterech identycznych kompozy- 34 Por. K. Matwiejuk, ycie liturgiczne, s Por. S. Zakrzewski, Analecta, s Por. P. Janke, Dat werde leve Hiltom Zur Verehrung der Heiligen und ihrer Reliquien am Altenberger Dom, Berlin 2009, s Na temat relikwii œw. Urszuli i jej Towarzyszek przechowywanych w L¹dzie zob. J. Nowiñski, Relikwie Undecim Milium Virginum w pocysterskim koœciele w L¹dzie nad Wart¹ i dedykowany im o³tarz relikwiarz Œw. Urszuli, Seminare 28(2010), s Na temat polichromii Oratorium œw. Jakuba w L¹dzie zob. Z. Bia³³owicz Krygierowa, Malowid³a œcienne z XIV wieku w dawnym opactwie cysterskim w L¹dzie nad Wart¹, Poznañ 1957.
270 270 KS. JANUSZ NOWIÑSKI SDB cji z wizerunkiem Pok³onu Trzech Króli i zamieszczon¹ obok inskrypcj¹ gdy zasz³a potrzeba, odcinano z ca³oœci jedn¹ z kompozycji (il. 7). Karty z l¹dzkich kul pochodz¹ prawdopodobnie z ostatniego typu Dreikönigszettel. Tego rodzaju zbawienne karteczki umieszczano w domach, aby chroni- ³y mieszkañców przed chorobami, napadami rabunkowymi, po arami, uderzeniami pioruna i nawa³nicami. Podró uj¹cy zabierali je w drogê jako ochronê przed nieszczêœliwymi wypadkami, napadem zbójców, œmierci¹ nag³¹ i niespodziewan¹ oraz wszelkimi chorobami i niebezpieczeñstwami czyhaj¹cymi w drodze 39. Umieszczenie relikwii Trzech Króli, wraz z poœwiêconymi w ich koloñskim sanktuarium kartami, w kulach na szczycie he³mów wie klasztornej œwi¹tyni, by³o zatem rozmyœlnym dzia³aniem opata ukomskiego i cysterskiego konwentu. Mnisi, wierz¹cy w zbawienn¹ moc posiadanych szcz¹tków Sanctorum Trium Regum, z³o yli je w najwy szym punkcie wie ponad zabudowaniami opactwa w przekonaniu, e ich œwi¹tynia, klasztor, oni sami i wszyscy podró uj¹cy prastarym szlakiem biegn¹cym obok opactwa bêd¹ objêci ochron¹ ³aski promieniuj¹cej z relikwii œwiêtych Trzech Króli. Z tych samych apotropaicznych powodów w jednej z kul z³o ono fragment woskowego medalionu Agnus Dei, znanego w Polsce jako Agnus lub Agnusek, poœwiêconego przez papie a Innocentego XI, o czym informowa³a do³¹czona do Agnuska cedu³a. Jest to od³amany fragment dolnej partii woskowego medalionu, jednak bez zachowanych na skutek zniszczeñ w³aœciwych temu miejscu inskrypcji identyfikuj¹cych papie a edytora oraz datê edycji Agnus Dei 40. Innocenty XI zosta³ obrany na Stolicê Piotrow¹ 21 wrzeœnia 1676 r., zmar³ w roku Poniewa od pontyfikatu Klemensa VI ( ) datuje siê zwyczaj, e papie, pocz¹wszy od 1. roku swego panowania, uroczyœcie obdarowywa³ Agnuskami co 7 lat, w sobotê przed Bia³¹ Niedziel¹, Agnusek, z którego od³amano z³o ony w kuli fragment, móg³ pochodziæ z edycji medalionów poœwiêconych przez Innocentego XI na Wielkanoc roku 1677 lub 1684 (il. 8). Woskowy Agnusek, jako szczególny znak Bo ej ³aski i b³ogos³awieñstwa papie- a, trafi³ do L¹du najprawdopodobniej przez opata Jana Zapolskiego ( 1689), który jako sekretarz królewski mia³ bezpoœredni kontakt ze sto³ecznym dworem i goszcz¹cymi w Wiecznym Mieœcie dostojnikami koœcielnymi. Nale y pamiêtaæ, e od XVI w. poœwiêcone wczeœniej Agnuski papie wrêcza³ osobiœcie zebranym w Watykanie goœciom podczas uroczystej ceremonii w Kaplicy Sykstyñskiej. St¹d w posia- 39 Por. D. Wunderlin, Mittel zum Heil. Religiöse Segens und Schutzzeichen in der Sammlung Dr. Edmund Müller, Beromünster 2005, s. 20; Ch. Kürzeder, Als die Dinge heilig waren. Gelebte Frömmigkeit im Zeitalter des Barock, Regensburg Szerzej na temat historii Agnusków i obyczajowoœci z nimi zwi¹zanej zob. J. Nowiñski, Agnusków zapomniana moc, s³awa i piêkno rzecz o papieskim Agnus Dei, Seminare 30(2011), s
271 METAFIZYCZNE PIORUNOCHRONY 41 Por. Patrologia Latina, t. LXXVIII, szp Por. J. Nowiñski, Agnusków, s danie tego powszechnie cenionego sakramentalium mo na by³o wejœæ tylko drog¹ papieskiej donacji lub otrzymaæ je od osoby wczeœniej przez papie a obdarowanej. Trudno dziœ wyczerpuj¹co opisaæ bogactwo znaczeñ i form, jakimi Agnuski zapisa³y siê, przez ponad 1000 lat swego istnienia, w religijnoœci, obrzêdowoœci i ró norodnych obszarach kultury chrzeœcijañskiej Europy. Wa nym, jeœli nie najwa niejszym, kluczem do zrozumienia trwaj¹cego przez wieki fenomenu Agnusków, s¹ treœci modlitw towarzysz¹cych ich poœwiêceniu. Zredagowane w 1482 roku Cæremoniale romanum 41 zawiera osiem nastêpuj¹cych bezpoœrednio po sobie oracji, jakie papie odmawia³ œwiêc¹c Agnuski. Ka da z tych modlitw wylicza expressis verbis ró norakie niebezpieczeñstwa, nieszczêœcia i przypad³oœci z³ego losu, od których Agnuski maj¹ chroniæ tych, którzy z wiar¹ i nabo nie bêd¹ je nosiæ, dotykaæ czy tylko na nie spogl¹daæ. Oto od czego mia³y skutecznie chroniæ woskowe Agnus Dei: od gradobicia, huraganowych wiatrów, gwa³townoœci burz, piorunów i nawa³nic, podstêpnych oszustw i pokus szatana, napaœci z³ych ludzi i wrogów, od zepsutego oraz morowego powietrza, od padaczki, od nieszczêœcia na morzu, od wylewu rzek, od po aru, od niegodziwoœci ludzkiej, od nieszczêœcia w po³ogu dla matki i dziecka i bólów porodowych, od fa³szywych oskar eñ, od namiêtnoœci pokus, od napastliwoœci z³ych duchów. Po lekturze treœci modlitw konsekruj¹cych Agnuski trudno oprzeæ siê wra eniu, e zarówno w intencji Koœcio³a, jak te w oczekiwaniach wiernych poœwiêcony uroczyœcie w Watykanie woskowy medalion z wizerunkiem Agnus Dei mia³ byæ panaceum na wszelkiego rodzaju choroby duchowe i cielesne. Wielce ceniony przez wszystkie stany, Agnusek traktowany by³ jako znak i poœrednik Bo- ej ³aski, broñ przeciw zakusom z³ych ludzi, gwarancja szczêœliwej podró y, ochrona przed niszcz¹c¹ gwa³townoœci¹ ywio³ów natury, a tak e orê i puklerz przeciwko ró norakim zagro eniom godz¹cym ze strony z³ych mocy duchowych 42. Z racji powszechnego na nie zapotrzebowania, a zarazem trudnoœci ich zdobycia, czêst¹ by³a praktyka dzielenia Agnusków, czego przyk³adem jest fragment zachowany w kuli he³mu wie y l¹dzkiej œwi¹tyni. Nie jest wykluczone, e okruch papieskiego Agnus Dei poleci³ umieœciæ pod tymczasowym zadaszeniem korpusów wie jeszcze opat Zapolski. Przemawia³yby za tym zarówno pochodzenie medalionu z czasów panowania Innocentego XI i opata Zapolskiego, jak równie fakt z³o enia fragmentu Agnuska tylko w jednej z kul, podczas gdy pozosta³e depozyty z³o one w obu kulach prezentowa³y w zasadzie symetrycznie skomponowan¹ zawartoœæ. Nie ulega w¹tpliwoœci, e powodem z³o enia przez l¹dzkich cystersów fragmentu Agnus Dei na szczycie wie y opackiego koœcio³a, by³o przekonanie o jego apotropaicznej mocy p³yn¹cej z papieskiej benedykcji. askami s³yn¹ce œwiête
272 272 KS. JANUSZ NOWIÑSKI SDB relikwie Trzech Króli i œw. Dionizego oraz zbawienna obecnoœæ b³ogos³awionego rêk¹ Wikariusza Chrystusa Agnuska, mia³y stanowiæ gwarancjê ochrony wie œwi¹tyni, a tak e ca³ego obszaru opactwa, ponad którym siê wznosi³y, przed zgubnym dzia³aniem z³ych mocy i nieszczêsnymi zdarzeniami losu, wœród których na pierwszym miejscu postrzegano uderzenie pioruna i klêskê po aru 43. Historia barokowych budowli l¹dzkiego opactwa dowodzi, e góruj¹ce ponad nimi od 13 czerwca 1720 r. metafizyczne piorunochrony skutecznie je chroni³y przez wieki a po dzieñ dzisiejszy, quod gratae Posteritati mirandum est. 1. Pakiety z dokumentami i relikwiami z³o one w kuli he³mu jednej z wie, stan przed konserwacj¹. Fot. S. Lim, Archiwum Biblioteki WSD w L¹dzie. 43 Lokowania relikwii œwiêtych na wie ach œwi¹tyñ dla pozyskania ich wstawiennictwa praktykowane jest po dziœ dzieñ. 20 maja 2011 r., gdy fala powodziowa na Wiœle dotar³a do Krakowa, metropolita krakowski poleci³ umieœciæ na Wie y Srebrnych Dzwonów wawelskiej katedry relikwiarz z relikwiami œw. Stanis³awa Biskupa w intencji aby strzeg³y miasta i kraju przed powodzi¹, jak dawnymi czasy.
273 METAFIZYCZNE PIORUNOCHRONY Fragment karty jednego z dokumentów z katalogiem zakonników l¹dzkiego opactwa, stan podczas konserwacji. Fot. S. Lim, Archiwum Biblioteki WSD w L¹dzie. 3. Widok klasztoru i ko cio³a w L¹dzie w 1714 r., fragment obrazu Adama Swacha Alegoria rozwoju zakonu cystersów. Fot. K. Budziñski.
274 274 KS. JANUSZ NOWIÑSKI SDB 4. Wschodnia partia koœcio³a w L¹dzie z widokiem na wie e. Fot. autor 2009 r.
275 METAFIZYCZNE PIORUNOCHRONY Trzy partyku³y relikwii Trzech Króli i towarzysz¹ca im karta Dreikönigszettel, stan po konserwacji. Fot. autor. 6. Dreikönigszettel z przedstawieniem Pok³onu Trzech Króli, z modlitewnym wezwaniem i objaœniaj¹c¹ inskrypcj¹, druk na papierze czerpanym, Kolonia pocz¹tek XVIII w., stan po konserwacji. Fot. autor.
276 276 KS. JANUSZ NOWIÑSKI SDB 7. Karta zadrukowana czterema egzemplarzami Dreikönigszettel z niemieck¹ wersj¹ tekstu, 15,5 9,5 cm, Kolonia XVIII w. Fot. z archiwum autora.
277 METAFIZYCZNE PIORUNOCHRONY Replika medalionu Agnus Dei Innocentego XI z pierwszej edycji w pierwszym roku pontyfikatu 1677 r. Fot. z archiwum autora.
SEMINARE. Tomy wydane Published Volumes
SEMINARE 1 2 SEMINARE Tomy wydane Published Volumes 1 1975 2 1977 3 1978 4 1979 5 1981 6 1983 7 1985 8 1986 9 1987/1988 10 1994 11 1995 12 1996 13 1997 14 1998 15 1999 16 2000 17 2001 18 2002 19 2003 20
SEMINARE. Tomy wydane Published Volumes
SEMINARE SEMINARE Tomy wydane Published Volumes 1 1975 2 1977 3 1978 4 1979 5 1981 6 1983 7 1985 8 1986 9 1987/1988 10 1994 11 1995 12 1996 13 1997 14 1998 15 1999 16 2000 17 2001 18 2002 19 2003 20 2004
prof. dr Zbigniew Formella SDB (Università Pontificia Salesiana, Rzym Włochy); ks. dr hab. Konrad Glombik (UO, Opole); ks. prof. dr hab.
prof. dr Zbigniew Formella SDB (Università Pontificia Salesiana, Rzym Włochy); ks. dr hab. Konrad Glombik (UO, Opole); ks. prof. dr hab. Marian Graczyk SDB (UKSW, Warszawa); dr hab. Czesław Grajewski,
SEMINARE. Tomy wydane Published Volumes
S EMINARE SEMINARE Tomy wydane Published Volumes 1 1975 2 1977 3 1978 4 1979 5 1981 6 1983 7 1985 8 1986 9 1987/1988 10 1994 11 1995 12 1996 13 1997 14 1998 15 1999 16 2000 17 2001 18 2002 19 2003 20 2004
Spis treœci. Spis treœci
Wykaz skrótów... Bibliografia... XI XVII Rozdzia³ I. Przedmiot i metoda pracy... 1 1. Swoboda umów zarys problematyki... 1 I. Pojêcie swobody umów i pogl¹dy na temat jej sk³adników... 1 II. Aksjologiczne
NATURA PRZYWILEJÓW OSOBOWYCH I RZECZOWYCH (KAN. 78 1-3 KPK)
25 SEMINARE t. 31 * 2012* s. 25 33 KS. GINTER DZIER ON Wydzia³ Prawa Kanonicznego UKSW, Warszawa NATURA PRZYWILEJÓW OSOBOWYCH I RZECZOWYCH (KAN. 78 1-3 KPK) 1. WSTÊP W rozdziale IV Tytu³u IV Ksiêgi I (kann.
Kieleckie Studia Teologiczne
Kieleckie Studia Teologiczne 1 2 3 Wy sze Seminarium Duchowne w Kielcach KIELECKIE STUDIA TEOLOGICZNE Tom XIII CZ OWIEK WOBEC EWANGELII Wydawnictwo JEDNOή Kielce 2014 4 Copyright by Wy sze Seminarium
SPIS TREŒCI. Przedmowa... V Wykaz skrótów... XIII Podstawowa literatura... XV
SPIS TREŒCI Przedmowa... V Wykaz skrótów... XIII Podstawowa literatura... XV CZÊŒÆ PIERWSZA. PRAWO JAKO PRZEDMIOT NAUK PRAWNYCH... 1 Rozdzia³ I. Podstawowe koncepcje prawa... 3 1. Koncepcje prawnonaturalne...
Problemy wspó³czesnego prawa miêdzynarodowego, europejskiego i porównawczego
Problemy wspó³czesnego prawa miêdzynarodowego, europejskiego i porównawczego Rocznik redagowany w Katedrze Europeistyki Uniwersytetu Jagielloñskiego rok 1 (2003) Kraków, marzec 2003 ISSN 1730-4504 1 Redaktor
Klasa IV. VIb. Bóg pragnie naszego szczęścia Bóg zawsze wierny swojemu przymierzu VII. zeszyt 4 katechezy 40-51
Klasa IV VIb. VII. Bóg pragnie naszego szczęścia Bóg zawsze wierny swojemu przymierzu zeszyt 4 katechezy 40-51 31 45. ABRAHAM I IZAAK I. ZA O ENIA KATECHEZY Cel katechezy Ukazanie, e wiara jest podstaw¹
KLAUZULE ARBITRAŻOWE
KLAUZULE ARBITRAŻOWE KLAUZULE arbitrażowe ICC Zalecane jest, aby strony chcące w swych kontraktach zawrzeć odniesienie do arbitrażu ICC, skorzystały ze standardowych klauzul, wskazanych poniżej. Standardowa
ROLA WSPÓLNOTY WIERNYCH I PRAWODAWCY W PROCESIE TWORZENIA ZWYCZAJU PRAWNEGO W SYSTEMIE KANONICZNYM
29 SEMINARE t. 30 * 2011* s. 29 36 Wydzia³ Prawa Kanonicznego UKSW, Warszawa ROLA WSPÓLNOTY WIERNYCH I PRAWODAWCY W PROCESIE TWORZENIA ZWYCZAJU PRAWNEGO W SYSTEMIE KANONICZNYM 1. WSTÊP W kann. 23-28 KPK
STATUT SOŁECTWA Grom Gmina Pasym woj. warmińsko - mazurskie
Załącznik Nr 11 do Uchwały Nr XX/136/2012 Rady Miejskiej w Pasymiu z dnia 25 września 2012 r. STATUT SOŁECTWA Grom Gmina Pasym woj. warmińsko - mazurskie ROZDZIAŁ I NAZWA I OBSZAR SOŁECTWA 1. Samorząd
FORUM ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH
L.Dz.FZZ/VI/912/04/01/13 Bydgoszcz, 4 stycznia 2013 r. Szanowny Pan WŁADYSŁAW KOSINIAK - KAMYSZ MINISTER PRACY I POLITYKI SPOŁECZNEJ Uwagi Forum Związków Zawodowych do projektu ustawy z dnia 14 grudnia
DE-WZP.261.11.2015.JJ.3 Warszawa, 2015-06-15
DE-WZP.261.11.2015.JJ.3 Warszawa, 2015-06-15 Wykonawcy ubiegający się o udzielenie zamówienia Dotyczy: postępowania prowadzonego w trybie przetargu nieograniczonego na Usługę druku książek, nr postępowania
STOWARZYSZENIE LOKALNA GRUPA DZIAŁANIA JURAJSKA KRAINA REGULAMIN ZARZĄDU. ROZDZIAŁ I Postanowienia ogólne
Załącznik do uchwały Walnego Zebrania Członków z dnia 28 grudnia 2015 roku STOWARZYSZENIE LOKALNA GRUPA DZIAŁANIA JURAJSKA KRAINA REGULAMIN ZARZĄDU ROZDZIAŁ I Postanowienia ogólne 1 1. Zarząd Stowarzyszenia
- o zmianie ustawy o systemie oświaty.
SEJM RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ VII kadencja Druk nr 150 Warszawa, 6 grudnia 2011 r. Pani Ewa Kopacz Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Na podstawie art. 118 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej
art. 488 i n. ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz. U. Nr 16, poz. 93 ze zm.),
Istota umów wzajemnych Podstawa prawna: Księga trzecia. Zobowiązania. Dział III Wykonanie i skutki niewykonania zobowiązań z umów wzajemnych. art. 488 i n. ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny
CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ
CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-46 - 92, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl
STATUT POLSKIEGO STOWARZYSZENIA DYREKTORÓW SZPITALI W KRAKOWIE. Rozdział I
STATUT POLSKIEGO STOWARZYSZENIA DYREKTORÓW SZPITALI W KRAKOWIE Rozdział I Postanowienia Ogólne. 1. Stowarzyszenie nosi nazwę Polskie Stowarzyszenie Dyrektorów Szpitali w Krakowie w dalszej części określone
RECENZJE SS. XVII+ 319.
RECENZJE,-------- Prawo Kanoniczne 58 (2015) nr 3 Paolo Gherri, Introduzione al diritto amministrativo canonico. Fondamenti, Giuffre Editore, Milano 2015, SS. XVII+ 319. W katolickiego, podobnie jak w
Polska-Warszawa: Usługi skanowania 2016/S 090-161398
1 / 7 Niniejsze ogłoszenie w witrynie TED: http://ted.europa.eu/udl?uri=ted:notice:161398-2016:text:pl:html Polska-Warszawa: Usługi skanowania 2016/S 090-161398 Państwowy Instytut Geologiczny Państwowy
3.2 Warunki meteorologiczne
Fundacja ARMAAG Raport 1999 3.2 Warunki meteorologiczne Pomiary podstawowych elementów meteorologicznych prowadzono we wszystkich stacjach lokalnych sieci ARMAAG, równolegle z pomiarami stê eñ substancji
PLANY WYNIKOWE W ZAKRESIE III KLASY GIMNAZJUM. opracowane na podstawie materia³ów katechetycznych Jezus prowadzi i zbawia z serii W DRODZE DO EMAUS
PLANY WYNIKOWE W ZAKRESIE III KLASY GIMNAZJUM opracowane na podstawie materia³ów katechetycznych Jezus prowadzi i zbawia z serii W DRODZE DO EMAUS Dzia³anie nauczyciela, w tym równie katechety, jest œciœle
Edward Grott Sprawozdanie z IV Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej "Wyzwania i potrzeby wobec edukacji dla bezpieczeństwa" : Ełk, 13 listopada 2012
Edward Grott Sprawozdanie z IV Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej "Wyzwania i potrzeby wobec edukacji dla bezpieczeństwa" : Ełk, 13 listopada 2012 Studia Ecologiae et Bioethicae 10/4, 157-160 2012 Studia
Stanowisko Rzecznika Finansowego i Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie interpretacji art. 49 ustawy o kredycie konsumenckim
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Warszawa, 16 maja 2016 r. Stanowisko Rzecznika Finansowego i Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie interpretacji art. 49 ustawy o kredycie
KOMISJA WSPÓLNOT EUROPEJSKICH, uwzględniając Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską, ROZDZIAŁ 1
ROZPORZĄDZENIE KOMISJI (WE) NR 1217/2003 z dnia 4 lipca 2003 r. ustanawiające powszechne specyfikacje dla krajowych programów kontroli jakości w zakresie ochrony lotnictwa cywilnego (Tekst mający znaczenie
Regulamin Zarządu Pogórzańskiego Stowarzyszenia Rozwoju
Regulamin Zarządu Pogórzańskiego Stowarzyszenia Rozwoju Art.1. 1. Zarząd Pogórzańskiego Stowarzyszenia Rozwoju, zwanego dalej Stowarzyszeniem, składa się z Prezesa, dwóch Wiceprezesów, Skarbnika, Sekretarza
HAŚKO I SOLIŃSKA SPÓŁKA PARTNERSKA ADWOKATÓW ul. Nowa 2a lok. 15, 50-082 Wrocław tel. (71) 330 55 55 fax (71) 345 51 11 e-mail: kancelaria@mhbs.
HAŚKO I SOLIŃSKA SPÓŁKA PARTNERSKA ADWOKATÓW ul. Nowa 2a lok. 15, 50-082 Wrocław tel. (71) 330 55 55 fax (71) 345 51 11 e-mail: kancelaria@mhbs.pl Wrocław, dnia 22.06.2015 r. OPINIA przedmiot data Praktyczne
KOMISJA WSPÓLNOT EUROPEJSKICH. Wniosek DECYZJA RADY
KOMISJA WSPÓLNOT EUROPEJSKICH Bruksela, dnia 13.12.2006 KOM(2006) 796 wersja ostateczna Wniosek DECYZJA RADY w sprawie przedłużenia okresu stosowania decyzji 2000/91/WE upoważniającej Królestwo Danii i
Ogólne Warunki Ubezpieczenia PTU ASSISTANCE I.
Ogólne Warunki Ubezpieczenia PTU ASSISTANCE I 1. 2. 3. 1. 1 Niniejsze Ogólne Warunki Ubezpieczenia PTU ASSISTANCE I, zwane dalej OWU, stosuje siê w umowach ubezpieczenia PTU ASSISTANCE I zawieranych przez
Warto wiedzieæ - nietypowe uzale nienia NIETYPOWE UZALE NIENIA - uzale nienie od facebooka narkotyków czy leków. Czêœæ odciêtych od niego osób wykazuje objawy zespo³u abstynenckiego. Czuj¹ niepokój, gorzej
TADEUSZ ŒLIPKO SJ ZARYS ETYKI OGÓLNEJ. Wydanie V
TADEUSZ ŒLIPKO SJ ZARYS ETYKI OGÓLNEJ Wydanie V Wydawnictwo WAM Kraków 2009 SPIS TREŒCI Od Autora 17 Etyka chrzeœcijañska: czym jest, jej potrzeba i zadania 19 Rozdzia³ II. Etyka chrzeœcijañska a wspó³czesne
Druk nr 1013 Warszawa, 9 lipca 2008 r.
Druk nr 1013 Warszawa, 9 lipca 2008 r. SEJM RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ VI kadencja Komisja Nadzwyczajna "Przyjazne Państwo" do spraw związanych z ograniczaniem biurokracji NPP-020-51-2008 Pan Bronisław
KRYTERIUM WYMAGAŃ Z RELIGII. Uczeń otrzymujący ocenę wyższą spełnia wymagania na ocenę niższą.
KRYTERIUM WYMAGAŃ Z RELIGII Uczeń otrzymujący ocenę wyższą spełnia wymagania na ocenę niższą. KLASA III Ocena dopuszczająca -Wie, dlaczego należy odprawiać I piątki miesiąca. -Wie, że słowo Boże głoszone
PROCEDURA AWANSU ZAWODOWEGO NA STOPIEŃ NAUCZYCIELA MIANOWANEGO W ZESPOLE SZKÓŁ INTEGRACYJNYCH NR 1 W KATOWICACH
PROCEDURA AWANSU ZAWODOWEGO NA STOPIEŃ NAUCZYCIELA MIANOWANEGO W ZESPOLE SZKÓŁ INTEGRACYJNYCH NR 1 W KATOWICACH Opracowano na podstawie następujących aktów prawnych: - rozdział 3a Karty Nauczyciela, ustawa
Statut Stowarzyszenia SPIN
Statut Stowarzyszenia SPIN Rozdział I. Postanowienia ogólne 1 1. Stowarzyszenie nosi nazwę SPIN w dalszej części Statutu zwane Stowarzyszeniem. 2. Stowarzyszenie działa na podstawie ustawy z dnia 7 kwietnia
GENERALNY INSPEKTOR OCHRONY DANYCH OSOBOWYCH
GENERALNY INSPEKTOR OCHRONY DANYCH OSOBOWYCH dr Wojciech R. Wiewiórowski DOLiS - 035 1997/13/KR Warszawa, dnia 8 sierpnia 2013 r. Pan Sławomir Nowak Minister Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej
STATUT KOŁA NAUKOWEGO PRAWA MEDYCZNEGO. Rozdział I. Postanowienia ogólne
STATUT KOŁA NAUKOWEGO PRAWA MEDYCZNEGO Rozdział I. Postanowienia ogólne 1 Koło Naukowe Prawa Medycznego, zwane dalej Kołem, jest dobrowolną organizacją studencką. Funkcjonuje na Wydziale Prawa i Administracji
Ujednolicenie zasad udzielania zwolnień z zajęć szkolnych w szkołach podstawowych i gimnazjach w Gminie Bergen (Bergensstandarden).
Przetłumaczono przez Biuro Tłumaczeń przy Gminie Bergen, strona 1/6 GMINA BERGEN Wydział Urzędu Miejskiego d/s Szkół i Przedszkoli OKÓLNIK Okólnik nr: 28/2013 Data: 25 września 2013 Numer sprawy: 201300138-28
Przygotowały: Magdalena Golińska Ewa Karaś
Przygotowały: Magdalena Golińska Ewa Karaś Druk: Drukarnia VIVA Copyright by Infornext.pl ISBN: 978-83-61722-03-8 Wydane przez Infornext Sp. z o.o. ul. Okopowa 58/72 01 042 Warszawa www.wieszjak.pl Od
gdy wielomian p(x) jest podzielny bez reszty przez trójmian kwadratowy x rx q. W takim przypadku (5.10)
5.5. Wyznaczanie zer wielomianów 79 gdy wielomian p(x) jest podzielny bez reszty przez trójmian kwadratowy x rx q. W takim przypadku (5.10) gdzie stopieñ wielomianu p 1(x) jest mniejszy lub równy n, przy
Gorzów Wielkopolski, dnia 3 marca 2016 r. Poz. 477 UCHWAŁA NR XIX/148/2016 RADY GMINY DESZCZNO. z dnia 22 lutego 2016 r.
DZIENNIK URZĘDOWY WOJEWÓDZTWA LUBUSKIEGO Gorzów Wielkopolski, dnia 3 marca 2016 r. Poz. 477 UCHWAŁA NR XIX/148/2016 RADY GMINY DESZCZNO z dnia 22 lutego 2016 r. w sprawie powołania Gminnej Rady Seniorów
Gra yna Œwiderska BIOZ. w budownictwie. poradnik
Gra yna Œwiderska BIOZ w budownictwie poradnik Warszawa 2008 Copyright by Gra yna Œwiderska i Oficyna Wydawnicza POLCEN Sp. z o.o. Warszawa 2008 Autorzy Gra yna Œwiderska autor g³ówny W³adys³aw Korzeniewski
Regulamin Krêgów Harcerstwa Starszego ZHR
Biuro Naczelnictwa ZHR 1 Regulamin Krêgów Harcerstwa Starszego ZHR (za³¹cznik do uchwa³y Naczelnictwa nr 196/1 z dnia 30.10.2007 r. ) 1 Kr¹g Harcerstwa Starszego ZHR - zwany dalej "Krêgiem" w skrócie "KHS"
Opinia prawna w sprawie oceny projektu zmian w ustawie z z dnia 24 kwietnia 2003 r. o działalno ci po
Opinia prawna w sprawie oceny projektu zmian w ustawie z z dnia 24 kwietnia 2003 r. o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie (Dz. U. Nr 96, poz. 873, z późn. zm.) m.in. w art 27 ust 2 ww ustawy
Zarządzenie Nr 19 /2009 Marszałka Województwa Świętokrzyskiego z dnia 20 kwietnia 2009 r.
Zarządzenie Nr 19 /2009 Marszałka Województwa Świętokrzyskiego z dnia 20 kwietnia 2009 r. w sprawie szczegółowego sposobu przeprowadzania służby przygotowawczej i organizowania egzaminu kończącego tę służbę
Adres strony internetowej, na której Zamawiający udostępnia Specyfikację Istotnych Warunków Zamówienia: www.wup.pl/index.php?
1 z 6 2013-10-03 14:58 Adres strony internetowej, na której Zamawiający udostępnia Specyfikację Istotnych Warunków Zamówienia: www.wup.pl/index.php?id=221 Szczecin: Usługa zorganizowania szkolenia specjalistycznego
Główne wyniki badania
1 Nota metodologiczna Badanie Opinia publiczna na temat ubezpieczeń przeprowadzono w Centrum badania Opinii Społecznej na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w dniach od 13 do 17 maja 2004
ZASADY ETYKI ZAWODOWEJ ARCHITEKTA
ZASADY ETYKI ZAWODOWEJ ARCHITEKTA www.a22.arch.pk.edu.pl sl8 2004/2005 dr hab. arch. PIOTR GAJEWSKI www.piotrgajewski.pl 05 kwietnia 6. OBOWI ZKI ARCHITEKTA WOBEC ZAWODU CZYLI DLACZEGO NIE MO NA BRAÆ PIENIÊDZY,
Zakupy poniżej 30.000 euro Zamówienia w procedurze krajowej i unijnej
biblioteczka zamówień publicznych Agata Hryc-Ląd Małgorzata Skóra Zakupy poniżej 30.000 euro Zamówienia w procedurze krajowej i unijnej Nowe progi w zamówieniach publicznych 2014 Agata Hryc-Ląd Małgorzata
t-r...(l"' "'_1 ~li"''. H.~ -t, "'\'{V\ 't. J
Do druku nr 3426 lllmwtmltmil 00000065903 ZWIĄZEK BANKÓW POLSKICH KRzYSZTOF PIETRASZKIEWICZ PREZES Warszawa, dnia 26 maja 2015 roku SEKRETARIAT Z-CY SZEFA KS ~ dz..... Data wpływu.~... ~... d?.qj..~....
I. 1) NAZWA I ADRES: Muzeum Warszawy, Rynek Starego Miasta 28-42, 00-272 Warszawa, woj. mazowieckie, tel. +48 22 596 67 11, faks +48 22 596 67 20.
Warszawa: dostawa toreb i kubków papierowych z logo Muzeum Warszawy Numer ogłoszenia: 66360-2016; data zamieszczenia: 23.03.2016 OGŁOSZENIE O ZAMÓWIENIU - dostawy Zamieszczanie ogłoszenia: obowiązkowe.
KOŚCIERZYNA, 09.10.2014 r.
LXI SESJA RADY POWIATU KOŚCIERSKIEGO KOŚCIERZYNA, 09.10.2014 r. Rada Powiatu Kościerskiego Przewodniczący Rady Powiatu Józef Modrzejewski Kościerzyna, dnia 30 września 2014 r. RZP-R.0002.14.1.2014 Pani/Pan.
Gie³da Papierów Wartoœciowych w Warszawie S.A.
Gie³da Papierów Wartoœciowych w Warszawie S.A. (spó³ka akcyjna z siedzib¹ w Warszawie przy ul. Ksi¹ êcej 4, zarejestrowana w rejestrze przedsiêbiorców Krajowego Rejestru S¹dowego pod numerem 0000082312)
REGULAMIN KOMISJI SEDZIOWSKIEJ PODOKRĘGU PIŁKI NOŻNEJ W
REGULAMIN KOMISJI SEDZIOWSKIEJ PODOKRĘGU PIŁKI NOŻNEJ W ŻABNIE 1 Kolegium Sędziów Podokręgu Piłki Nożnej w Żabnie (zwane dalej KS PPN) jest społecznym organem sędziów piłki nożnej i działa zgodnie z niniejszym
Na podstawie art.4 ust.1 i art.20 lit. l) Statutu Walne Zebranie Stowarzyszenia uchwala niniejszy Regulamin Zarządu.
Na podstawie art.4 ust.1 i art.20 lit. l) Statutu Walne Zebranie Stowarzyszenia uchwala niniejszy Regulamin Zarządu Regulamin Zarządu Stowarzyszenia Przyjazna Dolina Raby Art.1. 1. Zarząd Stowarzyszenia
Po co w szkole procedury reagowania na przemoc i agresję?
Opracowanie Grażyna Cybula Konsultant Regionalnego Ośrodka Metodyczno-Edukacyjnego Metis Po co w szkole procedury reagowania na przemoc i agresję? Procedury czyli zasady i kroki podejmowanych działań oparte
REGULAMIN RADY RODZICÓW
ZESPÓŁ SZKÓŁ im. MARII SKŁODOWSKIEJ-CURIE W GOSTYNINIE REGULAMIN RADY RODZICÓW Do uŝytku wewnętrznego Regulamin Rady Rodziców przy Zespole Szkół im. Marii Skłodowskiej-Curie w Gostyninie Na podstawie art.
1. NAUCZANIE JĘZYKÓW NOWOŻYTNYCH (OBOWIĄZKOWYCH) W RAMACH PROGRAMU STUDIÓW STACJONARNYCH (CYKL A I B) I NIESTACJONARNYCH
1 Szczegółowe przepisy wykonawcze na rok akadem. 2010/11 wprowadzające w życie Zarządzenie Rektora PWT we Wrocławiu w sprawie nauczania języków obcych na PWT we Wrocławiu z dnia 29 września 2009 r. 1.
Katowice, dnia 29 wrzeœnia 2006 r. Nr 15 ZARZ DZENIE PREZESA WY SZEGO URZÊDU GÓRNICZEGO
DZIENNIK URZÊDOWY WY SZEGO URZÊDU GÓRNICZEGO Katowice, dnia 29 wrzeœnia 2006 r. Nr 15 TREŒÆ: Poz.: ZARZ DZENIE PREZESA WY SZEGO URZÊDU GÓRNICZEGO 81 nr 6 z dnia 29 sierpnia 2006 r. zmieniaj¹ce zarz¹dzenie
KODEKS ETYKI PRACOWNIKÓW POWIATOWEGO CENTRUM POMOCY RODZINIE W LUBLINIE
Załącznik Nr 1 do Zarządzenia Nr z dnia Dyrektora PCPR w Lublinie KODEKS ETYKI PRACOWNIKÓW POWIATOWEGO CENTRUM POMOCY RODZINIE W LUBLINIE ROZDZIAŁ I Zasady ogólne 1 1. Kodeks wyznacza zasady postępowania
Procedura działania Punktu Potwierdzającego Profile Zaufane epuap w Urzędzie Miejskim w Łabiszynie
Załącznik do Zarządzenia Nr 120.16.2014 Burmistrza Łabiszyna z dnia 25 kwietnia 2014 r. Procedura działania Punktu Potwierdzającego Profile Zaufane epuap w Urzędzie Miejskim w Łabiszynie ""BSES Spis treści
WYROK. Zespołu Arbitrów z dnia 22 czerwca 2005 r. Arbitrzy: Krzysztof Błachut. Elżbieta Zasadzińska. Protokolant Katarzyna Kawulska
Sygn. akt UZP/ZO/0-1432/05 WYROK Zespołu Arbitrów z dnia 22 czerwca 2005 r. Zespół Arbitrów w składzie: Przewodniczący Zespołu Arbitrów Urszula Borowska - Zaręba Arbitrzy: Krzysztof Błachut Elżbieta Zasadzińska
GŁÓWNY URZĄD STATYSTYCZNY Notatka informacyjna Warszawa 5.10.2015 r.
GŁÓWNY URZĄD STATYSTYCZNY Notatka informacyjna Warszawa 5.10.2015 r. Informacja o rozmiarach i kierunkach czasowej emigracji z Polski w latach 2004 2014 Wprowadzenie Prezentowane dane dotyczą szacunkowej
REGULAMIN RADY RODZICÓW DZIAŁAJĄCEJ PRZY SZKOLE PODSTAWOWEJ NR 29 IM. GIUSEPPE GARIBALDIEGO W WARSZAWIE
REGULAMIN RADY RODZICÓW DZIAŁAJĄCEJ PRZY SZKOLE PODSTAWOWEJ NR 29 IM. GIUSEPPE GARIBALDIEGO W WARSZAWIE I. Postanowienia ogólne 1 1. Niniejszy regulamin określa tryb przeprowadzenia wyborów do rad klasowych
POSTANOWIENIA DODATKOWE DO OGÓLNYCH WARUNKÓW GRUPOWEGO UBEZPIECZENIA NA ŻYCIE KREDYTOBIORCÓW Kod warunków: KBGP30 Kod zmiany: DPM0004 Wprowadza się następujące zmiany w ogólnych warunkach grupowego ubezpieczenia
za pośrednictwem 00-898 Warszawa Al. Solidarności 127 (art. 398 2 kpc) ul. Góralska 5 01-112 Warszawa
(WZÓR) Warszawa, dn. 2012 r. SĄD APELACYJNY SĄD PRACY I UBEZPIECZEŃ SPOŁECZNYCH w Warszawie za pośrednictwem Sądu Okręgowego XIV Wydział Ubezpieczeń Społecznych w Warszawa 00-898 Warszawa Al. Solidarności
GODZENIE YCIA ZAWODOWEGO I RODZINNEGO W POLSCE
GODZENIE YCIA ZAWODOWEGO I RODZINNEGO W POLSCE pod redakcj Cecylii Sadowskiej-Snarskiej Wydawnictwo Wy szej Szko y Ekonomicznej w Bia ymstoku Bia ystok 2011 Spis tre ci WPROWADZENIE... 7 CZ I DETERMINANTY
Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania EUROGALICJA Regulamin Rady
Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania EUROGALICJA Regulamin Rady Rozdział I Postanowienia ogólne 1 1. Rada Stowarzyszenia Lokalna Grupa Działania Eurogalicja, zwana dalej Radą, działa na podstawie: Ustawy
STATUT FUNDACJI CHCEMY POMAGAĆ Postanowienia ogólne
STATUT FUNDACJI CHCEMY POMAGAĆ Postanowienia ogólne 1 1. Fundacja pod nazwą Chcemy Pomagać, zwana dalej Fundacją, ustanowiona przez: Piotra Sołtysa zwanego dalej fundatorem, aktem notarialnym sporządzonym
PRAWA ZACHOWANIA. Podstawowe terminy. Cia a tworz ce uk ad mechaniczny oddzia ywuj mi dzy sob i z cia ami nie nale cymi do uk adu za pomoc
PRAWA ZACHOWANIA Podstawowe terminy Cia a tworz ce uk ad mechaniczny oddzia ywuj mi dzy sob i z cia ami nie nale cymi do uk adu za pomoc a) si wewn trznych - si dzia aj cych na dane cia o ze strony innych
629-35 - 69, 628-37 - 04 621-07 - 57, 628-90 - 17 PODATKI 96 WARSZAWA, GRUDZIEŃ 95
CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT ZESPÓŁ REALIZACJI BADAŃ 629-35 - 69, 628-37 - 04 621-07 - 57, 628-90 - 17 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET:
DEKLARACJA W SPRAWIE POWOŁANIA SPOŁECZNEGO KOMITETU BUDOWY POMINIKÓW PROFESORA EDWARDA TAYLORA I PROFESORA ZBIGNIEWA ZAKRZEWSKIEGO
DEKLARACJA W SPRAWIE POWOŁANIA SPOŁECZNEGO KOMITETU BUDOWY POMINIKÓW PROFESORA EDWARDA TAYLORA I PROFESORA ZBIGNIEWA ZAKRZEWSKIEGO Niniejszym my niżej podpisani: 1. Prof. dr hab. Maria Sławińska, prof.
UCHWAŁA NR... RADY MIASTA KIELCE. z dnia... 2016 r.
Projekt UCHWAŁA NR... RADY MIASTA KIELCE z dnia... 2016 r. w sprawie określenia zasad przyznawania, wysokości i otrzymywania diet oraz zwrotu kosztów podróży przysługujących Radnym Rady Miasta Kielce Na
Warszawa, czerwiec 2015 ISSN 2353-5822 NR 81/2015 POLACY WOBEC PROBLEMU UCHODŹSTWA
Warszawa, czerwiec 2015 ISSN 2353-5822 NR 81/2015 POLACY WOBEC PROBLEMU UCHODŹSTWA Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 9 stycznia 2015 roku Fundacja Centrum Badania
Formularz Zgłoszeniowy propozycji zadania do Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego na 2016 rok
Formularz Zgłoszeniowy propozycji zadania do Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego na 2016 rok 1. KONTAKT DO AUTORA/AUTORÓW PROPOZYCJI ZADANIA (OBOWIĄZKOWE) UWAGA: W PRZYPADKU NIEWYRAŻENIA ZGODY PRZEZ
Automatyczne przetwarzanie recenzji konsumenckich dla oceny użyteczności produktów i usług
Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu Wydział Informatyki i Gospodarki Elektronicznej Katedra Informatyki Ekonomicznej Streszczenie rozprawy doktorskiej Automatyczne przetwarzanie recenzji konsumenckich dla
Państwowy Zespół Szkół Muzycznych im. Artura Rubinsteina w Bydgoszczy. Regionalne Centrum Psychologii Muzyki Fermata
Państwowy Zespół Szkół Muzycznych im. Artura Rubinsteina w Bydgoszczy Regionalne Centrum Psychologii Muzyki Fermata 85-080 Bydgoszcz ul. A. Szwalbego 1 www.konkursmuzyczny.pl fermata@konkursmuzyczny.pl
Syllabus przedmiotu / modułu kształcenia
Syllabus przedmiotu / modułu kształcenia Nazwa przedmiotu/modułu kształcenia Konstytucyjny system organów państwowych Nazwa w języku angielskim Political system in Poland Język wykładowy Język polski Kierunek
Decyzja o warunkach zabudowy i decyzja środowiskowa
Maciej J. Nowak Decyzja o warunkach zabudowy i decyzja środowiskowa Zasada bliskiego sąsiedztwa Obiekty wielkopowierzchniowe w planowaniu przestrzennym Decyzja wzizt a ochrona środowiska NIERUCHOMOŚCI
Uchwała z dnia 20 października 2011 r., III CZP 53/11
Uchwała z dnia 20 października 2011 r., III CZP 53/11 Sędzia SN Zbigniew Kwaśniewski (przewodniczący) Sędzia SN Anna Kozłowska (sprawozdawca) Sędzia SN Grzegorz Misiurek Sąd Najwyższy w sprawie ze skargi
Bariery w usługach geodezyjnych w Polsce
Dyrektywa 2006/123/WE Parlamentu Europejskiego z dnia 12 grudnia 2006 r, dotycząca usług na rynku wewnętrznym, opublikowaną w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej nr L376 str. 0036 0068. art. 5 ust. 1
KRAJOWY REJESTR SĄDOWY. Stan na dzień 18.05.2016 godz. 03:12:07 Numer KRS: 0000116202
Strona 1 z 6 CENTRALNA INFORMACJA KRAJOWEGO REJESTRU SĄDOWEGO KRAJOWY REJESTR SĄDOWY Stan na dzień 18.05.2016 godz. 03:12:07 Numer KRS: 0000116202 Informacja odpowiadająca odpisowi aktualnemu Z REJESTRU
DECYZJA. Dyrektor Zachodniopomorskiego Oddziaùu Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia. oddala odwoùanie w caùoúci
ZACHODNIOPOM. ^itwdzki NARODOWEGO FU: : czerwca 2014 r. Stowarzyszenie Hospicjum
- 70% wg starych zasad i 30% wg nowych zasad dla osób, które. - 55% wg starych zasad i 45% wg nowych zasad dla osób, które
Oddział Powiatowy ZNP w Gostyninie Uprawnienia emerytalne nauczycieli po 1 stycznia 2013r. W związku napływającymi pytaniami od nauczycieli do Oddziału Powiatowego ZNP w Gostyninie w sprawie uprawnień
REGULAMIN RADY RODZICÓW PRZY ZESPOLE SZKÓŁ W W PIETROWICACH WIELKICH
REGULAMIN RADY RODZICÓW PRZY ZESPOLE SZKÓŁ W ROZDZIAŁ I POSTANOWIENIA OGÓLNE 1 Rada Rodziców Zespołu Szkół w Pietrowicach Wielkich, zwana dalej Radą, działa na podstawie artykułów 53 i 54 Ustawy o systemie
Kompensacyjna funkcja internatu w procesie socjalizacji dzieci i m³odzie y upoœledzonych umys³owo
Kompensacyjna funkcja internatu w procesie socjalizacji dzieci i m³odzie y upoœledzonych umys³owo Ma³gorzata Czajkowska Kompensacyjna funkcja internatu w procesie socjalizacji dzieci i m³odzie y upoœledzonych
REGULAMIN RADY RODZICÓW Szkoły Podstawowej w Wawrzeńczycach
REGULAMIN RADY RODZICÓW Szkoły Podstawowej w Wawrzeńczycach Rozdział I Cele, kompetencje i zadania rady rodziców. 1. Rada rodziców jest kolegialnym organem szkoły. 2. Rada rodziców reprezentuje ogół rodziców
Antropologia religii
Antropologia religii wybór esejów tom III ZAK AD ANTROPOLOGII HISTORYCZNEJ INSTYTUT ARCHEOLOGII UNIWERSYTETU WARSZAWSKIEGO Warszawa 2003 Wybór tekstów: Arkadiusz So³tysiak Redakcja: Arkadiusz So³tysiak
DZIENNIK URZÊDOWY WOJEWÓDZTWA MA OPOLSKIEGO
DZIENNIK URZÊDOWY WOJEWÓDZTWA MA OPOLSKIEGO Kraków, dnia 26 sierpnia 2008 r. Nr 557 TREŒÆ: Poz.: Str. DECYZJA PREZESA URZÊDU REGULACJI ENERGETYKI: 3634 z dnia 12 sierpnia 2008 r. w sprawie zatwierdzenia
Ida Kurcz. Psychologia języka i komunikacji
Ida Kurcz Psychologia języka i komunikacji Spis treœci PRZEDMOWA DO WYDANIA DRUGIEGO............................... 9 ROZDZIA I. PSYCHOLOGIA JÊZYKA A PSYCHOLINGWISTYKA I SOCJOLINGWISTYKA. UWAGI WSTÊPNE..................
MIÊDZYNARODOWY STANDARD REWIZJI FINANSOWEJ 610 KORZYSTANIE Z WYNIKÓW PRACY AUDYTORÓW SPIS TREŒCI
MIÊDZYNARODOWY STANDARD REWIZJI FINANSOWEJ 610 KORZYSTANIE Z WYNIKÓW PRACY AUDYTORÓW WEWNÊTRZNYCH Wprowadzenie (Stosuje siê przy badaniu sprawozdañ finansowych sporz¹dzonych za okresy rozpoczynaj¹ce siê
ZAGADNIENIA PODATKOWE W BRANŻY ENERGETYCZNEJ - VAT
ZAGADNIENIA PODATKOWE W BRANŻY ENERGETYCZNEJ - VAT Szanowni Państwo! Prowadzenie działalności w branży energetycznej wiąże się ze specyficznymi problemami podatkowymi, występującymi w tym sektorze gospodarki.
z dnia 31 grudnia 2015 r. w sprawie ustawy o podatku od niektórych instytucji finansowych
U C H WA Ł A S E N A T U R Z E C Z Y P O S P O L I T E J P O L S K I E J z dnia 31 grudnia 2015 r. w sprawie ustawy o podatku od niektórych instytucji finansowych Senat, po rozpatrzeniu uchwalonej przez
REGULAMIN PRACY ZARZĄDU STOWARZYSZENIA DOLINA PILICY
Załącznik do Uchwały WZC nr 6/2015 z dn. 10.06.2015 r. REGULAMIN PRACY ZARZĄDU STOWARZYSZENIA DOLINA PILICY CZĘŚĆ I Postanowienia ogólne. 1 1. Zarząd Stowarzyszenia Dolina Pilicy jest organem wykonawczo-zarządzającym
Uchwała nr 21 /2015 Walnego Zebrania Członków z dnia 11.12.2015 w sprawie przyjęcia Regulaminu Pracy Zarządu.
Uchwała nr 21 /2015 Walnego Zebrania Członków z dnia 11.12.2015 w sprawie przyjęcia Regulaminu Pracy Zarządu. Na podstawie 18 ust. 4.15 Statutu Stowarzyszenia, uchwala się co następuje. Przyjmuje się Regulamin
Uchwała Nr... Rady Miejskiej Będzina z dnia... 2016 roku
Uchwała Nr... Rady Miejskiej Będzina z dnia... 2016 roku w sprawie określenia trybu powoływania członków oraz organizacji i trybu działania Będzińskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego. Na podstawie
Procedura nadawania uprawnień do potwierdzania Profili Zaufanych w Urzędzie Gminy w Ryjewie
WÓJT GMINY RYJEWO Załącznik Nr 2 do Zarządzenia Nr 13/15 Wójta Gminy Ryjewo z dnia 20 lutego 2015 roku w sprawie zmiany treści zarządzenia Nr 45/14 Wójta Gminy Ryjewo z dnia 30 czerwca 2014 roku w sprawie
Adres strony internetowej, na której Zamawiający udostępnia Specyfikację Istotnych Warunków Zamówienia: www.mcs-przychodnia.pl
Adres strony internetowej, na której Zamawiający udostępnia Specyfikację Istotnych Warunków Zamówienia: www.mcs-przychodnia.pl Warszawa: Dostawa materiałów i wypełnień stomatologicznych dla Mazowieckiego