Express Tumski_sobota. wydanie sobotnie. fotorelacja. wystawy. tumska. Jarmark Tumski Płock 2014 rok V nr 2/18 sobota, 24 maja 2014 ISSN 2084-7432



Podobne dokumenty
Znalezione w internecie. Niech ten tekst posłuży za komentarz do zdjęć poniżej.

WYSTAWA PT. " W SŁUŻBIE KRÓLOWEJ POLSKICH RZEK

Test nr 11 - historia polskiej motoryzacji

Test nr 6 - historia polskiej motoryzacji

POLSKIE TOWARZYSTWO TURYSTYCZNO - KRAJOZNAWCZE

PERSPEKTYWY ROZWOJU POLSKIEGO ODCINKA MIĘDZYNARODOWEJ DROGI WODNEJ E 70. Bydgoszcz, 11 czerwca 2014

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1)

Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni

DLACZEGO WARTO WSPÓŁPRACOWAĆ Z DUŻE PODRÓŻE?

Urządzamy tereny nad Wisłą od Przystani AZS do Portu Drzewnego

ROZPORZĄDZENIE MINISTRA SPORTU i TURYSTYKI 1) z dnia 2009 r. w sprawie prowadzenia statków przeznaczonych do uprawiania turystyki wodnej

Rajdy (wycieczki)dwudniowe lub trzydniowe (cztery wyjazdy w ciągu roku szkolnego).

DZIAŁANIA PRZECIWPOWODZIOWE ORAZ RATOWNICTWA NA WODACH. TEMAT 5: Czynności członka załogi łodzi ratowniczej. Autor: Janusz Szylar

Ekonomiczny Uniwersytet Dziecięcy

Regulamin II edycji konkursu historycznego Rodzinne historie

Budowa kanału żeglugowego szansą dla rozwoju Elbląga

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!!

Moja mała Ojczyzna Program ścieżki - edukacja regionalna - dziedzictwo kulturowe w regionie rawskim.

Copyright 2015 Monika Górska

Bieg Żaglowców Tradycyjnych

Patenty i Licencje Motorowodne. Polski Związek Motorowodny i Narciarstwa Wodnego

Zawisza Czarny już w Gdyni. Szykuje się do nowego sezonu

20 czerwca 2015 roku. Na czerwca zaplanowaliśmy rajd pieszy do Legionowa szlakiem Armii Krajowej.

M Z A UR U SKI SK E I J HIST

Detal architektoniczny widoczny ale czy znany

O międzyszkolnym projekcie artystycznym współfinansowanym ze środków Ministerstwa Edukacji Narodowej w ramach zadania ŻyjMy z Pasją.

Muzeum Emigracji otwarte w Gdyni

Wiosna na "Przedmościu Piła"

Zróbmy to dla Wisły ZRÓBMY TO DLA WISŁY

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 12 września 1997 r. w sprawie uprawiania żeglarstwa (Dz. U. Nr 112 z dnia r., poz.

ZARZĄDZENIE Dyrektora Urzędu Żeglugi Śródlądowej w Szczecinie. z dnia 04 grudnia 2009 r.

Regulamin IV edycji konkursu historycznego Rodzinne historie

Wizyta w Gazecie Krakowskiej

PAŁAC DZIEDUSZYCKICH W ZARZECZU WCZORAJ I DZIŚ. mała wystawa o wielkiej rzeczy

Z wizytą u Lary koleżanki z wymiany międzyszkolnej r r. Dzień I r.

Partnerski Projekt Szkół Comenius: Pilzno i Praga, Podsumowanie ewaluacji - wszystkie szkoły partnerskie

Przed podróŝą na Litwę

O FIRMIE. Serdecznie zapraszamy!!! Bartosz Obracaj. Wojciech Obracaj

REGULAMIN PROGRAM XXX JUBILEUSZOWEGO REJSU ŻEGLARSKIEGO WP I PTTK WISŁA 2008

Program Edukacji Morskiej w Gdańsku

ŚRÓDMIEJSKI FESTIWAL MŁODYCH TALENTÓW 2016/2017 Uwierz w siebie i pokaż, co potrafisz

WSTĘP MISJA I CELE KLASTRA

Żeglarskie laury przyznane!

Gazetka dla najmłodszych dzieci Wydanie III wiosna 2012/2013. Pokoloruj obrazek:

WODNA PRZYGODA!!! ORGANIZACJA URODZIN DLA DZIECI OD 10 LAT

Poradnik opracowany przez Julitę Dąbrowską.

TEST Z HISTORII POLSKIEJ MOTORYZACJI cd

II. Warunki zdobywania Odznaki

POLACY KOCHAJĄ SAMOCHODY

VI FORUM ORGANIZACJI POZARZĄDOWYCH DZIAŁAJĄCYCH NA RZECZ OBRONNOŚCI Popowo, listopad 2015

40 LAT TEMU NARODZIŁA SIĘ SAMOCHODOWA LEGENDA

CENTRUM WYSTAWIENNICZO-REGIONALNE DOLNEJ WISŁY W TCZEWIE

Program Edukacji Morskiej 2011 w liczbach

Oferta sponsorska piątej edycji obozu charytatywnego dla dzieci

ERASMUS COVILHA, PORTUGALIA

Stan obecny śródlądowego transportu wodnego oraz plany jego rozwoju w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju

Na podstawie art. 14 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 2 grudnia 2000 r. o żegludze śródlądowej (Dz. U. z 2001r. Nr 5, poz. 43) zarządza się, co następuje:

Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan

Ujście Wisły - prezentacja - konferencja

Młode Opalenie PROJEKTU. Kraków opanowany... Wilhelm Weldman

Otwarte stocznie i spacery szlakiem modernizmu wyróżnione

Fotografia Mateusz Mikołajczyk

W trzy godziny dookoła świata

W Y T Y C Z N E. Do weryfikacji z uprawnień zawodowych morskich i śródlądowych na stopnie motorowodne. Opracowano w oparciu o :

Przewodnik. po planowaniu przestrzennym

Laguna RejsyDlaCiebie

ROK WISŁY wydarzenia w województwie pomorskim. Gdańsk, 2 lutego 2017 r. Departament Turystyki i Promocji

Ośrodek Szkoleniowo - Wypoczynkowy Ministerstwa Sprawiedliwości Albrechtówka. Albrechtówka

Portal odkryjmalopolske.pl to funkcjonujący już od ponad roku serwis informacyjno turystyczny, ukazujący bogactwo kulturowe i przyrodnicze Małopolski.

Kto chce niech wierzy

Wycieczka do Torunia. Wpisany przez Administrator środa, 12 czerwca :29

ZADANIA REALIZOWANE W MIESIĄCU MAJ W GRUPIE IX TYGRYSKI

Karta próby na stopień: samarytanki / ćwika

Singapur. Singapur był końcowym portem naszego rejsu z Hongkongu, statkiem Sapphire Princess

ROTELE hotele na kółkach

Pomagam mojemu dziecku wybrać szkołę i zawód

I się zaczęło! Mapka "Dusiołka Górskiego" 19 Maja 2012 oraz zdjęcie grupowe uczestników.

JAK MAZURY TO TYLKO ZACHODNIE!

Program zajęć pozalekcyjnych dla dzieci z kl. I III wykazujących zainteresowanie tematyką przyrodniczą i geograficzną (praca z uczniem zdolnym)

Bibliotekarze - koordynatorzy projektu: Joanna Drabowicz Joanna Pietrzyńska Justyna Szymańska

Wiślanym szlakiem od gór do morza

INICJATYWY POMORZA DLA ROZWOJU DRÓG WODNYCH

ZASADY ORGANIZOWANIA WYCIECZEK SZKOLNYCH

Monety i plakaty w muzeum

TEMATY GODZIN WYCHOWAWCZYCH W KLASIE V

Fot.1. Tzw. Przekop Wisły uważany obecnie za główny odcinek ujściowy tej rzeki (fot. J. Angiel)

Sprawozdanie merytoryczne

W krainie włoskich smaków praktyki w Restauracji La Taverna Digli Artisti

Antoni Guzik. Rektor, Dziekan, Profesor, wybitny Nauczyciel, Przyjaciel Młodzieży

List Otwarty. Szanowni Państwo!

Dziennik Ustaw 15 Poz. 460 ZAKRES WYMAGAŃ EGZAMINACYJNYCH

Auto Nostalgia, czyli powrót do przeszłości [RELACJA]

mnw.org.pl/orientujsie

Gimnazjum nr 1 im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Luboniu Narodowy Instytut Dziedzictwa Oddział Terenowy w Poznaniu 1863 PAMIĘTAMY

Warszawa, dnia 30 marca 2018 r. Poz. 654 ROZPORZĄDZENIE. z dnia 22 marca 2018 r.

Związki społeczności uczniowskiej Szkoły Podstawowej nr 40 w Gdyni im. kpt. ż.w. K.O. Borchardta ze statkiem-muzeum Dar Pomorza

Śródlądowe drogi wodne w Regionie Wodnym Dolnej Wisły

Śmieci mniej- Ziemi lżej

Polska na urlop oraz Polska Pełna Przygód to nasze wakacyjne propozycje dla Was

Brzeg Dolny, jakiego nie znacie

Transkrypt:

Jarmark Tumski Płock 2014 rok V nr 2/18 sobota, 24 maja 2014 ISSN 2084-7432 wydanie sobotnie fotorelacja otwarcie jarmarku Wyrażamy serdeczne podziękowania Zarządowi i Członkom Spółdzielni Rzemieślniczej Wielobranżowej w Płocku za udostępnienie terenu przy pawilonach na Nowym Rynku Organizatorzy wystawy paweł śliwiński płocczaninem roku 2013 Bitwa o honor remis tumska Wystawcom przypominamy, że na stoiskach informacyjnych wydajemy posiłki w godzinach od 13 do 14. jarmarkowy gazeciarz

Jarmarkowe wydawnictwa Ludzie i statki. Historia Płocka Wisłą pisana wznowione Specjalnie dla wszystkich sympatyków historii żeglugi na Wiśle Towarzystwo Przyjaciół Płocka, Archiwum Państwowe w Płocku i Stowarzyszenie Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego w Płocku wydało książkę Ludzie i statki. Historia Płocka Wisłą pisana wydanie 2. rozszerzone. Książka, jak w tytule, opisuje historię płocczan związanych z żeglugą na Wiśle, znane statki, armatorów i wiele innych ciekawych epizodów z życia rzeki i miasta. W porównaniu z wydaniem 1. znajdą Państwo w niej nowe postacie wodniaków, wiele nowych interesujących dokumentów i kolejne kilka sylwetek bocznokołowców związanych z Płockiem. Ludzie i statki to bardzo zajmująca lektura, szczególnie dla tych, których rodziny związane były z rzeką. Pokazanie ponad 150 sylwetek marynarzy wiślanych i pracowników na rzece z okresu międzywojnia daje dużą szansę płocczanom na odnalezienie swoich bliskich. Książka jest też skarbnicą wiedzy historycznej i zbiorem wyjątkowych dokumentów związanych z dziedziną określoną tytułem publikacji. Zapraszamy do lektury! Tradycją jest, że przy okazji Jarmarku Tumskiego pojawiają się na płockim rynku wydawniczym nowe publikacji poświęcone historii, tradycji i kulturze naszego miasta. Dzieje się tak za sprawą Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego w Płocku, które biorąc sobie za wzór szczytną dziewiętnastowieczną ideę najstarszego płockiego towarzystwa, upowszechnia tą drogą ile możność dozwoli oświecenie kraju. Były więc Legendy płockie, były sto dwie ciekawostki o Płocku, a w tym roku są Płockie oblicza Wisły. Ten niewielki, ale pięknie wydany album, jest wyjątkową pozycją, w pełni zasługującą na uwagę odbiorców. Zawarte zostały w nim obrazy fotograficzne będące dziełem Jana Waćkowskiego znanego płockiego fotografa, mistrza reportażu, dokumentalisty, który potrafi zatrzymać w kadrze sceny ważne, ale też artysty niezwykle czułego na piękno i ulotność chwili, człowieka obdarzonego głęboką wrażliwością. Na kartach publikacji znalazło się niewiele ponad sto spośród tysięcy fotografii Wisły, które spoczywają w archiwum autora. Łączy ona w sobie artystyczne, nastrojowe spojrzenia na rzekę i dokumenty poświadczające aktywną, kulturotwórczą rolę królowej polskich wód. Fotografie zebrane zostały w kilka grup spojonych wspólną myślą tematyczną. Jest zatem Wisła obecna w czterech porach roku piękna i majestatyczna. Jest świat przyrody, który wydarł dla siebie skrawki ucywilizowanej rzeki. Są mosty dzieła myśli technicznej służące wygodzie człowieka. Jest codzienna ludzka praca, sport, rekreacja i wydarzenia Wiślane bocznokołowce Album Wiślane bocznokołowce został wydany przez Stowarzyszenie Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego w Płocku przy udziale Towarzystwa Przyjaciół Płocka i dzięki wsparciu Fundacji Grupy PERN PRZYJAŹŃ. Jest to unikalna i chyba pierwsza taka pozycja pokazująca sylwetki zapomnianych, przepięknych parowców pływających na Wiśle. W albumie znajdą Państwo ponad trzydzieści wspaniałych bocznokołowców białej wiślanej floty, pokazanych w blisko sześćdziesięciu odsłonach. W albumie można znaleźć statki z przełomu wieku XIX i XX oraz te, które przetrwały aż do lat 70. XX w. W przypadku niektórych jednostek będzie można zobaczyć, jak zmieniały się na przestrzeni lat i jak też zmieniały nazwy. Przy każdym zdjęciu znajdą Państwo krótki opis. Książka formatu A4, 124-stronicowa, w miękkiej oprawie. Proszę szukać na Jarmarku Tumskim. Promocja książki w trakcie Dnia Wisły 24 maja 2014. Zapraszamy! ISBN 978-83-934894-2-8 Płockie oblicza Wisły Wiślane Bocznokołowce Płock 2014 Jan Waćkowski Płockie oblicza Wisły kulturalne. Są wreszcie żywioły, na które skazane są społeczności żyjące w pobliżu rzeki. Wszystkie one pokazały nam Wisłę taką, jaką znamy i lubimy piękną, łagodną i pożyteczną, ale też Wisłę groźną, niszczącą, stawiającą wyzwania. W ten sposób powstała barwna, urokliwa narracja, opowieść o rzece, widziana oczami Jana Waćkowskiego. Album składa się w większości z fotografii barwnych, wykonanych w okresie ostatnich kilkunastu lat, ale zdarzają się w nim także zdjęcia starsze, czarno-białe, wśród których są i te szczególnie ukochane przez autora. Publikacja opatrzona została życzliwym i wyważonym słowem wstępnym Tomasza Dzwonkowskiego znakomitego artysty fotografika, członka Związku Polskich Artystów Fotografików i wieloletniego członka Płockiego Towarzystwa Fotograficznego im. Aleksandra Macieszy. Na uwagę zasługuje także subtelna i wysmakowana oprawa graficzna Magdaleny Gałat. Płockie oblicza Wisły dzieło stworzone przez ludzi, którym sztuka fotograficzna jest szczególnie bliska zawarły w sobie nie tylko fragment twórczości artysty. Zawarły w sobie także cząstkę historii Płocka, miasta zawsze związanego z Wisłą. Wielorakie walory tej publikacji powinny usatysfakcjonować nawet najbardziej wymagających odbiorców. red. fotografie

Żeglugę na Wiśle uprawiano już w średniowieczu, ponieważ był to najszybszy i jeden z bezpieczniejszych sposobów podróżowania i przewożenia towarów. Oczywiście jeżeli chodzi o przewóz towarów, był to praktycznie jedyny sposób transportu towarów masowych. Jeżeli dodamy, że porty morskie budowano u ujścia rzek, to widzimy logiczny ciąg powodujący, że ludzie wykorzystywali rzeki do transportu, choć nie było to wcale łatwe zadanie. Żegluga morska od wieków oparta była na sile wiatru i napędzie żaglowym lub wiosłowym w przypadku rzeki ten napęd był znacznie mniej użyteczny. Rzeki wąskie i kręte, o nurcie uzależnionym od konfiguracji terenu, wymagały innych metod żeglugowych. Dlatego podstawowymi sposobami uprawiania żeglugi w tamtych czasach był samospław z prądem rzeki i holowanie łodzi z lądu pod prąd. Dodatkowym rozwiązaniem był napęd wiosłowy i w dogodnych warunkach żaglowy. Transportem wodnym najpierw trudnili się flisacy, którzy spławiali drewno w postaci tratw. Wraz z zapotrzebowaniem na transport innych towarów masowych takich, jak kopaliny, materiały budulcowe czy zboże, pojawiło się zapotrzebowanie na bardziej profesjonalne środki żeglugowe. Na rzekach pojawiają się galary, szkuty i baty. Jednostki te dalej obsługują flisacy. Dopiero pojawienie się pierwszych barek, a następnie parowców staje się przyczynkiem do powstania nowej grupy zawodowej marynarzy żeglugi śródlądowej. Rosnące zapotrzebowanie na przewozy wymusiło również działania w kierunku regulowania koryt rzek i budowy kanałów. Pojawiają się wtedy ludzie, którzy zaczynają się trudnić pracami regulacyjnymi na rzekach. Flisacy, marynarze, pracownicy zarządów wodnych, ale też wiele innych grup zawodowych związanych było z pracą na rzece. Dzisiaj wiele nazw tych profesji albo wyszło z użytku, albo oznaczają zgoła coś zupełnie innego. Wiele miejsc, gdzie żyli i pracowali, zatraciło swój pierwotny charakter. Obecnie trudno jest uwierzyć, że płockie nadwiśle, teraz wyludnione i opustoszałe, jeszcze w latach 30. XX wieku zamieszkiwało kilka tysięcy ludzi. Trudno dzisiaj uwierzyć, że ludzie Wisły byli w Płocku jedną z najliczniejszych i najsilniejszych grup zawodowych. Aktualnie w Płocku praktycznie nie znajdziemy ludzi, którzy zawodowo związani są z rzeką, a jeżeli nawet byśmy ich znaleźli, to będzie to bardzo nieliczna grupa. Funkcjonujące w miejskim słownictwie pojęcie wodniak, kojarzy się obecnie z osobami uprawiającymi turystykę i sporty wodne, a nie pracującymi na wodzie. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu było zupełnie inaczej. Pojęcie wodniak skupiało w sobie wszystkich tych, którzy wykonywali na wodzie pracę. Grupa osób pracujących na wodzie była silną grupą zawodową i skupiała w sobie wiele profesji, oczywiście podstawą jej byli marynarze żeglugi śródlądowej. Wśród nich możemy wyróżnić kapitanów, sterników, marynarzy, wodniaków, żeglarzy, maszynistów i palaczy. Kolejnymi grupami byli pracownicy żeglugi i pracownicy zarządów wodnych, robotnicy robót regulacyjnych i ludzie żyjący z obsługi barek szyprowie i marynarze na barkach. Licznymi grupami byli również piaskarze wydobywający z dna rzeki piasek i żwir oraz rybacy poławiający ryby, których było znacznie więcej niż obecnie, a na porządku dziennym był w Płocku połów łososi czy jesiotrów. Wodniacy stanowili stosunkowo zamknięte środowisko profesje przekazywane były w rodzinach z ojca na syna. Istniały całe wodniackie klany. Należy Ludzie Wisły jeszcze dodać, że mieli jeszcze właściwą tylko dla nich obyczajowość i prowadzili specyficzny styl życia, który po części wynikał ze szczególnej charakterystyki pracy, którą wykonywali. Kolejną cechą tej grupy było to, że zamieszkiwali określony obręb miasta, było to najczęściej nadwiśle i okolice starego miasta przyległe do rzeki. Często zajmowali całe kamienice lub zespoły kamienic i nie dopuszczali do tych miejsc ludzi nie związanych z wodą. Z uwagi na to, że zawód, który wykonywali, należał do zawodów dość niebezpiecznych, byli grupą bardzo religijną w 1909 roku utworzono w Płocku Bractwo Świętej Barbary Pracujących na Wiśle. Praca na rzece, mimo że była dobrze opłacana, wymagała od ludzi ją wykonujących specyficznych cech charakterologicznych i wielkiej siły i sprawności fizycznej. Praca na rzece wymagała hartu ciała i ducha oraz twardego charakteru. Do lat 30. XX wieku marynarze wiślani zdobywali kwalifikacje metodą praktyki zawodowej, odbywając służbę na statkach parowych i barkach holowanych. W załogach pokładowych zaczynali pracę od młodszego marynarza. Zazwyczaj po roku awansowali na marynarza, a później na stanowisko starszego marynarza. Ci, którzy starannie wykonywali obowiązki i wykazywali się samodzielnością, po następnym roku lub dwóch nienagannej służby mogli uzyskać stanowisko bosmana. Jeśli kapitan statku widział w marynarzu talent nawigacyjny, po kilku latach pływania mógł mu zaproponować stanowisko sternika, nobilitujące po paroletniej praktyce i wyróżniającej służbie do ubiegania się o stanowisko kapitana. Podobnie było w maszynie, czyli w załogach maszynowych, gdzie zaczynano od zwykłego smarownika. Stopnie oficerskie nadawał armator na zaufanie, czyli według uznania, na podstawie opinii kapitanów i mechaników przełożonych sterników lub pomocników mechanika. Od roku 1931 Państwowy Zarząd Dróg Wodnych uregulował te sprawy, wydając patenty na podstawie egzaminu praktycznego. W roku 1934 w Dzienniku Urzędowym RP nr 3 ukazało się Roz porządzenie Ministerstwa Komunikacji o patentach żeglarskich w żegludze śródlądowej, nakładające na kierowników statków i barek rzecznych obowiązek posiadania przez nich odpowiednich kwalifikacji fachowych, potwierdzonych egzaminem teoretycznym i praktycznym przed komisją państwową. W roku szkolnym 1936/1937 utworzono 3-letnią Szkołę Żeglugi dla pracujących marynarzy z nauczaniem w systemie wieczorowym, z lokalizacją przy ulicy Brukowej, w sąsiedztwie Portu Handlowego na warszawskiej Pradze. W następnym roku szkolnym otwarto równoległy kurs dla mechaników, z nauką montowania kotłów i maszyn parowych. Ludzie stanowili podstawę żeglugi i innych wiślanych profesji, to od nich zależało, jak one funkcjonowały. Gdy zaczęli odchodzić ludzie, zaczęły zamierać poszczególne zawody i profesje, rzeka zaczęła się wyludniać. Żegluga i praca na Wiśle odeszły w przeszłość, podobnie jak wiślane profesje. Obecnie na rzece pozostały tylko sporty wodne i rekreacja. Został zamknięty pewien rozdział z życia miasta i rzeki płynącej przez nie. Pozostały prezentowane dokumenty i pamięć o dawnej świetności. Na zdjęciu: załoga S/S Świerczewski w 1958 r.; ze zbiorów Marii Olszewskiej-Kazaneckiej. Fragment książki Ludzie i statki. Historia Płocka Wisłą pisana.

Czy Wisła jest dziką rzeką? Od ponad trzydziestu lat nasze polskie drogi wodne ulegają degradacji. Postępująca erozja brzegowa i denna Wisły, przed laty ważnej arterii transportowej, sprawiły, ze dziś ta droga prawie przestała istnieć. To wynik zaniedbania przez władze. Od lat 80. ubiegłego wieku żaden z rządów II RP nie podjął kompleksowych działań w sferze zagospodarowywania i wykorzystywania polskich rzek, w tym Wisły. Czy ktoś w tym kraju liczy straty finansowe po każdej powodzi? Od kilku lat w prasie i na forach internetowych różnej maści komentatorzy i ekofile pozwalają sobie na twierdzenie, że Wisła to dzika rzeka. Według mnie jest to twierdzenie nieprawdziwe, upokarza mnie i drażni. Co gorsze tak twierdzi część wykształconych młodych ludzi, niekoniecznie mających pełną wiedzę na temat Wisły. Milczą profesorowie historii, inżynierowie hydrologii i hydrotechniki. To ich wiedza o historii wodnych szlaków transportowych Wisły, według mnie, powinna być tamą dla podobnych twierdzeń. Okazuje się, jak wielkie zaniedbania poczyniła dzisiejsza edukacja w sferze nie tak odległej historii wiślanej żeglugi. Polacy powinni być szczęśliwi, że natura obdarzyła nasz kraj wielkim darem, jakimi są nasze polskie rzeki, które niosą najpierwsze z pierwszych lekarstw populacji ludzkiej, którym jest woda. Czy Wisła jest dziką rzeką? Zapewne tak było setki lat temu, ale jako ten, który się nad nią urodził i dorastał, a potem przez 45 lat pracował na wiślanych barkach, statkach, pasażerskich parowcach i lodołamaczach (l. 1960-2008), kategorycznie sprzeciwiam się twierdzeniu, że Wisła to dzika rzeka. Jak można uznawać Wisłę za dziką rzekę, skoro tak przed drugą wojną światową, jak i po niej tętniło na Wiśle życie. Tysiące ludzi dzieliło los tej wspaniałej rzeki, czerpiąc z niej korzyści: praca na statkach, pogłębiarkach, kafarach i barkach. Wisła była rzeką żeglowną i spławną. Odbywał się na niej ruch pasażerski i towarowy. Setki wiślanych batów i kryp transportowały wszelkiego rodzaju towary, od sypkich żwir, piasek, pospółka a skończywszy na płodach rolnych. Nad brzegami tej rzeki rybacy, baciarze, krypiarze, szkutnicy kręcili swój interes. Duże 60-metrowe pasażerskie statki parowe kursowały bez przerwy od Warszawy do Puław i w dół Wisły: do Płocka, Włocławka, Torunia, Grudziądza, Tczewa i Gdańska. Nigdy nie ośmieliłbym się napisać gdziekolwiek czy dokądkolwiek, że Wisła to dzika rzeka A jeśli już, to tylko, że Wisła dziczeje na niektórych odcinkach jej biegu. To zjawisko można zaobserwować pomiędzy Płockiem a Warszawą. Dzieje się tak dlatego, że nie ma mądrego gospodarza. Do lat 80. ubiegłego wieku gospodarzem Wisły były Okręgowe Zarządy Gospodarki Wodnej, a w ich strukturach Rejony Dróg Wodnych, później, nie wiem dlaczego, nazwano je Przedsiębiorstwa Budownictwa Wodnego. Były to specjalistyczne przedsiębiorstwa zajmujące się drożnością Wisły, utrzymaniem szlaku żeglownego, regulacją i zabezpieczeniem brzegów, usuwaniem zalegających szlak żeglowny wszelkiego rodzaju prądowin, również usuwaniem zatorów lodowych. Przedsiębiorstwa te zajmowały się budową tam poprzecznych, przetamowań, ostróg wodnych, opasek brzegowych, budowały porty i nabrzeża oraz rampy przeładunkowe. Posiadały wszelki niezbędny im sprzęt taki, jak statki, pogłębiarki, prądówki, kafary lodołamacze itp. A nade wszystko dysponowały mądrymi posiadającymi hydrotechniczną wiedzę ludźmi. Ludzie ci byli doświadczonymi praktykami. Po roku 1980 role dotychczasowych Okręgowych Zarządów Gospodarki Wodnej przejęły nowo powstałe struktury organizacyjne, jakimi po dziś dzień są Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej, których władze nie potrafiły się oprzeć wyższym szczeblom rządowym w likwidacji Przedsiębiorstw Budownictwa Wodnego. Według mnie Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej na Wiśle w przeciwieństwie do Okręgowych Zarządów Gospodarki Wodnej doprowadziły do obecnego stanu naszej Wisły. Widzę różnicę pomiędzy dziką rzeką a jej dziczeniem: coś dziczeje, bo się nie kontynuuje ani nie konserwuje tego, co się od Płocka do Warszawy wybudowało na Wiśle, między innymi tamy i ostrogi wodne oraz opaski brzegowe. To właśnie takie budowle wodne koncentrują główny nurt rzeki do oznakowanego znakami żeglugowymi szlaku żeglownego. Dziś te budowle są poniżej lustra wody, nawet przy niskich stanach Wisły już nie mogą koncentrować wody spławnej. Po prostu, mówiąc wiślanym slangiem, są pozatapiane, w wyniku czego Wisła toczy swe wody całą swą szerokością, a to powoduje jej wypłycanie. Zatem niekiedy przestaje być rzeką żeglowną. W wielu przypadkach płynie tam, gdzie nie płynęła, a tam, gdzie płynęła, wyrosły piaszczyste łachy, na nich zaś po latach tworzą się kępki, potem duże porastające wikliną kępy, których przed 30 laty jeszcze nie było. Ja nazywam to dziczeniem naszej Wisły. W mojej młodości na szczęście nie było ekologów i to właśnie wiślacy mogli ujarzmiać Wisłę tak jak wskazywała ich wiedza o rzece w tamtych latach. To wtedy, od 1945 do 1980 roku, na Wiśle wybudowano śluzę i duży port na Żeraniu, duży port handlowy w Płocku, Włocławku i Bydgoszczy. Kraj, który był zniszczony przez hitlerowskie Niemcy, a z drugiej strony trzymany za kark łapą wyzwolicieli ze wschodu, z wielkim wysiłkiem podnosił się z ruin i robił to, na co było go stać. Mimo to Wisła była żeglowna i w miarę bezpieczna na długości od Krakowa do Gdańska. To dzisiaj i za dzisiejszych czasów, i tych sprzed 30 lat, Wisła dziczeje, ale póki co, nie jest dziką rzeką. kpt. żegl. śródl. Stanisław Fidelis

strefa 126.pl styl życia od kilku lat w Polsce rozwijają się różne kluby miłośników motoryzacji. Jedne skupiają użytkowników aut współczesnych, inne zabytkowych, terenowych, wyścigowych, motocykli. Wszyscy chcą spotykać się z ludźmi o podobnych zainteresowaniach, jeździć na zloty, zwiedzać ciekawe zakątki kraju, bawić się i poznawać ludzi. W 2012 roku na jednym ze zlotów małego Fiata spotkał się Piotrek Wilik z Płocka i Leszek Cocolino z Jastrzębia-Zdroju. Trochę porozmawiali, pobawili się i trzeba było pojechać do domu. Przed wyjazdem postanowili spotkać się na kolejnym zlocie i kontynuować znajomość. Tak jak powiedzieli, zrobili. Kolejne zloty Toruń, Tomaszów Mazowiecki, Żywiec kolejne spotkania, wymiana doświadczeń, kontakty przy pomocy wszystkich możliwych środków, wyjazdy na różne imprezy. Skończył się rok 2012. Czas zimowy poświęcony został na przygotowanie do nowego sezonu. Zakup nowych pojazdów, na początek Fiatów 126p. Tymczasem tą chorobą zostały zarażone nasze rodziny, więc wynikła potrzeba dokupienia przyczepek Niewiadów, aby można było się zabrać z wszystkimi rzeczami na kilkudniowe wyjazdy. Pozytywnie nastawieni zaczęliśmy przygotowania do sezonu zlotowego 2013. Na początek kwietniowy wyjazd do Ostrowi Mazowieckiej. Zima była długa, śnieg zalegał na polach i poboczach. Ale decyzja zapadła jedziemy. Maluszki z przyczepkami wzbudzały zainteresowanie na drogach, a my zadowoleni, bo dały radę i zaliczyliśmy kolejny zlot. Potem była Częstochowa, Sierpc, Poznań, Rybnik i wizyta turystyczna w Jastrzębiu-Zdroju. Podczas tego spotkania podjęliśmy decyzję tworzymy profil na Facebooku i rozpoczynamy jeździć jako klub. Wybór nazwy strefa126.pl nie był przypadkowy: 126 to model Fiata, od którego wszystko się zaczęło, i strefa, która ma skupiać 126 innych marek, czyli każdy miłośnik samochodów klasycznych znajdzie u nas swoje miejsce. Zaczęliśmy szukać ludzi na swoim terenie. W Płocku nawiązaliśmy kontakt z Kamilem, z którym podjęliśmy decyzję: trzeba się spotkać. Z jego inicjatywy odbyło się pierwsze spotkanie w Płocku. Przyjechało kilkanaście pojazdów, w większości maluszki, ale też skoda, duże fiaty, kilka osób przyjechało współczesnymi autami, aby zobaczyć, co się dzieje. Mateusz, Kamil i Michał doszli do wniosku, że chętnie pobawią się w klub motoryzacyjny i dołączą do strefy126. pl razem ze swoimi maluszkami. W wyniku podobnej akcji na Śląsku, szeregi strefy zasilili Justyna, Krzysiek, Jacek i Przemek. Sierpień 2013 to najważniejszy miesiąc dla każdego miłośnika Fiata 126p Ogólnopolski Zlot Małego Fiata, tym razem w Łodzi. Oczywiście pojechaliśmy na tę kilkudniową imprezę już z oklejonymi maluszkami, każdy na tylnej szybie miał logo strefy126.pl. Po powrocie z tej imprezy były jeszcze spotkania w Jastrzębiu, Suchej Beskidzkiej, Kwidzynie i lokalne imprezy. Tymczasem zaczęła się rodzić myśl, aby zorganizować zlot w Płocku. Po wielu godzinach rozmów i wymiany poglądów podjęliśmy decyzję: 24 V 2014 robimy Strefę Klasyków w Płocku. Data zlotu przypadkiem zbiegła się z organizowanym w Płocku od sześciu lat Jarmarkiem Tumski. Tu na naszej drodze pojawił się jego główny organizator pan Paweł Mieszkowicz, który zainteresował się naszym pomysłem i zaproponował swoją pomoc, umieszczając Płocką Strefę Klasyków jako wydarzenie w drugim dniu jarmarku. Również za jego namową spotkaliśmy się z zarządem Towarzystwa Przyjaciół Płocka, w efekcie czego strefa126.pl została przyjęta jako sekcja motoryzacyjna towarzystwa. Kiedy skończył się sezon zlotowy i nasze pojazdy udały się na zimowy odpoczynek, nastąpił czas intensywnej pracy nad programem zlotu, ale ponie- waż członkowie nie mogą spać spokojnie, narodził się kolejny pomysł zróbmy konkurs na Klasyka Roku. Cały grudzień trwało internetowe głosowanie, nasz profil przeglądało 50 tysięcy osób tygodniowo, oddane zostało ponad 10 tysięcy głosów. Wynikiem całego zamieszania Klasykiem Roku został Fiat 126p, drugie miejsce zajął Jeep Willys, trzecie Triumph Spitfire. Na koniec 2014 roku planujemy drugą edycję konkursu. Obecnie trwają intensywne prace nad zlotem w Płocku, ale i nad kondycją naszych pojazdów, i nad planami wyjazdowymi na ten rok. W strefie 126 pojawiły się nowe pojazdy, oprócz sześciu maluszków mamy skode 105, dwie skody 120, volkswagena Polo z 86 roku, poloneza Borewicza i Caro i bardzo rzadki, bo wyprodukowany w ok. 240 egzemplarzach, pojazd zbudowany na bazie małego fiata o nazwie Colo. Co do planów na ten rok, to na razie rozpatrujemy wyjazdy do Łodzi, Radomia, Częstochowy, Poznania, Jastrzębia-Zdroju i Budapesztu. Wszystko jest w przygotowaniu. Zapraszamy do odwiedzania naszego profilu FB, gdzie są wszystkie informacje, i dołączanie do wyjazdów. Kiedy znajomi pytają, dlaczego ciągniesz całą rodzinę maluchem lub innym starym samochodem przez pół Polski, setki kilometrów, a mógłbyś wsiąść w nowszy samochód z klimą i przejechać tę trasę szybciej i wygodniej, odpowiadamy: To strefa126. pl to styl życia! Dziękujemy naszym ładniejszym połówkom, że zgadzają się na naszą pasję i mają dla nas tyle cierpliwości.

archiwum państwowe w płocku 1919-2014 Siódmego lutego 1919 roku został wydany dekret Naczelnika Państwa dotyczący organizacji archiwów państwowych i opieki nad archiwaliami. Wymienione w nim zostało jako jedno z kilku Archiwum Państwowe w Płocku. Mija więc 95 lat od momentu powstania płockiego archiwum. Archiwum było i jest instytucją powołaną do przechowywania wszelkiego rodzaju zabytków rękopiśmiennych dotyczących dziejów państwa i społeczeństwa. Poza tym zobligowane było i jest do udostępniania przechowywanych materiałów. Swoją działalność Archiwum Państwowe w Płocku rozpoczęło prawdopodobnie 2 VI 1919 roku. Pierwsza siedziba archiwum mieściła się w budynku Gimnazjum Państwowego im. Marsz. St. Małachowskiego. Dopiero w 1929 roku przeniesione zostało na parter gmachu Starostwa Powiatowego (obecnie budynek Delegatury Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego). Działalność Archiwum Państwowego w Płocku przerwał wybuch drugiej wojny światowej. Podporządkowano je prowincjonalnemu Archiwum Państwowemu w Królewcu, w którym też w styczniu 1941 roku umieszczono cały zasób archiwum płockiego. Jeszcze do roku 1948 losy zasobu archiwum były nieznane, ale, jak wkrótce się okazało, ocalało tylko 30% jego dawnego zasobu. Czasowo ulokowano go w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie. Stamtąd akta partiami wróciły do reaktywowanego w roku 1950 Powiatowego Archiwum Państwowego w Płocku. Od 15 VI 1992 archiwum funkcjonuje w XIX-wiecznym spichlerzu wschodnim przy Kazimierza Wielkiego 9B. Do najważniejszych zadań Archiwum Państwowego w Płocku należy: kształtowanie państwowego zasobu archiwalnego i nadzór nad nim, tj. prowadzenie wykazu państwowych jednostek organizacyjnych wytwarzających materiały archiwalne, kontrola archiwów zakładowych, wydawanie zaleceń pokontrolnych i sprawdzenie ich wykonania, przeprowadzanie ekspertyz dokumentacji niearchiwalnej i wydawanie zezwoleń na przekazywanie jej na makulaturę, uzgadnianie przepisów kancelaryjnych i archiwalnych, udzielanie wskazówek organizacyjnych i metodycznych oraz instruktażowych dla personelu archiwów zakładowych. Ważnym elementem pracy płockich archiwistów jest przejmowanie i zabezpieczanie materiałów archiwalnych, tj. współpraca z archiwami zakładowymi w celu odpowiedniego przygotowania i systematycznego przekazania archiwaliów, ochrona zasobu archiwalnego, profilaktyka i konserwacja materiałów archiwalnych, mikrofilmowanie zabezpieczające. Ogromną rolę odgrywa udostępnianie materiałów archiwalnych, tj. udzielanie informacji o zasobie i udostępnianie pomocy ewidencyjno-informacyjnych, udostępnianie materiałów archiwalnych w Pracowni Naukowej, wypożyczanie archiwaliów, wydawanie uwierzytelnionych odpisów, wypisów, wyciągów i reprodukcji przechowywanych materiałów, a także zaświadczeń na podstawie tych materiałów. Wiele cennych materiałów zostało zdigitalizowanych i umieszczonych na stronie internetowej szukajwarchiwach.pl. Można tam znaleźć miedzy innymi akt urodzenia Władysława Broniewskiego, akt ślubu Ignacego Mościckiego czy akt zgonu Zygmunta Padlewskiego. Archiwum prowadzi także punkt konsultacyjny: Archiwa Rodzinne, w którym pomaga gromadzić dokumenty rodzinne i badać przeszłość własnej rodziny. Jednym z zadań archiwum jest także: prowadzenie działalności naukowej i wydawniczej, tj. podejmowanie i prowadzenie indywidualnych oraz zespołowych badań w zakresie archiwistyki i dyscyplin pokrewnych, organizowanie zebrań, konferencji naukowych itp., opracowanie ekspertyz i opinii naukowych, przygotowywanie wydawnictw źródłowych oraz publikacji naukowych z archiwistyki i historii. Archiwum prowadzi również lekcje archiwalne, warsztaty i konkursy historyczne, w tym cykliczny: Źródła Historyczne Bogactwem Kulturowym Narodu. Zapraszamy na nasze stoisko na Starym Rynku. Podpowiemy, jak gromadzić rodzinne dokumenty, jak badać przeszłość własnej rodziny i jak szukać przodków w Internecie. Można zadać pytania archiwistom na temat funkcjonowania archiwum i spróbować rozwiązać swoje problemy dotyczące dokumentacji. Tomasz Piekarski rzadkie dziedziny kolekcjonerstwa Falerystyka (z łac. i gr. phalerae, ozdoba piersi lub czoła) dyscyplina pomocnicza historii zajmująca się odznakami i znakami honorowymi, nadawanymi osobom zasłużonym dla monarchy, państwa lub innej organizacji posiadającej prawo nadawania odznaczeń. Falerystyka, podobnie jak i weksylologia, wyodrębniła się z heraldyki, zachowując wspólne z nią metody badawcze. Dostrzegany w ostatnich latach przypływ zainteresowań falerystycznych należy wiązać z ruchem kolekcjonerskim i hobbystycznym, stymulującym próby historycznego opisu i systematyzacji odznaczeń. Dlatego właśnie wcześniejsze publikacje falerystyczne mające charakter katalogów uzupełniane są obecnie przez opracowania naukowe. Filatelistyka filatelia to rodzaj hobby polegający na kolekcjonowaniu wszelkiego rodzaju walorów pocztowych, głównie znaków pocztowych, w tym znaczków pocztowych, datowników, całostek i całości pocztowych, kopert FDC, nalepek polecenia i innych dokumentów związanych z funkcjonowaniem poczty. Filatelia pochodzi z dwóch greckich wyrazów philein i ateleia których połączenie znaczy zamiłowanie do zbierania znaczków pocztowych. Autorem tego zestawienia był francuski kolekcjoner Georges Herpin w 1864 roku. Zainteresowaniem filatelistów również są znaczki z pustopolami, nowodruki i czarnodruki, próby, makulatura, znaczki z przywieszkami. Do najważniejszych filateliści zaliczają zbiory dokumentujące historię poczty i tak zwane zbiory tradycyjne. Rarytasy z dziedziny filatelistyki osiągają na aukcjach ceny liczone w milionach. W Polsce filateliści mają swoje święto, które obchodzą 6 stycznia jako Dzień Filatelisty. Data upamiętnia powołanie stowarzyszenia filatelistycznego Klubu Filatelistów w 1893 roku w Krakowie (w czasach zaborów, na terenie Galicji). Filobutonistyka hobby polegające na kolekcjonowaniu przedmiotów takich, jak guzy, guziki czy haki mundurowe. Miłośnicy tego zbieractwa specjalizują się w tworzeniu kolekcji guzików wojskowych, pocztowych, liberyjnych, urzędniczych i innych. W Internecie znaleźć można wiele ciekawych stron zawierających między innymi systematykę i katalogi tego tematu. Najstarszym polskim opracowaniem jest publikacja Waldemara Bagińskiego Dawne guziki polskie, wydana w Krakowie w 1899 roku. Ta ciekawa pozycja zaczyna się od zdania: Kolekcyonowanie jakichkolwiekby przedmiotów bezsprzecznie prz ynosi poż ytek jeżeli tylko takie kolekcjonowanie nie jest maniactwem, lecz ma na celu w następstwie opracowanie przedmiotu naukowo.

Wsłuchać się w rzekę performance podczas Jarmarku Tumskiego w Płocku rok 2017 - r Towarzystwo Pr Płock ma wielki zaszczyt rozwijać się nad Wisłą, która błękitną wstęgą wije się przez Polskę. Woda przepływająca przez miasto wprowadza weń żywioł i natchnienie. Niosąc lodową krę, zapowiada rychłą wiosnę. Czysta, pachnąca naturą zaprasza do żeglownego szlaku, skorzystania z nadbrzeżnego cienia i chłodzącego od wody wiatru. Czasem brudna, niosąca śmieci skarży się na swój los, prosi o wyrozumiałość. Jest Twoim lustrem, jest lustrem mieszkających nad nią ludzi. Lustro mówi: Dbaj o mnie, a odpowiem Ci, że jesteś najpiękniejszy/najpiękniejsza na świecie. Wychowałem się nad rzeką Rabą, która wpływa do Wisły kilkanaście zakoli poniżej Krakowa. Przez mgłę pamiętam, jak z grupą rówieśników spuszczamy na wodę kry, ogromne lodowe kry, które po zimie zwisają ciężko ze skarp. Kijami co większe uwalniamy przywarte do ziemi i suchych, długich traw. Natychmiast porywa je rwąca, brunatna rzeka. W tamtej chwili skaczę na jedną z nich, płynę na lodzie szybko w dół. Ktoś podaje wiosło kawałek wierzbowego drąga nadaremnie mamy za krótkie, dziecięce ręce. Dziwi mnie, jak szybko przesuwa się brzeg. Piszę o nierozważnej, dziecięcej przygodzie, by obudzić w Tobie świadomość naturalnych procesów dziejących się nad rzeką. Pędząca kra ma ogromną siłę ścina wszystko po drodze również wierzby ogławiając i rozmnażając je w ten okrutny sposób od gór do morza. Wierzba rzucona przez wodę na brzeg wrasta weń, udomawia się w nowym miejscu. Ożywia wodę, filtruje swoimi korzeniami, odkłada w swojej zdrewniałej miazdze wszelkie zanieczyszczenia. Przywraca wodzie witalność, daje pokarm pszczołom, schronienie ptakom i zwierzynie. Dolina Wisły to taki właśnie Wierzbowy Raj. Mieszkałem w nim, płynąc łodzią do morza w wyprawie, którą nazwałem Solna Droga. Ta podróż zajęła mi trzy tygodnie była zwieńczeniem dziecięcego marzenia: Wsłuchać się w rzekę. Dowiedziałem się od jej nurtu, że płynie zygzakiem przechodząc co jakiś czas pogadać z drugim brzegiem. Zobaczyłem przypory, tamy usypane przez mądrych ludzi spychające nurt rzeki do środka, tak by nie zabierał im bezcennego brzegu i dobytku. Ujrzałem, jak woda gniewa się podmywając zakole z wyciętą w środku lata wierzbową faszyną o zgrozo! Grzmiała woda: faszynę pozyskuje się tylko zimą wówczas odradza się na nowo. Piana na wodzie mówiła mi, skąd pochodzi, i rozglądając się za zarośniętym brzegiem, gubiła w końcu pośród niezliczonych lian, korzeni, żywiołu zieleni. Zobaczyłem cierpliwy Dunajec spod Tatr, który łączy się z Wisłą, mimo że odebrała mu koronę polskich rzek. Słyszałem złowrogi szum gumowego jazzu, który przegradza rzekę przy elektrowni w Połańcu. Strudzonym flisakom uniemożliwiając swobodny spływ w dół. Dziękuję rybakom za pomoc w przeniesieniu łodzi, ciche pozdrowienie uniesieniem dłoni i naukę: gdy wiatr od wschodu, to ryba chodu. Przytulony do czarnego dębu zrozumiałem, że rzeka przechowuje go przez tysiące lat. W białym i czystym piachu wysp i wiślanych łach wdzięczny rzece za czysty San z Bieszczad bawiłem się jak dziecko. Czując zapach krów, które spędzały niegdyś lato na zielonych wyspach poniżej Annopola. Tak, jakbym słyszał pamiętane z dzieciństwa ich donośne buuuu: chcemy tu wrócić. Ucieszył mnie warszawski brzeg, ten lewobrzeżny z serdecznym miastem schodzącym prosto do rzeki i prawobrzeżny z soczystą zielenią utrzymującą naszą stolicę w harmonii. Poczułem moc wody, gdy nagle oddaliły mi się brzegi to Bugonarew wprowadza świeży żywioł od wschodu, przy ogromnym spichlerzu, który w Panu Tadeuszu gra zamek Horeszków. Spotkałem ludzi mieszkających nad Wisłą tych zakładających wiersze na ryby, tych ogarniających naniesione przez wodę, wysuszone drewno, tych z wielkiego miasta, przychodzących nad rzekę zebrać rozkołatane myśli. Opowiedzieliśmy sobie nawzajem swoje historie. Za gościnę i dobre słowo zostawiałem im wszystkim sól z dwóch kopalni, bocheńskiej i wielickiej. Może nawet sól jest lepsza od złota bo złoto dzieli, a sól łącz y to słowa księdza Jana Twardowskiego, które poczułem, widząc uśmiech i wdzięczność na twarzach napotkanych osób. Wśród nich byli również mieszkańcy Płocka, którzy przywitali mnie, gdy po ciemku, dawno po zachodzie słońca, przepływałem pod molo, chroniąc się przed wiatrem od zalewu. Wzdłuż Wisły dzieją się ważne sprawy. Nasze wspólne nadwiślańskie, wodne i brzegowe inicjatywy połączą się w ogólnopolskie wydarzenie Rok Rzeki Wisły 2017. Wczytując się dokładnie w stronę internetową RokWisly.pl/plan- -dzialan/, odnoszę dobre wrażenie tworzenia się wspólnej platformy dla Twoich, Moich, czyli Naszych pomysłów związanych z rzeką lub dziejących się nad nią. To miejsce dla każdej organizacji, każdego lokalnego środowiska i każdej osoby, która utożsamia się z tą ideą. Wszyscy współtworzymy ten program. Rolą inicjatorów jest zaproponowanie ogólnych ram, które swoimi pomysłami i działaniami wypełnią wszyscy uczestnicy tego ogólnonarodowego święta. Zorganizujmy godne obchody Roku Rzeki Wisły pod wspólnym logo, przeprowadźmy projekty kulturalno-historyczne, projekty turystyczne, projekty ekologiczne i artystyczne. W każdej kategorii mieszczą się zarówno przedsięwzięcia o charakterze lokalnym, jak też o skali ogólnokrajowej. Jarmark Tumski już tu jest. Zróbmy to z głową, pamiętając o tym, że rzeka jest naszym lustrem. Jacek Gądek

okiem wisły zyjaciół Płocka Towarzystwo Przyjaciół Płocka jest stowarzyszeniem, które od kilku lat aktywnie walczy o zwrócenie naszego pięknego miasta z powrotem w stronę rzeki. Podejmujemy działania, aby przywrócić świadomość historyczną mieszkańców co do roli Płocka jako ważnego ośrodka żeglugowego. Podejmujemy działania w kierunku rewitalizacji bulwarów wiślanych i zagospodarowania całego płockiego nadwiśla. W Towarzystwie Przyjaciół Płocka działa Sekcja Żeglugi zrzeszająca w swych szeregach zarówno aktywnych zawodowo ludzi związanych z żeglugą, jak i emerytów oraz potomków starych płockich wodniackich rodów. Widzimy potrzebę działań prowiślanych zarówno w obrębie naszego miasta, jak i działań o szerszym zakresie, które doprowadziłyby do przywrócenia żeglugowych funkcji rzeki. Z radością nasze towarzystwo włączyło się w organizację roku 2017 jako Roku Rzeki Wisły. Uważamy, że jest to doskonały moment, aby przy okazji takiego działania mogły zaistnieć wszystkie miasta położone nad rzeką. Rok Wisły powinien być rokiem obchodzonym w nadwiślańskich miastach, które przez wieki łączyła z rzeką żegluga, a wcześniej spław i funkcje portowe. Widzimy miejsce dla naszego miasta, które było przez lata jednym z ważniejszych ośrodków żeglugowych, i chcemy, aby w obchodach Roku Wisły odegrało ważną rolę. Uważamy, że rok 2017 jest dobrą datą, ponieważ jest to rok jubileuszowy związany z pierwszym wolnym flisem na Wiśle, ale również jest to rok jubileuszowy związany z żeglugą parową na rzece. Tak się składa, że będzie to 190. rocznica pojawienia się na Wiśle żeglugi parowej w roku 1827 Konstanty Wolicki wprowadził na Wisłę pierwszy statek parowy Viktory. Dlatego mówiąc o obchodach Roku Wisły, nie można pomijać znaczenia i roli żeglugi parowej i żeglugi mechanicznej w rozwoju rzeki, miast nadwiślańskich i ludzi, którzy tę żeglugę tworzyli. Rok Wisły powinien być doskonałą okazją do dyskusji i na jej podstawie do podjęcia decyzji o tym, jak powinna wyglądać przyszłość rzeki, żeglugi, rozwoju gospodarczego i ogólnego rozwoju wszelkich dziedzin aktywności ludzkiej wiążącej się z rzeką. Stoimy na stanowisku, że Rok Wisły powinien być przyczynkiem do powstania zrównoważonego planu związanego z wykorzystaniem rzeki. Plan ten powinien łączyć w sobie elementy związane z regulacją Wisły i przystosowaniem jej do wykorzystania jako drogi wodnej. I powinien wpisywać Wisłę jako ważny element drogi wodnej E 40 i E 70. Drugim ważnym elementem powinno być zabezpieczenie przeciwpowodziowe eliminujące w znacznym stopniu ryzyko wystąpienia zjawisk powodziowych i podnoszące bezpieczeństwo ludzi zamieszkujących brzegi rzeki. Kolejny element zrównoważonego rozwoju rzeki to zabezpieczenie Wisły pod względem ekologicznym i przemyślana ochrona ptaków i zwierząt żyjących w okolicach rzeki oraz żyjących w niej ryb. Zrównoważona tzn. taka, aby jedna forma działalności nie dominowała nad innymi i nie prowadziła do ich ograniczania. Kolejnym elementem rozwoju rzeki, który łączy się z wszystkimi wymienionymi wcześniej, jest rozwój związany z turystyką i rekreacją, czyli rzeka jako miejsce uprawiania sportu i miejsce odpoczynku. Uważamy, że mądre pogodzenie tych elementów w planie zrównoważonego rozwoju to wyjściowy dokument mogący zapewnić zarówno rozwój żeglugi, jak i rekreacji i sportów wodnych oraz zabezpieczyć faunę i florę nadwiślańską i zachować dla przyszłych pokoleń. Uważamy, że uzupełnienie tego o zachowanie i ochronę dziedzictwa historycznego, związanego z formami aktywności ludzkiej na rzece, i włączenie miast nadwiślańskich będzie odpowiednim działaniem związanym z Rokiem Wisły i powinno spowodować, że rok ten przyniesie dla wszystkich zainteresowanych rozwojem rzeki i ludzkiej aktywności wokół niej długookresowe i mierzalne efekty. Paweł Śliwiński prezes Towarzystwa Przyjaciół Płocka, żeglarz i pasjonat żeglugi

rzadkie dziedziny kolekcjonerstwa Filumenistyka (gr. philéō lubię; łac. lumen światło, ozdoba) dziedzina nauki i pasji hobbystycznej, która zajmuje się zbiorami etykiet zapałczanych oraz historią niecenia i użytkowania ognia. Pierwsi filumeniści pojawili się w połowie XIX wieku. Większą popularność filumenistyka zyskała w latach 30. XX wieku, najpierw w Wielkiej Brytanii. Polscy filumeniści są zrzeszeni razem z filatelistami w Polskim Związku Filatelistów. W Bystrzycy Kłodzkiej znajduje się jedno z niewielu na świecie muzeów filumenistycznych. Obecnie filumenistyka w Polsce jest w zaniku z powodu braku nowych etykiet zapałczanych, gdyż produkowane obecnie pudełka zapałek mają nadruki. Natomiast jeszcze w latach 70. XX wieku w sieci kiosków Ruchu sprzedawane były zestawy etykiet zapałczanych specjalnie dla kolekcjonerów (podobnie jak zestawy znaczków pocztowych czystych lub stemplowanych). Fonotelistyka (zwana również fonokartystyką lub filostyką) zbieractwo kart telefonicznych. Ten rodzaj kolekcjonerstwa rozwinął się w Polsce wraz z pojawieniem się aparatów na karty magnetyczne (Urmet, 1990) i aparatów na karty z układami elektronicznymi (Centertel, 1995; TP SA, 1996). Obecnie mnogość rodzajów kart polskich przekroczyła kilka tysięcy. Fonotelistyka (zwana również fonokartystyką lub filostyką) zbieractwo kart telefonicznych. Ten rodzaj kolekcjonerstwa rozwinął się w Polsce wraz z pojawieniem się aparatów na karty magnetyczne (Urmet, 1990) i aparatów na karty z układami elektronicznymi (Centertel, 1995; TP SA, 1996). Obecnie mnogość rodzajów kart polskich przekroczyła kilka tysięcy. Ksyrofilistyka (gr. Xyro ostrze, brz ytwa) dziedzina kolekcjonerstwa związana z goleniem klasycznym (brzytwy, żyletki, opakowania od żyletek, maszynki do golenia, aparaty do ostrzenia). Więcej dowiedzieć się o tym można w artykułach w tegorocznej edycji naszego Expressu Tumskiego. Polecamy także publikację zatytułowaną Okava enterprise Złote dni ż yletki (do nabycia na stoisku SPMM). klasyk czy nie klasyk na wszelkich forach motoryzacyjnych nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie: Kiedy samochód staje się klasykiem? Wprowadzono nowe pojęcia zapożyczone z języka angielskiego, a wymyślone w Niemczech: oldtimer i youngtimer. O ile definicja oldtimera przyjęła się bardzo szybko jako pojazdy wyprodukowane przed rokiem 80. XX wieku, to granice youngtimerów są wciąż kością niezgody miłośników motoryzacji. Nie będziemy upierali się przy sztywnych granicach podziału, ale kilka teorii możemy wywnioskować. Pojazd wyprodukowany po roku 1980 ma szanse być klasykiem, jeżeli liczebność na drogach znacznie spada i dochodzi wręcz do rzadkości, a mimo wszystko właściciel nie szczędzi czasu i środków, aby utrzymać go w jak najlepszym stanie, walcząc dzielnie z usterkami i korozją, a jego pojawienie się na drodze w ciepły, suchy dzień wzbudza zainteresowanie i oznaki sympatii przez innych kierowców, jak i przechodniów. Kiedy zanikają specjalistyczne lokalne fankluby miłośników danego modelu, a ludzi z podobnymi zainteresowania trzeba szukać w całym kraju, pojazd jest rodzynkiem na zlotach ogólnych. Samochód, który lokalnie na terenie danego kraju odegrał znaczącą rolę w budowaniu kultury motoryzacyjnej, który był marzeniem milionów, zostanie na pewno klasykiem. Takim pojazdem w naszym kraju jest Polski Fiat 126p. Jak głosiło kiedyś powiedzenie, kierowcy w Polsce dzielili się na dwie kategorie: ci, którzy mieli maluszka, i ci, którzy chcieli go mieć. O maluszku napisano już wszystko lub prawie wszystko: produkowany w Polsce przez 27 lat do roku 2001, w liczbie ponad 3,3 mln sztuk, w kilku wersjach fabrycznych i koncepcyjnych. Pod koniec produkcji, na przełomie wieku, popadł w niełaskę zastąpiony przez import używek z Zachodu. Kilka lat po zakończeniu produkcji zaczęły powstawać pierwsze fankluby tej marki i powoli i mozolnie porzucony maluch znowu wracał na salony jako pojazd klasyczny (choć niektórzy się z tym nie zgadzają). Jako ciekawostkę warto podać fakt, że przez te wszystkie lata od zakończenia produkcji wytwór naszego przemysłu motoryzacyjnego święcił triumfy w Holandii, Czechach, na Węgrzech do tego stopnia, że dopiero w 2013 roku na 10. Ogólnopolskim Zlocie Fiata 126p w Łodzi udało nam się pobić rekord w liczbie maluszków na zlocie, który do tej pory dzierżyli Czesi. W Łodzi pojawiło się ponad 300 pojazdów. Obiektem pożądanie są fiaciki wyprodukowane w dowolnym okresie od najstarszego ST, poprzez FL, do ostatnich EL, a te w wersji Happy End (wyprodukowane na koniec w numerowanej serii 1000 sztuk) są dziś rarytasem. Od kilku lat są odbudowywane i utrzymywane w oryginale, ale też przerabiane na pojazdy o niesamowitych właściwościach, jak choćby maluszki ze zmienionymi silnikami z fabrycznych na silniki z gamy Fiata Palio, których osiągi zadziwiają innych użytkowników dróg. Pozostając przy tematyce Fiata, nie sposób nie wspomnieć o Polskim Fiacie 125p/FSO1500. Ten pojazd jest naszym klasykiem i nie znam nikogo, kto by to kwestionował. Produkowany od 1967 do 1991 roku w liczbie około 1,5 miliona sztuk. Popularny niegdyś kredens został w ilościach nie hurtowych, ale masowych, oddany na złom, kiedy w latach 90. nastąpił import samochodów używanych z Zachodu. Z ciekawostek o tym modelu warto wspomnieć, że był on produkowany w Polsce, Egipcie, Jugosławii, Kolumbii, Tajlandii i Indonezji i eksportowany do kilkudziesięciu krajów świata. Wszędzie dawał radę. Występował w wielu rajdach i produkcjach filmowych, ale największym osiągnięciem naszego kredensu było pobicie w roku 1973 trzech rekordów prędkości auta turystycznego o pojemności

zapraszamy na miniwystawę do 1500 centymetrów sześciennych na dystansie 25 i 50 tysięcy kilometrów oraz 25 tysięcy mil. Prowadzony przez ośmiu kierowców, minimalnie zmodernizowany fiat osiągnął średnią prędkość przejazdu na autostradzie pomiędzy Wrocławiem a Legnicą, wynoszącą 138 km/h, co jest wynikiem trudnym do pobicia nawet przez współczesne auta. Pojawienie się obecnie Dużego Fiata w stanie idealnie odrestaurowanym, na drodze czy zlocie zawsze wzbudza ciekawość i zazdrość innych kierowców. Kolejnym polskim pojazdem klasycznym produkowanym w fabryce FSO na Żeraniu w Warszawie (podobnie ja Duży Fiat) jest najbardziej luksusowy polski samochód Polonez. Produkowany w latach 1978-2002 w kilku wersjach modelowych i wielu wersjach nadwoziowych, był marzeniem wielu, dostępny tylko jako pojazd dla prominentów i służb. Najbardziej pożądaną wersją obecnie jest Polonez z lat produkcji 1978-1989 zwany Borewiczem, bo wziął udział w serialu 07 złoś się. Wersja pomiędzy rokiem 1989 a 1991 zwana przejściówką jest również zaliczana do klasyków. Wprowadzona w roku 1991 wersja Caro, czyli MR 91, jako klasyk ma tyle samo przeciwników co zwolenników. Produkowana od roku 1997 wersja Plus i produkowana pod nazwą Daweoo- -FSO, po przejęciu fabryki przez koreański koncern, nie jest uważana za klasyka, ale na pewno nim zostanie. Najbardziej poszukiwaną i wartościową wersją Poloneza jest Borewicz produkowany z silnikiem o pojemności 2000 i wersja coupe. Najstarszym autem produkowanym seryjnie w Polsce była Warszawa. Produkowana w latach 1951-1973 w liczbie ponad 254 tysiące na licencji radzieckiej Pobiedy. Na początku miała garbate nadwozie typu fastback, a od 1964 roku sedan. Elementy konstrukcyjne tego dużego i przestronnego pojazdu posłużyły do produkcji Nysy, Tarpana i Żuka. Obecnie dobrze zachowana i utrzymana warszawa jest perłą polskiej motoryzacji. Ponieważ już w momencie produkcji konstrukcja Warszawy była archaiczna i przestarzała, od roku 1965 zaczęto poszukiwać następcy. Wybór padł na ofertę złożoną przez włoską firmę Fiat na licencję produkcji Fiata 125. W latach 1957-1972 na warszawskim Żeraniu, a od 1972 do 1983 w Fabryce Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej wyprodukowano ponad 520 tysięcy kolejnego polskiego samochodu marki Syrena. Był to jedyny polski samochód z silnikiem dwusuwowym, ale i jedyna w pełni polska konstrukcja zaprojektowana przez inżynierów z FSO Warszawa (podwozie), BKPMot (nadwozie) i WSM Bielsko-Biała (silnik). Produkowana w wersjach bazowych o numeracji od 100 do 105, doczekała się również wielu wersji nadwoziowych i koncepcyjnych i stała się poważną częścią historii motoryzacyjnej Polski. Obecnie trwają prace nad przywróceniem modelu do produkcji seryjnej jako nowoczesne i produkowane w kilku wersjach auto. Poza wymienionymi pojazdami w naszym kraju montowane były i są auta różnych marek, ale to historia najnowsza, więc nie są one klasykami. Do klasyków polskiej motoryzacji śmiało można zaliczyć, i grzechem byłoby ich nie wspomnieć, szereg samochodów produkowanych przed drugą wojną światową, jak i pojazdów użytkowych: ciężarówek, pojazdów dostawczych, autobusów, ciągników i maszyn rolniczych, bo marki takie, jak Żuk, Nysa, Tarpan, Autosan, San, Star, Jelcz, Żubr, Ursus, Bizon, Wistula, mają swoich zwolenników i pasjonatów, którzy dbają o zachowanie ich w jak najlepszej kondycji. Grzechem i obrazą naszych kolegów, miłośników jednośladów, byłoby brak jakiejkolwiek wzmianki o polskich motocyklach i motorowerach. Sokół, Junak, WSK, SHL, Gazela, Ogar, Komar itp., a nawet motorynka to też nasze dziedzictwo motoryzacyjne, które warto zachować i szanować. Dokonując makabrycznie krótkiego przeglądu polskich klasyków produkowanych po roku 1950, warto wspomnieć, że na zlotach i w garażach w całym kraju występują pojazdy klasyczne, które nie były nigdy produkowane w Polsce, a pojawienie się tych modeli w naszym kraju to temat na kolejny artykuł. O ile samochody produkowane w bloku państw socjalistycznych, czyli wszystkie Łady, Moskwicze, Żiguli, Uazy, Wazy, Skody, Zastawy, Dacie, Trabanty, Wartburgi itp., o ciężarówkach, autobusach i jednośladach nie wspominając, funkcjonowały w wymianie gospodarczej minionego układu, to perły motoryzacji zachodniej i kapitalistycznej były bardzo często sprowadzane w prywatnym imporcie i ich miejsce w motoryzacyjnej Polsce zawdzięczamy tylko uporowi i zaangażowaniu ich właścicieli. Dzięki takim ludziom możemy oglądać na polskiej ziemi klasyki włoskie, angielskie, niemieckie, francuskie, amerykańskie, japońskie, szwedzkie i z wielu innych krajów o nieprzebranej liczbie marek i wersji. Wszystkim tym pasjonatom dziękujemy, bo dzięki nim na wszelkiego typu spotkaniach, zlotach możemy cieszyć się widokiem tych pojazdów i poczuć ducha dawnej motoryzacji, oby jak najdłużej niezapomnianej.

PocztÓwki Płockie cz 2. Statek wiślany Bałtyk Po zakończeniu działań wojennych wrak Bałtyka został odnaleziony przez jego przedwojennego właściciela. Statek podniesiono i odholowano do stoczni w Gdańsku (dawnej Danziger Werft), która dokonała napraw. Po remoncie, w lipcu 1947, Bałtyk przybył do Warszawy i do listopada pływał w rejsach dansingowych z Warszawy do Wilanowa. W maju 1948 roku Polska Żegluga na Wiśle skierowała go na linię Warszawa Włocławek Toruń. Po zakończeniu sezonu, we wrześniu, statek przeszedł do Płockiej Stoczni Rzecznej. Tu przywrócono mu m.in. pierwotny układ kabin i po remoncie zakończonym w czerwcu 1949, Bałtyk rozpoczął rejsy na trasie Warszawa Gdańsk. Na pocztówce wydanej przez Wydawnictwo PTTK w 1969 roku: Statek Warszawskiej Żeglugi na Wiśle Bałtyk na tle panoramy Płocka. W tym czasie eksploatowano 16 parowych statków pasażerskich bocznokołowców utrzymując stałe linie żeglugowe z Warszawy do Gdańska, Płocka, Sandomierza i Kazimierza. Jednak nie było to zawsze tak oczywiste. Wspomina autor opracowania o komunikacji wodnej w rejonie warszawskim: Pamiętam, że w czerwcu 1948 roku, z okaz ji ukończenia szkoły podstawowej, zorganizowano nam wycieczkę do Gdańska. Statkiem dopłynęliśmy do Włocławka (z przerwą na zwiedzanie Płocka), a dalej pociągiem. Poza tym statek kilkakrotnie zatrz ymywał się na mieliznach, a my kilkaset metrów pokonywaliśmy pieszo wzdłuż lewego brzegu Wisły. Dodatkową atrakcją było opuszczanie komina statku w czasie przepływania pod przeprawami mostowymi o niskiej skrajni nad lustrem wody (np. w Wyszogrodzie). 1 W Bazie Remontowej Żeglugi Warszawskiej w Płocku statek znalazł się ponownie po zakończeniu sezonu w 1964 roku. Wymieniono mu wówczas całe poszycie podwodnej części kadłuba. Po sezonie wycofano statek z linii i przeznaczono na statek wczasowy państwowego Funduszu Wczasów Pracowniczych. Podczas 14-dniowych turnusów na trasie Warszawa Gdańsk zatrzymywał się po drodze w ciekawszych miejscach. W czerwcu 1971 roku Bałtyk powrócił na trasę pasażerską Warszawa Gdańsk. Mocno zużytego weterana wycofano z ruchu po zakończeniu sezonu 1973 roku. W 1990 roku w Rynii nad zalewem Zegrzyńskim służąc jako magazyn, został zgnieciony przez lody i osiadł na dnie, nad wodę wystawały tylko pokład i nadbudówki. LB, czerwiec 2011 Stałym elementem pejzażu wiślanego sprzed kilkudziesięciu lat były statki pasażerskie, utrzymujące komunikację między miastami i pozwalające na atrakcyjny wypoczynek. Największym z nich był Bałtyk. W 1927 roku Max Friedman (wiślany armator i współzałożyciel Polskiej Żeglugi Rzecznej Sp. z o.o.) podpisał umowę z gdańską stocznią Danziger Werft na budowę statku. Gotowy Bałtyk przekazano armatorowi 5 lipca 1928. 15 lipca statek wyszedł z Gdańska i dwa dni później zacumował przy moście Kierbedzia w Warszawie. W pierwszy rejs z kompletem pasażerów wyruszył do Gdańska 1 sierpnia. Później pływał do Torunia albo w okolicach Warszawy w tzw. rejsach dancingowych. Po zajęciu we wrześniu 1939 roku Warszawy Niemcy zarekwirowali statek i od maja 1940 roku eksploatowali go jako statek wczasowy dla pracowników stoczni pod nazwą Baltig. W 1941 roku statek przebudowano na rządowy statek inspekcyjny. Baltig pływał na trasie Gdańsk Płock z delegacjami różnego stopnia. W marcu 1945 roku Niemcy osadzili niesprawny statek na dnie. Pocztówka wydana po 1941 roku przez niemieckie wydawnictwo Bruno Kamma przedstawia statek Bałtyk na przystani w Płocku. 1. A. Kotuszewski, Komunikacja wodna ze szczególnym uwz ględnieniem rejonu warszawskiego, Transport Miejski 2003, nr 7-8, s. 42. Na pocztówce wydanej przez Spółdzielczy Instytut Wydawniczy Kraj w Warszawie w 2. połowie l. 60. XX w., w serii zatytułowanej Wisłą do morza, statek na trasie wczasowego rejsu.

Spacer po Mostowej Ulica Mostowa w Płocku istnieje od pierwszej połowy XIX wieku. Można więc przyjąć, że powstała niemal równolegle z wynalazkiem i upowszechnieniem fotografii i tylko niewiele wcześniej od wprowadzenia do użycia pocztówek. Z dawnych lat zapamiętałem ulicę Mostową taką, jak widzę ją teraz na najwcześniejszych pocztówkach Betleya z pierwszej dekady XX wieku. Konie i ciągnięte przez nie pojazdy wystukiwały na bruku charakterystyczny rytm. Autobusy dysząc wjeżdżały pod górę, żeby odpocząć na przystanku przy placu Narutowicza. Piechurzy z całą pewnością bez narzekania na uciążliwość i długość podejścia od mostu do katedry, szli zauroczeni tajemniczością przenikającego przez gęsty drzewostan światła słonecznego. Dochodząc do szczytu zawsze mówiło się: Jaka szkoda, że to już koniec. A tak naprawdę to wielkiej szkody nie było, bo po wejściu na górę spacerowicz znajdował się w bezpośredniej okolicy katedry i wśród innych najszacowniejszych zabytków starego Płocka. Pobyt w Płocku zaczynałem zwykle od tego podejścia i nie bardzo wiem, dlaczego żaden z przewodników nie proponuje początku lub końca trasy turystycznej w okolicy mostu i wybrzeża Wisły, a sama Mostowa jest w tych przewodnikach zaledwie odnotowywana. Interesujące i szczegółowe opisy początkowych dziejów ulicy znajdujemy u arcybiskupa A. J. Nowowiejskiego, który podaje, że w latach 20. XIX wieku drogę do Wisły wybrukowano i początkowo nazwano Nadwiślańską, a w kilkadziesiąt lat później Mostową. W ostatnim ćwierćwieczu wieku XIX wieku zadrzewiono aleję tumską nad Wisłą, a na początku kolejnego wieku uporządkowane zostało wybrzeże Wisły i ulica Mostowa. Niedługo po remoncie ulicy prowadzącej do przebudowanego w 1903 roku kościoła katedralnego, ulica Mostowa opatrzona została wygodnym cementowym chodnikiem, który jest tak ułożony, iż bez zmęczenia coraz wyżej idąc, stajemy na górze, na której się Płock rozłoż ył. 1 W tym samym czasie na długości kilkudziesięciu metrów wyłożono kamieniem wybrzeże wiślane, a od ulicy Mostowej wybudowane zostały cementowe schody skracające drogę od Wisły do miasta. Tuż za schodami poprowadzono kręte wejście na górę tumską. Na dole po lewej stronie znajdowały się dawniej zabudowania będące magazynami soli. W 1948 roku przy okazji przebudowy ulicy uporządkowano teren magazynów i cały teren od Wisły do ulicy Mostowej. Przebudowano schody prowadzące od niej do nadbrzeży Wisły i powstał tu Park Solne Żupy. Po prawej rozciągał się widok na ogrody, a wyżej na ogród angielski urządzony około 1820 roku na gruntach podominikańskich, przez który można było przejść krótszą drogą do miasta na plac Floriański. Park nazywany Górkami Niemieckimi lub Dominikańskimi przetrwał do roku 1936, gdy podczas budowy mostu nastąpiła rozbudowa ulicy Mostowej. W latach 1937-1939 równocześnie z budową mostu drogowo-kolejowego przez Wisłę na prawym brzegu powstała nowa trasa ulicy Mostowej ze zjazdem na nabrzeże, a także wykop drogowy i kolejowy będący trasą wyjazdową włączającą się w aleję Kilińskiego. W latach 1948-1949 wybudowano wzdłuż osi placu Obrońców Warszawy schody do ulicy Mostowej. Na całym terenie urządzono tarasy i przejścia oraz posadzono drzewa i krzewy. 1. A. J. Nowowiejski, Płock. Monografia historyczna, Płock 1930, s. 674. Dalsza część ogrodów należała do posesji stojących na górze przy ulicy Warszawskiej, w 1917 roku na odcinku od Rynku Kanonicznego do Dominikańskiej przemianowanej na Kościuszki. Na górze ulicy skręcającej w lewo po prawej stronie znajduje się późnogotycka kamienica, będąca najstarszym w Płocku budynkiem świeckim, zwana współcześnie Domem Pod Trąbami, a po lewej jedna z dawniejszych rezydencji kanonickich, obecnie plebania parafii katedralnej. Od tych dwóch domów otwiera się droga jedna w lewo do bazyliki katedralnej, druga na prawo do miasta. Powyższe opisy ulicy rzeczywiście nie stawiają Mostowej w czołówce ulic bogato zurbanizowanych architektonicznie i przepełnionych zabytkami. Jednak jej położenie, historia i urok sprawiają, że naprawdę warto tam bywać. Do spaceru po ulicy Mostowej zachęcam nie tylko miłośników obrazów z dawnych kartek pocztowych. LB, kwiecień 2010

I Prywatne Liceum Plastyczne w Płocku założone zostało w roku 1993 przez Małgorzatę i Marka Mroczkowskich w ramach Logos Sp. z o.o., prowadzącej również I Prywatne Liceum Ogólnokształcące im. Marceliny Rościszewskiej (1990) i I Prywatne Gimnazjum (2000). Już w 1995 roku liceum plastyczne uzyskało uprawnienia szkoły publicznej, działającej pod opieką Ministerstwa Kultury i Centrum Edukacji Artystycznej w Warszawie oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej. Umożliwiło to później m.in. powoływanie przez szkołę Państwowej Komisji Egzaminacyjnej i przeprowadzenie w roku 1998 pierwszego egzaminu dyplomowego oraz egzaminu dojrzałości. Przez ostatnie dziesięć lat I Prywatne Liceum Plastyczne w Płocku uzyskało w kraju rangę jednej z ważniejszych placówek kształcenia i wychowania uzdolnionej artystycznie młodzieży. Sukcesem okazało się stworzenie w szkole artystycznej klimatu rodzinnego, atmosfery wzajemnej akceptacji, zaufania, radości tworzenia i bycia razem. Rozwinięty został program szacunku dla lokalnej społeczności, narodu i państwa polskiego, w perspektywie europejskiej i euroatlantyckiej. Młodzież często z żalem, ale też bez obaw, opuszcza mury szkoły mając ugruntowane przekonania i zasady działania, świadomość własnej wartości i sensu życia. Jednym z ważniejszych przedsięwzięć naszej szkoły jest Międzynarodowy Konkurs Pamiętajcie o Ogrodach. Patronat honorowy Międzynarodowego Konkursu Plastycznego Pamiętajcie o Ogrodach Jego Ekscelencja Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej Bogdan Zdrojewski Jego Ekscelencja Ambasador Republiki Czeskiej w Rzeczypospolitej Polskiej Jan Sechter Jej Ekscelencja Ambasador Republiki Litewskiej w Rzeczypospolitej Polskiej Loreta Zakarevičienė Jego Ekscelencja Ambasador Republiki Słowackiej w Rzeczypospolitej Vasil Grivna Jego Ekscelencja Ambasador Węgier w Rzeczypospolitej Polskiej Iván Gyurc. W roku 2013 odbył się kolejny konkurs, wręczenie nagród miało miejsce w Muzeum Mazowieckim w Płocku. Głos zabrali m.in.: Dyrektor Delegatury w Płocku Kuratorium Oświaty w Warszawie Anna Pietrzak (w imieniu Mazowieckiego Kuratora Oświaty Karola Semika) Dyrektor Oddziału Operacyjnego w Płocku Banku Gospodarki Żywnościowej SA Małgorzata Lewandowska (w imieniu Prezesa Zarządu BGŻ SA Józefa Wancera) Dyrektor Delegatury w Płocku Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego Michał Twardy (w imieniu Marszałka Województwa Mazowieckiego Adama Struzika) Wizytator Centrum Edukacji Artystycznej w Warszawie Wojciech Myjak Starosta Powiatu Płockiego Michał Boszko Starszy Inspektor Delegatury w Płocku Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego Aneta Skierska (w imieniu Wojewody Mazowieckiego Jacka Kozłowskiego). Prace płockich laureatów: III nagroda w kategorii rysunku Damian Niewęgłowski I Prywatne Liceum Plastyczne w Płocku Kurs przygotowawczy do I Prywatnego Liceum Plastycznego w Płocku Od 15 grudnia 2013 zapisujemy na kurs przygotowawczy do I Prywatnego Liceum Plastycznego w Płocku. Zajęcia z rysunku, malarstwa i rzeźby rozpoczną się po feriach zimowych, tj. od marca 2014 roku. Informujemy również, że od 1 września 2014 roku otwieramy dwa nowe kierunki kształcenia w szkole artystycznej: Aranżacja przestrzenna (w ramach tej specjalności dekorowanie wnętrz) Projektowanie graficzne (w ramach tej specjalności reklama wizualna i grafika). Serdecznie zapraszamy wszystkich utalentowanych. Liczba miejsc na tych bardzo atrakcyjnych kierunkach jest ograniczona do 14 z każdej specjalizacji. Renomowane płockie liceum artystyczne otrzymało uprawnienia szkoły publicznej. Istnieje od 1993 roku pod egidą Centrum Edukacji Artystycznej w Warszawie.

święci wodniaków Żeglarze zawsze czuli respekt przed wodnym żywiołem i przed bogami, których identyfikowali jako opiekunów rzek, mórz i oceanów. W mitologii greckiej wymienia się 26 bogów akwatycznych, tj. związanych z ciekami wodnymi, rzekami, zbiornikami wodnymi itp. Mitologia rzymska wymienia ich pięciu. Mitologia nordycka ma siedmiu bogów wodnych. Niszczycielem okrętów według wierzeń nordyckich był Aegir, który porywał marynarzy, kiedy wypadali za burtę. Był ojcem dziewięciu dziewic fal. Eskimoska bogini morza to Sedna. W mitologii Słowian bogiem wodnym był Perepłut. Patronem żeglarzy Irlandii, Szkocji, Bretanii i Walii jest św. Brendan. Według legendy św. Brendan modlił się o to, aby móc podróżować do nieznanych krajów. W następstwie tego miał widzenie pewnej wyspy. Święty dwukrotnie wyruszał na morze w poszukiwaniu tej cudownej krainy. Pierwszą podróż odbył w skórzanej łodzi, ale niczego nie odnalazł. Drugi raz wyruszył z innymi pielgrzymami w łodzi zrobionej z drewna. W dzień Wielkanocy wynurzył się wieloryb, na którego grzbiecie św. Brendan i jego towarzysze odprawili Mszę świętą. Po obrzędzie wieloryb zanurzył się i odpłynął. Wcześniej jednak Brendan obłaskawił dzikie zwierzę, podobnie jak robił to z wirami wodnymi. Nawet nawiedzenie przez diabła, który ukazywał świętemu ogrom mąk piekielnych, nie zdołało zmącić jego pogody ducha. Święty Brendan przywrócił również do życia jednego z mnichów, gdy ten zmarł po tym, jak diabeł przedstawił wizję piekieł nieprzeznaczoną jednak dla niego. W swej podróży mnich spotkał olbrzyma, którego ochrzcił, przy okazji odstraszając myszy i ogromnego morskiego kota. W końcu wszyscy dotarli do wyspy widzianej w objawieniu Brendana. Na miejscu spotkali pustelnika odzianego w pióra. Po powrocie do Irlandii św. Brendan nie pozostał w swym klasztorze, lecz zamieszkał w odludnym miejscu niedaleko miasta Limerick. Co roku w Kościele katolickim święty wspominany jest 16 maja. Modlitwa ze świętym Brendanem: Boże, Panie morza i lądu, Ty napełniłeś swego sługę Brendana duchem odwagi i mocą w pełnieniu Twej misji na rozległych morzach; Ty ukazałeś mu cuda i głębię Twych wspaniałych tajemnic. Daj nam, którz y z wdzięcznością wspominamy jego ż ycie i posługiwanie oraz wz ywamy jego opieki, abyśmy stali się nieustraszonymi pielgrz ymami i głosicielami wiary chrześcijańskiej. Prosimy o to przez Chrystusa, Pana naszego. Amen Patronem żeglarzy jest też św. Mikołaj z Miry, który zasłynął jako cudotwórca, ratując żeglarzy i miasto od głodu. Dla przeciętnego mieszkańca Polski św. Mikołaj kojarzy się z białą brodą i workiem prezentów, które szczodrze rozdaje w wigilię Bożego Narodzenia albo w pierwszy dzień bożonarodzeniowych świat. Mało kto uświadamia sobie, że w Europie i nie tylko, ten święty biskup był mocno związany ze środowiskiem ludzi morza i patronował ich pracy, ich portom, miastom i osadom. Europejczycy zabrali go ze sobą do obu Ameryk, gdzie też patronuje ludziom morza i handlowi zamorskiemu. Znany jest także w tym wcieleniu w Rosji i w innych krajach chrześcijańskich obrządku wschodniego. Jeszcze w średniowiecznym Amsterdamie opowiadano, że św. Mikołaj przybywał żaglowcem z południowych krajów, a wór z prezentami nosił za nim czarnoskóry służący. Dopiero w XIX wieku zmieniono mu trasę podróży z południowej na północną, a żaglowiec na sanie z reniferami, dalekie kraje Południa bowiem nie pasowały do zaśnieżonej grudniowej Europy. W kościołach pw. św. Mikołaja według tradycji winny znaleźć się modele okrętów lub inne elementy związane z morzem. Patronem włoskich żeglarzy jest św. Erazm z Formii zwany Elmo. Jedna z legend mówi, że pewnego razu, gdy św. Elmo głosił kazanie, obok niego uderzył piorun. Święty jednak kontynuował kazanie, nie zwracając uwagi na niebezpieczeństwo. Jego odwaga zachwyciła słuchaczy. Żeglarze podczas burz zaczęli zanosić modlitwy do Boga właśnie za wstawiennictwem świętego, obierając go sobie za patrona. Żeglarze hiszpańscy i portugalscy wybrali na swego patrona św. Piotra Gonzaleza. Patronem żeglarzy sycylijskich jest św. Placyd z Subiaco. Pewnego razu, gdy zakonnicy o północy śpiewali psalmy, afrykańscy rozbójnicy morscy napadli na klasztor, zakuli w kajdany opata Placyda i zakonników i zażądali od nich pod groźbą śmierci, aby się wyparli wiary, lecz wszyscy jednomyślnie wybrali śmierć. Jednego niezwłocznie ścięto, innych sieczono aż do krwi i biczowano, a potem powieszono głową na dół, naniecono pod nimi ognia, a w końcu pościnano im głowy. Jeden tylko zakonnik imieniem Gordian zdołał się ocalić ucieczką i pochować później ciała Męczenników, lecz mogiłę ich odnaleziono dopiero w roku 1588. Papież Sykstus V wyznaczył na ich cześć święto i pozwolił im oddawać cześć publiczną, a żeglarze sycylijscy obrali sobie Placyda za patrona. Patronami żeglarzy są również św. Anna, św. Klemens I, św. Krzysztof; patronem wioślarzy jest św. Julian. Decyzję w sprawie wyboru na patronkę polskich wodniaków podjęli bydgoscy barkarze, tworząc w 1933 roku przy bydgoskiej farze Bractwo Żeglarzy pod wezwaniem św. Barbary. W art. 1 statutu czytamy: Żeglarze pracujący na rzekach Polski łączą się w Zjednoczeniu kościelnem pod nazwą: Bractwo Żeglarz y pod wezwaniem św. Barbary prz y Farze w Bydgoszcz y. Siedzibą Bractwa jest Bydgoszcz Fara. Celem Bractwa jest wprowadzenie w ż ycie zasad katolickich wśród członków i ich rodzin pod szczególną opieką św. Barbary. Bractwo działało do wybuchu drugiej wojny światowej. Jego przełożonym był ksiądz Wierzchowiecki, proboszcz kościoła farnego. W Bydgoszczy znajduje się wyspa rzeczna zwana Wyspą świętej Barbary. Nazwa wyspy pochodzi od kultu św. Barbary, patronki szyprów i sterników bydgoskich. Cech szyprów rzecznych został zatwierdzony w Bydgoszczy w roku 1487 przez starostę bydgoskiego Andrzeja Kościeleckiego. W XV wieku w mieście Bractwo Sterników ufundowało kaplicę w kościele Karmelitów. Po zburzeniu kościoła w roku 1822, obraz św. Barbary przeniesiono do kościoła farnego sąsiadującego z wyspą. W Monografii historycznej Płocka bp A. J. Nowowiejski pisze: Bractwo św. Barbary dla pracujących na Wiśle otrz ymało kanoniczne zatwierdzenie swoich statutów dnia 20 lutego 1909 roku. Figurę jaką swoim kosztem postawiło na cmentarzu kościelnym, świadcz yć będzie o jego ruchliwości i ż ywej wierze. Kamień wydobyty z dna Wisły posłużył jako cokół, na którym ustawiono figurę św. Barbary. Opracował Krzysztof Wiśniewski

Budmat auto oraz i płocki zlot pojazdów klasycznych strefa klasyków zaprasza do emocjonującej Gry miejskiej! ta bo Zapraszamy wszystkich na Bielską 55, dziś od godz. 9.00 do 18.00, a w niedzielę od 10.00 do 17.00. st um sk i_ Podczas Weekendu Peugeot Używany Gwarantowany proponowane są liczne atrakcje dla całej rodziny. Jedną z nich jest Gra Miejska, w której do wygrania jest WEEKEND Z NOWY OPLEM ASTRĄ z pełnym bakiem! By wejść do gry wystarczy rozszyfrować zagadkę: Jest w Płocku pięć trąb, dwie wśród zwierząt w ZOO, trzech pilnuje POLDEK. Wyśledź go, przechwyć TALON na udział w grze i poznaj dalsze szczegóły zabawy. Podpowiedzią dla wszystkich uczestników jest to, że czekają Was trzy bazy, w dwóch będziecie musieli odpowiedzieć na proste pytania konkursowe. Jedną z lokalizacji jest Weekend Peugeot Używany Gwarantowany, na którym oprócz gry nie zabraknie innych atrakcji dla najmłodszych takich jak zabawy z animatorką, dla nieco starszych!!! XBOX 360 z Kinect oraz wyjątkowy symulator 4DOF MOTION SIM 3D, który dostarcza niezapomnianych wrażeń kierowcy rajdowego motion&emotion Dla Pań przygotowano strefę piękna z usługami profesjonalnej wizażystki. Rozstrzygnięcia GRY MIEJSKIEJ szukajcie w niedzielnym wydaniu Ekspressu Tumskiego. Pozostaje nam tylko życzyć udanej zabawy To jednak nie wszystko w pozostałych konkursach podczas Weekendu Peugeot Używany Gwarantowany do wygrania jest rower Peugeot, a co godzinę nawet 20 litrów paliwa! Wszyscy uczestnicy otrzymają nagrody gwarantowane. Na zmotoryzowanych gości czekają bezpłatne kontrole samochodu oraz możliwość skorzystania z naprawy z wyjątkowym rabatem na części i usługi serwisowe (do 25%). so Peugeot Polska wraz z Budmat Auto Peugeot Używany Gwarantowany powraca do organizowanych przed kilku laty i cieszących się dużym zainteresowaniem klientów spotkań weekendowych poświęconych samochodom używanym. W ramach tegorocznej edycji, pod hasłem Weekend Peugeot Używany Gwarantowany, impreza odbywa się we współpracy z Jarmarkiem Tumskim oraz I PŁOCKIM ZLOTEM POJAZDÓW KLASYCZNYCH STREFA KLASYKOW, w dniach 24-25 maja. Ex pr es y m a z s a r p a z współorganizatorzy organizatorzy PŁOCKI OŚRODEK KULTURY I SZTUKI sponsor strategiczny sponsorzy partnerzy Siedemdziesiątka patronat medialny