Grażynka wzywa pomocy, czyli wszystkie drogi prowadzą do Kalamburgii

Save this PDF as:
 WORD  PNG  TXT  JPG

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Grażynka wzywa pomocy, czyli wszystkie drogi prowadzą do Kalamburgii"

Transkrypt

1 R o z d z i a ł V I I Grażynka wzywa pomocy, czyli wszystkie drogi prowadzą do Kalamburgii Mrówkolew podskoczył na krześle i obudził się. Jego policzek spoczywał na smutnym wierszu. W ręce trzymał jeszcze zielony pisak. Kapelusik stoczył mu się z głowy i leżał teraz przyklejony do kartki zniszczonego Poradnika dobrych manier. Był przyklejony... awanturką! Mrówkolew, ziewając, podszedł do okna i chociaż mrok bardziej sprzyjał smutnemu rozpamiętywaniu, odsunął zasłonę. Wschodzące nad dachami słońce płoszyło właśnie nocne cienie, które jak czarne koty jeden po drugim chowały się do kominów. Ach westchnął Mrówkolew. Grażynka na pewno śpi sobie smacznie, nie przejmując się tym, co zrobiła. W dodatku wyjaśnienie całej sprawy trzeba było odłożyć do czasu powrotu z Kalamburgii. Ostrożnie wyrwał z zeszytu stronę ze smutnym wierszem i złożył ją na czworo. Będzie mi towarzyszył w podróży. Westchnął i zatknął karteczkę z wierszem za białą wstążkę zdobiącą jego kapelusik. 75

2 Otworzył pusty futerał na suszonego krokodyla i zaczął pakować rzeczy, które wydawały mu się niezbędne do podróży: zielnik, składaną lotnię, kryształowy wazon na kwiaty, siatkę na motyle, bidon rowerowy na miki-molę oraz rezerwową laseczkę, zakończoną gałką muszkatołową. Na gałce wyryty był napis: Pamiątka z Amazonii. Ściany pokoju Mrówkolwa wypełniały aż po sufit zielone półki z książkami. Były tam opowieści podróżnicze (z mapami niezbadanych lądów), podręczniki o leczniczych ziołach (którymi można było wyleczyć nawet z tak strasznej choroby, jak ta o naukowej nazwie: mizologia), a także alfabetyczny spis dinozaurów (od Ananaso-zaura poprzez Ptero-daktyla aż do Ziemniako-pteryxa). Wszystkie dzieła poustawiane były w porządku alfabetycznym, a na grzbietach widniały piękne napisy tytułowe. Nagle zrobiło się tak jasno, że Mrówkolew odruchowo zamknął oczy. Wyglądało to tak, jakby szyba sąsiedniego domu odbiła w jego kierunku słonecznego zajączka. Rzeczywiście, kwadratowa plamka światła podskakiwała jak zajączek. Po chwili dała susa na półkę z książkami i usiadła na złoconej literze tytułu. Mrówkolew zaczął śledzić jego ruchy. Niezbyt to dobrze, bo od nadmiaru światła żółkną książki pomyślał. Właśnie miał ochotę sięgnąć po siatkę na motyle, aby schwytać świecącą plamkę i wypuścić ją za okno, gdy nagle zauważył, że zajączek zachowuje się tak, jakby znał jego książki. Dziwne, ten uparty zajączek upodobał sobie pierwsze litery tytułów. Z. O. T. A... Zajączek przenosił się skokami, wybierając różne literki. Powtórzył jeszcze raz swoje harce i nagle znikł. Mrówkolew szybko zapisał na kartce papieru litery, które wskazał mu zajączek: ZOTAAM PORWAA GRAYNK. Mrówkolew zbladł. Okropna myśl jak błyskawica przeszyła jego zielony mózg. Na pomoc! krzyknął. 76

3 W tym momencie w drzwiach pojawił się Miki Mol, który trzymał pod pachą Przeminęło z molami. Zaraz za nim wtoczył się ziewający Świetlik. Aż do tej pory detektywi zadawali im pytania i omal że nie zanudzili ich na śmierć. Co się stało? zapytał Miki Mol. Zostałam porwana, Grażynka! wyrecytował ochrypłym głosem Mrówkolew. Rzucił się i wydobył z futerału lornetkę. Podbiegł z nią do okna i zaczął rozpaczliwie nastawiać ostrość. Mam! wrzasnął. Widzę ją! Kogo? Świetlik podszedł do okna i przesłonił dłonią oczy. Grażynkę! Na dachu?! zdziwił się Miki Mol. To niemożliwe! krzyczał Mrówkolew. Ona jest... zawekowana! Miki Mol przestraszył się i tknęła go obawa, czy aby jego przyjaciel nie ma wysokiej gorączki. Ale Mrówkolew relacjonował dalej: Grażynka siedzi w wielkim słoju. Pokrywka tego słoja jest dokręcona śrubką motylkową! Grażynka trzyma w ręce małe lusterko. Ach, na moją prababkę! Jakiś potwór wilczymi susami wyskoczył zza komina! Teraz wyjmuje małą buteleczkę z tylnej kieszeni spodni i... wpuszcza parę kropel jakiegoś płynu przez rurkę do słoja! A teraz zaczyna taszczyć słój z Grażynką! Teraz i ja widzę! zawołał Świetlik. Czy mam użyć promienia laserowego? Nie rób tego powstrzymał go Mrówkolew. Słój z Grażynką mógłby stoczyć się z dachu! Przyjaciele! wykrzyknął Miki Mol. Nie traćmy zimnej krwi. Musimy natychmiast gonić porywacza, bo jeśli zgubimy jego ślad... 77

4 Nie skończył, gdyż przypomniał sobie o detektywach. Jak wymknąć się z biblioteki, nie ściągając na siebie ich uwagi? Mam świetny pomysł! usłyszał głos Świetlika. Biegnijmy piętro wyżej. Tam mam przygotowane do drogi superwrotki. Wszyscy trzej popędzili za Świetlikiem. Jak to? dopytywał się Mrówkolew. Mamy gonić zbiega po dachach na superwrotkach? Jasne. Włączymy dachopędnik wyjaśnił Świetlik, nie zatrzymując się. Podczas kiedy na dole, w dziale ogólnym, detektywi zajęci byli przetrząsaniem książek trzej mole książkowi wkładali na nogi superwrotki zaopatrzone w nowiutkie, lśniące koła zamachowe. Kolejno wydostali się przez okno na wystający ze ściany maszt, służący im do wywieszania flagi. Z niego brawurowym skokiem przedostali się na spadzisty dach sąsiedniego budynku i oto już pędzili po dachach, wymijając kominy i wywietrzniki. Mrówkolew, który bał się wysokości, tym razem w bohaterskim porywie świetnie dawał sobie radę ze sterowaniem. I zupełnie zapomniał o futerale na suszonego krokodyla. Miki Mol nie wypuszczał z ręki obiecanej Chichotkowi książki Przeminęło z molami. Cichobieżne su- 78

5 perwrotki, które miały przyśpieszyć transportowanie książek z działu do działu, okazały się znakomitym wynalazkiem. Mole mknęli teraz po dachach, rozwijając zawrotną szybkość, i różowa kokarda nad biblioteką została w końcu daleko w tyle. Dyrektor Ambaras po wrzuceniu worka z uśpionym Chichotkiem na przyczepę drezyny wrócił do wieży po kilka przetworów cioci Zgryzeldy, które miały stanowić prowiant na drogę. Jakież było jego zdziwienie, gdy okazało się, że tylko trzy z nich dały się wyjąć z komody. Ach mruknął gniewnie to na pewno robota Arcykąska. Musiał rozlać w komodzie jakiś wyjątkowo kleisty dżem. Ambaras zadowolił się trzema słojami. Jakie dziwne rurki fermentacyjne zauważył, znosząc je w dół po schodach. He, he, albo cioteczka eksperymentuje, albo zdziwaczała na starość. Mam nadzieję, że dżemy dadzą się zjeść. Zgarnął jeszcze z komody oblepioną i nadpaloną od świecy książkę. He, he, już ja rozśmieszę tą książeczką tego wiceprezydenta. Zszedł na dół i ustawił słoje koło worka z Chichotkiem. Nagle usłyszał jakieś krzyki. To przez tory śpieszył Arcykąsek, unosząc z wielkim trudem słój z Grażynką. Dziewczynka znowu spała w najlepsze z opuszczoną głową. Szefie wydyszał wilk. Goniły mnie jakieś typy, ale im zmyliłem drogę! Arcykąsek miał wrażenie, że był to pościg złożony z obryzganych swego czasu awanturką pasażerów tramwaju. No to wstawiaj tu ten słój, szybko! ponaglił go Ambaras i otworzył drzwi skleconej przez siebie na przyczepie dużej paki. Obaj wsunęli słój do środka. 79

6 Szefie, musiałem ją troszkę poczęstować kropelkami na sen. Dobra robota, Kąsuniu pochwalił go dyrektor. Ha, ha, sierotka w marynacie zatarł łapy wilk. I w dodatku z pozytywką. Tak, demontuje się pozytywkę do pokryweczki. A jakże zapewnił go Ambaras. Zamknął pakę okrywającą słój i otrzepał swoje kluchowate dłonie. A teraz naprzód, Kąseczku! Tam, w Kalamburgii, u boku naszego kochanego Płaszczydła czeka nas sława i pieniądze! Dżemy i drzemka! zawtórował Arcykąsek. Obaj wskoczyli na drezynę. Przypominała ona starą pompę strażacką albo wodociąg. Aby ją uruchomić, dwie osoby stojące naprzeciwko musiały na zmianę naciskać żelazną dźwignię. Hej, rób! dał komendę Ambaras. Drezyna drgnęła, zazgrzytała i ruszyła po szynach. Nabierali szybkości. Wiatr 80

7 szarpał trzema bródkami i wąsiskami Ambarasa i wydymał nogawki spodni Arcykąska. Drezyna, napędzana siłą mięśni drabów, załadowana uśpioną Grażynką, Chichotkiem i nierozpoznanymi Konfiturkami, znikła za wzgórzem. I wtedy to na drugim końcu stacji pojawili się trzej mole książkowi. Cała trójka wyhamowała ostro i zatrzymała się przed torami kolejowymi. Zgubiliśmy trop przestępcy! biadał Mrówkolew. Biedna Grażynka! Ale długa pomarańczowa ręka Świetlika wyciągnęła się w kierunku torowiska. Patrzcie tutaj, to świeże ślady porywacza! I rzeczywiście, na drobnych kamyczkach odciśnięta była łapa z pazurami. Ślady prowadziły prosto w kierunku wieży ciśnień. Porywacz miał wspólnika stwierdził Miki Mol, gdy zatrzymali się pod wieżą. Tak, do tych śladów dołączyły ślady butów zauważył Mrówkolew i końcem laseczki obrysował ślad długaśnego i wąskiego buta. Mrówkolwie, nabił ci się jakiś listek zauważył Świetlik. Mrówkolew podniósł do oczu szpic laseczki. Na moje piegi! zawołał. To przecież nalepka z dżemu naszej cioci Zgryzeldy! To prawda przyznał Miki Mol. Tylko ona opisuje swoje przetwory zabawnymi wierszykami. To zupełnie niesamowite powiedział Świetlik i podrapał się w głowę. Co to właściwie może znaczyć? To znaczy, że te draby musiały dostać się do spiżarni naszej cioci! wytłumaczył Miki Mol. 81

8 Co więcej, udało im się coś wykraść. A może porywacze ukryli się w tej wieży? wysunął odważne przypuszczenie Mrówkolew. Wszyscy trzej zdjęli z nóg superwrotki. Chodźcie za mną powiedział Świetlik i pierwszy wkroczył do wnętrza wieży. Gdy wchodzili po schodach, Świetlik rozświetlał mroki laserowym promieniem ze swoich baterii. To przecież komoda cioci! wrzasnął Mrówkolew, gdy znaleźli się na przedostatnim piętrze. Dobrze pamiętał tę starą komodę z wakacyjnego pobytu w gospodarstwie cioci. Wypełniona po brzegi jej pysznymi przetworami! zawołał Świetlik. Z dołu doleciał ich dźwięk dzwonka rowerowego. Szybko, na dół! krzyknął Miki Mol. Poznaję rower naszego listonosza. Trzej mole książkowi popędzili z powrotem w dół. Przed wieżą stał znajomy listonosz. Nie macie pojęcia, moi kochani, co się stało. Zdenerwowany wycierał spocone czoło. Dobrze, że was widzę. Ledwie uszedłem z życiem. Tam, na przejeździe kolejowym o mały włos nie zostałem rozjechany przez drezynę! Nikt nie opuścił szlabanów na przejeździe. Drezyna? zapytali chórem mole. Tak, drezyna z przyczepą po brzegi wyładowaną jakimiś pakami, słoikami i workami. Dwa draby pędziły na niej w szalonym tempie. Miki Mol schylił się i przyłożył ucho do szyny. Przyjaciele! zawołał. Słyszę stukot oddalającej się drezyny! Odnaleźliśmy trop porywaczy! Te nieużywane tory kolejowe prowadzą do Kalamburgii wyjaśnił listonosz. Ale tam się lepiej nie zapuszczać. 82

9 Można wylądować w strasznym więzieniu potwornego Płaszczydła! Szczerze odradzam... Nie skończył, bo mole rzuciły się do swoich superwrotek. Aha przypomniał sobie coś Miki Mol i poprosił listonosza o blankiet telegramu. Szybko skreślił krótki tekst na blankiecie, a listonosz włożył go z powrotem do torby. Proszę natychmiast przekazać ten telegram cioci Zgryzeldzie. Bardzo chętnie ucieszył się listonosz. Ciocia zawsze częstuje mnie pysznymi konfiturami. Miki Molu, nie zapomnij książki! zawołał do przyjaciela Świetlik. Po chwili cała trójka pędziła po szynach w kierunku Kalamburgii. Superwrotki w zetknięciu z gładkim metalem szyny rozwijały zastraszającą szybkość. Dyrektor Ambaras i jego wierny wilk Arcykąsek z całych sił naciskali dźwignię napędową. Mknęli przez leśne zakręty, mijając opuszczone budki dróżników, i z łoskotem przetaczali się po mostach zawieszonych nad górskimi wąwozami. W tym samym czasie bardzo sympatyczne Przepotwory Kosmiczne, upewniwszy się, że nie są widziane i słyszane przez Ambarasa i Arcykąska, ożywiły się i zaczęły rozmawiać. Wiatr odkleił mi nalepkę powiedział Kipol. Teraz mogę wyglądać podejrzanie. W takim razie lepiej będzie, jak Marmoladka i ja powiedział Bryjek również pozbędziemy się nalepek. Jak na komendę zrzucili z siebie etykietki, które zawirowały nad drezyną i znikły gdzieś wśród podkładów kolejowych. Chrrr...chrrr dobiegło nagle do ich anten głośne chrapanie. 83

10 Baczność! zawołał Bryjek. To wydobywa się z tego worka. To może być jakiś ziemski stwór zabulgotał Kipol, a jego automatyczny tłumacz przetłumaczył chrr chrr na: Śni mi się łąka pełna maków. Trzeba nawiązać z nim kontakt zaproponowała Marmoladka. Ale jak go zbudzić? zastanowił się Bryjek. Może w niego zapukać? A może wstrząsnąć nim... elektrycznie? to powiedziawszy, Kipol wycelował w worek antenę, z której z sykiem wyskoczyła elektryczna iskra. No, no, wypraszam sobie! odezwał się oburzony głos. Kto mnie kopnął? Prąd stały o napięciu dziesięć wolt wyjaśnił Kipol. Niech żyje FIKU MIKU!. Precz z Ambarasem! Precz z Arcykąskiem! Zbudzony Chichotek przystąpił do wznoszenia bohaterskich okrzyków. Ciiiiiichoooo! przerwał mu szept Bryjka. Jesteśmy trzema obywatelami Konfiturcji. Co? Nigdy nie słyszałem o takim kraju odezwał się kalamburski minister. Bo nasza planeta jest oddalona od Ziemi o trzy tysiące lat świetlnych uprzejmie wyjaśnił Bryjek. Przez chwilę w worku panowało milczenie. Wreszcie Chichotek zapytał niepewnie: Chcecie powiedzieć, że Ambaras i Arcykąsek wywieźli mnie w kosmos? Ach, nie. To my przybyliśmy na Ziemię. Hi, hi, ho, ho! Czy może jesteście czymś, co u nas nazywa się UFO? 85

11 To całkiem możliwe zabulgotał Kipol. W takim razie pozwólcie, że się przedstawię. Na dźwięk imienia Chichotka Przepotwory zakipiały wspólnym bulgotem: Ależ znamy całą pana historię. Opowiadał ją Ambarasowi Arcykąsek, który ją podsłuchał w bibliotece jakichś moli książkowych! Hi, hi, ho, ho! ucieszył się Chichotek. A więc Fiku miku! Na patyku! odpowiedzieli chórem Konfiturkowie. Ambaras i Arcykąsek, te dwa paskudne ziemskie stwory, wiozą pana w prezencie dla Płaszczydła do Kalamburgii zapoznał Chichotka z sytuacją Bryjek. W takim razie z góry dziękuję za pomoc, kochani. Ale zaczynam być coraz bardziej ciekaw, jak wy naprawdę wyglądacie? Może to dobrze, że pan nas nie widzi odpowiedział Bryjek. My jesteśmy podobni do waszych... jak by to powiedzieć, dżemów. Hi, hi, ho, ho, czy może jesteście wlani do słoików? Można by to tak określić. Wasza atmosfera jest dla nas zbyt rzadka. Rozlalibyśmy się w trzy mokre plamy. Zabawne przyznał Chichotek ale my tu gadu gadu, a ja chętnie wylazłbym się z tego worka. W takim razie niech pan powie zwrócił się do niego Bryjek przeciąć laserem, przetrzeć mechanicznie czy przegryźć kwasem? Wszystkiego po trochu odpowiedział Chichotek. Hi, hi, ho, ho i z rozprutego worka wyjrzała pyzata twarz wiceministra. Na Momuska! Czy ja naprawdę rozmawiałem z wami?! Nawigatorka Marmoladka przytaknęła antenką. 86

12 Ale powiedzcie, co was sprowadza na Ziemię? Chyba nie chęć zakończenia życia na naleśniku jakiegoś ziemskiego łasucha? Niech pan posłucha powiedział do rymu kapitan Bryjek oto nasza historia: (Gdyby ktoś przyłożył teraz ucho do szyny, pomiędzy stukotem kół a dudnieniem podkładów usłyszałby opowieść nie z tej ziemi). Oto gdzieś, hen, w kosmosie wiją się ze śmiechu biedni mieszkańcy Konfiturcji, okrutnie łaskotani ogonem Komety Łaskotkowej. Z nadzieją oczekują powrotu ekspedycji, która udała się na Ziemię, aby odebrać Pazernemu Konfiturkowi Pojemnik Okropności. Tylko mała kropelka powagi albo braku poczucia humoru może uratować ich planetę przed rozpukiem. To dowcipna historia odezwał się Chichotek po wysłuchaniu dosyć długiej opowieści kapitana Bryjka. Ale wiecie co? Jeżeli potrzeba wam braku poczucia humoru, to radzę skontaktować się z niejakim magistrem Turkuciem Podjadkiem. Fantastiko aferka! zapiszczała Marmoladka. A nie mówiłam? To Płaszczydło może być Pazernym Konfiturkiem......który tam, w jaskini w Górach Szczerbatych ukrywa swoją straszliwą broń! dokończył Chichotek. Troje Konfiturków popatrzyło we wskazanym przez niego kierunku. Ponad korony mijanych drzew wystawało odległe pasmo górskie. Czy to naprawdę są góry? zabulgotał z niedowierzaniem Kipol. Góry Szczerbate przypominały raczej sztuczną szczękę ze sterczącymi jak zęby wyszczerbionymi skałami. Ich szczyty były pokruszone, ostre i już z daleka straszyły czarnymi otworami dziur. 87

13 Hi, hi, ho, ho odezwał się Chichotek, widząc zdziwienie swoich nowych sprzymierzeńców. Te góry to nasza atrakcja turystyczna. Pozostałość po poligonie doświadczalnym dentystów. Po czym?! Kipol podskoczył i o mało co nie wypadł z pędzącej przyczepy. Tak, dentystów. Pan wiceprezydent specjalnie dla nich wyznaczył to pasmo górskie. Tysiące dentystów z całej Kalamburgii udało się na szczyty, by przeprowadzić tam manewry. Jedni wiercili dziury wielkie jak jaskinie, drudzy zakładali na nie olbrzymie plomby, a jeszcze inni trenowali usuwanie zębów, wyrywając bloki skalne. Fantastiko aferka! Bez znieczulenia? Dwie antenki na pokrywce Marmoladki zaplotły się z podziwu w warkoczyk. W takim razie powiedział Bryjek natychmiast udamy się w Góry Szczerbate i przeszukamy jaskinie. A ja dam wam, drodzy przyjaciele, mapkę, na której zaznaczyłem trasę Płaszczydła. To powiedziawszy, Chichotek sięgnął do rękawa i... hokus pokus wyciągnął coś stamtąd. Toki naki leki śnikki! odezwał się komputerowy głos z automatycznego tłumacza na pokrywce Kipola. Czy to jest coś, na czym rozsmarowuje się ziemskie konfitury? zapytała Marmoladka. Hi, hi, ho, ho zaśmiał się zakłopotany Chichotek, który rzeczywiście wyczarował z rękawa zrolowany naleśnik. Przepraszam, naprawdę nie chciałem was przestraszyć. Wziąłem ze sobą parę naleśników w podróż do Filobiblonii. Ale to wcale nie są zwykłe naleśniki. Konfiturkowie jak zaciekawione pieski przechylili na bok swoje anteny. 88

14 Na tym naleśniku jest ta mapka wyjaśnił Chichotek i nagle zapytał: A czy potraficie pływać? Bul bul bul? zabulgotał pytająco Kipol. Bo najszybciej można dostać się w pobliże gór, płynąc z prądem rzeki Śmiechuwartki. Za chwilę będziemy przejeżdżać przez most. Troje Konfiturków było gotowych na wszelkie trudy. Nasze skafandry są wodoszczelne zapewnił Bryjek. W takim razie musicie wykonać z mostu skok prosto do rzeki. Salto mortale! Salki toki morki taki leki! upewnił się w swoim języku Kipol. A Marmoladka zmieszała się. A pan, panie Chichotku? O mnie się nie martwcie. Ja spróbuję przedostać się jak najbliżej pałacu. Jeszcze dzisiaj spotkam się tam z molami książkowymi i spróbujemy razem rozśmieszyć zapłakanego pana wiceprezydenta. A czy on ma łaskotki? zapytała Marmoladka. Bo jeśli tak, to może powinniśmy przysłać mu Kometę Łaskotkową? Hi, hi, ho, ho. Taka kuracja mogłaby być za mocna dla naszej Ziemi. Lepiej będzie, jak ja połaskoczę pana wiceprezydenta kometką, ale do badmintona. Podczas kiedy Chichotek i Konfiturkowie uzgadniali swoje plany ukryci za paką na przyczepie, z przodu na drezynie dwa draby wajchowały w pocie czoła. Arcykąsek zapewne zasnąłby, ale za każdym razem, gdy zamykały mu się powieki i opadała szczęka obrywał w nią dźwignią i znów szeroko otwierał oczy. 89

15 Uważaj, gapo! strofował go co chwila spocony Ambaras. Szefie, dyrektorku jęknął wilk. Opadam z sił. Może by tak jakiś krótki postój? No dobrze zgodził się wreszcie Ambaras, ale tylko dlatego, że jego trzy bródki i sumiaste wąsiska pozaplatały się wokół dźwigni napędowej. Przejedziemy tylko przez tamten most i... Zabierzemy się za dżemiki! wyrwało się z nadzieją Arcykąskowi. Trzeba sprawdzić, czy sierotka nadal jest uśpiona, i demontować pozytywkę. Wjechali na most, który wielkim przęsłem łączył dwa brzegi głębokiego wąwozu. W dole toczyła wartko swe perliste falki rzeka Śmiechuwartka. Była to największa rzeka Kalamburgii. Mniaaaam oblizał się szeroko wilk. Zaraz ukręcę pokryweczkę słoiczkowi i... Niecierpliwym wzrokiem głodomora spojrzał w kierunku platformy. O rety! wrzasnął tak głośno, że Ambaras wypuścił z rąk wajchę. Szefie, nasze dżemy uciekają! Rzeczywiście, trzy słoiki stoczyły się z przyczepy i jeden po drugim plusnęły prosto do wody. Co za brednie? chciał go zbesztać Ambaras, ale w tym momencie wracająca wajcha poczęstowała go ciosem w szczękę. Źrenice dyrektora zawirowały w gałkach ocznych jak ziarnka kawy w młynku. Nasze pyszne dżemiki! biadał Arcykąsek. Trzymać! Łapać! Do stu tysięcy rozdeptanych marmolad! wrzasnął Ambaras. Gdybyś tak nie szarpał, gamoniu, wajchą, to nic by 90

16 się nie stało. Tym razem wajcha walnęła dyrektora z góry, zamieniając mu kapelusik w naleśnik. Przepadły moje pazurkilizać! zawyło wilkowi aż z samego dna żołądka, gdyż tam najbardziej odczuto stratę. Trójka Konfiturków przez chwilę wirowała wesoło na falach Śmiechuwartki, aż wreszcie znikła za zakrętem.

Bajki różne; Opowieści biblijne; Rozmowy z diabłem

Bajki różne; Opowieści biblijne; Rozmowy z diabłem LESZEK KOŁAKOWSKI Bajki różne Opowieści biblijne Rozmowy z diabłem Projekt okładki, strony tytułowej i ilustracje: Andrzej Dudziński Bajki różne; Opowieści biblijne; Rozmowy z diabłem (Stones for Children;

Bardziej szczegółowo

DZIEDZICTWA PLANETY LORIEN KSIĘGA DRUGA

DZIEDZICTWA PLANETY LORIEN KSIĘGA DRUGA THE POWER OF SIX DZIEDZICTWA PLANETY LORIEN KSIĘGA DRUGA PITTACUS LORE Polują na nas. Będziemy walczyć. Mamy moc sześciu. Wydarzenia opisane w tej książce są prawdziwe. Imiona i miejsca zostały zmienione,

Bardziej szczegółowo

PODRÓŻ ZA JEDEN UŚMIECH

PODRÓŻ ZA JEDEN UŚMIECH Z CHOMIKA VALINOR ADAM BAHDAJ PODRÓŻ ZA JEDEN UŚMIECH SPIS TREŚCI SPIS TREŚCI... 2 ROZDZIAŁ PIERWSZY... 3 ROZDZIAŁ DRUGI... 15 ROZDZIAŁ TRZECI... 27 ROZDZIAŁ CZWARTY... 39 ROZDZIAŁ PIĄTY... 53 ROZDZIAŁ

Bardziej szczegółowo

Odnajdź swój własny wewnętrzny spokój odzyskaj równowagę

Odnajdź swój własny wewnętrzny spokój odzyskaj równowagę Odnajdź swój własny wewnętrzny spokój odzyskaj równowagę W tym rozdziale dowiesz się: jak stworzyć swój wewnętrzny ogród i nauczyć się z niego korzystać. Tym razem zaczniemy nietypowo: poprosimy Cię, żebyś

Bardziej szczegółowo

Czas utraconego dzieciństwa (fragmenty)

Czas utraconego dzieciństwa (fragmenty) Henryk Włodzimierz Klimek Czas utraconego dzieciństwa (fragmenty) Matce za Życie, Miłość i Chleb w imieniu sześciorga Jej dzieci Słowo wstępne Sześć lat miałem w 1939 roku, kiedy z symboliczną trupią czaszką

Bardziej szczegółowo

Oliwia Włoch TYLKO JEDEN RAZ

Oliwia Włoch TYLKO JEDEN RAZ Oliwia Włoch TYLKO JEDEN RAZ OSOBY: - główna bohaterka, siedemnastoletnia uczennica liceum ogólnokształcącego. Pochodzi z tak zwanego dobrego domu. Jej rodzice rozwodzą się. Nie potrafi odnaleźć się w

Bardziej szczegółowo

Italo Calvino Wszystkie opowieści kosmikomiczne

Italo Calvino Wszystkie opowieści kosmikomiczne Italo Calvino Wszystkie opowieści kosmikomiczne (Tutte le Cosmicomiche) Opowieści Kosmikomiczne Przekład Barbara Sieroszewska Odległość Księżyca Niegdyś, zdaniem sir George a H. Darwina, Księżyc znajdował

Bardziej szczegółowo

Plik jest zabezpieczony znakiem wodnym. ===af9twgha

Plik jest zabezpieczony znakiem wodnym. ===af9twgha Plik jest zabezpieczony znakiem wodnym ===af9twgha ===af9twgha Trylogia Pięćdziesiąt odcieni : Pięćdziesiąt twarzy Greya Ciemniejsza strona Greya Nowe oblicze Greya ===af9twgha Tytuł oryginału: Fifty

Bardziej szczegółowo

Popękane lustra Widzenia punkt inny

Popękane lustra Widzenia punkt inny Popękane lustra Widzenia punkt inny Kolegium Redakcyjne: Anna M., Christina, K., Kasia Kaśka Katarzyna, Kicia351, Lilianna M., Luna, meg, Michael oraz Agnieszka Czechowska i Magdalena Orczykowska Oprawa

Bardziej szczegółowo

Robert M. Wegner Jeszcze jeden bohater powergraph.pl

Robert M. Wegner Jeszcze jeden bohater powergraph.pl Warszawa 2012 Copyright 2012 by Łukasz Orbitowski, Rafał Dębski, Robert Szmidt, Aleksandra Janusz, Joanna Skalska, Jakub Małecki, Jakub Ćwiek, Paweł Paliński, Rafał Kosik, Robert M. Wegner, Michał Cetnarowski

Bardziej szczegółowo

Boskie objawienie piekła - czas dobiega końca - Kathryn Mary Baxter

Boskie objawienie piekła - czas dobiega końca - Kathryn Mary Baxter Boskie objawienie piekła - czas dobiega końca - Kathryn Mary Baxter KsiąŜka ta dedykowana jest dla chwały Boga Ojca, Boga Syna, oraz Boga Ducha Świętego Wprowadzenie Zdaję sobie sprawę, Ŝe bez ponadnaturalnej

Bardziej szczegółowo

Uzdrawiająca moc Archanioła Rafaela

Uzdrawiająca moc Archanioła Rafaela Uzdrawiająca moc Archanioła Rafaela dr doreen virtue Uzdrawiająca moc Archanioła Rafaela Słuchaj radia Hay House na żywo: www.hayhouseradio.com Redakcja: Mariusz Warda Projekt okładki: Tomasz Piłasiewicz

Bardziej szczegółowo

Różne kształty strachu

Różne kształty strachu Różne kształty strachu Holly i George pojechali do pracy tramwajem. Był zatłoczony i musieli stać w przejściu i trzymać się zwisających uchwytów, a Holly o mało się nie udusiła z powodu stojącego obok

Bardziej szczegółowo

Przez gałęzie drzew powoli zaczął się przebijać inny kolor. Szarość. Zaczęło świtać. Hant zatrzymał husa, gestem pokazując swoim ludziom, żeby szli

Przez gałęzie drzew powoli zaczął się przebijać inny kolor. Szarość. Zaczęło świtać. Hant zatrzymał husa, gestem pokazując swoim ludziom, żeby szli Przez gałęzie drzew powoli zaczął się przebijać inny kolor. Szarość. Zaczęło świtać. Hant zatrzymał husa, gestem pokazując swoim ludziom, żeby szli dalej. Mijali go jeden po drugim. Utrudzeni, w zniszczonych

Bardziej szczegółowo

INNY A JEDNAK TAKI SAM Program zajęć biblioterapeutycznych

INNY A JEDNAK TAKI SAM Program zajęć biblioterapeutycznych Urszula Kamińska Miejska Biblioteka Publiczna w Środzie Wlkp. kurs biblioterapii III/2008 I. Cele ogólne programu INNY A JEDNAK TAKI SAM Program zajęć biblioterapeutycznych ZałoŜeniem tego programu jest

Bardziej szczegółowo

HANNA CHRZANOWSKA PREKURSORKA PIELĘGNIARSTWA RODZINNEGO

HANNA CHRZANOWSKA PREKURSORKA PIELĘGNIARSTWA RODZINNEGO (Hanna Chrzanowska) Moja praca, to nie tylko mój zawód, ale powołanie. Powołanie to zrozumiem, jeśli przeniknę i przyswoję sobie słowa Chrystusa: nie przyszedłem, aby mnie służono, ale abym służył. Ideał

Bardziej szczegółowo

Mariusz Kapusta. Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-użycie niekomercyjne-bez utworów zależnych 3.0 Unported.

Mariusz Kapusta. Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-użycie niekomercyjne-bez utworów zależnych 3.0 Unported. Mariusz Kapusta Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-użycie niekomercyjne-bez utworów zależnych 3.0 Unported. Jak zacząć działać i nie przestać. Spis treści Proaktywnie.pl

Bardziej szczegółowo

MOC ZIEMI RYTUAŁY I ZAKLĘCIA W MAGII NATURALNEJ. Spis treści SCOTT CUNNINGHAM

MOC ZIEMI RYTUAŁY I ZAKLĘCIA W MAGII NATURALNEJ. Spis treści SCOTT CUNNINGHAM SCOTT CUNNINGHAM MOC ZIEMI RYTUAŁY I ZAKLĘCIA W MAGII NATURALNEJ Spis treści Przedmowa.............................................................. 2 Wstęp..................................................................

Bardziej szczegółowo

Gdybym miała magiczną moc... - moje propozycje rozwiązania problemu alkoholizmu i przemocy w rodzinie. * Część I. Gdybym miała magiczną moc...

Gdybym miała magiczną moc... - moje propozycje rozwiązania problemu alkoholizmu i przemocy w rodzinie. * Część I. Gdybym miała magiczną moc... - moje propozycje rozwiązania problemu alkoholizmu i przemocy w rodzinie. Część I Zastanawiałeś się kiedyś co sprawia, że ludzie tak chętnie sięgają po alkohol? Że oddają mu się w zupełności, dają się

Bardziej szczegółowo

Rozdział I OSTATNIA POTYCZKA I W SOŁDATY

Rozdział I OSTATNIA POTYCZKA I W SOŁDATY Wspomnienia Waldemara Galczaka,wnuczka Jana-piekarza z Miłej Cz.II Stachurscy Rozdział I OSTATNIA POTYCZKA I W SOŁDATY Należałoby zadać sobie trud poszukiwań w archiwach akt dawnych i księgach parafialnych

Bardziej szczegółowo

DIABELSKA MOC (Kazanie wygłoszone przez brata Williama Branhama 5 października 1955 roku w Chicago, Illinois, USA)

DIABELSKA MOC (Kazanie wygłoszone przez brata Williama Branhama 5 października 1955 roku w Chicago, Illinois, USA) DIABELSKA MOC (Kazanie wygłoszone przez brata Williama Branhama 5 października 1955 roku w Chicago, Illinois, USA) 1. Tylko Mu wierz, tylko Mu wierz, Wszystko możliwym jest, tylko Mu wierz; Tylko Mu wierz,

Bardziej szczegółowo

Przyjaciele Twojego dziecka. Jak pomóc w nawi¹zywaniu nowych znajomoœci

Przyjaciele Twojego dziecka. Jak pomóc w nawi¹zywaniu nowych znajomoœci Idź do Przykładowy rozdział Spis treœci Katalog ksiazek Nowoœci Przyjaciele Twojego dziecka. Jak pomóc w nawi¹zywaniu nowych znajomoœci Autor: Hilary Pereira T³umaczenie: Ma³gorzata Warmiñska-Biszczad

Bardziej szczegółowo

III. Ich język equus-

III. Ich język equus- III. Ich język To że konie mają swój język już na szczęście nie trzeba większości osób przekonywać. Znakomita praca promocyjna Monty Robertsa daje coraz lepsze rezultaty. Już wiele osób wie, iż konie porozumiewają

Bardziej szczegółowo

ZACZYTAJ SIĘ. Lilli Feisty. Wszystkie smaki namiętności

ZACZYTAJ SIĘ. Lilli Feisty. Wszystkie smaki namiętności ZACZYTAJ SIĘ Lilli Feisty Zmysłowa powieść z odrobiną pikanterii Wszystkie smaki namiętności Lilly Feisty Wszystkie smaki namiętności tłumaczenie Agnieszka Myśliwy Tytuł oryginału Deliciously Sinful Copyright

Bardziej szczegółowo

Jezu, zburz wszystkie mury

Jezu, zburz wszystkie mury Jezu, zburz wszystkie mury 7 DNIOWE MODLITEWNE OBLĘŻENIE JERYCHA Ks. Kamil Spolankiewicz (POLECANA, SKUTECZNA PRAKTYKA DUCHOWA DLA WSZYSTKICH INTENCJI) I. Przeczytać z listu św. Pawła do Efezjan z rozdziału

Bardziej szczegółowo

OSKAR KOLBERG DZIEŁA WSZYSTKIE

OSKAR KOLBERG DZIEŁA WSZYSTKIE I OSKAR KOLBERG DZIEŁA WSZYSTKIE II O S K A R K O L B E R G DZIEŁA WSZYSTKIE TOM 73/III POLSKIE TOWARZYSTWO LUDOZNAWCZE W r o c ł a w INSTYTUT im. OSKARA KOLBERGA P o z n a ń III O S K A R K O L B E R

Bardziej szczegółowo

Iwona Wawulska. Izabelin 01.10.2009

Iwona Wawulska. Izabelin 01.10.2009 Czuję, że nadszedł czas na rozliczenie się z przeszłością. Czas na napisanie świadectwa. Moje życie można by nazwać splotem niesamowitych przypadków i byłaby to prawda, gdyby nie to, że nie ma przypadków.

Bardziej szczegółowo

ĆWICZENIA GRAMATYCZNE Z JĘZYKA POLSKIEGO PIOTR GARNCAREK CZAS NA CZASOWNIK. poziom ŚREDNI OGÓLNY. Kraków

ĆWICZENIA GRAMATYCZNE Z JĘZYKA POLSKIEGO PIOTR GARNCAREK CZAS NA CZASOWNIK. poziom ŚREDNI OGÓLNY. Kraków ĆWICZENIA GRAMATYCZNE Z JĘZYKA POLSKIEGO PIOTR GARNCAREK CZAS NA CZASOWNIK poziom ŚREDNI OGÓLNY Kraków ĆWICZENIA E> Proszę odpowiedzieć na pytania dotyczące tekstu. 1. Czy Tomek przygotowuje się do egzaminów?

Bardziej szczegółowo

http://www.auroville.org

http://www.auroville.org Kontynuujemy cykl, w którym przedstawiamy różne wspólnoty działające na świecie, wysiłki, sukcesy i porażki ludzi szukających innego, bardziej ludzkiego modelu życia dla siebie i swoich dzieci. Opisy wspólnot

Bardziej szczegółowo