Popękane lustra Widzenia punkt inny

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Popękane lustra Widzenia punkt inny"

Transkrypt

1 Popękane lustra Widzenia punkt inny

2 Kolegium Redakcyjne: Anna M., Christina, K., Kasia Kaśka Katarzyna, Kicia351, Lilianna M., Luna, meg, Michael oraz Agnieszka Czechowska i Magdalena Orczykowska Oprawa graficzna: Młodzież z Hostelu pod kierunkiem Tomasza Chmiela. ISBN: Hostel Ośrodek Rehabilitacji Socjopsychiatrycznej ul. Kochanowskiego 27/ Otwock Wydawca: Wydawnictwo BUK ul. Kleeberga 14B, Białystok tel Druk: Świat łez jest tak bardzo tajemniczy ( Mały Książę Antoine de Saint - Exupery ) Drukarnia Biały Kruk tel ,

3 Spis treści Wstęp...7 Przełamać społeczny lęk...8 K Dali mi życie Rozmowa z terapeutą...18 Przepis na wsparcie...23 Kicia Mój pokój to me królestwo Kasia Kaśka Katarzyna...29 Karta Informacyjna Leczenia Szpitalnego...30 Chciałabym...33 Ogłoszenie...35 List...37 Modlitwa...39 Mój dom...41 Mój romans z depresją...42 Anna M Cud miód takie słodkie uwielbiam Kończę życie, umieram Lilianna M Myśli na temat...52 Co robię w deszcz...54 Samobójstwo...55 Sama...58 Te ciche łzy...59 Psychoza...60 Kiedyś trzeba dorosnąć...61 Połamane serca...63 Nagroda...64 Zobacz, jestem...66 Christine...71 SAM...OT...NOŚĆ...72 Gdybyś był Czy to strach lęk czy choroba...?...75 Temat: Hostel...76

4 meg...79 Dzieci marzą o nowej zabawce Życie jest ciężkie Zebra - panda Do szkolnych kolegów...87 Być/Mieć...88 Jaki jesteś wtedy Ocean Wybrałam chyba najlżejszy kaliber uzależnienia Tak bardzo chciałam umrzeć Grzech Moje pragnienie Miłości Nie żałuję...95 Luna...97 Dlaczego Luna...98 Dlaczego oczy moje nie potrafią dostrzec tego, co Twoje? Karty dawnych myśli Poszarpany, z dziurami Jeden ciężki wdech Puste bramy, opakowane w złote liście Cieniem rzucam na kartkę Chcę zrzucić kajdany Ścigają mnie terminy wskazówek Mieliśmy być kimś Urzeczywistnienie pustki Czarna szadź Ness Czasem obawiam się A jeśli postaram się zostać Szkiełko perspektywy Podziękowania dla Michael Inni - Święci OCD z przymrużeniem oka ;) Gdyby nie to OCD... ;) Agnieszka Czechowska - Posłowie Historie Wyszeptane, opowiedziane, wykrzyczane W nich jest wszystko Samotność, ból, strata Tęsknota Walka o siebie Miłość, nadzieja Czytelniku, Wstęp Trzymasz w ręku książkę, która jest zapisem najbardziej intymnych zwierzeń młodych ludzi. Opowieści, które z nich powstały są głębokie i wzruszające. Zachwycają bogactwem przemyśleń i szczerością wypowiedzi. Każdy tekst to tajemnicza i piękna podróż - podróż w głąb ludzkiego serca. I w tę podróż Drogi Czytelniku chciałybyśmy Cię gorąco zaprosić. PS. Pragniemy bardzo gorąco podziękować autorom tekstów za otwartość, za chęć podzielenia się swoimi, czasem tak bolesnymi i osobistymi, przeżyciami. Niezwykłe było dla nas móc patrzeć, jak z każdym nowym tekstem dojrzewacie, jak stajecie się coraz bardziej świadomi siebie i trudnych spraw, z którymi przyszło Wam się zmierzyć. Dziękujemy za każdą rozmowę, w której dzieliliście się swoimi smutkami i radościami, w której odkrywaliście cząstkę siebie Mamy nadzieję, że to czego doświadczyliście w czasie powstawania tej publikacji, będzie dla Was inspiracją w procesie dalszego rozwoju osobistego oraz da Wam siły do odważnego i pełnego pogody ducha wędrowania przez życie :) Agnieszka Czechowska Magdalena Orczykowska 7

5 Przełamać społeczny lęk Przełamać społeczny lęk Hostel - Ośrodek Rehabilitacji Socjopsychiatrycznej w Otwocku pomaga młodzieży wyjść z problemów Dwudziestoletnia Lilianna studiowała na Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Na pobyt w Ośrodku zdecydowała się dzięki namowom terapeuty. Obecność tu pomogła jej nawiązać bliższe relacje z ludźmi i przełamać społeczny lęk: - Tu w Hostelu ludzie mają podobne doświadczenia, nic nie muszę ukrywać. To miejsce jest dla ludzi, którzy mają problemy w kontaktach z innymi, z funkcjonowaniem społecznym, tu mogą uzyskać pomoc ci, którzy cierpią na fobie, lęki, zaburzenia nerwicowe. Tu czujemy się swobodnie są drzewa, świeże powietrze, można zrobić ognisko. Poczucie bezpieczeństwa i równowagi daje mi tutejsza atmosfera, serdeczność ludzi i regularność zajęć. O 7: 30 jest pobudka, o obiad. W ciągu dnia mamy tzw. TUS trening umiejętności społecznych, gdzie uczymy się asertywności, nawyku zdrowego odżywiania, bawimy się w teatr, sami odgrywamy różne scenki. Jest też grupa terapeutyczna, która daje mi ogromne wsparcie. Jest poobiednik, czyli spotkanie, podczas którego rozmawiamy o tym jak się czujemy i jak oceniamy swoją aktywność. Każdy co tydzień ma terapię indywidualną, codziennie są odrabianki - godzina przeznaczona na indywidualny rozwój. W Hostelu jest świetlica - salon z TV, przez cały czas są zapewnione kontakty z rówieśnikami, są przepustki można wyjść do kina czy teatru. Ja np. w piątki chodzę na wolontariat, jadę do Warszawy, gdzie na szkolnej świetlicy pomagam dzieciom odrabiać lekcje. Tu w ośrodku odkryłam na nowo swoje hobby uwielbiam czytać książki autorstwa Małgorzaty Musierowicz. Bardzo mi pomaga i służy izolacja emocjonalna, oderwanie się od rodziny, terapia, rozmowy z opiekunem, ludzka akceptacja i stały rozkład zajęć. Ponadto pomaga mi modlitwa i kontakt z Bogiem. Z zajęć najbardziej spodobał mi się psychorysunek i muzykoterapia. Szpital mnie sprowadził na ziemię, nie umiałam kochać ludzi, tu się tego uczę. Z kolei szesnastoletni Krzysiek w Ośrodku jest od niedawna i zgodził się opowiedzieć nam o swoim pobycie: Trochę już tęsknię za domem, ale tu osiągnąłem spokój. To miejsce dla ludzi, którzy mają takie same problemy, istnieje tu solidarność grupowa, identyfikujemy się razem, patrzymy w oczy, zaczynamy sobie ufać. Mamy przydzielonych 2 opiekunów, którzy pilnują porządku, służą pomocą, wspierają, można powierzyć im swoje problemy, pomagają też w kwestii organizacyjnej. Można iść do lasu, na spacer, pograć w piłkę. To miejsce, gdzie wreszcie zaznałem spokoju i mogę zregenerować swoją psychikę. 8 9

6 Przełamać społeczny lęk W styczniu 2014 roku z Zagórza do Otwocka przeniósł się Ośrodek Rehabilitacji Socjopsychiatrycznej. Placówka ta jest jedynym ośrodkiem w Polsce, który nosi taką nazwę, ze względu na prowadzoną przez siebie działalność. Działania rehabilitacyjne mają na celu wzmocnienie młodzieży po kryzysach psychicznych w procesie zdrowienia i powrocie do środowiska. Ośrodek Rehabilitacji Socjoterapeutycznej Hostel w Otwocku mieści się przy ul. Kochanowskiego 27/29. Jest placówką przeznaczoną dla młodzieży od 16 do 25 roku życia z zaburzeniami psychicznymi, która przestała radzić sobie ze sobą i otaczającym ją światem. Młodzież ta ma trudność z funkcjonowaniem w swoim środowisku, trudności w kontaktach z rówieśnikami, co często bywa powodem przerwania nauki i pogłębiania izolacji. Do Hostelu przyjmuje się również młodzież po leczeniu psychiatrycznym z rozpoznaniem schizofrenii, zaburzeń afektywnych i zaburzeń adaptacyjnych. Pobyt w Hostelu ma na celu uspołecznienie młodzieży poprzez szereg aktywności wpływających na poprawę kontaktów z innymi oraz zminimalizowanie lęku społecznego. Ośrodek proponuje pobyty długoterminowe, w trakcie których pojawia się okazja do rozpoczęcia zdrowego trybu życia: gwarantowany jest ruch, sport oraz stały rozkład zajęć. Ośrodek usytuowany jest w lesie Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, wśród sosen i świeżego powietrza, co zapewnia ciszę i nieprzerwany kontakt z naturą. Wsparcie w Hostelu ukierunkowane jest przede wszystkim na cele: społeczne, medyczne i edukacyjne. Na pomoc składa się opieka psychiatry czna, psychoterapia i rożne formy rehabilitacji społecznej. Zapewniona jest nauka adekwatna do poziomu szkolnego pacjenta. Bardzo ważnym elementem programu jest odkrywanie zainteresowań, talen tów oraz wydobywanie potencjału młodzieży. Istotna jest także współpraca z rodzinami młodzieży i środowiskiem lokalnym

7 Bardzo ważnym elementem rehabilitacji socjopsychiatrycznej jest nauka podkreśla kierownik Ośrodka, pani Agnieszka Czechowska. Zapobiega izolacji i wykluczeniu społecznemu, które niejednokrotnie spotyka młode osoby doświadczające kryzysu psychicznego. Mobilizuje do pokonywania trudności, zapewnia trening poznawczy, aktywizuje i uspołecznia. Mieszkańcy Ośrodka mają możliwość kontynuacji edukacji w szkole, w której nauka przestaje być stresem. Codziennie rano młodzież wyjeżdża do LO i Gimnazjum w Zagórzu, gdzie ma możliwość uczyć się i rozwijać społecznie w przyjaznej atmosferze. Nasz program umożliwia kontynuację nauki w każdej szkole i uczelni. Klasy szkolne liczą od 6 do 12 uczniów, a nauczyciele są przygotowani do pracy z młodzieżą z różnymi trudnościami emocjonalnymi. W szkole młodzież ma zapewnione wsparcie medyczne i terapeutyczne, w zależności od potrzeb. Hostel powstał w 2002 r. z inicjatywy dr Anny Serafin. Zainspirowana skandynawskimi rozwiązaniami z zakresu psychiatrii środowiskowej, dzięki wsparciu duńskiej ekspert socjopsychiatrii dr Anse Leroy, postanowiła przenieść tę ideę na grunt Polski. Dr Anse Leroy przez wiele lat była superwizorem i dobrym duchem Ośrodka. Zespół, który wraz z dr Anną Serafin wypracowywał polski model socjopsychiatrii odbył wiele wizyt studyjnych w podobnych ośrodkach w Danii, Szwecji, Austrii oraz Niemczech. Model wypracowany w wyniku tych doświadczeń ewoluował z biegiem lat, zachowując swoją pierwotną ideę. Hostel uzyskał rekomendację prof. dr hab. Ireny Namysłowskiej, ówczesnego Krajowego Konsultanta ds. Psychiatrii Dzieci i Młodzieży. Ośrodek został wyróżniony przez kapitułę konkursu Innowacje dla Zdrowia 2009 za dobrą praktykę w ochronie zdrowia. Kontakt i informacje na temat Ośrodka Marta Hoffmann Tygodnik Regionalny 24 października

8 rocznik 96 Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. Św. Augustyn

9 K. Dali mi życie. Życie, o które nie prosiłam... Pewnego dnia postanowiłam już nie żyć. Chciałam umrzeć. Był wieczór, sięgnęłam po leki. Pełno leków w moich rękach. Wszyscy domownicy spali. Włączyłam piosenkę pt. 5 sekund, poszłam do kuchni po wodę i brałam leki jeden po drugim. Płacząc brałam kolejne tabletki. Następnym etapem było napisanie listu pożegnalnego dla rodziny. Z minuty na minutę robiłam się coraz bardziej senna i osłabiona, nawet nie zauważyłam, jak usnęłam. Ocknęłam się w szpitalu. Byłam przypięta pasami do łóżka, wszędzie było pełno linek. Nie wiedziałam, co się dzieje ani jak tutaj trafiłam. W głowie miałam pełno pytań: Gdzie ja jestem? Kim jest ta pani naprzeciwko mnie? Co się tu dzieje? Nic nie pamiętałam. Wiedziałam tylko, że miałam umrzeć. Podeszła do mnie kobieta, zapewne lekarka i zadawała masę pytań: Co ja zrobiłam? Czemu to zrobiłam? Co mnie do tego skłoniło? Nie byłam w stanie odpowiedzieć na jej pytania. Zapytałam tylko, jak długo tutaj jestem. I w tym momencie dowiedziałam się, że od 4 dni byłam w śpiączce. Byłam stra sznie osłabiona, złapałam tylko łyk wody i poszłam dalej spać. Przez kolejne dni odwiedzali mnie znajomi, rodzina, lecz byłam zbyt słaba, by z nimi rozmawiać. Nie miałam siły nawet ustać na nogach. Większość czasu spędzałam leżąc i śpiąc. Następnie przenieśli mnie na inną salę. Tam czekała na mnie pani psychiatra, która skierowała mnie na leczenie do szpitala psychiatrycznego. Ze względu na mój młody wiek, nie miałam nic do powiedzenia i musiałam dostosować się do zaleceń lekarza. Wraz z babcią i ciocią pojechałam do szpitala psychiatrycznego. Bardzo nie chciałam tam zostać. Myślałam, że nie potrzebuję ich pomocy. Uważałam się za osobę zupełnie zdrową. Gdy dojechaliśmy na miejsce, przyszedł po mnie jakiś pan z panią i zabrali mnie do sali mówiono na nią ostry. Weszłam wraz z nimi do środka. Młodzież, która tam przebywała patrzyła się na mnie. Bałam się, nie wiedziałam, czego mam się spodziewać, ale musiałam tam zostać. Ciocia i babcia pojechały do domu, a ja musiałam zostać sama w nowym otoczeniu. Następnego dnia przyszła po mnie jakaś kobieta i zabrała na rozmowę. Po kilku dniach dowiedziałam się, że mam depresję. Nie do końca rozumiałam, co to jest i na czym polega, ale wszystko mi wyjaśnili. Po trzech tygodniach pobytu w szpitalu zostałam wypisana do domu. Myślałam, że już jest wszystko w porządku, ale nie było. Dosyć szybko wróciłam do szpitala i przebywałam tam przez kolejne 2 lub 3 miesiące. Następnie trafiłam do Hostelu Ośrodka Rehabilitacji Socjopsychiatrycznej. Jest to miejsce, w którym pomagają młodzieży z chorobami psychiatrycznymi. Pobyt tam pomógł mi. Niestety po powrocie do mojego środowiska moje samopoczucie znów się pogorszyło i musiałam ponownie wrócić do ośrodka. Chciałabym normalnie żyć, skończyć szkołę, bez ciągłych powrotów do ośrodka, szpitali, leków. Łóżko, płacz, bezsilność Ja chcę żyć! 16 17

10 K. Rozmowa z terapeutą T: K., cofnijmy się o kilka lat Kiedy pojawiły się pierwsze symptomy? Kiedy pomyślałaś sobie, że coś się z Tobą dzieje? K: To nie ja pomyślałam tylko ludzie W wieku 10 lat wybuchałam agresją, która była za silna, jak na dziecko, które ma 10 lat. T: Kto to zauważył? K: Pedagodzy z domu dziecka. T: Wtedy, gdy miałaś 10 lat byłaś więc w domu dziecka? K: Tak T: Jak to się stało, że tam trafiłaś? K: Miałam 9-10 lat, mój ojciec zmarł. Mieszkaliśmy z mamą i mama nas zostawiła na 10 dni samych. T: Pamiętasz, co wtedy czułaś? K: Ja wtedy nie myślałam o sobie Mój brat się schował, płacząc pod kocem w drugim pokoju Ja czułam taką bezsilność... że już nic nie mogę zrobić... starałam się zastąpić mojemu rodzeństwu matkę i ojca w jednym. A: A Ciebie kto wspierał? K: Z tym już było gorzej... parę lat później dostałam wsparcie od ludzi... ale wtedy... czułam się kompletnie sama ze swoimi problemami... ale nie znałam raczej czegoś takiego jak smutek, ból... T: Te uczucia były schowane? K: Tak... T: A co było na wierzchu? K: Miałam być silna... miałam zająć się wszystkim... nie miałam prawa poczuć chwilowego załamania, zdołowania... popłakać sobie - nie mogłam... nie miałam czasu na jakieś załamania... T: I przyszedł ten trudny dla ciebie dzień, kiedy trafiacie do domu dziecka... i ty nadal nie masz miejsca na swoje emocje? K: Zajęłam się agresją. T: Czyli doszła do głosu złość? K: Tak, zapisano mnie do psychiatry i do psychologa. Na dzień dobry dostałam leki... T: Ta złość była skierowana do kogoś? K: Ta złość była skierowana do wszystkich. Szczególnie do tych, którzy próbowali się do mnie zbliżyć... nawet jeśli mieli dobre intencje... tacy ludzie byli u mnie już na dzień dobry skreśleni. Chcieli mi pomóc, ale ja się bałam tej pomocy i dochodziłam do wniosku, że muszę tę osobę zniechęcić do siebie. T: I to była dobra metoda? K: Tak, bo ta osoba powoli się odsuwała.. T: Stałaś się więc dzieckiem z łatką problemowego... I co potem? K: Leki. Chociaż one mi mało pomagały. Potem z czasem dowiedziałam się, że jestem osobą tzw lekooporną. Więc nadal niszczyłam przedmioty, rzucałam, biłam rówieśników, dorosłych, robiłam wszystko... T: Pamiętasz, co wtedy myślałaś o sobie? K: Nie. T: A co o innych myślalaś? K: Uważałam ich za swoich wrogów... że nie chcą mi pomóc tylko zrobić na złość, upokorzyć... ja już nigdy więcej nie chciałam pozwolić, żeby ktoś mnie upokorzył. T: Czy to wtedy pojawiło się to słowo depresja? K: Nie, depresja się pojawiła po mojej próbie samobójczej. T: Pomagały Ci jakieś rozmowy? K: Nie, dopiero potem coś się zmieniło. Poszłam do babci, do rodziny zastępczej i zmieniłam szkołę. Miałam nową wychowawczynię, która zobaczyła, że za moją agresją coś się kryje... zobaczyła ból dziecka... Próbowałam ją też do siebie zniechęcić, ale ona wytrzymała... ja sobie nie radziłam i zaczęłam sięgać po alkohol, marihuanę... T: Tak sobie próbowałaś poradzić z bólem... K: No tak... i ta wychowawczyni mi pokazała, że są nie tylko takie emocje jak złość... pokazała mi, że też mogę płakać

11 K. T: Jak ona to zrobiła? K: Długimi rozmowami ze mną... to były miesiące... dała mi dużo czasu i uwagi... Ja wpadałam w furie, rzucałam kwiatkami w szkole, ławkami, wyklinałam nauczycieli... rzucałam się na uczniów z pięściami... Ona wtedy się nie bała, tylko przytrzymywała mnie, jakby ściskała... dopóki się nie uspokoję... A najgorsze w tym było, że ja nic nie pamiętałam potem... To było poza moją kontrolą... T: Ona dawała Ci takie poczucie bezpieczeństwa, tak Cię ogarniała... K: Tak, a jak się ocknęłam, to byłam w szoku... co się dzieje? Pamiętałam, że przed chwilą byłam wkurzona, a teraz siedzę na podłodze z panią, która mnie przytula mocno... opowiadała mi, co robiłam i starałyśmy się nad tym pracować... Aż przyszedł moment, gdy odstawiłam tę agresję na bok... i przyszła depresja... I to już było dla mnie gorsze... Czułam się sama, bezsilna, w domu raz było dobrze, raz gorzej. Ta wychowawczyni odeszła z pracy... Znów zostałam sama. Przez jakiś czas leżałam w łóżku... Już imprezy, marihuana mnie nie znieczulały... Położyłam się i tak leżałam chyba przez tydzień... Nic nie jadłam... Przestałam chodzić na treningi boksu, nie brałam leków, rzuciłam szkołę... Rodzina mnie zmobilizowała... Siostrzniec się urodził... bo Dziewczyna z łóżka nam nie wstaje, coś sie dzieje. Znów więc próbowałam dawać sobie radę... Wtedy zaczęłam się ciąć... Lekkie sznyty, żeby zwrócić na siebie czyjąś uwagę... T: A poza zwracaniem uwagi to pomagało? K: Chciałam poczuć ból - inny niż ten wewnętrzny... i w tym sensie pomagało. T: Całe otoczenie wokół ciebie widziało już, że cierpisz. Przestali widzieć już w tobie niegrzeczną dziewczynę, ale kogoś kto cierpi. Może się nawet przestraszyli? K: Faktycznie trochę się przestraszyli... I jakiś czas było dobrze... Ale niedługo... Znów popłynął alkohol, a ja czułam się taka bezradna... I pewnego dnia poczułam, że mam już dość takiego życia... że nie ma pomocy dla mnie... nic... Radź sobie dziewczyno sama... Jesteś już prawie dorosła... Ty to - Ty tamto... Też nie jesteś święta... Pomyślałam, że najlepiej będzie umrzeć... Oni bedą mieli mnie z głowy, a ja już nie będę musiała niczego znosić... i wzięłam te leki... T: Byłaś zdecydowana umrzeć czy chciałaś, żeby ktoś cię zobaczył? K: Nie, chciałam umrzeć... T: Ale się obudziłaś... Było rozczarowanie, żal? K: Miałam pełno pytań... co się stało, że żyję? Przez pierwsze dni mówiłam, że i tak się zabiję... Trafiłam do psychiatryka... T: I tak się zaczęło leczenie? K: Tak... i to już ze 4-5 lat. T: Na jakim jesteś etapie dzisiaj? K: Jeszcze nie jest wszystko dobrze... Jeszcze muszę to wszystko poukładać... Boję się mojej rodziny i nie umiem z nimi porozmawiać... T: Chcesz żyć? K: Dzisiaj? Tak... Jestem zmotywowana do życia... Chociaż są trudne dni... Ale przy depresji tak jest... Raz lepiej raz gorzej... T: A jak jest gorzej, to co wtedy? K: Rozmowa z inną osobą... Wsparcie... T: Dużo masz takich osób? K: W szpitalach, ośrodkach tak. W rodzinie niestety... Bo albo nie umieją albo nie rozumieją... Boją się? T: Czyjego zrozumienia w rodzinie byś chciała? K: Jakbym miała taką odwagę, to bym chciała od cioci... Braciom mogę powiedzieć, co czuję, ale ciocia budzi we mnie lęk... Może przez to, że do czegoś doszła w życiu... A ja? Nic... Jest pomiędzy nami ta różnica... Jej mam wiele do powiedzenia, ale się boję... T: Słyszę, jak ważna jest dla ciebie ciocia, ale pomyślałam też o Twojej mamie, która się pojawiła na początku rozmowy... i zniknęła... czy ona żyje? K: Żyje, ale wybrała inne życie niż ze swoimi dziećmi... Zostawiła nas... Do domu dziecka przyjechała może z 2-3 razy... Spotykała się z wieloma facetami i ich wybierała. Dałam jej kilka razy szansę

12 K. Chciałam jej pomóc z alkoholizmem, żeby się leczyła. Dałam jej wybór. Mogła mnie odzyskać. Nie wykorzystała tej szansy. Im jestem dłużej w terapii, tym bardziej czuję, jak potrzebuję matki... Ciepła... Przytulenia... Rozmowy... Nie mogę się jej wypłakać, bo jej nie mam... W ciężkich chwilach to jest bolesne... Ta kobieta zrujnowała mi całe życie... Zabrała wszystko... Nie miałam domu... Rodziny. Czuję do niej złość i żal... I dlatego ta ciocia... Ona jest mamy siostrą... Myślałam, że w niej uda mi się znaleźć rodzinę... matkę... Ale już wiem, że matkę ma się jedną... T: Jak można pomóc osobie takiej jak Ty? K: Dużo wsparcia, rozmowy, ciepła... Najlepiej w rodzinie... Najlepszy antydepresant to wsparcie psychiczne... Przepis na wsparcie Najpierw wybierz odpowiednią osobę nie za dużą, nie za małą, ale o dużym sercu :) Oswajaj ją powoli... bez pośpiechu (w kuchni miłości wszystko ma swój czas) Stopniowo ogrzewaj przestrzeń między Wami... dodawaj małymi porcjami: zaufanie... uśmiech... nadzieję... nie żałuj odpowiedzialności. Mieszaj aż zaufanie nabierze objętości i wtedy dodaj duużo bliskości. Przypraw szczyptą humoru, wlej troszkę wigoru i SPOKO!!! 22 23

13 Kicia351 rocznik 97 Jestem jak drzewo bez korzeni.

14 Mój pokój to me królestwo, schron przed ludźmi. Oni budzą we mnie strach. Te ich spojrzenia, komentarze i ukryte uśmieszki. A rodzice ciągle piją i dręczą psychicznie. Moja jedyna ochrona i wsparcie w postaci starszego brata poddała się zostawiając mnie samą. Co mam zrobić, gdzie i u kogo szukać wsparcia, skoro boję się ludzi? Zamknąć się w mym królestwie? Na klucz przed rodziną i światem? Czy to jedyne dla mnie wyjście? Jestem jak skuta w łańcuchy cierpienia i samotności. Szukam do nich klucza, a może ktoś je znajdzie i mnie uwolni z tej ciemności? 26

15 Kasia, Kaska Katarzyna rocznik 94 Dum spiro, spero... * * Dopóki oddycham, mam nadzieję...

16 Nr Ks 1234 Imię: Katarzyna Data urodzenia: XXXX-XX-XX Data przyjęcia: Wypisana: Hospitalizowany po raz: 02 Rozpoznanie: Epizod depresyjny F32.1 Astma oskrzelowa Cechy osobowości kształtującej się nieprawidłowo w przebiegu PTSD. Zwięzłe dane o przebiegu choroby: Pacjentka 18-letnia, po raz drugi hospitalizowana psychiatrycznie. Pacjentka nie realizowała obowiązku szkolnego, była przygnębiona, nie odczuwała przyjemności. Miała obniżony apetyt, zgłaszała zaburzenia snu. Zaczęła mieć trudności z funkcjonowaniem odczuwała narastający lęk i niepokój, myśli o charakterze suicydalnym. Wywiad ciążowo-okołoporodowy obciążony. W przeszłości pacjentka przeżyła liczne traumy. Przy przyjęciu: Świadomość jasna. Nastrój i napęd psychoruchowy obniżony, afekt modeluje prawidłowo do nastroju, tok myślenia zwarty, omamy neguje, treści urojeniowych nie wypowiadała, życie popędowe zaburzone w sferze snu i łaknienia. Myśli rezygnacyjne i suicydalne. Podczas hospitalizacji: Początkowo w obniżonym nastroju, mało aktywna na oddziale, w słabych kontaktach z rówieśnikami. Pesymistyczny światopogląd, myśli rezygnacyjne. Sen zaburzony. Okresowo dokonująca powierzchniowych samookaleczeń. Odmawiająca przyjmowania posiłków. Pod wpływem oddziaływań terapeutycznych oraz włączonej farmakoterapii uzyskano wyraźną poprawę stanu psychicznego. Wypowia da plany na przyszłość najbliższą, bezpośrednio po wypisie oraz odległą. Przy wypisie: Pacjentka w zachowaniu spokojna. Świadomość jasna. Orien tacja w podstawowych kierunkach pełna. Nastrój wyrównany, napęd psychoruchowy w normie. Afektywnie dostosowana. Tok myślenia zwarty. Bez objawów psychotycznych. Wypisana w stanie psychicznym stabilnym z zale ceniami jak poniżej. Leczenie biologiczne: Podstawowe leczenie psychotropowe: Ketrel 75mg/d, Hydroxyzyna 75mg/d, Depakine Chrono 900mg/d, Asertin 50mg/d, Spamilan 15mg/d, Lorafen 4mg/d, Escitalopram 10mg/d, Neurotop 900mg/d; Inne leki: Nasonex, Alveco 160/d, Asmenol, Neomecyna, Singulair 30 Udzielono wyczerpujących informacji dotyczących działania leków i ewentualnych objawów niepożądanych. Zakaz spożywania alkoholu i środków psychoaktywnych. Nadzór osoby dorosłej nad dystrybucją leków.

17 Kasia Kaśka Katarzyna,,Chciałabym Chciałabym się w szafie schować. Chciałabym przestać żałować. Jeść także bym już nie chciała, Bo nie lubię swego ciała. Chciałabym się przestać bać I razem z Tobą w ciszy trwać. Wiele chciałam Ci powiedzieć, A nie tak tylko głupio siedzieć I unikać wzroku Twego. Bo, uchronisz mnie od złego? Chciałabym Ci patrzyć w oczy Mimo, że łza chustkę moczy. Łatwiej jednak nic nie mówić? I w swych myślach się zagubić. Chciałam też się okaleczyć, Możesz mnie z tego wyleczyć? Powiedz Jak mam pozbyć się pragnienia, Które tak me życie zmienia? 33

18 Kasia Kaśka Katarzyna,,Ogłoszenie Jestem dziewiętnastoletnią dziewczyną po przejściach i szukam Mamy. Nie mam wielkich wymagań, chcę tylko, abyś mnie kochała. Jeśli potrzebujesz córki, zadzwoń: xxx-xxx-xxx 35

19 Kasia Kaśka Katarzyna r Drodzy ***, Przepraszam. Naprawdę bardzo Was przepraszam, nie miałam zamiaru nikomu zrobić krzywdy, chciałam się tylko ukarać. Nie wiem, jak mam sobie pomóc, nie potrafię zrobić tego na tę chwilę Nie bij cie mnie za to*. Mówicie, że zachowałam się nieodpowie dzialnie, bo naraziłam innych pacjentów macie rację, jak zawsze. Ale nie wniosłam niczego zakazanego na oddział, po prostu skorzystałam z tego, co już na nim było. Tak, wiem, powinnam była zgłosić fakt, że ktoś posiada rzecz zabronioną, ale nie byłam w stanie Codziennie marzę o tym, aby się okaleczyć, dokładnie to planuję, rozbieram na części, analizuję, rozkoszuję się tym. Nie potrafiłam oprzeć się pokusie, a okazja sama pchała mi się do ręki Tkwiłam ze swoimi problemami sama, codziennie dręczona koszmarami Wiedziałam, że to co robiłam, nie było dobre, ale chociaż przez chwilę nie przygniatał mnie ciężar zmartwień, żalu, złości, winy. Przez kilka sekund byłam wolna czysta jak niezapisana kartka papieru, przeżywałam w ten sposób małe katharsis. Lecz później zaczęłam mówić w myślach do siebie: - Co ja zrobiłam? Boję się tego Boję się siebie Bo samookaleczanie to niemy krzyk nieme wołanie o pomoc. W ten sposób postępują ludzie zdesperowani i ja najwidoczniej się do nich zaliczam Lecz teraz czuję się jak szmata. Bezpiecznie leżę przypięta pasami, ale znów jest mi bardzo źle. Dlaczego? Bo pielęgniarka przechodząca po korytarzu, ostentacyjnie patrzy się w podłogę, za każdym razem, gdy przechodzi obok mojego łóżka brzydzi się mną. To sprawia, że boli mnie tam w środku i łzy spływają po policzkach. Jak mogłam to zrobić? Nie odwracaj głowy. Proszę, uratuj mnie. Uratuj przede mną. Ty, który to czytasz - mówię do ciebie, słyszysz mnie? Powiedz mi:,,spokojnie, wszystko będzie dobrze. Nie chcę, aby stała ci się krzywda. Pragnę cię ochronić. Spokojnie możesz mi zaufać. Gdy to zrobisz, pójdę z Tobą. ja * - to przenośnia, w szpitalach psychiatrycznych już nikogo się nie bije, choć jak zawsze i tu pewnie znajdą się wyjątki 37

20 Kasia Kaśka Katarzyna,,Modlitwa Tato, nie rozumiem tego, co się wokół mnie dzieje. Wydaje mi się, że to tylko zły sen, z którego niedługo się obudzę Tak mi źle i nie mam z kim porozmawiać Błagam, zrób coś, pomóż mi Nie mam siły, by wstać z łóżka. Najłatwiejsze czynności sprawiają mi kłopot. Czuję, że życie ze mnie ucieka Panie, wyciągnij mnie z tej ciemności, pozwól mi być wolną Dlaczego Cię nie czuję? Widzisz przecież, że siły już mnie opuszczają i rany moje wołają pomocy Jak długo jeszcze będziesz nieczuły na moje cierpienie? Chciałam Ci też podziękować za dobrych ludzi, których tu spotkałam. Są oni moimi aniołami. Amen 39

21 Kasia Kaśka Katarzyna,,Mój dom r. Widok z okna mojego domu zniekształcają kraty. Sprawiają one, że człowiek czuję się jak w puszce, z której nie ma wyjścia, a jego ciało zaczyna w niej gnić. Jest to miejsce tak samo niebezpieczne jak i bezpieczne. Przebywając w zamknięciu, można zwariować. A może to świat za zamkniętymi drzwiami jest nienormalny, niezdrowy? Gdy patrzę na zewnątrz przez dziurkę od klucza, widzę jasne światło. Może zatem nie jest tam tak strasznie, jak do tej pory myślałam? W końcu wszystko co złe szuka cienia, a do światła garnie się dobro Jak bardzo wielki ogarnia mnie smutek, gdy po raz kolejny uświadamiam sobie, że to tylko pozory Nie zawsze prosta, oświetlona droga, bez ani jednej przeszkody, jest tą właściwą. Czasem trzeba zanurzyć się w głąb ciemnego lasu, w którym mrok staje się tak gęsty, że można go dotknąć. Wszechobecna czerń ukrywa wiele rzeczy. Sprawia, że zawodzą nas zmysły i stajemy się jej częścią. Z każdym kolejnym oddechem wdziera się do płuc i zaczynamy się dusić. Człowiek ma wtedy wrażenie, że uosobiona ciemność chwyta rękami jego szyję i nie pozwala, aby życiodajny tlen wypełnił organizm. Światło, które widzę przez dziurkę od klucza, w rzeczywistości nim nie jest. Po prostu mrok przebrał się i włożył jasną suknię, uszytą z promieni Słońca, blasku Księżyca i gwiazd. Nie dajmy się oszukać! Kiedyś wszyscy poznamy prawdę Jak ją rozpoznamy? Gdy się na nią natkniemy, będziemy wiedzieli w stu procentach, że to właśnie ona, ponieważ nic nie jest jaśniejsze od światła prawdy. Ciemność kiedyś zdejmie suknię, bo przecież nemo potest personam diu ferre*. Wewnątrz mojego domu wbrew pozorom nie króluje mrok. Jesteśmy tylko schowani przed promieniami Słońca, bo na chwilę obecną mogą one nas poparzyć. *- Nikt nie może wiecznie nosić maski 41

22 Kasia Kaśka Katarzyna Mój romans z depresją Przed chorobą byłam nieśmiałą dziewczyną, posiadającą kilka dobrych koleżanek, z którymi lubiłam spędzać czas. Brałam aktywny udział w życiu szkoły, czyli przygotowywałam apele, pisałam do gazetki szkolnej, reżyserowałam jasełka, itp. Nauka szła mi nieźle, jednak wszystko skończyło się wraz z ukończeniem gimnazjum. Pierwszy rok w liceum był okropny. Miałam w klasie tylko jedną osobę, z którą mogłam porozmawiać na przerwach między lekcjami i obydwie byłyśmy uważane za,,dziwne. Zaczęłam izolować się od ludzi, nie próbowałam nawiązać z nimi kontaktu. Wolałam, aby zosta wili mnie w spokoju. W następnym roku było jeszcze gorzej, gdy miałam siedemnaście lat, zmarła moja mama i wszystko zaczęło się sypać. Jeśli chodzi o rodzinę, to i na tym polu nie było łatwo. Ojciec alkoholik, w końcu na moją prośbę odszedł ode mnie i mamy - po pewnym czasie dowiedziałam się, że poznał jakąś kobietę i planują ślub. Po jego wyprowadzce myślałam, że będzie lepiej, spokojniej. Niestety bardzo się myliłam. Nic się nie zmieniło, poza tym że teraz złość mojej mamy trafiała we mnie jeszcze bardziej niż wcześniej (i mniej więcej tutaj zaczęła się moja przygoda z samookaleczeniami). Widziała we mnie mojego ojca. Miała depresję, której nie leczyła i z każdym dniem było coraz gorzej. Cały czas leżała w łóżku, nie myślała o płaceniu rachunków, przygotowaniu obiadu, zerwała kontakt z członkami rodziny. Kiedy przestała chodzić do pracy, moja ciocia odwiedziła nas i po pewnym czasie namówiła ją do podjęcia leczenia. Mniej więcej w tym samym czasie dowiedziałyśmy się, że ma raka. No i zaczęła się nasza wspólna walka o przetrwanie w ciszy szpitalnych murów i ścian mieszkania. W tym okresie role między nami się odwróciły. Do moich obowiązków, poza nauką, należało troszczenie się o codzienny obiad, rozkładanie leków, robienie mamie zastrzyków i opatrunków, podnoszenie jej z podłogi, gdy upadła, bycie wsparciem, gdy miała omamy. Musiałam być czujna zarówno w dzień jak i w nocy. Patrząc na nią widziałam, jak bardzo się bała. Nawet gdy była na oddziale wolała, abym to ja jej pomagała, bo czuła się bezpieczniej. Nie mogłam odmówić. Podczas trzytygodniowego pobytu mamy w szpitalu nauczyłam się nie chodzić do szkoły, której tak bardzo się bałam. O śmierci mojej mamy dowiedziałam się przez telefon od pijanego ojca, który pokazał mi się dopiero po tygodniu, na pogrzebie. Jako że byłam niepełnoletnia, zamieszkałam z nim i jego żoną a dokładniej to oni wprowadzili się do mnie. Od tego momentu zaczęłam czuć się jeszcze gorzej - nie miałam już po co się 42 43

23 Kasia Kaśka Katarzyna starać, nie musiałam udowadniać mamie, że jestem wartościowym człowiekiem i że coś w życiu osiągnę, nie musiałam już nikim się opiekować. Poczułam ulgę, ale zaczęła przytłaczać mnie moja przeszłość i życie z ojcem. Gdy uświadomiłam sobie, jak wyglądało moje życie, że to wszystko, co miało miejsce (a działo się dużo więcej niż tu napisałam), nie było normalne, zaczęłam się załamywać. Jedyne wsparcie miałam w szkolnej pani pedagog, bez której nie przetrwałabym tego okresu - zresztą do dziś mogę na nią liczyć. Ojciec wpadał w ciągi alkoholowe i zdarzało mu się podnosić rękę. Powiedziałam sobie, że nikt nie ma prawa mnie krzywdzić i stanęło na tym, że moja,,rodzina dostała kuratora. Gdy siedziałam sama w pokoju, często słyszałam wiele niemiłych słów pod swoim adresem, również od mojej macochy. Ojciec czasem próbował mnie bronić, mówiąc swojej żonie, że ma mnie akceptować, bo jestem jego córką, jednak zależało to od ilości alkoholu w jego krwi W tamtym okresie miałam wsparcie w dwóch koleżankach, do których mogłam pisać, gdy było mi źle. Niestety jedna w końcu mnie zostawiła ale rozumiem to. W czasie, w którym to wszystko się rozgrywało, miewałam różne czarne myśli Miałam wtedy dwa marzenia, pragnęłam wejść pod samochód lub wbić sobie nóż w brzuch. Raz uratował mnie brak sznurówek w butach - wszystko miało być idealnie, nie mogłam dopuścić do tego, abym po silnym uderzeniu została w skarpetkach. Często pytałam siebie, po co żyję? Po co lekarze pomogli mi przyjść na świat? Mogli mnie nie dotykać, kilka chwil, kilka niewziętych oddechów i byłoby po sprawie W pewnym momencie zwróciłam się o pomoc do Boga. Czułam, że On jest jedyną osobą, która chce mnie na tym świecie. Wszystko byłoby dobrze, gdybym nie zaczęła przesadzać i w tej kwestii. Zaczęłam myśleć, że potrzebuję kary za swoje myśli, uczucia, zachowanie. Między innymi dlatego się uszkadzałam. Potem prosiłam Boga o wybaczenie i znów to robiłam. Zazwyczaj dwa razy w tygodniu sięgałam po żyletkę (bardzo nie lubię tego słowa). I tak jak ojciec uzależnił się od alkoholu, tak i ja uzależniłam się od bólu, krwi, poczucia ulgi, spokoju, od mojego katharsis. Próbowałam terapii indywidualnych, ale nie potrafiłam na nich wytrzymać. Na pewnym spotkaniu pani psycholog zaproponowała, abym poszła na wizytę do psychiatry, bo jak to powiedziała,,z moimi pomysłami może się to źle skończyć. Tak też zrobiłam i dostałam skierowanie do szpitala. Za pierwszym razem nie przyjęli mnie. Lekarz wypisał mi tylko antydepresant, który jak okazało się po czasie, zbyt mnie aktywizował i sprawiał, że miałam jeszcze większą ochotę się zabić. W końcu jednak mój pobyt w szpitalu stał się faktem. Trafiłam na oddział młodzieżowy, na którym spędziłam łącznie dziewięć miesięcy.,,dobroć serca jest tym, czym ciepło Słońca: ona daje życie. - Henryk Sienkiewicz,,Przyjaźń jest drzewem, pod którym możemy się schronić - Samuel Taylor Coleridge Dla p. Dominiki oraz wszystkich ludzi, których spotkałam w mieście Gdańsk. - Dziękuję :) 44 45

24 Anna M. rocznik 96 Włóczę się po drodze nie mając celu Wierzę, że kiedyś wyjdę na prostą...

25 Anna M. Cud miód takie słodkie uwielbiam Gorzkie herbatki przy rozmowach z innymi Ciepełko Hostelowego bycia. Jestem jak anioł, co wzbija się i opada. Rosnę, maleję, chudnę, grubieję. Taki to kaprys chorobowy. Hormony pulsują w górę i w dół. W huśtawkę uczuć wpadam - od zakochania aż po samotność. Wierzę, że wstanę silniejsza. Jestem. Mówię, więc słuchaj co mam do powiedzenia, bo szybko uciekają mi myśli i nie pamiętam ich zbyt długo. Taki to mój wielki problem. Bolą mnie oczy (mam światłowstręt), ale nikt nie zwraca na to uwagi. Ignorują mnie, traktują gorzej od powietrza. Mogą to źle odebrać, ale trochę tak jest, więc no sama nie wiem Tańczyć mi się chce, gdy słyszę dźwięki muzyki. Po prostu idę na całość, szalejęęęę... Mam myśl przewodnią: być ważną. Poważną osobą. Samotność to moja fobia To mój cel: sama do celu; sama do życia sama sama sama... Kończę życie, umieram... nikt mi nie poda ręki... Wstaję silniejsza... Mania... epizod maniakalny... dwubiegunówka depresja fobia itp. Czasem trzeba mieć wielką cierpliwość, spokój ducha, aby odnaleźć szczęście w życiu. Trzeba rozumieć i uświadamiać sobie... czy ja tak chcę... czy inaczej... potrafię to zrobić.. Z głębi moich uczuć, co mogę powiedzieć... więc ja... ja... nie wiem.. Włóczę się po drodze nie mając celu Wierzę, że kiedyś wyjdę na prostą

26 Lilianna M. rocznik 94 Znam dno, mówi, dotykam go swym wielkim korzeniem. Tego się właśnie boisz. Ja się nie boję, ja tam byłam. ( ) Miłość to cień. Leżysz i płaczesz po niej. Posłuchaj stuku jej kopyt, ona odbiegła jak rumak. Sylvia Plath, Wiąz

27 MYŚLI NA TEMAT Przyjemność - jak skrzydła motyla - choć lekka, ulotna. Zakochanie - lot słabej muchy prosto w słońce. Ufność - w ciemności widzę Twoje światło, Panie. Samotność - jak boli, gdy z cieniem jesteś niezmiennie sam. Choroba - odeszła, pozostawiając po sobie spustoszenie. Przyszłość - zamglona, niepewna, czy będę w niej szczęśliwa? 52

28 Lilianna M. SAMOBÓJSTWO CO ROBIĘ W DESZCZ Dom był pusty, zimny jak zawsze bez Ciebie. Wyszłam na nieprzyjemny deszcz. Przemokłam do suchej nitki, nieważne! Przeziębiłam się, ale co tam! Po deszczu idę mokrymi ulicami. Już nie idę, a biegnę, Bo właśnie wybiła ta godzina. Wróciłeś z pracy i czekasz w domu. Czekam i ja, by Twoje ramiona Pochłonęły moje deszczowe smutki. Przeciągam się I rozglądam dookoła. Kubek z kawą stoi na stole. Odsunięte krzesło czeka. Gazeta o samochodach rzucona w kąt. Zaraz przyjdziesz. Pewnie ją podniesiesz. I przeczytasz, prawda? Potem pójdziesz na mecz piłkarski I znów twoi koledzy będą się przekrzykiwać: Nasz najlepszy bramkarz, Dzięki niemu wygraliśmy. Zdradzi cię wtedy tylko silny rumieniec, lecz szybko odejdziesz w cień. Nie lubisz rozgłosu. Nigdy nie lubiłeś. Taki skromny, ułożony chłopiec - mówią ludzie. Więc dlaczego w nocy twoje łóżko jest puste? Zabawki porozrzucane? Przecież nie lubisz bałaganu. Nigdy nie lubiłeś. Nie mogę cię znaleźć, Choć szukałam już wszędzie. I nagle sobie przypominam: To ty wtedy stałeś w tym oknie. Zobacz, mamo, jestem ptakiem! Poleciałeś, lecz inaczej, niż byś tego chciał. Nie pokonałeś prawa grawitacji. Pamiętam dokładnie: policja, straż, pogotowie. A potem ból, rozpacz, niechęć do życia. 55

29 Wypieranie tragedii ze świadomości. Twój pogrzeb. I wreszcie - próba stanięcia na nogi. Kolejna, bezskuteczna próba. Trzymam w rękach twoje notatki I jednocześnie ostatni testament. Staczam się w ciemność - pisałeś- Coraz głębiej i bardziej nieubłaganie. Nie umiem. Nie potrafię. Nie chcę. Nie dam rady Żyć. A więc nie było to przypadkowe. Gdzie był mój błąd? Gdzie był twój ojciec? Czemu tak nienawidziłeś życia, Syneczku?! 56

30 Lilianna M. SAMA Smutek. Morze smutku. Pomyśleć o innych? Nie da się. Bo wszyscy mają kogoś Do przytulenia, Do pocieszenia, Do BYCIA. Ja jestem sama. Lubię być sama, lecz czasem to przekleństwo. Bo nie mam nikogo. Porzucona. Niechciana. Sama. Sama. Sama. TE CICHE ŁZY Często płaczę tylko we wnętrzu. Ani tego nie słychać Ani nie widać. Te łzy nigdy nie wymknęły mi się Spod kontroli. Bo one są tylko moje. Dobrze mieć coś na własność. Chociażby ten smutek. I rozpaczy dni. I te ciche łzy

31 Lilianna M. PSYCHOZA Może jestem A może mnie nie ma. Może jestem tylko cieniem I nie mam nic do powiedzenia. Bo kto się słucha cienia? A jeśli jestem powietrzem, Drzewem, trawą, słońcem? Miesiąc za miesiącem Widzę, że znikam, Życiu się wymykam. I został ze mnie tylko Ten blady cień. KIEDYŚ TRZEBA DOROSNĄĆ Kiedyś trzeba dorosnąć, Wziąć w ręce życie I przestać się nim bawić. Kiedyś trzeba dorosnąć Poznać, czym jest Miłość, Czasem policzek nadstawić. Kiedyś trzeba dorosnąć, Odnaleźć siebie w tym zgiełku, Nie zamykać się w ciasnym pudełku. Kiedyś trzeba dorosnąć, Rozszerzyć nieco horyzonty, Dać się porwać marzeniom. Kiedyś trzeba dorosnąć. Po prostu dorosnąć, aby Nie narzekać, że życie Kopnęło cię nieraz, Niewdzięczne było, Poraziło jakby prądem, Wszystko przewróciło Do góry nogami. Nie przejmować się latami, Które miną jak jeden dzień. Kiedyś trzeba dorosnąć, Puścić w niepamięć kłótnie, Odnaleźć dusze bratnie. Może czyjeś serce zawiodło? Odważyć się mimo tego Podejść do niej lub niego, Powiedzieć: Wybaczam. Ja już się nie gniewam

32 Lilianna M. Wiem, że to trudne, Ale to jedyna droga, By życie nie stało się żmudne, By nie mieć w niej lub w nim wroga. Kiedyś trzeba dorosnąć, Kochać, być kochanym, Oddychać życia pełnią, Przeżywać je coraz głębiej. Wyznaczać cele, by nigdy Nie zostać bez marzeń. POŁAMANE SERCA Stoisz na drugim końcu drogi Taki jakiś rozmazany. Tak niewyobrażalnie daleko ode mnie. Od płaczu boli mnie już głowa. Łzy na policzku jeszcze nie wyschły. Coś cię powstrzymuje Przed pokonaniem dystansu. Postawiłeś wokół siebie mur milczenia. Nie możesz tu przybiec, wziąć mnie w ramiona? Dlaczego tak bardzo tego nie chcesz? Za oceanem wątpliwości Kryje się piękny ogród Miłości. Nie mogę tam wejść bez ciebie! Jesteś mi potrzebny! Tymczasem znikasz mi z pola widzenia, A wszystko wokół wiruje. Gdzie ja się teraz znajduję? Sama pośrodku drogi, Którą mieliśmy przejść razem. Po co tysiąc połamanych serc, Jeśli można mieć jedno całe? 62 63

33 NAGRODA Ta droga Twojej miłości Wysłana ostrymi kamieniami Wcale nie przyciąga wzroku. Wąska, ciemna, ciernie ranią stopy. Łatwo o upadek, zbłądzenie. A jednak coś w niej jest, To Twoja miłość tak wielka, Bo przyszła przez krzyż. I tylko w tym widzę sens, A celem moim jest Ujrzenie kiedyś Twoich oczu, W których odbija się niebo. 64

34 Lilianna M. ZOBACZ, JESTEM Z głową w chmurach, ale tylko do Pewnego momentu, gdy Z głośnym hukiem Odbiłam się od ziemi I na niej pozostałam Po psychozie Pustka w środku i Poszarpane wnętrze Które możesz poskładać Jedynie Ty Tatusiu, boli Tatusiu, przytul W ciemności Pokaż, że potrafisz Zapalić światło Nadziei *** Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem - Tato, mogę Ci się pożalić? Ci chłopcy z mojej szkoły się ze mnie wyśmiewają, nawet mnie nie znając. Przezywają mnie. Nie muszę się im podobać, ale chciałabym, żeby dali mi święty spokój. Moją winą jest tylko to, że istnieję. - Ja wiem, jak to boli. Przeszedłem tę drogę pierwszy. Ludzkie sądy są często niesprawiedliwe. Moje życie oddałem także za swoich nieprzyjaciół, więc i ty córko podążaj za Mną, a poznasz wielką wartość, jaką ma Miłość przebaczająca. - Załamałam się, gdy w ostatniej klasie liceum na semestr pani postawiła mi z matematyki jedynkę. Ile ja się namęczyłam z tą matematyką przez tyle lat, aż tu się okazuje, że pani ma wątpliwości, czy dopuścić mnie do matury. Gdy dowiedziałam się o zagrożeniu, prosto ze szkoły poszłam do parku i ryczałam, ryczałam, ryczałam, a świat był taki rozmazany i brudno-biały, bo akurat panowała zima. Maturę z matematyki napisałam na 54%. Tato, po co te istne męki? Czy nie można było prościej? - Przez to doświadczenie chciałem ci pokazać, że do celu dochodzi się małymi kroczkami dzięki ciężkiej pracy i wysiłkowi. No i się nie poddałaś. Zdałaś maturę, prawda? Wszystko, co ma prawdziwą wartość, wiele kosztuje. - Wiesz, Tatusiu, w psychiatryku zafascynowałam się cięciem. Do tego stopnia, że gdy widziałam cokolwiek ostrego, marzyłam, aby się tym pociąć. I w końcu zrobiłam to, ale ulga była chwilowa. Dlaczego dałeś mi tę chorą fascynację? - Zasmucasz mnie, drogie dziecko. Jesteś dla mnie najważniejsza na świecie i nigdy nie dopuściłbym, by cokolwiek złego ci się stało. A to jest złe. To na pewno nie pochodziło ode Mnie. Te twoje fantazje odnośnie samookaleczenia powstały w chorobie i Ja ci to wybaczam, tylko więcej nie rób sobie krzywdy. Samookaleczenia poniżają twoje ciało, odbierając ci godność. - A teraz, Tatusiu, chciałabym się zapytać o to, co najtrudniej jest mi zrozumieć. Dlaczego z dnia na dzień przez chorobę straciłam dwie ważne w moim życiu osoby? W przeciwieństwie do większości ludzi okazywały mi one akceptację. Byłam lubiana za to, jaka jestem. Nie musiałam się dla nich zmieniać. Czułam się tak dobrze w ich towarzystwie, dlaczego więc wtedy trafiłam do szpitala? - Widzę, że dotąd trudno ci to zrozumieć. Córuniu, chciałem ci pokazać, że ludzie przychodzą i mogą w każdej chwili odejść, nawet ci najbardziej przez ciebie kochani. Ale Moja miłość jest WIECZNA, rozumiesz? Ona cię nigdy nie opuści. To było trudne doświadczenie i wiedz, że byłem z tobą. Tak trudno patrzeć, jak płaczesz znowu z poczucia samotności w jednym ze szpitalnych pokoi

35 Lilianna M. Nie dociekaj tego, jak cię prowadzę, tylko ufaj Mi. W ciemno. Nie opieraj się na słabych ludziach, oprzyj się na Mnie, bo Moja miłość nikogo nie zawodzi. Zwyciężyłem śmierć, jestem ponad nią, jestem ponad wszystkim, zapomniałaś? - Zapomniałam, bo byłam tak zapatrzona w siebie, w swoje problemy i pustkę, którą jestem bez Ciebie. Choroba była moim prywatnym końcem świata. - O tym też wiem. Ale gdy chorowałaś, Ja niosłem cię w swoich ramionach, choć nie czułaś Mojej obecności. Uwierz, że przeprowadziłem cię przez najtrudniejsze doświadczenie w twoim życiu. Nie byłaś sama! - Panie, ta okropna psychoza to stan, w którym nic nie wydaje się takim, jakim jest naprawdę. Wszystko ci się miesza i nie zachowujesz się tak, jak ty, bo wydaje ci się, że w tobie mieszka ktoś inny. Pojawiają się myśli: A może wcale mnie nie ma? A jak jestem, to kim ja jestem? Powiedzcie mi, nadajcie mi imię, tożsamość, bo wszystko to zabrały mi urojenia, które są teraz moją rzeczywistością. - Choroba psychiczna to bolesny temat. To twoje niezawinione cierpienie, może kiedyś dostrzeżesz w nim dar? Ja słucham, mów dalej. - Tato, on mnie zranił i to tak cholernie boli! Nie mogę pojąć tego, po co dajesz mi pragnienie miłości, która nie może się spełnić? Czy on nie widział, jak na niego patrzę? Czułam się szczęśliwa, gdy mogłam z nim porozmawiać. Bolała mnie jego obojętność. - Tak, uwierz, że doskonale cię rozumiem. Ilu ludzi przechodzi obojętnie obok Miłości ukrzyżowanej? Ale popatrz na to w ten sposób: dzięki niemu chodziłaś chętniej do szkoły, bo tam była choć jedna osoba, która cię akceptowała. Zaczęłaś się lepiej uczyć, mieć piękne marzenia, a oczy bez przerwy ci się śmiały. On był zupełnie inny od tych chłopaków, którzy cię przezywali, prawda? - Masz rację. Ale tak po prostu pozwolić mu odejść? Moje serce się przywiązało - Pozwól mu odejść, bo prawdziwa miłość zakłada wolność. Nie będzie kochał szczerze ten, komu powiedziano: Masz kochać! Nie masz innego wyboru!. Córeczko, teraz trudno ci to będzie przyjąć, ale to tylko zwykłe ludzkie przywiązanie. To trwało kilka lat, więc wiadomo, że trudno ci zapomnieć. Ludzkie serca są ciasne, rośnie w nich miłość własna. Przez ten zawód poszerzam ci serce. - Jezu, Twoja Miłość mi wszystko wyjaśniła. Dziękuję. Amen. *** Zobacz, jestem, nie lękaj się, Miłość usuwa lęk Zobacz, jestem, nie masz czego się bać Zobacz, jestem, nikt cię już nie skrzywdzi Zobacz, jestem, wyciągnę cię spod ziemi, jeśli tam się znajdziesz Zobacz, jestem silniejszy, niż możesz to pojąć Zobacz, jestem i mogę uleczyć twoje serce złamane ludzką nienawiścią Zobacz, jestem, a we Mnie znajdziesz wszystko, czego ci potrze ba Zobacz, jestem i będę z tobą na zawsze Zobacz, jestem, czasami sama Obecność wystarczy Jezu, zobacz, jestem, nie umiem żyć bez Ciebie, więc Ty żyj we mnie! 68 69

36 Christine rocznik 92 Bo samotność nie lubi być sama.

37 Christine Gdybyś był... SAM OT NOŚĆ Ot sam się nosi, O przyjaźń nie prosi. I wychyla się psotnie. Czuje się swobodnie. Choć sam jest samotnością, Chce żyć z godnością. Może prosi? Może nie? Ale bardzo tego chce Wkurzać Cię Bo samotność nie lubi być sama. Ona nie chodzi jak dama. Jest tak sama i sama. Czy jest kolorowa? Lub przebojowa? Nie jest szara I smutna lub przerażająca jak mara, Co sen zabiera Gdybyś był zamknięty w małym pokoiku jaki byś był? Ja stałam się zwierzątkiem Byłam niegroźna i przestraszona. Dlaczego zaczęłam mruczeć?... Teraz tego nie robię mruczałam. Nie wiem czemu coś podniosło mnie na łóżko z podłogi spadłam i płakałam jak mały kotek Znów podniosło mnie i lizało (jakby) po twarzy. Stałam się kotkiem. Następnego dnia piłam w dość dziwny sposób Herbatę tak językiem Byłam w pokoju z innymi dziewczynami w szpitalu Czułam się bezpiecznie, więc mruczałam I to bardzo głośno, Przeszkadzało to koleżankom, A ja nie mogłam przestać. Jedna ze współlokatorek się poskarżyła. Potem płakałam raz jak człowiek raz jak kotek W izolatce. Nie jestem zła na nią tylko na tego faceta (pielęgniarza) on potraktował mnie gorzej niż psa. Ja nie chciałam iść do izolatki, Ale się nie szarpałam. On po prostu zawiózł mnie razem z łóżkiem. Ale następnego dnia rzucił mi na łóżko kanapki I powiedział,,żryj! 72 73

38 Christine Nienawidzę go!! Ten facet (chyba) nie lubi dzieci. One nie tylko przez niego zaciągane były do izolatki i zamykane. Nie powinno być izolatki. Lepiej Jest delikwenta przykuć do łóżka Żeby się uspokoił i żeby wiedział, że nie jest sam W tym pokoiku trudno się uspokoić Najbardziej straszna jest właśnie samotność Bez pokoiku nie byłoby tam tak źle. Jak ty zachowywałbyś się sam w małym pokoiku? Jak według ciebie wygląda izolatka? Chcesz w niej być zamykany? Czy krzywdzisz dziecko mówiąc, że jest chore psychicznie?... zobacz szpital oczami dziecka A zobaczysz jakie to straszne. Czy to strach lęk czy choroba? Zasypiam czasem, gdy światło się pali, Lub jestem sama w jakiejś sali. Ktoś gasi oświetlenie, A ja boję się szalenie, Szpital się czasem wtedy widzi. Przeszłości się boi i wstydzi. W tym szpitalu byłam, I katusze tam przeżyłam Mały pokoik, ciemno wszędzie Co ze mną będzie? Jest mi smutno i się boję. Albo się drę albo stoję. Płacze w tym zamkniętym pokoiku Czy to choroba, jak się boję przeszłości? Tu mam dom i trochę miłości Tam dalej od szpitala cierpienia. Tutaj... tam aż do wyleczenia?

39 Christine Temat: Hostel Hostel MORS jest cudowny i takich ośrodków powinno być więcej. Tutaj dzięki rozmowom i różnym terapiom czujemy się jak gdybyśmy byli zdrowi i nie chorowali psychicznie. Sprzątamy, czasem razem gotujemy. Nie jesteśmy odizolowani od innych ludzi. Możemy z grupą lub indywidualnie wychodzić z ośrodka. Jest Psychorysunek, Muzykoterapia, TUS, Grupa dla każdego kto chce. K.W. Samotność sprawia, że stajemy się bardziej surowi dla siebie samych, a łagodniejsi dla innych: i jedno i drugie czyni nasz charakter lepszym

40 meg rocznik 96 Biegne, Czuje, powiew wolnosci Amen. rys: forwallpaper.com

41 meg Dzieci marzą o nowej zabawce O byciu strażakiem czy modelką Ja marzyłam, aby wyjść z domu Aby koszmar codziennych awantur prysł. To, co powinnam dostać od matki czułość, dobre słowo zostanie na zawsze niezapełnioną pustką. To, co dostałam, to pretensje o wszystko... jak coś zrobisz jest źle, jak tego nie zrobisz jest jeszcze gorzej. I to straszenie, że jest tyle wypadków, żebym nie jechała na rowerze, żebym najlepiej nic nie robiła. Bo się do tego nie nadaję. Bo to było tak Gdy urodziłam się jako niepełnosprawna, mama zapadła na depresję, lecz włożyła wiele starań w moją rehabilitację. Ja płakałam/krzyczałam/uciekałam na widok białego fartucha i dźwięków chodaków. Jednak to, co boli, przynosi efekty. Gdyby nie to, być może byłabym dzisiaj na wózku. Czasem tak trudno zobaczyć, że coś się jednak dostało. Życie jest ciężkie, Czasem dostajesz z przysłowiowego glana Wtedy się otrząsasz, Hartujesz I idziesz dalej Bo w życiu trzeba Być twardym. Wrażliwcy zwykle trafiają do psychiatryka Pacjentka 80 81

42 meg Zebra panda Kontrast Biel i czerń System zero jeden Szachy Huśtawka To wszystko może zobrazować moją chorobę, która w slangu medycznym nazywa się chorobą afektywną dwubiegunową. Chciałbyś wiedzieć, co to znaczy? To bardzo proste: epizody mani przeplatają się z epizodami depresji. W manii jesteś zanadto optymistycznie nastawiony do życia, przeżywasz euforię, tracisz umiejętność krytyki, wszystko jest cudowne, dużo się śmiejesz, jesteś towarzyski. Twój mózg pracuje na wysokich obrotach, nie potrzebujesz nawet snu, wszędzie cię pełno. Ale z czasem jest to męczące zarówno dla ciebie jak i dla osób z twojego otoczenia. Epizod depresji pewnie jest Ci lepiej znany. Masz wtedy obniżony nastrój i jesteś smutny samotnością. Poduszka mokra od łez. Myślisz w takim momencie, że jesteś bardzo nieszczęśliwy i bardzo sam, że nic ci się w życiu nie uda. Nie masz motywacji do nauki, nie wi dzisz sensu, żeby wstać z łóżka. Tylko leżysz i myślisz, jakby tu zniknąć z tego świata. Wymyślasz czarne scenariusze jakby tu nie być? Czekam na pociąg i już nogę przekładam, żeby tam iść. Coś mnie jednak powstrzymuje. A gdyby się nie udało? Skończyłabym bez ręki czy nogi jeszcze bardziej niepełnosprawna jeszcze bardziej nieszczęśliwa. Chciałabym się ukarać za krzywdy, które wyrządziłam ludziom. Widzę makabryczne sceny w mej wyobraźni. Jednak ja nie umiem zrobić sobie krzywdy, nawet nie umiem się pociąć. A może tabletki wezmę, całą garść i zasnę. Ale STOP! Czy ja naprawdę chcę umrzeć? Czy tak desperacko szukam pomocy? Hej Magda! Nie podejmuj decyzji w emocjach. Pamiętasz? Miałaś marzenia... chciałaś Jeśli to zrobisz, przekreślisz wszystko. Nie możesz patrzeć tylko i wyłącznie na teraz, bo przyszłość może być piękna. Już niedługo będziesz pełnoletnia, więcej decyzji będziesz mogła podjąć sama. Tylko poczekaj Nie spierdol tego! Musisz przejść przez to cierpienie. Życie nie jest ani złe ani dobre. Jest takie w kratkę. Poczekaj na pomoc. Krzycz! Może usłyszą? 82 83

43 meg 84 85

44 meg Do szkolnych kolegów Moje problemy z chodzeniem sprawiły, że przez wiele lat waszą rozrywką było nabijanie się ze mnie. A może to wy mieliście kompleks niższości i odreagowywaliście się na słabszej, żeby poczuć się lepiej. To takie prymitywne! To tak bolało. Gdzie ja miałam uciec? Do domu?! Tam mnie zastaną awantury. Do szkoły?! Tam tylko czekają, aby mnie wyśmiać bez żadnego powodu. Po prostu. Bo jestem. Zabieram tlen tym bardziej zdrowym. Budowałam więc siebie z cegieł, które podawali mi inni jesteś zerem. Tak bardzo chciałam uciec. Zostawał mi mój własny świat wyobraźni. Tam wszystko wyglądało tak, jak ja chcę. Mówiliście zamknięta w sobie? Nie z wyboru. Z przymusu. Dopóki nie trafiłam do szkoły czułam się normalna... z moimi nogami. Wcale nie czułam się gorsza. Miałam milion pytań, byłam ciekawa świata. Byłam roześmiana. Na pytanie czy chciałabym pójść do nieba? odpowiadałam ja chcę żyć. Tak bardzo to się zmieniło, gdy was spotkałam

45 meg Być/Mieć Dziś toczy się walka między być a mieć To taka jakby walka Między sferą duchową a fizyczną. Jaki jesteś wtedy, gdy zdejmiesz wszystkie swoje maski? W błogim śnie dowiesz się, kim naprawdę jesteś Kiedy nie masz nad sobą kontroli Cała twoja świadomość i podświadomość Spotykają się. Już nie jesteś w stanie nic ukryć Jesteś nagi psychicznie Boisz się stanąć w prawdzie Gdy światło się zapali? Tak - to jest pytanie Które chciałam Ci zadać Czy umiesz pozostać w ciszy? Ze swoimi myślami I być może nieczystym sumieniem? Wyjdź z mroku

46 meg Ocean Samotność Tonę Wybrałam chyba najlżejszy kaliber uzależnienia, choć przez to nienawidzę swego ciała. Chciałam jakoś odreagować. Nie chciałam pić ani ćpać. Jedzenie kojarzy się z bezpieczeństwem, troską. To dla mnie trudny temat. Bardzo się tego wstydzę, żałuję, mam kompleksy. Zapełniałam pustkę wewnętrzną napadami jedzenia. Najpierw tak bardzo nie chciałam przytyć. Lęk był we mnie, bo chciałam nadal wyglądać szczupło. Lecz potem pomyślałam, że muszę zostać za to ukarana (że żrę - bo tego już nie można było nazwać jedzeniem), że muszę nosić jarzmo tego. Tym sposobem przytyłam 20kg. Pustki nie udało się wypełnić

47 meg Tak bardzo chciałam umrzeć. Z tego okrutnego świata zejść. Tak bardzo wierzyłam, że gdy będę nieustannie myśleć o unicestwie niu, to tak się stanie, że spełni się moje marzenie i ujrzę Twoją światłość. Ale ty Panie, nie zabrałeś mnie jeszcze do siebie. Może chcesz, żebym to wytrzymała, może jakieś zadanie mi dałeś. Chcę pełnić Twoją wolę. Pokonaj moją ciemność. Podnieś mnie Jezu i prowadź do Ojca, zanurz mnie w morzu Jego miłosierdzia. Amen - jak brzmi jedna z pieśni. Podnieś mnie z tego padołu, z depresji wyciągnij mnie. Bo dla mnie to wszystko już nie ma sensu. Głosu Twego nie słyszę już. Chce się zanurzyć w Twojej miłości. Poczuć smak prawdziwej wolności. Bo gdy się sprzeciwiam i chce po swojemu, wolnością nazywam wybieranie zła. Jestem wtedy w niewoli grzechu. Z nałogu nie mogę się podnieść, a chciałam tylko spróbować. Nie posłuchałam Cię. Bo czułam, że mi czegoś zabraniasz. A Ty chcesz mojego dobra. Wskazujesz co dobre, co złe, ale ostatecznie wybór pozostawiasz mi. A ja ze swej ludzkiej ciekawości, hedonistycznego poczucia wolności wybieram źle. Dlatego mogę mieć pretensje tylko do siebie. Lecz to nie koniec, nadal nie odwróciłeś się. Mówisz, że mi wszystko wybaczysz, lecz ja najpierw sama sobie muszę wybaczyć, by rzucić się w Twe ojcowskie ramiona. Nie popadać w rozpacz, że zrobiłam źle. Tak, tego już nie mogę odwrócić, lecz rany zabliźnią się i trzeba iść dalej. Grzech Rozpacz Morze przebaczającej Miłości 92 93

48 meg Nie żałuję. Moje pragnienie Miłości na Ziemi - nie spełni się. Ludzie się wciąż ranią, kochają, nienawidzą. Posługują się karykaturą miłości. Bo jesteśmy tak niedoskonali. Tylko Ty potrafisz prawdziwie kochać. Śmierć jest nagrodą. Gdyby... moje życie się inaczej potoczyło... Gdybym nie była niepełnosprawna Gdybym nie była wyśmiewana Gdybym chodziła do innej szkoły Gdyby w moim domu nie było awantur Gdybym nie miała depresji Gdybym nie miała manii Gdyby moje życie się inaczej potoczyło nie byłabym tym, kim jestem dzisiaj... Nie żałuję 94 95

49 Luna rocznik 95 Byłam bardzo chora przez ukrywanie się, teraz jest czas na odzyskanie tego, co nasze. Usiłują powiedzieć czym mamy się stać i zmieniają układ gwiazd. Wiem, że jestem chora i niezmiernie oporna przez ten bałagan, który stworzyli... Więc pozwólmy ich strzałom zasłonić słońce, będziemy walczyć pod zasłoną cienia! Crown The Empire - Initiation

50 Dlaczego Luna? (Księżyc ma dwie połowy, jedna przeważnie ukryta. Czasem objawia się w pełni, odsłaniając wszystko to z czego się składa. Jednak ta druga połowa dla wielu pozostanie nieznana) 98

51 Luna 27 grudnia 2013r. Karty dawnych myśli... Dlaczego oczy moje nie potrafią dostrzec tego, co Twoje? Bo gdy patrzę, to nie widzę, a co słyszę, to nie wierzę. I choć pomóc by się chciało, czasem słowa to za mało... No a czyny? To też mało? Gdy się swoją duszę pustce oddało... Chyba nic już nie pomoże... - Skazana na burzliwe morze

52 Luna

53 Luna Poszarpany, z dziurami. Umysł. Nieraz tracę. Kieruję się jedynie emocjami. Co oznacza, że jest już blisko, za bardzo blisko, by zranić innych bądź siebie. Obawiam się kolejnego epizodu. Nawrotu. Nie wykonania kroku w przód, a wręcz cofnięcia się kilka mostów wstecz. To co mi się dotąd udało, chyba spaliło się za mną. I wciąż ponownie należy przejść przez ten most, ponownie uwierzyć, że jednak można, tylko trzeba się przełamać. Z ł a m a ć ę. i s

54 Luna Jeden ciężki wdech to za mało nie mogę myśleć o zobacz jak ciemno się robi 107

55 Luna Puste bramy, opakowane w złote liście. Runą rychło, gdyż masz wygórowane ambicje. Spróbujesz i się rozczarujesz. To wszystko jawi się jako przepaść wielka, która tylko czeka, by móc zniszczyć kolejnego człowieka. Cieniem rzucam na kartkę słowa w ciemnych opakowaniach cienkie kolorowe linie splecione smolistymi łańcuchami chwytam wszystko, co wiruje w świecie trzymam się może to nie jest odpowiedni moment

56 Luna Chcę zrzucić kajdany przekroczyć umysłu bramy dalej jest pustka koniec to początek czegoś nowego niekoniecznie lepszego może... warto być istnieć żyć... Niepewnie. 111

57 Ścigają mnie terminy wskazówek zegara nie da się zatrzymać to jest zawieszenie awaria systemu gdzie coś się schrzaniło napraw to co we mnie zepsute za bardzo czuję a może w ogóle nie wiem co się dzieje 112

58 Luna Urzeczywistnienie pustki. Mieliśmy być kimś, a byliśmy martwi. Ślepi. Głusi. Kalecy. Psychopaci. Puste truchła, rzucone samym sobie, aby rozszarpać się wzajemnie. Hipokryci. Zabijacie w sobie i w innych wszystko, nie zdając sobie z tego sprawy. Zabawne. Oczyście świat ze śmieci śmierci. Spersonifikowałam własną chorobę. Kiedyś tam. Nie potrafię przypomnieć sobie dokładnego momentu. Dlaczego tak zrobiłam? Ciężko powiedzieć... Czułam się samotna. Byłam samotna. Wokół mnie nie było nikogo, kto potrzymałby mnie za rękę, porozmawiał, przytulił... Wszyscy zabiegani, a dawne znajomości przestały istnieć. Sprzeczności... Bo z jednej strony pragniesz mieć kogoś bliskiego, przyjaciela, a z drugiej strony to się izolujesz, nie chcesz poznawać nikogo nowego, ponieważ ludzie wywołują w tobie lęk przed zranieniem. A zresztą... Przecież pragniesz się unicestwić. Nie dawaj nikomu nadziei na dobrą znajomość, bo i tak znikniesz. Chcesz coś zniszczyć, to zniszcz siebie

59 Luna 1 stycznia 2014r. Czarna szadź, ciemny pył, osiadł na umyśle mym. Smutek opakowany w torbę papierową. Senność skryta pod kocem, gdzieś głęboko. Lęk, który przemierza każdy z pokoi, gdzie nikt się przed nim nie uchroni. Witaj ponownie, Ness 1. Choć Cię jeszcze dziś nie widzę, to czuję i słyszę. Wprowadzasz tutaj chłód, Twoje ręce są jak lód. Nic się nie odzywasz, jednak myśli głośne masz. Pokazujesz, że od świata uchronić mnie chcesz, bym już więcej nie bała się. 1 Ness (ang. Darkness - Ciemność) 117

60 Ness. Jest to pół człowiek, pół demon. Można określić go upadłym aniołem. Nikt wcześniej nie wyciągnął do niego pomocnej ręki. To takie ludzkie... więc może dlatego stał się taki, jakim jest... Istota o włosach czarnych, zasłaniających większość twarzy. Kolor Jego oczu ciężko określić, gdyż w zależności od sytuacji i emocji jakie w Nim są, przybierają inne barwy. Reprezentant ciemnej strony, aczkolwiek potrafi być przyjazny, jednak nie dla wszystkich. Wyraz Jego twarzy raz posępny, a raz uśmiech psychopaty. Posiada zdolności telekinetyczne. W ręku trzyma nóż. Dał sobie życie wieczne. Żywi nienawiść do większości. Nie posiada ściśle określonych zasad, jest zdolny do wszystkiego, co uważa za słuszne w Jego mniemaniu. Tych, którzy Jemu nie odpowiadają - zabija lub okalecza w taki sposób, aby żyli ze świadomością tego, co zrobili źle, w ciągłym strachu. Wybranym zaś chce pomóc, uwolnić ich, choć zwykle nie wiąże się to z pozostaniem w świecie żywych. 118

61 Luna 28 grudnia 2013r. A jeśli postaram się zostać, czy będzie dane mi sprostać? Bo choć lęk dławi mnie całą, jednak nadzieję mam małą. Czas jest niepewny, wskazówki jak kruche kości, gdy będzie za ciężko; zmiażdżą się w całości. Czasem obawiam się, że gdy obrócę się za siebie zbyt szybko, to coś, co jest za mną nie zdąży jeszcze przybrać odpowiedniego kształtu i wciągnie mnie w otchłań... Choć możesz próbować, nie da się ich odbudować. Posypie się wszystko, jak ziemia w 2-metrowe urwisko

62 Luna Szkiełko perspektywy Cofając się. W przeszłość, kiedy jeszcze byłam dzieckiem. Przynajmniej patrząc przez pryzmat mojej ówczesnej metryki, nawet przez myśl mi nie przeszło, że przejdę przez taką swoistą wirówkę sytuacji życiowych. W końcu się poddałam. Ile czasu można wytrzymać z maską na twarzy? I to wcale nie taką, która daje tlen, a dusi. Jednak nawet masochiści w końcu mają dosyć. Człowiek wytrzymuje do jakiegoś momentu, granica jest bardzo cienka. Nigdy nie wiadomo, czy Twoje słowo nie przeleje tej przysłowiowej czary goryczy, nie dorzuci tej ostatniej cegły, żebyś padł i już nie wstał. Czy kiedykolwiek pomyślałabym, że będę izolować się od świata, przez kilka miesięcy nie wychodząc w ogóle z domu? Nie potrafić dopasować się i czuć się wśród ludzi nieswojo? Mieć somatyzacje w szkole, na otwartej przestrzeni, gdziekolwiek, bo przecież nie da się w pełni uciec od samego siebie? Odkąd pamiętam fascynowały mnie horrory i wszystko, co z nimi związane, ale nie przypuszczałam, że będę się głodzić, aby wyglądać jak szkielet, żeby studenci medycyny mogli uczyć się na mnie anatomii. Nigdy nie pomyślałabym, że będę cięła i przypalała swoją skórę jak papier. Próba samobójcza? Psycholog? Psychiatra? Zaburzenia depresyjno-lękowe? NIE. Dawniej nawet nie byłam świadoma, że coś takiego istnieje. Jednak nie żałuję, że to mnie spotkało. Bez tych wszystkich wydarzeń to nie byłabym ja

63 Owszem, nadal mam problemy z akceptacją swojej osoby. Czasami wciąż przypominam sobie o nienawiści do siebie. Jednak, gdyby ktoś zaproponował mi zmianę zachowania, jakąś operację plastyczną i inne cuda na kiju - - nie zgodziłabym się. Wciąż czuję się zagubiona, a co dopiero, gdybym miała być zupełnie inna niż jestem teraz. Wtedy nawet własnego odbicia w lustrze bym nie poznawała. Podziękuję i odmówię. Uważam, że dzięki tym wszystkim doświadczeniom dostrzegam i czuję więcej. I choć nadal jest ciężko, to może idę w dobrą stronę... Luna Podziękowania dla

64 Luna Mamo, podziwiam Cię! Jesteś najsilniejszą kobietą jaką znam. Wiem, że nie miałaś w życiu łatwo, musiałaś wychować mnie sama i zdaję sobie sprawę, że wyrządziłam Ci wiele przykrości. Bardzo Cię za to przepraszam. Zawsze się o mnie troszczysz, dajesz bezpieczeństwo, starasz się za dwoje. Jestem szczęśliwa, że mam Ciebie. Moje słowa nie są w stanie wyrazić, jak bardzo jestem Ci wdzięczna. Mogę powiedzieć, że życie dałaś mi dwa razy. Uratowałaś mnie. Mamo, Kocham Cię! Pani Aniu, pamiętam jak weszłam do Pani gabinetu w kapturze zasłaniającym moją twarz i spuszczonym wzrokiem. Nie chciałam pomocy. Byłam wściekła, bo właśnie przeszkadzano mi w planie anihilacji Potwora. Udało się Pani mnie ocalić. Dziękuję za ciepło, wyrozumiałość, empatię oraz poczucie humoru. Dziękuję za wsparcie. Jest Pani osobą, której udało się do mnie dotrzeć. Mam wiele szczęścia. Ogromnie się cieszę i dziękuję, że trafiłam na tak wspaniałą Panią Psychiatrę

65 Luna M. Dajesz mi nadzieję - że nadejdą lepsze dni. Siłę - by dalej iść przed siebie i starać się o wspólne dobro. Radość - bo dzięki temu, że jesteś, nawet pozornie błahe rzeczy mają znaczenie i nabierają kolorów, a gdy ma się z kim podzielić tą radością to wspaniałe uczucie. Uśmiech - duszy. Większą wiarę - w siebie i swoje możliwości. Miłość - którą codziennie mi pokazujesz i uczysz mnie jak kochać oraz na czym miłość polega. Dziękuję Ci, że przy mnie jesteś! Lecz pod grubą warstwą straszliwego żalu, choroby, strachu i wyczerpania nadal bije me serce, nadal obracam się wraz z ziemią, wiedząc, że tyle na niej piękna, tyle osób ukochanych, tyle do zobaczenia i przeczytania. - Sylvia Plath Szklany klosz

66 Michael rocznik 91 Memento mori

67 Michael Inni Święci To wszystko jest bez sensu, To jest jakiś horror, dno, porażka Mam wszystkiego dosyć Jestem minus zerem Inni tak strasznie dojrzali Tak potwornie ambitni Tak bardzo elokwentni Świecą przykładem Poprawnością działania Nadludzkim geniuszem Ascezą życiowego trwania Niczym niedoścignięci Idealni Święci OCD 1 Z PRZYMRUŻENIEM OKA ;) OCD - Obsesji Ciąg Dalszy OCD - Ograniczenie Czasu Działania OCD - Obciach Caluśki Dzień OCD - Osobisty Chorobowy Doradca OCD - Obezwładniające Całodzienne Dreptanie OCD - Odliczanie Całą Dobę OCD - Odczynianie 2 Czego się Da OCD - Obowiązków Cudowna Delegalizacja OCD - Osobisty Chwilowy Dystraktor 3 OCD - Opinia Człowieka Dysfunkcyjnego 1 OCD - zaburzenie obsesyjno kompulsywne, którego charakterystyczną cechą jest występowanie natrętnych myśli (obsesji) i/lub natrętnych czynności (kompulsji). 2 Odczynianie magiczne myślenie wyrażające się w irracjonalnym działaniu. Osoba jest przekonania, że wykonanie określonej czynności zniweluje złe skutki jakiegoś negatywnego, w jej opinii, zdarzenia (np. osoba odczuwa przymus policzenia do 100, gdy zobaczy czarnego kota; okrążenia dziesięć razy domu, gdy zobaczy nieodpowiednią osobę itd.). Niewykonanie tej czynności wiążę się z przeżywaniem silnego lęku. 3 Dystraktor- bodziec rozpraszający uwagę, zakłócający działanie

68 Gdyby nie to OCD. ;) MIŁOŚĆ gdybym nie musiał robić tego 1, nie bałbym się fajnych koleżanek wzroku życzliwego INNI LUDZIE- gdybym nie musiał robić tego, poszedłbym na imprezę z kolegą CHOROBA- gdybym nie musiał robić tego, nie znałbym słowa takiego HUMOR - gdybym nie musiał robić tego, nie miałbym humoru czarnego AMBICJE - gdybym nie musiał robić tego, wzrosłoby moje upadłe ego ŁZY- gdybym nie musiał robić tego, nie smuciłbym się z powodu błahego Posłowie 1 tego w znaczeniu czynności natrętnych 134

69 Agnieszka Czechowska - Posłowie Potem, kiedy pozostali się rozeszli, każdy za swoimi sprawami, Robin raz jeszcze odwrócił się do młodzieńca. - No, chłopcze rzekł - opowiedz nam o swoich kłopotach, i mów swobodnie. Potok słów zawsze przynosi ulgę w strapieniu; jest on niczym otwarcie jazu, kiedy przy kole młyńskim zbierze się za dużo wody i grozi zniszczeniem tamy. Chodź, siądź przy mnie i mów bez skrępowania. Howard Pyle Robin Hood 1 Teoretycy i praktycy pisania terapeutycznego uważają, że pisanie o tym, co dla nas urazowe pozwala uwolnić się od tłumionych emocji. Kiedy uda nam się znaleźć słowa, którymi nazwiemy swoje rany, możemy w sposób symboliczny zyskać kontrolę nad trudnymi doświadczeniami. Możemy lepiej je zrozumieć i nadać im sens. Ten wysiłek podjęli młodzi ludzie, dzieki którym powstała ta książka. Każdy, kto próbował kiedyś napisać list z intymnym wyznaniem wie, jakie to trudne. Ile prób potrzeba, by znaleźć słowa dla emocji i myśli. Z tym trudnym zadaniem poradzili sobie nasi autorzy. A potem wykazali się odwagą, by swoje intymne zwierzenia pokazać nam wszystkim. Spotkania z autorami tej książki podczas trwania projektu były dla mnie przeżyciem niezwykle osobistym. Niektóre teksty rodziły się w długich rozmowach. Te zapamiętam najbardziej. Były też takie, które młodzi autorzy nosili w sobie i jakby tylko czekali na moment, żeby je wyrzucić. Widziałam oczekiwanie w ich oczach, kiedy po raz pierwszy czytali je na głos. Pokazywali innym swoją duszę i oczekiwali zrozumienia. W trudzie tworzenia tej publikacji rodziła się bliskość, która jest wartością dodaną całego przedsięwzięcia. Każda z opowiedzianych tutaj historii będzie miała swój dalszy ciąg. Jaki on będzie, zależy również od każdego z nas. Mam nadzieję, że ta publikacja będzie zmieniać punkt widzenia. Agnieszka Czechowska psycholog 1 Tym cytatem rozpoczyna się książka Jeamsa W. Pennebakera Otwórz się, uzdrawiająca siła wyrażania emocji. (Media Rodzina), do której odsyłamy wszystkich zainteresowanych naukowymi podstawami terapii poprzez pisanie. 137

70 Publikacja Popękane lustra. Widzenia punkt inny powstała w trakcie realizacji programu zdrowotnego Psycho-Kreacje, realizowanego w Mazowieckiem Centrum Neuropsychiatrii Sp. Z o.o. w Zagórzu. Jest to druga już edycja programu, w trakcie której młodzież z Hostelu w Otwocku tworzyła publikację, która jest zapisem trudnych doświadczeń i emocji, z którymi przyszło im się zmierzyć, mimo młodego wieku. Dzięki tym opowieściom możemy poznać inny punkt widzenia dotyczący kryzysu psychicznego. W ramach projektu młodzież pracowała również nad spektaklem teatralnym. Przygotowano spektakl dla dzieci Czerwony Kapturek, który młodzież wystawiła dla dzieci w szpitalach, żeby wprowadzić trochę radości w smutny świat szpitala. Publikacje, stworzone przez młodzież z Hostelu, które ukazały się dotyczas: Zwrotnica. Nasze psycho narracje (2011) Projekt został sfinansowany ze środków Urzędu Marszłakowskiego Województwa Mazowieckiego. Czarne Perły. Nasze psychoetiudy (2013) Ksiażki są do pobrania w wersji PDF na stronie:

Oliwia Włoch TYLKO JEDEN RAZ

Oliwia Włoch TYLKO JEDEN RAZ Oliwia Włoch TYLKO JEDEN RAZ OSOBY: - główna bohaterka, siedemnastoletnia uczennica liceum ogólnokształcącego. Pochodzi z tak zwanego dobrego domu. Jej rodzice rozwodzą się. Nie potrafi odnaleźć się w

Bardziej szczegółowo

Mariusz Kapusta. Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-użycie niekomercyjne-bez utworów zależnych 3.0 Unported.

Mariusz Kapusta. Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-użycie niekomercyjne-bez utworów zależnych 3.0 Unported. Mariusz Kapusta Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-użycie niekomercyjne-bez utworów zależnych 3.0 Unported. Jak zacząć działać i nie przestać. Spis treści Proaktywnie.pl

Bardziej szczegółowo

Daphne K. 12 kroków. z Jezusem. osobista historia uzdrowienia. tłumaczenie Ewa Sroczyńska

Daphne K. 12 kroków. z Jezusem. osobista historia uzdrowienia. tłumaczenie Ewa Sroczyńska Daphne K. 12 kroków z Jezusem osobista historia uzdrowienia tłumaczenie Ewa Sroczyńska S RAFIN Kraków 2012 Tytuł oryginału: wydania polskiego: Wydawnictwo Serafin, Kraków 2012 Redakcja Małgorzata Sękalska,

Bardziej szczegółowo

GDY RODZICE SIĘ ROZSTAJĄ Jak pomóc dziecku. Barbara Jakubowska Joanna Markiewicz

GDY RODZICE SIĘ ROZSTAJĄ Jak pomóc dziecku. Barbara Jakubowska Joanna Markiewicz GDY RODZICE SIĘ ROZSTAJĄ Jak pomóc dziecku Barbara Jakubowska Joanna Markiewicz ROZWÓD I JEGO SKUTKI DLA RODZINY Rozwód jest traumatycznym przeżyciem dla całej rodziny. Zajmuje drugie miejsce, po śmierci

Bardziej szczegółowo

Jak ćma przejawy depresji w różnych okresach życia

Jak ćma przejawy depresji w różnych okresach życia Jak ćma przejawy depresji w różnych okresach życia Jak ćma przejawy depresji w różnych okresach życia Anna Antosik-Wójcińska Tadeusz Parnowski Łukasz Święcicki VA/12/11/91 Servier Polska Sp. z o.o. ul.

Bardziej szczegółowo

ROZWÓJ JAK WSPÓŁPRACOWAĆ Z ŁASKĄ?

ROZWÓJ JAK WSPÓŁPRACOWAĆ Z ŁASKĄ? ROZWÓJ JAK WSPÓŁPRACOWAĆ Z ŁASKĄ? Monika i Marcin Gajdowie ROZWÓJ Jak współpracować z łaską? Na okładce: Motyw z posadzki katedry pw. Najświętszej Marii Panny w Chartres (Francja) labirynt symbolizujący

Bardziej szczegółowo

Poznaj siebie i swój związek

Poznaj siebie i swój związek Poznaj siebie i swój związek Poznaj siebie i swój związek poradnik psychologiczny dla kobiet Jak się uwolnić z krzywdzącego związku Wa r s z a w a 2 0 0 6 Centrum Praw Kobiet ul. Wilcza 60/ 19 00 679 Warszawa

Bardziej szczegółowo

POMOC OFIERZE PRZEMOCY I AGRESJI SZKOLNEJ

POMOC OFIERZE PRZEMOCY I AGRESJI SZKOLNEJ Ewa Czemierowska-Koruba Hubert Czemierowski POMOC OFIERZE PRZEMOCY I AGRESJI SZKOLNEJ PROGRAM SPOŁECZNY SZKOŁA BEZ PRZEMOCY V EDYCJA WARSZTATY MAKROREGIONALNE AGRESJA I PRZEMOC Agresję definiuje się najczęściej

Bardziej szczegółowo

Uzdrawiająca moc Archanioła Rafaela

Uzdrawiająca moc Archanioła Rafaela Uzdrawiająca moc Archanioła Rafaela dr doreen virtue Uzdrawiająca moc Archanioła Rafaela Słuchaj radia Hay House na żywo: www.hayhouseradio.com Redakcja: Mariusz Warda Projekt okładki: Tomasz Piłasiewicz

Bardziej szczegółowo

Odnajdź swój własny wewnętrzny spokój odzyskaj równowagę

Odnajdź swój własny wewnętrzny spokój odzyskaj równowagę Odnajdź swój własny wewnętrzny spokój odzyskaj równowagę W tym rozdziale dowiesz się: jak stworzyć swój wewnętrzny ogród i nauczyć się z niego korzystać. Tym razem zaczniemy nietypowo: poprosimy Cię, żebyś

Bardziej szczegółowo

Praca bez barier Jak POMÓC znaleźć pracę?

Praca bez barier Jak POMÓC znaleźć pracę? Tomasz przybysz-przybyszewski Praca bez barier Jak POMÓC znaleźć pracę? Publikacja wydana w ramach projektu Wsparcie osób niepełnosprawnych ruchowo na rynku pracy jest współfinansowana ze środków Unii

Bardziej szczegółowo

DZIEDZICTWA PLANETY LORIEN KSIĘGA DRUGA

DZIEDZICTWA PLANETY LORIEN KSIĘGA DRUGA THE POWER OF SIX DZIEDZICTWA PLANETY LORIEN KSIĘGA DRUGA PITTACUS LORE Polują na nas. Będziemy walczyć. Mamy moc sześciu. Wydarzenia opisane w tej książce są prawdziwe. Imiona i miejsca zostały zmienione,

Bardziej szczegółowo

HANNA CHRZANOWSKA PREKURSORKA PIELĘGNIARSTWA RODZINNEGO

HANNA CHRZANOWSKA PREKURSORKA PIELĘGNIARSTWA RODZINNEGO (Hanna Chrzanowska) Moja praca, to nie tylko mój zawód, ale powołanie. Powołanie to zrozumiem, jeśli przeniknę i przyswoję sobie słowa Chrystusa: nie przyszedłem, aby mnie służono, ale abym służył. Ideał

Bardziej szczegółowo

Dziecko przedszkolne Jakie jest? Jak możemy wspierać jego rozwój?

Dziecko przedszkolne Jakie jest? Jak możemy wspierać jego rozwój? Anna I. Brzezińska Magdalena Czub Radosław Kaczan Dziecko przedszkolne Jakie jest? Jak możemy wspierać jego rozwój? Anna I. Brzezińska Magdalena Czub Radosław Kaczan Dziecko przedszkolne Jakie jest? Jak

Bardziej szczegółowo

Boskie objawienie piekła - czas dobiega końca - Kathryn Mary Baxter

Boskie objawienie piekła - czas dobiega końca - Kathryn Mary Baxter Boskie objawienie piekła - czas dobiega końca - Kathryn Mary Baxter KsiąŜka ta dedykowana jest dla chwały Boga Ojca, Boga Syna, oraz Boga Ducha Świętego Wprowadzenie Zdaję sobie sprawę, Ŝe bez ponadnaturalnej

Bardziej szczegółowo

MOC ŚWIĄTECZNYCH PRZEPISÓW

MOC ŚWIĄTECZNYCH PRZEPISÓW Nr 3/2014 magazyn PKUconnect MOC ŚWIĄTECZNYCH PRZEPISÓW NIECH BĘDZIE Z WAMI! KULTURA POD CHOINKĄ PODPOWIADAMY, CO WYBRAĆ NA PREZENT PKU W USA I NA WĘGRZECH HISTORIE DANA I RÉKI O MAGII ŚWIĄT ROZMAWIAMY

Bardziej szczegółowo

Przyjaciele Twojego dziecka. Jak pomóc w nawi¹zywaniu nowych znajomoœci

Przyjaciele Twojego dziecka. Jak pomóc w nawi¹zywaniu nowych znajomoœci Idź do Przykładowy rozdział Spis treœci Katalog ksiazek Nowoœci Przyjaciele Twojego dziecka. Jak pomóc w nawi¹zywaniu nowych znajomoœci Autor: Hilary Pereira T³umaczenie: Ma³gorzata Warmiñska-Biszczad

Bardziej szczegółowo

Iwona Wawulska. Izabelin 01.10.2009

Iwona Wawulska. Izabelin 01.10.2009 Czuję, że nadszedł czas na rozliczenie się z przeszłością. Czas na napisanie świadectwa. Moje życie można by nazwać splotem niesamowitych przypadków i byłaby to prawda, gdyby nie to, że nie ma przypadków.

Bardziej szczegółowo

Czas utraconego dzieciństwa (fragmenty)

Czas utraconego dzieciństwa (fragmenty) Henryk Włodzimierz Klimek Czas utraconego dzieciństwa (fragmenty) Matce za Życie, Miłość i Chleb w imieniu sześciorga Jej dzieci Słowo wstępne Sześć lat miałem w 1939 roku, kiedy z symboliczną trupią czaszką

Bardziej szczegółowo

JAK ZOSTAĆ PRZYWÓDCĄ STADA

JAK ZOSTAĆ PRZYWÓDCĄ STADA JAK ZOSTAĆ PRZYWÓDCĄ STADA Cesar Millan Melissa Jo Peltier JAK ZOSTAĆ PRZYWÓDCĄ STADA SPOSÓB CESARA, BY ODMIENIĆ SWOJEGO PSA I... WŁASNE ŻYCIE PRZEŁOŻYŁ: Maciej Lorenc TYTUŁ ORYGINAŁU: Be the pack leader:

Bardziej szczegółowo

MOJE DZIECKO MA ZESPÓŁ PRADERA-WILLIEGO

MOJE DZIECKO MA ZESPÓŁ PRADERA-WILLIEGO Maria Libura MOJE DZIECKO MA ZESPÓŁ PRADERA-WILLIEGO Jak mogę mu pomóc? Warszawa 2007 1 Maria Libura Moje dziecko ma zespół Pradera-Williego. Jak mogę mu pomóc? Konsultacja medyczna: dr n.med. Maria Ginalska

Bardziej szczegółowo

Gdybym miała magiczną moc... - moje propozycje rozwiązania problemu alkoholizmu i przemocy w rodzinie. * Część I. Gdybym miała magiczną moc...

Gdybym miała magiczną moc... - moje propozycje rozwiązania problemu alkoholizmu i przemocy w rodzinie. * Część I. Gdybym miała magiczną moc... - moje propozycje rozwiązania problemu alkoholizmu i przemocy w rodzinie. Część I Zastanawiałeś się kiedyś co sprawia, że ludzie tak chętnie sięgają po alkohol? Że oddają mu się w zupełności, dają się

Bardziej szczegółowo

URATUJ MIŁOŚĆ. Dziecko czeka Rozmowa z Anną Szolc Kowalską, dyrektorem Archidiecezjalnego Ośrodka Adopcyjno Opiekuńczego w Łodzi

URATUJ MIŁOŚĆ. Dziecko czeka Rozmowa z Anną Szolc Kowalską, dyrektorem Archidiecezjalnego Ośrodka Adopcyjno Opiekuńczego w Łodzi w Łodzi www.csr.org.pl www.aborcja.info.pl FENIKS URATUJ MIŁOŚĆ Jak zostać rodzicem zastępczym? Po podjęciu decyzji o chęci zostania rodzicem zastępczym pierwsze kroki najlepiej skierować do instytucji,

Bardziej szczegółowo

KAśDY INNY, WSZYSCY RÓWNI...

KAśDY INNY, WSZYSCY RÓWNI... gazetka szkolna II LO im. Romualda Traugutta w Częstochowie ul. Kilińskiego 62 tel. (034) 361 25 68 e-mail: agnieszka.henel@vp.pl Wszelkie uwagi na temat gazetki proszę pisać na Forum Traugutta w kategorii

Bardziej szczegółowo

ZATRZYMAJ PRZEMOC! Vademecum dla osób dotkniętych przemocą

ZATRZYMAJ PRZEMOC! Vademecum dla osób dotkniętych przemocą ZATRZYMAJ PRZEMOC! Vademecum dla osób dotkniętych przemocą Informator opracowany przez: Wydział Zdrowia i Polityki Społecznej Urzędu Miejskiego w Radomiu ZATRZYMAJ PRZEMOC! Vademecum dla osób dotkniętych

Bardziej szczegółowo

Bajki różne; Opowieści biblijne; Rozmowy z diabłem

Bajki różne; Opowieści biblijne; Rozmowy z diabłem LESZEK KOŁAKOWSKI Bajki różne Opowieści biblijne Rozmowy z diabłem Projekt okładki, strony tytułowej i ilustracje: Andrzej Dudziński Bajki różne; Opowieści biblijne; Rozmowy z diabłem (Stones for Children;

Bardziej szczegółowo