Starcie tafli z diamentem zwykle skutkuje sytuacją estetyczną. Spis treści. M. Śfjontkofski

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Starcie tafli z diamentem zwykle skutkuje sytuacją estetyczną. Spis treści. M. Śfjontkofski"

Transkrypt

1 ISSN X

2 Starcie tafli z diamentem zwykle skutkuje sytuacją estetyczną Spis treści Pamiętacie zbiorek uroczych opowiadań Macieja Wojtyszki o wdzięcznym tytule Bromba i inni? Była tam opowiastka o stworzeniach potwornie brzydkich i pokracznych, które nazywają się viceversami dzikimi. Są to żyjątka, które mieszkają w lustrach, chowając się za ich ramami. Jednak gdy ktoś zbyt długo przegląda się w lustrze, wyskakują mu przed oczy, aby przestał, tym samym pełniąc bardzo pożyteczną funkcję społeczną Matka czytała mi tę historię do poduszki. Dopiero po latach zrozumiałem przewrotną ironię viceversów dzikich: bo w lustrze zawsze wydajemy się sobie ładniejsi i bardziej atrakcyjni, niż jest w rzeczywistości. Wojtyszko odwrócił kota ogonem, starając się ostrzec dzieci przed złudną próżnością. Opowiadanie to nie ostrzega ich jednak przed literaturą. Bo literatura to przecież lustro. Odkąd Stendhal jeszcze w XIX wieku po raz pierwszy poniósł je po gościńcu, odbijając gnój w rynsztoku, dziesiątki tysięcy razy padały z ust osób z każdej grupy wiekowej, społecznej i światopoglądowej znamienne słowa: Ten bohater jest świetny! Mogę się z nim utożsamić. Dlatego, tak samo jak w prawdziwym życiu, lubimy oglądać swoje twarze w lustrach, kochamy historie łatwe i przyjemne. Lubimy utożsamiać się z bohaterami barwnymi i wyrazistymi charakterem, dokonującymi bohaterskich czynów i dobrych, odważnych moralnie wyborów. Problem zaczyna się wtedy, gdy literatura zaczyna tak jak ta Stendhalowska odbijać nie tylko piękne lica współczesnych narcyzów, ale też wszystkie skazy, plamy i pęknięcia. I wtedy niełatwo powiedzieć sobie, że robi się te same błędy, co bohaterowie; a przecież temu służą wielkie dzieła. Dlatego w tym numerze WeryFormat(u) chcemy się podzielić z Czytelnikami Przymierzalnią losu Nataszy Herbart oraz omawiamy mnóstwo dzieł w ten czy inny sposób powiązanych z odbiciem. Bynajmniej nie piłeczki. A w bonusie dwie szafy z lustrami: Michała Erazmusa i Agnieszki Żak. Miłej lektury! Redaktor naczelny M. Śfjontkofski M. Śfjontkofski Starcie tafli z diamentem zwykle skutkuje sytuacją estetyczną (str. 2) Leszek Pipka Recenzje w tużurku (str. 3) Bartłomiej Balcerzak Przysłówka Stusłówka (Str. 4) Natasza Hebart Przymierzalnia losu (str. 5) Agnieszka Żak Kot śpi na szafie (str.10) M. Śfjontkofski Na drugim planie (str. 14) Bartłomiej Balcerzak Socjolog w teatrze, czyli moje speculum mundi (str. 15) Ewa Wodniak Kto się ukrywa po drugiej stronie lustra? (str. 17) Michał Erazmus Backstage mundi (str. 20) Bartłomiej Balcerzak Spowiedź drania (Str. 27) Wojciech Hieronymus Borkowski Stephen Edwin King przerywa czytanie jakiegoś starego artykułu Herberta Marcusego i idzie poszukać kilku tabletek aspiryny (str. 28)

3 Leszek Pipka Recenzje w tużurku Wprawdzie redakcyjne Naczelne Dowództwo realizuje jakąś linię, myśl przewodnią, czy inne założenia merytoryczne, jednakowoż w przestrzeni wyznaczonej kominkiem, wygodnym fotelem i stoliczkiem z czymś nieco mocniejszym, acz smacznym, kontrakt z Redakcją zezwala mi na swobodę hasania myśli i wyrażania opinii. Dlatego dziś będzie o kobietach. Pewnie nie po raz ostatni, choć byłoby mi przykro, gdyby komuś wyrwała się opinia jak z puenty klasycznego wojskowego dowcipu bo mnie to się wszystko z dupą kojarzy. Otóż nie, nie wszystko. Dostrzegam wszakże ciekawe odmiany kobiecego portretu w dwóch tekstach, z których każdy ma cechy swoiste, a prowadzi do szerszych rozważań o naturze świata. Oba są napisane subtelnie, lecz Kot śpi na szafie skrywa niemy krzyk, a Przymierzalnia losu sięga istoty Literatury, najliteraturalniejszej z literaturalnych.* Ça va bien? Zgadzasz się, drogi tużurku? Więc co się tyczy opowiadania Agnieszki Żak. Bardzo oszczędna, trochę usypiająca, może nawet lekko narkotyczna narracja, w istocie opisuje nieprzystosowanie bohaterki. Nie, nie socjopatię, ta bowiem pozbawiona jest jakiejkolwiek wrażliwości, fałszując w ten sposób relacje jednostki ze światem społecznym, który staje się nieważny, istotny tylko o tyle, o ile można go użyć do własnych celów. Trywializując, socjopaci mogą być nawet szczęśliwi, o czym poświadczają różne osobistości na wysokich stanowiskach w firmach, urzędach i korporacjach. Ale to nie jest przypadek naszej bohaterki. Ona ma uszkodzone mechanizmy obronne, widzi otoczenie bez tych wszystkich zasłon utkanych z kultury, przyzwyczajeń, rytuałów czy stereotypów. Jej wrażliwość, ba, nadwrażliwość sprawia, że zanika, zapada się w sobie, kurczy do postaci niemal spirytualnej. Bardzo, bardzo podobają mi się elementy groteski, a charakterystyka Joli i jej dobiegaczy to swoiste mistrzostwo, poniekąd kompilacja słitfoci na Fejsie, doniesień z Pudelka i filmików fails compilations z Jutuba, o przygniatającej sile rażenia. Jest bardzo śmiesznie i bardzo tragicznie, tak tragicznie, że wyje do czytelnika głęboko rozpaczliwie bohaterka, opowiadanie, świat przedstawiony i niespełniona miłość, która nie stanie się drzwiami do innej, lepszej rzeczywistości. Dobre pióro, lekki styl i tony smutku pod hektarami wesołości. No i Nataszowa Przymierzalnia losu. Zacznijmy od banalnych banałów. Czyjeś pisanie różną może pełnić rolę, różne rzeczy robić czytelnikowi, odpowiadać na różne pytania i różne jak to się uczenie mówi deficyty. Jednak tam, gdzie proste opowiastki skłaniają do zatrzymania w biegu, gdzie ma się imperatyw pomyślenia, a czynność ta nie jest jednorazowa, bowiem jej wynikiem są kolejne pytania, kolejne znaczenia, kolejne skojarzenia tam jest najpiękniej, najgłębiej, najdoskonalej. Nie chodzi tylko o to, żeby pisać ładnie, strawnie, wciągająco, ale również mądrze. Żeby namalowane słowem obrazy, w istocie swojej statyczne, z każdym wejrzeniem na nie układały się w inny film, co innego akcentujący, na co innego zwracający uwagę. * Szanowną Korektę (rączki całuję!) bardzo proszę o zaniechanie ingerencji mózg swoje prawo do twórczej wolności ma. 3

4 U Nataszy zaczyna się od postaci grubej kobiety, z pomysłu kiełkują dwie, beznamiętnie i rzeczowo opowiedziane, historie życia. Kiepska i kiepska. Naprawdę? Tak łatwo to ocenić, wydać jednoznaczny wyrok? Bo co? Bo nam się wydaje, że znamy równie jednoznaczny pozytywny wzorzec? Taaa... Albert Schweitzer i Matka Teresa. Tylko że niełatwo taki wzorzec przekłada się na realia świata zwykłych ludzi. Nic nie chce być prosto, oczywiście i pozytywnie samo z siebie. A potem pojawia się narratorka, świat wirujących luster, który bierze w nawias pewność przeznaczenia (wystarczyłoby zmienić jeden szczegół, by życiowa droga Renaty czy Doroty mogła potoczyć się całkiem inaczej), egzystencjalna rozpacz, związana z tym, co już się wydarzyło a przez co niektóre rzeczy już się nie wydarzą i metafizyka przemijania, zawsze jakoś ocierająca się o ten deszcz, deszcz jesienny, co dzwoni o szyby. Zaś na innym planie, pisarskim, dobrodziejstwo i przekleństwo boskiego kaprysu, dostępnego każdemu twórcy, który kreuje swoich bohaterów podług własnego widzimisię, dając ze swojego życia i biorąc z cudzego. I jeszcze wieczna kobiecość, zamknięta w estetyce neolitycznej Wenus i być może niezgoda narratorki, protest przeciw redukcji osoby do jej biologicznego przeznaczenia. Jest o czym pomyśleć, prawda? A rzeczowa opowieść nie jest monotonnym sprawozdaniem, no nie jest, sprawia to język, którym Natasza się posługuje, piękny, literacki, choć na pozór bardzo bliski mowie potocznej, a także mnóstwo szczegółów, dygresji, obserwacji, które nasączają kolejne akapity prawdą, nieważne, czy literacką, czy rzeczywistą. Prawdą, to jest istotne. Świetna proza obyczajowa z kobiecym urokiem i filozoficzną woalką. Już, już. Wiem, że się rozgadałem, co gorsza nie mam puenty. No może poza jedną; słuchajmy kobiet. Nie dajmy się uśpić wylewom typowej paplaniny, one często kryją skarby mądrości, wrażliwości i głębi postrzegania świata. Ja cię... jaka wazelina, prawie feministą zostałem. Trza spadać do pubu na browara w towarzystwie kumpli. Dla równowagi. Nara. Romans statystyczny (Przysłówka Stusłówka) Bartłomiej Balcerzak On ją wybrał, pokochał... I rzucił. Rzekła mu prosto, gdy wrócił (na kolanach!): Kobiety dobiera się z próby bezzwrotnej. 4

5 Przymierzalnia losu Natasza Hebart Szukałam postaci bez założonej tezy, bo to miał być przypadek. Wybrałam ją. Była kobietą. Kiedy zapisałam była kobietą, przestałam myśleć, że jest bezkształtnie tęga. Najważniejsza stała się jej kobiecość, zwielokrotniona w lustrach przymierzalni w eleganckiej galerii handlowej. Może miała na imię Renata? Jej mąż mógłby mieć wtedy na imię Olaf. Byłby wojskowym, na przykład majorem łączności. Olaf pojawiłby się w jej życiu znienacka i przypadkiem, powiedzmy na weselu kuzynki. Adorowałby ją z zachwytem, niestrudzenie, kupował kwiaty i nosił na rękach. Oświadczył się z różami i pierścionkiem; płakał, kiedy go przyjęła. W zaręczyny całowali się pierwszy raz. Chodzili potem przez pół roku na nauki przedmałżeńskie, wspólnie z prowadzącymi rozwiązywali przyszłe problemy, zawsze czułą troską o drugie. Olaf był przejęty wszystkim i taki dziecinny w swym uwielbieniu dla niej, że wychodziła za mąż przekonana, że go kocha Miała welon niczym mgiełka, długi, wyszywany perełkami tren i bukiet. Olaf był w mundurze, koledzy z wojska ustawili szpaler i wznieśli szable, pod którymi ona z Olafem musieli przejść. Miała też prawdziwą noc poślubną. Była jego drugą kobietą w życiu (pierwsza w liceum na wycieczce, potem ślubował czystość przedmałżeńską, a przysięgi Bogu i ojczyźnie traktował poważnie) i był całkowicie szczęśliwy, że ona jest dziewicą. Że była do ich nocy. Na poprawinach puszył się, tokował jak zwycięski samiec. Pił z kolegami i rechotali, klepiąc go po ramieniu. Rumieniła się, a jego matka głaskała ją po ręce i przekonywała, że potem będzie lepiej. Ciotki potwierdzały, chichocząc znacząco. Po miesiącu niestrudzonych kawaleryjskich szarż była już w ciąży. Kiedy Olaf wyjeżdżał na swą pierwszą półroczną misję do Namibii, na lotnisku głaskał widoczny już pod sukienką brzuch Renaty. Powiedzmy, że mieszkała z teściową na peryferiach Kędzierzyna w dwupokojowym mieszkaniu i pierwsze dziecko nosiła szczęśliwa i z prawdziwym wzruszeniem. Trochę się nudziła, trochę złościła na szemrzącą ustawicznie mamę, trochę popłakiwała. Beatka urodziła się o świcie. Olaf płakał w telefon i słyszała, jak jego koledzy w sztabie żądają gromko pępkowego.

6 Kolejne córki, Iwonę i Oliwię, rodziła już w Zielonej Górze. Nie pozwoliła mu pojechać znowu na misję. Uparła się też, że pomimo dzieci będzie kończyć studia. Jeszcze była wtedy piękna, nie przekroczyła trzydziestki, jeszcze ciało radziło sobie z ciążami i karmieniem. Mówiono, że przypomina Marylin Monroe. Olaf niechętnie patrzył na jej wyjścia na uczelnię w soboty i niedziele. Był zazdrosny. Przyjeżdżał z dziećmi i czasami odpuszczała zajęcia, bo któreś płakało. Po szóstym dziecku poddała się i nigdy nie zdobyła magisterium. Uprawiała z zamiłowaniem ogród przy własnym domku. Znowu była w ciąży. Olaf był bowiem fanatycznie wierzący i nie chciał jakichkolwiek zabezpieczeń. Nie uznawał nawet kalendarzyka, bo twierdził, że miłość (tak nazywał seks) jest solą małżeństwa. Uznawszy tylko seks małżeński, był w tym wytrwały i niezbyt wyrafinowany. Na początku małżeństwa próbowała nawet powalczyć o własne zadowolenie, ale skwitował to określeniem kurewskie wygłupy ; popłakała trochę, a potem wzruszyła ramionami i przyzwyczaiła się do jego egoistycznych, niestrudzonych galopów. Olaf zawsze lubił asystować przy karmieniu: głaskał dzieci, próbował podnosić jej pierś, autorytatywnie doradzał różne bzdury, w rzeczywistości jedynie przeszkadzając. Kiedy Renata karmiła, zwłaszcza tuż po urodzeniu dziecka, czuła niemal zmysłową przyjemność, o której prawie nie pamiętała już w małżeńskiej sypialni. Najbardziej po Iwonie, bo Olaf wtedy wymyślił masowanie i nawilżanie brodawek do karmienia, co Renatę podniecało i zaszła w ciążę niecałe dwa miesiące po porodzie. Było wtedy jeszcze za wcześnie na stosunek, nie wygoiło się i bolało ją, ale ból wydał jej się pożądaną rozkoszą. Olaf tego nie zauważył, tak jak nie zauważał, że nic nie czuje. Pożądając więc zachłannie dzieci: w sobie, przy piersi, w ramionach, zachodziła w kolejne ciąże bez buntu, nawet z radością, choć pozostawiały kolejne kilogramy, brzydkie białe rozstępy i cellulit, więc ciało przypominało bąblowate, wyrastające ciasto drożdżowe. Brzuch jej już prawie nie znikał, a nieustanne karmienie rozdymało piersi, które opadały potem ciężko jak miękkie przejrzałe gruszki. Kiedyś popatrzyła przypadkiem na siebie w łazience i wybuchła ni to drwiącym śmiechem, ni to gorzkim płaczem bez łez. Taka była niegdyś ładna Jak gwiazda Mając czterdzieści sześć lat, nie patrzyła już w lustro. Nosiła klasyczne garsonki i bluzeczki w rozmiarach, które sprzedawano w specjalnych sklepach. Ciemnoblond włosy, jeszcze gęste i prawie bez siwizny, układała w koczki lub wiązała w warkocz. Malowała tylko pełne usta, nie używała pudru i kremów, miała zdrową cerę i naturalne rumieńce. Twarz jej jednak jakoś opadła, wypiętrzyła się nad szyją miękkimi fałdami, nos zrobił się większy, mięsisty, a przez pełne, rumiane policzki oczy w okularach wydawały się małe i wąskie. Tylko uśmiech był naprawdę piękny i bardzo młody po dziesięciu ciążach miała zresztą dobre, śnieżne koronki zamiast swoich zębów. Dzieci mówiły, że jest śliczna i malowały ją kolorowymi kredkami taką dorodną i pękatą, jak rysowano troskliwe hipopotamice z bajek. Olaf nic nie mówił. Wieczorem zamykał drzwi, nakręcał zegar po matce i wsuwał się do łóżka. Od dwudziestu lat, dzień w dzień, kiedy był w domu i kiedy nie była w zaawansowanej ciąży, odbywał swoje dwukierunkowe misterium. Niezmiennie to w tę i nazad! W tę i nazad! Tego to mi będzie brakować na misji! Mamusia, no śmiał się i żartem, gdacząc przy tym falsetem, trząsł jej piersi rozcapierzonymi dłońmi. Olaf ostatnio miał z tym problemy. 6

7 Nie wychodziło mu coś, twierdził, że musi się zbadać. Wymyślił Poradnię Katolicką aż we Wrocławiu. Ożywiony po wspólnej wizycie u seksuologa, urozmaicał teraz wesoło małżeńskie noce. Gdacząc i pracowicie układając ją w kolejnych pozycjach. Obróć się no, mamusia dziś tak, mamusiu... Renata posłusznie, posapując z wysiłku, podniosła się na łokciu i odwracała ciężko na bok. Niewiele się zmieniało, choć mogła sobie leżeć i myśleć o dzieciach lub ogrodzie, gdy Olaf stękał w nią rytmicznie. Po wizycie u seksuologa do instrukcji w tę i nazad dołożył przykazanie, że kobieta też przeżywa to misterium i poczciwie obserwował jej reakcje, które o tym przeżyciu miały świadczyć. Musiała świadczyć o przeżyciu według instrukcji, bo martwił się i złościł potem na siebie, chodził nerwowy i niespokojny albo znowu szli do sympatycznej pani seksuolog, a ona gawędziła z nią o dzieciach i menopauzie. Olaf wychodził wesoły, spocony i zmieszany. Zapraszał do restauracji na obiad lub do kina, gdzie mdlił ją zapach popcornu i było jej niewygodnie w wąskich siedzeniach. Potem wracali do domu i śpiesznie współprzeżywali" wedle instrukcji. Czasami śmiała się nawet serdecznie i gładziła jego ostrzyżoną króciutko łepetynę, tak jak gładziła dzieci, które uważały, że nie wyszedł im rysunek lub budowla z klocków. Miała piękny śmiech. Lubilibyście go. Wiec była kobietą Przystanęła odruchowo, jak każda kobieta przed lustrem. Zwróciłam uwagę na sterylność jej ubioru. Nie, że starannie czy z pedanterią to była sterylność. Sterylność kolorystycznej harmonii. Współbrzmienia szarości i złamanego bielą błękitu wstawek przy mankietach i kołnierzyku. Bo gdyby miała na imię Dorota, byłaby nauczycielką gry na skrzypcach. Kiedyś, dawno, całe godziny stałaby w pokoju i ćwiczyłaby pasaże, dwudźwięki, gamy. Za oknem była na przykład wiosna, kasztany kwitły, ale Dorota grała. Dorota ćwiczyła, z determinacją pokonywała trudne technicznie frazy, aż w końcu wydobyta melodia brzmiała czysto i jasno. Grywała na ślubach, bo lubiła akustykę kościołów, skrzypce brzmiały tam pełnym, wibrującym dźwiękiem. Terkocący dzwonek telefonu zepsuł trel sonatiny. Kwarta? Zapytał Piotr. Mówiłam, że nie chcę, żebyś tak mnie nazywał. Dorota nazywała się Giedo. Gie Do. Kwarta czysta. Kwarta Czysta tak nazywał ją Piotr z wydziału wokalnego na Akademii. Wszystko jedno śmiał się. Wiosna, dziewczyno. Dorota na pewno była śliczna, Piotr twierdził, że jest jak kwiatek jaśminu. Miała otwartą, jasną twarz o wyraźnie zaznaczonych ciemnych łukach brwi. Kiedy uśmiechała się uprzejmie, kąciki ust opadały jej lekko w dół, na pół smutno. Dopiero prawdziwa radość uwalniała ściągnięte usta i wtedy miała na twarzy słońce od tego uśmiechu. Gra na skrzypcach zmieniała kolor jej oczu. Ciemniały, przypominały barwą brązowy bursztyn. Wiosną wydawało się Dorocie, że kocha Piotra i miała słoneczną twarz, a oczy w kolorze bursztynu. Chodzili do Ogrodu Botanicznego i całowali się przy rozłożystym rododendronie. 7

8 W maju sprowadził się do niej na stancję i jadali kolacje przy świecach. Rozmawiali o muzyce. Wyszłaby za mąż za Piotra, gdyby jesienią nie usunęła ciąży w sterylnym gabinecie na Odkrywców. To był rok dyplomowy, nie mogli teraz mieć dziecka, zakopać się w papki i kupki. Omówili to. Lekarka była wysoka i silna, miała niski głos, prawie męski. Dorota, stojąc boso na zimnym linoleum, czekała aż tamta wielka kobieta popchnie ją, uderzy, skrępuje, przywiąże jej nogi i ręce do ginekologicznego fotela. Wskakuj, dziecko, bo ci nogi zmarzną. Więc miała to zrobić sama? Z ciemnozielonego skaju zsunęła się lignina i Dorota poprawiała biały płatek, układała go starannie wokół półkolistego wycięcia w siedzisku. Pod spodem była nieskazitelnie wymyta, emaliowana na biało kuweta. Wskakuj! Desperacko wspięła się na palce i podparłszy się dłońmi, uniosła ciało. Już siedziała. Zadecydowała. Rozumiała to. Kiedy pierwszy raz się kochali z Piotrem, chyba się bała. Ciągle mu uciekała i siadała natychmiast, obejmując ramionami podciągnięte kolana. Był czuły i cierpliwy. Tak myślę. Kocham cię, nie zrobię ci krzywdy powtarzał i kładł ją z powrotem. Potem to stało się niespodziewanie i boleśnie. Piotr wsunął ręce pod jej kolana, podciągał wysoko nogi i unieruchomił. Czuła go w sobie. Poddała się i leżała spokojnie z uniesionymi nogami nawet wtedy, gdy już nie trzymał. Odliczała każde jego pchnięcie. Brzuch Piotra uderzał o nią niestrudzone staccato, ale w klaśnięciach ich skóry czuła własne granice. Chłodny metal wziernika zagłębiał się i zagłębiał, rozwierał ją i wdzierał się w nią coraz dalej, jakby nie miała końca. Leżała z uniesionymi nogami na fotelu, lekarka odgarnęła z jej brzucha bluzkę. Była naga. Jej brzuch był nagi. Jej brzuch. Teraz będzie nieprzyjemnie powiedziała lekarka. Słyszała w sobie boleśnie przykry chrzęst, jakby ktoś skrobał łyżką makutrę. Ona była makutrą. Pęczniał jej brzuch, ogromniał, ale ostra krawędź łyżki wciąż sięgała ściany. I wciąż głębiej. Rytmicznie. Cztery czwarte, ćwierćnutami. Każda pierwsza ćwierćnuta bolała, czasami rozkładała się na szarpnięcia ósemek. Uniesione nogi odpowiedziały wibracją. Czysta usłyszała głos lekarki i podniosła głowę. Lekarka zbierała zakrwawioną ligninę i wrzucała ją do pojemnika obok fotela. Kiedy powędrowała wzorkiem za krwawymi strzępami, zobaczyła własne udo. Białe jak śnieg. Zemdlała. Powinna zemdleć, żeby to wszystko było prawdą. Piotr wiózł ją do domu, wniósł na rękach i układał w łóżku. Płakała całą noc, a Piotr siedział ze zwieszoną głową i palcami wystukiwał na oparciu fotela tamto upiorne staccato. Ćwierćnuty, ósemki, nierówne szesnastki. Czasami zeskrobywał paznokciem łuszczący się z drewna lakier. Potem żyli jak zwykle. Od rana do wieczora. Ale od tamtego dnia już im się nie układało, bo Piotr się zmienił. Zostawiał na blacie nóż oblepiony masłem. Rano drapał się po kroczu, a potem sięgał po butelkę z mlekiem, pił, przełykając głośno, ściekało mu na brodę, wciąż tą samą ręką ocierał białe krople mleka i wylizywał palce. 8

9 Przed świętami pokłócili się o śmierdzące nogi. Nie mył nóg, gdy przychodził do łóżka. Zdejmował skarpety i wygrzebywał brud spomiędzy palców, a potem tarł opuszkami palców i strzepywał przed siebie. Wtedy Dorota spokojnie powiedziała mu, że ma odejść. Dotknął jej, przepraszająco, błagalnie, a ona zwymiotowała w łóżko. Po jego wyprowadzce Dorota będzie jeszcze długie miesiące sprzątała mieszkanie. Wszędzie widziała te obrzydliwe uformowane w jego palcach kłaczki brudu. Wieczorem nawet w mrozy zostawiała uchylone okno, bo wydawało jej się, że wciąż czuje smród nóg i wymiocin. Potem zaczęła tyć. Lekarze mówili, że to od lekarstw na cukrzycę i psychotropów. Zaraz po studiach zatrudniła się w podstawowej szkole muzycznej i uczyła dzieci gry na skrzypcach, lata całe kiwając głową w takt wskazówki metronomu. Raz dwa, raz dwa, równiutkie półnuty. Tu jest ćwierćnuta raz i, dwa i... Wytrzymaj... trzy i... Pam, pampam pam... i... Klaskała w spocone ręce. Nerwowo zbierała wilgoć chusteczką, potem wycierała miękki kark i opadające fałdami podbródki. Była gruba, było gorąco przecież. Kiedy na kształceniu słuchu pokazywała uczniom kwartę czystą, czuła smród brudnych męskich skarpetek. Bywało, że musiała pobiec do łazienki, prowokowała wymioty, a potem starannie i długo myła piękne dłonie o długich palcach. Na szkolnych pokazach rokrocznie występowała ze swoimi dziećmi i wtedy czyściutko i jasno grała trudną techniczną sonatinę. Na pokazy sprawiła sobie elegancką garsonkę z opalizującej żorżety i jedwabną bluzkę. Nie pamiętała imion i nazwisk swoich uczniów. Oni też jej nie pamiętali i choć kilku zrobiło kariery w muzyce, w ich biografiach nie było jej nazwiska. Około czterdziestki była już bardzo gruba. Jadała starannie, pedantycznie przygotowane niskokaloryczne posiłki. Ale i tak tyła. Może dlatego, że wciąż brała te leki? Aha! Piotr mógłby zostać dyrektorem w EMPiK u w Gdańsku. Nie zrobił kariery śpiewaka, choć czasami śpiewałby w amatorskiej kapeli muzyki dawnej. Kupiłaby płytę i wydawałoby jej się, że baryton Piotra brzmi tam nieczysto. Albo niech nie kupuje, niech zapomni. Widziałam sylwetkę tęgiej kobiety i nikogo poza mną nie było w przebieralni. Mam na imię Wenus. Dziwnie, ale nie ja wybierałam dla siebie imię. Mieszkałam kiedyś w Willendorfie, ale teraz sporo podróżuję. We Wrocławiu też jestem przejazdem. Nie pamiętam swojej prawdziwej biografii. Przymierzałam już setki innych. Jak garsonki w rozmiarze XXL. Niektóre były ładne. Niektóre jednak podkreślały tuszę i wtedy moja kobiecość stawała się karykaturalna. Wielkie piersi, wielki tyłek, obwisła fałda brzucha nad pulchnym łonem. Nie mam twarzy. Nie mam rąk. Tylko piersi i brzuch. Wyrzeźbił mnie z żebra Adama przypadek. 9

10 Kot śpi na szafie Agnieszka Żak Asymiluję gorącą ciecz, zrobioną z taniej herbaty z supermarketu. Wątpię, żeby miała jakikolwiek smak, czuję tylko wrzątek. Nie robi mi to większej różnicy. No, może tylko jedną mogę poparzyć sobie dziąsła. Ciężko się pije, leżąc. Nabieram napój na łyżeczkę, wsuwam ją poziomo do ust, by w środku jamy ustnej przekręcić ją do pionu, dzięki czemu herbata może spłynąć na podniebienie. Cudowne gorąco opanowuje chociaż fragment mojego martwego ciała. Poparzyłam sobie dziąsła. Szczypią z bólu, a mnie to cholernie cieszy jeszcze żyję, jeszcze żyję, choć serce już nie bije Jakoś mi się zrymowało. Kot znowu jest głodny. Uparcie próbuje odgryźć mi mały palec u stopy. Czuję ból, ale on jest gdzieś poza mną. Nawet się nie złoszczę. Zastanawiam się tylko, jak kot poradzi sobie z paznokciem; czy nie będzie za twardy? Wpada moja współlokatorka. Wystraszyła zwierzaka, który uciekł za szafę z kawałkiem mojego palca. Taszczy z piętnaście toreb z ciuchami, butami, kosmetykami. Jola żyje tylko zakupami, chyba nawet tlenu nie potrzebuje. Po co mam jeść? pyta mnie kokieteryjnie, pokazując płaski brzuch. Znaczy kiedyś tak robiła, teraz już nie ma co pokazywać. Jej żołądek, pozbawiony pożywienia, skurczył się i zwinął, tworząc zdechły flak gdzieś pod sercem. Nieużywany organ zanika. Jola nie ma brzucha, ale za to ma biust. Dwa arbuzy, wciśnięte w stanik push up, zaczynające się gdzieś w okolicach pępka, a kończące się pod szyją. Ale wciąż są za małe. Więc Jolka wyciąga olbrzymie strzykawy z silikonem i ładuje je wprost w biust, w którym nie ma już nic naturalnego, żadnych mięśni, gruczołów, tłuszczu czysty silikon, najlepszy na czarnym rynku plastik. Jolka ma chłopaka. Chłopaka? Raczej faceta który ją rucha. Właśnie wszedł do naszego zaśmieconego, śmierdzącego mieszanką perfum, dezodorantów i owocowych mydełek mieszkania. Na dzień dobry kopnął kota, próbującego odgryźć resztę mojego biednego palca. Ze mną się nie wita. Zapewne mnie nie zauważył, tak ja nie widzi mnie Jolka. Umieram sobie spokojnie i cichutko na zalanej sokiem porzeczkowym kanapie. Nie aż tak bardzo spokojnie, bo po chwili Jolka i facet który ją rucha zwalają się na mnie. Współlokatorka jest wściekła, gdy mój łokieć wbija się w jej wychudłe biodro. Facet zwala mnie z obrzydzeniem na podłogę, jak niepotrzebną, zużytą prezerwatywę. Bo oni nawet gumki nie potrzebują Jolka nie urodziła się, żeby mieć dzieci, tylko żeby ją ruchać. Jajowody same zawiązały się w supełki, a jajniki zapadły do środka. Kot zlizuje mi z twarzy rozlaną herbatę. Czuję dotyk jego języka, szorstkiego jak dłoń bijącego cię po twarzy mężczyzny. Ale ja nie chcę takiego mężczyzny. Nie chcę kogoś, kto wszedłby tu, zobaczyłby moje zwłoki na podłodze i rozpiął rozporek, żeby skorzystać, póki całkiem nie wystygłam. Smutno mi.

11 * * * Krzyś przychodzi dwa razy w tygodniu. Nieważne, jak długa byłaby kolejka, zawsze staje do mojej kasy. Ja kolejno przesuwam kupione przez niego produkty spożywcze i trochę chemii nad czytnikiem, a on opowiada mi o przeczytanych książkach. Wiesz, zacząłem właśnie Turgieniewa. Tak? I jak ci się podoba? Marzę, żeby spytał, kiedy kończę. Marzę, żeby wpadł do mnie po pracy i zabrał do kawiarni po przeciwnej stronie ulicy. O której dziś kończysz? pyta, a ja patrzę smutno na zegarek. Waham się chwilę, ale ostatecznie zapalam nad kasą czerwone światełko zamknięte. Właściwie to za chwilę kłamię. Jeszcze dwie godziny. Ale ja nie mam czasu czekać, muszę porozmawiać z nim teraz. O niczym ważnym, po prostu porozmawiać z kimś normalnie, przypomnieć sobie, że jestem jeszcze człowiekiem. Szef mnie wyleje, ale jest mi to obojętne. Po prostu położę się na kanapie i pozwolę, by kot zjadł mnie do końca. Kulejesz? A nie, kot mnie trochę pogryzł. Idziemy do kawiarni po przeciwnej stronie ulicy. Krzyś jest piękny, kiedy stoi przy kasie i prosi o dwie herbaty dla niego z cytryną, druga gorzka. Nie mogę oderwać wzroku nawet na chwilę, żeby nie utracić ani jednej spędzonej wspólnie sekundy. Zakochałam się. Opowiadam mu, jak jakiś facet kupił tylko bekonowe chipsy i chciał zapłacić stówą, a ja nie miałam mu wydać. Albo o tym drugim, co miał do mnie pretensje, że sprzedałam mu przeterminowaną konserwę. Ja? To co, jak brał z półki to oczu nie miał? Krzyś znowu narzeka na swoją głupią współpracownicę. Żałuję, że nie mogę jej zastąpić. Moglibyśmy wtedy kochać się u Krzysia w biurze. Ale jestem za głupia na taką pracę. Przestań, słoneczko gani mnie, kiedy mówię, że jestem za głupia nawet do siedzenia na kasie. Mówimy o książkach. Dyskutujemy, ścieramy się, wspólnie zachwycamy się albo obśmiewamy nieudolność autora. Jakbyśmy byli na jebanym uniwersytecie. Lubię to. Dziś się akurat dowiaduję, że Krzyś nie lubi Coelho. Szkoda. Zawsze w końcu zrobi się za późno i Krzyś będzie musiał wrócić z zakupami do domu, do rodziny. A ja zostanę sama z niedopitą herbatą. I nikt mnie nie przytuli. * * * Chyba nie wyszło mi w życiu. * * * Straciłaś pracę? Jola jest w szoku. To z czego będziesz żyć? Nie będę żyć. Nikt cię na utrzymanie nie weźmie, za brzydka jesteś. Jolka przez chwilę patrzy na strzykawkę z silikonem. Kiwam przecząco głową, że się nie zgodzę na coś takiego. 11

12 Kładę się na poplamionej porzeczkowym sokiem kanapie. Nawet gdybym miała cycki jak Jolka, Krzyś dalej by mnie nie pokochał. Bo to jest mądry facet, lubiący mądre kobiety. Nigdy przez myśl by mu nie przeszło, żeby porzucić żonę. Z resztą on ma dobrą żonę, zawsze o niej tak ciepło mówi, że w ogóle nie potrafię jej znienawidzić. Nawet ją lubię. Muszę lubić kogoś, kto jest dobry dla Krzysia. Krzyś pachnie papierosami i czymś bliżej nieokreślonym. Podejrzewam, że to zapach małego dziecka, bobasa, którego co wieczór tuli do snu. Mnie do snu nie utuli nikt. Nawet kot śpi na szafie. * * * Jola rzuciła faceta który ją rucha. Nie do końca rozumiem, co do mnie mówiła, jak tłumaczyła tę decyzję, chyba najważniejszą w jej życiu, bo żadnej istotniejszej nigdy nie musiała podejmować. Leżałam na kanapie, marząc o herbacie. Nie miałam siły wstać i wstawić wodę, nie byłam na tyle zdesperowana, żeby poprosić o to Jolkę. I tak by tego dla mnie nie zrobiła. Ona nawet by mnie nie dobiła, tylko czekała w nieskończoność, aż zgniję. Zapach by jej nie przeszkadzał, znikłby całkowicie za odorem tanich perfum. Leżałam, a ona opowiadała mi o swoim nieistotnym, pustym życiu, wcale niewiele różniącym się od mojego pustego życia. Po prostu ja rozumiem, w jakim siedzę bagnie, a Jolka już tego nigdy nie zrozumie. Dzisiaj też leżę. Kątem oka widzę dziwne światła za oknem, jakby wokół krążyły helikoptery. Słyszę hałas śmigieł. Jolka wpada do mieszkania, pokazując mi kogoś, tłumacząc coś. Ma nowego faceta który ją rucha. Mówi, że wszędzie wokół stoją telewizyjne samochody, latają telewizyjne helikoptery, biegają telewizyjni reporterzy i chcą zrobić z nią wywiad, bo rucha ją facet który jest sławny. Facet który jest sławny i rucha Jolkę patrzy na mnie z pogardą. Nie mam mu tego za złe, ja sama również sobą pogardzam. Wyrzuca mnie z kanapy, bo się do nas wprowadza i nie ma już dla mnie miejsca na kanapie. Nie ma nawet kawałeczka miejsca dla mojej chylącej się ku tragicznemu końcowi egzystencji. Wczołguję się na szafę, tam, gdzie śpi kot. Bliskość sufitu i gruba warstwa kurzu sprawiają, że czuję się bezpiecznie. Pode mną facet który jest sławny kopuluje z Jolką, wykrzykując mądre frazesy o nieistnieniu Boga i nierówności wszystkich ludzi. Już wiem, co mi mówiła Jolka. Coś o zachwycie moją postawą intelektualistki. Znalazła więc faceta inteligenta, który nie pracuje, tak jak ja. I dużo czyta. Ot, całe wyobrażenia Jolki, cały jej cudownie prosty, dwubarwny świat, gdzie tylko własna korzyść i wygoda się liczy. No i żeby pokazać się w telewizji. Kot zasłania sobie skrzyżowanymi łapkami pyszczek, zupełnie jakby łapał się za głowę i mówił: Ja pierdolę. Pewnie ma rację. * * * Widziałaś to? Krzyś jest oburzony. Nie zdradzam mu, że Jolka i sławny facet który ją rucha mieszkają razem ze mną. Czy raczej ja mieszkam koło nich, nad nimi. Na szafie, razem z kotem. Kot jest dla mnie lepszy niż kiedykolwiek.myślałam, że może też ma mnie gdzieś, że może uznał, że nie jestem nawet godna, by mnie pogryzł. 12

13 Ale on zwija się tuż obok mnie, tak blisko, że czuję jego ciepło i słyszę dyskretne mruczenie. Głaszczę go, a on się uśmiecha. Może w końcu dostał od życia to, czego chciał. Telewizje w całym kraju pokazują, jak Jolka i sławny facet który ją rucha uprawiają dziki seks na środku ołtarza jakiegoś kościoła na obrzeżach miasta. Wokół biega ksiądz i grozi ekskomuniką, a facet który jest sławny po raz kolejny powtarza antychrześcijańskie hasła i wyzywa Boga, w którego nie wierzy. Manifest. Wielka filozofia. Wykrzywiona w orgiastycznym spazmie twarz Jolki. Krzyś rozpogadza się. Ale to głupie mówi. Tak. Wokół ludzie mówili tylko o Jolce i sławnym facecie który ją rucha. W telewizji komentowali to profesorowie, socjologowie, teologowie, księża, dziennikarze, prawnicy i zwykli ludzie zaczepieni przez wścibskie kamery na ulicy. Tylko Krzyś pyta mnie, co ostatnio czytałam. Mówię mu wszystko, z siłą i żarem samozwańczej recenzentki. Nie powiem mu tylko, że czytam, siedząc na szafie i wtulając się w kąt, pomiędzy kota a pudło po butach, tak, żeby nie zobaczył mnie sławny facet który rucha Jolkę, bo pewnie zabiłby mnie za to. Wokół szaleje sztorm absurdu, wielki spektakl dwójki ludzi, całkiem mądrych rozważań i całkowicie głupich komentarzy. Idzie Apokalipsa, siły dobrej wiary mają się zmierzyć ze złem ateizmu. To wszystko jest tak groteskowe i bezsensowne. Czuję się, jakby cały świat stał się mieszkaniem Jolki i przynajmniej do niedawna moim. Wszędzie panuje burdel, powietrze śmierdzi tym, co miało zachwycać zapachem. Tylko kot śpi spokojnie na szafie, tak jak my rozmawiamy o byle czym, że się herbata skończyła, a tu mają taką dobrą, więc weźmiemy jeszcze jedną. Ale za jakąś godzinę, może dwie, wrócę do domu i zwinę się na szafie. Czuję, że dziś nie utuli mnie ani kurz, ani sufit, ani nawet śpiący spokojnie kot. Boję się. * * * Dzwonię i dzwonię, ale Krzyś nie odbiera. Jeśli zaraz tego nie zrobi, będę musiała się wycofać, porzucić cały plan i wrócić do smutnego mieszkania, piersiastej współlokatorki i sławnego faceta który ją rucha. Nie mogę umierać przez całe życie. Wolałabym to załatwić jakoś szybko, porządnie. Słucham? Krzyś nareszcie odbiera, chyba za dziesiątym razem. Weź kota. Jola ci otworzy mieszkanie, tylko nie przychodź wieczorem, jak będzie jej facet. Słońce, to ty? O czym ty mówisz? Zajmij się kotem, dobrze? On jest fajny, tylko na palce musisz uważać. Jolka nie będzie umiała się nim zająć. Pewnie będzie spał na szafie. Muszę się rozłączyć, żeby nie powiedzieć czegoś za dużo. Żeby nie wypalić prosto z mostu, o co mi chodzi. Krzyś próbuje oddzwonić, ale już za późno noc przede mną jest długa i ciemna. 13

14 Marcin Śfjontkofski Na drugim planie: Odbicie prostopadłe (na podstawie Zbrodni i kary Fiodora Dostojewskiego) Zawsze się zastanawiałem: jak to się stało, że w mojej ulubionej powieści Dostojewskiego w centrum kompozycji nie stoi postać jednoznacznie pozytywna? W Idiocie wszystko kręci się przecież wokół wyidealizowanego Myszkina; w Braciach Karamazow najważniejszą, spajającą całość fabuły postacią jest świątobliwy Alosza. A w Zbrodni i karze głównym bohaterem jest Rodion Raskolnikow, którego na pewno nie można nazwać bohaterem pozytywnym. Można się nad nim litować, można mieć dla niego sympatię, można nawet rozumieć jego pobudki; ale dobrym człowiekiem nie jest. Nie jest nim także Sonia Marmieładowna, która pomijając już przynależność cechową prezentuje sobą co prawda podręcznikowy wzorzec pokory, ale niewiele ponad to. Z całą pewnością nie jest nim Porfiry Pietrowicz: teoretycznie stoi on na straży prawa i porządku, a więc sił dobra, ale jego uporczywe zacięcie w tropieniu Raskolnikowa ma w sobie coś piekielnego; szybko wychodzi z niego zresztą szuja i manipulator, konsekwentnie przez całą długość powieści stosujący zagrywki poniżej pasa. Szukajmy dalej. Dunia, z jej niezdrową dumą i karykaturalnym momentami nadęciem? Jej matka, nie rozumiejąca co się dzieje wokół niej? Głupawy cyrulik Zosimow? Chlejus Marmieładow, a może jego szalona żona? Swidrygajłow? Łużyn? Pusty śmiech ogarnia człowieka. Dlatego właśnie Zbrodnia i kara jest tak wstrząsającą i nie bójmy się tego powiedzieć dołującą lekturą. Prezentuje całe spektrum ludzkich podłości, upadków i przywar. W tym lesie ludzi zniszczonych i nikczemnych kudłaty łeb Razumichina jaśnieje jak latarnia morska. To on w Zbrodni i karze pełni funkcję dobrego charakteru. Jako jedyny faktycznie budzi w czytelniku sympatię i pozwala uwierzyć, że świat przedstawiony tej książki czyli nasz świat nie jest skazany na wieczne potępienie. Gdy miałem po raz pierwszy okazję skonfrontować swoje wrażenia z lektury Dostojewskiego z innymi, zauważyłem ciekawy objaw: gdy tylko w rozmowie padało nazwisko Razumichin, odpowiedź w ogromnej większości przypadków brzmiała: Zaraz, kto? Przypominałem, wymieniałem cechy charakterystyczne, sceny z jego udziałem, aż na rozmówcę spływało olśnienie: Aaaaa! Ten! No, co z nim? Sam nie zauważyłem go od razu. Nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy dojrzałem tę postać w tłumie. Po drugim przeczytaniu? A może po trzecim? Ale w końcu go znalazłem, pomiędzy demonicznym Porfirym Pietrowiczem a anielską Sońką o skalanej kobiecości. I uderzyło mnie, że to tak naprawdę jedna z najważniejszych postaci w tej książce. Razumichin w Zbrodni i karze jest próbą kontrolną odbitym w krzywym zwierciadle wizerunkiem Raskolnikowa. O ile jednak zazwyczaj krzywe zwierciadło kojarzy się z wypaczeniem, degeneracją, odkształceniem obrazu pierwotnego trochę jak w platońskim dualizmie o tyle Razumichin jest odbiciem prostopadłym. 14

15 Jeśli Raskolnikow wierzy w nadrzędność to Razumichin w podrzędność. Raskolnikow jest chorowity, a Razumichin silny jak wół; tam, gdzie Raskolnikow daje się nieść prądowi, Razumichin przejmuje stery. O ile główny bohater jest dumny pychą mordercy, o tyle jego rewers jest skromny radością ludzi ubogich. Raskolnikow zabija, Razumichin ratuje życie; gdy jeden mówi tak, drugi mówi nie. Aż wreszcie: tym co gubi Raskolnikowa jest poczucie wyższości; tymczasem Ariadną, która prowadzi Razumichina przez zdegenerowane zaułki Petersburga jest coś najprostszego na świecie zwykła życzliwość. W istocie ta dwójka to dwie strony tego samego modelu osobowości. Awersem i rewersem tej samej monety. Raskolnikow jest zbrodnią, a Razumichin karą; karą, bo w nim dostrzegamy człowieka, którym mógł być zbiedniały Rodion, gdyby zdołał w sobie skrzesać odrobinę zwyczajnej, ludzkiej godności. Dymitra Prokofiewicza się nie dostrzega. Nie pamiętamy o nim, gdy zakończymy lekturę. I bardzo dobrze taki ma być. Niepozbawiony wad, ale jednocześnie cichy, niepozorny, trzymający się gdzieś z tyłu. Bo właśnie to czyni niego postać idealnie odbitą. Bartłomiej Balcerzak Socjolog w teatrze, czyli moje speculum mundi (repetytorium z Goffmana) Zawód socjologa jest zawodem tragicznym, zwłaszcza jeśli chce się go traktować z powagą, godną tak uświęconych profesji jak lekarz lub prawnik. Tragizmu dodaje fakt, że jak u filozofów, tak w naukach społecznych, miarą dobrego wykształcenia nie jest przyrost wiedzy, a rosnąca świadomość, jak bardzo niezrozumiałą bestią są ludzie. Ból socjologa? Kiedy staje twarzą w twarz z człowiekiem potocznym. Chociaż ludzie codzienni są mniej irytujący dla adeptów mojego fachu, niż zastępy oczytanych (zgrozo!) mądrali. Wobec autorytetu (sic!) ich niewiedzy, jedynym, co dojrzały socjolog może użyć, jest donośne to nie do końca tak jest, wypowiedziane z należytym hukiem. Nie od razu jednak socjolodzy tracą tę, tak typową dla laików, pewność siebie. Jest wręcz taki moment, zazwyczaj na pierwszym roku studiów, kiedy to zachłyśnięty nowo zdobytą wiedzą akolita ogłasza światu zasłyszane na wykładach stwierdzenia z mocą równą tej, z którą papież powołuje do życia dogmaty. To właśnie wtedy, w śmierdzącej starą farbą sali wykładowej, z głową pełną wiary, po raz pierwszy spotkałem się z Ervinem Goffmanem i jego Teatrem życia codziennego. Ależ to najświętsza prawda, krzyczałem do własnych myśli, tak przecież urządzony jest świat. Palce wertowały strony, oczy płonące w gorączce poznania połykały kolejne słowa. Życie społeczne jest teatrem, mówił mi Goffman, a ja mu wierzyłem. Przecież codziennie widać, jak mężczyźni i kobiety grają role, trwają w swych kostiumach niczym w garniturach i sukniach. 15

16 Czytałem i byłem zachwycony. Świat był teatrem, a ja znalazłem klucz za kulisy. Minęły lata, nieuchronny proces socjologicznego dojrzewania dopadł i mnie. Wraz z kolejnymi partiami treści do zapamiętania, ginęła oczywistość zdobywanej wiedzy. Radość zastąpił cynizm. Dopadła mnie druga klątwa, ciążąca na zawodzie socjologa. Każdą rozmowę zaczynałem od znaczącego: To zależy. Nie powinno zatem dziwić, że moje drugie spotkanie z Goffmanem było o wiele mniej przyjemne, ale bardziej prawdziwe. Było jak wymuszona interakcja pomiędzy dwojgiem kochanków, których związek zakończył się wśród bólu i oskarżeń. Jak można było to opublikować, krzyczałem wprost do stron książki, przecież to nic tylko banał. Świat jest teatrem? Frazesy! Wiedział to już Shakespeare i poeci baroku. Rzymianie nie przypadkiem widzieli w człowieku boże igrzysko, a Grecy serię cieni marnie tańczących na ścianie jaskini. Czy po tysiącach lat rozwoju cywilizacji kogokolwiek zaskoczy teatralna analogia? Odrzuciłem Teatr Goffmana jako objawienie i zamieniłem w zwierciadło, w którym, poprzez wgląd w siebie, mogłem ujrzeć prawdę o społeczeństwie. Kluczem stała się właśnie oczywistość. Dlaczego właściwie metafora teatru świata jest dla nas tak naturalna? Co sprawia, że przyrównanie nas do aktorów, a otaczającej rzeczywistości do scenerii przychodzi tak łatwo? W pierwszym odruchu można odpowiedzieć pytaniem na pytanie: A czemu by nie? Czym innym miałaby być społeczna interakcja? Jednak taka reakcja czyni, że postawione na początku pytanie staje się jeszcze bardziej palące. W takim razie, czym jeszcze, poza teatrem, może być interakcja między ludźmi. Czy miast aktorami, możemy być nagą małpą w tańcu godowym? Niczym szympansy bonobo, jesteśmy w rzeczywistości ogniwami w łańcuchu splecionych pożądaniem ciał? Co zatem świadczy o sile tej metafory? Goffman pisze, że w życiu jednostki przychodzi chwila, kiedy, by osiągnąć swoje cele, musi stać się częścią społecznego przedstawienia. Z tego prostego stwierdzenia płynie wniosek, który może wyjaśnić moc teatralnej analogii. Jest bowiem coś, co odróżnia teatr od naturalnego tańca i seksu. Ta naturalność nie musi być grą, by zaistnieć. Para tancerzy ma prowadzącego, ale nigdy triumfatora. Orgazm nie wymaga pokonania kochanka. Jednakże, odgrywając mistrza miłosnej sztuki, można zdobyć władzę i zwyciężyć w dramacie międzyludzkich intryg. Dopiero, kiedy uświadomiłem sobie znaczenie gry w metaforze teatru, zrozumiałem, dlaczego może być ona tak istotna, zwłaszcza dla kogoś, kto próbuje socjologicznie patrzeć na świat ludzi. Wiele mówi to o społeczeństwie, kiedy wszystko widzi jako przedstawienie, w którym trzeba skutecznie zrealizować swoją rolę. Kto wie? Być może to właśnie odróżnia cywilizację od bardziej prostych form organizacji zbiorowości? Dopiero wtedy, kiedy pojawia się hierarchia i podział pracy, konieczne jest nadanie priorytetu dla aktora oraz sprowadzenie kochanka i tancerza do roli rekwizytów. Przymus ten zrodziły ślepe siły społecznego postępu. Ci, którzy grali lepiej, zwyczajnie wchłonęli tych, którzy woleli kochać i tańczyć. I tu urwał się ciąg mojej myśli. Zamknąłem książkę o teatrze życia codziennego i spojrzałem przez okno na ciemne, nocne niebo. Zawód socjologa jest zawodem tragicznym, to mówiłem na samym początku. 16

17 Nie wymieniłem jednak tego, co w nim jest najgorsze. Można znieść samoświadomość niewiedzy. Z dumnym nieuctwem można się uporać, nawet przybrać jego barwy. Lecz jest socjologiczny tragizm, którego nic nie pokona. Być socjologiem to być w pełni świadomym tego, że człowieka czeka zniewolenie. Rozwój technologii i zaawansowanie społeczne coraz bardziej utożsami człowieczeństwo z aktorstwem. Żelazna klatka racjonalizacji się zacieśnia, panoptykon widzi coraz więcej. Nie to jednak jest najgorsze. Najstraszliwsze w byciu socjologiem jest być pozbawionym nadziei, że za niewolą cywilizacji stoi wyższa świadomość, spisek wybranych możnych, legendarnych onych. To po prostu się staje. Ewa Wodniak Kto się ukrywa po drugiej stronie lustra? (Edgar Allan Poe: William Wilson) Szkoła, do której chodzi Wiliam Wilson, ma wielkie tradycje i mieści się w starym, mrocznym budynku elżbietańskim, o nieliczonej ilości pokoi z gotyckimi oknami, sekretnych zakamarków i ciemnych korytarzy. Otoczona jest ceglanym murem z żelazną bramą, która jakby wyznaczała symbolicznie przejście pomiędzy dwoma światami, granicę pomiędzy mroczną, niepokojącą podświadomością, wewnętrzną przestrzenią śnienia a światem zewnętrznym, realnym, otwartym. Tu ma rozegrać się dramat Williama, chłopca o ponadprzeciętnych zdolnościach, bujnej wyobraźni i charyzmatycznej osobowości, naznaczonego piętnem podwójnego istnienia. Rozpoznał grozę własnej tożsamości i nie chce, nie może się z tym pogodzić. Opowiadanie Edgara Allana Poe (z cyklu Opowieści niesamowite) wprowadza spowiedzią Wiliama Wilsona w ciemne korytarze duszy. Oto ubogie w zdarzenia, monotonne dni szkolne, William Wilson dzięki swojemu bogatemu umysłowi zamienia w czarodziejskie pole doznań, w przestrzeń tętniącą mnogością emocji i podniet, przejmujących i uskrzydlających. Dlatego szybko zdobywa dominującą pozycję wśród kolegów i staje się ich przywódcą. Z jednym, ponurym wyjątkiem. Jest nim jego sobowtór, który nosi to samo nazwisko i wygląda bardzo podobnie. Dochodzi między nimi do rywalizacji, antagonistycznej walki dusz, zajadłego pojedynku światła i ciemności. Przeciwnik jest uosobieniem buntu, gęstego, ciemnego oporu, który nadaje wszelkim działaniom głęboką, intensywną treść wewnętrzną, gdzie myśli nabierają porowatej, dotykalnej faktury, koncentrując się wokół paradoksalnej celowości istnienia. Ta demoniczna przewrotność życia znakomicie nadaje się do rozpoznania własnej tożsamości, jeśli człowiek do tego dojrzewa i jest zdolny tę wiedzę przyjąć. Bohater opowiadania nie był. 17

18 Dlatego jego egzystencja zmierza do upadku i staje się naznaczona przekleństwem. Imiennik Williama staje się z każdym dniem coraz bardziej do niego podobny, przejmuje jego słowa, zachowania, gesty, mimikę, podszywając się niejako pod jego egzystencję, kradnąc mu duszę. Tak to odczuwa udręczony do granic wytrzymałości bohater, darząc z czasem swoje alter ego zapiekłą nienawiścią. W opowiadaniu cienistość egzystencji sobowtóra wyrażona jest metaforycznie przez jego mówienie wyłącznie szeptem, choć dla bohatera jest to dźwięk grozy, bo nawet ten szept posiada jego intonację. Jednocześnie William ma niejasne odczucie, że antagonista, który prowadzi z nim jakąś szyderczą grę życia, pochodzi z odległych, mitycznych prapoczątków istnienia, z jego własnej czeluści przedegzystencjalnej i utajonego kodu wewnętrznego. Nie mogłem otrząsnąć się z wrażenia, że z istotą, jaka stała przede mną, poznałem się całe wieki temu, w przeszłości nieskończenie odległej. Zdjęty grozą, ucieka ze szkoły i przenosi się gdzie indziej. Tam dla zapomnienia pogrąża się w hulaszczym życiu, pełnym rozwiązłości, narkotycznych odlotów i tłumiących świadomość przygód. Wszędzie jednak podąża za nim jego upiorny towarzysz, materializując się w ciemności w hipnotyczną zjawę, która nigdy nie znika na zawsze. Nawet z zamaskowaną twarzą jest wystarczająco rozpoznawalna; sprowokowana ucieczką, jest tuż obok. Przeznaczenie, fatum, przeklęty los ściga każdego, kto przed nim ucieka. Nade wszystko zaś człowiek sam tworzy sobie swoje demony, karmiąc je własnym strachem. Następuje wreszcie ostatnia symboliczna scena: na balu maskowym, gdzie wszyscy ukrywają swoje twarze, bohater znowu rozpoznaje prześladowcę, po czym przeszywa go kilkakrotnie szpadą. Wtedy z konającego opada maska, a w pomieszczeniu nagle pojawia się ogromne lustro. W błysku olśnienia, w akcie iluminacji, bohater rozpoznaje siebie. Zabijając własne alter ego, samemu sobie zadał śmierć. Ze mnie czerpałeś byt, zatem kiedy konam, dojrzyj we mnie swoje własne odbicie. Oba pierwiastki, reprezentowane przez antagonistów, tworzą całość, jeden dopełnia drugi. Nieobecność jednego skazuje na nieistnienie drugiego. Walka pomiędzy bliźniaczymi aspektami osobowości doprowadziła do jej atomizacji, rozszczepienia, chociaż przeciwstawne pierwiastki żyły, karmiąc się nawzajem. Cień jest niezbędnym składnikiem istnienia i uznanie go w sobie jest przejawem prawdziwej mądrości i gwarancją życia. Po ucieczce od cienia, przestajemy istnieć, umieramy w niepełności, poszukujemy, płoniemy z pragnienia, drżymy w oczekiwaniu, wspominamy minione piękno i płaczemy za utraconą częścią siebie. Fragmentaryczność relacji międzyludzkiej pragnie dopełnienia. Dopiero w całości następuje pełny obieg energii i to gwarantuje rozwój i szczęście. Lustro jest w literaturze instrumentem mądrości, iluminacji i samopoznania. Można w nim wyczytać prawdę o sobie i odszczepionych fragmentach swojego ja. Lustro tworzy odbicie boskiej inteligencji. Pozwala sięgać poza to, co widoczne, odbija duszę człowieka i ukazuje odległe i przyszłe wydarzenia. (A. Chenel, A. Simarro, Słownik symboli, 2008;). Dlatego lustro jest głównym motywem tego psychoanalitycznego opowiadania. Maria Janion w książce: Żyjąc tracimy życie zwraca uwagę, że wszystko, co Poe napisał, odnosi się faktycznie do rzeczywistości psychicznej. W jej głębi pisarz dostrzegał tajemnicze siły, przekształcające na swoją modłę intencje i czyny człowieka. 18

19 One tworzą fatalistyczną wizję życia, dążącego do klęski. Wg Poego pierwiastek demonizmu jako miłości do upadku jest stale obecny w psychice ludzkiej. W opowiadaniu William Wilson życie z sobowtórem kończy się unicestwieniem bohatera. Poe mistrz ambiwalentnych nastrojów ukazywał człowieka drżącego na krawędzi otchłani, zafascynowanego rozpościerającą się głębią, w której można za chwilę przestać istnieć. Pisarz przeprowadzał w swojej twórczości eksperymenty poznawcze, sięgając do niezwykłych stanów świadomości. Wizje, sny, marzenia, gorączkowe zwidy, obłąkanie i szaleństwo, a nade wszystko pierwiastek dwoistości, wewnętrzne pęknięcie człowieka i świata oraz idące za tym zmagania świadomości to częste motywy w jego pisarstwie Demoniczni bohaterowie często konfrontowani są z ukrytą stroną istnienia, które znajduje się po drugiej stronie lustra i oglądają tam siebie oraz swoje lęki. Każdemu zdarza się takie doświadczenie, od którego wstrząsają nami dreszcze, gdy dotknie nas pochodząca stamtąd łaska wiedzy. Poe rozpoznał w lustrze opowiadania swoją twarz. Była to twarz odmieńca i romantycznego odludka, przez swoją samotność wyróżnionego, gdyż udostępniła mu ona odmienne widzenie świata. W wierszu Samotny mówi: Od dzieciństwa nigdy nie byłem jak inni. Patrzyłem inaczej niż inni. U wspólnego źródła ani uniesień nie czerpałem, ani cierpień. Wszystko, com kochał, kochałem sam.( ) Już wtedy, w dzieciństwie, u progu burzliwych przeżyć tchnęła we mnie tajemnica dotychczas wiążąca: Ze strumienia albo ze zdroju, Z purpurowej skały na szczycie, Ze złocących się smug jesiennych ( ) I z obłoku, który w błękicie przybrał dla mnie kształty demona. Edgar Allan Poe: Wybór opowiadań, Świat Książki 19

20 Backstage mundi Michał Erazmus Wlazł kotek na płotek i mruga, niestety nie śpiewa. Nie potrafi i ponoć nie ma słuchu, a poza tym męczy go kac. Nazywa się Moniuszko i ma chorą wątrobę. Przez chwilę przygląda się z sympatią ślicznej dziewczynie śpiącej pod sceną. A więc uśmiech na pyszczku, pożądliwe pomruki i fantazje. Szybko jednak mu przechodzi, przytomnieje, wraca ból głowy i przypomina sobie, że przecież za pół godziny odjeżdża ich pociąg. Wlazł kurek na murek i budzi, i pieje, że dwie wiadomości, obie złe. Nie zaczyna jednak od żadnej, bo dziewczyna swoim wzrokiem przemienia go w kamień. Piękna, miauczy, nie irytuj się tak, co z tego, że bez makijażu, coś wyczarujesz, w końcu jesteś rockową wróżką. A piękna ma na imię Manson, choć wygląda jak Marilyn. Wiecznie wytapirowane blond włosy, błyszczące trochę tandetnie oczy, a uśmiech szeroki, ze wzgórz Hollywood, nawet bez makijażu. No i jeszcze tyłek, ale o tym to już myśli w duchu kot i boi się powiedzieć głośno. Więc jak przystało na wróżkę, Manson wyczarowuje dla nich odrobinę luksusu, bilet na pierwszą klasę i ruski szampan na śniadanie. Żyć, nie umierać, elegancja francja, aczkolwiek bąbelki z rana nie zamortyzują karuzeli pod czaszką. Wszystko wydaje się być odrobinę kosmiczne, gdy siedzą potem na peronie i czekają na spóźniający się pociąg. Nie ma sensu zastanawiać się nad inną karmą, wyrokuje w końcu Moniuszko, a po namyśle kładzie na jej kolanach czarną główkę i coś mrucząc, ucina sobie jak gdyby nigdy nic drzemkę. Manson jest niegrzeczną dziewczynką. Wydziarana jeszcze w kołysce, ukradła mamie trampki i szminki. Miała dziesięć lat, gdy usłyszał o niej świat, na koncercie, kiedy zgasły wszystkie światła, rockowe bóstwa magiczną różdżką przemieniły ją w swoją wróżkę. Jest niegrzeczną dziewczynką i to chyba właśnie dlatego, wciąż lekko niewyspana i poirytowana, zastanawia się, czy i ewentualnie w jaki sposób pozbyć się czarnego futrzaka. Potem jednak przypomina sobie, że to przecież wszystko dzięki niemu. I kończy się na tym, że jest wdzięczna. Zresztą jak zwykle, jak to u kobiet bywa, pełna emocjonalna paleta barw. A pociąg wciąż nie przyjeżdża. Manson przez chwilę uśmiecha się, próbuje przypomnieć sobie wszystkie historie poprzedniej nocy, w końcu łapie się za głowę i z bólem serca uznaje, że większości i tak nie pamięta. Trochę szkoda, bo, co by nie kręcić nosem, przystojny był ten perkusista Po chwili znów analizuje anatomię kota odsypiającego kaca. Moniuszko powiedział kiedyś, że kobiety różnią się od nich tylko tym, że nie mają dziewięciu żyć. Wyśmiała go wtedy, ale powiedziała, że zgoda, ja będę Nancy, a ty Sid, uśmiechnęła się zalotnie, ale nie myśl sobie, nie wyobrażaj Bóg wie czego, jeśli erotyka międzygatunkowa, to tylko po reinkarnacji.

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa-

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa- Przedstawienie Agata od kilku dni była rozdrażniona. Nie mogła jeść ani spać, a na pytania mamy, co się stało, odpowiadała upartym milczeniem. Nie chcesz powiedzieć? mama spojrzała na nią z troską. Agata

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie

Bardziej szczegółowo

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków,

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, którzy twierdzą, że właściwie w ogóle nie rozmawiają ze swoimi dziećmi, odkąd skończyły osiem czy dziewięć lat. To może wyjaśniać, dlaczego przesiadują

Bardziej szczegółowo

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku I Komunia Święta Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku Ktoś cię dzisiaj woła, Ktoś cię dzisiaj szuka, Ktoś wyciąga dzisiaj swoją dłoń. Wyjdź Mu na spotkanie Z miłym powitaniem, Nie lekceważ znajomości

Bardziej szczegółowo

to myśli o tym co teraz robisz i co ja z Tobą

to myśli o tym co teraz robisz i co ja z Tobą DZIEŃ BEZ CIEBIE Dzień bez Ciebie Dzień bez Ciebie jakoś tak szary to brak mej części i mało widzę co istnieje najpiękniej gdy nie błyszczą Twe słowa tylko przy Tobie nie wiem czy się martwić to myśli

Bardziej szczegółowo

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca Autor wiersza: Anna Sobotka PATRON Każdy patron to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie Pani Ania. Mądra, dobra i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca uszczęśliwić mnie umiała. Myśli moje do Niej

Bardziej szczegółowo

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Jako mała dziewczynka miałam wiele marzeń. Chciałam pomagać innym ludziom. Szczególnie starzy, samotni

Bardziej szczegółowo

Najlepsza Pozycja Seksualna. oswieconykochanek.pl pozycjeseksualne.pl autor: Brunet

Najlepsza Pozycja Seksualna. oswieconykochanek.pl pozycjeseksualne.pl autor: Brunet Najlepsza Pozycja Seksualna oswieconykochanek.pl pozycjeseksualne.pl autor: Brunet Najlepsza pozycja seksualna. Daje zarówno tobie jak i partnerce maksymalne przeżycia. - do stosowania jeśli chcesz mieć

Bardziej szczegółowo

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych dr Renata Maciejewska Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie Struktura próby według miasta i płci Lublin Puławy Włodawa Ogółem

Bardziej szczegółowo

Najważniejsze lata czyli jak rozumieć rysunki małych dzieci

Najważniejsze lata czyli jak rozumieć rysunki małych dzieci Najważniejsze lata czyli jak rozumieć rysunki małych dzieci Anna Kalbarczyk Najważniejsze lata czyli jak rozumieć rysunki małych dzieci Rozwój osobowości dziecka w wieku od 2 do 6 lat na podstawie jego

Bardziej szczegółowo

Miłosne Wierszyki. Noc nauczyła mnie marzyć. Gwiazdy miłością darzyć. Deszcz nauczył mnie szlochać A ty nauczyłeś mnie kochać!

Miłosne Wierszyki. Noc nauczyła mnie marzyć. Gwiazdy miłością darzyć. Deszcz nauczył mnie szlochać A ty nauczyłeś mnie kochać! Miłosne Wierszyki Noc nauczyła mnie marzyć. Gwiazdy miłością darzyć. Deszcz nauczył mnie szlochać A ty nauczyłeś mnie kochać! Miłość jedyna jest Miłość nie zna końca Miłość cierpliwa jest zawsze ufająca

Bardziej szczegółowo

Kto chce niech wierzy

Kto chce niech wierzy Kto chce niech wierzy W pewnym miejscu, gdzie mieszka Bóg pojawił się mały wędrowiec. Przysiadł na skale i zapytał: Zechcesz Panie ze mną porozmawiać? Bóg popatrzył i tak odpowiedział: mam wiele czasu,

Bardziej szczegółowo

Hektor i tajemnice zycia

Hektor i tajemnice zycia François Lelord Hektor i tajemnice zycia Przelozyla Agnieszka Trabka WYDAWNICTWO WAM Był sobie kiedyś chłopiec o imieniu Hektor. Hektor miał tatę, także Hektora, więc dla odróżnienia rodzina często nazywała

Bardziej szczegółowo

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady,

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, Laura Mastalerz, gr. IV Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, w których mieszkały wraz ze swoimi rodzinami:

Bardziej szczegółowo

Wyobraźnia jest ważniejsza niż wiedza. (Albert Einstein)

Wyobraźnia jest ważniejsza niż wiedza. (Albert Einstein) Wiesław Ozga TreningAntystresowy.pl Afirmacje - modlitwa dziękczynna Powinniśmy wiedzieć czego chcemy, widzieć to, cieszyć się i z wielką wdzięcznością dziękować Bogu za to, że nasz doskonały plan staje

Bardziej szczegółowo

SKALA ZDOLNOŚCI SPECJALNYCH W WERSJI DLA GIMNAZJUM (SZS-G) SZS-G Edyta Charzyńska, Ewa Wysocka, 2015

SKALA ZDOLNOŚCI SPECJALNYCH W WERSJI DLA GIMNAZJUM (SZS-G) SZS-G Edyta Charzyńska, Ewa Wysocka, 2015 SKALA ZDOLNOŚCI SPECJALNYCH W WERSJI DLA GIMNAZJUM (SZS-G) SZS-G Edyta Charzyńska, Ewa Wysocka, 2015 INSTRUKCJA Poniżej znajdują się twierdzenia dotyczące pewnych cech, zachowań, umiejętności i zdolności,

Bardziej szczegółowo

MODLITWY. Autorka: Anna Młodawska (Leonette)

MODLITWY. Autorka: Anna Młodawska (Leonette) MODLITWY BLOG MOTYWACYJNY www.leonette.pl Panie, Ty wiesz o najsłodszych mych wspomnieniach, Panie, Ty wiesz o największych mych marzeniach, Panie, Ty wiesz czego dzisiaj tak żałuję, Panie, Ty wiesz czego

Bardziej szczegółowo

Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku...

Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku... Wyznania Wyznania Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku... Wolę być chwilą w Twoim życiu niż wiecznością w życiu innej!!! Nie wiem, czy chcesz ze mną chodzić,

Bardziej szczegółowo

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM KATARZYNA ŻYCIEBOSOWSKA POPICIU WYDAWNICTWO WAM Zamiast wstępu Za każdym razem, kiedy zaczynasz pić, czuję się oszukana i porzucona. Na początku Twoich ciągów alkoholowych jestem na Ciebie wściekła o to,

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik.

Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik. Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik. Panie Adamie, test przesiewowy i test potwierdzenia wykazały, że jest pan zakażony wirusem HIV. MAM AIDS??! Wiemy teraz, że jest

Bardziej szczegółowo

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły.

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. SZKOŁA dla RODZICÓW Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. (...) Dzieci potrzebują tego, aby ich uczucia były akceptowane i doceniane. Kto pyta nie błądzi. Jak pomóc

Bardziej szczegółowo

Grzech psuje. Wszyscy odstąpili od Boga, wszyscy popełnili zło. Nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego. (List do Rzymian 3, 12)

Grzech psuje. Wszyscy odstąpili od Boga, wszyscy popełnili zło. Nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego. (List do Rzymian 3, 12) Spotkanie 2 Grzech psuje moją przyjaźń z Bogiem Wszyscy odstąpili od Boga, wszyscy popełnili zło. Nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego. (List do Rzymian 3, 12) Dobra Nowina głosi, że Bóg

Bardziej szczegółowo

MAŁA JADWINIA nr 11. o mała Jadwinia p. dodatek do Jadwiżanki 2 (47) Opracowała Daniela Abramczuk

MAŁA JADWINIA nr 11. o mała Jadwinia p. dodatek do Jadwiżanki 2 (47) Opracowała Daniela Abramczuk o mała Jadwinia p MAŁA JADWINIA nr 11 Opracowała Daniela Abramczuk Zdjęcie na okładce Julia na huśtawce pochodzą z książeczki Julia święta Urszula Ledóchowska za zgodą Wydawnictwa FIDES. o Mała Jadwinia

Bardziej szczegółowo

www.abcprzedszkola.pl

www.abcprzedszkola.pl 1 do artykułu z cyklu Bajkowe Abecadło autorstwa Chanthy E.C. zamieszczonego na www.abcprzedszkola.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Występują: Narrator (przedszkolanka lub rodzic) Brzydkie Kaczątko Mama

Bardziej szczegółowo

To My! W numerze: Wydanie majowe! Redakcja gazetki: Lektury - czy warto je czytać Wiosna - czas na zabawę Strona patrona Dzień MAMY Święta Krzyżówka

To My! W numerze: Wydanie majowe! Redakcja gazetki: Lektury - czy warto je czytać Wiosna - czas na zabawę Strona patrona Dzień MAMY Święta Krzyżówka To My! Wydanie majowe! W numerze: Lektury - czy warto je czytać Wiosna - czas na zabawę Strona patrona Dzień MAMY Święta Krzyżówka Redakcja gazetki: redaktor naczelny - Julia Duchnowska opiekunowie - pan

Bardziej szczegółowo

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY Często będę Ci mówić, że to ważna lekcja, ale ta jest naprawdę ważna! Bez niej i kolejnych trzech, czyli całego pierwszego tygodnia nie dasz rady zacząć drugiego. Jeżeli czytałaś wczorajszą lekcję o 4

Bardziej szczegółowo

Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2. Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo

Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2. Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo Andrzej Graca BEZ SPINY CZYLI NIE MA CZEGO SIĘ BAĆ Andrzej Graca: Bez spiny czyli nie ma czego się bać 3 Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2

Bardziej szczegółowo

NAUKA JAK UCZYĆ SIĘ SKUTECZNIE (A2 / B1)

NAUKA JAK UCZYĆ SIĘ SKUTECZNIE (A2 / B1) NAUKA JAK UCZYĆ SIĘ SKUTECZNIE (A2 / B1) CZYTANIE A. Mówi się, że człowiek uczy się całe życie. I jest to bez wątpienia prawda. Bo przecież wiedzę zdobywamy nie tylko w szkole, ale również w pracy, albo

Bardziej szczegółowo

Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci!

Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci! W samo południe 14 Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci! przed czytaniem 1. W internecie można znaleźć wiele rzeczy. W internecie, czyli właściwie gdzie? Opracujcie hasło INTERNET na podstawie własnych skojarzeń

Bardziej szczegółowo

BIG DAY. Teksty do utworów z albumu: www.bigday.pl

BIG DAY. Teksty do utworów z albumu: www.bigday.pl BIG DAY Teksty do utworów z albumu: 6 Wszelkie prawa zastrzeżone ZAIKS/BIEM 2002/2003 www.bigday.pl Jedyna taka noc Taka noc jest tylko raz Właśnie dzisiaj obok nas Możesz być tą jedną z gwiazd Możesz

Bardziej szczegółowo

Prawdziwa miłość ani nie poucza, ani nie straszy.

Prawdziwa miłość ani nie poucza, ani nie straszy. 5 6 Tyle nam powiedział Święty Paweł, jaka może być miłość: cierpliwa, wytrwała... Widzimy taką miłość w życiu między ludźmi. Możemy ją opisać, używając słów mniej lub bardziej udanych, ale można się zgubić

Bardziej szczegółowo

Filip idzie do dentysty. 1 Proszę aapisać pytania do tekstu Samir jest przeziębiony.

Filip idzie do dentysty. 1 Proszę aapisać pytania do tekstu Samir jest przeziębiony. 114 Lekcja 12 Tak ubrany wychodzi na ulicę. Rezultat jest taki, że Samir jest przeziębiony. Ma katar, kaszel i temperaturę. Musi teraz szybko iść do lekarza. Lekarz bada Samira, daje receptę i to, co Samir

Bardziej szczegółowo

ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE

ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE 1 ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE 2 Padał deszcz. Mówią, że podczas deszczu dzieci się nudzą. Nie oni. Ukradkiem wzięli rowery i postanowili pojechać przed siebie: -myślisz, że babcia nas widziała?

Bardziej szczegółowo

REKLAMA. TRYB ROZKAZUJĄCY AUDIO A2 / B1. (wersja dla studentów)

REKLAMA. TRYB ROZKAZUJĄCY AUDIO A2 / B1. (wersja dla studentów) REKLAMA. TRYB ROZKAZUJĄCY AUDIO A2 / B1 (wersja dla studentów) Reklama jest obecna wszędzie w mediach, na ulicy, w miejscach, w których uczymy się, pracujemy i odpoczywamy. Czasem pomaga nam w codziennych

Bardziej szczegółowo

Konferencja "Nowa jakość w kształceniu zawodowym i ustawicznym" Warszawa, 23.10.2013r

Konferencja Nowa jakość w kształceniu zawodowym i ustawicznym Warszawa, 23.10.2013r Konferencja "Nowa jakość w kształceniu zawodowym i ustawicznym" Warszawa, 23.10.2013r E W A K O S U N I W E R S Y T E T Ł Ó D Z K I K W E S T I O N A R I U S Z P R E D Y S P O Z Y C J I Z A W O D O W Y

Bardziej szczegółowo

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska spektakl edukacyjno-profilaktyczny dla najmłodszych. (Scenografia i liczba aktorów - zależne od wyobraźni i możliwości technicznych reżysera.) Uczeń A - Popatrz

Bardziej szczegółowo

Widziały gały co brały

Widziały gały co brały Widziały gały co brały KATARZYNA JEZIERSKA-TRATKIEWICZ Widziały gały co brały Uwagi autorki i wydawnictwa Wszystkie informacje zawarte w tej książce zostały przez autorkę starannie zebrane i przygotowane

Bardziej szczegółowo

Zmiana przekonań, czyli jak stać się panem swojego umysłu

Zmiana przekonań, czyli jak stać się panem swojego umysłu Zmiana przekonań, czyli jak stać się panem swojego umysłu - Arkusz ćwiczeń - Lista ograniczających przekonań: Żeby być bogatym trzeba ciężko pracować W Polsce trudno jest zrobić biznes Świat jest brutalnym

Bardziej szczegółowo

Anioły zawsze są obok ciebie i cały czas coś do

Anioły zawsze są obok ciebie i cały czas coś do Anioły zawsze są obok ciebie i cały czas coś do ciebie mówią zwłaszcza wtedy, kiedy się do nich modlisz. Ich subtelny głos, który dociera do nas w postaci intuicyjnych odczuć i myśli ciężko usłyszeć w

Bardziej szczegółowo

Droga Krzyżowa STACJA

Droga Krzyżowa STACJA Kogo wybierasz? Jezusa, czy Barabasza? Kogo w życiu wybierasz? Oto nadszedł ten moment, który może kiedyś w życiu pominąłeś Łatwiej jest przecież nie opowiadać się za żadnym życiem. Łatwiej jest egzystować,

Bardziej szczegółowo

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina...

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina... 1 Budzik dzwonił coraz głośniej i głośniej, a słońce jakby za wszelką cenę chciało się wedrzeć do mojego pokoju. Niedali mi spać już dłużej;wstałam. Wtedy właśnie uswiadomiłam sobie, że jest dzień 11 listopada

Bardziej szczegółowo

to jest właśnie to, co nazywamy procesem życia, doświadczenie, mądrość, wyciąganie konsekwencji, wyciąganie wniosków.

to jest właśnie to, co nazywamy procesem życia, doświadczenie, mądrość, wyciąganie konsekwencji, wyciąganie wniosków. Cześć, Jak to jest, że rzeczywistość mamy tylko jedną i czy aby na pewno tak jest? I na ile to może przydać się Tobie, na ile to może zmienić Twoją perspektywę i pomóc Tobie w osiąganiu tego do czego dążysz?

Bardziej szczegółowo

M Ą D R O Ś Ć N O C Y

M Ą D R O Ś Ć N O C Y K H E N C Z E N T H R A N G U R I N P O C Z E A SONG FOR T H E K I NG Od pewnego czasu Gampopa miewał wiele dziwnych i żywych snów. Udał się więc do Milarepy po radę. Ten odpowiedział mu: Jesteś wielkim

Bardziej szczegółowo

Pomyślności i radości, Szczęścia w kartach i miłości, W dzień słoneczny i po zmroku Chcę Ci życzyć w Nowym Roku.

Pomyślności i radości, Szczęścia w kartach i miłości, W dzień słoneczny i po zmroku Chcę Ci życzyć w Nowym Roku. Nowy rok Nowy Rok Pomyślności i radości, Szczęścia w kartach i miłości, W dzień słoneczny i po zmroku Chcę Ci życzyć w Nowym Roku. Huczą petardy i gra muzyka, Stary rok mija, za las umyka, Cóż w tym dziwnego,

Bardziej szczegółowo

Człowiek, który nie wierzy własnym zmysłom, jest równie szalony jak człowiek, który nie wierzy niczemu innemu oprócz własnych zmysłów.

Człowiek, który nie wierzy własnym zmysłom, jest równie szalony jak człowiek, który nie wierzy niczemu innemu oprócz własnych zmysłów. Wybitny myśliciel angielski, felietonista, redaktor i pisarz. Znany jako mistrz paradoksu. Jego książki wywarły wielki wpływ na wiarę jemu współczesnych w tym na autora Opowieści z Narnii C. S. Lewisa.

Bardziej szczegółowo

TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA

TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA Drogi uczniu! Instrukcja dla użytkownika testu Najpierw przeczytaj uważnie tekst. Następnie rozwiązuj

Bardziej szczegółowo

KOCHAM CIĘ-NIEPRZYTOMNIE WIEM, ŻE TY- MNIE PODOBNIE NA CÓŻ WIĘC CZEKAĆ MAMY OBOJE? Z NASZYM SPOTKANIEM WSPÓLNYM? MNIE- SZKODA NA TO CZASU TOBIE-

KOCHAM CIĘ-NIEPRZYTOMNIE WIEM, ŻE TY- MNIE PODOBNIE NA CÓŻ WIĘC CZEKAĆ MAMY OBOJE? Z NASZYM SPOTKANIEM WSPÓLNYM? MNIE- SZKODA NA TO CZASU TOBIE- WCZEŚNIEJSZA GWIAZDKA KOCHAM CIĘ-NIEPRZYTOMNIE WIEM, ŻE TY- MNIE PODOBNIE NA CÓŻ WIĘC CZEKAĆ MAMY OBOJE? Z NASZYM SPOTKANIEM WSPÓLNYM? MNIE- SZKODA NA TO CZASU TOBIE- ZAPEWNE TAKŻE, WIĘC SPOTKAJMY SIĘ

Bardziej szczegółowo

Konspekt szkółki niedzielnej propozycja Niedziela przedpostna Estomihi

Konspekt szkółki niedzielnej propozycja Niedziela przedpostna Estomihi Centrum Misji i Ewangelizacji / www.cme.org.pl Konspekt szkółki niedzielnej propozycja Niedziela przedpostna Estomihi Główna myśl: Bądź naśladowcą Jezusa Tekst: Mk 8,34 Jezus zapowiada swoją śmierć i zmartwychwstanie

Bardziej szczegółowo

Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole A D E L E F A B E R E L A I N E M A Z L I S H

Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole A D E L E F A B E R E L A I N E M A Z L I S H Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole A D E L E F A B E R E L A I N E M A Z L I S H ZAMIAST ZAPRZECZAĆ UCZUCIOM NAZWIJ JE ZAMIAST -Tu jest za dużo słów. -Bzdura. Wszystkie słowa są łatwe.

Bardziej szczegółowo

TRYB ROZKAZUJĄCY A2 / B1 (wersja dla studenta)

TRYB ROZKAZUJĄCY A2 / B1 (wersja dla studenta) TRYB ROZKAZUJĄCY A2 / B1 (wersja dla studenta) Materiał prezentuje sposób tworzenia form trybu rozkazującego dla każdej koniugacji (I. m, -sz, II. ę, -isz / -ysz, III. ę, -esz) oraz część do ćwiczeń praktycznych.

Bardziej szczegółowo

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD K A T A R Z Y N A O R K I S Z S T O W A R Z Y S Z E N I E N A R Z E C Z D Z I E C I Z N A D P O B U D L I W O Ś C I Ą P S Y C H O R U C H O W Ą Moment narodzenia

Bardziej szczegółowo

Modlitwa ciągła nieustająca dopomaga do działania we wszystkim w imieniu Pana Jezusa, a wtenczas wszystkie zwroty na siebie ustają.

Modlitwa ciągła nieustająca dopomaga do działania we wszystkim w imieniu Pana Jezusa, a wtenczas wszystkie zwroty na siebie ustają. Modlitwa ciągła nieustająca dopomaga do działania we wszystkim w imieniu Pana Jezusa, a wtenczas wszystkie zwroty na siebie ustają. /Matka Celina Zapiski -17.VI.1883r./...dziecko drogie, chcę ci objaśnić...ogólną

Bardziej szczegółowo

Kwestionariusz AQ. wersja dla młodzieży 12-15 lat. Płeć dziecka:... Miesiąc i rok urodzenia dziecka:... Miejsce zamieszkania (miasto, wieś):...

Kwestionariusz AQ. wersja dla młodzieży 12-15 lat. Płeć dziecka:... Miesiąc i rok urodzenia dziecka:... Miejsce zamieszkania (miasto, wieś):... Kwestionariusz AQ wersja dla młodzieży 12-15 lat Płeć dziecka:... Miesiąc i rok urodzenia dziecka:... Miejsce zamieszkania (miasto, wieś):... Płeć osoby wypełniającej kwestionariusz:... Wiek:... Wykształcenie

Bardziej szczegółowo

Prośby dziecka według Korczaka. Marta Gerlach-Malczewska psycholog

Prośby dziecka według Korczaka. Marta Gerlach-Malczewska psycholog Prośby dziecka według Korczaka Marta Gerlach-Malczewska psycholog Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam. To tylko próba sił z mojej strony. Wymuszanie w

Bardziej szczegółowo

Scenariusz widowiska scenicznego Zdrowo żyj Dzieci 5 6 letnie

Scenariusz widowiska scenicznego Zdrowo żyj Dzieci 5 6 letnie Scenariusz widowiska scenicznego Zdrowo żyj Dzieci 5 6 letnie Teksty narratora i słowa piosenek Ewy Knap Choreografia Małgorzata Piotrowicz W widowisku wykorzystano muzykę zespołu ABBA Samorządowe Przedszkole

Bardziej szczegółowo

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV Wolontariat Wolontariat ważna sprawa, nawet super to zabawa. Nabierz w koszyk groszy parę, będziesz miał ich całą chmarę. Z serca swego daj znienacka, będzie wnet Szlachetna Paczka. Komuś w trudzie dopomoże,

Bardziej szczegółowo

WPROWADZENIE. Tworzyć nowe w sobie i świecie

WPROWADZENIE. Tworzyć nowe w sobie i świecie WPROWADZENIE D zień dobry, Przyjaciele. Pragnę powitać tych wszystkich, któ rzy kroczą drogą dalszego energoinformacyjnego rozwoju oraz tych, którzy stawiają na niej dopiero pierwsze kroki. Czy gotowi

Bardziej szczegółowo

Spacer? uśmiechnął się zając. Mógłbyś używać nóg do bardziej pożytecznych rzeczy.

Spacer? uśmiechnął się zając. Mógłbyś używać nóg do bardziej pożytecznych rzeczy. Zając wychodził z siebie ze złości i krzyczał: Biegniemy jeszcze raz, jeszcze raz wkoło! Nie ma sprawy, odparł jeż, Ile razy masz ochotę. Biegał więc zając siedemdziesiąt trzy razy, a jeż ciągle dotrzymywał

Bardziej szczegółowo

Ziemia. Modlitwa Żeglarza

Ziemia. Modlitwa Żeglarza Ziemia Ziemia, którą mi dajesz, nie jest fikcją ani bajką, Wolność którą mam w Sobie Jest Prawdziwa. Wszystkie góry na drodze muszą, muszą ustąpić, Bo wiara góry przenosi, a ja wierzę Tobie. Ref: Będę

Bardziej szczegółowo

Minęły dwa lata od pierwszego wydania książki o energetycznym

Minęły dwa lata od pierwszego wydania książki o energetycznym Przedmowa Minęły dwa lata od pierwszego wydania książki o energetycznym oczyszczaniu domu. Od tej pory tysiące ludzi korzysta z rytuałów w niej opisanych, by uwolnić swój dom i świadomość od dawnych obciążeń

Bardziej szczegółowo

PRACA Z PRZEKONANIAMI W PROGRAMIE SIMONTONA INSTRUKCJE ROZWIJANIE I WZMACNIANIE KOMPETENCJI EMOCJONALNEJ

PRACA Z PRZEKONANIAMI W PROGRAMIE SIMONTONA INSTRUKCJE ROZWIJANIE I WZMACNIANIE KOMPETENCJI EMOCJONALNEJ PRACA Z PRZEKONANIAMI W PROGRAMIE SIMONTONA INSTRUKCJE ROZWIJANIE I WZMACNIANIE KOMPETENCJI EMOCJONALNEJ To nie rzeczy nas smucą, ale sposób w jaki je widzimy (Epiktet 55 135). Powyższe stwierdzenie wyjaśnia,

Bardziej szczegółowo

Czy potrafisz się uczyć? badanie ewaluacyjne

Czy potrafisz się uczyć? badanie ewaluacyjne Czy potrafisz się uczyć? badanie ewaluacyjne W celu zbadania efektywności uczenia się, przygotowałam i przeprowadziłam wśród uczniów mojej klasy ankietę na temat Czy potrafisz się uczyć?. Test przeprowadziłam

Bardziej szczegółowo

KARTA ZGŁOSZENIA DZIECKA DO PRZEDSZKOLA

KARTA ZGŁOSZENIA DZIECKA DO PRZEDSZKOLA KARTA ZGŁOSZENIA DZIECKA DO PRZEDSZKOLA... (imię i nazwisko dziecka przyjmowanego do przedszkola) Data i miejsce urodzenia dziecka... Pesel.. Imiona rodziców... Rodzeństwo (imię, nazwisko, wiek).... Adres

Bardziej szczegółowo

Centrum Misji i Ewangelizacji / www.cme.org.pl. Konspekt szkółki niedzielnej propozycja Ostatnia niedziela po Epifanii

Centrum Misji i Ewangelizacji / www.cme.org.pl. Konspekt szkółki niedzielnej propozycja Ostatnia niedziela po Epifanii Centrum Misji i Ewangelizacji / www.cme.org.pl Konspekt szkółki niedzielnej propozycja Ostatnia niedziela po Epifanii Główna myśl: Pan Jezus nie chce żebyś się bał(-a) Tekst: Mt 17,1-9 Przemienienie Jezusa

Bardziej szczegółowo

Jaki jest Twój ulubiony dzień tygodnia? Czy wiesz jaki dzień tygodnia najbardziej lubią Twoi bliscy?

Jaki jest Twój ulubiony dzień tygodnia? Czy wiesz jaki dzień tygodnia najbardziej lubią Twoi bliscy? Kogo podziwiasz dzisiaj, a kogo podziwiałeś w przeszłości? Jaki jest Twój ulubiony dzień tygodnia? Czy wiesz jaki dzień tygodnia najbardziej lubią Twoi bliscy? Jaka jest Twoja ulubiona potrawa? Czy wiesz

Bardziej szczegółowo

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej.

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. 34-letnia Emilia Zielińska w dniu 11 kwietnia 2014 otrzymała nowe życie - nerkę

Bardziej szczegółowo

17 marca 2011 r. DZIEŃ KANGURA

17 marca 2011 r. DZIEŃ KANGURA 17 marca 2011 r. DZIEŃ KANGURA MIĘDZYKLASOWY TURNIEJ MATEMATYCZNY KLAS IV VI Obchody Dnia Kangura - święta matematyki, mają charakter konkursu między klasami. Chcemy udowodnić, że matematyka, to nie tylko

Bardziej szczegółowo

NASZE AMBASADORKI, ULA I NIKKO

NASZE AMBASADORKI, ULA I NIKKO NASZE AMBASADORKI, ULA I NIKKO MONIKA KUSZYŃSKA Krucha śpiewaczka wyśpiewująca nadzieję. Jej misją jest zaszczepianie w ludziach pozytywnego myślenia i wsparcie w przeżywaniu cierpienia. Pokazuje innym,

Bardziej szczegółowo

RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010

RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010 RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010 MARKOWI MIDURZE NIGDY BY DO GŁOWY NIE PRZYSZŁO, ŻE UŻYJE SUPER GLUE PRZECIWKO CZŁOWIEKOWI aatakowałem w tramwaju. Była wtedy jedenasta w nocy. Miałem w kieszeni tubkę super glue,

Bardziej szczegółowo

Dorota Sosulska pedagog szkolny

Dorota Sosulska pedagog szkolny Czasem zapominamy o prostych potrzebach, które dzieci komunikują nam na co dzień. Zapraszam więc wszystkich dorosłych do zatrzymania się w biegu, pochylenia się nad swoimi pociechami i usłyszenia, co mają

Bardziej szczegółowo

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Sens życia Gdy na początku dnia czynię z wiarą znak krzyża, wymawiając słowa "W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego", Bóg uświęca cały czas i przestrzeń, która otworzy

Bardziej szczegółowo

MAŁY PABLO I DWIE ŚWINKI

MAŁY PABLO I DWIE ŚWINKI ROBERT MAICHER MAŁY PABLO I DWIE ŚWINKI Poleca: SuperKid.pl Zapewnij dzieciom dobry start! Copyright by Robert Maicher Data: 03.02.2008 Tytuł: Mały Pablo i dwie świnki Autor: Robert Maicher Wydanie I Seria:

Bardziej szczegółowo

DZIESIĘĆ jakże nowoczesnych PRZYKAZAŃ

DZIESIĘĆ jakże nowoczesnych PRZYKAZAŃ Patryk Rutkowski DZIESIĘĆ jakże nowoczesnych PRZYKAZAŃ Problem z Dekalogiem Znacznej części katolików, zwłaszcza tej która odwiedza Kościół jedynie przy okazji większych uroczystości, wydaje się, że chrześcijaństwo

Bardziej szczegółowo

Rozdział 1. Pierwszy dzień w czwartej klasie.

Rozdział 1. Pierwszy dzień w czwartej klasie. ,,W czwartej klasie WSTĘP W tej książce największą bohaterką jest Karolina. Karolina ma 10 lat. Ma ciemne czarne włosy. Niebieskie oczy, krzywe zęby. Bardzo lubi się ubierać w trampki, bluzy, dresy czyli

Bardziej szczegółowo

METODA MEDYTACJI IGNACJAŃSKIEJ

METODA MEDYTACJI IGNACJAŃSKIEJ METODA MEDYTACJI IGNACJAŃSKIEJ Zaczynamy rekolekcje ignacjańskie, inaczej mówiąc Ćwiczenia Duchowne, wg metody św. Ignacego. Ćwiczenia duchowne, jak mówi św. Ignacy to: wszelki sposób odprawiania rachunku

Bardziej szczegółowo

Pielgrzymka,18.01. 2013. Kochana Mamo!

Pielgrzymka,18.01. 2013. Kochana Mamo! Pielgrzymka,18.01. 2013 Kochana Mamo! Na początku mego listu chciałbym Ci podziękować za wiedzę, którą mi przekazałaś. Wiedza ta jest niesamowita i wielka. Cudownie ją opanowałem i staram się ją dobrze

Bardziej szczegółowo

JAK RADZIĆ SOBIE Z NASTOLATKIEM W SYTUACJACH KONFLIKTOWYCH?

JAK RADZIĆ SOBIE Z NASTOLATKIEM W SYTUACJACH KONFLIKTOWYCH? JAK RADZIĆ SOBIE Z NASTOLATKIEM W SYTUACJACH KONFLIKTOWYCH? Podstawowa zasada radzenia sobie w sytuacjach konfliktowych:,,nie reaguj, tylko działaj Rodzice rzadko starają się dojść do tego, dlaczego ich

Bardziej szczegółowo

Zawsze w środy, zanim zadzwoni dzwonek, ja wcześniej muszę się udać do pracowni plastycznej. Przynoszę wodę. Oliwię zastałam w łazience. Myła ręce.

Zawsze w środy, zanim zadzwoni dzwonek, ja wcześniej muszę się udać do pracowni plastycznej. Przynoszę wodę. Oliwię zastałam w łazience. Myła ręce. Kochany Pamiętniku! Pani zadała mi dziwną pracę domową. Miałam obserwować, co w ciągu dnia robią moje ręce. Zadanie to wydawało mi się trudne, ponieważ moim zdaniem niełatwo jest obserwować samą siebie.

Bardziej szczegółowo

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Polska Szkoła Sobotnia im. Jana Pawla II w Worcester Opracował: Maciej Liegmann 30/03hj8988765 03/03/2012r. Wspólna decyzja? Anglia i co dalej? Ja i Anglia. Wielka

Bardziej szczegółowo

KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA

KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA GRUPA ŚREDNIA KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA Cel ogólny: tworzenie form 2 osoby l.poj. trybu rozkazującego. Cele operacyjne: uczeń będzie znał legendę o Złotej kaczce w wersji współczesnej,

Bardziej szczegółowo

Marcin Ufnalski. Wiersz o Janie Pawle II. Laura Romanowska

Marcin Ufnalski. Wiersz o Janie Pawle II. Laura Romanowska Ojcze Janie Pawle, kiedy byłeś wśród nas, my, dzieci, i dorośli - bardzo kochaliśmy Cię. A kiedy Cię zabrakło, nie smucimy się, bo wiemy, że gdzieś z nieba patrzysz na nas i uśmiechasz się. Wielka radość

Bardziej szczegółowo

WSPÓLNE ŻYCIE CHRZEŚCIJAN

WSPÓLNE ŻYCIE CHRZEŚCIJAN WSPÓLNE ŻYCIE CHRZEŚCIJAN Teksty biblijne: Dz. Ap. 4, 32 37, Ew. Mat. 6, 19 21 Tekst pamięciowy: Ks. Przyp. 14, 21; Ew. Mat. 6, 21 ( ) Szczęśliwy ten, kto lituje się nad ubogimi Albowiem, gdzie jest skarb

Bardziej szczegółowo

Motto. Wszystko ma swoje przyczyny i sens. Wojciech Zinka

Motto. Wszystko ma swoje przyczyny i sens. Wojciech Zinka Dzień dobry! O mnie Nazywam się Wojciech Zinka i jestem wariatem Na schizofrenię zachorowałem w roku 2004, w wieku 22 lat Opowiem jak szaleństwo zmieniło moje życie Motto Wszystko ma swoje przyczyny i

Bardziej szczegółowo

JAK MOTYWOWAĆ DZIECKO DO NAUKI

JAK MOTYWOWAĆ DZIECKO DO NAUKI JAK MOTYWOWAĆ DZIECKO DO NAUKI Motywacja to: CO TO JEST MOTYWACJA? stan gotowości człowieka do podjęcia określonego działania, w tym przypadku chęć dziecka do uczenia się, dążenie do rozwoju, do zaspokajania

Bardziej szczegółowo

NIE BLEDNIJ, KORALICZKU!

NIE BLEDNIJ, KORALICZKU! NIE BLEDNIJ, KORALICZKU! W ogrodzie pojawiła się mamusia Piotra i zabrała syna do domu. Chłopak szepnął Karolci, by nikomu nie mówiła o ich przygodzie. Dziewczynka też wracała do domu. Spotkała tatusia,

Bardziej szczegółowo

Test psychologiczny. Nie dzielcie się spostrzeżeniami z osobami które go jeszcze nie robiły

Test psychologiczny. Nie dzielcie się spostrzeżeniami z osobami które go jeszcze nie robiły Test psychologiczny Nie dzielcie się spostrzeżeniami z osobami które go jeszcze nie robiły TEST 1 jeśli rozwiążecie ten test, rozpocznę modły o usunięcie mnie z grona waszych znajomych... to prawdziwy

Bardziej szczegółowo

Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie

Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie Szybciej poznaję ceny. To wszystko upraszcza. Mistrz konstrukcji metalowych, Martin Elsässer, w rozmowie o czasie. Liczą się proste rozwiązania wizyta w

Bardziej szczegółowo

Łomżyńskie Centrum Rozwoju Edukacji Samorządowy Ośrodek Doradztwa Metodycznego i Doskonalenia Nauczycieli w Łomży

Łomżyńskie Centrum Rozwoju Edukacji Samorządowy Ośrodek Doradztwa Metodycznego i Doskonalenia Nauczycieli w Łomży SCENARIUSZ ZAJĘĆ DO PRZEDSZKOLA Z ADMINISTRACJĄ ZA PAN BRAT - - POZNAJEMY ZAWÓD PRACOWNIKA BIUROWEGO I PRACĘ URZĘDNIKA Cel: uświadomienie dzieciom, że z zawodami biurowymi można spotkać się niemalże na

Bardziej szczegółowo

Jak zmotywować się do regularnej nauki francuskiego i 2 razy szybciej znaleźć lepszą pracę we Francji?

Jak zmotywować się do regularnej nauki francuskiego i 2 razy szybciej znaleźć lepszą pracę we Francji? Jak zmotywować się do regularnej nauki francuskiego i 2 razy szybciej znaleźć lepszą pracę we Francji? Powtarzanie jest matką umiejętności. By się czegoś nauczyć, należy to POWTARZAĆ Jest to sekret ludzi

Bardziej szczegółowo

5 kroków do skutecznego wprowadzania zmian w życiu

5 kroków do skutecznego wprowadzania zmian w życiu 5 kroków do skutecznego wprowadzania zmian w życiu Jak zarządzać zmianą w życiu osobistym i w pracy www.dorotasoida.pl 5 kroków do skutecznego wprowadzania zmian w życiu Jak zarządzać zmianą w życiu osobistym

Bardziej szczegółowo

SEMINARIUM ODNOWY W DUCHU ŚWIĘTYM

SEMINARIUM ODNOWY W DUCHU ŚWIĘTYM SEMINARIUM ODNOWY W DUCHU ŚWIĘTYM Tydzień wprowadzający Bóg nas "...wezwał świętym powołaniem nie na podstawie naszych czynów, lecz stosownie do własnego postanowienia i łaski, która nam dana została w

Bardziej szczegółowo

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem!

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem! Proszę bardzo!...książka z przesłaniem! Przesłanie, które daje odpowiedź na pytanie co ja tu właściwie robię? Przesłanie, które odpowie na wszystkie twoje pytania i wątpliwości. Z tej książki dowiesz się,

Bardziej szczegółowo

czytanie Jak najwcześniej

czytanie Jak najwcześniej Każdy rodzic chce, by jego dzieci wyrosły na mądrych i kochających ludzi. Jedną z pierwszych inwestycji w rozwój dziecka jest niewątpliwie czytanie mu książek. Czytanie stymuluje rozwój mowy i usprawnia

Bardziej szczegółowo

KONKURUJEMY? tekst: Danuta TERPIŁOWSKA

KONKURUJEMY? tekst: Danuta TERPIŁOWSKA Dlaczego KONKURUJEMY? tekst: Danuta TERPIŁOWSKA Czym jest konkurencja, dlaczego się jej boimy, dlaczego z niej korzystamy i dlaczego w ogóle konkurujemy? Konkurencja to nic innego, jak brak wiary w siebie,

Bardziej szczegółowo

Diva For Rent. Recenzje. Twórcy i wykonawcy. Alicja Węgorzewska. mezzosopran

Diva For Rent. Recenzje. Twórcy i wykonawcy. Alicja Węgorzewska. mezzosopran Recenzje Twórcy i wykonawcy Alicja Węgorzewska mezzosopran Piotr Matuszczyk/Maciej Tomaszewski Fortepian Bogdan Kierejsza skrzypce Jerzy Snakowski pomysł i tekst Jerzy Bończak reżyseria Rafał Olbiński

Bardziej szczegółowo

OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ

OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ 1 Drogi Czytelniku! Życzymy Ci przyjemnej lektury Szkolnego Newsa. Zachęcamy do refleksji nad pytaniem

Bardziej szczegółowo

1. Święto Zesłania Ducha Świętego

1. Święto Zesłania Ducha Świętego Główna myśl: Duch Święty jest Pocieszycielem. Fragment biblijny: Centrum Misji i Ewangelizacji / www.cme.org.pl 1. Święto Zesłania Ducha Świętego J 14,26 Jezus obiecuje uczniom Pocieszyciela Dz 4,1-23;

Bardziej szczegółowo

JAK ŻYĆ DOBRZE Z WŁASNYM

JAK ŻYĆ DOBRZE Z WŁASNYM Dr EWA WOYDYŁŁO jest psychologiem i psychoterapeutką. Pracuje w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie oraz w Fundacji Batorego. Napisała wiele książek, m.in.: Poprawka z matury; W zgodzie ze

Bardziej szczegółowo

Temat: Obcy, który trafia na Północ, płacze dwa razy (scenariusz lekcji na podstawie filmu Jeszcze dalej niż Północ )

Temat: Obcy, który trafia na Północ, płacze dwa razy (scenariusz lekcji na podstawie filmu Jeszcze dalej niż Północ ) Temat: Obcy, który trafia na Północ, płacze dwa razy (scenariusz lekcji na podstawie filmu Jeszcze dalej niż Północ ) 1. Komedia Jeszcze dalej niż północ przebiła swoją popularnością taki nieśmiertelny

Bardziej szczegółowo