EGZEMPLARZ NIE DO SPRZEDAŻY! Wszelkie prawa należą do: Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o. Warszawa

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "EGZEMPLARZ NIE DO SPRZEDAŻY! Wszelkie prawa należą do: Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o. Warszawa 2013. www.zielonasowa.pl"

Transkrypt

1

2 Fragment darmowy udostępniony przez Wydawnictwo w celach promocyjnych. EGZEMPLARZ NIE DO SPRZEDAŻY! Wszelkie prawa należą do: Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o. Warszawa 2013

3 Niezwykłe przygody poszukiwacza pierwiastków Tłumaczenie: Patryk Gołębiowski

4 Tytuł oryginału ITCH Redaktor prowadzący Monika Koch Redakcja Maryna Wirchanowska Korekta Jadwiga Przeczek Projekt okładki postać na okładce: Dominic Harman zdjęcie na okładce: Gettyimages Skład i łamanie Bernard Ptaszyński Copyright Simon Mayo, 2012 First published as Itch by Doubleday Children s Book Copyright by Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o., Warszawa 2013 ISBN Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o. Al. Jerozolimskie 96, Warszawa tel , fax

5 Mojemu synowi Joemu, od którego to wszystko się zaczęło.

6 Kornwalia, Anglia Grudzień Trzęsienie ziemi było słabe. Lekko zadrżała poczta, okno zatrzęsło się we framudze, spadł kalendarz adwentowy. W furgonetce na ulicy włączył się alarm, a gdyby przyjrzeć się bliżej, można by dostrzec, że zachwiał się sygnalizator świetlny. Pielęgniarka, która była z psem na spacerze, poczuła drżenie chodnika i przystanęła. Nie przejęłaby się tym, gdyby nie nagłe szczekanie i zjeżona sierść jej labradora. Usłyszała skowyt i skomlenie reakcję przynajmniej dwóch innych psów w pobliskich domach. Rozejrzała się, po czym wzruszyła ramionami i poszła dalej. Pies podreptał za nią z podkulonym ogonem. Mężczyzna czytający gazetę w wannie poczuł drżenie i zauważył maleńkie fale biegnące od skraju wanny do jego kolan. W sumie były trzy serie fal, każda centymetr za poprzednią. Mężczyzna wyszedł z wanny, tłumacząc się przed samym sobą, że woda wystygła. 7

7 Fundamenty domu wchłonęły większość drgań. Leżący metr pod piwnicą torf poruszył się i przesunął, a znajdujący się dziesięć metrów niżej muł przemieścił się pierwszy raz od dziesiątków lat. Pod nim było dziesięć metrów piasku i najróżniejsze pogruchotane skorupy, które zbierały się tam przez miliony lat wszystko to ruszało się, fałdowało i tworzyło nowe kształty i warstwy. Pod spodem leżało dwadzieścia metrów łupków i cyny, które ukształtowały większą część historii kraju. Niżej był granit. Pod naciskiem magmy ciekłej masy rozgrzanej przez rdzeń Ziemi jego żyły i szczeliny otwierały się i zamykały. Z jeszcze większej głębiny wychynęła mała ciemna grudka i wypychana coraz wyżej, zmuszana do przeciskania się przez szczeliny, zatrzymała się dopiero po zetknięciu z chłodniejszym granitem, który rozciągał się kilometrami jak strop, na północ, południe, wschód i zachód. Tam się zatrzymała. Tysiąc metrów pod mężczyzną i jego wanną. Czekała.

8 1 Itchingham Lofte powodował już wcześniej eksplozje. W jego pokoju często dziwnie pachniało, błyskało i grzmiało. Dowodem na to były poplamiona wykładzina i szczerby w ścianach. Ale nigdy jeszcze nie zdarzyło się coś takiego. Tym razem zatrzęsły się nie tylko ściany pokoju, ale zadrżał w posadach cały dom. Okna i drzwi zadudniły, garnki i patelnie w kuch ni podskoczyły, w kredensie otworzyły się dwie szuflady. Itchingham nie zdawał sobie z tego sprawy, bo był nieprzytomny. I pozostałby w tym stanie, gdyby nie to, że zaczęły mu się palić brwi, na co przytomnie zareagowała jego jedenastoletnia siostra Chloe, wylewając mu na twarz kubek wody. Itch (wszyscy mówili na niego Itch, oprócz matki, która swego czasu wpadła na pomysł, żeby nazwać go Itchingham) usiadł gwałtownie, strząsając z siebie wodę. Po co to, Chloe? zapytał. Panowałem nad sytuacją. Chloe wzruszyła ramionami. 9

9 No jasne. Tylko brwi ci się zapaliły. Odwróciła się i poszła do swojego pokoju, który znajdował się naprzeciwko. Itch dotknął kłujących resztek brwi to, co zostało, rozsypało się między palcami. Nozdrza podrażnił mu swąd spalonych włosów i dotarło do niego, że Chloe ma rację. Niepewnie wstał i pomyślał, że powinien pójść i ją przeprosić, ale kiedy zajrzał do jej pokoju, już spała. Itcha zadziwiała umiejętność siostry zasypiania w ciągu kilku sekund jemu nigdy się to nie udawało. Tak naprawdę, jeżeli trzeba spać w pokoju obok czternastolatka, który ma hopla na punkcie chemii i lubi eksplozje, trzeba się nauczyć zwracać uwagę tylko na najgłośniejsze wybuchy. Poszedł do łazienki, żeby wytrzeć twarz i przyjrzeć się sobie w lustrze. Brwi istotnie zniknęły, tak samo jak mniej więcej dwa centymetry grzywki. Jego falujące blond włosy i tak były zawsze potargane, ale po tym wybuchu czupryna przybrała kształt, jakiego Itch chyba jeszcze nie widział. Większość czarnej plamy z sadzy na lewej stronie twarzy zeszła w wyniku energicznego wycierania. Itch wrócił do swojego pokoju i oszacował straty. Tym razem było naprawdę nieciekawie. Biały dym unosił się w powietrzu i lgnął do ścian. Tam, gdzie chlapnęło ze zlewki, wykładzina sczerniała. Przypomniał sobie, że kiedyś była zielona, ale to było dawno temu. Zlewka rozbiła się na wiele kawałków, z których trzy utkwiły w zasłonach, gdzie nadal się tliły. Każdy z odłamków otaczał czarny ślad spalenizny. Itch wszedł na 10

10 łóżko, żeby je wyjąć, i stanął na czwartym odłamku, który zachrzęścił mu pod stopą i przebił skarpetkę. Skrzywił się i wyciągnął z nogi ostry kawałek plastiku. Przez bawełnę zaczęła się sączyć krew. Na ścianach wisiało kilka plakatów, które już wcześniej nosiły ślady niefortunnych eksperymentów. Teraz wszystkie były doszczętnie zniszczone. Itch schował resztki pod łóżko, wraz z kawałkami zlewki. Zdrapał chemiczne pozostałości po eksplozji z wykładziny i zawinął je w mokry ręcznik. One również trafiły pod łóżko. Przebrał się w piżamę i zaniósł ubranie wraz z zakrwawioną skarpetką na dół do prania. Nauczył się, że to jedyny sposób, żeby pozbyć się zapachu dymu. Stopa dalej go bolała od plastikowego odłamka, gdy kuśtykał po proszek do prania. Ustawił pralkę na najkrótszy cykl, licząc, że uda mu się z tym uwinąć przed powrotem matki. Trzydzieści jeden minut później pralka zapiszczała i mógł rozwiesić rzeczy do suszenia. Przy odrobinie szczęścia pomyślał mama nie zauważy i upiecze mi się. Od wielu lat tyle rzeczy uchodziło mu płazem, że i teraz mógł na to liczyć. Tyle że Itchingham Lofte zapomniał o spalonych brwiach. Jude Lofte przyszła do domu tuż po wpół do dwunastej. Choć często musiała pracować w weekendy, to było późno nawet jak na nią. Itch już od dwudziestu minut leżał w łóżku, lecz nie udało mu się jeszcze zasnąć. Tak czy inaczej, potrzebował kilku godzin, żeby jego mózg się wyciszył, ale 11

11 dzisiaj leżał w ciemnym pokoju i coraz bardziej doskwierał mu swąd. Nawet przy otwartym oknie od eksplozji minęły już dwie godziny nie dało się pozbyć smrodu spalonego fosforu. Itch miał do siebie pretensje o wiele spraw przede wszystkim o to, że zużył za dużo fosforu, który wcześniej wydłubał z kilku starych rac. Tak samo za dużo łepków od zapałek. I być może mieszanie ich śrubokrętem było w gruncie rzeczy jednym z głupszych pomysłów. Zirytowało go też, że obudził Chloe, która była świadkiem chaosu po wybuchu. Itch miał całkiem dobre relacje z siostrą, choć miała dopiero jedenaście lat i była dziewczyną. Wiedział, że większość jego czternastoletnich kumpli nie zwraca na młodsze siostry uwagi w najlepszym wypadku, w najgorszym zaś uznaje je za głupie. Ale Itch i Chloe Lofte trzymali się razem. Po Simp - sonach zaczęto na nich mówić Itchy i Scratchy*, lecz (jak Itch wytłumaczył kiedyś siostrze po drodze ze szkoły) bywają dużo gorsze przezwiska. Chloe uznała, że jemu to i tak nie powinno sprawiać różnicy, skoro ma tak idiotyczne imię. Itch usłyszał, jak matka zamyka drzwi na zasuwę i wchodzi do kuchni. Nie będzie przeprowadzać zbyt uważnej inspekcji. Zazwyczaj robiła sobie herbatę, po czym pracowała do późna w swoim pokoju. Czasami tak długo, że nawet on już zasypiał. Słyszał, jak napełnia czajnik i otwiera puszkę z herbatą. Zrobiło się cicho, po czym usłyszał kroki matki w korytarzu. Tam przystanęła. * itchy (ang.) swędzący, scratchy (ang.) szorstki; (wszystkie przypisy pochodzą od redakcji) 12

12 Itch się spiął. Usłyszał wąchanie. Matka wchodziła po schodach, nadal wąchając. Zapach spalonego fosforu w jego pokoju był tak silny, że chłopak nie zauważył, że rozszedł się po całym domu. Jude Lofte zatrzymała się przy pokoju syna. Odczekała dwie sekundy, po czym uchyliła drzwi. Najpierw odrobinę, a potem, kiedy intensywna woń dotarła do jej nozdrzy, otworzyła je na oścież. Światło z korytarza rozproszyło mrok pokoju. Itch leżał plecami do matki, zwinięty w kłębek. Nie był właściwie pewien, po co tak się stara, żeby zachować pozory. Bardzo dobrze wiedział, co się teraz stanie. Wiedział dokładnie, co powie matka. Dobry wieczór, Itchinghamie. Byłeś dziś zajęty? Usiadła na skraju łóżka. Wiedział, że to cisza przed burzą. Początek był zawsze łagodny, ale zazwyczaj nie trwało to długo. Cześć, mamo. Ech... tak, odrobiłem pracę domową z francuskiego... choć dostałem... Nie miałam na myśli twojej pracy domowej. Miałam na myśli zapach sztucznych ogni, który, biorąc pod uwagę, że daleko nam do piątego listopada, z całą pewnością musi oznaczać, że znowu coś tu się stało. Matka wstała i włączyła światło. Itch ogarnął mniej więcej bałagan, ale nie był przygotowany na nocną wizytę matki. Jude spiorunowała syna spojrzeniem, po czym przykucnęła i zajrzała pod łóżko. Muszę znaleźć jakąś inną kryjówkę pomyślał Itch, kiedy matka wyciągała wilgotne resztki eksperymentu, który wymknął się spod kontroli. 13

13 Musisz znaleźć jakąś inną kryjówkę, Itchinghamie oznajmiła, jakby czytała w jego myślach. Naprawdę sądziłeś, że tam nie zajrzę? Myślałeś, że nie będę umiała znaleźć źródła tego smrodu? Twojego najnowszego wyczynu? Sarkazm był fazą poprzedzającą wybuch. Na geografii Itch właśnie się uczył o wulkanach i o indeksie eksplozywności wulkanicznej, który służy do pomiaru mocy erupcji. Pan Watkins wyjaśnił, że eksplozywność może być łagodna, poważna, kolosalna i w końcu megakolosalna. Po matce Itch spodziewał się kolosalnej choć nie wykluczał przejścia do mega. Warga Jude Lofte zadrżała; Itch poczuł ściskanie w żołądku. Ile razy, Itchinghamie? Ile razy? Powiedziałam ci ostatnim razem, kiedy podpaliłeś łóżko, że jeszcze jeden wypadek, jeszcze jeden, i to będzie koniec. Wtedy udało nam się uratować tylko dzięki temu, że Chloe trzymała w pokoju wiadro pożarowe. To był klasyczny eksperyment wulkaniczny! bronił się Itch. Po prostu nie zdawałem sobie sprawy, że kołdra jest tak blisko płomieni... Dość! Wystarczy! Nie będzie już więcej żadnych eksperymentów. Żadnych. Ani jednego!!! Itch nic nie powiedział, a matka trochę złagodniała. Czy wyrażam się jasno? Chcę, żeby cały twój zestaw: chemikalia, proszki, mikstury, buteleczki i co tam jeszcze trzymasz w szafie, znalazł się jutro po szkole w ogródku. Żadnych więcej wybuchów, żadnych wulkanów, żadnych płonących bąbelków wodoru. Nic. Itchowi opadła szczęka. 14

14 Przecież nie mogę wynieść wszystkiego do ogródka. Mój sprzęt nie będzie tam bezpieczny! Ogarneła go panika. Zebranie jego zestawu, jak nazywała go matka, zajęło mu dużo czasu i był on jego dumą i radością. Jego koledzy w szkole rozmawiali głównie o piłce nożnej i surfingu. Itcha to drugie interesowało pobieżnie, a to pierwsze wcale. Jego pasja jego hobby dla cieniasów (jak zwała to Chloe) właśnie miała zostać raz na zawsze usunięta z pokoju. Cóż, trzeba było o tym myśleć, zanim próbowałeś wysadzić dom. I co się stało z twoją twarzą?! Jude przestała się rozglądać po pokoju syna i dopiero teraz zauważyła brwi. A raczej to, co po nich zostało. Spaliły się. Przepraszam. Przepraszam?! krzyknęła Jude. Przepraszam?! Mogłeś oślepnąć! Naprawdę, Itchinghamie, czasami zachowujesz się jak idiota. Wzięła go za podbródek i przechyliła mu głowę do światła. Cóż, brwi zniknęły. Ile będzie trwało, zanim odrosną? Zależy, czym je potraktowałeś. To był fosfor. Matka Itcha schowała twarz w dłoniach. Mój Boże westchnęła. Przez chwilę siedziała bez słowa. Itch pomyślał, że też nie powinien się odzywać. Potem mama wstała. Wszystko ma być w ogródku. Jutro. Wyszła z pokoju, gasząc światło. *** 15

15 Itchingham Lofte miał dziwne hobby. Niezmiernie go ekscytowało, ale doszedł do wniosku, że jest w tym osamotniony. Nie pojmował, dlaczego inni się tym nie pasjonują. Zawsze, kiedy chciał im to opisać, ziewali i zmieniali temat. Niektórzy potrafią wymienić wszystkie gry komputerowe, które wyszły w ciągu ostatniego roku, inni umieją opisać każdą bramkę, jaką strzelił Manchester United w bieżącym sezonie. Itch umiał nazwać i opisać pierwiastki, które kolekcjonował. Układ pierwiastków. Układ okresowy. Ktokolwiek wymyślił te nazwy, zdaniem Itcha kompletnie położył sprawę. Brzmiały, jakby ktoś postawił sobie za cel, żeby ukryć genialny temat pod najnudniejszą nazwą świata. Gdyby nazwa brzmiała Taniec z pierwiastkami, więcej ludzi by się nimi zainteresowało. Gdyby hobby Itcha było reklamowane w kiosku hasłem: Zbierz wszystkie 118! Kto chce złoto i srebro? Pluton do wzięcia!, może sprawy miałyby się inaczej. Jego zdaniem zbieranie jakichkolwiek innych rzeczy nie miało sensu, bo to właśnie było najważniejsze. To był katalog wszystkiego, co istniało we wszechświecie, i wszystko to było zredukowane do stu osiemnastu podstawowych pierwiastków. Gdyby Itch miał być szczery, to musiałby wyznać, że w głębi duszy cieszy się, że inni ludzie mu nie przeszkadzają. Jakie to nudne, niczym się nie różnić od innych. Czy świat potrzebował jeszcze jednego kibica? Chyba nie. Kiedy zaczął chodzić do miejscowego liceum Cornwall Academy próbował być na czasie, żeby mieć o czym rozmawiać z kolegami. Czytał dział sportowy w gazecie mamy, 16

16 rozmawiał ze starszym bratem, Gabrielem, o tym, co się dzieje w Call of Duty i oglądał czasami mecze w telewizji, ale robił to wszystko bez przekonania i koledzy szybko się zorientowali, że Itch tylko udaje zainteresowanie. On nie rozumiał ich fascynacji, a oni nie rozumieli jego, i Itch powoli zaczął pojmować, że musi się z tym pogodzić. Zawsze lubił zbierać różne rzeczy. Miał poupychane w szufladach teczki i albumy z kartami z pokemonami, monetami, mapami, kamyczkami i żabami (to akurat nie trwało długo). Wszystko to było dawno temu. Od dwóch lat Itch uważał się za poszukiwacza pierwiastków i zajęcie to wciągało go coraz bardziej. Zastąpiło mu też przyjaciół. Nawiązywanie przyjaźni nigdy nie przychodziło mu łatwo, zwłaszcza od kiedy w wieku jedenastu lat przeniósł się z rodziną z Londynu do Kornwalii. Od samego początku czuł się tu obco. Wszyscy nowi koledzy byli od niego dobre dziesięć centymetrów niżsi, mówili z innym akcentem i, ku zaskoczeniu Itcha, wielu twierdziło, że nie są Anglikami, tylko Kornwalijczykami. Nauczył się nie sprzeczać i przestał zawracać sobie tym głowę. Świetnie dawali sobie radę bez niego, tak jak on bez nich. Itch obudził się, kiedy jego siostra waliła w drzwi. Mieli opracowany system. Chloe zawsze wstawała pierwsza, a kiedy ubrała się już do szkoły, pukała głośno do drzwi jego pokoju, kiedy je mijała. Schodziła na dół i jeżeli nie było mamy, zaczynała jeść śniadanie. Itch zazwyczaj schodził 17

17 dziesięć minut później, ale tego ranka dłużej się ubierał i szukał rzeczy do szkoły. Oba wybuchy fosforu i matki ciążyły mu w myślach. Miał nadzieję, że mama pracowała do późna i że później też wstanie. Czekało go rozczarowanie. To był najpoważniejszy konflikt od wybuchu bomby cuchnącej sześć miesięcy temu. Zdobył wtedy amerykański gaz pieprzowy, po którym cały dom cuchnął jak latryna. Firmie sprzątającej pozbycie się smrodu zajęło trzy dni. Dzień dobry, Itchinghamie powiedziała mama. Jak widzę, brwi jeszcze ci nie odrosły. Sarkazm rodziców powinien być karalny pomyślał Itch, sypiąc płatki do miseczki. Podniósł wzrok i spojrzał na siostrę. Jej wyraz twarzy sugerował, że przez najbliższe kilka minut najlepiej będzie się nie odzywać. Był pewien, że Chloe nie powie nic, czego nie będzie musiała powiedzieć, choć zawsze, kiedy mama się odwracała, siostra mówiła do niego bezgłośnie: Bum!. Jude Lofte stała przy kuchence w ubraniu, które zdaniem Itcha musiała mieć na sobie też wczoraj grafitowej spódnicy i białej bluzce. Ubranie było trochę nieświeże, podobnie jak ona. Była wysoka i szeroka w ramionach i miała takie same włosy jak Itch falujące, koloru mysi blond. Od dziś oznajmiła w domu nie będą prowadzone żadne eksperymenty. Nigdy. W ogóle. Czy to jasne? Zanim Itch zdołał odpowiedzieć, ciągnęła: A ja będę przeprowadzać inspekcję twojego pokoju. Jeżeli znajdę jakieś przyrządy... 18

18 na chwilę urwała albo dziwne kamienie, to wszystko trafi na śmietnik. Nie mogę pozwolić, żebyś stwarzał zagrożenie dla siostry albo domu. Od tej pory, jeżeli będziesz chciał coś zmieszać, coś rozbić, czymś się bawić i to coś będzie groźniejsze od, powiedzmy rozejrzała się miseczki płatków, to będziesz to musiał robić w szopie. Podeszła do czajnika. Itchowi opadła szczęka. Co? Nie wierzył własnym uszom. To znaczy, że mogę dalej eksperymentować, pod warunkiem że będę to robił w szopie? Naprawdę? Starał się nie okazać ulgi, żeby matka nie zorientowała się, jak łagodną wymierzyła mu karę. Praca w szopie miała tę zaletę, że od domu dzieliło ją dwadzieścia metrów ogrodu. Itch sam zaproponowałby takie rozwiązanie, ale uznał, że nie będzie tam dość miejsca i że odpowiedź brzmiałaby nie. Czyżby wybuch zeszłego wieczoru oprócz spalenia brwi odbił się też na twoim słuchu? zapytała Jude. Chloe prychnęła. Itch spiorunował ją wzrokiem, jakby chciał powiedzieć: wielkie dzięki. No dobrze, to uczciwa propozycja. Zgadzam się powiedział odrobinę za szybko. Czuł taką ulgę, że zupełnie się zdradził, usiłując pocałować mamę w policzek. Nie spodziewała się tego i odsunęła głowę, przez co Itch cmoknął miejsce w powietrzu, gdzie jej twarz była przed chwilą. Okazywanie uczuć pod nieobecność ojca było w domu Lofte ów rzadkością, więc po tej próbie i matka, i syn poczuli się nieco zakłopotani. 19

19 Żeby przerwać krępującą ciszę, Jude włączyła radio. Woda w czajniku się zagotowała i matka zrobiła następny kubek herbaty. Usiadła przy stole i podmuchała na gorący napój. Itch chciał jej wytłumaczyć, że to bez sensu, bo żeby obniżyć temperaturę, musiałaby dmuchać na herbatę bez przerwy przez dwadzieścia minut, ale ugryzł się w język. Chloe jadła śniadanie. Jude sączyła gorącą herbatę i patrzyła na syna. Itch, proszę, tylko nic ryzykownego. Tym razem ci się upiekło. Ogranicz się do pierwiastków, które nie wybuchają, dobrze? W jej głosie pobrzmiewała autentyczna troska. Itch zgodził się, zaskoczony. Dobrze, będą tylko bezpieczne eksperymenty, mamo. Obiecuję. Jude uśmiechnęła się półgębkiem i zaczęła sprzątać naczynia. Wtedy Itch przypomniał sobie o arsenie.

20 2 To nie był dobry początek planu bezpieczeństwo przede wszystkim. Arsen Itcha znajdował się w niedawno zdobytym kawałku zielonej tapety ze wzorem w liście. Człowiek, który mu ją sprzedał, wyjaśnił, że w dziewiętnastym wieku arsenu używano jako barwnika nazywano go zielenią paryską i uznawano za najlepszy zielony pigment na rynku. Po śniadaniu Itch wrócił do pokoju po plecak, który jakimś cudem przetrwał eksplozję zeszłej nocy. Zdmuchnął popiół z paska i otrzepał resztę. Po powrocie ze szkoły zabierze się do przenoszenia swojej kolekcji, zestawu i książek do szopy, ale na razie musiał postanowić, co zrobić z niebezpieczniejszymi rzeczami. Zdaniem Itcha wcale nie były takie niebezpieczne, jeżeli ktoś nie próbował ich zjeść albo podpalić, ale wiedział, że mama by się z nim w tej kwestii nie zgodziła. W nowym reżimie i pod czujnym okiem matki jego zbiory były zagrożone. Itch zawsze trzymał bardziej niebezpieczne 21

21 pierwiastki ze swojej kolekcji w ukryciu. W sufit pokoju wpuszczona była mała drewniana klapa, którą można było otworzyć, żeby dostać się na strych i do zbiorników z wodą. Zaraz po tym, jak się wprowadzili, Itch napisał długopisem na białej farbie klapy Loft* Lofte a. Rozśmieszyło to jego ojca i chłopak nadal był dumny ze swego żartu. Stojąc na krześle, wepchnął klapę ze sklejki w mrok strychu. Jego dłonie szybko odnalazły pakunki, których szukał. Wyciągnął je. Były zakurzone, wilgotne i, zdaniem Itcha, czuć było od nich czosnkiem. Wśród pakunków znajdowała się duża koperta formatu A3 złożona na pół, oprócz tego była tam koperta z warstwą folii bąbelkowej i mała plastikowa torebka ściśle owinięta gumką recepturką. Włożył wszystko na dno plecaka i przykrył podręcznikami. Przez chwilę będą tam bezpieczne. Itch szedł z Chloe do szkoły, niosąc kopertę wypchaną tapetą z arsenem, łyżeczkę prochu w pudełku od zapałek i dwie radioaktywne wskazówki zegarka w kopercie z folią bąbelkową. Wskazówki były pokryte radem, żeby się świeciły. Itch kupił je od handlarza poznanego na targach Surferzy przeciwko ściekom w St Austell, na które zabrała go Jack. Handlarz minerałami powiedział, że nazywa się Cake. Po prostu Cake bez imienia. A może to było imię? Itch nie był pewien. Potrzebował prochu, bo była w nim siarka, a on jeszcze nie miał jej w kolekcji. No i sama nazwa proch robiła wrażenie. Wskazówki wyglądały dość zwyczajnie, ale * loft (ang.) strych 22

22 ponieważ były pomalowane radem, stanowiły jego pierwszy radioaktywny nabytek. Tapeta z arsenem była podobno rzadkością i Itch dowiedział się, że powinien skorzystać z okazji. Za całość zapłacił sześćdziesiąt funtów wydał wszystkie swoje oszczędności. Kiedy schodzili ze wzgórza w stronę pola golfowego i morza, Chloe powiedziała: Wiesz, że twoja twarz będzie się rzucała w oczy. Może twoje koleżanki zwrócą na to uwagę, ale nie chłopaki z mojej klasy odparł Itch. Oni nie przyglądają się brwiom. Ale twoja twarz w ogóle wygląda teraz dziwnie. Oczywiście, że zauważą upierała się Chloe. Każdy głupek by zauważył. Nie głupki z mojej klasy, Chloe, możesz mi wierzyć. No, chyba że zwrócą na to uwagę Potts, Paul i Campbell; wtedy gadanie nigdy się nie skończy. James Potts, Bruno Paul i Darcy Campbell wiedli prym w dokuczaniu Itchowi. Uważali, że jego brak zainteresowania sportem jest dowodem dziwactwa. Oczywiście oni byli najbardziej wysportowanymi uczniami w szkole i bardzo się starali, żeby wszyscy o tym wiedzieli. Doprowadzało ich do szału, że Itch nie chce ich naśladować, i tylko z tego powodu postanowili uprzykrzyć mu życie. Chloe też się dostało za to, że była jego siostrą. Obrywała nawet ich kuzynka Jack, która chodziła do klasy Itcha. Darcy jako pierwszy nazwał ich Itchy i Scratchy, a nazwa przyjęła się w całej szkole. 23

23 Ktoś podobno słyszał, jak powiedziała tak nawet pani Tooley na angielskim w siódmej klasie. Inne przezwiska pojawiały się i znikały; Snitch i Lofty* trzymały się najdłużej. W koń - cu się znudziły; większość uczniów po prostu nie zwracała na Itcha uwagi, więc nie miała powodu, żeby w ogóle go jakoś nazywać. Pole golfowe znajdowało się w środku miasteczka, większość domów stała wyżej, na wzgórzu na północy. Jeżeli Itch i Chloe wyszli wcześnie, to udawało im się przejść przez pole golfowe tak, by nikt na nich nie krzyczał. Obejście pola zajmowało piętnaście minut, a i bez tego ledwo zdążali do szkoły. Prawie nowa Cornwall Academy leżała na południowym krańcu miasteczka, za sklepami. Wcześniej szkoła nazywała się Pitcowenn Secondary wszyscy uważali, że jest beznadziejna a teraz zrobiono z niej nadętą akademię. Inwestycja była bez wątpienia poważna: wszystkie budynki były nowe i wyposażone w najlepszy sprzęt. Tylko aula starej szkoły której stan uznano za zadowalający ostała się po remoncie. Szkołę mianowano Akademią Nauk Ścisłych, co przyciągnęło wielu sponsorów: instytucje charytatywne, poważanych naukowców i międzynarodowy koncern naftowy. Na logo szkoły widniało hasło: Wspólnota. Natchnienie. Nikt do końca nie wiedział, co ma znaczyć. Chloe i Itch zeszli z pola golfowego i ruszyli główną ulicą. Większość sklepów była nadal zamknięta, otwarte były tylko * snitch (ang.) skarżypyta, lofty (ang.) wyniosły 24

24 dwie kawiarnie i kiosk. Sklepy dla turystów były nieczynne od października, ale ponieważ lato zaczynało się już za kilka tygodni, pojawiały się w nich pierwsze oznaki życia: świeża warstwa farby na fasadzie czy nowy sprzęt do surfowania na wystawie. Co to właściwie był za wybuch wczoraj? zapytała Chloe. Myślałam, że wysadziłeś się w powietrze. To była tylko odrobina fosforu. A tak naprawdę trochę za dużo fosforu wyjaśnił Itch, rozcierając sobie miejsce, gdzie wcześniej miał brwi. Chloe popatrzyła na brata. Jak wszyscy Lofte owie, była wysoka jak na swój wiek, ale mimo to do brata brakowało jej ponad dwudziestu centymetrów. Miała krótkie brązowe włosy ostrzyżone na chłopczycę i takie same jak brat niebieskozielone oczy. Może pożyczyć ci tusz do rzęs? Chloe zaczęła grzebać w torbie, ale Itch ją powstrzymał. To najgłupsza rzecz, jaką kiedykolwiek słyszałem. Brak brwi jeszcze jakoś ujdzie, ale pomalowane? Oszalałaś! A tak w ogóle, to od kiedy ty się malujesz? Chloe wzruszyła ramionami i odwróciła wzrok. Będziesz musiał uważać, żeby w domu nie zwracać tak na siebie uwagi powiedziała. Itch westchnął. Wiem, wiem. Przez jakiś czas muszę się zajmować mniej hałaśliwymi rzeczami. Przynajmniej teraz będę w szopie. Mama zapomni o moim istnieniu. 25

25 Chloe się zaśmiała. Było w tym trochę prawdy. Ich mama była prawniczką i przez większość dnia nie było jej w domu, a gdyby Itch spędzał weekend w szopie, to praktycznie rzecz biorąc, zniknąłby zupełnie z jej życia. Kiedy tylko weszli do szkoły, Chloe pobiegła w swoją stronę, a Itch ruszył korytarzem. To był tydzień przed majowymi feriami i większość uczniów nieprzytomnie przygotowywała się do egzaminów. Wszędzie były rozwieszone plany lekcji, a na każdej tablicy wisiały ogłoszenia o spotkaniach powtórkowych. Oczywiście to nie dotyczyło Itcha swoje pierwsze egzaminy miał dopiero za rok ale wyczuwał panujące w szkole napięcie. Mijając klasę Chloe, zajrzał do środka i zobaczył, że siostra rozmawia zadowolona z grupą koleżanek. Zawieranie znajomości przychodziło jej z większą łatwością niż Itchowi, ale cieszył się, że już w pierwszym roku siostra znalazła w szkole swoje miejsce. Minął pozostałe sale lekcyjne, skręcił przy sekcji naukowej, gdzie czuć było znajome wonie gazów, płynu do mycia podłogi i niedające się opisać zapachy wielu różnych eksperymentów. Jeszcze raz skręcił w lewo i dotarł do swojej klasy. Zatrzymał się, zamknął oczy i wziął głęboki wdech. Zawsze się denerwował przed wejściem do sali, ale dzisiaj było gorzej. Otworzył oczy, zasłonił grzywką miejsce, gdzie kiedyś miał brwi, i wszedł. Hej, Itch, chodź no tu zerknąć. Odprężył się. To była jego kuzynka Jack (skrót od Ja - cqueline), jego najlepsza kumpela w szkole. Była, jak wszyscy Lofte owie, wysoka, miała krótkie, proste, kruczoczarne 26

26 włosy z grzywką. Mieszkała w Kornwalii całe życie, jej rodzice prowadzili kilka pensjonatów. Kiedy się dało, siadała z Itchem w jednej ławce. Przed przeprowadzką rodziny Itcha z Londynu prawie się nie znali, za to teraz byli nierozłączni. Itchowi bardzo się podobało, że Jack akceptowała go takiego, jaki był, i nie oczekiwała, żeby się zmienił. Jack zawsze chciała mieć brata albo siostrę i nie posiadała się ze szczęścia, kiedy jej nieco dziwny kuzyn, o którym słyszała, ale którego właściwie nie znała, okazał się dużo ciekawszy od jej szkolnych kolegów. Podobało się jej, że ma pod ręką prawie brata. Jej ojciec, Jon, i matka, Zoe, pomogli im przy przeprowadzce do nowego domu, a potem oprowadzili Itcha, Chloe i ich starszego brata, Gabriela, po mieście. Ponieważ Jack była w tej samej klasie, Itch nie musiał już zawracać sobie głowy szukaniem przyjaciół. W ciągu pierwszych tygodni w szkole naprawdę się starał. Śmiał się z każdego dowcipu, wstąpił do kółka naukowego i zostawał po lekcjach. Ale Jack była jedyną osobą, którą cieszyła jego obecność. Zdawała sobie sprawę, że Itch jest trochę inny, ale jej to nie przeszkadzało. Kiedy Itch zaczął jej opowiadać o składzie chemicznym twiksa albo wyjaśniać, dlaczego jabłko brązowieje, dawała mu prztyczka w ucho albo trącała go ołówkiem. Itch, nie nudź, bo opowiem ci o Życiu w Hollyoaks. Wzmianka o ulubionym serialu Jack wystarczyła, żeby go przystopować. 27

27 Itch podszedł do ławki Jack i już miał rzucić plecak na podłogę, kiedy przypomniał sobie, co w nim jest, i położył go ostrożnie na krześle. Jack pomachała do niego czasopismem; to był magazyn o surfingu UP. Najnowszy numer wyjaśniła. Są nowe pianki. Zerknij na Psychola O Neilla. Piszą, że jest najcieplejszy i najelastyczniejszy. Itch spojrzał na opalonego modela o potarganych włosach, który prezentował na sobie Psychola. Wszystko okej, oprócz ceny. Pianka kosztowała dwieście dziewięćdziesiąt funtów, co tak bardzo wykraczało poza jego możliwości finansowe, że Itch nie miał nawet ochoty czytać, jaka jest wspaniała. Surfing i tak bardziej podobał się Jack i Chloe. Na najbliższy rok powinna mi wystarczyć stara pianka Gabriela. Chyba nikt nie oczekuje, że będę najlepiej ubranym facetem na plaży, co nie? Używał pianki brata od dwóch lat; swego czasu była o wiele za duża, ale teraz zrobiła się nieznośnie ciasna. Oczywiście chciałby mieć nową, ale wszystkie pieniądze przeznaczał na poszukiwanie pierwiastków. Oprócz tego była jeszcze jedna drobna kwestia surfowanie nie szło mu najlepiej. Choć bardzo się starał a Jack przy każdej okazji próbowała go poduczyć kiedy zbliżała się fala, zawsze mu umykała. Chcesz popływać po szkole? zapytała Jack. O czwartej fale będą w sam raz. 28

28 Dzięki, Jack, ale mama kazała mi przenieść z pokoju wszystkie materiały i rzeczy. Zeszłej nocy miałem... eee... drobny wypadek. Czy to on spalił ci brwi? Uśmiechnęła się i odwróciła, żeby porozmawiać z innymi kolegami. Czyli Chloe miała rację pomyślał Itch to było widoczne, choć miał nadzieję, że chłopaki się nie zorientują. Większość klasy już się zebrała, ostatni przyszli Tom Westgate i James Potts. Tom tolerował Itcha, ale James Potts z całą pewnością nie. Choć był niższy od większości chłopaków z klasy, był od nich szybszy i silniejszy. Zawsze nosił adidasy i chwalił się, że ma zakazany tatuaż w bardzo dziwnym miejscu, choć nikt go nigdy nie widział i wielu wątpiło w jego istnienie. Uwielbiający sport i nieznoszący Lofte a koledzy Pottsa: Darcy Campbell i Bruno Paul, byli w równoległej dziewiątej klasie. Dwa albo trzy razy dziennie mieli z Itchem zajęcia w tej samej sali i jeżeli nie było akurat do omówienia jakiegoś ważnego wydarzenia sportowego, ich uwagę zaprzątało uprzykrzanie mu życia. Wychowawca, John Watkins, wpadł pędem do klasy, niepewnie niosąc przed sobą stertę książek, papierów i toreb, a teczkę trzymał jakimś cudem zawieszoną na palcach. Tak jak zawsze, wyglądał, jakby ubierał się po ciemku był w pomarańczowych spodniach i zielonej koszuli, a pod pachami miał nieodzowne plamy potu. Zapach tytoniu sugerował, że nauczyciel zdążył jeszcze szybko wypalić papierosa przed wyruszeniem na pole walki w klasie 9W w Cornwall Academy. 29

29 Pan Watkins wypuścił wszystko z rąk na swoje biurko, gdzie torby, książki i teczki utworzyły chwiejną stertę. Patrzył na nią przez chwilę, żeby się upewnić, że wszystko nie zsunie się na podłogę, po czym się odwrócił i uśmiechnął do klasy. Dzień dobry, chłopcy. Zaczynamy. Dziewiąta W przestała mu już wypominać, że w klasie jest ponad połowa dziewczyn, i przyjęła do wiadomości, że wychowawca, mówiąc chłopcy, zwracał się do wszystkich. Nauczyciel przyszedł pięć lat temu ze szkoły dla chłopców w Edynburgu i wyraźnie nie miał zamiaru zmieniać sposobu, w jaki zwracał się do klasy. Pan Watkins miał nadwagę, bez przerwy się pocił i zawsze wszędzie pędził na złamanie karku. Uczył w szkole geografii i geologii i był jednym z najbardziej lubianych nauczycieli. O jego opowieściach krążyły legendy i niejedna lekcja zaczynała się albo kończyła ekscytującą historią o powodzi, trzęsieniu ziemi albo zamieszkach. Wszyscy obecni? Wybornie! Mieliście udany weekend, mam nadzieję? Wspaniale! Kto zechce przynieść mi herbatę? Sam, bądź tak kochana, jedna kostka cukru, dziękuję. Sam Jennings, która zazwyczaj siedziała w pierwszej ławce, niechętnie wstała z krzesła, żeby odprawić rytuał, który miał miejsce każdego ranka na lekcji pana Watkinsa. Nauczyciel zawsze trzymał na wierzchu czajnik i dziwne torebki z herbatą. Przypominam w imieniu naszego nowego kolegi, doktora Flowerdew, i kolegów z działu naukowego, że lekcja biologii odbywa się dzisiaj w cieplarni. Możecie wziąć ze 30

30 sobą butelki z wodą. Jakiś dowcipas w zeszłym roku uznał, że woda nie będzie mu potrzebna i upadł zemdlony na kaktus, czy coś równie mało przyjemnego. Tam jest gorąco i duszno. W przerwie na lunch dostaniecie wodę. A, Sam! Wspaniale zaparzona herbata, dziękuję. Sam Jennings wzruszyła ramionami i usiadła na swoim miejscu, podczas gdy pan Watkins sprawdzał obecność równie szybko jak zawsze. Pierwsze dwie lekcje to były historia i angielski, które przeleciały, a Itch nie starał się nawet koncentrować. Dynastia Tudorów i Folwark zwierzęcy. Większość przedmiotów szła Itchowi kiepsko; pochłaniały go tylko te lekcje, które miały coś wspólnego z naukami przyrodniczymi. Lekcja biologii w cieplarni była intrygująca; wcześniej nie mieli tam zajęć. Ale najpierw musi wytrzymać dwie godziny matematyki i przerwę na lunch. Ta będzie dziś szczególnie ciężka, bo Jack spędzi ją z koleżankami, a Chloe ma próbę chóru. Zawsze w takiej sytuacji jadł sam, a potem szedł gdzieś, gdzie jego dręczyciele nie mogli go znaleźć zazwyczaj do biblioteki. Spotkał Jack tuż przed biologią. Jego kuzynka miała już ze sobą dwie butelki wody; podała mu jedną. Pomyślałam, że możesz zapomnieć powiedziała, kiedy obchodzili budynek szkoły. Przeszli między boiskami i salami wykładowymi, a potem minęli starą aulę. Cieplarnię też przebudowano podczas remontu i na stronie internetowej poświę- 31

31 cono jej wiele miejsca. Szkoła była z niej bardzo dumna. Nie widziałam cię na przerwie ciągnęła Jack. Moje koleżanki dały się zagonić do roboty przy biletach na koncert szkolnego zespołu po feriach, więc rozglądałam się za tobą. Czytałem wyjaśnił Itch. Z kimś? Byli tam inni, ale nie czytałem z nimi. Itch i Jack doszli do starej auli, kiedy usłyszeli znajomy okrzyk: Kuzyni dziwolągi!. Głosy były trzy Pottsa, Paula i Campbella. Słowa były wyśpiewane na melodię kawałka R n B, który ciągle leciał w radiu i telewizji, ale śpiew wychodził im przeciętnie i zabrzmiało to bardziej jak skandowanie kiboli. Mimo to świetnie się bawili i śpiewali refren przez całą drogę do cieplarni. Itch i Jack szli w milczeniu, Itch spuścił głowę, a Jack odwróciła wzrok. Podczas pierwszych miesięcy w Cornwall Academy Itch reagował na zaczepki, wołał coś w odpowiedzi i pokazywał wulgarne gesty, ale kiedy zaczął się zadawać z Jack, dziewczyna poradziła, żeby ich ignorował, to może się znudzą i przyczepią do kogoś innego. Ale tamci robili się przez to jeszcze bardziej natrętni. Jednak dopóki kuzyni nie opracują nowej strategii, pozostawała im jedynie polityka ignorowania zaczepek. Itch i Jack, Potts, Paul i Campbell, i większość dziewiątej klasy przybyli na biologię w cieplarni prawie jednocześnie. Budynek robił wrażenie miał trzydzieści metrów długości, dziesięć metrów szerokości i dziesięć wysokości. Drewno po- 32

32 malowano na biało i choć z oddali widać było w środku różne rośliny, z bliska skroplona para zasłaniała widok. Kilka pękniętych szyb zostało po zeszłorocznym trzęsieniu ziemi; te, które się potłukły, wymieniono. Drobne trzęsienia ziemi nie były w Kornwalii rzadkością, ale pan Watkins powiedział, że to trzęsienie, które w skali Richtera miało 3,8 stopnia, było silniejsze niż zazwyczaj. Wszyscy się kręcili, czekając na pojawienie się pani Glenacre, nauczycielki biologii. Wielu uczniów przyciskało twarze do szkła, żeby zobaczyć, co ich czeka, ale przez zaparowane szyby udało się coś dostrzec tylko uczniom o najostrzejszym wzroku. Po chwili drzwi się otworzyły i pojawiła się pani Glenacre, a u jej boku sprawujący nadzór nad naukami przyrodniczymi doktor Nathaniel Flowerdew. Na ich widok wśród młodzieży rozległy się jęki. Zgodnie z powszechnym przeświadczeniem pani Glenacre zbliżała się do setki i nigdy w życiu nie pomyślała nic dobrego o żadnym uczniu. Tak naprawdę to istotnie szykowała się do przejścia na emeryturę, ale miała sześćdziesiąt cztery lata i swego czasu lubiła uczyć, przed pojawieniem się papierkowej roboty i polityki. W odróżnieniu od niej Flowerdew był charyzmatyczny. Dobiegał pięćdziesiątki, był przystojnym zawadiaką i miał na głowie gęstwinę modnie ostrzyżonych, mocnych loków, zupełnie już siwych. Miał ciemnoniebieskie oczy, szerokie barki i sylwetkę mężczyzny, który ma karnet na siłownię. Jako że w okolicy żadnej siłowni nie było, wszyscy doszli do wniosku, że 33

33 pan Flowerdew ma sprzęt do ćwiczeń w domu. Był ubrany w granatowy garnitur, śnieżnobiałą bawełnianą koszulę, jaskrawoniebieski krawat z jedwabiu i czarne mokasyny. Marynarkę miał rozpiętą, a spod lewego mankietu wystawał chromowany zegarek. Wszystko było drogie i jakoś nie pasowało do szkolnego boiska przed cieplarnią. Jednak jako nauczyciel Flowerdew od samego początku nie był lubiany. Zawsze sprawiał wrażenie, jakby był w złym nastroju, dawał wszystkim odczuć, że ta szkoła jest poniżej jego ambicji. Było również oczywiste, że reszta ciała pedagogicznego za nim nie przepada. Chodziły słuchy, że jest genialnym chemikiem. Nauczyciele i uczniowie Cornwall Academy czekali na jakiś dowód owego geniuszu. Pan Flowerdew zwrócił się do uczniów głosem gderliwego wykładowcy. Zamknijcie się i słuchajcie. Będziecie tu mieli lekcję z panią Glenacre, a kiedy wyjdziecie, to nie będziecie mi mdleć, tylko będziecie słuchać, żeby wiedzieć, co to takiego Neomarica caerulea. Macie nie dotykać niczego, czego nie każe się wam dotykać, nie brać niczego do ust, Burnham, i na miłość boską, pić wodę, kiedy trzeba. Nie musicie prosić o pozwolenie. Pani Glenacre z radością was oprowadzi, słuchajcie jej uważnie. Po tych słowach ruszył szybkim krokiem drogą obok starej auli w stronę swojego laboratorium. Johnny Burnham, który włożył sobie kiedyś do ust wstążkę magnezu, żeby sprawdzić, jak smakuje, zrobił się czerwony jak burak i trochę się skulił. 34

34 Uczniowie wmaszerowali do parnego wnętrza cieplarni. Pani Glenacre poszła na przód i tam czekała z rękami na biodrach, aż wszyscy do niej dotrą. Zostawcie torby przy drzwiach zawołała. Nie ma tu miejsca na wymachiwanie plecakami. Itch i Jack, podobnie jak połowa klasy, odwrócili się i położyli torby na stercie przy wejściu. Itch zastanawiał się, czy to dobry pomysł, żeby zostawiać plecak bez opieki, ale nie miał wyjścia. Położył swój na górze sterty, żeby mieć go na oku. Przeszli obok bananów, pomidorów, kaktusów i jakichś nieznanych roślin do miejsca, gdzie pani Glenacre czekała, żeby rozpocząć lekcję. Dlaczego tu jesteśmy? zapytała. Cisza. Nikt? Dlaczego tu jesteśmy? Z powodu ewolucji? zaryzykował bardzo odważny Ian Steele, który stał obok dziwnych różowych roślin z dyndającymi liśćmi. Itch i kilkoro innych uczniów się uśmiechnęło, pani Glenacre się skrzywiła. Nie popisuj się, Steele, idioto. Nie dlaczego jesteśmy na Ziemi oczywiście, tylko dlaczego jesteśmy w cieplarni. Bo kosztowała majątek? spróbował Bruno Paul, uśmiechając się i trącając Jamesa Pottsa. Jeżeli chcesz zwrócić uwagę na to, że mamy szczęście, mogąc korzystać z tak wspaniałego budynku, to masz rację. Ale nie tak brzmi odpowiedź. Ktoś ma jakiś pomysł? Itch znał odpowiedź, ale nie podnosił głowy. 35

35 Nikt? westchnęła pani Glenacre. Będziemy się uczyć o... następny wyraz wymówiła powoli, jakby zwracała się do pięciolatków fo-to-syn-te-zie. Przemianie dwutlenku węgla w cukier i tlen przy udziale światła. Cmoknęła niezadowolona i pokazując, żeby grupa poszła za nią, odwróciła się i zaczęła opowiadać o roślinach. Byli w cieplarni zaledwie od piętnastu minut, ale temperatura wynosiła trzydzieści pięć stopni, więc w tle wykładu pani Glenacre słychać było odgłosy opróżniania i zgniatania butelek. Mniej więcej po trzydziestu minutach, kiedy pani Glenacre usiłowała nachylić górną część olbrzymiej spiczastej zielono- -żółtej rośliny, zwymiotował pierwszy uczeń. To był Johnny Burnham i było to widowiskowe. Wcześniej przez chwilę słaniał się na nogach. Potem, zakrywając usta jedną dłonią, a drugą odpychając kolegów, zwrócił śniadanie prosto na roślinę z tabliczką Eucomis pole-evansii. Ukląkł na podłodze, złapał się dłońmi za brzeg dużej donicy i wsadził głowę głęboko między liście. Było jasne, że jeszcze nie skończył. Potem zemdlały dwie dziewczyny. Natalie Hussain i Debbie Price okropnie zbladły i przewróciły się jedna na drugą. Inne dziewczyny zaczęły krzyczeć i zanim pani Glenacre zdążyła dojść do drzwi, żeby wpuścić trochę świeżego powietrza, czworo kolejnych uczniów zwymiotowało. Cieplarnię błyskawicznie wypełnił smród wymiocin. Wszyscy na zewnątrz! krzyknęła nauczycielka. Tom, idź po doktora Flowerdew. 36

36 Tom Westgate pognał na zewnątrz. Wszyscy uczniowie wychodzili najszybciej jak mogli, zasłaniając usta i nosy dłońmi albo chusteczkami. Pani Glenacre pomogła wstać Johnny emu Burnhamowi i zawołała do Itcha i Jack, żeby pomogli Natalie i Debbie. Itch podniósł Natalie za ramiona i posadził ją. Dziewczyna jęknęła, otworzyła oczy i zwymiotowała Itchowi na spodnie. Niezły cel, Nats! zawołał uciekający Darcy Campbell. Ja też czuję się tak sobie, proszę pani powiedział Itch, spoglądając na mokrą plamę na nogawce. I ja też dodała Jack, która pomagała Debbie Price stanąć na nogi. Itch szybko położył Natalie z powrotem i pobiegł do drzwi. Prawie mu się udało; dobiegł do sterty tornistrów i tam zwymiotował. Wyszedł chwiejnie na dwór i osunął się na trawę. Zamknął oczy; wszystko wirowało. Nawet bez patrzenia wiedział, że sporą część uczniów na lekcji biologii pani Glenacre nękają poważne dolegliwości żołądkowe. Kiedy znowu otworzył oczy, zobaczył, jak Jack i pani Glenacre pomagają bardzo słabym Natalie, Debbie i Johnny emu wyjść z cieplarni. Itch próbował wstać, ale tak bardzo kręciło mu się w głowie, że zaraz znowu usiadł. Wyglądało, jakby ich nauczycielka też miała nudności. Kiedy doktor Flowerdew przybiegł ze starej auli, a tuż za nim Tom Westgate i niska, chuda dziewczyna z dziesiątej klasy, wszyscy uczniowie i ich nauczycielka leżeli na trawniku. 37

37 Niektórzy nadal wymiotowali, wielu jęczało, trzymając się za brzuch, a kilkoro cicho płakało. Flowerdew stanął jak wryty, nic z tego nie rozumiejąc. To wyglądało jak scena z filmu katastroficznego. Co to...? Co do diabła...? Co się...? Rozejrzał się, usiłując znaleźć panią Glenacre. Grace? Gdzie pani jest? Grace? Pani Glenacre podniosła dłoń. Wyraźnie nie miała ochoty otwierać ust. Doktor Flowerdew podbiegł do niej, wymijając uczniów i krzycząc do Toma, żeby wezwał panią dyrektor. Tom Westgate odwrócił się i znów pognał. Co tu się do diabła stało? Grace! Powiedz coś! Zostawiłem cię z nimi pół godziny temu. W jego głosie słychać było zarazem troskę i gniew. Długie siwe włosy Grace Glenacre, które przedtem były związane w kucyk, teraz zwisały luźno. Kilka kosmyków przykleiło jej się do twarzy. Zasłoniła sobie usta dłonią i spróbowała coś powiedzieć. Nie wiem... Miała zachrypły głos. Odkaszlnęła i splunęła. Flowerdew odwrócił wzrok, a ona przeprosiła, potem znów zaczęła mówić, tym razem głośniej: Nie wiem... wszystko było w porządku. Było oczywiście gorąco, ale wszyscy mieli wodę. Chyba udało mi się dojść do passiflory, kiedy Burnham zaczął mieć mdłości. Burnham! powtórzył Flowerdew. Powinienem był wiedzieć. Czy ucząc się o roślinach, zjadał je? To taki głupek. 38

38 A potem wszyscy spanikowali i zaczęli histeryzować. Co za bałagan. Pani Glenacre popatrzyła na niego z niedowierzaniem. Czy ja również zaczęłam histeryzować? Czy sugeruje pan, że mnie też ogarnęła panika? Podniosła się nieco, by usiąść. Cóż, to możliwe, nieprawdaż? odparł Flowerdew. Tam jest bardzo gorąco, ma pani dwadzieścioro siedmioro uczniów w zamkniętej przestrzeni, jedno ma mdłości i nie trzeba wiele, żeby reszta poszła w jego ślady. Po prostu udzieliło się wszystkim. Grace Glenacre zapomniała, że przed chwilą wymiotowała. Wpadła w furię. Jak pan śmie? Jak pan śmie?! krzyknęła. Chyba nigdy w życiu nie zaklęłam na innego nauczyciela, ale teraz to zrobię. Sklęła go. Nie mam pojęcia, co tam się stało, ale dwudziestka siódemka zatrutych dzieci i jedna zatruta nauczycielka to nie jest kwestia histerii. Jeszcze bardziej podniosła głos. To nie jest histeria, czy pan mnie słyszy?! Flowerdew się wyprostował. Pani histeryzuje podsumował. Porozmawiamy później. Wszedł do cieplarni, ale panujące w środku upał i drażniący smród zmusiły go, by cofnął się do drzwi. Miał przed oczyma niesamowity widok. Rośliny w długich, równych rzędach, szeroka ścieżka pośrodku. Było tam pięćdziesiąt różnych roślin, niektóre wielkie, zielone i prawie sięgające dachu, inne szerokie i niesłychanie barwne. Doktorowi Flowerdew 39

39 wydawało się, że wszystkie są teraz bardziej kolorowe, niż były godzinę temu. Wszędzie, gdzie spojrzał, widział zwrócone resztki jedzenia. Właśnie sobie uświadomił, że stoi w małej kałuży soków żołądkowych z kawałkami kiełbasy, kiedy usłyszał niedający się z niczym pomylić odgłos kroków nadchodzącej dyrektor. Doktor Felicity Dart biegła szybko. Była trochę po pięćdziesiątce, ale dbała o kondycję i figurę, przyjeżdżała do szkoły na rowerze, a w przerwie na lunch często biegała wokół boisk. Ogólnie rzecz biorąc, nauczyciele i uczniowie ją lubili i szanowali, ale wiedzieli, że łatwo wyprowadzić ją z równowagi i że ma tubalny głos. Jeżeli zaczynała na kogoś wrzeszczeć, wszyscy ją słyszeli. Tak samo jak doktor Flowerdew i ona stanęła jak wryta, przyglądając się uczniom. Kilkoro ciągle jeszcze miało odruch wymiotny, wielu było nieprzytomnych, ale niektórzy już siedzieli i esemesowali. Doktor Dart powiodła wzrokiem po uczniach dziewiątej klasy i zatrzymała spojrzenie na siedzącej rozdygotanej pani Glenacre. Potem odwróciła się do szefa działu nauk przyrodniczych, który nadal stał w drzwiach. Doktorze Flowerdew!!! ryknęła. Czy mógłby pan po - móc?! Podbiegła do Grace Glenacre, która powiedziała: Nic mi nie będzie. Proszę zająć się dziećmi, niektóre bardzo źle się czują. Felicity Dart odwróciła się do ciągle zziajanego Toma Westgate a. 40

40 Tom, pobiegnij do pana Littlewooda i powiedz mu, proszę, żeby wezwał karetki. Tom zerknął na swoich kumpli, po czym pobiegł po raz trzeci. Jim Littlewood był nowym nauczycielem historii i miał uprawnienia ratownika. Flowerdew się zbliżył, a tuż za nim szedł chwiejnym krokiem jakiś uczeń, którego nie można było rozpoznać, bo miał spuszczoną głowę i zasłaniał usta dłońmi. Wydał stłumiony jęk i Flowerdew się odwrócił. Szef działu nauk przyrodniczych zdążył zidentyfikować Craiga Murraya tuż przed tym, jak struga wymiocin poleciała prosto na jego nienagannie wyprasowane spodnie. Wszyscy zamarli, kiedy treść żołądkowa Craiga ściekała powoli na wyczyszczone do połysku buty nauczyciela. Wszyscy oprócz Sam Jennings, która nagrywała tę scenę telefonem. Sam, jeżeli zobaczę to na YouTube zawołała doktor Dart to będę wiedziała, kogo mam wezwać do gabinetu, prawda? Tak jest, proszę pani odparła uśmiechnięta Sam. (Kiedy nagranie istotnie trafiło na YouTube, broniła się, że bracia zabrali jej telefon i zgrali film wbrew jej woli. Nikt jej nie uwierzył). Flowerdew wytarł się chustką i chusteczkami higienicznymi, które podała mu doktor Dart. Był czerwony na twarzy i wyraźnie skrępowany, kiedy wilgoć wsiąkała mu w spodnie, ale głos miał opanowany. 41

41 Więc dobrze, cóż, mamy tu niezły bałagan, wszędzie wymiociny. Wydaje mi się, że Burnham zjadł jakąś roślinę, dostał mdłości i od tego się zaczęło. Ale teraz wszyscy czują się już chyba dobrze... Naprawdę? Mamy całą klasę, która leży zatruta po lekcji, a pan twierdzi, że wszyscy czują się dobrze? Podczas oczekiwania na karetki będzie nam potrzebna woda. Proszę przynieść z kuchni, ile się da. Przez ułamek sekundy dyrektorce wydawało się, że spojrzenie doktora Flowerdew mówi: Czy nie ma nikogo niżej w hierarchii?, ale potem nauczyciel powiedział: Oczywiście. Odciągnął lepiący mu się do nóg mokry materiał spodni i ruszył do kuchni. Itch i Jack siedzieli razem; obojgu przeszły już mdłości. Dziewczyna z dziesiątej klasy, która przyszła z Flowerdew i Tomem Westgate em, przedstawiła się jako Lucy Cavendish i podała obojgu kubki z wodą. Kiedy Itch skończył pić, wstał powoli i wyciągnął dłoń do Jack, która pokręciła głową i znowu zamknęła oczy. Itch podszedł do miejsca, gdzie dyrektorka rozmawiała z grupką uczniów. Nie wiem, co się stało, proszę pani. Zaczęło mi się kręcić w głowie i zwymiotowałem Mattowi na głowę to mówił Timothy Abbott, korpulentny, zazwyczaj pogodny chłopak. W jego głosie pobrzmiewała duma z tego, że udało mu się tak wycelować. Johnny emu pierwszemu zrobiło się niedobrze, proszę pani, a potem nam wszystkim też wyjaśnił Ian Steele. 42

42 Mnie się zrobiło niedobrze, jeszcze zanim Johnny zwymiotował. Słysząc to, doktor Dart się odwróciła. To powiedziała Natalie Hussain. Przed Johnnym? Źle się poczułaś jeszcze przed Johnnym? Na ile przed? Jakieś pięć minut, proszę pani. Debbie źle wyglądała, więc przez chwilę opierałyśmy się o siebie. I to wszystko, co pamiętam. Potem ocknęłam się na dworze. Felicity Dart znalazła Debbie Price, która leżała, podpierając się na łokciach. Na miejsce właśnie docierali Jim Littlewood, Nathaniel Flowerdew i grupa pracowników kuchni, którzy nieśli baniaki z wodą; towarzyszyli im uczniowie przedostatniej klasy, których zagoniono do pomocy. Debbie, to bardzo ważne podkreśliła doktor Dart. Natalie mówi, że obie poczułyście się źle, jeszcze zanim Johnny Burnham zwymiotował. Czy to prawda? Tak, proszę pani. Ale tak naprawdę to nie wiem. Nie pamiętam, jak zwymiotował... Tylko Natalie powiedziała mi, że też się kiepsko czuje i wtedy musiałyśmy stracić przytomność. Debbie wzięła szklankę wody i ostrożnie wypiła trochę. Itch miał zamiar przedstawić swoją wersję wydarzeń, kiedy dyrektorka popatrzyła na niego i wykrzyknęła: Wielkie nieba, Itchinghamie, zniknęły ci brwi! Rozejrzała się po cieplarni. Co tu się stało? Ujęła go pod brodę 43

43 i uniosła mu głowę, tak samo jak zeszłej nocy jego matka. Może wszystkie kobiety tak robiły. Mój Boże, zupełnie zniknęły! Czy ktoś jeszcze stracił brwi?! Eee... nie, proszę pani, to się stało zeszłej nocy. Miałem, ech, wypadek w domu i one, cóż... one odrosną, tak powiedziała mama. W innych okolicznościach Itch na pewno zostałby szczegółowo przesłuchany, ale teraz wyglądało, jakby doktor Dart przyszedł do głowy pewien pomysł. Podeszła do pani Glenacre. Grace, proszę przyjść do mnie, kiedy poczuje się pani lepiej. Ma pani klucze do cieplarni? Nauczycielka biologii sięgnęła do kieszeni, wyciągnęła breloczek z dwoma kluczami i podała dyrektorce. Ta podeszła do cieplarni i bez wchodzenia zajrzała do środka. Zawołała Jima Littlewooda i dwóch pracowników i wspólnymi siłami, z ustami zakrytymi chusteczkami, sięgnęli do środka i wyciągnęli torby i plecaki. Leżały na stercie równie smętnej, co mokrej. Następnie doktor Dart zamknęła drzwi najpierw jednym, a potem drugim kluczem. Nathaniel Flowerdew wpadł zaaferowany, szykując się, żeby zaprotestować przeciwko zamykaniu cieplarni, ale Dart przerwała mu w pół słowa. Cieplarnia jest zamknięta, nikt nie ma tam wstępu i dotyczy to również nauczycieli, dopóki nie wyjaśnimy, co się stało. Zaraz powinny przyjechać karetki. Proszę przyjść do mojego gabinetu, kiedy sanitariusze zajmą się już wszystkimi uczniami. 44

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa-

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa- Przedstawienie Agata od kilku dni była rozdrażniona. Nie mogła jeść ani spać, a na pytania mamy, co się stało, odpowiadała upartym milczeniem. Nie chcesz powiedzieć? mama spojrzała na nią z troską. Agata

Bardziej szczegółowo

Hektor i tajemnice zycia

Hektor i tajemnice zycia François Lelord Hektor i tajemnice zycia Przelozyla Agnieszka Trabka WYDAWNICTWO WAM Był sobie kiedyś chłopiec o imieniu Hektor. Hektor miał tatę, także Hektora, więc dla odróżnienia rodzina często nazywała

Bardziej szczegółowo

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1)

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) Turysta: Dzień dobry! Kobieta: Dzień dobry panu. Słucham? Turysta: Jestem pierwszy raz w Krakowie i nie mam noclegu. Czy mogłaby mi Pani polecić jakiś hotel?

Bardziej szczegółowo

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM KATARZYNA ŻYCIEBOSOWSKA POPICIU WYDAWNICTWO WAM Zamiast wstępu Za każdym razem, kiedy zaczynasz pić, czuję się oszukana i porzucona. Na początku Twoich ciągów alkoholowych jestem na Ciebie wściekła o to,

Bardziej szczegółowo

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków,

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, którzy twierdzą, że właściwie w ogóle nie rozmawiają ze swoimi dziećmi, odkąd skończyły osiem czy dziewięć lat. To może wyjaśniać, dlaczego przesiadują

Bardziej szczegółowo

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady,

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, Laura Mastalerz, gr. IV Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, w których mieszkały wraz ze swoimi rodzinami:

Bardziej szczegółowo

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Polska Szkoła Sobotnia im. Jana Pawla II w Worcester Opracował: Maciej Liegmann 30/03hj8988765 03/03/2012r. Wspólna decyzja? Anglia i co dalej? Ja i Anglia. Wielka

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

"PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA"

PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA "PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA" Maciej Rak kl.4a 1 PEWNEGO DNIA W SZKOLE NA LEKCJI MATEMATYKI: PANI: Dzieci, proszę o ciszę!!! STAŚ: Słuchajcie pani, bo jak nie, to zgłoszę wychowawczyni żeby wpisała

Bardziej szczegółowo

KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA

KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA GRUPA ŚREDNIA KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA Cel ogólny: tworzenie form 2 osoby l.poj. trybu rozkazującego. Cele operacyjne: uczeń będzie znał legendę o Złotej kaczce w wersji współczesnej,

Bardziej szczegółowo

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły.

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. SZKOŁA dla RODZICÓW Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. (...) Dzieci potrzebują tego, aby ich uczucia były akceptowane i doceniane. Kto pyta nie błądzi. Jak pomóc

Bardziej szczegółowo

SCENARIUSZ WARSZTATÓW DO KSIĄŻKI ZOFII STANECKIEJ BASIA I WOLNOŚĆ

SCENARIUSZ WARSZTATÓW DO KSIĄŻKI ZOFII STANECKIEJ BASIA I WOLNOŚĆ SCENARIUSZ WARSZTATÓW DO KSIĄŻKI ZOFII STANECKIEJ BASIA I WOLNOŚĆ Do czego są nam potrzebne zasady i wolność? CZAS TRWANIA: 45 minut CELE: Po zajęciach dziecko: potrafi wyjaśnić znaczenie słów: zasada

Bardziej szczegółowo

ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE

ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE 1 ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE 2 Padał deszcz. Mówią, że podczas deszczu dzieci się nudzą. Nie oni. Ukradkiem wzięli rowery i postanowili pojechać przed siebie: -myślisz, że babcia nas widziała?

Bardziej szczegółowo

Kto chce niech wierzy

Kto chce niech wierzy Kto chce niech wierzy W pewnym miejscu, gdzie mieszka Bóg pojawił się mały wędrowiec. Przysiadł na skale i zapytał: Zechcesz Panie ze mną porozmawiać? Bóg popatrzył i tak odpowiedział: mam wiele czasu,

Bardziej szczegółowo

Drogi Doktorze! Drogi Doktorze!

Drogi Doktorze! Drogi Doktorze! Warszawa, 22 maja 1999 Nazywam się Łucja Kowalska i mam 9 lat. Piszę do Pana, ponieważ słyszałam o Panu na lekcjach języka polskiego. Pani powiedziała nam, że był Pan przyjacielem dzieci i dbał o nasze

Bardziej szczegółowo

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska spektakl edukacyjno-profilaktyczny dla najmłodszych. (Scenografia i liczba aktorów - zależne od wyobraźni i możliwości technicznych reżysera.) Uczeń A - Popatrz

Bardziej szczegółowo

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY Często będę Ci mówić, że to ważna lekcja, ale ta jest naprawdę ważna! Bez niej i kolejnych trzech, czyli całego pierwszego tygodnia nie dasz rady zacząć drugiego. Jeżeli czytałaś wczorajszą lekcję o 4

Bardziej szczegółowo

Rozdział 1. Pierwszy dzień w czwartej klasie.

Rozdział 1. Pierwszy dzień w czwartej klasie. ,,W czwartej klasie WSTĘP W tej książce największą bohaterką jest Karolina. Karolina ma 10 lat. Ma ciemne czarne włosy. Niebieskie oczy, krzywe zęby. Bardzo lubi się ubierać w trampki, bluzy, dresy czyli

Bardziej szczegółowo

INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK

INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK Pobrano ze strony http://www.przedszkole15.com.pl/ INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK Jest to bajka, która pomoże dzieciom zrozumieć, jak należy dbać o przyrodę i zachować się w lesie.

Bardziej szczegółowo

Copyright by Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2007 Text copyright by Grzegorz Kasdepke, 2007 Illustrations copyright by Piotr Rychel, 2007

Copyright by Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2007 Text copyright by Grzegorz Kasdepke, 2007 Illustrations copyright by Piotr Rychel, 2007 Copyright by Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2007 Text copyright by Grzegorz Kasdepke, 2007 Illustrations copyright by Piotr Rychel, 2007 Zagadka trzynasta, czyli kto popsuł latawiec?! Dla detektywa

Bardziej szczegółowo

Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. (1 J 4,11) Droga Uczennico! Drogi Uczniu!

Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. (1 J 4,11) Droga Uczennico! Drogi Uczniu! Droga Uczennico! Drogi Uczniu! Jesteś już uczniem i właśnie rozpoczynasz swoją przygodę ze szkołą. Poznajesz nowe koleżanki i nowych kolegów. Tworzysz razem z nimi grupę klasową i katechetyczną. Podczas

Bardziej szczegółowo

Jak nauczyć szczeniaka załatwiania się na dworze?

Jak nauczyć szczeniaka załatwiania się na dworze? Jak nauczyć szczeniaka załatwiania się na dworze? Właśnie sprawiłeś sobie małego, prześlicznego szczeniaczka. Jakaż wielka jest twoja radość, bo to milutkie, puchate zwierzątko jest po prostu śliczne.

Bardziej szczegółowo

Poszukiwanie skarbu. Liczba osób: 1 + 1. Opis

Poszukiwanie skarbu. Liczba osób: 1 + 1. Opis Poszukiwanie skarbu Liczba osób: 1 + 1. Opis Na dworze, w różnych miejscach (drzewa, krzaki, kamienie, kępki trawy), chowamy jakiś przedmiot. Zależnie od naszych intencji może to być rzecz znana dziecku,

Bardziej szczegółowo

zdecydowanie tak do większości zajęć do wszystkich zajęć zdecydowanie tak do większości do wszystkich do wszystkich do większości zdecydowanie tak

zdecydowanie tak do większości zajęć do wszystkich zajęć zdecydowanie tak do większości do wszystkich do wszystkich do większości zdecydowanie tak Kwestioriusz ankiety dla uczniów "Moja szkoła" Dzień bry, Odpowiedz, proszę, pytania temat Twojej szkoły. Odpowiedzi udzielone przez Ciebie i Twoje koleżanki i kolegów pomogą rosłym zobaczyć szkołę Waszymi

Bardziej szczegółowo

JAK RADZIĆ SOBIE Z NASTOLATKIEM W SYTUACJACH KONFLIKTOWYCH?

JAK RADZIĆ SOBIE Z NASTOLATKIEM W SYTUACJACH KONFLIKTOWYCH? JAK RADZIĆ SOBIE Z NASTOLATKIEM W SYTUACJACH KONFLIKTOWYCH? Podstawowa zasada radzenia sobie w sytuacjach konfliktowych:,,nie reaguj, tylko działaj Rodzice rzadko starają się dojść do tego, dlaczego ich

Bardziej szczegółowo

Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku...

Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku... Wyznania Wyznania Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku... Wolę być chwilą w Twoim życiu niż wiecznością w życiu innej!!! Nie wiem, czy chcesz ze mną chodzić,

Bardziej szczegółowo

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV Wolontariat Wolontariat ważna sprawa, nawet super to zabawa. Nabierz w koszyk groszy parę, będziesz miał ich całą chmarę. Z serca swego daj znienacka, będzie wnet Szlachetna Paczka. Komuś w trudzie dopomoże,

Bardziej szczegółowo

Uprzejmie prosimy o podanie źródła i autorów w razie cytowania.

Uprzejmie prosimy o podanie źródła i autorów w razie cytowania. Tytuł: Marzenie Franka Kupki Tekst: Anna Cwojdzińska Ilustracje: Aleksandra Bugajewska Wydanie I, lipiec 2012 Text copyright Anna Cwojdzińska Illustration copyright Aleksandra Bugajewska Uprzejmie prosimy

Bardziej szczegółowo

To My! W numerze: Wydanie majowe! Redakcja gazetki: Lektury - czy warto je czytać Wiosna - czas na zabawę Strona patrona Dzień MAMY Święta Krzyżówka

To My! W numerze: Wydanie majowe! Redakcja gazetki: Lektury - czy warto je czytać Wiosna - czas na zabawę Strona patrona Dzień MAMY Święta Krzyżówka To My! Wydanie majowe! W numerze: Lektury - czy warto je czytać Wiosna - czas na zabawę Strona patrona Dzień MAMY Święta Krzyżówka Redakcja gazetki: redaktor naczelny - Julia Duchnowska opiekunowie - pan

Bardziej szczegółowo

Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole A D E L E F A B E R E L A I N E M A Z L I S H

Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole A D E L E F A B E R E L A I N E M A Z L I S H Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole A D E L E F A B E R E L A I N E M A Z L I S H ZAMIAST ZAPRZECZAĆ UCZUCIOM NAZWIJ JE ZAMIAST -Tu jest za dużo słów. -Bzdura. Wszystkie słowa są łatwe.

Bardziej szczegółowo

ĆWICZENIA W ZAPOBIEGANIU OSTEOPOROZY

ĆWICZENIA W ZAPOBIEGANIU OSTEOPOROZY ĆWICZENIA W ZAPOBIEGANIU OSTEOPOROZY Ćwiczenie 1. - Stajemy w rozkroku na szerokości bioder. Stopy skierowane lekko na zewnątrz, mocno przywierają do podłoża. - Unosimy prawą rękę ciągnąc ją jak najdalej

Bardziej szczegółowo

to jest właśnie to, co nazywamy procesem życia, doświadczenie, mądrość, wyciąganie konsekwencji, wyciąganie wniosków.

to jest właśnie to, co nazywamy procesem życia, doświadczenie, mądrość, wyciąganie konsekwencji, wyciąganie wniosków. Cześć, Jak to jest, że rzeczywistość mamy tylko jedną i czy aby na pewno tak jest? I na ile to może przydać się Tobie, na ile to może zmienić Twoją perspektywę i pomóc Tobie w osiąganiu tego do czego dążysz?

Bardziej szczegółowo

Gdzie jest moje miejsce w szkole?

Gdzie jest moje miejsce w szkole? LEKCJA 5 Gdzie jest moje miejsce w szkole? Co przygotować na lekcję Nauczyciel: kartę pracy dla każdego ucznia (załącznik 1), arkusze szarego papieru, flamastry, małe karteczki, arkusz papieru z narysowaną

Bardziej szczegółowo

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku I Komunia Święta Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku Ktoś cię dzisiaj woła, Ktoś cię dzisiaj szuka, Ktoś wyciąga dzisiaj swoją dłoń. Wyjdź Mu na spotkanie Z miłym powitaniem, Nie lekceważ znajomości

Bardziej szczegółowo

Pokochaj i przytul dziecko z ADHD. ADHD to zespół zaburzeń polegający na występowaniu wzmożonej pobudliwości i problemów z koncentracją uwagi.

Pokochaj i przytul dziecko z ADHD. ADHD to zespół zaburzeń polegający na występowaniu wzmożonej pobudliwości i problemów z koncentracją uwagi. Pokochaj i przytul dziecko z ADHD ADHD to zespół zaburzeń polegający na występowaniu wzmożonej pobudliwości i problemów z koncentracją uwagi. TYPOWE ZACHOWANIA DZIECI Z ADHD: stale wierci się na krześle,

Bardziej szczegółowo

SCENARIUSZE ZAJĘĆ EDUKACJI GLOBALNEJ DLA SZKOŁY PODSTAWOWEJ, GIMNAZJUM I SZKOŁY PONADGIMNAZJALNEJ

SCENARIUSZE ZAJĘĆ EDUKACJI GLOBALNEJ DLA SZKOŁY PODSTAWOWEJ, GIMNAZJUM I SZKOŁY PONADGIMNAZJALNEJ NA ROWERY Dziewczyny na rowery! SCENARIUSZE ZAJĘĆ EDUKACJI GLOBALNEJ DLA SZKOŁY PODSTAWOWEJ, GIMNAZJUM I SZKOŁY PONADGIMNAZJALNEJ Czas trwania zajęć: 90 minut CELE LEKCJI Po zajęciach uczniowie będą potrafili:

Bardziej szczegółowo

Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie

Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie Szybciej poznaję ceny. To wszystko upraszcza. Mistrz konstrukcji metalowych, Martin Elsässer, w rozmowie o czasie. Liczą się proste rozwiązania wizyta w

Bardziej szczegółowo

Bajkę zilustrowały dzieci z Przedszkola Samorządowego POD DĘBEM w Karolewie. z grupy Leśne Ludki. wychowawca: mgr Katarzyna Leopold

Bajkę zilustrowały dzieci z Przedszkola Samorządowego POD DĘBEM w Karolewie. z grupy Leśne Ludki. wychowawca: mgr Katarzyna Leopold KOSMITA W PRZEDSZKOLU B.B Jadach Bajkę zilustrowały dzieci z Przedszkola Samorządowego POD DĘBEM w Karolewie z grupy Leśne Ludki wychowawca: mgr Katarzyna Leopold Pawełek wpadł zdyszany do sali prosto

Bardziej szczegółowo

s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM

s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM Nierówna walka Tego dnia Ogrodnik

Bardziej szczegółowo

Najlepsza Pozycja Seksualna. oswieconykochanek.pl pozycjeseksualne.pl autor: Brunet

Najlepsza Pozycja Seksualna. oswieconykochanek.pl pozycjeseksualne.pl autor: Brunet Najlepsza Pozycja Seksualna oswieconykochanek.pl pozycjeseksualne.pl autor: Brunet Najlepsza pozycja seksualna. Daje zarówno tobie jak i partnerce maksymalne przeżycia. - do stosowania jeśli chcesz mieć

Bardziej szczegółowo

Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik.

Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik. Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik. Panie Adamie, test przesiewowy i test potwierdzenia wykazały, że jest pan zakażony wirusem HIV. MAM AIDS??! Wiemy teraz, że jest

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie

Bardziej szczegółowo

Pewien człowiek miał siedmiu synów, lecz ciągle nie miał córeczki, choć

Pewien człowiek miał siedmiu synów, lecz ciągle nie miał córeczki, choć troszeczkę, z każdego kubeczka wypiła łyczek, do ostatniego kubeczka rzuciła zaś obrączkę, którą zabrała ze sobą. Nagle usłyszała trzepot piór i poczuła podmuch powietrza. Karzełek powiedział: Panowie

Bardziej szczegółowo

Nazwijmy go Siedem B (prezentujemy bowiem siedem punktów, jakim BYĆ ) :)

Nazwijmy go Siedem B (prezentujemy bowiem siedem punktów, jakim BYĆ ) :) Czy potrafimy rozmawiać z dziećmi o niepełnosprawności? Czy sprawia nam to trudność? Czujemy się zakłopotani tematem? Sami nie wiemy, jak go ugryźć? A może unikamy go całkiem, skoro nas bezpośrednio nie

Bardziej szczegółowo

Łomżyńskie Centrum Rozwoju Edukacji Samorządowy Ośrodek Doradztwa Metodycznego i Doskonalenia Nauczycieli w Łomży

Łomżyńskie Centrum Rozwoju Edukacji Samorządowy Ośrodek Doradztwa Metodycznego i Doskonalenia Nauczycieli w Łomży SCENARIUSZ ZAJĘĆ DO PRZEDSZKOLA Z ADMINISTRACJĄ ZA PAN BRAT - - POZNAJEMY ZAWÓD PRACOWNIKA BIUROWEGO I PRACĘ URZĘDNIKA Cel: uświadomienie dzieciom, że z zawodami biurowymi można spotkać się niemalże na

Bardziej szczegółowo

NIE BLEDNIJ, KORALICZKU!

NIE BLEDNIJ, KORALICZKU! NIE BLEDNIJ, KORALICZKU! W ogrodzie pojawiła się mamusia Piotra i zabrała syna do domu. Chłopak szepnął Karolci, by nikomu nie mówiła o ich przygodzie. Dziewczynka też wracała do domu. Spotkała tatusia,

Bardziej szczegółowo

Ćwiczenia w chorobie. zwyrodnieniowej. stawów. Rekomendowane przez prof. dr. hab. n. med. Janusza Płomińskiego

Ćwiczenia w chorobie. zwyrodnieniowej. stawów. Rekomendowane przez prof. dr. hab. n. med. Janusza Płomińskiego Ćwiczenia w chorobie zwyrodnieniowej stawów Rekomendowane przez prof. dr. hab. n. med. Janusza Płomińskiego choroby zwyrodnieniowej kolana Ćwiczenia wspomagają utrzymanie w dobrym stanie stawów i mięśni.

Bardziej szczegółowo

WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW

WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW Teksty biblijne: Dz. Ap. 6, 1 7 Tekst pamięciowy: Gal. 6, 10 ( ) dobrze czyńmy wszystkim ( ) Nikt nie jest za mały, aby pomagać innym! Zastosowanie: * Pan Bóg pragnie, abyśmy otoczyli

Bardziej szczegółowo

MAŁY PABLO I DWIE ŚWINKI

MAŁY PABLO I DWIE ŚWINKI ROBERT MAICHER MAŁY PABLO I DWIE ŚWINKI Poleca: SuperKid.pl Zapewnij dzieciom dobry start! Copyright by Robert Maicher Data: 03.02.2008 Tytuł: Mały Pablo i dwie świnki Autor: Robert Maicher Wydanie I Seria:

Bardziej szczegółowo

KARTA ZADAŃ NR 2 Bezpieczne miasto

KARTA ZADAŃ NR 2 Bezpieczne miasto KARTA ZADAŃ NR 2 Bezpieczne miasto To propozycja aktywności możliwa do realizacji w II lub III klasie szkoły podstawowej. Proponowane ćwiczenie może być modyfikowane w zależności od potrzeb i możliwości

Bardziej szczegółowo

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych dr Renata Maciejewska Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie Struktura próby według miasta i płci Lublin Puławy Włodawa Ogółem

Bardziej szczegółowo

Wasze dziecko idzie do przedszkola.

Wasze dziecko idzie do przedszkola. Wasze dziecko idzie do przedszkola. Tak postanowiliście. Nie zawsze była to łatwa decyzja. Jest w Was, Rodzicach wiele niepewności, obaw i pytań, które chcielibyście zadać: Czy Wasza córeczka, syn da sobie

Bardziej szczegółowo

SCENARIUSZ RUCH TO ZDROWIE

SCENARIUSZ RUCH TO ZDROWIE SCENARIUSZ RUCH TO ZDROWIE CELE: 1. Uświadomienie dzieciom wpływu aktywności fizycznej na stan zdrowia, prawidłowy rozwój i samopoczucie. 2. Ćwiczenie umiejętności dodawania i odejmowania w przedziale

Bardziej szczegółowo

na większości lekcji lekcji wszystkich zajęć

na większości lekcji lekcji wszystkich zajęć Kwestioriusz ankiety dla uczniów "Moja szkoła" Dzień bry, Odpowiedz, proszę, pytania temat Twojej szkoły. Odpowiedzi udzielone przez Ciebie i Twoje koleżanki i kolegów pomogą rosłym zobaczyć szkołę Waszymi

Bardziej szczegółowo

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca Autor wiersza: Anna Sobotka PATRON Każdy patron to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie Pani Ania. Mądra, dobra i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca uszczęśliwić mnie umiała. Myśli moje do Niej

Bardziej szczegółowo

WSPÓLNE ŻYCIE CHRZEŚCIJAN

WSPÓLNE ŻYCIE CHRZEŚCIJAN WSPÓLNE ŻYCIE CHRZEŚCIJAN Teksty biblijne: Dz. Ap. 4, 32 37, Ew. Mat. 6, 19 21 Tekst pamięciowy: Ks. Przyp. 14, 21; Ew. Mat. 6, 21 ( ) Szczęśliwy ten, kto lituje się nad ubogimi Albowiem, gdzie jest skarb

Bardziej szczegółowo

Wyniki są pozytywne, ale należy jeszcze zmniejszyć liczbę uczniów przez których ktoś płakał całkiem niedawno, szczególnie w klasie IV.

Wyniki są pozytywne, ale należy jeszcze zmniejszyć liczbę uczniów przez których ktoś płakał całkiem niedawno, szczególnie w klasie IV. Test Czy jesteś tolerancyjny? Człowiek tolerancyjny - jest wyrozumiały dla cudzych poglądów, upodobań, wierzeń, rozumie je i szanuje, zachowując swoją indywidualność: w swoich decyzjach i działaniach uwzględnia

Bardziej szczegółowo

Mówię po polsku Waldemar Szyngwelski

Mówię po polsku Waldemar Szyngwelski Mówię po polsku Waldemar Szyngwelski Lekcja numer 3 Poznajemy godziny i pytamy o nie. Rozmawiamy o tym, co mamy w zwyczaju robić każdego dnia. 0 zero 1 jeden 2 dwa 3 trzy 4 cztery 5 pięć 6 sześć 7 siedem

Bardziej szczegółowo

Wydawnictwo Skrzat Kraków

Wydawnictwo Skrzat Kraków Wydawnictwo Skrzat Kraków Copyright by Księgarnia Wydawnictwo Skrzat Stanisław Porębski, Kraków 2015 Wycieczka do lasu Tekst i ilustracje: Marta Ostrowska Projekt okładki i skład: Aleksandra Kowal Redakcja:

Bardziej szczegółowo

ANALIZA ANKIETY: JA I SZKOŁA - Ankieta dla uczniów

ANALIZA ANKIETY: JA I SZKOŁA - Ankieta dla uczniów ANALIZA ANKIETY: JA I SZKOŁA - Ankieta dla uczniów Ankieta przeprowadzona wśród uczniów klas IV V w Szkole Podstawowej nr 79. Jej celem zbadanie atmosfery panującej wśród uczniów w szkole, korelacji nauczyciel

Bardziej szczegółowo

Siekierczyn, 12.11.2012r. Kochana Babciu!

Siekierczyn, 12.11.2012r. Kochana Babciu! Siekierczyn, 12.11.2012r. Kochana Babciu! Na wstępie mojego listu serdecznie Cię pozdrawiam. Chcę Ci opowiedzieć, jak dbam o siebie. Zdrowo się odżywiam. Piję soki owocowe. Chodzę z mamą na spacery. Dużo

Bardziej szczegółowo

Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014

Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014 Imię i nazwisko Klasa III Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014 Zestaw humanistyczny Kurs fotografii Instrukcja dla ucznia 1. Wpisz swoje imię i nazwisko oraz klasę. 2. Bardzo uważnie czytaj tekst

Bardziej szczegółowo

Tak wygląda biuro Oriflame Polska od środka

Tak wygląda biuro Oriflame Polska od środka Tak wygląda biuro Oriflame Polska od środka Gdyby, to była mafia już bym nie żyła... Oto jak z koleżankami otrzymujemy kosmetyki, bawimy się wyśmienicie i jeszcze przy tym zarabiamy (oraz jak możesz do

Bardziej szczegółowo

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!!

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W dniu 30-04-2010 roku przeprowadziłem wywiad z moim opą -tak nazywam swojego holenderskiego dziadka, na bardzo polski temat-solidarność. Ten dzień jest może najlepszy

Bardziej szczegółowo

Bangsi mieszkał na Grenlandii. Ogromnej, lodowatej

Bangsi mieszkał na Grenlandii. Ogromnej, lodowatej Bangsi mieszkał na Grenlandii. Ogromnej, lodowatej wyspie, białej jak jego futerko. Pewnego wieczoru miś usiadł na górce i patrzył przed siebie. To, co podziwiał, było niebieskie i pełne gwiazd. Miś nie

Bardziej szczegółowo

Zawsze w środy, zanim zadzwoni dzwonek, ja wcześniej muszę się udać do pracowni plastycznej. Przynoszę wodę. Oliwię zastałam w łazience. Myła ręce.

Zawsze w środy, zanim zadzwoni dzwonek, ja wcześniej muszę się udać do pracowni plastycznej. Przynoszę wodę. Oliwię zastałam w łazience. Myła ręce. Kochany Pamiętniku! Pani zadała mi dziwną pracę domową. Miałam obserwować, co w ciągu dnia robią moje ręce. Zadanie to wydawało mi się trudne, ponieważ moim zdaniem niełatwo jest obserwować samą siebie.

Bardziej szczegółowo

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD K A T A R Z Y N A O R K I S Z S T O W A R Z Y S Z E N I E N A R Z E C Z D Z I E C I Z N A D P O B U D L I W O Ś C I Ą P S Y C H O R U C H O W Ą Moment narodzenia

Bardziej szczegółowo

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA Tekst biblijny: Dz. Ap. 16,19 36 Tekst pamięciowy: Dz. Ap. 16,31 ( ) Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom. Bóg chce, abyś uwierzył w Jego Syna, Jezusa

Bardziej szczegółowo

Filip idzie do dentysty. 1 Proszę aapisać pytania do tekstu Samir jest przeziębiony.

Filip idzie do dentysty. 1 Proszę aapisać pytania do tekstu Samir jest przeziębiony. 114 Lekcja 12 Tak ubrany wychodzi na ulicę. Rezultat jest taki, że Samir jest przeziębiony. Ma katar, kaszel i temperaturę. Musi teraz szybko iść do lekarza. Lekarz bada Samira, daje receptę i to, co Samir

Bardziej szczegółowo

KOCHAM CIĘ-NIEPRZYTOMNIE WIEM, ŻE TY- MNIE PODOBNIE NA CÓŻ WIĘC CZEKAĆ MAMY OBOJE? Z NASZYM SPOTKANIEM WSPÓLNYM? MNIE- SZKODA NA TO CZASU TOBIE-

KOCHAM CIĘ-NIEPRZYTOMNIE WIEM, ŻE TY- MNIE PODOBNIE NA CÓŻ WIĘC CZEKAĆ MAMY OBOJE? Z NASZYM SPOTKANIEM WSPÓLNYM? MNIE- SZKODA NA TO CZASU TOBIE- WCZEŚNIEJSZA GWIAZDKA KOCHAM CIĘ-NIEPRZYTOMNIE WIEM, ŻE TY- MNIE PODOBNIE NA CÓŻ WIĘC CZEKAĆ MAMY OBOJE? Z NASZYM SPOTKANIEM WSPÓLNYM? MNIE- SZKODA NA TO CZASU TOBIE- ZAPEWNE TAKŻE, WIĘC SPOTKAJMY SIĘ

Bardziej szczegółowo

Tekst: Barbara Wicher Ilustracje: Ewa Podleś

Tekst: Barbara Wicher Ilustracje: Ewa Podleś Tekst: Barbara Wicher Ilustracje: Ewa Podleś Wydawnictwo Skrzat Kraków p 3...czytam zdania pojedyncze i złożone pierwsze czytanki Książki z serii Detektyw Łodyga na tropie zagadek przyrodniczych zostały

Bardziej szczegółowo

RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010

RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010 RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010 MARKOWI MIDURZE NIGDY BY DO GŁOWY NIE PRZYSZŁO, ŻE UŻYJE SUPER GLUE PRZECIWKO CZŁOWIEKOWI aatakowałem w tramwaju. Była wtedy jedenasta w nocy. Miałem w kieszeni tubkę super glue,

Bardziej szczegółowo

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 )

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) Klient: Dzień dobry panu! Pracownik: Dzień dobry! W czym mogę pomóc? Klient: Pierwsza sprawa: jestem Włochem i nie zawsze jestem pewny, czy wszystko

Bardziej szczegółowo

5. To, jak Ci idzie w szkole jest dla Twoich rodziców (opiekunów): A niezbyt ważne B ważne C bardzo ważne 1 ANKIETA DLA UCZNIÓW GIMNAZJUM

5. To, jak Ci idzie w szkole jest dla Twoich rodziców (opiekunów): A niezbyt ważne B ważne C bardzo ważne 1 ANKIETA DLA UCZNIÓW GIMNAZJUM ANKIETA DLA UCZNIÓW GIMNAZJUM 5. To, jak Ci idzie w szkole jest dla Twoich rodziców (opiekunów): A niezbyt ważne B ważne C bardzo ważne 1 kod ucznia Drodzy Pierwszoklasiści! Niedawno rozpoczęliście naukę

Bardziej szczegółowo

Codziennie jestem bezpieczny

Codziennie jestem bezpieczny Codziennie jestem bezpieczny Europejski numer alarmowy i zasady bezpieczeństwa dla dzieci Drodzy uczniowie, wiedza o tym, jak prawidłowo zachować się w drodze do szkoły, w szkole, na placu zabaw czy w

Bardziej szczegółowo

Wywiady. Pani Halina Glińska. Tancerka, właścicielka sklepu Just Dance z akcesoriami tanecznymi

Wywiady. Pani Halina Glińska. Tancerka, właścicielka sklepu Just Dance z akcesoriami tanecznymi Wywiady Pani Aleksandra Machnikowska Przedsiębiorca od 2009 roku, najpierw w spółce cywilnej prowadziła sklep Just Dance. Od 2012 roku prowadzi restaurację EL KAKTUS. W styczniu 2014 restauracja EL KAKTUS

Bardziej szczegółowo

- ETAP I - TEMAT POJAWIŁ SIĘ PO WYSŁUCHANIU TEJ BAJKI:

- ETAP I - TEMAT POJAWIŁ SIĘ PO WYSŁUCHANIU TEJ BAJKI: PROJEKT: TEMAT POJAWIŁ SIĘ PO WYSŁUCHANIU TEJ BAJKI: Malutkiemu śni się potwór. Nie może przed nim uciec, bo jego nogi są bardzo ciężkie. - Już wiem zawołała i pobiegła na stryszek. - ETAP I - Po chwili

Bardziej szczegółowo

TRENER MARIUSZ MRÓZ - JEDZ TO, CO LUBISZ I WYGLĄDAJ JAK CHCESZ!

TRENER MARIUSZ MRÓZ - JEDZ TO, CO LUBISZ I WYGLĄDAJ JAK CHCESZ! TRENER MARIUSZ MRÓZ - JEDZ TO, CO LUBISZ I WYGLĄDAJ JAK CHCESZ! Witaj! W tym krótkim PDFie chcę Ci wytłumaczyć dlaczego według mnie jeżeli chcesz wyglądać świetnie i utrzymać świetną sylwetkę powinieneś

Bardziej szczegółowo

projekt biznesowy Mini-podręcznik z ćwiczeniami

projekt biznesowy Mini-podręcznik z ćwiczeniami DARMOWY FRAGMENT projekt biznesowy Mini-podręcznik z ćwiczeniami Od Autorki Cześć drogi Czytelniku! Witaj w darmowym fragmencie podręcznika Jak zacząć projekt biznesowy?! Jego pełna wersja, zbiera w jednym

Bardziej szczegółowo

Scenariusz zajęć do programu kształcenia Myślę- działam- idę w świat

Scenariusz zajęć do programu kształcenia Myślę- działam- idę w świat Scenariusz zajęć do programu kształcenia Myślę- działam- idę w świat Autor: Małgorzata Urbańska Klasa I Edukacja: społeczna, polonistyczna, plastyczna, matematyczna, techniczna, Cel zajęć: -zapoznanie

Bardziej szczegółowo

SCENARIUSZ ZAJĘĆ OTWARTYCH

SCENARIUSZ ZAJĘĆ OTWARTYCH SCENARIUSZ ZAJĘĆ OTWARTYCH Temat: BYĆ ASERTYWNYM Cel ogólny: - kształtowanie postaw asertywnych; Cele szczegółowe: - kształcenie umiejętności odróżniania zachowań asertywnych od agresywnych i uległych

Bardziej szczegółowo

Nieoficjalny poradnik GRY-OnLine do gry. Nibiru. Age of Secrets. autor: Bolesław Void Wójtowicz

Nieoficjalny poradnik GRY-OnLine do gry. Nibiru. Age of Secrets. autor: Bolesław Void Wójtowicz Nieoficjalny poradnik GRY-OnLine do gry Nibiru Age of Secrets autor: Bolesław Void Wójtowicz Copyright wydawnictwo GRY-OnLine S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone. www.gry-online.pl Prawa do użytych w tej publikacji

Bardziej szczegółowo

Zasady Byłoby bardzo pomocne, gdyby kwestionariusz został wypełniony przed 3 czerwca 2011 roku.

Zasady Byłoby bardzo pomocne, gdyby kwestionariusz został wypełniony przed 3 czerwca 2011 roku. Opieka zdrowotna przyjazna dziecku - Dzieci i młodzież: powiedz nam co myślisz! Rada Europy jest międzynarodową organizacją, którą tworzy 47 krajów członkowskich. Jej działania obejmują 150 milionów dzieci

Bardziej szczegółowo

Taniec pogrzebowy. Autor: Mariusz Palarczyk. Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: WOJTEK(19 lat) i ANDRZEJ,(55 lat) który pali papierosa

Taniec pogrzebowy. Autor: Mariusz Palarczyk. Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: WOJTEK(19 lat) i ANDRZEJ,(55 lat) który pali papierosa Taniec pogrzebowy Autor: Mariusz Palarczyk Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: (19 lat) i,(55 lat) który pali papierosa Spogląda na puste miejsce na trumnę Szefie, tutaj? Ta, tutaj. Rzuca papierosa

Bardziej szczegółowo

Wilgoć i pleśń w Twoim domu jak sobie z nimi radzić

Wilgoć i pleśń w Twoim domu jak sobie z nimi radzić Wilgoć i pleśń w Twoim domu jak sobie z nimi radzić Prosty przewodnik Wilgoć i pleśń w Twoim domu jak sobie z nimi radzić Mieszkanie w domu, w którym panuje wilgoć i pleśń, jest szkodliwe dla zdrowia.

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni Biblia dla Dzieci przedstawia Kobieta Przy Studni Autor: Edward Hughes Ilustracje: Lazarus Redakcja: Ruth Klassen Tłumaczenie: Joanna Kowalska Druk i oprawa: Bible for Children www.m1914.org 2014 Bible

Bardziej szczegółowo

HISTORIA TABITY. Służ Bogu tam, gdzie jesteś I. WSTĘP. Tekst biblijny: Dz. Ap. 9,36 41. Tekst pamięciowy: Psalm 100,2; Kol. 3,23

HISTORIA TABITY. Służ Bogu tam, gdzie jesteś I. WSTĘP. Tekst biblijny: Dz. Ap. 9,36 41. Tekst pamięciowy: Psalm 100,2; Kol. 3,23 HISTORIA TABITY Tekst biblijny: Dz. Ap. 9,36 41 Tekst pamięciowy: Psalm 100,2; Kol. 3,23 Służcie Panu z radością ( ) Cokolwiek czynicie, z duszy czyńcie jako dla Pana, a nie dla ludzi. Służ Bogu tam, gdzie

Bardziej szczegółowo

TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA

TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA Drogi uczniu! Instrukcja dla użytkownika testu Najpierw przeczytaj uważnie tekst. Następnie rozwiązuj

Bardziej szczegółowo

"Chciałem cię chronić, będąc twoim cieniem..." Pearlic. Reda 2015.

Chciałem cię chronić, będąc twoim cieniem... Pearlic. Reda 2015. CIEŃ Paulina Klecz "Chciałem cię chronić, będąc twoim cieniem..." Pearlic. Reda 2015. Projekt okładki: Łukasz Orzechowski Copyright Paulina Copyright Pearlic Klecz Wszelkie prawa do publikacji zastrzeżone.

Bardziej szczegółowo

LP JA - autoprezentacja JA - autoidentyfikacja MY ONI 1. SZKOŁA: nie było jakiejś fajnej paczki, było ze Ŝeśmy się spotykali w bramie rano i palili

LP JA - autoprezentacja JA - autoidentyfikacja MY ONI 1. SZKOŁA: nie było jakiejś fajnej paczki, było ze Ŝeśmy się spotykali w bramie rano i palili LP JA - autoprezentacja JA - autoidentyfikacja MY ONI 1. SZKOŁA: nie było jakiejś fajnej paczki, było ze Ŝeśmy się spotykali w bramie rano i palili papierosy a później wieczorem po szkole tez Ŝeśmy się

Bardziej szczegółowo

Temat lekcji: Ty też możesz być Dobrym Obywatelem!

Temat lekcji: Ty też możesz być Dobrym Obywatelem! Temat lekcji: Ty też możesz być Dobrym Obywatelem! Scenariusz lekcji wychowawczej stanowi kontynuację projektu Ja- Młody Obywatel realizowanego przez Stowarzyszenie Q Zmianom. 1. Cele dydaktyczno wychowawcze:

Bardziej szczegółowo

W POSZUKIWANIU KOPCIUSZKA

W POSZUKIWANIU KOPCIUSZKA ANETA ANTOSIAK W POSZUKIWANIU KOPCIUSZKA SCENARIUSZ PRZEDSTAWIENIA Copyright by CeTVbja\T8Wh^TVl]ab 4eglfglVmaTF^XaX Żory 2013 ISBN 978-83-63-171-32-2 www.skene.com.pl e-mail: pracownia@skene.com.pl Wydawca

Bardziej szczegółowo

Konspekt szkółki niedzielnej propozycja Niedziela przedpostna Estomihi

Konspekt szkółki niedzielnej propozycja Niedziela przedpostna Estomihi Centrum Misji i Ewangelizacji / www.cme.org.pl Konspekt szkółki niedzielnej propozycja Niedziela przedpostna Estomihi Główna myśl: Bądź naśladowcą Jezusa Tekst: Mk 8,34 Jezus zapowiada swoją śmierć i zmartwychwstanie

Bardziej szczegółowo

Zabawy i ćwiczenia logopedyczne:

Zabawy i ćwiczenia logopedyczne: Zabawy i ćwiczenia logopedyczne: 1. Ćwiczenia żuchwy: a. opuszczanie i unoszenie; b. przesuwanie w prawo i w lewo; c. wysuwanie do przodu; d. żucie (przy zamkniętych wargach). 2. Ćwiczenia warg: a. szerokie

Bardziej szczegółowo

Spacer? uśmiechnął się zając. Mógłbyś używać nóg do bardziej pożytecznych rzeczy.

Spacer? uśmiechnął się zając. Mógłbyś używać nóg do bardziej pożytecznych rzeczy. Zając wychodził z siebie ze złości i krzyczał: Biegniemy jeszcze raz, jeszcze raz wkoło! Nie ma sprawy, odparł jeż, Ile razy masz ochotę. Biegał więc zając siedemdziesiąt trzy razy, a jeż ciągle dotrzymywał

Bardziej szczegółowo

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina...

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina... 1 Budzik dzwonił coraz głośniej i głośniej, a słońce jakby za wszelką cenę chciało się wedrzeć do mojego pokoju. Niedali mi spać już dłużej;wstałam. Wtedy właśnie uswiadomiłam sobie, że jest dzień 11 listopada

Bardziej szczegółowo

LABORATORIUM FIZYKI PAŃSTWOWEJ WYŻSZEJ SZKOŁY ZAWODOWEJ W NYSIE. Ćwiczenie nr 8 Temat: Obserwacja i analiza linii sił pola magnetycznego.

LABORATORIUM FIZYKI PAŃSTWOWEJ WYŻSZEJ SZKOŁY ZAWODOWEJ W NYSIE. Ćwiczenie nr 8 Temat: Obserwacja i analiza linii sił pola magnetycznego. LABORATORIUM FIZYKI PAŃSTWOWEJ WYŻSZEJ SZKOŁY ZAWODOWEJ W NYSIE Ćwiczenie nr 8 Temat: Obserwacja i analiza linii sił pola magnetycznego. Zestaw ćwiczeniowy zawiera cztery magnesy (dwa małe i dwa duże)

Bardziej szczegółowo

Ilustrował Marek Nawrocki. Nasza Księgarnia

Ilustrował Marek Nawrocki. Nasza Księgarnia Ilustrował Marek Nawrocki Nasza Księgarnia Maciuś nie może spać i spać! Minęło jutro. I wreszcie miało przyjść pojutrze. Od wyjazdu na wakacje do gęstego lasu dzieliła Okropnego Maciusia tylko jedna noc.

Bardziej szczegółowo

RODZICE, PRACOWNICY SZKOŁY ANKIETA

RODZICE, PRACOWNICY SZKOŁY ANKIETA RODZICE, PRACOWNICY SZKOŁY ANKIETA Szkoła nasza włączyła się do ruchu szkół promujących zdrowie. Rozpoczynając tę pracę chcemy zapytać pracowników o sprawy dotyczące ich zdrowia, samopoczucia i stylu życia.

Bardziej szczegółowo