Cisza przed burzą. Technologie w mediach. warsztaty fotoreportażu. 6-tygodniowe.

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Cisza przed burzą. Technologie w mediach. warsztaty fotoreportażu. 6-tygodniowe. www.redakcja24.pl"

Transkrypt

1 6-tygodniowe warsztaty fotoreportażu pismo warsztatowe Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego październik nr 7 (11)/2008 ISSN egzemplarz bezpłatny Cisza przed burzą Technologie w mediach

2 reklamy dziennikarstwo Drugi plan Andrzej Pochanke jest jednym z trzech operatorów, którzy pracują na pokładzie śmigłowca telewizji TVN. Błękitny 24 filmował już betanki opuszczające klasztor w Kazimierzu czy gości bawiących się na słynnych imieninach Lecha Wałęsy. Bo przecież nigdy nie wiadomo, co się zobaczy mówi o swojej pracy operator kamery w Błękitnym 24. Błękitne pogotowie fot. TVN 24 Joanna Sawicka Śmigłowiec jest gotowy do lotu przez 24 godziny na dobę, ale w nocy unosi się w powietrze tylko w szczególnych przypadkach. Nie mamy kamer noktowizyjnych, dlatego musiałby się zdarzyć jakiś duży pożar, który bez problemu można zobaczyć z powietrza wyjaśnia Pochanke. Nawet jeśli na dany dzień nie zaplanowano żadnych zdjęć, personel (pilot, operator i reporterka) i tak pojawia się na lotnisku i czeka na ewentualny wylot. Jesteśmy pogotowiem śmigłowcowym, które jest w stanie dotrzeć do każdego miejsca w Polsce. Możemy wystartować w ciągu 5 minut, bo śmigłowiec zawsze mamy zatankowany wyjaśnia operator. Z Dallas do Polski Przed pierwszym lotem w Polsce załoga odbyła tygodniowe szkolenie w Dallas, w Teksasie. Przez pierwsze dwa dni operatorzy poznawali wyposażenie techniczne nowego śmigłowca, a kolejne poświęcili na trening z amerykańskim pilotem, który wprowadził ich w tajniki robienia zdjęć z powietrza. Lataliśmy głównie nad Dallas i filmowaliśmy korki uliczne. Raz nawet trafił się mały pożar opowiada Andrzej. Ale swoją pracę w telewizji Pochanke rozpoczął jako producent i później kierownik produkcji zagranicznych w TVN24. Obsługi kamery uczył się przez półtora roku pod okiem doświadczonych kolegów ze stacji. Operator chętnie spędza czas w samolocie, nie tylko służbowo. Jestem pilotem szybowcowym, więc dla mnie problem przebywania w powietrzu nie istnieje. To chyba zaważyło na tym, że dostałem tę pracę dodaje. Oczywiście na początku były obawy przed nieznanym, ale, jak mówi, takich propozycji się nie odrzuca. U Wałęsy na imieninach Śmigłowiec jest zawsze tam, gdzie coś się dzieje. Najczęściej są to korki i wypadki na drogach albo miejsca klęsk żywiołowych. Błękitny 24 przydaje się w miejscach, gdzie zwykły opertor nie ma szans na dobre ujęcie. Tak było, kiedy otwierano klasztor w Kazimierzu, który opuszczały przetrzymywane w nim betanki. Wysokie mury i szczelnie zabite deskami bramy uniemożliwiały filmowanie z ziemi. Helikopter sprawdził się doskonale, byliśmy w stanie zajrzeć w każde okno, które nie było zasłonięte opowiada Andrzej Pochanke. W czasie wakacji Błękitny 24 towarzyszył m.in. tysiącom plażowiczów wypoczywających na polskich wybrzeżu i uczestnikom Open er Festival w Babich Dołach. Ludzie bardzo entuzjastycznie reagują na śmigłowiec. Nie przepędzają nas, chociaż czasem latamy nad ich głowami mówi operator TVN. Zadowolony z obecności dziennikarzy był również Lech Wałęsa, który poprosił nawet o przesłanie nagrania z jego przyjęcia imieninowego. Niebo a ziemia Operowanie kamerą na pokładzie samolotu znacząco różni się od filmowania na ziemi. Przede wszystkim widzi się o wiele więcej. Andrzej Pochanke ma do swojej dyspozycji cztery kamery zainstalowane za zewnątrz śmigłowca, a w środku pulpit i joystick. To raczej przypomina zabawę zdalnie sterowanym samochodem stwierdza. Główną kamerę, znajdującą się z przodu samolotu, chroni obudowa, która pozwala poruszać nią we wszystkich kierunkach. Oprócz tego są jeszcze trzy inne, wielkości szminki dwie po bokach Błękitnego 24 i trzecia z tyłu, na stateczniku ogona. Jeśli obraz z głównej kamery gwałtownie się zmienia albo jest nieciekawy, operator korzysta z kamery z tyłu samolotu. Dwudziestokrotny zoom optyczny pozwala na zarejestrowanie wielu drobnych szczegółów, np. godziny na zegarze Pałacu Kultury z odległości 20 km. Najczęściej pracę zakłócają owady, które chętnie i licznie rozbijają się na obudowie kamery, i w czasie nadawania na żywo nagle na ekranach telewizyjnych pojawia się biała plama. Mucha w oku... kamery Najczęściej pracę kamery zakłócają owady, które chętnie i licznie rozbijają się na obudowie kamery, i w czasie nadawania na żywo nagle na ekranach telewizyjnych pojawia się biała plama. Wtedy śmigłowiec ląduje na najbliższym polu, a operator ściera resztki nieszczęsnego robaka. Pracę Błękitnego 24 najczęściej ogranicza jednak pogoda, bo nie w każdej sytuacji można się wzbić w powietrze. Załoga liczy się z tym, że może nie dolecieć na miejsce w razie nagłej zmiany warunków atmosferycznych. W takiej sytuacji pilot najczęściej wraca na lądowisko, ale nie zawsze ma taką możliwość. Zdarzało nam się już siadać w terenie przygodnym, żeby przeczekać złą pogodę mówi operator. Złapać chwilę Wydaje się, że dotarcie samolotem na miejsce powinno być dużo łatwiejsze nie ma korków, czerwonych świateł. Jednak w powietrzu nie zawsze sprawa wydaje się taka oczywista, bo nagle okazuje się, że wszystkie ulice w mieście zaczynają wyglądać podobnie. Filmowaliśmy wyjście z aresztu w Poznaniu żołnierzy zatrzymanych po ataku w Nangar Khel. Lecieliśmy w ostatniej chwili, nie widzieliśmy nawet, czy zdążymy dotrzeć tam na czas. Mieliśmy podane współrzędne, ale nikt z nas nie znał na tyle dobrze Poznania, żeby rozpoznać budynek w gęstej zabudowie. Zrobiliśmy już piąte czy dziesiąte kółko w tym samym miejscu i właściwie byliśmy już pewni, że żołnierzy stamtąd wypuszczą, a my niczego nie nagramy. W ostatnim momencie zobaczyłem grupę dziennikarzy, która biegła w stronę tylnego wyjścia poznańskiego aresztu. Krzyknąłem do pilota, żeby zawracał. Udało się, pokazaliśmy to. Cały dzień przygotowań dla jednego, krótkiego ujęcia wspomina Pochanke. Wymarzony kadr operatora Błękitnego 24? Dla mnie jako pilota z pewnością byłyby to szybkie ujęcia w czasie akrobacji samolotów na Red Bull Air Racing albo lot nad Nowym Jorkiem przyznaje Andrzej Pochanke

3 Puls redakcji dziennikarstwo dziennikarstwo Trendy w Internecie Media pokerowe 04 Stanisław Pardo Za dwa największe na świecie czasopisma dotyczące tematyki pokerowej, które dzielą rynek między siebie, uznać można Card Player i Bluff Magazine. Zawartość takiej prasy to najczęściej relacje z różnego rodzaju turniejów, analiza stylów gry i ciekawych rozdań, wywiady ze znanymi graczami, historia gier karcianych. Dwutygodnik Card Player jest wydawany od 1988 roku, a jego średni nakład wynosi 300 tys. egzemplarzy. W 2004 roku powstała jego europejska wersja Card Player Europe, a od 2006 roku zaczęły powstawać wersje krajowe, w tym także miesięcznik fot. Meliha Gojak/sxc.hu Card Player Polska, który jest jedynym czasopismem pokerowym na polskim rynku. Jego nakład to 15 tys. egzemplarzy, a rozprowadza się go głównie za pomocą prenumeraty. Dostępny również jest w kasynach i salonach Kolportera, In Medio i Relay a. Oprócz tłumaczeń tekstów z amerykańskiej i europejskiej wersji Card Player Polska zawiera artykuły powstałe we współpracy z czołowymi polskimi pokerzystami. Informuje o scenie pokerowej w Polsce i u naszych najbliższych sąsiadów. Target tego magazynu to osoby powyżej 18 roku życia, osiągające stałe dochody, interesujące się pokerem oraz czynnie uprawiające tę grę. Oprócz tego mają być zainteresowane zakładami bukmacherskimi, grami kasynowymi i zręcznościowymi, dodatkowo nie obawiają się zakupów przez Internet oraz biegle posługują się takimi metodami płatności, jak, karta kredytowa czy portfel internetowy. Od lipca magazyn ukazuje się w cyklu dwumiesięcznym, czego przyczyną może być błędne oszacowanie ilości potencjalnych nabywców. Do zyskania większej popularności w przyszłości na pewno przyczyni się organizacja Euro 2012 w Polsce, a co za tym idzie wzrost popularności zakładów bukmacherskich oraz długo oczekiwane uregulowanie prawnej sytuacji gry w pokera w Polsce. Bluff Magazine powstał w 2004 roku w dobie gwałtownie rosnącej popularności pokera, zwłaszcza w Internecie, kiedy w ciągu kilkunastu miesięcy setki tysięcy internautów z Ameryki, a za nimi z innych Państw, odkryły uroki gry w sieci. Na początku jako dwumiesięcznik, od września 2005 roku zaczął ukazywać się raz w miesiącu. Ma swoje lokalne edycje: wersję europejską, ukazującą się w Ameryce Łacińskiej oraz wydanie wspólne dla Azji i Australii. Średni nakład Bluff Magazine to 250 tys. egzemplarzy. Do dwójki wymienionych potentatów rynku prasy pokerowej na świecie należy jeszcze dodać mniejszych graczy, takich, jak: Poker Player, ukazujący się głównie w Wielkiej Brytanii, czy Inside Poker. Do mediów pokerowych zaliczyć można z pewnością różnego typu fora internetowe, gdzie gracze wymieniają się uwagami na temat swojej gry i zdobytymi na żywo doświadczeniami. Największe z nich to forumserver.twoplustwo.com, na którym członków wypowiedziało się razy w wątkach. Są to naprawdę oszałamiające cyfry i świadczą one o coraz większej popularności, którą gra w pokera zdobywa na świecie. W Polsce środowisko pokerzystów skupia się głównie wokół 3 stron: Świat wg Pudelka Katarzyna Fijałkowska Amy Winehouse czy Paris Hilton, naraża mował znaną wcześniej miłośnikom się na towarzyski ostracyzm, gdyż rozmowy Big Brothera Frytkę na bywalczynię polskich salonów. Media przechodzą w ostatnim czasie często toczą się wokół tematów z portalu. To wiele transformacji. Postęp technologiczny jest motorem zmian. W przeciwieństwie do nich czytanie Pudel- ludzi ze szklanego ekranu fascynu- elektroniczny Fakt czy Superexpress. Nie od dziś wiadomym jest, że życie Od kiedy dostęp do Internetu stał się powszechny, ka nie jest obciachem. Jest modne i oczeje, ciekawi i ekscytuje. Zwykłym to właśnie tam narodziło się wiekiwane. Portal jest towarzyską wyrocznią, zjadaczom chleba nie wystarczy, że le nowych, innowacyjnych nadawców. Świat dyktuje trendy. Kto zyskał sympatię Pudelka obejrzą gwiazdę w nowym filmie, ( o co wcale nie jest łatwo), może liczyć plotek i skandali znalazł dla siebie miejsce stron o życiu gwiazd. Jednak żaden Kozaczek, Plotek czy Kaprys nie może się na- często rzetelnym źródłem informacji. Wierzą w każde przeczytane słowo. Jeśli Pu- w globalnej sieci. Dziś możemy znaleźć setki na miłość czytelników. Dla nich portal jest pudelek.pl jest największym serwisem plotkarskim wet równać popularnością z Pudelkiem. delek kogoś krytykuje, wiadomo, że ludzie w Internecie. Inne to: Pudelek to portal tworzony przez kilku szybko się od niego odwrócą. Przekonała się ludzi po trzydziestce, władających lekkim, o tym młoda piosenkarka Gosia Andrzejewicz, plotek.pl, kozaczek.pl, nocoty.pl ciętym piórem i z łatwością poruszających się o której artykuły, zawierające głównie po świeci show-biznesu. Mają doświadczenie oszczerstwa i obelgi, pojawiają się niemal chcą wiedzieć, co je, z kim sypia dziennikarskie, ale nie przeszkadza im to codziennie. Pudelek jest blisko związany i w co ubiera się jej dziecko. To w prowadzeniu brukowego portalu, zaglądającego ze swoimi czytelnikami, zwraca uwagę na wszystko znajdą na Pudelku, któ- sławnym do łóżka. Nie dziwi zatem ich potrzeby i sugestie. Jest wyczulony na ich ry jest wyprodukowany specjalnie fakt, że tworzą pod pseudonimami. Szerokie sympatie i antypatie. Dodatkowo jest stale dla nich, dla ziszczenia ich fantazji grono wrogów zmusza ich do anonimowości. gotowy do współpracy z nimi, oczekując na podglądacza. Nie ruszając się Popularność Pudelka może zaskakiwać gorące newsy czy zdjęcia (które nagradza z domu, obejrzą Britney Spears wychodzącą dziennie odwiedza go od kilku do kilkunastu pieniężnie). Amatorzy fotografii nie wsty- z restauracji i Michaela tysięcy ludzi, a raz w miesiącu około dzą się podejść do gwiazdy i zrobić jej zdję- Jacksona na spacerze z dziećmi. 3 milionów. Wbrew pozorom nie są to wyłącznie cie telefonem komórkowym na zakupach I pomaga im to dowartościować się, ludzie młodzi, naturalnie interesujący się w supermarkecie, tylko po to, by ich pra- gdy zobaczą cellulitis na nogach Pacie swoimi idolami. To także zastępy gospodyń cę obejrzały miliony na Pudelku. Starzy meli Anderson. Portal sprowadza domowych, ojców rodzin, studentów wyższych znajomi gwiazd aktywnie przesyłają historie gwiazdy na ziemię i, ku uciesze ga- uczelni, czy pracowników biurowych, z lat młodzieńczych (im bardziej upokarzawiedzi, gasi ich blask. którzy dzień zaczynają od lektury Pudelka. jące, tym lepiej). To ten serwis rozpowszechnił W wielu kręgach czytanie plotek jest niemal w Polsce słowo celebrities, celebryci świętym obowiązkiem. Kto nie wie, kim jest (gwiazdy znane z tego, że są znane) i wypro- Zbudujcie mi społeczność Web 2.0 to już lekko podrdzewiały ze starości Święty Graal Internetu. Treść strony lub portalu tworzy się praktycznie sama, użytkownicy są szczęśliwi, bo mogą wchodzić w interakcje i tworzyć społeczność, a właściciel może inkasować pieniądze za reklamy. Żyła złota? Sądząc po eksplozji ilości społeczności na polskim rynku, chyba tak. Marcin Łączyński Ilość stron społecznościowych w polskiej sieci eksplodowała w przeciągu dwóch ostatnich lat. Sukces Naszej Klasy (założona w listopadzie 2006 roku, obecnie 11 mln użytkowników), Epulsa (start w 2002, prawie 3 mln użytkowników) czy Grona (luty 2004, obecnie około 2 mln użytkowników) zachęcił innych twórców stron www do wypuszczenia na rynek podobnych serwisów. Także już działające portale, jak Gazeta.pl czy Interia.pl, rozpoczęły rozbudowę swoich społeczności. Możemy je też znaleźć na stronach dużych korporacji, które tworzą je z myślą o swoich klientach (np. społeczność Mój Fiat na stronie Fiat Auto Poland). Czy to wszystko ma sens? Rzeczywiście, ostatni rok przyniósł ogromny wzrost zainteresowania serwisami społecznościowymi wśród naszych klientów mówi nam Maciej Litwiniuk z poznańskiej firmy GaldoMedia projektującej strony www. Bardzo często mamy jednak wrażenie, że klienci koniecznie chcą mieć na swojej stronie serwis społecznościowy, nie bardzo zdając sobie sprawę, jak on funkcjonuje. Litwiniuk dodaje, że kiedy klient jego firmy nie ma dobrego pomysłu ani środków na prowadzenie serwisu społecznościowego, odradza inwestycję w tego typu stronę. Kosztowna moda Pytani przez nas projektanci stron www podają różne kwoty, którymi trzeba dysponować, żeby uruchomić własną społeczność. Chcieliśmy sprawdzić, ile kosztowałoby nas uruchomienie strony, mającej profile użytkowników, listy znajomych, prywatne wiadomości, możliwość dodawania zdjęć i fora, przy założeniu, że liczymy na około 10 tys. odbiorców, a serwis powinien mieć przyzwoitą, nowoczesną grafikę. Student politechniki, dorabiający sobie projektowaniem i pozycjonowaniem stron, podał nam kwotę dwóch tysięcy złotych. Maciej Litwiniuk oszacował koszt uruchomienia takiej strony na 8 do 15 tysięcy złotych. - Uruchomienie takiej strony zależy od bardzo wielu czynników - czy powstaje w oparciu o gotowe oprogramowanie, open source czy komercyjne mówi Łukasz Ciesielski, konsultant z firmy Making Waves Polska. Dla przygotowanej przez nas specyfikacji podał kwotę tysięcy złotych jako wyjściowy kapitał niezbędny do założenia dobrego serwisu społecznościowego. Oczywiście projekt strony to nie jedyny koszt, który trzeba ponieść, jeśli chcemy cieszyć oczy kwitnącą społecznością. Dodatkowy wydatek to opłata za serwery, na których umieszczamy stronę. Ceny hostingu są bardzo różne. Najtańsze miejsce na stronę można wynająć za około 350 złotych, ale niektórzy operatorzy liczą sobie aż 1500 złotych za serwer. Wszystko znów zależy od typu oprogramowania serwera, dodatkowych usług czy zabezpieczeń oferowanych przez dostawcę usług hostingowych tys. to wyjściowy kapitał niezbędny do założenia dobrego serwisu społecznościowego. Studnia bez dna? Koszty portalu społecznościowego wcale nie kończą się po załadowaniu strony na docelowy serwer. Prowadzona nieprofesjonalnie albo w ogóle niemoderowana strona nie przyciągnie żadnych użytkowników, a nawet jeśli, to szybko zrezygnują oni z korzystania z jej oferty opowiada nam Marcin Poćwiardowski, twórca i moderator społeczności edziecko i MniamMniam.pl, obecnie właściciel firmy TECHNE.PL, projektującej serwisy spoełecznościowe i zarządzającej nimi. Dobry moderator, wsparty odpowiednimi rozwiązaniami technologicznymi, powinien być, zdaniem Poćwiardowskiego, w stanie upilnować kilkudziesięciotysięczną społeczność. Ale jej rozrost powyżej tej wielkości, a także wzrost aktywności na forach wiążą się z koniecznością zatrudniania dodatkowych pełnoetatowych moderatorów. Bardzo dużo zależy od aktywności użytkowników. Z doświadczenia wiem, że tylko niecałe proc. użytkowników serwisu aktywnie udziela się na forach, pozostali piszą okazjonalnie albo tylko czytają mówi nam Poćwiardowski z tych 10 proc. znów tylko część staje się prawdziwymi liderami opinii, od których pojawienia się i nastawienia do serwisu zależy jego sukces. Zrażenie do siebie tej grupy odbiorców to niewybaczalny błąd, który skutkuje przeważnie upadkiem serwisu. Żadna społeczność, której sensem istnienia są fora, nie utrzyma się bez doświadczonej moderacji dodaje Poćwiardowski dobry moderator jest jak Bóg: wszystko może, wie i pozostaje niewidzialny. Zdobycie zaufania i sympatii użytkowników to żmudny proces, w którym bardzo łatwo o błędy. loveago.pl to najnowszy, masowy portal społecznościowy Inwazja porno trolli Moderator jest niezbędny nie tylko jako animator życia społeczności internetowej. Trolle, czyli użytkownicy, którzy uprzykrzają życie innym, obrażają ich i uniemożliwiają dyskusje na forach, są przekleństwem, każdego serwisu społecznościowego mówi nam Poćwiardowski administrator musi mieć mocne nerwy i skutecznie uniemożliwiać im atakowanie czy próby napastowania innych użytkowników, bo jeden wyjątkowo uparty i aktywny troll potrafi skutecznie zniechęcić dziesiątki, jeśli nie setki, internautów do korzystania z serwisu dodaje. Poważnym problemem, zwłaszcza dla otwartych serwisów, są także automatyczne programy rozsyłające reklamy (często pornograficzne) na fora lub na prywatne skrzynki pocztowe. Często programy te są w stanie nawet zakładać proste profile po to, by zmylić moderatora i dłużej rozsyłać niechciane reklamy. Do ich zwalczania używa się specjalnego oprogramowania kasującego spam i identyfikującego fikcyjne profile. Sieciowy populizm Przyciągnięcie i utrzymanie użytkowników to największa bolączka każdego serwisu społecznościowego. Niestety tradycyjne poleć znajomemu już nie wystarcza opowiada Łukasz Ciesielski jeśli nie mamy genialnego pomysłu na nową użyteczność serwisu, to wylansowanie mody na daną społeczność jest przede wszystkim kwestią dobrego marketingu. A dobry marketing rzadko bywa tani. Nie ma jednej recepty na promocję nowego portalu społecznościowego. Atrakcyjne funkcjonalności, portale szyte na miarę określonych grup zawodowych, marketing szeptany i wirtualny, społeczności ekskluzywne, do których wstęp mają tylko zaproszone osoby, konkursy i promocje dla użytkowników portalu, efektowne kampanie PR, fora eksperckie to tylko część arsenału używanego obecnie w walce o odbiorcę. PR, tradycyjna reklama i inne chwyty marketingowe to największa pozycja w budżecie każdego serwisu społecznościowego podsumowuje Ciesielski. Moda trwa Przy obecnej ilości i różnorodności stron społecznościowych coraz trudniej o spektakularne sukcesy w walce o liczbę użytkowników. Nie przeszkadza to klientom, którzy coraz częściej domagają się od projektantów umieszczania społeczności jak standardowej funkcji firmowej witryny. Czy moda ta skończy się, kiedy ktoś w końcu sięgnie po kalkulator i podliczy wszystkie koszty i korzyści? A może wkrótce jakiś wizjoner na miarę Tima O Reilly ego wymyśli Web 3.0, a użytkownicy rzucą się na nowe usługi, emigrując na dobre z sieciowych społeczności. 05

4 Technologia zmienia media raport raport Technologia zmienia media 06 Do pierwszego stycznia 2013 roku Polska, podobnie jak inne kraje Unii Europejskiej, powinna wyłączyć sygnał analogowy w naziemnych nadajnikach telewizyjnych. Zamiast niego wszyscy odbiorcy, którzy używają tradycyjnej anteny (w Polsce ciągle około 40 proc. gospodarstw domowych) będą mogli korzystać z sygnału cyfrowego. Posiadacze nowych telewizorów z tunerem cyfrowym nie zauważą różnicy. A właściciele starszych modeli będą musieli zainwestować w specjalne przystawki do telewizorów (tzw. settop-boxy). Bez nich odbiór telewizji na starych telewizorach nie będzie możliwy, a pierwszego stycznia 2013 roku zamiast wieczornego filmu czy porannego koncertu noworocznego w wykonaniu filharmonii z Wiednia na ekranie telewizora wyświetli się czarno-biały śnieg. Okazuje się jednak, że nawet wymiana sprzętu niewiele może pomóc, bo procedura wprowadzania naziemnej TV cyfrowej dobrze wygląda tylko w rządowych planach. Mija właśnie połowa czasu, jaki mieliśmy na przygotowania. PDF pokusił się o przegląd najważniejszych problemów, które sprawiają, że 1 stycznia 2013 nie brzmi realnie jako data uruchomienia naziemnego nadawania cyfrowego. Dokąd idziemy? I którędy? Jedyny polski dokument, który całościowo regulował proces cyfryzacji, jest w zasadzie martwy. Pierwsza rządowa strategia cyfryzacji została ogłoszona jeszcze w maju 2005 roku przez rząd SLD. W praktyce stara strategia jest martwa, a obecnie powoli toczą się prace nad dokumentem, który miałby ją zastąpić mówi nam Jacek Strzałkowski, rzecznik prasowy UKE. W większości krajów europejskich cyfryzacja była regulowana ustawowo, co bardzo przyspieszyło proces realizacji założonych zmian. Niestety w Polsce nie mamy ustawy regulującej całościowo ten proces, stąd niemożliwość szybkiej realizacji pewnych założeń. To, że prace się toczą, potwierdza w rozmowie z nami także Jarosław Firlej z KRRiT, ale podkreśla, że największe kompetencje ma na tym polu UKE i rząd, a KRRiT pełni tylko funkcje doradcze. Wobec braku osobnej ustawy przejście do nadawania cyfrowego jest w Polsce regulowane przeważnie zapisami ustawy Prawo telekomunikacyjne z dn. 16 lipca 2004 roku. Brak ustawy, a nawet brak jej projektu czy pomysłu na taki projekt, wskazuje na to, że sprawa cyfryzacji nie bardzo obchodzi polityków partii rządzących od 2005 roku. W tempie ślimaka Wedle projektu pierwsze emisje testowe miały się rozpocząć jeszcze w 2005 roku. W rzeczywistości pierwszy nadajnik naziemnego sygnału cyfrowego został uruchomiony w Lesznie w 2007 roku. Specyfikacje dla urządzeń do domowego odbioru TV cyfrowej miały zostać Po cichu nadciąga duża rewolucja w naziemnym nadawaniu sygnału telewizyjnego. Wkrótce wszyscy będziemy mogli korzystać z cyfrowej jakości obrazu, dźwięku i dużo większej ilości kanałów w zasadzie w cenie abonamentu. Wkrótce, czyli kiedy? I co znaczy to w zasadzie? No właśnie Cisza Marcin Łączyński przed burzą w eterze opublikowane w listopadzie Jest nadzieja, że zawierające je rozporządzenie ukaże się jesienią tego roku. Ale pytani o datę przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury nie podają nam konkretnego terminu. W październiku i listopadzie 2005 roku miały zostać ogłoszone wytyczne dotyczące społecznej kampanii informacyjnej i projekt dofinansowania dekoderów dla najuboższych. Obie sprawy nie doczekały się oficjalnej i wiążącej regulacji do dziś. Pytani przez nas przedstawiciele administracji i nadawców unikają wskazywania winnego tego stanu. Dr Łukasz Szurmiński, medioznawca z Uniwersytetu Warszawskiego, nie ma problemów ze wskazaniem winnego braku specjalnej ustawy czy jakiegokolwiek dokumentu regulującego proces cyfryzacji nadawania. Jego zdaniem za opóźnienia odpowiadają obecny i poprzedni rząd, które przez 3 lata nie wykazały większego zainteresowania problemem cyfryzacji. W ciemno i cichaczem Brak pomysłu na społeczną kampanię informacyjną, skierowaną do osób, które mają stare telewizory i będą musiały wydać około zł na set-top-box, to poważny problem. Trudno będzie wytłumaczyć komuś, kto odbierał TV przez 45 lat z analogowego nadajnika naziemnego, że teraz już tak się nie da mówi nam dr Łukasz Szurmiński. Nie da się przeoczyć tego, jaką polityczną miną jest konieczność zakomunikowania wyborcom, że oto muszą wydać niemałą kwotę po to, by odbierać telewizję, za którą i tak co miesiąc płacą abonament. Tym bardziej, że pieniądze te będą musieli znaleźć w swoim budżecie głównie niezamożni odbiorcy (emeryci, młodzi ludzie na dorobku), którzy jeszcze nie wymienili telewizorów na nowe modele, albo nie mają w domu płatnej TV kablowej czy satelitarnej. Brak pomysłu i chęci rządu do ogłoszenia informacji o cyfryzacji to nie jedyny problem. Bardzo chcielibyśmy przeprowadzić taką kampanię informacyjną jak choćby ta zrealizowana w Berlinie, gdzie wszystkie sklepy, miejsca publiczne a także programy telewizyjne i radiowe zostały dosłownie zasypane informacjami o konieczności wymiany odbiorników, ale po prostu nie mamy na to przydzielonych środków w budżecie skarży się Jacek Strzałkowski. Rozwiązaniem tego problemu ma być propozycja współpracy, jaką UKE i KRRiT złożyły niedawno nadawcom. Polega ona na tym, że będą oni mogli emitować ogłoszenia o konieczności zmiany odbiorników lub zakupu set-top-boxów poza przewidzianym w umowie koncesyjnej czasem na reklamy. Przedstawiciele telewizji postrzegają sprawę nieco bardziej optymistycznie niż medioznawcy czy urzędnicy. Jan Ginter, kierownik wydziału technicznego TVP w Bydgoszczy, jest zdania, że kiedy Ministerstwo Infrastruktury w końcu ogłosi specyfikację na odbiorniki do odbioru naziemnej TV cyfrowej, proces wymiany sprzętu nabierze tempa nawet bez specjalnej kampanii informacyjnej, a duża cześć użytkowników sama zainwestuje w odpowiednie telewizory. Problemy techniczne Brak rozporządzenia, regulującego ostatecznie, jakie odbiorniki pozwolą nam odbierać TV cyfrową, jest najczęściej wskazywaną przez urzędników UKE i KRRiT przeszkodą we wprowadzaniu nadawania cyfrowego. Rozporządzenie to będzie sygnałem dla konsumentów, że mogą kupować określony rodzaj sprzętu bez obawy, że będzie on niekompatybilny z nadawanym sygnałem, co podkreśla Tomasz Hupało z Departamentu Detalicznego Rynku Telekomunikacyjnego UKE, który udziela odpowiedzi konsumentom na forum Telekceważeni, założonym na portalu Gazeta.pl przez UKE. Jego zdaniem z zakupem dekoderów i telewizorów należy się wstrzymać do momentu wejścia w życie tego rozporządzenia. Wydanie tego aktu prawnego leży w gestii Ministerstwa Infrastruktury. Przypomnijmy, że według oryginalnej strategii miało się ono ukazać w listopadzie 2005 roku. Projekt rozporządzenia ws. wymagań technicznych dla odbiorników cyfrowych jest już na ostatnim etapie uzgodnień z nadawcami i producentami sprzętu mówi nam Mikołaj Karpiński, dyrektor biura informacji Ministerstwa Infrastruktury. Urzędnicy ministerstwa nie podali nam jednak żadnej konkretnej daty. Nieścisłość czy cwaniactwo? Z kolejnego problemu, jakiego doświadczą posiadacze niektórych nowych telewizorów, zdają sobie sprawę tylko specjaliści rys. somato.blox.pl od techniki i urzędnicy UKE. W niektórych sklepach do niedawna można było znaleźć telewizory z tunerami cyfrowymi obsługującymi format MPEG-2, taki, jakiego używa się w Niemczech. W Polsce od początku wiedzieliśmy, że będziemy korzystać z kompresji MPEG-4. Niestety, ci, którzy kupili telewizory z MPEG-2, często zresztą przecenione, będą w takiej samej sytuacji jak posiadacze starych odbiorników, i będą musieli zaopatrzyć się w set-top-box wyjaśnia nam Jacek Strzałkowski z UKE. Czy w sytuacji powszechnego niedoinformowania i braku ścisłego rozporządzenia określającego parametry sprzętu, można dziwić się sprzedawcom, że skorzystali z okazji, aby cichaczem pozbyć się telewizorów starszej generacji? Bardzo cicha kłótnia Kolejna przeszkoda wynika z problemów w rozmowach z nadawcami. Do 29 sierpnia do UKE wpłynęło 14 wniosków o miejsce na platformach cyfrowych od nadawców telewizyjnych i radiowych (m.in. TVP, TV PULS, TVN, Polsatu i TV 4). Kontrowersje budzi wciąż sprawa tzw. rekoncesjonowania sygnału analogowego. TVN i Polsat nie godzą się na rezygnację z koncesji analogowej (ważnej do 2014 roku) i domagają się prawa do jednoczesnego nadawania analogowego i cyfrowego w okresie przejściowym. Na razie rozmowy na ten temat ciągle trwają, ale jedyne informacje na ich temat można uzyskać od UKE, bo rzecznicy prasowi nadawców bez wyjątku odmówili nam komentarza lub nie odpowiedzieli na przesłane pytania dotyczące negocjacji z UKE i procesu cyfryzacji. Niektórzy obserwatorzy rynku medialnego widzą logikę w zachowaniu nadawców opóźniających negocjacje. Jakub Bierzyński, felietonista Rzeczpospolitej, pisze, Jak wyglądał proces cyfryzacji w wybranych państwach Unii Europejskiej? Wielka Brytania: Zjednoczone Królestwo jest pionierem w europejskim nadawaniu telewizji cyfrowej. Pierwsze transmisje rozpoczęto w 1998 roku, a cały proces był kontrolowany za pomocą licznych badań i konsultacji społecznych, precyzyjnie zaplanowany i poparty intensywną kampanią informacyjną. Początkowo nie wyznaczono daty wyłączenia sygnału naziemnego. Przyjęto ją dopiero w 2005 roku i ustalono daty wyłączenia sygnału analogowego dla poszczególnych regionów, począwszy od 2009 roku dla West Country i Walii, aż po 2012 dla Ulsteru. Brytyjskie przejście od sygnału analogowego do cyfrowego jest powszechnie uważane za przykład kampanii zrealizowanej że jego zdaniem obecni na rynku nadawcy bronią w ten sposób status quo i nie chcą dopuścić do powiększenia konkurencji na rynku reklamowym. Pogląd ten kwestionuje dr Łukasz Szurmiński, którego zdaniem wzrost ilości programów wcale nie przełoży się na drastyczne zmiany w podziale tortu reklamowego, bo najwięcej kanałów kontrolować będą i tak dotychczasowi gracze. Rzeczywiście, do wyścigu o miejsce na pierwszym multiplekserze jak na razie zgłosiła się tylko jedna firma, niebędąca obecnie nadawcą TV, a mianowicie spółka TP Emitel, powołana do życia przez Grupę Kapitałową Telekomunikacji Polskiej. bardzo sprawnie, długoterminowo i przy dużej aprobacie społecznej. W 2006 roku do telewizji cyfrowej miało dostęp ponad 70 proc. gospodarstw domowych, najmniejszy odsetek w Ulsterze (około 50 proc.), a największy w Walii (prawie 80 proc.). W Wielkiej Brytanii działa 6 naziemnych multipleksów. Włochy: Włochy są krajem, w którym w 2003 roku wciąż ponad 70 proc. gos podarstw korzystało z naziemnej telewizji analogowej (w najbardziej zaawansowanych krajach UE tylko kilka procent). Program wprowadzania nadawania cyfrowego został rozpoczęty w 2003 roku i w ciągu 3 lat osiągnięto liczbę ponad 2,6 miliona sprzedanych set-top-boxów. Istnieje 6 krajowych multipleksów naziemnych, sporo multipleksów regionalnych, a dynamicznie rozwija się także mobilna telewizja cyfrowa (DVB-H). We Włoszech od samego początku programu cyfryzacji przyznawane były dotacje dla najbiedniejszych użytkowników na zakup dekodera, roczny budżet na ten cel wynosił 110 mln euro a wysokość pojedynczej dotacji maksymalnie do 150 euro. Sygnał analogowy planowano we Włoszech wyłączyć 31 grudnia 2006 roku, ale na skutek opóźnień data ta została przesunięta na 2008 rok. Wszystko leży? Na szczęście nie wszystko. W chwili obecnej dysponujemy uzgodnionymi częstotliwościami, na których możemy uruchomić multipleksery cyfrowe. Ustalenie tych zakresów częstotliwości było jak do tej pory największym sukcesem w całym procesie cyfryzacji. Nie ma też problemu z siecią nadawczą, bo wykorzystać można już istniejące maszty telewizyjne czy używane obecnie nadajniki na kominach fabrycznych czy wysokich budynkach relacjonuje Jacek Strzałkowski Na dziś technicznie jesteśmy w stanie uruchomić dwa multipleksy i udostępnić odbiorcom w sumie 14 programów w cyfrowej jakości. Prezes UKE Anna Streżyńska i inni przedstawiciele urzędów zaangażowanych w proces cyfryzacji (KRRiT czy Ministerstwa Infrastruktury) zapewniają w swoich wypowiedziach dla mediów, że nadawcy publiczni i niepubliczni zainteresowani obecnością na I i II multiplekserze dofinansują odbiorniki dla najuboższych odbiorców na tyle, żeby mogli oni korzystać z DVB-T bez ponoszenia dużych wydatków. Pytani o to dofinansowanie przedstawiciele nadawców naziemnych znów odmówili komentarza. Takie rozwiązanie będzie jednak najprawdopodobniej koniecznością, problem jest tylko w tym, jaką część dofinansowania wyłożą poszczególni nadawcy. W rozmowach z nami urzędnicy podkreślają, że uruchomienie naziemnej TV cyfrowej jest tylko kwestią politycznej woli rządu i ekonomicznego rachunku nadawców. Moment przełomowy będzie stanowić wydanie opóźnionego o 3 lata rozporządzenia o specyfikacji sprzętu do odbioru DVB-T. Zachęci to ludzi do kupowania nowych telewizorów i dekoderów, a to z kolei pozwoli powiększyć rynek odbiorców tej telewizji, co może ułatwi UKE negocjacje z nadawcami. Największą przeszkodą w całym procesie pozostaje jednak gigantyczne niedoinformowanie społeczeństwa. Poza urzędnikami i specjalistami od sprzętu elektronicznego, a także niewielką grupą najlepiej poinformowanych posiadaczy telewizorów, praktycznie nikt nie zdaje sobie sprawy, jak będą wyglądać nadchodzące zmiany. Z 10 przypadkowych osób, które spytaliśmy na warszawskiej ulicy, nikt nie wiedział, o co chodzi w procesie cyfryzacji i skąd konieczność wymiany odbiorników lub zakupu dekoderów. W większości przypadków reakcja brzmiała: Nie, nic na ten temat nie wiem. Dlaczego nikt mnie nie spytał o zgodę?. Miejmy nadzieję, że rząd jak najszybciej odważy się ogłosić swoim wyborcom niezbyt przyjemną informację o nieuchronnej konieczności wymiany sprzętu. Podobno stanie się to już na jesieni, najpóźniej na wiosnę. Zalety naziemnego sygnału cyfrowego więcej programów telewizyjnych lepsza jakość obrazu dźwięk w standardzie Dolby Surround brak zakłóceń sygnału w wielkich miastach wszystkie programy dostępne także na prowincji dostęp do usług interaktywnych: wideo na żądanie, różnych ścieżek dźwiękowych i napisów, możliwość nagrywania programu. możliwość rozwoju dostępu do Internetu za pomocą telewizora większa konkurencja między nadawcami bardziej wydajne i ekologiczne nadawanie sygnału: nadajnik cyfrowy zużywa kilkakrotnie mniej prądu. Niemcy: Elementem niemieckiej specyfiki jest niewielki odsetek gospodarstw domowych, dla których nadawanie naziemne jest jedyną formą odbierania sygnału telewizyjnego, a także brak w obecnej chwili naziemnych nadawców komercyjnych. 17 grudnia 1997 r. uchwałą rządu federalnego powołano Cyfrową Inicjatywę Nadawczą (Initiative Digitaler Rundfunk IDR). W jej skład wchodzą przedstawiciele rządu i krajów związkowych, publicznych i komercyjnych nadawców, operatorów sieci, dostawców treści, producentów sprzętu, organizacji konsumenckich oraz instytutów naukowych łącznie około 70 podmiotów. W 1998 roku rząd przyjął przygotowana przez IDR strategię cyfryzacji. Decyzja o terminie wyłączenia zależy od władz konkretnego landu, a proces wyłączania prowadzi się metodą wyspową, zaczynając od największych miast. Do niemieckiej specyfiki należy także intensywne wykorzystanie częstotliwości przez przekazy analogowe, a brak wolnych pasm zmusza nadawców i operatorów do maksymalnego skracania okresu simulcastingu (jednoczesnego nadawania programu analogowego i cyfrowego). Przeważnie wynosi on od 4 do 6 miesięcy, ale zdarzają się i okresy dwumiesięczne (np. we Frankfurcie). Relatywnie niewielki był zakres pomocy dla najbiedniejszych gospodarstw domowych. Dla przykładu w Berlinie-Brandenburgii subsydiowano zakup tylko około dekoderów. Niemieccy odbiorcy mają do dyspozycji 3 ogólnokrajowe multipleksy w standardzie MPEG-2 i wiele regionalnych, a ich liczba zależy od decyzji władz lokalnych i interesu nadawców oraz operatorów. Słowniczek: DVB-T akronim od Digital Video Broadcasting Terrestial. Zbiorcza nazwa technologii, pozwalających na odbiór sygnału telewizji cyfrowych za pomocą tradycyjnych anten telewizyjnych. Set-top-box inaczej dekoder. Urządzenie niezbędne do odbierania TV cyfrowej w telewizorze nieposiadającym tunera TV cyfrowej albo posiadającym tuner o niewłaściwym standardzie kompresji. Prosty set-top-box jest wyposażony tylko w dekoder, ale bardziej zaawansowane wersje urządzenia mogą, zależnie od decyzji producenta, być wyposażone w dostęp do dodatkowych usług (wideo na żądanie, magnetowid cyfrowy, wybór linii dialogowej do filmu), a także umożliwiać dostęp do Internetu czy kontrolę rodziców nad programami oglądanymi przez dzieci. MPEG-4 standard kompresji / dekompresji danych w dekoderach i multiplekserach cyfrowych, pozwalający obecnie na przesłanie do 7 programów telewizyjnych za pomocą jednego multipleksera. Prawie dwukrotnie bardzie wydajny niż format MPEG-2, używany w starszych odbiornikach cyfrowych. W Polsce najprawdopodobniej będzie obowiązywać właśnie standard MPEG-4. Multiplekser układ elektroniczny, umożliwiający wykorzystanie jednego zakresu częstotliwości do transmisji większych, niż w przypadku nadawania analogowego ilości informacji. Multiplekser przetwarza cyfrowy sygnał w taki sposób, że za pomocą jednego strumienia danych (np. jednej częstotliwości radiowej) możliwe jest przesłanie danych z kilku źródeł. W urządzeniu odbiorczym sygnał zostaje zdekodowany i rozdzielony na poszczególne kanały (np. programy telewizyjne). Francja: W styczniu 1997 r. Agence Nationale des Frequences (ANFR) przedstawiła ocenę zasobów częstotliwości na cele naziemnej telewizji cyfrowej, rekomendując uruchomienie sześciu multipleksów. W kwietniu 1999 r. francuskie Ministerstwo Kultury przeprowadziło konsultacje z przedstawicielami branży. 1 sierpnia 2000 r. przyjęto ramy prawne dla procesu konwersji cyfrowej. W grudniu 2004 r. rząd podjął decyzję, że MPEG-4 będzie obowiązkowym standardem dla rozpowszechniania płatnych programów w naziemnej telewizji cyfrowej. Transmisja została uruchomiona w 2005 roku, a planowany okres wyłączenia nadawania analogowego to 2010 rok. Na rynku francuskim funkcjonuje obecnie 6 multipleksów. informacje za: Analiza Biura KRRiT, Rozwój naziemnej telewizji cyfrowej w wybranych krajach europejskich, wrzesień

5 Puls redakcji dziennikarstwo ogłoszenia / w empiku Rozmaitości 08 Jak dobre małżeństwo z wieloletnim stażem Marek Starybrat i Jarek Budnik od poniedziałku do piątku budzą zaspanych słuchaczy Radia ZET. Ich program Dzień dobry bardzo stał się jednym z najpopularniejszych poranków radiowych. To wszystko dzięki temu, że udało im się stworzyć zgrany duet. reklama Kamila i Kasia Tarmas Trudne początki Jarek i Marek audycję Dzień dobry bardzo prowadzą wspólnie od ponad roku. Poznali się w radiu. Mijali się na korytarzu, spotykali się na zebraniach redakcyjnych. Gdy okazało się, że będą razem pracować, pojawiły się obawy o to, czy znajdą wspólny język, czy się polubią, jak będzie wyglądała ich współpraca. Musieli nagle stworzyć coś zupełnie nowego, stanowić dobraną parę pomimo tego, że w ogóle się nie znali. Jak sami przyznają, pierwszy miesiąc był morderczą pracą. Wchodzili sobie w słowo, każdy chciał mieć swoją pointę i pokazać, że jest lepszy od drugiego. Dziś zamiast czterech point są co najwyżej dwie. Marek i Jarek nauczyli się rozumieć bez słów. Na początku ściśle trzymali się scenariusza programu, teraz większość dialogów jest spontaniczna. Do programów przygotowują się dzień wcześniej. Gdy zaczynali wspólną pracę, starali się zebrać jak najwięcej materiałów na następny poranek. Obecnie spędzają tylko kilka godzin surfując w Internecie, szukając informacji i ciekawostek, które mogliby wykorzystać w kolejnej audycji. Nie ma między nimi sztywnego podziału zadań. Zawsze są przygotowani. Nieprzygotowanie byłoby polem do konfliktu, na który, jak mówią, nie mogą sobie pozwolić. Towarzysze z obu stron mikrofonu Dobrze się stało, że się polubiliśmy mówi Jarek dzięki temu lepiej się dogadujemy i łatwiej nam prowadzić program. Cieszą się tym, że potrafią stworzyć na antenie wrażenie, jakby znali się od lat. Jednak jest to przede wszystkim relacja zawodowa. Marek i Jarek są głównie partnerami w pracy, duet to dla nich dziennikarskie wyzwanie. Poza radiem spotykają się rzadko. Przez trzy godziny dziennie musimy stanowić bardzo dobre małżeństwo z wieloletnim stażem, które się świetnie rozumie twierdzi Jarek. Jak w każdym związku są też kryzysy. Najpoważniejszy dotyczył ekologii. Marek nie chciał użyć kartki zapisanej z jednej strony. Zdarzają się też małe sprzeczki, które panowie łagodzą, dzwoniąc do siebie czy rozmawiając w windzie. Dbamy o higienę psychiczną naszego związku mówi Marek. Wszelkie nieporozumienia, zostawione na kolejny dzień lub weekend, odbiłyby się niekorzystnie na ich wspólnej pracy i audycji. Czasem Dzień dobry bardzo prowadzi tylko jeden z panów, np. w wakacje lub ferie. W takiej sytuacji praca jest dwa razy cięższa. Czuję się wtedy jak bez ręki przyznaje Jarek Trzeba wykrzesać z siebie podwójną ilość energii i wziąć cały program na swoje barki. Marek twierdzi, że o wiele lepiej pracuje mu się w duecie niż samemu, bo ma się na kim oprzeć realizując audycję. Recepta na duet Stworzenie zgranego duetu to nie lada wyzwanie. Ważne jest słuchanie drugiej osoby, dojrzałość emocjonalna. Trzeba umieć dopasować swoje charaktery, żeby nie zdominować partnera i samemu nie dać się podporządkować. Istotne jest, aby zostawić część swojej osobowości, odróżniać się. Najlepsze duety są damsko-męskie. Od razu różnią się tym, że jest głos męski i głos kobiecy. Jak jest dwóch facetów, to w telewizji łatwiej ich rozpoznać, bo różnią się wyglądem, np. Sekielski i Morozowski, Mann i Materna. Gdy w radiu jest dwóch mężczyzn, jest o wiele trudniej. My od jakiegoś czasu pracujemy fot. Radio Zet nad tym, żeby się różnić. Teraz nadajemy na tych samych falach, a chodzi o to, żebyśmy się czasem ze sobą nie zgadzali mówi Marek. Obaj zgodnie przyznają, że lepiej jest pracować razem niż osobno. Ciągle nawzajem mobilizują się do działania, szybko odganiają rutynę. Starają się codziennie siebie zaskakiwać. Widzą więcej zalet niż wad pracy w takim duecie. Nie myślą o tym, co im w sobie przeszkadza. Znaleźli złoty środek na współpracę. Praca w parze jest podobna do pracy tłumacza w dyplomacji. Mimo tego, że minister świetnie zna język obcy i dobrze rozumie swojego rozmówcę, to tłumacz jest mu potrzebny tylko po to, by polityk miał te kilkanaście sekund na reakcję. Tak samo jest tutaj. Gdy kończą mi się pomysły, to po prostu przestaję mówić, a Jarek w tym czasie przejmuje rozmowę stwierdza Marek. Marka Starybrata i Jarka Budnika nie przeraża wstawanie przed piątą rano. Czas, który spędzają razem w studiu, uważają za jedną z przyjemniejszych części dnia. Potrafią tworzyć dobry i profesjonalny duet. Poza tym łączy ich zamiłowanie do radia. Dziś trudno byłoby im prowadzić Dzień dobry bardzo osobno. Z każdym dniem coraz bardziej doceniają wspólną pracę, gdyż, jak sami mówią, jest im razem fajnie. DZIENNIKARSTWO Nagroda dziennikarska Za różnorodnością. Przeciw dyskryminacji Europejski konkurs dla dziennikarzy internetowych i prasowych, pokazujących różnorodność oraz walczących z dyskryminacją (w tym roku dodatkowo skupiony na Romach). Zwycięzca konkursu oraz dwóch finalistów otrzymają nagrody o wartościach odpowiednio 4500 euro, 3000 euro oraz 2000 euro. Osobną nagrodę 2500 euro ufundowano dla dziennikarza, opisującego Romów. Dodatkowymi nagrodami będzie udział w spotkaniach, wycieczki, a także sprzęt elektroniczny. Zgłoszenia do 31 października. Czy interesujesz się mechanizmami kreowania rzeczywistości medialnej? Czy ciekawi Cię obserwowanie i analizowanie strategii PR-owskich obecnych w mediach? Czy chciałbyś się dowiedzieć, jak dobrze badać przekazy medialne - prasę, radio, TV, internet? Jesteś studentem Uniwersytetu Warszawskiego? Jeśli tak to dołącz do badaczy z Koła Naukowego Obserwacji Polskich Mediów im. Stefana Kisielewskiego przy Uniwersytecie Warszawskim! Projektujemy i prowadzimy systematyczne badania analizy zawartości, analizy wizerunku, prowadzimy szkolenia, posiadamy szeroką bazę materiałów, dotyczących medioznawstwa, organizujemy ogólnouniwersyteckie debaty oraz współpracujemy z profesjonalnymi firmami badawczymi i PR-owskimi. W ciągu dwóch lat działalności wydaliśmy dwie książki, między innymi pierwszy polski podręcznik do analizy wizerunku w mediach. Chętnym do działalności w Kole oferujemy intensywne szkolenie z metod badania przekazów medialnych, ciekawe doświadczenia zawodowe, kontakty z przedstawicielami branży a także możliwość realizowania własnych zainteresowań badawczych. Twoje zainteresowania są bliskie naszej działalności i jesteś pracowitą oraz rzetelną osobą? Dołącz do nas! Jeśli chcesz zostać członkiem Koła, przyślij swoje CV na adres do 30 października. Więcej informacji i kontakt do nas na: Popularyzator Nauki 2008 Celem czwartej edycji konkursu jest promowanie ludzi i instytucji (w tym dziennikarzy i redakcji) wyróżniających się w popularyzacji nauki polskiej w społeczeństwie. Laureaci otrzymają tytuł Popularyzatora Nauki 2008 oraz okolicznościowe statuetki i nagrody rzeczowe. Zgłoszenia do 15 października Konkurs archiwalny Do konkursu można zgłaszać serie tekstów, audycji radiowych i telewizyjnych, prezentujących problematykę dotyczącą archiwów państwowych. Nagrodą główną jest 5000 zł, drugą 3000 zł, trzecią 1000 zł. Będzie też 10 wyróżnień. Zgłoszenia do 31 października MEDIA Dolina Kreatywna Bieżąca edycja konkursu dotyczy tworzenia multimediów: animacje, wideo, www. Nie ma kryteriów tematycznych. Na zwycięzców czeka do podziału 15 tys. złotych. Zgłoszenia do 10 października. dolinakreatywna.tvp.pl Green Action Odbywa się rekrutacja do półrocznego projektu dla ośmiu producentów lub reżyserów filmowych dokumentalnych z Europy i Azji. W programie warsztaty z filmowania (Pekin) i montażu (Paryż). Tematem zainspirowanym przez ONZ-towski Rok Planety Ziemia jest środowisko. Zgłoszenia do 3 listopada. FOTO Warszawska Jesień Fotograficzna 2008 Fundacja Hereditas organizuje konkurs pt. Warszawa magia wielkiego miasta. Trzy pierwsze nagrody to sprzęt fotograficzny, a wyróżnieni otrzymają kursy fotograficzne. Zgłoszenia do 15 października. Konkursu fotograficzny Pasja fotografowania Od października do listopada można zgłaszać fotografie do edycji konkursu pt. Szczęśliwe chwile. Co tydzień jedno zdjęcie wybierane jest do finału konkursu. W każdej edycji konkursu do wygrania są aparaty fotograficzne Panasonic Lumix DMC-L10 i Panasonic Lumix Niemiecka jakość, polska redakcja Marcin Łączyński Obok PC Formatu, w segmencie pism komputerowych Bauer wydaje w Polsce także magazyny CD Action i Click. PC Format jest największym z tych tytułów, zarówno pod względem nakładu, sprzedaży, jak i czytelnictwa. Pismo, podobnie jak pozostałe tytuły komputerowe, jest kierowane przeważnie do mężczyzn (ponad 80 procent czytelników) w wieku do 34 lat (ponad 60 procent czytelników). W odróżnieniu od wydawnictw poświęconych grom PC Format jest pismem przede wszystkim poradnikowym. Ponad 100 stron magazynu wypełniają informacje dotyczące przede wszystkim sprzętu komputerowego, ale także sprzętu fotograficznego, telewizorów i odtwarzaczy DVD, osprzętu telekomunikacyjnego i innych. Obszerny jest także dział poświęcony użytkowemu oprogramowaniu, a każdy numer zawiera płytę CD z najnowszymi wersjami przydatnych programów. Z punktu widzenia przeciętnego użytkownika komputera, często trochę zagubionego w ogromnej ofercie sprzętu i programów, bardzo przydatne są testy przeprowadzane przez redakcję miesięcznika. Dziennikarze i fachowcy zajmujący TZ5. Nagrodami specjalnymi konkursu jest udział w trzydniowych warsztatach fotografii krajobrazowej prowadzonych przez Charliego Waite a. Jury przewodniczy Tomasz Tomaszewski. PR MediaContact Prezentacja MediaContact bazy kontaktów do dziennikarzy oraz mediów oraz szkolenie z jej obsługi odbędzie się 3 i 23 października w Warszawie. Baza jest zarządzana przez Instytut Monitorowania Mediów. Udział jest bezpłatny. wybrał: Jan Dąbkowski Wydawnictwa niemieckiego koncernu Bauer od dawna i zapewne na dobre zadomowiły się na polskim rynku prasowym. Prasa kobieca, motoryzacyjna, młodzieżowa, poradniki i magazyny komputerowe to sztandarowe produkty tego wydawcy. PC Format należy do tej ostatniej grupy pism. się sprzętem testują praktycznie każdy jego rodzaj, a w teście często bierze udział ponad dwadzieścia różnych urządzeń tego samego typu. Ogrom wiedzy, jakiej dostarczają, jest trudny do przecenienia. Od strony graficznej PC Format, jak zresztą wszystkie tytuły wydawnictwa Bauer, wypada bardzo dobrze, chociaż krzykliwa, kolorowa okładka prawdopodobnie nie pobudza czytelnika już tak bardzo jak w latach 90. A na pewno nie wyróżnia tytułu na półce w salonie prasowym czy kiosku, bo konkurencja trzyma ten sam poziom, jeśli chodzi o oprawę graficzną swoich tytułów. PC Format można polecić każdemu, kto czuje się trochę zagubiony w świecie technologii, a zwłaszcza sprzętu komputerowego, który rozwija się wciąż na naszych oczach. Jeśli przyjdzie nam do głowy, aby ulepszyć swój komputer, wybór części i programów warto zacząć od przejrzenia ostatniego rocznika PC Format w osiedlowej bibliotece. Może dzięki temu rzadziej będzie nas nawiedzać widmo błękitnego ekranu czy komunikat o krytycznym wyjątku. Tytuł: PC Format Redaktor naczelny: Ewa Hutny Tematyka: komputerowy Cykl wydawniczy: miesięcznik Nakład: Liczba stron: 112 Cena: 5,90 zł 09

6 Zdrowym być dziennikarstwo Więcej pijesz, lepiej żyjesz reklama 10 Elżbieta Stryjek Choć letnie upały są już wspomnieniem uwiecznionym na fotografiach, organizm nie przestaje wołać pić!. Woda dostarczana regularnie jest potrzeba nie tylko tym, którzy są na diecie. Bez niej szybko wysychają wierzchnie warstwy naskórka, skóra staje się szorstka i wiotka. Mózg reaguje kłopotami z koncentracją czy podenerwowaniem nawet na niewielki, ale trwający dłuższy czas niedostatek wody. Układ pokarmowy do prawidłowego trawienia potrzebuje jej nie mniej niż 8 litrów na dobę. Zbyt mała ilość wody to jedna z najczęstszych przyczyn uporczywych zaparć. Długotrwałe ograniczanie płynów prowadzi do problemów w funkcjonowaniu układu sercowonaczyniowego. Cierpią na tym nerki oraz układ pokarmowy. Organizm zaczyna oszczędzać płyny, co prowadzi do nieestetycznych i niebezpiecznych obrzęków. W każdej firmie jest automat z wodą mineralną. W trosce o zdrowie należy odwiedzać go co kilka godzin. Lekarze zalecają picie wody bez żadnych dodatków. Bardziej stawiają na ilość niż na jakość. A na odwieczne pytanie: z bąbelkami czy bez? coraz częściej odpowiadają, że zależy to od indywidualnych preferencji konsumenta. Bąbelki sprawdzają się przy zaparciach, jedynie wzdęcia są przeciwwskazaniem do takich wód. Pewnym kompromisem jest woda wysoko zmineralizowana, która zawiera dość niską ilość CO 2. Odpowiednia ilość wypijanych w małych odstępach (co godzinę, dwie) płynów to zasada, której szczególnie powinni przestrzegać pracownicy pomieszczeń klimatyzowanych. Zbyt mało wody i problemem stają się wyschnięte śluzówki, co objawia się pieczeniem oczu i drapaniem w gardle. Skóra prawidłowo nawilżona jest jędrna i napięta. Woda wypłukuje z organizmu toksyny, jednego z głównych sprawców pomarańczowej skórki oraz infekcji układu moczowego. Dla tych, którzy żyją na najwyższych obrotach, mają absorbującą pracę, są niewyspani i zmęczeni, piją dużo kawy, palą i nie gardzą alkoholem wskazane jest picie wody z magnezem, który uzupełni niedobory spowodowane stresem i używkami. Ten cenny pierwiastek chroni przed tyciem (niedobór Mg sprawia, że zjedzone węglowodany zamieniają się w tłuszcz i odkładają na brzuchu). Najwięcej magnezu ma Muszynianka, jednak każda wysokozmineralizowana woda zawierająca w litrze 70 mg Mg jest w stanie zaspokoić potrzeby organizmu. Aktywni, którzy lubią salę treningowa, basen, jogging i rower potrzebują dwóch minerałów: wapnia i potasu. Oba tracone są z potem. Ich niedobór powoduje niedotlenienie serca (niepokój, krótki oddech, brak sił) oraz skurcze mięśni. By temu zapobiec, potrzeba codziennie mg wapnia i ok mg potasu. W przeliczeniu na litr nie mniej niż 150 mg Ca i 5 mg K. Panowie często nie dbają o porę i jakość posiłków. Skutkuje to przejadaniem się i zgagą. Im szczególnie polecana jest woda średniozmineralizowana (najlepiej by w litrze zawierała co najmniej 600 mg wodorowęglanów HCO 3 ) lub wody wysokozmineralizowane, zalecane przy nadkwaśności, chorobie wrzodowej i schorzeniach wątroby. Woda z dużą ilością sodu świetnie łagodzi syndrom dnia następnego. Prace magisterskie za 8 zł! Licencjackie i dyplomowe również. Oprawy sztywne z napisem (do 300 kartek 80 gr). Tani druk cyfrowy - kolor 1 zł! Czynne cały tydzień! tel Stare Miasto, ul. Freta 17 (róg Świętojerskiej) Patronat merytoryczny: fot. Sanja Gjenero / sxc.hu Złośliwość rzeczy martwych W sieci bez większego problemu można znaleźć krótkie, niespełna minutowe filmy z tzw. bloopersami, czyli pomyłkami prezenterów. Zamieszczone przez internautów materiały biją rekordy pod względem ilości wyświetleń i zdobytych komentarzy. Jeden z filmów godzina 6:34, program Kawa czy herbata. Para rześkich prowadzących jak co rano budzi resztę audytorium telewizyjnej Jedynki. Nagle do uszu wszystkich dochodzą dziwne, niezidentyfikowane dźwięki. Okazuje się, że dziwnym trafem źródłem zamieszania jest krzesło jednego z prezenterów, które wydaje oscylujące w wysokich częstotliwościach piski. Wzbudza to początkowo zdziwienie i rozbawienie, ale trzeba przyznać, że prezenterom udało się z problemu wybrnąć i ów psikus przekuć na swoją korzyść. Piski niedokręconego krzesła stały się tym sposobem dźwiękiem budzika. Zręczna riposta i umiejętność szybkiego reagowania na wizji to jeden z najbardziej cenionych przymiotów prezentera. Złośliwość rzeczy nieożywionych zdarza się w telewizji. Uprzywilejowany jest ten, komu tylko skrzypi krzesło. Bywa jednak gorzej na przykład jakiś sprzęt odmówi działania w kluczowym momencie programu, bądź przeciwnie zadziała wtedy, kiedy jest to niepożądane. Zdaje się, że doskonale wiedzą o tym prezenterzy TVN 24, bo tworzą stację nadającą w głównej mierze informacje, dlatego do bloopersów w newsach mają więcej okazji. Na przykład w jednym z dostępnych w Internecie fragmentów możemy znaleźć z pewnością interesującą, aczkolwiek... niemą relację z politycznego życiorysu Waldemara Pawlaka. Najzwyczajniej w świecie nagłośnienie nie zadziałało tak, jak powinno, przez co widzowie prawie nie słyszeli Krzysztofa Skórzyńskiego. Nadawanie przerwano. Program tworzono w studiu na żywo, dlatego prowadząca nie miała zbyt wielu możliwości zgrabnego wytłumaczenia awarii. W tej sytuacji pozostało jej tylko przeprosić. Czy wobec tak zaistniałego problemu zimna krew i umiejętność panowania nad zamieszaniem antenowym zdają się na wiele? Nie bardzo. Emocje Piłka nożna nie od dziś dostarcza wielu emocji. Nie tylko kibicom, graczom czy telewidzom, ale, jak się okazuje, również dziennikarstwo Z życia Dziennikarz ma prawo się mylić. Czasem mu się to zdarza w telewizji. Ale czy ku ogólnej uciesze? Beztroscy odbiorcy mogą się o tym przekonać, przeszukując chociażby zawartość internetowego serwisu youtube.com. Telewizyjne w(y)padki Małgorzata Gromek zaangażowanym komentatorom. Atmosfera udziela się wszystkim, a podekscytowanie komentującego niejednokrotnie ma wpływ na jego sprawozdanie z meczu. Chyba wszyscy znają pamiętne Smolarek krąży jak elektron koło jądra Bońka albo wspominają podnoszenie poprzeczki na wyższą wysokość, czyli wyżej (oba autorstwa Dariusza Szpakowskiego, który, nawiasem mówiąc, kiedyś pod wpływem emocji przedstawił się jako Dariusz Ciszewski). Nie sposób zaprzeczyć, że pomyłki te są niezwykle sympatyczne, a poświęcenie opisowi gry sprawia, że w czasie samej relacji nikt nie zwraca uwagi na sportowe lapsusy słowne. Dziennikarka TVP o wypadku kolejowym: Szyny były złe, a podwozie..., podwozie..., podwozie też było złe! Chochliki Skoordynowanie pracy w dwóch miejscach jest dość trudne. Wiadomo o tym nie od dziś. Trzeba zaplanować dwa harmonogramy, dojazdy, uwzględnić czas wolny. A jeśli przy tym pracuje się w dwóch różnych stacjach, trzeba dodatkowo pamiętać, który z programów się właśnie nagrywa. Może to stanowić nie lada wyzwanie. Jeśli w jednym dniu prowadzi się audycję radiową i telewizyjną, tym bardziej łatwo o pomyłkę i pomieszanie słownych formuł każdego z nich. Tak przydarzyło się swojego czasu Monice Olejnik pożegnała ona w TVN 24 Grzegorza Schetynę jako gościa Radia Zet, a nie Kropki nad i. Cała sytuacja bynajmniej jej nie zdeprymowała i kiedy tylko uświadomiła sobie przejęzyczenie, starała się umiejętnie obrócić pomyłkę w żart. Takie chochliki dziennikarskie, wynikające z nieuwagi, przyzwyczajenia czy problemów technicznych czyhają na każdym rogu i powodują różne, z reguły śmieszne komplikacje. Na przykład podpowiedzą komuś, że kamera jest wyłączona, tymczasem tak naprawdę wszystko nagrywa. Spowodują, że program poleci na żywo, choć w zamierzeniu miał być wcześniej zmodyfikowany. Szczerze mówiąc, wad działalności chochlików dziennikarskich jest wiele, ale zalet chyba jeszcze więcej, przynajmniej dla telewidzów. Od czasu do czasu widzowie przed telewizorami mają niepowtarzalną okazję ujrzenia jak od kuchni wygląda tworzenie ich ukochanych programów. Widzą, że prezenterzy też są ludźmi - mylącymi się, jąkającymi, czasem są zdezorientowani, a nawet... przeklinają, o czym mieliśmy okazję przekonać się kilka lat temu dzięki wypowiedzi Damiana Kurasia (TVN 24), relacjonującego wydarzenia z giełdy warszawskiej. Parcie na szkło Życie dziennikarza terenowego czy wysłannika telewizji nie jest wcale łatwiejsze. Wręcz przeciwnie prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś nieoczekiwanego poza studiem jest o wiele większe: począwszy od kapryśnej pogody, poprzez kłopoty techniczne, a skończywszy na nietrzeźwych przechodniach z powszechnym ostatnimi czasy parciem na szkło. Przekonała się o tym na własnej skórze dziennikarka Superstacji, kiedy w czasie prowadzenia relacji ze strajku policjantów do ekipy nagrywającej materiał dołączył pewien nie do końca trzeźwy pan. Z początku reporterka zachowywała się wobec niego neutralnie, starając się ignorować wszelkie zaczepki, wrzaski i prośby o zrobienie zdjęcia. W końcu jednak uległa i postanowiła zapytać, co też ów jegomość sądzi o strajku komendy miejscowej policji. Na co on, wbrew poprzednim zapewnieniom, odrzekł, że wcale rozmawiać nie zamierza. Takie niecodzienne warunki i nieprzewidywalne sytuacje mogą człowieka wyprowadzić z równowagi, a jeśli nawet nie kompletnie, to przynajmniej sprawić, że zapomni on języka w gębie. W Internecie krąży fragment nagrania z TVP regionalnej, dotyczący wykolejenia się pociągu towarowego w Nowogardzie. Dziennikarka miejscowej telewizji, zapytana o prawdopodobną przyczynę wypadku, nerwowo wydukała zaledwie: szyny były złe, a podwozie... podwozie... podwozie... podwozie... podwozie też było złe!. W sieci można znaleźć wiele komentarzy dotyczących tego materiału, więcej krytycznych, mówiących o nieprofesjonalizmie reporterki i całej TVP w ujęciu ogólnym. Część internautów jednak usprawiedliwiała całe zdarzenie i potknięcie dziennikarki, mówiąc, że stres wziął sprawy w swoje ręce. Nie zmienia to jednak faktu, że umiejętność oswojenia i kontroli swoich emocji to jedna z najważniejszych cech dziennikarza telewizyjnego, którą musi nieustannie szkolić. Fenomen Bloopersy zdarzają się coraz rzadziej. Jeśli się już przytrafią, to są szybko i umiejętnie gaszone. Mimo tego nadal cieszą się ogromną popularnością, nie tylko w Internecie, ale także w telewizji, gdzie od kilku dobrych lat ukazują się w krótkich spotach programu Łapu-Capu, emitowanego w Canal +. Co powoduje taką fascynację wpadkami telewizyjnymi? Czy stanowią źródło rozrywki i zastępują mało śmieszne obecnie kabarety? A może są wyrazem sadystycznych tendencji człowieka, lubiącego oglądać porażki innych? Tego chyba nie da się jednoznacznie rozstrzygnąć. Póki co, wpadki telewizyjne fajnie się ogląda, dopóki samemu nie stanie się ich bohaterem... Źródła filmowe: Piszczące krzesło: Ciekawy życiorys: Szpakowski i wyższa wysokość: Monice Olejnik mylą się stacje: ReSZort Damiana Kurasia: Intruz na antenie: Złe szyny: 11 fot. / sxc.hu

7 Zapisz to, Kisch! dziennikarstwo dziennikarstwo Zapisz to, Kisch! Pisał o Radovanie Karadżiciu, gdy informacje na jego temat ukazały się we wszystkich mediach. Potrzebny był haczyk na temat, wynalazł więc wycieczkę po Belgradzie śladami zbrodniarza. chodziłbym do fryzjerów w małych miastach. Ale nie mam, więc staram się chociaż przejechać taksówką. Taksiarze wiedzą wszystko. - A jak się dogadywaliście z tymi Serbami pod sklepem? Duszan został naszym tłumaczem. Znał angielski i rosyjski. Wiedząc, że nas jako Polaków nie wszyscy muszą lubić, wskazywał, komu mamy przedstawiać się jako Rosjanie, a komu, z racji tego, że zna rosyjski, jako ludzie z innego kraju. Wtedy mówiliśmy, że jesteśmy z Norwegii. Ale najwięcej dowiadywaliśmy się jako Rosjanie. Przeczytałem dwie książki psychologiczne, z których uczą się akwizytorzy. I stosuję kilka prostych trików, np. kiedy czuję, że może być problem z rozmową, proszę o papierosa. mam dużo pokory wobec tego, co potrafię. Jestem świadomy, że ciągle się uczę. Bardziej jadę na talencie, niż na umiejętnościach, które muszę jeszcze wypracować. To początek drogi. Większość moich kolegów z pracy dwa lata temu, zanim przyszedłem do pracy w Dużym Formacie, stała u mnie na półce z napisem bogowie. Tak jest do dziś. Czuję się jak śmiertelnik, który wszedł na Olimp. - Dużo się od tego czasu nauczyłeś? Mariusz Szczygieł śmieje się ze mnie, że na początku chciałem pisać o wsi, w której depczą kapustę nogami. To nieprawda, ale faktycznie fascynującym tematem wydawało mi się wtedy, że ktoś prowadzi muzeum zegarków. Myślę, że bolączką wielu młodych dziennikarzy jest to, że chcą pisać o tym, co wszyscy. Są jak młode wilczki, które podążają tuż za stadem. A reportażysta to ktoś, kto albo idzie kilometr za watahą, albo ją prowadzi. Pamiętam, jak dwa lata temu, gdy wydawało się, że Fidel Castro umrze, pojechałem na Kubę. Jechałem tam w zastępstwie kolegi, który się rozchorował. Przekazał mi potężny notes z kontaktami do tamtejszych dysydentów. Bardzo się natrudziłem, żeby przewieźć go tak, by nie znalazła tego kontrola graniczna. A potem nie skorzystałem z żadnego. Pomyślałem, że o dysydentach pisało już wielu dziennikarzy. Wynająłem więc samochód i słuchałem historii zwykłych ludzi, których podwoziłem. - Twój reportaż o Karadżiciu Pop-art. Radovan ukazał się, kiedy wszyscy już napisali o schwytaniu rzeźnika Bałkanów. Co cię skłoniło, by wziąć się za tak wyeksploatowany temat? Wojciech Szabłowski:Zobaczyłem zdjęcie Dragana Dabica (przebranie Radovana Karadżica przyp. aut.) lekarza medycyny naturalnej, który leczy amuletami, ziołami i przykładaniem rąk, i wiedziałem, że muszę pojechać do Serbii. Miałem świadomość, że to jednocześnie największy zbrodniarz wojenny po II wojnie światowej. Ten dualizm niczym Dr Jekyll i Mr Hyde wydawał mi się niewiarygodny. Zafascynowało mnie także zderzenie zwykłych ludzi sąsiadów, sklepikarzy, pacjentów z historią, Śmiertelnik wchodzi na Olimp Z Wojciechem Szabłowskim rozmawia Agnieszka Wójcińska, fot.: Jan Brykczyński która dzieje się na ich oczach. Pytanie tylko brzmiało, czy jestem w stanie napisać coś nowego. Bałem się, że czytelnicy są już zmęczeni Radovanem Karadżicem. - No właśnie, wiele osób miało już w ręku kilka tekstów na ten temat, słyszało o Karadżiciu-Dabiciu w radiu, widziało w TV. Musiałem znaleźć jakiś haczyk. Z pomocą przyszła mi serbska firma Vecol Tour, która zorganizowała wycieczkę śladami Karadżica-Dabicia pod hasłem Pop-art Radovan. Na miejscu okazało się, że Karadżić naprawdę zaistniał w pop-kulturze pojawia się na graffiti, wystawach sklepowych, koszulkach. Za sprawą swojej transformacji w oczach Serbów zmienił się ze zbrodniarza w archetyp sympatycznego dziadziusia. To niesamowite, bo, jak słusznie zauważyła jedna z moich bohaterek, nikt nie robi naleśnika Adolf Hitler ani serii produktów, które on poleca. - Jak się przygotowywałeś do tego wyjazdu? Przeczytałem wszystko, co było w bieżącej prasie na temat doktora Dabicia, a w archiwum Gazety wszystkie informacje o Karadżiciu od kiedy pojawił się na scenie politycznej. Dotarłem nawet do tomiku jego wierszy. Bardzo przeciętnych zresztą, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że nie ma nic gorszego, niż sfrustrowany artysta bez talentu. Poza tym wziąłem ze sobą i przeczytałem trzy książki o wojnie w byłej Jugosławii Jakbyś kamień jadła Wojciecha Tochmana, Oni nie skrzywdziliby nawet muchy Slavenki Drakulić i Pocztówki z grobu Emira Suljagicia. Chciałem wiedzieć, czyimi śladami chodzę, zabezpieczyć się przed pułapką doktora Dabicia. Bałem się, że jego przemiana za bardzo mnie zafascynuje, bo patrząc na tego dziadziusia z brodą, łatwo zapomnieć o zbrodniach Karadżicia. Chyba Independent przytoczył kiedyś taką historię: Pan Dabić pojechał na wieś. Gdy w jego obecności spadło gniazdo pszczół, a zebrani wokół ludzie chcieli je zalać wodą, kazał je zostawić. Wyciągnął ręce, zmówił modlitwę do pszczół i one wróciły do gniazda. Historia jak o świętym Franciszku, a ludzie opowiadają to serio. On musiał mieć charyzmę. - Pierwszy raz byłeś w tym rejonie? Drugi. Gdy Kosowo odzyskało niepodległość, zrobiłem materiał Pierwszy autostopowicz w niepodległym Kosowie. Objechałem je trzy razy stopem, a moimi bohaterami byli ludzie, którzy mnie podwozili. To był mój haczyk na tamten temat. Bo teksty na oczywiste tematy potrzebują haczyka. - Tym razem pojechaliście do Belgradu z fotografem Krzysztofem Millerem. Zaczęliście od tej wycieczki? Tak. To była pierwsza wycieczka, specjalnie dla dziennikarzy. Wydaje mi się, że biuro podróży testowało, jak będzie odebrana. Bo jednak co innego robić wycieczki śladami Tity lub natowskich bombardowań (co mieli już w swojej ofercie), a co innego tropem zbrodniarza wojennego. Na tej wycieczce poznaliśmy parę osób, do których później wróciliśmy. Na przykład w knajpie Dom wariatów, w której bywał Karadżić-Dabić, spotkaliśmy Duszana, chłopaka, którego dawny zbrodniarz leczył. Gdy zobaczył aparaty fotograficzne, sam zaofiarował się, że o nim opowie. - A jak udało ci się dotrzeć do pozostałych bohaterów, namówić ich na rozmowę? Niektóre spotkania miałem ustawione już przed wyjazdem. Moja koleżanka z akademika jest rodowitą mieszkanką Belgradu. Okazało się, że jej znajoma, Jelena, leczyła się u doktora Dabicia. Przez dwa i pół dnia włóczyłem się też z telewizją rosyjską. Rosjanie są tam postrzegani pozytywnie, bo wspierali Serbię w jej dążeniach. Dzięki ich towarzystwu udało mi się porozmawiać z bratem Karadżicia i serbskimi nacjonalistami. Gdybym poszedł sam, pewnie by mnie spuścili ze schodów. - Mówiłeś im, że jesteś dziennikarzem? Nie lubię sytuacji, w których bym się do tego nie przyznawał. Tylko raz zdarzyło mi się coś takiego gdy w Turcji pojechałem do wioski, gdzie ukamienowano kobietę. Wiedziałem, że już kilku dziennikarzy pogonili, więc powiedziałem, że jestem przedstawicielem Unii Europejskiej. Uważam, że człowiek powinien wiedzieć, z kim ma do czynienia, i choćby nie wiem co, ma prawo odmówić. - Często ci się zdarza, że rozmówcy odmawiają? Zanim pojechałem na pierwszy materiał, czytałem dwie książki psychologiczne, z których uczą się akwizytorzy. Stosuję kilka prostych trików, których się z nich nauczyłem. Na przykład kiedy czuję, że może być problem z rozmową, proszę o papierosa. Jeśli ktoś ci wyświadczy nawet małą przysługę, czuje się dzięki tobie trochę lepszy. W ten sposób niewielkim kosztem zdobywasz jego sympatię. Są też rzeczy, które mamy zakodowane jako jednoczące tak odbierane jest wspólne picie czy palenie. W Serbii też z tego skorzystałem. Kiedy z Krzyśkiem poszliśmy na osiedle Karadżicia, zaczęliśmy od tego, że usiedliśmy przed jego ulubionym sklepem spożywczym i siedzieliśmy tam dwie godziny sącząc piwo. - I co, zadziałało? Odwróciliśmy relacje. Nie zachowywaliśmy się jak dziennikarze, którzy zaczepiają ludzi i pytają o niego, a ludzie ich spławiają. Miejscowi zauważyli, że pojawił się ktoś nie stąd, kto mówi w obcym języku. To intryguje, gdy nie zachowujesz się stereotypowo. Bardzo lubię tak wyczekać. Sprowokowaliśmy ludzi do zainteresowania się nami. Dodatkowo przyszedł Duszan ten, którego Dabic leczył. I nagle ludzie zaczęli się z nim witać i pytać, kim jesteśmy. Powiedział, a oni zaczęli się otwierać, opowiadać, że znali, widywali doktora Dabicia. - Jednym słowem udało wam się wtopić w otoczenie. Dziennikarz nie może być kosmitą. Czasem trafia się oczywiście Truman Capote, gej z wielkiego miasta, który przyjeżdża na wieś i potrafi do ludzi dotrzeć. Jednak zasadniczo reporter powinien się wtopić. Kiedy robię materiał w Polsce, poruszam się trzynastoletnim golfem, który ciągle się psuje. Nie różni się za bardzo od malucha, auta wciąż spotykanego, szczególnie na wsiach. Zawsze sobie wypiję piwko z panami pod sklepem. A tam się załapuje najwięcej ciekawych plotek, reporterskiego mięsa. Gdybym miał więcej włosów - Jesteś potem w stanie cytować takich bohaterów? Kiedy ktoś tłumaczy mi wypowiedzi ludzi na angielski, a ja je sobie w głowie przekładam na polski, nie ma możliwości, żeby wiernie oddać to językowo. I nawet się nie staram. Zależy mi za to, żeby oddać emocje. Jestem tłumaczem emocji próbuję dociec, co dany człowiek może mieć na myśli, kiedy coś mówi, co ma wymalowane na twarzy, jaki język ciała temu towarzyszy. - Jak pisać reportaż o historii, która nie jest odległa w czasie, tylko dzieje się tu i teraz? Nie podchodziłem tak do tego tematu. Pojechałem tam zrobić materiał o konkretnym człowieku, który jest dla mnie pewną metaforą. Od jakiegoś czasu szukam tematów, gdzie przez małą historię mogę pokazać coś dużego. Chciałem przez opowieść o nim przekazać, co się dzieje w tym momencie z Serbami i jak radzą sobie z wojenną traumą. Bo z jednej strony mamy pana Dabicia, który jest uosobieniem człowieka sympatycznego i dobrego. Tak, jak Serbowie mówią o sobie zobacz jacy jesteśmy mili, gościnni, jaką mam świetną kuchnię. Z drugiej strony Karadżić ma drugie dno, jest zbrodniarzem. Jedna z moich rozmówczyń ładnie to podsumowała cała Serbia jest jak Dabić powiedziała. - Tekst ukazał się bardzo szybko po tym, jak pojechałeś do Belgradu. Jak nad nim pracowałeś? Pisałem go tam. Cały dzień pracowaliśmy, a wieczorem wracałem do hotelu i siadałem do komputera. Bałem się, że jak zaczekamy jeszcze trochę, nikt już tego nie będzie chciał czytać. Trzeba być Tochmanem, żeby pewne wydarzenia, o których ludzie już zapomnieli, opisywać w tak mocny sposób. Ja - A nie boisz się, że zginiesz wśród takich osobowości reporterskich, jakie masz w redakcji? Na pewno przez kilka lat będę borykał się z tym, by wybić się na własny język. Trochę podobnie jak polski reportaż, który musi się dziś wybić na niepodległość językową i myślową wobec Kapuścińskiego. On świetnie definiował reportaż, ale już go nie ma, a my musimy sobie nadal na pytania o ten gatunek odpowiadać. Gdybym dziś uczył studentów, powiedziałbym im, żeby przeczytali dokładnie wszystkie pozycje Kapuścińskiego, a potem o nich zapomnieli. Ale bardziej boję się, że kiedyś się wypalę, będzie mi trudno pisać. To trochę atawistyczny lęk, bo póki co pomysłów mam coraz więcej. Ale ubezpieczam się: zamierzam profilaktycznie pójść na ćwiczenia z kreatywności. A jeśli będzie mi brakować inspiracji, zrobię licencję taksówkarza i będę jeździć taksówką. Witold Szabłowski (ur r.) absolwent Nauk Politycznych na UW. W czasie studiów przez rok mieszkał w Turcji i do dziś chętnie zajmuje się tamtejszą tematyką. Od 8 klasy podstawówki chciał pisać reportaże. Zaczynał jako depeszowiec w TVN 24, gdzie uczył się oszczędności słów. Potem trafił do Nowego Dnia. Dwa lata temu, po jego rozwiązaniu, przyszedł do Dużego Formatu i został przyjęty. Za tureckie reportaże otrzymał w 2007 r. Nagrodę im. Melchiora Wańkowicza. W tym roku Amnesty International wyróżniło go za reportaż poświęcony tematyce praw człowieka To z miłości, siostro. Co czyta Witold Szabłowski: O reportażystach nawet nie wspominam, bo to oczywista oczywistość. Oprócz nich literatura bardzo piękna od zawsze Szwejk (i wszystkie Asteriksy, choć do literatury się nie łapią). Od kiedy podrosłem, dużo Kundery, Babla, Marqueza i Yasunariego. Ostatnio odkrywam Yasara Kemala i zagryzam zęby ze złości, że tak mało jest go po polsku

8 Event PR Przystań Żywiec Podczas tegorocznych wakacji firma Żywiec zorganizowała największy cykl imprez w historii polskiej nadmorskiej rekreacji. Akcja trwała od 11 lipca do 24 sierpnia, a poszczególne imprezy odbyły się w Świnoujściu, Dziwnówku, Kołobrzegu, Mrzeżynie, Ustroniu Morskim, Mielnie, Ustce, Pucku, Międzyzdrojach i Chałupach. Na gości czekało wiele zaskakujących atrakcji, m.in. salsa na plaży. Paweł Łysakiewicz programie znalazły się konkurencje W taneczne, sportowe, koncerty na żywo, a nawet pokazy filmowe. Na koncertach można było się bawić w rytmie muzyki Indios Bravos, TheGlen Skii s oraz Pogodno. Dla aktywnych na parkiecie przygotowano kursy i pokazy salsy prowadzone przez Jose Torresa. W międzyczasie każdy mógł spró- PR na świecie Z nałogu w nałóg Producent konsoli Xbox 360, ulotek, plakatów i ogłoszeń na temat eventu. Do kampanii zostaną zaproszone również media lokalne. Przedstawiciel firmy Microsoft odpowiedzialny firma Microsoft, za markę Xbox 360 twierdzi, zamierza dotrzeć do licealistów, którzy stanowią jej główną grupę odbiorców. W ramach akcji Xbox 360 Anti-Gravity Tour i kampanii dziecko bez papierosa że działania nie są skoncentrowane na dotarciu do młodzieży w celu zachęcenia ich do zakupu gier i konsoli Xbox 360, ale na propagowaniu dobrych wzorców i wartości. (Campaign for Tobacco-Free Kids), profesjonalni deskorolkarze Ziemniaczane Public Relations i BMX-owcy będą odwiedzali szkoły na terenie całego kraju, namawiając młodych ludzi, aby nie sięgali po papierosy. Tourneé polega na organizowaniu obowiązkowych zajęć dla uczniów. W czasie trwania pokazów sportowych będą oni mogli zagrać w popularną grę Gutiar Hero 3 - oczywiście na konsolach Xbox 360. Agencja eventowa ASA Entertainment, która organizuje spotkania z młodzieżą, w połowie września planuje uruchomić stronę internetową, która ma wspierać działania w terenie. Wewnętrzne jednostki firmy Microsoft i ASA promują wydarzenie wśród młodzieży za pomocą Przez szereg lat na świecie spożywanie ziemniaków nie cieszyło się dużym uznaniem. Głównie za sprawą zwolenników diety niskowęglowodanowej, a więc takiej, która wyklucza produkty zawierające dużą ilość węglowodanów (wśród nich ziemniaki). US Potato Board (or- 14 bować swoich sił w grze w bule, piłkarzyki, a także siatkówkę plażową. Dzięki temu imprezy przyciągnęły wiele wypoczywających nad morzem osób, często o bardzo zróżnicowanych zainteresowaniach. Nawet sportowcy uprawiający sporty ekstremalne znaleźli coś dla siebie na plażach organizowano pokazy windsurfingu i kitesurfingu, Rockowy Disney Od kilku dni w kinach można obejrzeć jedną z najbardziej oczekiwanych premier tego roku amerykański hit młodzieżowy CampRock. Jego premierę poprzedziła kampania zorganizowana przez Disney Channel. w których uczestniczyli członkowie Action Team, grupy specjalizującej się w obydwu dyscyplinach. Zorganizowano też coś dla fanów klasycznych sportów, czyli XV Ogólnopolskie Zawody w Siatkówce Plażowej Mężczyzn, rozgrywane na plażach w Niechorzu, Świnoujściu, Łebie, Ustce, Ustroniu Morskim i Sopocie. Oczywiście nie mogło Pierwszym elementem kampanii była konferencja prasowa zorganizowana podczas kręcenia polskiej wersji teledysku do filmu. Piosenkę Oto ja wykonuje polsko-czeski duet Ewa Farna i Kuba Molęda. Zdjęcia odbyły się w Parku Skaryszewskim na warszawskiej Pradze. W przerwie między ujęciami zorganizowano krótką konferencję utrzymaną w ciekawej konwencji odbyła się ona na kocach rozłożonych na trawniku nieopodal planu zdjęciowego. W oryginalnej wersji występują Demi Lovato oraz Joe Jonas z Jonas Brothers. Film opisuje historię romansu nastolatków na obozie, w trakcie którego odkrywają swoje talenty muzyczne. Jest to kino lekkie, dowcipne i przeznaczone głównie dla nasto- ganizacja zajmująca się promocją spożywania ziemniaków) postanowiła zastosować techniki PR-owe, aby dotrzeć do gospodyń domowych i przekonać je, że spożywanie kartofli jest ważnym elementem zdrowego trybu życia. Peel Back the Truth to kampania nastawiona na długofalowe działanie. Pomysłodawcy akcji, wykorzystując PR i marketing, chcą promować korzyści zdrowotne płynące z umieszczenia ziemniaka w codziennej diecie. Mają również zamiar obalić mit, który przez lata pokutował wśród konsumentów, że warzywo to nie ma żadnych wartości odżywczych. Agencja Fleishman-Hillard wspiera kampanię w jej początkowym stadium, a grupa Sterling-Rice odpowiada za przygotowanie reklam. W połowie września USPB planuje uruchomić stronę internetową, która ma pomóc w dotarciu do amerykańskich gospodyń domowych. Strona Momsdinnerhelper.com da matkom możliwość dzielenia się swoimi przepisami i kontakt z blogerkami organizacji USPB. Pomysł na stworzenie strony internetowej jest wynikiem przeprowadzonych badań, które wskazują, że mamy to grupa kobiet, która najczęściej korzysta z sieci. USPB wysłało informacje prasowe dotyczące akcji do ponad 500 dziennikarzy związanych z branżą spożywczą i nie tylko. Organizacja wykupiła również powierzchnie reklamowe w magazynach dla kobiet. Działania wpisują się w ogłoszenie przez Organizację Narodów Zjednoczonych roku 2008 międzynarodowym rokiem ziemniaka, zwracając uwagę na wartość odżywczą i niską cenę tego warzywa. Herosi PR-u Informacje o darmowych grach raz po raz powracają na pierwsze strony portali i czasopism komputerowych. Rzadko jednak firmą, która decyduje się na udostępnienie gry bez opłaty, jest Electronic Arts. Firma postanowiła zrobić graczom prezent w postaci darmowej wersji gry Battlefield Heros. Kontynuacja serii Battlefield to utrzymana w kreskówkowej konwencji wieloosobowa strzelanka przeznaczona do gry w sieci. Firma też zabraknąć części dla fanów popularnych ostatnio kabaretów. Przed publicznością wystąpiły takie grupy, jak Łowcy B, Paranienormalni oraz Dno. Organizatorami akcji była agencja LIVE, a patronat medialny nad całym wydarzeniem objęły: Radio Zet, Wirtualna Polska, Dziennik Bałtycki oraz Głos Dziennik Pomorza. latków. Amerykańska premiera odbyła się w czerwcu br. i od razu produkcja zdobyła serca amerykańskiej młodzieży. Kolejnym elementem kampanii promującej film była premiera teledysku w lipcu br. w warszawskim biurowcu Fokus. Specjalnie na tę uroczystość przyjechał szef Disney Channel, Rich Ross. Oficjalna premiera w Polsce odbyła się 25 września podczas wielkiej gali CampRock w Multikinie. Organizatorami akcji promującej film w Polsce są Disney Channel Polska oraz OnBoard Public Relations. Paweł Łysakiewicz promuje swój produkt głównie za pomocą Internetu (oficjalnych stron internetowych w różnych państwach oraz stron tworzonych przez fanów) oraz portalu Youtube. Na Youtube ukazały się spoty pokazujące przykładowych graczy, którzy w ciągu dnia są zwykłymi ludźmi, a w nocy przebierają się w uniformy żołnierzy i walczą w rysunkowym świecie. Firma promuje również sposób, w jaki można zdobyć grę. Główne przesłanie brzmi nie musisz już kupować gry w sklepie lub ściągać jej nielegalnie z Internetu; teraz wchodzisz na stronę i klikasz guzik play the game. Codziennie główną stronę gry odwiedza kilka tysięcy sympatyków. Aby wzbudzić zainteresowanie grą, o której pierwsza informacja ukazała się 21 stycznia, twórcy co jakiś czas tworzą konkursy dla fanów, w których nagrodą jest klucz do wersji beta gry Battlefield-Heroes. Przy pomocy klucza gracze mogą testować grę w fazie produkcji i dzielić się z producentami swoimi spostrzeżeniami na temat jej funkcjonowania. Twórcy zamierzają wypuścić gotowy produkt jeszcze tego lata. Tomasz Borowski fot. materiały prasowe Firmy z branży IT nie mogą się obyć bez działań public relations. Szczególnie w trakcie kryzysu. Kryzysowe komputery Paweł Łysakiewicz Wszystko zaczęło się od małego puff, które przemieniło się w dźwięk zapalającej się flary. Wkoło dało się poczuć intensywny zapach palącej się elektroniki, a na całym piętrze ludzie wpadli w panikę i zaczęli szukać gaśnic. Scena z filmu akcji klasy B? Niekoniecznie. To rzeczywistość biura, w którym pracuje Henryk Gustavsson, człowiek, który uwiecznił na taśmie jedną z największych wpadek firmy Dell Inc. Opisany wyżej przypadek miał miejsce w lipcu 2006 i był jednym z kilku spektakularnych samozapaleń laptopów Della. Laptopy Della paliły się na polowaniach, niszcząc samochody myśliwych z Newady, a także na konferencjach prasowych. Oczywiście nie uszło to niczyjej uwadze, gdyż było to zjawisko dość niecodzienne. Sprawa natychmiast trafiła do mediów, co spowodowało niemal natychmiastową reakcję producenta, czyli koncernu Sony, produkującego na zlecenie Della. Kierownictwo firmy natychmiast poinformowało zaniepokojonych konsumentów o przyczynie awarii. Okazało się, że cała seria baterii została uszkodzona w procesie produkcji zanieczyszczono wnętrza baterii opiłkami metalu, mogącymi doprowadzić do zwarć ogniw baterii i w konsekwencji do jej zapłonu. W ocenie PR News Online, serwisu badającego podobne przypadki, reakcja firmy była wzorowa. Ogłoszono akcję bezpłatnej wymiany baterii wyprodukowanych między kwietniem 2004 a lipcem Dzięki numerom seryjnym wadliwych komputerów rozesłano do ich właścicieli listy ze szczegółowymi wskazówkami, jak rozwiązać problem. Stworzono także witrynę internetową, na której można sprawdzić komputer za pomocą wspomnianych wcześniej numerów seryjnych, a także uruchomiono całodobową infolinię. W swoim założeniu kampania miała objąć 4,2 mln baterii na całym świecie, z czego 2,7 mln w samych Stanach Zjednoczonych - dotyczyła także komputerów niebędących już na gwarancji. Co ciekawe, po kilku tygodniach także inne firmy przyłączyły się do akcji darmowych wymian baterii, gdyż ich laptopy pracowały na tych samych bateriach wyprodukowanych przez Sony. Akcja objęła Apple, Lenovo, Hitachi i kilka innych firm. Wszystko wskazuje na to, że Dell wyszedł z tej próby obronną ręką, gdyż postawił na sprawdzone i skuteczne rozwiązania. Poprzez pełną jawność swoich działań oraz otwartość w komunikatach wysyłanych do klientów firma zbudowała kapitał zaufania potrzebny do sukcesu całej kampanii. Zdaniem Lidii Marcinkowskiej z agencji Neuron PR-owcy z Della doskonale wpasowali się w potrzeby klientów. W ostatnich latach kampanie wzywające do zwrotów i wycofywanie towarów stały się bardzo popularne. Ogłoszenie, że np. poduszka lub procesor nie spełniają określonych standardów, stało się wyraźnym i pozytywnym sygnałem dla odbiorcy, że producent dba o jego bezpieczeństwo i komfort. Żniwa dla PR-u Na polskim rynku pojawia się coraz więcej agencji PR-owskich specjalizujących się w obsłudze klientów z branży IT. Oprócz takich agencji, jak ITBC Communication czy Neuron, które od lat specjalizują się w branży IT, pojawiają się kolejne. Kilka dni temu swoje wejście do Polski ogłosiła międzynarodowa agencja, która szczególnie mocno działa w branży nowych technologii - LEWIS PR mająca siedziby w 17 krajach w Europie. Trend do specjalizacji agencji w PR dla określonych gałęzi gospodarki zauważono już dość dawno, obecnie zaczyna się pojawiać w Polsce. Branża IT, jak każda inna, słabo funkcjonuje bez PR. Komunikacja kryzysowa jest w tej branży o tyle istotna, że tematyka jest stosunkowo niezrozumiała dla zwykłego konsumenta. Ludzie najczęściej nie rozumieją, dlaczego coś nie działa tak, jak powinno twierdzi Marcinkowska. Z kolei Artur Bednarz z Ciszewski PR dodaje: Daleki byłbym jednak od generalizowania, iż branża IT, jak żadna inna, potrzebuje PR kryzysowego. Sektor IT potrzebuje PR tego typu usług jak każdy inny sektor technologiczny. PR Zarządzanie kryzysem Drogie jabłko Firma Apple kojarzy się przede wszystkim z dobrą jakością produktów, niecodziennym i eleganckim designem oraz prestiżem płynącym z posiadania jej produktów. To właśnie spowodowało manię na iphone- a. Już kilka dni przed premierą produktu pod drzwiami Apple Stores, oficjalnych ekskluzywnych punktów sprzedaży, pojawiły się wielkie kolejki. Początkowo iphone 8 GB był drogi, kosztował ok. 599 USD. Mimo to znalazł wielu nabywców, którzy chcieli się pochwalić tym, że kupili go jako pierwsi. Ich radość nie trwała jednak długo. Zaledwie po dwóch miesiącach, Apple obniżyło cenę iphone a do 399 USD, rozwścieczając niemal wszystkich pierwszych konsumentów. Oczywistym jest, że posunięcie to miało ugruntować pozycję iphone a na rynku w okresie, gdy sprzedawał się już w liczbie miliona sztuk tygodniowo (sic!). Mimo to Apple strzeliło sobie w stopę, zniechęcając do siebie klientów, którzy w przyszłości mogli nabyć kolejne produkty. Reakcja Steve a Jobsa była dość szybka i bezpośrednia. Wystosował list otwarty do konsumentów, którzy kupili produkt jako pierwsi i jako formę rekompensaty zaoferował bon uprawniający do zwrotu 100 USD w Apple Store. Celem tej kampanii było dowartościowanie oszukanych konsumentów i pokazanie im ich ekskluzywności w końcu firma zwróciła się do każdego z nich osobiście, stu wybrańców dostało list osobiście podpisany przez Jobsa. Zdaniem specjalistów PR, mimo pozornej toporności rozwiązania, zostało ono przyjęte entuzjastycznie, ludzie poczuli, że wielki koncern puszcza do nich oko i staje się bardziej przyjazny. Pomarańczowy problem Promocji iphone a w Polsce nie dało się przeoczyć. Billboardy, reklamy prasowe i doniesienia o kolejkach przed salonami obiegły cały kraj. Wszystkim wydawało się, że iphone jest tak rozchwytywany, że potencjalni konsumenci stoją po dwie doby w oczekiwaniu na niego, tak jak miało to miejsce w USA. Prawda okazała się nieco inna. W dość krótkim czasie wyszło na jaw, że ludzie pod salonami byli... opłaceni przez Orange, które chciało podnieść sprzedaż gadżetu. Sytuację pogorszyły jeszcze bardziej komentarze w sieci, w tym ten Wojciecha Jabłczyńskiego w wywiadzie dla Życia Warszawy : - Chcemy jeszcze bardziej zwrócić uwagę na premierę tego urządzenia. Podstawione osoby w kolejkach miały doradzać prawdziwym klientom, którzy przyszli po iphone a. Sytuacji nie poprawiło zdystansowanie się od tych działań France Telecom, właściciela Orange. Przedstawiciele firmy ogłosili, że nikt nie opłacił ludzi do robienia sztucznego tłumu, podstawiono jedynie kilka osób do doradzania prawdziwym klientom. Na blogach i stronach wielu serwisów internetowych pojawiły się złośliwe artykuły ludzi zniesmaczonych zarówno kampanią, jak i wyjaśnieniami. Serwis komorkomania.pl tak skomentował akcję marketingową Orange: Kolejki były akcją marketingową, a stojący w nich ludzie podstawieni i opłaceni przez Orange, a ich wypowiedzi tak sztuczne, że nie szło ich brać poważnie. Można się zatem spodziewać, że niebawem firma skorzysta z usługa agencji PR. Bo wątpliwe, by już to uczyniła... Szkolenie: Zarządzanie sytuacjami kryzysowymi października, listopada, 5-6 grudnia 15

9 CSR PR Opis kampanii Kampania Dar dawania to przykład marketingu społecznie zaangażowanego (CRM), czyli połączenia działań marketingowych ze wsparciem określonego celu społecznego. Korzyścią z takich działań dla firmy jest m.in.: wzrost lojalności konsumentów, wzrost wrażliwości społecznej i motywacji pracowników, poprawa reputacji i wizerunku społecznego oraz wzrost sprzedaży. Celem społecznym kampanii Coca-Coli było wsparcie akcji Pajacyk. Konsumenci mogli wesprzeć akcję, kupując napoje Coca-Cola, Coca-Cola Light, Fanta lub Sprite ze świątecznej promocji, a następnie wysyłając kody promocyjne spod nakrętki butelek. Pajacyk to program dożywiania dzieci z ubogich rodzin w polskich szkołach i świetlicach prowadzony przez Polską Akcję Humanitarną od 1998 roku. Coca- Cola już wcześniej współpracowała z PAH. W 1995 roku firma po raz pierwszy postanowiła przeznaczać 5 groszy od każdej sprzedanej butelki napoju na pomoc bieszczadzkim szkołom oraz na dożywianie dzieci. Przygotowanie Ze względu na szczególną atmosferę świąt Bożego Narodzenia zdecydowano o przeprowadzeniu kampanii w tym właśnie okresie. Według badań dotyczcych chęci niesienia pomocy potrzebującym konsumenci napojów produkowanych przez Coca-Colę deklarowali chęć wsparcia celów społecznych, szczególnie w okresie przedświątecznym. W 2007 roku firma postanowiła więc nie wymieniać kodów pod nakrętkami butelek na prezenty, lecz dofinansować akcję Pajacyk, a tym samym posiłki dla niedożywionych dzieci. Promocja z użycia kodów była organizowana przez Coca-Cola Poland po raz drugi w ubiegłym roku firma po raz 16 Kampania: Dar dawania Hasło przewodnie: Dar dawania, dar dzielenia się Organizator: Coca-Cola Poland we współpracy z Polską Akcją Humanitarną (PAH) Czas trwania: okres świąteczny 2007 kampania rozpoczęła się Alicja Matyja Dawanie z gestem 5 listopada 2007 roku pierwszy postanowiła zaprosić konsumentów do pomocy. W trakcie badań okazało się również, że konsumenci czują potrzebę niesienia pomocy innym, jednak nie zawsze wiedzą, jak dotrzeć z nią do osób, które jej potrzebują. W tym celu Coca-Cola stworzyła pomost pomiędzy konsumentami swoich produktów a Polską Akcją Humanitarną. Dzięki akcji konsumenci mogli w łatwy sposób wesprzeć akcję Pajacyk. Całość przedsięwzięcia była integralną częścią kampanii Witaj po radosnej stronie życia ( Coke Side of Life ), której głównym przesłaniem jest poszukiwanie we wszystkim pozytywnej strony. Cel Kampania miała na celu osiągnięcie korzyści społecznych poprzez dofinansowanie programu Pajacyk oraz wzmocnienie wizerunku marki. Założeniem akcji było wspólne (Coca-Cola Poland oraz konsumenci napojów) ufundowanie posiłków dla kilkudziesięciu tysięcy dzieci w Polsce. Realizacja tego celu przynieść miała korzyści samej firmie, czyli zwiększyć sprzedaż produktów, umocnić wizerunek marki i podkreślić jej kluczowe wartości, takie jak inspiracja ludzi do poszukiwania własnych dróg do szczęścia, w tym przypadku poprzez dzielenie się z potrzebującymi w okresie świąt. Realizacja Akcja rozpoczęła się 5 listopada świąteczną promocją dla konsumentów. W sklepach pojawiły się produkty (butelki napojów Coca-Cola, Coca-Cola Light, Fanta Orange lub Sprite) z etykietami Wyślij kod z gestem, zachęcające do wsparcia akcji dożywiania dzieci Pajacyk. Każda osoba, która kupiła objęte programem świątecznym napoje, mogła wesprzeć akcję, przesyłając specjalny kod znajdujący się pod nakrętką napoju ze świątecznej serii. Kod można było wysłać sms-em lub wpisać na stronie internetowej Była to innowacja w przekazywaniu funduszy: tym razem konsument musiał samodzielnie wesprzeć akcję nie wystarczył Kampania Dar dawania to przykład marketingu społecznie zaangażowanego (CRM), czyli połączenia działań marketingowych ze wsparciem określonego celu społecznego. zakup produktu promocyjnego. Akcja aktywizowała konsumentów i podkreślała konieczność współpracy dla szczytnego celu. Przesłane sms-y były składane do wspólnej puli każde pięć z nich oznaczało jeden posiłek. Coca-Cola przekazała Pajacykowi także dochód ze wszystkich przesłanych przez konsumentów sms-ów. Dodatkowo program wspierany był przez serię eventów oraz wyprodukowanie świątecznej butelki aluminiowej w limitowanej serii. Butelki zostały wykorzystane w nietypowy sposób. Artyści z Kayax Studio (m.in.: Maria Peszek, Krzysztof Kiliański, Tatiana Okupnik, Zakopower, Smolik, Bisquit i Mosqitoo) podpisali część butelek, do których dołączone były ich płyty. Takie pakiety zostały wystawione na internetowych aukcjach, a pieniądze uzyskane z aukcji zostały przeznaczone na wsparcie Pajacyka. Ponadto miały miejsce parady świątecznych czerwonych ciężarówek Coca-Coli, podczas których konsumenci namawiani byli do wzięcia udziału w akcji wspierającej Pajacyka. Efekty Świąteczny program konsumencki odbywa się pod hasłem dar dawania. Potrzeba dzielenia się z innymi wzrasta szczególnie w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Dlatego Coca-Cola, bazując na swej długoletniej współpracy z PAH, dała swoim konsumentom narzędzie, które umożliwi im pomoc wielu potrzebującym dzieciom w całej Polsce mówi Katarzyna Borucka, public affairs and communications manager z Coca-Cola Poland Services. W ramach akcji Dar dawania wpierającej program Pajacyk ufundowano 100 tys. posiłków. fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe Firma Motorola zachęca dziewczyny do studiowania informatyki. W tym celu zorganizowała dla nich konkurs. Kobiety do IT Emil Borzechowski Osiem lat temu tylko dwa procent kobiet kończyło na krakowskich uczelniach studia związane z informatyką. W ostatnich latach było już lepiej, ta liczba wzrosła do ośmiu procent. Jednak wciąż w Unii Europejskiej ten odsetek jest prawie trzy razy wyższy prawie 22 proc. pracujących w przemyśle IT to kobiety. Zdaniem przedstawicieli agencji Partner of Promotion, która PR-owo obsługiwała kampanię Diversity dla Motoroli, winne są stereotypy powstrzymujące dziewczęta przed rozpoczęciem studiów informatycznych. - Przyjęło się, że kobiety nie radzą sobie z przedmiotami ścisłymi, takimi jak matematyka czy fizyka tłumaczy Ewa Modrzejewska, account executive z Partners of Promotion. - Przekonanie, że informatyk to męski zawód wciąż funkcjonuje w polskim społeczeństwie dodaje. Motorola postanowiła to zmienić i zachęcić młode dziewczyny do wyboru studiów inżynierskich. Przygotowanie atrakcyjnego konkursu informatycznego kierowanego do osób, które zamierzają podjąć naukę, wydało nam się najlepszym rozwiązaniem - tłumaczy Modrzejewska. Jak napisano w regulaminie konkursu, jego celem ma być promocja wiedzy informatycznej wśród młodzieży szkół średnich, zaś w szczególności wśród dziewcząt. Do udziału w zabawie zaproszono grupy uczniów z liceów i techników w całej Polsce. Każda z nich mogła liczyć trzy lub cztery osoby. A co najważniejsze, podstawowym wymogiem było, by w składzie uczestniczących zespołów minimum 50 procent stanowiły właśnie dziewczęta. Organizacjami wspierającymi przedsięwzięcie zostały m.in.: Instytut Informatyki Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Katedra Informatyki Akademii Górniczo-Hutniczej. Działania Zadaniem postawionym przez organizatora było przygotowanie strony internetowej o tematyce narzuconej przez organizatora. Tematem edycji z 2006 roku było hasło: Świat bez słów. Rok później hasło brzmiało: What s next?, a w roku 2008 Styl Życia. Projekty zespołów, najlepsze pod względem szaty graficznej, interfejsu użytkownika i potraktowania tematu, zostały zakwalifikowane do finału. Pomocą były umieszczone przez pracowników Motoroli na stronie Diversity.pl dla uczestników konkursu e-warsztaty poświęcone zagadnieniom związanym z projektowaniem stron i gier, zarządzaniem projektem i ergonomiką stron oraz forum, na którym uczniowie mogli wymieniać informacje. Do tegorocznego finału jury zakwalifikowało 10 zespołów spośród zarejestrowanych 153. Wszystkich finalistów firma zaprosiła na dwa dni do Krakowa. Pierwszego uczestnicy zwiedzali ośrodek oprogramowania Motoroli, gdzie mogli zobaczyć, jak pracują specjaliści IT. Drugiego dnia mieli okazję przedstawić swoje prace. Wówczas zespół musiał jak najlepiej zaprezentować przed zebraną publicznością swój projekt. Dopiero wtedy jury po- dejmowało decyzje o przyznaniu nagród, którymi były m.in.: telefony komórkowe, urządzenia wielofunkcyjne czy ipod-y. Nagrody przyznano w trzech kategoriach głównych: Najciekawsze Potraktowanie Tematu, Najciekawsza Szata Graficzna oraz Najbardziej Przyjazny Interfejs Użytkownika. Ponadto przyznano trzy nagrody specjalne: Nagrodę specjalną Feminoteki, Nagrodę Internautów oraz Nagrodę Publiczności. Efekty kampanii Największym sukcesem akcji była liczba 1226 dziewcząt zgłoszonych do konkursu (statystycznie ponad trzy dziewczyny pracowały w jednym zespole). Spośród tej grupy 198 zadeklarowało wybór jednego spośród następujących kierunków przyszłych studiów: telekomunikacja, informatyka, inżynieria komputerowa. Przełożyło się to na 18 procent dziewcząt, które chciały studiować kierunki informatyczne, bądź pokrewne. Kolejnym sukcesem jest rekordowo wysoka liczba dziewcząt, które zgłosiły się do konkursu. W 2006 roku wyniósł on 56 procent, co stanowi ponad dwudziestoprocentowy wzrost względem pierwszej edycji. Co ważne, o wynikach i przebiegu akcji wspominały największe media: od portali internetowych (onet.pl, e-biznes.pl), przez gazety krajowe i lokalne, takie jak Gazeta Wyborcza czy Metro, aż po TVP1 i TVP2. Motorola została wyróżniona dyplomami Firma w Twoim Stylu, Firma Równych Szans, Inwestor w Kapitał Ludzki, Szwedzkie Okulary Równości. A kampania została nominowana do nagrody w konkursie PR Złote Spinacze. fot. materiały prasowe Okiem eksperta Kampania to przykład przedsięwzięcia społecznego, które realizuje pośrednio cele wizerunkowe firmy Motorola. W takim ujęciu kampania z pewnością sprawdziła się. Świadczą o tym nagrody uzyskane przez Motorolę, liczne publikacje. Podejrzewam jednak, że nieco gorzej mogło pójść z celami społecznymi. Znaczne podwyższenie odsetka pań studiujących kierunki techniczne jest wg mnie prawie niemożliwe. Myślę też, że działania lepiej byłoby chyba skierować do dzieci. Podejrzewam, że młodzież licealna ma już określone zainteresowania. Czy 18 procent uczestniczek konkursu deklarujących zainteresowanie studiami technicznymi wobec wspomnianego na początku, 22-procentowego udziału kobiet w przemyśle IT to dużo? Niestety, chyba nie. Norbert Kilen dyrektor strategiczny On Board PR Konia z rzędem temu studentowi, który spędza więcej czasu czytając prasę niż wiadomości w portalach internetowych. Ze świecą szukać tego, którego nie ma w żadnym serwisie społecznościowym. Grono. pl, Goldenline.pl, epuls.pl, fotka.pl, a nawet youtube.com, Bebo, Facebook, MySpace i Linkedin. Założę się, że każdy z czytelników tej gazety ma swój profil w przynajmniej jednej, jeśli nie w kilku takich społecznościach. Prawda jest taka, że społeczności rywalizują o czas swoich użytkowników z tradycyjnymi rozrywkami, takimi jak uprawianie sportu, chodzenie do kina czy na piwo z przyjaciółmi. Przeciętny użytkownik MySpace wchodzi na swój profil kilka razy dziennie, a przeciętny tzw. hard-user, minimum 18 razy każdego dnia! Najbardziej ortodoksyjni specjaliści ds. komunikacji w nowych mediach twierdzą, że media tradycyjne umrą śmiercią naturalną. Ja tak daleko bym się nie posunął. Ale jestem pewien, że zostaną zepchnięte w niszę. Staną się źródłem potwierdzenia lub zaprzeczenia już powstałych gustów i opinii. Ukształtowanym oczywiście poprzez aktywność konsumentów w Internecie. Tym samym trudno będzie o mediach tradycyjnych powiedzieć, że są opiniotwórcze. A już na pewno trudno będzie mówić o czwartej władzy, bo na tym stołku zasiądzie wszechobecna sieć. W tej zmieniającej się rzeczywistości informacyjnej PR-owcy muszą się jakoś odnaleźć. Z czasem codzienny przegląd prasy, zamienimy na przegląd blogów i forów, a monitoring mediów na monitoring blogów, forów i serwisów społecznościowych czyli na monitoring tzw. buzzu (ang. plotka). Szczególnie w Polsce brzmi to jak herezja, ale już niedługo nikogo nie będzie dziwiło, że głównym pośrednikiem między firmą/instytucją a szeroko rozumianym społeczeństwem będą nie media, a bloggerzy. I to też wymusza zupełnie inne podejście do komunikacji. Bloggerzy są zdecydowanie bardziej wyczuleni na punkcie indywidu- PR Case-study Nowy, inny, trudniejszy PR Zanim przeczytasz ten tekst, zastanów się, ile razy szukałeś w Internecie informacji o produkcie, który chciałeś kupić? Ile razy poszedłeś do kina na film, który w rankingach internetowych dostał najwięcej gwiazdek? Ile razy surfowałeś po forach w poszukiwaniu przepisu na dobrego drinka, metod zdrowego odżywiania się, miejsc, gdzie można zagrać w piłę i fajnych knajp? Jeśli już odpowiedziałeś sobie na te pytania, to teraz zastanów się, jak często prasa, radio i TV pomogły Ci znaleźć podobne informacje alnego podejścia do swojej własnej osoby. Oczekują szczególnego zainteresowania i traktowania ze strony ludzi, od których dostają materiały infor macyjne. Co to znaczy szczególne zainteresowanie? Chodzi o to, aby na bieżąco czytać twórczość bloggera, wiedzieć, co dzieje się na jego blogu i przede wszystkim nie wysyłać mu hurtowo informacji prasowych. Prawda jest taka, że aby zrozumieć bloggera i dogadać się z nim, trzeba się bloggerem stać. Zrozumieć to, że ludzie poświęcają swój własny, prywatny czas na pisanie bloga i nie mają czasu dla ludzi, którzy nie chcą poświęcić 5 minut na przejrzenie ich twórczości i napisanie osobistego maila. Nowa rzeczywistość informacyjna jest trudniejsza i zdecydowanie mniej przewidywalna od tej starej, do której przyzwyczajeni są specjaliści ds. PR. Wymaga zrozumienia tego, jak mierzyć efekty nowego PR. Tradycjonalista powie: co mi po komunikacie o mojej firmie na blogu, który czyta 100 osób dziennie? Specjalista ds. PR, który rozumie nowe media, będzie szukał odpowiedzi na 2 pytania: kim są ci czytelnicy i co robią z informacjami, które zdobyli? Więcej o komunikacji w nowych mediach i nie tylko na sensors.pl. Pytania prosimy nadsyłać na adres: Maciej Makuszewski Account manager w Euro RSCG Sensors. Patronat merytoryczny: 17

10 Kolumna Zygmunta fotografia fotografia Okolice publikacja zdjęć ma charakter edukacyjny Kobiety rozbierają się chętnie Gdzie leży granica między pornografią a aktem. O akcie, w którym nie ma nagości. 1. Abelardo Morell 2. Havana, Cabbages 3. Chuck Close - Kara Walker 4. So Hing Keung - Hong Kong Z Maćkiem Macakiem rozmawiała Agnieszka Juskowiak Andrzej Zygmuntowicz Na urlopie, niezależnie od miejsca, w którym go spędzaliśmy, dało się zauważyć, że ogromna większość naszych wakacyjnych współtowarzyszy namiętnie fotografuje. Zwykle jakimś małym, srebrzystym pudełkiem, wielkości mydelniczki albo puderniczki, i czym prędzej ogląda tył aparatu, a zaraz potem pokazuje go bliskim. Nowe narzędzie do fotografowania niemal całkowicie wyparło wszystkie wcześniejsze formy aparatów, używanych nie tylko przez wakacyjnych fotografów. Cyfra króluje niepodzielnie dzięki swej łatwości zapisywania obrazów i przekazywania ich innym. W dobie powszechnego Internetu i codziennego, często wielogodzinnego wpatrywania się w migoczący ekran komputera, nikt, szczególnie wśród młodych, nie będzie gromadził papierowej formy fotografii. Ona zajmuje miejsce i nawet najmniejsza odbitka parę groszy kosztuje, a pliki cyfrowe ani nie potrzebują miejsca na półkach na opasłe albumy, ani nie wymagają dodatkowych kosztów (a jeżeli już, to się ich nie zauważa), a pokazywać je można klikając parę razy myszką. Czasem te kliknięcia mogą przynieść zaskakujące wyniki. Jak choćby seria zdjęć zrobionych przez kilku nudzących się amerykańskich żołnierzy, pilnujących Irakijczyków w więzieniu Abu Ghraib. Umilali sobie czas zabawami z rozebranymi więźniami, a ich wizualny zapis tych zabaw rozesłali do kilku znajomych, ale po drodze nastąpił niekontrolowany wyciek, a obrazy niczym spam rozlały się po całym świecie. Podobnych sytuacji jest coraz więcej intymne relacje w chwilach czułości, zanotowane mydelniczkową cyfrówką, stają się dobrem wspólnym, gdy czułość między Czym robić zdjęcia? partnerami ustanie. Kilka kliknięć i wszyscy widzą to, co powinno być tylko prywatne. Nowe narzędzie, jakim jest aparat cyfrowy, jest pod wieloma względami idealne, ale, jak wszystkie wcześniejsze, obarczone jest różnymi niedoskonałościami od technicznych po użytkowe. Czy jego wszechobecność zakończy żywot poprzednich urządzeń do zapisu obrazów Na tegorocznym WPP drugą nagrodę w kategorii portret otrzymało zdjęcie artystki Kary Walker, zrobione skrajnie archaiczną technologią, od której zaczyna się historia fotografii dagerotypią. fotograficznych? Wątpliwe. Miejscem wskazywania nowych idei, ale też i nowych narzędzi jest konkurs World Press Photo. W ostatnich latach, wśród absolutnie dominujących obrazów zapisywanych aparatami cyfrowymi, pojawiły się zupełnie zdumiewające kadry realizowane albo z wykorzystaniem bardzo starych technologii albo trochę historycznych aparatów. Na tegorocznym WPP drugą nagro- dę w kategorii portret otrzymał Amerykanin Chuck Close za zdjęcie artystki Kary Walker, zrobione skrajnie archaiczną technologią, bo zupełnie pierwszą, od której zaczyna się historia fotografii dagerotypią. Nie jest jedynym, który dla oddania własnych wizji, nieco innych niż u większości, sięga po porzucone narzędzia. Inna przedstawicielka zamorskiego kraju, Sally Mann, aby dziś opowiedzieć o obłędzie wojny secesyjnej, sięgnęła po technologię mokrego kolodionu, stosowaną przez fotografów tej wojny w latach 60. XIX wieku. Jej zdjęcia ogląda się dość przykro, każda wojna domowa jest przecież dramatem narodu. Fotografie mają defekty, dziwne kontrasty, dominują niemiłe szarości. Te wszystkie efekty doskonale udaje się zrealizować przy wykorzystaniu mokrego kolodionu. Technologia ta przeżywa renesans w Stanach Zjednoczonych, gdzie coraz więcej fotografów realizuje portrety o niebywałej sile wizualnej, pracując starymi aparatami (lub ich współczesnymi kopiami) i samemu przygotowując emulsję fotograficzną, wylewaną na szklaną płytkę tuż przed zrobieniem zdjęcia. Po historyczne metody sięgają też inni. Abelardo Morel, kubański profesor fotografii działający w USA, jeździ po świecie i zamienia odwiedzane pokoje hotelowe czy biurowe w klasyczną camerę obscurę, opisaną wieki temu przez Arystotelesa. Zalepia szczelnie okna, wszystkie szpary i otwory przepuszczające światło i zostawia małą dziurkę w jednym z okien, by do wnętrza pomieszczenia wszedł obraz miasta. Jego zdjęcia łączą w jednym kadrze kameralność tego, co prywatne, z rozległością tego, co wspólne. Na zdjęciu pojawiają się jednocześnie elementy wnętrza i nałożone na nie elementy miasta. Craig Barber wędruje po Ameryce Środkowej z panoramiczną camerą obscurą i zapisuje ów szczególny realizm magiczny tamtego regionu, wykorzystując długie czasy naświetlania, nietypowy kadr i sepiową tonację odbitek. So Hing Keung wykorzystał znikającego powoli z rynku polaroidy, by opowiedzieć o rozpadającym się świecie jego dzieciństwa, jednoczącym niegdyś harmonijnie w Hong Kongu przez 100 lat ducha Azji i Europy. Po wielkoformatowy aparat o niesztywnej konstrukcji sięgnął Matias Gall, realizując obrazy mówiące o współczesnym świecie niczym o dziecięcym placu zabaw, gdzie powstają chwilowe byty stawiane przy użyciu klocków lego. Takie przykłady można mnożyć. Fotografia wzbogaciła się o nowe, niebywale wygodne narzędzie, ale te wcześniejsze dalej pozwalają tworzyć magiczne obrazy. Gdy wie się, co chciałoby się powiedzieć innym przy użyciu uniwersalnego języka obrazów, może się okazać, że narzędziem, które najlepiej odda myśl, będzie, zdawałoby się muzealny eksponat, straszący swym skomplikowaniem lub wizualną anachronicznością. A jednak i te stare sprzęty ciągle mają moc tworzenia obrazów wielkich i porywających. Bo to nie narzędzie robi zdjęcie, ono pomaga jedynie zmaterializować autorską wizję. Czasem warto zrezygnować z łatwości tworzenia na rzecz bogatszego wizualnie przekonywania. Jeśli mamy wizję, to bez problemu znajdziemy właściwe środki, które najpełniej unaocznią odbiorcy temat i nasz do niego stosunek. A czy będzie to popularny aparat, wyrafinowany z bajerami czy z epoki przedcyfrowej nie ma większego znaczenia. - Co to za zdjęcie? - Dziewczyna na krakowskim Kazimierzu, wieczorem, w ciepłą lipcową noc. Zdjęcie ma historycznie dwie wersje. Pierwsza opowiada o tym, co naprawdę miało miejsce. Druga opowiada o emocjach, jakie ono we mnie budzi teraz. Współpracowaliśmy już ze sobą. Ona jest świadoma swojej kobiecości, nie ma kompleksów. Na zdjęciu nie widać tłumu, nie ma też radiowozu policyjnego, który zatrzymał się obok nas. Obawialiśmy się, że mogą nas zatrzymać za dosyć odważne ujęcia. Ale oni tylko zatrzymali się i zapytali, czy nie potrzebujemy ochrony. - A ta druga historia? Druga historia wiąże się z odbiorem tego zdjęcia. Przypomina mi stare francuskie fotografie. Dla mnie wygląda jak paryska uliczka: piękna kobieta, w powietrzu unosi się romans, bez eksponowania ciała... Tutaj nie ma nagości, tak charakterystycznej dla aktu. - Nie eksponuje zbyt wiele. Gdzie leży granica między pornografią a aktem? W głowie. - Fotografującego? W głowie odbiorcy. Można pokazać genitalia, nawet akt seksualny, w sposób zupełnie niepornograficzny. Zresztą dziś zdjęcia więcej odsłaniają niż kiedyś... - Ich odbiór nieco zelżał? Myślę, że tak. Nagość jest już niemal wszędzie. - Planowałeś uzyskanie efektu francuskiej uliczki? Nie, wyszło całkiem spontanicznie. To było małe przedstawienie. Efekt francuskiej uliczki pojawił się po wywołaniu. Często tak jest, że robię zdjęcie, mam jakieś założenie, które realizuję, ale wychodzi z tego coś zupełnie innego, zdarza się, że znacznie lepszego. - Czy są jakieś reguły kompozycji zdjęć aktu? Tu zastosowałem zasadę złotego podziału. Najmocniejszy akcent, znajduje się w jednym ze złotych punktów. Horyzont jest na jednej trzeciej. Ujęcie jest dobre, mimo że postać jest w centrum, a więc wbrew szkolnym zakazom. - Widzisz te wszystkie reguły, robiąc zdjęcie? Nie myślę wtedy świadomie o kompozycji. - Czy kobiety chętnie się rozbierają przed obiektywem? Nie zdarzyło mi się, żeby kiedykolwiek kobieta odmówiła mi bycia sfotografowaną. Myślę, że każda kobieta w głębi duszy marzy o byciu sfotografowaną nago. Nie wszystkie dają się ponieść, ale w ogromnej większości chcą być fotografowane nago, chcą mieć pamiątkę dla wnuków. Myślę, że z każdej kobiety można wydobyć naturalne piękno. - Jak można ogólnie określić akt? Nie lubię tego słowa... - Dlaczego? Bo ono jest niepełne, zbyt płytkie. Nie da się go tak łatwo zdefiniować. Jest tyle uczuć, które określają akt. Są fotografie zimne w sensie emocjonalnym. Są akty, które nie pokazują wiele, a są naładowane emocjami, nie mówię tu o emocjach seksualnych. Mogą być prowokujące, romantyczne, one zależą od odbiorcy. - Na pewno warunkiem koniecznym do zaistnienia aktu musi być zawsze osoba pozbawiona ubrania... Niewątpliwie, chociaż bywa, że jest to jedynie fragment ciała. - Czy myślisz, że fotografowanie kobiet przez kobiety różni się od fotografowania ich przez mężczyzn? Technicznie zdecydowanie tak, zwłaszcza ze względu na solidarność płci. Kobiecie łatwiej jest obnażyć się przed inną kobietą. Kobieta również inaczej (przeważnie) widzi nagość niż mężczyzna. - Wiem, że z aktem wiąże się pewna historia... W ogóle moja przygoda z fotografią zaczęła się od fotografowania nagości. Ostatnia klasa szkoły podstawowej. Wtedy było mało możliwości do zdobycia zdjęć nagich kobiet, nie było Internetu. Jeden z kolegów miał ojca, który przywoził z Zachodu gazety ze zdjęciami nagich kobiet. Wykradaliśmy te gazetki, a ja je fotografowałem. Wtedy też założyłem ciemnię w łazience. Moi rodzice byli zachwyceni, że mały Maciuś ma interesujące hobby. Tak zaczęła się moja przygoda z fotografią... - Ale to nie były akty wykonane przez ciebie... Powiedzmy, że to były reprodukcje. Maciej Macak fotograf z Krakowa, członek ZPAF. Studiował w School of Visual Arts w Nowym Jorku. Specjalizuje się z fotografii mody, aktu, portretu, jedzenia. Jego fotografie można obejrzeć na stronie:

11 warsztat fotografia fotografia Perły z lamusa Wielu amatorów fotografii marzy, aby kiedyś ich twórczość została doceniona. Wielu z nich chciałoby zarabiać na swojej miłości do robienia zdjęć. Właśnie dla takich fotografów powstały internetowe banki zdjęć, zwane inaczej microstockami. Microstock, czyli pstrykaj fotografie i zarabiaj prawdziwe pieniądze Daniel Gałczyński Czym jest microstock? Jest to rynek stworzony na platformach internetowych, dzięki któremu można handlować fotografiami (zarówno sprzedawać jak i kupować zdjęcia) na zasadzie licencji Royalty Free. Taki typ licencji cechuje się tym, że nabywca danego zdjęcia nie jest zobowiązany informować fotografa, w jakim celu i gdzie użyje danej fotografii. Agencje microstockowe cechują trzy rzeczy. Po pierwsze każdy fotograf, amator bądź też profesjonalista, może umieścić swoje zbiory w agencji microstockowej. Po drugie ceny fotografii są relatywnie niskie do tych, z profesjonalnych agencji fotograficznych. Po trzecie całość przedsięwzięcia zachodzi za pomocą Internetu (fotografie umieszczane są w Internecie, a nabywcy kupują je poprzez sieć). Agencje microstockowe rozwinęły się przede wszystkim dzięki zmianom technologicznym na rynku multimediów. Łatwiejsze interfejsy nowoczesnych aparatów cyfrowych, rozwój Internetu i, co za tym idzie, szybkiego obiegu informacji oraz przepływu danych, a przede wszystkim zaadoptowanie licencji Royalty Free sprawiło, że profesjonalnemu przemysłowi fotograficznemu urósł, wbrew pozorom, potężny rywal. Jak zacząć? Wybór sprzętu. Aby zostać fotografem jednej z agencji microstockowej niezbędna jest oczywiście masa pomysłów, przynajmniej odrobina wiedzy fotograficznej i przede wszystkim sprzęt. Jako fotograf amator, posiadający już odrobinę doświadczenia w kwestii robienia zdjęć, muszę przychylić się do stwierdzenie, że zwykły kompaktowy aparat cyfrowy, który można kupić już od paru set złotych w supermarketach multimedialnych jest zdecydowanie za słaby na tworzenie odpowiednich zdjęć. Każdy, kto myśli poważnie o zarobieniu pieniędzy na swojej twórczości, powinien zainwestować w górnej półki kompakty, bądź też, a raczej przede wszystkim w lustrzankę, której koszty obecnie są naprawdę niewielkie w porównaniu z tymi sprzed dwóch, trzech lat. Ważnym aspektem dla agencji microstockowych jest rozdzielczość zdjęcia, obecnie szacowana na minimum 6 megapikseli. Jednakże trzeba pamiętać, że im lepsza jakość, tym większa szansa na wyższą prowizję za dane zdjęcie. Co fotografować? Zapewne niektórzy z czytelników już wspominają swoje zdjęcia z widokiem zachodzącego słońca czy też budzącej się do życia natury po zimowym letargu. Nie mniej jednak muszę was zasmucić. Takie zdjęcia są prawdopodobnie najmniej mile widziane w bankach zdjęć. Dlaczego? Gdyż są po prostu oklepane. Sukces naszej działalności w świecie agencji microstockowych zależy od urozmaiconych pomysłów i nieszablonowych ujęć. Ustrzegając was przed pewną porażką, radzę wam, aby nie wysyłać fotografii typu: zachód słońca, kwiaty i temu podobne. Warto tu wspomnieć, że nie każda fotografia, jaką wysyłamy, zostanie zaakceptowana i dodana do zbioru zdjęć agencji. Zadajecie sobie pytanie, co w takim razie uwiecznić swoim aparatem. Z obserwacji, jaką przeprowadziłem, najbardziej atrakcyjnymi i pożądanymi fotografiami są te, przedstawiające ludzi, sport, informatykę oraz biznes. Przygotowujemy fotkę. Kolejnym krokiem, jaki musimy zrobić, zanim zdecydujemy się dodać nasze zdjęcia do bazy, jest edycja i przygotowanie go. Każda agencja microstock posiada swoje wymagania, co do zdjęć i w 99% KAŻDA z fotografii, jaką wykonamy, będzie potrzebowała mniejszej lub większej edycji, dzięki której spełni wymagania postawione przez banki fotografii (np. wycięcie znaków firmowych, zmiana rozmiaru zdjęcia, usuwanie szumów, efektu czerwonych oczu itp.). Dla konserwatywnych fotografów, nieposługujących się żadnymi programami do edycji zdjęć, polecam najbardziej znany na rynku Adobe Photoshop. Nie mniej jednak, jeśli wydatek paruset złotych na oprogramowanie jest zbyt wielkim przedsięwzięciem, oferuję zapoznanie się z darmowym programem GIMP, posiadającym imponująca jak na bezpłatny program ilość wtyczek i możliwości edycji. Rejestracja Pierwszą decyzją, jaką każdy z nowo rejestrujących się powinien podjąć jest to, w ilu agencjach chcemy umieścić swoje dzieła. Dlaczego to pytanie? Każdy fotograf ma do wyboru rejestracje na wyłączność dla jednej agencji, bądź rejestracje i sprzedaż w paru agencjach na raz. Pierwsza opcja polega na tym, że nasze fotografie nie mogą być sprzedawane w innej agencji, co za tym idzie cena za pojedynczą fotografie rośnie. Nie mniej jednak maksymalizacja dochodów istnieje przeważnie poprzez sprzedawanie swojego zbioru fotografii w wielu agencjach. W Internecie istnieje wiele banków zdjęć. Do najbardziej znanych należą: ShutterStock, IStockPhoto (oferującą sprzedaż na wyłączność), Fotolia czy też Dreamstime. Sama rejestracja użytkownika oparta jest na tych samych regułach, co większość rejestracji internetowych. Mianowicie podajemy swoje dane osobowe, dane kontaktowe, w nielicznych przypadkach potrzebne będzie również zeskanowany dowód tożsamości. Następnym krokiem rejestracji jest wysłanie pliku ok. 5 zdjęć, dzięki którym dana agencja zweryfikuje nasze umiejętności i zaakceptuje naszą działalność na swoim serwerze bądź też odrzuci. Po pozytywnym przejściu procesu rejestracji jesteśmy upoważnieni do uploadu zdjęć na serwer. Należy pamiętać, aby jakość naszych zdjęć nieustannie trzymała odpowiedni poziom, gdyż ewentualne odrzucenie naszych zdjęć przez agencję może skutkować brakiem możliwości dalszego uploadu przez określony czas (bywa, że ban trwa nawet miesiąc). Upload Istnieje kilka sposobów umieszczania zdjęć na serwerze banku fotografii, nie mniej jednak najbardziej popularnym jest formularz dostępny na stronie agencji, przez który można dodać kolejne zbiory zdjęć. Wśród bardziej zaawansowanych użytkowników banku zdjęć jest znany webmasterom sposób dodawania danych FTP. Informacje na temat konfiguracji programów obsługujących usługę FTP (np. darmowy Total Commander) dostępne są na stronie internetowej. Ważną rzeczą podczas dodawania zdjęć jest ich pozycjonowanie poprzez przypisywanie im słów kluczowych (tzw. keywords). Jest to prosty mechanizm, którym posługują się wszelakie internetowe wyszukiwarki. Im więcej słów kluczowych, które opisują dane zdjęcie, tym większa szansa, że ewentualny klient odnajdzie nasza fotkę wpisując pewne frazy w wyszukiwarkę zdjęć. Czas zarobić pieniądze Kiedy nasze fotki są gotowe i czekają na serwerach agencji microstock, nadchodzi czas czekania na pierwsze transakcje. Z obserwacji wynika, że każdy początkowy użytkownik banków zdjęć musi uzbroić się w cierpliwość i badać potrzeby rynku, a co za tym idzie tworzyć kolejne zbiory fotografii potrzebnych klientom, a z biegiem czasu jego przychody zaczną się pojawiać i sprzedaż zacznie rosnąć. Przeciętny użytkownik może za 100 zdjęć zarobić około zł miesięcznie. Najlepsi w branży potrafią otrzymać dochody miesięczne oscylujące w granicach zł! Nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić wszystkich fotografów, a zwłaszcza amatorów, do których zaliczam również swoją osobę, do korzystania z agencji microstockowych. Jest to świetny sposób na promocję swojej działalności, talentu i zainteresowań oraz sposób na zarobienie kilkudziesięciu bądź też kilku, kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie, co na pewno uszczęśliwi każdego. Pstrykaj, wysyłaj, zarabiaj! Fotografowanych ludzi nie pytał o zgodę. Zdjęcia wykonywał przez dziurę w płaszczu albo aparatem zawiniętym w chusteczkę, udając, że wyciera twarz. Pierwszy paparazzi? Raczej ktoś, kto za wszelką cenę chciał uchwycić ginący świat, a wraz z nim jego mieszkańców. Nie był pewien, czy ich ocali. Mawiał: Czy udało mi się uczynić tych ludzi żyjącymi? Przyszłość pokaże. Agnieszka Juskowiak Roman Vishniac (Wiszniak, Wiśniak) urodził się w Pawłowsku niedaleko Sankt-Petersburga 19 sierpnia 1897 roku w czasach, kiedy carska Rosja chyliła się ku upadkowi, a ruch rewolucyjny zaczynał po cichu rosnąć w siłę. Pochodził z rodziny o tradycjach żydowskich. Jego ojciec Solomon był właścicielem największej w Rosji fabryki produkującej parasole. Matka Mania była córką handlarza diamentami. Młody Roman na swoje siódme urodziny dostał w prezencie od babci mikroskop tak zaczęła się jego przygoda z mikrobiologią, a następnie z fotografią. Od szczegółu do ogółu Co wspólnego z mikroskopem ma fotografia? Vishniac zaczął fotografować swoje mikroskopijne eksponaty (wykonał ponad 100 ujęć badanej pod mikroskopem nogi karalucha), którymi były owady i pyłki roślin. Do 10. roku życia uczył się w domu, później został wysłany do prywatnej szkoły, gdzie za wybitne wyniki otrzymał złoty medal. Babciny podarunek stał się pasją życia Vishniaca w 1914 roku dostał się do prestiżowego Instytutu Szaniawskiego (dziś Uniwersytet) w Moskwie. Studiował biologię i medycynę. Służył w armii carskiej, później Wilno, wejście do synagogi 1938 Przepraszam, czy mogę zrobić zdjęcie? w sowieckiej. Po studiach współpracował ze znanym biologiem Mikołajem Koltzoffem (badali rozwój płazów wodnych), co zaowocowało wkrótce asystenturą u profesora. Kierunek: Zachód Jego dalsza kariera zawodowa stanęła pod znakiem zapytania, kiedy w 1918 roku wybuchła kolejna rewolucja, a wraz z nią fala antysemityzmu, która ogarnęła Rosję. Rodzina Vishniaców przeniosła się do Berlina, gdzie Roman studiował sztukę azjatycką, a później poślubił Lutę Bagg (miał z nią dwoje dzieci Marę i Wolfa). Imał się różnych prac, w wolnym czasie nadal studiował na Uniwersytecie Berlińskim oraz fotografował życie ulicy. Po wyborach w 1930 roku, kiedy partia NSDAP zdobyła drugie miejsce w Reichstagu, antysemickie nastroje powoli przybierały na sile. Późniejsze dojście Hitlera do władzy w 1933 roku, a następnie ustawy norymberskie (1935) spowodowały, że życie rodziny Vishniaców, tak jak życie innych rodzin żydowskich, stało się udręką. Niektóre źródła podają, że podobno w czasie kryształowej nocy (noc z 9 na 10 listopada 1938 roku) przebrał się w mundur hitlerowca i po kryjomu robił zdjęcia dokumentujące prześladowania Żydów: wybite szyby, palone synagogi, plądrowane cmentarze żydowskie. Dzielnica żydowska Sztetlowe życie w zaniku Gdy jego rodzina mieszkała w Niemczech, Vishniac jeździł po Europie. W latach z przerwami na krótkie wizyty w domu podróżował po wschodniej jej części i fotografował życie codzienne mieszkańców. Wykonał około szesnastu tysięcy zdjęć, które po wojnie przyniosły mu sławę. Skupił się na fotografowaniu żydowskich dzielnic w miastach i miasteczkach zwanych sztetlami. W przebraniu wędrownego sklepikarza podróżował do dzielnic żydowskich w Rosji, Polsce, Rumunii, na Litwie. Znał jidysz, co ułatwiało mu znacznie kontakt z ludźmi. Żeby zdobyć obraz społecznośći żydowskiej, jej obyczaje, życie codzienne, Vishniac musiał się uciekać do podstępu i fotografować z ukrycia. Dlaczego? Z dwóch powodów: po pierwsze, żaden ortodoksyjny Żyd nie dałby się sfotografować (do dziś w izraelskiej ortodoksyjnej dzielnicy Mea Szearim turysta, który się tam zabłąka razem z aparatem, raczej nie jest mile widziany). Po drugie, aparat był jeszcze wciąż w owych czasach czymś, podejrzanym i wywołującym niepokój. Zwłaszcza w odległych wsiach czy miasteczkach. Vishniac fotografował więc przez chustkę do nosa, w której ukryty był aparat, czy przez dziurę w płaszczu. Czasem fotografował też we wnętrzach, ukrywając aparat w mroku. Udało mu się uchwycić niemożliwe do zarejestrowania w owych czasach sytuacje: w czasie wędrówki po pewnym sztetlu z ukrycia sfotografował chłopców studiujących Torę w jesziwie. Żeby fotografować Żydów warszawskich, przez miesiąc pracował jako tragarz, a w efekcie całej swojej podróży jedenaście razy lądował w więzieniu podejrzewany o szpiegostwo. Fotografia podstępna? Na niektórych zdjęciach postaci patrzą w obiektyw. Czy Vishniakowi zdarzało się, że był demaskowany? Tego nie wiadomo, ale wiemy, że często fotograf zagadywał napotkanych przechodniów. Nie pracował w zaciszu atelier. Podróżował przez góry ze sprzętem ważącym ponad 50 kilogramów, który nosił na raty. Kiedy przeniósł jedną część sprzętu, wracał po kolejną. Zdarzało się, że zdjęcia wywoływał nad strumykiem. W czasie swoich wędrówek po żydowskich wsiach poszukiwał miejskiej codzienności. Jedynym sposobem na jej utrwalenie, a tym samym, w kontekście późniejszej tragedii narodu żydowskiego, jej upamiętnienie, było fotografowanie podstępem. Od teraz bezpaństwowiec W międzyczasie odwiedzał rodzinę i wywoływał swoje negatywy. Na początku 1939 roku żona z dziećmi przeprowadza się do Szwecji, gdzie mieszkali jej rodzice. W 1940 roku Vishniac ląduje w Paryżu i zostaje aresztowany przez policję. Zostaje umieszczony w obozie Camp du Ruchard jako bezpaństwowiec. Dopiero, gdy jego żonie udaje się uzyskać dla niego wizę, cała rodzina wyjeżdża do Nowego Jorku. W Stanach nieznający zbyt dobrze języka Vishniac ma problem ze zdobyciem pracy. Zaczyna wykonywać portrety (m.in. Albertowi Einsteinowi). Chciał coś zrobić W nadziei na zwrócenie uwagi na problem prześladowań Żydów (nie wiadomo, czy Vishniac wiedział o eksterminacji), w 1943 roku na Teacher s College, Columbia University, otwiera wystawę swoich prac poświęconych żydowskim miasteczkom. Spośród ponad 16 tys. ujęć zachowują się jedynie dwa tysiące. Przemycone przez granicę, przechowane przez rodzinę. 14 tysięcy fotografii przepada na zawsze. Po wojnie rozwodzi się z Lutą i pobiera ze starą przyjaciółką rodziny Edith Ernst. Kilka lat później porzuca portrety na rzecz mikrofotografii. W 1947 roku ukazuje się album z jego zdjęciami Zaginiony świat. W późniejszych latach poświęca się biologii, ale nie przestaje fotografować. W 1961 roku reżyseruje serię filmów Living Biology poświęconych biologii, ewolucji organizmów żywych. W 1971 roku publikuje Building Blocks of Life album poświęcony fotografii witamin, hormonów i białek. W latach 70. zostaje profesorem w Pratt Institute. Resztę życia spędza na Manhattanie poświęca się nauczaniu fotografii i kolekcjonowaniu: figurek Buddy, chińskich arrasów i zabytkowych mikroskopów. Umiera w roku Niektóre źródła podają, że znał treść Mein Kampf. Czy zdawał sobie sprawę, że pod słowami wyeliminować osoby pochodzenia żydowskiego krył się plan eksterminacji sześciu milionów ludzi? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że udało mu się zachować to, co bezpowrotnie zginęło. Zachował świat, który do dziś przypomina ludziom to, co bezpowrotnie utracone. Zamordowane, ale nie zapomniane. Publikacja zdjęć ma charakter edukacyjny 20 21

12 na mieście kultura kultura subkultura Grupa Twożywo, sztuka ulicy Rozmawiał Piotr Żabowski - Pierwsze fundamentalne pytanie: jak się poznaliście i jak powstało Twożywo? Wiem, że wasze początki to grupa Pinokio... Twożywo: Tak, byliśmy bardzo młodzi, spotkaliśmy się prywatnie, wtedy był z nami jeszcze Robert Czajka. To był pomysł na spędzenie młodości, ale z elementami powagi. Oczywiście była tam też zabawa, radość, ale także poczucie pewnego sensu w tym, co chcemy robić. - Ciekawi mnie, czy można użyć stwierdzenia, że rozpoczynaliście jako grafficiarze? Patrząc na pierwsze projekty choćby ten pod mostem Grota-Roweckiego w Warszawie jeszcze jako grupy Pinokio. Nie, dlatego, że graffiti jest pewnym zwartym systemem ideologiczno-programowym. To specyficzny styl życia i forma. Po pierwsze: ideologia tego, że robisz to sprayem, a nie niczym innym, dalej moda, pomijając aspekt muzyczny i światopoglądowy. Grafficiarze mają swój własny system wartości choć sami twierdzą, że nie mają własne widzenie świata. Bardzo unikają merytoryki. My staraliśmy się przekazywać ją od początku. Merytoryka w graffiti albo jej nie ma, albo pojawia się jako element dodatkowy, nieistotny. Mało kto wie, że w Berlinie zdarzyło się kilka morderstw na tle grafficiarskim. W pewnym momencie dwie grupy, które nachodzą sobie na drogę, po prostu wyciągają spluwy i strzelają do siebie. - Skupmy się jednak na was jesteście grupą i tylko przez pryzmat grupy chcecie być postrzegani? Jako osoby prywatne w ogóle nie chcemy egzystować w świecie medialnym. Tylko jako grupa mamy coś do powiedzenia, jako grupa coś robimy. Natomiast jako osoby prywatne imię, nazwisko, PESEL, data urodzenia, pochodzenie itd. to są nieważne sprawy. Tak zwani celebrities handlują swoją prywatnością i to, czy ona śpi z kanarkiem, chomikiem, krzesłem to jej sprawa. My wybieramy wypisanie się z tego interesu. - W takim razie czym się zajmujecie? Jak można nazwać ten rodzaj działalności? Komunikacja. - W jednym z wywiadów wasza działalność została nazwana mianem streetart. To są tylko przekaźniki, media, forma tej komunikacji. fot. Tomasz Jelski - Znakiem rozpoznawczym Twożywa są murale co poza tym wykonujecie? Tworzymy animacje, słuchowiska, plakaty, szablony, murale, billboardy, netart. To są tylko i wyłącznie metody. Nie skupiamy się na jednej konkretnej. Korzystamy z tego, co jest dostępne przy naszych możliwościach i zdolnościach. Nie przywiązujemy uwagi do tego, że teraz np. robimy naklejki, to uważamy się za naklejkowców. Tworzymy je dlatego, że w ten sposób możemy się komunikować ze społeczeństwem. To, co robimy, to poruszanie pewnych problemów, a nie namawianie kogokolwiek na cokolwiek. Nie interesuje nas przekonywanie ludzi do jakichś konkretnych wizji życiowych. To, jak człowiek wybiera własną drogę, jest jego suwerenną, ale odpowiedzialną decyzją. - Dlaczego tak bardzo lubicie murale i tak często wykorzystujecie tę formę komunikacji? Należymy do ludzi, którzy są entuzjastami murali, ponieważ mają jedną cechę, której brakuje ikonografii współczesnej mają znacznie większą optykę niż reklama. Reklama bowiem w każdej swej postaci, nawet ta społeczna, jest próbą wyciągnięcia od ciebie pieniędzy albo decyzji ona temu służy. Natomiast murale robione z pobudek artystycznych nie są tak bardzo nachalne, coś ci tam niektóre próbują powiedzieć, ale nie musisz sięgać po portfel, nikt nie próbuje łapać cię za niego albo za twoje serce, abyś sięgnął po portfel, wzbudzać w tobie pragnienia, aby dać pieniądze albo namówić cię na konkretną partię polityczną. Wydaje nam się, że trochę brakuje takich bezinteresownych przekazów w przestrzeni publicznej. Wykonują street-art, nie szukają rozgłosu, mogliby pracować w reklamie, ale są przeciwko niej. - Czy sprawdzacie, jaką kondycję mają wasze murale? Boicie się dewastacji? Robimy dość dużo i gdybyśmy jeździli wszędzie i pilnowali każdego muralu i szablonu to właściwie nie robilibyśmy nic innego. Dany projekt tworzony jest z myślą, aby wytrwał jak najdłużej. - Czy trudno jest pracować w zespole? Czy przy pracy od tylu lat spory są nieuniknione? W jaki sposób je rozstrzygacie? To prawda, spory są. Po tylu latach współpracy zdajemy sobie sprawę, że są one jej naturalną częścią i że negocjujemy nawzajem pewne rozwiązania formalne czy merytoryczne. Nie jest nudno! Można pracować pojedynczo i nie ma problemu ze sporami, ale wtedy są też pewne minusy. I ze względu na owe minusy wybraliśmy pracę grupową. Prawie jak robienie piosenki w zespole: ktoś, kto gra na perkusji, musi się dograć z kimś, kto gra na gitarze i jeszcze śpiewa muszą razem współdziałać, aby powstała piosenka. - Czy wzorowaliście się na kimś? Nie przypominamy sobie takiej osoby, której droga byłaby dla nas tak fascynująca, że chcielibyśmy ją kontynuować. Nie interesuje nas również to, aby ludzie podążali naszą ścieżką. Pragniemy za to, żeby byli samosterowni i wiedzieli, kim są, czego chcą oraz do tego dochodzili, żeby znali siebie, nie dawali się tak łatwo zmanipulować, czasami mieli świadomość, że są częścią ławicy. Tylko tego chcemy. - Czy nie myśleliście o stworzeniu własnej galerii, w której wasze prace dostępne na stronie zostały pokazane razem w realnej przestrzeni i pomieszczeniu? W ogóle nie jesteśmy fanami galerii. Nas bardziej interesuje robienie rzeczy w przestrzeni publicznej, a zamykanie tego w formie reprodukcji czy miniatur, to dla nas średnia przyjemność. Galeria to miejsce dla artystów. - Słyszałem, że nie chcieliście iść do Akademii Sztuk Pięknych dlaczego? W tym, co robimy, bardzo ważne są takie rzeczy, jak warsztat tekstowy czy merytoryczny i wiedzieliśmy, że tego nie nauczymy się na ASP. Nie znamy szkoły, która uczyłaby tego, czego my szukaliśmy. Warsztat nie jest niczym aż tak skomplikowanym, czego nie można nauczyć się samodzielnie. - Jak się czujecie jako szczęśliwi posiadacze Paszportów Polityki? Czy coś od tego czasu zmieniło się w waszym życiu? Jako Twożywo działamy już dziewięć lat i uwierz nie robimy tego z myślą o nagrodach. Paszport Polityki dostaliśmy rok temu, rozpoznawani jesteśmy od 2-3 lat a cały czas funkcjonujemy tak samo: tworząc, robiąc akcje nic się przez ten czas nie zmieniło. - A sam fakt docenienia? Nie mamy takiej potrzeby. Nas interesuje bardziej czy to, co robimy, jest dobre. Bardzo nam miło i ładnie podziękowaliśmy to oczywiście zawsze wyróżnienie. Jak dostawaliśmy nagrodę, byliśmy w środku wielkiego projektu Zaciemnienie robiliśmy codziennie nowy obrazek, co tydzień animację i wtedy żyliśmy tym, a nie Paszportem Polityki. - Jestem pewien, że z waszym talentem i umiejętnościami moglibyście pracować w niejednej agencji reklamowej. Tak było. Mariusz pracował, ale się z tego wycofał. Mieliśmy znajomych z dawnych lat, niestety wielu dosyć niefortunnie skończyło w reklamie. System z urokiem wsysa najlepszych, potem wykorzystuje i eksploatuje. Odnosimy czasami wrażenie, że pracujemy w dwóch różnych obozach w reklamie robi się to, przeciwko czemu próbujemy walczyć. A może to po prostu dwie twarze tego samego? - W tym roku obchodzicie dziesięciolecie pracy artystycznej jako grupa Twożywo czy zamierzacie jakoś to uczcić? Nie. To jest obyczaj, którego nie praktykujemy. Jedni potrzebują akceptacji i wyróżnienia, inni są zainteresowani robieniem i my właśnie jesteśmy zainteresowani robieniem. Nie jest nam potrzebne docenienie zewnętrzne owszem, ono się przydaje, otwiera pewne możliwości. Nie znaliśmy także decyzyjnych ludzi. To się nakręcało samo: ktoś coś zobaczył, kontaktował się z nami i tak to działało. Projekt sam się bronił. Jeśli projekt się broni, to wszystko się obroni. Multikultura Multimedialność totalnie zdominowała współczesność. Komputery, komórki, klawiatury... wszystko musi być multi. To oznaka nowoczesności i jakości. A jak jest w przypadku kultury? Czy jej poszczególne gałęzi mogą przeplatać się, uzupełniać? Czy książka może traktować o filmie, a muzyka o wierszach? Czy takie połączenie może dać dobry rezultat? Multikultura, czyli kilka słów o przenikaniu się sztuki. Książka nie robi BUM Prace magisterskie i doktorskie, które ukazują się drukiem, rzadko są idealną lekturą na jesienne wieczory. Książka Od Golema do Terminatora, która powstała w oparciu o rozprawę doktorską Magdaleny Radkowskiej-Walkowicz jest bardzo chlubnym wyjątkiem. Od Golema do Terminatora jest poświęcona mitowi sztucznego człowieka obecnemu od bardzo dawna w kulturze. Autorka zabiera nas w podróż śladami tej dziwnej i groźnej figury od XII wieku. Wtedy Golem po raz pierwszy pojawia się w tekstach kabalistycznych. Podróż kończy się w XXI wieku, gdzie sztuczny człowiek nadal straszy w filmach science fiction jako brutalny Terminator, superkomputer Golem z powieści Lema czy naród zbuntowanych maszyn z Matrixa. Wielkim plusem książki jest to, że, mimo naukowego charakteru pracy, autorka nie przytłacza czytelnika trudno strawną teorią. Czyni to jej książkę zrozumiałą i ciekawą nawet dla odbiorcy, który nie przywykł do naukowego żargonu i specyficznego stylu rozpraw naukowych. Jest napisana świetną polszczyzną i ma bardzo przejrzystą, logiczną strukturę, co w sumie nie dziwi, skoro autorka jest m.in. redaktorką kwartalnika op.cit, ale w pracach naukowych nie jest to wcale reguła. Od Golema do Terminatora można polecić każdemu, kto lubi literaturę science fiction i chciałby się dowiedzieć czegoś więcej o jej korzeniach. W książce znajdą coś dla siebie i fani kina. Wśród analizowanych historii o Golemie trafimy na klasyczne Metropolis Fritza Langa czy Gabinet doktora Caligari albo nowoczesne AI Spielberga czy nieśmiertelnego Matrixa braci Wachowskich. Po tę i po inne książki z serii Popkultura i media powinni sięgnąć też ci wszyscy, którzy chcą lepiej rozumieć otaczającą kulturę i mity, jakie ją tworzą. Ta i inne świetne książki wydawane przez młodych polskich naukowców mają tylko jeden problem. Na pracę Radkowskiej-Walkowicz można trafić tylko przypadkiem, wytrwale grzebiąc na sklepowej półce albo zaglądając na stronę internetową wydawcy. Książka ma masę zalet, włącznie z bardzo niską ceną (31 zł za 340 stron to dużo poniżej średniej), i tragiczną promocję. Gdyby nie to, że napisała o niej Polityka, większość nakładu Od Golema pewnie skończyłoby w księgarni z tanią książką, tak, jak ostatnio ponad 60 tytułów krakowskiego wydawnictwa Universitas. Lepiej by było, żeby zamiast na nowe rakiety czy roboty zwiadowcze rząd wydał więcej pieniędzy na promocję książek młodych naukowców, piszących na przykład o robotach właśnie. Nawet, jeśli, w przeciwieństwie do rakiet, książki nie robią BUM przed kamerą. Tymon Zimny Od Golema do Terminatora. Wizerunki sztucznego człowieka w kulturze Magdalena Radkowska-Wilkowicz WAiP 2008, 340 stron Klątwa polskiej grozy W polskiej kinematografii ze świecą w ręku można szukać filmów grozy. Komedie romantyczne oraz wielkie produkcje historyczne to chleb powszedni dla naszych twórców. Do tego dochodzi kino niszowe, którego największą, grozogenną atmosferą jest próba wypromowania swojego dzieła. Groza stanowi niezauważalny margines, o którym pisze w swojej książce Paweł Rodan. Książka, która mogłaby być doskonałym przyczynkiem do analizy tej niszy filmowej, zamienia się w traktat quasi-naukowy. Stara się być dogłębną analizą nielicznych, wyprodukowanych w Polsce filmów grozy. Poprzedzona krótką historią gatunku, począwszy od literackich pierwowzorów, zarysowuje nam kino grozy, którego w rzeczywistości polscy reżyserzy nigdy nie posmakowali. Autor próbuje wykazać, że nie możemy mówić o czymś takim, jak polski horror. Polska jest krajem, który nigdy nie stworzył odpowiedniego gruntu dla odbioru tego rodzaju sztuki. Horror jest gatunkiem niskim, nieatrystycznym w myśli reżyserów, nieprzystającym do patetycznego charakteru polskiej kinematografii. Rozmowy z autorami filmów, zamieszczone w drugiej części książki tylko potęgują to wrażenie. Nawet polski film grozy musi być ambitny. Niestety, finalnie nie jest ani ambitny, ani straszny. Czy kiedyś to się zmieni? Sądząc po krótkometrażowym Utopcu dołączonym do książki... niekoniecznie... Emil Borzechowski Paweł J. Rodan Polski horror, czyli o filmie grozy słów kilka Grupa audiowizualna Nemezis, 2008, 210 stron Odgrzewany mistrz Mury Jacka Kaczmarskiego stały się hymnem młodej Solidarności, jakby wbrew samemu artyście. W hołdzie jego osobie wydano Syna Marnotrawnego, komplet mający zawierać wszystkie pieśni barda. Parę lat później wydano Arkę Noego uzupełnienie pieśni wydanych wcześniej. Wydawać by się mogło, że wszystko, co Kaczmarski zagrał oraz zaśpiewał, zostało wydanie. Ale ten, kto tak myślał, mylił się. Dwa najnowsze albumy zawierają materiał z tras koncertowych z roku Gra i śpiew Jacka Kaczmarskiego prezentują się znakomicie. Niestety publiczność pozostawia wiele do życzenia. Wcześniejsze albumy koncertowe były grą między artystą a słuchaczami. Tutaj tego zabrakło. Część pierwsza prezentuje piosenki z lat , wśród których znajdują się m.in. Nasza Klasa, Krzyk czy Sen Katarzyny II. Jako bonus, dodano listę koncertów z lat , oraz ilustracje i ciekawostki z trasy koncertowej. Część druga zawiera materiał z płyt Sarmatia i Pochwała Łotrostwa, z utworami po raz pierwszy wydanymi w formie koncertowej. Jednakże, żadna z prezentowanych piosenek nie może być nazwana przełomowym wykonaniem. Nie jest nawet znacząco różna od wcześniej opublikowanych wersji. Oba albumy wydają się kolejną próbą zarobienia na artyście. Nie prezentują materiału wybitnego w stosunku do poprzednich krążków. Pozycja z jednej strony godna polecenia ze względu na doskonałą dyspozycję, melodyjny głos i niesamowitą grę Jacka Kaczmarskiego. Z drugiej jednak jest to kolejna płyta z publikowanymi po wielokroć utworami. Kolejnym minusem jest cena płyty, oscylująca w granicach 30 zł. Niewiele, jak na płytę, jednak porównując do Syna Marnotrawnego, czy Arki Noego, gdzie jedna płyta kosztuje w przeliczeniu 10 zł, warto się zastanowić nad zakupem tych albumów. Emil Borzechowski Jacek Kaczmarski Trasa Koncertowa 97 vol.1 & vol.2 Producent: Agencja Artystyczna J.C Koncert Ryba śpiewa Bluesa Gitary SDM-u przybrały wyraźną, bluesową barwę, która zdominowała najnowszy album pt.: Jednoczas. Już poprzednia płyta (Tabletki ze słów) zdradzała pewne muzyczne eksperymenty, jakich dopuściła się grupa pod przewodnictwem Krzysztofa Myszkowskiego. Jednak dopiero najnowszy album pokazał, że nie jest to jednorazowy wybieg stylistyczny. Niemal wszystkie najnowsze utwory pobrzmiewają bluesową nutą, obcą zespołowi przez ponad dwadzieścia lat jego istnienia. Nie jest to jednak wada, ale zaleta najnowszej płyty. Głos Myszkowskiego wciąż wydaje się młody i energiczny, a wtórujące mu dźwięki bluesa pokazują, że wokalista nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Głównym bohaterem płyty jest nieżyjący poeta, Jan Rybowicz, którego wiersze zostały wyśpiewane i zaaranżowane na najnowszym krążku. Pozostają one wierne dotychczasowej tematyce lirycznej zespołu. Bóg, człowiek, emocje. To wszystko, co może pobudzać do głębokiej refleksji, zawarto w najnowszych utworach SDM-u. Jako dodatek przewidziano płytę DVD z krótkim filmem o twórczości Rybowicza. Pozostaje tylko pytanie czy było warto? Czy odejście od znanej, gitarowej aranżacji wyjdzie zespołowi na dobre? Na pewno wniesie nieco świeżego powiewu, ale czy spodoba się wiernym fanom? Tę kwestię należy jednak pozostawić indywidualnej ocenie. Emil Borzechowski Stare Dobre Małżeństwo Jednoczas Słowa: Jan Rybowicz Rok wydania: 2008, Pomaton EMI REDAKCJA redaktor naczelny: Paweł H. Olek redaktorzy: Alicja Bobrowicz, Magdalena Karst, Anita Kowalska zespół redakcyjny: Emil Borzechowski, Tomasz Betka, Jan Dąbkowski, Małgorzata Flejter, Agnieszka Juskowiak, Marcin Łączyński, Paweł Łysakiewicz, Alicja Matyja, Magdalena Mikulska, Joanna Maria Sawicka, Elżbieta Stryjek, Julian Tomala, Agnieszka Wójcińska, Wioletta Wysocka współpraca: Jan Brykczyński, Tomasz Borowski, Urszula Ginalska, Kasper Grubba, Tomasz Jelski, Maria I. Szulc, Łukasz Świecki, Bartosz Zaborowski stały felieton: Andrzej Zygmuntowicz projekt graficzny i skład DTP: Karol Grzywaczewski / korekta: Joanna Maria Sawicka WYDAWCA: Instytut Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego koordynator wydawcy: Grażyna Oblas druk: Polskapresse Sp. z o.o. nakład: 10 tys. egz. adres redakcji: PDF pismo warsztatowe Instytutu Dziennikarstwa UW ul. Nowy Świat 69, pok. 51 (IV piętro), Warszawa, tel , Kolegia: każda środa godz. 18:00 Więcej tekstów w portalu internetowym: Piszesz, fotografujesz, interesujesz się PR? Szukamy współpracowników. Kolegia redakcyjne, każda środa godz. 18:00 Instytut Dziennikarstwa UW, sala

13 Szkolenia Fundacji na rzecz Rozwoju Szkolnictwa Dziennikarskiego, działającej przy Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Zarządzanie sytuacjami kryzysowymi października 2008 roku Warsztaty fotoreportażu 22 października-3 grudnia 2008 roku Redagowanie tekstów prasowych i naukowych października 2008 roku etap zaawansowany NLP (moduł I i II) października 2008 roku Redagowanie czasopism i książek i 29 listopada 2008 roku - etap podstawowy Kurs prawa prasowego - 15 listopada 2008 roku Zarządzanie sytuacjami kryzysowymi listopada 2008 roku Zarządzanie sytuacjami kryzysowymi 5-6 grudnia 2008 roku Redagowanie tekstów prasowych i naukowych grudnia 2008 roku etap zaawansowany NLP (moduł I i II) grudnia 2008 roku NLP (moduł I i II) stycznia 2009 roku Redagowanie czasopism i książek i 31 stycznia 2009 roku - etap podstawowy Patronat medialny: Patronat branżowy:

Branża kablowa na tle rynku telekomunikacyjnego

Branża kablowa na tle rynku telekomunikacyjnego Branża kablowa na tle rynku telekomunikacyjnego Jerzy Straszewski Prezes Zarządu Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej Konferencja Technik Szerokopasmowych VECTOR, Gdynia maj 2012 Polski rynek telekomunikacyjny

Bardziej szczegółowo

Konspekt lekcji: Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T)

Konspekt lekcji: Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T) Konspekt lekcji: Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T) 1 Co to jest telewizja? Dziedzina telekomunikacji przekazująca ruchomy obraz i dźwięk na odległość 2 Trochę historii Telewizja to stary wynalazek. Pierwszy

Bardziej szczegółowo

Materiały pomocnicze Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T)

Materiały pomocnicze Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T) Materiały pomocnicze Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T) Co to jest telewizja? Dziedzina telekomunikacji przekazująca ruchomy obraz i dźwięk na odległość. Trochę historii Telewizja to stary wynalazek. Pierwszy

Bardziej szczegółowo

Materiały pomocnicze Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T)

Materiały pomocnicze Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T) Materiały pomocnicze Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T) Co to jest telewizja? Dziedzina telekomunikacji przekazująca ruchomy obraz i dźwięk na odległość. Trochę historii Telewizja to stary wynalazek. Pierwsza

Bardziej szczegółowo

NAZIEMNA TELEWIZJA CYFROWA. Zasady przygotowania abonentów do odbioru naziemnej telewizji cyfrowej

NAZIEMNA TELEWIZJA CYFROWA. Zasady przygotowania abonentów do odbioru naziemnej telewizji cyfrowej NAZIEMNA TELEWIZJA CYFROWA Zasady przygotowania abonentów do odbioru naziemnej telewizji cyfrowej Dlaczego cyfrowo oznacza lepiej? bogatsza oferta programowa (nawet do 21 programów) lepsza jakość obrazu

Bardziej szczegółowo

KOMUNIKAT. Szanowni Państwo, Mieszkańcy powiatu łowickiego, skierniewickiego i rawskiego

KOMUNIKAT. Szanowni Państwo, Mieszkańcy powiatu łowickiego, skierniewickiego i rawskiego Szanowni Państwo, Mieszkańcy powiatu łowickiego, skierniewickiego i rawskiego KOMUNIKAT UWAGA! 19 marca 2013 roku pierwsze wyłączenia naziemnej telewizji analogowej na terenie województwa łódzkiego. Od

Bardziej szczegółowo

Zasady przygotowania abonentów do odbioru

Zasady przygotowania abonentów do odbioru NAZIEMNA TELEWIZJA CYFROWA Zasady przygotowania abonentów do odbioru naziemnej telewizji cyfrowej Dlaczego cyfrowo oznacza lepiej? bogatsza oferta programowa (nawet do 21 programów) lepsza jakość obrazu

Bardziej szczegółowo

Biuletyn IR Cyfrowego Polsatu. 12 18 stycznia 2015

Biuletyn IR Cyfrowego Polsatu. 12 18 stycznia 2015 Biuletyn IR Cyfrowego Polsatu 12 18 stycznia 2015 Prasa o nas Data Prasa o rynku TMT w Polsce 12.01 Rzeczpospolita: Ożywa dyskusja o cyfrowej telewizji Autor: Magdalena Lemańska Do Urzędu Komunikacji Elektronicznej,

Bardziej szczegółowo

maciaszczyk interaktywny wzbudzamy e-mocje

maciaszczyk interaktywny wzbudzamy e-mocje maciaszczyk interaktywny wzbudzamy e-mocje Nie chcemy, żeby ludzie Cię zobaczyli. Chcemy, żeby Cię zapamiętali. Jak zbudujemy Twój wizerunek w Internecie? Kompleksowa oferta działań interactive obejmuje

Bardziej szczegółowo

social relations agency

social relations agency social relations agency POBIJ REKORD ŚWIATA W SWOJEJ KUCHNI CASE STUDY Facebook Facebook to obecnie najpopularniejszy serwis społecznościowy na świecie. Posiada bardzo dobre możliwości targetowania komunikatów.

Bardziej szczegółowo

INNOWACYJNA FORMA REKLAMY NA PORTALU 10naj.eu

INNOWACYJNA FORMA REKLAMY NA PORTALU 10naj.eu INNOWACYJNA FORMA REKLAMY NA PORTALU 10naj.eu Realizacja przez ASIB Press & Media PO PIERWSZE INNOWACYJNOŚĆ, FORMA REKLAMY, KTÓREJ JESZCZE NIE BYŁO NAJLEPSZA Z MOŻLIWYCH! SPRAWDŹ! PRZEGLĄD NAJBARDZIEJ

Bardziej szczegółowo

SZKOLENIE OTWARTE 11.03.2014 LUB 13.03.2014!! INSTRUKCJA OBSŁUGI MEDIÓW Z ELEMENTAMI KRYZYSU!!

SZKOLENIE OTWARTE 11.03.2014 LUB 13.03.2014!! INSTRUKCJA OBSŁUGI MEDIÓW Z ELEMENTAMI KRYZYSU!! SZKOLENIE OTWARTE 11.03.2014 LUB 13.03.2014 INSTRUKCJA OBSŁUGI MEDIÓW Z ELEMENTAMI KRYZYSU DLACZEGO VISION GROUP? Łączymy wiedzę i umiejętności z zakresu public relations z dziennikarskim doświadczeniem.

Bardziej szczegółowo

Michał Brzycki Plan prezentacji: Definicja cyfryzacji telewizji naziemnej Konieczność wprowadzenia cyfryzacji Harmonogram wyłączania telewizji analogowej w innych krajach Korzyści i koszty cyfryzacji telewizji

Bardziej szczegółowo

Rozmowa ze sklepem przez telefon

Rozmowa ze sklepem przez telefon Rozmowa ze sklepem przez telefon - Proszę Pana, chciałam Panu zaproponować opłacalny interes. - Tak, słucham, o co chodzi? - Dzwonię w imieniu portalu internetowego AmigoBONUS. Pan ma sklep, prawda? Chciałam

Bardziej szczegółowo

Czy uważasz, że Twoja marka jest dostatecznie rozpoznawalna? Czy myślisz, że nie możesz pozyskać więcej nowych klientów?

Czy uważasz, że Twoja marka jest dostatecznie rozpoznawalna? Czy myślisz, że nie możesz pozyskać więcej nowych klientów? Czy uważasz, że Twoja marka jest dostatecznie rozpoznawalna? Czy myślisz, że nie możesz pozyskać więcej nowych klientów? Czy potencjalni klienci uznają Twoją ofertę za najbardziej atrakcyjną? Jeżeli na

Bardziej szczegółowo

Twój Salon Kosmetyczny na. Twój doradca w internecie

Twój Salon Kosmetyczny na. Twój doradca w internecie Twój Salon Kosmetyczny na Twój doradca w internecie Czy prowadzisz już fanpage na Facebook Swojego salonu? TAK NIE Sprawdź na kolejnych slajdach czy wszystkie elementy są przez ciebie dobrze przygotowanie

Bardziej szczegółowo

Materiały pomocnicze Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T)

Materiały pomocnicze Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T) Materiały pomocnicze Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T) Co to jest telewizja? Dziedzina telekomunikacji przekazująca ruchomy obraz i dźwięk na odległość. Trochę historii Telewizja to stary wynalazek. Pierwszy

Bardziej szczegółowo

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 )

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) Klient: Dzień dobry panu! Pracownik: Dzień dobry! W czym mogę pomóc? Klient: Pierwsza sprawa: jestem Włochem i nie zawsze jestem pewny, czy wszystko

Bardziej szczegółowo

Promocyjna oferta prowadzenia strony firmowej na na Facebooku

Promocyjna oferta prowadzenia strony firmowej na na Facebooku Promocyjna oferta prowadzenia strony firmowej na na Facebooku Oferta ważna od 01.04.2015 do 31.05.2015 Działania na Facebooku to komunikacja dynamiczna, regularna, zazwyczaj o charakterze lekkim, rozrywkowym,

Bardziej szczegółowo

Najnowsze statystyki dotyczące magazynów i e-magazynów. na podstawie przeglądu magazynu branżowego Press

Najnowsze statystyki dotyczące magazynów i e-magazynów. na podstawie przeglądu magazynu branżowego Press Najnowsze statystyki dotyczące magazynów i e-magazynów na podstawie przeglądu magazynu branżowego Press Papierowa sieć lipiec 2011 Zamknięcie wersji drukowanej Machiny i przeniesienie tytułu do internetu

Bardziej szczegółowo

INNOWACJE NA CELOWNIKU

INNOWACJE NA CELOWNIKU INNOWACJE NA CELOWNIKU 1 Kim jesteśmy? - Istniejemy na rynku od 2005 roku - Pracujemy w gronie 15 specjalistów wysokiej klasy - w 2009 pomyślnie przeszliśmy audyt technologiczny, otrzymując opinię firma

Bardziej szczegółowo

Konferencja prasowa. www.manta.com.pl

Konferencja prasowa. www.manta.com.pl 1 Konferencja prasowa 2012 2 Manta początek Manta powstała w 1998 roku w listopadzie. Obroty i zyski są wypracowane na kapitale własnym, firma nie ma żadnych kredytów, jest całkowicie niezależna, powstała

Bardziej szczegółowo

INFORMATOR Wdrażanie Naziemnej Telewizji Cyfrowej (NTC) Województwo Świętokrzyskie

INFORMATOR Wdrażanie Naziemnej Telewizji Cyfrowej (NTC) Województwo Świętokrzyskie INFORMATOR Wdrażanie Naziemnej Telewizji Cyfrowej (NTC) Województwo Świętokrzyskie Opracowano na podstawie materiałów Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji źródło: www.cyfryzacja.gov.pl 1 Proces cyfryzacji

Bardziej szczegółowo

AdBranch BRANŻA TELEKOMUNIKACYJNA

AdBranch BRANŻA TELEKOMUNIKACYJNA AdBranch BRANŻA TELEKOMUNIKACYJNA Dlaczego radio? W roku 2014 na reklamodawcy z branży telekomunikacyjnej na reklamę w radio wydali blisko 150 mln złotych. Trzech największych reklamodawców to Orange,

Bardziej szczegółowo

Rola internetu w zakupach artykułów spożywczych

Rola internetu w zakupach artykułów spożywczych Warszawa, 14 września 2010 r. Informacja prasowa IAB Polska Rola internetu w zakupach artykułów spożywczych Wyniki badania przeprowadzonego dla IAB przez PBI wskazują, że internauci aktywnie interesują

Bardziej szczegółowo

Czym jest. Inbound Marketing?

Czym jest. Inbound Marketing? Czym jest Inbound Marketing? Co to jest Inbound Marketing? Inbound Marketing to skuteczny marketing internetowy służący do promocji biznesu i marki za pośrednictwem Internetu. Jest to strategia marketingowa

Bardziej szczegółowo

Materiały pomocnicze Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T)

Materiały pomocnicze Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T) Materiały pomocnicze Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T) Co to jest telewizja? Dziedzina telekomunikacji przekazująca ruchomy obraz i dźwięk na odległość. Trochę historii Telewizja to stary wynalazek. Pierwszy

Bardziej szczegółowo

Biuletyn IR Cyfrowego Polsatu

Biuletyn IR Cyfrowego Polsatu Biuletyn IR Cyfrowego Polsatu 25 listopada 1 grudnia 2013 r. Prasa o nas Data Prasa o rynku TMT w Polsce 25.11 Dziennik Gazeta Prawna: Jedna sieć LTE dla wszystkich operatorów? WUKEtoczą się rozmowy na

Bardziej szczegółowo

Zacznij zarabiać z programem partnerskim iparts.pl!

Zacznij zarabiać z programem partnerskim iparts.pl! Zacznij zarabiać z programem partnerskim iparts.pl! Dołącz do Programu Partnerskiego iparts.pl! Polecaj sklep internetowy iparts.pl swoim klientom i zarabiaj na ich transakcjach! iparts Program Partnerski

Bardziej szczegółowo

FINANSOWY BAROMETR ING: Wiedza finansowa

FINANSOWY BAROMETR ING: Wiedza finansowa FINANSOWY BAROMETR ING: Wiedza finansowa Międzynarodowe badanie ING na temat wiedzy finansowej konsumentów w Polsce i na świecie Wybrane wyniki badania przeprowadzonego dla Grupy ING przez TNS NIPO Maj

Bardziej szczegółowo

Telewizja cyfrowa. Co w praktyce oznacza to dla mieszkańców?

Telewizja cyfrowa. Co w praktyce oznacza to dla mieszkańców? Telewizja cyfrowa Co w praktyce oznacza to dla mieszkańców? Gospodarstwa domowe, które odbierają sygnał telewizyjny wyłącznie z nadajników naziemnych i posiadają stare odbiorniki telewizyjne z chwilą wyłączenia

Bardziej szczegółowo

Biuletyn IR Cyfrowego Polsatu. 5 11 marca 2012 r.

Biuletyn IR Cyfrowego Polsatu. 5 11 marca 2012 r. Biuletyn IR Cyfrowego Polsatu 5 11 marca 2012 r. Prasa o Nas Data Prasa o rynku TMT w Polsce 05.03 Bloomberg Businessweek Polska: Telewizja wszędzie cię dopadnie Komórka zamiast pilota. Telewizja obecna

Bardziej szczegółowo

Inicjatywy i przedsięwzięcia w placówce medycznej. Jak pozyskać niezbędne fundusze? Elżbieta Brzozowska

Inicjatywy i przedsięwzięcia w placówce medycznej. Jak pozyskać niezbędne fundusze? Elżbieta Brzozowska Inicjatywy i przedsięwzięcia w placówce medycznej. Jak pozyskać niezbędne fundusze? Elżbieta Brzozowska PR jest bezpłatny PRowiec bez budżetu PRowiec rzecznik prasowy, ktoś, kto się tłumaczy, reaguje na

Bardziej szczegółowo

TUNER TV SAT nbox Enigma 2 - tani tuner TV Sat z ogromnymi możliwościami

TUNER TV SAT nbox Enigma 2 - tani tuner TV Sat z ogromnymi możliwościami TUNER TV SAT nbox Enigma 2 - tani tuner TV Sat z ogromnymi możliwościami Tuner NC+ sprzedawany w cenie około 150 zł w opcji na kartę. Elektronicy kupują go a następnie odsprzedają z wymienionymi podzespołami

Bardziej szczegółowo

Czy warto przygotować kampanię wyborczą w mediach społecznościowych i jak to zrobić?

Czy warto przygotować kampanię wyborczą w mediach społecznościowych i jak to zrobić? Czy warto przygotować kampanię wyborczą w mediach społecznościowych i jak to zrobić? Warsztat, Kongres Kobiet 9.05.2014 Czy social media są potrzebne w kampanii? Z internetu korzysta 61,4% Polaków (18,51

Bardziej szczegółowo

GŁÓWNY URZĄD STATYSTYCZNY Departament Badań Społecznych. Kultura w 2008 roku 1

GŁÓWNY URZĄD STATYSTYCZNY Departament Badań Społecznych. Kultura w 2008 roku 1 GŁÓWNY URZĄD STATYSTYCZNY Departament Badań Społecznych Materiał na konferencję prasową w dniu 28 sierpnia 2009 r. Notatka informacyjna WYNIKI BADAŃ GUS Kultura w 2008 roku 1 WYDATKI NA KULTURĘ Wydatki

Bardziej szczegółowo

Wyniki badania na temat czytania dzieciom

Wyniki badania na temat czytania dzieciom Wyniki badania na temat czytania dzieciom Maj 2007 O badaniu Badanie przeprowadzone zostało w drugiej połowie marca 2007 roku metodą ankiety internetowej Ankieta podzielona była na kilka części pytania

Bardziej szczegółowo

Damian Gastół. MAGIA 5zł. Tytuł: Magia 5zł. Autor: Damian Gastół. Wydawnictwo: Gastół Consulting. Miejsce wydania: Darłowo

Damian Gastół. MAGIA 5zł. Tytuł: Magia 5zł. Autor: Damian Gastół. Wydawnictwo: Gastół Consulting. Miejsce wydania: Darłowo Tytuł: Magia 5zł Autor: Wydawnictwo: Gastół Consulting Miejsce wydania: Darłowo Data wydania: 1 września 2011 roku Nr wydania: Wydanie II - poprawione Cena: publikacja bezpłatna Miejsce zakupu: ekademia.pl

Bardziej szczegółowo

Materiały pomocnicze Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T)

Materiały pomocnicze Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T) Materiały pomocnicze Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T) Co to jest telewizja? Dziedzina telekomunikacji przekazująca ruchomy obraz i dźwięk na odległość. Trochę historii Telewizja to stary wynalazek. Pierwsza

Bardziej szczegółowo

Firmowe media społecznościowe dla pracowników

Firmowe media społecznościowe dla pracowników Firmowe media społecznościowe dla pracowników Raport z badania Maciej Dymalski, Szymon Góralski Wrocław, 2012 ul. Więzienna 21c/8, 50-118 Wrocław, tel. 71 343 70 15, fax: 71 343 70 13, e-mail: biuro@rrcc.pl,

Bardziej szczegółowo

www.radiostargard.fm

www.radiostargard.fm Radio Stargard jest pierwszą niezależną, prywatną rozgłośnią radiową w naszym regionie. Nadajemy na częstotliwości 90,3FM. Zasięgiem technicznym docieramy do mieszkańców powiatu stargardzkiego i części

Bardziej szczegółowo

Opłaty miesięczne przy korzystaniu z Promocji (umowa na czas określony 24 m-ce)

Opłaty miesięczne przy korzystaniu z Promocji (umowa na czas określony 24 m-ce) Warszawa, luty 2008r. Zarząd Wspólnoty Mieszkaniowej Osiedla Lewandów Warszawa Telekomunikacja Polska, Region Centrum Sprzedaży do Rynku Masowego przestawia ofertę dostarczenia usług telekomunikacyjnych

Bardziej szczegółowo

Iv. Kreatywne. z mediów

Iv. Kreatywne. z mediów Iv. Kreatywne korzystanie z mediów Edukacja formalna dzieci Kreatywne korzystanie z mediów [ 45 ] Zagadnienia Wychowanie przedszkolne Szkoła podstawowa, klasy 1-3 Szkoła podstawowa, klasy 4-6 Tworzenie

Bardziej szczegółowo

Grupa Wydawnicza Gazet Lokalnych

Grupa Wydawnicza Gazet Lokalnych Grupa Wydawnicza Gazet Lokalnych Od 2004 r. www.extrapolska.pl Wydawnictwo Gazet Regionalnych Spółka Extra Media jest wydawnictwem w 100% z kapitałem polskim, od ponad 10 lat działającym na krajowym rynku

Bardziej szczegółowo

Tytuł ogłoszenia ma znaczenie!

Tytuł ogłoszenia ma znaczenie! Tytuł ogłoszenia ma znaczenie! Dawałeś kiedyś ogłoszenie swojej firmy albo działalności? To nie popełniaj tego samego błędu co wszyscy! Przedstawię Tobie teraz sposób jak ustrzec się błędu który jest dość

Bardziej szczegółowo

Materiał pomocnic y ze Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T ( )

Materiał pomocnic y ze Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T ( ) Materiały pomocnicze Naziemna telewizja cyfrowa (DVB-T) Co to jest telewizja? Dziedzina telekomunikacji przekazująca Dziedzina telekomunikacji przekazująca ruchomy obraz i dźwięk na odległość. Trochę historii

Bardziej szczegółowo

Biuletyn IR Cyfrowego Polsatu. 21 27 listopada 2011 r.

Biuletyn IR Cyfrowego Polsatu. 21 27 listopada 2011 r. Biuletyn IR Cyfrowego Polsatu 21 27 listopada 2011 r. Prasa o Nas Data Prasa o rynku TMT w Polsce 22.11 Dziennik Gazeta Prawna: Telewizja wszędzie tam gdzie widz Nadawcy telewizyjni postanowili nie czekać,

Bardziej szczegółowo

2A. Który z tych wzorów jest dla P. najważniejszy? [ANKIETER : zapytać tylko o te kategorie, na które

2A. Który z tych wzorów jest dla P. najważniejszy? [ANKIETER : zapytać tylko o te kategorie, na które 1. Gdyby miał P. urządzać mieszkanie, to czy byłoby dla P. wzorem [ANKIETER odczytuje wszystkie opcje, respondent przy każdej z nich odpowiada tak/nie, rotacja] 1.1 To, jak wyglądają mieszkania w serialach,

Bardziej szczegółowo

Wydawca BIS Sport Sebastian Krystek ul. Chwiałkowskiego 22/6 61-571 Poznań. e-mail: biuro@bissport.pl

Wydawca BIS Sport Sebastian Krystek ul. Chwiałkowskiego 22/6 61-571 Poznań. e-mail: biuro@bissport.pl Wydawca BIS Sport Sebastian Krystek ul. Chwiałkowskiego 22/6 61-571 Poznań e-mail: biuro@bissport.pl Redaktor Naczelny Sebastian Krystek tel: 783-426-277 e-mail: sebastiankrystek@wp.pl reklama Biathlon.pl

Bardziej szczegółowo

Serwis, proszę! - Czy europejskie sklepy internetowe spełniają oczekiwania swoich klientów?

Serwis, proszę! - Czy europejskie sklepy internetowe spełniają oczekiwania swoich klientów? Serwis, proszę! - Czy europejskie sklepy internetowe spełniają oczekiwania swoich klientów? Jak wiadomo, udane zakupy często zależą od dobrego doradztwa. Tak uważają nie tylko klienci w centrach handlowych,

Bardziej szczegółowo

Rola internetu w procesie zakupu usług telekomunikacyjnych

Rola internetu w procesie zakupu usług telekomunikacyjnych Warszawa, 17 lutego 2011 r. Rola internetu w procesie zakupu usług telekomunikacyjnych Wyniki badania przeprowadzonego dla IAB przez PBI wskazują, że dla Internautów odpowiedzialnych za zakup usług operatorów

Bardziej szczegółowo

Jak usługi mobilne zmieniają i kreują nowe media. Piotr Długiewicz

Jak usługi mobilne zmieniają i kreują nowe media. Piotr Długiewicz Jak usługi mobilne zmieniają i kreują nowe media Piotr Długiewicz Ewolucja praktyki marketingowej Mass Marketing Segment Marketing Customer Marketing Real-Time Marketing Brak segmentacji Wynik mierzony

Bardziej szczegółowo

PROJEKT II: DZIENNIKARSTWO OBYWATELSKIE

PROJEKT II: DZIENNIKARSTWO OBYWATELSKIE PROJEKT II: DZIENNIKARSTWO OBYWATELSKIE Dziennikarstwo obywatelskie to zbieranie, przetwarzanie, opracowywanie informacji przez dziennikarzy-amatorów, którzy chcą przyczyniać się do rozpowszechniania niezależnych,

Bardziej szczegółowo

Informacja handlowa. dotycząca serwisu smyki.pl

Informacja handlowa. dotycząca serwisu smyki.pl Informacja handlowa dotycząca serwisu smyki.pl Spis treści 1. Serwis internetowy smyki.pl...str. 2 2. Usługi reklamowe w internecie 2.1. Badania opinii publicznej...str. 3 2.2. Atuty serwisu smyki.pl...str.

Bardziej szczegółowo

Wykorzystywane formy prasy cyfrowej

Wykorzystywane formy prasy cyfrowej Wykorzystywane formy prasy cyfrowej Czytam prasę Czytelnictwo prasy w wersji cyfrowej w ciągu ostatniego miesiąca =

Bardziej szczegółowo

Oferta Fenomem.pl w ramach działań marketingowych na Facebook.com. email: monika@fenomem.pl kom.: 664-007-876

Oferta Fenomem.pl w ramach działań marketingowych na Facebook.com. email: monika@fenomem.pl kom.: 664-007-876 Oferta Fenomem.pl w ramach działań marketingowych na Facebook.com OFERTA Czym jest Facebook.com? Facebook.com to darmowy serwis społecznościowy, w ramach którego zarejestrowani użytkownicy mogą tworzyć

Bardziej szczegółowo

Dzieci aktywne online. Urodzeni z myszką w ręku Często online, rzadziej offline Treści poszukiwane

Dzieci aktywne online. Urodzeni z myszką w ręku Często online, rzadziej offline Treści poszukiwane Dzieci aktywne online Urodzeni z myszką w ręku Często online, rzadziej offline Treści poszukiwane październik 2007 Raport Dzieci aktywne online został opracowany na potrzeby I Międzynarodowej Konferencji

Bardziej szczegółowo

Nasz klient, nasz Pan?

Nasz klient, nasz Pan? przemyślane rozwiązania Nasz klient, nasz Pan? Nazwa przykładowego klienta Nie Propozycja ściemniaj! współpracy Co podać? 5 powodów dla których miałbym tu coś zamówić Mniejszy lub większy kryzys spotka

Bardziej szczegółowo

Otwieramy firmę żeby więcej zarabiać

Otwieramy firmę żeby więcej zarabiać Otwieramy firmę żeby więcej zarabiać Mężczyzna, w wieku do 40 lat, wykształcony, chcący osiągać wyższe zarobki i być niezależny taki portret startującego polskiego przedsiębiorcy można nakreślić analizując

Bardziej szczegółowo

Dziennikarze technologiczni pod lupą ComPress

Dziennikarze technologiczni pod lupą ComPress Dziennikarze technologiczni pod lupą ComPress Agencja Public Relations ComPress zrealizowała badanie mające na celu poznanie opinii dziennikarzy zajmujących się nowymi technologiami na temat preferowanych

Bardziej szczegółowo

UAM.TV. Naukowa Uniwersytecka Telewizja Internetowa IDEA STRUKTURA PERSPEKTYWY

UAM.TV. Naukowa Uniwersytecka Telewizja Internetowa IDEA STRUKTURA PERSPEKTYWY UAM.TV Naukowa Uniwersytecka Telewizja Internetowa IDEA STRUKTURA PERSPEKTYWY Uniwersyteckie Studio Filmowe Poznań 2015 IDEA Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu to jedna z wiodących uczelni w

Bardziej szczegółowo

WYPOSAŻENIE GOSPODARSTW DOMOWYCH W SPRZĘT ELEKTRONICZNY

WYPOSAŻENIE GOSPODARSTW DOMOWYCH W SPRZĘT ELEKTRONICZNY WYPOSAŻENIE GOSPODARSTW DOMOWYCH W SPRZĘT ELEKTRONICZNY Warszawa, wrzesień 2001 DANE O BADANIU ZLECENIODAWCA: Dział Badań Medialnych Biura Polityki i Koordynacji Programowej TVP SA TEMAT: Wyposażenie gospodarstw

Bardziej szczegółowo

PLANOWANIE MEDIÓW jak się zmienia planowanie mediów? Aneta Siejka www.mediowyekspert.pl

PLANOWANIE MEDIÓW jak się zmienia planowanie mediów? Aneta Siejka www.mediowyekspert.pl PLANOWANIE MEDIÓW jak się zmienia planowanie mediów? Aneta Siejka www.mediowyekspert.pl Na nic zda się nawet najlepsza kreacja, jeśli nikt jej nie zobaczy... Praca w mediach Doradzanie firmom jakie kanały

Bardziej szczegółowo

Fakt #1: Dużo nas łączy

Fakt #1: Dużo nas łączy Trendy 2013: Co gotują i jedzą rodziny na całym świecie Portal Allrecipes przeprowadził ankietę wśród tysięcy miłośników gotowania na całym świecie, aby poznać globalne trendy dotyczące jedzenia i wykorzystania

Bardziej szczegółowo

DLACZEGO WARTO WSPÓŁPRACOWAĆ Z DUŻE PODRÓŻE?

DLACZEGO WARTO WSPÓŁPRACOWAĆ Z DUŻE PODRÓŻE? DLACZEGO WARTO WSPÓŁPRACOWAĆ Z DUŻE PODRÓŻE? Duże Podróże to blog podróżniczy na którym zamieszczam relacje ze swoich wypraw w formie dopracowanych pod każdym względem opowieści. Porusza również tematy

Bardziej szczegółowo

SZCZEGÓŁOWY OPIS PRZEDMIOTU ZAMÓWIENIA (zwany dalej SOPZ ) ZMODYFIKOWANY

SZCZEGÓŁOWY OPIS PRZEDMIOTU ZAMÓWIENIA (zwany dalej SOPZ ) ZMODYFIKOWANY Załącznik nr 1 do SIWZ ZP/51/2015/R SZCZEGÓŁOWY OPIS PRZEDMIOTU ZAMÓWIENIA (zwany dalej SOPZ ) ZMODYFIKOWANY na zakup powierzchni reklamowej w czasopismach celem przeprowadzenia kampanii reklamowej w prasie

Bardziej szczegółowo

Postrzeganie telefonów komórkowych

Postrzeganie telefonów komórkowych Postrzeganie telefonów komórkowych prezentacja przygotowana dla Warszawa, lipiec 2006 O BADANIU Cel badania: Próba: Metoda badania: Realizacja badania: 4-10 lipca 2006 Badanie miało na celu uzyskanie odpowiedzi

Bardziej szczegółowo

Jak skutecznie szukać wolontariuszy w ramach Programu Wolontariatu Długoterminowego

Jak skutecznie szukać wolontariuszy w ramach Programu Wolontariatu Długoterminowego Jak skutecznie szukać wolontariuszy w ramach Programu Wolontariatu Długoterminowego Warszawa 2012 wersja dokumentu 1.0-7.08.2012 sprawdź na stronie wolontariat.net.pl czy masz aktualną wersję Program Wolontariatu

Bardziej szczegółowo

Oferta prowadzenia działań reklamowych w Internecie

Oferta prowadzenia działań reklamowych w Internecie Oferta prowadzenia działań reklamowych w Internecie 1. Dlaczego reklama w Internecie cieszy się powodzeniem? W Polsce jest ponad 17 milionów Internautów; Przeciętny Internauta spędza w sieci ponad 50 godzin

Bardziej szczegółowo

W listopadzie 2012 r. rozpoczął się w Polsce proces wyłączania naziemnej telewizji analogowej. Szanowni Państwo!

W listopadzie 2012 r. rozpoczął się w Polsce proces wyłączania naziemnej telewizji analogowej. Szanowni Państwo! W listopadzie 2012 r. rozpoczął się w Polsce proces wyłączania naziemnej telewizji analogowej. Szanowni Państwo! w listopadzie 2012 r. rozpoczął się w Polsce proces wyłączania naziemnej telewizji analogowej.

Bardziej szczegółowo

CZYM JEST MARKETING W MEDIACH SPOŁECZNOŚCIOWYCH?

CZYM JEST MARKETING W MEDIACH SPOŁECZNOŚCIOWYCH? Media społecznościowe szybko doganiają pocztę emailową, która nadal jest podstawowym sposobem przekazywania wiadomości i informacji online. Facebook ma ponad 1 miliard użytkowników, ponad 55 milionów wiadomości

Bardziej szczegółowo

KOMUNIKATzBADAŃ. Korzystanie z telefonów komórkowych NR 125/2015 ISSN 2353-5822

KOMUNIKATzBADAŃ. Korzystanie z telefonów komórkowych NR 125/2015 ISSN 2353-5822 KOMUNIKATzBADAŃ NR 125/2015 ISSN 2353-5822 Korzystanie z telefonów komórkowych Przedruk i rozpowszechnianie tej publikacji w całości dozwolone wyłącznie za zgodą. Wykorzystanie fragmentów oraz danych empirycznych

Bardziej szczegółowo

SKUTECZNA SIEĆ REKLAMY BEZPOŚREDNIEJ

SKUTECZNA SIEĆ REKLAMY BEZPOŚREDNIEJ SKUTECZNA SIEĆ REKLAMY BEZPOŚREDNIEJ Za pomocą serwisu asendo.pl, wysyłanie kampanii reklamowych z ofertami handlowymi oraz reklamami Państwa klientów stanie się bajecznie proste. asendo.pl skupia wszystkie

Bardziej szczegółowo

F a c e b o o k - d l a F i r m

F a c e b o o k - d l a F i r m F a c e b o o k - d l a F i r m Oferta działań marketingowych dla firm związanych z tenisem ziemnym O nas: jesteśmy Agencją Marketingu Interaktywnego; świadczymy usługi w zakresie prezentacji oraz obecności

Bardziej szczegółowo

OFERTA. Transmisje online. Prezentacje wyników kwartalnych. Filmy korporacyjne. Prezentacje inwestorskie IPO. Telewizja korporacyjna

OFERTA. Transmisje online. Prezentacje wyników kwartalnych. Filmy korporacyjne. Prezentacje inwestorskie IPO. Telewizja korporacyjna www.inwestortv.pl OFERTA Transmisje online Prezentacje wyników kwartalnych Filmy korporacyjne Prezentacje inwestorskie IPO Telewizja korporacyjna Transmisje online Prezentacja wyników finansowych Transmisja

Bardziej szczegółowo

omnia.pl, ul. Kraszewskiego 62A, 37-500 Jarosław, tel. +48 16 621 58 10 www.omnia.pl kontakt@omnia.pl

omnia.pl, ul. Kraszewskiego 62A, 37-500 Jarosław, tel. +48 16 621 58 10 www.omnia.pl kontakt@omnia.pl .firma Dostarczamy profesjonalne usługi oparte o nowoczesne technologie internetowe Na wstępie Wszystko dla naszych Klientów Jesteśmy świadomi, że strona internetowa to niezastąpione źródło informacji,

Bardziej szczegółowo

Jak zrealizować projekt medialny - kampanię społeczną?

Jak zrealizować projekt medialny - kampanię społeczną? Jak zrealizować projekt medialny - kampanię społeczną? materiały pomocnicze dla nauczycieli Materiał powstał w ramach programu Włącz się. Młodzi i media. Kampania społeczna to zestaw różnych działań zaplanowanych

Bardziej szczegółowo

Brandle.pl. Przykładowe opisy kampanii

Brandle.pl. Przykładowe opisy kampanii Brandle.pl Przykładowe opisy kampanii Opis kampanii to zestaw wytycznych dla wykonawców (agentów). Jest on najważniejszym elementem założeń, które tworzysz za pomocą kreatora kampanii. Poniżej stworzyliśmy

Bardziej szczegółowo

Dziennikarstwo obywatelskie. Czym jest?

Dziennikarstwo obywatelskie. Czym jest? Dziennikarstwo obywatelskie Czym jest? Dziennikarze obywatelscy Kim są? Dziennikarstwo obywatelskie......to rodzaj dziennikarstwa uprawianego przez nieprofesjonalnych dziennikarzy w interesie społecznym.

Bardziej szczegółowo

Netia Player, czyli co robić, kiedy zwykła telewizja już nie wystarcza. Katarzyna Kuczyńska, Netia Warszawa, 31 stycznia 2012

Netia Player, czyli co robić, kiedy zwykła telewizja już nie wystarcza. Katarzyna Kuczyńska, Netia Warszawa, 31 stycznia 2012 Netia Player, czyli co robić, kiedy zwykła telewizja już nie wystarcza Katarzyna Kuczyńska, Netia Warszawa, 31 stycznia 2012 Coraz bardziej zacierają się granice pomiędzy światem telewizji i Internetu

Bardziej szczegółowo

Reklama w wyszukiwarce

Reklama w wyszukiwarce Reklama w wyszukiwarce RYNEK NIERUCHOMOŚCI Czego użytkownicy szukają częściej? Ile kosztuje jedno kliknięcie w reklamę wyświetlaną po słowie mieszkanie do wynajęcia? Jak wygląda sezonowość na rynku reklamowym

Bardziej szczegółowo

BENEFIT MULTIMEDIA S.A.

BENEFIT MULTIMEDIA S.A. BENEFIT MULTIMEDIA S.A. Benefit Multimedia S.A. należy do grupy kapitałowej Benefit Systems twórcy autorskiego programu MultiSport. Benefit Multimedia to spółka wyspecjalizowana w obszarze digital signage

Bardziej szczegółowo

magazyn centrum handlu sztuki i biznesu

magazyn centrum handlu sztuki i biznesu MAGAZYN STAREGO BROAWRU MISJA MAGAZYNU Na 3. urodziny Starego Browaru powstał magazyn BR& w nadziei, że (...) będzie brandem wyjątkowym, że bedzie inspirował do nowych odkryć, do niekonwencjonalnych wyborów,

Bardziej szczegółowo

Kochamy gotować czy kochamy kupować. Monika Hasslinger-Pawlak, Michał Maksymiec, Anna Przeczka GfK Polonia

Kochamy gotować czy kochamy kupować. Monika Hasslinger-Pawlak, Michał Maksymiec, Anna Przeczka GfK Polonia Kochamy gotować czy kochamy kupować Monika Hasslinger-Pawlak, Michał Maksymiec, Anna Przeczka GfK Polonia Wiele sprzecznych informacji Co drugi Polak deklaruje, że lubi gotować 1/3 Polaków nie lubi gotować

Bardziej szczegółowo

Media społecznościowe: wykorzystanie w PR

Media społecznościowe: wykorzystanie w PR : O badaniu Cel Deklarowany zakres wykorzystania mediów społecznościowych w komunikacji public relations i marketingowej Opinie pracowników branży PR & marketing na temat ich oczekiwań związanych z tego

Bardziej szczegółowo

BInAR. Badanie Internetowego Audytorium Radia. lato 2010

BInAR. Badanie Internetowego Audytorium Radia. lato 2010 BInAR Badanie Internetowego Audytorium Radia lato 2010 Badanie Internetowego Audytorium Radia Cel: poznanie zwyczajów i postaw związanych z korzystaniem z radia w Internecie Czas: 7-18 maja 2010 Sposób:

Bardziej szczegółowo

Kim jesteśmy Co robimy Nasza oferta Doświadczenie Klienci Kontakt SPIS TREŚCI

Kim jesteśmy Co robimy Nasza oferta Doświadczenie Klienci Kontakt SPIS TREŚCI Kim jesteśmy Co robimy Nasza oferta Doświadczenie Klienci Kontakt SPIS TREŚCI OHHO Media to prężenie rozwijająca się, warszawska agencja kreatywna, działająca w obszarze mediów tradycyjnych i cyfrowych.

Bardziej szczegółowo

Centrum Informacyjne FEM Fundusze Europejskie w Małopolsce

Centrum Informacyjne FEM Fundusze Europejskie w Małopolsce Fundusze Europejskie w Małopolsce Departament Funduszy Europejskich Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego Kraków, ul. Wielicka 72, p. 400 tel. (012) 29 90 778, (012) 29 90 627, (012) 29 90 777

Bardziej szczegółowo

REGULAMIN KONKURSU UNIWERSYTET TRZECIEGO WIEKU/KLUB SENIORA PROMUJĄCY ZDROWIE. 1 Przepisy ogólne

REGULAMIN KONKURSU UNIWERSYTET TRZECIEGO WIEKU/KLUB SENIORA PROMUJĄCY ZDROWIE. 1 Przepisy ogólne REGULAMIN KONKURSU UNIWERSYTET TRZECIEGO WIEKU/KLUB SENIORA PROMUJĄCY ZDROWIE 1 Przepisy ogólne 1. Konkurs Uniwersytet Trzeciego Wieku /Kub Seniora promujący zdrowie realizowany jest przez Stowarzyszenie

Bardziej szczegółowo

Sprzedaż: żmudna praca dla wytrwałych czy droga do kariery? Badanie dotyczące postrzegania zawodu sprzedawcy (w Polsce).

Sprzedaż: żmudna praca dla wytrwałych czy droga do kariery? Badanie dotyczące postrzegania zawodu sprzedawcy (w Polsce). Sprzedaż: żmudna praca dla wytrwałych czy droga do kariery? Badanie dotyczące postrzegania zawodu sprzedawcy (w Polsce). Od kilkunastu lat, kiedy Polska znalazła się w warunkach wolnorynkowych, liczba

Bardziej szczegółowo

Goldenline oraz LinkedIn zakładanie konta i możliwości

Goldenline oraz LinkedIn zakładanie konta i możliwości Goldenline oraz LinkedIn zakładanie konta i możliwości Serwisy społecznościowe zdobyły ogromną popularność wśród polskich internautów. Sam tylko Facebook, który jest najpopularniejszym serwisem tego typu

Bardziej szczegółowo

STRONA WWW KARTA PROJEKTU

STRONA WWW KARTA PROJEKTU STRONA WWW KARTA PROJEKTU Aby poznać Twoją wizję przygotowaliśmy kwestionariusz pozwalający zebrać w jednym miejscu podstawowe informacje na temat projektu. Odpowiedz zwięźle na poniższe pytania pomijając

Bardziej szczegółowo