Byliśmy razem. wkatedrzewestminster BEATYFIKACJA JANA PAWŁA II »4-5. Na czasie. Pozostaniesz w naszej pamięci. Dżem z płatków różanych

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Byliśmy razem. wkatedrzewestminster BEATYFIKACJA JANA PAWŁA II »4-5. Na czasie. Pozostaniesz w naszej pamięci. Dżem z płatków różanych"

Transkrypt

1 london 7 May (165) Free issn BEATYFIKACJA JANA PAWŁA II Byliśmy razem wkatedrzewestminster Felieton»13 Na czasie grzegorz Małkiewicz: George W. Bush tak zareagował na zaproszenie Obamy: Bardzo sobie cenię zaproszenie prezydenta, ale nie skorzystam. Po ustąpieniu z urzędu postanowiłem stać na boku.szkoda, że takie nowinki z Zachodu nie trafiają do polskich mediów. A gdyby nawet trafiły, to kto je zauważy, skoro wszyscy mają talent i tańczą z gwiazdami? drugi Brzeg»14 Pozostaniesz w naszej pamięci Wojciech Mierzejewski: Ze sceny polskiego Londynu ostatnimi czasy odeszło wiele znakomitych nazwisk. Choćby wymienić prof. Jerzego Pietrkiewicza, działacza społecznego Juliusza Englerta, prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego, pieśniarkę Irenę Anders czy prof. Bolesława Taborskiego. Do tej listy dołączamy dziś drukarza, wydawcę i poetkę KRySTyNę BEDNARCZyK. recenzja»17 Dżem z płatków różanych teresa Bazarnik: Piękne fotografie, znakomita oprawa graficzna po prostu kupcie tę książkę, jeśli chcecie się wybrać w sentymentalną podróż. Jeżeli natomiast od pachnących dziką różą przydrożnych ogródków i targów z warzywami wolicie sieć supermarketów oraz wielopoziomowe galerie z multikinami i Pizzą Hut, kupcie ją dla przyjaciela Anglika, szefa Francuza, koleżanki z Jamajki lub sąsiada Hindusa. 1 maja 2011 w dzień beatyfikacji Jana Pawła II na masztach największej świątyni katolickiej w Wielkiej Brytanii powiewała flaga polska i watykańska. Nie wszyscy, którzy czuli taką potrzebę, mogli udać się do Rzymu, ale chcieli być razem w miejscu szczególnym, w świątyni, w której modlił się Jan Paweł II podczas swojej pielgrzymki i pod którą zakończył się 20-tysięczny marsz żałobny po śmierci Ojca Świętego. Z inicjatywy społecznego komitetu organizacyjnego o godz rozpoczęło się spotkanie modlitewne, na które przyszli wierni z całego świata.»4-5 sylwetki»18 Projektantka Magdalena Głowacka pytania obieżyświata»21 Kto wymyślił angielskie ogrody? Włodzimierz Fenrych: Ogród angielski nieregularnie rozplanowane ścieżki, rozległe trawniki, grupy swobodnie rosnących drzew jest wzorowany na... No właśnie, na czym? Czy istnieje wzorzec angielskiego ogrodu analogiczny do Wersalu? A jeśli istnieje, to gdzie?

2 2 7 maja 2011 nowy czas Największą mądrością jest czas, wszystko ujawni. Tales z Miletu SoBotA, 7 MAjA, GUStAWy, LUDMIły 1945 Bezwarunkowa kapitulacja Niemiec w Reims zakończenie II wojny światowej w Europie. NIeDzIeLA, 8 MAjA, StANISłAWA, MARKA 1429 Francuska bohaterka narodowa Joanna D Arc na czele niewielkiej armii wyparła Anglików spod Orleanu. PoNIeDzIAłeK, 9 MAjA, GRzeGoRzA, BożyDARA 1987 W Lesie Kabackim pod Warszawą doszło do katastrofy samolotu PLL LOT Ił-62 Tadeusz Kościuszko, lecącego do Nowego Jorku z 183 osobami na pokładzie. Wszyscy pasażerowie zginęli. WtoReK, 10 MAjA, ANtoNINy, IzyDoRA 1977 Zmarła Joan Crawford, aktorka filmowa; jedna z najpopularniejszych gwiazd Hollywood; za rolę w Mildred Pierce dostała Oscara. ŚRoDA, 11 MAjA, FRANCISzKA, IGNACeGo 1944 Rozpoczęła się bitwa o Monte Cassino. Wzgórze zostało zdobyte 18 maja przez 2 Korpus dowodzony przez gen. Władysława Andersa. CzWARteK, 12 MAjA, PANKRACeGo, DoMINIKA 1935 Zmarł marszałek Józef Piłsudski, polityk i mąż stanu. Ogłoszono stan żałoby narodowej Zmarł gen. Władysław Anders, dowódca 2 Korpusu Armii Polskiej. PIĄteK,, 13 MAjA, SeRWACeGo, GLoRII 1981 Postrzelenie Jana Pawła II na Placu św. Piotra w Rzymie. Zamachowcem okazał się Turek, Mehmed Ali Agca. SoBotA, 14 MAjA, BoNIFACeGo, DoBIeSłAWA 1983 W wyniku pobicia w komisariacie MO w Warszawie zmarł Grzegorz Przemyk, syn znanej poetki opozycyjnej, Barbary Sadowskiej. NIeDzIeLA, 15 MAjA, zofii, IzyDoRA 1951 Attache kulturalny Ambasady RP w Paryżu Czesław Miłosz podjął decyzję o pozostaniu na emigracji. PoNIeDzIAłeK, 16 MAjA, ANDRzejA, SzyMoNA 1920 Urodził się Leopold Tyrmand, prozaik, publicysta; popularyzator jazzu w Polsce. Autor powieści Zły, Filip oraz Dziennika WtoReK, 17 MAjA, WeRoNIKI, SłAWoMIRA Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych wydał ustawę znoszącą segregację rasową w szkołach. ŚRoDA, 18 MAjA, ALeKSANDRy, FeLIKSA 1944 Biorące udział w ofensywie alianckiej we Włoszech oddziały polskiego 2 Korpusu zdobyły Monte Cassino. CzWARteK, 19 MAjA, PIotRA, MIKołAjA 1884 Wyrokiem sądu w Lipsku, Józef Ignacy Kraszewski został skazany na 3,5 roku twierdzy za szpiegostwo na rzecz Francji. PIĄteK, 20 MAjA, ANAStAzeGo, BRoNIMIRA 1900 Otwarcie II Igrzysk Olimpijskich w Paryżu ery nowożytnej. W olimpiadzie po raz pierwszy mogły brać udział kobiety. Prenumerata prasy polskiej z wysyłką za granicę za pośrednictwem RUCH S.A King s Grove, London SE15 2NA Tel.: , REDAKTOR NACZELNY: Grzegorz Małkiewicz REDAKCJA: Teresa Bazarnik Jacek Ozaist, Daniel Kowalski Aleksandra Junga, Aleksandra Ptasińska; WSPÓŁPRACA REDAKCYJNA: Lidia Aleksandrowicz; FELIETONY: Krystyna Cywińska, Wacław Lewandowski; RYSUNKI: Andrzej Krauze; WSPÓŁPRACA: Małgorzata Białecka, Grzegorz Borkowski, Adam Dąbrowski, Włodzimierz Fenrych, Mikołaj Hęciak, Aleksandra Junga, Robert Małolepszy, Grażyna Maxwell, Michał Opolski, Michał Sędzikowski, Wojciech Sobczyński, Agnieszka Stando. DZIAŁ MARKETINGU: tel./fax: , mobile: Marcin Rogoziński WYDAWCA: CZAS Publishers Ltd. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych reklam i ogłoszeń oraz zastrzega sobie prawo niezamieszczenia ogłoszenia. nowyczas Wydanie dofinansowane ze środków Kancelarii Senatu w ramach opieki nad Polonią i Polakami za granicą w 2011 roku. Szanowny Panie redaktorze, po przeczytaniu Pana felietonu w poprzednim, świątecznym numerze nowego Czasu [nc 164, 19.04] znalazłam potwierdzenie na Pana słowa w kartce świątecznej otrzymanej od kuzynki z Polski, którą proszę zacytować. Z poważaniem IrEna GrOChOlEWSKa Kochana Irenko, serca mamy wypełnione bólem, strasznym bólem. rzeczywistość poraża. 9 i 10 kwietnia byłam w Warszawie wraz z Elżunią i agatką (która specjalnie przyleciała na te dni do Polski). Brałyśmy udział w uroczystościach związanych z rocznicą katastrofy smoleńskiej. W niedzielę byłyśmy na Krakowskim Przedmieściu od 8 rano do 22. Było nas bardzo dużo, nieprzebrane tłumy, atmosfera życzliwa, serdeczna, wszyscy dawaliśmy dowód naszej postawy, troski o losy Polski. To, co w kilkanaście godzin później zobaczyłam i usłyszałam w mediach, było porażające. nieprawdziwe, podłe relacje! Komentarze i opinie nie do przyjęcia ( ) DanuTa Szanowny Panie redaktorze Przesyłam pismo, podpisane przez kilkanaście osób, złożone na ręce proboszcza parafii na Ealingu, ks. Pawła nawalańca oraz na ręce ks. Stefana Wylężka, rektora Polskiej Misji Katolickiej. Prosimy, jeśli to możliwe, o publikację. MałGOrZaTa PIOTrOWSKa londyn, Ksiądz Proboszcz Paweł nawalaniec Polski Kościół rzymskokatolicki pw. nmp Matki Kościoła 2 Windsor road, london, W5 5PD Do wiadomości: Ksiądz rekor PMK Stefan Wylężek Szanowny Księże Proboszczu, my, niżej podpisani parafianie z Ealingu stanowczo sprzeciwiamy się wyrażeniu zgody przez Księdza Proboszcza na wygłoszenie prelekcji przez p. hannę Gronkiewicz-Waltz na terenie naszej parafii w maju br. Kilka miesięcy temu grupa parafian zaprosiła do londynu Ministra antoniego Macierewicza w związku z katastrofą smoleńską. Ksiądz Proboszcz nie zgodził się na ugoszczenie Pana Ministra w Windsor hall argumentując, że jest on zbyt polityczną osobą. Tymczasem w maju br. ma przyjechać do nas prezydent Warszawy hanna Gronkiewicz- Waltz, która wydała zgodę na demonstrację chuliganów plujących i mówiąc wprost oddających mocz na Krzyż. Dlaczego Ksiądz Proboszcz postępuje niekonsek- wentnie? To Pani Waltz odpowiada za niszczenie palących się zniczy pod Pałacem Prezydenckim oraz portretów śp. Pary Prezydenckiej w kolejne miesięcznice katastrofy smoleńskiej. Sprzeciwiamy się, aby ta osoba występowała publicznie przed Polakami mieszkającymi na Ealingu z jakąkolwiek nauką, bo jej czyny nie dają tej 29 kwietnia 2011 roku zmarła w Londynie osobie do tego moralnego prawa. Jeżeli Ksiądz Proboszcz nie przychyli się do naszego sprzeciwu, zapowiadamy przeprowadzenie aktywnego protestu. Informujemy także, że niniejsze pismo zostanie opublikowane w prasie. Z poważaniem, ParafIanIE Ś P Krystyna Bednarczyk poetka, drukarz, wydawca i współzałożycielka Oficyny Poetów i Malarzy. Wielce zasłużona dla polskiej kultury. Żegnamy Ją z wielkim żalem Redakcja Nowego Czasu 12 maja 2010 roku w trzecią bolesną rocznicę śmierci nieodżałowanej Ś.P. Ireny Sendlerowej o chwilę zadumy i modlitwę za spokój Jej Duszy prosi Lili Pohlman z Rodziną Żyje w naszych sercach! 5 maja 2011 roku zmarł po długiej walce z chorobą Ś P Witold Dowgiel Przez wiele lat wspomagał swoją pracą charytatywną polonijne organizacje w Londynie, m.in. Polski Uniwersytet na Obczyźnie. Był wielkim sympatykiem Nowego Czasu. Dziękujemy Panie Witoldzie za wsparcie optymizm i zawsze życzliwe słowa. Z wdową, Panią Marią Dowgiel łączymy się w smutku Redakcja Nowego Czasu

3 3 7 maja 2011 nowy czas czas na wyspie Ach, co to był za ślub! zo sta łam dłu żej w Lon dy nie, odwlekając powrót do Polski, specjalnie po to, by zobaczyć na żywo, jak Brytyjczycy świętować będą ślub księcia Williama z Kate Middleton, dziś już księżną Cambridge. Ślub księcia z dziewczyną, w której żyłach nie płynie ani kropla błękitnej krwi. Zostałam, bo zapowiadał się ślub jak z bajki. I taki był! Ceremonię ślubną oglądałam na ekranie telewizora. Chciałam jednak poczuć tę jedyną w swoim rodzaju atmosferę ulicznego świętowania, więc po transmisji telewizyjnej wyszłam z domu, zmierzając w kierunku Hyde Parku. W drodze mijałam puby obwieszone brytyjskimi flagami, i rozbawionych ludzi. Przed oczami miałam też obrazy z dnia poprzedniego. W czwartek wieczorem pojechałam na Parliament Square, przeszłam wzdłuż Westminster Abbey, obserwowałam rozentuzjazmowanych Brytyjczyków, rozstawiających swoje namioty, śpiwory, rozkładane krzesełka zaraz przy trasie orszaku weselnego. Tak, by zapewnić sobie dobrą lokalizację do obserwacji. Te lepsze miejsca okupowane były już dzień wcześniej. Wielbiciele rodziny królewskiej zaopatrzeni w przybory do makijażu wyczarowywali na swoich twarzach flagi brytyjskie czy miłosne wyznania. Przy namiotach na swoją godzinę czekały własnoręcznie przygotowane transparenty z życzeniami ślubnymi. Atmosfera wspólnej zabawy udzielała się każdemu przechodniowi, który przybył pod Opactwo Westminster w celu fotograficznego upamiętnienia tych chwil. Wśród koczujących można było dostrzec całe rodziny, od najmłodszych do najstarszych. Wszędzie potworne korki, dźwięk klaksonów, chorągiewki. Atmosfera oczekiwania na wielkie wydarzenie. W dniu uroczystości w Hyde Parku, gdzie postanowiłam świętować ten niezwykły dzień z innymi, wokół kilku telebimów zgromadził się wielotysięczny tłum. Panował klimat piknikowo-festynowy. Niektóre dziewczęta poubierane w prawdziwe suknie ślubne, pozowały do zdjęć z porucznikami z Królewskiej Akademii Wojskowej. Kate i Williama można było spotkać na każdym kroku, za sprawą niezwykle popularnych masek z podobiznami pary nowożeńców. W tle, ze sceny słychać było największe przeboje wykonywane na żywo. Tłum świętował razem z Kate i Williamem na tym niezwykłym przyjęciu weselnym w plenerze w samym sercu Londynu. Alaeksandra Junga znam po La ków mieszkających na Wyspach, którzy widzieli też ślub księżniczki Elżbiety z księciem Filipem. Wystarczy zapytać, a zaczną opowiadać z entuzjazmem prawdziwych rojalistów. Ten ciepły stosunek mieszkańców Wysp do dworu udziela się prawie wszystkim, którzy przez dłuższy czas przebywają w tym gościnnym kraju, nie będąc formalnie poddanymi Jej Królewskiej Mości. Królewski splendor jest zaraźliwy i nic na to nie można poradzić. Przekonał się o tym nawet premier David Cameron, który podobno zamierzał wystąpić podczas uroczystości królewskich zaślubin w garniturze. Został przez strażników etykiety dworskiej dyplomatycznie skarcony i przywdział jedynie dopuszczalny przy takich okazjach frak (choć buntonwiczką pozostała jego żona Samanta, która zamiast wymyślnego kapelusza wpięła we włosy jedynie ozdobną spinkę. W mojej historii był to drugi ślub królewski, związany z oczekiwaniem, że być może jest to ślub przyszłego króla. W takich przypadkach temperatura jest wyższa, czego nie doświadczyli bracia księcia Karola ani on sam, biorąc swój drugi ślub z Kamilą. Kiedy przyjechałem do Londynu, trafiłem na ślub Karola z Dianą. Ich związek skończył się tragicznie. Czy ich syn William sprosta zadaniu? Wydaje się, że ma duże szanse. Swoją żonę wybrał sam, ona zaś poślubiła księcia jak jest zapisane w bajkach. A bajki mają siłę sprawczą. Stefan Gracz Gdy by mnie ktoś za py tał dzień wcześniej, czy będę oglądała królewski ślub, odpowiedziałabym uczciwie nie wiem. Bo nie czułam żadnego emocjonalnego zaangażowania jeśli chodzi o tę uroczystość, chociaż mieszkam na Wyspach już dwadzieścia lat. Jednak w dniu ślubu już o ósmej rano włączyłam ukryty w szafce telewizor (ukryty nie w celu unikania opłaty licencji, ale z powodu niechęci do tego środka przekazu jednak na wszelki wypadek, na przykład taki jak ten, telewizor mam!). Widziałam więc wszystkie niezwykłe kapelusze wchodzące do Westminster Abbey. Wysłuchałam wszystkich komentarzy historyków, projektantek mody, koronowanych głów, fryzjerów i właścicieli pubów z Bucklebury i St Andrews. I na tyle wzruszyłam się podczas ceremonii ślubnej, przejazdu Pary Młodej karocą ulicami Londynu oraz sceny balkonowej, że obudziła się we mnie nieodparta potrzeba uczestniczenia w tym niezwykłym święcie. A ponieważ mieszkam w dzielnicy, gdzie poczucie patriotyzmu jest trudne do zdefiniowania i ulicznego party nie było, zaprosiłam więc własnego męża do własnego ogródka na kupionego przez siebie szampana. Wypiliśmy zdrowie pięknej jak z bajki Młodej Pary. Niechaj żyją długo i szczęśliwie! Teresa Bazarnik

4 4 7 maja 2011 nowy czas uroczystości beatyfikacyjne Błogosławiony Jan Paweł II Pięcioletnia Gloria Maria Wrona z Częstochowy musiała być w niedzielę w Watykanie, bo jak mówi jej mama dziewczynka żyje dzięki Janowi Pawłowi II. Bartosz Rutkowski Jak to dziecko dzielnie zniosło całą noc czuwania, podróż, podziwiam ją mówi z dumą o swojej córeczce jej mama. Pamięta te chwile, gdy była w ciąży, kiedy lekarze powiedzieli jej, że niektóre narządy dziecka nie są wykształcone, że to będzie tragedia. Ale potem były modlitwy do już umierającego papieża, Gloria przyszła na świat miesiąc po śmierci Jana Pawła II i podczas mszy beatyfikacyjnej na placu św. Piotra na pytanie, gdzie jest teraz Jan Paweł II rezolutnie odpowiadała: W niebie, patrzy na nas i czuwa nad nami. Takich pielgrzymów, jak państwo Mucha było w Rzymie półtora miliona. Nikogo nie odstraszyła pogoda, w nocy był deszcz i ziąb, ale kiedy rozpoczęła się msza beatyfikacyjna, niebo przejaśniało. A przybyli ludzie z całego świata, bo papież Polak był pielgrzymem, odbył ponad 120 zagranicznych podróży i poznał go cały świat. Widać było na każdym kroku polskie flagi, polskie pieśni i polską mowę. Jak choćby członków góralskiej kapeli Leliki, którzy śpiewali papieżowi, gdy ten był w jego ukochanych Tatrach. beatyfikacja w szybkim TemPie To była bardzo szybka beatyfikacja, bo Santo Subito, Święty Natychmiast pojawiło się już w dniu pogrzebu Jana Pawła II. Wszyscy oczekiwali tylko na formalność, jaką było oficjalne ogłoszenie świętym papieża Polaka przez jego następcę Benedykta XVI. I tak jak nie mogło w Rzymie zabraknąć małej Glorii, tak też musiała tam być siostra Tobiana. Ale ona była potem. Najpierw Benedykt XVI wygłosił po łacinie formułę, na którą rzesze wiernych na całym świecie czekały ponad sześć lat: Spełniając pragnienie naszego brata Agostino kardynała Valliniego, naszego wikariusza generalnego diecezji Rzym, wielu innych braci w episkopacie oraz licznych wiernych, po zasięgnięciu opinii Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych naszą władzą apostolską zgadzamy się, aby Czcigodny Sługa Boży Jan Paweł II, papież, od tej chwili nazywany był błogosławionym, a jego święto obchodzone mogło być w miejscach i zgodnie z regułami ustalonymi przez prawo 22 października każdego roku. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Płakali ze wzruszenia Z chwilą ogłoszenia przez Benedykta XVI Jana Pawła II błogosławionym i odsłonięcia jego portretu na fasadzie bazyliki św. Piotra zdjęcia wykonanego przez polskiego fotografa Grzegorza Gałązkę ludzie zgromadzeni na placu płakali ze wzruszenia. Był to najbardziej poruszający moment mszy beatyfikacyjnej. Po wygłoszeniu przez Benedykta XVI formuły beatyfikacji Jana Pawła II, do ołtarza na placu św.piotra przyniesiono relikwiarz z ampułką jego krwi. Relikwiarz przyniosły dwie zakonnice, których życie jest w szczególny sposób związane z polskim papieżem. Jedna z nich to polska siostra sercanka Tobiana Sobótka, która pracowała u boku Jana Pawła II i towarzyszyła mu II do ostatnich chwil jego życia, oraz francuska zakonnica Marie Simon-Pierre ze zgromadzenia Małych Sióstr Macierzyństwa Katolickiego. Jej niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia nagłe wyzdrowienie z zaawansowanej choroby Parkinsona w czerwcu 2005 roku, a więc dwa miesiące po śmierci papieża, uznano za cud, przypisywany jego wstawiennictwu. Tobiana znów Przy PaPieżu Siostra Tobiana była wyjątkowo wzruszona. To ona przez 27 lat, a więc przez cały pontyfikat, była jedną z najbliższych osób Jana Pawła II. Razem z innymi siostrami dbały o zdrowie papieża, jego garderobę, porządek. Siostry gotowały posiłki, podawały do stołu, przy którym Ojciec Święty gościł przywódców państw, reprezentantów elit naukowych i artystycznych. Dziś Tobiana mieszka i pracuje w Krakowie, w Pałacu Biskupim. Jest siostrą sercanką, nosi czarny habit z sercami wyhaftowanymi na piersiach. Tobiana to imię zakonne. Ochrzczona została jako Lucyna Sobotka. Pochodzi ze wsi Warchoły koło Węgrowa w diecezji drohiczyńskiej i co roku odwiedza rodzinne strony. Byliśmy razem Przesłanie wygłoszone przez księdza Krzysztofa Tyliszczaka w Katedrze Westmnsterskiej w niedzielę 1 maja Dzisiaj rano na placu św. Piotra w Rzymie Ojciec Święty Benedykt XVI, ogłosił błogosławionym Sługę Bożego Jana Pawła II. Można chyba bez przesady powiedzieć, największego z Polaków. Gromadzimy się tu dzisiaj we wspólnocie Kościoła Powszechnego, aby wyśpiewać dziękczynne Te Deum Laudamus. Kochani, cofnijmy się przez chwilę do tego przedziwnego dnia w historii Kościoła Powszechnego, do tego pamiętnego wydarzenia, które miało miejsce w Rzymie na placu św. Piotra 16 października 1978 roku. To tam z przedziwnych wyroków Opatrzności Bożej, na Stolicę Piotrową został wybrany nasz rodak Karol kardynał Wojtyła, metropolita krakowski. Ludzie zebrani wtedy na placu św. Piotra mogli z loggi bazyliki usłyszeć słowa: Non abiature paura Nie lękajcie się, nie lękajcie się przyjąć Chrystusa, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. A potem jeszcze Jego pierwsze słowa jako papieża do nas Polaków: Cóż powiedzieć. Wszystko co bym mógł powiedzieć, będzie blade w stosunku do tego, co czuje moje serce, a także do tego co czują Wasze serca. Więc oszczędzajmy słów. Niech pozostanie tylko wielkie milczenie przed Bogiem, które jest samą modlitwą. Dalej prosił nas, abyśmy z Nim byli na Jasnej Górze i wszędzie, abyśmy się za Niego modlili. Niech to nasze dzisiejsze spotkanie modlitewne, będzie więc dziękczynieniem Bogu, Matce Najświętszej i Tobie błogosławiony Ojcze Święty Janie Pawle II, za to co uczyniłeś dla Kościoła Powszechnego, dla Polski, dla polskiej emigracji. Chcemy dzisiaj dziękować za wszystkie pielgrzymki do naszego narodu, do naszej Ojczyzny. Chyba wszyscy pamiętamy to Jego wołanie na Placu Zwycięstwa w Warszawie w 1979 roku: Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi. I zaczęła się odnowa w naszej Ojczyźnie, odnowa, która ogarnęła Europę Środkową. Niedługo potem padł Mur Berliński i jakże ważne w tym kontekście stały się Jego słowa o duchowej jedności chrześcijańskiej Europy, na którą składają się dwie wielkie tradycje : Zachodu i Wschodu. A pamiętacie, z jaką siłą podtrzymywał nas na duchu, gdy przyszły ciężkie dni stanu wojennego? To On jako pierwszy z polityków, w południe przed modlitwą Anioł Pański, 13 grudnia 1981 roku wołał.. nie może być przelana polska krew, bo zbyt wiele jej wylano, zwłaszcza podczas ostatniej wojny. Trzeba uczynić wszystko, aby w pokoju budować przyszłość Ojczyzny. Czy jest sprawą przypadku, że wtedy, gdy panowały mroki stanu wojennego, kiedy nie mógł nas odwiedzić ponownie w kraju, spotkał się z Polakami właśnie tutaj, w Anglii, w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego 15 czerwca 1982 roku i mówił o historycznym świadectwie polskiej emigracji, świadectwie wiary i kultury, która ma swoje źródło nad Wisłą, w wierze Polaków i ich kulturze. W Jego słowach znalazło się i pouczenie: Emigracja spełni swoje posłannictwo tym skuteczniej, im wyższy będzie jej poziom etyczny, im bardziej Chrystus stanie się ośrodkiem jej życia i działania, im bardziej uwierzy, że tylko On jest drogą, prawdą i życiem. Czyż te słowa nie są aktualne dzisiaj, w odniesieniu do emigracji, do nas Polek i Polaków żyjących w Anglii? Jan Paweł II był świadkiem. On nadal jest wielkim świadkiem dla współczesnego człowieka. Żył tak jak nauczał, przemawiał z siłą i mocą, tak jak pierwsi Apostołowie. Dzisiaj Kościół cieszy się z wyniesienia Go na ołtarze. Te Deum Laudamus.

5 nowy czas 7 maja uroczystości beatyfikacyjne Anioły stróże Siostra Tobiana w czasie konklawe była w Rzymie. Już szykowała się do wyjazdu na misje, ale musiała zmienić plany. Została przełożoną sercanek, które zamieszkały na czwartym piętrze Pałacu Apostolskiego. Każda z nich miała tam pokój z łazienką, a do wspólnego użytku pokój do modlitwy i mały refektarz. Siostry wiedziały, że ich rola przy papieżu jest ogromna mówi ks. Janusz Bielański, były wawelski proboszcz i seminaryjny kolega kardynała Dziwisza. Dziś mówią mało o tamtej posłudze. Eufrozyna, najstarsza z sióstr, pełniła rolę osobistej sekretarki papieża. Przepisywała papieskie teksty na komputerze, tłumaczyła je na włoski. Papież miał do niej ogromne zaufanie. Siostry Fernanda i Germana prowadziły papieską, czyli polsko-włoską, kuchnię i ustalały, jakimi daniami podejmą gości. Siostra Matylda zajmowała się jego garderobą. Stanowiły zespół, ale najważniejsza była siostra Tobiana, która miała wśród sióstr ogromny posłuch. Siostrę Tobianę nazywano papieskim aniołem stróżem. To ona w ostatnich latach, kiedy Jan Paweł II był ciężko chory i wymagał opieki, towarzyszyła mu w zagranicznych podróżach. To właśnie siostrze Topianie powiedział Jan Paweł ostatnie słowa w życiu: Pozwólcie mi odejść do Pana. Były bardzo ważnymi świadkami w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II. Po pogrzebie Jana Pawła II, razem z kardynałem Stanisławem Dziwiszem siostry sercanki wróciły do Krakowa. Pełnią tu przy nim podobne role, jak w Watykanie przy Janie Pawle II. Nigdy jednak nie opowiadają o swej pracy w Pałacu Apostolskim. Tobiana jak ognia unika dziennikarzy, odrzuca pomysły, by spisać swoje wspomnienia, choć byłby to na pewno bestseller. Ona i pozostałe sercanki, które były przy Janie Pawle II są nieugięte, twierdzą, że żadnych wspomnień nie będzie. PolskA Go wspominała Wspominali za to Jana Pawła II Polacy we wszystkich większych miastach. Między innymi w Łagiewnikach, gdzie do tamtejszego sanktuarium przyszło ponad 120 tys. wiernych, w tym z Ukrainy, Litwini, Meksyku, a nawet Australii. Nie mogliśmy być w Watykanie, musieliśmy jednak oddać cześć wielkiemu Polakowi mówił Marcin Gąsior z Gdyni, który dodaje, iż oburzają go głosy krytyków papieża Polaka i to w takim szczególnym momencie. Gdy papież żył, nie mówili głośno, że coś im się w jego osobie i jego naukach nie podoba, teraz są odważni. Andrzej Leśniak z Krakowa przyjechał do Łagiewnik z żoną. Pamięta papieskie msze na Błoniach, mówi, że to były niezapomniane przeżycia, podobnie jak spotkania na słynnej Franciszkańskiej 3, przy tak zwanym papieskim oknie. Jan Paweł II był naturalny, spontaniczny, przez to kochali go tak bardzo młodzi, uważam się za pokolenie JP II bez względu na to, jak wielu stara się teraz ten termin obrzydzić dodaje z dumą młody informatyk. A Krzysztof Purcelewski z Warszawy spędził beatyfikacyjne popołudnie na placu Piłsudskiego. Kiedyś był sierżantem Ludowego Wojska Polskiego i pomagał zabezpieczać ten teren w czasie pierwszej, historycznej pielgrzymki papieża do ojczyzny w 1979 roku. Żona była po drugiej stronie barykady, jeśli tak można powiedzieć, stała gdzieś w tłumie tych, którzy na żywo widzieli papieża Polaka mówi Purcelewski i dodaje: teraz musieliśmy przyjść w to samo miejsce. PAPieski obraz PolAków Agnieszka Brzozowska wybrała się z dziećmi przed Bazylikę Opatrzności na warszawskim Wilanowie. Dla moich maluchów atrakcją był papamobile, którym jeździł Jan Paweł II w czasie swej pierwszej pielgrzymki do ojczyzny. Dla mnie to czas, kiedy ja sama byłam malutką dziewczynką i z zainteresowaniem, ale i przerażeniem patrzyłam, jakie tłumy przychodziły, by Go zobaczyć. No i chciałam zobaczyć, czy jestem gdzieś na tej fotografii Polaków, czyli obrazie Jana Pawła II wykonanego ze 105 tys. fotografii, moje zdjęcie. Nie było szans śmieje się pani Agnieszka nie wypatrzyłam siebie, ale wiem, że tam jestem i On jest z nami. Nie mam wątpliwości, podobnie jak chyba wszyscy tu zgromadzeni, że On niebawem będzie kanonizowany dodaje obecny tam Marek Wroński, który wypowiadał te słowa nim wiernych ucieszył watykański sekretarz stanu kardynał Tarcisio Bertone. Otóż powiedział on w niedzielę, że błogosławiony Jan Paweł II może zostać świętym za kilka lat. Dla wiernych oznacza to subito, natychmiast, bo cóż znaczy te kilka lat, jeśli Polacy i tak wiedzą, że Jan Paweł II jest już od dawna świętym. Byćświadkiem to dawać świadectwo. Prawdzie. Rzecz nie do udźwignięcia przez zwykłych ludzi. Dlatego podziwiamy tych wszystkich, którzy posiadają taką moc. My, na swój sposób, chcemy być świadkami ważnego wydarzenia. Nie tylko o nim przeczytać, ale i przeżyć je. W czasach oglądania świata poprzez ekran i obiektyw, a nie na własne oczy, zjawisko wspólnego przeżycia zdumiewa ludzi na wskroś nowoczesnych. W Katedrze Westminster byliśmy razem. Około dwa tysiące osób postanowiło przeżyć, a nie oglądać. I być świadkami Tego, który dawał świadectwo. Jego beatyfikacji. Pierwszy raz w życiu nie zawahałem się w takiej ocenie: Jan Paweł II był największym przywódcą duchowym XX wieku powiedziałem dziennikarce BBC. Opowiedziałem jej też swoją osobistą historię: Jako student byłem związany z duszpasterstwem akademickim personalnie, ale nie duchowo. Któregoś dnia przyszedłem punktualnie pod wskazany adres. Był to kościół w Krakowie, spotkanie trwało. Kardynał Wojtyła rozmawiał ze studentami, a ja cierpliwie i dyskretnie czekałem na tyłach kościoła. A jednak zauważył mnie w tej ciemnej nawie. Zostawił grupę studentów i podszedł do mnie. Przywitał się i przedstawił W kilka miesięcy później został wybrany papieżem. Pamiętam ten dzień i swoje pierwsze spotkanie z Ojcem Świętym. Może dlatego przystąpiłem do grupy kilku entuzjastów, którzy postanowili wspólnie przeżyć w Londynie beatyfikację Jana Pawła II. I tak się zaczęło, po schodach, wysokich do pokonania. Jak wkrótce się okazało, największym naszym wrogiem był czas, jego brak. I środowiskowa nieufność. Najpierw święta, a potem kilkudniowa przerwa w pracy. Nikogo nie ma, a jeśli jest, odpowiada sceptycznie: Po co to ludziom? Każdy ma satelitę, będą oglądać w domu. Jeden z prezesów był nawet początkowo entuzjastyczny, trochę w przewrotny sposób, ale poparcie obiecał. Wycofał się z niego po konsultacji z zarządem, który nie widział sensu w takich inicjatywach. Sens taki dostrzegł ksiądz rektor Polskiej Misji Katolickiej Stefan Wylężek. Kiedy uzyskaliśmy zgodę arcybiskupa Vincenta Nicholsa na wykorzystanie katedry, został naszym największym sojusznikiem. Każda inicjatywa mająca na celu ukazanie ludziom świętości i aktualności nauczania Jana Pawła II jest ze wszech miar godna poparcia. Spotkanie modlitewne w katedrze Westminster w dniu beatyfikacji Jana Pawła II, 1 maja 2011, na pewno przyczyni się do głębokiego przeżycia tej historycznej chwili w życiu Kościoła i Polski. Polska Misja Katolicka w Anglii i Walii włącza się do społecznego komitetu organizującego to spotkanie poinformował ksiądz rektor przedstawicieli społecznego komitetu organizacyjnego. Brak czasu i konieczność improwizacji groziły wywrotką. Konsekwentnie jednak obstawaliśmy, że planu B nie będzie, że musi się udać. W niedzielę 1 maja po godz katedra była pełna. Po wysłuchaniu powitania arcybiskupa Nicholsa (nagranego, gdyż arcybiskup przebywał w Rzymie), który przypomniał wizytę Jana Pawła II w tej właśnie świątyni oraz modlitwy w czasie ostatnich dni Ojca Świętego, głos zabrał ksiądz Krzysztof Tyliszczak, reprezentujący Polską Misję Katolicką (ksiądz rektor również był w Rzymie). Nad całością czuwał ksiądz Sławomir Witoń z Katedry Westminster, której gospodarzem tego dnia, pod nieobecność arcybiskupa Vincenta Nicholsa był arcybiskup Cardiff, biskup pomocniczy Westminster Cathedral George Stack (na zdjęciu z księdzem Tyliszczakiem ) rozpoczął on spotkanie wspólną modlitwą. Z powodów technicznych komentarze do transmisji watykańskiej były tylko w języku polskim. Brytyjczycy i inne narodowości mogą tego nie wytrzymać pomyślałem z przerażeniem. Zaczną z katedry wychodzić. Tak się nie stało, wszyscy zostali, a po uroczystości podchodzili do organizatorów i dziękowali za to wspólne przeżycie. Jest to niewątpliwa zasługa Jana Pawła II, że miliony na całym świecie po części poczuły się Polakami. Byłem z tego powodu dumny, i chyba wszyscy obecni w katedrze Polacy, którzy ujawnili się, kiedy znakomity chór Coro Dell Angelo pod batutą Violetty Gawary zaintonował Czarną Madonnę i ulubioną przez Jana Pawła II Barkę. Człowiekowi potrzebne są w życiu symbole, bo mówią o wartościach. Takim symbolem na zakończenie było pozostawienie na pamiątkę tego spotkania w skarbcu Katedry Westminster różańca z krzyżem papieskim. Grzegorz Małkiewicz

6 6 7 maja 2011 nowy czas czas na wyspie Bóg zapłać za poradę Urząd grzecznie prosi Polacy głównie korzystają jednak z kilku podstawowych zasiłków przede wszystkim Child Benefit, Child Tax Credit, Working Tax Credit, Housing Benefit, Employment and Support Allowance. Według Roberta Jankowskiego jednym z najbardziej stresujących przy załatwianiu jest Child Benefit, przede wszystkim z powodu długiego okresu oczekiwania. Trwa to czasem ponad pół roku. Trudno jednak coś poradzić, trzeba się uzbroić w cierpliwość. Pocieszeniem będzie wypłata zaległego zasiłku od chwili złożenia wniosku. Na Wyspach większość spraw urzędowych załatwia się korespondencyjnie albo telefonicznie. W tym także Polish Citizens Advice Board służy wsparciem. Pomogą wypełnić formularz, zatelefonują do urzędu. Jednemu z rodaków nadpłacono Tax Credit i przyszło wezwanie do zwrotu nadwyżki. Napisaliśmy wniosek o umorzenie. Nierzadko bywa on uwzględniany w całości albo częściowo, więc warto spróbować uważa Robert. W zdumienie wprawiło go natomiast inne urzędowe pismo, w którym proszono, aby świadczeniobiorca z własnej woli oddał zawyżony Child Benefit (wypłacano na drugie dziecko tyle samo co na pierwsze, a powinno być siedem funtów mniej), bo choć urząd nie ma podstawy prawnej do żądania zwrotu, to w trosce o publiczne finanse grzecznie o to prosi. Warto jednak pamiętać, że tam, gdzie państwo ma podstawę prawną, prosi równie grzecznie, ale znacznie bardziej stanowczo. Doradzam, aby sumiennie pozałatwiać wszelkie sprawy z urzędami, gdyż tutejsza biurokracja jest wyjątkowo pamiętliwa. Jeśli nawet ktoś wyjeżdża, to zawsze lepiej ładnie się z nimi pożegnać, dopinając co należy do końca. Wielu, choć początkowo wcale nie zamierza, po jakimś czasie wraca, a wtedy wychodzą stare sprawki, np. niezapłacone mandaty albo zapomniany podatek, choćby w niewielkiej kwocie tłumaczy nasz rozmówca. W Wielkiej Brytanii jest nawet zasiłek dla osób nadużywających alkohol. Nie dostanie go jednak jegomość legitymujący się wyłącznie czerwonym nosem. W Polish Citizens Advice Board w Perivale w zachodnim Londynie udzielane są bezpłatnie porady na temat świadczeń społecznych, starań o councilowskie mieszkanie i w innych sprawach ważnych dla zwykłych emigrantów. Robert Małolepszy W liczbie organizacji społecznych i przeróżnych instytucji, jako mniejszość narodowa na Wyspach, mamy pewny Rekord Guinnessa. Jednak te niezliczone społeczne ciała stawiają sobie przeważnie bardzo wzniosłe cele reprezentowania polskiej społeczności, dbania o jej wizerunek, protestowania, gdy szkaluje nas Daily Mail. Zasłużeni działacze mogą więc udzielić audiencji Królowej lub premierowi, w ogólnych zarysach przedstawić złożoną problematykę emigracyjną od wojny po dzień dzisiejszy, wystosować stanowcze dementi, odciąć się lub komuś dociąć. Całkowicie pochłonięci tą absorbującą działalnością nie mają już zazwyczaj czasu na zajmowanie się pojedynczymi, zresztą zupełnie trzeciorzędnymi, sprawami jakiegoś Kowalskiego czy Nowaka. Z tej racji zwykli Polacy napotykają na spore trudności z uzyskaniem pomocy w rozwiązaniu swych przyziemnych kłopotów, takich jak zatrudnienie, sprawy bytowe i socjalne. Opierają się więc na opiniach szwagra albo ekspertów z internetowych forów. Bywa, że wychodzą na nich jak przysłowiowy Zabłocki. Wielki plakat w języku polskim na kawiarence Christian Hope Centre w Perivale, tuż obok biblioteki (naprzeciwko Community Centre), zaprasza na bezpłatne konsultacje w sprawach zasiłków, podatków, mieszkań, itp. Wzbudza zaciekawienie rzadko widuje się takie ogłoszenia. W każdą sobotę czekają tu na Polaków Robert oraz Douglas. Robert jest Polakiem i mówi po polsku, a Douglas Amerykaninem. I też mówi po polsku. Jak się dobrać do zasiłku? Robert Jankowski mieszka w Londynie od siedmiu lat. Douglas Shaw mieszkał dziewięć lat w Polsce. Brał udział w projektach Kościoła Baptystów realizowanych w Rzeszowie. Między innymi uczył języka angielskiego. Przy okazji nauczył się polskiego. Punkt w Perivale działa od niespełna trzech miesięcy. W czasie dyżuru zagląda tu kilka osób. Jest przytulnie, jak to w kawiarence. Przy kubku kawy albo herbaty rozmowy prawie że koleżeńskie. Ludzie przychodzą z dwojakim typem spraw. Pierwsze, to bardzo ogólne pytania: czy należy się jakiś zasiłek i jak go uzyskać, albo jak starać się o mieszkanie komunalne? A drugi rodzaj, to już bardzo konkretne przypadki, gdy trzeba coś od strony formalnej dopiąć, albo odkręcić mówi Robert. Ponieważ tą dziedziną zajmuje się również profesjonalnie, najczęściej bez trudu potrafi udzielić odpowiedzi. Jeśli chodzi o najróżniejsze świadczenia, to podstawową kwestią jest to, czy dana osoba spełnia określone przepisami kryteria, aby je otrzymać. Jeżeli nie, to trzeba się zastanowić, co zrobić, aby te kryteria spełniała, np. dopełnić jakichś formalności dodaje Robert. Jak mówi, zdarza się, że ktoś słyszał, że dzwonią, ale nie wie, w którym kościele. W Wielkiej Brytanii system zasiłkowy jest niesłychanie rozbudowany. Wśród licznych zapomóg jest m.in. benefit dla osób nadużywających alkoholu. Nie dostanie go jednak jegomość legitymujący się wyłącznie czerwonym nosem, aby mógł dokupić sobie kolejną flaszkę. Są również tak specjalistyczne świadczenia, że kwalifikuje się do nich może jedna osoba na sto tysięcy, a może na milion. Robert przyznaje, że jako specjalista w tej dziedzinie, sam stale bywa czymś zaskakiwany. Warto pytać i szukać pomocy Swoją niezłą polszczyzną Douglas robi wrażenie. Chętnie dzieli się z Polakami wiedzą o życiu na Wyspach. Z drugiej strony, nieźle zna polską duszę. Dziewięć lat w Polsce to jednak trochę czasu. Ten okres wspominam sympatycznie. Do dziś mam w Rzeszowie przyjaciół. Pamiętam, że na początku trzeba było gruntownie tłumaczyć, kim są baptyści, ponieważ ludzie tam uważali, że jak ktoś nie jest wyznania rzymsko-katolickiego, to musi być świadkiem Jehowy wspomina z uśmiechem. Jak mówi, również tu w Londynie baptyści są otwarci na polskich emigrantów i podejmują na ich rzecz różnorakie inicjatywy. W miesiącach zimowych na Ealingu kilka kościołów adwentyści, metodyści, baptyści, zielonoświątkowcy oraz instytucje, w tym YMCA zorganizowało noclegi dla bezdomnych. Znalazło tam schronienie kilku naszych rodaków. Oprócz dachu nad głową i ciepłej strawy pomyślano też o polepszeniu ich losu na przyszłość. Zostałem poproszony o rozeznanie, jak można im pomóc. Niestety, dwóch w żaden sposób nie zaistniało w brytyjskim systemie, ani poprzez rejestrację w Home Office, ani posiadanie National Insurance Number. Gorzej, nie mieli już nawet polskich dokumentów. Trzeci natomiast był zarejestrowany i posiadał NIN. Kwalifikował się do pomocy społecznej. Z tego, co wiem, otrzymał zasiłek dla bezrobotnych i czeka na pokój w hostelu. Zaczyna stawać na nogi opowiada Robert Jankowski. Jego zdaniem nie należy zbytnio brać do serca opinii, że Polacy żerują na brytyjskim systemie opieki społecznej. To powracający co pewien czas dyżurny temat niektórych mediów. Z drugiej strony, mówi się o miliardowych zyskach budżetu wypracowanych przez emigrantów. Kto tu żyje i płaci podatki, ma pełne prawo korzystać też z przywilejów. Przede wszystkim zaś powinien wiedzieć, do czego jest zobowiązany i czego może oczekiwać w zamian. W Polish Citizens Advice Board w Perivale można porozmawiać również o tym. W ogóle warto rozmawiać, pytać i szukać pomocy.

7 nowy czas 7 maja takie czasy Polacy ruszyli za pracą za Odrę Niemiecka gospodarka potrzebuje nowej siły roboczej, potrzebuje fachowców, liczy, że to dzięki nim nastąpi drugi cud ich maszyny gospodarczej. I na tym chcą skorzystać Polacy, głównie młodzi, których niemieccy pracodawcy kuszą takimi oto ofertami: oferujemy bezpłatną naukę zawodu w naszych szkołach i gwarancję stałej pracy po zakończeniu nauki. Norfolkline jest teraz częścią DFDS Seaways Płyń z Dover Bartosz Rutkowski Marek Nowicki ze Stargardu Szczecińskiego zazdrości młodszym, że mogą teraz śmiało jechać do Niemiec do pracy. Gdzie oni tam przyjmą takiego dziadka jak ja, 55 lat na karku, bez języka, nie mam szans, ale dwóch moich kuzynów już było wcześniej sondować, czy mają jakieś szanse, nie interesuje ich praca sezonowa, chcą czegoś konkretnego, a obaj są po technikum mechanicznym, powinno się im udać mówi nieco zgorzkniałym głosem. Siedem lat po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej Niemcy otwierają wreszcie swój rynek pracy dla Polaków i mieszkańców innych krajów tego regionu. Dziś sytuacja za Odrą jest inna niż wtedy, gdy wstępowaliśmy do europejskiej wspólnoty. I różnica zarobków już nie taka, choć przebicie niemal w każdym fachu jest znacznie większe w porównaniu z tym, co można zarobić w Polsce. Poza tym Niemcy wychodzą z kryzysu, nie ma sprzeciwu dla obcych ze strony polityków i co ważne związków zawodowych. Niemiecka gospodarka potrzebuje nowej siły roboczej, potrzebuje fachowców, liczy, że to dzięki nim nastąpi drugi cud ich maszyny gospodarczej. I na tym chcą skorzystać Polacy, głównie młodzi, których niemieccy pracodawcy kuszą takimi oto ofertami: oferujemy naukę zawodu w naszych szkołach i gwarancję stałej pracy po zakończeniu nauki. Dla Polaków to wymarzona oferta, bo w kraju ktoś najzwyczajniej w świecie zapomniał o szkołach zawodowych, a tylko one przygotowują fachowców. Kuszą młodych PolaKów To dlatego niemieckie szkoły zawodowe w tym roku zamierzają ściągnąć przynajmniej kilkanaście tysięcy gimnazjalistów z krajów ościennych. Liczymy głównie na Polaków mówią szefowie Niemieckiej Izby Rzemieślniczej. Oferują nie tylko darmową naukę w szkołach, zakwaterowanie i wyżywienie oraz stypendium: na pierwszym roku 750 euro, a na trzecim już 1500 euro, lecz dają także gwarancję zatrudnienia. Nie trzeba znać niemieckiego, kurs językowy będzie na miejscu. Na młodych uczniów liczą m.in. fabryka maszyn drukarskich Heidelberger Druck, agencja pracy tymczasowej Adecco, kasa oszczędnościowa Sparkasse Vorpommer, mnóstwo restauracji i hoteli w północno-wschodnich landach. Na młodych Polaków czeka Brandenburgia, Saksonia, Maklemburgia czy Turyngia. Tam liczba chętnych do nauki zawodu w ciągu siedmiu lat spadła o proc. Niemal w całych Niemczech pustkami świecą wielkie ośrodki szkolenia zawodowego. Niektóre z nich, np. w Poczdamie, to duże kompleksy zajmujące po kilka hektarów powierzchni. Niemieckie izby stać na luksus płacenia za naukę, bo są dofinansowane z budżetów landów i ze środków federalnych. Dla porównania, uczniowie w Polsce, którzy uczą się zawodu, praktykując w zakładzie fryzjerskim lub warsztacie samochodowym, dostają od 100 do 200 zł miesięcznie. Pracodawcy narzekają na słaby poziom przygotowania do zawodu, uczniowie na rozminięcie ich przygotowania z wymaganiami rynku. A niemiecki rynek wchłonie wiele, nie tylko uczniów, także wysoko wykwalifikowaną kadrę, bo brakuje też inżynierów i informatyków. Nasze firmy potrzebują od zaraz 36 tys. inżynierów i 66 tys. informatyków mówi niemiecki minister gospodarki Rainer Brüderle. Potrzebujemy też 30 tys. pracowników z wykształceniem technicznym, spawaczy, monterów, mechaników, elektryków. Do tego dodajmy około 30 tys. pracowników z branży hotelarskiej i gastronomicznej, które od razu wchłonie niemiecki rynek. Niemiecki rynek kusi zarobkami, mechanik samochodowy zarobi miesięcznie powyżej 2 tys. euro, kelner czy barman 2,5-3 tys. euro, sprzątaczka 1,5-1,8 tys. euro, elektryk 2,4 tys. euro, opiekunka osób starszych 1,3 tys. euro. Dobrze zarabiają inżynierowie nawet dwa razy tyle co w Polsce. TylKo języka brak Wielu specjalistów przestrzega jednak przed nadmiernym optymizmem tych, którzy liczą na szybki zarobek za Odrą. Przeszkodą w podjęciu pracy dla wielu Polaków będzie brak znajomości języka niemieckiego. Dotyczy to robotników, jak i specjalistów. Katarzyna Soszka-Ogrodnik z Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej zwraca też uwagę na to, że osoby, które chcą wyjechać do Niemiec, powinny uwzględnić koszty utrzymania w Niemczech, a te są duże. Co byśmy jednak o cieniach tej pracy nie powiedzieli, to jednak już dziś mówi się, że Niemcy zabiorą nam sporo bezrobotnych. Wystarczy jeden przykład, tylko po jednych targach pracy w Nysie pracę za Odrą znalazło tysiąc osób. A powiat nyski ma najwyższe bezrobocie na Opolszczyźnie bez pracy jest tu ponad 10 tys. osób, czyli 21 proc.. Od czasu targów wyrejestrowało się tysiąc bezrobotnych twierdzi szef Powiatowego Urzędu Pracy Kordian Kośbiarz, dodając, że z jednej strony się cieszy, że bezrobotni w końcu znajdą pracę. Z drugiej żal mu, bo wyjeżdżają młodzi, wykształceni ludzie, znający języki. Najgorsze, że 30 proc. naszych bezrobotnych nie skończyło 25 lat. Jeśli wyjadą, to zostaną tam na stałe. Stracimy ich bezpowrotnie dodaje Kolbiarz. Ale młodzi ludzie, jak 22-letni Marek ze wsi pod Nysą, był już gdzie indziej. Marek był w Holandii. Nie zarobiłem wiele, ale znów wyjadę. Mam dość pracy 300 godzin w miesiącu, a naszych polityków to już nawet nie słucham. Bo wszyscy mówią tylko, po co wy wyjeżdżacie z kraju? A ja się pytam, jak mam się utrzymać z pensji 1500 złotych miesięcznie? Wymagania dotyczące znajomości języka są różne w zależności od fachu, większe dla opiekunki osób starszych, minimalne dla budowlańców. A na takich fachowców, jak spawacze z doświadczeniem, praca czeka nawet przy znikomej znajomości języka. Szukamy fachowców, zatrudnimy każdą liczbę pielęgniarek, nawet dwa autobusy, takie jest u nas zapotrzebowanie mówił Michał Wróbel z firmy alpha Personal-Service. Dostaną ok euro i mieszkanie za darmo. Są też inne bonusy. Wysyłamy na darmowe 400-godzinne kursy języka niemieckiego. do Dunkierki już od 25 funtów w jedną stronę Jest teraz częścią DFDS Seaways

8 8 7 maja 2011 nowy czas takie czasy Czy oni chcą podpalić Polskę? Michał Opolski Ubiegłoroczna tragedia narodowa, a taką, wbrew częstej deprecjacji, była katastrofa smoleńska, odcisnęła trwałe piętno na polskim życiu publicznym, wyznaczając swego rodzaju cezurę w opisie współczesnej Polski. Niezależnie od wszelkich innych okoliczności, polityczno-społeczne skutki wspomnianej tragedii będziemy odczuwać jeszcze bardzo długo. Dzień bez Smoleńska, o którym jeszcze niedawno deliberowano w mediach, nic tu nie zmieni. Debata na temat państwa, pomijająca kontekst smoleński, którą proponują nam środowiska przychylne władzy, jest całkowicie nonsensowna i trąci strachem. U PODSTAW PAŃSTWA SĄ SYMBOLE Pisałem przed rokiem, że w narodowej żałobie, której świadkami byliśmy po 10 kwietnia, było coś pięknego i poruszającego. I choć natychmiast znaleźli się erudyci, raz po raz próbujący wykpić i zohydzić atmosferę tamtych dni za pomocą niskiej dezynwoltury, to jednak nie udało im się wmówić Polakom, że zaduma i patriotyczna więź, które tak szczególnie demonstrowano po 10 kwietnia 2010 roku, były absurdalnym odruchem stadnym, patriotyczną fanfaronadą czy patriotycznym piknikiem, jak łaskaw był nazwać pogrzeb pary prezydenckiej, pisarz Stefan Chwin. Jedno udało się udowodnić prostactwo i pogarda wobec państwa i wspólnoty, wyróżniają coraz to większą część tzw. inteligencji. Nie wiem, w jakiej skali mierzy się absurdalne odruchy stadne, dlatego zapytam wszystkich naszych nieskrępowanych nimi inteligentów: czy narodowa feta z udziałem kilkudziesięciu tysięcy Polaków, którą obserwowaliśmy przy okazji pożegnalnego występu skoczka narciarskiego, też była stadną niedorzecznością? Nie tylko nie znalazłem tego typu sformułowań, ale odniosłem wrażenie, że wręcz przeciwnie pospolite ruszenie było w tym przypadku wyrazem jedności i szacunku, którym Polacy obdarzają swojego mistrza. A skoro tak, pozwólcie okazywać pamięć i szacunek także głowie państwa, ergo Polsce. Jeśli ktoś z was nie zauważył lub ma jakiekolwiek wątpliwości, że pamiętnego dnia to Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, kto by nim nie był i z jakiego środowiska by się nie wywodził, uosabiał naszą państwowość, odsyłam do konstytucji. Mam absolutną pewność, że gdyby w podobnych okolicznościach zginęła głowa państwa (oby nigdy się to nie powtórzyło), którą apolityczni specjaliści od dezynwoltury szanowali, patriotyczny piknik zastąpiłyby obywatelskie i pełne empatii elaboraty. Zgoda gdy ginie głowa państwa należy się nad tym faktem pochylić. Nie jest jednak żadnym novum, że nie stosuje się tej zasady po równo, sprowadzając osobę prezydenta Kaczyńskiego do pozycji funkcjonariusza jednej opcji i snując niepoważne rozważania o prezydenturze podziałów, tak jakby jakakolwiek inna była od nich wolna. Nie głosowałem na obecnego prezydenta, ale to on, mimo mojego głębokiego niezadowolenia i nad wyraz krytycznej oceny jego poczynań, reprezentuje w chwili obecnej nasze państwo, podobnie jak reprezentował je wcześniej prezydent Lech Kaczyński. Ot, cała tajemnica meandrów w rozróżnianiu krytyki, nawet najostrzejszej, od poszanowania samego urzędu i stojącej za nim symboliki państwowej. Pamiętajcie, wszelkiej maści inteligenci, nie musicie wspominać ubiegłorocznej tragedii, ani minionej żałoby narodowej nikt was do tego nie zmusza. Macie swoich bohaterów rozumiem. Szacunek i pamięć, zamiast chamstwa i pogardy, czego m.in. domagają się demonstrujący w centrum Warszawy Polacy, to chyba niezbyt wygórowane oczekiwania, zwłaszcza że o szacunku do wspólnoty, a nie do opcji politycznej, tak naprawdę mówimy. To właśnie ta wspólnota, która rozumie znaczenie imponderabiliów i symboliki narodowej, wzbudza strach w szeregach elity rządzącej. Im mocniej Polacy domagają się poszanowania dla tej sfery, tym większy strach towarzyszy tym, którzy wiedzą, jakie pryncypia w myśleniu o państwie i narodzie się za nią kryją. W eseju O czasach postpatriotycznych, profesor Zdzisław Krasnodębski cytuje: naród bez imponderabiliów, naród wyrzekający się obrony tego, co nieuchwytne czasem i niemożliwe do nazwania, wyrzeka się własnej kultury, stacza się do poziomu plemienia. Znamienne jest, że Adam Michnik, autor tych słów, już jako redaktor naczelny największego polskiego dziennika, zrobił wszystko, by w przypadku Smoleńska, choć nie tylko, całkowicie im zaprzeczyć. Jeśli nawet, jak zwykło się to w medialnej propagandzie przedstawiać, jedność okazuje nic nieznaczący margines, to w zgodzie z polityką poszanowania mniejszości, której tak wielu inteligentów sekunduje, należy pozwolić oszołomom manifestować swoje uczucia. O to, aczkolwiek innymi słowami, apelowała w wywiadzie udzielonym Rzeczpospolitej, prof. Maria Szyszkowska, której żaden inteligent, choćby uciekł się do najbardziej pokrętnej erystyki i słownej ekwilibrystyki, nie zdoła przypisać narodowo- -radykalnych zapędów czy politycznego wykorzystywania symboli narodowych. Zanim kolejny raz zaczniecie ze swych trybun krzyczeć o religii smoleńskiej, przemyślcie dobrze, czy wesoły happening, który zalegitymizowaliście pod Pałacem Prezydenckim latem ubiegłego roku, tak naprawdę nie unaocznił racji ciemnej tłuszczy spod krzyża. Nie walczcie z pamięcią, szermując chwytliwymi hasłami o tolerancji, laicyzacji społeczeństwa czy desakralizacji przestrzeni publicznej. Nie perorujcie już o nienawiści i wykluczeniu z polskości, bo z tej ostatniej sami się wykluczacie, gardząc nią lub traktując w protekcjonalny sposób. (...) upamiętnienie w Warszawie 10 kwietnia 2010 roku tego miejsca i czasu nie jest kwestią racji politycznej, lecz prawdy o nas jako narodzie i społeczeństwie. O tej prawdzie i o tych wartościach nie może decydować ani referendum, ani badanie opinii publicznej, ani głosowanie wyborców. Nie o każdej racji decyduje większość. Nie wszystko co polskie jest polityczne i partyjne napisał ostatnio Czesław Bielecki, zabierając głos w sprawie upamiętnienia tragedii. Warto zapamiętać te słowa. Tym bardziej że odnoszą się one również do pytania o podstawowe powinności odpowiedzialnego państwa. Na straży jakich wartości powinno stać i jakie fundamenty powinno uznać dla siebie za bezdyskusyjne? RELIGIA SMOLEŃSKA? Nie byłoby pochodów i skrajnie narodowego wrzasku, gdyby władza, zamiast chować się pod żyrandolami, wreszcie godnie upamiętniła ubiegłoroczną tragedię i żałobę narodową z Krakowskiego Przedmieścia w Warszawie, do czego, jeśli mnie pamięć nie myli, urzędujący prezydent zobowiązał się bez mała rok temu. Nie byłoby darcia szat i trumiennego patriotyzmu, gdyby państwo polskie umiało upomnieć się o swoich 96 obywateli, którzy zginęli w Smoleńsku. Wreszcie nie byłoby radykalizmu, podpalania Polski i politycznego rozgrywania śmierci, gdyby kilku skompromitowanych decydentów poniosło konsekwencje swych działań, a rząd nie zacieśniał stosunków z sąsiadami w pozycjach powszechnie uznawanych za niegodne jak ujął to Krzysztof Feusette. Tych ludzi w znacznej mierze przywiedli konkretni liderzy polityczni. Zapowiadano, że będzie 70 tysięcy, było parę tysięcy ludzi. Na pewno byli oni pełni emocji. Mnie niepokoi dzisiaj, że jedna siła polityczna wyspecjalizowała się w wywoływaniu i zago-

9 nowy czas 7 maja takie czasy spodarowaniu w sensie politycznym złych emocji komentował obchody rocznicy 10 kwietnia i to, co działo się przed Pałacem Prezydenckim, prezydent Komorowski, wyraźnie zapominając o swym niebagatelnym wkładzie w wywoływanie wspomnianych emocji. Naprawdę nieważne, co o tych ludziach napiszą i powiedzą, jak ich policzą i co im będą imputować nasi decydenci, prorządowe media i tzw. intelektualiści. Ważne, że po roku zmasowanego odmóżdzania, jakie zaserwowano opinii publicznej, są jeszcze Polacy, którzy znajdują siły i odwagę, by przeciwko niemu protestować. Pochody organizowane przez różne środowiska czy namiot rozbity przed Pałacem Prezydenckim przez Solidarnych 2010 (z którego według prezydenta Komorowskiego szerzy się nienawiść ), by poprzestać na tych najbardziej spektakularnych, nie są jednak demonstracją politycznych sympatii, tylko wyrazem obywatelskiej świadomości, której ta władza obawia się w równym stopniu, co odpowiedzialności za państwo i podejmowane przez siebie decyzje. Zatwardziali kaczyści z nienawistnych demonstracji wiem, niektórym trudno to sobie wyobrazić to coraz częściej ci, którzy potrafią zdobyć się na samodzielną refleksję bez pomocy lidera opozycji. Problem w tym, że refleksja ta dalej nie przystaje do rzeczywistości kreowanej w Szkle kontaktowym czy w programie Tomasza Lisa. To tych faktów, podobnie jak tego, że na oficjalnych obchodach rocznicowych, prócz notabli, kilku smoleńskich rodzin i dziennikarzy, nie było psa z kulawą nogą, nie może przełknąć polityczno-medialna elita. Hasło zabić, które uczestnicy marszu pamięci mieli mieć wymalowane na narodowej fladze, jak jasno wynikało z fotoreportażu zamieszczonego kilkanaście tygodni temu na stronie Gazety Wyborczej, po krótkiej weryfikacji na stronie portalu, który zamieścił zdjęcie tej samej flagi z obiektywu szerokokątnego, okazało się być tylko częścią napisu: Prawdy nie da się zabić. Wiele to tłumaczy odnośnie niuansów w opisie obecnej rzeczywistości. Jestem pewien, że gdyby wszystkie media, nie tylko te oszołomskie, zechciały odnieść się do bezczelnych kłamstw premiera Tuska o wspólnym, polsko-rosyjskim wyborze konwencji chicagowskiej, które udowodnił mu Andrzej Stankiewicz, dziennikarz Newsweeka, to nikt nie pytałby, dlaczego premier mający demokratyczną legitymację powinien podać się do dymisji i dlaczego kaczyści nazywają go kłamcą. PODZIAŁ NIC NOWEGO Choć w posmoleńskiej Polsce polaryzacja społeczeństwa znacznie się wyostrzyła, i to po obu stronach sporu, to w swej istocie dotyczy wciąż tych samych fundamentalnych kwestii, zogniskowanych w całość przez polityczny kontekst tragedii smoleńskiej. Gdy spojrzymy na obecną rzeczywistość przez pryzmat przemian, jakie miały miejsce w Polsce po 89 roku, podobny podział nie powinien dziwić, zwłaszcza że rządząca elita oraz jej akolici wpisują się w nurt politycznego naród bez imponderabiliów, naród wyrzekający się obrony tego, co nieuchwytne czasem i niemożliwe do nazwania, wyrzeka się własnej kultury, stacza się do poziomu plemienia Adam Michnik konformizmu, który na początku lat 90., tj. w czasach grubej kreski, wojny na górze i nocnej zmiany, okazał się skuteczną alternatywą dla solidarnościowych nonkonformistów z Jarosławem Kaczyńskim na czele. Podobnie jest i dziś, kiedy podział ten odżywa po raz kolejny, potęgowany propagandowym natarciem nie tylko na Kaczyńskiego i jego elektorat, ale na wszystkich bez wyjątku domagających się rzetelnego zbadania przyczyn tragedii smoleńskiej (nie dla wszystkich są one arcyboleśnie proste ), godnego jej upamiętnienia w przestrzeni publicznej oraz ukarania winnych zaniedbań, jakie obciążają polską stronę. Te trzy warunki, które od roku odrzucane są przez naszych decydentów, są w tej chwili głównym źródłem napięć, które obserwujemy. Powiązane w całość, stały się kolejną cezurą w opisie społeczno-politycznego sporu, który po tragedii smoleńskiej przeżywa swój kolejny renesans, osiągając tak niebywałą temperaturę. I trudno się dziwić, gdyż podobnie jak w pierwszej połowie lat 90., tak i dzisiaj, jest to spór o fundamenty demokratycznego państwa. Tęsknota za państwem wartości i praworządności, budowanym w oparciu o jasno zdeklarowaną aksjologię, której z różnych przyczyn nie zdołał w pełni zaspokoić poprzedni rząd, a obecny nie ma nawet takich ambicji, w ostatnim roku wezbrała na nowo. Powróciły nieuporządkowane i skrzętnie ukrywane przed światłem dziennym sprawy. Po raz kolejny, choć tym razem jest to nader widoczne, okazuje się, że media, które na początku lat 90. otrzymały społeczny kredyt zaufania, poza bardzo nielicznymi wyjątkami, nie spełniają w żadnej mierze swoich podstawowych zadań. Oto przekonujemy się, że pytania o dekomunizację i lustrację, podnoszone przez młodych, gorliwych węszycieli historii czy piszących PiStorię radykałów, powracają tym razem w kontekście bezpieczeństwa państwa, co pokazuje sprawa ambasadora tytularnego w Moskwie, Tomasza Turowskiego. Wreszcie w strukturach władzy obserwujemy patologię dla której trudno znaleźć równie zatrważający odpowiednik po 1989 roku. Przy jednoczesnym deficycie państwowców, których znaczna część zginęła w Smoleńsku, następuje konceptualny zwrot w myśleniu o państwie, forsowany po 10 kwietnia 2010 roku już bez większych przeszkód. Siłą rzeczy zaostrza się więc spór pomiędzy zwolennikami bezideowego konsumpcjonizmu a zwolennikami wartości wspólnotowych, których jak dotąd nie wypracowała III RP, ani jej szeroko rozumiane elity, które zajęły się raczej ich dezynwolturą. Inwolucja państwa, która sięga oczywiście głębiej, ale tak jednoznacznie obnażona została dopiero przez ubiegłoroczną tragedię i wszystko to, co obserwowaliśmy przez ostatnie dwanaście miesięcy, musiała zostać na nowo dostrzeżona i spotkać się z ostrym sprzeciwem społecznym. I choć przybiera on niekiedy bardzo radykalną formę, nie zmienia to faktu, że sam w sobie jest jak najbardziej uzasadniony. W tej sytuacji równie zasadne wydaje się być pytanie: czy sprzeciw, który mimo pogardliwej dezynwoltury i medialnych kłamstw, manifestuje jednak znaczna część społeczeństwa, jest w stanie przemeblować polską debatę publiczną na tyle, że mimo różnic w poglądach na sprawy bieżące, wszyscy będziemy zgadzać się w jednym potrzebujemy w Polsce elit politycznych, które są w stanie unieść odpowiedzialność, jaką niesie za sobą władza. Państwowców nie politruków! Na początek tylko tyle! Stałe stawki połączeń 24/7 Dobra jakość Bez nowej kart SIM Polska 2p/min Wybierz a następnie numer docelowy np. 0048xxx i zakończ #. Proszę czekać na połączenie. 2p 7p Wyślij smsa o treści NOWYCZAS na (koszt 5 + stand sms) Polska (tel. stacjonarny) Słowacja (tel. stacjonarny) Polska (tel. komórkowy) 15% EXTRA kredytu ZA DARMO na tel. komórkowy (przy pierwszym doładowaniu) 1p Niemcy (tel. stacjonarny) Irlandia (tel. stacjonarny) Czechy (tel. stacjonarny) USA

10 10 7 maja 2011 nowy czas fawley court 11 More mysteries revealed fawley court Marian priest W Jasinski s Body snatcher Court case adjourned to 4 July; mystery burial ground (1961) exposed; rare, newly found, protected bat family, the Plecotus auritis, gets resident status at Fawley Court; a new, robust Polish Action Group (PAG), lodges writ on Marians in the High Court (Chancery Division) over the missing Museum and Apostolate funds and FINALLY, the great event of last Sunday in Rome, which saw the beatification of Pope John Paul 11, who as Karol fundusze przeznaczone na Centrum Apostolatu, choć nie bydażą Faw ley jącardinal Wojtyla, of Krakow, with sacred earth, ły one wpisane w rozliczenie finansowe 2000 roku. u artykuł pt. blessed StReAnne s Fawley Court, inley1971. welacje ochurch, sporze rzeko mej właści cielki Faw Court, pani enty zdrady nienie FAW L E Y C O U RT O L D B OY S F C,OURT O BWOYS AWLEY 82 P N H, LLD 11 2QD ORTOBELLO ROAD O TTING IL L ONDON 82 PORTOBELLO 2QD ONDON tel. 020ROAD 772,7N5OTTING 025 FaxH : 0ILL 20, L W11 3 em7727 ail: kri5025 s t o btin020 ter n8896 et.com tel. 020 Fax: czas.co.uk), iach gazety Aidy Hersham z byłym wspólnikiem wykazały, że wartość posiawspie ranie szkół sobotnich i harcerstwa. Nie znaczy to jednak, dłości Faw ley Court po usunięciu przeszkód (np. grobu o. Józe- mustlibear action brought by the Crown for just a while longer y CourtTheOld Prosecution Service The at Worcester Crown pair then talked about education. fa i prawa do swobodnego przechodzenia przez teren Fawley że takowe fundusze mają być uzyskane kosztem zmarnowania nających sprze - Wojtek Court against Jasinski over the removal A subject that was close to both their hearts. cenbetween niejszethegotwodotowering robkuredwoods, Polonii i zniszczenia katolickiego ośrodka Court) z ze(inzwoleniem na nowe budownictwo wynosi około Passing of Witus, s remains, heardwraz on 3 May az więcej. bezon cen Muthe zeum, ocenianym jako jeden z najważmilionów. Uzyskana w tym kontekście kwota 13 milionów theyoświa Chambers), has 100 been adjourned by Justice climbedtythez steps thenym left, onto Toby Hooper QC, until 4 July. The case was paths and squared lawns, surrounded by za dorobek całej Polonii jest skandalicznie i bezprawnie zaniżona niejszych zbiorów historyczthenych poza granicami Polski (którego covered in the local and national press by stone balustrade and silhouetted statuary. They część ko tier; przethewie ziobuilding no dowas Lichenia) i złamania woli wybitnego nikat NC, ). eneral otrzy mali-news,(ko Worcester Themu Daily Mail,FCOB, Metro, The reached the tyl second main Daily Justice basking a sea of skiego. Polaofkagrandeur, o. Józe fa Jainrzę bow WTimes. tym cza sietoby FCOB otrzymało list od adwokatów pani Her- a picture czącego jaw nomirror ści and The Hooper Thismu is an moonlight, rising more O. Józef uczył swolike ichgod s wychowanków wiary, uczciwości i radosham infor jąextremely cy, że nie jest ona właścicielką Fawley Court, mi- platinum rmation Act), doqc, - commented; unusual case and I wish it to be carefully fortress, than posing modestly as an opulent ści country w życiu. Często przypominał, w pierwszych latach szkoły, że nalazł się tam do- mo że udzielała wywiadów prasie brytyjskiej za taką się podając. English considered. house. madistinguished rianie nie apparitions wiedzą zentered dnia na dzień jak związać koniec z końcem dpisany przez o. Jej nazwisko pojawiło się również w związku z planowanym przez The The Times, 4 May, wrote: through the large library double doors, płacić bieżące rachunki, ale Pan Bóg pomaga i słucha moa 1953 (Deklara- nią kupnem Toad Hall i z próbą nabycia South Lodge, która zo- into ithezajames Wyatt rooms. Emptiness. Save Cardinal Newman dlitw. tych ( barbed początko wych latach Fawley Court był obciążony stała nie dawno sprzedana za kupiony PRIEST został z SNATCHED BODY for the sinisterw cobwebs, webs of A Polish charged lurking thepo ceiling corners choral voices, singing; What Friend Wedy Have ogrom nąin hi teką, były poważne trud ności finan soawe. Kie Spra wa bewith atyillegally fikacji o. Józefa Jarzębowskiego nie była poru- deceit ), iśmy również zapriest - has been exhuming the remains of a teenager nothing In Jesus All our sins and gifts to bear, What a jednak brakłonewman o. Józe fa Jarzębow skiego (i Jeeverything, go następ sza na wcatholics. DokuFather mentach. Pisała o tym przez wiele lat prasa po- The Society, któ ry na revered by many Roman Blessedza Cardinal exclaimed; privilege to carry Tocy, Godo.inJa Prayer kieisgo) Fawbeautiful ley Comuseum t urt był już bezpieczony na przyszłość. Ze lonij a w ofostat ji wieloma ogra-jasinski, Wojciech 40, na, the superior the nim dziesięcioleciu informacja na temat Butnic where YOUR he za(1855). Fathers,zamierzonego is accused of taking pro the bones andkich Polishzdrad, documents, manuscripts, Victorian wszyst sprze niewierzeniethis się joyous, tym, uplifting którzyanglican ufnie po macesu beatyfikacyjnego była zamieszczona na old Papal na zakupmarian Fawley of Witold Orlowski, who died in 1944 at the prints, pictures, paintings, militaria hymn, (words by Joseph M Scriven (1820gali i wie rzyletters, li mafirst riaedition nom, wykony1886), wali written wolę toi re alizohis wamother li wizję o. stronieto God intertone tohim wej ZgromaFather dzeniajarzembowski, Księży Maria nów, skąd znik- Koscuiszko s ić jak najszyb age ofciej 14 after praying take signed comfort in Ireland, Fawley Court Jarzębow skiegomilitaria, jest chy bayour najgorsze całym skancrozat dalu Converse otaczają(1832nęłailltuż przed mbatantów). insteadjak of a seriously priest (Fr J sprzedażą Fawley Court. Ukazały się na ten temat books,bibles, Traugutt even set tow music by Charles Judge Toby Hooper,QC, theurt. coins military 1918), was The Blessed Cardinal s little surprise cymcommodus Fawley Co komen tarze wat Tygodniu Polskim, generalnie przychyln- beloved otwierdzajarzembowski). jącego ostre he full moon, like a silver bowl Worcester Crown Court, adjourned the case to medals (Anders,Sikorski,) the Japanese for Father Joseph. Both are great music lovers. ło Buchowski Byłych and WyZ.cho wanków Ko gium Bo żegoanmi łosierdzia emu rianom i sprawie sprzedażyshone Fawdown ley lighting Courtup( Świę tość, prints Ko ego Miłosier dzia more the give lawyers timema to prepare. Father the W. Lenkiewicz TheleCardinal himself accomplished violin darkness on twofcob, figures ambling Jasinski and sabres everything player knew Faw ley Cocollection, urt nadal walczyso o odwró cenie hathat niebfather negojoseph aktutaught/wrote sprzechwibail. lowo nie na rękę ), ale poza tym, oprócz nikt by się o swords uje też wcze śniejwas - granted the row of cypress trees on the lovingly assembled you,i spra for over music, dearly daży, ufającandżeinvited prawbyda wiedli wośćandzwy cięloved żą. choral works. The tę spra wę nie upomina. na kupno Meanwhile, Fawley as the banks of the ornamental waterway. legal actions around Fawley half a century, all especially and uniquely for hymn did indeed cheer him up. Wizją Józefaare Jarzębow skiego ło stworze nieglided i pro u prosimycourt Komi - to grow, A white, lunarby luminescent swan, by wa on dze- Fawley Court? continue othero.revelations Even Our Lady by the desecrated Grotto the stillty water, in its wake a rhythmic comingdr to light.nie It now that 1 Juneka oświa pained look on Father Joseph s face said smiled, less so St Faustyna Kowalska who had kaemerges tolickie goonośrod dlaleaving nowych poko leń Polaków The Krzysz tof Jastrzęb ski ewodnictwem ripple, hushed only by the gentle tones of our 1961 Father Jarzembowski (together with Fr all, and he replied simply; It will ALL be wandered over, her tears still in search of the na Wyspach. Za Jego czasów, aż do lat dziewięćdziesiątych XX itreturned, Sekre tarz FCOB--y. two companions. They were in deep Pawel Jasinski and G Frankowski), was granted here, my (OLD) boys will see to promised Apostolate Centre. wieku, hymnie Boże cośconversation. Polskę śpie noin Latin. Ojczyznę wolną that w FawleybyCo urtcounty And wa spoke Bucks Councilw planning consent, The moon, now at its zenith was creating a thepusz tall, gaunt, a sizeable burial sort of aurora borealis; its beams colourfully namprivate wrócić Panie, nikt One nie was przy czał,willowy że wyfigure zwooflimy się And, as if to lift Father Joseph out of his ącym znik(wr/899/61), nięcia i forracz Jarzembowski, in black cassock, The Marians will well know what Fr sadness, through the open doors catching St Anne s palms-in-prayer, skyward spod sowiec kiej dominacji ifather żethe wjoseph nowym milefrail, nium zjawią się na temporary Jarzębowground. skiego. Na bywiecznej warcie and other the smaller, Blessed Cardinal Jarzembowski s true burial wishes were. drifting in from the thickets St Anne s pointing green copper roof against a miprospect lionowe lahenry ków, Newman, które tu łopapal żą ro dziny. To Church, rang the most(pamięci ties marianiethere wy-is alsowy John withzahis hat. the spie ghoulish that rzesze Po sonorous, enchanting background of the night sky and stars. Ojca Józefa The Blessed Cardinal was much vexed; apart from the questionable removal of some m, np. posąg bogi- był czas, kiedy należało umacniać ośrodek oświaty w Fawley Co What desecration has befallen your grave, and of the nine human remains from St Anne s Jarzębowskiego) a nie plapolonia nować żenie instygood tucji, to your zrobi li maanej cenychurch, (Worldis thereurt, aftertej all your work,jak would very anything more andspienięwhy, riaknow nie.orjak móabout wi pothis eta: Zbrod niasuch to nie 0). Kolejność wy-should own, after time,sły socha muchna. desire to evict the public uncover you? Father Joseph acknowledged thepro Blessed new (1961) burial ground? Why, when for Napiętnując powierników mariańskich, którzy do wadzili byli: o. DomańKiedy przechodzisz rano Cardinal s concern; I can but only remind you half a century Fawley Court had its own, do sprze ży Faw ley Court, niejesus możthrew na za minać, żeoutnie rianie zatrud niaburial ją ground, Obok namiotu kościoła of how thepo moneylenders fromdziaample were da so many priests, the Temple.., adding sadly; Yes, of course I brothers, teachers and staff all buried at rawną dokumen- łali oni w próżni, i tym samym pojęcie zdrady się rozszerza. Kto Mogiłę samotną uszanuj should remain and THEY should bepro thrown za sprzedażą Fawley Co urt, a kto prze ciw? Kto te sto wał racji nowefairmile go trucemetery, - był Henley...? Przez pochylenie czoła. out, their motive is clear but I have MY pudiscovery blicznie, a któ re organiza cje milcza Czy zaisttook niałthekonflikt szkoły o.unexpectedly, Janicki the supporters. The ły? Blessed Cardinal of the protected point. What then of the candidacy your próba Brown Long-eared Bat, Plecotus auritus, and miejsce marianie interesów na emigracji? Dobrym tu porównaniemforjest W południe, gdy słońce jesienne beatification? As you know I was beatified last other flora and fauna, all of which are assured sprze da ży ka to lic kie go St John & Elizabeth Ho spial, któ rą unie wiając jeda no cze Ozłoci liście na grobie year 2010, September 8th, as indeed last Sunday, long- term,(if not eternal), comfortable moż liwireport, ła Cha rity Commis po own inter wen cjipaul kard. powierniresidency ków do(aspect O Dobrym Człowieku pomyśl wassion your very Pope John II. Murphy Ecology May 2010), Again, touched by this interest Father Joseph at Fawley Court s mansion, outbuildings and powodów, zaraz O Connor, zwierzchnika diecezji Westminster i po artykułach w On zawsze myślał o tobie. responded; Congratulations first on your most parkland, whilst essential and ecologically pra sie ( The Gu ar dian itd.). Pol ska Mi sja Ka to lic ka pod le ga zkołę, publicz nie deserved achievement. I am of course very correct, begs the question where does that dieceand zji Fawley Westmin ster, ale wi doczfornie jej For były ks.offer Tadeusz ey Court.leave us mere mortals A gdy wieczorem przyjdziecie happy Karol. myrek parttor, I would Court s many answers, but my trials and tribulations I living souls? go Miłosierdzia, Kukla nie zgłosił sprzeciwu, bo w korespondencji FCOB abp. Po polsku wyszepczcie pacierze wój koniec, ale po Vincent Nichols (następca kard. O Connor), twierdził, że nie ma Bo On tu na Wiecznej Warcie rzyma z deklara- w tej sprawie stanowiska (I have no standing in this matter). Z dosłowa polskiego strzeże. T

11 nowy czas 7 maja fawley court Huddled together, sitting on a bench by the side of St Anne s Church were Pope John Paul II, in quiet conversation with Cardinal Stefan Wyszynski, both caught in a pool of moonbeam, whispering, so as not to disturb Prince Stanislaw Radziwill, and others Pope John Paul II, and Cardinal Stefan, were both lamenting the desolated, indeed ransacked St Anne s Church. Exclaimed Cardinal Stefan; But why is our ORĘDZIE being so impertinently ignored? What of the blessed earth you, Karol, had ensured was placed beneath this holiest of places, and burial ground here? We made our point quite explicitly, which the Głos Towarzystwa Przyjaciół Fawley Court (Rok 3, No: 3 maj 1969) reprinted for Zielone Świątki (Whitsun); Umiłowane Dzieci Boże i moje w Anglii Apeluję więc do Was, Rodacy, byście życzliwą troską i opieką otaczali Kolegium Bożego Milosierdzia, które ostatnio ze względu na swe urządrzenia, wysoki poziom nauczania i staranny dobór profesorow, spotkało się z najwyższym uznaniem nawet u włladz brytyjskich (Translation of part of Proclamation: My dearest children of God here in England, I appeal to you my compatriots, that you embrace with care, and protection Divine Mercy College, which in light of its fine facilities, high standard of teaching, and excellent teachers has met the highest approval, even from the British authorities. Praise and acceptance indeed mused Father Joseph. However, deep in the parkland, all this was not going down well in the vicinity of (Freeman s Folly Devil s Temple). Not well at all. Mephistopheles, (or is it Lucifer?), and the other little satans, are all stamping their feet and petulant hoofs in disgust. Things are just not turning out as planned. From whence all this protest, obstacles, difficulties? Even Hades, the Greek God of the underworld, for the unliving, could not be persuaded to disrupt things. Our gentle giant from Pergammon was resting. Chronos (Time, and Father of Zeus) was totally disinterested he far more preferred things as before. Before the recent, (temporary), wretched takeover of Fawley Court. With day breaking, and the bird s dawn chorus ever more chirpy, the night and the moon s platinum glow, slowly gave way to nature s morning colours. In the distance one could hear our distinguished apparitions murmuring (in Latin); lucus a non lucendo (A paradoxical or otherwise absurd derivation), and; CAVEAT EMPTOR, CAVEAT SUBSCRIPTOR,CAVEAT VENDITOR! (BUYER BEWARE, SIGNATORY BEWARE, SELLER BEWARE...!). Mirek Malevski Chairman FCOB TO WHOM IT MAY CONCERN Re: FAWLEY COURT, HENLEY This notice is directed to any parties who may consider that they have a beneficial interest in Fawley Court, Henley. They should note that the sale of the property by the Marian Fathers to the new owners may be defective and that any new title may be vulnerable to challenge. Patrick Streeter and Co, Chartered Accountants 1 Watermans End, Matching, HARLOW, Essex CM17 ORQ Tel: Fawley Court i Stolica Apostolska Dużo jest informacji na temat ojca Józefa Jarzębowskiego, założyciela Kolegium Bożego Miłosierdzia w Fawley Court, często także pojawia się nazwisko księdza. Andrzeja Janickiego wykładowcy, pisarza, byłego dyrektora i przełożonego, a pod koniec kustosza Muzeum im. ojca Józefa. Natomiast o księdzu Włodzimierzu Okońskim, znanym działaczu młodzieżowym i autorze cyklu Poszukiwanie Boga, mało się pisze. Pragnę naświetlić jego sylwetkę poprzez swoje osobiste wspomnienia. Ksiądz Włodzimierz Okoński ( , medyk, doktor filozofii, były żołnierz AK i powstaniec) był i wykładowcą i lekarzem w początkowych latach funkcjonowania szkoły, gdzie kontynuował pracę z młodzieżą rozpoczętą w Hereford. Przyjaźnił się z księdzem Janickim, będąc jego przeciwieństwem Janicki był cichy, intelektualista, ze swoistym poczuciem humoru, a Okoński emocjonalny, skłonny do wybuchów pasji i do natychmiastowych przeprosin. Rozszerzał poprzez kulturę i sztukę nasze horyzonty i angażował w dyskusje. Przypominam sobie jedną z jego lekcji. Zaczęło się chyba od tematu koniec świata, a Oko (tak go nazywaliśmy) przerobił z nami parę zwrotek po łacinie Requiem Verdiego właśnie o tym i zapowiedział, że nam to zagra. Zjawił się tego wieczora w naszej sali w porze gaszenia świateł, z gramofonem. Podłączył, kazał światło zgasić i puścił drugą część Dies Irae (Dni gniewu). Do dziś pamiętam, jak się wystraszyłem zwrotką Mors stupebit et natura wyobrażając sobie, jak śmierć się przechadza mało kto potem spał. Kiedy już opuściłem Fawley Court i jako nastolatek przeniosłem do szkoły na Ealingu, ksiądz. Oko zaproponował nam wycieczkę do Francji na rowerach. Za zgodą rodziców pojechałem z kolegą, Wackiem. Przejechaliśmy ok. 500 mil, zwiedzając katedry gotyckie, zatrzymując się na noclegi w klasztorach. Oko uczył nas architektury uwielbiał strzelisty gotyk i wspaniałe witraże, pokazał nam na koniec Mont Saint Michel. Była to chyba pierwsza wycieczka z Fawley Court za granicę. Organizował potem dalsze wyprawy z wieloma uczestnikami, a w późniejszych latach były nawet wyprawy autokarowe do Polski. Ksiądz Okoński znał moją rodzinę, i dziadka, (którego wiele lat później pochował, pod biało-czerwonym sztandarem) i ojca, i często bywał u nas w domu, nawet na Wigilię. Pewnego razu odwiedził nas podczas ferii zimowych. Studiowałem wtedy w Oxford, miałem 19 lat. Ksiądz zaproponował wyjazd do Warszawy na dziesięć dni. Jechał tam autem. W Warszawie podrzucił mnie na tydzień znajomym rodziców. Ich córki pokazywały mi Warszawę, a z wujem poszedłem na Powązki, zapalić świeczki na grobach rodzinnych. Niedaleko nich było puste miejsce, jakby mała polanka. Wuj wyjaśnił mi, że to Grób Katyński ale nie można nawet zapalić świeczki dodał. Ja powołałem się na mój brytyjski paszport, który rodzice wyrobili mi przez naturalizację i razem zapaliliśmy tam świeczki. Teraz w tym miejscu widnieje wielki pomnik. Pewnego dnia ksiądz Okoński zabrał mnie do pałacu kardynała Wyszyńskiego. Był tam świetnie znany. Rano, po mszy, było śniadanie długi stół i kilkanaście osób, księża, biskupi, a Kardynał prowadził coś w rodzaju narady wojennej. Wydawało mi się, że jestem na zebraniu ruchu oporu. Kardynał zaimponował mi niesamowitą inteligencją i błyskotliwością to i to zrobi rząd, w ten i ten sposób musimy odpowiedzieć z ambon, taką akcję trzeba zainicjować. Zrozumiałem, że oglądam, co dzieje się na szczytach walki o wiarę i niepodległość. Ksiądz przedstawił mnie Kardynałowi, który podarował mi piękny medal Tysiąclecia Chrztu Polski. Był czas wyjechać. Czekałem na księdza Okońskiego na ganku, kiedy poszedł po samochód. Stało ze mną paru innych księży i biskupów. Wszędzie śnieg, patrzymy jak Oko wsiada w auto zaparkowane na pagórku i zaczyna zjeżdżać. I nagle auto podskakuje, a biskup: Patrzcie, Włodek po schodach jedzie! Rzeczywiście, ksiądz nie zauważył schodów pod śniegiem. Wszyscy pękali ze śmiechu. Zrozumiałem wtedy, że ksiądz Okoński był kimś dużo więcej niż zwyczajnym wykładowcą w szkole. Wiem, że jeździł często do Rzymu, a jak wybrali papieża Jana Pawła II, wyszło na jaw, że był jego kolegą ze szkolnej ławy. W Fawley Court zawrzało jak w ulu a ksiądz Okoński zaczął jeździć do Ojca Świętego co parę miesięcy. Był to okres przełomowy, na kowadle historii kuto niepodległość, a Fawley Court, jak też parafia na Ealingu, stał się placówką nie tylko wiary i oświaty, ale walki z komunizmem, z czego chyba nie zdawali sobie sprawy uczęszczający tam młodzi ludzie. I tutaj dochodzę do najtrudniejszej części mojego wspomnienia. Niestety, jak to często bywa z młodymi ludźmi, w młodych latach odszedłem od Kościoła, zagłębiając się w obce religie, filozofie i agitację polityczną, także i w protesty przeciw bombie atomowej. Co mnie teraz dziwi, utrzymywałem kontakt i z księdzem Janickim i z księdzem Okońskim, którzy pomimo moich poglądów nie odrzucili mnie. Na początku lat osiemdziesiątych odwiedziłem księdza Włodzimierza na Ealingu, z kartką papieru. Był to list do papieża, biały wiersz, atakujący Kościół o milczenie w sprawie zbrojeń atomowych, napisany po wypowiedzi biskupa z Amarillo (Texas), który się sprzeciwił, wyłamując się z polityki Watykanu. List był napisany bezczelnie i drwiąco, coś w rodzaju jeśli papież zagrzmiałby z ambony przeciwko bombie, to bym się nawrócił. Ksiądz Okoński przeczytał i jęknął. Powiedziałem mu, że skoro jedzie do Rzymu, to proszę go, by przekazał to Ojcu Świętemu. Ksiądz żachnął się, że za żadne skarby świata tego nie zrobi. Zaczęła się zasadnicza dyskusja, która trwała pół dnia. Powołałem się na to, że uważano mnie za pierwszego ucznia Kolegium i że liczę dalej na jego przyjaźń. W końcu przekonało go to, że przyznałem się, że list jest bezczelny i drwiący, ale pisany z serca, i że to jest sprawa sumienia. Ksiądz Okoński, z ciężkim sercem, zgodził się wręczyć ten paszkwil Ojcu Świętemu. Byłem pewien, że papież przeczyta i wrzuci do kosza, i po jakimś miesiącu zapomniałem o tej całej historii. Przyszła Wielkanoc, w radiu było przemówienie papieża, i nagle mało co nie spadłem z krzesła słyszę niezapomniane słowa, jak Ojciec Święty napiętnuje zbrojenia atomowe, mówiąc, że dla przyszłych pokoleń zostawiamy jako spuściznę arsenał śmierci. Ruszyło mnie sumienie. Owszem, napisałem drwiąco, nie przypuszczając, że papież się do tego odniesie, ale przecież napisałem, że jeżeli tak, to się nawrócę. Powiedziałem więc sobie, że słowo się rzekło, i że to sprawa honoru. Tydzień później, zawstydzony, po latach na manowcach, poszedłem na mszę do kościoła, i od tego czasu dalej chodzę. Wiadomo teraz, że nasz Ojciec Święty był pacyfistą i odwiedzając miasto Hiroshima nawoływał do zaprzestania produkcji broni masowej zagłady. Wiemy też, że zanim został Papieżem, był w kontakcie z Fawley Court, i o tym pisze kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski w Orędziu na Zielone Świątki 1969 roku: Wdzięczny jestem JE ks. Kardynałowi Karolowi Wojtyle, Metropolicie Krakowskiemu, że raczył w moim imieniu poświęcić teren pod kościół-sanktuarium ku czci św. Anny i Panienki Jasnogórskiej, Królowej Polski, aby w Fawley Court, jak w nowej Częstochowie, była dla was Matką i Pocieszycielką, bo Ona przez samego Boga ustanowiona jest ku obronie Narodu naszego. W tym Orędziu Prymas też poleca opiekę nad pamiątkami 2 Korpusu z Monte Cassino, zgromadzone w Fawley przez śp. O. Józefa Jarzębowskiego wzorowego rycerza Maryi i gorącego patriotę.. i odnosi się do polskiej młodzieży, która urodzona w Anglii, wychowana jednak w duchu katolickim i narodowym, jest droga memu sercu i budzi tyle słusznych nadziei. Niezależnie od materialnej wartości Fawley Court (oszacowanej na 100 mln funtów po usunięciu tzw. przeszkód), miejsce to jest także spuścizną naszego polskiego Ojca Świętego, niedawno wyniesionego na ołtarze. Jest świadectwem walki o wiarę i niepodległość. Dlatego walczymy dalej o odzyskanie naszego sanktuarium pod odwiecznym hasłem Bóg, Honor, Ojczyzna. Krzysztof Jastrzębski

12 12 felietony opinie 7 maja 2011 nowy czas nowyczas King s Grove London SE15 2NA Patriotyzm i wiara Krystyna Cywińska Minął tydzień wzruszeń pełen. W Londynie zbiorowa euforia z powodu królewskiego ślubu. W Rzymie zbiorowa euforia z powodu błogosławionego Ojca Świętego. A w Nowym Jorku zbiorowa euforia z powodu zastrzelenia bin Ladena. O mały włos ta ostatnia euforia nie przyćmiła dwóch pozostałych, bo miała nastąpić mniej więcej w tym samym czasie, gdyby nie pogoda jeśli wierzyć doniesieniom prasowym. U podłoża tych historycznych już wydarzeń co leży? Patriotyzm i wiara. W Londynie tłumy na trasie orszaku i przed pałacem królewskim. Falujące entuzjazmem. Rozkrzyczane, rozwrzeszczane, machające flagami w patriotycznym uniesieniu. Czy to uniesienie oznacza przywiązanie do brytyjskiej monarchii? Niekwestionowane? Czy jest raczej wyrazem przywiązania do własnego kraju? Do jego dumnych tradycji? Z okazji ślubu przesiedziałam przed telewizorem od wczesnego rana do popołudnia. Od pierwszych dreszczy emocji do końcowych wiwatów. Uroniłam nawet parę łez po dwóch balkonowych pocałunkach młodej pary. A tłum domagał się ich więcej. Wypatrywałam w tym tłumie kolorowych twarzy. Doliczyłam się mniej więcej kilkunastu czarnych kobiet i kilku czarnych mężczyzn. Ale nie dostrzegłam ani jednego muzułmanina czy Pakistańczyka w przepisanych szariatem szatach. I ani jednej kobiety w czadorze, burce czy w chuście na głowie. W kraju, który miał być multikulti? Zjednoczony w masie i rasie, okazał się nagle zjednoczony w białych twarzach. Okazało się czarno na białym, że większość czarnych i czekoladowych mieszkańców tego kraju jest wyobcowana. Obcując z innymi na co dzień, stanowią obcy element. Zamknięty w gettach i meczetach. Tutejsi muzułmanie nie są w większości patriotami tego kraju. Nie stanowią integralnej części tego społeczeństwa. Korzystają i wykorzystują dobrodziejstwo opieki społecznej, nie uważając się za część społeczeństwa, z którego czerpią korzyści. Kiedy trzydzieści lat temu następca tronu książę Karol brał ślub z Lady Dianą, panowało tu jeszcze większe podniecenie. Wszędzie flagi na domach, bukiety kwiatów na latarniach, nieustające fanfary i bicie medialnej piany na cześć przyszłej pary królewskiej. W tłumie zaczarowanym widowiskiem i piękną Dianą halucynacyjne emocje. A i wtedy w tym oszalałym z zachwytu tłumie prawie ani jednej kolorowej twarzy. Po ponad trzydziestu latach premier David Cameron pierwszy miał odwagę przyznać, że wielorasowość i wspólnota multikulti są mrzonką. A prasa brytyjska nagle orzekła, łamiąc polityczną poprawność, że Londyn zamienił się w Londystan. W kolebkę i siedzibę terrorystów. Z meczetami szkolącymi muzułmańskich bojówkarzy, często dofinansowywanych przez skarb tego państwa. Można się tylko zastanawiać, jak będzie wyglądał ten kraj, kiedy na tronie zasiądzie dzisiejsza młoda para. Widzi mi się czekoladowa wizja Wielkiej Brytanii. Przywrócił mnie do przytomności Matt, mój ulubiony karykaturzysta Daily Telegraph. Narysował sprzedawcę gazet stojącego przed stoiskiem z wielkim napisem: bin Laden nie żyje! W jakim stroju była Kate, kiedy usłyszała o jego śmierci? Read all about it! Bo przecież stroje Kate i innych młodych dam oraz arystokratek zaproszonych na ślub w opactwie Westminster okazały się największym przebojem brytyjskiej prasy. Siostry Spencer, kuzynki Williama, przesadnie wydekoltowane wyglądały jak barmanki albo dojarki, a księżniczka Anna, ciotka Williama, i jej synowa jak strachy na wróble okutane w stare pokrycia kanapowe. Z polskiej telewizji dowiedziałam się z ust przygodnej obserwatorki że William i Kate chodzili ze sobą aż dziewięć lat. Aż się pewnie zmęczyli tym chodzeniem i usiedli w opactwie Westminster. No a potem weszli szturmem do serc milionów ludzi na świecie. Szturmem do milionów ludzi na świecie wszedł nasz papież. Jego beatyfikacja w skali globalnej wywołała chyba większe emocje niż ślub królewski. Emocje mistyczno-religijne. Nieograniczone narodowością ani kolorem skóry. Wypełnione prostą, dziecinną wiarą. Ale wiara jest misterium, w którym nie wszyscy chcą uczestniczyć. Podejrzewam, że wśród tłumów na placu św. Piotra większość Polaków złączyło niezupełnie to misterium, ale poczucie narodowej dumy. W patriotycznej euforii z powodu Polaka wynoszonego na ołtarze. Rozmodleni, załzawieni, klęczący na bruku dumni Polacy wrócili potem do swojej codzienności. Wielu z nich do picia, bicia, przekrętów i innych przypadłości świeckich. Wracali pod polskimi flagami, śpiewając Barkę w autokarach i zdrowo popijając warkę czy lecha. Zbigniew Herbert mnie pocieszył: Męczennicy religii niszczonych nie bywają kanonizowani. Jeśli tak, to mimo pustoszejących w kraju kościołów, mimo przepowiedni o schyłku wiary w Kościół katolicki jednak Kościół ten przetrwa. Bo jest potrzebny nawet takim niedowiarkom jak ja. Bo kanonizowany jest papież, który był miłością. Był przebaczaniem, zrozumieniem i pojednaniem wiar. A do tego był człowiekiem z krwi i kości. Lubił przecież pośpiewać, pogwarzyć, miał poczucie humoru. Przeczytałam, że jeden z prałatów watykańskich chciał się koniecznie nauczyć polskiego z elementarza, żeby się papieżowi przypodobać. Ale gdy spotkał się z Ojcem Świętym, coś mu się pomyliło. Zamiast spytać, jak się papież czuje, zapytał, jak się czuje pies. Na co papież odpalił: Hau, hau! A po jednym ze spotkań Jan Paweł II pożegnał podobno polskich biskupów słowami znanej pieśni: Cześć wam, panowie magnaci. Zastanawiam się teraz, jak by ten wspaniały nasz papież zareagował na wiwaty, wybuchy radości i euforie patriotyczne w Stanach z powodu zabicia bin Ladena. Zamordowania wroga USA i cywilizacji chrześcijańskiej. Jako Polak chyba by zrozumiał Amerykanów. Wiara wiarą, przebaczenie przebaczeniem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie! Minął tydzień wzruszeń pełen Kierunek: Europa! To był jeden z najciekawszych długich weekendów, jakie pamiętam. Najpierw wielkanocne szaleństwo, potem weselisko w pałacu. Nawet pogoda dopisała, co nie zdarza się często w Londynie. Nic więc dziwnego, że do stolicy zjechały tłumy turystów z całego świata. A ja miałem wreszcie okazję spotkać się z moimi amerykańskimi przyjaciółmi, których od lat nie widziałem. Myślałem, że będzie jak zawsze wspominanie dawnych lat, a tymczasem siedząc w jednej z przepełnionych restauracji na Soho, szybko zeszliśmy na bieżące tematy. Malcolm ciągle głęboko przeżywał utratę pracy. Linie lotnicze, gdzie pracował, przeprowadziły restrukturyzację, w wyniku której stracił posadę. Dostałem dobry pakiet, ciągle mogę latać po świecie prawie za darmo, a pieniędzy z odprawy wystarczy mi jeszcze na trochę przekonywał, choć brakowało w jego głosie pewności siebie. Przy kolejnym piwie, już w barze nieopodal, otworzył się. Do Londynu przyjechał turystycznie, ale to tylko przykrywka. W Nowym Jorku panuje jakaś taka dziwna atmosfera, z kimkolwiek rozmawiam, wszyscy mówią mniej więcej o tym samym, o Europie wyjaśnia. I dodaje, że nie chodzi tutaj o turystyczne walory starego kontynentu, a o jakość życia, standard. Kiedy zostałem zwolniony z pracy, myślałem, że to koniec świata. Bez pracy jesteś tam nikim. Nikt nie zapłaci za ciebie czynszu ani tym bardziej ubezpieczenia zdrowotnego. Musisz sobie radzić sam. Jeśli mój landlord dowie się, że nie mam już stałej pracy, pewnie o razu da mi wymówienie. Albo poprosi o dodatkowy depozyt. Wy w Europie takiego dylematu nie macie, idziecie do urzędu i dostajecie zasiłek. I w wynajęciu mieszkania pomoc. Nie musisz się martwić, czy przyjmie cię lekarz, jeśli nagle zachorujesz, bo tu państwo się o ciebie troszczy, a w Ameryce nie. Tam państwo troszczy się tylko o najbogatszych, ale ci przecież nie mają takich zmartwień, jak my. Wiem, że Malcolm jest prawdziwym Amerykaninem, takim typowym, który nigdy nie da złego słowa powiedzieć o swoim kraju. A tutaj taka niespodzianka. On narzeka! Nie tylko zresztą on. Dostępne w internecie dane pokazują, że w ciągu ostatnich kilku lat drastycznie wzrosła liczba obywateli USA opuszczających Amerykę w poszukiwaniu lepszego życia. Tylko w Wielkiej Brytanii tych, którzy przestali wierzyć w amerykański sen o potędze, jest ponad milion. I co chwila przybywają nowi. Inny mój przyjaciel nie ukrywa, że w Europie spędza większość czasu. Po zwolnieniu z firmy, w której pracował ponad dwadzieścia lat, założył własny biznes, jest DJ-em. I głównie koncertuje w Europie. To tutaj mogę prawdziwie rozwinąć artystyczne skrzydła, stąd przychodzi większość zamówień, w Ameryce czas jakby zatrzymał się w miejscu wyjaśnia i dodaje, że gdyby tylko wiedział, w jaki sposób to zrobić, od razu by się tutaj przeprowadził. Ale nie wie, jak sobie poradzić z formalnościami. Nie jest łatwo dodaje. Pamiętam, że gdy pierwszy raz poleciałem do Stanów, moi znajomi nie musieli się wiele wysilać, by przekonać mnie do Ameryki. Byłem w niej prawie zakochany. Kiedy w końcu udało mi się tam trochę pomieszkać, szybko przejrzałem na oczy. To, co ładnie wygląda w filmach, niekoniecznie sprawdza się w życiu. Przeważnie nie sprawdza się wcale. Siedząc z Malcolmem w pubie na Soho, po raz kolejny przekonałem się, jakim jestem szczęściarzem, mieszkając w Londynie, będąc częścią tej wielkiej europejskiej rodziny. I to nie tylko o tradycje czy tysiące lat historii chodzi. Głównie o to, w jaki sposób stary kontynent patrzy na świat i troszczy się o swoich mieszkańców. Możemy nienawidzić płacenia takich czy innych podatków, ale przynajmniej wiemy, że jeśli będziemy tego potrzebowali, otrzymamy pomoc. Malcom pomocy musi szukać sam. I wcale mu tego nie zazdroszczę. V. Valdi nowyczas.co.uk

13 nowy czas 7 maja felietony i opinie Na czasie Grzegorz Małkiewicz KOMENTARZ ANDRZEJA KRAUZEGO W Polsce nie ma już cenzury, ale za to powstała kategoria filmów dla dorosłych. Trochę się jednak one różnią od filmów w ten sposób określanych na Zachodzie. Są to filmy pokazywane w TV publicznej po północy albo niepokazywane w ogóle. Filmy te nie bulwersują scenami pornograficznymi, ich wspólną cechą jest podejmowanie tematów współczesnych o ważnym dla historii znaczeniu. Tutaj historia stała się swoistą pornografią w ocenie odpowiedzialnych za edukację narodu. Nie inaczej potraktowano patriotyzm, uczucie zbędne w emocjonalnych zasobach współczesnego Polaka, a nawet szkodliwe, więc Polaka trzeba przed tą infekcją chronić, zabawiając go teleturniejami, a po północy, jeśli ktoś bardzo chce dać upust swojej dewiacji, proszę bardzo. Cenzury nie ma. Lista takich filmów jest długa. Pierwszym była Nocna zmiana, potem Generał, a ostatnio do tej kategorii zaliczono film Wojciecha Wójcika Tam i z powrotem. Film powstał dziesięć lat temu, w kinach gościł niedługo, a teraz TVP przypomniała go pięć po dwunastej w święto narodowe 3 Maja. Jest to pierwszy film, jak zgodnie twierdzą krytycy, pokazujący bez ingerencji cenzury losy żołnierzy AK represje, więzienia i skazanie ich na margines życia w PRL- -u. Film o żołnierzach niezłomnych, którzy walczyli o wolną Polskę i często ginęli z rąk nowej władzy. A ponieważ zostali skutecznie wymazani przez propagandę komunistyczną ze świadomości narodowej, taki korzystny obraz trzeba podtrzymać. Historia jest już napisana, a role rozdane. Był komunizm i powszechnie przyjęte wolnościowe zrywy: 56, 68, 70, 76, 80 czyli opozycja wewnątrzsystemowa: robotnicza, studencka i inteligencka. Wszystko, co nie jest tym kanonem, trzeba zwalczać. W przeciwnym razie zrodzą się upiory i widmo Polski sanacyjnej kontra Polska nowoczesna, na miarę europejskich wyzwań. Masz talent czytasz w programie telewizyjnym i zaczynasz w to wierzyć. Sława jest na wyciągnięcie ręki, skoro nawet talent jurorów niewiele odbiega od średniej krajowej. Urabia się w ten sposób wzory zachowań, oczekiwań i standardów życia publicznego, a przede wszystkim obraz głębokiego społecznego podziału: Polski nowoczesnej i zacofanej. W tej Polsce nowoczesnej ciągle słyszymy zarzuty i oburzenie, że ktoś, kogoś, gdzieś nie zaprosił. Tony ego Blaira też nie zaprosili na ślub królewski. I co z tego? Burzy medialnej to nie spowodowało. A Tony Blair bezpośrednio zapytany, co myśli o tak spektakularnym pominięciu go na liście gości, życzył młodej parze szczęścia na nowej drodze życia. Z punktu widzenia polskich stosunków ciekawej odpowiedzi udzielił też w ostatnich dniach prezydent George W. Bush. Zaproszony przez prezydenta Obamę do wzięcia udziału w uroczystościach w strefie zero po zabiciu wroga numer jeden bin Ladena, do czego były prezydent też się przyczynił, George W. Bush odpowiedział: Bardzo sobie cenię zaproszenie prezydenta, ale nie skorzystam. Po ustąpieniu z urzędu postanowiłem stać na boku. W Polsce żadnemu politykowi taka decyzja do głowy nie przyszła. Mamy więc kilku prezydentów, kilku premierów i kłopot, gdzie ich posadzić. Szkoda, że takie nowinki z Zachodu nie trafiają do polskich mediów. A gdyby nawet trafiły, to kto je zauważy, skoro wszyscy mają talent i tańczą z gwiazdami? kronika absurdu Kierowcy w Wielkiej Brytanii powinni przygotować się do nowej ofensywy. Jeśli propozycja stanie się prawem do listy obecnie otrzymywanych mandatów dojdzie standardowy mandat za wyrzucanie śmieci z samochodu. Na podstawie zdjęć z kamer i obserwacji. Nie będzie tłumaczenia, że to pasażer odpowiedzialność poniesie kierowca, którego dane są łatwo dostępne. Dbanie o czystość ulic jest ze wszech miar godne poparcia. Tylko dlaczego władze nic nie robią z pozostawianymi np. z koszami na śmieci, zawalającymi chodniki? Nie mówiąc o nagromadzaniu różnych pojemników-segregatorów. Żyjemy ekologicznie w środku wielkiego śmietniska, coś trzeba z tym zrobić, a kierowcę uderzyć najłatwiej. Baron de Kret Wacław Lewandowski Sprawiedliwość Stało się. Udało się to, co ówczesny prezydent USA George W. Bush zapowiadał natychmiast po zamachach z 11 września 2001 roku, gdy mówił że Osama bin Laden będzie pojmany żywy lub martwy. Minęło prawie dziesięć lat i zbrodniarz został ujęty martwy, bo oddział marines zastrzelił go i wyniósł z terenu operacji jego zwłoki. Co ciekawe, akcja nie odbyła się w niedostępnych rejonach górskich Afganistanu Osama nie ukrywał się w jakiejś skalnej grocie czy pieczarze, lecz przebywał z synem i współpracownikami w stolicy Pakistanu, najzwyczajniej mieszkając w domu. Tropiony, ścigany i namierzany latami przez amerykańskie służby, uznał najwidoczniej, że na terenie Afganistanu prędzej czy później zostanie ujęty bądź zabity i postanowił schronić się w miejskim gąszczu Islamabadu. Musiał liczyć na lojalność pakistańskich współwyznawców i na to, że rzecz da się utrzymać w tajemnicy. O szczegółach akcji nigdy się zapewne więcej nie dowiemy, jasne jest jednak, że musiała zostać przygotowana we współpracy ze służbami Pakistanu i z tamtejszym wywiadem. Ktoś, kto wiedział o miejscu pobytu bin Ladena, musiał się więc tą wiedzą podzielić z Pakistańczykami, ci zaś z Amerykanami. Prezydent Obama wyznał, że wiedzę tę Amerykanie posiedli w zeszłym tygodniu i wtedy zapadła decyzja o przygotowaniu operacji. Nie dowiemy się też pewnie nigdy, którą z kolei była ta operacja. Pewne jest, że nie pierwszą, bo bin Ladena tropiono systematycznie i intensywnie przez całą dekadę, toteż przygotowujący akcję musieli liczyć się z myślą, że i tym razem może się nie udać, a poszukiwany wywinie się z opresji. Tym większy jest sukces, tym większy triumf Amerykanów. Tłumy, gromadzące się nocą przed Białym Domem, wiwatujące i manifestujące swą radość, są widomym znakiem tego, że opinia publiczna w USA widzi w akcie zabicia bin Ladena triumf sprawiedliwości, że nie postrzega operacji jako zemsty czy odwetu, a interpretuje ją jako działanie, w wyniku którego sprawiedliwości stało się zadość, jak to ujął Barack Obama. Amerykański sukces rodzi kilka poważnych pytań. Najważniejsze z nich, to pytanie o kondycję Al Kaidy po śmierci bin Ladena. Czy zbrodnicza organizacja, która nim straciła głównego przywódcę, straciła w ostatnich latach wielu znaczniejszych działaczy, będzie jeszcze zdolna do przygotowania zamachów terrorystycznych poza krajami arabskimi? Obama twierdzi, że już nie, w każdym razie nie na terenie USA. Czy informacje, na których oparł to twierdzenie odpowiadają rzeczywistości, jest dziś palącą kwestią, której znaczenie będzie rosnąć z każdym dniem, tym intensywniej, im bliżej będzie do 11 września, czyli do 10 rocznicy ataku na WTC. Istotne jest również pytanie, jak liczni będą i na ile zdolni do szerszych działań następcy bin Ladena, ci wszyscy, którzy ujrzą w nim męczennika świętej sprawy i wzór do naśladowania. To oczywiście pytanie o przyszłość islamskiego fundamentalizmu i terroryzmu, pytanie o to, czy nasz świat będzie odtąd bezpieczniejszy, czy też nadal będzie w stanie zagrożenia i ciągłego alertu służb antyterrorystycznych. Jest to także pytanie o epokę, której nadejście odmieniło widok centrów europejskich metropolii, wpisując w ich pejzaż zapory antyterrorystyczne przed ważniejszymi gmachami. Czy ta epoka chyli się ku kresowi, czy przeciwnie będzie trwać, okazując swój złowrogi charakter? Świat po 11 września 2001 roku odmienił się, stał się inny. Czy stanie się inny po śmierci głównego sprawcy tamtej zbrodni? Jaka to będzie inność, zmiana na gorsze czy na lepsze? Na odpowiedź przyjdzie poczekać.

14 14 7 maja 2011 nowy czas drugi brzeg Pozostaniesz w naszej pamięci Krystyna Bednarczyk podczas uroczystości otwarcia Centrum Topolskiego przy Waterloo Ze sceny polskiego Londynu ostatnimi czasy odeszło wiele znakomitych nazwisk. Choćby wymienić prof. Jerzego Pietrkiewicza, działacza społecznego Juliusza Englerta, prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego, pieśniarkę Irenę Anders czy prof Bolesława Taborskiego. Do tej listy dołączamy dziś drukarza, wydawcę i poetkę KRysTynĘ BEDnARCZyK. Nie pytaj się, co twój kraj może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla swojego kraju. (John F. Kennedy) Chyba nie trzeba nikomu przedstawiać Krystyny Bednarczyk (rocznik 1923), gdyż jej nazwisko (wraz z mężem Czesławem) dobrze zapisało się w środowisku kulturalnym na Wyspach Brytyjskich, jak i w Polsce. Jej długie i bogate życie wypełnione było ciężką pracą, której owoce w postaci setek wydanych książek i czasopism w latach w londyńskiej Oficynie Poetów i Malarzy same mówią za siebie. Krystynę Bednarczyk miałem szczęście poznać wiele lat temu w Londynie. Mimo zaawansowanego wieku i różnych dolegliwości zdrowotnych, ciągle była pełna energii i pomysłów na życie, a przy tym otwarta na otaczającą rzeczywistość. Nietrudno zauważyć jednak było, że potrzebuje pomocy. Wspólna wymiana telefonów sprawiła, że zaczęliśmy się spotykać coraz częściej w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym, potem w jej domu. Wielu z nas pamięta, jak jeszcze do niedawna Krystyna Bednarczyk przyjeżdżała do biura Związku Polskich Pisarzy za Granicą w POSK-u, gdzie pełniła funkcję szefowej. Przyjmowała m.in. interesantów, odpowiadała na korespondencję, omawiała bieżące sprawy organizacji, razem z zespołem redakcyjnym układała Pamiętnik Literacki, który był jej oczkiem w głowie. Wymagał on dużego wysiłku intelektualnego i fizycznego, mimo że nie zawsze wszystko jej wychodziło; po wydruku pojawiały się czasami lapsusy w artykułach. Po pracy zaś zwykle zjeżdżała windą do Cafe Maya, znajdującej się na parterze gmachu, by zjeść obiad, napić się herbaty, spotkać się z ludźmi. Jako że była osobą niezwykle towarzyską, lubiła rozmawiać nawet z tymi, których nigdy wcześniej nie widziała na oczy. Nie stroniła przy tym od dobrego humoru, ale też zdrowej krytyki. Kiedy zaczęło się na dworze ściemniać, wsiadała do samochodu pozostawionego na parkingu i jechała do domu na Colindeep Lane, w dzielnicy Barnet, w północnym Londynie. Tak wyglądała jej codzienna rutyna, nim trafiła do szpitala. Warto tu podkreślić, że Krystyna Bednarczyk lubiła jazdę samochodem. Czuła się w nim komfortowo i bezpiecznie. Nic dziwnego, że w życiu pokonała setki mil, kiedy przyszło jej dojeżdżać w tygodniu do pracy na londyńskie Waterloo, gdzie wraz z mężem prowadziła drukarnię, czy kiedy latem udawała się w podróż po Europie. Odwiedziła z mężem kraje śródziemnomorskie, podziwiając zza szyb auta nie tylko starą i urzekającą architekturę, lecz także bogatą i rzadko spotykaną przyrodę. Z przyjemnością wracała podczas wspomnień do podróży po włoskich miasteczkach, ale także francuskich katedrach bądź hiszpańskich Pirenejach. Samochodem również jeździła do Kraju, często zawożąc książki i czasopisma, które uchodziły za białe kruki. Pamiętajmy: zapotrzebowanie w Polsce w tamtym okresie na niezależną literaturę było ogromne, a takowa wychodziła spod druku Oficyny. Jako że Krystyna Bednarczyk była dobrze znaną personą w środowisku, różne gremia często zapraszały ją na wydarzenia kulturalno-społeczne, jakie odbywały się w Londynie. Jedno utkwiło mi szczególnie w pamięci mianowicie otwarcie Centrum Topolskiego przy Waterloo, tuż obok Royal Festiwal Hall. Syn Feliksa Topolskiego, Daniel, nie ukrywał zadowolenia z powodu jej przybycia na tę imprezę, którą z dużą pompą otwierał sam burmistrz stolicy Boris Johnson. Krystyna Bednarczyk wiele zawdzięczała Topolskiemu, przede wszystkim to, że znalazła locum na drukarnię przy Waterloo (vide Czesław Bednarczyk, W podmostowej arkadzie), co w tamtej rzeczywistości miało duże znaczenie. Mówiąc najogólniej, czasy dla powojennej emigracji nie były łatwe i kto wie, czy bez jego pomocy mogliby Bednarczykowie zrealizować swoje marzenia. W każdym bądź razie Krystyna Bednarczyk przy różnych okazjach nie ukrywała swej wdzięczności dla Topolskiego. Takich spotkań jak to było więcej w jej życiu; w miarę sił fizycznych starała się w nich uczestniczyć. Na odnotowanie zasługuje kolejny jakże ważny fakt z życia Krystyny Bednarczyk. Otóż jesienią 2009 roku Polska Fundacja Kulturalna przyznała jej za całokształt pracy nagrodę. Poleciałem do Polski, aby w imieniu laureatki odebrać to prestiżowe wyróżnienie, uroczystość miała miejsce w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza na warszawskiej Starówce. Dr Jan Sęk, prezes Fundacji, który zorganizował wszystko, nie szczędził słów pochwały pod adresem londyńskiej Oficyny Poetów i Malarzy, dobrze znanej nad Wisłą wielu czytelnikom. Ja z kolei miałem słowo wprowadzające i przeczytałem wiersze Krystyny Bednarczyk. W drugiej części odbył się koncert muzyczny połączony z otwarciem wystawy książek Oficyny... Choć do Londynu musiałem wracać szybko, byłem pod dużym wrażeniem tego, co usłyszałem. Do ciekawych spotkań zaliczam te, jakie miały miejsce w domu Krystyny Bednarczyk. Przemierzając metrem prawie cały Londyn, liczyłem się z tym, że podróż zajmie mi sporo czasu. Jej dom wprawdzie skromny, ale utrzymany był w dobrym stylu. Dużą jego zaletą był ogród wypełniony krzewami, drzewami i kwiatami. Po zimie dostarczał niepowtarzalnych wzruszeń, wiosną i latem stawał się miejscem odpoczynku dla Krystyny Bednarczyk, a także odwiedzających ją gości. W lecie często korzystaliśmy z ogrodu, zwykle odpoczywając na leżakach, przy herbatce i kanapkach, poruszaliśmy interesujące nas tematy. Była to też dobra okazja do posłuchania ptasich świergotów, które w zimie znajdowały tu schronienie (Czesław hodował gołębie). Ale nadszedł moment w życiu Krystyny Bednarczyk, że jej zdrowie zaczęło się coraz bardziej pogarszać. Musiała brać tlen (w młodości przeszła chorobę płuc). Jazda samochodem stała się dla niej męcząca. Czekał ją wkrótce szpital, po którym trafiła do Kolbe House, domu dla osób starszych, w dzielnicy Ealing, w zachodnim Londynie. Krystyna Bednarczyk, będąc pod dobrą opieką, ciągle marzyła o powrocie do domu. W nim czuła się najlepiej. Postępująca jednak z miesiąca na miesiąc choroba nie była dobrą wróżbą. Regularnie odwiedzana przez koleżankę Krystynę Dąbrowską, która nieoczekiwanie zmarła. Zastąpiła ją córka Aleksandra, przejmując po matce wszystkie obowiązki; istotnie do ostatnich dni okazała wiele serca Krystynie. Nie brak też było też wielu innych życzliwych osób, jak choćby Regina Wasiak Taylor czy Madga Czajkowska. Jednak najwięcej pracy w opiece nad chorą włożyło kierownictwo i personeljed- Domu im. Maksymiliana Kolbe. Kiedy w piątek 29 kwietnia Londyn szykował się do wielkiego ślubu księcia Wiliama z Kate Middleton w Westminster Abeby, Krystyna Bednarczyk odeszła cicho wczesnym rankiem w londyńskim szpitalu. Pozostawiła w smutku rodzinę, przyjaciół, znajomych, sąsiadów. Droga Krysiu! Choć żegnamy Cię dziś z wielkim bólem, na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci. Odejście Wszystko gdzieś biegnie umyka przede mną czas szparą ciszy bieg zegara przewleka w oknie blask matowieje na serce umiera. Z umęczonej szyby mrok zdejmuje ciężar Wojciech Mierzejewski PS. Poniższy wiersz został zaprezentowany przeze mnie podczas uroczystości w Muzeum Literatury w Warszawie. Wydawca, drukarz, poetka i wypada z czterech ścian okna pod miotłę księżyca co podmiata wszystko pod krzaki. Tylko cień drzewa nie mając gdzie odejść powiesił się na koronie pnia własnego. Krystyna Bednarzcyk

15 nowy czas 7 maja agenda Pina, choć nie colada i festyn Britania Fot. Adam Wojnicz Wojciech A. Sobczyński Wielkanoc przyszła i minęła. Królewski ślub był, lecz zszedł już z nagłówków gazet zdetronizowany ważniejszymi wiadomościami z szerokiego świata. Harold Macmillan, premier rządu brytyjskiego z czasów kryzysu na Kanale Sueskim, zapytany przez młodego dziennikarza czego najbardziej się obawia powiedział: Events, my dear, events (wydarzeń, mój drogi, wydarzeń). Dla polskiej społeczności ważne były wiadomości z Rzymu o uroczystości beatyfikacji Jana Pawła II, które z kolei oddały pierwsze miejsce w nagłówkach sensacyjnej wiadomości o egzekucji Osama bin Ladena. Książę William i jego wybranka Kate odetchnęli z ulgą, bo światowa prasa ma co innego do roboty. Rodzina przyszłej królowej powoli przyzwyczaja się nie tylko do herbowych insygniów, lecz także do wielu rozmaitych konsekwencji wynikających ze zmiany ich społecznego statusu. Nie jest to błaha sprawa. Ci z nas, którzy pamiętają,jak ciężko przechodziła przez te zmiany matka młodego księcia, zdają sobie sprawę, że życie pod obstrzałem światowych mediów nie jest proste. Wewnętrzne stronice prasy brytyjskiej wypełnione są oczywiście nadal tym wydarzeniem. Ulice i sklepy przybrane odświętnie już parę tygodni temu konkurują w zabiegach o klienta, którego znieczulił patriotyczny tzw. feel-good-factor i beztrosko wydaje swoje recesyjne fundusze. Jest to też okres, kiedy Brytyjczycy zwyczajowo myślą o zbliżających się wakacjach, kupują letnią garderobę i zamawiają bilety lotnicze do ulubionych kurortów wypoczynkowych. Pogoda, która nadal jest słoneczna, dopisała do końca oficjalnych uroczystości. Zakupione właśnie w sklepach wakacyjne ubiory przydały się po planowanych zabaw ulicznych, które popłynęły szampanem i winem w atmosferze szekspirowskiego Snu Nocy Letniej. W styczniu przyszłego roku, za dziewięć miesięcy, pojawi się nowa generacja wyspiarzy, nosząca chwilowo najpopularniejsze imiona William i Kate. Jest to naturalna odnowa łańcucha przyrody, której ludzkość jest nierozłącznym ogniwem. Pominę jednak osobiste refleksje dotyczące bieżących wydarzeń politycznych na rzecz świata filmu. Pina, taki tytuł nosi najnowszy film Wima Wendersa, który wszedł właśnie na ekrany kin studyjnych Curzon. Reżyser znany jest między innymi z takich filmów, jak Paris, Texas, Buena Vista Social Club czy też Wings of Desire. Pina to film poświęcony pamięci i twórczości Piny Bausch, zmarłej dwa lata temu. Jej nowatorska choreografia tańca nowoczesnego wpisała ją w poczet największych twórców scenicznych, zarówno klasycznego jak i nowoczesnego baletu. Używam tutaj słowa balet z pewną dozą ostrożności, gdyż twórczość Piny Bausch nie mieści się łatwo w kategoriach nawet takich nowatorów jak Martha Graham, Marie Rambert czy legendarnego George Balanchine, gdyż wykracza poza utarte sceniczne parametry. Każdy pewnik poddany jest krytycznej analizie jej penetrującej wyobraźni. Jeśli piękny ruch ciała, poniekąd negujący prawa fizyki oczekiwany jest na ogół od baletu, to Bausch pokaże nam, jak można wyrazić upadek, bezruch i paradoksalne piękno w antypięknie. Film Wima Wendersa ma pewien ważny dodatkowy walor, bo stworzony został w technice 3D. Jest to pierwszy film tego typu, który oglądałem i przyznam się, że mój początkowy sceptycyzm rozwiał się natychmiast, kiedy draperia odsłaniającej się kurtyny pofrunęła w zasięg mojej ręki. Ten moment wzbudził zachwyt nie tylko mój, ale większości zgromadzonych widzów, wywołując okrzyk zdumienia. W 3D znalazł Wim Wenders prawdziwy klucz do przedstawienia tego trudnego tematu. Pina Bausch zmarła nieoczekiwanie i przedwcześnie, bardzo krótko przed początkiem filmowania. Zaistniały w związku z tym kryzys wymagał kompletnej rewizji planowanego filmu, który powstał w ostatecznym formacie jako łańcuszek najważniejszych przedstawień pokazywanych oczami partycypujących tancerzy. Ich spostrzeżenia tworzą bezcenny komentarz dla widzów, specjalistów, ludzi baletu i tańca, którymi w dniu otwarcia wypełniona była sala kina. Polecam ten film wszystkim ale szczególnie ludziom twórczym. Jest on tak wizualnie inspirujący, jak najlepsze wystawy sztuki. Pobudza uczucia zarezerwowane zwykle dla dobrego teatru dramatycznego, wplecionego w eksperymentalny pokaz. Najlepszym świadectwem odbioru była widownia, która nie rozeszła podczas wyświetlania listy realizatorów, ale została na sali wymieniając w grupach swoje wrażenia. PS. Kina sieci Curzon mają dobrze prowadzone bary serwujące szczególnie stosowny dla tego filmu cocktail Pina-colada, który może dodał jeszcze jeden wymiar do mojej wizji 3D. Więcej informacji na temat Piny Bausch i Martha Grahama polecam gorąco na stronach internetowych. Odnaleziony, odesłany do xx Polski, wspaniale odnowiony, będzie 18 maja o godz ponownie odsłonięty Pomnik Chopina na londyńskim South Bank

16 16 rozmowa na czasie 7 maja 2011 nowy czas Toast za młodość The Na ked and Fa mo us to ze spół, któ ry nie wąt pli wie tchnął po wiew mu zycz - nej świe żo ści na współ cze sną sce nę roc ko wą. Nie by wa ły suk ces ar ty stycz ny i ko mer cyj ny w oj czy stej No wej Ze lan dii, i póź niej sze wy róż nie nie w ple bi scy - cie BBC So und 2011 po zwo li ły tej cha ry zma tycz nej piąt ce wy pły nąć na szer sze wo dy. Pod czas tra sy kon cer to wej, pro mu ją cej ich de biu tanc ki al bum Pas si ve Me Ag gres si ve You, Aaron Short i Jes se Wo od zdra dzi li, jak ze spół ra dzi so bie z no wy mi wy zwa nia mi. PoczątkiTheNakedandFamoussięgają2007roku,kiedyAlisa XayalithiThomPowers,wówczasstudenciszkołymuzycznejw Auckland,postanowilizałożyćzespół.Wkrótcedołączyłdonich AaronShortiwtrójkęnagraliThis Ma chi ne and No Li ght.po wielupochlebnychrecenzjachwkrajowychmediachiudanychwystępachnakilkuamerykańskichfestiwalach,dotriadołączyliperkusistajessewoodibasistadavidbeadle. WczerwcuubiegłegorokuichsingielYoung Blo od uplasowałsięnaszczyciekrajowejlistyprzebojów byłtopierwszyod16lattakisukcesdlanowozelandzkiegodebiutu. BrytyjskawytwórniaFictionRecordsszybkowzięłapodswojeskrzydłatorockoweobjawienie,awgrudniu2010roku TheNakedandFamousotrzymalinominacjęwplebiscycie Soundof2011,organizowanymprzezportalBBC.Serięwyróżnieńprzypieczętowałanagrodadlanajbardziejobiecującegodebiututegoroku,przyznanazespołowipodkoniec lutegoprzezopiniotwórczymagazynmuzycznynme. TheNakedandFamousprzejawiająfascynacjecięższym graniemisynth-popem,inteligentniekorzystającztego,conajlepszewpopkulturowejspuściźnieostatnichtrzydziestulat. Kompozycjetakie,jakAll of This,A Wo olf in Ge ek s Clo thing ino Way naprzemianprzenosząwsurowerejonygrunge ui bawiąprzewrotnąelektronikąlat80.nathe Sun czyfray ed aranżacjespodznakufuzjisynthiklawiszyciekawiekorelująz partiamiwokalnymialisyithoma.momentamizderzająsię, momentamisubtelniesięprzenikają,zapraszającwobszary napograniczusnuijawy,eklektyzmuipsychodelii. Ichoćporównaniadotakichzespołów,jakPassionPit, MGMTiYeasayernasuwająsiętuiówdzie,jednojestpewne TheNakedandFamousmająpotencjał,abyopowiedziećwłasnąhistorię.Elementemwyróżniającym,a jednocześniespajającymkompozycjejestdziwnieintrygująca energia,któranastrajataksilnymoptymizmem,żezaczynasz wierzyćwewłasnemarzenia.spakujplecak.wydajoszczędnościnapodróżwnieznane.ibawsię! Wzeszłymrokuosiągnęliściezawrotnysukces, zarównowkrajujakizagranicą.jakijestwaszsekret? AaronShort: Wciążsięsaminadtymgłowimy.Wszystkie teinformacjewmediachtaknaprawdęnasonieśmielają. JesseWood: Nazwałbymtokolejnymetapemnanaszej drodze.wielekapeltegodoświadcza. AS: Niejesteśmykapelą,którąpociągarock n rollowystyl życia.jakikolwieksukceswytłumaczyłbymciężkąpracą. Apasja? AS: Naturalnie.Pasjadomuzykijestniezbędna,atakżewystarczającodużomotywacji,abybyćnanogachinagrywaćdo białegorana.to,conaswiąże,towłaśniesposób,wjakipodchodzimydoprocesutworzeniamuzykiiplanównaprzyszłość. SukcestoniewątpliwiepojęciewzględneinazwaThe NakedandFamous,którązaczerpnęliściezutworu Tricky ego,tric ky Kid,bardzotrafnietoodzwierciedla. AS: Dokładnie.Natakąnazwęzdecydowaliśmysiępodkoniec2007roku,kiedyporazpierwszyzaczęliśmypoważnie myślećozałożeniuzespołu.wówczaswszyscysłuchaliśmy Tricky egoibardzoszanowaliśmyjegotwórczość.czuliśmy, żetanazwabardzopasujedonas,boodnosisiędotego wszystkiego,cojestnamobce.wydajemisię,żebranżamuzycznazapchanajestzespołami,którechcągraćzezłychpowodów dlapieniędzy,sławy,stylużycia.sątopowody,które nasniepociągają.nieinteresujemysięzadymąwokółnasi opiniąpubliczną. Nocoty,niepodobacisiężyciewblaskufleszy? AS: Nie(śmiech). JW: Jeślitauwagaskupiasięnanaszejmuzyce,todlaczegonie.Jeśliludziechcąnassłuchaćiprzychodzićnanasze koncerty super. AS: Dodam,żeniejesteśmybardzotowarzyscy.Pokoncerciesiedzimywpokojuigramywgrykomputerowe. Jakiebyływaszepoczątki? AS: KiedyzaczynaliśmyjakoTheNakedandFamous,w NowejZelandiibyłomasęzespołów.Wszyscydawalikoncerty, alenienagrywalipłyt.myzdecydowaliśmysiępójśćwinnym kierunku.zanimzagraliśmypierwszykoncert,mieliśmyjuż kontraktzwytwórnią.tobyłodlanasbardzoważne,abynajpierwmiećnagrania,apotemdawaćkoncerty. JW: Kontraktzdużąwytwórniądziałanazasadziektokogo zna.ludziezbranży,szczególniecizdużymdoświadczeniem, mająwieledobrychkontaktów,któremogąułatwićpójściew odpowiednimkierunku.dużewytwórnieniemająterazdobrej opinii,awręczpostrzeganesąjakokorporacjesiejącezło.może niewłaściwie.zfictionrecords,jaknarazie,dobrzenamsię pracuje,mamykontrolęnadcałością,aconajważniejsze,w pełniodpowiadamyzanasząmuzykę.możeszbyćzorganizowanyiprzyjąćpostawę zróbtosam,alekontraktz wytwórniąnapewnootwierawielemożliwości. Maciementora,któryradziwam,jakporuszaćsię wbranży? AS: JesttonaszmenagerPaul.NazywamygoProfesor McKessler.Jegobogataznajomośćbranżynapewnonampomaga.PracowałdlawieluwytwórniimieszkałwLondynie, więcniejednowidział. Wjakisposóbpracujecie? AS:ZaczynasięzwykleodThomaiAlisy,którzypiszątekstyi tworząpierwszearanżacje.potemwrazzthomemrozwijam tenszkieletutworuwstudio.późniejpracujemynadliniąakustyczną,dodajemygitaryiperkusję,wracamydostudiaiszlifujemydanyutwór.generalnietaktowygląda. AinspiracjadoutworuYoung Blo od? AS: Young Blo od todzieckoalisy.razgrałanakeybordzie ażdosamegorana,komponująctakąbardzoprostąpiosenkę, ktorąpotemjaithomrozwinęliśmywstudio.inspiracjąjest generalnienostalgiazamłodością.utwórniejestjednakzapisemnaszychuczuć,araczejtego,jakzaczęliśmyzperspektywy czasupostrzegaćmłodośćitewszystkieszalonerzeczy,które robiszbędącnastolatkiem.wtamtymczasieczęstooglądaliśmy sitcomskins.możezbytczęsto,boczasamiwydawałonamsię, żesamiwnimgramy. YoungBlood,któryjestniezwykleenergetyzującyiprzestrzenny,takipodmuchmłodości,kojarzymisięzNową Zelandiąitamtejszymstylemżycia.Czyuważacie,żeistniejezwiązekpomiędzywasząmuzykąiśrodowiskiem,z jakiegopochodzicie? AS: Środowiskomanaturalniebezpośredniwpływnanaszą muzykę.trudnojestnamjednakzrozumieć,jakduży,bocałe życiespędziliśmywnowejzelandii.możezbiegiemczasuinaczejnatospojrzymy.powiedziałbymjednak,żetojednakmuzycznefascynacjemająnajwiększywpływnanasząmuzykę. Codalej? AS: Rok2010byłrokiempracynadalbumem,obecnyto koncertyijeszczerazkoncerty.całąpiątkąszykujemysięna życiewpodróży,cozresztąbardzosięlubimy. PlanujecieodwiedzićPolskę? AS: Naszrozkładkoncertówzmieniasiębardzoszybko, wciążdochodząnoweterminy.trzebaspytaćprofesora McKessara. Cośmisięwydaje,żezagraciewPolscenategorocznymHeinekenOpen er! AS: Brzmiznajomo. Rozmawiała AnnaGałandzij AlbumPas si ve Me Ag gres si ve You ukazałsię14marca.

17 17 nowy czas 7 maja 2011 recenzja W poszukiwaniu smaków dzieciństwa Fot. Simon Target Teresa Bazarnik D zwoni do redakcji wydawca: Would you be happy to review a Polish culinary book? Well, send it to us and we ll see odpowiadam bez większego zaangażowania. Kiedy po kilku dniach rozpakowałam dużą przesyłkę, nie mogłam uwierzyć, że książkę kulinarną można wydać tak pięknie. Jej uroda jest tak zniewalająca, iż zdziwiłam się, że nie pachnie równie zniewalająco. Nie mogłam jednak oprzeć się ciekawości, czy aby forma nie przerasta treści, natychmiast więc zaczęłam wertować strony i podczytywać fragmenty opisów oraz przepisów, nie bacząc na inne obowiązki. Książka kulinarna? Nie, to podróż sentymentalna do kraju dzieciństwa i młodości. To smak Proustowskiej magdalenki, która przyjmuje postać dżemu z płatków różanych. Beata Zatorska wyjechała do Australii w 1981 roku. Z rodzicami, działaczami Solidarności. Jako studentka medycyny. Studia ukończyła już tam i od wielu lat pracuje jako lekarz rodzinny. Kiedy pewnego razu weszłam do polskiego klubu w Sydney i zobaczyłam grupę starszych emigrantów, którzy nigdy nie powrócili do ukochanego kraju, wpadłam w rozpacz opowiada Beata podczas naszego spotkania w małej kawiarence przy Shepherd Market w Mayfair. Do Londynu przyjechała wraz z mężem Simonem na kilka dni, by promować wspólnie wydaną książkę. Nasze spotkanie zamieniło się w fascynującą rozmowę o Polsce, tęsknocie, Polakach w Londynie (śliczna kelnerka, która podała nam herbatę była, oczywiście, Polką). Nie da się uciec od tematu. I od tego, że my nie znamy takich tęsknot. Tęsknisz, kupujesz bilet Ryanair, spędzasz w samolocie nieco ponad dwie godziny i po tęsknocie. Ci z dalekich kontynentów takiego prostego lekarstwa zastosować nie mogą. Może dlatego ich choroba zwana tęsknotą przeradza się w tak niezwykłe sublimacje. Wysiedlona rodzina Beaty przywędrowała na Ziemie Odzyskane. W zawierusze wojennej jej młoda wtedy babcia Józefa straciła męża, a dziadkowie Julia i Dmitrij dom na Kresach. Pokochali piękne, leżące u stóp Karkonoszy tereny, zadomowili się w domu opuszczonym przez niemieckiego wytwórcę beczek choć przez jakiś czas wspólnie go dzielili. Dziadek Dmitrij założył małą firmę, korzystając z pozostawionych narzędzi. Szybko jednak został osądzony przez władzę ludową jako kułak. Na znak protestu do końca życia nie podjął już żadnej pracy. W wielopokoleniowej rodzinie mała Beata, pozostawiona przez mamę studentkę pod opieką babci, odkrywała uroki nieskażonej podgórskiej przyrody, zbierała zioła, grzyby, wąchała zapachy natury, lepiła z babcią pierogi, poznawała lecznicze zioła i zbierała płatki różane, które były później nadzieniem pączków, najlepszych na świecie. Kiedy po dwudziestu latach Beata wróciła do domu pod Jelenią Górą, babci Józefy już nie było, ale zapachy i smaki pozostały. Beacie wpadł w rękę zeszyt z kaligraficznie zapisywanymi przepisami babcia posiadła najgłębsze tajniki kulinarne i królowała nie tylko w domowej kuchni, ale także jako zawodowa kucharka, która prowadziła restaurację w jednym z okolicznych pensjonatów. Przytaczane przez Beatę przepisy to najlepsza tradycyjna polska kuchnia. Są tam śledzie w śmietanie, naleśniki, pierogi, makowce, placki ziemniaczane, ogórki kiszone, sałatka jarzynowa, rosół z kury i nadziewana jabłkami kaczka. I wiele więcej, choć nie znajdziesz tam, czytelniku, polskiej cuisine nouveau z telewizyjnych programów kulinarnych. W tej opowieści każde przywołane w pamięci zdarzenie z przeszłości ma swój smak i zapach. Jak na przykład herbata z konfiturami i prywatne lekcje skrzypiec u nauczyciela, który opuścił Warszawę po powstaniu i trafił na Dolny Śląsk. Pozbawiony pracy na Akademii Muzycznej z powodu żartów na temat Stalina, pracował w przetwórni mięsa i udzielał prywat- Rose Petal Jam Recipes & Stories d from a Summer in Polan Beata Zatorska & Simon Beata Zatorska teraz i przed laty Target nych lekcji, za które w obawie przed władzą ludową nie pobierał pieniędzy. Rodzice płacili więc w naturze, a to zrobionym na drutach swetrem, a to konfiturami Nie mógl sobie pozwolić na cukier, więc podawał uczniom w wytwornych filiżankach herbatę z konfiturami. Ktoś może zarzucić, że nasza historia potraktowana jest w tej książce bardzo skrótowo, że powierzchownie przedstawione są urokliwe zakątki naszego kraju. A ja chcę powiedzieć, że to dobrze! Nasza historia jest bowiem tak pogmatwana, że lepiej nie serwować jej w nadmiarze. Może spowodować niestrawność. W książce Beaty Zatorskiej są najważniejsze momenty, które budują czytelny obraz naszej współczesnej historii, jaki czytelnika obcokrajowca raczej nie zniechęci wręcz odwrotnie, najprawdopodobniej spowoduje, że po takiej intrygującej przekąsce chętnie sięgnie po danie główne. I zrodzi się w nim chęć odkrywania pięknego, choć niezbyt jeszcze popularnego kraju. Tak stało się z mężem Beaty, Anglikiem Simonem Targetem, którego Polska tak zafascynowała, że wsiedli w samochód i nie trzymając się kurczowo wyznaczonego planu, przejechali ją wzdłuż i wszerz. Mamy więc nie tylko osobiste wspomnienia szczęśliwych lat wplecione w naszą historię, powiązane kulinarnymi skojarzeniami i przepisami, ale również wspaniałą podróż po Polsce dzisiejszej, w jej najpiękniejsze, najbardziej znaczące lub za miedzą przy kapliczce zapomniane miejsca, zatrzymane w znakomitych fotografiach Simona, z zawodu filmowca. Bogdan Becla, dyrektor Polish National Tourist Office, podczas wieczoru promocyjnego w Ognisku Polskim zdradził mi, że kupił dziesięć egzemplarzy. Myślę, że powinien wykupić pół nakładu i dawać w prezencie każdemu obcokrajowcowi, z którym prowadzi interesy. Książka jest bowiem w swoim pięknie ukazywania naszego kraju wręcz zaraźliwa (choć wolę słowo infectious myślę, że bardziej zaraża!). Muszę koniecznie tam pojechać takie słowa co rusz było słychać podczas wieczoru promującego Rose Petal Jam. Recepies and Stories from a Summer in Poland. Polska to piękny kraj dziwi się piękna Angielka. Nie zdawałem sobie sprawy, że macie tyle urokliwych miejsc. Kojarzyłam was raczej ze stoczniami i kopalniami węgla. A tu okazuje się, że macie miejsca, które mogą konkurować z Prowansją czy Toskanią mówi, ściskając pod pachą książkę Beaty Zatorskiej i Simona Targeta. Kiedy najlepiej tam się wybrać? Piękne fotografie, znakomita oprawa graficzna Mirandy Harvey po prostu kupcie tę książkę, jeśli chcecie się wybrać w sentymentalną podróż. Jeżeli natomiast nie jesteście sentymentalni i od pachnących dziką różą przydrożnych ogródków i targów z warzywami, które nigdy nie przestały być organiczne, wolicie sieć supermarketów Tesco i Achan oraz wielopoziomowe galerie z multikinami i Pizzą Hut, kupcie ją dla przyjaciela Anglika, szefa Francuza, koleżanki z Jamajki lub sąsiada Hindusa. Pokażcie im nasz kraj, by zechcieli sprawdzić, że poza stoczniami, gdzie zamiast montowania statków rozmontowywało się komunizm, mamy do zaproponowania nieco więcej. Im szybciej to sprawdzą, tym lepiej. Dla mnie zaś Rose Petal Jam jest podróżą sentymentalną do kuchni mojej babci Emilii. Przypomina mi przenoszące mnie wówczas w nieznany świat gałki muszkatołowe, kolendry i kardamony (choć wydawało się, że mieliśmy wtedy tylko sól i pieprz do smaku, no i jeszcze 10-procentowy ocet spirytusowy). Zapachniały mi nalewki z mięty, domowe wiśniówki, zwijane zrazy i makowce z maku ucieranego w makutrze Tak jak Beacie.

18 18 sylwetki 7 maja 2011 nowy czas Moda w cyrku, cyrk na wybiegu Kto z was w dzieciństwie nie był zafascynowany magią płynącą z areny, w czasie gdy akrobaci wykonywali swoje sztuczki na trampolinach? Która z was z cieniem zazdrości nie patrzyła na paradujące po wybiegu w niesamowitych kreacjach modelki? Ale moda w cyrkowej aureoli? Brzmi interesująco! O tym, jaka mieszanka powstaje w połączeniu cyrku z wybiegiem, o tajnikach pracy kreatorów mody oraz o londyńskim tempie życia rozmawiam z MAGDALENĄ GŁOWACKĄ, pomysłodawczynią projektu La Strada i założycielką kolektywu o tej samej nazwie. Aleksandra Junga Gdy przekraczam próg Café Rouge w Holborn, wokół rozpościera się atmosfera jak z innego świata. Rozbrzmiewają dźwięki z filmu Amelia, na ścianach kabaretowe plakaty z Moulin Rouge. Jest tu ciszej, spokojniej. Jednak widok zza okna na zapchaną taksówkami ulicę nie daje zapomnieć o tym, że jestem w Londynie. Londyn, Paryż, Nowy Jork przodujące miasta w kreowaniu nowych trendów. Staram się przypomnieć sobie nazwy tych najbardziej znanych domów mody francuskiej. Coco Chanel, Christian Dior, Ralph Laurent. Projektantki brytyjskie, takie jak Vivienne Westwood, Stella McCartney też siedzą mi w głowie, choć tak naprawdę niewiele wiem na temat domów mody czy projektantów. Ale zaraz przyjdzie Magda i przeniesie mnie w ten świat. Właśnie wchodzi. Zaczynajmy naszą wspólną podróż. CYGAŃSKIE ŻYCIE. Urodziła się w Polsce, wychowała we Włoszech, teraz mieszka i pracuje w Londynie. Moi rodzice zaczyna opowieść Magda są artystami, ich kariery szybko się rozwinęły. Wyemigrowali za granicę. Wtedy zaczęłam swoją edukację we Włoszech. Jako nastolatka wróciłam z nimi do Polski. W polskiej szkole było mi trochę ciężko, bo byłam wychowywana w innym systemie. Skończyłam szkołę średnią, w ogóle nie związaną z modą hotelarstwo. Chciałam jednak znów wyjechać, posmakować życia, zobaczyć, co się dzieje na świecie. Wróciłam więc na parę lat do Włoch, i tam intensywnie zastanawiałam się nad tym, co dalej robić. JAK TO ZROBIĆ? Kto po raz pierwszy zjawia się w Londynie, nie może nie zauważyć wszechobecnej polskości w tym wielomilionowym mieście. Magda, jak wielu innych młodych Polaków, przyjechała do Londynu, by tu studiować. We Włoszech wpadł mi w ręce dodatek do gazety niedzielnej z artykułem o Central Saint Martin s College of Art and Design. Choć nie miałam żadnego przygotowania artystycznego, podjęłam jednak odważną decyzję: wyjeżdżam w świat. Tak zrobiłam. W Londynie przez pierwsze dwa lata uczyłam się angielskiego, a gdy udało mi się zaoszczędzić trochę funtów, zaczęłam chodzić na kursy wieczorowe do Saint Martin s. To był rysunek, sztuka, malarstwo. Przyjęto mnie na Foundation in Art and Design bardzo intensywny kurs z dyplomem. Przez Magdalena Głowacka sześć miesięcy uczą wszystkiego od podstaw, przerabia się różne dziedziny sztuki, jak grafika, fotografia czy teatr. Drugie półrocze to wybór specjalizacji. Zdecydowałam się na modę damską. Potem studia w Ravensbourne College of Design and Communication. Tu przeszłam przez wszystko, co jest niezbędne do funkcjonowania w świecie mody od projektowania po promocję. POCZĄTKI BYWAJĄ TRUDNE. Właściwie dlaczego? Może po prostu trzeba sobie powiedzieć, że wszystko jest możliwe i z uporem zmierzać do wyznaczonego celu? Wiedziałam, że nie będę koncentrować się tylko modzie kontynuuje Magda. Zaraz po ukończeniu szkoły udało mi się pokazać moją końcową kolekcję na Poland Street Underground, organizowanym przez Instytut Kultury Polskiej w Londynie. Podczas pokazu moją kolekcją zainteresowała się reżyserka, która była w trakcie przygotowywania sztuki teatralnej, i zaproponowała mi zaprojektowanie kostiumów. Tak się zaczęła moja przygoda z teatrem, który zawsze gdzieś tkwił w mojej głowie. Moda zawsze mnie fascynowała, ale bardziej pod kątem pokazów, niż samej mody. Nie zawsze chodzi o to, by projektować dla tysięcy, milionów ludzi. Dla mnie większe znaczenie ma sam przekaz artystyczny, tworzenie unikatów. Byłam zawsze zafascynowana pokazami McQuena, Lagerfelda czy Chanel. CHCESZ ZOSTAĆ PROJEKTAN- TEM? LEPIEJ SIĘ ZASTANÓW To nie tylko blichtr, wielkie pieniądze, błysk fleszy, ale i ciężka, żmudna, często niedoceniana praca. Są dwie drogi, albo mozolnie piąć się w górę, budować swoją karierę w wielkich domach mody jako asystent dyrektora artystycznego, jeśli ma się szczęście, jednak za marne pieniądze nie myśl, że to są miliony mówi Magda. Albo spróbować stanąć na własnych nogach. Jeśli ma się zaplecze finansowe, dużo kontaktów, to można rozruszać własny biznes. Jest mnóstwo utalentowanych projektantów, tutaj czy w Pary- Wystawa Allena Barkera żu. W ciągu ostatnich kilku lat w Londynie powstało około 15 szkół, absolwentów wydziałów mody tu, w Anglii, są tysiące. Nie zawsze wybije się ten najlepszy. PROJEKTANT, ZAWÓD DLA SAMOTNI- KÓW? Kto by pomyślał... Gdy się pracuje z modelkami, to pracuje się jak z drewnianymi manekinami opisuje Magda. Modelek się prawie nie widzi. Jest manekin w studio, na którym się wszystko upina, kroi, zszywa i na sam koniec, przed pokazem, strój układa się na modelce. Kreacje najczęściej przygotowuje się samotnie, z dala od ludzi. Same pokazy też nie są dostępne dla szerokiej publiczność. To środowisko jest bardzo hermetyczne. To w tym środowisku decyduje się, co jest dobre, a co złe, co będzie się sprzedawać, a co nie, co się będzie podobać. W POGONI ZA MODĄ. Z metra do autobusu, z pracy do domu... W Londynie nie sposób stanąć w miejscu. Za dużo dzieje się wokół. Londyn to ogrom i pęd. Z tego powodu trudno jest tutaj żyć. Jeśli jednak chce się funkcjonować w branży, jest to jedyne wyjście. Większość ludzi, których poznałam, ileś tam lat spędza tutaj, jednak później wyjeżdża, ucieka. Na dłuższą metę nie da się żyć tym szalonym tempem. Londyn to jest miasto dla ludzi młodych. Ja też tu przyjechałam taka młoda, dziesięć, dwanaście lat temu. Do tej pory staram się angażować w różne przedsięwzięcia, które dają mi energię, ale jest to walka. Walka non stop. W tej walce kieruję się tym, by zawsze robić coś nowego. I może dlatego wpasowuję się w to miasto, i tu znajduję inspiracje. LONDYN. CHODZĄCY WYBIEG Nawet przebywając tu jeden dzień nie sposób nie zauważyć tej stylistycznej różnorodności. Ulice pełne są indywidualistów, w futrach, w skórach, w dresach, w potarganych rajstopach. Co komu przyjdzie do głowy. Każda fantazja mile widziana, wręcz wskazana. Jest wielka różnica między modą tutaj a modą obowiązującą w Mediolanie czy Paryżu mówi Magda. Londyn ma to ziarenko, zawsze ten pierwszy trend w modzie pochodzi z Londynu. Co prawda, jest bardzo krótkotrwały, ale daje inspiracje projektantom w innych krajach. W Londynie nie ma już tylu wielkich domów mody z tradycją. London fashion polega głównie na tym, że co chwilę pojawiają się nowi artyści, nowe pomysły, nowi kreatorzy. I ci młodzi obsadzani są później w wielkich domach mody w Mediolanie czy w Paryżu. JEŚLI NIE CHCESZ MOJEJ ZGUBY, DO- BRY KOLEKTYW DAJ MI LUBY. Magda nie jest projektantką, która zamierza pracować w wielkim domu mody. Realizuje własne pomysły, inspiracje czerpie od najlepszych, pracuje z wybranymi. Grupa moich projektantów, których zebrałam do kolektywu, to nie tylko osoby bardzo utalentowane, ale też takie, które ciągle się przemieszczają, które chcą pracować z różnymi mediami, wykorzystując różne dziedziny sztuki, jak taniec, muzyka, grafika, film, malarstwo czy rzeźba. Naszym zamiarem jest, by La Strada Fashion Circus odbywał się co roku, w tym samym czasie. Chciałabym, żeby nasz cyrk mody funkcjonował nie tylko w Londynie, ale podróżował po świecie. Chcemy, żeby to nie były miejsca, które kojarzą się z modą. Może Sztokholm, Kopenhaga, Amsterdam czy Lizbona. Fot. Kemey Lafond

19 nowy czas 7 maja 2011 CYRK NA WYBIEGU? Cyrk w klubie? Skąd wybór tego rodzaju formy? Dlatego cyrk, bo my wychodzimy do ludzi, a nie ludzie przychodzą do nas. La Strada to objazdowy pokaz mody. Zabieramy go ze sobą i przekazujemy dalej. Cyrk jest na czasie, angażowany w przeróżne wydarzenia organizowane prywatnie czy w restauracjach, barach, klubach. I dlatego w naszym kolektywie są również artyści cyrkowi, akrobaci. W pokazie zawarte są różne sztuczki cyrkowe. INSPIRACJA. SKąD Ją CzERPAć? Magda zafascynowana jest twórczością swojego nauczyciela. O Allanie Barkerze i The Structured Theatre potrafi opowiadać godzinami. Pokaz La Strada Fashion Circus złożony jest z dwóch części: life performance i wystawa. Na wystawie przedstawiamy obrazy Allana Barkera, mojego nauczyciela z St. Martin s oraz prywatnego mentora. Allan był bardzo aktywny w latach 60., 70. Przedstawiłam mu pomysł La Strady. On słuchał, słuchał i mówi: Ja nie wiem, skąd ty to bierzesz, ale ja robiłem dokładnie to samo w latach 70.. Zaczął mi opowiadać o The Structured Theatre. Allan w tamtych czasach tworzył coś takiego jak art i performance. Pomysł jest więc bardzo podobny. The Structured Theatre wykorzystywał dwie różne formy ekspresji w celu stworzenia jednej formy. Allan jest inspiracją, jest doświadczeniem, punktem odniesienia. CzY UBIÓR MOŻE OŻYć? Dlaczego nie Ale jak to robi Magda? Moja fascynacja zawsze podążała w kierunku tańca i ruchu. Strój prezentowany w tańcu to w pewnym sensie forma naturalna. Kostium i ciało. Ubiór żyje na tancerce, współgra i współpracuje z nią. Wygląda bardziej naturalnie. O wiele bardziej podoba mi się taki pokaz, niż ten sztywny, nienaturalny, na wybiegu, z modelkami. Artysta musi się zapoznać z ubiorem. Ja natomiast muszę się zapoznać z modelem, z jego charakterem, przygotować ubiór, który w jakiś sposób będzie do niego pasował. Oni razem ubiór i artysta, jako para muszą znaleźć wspólny język. Tak, aby efekt ujął widza. Ubiór w pewnym sensie wydaje się spełniać rolę drugoplanową, ale tak naprawdę, gdyby nie ubiór, nie byłoby tych interakcji. Oddziaływuje on więc bardzo subtelnie i delikatnie. W La Stradzie zostaje przedstawiony jako coś innego, nowego, indywidualnego. Przy pomocy ruchu, aktorstwa zachodzi transformacja. I wtedy pojawia się u widza to wrażenie: o, to jest właśnie ten kostium! Przecież przyszedłem tutaj na pokaz. I takie właśnie były pokazy w ramach La Strada Fashion Cirus, które odbyły się 14 kwietnia w O2 w Greenwich. Ubiór ożywał, a widz jak zaczarowany wpatrywał się w niesamowite transformacje zachodzące na scenie. Poczwarki zamieniały się w piękne motyle. La Strada w O 2 Fot. Krystian Data 19 kultura Na festiwalu w East Endzie East End Film Festival świętował swoje dziesięciolecie. Jego pierwotną dewizą było (i nadal jest) wspieranie oraz promowanie lokalnych twórców filmów krótkometrażowych. Z roku na rok festiwal przyciąga coraz większą widownię, co wpływa na jego ewolucję. Jubileuszowa edycja festiwalu przypadła na 27 kwietnia 2 maja. W tym roku w repertuarze mogliśmy znaleźć nie tylko szeroką ofertę filmów krótkometrażowych, ale również światowe oraz brytyjskie premiery filmów długometrażowych, wydarzenia muzyczne i poetyckie, wystawy oraz dyskusje. Jubileuszowy festiwal obfitował także w bogatą ofertę darmowych kursów i szkoleń, dających szeroką wiedzę z zakresu produkcji filmowej i medialnej. Nic więc dziwnego, że chętnych było wielu. Jeśli chodzi o główny nurt, godnym uwagi był 90-minutowy film dokumentalny niemieckiej produkcji PROBLEMA: who we are in the 21st century? Film, który jest próbą odpowiedzi na pytania odnoszące się do współczesnych problemów społeczno-ekonomicznych, wyświetlany był w siedzibie Amnesty International. Odpowiedzi na tytułowe pytanie tworzą wypowiedzi ludzi pochodzących z różnych zakątków świata, zebranych przy okrągłym stole. Rzecz dzieje się w historycznym miejscu, gdzie siedem dekad temu nastąpiło spalenie książek przez nazistów miejscu obecnie zwanym przez Niemców Bebelplatz w Berlinie. Dodatkowym atutem była dyskusja z jednym z realizatorów produkcji, która odbyła się tuż po projekcji. Film ten dostępny jest w internecie (www.droppingknowledge.org pod nazwą The Table of Free Voices ). Z zestawu filmów krótkometrażowych, jakie były prezentowane w kilku konkursowych seriach, trudno było wybrać faworyta. W większości były one na dobrym poziomie. Wśród nich pojawił się również polski element. Mianowicie jeden z filmów, pt. Nadia's Circus, zawierał krótką, acz pouczającą historię dziewcząt z Polski, które przyjechały do Londynu. Reżyser tego filmu James Lawes odważył się dotknąć tematu lekkomyślności nie tylko niektórych Polek, ale generalnie kobiet z Europy Środkowo-Wschodniej przyjeżdżających do Wielkiego Świata Ziemi Obiecanej pod nazwą Londyn. Wśród filmów długometrażowych nie zabrakło klasyki polskiego kina. Nagrodzone lata temu na Festiwalu w Cannes dzieło Jerzego Kawalerowicza z 1961 roku Matka Joanna od aniołów (Mother Joan of the Angels) wyświetlone zostało w miejscu jak najbardziej oddającym jego klimat: w kościele anglikańskim pod wezwaniem św. Jana (St. John Church) przy Bethnal Green. Pomysł wyświetlenia tego filmu w kościele był strzałem w dziesiątkę, który zaskoczył niejedną osobę. W ramach festiwalu pokazano też nagrodzony Złotymi Lwami w Gdyni film Różyczka Jana Kidawy-Błońskiego podejmujący próbę rozliczenia trudnych problemów roku Jakby polskich akcentów było nie dość, to na muzycznym wydarzeniu pod znakiem kultury Rumunii Transilmania, niespodziewanie można było wyłowić Anglika polskiego pochodzenia z DJ-owskiego duetu Addictive TV. Rockowo- folkowe rytmy rodem z kraju Drakuli nieźle korespondowały z elementami swingu i muzyki elektronicznej. Rozmaitość rodzajów muzyki sprawiła, że dla każdego znalazło się coś ciekawego. Nie zabrakło również efektów wizualnych, które dawały istotny efekt w występie DJ-ów. Rezultatem dziesięcioletniego doświadczenia był skondensowany do kilku dni maraton kulturalny. Z tak bogatą ofertą atrystycznych atrakcji organizatorzy poradzili sobie wyśmienicie, do czego dumny jubileusz zobowiązywał. Agnieszka Kuziel DJ-owski duet Addictive TV

20 20 7 maja 2011 nowy czas spacer po londynie Hampstead W tej dzielnicy, zawieszonej gdzieś między wiejskim krajobrazem angielskiej prowincji, a ruchliwym, kosmopolitycznym Londynem, znajdziemy prawdziwą galerię ciekawych postaci. Po okolicy oprowadzą nas mieszkańcy zarówno obecni, jak i historyczni. Adam Dąbrowski Mieszka tu jedna z najdziwaczniejszych par światowego show biznesu: Helena Bonham Carter i Tim Burton. Helena zapowiadała się nieźle. Miała być kolejną angielską różą ze swoją delikatną, prerafaelicką urodą i występami w takich filmach, jak Lady Jane czy A Room With a View. Wkrótce jednak do swego szalonego świata porwał ją ekscentryczny Burton, światowej już wtedy sławy reżyser. Efekt? Mieszkańcy okolicy mogą co jakiś czas spotkać na ulicy dziwacznie ubraną parę, która na co dzień mieszka w dwóch osobnych domach, połączonych ze sobą wąskim podziemnym przejściem. Noce zwykle spędzają osobno. On cierpi na bezsenność i spędza całe godziny oglądając telewizję. Ona jest podobno zbyt głośna. Nie jest to jednak problemem, bo jak zapewniała w rozmowie z Daily Mail Helena, Tim bardzo często do niej wpada! Myliłby się ten, kto sądzi, że ekscentryczna para kipi tolerancją i zrozumieniem. Jakiś czas temu państwo Burtonowie stoczyli prawdziwą wojnę z szefem okolicznego pubu. Lokal chciał bowiem przedłużyć swoje godziny otwarcia, a tego było już za wiele. W końcu Burtonowie ustatkowana, typowa rodzina z klasy średniej powinni mieć w nocy spokój! Helena i Tim musieli jednak przełknąć porażkę. Pub działa w najlepsze, wyrywając panią sąsiadującego z nim domu ze snu i zagłuszając telewizor Burtona. Historyczne puby Państwo Burton nie zgodziliby się więc zapewne oprowadzić nas po okolicznych pubach. A szkoda, bo niektóre są naprawdę bardzo ciekawe. Na szczęście, naszym przewodnikiem może zostać pewien pisarz lubujący się w opisach kłów wbijających się w białe damskie szyje i gości w pelerynach, zmieniających w nietoperze. Jak to dobrze, że po parze dziwacznych filmowców spotkać można kogoś zupełnie normalnego! Bram Stoker umieścił akcję większej części swojego Draculi właśnie na Hampstead. W owym czasie był to kraniec Londynu miejsce, gdzie żyją smoki. Dlatego nie ma się co dziwić, że w pewnym momencie z okolicy zaczęli znikać ludzie, a po ulicach krążyć zaczął wampir. Książka wspomina o dwóch pubach, po których ślady przetrwały do dziś. Pierwszy, to najwyżej położony tego typu lokal w Londynie. Jack Straw s Castle na North End Way został uwieczniony przez Stokera jako hałaśliwy i przeludniony. Tak było tu jeszcze do niedawna, między innymi dlatego, że pub obrósł w legendę dzięki wzmiance w Drakuli. Miejsce to lubił również stały bywalec Hampstead Charles Dickens. Zachwalał swemu biografowi świetne wino i gorący obiad. Niestety, jakiś czas temu pub musiał zamknąć podwoje. Ale historyczny budynek wciąż stoi. Powiązania literackie ma też drugi uwieczniony przez Stokera pub Spaniards Inn przy Spaniards End. Pełen mrocznych zakamarków i alków, pozwala przenieść się w sam środek czasów królowej Wiktorii. Historia gospody sięga jednak dalej. W XVII wieku swojego konia przywiązywał tu niejaki Dick Turpin, bandyta i rabuś terroryzu- jący szlaki prowadzące do Londynu. W Spaniards Inn miał świetny przyczółek mógł stąd obserwować wszystko, co działo się na trakcie. Turpin nie skończył dobrze zawisnął na szubienicy w okolicy dzisiejszej Oxford Street, skazany za kradzież konia. W kilka lat po jego śmierci autor Richard Bayes zmienił go w nowego Robin Hooda i stworzył romantyczną legendę, która do dziś otacza rzezimieszka. W okolicy jest też trzeci pub, o którym często wspominają historycy. W ścianie Magdali na South Hill Park (nr 2a) wciąż widać ślady po kulach. W 1955 roku niejaka Ruth Ellis zabiła tu niewiernego partnera Davida Blakeleya (choć trzeba przyznać, że w kwestiach monogamii sama Ruth również wykazywała się pewną elastycznością). Czy ktoś może zadzwonić po policję? spytała kobieta po zastrzeleniu Davida. Przybyłemu na miejsce funkcjonariuszowi powiedziała: Jestem winna, szczerze mówiąc czuję się nieco zagubiona. Trudno się dziwić. Oddanie pięciu strzałów do ukochanego może człowieka nieco wyprowadzić z równowagi. Pani Ellis zapisała się w annałach historii. Jest ostatnią kobietą na Wyspach skazaną na powieszenie. South Hill Park musi być uroczą okolicą, bowiem przedostatnia dama, która straciła w ten sposób życie również tu mieszkała! z Wizytą u Freuda Po Hampstead mógłby nas też oprowadzić duch Zygumnta Freuda, który przybył tu w sędziwym wieku 82 lat, uciekając przez nazistowską zawieruchą. Sławny psycholog nie miał zbyt wiele pieniędzy, więc dorabiał udzielając konsultacji. Cena: 125 dzisiejszych funtów za godzinę. Austriak Widok z parliment Hill tu w latach trzydziestych. W owym czasie, na krótko, Hampstead stało się przystanią dla takich jak on uchodźców. Mieszkał tu szef Bauhausu Walter Gropius czy holenderski malarz Piet Mondrian. Przynieśli na północ Londynu kubizm, surrealizm i modernizm. Pomnik tego ostatniego wciąż stoi przy Lawn Road, nieopodal pięknego Belsize Park. isokon W 1931 roku państwo Pritchardowie, zafascynowani nowinkami w projektowaniu i architekturze, które z kontynentu coraz częściej przybywały nad Tamizę, założyli firmę Isokon. Projektowali meble i budynki. Ich Tour de force wciąż można znaleźć w Hampstead. Chodzi o budynek mieszkalny oddający hołd niemieckiemu Bauhausowi, ale także Pawilonom Szwajcarskim Le Corbusiera. Chłodne, zaokrąglone kształty domu były czymś zupełnie nowym w dość konserwatywnej pod względem architektury okolicy Brytyjskiego Imperium. Malownicze uliczki Hampstead miał wielu gości. Wpadali na przykład Salvador Dali i mieszkający nieopodal H. G. Wells. W Londynie psychologa dopadła śmiertelna choroba, ale zdołał on jeszcze napisać swoje ostatnie głośno dzieło, w którym przekonywał, że Mojżesz był Egipcjaninem. Zmarł we wrześniu 1939 roku, symbolicznie zamykając erę intelektualistów i artystów, którzy ustępowali miejsca mordercom i ideologom szykującym już światu II wojnę światową i jej pięćdziesięcioletnią, zimną kontynuację. Grób Freuda można odwiedzić na cmentarzu Golders Green. Freud nie były jedynym emigrantem przybyłym Wszystkie mieszkania miały dokładnie takie same wymiary (architekci wyliczyli, ile przestrzeni potrzebuje racjonalna osoba. Nieracjonalne miały pecha). Projektanci mieli ambicję zmienienia natury ludzkiej. Miejsca w mieszkaniach było mało, by lokatorzy nie musieli otaczać się zbędnymi przedmiotami codziennego użytku. Założenie było proste: mieszkańcy mieli być, a nie mieć. Modernistyczna ideologia, która położyła fundamenty pod budynek sprawiła, że pełno tam było tak zwanej przestrzeni wspólnej: racjonalne jednostki mogły podzielić swój czas wolny między przebywa- nie w bawialni i lokalu zwanym Isobar, który serwował wówczas prawdziwy rarytas, nieznany właściwie na Wyspach nazywał się kebab. Z początku budynek przyciągał artystów i inteligentów, ale po wojnie wyszedł z mody, w 1946 roku zajmując mało zaszczytne, drugie miejsce w konkursie na najbrzydszy budynek w stolicy Anglii. Potem znacząco podupadł, a w 1968 kultowy bar zamieniono na kolejne mieszkania. Na szczęście niedawno władze zabrały się za renowację jednego z nie tak licznych przecież pomników modernizmu w północnym Londynie. HaMpstead HeatH, parliament Hill Dzielnica jest tak urocza, bo przepełnia ją małomiasteczkowy, a nawet wiejski klimat kontrastujący z bardziej ruchliwymi i hałaśliwymi okolicami Londynu. Przyczynia się do tego również park Hampstead Heath, zachwalany już w 1727 roku przez naszego kolejnego przewodnika, Daniela Defoe. Na szczycie wzgórza jest doprawdy urocza przestrzeń zwana Heath notował pisarz w swoim monumentalnym dziele A Tour Through The Whole Island of Great Britain. To tutaj w XVI wieku palono gigantyczne ognie, ostrzegające mieszkańców Wysp przed zbliżającą się niepokonaną, hiszpańską Armadą. W 1673 roku zawisł tu bandyta Francis Jackson. Przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości postanowili nadać jego śmierci wymiar pedagogiczny i zostawili jego ciało dyndające na sznurze przez osiemnaście lat, co miało odstraszać ewentualnych naśladowców. Warto też wejść do Kenwood House, willi z czasów króla Jerzego położonej na skraju Heath, nieopodal źródełka podziemnej rzeczki Fleet. Kenwood House kryje w sobie jedną z mniej znanych perełek kulturalnych Londynu. Niewielka w gruncie rzeczy galeria ma prawdziwe cuda: od autoportretu Rembrandta, Gitarzystów Vermeera po szereg rzeźb Henry ego Moore a. Jeśli kiedykolwiek zapłaciliście fortunę i spędziliście godzinę w kolejce do London Eye, po wejściu na okoliczne Parliament Hill będziecie pewnie żałować. Rozciąga się stąd imponująca i całkowicie darmowa panorama miasta. Co ciekawe, swoją nazwę wzgórze zyskało dzięki zwolennikom Guya Fawksa, człowieka, który miał ochotę wysadzić parlament w powietrze. Jego zwolennicy, bardzo roztropnie, zebrali się właśnie na tym wzniesieniu, by mieć jak najlepszy widok na fajerwerki. Niestety, ze względu na czujność straży, pokaz odwołano.

Zestaw pytań o Janie Pawle II

Zestaw pytań o Janie Pawle II Zestaw pytań o Janie Pawle II 1. Jakie wydarzenie miało miejsce 18.02.1941r? 2. Dokąd Karol Wojtyła przeprowadził się wraz z ojcem w sierpniu 1938 r? 3. Jak miała na imię matka Ojca Św.? 4. Kiedy został

Bardziej szczegółowo

(Jan Paweł II, Warszawa, 2 czerwca 1979 r.)

(Jan Paweł II, Warszawa, 2 czerwca 1979 r.) Przybywam do was jako syn tej ziemi, tego narodu, a zarazem, z niezbadanych wyroków Opatrzności, jako następca Świętego Piotra na tej właśnie rzymskiej stolicy. Dziękuję wam, żeście nie zapomnieli o mnie,

Bardziej szczegółowo

PRACA ZBIOROWA ELŻBIETA GIL, NINA MAJ, LECH PROKOP. ILUSTROWANY KATALOG POLSKICH POCZTÓWEK O TEMATYCE JAN PAWEŁ II. PAPIESKIE CYTATY I MODLITWY.

PRACA ZBIOROWA ELŻBIETA GIL, NINA MAJ, LECH PROKOP. ILUSTROWANY KATALOG POLSKICH POCZTÓWEK O TEMATYCE JAN PAWEŁ II. PAPIESKIE CYTATY I MODLITWY. PRACA ZBIOROWA ELŻBIETA GIL, NINA MAJ, LECH PROKOP. ILUSTROWANY KATALOG POLSKICH POCZTÓWEK O TEMATYCE JAN PAWEŁ II. PAPIESKIE CYTATY I MODLITWY. CZĘŚĆ I b OPRACOWAŁ I WYKONAŁ LECH PROKOP, UL. ZAMKOWA 2/1,

Bardziej szczegółowo

VI DIECEZJALNA PIELGRZYMKA ŻYWEGO RÓŻAŃCA

VI DIECEZJALNA PIELGRZYMKA ŻYWEGO RÓŻAŃCA ZELATOR wrzesień2015 3 VI DIECEZJALNA PIELGRZYMKA ŻYWEGO RÓŻAŃCA Sobota, 3 października, 2015 Niniejszy numer Zelatora ukazuje się głównie ze względu na VI Diecezjalną pielgrzymkę Żywego Różańca do Łagiewnik.

Bardziej szczegółowo

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Sens życia Gdy na początku dnia czynię z wiarą znak krzyża, wymawiając słowa "W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego", Bóg uświęca cały czas i przestrzeń, która otworzy

Bardziej szczegółowo

Oficjalny program wizyty papieża Franciszka w Polsce i podczas Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016. Kraków Jasna Góra Oświęcim: 27 31 lipca 2016

Oficjalny program wizyty papieża Franciszka w Polsce i podczas Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016. Kraków Jasna Góra Oświęcim: 27 31 lipca 2016 Oficjalny program wizyty papieża Franciszka w Polsce i podczas Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016 Kraków Jasna Góra Oświęcim: 27 31 lipca 2016 Środa, 27 lipca 16.00 przylot na Lotnisko Międzynarodowe

Bardziej szczegółowo

Pytania konkursowe. 3. Kim z zawodu był ojciec Karola Wojtyły i gdzie pracował? 4. Przy jakiej ulicy w Wadowicach mieszkali Państwo Wojtyłowie?

Pytania konkursowe. 3. Kim z zawodu był ojciec Karola Wojtyły i gdzie pracował? 4. Przy jakiej ulicy w Wadowicach mieszkali Państwo Wojtyłowie? Pytania konkursowe 1. Podaj imię i nazwisko Jana Pawła II. 2. Podaj imię brata Karola Wojtyły. 3. Kim z zawodu był ojciec Karola Wojtyły i gdzie pracował? 4. Przy jakiej ulicy w Wadowicach mieszkali Państwo

Bardziej szczegółowo

OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ

OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ 1 Drogi Czytelniku! Życzymy Ci przyjemnej lektury Szkolnego Newsa. Zachęcamy do refleksji nad pytaniem

Bardziej szczegółowo

Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU

Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU Jan Paweł II Jan Paweł II właściwie Karol Józef Wojtyła, urodził się 18 maja 1920 w Wadowicach, zmarł 2 kwietnia 2005 w Watykanie polski biskup rzymskokatolicki, biskup

Bardziej szczegółowo

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Polska Szkoła Sobotnia im. Jana Pawla II w Worcester Opracował: Maciej Liegmann 30/03hj8988765 03/03/2012r. Wspólna decyzja? Anglia i co dalej? Ja i Anglia. Wielka

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

Wybór Patrona dla naszej szkoły to projekt, który rozpoczął się w roku szkolnym 2004/2005. Spośród kilku kandydatur zgłoszonych w szkolnym referendum

Wybór Patrona dla naszej szkoły to projekt, który rozpoczął się w roku szkolnym 2004/2005. Spośród kilku kandydatur zgłoszonych w szkolnym referendum Wybór Patrona dla naszej szkoły to projekt, który rozpoczął się w roku szkolnym 2004/2005. Spośród kilku kandydatur zgłoszonych w szkolnym referendum przeprowadzonym wśród nauczycieli, uczniów i rodziców,

Bardziej szczegółowo

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne historie. Tą osobą jest Maryja, mama Pana Jezusa. Maryja opowiada

Bardziej szczegółowo

Własność : Anny i Szczepana Polachowskich

Własność : Anny i Szczepana Polachowskich 1 Opracowanie: Anna Polachowska Korekta: Anna i Szczepan Polachowski Okładka : Anna Polachowska Zdjęcia wykorzystane do tej książki są autorstwa : Anna i Szczepana Polachowskich I pochodzą z własnej kolekcji

Bardziej szczegółowo

Miłosierdzie Miłosierdzie

Miłosierdzie Miłosierdzie Miłosierdzie Miłosierdzie SP Klasa IV, Temat 57 SP SP Klasa IV, IV, Temat 57 57 SP Klasa IV, Temat 57 Koronka do Miłosierdzia Bożego Na początku odmawia się: Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Wierzę

Bardziej szczegółowo

ZAPROSZENIE NA MISJE PARAFIALNE 9 marca - 16 marca 2014 rok BÓG JEST MIŁOŚCIĄ

ZAPROSZENIE NA MISJE PARAFIALNE 9 marca - 16 marca 2014 rok BÓG JEST MIŁOŚCIĄ ZAPROSZENIE NA MISJE PARAFIALNE 9 marca - 16 marca 2014 rok BÓG JEST MIŁOŚCIĄ DRODZY PARAFIANIE! W dniach od 9 16 marca nasza Wspólnota przeżywać będzie Misje parafialne. Tak jak przed ponad dwoma tysiącami

Bardziej szczegółowo

ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY na antenach TVP

ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY na antenach TVP ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY na antenach TVP PONIEDZIAŁEK 25.07.2016 08:20 Świętość i miłosierdzie Kraków; cykl dokumentalny 16:37 Studio Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016 - Diecezje 20:22 Orędzie arcybiskupa

Bardziej szczegółowo

KRONIKA PKRD na stronie parafii św. Urbana STYCZEŃ 2014

KRONIKA PKRD na stronie parafii św. Urbana STYCZEŃ 2014 KRONIKA PKRD na stronie parafii św. Urbana STYCZEŃ 2014 19 stycznia 2014 można było obejrzeć kronikę naszej wspólnoty na stronie internetowej parafii: PODWÓRKOWE KOŁO RÓŻAŃCOWE DZIECI - KRONIKA Zachęcamy

Bardziej szczegółowo

KRYTERIUM WYMAGAŃ Z RELIGII. Uczeń otrzymujący ocenę wyższą spełnia wymagania na ocenę niższą.

KRYTERIUM WYMAGAŃ Z RELIGII. Uczeń otrzymujący ocenę wyższą spełnia wymagania na ocenę niższą. KRYTERIUM WYMAGAŃ Z RELIGII Uczeń otrzymujący ocenę wyższą spełnia wymagania na ocenę niższą. KLASA I Semestr I Ocena dopuszczająca -Umie wykonać znak krzyża, -Zna niektóre modlitwy i wymaga dużej pomocy

Bardziej szczegółowo

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!!

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W dniu 30-04-2010 roku przeprowadziłem wywiad z moim opą -tak nazywam swojego holenderskiego dziadka, na bardzo polski temat-solidarność. Ten dzień jest może najlepszy

Bardziej szczegółowo

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/w/wp/jan_pawel_ii/homilie/8pl_blonia_18082002.html

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/w/wp/jan_pawel_ii/homilie/8pl_blonia_18082002.html Zakres tematyczny: Podczas powitalnego przemówienia Jana Pawła II na krakowskim lotnisku Balice, w czasie ostatniej Pielgrzymki do Ojczyzny, której główną myślą były słowa: Bóg bogaty w miłosierdzie, najmocniej

Bardziej szczegółowo

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca Autor wiersza: Anna Sobotka PATRON Każdy patron to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie Pani Ania. Mądra, dobra i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca uszczęśliwić mnie umiała. Myśli moje do Niej

Bardziej szczegółowo

Niech Jezus zawsze będzie twoim początkiem i twoim centrum, i twoim celem, niech wchłania całe twoje życie.

Niech Jezus zawsze będzie twoim początkiem i twoim centrum, i twoim celem, niech wchłania całe twoje życie. nr 1 (1) marzec kwiecień 2014 SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ FATIMSKIEJ Sosnowiec Zagórze Niech Jezus zawsze będzie twoim początkiem i twoim centrum, i twoim celem, niech wchłania całe twoje życie. św. Ojciec

Bardziej szczegółowo

PARAFIA ŚW. ANNY W NIEMYSŁOWICACH /NIEMYSŁOWICE, CZYŻOWICE/ e-mail: parafianiemyslowice@op.pl; www.niemyslowice.pl tel.

PARAFIA ŚW. ANNY W NIEMYSŁOWICACH /NIEMYSŁOWICE, CZYŻOWICE/ e-mail: parafianiemyslowice@op.pl; www.niemyslowice.pl tel. PARAFIA ŚW. ANNY W NIEMYSŁOWICACH /NIEMYSŁOWICE, CZYŻOWICE/ e-mail: parafianiemyslowice@op.pl; www.niemyslowice.pl tel.: 601-861-252 27 września 11 października 2015 r. MATKO BOŻA RÓŻAŃCOWA MÓDL SIĘ ZA

Bardziej szczegółowo

Ogłoszenia Parafialne. XI Niedziela zwykła 12.06.2016

Ogłoszenia Parafialne. XI Niedziela zwykła 12.06.2016 Ogłoszenia Parafialne XI Niedziela zwykła 12.06.2016 8.00 Msza święta Za + rodziców Władysława i Genowefę Sokalskich, zmarłą mamę Genowefę Talacha, zmarłego brata, bratową, szwagra oraz dziadków z obu

Bardziej szczegółowo

Marcin Ufnalski. Wiersz o Janie Pawle II. Laura Romanowska

Marcin Ufnalski. Wiersz o Janie Pawle II. Laura Romanowska Ojcze Janie Pawle, kiedy byłeś wśród nas, my, dzieci, i dorośli - bardzo kochaliśmy Cię. A kiedy Cię zabrakło, nie smucimy się, bo wiemy, że gdzieś z nieba patrzysz na nas i uśmiechasz się. Wielka radość

Bardziej szczegółowo

Pielgrzymka uczestników Dziennego Domu Pomocy Społecznej do Krakowa, Łagiewnik i Kalwarii Zebrzydowskiej

Pielgrzymka uczestników Dziennego Domu Pomocy Społecznej do Krakowa, Łagiewnik i Kalwarii Zebrzydowskiej Pielgrzymka uczestników Dziennego Domu Pomocy Społecznej do Krakowa, Łagiewnik i Kalwarii Zebrzydowskiej W dniu 13 marca 2015 roku uczestnicy Dziennego Domu Pomocy Społecznej w Krasnymstawie wyjechali

Bardziej szczegółowo

XXIV Niedziela Zwykła

XXIV Niedziela Zwykła XXIV Niedziela Zwykła Nikt inny jak tylko Pan Bóg wspomaga i prowadzi tych, którzy pragną Mu służyć. Ta droga wymaga ofiary i poświęcenia w pokonywaniu przeciwności. Ten duchowy trening wzmaga odwagę,

Bardziej szczegółowo

ŚWIĘTY JÓZEFIE, OPIEKUNIE RODZIN. 30-dniowe nabożeństwo do świętego Józefa. tel. 618 529 293; www.karmelici.info e-mail poznan@karmelicibosi.

ŚWIĘTY JÓZEFIE, OPIEKUNIE RODZIN. 30-dniowe nabożeństwo do świętego Józefa. tel. 618 529 293; www.karmelici.info e-mail poznan@karmelicibosi. ŚWIĘTY JÓZEFIE, OPIEKUNIE RODZIN 30-dniowe nabożeństwo do świętego Józefa tel. 18 529 293; www.karmelici.info e-mail poznan@karmelicibosi.pl okładka.indd 1 2015-03-03 08:10:05 Alicja Maksymiuk ŚWIĘTY JÓZEFIE,

Bardziej szczegółowo

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem!

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem! Proszę bardzo!...książka z przesłaniem! Przesłanie, które daje odpowiedź na pytanie co ja tu właściwie robię? Przesłanie, które odpowie na wszystkie twoje pytania i wątpliwości. Z tej książki dowiesz się,

Bardziej szczegółowo

PAPIESKI LIST W SPRAWIE ODPUSTÓW NA ROK MIŁOSIERDZIA

PAPIESKI LIST W SPRAWIE ODPUSTÓW NA ROK MIŁOSIERDZIA PAPIESKI LIST W SPRAWIE ODPUSTÓW NA ROK MIŁOSIERDZIA Papież Franciszek wydał rozporządzenia dotyczące odpustów i sakramentu spowiedzi w Roku Miłosierdzia. Uczynił to w liście do przewodniczącego Papieskiej

Bardziej szczegółowo

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Jako mała dziewczynka miałam wiele marzeń. Chciałam pomagać innym ludziom. Szczególnie starzy, samotni

Bardziej szczegółowo

11. Licheń. Bazylika górna. Modlitwa o powstanie Katolickiego Królestwa Narodu Polskiego

11. Licheń. Bazylika górna. Modlitwa o powstanie Katolickiego Królestwa Narodu Polskiego 11. Licheń. Bazylika górna. Modlitwa o powstanie Katolickiego Królestwa Narodu Polskiego MARIA REGINA POLONIAE NR 6 / 18 / 2015 Na naszą modlitwę w Bazylice górnej musieliśmy poczekać z powodu koncertu,

Bardziej szczegółowo

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka 1 Bóg Ojciec kocha każdego człowieka Bóg kocha mnie, takiego jakim jestem. Raduje się każdym moim gestem. Alleluja Boża radość mnie rozpiera, uuuu (słowa piosenki religijnej) SŁOWA KLUCZE Bóg Ojciec Bóg

Bardziej szczegółowo

I. Postanowienia ogólne

I. Postanowienia ogólne S t r o n a 1 R E G U L A M I N K O N K U R S U WIEDZY O JANIE PAWLE II JAN PAWEŁ II SANTO SUBITO I. Postanowienia ogólne 1 1. Konkurs Wiedzy o Janie Pawle II ma za zadanie pogłębianie wiedzy na temat

Bardziej szczegółowo

Gazetka Parafialna. Prószków Przysiecz m a j 2016 r. www.parafia-proszkow.pl, e-mail: poczta@parafia-proszkow.pl

Gazetka Parafialna. Prószków Przysiecz m a j 2016 r. www.parafia-proszkow.pl, e-mail: poczta@parafia-proszkow.pl Prószków Przysiecz m a j 2016 r. Gazetka Parafialna www.parafia-proszkow.pl, e-mail: poczta@parafia-proszkow.pl Przez cały miesiąc maj, codziennie w dni powszednie tygodnia, w Prószkowie o godz.18 00,

Bardziej szczegółowo

Czy Matka Boska, może do nas przemawiać?

Czy Matka Boska, może do nas przemawiać? Czy Matka Boska, może do nas przemawiać? Jan Paweł, 23.06.2016 11:06 Jedną z osób która nie ma najmniejszych co do tego wątpliwości, jest Chorwatka Miriam, która od 24 czerwca 1981 roku spotyka się z Matką

Bardziej szczegółowo

Wielka to łaska, że poprzez świętych obcowanie, możemy uczestniczyć z naszymi błogosławionymi w Eucharystii.

Wielka to łaska, że poprzez świętych obcowanie, możemy uczestniczyć z naszymi błogosławionymi w Eucharystii. 5 czerwiec 1991 roku to dzień wielkiej radości naszego miasta. Bo oto Jan Paweł II nawiedza Białystok. To dzień wielkiej radości wszystkich Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny. Bo oto Papież, Jan Paweł II,

Bardziej szczegółowo

WYMAGANIA PROGRAMOWE NA POSZCZEGÓLNE OCENY Z RELIGII DLA KLASY VI.

WYMAGANIA PROGRAMOWE NA POSZCZEGÓLNE OCENY Z RELIGII DLA KLASY VI. WYMAGANIA PROGRAMOWE NA POSZCZEGÓLNE OCENY Z RELIGII DLA KLASY VI. Przedmiot oceny 1. Cytaty z Pisma św., modlitwy, pieśni 2. Zeszyt przedmioto wy 3. Prace domowe 4. Testy i sprawdziany OCENA celująca

Bardziej szczegółowo

KONKURS WIEDZY O ŻYCIU JANA PAWŁA II (etap szkolny)

KONKURS WIEDZY O ŻYCIU JANA PAWŁA II (etap szkolny) Imię i nazwisko uczestnika:. Liczba punktów:. KONKURS WIEDZY O ŻYCIU JANA PAWŁA II (etap szkolny) Test dla ucznia gimnazjum i szkół ponadgimnazjalnych Wybierz jedną prawidłową odpowiedź zaznaczając ją

Bardziej szczegółowo

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady,

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, Laura Mastalerz, gr. IV Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, w których mieszkały wraz ze swoimi rodzinami:

Bardziej szczegółowo

PEREGRYNACJA RELIKWII ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II

PEREGRYNACJA RELIKWII ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II PEREGRYNACJA RELIKWII ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II W ODDZIALE OKRĘGOWYM W BIAŁYMSTOKU AUGUSTÓW, 4-5 PAŹDZIERNIKA BAZYLIKA NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA, UL. KSIĘDZA SKORUPKI 6 4 października 18:00 Eucharystia

Bardziej szczegółowo

MMG. W hołdzie naszemu Patronowi. Młodzieżowy Magazyn Gimnazjalny JEDLINA-ZDRÓJ 20 PAŹDZIERNIKA 2008 NR 1

MMG. W hołdzie naszemu Patronowi. Młodzieżowy Magazyn Gimnazjalny JEDLINA-ZDRÓJ 20 PAŹDZIERNIKA 2008 NR 1 MMG Młodzieżowy Magazyn Gimnazjalny JEDLINA-ZDRÓJ 20 PAŹDZIERNIKA 2008 NR 1 W hołdzie naszemu Patronowi MŁODZIEŻOWY MAGAZYN GIMNAZJALNY NR 1 STR. 2 Od Redakcji W tym roku w naszej szkole wydawać będziemy

Bardziej szczegółowo

Światowe Dni Młodzieży. Pawłowice Kraków 2016

Światowe Dni Młodzieży. Pawłowice Kraków 2016 Światowe Dni Młodzieży Pawłowice Kraków 2016 Temat ŚDM XXIX Światowy Dzień Młodzieży, 2014 w wymiarze diecezjalnym Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie (Mt 5,3) XXX

Bardziej szczegółowo

WYWIAD Z ŚW. STANISŁAWEM KOSTKĄ

WYWIAD Z ŚW. STANISŁAWEM KOSTKĄ WYWIAD Z ŚW. STANISŁAWEM KOSTKĄ Witaj Św. Stanisławie, czy mogę z Tobą przeprowadzić wywiad? - Witam. Tak bardzo chętnie udzielę wywiadu. Gdzie i kiedy się urodziłeś? - Urodziłem się w Październiku 1550r.

Bardziej szczegółowo

Reguły koordynacji w tej kwestii opierają się głównie na 3 zasadach:

Reguły koordynacji w tej kwestii opierają się głównie na 3 zasadach: Dolnośląski Wojewódzki Urząd Pracy radzi: Polskie i europejskie zasiłki dla bezrobotnych Od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej Polacy mogą bez problemu podróżować, osiedlać się i podejmować legalną

Bardziej szczegółowo

DOBRA PRAKTYKA. Pogłębianie wśród dzieci wiedzy o życiu, działalności i osobowości Ojca Świętego Jana Pawła II.

DOBRA PRAKTYKA. Pogłębianie wśród dzieci wiedzy o życiu, działalności i osobowości Ojca Świętego Jana Pawła II. DOBRA PRAKTYKA Nazwa szkoły: Imię i nazwisko dyrektora: Dobra praktyka(nazwa programu, działań): Ilość uczniów objętych programem/działaniami: Odpowiedzialni, organizatorzy i partnerzy: Okres czasowy realizacji:

Bardziej szczegółowo

WIELE JEST SERC, KTÓRE CZEKAJĄ NA EWANGELIĘ. Kolęda 2013/2014 Materiały dla koordynatorów

WIELE JEST SERC, KTÓRE CZEKAJĄ NA EWANGELIĘ. Kolęda 2013/2014 Materiały dla koordynatorów WIELE JEST SERC, KTÓRE CZEKAJĄ NA EWANGELIĘ Kolęda 2013/2014 Materiały dla koordynatorów ale, to już było W roku wiary, idąc za Matką Bożą Loretańską peregrynującą po Diecezji Warszawsko-Praskiej byliśmy

Bardziej szczegółowo

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku I Komunia Święta Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku Ktoś cię dzisiaj woła, Ktoś cię dzisiaj szuka, Ktoś wyciąga dzisiaj swoją dłoń. Wyjdź Mu na spotkanie Z miłym powitaniem, Nie lekceważ znajomości

Bardziej szczegółowo

ŚWIĄTYNIA OPATRZNOŚCI BOŻEJ

ŚWIĄTYNIA OPATRZNOŚCI BOŻEJ ŚWIĄTYNIA OPATRZNOŚCI BOŻEJ NARODOWE WOTUM WDZIĘCZNOŚCI FUNDACJA FIDES ET RATIO W DARZE BOŻEJ OPATRZNOŚCI UL. FRANCISZKAŃSKA 3 m 47 00-233 WARSZAWA HISTORIA NARODOWYCH ZOBOWIĄZAŃ Historia zobowiązań naszych

Bardziej szczegółowo

Medytacja chrześcijańska

Medytacja chrześcijańska Z TRADYCJI MNISZEJ 5 John Main OSB Medytacja chrześcijańska John Main OSB Medytacja chrześcijańska Konferencje z Gethsemani przekład Teresa Lubowiecka Spis treści Wstęp...7 Pierwsza Konferencja...9 Druga

Bardziej szczegółowo

1 Ojcostwo na co dzień. Czyli czego dziecko potrzebuje od ojca Krzysztof Pilch

1 Ojcostwo na co dzień. Czyli czego dziecko potrzebuje od ojca Krzysztof Pilch 1 2 Spis treści Wstęp......6 Rozdział I: Co wpływa na to, jakim jesteś ojcem?...... 8 Twoje korzenie......8 Stereotypy.... 10 1. Dziecku do prawidłowego rozwoju wystarczy matka.... 11 2. Wychowanie to

Bardziej szczegółowo

EDUKACJA FINANSOWA /WIEDZA I UMIEJĘTNOŚCI/ PARTNERSTWO KONSUMPCJA BIZNES

EDUKACJA FINANSOWA /WIEDZA I UMIEJĘTNOŚCI/ PARTNERSTWO KONSUMPCJA BIZNES EDUKACJA FINANSOWA /WIEDZA I UMIEJĘTNOŚCI/ PARTNERSTWO KONSUMPCJA BIZNES NASZE ŻYCIE NIE MAMY WPŁYWU NA TO, JAK SIĘ RODZIMY I JAK UMIERAMY (ZAZWYCZAJ) Dobry mąż, dobry ojciec, ale zły elektryk NASZE ŻYCIE

Bardziej szczegółowo

1 Rozważania na każdy dzień. Cz. IV Marcin Adam Stradowski J.J. OPs

1 Rozważania na każdy dzień. Cz. IV Marcin Adam Stradowski J.J. OPs 1 2 Spis treści Triduum Paschalne......5 Wielki Czwartek (5 kwietnia)......5 Droga Krzyżowa (6-7 kwietnia Wielki Piątek, Wielka Sobota)......8 Chrystus zmartwychwstał! (8 kwietnia Niedziela Wielkanocna)....

Bardziej szczegółowo

Roczne sprawozdanie z działalności. Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. przy parafii. Niepokalanego Poczęcia NMP. w Kamionnie.

Roczne sprawozdanie z działalności. Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. przy parafii. Niepokalanego Poczęcia NMP. w Kamionnie. Kamionna, 31.12.2009r. Miejscowość, data Roczne sprawozdanie z działalności Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży przy parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Kamionnie za okres od 01.01.2009 r. do 31.12.2009

Bardziej szczegółowo

RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010

RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010 RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010 MARKOWI MIDURZE NIGDY BY DO GŁOWY NIE PRZYSZŁO, ŻE UŻYJE SUPER GLUE PRZECIWKO CZŁOWIEKOWI aatakowałem w tramwaju. Była wtedy jedenasta w nocy. Miałem w kieszeni tubkę super glue,

Bardziej szczegółowo

Rok XXIII listopad-grudzień 2013 nr 6(127) cena: 6,00 PLN (w tym 5% VAT) temat na czasie MEDIA KONTRA KOŚCIÓŁ? ISSN 1230-7297 11

Rok XXIII listopad-grudzień 2013 nr 6(127) cena: 6,00 PLN (w tym 5% VAT) temat na czasie MEDIA KONTRA KOŚCIÓŁ? ISSN 1230-7297 11 Rok XXIII listopad-grudzień 2013 nr 6(127) cena: 6,00 PLN (w tym 5% VAT) czasser CA dwumiesięcznik religijno-społeczny dwum iesięcę znik religij ijno no-s -spo łeczny temat na czasie MEDIA KONTRA KOŚCIÓŁ?

Bardziej szczegółowo

Dzieci 6-letnie. Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw

Dzieci 6-letnie. Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw Dzieci 6-letnie Temat: RADOŚĆ I SMUTEK PRAWEM DZIECKA Cele ogólne: Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw Cele szczegółowe: DZIECKO: poznaje prawo do radości i smutku potrafi

Bardziej szczegółowo

Hektor i tajemnice zycia

Hektor i tajemnice zycia François Lelord Hektor i tajemnice zycia Przelozyla Agnieszka Trabka WYDAWNICTWO WAM Był sobie kiedyś chłopiec o imieniu Hektor. Hektor miał tatę, także Hektora, więc dla odróżnienia rodzina często nazywała

Bardziej szczegółowo

Wykorzystaj potencjał Internetu w HR wejdź na www.hrweb.pl

Wykorzystaj potencjał Internetu w HR wejdź na www.hrweb.pl Kierunek: Niemcy W ciągu najbliższych 3 lat do pracy do Niemiec zdecyduje się wyjechad od 200 do 400 tysięcy Polaków. Niemieccy pracodawcy poszukują najchętniej osób z wykształceniem technicznym, wykwalifikowanych

Bardziej szczegółowo

Życie i nauczanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Życie i nauczanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego Życie i nauczanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego Młodość 3 sierpnia 1901; Zuzela- narodziny drugiego dziecka Stanisława i Julianny Wyszyńskich. 1910- rodzina przenosi się do Andrzejewa, gdzie umiera mu

Bardziej szczegółowo

U SW. BARTŁOMIEJA W MIERZESZYNIE

U SW. BARTŁOMIEJA W MIERZESZYNIE GAZETA PARAFII ŚW. BARTŁOMIEJA APOSTOŁA W MIERZESZYNIE ` U SW. BARTŁOMIEJA W MIERZESZYNIE Numer 34 (140) Mierzeszyn, 15 listopada 2014 r. ISSN 2082-0089 Rok 5 91. URODZINY KS. KARDYNAŁA HENRYKA GULBINOWICZA

Bardziej szczegółowo

Szanowni Mieszkańcy Krzczonowic!

Szanowni Mieszkańcy Krzczonowic! Szanowni Mieszkańcy Krzczonowic! W związku ze zbliżającą się 70. rocznicą wybuchu II wojny światowej ( 1 września 2009 r. ) grupa byłych i obecnych mieszkańców naszej wsi w składzie: 1. Krzysztof Granat

Bardziej szczegółowo

Ksiądz Profesor Józef Tischner - Łopuszna sierpień 2006

Ksiądz Profesor Józef Tischner - Łopuszna sierpień 2006 Ksiądz Profesor Józef Tischner - Łopuszna sierpień 2006 Jak w kilku zdaniach ująć naukę, jaką odebraliśmy z tego, co mówił do nas Ksiądz Profesor. Czym dla nas była Jego obecność w polskiej rzeczywistości,

Bardziej szczegółowo

Obóz odbywał się od 6 do 28 lipca i z naszej szkoły pojechały na niego dwie uczennice. 5.07.2011 r. (wtorek)

Obóz odbywał się od 6 do 28 lipca i z naszej szkoły pojechały na niego dwie uczennice. 5.07.2011 r. (wtorek) Moscovia letni obóz językowy dla ludzi niemalże z całego świata. Wyjazd daje możliwość nauki j. rosyjskiego w praktyce, a także poznania ludzi z różnych stron świata. Obóz odbywał się od 6 do 28 lipca

Bardziej szczegółowo

Gazetka Szkoły Podstawowej im. Bohaterów Westerplatte w Gardnie. Rok szkolny 2013/2014 WAŻNE WYDARZENIA Z ŻYCIA SZKOŁY

Gazetka Szkoły Podstawowej im. Bohaterów Westerplatte w Gardnie. Rok szkolny 2013/2014 WAŻNE WYDARZENIA Z ŻYCIA SZKOŁY .KROPECZKA. Gazetka Szkoły Podstawowej im. Bohaterów Westerplatte w Gardnie Rok szkolny 2013/2014 WAŻNE WYDARZENIA Z ŻYCIA SZKOŁY 1. ROZPOCZĘCIE ROKU SZKOLNEGO 2013/2014 Nowy rok szkolny powitaliśmy 2

Bardziej szczegółowo

OFERT PRZYBYWA, ALE NIE DLA WSZYSTKICH

OFERT PRZYBYWA, ALE NIE DLA WSZYSTKICH Warszawa, 18 kwietnia 2011 r. OFERT PRZYBYWA, ALE NIE DLA WSZYSTKICH Raport Pracuj.pl Rynek Pracy Specjalistów w I kwartale 2011 roku Przybywa ofert pracy. W I kwartale 2011 ogłoszeń w serwisie Pracuj.pl

Bardziej szczegółowo

Wizytacja ks. bpa Zdzisława. 7 maja 2012. Fortuniaka

Wizytacja ks. bpa Zdzisława. 7 maja 2012. Fortuniaka Wizytacja ks. bpa Zdzisława 7 maja 2012 Fortuniaka Plan wizytacji w parafii Wszystkich Świętych w Tarnowie Podgórnym 7 maja 2012 r. 9.00 Eucharystia z udzieleniem Sakramentu chorych (koncelebracja, Prezbiter

Bardziej szczegółowo

ZESPÓŁ SZKÓŁ INTEGRACYJNYCH IM. POWSTAŃCÓW WIELKOPOLSKICH W INOWROCŁAWIU

ZESPÓŁ SZKÓŁ INTEGRACYJNYCH IM. POWSTAŃCÓW WIELKOPOLSKICH W INOWROCŁAWIU ZESPÓŁ SZKÓŁ INTEGRACYJNYCH IM. POWSTAŃCÓW WIELKOPOLSKICH W INOWROCŁAWIU JAN PAWEŁ II ORĘDOWNIK RODZINY NASZA SPOŁECZNOŚĆ SZKOLNA ŁĄCZY SIĘ Z TYMI SŁOWAMI PAMIĘTAMY 27 kwietnia 2015 roku odbył się w naszej

Bardziej szczegółowo

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV Wolontariat Wolontariat ważna sprawa, nawet super to zabawa. Nabierz w koszyk groszy parę, będziesz miał ich całą chmarę. Z serca swego daj znienacka, będzie wnet Szlachetna Paczka. Komuś w trudzie dopomoże,

Bardziej szczegółowo

Wspomnienie z białostockiej pielgrzymki na kanonizację Jana Pawła II i Jana XXIII

Wspomnienie z białostockiej pielgrzymki na kanonizację Jana Pawła II i Jana XXIII Wspomnienie z białostockiej pielgrzymki na kanonizację Jana Pawła II i Jana XXIII W dniach 23 IV 04 V 2014 odbyła się pielgrzymka, której centralnym punktem było uczestnictwo w kanonizacji Jana Pawła II

Bardziej szczegółowo

Zapraszamy do Konkursu o Janie Pawle II

Zapraszamy do Konkursu o Janie Pawle II Zapraszamy do Konkursu o Janie Pawle II 2 kwietnia 2005 roku - tę datę każdy Polak zapamięta jako chwilę odejścia Wielkiego Człowieka - Jana Pawła II. Benedykt XVI wyraził w bieżącym roku zgodę na ogłoszenie

Bardziej szczegółowo

ZELATOR PIELGRZYMKA ŻYWEGO RÓŻAŃCA DO CZĘSTOCHOWY LIST DZIĘKCZYNNY DLA ZELATORÓW. czerwiec2015

ZELATOR PIELGRZYMKA ŻYWEGO RÓŻAŃCA DO CZĘSTOCHOWY LIST DZIĘKCZYNNY DLA ZELATORÓW. czerwiec2015 ZELATOR czerwiec2015 2 PIELGRZYMKA ŻYWEGO RÓŻAŃCA DO CZĘSTOCHOWY W sobotę, 6 czerwca, odbyła się III Ogólnopolska Pielgrzymka Żywego Różańca do Częstochowy. Według oceny organizatorów uczestniczyło w niej

Bardziej szczegółowo

WOJEWÓDZKI KONKURS HUMANISTYCZNY DLA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH POZNAŃ 2011/2012 ETAP REJONOWY

WOJEWÓDZKI KONKURS HUMANISTYCZNY DLA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH POZNAŃ 2011/2012 ETAP REJONOWY KOD UCZNIA: Drogi Uczestniku! WOJEWÓDZKI KONKURS HUMANISTYCZNY DLA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH POZNAŃ 2011/2012 ETAP REJONOWY Dialog to budowanie wzajemności ks. prof. Józef Tischner Test zawiera pytania z kilku

Bardziej szczegółowo

WIZYTA APOSTOLSKA JEGO ŚWIĄTOBLIWOŚCI FRANCISZKA W POLSCE Z OKAZJI XXXI ŚWIATOWYCH DNI MŁODZIEŻY PROGRAM

WIZYTA APOSTOLSKA JEGO ŚWIĄTOBLIWOŚCI FRANCISZKA W POLSCE Z OKAZJI XXXI ŚWIATOWYCH DNI MŁODZIEŻY PROGRAM WIZYTA APOSTOLSKA JEGO ŚWIĄTOBLIWOŚCI FRANCISZKA W POLSCE Z OKAZJI XXXI ŚWIATOWYCH DNI MŁODZIEŻY środa 27 lipca 2016 PROGRAM 14.00 Wylot samolotem z lotniska w Rzymie (Fiumicino) do Krakowa 16.00 Przylot

Bardziej szczegółowo

Wizyta w Gazecie Krakowskiej

Wizyta w Gazecie Krakowskiej Wizyta w Gazecie Krakowskiej fotoreportaż 15.04.2013 byliśmy w Gazecie Krakowskiej w Nowym Sączu. Dowiedzieliśmy, się jak ciężka i wymagająca jest praca dziennikarza. Opowiedzieli nam o tym pan Paweł Szeliga

Bardziej szczegółowo

Najczęściej o modlitwie Jezusa pisze ewangelista Łukasz. Najwięcej tekstów Chrystusowej modlitwy podaje Jan.

Najczęściej o modlitwie Jezusa pisze ewangelista Łukasz. Najwięcej tekstów Chrystusowej modlitwy podaje Jan. "Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów». Łk 11,1 Najczęściej o modlitwie Jezusa

Bardziej szczegółowo

Antoni Jackowski Instytut Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ. Turystyka pielgrzymkowa w Małopolsce - stan obecny i szanse rozwoju.

Antoni Jackowski Instytut Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ. Turystyka pielgrzymkowa w Małopolsce - stan obecny i szanse rozwoju. Antoni Jackowski Instytut Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ Turystyka pielgrzymkowa w Małopolsce - stan obecny i szanse rozwoju. Ruch pielgrzymkowy w ważniejszych ośrodkach kultu religijnego na świecie

Bardziej szczegółowo

Spis treści Wstęp... 3 Raport w Liczbach... 3 Powody przyjazu Ukraińców do Polski... 4 Otwartość Polaków na pracowników z Ukrainy...

Spis treści Wstęp... 3 Raport w Liczbach... 3 Powody przyjazu Ukraińców do Polski... 4 Otwartość Polaków na pracowników z Ukrainy... Spis treści Wstęp... 3 Raport w Liczbach... 3 Powody przyjazu Ukraińców do Polski... 4 Otwartość Polaków na pracowników z Ukrainy... 4 Elementy, które zaskoczyły Ukraińców po przyjeździe do Polski... 4

Bardziej szczegółowo

List motywacyjny, który Cię wyróżni

List motywacyjny, który Cię wyróżni List motywacyjny, który Cię wyróżni Szukasz pracy i chcesz, żeby pracodawca wybrał właśnie Ciebie? Chcesz dobrze wypaść w jego oczach jeszcze przed rozmową? Chcesz napisać przekonujący list motywacyjny?

Bardziej szczegółowo

Zespół Szkół nr 21 w Bydgoszczy. Informacja zwrotna RELIGIA szkoła podstawowa klasa 4

Zespół Szkół nr 21 w Bydgoszczy. Informacja zwrotna RELIGIA szkoła podstawowa klasa 4 Zespół Szkół nr 21 w Bydgoszczy Informacja zwrotna RELIGIA szkoła podstawowa klasa 4 Opracowanie: mgr Violetta Kujacińska mgr Małgorzata Lewandowska Zasady: IZ może być ustna lub pisemna, IZ pisemną przekazujemy

Bardziej szczegółowo

Pomocny Patrol PIELGRZYMKOWY GAZETKA INFORMACYJNA SZKOLNYCH KÓŁ CARITAS DIECEZJI OPOLSKIEJ NR 11 2011 ROK NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS

Pomocny Patrol PIELGRZYMKOWY GAZETKA INFORMACYJNA SZKOLNYCH KÓŁ CARITAS DIECEZJI OPOLSKIEJ NR 11 2011 ROK NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS Pomocny Patrol PIELGRZYMKOWY GAZETKA INFORMACYJNA SZKOLNYCH KÓŁ CARITAS DIECEZJI OPOLSKIEJ NR 11 2011 ROK NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS W numerze m.in.: Ks. Jarosław napisał Nasze rozmowy Z cyklu

Bardziej szczegółowo

Warszawa, czerwiec 2012 BS/79/2012 POKOLENIE PRZYSZŁYCH WYBORCÓW PREFERENCJE PARTYJNE NIEPEŁNOLETNICH POLAKÓW

Warszawa, czerwiec 2012 BS/79/2012 POKOLENIE PRZYSZŁYCH WYBORCÓW PREFERENCJE PARTYJNE NIEPEŁNOLETNICH POLAKÓW Warszawa, czerwiec 2012 BS/79/2012 POKOLENIE PRZYSZŁYCH WYBORCÓW PREFERENCJE PARTYJNE NIEPEŁNOLETNICH POLAKÓW Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 11 stycznia 2012

Bardziej szczegółowo

Wrzesień 2013. Róża Różańcowa dorosłych obdarowuje dzieci z PKRD plakatami z hasłami na nabożeństwa różańcowe dla dzieci.

Wrzesień 2013. Róża Różańcowa dorosłych obdarowuje dzieci z PKRD plakatami z hasłami na nabożeństwa różańcowe dla dzieci. Wrzesień 2013 Róża Różańcowa dorosłych obdarowuje dzieci z PKRD plakatami z hasłami na nabożeństwa różańcowe dla dzieci. Plakat z Matką Bożą i słowami tworzącymi hasło, obok kartka z różą, na której napisaliśmy

Bardziej szczegółowo

PATRIOTYZM WE WSPÓŁCZESNEJ SZKOLE

PATRIOTYZM WE WSPÓŁCZESNEJ SZKOLE PATRIOTYZM WE WSPÓŁCZESNEJ SZKOLE Co to jest patriotyzm? Zgodnie z definicją podaną w słowniku Władysława Kopalińskiego patriotyzm oznacza: miłość ojczyzny, własnego narodu, połączoną z gotowością do ofiar

Bardziej szczegółowo

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA Tekst biblijny: Dz. Ap. 16,19 36 Tekst pamięciowy: Dz. Ap. 16,31 ( ) Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom. Bóg chce, abyś uwierzył w Jego Syna, Jezusa

Bardziej szczegółowo

POLACY O WALENTYNKACH W 2001 ROKU

POLACY O WALENTYNKACH W 2001 ROKU POLACY O WALENTYNKACH W 2001 ROKU Warszawa, luty 2001 roku Niemal wszyscy (94%) badani słyszeli o Święcie Zakochanych. Poziom znajomości Walentynek nie zmienił się od trzech lat. Nieco ponad połowa (52%)

Bardziej szczegółowo

LITURGIA DOMOWA. Spis treści. Modlitwy w rodzinach na niedziele Okresu Wielkiego Postu 2016. Gliwice 2016

LITURGIA DOMOWA. Spis treści. Modlitwy w rodzinach na niedziele Okresu Wielkiego Postu 2016. Gliwice 2016 Spis treści Wprowadzenie do Liturgii Domowej na Okres Wielkiego Postu 2016... 2 Spotkania na niedziele Okresu Wielkiego Postu 2016: 1 Niedziela Wielkiego Postu [C]... 3 LITURGIA DOMOWA 2 Niedziela Wielkiego

Bardziej szczegółowo

PODSUMOWANIE AKCJI DRUGIE ŻYCIE

PODSUMOWANIE AKCJI DRUGIE ŻYCIE PODSUMOWANIE AKCJI DRUGIE ŻYCIE I LO IM. KAROLA MARCINKOWSKIEGO W POZNANIU KLASA MEDICUS-2 Wychowawca klasy: mgr Renata Mikołajczyk-Szwaczkowska POZNAŃ 2013/2014 25 października 2013r. - w naszej szkole

Bardziej szczegółowo

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Czasem źle postępujemy Przez moje złe czyny (grzechy) inni ludzie się smucą, a czasami nawet płaczą. Moje złe czyny brudzą serce. Serce staje się brudne

Bardziej szczegółowo

Ziemia. Modlitwa Żeglarza

Ziemia. Modlitwa Żeglarza Ziemia Ziemia, którą mi dajesz, nie jest fikcją ani bajką, Wolność którą mam w Sobie Jest Prawdziwa. Wszystkie góry na drodze muszą, muszą ustąpić, Bo wiara góry przenosi, a ja wierzę Tobie. Ref: Będę

Bardziej szczegółowo

Wycieczka do Gersheim

Wycieczka do Gersheim Wycieczka do Gersheim Na specjalne zaproszenie Pana Hansa Bollingera -dyrektora Gesamtschule Gersheim, prezesa Stowarzyszenia "Spotkania na Granicy" oraz Stowarzyszenia VEUBE - Spohns Haus, grupa siedmiu

Bardziej szczegółowo

Kalendarium WSD Diecezji Świdnickiej na semestr letni roku akademickiego 2011/2012

Kalendarium WSD Diecezji Świdnickiej na semestr letni roku akademickiego 2011/2012 Kalendarium WSD Diecezji Świdnickiej na semestr letni roku akademickiego 2011/2012 LUTY 06 II (n) Koniec przerwy międzysemestralnej. Powrót alumnów do seminarium do godziny 20.00. 07 II (po) Rozpoczęcie

Bardziej szczegółowo

Anioły zawsze są obok ciebie i cały czas coś do

Anioły zawsze są obok ciebie i cały czas coś do Anioły zawsze są obok ciebie i cały czas coś do ciebie mówią zwłaszcza wtedy, kiedy się do nich modlisz. Ich subtelny głos, który dociera do nas w postaci intuicyjnych odczuć i myśli ciężko usłyszeć w

Bardziej szczegółowo

OŚWIADCZENIE. Uwzględniając wniosek Zarządu Osiedla Wilamowice oraz Burmistrza Wilamowic, po konsultacji z Księdzem Proboszczem Michałem Bogutą

OŚWIADCZENIE. Uwzględniając wniosek Zarządu Osiedla Wilamowice oraz Burmistrza Wilamowic, po konsultacji z Księdzem Proboszczem Michałem Bogutą OŚWIADCZENIE Rady Miejskiej w Wilamowicach z dnia 26 września 2012 roku w sprawie ustanowienia Św. Abpa Józefa Bilczewskiego Uwzględniając wniosek Zarządu Osiedla Wilamowice oraz Burmistrza Wilamowic,

Bardziej szczegółowo

Jan Paweł II. "Nie bój się, nie lękaj! Wypłyń na głębię!" Jan Paweł II

Jan Paweł II. Nie bój się, nie lękaj! Wypłyń na głębię! Jan Paweł II Jan Paweł II "Nie bój się, nie lękaj! Wypłyń na głębię!" Jan Paweł II Krótkie kalendarium ur. 18 maja 1920 - w Wadowicach 1.11.1946- przyjęcie święceń kapłańskich 4.07. 1958- minowanie na biskupa 16.10.1978-

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni Biblia dla Dzieci przedstawia Kobieta Przy Studni Autor: Edward Hughes Ilustracje: Lazarus Redakcja: Ruth Klassen Tłumaczenie: Joanna Kowalska Druk i oprawa: Bible for Children www.m1914.org 2014 Bible

Bardziej szczegółowo

Antoni Guzik. Rektor, Dziekan, Profesor, wybitny Nauczyciel, Przyjaciel Młodzieży

Antoni Guzik. Rektor, Dziekan, Profesor, wybitny Nauczyciel, Przyjaciel Młodzieży Antoni Guzik Antoni Guzik Rektor, Dziekan, Profesor, wybitny Nauczyciel, Przyjaciel Młodzieży Docent Antoni Guzik urodził się 7 kwietnia 1925 r. w Izydorówce, w dawnym województwie stanisławowskim. Szkołę

Bardziej szczegółowo

Wydanie specjalne gazetki szkolnej Na szóstkę. z okazji. Ogólnopolskiego Dnia Praw Dziecka. obchodzonego 20 listopada

Wydanie specjalne gazetki szkolnej Na szóstkę. z okazji. Ogólnopolskiego Dnia Praw Dziecka. obchodzonego 20 listopada Wydanie specjalne gazetki szkolnej Na szóstkę z okazji Ogólnopolskiego Dnia Praw Dziecka obchodzonego 20 listopada Chcesz dowiedzieć się, jakie masz prawa i obowiązki?! A do tego wygrać nagrodę? Nic prostszego!

Bardziej szczegółowo

1 Rozważania na każdy dzień. Cz. IX Marcin Adam Stradowski J.J. OPs

1 Rozważania na każdy dzień. Cz. IX Marcin Adam Stradowski J.J. OPs 1 2 Spis treści Wszystkich Świętych (1 listopada)......6 Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych (2 listopada)......7 Prawdziwie w Bogu (3 listopada)......8 Przełamać duchową pustkę (4 listopada)......9

Bardziej szczegółowo