SOBIBÓR. Pod redakcją merytoryczną Marka Bema. Ośrodek KARTA Dom Spotkań z Historią Warszawa 2010

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "SOBIBÓR. Pod redakcją merytoryczną Marka Bema. Ośrodek KARTA Dom Spotkań z Historią Warszawa 2010"

Transkrypt

1 SOBIBÓR Pod redakcją merytoryczną Marka Bema Ośrodek KARTA Dom Spotkań z Historią Warszawa 2010 Spis treści Transport Mosze Bahir Obóz Icchak Lichtman Praca Eda Lichtman Pierwsze ucieczki Jakub Biskupicz Początki oporu Estera Raab Strach Aron Licht Ostatnie transporty Filip Białowicz Bunt Aleksander Peczerski Egzekucja Jehuda Lerner Powstanie Stanisław Szmajzner Ucieczka Aleksander Peczerski W lesie Mordechaj Goldfarb Ocalony Tomasz Blat

2 Transport Mosze Bahir Mosze Bahir urodził się 19 lipca 1927 w Płocku. Do Sobiboru trafił 20 kwietnia 1942 jednym z zamojskich transportów, który liczył blisko 2500 osób. Został wybrany z transportu do pracy w obozie. Przez pierwsze trzy miesiące był członkiem komanda kolejowego, później pracował w magazynie żywnościowym i jako fryzjer. W lutym 1941 została przeprowadzona pierwsza deportacja Żydów z Płocka, gdzie mieszkała nasza rodzina. I tak, jako trzynastoletni chłopiec, musiałem w ciągu jednego dnia dorosnąć. Szczęśliwe dni mojej młodości na łonie rodziny wydawały się teraz tak odległe mój pokój, biblioteczka, ciepłe łóżko przykryte narzutą, którą tak lubiłem się okrywać. Wszystko to było niczym cudowny sen, który mi się przyśnił wiele lat temu. Deportacja zaskoczyła nas jak złodziej w nocy. W domu panowała wtedy radość, ponieważ ojciec wrócił z niewoli niemieckiej. Tata, Aryeh Leibel Szklarek, został wcielony do Wojska Polskiego jakieś dwa tygodnie przed wybuchem wojny. Na krótko przed zawieszeniem broni potężna armia Hitlera, która miażdżyła i deptała wszystko, co stanęło na jej drodze, wzięła go wraz z całym oddziałem do niewoli. Prawie rok przebywał na niemieckiej wsi, gdzie wykonywał prace rolne, w zamian za jedzenie i w miarę przyzwoite traktowanie. Potem wszystkich jeńców zebrano w obozach. Żydów umieszczono oddzielnie; wkrótce zostali załadowani do wagonów towarowych i wywiezieni do Polski. [ ] Nie mogliśmy uwierzyć szczęściu, jakie nas spotkało. Cieszyliśmy się nieprzerwanie, aż do pamiętnego ranka w lutym Tamtego sądnego dnia, we wczesnych godzinach porannych, dom zadrżał w posadach od brutalnego walenia w drzwi i wściekłych okrzyków Niemców: Wy obrzydliwi Żydzi, wychodzić!. Już po kilku chwilach staliśmy w tłumie na ulicy Szerokiej, wraz z innymi Żydami z miasta. Z pomocą folksdojczów, wśród brutalnego bicia i wielu morderstw, załadowali nas na ciężarówki, ciasno upychając, po czym długi konwój wyjechał z Płocka. Nie wolno nam było niczego ze sobą zabrać [ ]. Mieliśmy jedynie to, co włożyliśmy na siebie w panicznym pośpiechu. Tego samego dnia, po wielu godzinach ciężkiej podróży, ciężarówki zatrzymały się w obozie w Działdowie, przy wyjeździe na Mławę. Niemcy, z kijami i batami, stali w dwóch kilkudziesięciometrowych szeregach od ciężarówek po bramę obozu. Rozkazano nam zeskoczyć z samochodów i biec w kierunku bramy, między tymi szeregami. Zanim jeszcze pierwszym, którzy skakali, udało się dotknąć ziemi, puszczono w ruch kije. Wszyscy pędzili rozpaczliwie, żeby jak najszybciej dopaść bramy. W czasie tego szaleńczego wyścigu ludzie padali i byli tratowani przez swoich braci. Tylko nielicznym udało się bez szwanku przedostać za bramę, po drodze zostały dziesiątki martwych ciał. Zakopano je w pobliżu wychodka. W barakach pełnych błota i gnoju leżały setki rannych, pozbawionych jakiejkolwiek opieki medycznej. Nas również wepchnięto do baraku. Wszędzie panował tak potworny ścisk, że nie można było nawet rozprostować zbolałych nóg. [ ] Po kilku dniach kazano nam ustawić się w szeregu, po czym poddano nas skrupulatnej i żenującej kontroli w poszukiwaniu srebra, złota, biżuterii. Wszyscy staliśmy w przejmującym zimnie. Następnie każdemu z nas wręczono po 40 złotych sumę, za którą można było kupić ledwie bochenek chleba i ponownie załadowano na ciężarówki. Pojechaliśmy do Częstochowy. Tam, po raz pierwszy od momentu wybuchu wojny, zostaliśmy bardzo ciepło, życzliwie przywitani przez miejscowych Żydów, którzy na mieszkania oddali nam gabinety i szkoły

3 oraz zorganizowali kuchnię, gdzie bezpłatnie wydawali jedzenie. W tej sytuacji braterska bezcenna pomoc podniosła nas na duchu. Możliwości miejscowych Żydów były jednak ograniczone, a ich dobra wola nie wystarczyła, aby zaspokoić nasze potrzeby. Racje żywnościowe zmniejszały się z dnia na dzień, a zupa stawała się coraz bardziej wodnista. Zaczynał nam doskwierać głód. Co gorsze, nie wolno nam było podejmować żadnej pracy, a bezczynność trawiła nas od wewnątrz. Mnie się jednak udało zostałem zatrudniony jako pomocnik fryzjera u pana Lewkowicza. Popołudniami ojciec przynosił mi odrobinę lichej zupy, co stanowiło moją dzienną rację. Nasza sytuacja z każdym dniem stawała się coraz bardziej dramatyczna, aż w końcu zdecydowaliśmy się poszukać jakiegoś sposobu, by ją poprawić. Docierały do nas słuchy, że zadowalające jest życie w Zamościu. Wyruszyliśmy więc w drogę. Gdy jednak dotarliśmy do miasta, przywitał nas stanowczy, jednoznaczny zakaz, wydany przez Judenrat 1, przyjmowania kolejnych Żydów. Powędrowaliśmy dalej, aż dotarliśmy do Komarowa. Wydawało się, że ta malutka miejscowość znajduje się poza zasięgiem niemieckiej okupacji. Życie płynęło jak za dobrych, starych czasów. Sklepy były otwarte, a Żydzi trudnili się swoimi przedwojennymi interesami. Tutaj również przyjęto nas bardzo serdecznie. Znowu zapomnieliśmy, czym jest głód. Jedzenie dostarczano nam z kuchni dla uchodźców. Jednak mieliśmy duży problem z zakwaterowaniem. Razem z około trzydziestoma innymi rodzinami znaleźliśmy schronienie w synagodze. Przypadło nam wyjątkowe miejsce na bimie 2. Ojciec znalazł pracę na lotnisku, które Niemcy budowali 12 kilometrów od miasteczka. Do pracy chodził pieszo. Czasami udawało mu się przynieść wiązkę chrustu, który wykorzystywaliśmy do gotowania. Ja znalazłem zajęcie w gospodarstwie we wsi oddalonej o 8 kilometrów od Komarowa. Początkowo pracowałem na pastwisku, później zajmowałem się pracami w domu i na polu. Podobnie jak ojciec, chodziłem do pracy pieszo, jednak byłem zadowolony, ponieważ od czasu do czasu udawało mi się przytargać na moich chudych ramionach kilka kilogramów ziemniaków, a wtedy był to skarb cenniejszy niż złoto. Z początkiem 1942 roku nasza sytuacja uległa znacznemu pogorszeniu. Niemcy zakazali Żydom oddalania się poza granice miasta i tak zmusili mnie do pozostania w domu. Ojciec pracował nadal, jednak nie mógł przynieść nawet jednego kawałka drewna. Sytuacja miejscowych Żydów pogorszyła się do tego stopnia, że nie byli w stanie dłużej nas żywić. Głód znów dał o sobie znać, a z nim do synagogi wkradły się rozpacz i brud. Nie było ucieczki od wszy, które przeszły od rodzin mieszkających na podłodze na naszą bimę. Wybuchła epidemia tyfusu, która nie oszczędziła również mnie. Miejscowy szpital pękał w szwach, ale po kilku dniach choroby, dzięki znajomościom i bezustannym naciskom, zostałem przyjęty na oddział. Jednak i tu mój los nie uległ poprawie. Goje byli objęci porządną opieką, natomiast na Żydów nikt nie zwracał najmniejszej uwagi. Siłą woli pokonałem chorobę i wróciłem do rodziny. Rodzice nie mogli mi zapewnić pożywienia niezbędnego do całkowitego powrotu do zdrowia. Widziałem ich ból i niemoc. [ ] 16 kwietnia, w czwartek, Niemcy i ich ukraińscy pomocnicy wcześnie rano rozkazali nam wstać i zebrać się na placu targowym. Tysiące Żydów mężczyzn, kobiet, dzieci ściągały ze wszystkich stron, a Niemcy poganiali nas biciem, krzykami i przekleństwami. Staliśmy godzinami przerażeni, aż wydano rozkaz, aby wszyscy mężczyźni zdolni do pracy stanęli osobno. Byli przydatni niemieckiej machinie wojennej. Wśród nich był mój ojciec. Od tamtej chwili więcej go nie ujrzeliśmy. 1 Judenrat (niem.) Żydowska Rada Starszych, forma sprawowania nadzoru przez przywódców żydowskich nad lokalną społecznością Żydów wprowadzona przez nazistów w 1939 roku. 2 Bima (hebr. podwyższenie) miejsce w synagodze, zwykle w formie podium, z którego podczas szabatu i świąt żydowskich odczytuje się fragmenty Tory i ksiąg prorockich.

4 Mój młodszy brat Judah, który wyglądał jak prawdziwy Aryjczyk, wyszedł na dzień przed deportacją do pracy we wsi Różów pod Zamościem. I jego już nigdy nie zobaczyłem. Ja także mogłem się wymknąć i uciec, jednak wolałem zostać z mamą i młodszym bratem, aby im pomóc. Wywieziono nas ciężarówkami na stację kolejową w Zamościu, gdzie następnego dnia zostaliśmy wciśnięci do wagonów towarowych. Wieczorem pociąg ruszył. Pilnowali nas Ukraińcy. Pociąg wlókł się przez trzy doby, a nas pozostawiono bez żadnego jedzenia czy picia. Trzeciego dnia zatrzymaliśmy się na małej stacji z nazwą Sobibór, obok umieszczono wielki napis: SS-Sonderkommando. [ ] Mała stacja znajdowała się w środku ponurego lasu, położonego około 40 kilometrów na wschód od Chełma w kierunku rzeki Bug. W pobliżu nie było żadnych osad. Za barakiem rozciągały się ogrodzenia z drutu kolczastego, ukryte w plątaninie drzew. Dalej leżały ogromne stosy pakunków i różne rzeczy osobiste. Z terenu obozu unosiły się płomienie i słup dymu. Drżący ogień nieśmiało rozświetlał zmierzch. Jednak najgorsze było powietrze przepełnione zapachem zwęglonych ciał. W tamtej chwili wszyscy zrozumieli, że będzie to nasz ostatni przystanek na ziemi. Na oścież otwarto przed nami bramę obozu. Długi gwizd lokomotywy oznajmił o naszym przybyciu. Znajdowaliśmy się wewnątrz kompleksu obozowego. Powitali nas elegancko ubrani oficerowie niemieccy. Biegali wzdłuż wagonów, zasypując rozkazami ubranych na czarno Ukraińców. Ci ostatni stali jak chmara kruków szukających ofiary, w każdej chwili gotowi do wykonania swej nikczemnej pracy. Nagle wszyscy zastygli w ciszy, po czym powietrze jak grom przeciął rozkaz: Otworzyć wagony!. Ukraińcy rzucili się na ludzi ze straszną wściekłością. Krzycząc, przeklinając i chłoszcząc, wyrzucili nas z wagonów. Płacze i lamenty nikły w ogólnym zgiełku. Po chwili wszyscy staliśmy w uporządkowanych szeregach. W pewnej odległości od nas widzieliśmy ładne domy, niewątpliwie zbudowane w niemieckim stylu, ozdobione humorystycznymi nazwami. Po lewej stronie biegły tory kolejki wąskotorowej, a na nich znajdował się długi rząd wagonów. Z wielkim zapałem i dokładnością rozpoczęto proces selekcji. Zdrowi mężczyźni, kobiety i dzieci zostali ustawieni w oddzielnej grupie zwróconej w kierunku domów. Słabym i chorym rozkazano wsiąść do wagonów. Tych, którzy byli wycieńczeni, wraz z ciałami tych, którzy nie wytrzymali trudów drogi i zmarli wrzucano do wagonów. Mówili nam, że te stosy martwych i ci żywi będą zabrani do lazaretu, czyli szpitala aby otrzymać właściwą opiekę. Następnie kolejka ruszyła. [ ] Zostaliśmy zabrani do obozu I. Tutaj głównodowodzącym był Gustav Wagner 3. Jednym z jego obowiązków było liczenie przybyłych, a także oddzielanie mężczyzn, których umieszczano w szeregach po prawej stronie, od kobiet i dzieci, które kierowano na lewo. Wagner wybrał 50 mężczyzn do pracy. Pozostałych, razem z kobietami i dziećmi, wysłał prosto do obozu III, położonego około 800 metrów od nas. [ ] Szedłem wraz z mamą i bratem (w kierunku komór gazowych). Nagle, gdy mijaliśmy bramę obozu I, podszedł do mnie Wagner, rozdzielił mnie z mamą i bratem, po czym poprowadził do grupy wybranych mężczyzn. Na chwilę mignęły mi jeszcze przed oczami sylwetki moich kochanych, po czym zniknęli. Już nigdy ich nie zobaczyłem. Życie więźniów, którzy wykonywali rozmaite prace w obozie, zostało zaplanowane z niemiecką precyzją i podporządkowane transportom, które przyjeżdżały do Sobiboru. W 3 Gustav Wagner ( ) Austriak, Oberscharführer SS. Zastępca komendanta obozu w Sobiborze. Skazany przez aliancki Trybunał Wojskowy zaocznie na karę śmierci; po wojnie uciekł do Brazylii, gdzie w 1978 roku został rozpoznany i aresztowany, jednak władze nie zgodziły się na jego ekstradycję. Popełnił samobójstwo.

5 czasie dni rozładunkowych nasza praca trwała od godziny piątej rano aż do północy, przy czym wszystko wykonywane było w biegu i dziwnym zapale wymuszonym biciem. [ ] Ale czego człowiek nie zrobi, żeby utrzymać się przy życiu Szczęśliwcom, którzy sortowali dobytek zgładzonych z transportów, udawało się czasami znaleźć konserwy lub inne artykuły żywnościowe. Pochłanialiśmy je w ukryciu. W ten sposób udawało nam się jakoś przeżyć, pomimo ciężkiej pracy i razów, które często spadały na nasze głowy. Ci, którzy żywili się jedynie przysługującymi głodowymi racjami, z dnia na dzień stawali się coraz słabsi, a ich droga do komory gazowej skracała się. [ ] Obóz w Sobiborze miał jedno zadanie: zgładzić tak wielu Żydów, jak to możliwe, w jak najkrótszym czasie. Ciężka praca i głodowe racje żywnościowe powodowały, że dziesiątki szczęśliwców niewysłanych do komór gazowych albo lazaretu każdego dnia umierały z wycieńczenia. Grupa robotników była uzupełniana mężczyznami z nowych transportów. Szczęśliwym zrządzeniem losu przybyłem w transporcie, z którego niektórzy zostali stałymi robotnikami. Wcześniej bowiem do załadunku rzeczy wyznaczano 200 mężczyzn z każdego transportu, a gdy tylko zakończyli swoją pracę, wysyłano ich do szpitala. Wszyscy mieli jeden grób w obozie. Ja zostałem jednym ze stałych robotników. W Sobiborze mieściły się cztery oddzielne obozy. Obóz I służył jako miejsce zbiórki wszystkich nowo przybyłych. Tam oddzielano mężczyzn od kobiet i dzieci, wybierano do pracy silnych i zdrowych ludzi. Stamtąd zabierano ich do obozu II, gdzie Oberscharführer Hermann Michel 4 przeliczał wszystkich i wygłaszał przemówienie, w którym obiecywał, że gdy wszystkie formalności zostaną dopełnione, wyślą ich na Ukrainę, gdzie będą pracować do końca wojny. Wspominał także, że naturalnie muszą udać się w podróż odświeżeni i czyści, dlatego kazano im się rozbierać i prowadzono ich do obozu III. Wcześniej przekazywali Niemcom swoje kosztowności, złoto i srebro, a ci z wielką precyzją sporządzali wykazy wszystkich przedmiotów. Obóz III stanowiły komory gazowe. Niemcy i Ukraińcy mieszkali w obozie IV. Obóz V wybudowano pod koniec 1942 roku. Umieszczono w nim, cieszącą się złą sławą, brygadę leśną (Straffkommando 5 ). Zajmowała się wycinką drzew, sprzątaniem terenu i przygotowaniem go pod budowę składu amunicji. Komendantem tej części obozu był Hubert Gomerski 6. Obóz III był odizolowany od reszty. Przez ogrodzenie i kępy sosen, które otaczały go ze wszystkich stron, nikt nie mógł podejrzeć, co się działo w środku. Widzieliśmy jedynie dach łaźni, który wystawał ponad linię ogrodzenia. Obserwować też mogliśmy więc morderczą twarz Oberscharführera Bauera 7, który zwykł stawać na dachu tego budynku i przez okienko zaglądać do komór śmierci. Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, co dzieje się wewnątrz. Wiedzieliśmy, że Bauer patrzy przez okno, aby kontrolować ilość śmiercionośnego gazu, który sączył się przez przewody mające kształt zwyczajnych pryszniców. Patrzył na duszące się ofiary i decydował, czy przepływ gazu powinien zostać wzmożony czy przerwany. Bauer był świadkiem ich konania. Na jego rozkaz uruchamiano urządzenie, które otwierało podłogę łaźni, aby ciała 4 Hermann Michel (1912?) Oberscharführer SS, zastępca komendanta obozu w Sobiborze. Po wojnie uciekł prawdopodobnie do Egiptu. 5 Straffkommando komando karne, istniejące w obozie kilka tygodni, po czym zlikwidowane. 6 Hubert Gomerski ( ) Unterscharführer SS, od kwietnia 1942 w Sobiborze, dowódca Waldkommando (komanda leśnego). Skazany w 1950 roku za zbrodnie popełnione w Sobiborze na dożywocie. 7 Erich Bauer ( ) odpowiedzialny za funkcjonowanie komór gazowych, nazywany przez więźniów Bademeister (mistrz kąpieli) lub Gasmeister. W 1949 roku rozpoznany na ulicy przez byłych więźniów Sobiboru, Samuela Lerera i Esterę Raab. Skazany w 1950 na śmierć, karę zamieniono na dożywocie.

6 spadły do wózków, którymi początkowo transportowano je do masowych mogił; później zaś do pieców kremacyjnych. Przy komorach gazowych pracowało 200 Żydów. Kiedy ich praca dobiegała końca, również wysyłani byli do łaźni. Na ich miejsce brano mężczyzn z kolejnego transportu. Wymiana więźniów trwała do końca 1942 roku, kiedy to Niemcy zdecydowali się zatrudnić stałych robotników, aby nie tracić czasu na uczenie nowo przybyłych i by zapewnić szybką i efektywną obsługę komór. Skąpe racje żywnościowe pracowników obozu III dostarczano z kuchni w obozie I. Dziesięciu mężczyzn z naszej grupy roboczej nosiło wiadra wodnistej zupy pod bramę obozu III i zabierało stamtąd puste wiadra. Zdarzały się przypadki, że więźniowie obu obozów spotykali się twarzą w twarz. Wtedy zabierano naszych ludzi prosto do komór gazowych. Ta koszmarna praca mogła oznaczać zagładę nikt nie mógł być pewien, czy uda mu się wrócić spod przeklętej bramy piekieł. Kilku naszych kolegów miało pewnego dnia przetoczyć beczki z chlorem pod obóz III. Wybiegli w pośpiechu, poganiani biciem przez strażników, a kiedy zatrzymali się z beczkami, otwarto bramę obozu III i Żydzi, którzy pracowali w krematorium, wyszli, aby odebrać chlor. Nasi koledzy już mieli wracać, gdy nagle pojawił się Oberscharführer Bolender 8 i kazał im dołączyć do więźniów obozu III. Nigdy więcej już ich nie zobaczyliśmy. Mimo surowego nadzoru, od czasu do czasu udawało nam się nawiązać kontakt z Żydami z obozu III. Czasami znajdowaliśmy wiadomości przyczepione do pustych wiader, które zabieraliśmy spod bramy. [ ] Dowiedzieliśmy się, że Żydzi, którzy pracowali w krematorium, kilkakrotnie próbowali stawiać opór, a nawet podejmowali desperackie próby ucieczki. Te akcje były jednak nieudane i wszystkich robotników po piekielnych torturach natychmiast wysyłano do komór gazowych. [ ] Sobibór nadzorowała grupa wyszkolonych morderców, wykonujących zazwyczaj z niezmiernym okrucieństwem powierzone im zadania. Pierwszy przywitał nas w obozie Oberscharführer Gustav Wagner wysoki, przystojny blondyn, czysty Aryjczyk. W cywilu bez wątpienia dobrze wychowany, kulturalny człowiek, w Sobiborze zaś bestia. Do jego obowiązków należało liczenie Żydów, którzy przybywali w transportach, selekcja tych, którzy nadawali się do pracy, gromadzenie kosztowności. On także odpowiadał za pracę obozowej administracji. W swoim okrucieństwie nie znał granic. [ ] Za każdym razem, gdy wypatrzył w grupie gotowych do wyjścia do pracy więźnia, który z jakiegoś powodu mu się nie spodobał, natychmiast decydował o jego losie. Wyciągał nieszczęśnika z szeregu i osobiście odprowadzał do lazaretu. Wracał po pewnym czasie sam, w doskonałym nastroju. [ ] Jednym z najbardziej bezwzględnych morderców był bez wątpienia Scharführer Paul Groth 9. Dowodził Ukraińcami, których ustawiano w dwóch szeregach, między którymi kazano przechodzić więźniom, a Ukraińcy bili ich biczami z ołowiem, gumowymi pałkami, czym popadło. Groth wykonywał to zadanie z gorliwością i przyjemnością. Często korzystał ze swojego zaufanego pomocnika, psa o imieniu Barry wielkiej, dzikiej, dobrze wyszkolonej, posłusznej swojemu panu bestii. 8 Kurt Bolender ( ) Oberscharführer SS, od kwietnia do jesieni 1942 komendant obozu III. W maju 1961 aresztowany i w procesie załogi Sobiboru w Hagen oskarżony o to, że osobiście zabił około 360 Żydów oraz współuczestniczył w zabójstwie około 86 tysięcy. Powiesił się w celi więziennej. 9 Paul Groth (1912?) Scharführer SS, pod koniec 1942 roku przeniesiony do Bełżca, gdzie był do końca istnienia obozu. Zniknął pod koniec wojny, w 1951 roku oficjalnie uznany przez niemiecki sąd za zmarłego.

7 Za każdym razem, kiedy Groth krzyknął: Żyd!, pies atakował i gryzł wskazanego w genitalia. Wtedy Groth pytał głosem pełnym współczucia: Biedaku, co ci się stało? Na pewno będzie ci teraz ciężko pracować, prawda? Chodź ze mną. Zaprowadzę cię do szpitala. I oczywiście odprowadzał go do lazaretu, do ogromnego dołu wykopanego za zniszczonym barakiem, gdzie czekali uzbrojeni Ukraińcy. Zazwyczaj wkładali więźniowi na głowę wiadro, kazali wskoczyć do dołu i ćwiczyli na nim strzelanie. Groth brał udział w tych ćwiczeniach. Z lazaretu wracał usatysfakcjonowany, po czym szukał kolejnej ofiary. [ ] Oberscharführer Hermann Michel był letnim mężczyzną wysokim, chudym, o delikatnej twarzy i kwiecistej mowie. Swoich służących traktował przyzwoicie, ofiary zaś w sposób bardzo brutalny. Z uwagi na płomienne przemówienia, które wygłaszał do nowo przybyłych, miał przezwisko Kaznodzieja. Kiedy przyjeżdżał transport, Michel kłamliwie zapewniał, że Sobibór jest obozem przejściowym, w którym Żydzi zostaną poddani jedynie klasyfikacji i dezynfekcji. W swoim obozowym mieszkaniu zgromadził wiele rzeczy zabranych więźniom srebro, złoto, zegarki, pierścionki i inne kosztowności. Wszystkie transporty przechodziły przez ręce Michela. Selekcjonował ludzi, kazał im się rozbierać i instruował, w jaki sposób układać ubranie tak, by mogli je odzyskać, gdy wyjdą z łaźni. Odprowadzał grupy ludzi do wyznaczonej alei, która wiodła z obozu II do fryzjerni, a stamtąd do komór gazowych. Taka podstępność i grzeczność sprawiały, że Michel był bardziej niebezpieczny niż jego towarzysze. Ciężko jest opisać charakter Oberscharführera Bauera. Być może ułatwi to okrutna anegdota, którą usłyszałem, gdy pracowałem w kasynie dla Niemców. Była to historia o głupich Żydach. Pewnego dnia przyjechał transport kobiet i skierowano je do łaźni. Jakaś kobieta zobaczyła na dachu Bauera, który czekał, aż drzwi zostaną zamknięte, by dać sygnał do otwarcia zaworów z gazem. Kobieta zatrzymała stojącego przy wejściu uzbrojonego żołnierza i spytała: Co oficer w mundurze robi na dachu? Czy coś się stało? Jak mamy się myć, kiedy reperują dach?. Strażnik uspokoił ją mówiąc, że za chwilę dach zostanie naprawiony, a jeśli chodzi o nią, wcale nie musi się spieszyć i przeciskać do środka dla wszystkich wystarczy miejsca Pod koniec opowiadania Bauer wybuchnął śmiechem. Udało mu się rozśmieszyć nawet komendanta obozu. [ ] Trudno zapomnieć Oberscharführera Kurta Bolendera, z jego wysportowanym ciałem i długimi włosami. Zazwyczaj chodził półnagi, odziany jedynie w bryczesy, trzymając długi bicz, którym brutalnie traktował więźniów. On również pracował w obozie III, w komorach gazowych. W drodze na obiad, mijając bramę główną, miał zwyczaj wymachiwać biczem i z całej siły bić nim po głowach mijanych więźniów. Kiedyś, gdy pracowałem w komando kolejowym (Bahnhofkommando), nasza grupa została oskarżona o niedbalstwo, ponieważ w jednym z wagonów zostawiliśmy otwarte okno. Każdemu z nas wymierzono po sto uderzeń biczem. Bolender z entuzjazmem wykonywał karę. [ ] 40-letni Oberscharführer Paul Bredow 10, pochodzący z Berlina, był bestią w ludzkiej skórze. Sprawował bezpośredni nadzór nad lazaretem, wykonywał także dodatkowe prace w obozie. Jego ulubionym zajęciem było strzelanie do celu. Miał dzienny przydział zabicia 50 Żydów, używał do tego pistoletu automatycznego, z którym nie rozstawał się nawet na moment. [ ] 10 Paul Bredow ( ) Unterscharführer SS, w Sobiborze od początku istnienia obozu do wiosny 1943, odpowiedzialny za tzw. lazaret, potem przeniesiony do Treblinki. Po buncie w Treblince (2 sierpnia 1943), wysłany do Włoch. Zginął w wypadku samochodowym w Getyndze w 1945 roku.

8 Kiedy przybyłem do obozu, komendantem był Hauptsturmführer Wirth 11, po nim przyszedł Hauptsturmführer Franz Reichleitner 12, a ostatnim z nich był Untersturmführer Niemann 13. Wirth nosił zielony mundur SD 14. Był starszym, siwiejącym mężczyzną, pedantycznym, jeśli chodzi o elegancki ubiór. Często jeździł konno, a jego zielona peleryna powiewała na wietrze. Gdy pojawiał się w obozie, zawsze wywoływał w każdym z nas przerażenie. Nasi przełożeni zaczynali wówczas zwiększać tempo pracy. Wszystko trzeba było wykonywać w biegu, okrutnie nas bito. Ukraińcy, a nawet Niemcy drżeli ze strachu, gdy zauważyli, że się zbliża. My dotkliwie odczuwaliśmy ich tchórzostwo na własnej skórze. [ ] Hauptsturmführer Reichleitner był po czterdziestce i mówił z austriackim akcentem. Ubierał się elegancko i zawsze nosił rękawiczki. On także wywoływał lęk wśród oficerów. Zarządzał obozem z niemiecką precyzją. Za jego czasów nie odłożono na następny dzień żadnej pracy przy transportach. Sam mianował swoich pomocników i decydował, który z nich zostanie, a kto będzie przeniesiony do innego obozu albo na front. Był komendantem obozu do drugiej wizyty Himmlera 15. [ ] Miałem okazję zobaczyć Reichsführera SS Heinricha Himmlera, kiedy odwiedzał Sobibór. Po raz pierwszy przyjechał pod koniec lipca Obóz funkcjonował wówczas na pełnych obrotach. Komory gazowe i piece kremacyjne pracowały na okrągło. Codziennie przyjeżdżały po trzy transporty, a tych, którzy w nich byli, uśmiercano jeszcze tego samego dnia, bez względu na ilość. Któregoś razu Oberscharführer Karl Frenzel 16 oznajmił nam podczas porannego apelu, że następnego dnia nie pójdziemy do codziennych zajęć. Spodziewano się delegacji wysoko postawionych oficerów. Mieliśmy dokładnie sprzątnąć nasze baraki, gdyż być może zechcą przyjść również do nas. Widzieliśmy, że kilka młodych kobiet zabrano do kasyna. Miały je dokładnie sprzątnąć i przygotować na wizytę delegacji. W kuchni kasyna, na cześć wysokich rangą gości, przygotowano wyjątkowe przysmaki. Mnie i mojemu przyjacielowi, Josephowi Pinesowi, kazano udać się do kwater oficerskich i wypastować buty. W trakcie pracy zauważyłem przez okno, że na stacji zatrzymuje się pociąg z luksusowymi wagonami. Była jedenasta rano. Z jednego z wagonów wysiadł Reichsführer Heinrich Himmler, a za nim świta składająca się z sześciu oficerów SS oraz 11 Pierwszym komendantem obozu w Sobiborze od marca 1942 był Obersturmführer SS Franz Stangl ( ), jeden z głównych wykonawców Holokaustu; we wrześniu 1942 przeniesiony do Treblinki. Hauptsturmführer SS Christian Wirth ( ) był zaś od 1 sierpnia 1942 inspektorem wszystkich obozów zagłady Akcji Reinhard. Był pomysłodawcą gazowania ludzi z użyciem tlenku węgla; w grudniu 1941 został komendantem obozu zagłady w Bełżcu, gdzie stworzył system zagłady stosowany potem w Treblince i Sobiborze. W grudniu 1942 został dowódcą obozu pracy w Lublinie, do którego przesyłano ubrania oraz inne przedmioty pozostałe po zamordowanych w Bełżcu, Treblince i Sobiborze. Po buncie w Treblince wysłany do Włoch, zabity przez partyzantów. 12 Franz Reichleitner ( ) Hauptsturmführer SS, drugi komendant obozu w Sobiborze, od września Po likwidacji obozu został przeniesiony do Włoch, gdzie zginął w starciu z partyzantami. 13 Johann Niemann (zm. 1943) Untersturmführer SS, zastępca komendanta obozu w Sobiborze. Zginął podczas powstania w obozie. 14 SD (Sicherheitsdienst des Reichsführer SS) Służba Bezpieczeństwa Reichsführera SS, wywiad polityczny partii hitlerowskiej w Niemczech. 15 Heinrich Himmler ( ) Reichsführer SS, jeden z głównych funkcjonariuszy hitlerowskich Niemiec; szef SS, zwierzchnik Gestapo, w latach minister spraw wewnętrznych. Współtwórca obozów koncentracyjnych i obozów zagłady, organizator aparatu terroru w krajach okupowanych i Zagłady Żydów. Ujęty przez Brytyjczyków, popełnił samobójstwo. 16 Karl Frenzel ( ) Oberscharführer SS, w Sobiborze nadzorował obóz I w czasie nieobecności komendanta Franza Reichleitnera. W procesie załogi obozu skazany został w 1966 roku na dożywocie za własnoręczne zabicie 9 więźniów i współudział w zamordowaniu około 150 tysięcy. W 1996 roku zwolniony z więzienia i umieszczony w domu starców blisko Hanoweru, gdzie zmarł.

9 trzech osób w ubraniach cywilnych. Jedną z osób, które mu towarzyszyły, był Adolf Eichmann 17. [ ] Komendant obozu Franz Reichleitner wraz z Gustavem Wagnerem wyszli, by powitać gości. Chwilę później udali się do obozu III do komór gazowych. Mniej więcej po upływie godziny, gdy wróciłem do naszego baraku, zobaczyłem ich ponownie. Szli z obozu III prosto do pociągu. Chwilę później odjechali. Wszyscy oficerowie, z komendantem na czele, wydawali się zdenerwowani goście odmówili bowiem spożycia przysmaków, które zostały dla nich przygotowane. Niemcy po tej wizycie podnieśli tempo pracy, usprawnili akcję masowych mordów. Joseph Pines i ja wówczas 15-letni chłopcy zostaliśmy przeniesieni do pracy w kasynie. Młode Żydówki, które pracowały tam wcześniej, zostały następnego dnia zabrane do obozu III. Po kilku dniach przywieziono do obozu dwie olbrzymie koparki. Zostały ustawione w pobliżu komór gazowych. Koparki pracowały nieustannie, na trzy zmiany, wyciągając ciała z dołów i przenosząc je do nowych krematoriów, które wybudowano w pobliżu. W lutym 1943 Himmler odwiedził Sobibór po raz drugi. Wielkie przygotowania do inspekcji rozpoczęto w obozie dwa dni przed jego przyjazdem. Wagner wybrał grupę 100 więźniów i rozkazał im rozebrać barak w pobliżu obozu III, w którym obcinano kobietom włosy przed wysłaniem ich do komór gazowych. Materiałów z baraku użyto do oznaczenia prowizorycznego lądowiska. Gdy samolot wylądował, wysiadł z niego Himmler wraz ze świtą. W tym dniu więźniowie nie zostali wysłani do pracy, a nawet otrzymali świąteczne racje żywnościowe. Owego dnia pracowałem pod nadzorem Paula Bredowa, który był odpowiedzialny za kasyno. Na cześć gości przygotowano przysmaki oraz likier jajeczny. Wciąż byliśmy zajęci przygotowaniami, gdy do środka wpadł Unterscharführer Beckmann, oznajmiając, że goście wracają już z wizytacji i kierują się prosto do kasyna. Oficerowie byli zachwyceni. Tym razem Himmler przyjął zaproszenie komendanta obozu i zgodził się zjeść z nim obiad. Bredow był bardzo podekscytowany, gdy usłyszał tę wiadomość. Natychmiast kazał mi wracać do baraku. Przestraszony, wybiegłem z kasyna. Brama obozowa była jednak zamknięta i zanim ukraiński strażnik ją otworzył cała grupa dygnitarzy przeszła obok mnie w odległości metra. Wśród nich wyróżniała się postać Heinricha Himmlera, z monoklem w oku. Otoczony był oficerami, którzy towarzyszyli mu podczas pierwszej wizyty, wśród nich był również Adolf Eichmann. Cywilów tym razem z nimi nie było. Dwa dni po tej wizycie usłyszałem rozmowę Beckmanna z Bredowem. Mówili, że odwiedziny były z okazji zagłady miliona Żydów w Sobiborze. Dowiedziałem się również, że komendant Reichleitner otrzymał z rąk Himmlera wysokiej rangi odznaczenie za wydajność w pracy. [ ] Jakiś miesiąc po wizycie Himmlera zmiennikiem Reichleitnera został Untersturmführer Niemann. Zaczął od zwiększenia tempa zagłady. Komory gazowe i krematoria działały bez przerwy, fabryka śmierci pracowała pełną parą. [ ] W obozie było kilka przypadków stawiania oporu. Pod koniec 1942 roku przybył transport kobiet. Stały nago przed pójściem do łaźni, wiele z nich tuliło w ramionach dzieci. Nagle zaatakowały Niemców i ukraińskich strażników butelkami z mlekiem dla dzieci. Biły ich i drapały, zaczęła się lać krew. Zaatakowani strażnicy wpadli we wściekłość oddali w kierunku kobiet serię strzałów. 17 Adolf Eichmann ( ) Obersturmbannführer SS od 1939 roku pracownik centrali Gestapo, szef referatu ds. wysiedleń ludności polskiej i żydowskiej z ziem wcielonych do Rzeszy, a od 1941 roku referatu koordynującego eksterminację Żydów. W 1960 roku ujęty w Argentynie przez wywiad izraelski; skazany na karę śmierci i stracony.

10 Kiedy indziej przybył w transporcie z tysiącami innych pewien stary Żyd. Nie pozwolił się ciągnąć siłą, więc wrzucili go do wagonu. Akurat przy tym zdarzeniu był obecny komendant obozu Franz Reichleitner. Żyd oznajmił, że nie wierzy w te wszystkie kłamstwa o szpitalu, lekkiej pracy i dobrych warunkach życia. O własnych siłach wydostał się z wagonu, schylił się i drżącymi rękoma nabrał dwie garści piasku. Odwrócił się do esesmana Karla Frenzela i rzekł: Widzisz, jak rozrzucam ten piasek, powoli, ziarenko po ziarenku, a wiatr je rozwiewa? To was właśnie czeka. Cała wasza wielka Rzesza zniknie, jak unoszący się kurz!. Staruszek ruszył z konwojem, recytując Usłysz, o Izraelu, a kiedy wypowiedział słowa: Jeden jest Pan, odwrócił się do Frenzela i z całej siły go spoliczkował. Niemiec już miał go zaatakować, jednak Reichleitner rozbawiony powiedział: Sam wyrównam z nim rachunki. Wracaj do pracy. Komendant odprowadził starca na bok i zabił go na oczach jego rodziny i całego transportu. Źródło: The Revolt. Testimony of Moshe Bahir, w: Miriam Novitch, Sobibor. Martyrdom and revolt, Holocaust Library New York, 1980, str , tłumaczył z angielskiego Albert Lewczuk.

11 Obóz Icchak Lichtman Icchak Lichtman urodził się 10 grudnia 1908 w Żółkiewce na Lubelszczyźnie. Do Sobiboru przyjechał 15 maja 1942 w transporcie 2 tysięcy osób, wśród których byli również jego żona i synek. Gestapo często urządzało łapanki nie tylko dniem, ale i nocą. W dzień pracowałem pod nadzorem Niemców, a nocami kryłem się u chłopów po stodołach i strychach. [ ] Pewnego razu nocowałem u wójta, oczywiście za jego wiedzą. Szarzało, kiedy usłyszeliśmy warkot motorów i głośne rozmowy Niemców. No, to chyba mój koniec byłem jedynym Żydem wśród parobków. Niemcy wprost oślepili latarkami wszystkich obecnych, kazali wstać i trzymać ręce w górze. Każdego pytano, kim jest, co tu robi. Co miałem powiedzieć? Wyręczył mnie jeden z parobków, mówiąc, że jestem szewcem żydowskim, który robi buty dla wójta. Gestapowiec zmierzył mnie od stóp do głów, machnął ręką i śmiejąc się powiedział: Jeszcze przyjdzie czas na niego. Potem kazał mi zaprząc konie do wozu. Wtedy wywieziono na Majdanek wójta i innych aresztowanych Polaków z Żółkiewki. Nie znam dokładnej liczby, ale dużo było tych furmanek. Ów Niemiec miał rację. Na mnie przyszedł czas 2 maja Gestapo okrążyło Żółkiewkę, wybrano uprzywilejowanych Żydów, członków Judenratu i ich rodziny, bogaczy, którzy się wykupili, a resztę pognano pieszo do Krasnegostawu. [ ] W Sobiborze, przy rozdzielaniu transportu na kobiety z dziećmi i mężczyzn, Ukrainiec siłą oderwał mego synka, który trzymał się mnie kurczowo. Przestraszyłem się, że Ukrainiec zabije moje dziecko. Nie wierzyłem bowiem, że to jest obóz śmierci. Uspokoiłem się dopiero, kiedy zobaczyłem, jak żona chwyta synka na ręce. Nie pożegnałem się z nimi byłem pewien, że ich zobaczę. Wraz z pięcioma innymi więźniami pognano mnie z wiadrami do bramy, jak się okazało, obozu III. Zza bramy dochodziły krzyki. Kiedy wróciliśmy, kobiet i dzieci już nie było na placu. Wówczas puściłem się biegiem do bramy i przez szparę dostrzegłem rozbierających się do naga ludzi. Wtedy zdałem sobie sprawę, gdzie się znajduję. Dostałem kolbą po głowie, ale nawet tego nie poczułem. Ukrainiec zagonił mnie z powrotem do mężczyzn ustawionych na placu. Wybrano nas, szewców, i pogoniono do miejsca pracy. Był to barak, który jednocześnie służył za mieszkanie. Zastaliśmy różne części garderoby, ręczniki, co wskazywało, że przed nami mieszkali tu więźniowie. Co więcej, na ławach stały miski z niedokończonym jedzeniem, kęsy chleba rzucone w pośpiechu, jakby szybko wygoniono stąd ludzi. W warsztacie były przerwane roboty. Wagner kazał mi pójść z Szoelem Fleischhackerem z Kalisza do obozu II, aby wśród bagaży po ofiarach poszukać materiału. [ ] Czegóż to ludzie nie zabierali ze sobą, idąc na śmierć! Wśród bagażu znaleźliśmy potrzebną nam skórę, z której na polecenie Wagnera zrobiliśmy buty dla Lagerführera. Był to elegancki mężczyzna, stale noszący pelerynę i białe rękawiczki. Zmierzył buty. Bez wysiłku nogi weszły w zgrabne oficerki, które leżały jak ulał. Następne buty były dla Wagnera. [ ] Po zaopatrzeniu oficerów w wysokie buty na zimę, po dwie pary, kazali nam robić pantofle domowe oraz obuwie dla żon i dzieci. Warsztat się rozwinął. Z następnych transportów Wagner wybrał cholewkarzy. Nasza grupa zwiększyła się do pięciu osób. Teraz już sami musieliśmy wymyślać różne nowe roboty, aby być użytecznymi. Podobnie jak w pozostałych warsztatach, tak i u nas Wagner ustanowił odpowiedzialnego za robotę. Był nim Szoel Fleischhacker, który przyjmował zlecenia, biegał do mieszkań oficerów i sprawdzał, czy ich obuwie jest całe, potem odnosił naprawione. Najczęściej jednak oficerowie sami przychodzili do warsztatu. Wtedy wdawali się z nami w pogawędki. Jedni

12 narzekali na to, że muszą być z dala od rodzin, inni opowiadali o wojnie i sukcesach niemieckich na froncie, czasem też wypytywali o nasze życie. Wyrazem ich zadowolenia z naszej pracy był czasem kawałek kiełbasy, sera lub innego jedzenia. Na początku zachodził do nas często Scharführer Emil Ludwig, przynosząc po kryjomu świeży bochenek wojskowego chleba. A w tym czasie panował w obozie głód. [ ] Nasze skromne pożywienie składało się z menażki czarnej kawy i postnej zupy z otrębów owsianych, kłujących podniebienie. Ludwig zawsze mówił ze złością o Wagnerze i innych oficerach z obozu. Pewnego dnia nadszedł duży transport z Czechosłowacji, jakieś 7 tysięcy osób. Ludwig był przy selekcji przeznaczonych do zagłady i do pracy. Z transportów z Niemiec, Austrii i Czechosłowacji wybierano młodych ludzi do obozów pracy sąsiadujących z Sobiborem. Ludwig starał się wyciągnąć ich jak najwięcej. Prawie siłą wyciągał jakiegoś przystojnego mężczyznę; potem opowiadał nam jeden z Ukraińców, że był to lekarz, któremu Ludwig podobno umożliwił ucieczkę z kilkoma innymi, za co został aresztowany. Był to jeden z nielicznych Niemców, który głęboko przeżywał to, co się działo w Sobiborze. Stojąc przed oknem naszej pracowni w czasie przyjmowania transportów, wzdychał i mawiał: Jedno jest tylko sprawiedliwe na świecie, że każdy, bez względu na to, kim jest, musi umrzeć. Widzieliśmy, że cierpi, ale jest bezsilny. Oprócz niego żaden Niemiec nie wdawał się z nami w szczere rozmowy. Odwrotnie, [ ] często w czasie, kiedy tysięczne tłumy goniono do gazu, Oberwachtmeister ubrany w mundur oficerski, pelerynę i białe rękawiczki, ze szpicrutą w ręku, stawał przed naszym oknem i niepytany zaczynał mówić: Widzicie, oni mają dobrze. Każdy dostanie ziemię i gospodarkę. Są tam zorganizowani, jedzą lepiej jak my i nasze rodziny. A wy, kiedy skończycie tu robotę, dostaniecie listy polecające i pojedziecie do waszych rodzin. W milczeniu wysłuchiwaliśmy, myśląc: najpierw wam zapłacimy za wszystko Po placu przed naszymi oknami co dzień przechodziły tysięczne tłumy Żydów na zagładę. Często ktoś podbiegał i pytał o coś. My od nich łapaliśmy wiadomości, które były coraz gorsze. Zewsząd zbierano Żydów i prowadzono do obozów śmierci. Mijały koszmarne dni i noce. Brud dawał się we znaki. Wszy, pluskwy i wreszcie duże pchły gryzły nasze ciała. Bieliznę można było zmieniać, ile razy się chciało, było jej dość, ale wybrana z paczek, choć czysta, cuchnęła wilgocią, czasem też była zawszawiona. A może nosił ją jakiś chory człowiek? Prawie wszyscy dostaliśmy swędzącej wysypki, do której nie wolno było się przyznać, aby nie pójść do lazaretu. Zebrałem się więc raz na odwagę, wiedząc, że Wagner jest zadowolony z naszej pracy, i poszedłem do niego mówiąc, że koniecznie trzeba wyprać bieliznę. Wagner zrobił ruch, jakby sam się poskrobał w swędzące miejsce, uderzył laską o ścianę, jak to było w jego zwyczaju i odszedł. Ale na drugi dzień wybrał z dużego transportu trzy pierwsze kobiety do prania bielizny. Takie były narodziny pralni, prasowalni i szwalni kobiecej w Sobiborze. Pod oknami naszej pracowni stolarze ustawili duże koryto z drewna i tu odbywało się pranie. Kiedy Ukraińcy zaczynali dokuczać dziewczętom, mogłem w porę je obronić. Ale jak długo? Znów zebrałem się na odwagę i opowiedziałem Wagnerowi o szykanach Ukraińców. Wówczas zabronił im przychodzenia w pobliże mieszkań dziewcząt. Praca kobiet była bardzo ciężka i dlatego staraliśmy się kiedy Niemcy nie widzieli pomóc im w noszeniu wody. One za to dbały o czystą bieliznę dla nas. Z czasem nauczyliśmy się też polepszać nasze wyżywienie drogą kombinacji. W piecu kuchennym w naszej pracowni zaczęliśmy gotować. Szoel przyniósł raz woreczek mąki z magazynu, niby to na klej, i upiekł pierwsze placki. Potem zaczęliśmy korzystać ze złota i kosztowności znajdowanych w obuwiu, które braliśmy na przeróbki. Wachmani ukraińscy przynosili nam za to wódkę, smażone ryby, pieczone kury. To samo robili rzemieślnicy z

13 innych warsztatów. Pewnego razu Wagner w czasie inspekcji przyłapał starego stolarza, zajadającego pieczonego kurczaka, wyprowadził go na plac i kazał powiesić dla przykładu. Apele wprowadzono dopiero w późniejszym okresie, kiedy obóz stał się spoiście zorganizowaną komórką. Stanowiły nie tylko wielką udrękę z ich: Mütze ab, Mütze auf [Czapki włożyć, czapki zdjąć!], co musiało odbywać się jednocześnie, z karami i cięgami, ćwiczeniami karnymi, nieludzkimi szykanami, ale też uniemożliwiały pojedyncze ucieczki, gdyż zaczęto nas liczyć. Kiedyś, po ucieczce dwóch murarzy, staliśmy na apelu, [ ] ustawieni jak zwykle wedle wzrostu. Wagner kręcił się, specjalnie przeciągał ogłoszenie wyroku. Wtem poczułem silne pchnięcie w bok, to mój przyjaciel i współpracownik obozowy, Szoel, przesunął się na moje miejsce, a mnie na swoje. Obliczył bowiem, że stoi dziesiąty, podczas gdy ja byłem dziewiąty podsłuchał, jak szeptano, że co dziesiąty ma zginąć. Byłem tak wstrząśnięty jego zachowaniem, że nie mogłem z siebie wydobyć słowa ani zareagować. A Wagner wciąż spacerował, liczył ludzi, wreszcie wywołał co ósmego. Wystąpili wówczas mężczyźni 50- letni, ale byli także dwaj młodsi: 30- i 15-letni. Wszystkich zbito na naszych oczach pejczami i pognano do obozu III. Ten 30-letni mężczyzna miał w obozie przyjaciółkę z Francji, artystkę śpiewaczkę. Kobieta ta z własnej woli dołączyła do grupy idącej do obozu III, zabierając ze sobą nieletniego syna. Nie pomogły usiłowania Wagnera, by ją powstrzymać. Obrzuciła go wyzwiskami i dumnie poszła za swoim przyjacielem na śmierć. Niemcy zachowywali się jak barbarzyńcy. [ ] Niektóre ich wyczyny, wyryły mi się głęboko w pamięci. Do takich należy walka kogucia. Polegała na tym, że ustawiano grupę zdrowych, młodych ludzi w dwóch szeregach naprzeciw siebie z założonymi do tyłu rękami mieli walczyć ze sobą jak koguty. Trwało to tak długo, dopóki po obu stronach prawie wszyscy padali zemdleni, brocząc krwią, a często były to już tylko trupy. Niemcy byli sędziami. Czy inny fakt. Z transportów holenderskich wybrano pewnego razu pielęgniarkę w szpitalnym stroju, panią Hojdi, wraz z synem, mężem i zamężną córką. Po kilku godzinach zabrano męża i syna do obozu III. Pani Hojdi rozpaczała, biła głową o ścianę, aż przyszło kilku oficerów niemieckich, którzy ją skrzyczeli: Płaczesz? Mąż cię opuścił? Nie płacz, dostaniesz nowego męża. Zawołali elektromontera, 50-letniego Żyda z Czechosłowacji, i urządzili tej parze ślub w warsztacie krawieckim, po czym rozkazali nowożeńcom spać razem na pryczy. [ ] Ludzie w obozie zaczęli się przyjaźnić, tworzyły się pary, coraz mocniej związane ze sobą. Mężczyźni, którzy skuteczniej zdobywali żywność, szykowali coś gorącego do picia lub jedzenia dla swojej wybranej. [ ] Ale nad nami wisiała stale zmora gwałtownej śmierci, jedna egzekucja ścigała drugą. Źródło: Zeznanie Icchaka Lichtmana, spisała dr Olga Barniczowa, Tel Awiw, październik 1963, Archiwum Yad Vashem, sygn

14 Praca Eda Lichtman Eda Lichtman (z domu Fischer) urodziła się 1 stycznia 1915 w Jarosławiu. Trafiła do Sobiboru w połowie czerwca Została wybrana z transportu, liczącego 7 tysięcy osób, do pracy w pralni. Silny gwizd lokomotywy, wstrząs odczepianych wagonów, otwierane z trzaskiem drzwi, krzyki [ ]. Zajechaliśmy do Sobiboru. [ ] Pociąg przetoczono na boczny tor. Odczepiano po trzy wagony, które wjeżdżały odgałęzionym torem przez wysoką bramę z napisem SS-Sonderkommando. Niemcy, gęsto rozmieszczeni z ręcznymi karabinami maszynowymi na plecach bądź w rękach, biegali wokół. Schneller, heraus! [Szybciej, wychodzić!] zmuszali nas do opuszczenia wagonów. Oczy zostały nagle oślepione silnymi promieniami słońca; po tylu dniach jazdy w mroku, nie sposób było ich otworzyć. Ciała, zdrętwiałe z powodu niewygodnej pozycji w zatłoczonych wagonach, poruszały się ociężale. Na naszą drętwotę oprawcy mieli lekarstwo nahajki i kije zostały puszczone w ruch. Niejedna laska została połamana na karku, głowie, plecach. Za to wagony szybko pustoszały. [ ] Zostaliśmy zapędzeni przed bramę, ustawieni w piątki. Na rozkaz Niemców część (kilkuset ludzi) przekraczała bramę w kierunku placu pokrytego piaskiem. Nagle zjawiła się grupa oficerów z dużym psem. Najwyższy wśród nich wzrostem, Wagner, wywołał mnie z szeregu, zapytał, czy mam rodzinę. Oświadczyłam, że jestem wdową, mąż został zabity w Pustkowie. [ ] Kazał mi dobrać sobie z transportu jakąś koleżankę do pomocy przy pracy. Niestety, w tym czasie pokaźna grupa przekroczyła już bramę i z moich najbliższych koleżanek i znajomych nikt nie pozostał. Opowiedziałam komuś najbliżej, o co chodzi. Podeszła do mnie młoda kobieta, Beila Sobol z Dubienki, i poprosiła: Weź mnie, mój mąż z dzieckiem został w Dubience. Serka Katz, też z Dubienki, prosiła: Weź mnie, ja pracowałam w komendzie miasta, jako sprzątaczka. Wagner zaczął ją odganiać. Nie dawała za wygraną, całowała go po rękach, nogach, błagała. On ją odpędzał, więc zwracała się do mnie: Proś go i całowała mnie. Spróbowałam. Poprosiłam o Serkę, wychwalałam ją, to poskutkowało i ją zostawił. We trzy byłyśmy wybrane z 7-tysięcznego transportu, który szybko znikał za bramą. Po kilku godzinach nie było już 7 tysięcy zmaltretowanych istnień żydowskich. Zostali zagazowani. Urosły stosy ubrań, tobołów, walizek, wózków, butów i dziecinnych bucików. Po kilku godzinach wszystko ucichło. Nam kazali gruntownie sprzątnąć willę, w której mieszkali oficerowie niemieccy. Po pracy wróciłyśmy do okolonego drutami obozu, przydzielono nam pokój z trzema drewnianymi pryczami, jedna nad drugą przybitymi do ściany. Po nieporządku można było poznać, że ktoś tu mieszkał i pospiesznie opuścił to miejsce. Obok naszego pomieszczenia mieściły się pracownie wraz z izbami rzemieślników: jubilerów, ślusarzy, szewców, krawców, stolarzy. Pod wieczór dwaj mężczyźni przynieśli w dużych skrzyniach szafowych brudną bieliznę, a wachman Ukrainiec powiedział: To ma być gotowe za dwa dni. Wysypana pod ścianę bielizna sięgała niemal do sufitu. Stolarze szybko sklecili prostokątne koryto do prania. Zaczęła się harówka. Pranie było połączone z wieloma pracami. Bielizna była długo poniewierana, zawszona, zatem trzeba było ją skrapiać lizolem, dezynfekować. Wodę musiałyśmy wyciągać sznurami albo długimi kijami z głębokiej studni. Wiadra były ciężkie, drewniane. Bieliznę trzeba było gotować w innym miejscu, oddalonym o 2 kilometry. Mokre rzeczy zawoziłyśmy tam w dziecięcych wózkach. Na dodatek, Serka co dzień chodziła sprzątać do Niemców, a kiedy wracała, kładła się na pryczę, zajadała słodycze, które bądź dostała, bądź też kradła. Prosiłyśmy: Pomóż nam, wtedy nas biła i przeklinała, oświadczając, że ona swoją pracę skończyła. Prałyśmy więc we

15 dwie od rana do wieczora. Nogi i ręce puchły, w płucach trzeszczało. Straciłam zupełnie siły. [ ] Niemcy niemal co dzień sprowadzali do obozu Żydów, oczyszczając miasteczka i wsie. Traktowali skazańców różnie. Ludzie siedzieli nieraz kilka godzin w największym skwarze, cienia nigdzie nie było. [ ] Czasem siedzieli całą noc pod gołym niebem. Ciemno, choć oko wykol. Jedynie latarki Niemców i wachmanów błyszczały złowieszczo wśród nieszczęśliwców. Wachman Iwan gwałcił w nocy dziewczynki i znęcał się nad ich rodzicami, rozlegały się okropne, przeraźliwe krzyki. Bieda była, gdy ktoś z nas spróbował patrzeć. Kiedy w pierwszą noc w obozie usłyszałam krzyki, otworzyłam drzwi (u nas paliła się najmniejszym płomieniem lampka naftowa, dopiero po kilku miesiącach była elektryczność), Oberwachman Lachman z psem Barrym dopadł momentalnie do drzwi, trzasnął mocno pejczem. W porę się odsunęłam, ale krzyczał: Jak jeszcze raz będziesz patrzeć, pies zeżre ci tyłek!. Na szczęście udało mi się szybko zamknąć drzwi, a pies był na smyczy. W dzień kręciło się przy transportach więcej Niemców. Raz dyżur miał Scharführer Fryc Rawald. Nie zauważyłam go, złapałam wiadro z wodą i zaczęłam rozdawać ludziom. W kieszeni miałam kilka cukierków, więc też je rozdzieliłam. Nagle poczułam straszny ucisk na gardle. To Rawald laską wyciągnął mnie z tłumu, głośno krzycząc i mnie odpędził. Kiedy transportowani zostali już odprowadzeni do obozu III, Rawald powiedział mi: Uważaj na siebie i dziękuj Bogu, że dziś to byłem tylko ja. Pewnego razu Oberscharführer Wagner zatrzasnął nasze drzwi od zewnątrz i zamknął skobel. Byłyśmy zajęte prasowaniem bielizny. Tuż pod naszym oknem postawiono nosze, a na nich wiła się w bólach porodowych kobieta, krzycząc wniebogłosy. Po jakimś czasie usłyszałyśmy płacz noworodka. Kobieta, która krzątała się obok rodzącej, troskliwie owinęła niemowlę w pieluszki i kocyk. Wagner zabrał dziecko, oddał je stojącemu obok Kładowi i powiedział: Zanieś to do kliniki, zaraz przyniosą tam matkę. Kład rzucił dziecko do dołu kloacznego. Jakiś czas słychać było skomlenie, potem wszystko ucichło. Nazajutrz ciałko niemowlęcia wypłynęło na wierzch. Ponieważ naokoło w obozie były wieże obserwacyjne, któryś z Niemców to zauważył. Kazali więc wyjąć ciałko. Zdarzało się [po przyjeździe transportu], że w wagonach były trupy i kaleki. Niemcy kazali ładować na furmanki najpierw kaleki z trupami. Przeważnie organizował to Paul Groth. Grupę swoich pracowników ustawiał pod wieczór i pytał: Wer ist müde..? Kto jest zmęczony? Kto nie ma siły, kto ma gorączkę? Tych wszystkich wezmę do lazaretu. Niepomni, co ich czeka, zgłaszali się w dużych ilościach. Paul odprowadzał ich na bok, znęcał się nad nimi każdego z osobna zabijał. Kazał wieszać ludzi na starym dużym drzewie obok domu Ukraińców. Raz uwziął się na jednego, nazwał go Iwan Groźny. Kazał fryzjerowi ogolić mu pół głowy i zarostu. W sortowni wybrał różne lekarstwa i alkohol, kazał mu to wszystko w obecności innych wypić. Kiedy Iwan był już na wpół przytomny, Paul oddał mocz do jego ust. Nieprzytomnego kazał obić pejczem. Pewnego razu wybrano z wiedeńskiego transportu trzy kobiety do pracy w kuchni. Wszystkie były piękne, zgrabne, robiły wrażenie artystek. Niemcy zabawiali się nimi, a po paru tygodniach rozstrzelano je. Kilka dni później wybrali znowu trzy kobiety: Ruth (miała lat), Bertę i Lenę. Niebawem Ruth została kochanką Paula Grotha. Była to piękna, smukła brunetka o piwnych oczach. Miłość poważnie się rozwijała. Ponieważ Ruth mieszkała obok sortowni i widziała, co Paul wyczynia, wpłynęła na niego, by stał się lepszy. Zaczął się zmieniać. Przyniósł dla Ruth sarenkę, którą pielęgnowała, dawała jej mleko z flaszeczki ze smoczkiem. Sarenka biegała swobodnie po obozie, a Ruth uganiała się za nią po pracy razem z Paulem. Aż wysłano Grotha gdzieś na trzy dni. Niemcy zaczęli Rutce dokuczać. Kiedy przyszłam gotować bieliznę, Ruth akurat była w łazience i kąpała się. Niemcy: Steubel, Michel, Weiss, Gomerski i Bolender ustawili się w szeregu od okna łazienki aż do studni. Jeden z nich

16 zaryglował z zewnątrz drzwi i wyjął szybę z okna łazienki. [ ] Wzięli wiadro i zaczęli ją oblewać zimną wodą. Jej krzyki nic nie pomagały. Kiedy mieli dosyć zabawy, otworzyli drzwi i wygonili ją z łazienki. Blada, wyczerpana, oparła się o drzwi, była bosa. Zawołała chłopca, który usługiwał jej i Paulowi, i poprosiła go o buty. Na to Hermann Michel zaczął krzyczeć: Ty czarownico! Boso nie możesz chodzić, jak twoje parszywe siostry?!. Poszczuł ją psem, wilczurem, który był również tresowany, jak Barry. W tej samej chwili zjawił się Wagner. Widocznie nie chciał, by odbywało się to na oczach robotników. Zabrał psa i kazał zakończyć hecę. Tej samej nocy Ruth została zabita, a z nią Berta i Lena. Paul wrócił, [ ] już nie bił, nie znęcał się nad robotnikami. Niedługo potem wysłano go wraz z innymi wyszkolonymi mordercami do innej fabryki śmierci, do Treblinki. [ ] Wagner objął kierownictwo obozu, który w tym czasie zupełnie się zmieniał. Zaczęto budować z jego rozkazu luksusowe budynki, w tym kasyno, wyglądające jak wielkomiejska kawiarnia z tarasami. Drogi wysypano z jednej strony lśniącym, białym żwirem, z drugiej czarnymi jak węgiel kamieniami. Zrobiono trawniki i klomby z kwiatami, ogródki ze słonecznikami tuż przy płocie z desek, za którym ofiary rozbierały się do naga. Pobudowano nowe budynki mieszkalne, magazyny, baraki. Artyści wyrzeźbili piękne dekoracje, wymalowali obrazy, którymi zdobiono pokoje Niemców i kasyno. Przy ścieżkach ustawiono artystycznie malowane drogowskazy z napisami, co w jakim kierunku się znajduje. Wszystko to robili Żydzi. [ ] Pewnego razu grupa żydowskich mężczyzn, zwana Waldkommando, wymaszerowała pod komendą Oberscharführera Grunnera i Ukraińców do lasu rąbać drzewo. Kiedy Grunner pijany wrócił do swego mieszkania, a Ukraińcy podpici położyli się spać, dwunastu więźniów z jednym Ukraińcem, pod pozorem silnego pragnienia, odeszło od miejsca pracy z wiadrami po wodę. Tu zabili wachmana i zbiegli. Kiedy nadszedł czas powrotu do obozu, ucieczka została zauważona i wszczęto alarm. Uciekinierów już nie złapano. Za to pozostałych robotników związano i kazano im się czołgać na brzuchach aż do obozu. Bramę zamknięto na kłódkę, obstawiono gęsto wachmanami. Wiedzieliśmy już, o co chodzi. Drżeliśmy na myśl, co z nami będzie. Kiedy ustawiono nas w szeregi, umówiliśmy się, że nie damy się zagazować. Będziemy się bronić, jak tylko kto potrafi. Minął jakiś czas, byliśmy coraz bardziej zdenerwowani. Żegnaliśmy się z życiem. Przyszli Niemcy, zdjęli kłódki z bramy, rozkazali nam wymaszerować z naszego obozu. Przeszliśmy obóz II. Tuż obok drugiej żelaznej bramy kazali nam się zatrzymać. Ustawili nas w półkole. Na placu leżeli związani pozostali robotnicy. Każdy z nich dostał bicie pejczem, następnie na rozkaz Niemca wachman rozstrzelał po kolei wszystkich. Niemcy kręcili się wśród nas. Nie wolno było mrużyć oczu ani odwracać głowy musieliśmy patrzeć na to okrucieństwo. Po egzekucji pomaszerowaliśmy z powrotem. Wagner i Frenzel przemawiali do nas. Ostrzegli, że następnym razem będziemy odpowiadać wszyscy. Pewien kapitan marynarki wojennej, który brał udział w walkach o Hiszpanię, chciał zorganizować ucieczkę. Niestety, za dużo się o tym rozmawiało i było za dużo wtajemniczonych. W przeddzień ucieczki pracownik kuchni ukraińskiej, Żyd, Josef Kohn, prawdopodobnie bojąc się o swoją skórę, zdradził wszystko wachmanowi, a ten opowiedział Niemcom. Na plac w naszym obozie przyszedł Wagner, zrobił krótkie dochodzenie, ustawił w szeregach wszystkich holenderskich więźniów, 72 mężczyzn i dał rozkaz wyprowadzenia ich do obozu III. Znowu na bramie powieszono kłódki, druty obstawiono wachmanami. Po kilku minutach grobowej ciszy usłyszeliśmy salwy strzałów oddawane do naszych współtowarzyszy.

17 Przez cały czas musieliśmy stać w szeregu na baczność. Egzekucja trwała może pół godziny. W tym czasie zjawił się Frenzel i rozkazał holenderskim kobietom śpiewać piosenki. Salwy strzałów przerywały ciszę, mieszając się z tonami wymuszonych pieśni, które wykrzywiały w bólu twarze sióstr i żon mordowanych właśnie ofiar. Naprędce Frenzel kazał ułożyć na naszym placu deski, które miały służyć jako parkiet. Zorganizował orkiestrę i wszyscy musieliśmy tańczyć i śpiewać, choć nasze twarze były mokre od łez, wargi wykrzywiały się z bólu. Kiedy Niemcy wrócili z egzekucji, mieli obryzgane krwią mundury. Odnieśli zwycięstwo nad 72 bezbronnymi Żydami. Przemawiali do nas, ostrzegali. Okratowano u nas drzwi i okna drutem kolczastym. Od tego dnia nocami wachmani pilnowali naszych baraków. Nam skrócono czas wieczornych spacerów i zabroniono spotykać się z mężczyznami. Po apelach wprowadzono karne ćwiczenia. Bez względu na pogodę, musieliśmy czołgać się na brzuchach, skakać jak żaby, biec, padać, maszerować w miejscu. Ćwiczenia prowadzili nieraz Niemcy, czasem wachman Tarus, który bił niemiłosiernie za lada uniesienie głowy albo niewłaściwy ruch. Niejednemu przy tym połamał kości lub rozbił głowę. Karne ćwiczenia prowadził też kapo żydowski Mojsze, zwany Guwernerem; pochodził z Hrubieszowa. I on bił swoich braci niemało. Rozbudowano obóz. Do nowych budynków, obok kasyna i willi Schwabelnnest, przeniesiono prasowalnię i szwalnię. Z jednej strony miałyśmy widok na tor kolejowy, z drugiej na ścieżkę okoloną z obu stron drutami kolczastymi, prowadzącą do kuchni oficerskiej; a przez otwarte drzwi widać było, co się dzieje na placu. Pracowałyśmy bez przerwy, gdyż zewsząd w każdej chwili mógł ktoś nas podpatrzeć. Uważałyśmy więc bardzo. Raz w mroźny poranek, kiedy śnieg grubą warstwą okrył ziemię, przyjechał transport. Z wagonów wypędzono około 2 tysięcy ludzi i szybko pognano przez ścieżkę obok naszego okna. Zauważyłyśmy grupę młodych kobiet z dziećmi na rękach. Inne prowadziły dzieci za rączki. Naraz usłyszałyśmy płacz chłopczyka, może dwuletniego. Malec został sam, matkę widocznie popędzono naprzód. Spodenki mu się rozpięły i opadły na nóżki, zaplątany w nie dzieciak nie mógł się poruszać, ciałko czerwieniało szybko pod wpływem mrozu. Naraz przybiegł pies, obwąchał dzieciaka, polizał i pobiegł. Wrócił z wachmanem, który poniósł dziecko, by połączyć je ze skazańcami. [ ] Niemcy, Ukraińcy i żydowskie Bahnhofkommando pracowali przy oczyszczaniu pociągu. Wagner oparł nogę na schodkach wagonu, w ustach miał zapalonego papierosa. Jedną ręką wyjmował zmarznięte ciałka dziecięce i z rozmachem rzucał je jak jakieś ptaki albo zwierzątka do stojącego obok wagonika. Często słyszeliśmy kwilenie albo płacz jeszcze żyjących dzieciaków, które przy przerzucaniu do wagoników dobijał Wagner lub któryś z jego pomocników pomocnicy. [ ] Byłyśmy bardzo przybite. Zwożono co dzień tysiące Żydów na zagładę. Nieraz zajeżdżały furmanki i przywoziły Żydów, którzy usiłowali się chronić po wsiach. Polacy za wydanie ich dostawali cukier i szmaty. Spośród przywiezionych na zagładę, Niemcy wybierali zdrowych mężczyzn do pracy. Tym razem wybrano pokaźną grupę młodych, przystojnych mężczyzn, ustawiono ich w dwa rzędy i rozkazano im się wzajemnie bić. Trwało to tak długo, aż znaczna część padła zemdlona lub martwa. Wszyscy Niemcy i Ukraińcy przyglądali się i śmiali do rozpuku, poganiali i podburzali jednych przeciwko drugim. Ci z grupy, którzy pozostali przy życiu, musieli uprzątnąć pole walki z trupów i ciężko rannych. W końcu wszystkich żywych przewieziono do obozu III, gdzie zostali zlikwidowani. W skwarny dzień dotarł transport kilku tysięcy Żydów w pasiastych piżamach. Wszyscy wychudzeni, wycieńczeni z głodu i ciężkiej pracy, nie mogli się utrzymać na nogach. Ulokowano ich poza drutami, obok naszego obozu. Trudno było odróżnić mężczyzn od kobiet, wszyscy ogoleni, wyschnięci, głosy niepodobne do ludzkich, jakieś piszczące, błagające o pomoc. Nie można też było poznać nikogo, czy to znajomy, czy też bliski. Kręcili

18 się w pobliżu robotnicy z warsztatów szewskich i kilku z nich usłyszało wyszeptane swoje imiona, bo nieszczęśliwcy rozpoznawali ludzi z tego samego miasteczka. Niestety, nie można im było w niczym pomóc, ponieważ każdy podany im kawałek chleba zaraz po zjedzeniu powodował ich śmierć. Tak strasznie byli wygłodzeni i schorowani. Leżeli kilka godzin rozciągnięci na ziemi. Pod wieczór zjawił się Gomerski, złapał jakiś pień z gałęziami i bił niemiłosiernie nieszczęśników. Rozkazywał im wstać. Ci, mimo strachu, nie mogli tego w żaden sposób zrobić. Usiłowali podnieść głowę, usiąść, a w najlepszym razie uklęknąć, w tym momencie spadał na ich głowy pieniek brzozy. Niewiele już trzeba było ofierze. Jedno uderzenie dobijało ją na miejscu. Długo trwało, zanim uprzątnięto plac z tylu trupów i kalek. Ukraińcy i Niemcy przywieźli beczkę chlorku. Nie zważając na to, czy leży żywy człowiek, czy martwy, całymi łopatami i miskami sypali na wszystkich żrący śmierdzący chlorek, kopiąc ciała i klnąc okropnie. [ ] Mijały beznadziejne dni. Transporty przywożono coraz rzadziej to był zły znak. Znak, że już nie ma Żydów na wolności. Nasz obóz zaczęto okopywać, zaminowano go, otoczono drutami pod napięciem. Budowano nowe olbrzymie baraki, bunkry. Nas coraz bardziej popędzano przy pracy, szykanowano na każdym kroku, karne ćwiczenia powtarzały się już dwa razy dziennie, a wieczorem albo w czasie pory obiadowej pracowaliśmy w biegu przy znoszeniu belek, desek, sypaniu torów kolejowych i innych pracach. Przy tym Niemcy stali szpalerem i nas bili. Gomerski zawsze bił deskami albo dużym młotem. [ ] Wiedzieliśmy, że jest z nami źle, że już niedługo według słów Niemców i Ukraińców skończy się nasze życie. Zaczęto znowu obmyślać ucieczkę. Mojsze Guwerner, jeden z najgorszych kapo, uporczywie namawiał do ucieczki. Wieczorem po pracy debatował głośno z mężczyznami na ten temat. [ ] Jednego wieczoru Guwerner dostał ataku furii. Złapał grubą deskę i bił każdego, kto mu się nawinął pod rękę. Krzyczał przy tym: Cholery, widzicie, co się dzieje, a siedzicie na miejscu. Kurwa mać, ja wam pokażę co robić!. Całą noc bił swych podkomendnych w baraku. Nazajutrz rano po apelu zrobiono dochodzenie. Wywoływali pojedyncze osoby i wypytywali, co wiedzą o planowanej ucieczce. Oczywiście twierdziliśmy, że nic nie wiemy. Wszyscy kapo zostali powieszeni. Na ich miejsce wybrano nowych. Między nimi Berlinera, który zadenuncjował Wagnerowi grupę kapo planujących ucieczkę. Berliner zajął miejsce Guwernera. [ ] Berliner przewyższał w swoich okrucieństwach Mojsze Guwernera. Niemcy dali mu prawo rozporządzania wszystkimi pracownikami. Zaczął więc bić, zupełnie bez powodu, ot tak, bo widział zbliżającego się esesmana. Donosił też Niemcom o każdym szczególe: co widział i co działo się wśród pracujących. Niemcy lubili donosy, ale samego donosiciela nienawidzili. Wybrali spośród kapo też złego człowieka, był to jeden z trzech braci, Różycki. Kazali mu obić Berlinera. Buntowali go, twierdząc, że jutro jego i innych czeka los Mojszego, bo Berliner stale donosi. Po pracy i karnych ćwiczeniach Różycki, w baraku, zarzucił Berlinerowi worek na głowę i bił go pejczem. Wszyscy rozgoryczeni na Berlinera okładali go kijami. Nazajutrz został w baraku, nie mógł się ruszać. Frenzel osobiście przyniósł mu kawę i bułeczki z kasyna. Zaraz po śniadaniu Berliner zmarł. Byli tacy, którzy sądzili, że Frenzel wsypał do kawy truciznę. 18 [ ] W szwalni były duże półki z przegródkami. Numer i inicjały wskazywały, do którego oficera należy wyprana garderoba. Najwięcej bielizny i najładniejszą mieli wyżsi oficerowie. 18 Istnieje kilka różnych wersji śmierci Berlinera utrwalonych w innych relacjach byłych więźniów.

19 Do pracowni często wpadał Unterscharführer Graetschus 19, rozglądał się po wszystkich kątach i żądał prawie zawsze bielizny nienależącej do niego. Byłam odpowiedzialna za magazyn, więc nie mogłam zadośćuczynić jego żądaniom. Podchodził więc sam do półek i kradł, co mu się podobało. I tak ukradł raz rękawiczki Untersturmführera Niemanna. Po kilku dniach Niemann poznał swoje rękawiczki u Graetschusa. Jak sprawa została załatwiona, nie wiem, ale zrobiono u nas w magazynie duże okno w drzwiach i wstęp do pracowni został wzbroniony wszystkim, z wyjątkiem 4 5 oficerów. [ ] Prasowałyśmy i sortowałyśmy bieliznę, kiedy w progu stanął adiutant i rozkazał mi stawić się szybko w komendanturze u Graetschusa. Nie przeczuwając niczego złego, weszłam do kancelarii, gdzie prócz Graetschusa siedzieli jeszcze trzej Ukraińcy. Zaraz po moim wejściu Graetschus pokazał mi białą, lnianą marynarkę, pytając, do kogo należy. Odpowiedziałam, że nie wiem. Graetschus uderzył mnie mocno w twarz i pokazał inicjały, które sama wyszyłam pod kołnierzem. Nie pozwolił mi już nic powiedzieć, tylko krzyczał, że sprzedałam jego marynarkę kucharzowi z kasyna. Policzkował mnie, potem założył rękawice bokserskie i bił mnie po twarzy, po piersiach, w brzuch. Pokaleczona, brocząca krwią, wyzwoliłam się i zaczęłam uciekać w kierunku pracowni. Graetschus stanął z rewolwerem w ręku i krzyczał, bym wróciła, w przeciwnym razie mnie zastrzeli. Pobożnym życzeniem każdego z nas było, by przynajmniej umrzeć od kuli i nie zaznać tortur i mąk palenia, biegłam wciąż szybciej i szybciej, brocząc krwią i czując, że moje życie się kończy. Graetschus liczył: Jeden, dwa. W tej chwili stojący na warcie Ukrainiec Podossa chwycił mnie za ręce, zaczął je swoimi mocnymi dłońmi wykręcać i miażdżyć. Kopiąc doprowadził mnie z powrotem do kancelarii. Graetschus zdjął rękawice bokserskie, nie rozumiałam, co krzyczy, czego chce. Zaczął mnie kopać z obu stron po piersi, w brzuch. Dwaj Ukraińcy chwycili mnie za głowę, przewrócili na łóżko polowe. Ustawieni po obu stronach, bili mnie na zmianę pejczami, a Graetschus kopał w kręgosłup, aż straciłam przytomność. Dostałam rozkaz: Lauf! Schnell! Sonst schiesse ich dich! [Biegnij! Szybko, bo cię zastrzelę!]. Nie mogłam się unieść i jak zwierzę na brzuchu czołgałam się po żwirze alei. Byłam w stanie jedynie cieszyć się, że męki zostaną już przerwane. Graetschus nie strzelił, nie chciał widać dokończyć dzieła. Dowlokłam się do pracowni. Tu już wiedzieli o wszystkim od naszych robotników, którzy w tym czasie pracowali w kasynie i na placu obok. Niemal wszyscy płakali. Teraz trzeba było szybko zamaskować moje kalectwo. Dziewczęta przyniosły z magazynu gumowy pas. Zrobiły mi kompresy, które przesiąkały krwią. Przez resztę dnia i noc zmieniano mi opatrunki. Rany powoli się zabliźniały. Szybko chodzić i biec już nie mogłam. Szczęki miałam zwichnięte, oko zranione, wyraz twarzy się zmienił. Oberscharführer przyczepił się do mnie po apelu i kazał biegać razem ze wszystkimi. Nie mogłam. Podstawił mi nogę, kiedy byłam już blisko niego. Zauważyłam. Stanęłam, zmierzyłam go od stóp do głowy, było mi już obojętne Frenzel był wściekły, złapał kamień i z całej siły trzasnął mnie w plecy. [ ] Kurt Ticho z Czechosłowacji [ ] pełnił wtedy funkcję sanitariusza. Robił mi opatrunki, dawał rozmaite lekarstwa, poprawa była słaba. Leżałam tak kilka dni. Gorączki już nie miałam, termometr wskazywał 35 stopni. Po apelu Wagner, Niemann i Schwarz obchodzili baraki kontrolowali chorych. W dużym męskim baraku leżało dziewięciu, w dużym żeńskim baraku osiem chorych, a w naszym małym były trzy chore. Gdy Niemcy obliczyli, Niemann stwierdził: Das ist zu viel! Ins Lazarett mit denen [To za dużo, do lazaretu z nimi]. Wszyscy odeszli. 19 Siegfried Graetschus ( ) członek załogi SS w Sobiborze, 14 października zabity przez więźniów podczas powstania.

20 Po kilku minutach Wagner zjawił się w baraku sam. Na jego widok nasze serca przestały bić. Stanął na progu i kazał mi natychmiast zejść z posłania. Ledwie mogłam się utrzymać na nogach. Wagner, widząc, jak wyglądam, kazał Kurtowi zaprowadzić mnie kilka kroków dalej do szwalni, którą zarządzała Hana z Berlina. Tam powiedział, że dziś nie muszę pracować, nogę kazał mi położyć na krzesełku. Odszedł. W tym czasie dano znać wszystkim chorym, by się stawili do pracy. Po przerwie obiadowej na apelu zameldowano tylko kilku obłożnie chorych, którzy byli nieprzytomni na skutek wysokiej temperatury. Kiedy po apelu Niemcy przyszli zabrać ich do lazaretu, znaleźli jednego zmarłego naturalną śmiercią. Był to jedyny taki wypadek w obozie. Mimo że ubolewaliśmy nad stratą towarzysza niedoli, zazdrościliśmy mu bardzo i uważaliśmy, że miał szczęście, bo udało mu się wymknąć z rąk oprawców. Wieczorem grupa mężczyzn odprawiła modły przy jego łóżku. [ ] Wagner w tym czasie zamówił obuwie dla siebie i swojej żony, do której jechał na urlop. [ ] Przed wyjazdem przyniósł do naszej pracowni kilka lalek, pochodziły od zamordowanych dzieci żydowskich. Wagner kazał odpowiednio ubrać lalki dla swojej 5- letniej dziewczynki. Szyłyśmy więc piękne krynolki. Szeli z Holandii była modystką i zrobiła dla nich piękne kapelusze o szerokich rondach. Wagnerowi oczy błyszczały z radości na widok wystrojonych lalek. Ogarnęła nas złość na niego i żal, że nie te dzieci, dla których były kupione lalki, mogą się nimi bawić. Postanowiłyśmy zrobić kawał. Jedną lalkę ubrałyśmy w bluzę i krawat Hitlerjugend. Wagner, mimo że był tak przebiegły, nie zrozumiał naszej intencji. Pokazywał wszystkim lalkę w mundurze. Teraz inni oficerowie zażądali, by im ubrać tak lalki i posyłali je do swoich domów. [ ] Nadeszły święta Jom Kippur 20. Zebraliśmy się w dużym, niedokończonym baraku, tu odprawiono modły KolNidrei 21, przy akompaniamencie pieśni granych na skrzypcach przez Josefa Dunie z Francji. Grę na skrzypcach upozorowano jako zabawę. Musieliśmy uważać, by jakiś Niemiec nie wpadł na to, że się modlimy. W tym czasie dawał się nam porządnie we znaki brak chleba. Na apelu zjawił się Wagner, wywołał kilku więźniów, dał im chleb i kazał na miejscu zjeść. Wiedział dobrze, że dziś jest sądny dzień i pościmy. Kiedy więźniowie jedli chleb, śmiał się do rozpuku. Udał mu się czarci żart, gdyż tych, którym dał chleb, uważał za pobożnych Żydów. [ ] Na Nowy Rok wielu oficerów niemieckich wyjechało z obozu. Gomerski urządził zabawę w swoim pokoju. Kilku Ukraińców grało na harmoniach, kilku śpiewało, stoły były gęsto zastawione jadłem i piciem. Kiedy Helka i Esterka skończyły sprzątanie, Gomerski kazał im pić likier. Dziewczęta trochę wypiły i, mając lekko w czubie, śmiało poprosiły o flaszeczkę trunku. Oświadczyły, że jedna z koleżanek ma urodziny. Gomerski ucieszył się, kazał, by solenizantka natychmiast się zgłosiła. Niestety byłam nią ja. Nie wiedziałam początkowo, o co chodzi [ ]. Myślałam, że trzeba jak zwykle wydać dodatkową bieliznę stołową lub ścierki. Zabrałam ze sobą Sabę Salz. Kiedy przyszłam na plac, Gomerski wezwał nas do pokoju, nalał dwie duże lampki wódki i rozkazał: Trinkt! [Pijcie!]. Kiedy ociągałyśmy się, wyciągnął karabin, ustawił go na podłodze [ ]. Wrzeszczał: Trink, du schwarze Seele! [Pij, ty diablico!]. Ręce mi drżały ze strachu i nim doniosłam kielich do ust, większą część rozlałam na podłogę. Saba na rozkaz wypiła swój kielich. Gomerski szybko nalał jakiś inny trunek, jako przekąskę dał nam 20 Jom Kippur (hebr.) Dzień Pojednania, jedno z najważniejszych świąt żydowskich o charakterze pokutnym. 21 KolNidrei (aram.) wszystkie śluby, uroczysta modlitwa o unieważnienie przyrzeczeń religijnych, złożonych zbyt pochopnie lub pod przymusem, wypowiadana w przeddzień Jom Kippur.

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM KATARZYNA ŻYCIEBOSOWSKA POPICIU WYDAWNICTWO WAM Zamiast wstępu Za każdym razem, kiedy zaczynasz pić, czuję się oszukana i porzucona. Na początku Twoich ciągów alkoholowych jestem na Ciebie wściekła o to,

Bardziej szczegółowo

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa-

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa- Przedstawienie Agata od kilku dni była rozdrażniona. Nie mogła jeść ani spać, a na pytania mamy, co się stało, odpowiadała upartym milczeniem. Nie chcesz powiedzieć? mama spojrzała na nią z troską. Agata

Bardziej szczegółowo

Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan

Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan Na świecie żyło wielu ludzi, których losy uznano za bardzo ciekawe i zamieszczono w pięknie wydanych książkach. Zdarzało się też to w gminie Trzebina, gdzie

Bardziej szczegółowo

Spacer? uśmiechnął się zając. Mógłbyś używać nóg do bardziej pożytecznych rzeczy.

Spacer? uśmiechnął się zając. Mógłbyś używać nóg do bardziej pożytecznych rzeczy. Zając wychodził z siebie ze złości i krzyczał: Biegniemy jeszcze raz, jeszcze raz wkoło! Nie ma sprawy, odparł jeż, Ile razy masz ochotę. Biegał więc zając siedemdziesiąt trzy razy, a jeż ciągle dotrzymywał

Bardziej szczegółowo

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA Tekst biblijny: Dz. Ap. 16,19 36 Tekst pamięciowy: Dz. Ap. 16,31 ( ) Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom. Bóg chce, abyś uwierzył w Jego Syna, Jezusa

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Cuda Pana Jezusa

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Cuda Pana Jezusa Biblia dla Dzieci przedstawia Cuda Pana Jezusa Autor: Edward Hughes Ilustracje: Byron Unger; Lazarus Redakcja: E. Frischbutter; Sarah S. Tłumaczenie: Katarzyna Gablewska Druk i oprawa: Bible for Children

Bardziej szczegółowo

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady,

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, Laura Mastalerz, gr. IV Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, w których mieszkały wraz ze swoimi rodzinami:

Bardziej szczegółowo

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Jako mała dziewczynka miałam wiele marzeń. Chciałam pomagać innym ludziom. Szczególnie starzy, samotni

Bardziej szczegółowo

Pewien człowiek miał siedmiu synów, lecz ciągle nie miał córeczki, choć

Pewien człowiek miał siedmiu synów, lecz ciągle nie miał córeczki, choć troszeczkę, z każdego kubeczka wypiła łyczek, do ostatniego kubeczka rzuciła zaś obrączkę, którą zabrała ze sobą. Nagle usłyszała trzepot piór i poczuła podmuch powietrza. Karzełek powiedział: Panowie

Bardziej szczegółowo

STARY TESTAMENT. JÓZEF I JEGO BRACIA 11. JÓZEF I JEGO BRACIA

STARY TESTAMENT. JÓZEF I JEGO BRACIA 11. JÓZEF I JEGO BRACIA JÓZEF I JEGO BRACIA 53 Jakub miał wielu synów. Było ich dwunastu. Jakub kochał wszystkich, ale najbardziej kochał Józefa. Może to dlatego, że Józef urodził się, kiedy Jakub był już stary. Józef był mądrym

Bardziej szczegółowo

Kto chce niech wierzy

Kto chce niech wierzy Kto chce niech wierzy W pewnym miejscu, gdzie mieszka Bóg pojawił się mały wędrowiec. Przysiadł na skale i zapytał: Zechcesz Panie ze mną porozmawiać? Bóg popatrzył i tak odpowiedział: mam wiele czasu,

Bardziej szczegółowo

Skrajne ubóstwo. 2717 rodzin włączonych do projektu. 33% z nich to rodziny dotknięte chorobą. żyje w skrajnym ubóstwie. bądź niepełnosprawnością.

Skrajne ubóstwo. 2717 rodzin włączonych do projektu. 33% z nich to rodziny dotknięte chorobą. żyje w skrajnym ubóstwie. bądź niepełnosprawnością. Skrajne ubóstwo 2717 rodzin włączonych do projektu żyje w skrajnym ubóstwie. 33% z nich to rodziny dotknięte chorobą bądź niepełnosprawnością. tyle, co na papierosy 66% rodzin włączonych do Paczki w 2013

Bardziej szczegółowo

Geneza holocaustu. Przygotowywanie Żydów do wywozu do obozu zagłady

Geneza holocaustu. Przygotowywanie Żydów do wywozu do obozu zagłady 1 Geneza holocaustu W ramach Szkoły Dialogu nauczyciele z ZS-P w Dobrej znacznie wybiegają ponad podstawę programową i próbują uczniom przybliżyć dramat narodu żydowskiego podczas II wojny światowej. Szeroko

Bardziej szczegółowo

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD K A T A R Z Y N A O R K I S Z S T O W A R Z Y S Z E N I E N A R Z E C Z D Z I E C I Z N A D P O B U D L I W O Ś C I Ą P S Y C H O R U C H O W Ą Moment narodzenia

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska spektakl edukacyjno-profilaktyczny dla najmłodszych. (Scenografia i liczba aktorów - zależne od wyobraźni i możliwości technicznych reżysera.) Uczeń A - Popatrz

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni Biblia dla Dzieci przedstawia Kobieta Przy Studni Autor: Edward Hughes Ilustracje: Lazarus Redakcja: Ruth Klassen Tłumaczenie: Joanna Kowalska Druk i oprawa: Bible for Children www.m1914.org 2014 Bible

Bardziej szczegółowo

Hektor i tajemnice zycia

Hektor i tajemnice zycia François Lelord Hektor i tajemnice zycia Przelozyla Agnieszka Trabka WYDAWNICTWO WAM Był sobie kiedyś chłopiec o imieniu Hektor. Hektor miał tatę, także Hektora, więc dla odróżnienia rodzina często nazywała

Bardziej szczegółowo

Uprzejmie prosimy o podanie źródła i autorów w razie cytowania.

Uprzejmie prosimy o podanie źródła i autorów w razie cytowania. Tytuł: Marzenie Franka Kupki Tekst: Anna Cwojdzińska Ilustracje: Aleksandra Bugajewska Wydanie I, lipiec 2012 Text copyright Anna Cwojdzińska Illustration copyright Aleksandra Bugajewska Uprzejmie prosimy

Bardziej szczegółowo

ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE

ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE 1 ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE 2 Padał deszcz. Mówią, że podczas deszczu dzieci się nudzą. Nie oni. Ukradkiem wzięli rowery i postanowili pojechać przed siebie: -myślisz, że babcia nas widziała?

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Noe i Potop

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Noe i Potop Biblia dla Dzieci przedstawia Noe i Potop Autor: Edward Hughes Ilustracje: Byron Unger; Lazarus Redakcja: M. Maillot; Tammy S. Tłumaczenie: Katarzyna Gablewska Druk i oprawa: Bible for Children www.m1914.org

Bardziej szczegółowo

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem!

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem! Proszę bardzo!...książka z przesłaniem! Przesłanie, które daje odpowiedź na pytanie co ja tu właściwie robię? Przesłanie, które odpowie na wszystkie twoje pytania i wątpliwości. Z tej książki dowiesz się,

Bardziej szczegółowo

Dostarczenie uczniom wiedzy na temat kultury żydowskiej Przekazanie wiedzy na temat Holocaustu

Dostarczenie uczniom wiedzy na temat kultury żydowskiej Przekazanie wiedzy na temat Holocaustu Dostarczenie uczniom wiedzy na temat kultury żydowskiej Przekazanie wiedzy na temat Holocaustu Uczestniczyliśmy w dodatkowych zajęciach na temat historii i kultury Żydów. Wzięliśmy udział w obchodach Międzynarodowego

Bardziej szczegółowo

Geneza. Plan wydarzeń

Geneza. Plan wydarzeń Geneza Geneza Pomysł napisania opowiadania o Lampo powstał, kiedy Roman Pisarski poznał historię psa, która została opisana we włoskiej gazecie. Plan wydarzeń 1. Pies przyjeżdża do Marittimy. 2. Zawiadowca

Bardziej szczegółowo

WYCISZAMY PLANETĘ CO ROBI CZŁOWIEK STROSKANY, KIEDY NIE MOŻE WYTRZYMAĆ? TRZYMA KARABIN!

WYCISZAMY PLANETĘ CO ROBI CZŁOWIEK STROSKANY, KIEDY NIE MOŻE WYTRZYMAĆ? TRZYMA KARABIN! WYCISZAMY PLANETĘ CO ROBI CZŁOWIEK STROSKANY, KIEDY NIE MOŻE WYTRZYMAĆ? TRZYMA KARABIN! 2 CO ROBI CZŁOWIEK ULEGŁY, KIEDY NIE MOŻE WYTRZYMAĆ? RZUCA BOMBY! CO ROBI CZŁOWIEK MIŁOSIERNY, KIEDY NIE MOŻE WYTRZYMAĆ?

Bardziej szczegółowo

w czasie powstania pseudonim rocznik Lasek 1922 stopień powstańczy biogram data wywiadu starszy strzelec - 2008-06-11

w czasie powstania pseudonim rocznik Lasek 1922 stopień powstańczy biogram data wywiadu starszy strzelec - 2008-06-11 Bogdan Rokicki formacja Batalion Kiliński, 3. kompania dzielnica Śródmieście Północne w czasie powstania pseudonim rocznik Lasek 1922 stopień powstańczy biogram data wywiadu starszy strzelec - 2008-06-11

Bardziej szczegółowo

W obecnej chwili w schronisku znajdują same psy, ale można oddać pod opiekę również inne zwierzęta, które czekają na nowy dom.

W obecnej chwili w schronisku znajdują same psy, ale można oddać pod opiekę również inne zwierzęta, które czekają na nowy dom. W obecnej chwili w schronisku znajdują same psy, ale można oddać pod opiekę również inne zwierzęta, które czekają na nowy dom. Mogą to być koty: Gdyby również zaszła taka potrzeba zaopiekowalibyśmy się

Bardziej szczegółowo

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!!

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W dniu 30-04-2010 roku przeprowadziłem wywiad z moim opą -tak nazywam swojego holenderskiego dziadka, na bardzo polski temat-solidarność. Ten dzień jest może najlepszy

Bardziej szczegółowo

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych dr Renata Maciejewska Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie Struktura próby według miasta i płci Lublin Puławy Włodawa Ogółem

Bardziej szczegółowo

Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci!

Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci! W samo południe 14 Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci! przed czytaniem 1. W internecie można znaleźć wiele rzeczy. W internecie, czyli właściwie gdzie? Opracujcie hasło INTERNET na podstawie własnych skojarzeń

Bardziej szczegółowo

Rozdział 1. Nikt się nie ostał

Rozdział 1. Nikt się nie ostał Spis treści O autorze... 5 Plan wydarzeń...5 Streszczenie...7 Bohaterowie...48 Czas akcji...55 Miejsce akcji...55 Problematyka...56 Wypracowania...58 Zadania sprawdzające...63 Test...63 Krzyżówki...65

Bardziej szczegółowo

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina...

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina... 1 Budzik dzwonił coraz głośniej i głośniej, a słońce jakby za wszelką cenę chciało się wedrzeć do mojego pokoju. Niedali mi spać już dłużej;wstałam. Wtedy właśnie uswiadomiłam sobie, że jest dzień 11 listopada

Bardziej szczegółowo

INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK

INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK Pobrano ze strony http://www.przedszkole15.com.pl/ INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK Jest to bajka, która pomoże dzieciom zrozumieć, jak należy dbać o przyrodę i zachować się w lesie.

Bardziej szczegółowo

PORADNIK ILUSTROWANY EGZAMINU PSA TOWARZYSZĄCEGO I stopnia PT-1

PORADNIK ILUSTROWANY EGZAMINU PSA TOWARZYSZĄCEGO I stopnia PT-1 PORADNIK ILUSTROWANY EGZAMINU PSA TOWARZYSZĄCEGO I stopnia PT-1 Do egzaminu zgłasza się dwóch przewodników z psami. Podchodzą do sędziego, zatrzymują się w postawie zasadniczej, psy siadają przy nodze.

Bardziej szczegółowo

Zasady Byłoby bardzo pomocne, gdyby kwestionariusz został wypełniony przed 3 czerwca 2011 roku.

Zasady Byłoby bardzo pomocne, gdyby kwestionariusz został wypełniony przed 3 czerwca 2011 roku. Opieka zdrowotna przyjazna dziecku - Dzieci i młodzież: powiedz nam co myślisz! Rada Europy jest międzynarodową organizacją, którą tworzy 47 krajów członkowskich. Jej działania obejmują 150 milionów dzieci

Bardziej szczegółowo

WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW

WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW Teksty biblijne: Dz. Ap. 6, 1 7 Tekst pamięciowy: Gal. 6, 10 ( ) dobrze czyńmy wszystkim ( ) Nikt nie jest za mały, aby pomagać innym! Zastosowanie: * Pan Bóg pragnie, abyśmy otoczyli

Bardziej szczegółowo

Nazwijmy go Siedem B (prezentujemy bowiem siedem punktów, jakim BYĆ ) :)

Nazwijmy go Siedem B (prezentujemy bowiem siedem punktów, jakim BYĆ ) :) Czy potrafimy rozmawiać z dziećmi o niepełnosprawności? Czy sprawia nam to trudność? Czujemy się zakłopotani tematem? Sami nie wiemy, jak go ugryźć? A może unikamy go całkiem, skoro nas bezpośrednio nie

Bardziej szczegółowo

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej.

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. 34-letnia Emilia Zielińska w dniu 11 kwietnia 2014 otrzymała nowe życie - nerkę

Bardziej szczegółowo

Taniec pogrzebowy. Autor: Mariusz Palarczyk. Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: WOJTEK(19 lat) i ANDRZEJ,(55 lat) który pali papierosa

Taniec pogrzebowy. Autor: Mariusz Palarczyk. Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: WOJTEK(19 lat) i ANDRZEJ,(55 lat) który pali papierosa Taniec pogrzebowy Autor: Mariusz Palarczyk Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: (19 lat) i,(55 lat) który pali papierosa Spogląda na puste miejsce na trumnę Szefie, tutaj? Ta, tutaj. Rzuca papierosa

Bardziej szczegółowo

dla Mariusza Krótka historia o z łosiem w tle.

dla Mariusza Krótka historia o z łosiem w tle. Krótka historia o życiu z łosiem w tle. Kim jest Mariusz? Mariusz Kowalczyk - Mario Przystojny 34 letni brunet o niebieskoszarych oczach, pasjonat muzyki i życia W jego życiu liczą się trzy kobiety: żona

Bardziej szczegółowo

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku I Komunia Święta Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku Ktoś cię dzisiaj woła, Ktoś cię dzisiaj szuka, Ktoś wyciąga dzisiaj swoją dłoń. Wyjdź Mu na spotkanie Z miłym powitaniem, Nie lekceważ znajomości

Bardziej szczegółowo

SP Klasa V, Temat 17

SP Klasa V, Temat 17 Narrator: Po wielu latach od czasu sprzedania Józefa do Egiptu, w kraju Kanaan zapanował wielki głód. Ojciec Józefa Jakub wysłał do Egiptu swoich synów, by zakupili zboże. Tylko najmłodszy Beniamin pozostał

Bardziej szczegółowo

Uratowanie Prosiaczka

Uratowanie Prosiaczka Streszczenie W czasie tego długotrwałego deszczu Krzyś siedział w domu i rozmyślał o różnych rzeczach. Każdego dnia rano wychodził z parasolem i wtykał patyczek w miejsce, do którego dochodziła woda. Któregoś

Bardziej szczegółowo

Bajkę zilustrowały dzieci z Przedszkola Samorządowego POD DĘBEM w Karolewie. z grupy Leśne Ludki. wychowawca: mgr Katarzyna Leopold

Bajkę zilustrowały dzieci z Przedszkola Samorządowego POD DĘBEM w Karolewie. z grupy Leśne Ludki. wychowawca: mgr Katarzyna Leopold KOSMITA W PRZEDSZKOLU B.B Jadach Bajkę zilustrowały dzieci z Przedszkola Samorządowego POD DĘBEM w Karolewie z grupy Leśne Ludki wychowawca: mgr Katarzyna Leopold Pawełek wpadł zdyszany do sali prosto

Bardziej szczegółowo

Wydawnictwo Skrzat Kraków

Wydawnictwo Skrzat Kraków Wydawnictwo Skrzat Kraków Copyright by Księgarnia Wydawnictwo Skrzat Stanisław Porębski, Kraków 2015 Wycieczka do lasu Tekst i ilustracje: Marta Ostrowska Projekt okładki i skład: Aleksandra Kowal Redakcja:

Bardziej szczegółowo

MAŁA JADWINIA nr 11. o mała Jadwinia p. dodatek do Jadwiżanki 2 (47) Opracowała Daniela Abramczuk

MAŁA JADWINIA nr 11. o mała Jadwinia p. dodatek do Jadwiżanki 2 (47) Opracowała Daniela Abramczuk o mała Jadwinia p MAŁA JADWINIA nr 11 Opracowała Daniela Abramczuk Zdjęcie na okładce Julia na huśtawce pochodzą z książeczki Julia święta Urszula Ledóchowska za zgodą Wydawnictwa FIDES. o Mała Jadwinia

Bardziej szczegółowo

s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM

s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM Nierówna walka Tego dnia Ogrodnik

Bardziej szczegółowo

5 kroko w do poprawy szybkos ci uderzeń i wytrzymałos ci rąk

5 kroko w do poprawy szybkos ci uderzeń i wytrzymałos ci rąk 5 kroko w do poprawy szybkos ci uderzeń i wytrzymałos ci rąk 5 kroków do poprawy szybkości uderzeń i wytrzymałości rąk 1 krok - Kołowrotek Zauważyłem jak niektóre osoby ćwicząc sztuki walki mają problem

Bardziej szczegółowo

do trzech razy sztuka...

do trzech razy sztuka... T O, C O L U B I M Y do trzech razy sztuka... Tu musiało się wtrącić przeznaczenie. Ten sam dom wybrali trzy razy, myśląc, że to różne wille. Kiedy go zobaczyli w naturze, polubili się od razu. Pozostało

Bardziej szczegółowo

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Sens życia Gdy na początku dnia czynię z wiarą znak krzyża, wymawiając słowa "W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego", Bóg uświęca cały czas i przestrzeń, która otworzy

Bardziej szczegółowo

Najlepsza Pozycja Seksualna. oswieconykochanek.pl pozycjeseksualne.pl autor: Brunet

Najlepsza Pozycja Seksualna. oswieconykochanek.pl pozycjeseksualne.pl autor: Brunet Najlepsza Pozycja Seksualna oswieconykochanek.pl pozycjeseksualne.pl autor: Brunet Najlepsza pozycja seksualna. Daje zarówno tobie jak i partnerce maksymalne przeżycia. - do stosowania jeśli chcesz mieć

Bardziej szczegółowo

Najczęściej o modlitwie Jezusa pisze ewangelista Łukasz. Najwięcej tekstów Chrystusowej modlitwy podaje Jan.

Najczęściej o modlitwie Jezusa pisze ewangelista Łukasz. Najwięcej tekstów Chrystusowej modlitwy podaje Jan. "Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów». Łk 11,1 Najczęściej o modlitwie Jezusa

Bardziej szczegółowo

Moje dziecko chodzi do szkoły...

Moje dziecko chodzi do szkoły... Moje dziecko chodzi do szkoły... Jak mu pomóc rozwijać samodzielność? Opracowanie: Joanna Kiedrowicz psycholog Jak pomóc dziecku oswoić szkołę? Nie zmieniaj swoich decyzji. Nie wprowadzaj atmosfery pośpiechu,

Bardziej szczegółowo

Jednostka treningowa nr 7 (6-8 lat) doskonalenie prowadzenia piłki + wstępne ćwiczenia nauczające podania:

Jednostka treningowa nr 7 (6-8 lat) doskonalenie prowadzenia piłki + wstępne ćwiczenia nauczające podania: Jednostka treningowa nr 7 (6-8 lat) doskonalenie prowadzenia piłki + wstępne ćwiczenia nauczające podania: 1) Rozgrzewka: berek uciekinier wszyscy zawodnicy, łącznie z berkiem, poruszają się po wyznaczonym

Bardziej szczegółowo

STARY TESTAMENT. ŻONA DLA IZAAKA 8. ŻONA DLA IZAAKA

STARY TESTAMENT. ŻONA DLA IZAAKA 8. ŻONA DLA IZAAKA ŻONA DLA IZAAKA 35 Pamiętamy, że Pan Bóg obiecał Abrahamowi i Sarze, że pomimo że są w starym wieku będą mieli syna. O oznaczonym czasie, przepowiedzianym przez Pana Boga narodził się Izaak. Abraham bardzo

Bardziej szczegółowo

SP Klasa IV, Temat 28. Morze Śródziemne. Nazaret. Jerycho. Jerozolima Ain Karim Betlejem. Jordan. Morze Martwe

SP Klasa IV, Temat 28. Morze Śródziemne. Nazaret. Jerycho. Jerozolima Ain Karim Betlejem. Jordan. Morze Martwe Morze Śródziemne Nazaret Jordan Jerozolima Ain Karim Betlejem Jerycho Morze Martwe Grupa I W owym czasie wyszło rozporządzenie cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym świecie. Podążali

Bardziej szczegółowo

Świadectwo urodzenia Jakuba Szlomo Bytmana, okres międzywojenny (na górze) oraz strona tytułowa dziennika z Lublina Lubliner Tugblat.

Świadectwo urodzenia Jakuba Szlomo Bytmana, okres międzywojenny (na górze) oraz strona tytułowa dziennika z Lublina Lubliner Tugblat. Życie za życie Źródło: http://www.zyciezazycie.pl/zyz/endlsung-der-judenfrag/teka-edukacyjna-zaglad-3/1898,teka-edukacyjna-quotzaglada-zydow -Polskichquot-Materialy-ikonograficzne.html Wygenerowano: Poniedziałek,

Bardziej szczegółowo

Tekst: Barbara Wicher Ilustracje: Ewa Podleś

Tekst: Barbara Wicher Ilustracje: Ewa Podleś Tekst: Barbara Wicher Ilustracje: Ewa Podleś Wydawnictwo Skrzat Kraków p 3...czytam zdania pojedyncze i złożone pierwsze czytanki Książki z serii Detektyw Łodyga na tropie zagadek przyrodniczych zostały

Bardziej szczegółowo

Warszawa 2012. A jednak wielu ludzi

Warszawa 2012. A jednak wielu ludzi Warszawa 2012 A jednak wielu ludzi Nazywam się Tadeusz Wasilewski, urodziłem się 15 sierpnia 1925 roku w Warszawie. W 1934 roku wstąpiłem do 175 drużyny ZHP, której dowódcą był harcmistrz Wrzesiński. W

Bardziej szczegółowo

PIOTR W WIĘZIENIU. Bóg chce, abyś modlił się o innych I. WSTĘP

PIOTR W WIĘZIENIU. Bóg chce, abyś modlił się o innych I. WSTĘP PIOTR W WIĘZIENIU Teksty biblijne: Dz. Ap. 12,1 17 Tekst pamięciowy: Jeremiasz 33,3 dzieci młodsze, Jakub 5,16 dzieci starsze Wołaj do mnie, a odpowiem ci ( ) Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego.

Bardziej szczegółowo

Drogi Doktorze! Drogi Doktorze!

Drogi Doktorze! Drogi Doktorze! Warszawa, 22 maja 1999 Nazywam się Łucja Kowalska i mam 9 lat. Piszę do Pana, ponieważ słyszałam o Panu na lekcjach języka polskiego. Pani powiedziała nam, że był Pan przyjacielem dzieci i dbał o nasze

Bardziej szczegółowo

Scenariusz widowiska scenicznego Zdrowo żyj Dzieci 5 6 letnie

Scenariusz widowiska scenicznego Zdrowo żyj Dzieci 5 6 letnie Scenariusz widowiska scenicznego Zdrowo żyj Dzieci 5 6 letnie Teksty narratora i słowa piosenek Ewy Knap Choreografia Małgorzata Piotrowicz W widowisku wykorzystano muzykę zespołu ABBA Samorządowe Przedszkole

Bardziej szczegółowo

ĆWICZENIA W ZAPOBIEGANIU OSTEOPOROZY

ĆWICZENIA W ZAPOBIEGANIU OSTEOPOROZY ĆWICZENIA W ZAPOBIEGANIU OSTEOPOROZY Ćwiczenie 1. - Stajemy w rozkroku na szerokości bioder. Stopy skierowane lekko na zewnątrz, mocno przywierają do podłoża. - Unosimy prawą rękę ciągnąc ją jak najdalej

Bardziej szczegółowo

Zabytkowy Aron ha-kodesz w synagodze w Szczekocinach, b.d. [ze zbiorów AP w Kielcach].

Zabytkowy Aron ha-kodesz w synagodze w Szczekocinach, b.d. [ze zbiorów AP w Kielcach]. Zabytkowy Aron ha-kodesz w synagodze w Szczekocinach, b.d. [ze zbiorów AP w Kielcach]. Chłopcy pochodzenia żydowskiego w Szydłowcu, b.d. [ze zbiorów IPN]. Mężczyzna ubrany w żydowski strój modlitewny,

Bardziej szczegółowo

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Polska Szkoła Sobotnia im. Jana Pawla II w Worcester Opracował: Maciej Liegmann 30/03hj8988765 03/03/2012r. Wspólna decyzja? Anglia i co dalej? Ja i Anglia. Wielka

Bardziej szczegółowo

BEZPIECZNY PIERWSZAK

BEZPIECZNY PIERWSZAK BEZPIECZNY PIERWSZAK BEZPIECZEŃSTWO W DRODZE DO SZKOŁY Codziennie rano wyruszasz w drogę do szkoły i codziennie wracasz do domu. Niezależnie od tego, w jaki sposób pokonujesz tę trasę - ważne, byś poznał

Bardziej szczegółowo

JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM?

JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM? JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM? wg Lucy Rooney, Robert Faricy SJ MODLITWA NA TYDZIEŃ DRUGI Skrucha i przyjęcie przebaczenia Pana Jezusa Dzień pierwszy Przeczytaj ze zrozumieniem fragment Pisma Świętego: Łk 18,

Bardziej szczegółowo

Operacja KRAINA MARZEN

Operacja KRAINA MARZEN Wydawca: Drägerwerk AG & Co. KGaA, Corporate Communications, Moislinger Allee 53 55, 23558 Lubeka www.draeger.com Drägerwerk AG & Co. KGaA, 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone Tekst i koncepcja: Christiane

Bardziej szczegółowo

pójdziemy do kina Gimnazjum kl. I, Temat 57

pójdziemy do kina Gimnazjum kl. I, Temat 57 pójdziemy do kina pragnę sprawić Ci radość kupię kwiaty chcę być z Tobą ofiaruję prezent dobrze jest być razem przygotuję dobre jedzenie przyjaźń z Tobą jest dla mnie ważna Grupa 1 Przeczytaj poniższy

Bardziej szczegółowo

"PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA"

PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA "PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA" Maciej Rak kl.4a 1 PEWNEGO DNIA W SZKOLE NA LEKCJI MATEMATYKI: PANI: Dzieci, proszę o ciszę!!! STAŚ: Słuchajcie pani, bo jak nie, to zgłoszę wychowawczyni żeby wpisała

Bardziej szczegółowo

W rodzinie wszystko się mieści Miłość i przyjaźń zawiera Rodzina wszystko oddaje Jak przyjaźń drzwi otwiera.

W rodzinie wszystko się mieści Miłość i przyjaźń zawiera Rodzina wszystko oddaje Jak przyjaźń drzwi otwiera. W rodzinie wszystko się mieści Miłość i przyjaźń zawiera Rodzina wszystko oddaje Jak przyjaźń drzwi otwiera. ZBIÓR WIERSZY TOM I Szczepan Polachowski Aspiration sp. z o.o. ul. Żwirki i Wigury 17 62-300

Bardziej szczegółowo

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV Wolontariat Wolontariat ważna sprawa, nawet super to zabawa. Nabierz w koszyk groszy parę, będziesz miał ich całą chmarę. Z serca swego daj znienacka, będzie wnet Szlachetna Paczka. Komuś w trudzie dopomoże,

Bardziej szczegółowo

Poszukiwanie skarbu. Liczba osób: 1 + 1. Opis

Poszukiwanie skarbu. Liczba osób: 1 + 1. Opis Poszukiwanie skarbu Liczba osób: 1 + 1. Opis Na dworze, w różnych miejscach (drzewa, krzaki, kamienie, kępki trawy), chowamy jakiś przedmiot. Zależnie od naszych intencji może to być rzecz znana dziecku,

Bardziej szczegółowo

Kiedy niebo dotyka dzieci

Kiedy niebo dotyka dzieci BOŻA HISTORIA 1 Dzieci Bungomy dla Jezusa! Dzieci Bungomy dla Jezusa! słychać było w całym mieście Bungoma w Kenii. Ponad dwa tysiące dzieci wyszło na ulice. Śpiewały, tańczyły i maszerowały, niosąc transparenty

Bardziej szczegółowo

Podobny czy inny? Dziedziczyć można też majątek, ale jest coś, czego nie można odziedziczyć po rodzicach.

Podobny czy inny? Dziedziczyć można też majątek, ale jest coś, czego nie można odziedziczyć po rodzicach. Podobny czy inny? Agata Rysiewicz 1. Pogadanka o podobieństwie. - W czym jesteś podobny do rodziców? - Jak to się stało, że jesteś podobny do rodziców? Dziedziczysz cechy wyglądu, charakteru, intelektu.

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie

Bardziej szczegółowo

ALLELUJA. Ref. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja.

ALLELUJA. Ref. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. ALLELUJA 1. Niech zabrzmi Panu chwała w niebiosach, na wysokościach niech cześć oddadzą. Wielbijcie Pana Jego Zastępy, Wielbijcie Pana Duchy niebieskie. Ref. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. Alleluja,

Bardziej szczegółowo

Friedrichshafen 2014. Wjazd pełen miłych niespodzianek

Friedrichshafen 2014. Wjazd pełen miłych niespodzianek Friedrichshafen 2014 Wjazd pełen miłych niespodzianek Do piątku wieczora nie wiedziałem jeszcze czy pojadę, ale udało mi się wrócić na firmę, więc po powrocie do domu szybkie pakowanie i rano o 6.15 wyjazd.

Bardziej szczegółowo

Jak nauczyć szczeniaka załatwiania się na dworze?

Jak nauczyć szczeniaka załatwiania się na dworze? Jak nauczyć szczeniaka załatwiania się na dworze? Właśnie sprawiłeś sobie małego, prześlicznego szczeniaczka. Jakaż wielka jest twoja radość, bo to milutkie, puchate zwierzątko jest po prostu śliczne.

Bardziej szczegółowo

Scenariusz zajęć otwartych z okazji dnia matki. Temat dnia: Przygotowujemy i organizujemy Dzień Matki.

Scenariusz zajęć otwartych z okazji dnia matki. Temat dnia: Przygotowujemy i organizujemy Dzień Matki. Scenariusz zajęć otwartych z okazji dnia matki Temat dnia: Przygotowujemy i organizujemy Dzień Matki. Czas trwania: 45 minut Liczba dzieci: 22 Cele główny: Przybliżenie rodzicom form i metod nauczania

Bardziej szczegółowo

PO M N IK I ŚW IA D K A M I H ISTO R II

PO M N IK I ŚW IA D K A M I H ISTO R II PO M N IK I ŚW IA D K A M I H ISTO R II Krężnica Jara, jak tysiące innych miejscowości, ma swoje dowody tragicznej historii. Do nich należą krzyże, pomniki i groby poległych w walce o wolność Ojczyzny.

Bardziej szczegółowo

KUCHAREK, Stefan Polish Witnesses to the Holocaust Project Polish RG-50.488*0006

KUCHAREK, Stefan Polish Witnesses to the Holocaust Project Polish RG-50.488*0006 KUCHAREK, Stefan Polish Witnesses to the Holocaust Project Polish RG-50.488*0006 Stefan Kucharek urodzony w 1922 roku w Małkini opowiada o mieszanej polsko-żydowskiej populacji Małkini sprzed wojny i wspomina

Bardziej szczegółowo

Olinek - ośrodek naszych marzeń

Olinek - ośrodek naszych marzeń W ośrodku, który niebawem będzie obchodził swoje czwarte urodziny, prowadzona jest Oczekiwanie na narodziny upragnionego dziecka to jedna z najpiękniejszych chwil w życiu każdej rodziny. Cud narodzin i

Bardziej szczegółowo

www.abcprzedszkola.pl

www.abcprzedszkola.pl 1 do artykułu z cyklu Bajkowe Abecadło autorstwa Chanthy E.C. zamieszczonego na www.abcprzedszkola.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Występują: Narrator (przedszkolanka lub rodzic) Brzydkie Kaczątko Mama

Bardziej szczegółowo

Scenariusz ślubowania uczniów klasy pierwszej

Scenariusz ślubowania uczniów klasy pierwszej Scenariusz ślubowania uczniów klasy pierwszej Obsada: - prowadząca - Wielki Magik - pomocnicy magika (2 3 osoby) Pomoce: - 2-3 miotły - 2-3 zraszacze - 2-3 kredy - ołówek z biało-czerwoną kokardą - dyplomy

Bardziej szczegółowo

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka 1 Bóg Ojciec kocha każdego człowieka Bóg kocha mnie, takiego jakim jestem. Raduje się każdym moim gestem. Alleluja Boża radość mnie rozpiera, uuuu (słowa piosenki religijnej) SŁOWA KLUCZE Bóg Ojciec Bóg

Bardziej szczegółowo

DOBRE MANIERY. DOBRE MANIERY: zachowanie społecznie właściwe. ETYKIETA: powszechnie przyjęte zasady właściwego zachowania.

DOBRE MANIERY. DOBRE MANIERY: zachowanie społecznie właściwe. ETYKIETA: powszechnie przyjęte zasady właściwego zachowania. DOBRE MANIERY DOBRE MANIERY: zachowanie społecznie właściwe. ETYKIETA: powszechnie przyjęte zasady właściwego zachowania. GRZECZNOŚĆ: dobre maniery i taktowne zachowanie. Dobre maniery świadczą o szacunku

Bardziej szczegółowo

Życzliwość na co dzień

Życzliwość na co dzień Życzliwość na co dzień Codziennie na swojej drodze mijamy setki ludzi - w pracy, szkole, na ulicach, w sklepach i w komunikacji miejskiej. Czy nie byłoby nam wszystkim milej i łatwiej, gdybyśmy byli dla

Bardziej szczegółowo

bab.la Zwroty: Korespondencja osobista Życzenia polski-polski

bab.la Zwroty: Korespondencja osobista Życzenia polski-polski Życzenia : Ślub Gratulujemy! Życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze! Gratulujemy! Życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze! młodej parze Gratulacje i najlepsze życzenia w dniu ślubu! Gratulacje i najlepsze

Bardziej szczegółowo

Call of Juarez: Więzy Krwi

Call of Juarez: Więzy Krwi Nieoficjalny polski poradnik GRY-OnLine do gry Call of Juarez: Więzy Krwi autor: Łukasz Crash Kendryna (c) 2009 GRY-OnLine S.A. Producent Techland, Wydawca Ubisoft, Wydawca PL Techland Prawa do użytych

Bardziej szczegółowo

Widział, że Adam nie ma nikogo takiego jak on. Dlatego Pan Bóg powiedział: Niedobrze jest człowiekowi samemu.

Widział, że Adam nie ma nikogo takiego jak on. Dlatego Pan Bóg powiedział: Niedobrze jest człowiekowi samemu. Adam mieszkał w pięknym ogrodzie. Rosło tam wiele drzew, które dawały wspaniałe owoce: banany, jabłka i różne inne. Było tam mnóstwo zwierząt, żyjących ze sobą w zgodzie. Śpiewały ptaki, a barwne kwiaty

Bardziej szczegółowo

Ilustrował Marek Nawrocki. Nasza Księgarnia

Ilustrował Marek Nawrocki. Nasza Księgarnia Ilustrował Marek Nawrocki Nasza Księgarnia Maciuś nie może spać i spać! Minęło jutro. I wreszcie miało przyjść pojutrze. Od wyjazdu na wakacje do gęstego lasu dzieliła Okropnego Maciusia tylko jedna noc.

Bardziej szczegółowo

Podziękowania naszych podopiecznych:

Podziękowania naszych podopiecznych: Podziękowania naszych podopiecznych: W imieniu swoim jak i moich rodziców składam ogromne podziękowanie Stowarzyszeniu za pomoc finansową. Dzięki działaniu właśnie tego Stowarzyszenia osoby niepełnosprawne

Bardziej szczegółowo

bab.la Zwroty: Korespondencja osobista Życzenia chiński-polski

bab.la Zwroty: Korespondencja osobista Życzenia chiński-polski Życzenia : Ślub 祝 贺, 愿 你 们 幸 福 快 乐, 天 长 地 久 Gratulujemy! Życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze! młodej parze 致 以 我 对 你 们 婚 姻 真 诚 的 祝 福 Gratulacje i najlepsze życzenia w dniu ślubu! młodej parze 恭 喜 喜 结

Bardziej szczegółowo

Geneza. Plan wydarzeń

Geneza. Plan wydarzeń Geneza Geneza Pomysł napisania opowiadania o Lampo powstał, kiedy Roman Pisarski poznał historię psa, która została opisana we włoskiej gazecie. Plan wydarzeń 1. Pies przyjeżdża do Marittimy. 2. Zawiadowca

Bardziej szczegółowo

dr Janusz Dobosz, Zakład Teorii Wychowania Fizycznego i Korektywy AWF Warszawa

dr Janusz Dobosz, Zakład Teorii Wychowania Fizycznego i Korektywy AWF Warszawa MTMS Test Sprawności Fizycznej programu Mały Mistrz Wiemy, że rozwiązanie jest ułomne; że najlepiej byłoby wykonywać kompletne testy: Międzynarodowy lub Eurofit. Wiemy też, że trzeba motywować do udziału

Bardziej szczegółowo

Pijani kierowcy zabijają

Pijani kierowcy zabijają Pijani kierowcy zabijają Oferta kampanii Przeciw pijanym kierowcom 2015 Ktoś mógł zareagować, nikt tego nie zrobił Wyszecino Pijany kierowca zabił 27-latkę w siódmym miesiącu ciąży. Kobieta podróżowała

Bardziej szczegółowo

Stalag VIII A. Projekt Europejskie Centrum Edukacyjno Kulturalne Zgorzelec Görlitz MEETINGPOINT MUSIC MESSIAEN etap 1

Stalag VIII A. Projekt Europejskie Centrum Edukacyjno Kulturalne Zgorzelec Görlitz MEETINGPOINT MUSIC MESSIAEN etap 1 Stalag VIII A Międzynarodowy obóz jeńców wojennych dla podoficerów oraz szeregowych Projekt Europejskie Centrum Edukacyjno Kulturalne Zgorzelec Görlitz MEETINGPOINT MUSIC MESSIAEN etap 1 Stalag VIII A

Bardziej szczegółowo