Leżeli na podłodze spleceni w majestatycznym, zastygłym uścisku, ubrani od stóp do głów w nowiutkie śnieżnobiałe stroje nowożeńców, a uśmiech na ich

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Leżeli na podłodze spleceni w majestatycznym, zastygłym uścisku, ubrani od stóp do głów w nowiutkie śnieżnobiałe stroje nowożeńców, a uśmiech na ich"

Transkrypt

1

2 Leżeli na podłodze spleceni w majestatycznym, zastygłym uścisku, ubrani od stóp do głów w nowiutkie śnieżnobiałe stroje nowożeńców, a uśmiech na ich twarzach był nieomylnym znakiem łączącej ich miłości. Należało siłą wyłamać drzwi po alarmach sąsiadów zaniepokojonych ciszą i brakiem ruchu w mieszkaniu. Od paru dni Joan Dolgut nie wychodził po chleb, nie słychać też było tęsknych dźwięków jego fortepianu, do których wszyscy zdążyli się przyzwyczaić. Musieli leżeć na podłodze ciemnej kuchni już dwa lub trzy dni, ale z ich zimnych ciał do tej pory emanowała miłosna gorączka. Ukryte wśród drzew popołudnie przenikało przez zasłony małego mieszkania i całe powietrze było czerwoną wilgotną materią. Inspektor Ullada i jego pomocnik rozpoczęli rutynowe czynności i spokój zmarłych zakłóciły błyski flesza, atakujące ich ze wszystkich stron; dla fotografa, który od czasu do czasu robił zdjęcia samobójców, to były pierwsze zdjęcia nowożeńców. Stareńki adapter powtarzał wciąż od nowa Marsza weselnego. Conchita Marededeu, od lat mieszkająca obok, jako jedyna z sąsiadów podeszła do drzwi, gdyż policja już odcięła dostęp samoprzylepnymi taśmami i przystąpiła do zawiadamiania rodzin. Sztywna dłoń narzeczonej wciąż ścis- 7

3 kała wiązanką zwiędłych róż Virginia, którą Joan zamówił dla niej w wielkiej tajemnicy u zaprzyjaźnionego właściciela stoiska z kwiatami na Rambli. Jeszcze można było wyczuć charakterystyczny zapach gazu, do niedawna buchającego z otwartego piekarnika. Ullada nie dotykał niczego z wyjątkiem okien zamkniętych na wszystkie zasuwki. Po ich otwarciu podmuch ożywczego wiatru przegonił z pokoju wyziewy śmierci i potargał białe włosy narzeczonej, wyblakłe ze starości i smutku z powodu tylu straconych lat. Conchita stanowczo zapewniała, że nigdy nie zauważyła, by Joana Dolguta ktoś odwiedzał, a przecież jej wizjer był wyraźnie zużyty od ciągłego podglądania. Jeśli coś napawało ją dumą, to niewątpliwie przekonanie, że wiedziała wszystko o wszystkich; nazywano ją Sherlockiem dzielnicy. Twierdziła, że nigdy nie widziała zmarłej ani nie wiedziała o jej istnieniu. Nie mieszkała ona w tej dzielnicy, nie należała do parafii ani nie pochodziła z najbliższych okolic ulicy Born. Powtarzała to samo do znudzenia, aż w końcu inspektor, zmęczony próbami powstrzymania niepohamowanej ciekawości sąsiadki, wręczył jej wizytówkę z prośbą, by do niego zadzwoniła, jeżeli sobie o czymś przypomni, i odesłał ją do domu. Kiedy zamierzał przystąpić do szczegółowej rewizji mieszkania, przed budynkiem zatrzymał się mercedes w kolorze ołowianej szarości z szoferem w służbowej czapce i rękawiczkach. Wysiadł z niego niezwykle elegancki mężczyzna. Był rozdrażniony i spoglądał na zegarek. Przez ten przykry wypadek musiał zawiesić walne zebranie akcjonistów. Ullada zdążył zauważyć go z okna i zrozumiał, że za parę sekund będzie go miał przed sobą. To musi być syn zmarłego - pomyślał. Widać, że ma forsę... i to ciężką. Ostentacyjna zamożność mężczyzny nie pasowała mu do skromnego mieszkania, które zamierzał przeszukać. 8

4 Inspektor wpuścił Andreu Dolguta do mieszkania i zanim weszli do kuchni, przygotował go na to, co miał zobaczyć. Długi welon narzeczonej wypływał z kuchni, rozpościerał się po salonie i wypełniał całe mieszkanie. Niezliczone metry niezwykle delikatnego, kunsztownie haftowanego tiulu wylewały się na podłogę jak kaskady złudzeń. Soledad Urdaneta własnoręcznie wyhaftowała swój welon podczas długich bezsennych nocy, kiedy odkurzała wspomnienia, nawlekając igłę, której nitka zakwitała potem stokrotkami na materiale. W mieszkaniu panował idealny porządek; wszystko przygotowane na małe przyjęcie. Na stole w jadalni stała taca z kieliszkami do szampana czekającymi na napełnienie, w pojemniku na lód pływała w wodzie nieodkorkowana butelka codorniu, a szczyt trzypiętrowego tortu z białym lukrem, wybranego przez Soledad, zdobiła cukrowa para nowożeńców. Andreu Dolgut po raz pierwszy od wielu lat raczył przestąpić próg tego domu i oglądać samotniczą kryjówkę swojego starego ojca. Tak bardzo nienawidził biedy, którą musiał znosić w czasach dzieciństwa, że kiedy już się w życiu urządził, porzucił wszystko, co mogłoby mu ją przypominać, nie wykluczając własnego ojca. Wstydził się nawet swojego nazwiska, zaczęło mu chodzić po głowie jakieś dostojne Bertran i Montoliu, ale w końcu - acz niechętnie - zrozumiał, że nazwisko nie ma nic wspólnego z godnością, przestał się tym zajmować i pozostał po prostu przy imieniu: Andreu. Teraz znowu spotykał się ze swoją przeszłością. Na ścianie wisiał, ten sam stary zegar z kukułką, który w dzieciństwie wyznaczał mu czas kolacji, odpoczynku i snu. Mimo że do czternastego roku życia mieszkał z ojcem, nic o nim nie wiedział. Żyli obok siebie w pełnym szacunku milczeniu, nigdy nie pozwalając sobie na szczerą rozmowę. Kiedy matka umarła przy porodzie, wydając na świat martwą siostrzyczkę, dom przestał żyć; to ona czasami śpiewała mu piosenki, rozśmieszała go, rozbudzała w nim marzenia o pozycji ważne- 9

5 go, dystyngowanego biznesmena, o pięknym samochodzie, o luksusowych hotelach. W tajemnicy przed ojcem prowadzała go pod operę, po to tylko, żeby przyglądał się futrom z norek, muszkom i przepychowi arystokracji, co miało wzmagać w nim jeszcze bardziej te nieposkromione marzenia. Po śmierci matki jej obsesja sprawiła, że został bojem hotelowym u Ritza i słuchaczem wszelkich możliwych kursów wieczorowych. Zaczął pożerać książki i stał się błyskotliwym samoukiem. W ten sposób poznawał tajniki życia wyższych sfer i po mistrzowsku potrafił grać na uczuciach samotnych magnatów, aż w końcu przeniknął do świata biznesu, początkowo jako praktykant, następnie jako menadżer. Teraz był prezesem wielkiego międzynarodowego holdingu perfumeryjnego, ale choć opływał we wszystko, z jego twarzy nie znikał posępny i zgorzkniały wyraz. Odgarniał welon, starając się po nim nie deptać, i długim korytarzem dotarł do kuchni. To, co tam zastał, wstrząsnęło nim do głębi; łzy zakręciły mu się w oczach nie tyle na widok ojca leżącego na ziemi, ubranego w nieskazitelnie białą marynarkę z kwiatem w butonierce i nowiutkie lakierki, ile na widok tego wyrazu pełni szczęścia, miłosnego oddania, młodzieńczej radości, jakiego u niego nie znał. Po raz pierwszy i jedyny ojciec był taki, jakim zawsze chciał go widzieć w dzieciństwie: był człowiekiem szczęśliwym. Kobieta, którą trzymał w ramionach, była staruszką o delikatnych rysach, zmarszczki wyryte cierpieniem wskazywały na ciężkie przeżycia, teraz już niemożliwe do rozszyfrowania. Subtelny uśmiech zachował ślad miłości w kącikach ust. Tak, ta nieznajoma starsza pani emanowała tym samym szczęściem. Pierwszy raz w życiu Andreu Dolgut uświadomił sobie, że jego ojciec nie był pozbawiony uczuć. Stał przed tą parą nieboszczyków niemy, wewnętrznie pusty, nie mogąc powstrzymać łez. Inspektor Ullada, szanując niezwykle trudną sytua- 10

6 cję, w jakiej znalazł się mężczyzna, oddalił się parę kroków, a jego mina mówiła wyraźnie, że nie ma pośpiechu, że daje mu tyle czasu, ile będzie potrzebował. W końcu - pomyślał - niecodziennie człowiek zastaje swojego ojca zmarłego w tak pożałowania godnych okolicznościach. - To jacyś szaleńcy - powiedział dla zabicia czasu asystent inspektora. - Miłość nawet starych ludzi doprowadza do szaleństwa - skomentował Bonifasi. Ale Andreu nie płakał z bólu, lecz z wściekłości; z powstrzymywanej złości, że na twarzy ojca widzi szczęście, coś, czego sam nie doświadczył nigdy, nawet wtedy, kiedy za młodu zaczął zarabiać pierwsze pieniądze. Choć był jedną z najlepszych partii w klubach Barcelony i ożenił się późno, dochodząc prawie do czterdziestki, miłość nie spadła na niego w nagłym olśnieniu. Szukał jej na miarę własnych interesów wśród najprzedniejszej arystokracji Barcelony, zaplanował każdy szczegół i w końcu wybrał najmłodszą córkę wielkiego bankiera. Była to najcenniejsza, najbardziej upragniona zdobycz w drodze do jedynego celu: otoczyć się zbytkiem, którego tak brakowało mu w dzieciństwie i który miał mu zapewnić szacunek otoczenia. Ślub był niesłychanie wytworny. Towarzystwo Miłośników Opery, Klub Jeździecki, członkowie rodziny królewskiej, bankierzy, msza odprawiana w asyście chórów przez samego biskupa z Seu d'urgell w barcelońskiej katedrze. Mieszkał przy alei Pearsona we wspaniałej willi z początków wieku, pieczołowicie odrestaurowanej przez Cinnamonda, najlepszego w tym czasie architekta. Miał dorastającego syna, trzy psy rasy dalmatyńskiej, czworo służących i oczywiście żonę, która cały swój czas dzieliła między fryzjera, salę gimnastyczną i ulicę Saint-Honore de Paris, gdzie kupowała ubrania dla całej rodziny. 11

7 Śmierć ojca, o którego istnieniu niemal całe jego otoczenie w ogóle nie miało pojęcia, stawiała go w niezręcznej sytuacji. Widząc, że stoi tak bez słowa, inspektor Ullada przerwał przedłużające się milczenie. - Proszę zadecydować, co mam zrobić z ciałami... Wciąż dobiegały dźwięki muzyki. Andreu, przyzwyczajony do wydawania rozkazów, wskazał na adapter. - Niech pan wyłączy ten koszmarny aparat. Nie pozwala mi myśleć. Czy pan już sprawdził, kim jest... ona? - zapytał, wskazując na narzeczoną. - No, jeśli pan, syn narzeczonego, tego nie wie... - odpowiedział Ullada z odrobiną sarkazmu; ten zarozumialec zaczynał go denerwować. Inspektor już wcześniej znalazł w maleńkiej torebce z krokodylej skóry, która leżała na nocnym stoliku w ciemnym pokoju, portfel z dowodem osobistym zmarłej i wiele razy dzwonił pod nabazgrany niewyraźnie numer telefonu, ale ten nie odpowiadał. W końcu zostawił tam wiadomość, podając numer swojej komórki i prosząc o pilny kontakt, nie miał jednak ochoty powiadamiać o tym Andreu. Niech się wypcha - pomyślał. Soledad Urdaneta mieszkała sama na Paseo de Colom, na wspaniałym poddaszu, które w latach pięćdziesiątych, kiedy przyjechała z Kolumbii z mężem jako świeżo upieczona mężatka, było bardzo wytwornym mieszkaniem. Z czasem podupadło, a brak pieniędzy przyciemnił miedź klamek u drzwi, modernistyczne kołatki i misterną mahoniową stolarkę. Handlarzom antyków sprzedawała stopniowo wszystkie cenniejsze meble i zostało jej tylko kilka secesyjnych lamp, które traktowała jak relikwie, oraz dziecięca marmurowa główka, rzeźba jej własnej głowy dłuta Maillola, zamówiona przez ojca 12

8 w Bogocie na prezent z okazji jej Pierwszej Komunii. Nie chciała się z nią rozstać. Całe jej życie to były ciągłe wzloty i upadki. Gorycz wygnania, tęsknota za ojczyzną, przyzwyczajanie się do tego kraju, gdzie panowały pory roku, do zimna i samotności, do obcego języka czyniły w jej duszy spustoszenie większe nawet niż te, których powodem była miłość. Mimo że za ogromnymi oknami widziała Morze Śródziemne w grzywach z niebieskiego muślinu, Soledad Urdaneta nie odczuwała radości, gdyż ono niosło na falach szemrzące potwierdzenie bezsensu całego jej życia. Córka, wychodząc za mąż, chciała wziąć ją do siebie, prosiła, by sprzedała mieszkanie i zamieszkała z nimi, ale ona wiedziała, że byłaby zawadą dla młodej pary spragnionej pieszczot, że jest tylko starą kobietą o nieobecnych, martwych ze smutku oczach. Postanowiła pozostać w swoim fotelu, kołysała się, haftowała, dniami i nocami patrzyła na morze... I marzyła. Piskliwy głos Conchity Marededeu przerwał ciszę w mieszkaniu Dolguta; znowu stanęła w drzwiach, próbując wywęszyć jakąś grubszą sensację, by mieć temat do plotek. Pod pretekstem, że przypomniała sobie ważny fakt, zdołała przyciągnąć uwagę policjantów. - Jakiś miesiąc temu widziałam pana Joana, jak rozmawiał z roznosicielem butli gazowych. - Mówiąc to, zlustrowała wzrokiem od stóp do głów Andreu, który stał w końcu korytarza. W tej dzielnicy nie widywało się ludzi tak wytwornych i o tak nieskazitelnej prezencji. - Coś jeszcze? - uciął Ullada. - No... Montsita, ta z piekarni, widziała, jak rozmawiał żywo z jakąś kobietą, a on przecież taki mruk, że nawet dzień dobry człowiekowi nie powiedział. Co za brak wychowania! 13

9 Wchodzi do windy i nawet nie popatrzy, mnie tam wszystko jedno, ale jakieś słowo powitania chyba się kobiecie należy, tym bardziej kiedy czuje się taka samotna... - Przy ostatnich słowach spojrzała na Andreu rozanielonym wzrokiem. Ullada już miał zamiar zamknąć jej drzwi przed nosem, ale powstrzymał się, gdyż w tej chwili odsunęła się stara krata windy. Piękna kobieta o spokojnych, szlachetnych rysach, ubrana w szarą spódnicę i białą popelinową bluzkę zmoczoną przez ulewny deszcz, który padał owego 24 lipca, spytała Conchitę Marededeu o inspektora Ulladę. Przyciskała do piersi jakieś rozsypujące się zniszczone książki. - To ja, proszę, niech pani wejdzie. - Ullada ruchem ręki wskazał jej drogę, a wzrokiem rozkazał wścibskiej sąsiadce, by się wyniosła. Chociaż na pierwszy rzut oka widać było, że nie jest zamożna, miała w sobie wrodzoną elegancję. Wdzięk, delikatność w ruchach, w sposobie chodzenia i podawania ręki, gest, jakim odgarniała kosmyk włosów i przesuwała go za ucho - wszystko to robiło wrażenie lekkości, jakby była kobietą utkaną z wiatru, z morskiej bryzy. Andreu obrzucił ją lekceważącym spojrzeniem, siadł w głębi pokoju i bawił się w roztargnieniu bibelotami stojącymi na konsoli, a w tym czasie Bonifasi zabezpieczał odciski palców. Ullada sprawdził, że to, co słodki głos kobiety mówi, jest prawdą: miał przed sobą córkę Soledad Urdanety. Policjanci poprosili, by usiadła, zanim spadnie na nią cios. Aurora Villamari położyła na starej sofie swoje książki z obdartymi grzbietami, wymęczone do ostatnich granic. Widocznie zawsze musiały być w zasięgu jej ręki. - Chodzi o pani matkę... - powiedział inspektor, zastanawiając się, jak by tu uniknąć niepowstrzymanego potoku łez, który mógł pojawić się w każdej chwili. Kobieta rozpoznała leżące na ziemi niezliczone metry 14

10 zwiewnego tiulu, który jej matka przez długi, długi czas haftowała z wielką starannością, twierdząc, że zamówiono to u niej na ślub pewnej dziewczyny z Pedralbes. Z pociemniałych oczu inspektora odgadła, że to, co jej powie, będzie straszne, ale postanowiła odkryć to sama. Zerwała się i pobiegła długim korytarzem, zbierając z podłogi i przyciskając do piersi niekończący się welon, który w końcu doprowadził ją do zwiędłego wianka z kwiatów pomarańczy upiętego na głowie kobiety, której zawdzięczała wszystko. W rozpaczy rzuciła się na ciało i pokryła je łzami i pocałunkami, tuliła je i kołysała. Zanosząc się od płaczu, pełna płynącej z serca czułości, głaskała twarz zmarłej, poprawiała jej wianek i przyczesywała ręką włosy, podobnie jak robiła to matka, gdy ona szła do Pierwszej Komunii. W ten sposób spędziła z nią parę minut długich jak wieczność. Kiedy się uspokoiła, pogładziła wystygłą twarz starego mężczyzny, który wciąż obejmował matkę zesztywniałym uściskiem śmierci. Poprawiła mu różę w butonierce i pocałowała w łysinę. Ullada wzruszył się tą sceną i postanowił, że więcej czasu będzie poświęcać swojej matce. Aurora Villamari nic z tego nie rozumiała. Klęczała na podłodze obcej kuchni i nie mogła uwierzyć w to, co widziały jej oczy. Co robi tu jej matka ubrana jak panna młoda i dlaczego nie żyje? Jak to możliwe, że ona o niczym nie wiedziała? Kim jest ten nieznajomy mężczyzna, który ją trzyma w ramionach? Z ciężkim sercem, gubiąc się w domysłach, podnosiła się powoli z ziemi, próbowała opanować głęboką rozpacz, ale nie było nikogo, kto by ją objął, na czyim ramieniu mogłaby wypłakać swój ból. Widząc jej żałość, inspektor Ullada nie wiedział, jak zacząć przesłuchanie. Odchrząknął nerwowo i zapytał: - Zna pani denata?... - I nie czekając na odpowiedź, ciąg- 15

11 nął dalej: - Choć wszystko wskazuje na to, że wspólnie postanowili pożegnać się z tym światem... Czy pani matka miała wrogów? Aurora kręciła przecząco głową, szukając w tym czasie chusteczki higienicznej w torebce. Dłoń Andreu podsunęła jej perfumowaną chustkę do nosa, ale odrzuciła ją; wstydziła się zabrudzić wytworną bawełnianą materię. - Wrogów? - powtórzyła łamiącym się głosem. - Czasem samo życie jest naszym własnym wrogiem... Andreu uparcie spoglądał na zegarek, próbując zakończyć to bezsensowne śledztwo. Jeśliby się pospieszył, jeszcze zdążyłby zadzwonić do Nowego Jorku. Nie chciał stracić wideokonferencji z umówionym brokerem. - Sekcja zwłok?... - Wskazujący palec Andreu był oskarżycielsko wymierzony w inspektora. - Nie chcę zwlekać z pogrzebem. Żadnej sekcji zwłok ani biurokracji. Im szybciej z tym skończymy, tym lepiej. Aurora przeszyła go spojrzeniem swych czarnych oczu i jej słodki głos przybrał stanowczy ton: - Chcę wiedzieć, dlaczego umarła moja matka. Zwłoki podnoszono niezwykle ostrożnie. Trzeba było sprowadzić podwójne nosze, gdyż rozdzielenie ciał okazało się niemożliwe; objęci w uścisku stali się jedną istotą. Podwójna rzeźba białej miłości. Na prośbę córki Soledad nie odcięto welonu ani nie wyrzucono ślubnej wiązanki. Tak jak ich znaleziono, zostali przewiezieni bezpośrednio do kostnicy na sekcję zwłok. Andreu wyszedł z mieszkania wściekły, grożąc interwencją swojego biura adwokackiego inspektorowi, który tylko wykonywał swoje obowiązki. Aurora poprosiła, by pozwolono jej zostać tu jeszcze jakiś czas; próbowała znaleźć w tym miejscu echo głosu matki, które rozwiałoby ciemne chmury jej żalu i duchowego zamętu. W malutkim salonie Dolguta wielki fortepian - jedyny 16

12 wartościowy przedmiot w całym domu - zachował ślady pieszczotliwych dotknięć właściciela. Instynkt zamiłowanej pianistki kazał Aurorze zagrać na nim, z początku nieśmiało, potem z niepohamowaną pasją. Po mistrzowsku wykonała utwór, który znała od dzieciństwa, gdyż matka bardzo często nuciła tę melodię. Serce inspektora, który spełniał to ostatnie życzenie osieroconej córki, ściskało się przy każdym takcie. Aurora grała i grała, aż ustał ból, aż znad klawiszy przestał unosić się duch matki. Sąsiedzi z kamienicy, słysząc jej granie, byli przekonani, że ta melodia to pokutująca dusza Dolguta, która nigdy nie spocznie w pokoju, gdyż nie poddała się boskim nakazom odejścia w naznaczonym czasie i grzechem samobójstwa tę zasadę naruszyła. Aurora Villamari nie wiadomo dlaczego nie zadzwoniła do męża, by powiadomić go o tym, co zaszło, tylko od razu udała się do mieszkania matki, pożegnawszy się uprzejmie z Ulladą, który na próżno proponował, że odprowadzi ją, dokąd tylko zechce. Na ulicę Born jeszcze nie dotarł zmierzch. Wypłowiałe ochry zatrzymały się na wiekowych fasadach, a stopy same niosły Aurorę do dawnego domu jej dzieciństwa. Wakacyjni turyści napełniali ulicę Montcada wesołym gwarem. Uliczni muzycy, zajmujący każdy portal, odkurzali repertuar latynoski, ćwiczyli Mozarta czy Vivaldiego i przygotowywali się do nocnej fiesty dla ubogich. Aurora przeszła przez Palau Dalmases i przypadek sprawił, że znowu usłyszała melodię, którą sama zagrała dla matki; dochodziła z wnętrza barokowego baru. Choć wiedziała, że będzie szła o wiele dłużej, wybrała tę drogę, szukając towarzystwa nieznajomych ludzi w tej nagłej samotności. Wspomnienia mieszały się z nurtującymi ją pytaniami. Zeszła w dół przez Via Laietana, nieświadoma tego, że Ullada idzie za nią w bezpiecznej odległości. 17

13 Stare mieszkanie zaofiarowało jej w darze zapachy z dzieciństwa. Zmierzch już utorował sobie drogę wśród mebli. Tym razem matka nie wyszła na jej powitanie. Skąd zacząć poszukiwanie, jeśli nawet nie wie, czego ma szukać? Na stole w jadalni znalazła wycinek z gazety z wywiadem lekarza, specjalisty od intoksykacji na statkach, który mówił o śmiertelnych zatruciach gazem; artykuł podawał około dwudziestu różnych przypadków. Nie odważyła się przeczytać tekstu w całości, ale włożyła go do torebki, żeby się z nim spokojnie zapoznać. Nagle poczuła żal, że matka nie pomyślała o niej, kiedy postanowiła zrobić to, co zrobiła. Wchodząc do jej pokoju, odniosła wrażenie, że profanuje święte miejsce. Zaczęła otwierać szuflady, pudełka, kuferki, wszystko, na co się natknęła, ale nie znalazła niczego. U wezgłowia matczynego łóżka wisiał różaniec z Murano, kupiony w Watykanie w podróży poślubnej, który zawsze widziała w jej dłoniach. Na nocnym stoliku zobaczyła fotografię swojego ojca o spojrzeniu aktora filmowego. Przeczytała dedykację: Dla Solity, która wyznacza drogą moim snom, rozjaśniając dni nadzieją. Z głębokim szacunkiem i gorącą miłością. Zawsze Twój Jaume. Na fotografii widniała data urodzin matki, 24 lipca Właśnie tego dnia mijało pięćdziesiąt i sześć lat od napisania tej dedykacji - pomyślała Aurora, odstawiając zdjęcie na miejsce. W tym momencie po raz pierwszy w życiu uświadomiła sobie różnicę wieku pomiędzy rodzicami. Zaczęła liczyć i wyszły jej dwadzieścia cztery lata. Za dużo - pomyślała na głos. Uwagę jej zwrócił stojący przy szafie sekretarzyk, który zawsze był dokładnie zamknięty. Chciała go otworzyć, ale nie mogła. Poszukała pęku kluczy zwykle noszonych przez matkę i każdy dopasowywała do zamka. Na próżno. Poczuła, że ten mebel może kryć jakąś tajemnicę, więc uparła się, że go otworzy. Kiedy już dłuższy czas próbowała dokonać tego za pomocą dwóch spinek do włosów, miała wrażenie, że 18

14 słyszy w mieszkaniu jakiś szmer. Wyszła do przedpokoju, ale wszystko wydało jej się w najlepszym porządku; to jednak sprawiło, że porzuciła swój zamiar i zdała sobie sprawę z późnej godziny. Bezksiężycowa noc już zamieniła się w czarną chustę. Spojrzała na zegarek; zbliżała się dziesiąta, a ona jeszcze nie dotarła do domu. Wtedy postanowiła zadzwonić do męża i opowiedzieć mu, co zaszło. Tego wieczoru Andreu Dolgut szykował się do wyjścia na kolację. Wrócił akurat na czas, żeby wziąć szybki prysznic i przygotować umysł na frywolne rozmówki i kontrolowany śmiech. Kiedy wkładał garnitur, przypomniał sobie martwego ojca w lnianej marynarce, ale odpędził od siebie ten obraz, zajmując się wyborem krawata. Z czterdziestu zupełnie nowych postanowił założyć krawat od Versacego. Tita Sarda, jego żona, ukazała się w zwiewnych jedwabiach, w opalonym dekolcie prezentowały się dwie dojrzałe silikonowe piersi. Jej ciało było jędrne i umięśnione, wytrwale modelowane całymi dniami przez spinning i różne aparaty, i chociaż nie musiała się malować, żeby być piękną, miała nałożony staranny makijaż przy użyciu wszelkich kosmetyków Chanel. - Jak wyglądam? - Rozłożyła ręce i zrobiła przed mężem parę obrotów. Na przyjęciu wszystkie będą ci zazdrościły - rzekł Andreu, chociaż nawet na nią nie spojrzał, gdyż wiedział, że po takim komentarzu już nie będzie go dłużej męczyła pytaniami. Byli już gotowi do wyjścia i Tita, w obawie, by nie rozmazać szminki na umalowanych ustach, cmoknęła w powietrze w kierunku syna, który przy komputerze grał jak automat w Play Station, a potem jeszcze trzy razy ku swoim ukochanym dalmatyńczykom. Weszli, wnosząc ze sobą powiew wyrafinowanej elegan- 19

15 cji, by spotkać się z ludźmi tej samej kategorii. Tam przy kęsach foie-gras i kieliszku sauternes zaczęli snuć plany na najbliższe wakacje. Postanowili zwiedzić wybrzeże Chorwacji, zatrzymując się w miejscach uczęszczanych przez międzynarodową socjetę, między innymi tam, gdzie cumował jacht Pasza III Karoliny z Monaco. Starsi panowie, ci najbardziej lubieżni i obleśni z całego towarzystwa, flirtowali z jego młodą żoną, której kokieteryjny śmiech dominował nad salonem, i zazdrościli mu jego statusu małżonka. Andreu postanowił całkowicie zataić śmierć ojca. Za żadne skarby nie chciał zdradzić się ze swoim pochodzeniem, tym bardziej teraz, kiedy był częścią tego wielkiego świata. Musiał tylko pomyśleć, co zrobi z nieboszczykiem i jaką taktykę obierze, by pogrzebać pod gruzami swoją szarą przeszłość. - Mówią, że paparazzi odkryli ich na pokładzie, jak urządzili sobie tercet - oznajmił jeden z obecnych. - Szkoda, że nie kwintet - skomentował ten najstarszy. - Człowiekowi nie żal, że się bawią, ale że sam nie może w tym uczestniczyć. Na twarzy Andreu powstrzymywane skurcze zdradzały złość, którą próbował ukryć. - Kochanie... Co ci jest? - zapytała Tita. - Jestem trochę zmęczony - odparł w roztargnieniu. - Za bardzo go eksploatujesz... - wtrącił stary, puszczając oko do Tity. - Wiedz, Andreu, gdybyś potrzebował pomocy... tu masz przyjaciela. Godzinę później wymieniali pożegnalne uściski, ustaliwszy, że następne spotkanie odbędzie się w Llavaneres, w letnim domu Andreu i Tity. Kiedy Aurora Villamari dotarła do domu pogrążona w smutku, córka rzuciła jej się na szyję cała zapłakana. Mar uważała babcię za najwspanialszą osobę na świecie i nie mogła pogodzić się z tą absurdalną śmiercią. Słuchając jej 20

16 opowiadań pełnych fantazji, nauczyła się kochać ciałem i duszą tamten szmaragdowy kraj o bawełnianych chmurach i niepokonanych szczytach, którego czuła się adoptowaną córką. W szkole wiele razy fantazjowała, twierdząc, że jest Kolumbijką, a mówiła tak, bo czuła, że w sercu jest nią naprawdę. Jej czarne oczy o podwiniętych rzęsach świadczyły o cynamonowej skórze przodków. Wzorem babki zmiękczała słodko wymowę z" i c" i tę cechę kultywowała mimo upływu lat z poczuciem radosnej wyższości jako swój znak identyfikacyjny. Aurora gorąco pragnęła pokazać córce zieloną krainę, o której tyle opowiadała matka, nigdy jednak nie dotarły do kolumbijskiej ziemi z braku pieniędzy, bo rodzina żyła z gołej pensji męża, sprzedawcy środków na pchły i kleszcze produkowanych przez niewielkie przedsiębiorstwo, i tego, co ona dorobiła domowymi lekcjami gry na fortepianie. Pod koniec każdego miesiąca nie starczało im na życie i musiała dawać dodatkowe lekcje etiud przemądrzałym dzieciakom z bogatych rodzin. Z dawnego majątku rodowego matki pozostały jej w spadku nienaganne maniery, duma i nieposzlakowana krew Urdanetów, reszta z latami uległa rozproszeniu; przynajmniej tak opowiadała matka, i chyba to była prawda, gdyż zdjęcia przodków poświadczały klasę i majętność rodu. Dorastała w otoczeniu albumów, które budziły w niej marzenia o luksusie i balach w dystyngowanych klubach. Ale jedyne, co było dla niej naprawdę ważne, to fakt, że jakiś daleki dziadek opłacał jej lekcje gry na fortepianie, i to już czyniło ją szczęśliwą. Każdego wieczoru prosiła Boga, by jej dziadek żył wiecznie, bo ona nie mogłaby żyć bez fortepianu. Kiedy zmarł, już grała jak anioł, z eteryczną lekkością, wywołującą łzy w oczach najtwardszych niewrażliwców. Toteż gdy inspektor Ullada usłyszał jej grę w mieszkaniu Dolguta, poczuł, że te palce, które potrafiły rozczulić takiego 21

17 twardego typa jak on, potrafią też pieścić duszę, i nie wiedzieć czemu zapragnął znowu usłyszeć tę muzykę. Mariano Pla próbował pocieszać żonę i córkę, kiedy zadzwonił telefon. Była druga trzydzieści w nocy i Ullada nie mógł się oprzeć pilnej potrzebie rozmowy z Aurorą. - Z całym szacunkiem, proszę pani, proszę mi wybaczyć, że dzwonię o tej porze... Na jutro autopsja będzie gotowa. W kostnicy powiedziano mi, że nie można ich rozdzielić... Czy pani chce, żeby zrobiono to siłą?... To znaczy... - Dał do zrozumienia, że obcięto by im ręce. - Niech ich zostawią. Proszę powiedzieć, żeby już im dano spokój. Aurora podjęła decyzję, ale nie wiedziała, jak ją wprowadzi w czyn; miała jeszcze całą noc na przemyślenia. Zadzwoniła do zakładu pogrzebowego i wydała dyspozycje, o których nie powiadomiła ani męża, ani córki. Ze względu na szczególny charakter tej śmierci potrzebowali dwóch dni na załatwienie pozwolenia, świadectwa zgonu, rozmowy z zakładem pogrzebowym. Aurora Villamari wydała wszystkie swoje oszczędności, żeby urządzić ceremonię pogrzebową jedyną w swoim rodzaju i tak piękną, jakiej jeszcze nie widziano. Skontaktowała się z bliskim przyjacielem z dzieciństwa, misjonarzem jezuitą, prałatem bazyliki Santa Maria del Mar; człowiekiem niezwykle wrażliwym i szlachetnym, któremu każdą niedzielę umilała swoją muzyką, grając do mszy o godzinie dwunastej. Poprosiła, by odprawił ślub in extremis mortem, i jej wyrozumiały przyjaciel na to przystał. Rankiem, w dzień ślubu-pogrzebu, Aurora zeszła do piwnic zakładu pogrzebowego i pomogła pracownikowi firmy ubrać zabalsamowane zwłoki Joana Dolguta i Soledad Urdanety. Delikatnie i starannie umalowała zniszczoną twarz matki, która zachowała pełen miłości uśmiech. Przygotowywała ją do ceremonii z całym spokojem, płynącym z jej wielkiego 22

18 do niej uczucia. Spryskała matkę jej ulubioną wodą kolońską Air de Roses, a jemu poprawiła kwiat w butonierce i obciągnęła marynarkę. Po gorączkowych poszukiwaniach znalazła wreszcie w Poble Nou, na rogu ulicy Pallars, stary warsztat stolarski, gdzie w dwa dni wykonano podwójną skrzynię z drzewa cedrowego: trumnę dla zakochanych. Inspektor Ullada skontaktował ją z synem Joana Dolguta i ten na wieść o proponowanym przez Aurorę rozwiązaniu odczuł wielką ulgę. Już nie musiał myśleć, co zrobić z ciałem ojca, bo ta wariatka chciała pochować go razem ze swoją matką. Bez najmniejszych oporów zrzekł się praw do nieboszczyka, pod warunkiem, że jego nazwisko nigdzie nie będzie wymieniane. Chciał opłacić koszty miejsca na cmentarzu, ale Aurora nie przyjęła ani grosza. Człowiek, który w ten sposób obszedł się ze swoim ojcem, nie był godzien nawet tego, aby żyć. Aurora Villamari zebrała swoich uczniów z Państwowego Konserwatorium Muzycznego z ulicy Bruc i naprędce zorganizowała orkiestrę, która na pogrzebie zagrała uroczyście Marsza weselnego Mendelssohna, kiedy wnoszono trumnę i stawiano ją przed głównym ołtarzem. Niekończący się welon wylewał się z trumny i płynął rzeką, tworząc na posadzce pieniste wodospady. Prałat, tak jak to było ustalone z Aurorą, odprawił ceremonię ślubną, dając przy tym wyraz swego wielkiego humanitaryzmu. Mówił o sile miłości wbrew czasowi i zmarszczkom. O wieczności dusz, które nie mają wieku. O życiu, które nie umiera. O prawdziwej miłości, tym uczuciu duchowym, które nie musi karmić się rzeczywistością, bo samo w sobie jest pokarmem. Serce księdza chyliło się w głębokim ukłonie przed trumną. - Prawdziwa miłość nie umiera - powiedział. 23

19 Joan Dolgut i Soledad Urdaneta o tym wiedzieli. Potwierdzał to uśmiech zastygły na ich ustach. Kruki śmierci były wobec tej miłości bezradne. W łagodnym świetle gromnic ich twarze promieniowały światłem duszy. - W momentach spotkania z autentyczną miłością zawsze brakuje nam słów - rzekł na zakończenie ksiądz, zamykając w ten sposób ceremonię ślubną. Cisza jak białe płatki osiadła na kamiennych ścianach. Zdawało się, że świat przestał oddychać. Przez długi czas nikt się nie odzywał. Echo tej ciszy brzmiało w przepełnionym kościele jak w pustce. Wszyscy odczuwali wielki szacunek: grono kwiaciarek z Rambli, które udekorowały bazylikę śnieżnobiałymi kwiatami w hołdzie przyjacielowi Dolgutowi; rzeźnik z dzielnicy, kupcy z targu La Boqueria, sklepikarki, przyjaciółki Soledad, z którymi spotykała się i spędzała czas na robótkach; sąsiedzi jej i jego z dziećmi, wnukami i chrześniakami, Montsita z piekarni, sprzedawca z księgarni Pod Złotą Mrówką, gdzie Joan Dolgut przesiadywał godzinami, czytając książki, których nigdy nie kupował, barman z La Gloria, członkinie kółka różańcowego... Wszyscy wyciągali z zakurzonej pamięci wspomnienia na to ostatnie pożegnanie. Soledad i Joan nigdy nie pomyśleliby, że tylu ludzi ich kocha. Alleluja Haendla śpiewane przez przyjaciół Aurory z chóru Orfeó Catala rozpoczęło drugą część uroczystości: pogrzeb. Nie wierzył własnym oczom. W głębi przy wejściu, ukryty między kolumnami, Andreu Dolgut nie mógł otrząsnąć się ze zdumienia. Przyglądał się wszystkiemu przez ciemne okulary. W domu zostawił garnitur oraz krawat i włożył najbardziej zniszczone spodnie i koszulę, jakie znalazł. Przyszedł na tę ceremonię z czystej ciekawości i aby ją zaspokoić, odwołał wszelkie poranne spotkania. Widział, jak wnoszono trumnę do kościoła, i obserwował 24

20 każdego z obecnych, rozpoznając wśród nich znajome twarze; wiele osób znał od dziecka - w przeszłości dzielił z nimi dziecięce psoty i marzenia wieku dorastania. Wszyscy ze wzruszeniem opłakiwali jego ojca, a on nie wiedział, dlaczego. Zejście w dół po drabinie społecznej choćby tylko po to, żeby zobaczyć taką uroczystość, wywoływało w nim paniczny lęk, że może utracić posiadany status. Za nic w świecie nie chciał znowu przynależeć do tych ludzi, od których dochodził zapach taniej wody kolońskiej, naftaliny i starej odzieży. Tak bliski kontakt z nędzną egzystencją swojej dzielnicy zostawiał w nim mętny osad zagmatwanych odczuć. Ale choć czuł się źle wśród tej niższej klasy średniej, wytrwał do końca pogrzebu. Inspektor Ullada dostrzegł go zaraz po wejściu, ale przechodząc obok, udał, że go nie widzi; sam widok tego człowieka wywoływał w nim obrzydzenie. Teraz żal Aurory stał się jego własnym żalem; czuł w stosunku do niej solidarność i podziw dla tego, czego dokonała. Zamierzał usiąść w pierwszych ławkach zarezerwowanych dla osób bliskich z racji intensywnych kontaktów ze zmarłymi w ostatnich dniach, ale w końcu stanął taktownie z tyłu i wykorzystał tę pozycję, by obserwować zachowanie Andreu. Miał jeszcze do zakomunikowania Aurorze to, co odkrył rano, czytając protokół autopsji sporządzony przez lekarza sądowego. Na razie się wstrzymał; chciał poszukać czegoś na własną rękę. Minęło wiele dni, w których Aurora szukała pocieszenia w grze na fortepianie i wizytach na cmentarzu. W każdą środę, po skończeniu lekcji, wspinała się na wzgórze Montjuic z bukietem białych lilii, które kładła na lśniącej nagrobnej płycie z czarnego marmuru. W myślach rozmawiała z matką. Wiele ją kosztowało, by pochować ich w miejscu, skąd rozpościerał się jeden z najpiękniejszych widoków rejonu 25

21 Morza Śródziemnego, ale w końcu to osiągnęła. Tutaj pewnego dnia, spoglądając na morze, postanowiła odkryć tajemnicę całej tej miłosnej historii. Chciała wiedzieć, kim był Joan Dolgut i dlaczego matka nigdy jej o nim nie opowiadała. Zaczęła od ponownej wizyty w mieszkaniu matki. Od dnia jej śmierci nie czuła się na siłach, by do niego wrócić i stawić czoło tej nieobecności przemieszanej ze śladami minionych czasów, gdyż tam pozostały również jej własne wspomnienia z dzieciństwa, które, z chwilą gdy zabrakło matki, zaczęły ożywać. Korytarz, gdzie ślizgała się w skarpetkach, wyobrażając sobie, że jeździ na rolkach, kiedy pomagała mamie woskować posadzki, już nie błyszczał. Stary fortepian Steinwaya, przysłany statkiem z Kolumbii przez dziadka jako prezent na jej Pierwszą Komunię, stracił dźwięk. Kiedy po ślubie go porzuciła, bo nie mieścił się w jej malutkim mieszkanku przy Les Corts, przestał grać, mimo że dziesiątki stroicieli grzebało w jego wnętrznościach. W umarłych klawiszach wciąż trwała, uwięziona, jej radość z ćwiczeń i czynionych postępów. Z łazienki dochodziły - dzięki usłużnej pamięci - piosenki, które śpiewała w duecie z matką podczas kąpieli. Witał ją krążący w samotności zapach kukurydzianych placków z serem i spienionej czekolady, pitej każdego ranka zgodnie z odwiecznym kolumbijskim rytuałem; szorstka powaga ojca piszącego za biurkiem nigdy niewysyłane listy do krewnych, odrabianie lekcji, strach przed zakonnicami w Bellavista - wszystko to tutaj było i stawiło się na jej powitanie. Weszła do pokoju matki, a kiedy spróbowała otworzyć zamek sekretarzyka, z którym mocowała się ostatnim razem, ten ustąpił od razu. Nie wiedziała, co o tym myśleć. Pamiętała z całą pewnością, że był zamknięty; sama przecież nie mogła dać sobie z nim rady. Zaczęła poszukiwania. Stare biureczko zawierało papiery poukładane alfabetycznie i chronologicznie. 26

22 Na jednej kupce leżały listy od dziadka Benjamina, pisane wzorową angielską kaligrafią, drzewo genealogiczne rodu Urdaneta Mallarino i zdjęcia fabryki. Dziadek, nienagannie ubrany w garnitur i kapelusz, siedział wśród robotników i robotnic z uroczystymi minami na tle wielkiego napisu: Fabryka Mydeł i Wyrobów Woskowych Urdaneta. Wreszcie mogła to zobaczyć! Znalazła wiele pamiętników dziadka, które opowiadały o podróżach i rejsach luksusowymi statkami odbywanych w młodości; pożółkła wiadomość z pierwszej strony El Tiempo", splamiona zabójstwem Jorge'a Eliecera Gaitana, i liczne wycinki z gazet obrazujące życie Bogoty w tamtych niespokojnych dniach. Były tam też okulary prababci, kuferek z miniaturowymi różańcami sporządzonymi z rubinów i szmaragdów, opowiadania zebrane Rafaela Pombo i kawałek starej kory odciętej nożem od pnia z wyrytymi wewnątrz inicjałami J. i S. Aurora wzięła ten skrawek kory, który równie dobrze mógł dotyczyć jej rodziców (Jaume i Soledad), jak i Joana Dolguta oraz jej matki (Joan i Soledad). Wyjmowała wszystko z szuflad i zakamarków i układała na łóżku. W jednej z kopert znalazła długi czarny warkocz z niebieską wstążką, a w plastikowej torebce kwiecistą sukienkę, wąską w pasie, z szeroką spódnicą, bardzo dziewczęcą, zdecydowanie letnią, niemal nieużywaną. W tej samej kopercie zaintrygowało ją malutkie puzderko z czerwonego aksamitu; wewnątrz zobaczyła coś w rodzaju pierścionka, co w rzeczywistości stanowiło zwinięty, zardzewiały drucik, wyblakłe zdjęcie, na którym widać było tylko męskie i damskie buty, oraz źle zachowany negatyw. Aurora Villamari nigdy nie przypuszczała, że na jednym łóżku może zmieścić się tyle minionych lat. Były tam dziesiątki pojedynczych przedmiotów, które bezgłośnie opowiadały swoje historie. Gdyby nie one, pomyślałaby, że jej matka 27

23 w ogóle nie istniała. Żyjemy nadal wyłącznie poprzez rzeczy, które po nas zostają - pomyślała, gładząc malutki, zardzewiały zwitek drutu z czerwonego puzderka. Kiedy wyjęła całą zawartość sekretarzyka, stwierdziła, że nie ma tam tego, czego szukała. Ale Soledad Urdaneta istniała. Była jedyną córką Benjamina Urdanety Lozano i Soledad Mallarino Holguin, mieszkańców Bogoty z dziada pradziada, praktykujących katolików. Od urodzenia jej oczy i słodycz podbiły serce ojca; po pierwszym rozczarowaniu, że jego męskość nie pozostawi po sobie pierworodnego syna, oszalał z miłości do córki. Wpatrywał się w nią jak w obrazek: Solita była kochana, rozpieszczana i od kołyski wychowywana na wielką damę wyższych sfer Bogoty. Pierwsze lata dzieciństwa minęły jej jak w raju pod opieką matki i nianiek. Miała guwernantkę, która uczyła ją wdzięku i dobrych manier; dykcji, muzyki i śpiewu; szycia i haftowania; tańca klasycznego i nowoczesnych rytmów; języka angielskiego i francuskiego. Od czasu, jak sięgała pamięcią, przez siedem nieskończenie długich lat matka każdej niedzieli kazała jej wkładać szatki Najświętszej Panienki z Lourdes i uczestniczyć w sumie, co było spełnieniem danej niegdyś obietnicy. Kiedy w Bogocie wybuchła epidemia kokluszu, Solita, która nie miała jeszcze dwóch miesięcy, zaraziła się i chorowała. Jej matka, fanatyczna dewotka, w rozpaczliwym poszukiwaniu ratunku dla dziecka, uciekła się do nadprzyrodzonych sił i obiecała Najświętszej Panience, że jeśli je uchroni, córka od Pierwszej Komunii będzie w dowód wdzięczności wkładała Jej szaty. Pomijając ten niedzielny publiczny rytuał, którego się wstydziła, można uznać, że dzieciństwo Soledad Urdanety było szczęśliwe. 28 Mieszkała w przepięknej hacjendzie, pomalowanej na ko-

24 lor indygo, którą jej ojciec postanowił wybudować w Chapinero, na samej północy Bogoty, gdzie stawiała swoje rezydencje najwyższa arystokracja miasta. Tam, na środku ogromnego patio, w otoczeniu róż, eukaliptusów i rajskich ptaków, ojciec dla jej przyjemności kazał postawić wiatrak na mocnej żelaznej konstrukcji, o którym marzyła od chwili, gdy zobaczyła go podczas jakiejś letniej podróży. Jego obracające się skrzydła mieszały wszystkie zapachy, których opary napełniały wonią perfum jej dni i noce. Jadała na zastawie i obrusach przywiezionych z Włoch. Ubierała się w szwajcarskie etaminy z satynowymi wstążkami. Spała w łożu z brązu pod baldachimem, jak księżniczka; miała komodę inkrustowaną masą perłową i ozdobne lustro przybrane szklanymi różami, gdzie każdego ranka odbijała się jej owalna twarz o bielutkiej cerze i szlachetnych rysach, okolona kaskadą kruczoczarnych włosów sięgających pasa. Każdego wieczoru niańka nieustannie czesała jej włosy srebrną szczotką, podczas gdy ona powtarzała lekcje zadane na następny dzień. Jej oczy były dwiema łzami przepastnego onyksu, pełnymi światła. Była piękna i chociaż o tym wiedziała, nauczyła się od wieku dziecięcego nie dawać temu wiary. Jej ojciec, który odziedziczył starą fabrykę świec i gliceryny, był panem i władcą świetnie prosperującej wytwórni mydeł, która pozwalała mu otaczać się wszelakim zbytkiem. Był członkiem najbardziej prestiżowych klubów w mieście i stałym bywalcem wszystkich liczących się spektakli w teatrze Colon. Matka, wysoko urodzona dama, była niepodzielną władczynią domu i swój talent do wydawania rozkazów łączyła z grą w kanastę i bridża, a także z życiem towarzyskim i z hołdowaniem europejskim zwyczajom, które zaczynały obowiązywać w klubach Bogoty. Wczesny okres dorastania Soledad dzieliła między kościół 29

25 Serca Jezusowego, Country Club, niedzielne msze w kościele Najświętszej Panienki z Lourdes, prywatne lekcje, najbliższe przyjaciółki i cudowne podróże, które ojciec organizował na każde wakacje i które przenosiły ją daleko od wieczornego chłodu pościeli i zasnuwających wzgórza mgieł. Do czternastu lat życie Soledad Urdanety było snem... Do czasu, kiedy poznała miłość.

26 Minęło piętnaście dni od śmierci ojca i Andreu Dolgut kończył ostatnie przygotowania przed rejsem luksusowym statkiem. Wybierał się w podróż z Titą i synem. Tego wieczoru kolejne towarzyskie spotkanie miało się odbyć w jego wspaniałym domu na Llavaneres, wśród daktylowych palm sprowadzonych z Marrakeszu i okazałych fontann okalających ogród; była to inauguracja wielkiej tajlandzkiej pergoli zbudowanej wyłącznie po to, by latem cieszyła oko. Ten dom dawał mu poczucie pewności siebie, zainwestował w niego wiele godzin spędzonych na antykwarycznych targach, zapłacił fortunę za przebudowę i urządzenie wnętrz, aż uzyskał prawdziwe cacko, godne pokazania w najlepszych czasopismach. Otoczony przepychem, Andreu brylował wśród sławnych osobistości i czuł się im równy. - Wakacje bez ciebie będą się dłużyć w nieskończoność - szepnęła Tita Sarda słodkim głosem do swego telefonu komórkowego. - Psst... cicho, głuptasie, teraz nie mogę mówić. Kiedy Andreu wszedł do pokoju, Tita już nie rozmawiała. W strachu, że mąż słyszał, co mówiła, podeszła do niego i pocałowała go przelotnie, rozpinając przy tym jeden guzik od jego koszuli. Dla Tity wakacje, które jeszcze się nie rozpoczęły, już zamieniły się w koszmar. Na zajęciach z gimnastyki nie tyl- 31

27 ko spalała kalorie, ale także paliła się jak samica w rui do swojego profesora spinningu, w którym się zakochała. Był to umięśniony blondyn, którego oglądała na wszystkich reklamach jogurtów i beztłuszczowych wyrobów mlecznych. I chociaż ciągle powtarzała, że to tylko romans, sprawa ciągnęła się już cały rok. Ponieważ miała nadmiar wolnego czasu do zagospodarowania, przedłużała spotkania z kochankiem, a nawet znalazła dla niego dwupoziomowe mieszkanie w górnej części Pedrables, gdzie spędzała ociekające potem popołudnia. Nigdy nie dowiadywała się, co w tym czasie robił jej mąż, ale uważała to za mało ważne... dopóki nie narażał jej na śmieszność. Wiedziała, że ślub z nią był z jego strony czystym konwenansem, ale udawała, że tego nie wie, chcąc udowodnić wszystkim swoim przyjaciółkom, które tak jak ona szalały za Andreu, że wyciągnie go z głębokiego stanu starokawalerstwa. Kiedy skończył się miesiąc miodowy, ich stosunki stały się wymianą formalności, z zachowaniem pozorów zgodnego stadła. Na dźwięk telefonu komórkowego Andreu wyszedł do gabinetu, żeby Tita nie słyszała rozmowy. - Pan Andreu? - zapytał detektyw. - Słucham. - Chcę pana poinformować, że pani Aurora w każdą środę chodzi na cmentarz, a ostatnio spędza wiele godzin w domu na Paseo de Colom. Po pogrzebie Andreu Dolgut poczuł, że paląca szpila ciekawości nie daje mu spokoju. Dlaczego tylu ludzi opłakiwało śmierć jego ojca? Dlaczego jakaś kobieta postanowiła umrzeć razem z nim? Co takiego miał w sobie ojciec, czego on nigdy nie dostrzegł? Czy, kiedy on umrze, też będą go tak opłakiwać? 32

28 Dla zgłębienia tej tajemnicy postanowił przeprowadzić spokojne i dyskretne śledztwo i do tego celu wynajął prywatnego detektywa. Oddał mu klucze do mieszkania ojca, żeby wśród znajdujących się tam starych mebli i przedmiotów zrekonstruował dla niego jego przeszłość, i podał mu dane Aurory Villamari, gdyż ona mogła go naprowadzić na jakiś ślad. Chciał wiedzieć wszystko. Przez pięćdziesiąt sześć lat swego życia nigdy jeszcze nie czuł tak wielkiej ciekawości dla czegoś, co dla niego stanowiło tak małą wartość: dla swojej przeszłości. - Chciałbym pokazać panu parę osobistych rzeczy zmarłego, być może coś panu zasugerują - powiedział detektyw. - Niech pan posłucha, Gómez. Kiedy pan do mnie dzwoni, chcę konkretów, bo to pan ma wykonać robotę, nie ja. Czy to jasne? - Jak słońce, proszę pana. Bardzo przepraszam. Po zakończeniu rozmowy Andreu już miał przygotowany uśmiech powitalny dla nadchodzących właśnie gości. Tita, która usłyszała część rozmowy, zaniepokojona tym dziwnym telefonem pomyślała, że mąż zaczyna coś podejrzewać. Tego wieczoru była szczególnie delikatna, dyskretna i kokieteryjna. Detektyw Gómez znalazł w mieszkaniu Joana Dolguta wiele rzeczy, wszystkie zużyte i na pierwszy rzut oka bezwartościowe. Był to dom starego samotnika, człowieka poukładanego, wstrzemięźliwego i wrażliwego. Jego szafy stanowiły prawdziwy skarbiec wspomnień i skojarzeń. Można by długo rekonstruować to jedno życie i znaleźć w nim wiele ludzkich losów. Dlatego Gómez zadzwonił do Andreu, bo potrzebował z jego strony choć minimalnej pomocy. Już dotarł do pokrytych pleśnią czasu lat powojennych, i to był najbardziej odległy okres, na jaki natrafił w swoich poszukiwaniach.

29 Kiedy Joan Dolgut opuszczał Hiszpanię tamtego 28 lipca 1936 roku, jego ojciec obiecywał, że wkrótce po niego pośle; że to tylko parę tygodni u francuskich krewnych. Miał wtedy zaledwie czternaście lat, więc zgodził się bez szemrania, choć za nic w świecie nie chciał się z nim rozstawać. Rozumiał, że to atmosfera niepewności i paniki spowodowana wojną skłania ojca do wysłania go z tym pełnym niepokoju pośpiechem, i chociaż go uwielbiał i nie chciał się z nim rozstawać - był mu posłuszny. Byli zawsze razem, w dobrych i złych chwilach. Kiedy matka zmarła na niewykrytą w porę gruźlicę, nieszczęście połączyło ich z brutalną siłą. Wszystko albo prawie wszystko robili razem. Ojciec, mimo że praca w fabryce i zebrania w związku zawodowym zajmowały mu niemal cały dzień, stał się dla niego matką, ojcem i czym tylko należało. Joan Dolgut był po ojcu republikaninem, a po matce pianistą. Zanim zaczął mówić, potrafił już wystukać gamę na klawiszach cudzego rozstrojonego pianina, przy którym sadzała go matka. Muzykę miał zapisaną w duszy jeszcze przed urodzeniem. Chociaż w domu brakowało mu własnego instrumentu - na taki luksus nigdy nie mógł sobie pozwolić - udało mu się grę opanować perfekcyjnie. Dorastał w dzielnicy Barceloneta wśród zapachu ryb i zmierzchów, które obserwował ponad portowymi kramami, ponurymi sklepikami - złodziejami morskiego 34

30 błękitu, pełnymi worków i pak. Całe jego dziedzictwo to były złociste popołudnia, kiedy fale rozbijały się u stóp, słońce świeciło za plecami i niebo otwierało się na jego marzenia. Był dzieckiem wrażliwym, potrafił wiele czasu spędzać w ciszy, słuchając tylko dźwięków ze swego wewnętrznego świata. Razem z ojcem zawsze chodzili na koncerty, które orkiestra Pabla Casalsa przygotowywała dla robotników, wtedy wyobrażał sobie, że jest uczniem tego genialnego muzyka. Pablo Casals był jego idolem i wszystko, co na jego temat słyszał, widział lub czytał, notował w swoim szarym zeszycie w linie; ten człowiek wprowadzał go w stan spokoju, w którym czuł się dobrze, ale o tym bardzo trudno było mu rozmawiać z przyjaciółmi z dzielnicy. Chodził do szkoły salezjanów na Condal, opłacanej wielkim kosztem przez ojca, który wiedział dobrze, że jego Joan zajdzie dalej niż on. Codziennie robił tę samą trasę w rytm etiudy Chopina, dźwięczącej mu w głowie. Szedł przez Via Laietana aż do Palau de la Musica i tam, przed wejściem do sali koncertowej, wykonywał ukłon, wyobrażając sobie dzień, w którym będzie oklaskiwany tak samo jak Casals. W szkole wyśmiewano jego delikatność w sposobie wyrażania się i brak talentu do sportu, ale zawsze mógł liczyć na bezwarunkowe oparcie w braciszku zakonnym prowadzącym chór. Miasto tamtego popołudnia, w dzień swego wyjazdu, wspomina jak jeden wielki ciąg domów, nóg, oczu pełnych rozpaczy, zdanych na pastwę wściekłości i niesprawiedliwości. Fala przerażenia opadła na centrum Barcelony i powietrze było zatrute śmiercią i brakiem nadziei; wystartowała spirala zniszczenia i próbowała obrócić w proch czerwone flagi, które w różnych miejscach wznosiły się w górę. Ojciec zdołał poprzez zastępcę sekretarza związku zawodowego pracowników obróbki drewna, którego sam był członkiem, zdobyć glejt, umożliwiający dotarcie do granicy francuskiej bez większych problemów; miał nadzieję skorzystać z niewielkich ułatwień, jakich Francja udzielała republikanom. Zadzwonił do swoich kuzynek, starych panien z Cagnes-sur-Mer, i te niechętnie zgodziły się na 35

31 przyjęcie chłopca, pod warunkiem, że będzie im pomocny. Siatka stworzona przez przyjaciół ze związku miała wspierać Joana w drodze. I tak Joan Dolgut pożegnał się z ojcem i wsiadł do pociągu w kierunku Portbou, zabierając ze sobą dwie zmiany bielizny, trzy pospiesznie zrobione kanapki z kiełbasą, parę franków zdobytych w ostatniej chwili i mokry od łez ojcowski uścisk.

32 W ostatniej szufladzie szafy w mieszkaniu Dolguta detektyw Gómez znalazł głęboko ukryty wytarty plecak, a w nim stary glejt z republikańskimi pieczęciami, szary zeszyt w linie z notatkami i wycinkami z gazet sprzed wojny oraz parę listów od ojca datowanych na lata 1936 i 1937, w których opowiadał o krwawych bombardowaniach Barcelony przez samoloty włoskie i niemieckie, o chaosie panującym w mieście w tamtych dniach i prosił syna o cierpliwość i posłuszeństwo wobec ciotek. Tam też znalazł zdjęcie z okazji Pierwszej Komunii przedstawiające chłopca w marynarskim ubranku z rodzicami: ona, kobieta o słodkiej, szczerej twarzy, obok mężczyzna o szorstkim wyglądzie i jasnym spojrzeniu. Gómez przeglądał stary zeszyt stronę po stronie, wynotowując wszystko, co mogło mu się przydać, aż do samego końca, gdzie dziennik przybrał improwizowaną formę bolesnych impresji. Były tam opisy samotnych nocy dorastającego chłopca na obcej ziemi, jego pierwsze wrażenia po przekroczeniu francuskiej granicy, złe spojrzenia starych, nieznanych ciotek, które przyjęły go krzykliwie, z kłamliwymi tres bien i pełnymi fałszu całusami... a także... pierwsze szkice miłosnych wierszy. Zmysłowy tekst, pisany zapewne z rumieńcem na twarzy, opiewał z pasją pierwszy pocałunek tego chłopca-mężczyzny. 37

Dzięki ćwiczeniom z panią Suzuki w szkole Hagukumi oraz z moją mamą nauczyłem się komunikować za pomocą pisma. Teraz umiem nawet pisać na komputerze.

Dzięki ćwiczeniom z panią Suzuki w szkole Hagukumi oraz z moją mamą nauczyłem się komunikować za pomocą pisma. Teraz umiem nawet pisać na komputerze. Przedmowa Kiedy byłem mały, nawet nie wiedziałem, że jestem dzieckiem specjalnej troski. Jak się o tym dowiedziałem? Ludzie powiedzieli mi, że jestem inny niż wszyscy i że to jest problem. To była prawda.

Bardziej szczegółowo

Na skraju nocy & Jarosław Bloch Rok udostępnienia: 1994

Na skraju nocy & Jarosław Bloch Rok udostępnienia: 1994 Na skraju nocy & Jarosław Bloch Rok udostępnienia: 1994 NA SKRAJU NOCY Moje obrazy Na skraju nocy widziane oczyma dziecka Na skraju nocy życie wygląda inaczej Na moich obrazach...w nocy Życie w oczach

Bardziej szczegółowo

AUDIO / VIDEO (A 2 / B1 ) (wersja dla studenta) ROZMOWY PANI DOMU ROBERT KUDELSKI ( Pani domu, nr )

AUDIO / VIDEO (A 2 / B1 ) (wersja dla studenta) ROZMOWY PANI DOMU ROBERT KUDELSKI ( Pani domu, nr ) AUDIO / VIDEO (A 2 / B1 ) (wersja dla studenta) ROZMOWY PANI DOMU ROBERT KUDELSKI ( Pani domu, nr 4-5 2009) Ten popularny aktor nie lubi udzielać wywiadów. Dla nas jednak zrobił wyjątek. Beata Rayzacher:

Bardziej szczegółowo

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM KATARZYNA ŻYCIEBOSOWSKA POPICIU WYDAWNICTWO WAM Zamiast wstępu Za każdym razem, kiedy zaczynasz pić, czuję się oszukana i porzucona. Na początku Twoich ciągów alkoholowych jestem na Ciebie wściekła o to,

Bardziej szczegółowo

Avril Asgard Zapisane marzeniami

Avril Asgard Zapisane marzeniami Avril Asgard Zapisane marzeniami Avril Asgard Zapisane marzeniami 1 Tytuł Zapisane marzeniami Autor Avril Asgard Projekt okładki, zdjęcie do okładki, szata graficzna Avril Asgard Zdjęcia Silbe Gold&ArcSoftPrintCreations

Bardziej szczegółowo

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady,

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, Laura Mastalerz, gr. IV Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, w których mieszkały wraz ze swoimi rodzinami:

Bardziej szczegółowo

Miłosne Wierszyki. Noc nauczyła mnie marzyć. Gwiazdy miłością darzyć. Deszcz nauczył mnie szlochać A ty nauczyłeś mnie kochać!

Miłosne Wierszyki. Noc nauczyła mnie marzyć. Gwiazdy miłością darzyć. Deszcz nauczył mnie szlochać A ty nauczyłeś mnie kochać! Miłosne Wierszyki Noc nauczyła mnie marzyć. Gwiazdy miłością darzyć. Deszcz nauczył mnie szlochać A ty nauczyłeś mnie kochać! Miłość jedyna jest Miłość nie zna końca Miłość cierpliwa jest zawsze ufająca

Bardziej szczegółowo

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa-

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa- Przedstawienie Agata od kilku dni była rozdrażniona. Nie mogła jeść ani spać, a na pytania mamy, co się stało, odpowiadała upartym milczeniem. Nie chcesz powiedzieć? mama spojrzała na nią z troską. Agata

Bardziej szczegółowo

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku I Komunia Święta Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku Ktoś cię dzisiaj woła, Ktoś cię dzisiaj szuka, Ktoś wyciąga dzisiaj swoją dłoń. Wyjdź Mu na spotkanie Z miłym powitaniem, Nie lekceważ znajomości

Bardziej szczegółowo

POŻEGNANIE Z BLISKIMI

POŻEGNANIE Z BLISKIMI POŻEGNANIE Z BLISKIMI SPIS TREŚCI: Wprowadzenie Rozdział 1 POGRZEB Rozdział INNE SPOSOBY POŻEGNANIA 3 1 POŻEGNANIE Z BLISKIMI Wprowadzenie Czasami będziesz smutny, zły, będziesz płakać czy bać się tego,

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Jako mała dziewczynka miałam wiele marzeń. Chciałam pomagać innym ludziom. Szczególnie starzy, samotni

Bardziej szczegółowo

Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014

Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014 Imię i nazwisko Klasa III Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014 Zestaw humanistyczny Kurs fotografii Instrukcja dla ucznia 1. Wpisz swoje imię i nazwisko oraz klasę. 2. Bardzo uważnie czytaj tekst

Bardziej szczegółowo

TWÓRCZOŚĆ POETYCKA UCZNIÓW GIMNAZJUM NR 3

TWÓRCZOŚĆ POETYCKA UCZNIÓW GIMNAZJUM NR 3 TWÓRCZOŚĆ POETYCKA UCZNIÓW GIMNAZJUM NR 3 Wybór wierszy Wiktorii Molendy Żyjmy chwilą" Żyjmy chwilą, i łapmy momenty. Ludzie się mylą, Myśląc, że wiedzą, jacy jesteśmy. Kolekcjonujmy łzy, Ale tylko szczęścia,

Bardziej szczegółowo

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1)

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) Turysta: Dzień dobry! Kobieta: Dzień dobry panu. Słucham? Turysta: Jestem pierwszy raz w Krakowie i nie mam noclegu. Czy mogłaby mi Pani polecić jakiś hotel?

Bardziej szczegółowo

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA Tekst biblijny: Dz. Ap. 16,19 36 Tekst pamięciowy: Dz. Ap. 16,31 ( ) Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom. Bóg chce, abyś uwierzył w Jego Syna, Jezusa

Bardziej szczegółowo

Uprzejmie prosimy o podanie źródła i autorów w razie cytowania.

Uprzejmie prosimy o podanie źródła i autorów w razie cytowania. Tytuł: Marzenie Franka Kupki Tekst: Anna Cwojdzińska Ilustracje: Aleksandra Bugajewska Wydanie I, lipiec 2012 Text copyright Anna Cwojdzińska Illustration copyright Aleksandra Bugajewska Uprzejmie prosimy

Bardziej szczegółowo

MAŁA JADWINIA nr 11. o mała Jadwinia p. dodatek do Jadwiżanki 2 (47) Opracowała Daniela Abramczuk

MAŁA JADWINIA nr 11. o mała Jadwinia p. dodatek do Jadwiżanki 2 (47) Opracowała Daniela Abramczuk o mała Jadwinia p MAŁA JADWINIA nr 11 Opracowała Daniela Abramczuk Zdjęcie na okładce Julia na huśtawce pochodzą z książeczki Julia święta Urszula Ledóchowska za zgodą Wydawnictwa FIDES. o Mała Jadwinia

Bardziej szczegółowo

Spacer? uśmiechnął się zając. Mógłbyś używać nóg do bardziej pożytecznych rzeczy.

Spacer? uśmiechnął się zając. Mógłbyś używać nóg do bardziej pożytecznych rzeczy. Zając wychodził z siebie ze złości i krzyczał: Biegniemy jeszcze raz, jeszcze raz wkoło! Nie ma sprawy, odparł jeż, Ile razy masz ochotę. Biegał więc zając siedemdziesiąt trzy razy, a jeż ciągle dotrzymywał

Bardziej szczegółowo

to myśli o tym co teraz robisz i co ja z Tobą

to myśli o tym co teraz robisz i co ja z Tobą DZIEŃ BEZ CIEBIE Dzień bez Ciebie Dzień bez Ciebie jakoś tak szary to brak mej części i mało widzę co istnieje najpiękniej gdy nie błyszczą Twe słowa tylko przy Tobie nie wiem czy się martwić to myśli

Bardziej szczegółowo

VIII TO JUŻ WIESZ! ĆWICZENIA GRAMATYCZNE I NIE TYLKO

VIII TO JUŻ WIESZ! ĆWICZENIA GRAMATYCZNE I NIE TYLKO VIII TO JUŻ WIESZ! ĆWICZENIA GRAMATYCZNE I NIE TYLKO I. Proszę wybrać odpowiednie do rysunku zdanie. 0. On wsiada do autobusu. On wysiada z autobusu. On jedzie autobusem. 1. On wsiada do tramwaju. On

Bardziej szczegółowo

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca Autor wiersza: Anna Sobotka PATRON Każdy patron to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie Pani Ania. Mądra, dobra i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca uszczęśliwić mnie umiała. Myśli moje do Niej

Bardziej szczegółowo

W obecnej chwili w schronisku znajdują same psy, ale można oddać pod opiekę również inne zwierzęta, które czekają na nowy dom.

W obecnej chwili w schronisku znajdują same psy, ale można oddać pod opiekę również inne zwierzęta, które czekają na nowy dom. W obecnej chwili w schronisku znajdują same psy, ale można oddać pod opiekę również inne zwierzęta, które czekają na nowy dom. Mogą to być koty: Gdyby również zaszła taka potrzeba zaopiekowalibyśmy się

Bardziej szczegółowo

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne historie. Tą osobą jest Maryja, mama Pana Jezusa. Maryja opowiada

Bardziej szczegółowo

Odzyskajcie kontrolę nad swoim losem

Odzyskajcie kontrolę nad swoim losem Odzyskajcie kontrolę nad swoim losem Mocno wierzę w szczęście i stwierdzam, że im bardziej nad nim pracuję, tym więcej go mam. Thomas Jefferson Czy zadaliście już sobie pytanie, jaki jest pierwszy warunek

Bardziej szczegółowo

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków,

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, którzy twierdzą, że właściwie w ogóle nie rozmawiają ze swoimi dziećmi, odkąd skończyły osiem czy dziewięć lat. To może wyjaśniać, dlaczego przesiadują

Bardziej szczegółowo

a przez to sprawimy dużo radości naszym rodzicom. Oprócz dobrych ocen, chcemy dbać o zdrowie: uprawiać ulubione dziedziny sportu,

a przez to sprawimy dużo radości naszym rodzicom. Oprócz dobrych ocen, chcemy dbać o zdrowie: uprawiać ulubione dziedziny sportu, IMIENINY ŚWIĘTEGO STANISŁAWA KOSTKI- -Patrona dzieci i młodzieży (8 września) Opracowała: Teresa Mazik Początek roku szkolnego wiąże się z różnymi myślami: wracamy z jednej strony do minionych wakacji

Bardziej szczegółowo

BURSZTYNOWY SEN. ALEKSANDRA ADAMCZYK, 12 lat

BURSZTYNOWY SEN. ALEKSANDRA ADAMCZYK, 12 lat BURSZTYNOWY SEN ALEKSANDRA ADAMCZYK, 12 lat Jestem bursztynnikiem. Myślę, że dobrym bursztynnikiem. Mieszkam w Gdańsku, niestety, niewiele osób mnie docenia. Jednak jestem znany z moich dziwnych snów.

Bardziej szczegółowo

Hektor i tajemnice zycia

Hektor i tajemnice zycia François Lelord Hektor i tajemnice zycia Przelozyla Agnieszka Trabka WYDAWNICTWO WAM Był sobie kiedyś chłopiec o imieniu Hektor. Hektor miał tatę, także Hektora, więc dla odróżnienia rodzina często nazywała

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 To jest moje ukochane narzędzie, którym posługuję się na co dzień w Fabryce Opowieści, kiedy pomagam swoim klientom - przede wszystkim przedsiębiorcom, właścicielom firm, ekspertom i trenerom - w taki

Bardziej szczegółowo

HISTORIA TABITY. Służ Bogu tam, gdzie jesteś I. WSTĘP. Tekst biblijny: Dz. Ap. 9,36 41. Tekst pamięciowy: Psalm 100,2; Kol. 3,23

HISTORIA TABITY. Służ Bogu tam, gdzie jesteś I. WSTĘP. Tekst biblijny: Dz. Ap. 9,36 41. Tekst pamięciowy: Psalm 100,2; Kol. 3,23 HISTORIA TABITY Tekst biblijny: Dz. Ap. 9,36 41 Tekst pamięciowy: Psalm 100,2; Kol. 3,23 Służcie Panu z radością ( ) Cokolwiek czynicie, z duszy czyńcie jako dla Pana, a nie dla ludzi. Służ Bogu tam, gdzie

Bardziej szczegółowo

Prywatny Rubikon. Esterko zaczął po chwili niepewnie

Prywatny Rubikon. Esterko zaczął po chwili niepewnie Prywatny Rubikon Ten dzień miał być inny, szczególny. W tym dniu miała się rozstrzygnąć jego przyszłość. Nigdy jeszcze w jego życiu nie zależało tak wiele od tak niewielu słów i tak niewielu minut. Jednak

Bardziej szczegółowo

Kielce, Drogi Mikołaju!

Kielce, Drogi Mikołaju! I miejsce Drogi Mikołaju! Kielce, 02.12.2014 Mam na imię Karolina, jestem uczennicą klasy 5b Szkoły Podstawowej nr 15 w Kielcach. Uczę się dobrze. Zbliża się 6 grudnia. Tak jak każde dziecko, marzę o tym,

Bardziej szczegółowo

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka 1 Bóg Ojciec kocha każdego człowieka Bóg kocha mnie, takiego jakim jestem. Raduje się każdym moim gestem. Alleluja Boża radość mnie rozpiera, uuuu (słowa piosenki religijnej) SŁOWA KLUCZE Bóg Ojciec Bóg

Bardziej szczegółowo

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY Często będę Ci mówić, że to ważna lekcja, ale ta jest naprawdę ważna! Bez niej i kolejnych trzech, czyli całego pierwszego tygodnia nie dasz rady zacząć drugiego. Jeżeli czytałaś wczorajszą lekcję o 4

Bardziej szczegółowo

3 dzień: Poznaj siebie, czyli współmałżonek lustrem

3 dzień: Poznaj siebie, czyli współmałżonek lustrem 3 dzień: Poznaj siebie, czyli współmałżonek lustrem Trzeba wierzyć w to, co się robi i robić to z entuzjazmem. Modlić się to udać się na pielgrzymkę do wewnętrznego sanktuarium, aby tam uwielbiać Boga

Bardziej szczegółowo

Prawdziwa miłość ani nie poucza, ani nie straszy.

Prawdziwa miłość ani nie poucza, ani nie straszy. 5 6 Tyle nam powiedział Święty Paweł, jaka może być miłość: cierpliwa, wytrwała... Widzimy taką miłość w życiu między ludźmi. Możemy ją opisać, używając słów mniej lub bardziej udanych, ale można się zgubić

Bardziej szczegółowo

Paulina Grzelak MAGICZNY ŚWIAT BAJEK

Paulina Grzelak MAGICZNY ŚWIAT BAJEK Paulina Grzelak MAGICZNY ŚWIAT BAJEK Copyright by Paulina Grzelak & e-bookowo Grafika na okładce: shutterstock Projekt okładki: e-bookowo ISBN 978-83-7859-450-5 Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie

Bardziej szczegółowo

Spersonalizowany Plan Biznesowy

Spersonalizowany Plan Biznesowy Spersonalizowany Plan Biznesowy Zarabiaj pieniądze poprzez proste dzielenie się tym unikalnym pomysłem. DUPLIKOWANIE TWOJEGO BIZNESU EN101 W En101, usiłowaliśmy wyjąć zgadywanie z marketingu. Poniżej,

Bardziej szczegółowo

DOROTA WIECZOREK DOTYK MROKU

DOROTA WIECZOREK DOTYK MROKU DOROTA WIECZOREK DOTYK MROKU PROLOG PROLOG Tramwaj numer 6 jadący z centrum Gdańska w kierunku Oliwy był prawie pusty, jak zwykle o tak późnej porze zegar elektroniczny wiszący nad kabiną motorniczego

Bardziej szczegółowo

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Polska Szkoła Sobotnia im. Jana Pawla II w Worcester Opracował: Maciej Liegmann 30/03hj8988765 03/03/2012r. Wspólna decyzja? Anglia i co dalej? Ja i Anglia. Wielka

Bardziej szczegółowo

Pultusk24 Walentynkowe wiersze

Pultusk24 Walentynkowe wiersze Walentynka nr 1 To nasze pierwsze Walentynki po ślubie, a ja to święto niesłychanie lubię. W dniu zakochanych 14 lutego Zdarzyć się może coś wyjątkowego. Składam Ci więc Mężu z serca wprost życzenia, by

Bardziej szczegółowo

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem!

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem! Proszę bardzo!...książka z przesłaniem! Przesłanie, które daje odpowiedź na pytanie co ja tu właściwie robię? Przesłanie, które odpowie na wszystkie twoje pytania i wątpliwości. Z tej książki dowiesz się,

Bardziej szczegółowo

Joanna Charms. Domek Niespodzianka

Joanna Charms. Domek Niespodzianka Joanna Charms Domek Niespodzianka Pomysł na lato Była sobie panna Lilianna. Tak, w każdym razie, zwracała się do niej ciotka Małgorzata. - Dzień dobry, Panno Lilianno. Czy ma Panna ochotę na rogalika z

Bardziej szczegółowo

miłość, wierność i uczciwość przed obliczem Boga dnia. o godzinie w Kościele... w... Na tą uroczystość zapraszają W.P. Rodzice i Narzeczeni

miłość, wierność i uczciwość przed obliczem Boga dnia. o godzinie w Kościele... w... Na tą uroczystość zapraszają W.P. Rodzice i Narzeczeni Wybór tekstu zaproszenia 1. Ku radości przyjaciół, za pozwoleniem najbliższych, rozpoczynają wspólna drogę życia Panna Młoda: imię i nazwisko i Pan Młody: imię i nazwisko miłość, wierność i uczciwość przed

Bardziej szczegółowo

Jezus Wspaniałym Nauczycielem

Jezus Wspaniałym Nauczycielem Jezus Wspaniałym Nauczycielem Biblia dla Dzieci przedstawia Autor: Edward Hughes Ilustracje: Byron Unger; Lazarus Redakcja: E. Frischbutter; Sarah S. Tłumaczenie: Katarzyna Gablewska Druk i oprawa: Bible

Bardziej szczegółowo

ZACZNIJ ŻYĆ ŻYCIEM, KTÓRE KOCHASZ!

ZACZNIJ ŻYĆ ŻYCIEM, KTÓRE KOCHASZ! ZACZNIJ ŻYĆ ŻYCIEM, KTÓRE KOCHASZ! Ewa Kozioł O CZYM BĘDZIE WEBINAR? - Porozmawiamy o nawyku, który odmieni wasze postrzeganie dnia codziennego; - Przekonam Cię do tego abyś zrezygnowała z pefekcjonizmu,

Bardziej szczegółowo

Andrzej Dembończyk. KANDYDATKI NA ŻONĘ i inne scenariusze

Andrzej Dembończyk. KANDYDATKI NA ŻONĘ i inne scenariusze Andrzej Dembończyk KANDYDATKI NA ŻONĘ i inne scenariusze Copyright by Andrzej Dembończyk & e-bookowo Grafika na okładce: shutterstock Projekt okładki: e-bookowo ISBN 978-83-7859-509-0 Wydawca: Wydawnictwo

Bardziej szczegółowo

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej.

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. 34-letnia Emilia Zielińska w dniu 11 kwietnia 2014 otrzymała nowe życie - nerkę

Bardziej szczegółowo

SCENARIUSZ Z UROCZYSTOŚCI Z OKAZJI DNIA MATKI I OJCA

SCENARIUSZ Z UROCZYSTOŚCI Z OKAZJI DNIA MATKI I OJCA SCENARIUSZ Z UROCZYSTOŚCI Z OKAZJI DNIA MATKI I OJCA Temat: Uroczystość z okazji Dnia Matki i Ojca PROGRAM UROCZYSTOŚCI: 1. Wiersz Powitanie Dziś piękny dzień Kochani - to wasze święto kochani więc Was

Bardziej szczegółowo

Pewien człowiek miał siedmiu synów, lecz ciągle nie miał córeczki, choć

Pewien człowiek miał siedmiu synów, lecz ciągle nie miał córeczki, choć troszeczkę, z każdego kubeczka wypiła łyczek, do ostatniego kubeczka rzuciła zaś obrączkę, którą zabrała ze sobą. Nagle usłyszała trzepot piór i poczuła podmuch powietrza. Karzełek powiedział: Panowie

Bardziej szczegółowo

Pomyślności i radości, Szczęścia w kartach i miłości, W dzień słoneczny i po zmroku Chcę Ci życzyć w Nowym Roku.

Pomyślności i radości, Szczęścia w kartach i miłości, W dzień słoneczny i po zmroku Chcę Ci życzyć w Nowym Roku. Nowy rok Nowy Rok Pomyślności i radości, Szczęścia w kartach i miłości, W dzień słoneczny i po zmroku Chcę Ci życzyć w Nowym Roku. Huczą petardy i gra muzyka, Stary rok mija, za las umyka, Cóż w tym dziwnego,

Bardziej szczegółowo

Dzień dobry, panie Piotrze.

Dzień dobry, panie Piotrze. Staś był taki nieśmiały, że kiedy przyszedł listonosz, żeby doręczyć mu list, wstydził się powiedzieć dzień dobry. Staś lubił listonosza. Chciał z nim porozmawiać. Ale nie potrafił zdobyć się na odwagę.

Bardziej szczegółowo

Świat naszym domem. Mała Jadwinia nr 29

Świat naszym domem. Mała Jadwinia nr 29 o mała p Mała Jadwinia nr 29 Świat naszym domem Cieszę się, Boże, z serca całego, żeś dał świat piękny dla dziecka Twego. Nie będę śmiecić, mój dobry Panie, Niech ten świat zawsze pięknym zostanie. Opracowała

Bardziej szczegółowo

Kto chce niech wierzy

Kto chce niech wierzy Kto chce niech wierzy W pewnym miejscu, gdzie mieszka Bóg pojawił się mały wędrowiec. Przysiadł na skale i zapytał: Zechcesz Panie ze mną porozmawiać? Bóg popatrzył i tak odpowiedział: mam wiele czasu,

Bardziej szczegółowo

Dowód osobisty. Dowód osobisty mówi, kim jesteś, jakie masz imię i nazwisko, gdzie mieszkasz. Dowód osobisty mówi, że jesteś obywatelem Polski.

Dowód osobisty. Dowód osobisty mówi, kim jesteś, jakie masz imię i nazwisko, gdzie mieszkasz. Dowód osobisty mówi, że jesteś obywatelem Polski. Dowód osobisty Dowód osobisty mówi, kim jesteś, jakie masz imię i nazwisko, gdzie mieszkasz. Dowód osobisty mówi, że jesteś obywatelem Polski. Dowód osobisty musi posiadać każdy, kto ma 18 lat. Dowód osobisty

Bardziej szczegółowo

Magdalena Bladocha. Marzenie... Gimnazjum im. Jana Pawła II w Mochach

Magdalena Bladocha. Marzenie... Gimnazjum im. Jana Pawła II w Mochach Magdalena Bladocha Marzenie... Gimnazjum im. Jana Pawła II w Mochach Dawno, dawno temu, a może całkiem niedawno. Za siedmioma morzami i za siedmioma górami, a może całkiem blisko tuż obok ciebie mieszkała

Bardziej szczegółowo

MODLITWY. Autorka: Anna Młodawska (Leonette)

MODLITWY. Autorka: Anna Młodawska (Leonette) MODLITWY BLOG MOTYWACYJNY www.leonette.pl Panie, Ty wiesz o najsłodszych mych wspomnieniach, Panie, Ty wiesz o największych mych marzeniach, Panie, Ty wiesz czego dzisiaj tak żałuję, Panie, Ty wiesz czego

Bardziej szczegółowo

Lekcja 9 Charakter, osobowość

Lekcja 9 Charakter, osobowość Lekcja 9 Charakter, osobowość 2 Wysłuchaj słówek i zwrotów wraz z ich polskim tłumaczeniem, powtarzaj je za lektorem. Następnie wysłuchaj zdań ilustrujących ich prawidłowe użycie. niezależny (-a) W wieku

Bardziej szczegółowo

Jaki jest Twój ulubiony dzień tygodnia? Czy wiesz jaki dzień tygodnia najbardziej lubią Twoi bliscy?

Jaki jest Twój ulubiony dzień tygodnia? Czy wiesz jaki dzień tygodnia najbardziej lubią Twoi bliscy? Kogo podziwiasz dzisiaj, a kogo podziwiałeś w przeszłości? Jaki jest Twój ulubiony dzień tygodnia? Czy wiesz jaki dzień tygodnia najbardziej lubią Twoi bliscy? Jaka jest Twoja ulubiona potrawa? Czy wiesz

Bardziej szczegółowo

SZLACHETNA PACZKA DORĘCZONA!

SZLACHETNA PACZKA DORĘCZONA! SZLACHETNA PACZKA DORĘCZONA! Po dwutygodniowej zbiórce w naszej szkole doręczyliśmy już po raz drugi Szlachetną Paczkę ( w ilości 11 wypełnionych po brzegi pudeł) do jednej z potrzebujących rodzin w Mysłowicach

Bardziej szczegółowo

Koszmar Zdrady. Jak sprawdzić czy to już zdrada, czy jeszcze niewinny flirt? Odkryj szybki i potwierdzony sposób na sprawdzenie swoich obaw.

Koszmar Zdrady. Jak sprawdzić czy to już zdrada, czy jeszcze niewinny flirt? Odkryj szybki i potwierdzony sposób na sprawdzenie swoich obaw. Koszmar Zdrady Jak sprawdzić czy to już zdrada, czy jeszcze niewinny flirt? Odkryj szybki i potwierdzony sposób na sprawdzenie swoich obaw. Przejmij stery swojego życia. 1 Czy mój partner jest mi wierny?

Bardziej szczegółowo

Podziękowania naszych podopiecznych:

Podziękowania naszych podopiecznych: Podziękowania naszych podopiecznych: W imieniu swoim jak i moich rodziców składam ogromne podziękowanie Stowarzyszeniu za pomoc finansową. Dzięki działaniu właśnie tego Stowarzyszenia osoby niepełnosprawne

Bardziej szczegółowo

Powojenna historia mojej miejscowości. W dniu 31 maja 2010 r. przeprowadziłam wywiad z Panem Władysławem.

Powojenna historia mojej miejscowości. W dniu 31 maja 2010 r. przeprowadziłam wywiad z Panem Władysławem. Powojenna historia mojej miejscowości -Chełmiec- W dniu 31 maja 2010 r. przeprowadziłam wywiad z Panem Władysławem. -Chciałabym na początku aby powiedział Pan kilka słów o sobie. -Witam Panią! Nazywam

Bardziej szczegółowo

Konspekt szkółki niedzielnej propozycja Niedziela przedpostna Estomihi

Konspekt szkółki niedzielnej propozycja Niedziela przedpostna Estomihi Centrum Misji i Ewangelizacji / www.cme.org.pl Konspekt szkółki niedzielnej propozycja Niedziela przedpostna Estomihi Główna myśl: Bądź naśladowcą Jezusa Tekst: Mk 8,34 Jezus zapowiada swoją śmierć i zmartwychwstanie

Bardziej szczegółowo

SKALA ZDOLNOŚCI SPECJALNYCH W WERSJI DLA GIMNAZJUM (SZS-G) SZS-G Edyta Charzyńska, Ewa Wysocka, 2015

SKALA ZDOLNOŚCI SPECJALNYCH W WERSJI DLA GIMNAZJUM (SZS-G) SZS-G Edyta Charzyńska, Ewa Wysocka, 2015 SKALA ZDOLNOŚCI SPECJALNYCH W WERSJI DLA GIMNAZJUM (SZS-G) SZS-G Edyta Charzyńska, Ewa Wysocka, 2015 INSTRUKCJA Poniżej znajdują się twierdzenia dotyczące pewnych cech, zachowań, umiejętności i zdolności,

Bardziej szczegółowo

Olaf Tumski: Tomkowe historie 3. Copyright by Olaf Tumski & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Zbigniew Borusiewicz ISBN

Olaf Tumski: Tomkowe historie 3. Copyright by Olaf Tumski & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Zbigniew Borusiewicz ISBN Olaf Tumski Olaf Tumski: Tomkowe historie 3 Copyright by Olaf Tumski & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Zbigniew Borusiewicz ISBN 978-83-63080-60-0 Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo Kontakt:

Bardziej szczegółowo

Jak tworzyć mapy myśli

Jak tworzyć mapy myśli 1 Irena Sidor-Rangełow Naucz się w 7 godzin: Jak tworzyć mapy myśli 2 Copyright by Irena Sidor-Rangełowa, Anna Gergana Rangełow, Slavcho Rangelov Projekt okładki Slavcho Rangelov ISBN: 978-83-935157-0-7

Bardziej szczegółowo

Płacz niemowląt. Ponieważ niemowlęta nie umieją mówić, używają płaczu jako środka wyrazu i komunikowania swoich potrzeb.

Płacz niemowląt. Ponieważ niemowlęta nie umieją mówić, używają płaczu jako środka wyrazu i komunikowania swoich potrzeb. Płacz niemowląt Wprowadzenie Wszystkie niemowlęta płaczą, zwłaszcza w ciągu pierwszych paru tygodni po urodzeniu. Płaczą, kiedy czegoś potrzebują, ale nie zawsze oznacza to, że dzieje się coś złego. Czasem

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Cuda Pana Jezusa

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Cuda Pana Jezusa Biblia dla Dzieci przedstawia Cuda Pana Jezusa Autor: Edward Hughes Ilustracje: Byron Unger; Lazarus Redakcja: E. Frischbutter; Sarah S. Tłumaczenie: Katarzyna Gablewska Druk i oprawa: Bible for Children

Bardziej szczegółowo

Krystyna Wajda Horodko. Opowieści spod złocistej. Kraina Wodospadów. Moim dorosłym już dzieciom: Natalii, Filipkowi i Jakubowi

Krystyna Wajda Horodko. Opowieści spod złocistej. Kraina Wodospadów. Moim dorosłym już dzieciom: Natalii, Filipkowi i Jakubowi 2 Krystyna Wajda Horodko Opowieści spod złocistej tęczy Kraina Wodospadów Moim dorosłym już dzieciom: Natalii, Filipkowi i Jakubowi 4 K o s z a l i n 2013 by Krystyna Wajda, Koszalin 2013 ISBN 978-83-64234-09-5

Bardziej szczegółowo

Mam jednak nadzieję, że te ćwiczenia Ci się przydadzą :)

Mam jednak nadzieję, że te ćwiczenia Ci się przydadzą :) Przygotowałam dla Ciebie trzy ćwiczenia, które mogą pomóc Ci pisać w oryginalny sposób. Niestety, każdy z nas inaczej postrzega oryginalność dlatego ja zajęłam się tylko tym, co udało mi się rozpracować.

Bardziej szczegółowo

Grzech psuje. Wszyscy odstąpili od Boga, wszyscy popełnili zło. Nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego. (List do Rzymian 3, 12)

Grzech psuje. Wszyscy odstąpili od Boga, wszyscy popełnili zło. Nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego. (List do Rzymian 3, 12) Spotkanie 2 Grzech psuje moją przyjaźń z Bogiem Wszyscy odstąpili od Boga, wszyscy popełnili zło. Nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego. (List do Rzymian 3, 12) Dobra Nowina głosi, że Bóg

Bardziej szczegółowo

Scena w pokoju terapeutycznym. Zuza wchodzi na scenę, gdzie czeka na nią czytająca książkę zaprzyjaźniona terapeutka- Blanka.

Scena w pokoju terapeutycznym. Zuza wchodzi na scenę, gdzie czeka na nią czytająca książkę zaprzyjaźniona terapeutka- Blanka. Scena w pokoju terapeutycznym. wchodzi na scenę, gdzie czeka na nią czytająca książkę zaprzyjaźniona terapeutka-. Witaj Zuzka, siadaj. Co cię do mnie sprowadza? Nastolatka znajduje sobie miejsce na podłodze

Bardziej szczegółowo

Odkrywam Muzeum- Zamek w Łańcucie. Przewodnik dla osób ze spektrum autyzmu

Odkrywam Muzeum- Zamek w Łańcucie. Przewodnik dla osób ze spektrum autyzmu Odkrywam Muzeum- Zamek w Łańcucie Przewodnik dla osób ze spektrum autyzmu Dzisiaj odwiedzę Muzeum- Zamek w Łańcucie! Zamek w Łańcucie był domem dwóch rodzin. Zamek wybudował czterysta lat temu książę Stanisław

Bardziej szczegółowo

Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik.

Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik. Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik. Panie Adamie, test przesiewowy i test potwierdzenia wykazały, że jest pan zakażony wirusem HIV. MAM AIDS??! Wiemy teraz, że jest

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni Biblia dla Dzieci przedstawia Kobieta Przy Studni Autor: Edward Hughes Ilustracje: Lazarus Redakcja: Ruth Klassen Tłumaczenie: Joanna Kowalska Druk i oprawa: Bible for Children www.m1914.org 2014 Bible

Bardziej szczegółowo

Życzenia urodzinowe. dla dziewczyny. Życzę Ci jak najwięcej takich chwil, w których z uśmiechem na twarzy mogłabyś powiedzieć: JESTEM SZCZĘŚLIWA!

Życzenia urodzinowe. dla dziewczyny. Życzę Ci jak najwięcej takich chwil, w których z uśmiechem na twarzy mogłabyś powiedzieć: JESTEM SZCZĘŚLIWA! dla dziewczyny Co roku kocham mocniej i pamiętam tak samo. Jedno jest w życiu szczęście, kochać i być kochanym. Z okazji urodzin życzę Ci aby każdy dzień miał kształt Twoich marzeń. Z okazji urodzin życzę

Bardziej szczegółowo

Skrajne ubóstwo. 2717 rodzin włączonych do projektu. 33% z nich to rodziny dotknięte chorobą. żyje w skrajnym ubóstwie. bądź niepełnosprawnością.

Skrajne ubóstwo. 2717 rodzin włączonych do projektu. 33% z nich to rodziny dotknięte chorobą. żyje w skrajnym ubóstwie. bądź niepełnosprawnością. Skrajne ubóstwo 2717 rodzin włączonych do projektu żyje w skrajnym ubóstwie. 33% z nich to rodziny dotknięte chorobą bądź niepełnosprawnością. tyle, co na papierosy 66% rodzin włączonych do Paczki w 2013

Bardziej szczegółowo

Bangsi mieszkał na Grenlandii. Ogromnej, lodowatej

Bangsi mieszkał na Grenlandii. Ogromnej, lodowatej Bangsi mieszkał na Grenlandii. Ogromnej, lodowatej wyspie, białej jak jego futerko. Pewnego wieczoru miś usiadł na górce i patrzył przed siebie. To, co podziwiał, było niebieskie i pełne gwiazd. Miś nie

Bardziej szczegółowo

Pielgrzymka,18.01. 2013. Kochana Mamo!

Pielgrzymka,18.01. 2013. Kochana Mamo! Pielgrzymka,18.01. 2013 Kochana Mamo! Na początku mego listu chciałbym Ci podziękować za wiedzę, którą mi przekazałaś. Wiedza ta jest niesamowita i wielka. Cudownie ją opanowałem i staram się ją dobrze

Bardziej szczegółowo

Zasady Byłoby bardzo pomocne, gdyby kwestionariusz został wypełniony przed 3 czerwca 2011 roku.

Zasady Byłoby bardzo pomocne, gdyby kwestionariusz został wypełniony przed 3 czerwca 2011 roku. Opieka zdrowotna przyjazna dziecku - Dzieci i młodzież: powiedz nam co myślisz! Rada Europy jest międzynarodową organizacją, którą tworzy 47 krajów członkowskich. Jej działania obejmują 150 milionów dzieci

Bardziej szczegółowo

Konspekt szkółki niedzielnej propozycja 1. niedziela po Epifanii

Konspekt szkółki niedzielnej propozycja 1. niedziela po Epifanii Centrum Misji i Ewangelizacji / www.cme.org.pl Konspekt szkółki niedzielnej propozycja 1. niedziela po Epifanii Główna myśl: Pan Jezus chce być blisko każdego z nas. Tekst: Mt 3,13-17: Chrzest Jezusa Wiersz:

Bardziej szczegółowo

Znamy dobre maniery. W tym roku laureatkami konkursu, a tym samym uczennicami, które doskonale znają dobre maniery zostały:

Znamy dobre maniery. W tym roku laureatkami konkursu, a tym samym uczennicami, które doskonale znają dobre maniery zostały: Znamy dobre maniery Od kilku lat w tradycję naszej szkoły wpisał się Konkurs Wiedzy o Savoir-Vivre Obycie umila życie propagujący prawidłowe wzorce zachowania. W dniu 21.03.2016 r. przeprowadzony został

Bardziej szczegółowo

Początek jest zawsze trudny

Początek jest zawsze trudny Początek jest zawsze trudny Pierwsze dni w przedszkolu są przeżyciem zarówno dla dziecka jak i jego rodziców. Dziecko prawie na cały dzień musi się rozstać z rodzicami, pozostając samo w nowym miejscu,

Bardziej szczegółowo

Zatem może wyjaśnijmy sobie na czym polega różnica między człowiekiem świadomym, a Świadomym.

Zatem może wyjaśnijmy sobie na czym polega różnica między człowiekiem świadomym, a Świadomym. KOSMICZNA ŚWIADOMOŚĆ Kiedy mowa jest o braku świadomi, przeciętny człowiek najczęściej myśli sobie: O czym oni do licha mówią? Czy ja nie jesteś świadomy? Przecież widzę, słyszę i myślę. Tak mniej więcej

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Noe i Potop

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Noe i Potop Biblia dla Dzieci przedstawia Noe i Potop Autor: Edward Hughes Ilustracje: Byron Unger; Lazarus Redakcja: M. Maillot; Tammy S. Tłumaczenie: Katarzyna Gablewska Druk i oprawa: Bible for Children www.m1914.org

Bardziej szczegółowo

16. niedziela po Trójcy Świętej

16. niedziela po Trójcy Świętej Centrum Misji i Ewangelizacji/ www.cme.org.pl 16. niedziela po Trójcy Świętej Główna myśl: Pan Jezus pociesza Tekst: J 11,1,3,17-27 Wskrzeszenie Łazarza Wiersz: Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem

Bardziej szczegółowo

DOBRE MANIERY. DOBRE MANIERY: zachowanie społecznie właściwe. ETYKIETA: powszechnie przyjęte zasady właściwego zachowania.

DOBRE MANIERY. DOBRE MANIERY: zachowanie społecznie właściwe. ETYKIETA: powszechnie przyjęte zasady właściwego zachowania. DOBRE MANIERY DOBRE MANIERY: zachowanie społecznie właściwe. ETYKIETA: powszechnie przyjęte zasady właściwego zachowania. GRZECZNOŚĆ: dobre maniery i taktowne zachowanie. Dobre maniery świadczą o szacunku

Bardziej szczegółowo

1.2. Karta pracy. 1. Wklej nazwy emocji pod odpowiednimi obrazkami. złość zdziwienie smutek wściekłość. radość zaciekawienie strach spokój

1.2. Karta pracy. 1. Wklej nazwy emocji pod odpowiednimi obrazkami. złość zdziwienie smutek wściekłość. radość zaciekawienie strach spokój Radzenie sobie ze stresem Karty pracy A 1.2 Co tu widzę (patrz A1.1, s. 3) 1. Wklej nazwy emocji pod odpowiednimi obrazkami. złość zdziwienie smutek wściekłość radość zaciekawienie strach spokój znudzenie

Bardziej szczegółowo

4. po Wielkanocy CANTATE

4. po Wielkanocy CANTATE Centrum Misji i Ewangelizacji / www.cme.org.pl 4. po Wielkanocy CANTATE Główna myśl: Wysławiaj Boga! Wiersz przewodni: Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi. Mt 11,25a Fragment biblijny: Jezus wysławia

Bardziej szczegółowo

JEAN GUITTON (1901-1995) Daj mi, Boże, pokój, pogodę ducha i radość

JEAN GUITTON (1901-1995) Daj mi, Boże, pokój, pogodę ducha i radość Niech będą błogosławione wszystkie drogi, Proste, krzywe i dookolne, Jeżeli prowadzą do Ciebie, Albowiem moja dusza bardziej tęskni za Tobą, Niż tęsknią nocni stróże, pokryci rosą, Za wschodzącym słońcem.

Bardziej szczegółowo

Tak wygląda biuro Oriflame Polska od środka

Tak wygląda biuro Oriflame Polska od środka Tak wygląda biuro Oriflame Polska od środka Gdyby, to była mafia już bym nie żyła... Oto jak z koleżankami otrzymujemy kosmetyki, bawimy się wyśmienicie i jeszcze przy tym zarabiamy (oraz jak możesz do

Bardziej szczegółowo

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 )

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) Klient: Dzień dobry panu! Pracownik: Dzień dobry! W czym mogę pomóc? Klient: Pierwsza sprawa: jestem Włochem i nie zawsze jestem pewny, czy wszystko

Bardziej szczegółowo

NIE BLEDNIJ, KORALICZKU!

NIE BLEDNIJ, KORALICZKU! NIE BLEDNIJ, KORALICZKU! W ogrodzie pojawiła się mamusia Piotra i zabrała syna do domu. Chłopak szepnął Karolci, by nikomu nie mówiła o ich przygodzie. Dziewczynka też wracała do domu. Spotkała tatusia,

Bardziej szczegółowo

TO BYŁA BARDZO DŁUGA NOC

TO BYŁA BARDZO DŁUGA NOC BIG DAY Teksty do utworów z albumu: TO BYŁA BARDZO DŁUGA NOC Wszelkie prawa zastrzeżone ZAIKS/BIEM 1998/1999 www.bigday.pl Jasnowidz (sł.: M. Ciurapiński) A kiedy płatki powiek skryją oczy Nie zawsze Mleczna

Bardziej szczegółowo

Dzieci to cud! A jak są dzieci, to jest już naprawdę cud". Proszę nam opowiedzieć o tym swoim Cudzie. Don Bosco

Dzieci to cud! A jak są dzieci, to jest już naprawdę cud. Proszę nam opowiedzieć o tym swoim Cudzie. Don Bosco Dzieci to cud! Don Bosco Z Tomaszem Budzyńskim, wokalistą rockowym, kompozytorem, poetą i malarzem, rozmawia Grażyna Starzak W wywiadach, publicznych wypowiedziach, często wspomina Pan o swojej żonie,

Bardziej szczegółowo

Nr 1. Małżeństwo to piękno. bycia we dwoje. Małżeństwo to poszukiwanie. drogi do celu. Małżeństwo to skarb. którym jest Wasza miłość.

Nr 1. Małżeństwo to piękno. bycia we dwoje. Małżeństwo to poszukiwanie. drogi do celu. Małżeństwo to skarb. którym jest Wasza miłość. Nr 1 Małżeństwo to piękno bycia we dwoje. Małżeństwo to poszukiwanie drogi do celu. Małżeństwo to skarb którym jest Wasza miłość. Małżeństwo to Wy na zawsze razem. Z najlepszymi życzeniami w dniu Ślubu

Bardziej szczegółowo

PROGRAM WARSZTATÓW ROZWOJOWYCH DLA KOBIET PROGRAM WARSZTATÓW ROZWOJOWYCH DLA KOBIET

PROGRAM WARSZTATÓW ROZWOJOWYCH DLA KOBIET PROGRAM WARSZTATÓW ROZWOJOWYCH DLA KOBIET 1 / 1 1 PROGRAM WARSZTATÓW ROZWOJOWYCH DLA KOBIET 2 / 1 1 CZĘŚĆ PIERWSZA: OGARNIJ, CZEGO TY W OGÓLE CHCESZ?! Jaki jest Twój cel? Czy potrafisz sobie odpowiedzieć, czego dokładnie chcesz? Co jest dla Ciebie

Bardziej szczegółowo