Aleja główna na Bazarze Różyckiego; 1981; źródło Agencja Forum AF ~3~

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Aleja główna na Bazarze Różyckiego; 1981; źródło Agencja Forum AF 25728 ~3~"

Transkrypt

1 ~1~

2 Maria Terlecka, dziennikarz Wszystko jest autentyczne. Prawda i fałsz. Soczystość owoców i blask złota. Chodzę już pół dnia po bazarze i jego obrzeżach: Tagowej, Brzeskiej, Ząbkowskiej. Wchodzę i wychodzę i tak w kółko. Miałam kupić to czego nie ma gdzie indziej. Kupiłam, ale mi się nie spieszy, słoneczko wyszło zza chmurek i ładnie przygrzewa, ocieram się o tłum i przepycham, torebkę mam blisko ciała. - Ochyda powiedziała znajoma i kupiwszy co trzeba czym prędzej opuściła Brzeską, a ja zapatrzyłam się na pijaka co sprzedawał własne buty stojąc na bruku, w dziurawych skarpetkach. Myślałam jak Epiktet: że rzeczy zdają się być niedoskonałe, ograniczone i złe, ale nie istnieją dla siebie, tylko dla całości. Pozorna niedoskonałość jest w rzeczywistości korzystna i konieczna dla losów świata. Nie może być dnia bez nocy, męstwa bez tchórzostwa, prawdy bez fałszu, cnoty bez występku. I ta właśnie niedoskonałość poszczególnych rzeczy składa się na doskonałość całości, na jej wewnętrzną harmonię. Autentyczność, Stolica nr 4 ( r.) ul. Targowa; 1981; źródło Agencja Forum AF ~2~

3 Aleja główna na Bazarze Różyckiego; 1981; źródło Agencja Forum AF ~3~

4 FILM, FRAGMENT 15A Sekwencja Na bazarze z: PKF 81/13b z roku 1981, realizacja Ewa B. Bielska, tekst Mirosław Chrzanowski, opracowanie dźwięku Tatiana Kamińska, montaż Grażyna Kociniak, zdjęcia Waldemar Szarek, lektor Tadeusz Wieczorek, produkcja Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych, rozpowszechnianie Centrala Wynajmu Filmów, Handel na Bazarze Różyckiego Źródło: kronikarp.pl FILM, FRAGMENT 16B Sekwencja Na bazarze z: PKF 81/33a z roku 1981, realizacja K. Paweł Łebkowski, tekst Bogdan Jachacz, opracowanie dźwięku Marta Broczkowska-Kędzierzawska, montaż Barbara Kosidowska, zdjęcia Ryszard Golc, lektor Leopold Rene Nowak, produkcja Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych, rozpowszechnianie Centrala Wynajmuj Filmów, Kontrole i towary zarekwirowane na Bazarze Różyckiego Źródło: kronikarp.pl Zenon Jędra, kupiec, prezes Stowarzyszenia KBR Pracowałem w milicji, aż nam się zachciało związków zawodowych. Chcieliśmy się bronić, bo wcale nie było wesoło. Podejście dowódców było tragiczne. Oni tylko czekali, by kogoś gdzieś utopić. Nie liczyli się z nami zupełnie. Przy ulicy Stalingradzkiej znajdowały się milicyjne garaże i my je w grudniu 1980 albo w styczniu 1981 zablokowaliśmy. Stu dwudziestu ludzi, wszyscy z bronią. Nasze dowództwo z Komendy Stołecznej w portki robiło ze strachu. Zainteresowały się tym zachodnie telewizje, chciały z nami robić wywiady, ale my ich nie udzielaliśmy, bo nam zapowiedziano, że kto to zrobi, tego zaraz wywalą. Siedzieliśmy tam chyba z tydzień i w końcu rozwiązano cały batalion pogotowia i nas przerzucili do wydziałów w dzielnicach. Ja trafiłem na Pragę Południe. ~4~ Rozm. Marcin Komar, LR

5 Jadwiga Wierzbicka, kupiec To były bardzo smutne czasy. Przed Bożym Narodzeniem. 13 grudnia weszli od Ząbkowskiej na bazar żołnierze i dużo milicji. Poniszczyli, pokopali choinki. Wszędzie funkcjonowała kontrola wojskowa. Zatrzymywali samochody, kto miał benzynę w karnistrze to mu ją zabierali. To było nieprzyjemne. Jednak Bazar w stanie wojennym funkcjonował. Pracowaliśmy cały czas. Nie było przerw. Rozm. Renata Sudoł, LR Marek Nowakowski, pisarz W czasie stanu wojennego Eleganta króla bazaru spotkałem po lewej stronie Wisły. Pędził do pałacu Mostowskich, gdzie miała siedzibę Stołeczna Komenda Milicji. Do swojego oficera powiedział z rozbrajającą szczerością. Jak to? zdumiałem się. Przecież muszę mieć swoją osłonę dalej był szczery. Jaką cenę płacił temu oficerowi? Jakie informacje mu przekazywał? Kogo oszczędzał? A kogo wydawał? Już go nie widziałem więcej. Bazar Różyckiego, w: Moja Warszawa. Powidoki, s Krystyna Kofta, pisarz Gierek Z Wawrzynem (synem przyp. red.) na Bazarze Różyckiego. Tam można się napatrzeć. Zrobiliśmy wielkie zakupy. Mam teraz obsesyjne lęki, że zabraknie jedzenia i Wawrzyn będzie głodny albo że nie będziemy mieli pieniędzy, żeby kupić mu owoce. Ładuję w niego i w nas także, jakby na zapas. Kupiliśmy koszyk truskawek tak piękny, jakby nie było stanu wojennego. Tak samo zresztą, bez wiedzy o tym rozwija się moja róża posadzona w ogrodzie. Czas płynął szybko, wybuchły strajki, powstała Solidarność, odszedł wielki Edward Gierek, na bazarze pojawiły się wojskowe patrole, opustoszały sklepowe półki, a ja ciągle tkwiłem na swoim posterunku. Kiedy nie było papierosów handlowałem papierosami, kiedy brakowało wódki pędziłem bimber. Krystyna Kofta, Monografia grzechów,. Z dziennika , W.A.B. 2006, s Ferajna, str. 29 Lech Falandysz, prawnik Stan wojenny czas prohibicji i braku papierosów. W szarym ciemnym przejściu podziemnym obok Bazaru Różyckiego stał wtedy facet i chował coś za pazuchę. Nalewał do brudnej szklanki setę, którą podawał przechodniowi. Na popitkę częstował papierosem. Szanowny pan sobie życzy, M. Majewski, Magazyn rzeczpospolita, Roman Konecki, ur r., mieszkaniec Pragi Jechałem z koleżanką. Impreza była po pracy i alkohol trzeba było kupić. Jedziemy i ja tylko przystanąłem. Ona mówi: otwórz okno i nagle butelka wódki wpadła. Pani, która stała na Ząbkowskiej przy krawężniku przez otwarte okno wrzuciła nam w torebce półlitrówkę. AHMMWP Mieczysław Janiszewski, przewodnik SB nie miało takich środków łączności, jak ci co handlowali wódką. Jedziemy samochodem, ja pokazuję palce, tyle ile chcę flaszek, ale z tego pokazywania na razie niewiele wynika, bo jeszcze muszę wyjąć banknoty i pokazać. I jadę dalej. I trzy bramy dalej dostawałem wskazaną liczbę flaszek. ~5~ Rozm. Katarzyna Sołowiej, LR

6 Krzysztof Mich, pedagog specjalny, dziennikarz, fotografik, mieszkaniec Pragi Policjant A. Policjant T. Piotrek, kupiec Pracowałem w Uniwersamie w sklepie nocnym. Milicjanci przyjeżdżali po służbie. Mówią, że wódkę chcą. A my nie mieliśmy już nawet schowanej. I mówię, że jak wiedzą gdzie, to ja z nimi pojadę. No i wsiadłem w Nyske i pojechałem. To była chyba Brzeska 18. Pukamy. Zza drzwi słychać: co trzeba? My że po wódkę przyjechaliśmy. A z za drzwi: wczoraj byliście i wszystko wybraliście. Ale my dzisiaj prywatnie. A ile chcecie? Cztery. Ale za to żeście wczoraj wybrali to drożej będzie. I tak z milicją na mecie wódkę kupowałem. Do milicji szli ludzie, bo można było się ustawić dzięki temu, było dużo przywilejów, mieszkanie dawali. To byli normalni ludzie. Trzeba było dać żyć. No zdarzali się służbiści. Musieli wykazywać normy. Więc wiedzieli, do kogo mają iść, jak trzeba było taką normę wykazać. Każdy przestępca wiedział, że czasami musi dać się złapać. Ale przestępstwa nigdy nie były w PRL-u potępiane. Dużo ludzi zawijaliśmy za alkohol. Handlowano nim wszędzie na bazarze i pod. Brzeska, Ząbkowska każda brama to meta. Czasami robiliśmy te mety. Zaczajaliśmy się i jak klient wychodził z połówką, to my cap klienta, ładowaliśmy się z nim z powrotem na metę i kipisz. Wiedzieliśmy dobrze, gdzie chowają wódkę. Towar był, świadek był i od razu wieźliśmy na tryby. Obowiązywał wtedy dodatkowo przepis, że alkohol można było sprzedawać od trzynastej. Na bazarze nikogo to nie obchodziło. A więc zwijaliśmy i za 222 (Artykuł 222 Kodeksu karnego. Dotyczył spekulacji.), i za nieprzestrzeganie tej godziny. Leciały wyroki. Jeden z oficerów miał swojego tajnego współpracownika no i ten podpisywał mu etatowo kwity na mety z wódką. Doskonale wiedzieliśmy, gdzie one są, kto tam handluje. Ale żeby zrobić sprawę, trzeba było mieć świadka. No i ten miał takiego świadka. Jak było trzeba, to podpisywał mu oświadczenie, że w tym właśnie miejscu kupował wódkę. No i tak się złożyło (sądziła tego dnia akurat sędzina Kucyk), że jednego dnia, na wokandę wjechało kolejno 6 spraw w których on był świadkiem. No to przy którejś sprawie, ta Kucyk, zaczęła rozważać, czy nie należało by świadka skierować na przymusowe leczenie antyalkoholowe. Moja mama miała najpierw stragan z warzywami i owocami, później zaczęła handlować złotem, a potem alpagami, piwem, wódką. Biła godzina trzynasta i dopiero od godziny trzynastej w sklepach sprzedawali alkohol. Wszyscy, co mogli sobie zarobić na tym, to zarabiali. Kupowało się alkohol dzień wcześniej. Wódki, te patykiem pisane, alpagi, piwo i przed godziną trzynastą odbywał się handel. Również jak się nie chciało jeździć do Peweksu, to byli od tego dostawcy. Płaciło się założmy 100 złotych z kawałkiem, a na bazarze sprzedawało się po 120. Z Peweksu. Za dolary się kupowało alkohol, za bony. Rozm. Anna Jakubas, LR Ferajna, str. 77 Ferajna, str. 66 Rozm. Kasia Siewruk, LR Mieczysław Janiszewski, przewodnik Różne informacje przenikały z Monopolu, bo to przecież było blisko. Widowiskowo to opisywano sobie, że facet przyjeżdżał do Monopolu wozem, odbierać pełne skrzynki wódki, no i kiedyś koń się potknął i dyszel opadł. No i tu awantura, bo dyszel był metalowy, a w dyszlu litry spirytusu. Mówi się też o instalacjach w monopolu, że się wkręcali w te instalacje, tak jak dzisiaj w gazociągi. Przecież nikt wtedy w takich małych fabrykach nie tworzył ciśnieniomierzy i nie kontrolował tego, ile ubywa. Rozm. Kasia Siewruk, LR ~6~

7 Piotrek, kupiec Nie było sklepów nocnych, tylko knajpy funkcjonowały w nocy. Ale gdzie do knajpy? Pójdziesz do knajpy, zapłacisz pięćset parę złotych na tamte pieniądze mówię, a w sklepie kosztowała wódka sto złotych. Na bazarze sto dwadzieścia. Dwie dychy było się do przodu. Dlatego wokół bazaru było pełno melin. Do tej pory są. Tylko Są różne rzeczy i różne terminy. Melina to jest to, że idziesz do jakiegoś mieszkania, możesz se usiąść i wypić se wódki i wyjść. Melina nie jest miejscem handlu, ale miejscem spotkań. A meta to tam, gdzie się kupuje wódę w nocy. Rozm. Kasia Siewruk, LR Mieczysław Janiszewski, przewodnik To była melina. Na stole leżał obrus, którym można było się pokaleczyć, tak czysty; czerwona lampka nad obrazem Ostatniej Wieczerzy, parawan między dwoma stolikami i pani mówiła: co chcecie, litr wódki czy dziesięć piw? Dla dwóch mężczyzn tyle się należało, i jeszcze schabowy na dwa palce i gorący chleb. O każdej porze. Ja tam bywałem o dziwnej porze, ile kosztowało nie pomnę. Niedużo. Rozm. Kasia Siewruk, LR *** Pan Franciszek, sprzedaje wyroby z mosiądzu, rzeźby, ozdobne figury, posągi, wojskowe buty, spodnie, a także obrazy i ramy do obrazów. Od ponad 30 lat w tej samej branży. Kupiec Papieros, narkotyk zawsze się sprzeda. Zawsze idzie. Tak to jest. Truciznę ludzie biorą, bo człowiek jest głupi. Chleba se nie kupi, a truciznę kupi. Był tu taki jeden, co w latach 80-tych na tym trzepał. Wtedy mi się wydawało, że to starszy facet, bo z brzuszkiem. Taki jasny kożuch miał podszywany. Paser. Narkotyków nie miał, bo to mówił, że grzech. Zegarkami handlował, łańcuszkami. Większość kradziona. I przynosili mu te ćpuny to, co ukradli. Na głodzie to za grosz oddawali, a ten przebicie miał stokrotne. Na nieszczęściu ludzkim żerował. Pamiętam przed Bożym Narodzeniem to było. Zimno, ale ludzi pełno. Stoją i chuchają w zmarzłe dłonie. Przychodzi do niego taki, że widać, że jakiś naćpany. Chudy, policzki zapadnięte, sine oczy. Obdartus trefne rzeczy chciał sprzedać. Weszli za budę. I zaraz, dziesięć minut nie minęło i milicjant wpada. Pewnie mieli cynę, ale paser uratował tego ćpuna. Siebie i ćpuna. Obaj by poszli do mamra. Milicjant chce dokumenty od tego młodego. Wylegitymować znaczy. Ten nie ma, ale stoi w bezruchu, a po kieszeniach na pewno kradzione fanty. Wtedy paser jak nie pieprznie młodego w twarz. Drzeć się zaczął. Od chujów zaczął wyzywać, żeby się od jego córki odpierdolił. Że to nie dla niego i że jak się dowie to mu jajca z dupy powyrywa. Młody się skulił, leżał na tym brudnym śniegu. Ten go kopać chciał, ale nie trafił. Może specjalnie. A milicjant ogłupiał. Rozdzielać chce, uspokajać. W końcu staremu pod kolano przypieprzył pałą aż jęknął. Zaraz wypisał mu na kolegium wezwanie i poszedł. Stary zapłacił i się rozeszło po kościach. A młody jeszcze tylko raz przyszedł na bazar i zniknął. Rozm. Marek Szymaniak, LR Policjant T. Ludzie byli wówczas solidarni. Trzymali się razem. Wiadomo było, że istnieją jakieś struktury organizacyjne. Ale to nie było tak, żeby ktoś trzymał cały bazar. Wołomin istniał wtedy tylko jako jeden z gangów kieszonkowców, drugi to były Kielce. Rzecz jasna my mieliśmy swoje metody operacyjne, żeby tę ich solidarność przełamywać. Najprostszą ~7~ Ferajna, str. 65

8 metodą było napuszczanie jednych na drugich. Łapaliśmy jakiegoś ludka i mówiliśmy, że ktoś go wystawił. No i oni jak dzieci, dawali się na to łapać. A jak przypucował tego kogoś, to już musiał współpracować. Bo jak nie, to jeżeli rozniosłoby się na bazarze, że kablował, to byłby skończony. Jasne jest, że bez ucha nie da się pracować. Z drugiej strony, to było tak, że wtedy nie załatwiano spraw przy pomocy bejsboli, jak dzisiaj. Lepiej było konkurencję po prostu podpierdolić. Jak ktoś z zewnątrz chciał wpuścić duże dostawy dżinsu, to pozwalali mu na jedną, dwie dostawy i wystawiali go. I już było po kliencie. Jasne, że ci handlarze za nami nie przepadali. Nie było, żadnych znajomości. Było to obustronnie niebezpieczne. W tym sensie, że jeżeli stałem dłużej przy którymś z handlarzy, rozmawiałem z nim, to zarówno ja jak i on mogliśmy być posądzeni o współpracę. Czyli konkretnie ja, że biorę coś od niego, a on, że jest moim uchem. Dla każdego taka znajomość, oznaczała kłopoty. Ich stosunek do mnie to był taki uśmiech z zaciśniętymi zębami, jak na budyniu. *** Hanna Mertel, ur r., kupiec Roman Konecki, ur r., mieszkaniec Pragi Pani Katarzyna, klient Małgorzata Krzaczkowska, ur r., klientka Pani Katarzyna, klient Na bazarze jestem od trzydziestu lat. Mieszkałam obok na Ząbkowskiej. Handlować zaczęłam jako nastolatka. Pomagałam rodzicom. Zaczęłam najpierw od małych rzeczy, jak rajstopy, podwiązki, czy damska bielizna, a skończyłam na mięsie. Do handlu to trzeba mieć dwie rzeczy: cierpliwość i dobrą gadkę. Trzeba psychologicznie klienta wyczuć, bo z handlem jest jak z tańcem. Trzeba klienta prowadzić. Gadać tak, że gdy człowiek nic nie kupi to ma odchodzić zawstydzony. Ma myśleć, że stracił wielką okazję. Moja koleżanka ze Śródmieścia przyjeżdżała, na bazar żeby sobie polędwicę czy szynkę kupić. Też się dziwiłem: że się nie boisz tak bez żadnej ochrony sanitarnej. Mówi: Ja wiem, że tutaj jest zdrowe mięso, przecież od tylu lat jem i nie otrułam się. I to mówiła pracownica Handlu Zagranicznego. Ona pół świata zjeździła, więc wiedziała, co mówi. Można było kupić papier toaletowy, smalec, mięso, ubrania, dywany, meble, wszystko. Kartki na żywność i talony na benzynę. - Pani czegoś uważa? słyszało się co chwilę. Na deptaku przy alei głównej można się było zaopatrzyć w kartki żywnościowe oraz w to, co można za nie kupić: alkohol, słodycze, kawę. Od strony ulicy Ząbkowskiej, bezpośrednio w bramie, robotnik mógł sprzedać swe sorty mundurowe tzn. drelich, buty, rękawice, ubiór ocieplający (i zamienić to na 0,5 l, by wypić z kolegami). Te sorty natychmiast zakupywane były przez drobnych przedsiębiorców, którzy mogli ubrać w to swych pracowników. Ja przez kontakt bazarowy miałam załatwione łóżeczko dla dziecka i używaną pralkę. Idąc w głąb bazaru, każdy przechodzień był zaczepiany pytaniem, co ma do sprzedania. W tym czasie bazar zmienił się. Więcej robiło się biznesów. Kupowano zza pleców. Może dlatego, że czasy były kartkowe. Kupowało się wędlinę, tyle że w warzywniaku. Na hasło: Czy jest świeża kapusta?, pani która mnie znała, wiedziała, że świeża kapusta to schab. Schab był pakowany na zapleczu w gazetę lub szary papier. Rozwijało się i wid- ~8~ Rozm. Marek Szymaniak, LR AHMMWP Rozm. Jakub Bielikowski, LR Rozm. Katarzyna Michałowska, LR Rozm. Jakub Bielikowski, LR

9 Pan Stanisław, kupiec Mecenas, kupiec ziało, co kupiło. Żeby dostać mięso musiałam być protegowana przez panią, u której przez tyle lat kupowałam z tatą jarzyny. Spytałam się jej, czy przypadkiem nie wie, gdzie można dostać mięso. Ale ona, jak się okazało, sprzedawała cukier. Poszłam więc z nią kilka stoisk dalej, gdzie powiedziała To jest moja klientka i ja mogłam już potem kupować. Każda handlarka miała coś innego, jedna wołowe, druga wieprzowe. Bazar dużo stracił, kiedy do Warszawy zaczęły przyjeżdżać baby ze wsi z mięsem, które obchodziły klatki schodowe, pukały do mieszkań i sprzedawały mięso, które leżało pod jajkami w wiadrze. Ja nie miałam zaprzyjaźnionej baby. Miała teściowa i kupowała u niej cielęcinę, ale pozostałe mięso kupowałam na bazarze. Głównie schab, ale tak samo wątróbkę drobiową dla dziecka. Wątróbka była w słoiczkach i pani palcami wyciągała jedną czy dwie, w zależności ile się chciało. Funkcjonowały trzy kategorie handlowców: Budki wynajmowane przez kupców, którzy zostali zarejestrowani. To był handel legalny. Jeśli ktoś miał budkę to znaczyło, że płacił podatki i ma kontrole nieliczna grupa. Przeważnie ludzie związani z partią, bo o takie zezwolenia nie było łatwo. Handel uważano za coś złego. Dla komunistów handlowcy to spekulanci, którzy naciągali ludzi. Taka istniała opinia o handlu, nawet o tym legalnym był zwalczany. Następna kategoria to tak zwani ręczniacy. Ręczniak miał wszystko zawieszane na ramionach i chodził z towarem jak choinka. Oczywiście nic nie mówił, tylko paradował, zmieniał miejsce. Ale z drugiej strony musiał stale patrzeć w dal, czy nie idzie policja, która od razu zgarniała delikwenta. Jak ktoś miał cenny towar to musiał być szczególnie czujny. Miałem dwa pudełka po bananach. I pan Józio czy Kazio, nie pamiętam, z rana chodził i w głównej alejce rozstawiał pudełka. I tam już nikt nie mógł stanąć. - Co by było, jakby pan stanął? (Ten pomysł tak Mecenasa zaskakuje, że milknie na dłuższą chwilę, po czym wybucha śmiechem i mówi:) - No jak, no no to wpierdol. Proszę pana, to jest niemożliwością, takiego odważnego to tam nie było. Ludzie trochę myślą. Pan Kazio wiedział, kto może stanąć przy których pudełkach. No bo dostać wtedy budę było w ogóle nieprawdopodobne. Nawet takie pudełka dostać, to było nieprawdopodobne. Rozm. Maja Marczewska, LR Ferajna, str. 98 Pan Stanisław, kupiec Miałem na ręku ubrania z Turcji, dżinsy, jakieś kurtki damskie. Widziałem takiego Pana, który naprzeciwko mnie miał budkę. Przyglądał mi się zawsze. Nie wiem, czym on handlował, bo stale tylko wszystko obserwował. Później zorientowałem się, że to był tajniak. A niedaleko byli ci oszuści z kartami. Jak to wyglądało? Jak oni się rozkładali ze stolikiem to oczywiście nie mogło być mundurowego policjanta na horyzoncie. I oni udawali, że się rozglądają. Okazało się, że są w zmowie z milicją, która brała od nich haracz. Mnie zgarnęli, bo ja za dużo wiedziałem. Zanim mnie aresztowali podszedł ten tajniak i powiedział, że mam uciekać, bo policja idzie po mnie. Za chwilę podchodzi do mnie po cywilnemu dwóch facetów i mówią, żebym szedł z nimi na komisariat. Poszliśmy na piechotę na Cyryla i Metodego. Zabrali mi dowód. W maluchu zaparkowanym pod bazarem miałem o wiele więcej towaru niż przy sobie. Kluczyki włożyłem do tylnej kieszeni. Opatrzność czuwała nade ~9~ Rozm. Maja Moraczewska, LR

10 Michał Komar, pisarz, publicysta mną, bo jak mi robili rewizję osobistą to zapomnieli o tej kieszeni. Gdyby znaleźli te kluczyki byłoby po mnie. Później wzięli mnie do radiowozu i zabrali do domu, żeby zrobić rewizję. W pokoju, w którym mieliśmy magazyn, spała teściowa. Otworzyłem im najpierw szafy w innym pokoju z naszymi ubraniami. Fakt, że też tam były dżinsy i sukienki, którymi handlowałem, ale zostawili to, bo widać było, że to nasze. Drzwi od pokoju magazynu początkowo nie zauważyli, dopiero jak już chcieli wychodzić. Już mieli tam wejść, ale powiedziałem im wtedy: Panowie, tu jest staruszka dziewięćdziesięcioletnia, proszę nie wchodzić, dla niej to będzie bardzo duży szok. No i posłuchali mnie. Ja myślę, że oni się tak ze mną delikatnie obchodzili, bo pracowałem w wojsku. Miałem w dowodzie napisane: Pracownik wojska. Oni się jednak trochę z tym wojskiem liczyli. Widziałem, że rewizję traktują pro forma, bo nie weszli do tego pokoju magazynu. Mimo to, noc musiałem spędzić w areszcie. Niepokoiły mnie tylko te kluczyki od malucha. Schowałem je głęboko w skarpetę. Poza tym jak samochód zostałby na noc na Brzeskiej to już by było po sprawie. Na szczęście mój syn Grzegorz się domyślił. Wziął zapasowe kluczyki od mojej żony i odwiózł samochód pod dom. Przez klawisza na dole w areszcie dostałem cynk, że syn był na komisariacie w mojej sprawie. Wtedy już byłem spokojny. Ale jeszcze do godziny pierwszej w południe straszyli mnie kolegium. Wiadomo, że funkcjonowalili na bazarze agenci, którzy krążyli po jego terenie. Podskoczył do mnie facet. Ja już wyszedłem z bazaru, byłem tuż po wykonaniu transakcji. Zaczepił mnie, ja mu odpowiedziałem spierdalaj. Spierdalaj tak? To zobacz powiedział i wyciągnął legitymację służbową i z napisem służba bezpieczeństwa. Wsiadłem do samochodu, on mówi dawaj szmal. Dałem. Dwa razy miałem taką sytuację. Raz ubek odczepił się dopiero na Chmielnej kiedy dałem mu sporą łapówkę. Rozm. Iwona Pawlak, LR FILM, FRAGMENT 17C Fragment filmu Fetysz z roku 1984, reżyseria Krzysztof Wojciechowski, zdjęcia Andrzej Barszczyński, cała rodzina Rudych (inspektor Winicjusz Rudy/Jan Prochyra, ojciec Rudego/Ludwik Benoit, Wojtek syn Rudego/Tomasz Wojciechowski, Ewa żona Rudego/Ewa Ziętek) wyprzedaje różne przedmioty na Bazarze Różyckiego, ponieważ zbiera na wymarzonego malucha, przyglądają im się agenci ubrani po cywilnemu Źródło: ~10~

11 Kupcowa Zaczęto robić zmasowane akcje, naloty. Zamykano wszystkie bramy. Wszystko obstawiała milicja, a potem rewizje. Bywało, że z tych nerwów to ludzie nawet umierali. Przykładowo pracuje tu jeszcze pani Krysia, której brat zmarł na zawał w trakcie takiego nalotu. To były bardzo nerwowe sytuacje. Ciągły strach. Raz przyjechali gdzieś koło południa, dwunasta trzynasta. Pozamykali wszystkie bramy. Szukali waluty. Sprawdzali wszystkich, którzy nie handlowali w budkach. Ludzie wyrzucali towar. Kibelek zapchał się złotą biżuterią na amen. Ci, co handlowali złotem, wyrzucali to złoto, cinkciarze wyrzucali pieniądze, to wszystko się tutaj poniewierało po bazarze. Tyle pieniędzy! Wszyscy patrzyli, ale każdy bał się podnieść. Ferajna, str. 110 Patrol wojskowy na bazarze; lata 80te; fot. Wojciech Łaski; źródło East News W ramach ogólnopolskiej akcji antyspekulacyjnej, organy MO i PIH przeprowadziły kontrolę na bazarze Różyckiego. W wyniku akcji zarekwirowano towary na sumę kilkudziesięciu tysięcy złotych oraz rozpoczęto postępowanie wobec kilknastu spekulantów; ; fot. Teodor Walczak; źródło PAP/CAF ~11~

12 W ramach ogólnopolskiej akcji antyspekulacyjnej, organy MO i PIH przeprowadziły kontrolę na bazarze Różyckiego. W wyniku akcji zarekwirowano towary na sumę kilkudziesięciu tysięcy złotych oraz rozpoczęto postępowanie wobec kilknastu spekulantów; ; fot. Teodor Walczak; źródło PAP/CAF Łysy Policjant T. Jak psy robiły te swoje wielkie naloty, to najpierw włazili na bazar ci po cywilnemu, w małych grupkach. Rozłazili się i węszyli. Niuchali kogo by tu zawinąć. A potem podjeżdżały suki pod wszystkie bramy. A bram było sześć. Zamykali je. I czesali. To tutaj, gdzie stała paserka, co tu się działo! Naparzaniny, szarpaniny, strzelaniny No bo za paserkę, a jeszcze w recydywie, to był kurs na Białą (więzienie w Białołęce). Tę główną aleję nazywaliśmy aleją uciekinierów, bo jak wchodziliśmy tam, a szczególnie jeżeli wchodziliśmy całą grupą, to wszyscy uciekali. Ci od tych lalek to porzucali towar. Wiedzieli, że z towarem nie mają szans na ucieczkę. Nie przedarliby się przez tłum. Ale najśmieszniejsze było to, że my tych od lalek wcale nie ścigaliśmy. Nie zatrzymywaliśmy. Człowiek nie chciał być pośmiewiskiem na komisariacie. Jak by to wyglądało z tymi lalkami. Kiedyś stoimy tak nad tym porzuconym towarem i myślimy co z nim zrobić. Podchodzi matka z dziewczynką. My po cywilnemu. Podoba ci się dziewczynko ta lalka? Tak? No to masz. Weź ją sobie. Na początku, zdarzały się nam takie sytuacje, że legitymujemy ludka, a tu myk i zostajemy z towarem i dowodem osobistym, a ludka nie ma, spierdolił. Raz pamiętam zawijamy gościa. Sięga po dowód do kieszeni, i nagle łyk, łyk coś połknął. To były kolczyki. Jeden utkwił mu w tchawicy. Musieliśmy wzywać samochód no bo my chodziliśmy tam z buta i wieść go do szpitala. Oni to robili ze strachu. Innym razem powieźliśmy gościa, za parę kurtek. Pojechaliśmy do mieszkania na przeszukanie i tam też znaleźliśmy towar. Następnego dnia afera. Na komendę wpada pułkownik Wojska Polskiego w służbie czynnej, odprasowanym mundurze i drze się, jak śmieliśmy przeszukiwać jego mieszkanie? Że on nas z roboty powypierdala! No i takie tam Miał rację, bo żeby wejść do mieszkania wojskowego, musieliśmy robić to z tą ich żandarmerią, z WSW. Tylko, my nie wiedzieliśmy, że to było mieszkanie wojskowego. Ten zatrzymany to był jakiś jego kuzyn, czy coś w tym rodzaju i był u niego zameldowany. Ale jak tak no to zadzwoniliśmy i powiadomiliśmy WSW. No i po tygodniu pułkownika wypierdolili z pracy. Załatwił sobie, na własne życzenie, wcześniejszą emeryturę. ~12~ Ferajna, str. 37 Ferajna, str. 59

13 Operacyjnie to była bardzo prosta robota. Rozeznanie. Wjazd. I wyjazd z klientem. Ma towar, 99% że nie wiadomo skąd, a cena wyższa niż w sklepie. A to była właśnie spekulacja. Obowiązywała wtedy ustawa o trybie przyspieszonym. Dostarczaliśmy klienta do sądu, i sprawa od razu stawała na wokandzie. Nie było żadnego obrońcy. Sędzia, protokolant i oficer milicji jako oskarżyciel. Raz, dwa, i wyrok. Pamiętam takiego gościa, nazywaliśmy go Szybki. Postawił kiedyś trzy różne sprawy na jednej wokandzie. Żeby było szybciej. Ten nasz był za ciuchy. Jeden z tamtych dwóch też ciuchy, a drugi już nie pamiętam. W każdym razie wszyscy spekulacja. No i Szybki mówi do pierwszego: - Przyznajesz się? - Nie tysięcy grzywny! Do drugiego: - Przyznajesz się? - Tak tysięcy grzywny. Do trzeciego: - Przyznajesz się? No ten, już wiedział co jest grane i mówi: - Tak, tak, przyznaję się! I zaczyna nadawać co jak, kiedy No to Szybki : - Ach ty spekulancie! 50 tysięcy grzywny! *** Elżbieta Końca, kupiec Mecenas, kupiec Policjant Z. Bardzo charakterystyczny był Jaś-król, który cały dzień kręcił się po bazarze w złotej koronie z tektury zagadując do wszystkich. Jeśli ktoś był dla niego grzeczny, to było ok., jak kogoś nie polubił, to krzyczał, wyzywał i wyśmiewał. Jaś był ofiarą urzędu skarbowego, który strzelił mu domiar finansowy za rzekome nieujawnienie dochodu z handlu i warsztatu samochodowego. Zabrali mu wszystko i Jasio zwariował. Nazywali ją Maryśka. Była pomylona. Chodziła i żebrała. Ludzie dawali jej jakieś datki, no bo taka obdarta, biedna wariatka. Wołali: Maryśka, zaśpiewaj coś! I ta kobiecina coś tam fałszowała, wydurniała się, podrygiwała. To było aż takie żenujące. Ale potem, jak już odszedłem z bazaru, to ją poznałem. Wcale nie była wariatką. Z tych bazarowych datków postawiła sobie piękną willę. Jak sobie tak policzyłem, miała miesięcznie minimum trzydzieści tysięcy! Bez podatku! Na czysto! Widzi pan, taka kobiecina, a też wiedziała, o co chodzi. Ta kobieta miała zawsze najpiękniejszy towar, dżinsy, kurtki dżinsowe, na podbiciu, ze sztucznego misia No przepiękne rzeczy, męskie i damskie. No i ją dzisiaj zwinęli, towar jej zabrali, a ona za dwa dni znowu jest, znowu handluje. A jak się okazało, kobitka była tak zwanym uchem, współpracowała, ale z Komendą Główną, a nie z nami. My nic o tym nie wiedzieliśmy, bo maluczcy byliśmy. Niby z Komendy Stołecznej, ale jed- Rozm. Kamil Zwierzchowski, LR Ferajna, str Rozm. Kasia Siewruk, LR ~13~

14 nak mali. I tu się ją zamykało, a zaraz się widziało, że ona dalej handluje i się śmieje nam w oczy. Szczególnie ci policjanci, którzy pracowali w komendach rejonowych z Pragi Północ, mieli swoich informatorów. To były i osoby, które zgodnie z papierami funkcjonowały jako tzw. osobowe źródła informacji, i TW tajni współpracownicy, którym się płaciło. Bo OZI się nie płaciło, to byli ludzie, którzy mówili w celach społecznych. FILM, FRAGMENT 22F Fragment filmu Zabij mnie glino z roku 1987, reżyseria Jacek Bromski, scenariusz Jacek Bromski, zdjęcia Jacek Mierosławski, Kapitan Popczyk (Piotr Machalica) rozmawia na bazarze Różyckiego ze swoim informatorem Jojo (Aleksander Machalica) (Źródło z oryginalnej płyty z filmem: Jacek Bromski, Zabij mnie glino, Best Film DVD, 2005.) Prawa autorskie: Studio Filmowe Zebra Policjant Z. Jedni mówili na tej zasadzie, że na przykład złodziejowi, się coś odpuściło, a on potem coś nam opowiadał. Tak jest zresztą do tej pory. Niektórzy współpracowali, bo mieli kwity zarabiali i mogli swój interes prowadzić w legalny sposób, a przy okazji pod tym płaszczyukiem robić coś nielegalnego. Sporo osób współpracowało z nami po prostu dla świętego spokoju. Mnie to już po pół roku większość ludzi pracujących na bazarze znała począwszy od warzyw i owoców cytrusowych, skończywszy na kożuchach, ciuchach czy butach. Chodziło się po bazarze, raz się z tym przeszło, raz z innym. Oni wszyscy chcieli mieć względny spokój. Druga sprawa jak były na przykład imieniny na bazarze, szło się do jakiegoś znajomego, który z nami współpracował, to tam byli też i inni. Ludzie gadali i dużo wychodziło właśnie w ten sposób, pocztą pantoflową. Ludzi się znało z widzenia, wie pani, tak na dzień dobry. Nieraz było tak, że się szło i za chwilę ktoś wołał. I opowiadał o różnych rzeczach, że coś tam słyszał o czymś. I to nam bardzo pomagało. Jak się szło do swojego informatora i porozmawiało trochę, to człowiek czasem musiał się specjalnie skropić alkoholem, żeby od niego śmierdziało, żeby sąsiad nic nie podejrzewał. Bo sąsiedzi patrzyli uważnie. Jak się wychodziło z którejś budy, to ta druga osoba już czekała, ciągnęła za rękę i stawiała gorzałę na stole, bo z tamtym się napiło, a z tym się nie napije? Ja wtedy też pozyskiwałem informacje, ludzie gadali czasem strasznie dużo. I ja wtedy się dowiadywałem dużo przez zwyczajną zazdrość. Po prostu nadawali nieświadomie na siebie. Gdzieś tam na przykład obrobili chałupę. Przywieźli na bazar kilkadziesiąt złotych monet, chcieli opylić i trafiali jakoś do naszego ~14~ Rozm. Kasia Siewruk, LR

15 informatora. Jego też się zamykało, jako osobę kupującą. I nasz informator wychodził, a ten złodziej albo morderca już zostawał w areszcie i więzieniu. Bo do transakcji nie doszło ten nasz nic nie kupił, więc go nie zatrzymywano na długo. Nie można jednak powiedzieć, że wszyscy z nami współpracowali, ale wielu ludzi, którzy mieli tam stałe miejsce zatrudnienia, chciało mieć spokój. Tak jak dzisiaj nikt nie przyjdzie pani do galerii handlowej, gdzie wiadomo, że cały czas okradają, tak wtedy Bazar mógł na tym tracić, bo to była ówczesna jedyna galeria handlowa, w której na dodatek było niebezpiecznie. I oni wiedzieli, że my staramy się to zabezpieczyć, ale też przecież wszystkiego się nie zobaczy. Korzystaliśmy więc z pomocy i informacji, które się miało od tych, którzy na miejscu stali. Na przykład, była tam taka starsza, prawie dziewięćdziesięcioletnia kobieta, która handlowała czekoladą i czekoladopodobnymi rzeczami. Ta pani od czekolady bardzo ciekawe informacje nam przekazywała. Nikt by się nawet nie spodziewał. My nawet nie wnikaliśmy, skąd ona to wszystko wie. To była stara prażanka z dziada pradziada i może mówiła to z sentymentu, bo jej mąż był przed wojną granatowym policjantem. Jak wiedzieliśmy, że będzie akcja na słodycze, to się szło do tej babeczki i się mówiło: Pani Krysiu, pani przyjdzie dzisiaj później do pracy albo pani dzisiaj nie przychodzi, zrobi sobie wolne. Ona nie musiała o noc pytać. Ale była też taka charakterna, że nie poleciała i nie rozpowiedziała, że jutro będzie robiona akcja. Wiedziała, że mamy układ. Chroniło się swoich informatorów w jakiś sposób, bo po prostu trzeba ich było chronić. Jak wiedzieliśmy, że coś będzie robione, to taki informator dostawał informację, że powinien udać się na wycieczkę. On nie wpadł, ale wielu innych wpadło, tych, na których nam zależało. To może wydawać się dziwne, to nie jest szlachetne, ale życie to jest jeden wielki kompromis. Mieliśmy osoby zaufane i doświadczone, które skupywały złoto. Jubilerzy mieli legalne sklepy jubilerskie i oni po prostu czasem czuli, że towar jest gorący, bo to się rzadko spotykało, żeby ktoś pozbywał się jakiejś cennej pamiątki rodzinnej z połowy XIX wieku, gdzie wartość złota jest dużo mniejsza niż wartość historyczna. To też przekazywali nam informacje że był klient, i jak wygląda, że jest umówiony na spotkanie w celu dogadania ceny. I szło się do tego jubilera. Ale nie można było zrobić tego na miejscu przecież, ludzie nie są głupi, potrafią kojarzyć fakty. Ciągnęło się za nim ogon, zbierało się materiały i przekazywało innym służbom, które go tam w innym mieście nawet zatrzymywały. Pan Wacek, kupiec Wziąłem się za złoto. Głównie wisiorki, łańcuchy i pierścionki. To był handel wymienny; trzymało się towar w kieszeniach. Jak obcy pytał o złoto mówiłem, że nie mam, bo nie wiadomo na kogo się trafi. W domu zrobili mi 3 rewizje, ale nic nie zabrali, bo miałem podkładkę. Na bazar przychodził klan Cyganów 7 dziewczyn i dzieci. Co ukradli, znosili wujowi Cyganowi. On mi dawał dowód, a ja sobie spisywałem nazwisko od kogo niby kupiłem taką a taką rzecz. Jak się zdobyło dane nie mogli zrobić sprawy za paserstwo. Przyjeżdżali tu też więksi kupcy; zbierało się dla nich towar. Ci, którzy mieli dolary przynosili do mnie do sprzedania. Łańcuchy po gramów najbardziej lubili złodzieje samochodów i Cyganie. Jak takiego łpały psy to on: nie ma kasy. Dawał łańcuch, psy myślały, że duże więc duża wartość, że z dychę kosztowało, a to było ze 3-4 tysiące. ~15~ Rozm. Magdalena Niebrzydowska, LR

16 Policjant Z. Po paru latach poszedłem na bazar, bo chciałem kupić żonie prezent na rocznicę i tak ją jakoś wyczułem, że chciałaby dostać złoty komplet. Poszedłem do znajomego jubilera i nagle słyszę pytanie od kogoś, czy coś trzeba, panie Szefie. Od takiego zupełnie obcego faceta. To mówię, że potrzeba, no ale trzeba było się dogadać co do ceny. A on mówi, że to się dogadamy, bo on wie, że tu pracowałem, on tu też pracował, tylko nigdy mu się jakoś w oczy nie rzuciłem. I po cenie złomu kupiłem to złoto. Żadnego przestępstwa nie było, wszystko się zgadzało, kupiłem wszystko legalnie. Żeby mieć informację, żeby być efektywnym i mieć wyniki, to sprawy się załatwiało przez alkohol. I to ostro. Bo na przykład, żeby od kogoś wyciągnąć informację, to trzeba było iść o tej 15:00, pod fajrant już, i pić prawie do rana. A następnego dnia do pracy. Więc żona miała prawo być niezadowolona i była, nawet bardzo, tym bardziej że w tym czasie jak zacząłem pracować na bazarze, to urodziła mi się córka. Jak ona się urodziła, to ja się spóźniłem do pracy, bo czekałem na informację. Kiedy przyjechałem w końcu, to wszyscy pytają mnie, co mam. Ja mówię, że córkę. I zaczęli mnie koledzy pocieszać bo jak każdy młody facet chciałem mieć potomka tak fajnie pocieszać, że każdy pokraka zrobi chłopaka, albo u zucha jest pierwsza dziewucha I jakoś pod fajrant koledzy pytali, czy postawię, w końcu córka mi się urodziła. I jak zacząłem stawiać Ja tam parę butelek postawiłem, ale pół bazaru chodziło pijane. Nie z moich butelek. To był alkohol od tych, którzy handlowali. Byłem lubiany, informacja poszła lotem ptaka, że policjantowi się urodziła córka, więc każdy przychodził, składał gratulacje i przynosił butelkę. Powiem, że wtedy w tym pomieszczeniu to mieliśmy setki butelek i to przeróżnych cały przekrój świata. Tak jak teraz się idzie do sklepu typu Alkohole Świata, to tam tak wtedy było. Nie każdy przychodził z czystą wódką. Przynosili koniaki, różne rzeczy, takie których nie można było dostać gdzie indziej. Wtedy u nas w dziupli to wyglądało tak, jakbyśmy zrobili jakies duże działania na handlarzu alkoholu. Tyle tego było. I jak ktoś przyniósł flaszkę, to zostawiał flaszkę, ale z drugiej musiał się napić. W końcu wróciłem do domu, bo tam teściowa czekała. Trzeba było jeszcze wieczorem iść pod szpital i pomachać żonie, i następnego dnia jakoś wyglądać. Rozm. Kasia Siewruk, LR Łysy Z tą mendownią stąd dało się żyć. Nie byli pazerni. Często bywało, że jak ktoś był już zakuty, to chłopaki biegli do mnie, ja brałem pół litra, kiełbasę, coś tam jeszcze wszystko w ładną reklamówkę i niosłem im. Wszystko można było załatwić. Kiedyś miałem taki przypał kupiłem od dziewczyny złoto. Sygnet, łańcuszki, jakieś duperele I w tydzień potem siedzę sobie na bazarze, a tu słyszę: to on!. Podnoszę głowę i nim zobaczyłem tę dziewczynę, to już byłem skuty. Okazało się, że ona to złoto podporowadziła starym. Siedzę na komendzie, przesłuchanie. No, nie mam ruchu. Kazali mi czekać na korytarzu. Patrzę, a tu idzie jeden z tych z bazaru. Za co cię zwinęli? pyta. Tłumaczę, co i jak. Poszedł, wraca i mówi tak: Wiesz, Łysy, jest afera, bo ten sygnecik to jakiś rodowy, tatusia Musisz go oddać. Oddasz i nie ma sprawy. Masz dwie godziny. No to ja szybko w taryfę, bo cały ten blit dawno już ożeniłem. Wpadam do gościa, szybko mu kasę, on mi sygnecik i już jestem z powrotem. Jest dobrze. Protokół idzie do kosza. W tym momencie wchodzi jakiś pies. Patrzy tak na mnie ~16~ Ferajna, str. 38

17 i mruczy: Krótko ostrzyżony, krępy, nieogolony i do tego, co mnie przesłuchiwał: Ty! Potrzebny ci ten klient? Pasowałby mi do napadu na Wileńskiej. Daj mi go prosi zamknąłbym sprawę i miał wynik. Rozumiesz? Nieważne, ja czy nie ja. Gdybym ich nie znał, to już bym kiblował. Policjant K. W latach osiemdziesiątych, zaczęło powstawać na bazarze prawdziwe zagłębie handlowe. Coraz lepiej zorganizowane. Coraz większy hurt, coraz większa kasa. Żeby nie mówiono, że nic się z tym nie robi, wprowadzono grupy antyspekulacyjne. Kulesza, Niebieski syfon, rozdział Ferajna, str. 18 Policjant T. To było gdzieś w 86 roku. Pracowałem w komisariacie na Pradze-Północ. Miałem 21 lat, byłem młodym niedoświadczonym milicjantem. We wrześniu wezwał mnie do siebie Komendant i poinformował, że zostałem powołany do tworzonej właśnie specjalnej grupy milicyjnej. Kulesza, Niebieski syfon, rozdział Ferajna, str. 57 Policjant A. Gdy powołano specjalną grupę, pracowałem w dochodzeniówce. Miałem dwadzieścia sześć lat, ale w milicji byłem dopiero rok. Kulesza, Niebieski syfon, rozdział Ferajna, str. 75 Policjant Z. Miałem wtedy 23 lata, ale ludzie byli przeróżni. Niektórzy mieli po 45, nawet 50 lat, tuż przed emeryturą. Na bazarze byłem od połowy 84 roku. Zostałem oddelegowany wraz z ośmioma ludźmi i samochodem. Dwóch starszych milicjantów wywodziło się z Cyryla, to oni najlepiej znali środowisko. ZOMO to byli milicjanci umundurowani. Oni wchodzili na bazar jedynie w sytuacji, gdy ktoś ich z ulicy tam zaciągnął, ewentualnie kiedy potrzebowaliśmy na bazarze wsparcia w postaci mundurowych. Ich zadaniem było patrolowanie przestrzeni wokół bazaru, wokół ulicy Targowej, Ząbkowskiej, Brzeskiej i zabezpieczanie. Nawet jak robiliśmy jakiś kocioł na bazarze, to oni byli na zewnątrz i kiedy ludzie zaczynali uciekać, to wskazane osoby po prostu zatrzymywali i legitymowali. No bo zanim policjant nieumundurowany wyciągnie legitymację, pokaże ją i tak dalej A jak jest mundurowy, to następuje zatrzymanie, wprowadzenie do samochodu i na komendę. Rozm. Kasia Siewruk, LR Policjant T. Policjant Z. Wyglądało to trochę tak, jakby był jakiś nakaz z góry, żeby powołać taką grupę. I powołano ją choć wielu ludziom było to nie na rękę. Tylko tak mogę wytłumaczyć fakt, że do naszej grupy powołano samych niedoświadczonych funkcjonariuszy. Liczono, że nic tam nie wskóramy, że do niczego nie dojdziemy. I tak początkowo było. Nie mieliśmy pojęcia jak bazar funkcjonuje. Oprócz nas w tym czasie na bazarze funkcjnowała tzw. grupa PG (przestępstwa gospodarcze), z komendy stołecznej, która zajmowała się sprawami gospodarczymi. My zajmowaliśmy się sprawami kryminalnymi. Od rozbojów po kieszonkowców. Zajmowaliśmy się kradzieżami różnego rodzaju, oszustwami, ale wiadomo, że jak coś wyszło z handlu, to nie można było też tego odpuścić. Mieliśmy pomieszczenie na bazarze, tzw. dziuplę. W tej dziupli, która była usytuowana przy wyjściu na Brzeską, siedzieliśmy właśnie my, czyli ~17~ Kulesza, Niebieski syfon, rozdział Ferajna, str. 58 Rozm. Kasia Siewruk, LR

18 policjanci kryminalni. To pomieszczenie użyczaliśmy czasem kolegom z PG, kiedy oni przychodzili na akcję jeżeli kogoś z towarem nielegalnym zatrzymali, to w tym pomieszczeniu mogli przysiąść, żeby sporządzić dokumentację. To pomieszczenie składało się z dwóch małych pokoików a pokoiki miały dwa metry na dwa może. Trochę jak buda na bazarze. To stało zresztą w ciągu sklepów. Obok był warzywniak i coś z gospodarstwem domowym. Myślę, że nikt obcy nie wiedział nawet, że tam jest milicja. Można to było nawet traktować jak kibel. Bywało śmiesznie bo wiemy, że czasem ludzie byli podpuszczani, przez benklarzy. Jak ktoś szukał kibla, to mówili im wejdź tam, kibel, tam jest. I nagle zdziwienie, bo tam jacyś ludzie siedzą i piszą papiery po cywilnemu, ewentualnie dwóch mundurowych z jakąś osobą i rzeczy wyłożone na stole. I słyszymy och przepraszam, myślałem, że to kibel. Policjant U. Handlarze wybijali w dziupli szyby i wypisywali na ścianach obelgi. Chcieli tę budkę spalić, ale nie mogli, bo budka przezornie stała w szeregu innych straganów i miejscowi bali się, że przy okazji spalą siebie. Rozm. Patryk Vega, LR Policjant X Policant X, Y Materiały pochodzą z relacji zebranych w książce: Jacek Kurczewski, Mariusz Cichomski, Krzysztof Wiliński, Wielkie bazary warszawskie, wyd. Trio, Warszawa 2010 To było zwykle pomieszczenie, odrapane, brudne, śmierdzące, nie pamiętam, czy było tam ogrzewanie w zimie, ze starym, rozwalającym się biurkiem, odrapanymi, brudnymi krzesłami i ze zwykłym telefonem. Tam doprowadzono zatrzymaną osobę w oczekiwaniu na sukę. Nawet złapani na gorącym uczynku nie przyznawali się do winy i krzyczeli: To nie moja ręka, czego ode mnie chcecie.. Policjant Y1 Francuzi za swoją telewizją tutaj przyjechali później nam powiedzieli, żebyśmy im pokazali nasze tajne pomieszczenia. Ja im mówię, że to nie jest żadne tajne Francuzi najpierw powiedzieli: Jesteście doskonale zakonspirowani, bo oni myśleli, że połamane trzy biurka, szafa pancerna (jedna, co była solidna), podłoga połupana, ściany brudne, jeden świetlik to wszystko zamykane na kraty i klucze to wszystko było robione specjalnie, żeby złodziei zmylić, a to było nasze wyposażenie. Jak ja temu Francuzowi dwa razy mówiłem: Nie, to jest nasze standardowe wyposażenie a i telefon, z którego nie zawsze można było się połączyć z dyżurnym to oni powiedzieli, że nie mogą tak tego pokazać, bo im nikt w to nie uwierzy. Oni mogą to pokazać, ale oni powiedzą, że tak jesteśmy zakonspirowani, że to, co my teraz pokazujemy, jest konspiracją, a nie prawdą. Wie pan, jak się później zastanawiałem, to oś w tym było. Złodzieje, chyba nie wierzyli w to, że tam mogą dobrzy policjanci pracować. Proszę pana, warunki tam były Jezu, w zimie bez ogrzewania, bez niczego I Amerykanie, jak przyjechali z FBI, to powiedzieli, że warunki socjalne mają bardzo podobne, że policja amerykańska w różnych stanach ma warunki podobne, jak my tutaj na bazarze połamane biurka, toaleta lepiej nie wchodzić. Tylko nie e środki łączności i nie to wyposażenie. Nie chcieli uwierzyć, że w takich warunkach, w takim czymś można było coś zrobić. Ale my mieliśmy to pomieszczenie po dawnym sklepie mięsnym. Jacek Kurczewski, Mariusz Cichomski, Krzysztof Wiliński, Wielkie bazary warszawskie, Trio Warszawa 2010, s. 158 ~18~

19 Policjant A. - Od razu mi powiedziano, że idę do specjalnej grupy bazarowej na cztery miesiące. Na dłużej nie było sensu. Bo jak się człowiek trochę pokręcił, to wszyscy go znali i nic nie mógł zwojować. Miałem taki kapelusik w kratkę, takie były wtedy modne. To po tym kapelusiku mnie rozpoznawali. Zresztą znali nas wszystkich. Na jednym domu na Brzeskiej były wymalowane białą farbą, (wielkimi literami, żeby nie zapomnieli), numery rejestracyjne wszystkich naszych tajnych radiowozów. W sumie to nie miało znaczenia, czy podjeżdżamy cywilnym autem, czy oznakowanym radiowozem, czy w mundurach, czy po cywilnemu i tak zastawaliśmy tylko pute krzesła i porzucony towar. No i te babcie, co to były za wolne, żeby dać długą. Ferajna, str. 75 Policjant K. Generalnie grupa specjalna to jedno wielkie skurwysyństwo. Wkurzało to nas wszystkich. Tu masz realną robotę, jakaś dziesiona (w slangu oznacza paragraf za napad z rabunkiem), poważny włam, a musisz to zostawić i łapać stare babcie z ptasim mleczkiem. No bo jasne, że tych od hurtu namierzyć było trudno. Byli cwani. Mieli układy. Ale to nawet nie chodziło o układy. Jak robiliśmy wielki nalot, w trzydziestu chłopa, a przecież to czasy, kiedy nie było manifestacji, to, kurwa, każdy wiedział, że to milicja idzie na akcję. I wszyscy spierdalali. Oni zresztą mieli wystawione czujki już w połowie Targowej. Idziemy, a tu gwizd i wszyscy długa. Kto zostawał? No, te babcie, co nie miały siły uciekać! Te naloty przypominały mi sceny z filmów o akcjach gestapo. I tak to było. Czy się komuś to podobało czy nie, musieliśmy to robić. Każdy z nas musiał iluś tam ludków zgarnąć. Starałem się chociaż oszczędzać tych emerytów. Jak weszły tryby (postępowanie w trybie uproszczonym), to zatrzymywaliśmy po kilkanaście osób dziennie. Ferajna, str. 18 Policjant T. Pięciu ludzi znało środowisko, ale przez to, że funkcjonowali tam tyle lat, (np. Dzieciak siedział tam kilkanaście lat), to bazar ich po prostu zjadł. Łapali tylko leszczy. Stosunki między nami nie były dobre. Staraliśmy się sobie nie wchodzić w drogę. Z początku oni nas po prostu olewali. Szybko jednak poszła fama, bo ten się umoczył, tamten się umoczył i było wkurwienie. No bo jeżeli ja koszę jakiegoś Bolka, a wczoraj on sobie z nim za pan brat rozmawiał, no to jasne, że był wkurwiony. Były takie teksty, żeby tego czy tamtego nie ruszać. Uzasadnienia były różne, np. że to jest ich ucho. Ferajna, str. 58 Policjant X. I muszę powiedzieć jedno, z całą odpowiedzialnością byli mocno skorumpowani. Grupa Bazarowa zaczęła działać przez świętami Bożego Narodzenia i nagle wchodzą panie, panowie z bazaru, zostawiają jakieś torby, teczki, myśmy dopiero zaczęli się tam orientować. Ta grupa lokalna policji patrzy się na nas i na tych ludzi, jest jakieś bardzo dziwne zamieszanie. Ja kazałem im wszystkim wyjść, ale jak wyszli, to zostały te wszystkie teczkie i te paczki co się okazuje: to były paczki od kupców dla policjantów świąteczne paczi, a w tej paczce ja jeszcze takiej paczki nie widziałem. Nie wiem, czy teraz mógłbym sobie pozwolić na zakup takiego alkoholu, żywności, a co mówiąc w tamtym okresie. Jacek Kurczewski, Mariusz Cichomski, Krzysztof Wiliński, Wielkie bazary warszawskie, Trio Warszawa 2010, s. 158 Policjant Z. Na Targowej przy ulicy Wójcika, obecnie Kłopotowskiego, na rogu była restauracja Wisła. Knajpa, nie mordownia, ale lokal, w którym można było usiąść, zjeść, wypić, nie trzeba było się z żulami ocierać. I któregoś razu siedzieliśmy sobie po pracy we dwóch z kolegą. Jedliśmy coś, piliśmy wódeczkę, i podeszło do nas dwóch bandziorów. Poznali nas kiedyś musieliśmy ich za coś zamykać, chociaż nie pamiętam, czy to ja ich zamykałem, czy kolega. W każdym razie, to było jeszcze z poprzed- ~19~ Rozm. Kasia Siewruk, LR

20 niego miejsca pracy, nie z bazaru. Oni chcieli, żebyśmy wyszli z nimi na zaplecze do bramy i tam wyjaśnili sobie pewne sprawy. Staliśmy na przegranej pozycji, nawet posturą to byliśmy jak Flip i Flap: my byliśmy Flipem, a oni Flapami. No ale morda nie szklanka, się nie zbije, najwyżej zostanie obita, a siniaki kiedyś zejdą. My, jako psy, nie mogliśmy sobie pozwolić na to, żeby nas szargali przy ludziach i wyzywali. Wychodziliśmy już z nimi na zaplecze. Nagle zjawiło się czterech panów. Powiedzieli do nas, żebyśmy poczekali, oni załatwią tę sprawę. Wróciliśmy więc do stolika i po kwadransie przyszedł do nas jeden z tej czwórki aniołów stróżów i powiedział przepraszamy bardzo, możecie sobie panowie dalej spożywać. Przeprosili, że w ogóle taka sytuacja miała miejsce. My żeśmy nawet nie wnikali w szczegóły, o co chodziło, mogliśmy się jedynie domyślać, że ktoś za nas załatwił tę sprawę. Te cztery osoby były nam zupełnie nieznane. Jak się później okazało, tamtych dwóch zostało pobitych na zapleczu, wpierdziel dostali po prostu od tej czwórki, a tych czterech to byli świeży ludzie, którzy właśnie wchodzili w benkiel. Dostali zlecenie od szefa, który siedział w tym samym lokalu i po prostu widział sytuację. Po dwóch czy po trzech dniach dopiero spotkaliśmy się z tym szefem na ubitej ziemi na Bazarze, w walce o to, kto kogo przechytrzy, i on mówi tak: a pamięta Pan tam trzy dni temu sytuację z Wisełki? A ja mówię, że tak. A komu macie zawdzięczać, że nie dostaliście po ryju? I tak się wydało, kto nam pomógł. Nie ukrywam, że w tym rejonie, w którym ja teraz mieszkam, kilka osób też mieszkało. Przeglądając ich kartoteki się o tym dowiadywałem, znałem nawet ich adresy. I była taka sytuacja, że żona do domu wracała, a ja byłem w pracy. To podszedł do niej mężczyzna i pytał: może pani pomóc. Żona, z racji tego, że pracowałem gdzie pracowałem, była raczej nieufna, ale on mówi, że zna męża, bo my na Bazarze razem pracowaliśmy. I żona dała te siatki, on zaniósł do klatki, żona poprosiła, żeby już dalej nie odprowadzał. I okazało się, że owszem, pracowaliśmy razem, ale po przeciwnych stronach barykady. Warszawa, wczesny poranek na ulicy Targowej na Pradze, przystanek autobusowy w stronę Grochowa. Czwórka żołnierzy LWP stoi przed zakładem fotograficznym Polifoto. Handlarka z pobliskiego bazaru Różyckiego wraca do domu ; 1986; fot. Jacek Marczewski; źródło wyborcza/51,135785, html?i=4 ~20~

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 )

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) Klient: Dzień dobry panu! Pracownik: Dzień dobry! W czym mogę pomóc? Klient: Pierwsza sprawa: jestem Włochem i nie zawsze jestem pewny, czy wszystko

Bardziej szczegółowo

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa-

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa- Przedstawienie Agata od kilku dni była rozdrażniona. Nie mogła jeść ani spać, a na pytania mamy, co się stało, odpowiadała upartym milczeniem. Nie chcesz powiedzieć? mama spojrzała na nią z troską. Agata

Bardziej szczegółowo

Przyjazne dziecku prawodawstwo: Kluczowe pojęcia

Przyjazne dziecku prawodawstwo: Kluczowe pojęcia Przyjazne dziecku prawodawstwo: Kluczowe pojęcia Co to są prawa?....3 Co to jest dobro dziecka?....4 Co to jest ochrona przed dyskryminacją?....5 Co to jest ochrona?....6 Co to jest sąd?...7 Co to jest

Bardziej szczegółowo

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Polska Szkoła Sobotnia im. Jana Pawla II w Worcester Opracował: Maciej Liegmann 30/03hj8988765 03/03/2012r. Wspólna decyzja? Anglia i co dalej? Ja i Anglia. Wielka

Bardziej szczegółowo

Filip idzie do dentysty. 1 Proszę aapisać pytania do tekstu Samir jest przeziębiony.

Filip idzie do dentysty. 1 Proszę aapisać pytania do tekstu Samir jest przeziębiony. 114 Lekcja 12 Tak ubrany wychodzi na ulicę. Rezultat jest taki, że Samir jest przeziębiony. Ma katar, kaszel i temperaturę. Musi teraz szybko iść do lekarza. Lekarz bada Samira, daje receptę i to, co Samir

Bardziej szczegółowo

Taniec pogrzebowy. Autor: Mariusz Palarczyk. Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: WOJTEK(19 lat) i ANDRZEJ,(55 lat) który pali papierosa

Taniec pogrzebowy. Autor: Mariusz Palarczyk. Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: WOJTEK(19 lat) i ANDRZEJ,(55 lat) który pali papierosa Taniec pogrzebowy Autor: Mariusz Palarczyk Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: (19 lat) i,(55 lat) który pali papierosa Spogląda na puste miejsce na trumnę Szefie, tutaj? Ta, tutaj. Rzuca papierosa

Bardziej szczegółowo

KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA

KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA GRUPA ŚREDNIA KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA Cel ogólny: tworzenie form 2 osoby l.poj. trybu rozkazującego. Cele operacyjne: uczeń będzie znał legendę o Złotej kaczce w wersji współczesnej,

Bardziej szczegółowo

Psychologia gracza giełdowego

Psychologia gracza giełdowego Psychologia gracza giełdowego Grzegorz Zalewski DM BOŚ S.A. Hipoteza rynku efektywnego 2 Ceny papierów wartościowych w pełni odzwierciedlają wszystkie dostępne informacje. Hipoteza rynku efektywnego (2)

Bardziej szczegółowo

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1)

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) Turysta: Dzień dobry! Kobieta: Dzień dobry panu. Słucham? Turysta: Jestem pierwszy raz w Krakowie i nie mam noclegu. Czy mogłaby mi Pani polecić jakiś hotel?

Bardziej szczegółowo

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM KATARZYNA ŻYCIEBOSOWSKA POPICIU WYDAWNICTWO WAM Zamiast wstępu Za każdym razem, kiedy zaczynasz pić, czuję się oszukana i porzucona. Na początku Twoich ciągów alkoholowych jestem na Ciebie wściekła o to,

Bardziej szczegółowo

Hektor i tajemnice zycia

Hektor i tajemnice zycia François Lelord Hektor i tajemnice zycia Przelozyla Agnieszka Trabka WYDAWNICTWO WAM Był sobie kiedyś chłopiec o imieniu Hektor. Hektor miał tatę, także Hektora, więc dla odróżnienia rodzina często nazywała

Bardziej szczegółowo

Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci!

Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci! W samo południe 14 Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci! przed czytaniem 1. W internecie można znaleźć wiele rzeczy. W internecie, czyli właściwie gdzie? Opracujcie hasło INTERNET na podstawie własnych skojarzeń

Bardziej szczegółowo

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska spektakl edukacyjno-profilaktyczny dla najmłodszych. (Scenografia i liczba aktorów - zależne od wyobraźni i możliwości technicznych reżysera.) Uczeń A - Popatrz

Bardziej szczegółowo

Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie

Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie Szybciej poznaję ceny. To wszystko upraszcza. Mistrz konstrukcji metalowych, Martin Elsässer, w rozmowie o czasie. Liczą się proste rozwiązania wizyta w

Bardziej szczegółowo

ZASADY BEZPIECZNEGO ZACHOWANIA DLA NAJMŁODSZYCH, cz. 2.

ZASADY BEZPIECZNEGO ZACHOWANIA DLA NAJMŁODSZYCH, cz. 2. ZASADY BEZPIECZNEGO ZACHOWANIA DLA NAJMŁODSZYCH, cz. 2. Dzieci z natury są spontaniczne i mało krytyczne. Trudno im również ocenić jak powinny zachować się w danej sytuacji, aby były bezpieczne. Nasze

Bardziej szczegółowo

Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie

Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie Zdaję się na to Was. I zawsze się udaje. Specjalista w dziedzinie konstrukcji metalowych, Harry Schmidt, w rozmowie o terminach i planowaniu. Liczą się

Bardziej szczegółowo

LP JA - autoprezentacja JA - autoidentyfikacja MY ONI 1. SZKOŁA: nie było jakiejś fajnej paczki, było ze Ŝeśmy się spotykali w bramie rano i palili

LP JA - autoprezentacja JA - autoidentyfikacja MY ONI 1. SZKOŁA: nie było jakiejś fajnej paczki, było ze Ŝeśmy się spotykali w bramie rano i palili LP JA - autoprezentacja JA - autoidentyfikacja MY ONI 1. SZKOŁA: nie było jakiejś fajnej paczki, było ze Ŝeśmy się spotykali w bramie rano i palili papierosy a później wieczorem po szkole tez Ŝeśmy się

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie

Bardziej szczegółowo

to jest właśnie to, co nazywamy procesem życia, doświadczenie, mądrość, wyciąganie konsekwencji, wyciąganie wniosków.

to jest właśnie to, co nazywamy procesem życia, doświadczenie, mądrość, wyciąganie konsekwencji, wyciąganie wniosków. Cześć, Jak to jest, że rzeczywistość mamy tylko jedną i czy aby na pewno tak jest? I na ile to może przydać się Tobie, na ile to może zmienić Twoją perspektywę i pomóc Tobie w osiąganiu tego do czego dążysz?

Bardziej szczegółowo

INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK

INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK Pobrano ze strony http://www.przedszkole15.com.pl/ INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK Jest to bajka, która pomoże dzieciom zrozumieć, jak należy dbać o przyrodę i zachować się w lesie.

Bardziej szczegółowo

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady,

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, Laura Mastalerz, gr. IV Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, w których mieszkały wraz ze swoimi rodzinami:

Bardziej szczegółowo

Skrajne ubóstwo. 2717 rodzin włączonych do projektu. 33% z nich to rodziny dotknięte chorobą. żyje w skrajnym ubóstwie. bądź niepełnosprawnością.

Skrajne ubóstwo. 2717 rodzin włączonych do projektu. 33% z nich to rodziny dotknięte chorobą. żyje w skrajnym ubóstwie. bądź niepełnosprawnością. Skrajne ubóstwo 2717 rodzin włączonych do projektu żyje w skrajnym ubóstwie. 33% z nich to rodziny dotknięte chorobą bądź niepełnosprawnością. tyle, co na papierosy 66% rodzin włączonych do Paczki w 2013

Bardziej szczegółowo

Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik.

Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik. Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik. Panie Adamie, test przesiewowy i test potwierdzenia wykazały, że jest pan zakażony wirusem HIV. MAM AIDS??! Wiemy teraz, że jest

Bardziej szczegółowo

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!!

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W dniu 30-04-2010 roku przeprowadziłem wywiad z moim opą -tak nazywam swojego holenderskiego dziadka, na bardzo polski temat-solidarność. Ten dzień jest może najlepszy

Bardziej szczegółowo

STARY TESTAMENT. JÓZEF I JEGO BRACIA 11. JÓZEF I JEGO BRACIA

STARY TESTAMENT. JÓZEF I JEGO BRACIA 11. JÓZEF I JEGO BRACIA JÓZEF I JEGO BRACIA 53 Jakub miał wielu synów. Było ich dwunastu. Jakub kochał wszystkich, ale najbardziej kochał Józefa. Może to dlatego, że Józef urodził się, kiedy Jakub był już stary. Józef był mądrym

Bardziej szczegółowo

Friedrichshafen 2014. Wjazd pełen miłych niespodzianek

Friedrichshafen 2014. Wjazd pełen miłych niespodzianek Friedrichshafen 2014 Wjazd pełen miłych niespodzianek Do piątku wieczora nie wiedziałem jeszcze czy pojadę, ale udało mi się wrócić na firmę, więc po powrocie do domu szybkie pakowanie i rano o 6.15 wyjazd.

Bardziej szczegółowo

Rozmowa ze sklepem przez telefon

Rozmowa ze sklepem przez telefon Rozmowa ze sklepem przez telefon - Proszę Pana, chciałam Panu zaproponować opłacalny interes. - Tak, słucham, o co chodzi? - Dzwonię w imieniu portalu internetowego AmigoBONUS. Pan ma sklep, prawda? Chciałam

Bardziej szczegółowo

Teksty Drugie 2005, 6, s. 210-215. Wiersze. Tadeusz Kantor. http://rcin.org.pl

Teksty Drugie 2005, 6, s. 210-215. Wiersze. Tadeusz Kantor. http://rcin.org.pl Teksty Drugie 2005, 6, s. 210-215 Tadeusz Kantor Tadeusz KANTOR Alaube żeby tylko ta chwila szczególna nie uleciała, jest przed świtem godzina 4 ta nad ranem - ta szczególna chwila, która jest w ą t i

Bardziej szczegółowo

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Czasem źle postępujemy Przez moje złe czyny (grzechy) inni ludzie się smucą, a czasami nawet płaczą. Moje złe czyny brudzą serce. Serce staje się brudne

Bardziej szczegółowo

Łomżyńskie Centrum Rozwoju Edukacji Samorządowy Ośrodek Doradztwa Metodycznego i Doskonalenia Nauczycieli w Łomży

Łomżyńskie Centrum Rozwoju Edukacji Samorządowy Ośrodek Doradztwa Metodycznego i Doskonalenia Nauczycieli w Łomży SCENARIUSZ ZAJĘĆ DO PRZEDSZKOLA Z ADMINISTRACJĄ ZA PAN BRAT - - POZNAJEMY ZAWÓD PRACOWNIKA BIUROWEGO I PRACĘ URZĘDNIKA Cel: uświadomienie dzieciom, że z zawodami biurowymi można spotkać się niemalże na

Bardziej szczegółowo

Są rodziny, w których życie kwitnie.

Są rodziny, w których życie kwitnie. Są rodziny, w których życie kwitnie. Są rodziny, w których jest źle. Czy Twój dom jest spokojnym miejscem? Czy masz dokąd wracad? Czy czujesz się w domu bezpiecznie? Jeśli tak, to gratuluję. Niektóre dzieci

Bardziej szczegółowo

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV Wolontariat Wolontariat ważna sprawa, nawet super to zabawa. Nabierz w koszyk groszy parę, będziesz miał ich całą chmarę. Z serca swego daj znienacka, będzie wnet Szlachetna Paczka. Komuś w trudzie dopomoże,

Bardziej szczegółowo

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku I Komunia Święta Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku Ktoś cię dzisiaj woła, Ktoś cię dzisiaj szuka, Ktoś wyciąga dzisiaj swoją dłoń. Wyjdź Mu na spotkanie Z miłym powitaniem, Nie lekceważ znajomości

Bardziej szczegółowo

Bangsi mieszkał na Grenlandii. Ogromnej, lodowatej

Bangsi mieszkał na Grenlandii. Ogromnej, lodowatej Bangsi mieszkał na Grenlandii. Ogromnej, lodowatej wyspie, białej jak jego futerko. Pewnego wieczoru miś usiadł na górce i patrzył przed siebie. To, co podziwiał, było niebieskie i pełne gwiazd. Miś nie

Bardziej szczegółowo

Moje dziecko chodzi do szkoły...

Moje dziecko chodzi do szkoły... Moje dziecko chodzi do szkoły... Jak mu pomóc rozwijać samodzielność? Opracowanie: Joanna Kiedrowicz psycholog Jak pomóc dziecku oswoić szkołę? Nie zmieniaj swoich decyzji. Nie wprowadzaj atmosfery pośpiechu,

Bardziej szczegółowo

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD K A T A R Z Y N A O R K I S Z S T O W A R Z Y S Z E N I E N A R Z E C Z D Z I E C I Z N A D P O B U D L I W O Ś C I Ą P S Y C H O R U C H O W Ą Moment narodzenia

Bardziej szczegółowo

Jak mieć. zdrowie, czas. i pieniądze

Jak mieć. zdrowie, czas. i pieniądze Jak mieć zdrowie, czas i pieniądze Pewnie zastanawiasz się. O co chodzi? Jak można mieć zdrowie, czas i pieniądze? Zaraz poznasz sekret, jak niektórzy ludzie mają te trzy rzeczy naraz! Jest system, który

Bardziej szczegółowo

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Jako mała dziewczynka miałam wiele marzeń. Chciałam pomagać innym ludziom. Szczególnie starzy, samotni

Bardziej szczegółowo

Widziały gały co brały

Widziały gały co brały Widziały gały co brały KATARZYNA JEZIERSKA-TRATKIEWICZ Widziały gały co brały Uwagi autorki i wydawnictwa Wszystkie informacje zawarte w tej książce zostały przez autorkę starannie zebrane i przygotowane

Bardziej szczegółowo

Scenariusz zajęć dla uczniów dotyczący przemocy ze strony dorosłych w drugim roku realizacji programu. Temat: Powiedz Nie nieznajomemu.

Scenariusz zajęć dla uczniów dotyczący przemocy ze strony dorosłych w drugim roku realizacji programu. Temat: Powiedz Nie nieznajomemu. Scenariusz zajęć dla uczniów dotyczący przemocy ze strony dorosłych w drugim roku realizacji programu Adresat: Uczniowie klas II-III Temat: Powiedz Nie nieznajomemu. Cele: 1) kształtowanie świadomości,

Bardziej szczegółowo

Jak Zarobić Na Fakcie Własnego Rozwoju I Edukacji. Czyli propozycja, której NIKT jeszcze nie złożył w e-biznesie ani w Polsce ani na świecie.

Jak Zarobić Na Fakcie Własnego Rozwoju I Edukacji. Czyli propozycja, której NIKT jeszcze nie złożył w e-biznesie ani w Polsce ani na świecie. Jak Zarobić Na Fakcie Własnego Rozwoju I Edukacji Czyli propozycja, której NIKT jeszcze nie złożył w e-biznesie ani w Polsce ani na świecie. Przede wszystkim dziękuję Ci, że chciałeś zapoznać się z moją

Bardziej szczegółowo

Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2. Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo

Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2. Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo Andrzej Graca BEZ SPINY CZYLI NIE MA CZEGO SIĘ BAĆ Andrzej Graca: Bez spiny czyli nie ma czego się bać 3 Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2

Bardziej szczegółowo

Warsztaty Mistrzowskiej Sprzedaży

Warsztaty Mistrzowskiej Sprzedaży Warsztaty Mistrzowskiej Sprzedaży Żeby nie było ściągania spodni! Grant z Programu Rozwoju Sprzedaży Projekt i realizacja dr Mariusz Salamon Jeden ze 149 przykładów skutecznej sprzedaży z tego wyjątkowego

Bardziej szczegółowo

TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA

TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA Drogi uczniu! Instrukcja dla użytkownika testu Najpierw przeczytaj uważnie tekst. Następnie rozwiązuj

Bardziej szczegółowo

Platon, Państwo, przeł. W. Witwicki, Warszawa: PWN, 1958, t.1, ks. II, 368E-372A. A czyż państwo nie jest większe od jednego człowieka?

Platon, Państwo, przeł. W. Witwicki, Warszawa: PWN, 1958, t.1, ks. II, 368E-372A. A czyż państwo nie jest większe od jednego człowieka? Platon, Państwo, przeł. W. Witwicki, Warszawa: PWN, 1958, t.1, ks. II, 368E-372A. A czyż państwo nie jest większe od jednego człowieka? Większe powiada. To może i większa sprawiedliwość mieszka 369 w tym,

Bardziej szczegółowo

Pokochaj i przytul dziecko z ADHD. ADHD to zespół zaburzeń polegający na występowaniu wzmożonej pobudliwości i problemów z koncentracją uwagi.

Pokochaj i przytul dziecko z ADHD. ADHD to zespół zaburzeń polegający na występowaniu wzmożonej pobudliwości i problemów z koncentracją uwagi. Pokochaj i przytul dziecko z ADHD ADHD to zespół zaburzeń polegający na występowaniu wzmożonej pobudliwości i problemów z koncentracją uwagi. TYPOWE ZACHOWANIA DZIECI Z ADHD: stale wierci się na krześle,

Bardziej szczegółowo

Kamila Kobylarz. A oto wyróżnione prace i kilka ciekawych opracowań: Wesołych Świąt

Kamila Kobylarz. A oto wyróżnione prace i kilka ciekawych opracowań: Wesołych Świąt Uczniowie klas 4-6 wykonali kartki świąteczne techniką komputerową, a do tego opisywali krótko czym dla nich jest MAGIA ŚWIĄT Nagrodzono 2 prace: Kamili Kobylarz i Zuzanny Madejskiej gratulujemy A oto

Bardziej szczegółowo

Bajkę zilustrowały dzieci z Przedszkola Samorządowego POD DĘBEM w Karolewie. z grupy Leśne Ludki. wychowawca: mgr Katarzyna Leopold

Bajkę zilustrowały dzieci z Przedszkola Samorządowego POD DĘBEM w Karolewie. z grupy Leśne Ludki. wychowawca: mgr Katarzyna Leopold KOSMITA W PRZEDSZKOLU B.B Jadach Bajkę zilustrowały dzieci z Przedszkola Samorządowego POD DĘBEM w Karolewie z grupy Leśne Ludki wychowawca: mgr Katarzyna Leopold Pawełek wpadł zdyszany do sali prosto

Bardziej szczegółowo

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej.

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. 34-letnia Emilia Zielińska w dniu 11 kwietnia 2014 otrzymała nowe życie - nerkę

Bardziej szczegółowo

Wywiady. Pani Halina Glińska. Tancerka, właścicielka sklepu Just Dance z akcesoriami tanecznymi

Wywiady. Pani Halina Glińska. Tancerka, właścicielka sklepu Just Dance z akcesoriami tanecznymi Wywiady Pani Aleksandra Machnikowska Przedsiębiorca od 2009 roku, najpierw w spółce cywilnej prowadziła sklep Just Dance. Od 2012 roku prowadzi restaurację EL KAKTUS. W styczniu 2014 restauracja EL KAKTUS

Bardziej szczegółowo

JAK RADZIĆ SOBIE Z NASTOLATKIEM W SYTUACJACH KONFLIKTOWYCH?

JAK RADZIĆ SOBIE Z NASTOLATKIEM W SYTUACJACH KONFLIKTOWYCH? JAK RADZIĆ SOBIE Z NASTOLATKIEM W SYTUACJACH KONFLIKTOWYCH? Podstawowa zasada radzenia sobie w sytuacjach konfliktowych:,,nie reaguj, tylko działaj Rodzice rzadko starają się dojść do tego, dlaczego ich

Bardziej szczegółowo

Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014

Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014 Imię i nazwisko Klasa III Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014 Zestaw humanistyczny Kurs fotografii Instrukcja dla ucznia 1. Wpisz swoje imię i nazwisko oraz klasę. 2. Bardzo uważnie czytaj tekst

Bardziej szczegółowo

w czasie powstania pseudonim rocznik Lasek 1922 stopień powstańczy biogram data wywiadu starszy strzelec - 2008-06-11

w czasie powstania pseudonim rocznik Lasek 1922 stopień powstańczy biogram data wywiadu starszy strzelec - 2008-06-11 Bogdan Rokicki formacja Batalion Kiliński, 3. kompania dzielnica Śródmieście Północne w czasie powstania pseudonim rocznik Lasek 1922 stopień powstańczy biogram data wywiadu starszy strzelec - 2008-06-11

Bardziej szczegółowo

Wyniki są pozytywne, ale należy jeszcze zmniejszyć liczbę uczniów przez których ktoś płakał całkiem niedawno, szczególnie w klasie IV.

Wyniki są pozytywne, ale należy jeszcze zmniejszyć liczbę uczniów przez których ktoś płakał całkiem niedawno, szczególnie w klasie IV. Test Czy jesteś tolerancyjny? Człowiek tolerancyjny - jest wyrozumiały dla cudzych poglądów, upodobań, wierzeń, rozumie je i szanuje, zachowując swoją indywidualność: w swoich decyzjach i działaniach uwzględnia

Bardziej szczegółowo

OBIEKCJE I TRUDNE PYTANIA:

OBIEKCJE I TRUDNE PYTANIA: OBIEKCJE I TRUDNE PYTANIA: Gdybyście nie wypłacali tyle prowizji, to Alveo byłoby tańsze. A jaka wg Pana marża reklamowa byłaby właściwa? A jaka jest marża reklamowa w przypadku leków? A gdzie te marże

Bardziej szczegółowo

Tytuł ogłoszenia ma znaczenie!

Tytuł ogłoszenia ma znaczenie! Tytuł ogłoszenia ma znaczenie! Dawałeś kiedyś ogłoszenie swojej firmy albo działalności? To nie popełniaj tego samego błędu co wszyscy! Przedstawię Tobie teraz sposób jak ustrzec się błędu który jest dość

Bardziej szczegółowo

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA Tekst biblijny: Dz. Ap. 16,19 36 Tekst pamięciowy: Dz. Ap. 16,31 ( ) Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom. Bóg chce, abyś uwierzył w Jego Syna, Jezusa

Bardziej szczegółowo

W POSZUKIWANIU KOPCIUSZKA

W POSZUKIWANIU KOPCIUSZKA ANETA ANTOSIAK W POSZUKIWANIU KOPCIUSZKA SCENARIUSZ PRZEDSTAWIENIA Copyright by CeTVbja\T8Wh^TVl]ab 4eglfglVmaTF^XaX Żory 2013 ISBN 978-83-63-171-32-2 www.skene.com.pl e-mail: pracownia@skene.com.pl Wydawca

Bardziej szczegółowo

Analiza Finansowa - potrzeb Klienta.

Analiza Finansowa - potrzeb Klienta. Analiza Finansowa - potrzeb Klienta. Szanowni Państwo, przejdźmy w takim razie do zbadania Państwa potrzeb jakim jest Analiza Finansowa. Pierwszym etapem naszej rozmowy będzie sprecyzowanie Państwa celów,

Bardziej szczegółowo

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY Często będę Ci mówić, że to ważna lekcja, ale ta jest naprawdę ważna! Bez niej i kolejnych trzech, czyli całego pierwszego tygodnia nie dasz rady zacząć drugiego. Jeżeli czytałaś wczorajszą lekcję o 4

Bardziej szczegółowo

REKLAMA. TRYB ROZKAZUJĄCY AUDIO A2 / B1. (wersja dla studentów)

REKLAMA. TRYB ROZKAZUJĄCY AUDIO A2 / B1. (wersja dla studentów) REKLAMA. TRYB ROZKAZUJĄCY AUDIO A2 / B1 (wersja dla studentów) Reklama jest obecna wszędzie w mediach, na ulicy, w miejscach, w których uczymy się, pracujemy i odpoczywamy. Czasem pomaga nam w codziennych

Bardziej szczegółowo

Trening INTEGRA Dodatkowe dialogi

Trening INTEGRA Dodatkowe dialogi Trening INTEGRA Dodatkowe dialogi Pobieranie pieniędzy z banku Wersja 1 - Chciałbym/abym wypłacić pieniądze. - Ile dokładnie? - 100 Euro - Proszę o okazanie dokumentu tożsamości. - Mam ze sobą mój paszport

Bardziej szczegółowo

Osoby starsze o sprawowaniu opieki nieformalnej nad seniorem w Polsce

Osoby starsze o sprawowaniu opieki nieformalnej nad seniorem w Polsce Badanie realizowane w ramach Finansowanie działalności polegającej na prowadzeniu badań naukowych lub prac rozwojowych oraz zadań z nimi związanych, służących rozwojowi młodych naukowców oraz uczestników

Bardziej szczegółowo

TRYB ROZKAZUJĄCY A2 / B1 (wersja dla studenta)

TRYB ROZKAZUJĄCY A2 / B1 (wersja dla studenta) TRYB ROZKAZUJĄCY A2 / B1 (wersja dla studenta) Materiał prezentuje sposób tworzenia form trybu rozkazującego dla każdej koniugacji (I. m, -sz, II. ę, -isz / -ysz, III. ę, -esz) oraz część do ćwiczeń praktycznych.

Bardziej szczegółowo

Tak wygląda biuro Oriflame Polska od środka

Tak wygląda biuro Oriflame Polska od środka Tak wygląda biuro Oriflame Polska od środka Gdyby, to była mafia już bym nie żyła... Oto jak z koleżankami otrzymujemy kosmetyki, bawimy się wyśmienicie i jeszcze przy tym zarabiamy (oraz jak możesz do

Bardziej szczegółowo

SCENARIUSZ ZAJĘĆ OTWARTYCH

SCENARIUSZ ZAJĘĆ OTWARTYCH SCENARIUSZ ZAJĘĆ OTWARTYCH Temat: BYĆ ASERTYWNYM Cel ogólny: - kształtowanie postaw asertywnych; Cele szczegółowe: - kształcenie umiejętności odróżniania zachowań asertywnych od agresywnych i uległych

Bardziej szczegółowo

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły.

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. SZKOŁA dla RODZICÓW Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. (...) Dzieci potrzebują tego, aby ich uczucia były akceptowane i doceniane. Kto pyta nie błądzi. Jak pomóc

Bardziej szczegółowo

SP Klasa VI, temat 28. Ilustracja przedstawiająca ucztę weselną w czasach Jezusa

SP Klasa VI, temat 28. Ilustracja przedstawiająca ucztę weselną w czasach Jezusa Ilustracja przedstawiająca ucztę weselną w czasach Jezusa Nadajcie tytuły poszczególnym częściom przypowieści o dziesięciu pannach. Wtedy podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które

Bardziej szczegółowo

Twoje prawa obywatelskie

Twoje prawa obywatelskie Twoje prawa obywatelskie Osoba niepełnosprawna w obliczu prawa Inclusion Europe Raport Austria Anglia Belgia Bułgaria Chorwacja Cypr Czechy Dania Estonia Finlandia Francja Grecja Hiszpania Holandia Islandia

Bardziej szczegółowo

Drogi Doktorze! Drogi Doktorze!

Drogi Doktorze! Drogi Doktorze! Warszawa, 22 maja 1999 Nazywam się Łucja Kowalska i mam 9 lat. Piszę do Pana, ponieważ słyszałam o Panu na lekcjach języka polskiego. Pani powiedziała nam, że był Pan przyjacielem dzieci i dbał o nasze

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

Konspekt szkółki niedzielnej propozycja Niedziela przedpostna Estomihi

Konspekt szkółki niedzielnej propozycja Niedziela przedpostna Estomihi Centrum Misji i Ewangelizacji / www.cme.org.pl Konspekt szkółki niedzielnej propozycja Niedziela przedpostna Estomihi Główna myśl: Bądź naśladowcą Jezusa Tekst: Mk 8,34 Jezus zapowiada swoją śmierć i zmartwychwstanie

Bardziej szczegółowo

13 GRUDNIA 1981 R. 13 grudnia 1981 roku. Jest to jedna z wielu historii, która mogła wydarzyć się w naszym regionie. SCENA I

13 GRUDNIA 1981 R. 13 grudnia 1981 roku. Jest to jedna z wielu historii, która mogła wydarzyć się w naszym regionie. SCENA I 13 GRUDNIA 1981 R. NARRATOR 13 grudnia 1981 roku. Jest to jedna z wielu historii, która mogła wydarzyć się w naszym regionie. SCENA I Mieszkanie przeciętnej rodziny robotniczej na początku lat 80- tych

Bardziej szczegółowo

PROCEDURY POSTĘPOWANIA W WYBRANYCH SYTUACJACH PROBLEMOWYCH POJAWIAJĄCYCH SIĘ NA TERENIE SZKOŁY. opracowała mgr Halina Kotuła

PROCEDURY POSTĘPOWANIA W WYBRANYCH SYTUACJACH PROBLEMOWYCH POJAWIAJĄCYCH SIĘ NA TERENIE SZKOŁY. opracowała mgr Halina Kotuła PROCEDURY POSTĘPOWANIA W WYBRANYCH SYTUACJACH PROBLEMOWYCH POJAWIAJĄCYCH SIĘ NA TERENIE SZKOŁY opracowała mgr Halina Kotuła Kradzież na terenie szkoły 1. Poinformować wychowawcę, pedagoga szkolnego, dyrektora

Bardziej szczegółowo

do trzech razy sztuka...

do trzech razy sztuka... T O, C O L U B I M Y do trzech razy sztuka... Tu musiało się wtrącić przeznaczenie. Ten sam dom wybrali trzy razy, myśląc, że to różne wille. Kiedy go zobaczyli w naturze, polubili się od razu. Pozostało

Bardziej szczegółowo

WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW

WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW Teksty biblijne: Dz. Ap. 6, 1 7 Tekst pamięciowy: Gal. 6, 10 ( ) dobrze czyńmy wszystkim ( ) Nikt nie jest za mały, aby pomagać innym! Zastosowanie: * Pan Bóg pragnie, abyśmy otoczyli

Bardziej szczegółowo

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków,

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, którzy twierdzą, że właściwie w ogóle nie rozmawiają ze swoimi dziećmi, odkąd skończyły osiem czy dziewięć lat. To może wyjaśniać, dlaczego przesiadują

Bardziej szczegółowo

Grzech psuje. Wszyscy odstąpili od Boga, wszyscy popełnili zło. Nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego. (List do Rzymian 3, 12)

Grzech psuje. Wszyscy odstąpili od Boga, wszyscy popełnili zło. Nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego. (List do Rzymian 3, 12) Spotkanie 2 Grzech psuje moją przyjaźń z Bogiem Wszyscy odstąpili od Boga, wszyscy popełnili zło. Nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego. (List do Rzymian 3, 12) Dobra Nowina głosi, że Bóg

Bardziej szczegółowo

Pijani kierowcy zabijają

Pijani kierowcy zabijają Pijani kierowcy zabijają Oferta kampanii Przeciw pijanym kierowcom 2015 Ktoś mógł zareagować, nikt tego nie zrobił Wyszecino Pijany kierowca zabił 27-latkę w siódmym miesiącu ciąży. Kobieta podróżowała

Bardziej szczegółowo

WSPÓLNE ŻYCIE CHRZEŚCIJAN

WSPÓLNE ŻYCIE CHRZEŚCIJAN WSPÓLNE ŻYCIE CHRZEŚCIJAN Teksty biblijne: Dz. Ap. 4, 32 37, Ew. Mat. 6, 19 21 Tekst pamięciowy: Ks. Przyp. 14, 21; Ew. Mat. 6, 21 ( ) Szczęśliwy ten, kto lituje się nad ubogimi Albowiem, gdzie jest skarb

Bardziej szczegółowo

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych dr Renata Maciejewska Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie Struktura próby według miasta i płci Lublin Puławy Włodawa Ogółem

Bardziej szczegółowo

KAFAR FILM: John Tekturro. autor. Krzysiek Ślaziński

KAFAR FILM: John Tekturro. autor. Krzysiek Ślaziński # KAFAR FILM: John Tekturro autor Krzysiek Ślaziński 2009 Krzysiek Ślaziński tel: +48 664-136-730 krzysiek@next-planet.pl # 1 FADE IN: Pojawia się plansza z napisem Powered by Kafar Film. Po chwili charakterystyczne

Bardziej szczegółowo

www.pomaranczoweosiedle.pl mieszkania ze smakiem.

www.pomaranczoweosiedle.pl mieszkania ze smakiem. www.pomaranczoweosiedle.pl mieszkania ze smakiem. Refleksje singla W czasie studiów Gdańsk-Wrzeszcz zaczynał się dla mnie i kończył na olitechnice Gdańskiej. To był mój świat całe moje studenckie życie

Bardziej szczegółowo

Wydawanie pieniędzy Uczelni, czyli Jak rozliczać dokumenty księgowe? Podstawowe informacje:

Wydawanie pieniędzy Uczelni, czyli Jak rozliczać dokumenty księgowe? Podstawowe informacje: Wydawanie pieniędzy Uczelni, czyli Jak rozliczać dokumenty księgowe? Podstawowe informacje: 1. Żeby wydać pieniądze Samorządu Studentów APS musisz mieć zgodę: a. Rady Studentów APS (zatwierdzony projekt

Bardziej szczegółowo

"Chciałem cię chronić, będąc twoim cieniem..." Pearlic. Reda 2015.

Chciałem cię chronić, będąc twoim cieniem... Pearlic. Reda 2015. CIEŃ Paulina Klecz "Chciałem cię chronić, będąc twoim cieniem..." Pearlic. Reda 2015. Projekt okładki: Łukasz Orzechowski Copyright Paulina Copyright Pearlic Klecz Wszelkie prawa do publikacji zastrzeżone.

Bardziej szczegółowo

Tak prezentują się laurki i duży obrazek z życzeniami. Juz jesteśmy bardzo blisko.

Tak prezentują się laurki i duży obrazek z życzeniami. Juz jesteśmy bardzo blisko. Przygotowujemy laurki dla dzielnych strażaków. Starałyśmy się, by prace były ładne. Tak prezentują się laurki i duży obrazek z życzeniami. Juz jesteśmy bardzo blisko. 182 Jeszcze kilka kroków i będziemy

Bardziej szczegółowo

ANKIETA ADOPCYJNA. Prosimy o szczere, wyczerpujące odpowiedzi na zawarte w ankiecie pytania.

ANKIETA ADOPCYJNA. Prosimy o szczere, wyczerpujące odpowiedzi na zawarte w ankiecie pytania. ANKIETA ADOPCYJNA Prosimy o szczere, wyczerpujące odpowiedzi na zawarte w ankiecie pytania. Celem tej ankiety jest: 1. określenie Państwa możliwości, jako przyszłych Opiekunów, 2. określenie warunków,

Bardziej szczegółowo

Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. (1 J 4,11) Droga Uczennico! Drogi Uczniu!

Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. (1 J 4,11) Droga Uczennico! Drogi Uczniu! Droga Uczennico! Drogi Uczniu! Jesteś już uczniem i właśnie rozpoczynasz swoją przygodę ze szkołą. Poznajesz nowe koleżanki i nowych kolegów. Tworzysz razem z nimi grupę klasową i katechetyczną. Podczas

Bardziej szczegółowo

Magda wracała ze szkoły. Była już w pobliżu domu, gdy nagle ktoś ją zawołał po imieniu. Dziewczynka odwróciła się i zobaczyła przystojnego, młodego

Magda wracała ze szkoły. Była już w pobliżu domu, gdy nagle ktoś ją zawołał po imieniu. Dziewczynka odwróciła się i zobaczyła przystojnego, młodego Magda wracała ze szkoły. Była już w pobliżu domu, gdy nagle ktoś ją zawołał po imieniu. Dziewczynka odwróciła się i zobaczyła przystojnego, młodego mężczyznę. Podszedł do niej z szerokim uśmiechem. - Cześć.

Bardziej szczegółowo

Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan

Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan Na świecie żyło wielu ludzi, których losy uznano za bardzo ciekawe i zamieszczono w pięknie wydanych książkach. Zdarzało się też to w gminie Trzebina, gdzie

Bardziej szczegółowo

Pogodny wieczór. Cele: otwarcie się na innych rozwój kreatywności ukazanie, że Bóg daje nam siły do wypełniania zadań, jakie dostajemy

Pogodny wieczór. Cele: otwarcie się na innych rozwój kreatywności ukazanie, że Bóg daje nam siły do wypełniania zadań, jakie dostajemy Pogodny wieczór Barbara Karwowska Temat: Superbohaterowie Cele: otwarcie się na innych rozwój kreatywności ukazanie, że Bóg daje nam siły do wypełniania zadań, jakie dostajemy Dla kogo? grupa ok. 17 osób

Bardziej szczegółowo

s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM

s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM Nierówna walka Tego dnia Ogrodnik

Bardziej szczegółowo

Siekierczyn, 12.11.2012r. Kochana Babciu!

Siekierczyn, 12.11.2012r. Kochana Babciu! Siekierczyn, 12.11.2012r. Kochana Babciu! Na wstępie mojego listu serdecznie Cię pozdrawiam. Chcę Ci opowiedzieć, jak dbam o siebie. Zdrowo się odżywiam. Piję soki owocowe. Chodzę z mamą na spacery. Dużo

Bardziej szczegółowo

Copyright by Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2007 Text copyright by Grzegorz Kasdepke, 2007 Illustrations copyright by Piotr Rychel, 2007

Copyright by Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2007 Text copyright by Grzegorz Kasdepke, 2007 Illustrations copyright by Piotr Rychel, 2007 Copyright by Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2007 Text copyright by Grzegorz Kasdepke, 2007 Illustrations copyright by Piotr Rychel, 2007 Zagadka trzynasta, czyli kto popsuł latawiec?! Dla detektywa

Bardziej szczegółowo

PIOTR W WIĘZIENIU. Bóg chce, abyś modlił się o innych I. WSTĘP

PIOTR W WIĘZIENIU. Bóg chce, abyś modlił się o innych I. WSTĘP PIOTR W WIĘZIENIU Teksty biblijne: Dz. Ap. 12,1 17 Tekst pamięciowy: Jeremiasz 33,3 dzieci młodsze, Jakub 5,16 dzieci starsze Wołaj do mnie, a odpowiem ci ( ) Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego.

Bardziej szczegółowo

Załącznik nr 6. Wzór formularza: Ankieta do wstępnej oceny motywacji pomysłodawców do komercjalizacji

Załącznik nr 6. Wzór formularza: Ankieta do wstępnej oceny motywacji pomysłodawców do komercjalizacji Załącznik nr 6 Wzór formularza: Ankieta do wstępnej oceny motywacji pomysłodawców do komercjalizacji Część 3 - Narzędzia służące rekrutacji i ocenie Pomysłodawców oraz pomysłów przeznaczone dla ośrodków

Bardziej szczegółowo

BEZPIECZNY PIERWSZAK

BEZPIECZNY PIERWSZAK BEZPIECZNY PIERWSZAK BEZPIECZEŃSTWO W DRODZE DO SZKOŁY Codziennie rano wyruszasz w drogę do szkoły i codziennie wracasz do domu. Niezależnie od tego, w jaki sposób pokonujesz tę trasę - ważne, byś poznał

Bardziej szczegółowo