Głośne czytanie nocą

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Głośne czytanie nocą"

Transkrypt

1 ZESZYTY JAGIELLOŃSKIE P I S M O U C Z N I Ó W, N A U C Z Y C I E L I I P R Z Y J A C I Ó Ł G I M N A Z J U M i L I C E U M i m. K R Ó L A W Ł A D Y S Ł A W A J A G I E Ł Ł Y W P Ł O C K U N R 74 C ZERW IE C 2012, P IS M O UKAZUJE S IĘ O D R OKU 2000 MIĘDZYSZKOLNY KLUB MYŚLI POLSKIEJ W GIMNAZJUM I LICEUM IM. WŁADYSŁĄWA JAGIEŁŁY MŁODZIEŻOWY DOM KULTURY IM. KRÓLA MACIUSIA I W PŁOCKU Głośne czytanie nocą 14 czerwca 2012 roku Rok 1812 w historiografii i literaturze

2 Rok 1812 O roku ów! kto ciebie widział w naszym kraju! Tomasz Zbrzezny: Są dwa sposoby myślenia o historii. Jest pogląd, że historia jest nauczycielką życia. I jest pogląd przeciwny - głosił go Hegel - że z historii tyle możemy się dowiedzieć, że niczego się nie możemy dowiedzieć. Jakie pouczenie z kampanii napoleońskiej 1812 roku może płynąć dla nas? Na okładce: Wielka Armia przekracza Niemen. Litografia z lat 40. XIX wieku. Powyżej ilustracja do "Pana Tadeusza" (Wiosna 1812 roku w Soplicowie). Na ostatniej stronie: rycina przedstawiająca świętego Napoleona. W tekstach źródłowych pisownię dawną nieznacznie uwspółcześniono. Zeszyty Jagiellońskie. Pismo Uczniów, Nauczycieli i Przyjaciół Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Władysława Jagiełły w Płocku Redakcja: ul. 3 Maja 4, Płock; http: / ; (024) Opiekun merytoryczny projektu: Tomasz Zbrzezny. Opiekun zespołu: Wiesław Kopeć, Zespół redakcyjny: członkowie Międzyszkolnego Klubu Myśli Polskiej. 2

3 Tomasz Zbrzezny: Ten tekst znam od 10 roku życia - z czytanki pt. "Legionista" w przedwojennym podręczniku. Tekst ten pojawił się także w podręczniku dla starszej młodzieży "Mówią wieki" pt. "Soit". Ranny Krzysztof Cedro prosi Napoleona pod Madrytem, by jego ofiara nie była na darmo. Cesarz odpowiada: Soit" ("Niech tak będzie"). Stefan Żeromski: Popioły (1904) tom III, rozdział: Widziadła (STEFAN ŻEROMSKI, DZIEŁA. RED. STANISŁAW PIGOŃ, WARSZAWA 1948) Noc była zimna. Przejmujący powiew ciągnął równinami od strony sterczących skał Guadarramy i Somosierry, które jak posępny, ciemny pas zostały na północy horyzontu. Armaty, furgony, wozy z prochem tocząc się po gościńcu huczały i dudniły. Krzysztof leżał na wznak z oczyma utkwionymi w chmurne niebo. Słyszał wciąż trzaskanie bata, dziwaczne krzyki i pogwizdy mulnika, monotonny klangor dzwonków, chrzęst żelastwa w zaprzęgu furgonu, łoskot miarowy kół:.. Materac, zawieszony na żelaznych hakach, chwierutał się do taktu zgrzytliwie, a przecie melodyjnie, tak samo zgoła jak pewna okiennica w narożniku dworskim w Stokłosach. O okiennicy tej krążyła blisko i daleko wieść, że przepowiada niepogodę. Jeżeli tylko w najcudniejsze susze czerwca, w najcichsze czasy lipcowe zaczynała pozgrzytywać, jakby pokasływać od niechcenia, stękać na strzykanie w zawiasach i chrzypieć na łamanie w zasuwach, ludzie przyśpieszali roboty, na łeb na szyję grabili w kopki siano schnące na pokosach, rozwaloną koniczynę czy wiązali w snopy zboże i żywo zwozili ku stertom. Z odległej nieraz wioski zachodził, bywało, pode dwór karbowy albo włódarz posłuchać na odwieczerz, czy okiennica złego nie wróży. Krzysztof słyszał teraz zgrzytanie haków, ale nie bardzo wiedział, gdzie jest. Ciemność nieprzyjazna, ciemność-klęska, ciemność-krzywda leżała na nim. Otaczał go lodowy obwód z szarymi wyrwami, skąd wypełzały ciągle korowody figur. Całkowite ich kształty, które myśl czy oko chwycić usiłuje, wydostają się z szarości nie jak obrazy malowane na płótnie, nie jak rzeźby z marmuru, lecz tak jakoby maszkary sztucznie ożywione... Jedne są z chropawego filcu, o włókienkach lśniących pod sennym, smutnym, gorzkim światłem... Rzęsy mają z włóczki przędzonej, z grubej frędzli, brwi na dwa palce wystające, włosy druciane. Oczy ich nieruchome prosto w płonący mózg zadają cios sukiennego spojrzenia i giną w tajemnicy i znikomości, w otchłani szlochów... Zaledwie jedna zniknie, wypływa inna i czuwa nad znużonymi myślami. Żadna nie da się odpędzić aktami woli... Głowa jest jako puste, rozległe, bezgraniczne niebo, po którym wloką się wielokształtne obłoki, niesione od skrytych wiatrów. A jak wysokie chmury przypomną nieraz kształt ziemi i dumają nad nim niejako, tak samo myśli nieszczęsne niekiedy wspomną rzeczywistą ziemię. Widzą z daleka te myśli samowładne i bujne niby w dalekiej przeszłości, jak to w piersi tworzy się nagle a niespodziewanie przepaść rany. Ruchoma stamtąd bije pienista fala na obraz źródła wyrwanego spod gliny. Serce szalonymi ciosy, serce-młot bije raz w raz w głębie miękkich, klekocących fal! Płuca zrywają się, siepią i mocują w nadmiernym trudzie. Miecą ze siebie ogromne, galaretowate skrzepy i strugi cichej, słonej, płynnej krwi. Senne, znużone, spłakane widzenia zmierzchają, cichną i topią się z wolna w ciszy. Szare opony rozprzęgły się, znicestwiały i pierzchły. Nie słychać nic, nie słychać nawet krzyku poganiacza mułów ani dzwonków, ani zgrzytu haków. Wszystko jest ciszą. Ciało zmartwiało, serce zamiera i bezwładnie leży na obraz skrzypiec rzuconych. Nędzneż to deski! Struny żywe, struny wszystkogrające nie zabrzmią już! Skonała na zawsze melodia wasza, skrzypki lipowe... Dym ciężki błądzi przed oczyma, wlecze się po piasku, gdzie w zamyśleniu błądziła stopa, po ile czerwonym, po siwych opoczystych caliznach... Sprzymierza się i łączy dym ze skibami i wnętrzem brył, dotyka ze drżeniem ostrych kantów, ziarnistych wydęć kamienia. - Tyżeś to jest, przeznaczenie moje? - skarżą się wargi. - Przyjacielu, przyjacielu... Tyż to obejmiesz piersi moje, kamieniu? Tyż to ostatnia ucałujesz me usta, żółta bryło? Nareszcie głębokie westchnienie. Cóż to jest wokoło? 3

4 Zeszły się dokoła głowy, obległy nozdrza, napłynęły ku piersiom dymy z kwietnika przed domem w Olszynie. O, błogosławione a niewypowiedziane szczęście obcowania z kwiatami w dniu ucisku śmierci! - Tyżeś to jest ze mną - szeptają usta - siostrzyczko-rezedo? Tyżeś to przyszła na martwe ugory mej śmierci? Bógże ci zapłać... Jesteś zapach mojej młodości... Tak jak ty pachnie szczęście dzieciństwa. Zapachu mój, otocz mię i przygarnij do życia... Weź mię z ucisku gliny i kamieni... Otwiera się przed oczyma cudne dziwactwo, widziane jakoby pierwszy raz, wypukłych, całobrzegich, strzępiastych goździków. Fiołkowymi powłóczeniami całują przekrwienia oczu bratki jesienne... Bladofioletowa lewkonia leży na piersiach, na płucach dziurawych, a dobrotliwy jej zapach chłodnym a częstotliwym chuchaniem sączy się w jaskinię rany. Wtem słychać, słychać... Słychać, co się dzieje w uszach i głowie. Biją tam w dźwięczne kowadła małe, pracowite, zawzięte kowaliki. Małe to musi być jak polne świerszcze... Szybko, szybko, z ramienia łupią młotami majsterkowie: raz-raz - raz-raz! A potem jeden przed drugim, na wyprzódki! Aż tchu brak. Tworzy się z ciosów ciągliwy szum, unosi się w pustynię głowy huk jak w głębokim, starodrzewnym boru-lesie... Dech zamiera. Serce się zrywa i łomoce skrzydłami w gałęzie niby złapany siecią dziki orzeł-zyz. Głowa bezwładna chwieje się w prawo i w lewo po ruchomym materacu, palce rąk błądzą, chodzą, wędrują. Nogi coś ciska w różne strony, jak drwal w złości ciska bierwionami... Mózg się żywym płomieniem pali. W nim płoną pióra myśli. Spalone na węgiel wargi szeptają: - Trepka... Szczepan... dajże mi pić, dajże mi pić... Już my dzisiaj z tego strasznego lasu nie wyjedziemy... Święty jeleń z krzyżem między rogami spotkał nas w lesie... Rafał do niego strzelił... Szczepan... dajże mi pić, dajże mi pić... Wolno nasuwa się, sztorcem nastawia jak grot lancy złowrogie pytanie: Skądże tu, u Boga, ma być Trepka? Gdzie? Wracają trzeźwe i spokojne myśli, przypływa jasna świadomość: Śniło mi się, widać, o Trepce... I znowu niby ogromy chmur pędzą myśli innego porządku, wychodzą skądinąd sylogizmy namiętne, pytania natarczywe, odpowiedzi rącze i dowcipne, całe komplety genialnych widzeń, odkryć istotnych, wynalazków w dziedzinie myśli ludzkiej. Śmiech dobrotliwy otacza je niby mgła... Nie jesteś tak znowu głupi, Szczepanku, jak sądziłem... Nie, doprawdy nie! Jest w tym sens pewien, jest treść w twoich ględzeniach. Więcej znaczy nowy rów przerznięty w odwiecznych bajorach nad Wisłoką niż wygrana potyczka... Czy tak? Niż potyczka pod Burviedro, pod Calatayud? Więcej znaczy jeden przytułek, jeden szpital w twojej, prawi, dziedzinie niż zdobycie sztandaru... Czy tak? To rzeczy zgoła różne, braciszku miły... Toż przecie jasno widać... Głowa się pali, głowa kipi i wre. Jako snopy ognia latają w niej zdarzenia, obrazy, dowody, przykłady. Snują się łańcuchy myśli: Zabawnyś ty, stary, zabawnyś ty ze swoją przyziemną, chlebożerną filozofią! Poczciwa jest twoja głęboka, wymyślona głupota, łzy mi gorzkie wyciska z oczu. Wyrzekłeś się bohaterstwa nie tylko za siebie, ale za cyny i wnuki, odpinasz na zawsze pióra od przyłbicy i miecz rzucasz rycerski. Pracy się nędznej poślubiłeś, żeby odkupić pradziady i prawnuki... Zabawnyś ty, stary, zabawny... Mówisz, że nam to sądziły dzieje... Nie to nam sądziły dzieje, co gorsze albo lepsze, jeno to, co najpodlejsze, co nogami zdeptane, co na samym dnie leży. Sądziły nam dzieje uciekać, jak psom zerzniętym batami, spod Krupczyc, spod Kobyłki, a po bohatersku wchodzić na Calle del Cosso... Tak nam sądzono... Alboż to prawda?... - śmieje się w ucho Trepka czy diabeł z obrazu w bocznej nawie kościoła Świętego Jakuba w Saragossie. - Alboż to prawda? Nikomu nic nie sądzono. Każdy czyni, co chce, wola jego i rozkazanie. Chce żyć, to żyje, a chce umierać, tak jak ty głupio i po zwierzęcemu, to umiera... W piersiach wyważa się coś jak stawidło trzymające przemocą wody zdławione. A wywala się i bucha nie woda, lecz ogień. Huczy krew. Lodowaty strach błądzi po piersiach. Nogi ma z soplów, lekkie jak zimny dech. Gdzie stanie, tam przeraźliwy dreszcz lata. Schyla się i szepce: Siadłbyś rankiem w saneczki, w jednego konia... Kopna, nieprzetarta droga. Pierwszy śnieg. Skoczyłbyś cwałem zobaczyć, co też tam w Olszynie słychać. Czy też zdrowi, czy ojciec... czy Mery... Biją w swe kowadełka kowaliki: raz-raz - raz-raz... Wszystko urwało się i zapadło w ziemię. Szum i trzask. Wstręt... Ktoś pozywa na sąd za owo wino w świętym kielichu... Smak w ustach wina i goryczy centurii. Piasku i rozpalonego popiołu pełne oczy. 4

5 Wtem natarczywy głos poruszy półmartwe ciało: - Panie podporuczniku, panie podporuczniku!... - Któż tam? - odpowie z trudem. - Ady ja... - Kto taki? - Ja... adiutant podoficer, Pruski. - Nie wiem. - Nie poznajecie mię to, panie podporuczniku? - O niczym nie wiem. - Przecie na mnie patrzycie? - Patrzę. - No, my razem pod Burviedro zranieni. Mnie łapę oberwało, a was durch przeszło. Razem nas wiezą. Gajkosia pamiętacie? - Pewnie, pewnie. - Zaprzysiągłem mu, że was odchowam. Wiecie?... - A co to za miejsce? - Napijcież się tego bulonu, napijcież sir; duszkiem. Sam Hupka go warzył. Pijcież całą gębą, bo dobry! - A gdzie to my jesteśmy? - Już my minęli miasto. - A jak się nazywało? - Nazywało się Alcala de Henares. Droga się nam wykręciła na zachód. Wiatr ustał. Powiadają, że wielką stolicę Madryt będzie zaraz widać, jak się tylko dzień dobry zrobi. Trzy mile niespełna do tej stolicy. Tam nas złożą w szpitalu, jak Cesarz stolicę zdobędzie... Ziąb szelma podły... Krupy z deszczem biły, a teraz jakoś nacichło. - A skąd to my jedziemy? - O, la Boga świętego!... Przecie już tydzień czasu jedziemy od Burviedro. - Już tydzień... - Nic to nie pamiętacie? - Może i pamiętam, ale opowiedz... - W Calatayud przełożyli nas na ten wóz z materacami. Pamiętacie? Jeszczeście, panie podporuczniku, gadali ze mną, jakeśmy jechali przez Ateca, przez Alhama, przez Sisamon, przez Medinaceli. W Medinaceli rozdzieliły się drogi. Prawa poszła na jakąś Sigüenzę, a lewa wprost na południe do Guadalaxara. Z Guadalaxara jedziemy już całe popołudnie i całą noc do Alcala... Cedro przechylił do ust garnuszek, zanurzył wargi w płyn i pił chciwie, nienasycenie. Potem zaraz w moment usnął, nim mu Pruski lewą ręką zdołał wyjąć zgięte palce z ucha garnuszka. Nie ocknął się aż późno w dzień. Świeciło wielkie, złotolite, oślepiające słońce. Uczuł, że go ludzie na ruchomym materacu niosą dokądś w pole, w równą, bezdrzewną przestrzeń. Kołysał się na swym posłaniu, nie mogąc pochwycić taktu ich kroków. Mrużył powieki przed olśniewającym światłem i ledwie-ledwie myślał: Co też ze mną myślą zrobić? Dokąd mię też zaniosą? Wtem postawiono ruchome łóżko na ziemi. Krzysztof rozejrzał się na wsze strony i zrozumiał, że jest w szeregach rannych, którzy leżeli na ziemi pokotem, jedni na materacach, inni na łóżkach polowych, na płaszczach i derach wełnianych. Wodził po nich sennym, obojętnym wzrokiem. Ziewając myślał ospale, że pewnie tu wszyscy pomrą z zimna na tej wyziewającej chłód i wilgoć, na przemokłej i ohydnej ziemi. Bez przykrości zagłębiał się w Tyczenie, wwiadywał w pożądanie, żeby już spocząć na zawsze. Byle głęboko! Nie będzie się ruszał, trząsł, drżał... Spać tęgo, bez łajdackiego budzenia przez byle durnia... Tylko żeby choć samemu! Wśród trupów obcych żołdaków gnić we wspólnym dole i śmierdzieć pospołu z motłochem... Wnet cicha, daleka muzyka onych skrzypiec... Anielski ich głos przepływa w duszę jako struga wonności... Wtem krzyk potężny, łoskot jednolity z męskich, zdrowych żołnierskich piersi grzmi niby dźwięczny strzał stu armat: - Vive l'empereur! Za chwilę drugi: - Wiwat Cesarz! Chwila cicho... Oto znowu bucha ten szalejący orkan radości, ten uniesiony hymn, w jedno słowo zawarte Atlantyckie Morze: - Wiwat Cesarz! 5

6 Dreszcz odmienny przebiegł ciało. Znikł, a z nim razem myśl o tym, co znaczyć może ten wszechpotężny okrzyk. Cisza nastała. Zjawił się w uliczce między rannymi, ułożonymi szeregiem, oficer wielkiego wzrostu i czytał manifest cesarski głosem donośnym, wyraźnym, potężnym. Manifest głosił wszem wobec - zdrowym i konającym żołnierzom, pracowitemu ludowi i bogaczom, księżom i świeckim, Francuzom i Hiszpanom, wszystkim zgoła, kto oddycha na Półwyspie Iberyjskim, że w chwili tej cesarz Francuzów na wieki wieczne znosi i niweczy Inkwizycję świętą, wypuszcza jej więźniów, umarza sprawy, że liczbę zakonów i klasztorów zmniejsza o dwie trzecie, że na zawsze odmienia i kasuje odwieczne prawa feudalne panów, że znosi i niweczy wszelkie przywileje... Cedro słyszał wszystko dokładnie i wszystko zrozumiał. - Teraz już wiesz, Szczepanku - mamrotał śmiejąc się i ziewając - dlaczego łamaliśmy starą Saragossę, kartel Aljaferią z jej więźniami, czemuśmy broczyli lance pod Tudelą we krwi ciemnego motłochu. Naszą to krwią pisana twoja konstytucja, więźniu hiszpański!... Przechylił głowę na bok i patrzał w słoneczną przestrzeń. Patrzał na kamienisty grunt około swego posłania, na zmokłą w nocy i obsychającą dopiero glinę, rozciapaną od licznych butów. Czuł, że klei mu oczy prędki, gorączkowy sen, powieki chodzą jak po piasku, jak po pacynach zeschłego wapna. Jeszcze jedno senne wokół spojrzenie... Któż to się zbliża? Któż to idzie ku niemu? Zna przecież tego człowieka... Widział go, na żywy Bóg! Twarz blada i tajemnicza nikiej księżyc ukryty w chmurach. Oczy w niej zagmatwane latają, latają, to znowu w cienie swe cofną się, żeby czyhać jak lwy w zasadzce... Z barłogów, sienników, materaców, der, z nagiej ziemi dźwigają się porwane szczątki, potrzaskane głowy, wspierają się na łokciach przeszyte, bezsilne tułowia - i zeschłe gardła, uszczęśliwione usta miotają krzyk: - Wiwat Cesarz! Krzysztof podniósł się z legowiska. Coś w nim od tego ruchu złamało się, jak gdyby chrupnęło bez dźwięku. Siadł na posłaniu straszliwie blady, zlany potem, z gębą pełną krwi. Oczy jego jak kły werznęły się w nadchodzącego. Zatrzymały go w miejscu. Stanął. - Sire! - wymówił Cedro. Ciemne, wojenne oczy wodza uderzyły w spojrzenie Krzysztofa. Spokojna twarz, jakby wykuta, z niewiadomego metalu, była ku niemu wyczekująco i groźnie zwrócona. - Jakie jest twoje życzenie? - spytał głuchym i zimnym głosem. - Jeśli umrę... - począł mówić Cedro w języku francuskim, spokojnie i groźnie, z dumą i odwagą patrząc mu w oczy. - Jakiej jesteś broni`? - przerwał. - Lansjer polski. - Spod Tudeli? - Tak. - Nazwisko? - Poszedłem z domu mego ojca... Wierzyłem, że moją ziemię... A teraz... na obcej:.. Wyrzecz, że nienadaremnie, że dla mojej ziemi... Cesarzu, Cesarzu! Nieme i głuche oczy zagłębiły się i weszły w oszalałe ze śmiertelnej miłości spojrzenie rannego. Nieruchomy, zadumany stał Napoleon. Któż wie? Może w tych natchnionych oczach ujrzał duszę swą młodą. Może rumiane śniegi skał Monte Oro, pinie na cyplach Monte Rotundo, może kamienisty brzeg wyspy w pianach rozhukanego morza zobaczył. Może swoją korsykańską miłość wolności ważył przez chwilę na szali z koroną władcy nad obcymi mu ludami i berłem Karola Wielkiego. Może wzdychał w utrapieniu za tym, co już w duszy jego uschło, skruszyło się i od wiatrów rozwiane zostało jak badyl umarłego kwiatu, za pochłonięciem młodą, sprawiedliwą i dumną duszą - niedoli ojczyzny. - Vive la Pologne! - usiłował krzyknąć Cedry padając bez sił w swój barłog. Ale nie krzyknął już, tylko te wyrazy wyjęczał przez fale krwi broczącej z ust. Cesarz stał jeszcze nad nim długą chwilę. Kamiennym wzrokiem patrzał w jego twarz. Wreszcie podniósł rękę do kapelusza i rzekł: - Soit. Oddalił się wolnym, miarowym, zimnym krokiem. Za nim gromada generałów. Znikł między kolumnami wojsk pieszych, w tłumach konnicy... 6

7 Adam Mickiewicz Pan Tadeusz. Księga jedenasta, Paryż 1834 R o k O roku ów! kto ciebie widział w naszym kraju! Ciebie lud zowie dotąd rokiem urodzaju, A żołnierz rokiem wojny; dotąd lubią starzy O tobie bajać, dotąd pieśń o tobie marzy. Z dawna byłeś niebieskim oznajmiony cudem I poprzedzony głuchą wieścią między ludem; Ogarnęło Litwinów serca z wiosny słońcem Jakieś dziwne przeczucie, jak przed świata końcem, Jakieś oczekiwanie tęskne i radosne. Kiedy pierwszy raz bydło wygnano na wiosnę, Uważano, że chociaż zgłodniałe i chude, Nie biegło na ruń, co już umaiła grudę, Lecz kładło się na rolę i schyliwszy głowy, Ryczało albo żuło swój pokarm zimowy. I wieśniacy ciągnący na jarzynę pługi Nie cieszą się, jak zwykle, z końca zimy długiej, Nie śpiewają piosenek, pracują leniwo, Jakby nie pamiętali na zasiew i żniwo. Co krok wstrzymują woły i podjezdki w bronie I poglądają z trwogą ku zachodniej stronie, Jakby z tej strony miał się objawić cud jaki, I uważają z trwogą wracające ptaki. Bo już bocian przyleciał do rodzinnej sosny I rozpiął skrzydła białe, wczesny sztandar wiosny; A za nim, krzykliwymi nadciągnąwszy pułki, Gromadziły się ponad wodami jaskółki I z ziemi zmarzłej brały błoto na swe domki. W wieczór słychać w zaroślach szept ciągnącej słomki, I stada dzikich gęsi szumią ponad lasem, I znużone na popas spadają z hałasem, A w głębi ciemnej nieba wciąż jęczą żurawie. Słysząc to nocni stróże pytają w obawie, Skąd w królestwie skrzydlatym tyle zamieszania, Jaka burza te ptaki tak wcześnie wygania. Aż oto nowe stada, jakby gilów, siewek I szpaków, stada jasnych kit i chorągiewek Zajaśniały na wzgórkach, spadają na błonie: Konnica! dziwne stroje, niewidziane bronie, Pułk za pułkiem, a środkiem, jak stopione śniegi, Płyną drogami kute żelazem szeregi; Z lasów czernią się czapki, rzęd bagnetów błyska, 7

8 Roją się niezliczone piechoty mrowiska. Wszyscy na północ! Rzekłbyś, że wonczas z wyraju Za ptastwem i lud ruszył do naszego kraju, Pędzony niepojętą, instynktową mocą. Konie, ludzie, armaty, orły dniem i nocą Płyną; na niebie górą tu i ówdzie łuny, Ziemia drży, słychać, biją stronami pioruny. - Wojna! wojna! Nie było w Litwie kąta ziemi, Gdzie by jej huk nie doszedł; pomiędzy ciemnemi Puszczami chłop, którego dziady i rodzice Pomarli nie wyjrzawszy za lasu granice, Który innych na niebie nie rozumiał krzyków Prócz wichrów, a na ziemi prócz bestyi ryków, Gości innych nie widział oprócz spółleśników - Teraz widzi: na niebie dziwna łuna pała, W puszczy łoskot, to kula od jakiegoś działa, Zbłądziwszy z pola bitwy, dróg w lesie szukała, Rwąc pnie, siekąc gałęzie. Żubr, brodacz sędziwy, Zadrżał we mchu, najeżył długie włosy grzywy, Wstaje na wpół, na przednich nogach się opiera I potrząsając brodą, zdziwiony spoziera Na błyskające nagle między łomem zgliszcze: Był to zbłąkany granat, kręci się, wre, świszcze, Pękł z hukiem jakby piorun; żubr pierwszy raz w życiu Zląkł się i uciekł w głębszym schować się ukryciu. Bitwa! gdzie? w której stronie? - pytają młodzieńce, Chwytają broń; kobiety wznoszą w niebo ręce; Wszyscy, pewni zwycięstwa, wołają ze łzami: "Bóg jest z Napoleonem, Napoleon z nami!" O wiosno! kto cię widział wtenczas w naszym kraju, Pamiętna wiosno wojny, wiosno urodzaju! O wiosno! kto cię widział, jak byłaś kwitnąca Zbożami i trawami, a ludźmi błyszcząca, Obfita we zdarzenia, nadzieją brzemienna! Ja ciebie dotąd widzę, piękna maro senna! Urodzony w niewoli, okuty w powiciu, Ja tylko jedną taką wiosnę miałem w życiu. (...) Soplicowo leżało tuż przy wielkiej drodze, Którą od strony Niemna ciągnęli dwaj wodze: Nasz Książę Józef i król westfalski Hieronim. Już zajęli część Litwy od Grodna po Słonim, Gdy król rozkazał wojsku dać trzy dni wytchnienia. Ale polscy żołnierze mimo utrudzenia Skarżyli się, że król im marszu nie dozwala; Tak radzi by co prędzej doścignąć Moskala. 8

9 W mieście pobliskim stanął główny sztab książęcy, A w Soplicowie oboz czterdziestu tysięcy I ze sztabami swemi jenerał Dąbrowski, Kniaziewicz, Małachowski, Giedrojć i Grabowski. Późno było, gdy weszli; więc każdy, gdzie może, Zabierają kwatery w zamczysku, we dworze; Skoro dano rozkazy, rozstawiono czaty, Każdy strudzony poszedł spać do swej komnaty. Z nocą wszystko ucichło: oboz, dwór i pole; Widać tylko, jak cienie, błądzące patrole I gdzieniegdzie błyskania ognisk obozowych, Słychać kolejne hasła stanowisk wojskowych. Spali: gospodarz domu, wodze i żołnierze; Oczu tylko Wojskiego sen słodki nie bierze ; Bo Wojski ma na jutro biesiadę wyprawić, Którą chce dom Sopliców na wiek wieków wsławić: Biesiadę godną miłych sercom polskim gości I odpowiednią wielkiej dnia uroczystości, Co jest świętem kościelnem i świętem rodziny; Jutro odbyć się mają trzech par zaręczyny, Zaś jenerał Dąbrowski oświadczył z wieczora, Że chce mieć obiad polski. 9

10 Fryderyk hr. Skarbek ( ) - ekonomista, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, powieściopisarz, ojciec chrzestny Fryderyka Chopina Fryderyk Florian Skarbek h. Abdank (ur. 15 lutego 1792 w Toruniu w Pałacu Fengerów, zm. 25 września 1866 w Warszawie) hrabia, polski ekonomista, powieściopisarz, historyk, działacz społeczny i polityczny. Pochodził ze szlacheckiej rodziny sięgającej korzeniami średniowiecza. Był jednym z czworga dzieci Kacpra Skarbka i Ludwiki z Fengerów ( ), córki bankiera toruńskiego Jakuba Fengera. Po nauce w Liceum Warszawskim rozpoczął w 1809 studia ekonomiczne w Collège do France w Paryżu. W 1812 roku powrócił do Polski. Był przewodniczącym Rady Obywatelskiej województwa mazowieckiego. W roku 1818 został profesorem ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim. Pracował w wydziale więzień i zakładów dobroczynności Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Reprezentował stronnictwo ugodowe, w chwili wybuchu powstania listopadowego przebywał w Petersburgu. W marcu 1831roku został członkiem Rady Tymczasowej Królestwa. Pełnił funkcje prezesa Rady Głównej Opieki Zakładów Dobroczynnych, później Dyrekcji Ubezpieczeń. W 1854 roku został dyrektorem Komisji Sprawiedliwości. Po przejściu na emeryturę (w r. 1858) powrócił do, przerwanej w czasie służby rządowej, pracy naukowej i literackiej. Jego zabiegi przed Heroldią Królestwa Polskiego, której później został krótko prezesem, o potwierdzenie tytułu hrabiowskiego skończyły się niepowodzeniem (nie potrafił udowodnić kilkupokoleniowej używalności tytułu). W rezultacie sporu z Heroldią car Mikołaj I nadał mu 26 marca (7 kwietnia) 1846 roku rosyjski dziedziczny tytuł hrabiowski. Odznaczony Orderem Świętego Stanisława II klasy z nadania Mikołaja I. Wybrane dzieła naukowe: Gospodarstwo narodowe, 1829; Théorie des richesses sociales, 1929; Ogólne zasady nauki gospodarstwa narodowego, 1859; Gospodarstwo narodowe stosowane, 1860; Dzieje Księstwa Warszawskiego, 1860; Wybrane dzieła literackie: Pan Antoni, 1824; Pan Starosta, 1826; Życie i przypadki Faustyna Feliksa na Dodoszach Dodosińskiego, 1838; Pamiętniki Seglasa, 1845; Tomasz Zbrzezny: Co się dzieje w Polsce - w Księstwie Warszawskim - kiedy Wielka Armia Napoleona idzie na Moskwę? 23 czerwca Napoleon wydaje odezwę o wypowiedzeniu wojny, 24 czerwca Wielka Armia przekracza Niemen, 600 tysięcy żołnierzy zbliża się do granic Rosji, 28 czerwca Napoleon wchodzi do Wilna. Opowie o tym świadek tamtych zdarzeń, hrabia Fryderyk Skarbek, uczony, historyk, ekonomista, a prywatnie ojciec chrzestny Chopina. 10

11 DZIEJE KSIĘSTWA WARSZAWSKIEGO z przedmową Piotra Chmielowskiego. Tom III. Księga ósma. Rok I. Przysposobienie do wojny. Obustronne polityczne działania. Już w początku roku 1811 przeczuwano zerwanie pokojowych stosunków między Francją i Rosją. Książę Józef otrzymał z Petersburga doniesienie, że cesarz Aleksander zamierza wystąpić przeciw Napoleonowi i wkroczyć z licznym wojskiem do Księstwa Warszawskiego, skłonić mieszkańców jego do łączenia się z nim, posunąć się dalej, aby się złączyć z przychylnymi sobie Prusami, zmusić Saksonię do odstąpienia Napoleona i stawić mu czoło nad brzegami Odry, gdyby chciał wojną Rosji zagrozić. Wykonanie tego zamiaru odłożył do chwili, w której nie mogąc dłużej znosić zerwania stosunków z Anglią i podżegany przez nią, będzie zmuszony wypowiedzieć wojnę Francji i wkroczyć do Księstwa. W ciągu roku 1811 czyniono w Cesarstwie wszelkie przygotowania do wojny i wysłano stamtąd tajemnych agentów dla powzięcia dokładnej wiadomości o duchu i o tym, co się działo w Księstwie. Francja miała tam wówczas jawnego agenta swego w osobie barona Bignon, mianowanego rezydentem francuskim, któremu Napoleon przy wysyłaniu na tę misję powiedział, że nie trzeba wzbudzać w Polakach niebezpiecznych złudzeń, że trzeba ich skłaniać do zajęcia się ulepszeniami wewnętrznymi, co korzystniejszym będzie od marzeń, narażających bezpieczeństwo kraju. Lubo rzeczywiste wypowiedzenie wojny daleko później nastąpiło, nie podlega jednak wątpliwości, że pierwsze zamiary nieprzyjacielskie objawione zostały przez gabinet petersburski jeszcze w roku Pomimo pozornej spokojności na politycznym horyzoncie, nie mógł nikt na początku 1812 roku wątpić o tym, że wojna z Rosją jest nieuchronna. Tajnymi były, jak zwykle, dla ogółu działania i zabiegi dyplomacji europejskiej; lecz co się nie da utaić, to jest pochody wojsk i ich uzbrajanie, zapowiadały z daleka tę wojnę i odkrywały ostateczne wypadki działań gabinetowych. Dopełnienie remontu kawalerii i artylerii francuskich, odwołanie części wojska z Hiszpanii, koncentrowanie korpusów wojsk francuskich i sprzymierzonych, wydany im rozkaz pochodu ku Wiśle, na koniec wyjście gwardii cesarskiej z Paryża już w miesiącu marcu, wszystko to potwierdzało wnioski, obawę i dla niektórych pocieszającą nadzieję bliskiej wojny na północy. Dwa traktaty zaczepne i odporne, jeden z królem pruskim w dniu 14 lutego, drugi z cesarzem austriackim w dniu 14 marca przez Napoleona zawarte, miały mu zapewnić nie tylko spokojność, ale czynne współdziałanie krajów niemieckich, dla których każdy przyrost potęgi jego musiał być ścieśnieniem więzów, jakimi je obciążał. Do przymierza z Austrią zawartego, którego osnowę do publicznej podano wiadomości, dodane zostały tajne artykuły, spomiędzy których 5 i 6 ściągał się do Polski. W pierwszym z nich powiedziano: iż na przypadek, gdyby w toku wojny między Francją a Rosją wypadało przywrócić Królestwo Polskie, cesarz Francuzów zabezpieczy Austrii spokojne posiadanie Galicji. W drugim zaś postanowiono, iż gdyby się miało zgadzać z interesem i z widokami cesarza austriackiego odstąpienie pewnej części do Królestwa Polskiego wcielić się mającej Galicji za illiryjskie prowincje, na ten przypadek obowiązuje się już teraz cesarz Francuzów zezwolić na takową zamianę, i że odstąpić się mająca część Galicji oznaczona będzie na połączonych zasadach ludności, rozległości i dochodów kraju, tak, aby oszacowanie obydwóch przedmiotów zamiany nie tylko podług rozległości powierzchni, lecz podług rzeczywistej ich wartości nastąpiło. Jakkolwiek te traktaty były więcej dziełem siły Napoleona, niż dobrej woli mocarstw, które je zawierały, mógł jednakże polegać na nich póty, póki mu szczęście wojenne sprzyjać będzie, i dlatego przy rozpoczęciu wojny zarządzał istotnie siłami materialnymi całej zachodniej Europy, od Atlantyckiego morza aż do granic Rosji, a miał sobie przeciwnych Anglię i Hiszpanię, a obojętną względem siebie Szwecję, którą zamierzał ująć sobie za pośrednictwem dawnego towarzysza broni, a wówczas do następstwa tronu szwedzkiego powołanego, zapewnieniem jej zwrotu Finlandii, skoro by Rosję do odstąpienia tej prowincji mógł zmusić. 11

12 Do tego wszystkiego miał jeszcze za sobą nieprzyjazne stosunki Porty Ottomańskiej z Rosją, które przymuszały to ostatnie mocarstwo rozdwajać sił i utrzymywać znaczne wojsko do prowadzenia wojny tureckiej. Rosja zaś nie miała żadnego jawnego sprzymierzeńca prócz Anglii; lecz spodziewała się zawrzeć pokój z Turcją i przymierze ze Szwecją, którą sobie Napoleon był naraził przez zajęcie i obsadzenie wojskiem Pomeranii szwedzkiej właśnie na samym początku 1812 roku. Silny opór Hiszpanii i Portugalii, zdobywczym usiłowaniom cesarza Francuzów stawiany, był także dywersją w jego wojennych działaniach dla Rosji korzystną. W pierwszych dniach czerwca przeszła Wisłę wielka armia francuska; korpus posiłkowy austriacki stał pod Lwowem, a pruski we wschodnich Prusach na lewym brzegu Niemna. Napoleon wyjechał z Paryża 9 maja. Gazety, donosząc o tym, dały za powód zamiar obejrzenia wojsk francuskich, nad brzegami Wisły stojących. Jechał na Drezno i zatrzymał się dni kilka w tym mieście dla osobistego porozumienia się z cesarzem austriackim i z królem pruskim, wobec kilku innych monarchów europejskich ślepo mu uległych. Po dziesięciodniowym pobycie w Dreźnie udał się Napoleon do Poznania, gdzie przybył 30 maja, i to już, nie jak zwykł był dawniej, niespodzianie i niepostrzeżony, lecz z pewną okazałością, przyjmowany uroczyście przy bramie tryumfalnej przez wojewodów Sobolewskiego i Wybickiego, do przyjęcia cesarza w Księstwie od króla saskiego wyznaczonych. Obydwaj ci senatorowie towarzyszyli mu w dalszej podróży przez Księstwo aż do Torunia, gdzie stanął 3 czerwca, a wydawszy tam rozkazy wojenne względem kierunku, w jakim różne korpusy wielkiego wojska ku rosyjskiej granicy postępować miały, udał się po dwudniowym pobycie do Gdańska, które to warowne miasto obrał był na punkt główny wszelkich zakładów wojennych do tej kampanii. Po czterech dniach, strawionych na oglądaniu warowni i przysposobionych zapasów, pojechał Napoleon do Królewca 12 czerwca i tam główną swoją kwaterę założył. Jawnym już był tak z poruszeń wojsk francuskich i sprzymierzonych, jako i z samego zbliżenia się do nich Napoleona, zamiar wkroczenia w granice Rosji, a żadne pismo nie było jeszcze głosiło wypowiedzenia wojny, żadne urzędowe oświadczenie ze strony gabinetu francuskiego nie było dotąd wydane. Po rozpoczęciu dopiero kroków nieprzyjacielskich czytano w Monitorze notę ministra spraw zewnętrznych Mareta, księcia Bassano, datowaną 25 kwietnia 1812 roku, a do kanclerza rosyjskiego, hrabiego Rumiancoff adresowaną, w której oświadcza: iż cesarz Aleksander uznał był w Tylży potrzebę powściągnienia przemocy Anglii na morzu, że póki toż mocarstwo nie uzna niepodległości bander obcych mocarstw, póty żadne państwo, brzegi morskie posiadające, względem niego neutralności zachować nie może, i że cesarz rosyjski zobowiązał się skłonić Anglię do dopełnienia tego słusznego żądania innych narodów, wypowiedzieć jej wojnę, gdyby przedstawienia jego pomyślnego nie osiągnęły skutku. Następnie czyni w tej nocie minister francuski wyrzuty gabinetowi rosyjskiemu, iż odstąpił od tych zasad przez wydanie ukazu, dozwalającego przystępu do portów rosyjskich okrętom angielskim, byleby miały banderę obcą: krok ten niespodziany zerwał traktat tylżycki i owe zasadnicze układy, które ukończyły były walkę pomiędzy dwoma największymi mocarstwami w świecie i obiecywały Europie wielkie dobrodziejstwo pokoju morskiego. Następnie poczytuje minister francuski ten ukaz, jak i zajęcie Księstwa Oldenburskiego, za publiczne wyzwanie Francji do boju, które stwierdzone jeszcze było czynionymi przez Rosję przygotowaniami do wojny, wśród trwającego pokoju w reszcie Europy. Nieporozumienia stąd wynikłe sprowadziły konferencje i układy dyplomatyczne o cztery następujące przedmioty, naprzód o byt Księstwa Warszawskiego, który już w roku 1809 dał powód Rosji do okazania nieufności; po wtóre o przyłączenie Księstwa Oldenburskiego; po trzecie o prawodawstwo, tyczące się handlu towarami angielskimi, i na koniec o ukaz z dnia 4 grudnia 1810 r. Co się tyczy Księstwa Warszawskiego, oświadcza Maret w nocie, której treść przytaczamy, iż cesarz Napoleon przystąpiłby chętnie do umowy, przez którą by się zobowiązał, nie wspierać żadnego przedsięwzięcia, zmierzającego pośrednio lub bezpośrednio do przywrócenia Polski, lecz że się przekonał, iż Rosja ma podać propozycje, których nie chce wyraźnie wyjawić, zmierzające do tego, aby samo Księstwo Warszawskie do Cesarstwa Rosyjskiego przyłączone zostało. Przytoczyliśmy tę notę dyplomatyczną nie tylko dlatego, aby wykazać, jakie gabinet francuski przywodził powody do rozpoczętej wojny z Rosją, lecz dla powzięcia z niej przekonania: iż przywrócenie Polski nie było wcale zamiarem i powodem tej wojny i że gdyby trzy inne wyżej wspomniane punkta mogły być załatwione na drodze układów dyplomatycznych, gdyby Rosja była 12

13 szczerze zerwała wszelkie stosunki handlowe z Anglią i wydała bezwarunkowy zakaz wprowadzania do swoich portów kawy i cukru, którymi Napoleon sam poniekąd wyłączny handel prowadził, udzielając za wysokimi opłatami pozwolenie wprowadzania tych towarów do krajów stałego lądu, i gdyby na koniec była dozwoliła Francji zajmować spokojnie Księstwo Oldenburskie, w tym razie byłoby może Księstwo Warszawskie padło ofiarą tych układów i stało się zakładem pokoju między dwoma mocarstwami. Jakkolwiek takie wnioski wypływają z powyżej przytoczonej noty dyplomatycznej, nie zgadza się z nimi wcale instrukcja barona Bignon przy wysłaniu go do Księstwa Warszawskiego przed Pradfem w roku 1812 dana, w której jest objawiony wyraźny zamiar przywrócenia Polski. Ta instrukcja jest tak ważnym historycznym pomnikiem, że ją tu w tłumaczeniu zamieszczamy: Cesarz tyle polega na danych przez Pana dowodach poświęcenia się jego usługom i zręczności. Misja ta wymaga czynności, roztropności i zachowania tajemnicy. Udasz się Pan naprzód do Drezna. Pozornym celem tej podróży będzie doręczenie królowi saskiemu listu, który Pan jutro od cesarza otrzymasz. Jego Cesarska Mość dał mu już poznać swoje zamiary i udzieli ustnie ostateczną instrukcję względem tego, co masz królowi saskiemu oświadczyć. Życzeniem jest cesarza, aby okazano temu monarsze to uszanowanie, jakie mu się należy, z powodu szczególnego poważania, jakim cesarz dla osoby jego jest przejęty. W wysłowieniu swoim tak z królem, jako i z ministrami jego, użyjesz Pan bezwarunkowej otwartości i dasz wiarę wiadomościom, jakie ci Hr. Senft-Pilsach udzieli. Każde poświęcenie, przez Saksonię uczynione zostanie wynagrodzone. Saksonii mało zależy na posiadaniu Księstwa Warszawskiego w tym stanie, jak jest dzisiaj: jest to posiadłość wątła i uciążliwa. Posiadanie tego ułamku Polski stawia ją w fałszywym położeniu względem Prus, Austrii i Rosji. Wyłożysz Pan te myśli i rozbierzesz ten przedmiot w duchu dyskusji, jaka się odbyła w gabinecie Jego Cesarskiej mości w twojej obecności. Znajdziesz Pan gabinet Drezdeński mało skłonnym do sprzeciwiania się tym widokom; dyplomacja jego przedstawiła nam kilka razy też same uwagi. Nie idzie więc tu o rozbiór krajów króla saskiego. Po krótkim pobycie w Dreźnie oznajmisz Pan swój wyjazd do Warszawy, gdzie masz oczekiwać nowych rozkazów od cesarza. Jego Cesarska Mość prosi króla saskiego, aby Pana zaakredytował u swoich ministrów polskich. W Warszawie porozumiewać się Pan będziesz z księciem (Aleksandrem Sapiehą), szambelanem, i z generałem ks. Te dwie osoby pochodzą z najznakomitszych familij polskich; przyrzekły one użyć wpływu, jaki mają na ziomków swoich, aby ich nakłonić do pracowania nad szczęściem i niepodległością ich ojczyzny. Masz pan nadać rządowi Księstwa popęd, któryby go przysposobił do wielkich zmian, jakie cesarz na korzyść narodu polskiego chce uskutecznić. Trzeba, aby Polacy wspierali widoki cesarza i aby się przyczyniali sami do odrodzenia swego. Winni oni poczytywać Francję jedynie za mocarstwo im posiłkujące. Cesarz nie tai przed sobą trudności, jakie przy przywróceniu Polski napotykać będzie. To wielkie dzieło polityki jest sprzeczne z widocznym i rzeczywistym interesem jego sprzymierzeńców. Przywrócenie Polski siłą oręża cesarstwa francuskiego jest przedsięwzięciem niepewnego powodzenia i nawet niebezpiecznym, w którym Francja nie tylko z nieprzyjaciółmi, lecz i sprzymierzeńcami swymi będzie musiała walczyć. Wejdziemy w niektóre szczegóły w tej mierze. Zamiar, jaki sobie cesarz zakłada, jest organizacją Polski, w części lub w całości dawnego jej terytorium, z unikaniem wojny, jeżeli to być może. W tym celu udzieliła Jego Cesarska Mość bardzo obszerne pełnomocnictwo swemu posłowi w St.-Petersburgu i wysłała do Wiednia negocjatora, który upoważniony jest do wchodzenia w układy z głównymi mocarstwami i ofiarowania wielkich odstąpień z posiadłości terytorialnych cesarstwa francuskiego, jako wynagrodzenie odstąpień, dla przywrócenia Królestwa polskiego potrzebnych. Europa dzieli się na trzy wielkie oddziały: Cesarstwo Francuskie na zachodzie, kraje niemieckie we środku, a cesarstwo rosyjskie na wschodzie; Anglia taki tylko wpływ mieć może na stałym lądzie, jaki jej inne mocarstwa przyznać zechcą. Przez silną organizację środka Europy zapobiec trzeba temu, aby Rosja lub Francja, usiłując rozszerzyć granice swoje, nie wzięła przemocy nad Europą. Cesarstwo Francuskie jest teraz w całej sile swego bytu. Jeżeli w tej chwili nie ukończy układu politycznego Europy, może jutro postradać korzyści swego obecnego położenia i upaść w swoich przedsięwzięciach. Ustanowienie państwa wojskowego w Prusiech, panowanie i policja Fryderyka W., wyobrażenia wieku i rewolucji francuskiej w obieg puszczone zniweczyły starodawną konfederację niemiecką. Liga reńska opiera się na tymczasowym systemacie. Monarchowie, którzy coś nabyli, życzyliby sobie może ustalenia tego systematu; ale ci, którzy stracili, ludy, które doznały klęsk wojennych, i państwa, które 13

14 się obawiają zbytecznej potęgi Francji, sprzeciwiać się będą utrzymaniu ligi reńskiej w każdym razie, gdy do tego sposobność znajdą. Ci nawet monarchowie, którzy się wzmogli za pośrednictwem tego systematu, dążyć będą do oswobodzenia się od zobowiązań, jakie na nich wkłada, w miarę, że czas ustali ich władzę w krajach nowo nabytych. Skończyłoby się na tym, iżby Francja postradała protektorat, zbyt wielkim poświęceniem okupiony. Cesarz mniema, że przyjdzie czas, i to nie za długo, w którym wypadnie przywrócić państwom europejskim zupełną ich niepodległość. Dom austriacki, który posiada trzy obszerne królestwa, powinien być duszą niepodległej konfederacji niemieckiej, z powodu topograficznego położenia państw swoich; ale nie powinien być jej panem. W przypadku zerwania stosunków przyjacielskich między Francją a Rosją, związek jednomyślny państw środkujących może spowodować konieczny upadek jednej z dwóch stron wojujących. Cesarstwo Francuskie więcej by w tym razie było narażone od Rosyjskiego. Środek Europy składać się powinien z państw nierównych pod względem potęgi, każde oddzielną i właściwą sobie politykę mających, które z powodu położenia swego i stosunków politycznych szukać będą podpory w protekcji mocarstw przemagających. Te państwa będą zawsze za pokojem, boby się zawsze ofiarami wojny stać musiały. W tych widokach, wzniósłszy nowe państwa i powiększywszy dawne, aby nadal wzmocnić nasz systemat związkowy, jest jeszcze jeden przedmiot daleko ważniejszy dla Cesarza i dla Europy, to jest: przywrócenie Polski. Bo bez odbudowania (sans la reedification) tego królestwa, Europa nie będzie miała stałych granic od tej strony; Austria i całe Niemcy stać będą naprzeciwko najpotężniejszego mocarstwa na świecie. Cesarz przewiduje, że Polska i Prusy będą z czasem sprzymierzeńcami Rosji; lecz jeżeli Polska jemu swoje odrodzenie będzie winna, połączenie się tych dwóch narodów tak późno nastąpi, że tymczasem będzie się mógł ustalić zaprowadzony porządek rzeczy. Gdy Europa tym sposobem raz uorganizowaną zostanie, nie będzie już tym samym powodów do współzawodnictwa między Rosją a Francją, bo oba te mocarstwa będą miały jednakowe potrzeby i interesa handlowe i będą mogły postępować podług jednakowych zasad. Przed nastaniem oziębłych stosunków z Prusami miał cesarz myśl zawarcia stałego przymierza z królem pruskim i włożenia na jego głowę korony polskiej. To było tym łatwiejsze do wykonania, że Prusy już posiadały trzecią część Polski, Rosji zostawiłoby się z zaboru polskiego tyle, ile by koniecznie zachować pragnęła, Austrii zaś przeznaczono by odpowiednie wynagrodzenie. Bieg zdarzeń zmienił te zamiary cesarza. Podczas negocjacji tylżyckich trzeba było utworzyć państwo Francji przychylne, w tej właśnie części Europy, gdzie się najbardziej potęgi Francji obawiano. Chwila ówczesna sprzyjała wprawdzie przywróceniu Polski, lubo wyznać należy, że jej odrodzenie byłoby było po ten czas dziełem gwałtu i przemocy. Nie mogło to nastąpić bez przedłużenia wojny. Armia francuska cierpiała zimno i niedostatek, a Rosja miała silne wojsko pod bronią. Cesarz wzruszony został wspaniałomyślnymi uczuciami Cesarza Aleksandra. Doznawał przeszkód ze strony Austrii. Życzenia zawarcia i utrwalenia pokoju przemogły nad jego polityką, bo rozumiał, że wpływ Rosji i Austrii skłoni Anglię do zezwolenia na pokój powszechny. Doznane klęski przez króla pruskiego wzbudziły w Prusakach taką nienawiść ku nam, iż trzeba było zmniejszyć potęgę tego państwa. W tym to widoku uorganizowano Księstwo Warszawskie, dano mu za panującego króla saskiego, monarchę, którego całe życie poświęcone było szczęściu poddanych. Starano się za dosyć uczynić Polakom, nadając im instytucje, które im się podobają i odpowiadają ich obyczajom i charakterowi. W tym wszystkim źle postąpiono pod każdym względem. Saksonia, przedzielona Prusami od nowych posiadłości, nie mogła składać z Polską ciała politycznego tak dobrze uorganizowanego, aby mogło być silnym i potężnym. Otworzenie drogi militarnej przez kraj pruski dla ułatwienia komunikacji między Saksonią a Polską wielce upokarzało naród pruski, a Polacy utyskiwali nad tym, że zawiedziono ich nadzieje. Cesarz musiał zajmować fortece pruskie, aby być pewnym, że to mocarstwo nie będzie usiłowało odnowić wojny. Kampania r dowiodła, jak dalece była przezorną ta jego polityka. Ona go skłoniła do pracowania bez przestanku, nad ukończeniem tej organizacji Europy, która ma kres położyć niszczącym wojnom. Cesarz rozumiał, że powinien okazać się groźnym wielkością wojsk, które ku Wiśle posuwał, i zajęciem fortec pruskich, ażeby nakazać wierność sprzymierzeńcom swoim i otrzymać za pomocą negocjacji to, czego się tylko po wojnie spodziewać należało. W tym położeniu rzeczy są grożące niebezpieczeństwa. Nie można bez narażenia się na nie wyprawiać wojsk o 500 mil od własnego kraju. Polska powinna raczej polegać na własnych 14

15 siłach, niż na pomocy cesarza. Jeżeli przyjdzie do wojny, powtarzam, że Polacy powinni uważać tę pomoc jedynie tylko jako wzmocnienie własnych zasiłków i środków działania. Ludy W-go Księstwa chcą przywrócenia Polski. Do nich należy przygotować sposoby, za pomocą których prowincje, pod obcym panowaniem będące, mogłyby oświadczać wolę swoją w tej mierze. Rząd W-go Księstwa powinien, jak tylko na to okoliczności pozwolą, skonfederować rozszarpane części nieszczęśliwej ich ojczyzny pod hasłem niepodległości narodowej. Jeżeli pod panowaniem bądź Rosji lub Austrii są tacy Polacy, którzy nie chcą wrócić do matki ojczyzny, nie trzeba ich do tego przymuszać. Polska powinna czerpać siły swoje z ducha narodowego, z patriotyzmu i z instytucji, które stanowić będą nowy jej układ polityczny. Celem misji pana jest więc oświecać, zachęcać i kierować patriotów polskich. Zdawać będziesz sprawę ze swoich negocjacji ministrowi spraw zagranicznych; on uwiadomi cesarza o pomyślnym ich skutku, mnie zaś przesyłać będzie wyciągi z raportów twoich. Nieszczęścia i słabość Rzeczypospolitej Polskiej były przywiedzione przez arystokrację która nie znała żadnych zasad, ani miary. Wówczas, jak dzisiaj, szlachta była potężną, mieszczanie uległymi, a lud nie był niczym; ale wśród tego nieładu była w tym narodzie miłość wolności i niepodległości, która utrzymywała długo wątły byt jego. Te uczucia wzmogły się przez wpływ czasu i uciemiężenia. Patriotyzm jest uczuciem wrodzonym Polaków, nawet osób z wielkich domów. Cesarz dochowa bezwarunkowo przyrzeczenie, dane w artykule 25 traktatu z 9 lipca 1807 roku, że Księstwo Warszawskie będzie rządzone na zasadzie konstytucji zapewniającej wolność i przywileje ludu, bez nadwyrężenia spokojności państw ościennych. Będzie dla Polski niepodległość i wolność. Co do wyboru monarchy, ten wyniknie z traktatu, jaki Jego cesarka Mość z mocarstwami podpisze. Cesarz nie rości żadnego prawa do tronu polskiego dla siebie, ani dla swojej familii. W wielkim dziele przywrócenia Polski ma jedynie na widoku szczęście Polaków i spokojność Europy. Jego cesarska Mość upoważnia pana do oświadczenia urzędownie tej deklaracji jego, gdy to uznasz za użyteczne dla dobra Francji i Polski. Cesarz kazał przesłać panu tę notę i tę instrukcję, które sam przejrzał, abyś pan czerpał w nich przedmioty do rozmowy z ministrami zagranicznymi bądź w Dreźnie, bądź w Warszawie. Cesarz kazał przesłać noty ministrowi wojny i spraw zagranicznych (?) Księstwa Warszawskiego. Gdyby potrzeba było zasiłków pieniężnych, Jego cesarska Mość przyszłaby w pomoc skarbowi Polski przez asygnację do funduszów, jakie posiada jeszcze w Polsce i w Hanowerze. Porównywając notę dyplomatyczną księcia Bassano, do kanclerza cesarza rosyjskiego pisaną, z dopiero przytoczoną instrukcją, zachodzi w nich taka sprzeczność widoków i zamiarów Napoleona względem Polski, że trudno odgadnąć, jakie były rzeczywiste zamiary jego. Oświadczył on je najpierw za bytności swojej w Poznaniu, gdzie kazał przywołać do siebie Matuszewicza i odbył z nim naradę, jakim sposobem Polacy mieli się odwołać do jego pomocy, ażeby przywrócić Polskę. Matuszewicz doradzał podnieść w Księstwie i następnie we wszystkich częściach dawnej Polski skonfederowane powstanie, ale Napoleon, przeciwnym będąc pospolitemu ruszeniu, które poczytywał za bunt szlachty lub wojska przeciw władzy królewskiej, zgodził się na to, aby za jego i króla saskiego pozwoleniem zawiązaną została w Warszawie konfederacja Generalna, która zaniesie do niego prośbę o przywrócenie dawnej Polski, a od siebie wezwie mieszkańców wszystkich jej części, pod obcym panowaniem będących, prócz Galicji, do powstania i łączenia się z ludnością Księstwa, z tym zastrzeżeniem, że Rada konfederacyjna nie będzie się mieszać do wewnętrznego rządu, który sprawować będzie Rada ministrów, do tego przez króla saskiego upoważniona. Matuszewicz wrócił do Warszawy z poleceniem przygotowania wszystkiego do zwołania nadzwyczajnego sejmu, który miał objawić wobec państw europejskich: że Polacy postanowili uczynić wszelkie usiłowania i poświęcenia, aby przywrócić samorząd w kraju i odbudować dawne państwo i tylko wzywają pomocy Napoleona, aby ich wspierał w tym zamiarze. Odtąd przestał Matuszewicz spełniać obowiązki ministra skarbu i stał się głównym narzędziem działań politycznych, w powyższym duchu zamierzonych. III. Zajęcie i urządzenie Litwy. Wojsko polskie w tej wojnie. Powiększenie ciężarów, którymi kraj był uciskany, dało już poznać na początku roku 1812, że wojna, nowych ofiar wymagająca, jest bliską. Uciążliwy pobór produktów dla wojska, 15

16 na ostatnim sejmie uchwalony, nakazany został przez dekret królewski z dnia 13 lutego, a rolnicy, po niedawno doznanej klęsce nieurodzaju, widzieli już przyszłe zbiory swoje zagrożone zaborem na potrzeby wojska. W marcu ogłoszono dekret królewski, zakazujący wywozu zboża za granicę pod pozorem zapobieżenia skutkom zeszłorocznego nieurodzaju, istotnie zaś dla zapewnienia wojsku furażów i żywności. Po całym kraju pobrano zaciągowych do wojska podług zasad konskrypcji i urządzono gwardię narodową, powołując do niej wszystkich mężczyzn od 18 do 50 lat wieku; gwardii tej przeznaczeniem być miało zabezpieczyć spokojność wewnętrzną i dawać w razie potrzeby pomoc wojsku; stąd jej podział na gwardię ruchomą i nieruchomą i prosty wniosek, że i spokojni mieszkańcy kraju do trudów wojennych powołani być mogą. Z Królewca, po czterodniowym pobycie, objąwszy dowództwo całej armii swojej, udał się Napoleon ze środkowym korpusem swoim przez Gumbinen, Insterburg do Wilkowyszek, gdzie założywszy główną kwaterę swoją, wydał 23 czerwca proklamację do wielkiej armii, z tego miejsca datowaną, która miała służyć zarazem za wypowiedzenie wojny Rosji i która poprzedziła ogłoszenie w pismach publicznych powyżej przytoczonej noty dyplomatycznej Mareta. Wyrazy tej krótkiej odezwy tchną zarozumiałą dumą, którą się każdy szczęśliwy zdobywca przejmuje, a którą wyższa nad ludzką potęga tak łatwo upokorzyć może. Żołnierze mówił Napoleon w tej odezwie zaczęła się druga wojna polska. Pierwsza skończyła się pod Friedland i w Tylży; tam zaprzysięgła Rosja Francji wieczne przymierze, Anglii wieczną wojnę. Dziś gwałci swoje przysięgi: i żadnego względem osobliwego postępowania swojego nie chce dać tłumaczenia, dopóki się orły francuskie za Ren nie wrócą, zostawiając sprzymierzeńców naszych jej samowolności. Rosja pociągana jest złym losem swoim, jej przeznaczenie musi być spełnione! Miałażby rozumieć, żeśmy się już zmienili? Mieliżbyśmy już nie być żołnierzami spod Austerlitz? Stawia ona nas między hańbą a wojną; wybór nasz nie może być wątpliwym. Naprzód więc, przejdźmy Niemen, przenieśmy wojnę na rosyjską ziemię. Druga wojna polska równie będzie chlubną dla oręża francuskiego, jak pierwsza; lecz pokój, który po niej zawrzemy, w sobie samym rękojmię trwałości swojej mieć będzie i położy nieprzebytą tamę dumnemu wpływowi, jaki Rosja od lat 50 na stosunki europejskie wywierała. Po ogłoszeniu tej proklamacji należało poczytać wojnę za rozpoczętą, czterykroć siedemdziesiąt siedm tysięcy ludzi do wojsk całej zachodniej Europy należących, a w tym 80,000 tysięcy jazdy, zbliżało się do granicy rosyjskiej, a nim ją przeszło, już było doznało ubytku w masie swojej w skutku nie dosyć przezornego zaopatrzenia w żywność i furaże miejsc, przez które to wojsko ciągnęło, i już było spustoszyło kraj przebyty, to jest Wschodnie Prusy, które więcej wtenczas ucierpiały od Francuzów, po przyjacielsku przez nie przechodzących, niż w r. 1807, gdy teatrem wojny były. Prócz korpusu austriackiego, wszystkie inne zostawały pod dowództwem generałów francuskich. Wojsko całe obciążone było nadzwyczaj wielką liczbą urzędników wojennych i innych ludzi, do niefrontowej służby należących; ciągnęła nawet za nim znaczna liczba rzemieślników różnego rodzaju, których Napoleon, jakby do nowego kraju, co w nim osady zakładać zamyślał, za sobą prowadził. Utrudnionym był także pochód wojska przez nadzwyczaj liczne pociągi i podwody pod bagaże dowódców, jakich dawniej nigdy nie bywało w armii francuskiej, które nieraz zatykały drogi i nade wszystko przyczyniały się do ogłodzenia okolic, przez które wojska przechodziły. Sam Napoleon nawet miał przy sobie, przeciw dawnemu zwyczajowi swemu, wielką bardzo ilość wozów, mułów i koni do przewożenia namiotów i bagaży lekarskich, dla siebie samego i dla świty swojej. Zdawało się, iż postępując ku wschodowi, chciał wschodni przepych i zniewieściałość przyswoić sobie. Wielka armia jego z żołnierzy różnych narodów złożona, rozmaitym bardzo ożywiona była duchem. Francuzi, jak zwykle towarzysze broni szczęśliwego zdobywcy, szli na wojnę z pewnością zbierania bogatych łupów i uzyskania nowej sławy wojennej; widoki bogactw, krzyżów i stopni wojskowych osładzały im przykrości pochodu w krajach odległych i nie tyle zamożnych, ani ludnych, aby wszędzie żołnierzowi znużonemu wygody zapewnić mogły. Ci, co mogli znosić wiele i nie odstręczać się omylną nawet otuchą bogatych łupów, póki zwycięstwo przodkowało, póki mieli przed sobą jakiś cel powszechnego dążenia, to jest, nieprzyjaciół do pokonania i bogatą stolicę do złupienia. Lecz przewidywać należało, że duch ten wojowników francuskich nie tylko ostygnie, lecz zmieni się w zwątpienie, gdy nieprzyjaciel pokonać się nie da, a pożądany przedmiot łupieży zniknie. 16

17 Niemcy, jako sprzymierzeńcy tego, który ich prawa obalił, monarchów dziedzicznych z tronów im postrącał, cudzoziemskie jarzmo na nich wtłoczył i jeśli nie bezpośrednio i jawnie, to za pośrednictwem krajowych monarchów, pod warunkiem bezwarunkowej uległości przy władzy zostawionych, samowładność swoją nad nimi rozpościerał, Niemcy nie mogli być dobrym duchem ożywieni, ani mieć żadnej pobudki do poświęcenia życia sprawie ich własnemu dobru tyle przeciwnej. Prusacy mianowicie, w których kraju i wojsku tajne towarzystwo, zwane związkiem cnoty (Tugendbund), żądzę zemsty i wydobycia się spod panowania francuskiego zaszczepiło, którzy liczyli w szeregach swoich najwięcej skrytych nieprzyjaciół Napoleona i byli poniekąd głównym zakładem spisku ludów niemieckich, na pomszczenie się własnego poniżenia tajnie uknutego, posiłkowali temu, którego pragnęli zagłady, podnosili broń przeciwko temu, który ich sprawę narodową dzielną mógł wesprzeć pomocą. Jakikolwiek był sposób myślenia dworu austriackiego, jakkolwiek różnorodne i mało myślące było jego wojsko, musiało się jednakże obudzić w nim pewne uczucie upokorzenia i przekonania o poniżeniu własnym, będąc policzone do wojsk posiłkowych tego narodu, z którym przez lat dwadzieścia zaciętą prowadziło wojnę. Jeżeli prości południowych Niemiec wojownicy nie wszyscy umieli ocenić to poniżenie, dokuczało ono wodzom i niższym przywódcom austriackim i duch niechęci i przymusu, jaki między nimi panował, okazuje się jawnie z zimnej odezwy, przez księcia Szwarcenberga w Lublinie do wojska wydanej, w której między innymi mówi: Rozkaz Najjaśniejszego Cesarza, najłaskawszego monarchy naszego, wzywa nas na nowo do boju; ciągła monarchy pieczołowitość o dobro państw jego skłoniła go do tego. Pierwsza z cnót wojskowych, to jest: przywiązanie do monarchy i ojczyzny, nie może być jawniej okazaną, jak przez zupełne poświęcenie się temu, co monarcha stosownie do okoliczności czasu postanowi i rozkaże. Wojska rosyjskie, rozrzucone na ogromnej przestrzeni między Morzem Bałtyckim a Galicją, składały się z trzech głównych armii. Pierwsza pod dowództwem feldmarszałka Barclay de Tolli, zajmowała stanowiska od brzegów morza na Żmudzi aż do Lidy, druga, dowodzona przez Bagracjona, stała w okolicach Grodna i Wołkowyska, trzecia na koniec, rezerwową zwana, zajmowała Wołyń pod wodzą Tormansowa. Liczba ludzi w tych trzech głównych armiach dochodziła do 240,000, w czym liczono do 19,000 kozaków i innej nieregularnej jazdy. Prócz tego były osady w Rydze, w Dynaburgu i korpus obserwacyjny pod Mozyrem, razem 41,000 ludzi wynoszące. Cesarz Aleksander dowodził całym wojskiem swoim osobiście. Otrzymał on pierwszą wiadomość o wkroczeniu do kraju swego, na balu przez Beningsena w Zakręcie pod Wilnem dla siebie danym, i wydał w Wilnie 25 czerwca proklamację w wyrazach umiarkowanych, która za przeciwieństwo odezwy Napoleona uchodzić mogła i tymi, aż nadto sprawdzonymi kończyła się słowami: Bóg jest przeciwko napastnikowi. Nie jest zamiarem moim opisywać szczegółowo działań i obrotów wojennych obydwóch wojsk; dla związku tylko z dziejami kraju naszego wspomnę o głównych wypadkach tej pamiętnej wojny, tylekroć już przez biegłych historyków i strategików opisywanej. Szybki był pochód wojsk francuskich i sprzymierzonych w głąb Litwy. Do 25 czerwca przeprawiały się wszystkie korpusy przez Niemen, a 28 tegoż miesiąca wszedł Napoleon z gwardiami swymi do Wilna, które wojsko rosyjskie było opuściło, zniszczywszy magazyny w mieście i spaliwszy most na Wilii. Bądź to trafem, bądź skutkiem wyrachowania, oswobadzał Napoleon tego samego dnia i o tej samej godzinie dawną stolicę Litwy, w których przywrócenie Polski z jego rozkazu ogłaszano w Warszawie, jakby dlatego, aby obie stolice jednocześnie jednakowych złudzeń doznały. Gdy się wojsko rosyjskie za most zielony i Antokol cofnęło, zajęli mieszkańcy Wilna straże miejskie, a pierwsze podjazdy polskie i francuskie ukazały się na przedmieściu. Magistrat z deputacją wyszedł przed miasto do miejsca, Pohulanką zwanego, gdzie podobnie jak przed sześciu laty w Warszawie, temuż samemu Muratowi klucze miasta oddane zostały. Od niego udała się taż deputacja do Ponar, gdzie się znajdował Napoleon, skąd po jej przyjęciu wydał rozkaz do bezzwłocznego wkroczenia wojsk do miasta. Pierwszy wszedł do Wilna ósmy pułk jazdy polskiej, pod wodzą księcia Dominika Radziwiłła, wzbudzając powszechne uniesienie w witającej go publiczności, która ziomków i wodza z lite wskiegorodu jako pierwszych oswobodzicieli przyjmowała. Sam Napoleon wszedł z gwardiami, otoczony świetnym sztabem, i wśród okrzyków radości ludu przepełniającego ulice, udał się na brzeg Wilii, na której natychmiast w miejscu spalonego dwa mosty budować kazał, a tego samego dnia jeszcze, przewodnicząc osobiście tym robotom, dwie godziny siedział na ławie przy rzece i rozmawiał z otaczającymi go miejscowymi mieszkańcami. 17

18 Pomimo powierzchownych oznak radości, jakie przy zajęciu Wilna publiczność okazywała, mimo złożonych akcesów do konfederacji i wysyłanych deputacji do Warszawy, nie było w Litwie takiego poświęcenia się sprawie narodowej, jakiego mieszkańcy Księstwa dali dowody przy pierwszym ukazaniu się Francuzów na ich ziemi. Prócz tego bowiem, że Litwini mieli już przed sobą jawne dowody omylonej nadziei Polaków, a żadnych oświadczeń od Napoleona względem przywrócenia Polski przy wstępie do Litwy nie odebrali, zaszła jedna okoliczność, która ich ku niemu zniechęciła, nim jeszcze przybył do Wilna i rząd tymczasowy dla Litwy zaprowadził. Z większą jeszcze nierozwagą, niż dawniej w Księstwie Warszawskim, ogłosił Napoleon przy samym wkroczeniu do Litwy nadanie wolności chłopom tamecznym. W jednej chwili rozprzęgły się ogniwa uległości włościan; niżej jeszcze od chłopów Księstwa pod względem cywilizacji stojący, dopuszczali się wieśniacy litewscy samych bezprawiów i gwałtów przy pierwszym użyciu nadanej sobie wolności. Poczytując się za zwolnionych z wszelkich obowiązków względem panów swoich, wypowiedzieli im chłopi posłuszeństwo za pierwszym dosłyszeniem o tej wolności i zbuntowani, w jawnej z nimi stanęli walce. To musiało pozbawić właścicieli wszelkiej możności dopełnienia rekwizycji wojennych i, narażając ich samych, jeśli nie na utratę życia i majątku, to przynajmniej na dotkliwe przykrości, niechęciło ich ku temu oswobodzicielowi, co żądał od nich poświęceń, a odbierał im możność czynienia onychże, i który od tego narodowe zaczynał rządy, że oświeceńszą klasę mieszkańców, na której istotny duch narodu polegał, nieoświeconej pod przemoc poddawał i możności rozwinięcia tego ducha pozbawiał. Za tym poszło, iż tak dla przywrócenia sobie przychylności obywateli, jako też dla zmuszenia chłopów do pełnienia posług, jakich wojsko potrzebowało, musiał Napoleon zbrojną ręką bronić właścicieli dóbr od napaści chłopów, poskramiać bunty tychże i zaprzestał ogłaszać dalej ich oswobodzenie. Lecz złe już się było stało; litewscy obywatele już byli zniechęceni ku niemu za to nadanie wolności, tyle ich interesowi własnemu przeciwnej, a chłopi, zawiedzeni w nadziei swojej, zmuszani do powrotu do dawnego poddaństwa, przez tych, co im wolność zwiastowali, ciemiężeni i rabowani przez przechodzące wojska, zupełnie się dla Francuzów nieprzychylnymi stali. Napoleon zajął się w Wilnie zaprowadzeniem rządu tymczasowego dla Litwy, lecz przedłużonego pobytu jego w tym mieście, na pozór tylko tymi powodowanego czynnościami, inna była przyczyna, która go zmusiła do wstrzymania i tak zbyt szybkiego pochodu wojsk swoich. W kraju nieludnym, przez który też wojska przechodziły, zachodziła wielka trudność w dostarczaniu dostatecznej ilości żywności i furażu, skoro tylko przysposobione na tyle armii zapasy, dla szybkiego jej postępu i dla złych dróg za wojskiem zdążać i w stosownej porze dostarczane im być nie mogły. Cofające się bowiem wojska rosyjskie niszczyły wszystkie magazyny, a ubodzy i rozproszeni mieszkańcy nie mogli, pomimo ucisku od Francuzów i sprzymierzeńców doznawanego, dostarczać tego wszystkiego, czego potrzeby tak licznej armii wymagały. Za tym poszło, że na samym początku kampanii musiano siec zielone zboża na paszę dla koni, że wielka ich ilość padła przed rozpoczęciem kroków nieprzyjacielskich i że słabsi żołnierze, którzy nie mogli zdążyć za oddziałami swymi, pozostawali w tyle armii i tworzyli bandy maruderów, klęską dla kraju będących. Do tego jeszcze spadły wielkie deszcze w końcu czerwca, które tak dalece wszystkie drogi popsuły, że wojsko żadnym sposobem tak szybko naprzód posuwać się nie mogło, jak sobie tego Napoleon życzył. To wszystko skłoniło go do wstrzymania na czas niejaki dalszego pochodu wojska i do pozostania w Wilnie dłużej, niż się to z jego zdobywczą niecierpliwością zgadzało. Rząd tymczasowy litewski opierał się na zwykłych Napoleona zasadach: był mieszaniną form administracji francuskiej z krajowym porządkiem rzeczy, a co do składu swego, poruczony był krajowcom pod sterem Francuzów. Rząd ten dostał nazwanie komisji rządzącej Litwy; składał się z siedmiu znakomitych obywateli litewskich i z sekretarza generalnego, a zależał bezpośrednio od komisarza francuskiego, będącego pośrednikiem między nim a Napoleonem. [Do składu komisji rządzącej powołani zostali: Stanisław Sołtan, b. marszałek W. Ks. Lit., prezydujący; Józef Sierakowski; Karol Prozor, b. Oboźny Lit.; Ks. Aleksander Sapieha; Franciszek Jelski; Aleksander Potocki; Jan Śniadecki; sekretarzem generalnym był Jozef Kossakowski, Bignon, rezydent Francuski w Księstwie, został komisarzem cesarskim przy tym rządzie.] Władza tej komisji rządzącej rozciągała się do gubernii Wileńskiej, Grodzieńskiej, Mińskiej i Białostockiej, nazwanych intendenturami, z których każda administrowaną była przez miejscową komisję, z 4 osób złożoną. Powiaty zaś każdej z tych intendentur oddane były pod zarząd podprefektów, spomiędzy krajowców mianowanych; intendentami zaś byli Francuzi, powyższym komisjom dodani. 18

19 Władza rządu tymczasowego Litwy ograniczała się administracją przychodów krajowych, dostawą żywności i furażów, organizacją wojska i gwardii narodowej. W samem Wilnie ustanowiono radę municypalną pod przewodem prezydenta i gwardię narodową, z 1,450 głów złożoną. W guberniach zaś, czyli intendenturach miano ustanowić żandarmerię, po jednej kompanii ze107 głów złożonej w każdym powiecie. Oficerowie i podoficerowie brani byli do tej służby ze szlachty z powiatu, z tym zastrzeżeniem, iż żaden szlachcic nie mógł się wymówić od tej posługi. Żandarmeria przeznaczona była do odbywania służby policyjnej, do dawania pomocy wojskowej władzom cywilnym i do chwytania zbiegów, włóczęgów i maruderów. Taki sposób powołania do służby szlachty litewskiej, rozkazem dziennym z dnia 1 lipca 1812 r. przez samego Napoleona przepisany, nie uczynił dobrego wrażenia na umysłach i był poczytany za uwłaczanie godności obywatelskiej, tym bardziej, że przymus został przy nim zastrzeżony. Lecz obok tego otworzył Napoleon zawód wojskowy bardziej zaszczytny dla Litwinów, postanowiwszy utworzenie naprzód jednego pułku ułanów gwardii, do którego sama szlachta przyjmowaną była, pod dowództwem generała Konopki, i dziewięciu pułków liniowych, to jest 4 jazdy, a 5 piechoty. Pułki te otrzymały numery, dalszym ciągiem liczby pułków Księstwa będące, i tak w jeździe kazano formować pułki 17, 18, 19 i 20, a w piechocie 18, 19, 20, 21, 22, niektóre tylko z nich zostały istotnie zaprowadzone i użyte, Na dowódców tych pułków mianował Napoleon obywateli litewskich, dodając im sztabs-oficerów doświadczonych z wojsk Księstwa Warszawskiego. Naczelne urzędy rozdał sam Napoleon, podrzędne obsadzał rząd tymczasowy. Przy objęciu władzy wydał ten rząd trzy odezwy: przez jedną obwieścił narodowi ustanowienie swoje i objęcie rządów krajowych; drugą do duchowieństwa z poleceniem zanoszenia modłów do Boga o powodzenie w rozpoczętej wojnie; trzecią do Litwinów, w rosyjskim wojsku służących, zachęcając ich do przechodzenia pod chorągwie narodowe. Zresztą zajmowała się komisja rządząca wykonaniem rozkazów, jakie za pośrednictwem komisarza cesarskiego od Napoleona odbierała. Wojsko polskie, które mogło było tak wielką być pomocą dla Napoleona, gdyby go był chciał użyć inaczej, rozproszone zostało po różnych korpusach wielkiej armii. Składało się toż wojsko przed rozpoczęciem kampanii z siedemnastu pułków piechoty i szesnastu pułków jazdy, które rozdzielone zostały w następujący sposób: Pułki piechoty: 1, 2, 3, 6, 8, 12, 13, 14, 15, 16 i 17, tudzież pułki jazdy: 1, 4, 5, 12 i 13 należały do składu V korpusu wielkiej armii, którym dowodził książę Poniatowski. Szefem sztabu tego korpusu był generał Fiszer. Korpus dzielił się na trzy dywizje piechoty, dowodzone przez generałów Zajączka, Dąbrowskiego i Kniaziewicza i na dywizje jazdy pod dowództwem księcia Sułkowskiego. Korpus V wielkiej armii składał się więc wyłącznie z pułków i generałów polskich. Pułki jazdy: 2, 3, 7, 11, 14, 15 i 16 pod dowództwem generała Rożnieckiego, połączone z dywizją kirasjerów saskich i westfalskich, składały korpus IV rezerwowy kawalerii, dowodzony przez generała Latour-Maubourg. Pułki piechoty 5, 10 i 11, tudzież pułk 9 jazdy, składały dywizje generała Grandjean, należącą do korpusu X wielkiej armii, którym dowodził marszałek książę Tarentu (Macdonald). Pułki piechoty 4, 7 i 9, wracające z Hiszpanii, składały dywizje generała Girard, należącą do korpusu IX wielkiej armii, pod dowództwem marszałka Victora księcia Belluno. Pułki jazdy 6, 8 i 10 należały do 1 i 2 korpusu rezerw kawalerii. Artyleria polska piesza i konna przydzielona była stosunkowo do tych korpusów i dywizji. Na koniec dywizje, złożone z batalionów i szwadronów rezerwowych i z oddziału gwardii narodowej ruchomej, pod dowództwem generała Amilkara Kosińskiego, przydzielone zostały w ciągu kampanii do korpusu saskiego generała Regnier. Oprócz wojska Księstwa Warszawskiego, wspomnieć należy o pułkach polskich w służbie francuskiej, a mianowicie: o pułku lekkokonnym gwardii generała hrabiego Krasińskiego, o czterech pułkach piechoty, zwanych legią nadwiślańską, a składających dywizje generała Claparede, i o dwóch pułkach ułanów nadwiślańskich Stokowskiego i Łubieńskiego. Legia nadwiślańska była przydzielona do korpusu młodej gwardii marszałka Mortier. Pułk Stokowskiego do korpusu IX, a pułk Łubieńskiego do korpusu II (Oudinot), i w mniej znacznych oddziałach oddane pod dowództwo marszałków i generałów francuskich. Książę Józef Poniatowski dowodził najznaczniejszym oddziałem, przyłączonym do korpusu Hieronima króla Westfalskiego, i postępował od Grodna ku Mińskowi. W tym pochodzie zaszła niepomyślna dla Polaków potyczka pod Mirem, w której generał Rożniecki, dowodzący przednią strażą, uniósłszy się nieostrożnie z dywizją jazdy za uchodzącą tylną strażą Płatowa, doznał porażki, 19

20 czwartą część ludzi postradał i ku Mirowi cofnąć się musiał. W doniesieniach o tym wypadku przypisano to niepowodzenie przemagającej sile, utrzymując, iż 3,000 polskiej jazdy wytrzymało 6- godzinną walkę z 8,000 kozaków, 3,000 jazdy regularnej i z dwoma pułkami piechoty, wspartych 30 działami. Był to pospolity sposób usprawiedliwiania błędów dowódców i osłabiania przykrego wrażenia, jakie pomieniona klęska na umysłach czyniła. W Nieświeżu otrzymał król Westfalski rozkaz od swego brata przejścia pod naczelne dowództwo marszałka Davoust, czym obrażony, opuścił nagle wojsko, a książę Poniatowski pod nim podrzędną objął komendę i postępował z Polakami ku Mohilewu. Pomimo ogłoszeń w biuletynach francuskich o dobrym duchu Litwinów i o wielkiej liczbie powstańców tamecznych, między którymi samych wojowników, którzy z rosyjskiego wojska pod Napoleona chorągwie przejść mieli, do dwudziestu tysięcy liczono, mało bardzo było prawdziwego zapału w Litwie, a jakiekolwiek okazywały się jeszcze chęci popierania sprawy Napoleona, te ostygły i zniweczone zostały niepomyślnym wypadkiem, wydarzonym na tyle tej armii, która szybko naprzód postępowała i bez boju wielką przestrzeń kraju podbiła. Korpus posiłkowy austriacki pod Szwarcenbergiem zajmował pozycję pod Słonimem i rozciągał się nad Piną i Muchawcem ku Pińskowi. Generał rosyjski Tormansow, który zrazu zbyt słabe miał siły, aby przeciw niemu zaczepnie mógł działać, otrzymał w posiłku dwie dywizje, które nie mogąc według przeznaczenia swego połączyć się z korpusem generała Bagracjona z powodu nagłego nadejścia Austriaków, przyłączyć się musiały do korpusu Tormansowa. Generał ten, mając wskutek tego przypadkowego wzmocnienia 40,000 regularnego wojska i 8,000 kozaków pod swymi rozkazami, wyruszył 17 lipca z Łucka, gdzie miał główną kwaterę, i udał się ku Wołkowyskowi z zamiarem zagrożenia Księstwu Warszawskiemu, które było odsłonione z powodu, że Szwarcenberg, stosownie do odebranych od Napoleona rozkazów, ku Mińskowi postępował, zostawiwszy w obserwacji korpusu Tormansowa generała Regnier z oddziałem Sasów, zbyt słabym, aby się mógł zamiarom przeciwnika swego opierać. Otrzymawszy Szwarcenberg w Słonimie wiadomość o obrotach korpusu Tormansowa, zatrzymał się w miejscu i mniemając, że Regnier potrafi go wstrzymać w pochodzie, wysłał tego generała przez Kobryń przeciw niemu. Lecz ten, napotkawszy pod miastem przemagające siły rosyjskie, stracił w pierwszym spotkaniu całą brygadę saską, która wraz z 8 działami otoczona i zabrana została, a z resztą swego oddziału uszedł do Słonima, aby się z korpusem austriackim połączyć. Wskutek tego nieszczęśliwego wypadku posunął się Tormansow ku Prużanom i stanął między korpusem Szwarcenberga a Księstwem Warszawskim, zupełnie z wojska ogołoconym. Białe, Międzyrzec, Siedlce i w tym kierunku wiele innych miejsc departamentu Siedleckiego zajęły wojska rosyjskie, rzuciły trwogę między mieszkańców prawego brzegu Wisły i zagroziwszy samej Warszawie, zachwiały tym samym powszechne zaufanie w niezawodne powodzenie oręża francuskiego. Ten wypadek nie miał wprawdzie żadnych innych skutków, prócz trwogi, jaką w mieszkańcach Księstwa wzbudził, dlatego, że Rosjanie nie pozostali długo w stanowiskach chwilowo zajętych. Gdy bowiem generał francuski Loison, który dowodził korpusem odwodowym w Królewcu, otrzymał wiadomość o położeniu Szwarcenberga, posłał mu 10,000 ludzi w posiłku, co go postawiło w możności działania zaczepnie i zmuszenia Tormansowa do odwrotu na Wołyń, gdzie się połączył z armią mołdawską, po skończonej wojnie do kraju wracającą. Lecz wrażenie tego wypadku wojennego pozostało w umysłach mieszkańców Litwy, którzy wnosząc z niego, że Rosjanie mogą się jeszcze wrócić do kraju, i że wojna może jeszcze pomyślny dla nich wziąć obrót, zupełnie ostygli w swym zapale, stali się ostrożniejszymi w postępkach swoich i zdawali się chcieć oczekiwać ostatecznego rozwiązania toczącej się wojny, bez żadnego w niej udziału ze swej strony. Dotąd przedstawiały operacje wojenne obydwóch głównych armii, z jednej strony zbyt nagłe cofanie się w głąb kraju, a z drugiej równie szybkie, a bardziej nierozważne posuwanie się za uchodzącym nieprzyjacielem. Siły, jakich Napoleon na wszystkich punktach operacyjnych mógł użyć, były tak przemagające, że niepodobna było wojsku rosyjskiemu wstrzymać pochodu tak wielkich mas wojujących, które w pole wyprowadził. Nie można więc uważać tego ich cofania od samego początku kampanii za skutek planu naprzód dobrze wyrachowanego, lecz jedynie konieczności, czego między innymi dowodzi i to, iż Rosjanie mieli wszędzie pozakładane znaczne magazyny, które przy nagłym cofaniu się swoim niszczyć musieli. Feldmarszałek Barclay de Tolly, unikając ogólnej bitwy, cofał się ku Dźwinie, i zatrzymał się dopiero w oszańcowanym obozie pod Dryssą, na lewym brzegu tej rzeki założonym, wysławszy 20

ALLELUJA. Ref. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja.

ALLELUJA. Ref. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. ALLELUJA 1. Niech zabrzmi Panu chwała w niebiosach, na wysokościach niech cześć oddadzą. Wielbijcie Pana Jego Zastępy, Wielbijcie Pana Duchy niebieskie. Ref. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. Alleluja,

Bardziej szczegółowo

Ziemia. Modlitwa Żeglarza

Ziemia. Modlitwa Żeglarza Ziemia Ziemia, którą mi dajesz, nie jest fikcją ani bajką, Wolność którą mam w Sobie Jest Prawdziwa. Wszystkie góry na drodze muszą, muszą ustąpić, Bo wiara góry przenosi, a ja wierzę Tobie. Ref: Będę

Bardziej szczegółowo

Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku...

Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku... Wyznania Wyznania Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku... Wolę być chwilą w Twoim życiu niż wiecznością w życiu innej!!! Nie wiem, czy chcesz ze mną chodzić,

Bardziej szczegółowo

Sprawdzian nr 2. Rozdział II. Za wolną Polskę. 1. Przeczytaj uważnie poniższy tekst i zaznacz poprawne zakończenia zdań A C.

Sprawdzian nr 2. Rozdział II. Za wolną Polskę. 1. Przeczytaj uważnie poniższy tekst i zaznacz poprawne zakończenia zdań A C. Rozdział II. Za wolną Polskę GRUPA A 0 1. Przeczytaj uważnie poniższy tekst i zaznacz poprawne zakończenia zdań A C. Wykrzyknąłem z uniesieniem [ ]: Niech żyje Polska wolna, cała i niepodległa!, co w ogóle

Bardziej szczegółowo

2 NIEDZIELA PO NARODZENIU PAŃSKIM

2 NIEDZIELA PO NARODZENIU PAŃSKIM 2 NIEDZIELA PO NARODZENIU PAŃSKIM PIERWSZE CZYTANIE Syr 24, 1-2. 8-12 Mądrość Boża mieszka w Jego ludzie Czytanie z Księgi Syracydesa. Mądrość wychwala sama siebie, chlubi się pośród swego ludu. Otwiera

Bardziej szczegółowo

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku I Komunia Święta Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku Ktoś cię dzisiaj woła, Ktoś cię dzisiaj szuka, Ktoś wyciąga dzisiaj swoją dłoń. Wyjdź Mu na spotkanie Z miłym powitaniem, Nie lekceważ znajomości

Bardziej szczegółowo

CREDO. Materiały dla animatorów muzycznych na rekolekcje. Warszawa, 2010

CREDO. Materiały dla animatorów muzycznych na rekolekcje. Warszawa, 2010 Materiały dla animatorów muzycznych na rekolekcje CREDO Warszawa, 2010 I dzień Zwiastowanie W: Jahwe, ja wiem, jesteś tu (176) Ty BoŜe wszystko wiesz (516) Wstanę i pójdę dziś D: Składamy Ci Ojcze (824)

Bardziej szczegółowo

Modlitwa ciągła nieustająca dopomaga do działania we wszystkim w imieniu Pana Jezusa, a wtenczas wszystkie zwroty na siebie ustają.

Modlitwa ciągła nieustająca dopomaga do działania we wszystkim w imieniu Pana Jezusa, a wtenczas wszystkie zwroty na siebie ustają. Modlitwa ciągła nieustająca dopomaga do działania we wszystkim w imieniu Pana Jezusa, a wtenczas wszystkie zwroty na siebie ustają. /Matka Celina Zapiski -17.VI.1883r./...dziecko drogie, chcę ci objaśnić...ogólną

Bardziej szczegółowo

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina...

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina... 1 Budzik dzwonił coraz głośniej i głośniej, a słońce jakby za wszelką cenę chciało się wedrzeć do mojego pokoju. Niedali mi spać już dłużej;wstałam. Wtedy właśnie uswiadomiłam sobie, że jest dzień 11 listopada

Bardziej szczegółowo

Tekst zaproszenia. Rodzice. Tekst 2 Emilia Kowal. wraz z Rodzicami z radością pragnie zaprosić

Tekst zaproszenia. Rodzice. Tekst 2 Emilia Kowal. wraz z Rodzicami z radością pragnie zaprosić Tekst zaproszenia Tekst 1 Mamy zaszczyt zaprosić Sz.P. Na uroczystość PIERWSZEGO PEŁNEGO UCZESTNICTWA WE MSZY ŚIĘTEJ Naszej córki Leny Kardas która odbędzie się dnia 5 maja 2015o godz. 9.30 w kościele

Bardziej szczegółowo

Spacer? uśmiechnął się zając. Mógłbyś używać nóg do bardziej pożytecznych rzeczy.

Spacer? uśmiechnął się zając. Mógłbyś używać nóg do bardziej pożytecznych rzeczy. Zając wychodził z siebie ze złości i krzyczał: Biegniemy jeszcze raz, jeszcze raz wkoło! Nie ma sprawy, odparł jeż, Ile razy masz ochotę. Biegał więc zając siedemdziesiąt trzy razy, a jeż ciągle dotrzymywał

Bardziej szczegółowo

90. ROCZNICA ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI

90. ROCZNICA ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI "Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku teraźniejszości, ani nie ma prawa do przyszłości". Józef Piłsudski Po 123 latach zaborów Polacy doczekali się odzyskania niepodległości.

Bardziej szczegółowo

JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM?

JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM? JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM? wg Lucy Rooney, Robert Faricy SJ MODLITWA NA TYDZIEŃ CZWARTY Lepsze poznanie Jezusa Dzień pierwszy Przeczytaj ze zrozumieniem fragment Pisma Świętego: Łk 4, 1-13 Diabeł kusi Jezusa,

Bardziej szczegółowo

Miłosne Wierszyki. Noc nauczyła mnie marzyć. Gwiazdy miłością darzyć. Deszcz nauczył mnie szlochać A ty nauczyłeś mnie kochać!

Miłosne Wierszyki. Noc nauczyła mnie marzyć. Gwiazdy miłością darzyć. Deszcz nauczył mnie szlochać A ty nauczyłeś mnie kochać! Miłosne Wierszyki Noc nauczyła mnie marzyć. Gwiazdy miłością darzyć. Deszcz nauczył mnie szlochać A ty nauczyłeś mnie kochać! Miłość jedyna jest Miłość nie zna końca Miłość cierpliwa jest zawsze ufająca

Bardziej szczegółowo

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Sens życia Gdy na początku dnia czynię z wiarą znak krzyża, wymawiając słowa "W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego", Bóg uświęca cały czas i przestrzeń, która otworzy

Bardziej szczegółowo

Kongres wiedeński. Kongres się nie posuwa, on tańczy

Kongres wiedeński. Kongres się nie posuwa, on tańczy Kongres wiedeński Kongres się nie posuwa, on tańczy 1. Zwołanie kongresu w Wiedniu Wiosna 1814 r. armie VI koalicji wchodzą do Paryża i detronizują Napoleona Królem został Ludwik XVIII, Bonaparte na Elbie

Bardziej szczegółowo

SCENARIUSZ AKADEMII Z OKAZJI ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI 11 LISTOPADA

SCENARIUSZ AKADEMII Z OKAZJI ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI 11 LISTOPADA SCENARIUSZ AKADEMII Z OKAZJI ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI 11 LISTOPADA Scenariusz i prowadzenie - Elżbieta Bełz Dekoracje - Lidia Zasada, Justyna Goch Opracowanie muzyczne - Magdalena Witkowska Pokaz slajdów

Bardziej szczegółowo

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Jako mała dziewczynka miałam wiele marzeń. Chciałam pomagać innym ludziom. Szczególnie starzy, samotni

Bardziej szczegółowo

Pomyślności i radości, Szczęścia w kartach i miłości, W dzień słoneczny i po zmroku Chcę Ci życzyć w Nowym Roku.

Pomyślności i radości, Szczęścia w kartach i miłości, W dzień słoneczny i po zmroku Chcę Ci życzyć w Nowym Roku. Nowy rok Nowy Rok Pomyślności i radości, Szczęścia w kartach i miłości, W dzień słoneczny i po zmroku Chcę Ci życzyć w Nowym Roku. Huczą petardy i gra muzyka, Stary rok mija, za las umyka, Cóż w tym dziwnego,

Bardziej szczegółowo

Lectio Divina Rz 6,1-14

Lectio Divina Rz 6,1-14 Lectio Divina Rz 6,1-14 1. Czytanie Prowadzący: wezwijmy Ducha św.: Przybądź Duchu Święty... - weźmy do ręki Pismo św.. - Słuchając jak w Kościele śledźmy tekst, aby usłyszeć, co chce nam dzisiaj Jezus

Bardziej szczegółowo

Kto chce niech wierzy

Kto chce niech wierzy Kto chce niech wierzy W pewnym miejscu, gdzie mieszka Bóg pojawił się mały wędrowiec. Przysiadł na skale i zapytał: Zechcesz Panie ze mną porozmawiać? Bóg popatrzył i tak odpowiedział: mam wiele czasu,

Bardziej szczegółowo

Najczęściej o modlitwie Jezusa pisze ewangelista Łukasz. Najwięcej tekstów Chrystusowej modlitwy podaje Jan.

Najczęściej o modlitwie Jezusa pisze ewangelista Łukasz. Najwięcej tekstów Chrystusowej modlitwy podaje Jan. "Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów». Łk 11,1 Najczęściej o modlitwie Jezusa

Bardziej szczegółowo

Propozycje śpiewów na Rekolekcje Oazowe stopnia podstawowego

Propozycje śpiewów na Rekolekcje Oazowe stopnia podstawowego Propozycje śpiewów na Rekolekcje Oazowe stopnia podstawowego Wersja robocza 1999 Diakonia Muzyczna Ruchu Światło Życie Archidiecezji Warszawskiej i Diecezji Warszawsko Praskiej Objaśnienia: Pd: Piosenka

Bardziej szczegółowo

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne historie. Tą osobą jest Maryja, mama Pana Jezusa. Maryja opowiada

Bardziej szczegółowo

Pewien człowiek miał siedmiu synów, lecz ciągle nie miał córeczki, choć

Pewien człowiek miał siedmiu synów, lecz ciągle nie miał córeczki, choć troszeczkę, z każdego kubeczka wypiła łyczek, do ostatniego kubeczka rzuciła zaś obrączkę, którą zabrała ze sobą. Nagle usłyszała trzepot piór i poczuła podmuch powietrza. Karzełek powiedział: Panowie

Bardziej szczegółowo

JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM?

JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM? JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM? wg Lucy Rooney, Robert Faricy SJ MODLITWA NA TYDZIEŃ DRUGI Skrucha i przyjęcie przebaczenia Pana Jezusa Dzień pierwszy Przeczytaj ze zrozumieniem fragment Pisma Świętego: Łk 18,

Bardziej szczegółowo

Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci!

Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci! W samo południe 14 Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci! przed czytaniem 1. W internecie można znaleźć wiele rzeczy. W internecie, czyli właściwie gdzie? Opracujcie hasło INTERNET na podstawie własnych skojarzeń

Bardziej szczegółowo

LITURGIA DOMOWA. Spis treści. Modlitwy w rodzinach na niedziele Okresu Wielkiego Postu 2016. Gliwice 2016

LITURGIA DOMOWA. Spis treści. Modlitwy w rodzinach na niedziele Okresu Wielkiego Postu 2016. Gliwice 2016 Spis treści Wprowadzenie do Liturgii Domowej na Okres Wielkiego Postu 2016... 2 Spotkania na niedziele Okresu Wielkiego Postu 2016: 1 Niedziela Wielkiego Postu [C]... 3 LITURGIA DOMOWA 2 Niedziela Wielkiego

Bardziej szczegółowo

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM KATARZYNA ŻYCIEBOSOWSKA POPICIU WYDAWNICTWO WAM Zamiast wstępu Za każdym razem, kiedy zaczynasz pić, czuję się oszukana i porzucona. Na początku Twoich ciągów alkoholowych jestem na Ciebie wściekła o to,

Bardziej szczegółowo

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA Tekst biblijny: Dz. Ap. 16,19 36 Tekst pamięciowy: Dz. Ap. 16,31 ( ) Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom. Bóg chce, abyś uwierzył w Jego Syna, Jezusa

Bardziej szczegółowo

JEAN GUITTON (1901-1995) Daj mi, Boże, pokój, pogodę ducha i radość

JEAN GUITTON (1901-1995) Daj mi, Boże, pokój, pogodę ducha i radość Niech będą błogosławione wszystkie drogi, Proste, krzywe i dookolne, Jeżeli prowadzą do Ciebie, Albowiem moja dusza bardziej tęskni za Tobą, Niż tęsknią nocni stróże, pokryci rosą, Za wschodzącym słońcem.

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Cuda Pana Jezusa

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Cuda Pana Jezusa Biblia dla Dzieci przedstawia Cuda Pana Jezusa Autor: Edward Hughes Ilustracje: Byron Unger; Lazarus Redakcja: E. Frischbutter; Sarah S. Tłumaczenie: Katarzyna Gablewska Druk i oprawa: Bible for Children

Bardziej szczegółowo

Istotą naszego powołania jest tak całkowite oddanie się Bogu, byśmy byli jego ślepym narzędziem do wszystkiego, do czego tylko Bóg nas zechce użyć.

Istotą naszego powołania jest tak całkowite oddanie się Bogu, byśmy byli jego ślepym narzędziem do wszystkiego, do czego tylko Bóg nas zechce użyć. o. Walerian Porankiewicz Istotą naszego powołania jest tak całkowite oddanie się Bogu, byśmy byli jego ślepym narzędziem do wszystkiego, do czego tylko Bóg nas zechce użyć. To całkowite oddanie się Bogu

Bardziej szczegółowo

Zadanie 1. (0-2 pkt.) Połącz w pary postacie z właściwymi opisami. Obok każdej postaci wpisz literę przyporządkowaną odpowiedniemu opisowi.

Zadanie 1. (0-2 pkt.) Połącz w pary postacie z właściwymi opisami. Obok każdej postaci wpisz literę przyporządkowaną odpowiedniemu opisowi. Zadanie 1. (0-2 pkt.) Połącz w pary postacie z właściwymi opisami. Obok każdej postaci wpisz literę przyporządkowaną odpowiedniemu opisowi. I. Józef Poniatowski... II. Ignacy Krasicki... A. sekretarz Towarzystwa

Bardziej szczegółowo

Andrzej Jezierski. Cecylia Leszczyńska HISTORIA

Andrzej Jezierski. Cecylia Leszczyńska HISTORIA Andrzej Jezierski Cecylia Leszczyńska HISTORIA Wydawnictwo Key Text Warszawa 2003 Spis treści Od autorów 13 Rozdział 1 Polska w średniowieczu 1.1. Państwo 15 1.2. Ludność 19 1.2.1. Zaludnienie 19 1.2.2.

Bardziej szczegółowo

s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM

s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM Nierówna walka Tego dnia Ogrodnik

Bardziej szczegółowo

ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE

ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE 1 ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE 2 Padał deszcz. Mówią, że podczas deszczu dzieci się nudzą. Nie oni. Ukradkiem wzięli rowery i postanowili pojechać przed siebie: -myślisz, że babcia nas widziała?

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni Biblia dla Dzieci przedstawia Kobieta Przy Studni Autor: Edward Hughes Ilustracje: Lazarus Redakcja: Ruth Klassen Tłumaczenie: Joanna Kowalska Druk i oprawa: Bible for Children www.m1914.org 2014 Bible

Bardziej szczegółowo

Spis treści. Wstęp... DZIAŁ PIERWSZY. USTRÓJ POLSKI DO 1795 R... 1

Spis treści. Wstęp... DZIAŁ PIERWSZY. USTRÓJ POLSKI DO 1795 R... 1 Spis treści Wstęp... XI DZIAŁ PIERWSZY. USTRÓJ POLSKI DO 1795 R.... 1 Rozdział I. Monarchia patrymonialna... 3 Część I. Powstanie państwa polskiego... 3 Część II. Ustrój polityczny... 5 Część III. Sądownictwo...

Bardziej szczegółowo

TOTUS TUUS Cały twój

TOTUS TUUS Cały twój TOTUS TUUS Cały twój Przecież niecały umieram. To, co we mnie niezniszczalne, trwa Tryptyk rzymski W swoim właściwym i pełnym kształcie miłosierdzie objawia się jako dowartościowywanie, jako podnoszenie

Bardziej szczegółowo

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca Autor wiersza: Anna Sobotka PATRON Każdy patron to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie Pani Ania. Mądra, dobra i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca uszczęśliwić mnie umiała. Myśli moje do Niej

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

20 Kiedy bowiem byliście. niewolnikami grzechu, byliście wolni od służby sprawiedliwości.

20 Kiedy bowiem byliście. niewolnikami grzechu, byliście wolni od służby sprawiedliwości. Lectio Divina Rz 6,15-23 1. Czytanie Prowadzący: wezwijmy Ducha św.: Przybądź Duchu Święty... - weźmy do ręki Pismo św.. - Słuchając jak w Kościele śledźmy tekst, aby usłyszeć, co chce nam dzisiaj Jezus

Bardziej szczegółowo

Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2. Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo

Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2. Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo Andrzej Graca BEZ SPINY CZYLI NIE MA CZEGO SIĘ BAĆ Andrzej Graca: Bez spiny czyli nie ma czego się bać 3 Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2

Bardziej szczegółowo

Ziemie polskie w I połowie XIX wieku. Sprawdzian wiadomości dla klasy III A. Grupa I

Ziemie polskie w I połowie XIX wieku. Sprawdzian wiadomości dla klasy III A. Grupa I Strona1 Ziemie polskie w I połowie XIX wieku. Sprawdzian wiadomości dla klasy III A. Grupa I......... Imię i nazwisko uczennicy/ucznia klasa nr w dzienniku Liczba uzyskanych punktów:... ocena:... Podpis

Bardziej szczegółowo

11. Licheń. Bazylika górna. Modlitwa o powstanie Katolickiego Królestwa Narodu Polskiego

11. Licheń. Bazylika górna. Modlitwa o powstanie Katolickiego Królestwa Narodu Polskiego 11. Licheń. Bazylika górna. Modlitwa o powstanie Katolickiego Królestwa Narodu Polskiego MARIA REGINA POLONIAE NR 6 / 18 / 2015 Na naszą modlitwę w Bazylice górnej musieliśmy poczekać z powodu koncertu,

Bardziej szczegółowo

Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan

Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan Na świecie żyło wielu ludzi, których losy uznano za bardzo ciekawe i zamieszczono w pięknie wydanych książkach. Zdarzało się też to w gminie Trzebina, gdzie

Bardziej szczegółowo

(1) Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię. (2) A ziemia była pustkowiem i chaosem; ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad

(1) Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię. (2) A ziemia była pustkowiem i chaosem; ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad (1) Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię. (2) A ziemia była pustkowiem i chaosem; ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód. (3) I rzekł Bóg: Niech stanie się światłość.

Bardziej szczegółowo

Simone Martini, Ukrzyżowanie, fragment Poliptyku Męki Gimnazjum Klasa II, temat 59

Simone Martini, Ukrzyżowanie, fragment Poliptyku Męki Gimnazjum Klasa II, temat 59 Simone Martini, Ukrzyżowanie, fragment Poliptyku Męki Zestaw 1 Uzupełnijcie opisy cierpienia Jezusa na podstawie hymnu z cz. I Gorzkich żali, a następnie dokończ Część I. HYMN 1. Żal duszę ściska, serce

Bardziej szczegółowo

Jak mam uwielbiać Boga w moim życiu, aby modlitwa była skuteczna? Na czym polega uwielbienie?

Jak mam uwielbiać Boga w moim życiu, aby modlitwa była skuteczna? Na czym polega uwielbienie? Jak mam uwielbiać Boga w moim życiu, aby modlitwa była skuteczna? Na czym polega uwielbienie? UWIELBIAJ DUSZO MOJA PANA!!! ZANIM UWIELBISZ PRAWDZIWIE ZAAKCEPTUJ SYTUACJĘ, KTÓRĄ BÓG DOPUSZCZA UWIELBIANIE

Bardziej szczegółowo

Twoje prawa obywatelskie

Twoje prawa obywatelskie Twoje prawa obywatelskie Osoba niepełnosprawna w obliczu prawa Inclusion Europe Raport Austria Anglia Belgia Bułgaria Chorwacja Cypr Czechy Dania Estonia Finlandia Francja Grecja Hiszpania Holandia Islandia

Bardziej szczegółowo

TRANSFORMACJA TEKSTU Europa doby napoleońskiej

TRANSFORMACJA TEKSTU Europa doby napoleońskiej Szymon Andrzejewski IV rok, gr. I TRANSFORMACJA TEKSTU Europa doby napoleońskiej K. Przybysz, W. J. Jakubowski, M. Włodarczyk, Historia dla gimnazjalistów. Dzieje nowożytne. Podręcznik. Klasa II, Warszawa

Bardziej szczegółowo

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady,

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, Laura Mastalerz, gr. IV Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, w których mieszkały wraz ze swoimi rodzinami:

Bardziej szczegółowo

NIE MA INNEGO JAK JEZUS NIE MA INNEGO JAK ON ZAGLĄDAM WSZĘDZIE - NIE MA, NIE MA SZUKAM, SZUKAM, ALE NIE MA, NIE MA KRĄŻĘ, KRĄŻĘ -NIE MA, NIE MA

NIE MA INNEGO JAK JEZUS NIE MA INNEGO JAK ON ZAGLĄDAM WSZĘDZIE - NIE MA, NIE MA SZUKAM, SZUKAM, ALE NIE MA, NIE MA KRĄŻĘ, KRĄŻĘ -NIE MA, NIE MA 1. Nie ma innego jak Jezus NIE MA INNEGO JAK JEZUS NIE MA INNEGO JAK ON NIE MA INNEGO JAK JEZUS NIE MA INNEGO JAK ON ZAGLĄDAM WSZĘDZIE - NIE MA, NIE MA SZUKAM, SZUKAM, ALE NIE MA, NIE MA KRĄŻĘ, KRĄŻĘ -NIE

Bardziej szczegółowo

KLUCZ ODPOWIEDZI. K O N K U R S H I S T O R Y C Z N Y dla gimnazjów etap szkolny

KLUCZ ODPOWIEDZI. K O N K U R S H I S T O R Y C Z N Y dla gimnazjów etap szkolny KLUCZ ODPOWIEDZI K O N K U R S H I S T O R Y C Z N Y dla gimnazjów etap szkolny Zadanie 1. max. 7 p. Wiosna Ludów na ziemiach polskich Zaznacz w tabeli (wpisując w odpowiednią rubrykę literę ), czy poniższe

Bardziej szczegółowo

Ewangelizacja O co w tym chodzi?

Ewangelizacja O co w tym chodzi? Ewangelizacja O co w tym chodzi? Droga małego ewangelizatora ;) Warsztaty ewangelizacyjne: 11 maja 2013 r. Ks. Tomek Moch, Diecezjalna Diakonia Ewangelizacji Ruchu Światło-Życie Archidiecezja Warszawska

Bardziej szczegółowo

WOJEWÓDZKI KONKURS HUMANISTYCZNY DLA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH POZNAŃ 2011/2012 ETAP REJONOWY

WOJEWÓDZKI KONKURS HUMANISTYCZNY DLA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH POZNAŃ 2011/2012 ETAP REJONOWY KOD UCZNIA: Drogi Uczestniku! WOJEWÓDZKI KONKURS HUMANISTYCZNY DLA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH POZNAŃ 2011/2012 ETAP REJONOWY Dialog to budowanie wzajemności ks. prof. Józef Tischner Test zawiera pytania z kilku

Bardziej szczegółowo

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska spektakl edukacyjno-profilaktyczny dla najmłodszych. (Scenografia i liczba aktorów - zależne od wyobraźni i możliwości technicznych reżysera.) Uczeń A - Popatrz

Bardziej szczegółowo

ŚWIĘTY JÓZEFIE, OPIEKUNIE RODZIN. 30-dniowe nabożeństwo do świętego Józefa. tel. 618 529 293; www.karmelici.info e-mail poznan@karmelicibosi.

ŚWIĘTY JÓZEFIE, OPIEKUNIE RODZIN. 30-dniowe nabożeństwo do świętego Józefa. tel. 618 529 293; www.karmelici.info e-mail poznan@karmelicibosi. ŚWIĘTY JÓZEFIE, OPIEKUNIE RODZIN 30-dniowe nabożeństwo do świętego Józefa tel. 18 529 293; www.karmelici.info e-mail poznan@karmelicibosi.pl okładka.indd 1 2015-03-03 08:10:05 Alicja Maksymiuk ŚWIĘTY JÓZEFIE,

Bardziej szczegółowo

Apel o prawach dziecka

Apel o prawach dziecka Dorota Jaworska sp195@wp.pl Nauczyciel j. polskiego Szkoła Podstawowa nr 195 04-526 Warszawa, ul. Króla Maciusia 5 Tel. (0 prefix 22) 812-18-67, 812-63-37 Apel o prawach dziecka Motto apelu: Dzieci! Dumne

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie

Bardziej szczegółowo

Dusze czyśćowe potrzebują naszej modlitwy

Dusze czyśćowe potrzebują naszej modlitwy Dusze czyśćowe potrzebują naszej modlitwy 128. Panie mój p r z y c h o d z ę d z i ś, G C serce me skruszone przyjm. G C Skłaniam się przed świętym tronem Twym. e a D D7 Wznoszę ręce moje wzwyż, G C miłość

Bardziej szczegółowo

KOMENDANT NACZELNIK MARSZAŁEK

KOMENDANT NACZELNIK MARSZAŁEK Dał Polsce wolność, granice, moc i szacunek. Warsztaty historyczne KOMENDANT NACZELNIK MARSZAŁEK Śladami Józefa Piłsudskiego Część 2: DAŁ POLSCE WOLNOŚĆ, GRANICE, MOC SZACUNEK Podczas studiów Józef zaangażował

Bardziej szczegółowo

OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ

OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ 1 Drogi Czytelniku! Życzymy Ci przyjemnej lektury Szkolnego Newsa. Zachęcamy do refleksji nad pytaniem

Bardziej szczegółowo

miłość, wierność i uczciwość przed obliczem Boga dnia. o godzinie w Kościele... w... Na tą uroczystość zapraszają W.P. Rodzice i Narzeczeni

miłość, wierność i uczciwość przed obliczem Boga dnia. o godzinie w Kościele... w... Na tą uroczystość zapraszają W.P. Rodzice i Narzeczeni Wybór tekstu zaproszenia 1. Ku radości przyjaciół, za pozwoleniem najbliższych, rozpoczynają wspólna drogę życia Panna Młoda: imię i nazwisko i Pan Młody: imię i nazwisko miłość, wierność i uczciwość przed

Bardziej szczegółowo

KONSPEKT ZAJĘĆ RUCHOWYCH W GRUPIE 4 LATKÓW

KONSPEKT ZAJĘĆ RUCHOWYCH W GRUPIE 4 LATKÓW KONSPEKT ZAJĘĆ RUCHOWYCH W GRUPIE 4 LATKÓW Data: 13.02.2014r. Nauczyciel prowadzący: Klaudia Tatar TEMAT: Podróż do Lodowej Krainy. CELE: - wykonuje podskoki zachowując odpowiednią postawę ciała. - reaguje

Bardziej szczegółowo

Nabożeństwo powołaniowo-misyjne

Nabożeństwo powołaniowo-misyjne Nabożeństwo powołaniowo-misyjne Nabożeństwo powołaniowo-misyjne (Wystawienie Najświętszego Sakramentu) K: O Boże, Pasterzu i nauczycielu wiernych, któryś dla zachowania i rozszerzenia swojego Kościoła

Bardziej szczegółowo

Śpiewnik Patriotyczny

Śpiewnik Patriotyczny Śpiewnik Patriotyczny Mazurek Dąbrowskiego Jeszcze Polska nie zginęła, Kiedy my żyjemy. Co nam obca przemoc wzięła, Szablą odbierzemy. Ref.: Marsz, marsz Dąbrowski, Z ziemi włoskiej do Polski. Za twoim

Bardziej szczegółowo

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!!

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W dniu 30-04-2010 roku przeprowadziłem wywiad z moim opą -tak nazywam swojego holenderskiego dziadka, na bardzo polski temat-solidarność. Ten dzień jest może najlepszy

Bardziej szczegółowo

Dzieci 6-letnie. Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw

Dzieci 6-letnie. Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw Dzieci 6-letnie Temat: RADOŚĆ I SMUTEK PRAWEM DZIECKA Cele ogólne: Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw Cele szczegółowe: DZIECKO: poznaje prawo do radości i smutku potrafi

Bardziej szczegółowo

Przed podróŝą na Litwę

Przed podróŝą na Litwę Przed podróŝą na Litwę Źródło: http://www.hotels-europe.com/lithuania/images/lithuania-map-large.jpg BirŜai to niewielkie miasto litewskie wyznaczone jako miejsce kolejnego, juŝ piątego spotkania przedstawicieli

Bardziej szczegółowo

to myśli o tym co teraz robisz i co ja z Tobą

to myśli o tym co teraz robisz i co ja z Tobą DZIEŃ BEZ CIEBIE Dzień bez Ciebie Dzień bez Ciebie jakoś tak szary to brak mej części i mało widzę co istnieje najpiękniej gdy nie błyszczą Twe słowa tylko przy Tobie nie wiem czy się martwić to myśli

Bardziej szczegółowo

kultura tradycja, historia, obyczaje Ernest Bryll poeta, pisarz, autor tekstów piosenek, dziennikarz, tłumacz i krytyk filmowy, także dyplomata. Autor licznych tomików poezji, sztuk scenicznych, oratoriów,

Bardziej szczegółowo

Boże spojrzenie na człowieka 1

Boże spojrzenie na człowieka 1 Boże spojrzenie na człowieka 1 opracował: Artur Trzęsiok Knurów, 24 marca 2006 1 wersja beta 1 Wprowadzenie dla Animatora Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą,

Bardziej szczegółowo

tradycja, historia, obyczaje kultura Ernest Bryll poeta, pisarz, autor tekstów piosenek, dziennikarz, tłumacz i krytyk filmowy, także dyplomata. Autor licznych tomików poezji, sztuk scenicznych, oratoriów,

Bardziej szczegółowo

ŚLĄSKIE MONETY HABSBURGÓW MARIA TERESA I PÓŹNIEJSZE KATALOG

ŚLĄSKIE MONETY HABSBURGÓW MARIA TERESA I PÓŹNIEJSZE KATALOG ŚLĄSKIE MONETY HABSBURGÓW MARIA TERESA I PÓŹNIEJSZE KATALOG Piotr Kalinowski KALETY 2006 Słowo wstępu Katalog, który macie Państwo przed sobą powstał na podstawie wydanego w 1988 dzieła Ivo Halački Mince

Bardziej szczegółowo

STARY TESTAMENT. JÓZEF I JEGO BRACIA 11. JÓZEF I JEGO BRACIA

STARY TESTAMENT. JÓZEF I JEGO BRACIA 11. JÓZEF I JEGO BRACIA JÓZEF I JEGO BRACIA 53 Jakub miał wielu synów. Było ich dwunastu. Jakub kochał wszystkich, ale najbardziej kochał Józefa. Może to dlatego, że Józef urodził się, kiedy Jakub był już stary. Józef był mądrym

Bardziej szczegółowo

Własność : Anny i Szczepana Polachowskich

Własność : Anny i Szczepana Polachowskich 1 Opracowanie: Anna Polachowska Korekta: Anna i Szczepan Polachowski Okładka : Anna Polachowska Zdjęcia wykorzystane do tej książki są autorstwa : Anna i Szczepana Polachowskich I pochodzą z własnej kolekcji

Bardziej szczegółowo

Marcin Ufnalski. Wiersz o Janie Pawle II. Laura Romanowska

Marcin Ufnalski. Wiersz o Janie Pawle II. Laura Romanowska Ojcze Janie Pawle, kiedy byłeś wśród nas, my, dzieci, i dorośli - bardzo kochaliśmy Cię. A kiedy Cię zabrakło, nie smucimy się, bo wiemy, że gdzieś z nieba patrzysz na nas i uśmiechasz się. Wielka radość

Bardziej szczegółowo

Krystyna Wajda Horodko. Opowieści spod złocistej. Kraina Wodospadów. Moim dorosłym już dzieciom: Natalii, Filipkowi i Jakubowi

Krystyna Wajda Horodko. Opowieści spod złocistej. Kraina Wodospadów. Moim dorosłym już dzieciom: Natalii, Filipkowi i Jakubowi 2 Krystyna Wajda Horodko Opowieści spod złocistej tęczy Kraina Wodospadów Moim dorosłym już dzieciom: Natalii, Filipkowi i Jakubowi 4 K o s z a l i n 2013 by Krystyna Wajda, Koszalin 2013 ISBN 978-83-64234-09-5

Bardziej szczegółowo

Szlakiem Hymnu, czyli.. Czarniecki, moim lokalnym Bonaparte!

Szlakiem Hymnu, czyli.. Czarniecki, moim lokalnym Bonaparte! Szlakiem Hymnu, czyli.. Czarniecki, moim lokalnym Bonaparte! Spójrzmy w Przeszłość Stefan Czarniecki urodził się w 1599 r. w Czarncy. Był polskim dowódcą wojskowym, oraz kasztelanem kijowskim. Rozpoznawalny

Bardziej szczegółowo

Podobny czy inny? Dziedziczyć można też majątek, ale jest coś, czego nie można odziedziczyć po rodzicach.

Podobny czy inny? Dziedziczyć można też majątek, ale jest coś, czego nie można odziedziczyć po rodzicach. Podobny czy inny? Agata Rysiewicz 1. Pogadanka o podobieństwie. - W czym jesteś podobny do rodziców? - Jak to się stało, że jesteś podobny do rodziców? Dziedziczysz cechy wyglądu, charakteru, intelektu.

Bardziej szczegółowo

Ks. Marek Chrzanowski FDP. i światłem stanie się mrok

Ks. Marek Chrzanowski FDP. i światłem stanie się mrok Ks. Marek Chrzanowski FDP i światłem stanie się mrok Ks. Marek Chrzanowski FDP i światłem stanie się mrok CZĘSTOCHOWA 2010 Redaktor serii: ks. Ireneusz Skubiś Redaktor tomu: Karolina Jadczyk Redakcja techniczna:

Bardziej szczegółowo

Podziękowania naszych podopiecznych:

Podziękowania naszych podopiecznych: Podziękowania naszych podopiecznych: W imieniu swoim jak i moich rodziców składam ogromne podziękowanie Stowarzyszeniu za pomoc finansową. Dzięki działaniu właśnie tego Stowarzyszenia osoby niepełnosprawne

Bardziej szczegółowo

Pultusk24 Walentynkowe wiersze

Pultusk24 Walentynkowe wiersze Walentynka nr 1 To nasze pierwsze Walentynki po ślubie, a ja to święto niesłychanie lubię. W dniu zakochanych 14 lutego Zdarzyć się może coś wyjątkowego. Składam Ci więc Mężu z serca wprost życzenia, by

Bardziej szczegółowo

Ewangelia Jana 3:16-19

Ewangelia Jana 3:16-19 1. POTRZEBA ŁASKI "(16) Bóg bowiem tak bardzo ukochał świat, że dał swego Jedynego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. (17) Bóg nie posłał swego Syna na świat, aby

Bardziej szczegółowo

MORZE BAŁTYCKIE W KONCEPCJACH I POLITYCE POLSKI I LITWY: SPOJRZENIE NA PODRĘCZNIKI LITEWSKIE

MORZE BAŁTYCKIE W KONCEPCJACH I POLITYCE POLSKI I LITWY: SPOJRZENIE NA PODRĘCZNIKI LITEWSKIE 2015.05.11 1 BALTIJOS JŪRA LENKIJOS IR LIETUVOS KONCEPCIJOSE IR POLITIKOJE: ŽVILGSNIS Į LIETUVIŠKUS VADOVĖLIUS / MORZE BAŁTYCKIE W KONCEPCJACH I POLITYCE POLSKI I LITWY: SPOJRZENIE NA PODRĘCZNIKI LITEWSKIE

Bardziej szczegółowo

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV Wolontariat Wolontariat ważna sprawa, nawet super to zabawa. Nabierz w koszyk groszy parę, będziesz miał ich całą chmarę. Z serca swego daj znienacka, będzie wnet Szlachetna Paczka. Komuś w trudzie dopomoże,

Bardziej szczegółowo

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków,

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, którzy twierdzą, że właściwie w ogóle nie rozmawiają ze swoimi dziećmi, odkąd skończyły osiem czy dziewięć lat. To może wyjaśniać, dlaczego przesiadują

Bardziej szczegółowo

Chcesz pracować w wojsku?

Chcesz pracować w wojsku? Praca w wojsku Chcesz pracować w wojsku? Marzysz o pracy w służbie mundurowej, ale nie wiesz, jak się do niej dostać? Przeczytaj nasz poradnik! str. 1 Charakterystyka Sił Zbrojnych RP Siły Zbrojne Rzeczypospolitej

Bardziej szczegółowo

II ETAP KONKURSU O JÓZEFIE PIŁSUDSKIM

II ETAP KONKURSU O JÓZEFIE PIŁSUDSKIM II ETAP KONKURSU O JÓZEFIE PIŁSUDSKIM Imię i nazwisko Szkoła.. 1. W którym roku uchwalono konstytucję kwietniową?... 2. Podaj lata, w jakich Piłsudski był Naczelnikiem Państwa?... 3. W jakiej tradycji

Bardziej szczegółowo

Wiek XVII w Polsce. Wojny ze Szwecją.

Wiek XVII w Polsce. Wojny ze Szwecją. XVII wiek Wiek XVII w Polsce Wojny ze Szwecją. Przyczyny: - Władcy Szwecji chcieli zdobyć ziemie mogące być zapleczem rolniczym kraju - Walka o dominację na Morzu Bałtyckim - Dążenie Zygmunta III Wazy

Bardziej szczegółowo

W lutym w bibliotece szkolnej.

W lutym w bibliotece szkolnej. W lutym w bibliotece szkolnej. - Pamiętamy o Fryderyku Chopinie. Chopin do dziś uważany jest za największego kompozytora polskiego, ale rola jego muzyki zdecydowanie wykracza poza samą muzykę. Patriotyczną

Bardziej szczegółowo

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Czasem źle postępujemy Przez moje złe czyny (grzechy) inni ludzie się smucą, a czasami nawet płaczą. Moje złe czyny brudzą serce. Serce staje się brudne

Bardziej szczegółowo

SCENARIUSZ AKADEMII Z OKAZJI 84 ROCZNICY ODZYSKANIA PRZEZ POLSKĘ NIEPODLEGŁOŚCI MONTAŻ SŁOWNO-MUZYCZNY PT. TA, CO NIE ZGINĘŁA

SCENARIUSZ AKADEMII Z OKAZJI 84 ROCZNICY ODZYSKANIA PRZEZ POLSKĘ NIEPODLEGŁOŚCI MONTAŻ SŁOWNO-MUZYCZNY PT. TA, CO NIE ZGINĘŁA SCENARIUSZ AKADEMII Z OKAZJI 84 ROCZNICY ODZYSKANIA PRZEZ POLSKĘ NIEPODLEGŁOŚCI MONTAŻ SŁOWNO-MUZYCZNY PT. TA, CO NIE ZGINĘŁA 1. Słowo wstępne: Spotykamy się dzisiaj, aby wspólnie przeżyć 84 rocznicę odzyskania

Bardziej szczegółowo

TRANSATLANTIC TRENDS POLAND

TRANSATLANTIC TRENDS POLAND TRANSATLANTIC TRENDS POLAND P.1 Czy uważa Pan(i), że dla przyszłości Polski będzie najlepiej, jeśli będziemy brali aktywny udział w sprawach światowych, czy też jeśli będziemy trzymali się od nich z daleka?

Bardziej szczegółowo

Ten zbiór dedykujemy rodzinie i przyjaciołom.

Ten zbiór dedykujemy rodzinie i przyjaciołom. W rodzinie wszystko się mieści Miłość i przyjaźń zawiera Rodzina wszystko oddaje Jak przyjaźń drzwi otwiera. Ten zbiór dedykujemy rodzinie i przyjaciołom. 1 Opracowanie: Anna Polachowska Korekta: Anna

Bardziej szczegółowo

SP Klasa VI, temat 2

SP Klasa VI, temat 2 SP Klasa VI, temat 2 SP Klasa VI, temat 2 SP Klasa VI, temat 2 SP Klasa VI, temat 2 SP Klasa VI, temat 2 SP Klasa VI, temat 2 SP Klasa VI, temat 2 SP Klasa VI, temat 2 zagiąć NAUKOWCY SP Klasa VI, temat

Bardziej szczegółowo

KERYGMAT. Opowieść o Bogu, który pragnie naszego zbawienia

KERYGMAT. Opowieść o Bogu, który pragnie naszego zbawienia KERYGMAT Opowieść o Bogu, który pragnie naszego zbawienia 1. BOŻA MIŁOŚĆ Ukochałem cię odwieczną miłością Bóg kocha cię osobiście. Bóg kocha właśnie ciebie, ponieważ jest TWOIM Ojcem. Iz 43, 1 Ja i Ty

Bardziej szczegółowo