REDAKTOR NACZELNY: Marek Ścieszek. OJCIEC REDAKTOR: Krzysztof Baranowski. KOORDYNATOR: Aleksander Kusz. DTP: Andrzej Puzyński

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "REDAKTOR NACZELNY: Marek Ścieszek. OJCIEC REDAKTOR: Krzysztof Baranowski. KOORDYNATOR: Aleksander Kusz. DTP: Andrzej Puzyński"

Transkrypt

1

2

3 Redakcja REDAKTOR NACZELNY: Marek Ścieszek OJCIEC REDAKTOR: Krzysztof Baranowski KOORDYNATOR: Aleksander Kusz DZIAŁ LITERATURY POLSKIEJ: Koordynator działu: Marek Ścieszek Ekipa: Aleksandra Brożek-Sala, Anna Klimasara, Robert Rusik, Rafał Sala, Jadwiga Skrzypacz Kopaszewska, Marek Ścieszek, Istvan Vizvary, Marta Komornicka, Karol Mitka, Kinga Żebryk Korekta: Kinga Żebryk, Dagmara Adwentowska, Anna Klimasara DZIAŁ PUBLICYSTYCZNY: Koordynator działu: Hubert Przybylski Recenzje: Hubert Przybylski, Bartłomiej Cembaluk, Maciej Rybicki, Marek Adamkiewicz, Aleksandra Brożek-Sala, Rafał Sala, Laura Papierzańska, Olga Sienkiewicz, Marta Kładź- Kocot, Hubert Stelmach, Anna Klimasara, Dawid Wiktorski, Aleksander Kusz, Katarzyna Lizak, Justyna Chwiedczenia, Jacek Horęzga, Justyna Czerniawska, Milena Zaremba, Paulina Kuchta, Magdalena Golec. DZIAŁ LITERATURY ZAGRANICZNEJ: Koordynator działu: Dawid Wiktorski Tłumaczenie: Anna Klimasara, Joanna Baron, Aleksandra Brożek-Sala, Monika Olasek, Dagmara Bożek-Andryszczak, Karolina Małkiewicz, Magdalena Małek, Małgorzata Zeller, Agnieszka Magnuszewska Korekta oraz redakcja: Anna Klimasara, Dawid Wiktorski, Olga Sienkiewicz DZIAŁ GRAFICZNY: Koordynator działu: Milena Zaremba Ilustracje: Maciej Kaźmierczak, Milena Zaremba, Małgorzata Lewandowska, Paulina Wołoszyn, Małgorzata Brzozowska, Sylwia Ostapiuk, Ewa Kiniorska, Agnieszka Wróblewska, Katarzyna Olbromska, Krystyna Rataj, Katarzyna Serafin, Olga Koc, Piotr Kolanko, Marta Pijanowska-Kwas, Piotr A. Kaczmarczyk DTP: Andrzej Puzyński OPRACOWANIE GRAFICZNE Natalia Maszczyszyn PROMOCJA Milena Zaremba, Aleksander Kowarz, Olga Sienkiewicz OKŁADKA: Małgorzata Lewandowska WYDAWCA: Aleksander Kusz ul. Gliwicka 35, Tarnowskie Góry Tarnowskie Góry 3

4 Baranku zagaił znienacka Naczelny na fejsbuku napiszesz wstępniaka do lutowego Na Wynos? Z dziką przyjemnością skłamałem natychmiast bez zająknienia. Albowiem, po pierwsze, nie jąkam się na piśmie. Po drugie zaś, w moim wieku wszelkie przyjemności już dawno są oswojone. Świetnie! ucieszył się Naczelny. Również płynnie. Chcesz tekst o czymś konkretnym? zapytałem. Ot tak, dla podtrzymania rozmowy. I natychmiast pożałowałem tego pytania. Bo co ja, biedny miś, zrobię jeśli rzuci jakiś temat? Albo, co gorsza Temat? Przecież, jako żywo, nigdy jeszcze nie napisałem wstępniaka o czymś konkretnym. Na szczęście Naczelny wiedział z kim rozmawia. W końcu niegłupi z niego gość. W końcu. No i widział moje nazwisko w okienku czatu. Nie odpowiedział. Nic konkretnego. Idź na żywioł. Idź na żywioł! O żesz ty nieczochrany szympan Ty Naczelny! Ty! Idź na żywioł? W moim wieku? Ciekawe jakbym potem wrócił?! Idź na żywioł Żywioł Żywioł i bronią Ogniem i mieczem? Auć! Już nie na moje zęby takie suchary. Ale słowo się rzekło, trzeba chwycić dzban za ucho i zacząć nosić tę wodę. Woda Woda To jest jakaś myśl. Do świąt co prawda jeszcze mnóstwo czasu, ale co mi tam. Najwyżej będę miał to już z głowy. Poszedłem do łazienki i napuściłem do wanny gorącej wody. Swoją drogą Zauważyłem, że moje kąpiele z czasem stają się coraz oszczędniejsze. Coraz więcej wypieram, dzięki czemu coraz mniej muszę nalewać. Być może za kilka lat będę mógł całkowicie wyeliminować wodę. Wystarczy sama wyporność. Ale póki co z wrzaskiem, bo prawie wrzątek, ale miękko opadłem do wanny. Wzrost wyporności łączy się bowiem u mnie ze wzrostem miękkości. Opadłem, zanurzyłem się prawie całkowicie, przymknąłem oczy i pozwoliłem myślom swobodnie dryfować. Obudziłem się trzy godziny później zziębnięty i pomarszczony. Znaczy, pomarszczony to ja w zasadzie byłem już wcześniej, ale nie aż tak. I nie wszędzie. Ogień Ogień Wytarłem się z grubsza [no tak], otuliłem szlafrokiem i poszedłem do kuchni. I co się okazało? Na dyżurnej półce pusto! Wróciłem do przedpokoju i sprawdziłem w kieszeniach kurtki. Pusto. Kuźwa! Nie mam papierosów! Zapomniałem kupić. Trzydzieści lat palenia, z tego ponad dwadzieścia wyczynowo i zapomniałem kupić papierosy! Nic to. W końcu do sklepu niedaleko, a przy okazji zaliczę jeszcze powietrze i będę miał prawie komplet. Założyłem wyjściowy dres i wyszedłem z domu. Powietrze 4

5 Mróz jak jasna cholera. Mróz? W styczniu? Całkiem się już popieprzyło z tą pogodą! Jeszcze trochę i nie będzie śniegu na Wielkanoc. No dajcie spokój mróz w styczniu! A ja prosto z wanny. Cieniutki ten dres. Dlaczego tego nie robią w wersji z podpinką? Chyba od razu o aptekę zahaczę. Zahaczyłem. Przy kasie pani aptekarka proponowała mi suplement diety [jakbym był na jakiejś diecie] wzmacniający włosy [jakbym miał jakieś włosy]. I geriavit w promocyjnej cenie. Wyszedłem obrażony. Gdyby nie te cholerne ograniczniki, pewnie trzasnąłbym drzwiami. Wróciłem do domu. Zapaliłem papierosa, włączyłem komputer i siadłem do tego wstępniaka. Nic. Zero pomysłów. Zapaliłem znowu. Po chwili jeszcze jednego. Pokaszlałem trochę i ciągle nic. Wreszcie z nudów zacząłem czytać napisy na leżącej przy monitorze paczce coraz bardziej po papierosach. Palenie zabija No tak Ziemia Pozdrawiam Was serdecznie Trzymajcie się ciepło, bo pogoda naprawdę chyba oszalała. Wasz baranek p.s.: Walentynki są w lutym. Święto zakochanych. Jeśli akurat kogoś kochacie, bądźcie dla niego mili. Dla innych też możecie być mili. Chociaż przy święcie. p.s.2 [no proszę, ledwo skończyłem pisać pierwszy p.s. a tu już kontynuacja]: Tekst powstał przy wtórze płyty Kicks n Chicks grupy The Bates. Co może wiele tłumaczyć. Choć nie musi. 5

6 ZAGRANICZNIAK Zagubione w tłumaczeniu Bob Newbell... 8 Ostatnia pizza Frank Roger Blizny Bonnie Jo Stufflebeam Byłliby syn, zabijcież go... George R. Shirer SZORTOWNIA Pora spać Anna Dudało Sen wampira Sławomir Ambroziak Telefon Anna Grzanek Schronienie Jacek Wilkos Bitwa Michał Wysocki Tusdkomti Bogumiła Dziel Reguła Rothmana Maciej Bachorski Pod palcami Agnieszka Grzywacz STUSŁÓWKA O potędze gawędy Bartłomiej Balcerzak Tell Jacek Jarecki Nieśmiertelni Jacek Jarecki Realizm Dominik Marcinkowski Janosik Jacek Jarecki PYTAŃ DO... CZYLI GDZIE DIABEŁ NIE MOŻE, TAM SZORTAL POŚLE Niedobre Literki SUBIEKTYWNIE O krok dalej Magdalena Golec Pierścieni Maciej Rybicki Wojna Nie-wojna Magdalena Golec Eksperyment w moim wieku Aleksander Kusz Czas się pożegnać, mister Sherlock Holmes Bartłomiej Cembaluk Pozaświatowcy. Zarzewie buntu Laura Visenna Papierzańska Busem przez świat Justyna Chwiedczenia Czas Fantastyki Dawid Fenrir Wiktorski Oblicza bogów Magdalena Golec Przez czas i nieśmiertelność Magdalena Golec I tylko koni żal Olga Issay Sienkiewicz Codzienność magiczna Olga Issay Sienkiewicz Stalowe Szczury. Błoto Rafał Sala Upadek gigantów Dawid Fenrir Wiktorski Bajanie starego świntucha Aleksandra Brożek-Sala

7 Zagraniczniak

8 ZAGUBIONE W TŁUMACZENIU Bob Newbell ZAPIS PIERWSZEGO OFICJALNEGO SPOTKANIA KOSMICZNEGO AMBASADORA NARO- DÓW ZJEDNOCZONYCH, JEFFREYA CHATMANA I AMBASADORA VELDRIKA-ORANA REPREZENTUJĄCEGO IMPERIUM ZETA RETICULI. SIEDZIBA ORGANIZACJI NARODÓW ZJEDNOCZONYCH, NOWY JORK, 15 STYCZNIA 2086 R. CHATMAN: Mam zaszczyt i przyjemność powitać Pana w imieniu narodów Ziemi. ROBOT TŁUMACZĄCY: To pozdrowienie nie może być przetłumaczone dosłownie. Postaram się oddać główny przekaz wypowiedzi. [ROBOT mówi do VELDRIKA-ORANA w języku kosmitów. Ambasador Zeta Reticuli odpowiada.] ROBOT TŁUMACZĄCY: Dziś narody Zeta Reticuli i narody Ziemi są niczym osadzeni z jednego więzienia. CHATMAN: Co? ROBOT TŁUMACZĄCY: To najbliższe tłumaczenie na język angielski. Należy przez to rozumieć, że ziemskie narody i ludy reprezentowane przez ambasadora łączą silne więzy przyjaźni. CHATMAN: Ach. Jestem pewien, że obie nasze planety zyskają dzięki porozumieniu, które dziś wypracujemy. [ROBOT TŁUMACZĄCY i VELDRIK-ORAN prowadzą rozmowę.] ROBOT TŁUMACZĄCY: Nasze stopy utknęły w cemencie. CHATMAN: Co takiego? ROBOT TŁUMACZĄCY: Ambasador podziela Pańskie nadzieje. CHATMAN: Ach. Ludzkość pragnie poznać wasz lud, jego historię i kulturę. ROBOT TŁUMACZĄCY: Mam debet na koncie. CHATMAN: Ke? ROBOT TŁUMACZĄCY: Ma na myśli to, że nie dysponuje środkami, które pozwoliłyby mu wyrazić ogrom nadziei na wymianę kulturową. CHATMAN: Aha. Czy chciałby pan potowarzyszyć mi podczas późniejszej konferencji i odpowiedzieć na kilka pytań dziennikarzy? ROBOT TŁUMACZĄCY: Obsługa w tej restauracji jest okropna. CHATMAN: Że co?! ROBOT TŁUMACZĄCY: Ambasador weźmie udział w konferencji prasowej. Z jego wypowiedzi wynika, że jeżeli się chce, żeby coś było zrobione, należy to zrobić samodzielnie. Innymi słowy, chętnie to zrobi. CHATMAN: Czy jesteś pewny, że tłumaczenie rozmowy jest poprawne? ROBOT TŁUMACZĄCY: Proszę pana, pan i ambasador Zeta Reticuli różnicie się od siebie drastycznie nie tylko w zakresie biologii, ale też kultury i historii. Tłumaczenie w takich przypadkach to sztuka, a nie nauka. Staram się pogodzić dosłowne przekazanie tego, co panowie mówią, zachowując jednocześnie zrozumiałość językową i kulturową. Chwileczkę... Ambasador mówi, że chyba kupił pan swoje ubrania za grosze. CHATMAN: Wypraszam to sobie! Ten garnitur to prezent od żony. ROBOT TŁUMACZĄCY: Ludzie są jak wysypka, której lekarze nie potrafią wyleczyć. 8

9 CHATMAN: Co za absurd. Potrzebujemy innego tłumacza. ROBOT TŁUMACZĄCY: Pragnę pana zapewnić, panie ambasadorze, że rozmowa jest przekładana na tyle dokładnie, na ile pozwalają ograniczenia kulturowe i językowe. CHATMAN: Niech będzie. Zapytaj ambasadora, czy jego ludzie napotkali inne inteligentne istoty w kosmosie. ROBOT TŁUMACZĄCY: Ambasadorze, absolutnie nie mogę o to zapytać! Ambasador Veldrik-Oran prawie na pewno zauważy drugie dno tego pytania. CHATMAN: Koniec tego! Mam dość! Nie jestem w stanie pracować w takich warunkach. Powiedz Veldrikowi-Oranowi, że może wziąć swoją misję dyplomatyczną i wcisnąć ją tam, gdzie słońce nie dochodzi. [ROBOT TŁUMACZĄCY i VELDRIK-ORAN rozmawiają. VELDRIK-ORAN wstaje z krzesła, podchodzi do CHATMANA i ściska go serdecznie.] ROBOT TŁUMACZĄCY: Ambasadorze, ta wypowiedź zachwyciła rozmówcę. Chwileczkę... Ambasador Veldrik-Oran mówi... że światło jest zielone od dziesięciu sekund, na litość boską naciśnij na gaz! CHATMAN: Co to do cholery znaczy? ROBOT TŁUMACZĄCY: Pragnie stworzyć korytarz międzyplanetarny na orbicie planety, tak by narody Ziemi i ludy Zeta Reticuli mogły się wygodnie odwiedzać. Serdeczne gratulacje, Ambasadorze Chatman! Pańska misja dyplomatyczna zakończyła się pełnym sukcesem. KONIEC ZAPISU Przełożyła Magdalena Małek Tekst pierwotnie opublikowany na stronie 365tomorrows.com 9 Ilustracja: Małgorzata Lewandowska

10 OSTATNIA PIZZA Frank Roger Twoje maniery przy stole są naprawdę karygodne powiedziałem do człowieka, który właśnie zmaterializował się w pizzerii i przepłynął prosto przez mój stolik, a nawet moją pizzę Quattro Stagioni. Proszę się nie martwić rzucił jeden z kelnerów. Zazwyczaj są niegroźni. Kiedyś było ich więcej. Bierzemy udział w eksperymencie dotyczącym przenoszenia materii czasem zdarzają się zakłócenia systemu. Nie powinni się tu materializować. Mężczyzna podryfował w prawo i przybrał formę cielesną, podczas gdy jego stopy wciąż znajdowały się pod stolikiem obok. Utknął i wył z bólu, roztrzaskując stół na kawałki. Przepraszamy za ten bałagan powiedział kelner. Zajmiemy się tym. To wszystko dla dobra nauki ze zrozumieniem stwierdził mój sąsiad. Dla mnie wygląda to bardziej jak jakiś terroryzm odparłem. Wystarczy spojrzeć na te zniszczenia. Kilku kelnerów zajęło się krwawiącym mężczyzną i wyprowadziło go z sali. Połamany stolik zastąpiono nowym. Mój sąsiad potrząsnął głową i stwierdził: Mamy szczęście, że ten gość utknął w stole. Mogło być gorzej. Kilka chwil później zobaczyłem materializującą się stopę i dolną część nogi, wystające mi z klatki piersiowej. Naukę i terroryzm dzieli bardzo cienka linia! krzyknąłem, spanikowany. Były to moje ostatnie słowa. Przełożyła Joanna Triss Baron Ilustracja: Małgorzata Lewandowska 10

11 BLIZNY Bonnie Jo Stufflebeam Natalie nie wiedziała, skąd się wzięli muzycy. Kiedy obudziła się po trzygodzinnej, mało rozsądnej drzemce, byli już w jej nieskazitelnym salonie z instrumentami rozłożonymi na brązowym puchowym dywanie niczym starzy znajomi ze szkoły. Zdezorientowały ją puste wnętrza futerałów na instrumenty. Przeszła wokół nich. Nie pytała muzyków, dlaczego się u niej znaleźli. Za dziwne uznała jedynie fakt, że nie grali. Ich instrumenty wyglądały samotnie, opierając się o zakurzony orbitrek, pustą półkę na książki, której zawartość sprzedała w pobliskiej księgarni, żeby zdobyć nieco gotówki, i stolik, któremu brakowało jednej nogi. Stojąc w wychodzących na salon drzwiach kuchni i przełykając granolę z masłem orzechowym, Natalie przyjrzała się instrumentom: jeden okazały kontrabas, jeden keyboard Casio bez podstawki, jedna gitara akustyczna z niebieskim paskiem pośrodku, która wiele już przeszła, jedna matowa trąbka basowa i wreszcie srebrny saksofon, spoczywający w dziwacznej pozycji obok mężczyzny, którego ciemne palce dusiły jego szyjkę. Nieco jeszcze niedowidząc po drzemce przyjrzała się muzykom, próbując przypisać ich do poszczególnych instrumentów. Nagle zdała sobie sprawę, że wszyscy byli mężczyznami pięcioma obcymi mężczyznami w jej domu. Ten, który ściskał saksofon miał grube, sięgające bioder czarne dredy z koralikami i kwadratową twarz. Za nim siedział po turecku chudy mężczyzna, na którego ustach odcisnęły się dwie blizny układające się w ustnik do trąbki. Nieco okrąglejszy i bardziej zadbany gość o sylwetce wykrzywionej niczym pudło kontrabasu stał w drzwiach do gabinetu, opierając ręce o framugę, jak gdyby chciał uniemożliwić jej ucieczkę wyjście do przedpokoju pozostawało jednak niezablokowane, nie zamierzał zatem jej uwięzić. Latynos przycupnął za fotelem z palcami zawieszonymi w powietrzu niczym nad klawiaturą fortepianu. Gitarzystę rozpoznała po kawałkach czarnej taśmy oblepiającej każdy palec. Jego kudłate brązowe włosy opadały na jedno oko. Po zjedzeniu wszystkich płatków stała w kuchni jeszcze tylko przez chwilę. Cały ten chaos zaczął ją denerwować, więc ukryła się w sypialni. Uchyliła drzwi i wyjrzała zza nich, przykładając ucho do drewna, jednak muzycy byli zupełnie cicho. Przez cały dzień obserwowała ich, gdy tak siedzieli, opierali się i czekali. Kiedy nie potrafiła już stwierdzić, jak długo ich tak obserwuje, muzycy zaczęli się poruszać, jak gdyby byli pod działaniem zaklęcia czasu, które tylko jego upłynięcie mogło złamać. Ich mięśnie drżały, gdy powoli przytomnieli. Sięgnęli po instrumenty, które zaczęły poruszać się po podłodze i wślizgnęły się w ich ramiona. Trzymali je tak, jak trzyma się dzieci. To ją zaintrygowało, choć miała ochotę zamknąć oczy. Nigdy tak mocno nie kochała żadnego przedmiotu. Nigdy również nie kochała tak mocno człowieka. Nigdy nie pragnęła trzymać tak w ramionach czyjegoś ciepłego ciała, a tym bardziej niczego zimnego. Grali, a ich ręce były klawiszami, strunami, srebrem i mosiądzem, metalem, metalem, plastikiem, metalem i drewnem. Muzyka nic jej nie przypominała, była jak biały szum, jak lód w misce płatków śniadaniowych, jak pudełko lodów zjadanych samotnie w ciemnym salonie każdego poranka, jak bycie zdominowaną przez mężczyzn, którzy cię nie widzą. Nie chciała już tego słuchać, ale gdy zatkała dłońmi uszy, wciąż słyszała rozbrzmiewające w jej głowie echo muzyki, jak gdyby jej dłonie były morski- 11

12 Ilustracja: Małgorzata Lewandowska mi muszlami, w których według zapewnień rodziców mieszka cały bajkowy ocean, a tak naprawdę mieszkają tam potwory, które chcą przebić cię na wylot. Nie tak powinien brzmieć ten dom. W końcu przestali grać, a ją wszystko bolało od znienawidzonego hałasu, hałasu tworzonego przez mężczyzn i zabawki. Kiedy muzycy unieśli ręce znad instrumentów, ich dłonie był całkowicie zmienione. Palce stały się strunami, klawiszami na zmianę czarnymi i białymi, metalowymi zatyczkami. A potem to nie były już tylko palce patrzyła jak struny rozciągają się w żyły, widoczne pod skórą niczym pod cienką warstwą papieru, dochodzą do oczu i wystają niczym metalowe rzęsy. Mosiężne zawory zamiast ramion, czerwony przycisk zasilania keyboardu zamiast źrenic, gruszkowaty kształt ciała kontrabasu i dziura rozciągająca się na brzuchu mężczyzny. Muzycy milczeli, ona również. Chciała, żeby zniknęli. Nie chciała, żeby odchodzili. Pragnęła podbiec i objąć któregoś z nich, wrzeszcząc Nie! Musimy to powstrzymać!. Jednak dalej stała w drzwiach kuchni, jak gdyby wrosła w ziemię. Zaburczało jej w brzuchu, ale nie miała ochoty na nic, co trzymała w szafkach. Mężczyźni nie odeszli, nie oddali jej przestrzeni, którą jej wykradli, jednak nie byli już ludźmi. Różowy promień wschodzącego słońca wpadł przez okno, a mężczyźni już nie oddychali ich ciała tworzyły dziwne instrumenty. Podeszła do keyboardu, a potem do kontrabasu i do saksofonu o bardzo zimnej powierzchni. Uniosła go do ust i ucałowała jego chłód, przyciskając do niego wargi. Srebro smakowało jak orzeszki z cukrem i śliną. Natalie czuła się pełna. Przełożyła Małgorzata Zeller 12

13 BYŁLIBY SYN, ZABIJCIEŻ GO... George R. Shirer Dziewczyna jest naga. Długonoga. Przepiękna. Jej zapach daje się wyczuć z miejsca, w którym siedzi mężczyzna, na tyłach klubu, tam gdzie cień kładzie się najgęściej. Dziewczyna przemaszerowuje przez scenę jej biodra się kołyszą, a piersi falują, gdy przeciska się przez tłum. Jej tlenione włosy powiewają wokół twarzy przypominającej kształtem serduszko. Ma pulchne, różowe usta i ciemne oczy obramowane brokatem i tuszem do rzęs. To właśnie oczy ujawniają, kim jest naprawdę: bezdusznym przedmiotem. Gdy światło pada pod odpowiednim kątem, widać w nich zdradziecki poblask znaczników bioluminescencyjnych. Dziewczyna kończy występ i schodzi ze sceny. Na jej skórze perli się pot. Mężczyzna bierze głęboki oddech, podnosi się ze swojego miejsca i rusza w stronę garderoby. Na jego drodze staje ochroniarz. Goście nie włażą na zaplecze! warczy góra naszprycowanego sterydami mięcha. Żaden ze mnie gość. Mężczyzna odrzuca połę płaszcza, pokazując odznakę i broń przy pasie. Reakcja goryla jest natychmiastowa. Wycofuje się w stronę biura menedżera. Garderoba jest obskurna. Młode piękności płci obojga w różnych stadiach negliżu. W powietrzu zapach potu, tanich perfum i spalonych przewodów. Mężczyzna dostrzega dziewczynę, która siedzi na krześle, przeczesując włosy grzebieniem. W jego dłoni znajduje się pistolet; dopiero gdy wypala, mężczyzna zdaje sobie sprawę, że w ogóle wyciągnął broń. Widzi, jak dziewczyna pada na plecy, a jej klatka piersiowa zamienia się w kłąb mokrego mięsa. Powietrze rozdzierają krzyki przerażenia. Tancerki kulą się po kątach. Co to ma być, kurwa?! Mężczyzna odwraca się i staje oko w oko z szefem klubu. Twarz menedżera blednie, gdy spostrzega pistolet i rozpoznaje trójlistną odznakę syn-bójcy. Żesz w dupę... No właśnie mówi syn-bójca. Wiedziałeś, że ta dziewczyna to syntetyk? Paciorkowate oczka menedżera wędrują w stronę ciała dziewczyny. Nie miałem pojęcia... Mam nadzieję, że w sądzie będziesz lepiej kłamał odpowiada syn-bójca. Wykryliśmy w tej twojej norze zagrożenie biologiczne pierwszego stopnia. Idę o zakład, że jego źródłem była właśnie ta dziewczyna. Twarz menedżera staje się biała jak papier. Chryste, nie miałem pojęcia! Jak Boga kocham!... Powiesz to sędziemu odpowiada syn-bójca. O ile uda ci się w ogóle dożyć rozprawy. W głównej części klubu wybucha nagła wrzawa. Widzowie wrzeszczą w przerażeniu, gdy do środka wpada kompania sanitarna, chwyta szefa klubu i tancerki i siłą odholowuje towarzystwo do szpitala więziennego. Gdy syn-bójca zostaje wreszcie sam, staje nad ciałem dziewczyny. Przez chwilę czuje smutek, ale nie skruchę. Każdy syntetyk to przecież potencjalny inkubator zarazy. To dlatego karą za ich produkcję jest śmierć. To 13

14 dlatego tacy jak on są rekrutowani i wysyłani na łowy jak charty szczute na króliki. Wzdychając głęboko, mężczyzna odwraca w końcu wzrok. Nagle chwyta go potworny atak kaszlu. Jakby wciągnął do płuc rój żyletek. Zatacza się. W locie dostrzega swoje odbicie w lustrze. Jego twarz, surowa i zacięta jak zawsze, jest teraz blada jak ściana, a z ust purpurowymi bąblami sączy się krew. Szlag, myśli syn-bójca. Osuwa się na podłogę, tuż obok martwej dziewczyny. Dorwała mnie. Przełożyła Aga Shee Magnuszewska. Tekst pierwotnie opublikowany na 365tomorrows (http://365tomorrows.com/01/29/hate-the-syn/). 14

15 Szortownia

16 PORA SPAĆ Anna Dudało Nie chcę spać. Miś z guzikowymi oczami też nie chce. Piszczy, że mogą zrobić nam krzywdę podczas snu. Wystarczy, że znajdą naszą kryjówkę. Głupi miś. Ciągle się boi. Ja się nie boję. W każdym razie nie tak często jak on. Tylko czasami. Jestem głodna. Tata nie pozwala dużo jeść, bo to zwraca uwagę. Dlatego jemy rzadko. Staramy się nie zostawiać śladów. To z powodu śladów mogą zacząć węszyć. Szukać. I będzie po wszystkim. Tata mówi, że lepiej, by o nas nie wiedzieli. Miś marudzi, że co to za zabawa, tylko stale się chowamy. Głupi miś. Boi się, a marudzi. Ja lubię nasz strych ładny stąd widok. Pachnie woskiem i czymś jeszcze. Kadzidłem? Tak chyba tata to nazywał. Misiowi jedno oczko zaraz odpadnie. Moja wina. Zaczepiłam nim o wieko, gdy wydawało mi się, że słyszę głosy. Miś bardzo się rozgniewał. Tatuś mnie przytulił i poszedł sprawdzić, co to było. Boję się spać sama bez tatusia. Miś mówi, że już nie wróci. Głupi, głupi miś. Tata zawsze wraca! Jestem głodna i nie chcę iść spać. Misiowi przeszkadza brzęczenie much. Dużo ich ostatnio, szczególnie za ścianą. Może tata źle zatarł ślady? Miś martwi się, kto naprawi oczko. Ja się martwię o tatę. Przecież zaraz wzejdzie słońce. Ilustracja: Piotr A. Kaczmarczyk 16

17 SEN WAMPIRA Sławomir Ambroziak Ilustracja: Marta Pijanowska-Kwas Księżyc sączył srebrzystą poświatę przez wąskie okienko krypty. Wieko trumny drgnęło, skrzypnęło, runęło na posadzkę. Dominik usiadł, przeciągnął się i ziewnął. Kru-cy-fiks! Ale pospałem... Już dobrze po północy? Co wali ta dzisiejsza młodzież?! Dawniej trafiałem na spiryt, laudanum. A, czasem na mandragorę. Oooo, po niej bywały jazdy! Dzisiaj to nie wiadomo, co struje potępionego... Spałem jak zabity. Jeść! Od wieków krążył nocami tam, gdzie wrzało ludzkie życie. Bywał na balach, odwiedzał domy uciech, pokochał dyskotekę. Jakaś parka opuściła lokal. Gość ledwie trzymał pion na rozchwianych kulasach. Dziewczyna dreptała, uczepiona mankietu koszuli. On krzyczał i żywo gestykulował. Odepchnął. Upadła. Dominik szarmancko usłużył ramieniem. Odtrącenie, porozumienie samotnych dusz kawałki, jakimi karmił przez wieki skrzywdzone kobiety. Słuchała tego na ławeczce w parku, olśniona, machając ciężkimi mantylkami rzęs. Dominik minął złożone do pocałunku usta, kły przebiły atrament tętnicy szyjnej. Po pysku wychlastało go kilkaset woltów. Oczy androida iskrzyły feerią kolorowych blasków. Kru-cy-fiks! Spałem zdecydowanie za długo... 17

18 TELEFON Anna Grzanek Diabeł siedział przy telefonie. Błogosławiłby ten wynalazek, gdyby tylko mógł. Telefon pozwalał mu uciec od nudy bez wychodzenia z domu. A diabeł był domatorem. W związku z tym dzwonił. Wybierał przypadkowe numery. Część z nich nie odpowiadała, ale większość owszem. Mówił wtedy: Witam. Jestem diabłem. Kraj, do którego się dodzwonił, nie robił mu różnicy, diabeł bowiem mówił wszystkimi językami. Świat nie miał przed nim tajemnic. Ludzie nie mieli przed nim tajemnic. Widział, czym są. Nie rozumiał ich wprawdzie, ale zrozumienie nie miało tu nic do rzeczy. Ludzkość fascynowała go na swój sposób. Zadziwiało go zjawisko ewolucji. Kiedyś musiał się naprawdę napracować, by nakłonić do grzechu. Spływał po nim uczciwy, proletariacki pot. Poczynając od symbolicznego jabłka, które było największym wyzwaniem, po sprawienie, że Abrahamowi nie drgnęła ręka, gdy zabijał Izaaka. Prawda, wyciszyli to później ci z Góry, ale diabeł wiedział swoje. Czasy jednak się zmieniały. Praca stała się łatwa, lekka i... nie, nie przyjemna. Raczej monotonna. Ludzie nie potrzebowali już wodzenia na pokuszenie. Przestali wierzyć w pokusę. Przestali wierzyć w cokolwiek. To było smutne i diabeł miał nadzieję, że będzie stanowić wystarczający powód, by Bóg wreszcie zakończył tę farsę. Ale póki co......póki co, diabeł dzwonił. Witam mówił. Jestem diabłem. W dziewięciu przypadkach na dziesięć rozmówca odkładał słuchawkę. Ale ten jeden... Ten jeden wart był zachodu. Diabeł kolekcjonował ciekawe rozmowy. Skoro nie było już dla niego pracy, postanowił poświęcić się hobby. * Znakomicie ucieszył się ktoś. Jeśli jesteś tym, za kogo się podajesz, sprzedam ci duszę. Za bogactwo i władzę. No dalej, to dla kogoś takiego jak ty powinno być łatwe. Było łatwe. Diabeł obdarował rozmówcę bogactwem i władzą. Choć o dusze ostatnimi czasy nie było trudno, grzechem byłoby wypuścić taką okazję z rąk. * Doprawdy... Głos z drugiej strony kabla zabrzmiał martwo. Miałbyś dość przyzwoitości, żeby zadzwonić dwadzieścia lat temu. Wtedy bym z tobą porozmawiała. Ale nie dzisiaj. Diabeł przez chwilę wsłuchiwał się w sygnał wolnej linii. Zdało mu się, że gdzieś w eterze rozległo się parsknięcie, a może był to szloch. Sięgnął w miejsce, z którym się przed chwilą połączył i zobaczył zwykłą, szarą rzeczywistość: syna jedynaka, który właśnie wyfrunął z gniazda, nudnego męża oraz pekińczyka. Dwadzieścia lat temu... Co tam takiego było? Ach, oczywiście. Perspektywa kariery baletowej, inny mężczyzna, za dużo alkoholu, wypadek samochodowy. 18

19 Ilustracja: Piotr A. Kaczmarczyk Mężczyzna odszedł, złamana wielokrotnie noga pogrzebała marzenia o tańcu, a ten lekarz był taki sympatyczny... Diabeł nie mógł się nadziwić, jak niewiele czasem trzeba, by czyjeś życie zamieniło się w piekło. * Chciałem zamówić pizzę. Podwójny ser, salami, świeże pomidory i czosnek powiedział diabeł dla odmiany, bo nieśmiertelna dusza nieśmiertelną duszą, ale jeść trzeba. Podał adres dostawy i rozłączył się. Rezydował w przytulnym mieszkanku na Ziemi i choć nie rozumiał ludzi, doceniał ich kuchnię. W Piekle nikt nie potrafił dobrze gotować. Zawsze przesadzali w przyprawami. W słuchawce rozbrzmiał ciepły, głęboki głos: Telefon zaufania Spleen. Diabeł zastanowił się. Miał do wyboru: albo przeprosić i rozłączyć się, bo to pomyłka, albo skorzystać z okazji. Nie honor byłoby się przecież wycofywać. * 19

20 Pani po drugiej stronie kabla wysłuchała jego problemów, udzieliła kilku rad, grzecznie powstrzymała się przed przełączeniem go do psychiatry. Diabeł, ku własnemu wielkiemu zdumieniu, naprawdę poczuł się lepiej. * To miło, że pan dzwoni powiedział ktoś. Właśnie to ja miałem zadzwonić do pana. Naprawdę? zdumiał się diabeł. To byłoby interesujące, zważywszy, że jego aparat nie był nawet podłączony do gniazdka. Naprawdę. Zaraz po tym, jak wykonałbym telefon do Yeti. Diabeł uśmiechnął się. Niestety, numer do Draculi gdzieś mi się zawieruszył... Diabeł uprzejmie podał rozmówcy telefon do Vlada i rozłączył się. * Witaj, Lucyferze odwzajemnił pozdrowienie rozmówca. Z tej strony Bóg. Słuchawka wypadła z bezwładnej nagle dłoni diabła. Wiedział, że była to prawda. Przestałeś grać w naszą małą grę łagodnie skarcił diabła Bóg, gdy ten ponownie uniósł słuchawkę do ucha. Zapominasz się. Wiesz, jakie są zasady. Diabeł wygiął usta w podkówkę jak skrzywdzone dziecko. To ludzie przestali grać w naszą grę oznajmił. A w mojej naturze leży bunt. Sam mnie takim stworzyłeś, więc teraz się odpierdol. Diabeł rzucił słuchawką. Dopiero po chwili podniósł ją ponownie i, wciąż nieco drżącą dłonią, wystukał kolejny numer. Diabeł nie przestawał dzwonić. Może gdzieś jeszcze była nadzieja. 20

21 SCHRONIENIE Jacek Wilkos Las przerzedził się i kobieta wyszła na polanę. Rozejrzała się wokoło, ale nie zauważyła żadnego ruchu. Jedynie trawa falowała w rytm delikatnych podmuchów wiatru. W oddali zobaczyła spory budynek otoczony stalową siatką. Nadzieja wypełniła jej serce. Czuła, że znajdzie tam schronienie, a może nawet pożywienie. Ruszyła w kierunku budowli. Wycieńczona, głodna i spragniona, ledwo powłóczyła nogami. Prezentowała sobą obraz nędzy i rozpaczy brudna, z posklejanymi włosami. Szara, zmizerniała twarz była czysta jedynie tam, gdzie wcześniej spływały łzy. Podczas biegu przez las gałęzie rozdarły w kilku miejscach sukienkę i naznaczyły nogi cienkimi czerwonymi liniami zadrapań. Ręce trzęsły się z nieustannego napięcia nerwowego i strachu. Czuła, że jeszcze dzień, może dwa i przewróciłaby się, bezsilna, skazana na pożarcie żywcem. Przez wiele dni włóczyła się po polach i lasach, uciekając przed potworami. Przed zmarłymi, którzy powstali z grobów. Od czasu do czasu udało jej się znaleźć chatkę lub dom, w którym mogła odpocząć, ale kryjówka była bezpieczna tylko przez chwilę. Teraz mogło się to zmienić. Ogrodzenie, wieże, to wygląda jak więzienie. Muszę być ostrożna, w środku mogą być te stwory. Zbliża się noc, muszę znaleźć jakieś bezpieczne miejsce. Wieża strażnicza. Spędzę w niej noc, a jutro 21 Ilustracja: Piotr A. Kaczmarczyk

22 zacznę przeszukiwać budynek. Najważniejsze jest jedzenie i woda. Może znajdę nawet jakieś czyste ciuchy. Jeśli będzie bezpiecznie, zostanę na kilka dni, odpocznę. A może to więzienie jest już zamieszkałe? Jeśli tam są ludzie, na pewno przygarną mnie. Nie będę już musiała uciekać sama przed tymi potworami. Potok myśli przerwał niewielki błysk na wieży strażniczej. Popatrzyła w tamtym kierunku i wytężyła wzrok. Nie była pewna, czy faktycznie coś widziała, czy był to tylko wytwór jej zmęczonego umysłu. Odniosła wrażenie, że widzi jakieś sylwetki na wieży. Coś szarpnęło głową kobiety do tyłu. Upadła na plecy. Przez krótką chwilę widziała jeszcze chmury, zabarwione czerwienią i fioletem przez zachodzące słońce, po czym wzrok i świadomość zalała czerń. Umarła. Piękny strzał, Tim. Dzięki, z takiej odległości widzę tylko zarys głowy, ale to mi wystarczy. Dzięki Bogu, że mamy snajperkę. Przynajmniej nie musimy eliminować szwędaczy z bliska. John? Tak, Tim? Myślisz, że poza nami są jeszcze jacyś ludzie, którzy ocaleli? Mało prawdopodobne. Co kilka dni jeździmy w różne miejsca w poszukiwaniu jedzenia i od dawna nie widzieliśmy normalnego człowieka. Same trupy. Martwe lub żywe. 22

23 BITWA Michał Wysocki Minuty poprzedzające bitwę zawsze są najgorsze. Możesz przygotowywać się miesiącami, ale tuż przed rozpoczęciem walki i tak czujesz się jak nieopierzony młokos, który dopiero co wziął do ręki miecz. Nic nie przygotuje cię na strach i niepewność, łzy wymieszane z krwią oraz, a to chyba najgorsze, ciszę tłumiącą wszelkie dźwięki po skończonej bitwie. Armia miała budować poczucie więzi między nami, ale zamiast tego sprawiła, że swoich największych wrogów wyhodowaliśmy we własnym oddziale. Jasne, w sytuacji bez wyjścia chłopaki obok pomogą ci, ale nigdy nie będzie to pomoc bezwarunkowa. Prędzej czy później sukinsyn pojawi się z fałszywym uśmiechem i niepozornym pytaniem A pamiętasz, jak ci wtedy pomogłem?. Nikt w naszej grupie nie przypomina przysług, bo chce porozmawiać o starych, dobrych czasach. Zawsze za plecami chowa rachunek, który w najmniej odpowiednim momencie będziesz musiał zapłacić. Mimo wszystko widok towarzyszy broni spadających coraz głębiej w otchłań rozpaczy jest niezłą rekompensatą za wysiłek, który musiałem włożyć w przygotowanie się do boju. Spocone twarze, drżące ręce, rozbiegany wzrok, który nie jest w stanie skupić się na czymkolwiek przez dłuższą chwilę. Na początku jesteśmy jednością, ale gdy zacznie się walka, każdy będzie musiał działać na własną rękę. A ja nie zamierzam płakać nad ich losem. Nie przeczę, to system zrobił z nas bezmyślne kukły, którymi teraz jesteśmy. Królewscy urzędnicy zabierają rodzicom dzieci w wieku siedmiu lat i tresują je w swoich akademiach jak cyrkowe zwierzęta. Mamy robić, mówić i myśleć, co nam każą. Za niesubordynację wymierzają potworne kary. Biją, głodzą, zamykają w ciasnych salach. Nie wiem, jaki potwór to wymyślił, ale chciałbym kiedyś stanąć z nim twarzą w twarz i poszerzyć mu uśmiech mieczem. Atmosfera gęstnieje, już tylko sekundy dzielą nas od rozpoczęcia kolejnej batalii o własną przyszłość. Nie będzie Cezara, który ruchem dłoni uchroni nas od zguby. Nie będzie Jezusa, który wskrzesi nas z martwych albo uleczy ze śmiertelnych ran. Jesteśmy tylko my i Wróg nieznający litości. Rozglądam się na boki wiedząc, że nie znajdę tam wsparcia. Ocieram z czoła zimny, wydzielający kwaśną woń pot. Poprawiam zbroję, mocniej ściskam miecz. Czuję, że się zbliża. Tik. Tak. Tik. Tak. W końcu jest! Kroki uderzające o posadzkę eksplodują w naszych głowach spazmami bólu i przerażenia. Mosiężne wrota otwierają się z piskiem nienaoliwionych zawiasów, a w świetle pochodni staje Wróg. Bestia z najgłębszych kręgów piekieł. Demon żywiący się ludzkim lękiem. Personifikacja ostatecznego koszmaru. Posłaniec otchłani, przyboczny diabła. 23

24 Nieśpiesznym krokiem podchodzi do pulpitu, uderzając na boki ogonem zakończonym kolcami wielkości mojego przedramienia. Obrzuca nas pogardliwym spojrzeniem i przez zaostrzone, niekompletne kły syczy: Proszę odwrócić kartki. Kurwa. Znowu arytmetyka. Ilustracja: Joanna Sapielak 24

25 TUSDKOMTI Bogumiła Dziel Kapłani przybywali z głębi lądu. Wieczór po wieczorze towarzyszyli nam we wspólnym posiłku i niestrudzenie snuli opowieści. Mówili o dalekich krainach, wędrujących ludach, waśniach władców. W pamięć szczególnie zapadały wieści o dziwacznych stworach, jakich nasze oczy nie miały szczęścia oglądać. Opowieści ciągle się zmieniały, przeplatały, rosły, podobnie jak nasze dzieci, aż w końcu z wielkim trudem rozpoznawaliśmy znajomych sprzed lat. Zmieniali się też wędrowni kapłani, którzy lubowali się w snuciu historii o swoich bogach. Niektórzy utrzymywali, że nieśmiertelnych są setki i że powinniśmy składać im ofiary. Nigdy nie rozumiałam, dlaczego mamy być coś winni półzwierzęcym stworzeniom kryjącym się przed ludźmi w jaskiniach czy podziemnych labiryntach. Inni utrzymywali, że tłumy bożków są nieistotne, słabe, że same służą komuś innemu istotom, które stoją na czele. Wielu wędrowców, choć czas ich przybycia dzieliły czasem pokolenia, zdawało się wierzyć, że takich bogów-przywódców było trzech. Mój lud nie potrafił zrozumieć dziwnej, obsesyjnej fascynacji, z jaką cudzoziemcy odnosili się do liczby trzy. Niektórzy utrzymywali nawet, że świat dzieli się na trzy części: ziemię, nieboskłon i podziemia. Wielu przybyszy opowiadało potężne historie, baśnie, które przynosiły wiedzę przodków. Opowieści, w których prawdziwość nie wierzył nikt, a które - mimo to - darzyliśmy szczególnym uczuciem i skrzętnie zapamiętywaliśmy, by z przyjemnością powtarzać jeszcze długo po odejściu wędrowców. Te historie były barwne i żywe, zakończone radosną wieścią - choć nierzadko wewnątrz czaiła się przejmująca groza. W długie zimowe wieczory, spędzane wspólnie wokół palenisk, baśnie przynosiły ulgę. Mimo różnej treści wszystkie zdawały się mówić o tym samym o pewności, że wiosna powróci. Zawsze wracała. W baśniach tkwił jednak niepokojący nas szczegół niezrozumiała wszechobecność liczby trzy. Król zawsze miał trzech synów, śmiałków czekały trzy próby, a czarodziejskie rytuały wymagały trzech rekwizytów. Kapłani, coraz częściej wędrujący w grupach po trzech, powracali co kilka cykli pór. Każdy z nich próbował uczyć nas o istnieniu jakiejś nieskończoności. Ci ludzie nie potrafili zrozumieć, że nasz prosty lud rybaków znał nieskończoność od zawsze; żyliśmy przecież na jej skraju. Nadaliśmy jej nawet imię, choć nie leżało to w naszej gestii. Ale uśpione monstrum pozwalało nam żyć w tym miejscu i korzystać ze swoich zasobów, choć moi bracia okupili to ciężką pracą i dławiącym gardła strachem. Fizyczna bliskość nieskończoności pozwoliła nam się z nią oswoić i nazywać ją imieniem, które było rozpoznawalne dla wszystkich naszych gości: Tusdkomti 1. Czuliśmy, że żadne inne słowo nie jest tak bliskie tajemnicy potężnego oceanu. Oczywiście, znaleźli się śmiałkowie, którzy wierzyli, że istnieje kraniec nieskończoności i próbowali się tam dostać. Jeden z moich braci, od dziecka pełen buty, przez większą część życia przygotowywał do wyprawy wielką łódź dziadka. Był w drodze przez siedem cykli pór roku, a kiedy wrócił z tułaczki, opowiedział o ciągnących się bez końca przestrzeniach nie do zdobycia i sam śmiał się z legendy o istnieniu krańca. 1 Praindoeuropejskie *tusdkomti ogrom. 25

26 26 Ilustracja: Marta Pijanowska-Kwas

27 Nie mówiłam nikomu o własnych przygotowaniach. Jako jedyna kobieta-rybak budziłam kontrowersje wśród swojego ludu, niektóre matki przestrzegały swoje córki przed rozmową ze mną, Łamiącą Tabu. Miałam dwanaście wiosen, kiedy imię do mnie przylgnęło i pełna urazy uznałam je za wróżbę. Jeśli mi się powiedzie, nigdy nie przyjmą mnie z powrotem. Wypłynęłam na łodzi dziadka w środku nocy, nie chcąc ryzykować, że ktoś mnie zatrzyma. Kiedy słońce zaczęło wyłaniać się zza horyzontu, byłam już na granicy, za którą nie zapuszczali się rybacy. Wiedziałam, że najważniejsze będzie utrzymanie stałego kursu na zachód. Musiałam mieć pewność, że nie kręcę się w kółko po jednostajnych wodach Tusdkomti. Po długim, długim czasie z trudem przychodziło mi pamiętać, że przed wyruszeniem w drogę miałam wokół siebie ludzi, rodzinę i przyjaciół. Trzymając się resztek nadziei na powrót w rodzinne strony, postanowiłam nigdy nie przyznać się do przepłakanych dni i uczucia paniki, gdy patrzyłam na niknące zapasy. Nie potrafiłam określić uczucia, jakie mnie ogarnęło, gdy pewnej nocy przez sen poczułam uderzenie. Łódź się zatrzymała, może wreszcie dotarła do lądu, krańca, czegokolwiek. Podnosząc głowę z posłania, miałam przed oczami kompletną ciemność bezksiężycowej nocy. A potem, niezmiernie powoli, otworzyło się oko zawieszone w pustej przestrzeni między wodą a niebem. Po chwili z taką samą koszmarną powolnością otworzyła się druga powieka bezcielesnej przestrzeni. Miałam wrażenie, że wpatrzony we mnie ogrom istnieje sam w sobie, poza wodą, lądem czy niebem, poza wszystkim, co znałam z opowieści. Wyglądał, jakby wyrastał z Tusdkomti i wrastał w niebo, jakby w swoim ogromie potrafił sięgnąć wzrokiem do mojego ludu, moich braci, rybaków szykujących się do wypłynięcia w morze. Stałam tam, porażona i zachwycona. Wtedy otworzyło się trzecie oko. 27

28 REGUŁA ROTHMANA Maciej Bachorski Ogień. Płynny ogień, zalewający wszystko dookoła. Wystarczyło pół godziny od rozbrzmienia pierwszego sygnału alarmowego, żeby większa część ponad półtysięcznej populacji zbudowanego na kształt poskręcanej dętki samochodowej Drugiego Słońca roztopiła się jak plastik nad ogniskiem. Praca z syntezą termojądrową to jazda na oparach piekieł, zwykł mówić mój ojciec. Kwestia czasu, kiedy dosięgną nas płomienie. Cholerny dupek nigdy się nie mylił. Mogłem tylko mieć nadzieję, że Lily nic się nie stało. Pracowała dzisiaj przy obsłudze zachodniego skrzydła razem z Arankianem, ominęło ją więc bezpośrednie zagrożenie, kiedy doszło do rozmagnesowania stellaratora i krążąca wokół stacji plazma przelała się przez tytanowe ściany jak przez papier. Komunikator Lily cały czas milczał, mimo że wywoływałem ją co chwilę. Na Arankiana wpadłem w miejscu, gdzie ciasny korytarz techniczny rozwidlał się na dwoje. Główny inżynier miał przynajmniej trzydzieści kilogramów nadwagi i wyglądał, jakby właśnie skończył bieg na setkę. Po jego pulchnej twarzy spływały wielkie krople potu. To już koniec wydyszał stacja jest stracona Gdzie Lily? Arankian wbił wzrok w podłogę. Nie mogłem jej powstrzymać, Josh Tak bardzo cię przepraszam. Poczułem, jak krew odpływa mi z twarzy. Gdzie ona jest? Poszła do rdzenia stellaratora. Rozłożył ręce. Mówiła, że da nam czas na ucieczkę. Zapragnąłem rozbić mu ten świński łeb o ścianę. To ten kutas był odpowiedzialny za zapewnienie bezpieczeństwa stacji, nie moja żona. No to wypierdalaj do tego swojego promu warknąłem. Ale nie waż się startować bez nas. Miłość jest głupia, mówił mój ojciec. Zostawi cię ślepego i głuchego na wszystko inne dookoła. Sprawi, że stracisz czujność. A kiedy ją stracisz, wepchnie cię wprost do trumny. Ale ojciec był cynicznym dupkiem, widzącym świat w postaci rzędów cyfr i kolumn danych. Dupkiem, który umarł, krztusząc się tętniczą krwią w szpitalnym łożu, opuszczony przez wszystkich, na których kiedykolwiek mu zależało. Zacisnąłem zęby, zmuszając się do maksymalnego wysiłku. Nie, nie miałeś racji tato. W tym jednym zawsze się myliłeś. Do śluzy prowadzącej do komory rdzenia dopadłem na ostatnich nogach, mając wrażenie, że za chwilę wykaszlę rozżarzone igły. Zewnętrzne drzwi stały przede mną otworem, za to komora samego rdzenia była zamknięta na amen. Szarpnąłem za manualne otwieranie. Zero rezultatu. Najwidoczniej Lily zatrzasnęła się od środka. Do cholery, dziewczyno, czy ty zawsze musisz postawić na swoim? Arankian? Uruchomiłem komunikator. Jestem. 28

29 Ilustracja: Małgorzata Brzozowska Nie mogę dostać się do wewnętrznej części. Lily musiała jakoś zablokować drzwi. To przez temperaturę wyjaśnił inżynier. System jest tak skonstruowany, żeby odcinać poszczególne sekcje, jeśli temperatura wzrośnie powyżej czterdziestu pięciu stopni Celsjusza. Musisz ręcznie wychłodzić stellarator. Jak to zrobić? System działa w trybie awaryjnym. Wszelkie komendy z poziomu konsoli są zablokowane, ale jeśli wywołałbyś w jakiś sposób spięcie w szafie sterowniczej, być może udałoby ci się odblokować drzwi. To jednak nie koniec. Po kilkunastu sekundach system wróci do działania, używając zapasowych serwerów. Kiedy będziesz w środku, natychmiast zwolnij blokadę chłodziwa. To będzie wasza jedyna szansa na odblokowanie śluz w drodze powrotnej. Już się za to biorę. Nie było czasu na myślenie. Ze wspomnianej szafy zwisały zwoje kabli, przypominających rozgotowany makaron. Rwałem je bez opamiętania jak rolnik chwasty, do momentu w którym coś brzęknęło i drzwi odskoczyły na kilkanaście centymetrów. Równocześnie rozległ się komunikat: UWAGA. INTEGRALNOŚĆ POWŁOKI NARUSZONA. Nie zwlekając, wślizgnąłem się do środka. 29

30 Za drzwiami panował mrok. Jedynie umieszczona pośrodku wiązka wolframowych prętów żarzyła się jasnym blaskiem. Lily! krzyknąłem. Bez odpowiedzi. Była gdzieś tutaj, pośród ciemności, a ja nie mogłem jej zobaczyć. Krzyknąłem raz jeszcze. Jeśli założyła kombinezon ochronny, najpewniej była nieprzytomna, ale wciąż miała szansę na przeżycie. W końcu udało mi się odnaleźć przełącznik, o którym wspominał Arankian. Zapaliły się lampy. Dopiero teraz rozejrzałem się dookoła. Pomieszczenie było mniejsze, niż wydawało mi się po ciemku. I byłem w nim całkowicie sam. UWAGA. PRZYWRÓCONO INTEGRALNOŚĆ POWŁOKI. ZWOLNIENIE CHŁODZIWA ZA TRZYDZIEŚCI SEKUND. W tym samym momencie drzwi zatrzasnęły się z głuchym hukiem. Arankian, co jest, do kur.. Tak mi przykro, Josh. Tak mi cholernie przykro. Co ty wygadujesz? Lily zginęła w sekcji mieszkalnej. Uratowała nas, ale sama nie zdążyła uciec. Twoja żona jest bohaterką, Josh. Tak jak ty. A więc ten gruby wieprz zwyczajnie mnie wykorzystał. Nie! ryknąłem, ruszając w stronę drzwi. Josh, musisz zrozumieć. Jest ze mną dwanaście rodzin, które dzięki tobie mają szansę wrócić do domu. Musiałem dokonać wyboru i zrobiłem to. DZIESIĘĆ SEKUND. Świat zawirował mi przed oczyma. Kocham cię, Lily, pomyślałem, śmiejąc się, płacząc i nie dowierzając na przemian. Mimo wszystko ten cholerny dupek znów miał rację. 30

31 POD PALCAMI Agnieszka Grzywacz Możesz mnie mieć, wystarczy jedno słowo. Wydawało jej się, że to mówi, ale nie usłyszała swojego głosu. Przy oknie stał człowiek ubrany w wojskowy mundur. Za firanką, za szybą, gdzieś bardzo daleko, padał drobny śnieg, odbijał się iskrą w jego wąskich zielonych oczach i znikał na zawsze. Mężczyzna przesunął dłonią po ogolonej czaszce, jakby chciał przeczesać nieistniejące włosy. Powinnaś była ze mną wyjechać już dawno. Nie odzywała się, splecione na kolanach ręce nie drgnęły. Nie znalazła odpowiedzi, spojrzała w dół na swoje bose stopy, ledwie widoczne w ciemności pokoju. Za drzwiami paliło się światło, ktoś tam był, ktoś, kogo nie znała i nie chciała znać. Mieli tylko ten jeden pokój, to musiało wystarczyć. Zabierz mnie ze sobą. Zabierz mnie stąd. Przypomniała sobie klatkę schodową, przybliżający się odgłos kroków. Odjeżdżający pociąg i to, jak klęczała na peronie i zagryzała do krwi wierzch prawej dłoni. Ktoś krzyczał, ktoś płakał, kolorowy punkt rozpłynął się w dusznym czerwcowym powietrzu, śledziła go wzrokiem, dopóki nie rozmazały go łzy. Powinnam była wtedy pobiec za tobą. Nie pobiegłaś. Przepraszam, pomyślała bezmyślnie. Wstała, żeby się pożegnać. Wieczór dobiegał końca. Mogliby już zapalić latarnie, pomyślała. Życie nabrałoby wreszcie kolorów, ciemnych, wojennych barw. Jedynych, które znali. Na chodniku ktoś zostawił ślady, brudne i smutne w błyszczącej bieli śniegu. Chciałabym... Nie jestem tym, którego szukasz. Minął ją i wyszedł, nie zdążyła się nawet obejrzeć. Ciężkie kroki żołnierskich butów ucichły bardzo szybko, przez drzwi wpadała cienka strużka światła. Przez długą pustą chwilę tylko stała i przyzwyczajała się do ciszy. Znajome uczucie pustki wypełniło ją całą, bliskie i wręcz bezpieczne uczucie niepokoju. Echo jego oddechu wciąż wisiało w powietrzu, gdzieś obok jej ust. Słodki zapach skóry, jakieś chaotyczne wspomnienia, długie dni i krótkie noce. To było jeszcze w poprzednim życiu. A może właśnie w tym, ostatnim już. Nie mogła sobie przypomnieć, jak dawno go poznała. Musiało to być bardzo dawno temu, nie pamiętała już innego życia. Pociągi, samoloty, walizka, jego uważne spojrzenie, gdy uprawiali seks, jakby próbował za każdym razem na nowo odkryć jej ciało. Cień, który po nim zostawał, jej milczenie i nieśmiały półuśmiech w kąciku ust. Długie dni pełne słońca. Ślady krwi na chodniku, krew gdziekolwiek nie spojrzeć, bezlitośnie czerwona w ciągu dnia. Krótkie noce bez snu. Ludzie, którzy nic nie znaczyli, a jednak przemykali przez jej życie. Wojna, poezja w listach i czarne motyle krążące nad ich głowami. Podeszła do okna, policzyła ślady na śniegu. Było ich wciąż tyle samo, jakby nikogo nie ubyło w tym domu. Za drzwiami w świetle toczyło się ulotne życie, ktoś się śmiał, słyszała głos dziecka. 31

32 Ilustracja: Małgorzata Lewandowska Zostawił jej broń, prosiła go o to już za pierwszym razem. Gładki metal pięknie układał się w jej małej dłoni. Odbicie w szybie przyglądało jej się uważnie, trochę niepewnie. Uniosła lewą dłoń, a prawą przesunęła w dół po udzie. Palce lewej dłoni odnalazły spust, a prawej to miejsce, w którym zawsze szukała przyjemności. Przypomniała sobie ocean, na którego brzegu stała i krzyczała, tak by on mógł ją usłyszeć. Cały ocean niewypowiedzianych słów, sekretnych samotnych westchnień i niezapisanych kartek, piękne zdania, które układała w myślach tylko dla niego. Uratowałeś mi raz życie, teraz możesz mi je odebrać, pomyślała, układając palce w odpowiednich miejscach. Myślała o nim, dotykając się, a zimny metal wbijał się w skroń, w mózg, w przeszłość i teraźniejszość. Jedna chwila, by przerwać tę nić bólu, jedna chwila, by nic już nie zostało, ugasić pragnienie, zabić tęsknotę, przepłynąć ocean i wyszeptać te dwa najważniejsze słowa. Nie odchodź. Nie zostawiaj mnie tutaj. Ocean jest ogromny, tak trudno cię w nim odnaleźć. Przyspieszyła, słyszała swój oddech, trochę urywany i bardzo niepewny. Skrzypnęły drzwi, zniknęły resztki światła. Każdy ruch był bardzo precyzyjny, trafiał dokładnie tam, gdzie miał swój cel. Kolejne zmysły budziły się jeden po drugim na jej wezwanie. Schody, pociąg, brązowy sweter z czerwoną nitką, dotyk dłoni i ust, smak i zapach ciała, jego głos przez telefon, żołnierskie buty ciśnięte niedbale w korytarzu. 32

33 Tęsknota, tęsknota, tęsknota, pustka. Każdy raz, który mógł być ostatnim, rozpaczliwe pożądanie, które nigdy nie zostało zaspokojone. Podsycane od nowa, a potem tłumione i brutalnie zadeptywane grubą podeszwą starannie wypastowanych butów. Przypomniała sobie stanowczy ruch jego dłoni, twarz skupioną na prostych czynnościach. Podwinięte do łokci rękawy koszuli, rany na nadgarstkach i ramieniu, coraz więcej i więcej blizn. Szorstkie, gwałtowne opuszki palców, które dotykały ją dokładnie tak, jak tego potrzebowała. Ostatnie muśnięcie skórą o skórę wydało jej się już prawie bolesne. Spełnienie nie nadeszło, rozpłynęło się gdzieś w przestrzeni między tym, co było, a tym, czego już nigdy nie będzie. Poczuła nagły, nieprzyjemny dreszcz i jej ciało stało się z powrotem przeraźliwie zimne. Zacisnęła mocniej uda i uśmiechnęła się jednym kącikiem ust. Lewym kącikiem ust uśmiechnęła się do śmierci, która czekała cierpliwie za jej plecami. 33

34 Stusłówka

35 O POTĘDZE GAWĘDY Bartłomiej Balcerzak Adam miałby wiele do powiedzenia, gdyby go zagadać. Mam konkretny gust jeśli chodzi o kobiety mógłby wtedy powiedzieć muszą być jak moje ulubione potrawy, pikantne i ostre. Adam miał dzisiaj szczęście, ta wymarzona siedziała obok niego przy barze w jego ulubionej knajpie. Nie mógł oderwać wzroku od ślicznotki. Ostra jak żyletka w sosie jalapeno. Rudowłosa, z tatuażami... Wszystko pójdzie gładko, powtarzał sobie, byle było pieprznie. Na płci pięknej znał się równie dobrze jak na papryczkach, ale do rudej zagadać nie umiał. Pokonany mężczyzna musiał przyznać się do porażki. Chrzanić prawdziwe kobiety, przeklął w myślach, te w moich fantazjach same zagadują. Ilustracja: Marta Młyńska 35

36 TELL Jacek Jarecki Tak naprawdę przestrzelił głowę syna, trzydziestoletniego piwosza i rozpustnika. Legenda, która powstała w wyniku tego incydentu, dobrze obrazuje rolę budżetu w kreowaniu narodowych mitów. Cóż z tego, że szwajcarscy producenci jabłek zostali zepchnięci w niepamięć przez banki, fioletową krowę i watykańskich ochroniarzy. Wydane pieniądze zwróciły się stukrotnie, zmieniając naród zawziętych chłopów w pełen godności naród zawziętych chłopów. Co chwilę przekonujemy się, że to nie jest łatwa sztuka. Pomimo stokroć większego budżetu, kreowane przez nas mity rozłażą się w rękach, parcieją. A jabłko, które zostało przy życiu? Nietknięte, zarumienione w gonitwie stuleci. Ono także stworzyło legendę. Historię kompletnie niezrozumiałą dla ludzi. Ilustracja: Piotr A. Kaczmarczyk 36

Dzięki ćwiczeniom z panią Suzuki w szkole Hagukumi oraz z moją mamą nauczyłem się komunikować za pomocą pisma. Teraz umiem nawet pisać na komputerze.

Dzięki ćwiczeniom z panią Suzuki w szkole Hagukumi oraz z moją mamą nauczyłem się komunikować za pomocą pisma. Teraz umiem nawet pisać na komputerze. Przedmowa Kiedy byłem mały, nawet nie wiedziałem, że jestem dzieckiem specjalnej troski. Jak się o tym dowiedziałem? Ludzie powiedzieli mi, że jestem inny niż wszyscy i że to jest problem. To była prawda.

Bardziej szczegółowo

Na skraju nocy & Jarosław Bloch Rok udostępnienia: 1994

Na skraju nocy & Jarosław Bloch Rok udostępnienia: 1994 Na skraju nocy & Jarosław Bloch Rok udostępnienia: 1994 NA SKRAJU NOCY Moje obrazy Na skraju nocy widziane oczyma dziecka Na skraju nocy życie wygląda inaczej Na moich obrazach...w nocy Życie w oczach

Bardziej szczegółowo

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa-

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa- Przedstawienie Agata od kilku dni była rozdrażniona. Nie mogła jeść ani spać, a na pytania mamy, co się stało, odpowiadała upartym milczeniem. Nie chcesz powiedzieć? mama spojrzała na nią z troską. Agata

Bardziej szczegółowo

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady,

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, Laura Mastalerz, gr. IV Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, w których mieszkały wraz ze swoimi rodzinami:

Bardziej szczegółowo

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM KATARZYNA ŻYCIEBOSOWSKA POPICIU WYDAWNICTWO WAM Zamiast wstępu Za każdym razem, kiedy zaczynasz pić, czuję się oszukana i porzucona. Na początku Twoich ciągów alkoholowych jestem na Ciebie wściekła o to,

Bardziej szczegółowo

Joanna Charms. Domek Niespodzianka

Joanna Charms. Domek Niespodzianka Joanna Charms Domek Niespodzianka Pomysł na lato Była sobie panna Lilianna. Tak, w każdym razie, zwracała się do niej ciotka Małgorzata. - Dzień dobry, Panno Lilianno. Czy ma Panna ochotę na rogalika z

Bardziej szczegółowo

Hektor i tajemnice zycia

Hektor i tajemnice zycia François Lelord Hektor i tajemnice zycia Przelozyla Agnieszka Trabka WYDAWNICTWO WAM Był sobie kiedyś chłopiec o imieniu Hektor. Hektor miał tatę, także Hektora, więc dla odróżnienia rodzina często nazywała

Bardziej szczegółowo

Magdalena Bladocha. Marzenie... Gimnazjum im. Jana Pawła II w Mochach

Magdalena Bladocha. Marzenie... Gimnazjum im. Jana Pawła II w Mochach Magdalena Bladocha Marzenie... Gimnazjum im. Jana Pawła II w Mochach Dawno, dawno temu, a może całkiem niedawno. Za siedmioma morzami i za siedmioma górami, a może całkiem blisko tuż obok ciebie mieszkała

Bardziej szczegółowo

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY Często będę Ci mówić, że to ważna lekcja, ale ta jest naprawdę ważna! Bez niej i kolejnych trzech, czyli całego pierwszego tygodnia nie dasz rady zacząć drugiego. Jeżeli czytałaś wczorajszą lekcję o 4

Bardziej szczegółowo

to myśli o tym co teraz robisz i co ja z Tobą

to myśli o tym co teraz robisz i co ja z Tobą DZIEŃ BEZ CIEBIE Dzień bez Ciebie Dzień bez Ciebie jakoś tak szary to brak mej części i mało widzę co istnieje najpiękniej gdy nie błyszczą Twe słowa tylko przy Tobie nie wiem czy się martwić to myśli

Bardziej szczegółowo

Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku...

Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku... Wyznania Wyznania Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku... Wolę być chwilą w Twoim życiu niż wiecznością w życiu innej!!! Nie wiem, czy chcesz ze mną chodzić,

Bardziej szczegółowo

Bangsi mieszkał na Grenlandii. Ogromnej, lodowatej

Bangsi mieszkał na Grenlandii. Ogromnej, lodowatej Bangsi mieszkał na Grenlandii. Ogromnej, lodowatej wyspie, białej jak jego futerko. Pewnego wieczoru miś usiadł na górce i patrzył przed siebie. To, co podziwiał, było niebieskie i pełne gwiazd. Miś nie

Bardziej szczegółowo

Miłosne Wierszyki. Noc nauczyła mnie marzyć. Gwiazdy miłością darzyć. Deszcz nauczył mnie szlochać A ty nauczyłeś mnie kochać!

Miłosne Wierszyki. Noc nauczyła mnie marzyć. Gwiazdy miłością darzyć. Deszcz nauczył mnie szlochać A ty nauczyłeś mnie kochać! Miłosne Wierszyki Noc nauczyła mnie marzyć. Gwiazdy miłością darzyć. Deszcz nauczył mnie szlochać A ty nauczyłeś mnie kochać! Miłość jedyna jest Miłość nie zna końca Miłość cierpliwa jest zawsze ufająca

Bardziej szczegółowo

Chłopcy i dziewczynki

Chłopcy i dziewczynki Chłopcy i dziewczynki Maja leżała na plaży. Zmarzła podczas kąpieli w morzu i cała się trzęsła. Mama Zuzia owinęła ją ręcznikiem. Maja położyła się na boku i przesypuje piasek w rączce. Słońce razi ją

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 To jest moje ukochane narzędzie, którym posługuję się na co dzień w Fabryce Opowieści, kiedy pomagam swoim klientom - przede wszystkim przedsiębiorcom, właścicielom firm, ekspertom i trenerom - w taki

Bardziej szczegółowo

Ulubione zabawki. "Pluszowy miś" Ola Szulejko. "Mój misiaczek" Karolina Parzybut. "Mój misiaczek" Karolina Parzybut

Ulubione zabawki. Pluszowy miś Ola Szulejko. Mój misiaczek Karolina Parzybut. Mój misiaczek Karolina Parzybut Ulubione zabawki "Pluszowy miś" Ola Szulejko Miś, miś, piękny miś, z którym każdy śpi dziś. Już zgadliście? Bo ja tak! To wasz wspaniały pluszak. Wasza mama i wasz tata, też z nim kiedyś spali. A wiecie,

Bardziej szczegółowo

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku I Komunia Święta Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku Ktoś cię dzisiaj woła, Ktoś cię dzisiaj szuka, Ktoś wyciąga dzisiaj swoją dłoń. Wyjdź Mu na spotkanie Z miłym powitaniem, Nie lekceważ znajomości

Bardziej szczegółowo

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Jako mała dziewczynka miałam wiele marzeń. Chciałam pomagać innym ludziom. Szczególnie starzy, samotni

Bardziej szczegółowo

ĆWICZENIA W ZAPOBIEGANIU OSTEOPOROZY

ĆWICZENIA W ZAPOBIEGANIU OSTEOPOROZY ĆWICZENIA W ZAPOBIEGANIU OSTEOPOROZY Ćwiczenie 1. - Stajemy w rozkroku na szerokości bioder. Stopy skierowane lekko na zewnątrz, mocno przywierają do podłoża. - Unosimy prawą rękę ciągnąc ją jak najdalej

Bardziej szczegółowo

TO BYŁA BARDZO DŁUGA NOC

TO BYŁA BARDZO DŁUGA NOC BIG DAY Teksty do utworów z albumu: TO BYŁA BARDZO DŁUGA NOC Wszelkie prawa zastrzeżone ZAIKS/BIEM 1998/1999 www.bigday.pl Jasnowidz (sł.: M. Ciurapiński) A kiedy płatki powiek skryją oczy Nie zawsze Mleczna

Bardziej szczegółowo

Część 4. Wyrażanie uczuć.

Część 4. Wyrażanie uczuć. Część. Wyrażanie uczuć. 3 5 Tłumienie uczuć. Czy kiedykolwiek tłumiłeś uczucia? Jeżeli tak, to poniżej opisz jak to się stało 3 6 Tajemnica zdrowego wyrażania uczuć! Używanie 'Komunikatów JA'. Jak pewnie

Bardziej szczegółowo

To My! W numerze: Wydanie majowe! Redakcja gazetki: Lektury - czy warto je czytać Wiosna - czas na zabawę Strona patrona Dzień MAMY Święta Krzyżówka

To My! W numerze: Wydanie majowe! Redakcja gazetki: Lektury - czy warto je czytać Wiosna - czas na zabawę Strona patrona Dzień MAMY Święta Krzyżówka To My! Wydanie majowe! W numerze: Lektury - czy warto je czytać Wiosna - czas na zabawę Strona patrona Dzień MAMY Święta Krzyżówka Redakcja gazetki: redaktor naczelny - Julia Duchnowska opiekunowie - pan

Bardziej szczegółowo

Pokochaj i przytul dziecko z ADHD. ADHD to zespół zaburzeń polegający na występowaniu wzmożonej pobudliwości i problemów z koncentracją uwagi.

Pokochaj i przytul dziecko z ADHD. ADHD to zespół zaburzeń polegający na występowaniu wzmożonej pobudliwości i problemów z koncentracją uwagi. Pokochaj i przytul dziecko z ADHD ADHD to zespół zaburzeń polegający na występowaniu wzmożonej pobudliwości i problemów z koncentracją uwagi. TYPOWE ZACHOWANIA DZIECI Z ADHD: stale wierci się na krześle,

Bardziej szczegółowo

Pomniejszy szok. Ach! Serce wali ci jak oszalałe i mimowolnie wstrzymałeś oddech. Rozpatrz natychmiast. Brak dodatkowego efektu. Zakryj tę kartę.

Pomniejszy szok. Ach! Serce wali ci jak oszalałe i mimowolnie wstrzymałeś oddech. Rozpatrz natychmiast. Brak dodatkowego efektu. Zakryj tę kartę. Pomniejszy szok Ach! Serce wali ci jak oszalałe i mimowolnie wstrzymałeś oddech. Brak dodatkowego efektu. Zakryj tę kartę. Pomniejszy szok Ach! Serce wali ci jak oszalałe i mimowolnie wstrzymałeś oddech.

Bardziej szczegółowo

Życzenia urodzinowe. dla dziewczyny. Życzę Ci jak najwięcej takich chwil, w których z uśmiechem na twarzy mogłabyś powiedzieć: JESTEM SZCZĘŚLIWA!

Życzenia urodzinowe. dla dziewczyny. Życzę Ci jak najwięcej takich chwil, w których z uśmiechem na twarzy mogłabyś powiedzieć: JESTEM SZCZĘŚLIWA! dla dziewczyny Co roku kocham mocniej i pamiętam tak samo. Jedno jest w życiu szczęście, kochać i być kochanym. Z okazji urodzin życzę Ci aby każdy dzień miał kształt Twoich marzeń. Z okazji urodzin życzę

Bardziej szczegółowo

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca Autor wiersza: Anna Sobotka PATRON Każdy patron to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie Pani Ania. Mądra, dobra i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca uszczęśliwić mnie umiała. Myśli moje do Niej

Bardziej szczegółowo

Ilustracje. Kasia Ko odziej. Nasza Księgarnia

Ilustracje. Kasia Ko odziej. Nasza Księgarnia Ilustracje Kasia Ko odziej Nasza Księgarnia Copyright by Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2014 Text by Katarzyna Majgier 2014 Projekt okładki i ilustracje Kasia Kołodziej 1. Wyobraźnia cioci Gosi

Bardziej szczegółowo

s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM

s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM Nierówna walka Tego dnia Ogrodnik

Bardziej szczegółowo

Marcin Ufnalski. Wiersz o Janie Pawle II. Laura Romanowska

Marcin Ufnalski. Wiersz o Janie Pawle II. Laura Romanowska Ojcze Janie Pawle, kiedy byłeś wśród nas, my, dzieci, i dorośli - bardzo kochaliśmy Cię. A kiedy Cię zabrakło, nie smucimy się, bo wiemy, że gdzieś z nieba patrzysz na nas i uśmiechasz się. Wielka radość

Bardziej szczegółowo

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV Wolontariat Wolontariat ważna sprawa, nawet super to zabawa. Nabierz w koszyk groszy parę, będziesz miał ich całą chmarę. Z serca swego daj znienacka, będzie wnet Szlachetna Paczka. Komuś w trudzie dopomoże,

Bardziej szczegółowo

Paulina Grzelak MAGICZNY ŚWIAT BAJEK

Paulina Grzelak MAGICZNY ŚWIAT BAJEK Paulina Grzelak MAGICZNY ŚWIAT BAJEK Copyright by Paulina Grzelak & e-bookowo Grafika na okładce: shutterstock Projekt okładki: e-bookowo ISBN 978-83-7859-450-5 Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo

Bardziej szczegółowo

Anna Kraszewska ( nauczyciel religii) Katarzyna Nurkowska ( nauczyciel języka polskiego) Publiczne Gimnazjum nr 5 w Białymstoku SCENARIUSZ JASEŁEK

Anna Kraszewska ( nauczyciel religii) Katarzyna Nurkowska ( nauczyciel języka polskiego) Publiczne Gimnazjum nr 5 w Białymstoku SCENARIUSZ JASEŁEK Anna Kraszewska ( nauczyciel religii) Katarzyna Nurkowska ( nauczyciel języka polskiego) Publiczne Gimnazjum nr 5 w Białymstoku SCENARIUSZ JASEŁEK Czas wydarzeń : 24 grudnia Występują : Mama Tata Dzieci

Bardziej szczegółowo

Zatem może wyjaśnijmy sobie na czym polega różnica między człowiekiem świadomym, a Świadomym.

Zatem może wyjaśnijmy sobie na czym polega różnica między człowiekiem świadomym, a Świadomym. KOSMICZNA ŚWIADOMOŚĆ Kiedy mowa jest o braku świadomi, przeciętny człowiek najczęściej myśli sobie: O czym oni do licha mówią? Czy ja nie jesteś świadomy? Przecież widzę, słyszę i myślę. Tak mniej więcej

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie

Bardziej szczegółowo

Olaf Tumski: Tomkowe historie 3. Copyright by Olaf Tumski & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Zbigniew Borusiewicz ISBN

Olaf Tumski: Tomkowe historie 3. Copyright by Olaf Tumski & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Zbigniew Borusiewicz ISBN Olaf Tumski Olaf Tumski: Tomkowe historie 3 Copyright by Olaf Tumski & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Zbigniew Borusiewicz ISBN 978-83-63080-60-0 Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo Kontakt:

Bardziej szczegółowo

Copyright by Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2007 Text copyright by Grzegorz Kasdepke, 2007 Illustrations copyright by Piotr Rychel, 2007

Copyright by Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2007 Text copyright by Grzegorz Kasdepke, 2007 Illustrations copyright by Piotr Rychel, 2007 Copyright by Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2007 Text copyright by Grzegorz Kasdepke, 2007 Illustrations copyright by Piotr Rychel, 2007 Zagadka trzynasta, czyli kto popsuł latawiec?! Dla detektywa

Bardziej szczegółowo

Igor Siódmiak. Moim wychowawcą był Pan Łukasz Kwiatkowski. Lekcji w-f uczył mnie Pan Jacek Lesiuk, więc chętnie uczęszczałem na te lekcje.

Igor Siódmiak. Moim wychowawcą był Pan Łukasz Kwiatkowski. Lekcji w-f uczył mnie Pan Jacek Lesiuk, więc chętnie uczęszczałem na te lekcje. Igor Siódmiak Jak wspominasz szkołę? Szkołę wspominam bardzo dobrze, miałem bardzo zgraną klasę. Panowała w niej bardzo miłą atmosfera. Z nauczycielami zawsze można było porozmawiać. Kto był Twoim wychowawcą?

Bardziej szczegółowo

Najlepsza Pozycja Seksualna. oswieconykochanek.pl pozycjeseksualne.pl autor: Brunet

Najlepsza Pozycja Seksualna. oswieconykochanek.pl pozycjeseksualne.pl autor: Brunet Najlepsza Pozycja Seksualna oswieconykochanek.pl pozycjeseksualne.pl autor: Brunet Najlepsza pozycja seksualna. Daje zarówno tobie jak i partnerce maksymalne przeżycia. - do stosowania jeśli chcesz mieć

Bardziej szczegółowo

Pan Toti i urodzinowa wycieczka

Pan Toti i urodzinowa wycieczka Aneta Hyla Pan Toti i urodzinowa wycieczka Biblioteka szkolna 2014/15 Aneta Hyla Pan Toti i urodzinowa wycieczka Biblioteka szkolna 2014/15 P ewnego dnia, gdy Pan Toti wszedł do swojego domku, wydarzyła

Bardziej szczegółowo

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły.

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. SZKOŁA dla RODZICÓW Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. (...) Dzieci potrzebują tego, aby ich uczucia były akceptowane i doceniane. Kto pyta nie błądzi. Jak pomóc

Bardziej szczegółowo

Widziały gały co brały

Widziały gały co brały Widziały gały co brały KATARZYNA JEZIERSKA-TRATKIEWICZ Widziały gały co brały Uwagi autorki i wydawnictwa Wszystkie informacje zawarte w tej książce zostały przez autorkę starannie zebrane i przygotowane

Bardziej szczegółowo

ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE

ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE 1 ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE 2 Padał deszcz. Mówią, że podczas deszczu dzieci się nudzą. Nie oni. Ukradkiem wzięli rowery i postanowili pojechać przed siebie: -myślisz, że babcia nas widziała?

Bardziej szczegółowo

VIII TO JUŻ WIESZ! ĆWICZENIA GRAMATYCZNE I NIE TYLKO

VIII TO JUŻ WIESZ! ĆWICZENIA GRAMATYCZNE I NIE TYLKO VIII TO JUŻ WIESZ! ĆWICZENIA GRAMATYCZNE I NIE TYLKO I. Proszę wybrać odpowiednie do rysunku zdanie. 0. On wsiada do autobusu. On wysiada z autobusu. On jedzie autobusem. 1. On wsiada do tramwaju. On

Bardziej szczegółowo

STARY TESTAMENT. JÓZEF I JEGO BRACIA 11. JÓZEF I JEGO BRACIA

STARY TESTAMENT. JÓZEF I JEGO BRACIA 11. JÓZEF I JEGO BRACIA JÓZEF I JEGO BRACIA 51 Jakub miał wielu synów. Było ich dwunastu. Jakub kochał wszystkich, ale najbardziej kochał Józefa. Może to dlatego, że Józef urodził się, kiedy Jakub był już stary. Józef był mądrym

Bardziej szczegółowo

Pultusk24 Walentynkowe wiersze

Pultusk24 Walentynkowe wiersze Walentynka nr 1 To nasze pierwsze Walentynki po ślubie, a ja to święto niesłychanie lubię. W dniu zakochanych 14 lutego Zdarzyć się może coś wyjątkowego. Składam Ci więc Mężu z serca wprost życzenia, by

Bardziej szczegółowo

Stenogram Nr 10 VN :22 6:38:30 MAMA SYLWIA KINGA TATA

Stenogram Nr 10 VN :22 6:38:30 MAMA SYLWIA KINGA TATA Stenogram Nr 10 VN780040 6:22 6:38:30 MAMA SYLWIA KINGA TATA Sylwia: Mamo chodź (Sylwia pozostawiona sama w kuchni na wysokim foteliku na około 20 minut) Mama: Zjesz Sylwia, to przyjdę. Sylwia: Teraz przyjdź.

Bardziej szczegółowo

TWÓRCZOŚĆ POETYCKA UCZNIÓW GIMNAZJUM NR 3

TWÓRCZOŚĆ POETYCKA UCZNIÓW GIMNAZJUM NR 3 TWÓRCZOŚĆ POETYCKA UCZNIÓW GIMNAZJUM NR 3 Wybór wierszy Wiktorii Molendy Żyjmy chwilą" Żyjmy chwilą, i łapmy momenty. Ludzie się mylą, Myśląc, że wiedzą, jacy jesteśmy. Kolekcjonujmy łzy, Ale tylko szczęścia,

Bardziej szczegółowo

Drogi Rodzicu! Masz kłopot ze swoim dzieckiem?. Zwłaszcza rano - spieszysz się do pracy, a ono długo siedzi w

Drogi Rodzicu! Masz kłopot ze swoim dzieckiem?. Zwłaszcza rano - spieszysz się do pracy, a ono długo siedzi w Drogi Rodzicu! Masz kłopot ze swoim dzieckiem?. Zwłaszcza rano - spieszysz się do pracy, a ono długo siedzi w toalecie i każdą czynność wykonuje powoli? Narasta Cię frustracja? Myślisz, że robi to specjalnie,

Bardziej szczegółowo

Ziemia. Modlitwa Żeglarza

Ziemia. Modlitwa Żeglarza Ziemia Ziemia, którą mi dajesz, nie jest fikcją ani bajką, Wolność którą mam w Sobie Jest Prawdziwa. Wszystkie góry na drodze muszą, muszą ustąpić, Bo wiara góry przenosi, a ja wierzę Tobie. Ref: Będę

Bardziej szczegółowo

PRZEGOŃ JESIENNY SMUTEK!

PRZEGOŃ JESIENNY SMUTEK! PRZEGOŃ JESIENNY SMUTEK! Jesień to niełatwy czas dla naszego samopoczucia mała ilość słońca i krótki dzień nie wpływają na nas pozytywnie. Co zatem zrobić, aby nie tracić energii i nie popadać w stany

Bardziej szczegółowo

SP 20 I GIM 14 WSPARŁY AKCJĘ DZIĘKUJEMY ZA WASZE WIELKIE SERCA!!!

SP 20 I GIM 14 WSPARŁY AKCJĘ DZIĘKUJEMY ZA WASZE WIELKIE SERCA!!! SP 20 I GIM 14 WSPARŁY AKCJĘ DZIĘKUJEMY ZA WASZE WIELKIE SERCA!!! Relacja ze spotkania z nr 1 rodziną przy wręczeniu paczki. Rodzina wyczekiwała wolontariuszy. Poza panią Anną i Mają był również dziadek,

Bardziej szczegółowo

Kto chce niech wierzy

Kto chce niech wierzy Kto chce niech wierzy W pewnym miejscu, gdzie mieszka Bóg pojawił się mały wędrowiec. Przysiadł na skale i zapytał: Zechcesz Panie ze mną porozmawiać? Bóg popatrzył i tak odpowiedział: mam wiele czasu,

Bardziej szczegółowo

Zauważcie, że gdy rozmawiamy o szczęściu, zadajemy specyficzne pytania:

Zauważcie, że gdy rozmawiamy o szczęściu, zadajemy specyficzne pytania: Nie potrafimy być szczęśliwi tak sobie, po prostu dla samego faktu; żądamy spełnienia jakichś tam warunków. Mówiąc dosadnie - nie potrafimy wyobrazić sobie, że można być szczęśliwym bez spełnienia tych

Bardziej szczegółowo

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska spektakl edukacyjno-profilaktyczny dla najmłodszych. (Scenografia i liczba aktorów - zależne od wyobraźni i możliwości technicznych reżysera.) Uczeń A - Popatrz

Bardziej szczegółowo

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków,

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, którzy twierdzą, że właściwie w ogóle nie rozmawiają ze swoimi dziećmi, odkąd skończyły osiem czy dziewięć lat. To może wyjaśniać, dlaczego przesiadują

Bardziej szczegółowo

INSCENIZACJA NA DZIEŃ MATKI I OJCA!!

INSCENIZACJA NA DZIEŃ MATKI I OJCA!! Literka.pl INSCENIZACJA NA DZIEŃ MATKI I OJCA!! Data dodania: 2004-03-16 13:30:00 Dzień Mamy i Taty Montaż słowno-muzyczny dla klasy III Konferansjer: Witam serdecznie wszystkich rodziców przybyłych na

Bardziej szczegółowo

Teksty Drugie 2005, 6, s. 210-215. Wiersze. Tadeusz Kantor. http://rcin.org.pl

Teksty Drugie 2005, 6, s. 210-215. Wiersze. Tadeusz Kantor. http://rcin.org.pl Teksty Drugie 2005, 6, s. 210-215 Tadeusz Kantor Tadeusz KANTOR Alaube żeby tylko ta chwila szczególna nie uleciała, jest przed świtem godzina 4 ta nad ranem - ta szczególna chwila, która jest w ą t i

Bardziej szczegółowo

Adrian K. Antosik SABIN

Adrian K. Antosik SABIN Adrian K. Antosik SABIN Copyright by Adrian K. Antosik & Projekt okładki: Agnieszka Barć korekta: Patrycja Żurek ISBN 978-83-7859-670-7 Wydawca: Wydawnictwo internetowe www..pl Kontakt: wydawnictwo@.pl

Bardziej szczegółowo

kultura tradycja, historia, obyczaje Ernest Bryll poeta, pisarz, autor tekstów piosenek, dziennikarz, tłumacz i krytyk filmowy, także dyplomata. Autor licznych tomików poezji, sztuk scenicznych, oratoriów,

Bardziej szczegółowo

MIŚ MAŁGORZATKI Paweł Księżyk

MIŚ MAŁGORZATKI Paweł Księżyk MIŚ MAŁGORZATKI Paweł Księżyk MiŚ MAŁGORZATKI : Paweł Księżyk W pewnym miasteczku mieszkała sobie dziewczynka imieniem Małgorzatka. Chodziła do przedszkola i miała kochających rodziców. Była wesolutka,

Bardziej szczegółowo

STARY TESTAMENT. JÓZEF I JEGO BRACIA 11. JÓZEF I JEGO BRACIA

STARY TESTAMENT. JÓZEF I JEGO BRACIA 11. JÓZEF I JEGO BRACIA JÓZEF I JEGO BRACIA 53 Jakub miał wielu synów. Było ich dwunastu. Jakub kochał wszystkich, ale najbardziej kochał Józefa. Może to dlatego, że Józef urodził się, kiedy Jakub był już stary. Józef był mądrym

Bardziej szczegółowo

16.zdaje się nadmiernie podatne na ból, nadmiernie przejęte drobnymi zranieniami

16.zdaje się nadmiernie podatne na ból, nadmiernie przejęte drobnymi zranieniami I. Dotyk Czy twoje dziecko:. 1.unika brudzenia sobie rąk 2.zlości się przy myciu twarzy 3. złości się przy czesaniu włosów lub obcinaniu paznokci 4. woli ubrania z długim rękawem nawet kiedy jest ciepło

Bardziej szczegółowo

Prawdziwa miłość ani nie poucza, ani nie straszy.

Prawdziwa miłość ani nie poucza, ani nie straszy. 5 6 Tyle nam powiedział Święty Paweł, jaka może być miłość: cierpliwa, wytrwała... Widzimy taką miłość w życiu między ludźmi. Możemy ją opisać, używając słów mniej lub bardziej udanych, ale można się zgubić

Bardziej szczegółowo

KONSPEKT ZAJĘĆ RUCHOWYCH W GRUPIE 4 LATKÓW

KONSPEKT ZAJĘĆ RUCHOWYCH W GRUPIE 4 LATKÓW KONSPEKT ZAJĘĆ RUCHOWYCH W GRUPIE 4 LATKÓW Data: 13.02.2014r. Nauczyciel prowadzący: Klaudia Tatar TEMAT: Podróż do Lodowej Krainy. CELE: - wykonuje podskoki zachowując odpowiednią postawę ciała. - reaguje

Bardziej szczegółowo

Jezus Wspaniałym Nauczycielem

Jezus Wspaniałym Nauczycielem Jezus Wspaniałym Nauczycielem Biblia dla Dzieci przedstawia Autor: Edward Hughes Ilustracje: Byron Unger; Lazarus Redakcja: E. Frischbutter; Sarah S. Tłumaczenie: Katarzyna Gablewska Druk i oprawa: Bible

Bardziej szczegółowo

oswieconykochanek.pl Jack Brunet 7 kroków aby przestać się masturbować

oswieconykochanek.pl Jack Brunet 7 kroków aby przestać się masturbować Masturbacja 7 kroków aby przestać się masturbować Jeśli robisz to codziennie kilka albo kilkanaście razy, to możesz zacząć zastanawiać czy to normalne. Robi tak wielu mężczyzn, ale i kobiet, ale efektem

Bardziej szczegółowo

STARY TESTAMENT, RUT 23. RUT MOABITKA

STARY TESTAMENT, RUT 23. RUT MOABITKA RUT MOABITKA 116 - Już dziesięć lat minęło od śmierci mojego męża Elimelecha. A teraz umarli także moi synowie Zostałyśmy już same - Powiedziała smutna Noemi i odwróciła się w stronę paleniska, żeby jej

Bardziej szczegółowo

Kielce, Drogi Mikołaju!

Kielce, Drogi Mikołaju! I miejsce Drogi Mikołaju! Kielce, 02.12.2014 Mam na imię Karolina, jestem uczennicą klasy 5b Szkoły Podstawowej nr 15 w Kielcach. Uczę się dobrze. Zbliża się 6 grudnia. Tak jak każde dziecko, marzę o tym,

Bardziej szczegółowo

ROZPACZLIWIE SZUKAJĄC COPYWRITERA. autor Maciej Wojtas

ROZPACZLIWIE SZUKAJĄC COPYWRITERA. autor Maciej Wojtas ROZPACZLIWIE SZUKAJĄC COPYWRITERA autor Maciej Wojtas 1. SCENA. DZIEŃ. WNĘTRZE. 2 Biuro agencji reklamowej WNM. Przy komputerze siedzi kobieta. Nagle wpada w szał radości. Ożesz japierdziuuuuu... Szefie!

Bardziej szczegółowo

Śpiewnik. Teksty autorstwa Adriana Nafalskiego. Zapraszamy na stronę zespołu

Śpiewnik. Teksty autorstwa Adriana Nafalskiego. Zapraszamy na stronę zespołu Śpiewnik Teksty autorstwa Adriana Nafalskiego Zapraszamy na stronę zespołu www.thekingsoftime.manifo.com Cisza 1 Zamknięty w ciszy szukam słów By opisać czas który trawa Który trawa, który trawa. Dlaczego

Bardziej szczegółowo

Dzień dobry, panie Piotrze.

Dzień dobry, panie Piotrze. Staś był taki nieśmiały, że kiedy przyszedł listonosz, żeby doręczyć mu list, wstydził się powiedzieć dzień dobry. Staś lubił listonosza. Chciał z nim porozmawiać. Ale nie potrafił zdobyć się na odwagę.

Bardziej szczegółowo

DOROTA WIECZOREK DOTYK MROKU

DOROTA WIECZOREK DOTYK MROKU DOROTA WIECZOREK DOTYK MROKU PROLOG PROLOG Tramwaj numer 6 jadący z centrum Gdańska w kierunku Oliwy był prawie pusty, jak zwykle o tak późnej porze zegar elektroniczny wiszący nad kabiną motorniczego

Bardziej szczegółowo

piotr semla DOWÓD ŻYCIA

piotr semla DOWÓD ŻYCIA 1 piotr semla DOWÓD ŻYCIA 2 PIOTR SEMLA DOWÓD ŻYCIA Copyright by Piotr Semla Projekt okładki oraz ilustracje: Piotr Semla (Materiały pobrane z www.pixabay.com na podstawie licencji CC0) ISBN e-book 978-83-7859-248-8

Bardziej szczegółowo

Październik. TYDZIEŃ 3.: oto bardzo ważna sprawa strona lewa, strona prawa

Październik. TYDZIEŃ 3.: oto bardzo ważna sprawa strona lewa, strona prawa Październik TYDZIEŃ 3.: oto bardzo ważna sprawa strona lewa, strona prawa Projekt sytuacji edukacyjnych (oprac. mgr Sylwia Kustosz, Edukator Froebel.pl) Przebieg spotkania w Porannym kole: PONIEDZIAŁEK:

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Noe i Potop

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Noe i Potop Biblia dla Dzieci przedstawia Noe i Potop Autor: Edward Hughes Ilustracje: Byron Unger; Lazarus Redakcja: M. Maillot; Tammy S. Tłumaczenie: Katarzyna Gablewska Druk i oprawa: Bible for Children www.m1914.org

Bardziej szczegółowo

DOBRE MANIERY. DOBRE MANIERY: zachowanie społecznie właściwe. ETYKIETA: powszechnie przyjęte zasady właściwego zachowania.

DOBRE MANIERY. DOBRE MANIERY: zachowanie społecznie właściwe. ETYKIETA: powszechnie przyjęte zasady właściwego zachowania. DOBRE MANIERY DOBRE MANIERY: zachowanie społecznie właściwe. ETYKIETA: powszechnie przyjęte zasady właściwego zachowania. GRZECZNOŚĆ: dobre maniery i taktowne zachowanie. Dobre maniery świadczą o szacunku

Bardziej szczegółowo

Prywatny Rubikon. Esterko zaczął po chwili niepewnie

Prywatny Rubikon. Esterko zaczął po chwili niepewnie Prywatny Rubikon Ten dzień miał być inny, szczególny. W tym dniu miała się rozstrzygnąć jego przyszłość. Nigdy jeszcze w jego życiu nie zależało tak wiele od tak niewielu słów i tak niewielu minut. Jednak

Bardziej szczegółowo

Podobny czy inny? Dziedziczyć można też majątek, ale jest coś, czego nie można odziedziczyć po rodzicach.

Podobny czy inny? Dziedziczyć można też majątek, ale jest coś, czego nie można odziedziczyć po rodzicach. Podobny czy inny? Agata Rysiewicz 1. Pogadanka o podobieństwie. - W czym jesteś podobny do rodziców? - Jak to się stało, że jesteś podobny do rodziców? Dziedziczysz cechy wyglądu, charakteru, intelektu.

Bardziej szczegółowo

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA Tekst biblijny: Dz. Ap. 16,19 36 Tekst pamięciowy: Dz. Ap. 16,31 ( ) Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom. Bóg chce, abyś uwierzył w Jego Syna, Jezusa

Bardziej szczegółowo

SMOKING GIVING UP DURING PREGNANCY

SMOKING GIVING UP DURING PREGNANCY SMOKING GIVING UP DURING PREGNANCY Rzucanie palenia w czasie ciąży PRZEWODNIK DLA KOBIET W CIĄŻY PRAGNĄCYC H RZUCIĆ PALENIE Ciąża i palenie Większość kobiet palących w czasie ciąży wie, że może być to

Bardziej szczegółowo

Filip idzie do dentysty. 1 Proszę aapisać pytania do tekstu Samir jest przeziębiony.

Filip idzie do dentysty. 1 Proszę aapisać pytania do tekstu Samir jest przeziębiony. 114 Lekcja 12 Tak ubrany wychodzi na ulicę. Rezultat jest taki, że Samir jest przeziębiony. Ma katar, kaszel i temperaturę. Musi teraz szybko iść do lekarza. Lekarz bada Samira, daje receptę i to, co Samir

Bardziej szczegółowo

www.abcprzedszkola.pl

www.abcprzedszkola.pl 1 do artykułu z cyklu Bajkowe Abecadło autorstwa Chanthy E.C. zamieszczonego na www.abcprzedszkola.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Występują: Narrator (przedszkolanka lub rodzic) Brzydkie Kaczątko Mama

Bardziej szczegółowo

Wiersz Horrorek państwowy nr 3 Ania Juryta

Wiersz Horrorek państwowy nr 3 Ania Juryta Wiersz Horrorek państwowy nr 3 Ania Juryta Nie wiem zupełnie jak to się stało, że w końcu zdać mi się to udało... Wszystko zaczęło się standardowo: Samo południe plac manewrowy... Słońce jak zwykle zaciekle

Bardziej szczegółowo

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Czasem źle postępujemy Przez moje złe czyny (grzechy) inni ludzie się smucą, a czasami nawet płaczą. Moje złe czyny brudzą serce. Serce staje się brudne

Bardziej szczegółowo

M Ą D R O Ś Ć N O C Y

M Ą D R O Ś Ć N O C Y K H E N C Z E N T H R A N G U R I N P O C Z E A SONG FOR T H E K I NG Od pewnego czasu Gampopa miewał wiele dziwnych i żywych snów. Udał się więc do Milarepy po radę. Ten odpowiedział mu: Jesteś wielkim

Bardziej szczegółowo

Drogi Doktorze! Drogi Doktorze!

Drogi Doktorze! Drogi Doktorze! Warszawa, 22 maja 1999 Nazywam się Łucja Kowalska i mam 9 lat. Piszę do Pana, ponieważ słyszałam o Panu na lekcjach języka polskiego. Pani powiedziała nam, że był Pan przyjacielem dzieci i dbał o nasze

Bardziej szczegółowo

PROGRAM WARSZTATÓW ROZWOJOWYCH DLA KOBIET PROGRAM WARSZTATÓW ROZWOJOWYCH DLA KOBIET

PROGRAM WARSZTATÓW ROZWOJOWYCH DLA KOBIET PROGRAM WARSZTATÓW ROZWOJOWYCH DLA KOBIET 1 / 1 1 PROGRAM WARSZTATÓW ROZWOJOWYCH DLA KOBIET 2 / 1 1 CZĘŚĆ PIERWSZA: OGARNIJ, CZEGO TY W OGÓLE CHCESZ?! Jaki jest Twój cel? Czy potrafisz sobie odpowiedzieć, czego dokładnie chcesz? Co jest dla Ciebie

Bardziej szczegółowo

Operacja KRAINA MARZEN

Operacja KRAINA MARZEN Wydawca: Drägerwerk AG & Co. KGaA, Corporate Communications, Moislinger Allee 53 55, 23558 Lubeka www.draeger.com Drägerwerk AG & Co. KGaA, 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone Tekst i koncepcja: Christiane

Bardziej szczegółowo

Spis treści. Klucz do ćwiczeń 117. Dzień dobry! Co słychać? 6. Przepraszam, gdzie jest hotel? 16. Co lubisz jeść? Co lubisz pić?

Spis treści. Klucz do ćwiczeń 117. Dzień dobry! Co słychać? 6. Przepraszam, gdzie jest hotel? 16. Co lubisz jeść? Co lubisz pić? Spis treści lekcja 0 lekcja 1 lekcja 2 lekcja 3 lekcja 4 lekcja 5 lekcja 6 lekcja 7 lekcja 8 lekcja 9 lekcja 10 lekcja 11 lekcja 12 lekcja 13 lekcja 14 lekcja 15 lekcja 16 lekcja 17 lekcja 18 lekcja 19

Bardziej szczegółowo

Dorota Sosulska pedagog szkolny

Dorota Sosulska pedagog szkolny Czasem zapominamy o prostych potrzebach, które dzieci komunikują nam na co dzień. Zapraszam więc wszystkich dorosłych do zatrzymania się w biegu, pochylenia się nad swoimi pociechami i usłyszenia, co mają

Bardziej szczegółowo

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD K A T A R Z Y N A O R K I S Z S T O W A R Z Y S Z E N I E N A R Z E C Z D Z I E C I Z N A D P O B U D L I W O Ś C I Ą P S Y C H O R U C H O W Ą Moment narodzenia

Bardziej szczegółowo

16. niedziela po Trójcy Świętej

16. niedziela po Trójcy Świętej Centrum Misji i Ewangelizacji/ www.cme.org.pl 16. niedziela po Trójcy Świętej Główna myśl: Pan Jezus pociesza Tekst: J 11,1,3,17-27 Wskrzeszenie Łazarza Wiersz: Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem

Bardziej szczegółowo

Duchowa Mądrość ZWIĄZKACH HAROLD L D KLEMP

Duchowa Mądrość ZWIĄZKACH HAROLD L D KLEMP Duchowa Mądrość o ZWIĄZKACH e HAROLD L D KLEMP P Duchowa Mądrość o ZWIĄZKACH HAROLD KLEMP E ECKANKAR www.eckankar.org Duchowa Mądrość o związkach Copyright 2008 ECKANKAR Wszystkie prawa zastrzeżone. Ta

Bardziej szczegółowo

Pewien młody człowiek popadł w wielki kłopot. Pożyczył 10 tyś. dolarów i przegrał je na wyścigach konnych.

Pewien młody człowiek popadł w wielki kłopot. Pożyczył 10 tyś. dolarów i przegrał je na wyścigach konnych. Artykuł pobrano ze strony eioba.pl Zmienić osobowość Pewien młody człowiek popadł w wielki kłopot. Pożyczył 10 tyś. dolarów i przegrał je na wyścigach konnych. Afirmacja to w działaniu potęga ale... Pewien

Bardziej szczegółowo

BURSZTYNOWY SEN. ALEKSANDRA ADAMCZYK, 12 lat

BURSZTYNOWY SEN. ALEKSANDRA ADAMCZYK, 12 lat BURSZTYNOWY SEN ALEKSANDRA ADAMCZYK, 12 lat Jestem bursztynnikiem. Myślę, że dobrym bursztynnikiem. Mieszkam w Gdańsku, niestety, niewiele osób mnie docenia. Jednak jestem znany z moich dziwnych snów.

Bardziej szczegółowo

STARY TESTAMENT. JÓZEF W EGIPCIE 12. JÓZEF W EGIPCIE

STARY TESTAMENT. JÓZEF W EGIPCIE 12. JÓZEF W EGIPCIE JÓZEF W EGIPCIE 57 Po długiej podróży Józef trafił do Egiptu. Kupił go Potyfar, który był dowódcą straży faraona. Józef mieszkał u Potyfara i tak mijał dzień za dniem. Jednak Potyfar widział, że Pan Bóg

Bardziej szczegółowo

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych dr Renata Maciejewska Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie Struktura próby według miasta i płci Lublin Puławy Włodawa Ogółem

Bardziej szczegółowo

Poszukiwanie skarbu. Liczba osób: 1 + 1. Opis

Poszukiwanie skarbu. Liczba osób: 1 + 1. Opis Poszukiwanie skarbu Liczba osób: 1 + 1. Opis Na dworze, w różnych miejscach (drzewa, krzaki, kamienie, kępki trawy), chowamy jakiś przedmiot. Zależnie od naszych intencji może to być rzecz znana dziecku,

Bardziej szczegółowo