Andriej Wiszniewski ZINNOBER. sztuka na motywach opowiadania E.T.A. Hoffmana Klein Zaches genannt Zinnober przekład Piotra Nikolskiego

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Andriej Wiszniewski ZINNOBER. sztuka na motywach opowiadania E.T.A. Hoffmana Klein Zaches genannt Zinnober. 2000 przekład Piotra Nikolskiego"

Transkrypt

1 Andriej Wiszniewski ZINNOBER sztuka na motywach opowiadania E.T.A. Hoffmana Klein Zaches genannt Zinnober 2000 przekład Piotra Nikolskiego Scena I Leśna polana, słońce, upalny dzień. Rozgrzana ziemia. MATKA I DZIECKO (Pojawia się Liza Na plecach niesie coś zawiniętego w pieluszki. Przypomina to kokon olbrzymiego jedwabnika. Robi dwa kroki po scenie i pada. Frau Liza ma ok. 60 lat. To kudłata, nieogolona starucha z wielkim nochalem. Leży i ciężko oddycha.) Frau Liza: No i wywaliłam się. No to leż, leż (kładzie się na plecy). Na pleckach leż... Rozłóż łapska, odetchnij... Kto wywróżył, że będę szczęśliwa? Wyrwać mu jęzor, oczy wydłubać i ptaszkom oddać... (mówi w przestrzeń) Witajcie... (kładzie się na boku). Mąż prawie umarł... Skarb znaleźliśmy, złoto, dużo złota. Powiodło się, nie zaprzeczam i tego samego dnia nam wszystko podpieprzyli. I mąż powiedział: To mnie zabije. Już prawie... (w przestrzeń). Odchodzę, odchodzę... Zaraz, troszeczkę babka poleży i pójdzie... No, dobrze, dobre skrzaty, nie pogonią babki... (kopie nogą leżący kokon). Ale wam świętym niebiosom wszystkiego mało. (kopie kokon) Jakby nie dość było, że jesteśmy najbiedniejszą i najobrzydliwszą parą na wsi. Skąd, w jakiej wsi stara, na świecie... Podarowałyście nam takiego pierworodnego, o jakim i sam Szatan nie marzy. 1

2 (kokon miauczy) Tak, tak, tak... (kokon miauczy) Jeszcze pomrucz, jeszcze, głośniej, żeby cię las usłyszał, bo las ciebie nie słyszy. Mały parszywcu... Synek ma 15 lat, nie chodzi, nie mówi, miauczy, robi pod siebie, żre sześć razy dziennie, boleśnie, aż do krwi się gryzie, bije umierającego ojca i z każdym dniem robi się coraz złośliwszy... Nic nie robi. Jedyne, co potrafił to podpalić naszą chałupę. Oczy czerwone jak u wiedźmy, łysina błyszczy jak księżycowa poświata. Oto, co wydałam z siebie 15 lat temu. Pastor powiedział: Frau Liza okociła się kawałkiem piekła Wybacz lesie, że hańbimy sobą twoje polany... Żeby szybciej zdechnąć. (Po chwili śpi jak zabita) MATKA ŚPI, DZIECKO WYDOSTAJE SIĘ Z PIELUCH Kokon zwolna rozwija się wśród traw i kwiatów. Coś, co jest w środku, nie może się wykaraskać. Bije się. Miota się wśród gałganów. Zrywa szmaty. Rozwija się. Młodzian ma mniej więcej 1m 11cm wzrostu. Faktycznie ma łysinę (trupio blada, jak gdyby wydeptana przez złych karzełków łysina jest otoczona czarnymi poplątanymi kudłami). Jest odrażający. Podobny jest do polana z którego stolarz zaczął rzeźbić Pinokia, lecz rozpił się i rzucił robotę w połowie. Wyraźne kształty ma tylko tułów. Dłuto zaledwie rozpoczęło pracę nad szyją i prawie jej nie ma. Głowa stanowi z ciałem coś w rodzaju torpedy. Pocisk, któremu nie pisano ani polecieć, ani wybuchnąć (brak ładunku). Są rączki i nóżki, ale jakieś niepoważne cieniutkie pędy ze spróchniałego pnia, coś w rodzaju drutów na które mieli założyć kończyny. Są dwie narośle, na plecach i na piersi. Wieczór, niedługo noc. Oświetlenie w lesie się zmienia. Teraz wygląda, że głowa młodzieńca zerwana jest z ramion i potylicą wciśnięta w pierś. Twarz patrzy z piersi. Karmazynowy zachód oświetla tę twarz, uwięzioną w bryle tułowia niczym w ciasnej ciemnicy. Materia, z której utworzone jest ciało, otacza ją ze wszystkich stron. Wydaje się, że tułów napływa na twarz, usiłując zalepić oczy, usta, uszy, połknąć ją, wchłonąć w siebie. Twarz opiera się, stroi miny. Tylko podczas tego wykrzywiania da się rozróżnić cechy twarzy, w statyce bowiem nie wiadomo co, kawał ciasta. Czas dziennego zacisza minął. Las wypełniają wieczorne dźwięki. Oczka małego ludzika są brązowe, skóra jak u starca. Nos jest nadzwyczaj długi. Istnieje, można by rzec, oddzielnie od twarzy: rwie się na wolność, chce odfrunąć i przyłączyć się do motyli. Kruszynka z warczeniem kotłuje się w trawie. 2

3 CZARODZIEJKA Pojawia się Czarodziejka Rosabelverde. Czas nie ma nad nią władzy. Jest w takim wieku, gdy piękno ma właśnie zacząć przekwitać. Sakwojaż z początku wieku, secesja, zawijasy, kruchość, etc. Kruszynka (Zaches) je trawę i kwiaty. Czarodziejka przechodzi obok niego i Frau Lizy, nie zauważając ich. Kruszynka tarza się i pełza. Czarodziejka odchodzi. Kruszynka głośno miauczy. Czarodziejka wraca. Czarodziejka: Co ci jest malutki? Co cię niepokoi? (głaszcze Kruszynkę po głowie, ale ten usiłuje ugryźć ją w rękę) Czyżbyś nie rozumiał, jak bardzo zostałeś pokrzywdzony? Czyżby jednak ta niewiedza nie czyniła cię szczęśliwym?... Wiem, że twoja matka jest najbardziej nieszczęśliwa ze wszystkich kobiet, że twój ojciec umarł. Wy jeszcze nie wiecie o tym, on umarł przed chwilą, we śnie, że biedujecie, że się ciebie czepiają sąsiedzkie dzieci... Znając twoją żarłoczność, wiedząc że jesteś gotów połknąć wszystko, co się da, to i one dają ci wszystko co się da. Ty jednak nie widzisz siebie w lustrze, nie możesz wznieść się i z góry spojrzeć na siebie pełzającego po trawie, jak beznoga gąsienica. (Kruszynka mruczy i łasi się do Czarodziejki. Czarodziejka otwiera sakwojaż i wyciąga cukierek w jaskrawym papierku. Rozwija go, wyciąga czekoladową gąsienice, wkłada do buzi chłopczyka.) Jedz maluszku, żadne dziecko nie jadło takich cukierków. Nigdy, w żadnym państwie. (Kruszynka warcząc pożera cukierek) Czasami, gdy promienie słońca padają na ciebie tak jak teraz wydaje się, że w tobie jest zamknięte niewiarygodne piękno, że w samym środku chorego ciała tkwi najrzadsza perła (Czarodziejka głaszcze Kruszynkę, Kruszynka obwąchuje ją swoim długim nosem, usiłuje pocałować.) Mogłoby się stać tak: w tobie maleńki ukrywa się Książę, zaczarowany Rycerz, najdzielniejszy Wojownik i najlepszy Kochanek na świecie. (Kruszynka jednak zdołał pocałować kraj sukni Czarodziejki i odpadł od niej) W tobie Żuczku drzemie rozum, śpi zakuta w lodzie piękna dusza... Tak mogłoby być. W tobie wręcz nic nie ma. Jesteś pusty. (Zaches ryczy) Jednak coś mi nie pozwoliło przejść obojętnie obok ciebie... (Czarodziejka wyciąga z sakwojażu zabawkę, dziwne zwierzątko) W dzieciństwie mieszkałam na wyspie, mieliśmy dziwnego niewolnika, którego Ojciec nauczył mówić. Na świecie nigdy nie było nikogo straszniejszego od niego. Tylko ty... Tą zabawkę zrobił dla mnie. Weź. (Czarodziejka podaje Zachesowi zabawkę, ten wkłada zwierzątko za pazuchę. Frau Liza zamamrotała przez sen, odzywając się po raz pierwszy od chwili zjawienia się Czarodziejki). Gdybym mogła pomóc tak jak chcę! Dopiero teraz poczułam swoją bezsilność... Pieniądze wam nie pomogą. Są rodziny, które 3

4 pieniądze porzucają jak niewierni kochankowie... (pochyla się nad Frau Lizą) Dla ciebie jednak syn jest gorszy od nędzy. (Kruszynka bawi się zwierzątkiem) Ten chłopczyk nigdy się nie poprawi, ale być może zdołam mu pomóc w inny sposób. (Czarodziejka Rosabelverde głaszcze siedzącego chłopczyka po głowie, ten nieruchomieje. Czarodziejka wyciąga z torby złoty grzebień, czesze jego rzadkie kudły.) Śpij. (wyciąga z torby flakonik perfum i spryskuje brzydala, całego, od stóp do głów. Trochę później spryskuje i Frau Lizę. Starucha kicha.) Do widzenia kochany! (prawie odeszła, ale jednak wręczyła ostatni dar maleńką księgę w kosztownej oprawie.) Rosabelverde pospiesznie odchodzi. Kruszynka Zaches zamarł z czarodziejska księgą w ręce. Pochylił się upadł w trawę. Ucichł w trawie. NARODZINY Jasna księżycowa noc. Las stoi całkiem nieruchomo, lecz pełen jest głosów. Głosy są tym, w co zamieniło się kołysanie zupełnie zastygłych teraz traw i drzew. Pauza. Trawa się poruszyła zaskoczona własnym przebudzeniem. Gdzieś u nasady traw pokazuje się głowa Zachesa. Wygląda tak, jakby przyciągnęła część poświaty księżyca i pokryła się srebrzystym, niebiańskim pyłkiem. Zaches: Jest ciemno i dlatego jesteście tacy bezczelni. A w dzień co, za słabi jesteście by urządzać swoje korowody? W mroku jesteście szczęśliwi jak w raju. Mrok jest waszą praojczyzną, waszym matczynym łonem (podnosi się i prostuje na całą wysokość; trawy są od niego wyższe. Księga czarodziejki Rozabelverde spoczywa w jego ręce.) Oblepili mnie, marni wieczorni krwiopijcy. (opędza się) Doprowadziliście sztukę ssania do perfekcji Matka się budzi. Frau Lisa: Rozplątałeś się, ty leśne straszydełko! (podnosi się z ziemi, idzie do syna, zatrzymuje się, pauza) Kruszynko Zaches, któż to tak ładnie cię uczesał? Byłoby ci do twarzy, gdybyś nie był takim wyrodkiem Co to za książkę masz w ręku? (wyciąga rękę do książki). Zaches: Nie rusz. (bije matkę po ręce.) Frau Lisa: Co?? Coś ty powiedział? (pauza) Zaches, Kruszynko Zaches, kto cię nauczył? No, mówić kto cię nauczył? Zaches: Ty nauczyłaś. Idź. (pauza) No idź, idź stąd. (wącha kwiaty i trawy, patrzy na przelatującą ważkę). 4

5 Frau Lisa: Zaches, Kruszynko Zaches Zaches: Ruszaj. (Przeciąga się, rozkoszując się gwieździstym niebem, latem, ciepłą nocą.) Trawa jest wyższa ode mnie. Frau Lisa: Taki się urodziłeś. Zaches: Co? Frau Lisa: Taki się urodziłeś, Kruszynko Zaches. Zaches: Jaki? Frau Lisa: Maleńki, niewysoki. Zaches: (pauza)kim ty dla mnie jesteś? Frau Lisa: Matką. Zaches: Nie zalewaj. Frau Lisa: Kruszynko Zaches, jestem stara Lisa, twoja matka. Zaches: Stara Lisa, młoda Lisa (patrzy na niebo) Moją matką jest królowa wróżek. Jest ona piękniejsza, czystsza i zimniejsza niż gwiazdy na niebie. (otwiera księgę, czyta przez chwilę, odrywa się) Ooo! To jest książka! (czyta przez chwilę, odrywa się) Ooo! Wielki Pisarz! (do Lisy) Ty, ty Frau Lisa: Matka. Zaches: Wynoś się! Ja jeszcze zostanę. (z rozkoszą wali się na trawę, warczy) Wrr! Wrr! Zaches turla się na trawie. Matka, zarażona euforią syna, też się tarza. PIERWSZY CUD Wchodzi pastor, 40 lat i jego syn, rówieśnik Zachesa, pucułowaty, rumiany wałkoń, pachnący perfumami i miodem. Syn: (coś żuje)co to jest? Pastor: Rozumiesz synku, są ludzie, którzy się tarzają. Są ludzie, którzy orzą, leczą, handlują, robią spektakle, walczą, modlą się. A są ludzie, którzy się tarzają. Nie patrz... Witam Frau Lizo. Mimo wszystko trzeba się witać synku, jaki by człowiek nie był. Frau Liza: (tarzając się) Witaj pastorze. Pastor z synem przechodzą mimo leżącego Zachesa. Syn pastora zrywa kwiatek, daje w prezencie tacie. Pastor przyjmuje podarunek, wącha, zatrzymuje się. Długo wącha kwiatek. Obraca się na pięcie i powraca do tarzających się: maluszka i Frau Lizy. 5

6 Pastor: (do Zachesa) Dziękuję Ci mój drogi. (wącha kwiatek) Jaki delikatny kwiatek, on nie pachnie lasem... (chodzi po polanie, głęboko wciąga nosem powietrze. Do Zachesa) Nie, ten cudowny zapach pochodzi od ciebie. Kwiaty nie mogą, nie potrafią tak pachnieć. Syn: Mówiłeś mi, że kwiaty dają radość. Przecież one dają radość, tak tato? Pastor: (do Zachesa, jąkając się ze wzruszenia) Jestem szczęśliwy, że nazywasz mnie tatą. Ale dlaczego nie widziałem cię wcześniej? A kwiaty, tak kwiaty dają radość. Syn: Tak, to dziwne, że wcześniej go nie widziałeś. Przecież ty tato zawsze na wszystko zwracasz uwagę. Pastor: (do Zachesa) Dziękuję ci za te słowa. Ja naprawdę staram się wszystko dostrzegać, niczego nie przeoczyć. I tylko wróg rodzaju ludzkiego sprawił, że do dnia dzisiejszego cię nie spotkałem. Ale dzisiaj jest wyjątkowy dzień (pochyla się nad Zachesem, przygląda mu się) Jaki uroczy chłopczyk, cudowne, boskie dziecko. Zaches: Zasłoniłeś mi niebo bydlaku. Pastor: Dziecko lśni. Jak masz na imię urocze maleństwo? Zaches: Mateczko, przez niego nie mogę na ciebie patrzeć. Spraw, by stał się przezroczysty, albo zdechł. Pastor: Frau Liza jakie to dziwne, że pani stara, brzydka kobieta doczekała się takiego błogosławionego potomka. Frau Liza: Ach panie pastorze, grzechem jest, gdy sługa boży kpi z cudzego nieszczęścia. Niebiosa pokarały nas dając nam tego obrzydliwego odmieńca. Pastor: Co ona plecie! Pani chyba kompletnie oślepła, droga pani Lizo, jeżeli nie widzi pani jak hojnie niebiosa was obdarowały. Obrzydliwy odmieniec! Tak nazwać anioła! (do Zachesa) Ucałuj mnie grzeczne dziecko. Zaches: (Podnosi się i ze słodyczą pluje Pastorowi w twarz) Jeżeli ty spaślaku jeszcze raz jeszcze raz zbliżysz się do mnie, kiedy ja patrzę na gwiazdy, rozerwę cię na strzępy. Zębami. (Zębami wpija się w ubranie pastora) Każdy kawałek twojego białego ciała krwi pozbawię, zabrudzę i zhańbię. Potem nawet wrony będą cię omijać. (otwiera księgę, czyta) Frau Liza: No, co ty synku. Jak możesz? Przecież to jest nasz pastor, sługa boży. Zaches: (nie odrywając oczu od księgi) Dobra, dobra. W dzień Bogu służy, a w nocy Lucyferowi obciąga. Znamy takie służby. Pastor: Cóż to za dobrotliwe, roztropne pacholę. Syn: Ty tatusiu jesteś po prostu bardzo postępowy, więc dzieci bardzo cię kochają i słuchają ciebie. 6

7 Zaches: (czyta) Kiedy św. Adelajda zstąpiła do piekieł żeby zbawić grzeszników, demony wsadziły jej we wszystkie dziury. Frau Lisa: Skąd ten pokurcz wziął tę księgę? Pastor: Zauważyłem, Frau Lizo, że pani zły charakter sprawia, iż nigdy nie będzie pani zadowolona ze swego syna, jakkolwiek by nie był mądry i piękny. (z miłością patrząc na czytającego Zachesa) A może by mi pani oddała to wielce obiecujące dziecko. Będę je utrzymywał i wychowywał. Jesteście biedni, dla was dziecko to ciężar, a ja je wychowam, jak ukochanego syna. Frau Liza: Ach drogi panie pastorze! Pan nie żartuje? Pan naprawdę chce zabrać tego przeklętnika i uwolnić mnie od wszystkich trosk, których mi przysparza? Pastor: No już, dosyć! Moja cierpliwość się skończyła. Nierozumna starucho, ubliżając swojemu synowi bluźni pani przeciw Bogu, który z taką miłością go stworzył. (do Zachesa) Chodź ze mną. Zaches: (odrywając głowę od księgi) Kim jesteś? (uważnie wpatruje się w pastora) Pastor: Jestem pastorem synku. Zaches: Dlaczego synku? Co, ty mój ojciec? Pastor: (rumieniąc się) Widzisz... Ja tak od razu nie mogę wytłumaczyć. Chodź do mojego domu, wszystko ci tam wyjaśnię... Do mojego domu, który teraz jest twoim... Syn: Tak, chodź z nami. Zaches: A to dobry, duży dom? Pastor: O tak! Czasami mi się wydaje, że to jest całe miasto. Zaches: A ogród jest? Syn: Ze wszystkimi kwiatami. Z jakimi tylko zapragniesz. Zaches: (czytając księgę) Cóż, chodźmy. Wszyscy trzej odchodzą. Głos pastora: (off) Cudowny chłopiec. MATKA SAMA Frau Lisa: Co się dzieje z moimi plecami? Nie rozumiem co mi jest. (Podskakuje i kręci się) Rozumiem, rozumiem, co jest z moimi placami. Na nich nie siedzi kruszynka Zaches. Ot co się stało z moimi plecami. Nie będę więcej dźwigać go na sobie! I jak on pastorowi mózg zapaskudził? (tańczy) Mój przychówek, moje złowieszcze wypróżnienie okręciło świętoszka. (tańczy, zrywa kwiaty) Prawdę powiedziawszy, ja w jego wieku też wiele potrafiłam. Komu chciałam mogłam przewrócić w głowie. Kruszynko Zaches, Kruszynko Zaches! W tobie moje geny, moja krew 7

8 Małe nochate diabelstwo. Nie inaczej, to magiczny las cię odmienił Moja krew, moje geny (tańcząc odchodzi). Scena II Minęły lata (6-10 lat). Leśna polana. Słońce. Upał. Rozgrzana ziemia. BALTAZAR I FABIAN Baltazar i Fabian przechadzają się po lesie. Przystojni młodzi ludzie (20-21 lat). Baltazar: Lustrzani bracia i siostry modlą się do każdej lustrzanej powierzchni. Uważają, że prawdziwa rzeczywistość jest tam, a ten świat jest tylko odbiciem. W ich bożnicach oślepnąć można od odbijającego się światła. Są tacy, co modlą się do Boga Kina, a najlepsze filmy podnoszą do rangi świętych. Są wreszcie fekalianie. Oddają część bóstwom ekstrementów. Ich świątynia to drewniany wychodek. Fabian: Do kaduka z nimi. Lepiej powiedz, czemu nie jeździsz wyścigówką? Baltazar: Nie mogę. Dla mnie przejechać się nią to jak dziewicę skalać. Wydaje mi się, że wystarczy zapalić, przekręcić kluczyk w stacyjce, a ze wszystkich jej lśniących części poleje się krew. Fabian: No tak, śnieżnobiała, rozpieszczona kapłanka Autoboga Daj mi, ja po prostu siądę i przejadę pierwszy kilometr. A ty potem, przecież dla ciebie najważniejsze to nie naruszyć dziewictwa Baltazar: Ale wszystkich prześcignął nasz kozioł-profesor. Twierdzi, że żadnych Bogów nigdy nie było i nie ma. Fabian: To kto wobec tego stworzył świat i ludzi? Baltazar: Zapytaj go. (pada na trawę) Ot, na tej polanie jestem szczęśliwy. Fabian: (sadowi się obok niego) To po co chodzisz do tego kozła? Baltazar: Nie wiem. Choć zabij, nie wiem. Fabian: Ale ja wiem. Baltazar: Nie. Fabian: Tak. Baltazar: Nie w tym rzecz. Fabian: W tym. W córce kozła. 8

9 Baltazar: Temat zamknięty. Fabian: Piękna dziewucha. Baltazar: Jest jeszcze sekta kretynów. Fabian: Dobra, uspokój się. Sam jesteś poganinem. Przychodzisz do lasu się modlić. Na tej polanie stoi twój niewidzialny kościół. Baltazar: (z zamkniętymi oczyma) Nie masz słuchu. Fabian: Muzycznego? Baltazar: Leśnego. Brak ci zmysłu lasu. Wszystko byś słyszał, i nie trzeba byłoby niczego ci tłumaczyć. (pauza) Hałas za sceną. Fabian: (podnosi się, wpatruje się w dal) Patrz, przeklęta szkapa zrzuciła jeźdźca i uciekła. Trzeba ją złapać, a potem poszukać w lesie jeźdźca. Leci jak szalona. ZRZUCONY JEŹDZIEC WPEŁZA NA POLANĘ Wpełza Zaches w kurteczce z mnóstwem ozdobnych sznurków, galonów i frędzli, w aksamitnym berecie z piórami. Nie ma butów na nogach. W ręku ma księgę. Fabian śmieje się na jego widok. Zaches: (Bełkocze, patrząc w ziemię.) Miasta mrą jak muchy. Berlin w ogniu, rozcięty na dwoje, Rzym osaczony, Stambuł dusi się z powodu brudu, Wenecja gnije żywcem, w Londynie - dżuma, w Paryżu syfilis, w Pekinie wilkołaki, Petersburga nie ma (podnosi oczy) Co za miasto jest tu, za lasem? Baltazar: Amadeyville. Zaches: (zagląda do księgi) Amadeyville Może być. Nadaje się (przyglądając się Baltazarowi) Znajdź moje botforty. Baltazar: Postaram się. (odchodzi). Zaches podejmuje niezdarne próby powstania na nogi. Fabian się śmieje. Zaches: Zębiska szczerzysz? Dobre masz. Ładnie błyszczą. Jaskrawie. Lustrzane zęby. (podnosi się) Wchodzi Baltazar. W ręku ma botforty. Są ogromne. Baltazar podaje botforty Zachesowi. Zaches: Nie. Baltazar: To nie Pana? 9

10 Zaches: Moje (pauza). Baltazar: To o co chodzi? Zaches: Po cholerę mi je podajesz? Co ja je w rękach będę niósł? (siada na ziemi) Na nogi wkładaj. Fabian: Chwileczkę, mospanie Zaches: Odwróć się, co? Twój uśmiech mnie oślepia. Baltazar zakłada Zachesowi botforty. Botforty są o wiele za duże. Zaches próbuje wstać i pada. Fabian się śmieje. Zaches: (Do Fabiana) Jestem żakiem. Waść, jak widzę, też. A ten śmiech prosto w twarz jest niedobry, nieczysty. Jutro w Amadeyville będzie Pan się ze mną bił. Fabian: Wyzwanie przyjęte. A oto i szkapa. (Do Baltazara) Pomóżmy karłowatemu żakowi. Baltazar i Fabian chwytją Zachesa i wynoszą go. Zaches: (niesiony, do Fabiana) Wesoły pojedynek cię czeka. Fabian: Nie wątpię. BALTAZAR I FABIAN Wchodzą Baltazar i Fabian. Baltazar: Przyjacielu, czy z tobą wszystko w porządku? Śmiałeś się z kaleki. Nie jest miły Bogom, a ty mu jeszcze dokładasz? Jeżeli zaś on naprawdę jest studentem, to będziesz musiał z nim walczyć, i na dodatek, wbrew zasadom, na pistolety, ponieważ on nie może władać szablą albo rapierem. Fabian: Jak poważnie ty sobie to wszystko wyobrażasz. Nigdy do głowy mi nie przyszło natrząsać się z pokraki. Ale wytłumacz mi, po co ten kurdupel wlazł na konia? On w grzywie może się zgubić, a sadowi się na siodle. I po co naciągnął te botforty, z których każdy mu jest jak sarkofag. Po co ten kostium, ten beret przecież nawet z jego posturą można ubierać się godnie. A ten nadęty wygląd, ten barbarzyński, ochrypły głos! Sam zrobił z siebie błazna Dobra, zapomnijmy o nim. Ona wcale nie jest tym, kim myślisz. Kandyda jest rozkoszną dziewczyną, lecz twoje rozmowy z lasem i dramaty o zagładzie krainy Lemurii są dla niej śmieszne. Baltazar: Uff, znudziłeś mnie, bracie. Fabian: Widzę co przeżywasz i się dziwię. Zrozumże nie ma czym się zadręczać. Lubi cię, ale nie za to, że piszesz o świecie niewidzialnym, lecz za to, że jesteś przystojny, masz kupę forsy, zamek, jacht i ciotuchnę, która co roku daje ci w prezencie piekielnie drogą brykę. Przewieź ją tą 10

11 nieszczęsną śnieżką. Starczy już tego lania miodu poezji na dziewczęcy mózg. Kiedy zaczynasz jej śpiewać o Lemurii i o upadłych aniołach, ona biedna nie wie co powiedzieć Baltazar: Jeśli ona jest taka, jak mówisz, to czym się ona różni od pozostałych? Fabian: Niczym. To znaczy, pięknością. Baltazar: Tak? Tak więc ja wszystko wymyśliłem? Fabian: Wszystko. Pauza. Baltazar: Dobrze, przyjacielu, potrzebuję pobyć sam. Fabian: W porządku. Tylko nie pogrążaj się zanadto w rozmowy z lasem. BALTAZAR SAM Baltazar: Jak gdyby mnie nie było. Nie ma tego wszystkiego, co się ze mną wiąże: Fabiana, sztuk, Mozerati, krainy Lemurii, uniwersytetu, Kandydy Jakże dziwnego karzełka spotkaliśmy dzisiaj. To po spotkaniu z nim wydaję mi się, że jestem spustoszony. Wyssany. Pozostała powłoka, kokon Do diabła, żadnych więcej polan, sztuk, żadnych sekt. Wsadzam Kandydę w Mozerati, wożę po mieście, mam gdzieś, że silnik ocieka krwią. Kupuję jej wszystko, co tylko zechce, wykuuję całe miasto: suknie, futra, złoto. Opisuję jakież wspaniałe życie nas czeka, oświadczam się, a na koniec daję jej w prezencie Mozerati i Będę z wami delikatny Dwa dziewicze stworzenia Biała powierzchnia auta i biała cera Kandydy. Dlaczego w moje myśli o dwóch dziewczynach cały czas włazi dzisiejszy karzeł? Kandyda A może ja jej wcale nie kocham? Głos Kandydy: Panie Baltazar! KANDYDA Pojawiają się profesor Mosz Terpin i jego córka Kandyda. Profesor ma lat 50, córka- 18. Jest rzeczywiście nad wyraz piękna. Rudowłosa, w skandynawskim typie. Profesor: Doprawdy, nikt tak nie kocha natury jak Baltazar. Każdą wolną chwilę spędza w lesie, w krzakach, na łączkach, wśród owadów. Botanizował Pan? Obserwował Pan tańce godowe modliszek? Jakież tylko stwory nie wyłażą wieczorem w naszym lesie, nie prawdaż, Baltazarze? W ogóle natura stworzyła mnóstwo zadziwiających rzeczy, nieprawdaż? Ale i człowiek nie pozostaje w tyle. Jutro zademonstruję wam swoją nową pompę powietrzną. I mówiące drzewo. Przyjdzie Pan jutro? Oczywiście, że Pan przyjdzie. Zgromadzi się u nas cała elita naukowa. Obiecał 11

12 Pan przeczytać kawałek nowej sztuki. Pewnie coś nadzwyczaj wzniosłego? Prawda, Baltazarze? Ciemne moce zmagają się z jasnymi i zostają pohańbone? Książe Ciemności zapanował na jakiś czas, lecz został obalony i ze wstydem wypędzony z powrotem w dół (pokazuje palcem w ziemię) Coś w tym rodzaju, tak? Póki profesor mówi, Baltazar, nie odrywając się, patrzy na Kandydę. Profesor: Proszę przyjść. Zapoznam Pana z pewnym bardzo fascynującym młodym człowiekiem, którego mi rekomendowano z najlepszej strony. A więc do jutra. Adieu, mon cher. Profesor i Kandyda odchodzą. BALTAZAR SAM Baltazar: A jednak ja ją kocham. Scena III Następnego dnia. Dom Profesora Mosza Terpina ŁAPKA NA MYSZY W pokoju znajdują sie: Baltazar, Fabian, Kandyda w stroju starogermańskiej panny, goście panie i panowie. Dwaj starsi panowie prowadzą nieśpieszną rozmowę. Pan I: Z sześciu podarunków pachnąć może tylko jeden, a tymczasem brzmieć i roztaczać muzykę mogą aż trzy podarunki z sześciu. Pan II: Natomiast ja sądzę, że konieczny jest jeden duży podarunek, który zadowoliłby wszystkie zmysły. (pauza, wyciąga z zanadrza przedmiot przypominający łapkę na myszy) Jak się panu podoba taki? Pan I: (obraca przedmiot w starczych palcach) Myślę, że on doceni Pan II: A co sądzi w tej materii czcigodny Pan Baltazar? W tym czasie Kandyda podaje Baltazarowi filiżankę parującej herbaty. Baltazar: (podnosi herbatę do ust, wdycha aromat, pije) Sądzę, że ta herbata jest tym właśnie podarunkiem, o którym marzyłem. Kandyda: Oto rum i maraskin, sucharki i pumpernikiel. Z łaski swojej, panie Baltazar, niech się pan częstuje. Baltazar, nie odrywając się, patrzy na Kandydę. 12

13 ZINNOBER Do pokoju wchodzą profesor Terpin i Zaches ubrany w wyszukane szaty (złoty płaszcz, biały kosztowny cylinder, eleganckie pantofle, atlasowe szarawary, modne szelki). W prawej ręce trzyma srebrną laseczkę, w lewej księgę. Terpin: Wielce Łaskawe Panie i Wielce Łaskawi Panowie! Pozwólcież przedstawić wam młodzieńca obdarzonego unikalnymi zdolnościami, który bez trudu uzyska Państwa życzliwość i przychylność Pan Zinnober dopiero wczoraj przybył do naszego uniwersytetu, gdzie ma zamiar studiować prawo. Pan Zinnober sporo podróżował Przecież Pan dużo podróżował, Panie Zinnober? Zaches- Zinnober: Ch-che! Terpin: I chętnie opowie nam o swoich wyprawach. Opowie Pan? Zinnober: Chyba tak. Fabian: (do Baltazara) Czyżbym naprawdę musiał się z nim pojedynkować? Na jaką rodzaju broń? Na fujarki, na szewskie szydła? Jaki jeszcze oręż mogę zastosować? Zinnober podchodzi do Kandydy i przywiera do jej ręki. Baltazar: (do Fabiana) Znowu kpisz z jego wyglądu. Wyobraź sobie, że go nie ma! Fabian: Powierzchowności? Baltazar: Ciała nie ma. Patrz na wskroś. Chłopak, jak słyszałeś, jest obdarzony wyjątkowymi zdolnościami. Przyroda zawarła w tym paskudnym naczyniu genialny umysł. Fabian: Uwierz mi, nic w tym paskudnym naczyniu nie ma. Kacerze z wielką przyjemnością umieściliby małego idola w swych zbitych z desek świątynkach. Baltazar: (podchodzi do Zinnobra) Mam nadzieję, szanowny Panie Zinnober, że Pana wczorajszy upadek z konia nie miał żadnych przykrych konsekwencji? Zinnober: (przyglądając się Baltazarowi badawczo) Jak masz na imię? Baltazar: Baltazar. Zinnober: Ładne imię. Jesteś naukowcem? Baltazar: Nie, jestem literatem. Zinnober: Wiersze? Baltazar: Dramaty. Zinnober: O czym? Baltazar: O miłości. 13

14 Zinnober: (mierzy Baltazara wzrokiem) Zuch. A ja cię zrazu nie doceniłem Czy byłeś kiedykolwiek na wybrzeżu Trojańskim? Baltazar: Nie. Zinnober: A w Południowej Kartaginie? Baltazar: Nie. Zinnober: Na Polach Hetyckich? Baltazar: Nie. Zinnober: We wszystkich tych bitwach dowodziłem kawalerią. Maszerowaliśmy przez rozpalone piaski całymi tygodniami. Jeźdźcy spadali z koni porażeni upałem. Straciłem na wyprawach 55% swoich ludzi i koni. Ale w bitwach Przeciwnicy wiali zaledwie mnie dostrzegłszy. Wszyscy dostawali dreszczy ze strachu. O, takich (robi miny). Przed moją jazdą uciekały słonie bojowe. Tak żałośnie, tak przeciągle trąbiły, uciekając. (Pauza) A wy mówicie, że spadłem z konia. Czy ja mogłem spaść z konia? Przyprowadźcie mi płonącą żyrafę, a objadę na niej kulę ziemską. A wy mówicie upadł (traci przytomność i pada. Biały cylinder toczy się po podłodze.) Baltazar: Panu Zinnobrowi słabo! Baltazar podnosi Zinnobra i przypadkowo dotyka jego włosów. Z powodu tego dotknięcia Zinnober odzyskuje przytomność i dziko wrzeszczy. Wrzask Zinnobra spowodował panikę wśród gości. Liczne damy zemdlały. Uczeni panowie rzucili się do wyjścia. Krzyki gości: Kot! Dziki kot! Wokół Baltazara i Zinnobra powstaje pusta przestrzeń. Kandyda leje na jedną z nieprzytomnych dam sole trzeźwiące. Dama ociężale, jakby niechcący, przychodzi do siebie. Kandyda: Jakich nieszczęść pan narobił, Panie Baltazarze, swym wstrętnym, przenikliwym miauczeniem! Baltazar miesza się. Terpin: Panie Baltazarze, proszę się uspokoić Ja wszystko dobrze widziałem. Pochylony ku ziemi, na czworakach, pan niezrównanie naśladował rozjuszonego, wściekłego kota. Ja też lubię podobne sztuczki z historii przyrodniczej. Ale tu, teraz, podczas wieczorku literackiego Baltazar: Przepraszam, ale to nie byłem ja! Terpin: No dobrze, dobrze, to byłem ja. (do Kandydy) Pociesz, proszę najdroższego Baltazara, jest całkiem przytłoczony tym, co tu zaszło. 14

15 Kandyda: (obejmując Baltazara, półszeptem) Jacy śmieszni są jednak ludzie, że tak boją się kotów. (całuje Baltazara w policzek i odchodzi) Tymczasem goście siadają półkolem. Zinnober siedzi pomiędzy dwiema damami i wertuje księgę. Terpin: Łaskawe Panie i Łaskawi Panowie, nasz przyjaciel Pan Baltazar zakończył właśnie kolejne dzieło literackie. Jest to błyskotliwy młodzieniec pochodzący ze sławnego i bogatego rodu. Mógłby się obijać, szwendać się po kasynach i rozjeżdżać drogimi brykami, lecz nasz Baltazar poświęcił się książkom i przyrodzie. Jego sfera zainteresowań jest nieograniczona. Etruski i nowa demonologia, zmartwychwstający bogowie i lot ptaków, kino i jaszczury, nocne niebo i małe kulty, koty i śmierć Zawsze zazdrościłem tym, którzy piszą wiersze i dramaty. Zawiść też jest przedmiotem zainteresowania naszego przyjaciela Poprosimy Panie Baltazarze, niechże przeczyta nam pan coś nowego. (pauza) Kandyda: Czytaj. Baltazar: (z kartką w ręku) Panie i Panowie, dramaturgia jest gatunkiem szczególnym O tym można długo rozprawiać. Pragnę jedynie powiedzieć, że jest to gatunek, przez nas, ludzi, zapożyczony, że dramaty piszą aniołowie niebiańscy. Oni także piszą wierszem, zaś nigdy prozą. Zinnober: (nie odrywając się od książki) A scenariusze filmowe? Baltazar: Całkiem prawdopodobnie, Panie Zinnober. Widziałem nawet filmy nakręcone według ich scenariuszy. Panie i Panowie, proszę o uwagę. Dramat Sangwinik w czterech odsłonach. Terpin: Litości, Panie Baltazarze! Baltazar: Sam początek, panie profesorze, sam początek Moi przyjaciele aktorzy zagrają go dla was Dedykuję to dzieło Kandydzie. SZTUKA Zinnober wstaje ze swego miejsca, podchodzi do Baltazara i siada u jego nóg jak kot. Baltazar zagląda do swych notatek, Zinnober do księgi czarodziejki Rosabelverde. Baltazar: (czyta) Sangwinik dramat dla dwóch aniołów. Zinnober: Koty -i- Śmierć. Pauza. Baltazar: Sangwinik dramat dla dwóch aniołów (pauza) Zaraz zacznę Uch. Wydało mi się że jestem gdzieś nie tutaj. Jak gdyby zostałem wyjęty z tej przestrzeni Zaraz. Odsłona pierwsza. Scena pierwsza. Leśna polana. Słońce. Upał. Rozgrzana ziemia. Życie w lesie sparaliżowane przez upał. Elfy i wróżki mają sjestę. Żadnego dźwięku. Leśne powietrze jest porażająco czyste. 15

16 Zinnober: Czyścioszek. Dziewczynki się boisz, a u wiekowej ciotki każdą łuskę pielęgnować to spoko. Baltazar: Wchodzi młody człowiek w białym stroju kolonialnym. Jest to Aleksy. Na głowie ma korkowy hełm, w ręku siatka do łapania motyli. Aleksy siada na trawie, żeby chwilę odetchnąć. Zdejmuje hełm, zagląda do środka, szpera w nim ręką, potrząsa i zakłada z powrotem. Pauza. Wchodzi Etienne, w tym samym wieku, co Aleksy, w stroju błazna, wykonanym przez najdroższych projektantów Zinnober: Akurat, przez najdroższych Baltazar: W kołpaku z dzwoneczkami ze szczerego złota. Pojawiają się dwaj aktorzy. Na plecach mają skrzydła. Przez jakiś czas w milczeniu patrzą na siebie. Aleksy: 800 miast, 1600 siół, 3000 wsi, tyleż osad, i Etienne: Zero Aleksy: Na razie zero. Etienne: Chcesz przez to powiedzieć: Etienne, nie bądź małej wiary, przecież 800 miast i 3000 osad, to w zasadzie nie tak dużo, przecież to jeszcze nie cały świat. Aleksy: Nawet nie połowa świata. (pauza) Czy mogę zapytać, gdzie byłeś przez cały ten czas? Nie mów tylko, że wędrowałeś. Etienne: Wędrowałem. Aleksy: To wszystko? Wszystko, co możesz mi powiedzieć? Etienne: Podróżowałem, latałem. Przemieszczałem się w przestrzeni. Nawet pływałem. Aleksy: A to coś nowego. Tego jeszcze nie było. Etienne: W Wenecji. Musiałem zanurkować. Zbytnio się rozpędziłem. Miałem do wyboru: albo łbem o kocie łby Świętego Marka, albo do wody. Aleksy: I jak woda? Zinnober: (sufluje) Stęchła. Etienne: Stęchła. Aleksy: A widziałeś coś ciekawego? Etienne: Widziałem. Aleksy: (z ożywieniem) Naprawdę? Etienne: Przelatując nad parkiem Guel, zwróciłem uwagę: taka babka, szwedzka turystka Aleksy: (z irytacją) Nie o to mi chodziło. Zinnober: (wyczytuje kwestię z księgi) A mnie o to 16

17 Etienne: A mnie o to, Loszeńko. Takie ma Everesty. Wlazł bym. Na obydwa szczyty. Aleksy: (zjadliwie) I flagę byś zatknął. Etienne: Żałowałem, że jestem jeden. Gdybym mógł się zwielokrotnić, to bym ją wziął wielokrotnie. Zinnober: Ty byś choć raz to zrobił. Aleksy: Ty? Kilka razy? Nie rozśmieszaj mnie. Zinnober: Pauza. Pauza. Etienne: Ile miast oblecieliśmy? Aleksy: 800. Etienne: Na pewno nie mniej. I co w rezultacie? Aleksy: Rozumiem twoją aluzję Zinnober: (wrzeszczy) Pauza! Aktorzy wytrzymują 10 sekundową pauzę. Zinnober: Można. Aleksy: Rozumiem twoją aluzję 800 miast, 1600 siół, 3000 wsi, tyleż osad, i Etienne: Zero. Aleksy: Znaleźliśmy Etienne: Nieobecność. Aleksy: Ale przecież ja widziałem, jak To Ale wiesz, o co mi chodzi Przemknęło. Etienne: W Paryżu. Aleksy: (niepewnie) No, tak. Etienne: Zero jeden na własnym polu, Aliosza. Poprzedniego razu mówiłeś o Londynie. Aleksy: Niech będzie Londyn. Ale zobaczyłem wyraźnie no odbicie, odblask tego, czego już nawet nie marzyłem ujrzeć, tego, o już Etienne: Nie myślałeś. A nie wydawało się tobie, że tego w ogóle wcale Aleksy: Nie bluźnij, gdyby tak było, że tego wcale, nie dano by nam takiego zadania. Baltazar zasypia. Zinnober wstaje, okrąża scenę i podchodzi do Etienne a i Aleksego. Zinnober: Cześć, chłopaki (zdejmuje kołpak z dzwoneczkami z głowy Etienne a, i kładzie do nóg Kandydy). Aleksy: Pan? Zinnober: Pauza. Aleksy cofa się w niepewności. (grymasząc, cienkim głosem) Jestem trzecią postacią sztuki Sangwinik. Pan Baltazar mnie dopiero co dopisał (swoim głosem) Na ilu 17

18 stronach zamierzacie tego szukać? Na 50? Na 100? Wy, aniołowie nie poradziliście sobie z bagatelnym zadaniem. Dla anioła znaleźć rzecz najgłębiej ukrytą to jak dla botanika zdmuchnąć rosę z trawy, jak dla artysty wypić Jestem władzą, stojąca ponad wami, jestem nadanielską mocą. Zaś za to, że nie znaleźliście tego, co miał na myśli Baltazar, ja wymierzę wam karę. Aleksy: Ale Zinnober: Pluję na to, co on kazał wam znaleźć, lecz wy, aniołowie, nie zrobiliście tego! Z łaski swojej dałem wam 3 minuty albo 1,5 strony dramatu Albo jesteście fałszywymi aniołami, i w tym przypadku podlegacie natychmiastowemu ścięciu ognistym mieczem. Albo jesteście aniołami zdziadziałymi, wypadającymi w osad To po co żeście się podjęli poszukiwań? Etienne: Kazano nam. Zinnober: Kłamstwo. Samiście się wprosili. Daje wam minutę na opuszczenie bytu. W przeciwnym razie, mój gniew będzie tak straszny, że wszechświat opuchnie i powie: Hmm, a on naprawdę się mocno wkurzył! i wszystkie żywioły będą opłakiwać was przez trzy lata świetlne. Jasne? Etienne: Jasne, jasne Zinnober: Minuta minęła. Aktorzy uciekają. Zinnober: I oni chcieli dedykować to pięknej Kandydzie?! Wszystko. Nie ma więcej o czym mówić. Kurtyna. (zdejmuje cylinder, kłania się publiczności). Baltazar: (budząc się ze snu) Koniec sceny pierwszej. Wszyscy obstępują Zinnobra. Klaszczą mu. Damy obejmują go, dają mu kwiaty. Goście: Jakie dzieło! Ileż tu myśli! Ile fantazji! Jakie szlachetne brzmienie! Dziękujemy, drogi Panie Zinnober, dziękujemy, za boską rozkosz! Zinnober: Dziękuję uprzejmie, dziękuję uprzejmie, proszę mi wybaczyć. To błahostka, nabazgrałem ją na kolanie zeszłej nocy. Goście: Jaka niespodzianka! Pomyśleliśmy, że naprawdę są 4 odsłony! Dziękujemy! Dziękujemy! Baltazar: Jak? Co? To jemu dziękują? Za boską rozkosz? To on jest dramatopisarzem??! Nikt go nie zauważą, oprócz Zinnobra. Zinnober: (Do Baltazara) Nie wytrzeszczaj gały, Koty i- śmierć, w życiu wszystko się zdarza. Gruby gość: O przedziwny, boski Zinnobrze! Serdeczny przyjacielu, po mnie jesteś pierwszym poetą na świecie! Chodź w me objęcia, o piękna duszo! (Podnosi Zinnobra w powietrze, przyciska do serca i całuje). Zinnober: Puść mnie. 18

19 Gruby gość: O jasny geniuszu! (całuje Zinnobra). Zinnober: Puść mnie, albo wypiję ci oko. Gość podrzuca Zinnobra jak dziecko. Zinnober: Wypijam. (całuje gościa w oko) Gruby gość: Nie! (Puszcza Zinnobra) Nie, miły druhu, na co taka przesadna skromność. (odchodzi trzymając się za oko) Terpin: (ściska Zinnobrowi rękę) Wspaniale, młody człowieku, wspaniale Wcale nie przesadzam, bynajmniej Tyle mi naopowiadali o wysokim geniuszu, dającym Panu natchnienie Bardzo, bardzo mi miło. Gruby gość: (trzymając się za oko, kręcąc się) Która z was, o dziewice, nagrodzi pocałunkiem przedziwnego Zinnobra, za sztukę, w której wyrażone zostało najskrytsze uczucie najsilniejszej miłości? Pauza. Kandyda podchodzi do Zinnobra. Zinnober czyta księgę. Kandyda klęka. Całuje go w czoło. W czubek ogromnego nosa. W sine wargi. Zinnober odkłada księgę. Kandyda znów przywiera do ust Zinnobra. Pocałunek. Długi. Zinnober lekko odpycha Kondidę. Pocałunek trwa. Zinnober odsuwa Kandydę i powraca do czytania. Baltazar: (jakby ogarnięty nagłym szaleństwem) Tak, Zinnobrze, boski Zinnobrze, stworzyłeś anielskie misterium Sangwinik i zasłużyłeś na cudowną nagrodę, którą otrzymałeś! (podchodzi do Fabiana, bierze go na stronę) Z łaski swojej przypatrz mi się dobrze i powiedz szczerze, czy ja w rzeczy samej jestem studentem Baltazarem, i czy ty naprawdę jesteś Fabianem, i czy my faktycznie jesteśmy w domu Mosza Terpina, czy to wszystko jest snem, albo wszyscyśmy powariowali? Pociągnij mnie za nos albo potrząśnij, żebym się uwolnił od tego przeklętego uroku. Fabian: Jak możesz się tak wściekać z powodu pospolitej zazdrości, dlatego że Kandyda pocałowała malucha. Musisz wszak przyznać, że sztuka którą napisał mały, w rzeczy samej jest znakomita. Baltazar: Fabianie, co ty mówisz? Fabian: Rzeczywiście, dzieło małego jest znakomite, i ja uważam, że on zasłużył na pocałunek Kandydy. W ogóle, mi się zdaje, że w nim kryje się wiele rzeczy cenniejszych od ładnej powierzchowności. Nawet jego figura nie wydaje mi się taką pokraczna, jak za pierwszym razem. Starczyło mu wypowiedzieć pierwsze słowa: Sangwinik, dramat dla dwóch aniołów, jak natchnienie wewnętrzne uszlachetniło cechy jego oblicza, i on czasami wydawał mi się przystojnym, postawnym młodzieńcem, nie bacząc na to, że jego głowa zaledwie wyglądała zza stołu. Porzuć swą absurdalną zazdrość i zaprzyjaźnij się z nim jak poeta z poetą. 19

20 Baltazar: Co? Co takiego? Mam się jeszcze zaprzyjaźnić z przeklętym odmieńcem, którego bym chętnie zadusił tymi oto rękami! Fabian: A więc jesteś całkiem głuchy na głos rozumu. DRZEWO Podczas dialogu Baltazar Fabian goście gromadzą się wokół stożkowatego, przedmiotu wielkości człowieka, nakrytego białą jedwabną tkaniną. Terpin: Łaskawi Państwo! Lata pracy selekcyjnej, wieloletnie poszukiwania roślin na różnych szerokościach, badanie głosów śpiewaków operowych świata, od najgęstszych basów aż po srebrne tenory, mozolne trudy krzyżowania drewna z dźwiękiem, flory i opery, pozwoliły mi dziś zademonstrować Szanownym Państwu mówiące drzewo! Palma Słowikowa! (zrywa jedwabne nakrycie) Oczom zebranych jawi się drzewo. Raczej nie jest to palma, tylko hybryda osiki z olbrzymią różą. Na samej górze pałęta się samotny owoc. Mandaryna? Jak na choince, na gałęziach, wiszą ozdoby (czekoladowy bestiariusz). Drzewo: (przemawia korzeniem, głos ochrypły bas, jakim niekiedy posługuje się pan Zinnober; najpierw odchrząkuje, potem zaczyna histerycznie nadawać, zasuwa prawie bez pauz) Już pora!.. A gdzie oni mają się śpieszyć, jeśli żyją w świecie, w którym nie ma czasu Nikt nas nie widział! A choćby i widzieli. Cóż z tego? Wszystko jedno każdy, kto nas zobaczy, nie trzyma nas w pamięci dłużej niż minutę - Kończ szybciej, już się budzą - Można się nie śpieszyć. Przez cały czas, odkąd ich poznałem, oni się budzą i ani razu nie obudzili się do końca. jeden drugiego Takie jest życie. Przez cały czas wszyscy oszukują, okradają, obdzierają, obłamują, obrzezają, oskubują jeden drugiego. Jest to nieodzowna część naszej egzystencji. Zrozumiano? Żeby było po mojemu, słyszycie? Bo jak nie Zinnober: (dmucha na drzewo) No już, już. Dosyć. Teraz mów milcząc. Słowikowa palma milknie. Goście okrążają Zinnobra. Goście: Wspaniale, znakomicie, najdroższy Panie Zinnober! Terpin jest lekko zszokowany. Terpin: (przezwyciężywszy szok, krzyczy najgłośniej ze wszystkich) Wspaniale, znakomicie, najdroższy Panie Zinnober! Zinnober: Dosyć, bez przesady mam ich cały zagajnik. (zrywa czekoladowego Lewiatana, zjada) Proszę się częstować. 20

21 Drzewo zostaje obdarte w ciągu sekundy. KSIĄŻĘ Tymczasem głos obwieszcza: Książe Gregor! Wchodzi piękny Książe. Zinnober dołącza do niego. Razem uroczyście wchodzą. Kobiety rzucają się do nich. Kobiety: Książę, książę, skrawek odzienia Waszej Wysokości! (Zdzierają z Zinnobra złoty płaszcz i drą na strzępy.) Terpin: (do Baltazara) I co Pan powie o moim protegowanym, o moim przemiłym Zinnobrze? Wiele się w nim kryje, i kiedy przyjrzę się mu dobrze, to bliski jestem odgadnięcia, jaka okoliczność została tu zamieszana. Pastor, który go wychował i mi polecił, w sposób nader tajemniczy mówi o jego pochodzeniu. Brzmi muzyka. Zinnober podchodzi do Kandydy, bierze ja za rękę, wyprowadza na środek sceny. Obejmuje. Tańczą. Książę Gregor prosi do tańca jedną z dam, tańczy z nią. Dwie pary tańczą. Terpin: Proszę tylko popatrzeć na jego dostojną postawę, na jego szlachetne, niewymuszone obycie. Ponad wszelką wątpliwość, to książęca krew, być może nawet królewska. (opuszcza Baltazara) DRZEWO Wszystkich, oprócz Baltazara i dwóch wiekowych naukowców, porywa taniec. Baltazar siedzi pod mówiącym drzewem z dala od wszystkich. Uczeni studiują drzewo. Obmacują pień, pocierają liście. Baltazar: Panu Zinnobrowi przypadły oklaski za napisaną przeze mnie sztukę. Panu Zinnobrowi wiwatowano, jako selekcjonerowi, który wyhodował palmę-histeryczkę. Płaszcz pana Zinnobra podarły wielbicielki. Wargi Pana Zinnobra zostały obcałowane przez piękną Kandydę. Uczeni sypią do kieszeni ziemię z donicy. Kto cię stworzył? Odpowiadajże boski popłukańcu! Jakąż tytaniczną pracę wykonał selekcjoner, by cię wyhodować? Jesteś bulwą, co? Mów, gadaj skądeś się wziął!! Z jakich grządek, do kaduka, z jakich ogrodów? Kawaler pól hetyckich? Jesteś bebechami trupa, nie kawalerem! W tobie, nie 21

22 wiedzieć czemu, widzą księcia. Jakiego kurzu napędziłeś, jakim naparem zakropiłeś im w oczy? Książę! Twoją matka poczęła cię, kiedy robiła sobie lewatywę! Drzewo: Nikomu nie wolno tak mówić, nawet Kandydzie, którą bardzo kocham! Baltazar: (do pnia, złowieszczym szeptem) Więc tak, droga słowikowa palmo. Wyrwę cię z korzeniem Drzewo piszczy. Wyhebluję Drzewo jęczy. Zrobię z ciebie pal Drzewo sapie. Naostrzę do nieziemskiej ostrości i wbiję na ciebie pana Zinnobra. Ciao. (odchodzi) Scena IV SNY BALTAZARA Na omszałym kamieniu w samym gąszczu lasu siedział Baltazar i spał, i widział sny. Baltazar: Pewnie jakaś mroczna tajemnica, jakieś złe czary naruszyły me życie, ale ja złamię te czary, nawet gdybym musiał zginąć! Gdy wyznałem swą miłość niezrównanej Kandydzie, czyż nie przeczytałem w jej spojrzeniu, czyż nie odczułem w uścisku jej ręki, że ona też mnie kocha? Ale wystarczyło, by pojawił się ów mały potworek, i cała jej miłość zwróciła się ku niemu. Wchodzi pan Zinnober i siada na omszałym kamieniu plecami do pleców Baltazara, czyta księgę. Baltazar: Za tym powinna stać jakaś tajemnicza okoliczność, albowiem niekiedy mam wrażenie, że mały jest zaczarowany i może rzucać na ludzi zły urok. I wszyscy, którzy zrazu wołają: Panie Boże, ależ go matka natura skrzywdziła!, jak tylko się pojawi, zaczynają wychwalać go pod niebiosa! I co ja mówię! Nawet mi się czasem wydaje, że ta nochata drobnica jest piękna i inteligentna. Tylko w obecności Kandydy jestem wolny od jego zauroczenia, i pan Zinnober pozostaje równie odpychający jak poprzednio. Zinnober: Ogólnie wszystko dobrze zrozumiał. Prawie wszystko. Baltazar: Lecz ja przeciwstawię się wrogiej mocy, i maluch powróci do łona, które go wydało. Zrobimy Otchłani cesarskie cięcie, wepchniemy tam ludzika, a potem zaszyjemy ranę nićmi najnowszej technologii. 22

23 Zinnober: (kwaknąwszy z rozkoszy) Hehe! Dźwięki saksofonu. Baltazar: Cóż za cudowna muzyka! Jeszcze, jeszcze Zinnober: Tak, niezła. To ja napisałem, niedawno SEN NR 1. GARDŁO MURZYNA Wchodzi saksofonista. Saksofonista: Jak to dobrze, że spotkałem pana, panie Baltazarze. Mam możliwość się z panem pożegnać. (pauza) Do widzenia, ja wyjeżdżam. Baltazar: Wyjeżdża pan z miasta, gdzie pana tak kochają? Saksofonista: Tak. Baltazar: Więc nie będzie więcej koncertów? Saksofonista: Nie będzie. Baltazar: Pan? Młodzieniec o białej skórze i gardle Murzyna? Honorowy obywatel miasta? Pan nas opuszcza? Pańscy wielbiciele nie wybaczą panu tego. Saksofonista: Szkoda, że nie był pan na wczorajszym koncercie. Obroniłby mnie pan przed tłumem, gotowym rozszarpać wczorajszego idola. Baltazar: Wczorajszego? To co się w końcu wydarzyło? Saksofonista: Gram sobie, gram (zaczyna grać) Zinnober podnosi się z kamienia i rozwala się u jego nóg. Zinnober: (komentując grę) Ten koncert dedykuję, oczywiście, wam, piękne panie. I tobie, Kandydo. I innym. Ale przede wszystkim pierwszej piękności świata: mojej mamie. Moja mama czarodziejka Rosabelverde. Początek koncertu to jej chód niesłyszalny chód Mieszkaliśmy w Nowym Orleanie, gdzie nauczyłem się grać, i gdy ona śpiewała mi kołysankę, Morze Karaibskie milkło, aby jej posłuchać Tak ona śpiewała, ot coś takiego A tak milkło morze, by jej słuchać Ciszej ciszej Sztil. Martwe morze Od matki odziedziczyłem magiczny dar słyszenia muzyki we wszystkim To nie ja śpiewam tobie, mówiła mama, to śpiewa ci noc, to śpiewa ci księżyc, to moja skóra ci śpiewa, śpiewają ci moje włosy A potem, kiedy wyrosłem, pytałem ją, czy moja skóra też śpiewa, mamo? Czy moje włosy też śpiewają? Oczywiście, mówiła. A moje oczy, moje rzęsy, nos, brzuch, zwierz też śpiewają? Oczywiście, kruszynko, powiadała. I kiedy to rzekła, zaczęły śpiewać (saksofon wygrywa temat nosa, po czym robi krótką pauzę i wznawia grę) Potem odszedłem z domu. Musiałem zobaczyć świat, a co najważniejsze usłyszeć 23

24 go Nie widziałem jej od tego czasu, lecz nie zapominałem ani na sekundę. I kiedy słyszałem szum tyrolskiego lasu, szmer wiatru w Galicji, albo pieśń piasku w Egipcie, albo płacz strumyka na Islandii, wszystko to było jak gdyby głosem mojej mamy, czarodziejki Rosabelverde: to moja skóra ci śpiewa, śpiewają ci moje włosy I oto niedawno spotkaliśmy się Dawaj finał Nie widziałem jej tyle lat, lecz ona wcale się nie zmieniła. Mamo, usłyszałem cały świat, nigdy więcej cię nie opuszczę. Nie jestem już kruszynką, jestem Młodzieńcem o białej skórze i gardle Murzyna, ja zagram dla ciebie cały świat. Cały, co do ostatniego atomu. Dobrze, powiedziała ona, jak gdybyśmy się rozstali dopiero wczoraj (do saksofonisty) nie tak, nie tak, inaczej, inaczej (pauza) Nie, do diabła, finał mi nie wyszedł. Baltazar: Znakomity koncert! Saksofonista: Też tak myślałem. Ale coś się stało! Wszyscy słuchacze rzucili się gdzieś obok mnie i zakrzyczeli: Brawo! Bravissimo! Boski Zinnober! Co za gra! I oto widzę, stoi taki insekt, trzy stopy wzrostu i kłania się: Pięknie dziękuję, grałem jak mogłem. Spróbowałem wziąć diabełka za kołnierz i wyrzucić z klubu, ale tłum najpierw zasłonił go, a potem natarł na mnie, mało nie stratował. Jak to przeżyłem, nie mam pojęcia No cóż, drogi Baltazarze, żegnam. Nie ma dla mnie życia w Amadeyville Nie chcę dotykać wargami instrumentu, który w taki sposób mnie zdradził. (kładzie saksofon u nóg Zinnobra i odchodzi do lasu) Zinnober: Zaraz mały słowik tak dmuchnie, że cała natura umrze i zmarnieje, kwiaty zwiędną, a ptaki stracą swój głos. (dmucha w saksofon; mówi, zwracając się do lasu) Zrozumiałeś? RÓJ Baltazar: I kogo jeszcze okradłeś? Sztangistów? Cyrkowców? Topmodeli? Zinnober: Nikomu niczego nie można zabrać. Wszyscy wszystko oddają sami. Myślisz: zgubiłem, podpieprzyli, a to ty sam oddałeś... Oni lecą do mnie... Cały rój... Przechodzą przez (pokazuje na pierś) i każdy coś zostawia w środku... (strasznie wrzeszczy) Hej, hej do mnie Baltazar: (w tronę lasu, wpatrując się jakby w twarze niewidzialnych duchów) Tak, rzeczywiście. Aktorki, śpiewaczki, żonglerzy... Cała nasza sztuka... Witajcie... Cześć... Zinnober: (pokazując palcem wybrał jednego ducha) Chodź tu (z lasu wychodzi baletnica) Baltazar: Anna Mlekoff? Perła Edenu... Do-niebios-wzlatująca... Uskrzydlone ciało... 24

25 SEN NR 2. POWRÓT DZIADKA DO ORZECHÓW M u z y k a l i a XIV Zeszyt rosyjski 2 Zinnober: Powrót dziadka do orzechów. Balet w jednej odsłonie. Książę z własnej woli zamienia się w Dziadka do Orzechów i sprawia to, że czuje się niewypowiedzianie, nadludzko wręcz szczęśliwy. Muzyka. Baletnica zaczyna tańczyć. Zinnober zakłada maskę Dziadka do Orzechów z olbrzymią, zębatą paszczą, pas z krótką drewnianą szabelką i tańczy z nią. Anna Mlekoff to naprawdę najwyższa klasa. Anna Mlekoff szybuje. To, co robi Zinnober, to w ogóle nie jest taniec. On bawi się z jej ciałem. Odrywa od ciała baletnicy niewidzialne kawałki wkłada sobie do kieszeni, bada łapkami pierś tańczącej, obejmuje jej nogi, coś szepce biodrom, zaklina, zagaduje je. Przez zęby maski Dziadka do Orzechów całuje łono. W finale, zmęczony Zinnober pada. Taniec się skończył. Za sceną pstrykniecie magnetofonu. Rozlega się nagranie spowiedzi baletnicy. Głos Anny Mlekoff: (zmęczony, zniekształcony hałasem i trzaskami) Ledwo skończyłam, wszyscy powiedzieli, że nigdzie na świecie nie można znaleźć takiej baletnicy, jak Zinnober... Powiedziałam, że takiej baletnicy u nas nie ma. Mówią do mnie, ale jakże, ta która panią dzisiaj zastępowała... Mówię: dzisiaj mnie nikt nie zastępował, bo przez cały wieczór tańczyłam bardzo skomplikowany taniec... Jaki? Mówię: Młodość Czasu. Ale mi powiedzieli, że zwariowałam, że dzisiaj dawali Powrót Dziadka do Orzechów z Zinnober... Zinnober: (Pstryka palcami. Dźwięk milknie.) Widzę, że rozumiesz. Baltazar: Aż za dobrze. (wpatrują się w las) Fabian? I ty tu jesteś? SEN NR 3. POJEDYNEK Wchodzi smutny Fabian w stroju szermierczym ze szpadą w ręku. Fabian: O tak, najmilszy przyjacielu i ja tu jestem. Jak ci wiadomo, ten konus, Zinnober nalegał na pojedynek. Musiałem się stawić. Lecz to, co się stało Zinnober: Jest po prostu fatalne. (zdejmuje maskę, czyta książkę) Fabian: Panie Zinnober! Przyszedł Pan pojedynkować się ze mną czy czytać? Zinnober: Spadaj stąd! Fabian: Proszę mi wybaczyć Zinnober: Bóg wybaczy, znikaj z krajobrazu. Fabian: Ależ Panie Zinnober 25

26 Zinnober: Z inwalidą chcesz się bić? Ty, najlepszy szermierz, takiego będziesz nadziewał? (pcha Fabiana w brzuch) Rozejdźmy się. Nawet moja szpada jest zabawkowa. Szedłbyś lepiej swoją drogą. Ja już swoją idę. (pcha się) Nie bij mnie mocno, ja się nie boję Zamknij gębę, jeszcze coś złapiesz. Coś ty? Na taką pluskwę będziesz się rzucać? Wojny nie widziałeś, chłopcze. Wiesz ile po wojnie się takich rozlazło? Półczłowieka, ćwierć człowieka Gdyby twój ojciec w takim stanie z frontu powrócił, nie zaczepiałbyś kikuta. Masz fajki? Zapalniczkę? (Fabian rozpina suwak stroju szermierczego, wyciąga żądane przedmioty) Dawaj (zabiera papierosy i zapalniczkę) Dzielny z ciebie facet! (klepie Fabiana po ramieniu) Będziesz mnie bił? Nie? No to idź do diabła. Fabian: I wiesz co powiedziałem? Powiedziałem: W porządku, panie Zinnober, oczywiście, że nie będę się bił z kaleką, rozejdźmy się. A wiesz co oni powiedzieli? Sekundanci, kibice, gapie? Tak - powiedzieli gapie - tak Fabianie, cóż za tchórzostwo, żeby tak uciekać Całe szczęście że pan Zinnober był tak wspaniałomyślny i nie przedziurawił pana jak przepiórkę. Zgubił pan szpadę, upadł na trawę, a gdy pan Zinnober się odwrócił, pan takiego dał drapaka, że nawet gepard by nie dogonił. (oddaje Zinnobrowi swą szpadę) Zinnober: (zabiera szpadę, czyta z księgi) Zaś gepard jest niemal najszybszym zwierzęciem. Fabian: Po tym, za pozwoleniem, pojedynku, ja nikomu nie mogę się pokazać na oczy. Baltazar: (somnambulicznie) Widzisz, i ty przyszedłeś do lasu. SEN NR 4. DYPLOMACJA Krzyki za sceną: Nie! Nie zniosę dłużej tej hańby! Nadzieje całego życia przepadły! Wbiega Pulcher, młody dyplomata. Pulcher: Pozostał mi jedynie grób. Żegnaj życie, żegnaj świecie, żegnajcie nadziejo i ukochana! Zinnober: (kartkuje księgę) Tyle patosu! Przepadły Grób Żywego słowa nie usłyszysz. Pulcher gwałtownym ruchem wydobywa z zanadrza pistolet i przystawia do czoła. Fabian odwodzi jego rękę. Baltazar: Pulcher, na Boga, co ci jest, co ty wyprawiasz? Pulcher: (natychmiast się uspokaja) Przez dwa lata pisałem książkę o naszej polityce zewnętrznej. Ona dopiero co się ukazała i zasłużyła na najwyższe pochwały wszystkich liczących się dyplomatów i księcia Barsanufa. Potem złożyłem papiery na stanowisko tajnego ekspedytora przy Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Egzamin miał być zwykłą formalnością. Sam książę obiecał Raptem się dowiaduję, że do egzaminu ustnego dopuszczono dwie osoby. Mnie oraz niejakiego 26

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa-

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa- Przedstawienie Agata od kilku dni była rozdrażniona. Nie mogła jeść ani spać, a na pytania mamy, co się stało, odpowiadała upartym milczeniem. Nie chcesz powiedzieć? mama spojrzała na nią z troską. Agata

Bardziej szczegółowo

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku I Komunia Święta Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku Ktoś cię dzisiaj woła, Ktoś cię dzisiaj szuka, Ktoś wyciąga dzisiaj swoją dłoń. Wyjdź Mu na spotkanie Z miłym powitaniem, Nie lekceważ znajomości

Bardziej szczegółowo

Kto chce niech wierzy

Kto chce niech wierzy Kto chce niech wierzy W pewnym miejscu, gdzie mieszka Bóg pojawił się mały wędrowiec. Przysiadł na skale i zapytał: Zechcesz Panie ze mną porozmawiać? Bóg popatrzył i tak odpowiedział: mam wiele czasu,

Bardziej szczegółowo

Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku...

Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku... Wyznania Wyznania Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku... Wolę być chwilą w Twoim życiu niż wiecznością w życiu innej!!! Nie wiem, czy chcesz ze mną chodzić,

Bardziej szczegółowo

ALLELUJA. Ref. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja.

ALLELUJA. Ref. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. ALLELUJA 1. Niech zabrzmi Panu chwała w niebiosach, na wysokościach niech cześć oddadzą. Wielbijcie Pana Jego Zastępy, Wielbijcie Pana Duchy niebieskie. Ref. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. Alleluja,

Bardziej szczegółowo

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Czasem źle postępujemy Przez moje złe czyny (grzechy) inni ludzie się smucą, a czasami nawet płaczą. Moje złe czyny brudzą serce. Serce staje się brudne

Bardziej szczegółowo

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM KATARZYNA ŻYCIEBOSOWSKA POPICIU WYDAWNICTWO WAM Zamiast wstępu Za każdym razem, kiedy zaczynasz pić, czuję się oszukana i porzucona. Na początku Twoich ciągów alkoholowych jestem na Ciebie wściekła o to,

Bardziej szczegółowo

INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK

INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK Pobrano ze strony http://www.przedszkole15.com.pl/ INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK Jest to bajka, która pomoże dzieciom zrozumieć, jak należy dbać o przyrodę i zachować się w lesie.

Bardziej szczegółowo

Ziemia. Modlitwa Żeglarza

Ziemia. Modlitwa Żeglarza Ziemia Ziemia, którą mi dajesz, nie jest fikcją ani bajką, Wolność którą mam w Sobie Jest Prawdziwa. Wszystkie góry na drodze muszą, muszą ustąpić, Bo wiara góry przenosi, a ja wierzę Tobie. Ref: Będę

Bardziej szczegółowo

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska spektakl edukacyjno-profilaktyczny dla najmłodszych. (Scenografia i liczba aktorów - zależne od wyobraźni i możliwości technicznych reżysera.) Uczeń A - Popatrz

Bardziej szczegółowo

Prawdziwa miłość ani nie poucza, ani nie straszy.

Prawdziwa miłość ani nie poucza, ani nie straszy. 5 6 Tyle nam powiedział Święty Paweł, jaka może być miłość: cierpliwa, wytrwała... Widzimy taką miłość w życiu między ludźmi. Możemy ją opisać, używając słów mniej lub bardziej udanych, ale można się zgubić

Bardziej szczegółowo

JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM?

JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM? JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM? wg Lucy Rooney, Robert Faricy SJ MODLITWA NA TYDZIEŃ DRUGI Skrucha i przyjęcie przebaczenia Pana Jezusa Dzień pierwszy Przeczytaj ze zrozumieniem fragment Pisma Świętego: Łk 18,

Bardziej szczegółowo

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady,

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, Laura Mastalerz, gr. IV Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, w których mieszkały wraz ze swoimi rodzinami:

Bardziej szczegółowo

Hektor i tajemnice zycia

Hektor i tajemnice zycia François Lelord Hektor i tajemnice zycia Przelozyla Agnieszka Trabka WYDAWNICTWO WAM Był sobie kiedyś chłopiec o imieniu Hektor. Hektor miał tatę, także Hektora, więc dla odróżnienia rodzina często nazywała

Bardziej szczegółowo

TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA

TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA Drogi uczniu! Instrukcja dla użytkownika testu Najpierw przeczytaj uważnie tekst. Następnie rozwiązuj

Bardziej szczegółowo

Pewien człowiek miał siedmiu synów, lecz ciągle nie miał córeczki, choć

Pewien człowiek miał siedmiu synów, lecz ciągle nie miał córeczki, choć troszeczkę, z każdego kubeczka wypiła łyczek, do ostatniego kubeczka rzuciła zaś obrączkę, którą zabrała ze sobą. Nagle usłyszała trzepot piór i poczuła podmuch powietrza. Karzełek powiedział: Panowie

Bardziej szczegółowo

www.abcprzedszkola.pl

www.abcprzedszkola.pl 1 do artykułu z cyklu Bajkowe Abecadło autorstwa Chanthy E.C. zamieszczonego na www.abcprzedszkola.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Występują: Narrator (przedszkolanka lub rodzic) Brzydkie Kaczątko Mama

Bardziej szczegółowo

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY Często będę Ci mówić, że to ważna lekcja, ale ta jest naprawdę ważna! Bez niej i kolejnych trzech, czyli całego pierwszego tygodnia nie dasz rady zacząć drugiego. Jeżeli czytałaś wczorajszą lekcję o 4

Bardziej szczegółowo

Jaki jest Twój ulubiony dzień tygodnia? Czy wiesz jaki dzień tygodnia najbardziej lubią Twoi bliscy?

Jaki jest Twój ulubiony dzień tygodnia? Czy wiesz jaki dzień tygodnia najbardziej lubią Twoi bliscy? Kogo podziwiasz dzisiaj, a kogo podziwiałeś w przeszłości? Jaki jest Twój ulubiony dzień tygodnia? Czy wiesz jaki dzień tygodnia najbardziej lubią Twoi bliscy? Jaka jest Twoja ulubiona potrawa? Czy wiesz

Bardziej szczegółowo

Taniec pogrzebowy. Autor: Mariusz Palarczyk. Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: WOJTEK(19 lat) i ANDRZEJ,(55 lat) który pali papierosa

Taniec pogrzebowy. Autor: Mariusz Palarczyk. Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: WOJTEK(19 lat) i ANDRZEJ,(55 lat) który pali papierosa Taniec pogrzebowy Autor: Mariusz Palarczyk Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: (19 lat) i,(55 lat) który pali papierosa Spogląda na puste miejsce na trumnę Szefie, tutaj? Ta, tutaj. Rzuca papierosa

Bardziej szczegółowo

MAŁA JADWINIA nr 11. o mała Jadwinia p. dodatek do Jadwiżanki 2 (47) Opracowała Daniela Abramczuk

MAŁA JADWINIA nr 11. o mała Jadwinia p. dodatek do Jadwiżanki 2 (47) Opracowała Daniela Abramczuk o mała Jadwinia p MAŁA JADWINIA nr 11 Opracowała Daniela Abramczuk Zdjęcie na okładce Julia na huśtawce pochodzą z książeczki Julia święta Urszula Ledóchowska za zgodą Wydawnictwa FIDES. o Mała Jadwinia

Bardziej szczegółowo

ŚPIĄCA KRÓLEWNA. Występują: Narrator 1. Narrator 2. Narrator 3. Królewna Shimonna. Kryształowa wróżka. Bursztynowa wróżka.

ŚPIĄCA KRÓLEWNA. Występują: Narrator 1. Narrator 2. Narrator 3. Królewna Shimonna. Kryształowa wróżka. Bursztynowa wróżka. 1 do artykułu z cyklu Bajkowe Abecadło autorstwa Chanthy E.C. zamieszczonego na www.abcprzedszkola.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. ŚPIĄCA KRÓLEWNA Występują: Narrator 1 Narrator 2 Narrator 3 Królewna Shimonna

Bardziej szczegółowo

MODLITWY. Autorka: Anna Młodawska (Leonette)

MODLITWY. Autorka: Anna Młodawska (Leonette) MODLITWY BLOG MOTYWACYJNY www.leonette.pl Panie, Ty wiesz o najsłodszych mych wspomnieniach, Panie, Ty wiesz o największych mych marzeniach, Panie, Ty wiesz czego dzisiaj tak żałuję, Panie, Ty wiesz czego

Bardziej szczegółowo

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem!

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem! Proszę bardzo!...książka z przesłaniem! Przesłanie, które daje odpowiedź na pytanie co ja tu właściwie robię? Przesłanie, które odpowie na wszystkie twoje pytania i wątpliwości. Z tej książki dowiesz się,

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni Biblia dla Dzieci przedstawia Kobieta Przy Studni Autor: Edward Hughes Ilustracje: Lazarus Redakcja: Ruth Klassen Tłumaczenie: Joanna Kowalska Druk i oprawa: Bible for Children www.m1914.org 2014 Bible

Bardziej szczegółowo

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Jako mała dziewczynka miałam wiele marzeń. Chciałam pomagać innym ludziom. Szczególnie starzy, samotni

Bardziej szczegółowo

Propozycje śpiewów na Rekolekcje Oazowe stopnia podstawowego

Propozycje śpiewów na Rekolekcje Oazowe stopnia podstawowego Propozycje śpiewów na Rekolekcje Oazowe stopnia podstawowego Wersja robocza 1999 Diakonia Muzyczna Ruchu Światło Życie Archidiecezji Warszawskiej i Diecezji Warszawsko Praskiej Objaśnienia: Pd: Piosenka

Bardziej szczegółowo

W obecnej chwili w schronisku znajdują same psy, ale można oddać pod opiekę również inne zwierzęta, które czekają na nowy dom.

W obecnej chwili w schronisku znajdują same psy, ale można oddać pod opiekę również inne zwierzęta, które czekają na nowy dom. W obecnej chwili w schronisku znajdują same psy, ale można oddać pod opiekę również inne zwierzęta, które czekają na nowy dom. Mogą to być koty: Gdyby również zaszła taka potrzeba zaopiekowalibyśmy się

Bardziej szczegółowo

20 Kiedy bowiem byliście. niewolnikami grzechu, byliście wolni od służby sprawiedliwości.

20 Kiedy bowiem byliście. niewolnikami grzechu, byliście wolni od służby sprawiedliwości. Lectio Divina Rz 6,15-23 1. Czytanie Prowadzący: wezwijmy Ducha św.: Przybądź Duchu Święty... - weźmy do ręki Pismo św.. - Słuchając jak w Kościele śledźmy tekst, aby usłyszeć, co chce nam dzisiaj Jezus

Bardziej szczegółowo

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka 1 Bóg Ojciec kocha każdego człowieka Bóg kocha mnie, takiego jakim jestem. Raduje się każdym moim gestem. Alleluja Boża radość mnie rozpiera, uuuu (słowa piosenki religijnej) SŁOWA KLUCZE Bóg Ojciec Bóg

Bardziej szczegółowo

Finn wygląda na posmutniałego. Zabiera Jake owi list i wącha go. Finn A niech go - ten Cynamonek!

Finn wygląda na posmutniałego. Zabiera Jake owi list i wącha go. Finn A niech go - ten Cynamonek! wewnątrz - salon w domku na drzewie dzień Pod drzwiami do salonu pojawia się list. szybko go chwyta. Odwraca kopertę, na której napisane jest:. Ooo, poczta!, to do Ciebie! rzuca list przez ramię. majestatycznie

Bardziej szczegółowo

Najczęściej o modlitwie Jezusa pisze ewangelista Łukasz. Najwięcej tekstów Chrystusowej modlitwy podaje Jan.

Najczęściej o modlitwie Jezusa pisze ewangelista Łukasz. Najwięcej tekstów Chrystusowej modlitwy podaje Jan. "Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów». Łk 11,1 Najczęściej o modlitwie Jezusa

Bardziej szczegółowo

Ewangelia Jana 3:16-19

Ewangelia Jana 3:16-19 1. POTRZEBA ŁASKI "(16) Bóg bowiem tak bardzo ukochał świat, że dał swego Jedynego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. (17) Bóg nie posłał swego Syna na świat, aby

Bardziej szczegółowo

Drogi Doktorze! Drogi Doktorze!

Drogi Doktorze! Drogi Doktorze! Warszawa, 22 maja 1999 Nazywam się Łucja Kowalska i mam 9 lat. Piszę do Pana, ponieważ słyszałam o Panu na lekcjach języka polskiego. Pani powiedziała nam, że był Pan przyjacielem dzieci i dbał o nasze

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie

Bardziej szczegółowo

2 NIEDZIELA PO NARODZENIU PAŃSKIM

2 NIEDZIELA PO NARODZENIU PAŃSKIM 2 NIEDZIELA PO NARODZENIU PAŃSKIM PIERWSZE CZYTANIE Syr 24, 1-2. 8-12 Mądrość Boża mieszka w Jego ludzie Czytanie z Księgi Syracydesa. Mądrość wychwala sama siebie, chlubi się pośród swego ludu. Otwiera

Bardziej szczegółowo

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA Tekst biblijny: Dz. Ap. 16,19 36 Tekst pamięciowy: Dz. Ap. 16,31 ( ) Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom. Bóg chce, abyś uwierzył w Jego Syna, Jezusa

Bardziej szczegółowo

Niniejszy tekst jest własnością intelektualną autora. W celu jego wykorzystania należy się z nim skontaktować: emilia_moniuszko@poczta.onet.

Niniejszy tekst jest własnością intelektualną autora. W celu jego wykorzystania należy się z nim skontaktować: emilia_moniuszko@poczta.onet. Niniejszy tekst jest własnością intelektualną autora. W celu jego wykorzystania należy się z nim skontaktować: emilia_moniuszko@poczta.onet.pl Scenariusz do przedstawienia interaktywnego dla dzieci pt.:

Bardziej szczegółowo

Ten zbiór dedykujemy rodzinie i przyjaciołom.

Ten zbiór dedykujemy rodzinie i przyjaciołom. W rodzinie wszystko się mieści Miłość i przyjaźń zawiera Rodzina wszystko oddaje Jak przyjaźń drzwi otwiera. Ten zbiór dedykujemy rodzinie i przyjaciołom. 1 Opracowanie: Anna Polachowska Korekta: Anna

Bardziej szczegółowo

BIG DAY. Teksty do utworów z albumu: www.bigday.pl

BIG DAY. Teksty do utworów z albumu: www.bigday.pl BIG DAY Teksty do utworów z albumu: 6 Wszelkie prawa zastrzeżone ZAIKS/BIEM 2002/2003 www.bigday.pl Jedyna taka noc Taka noc jest tylko raz Właśnie dzisiaj obok nas Możesz być tą jedną z gwiazd Możesz

Bardziej szczegółowo

Pomyślności i radości, Szczęścia w kartach i miłości, W dzień słoneczny i po zmroku Chcę Ci życzyć w Nowym Roku.

Pomyślności i radości, Szczęścia w kartach i miłości, W dzień słoneczny i po zmroku Chcę Ci życzyć w Nowym Roku. Nowy rok Nowy Rok Pomyślności i radości, Szczęścia w kartach i miłości, W dzień słoneczny i po zmroku Chcę Ci życzyć w Nowym Roku. Huczą petardy i gra muzyka, Stary rok mija, za las umyka, Cóż w tym dziwnego,

Bardziej szczegółowo

Srebrny grosz Na motywach baśni Hansa Christiana. Andersena

Srebrny grosz Na motywach baśni Hansa Christiana. Andersena Dorota Dankowska Srebrny grosz Na motywach baśni Hansa Christiana. Andersena WYSTĘPUJĄ:, GROSZ 1 GROSZ 2 MONETA 1 MONETA 2 MONETA 3 MONETA 4 MONETA 5 MĘŻCZYZNA 1 MĘŻCZYZNA 2 KOBIETA 1 STARUSZKA PIEKARZ

Bardziej szczegółowo

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina...

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina... 1 Budzik dzwonił coraz głośniej i głośniej, a słońce jakby za wszelką cenę chciało się wedrzeć do mojego pokoju. Niedali mi spać już dłużej;wstałam. Wtedy właśnie uswiadomiłam sobie, że jest dzień 11 listopada

Bardziej szczegółowo

Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci!

Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci! W samo południe 14 Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci! przed czytaniem 1. W internecie można znaleźć wiele rzeczy. W internecie, czyli właściwie gdzie? Opracujcie hasło INTERNET na podstawie własnych skojarzeń

Bardziej szczegółowo

Droga Krzyżowa STACJA

Droga Krzyżowa STACJA Kogo wybierasz? Jezusa, czy Barabasza? Kogo w życiu wybierasz? Oto nadszedł ten moment, który może kiedyś w życiu pominąłeś Łatwiej jest przecież nie opowiadać się za żadnym życiem. Łatwiej jest egzystować,

Bardziej szczegółowo

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne historie. Tą osobą jest Maryja, mama Pana Jezusa. Maryja opowiada

Bardziej szczegółowo

Katecheza 8 Grupa 1 Grupa 3

Katecheza 8 Grupa 1 Grupa 3 Katecheza 8 Grupa 1 Kazanie do ptaków i posłuszeństwo stworzeń Święty ojciec Franciszek podążał doliną Spoletańską. Przybliżył się do pewnego miejsca blisko Bevagna, w którym zgromadziła się wielka chmara

Bardziej szczegółowo

Filip idzie do dentysty. 1 Proszę aapisać pytania do tekstu Samir jest przeziębiony.

Filip idzie do dentysty. 1 Proszę aapisać pytania do tekstu Samir jest przeziębiony. 114 Lekcja 12 Tak ubrany wychodzi na ulicę. Rezultat jest taki, że Samir jest przeziębiony. Ma katar, kaszel i temperaturę. Musi teraz szybko iść do lekarza. Lekarz bada Samira, daje receptę i to, co Samir

Bardziej szczegółowo

Czy Matka Boska, może do nas przemawiać?

Czy Matka Boska, może do nas przemawiać? Czy Matka Boska, może do nas przemawiać? Jan Paweł, 23.06.2016 11:06 Jedną z osób która nie ma najmniejszych co do tego wątpliwości, jest Chorwatka Miriam, która od 24 czerwca 1981 roku spotyka się z Matką

Bardziej szczegółowo

Pultusk24 Walentynkowe wiersze

Pultusk24 Walentynkowe wiersze Walentynka nr 1 To nasze pierwsze Walentynki po ślubie, a ja to święto niesłychanie lubię. W dniu zakochanych 14 lutego Zdarzyć się może coś wyjątkowego. Składam Ci więc Mężu z serca wprost życzenia, by

Bardziej szczegółowo

TOTUS TUUS Cały twój

TOTUS TUUS Cały twój TOTUS TUUS Cały twój Przecież niecały umieram. To, co we mnie niezniszczalne, trwa Tryptyk rzymski W swoim właściwym i pełnym kształcie miłosierdzie objawia się jako dowartościowywanie, jako podnoszenie

Bardziej szczegółowo

WYZWANIA EDUKACYJNE EDUKACJA DLA KAŻDEGO PORADY MAŁEJ EWUNI DUŻEJ EWIE. Dziecko jest mądrzejsze niż myślisz. Ewa Danuta Białek

WYZWANIA EDUKACYJNE EDUKACJA DLA KAŻDEGO PORADY MAŁEJ EWUNI DUŻEJ EWIE. Dziecko jest mądrzejsze niż myślisz. Ewa Danuta Białek 1 WYZWANIA EDUKACYJNE EDUKACJA DLA KAŻDEGO SZTUKA ŻYCIA W ŚWIECIE PORADY MAŁEJ EWUNI DUŻEJ EWIE Dziecko jest mądrzejsze niż myślisz Ewa Danuta Białek 1 2 Ewa Danuta Białek PORADY MAŁEJ EWUNI DUŻEJ EWIE

Bardziej szczegółowo

DZIESIĘĆ jakże nowoczesnych PRZYKAZAŃ

DZIESIĘĆ jakże nowoczesnych PRZYKAZAŃ Patryk Rutkowski DZIESIĘĆ jakże nowoczesnych PRZYKAZAŃ Problem z Dekalogiem Znacznej części katolików, zwłaszcza tej która odwiedza Kościół jedynie przy okazji większych uroczystości, wydaje się, że chrześcijaństwo

Bardziej szczegółowo

JEAN GUITTON (1901-1995) Daj mi, Boże, pokój, pogodę ducha i radość

JEAN GUITTON (1901-1995) Daj mi, Boże, pokój, pogodę ducha i radość Niech będą błogosławione wszystkie drogi, Proste, krzywe i dookolne, Jeżeli prowadzą do Ciebie, Albowiem moja dusza bardziej tęskni za Tobą, Niż tęsknią nocni stróże, pokryci rosą, Za wschodzącym słońcem.

Bardziej szczegółowo

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków,

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, którzy twierdzą, że właściwie w ogóle nie rozmawiają ze swoimi dziećmi, odkąd skończyły osiem czy dziewięć lat. To może wyjaśniać, dlaczego przesiadują

Bardziej szczegółowo

Scenariusz widowiska scenicznego Zdrowo żyj Dzieci 5 6 letnie

Scenariusz widowiska scenicznego Zdrowo żyj Dzieci 5 6 letnie Scenariusz widowiska scenicznego Zdrowo żyj Dzieci 5 6 letnie Teksty narratora i słowa piosenek Ewy Knap Choreografia Małgorzata Piotrowicz W widowisku wykorzystano muzykę zespołu ABBA Samorządowe Przedszkole

Bardziej szczegółowo

Miłosne Wierszyki. Noc nauczyła mnie marzyć. Gwiazdy miłością darzyć. Deszcz nauczył mnie szlochać A ty nauczyłeś mnie kochać!

Miłosne Wierszyki. Noc nauczyła mnie marzyć. Gwiazdy miłością darzyć. Deszcz nauczył mnie szlochać A ty nauczyłeś mnie kochać! Miłosne Wierszyki Noc nauczyła mnie marzyć. Gwiazdy miłością darzyć. Deszcz nauczył mnie szlochać A ty nauczyłeś mnie kochać! Miłość jedyna jest Miłość nie zna końca Miłość cierpliwa jest zawsze ufająca

Bardziej szczegółowo

Modlitwa ciągła nieustająca dopomaga do działania we wszystkim w imieniu Pana Jezusa, a wtenczas wszystkie zwroty na siebie ustają.

Modlitwa ciągła nieustająca dopomaga do działania we wszystkim w imieniu Pana Jezusa, a wtenczas wszystkie zwroty na siebie ustają. Modlitwa ciągła nieustająca dopomaga do działania we wszystkim w imieniu Pana Jezusa, a wtenczas wszystkie zwroty na siebie ustają. /Matka Celina Zapiski -17.VI.1883r./...dziecko drogie, chcę ci objaśnić...ogólną

Bardziej szczegółowo

Uratowanie Prosiaczka

Uratowanie Prosiaczka Streszczenie W czasie tego długotrwałego deszczu Krzyś siedział w domu i rozmyślał o różnych rzeczach. Każdego dnia rano wychodził z parasolem i wtykał patyczek w miejsce, do którego dochodziła woda. Któregoś

Bardziej szczegółowo

Tekst zaproszenia. Rodzice. Tekst 2 Emilia Kowal. wraz z Rodzicami z radością pragnie zaprosić

Tekst zaproszenia. Rodzice. Tekst 2 Emilia Kowal. wraz z Rodzicami z radością pragnie zaprosić Tekst zaproszenia Tekst 1 Mamy zaszczyt zaprosić Sz.P. Na uroczystość PIERWSZEGO PEŁNEGO UCZESTNICTWA WE MSZY ŚIĘTEJ Naszej córki Leny Kardas która odbędzie się dnia 5 maja 2015o godz. 9.30 w kościele

Bardziej szczegółowo

to myśli o tym co teraz robisz i co ja z Tobą

to myśli o tym co teraz robisz i co ja z Tobą DZIEŃ BEZ CIEBIE Dzień bez Ciebie Dzień bez Ciebie jakoś tak szary to brak mej części i mało widzę co istnieje najpiękniej gdy nie błyszczą Twe słowa tylko przy Tobie nie wiem czy się martwić to myśli

Bardziej szczegółowo

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Sens życia Gdy na początku dnia czynię z wiarą znak krzyża, wymawiając słowa "W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego", Bóg uświęca cały czas i przestrzeń, która otworzy

Bardziej szczegółowo

Najlepsza Pozycja Seksualna. oswieconykochanek.pl pozycjeseksualne.pl autor: Brunet

Najlepsza Pozycja Seksualna. oswieconykochanek.pl pozycjeseksualne.pl autor: Brunet Najlepsza Pozycja Seksualna oswieconykochanek.pl pozycjeseksualne.pl autor: Brunet Najlepsza pozycja seksualna. Daje zarówno tobie jak i partnerce maksymalne przeżycia. - do stosowania jeśli chcesz mieć

Bardziej szczegółowo

Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2. Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo

Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2. Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo Andrzej Graca BEZ SPINY CZYLI NIE MA CZEGO SIĘ BAĆ Andrzej Graca: Bez spiny czyli nie ma czego się bać 3 Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2

Bardziej szczegółowo

"PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA"

PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA "PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA" Maciej Rak kl.4a 1 PEWNEGO DNIA W SZKOLE NA LEKCJI MATEMATYKI: PANI: Dzieci, proszę o ciszę!!! STAŚ: Słuchajcie pani, bo jak nie, to zgłoszę wychowawczyni żeby wpisała

Bardziej szczegółowo

"Chciałem cię chronić, będąc twoim cieniem..." Pearlic. Reda 2015.

Chciałem cię chronić, będąc twoim cieniem... Pearlic. Reda 2015. CIEŃ Paulina Klecz "Chciałem cię chronić, będąc twoim cieniem..." Pearlic. Reda 2015. Projekt okładki: Łukasz Orzechowski Copyright Paulina Copyright Pearlic Klecz Wszelkie prawa do publikacji zastrzeżone.

Bardziej szczegółowo

WYCISZAMY PLANETĘ CO ROBI CZŁOWIEK STROSKANY, KIEDY NIE MOŻE WYTRZYMAĆ? TRZYMA KARABIN!

WYCISZAMY PLANETĘ CO ROBI CZŁOWIEK STROSKANY, KIEDY NIE MOŻE WYTRZYMAĆ? TRZYMA KARABIN! WYCISZAMY PLANETĘ CO ROBI CZŁOWIEK STROSKANY, KIEDY NIE MOŻE WYTRZYMAĆ? TRZYMA KARABIN! 2 CO ROBI CZŁOWIEK ULEGŁY, KIEDY NIE MOŻE WYTRZYMAĆ? RZUCA BOMBY! CO ROBI CZŁOWIEK MIŁOSIERNY, KIEDY NIE MOŻE WYTRZYMAĆ?

Bardziej szczegółowo

Co mnie łączy z Adamem? KSIĘGA RODZAJU ROZDZIAŁ 2

Co mnie łączy z Adamem? KSIĘGA RODZAJU ROZDZIAŁ 2 Co mnie łączy z Adamem? KSIĘGA RODZAJU ROZDZIAŁ 2 4 A oto dzieje nieba i ziemi podczas ich tworzenia, w dniu, kiedy PAN, Bóg, stworzył już ziemię i niebo, 5 ale na jej polach nie pojawił się jeszcze żaden

Bardziej szczegółowo

Wierszyki na wódkę. Tekst moŝe być dowolnie modyfikowany. W przypadku tekstu własnego prosimy o wpisanie w formularzu zamówienia własny.

Wierszyki na wódkę. Tekst moŝe być dowolnie modyfikowany. W przypadku tekstu własnego prosimy o wpisanie w formularzu zamówienia własny. Wierszyki na wódkę Tekst moŝe być dowolnie modyfikowany. W przypadku tekstu własnego prosimy o wpisanie w formularzu zamówienia własny. 1. Niechaj wszyscy Goście na zdrowie dziś piją, a 100 lat w szczęściu

Bardziej szczegółowo

Scenariusz ślubowania uczniów klasy pierwszej

Scenariusz ślubowania uczniów klasy pierwszej Scenariusz ślubowania uczniów klasy pierwszej Obsada: - prowadząca - Wielki Magik - pomocnicy magika (2 3 osoby) Pomoce: - 2-3 miotły - 2-3 zraszacze - 2-3 kredy - ołówek z biało-czerwoną kokardą - dyplomy

Bardziej szczegółowo

Widziały gały co brały

Widziały gały co brały Widziały gały co brały KATARZYNA JEZIERSKA-TRATKIEWICZ Widziały gały co brały Uwagi autorki i wydawnictwa Wszystkie informacje zawarte w tej książce zostały przez autorkę starannie zebrane i przygotowane

Bardziej szczegółowo

Na wódkę weselną: 1. Wódka Weselna. Niechaj wszyscy Goście na zdrowie dziś piją, a Renata i Dawid 100 lat w szczęściu żyją!!!

Na wódkę weselną: 1. Wódka Weselna. Niechaj wszyscy Goście na zdrowie dziś piją, a Renata i Dawid 100 lat w szczęściu żyją!!! Na wódkę weselną: 1. Niechaj wszyscy Goście na zdrowie dziś piją, a 100 lat w szczęściu żyją!!! 2. Toasty wznosicie za pomyślność Młodej Pary Kielich pierwszy: za Młodych szczęście Drugi: za dziecka poczęcie

Bardziej szczegółowo

Dusze czyśćowe potrzebują naszej modlitwy

Dusze czyśćowe potrzebują naszej modlitwy Dusze czyśćowe potrzebują naszej modlitwy 128. Panie mój p r z y c h o d z ę d z i ś, G C serce me skruszone przyjm. G C Skłaniam się przed świętym tronem Twym. e a D D7 Wznoszę ręce moje wzwyż, G C miłość

Bardziej szczegółowo

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych dr Renata Maciejewska Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie Struktura próby według miasta i płci Lublin Puławy Włodawa Ogółem

Bardziej szczegółowo

JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM?

JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM? JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM? wg Lucy Rooney, Robert Faricy SJ MODLITWA NA TYDZIEŃ TRZECI Uzdrowienie wewnętrzne Dzień pierwszy Przeczytaj ze zrozumieniem fragment Pisma Świętego: Łk. 4, 38-42 Wysoka gorączka

Bardziej szczegółowo

Rodzinki. Prawda: Noe wprowadził do arki po parze zwierząt, aby po wyjściu z niej zapełniły ziemię.

Rodzinki. Prawda: Noe wprowadził do arki po parze zwierząt, aby po wyjściu z niej zapełniły ziemię. Rodzinki Prawda: Bóg umieścił dzieci w rodzinie, aby rodzice troszczyli się o nie. Materiały: kolorowe rozcięte i naklejone na grubszy kartonik rodzinki zwierząt. Zwierzątka te można wykorzystać do wielu

Bardziej szczegółowo

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły.

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. SZKOŁA dla RODZICÓW Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. (...) Dzieci potrzebują tego, aby ich uczucia były akceptowane i doceniane. Kto pyta nie błądzi. Jak pomóc

Bardziej szczegółowo

HISTORIA TABITY. Służ Bogu tam, gdzie jesteś I. WSTĘP. Tekst biblijny: Dz. Ap. 9,36 41. Tekst pamięciowy: Psalm 100,2; Kol. 3,23

HISTORIA TABITY. Służ Bogu tam, gdzie jesteś I. WSTĘP. Tekst biblijny: Dz. Ap. 9,36 41. Tekst pamięciowy: Psalm 100,2; Kol. 3,23 HISTORIA TABITY Tekst biblijny: Dz. Ap. 9,36 41 Tekst pamięciowy: Psalm 100,2; Kol. 3,23 Służcie Panu z radością ( ) Cokolwiek czynicie, z duszy czyńcie jako dla Pana, a nie dla ludzi. Służ Bogu tam, gdzie

Bardziej szczegółowo

Marcin Pałasz. ilustracje Olga Reszelska

Marcin Pałasz. ilustracje Olga Reszelska Marcin Pałasz ilustracje Olga Reszelska Copyright by Marcin Pałasz Edycja Copyright by Skrzat, Kraków 2012 Redakcja: Sylwia Marszał Korekta: Agnieszka Sabak Skład: Łukasz Libiszewski Ilustracje: Olga Reszelska

Bardziej szczegółowo

NA GÓRZE PRZEMIENIENIA

NA GÓRZE PRZEMIENIENIA KS. JERZY LECH KONTKOWSKI SJ NA GÓRZE PRZEMIENIENIA Modlitewnik dla dorosłych Wydawnictwo WAM KSIĘGA MODLITW ZNAK KRZYŻA W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. MODLITWA PAŃSKA Ojcze nasz, któryś jest

Bardziej szczegółowo

STARY TESTAMENT. JÓZEF I JEGO BRACIA 11. JÓZEF I JEGO BRACIA

STARY TESTAMENT. JÓZEF I JEGO BRACIA 11. JÓZEF I JEGO BRACIA JÓZEF I JEGO BRACIA 53 Jakub miał wielu synów. Było ich dwunastu. Jakub kochał wszystkich, ale najbardziej kochał Józefa. Może to dlatego, że Józef urodził się, kiedy Jakub był już stary. Józef był mądrym

Bardziej szczegółowo

Pielgrzymka,18.01. 2013. Kochana Mamo!

Pielgrzymka,18.01. 2013. Kochana Mamo! Pielgrzymka,18.01. 2013 Kochana Mamo! Na początku mego listu chciałbym Ci podziękować za wiedzę, którą mi przekazałaś. Wiedza ta jest niesamowita i wielka. Cudownie ją opanowałem i staram się ją dobrze

Bardziej szczegółowo

Konspekt szkółki niedzielnej

Konspekt szkółki niedzielnej Główna myśl: Pan Bóg wszystko stworzył Konspekt szkółki niedzielnej 3. NIEDZIELA PO WIELKANOCY Jubilate Tekst: 1 Księga Mojżeszowa 1,1-4,26-31;2,1-4 Stworzenie świata i człowieka Wiersz przewodni: 1 Księga

Bardziej szczegółowo

4. po Wielkanocy CANTATE

4. po Wielkanocy CANTATE Centrum Misji i Ewangelizacji / www.cme.org.pl 4. po Wielkanocy CANTATE Główna myśl: Wysławiaj Boga! Wiersz przewodni: Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi. Mt 11,25a Fragment biblijny: Jezus wysławia

Bardziej szczegółowo

Scenariusz przedstawienia pt. Jesteśmy czyści i zdrowi.

Scenariusz przedstawienia pt. Jesteśmy czyści i zdrowi. Scenariusz przedstawienia pt. Jesteśmy czyści i zdrowi. 25.02.2014 18:41 Scenariusz przestawienia pt.: Jesteśmy czyści i zdrowi Cele: Kształtowanie umiejętności dbania o własne zdrowie i bezpieczeństwo

Bardziej szczegółowo

Istotą naszego powołania jest tak całkowite oddanie się Bogu, byśmy byli jego ślepym narzędziem do wszystkiego, do czego tylko Bóg nas zechce użyć.

Istotą naszego powołania jest tak całkowite oddanie się Bogu, byśmy byli jego ślepym narzędziem do wszystkiego, do czego tylko Bóg nas zechce użyć. o. Walerian Porankiewicz Istotą naszego powołania jest tak całkowite oddanie się Bogu, byśmy byli jego ślepym narzędziem do wszystkiego, do czego tylko Bóg nas zechce użyć. To całkowite oddanie się Bogu

Bardziej szczegółowo

Chrześcijanie są jak drzewa

Chrześcijanie są jak drzewa Chrześcijanie są jak drzewa Księga Rodzaju 2:18-24 Potem rzekł Pan Bóg: Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam. Uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego. Utworzył więc Pan Bóg z ziemi wszelkie dzikie

Bardziej szczegółowo

1 Ojcostwo na co dzień. Czyli czego dziecko potrzebuje od ojca Krzysztof Pilch

1 Ojcostwo na co dzień. Czyli czego dziecko potrzebuje od ojca Krzysztof Pilch 1 2 Spis treści Wstęp......6 Rozdział I: Co wpływa na to, jakim jesteś ojcem?...... 8 Twoje korzenie......8 Stereotypy.... 10 1. Dziecku do prawidłowego rozwoju wystarczy matka.... 11 2. Wychowanie to

Bardziej szczegółowo

METODA MEDYTACJI IGNACJAŃSKIEJ

METODA MEDYTACJI IGNACJAŃSKIEJ METODA MEDYTACJI IGNACJAŃSKIEJ Zaczynamy rekolekcje ignacjańskie, inaczej mówiąc Ćwiczenia Duchowne, wg metody św. Ignacego. Ćwiczenia duchowne, jak mówi św. Ignacy to: wszelki sposób odprawiania rachunku

Bardziej szczegółowo

Copyright by Anna Mikler-Chwastek & e-bookowo Projekt okładki: e-bookowo ISBN 978-83-7859-077-4

Copyright by Anna Mikler-Chwastek & e-bookowo Projekt okładki: e-bookowo ISBN 978-83-7859-077-4 Anna Mikler-Chwastek D UDEK I LODZIA Copyright by Anna Mikler-Chwastek & e-bookowo Projekt okładki: e-bookowo ISBN 978-83-7859-077-4 Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo Kontakt: wydawnictwo@e-bookowo.pl

Bardziej szczegółowo

Dzieci 6-letnie. Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw

Dzieci 6-letnie. Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw Dzieci 6-letnie Temat: RADOŚĆ I SMUTEK PRAWEM DZIECKA Cele ogólne: Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw Cele szczegółowe: DZIECKO: poznaje prawo do radości i smutku potrafi

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Cuda Pana Jezusa

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Cuda Pana Jezusa Biblia dla Dzieci przedstawia Cuda Pana Jezusa Autor: Edward Hughes Ilustracje: Byron Unger; Lazarus Redakcja: E. Frischbutter; Sarah S. Tłumaczenie: Katarzyna Gablewska Druk i oprawa: Bible for Children

Bardziej szczegółowo

KRÓTKI KATECHIZM DZIECKA PRZYGOTOWUJĄCEGO SIĘ DO PIERWSZEJ SPOWIEDZI I KOMUNII ŚWIĘTEJ

KRÓTKI KATECHIZM DZIECKA PRZYGOTOWUJĄCEGO SIĘ DO PIERWSZEJ SPOWIEDZI I KOMUNII ŚWIĘTEJ KRÓTKI KATECHIZM DZIECKA PRZYGOTOWUJĄCEGO SIĘ Materiały wykorzystywane w przygotowywaniu dziecka do I Spowiedzi i Komunii świętej w Parafii Alwernia DO PIERWSZEJ SPOWIEDZI I KOMUNII ŚWIĘTEJ KRÓTKI KATECHIZM

Bardziej szczegółowo

Jezus do Ludzkości. Modlitwy Litanii (1-6) przekazane przez Jezusa Marii od Miłosierdzia Bożego

Jezus do Ludzkości. Modlitwy Litanii (1-6) przekazane przez Jezusa Marii od Miłosierdzia Bożego Jezus do Ludzkości Modlitwy Litanii (1-6) przekazane przez Jezusa Marii od Miłosierdzia Bożego źródło: www.thewarningsecondcoming.com tłumaczenie: www.armiajezusachrystusa.pl Modlitwa Litanii 1 Ochrona

Bardziej szczegółowo

pójdziemy do kina Gimnazjum kl. I, Temat 57

pójdziemy do kina Gimnazjum kl. I, Temat 57 pójdziemy do kina pragnę sprawić Ci radość kupię kwiaty chcę być z Tobą ofiaruję prezent dobrze jest być razem przygotuję dobre jedzenie przyjaźń z Tobą jest dla mnie ważna Grupa 1 Przeczytaj poniższy

Bardziej szczegółowo

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 )

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) Klient: Dzień dobry panu! Pracownik: Dzień dobry! W czym mogę pomóc? Klient: Pierwsza sprawa: jestem Włochem i nie zawsze jestem pewny, czy wszystko

Bardziej szczegółowo

JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM?

JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM? JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM? wg Lucy Rooney, Robert Faricy SJ MODLITWA NA TYDZIEŃ SZÓSTY Wejście w radość Zmartwychwstania Jezusa Dzień pierwszy Przeczytaj ze zrozumieniem fragment Pisma Świętego: Łk 24, 1-12

Bardziej szczegółowo

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD K A T A R Z Y N A O R K I S Z S T O W A R Z Y S Z E N I E N A R Z E C Z D Z I E C I Z N A D P O B U D L I W O Ś C I Ą P S Y C H O R U C H O W Ą Moment narodzenia

Bardziej szczegółowo

Uprzejmie prosimy o podanie źródła i autorów w razie cytowania.

Uprzejmie prosimy o podanie źródła i autorów w razie cytowania. Tytuł: Marzenie Franka Kupki Tekst: Anna Cwojdzińska Ilustracje: Aleksandra Bugajewska Wydanie I, lipiec 2012 Text copyright Anna Cwojdzińska Illustration copyright Aleksandra Bugajewska Uprzejmie prosimy

Bardziej szczegółowo