Rok XVII ISSN

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Rok XVII ISSN 1509 6343"

Transkrypt

1 nr 3(64) 2013 P I S M O B I B L I O T E K I R A C Z Y Ń S K I C H Rok XVII ISSN Uroczyste otwarcie nowego gmachu Biblioteki Raczyńskich Otwarcie nowej Biblioteki dla publiczności nastąpiło w dniu 29 czerwca 2013 roku o godzinie 12. Do tej uroczystości przygotowywaliśmy się wspólnie z Urzędem Miasta Poznania z radością i satysfakcją z osiągniętego sukcesu. Zaoferowaliśmy bowiem społeczności naszego miasta bibliotekę nowoczesną na europejskim poziomie, a Alejom Marcinkowskiego znakomity akcent architektoniczny. Prezydent RP Bronisław Komorowski W uroczystości otwarcia uczestniczyły władze Województwa Wielkopolskiego i Miasta Poznania oraz liczni reprezentanci środowiska kultury, nauki, oświaty i biznesu naszego miasta. Niezwykle ważnym wydarzeniem dla Poznania i Biblioteki Raczyńskich była obecność Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego, który w towarzystwie Prezydenta Miasta Poznania Ryszarda Grobelnego, Uroczyste przecięcia wstęgi: od lewej dyrektor W. Spaleniak, W. Raczyńska-Rey, wiceminister M. Smoleń, Prezydent RP B. Komorowski, prezydent R. Grobelny Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Moniki Smoleń, Wiridiany Raczyńskiej-Rey (praprawnuczki fundatora Biblioteki Edwarda hrabiego Raczyńskiego) i Dyrektora Biblioteki Raczyńskich dokonał aktu otwarcia Biblioteki. Chwilę przedtem Pan Prezydent Bronisław Komorowski odsłonił tablicę poświęconą Edwardowi hr. Raczyńskiemu umieszczoną na frontonie zabytkowego budynku Biblioteki z inicjatywy Fundacji Rozwoju Miasta Poznania. Po okolicznościowych przemówieniach i przecięciu wstęgi, Pan Prezydent Rzeczypospolitej wraz z gośćmi zwiedzili wystawę Księgi i sztuka. Dziedzictwo po Edwardzie i Atanazym Raczyńskich, prezentującą rękopiśmienne i drukowane zabytki piśmiennictwa ze zbiorów specjalnych Biblioteki Raczyńskich oraz akwarele, rysunki i obrazy pochodzące z kolekcji Atanazego Raczyńskiego (zasób Muzeum Narodowego w Poznaniu). Uroczystość otwarcia była też okazją uhonorowania osób zasłużonych dla Biblioteki dyplomem Amicus Bibliothecae Raczynscianae. Otrzymali je panowie: Tadeusz Boniecki, Tadeusz Panowicz i prof. Jacek Wiesiołowski. Po zakończeniu oficjalnej części uroczystości wszyscy goście z dużym zainteresowaniem zwiedzili nowy gmach Biblioteki. A od godziny 16 udostępniono go wszystkim zainteresowanym mieszkańcom Poznania. Wojciech Spaleniak Dyrektor Biblioteki Raczyńskich Przeprowadzka z niewielką pomocą poznaniaków Najpierw nieco nostalgicznie 14 czerwca filologia polska UAM pożegnała wszystkie już opróżnione pomieszczenia biblioteki przy Świętym Marcinie 65. Studenci i wykładowcy zebrali się, by uczcić godziny spędzone w czytelni, oczekiwanie na realizację rewersów, poczuć jeszcze raz skrzypienie desek pod nogami. Filolodzy zaprezentowali świetne cztery prezentacje multimedialne, opowieści o tym gmachu. Były to: Atlantyda Jerzego Borowczyka, Leksykon miejsca Hamerskiego, Piszczorowicza, Rybarczyka, Śmierć galaktyki biblioteka (muza) Jędrzeja Krystka i Umbra et lux Adriana Pilarskiego. Potem było już tylko głośniej. Konkurs slamerów i recytatorów, a przed północą koncert Bajzla. Rozstanie było chyba trudne, ponieważ jeszcze czas jakiś grupa uczestników trwała przed budynkiem. Przy okazji tego wspomnienia muszę serdecznie podziękować wszystkim dokończenie na s. 3

2 Głosy w czytelni Modernizacja często powoduje, że na pożegnania nie ma czasu, albo nie ma ochoty. Stare (a więc też jeszcze pamiętające zbyt wiele, obrosłe w skojarzenia, w jakąś tam politykę) miejsca opuszczane są po cichu, z ustalonym celem przejścia do nowego, lepszego, praktyczniejszego etc. Nie sposób dyskutować z emocjami, które towarzyszą modernizacji byłoby to karkołomne i raczej niesłuszne. Warto jednak upominać się o historie prywatne te, dzięki którym później powstają biograficzne linie zbiegające się Podczas Głosów w czytelni wystąpił Bajzel w tu i teraz, w jakąś tam osobność choć przecież wyrastającą nierzadko z miejsc powszechnych. Warto doceniać pamięć. Dlatego właśnie 14 czerwca grupa wiernych czytelników, którzy przez wiele lat bywali w czytelni przy ul. Święty Marcin (w Raczkach), postanowiła pożegnać gmach biblioteki. Plan nie był może skomplikowany, ale emocje silne. Przekonanie o tym, że należy jeszcze pospacerować po piętrach, zajrzeć tam, gdzie nie było dotąd okazji (bo przepisy, bo nieodłączna tajemnica wszelkich bibliotek, bo wreszcie respekt), że trzeba usiąść przy stole z metalową lampką i zobaczyć się w tych przestrzeniach retrospektywnie, było determinujące i pobudzające fantazję. Wobec tego zrodził się pomysł podstawowy niech zabrzmią głosy w czytelni. W miejscu, gdzie szum był normą, a skrzypienie podłogi mantrą, gdzie ruch myśli powodował twórcze napięcie, gdzie nie było można przemówić pełnym głosem (bo mówiły teksty), zachciało się muzyki. Muzyki na pożegnanie, muzyki z wdzięczności, muzyki też takiej, która zawierałaby te rozmaite pomyłki, szczeniactwa, miłości, odkrycia, arogancje i niespełnione nadzieje bo to wszystko czytelnicy przynosili ze sobą przez lata do czytelni przy Św. Marcinie. Dzień pożegnania zaczął się od warsztatów dla licealistów, a w przerwach były projekcje filmów o bibliotece ( Atlantyda ). Materiały przygotowali pracownicy i studenci z Instytutu Filologii Polskiej (ci bowiem ukochali to miejsce szczególnie). Młodzież zwiedzała gmach pod przewodnictwem wspaniałych bibliotekarzy każdy zakamarek został skomentowany, przy każdym nasuwała się jakaś anegdota, pojawiało się wspomnienie. W krótkim czasie przestrzeń wypełniła się opowieściami, cieniami dziwnych czytelników (tych ze wspomnień), a także prawdziwymi miłośnikami miejsca, którzy postanowili jeszcze raz odwiedzić ten sędziwy budynek. Potem przyszedł czas na warsztaty studenckie recytatorskie i slamerskie. To połączenie miało zagwarantować silne brzmienie głosów w czytelni. Recytatorzy przygotowywali utwory wybranych przez siebie autorów, a slamerzy własne teksty (warsztaty prowadzili: Marcin Bosak, Włodzimierz Ignasiński, Dawid Koteja i Łukasz Gamrot). Głosy się budziły, ustawiały, zaczynały oswajać przestrzeń, w której niby zawsze były obecne, ale jednak w innej roli. Ktoś zauważył, że studentów mogło być więcej, że nie dopisali. Ktoś inny jednak ripostował, że pożegnanie celebrują raczej nieco starsi, a więc też ci, którzy w piątek pracują, albo nie dowiedzieli się o tych wydarzeniach. Pożegnanie bowiem miało (mimo mediów) charakter półprywatny, zindywidualizowany. Studenci zorganizowali również aukcję przedmiotów charakterystycznych. Chętni kupowali zwłaszcza słynne trzeszczące klepki czytelnianego parkietu, a także szufladki katalogowe, dziwne już metaforyczne przedmioty, które potrafią wywoływać ducha. Są bezcenne, a jednak pozwoliły na zebranie pieniędzy. Bardzo to ważne, ponieważ ci sami studenci postanowili wydać fundusze z aukcji na książki, a te przekazać do nowej biblioteki. Bycie czytelnikiem to przecież zobowiązanie. Po południu (gdy już na elewacji ukazało się płótno z ogłoszeniem o zmaganiach recytatorów i slamerów) zaczęli się schodzić nowi goście. Zestawienie w jednym konkursie tradycyjnych prezentacji z nowoczesnymi i spontanicznymi improwizacjami wydawało się niektórym zbyt radykalne. Gdy się okazało, że w parach stanęli recytator i slamer, to już w ogóle eksperyment stał się podejrzany. Wszystkie wątpliwości jednak rozwiał przebieg konkursu. Od razu bowiem się okazało, że teksty głosy w czytelni potrafią wzmocnić wzajemny szacunek tych, którzy ze sobą rywalizowali. System oceny nie był może pozbawiony mankamentów, ale publiczność głosowała z zaangażowaniem, dyskutowała o tekstach mocnych, świetnych, zbyt ostrych, ale też jałowych (choć takie zdarzały się rzadko). Na scenie w rogu czytelni przez kilka godzin trwało święto słowa mówionego z siłą rosnących emocji to zdarzenie z pewnością wywołało chichot Raczków (od mrocznych magazynów po tajemne poddasze). Wieczorem pojawił się Bajzel i zrobiło się jeszcze głośniej. Czytelnicy wciąż trwali w przestrzeni czytelni (jedni barwni, radośni, inni zmęczeni i zasępieni), słuchali, tańczyli (sic!), dyskutowali przy plakatach ( słowo-pusto-stany wystawa przygotowana przez studentów filologii polskiej) lub przy katalogowych szufladkach (też już pustych). Wszyscy rozeszli się około dwudziestej trzeciej. Pogaszone zostały światła, wyniesione śmieci, pozamykane sale, ale gmach jeszcze przez jakiś czas tętnił życiem. W zrekonstruowanym tego dnia bufecie wciąż słychać było strzępy rozmów o pierwszych znajomościach, o ważnych tekstach przeczytanych (zwłaszcza) jesienią lub zimą w czytelni, o frapującej rurze na rewersy, która się jednak skończyła (zwyczajnie, w magazynie) Tak to właśnie miało być niemal intymnie, inaczej, ale wciąż w tych pomieszczeniach, w tej czytelni. 14 czerwca (w piątek) pożegnaliśmy gmach biblioteki przy Świętym Marcinie. Bardzo dziękujemy za pozwolenie na głosy w czytelni. Były to dźwięki, które świadczą o wadze pamięci. Nikt bowiem nie dyskutuje z koniecznością modernizacji (sami jej ulegliśmy, lub ją inicjujemy), ale warto było przez jeden dzień krzątać się po starej bibliotece, pożegnać się i ostrożnie (choć pewnie tym razem inaczej) zamknąć drzwi. Krzysztof Skibski Ekslibris 2013 im. K. Raczaka I nagroda w konkursie dla Mauricio Schvarzmana za Exlibris Pablo Al To Stein 2 WINIETA 2013 nr 3

3 Przeprowadzka z niewielką pomocą poznaniaków dokończenie ze s. 1 koleżankom i kolegom, którzy zaangażowali się w pomoc przy przygotowaniu imprezy i w jej realizację, zwłaszcza oprowadzanie wycieczek: Eli i Staszkowi Andrzejewskim, Barbarze Siejnej-Matysiak, Eugenii Frydrychowicz-Mansfeld, Szymonowi Malczewskiemu, Józefowi Wiśniewskiemu, wszystkim wspaniałym świętomarcińskim paniom. Nadszedł dzień uroczystego otwarcia nowego gmachu Biblioteki Raczyńskich, Wśród przenoszących książki był też Piotr Reiss dzień 29 czerwca. Opis głównych uroczystości znajdziesz, Drogi Czytelniku, na stronie 1. Skupię się więc na akcji ostatecznego, publicznego rozstania ze starym gmachem, przenoszenia ostatnich książek do nowego budynku przez wezwanych do pomocy poznaniaków. Na dwa tygodnie front naszego zabytkowego gmachu z kolumnadą przyozdobiła siatka z wizerunkiem wnętrza nowego budynku, stwarzając wrażenie wzajemnego przenikania i tym samym zapowiadając, że będzie się działo... Biuro Promocji Miasta ogłosiło na swych stronach internetowych i na Facebooku: Tworząc wielki łańcuch osób między filią Biblioteki Raczyńskich przy ulicy Święty Marcin 65 a nowym skrzydłem biblioteki przy placu Wolności przeprowadzimy bibliotekę wspólnymi siłami i w symbolicznym geście przekazywania sobie książek z rąk do rąk uczcimy wieloletnią działalność filii na Świętym Marcinie. W ten sposób powitamy też unowocześnioną siedzibę Biblioteki Raczyńskich przy Alejach Marcinkowskiego. Do włączenia się w akcje towarzyszące otwarciu nowego gmachu Biblioteki poznaniacy zachęcani byli również ulotkami i citylightami przy przystankach tramwajowych, na których dominowały cytaty z najbardziej popularnych powieści. W dniu akcji na placu Wolności i przed starym gmachem Biblioteki rozdawane były dla przenoszących pamiątkowe koszulki z hasłem 29 czerwca razem przeprowadzamy Bibliotekę Raczyńskich i z cytatem z Jonathana Carrolla: To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia. Pamiątkowych koszulek starczyło tylko dla 500 osób. Organizatorzy nie spodziewali się tak ogromnego zainteresowania. Książki były opakowane w papier pakowy, po to, aby podawanie ich szło płynnie, by ich przeglądanie nie wstrzymywało akcji. Akcja wystartowała o godzinie 15. W ogonku wijącym się od punktu startowego, czyli Biblioteki Raczyńskich przy Świętym Marcinie 65, do nowego gmachu stali emeryci, nastolatkowie, całe rodziny również z małymi dziećmi, którym pamiątkowe koszulki sięgały do kolan, do ziemi były zachwycone. Wolontariusz, który jeździł wzdłuż książkowego łańcuszka zagrzewał poznaniaków do boju: Pełna mobilizacja! Książki już idą! Ludzie stali obok siebie wzdłuż trasy na chodniku. Przed każdym przejściem dla pieszych czekali wolontariusze i podawane przez poznaniaków książki układali na małych wózeczkach, na których przewożone były one na drugą stronę, gdy zapalało się zielone światło. Przyszli miejscy radni: był profesor Antoni Szczuciński, Wojciech Wośkowiak, Krzysztof Grzybowski, Jan Chudobiecki, radna Joanna Frankiewicz, a władzę wykonawczą reprezentowali prezydent Ryszard Grobelny i wiceprezydent Dariusz Jaworski. Była grupa rekonstrukcyjna w mundurach 57. Pułku Piechoty Wielkopolskiej Karola II Króla Rumunii. Przyszli też pomagać ludzie kultury, m.in. Olcha Sikorska, Andrzej Maleszka, członkowie zespołu Audiofeels, dziennikarze oraz sportowcy Piotr Reiss i Bartosz Bosacki. Rytm pracy nadawali bębniarze. Na Alejach Marcinkowskiego można było zobaczyć tworzenie pomnika Edwarda Raczyńskiego drugą część wędrującego spektaklu, przygotowanego przez Interdyscyplinarną Grupę Teatralną Asocjacja 2006 działającą przy Uniwersytecie Artystycznym. Po przeniesieniu ostatniej paczki książek, która triumfalnie wędrowała przez wyciągnięte ręce aż do wnętrza gmachu, gdy dyrektor Wojciech Spaleniak odebrał ją z rąk prezydenta Ryszarda Grobelnego, rozległ się głos finis coronat opus koniec wieńczy dzieło tak dyrektor podsumował akcję, po czym podziękował wszystkim za udział i zaprosił na zwiedzanie gmachu. Wszystko rejestrowano z latającej kamery. Jeszcze wcześniej, bo między godziną 11 a 15, było można przysiąść i poczytać wśród bibliotecznych regałów w pięciu punktach w centrum Poznania, gdzie powstały czytelnie na świeżym powietrzu. Akcja była pomysłem Biura Promocji Urzędu Miasta Poznania i została przezeń sfinansowana. Biuro otrzymało za to od Gazety Wyborczej aż trzy białe pyry, a w uzasadnieniu napisano: Dla Biura Promocji Miasta za burzę mózgów, która zaowocowała pomysłem wielkiej przeprowadzki Biblioteki Raczyńskich. Otwarcie jej nowego gmachu mogło być nudną, oficjalną uroczystością. Dzięki akcji Razem przeprowadzamy Bibliotekę Raczyńskich stało się nie tylko pretekstem dla poznaniaków, aby zrobić coś dla miasta. Pomijając społeczny wymiar akcji, było po prostu na co popatrzeć. Na 1200 osób, podających sobie książki z ręki do ręki, w łańcusz- Wolontariusze na szczudłach podgrzewali atmosferę ku ciągnącym się od starego gmachu placówki przy ul. Święty Marcin, do nowej siedziby przy Alejach Marcinkowskiego. Byli młodsi i starsi, były mamy z dziećmi w chustach. A kto nie był niech żałuje. Niech żałuje!!! Elżbieta Bednarek WINIETA 2013 nr 3 3

4 200 lat minęło W rocznicę śmierci księcia Józefa 19 X 2013 roku upłynęła dwusetna rocznica śmierci Józefa Poniatowskiego, naczelnego wodza wojsk Księstwa Warszawskiego i nowo mianowanego marszałka cesarstwa. Książę poległ podczas ostatnich akordów słynnej bitwy narodów pod Lipskiem. Warto może pamiętać, że w roku 2013 przypada nie tylko 200. rocznica śmierci księcia Józefa, ale też okrągła 250. rocznica jego urodzin. Książę urodził się w Wiedniu, w nocy z 6 na 7 maja 1763 roku, jako syn oficera armii austriackiej Andrzeja Poniatowskiego, młodszego brata króla Stanisława Augusta, oraz Teresy hrabiny Kinsky von Weichnitz und Tettau, damy dworu cesarzowej Marii Teresy. Narodził się więc Józef Antoni, bo takie imiona otrzymał na chrzcie, w rodzinie dość kosmopolitycznej, europejskiej oświeceniowej arystokracji. Prawdę mówiąc arystokratyczny tytuł książęcy, który zrósł się z jego imieniem i nazwiskiem bardziej niż u jakiejkolwiek innej postaci w naszych dziejach, był dość świeżej daty. Poniatowskim herbu Ciołek trudno byłoby szukać arystokratycznych antenatów w bardzo dawnych czasach. Znaczenie rodu zbudował tak naprawdę dopiero dziad naszego bohatera Stanisław Poniatowski. Dziedziczony tytuł książęcy otrzymali Poniatowscy na sejmie koronacyjnym w grudniu 1764 roku, a wkrótce, o czym mało kto pamięta, Andrzej Poniatowski otrzymał od Marii Teresy, z prawem przekazania pierworodnemu, tytuł księcia czeskiego (czeskiego pewnie dlatego, że rodzina Kinskych miała czeskie korzenie). Książę Józef stał się ulubieńcem swego stryja, króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, który opiekował się nim i wspomagał finansowo zwłaszcza po rychłej śmierci ojca w 1773 roku. Kto wie, czy ta opieka królewska i plany króla związane z bratankiem nie uratowały księcia Józefa dla polskości. Bratanek zachował zresztą do końca wdzięczność i lojalność wobec swego królewskiego stryja, co później, wobec powszechnej niechęci do króla (słusznej czy nie to inna sprawa) nie ułatwiało mu życia i działalności. Karierę wojskową przy niechętnej zgodzie stryja rozpoczął książę Józef jednak w armii austriackiej. Była to zresztą szybka kariera. W 1780 roku książę jest podporucznikiem w regimencie austriackich karabinierów, a już w 1784 roku w randze majora formuje we Lwowie polski pułk ułanów. W 1786 roku jest już podporucznikiem szwoleżerów cesarza Józefa II, a w 1788 w momencie wybuchu wojny z Turcją zostaje adiutantem cesarza. Wojna skończyła się dla księcia Józefa szybko, bo już w kwietniu 1788 roku podczas ataku na twierdzę Šabac zostaje ciężko ranny w udo. Trudno oczywiście przypuszczać, aby szybkie awanse księcia wynikały z jakichś szczególnych osiągnięć, a nie z koligacji i protekcji. Mimo wszystko służba w armii z prawdziwego zdarzenia, jaką była armia cesarska, zaowocowała sumą doświadczeń bardzo później przydatnych. W 1789 roku skończył się austriacki okres (nawiasem mówiąc długi trwający 27 lat) życia Książę Józef Poniatowski ( ) naszego bohatera. Książę Józef Poniatowski na wezwanie stryja wraca do kraju i wstępuje do armii polskiej. Mianowany w 1789 roku generałem majorem, a następnie generałem lejtnantem, w 1792 roku zostaje dowódcą dywizji bracławskiej, a później naczelnym wodzem armii polskiej w wojnie z Rosją w 1792 roku (tzw. wojna w obronie Konstytucji 3 maja). Blisko czteroletnia służba ujawniła zdolności księcia zwłaszcza jako organizatora i wychowawcy wojska. Jako dowódca polowy książę oczywiście nie uniknął błędów, ujawnił jednak też pewne talenty, choćby dobrego taktyka, np. w zwycięskiej bitwie pod Zieleńcami 18 VI 1792 roku. Ta właśnie bitwa dała powód do ustanowienia orderu Virtuti Militari. Kapitulacja rządu i przystąpienie króla do Targowicy przerwały walkę. Książę Józef wraz z innymi oficerami rozpatrywał nawet możliwość porwania króla i kontynuowania oporu. Zwyciężyła jednak lojalność wobec stryja i projekt upadł. Podobnie jak wielu innych oficerów książę wziął dymisję i wyjechał do Wiednia. Przegrana wojna, jak to zwykle bywa, nie przysporzyła sławy pokonanemu wodzowi, a narastająca niechęć do rodziny Poniatowskich, pomawianej nawet o zdradę, uderzała i w niego. Mimo to po wybuchu powstania kościuszkowskiego książę na ochotnika zgłosił się ponownie do wojska. Znowu jednak miał pecha. Sukcesów w służbie nie odniósł, a gdy podczas oblężenia Warszawy Prusacy zdobyli bronione przez niego tzw. Szwedzkie Góry (okolice dzisiejszego Bemowa), spadła na niego kolejna fala krytyki i pomówień. Po upadku powstania, trzecim rozbiorze i abdykacji króla udało mu się ostatecznie 10 IV 1795 roku wyjechać ponownie do Wiednia. Żył tam w odosobnieniu, borykając się z kłopotami finansowymi. Zaborcy i tak podejrzewali go o różne skierowane przeciw nim działania. Raczej niesłusznie. Nie wydaje się, aby książę Józef prowadził wtedy jakąkolwiek działalność. Sytuację księcia poprawiło objęcie tronu rosyjskiego przez cara Pawła I (listopad 1796 r.) i gesty czynione przez niego względem Polaków. Przywrócono księciu zabrane starostwa, co poprawiło jego sytuację finansową, a Paweł I mianował go nawet rosyjskim generałem lejtnantem. Książę grzecznie wymówił się od służby w armii rosyjskiej. Wziął natomiast udział w uroczystym pogrzebie zmarłego w Petersburgu w 1798 roku króla Stanisława Augusta. W tym też roku osiadł ostatecznie w Warszawie, przyjmując poddaństwo pruskie. Nie zawsze bowiem pamiętamy, że po III rozbiorze Warszawa znalazła się w państwie pruskim. Lata to z pewnością najbardziej kontrowersyjny okres w życiu księcia Józefa. Przebywa wtedy głównie w Warszawie w swoim pałacu Pod Blachą, a miesiące letnie spędza w swej podmiejskiej posiadłości w Jabłonnie. Używa życia otoczony gromadą żądnych uciech towarzyszy. Bale, romanse, hazard, pojedynki i pospolite burdy wypełniają czas księcia i jego przyjaciół. W 1802 roku udał się na pewien czas do Berlina na dwór Fryderyka Wilhelma III. Pragnął uzyskać jego pomoc w rozwikłaniu spraw finansowych pozostawionych przez królewskiego stryja, którego został sukcesorem. Nie wszystko załatwił, jednak przyjęty został dobrze i na koniec obdarowany orderami Orła Czarnego i Czerwonego. Może i nie cieszył się zbytnio z tych faworów, ale i nie odmawiał. Czy starał się przystosować do nowej sytuacji? Być może. Nie był jedynym, który tak robił. Życie, jakie prowadził, nie przysparzało jednak księciu Pepi (tak nazywano księcia w kręgu rodziny) popularności w patriotycznych kręgach społeczeństwa, tym bardziej że w tym czasie część jego dawnych towarzyszy broni starała się podnieść sprawę niepodległości Polski w oparciu o Francję (Legiony). Kontrowersyjny okres życia naszego bohatera kończy się dokładnie 28 XI 1806 r. z wkroczeniem do Warszawy wojsk francuskich marszałka Joachima Murata. Na rogatkach miasta powitała go delegacja warszawskiej arystokracji z księciem Józefem Poniatowskim w składzie. Po krótkim wahaniu książę opowiedział się zdecydowanie po stronie Napoleona i temu wyborowi został już wierny do śmierci. Korzystając z faktu, że Napoleonowi zależy na pozyska- 4 WINIETA 2013 nr 3

5 niu polskiej arystokracji, dzięki przyjaźni Murata, protekcji Talleyranda uzyskanej podobno przy pomocy dawnej kochanki hrabiny Henrietty de Vauban, szybko wysuwa się na czoło. Już w grudniu 1806 roku obejmuje komendę nad Legią Warszawską i dowództwo nad całym tworzonym wojskiem polskim. W styczniu 1807 roku zostaje dyrektorem Wydziału Wojennego powołanej przez Napoleona Komisji Rządzącej. W walkach lat nie bierze bezpośrednio udziału. Mimo że jego zasługi położone przy organizacji wojska są bezsporne, wielu ma mu za złe, że odsunął w cień ludzi o wiele bardziej w ostatnich latach zasłużonych dla sprawy polskiej, jak choćby Jan Henryk Dąbrowski czy Józef Zajączek. Obaj generałowie nie pałali też do księcia nadmierną sympatią. Tak czy inaczej w utworzonym w Tylży Księstwie Warszawskim książę Józef zostaje najpierw ministrem wojny, a później równocześnie naczelnym wodzem. Nie ulega wątpliwości, że w dużym stopniu to jego zasługą było wyszkolenie niedoświadczonych żołnierzy i oficerów, przyswojenie nowych regulaminów opartych na doświadczeniach armii francuskiej, wdrożenie nowoczesnej dyscypliny i w konsekwencji stworzenie znakomitej armii, której wartość wkrótce miała się ujawnić. Mimo różnych ocen współczesnych i potomnych nie zawiódł też jako wódz w polu. Nie był militarnym geniuszem, jak choćby marszałek Louis Davout, o Napoleonie nawet nie wspominając. Okazał się jednak dobrym, kompetentnym dowódcą, a to już dużo, nawet jeśli rację ma jeden z historyków twierdzących, że takich wodzów jak on było wtedy kilkuset. Nawiasem mówiąc, moim zdaniem aż tylu ich nie było. Znakomita kampania 1809 roku przeciw Austriakom przyniosła w konsekwencji wyzwolenie Krakowa i przyłączenie części Galicji do Księstwa. Samemu księciu Józefowi przyniosła wreszcie powszechne uznanie wojska i społeczeństwa polskiego. Przełomowy moment w postrzeganiu księcia nastąpił chyba 19 IV 1809 r. pod Raszynem, gdy w kryzysowej sytuacji z karabinem w ręku i legendarną lulką w zębach poprowadził osobiście kontratak batalionu I Pułku Piechoty. Należy wspomnieć, że książę ani przedtem, ani potem nie unikał osobistego udziału w walce, ale do legendy przeszedł właśnie ten moment. W ciężkiej kampanii rosyjskiej 1812 roku ze zmiennym szczęściem dowodził polskim V Korpusem Wielkiej Armii. Skutecznie, choć krwawo, walczono pod Smoleńskiem. Nie powiódł się oskrzydlający manewr pod Borodino 7 X 1812 roku. Znakomicie za to dowodził książę po rozpoczęciu kontrofensywy Kutuzowa w bitwie pod Winkowem (Rosjanie określają ją jako bitwę pod Tarutino) 18 X 1812 roku. Świetne dowodzenie Poniatowskiego ocaliło nie tylko V Korpus, ale też całą grupę Murata, do której należał, a doraźnie całą armię. Wybitny znawca polskiej wojskowości prof. Stanisław Herbst nazwał Winków najznakomitszą bitwą księcia. Co ciekawe, nie funkcjonuje ona wcale w legendzie Poniatowskiego i poza specjalistami mało kto o niej nawet słyszał. Kampania rosyjska kończy się dla księcia 29 X 1812 roku, gdy kontuzjowany odjeżdża do kraju. W pierwszej połowie 1813 roku Poniatowski jeszcze raz odbudowuje armię i staje jednocześnie przed najtrudniejszą bodaj decyzją swego życia. Stanął przed dylematem: dochować wierności Napoleonowi czy może pertraktować z nie szczędzącym zachęt carem Aleksandrem I, którego wojska właśnie zaczęły zajmować Księstwo. Za tą drugą opcją opowiadało się wcale niemało polskich polityków. Ostatecznie książę Józef wybrał Napoleona. Czy była to decyzja słuszna, nie jest łatwo odpowiedzieć. Dyskusje trwają i pewnie trwać będą. Jedno jest pewne. Do tego momentu to Napoleon mimo wszystko dał Polakom najwięcej, a w pierwszej połowie 1813 roku jego klęska wcale nie była taka oczywista, mimo katastrofy rosyjskiej, jak może się dziś wydawać. Armia polska dołączyła do wojsk cesarskich i wraz z nimi stanęła do decydującej bitwy u bram Lipska z wojskami antynapoleońskiej koalicji. Świetna postawa Polaków tworzących VIII Korpus Wielkiej Armii w pierwszym dniu bitwy 16 X zaowocowała nadaniem Poniatowskiemu tytułu marszałka, choć prawdę mówiąc, wpływ na tę decyzję Napoleona miały też kalkulacje polityczne. Była to przedostatnia, 25 napoleońska nominacja marszałkowska i jedyna z 26, gdy laskę marszałka cesarstwa otrzymał cudzoziemiec. Dalsze trzydniowe zmagania, toczone przy narastającej przewadze liczebnej koalicji i szerzącym się odstępstwie walczących dotąd u boku Napoleona oddziałów niemieckich, przynoszą klęskę wojskom cesarskim, które rozpoczynają odwrót. Przedwczesne wysadzenie mostu odcina skrwawione, lecz ciągle walczące w ariergardzie VIII Korpus Poniatowskiego i XI Korpus marszałka Macdonalda. Książę Józef Poniatowski próbuje przepłynąć konno Elsterę i ginie w jej nurtach, prawdopodobnie przedtem jeszcze raz trafiony kulą. Wraz z nim tonie próbujący mu pomóc jego francuski adiutant kapitan Blechamp. Więcej szczęścia ma Macdonald, któremu udało się przepłynąć rzekę podobno przy pomocy jakiejś belki. Ledwo żywego wyciągnięto go w ostatniej chwili z wody. Śmierć księcia Józefa, a zwłaszcza przypisywane mu słowa o honorze Polaków, który to powierzył mu Bóg, stały się integralną częścią jego legendy. Same są zresztą legendą, w której nie ma chyba wiele prawdy. 19 X 1813 r. nad brzegiem szerokiej, wartkiej rzeki stanął bowiem człowiek niestary według naszych pojęć (ledwo przekroczył 50 lat), ale zniszczony trudami wojennymi i nie ma co ukrywać niezbyt higienicznym trybem życia. Śmiertelnie zmęczony czterodniowymi walkami, trzykrotnie już wtedy ranny i ledwo żywy z upływu krwi. Taki człowiek nie wygłasza patetycznych mów. Może i mruczał coś do siebie o Bogu i honorze. Wątpić jednak należy, że w zaistniałej sytuacji ktoś mógłby go usłyszeć i zrozumieć. Zwłoki księcia wydobyto z rzeki dopiero po 5 dniach. Za zgodą cara Aleksandra zabrali go wracający do kraju żołnierze polscy. Ostatecznie w 1817 roku spoczął na Wawelu. Książę Józef Poniatowski ma szczęście do historyków. Jego trzy podstawowe biografie napisali bowiem naprawdę wybitni przedstawiciele tego fachu. Najczęściej wydawana jest biografia pióra Szymona Askenazego Książę Józef Poniatowski Pierwsze wydanie tej pracy ukazało się w 1904 roku, później było ich jeszcze wiele (po II wojnie światowej co najmniej trzy). Napisana z literacką werwą jest względem swego bohatera trochę apologetyczna. Krytyczniejsza i bardziej solidna, choć słabsza literacko jest praca Adama Skałkowskiego Książę Józef, wydana w 1913 roku, i co ciekawe nigdy nie wznawiana. Najnowszą z ważnych biografii księcia napisał w latach 80. XX wieku Jerzy Skowronek. Nosi tytuł Książę Józef Poniatowski. Autor ten sporządził też obszerny biogram naszego bohatera w PSB. Z lżejszych pozycji warto polecić ładną książeczkę Roberta Bieleckiego Książę Józef Poniatowski oraz obszerną dwutomową barwną opowieść Stanisława Szenica Większy niż król ten książę i Książę wódz. Ograniczyłem się tu tylko do klasycznych biografii, i to bynajmniej nie wszystkich. Liczba prac naukowych i popularnych dotyczących epoki napoleońskiej, Księstwa Warszawskiego, wojen napoleońskich i wojska polskiego w tej epoce jest przeogromna i wymienianie jej choćby wybiórcze przekracza ramy artykułu. Na koniec warto jeszcze zwrócić uwagę na monograficzny numer specjalny magazynu historycznego Mówią Wieki, zatytułowany Książę Józef Poniatowski w 200 rocznicę śmierci. O ile, jak napisałem, książę Józef miał szczęście do historyków, to trudno to powiedzieć o artystach pióra. Wierszy o nim i z nim związanych powstało wiele, lecz trudno byłoby wymienić mi choć jeden, który wszedłby do kanonu narodowej literatury. W prozie jest nieco lepiej. Znajdziemy postać księcia Józefa w arcydziele Stefana Żeromskiego Popioły, prawie dziś zapomnianej powieści Kazimierza Przerwy-Tetmajera Koniec epopei i w popularnych kiedyś adresowanych do młodzieży powieściach Wacława Gąsiorowskiego i Walerego Przyborowskiego. W sumie są to jednak tylko epizody. Właściwie znam tylko dwie powieści, których autorzy bardziej pochylili się nad losami naszego bohatera. W pierwszej Pod Blachą, nieoceniony jeśli idzie o powieści historyczne Józef Ignacy Kraszewski zaprezentował najbardziej kontrowersyjny obraz życia księcia. Druga to niesłusznie dziś zapomniana powieść Jana Dobraczyńskiego Bramy Lipska ukazująca w literackiej formie ostatnie pięć dni życia księcia Józefa. dokończenie na s. 6 WINIETA 2013 nr 3 5

6 Rozmowy WINIETY z Michałem Kruszoną laureatem XVIII edycji Konkursu im. Arkadego Fiedlera o Nagrodę Bursztynowego Motyla za najlepszą książkę 2012 roku o tematyce podróżniczej i krajoznawczej Czarnomorze. Wzdłuż wybrzeża, w poprzek gór Kiedy konkurs osiągnął pełnoletność, wreszcie poznaniak został jego laureatem. Pana książkę Czarnomorze. Wzdłuż wybrzeża, w poprzek gór nagrodzono za intrygującą wędrówkę śladami pamięci i dynamiczne ukazanie wspólnej tożsamości mieszkańców rejonu Morza Czarnego. Jest to fascynująca czytelnicza podróż, która na długo zostanie w pamięci, a piękne fotografie ukazują specyfikę tego regionu. Na tę opowieść składa się w sumie kilka podróży w rejonie Morza Czarnego jakich? Można powiedzieć, że staram się być stale obecnym w rejonie świata zwanym czasem Czarnomorzem. Kilka dni temu wróciłem z jesiennej delty Dunaju. Ta fascynacja trwa wiele lat, a i wcześniej, zanim zacząłem jeździć do Rumunii, interesowało mnie wszystko, co miało tamtejszy rodowód: od muzyki do wyczynów sportowców, którym kibicowałem. To dość irracjonalna i niełatwa do wytłumaczenia fascynacja. Na książkę faktycznie, oprócz ukochanej Rumunii, składają się reminiscencje z kilku podróży: do Gruzji, Trabzonu w północnej Turcji i, co dla mnie szczególnie ważne, do Naddniestrza. Okupowane przez Rosjan Naddniestrze jest jednym z najbardziej nieznanych zakątków Europy, tymczasem szczególnie Polacy powinni o nim pamiętać, wszak mieszkają tam nasi rodacy. Stare cmentarze pełne są polskich nagrobków i do tego sienkiewiczowskie: Raszków, Czarci Jar Horpyny... dla miłośników Trylogii to kierunek obowiązkowy. W dużej części w okolicach Raszkowa rozgrywa się akcja Ogniem i mieczem i Pana Wołodyjowskiego. Skąd zainteresowanie kresami i wielokulturowością Karpat? Czy jest to próba uchwycenia tego, co odchodzi w przeszłość, tak jak w książce Rumunia. Podróże w poszukiwaniu diabła? Dokładnie tak jest. Są regiony związane kulturowo z Polską, o których w zbiorowej pamięci zbyt łatwo zapominamy. Nasza kresowa nostalgia zredukowana bywa do sentymentów odnoszących się do Lwowa i Wilna, tymczasem wystarczy wejść na cmentarz choćby w Suczawie czy Czerniowcach, żeby doznać kulturowego zawrotu głowy. To trochę dziwne, jestem Wielkopolaninem z dziada pradziada i kresy stanowiły dla mnie zupełną egzotykę. Odkrywałem je dla siebie, w literaturze, malarstwie i w podróżach. Był taki czas, kiedy Na wysokiej połoninie Stanisława Vincenza traktowałem niczym tekst objawiony. Wcześniej, jako młody chłopak zaczytywałem się w książkach mistrza Arkadego Fiedlera, on też zaczął swoją literacką karierę od książki o Dniestrze. W centrum zainteresowania są kresy, więc skąd odmienna Uganda. Jak się masz, muzungu? Jestem historykiem szukającym zapomnianych kulturowych tropów. Do Ugandy wybrałem się dwukrotnie i był to świadomy kierunek. Znów fascynacja literacka niemodnym dziś Ernestem Hemingwayem, którego historia związana jest z ugandyjskim miasteczkiem Masindi. Do tego... Polacy. Mało kto uświadamia sobie, że polscy żołnierze walczący w armii generała Andersa mieli żony, dzieci, rodziców. Nie tylko mężczyźni opuścili Rosję, idąc przez Persję w stronę Monte Cassino. Otóż Anglicy internowali rodziny polskich żołnierzy między innymi nieopodal wspomnianego Masindi. Do dziś jest tam zachowany w buszu, od lat zamknięty, polski kościół, są polskie groby. To szokujące i wzruszające być w tamtym miejscu. W czasie wojny było tam całe polskie osiedle, ze szkołą, biblioteką, teatrem i obozami harcerskimi organizowanymi nad Jeziorem Alberta. Znów działam w interesie zachowania pamięci. Do tego Uganda to fascynująca historia angielskiego wyścigu do odkrycia źródeł Nilu. Pierwsi biali ludzi trafili tam ledwie na sto lat przed moim urodzeniem. Druga połowa dwudziestego wieku to dyktatura Idi Amina Michał Kruszona i Arkady Radosław Fiedler i wojna domowa. Obecnie działalność Armii Bożego Oporu... dla historyka kultury Uganda jest fascynującym miejscem! Do tego ma zniewalającą przyrodę. Czy często przygląda się Pan temu, co gra w duszach ludzi, w co wierzą i czego się boją? To najtrudniejsze zadanie, jakie sobie stawiam podczas moich podróży zajrzeć do wnętrza ludzkich dusz. Spenetrować nie tylko świat kultury materialnej, ale także dotknąć dokończenie na s lat minęło dokończenie ze s. 5 Nie ze wszystkim można się z autorem zgodzić. Razi zwłaszcza skrajnie negatywny obraz Napoleona, mimo to warto książkę przeczytać. W przeciwieństwie do literackich, malarskie i graficzne portrety księcia są nieprzeliczone. Powstawały za jego życia i po śmierci, tworzyli je lepsi i gorsi artyści. Warto jednak pamiętać, że te prezentujące księcia w ostatnich kilkunastu latach jego życia są nieprawdziwe. Na każdym właściwie widzimy urodziwego, przystojnego mężczyznę o zniewalającym uroku. A tak naprawdę już w latach 90. XVIII w. książę zaczął łysieć i musiał ratować się peruczką, 6 WINIETA 2013 nr 3 a później nawet jego znak firmowy, wspaniałe, krzaczaste bokobrody były sztuczne. Parę razy pokazał się też książę Józef na ekranie. W Popiołach Andrzeja Wajdy wcielił się w jego osobę Stanisław Zaczyk. W latach siedemdziesiątych widzimy księcia w inscenizowanym popularnonaukowym filmie Bitwa pod Raszynem w powstałej wtedy serii Bitwy Polskie. Z okresu międzywojennego przychodzi mi na myśl tylko głupiutka, choć przyjemna komedyjka Ułan księcia Józefa w reżyserii Konrada Toma. Postać księcia odtwarzał Franciszek Brodniewicz. Najsłynniejszy warszawski pomnik księcia, wzorowany na słynnym konnym pomniku Marka Aureliusza, stworzył oczywiście Thorvaldsen. Warto wspomnieć, że jako marszałek cesarstwa, obok napisu na Łuku Triumfalnym, ma nasz bohater swój pomnik w Paryżu. Książę Józef miał tylko jedną starszą od siebie siostrę Marię Teresę (imiona po matce chrzestnej cesarzowej), zamężną z Wincentym Tyszkiewiczem. Ona to została na mocy testamentu główną spadkobierczynią księcia. Sam bowiem rodziny nie założył. Z nieślubnych związków zostawił dwóch synów, o których nie zapomniał w testamencie. Jeden z nich, Józef Karol Maurycy urodzony w 1809 roku został usynowiony przez siostrę księcia i od 1828 roku oficjalnie używał nazwiska Poniatowski. Służył w armii francuskiej i we Francji założył rodzinę, zostawiając potomka. Jego córka, oczywiście Maria Teresa, została żoną wnuka marszałka cesarstwa Michała Neya. Roman Kaczmarek

7 dokończenie ze s. 6 to, czego na pierwszy rzut oka nie widać. Nie jest to łatwe i nie zawsze się udaje. Trzeba przełamać bariery, zdobyć zaufanie i na pewno go nie nadużywać. Bardzo chciałbym, aby moje książki tak właśnie były odbierane, jako wędrówka nie tylko po materialnych tropach ludzkiej egzystencji. Jest pan dyrektorem Muzeum-Zamku Górków w Szamotułach, kiedy znajduje Pan czas na podróżowanie? Mam standardowy wymiar urlopu i tylko w jego ramach mogę się poruszać. Nie jest to łatwe. Każda podróż wydłużona jest o lektury do niej przygotowujące i przez to zdaje się dłuższa. Kars poznałem z powieści Orhana Pamuka Śnieg, to dzięki niej pojechałem do miasta na krańcu Turcji. Jak tam przybyłem w listopadowy, mroźny wieczór, zjeżdżając z gór od strony Gruzji, wydawało mi się, że przyjechałem do miasta, które doskonale znam. Świat literackiej fikcji miesza się w moim życiu z rzeczywistością. To pewnie wynik dawnego uwielbienia dla lektur Marqueza, Cortazara czy Fuentesa. W nich magia funkcjonuje na równych prawach z rzeczywistością. W ogóle czytanie książek, i to wcale nie podróżniczych, uważam za sposób odbywania najbardziej fascynujących podróży, taka np. Podróż do kresu nocy Celina, to prawdziwa przygoda! Czy Pan planuje swoje podróże i wytycza jakiś cel, czy idzie na tzw. spontan? Nie jestem zawodowym podróżnikiem, o ile coś takiego istnieje. Podróże często stanowią dla mnie pretekst do tego, aby napisać książkę na jakiś interesujący mnie temat. Kiedyś Wydawnictwo Zysk i S-ka wydało moją książkę o Rumunii w popularnej podróżniczej serii. Jak sama Pani zauważyła, ani Rumunia, ani pozostałe moje książki nie są to książki podróżnicze, a raczej zbeletryzowane opowieści podróżami zainspirowane. Zdaję sobie sprawę, że są pewne trudności z klasyfikowaniem mojego pisania. Książka Huculszczyzna ukazała się w serii Podróże Retro, w której wydawani są od dawna nieżyjący już autorzy, opisujący swoje peregrynacje sprzed około stu lat. Napisałem tę książkę, posiłkując się starymi fotografiami z Huculszczyzny, w efekcie powstała metafizyczna podróż retro. Trochę dziwi fakt, że historyk poświęcił czas, aby napisać książkę o ptakach. Myślę o książce Kulturalny atlas ptaków. To taka mała książeczka, której pisanie miało dla mnie znaczenie terapeutyczne. Pomogła mi. Poza tym to książka o ptakach w kulturze: w literaturze, w muzyce, w malarstwie. Ptaki są w kulturze wszechobecne, nawet sobie tego nie uświadamiamy, jak bardzo. Ta książeczka ma nam to uświadomić, mam nadzieję, że ten, kto się z nią zetknął, będzie dzięki niej zwracać baczną uwagę na owe ptasie sąsiedztwo. Jako historyk kultury, muzeolog, do tego bacznie obserwujący naturę, dostrzegam ptaki w dziełach wielkich mistrzów z równą pasją, z jaką dostrzegam je w lesie czy nad rzeką. Wydał Pan sześć samodzielnych książek i dwie pozycje: Karpaccy gospodarze: demony i wilki oraz Kraina cibory, zawarte w pracach zbiorowych. Poza książką o ptakach nie są to typowe relacje podróżnicze, bardziej przypominają powieść niż reportaż, posiadają magiczny klimat, ponieważ trudno wyczuć granice między rzeczywistością a metafizyką. Czy podziela Pan taką opinię? Tak, podzielam. To w dużej mierze wynik wspomnianych już literackich fascynacji. Nie chciałbym się powtarzać. W dużej mierze moją wrażliwość ukształtowały lektury. Należę do pokolenia, które jeszcze lubiło czytać książki, w moim otoczeniu wszyscy czytali. Dziś jest podobnie. Moja osiemnastoletnia córka bardzo się ostatnio zdziwiła, spotykając kogoś, kto powiedział jej, że nie przeczytał w życiu żadnej książki. Naiwnie wydawało się jej, że czytają wszyscy. Cieszę się, mogąc wypowiadać się w periodyku skierowanym do ludzi lubiących czytać książki. Czasem mam wrażenie, że niektórym autorom łatwiej przychodzi napisanie książki niż przeczytanie godziwej lektury. Ja do nich nie należę. Kolej rzeczy bywa taka: najpierw jest lektura inspirująca mnie do odbycia podróży, ta z kolei zdarza się, że zaowocuje napisaniem książki. Nagroda nosi imię sławnego podróżnika, który w ciągu swego 90-letniego życia odbył 30 wypraw, a pan, człowiek o wiele młodszy, ma już za sobą taką samą liczbę podróży. Pobije Pan rekord Arkadego Fiedlera? Arkady Fiedler to dla mnie niemal legenda. Czytałem jego książki, kolekcjonowałem co lepsze ich wydania. Rodzice nigdy nie mieli problemu, co kupić mi na imieniny książka Fiedlera zawsze problem rozwiązywała. Z tego względu nagroda jego imienia rzeczywiście trafiła w dobre ręce. Fiedler miał swoje ulubione kierunki podróżowania: Kanada, Madagaskar, Amazonia... gdzież mi do takich peregrynacji! O jakości podróży nie musi jednak świadczyć ilość przebytych kilometrów. Można podróżować wokół swojego miejsca zamieszkania i chłonąć mnóstwo wrażeń. Arkady Fiedler posiadał obie umiejętności. Potrafił wpadać w zachwyt nad Amazonią, ale i nad rosnącymi nad Wartą dębami. To był prawdziwie wielki podróżnik, kochający ludzi i świat! Proszę opowiedzieć o różnicy między podróżowaniem Fiedlera a Pana. Arkady Fiedler był prawdziwym podróżnikiem, ja w żadnym razie do odgrywania takiej roli nie pretenduję. Dzisiaj wystarczy 48 godzin, aby dotrzeć do dowolnego punktu na ziemi, wyłączając szczyty wysokich gór. Podróż taka, jaką przeżywał Fiedler i inni prawdziwi podróżnicy, w swej romantycznej wersji już dziś nie istnieje. Wystarczy wejść do internetu i zamówić połączenia lotnicze... nie pakujemy kufrów, nie płyniemy tygodniami statkiem na inny kontynent. Wykształciła się przez to grupa żyjących z podróży celebrytów stojących na czele przedsiębiorstw robiących popularne programy czy piszących poradniki. Tak widocznie musi być, skoro jest na to zapotrzebowanie. Dla mnie podróż to jednak coś więcej, to doznanie metafizyczne, coś bardzo osobistego, trochę poznawanie samego siebie. Słyszałam, że kolekcjonuje Pan współczesne polskie malarstwo na drewnie, a w roku 2009 wydał Pan, opatrzony własnymi komentarzami, cykl grafik Williama Hogartha Kariera Nierządnicy. Skąd ta różnorodność zainteresowań? To epizody z mojej pracy zawodowej. W Muzeum-Zamku Górków w Szamotułach mogą Państwo obejrzeć kolekcję współczesnego polskiego malarstwa na desce. Obrazy Nowosielskiego, Brzozowskiego, Dwurnika, Tarasewicza, Modzelewskiego, Nitki i wielu innych wybitnych polskich artystów. Cykl grafik Kariera Nierządnicy Hogartha eksponowany jest w Sali Balowej zamku. Serdecznie Państwa zapraszam. Serdecznie gratuluję nagrody i czekam na kolejne książki! Dziękuję. Tym razem zaproszę Państwa nad Wołgę do Astrachania. Rozmawiała Krystyna Suchan 7 września z inicjatywy Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, pod patronatem Prezydenta M. Poznania Ryszarda Grobelnego Biblioteka Raczyńskich zorganizowała NARODOWE CZYTANIE DZIEŁ ALEKSANDRA FREDRY W POZNANIU Akt I Fredro pod chmurką (park A. Mickiewicza od strony ul. A. Fredry) prezentacja ulubionych, wybranych fragmentów komedii i wierszy poety w wykonaniu osób znamienitych, komediantów i wszystkich chętnych oraz koncert W starym zamczysku na skale w wykonaniu potomków Aleksandra Fredry: Anny Budzyńskiej, Barbary i Aleksandra Naganowskich. Akt II Frywolny Hrabia Fredro o godzinie 22 na tarasie Biblioteki Raczyńskich Jan Nowicki zaprezentował jeden z poematów Sztuki obłapiania. Ekslibris 2013 im. K. Raczaka II nagroda ex aequo w konkursie dla Ewy Kutylak-Katamay za Ex L T[adeusza] M[ichała] S[iary] WINIETA 2013 nr 3 7

8 XIV SPOTKANIE Z ARCYDZIEŁEM Karol Józef Lipiński zapomniany polski Paganini 24 września 2013 r. odbyło się XIV Spotkanie z Arcydziełem, którego bohaterem były autografy kompozycji Karola Lipińskiego Wariacje na tematy z opery Lunatyczka Vincenzo Belliniego z I połowy XIX wieku. Podczas spotkania Andrzej Jazdon, muzykolog z Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu, przedstawił wykład Karol Lipiński zapomniany polski Paganini, a skrzypek, prof. Mariusz Derewecki przy akompaniamencie grającego na pianinie Piotra Niewiedziała, zaprezentował kompozycje Karola Lipińskiego i Niccolo Paganiniego. Sponsorem Spotkania z Arcydziełem jest PKO Bank Polski. Karol Józef Lipiński to jedna z najbarwniejszych postaci polskiej kultury muzycznej: wybitny skrzypek, kameralista, kompozytor, dyrygent, pedagog i wydawca. A jednocześnie jedna z tych postaci, z którą historia i ludzka pamięć obeszły się dosyć okrutnie. Za życia wynoszony na piedestał, dzisiaj niemal całkowicie zapomniany. Obok Louisa Spohra i Niccolo Paganiniego uważany był za jednego z trzech najwybitniejszych skrzypków I połowy XIX wieku. Jego koncerty gromadziły tłumy słuchaczy. Dla Europejczyków był znakomitym przedstawicielem narodu polskiego. Rodacy stawiali go w jednym szeregu z Józefem Poniatowskim i Tadeuszem Kościuszką, jego muzykę porównywano z poezją Adama Mickiewicza. Należy też do grona muzyków, o których pisano wiersze. Jest ich tyle, że złożono z nich książkę. Kiedy myślę o XIX-wiecznych wirtuozach, nasuwa mi się porównanie z naszymi współczesnymi idolami. Bo podobny status mieli oni w swojej epoce, status XIX-wiecznych celebrytów. Ich koncerty przyciągały tłumy. Kobiety mdlały, mężczyźni im zazdrościli, a młodzi słuchacze wyprzęgali konie z powozów czy sań, by odprowadzić bohaterów do hotelu. Życie każdego z nich obrosło w szereg legend. Działalność Karola Lipińskiego przypada na okres, w którym nastąpił niezwykły rozkwit wirtuozostwa skrzypcowego. Samo słowo wirtuoz pochodzi od łacińskiego virtus oznaczającego cnotę, dzielność, talent, a w szerszym znaczeniu zdolność do pokonywania trudności, dynamiczną moc, efektywność w działaniu. Można powiedzieć, że wirtuozostwo urosło do rangi dogmatu, a sam wirtuoz stał się postacią kultową. Wzbudzał zachwyt i lęk, ponieważ jego umiejętności wykraczały daleko poza granice ludzkich możliwości. Pozwalały mu obcować z absolutem. Zarazem jego sztuka potrzebowała słuchacza, bez niego nie mogła istnieć. Kunszt techniczny wymagał odpowiedniej oprawy i był celebrowany z wielkim rozmachem. Każdy występ wirtuoza stawał się fascynującym widowiskiem. 8 WINIETA 2013 nr 3 Wirtuoz był otwarty na publiczność, ale i słuchacz oczekiwał silnych wrażeń, aury sensacji i podniecenia. Na rozkwit XIX-wiecznego wirtuozostwa miały wpływ także warunki społeczno-ekonomiczne. Pojawiła się nowa publiczność mieszczaństwo, mające swoje potrzeby i wymagania, przyczyniające się do zróżnicowania form życia muzycznego, jak np. koncerty czy amatorskie muzykowanie. Zakładano konserwatoria, do których przyjmowano uczniów ze względu na talent, a nie pochodzenie społeczne. Produkowano instrumenty muzyczne na skalę przemysłową, rozwinęło się drukarstwo muzyczne. Muzyka stała się dobrem powszechnym i swego rodzaju towarem. Mieszczański słuchacz regularnie bywał na koncertach, w operze, oczekiwał na występy wirtuozów. Karol Lipiński urodził się 30 X 1790 r. w Radzyniu na Podlasiu. Jego ojciec, Feliks Lipiński ( ), był skrzypkiem i dyrygentem. Brat Karola, Feliks ( ), był także skrzypkiem i kompozytorem. Ojciec Karola kierował dużą kapelą na dworze Potockich, ucząc jednocześnie muzyki dzieci swojego pracodawcy. Atmosfera domu rodzinnego, przepełnione sztuką i rozmowami na tematy z nią związanymi otoczenie kształtowało małego Karola. Pierwsze szlify muzyczne zdobywał pod kierunkiem ojca, który był jego jedynym nauczycielem. Karol uczył się bardzo szybko, już w wieku siedmiu lat przewyższał umiejętnościami ojca, a jako ośmiolatek potrafił zagrać trudne koncerty skrzypcowe Pleyela. Wspólnie z ojcem koncertował z zespołem dworskim. W 1799 r. rodzina przeniosła się do Lwowa, gdzie ojciec objął kierownictwo orkiestry hrabiego Adama Starzeńskiego. Młody Karol poznał wówczas Ferdynanda Kremera wiolonczelistę i zafascynowany jego grą rozpoczął naukę gry na wiolonczeli. Kiedy po dwóch latach definitywnie powrócił do skrzypiec, okazało się, że jego gra nabrała głębokiego, pięknego tonu. Szybko został etatowym muzykiem. Z tego okresu pochodzą pierwsze kompozycje, zwłaszcza trzy symfonie młodzieńcze, skomponowane jeszcze przed rokiem Na przełomie 1809/10 został koncertmistrzem, a następnie także kapelmistrzem orkiestry teatru operowego, organizował liczne koncerty kameralne. Podróż do Wiednia w 1814 r. zadecydowała o jego dalszym życiu. Zagrał przed L. Spohrem, który zachwycony grą i warsztatem wykonawczym Lipińskiego, namówił go do podjęcia kariery skrzypka wirtuoza. Po powrocie do kraju Lipiński skoncentrował się na pracy pedagogicznej i kompozytorskiej. Powstały wówczas m.in.: Rondo alla Polacca op. 7, Kaprysy op. 10, utwory przeznaczone na skrzypce, z dużym ładunkiem ekspresji, trudne technicznie. Można więc wnioskować, że pisał je przede wszystkim dla siebie, z myślą o czekających go koncertach, podczas których publiczność będzie oczekiwać diabelskich sztuczek. Pod koniec 1817 r. udał się w swą pierwszą podróż koncertową przez Węgry, Chorwację do Włoch. W Piacenze wiosną 1818 r. dwukrotnie koncertował z Paganinim, który wysoko ocenił umiejętności Lipińskiego, a publiczność i krytycy uznali ich za równorzędnych partnerów. Paganini w liście do przyjaciela pisał: Niejaki Lipiński, Polak, profesor skrzypiec, przyjechał do Włoch z Polski specjalnie, aby mnie usłyszeć. Dogonił mnie w Piacenzy i był ze mną cały czas. Grał moje kwartety naprawdę znakomicie. Podobno gdy wróci do Polski, będzie studiował mój sposób gry. Mówi, że nie chce słyszeć o innym profesorze tego instrumentu. A zapytany przez dziennikarza, kto jest najlepszym skrzypkiem na świecie, odpowiedział: Kto jest pierwszym nie wiem, ale drugim jest na pewno Lipiński. Lipiński zapewne kurtuazyjnie podkreślił chęć naśladowania Paganiniego, bo daleki był od pustego wirtuozostwa. Dla niego najważniejsza była muzyka i myśl zapisana przez kompozytora, co wyróżniało go spośród grona innych wirtuozów. Od momentu spotkania z Paganinim trasy koncertowe całkowicie zdominowały jego życie. Grał w Rosji, Francji, Niemczech, Austrii i w wielu miastach Polski. Szerokim echem odbił się w prasie krajowej i zagranicznej warszawski pojedynek Lipińskiego z Paganinim w maju 1829 r. Obaj artyści koncertowali w czasie odbywających się w mieście uroczystości koronacyjnych Mikołaja I. Wszystkie występy spotykały się z bardzo żywą reakcją publiczności. W prasie toczyła się burzliwa polemika, którego z muzyków uznać za pierwszego. Ta swoista wojna była z uwagą śledzona przez prasę całej Europy. Pisano listy, odezwy, uciekano się nawet do inwektyw. Kres dyskusji położył dopiero Maurycy Mochnacki, który wezwał obie walczące strony do zawarcia pokoju, wykazując, że zarówno Lipiński, jak i Paganini są największymi wirtuozami, ale każdy z nich inaczej rozumie sztukę, którą tworzy. Lipiński kładzie nacisk na muzykę, na przebieg dzieła, Paganini kultywuje jej wątek wirtuozowski. W latach Lipiński koncertował w Krzemieńcu, Poznaniu, Krakowie, Berlinie, Lipsku, Wrocławiu, Wilnie, Kijowie, Moskwie i Petersburgu. Szczególnym echem odbiły się koncerty we Wrocławiu. Owacyjnie podejmowany przez polską publiczność, wielokrotnie powracał nad Odrę. To właśnie tutaj powstało najwięcej wierszy jemu dedykowanych, jak m.in. Oda do Karola Lipińskiego Maurycego Gosłowskiego. W 1830 r. Lipiński zawiesił działalność koncertową. Uznany w Europie skrzypek postanowił poświęcić swój czas na inten-

9 sywne ćwiczenia, uważając, że jego warsztat nie jest jeszcze doskonały. Po przerwie, w latach odbył wielkie, triumfalne tournee europejskie. Owacyjnie oklaskiwany Lipiński był zapraszany na dwory królewskie, został członkiem honorowym wielu towarzystw muzycznych, orkiestr, akademii. Odbył szereg podróży koncertowych, które objęły większość krajów europejskich. Występował w wielu sławnych salach koncertowych. Ale życie wirtuoza nie było celem Lipińskiego. Po wielu staraniach w 1839 r. został kapelmistrzem na dworze saskim i koncertmistrzem orkiestry operowej. Funkcje te pełnił z wielkim sukcesem przez ponad 20 lat, nie rezygnując z pedagogiki. Ograniczał powoli swoje podróże koncertowe. Do obowiązków Lipińskiego należał udział w koncertach, przedstawieniach operowych. Zorganizował on cieszące się dużą popularnością koncerty kameralne, z którymi bywał zapraszany na dwór królewski. Uczestniczył też w życiu dworskim. Zaprzyjaźnił się w Dreźnie między innymi z V. Bellinim, F. Lisztem, G. Meyerbeerem, R. Wagnerem. W 1861 r. przeszedł na emeryturę i osiadł w swoim majątku Urłów koło Lwowa, gdzie zrealizował swoje ostatnie marzenie, organizując szkołę dla uzdolnionych dzieci chłopskich. Krótko cieszył się swoją szkoła, zmarł na atak astmy 16 XII 1861 roku. Lipiński jako kompozytor pozostawił po sobie obszerny dorobek, m.in. 34 dzieła opusowane, w tym 4 koncerty skrzypcowe, liczne dzieła bez opusu, pieśni, utwory fortepianowe. Do najważniejszych należą: Wariacje na temat z opery Kopciuszek Rossiniego op. 10, Rondo alla Polacca op. 13, I koncert skrzypcowy fis-moll op. 14, II Koncert skrzypcowy D-dur (Concerto militaire Wojskowy) op. 21, Fantazja i wariacje na tematy z opery Lunatyczka Belliniego op. 23, Fantazja na motywach z opery Krakowiacy i górale Stefaniego op. 33. Skomponował ponadto muzykę do śpiewników (m.in. Pieśni gminne ludu polskiego, Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego), jego autorstwa jest także opracowanie redakcyjne wszystkich kwartetów J. Haydna. Twórczość Lipińskiego zdominowała muzyka skrzypcowa. Pisał ją z myślą o sobie, o swoich koncertach. Krytycy zarzucają mu brak wykształcenia kompozytorskiego, co jest prawdą. W dziedzinie kompozycji Lipiński był samoukiem. Uczył się jej, studiując cudze partytury, fascynowała go muzyka L. van Beethovena. Widać to już w młodzieńczych utworach, właściwość ta pogłębia się w utworach pisanych dla siebie w trakcie kariery wirtuoza. Stawiają one przed wykonawcą duże wymagania techniczne. Lipiński często wykorzystywał dwudźwięki, struktury 3 i 4 głosowe. By słuchacz mógł zapoznać się z pięknym tonem skrzypiec, tematy mają często charakter kantyleny. Jego utwory charakteryzuje duża inwencja melodyczna. Często wykorzystywał melodie popularnych pieśni ukraińskich. Do najbardziej wartościowych utworów w twórczości Lipińskiego należą wspomniane już koncerty, kaprysy, polonezy i ronda. Przez wiele lat utrzymywały się one w repertuarze koncertowym i wielokrotnie były wznawiane. Dla wirtuoza najważniejszy jest instrument. Jego instrument. Karol Lipiński był właścicielem dużej kolekcji instrumentów smyczkowych, ale szczególnie dwa zasługują na uwagę: skrzypce Stradivariusa z 1715 r. (zwane obecnie Stradivarius Lipinski) oraz skrzypce Guarnierego z 1742 r. (zwane obecnie Guarnieri ex Lipinski). Słuchacze koncertów Lipińskiego mogli usłyszeć instrument o głębokim, śpiewnym, wibrującym tonie. Skrzypek preferował duże zróżnicowanie dynamiczne dźwięku, przejął zdobycze techniki skrzypcowej Geminianiego i Paganiniego, ale unikał w swojej grze popisowych wstawek, których oczekiwali mniej wyrobieni słuchacze. Dla niego najważniejsza była interpretacja dzieła, jej podporządkowywał wszystkie środki. Rosyjski krytyk Bułhakov pisał po jednym z koncertów: Ani jednego niepewnego dźwięku, ani jednej ostrej nuty, żadnego skrzypnięcia. Jaki smyczek, jaki smak i jakie trudności wykonane bez żadnego wysiłku. * * * Prezentowane podczas XIV Spotkania z Arcydziełem Fantaisie et variations op. 23 na motywach Lunatyczki powstały po roku 1831, kiedy to premierę miała opera Vincenzo Belliniego. Pierwsze udokumentowane wykonanie Fantazji, które według doniesień prasowych zelektryzowało serca słuchaczy, miało miejsce w Lipsku w 1837 roku., możemy założyć, że utwór musiał zostać niedawno skomponowany. W różnych kompendiach znajdujemy informację, że Wariacje powstały w 1824 r., ale jest to niemożliwe, gdyż Bellini skomponował swe dzieło w 1831 r. Kompozycje w formie wariacji oparte na tematach zaczerpniętych ze znanych wówczas oper należały do bardzo popularnych w I połowie XIX w. Lipiński skomponował kilka takich fantazji i wariacji, m.in. Pirat, Lunatyczka, Purytanie (V. Belliniego), Kopciuszek, Cyrulik sewilski (G. Rossiniego) czy Ernani (G. Verdiego). Kompozycje tego typu mają wirtuozowski charakter, dając wykonawcy możliwość popisania się swoją techniką. Ich budowa oparta jest na popularnym schemacie, gdzie po najczęściej kantylenowym temacie, następuje szereg wariacji, w których wykorzystane są szybkie pasaże, dwudźwięki, tryle pojedyncze i podwójne, czyli te środki, które pozwalają na wirtuozowskie wykonanie. Utwór Lipińskiego zaczyna się obszernym wstępem, po którym następuje temat przechodzący w pięć wariacji. Przy pomocy bogatych i zróżnicowanych środków fakturalnych Lipiński ujawnił szczególną umiejętność w stosowaniu techniki wariacyjnej. Zgodnie z założeniami stylu brillant, charakterystycznego dla muzyki romantycznej I połowy XIX w., akompaniującemu fortepianowi wyznaczył autor dość skromną rolę sprowadzoną do dyskretnego towarzyszenia. Dzięki takiemu rozwiązaniu partia skrzypiec jaśnieje pełnym blaskiem na tle dyskretnego akompaniamentu. Piotr Niewiedział, Mariusz Derewecki, Andrzej Jazdon i autografy kompozycji Karola Lipińskiego Rękopisy ze zbiorów Biblioteki Raczyńskich różnią się od opublikowanego w 1836 r. w Lipsku utworu. Należy przypuszczać, że jest to pierwotna wersja kompozycji, mająca charakter rękopisu kompozytorskiego. Kiedy pojawiła się możliwość publikacji, autor zapewne przygotował nową wersję wzbogaconą o pomysły, które narodziły się w trakcie wykonywania utworu. Twórczość tego typu, mająca okolicznościowy charakter, została szybko zapomniana. Ale jest ona świadectwem epoki, pewnego stylu, życia koncertowego, jakie wówczas dominowało w Europie i dlatego nie powinna być przez nas lekceważona. Historia autografów Lipińskiego owiana jest mgiełką tajemnicy. Dzisiaj trudno ustalić, kiedy trafiły one do zbiorów Biblioteki Raczyńskich, kto był ich ofiarodawcą. Spalone w czasie II wojny światowej inwentarze nie pozwalają na prześledzenie ich historii. Lipiński, który z pietyzmem podchodził do swojej twórczości, pozostawił obszerne archiwum w Dreźnie. Możemy więc założyć, że rękopisy trafiły do obcych rąk jeszcze przed 1839 r., kiedy to kompozytor osiadł w tym mieście. Prawdopodobnie w Bibliotece Raczyńskich znalazły się wraz z innymi zbiorami Stanisława Latanowicza, znanego przedwojennego poznańskiego kolekcjonera. Niewykluczone też, że są one częścią spuścizny poznańskiego dziennikarza i krytyka muzycznego Roberta Kambacha. Jakakolwiek była ich historia, są one jednymi z nielicznych jeśli nie jedynymi z rękopisów Lipińskiego przechowywanym w polskich zbiorach. Andrzej Jazdon WINIETA 2013 nr 3 9

10 Senat RP uchwalił rok 2013 Rokiem Powstania Styczniowego Powstańczymi śladami Rogera Raczyńskiego z Rogalina 10 WINIETA 2013 nr 3 Powstanie styczniowe zapisało się po wsze czasy w świadomości Polaków jako czyn zbrojny o odzyskanie niepodległej ojczyzny. Dało ono impuls także i przyszłym pokoleniom Polaków do walki o Ojczyznę. Zryw powstańczy 1863 roku odbił się szerokim echem wśród Wielkopolan pochodzących z Wielkiego Księstwa Poznańskiego, którzy na wieść o toczących się w Królestwie walkach podążyli z pomocą. Byli to ludzie różnych stanów i klas społecznych: ziemianie, mieszczanie, lud wiejski, duchowni, rzemieślnicy i uczniowie gimnazjalni. W zamysłach organizatorów powstania zabór pruski miał odegrać rolę bazy zaopatrzeniowej dla walczących oddziałów, skąd oczekiwano ochotników i gdzie zabezpieczone miały być drogi wiodące na Zachód w celu utrzymania kontaktów z emigracją i organizowania przerzutów kupowanej tam broni. Wielkopolskim konspiratorom przyszło działać w warunkach bardzo trudnych, bowiem władze pruskie na wieść o wybuchu powstania natychmiast skoncentrowały we wschodnich prowincjach znaczne siły militarne. Policja, którą w Poznaniu kierował znany społeczeństwu polskiemu Baerensprung, pilnie i z powodzeniem śledziła ich poczynania. Z policją współdziałała administracja cywilna, na której czele stał nadprezydent Karl von Horn. Nici konspiracji wielkopolskiej, stanowiącej część polskiego państwa podziemnego, wiodły do Poznania. W obliczu napiętej sytuacji w Królestwie i przygotowań do ruchu zbrojnego w Poznaniu 8 lutego 1863 roku zawiązał się tajny komitet, nazwany od swego przywódcy Komitetem Łączyńskiego. Ton nadawali mu ziemianie, a należał też do niego zamieszkały w Poznaniu prawnik Władysław Niegolewski, konspirator lat , który jako jeden z pierwszych poznaniaków włączył się w nurt wsparcia powstania styczniowego. Sam komitet pomimo wysiłków nie wykazywał prawie żadnej aktywności. Znacznie więcej animuszu wykazywali działacze skupieni wokół komitetu kierowanego przez Władysława Kosińskiego. Wraz z założycielem z wielkim poświęceniem pracowali tu dwaj poznaniacy: Tadeusz Leciejewski oraz rysownik i grafik Marian Jaroczyński. Koncentrowano się głównie na wysyłaniu mundurów, obuwia, uprzęży i broni powstańcom walczącym już na Kujawach. Maksymalne zintensyfikowanie pracy konspiracyjnej w celu wsparcia powstania nastąpiło z chwilą utworzenia na początku marca 1863 r. komitetu mającego siedzibę w Poznaniu w pałacu Działyńskich na Starym Rynku, potocznie nazwanego Komitetem Działyńskiego ze względu na osobę jego przywódcy, hr. Jana Działyńskiego, który na wieść o powstaniu powrócił do kraju. Z grona ośmiu osób kierujących pracami tego Komitetu znaczną aktywnością wykazał się ziemianin z podpoznańskiego Rogalina, Roger Raczyński, potomek zasłużonego i znaczącego wówczas rodu, wychowany w duchu polskości i miłości do ojczyzny. Na działania zbrojne potrzeba było znacznych funduszy, toteż za przykładem swego sąsiada Jana Działyńskiego z Kórnika (który na potrzeby działań powstańczych pożyczył natychmiast na hipotekę dóbr swych milion złotych) przeznaczył Raczyński na ratalny zakup broni za granicą sumę ponad 500 tysięcy złotych pochodzących ze sprzedaży leżącego pod Śremem majątku tzw. klucza mechlińskiego. Działalność komitetu polegała na gromadzeniu funduszy z dobrowolnych datków oraz ze składek, za które kupowano broń; umundurowanie szyto w pałacu Działyńskich w Poznaniu, a przede wszystkim prowadzono potajemnie werbunek ochotników. Wielokrotnie drogi z Rogalina prowadziły hr. Rogera do Poznania. Tutaj w pałacu na Starym Rynku, w Bazarze, w Bibliotece Raczyńskich w tamtejszych apartamentach Raczyńskiego odbywały się tajne spotkania działaczy niepodległościowych. Jednak Poznań stał się dla konspiratorów i przybywających tu emisariuszy powstańczych miejscem szczególnie narażonym na aresztowania, nie tylko przez wojsko pruskie, ale również przez poznańską policję. Toteż wiele spotkań przeniesiono do majątków ziemskich położonych wokół Poznania. W połowie marca, w powiewach mroźnych jeszcze dni, ku Rogalinowi udawali się pojedynczo lub w małych grupach młodzi ochotnicy chcący wziąć udział w walce zbrojnej po przejściu granicy zaborów. Rogalin, leżący z dala od głównych traktów i dróg, był dość bezpiecznym miejscem dla przerzutów ochotników ku granicy. Żona Rogera Konstancja, wierząc niezbicie w powodzenie walk, ekwipowała powstańców, którzy z dóbr rogalińskich szli do powstańczych oddziałów. Tu też do rogalińskiej posiadłości ziemskiej docierały pierwsze wiadomości o walkach prowadzonych na Kujawach i pierwszych zabitych i rannych pochodzących z Poznania i Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Komitet Działyńskiego wysłał za kordon graniczny trzy świetnie wyposażone, jak na możliwości powstańcze, liczące ponad 1500 członków, oddziały pod dowództwem Francuzów Emila Faucheux i Leo Younga de Blankenheima oraz pułkownika Edmunda Taczanowskiego. Tymczasem policja pruska starała się wpaść na ślad poznańskiego sprzysiężenia. Zabiegi te zakończyły się wykryciem spisku. Podczas rewizji w pałacu Działyńskich w Poznaniu dokonanej 28 kwietnia 1863 roku odnaleziono ważne dokumenty, które posłużyły policji do aresztowania wielu Roger Raczyński ( ) spiskowców. Sam Działyński początkowo uniknął więzienia, jako że chronił go immunitet poselski. Nie czekając jednak na dalszy rozwój wypadków, opuścił Poznań i Kórnik i udał się do obozu Edmunda Taczanowskiego, i wraz z oddziałami powstańczymi podległymi generałowi Taczanowskiemu brał dalej udział w przemarszach wojska w Królestwie Polskim. W końcowej fazie bitwy pod Ignacewem wyprowadził resztki powstańców w lasy kazimierzowskie i wobec przewagi wroga wydał ostatni rozkaz: przedzierania się do oddziałów powstańczych operujących na tym terenie. Sam jak wielu rozbitków uniknął niewoli, przeszedł granicę i niebawem znalazł się w Paryżu. Zdekonspirowanie Komitetu Działyńskiego było ciężkim ciosem. Pomoc dla powstania nie przybrała już nigdy tych rozmiarów. Raczyński, choć nie walczył zbrojnie w oddziałach, znany był ze swych poglądów patriotycznych. Jego nazwisko znalazło się na pruskiej liście poszukiwanych, toteż nie czekając na moment aresztowania, jako ostatni z wchodzących w skład Komitetu Działyńskiego, zbiegł za granicę; wcześniej od niego znalazł się tam dobrze mu znany z Komitetu Aleksander Guttry. Opuszczając swą majętność, hr. Roger zabrał ze sobą syna, zaś w Rogalinie pozostała jego żona Konstancja, by strzec domu i utrzymywać kontakty z mężem na obczyźnie. Wielokrotnie pałac rogaliński otaczany był pruskim wojskiem, a nocami niespodziewanie wpadali pruscy policjanci, dokonując przeszukiwań pomieszczeń i uciążliwych rewizji. Tymczasem walki w Królestwie nasilały się. Do Konstancji docierały wieści z pól bitewnych i powstańczych szpitali prowadzonych przez ofiarne Wielkopolanki ziemianki, na których czele stadokończenie na s. 11

11 Wystawa Przebudzenie Symbole, pieśni i modlitwy...zamiast krwawych narzędzi wziął godła swojej religii i narodowe sztandary do ręki i niemi tylko okazał, czego wymaga i co mu się słusznie należy... Powstanie styczniowe poprzedzone było wydarzeniami rozgrywającymi się w latach , które historia opatrzyła mianem przebudzenia moralnego. Był to szczególny czas, rozpoczynający długi i trudny marsz Polaków ku wolności, czas wspólnotowego odkrywania własnej historycznej przeszłości. W tym odzyskiwaniu pamięci krzepła świadomość niepowtarzalności losów narodu, przez które budował on swoją tożsamość i rozpoznawał swoje dziejowe powołanie. Takim zwrotem ku przeszłości były z początku msze św. odprawiane za dusze zmarłych poetów Adama, Zygmunta, Juliusza. Pogrzeb Zygmunta Krasińskiego po sprowadzeniu jego ciała do Polski w 1859 r. przerodził się w dużą manifestację patriotyczną. Nieco wcześniej, w 1856 r., rocznicę śmierci Mickiewicza w podniosłym nastroju uroczyście czcił Poznań, który uczynił zeń swoją trwałą tradycję. W latach następnych w polskich kościołach modlono się za dusze zmarłych na emigracji Adama Czartoryskiego i Joachima Lelewela. Niezwykłym wydarzeniem patriotycznym był pogrzeb generałowej Sowińskiej w czerwcu 1860 r. Hołd zmarłej, owianej legendą bohaterskiego generała i powszechnie szanowanej, oddała cała Warszawa. Wśród obecnych podczas uroczystości znaleźli się przedstawiciele wszystkich warstw społecznych, środowisk zawodowych i wyznań. W czerwcu tego samego roku w kościele na Lesznie w Warszawie czczono rocznicę powstania listopadowego. Obchody te zakończono wieczorną modlitwą przed znajdującą się nieopodal kościoła figurą Matki Boskiej. Tam po raz pierwszy odśpiewano pieśń Boże coś Polskę, która stała się wkrótce hymnem śpiewanym równolegle z Chorałem Ujejskiego. Tymi aktami wspólnie przeżywanej pamięci rozpoczął się proces przebudzenia Polaków. Stały się one siłą krzepiącą ducha i wzmacniającą poczucie narodowej godności, że nas ani prześladowanie nie trwoży, ani mniemane łaski nie uwodzą, że jesteśmy czem być powinniśmy. Z upływem tygodni i miesięcy ta wspólnota się umacniała i przybierała na sile. Nie ustawała modlitwa za ojczyznę. Wystarczyła do tego przydrożna święta figura czy kaplica, wokół których gromadzili się ludzie. Nadchodzący czas przynosił nowe wydarzenia. Dramatyczne wydarzenia. Obchody zwycięskiej bitwy na polach Grochowa 25 lutego 1861 r. zakończyły się natarciem oddziału konnicy na trzydziestotysięczny tłum ludzi, klęczący podczas procesji ruszającej z kościoła. Dwa dni później, 27 lutego, przed atakiem wojska nie uchronił uczestników procesji nawet niesiony na jej czele krzyż, który połamano i porąbano. Odtąd złamany krzyż będzie symbolem obecnym podczas późniejszych patriotycznych uroczystości. Byli zabici. Ciała Pięciu Zabitych złożono w holu hotelu Europejskiego, który na kilka dni, aż do pogrzebu, stał się narodowym panteonem. Wiadomość o ofiarach obiegła polskie ziemie, wzniecając ogólne poruszenie. Teraz już wszędzie w polskich kościołach wznosiły się modlitwy w intencji Pięciu Zabitych, pomordowanych braci naszych i męczenników, o których informowały gazety i rozsyłane ozdobne zaproszenia. Pogrzeb odbył się za zgodą władz. Było to wydarzenie znaczące i symboliczne. Ciała odprowadzał na cmentarz milczący, podążający w skupieniu stutysięczny tłum z udziałem duchownych wszystkich wyznań. Po uroczystościach nad pogrążoną w żałobie Warszawą zaległa cisza. Ludzie powrócili do domów, zamilkł uliczny gwar, sklepy i kawiarnie były przez cały dzień zamknięte. W oktawę pogrzebu w kościołach wszystkich wyznań i synagogach odbyły się stosowne żałobne nabożeństwa. Nastał czas rzeczywistego duchowego wzrastania Polaków. Asceza życia, porzucenie zabaw i rozrywek, żałobny strój były tego widomymi oznakami. Przedstyczniowa Polska modliła się. Znamienna dla ówczesnej modlitwy równoczesna obecność pierwiastków religijnych z patriotycznymi sakralizuje aktualnie dziejące się wydarzenia. Wpisana weń historiozofia wiąże to, co ziemskie z Bożym planem stworzenia, Grafika zamieszczona w: Ojcze ratuj! Boże błogosław Polsce, zbiór pieśni religijnych, 1861 w którym każdy naród wezwany do istnienia otrzymuje swoje powołanie. Dlatego patriotyzm jest wypełnieniem prawa, które jest święte: W obronie praw Syna Twego / Budzi się w Bogu naród z uśpienia ( Pieśń do MB Częstochowskiej ). Święta jest wolność, a jej ziemskim fundamentem jest duch czasu oświata ( Pacierz ludu polskiego ). Niewola jest zawiniona, więc w modlitwach pojawia się błaganie o przebaczenie win naszych i ojców. Mocno artykułowaną winą jest krzywda braci naszych włościan, a poczucie to znajduje odzwierciedlenie w ówczesnych programach politycznych. W ślad za wyznaniem win pojawia się ewangeliczne przebaczenie wrogom: Boże odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią i prośba: Naszego wroga niech dokończenie na s. 12 Powstańczymi śladami Rogera Raczyńskiego... dokończenie ze s. 10 nęła po raz trzeci znana samarytanka Emilia Sczaniecka z Pakosławia koło Lwówka. Po kilku miesiącach i Konstancja Raczyńska wyjechała z kraju. Zimę 1863 roku spędziła z Rogerem we Florencji, tam też zjechało więcej polskich emigrantów tułaczy popowstaniowych. Z początkiem roku 1864 Roger Raczyński wybrał się do Paryża dla dokończenia i przygotowania dzieła o treści filozoficznej i tam też 24 lutego 1864 roku umarł po krótkiej chorobie, mając 44 lata. Konstancja przeżyła go o 10 lat. Powróciła do Rogalina w 1874 roku. W czasie podróży do Wrocławia zachorowała na tyfus i niebawem ponownie wróciła do Rogalina. Stan jej zdrowia ciągle się pogarszał, dla jego poprawy wyjechała na leczenie do Berlina, gdzie jednak zmarła. Spoczęła u boku swego męża w krypcie grobowej w Rogalinie, zbudowanej przez ojca Rogera Edwarda Raczyńskiego. Na początku XX wieku spalił się budynek mieszkalny, który ludność miejscowa nazwała Mielcuchem. Położony był malowniczo za parkiem rogalińskim, z widokiem na łąki i dawne koryto rzeki Warty. W popiołach, w miejscu, gdzie stał komin tej budowli znaleziono pieczątkę metalową z napisem Komisarz Rządu Narodowego na Wielkie Księstwo Poznańskie. Czyja to była pieczątka i kto ją ukrył pod dachem Mielcucha nie wiadomo. Czy był to Aleksander Guttry, który został komisarzem Rządu Narodowego na zabór pruski? Czy też może ukrył ją Roger, opuszczając dom rodzinny, do którego już nie powrócił? Pieczątka po odnalezieniu przypominała dawne troski i zmagania z okresu powstania styczniowego... Dziś Rogalin to miejsce wielu wycieczek, w te malownicze strony prowadzą drogi sobotnio-niedzielnych spacerów i niewielu z odwiedzających tę dawną siedzibę rodową Raczyńskich wie, że jej dawny właściciel Roger Raczyński miał znaczny udział w niesieniu pomocy powstaniu styczniowemu. Ryszard Jaruszkiewicz, regionalista WINIETA 2013 nr 3 11

12 Tajemnica bibliotecznego regału Połowa lat 70. W Bibliotece Uniwersyteckiej w Poznaniu, w dawnej Kaiser-Wilhelm- -Bibliothek królowały i do dziś trwają w czytelni, a wówczas także w niektórych pracowniach, solidne dębowe regały sięgające od podłogi do sufitu. Sensacją chwili okazało się odkrycie pustego pomieszczenia (prawdopodobnie zapory przeciwpożarowej) za ścianą jednej z pracowni. Przyszli robotnicy, odsunęli regał i zza niego wypadła tekturowa teczka, o tyle dziwna, że nie przypominała będących w użyciu. Szarobura z takimiż troczkami wzbudziła moje zainteresowanie. Wewnątrz znalazłam luźne kartki rękopiśmienne. Okazały się listami sybirskich zesłańców, wielkopolskich powstańców styczniowych, co wnosić można było z treści. Jak się tam znalazły? Tajemnicę po części mogą wyjaśnić wydarzenia z pierwszych miesięcy okupacji hitlerowskiej w Poznaniu. Wiadomo, że po zajęciu Poznania we wrześniu 1939 r. Niemcy opanowali także gmachy użyteczności publicznej, w tym Bibliotekę Uniwersytetu Poznańskiego. Do 1940 r. zatrzymali jeszcze polskich bibliotekarzy, ale rozpoczęli akcję zniemczania księgozbioru, tzn. usuwania polskich dzieł i materiałów bezwartościowych dla kultury światowej. Polskie książki wywożono do papierni w Czerwonaku, gdzie je traktowano jak makulaturę. Być może jakiś polski bibliotekarz ukrył za regałem ową tajemniczą teczkę. Zatem wróćmy do znaleziska. Udało mi się dotrzeć do zachowanych do dziś tylko nielicznych (dziewięciu) ich kopii (!). Pisane głównie piórem wskazują na autorów, którzy posiedli jako tako sztukę pisania. Nie ma wśród nich żadnego pisanego ołówkiem niewprawną chłopską ręką, jakie widziałam przed półwieczem. Listy adresowane są do rodziców, żon, krewnych zarówno z więzień w Jarosławiu i Włodzimierzu, jak i z rot aresztanckich na terenie Rosji europejskiej oraz ze zsyłki na katorgę lub osiedlenie na dalekiej Syberii. Datowane w latach: 1864, 1865, 1866 i 1869 obrazują różne sytuacje prawne i życiowe powstańców styczniowych oczekujących na wyroki lub już skazanych. Warunki ich życia ukazane są dość ogólnikowo, gdyż listy podlegały ścisłej cenzurze; przechodziły przez ręce urzędników carskich i samych generałgubernatorów poszczególnych obwodów, którzy decydowali o tym, czy zostaną przesłane adresatom, czy zatrzymane. To samo dotyczyło korespondencji zwrotnej. Aresztanci i zesłańcy mogli wysłać list raz na trzy miesiące, a kosztował ich 30 gr. (papier, koperta, znaczek), co równało się głodowaniu przez 2,5 dnia. Stan ducha zesłańców był dramatyczny. Przez długie miesiące i lata nie mieli żadnych wieści od bliskich, nie wiedzieli, czy jeszcze żyją, co się dzieje w kraju i czy w ogóle ktoś o nich pamięta. Na ogół nie byli pewni przyczyn nieotrzymywania korespondencji; często mieli poczucie odrzucenia, zdrady, zarzucali najbliższym oziębłość, byli w skrajnej rozpaczy. Co robić z sobą! Pytam się najdroższa Żono? bo sam dalibóg nie wiem pisał Zygmunt William w październiku 1865 r. z Sybiru. Ujęty w Płocku, przebywał w Krasnojarsku, potem w Irkucku, wreszcie w miejscowości Czyta na Zabajkale, gdzie odbywał karę dwóch lat ciężkich robót. Moja wolność po stokroć ograniczona pisał. Piąty już list piszę do Ciebie, na próżno czekam odpowiedzi władza wstrzymuje nasze listy dodaje. Prosi o ciepłą odzież, bo tu mróz 40 stopniowy i o interwencję u władz ze strony rodziny: ojca, brata, księdza Hilarego. Zastanawia się, czy warto w ogóle jeszcze żyć bez nadziei na powrót. Tylko niektórzy ją zachowali; wyliczali czas do powrotu do kraju, mieli siłę na podejmowanie walki o skrócenie wyroku, pisali listy interwencyjne do władz, a także prośby do znaczących osób w kraju o wstawienie się za nimi u władz rosyjskich lub pruskich. Niejaki Józef Kaźmierczak w latach 1865 i 1866 słał suplikacje, dokończenie na s. 13 Zamiast krwawych narzędzi wziął godła... dokończenie ze s. 11 przejmie skrucha / I w świętość praw tych uwierzy... ( Pieśń do MB Częstochowskiej ). Na drogi wyruszają liczne pielgrzymki do Częstochowy i innych czczonych miejsc, a pątnicy pomimo grożących niebezpieczeństw i przeszkód wszak były to patriotyczne manifestacje sposobem docierają do celu. Jedną z takich pielgrzymek opisuje warszawski publicysta: Dziś z rana kilka tysięcy ludzi wszelkiego stanu zebrało się przed kościołem Paulinów na Długiej ul., aby towarzyszyć w uroczystej procesji pielgrzymom udającym się do Częstochowy, aż do rogatek Jerozolimskich. Szli wszyscy w wielkim porządku, naprzód wszyscy w ubiorach narodowych, rzędami, ująwszy się pod ramiona. Sklepy wszystkie w ulicach, którędy przechodzili pozamykano. Nie widziano policji ani wojska, więc też wszystko odbyło się spokojnie. Na prowincji trwa wzburzenie umysłów. W kraju zabranym, na Litwie, Wołyniu i Ukrainie odbywają się demonstracje. W Białym Stoku podobno zaszły bezprawia jak w Mławie. Cała Litwa nosi żałobę (za: Dziennik Poznański 1861 z dn. 10 sierpnia). W swej duchowej ojczyźnie Polacy byli wolni. Za tę wolność jednak drogo płacili. 12 WINIETA 2013 nr 3 Na przykład docierające z Krakowskiego Przedmieścia do Zamku echa pieśni Boże coś Polskę fatalnego dnia 8 maja sprowokowały atak oddziałów wojskowych i żandarmerii: na modlących się ludzi posypał się grad kul. Niejeden raz dochodziło do profanacji krzyża, kościołów, a Matka Boska Częstochowska była najzwyczajniej ścigana jako inspiratorka rozruchów: zrywane były Jej wizerunki, masowo rozklejane na oknach i drzwiach domów oraz murach. Ścigano drukarzy nielegalnych ulotek i zbiorów pieśni i modlitw religijno-patriotycznych. Wielkie zasługi mają tu poznańscy drukarze, którym udawało się przerzucać przez kordony policyjne do Królestwa, mimo konfiskat oraz kar, nielegalne druki aż do upadku powstania styczniowego. A jednak prześladowania nie przeszkodziły świętowaniu rocznic Unii Horodelskiej i Unii Lubelskiej na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej. W Kownie i na polach horodelskich manifestowano jedność narodów: wolnych z wolnymi, równych z równymi : Uświęć Jagiełłów wielkie przymierze, Złącz nas znów w jeden potężny lud, Niech świat zdumiony przykład z nas bierze, Jak krwią i łzami zdobywać ten cud. ( Hymn na rocznicę Unii z Litwą ) Jak rozumieli siebie tamci dziewiętnastowieczni Polacy? Prasa Królestwa tak komentuje owe wydarzenia:...to że lud tak systematycznie przez lat trzydzieści gnębiony, przez lat trzydzieści prawie tylko senne pod grobowym kamieniem wiodący życie, dał w jednej chwili tak jawny znak siły, czerstwości i życia, tak jeszcze dobitniej maluje stan jego ducha, to z jak dojrzałą i prawie świętą powstał w tej chwili powagą. Męczony od tylu lat tak straszliwemi okrucieństwami azaliż nie miał aż nadto powodów do zemsty? Liczący sto kilkadziesiąt tysięcy dusz a pamiętny dni takich z swojej historyi, azaliż nie mógł zakipieć, zaciąć się i dzieła zemsty dokonać? A przecież jakże stanowczo odtrącił od siebie nawet zemsty uczucie! Zamiast krwawych narzędzi wziął godła swojej religii i narodowe sztandary do ręki i niemi tylko okazał, czego wymaga i co mu się słusznie należy (za: Dziennik Poznański 1861, 12 marca). Regina Kurewicz Wystawa Przebudzenie Symbole, pieśni i modlitwy. Dom Literatury i Pracownia- -Muzeum J. I. Kraszewskiego, 15 października 31 grudnia 2013 r. WINIETA Pismo Biblioteki Raczyńskich Redaguje Kolegium, przew. Krzysztof Klupp Poznań, ul. Wroniecka 14, tel Projekt winietki: Nina Badowska Druk: Rex-Druk, Skórzewo, ul. Sportowa 6

13 dokończenie ze s. 12 także dziękczynne z powodu uzyskania skrócenia zsyłki do Jaśnie Wielmożnego Pana Hrabiego (być może Jana Działyńskiego z Kórnika) z Kostromy. Jakiś nieszczęśnik, aresztant z Wijtkowni nie biorący udziału w czynie, lecz skazany na trzy lata rot aresztanckich apelował w 1864 roku o wstawiennictwo do pp. Chrzanowskich. Wśród skazanych byli przypadkowo pojmani, jak Antoni H. ze Środy, który skazany na dwa lata rot aresztanckich przez Sąd Wojenny we Włocławku i po odbyciu kary we Włodzimierzu obawia się zsyłki na Sybir i prosi rodziców o wysłanie prośby do Namiestnika Królestwa w Warszawie, aby pozwolił mu wrócić do kraju, gdyż jak pisał był za legalnym paszportem w Królestwie kilka lat przed wybuchem. Michał Tetrykowski (skazany na 2 lata i dodatkowo w 1864 r. na kolejne razem na 4 lata zsyłki i ponownie sądzony przez Sąd Polowy w 1865 roku i skazany na dalszą katorgę) błagał rodziców w liście z Tuły w kwietniu 1869 r. o wstawiennictwo hr. Władysława Łąckiego z Posadowa, posła na sejm berliński. Jednocześnie martwił się, że jego starzy rodzice zostawieni zostali sami sobie, że nikt im nie pomaga w trudnej rzeczywistości, w jakiej się znaleźli z powodu synowskiego dramatu. Dziwi mnie mocno to pisał z goryczą że Panowie Wielkiej Polski raczyli zapomnieć o was i nie okazują żadnego współczucia nad Wami. Przecież powinni byli to czuć, że Ojciec zapracowany grosz położył na Ołtarzu Drogiej Naszej Ojczyzny, a przy tym zasługi Ojca mego dla Kraju są i były wiadome Inni stracili nadzieję, prosili rodzeństwo o opiekę nad starymi rodzicami, zaklinali dzieci, by byli dobrymi ludźmi, zwalniali żony z przysięgi małżeńskiej. Listy te są dokumentem przede wszystkim cierpień psychicznych zesłańców, odizolowanych od świata i wiadomości o bliskich, co stanowiło wyrafinowaną katuszę stosowaną przez carat, a także ich późniejszych naśladowców. Tylko jeden z listów przesłany okazją z Jarosławia przez Józefa do żony, datowany 30 listopada 1865 roku odkrywa część prawdy o życiu codziennym skazanych. Powstaniec pojmany w Warszawie trzymany za kratami, dopiero po dwóch latach stanął przed Sądem Wojennym we Włodzimierzu jako mietecznik i skazany został na 3 lata rot aresztanckich w Jarosławiu. Jak opisuje, na miejscu traktowano ich jak największych zbrodniarzy. Ponieważ od pojmania nie golono aresztantów, miał obfity zarost, który mu obcinano brzytwą wraz z kawałkami ciała, tak iż krew strzykała z całej twarzy. Aresztanci mieszkali w celach osobowych wraz z kryminalnymi ruskimi, na ogół zabójcami i włóczęgami, którzy po odsiedzeniu wyroków byli zsyłani na Sybir. Nas gorzej traktują niż tych zabójców, którzy awanturują się, hałasują po nocach pisze Józef prześladują i biją współwięźniów; nie lepiej zachowują się polscy kryminalni. I do tego wszechobecne nieznośne wszy Wyjście poza mury na roboty publiczne do prac porządkowych, a w zimie do odgarniania śniegu i lodu, odbywało się w asyście żołnierzy z karabinami i bagnetami. Przyodziewek skazańca składał się z kaftana, na plecach oznaczonego żółtą łatką i spodni z szarego sukna, koszuli osobliwego kroju, czapki z krzyżem na wierzchu, butów bez cholew. Karmieni byli owsianką, zgniłą czarną kapustą, kaszą niekraszoną. Chleb (3 funty dziennie) traktowany był jako środek wymienny za ubranie i tytoń, papier i kopertę na list. Życie w rotach aresztanckich jakie najnędzniejsze w świecie może być pisze zrozpaczony więzień. Po upływie kary rot aresztanckich chyba żaden nie powrócił do domu, tylko na Sybir wyrokuje autor listu gdzie czekały liczne piekła. Wysyłają na osiedlenie w najdalsze gubernie azjatyckie w Tomskie, Jenisejskie, Jakuckie, na Kamczatkę, tereny dochodzące do Morza Lodowatego. Transport to jeszcze gorzej. Kują w kajdany dwóch do kupy i na nogi grube kajdany się dostanie, i musi się iść z miejsca na miejsce [etapami] 5 tysięcy wiorst czyli 400 mil polskich, 10 miesięcy na piechotę. To jest droga do odbycia tak prawie jak na śmierć. Na miejscu zesłańcy skazani na osiedlenie przydzielani byli do chłopów w charakterze niewolników do najcięższych robót lub dostawali kawałek ziemi. Tak kończy swoją opowieść żonie Józef mężem aż do śmierci i dopisuje choć Ci więcej bym napisał, ale papieru brakło. Z kolei Leopold, syn S. Zarębskiego, urzędnika Ziemstwa Kredytowego w Poznaniu, pisze w liście z sierpnia 1866 roku o swoim osiedleniu we wsi Żerłykiena (?) w Guberni Jenisejskiej: Brak funduszy do utrzymania zniewolił mnie pójść do chłopa w tutejszej wsi jedynie za łyżkę lichej strawy niby z łaski podanej, bo dopiero uczyć się i przyzwyczajać muszę do pracy rolniczej, nie mając żadnego wyobrażenia o takowej. Łatwo sobie kochani Rodzice wystawią, z jaką trudnością mi to przychodzi, gdzie klimat tak ostry zimą, a w lecie upały, rzec można afrykańskie. Nie tyle jednak upały i praca męczą, ile owady, a mianowicie komary i tak zwane muszki, które wraz z oddechem wpadają w gębę, nos i zasypują oczy. Niektórzy zesłańcy pracowali przy budowie kolei żelaznej w Tulskiej Guberni, jak Stanisław Kozłowski, autor jednego z listów z 1866 roku. Tak więc po półtorawiecznej niepamięci wróciły do nas sprawy, imiona i nazwiska zwykłych ludzi, którzy w dobie styczniowej przeżyli gehennę. Wyobrażenie o niej dają nam te dziwnym trafem ocalałe listy. Dramat powstania styczniowego powraca w ich pożółkłych słowach, potwierdzając prawdę o tragediach konkretnych ludzi wciągniętych w tryby heroicznej Historii. Eugenia R. Dabertowa II nagroda ex aequo w konkursie dla Łukasza Cywickiego za Exlibris Vlado Broniszewski Konkurs EKSLIBRIS 2013 im. KLEMENSA RACZAKA W dniu 5 października 2013 roku jury pod przewodnictwem prof. Piotra Gojowego po dokonaniu oceny nadesłanych prac postanowiło przyznać: honorową nagrodę specjalną Wojciechowi Jakubowskiemu za całokształt dorobku artystycznego; I nagrodę w wysokości 3000 zł Mauricio Schvarzmanowi za oryginalną i żywiołową kolorystykę poetyki przełamującą formułę ekslibrisu (Exlibris Pablo Al To Stein); II nagrodę równorzędną: w wysokości 1000 zł Łukaszowi Cywickiemu za syntezę i dobór środków wyrazu (Exlibris Vlado Broniszewski); w wysokości 1000 zł Ewie Kutylak-Katamay za nadzwyczajny liryzm i poetykę (Ex L T[adeusza] M[ichała] S[iary]); III nagrodę w wysokości 1000 zł Ryszardowi Baloniowi za śmiałość i umiejętne połączenie fantazji z warsztatową solidnością (Ex Libris Artur Mario Da Mota Miranda). Wręczenie nagród oraz otwarcie wystawy pokonkursowej odbyło się 15 listopada br. w Bibliotece Raczyńskich. III nagroda w konkursie dla Ryszarda Balonia za Ex Libris Artur Mario Da Mota Miranda WINIETA 2013 nr 3 13

14 A jednak trochę żal... (nostalgiczno-zabawne wspomnienia tamtych lat) Zachwycamy się nową Biblioteką Raczyńskich przy Alejach Marcinkowskiego, która architektonicznie łączy XIX-wieczną książnicę z XXI wiekiem. Ma duże, skomputeryzowane przestrzenie przyjazne czytelnikom, ale przecież jej początki były bardzo siermiężne. Nie będę wracać aż do czasów biblioteki wybudowanej w 1829 roku przez samego Edwarda Raczyńskiego, o których już tyle napisano. Całe swoje zawodowe życie byłam związana z budynkiem przy ul. Św. Marcin 65, nazywanym przez studentów Raczkami, a który tak dowcipnie pożegnali poloniści. Nowy budynek biblioteki ma klimatyzację, podłogowe ogrzewanie, a ja pamiętam jeszcze piece, w których palacz codziennie rano palił, o ile nie zabalował poprzedniego dnia. Kiedy to się jemu przytrafiło musieliśmy radzić sobie sami. Nasi koledzy zakasywali rękawy, schodzili do piwnicy po węgiel i zaczynało się palenie; Biblioteka przy Świętym Marcinie, Dział Informacyjno-Bibliograficzny, po lewej w rogu Autorka wspomnień, rok kkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkk podkładanie należało już do pań. Te piece miały jednak swoje zalety, można było w tzw. duchówkach piec jabłka, ewentualnie grzać plecy przy kaflach. Pracownicy pierwszego piętra, gdzie pracowałam, mieli do dyspozycji toaletę z dwoma oczkami, wspólną dla wszystkich osób płci żeńskiej. Ponieważ była ogólnie dostępna, trafiali tam też panowie, nie bacząc na kółko na drzwiach. Często nie służyła ona do celów jej przeznaczonych. Panowie zwykli spożywać tam również wyskokowe trunki. Moja ówczesna szefowa przed wejściem do owego przybytku sprawdzała po butach, jaka płeć aktualnie użytkuje to pomieszczenie. Papier toaletowy... zapomnij, przecież był to towar deficytowy. W nowej bibliotece toalety piękne, światło samozapalające przy wejściu, dużo oczek, mydło, papier, suszarki... Teraz mamy pokoje socjalne z lodówkami i wszelkimi wygodami, a kiedyś schodziło się do pani Mikołajczakowej na dół, gdzie na tzw. placie stał duży czajnik z gorącą wodą i można było zaparzyć sobie herbatę. Później, gdy owa pani zamieszkała w bloku, mieliśmy do dyspozycji maszynkę na prąd i garnek. Niestety, to urządzenie miało to do siebie, że często przepalały się w nim spirale, wtedy niezawodnym okazywał się widelec, którym można było ową małą rzecz zespolić, i już wszystko grało. Pamiętam gabinet przełożonej mieszczący się za szafą, oddzielającą go od reszty pracowników. Ponieważ obowiązywała bezwzględna cisza, porozumiewaliśmy się na migi było jak w rodzinnym grobowcu. Obiecałam wtedy sobie, że gdybym została kiedyś kierownikiem, nigdy nie popełnię tego błędu. Teraz nie mam swojej wydzielonej części, a pracownikowi pozwalam na chwile relaksu, bo nie chcę powtórki z tamtych czasów. Teraz każdy w ramach swoich godzin wykonuje prace zadaniowe, a kiedyś obowiązywały zeszyciki sprawdzane przez kierownika, w których były rozpisane prace z dokładnością do 10 minut. Gdy trafiały się np. jakieś przypadłości żołądkowe, trzeba było umieścić to w tzw. godzinach krytych. Na szczęście znam to tylko z opowiadań starszych koleżanek. Czynnie uczestniczyliśmy w przeprowadzce do nowego gmachu, pakując i rozpakowując książki, resztą zajmowały się profesjonalne firmy przewozowe. Niegdyś gdy był remont w starym budynku, m.in. wymiana rur, to pracownicy sami znosili je na podwórko i sprzątali pomieszczenia po remoncie. Jednym z ważnych zadań było dbanie o roślinność, może to i nie było takie głupie, bo można było choć kwiatkami rozjaśnić wnętrze często latami niemalowanych pomieszczeń. Wprawdzie w otwartej przestrzeni nowego gmachu są dwa wielkie drzewa, ale cóż, skoro w pracowniach niczego nie można zawieszać. W nowym gmachu mamy przestronne czytelnie, gdzie w spokoju można korzystać do woli ze wszystkiego, nie tak jak przy Świętym Marcinie, gdzie dyżurujący pan Michał musiał rozmawiać szeptem, żeby jeszcze nie wzmagać hałasu spowodowanego skrzypiącą podłogą, o którą i tak zawsze obwiniano dyżurującego bibliotekarza. Chociaż wtedy czytelnik pracował jak należy, bo te odgłosy na pewno nie dawały mu przysnąć. W nowym miejscu nie boję się dyżurów popołudniowych, obecność ochroniarzy daje poczucie bezpieczeństwa. Nie tak jak kiedyś, gdy byłam piękna i młoda pewien dziwny osobnik kilkakrotnie chciał koniecznie ok. godziny 20 wyjechać ze mną na wyspy szczęśliwe. Dzisiaj bibliotekarz niczym się nie różni wyglądem od innych. Dawno temu obowiązywał tzw. strój bibliotekarski fartuchy, których moja mama nie założyłaby nawet do pracy w ogrodzie oraz filcowe kapcie, a jeszcze wcześniej tzw. zarękawniki na łokcie. A potem ten wizerunek bibliotekarza pokutował przez lata. Ponieważ cały okres studiów mieszkałam w akademikach, gdzie obowiązywał strój dowolny, nie dałam się wcisnąć w owo umundurowanie. Myślę, że to wcale nie pomogło mi w oczach mojej kierowniczki. Gdy oglądałam puste wnętrza opuszczonego, brudnego budynku, dziwiłam się, jak mogłam tak długo wytrzymać w takim miejscu. A przecież, chociaż były to czasy trudne, wydaje się, że mimo wszystko bardziej przyjazne dla współpracowników. Ponieważ bardzo, bardzo dużo lat przepracowałam w starym budynku, myślę, że mimo wszystko nie raz przechodząc obok mojej starej budy, pomyślę z nostalgią o minionych, acz trudnych czasach mojej bibliotekarskiej służby. Krystyna Suchan Lokomotywa z Tuwimem W sobotę, 14 września na placu Wolności trwał Dzień Organizacji Pozarządowych. Wśród rozmaitych towarzystw, fundacji i klubów swoje miejsce miało także Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich. Własną działalność zaprezentowało też Koło SBP przy Bibliotece Raczyńskich, które przygotowało warsztaty plastyczno-literackie pt. Lokomotywa z Tuwimem. W 119. rocznicę urodzin Juliana Tuwima zaprosiliśmy dzieci na przejażdżkę Lokomotywą. Zainteresowani mogli przygotować wagonik, który potem przyczepiali do lokomotywy. Dzieci najpierw losowały karteczki z fragmentem wiersza, następnie rysowały banany, stoły, szafy i jedzących kiełbasy grubasów. Gotową i bardzo kolorową zawartość pakowały do przygotowanych wcześniej wagoników, które po doczepieniu kół mogły już wyjeżdżać na trasę, by jechać przez góry, przez tunel, przez pola, przez las... Chociaż dzień był deszczowy, na czas warsztatów na chwilę się rozpogodziło i nic nie przeszkadzało dzieciom w pracy. A dzieci były bardzo zainteresowane i utalentowane (słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy, koń i krowa wyglądały naprawdę imponująco), więc w ciągu niecałych dwóch godzin udało się przygotować cały pociąg, ze wszystkimi opisanymi przez Tuwima wagonikami (choć było ich mniej niż ze czterdzieści ). Teraz ta piękna i kolorowa lokomotywa wisi w Filii Dziecięcej w nowym gmachu. Spotkanie na placu Wolności było okazją do przypomnienia poznaniakom roli, jaką w mieście pełni Biblioteka Raczyńskich, ale także zaprezentowania nas, bibliotekarzy, którzy mieli szansę wyjść zza regałów i pokazać, że nasza praca to nie tylko wypożyczanie książek, ale też aktywizacja czytelników, działalność kulturotwórcza i animacyjna. Kasia Wojtaszak 14 WINIETA 2013 nr 3

15 Kulinaria poniekąd literackie Zaczęło się od poszukiwań w bibliotece książek z przepisami kulinarnymi kuchni staropolskiej na szkolną prezentację. Gdzie ja to znajdę? W myślach, jak w przeglądarce, lustrowałam księgozbiór w działach Gospodarstwo domowe i Historia. Może w Opisie obyczajów Jędrzeja Kitowicza? Nie, to nie ta epoka; tam był August III... To może W salonie i w kuchni Elżbiety Koweckiej? Nie, też nie, tam z kolei jest kuchnia pałaców i dworów polskich XIX wieku. Trzeba znaleźć coś innego, ale co? Przypomniała mi się zakupiona kilka lat temu pięknie ilustrowana książka Waldemara Baraniewskiego Kuchnia i stół w polskim dworze, ale tam też nie było przepisów kulinarnych, o które chodziło. Ucieszyłam się, bo jeszcze znalazłam niedawne (2006) wydanie PWN Obyczaje w Polsce. Od średniowiecza do czasów współczesnych i te okazały się najbardziej przydatne. Zapomniałam o tym wszystkim na tydzień, bo właśnie wtedy ukazał się nowy numer czasopisma Mówią Wieki, cały poświęcony kuchni staropolskiej! To dopiero jest uczta, nie tylko duchowa, bo ta druga jak na mój gust za tłusta, strasznie tłusta, zupełnie jak u Ćwierczakiewiczowej z XIX w. (365 obiadów), którą to książkę wiele moich czytelniczek ma w swoich domowych bibliotekach, nie mówiąc już o Diecie Kwaśniewskiego, książce opartej na teorii dr. Roberta Atkinsa. Kiedyś cieszyła się ona w naszej bibliotece dużym zainteresowaniem. Na nazwisku autorki 365 obiadów (przypomnę: Ćwierczakiewiczowa) łamało sobie język wiele czytelniczek. Doskonałe ćwiczenie wymowy. Rodzicom najmłodszych pociech polecam książkę Marii Strzałkowskiej Wierszyki do łamania języka. Mówią Wieki czytałam ze szczególnym zainteresowaniem, nie tylko z okazji prezentacji tematu naszej Czytelniczki. Ileż tam wiadomości i ciekawostek co jadali nasi przodkowie, począwszy od kmiecia do szlachcica, o rodzajach kaszy dla ubogich i bogatych, o słodko-kwaśnych smakach potraw etc. W kilka dni po napisaniu tego tekstu (w roboczej wersji) odwiedził nas Czytelnik, który często wypożycza Mówią Wieki. Wspomniałam o ciekawym, bieżącym numerze tego czasopisma. Rozmawialiśmy chwilę o tych wszystkich specjałach kuchni staropolskiej, kiedy nagle uświadomiłam sobie, że nasz Czytelnik ma nazwisko pochodzące od nazwy jednej z potraw właśnie staropolskich. Na szczęście starszy pan nie zwrócił uwagi na moją konsternację i opowiadał o wyższości kaszy nad grochem. Wychodząc wyznał scenicznym szeptem: A wie pani, jakie ja miałem przezwisko w szkole? Kasza, po prostu kasza, którą lubię do dziś, wszystko jedno, czy jest to gryczana kaszka krakowska, w której jak pani mówi tak zakochała się Anna Jagiellonka, że kazała ją sobie sprowadzać na dwór do Warszawy aż z Radomska, czy też zwykła kasza jęczmienna, tzw. pęczak. A krupnik jak na tym smakuje! Niezależnie od czasu i upodobań kulinarnych, wszelkie nasze codzienne potrawy są drogie lub tanie, ale na pewno pracochłonne. Nie trzeba się do nich aż tak zniechęcać, do czego przekonuje nas Joanna Chmielewska w swojej Książce poniekąd kucharskiej. Z wrodzonym talentem pisarskim i humorem opisuje w niej przyrządzane osobiście ulubione potrawy od A do Z. Na potrawę zaczynającą się od litery e, zabrakło autorce już pomysłu, do czego przyznała się szczerze: W tym miejscu Czytelnik może powiedzieć: E tam! zawracanie głowy Któryś z moich Czytelników dopisał cieniutko ołówkiem: E tam! Pani Joanno, a gdzie endywia kędzierzawa z grzybami?. Zaskoczyła mnie kiedyś jedna z czytelniczek, pytając, gdzie można kupić zielone pomidory. Zdziwiłam się: Zielone? Nie mam zielonego pojęcia Bo ja chciałabym takie kupić do zrobienia, jak w tej książce i położyła na bibliotecznej ladzie książkę Fannie Flagg Smażone zielone pomidory. Czekolada też mi się zapisała w pamięci i to nie tylko jako tytułowa powieść angielskiej pisarki Joanne Harris. Po przeczytaniu tej książki wiele czytelniczek wyznawało, że lubi robić sobie taki koktajl lub torcik na podstawie przepisów, które są zamieszczone na końcu książki. No proszę, jaka czekoladowa radość. Tych smakowitych przepisów kulinarnych w innych książkach też jest wiele. Obecnie prym wiedzie Małgorzata Kalicińska, autorka Domu nad rozlewiskiem. Kiedy ukazała się jej kolejna książka z tego cyklu (z przepisami kulinarnymi na końcu książki) trzy Czytelniczki poprosiły o skserowanie przepisów. Serial na podstawie książki oczywiście był oglądany, ale moje Czytelniczki mówią, że to nie to. Książka ma swój klimat nie do powtórzenia. Ale to jeszcze nie koniec. Szalę wszystkie-go przeważył pies zwykły albo niezwykły jamnik. Pogryzł mi te Herbatniki przyznała szczerze, bez wykrętów pani Beata. Jakie herbatniki? No, tę waszą książkę Sowy. Nie wiem, co mu odbiło. Nigdy czegoś takiego nie robił, przez dziesięć lat. Książka leżała na stole w kuchni i nagle coś takiego, aż mi wstyd. Może polubił herbatniki z jagodami pomyślałam ironicznie, ale widziałam, że właścicielka niesfornego jamnika była skruszona. Obwoluta książki była rzeczywiście pogryziona przez łakomego psa. Herbatniki z jagodami Izabeli Sowy są napisane lekkim i dowcipnym stylem i choć nie ma w tej książce smakowitych przepisów na letnie desery, to okazuje się, że gdy jest nam źle, nawet jeden herbatnik smakuje dobrze. Hanna Sygidus Wydarzenia Bajeczna Niedziela u Raczyńskich Marcin Bosak zaprezentował wybrane Bajki Marcina Pałasza Spotkanie Przywitamy lato z tatą w nawiązaniu do serii książek Pan Pettson; prezentacja Piotra Witonia (F46) Otwarcie wystawy malarstwa Rafała Labijaka w Pracowni-Muzeum J. I. Kraszewskiego i Prezentacja twórców ZLP Oddział w Poznaniu: Danuty Bartosz, Pawła Kuszczyńskiego i Kaliny Izabeli Zioły oraz Zdzisława Kaczmarka i Marii Magdaleny Pocgaj Spotkanie autorskie Ǻsy Lind, szwedzkiej autorki książek dla dzieci z cyklu Piaskowy wilk Otwarcie wystawy fotografii teatralnych Jacka Kulma: Teatr Izabeli Cywińskiej. Teatr Conrada Drzewieckiego Bajeczna Niedziela u Raczyńskich Waldemar Błaszczyk zaprezentował fragmenty opowiadania Pawła Wakuły Na tropie sześcioptaka Spotkanie poświęcone książce Dziennik Helgi Helgi Hoškovej-Weissovej wraz z krótkim filmem dokumentalnym poświęconym jej losom oraz otwarcie wystawy jej rysunków Spacer szlakiem bohaterów książki Kryptonim POSEN Piotra Bojarskiego oprowadzała Karolina Dąbrowska oraz spotkanie z Piotrem Bojarskim (Filia 11) Spotkanie autorskie niewidomego poety Krzysztofa Galasa Wizerunki godzin Spotkanie w Filii 8 z podróżnikiem Andrzejem Pasławskim pt. Europa mniej znana miejscówka z Montenegro Książka Wiosny 2013 spotkanie z laureatami: Wojciechem Nowickim i Dariuszem Rosiakiem. Prowadzenie Przemysław Czapliński Spotkanie w Filii Wildeckiej z podróżnikiem Andrzejem Pasławskim Londyn nieznanym szlakiem Spotkanie w Filii 8 z Agnieszką Stein, psychologiem, autorką książki Dziecko z bliska Bajeczna Niedziela u Raczyńskich Magdalena Różczka zaprezentowała fragmenty opowiadania Barbary Gawryluk Kaktus, dobry pies W ramach Dnia Białej Laski dzieci z Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Owińskach czytały fragmenty Małego Księcia dzieciom widzącym (w dziecięcej Jedenastce ) Spotkanie z Arturem Andrusem autorem książek Popisuchy, Każdy szczyt ma swój Czubaszek, Blog osławiony między niewiastami Spotkanie z Jerzym Kędzierskim autorem książki Opowieść mężczyzny, który zarabia śpiąc. Spotkanie poprowadził Wiesław Ratajczak (Dom Literatury) Z cyklu Kryminał z Poznaniem w tle spotkanie z Joanną Jodełką, autorką Polichromii, Grzechotki i Kamyka (Filia 12). WINIETA 2013 nr 3 15

16 Inna niż wszystkie W nowym gmachu Biblioteki Raczyńskich poza księgozbiorem, garstką najwierniejszych czytelników i oczywiście pracownikami wszystko w zasadzie jest nowe bądź inne i nie mam na myśli tylko murów i mebli. Inna jest atmosfera, inne warunki pracy, mamy wielu nowych czytelników, a także współpracowników. Wszyscy z mniejszym lub większym entuzjazmem oswajamy tę odmianę. Zupełną nowością w naszej pracy jest Czytelnia Multimedialna. Nie dysponowaliśmy tego typu miejscem w starym gmachu Biblioteki. Ciągle obmyślamy nowe możliwości wykorzystania tej nowoczesnej przestrzeni i jej wyposażenia. Jest to najmniejsza i najbardziej kameralna z pośród czytelni nowego gmachu, ale zarazem najbogatsza, jeśli chodzi o nowoczesny sprzęt. Ma niewiele wspólnego z tradycyjnym wyobrażeniem czytelni bibliotecznej, nie znajdzie się tu półek z książkami ani typowych papierowych czasopism. Oferujemy w zamian inne nośniki informacji i rozrywki. Mamy w swej ofercie między innymi mikrofilmy najpopularniejszych czasopism, których czytanie w oryginalnej formie jest kłopotliwe ze względu na ich wiek, format lub poważne uszkodzenia. Sprzęt znajdujący się w czytelni pozwala na przeglądanie ich na tradycyjnych czytnikach lub z użyciem nowoczesnych skanerów, dających możliwość optymalnej poprawy jakości nawet bardzo starych i nieczytelnych dokumentów. Dzięki tym urządzeniom możemy zapisać interesujący nas materiał w formie elektronicznej lub zrobić wydruk. Skanery to nie wszystko, dla większości naszych czytelników najważniejsze znaczenie ma sprzęt komputerowy i audiowizualny. Komputery i internet to w dzisiejszych czasach oczywistość, której nie mogło zabraknąć w takim miejscu. Dodatkowo oferujemy dobrej jakości urządzenia z wysokiej klasy słuchawkami, umożliwiające oglądanie filmów i słuchanie muzyki. Na półkach Czytelni Multimedialnej znajdują się ponadto liczne płyty CD i DVD, sklasyfikowane według działów ułatwiających odnalezienie poszukiwanych treści. Dysponujemy między innymi filmami fabularnymi i dokumentalnymi, muzyką, materiałami pokonferencyjnymi, kursami językowymi, słownikami, tekstami literackimi, audiobookami, kreskówkami dla dzieci. Specjalnie z myślą o użytkownikach tej czytelni stworzyliśmy bazę linków do materiałów i stron WWW ułatwiających pracę naukową. Zawiera ona pliki odsyłające do krajowych i zagranicznych bibliografii internetowych, bibliotek cyfrowych, zbiorów pełnotekstowych, czasopism open accessowych oraz innych materiałów naukowych i edukacyjnych. W przygotowaniu jest jeszcze baza linków dotyczących 16 WINIETA 2013 nr 3 Poznania i Wielkopolski. Wszystkie zamieszczone przez nas źródła są legalne i sprawdzone. W Czytelni Multimedialnej udzielamy pomocy w wyszukiwaniu i zbieraniu materiałów naukowych z internetu. To, co proponują wirtualne bazy, jest idealnym uzupełnieniem księgozbioru Biblioteki Raczyńskich. Chcemy tę nowoczesną przestrzeń wykorzystać również do celów edukacyjnych. Planujemy warsztaty dotyczące wolnych licencji Creative Commons oraz źródeł open accessowych w internecie, legalnych źródeł informacji i wolnych mediów, technik wyszukiwania i zbierania wysokiej jakości materiałów do prac naukowych i edukacyjnych. Zajęcia te przygotowujemy z myślą o młodzieży, studentach, nauczycielach, ale także wszystkich innych zainteresowanych tą tematyką. Zamierzamy prowadzić również zajęcia z podstaw obsługi komputera i poruszania się w internecie, które będą organizowane z myślą o seniorach. Czytelnia Multimedialna jest zdecydowanie inna w porównaniu z tym, do czego przywykliśmy w klasycznej bibliotece. Łączy w sobie przyjemną, lekką rozrywkę z pracą intelektualną. Daje możliwość wirtualnego wyjścia poza mury biblioteki. Internetowe bazy danych pozwalają nam sięgnąć po książki i czasopisma znajdujące się tysiące kilometrów od nas. Łatwy dostęp do muzyki i filmów służy w tej czytelni wytchnieniu i relaksowi jak nigdzie indziej. Magdalena Drogoś-Kraszewska Tajemniczy klub czytelników Na stronie internetowej Biblioteki Raczyńskich widnieje lakoniczna informacja o istnieniu Klubu Książki, czyli jednego z tych, coraz popularniejszych w Polsce miejsc, które skupiają miłośników literatury i lektur wszelakich. I choć z reguły mamy w głowach pewien obraz ich funkcjonowania, niewielu próbowało na takie spotkanie przyjść i zweryfikować własne wyobrażenia. A być może wielu zastanawia się, jak to rzeczywiście wygląda: czy czytamy tu wiersze, adorujemy umarłych poetów, wyznajemy postmodernizm? Powiedzmy, że te spotkania mają coś z przygody i wymagają pewnej śmiałości. Nieprzypadkowo informacje o działalności Klubu Książki są słabo wyeksponowane, skierowane dla naprawdę zainteresowanych. Ten brak informacji bywa frapujący (na to liczymy) i właśnie o ciekawość i odwagę czytelników nam chodzi. Prawdopodobnie wszystkie kluby książki mają mniej lub bardziej intymny i niejawny charakter. Najczęściej tworzy je grupa kilku, kilkunastu osób. Jak to wygląda od wewnątrz, jak czytelnik dogaduje się z czytelnikiem? Czy łączy nas tutaj jakieś szczególne upodobanie do konkretnego rodzaju książek, określone wartości, estetyki? Mówiąc inaczej czy czytamy podobnie i podobnie rozumiemy? Oczywiście nie. Choć spotkania odbywają się regularnie, mają przygodny (!) charakter; znamy się słabo lub wcale, ale to właśnie w różnicy i żywiole dyskusji odnajdujemy wspólną przestrzeń. Wszystko dlatego, że staramy się rozmawiać o książkach, które nas różnią, książkach o pewnym dyskursywnym potencjale; irytujących w lekturze i odbiorze, jak Mag Johna Fowlesa, fascynujących i przenikliwych, jak Cząstki elementarne Michela Houellebecqa, czy chłodnych i analitycznych książek J.M. Coetzeego. Istnienie Klubu Książki nie byłoby możliwe, gdyby nie pewne elementarne sprawy, jak szacunek dla odmienności i różnicy poglądów. Różnorodne doświadczenia życiowe i czytelnicze czynią dyskusję bogatszą, pozwalają na ciekawsze, bardziej złożone spojrzenie, nie tylko na literaturę. Tę (literaturę) rozumiemy jako miejsce spotkań i tak chcielibyśmy ją promować. Kolejną przygodą będzie książka Zeruyi Shalev Życie miłosne. Informacje na stronie internetowej, oczywiście;). Odwagi! Michał Gustowski Książka Lata listopada odbyło się spotkanie z laureatami jubileuszowej 80. edycji Poznańskiego Przeglądu Nowości Wydawniczych Książka Lata 2013 : Aliną Borkowską-Rychlewską, autorką książki Szekspir w operze XIX wieku. Romantyczne konteksty, inspiracje i nawiązania, wyróżnioną za bogaty obraz miejsca Szekspira w operze i kulturze XIX wieku, z pogłębioną refleksją literacką, muzyczną, teatralną i estetyczną, spisaną pięknym, jednocześnie otwartym, komunikatywnym językiem (Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2013). Red. Grażyna Wrońska, prowadząca spotkanie i rozmowę z laureatami, i Antoni Libera Angeliką Kuźniak, autorką książki Papusza, wyróżnioną za wzruszający reporterski portret artystki wyklętej, odtwarzający nieistniejący już, fascynujący nomadzki świat (Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013). Antonim Liberą, autorem książki Niech się panu darzy i dwie inne nowele, wyróżnionym za kunsztownie wysnute historie o nieuchronności przemijania i nieprzewidywalności ludzkiego losu (Wydawnictwo Biblioteka Więzi, Warszawa 2013).

Wincenty Kućma. światło w cieniu WYSTAWA RZEŹBY, RYSUNKU I FOTOGRAFII

Wincenty Kućma. światło w cieniu WYSTAWA RZEŹBY, RYSUNKU I FOTOGRAFII Wincenty Kućma światło w cieniu WYSTAWA RZEŹBY, RYSUNKU I FOTOGRAFII Wincenty Kućma, urodzony 25 maja 1935 roku w Zbilutce (obecnie Zbelutka) na Kielecczyznie. W latach 1957-1962 studiował na Wydziale

Bardziej szczegółowo

Interdyscyplinarny projekt edukacyjny w PSM I st. w Prudniku - Rok Chopinowski

Interdyscyplinarny projekt edukacyjny w PSM I st. w Prudniku - Rok Chopinowski Interdyscyplinarny projekt edukacyjny w PSM I st. w Prudniku - Rok Chopinowski Nasza inicjatywa to przykład szerokiego myślenia o edukacji artystycznej i perspektywicznego myślenia o szkole, jako społeczności

Bardziej szczegółowo

OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ

OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ 1 Drogi Czytelniku! Życzymy Ci przyjemnej lektury Szkolnego Newsa. Zachęcamy do refleksji nad pytaniem

Bardziej szczegółowo

Ł AZIENKI K RÓLEWSKIE

Ł AZIENKI K RÓLEWSKIE Ł AZIENKI K RÓLEWSKIE Pałac na Wyspie Pałac Myślewicki Biały Domek Stara Pomarańczarnia Podchorążówka Stara Kordegarda Amfiteatr Stajnie i wozownie Wejścia do Łazienek Królewskich 2 3 O CO TU CHODZI? Kto

Bardziej szczegółowo

1 Ojcostwo na co dzień. Czyli czego dziecko potrzebuje od ojca Krzysztof Pilch

1 Ojcostwo na co dzień. Czyli czego dziecko potrzebuje od ojca Krzysztof Pilch 1 2 Spis treści Wstęp......6 Rozdział I: Co wpływa na to, jakim jesteś ojcem?...... 8 Twoje korzenie......8 Stereotypy.... 10 1. Dziecku do prawidłowego rozwoju wystarczy matka.... 11 2. Wychowanie to

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

Przed podróŝą na Litwę

Przed podróŝą na Litwę Przed podróŝą na Litwę Źródło: http://www.hotels-europe.com/lithuania/images/lithuania-map-large.jpg BirŜai to niewielkie miasto litewskie wyznaczone jako miejsce kolejnego, juŝ piątego spotkania przedstawicieli

Bardziej szczegółowo

Rodzina Gierlachów - koncert w rodzinnym mieście

Rodzina Gierlachów - koncert w rodzinnym mieście 1 Rodzina Gierlachów - koncert w rodzinnym mieście Chyba dobrze czuli się Państwo na sanockiej scenie. To było widać i słychać Tatiana Hempel-Gierlach: Tak, w Sanoku zgotowano nam wspaniałe przyjęcie,

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie

Bardziej szczegółowo

Obóz odbywał się od 6 do 28 lipca i z naszej szkoły pojechały na niego dwie uczennice. 5.07.2011 r. (wtorek)

Obóz odbywał się od 6 do 28 lipca i z naszej szkoły pojechały na niego dwie uczennice. 5.07.2011 r. (wtorek) Moscovia letni obóz językowy dla ludzi niemalże z całego świata. Wyjazd daje możliwość nauki j. rosyjskiego w praktyce, a także poznania ludzi z różnych stron świata. Obóz odbywał się od 6 do 28 lipca

Bardziej szczegółowo

Ksiądz Profesor Józef Tischner - Łopuszna sierpień 2006

Ksiądz Profesor Józef Tischner - Łopuszna sierpień 2006 Ksiądz Profesor Józef Tischner - Łopuszna sierpień 2006 Jak w kilku zdaniach ująć naukę, jaką odebraliśmy z tego, co mówił do nas Ksiądz Profesor. Czym dla nas była Jego obecność w polskiej rzeczywistości,

Bardziej szczegółowo

Skwer przed kinem Muranów - startujemy

Skwer przed kinem Muranów - startujemy 27 IX 2014 RAJD OCHOTY ŚLADAMI POWSTANIA WARSZAWSKIEGO W 75. ROCZNICĘ UTWORZENIA POLSKIEGO PAŃSTWA PODZIEMNEGO W sobotę, 27 września 2014 roku na terenie Śródmieścia odbył się Rajd Ochoty Śladami Powstania

Bardziej szczegółowo

Andrzej Grzeszczuk. Wileńszczyzna. w II Rzeczypospolitej. Materiały dydaktyczne do lekcji historii dla szkół ponadpodstawowych

Andrzej Grzeszczuk. Wileńszczyzna. w II Rzeczypospolitej. Materiały dydaktyczne do lekcji historii dla szkół ponadpodstawowych Andrzej Grzeszczuk Wileńszczyzna w II Rzeczypospolitej Materiały dydaktyczne do lekcji historii dla szkół ponadpodstawowych Andrzej Grzeszczuk Wileńszczyzna w II Rzeczypospolitej Materiały dydaktyczne

Bardziej szczegółowo

KLUCZ ODPOWIEDZI. K O N K U R S H I S T O R Y C Z N Y dla gimnazjów etap szkolny

KLUCZ ODPOWIEDZI. K O N K U R S H I S T O R Y C Z N Y dla gimnazjów etap szkolny KLUCZ ODPOWIEDZI K O N K U R S H I S T O R Y C Z N Y dla gimnazjów etap szkolny Zadanie 1. max. 7 p. Wiosna Ludów na ziemiach polskich Zaznacz w tabeli (wpisując w odpowiednią rubrykę literę ), czy poniższe

Bardziej szczegółowo

Internetowy Projekt Zbieramy Wspomnienia

Internetowy Projekt Zbieramy Wspomnienia Internetowy Projekt Zbieramy Wspomnienia WSPOMNIENIA Z LAT 70 NA PODSTAWIE KRONIK SZKOLNYCH. W ramach Internetowego Projektu Zbieramy Wspomnienia pomiędzy końcem jednych, a początkiem drugich zajęć wybrałam

Bardziej szczegółowo

Chopinowskie inspiracje w muzyce, plastyce i teatrze

Chopinowskie inspiracje w muzyce, plastyce i teatrze Wojewódzki Dom Kultury im. J. Piłsudskiego w Kielcach Zrealizowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Chopinowskie inspiracje w muzyce, plastyce i teatrze Wojewódzki Dom Kultury im.

Bardziej szczegółowo

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!!

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W dniu 30-04-2010 roku przeprowadziłem wywiad z moim opą -tak nazywam swojego holenderskiego dziadka, na bardzo polski temat-solidarność. Ten dzień jest może najlepszy

Bardziej szczegółowo

MICHAIŁ DARAGAN. Życzliwy gubernator i jego dokonania

MICHAIŁ DARAGAN. Życzliwy gubernator i jego dokonania MICHAIŁ DARAGAN Życzliwy gubernator i jego dokonania RODZINA Szlachecka rodzina Daraganów bierze swój początek z dwóch ziem ukraińskich. Najstarszym znanym przodkiem gubernatora był jego pradziadek Iwan

Bardziej szczegółowo

1 Maria Zduniak Ukończyła studia w zakresie teorii muzyki i gry na fortepianie w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej we Wrocławiu (1961), a także w zakresie historii sztuki na Uniwersytecie Wrocławskim

Bardziej szczegółowo

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1)

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) Turysta: Dzień dobry! Kobieta: Dzień dobry panu. Słucham? Turysta: Jestem pierwszy raz w Krakowie i nie mam noclegu. Czy mogłaby mi Pani polecić jakiś hotel?

Bardziej szczegółowo

Sprawdzian nr 2. Rozdział II. Za wolną Polskę. 1. Przeczytaj uważnie poniższy tekst i zaznacz poprawne zakończenia zdań A C.

Sprawdzian nr 2. Rozdział II. Za wolną Polskę. 1. Przeczytaj uważnie poniższy tekst i zaznacz poprawne zakończenia zdań A C. Rozdział II. Za wolną Polskę GRUPA A 0 1. Przeczytaj uważnie poniższy tekst i zaznacz poprawne zakończenia zdań A C. Wykrzyknąłem z uniesieniem [ ]: Niech żyje Polska wolna, cała i niepodległa!, co w ogóle

Bardziej szczegółowo

POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE

POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE "PRZED 75 LATY, 27 WRZEŚNIA 1939 R., ROZPOCZĘTO TWORZENIE STRUKTUR POLSKIEGO PAŃSTWA PODZIEMNEGO. BYŁO ONO FENOMENEM NA SKALĘ ŚWIATOWĄ. TAJNE STRUKTURY PAŃSTWA POLSKIEGO, PODLEGŁE

Bardziej szczegółowo

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne historie. Tą osobą jest Maryja, mama Pana Jezusa. Maryja opowiada

Bardziej szczegółowo

SCENARIUSZ AKADEMII Z OKAZJI ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI 11 LISTOPADA

SCENARIUSZ AKADEMII Z OKAZJI ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI 11 LISTOPADA SCENARIUSZ AKADEMII Z OKAZJI ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI 11 LISTOPADA Scenariusz i prowadzenie - Elżbieta Bełz Dekoracje - Lidia Zasada, Justyna Goch Opracowanie muzyczne - Magdalena Witkowska Pokaz slajdów

Bardziej szczegółowo

HANS CHRISTIAN ANDERSEN. Przygotawała Katarzyna Semla SP-5 Żywiec

HANS CHRISTIAN ANDERSEN. Przygotawała Katarzyna Semla SP-5 Żywiec HANS CHRISTIAN ANDERSEN Przygotawała Katarzyna Semla SP-5 Żywiec HANS CHRISTIAN ANDERSEN Żył w latach 1805 1875; Prozaik, poeta, dramaturg i baśniopisarz duński; W wieku 14 lat, po śmierci ojca, we wrześniu

Bardziej szczegółowo

Antonio Vivaldi. Wielki kompozytor baroku

Antonio Vivaldi. Wielki kompozytor baroku Antonio Vivaldi Wielki kompozytor baroku Antonio Lucio Vivaldi zwany Rudym Księdzem urodził się 1678 roku w Wenecji, a dokonałżywota podczas podróży w Wiedniu. Był to 1741r. W skrócie A kim on był? Kompozytorem

Bardziej szczegółowo

Rok 2010 rokiem chopinowskim

Rok 2010 rokiem chopinowskim Fryderyk Chopin Rok 2010 rokiem chopinowskim Rozpoczęły się oficjalne obchody dwusetnej rocznicy narodzin największego polskiego kompozytora Fryderyka Franciszka Chopina. Jego wkład w rozwój światowej

Bardziej szczegółowo

Projekt edukacyjny uczniów klasy II a Korczak król dzieci

Projekt edukacyjny uczniów klasy II a Korczak król dzieci Janusz Korczak Projekt edukacyjny uczniów klasy II a Korczak król dzieci Projekt realizowany jest przez uczniów II klasy Gimnazjum nr 1 w Błoniu pod kierunkiem nauczyciela, pani Anety Kobosz. Idea przybliżenia

Bardziej szczegółowo

Czy aby na pewno dobrze w Nowej Hucie?)

Czy aby na pewno dobrze w Nowej Hucie?) AKTUALIZACJA (03. 11. Jak dobrze wstać skoro świt w Nowej Hucie. Czy aby na pewno dobrze w Nowej Hucie?) Dzisiaj o przeglądach! I nie idzie o przegląd techniczny samochodu przed zimą. Oj, działo się, działo

Bardziej szczegółowo

Wycieczka do Gersheim

Wycieczka do Gersheim Wycieczka do Gersheim Na specjalne zaproszenie Pana Hansa Bollingera -dyrektora Gesamtschule Gersheim, prezesa Stowarzyszenia "Spotkania na Granicy" oraz Stowarzyszenia VEUBE - Spohns Haus, grupa siedmiu

Bardziej szczegółowo

Pytania konkursowe. 3. Kim z zawodu był ojciec Karola Wojtyły i gdzie pracował? 4. Przy jakiej ulicy w Wadowicach mieszkali Państwo Wojtyłowie?

Pytania konkursowe. 3. Kim z zawodu był ojciec Karola Wojtyły i gdzie pracował? 4. Przy jakiej ulicy w Wadowicach mieszkali Państwo Wojtyłowie? Pytania konkursowe 1. Podaj imię i nazwisko Jana Pawła II. 2. Podaj imię brata Karola Wojtyły. 3. Kim z zawodu był ojciec Karola Wojtyły i gdzie pracował? 4. Przy jakiej ulicy w Wadowicach mieszkali Państwo

Bardziej szczegółowo

Plan obchodów rocznic, dziedzictwa, tradycji i pamięci narodowej na rok 2012 na terenie miasta Katowice

Plan obchodów rocznic, dziedzictwa, tradycji i pamięci narodowej na rok 2012 na terenie miasta Katowice Plan obchodów rocznic, dziedzictwa, tradycji i pamięci narodowej na rok 2012 na terenie miasta Katowice Data Miejsce obchodów Forma obchodów 4 kwietnia Szkoła Policji Posadzenie Dębów Pamięci i odsłonięcie

Bardziej szczegółowo

WIEŚCI SZKOLNE Z ŻYCIA SZKOŁY. Cyprian Kamil Norwid

WIEŚCI SZKOLNE Z ŻYCIA SZKOŁY. Cyprian Kamil Norwid MIESIĘCZNIK SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. C.K. NORWIDA W DĄBRÓWCE WIEŚCI Cyprian Kamil Norwid Cyprian Kamil Norwid N U M E R V I SZKOLNE M A R Z E C 2 0 1 4 Z ŻYCIA SZKOŁY W TYM NUMERZE: Z życia szkoły 1 Zuch

Bardziej szczegółowo

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ OPINIA PUBLICZNA NA TEMAT SONDAŻY BS/55/2004 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, MARZEC 2004

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ OPINIA PUBLICZNA NA TEMAT SONDAŻY BS/55/2004 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, MARZEC 2004 CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-46 - 92, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

Sprawozdanie dotyczące wyjazdu kulturalno-edukacyjnego do Warszawy w okresie27-30.09.2012 r.

Sprawozdanie dotyczące wyjazdu kulturalno-edukacyjnego do Warszawy w okresie27-30.09.2012 r. Krasnystaw, dnia 05.10.2012 r. Sprawozdanie dotyczące wyjazdu kulturalno-edukacyjnego do Warszawy w okresie27-30.09.2012 r. W okresie 27-30.09.2012 r. w ramach realizacji projektu systemowego Aktywność

Bardziej szczegółowo

M Z A UR U SKI SK E I J HIST

M Z A UR U SKI SK E I J HIST NATROPACH MAZURSKIEJHISTORII I WOJNA ŚWIATOWA W KRAJOBRAZIE POWIATU GIŻYCKIEGO Projekt edukacyjny skierowany do uczniów szkół ponadgimnazjalnych powiatu giżyckiego I WOJNA ŚWIATOWA W KRAJOBRAZIE POWIATU

Bardziej szczegółowo

Aleksander Sas-Bandrowski - tenor z Lubaczowa

Aleksander Sas-Bandrowski - tenor z Lubaczowa 1 Aleksander Sas-Bandrowski - tenor z Lubaczowa W moich wędrówkach po artystycznych śladach kultury muzycznej naszego podkarpackiego regionu dotarłem do znakomitej postaci wspaniałego artysty śpiewaka

Bardziej szczegółowo

II ETAP KONKURSU O JÓZEFIE PIŁSUDSKIM

II ETAP KONKURSU O JÓZEFIE PIŁSUDSKIM II ETAP KONKURSU O JÓZEFIE PIŁSUDSKIM Imię i nazwisko Szkoła.. 1. W którym roku uchwalono konstytucję kwietniową?... 2. Podaj lata, w jakich Piłsudski był Naczelnikiem Państwa?... 3. W jakiej tradycji

Bardziej szczegółowo

UROCZYSTOŚĆ ODSŁONIĘCIA TABLICY PAMIĄTKOWEJ POŚWIĘCONEJ PAMIĘCI PREZYDENTA RP LECHA KACZYŃSKIEGO I OFIAR TRAGEDII SMOLEŃSKIEJ W LO

UROCZYSTOŚĆ ODSŁONIĘCIA TABLICY PAMIĄTKOWEJ POŚWIĘCONEJ PAMIĘCI PREZYDENTA RP LECHA KACZYŃSKIEGO I OFIAR TRAGEDII SMOLEŃSKIEJ W LO UROCZYSTOŚĆ ODSŁONIĘCIA TABLICY PAMIĄTKOWEJ POŚWIĘCONEJ PAMIĘCI PREZYDENTA RP LECHA KACZYŃSKIEGO I OFIAR TRAGEDII SMOLEŃSKIEJ W LO Nr XVII im. A. OSIECKIEJ we WROCŁAWIU, 13 grudnia 2010 r. 13 grudnia 2010

Bardziej szczegółowo

Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan

Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan Na świecie żyło wielu ludzi, których losy uznano za bardzo ciekawe i zamieszczono w pięknie wydanych książkach. Zdarzało się też to w gminie Trzebina, gdzie

Bardziej szczegółowo

Materiały wypracowane w ramach projektu Szkoła Dialogu - projektu edukacyjnego Fundacji Form

Materiały wypracowane w ramach projektu Szkoła Dialogu - projektu edukacyjnego Fundacji Form Materiały wypracowane w ramach projektu Szkoła Dialogu - projektu edukacyjnego Fundacji Form Nasze zajęcia w ramach Szkoły Dialogu odbyły się 27 i 28 kwietnia oraz 26 i 27 maja. Nauczyły nas one sporo

Bardziej szczegółowo

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem!

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem! Proszę bardzo!...książka z przesłaniem! Przesłanie, które daje odpowiedź na pytanie co ja tu właściwie robię? Przesłanie, które odpowie na wszystkie twoje pytania i wątpliwości. Z tej książki dowiesz się,

Bardziej szczegółowo

W ramach tegorocznych obchodów EDD zorganizowaliśmy inauguracyjną imprezę w dn. 04 września br. pod nazwą Jak powstała dębnowska książnica.

W ramach tegorocznych obchodów EDD zorganizowaliśmy inauguracyjną imprezę w dn. 04 września br. pod nazwą Jak powstała dębnowska książnica. W ramach tegorocznych obchodów EDD zorganizowaliśmy inauguracyjną imprezę w dn. 04 września br. pod nazwą Jak powstała dębnowska książnica. Co nam zostało z tych lat.. Przygotowana wystawa obrazowała początki

Bardziej szczegółowo

DOBRA PRAKTYKA. Pogłębianie wśród dzieci wiedzy o życiu, działalności i osobowości Ojca Świętego Jana Pawła II.

DOBRA PRAKTYKA. Pogłębianie wśród dzieci wiedzy o życiu, działalności i osobowości Ojca Świętego Jana Pawła II. DOBRA PRAKTYKA Nazwa szkoły: Imię i nazwisko dyrektora: Dobra praktyka(nazwa programu, działań): Ilość uczniów objętych programem/działaniami: Odpowiedzialni, organizatorzy i partnerzy: Okres czasowy realizacji:

Bardziej szczegółowo

WARSZAWA krok po kroku nasze wspomnienia

WARSZAWA krok po kroku nasze wspomnienia WARSZAWA krok po kroku nasze wspomnienia Warszawa da się lubić, Tutaj szczęście można znaleźć, Tutaj serce można zgubić Dnia 18.10.2011 r. uczniowie Gimnazjum nr 6 w Czerwionce-Leszczynach wzięli udział

Bardziej szczegółowo

Wizyta w Gazecie Krakowskiej

Wizyta w Gazecie Krakowskiej Wizyta w Gazecie Krakowskiej fotoreportaż 15.04.2013 byliśmy w Gazecie Krakowskiej w Nowym Sączu. Dowiedzieliśmy, się jak ciężka i wymagająca jest praca dziennikarza. Opowiedzieli nam o tym pan Paweł Szeliga

Bardziej szczegółowo

Zaczynasz studia i chcesz jak najwięcej z nich wynieść?

Zaczynasz studia i chcesz jak najwięcej z nich wynieść? Zaczynasz studia i chcesz jak najwięcej z nich wynieść? Studiujesz zagadnienia związane z bibliotekarstwem lub informacją naukową i szukasz pomysłu na rozwój zawodowy? Szykujesz się do obrony pracy magisterskiej

Bardziej szczegółowo

JÓZEF PIŁSUDSKI (1867-1935)

JÓZEF PIŁSUDSKI (1867-1935) JÓZEF PIŁSUDSKI (1867-1935) 70 ROCZNICA ŚMIERCI (zbiory audiowizualne) Wideokasety 1. A JEDNAK Polska (1918-1921 ) / scen. Wincenty Ronisz. Warszawa : Studio Filmów Edukacyjnych Nauka, 1998. 1 kas. wiz.

Bardziej szczegółowo

MAŁA JADWINIA nr 11. o mała Jadwinia p. dodatek do Jadwiżanki 2 (47) Opracowała Daniela Abramczuk

MAŁA JADWINIA nr 11. o mała Jadwinia p. dodatek do Jadwiżanki 2 (47) Opracowała Daniela Abramczuk o mała Jadwinia p MAŁA JADWINIA nr 11 Opracowała Daniela Abramczuk Zdjęcie na okładce Julia na huśtawce pochodzą z książeczki Julia święta Urszula Ledóchowska za zgodą Wydawnictwa FIDES. o Mała Jadwinia

Bardziej szczegółowo

Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU

Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU Jan Paweł II Jan Paweł II właściwie Karol Józef Wojtyła, urodził się 18 maja 1920 w Wadowicach, zmarł 2 kwietnia 2005 w Watykanie polski biskup rzymskokatolicki, biskup

Bardziej szczegółowo

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Polska Szkoła Sobotnia im. Jana Pawla II w Worcester Opracował: Maciej Liegmann 30/03hj8988765 03/03/2012r. Wspólna decyzja? Anglia i co dalej? Ja i Anglia. Wielka

Bardziej szczegółowo

Warszawa, styczeń 2012 BS/10/2012 WSPÓŁCZESNE ZWIĄZKI Z DAWNYMI KRESAMI

Warszawa, styczeń 2012 BS/10/2012 WSPÓŁCZESNE ZWIĄZKI Z DAWNYMI KRESAMI Warszawa, styczeń 2012 BS/10/2012 WSPÓŁCZESNE ZWIĄZKI Z DAWNYMI KRESAMI Znak jakości przyznany przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 13 stycznia 2011 roku Fundacja Centrum Badania Opinii Społecznej

Bardziej szczegółowo

Dla kogo przeznaczona. * szkoła podstawowa * gimnazjum * szkoła ponadgimnazjalna. * szkoła podstawowa * gimnazjum * szkoła ponadgimnazjalna

Dla kogo przeznaczona. * szkoła podstawowa * gimnazjum * szkoła ponadgimnazjalna. * szkoła podstawowa * gimnazjum * szkoła ponadgimnazjalna Temat Przebieg i forma zajęć Czas zajęć w minutach Dla kogo przeznaczona Miejsce Osoby prowadzące zajęcia Numer telefonu Mail Posługiwanie się komputerowym katalogiem bibliotecznym (od Listopada 2013r.)

Bardziej szczegółowo

ZGŁOSZENIE PRZYKŁADU DOBREJ PRAKTYKI

ZGŁOSZENIE PRZYKŁADU DOBREJ PRAKTYKI ZGŁOSZENIE PRZYKŁADU DOBREJ PRAKTYKI Nazwa szkoły, w której realizowane jest działanie Zespół Szkół w Nowej Wsi Imię i nazwisko dyrektora szkoły/placówki Adres Krzysztof Kaczmarek Nowa Wieś 26a 59-730

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni Biblia dla Dzieci przedstawia Kobieta Przy Studni Autor: Edward Hughes Ilustracje: Lazarus Redakcja: Ruth Klassen Tłumaczenie: Joanna Kowalska Druk i oprawa: Bible for Children www.m1914.org 2014 Bible

Bardziej szczegółowo

Temat:Jak władze lokalne dbają o rozwój kulturalny dzieci i młodzieży naszej szkoły?

Temat:Jak władze lokalne dbają o rozwój kulturalny dzieci i młodzieży naszej szkoły? Temat:Jak władze lokalne dbają o rozwój kulturalny dzieci i młodzieży naszej szkoły? Projekt edukacyjny realizowany w Publicznym Gimnazjum im. Biskupa Piotra Gołębiowskiego w Jedlińsku w roku szkolnym

Bardziej szczegółowo

Ziemie polskie w I połowie XIX wieku. Sprawdzian wiadomości dla klasy III A. Grupa I

Ziemie polskie w I połowie XIX wieku. Sprawdzian wiadomości dla klasy III A. Grupa I Strona1 Ziemie polskie w I połowie XIX wieku. Sprawdzian wiadomości dla klasy III A. Grupa I......... Imię i nazwisko uczennicy/ucznia klasa nr w dzienniku Liczba uzyskanych punktów:... ocena:... Podpis

Bardziej szczegółowo

Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie

Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie Szybciej poznaję ceny. To wszystko upraszcza. Mistrz konstrukcji metalowych, Martin Elsässer, w rozmowie o czasie. Liczą się proste rozwiązania wizyta w

Bardziej szczegółowo

Podczas pobytu w Żywcu artysta malarz portretował wielu mieszczan żywieckich.

Podczas pobytu w Żywcu artysta malarz portretował wielu mieszczan żywieckich. Historia Szkoły bogata, ciekawa, mało znana Odcinek 17. Czy wiesz, że uznanym artystą malarzem i równocześnie nauczycielem tej szkoły był Jan Kazimierz Olpiński, który uczył w niej rysunków, a jego twórczość

Bardziej szczegółowo

Wszystkie drogi prowadzą przez bibliotekę

Wszystkie drogi prowadzą przez bibliotekę Wszystkie drogi prowadzą przez bibliotekę Szkolne centrum informacji w Szkole Podstawowej nr 4 z Oddziałami Integracyjnymi im. Janusza Korczaka w Sochaczewie PRZEDSTAWIAMY SCI Nasza baza Powierzchnia naszej

Bardziej szczegółowo

1. Roland rycerz średniowieczny

1. Roland rycerz średniowieczny 1. Roland rycerz średniowieczny Uczeń: Uczeń: a. 1. Cele lekcji i. a) Wiadomości zna fragmenty tekstu Pieśni o Rolandzie, zna podstawowe wiadomości o zwyczajach i tradycjach rycerzy średniowiecznych, rozumie

Bardziej szczegółowo

Kwartet Czterech Kultur Łódź Berlin Tel Awiw Sankt Petersburg

Kwartet Czterech Kultur Łódź Berlin Tel Awiw Sankt Petersburg Kwartet Czterech Kultur Łódź Berlin Tel Awiw Sankt Petersburg ORGANIZATOR: Centrum Dialogu im. Marka Edelmana Filharmonia Łódzka im. Artura Rubinsteina Kwartet Czterech Kultur koncert premierowy ARTYŚCI

Bardziej szczegółowo

Hektor i tajemnice zycia

Hektor i tajemnice zycia François Lelord Hektor i tajemnice zycia Przelozyla Agnieszka Trabka WYDAWNICTWO WAM Był sobie kiedyś chłopiec o imieniu Hektor. Hektor miał tatę, także Hektora, więc dla odróżnienia rodzina często nazywała

Bardziej szczegółowo

WPŁYW CZYTANIA NA ROZWÓJ DZIECI I MŁODZIEŻY

WPŁYW CZYTANIA NA ROZWÓJ DZIECI I MŁODZIEŻY WPŁYW CZYTANIA NA ROZWÓJ DZIECI I MŁODZIEŻY CZYTANIE W znaczeniu psychofizycznym: techniczne rozpoznawanie znaków. W znaczeniu psychologicznym: zapoznanie się z treścią, rozumienie myśli zawartych w tekście

Bardziej szczegółowo

Muzeum Romantyzmu w Opinogórze SKOROWIDZ EDUKACYJNY

Muzeum Romantyzmu w Opinogórze SKOROWIDZ EDUKACYJNY Muzeum Romantyzmu w Opinogórze SKOROWIDZ EDUKACYJNY Rok szkolny 2014/2015 Zapraszamy do zapoznania się z ofertą edukacyjną Muzeum Romantyzmu w Opinogórze. Zawiera ona propozycje lekcji muzealnych, warsztatów

Bardziej szczegółowo

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Jako mała dziewczynka miałam wiele marzeń. Chciałam pomagać innym ludziom. Szczególnie starzy, samotni

Bardziej szczegółowo

Znów jesteśmy w szkole!!!

Znów jesteśmy w szkole!!! Znów jesteśmy w szkole!!! 1 września 2003r. uroczystymi apelami rozpoczęliśmy nowy rok szkolny. Pani dyrektor Elżbieta Pytka powitała nas i naszych rodziców bardzo serdecznie. Następnie wprowadzony został

Bardziej szczegółowo

Kto uczestniczył w badaniu? W ankiecie wzięli udział uczniowie klas II Gimnazjum w Zbuczynie oraz ze szkół w Caceres w Hiszpanii i Swansea z Walii.

Kto uczestniczył w badaniu? W ankiecie wzięli udział uczniowie klas II Gimnazjum w Zbuczynie oraz ze szkół w Caceres w Hiszpanii i Swansea z Walii. Różni czy tacy sami Projekt badawczy porównujący typowych nastolatków z Polski, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii realizowany dzięki programowi stypednialnemu Samorządu Województwa Mazowieckiego. Kto uczestniczył

Bardziej szczegółowo

WPROWADZENIE. Tworzyć nowe w sobie i świecie

WPROWADZENIE. Tworzyć nowe w sobie i świecie WPROWADZENIE D zień dobry, Przyjaciele. Pragnę powitać tych wszystkich, któ rzy kroczą drogą dalszego energoinformacyjnego rozwoju oraz tych, którzy stawiają na niej dopiero pierwsze kroki. Czy gotowi

Bardziej szczegółowo

NASZA WIZYTA W PRACOWNI LITERACKIEJ ARKADEGO FIEDLERA

NASZA WIZYTA W PRACOWNI LITERACKIEJ ARKADEGO FIEDLERA NASZA WIZYTA W PRACOWNI LITERACKIEJ ARKADEGO FIEDLERA Śladem Zygmunta Pniewskiego Dnia 8 kwietnia wybraliśmy się do Pracowni Literackiej Arkadego Fiedlera, aby poszukać śladów wyprawy do Brazylii oraz

Bardziej szczegółowo

PATRIOTYZM WE WSPÓŁCZESNEJ SZKOLE

PATRIOTYZM WE WSPÓŁCZESNEJ SZKOLE PATRIOTYZM WE WSPÓŁCZESNEJ SZKOLE Co to jest patriotyzm? Zgodnie z definicją podaną w słowniku Władysława Kopalińskiego patriotyzm oznacza: miłość ojczyzny, własnego narodu, połączoną z gotowością do ofiar

Bardziej szczegółowo

Młode Opalenie PROJEKTU. Kraków opanowany... Wilhelm Weldman

Młode Opalenie PROJEKTU. Kraków opanowany... Wilhelm Weldman Zespół Szkół w Opaleniu ulkslwarneckiego 10 83136, Opalenie Numer 10 02/15 WWWJUNIORMEDIAPL ORGANIZATOR PROJEKTU PARTNER Kraków opanowany Gimnazjum w Opaleniu w Krakowie Kto chce poznać duszę Polski niech

Bardziej szczegółowo

Europejska Nagroda Młodzieżowa im. Karola Wielkiego

Europejska Nagroda Młodzieżowa im. Karola Wielkiego newsletter numer 23 Europejska Nagroda Młodzieżowa im. Karola Wielkiego Pięć tysięcy euro nagrody zainkasują zdobywcy Nagrody im. Karola Wielkiego na najlepszy projekt młodzieżowy w Europie. Największe

Bardziej szczegółowo

ROK 2016 ROKIEM HENRYKA SIENKIEWICZA

ROK 2016 ROKIEM HENRYKA SIENKIEWICZA ROK 2016 ROKIEM HENRYKA SIENKIEWICZA człowiek zawsze może wstąpić na lepszą drogę - póki żyje H. Sienkiewicz UROCZYSTE OBCHODY ROKU HENRYKA SIENKIEWICZA W POWIECIE PRUSZKOWSKIM POD HASŁEM HENRYK SIENKIEWICZ

Bardziej szczegółowo

Podziękowania naszych podopiecznych:

Podziękowania naszych podopiecznych: Podziękowania naszych podopiecznych: W imieniu swoim jak i moich rodziców składam ogromne podziękowanie Stowarzyszeniu za pomoc finansową. Dzięki działaniu właśnie tego Stowarzyszenia osoby niepełnosprawne

Bardziej szczegółowo

Laureat: Nagrody Nobla 80 Nagrody NIKE 98

Laureat: Nagrody Nobla 80 Nagrody NIKE 98 Laureat: Nagrody Nobla 80 Nagrody NIKE 98 Nadchodzi dla Miłosza czas przełomowy zmierzenie się ze sławą i popularnością. Milczenie krytyki polskiej na temat Miłosza ; nieśmiałe upominanie się o jego miejsce.

Bardziej szczegółowo

A kto nie był z nami wczoraj niech żałuje... Do zobaczenia na następnym wieczorku poetyckim! Beata Tondyra A 11 marca było tak:

A kto nie był z nami wczoraj niech żałuje... Do zobaczenia na następnym wieczorku poetyckim! Beata Tondyra A 11 marca było tak: 11 marca 2008 roku w czytelni naszej szkoły odbył się kolejny wieczorek poetycki promujący twórczość uczniów Zespołu Szkół nr 1 w Tychach. Tym razem swoje utwory prezentowała uczennica klasy III f Gimnazjum

Bardziej szczegółowo

MISHOWA SEKCJA KULTURY

MISHOWA SEKCJA KULTURY Samorząd Studentów Kolegium MISH UW ul. Dobra 72, 00-312 Warszawa E-mail samomish@gmail.com Facebook https://www.facebook.com/mish.uw http://www.samorzad.mish.uw.edu.pl/ Kim jesteśmy? Sekcja Kultury powstała

Bardziej szczegółowo

Szlakiem Hymnu, czyli.. Czarniecki, moim lokalnym Bonaparte!

Szlakiem Hymnu, czyli.. Czarniecki, moim lokalnym Bonaparte! Szlakiem Hymnu, czyli.. Czarniecki, moim lokalnym Bonaparte! Spójrzmy w Przeszłość Stefan Czarniecki urodził się w 1599 r. w Czarncy. Był polskim dowódcą wojskowym, oraz kasztelanem kijowskim. Rozpoznawalny

Bardziej szczegółowo

Wojewódzki Konkurs Recytatorski Poezji Polskiej - XXXIII edycja Eliminacje rejonowe 2016

Wojewódzki Konkurs Recytatorski Poezji Polskiej - XXXIII edycja Eliminacje rejonowe 2016 Wojewódzki Konkurs Recytatorski Poezji Polskiej - XXXIII edycja Eliminacje rejonowe 2016 1. ORGANIZATOR ELIMINACJI REJONOWYCH: Młodzieżowy Dom Kultury w Gdyni ul.grabowo 2, 81-265 Gdynia tel./fax: (58)

Bardziej szczegółowo

Nowinki Szkolnej Rodzinki

Nowinki Szkolnej Rodzinki Nowinki Szkolnej Rodzinki ORGANIZATOR PROJEKTU ZGSP im.janusza Korczaka w Pawłowiczkach ul. Korfantego 3 47-2, Pawłowiczki Numer 51 11/15 PARTNER W TYM NUMERZE: - spotkanie z Panią Poprawialską, -spektakl

Bardziej szczegółowo

PREFERENCJE MUZYCZNE UCZNIÓW III KLAS GIMNAZJUM

PREFERENCJE MUZYCZNE UCZNIÓW III KLAS GIMNAZJUM PREFERENCJE MUZYCZNE UCZNIÓW III KLAS GIMNAZJUM W wielu szkołach trwają obecnie dyskusje na temat muzyki słuchanej przez naszą młodzież. Częściej młodzi chodzą na koncerty zespołów, do dyskoteki, niż na

Bardziej szczegółowo

ZBRODNI KATYŃSKIEJ. Centrum Edukacyjne IPN, ul. Marszałkowska 21/25

ZBRODNI KATYŃSKIEJ. Centrum Edukacyjne IPN, ul. Marszałkowska 21/25 ROCZNICA ZBRODNI KATYŃSKIEJ Centrum Edukacyjne IPN, ul. Marszałkowska 21/25 Zostaną po nas tylko guziki (bohater filmu Katyń w reż. A. Wajdy) Szanowni Państwo, Mam zaszczyt zaprosić na I przegląd filmów

Bardziej szczegółowo

Tydzień Bibliotek w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Bojanowie

Tydzień Bibliotek w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Bojanowie Tydzień Bibliotek w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Bojanowie pod hasłem Czytanie łączy pokolenia 8 maja 16 maja 2014 r. 8 maja godz. 9.00 Spektakl pt: Czerwony Kapturek w wykonaniu Teatru Duet z Krakowa.

Bardziej szczegółowo

CZYTAM, WIĘC JESTEM PROJEKT EDUKACYJNY DLA KLAS 1-6

CZYTAM, WIĘC JESTEM PROJEKT EDUKACYJNY DLA KLAS 1-6 "Książka, myśl, słowo, uczucie, czyn... Wszystko razem stanowi dopiero człowieka." Józef Ignacy Kraszewski CZYTAM, WIĘC JESTEM PROJEKT EDUKACYJNY DLA KLAS 1-6 Autorzy projektu: Renata Majewska, Monika

Bardziej szczegółowo

Konspekt szkółki niedzielnej propozycja Niedziela przedpostna Estomihi

Konspekt szkółki niedzielnej propozycja Niedziela przedpostna Estomihi Centrum Misji i Ewangelizacji / www.cme.org.pl Konspekt szkółki niedzielnej propozycja Niedziela przedpostna Estomihi Główna myśl: Bądź naśladowcą Jezusa Tekst: Mk 8,34 Jezus zapowiada swoją śmierć i zmartwychwstanie

Bardziej szczegółowo

Comiesięczne spotkania dla wszystkich zainteresowanych historią najnowszą

Comiesięczne spotkania dla wszystkich zainteresowanych historią najnowszą Przystanek Historia Źródło: http://przystanekhistoria.ipn.gov.pl/ph/imprezy-otwarte/4430,imprezy-otwarte.html Wygenerowano: Niedziela, 31 stycznia 2016, 22:39 Imprezy otwarte Comiesięczne spotkania dla

Bardziej szczegółowo

STYPENDIALNY PROGRAM WSPARCIA OTWARTA FILHARMONIA AGRAFKI MUZYCZNEJ

STYPENDIALNY PROGRAM WSPARCIA OTWARTA FILHARMONIA AGRAFKI MUZYCZNEJ STYPENDIALNY PROGRAM WSPARCIA OTWARTA FILHARMONIA AGRAFKI MUZYCZNEJ 1 OTWARTA FILHARMONIA AGRAFKI MUZYCZNEJ ORGANIZATOR I FUNDATOR PROGRAMU: FUNDACJA J&S PRO BONO POLONIAE DZIAŁALNOŚC PROGRAMOWA W CZTERECH

Bardziej szczegółowo

Kultura dla Seniorów

Kultura dla Seniorów Konwencja Międzypokoleniowe Dni Aktywności Kultura dla Seniorów Panel z udziałem dr Moniki Smoleń Podsekretarz Stanu w MKiDN 26 września 2012 r. Przesłanie Podsekretarz Stanu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa

Bardziej szczegółowo

Scenariusz zajęć biblioterapeutycznych z wykorzystaniem książki Mały Książę Saint-Exupery ego Temat: Czym kierować się w życiu? Miejsce zajęć: Cele:

Scenariusz zajęć biblioterapeutycznych z wykorzystaniem książki Mały Książę Saint-Exupery ego Temat: Czym kierować się w życiu? Miejsce zajęć: Cele: Scenariusz zajęć biblioterapeutycznych z wykorzystaniem książki Mały Książę Saint-Exupery ego (do wykorzystania na języku polskim, lekcji wychowawczej lub innych zajęciach z młodzieżą) Temat: Czym kierować

Bardziej szczegółowo

ŚLĄSKIE MONETY HABSBURGÓW MARIA TERESA I PÓŹNIEJSZE KATALOG

ŚLĄSKIE MONETY HABSBURGÓW MARIA TERESA I PÓŹNIEJSZE KATALOG ŚLĄSKIE MONETY HABSBURGÓW MARIA TERESA I PÓŹNIEJSZE KATALOG Piotr Kalinowski KALETY 2006 Słowo wstępu Katalog, który macie Państwo przed sobą powstał na podstawie wydanego w 1988 dzieła Ivo Halački Mince

Bardziej szczegółowo

Najważniejsze lata czyli jak rozumieć rysunki małych dzieci

Najważniejsze lata czyli jak rozumieć rysunki małych dzieci Najważniejsze lata czyli jak rozumieć rysunki małych dzieci Anna Kalbarczyk Najważniejsze lata czyli jak rozumieć rysunki małych dzieci Rozwój osobowości dziecka w wieku od 2 do 6 lat na podstawie jego

Bardziej szczegółowo

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM KATARZYNA ŻYCIEBOSOWSKA POPICIU WYDAWNICTWO WAM Zamiast wstępu Za każdym razem, kiedy zaczynasz pić, czuję się oszukana i porzucona. Na początku Twoich ciągów alkoholowych jestem na Ciebie wściekła o to,

Bardziej szczegółowo

Historia Szkoły Podstawowej nr 6 im. Juliusza Słowackiego w Sosnowcu

Historia Szkoły Podstawowej nr 6 im. Juliusza Słowackiego w Sosnowcu Historia Szkoły Podstawowej nr 6 im. Juliusza Słowackiego w Sosnowcu Szkoła Podstawowa nr 6 im. Juliusza Słowackiego w Sosnowcu swoją obecną siedzibę przy ul. Wawel 13 zajmuje od 1924 roku. Fragment internetowego

Bardziej szczegółowo

1. Organizator konkursu na komiks. 2. Cele konkursu. 3. Uczestnicy konkursu. 4. Zasady konkursu

1. Organizator konkursu na komiks. 2. Cele konkursu. 3. Uczestnicy konkursu. 4. Zasady konkursu REGULAMIN KONKURSU DLA UCZNIÓW SZKÓŁ PODSTAWOWYCH WOJEWÓDZTWA WIELKOPOLSKIEGO NA KOMIKS PRZEDSTAWIAJĄCY LOSY STASIA I NEL - BOHATERÓW "W PUSTYNI I W PUSZCZY" HENRYKA SIENKIEWICZA TEMAT: NIEBEZPIECZNE PRZYGODY

Bardziej szczegółowo

"Niech się święci cud pamięci"

Niech się święci cud pamięci wspólnym przedsięwzieciem Fundacji Billa i Melindy Gates oraz Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolność Pomysł zebrania i wydania wspomnień ze zwykłego, codziennego życia osób mieszkających na ziemi kolneńskiej

Bardziej szczegółowo

Z JASKINI DO GWIAZD! WSPOMNIENIA Z WYJAZDÓW NA WYSTAWY

Z JASKINI DO GWIAZD! WSPOMNIENIA Z WYJAZDÓW NA WYSTAWY Z JASKINI DO GWIAZD! WSPOMNIENIA Z WYJAZDÓW NA WYSTAWY Tak rozpoczynaliśmy każdą wyprawę na spotkanie ze sztuką! WYJAZD I MUZEUM ARCHEOLOGICZNE Wspomnienie Pan Zdzisław: Pani przewodniczka bardzo ciekawie

Bardziej szczegółowo

Zadanie 1. (0-2 pkt.) Połącz w pary postacie z właściwymi opisami. Obok każdej postaci wpisz literę przyporządkowaną odpowiedniemu opisowi.

Zadanie 1. (0-2 pkt.) Połącz w pary postacie z właściwymi opisami. Obok każdej postaci wpisz literę przyporządkowaną odpowiedniemu opisowi. Zadanie 1. (0-2 pkt.) Połącz w pary postacie z właściwymi opisami. Obok każdej postaci wpisz literę przyporządkowaną odpowiedniemu opisowi. I. Józef Poniatowski... II. Ignacy Krasicki... A. sekretarz Towarzystwa

Bardziej szczegółowo

PRZYKŁAD DOBREJ PRAKTYKI

PRZYKŁAD DOBREJ PRAKTYKI PRZYKŁAD DOBREJ PRAKTYKI Nazwa szkoły /placówki Imię i nazwisko dyrektora Zespół Szkół im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Publiczne Gimnazjum w Bogatem Piotr Sekuna szkoły / placówki Adres Bogate 11 Tel.

Bardziej szczegółowo

20 kwietnia 2010, godz. 17.00 WYKŁAD INAUGURACYJNY Adam Zamoyski Stanisław August pora na nowe spojrzenie SALA SENATORSKA

20 kwietnia 2010, godz. 17.00 WYKŁAD INAUGURACYJNY Adam Zamoyski Stanisław August pora na nowe spojrzenie SALA SENATORSKA Program wykładów 20 kwietnia 2010, godz. 17.00 WYKŁAD INAUGURACYJNY Adam Zamoyski Stanisław August pora na nowe spojrzenie SALA SENATORSKA 28 kwietnia 2010, godz. 17.00 Dr hab. Anna Grześkowiak-Krwawicz

Bardziej szczegółowo