Mazowieckie Studia Humanistyczne

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Mazowieckie Studia Humanistyczne"

Transkrypt

1 Mazowieckie Studia Humanistyczne Rocznik III 1997 Nr 1 Mazowiecka Wyższa Szkoła Humanistyczno - Pedagogiczna Łowicz

2 RADA REDAKCYJNA Andrzej Eliasz, Michał Grzybowski, Józef Jaroń, Zdzisław Kosyrz, Piotr Matusak, Leon Niebrzydowski, Wojciech Podgórski, Zbigniew Skiełczyński, Roch Sulima (przewodniczący) REDAKTOR NACZELNY Andrzej Koryn SEKRETARZ REDAKCJI Wanda Bednarowicz OPRACOWANIE REDAKCYJNE Barbara Janicka, Teresa Pawlak-Lis SKŁAD KOMPUTEROWY Dariusz Górski Copyright by Mazowiecka Wyższa Szkoła Humanistyczno-Pedagogiczna, Łowicz 1997 Adres Redakcji: Mazowiecka Wyższa Szkoła Humanistyczno-Pedagogiczna Łowicz, ul. 3 Maja 7, tel/fax Wydanie I, Łowicz 1997 PL ISSN

3 SPIS TREŚCI ARTYKUŁY I STUDIA Ludwik Hass, POKOLENIA INTELIGENCJI POLSKIEJ RZECZYPOSPOLITEJ LUDOWEJ I TRZECIEJ RZECZYPOSPOLITEJ. 5 Władysława Jaworska, LOVE STORY SIR ROBERTA BEVANA W ŁOWICKIM POWIECIE.. 51 Piotr Łossowski, ZWROT W STOSUNKACH POLSKO-LITEWSKICH JESIENIĄ 1938 ROKU 65 Antoni Serednicki, SYMON PETLURA - ŻYCIE I DZIAŁALNOŚĆ 81 Piotr Matusak, POLSKA MYŚL POWSTAŃCZA XIX I XX WIEKU 101 Zbigniew Klejn, JAK ŻYŁA POLONIA BUŁGARSKA NA PRZEŁOMIE WIEKÓW 125 Izabełła Bukraba-Rylska, NA STYKU KULTUR: KATEGORIE POZNAWCZE I DYLEMATY MORALNE 147 Roch Sulima, MIĘDZY ORALNOŚCIĄ A PIŚMIENNOŚCIĄ. STRATEGIA KOLEKCJONERA A LUDOWA KULTURA RĘKOPISU (XIX-XX WIEK) 163 Leon Niebrzydowski, Jan Chodkiewicz, OSOBOWOŚCIOWE I SPOŁECZNE WYZNACZNIKI UTRZYMYWANIA SEKRETU 201 MASOVIANA Agnieszka Bartoszewicz, Mogielnica. Z dziejów małego miasta mazowieckiego w późnym średniowieczu 211 Jan Józefecki, Manufaktura sukiennicza w Skierniewicach w latach Tadeusz Grabarczyk, Mazowszanie w oddziałach piechoty zaciężnej Królestwa Polskiego w XV wieku 245 MATERIAŁY I DOKUMENTY Tadeusz Ciepielak, Stanisław Mikołajczyk na czele Międzynarodowej Unii Chłopskiej ( )...,

4 Tadeusz Kisielewski, Fałsz i oszczerstwo jako istota komunistycznej polityki dezinformacyjnej na przykładzie książki Renauda de Jouvenela pt. L'Internationale des traîtres (Międzynarodówka zdrajców) 273 RECENZJE I ARTYKUŁY RECENZYJNE Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny, pod redakcją Haliny Zgółkowej (Renata Marciniak) 285 Andrzej Pilch, Losy Polaków w Austrii po drugiej wojnie światowej (Władysław S. Kucharski) 290 Siedlce lecie nadania praw miejskich. Wydanie pierwsze jubileuszowe, redakcja naukowa Edward Kospath-Pawłowski (Jerzy M. Cygan) 292 Krystyna Duraj-Nowakowa, Tematy systemowe w przedszkolu: geneza i założenia, planowanie i przykłady (Justyna Zielińska) 299 ŻYCIE NAUKOWE 50-lecie Towarzystwa Austriacko-Polskiego (Aleksandra J. Leinwand) 303

5 A R T Y K U Ł Y I S T U D I A Mazowieckie Studia Humanistyczne Ludwik Hass Nr 1, 1997 POKOLENIA INTELIGENCJI POLSKIEJ RZECZYPOSPOLITEJ LUDOWEJ I TRZECIEJ RZECZYPOSPOLITEJ* Urodzeni w dziesięcioleciu byli ostatnim pokoleniem, które jeszcze pamiętało, chociaż nie zawsze wyraziście - Drugą Niepodległość. Dzieciństwo znacznej większości z nich przypadało na czasy wielkiego kryzysu ekonomicznego, w Polsce bardziej długotrwałego niż w krajach gospodarczo rozwiniętych, z którego rodzice przeważnie długo potem nie potrafili się, również psychologicznie, otrząsnąć. Znajdowało to odbicie w warunkach życiowych dzieci. Większość generacji dorastała bądź przeżywała koniec dzieciństwa pod okupacją hitlerowską. Toteż dla niektórych szkołą średnią, bądź tylko jej klasami ostatnimi stały się tajne komplety. Jedynie drobna część okazała się w sytuacji stosunkowo pomyślniej szej. Na ogół były to dzieci urzędników, zawodowych wojskowych, również inteligentów, które poniekąd zbiegiem okoliczności znalazły się - wraz z rodzicami - w Rumunii czy na Węgrzech, bądź nawet we Francji a później na Wyspach Brytyjskich. Jednak dla innej znacznie większej grupy ich rówieśników los okazał się nieporównanie mniej przychylny. Im przypadło w udziale lata dzieciństwa i dorastania spędzić w głodzie i warunkach bardziej niż spartańskie prymitywnych w odległych, a klimatycznie trudnych okolicach ZSRR u boku zesłanych w tamte strony rodziców, zmuszonych do ciężkiej pracy, do jakiej nie byli wdrożeni. Niekiedy była to tylko matka, podczas gdy ojciec przebywał w stalinowskim łagrze bądź został stracony. W takich szczątkowych rodzinach jeszcze latami łudzono się, że gdzieś żyje, i kiedyś wszyscy znów spotkają się. Zarówno dla dorastających nad Wisłą, jak i na Syberii, czy w Kazachstanie, na ogół były to czasy koszmaru, strachu, poniżenia i głodu. * Artykuł jest chronologiczną i tematyczną kontynuacją opublikowanych przez autora: Pokolenia inteligencji Królestwa Polskiego ( Przegląd Historyczny" 1974, z. 2) i Pokolenia inteligencji Drugiej Rzeczypospolitej ( Mazowieckie Studia Humanistyczne" 1996, nr 2). Uzasadnienie pokoleniowego traktowania dziejów warstw inteligencji polskiej - Pokolenia inteligencji Królestwa Polskiego, s Termin dzieciństwo jest tu stosowany na oznaczenie wieku do lat dziesięciu; dorastanie dotyczy osób w wieku lat, młodość zaś letnich. Dorosłość zaczyna się w wieku lat, starzenie się - po 50 roku życia.

6 6 Ludwik Hass Na terenach okupowanych przez hitlerowców były to ponadto lata boleśnie odczuwanej pogardy władców i ich podręcznych wobec wszystkiego co polskie. Tam pokolenie, na ogół za młode by chwytać za broń, raczej jeszcze przedmiot niż podmiot historii, za to w tym wczesnym okresie życia boleśnie odczuwało wszechobecność wojny. Jakkolwiek przeważnie jeszcze dzieci, wyraźnie widziało, w jakimś stopniu już zaczynało też rozumieć, co się dookoła dzieje. Wielu zapamiętało zbiorowe egzekucje publiczne, czy przyciszone o nich rozmowy rodziców i starszych kolegów. Wojna odgrywała więc w formowaniu duchowym i psychicznym tej generacji rolę nieporównanie większą niż poprzednia światowa w pokoleniu ich odpowiedników sprzed trzech dziesięcioleci. Niektórzy (i niektóre) z najstarszych roczników pokolenia - przede wszystkim z rodzin inteligenckich i urzędniczo-oficerskich - nawet w tak młodym wieku włączyli się do walki z najeźdźcą. Prowadzili ją - sposobami na jakie ich lata pozwalały - przeważnie w szeregach podziemnego harcerstwa, jedynie zupełnie drobna grupa została członkami lewicowego Związku Walki Młodych. Nieco później ci spośród jednych i drugich, którzy mieszkali w Warszawie lub jej najbliższej okolicy, wzięli udział, częściowo nawet z bronią w ręku, w Powstaniu Warszawskim. Dla jego młodocianych uczestników stało się ono przeżyciem pokoleniowym. To było - odnotowuje po upływie dziesięcioleci jeden z nich brutalne odarcie ze złudzeń nastolatka, który do sierpnia 1944 wierzył, że»chcieć to móc«, że słuszna sprawa zawsze musi zwyciężyć, że krwią zapisujemy rachunek, który nasi zachodni przyjaciele uregulują korzystnymi dla Polski decyzjami powojennymi" 1. Pokoleniowe rozczarowanie, które stało się też udziałem równolatków spoza stolicy, i rozgoryczenie w latach dorastania ułatwiało generacji stopniowo przewartościowywać dotąd wyznawane poglądy, akceptować przynajmniej częściowo - postawę realizmu politycznego, dochodzić do wniosku, że mimo wszystko Polska musi znaleźć sobie modus vivendi w mało sympatycznym świecie powojennym. Toteż przepędzenie niemieckiego okupanta przez Armię Czerwoną (oficjalnie już nazywającą się Armią Radziecką) i walczące u jej boku polskie jednostki wojskowe, ogromna większość pokolenia odczuwała jako wyzwolenie. Przecież jednak oznaczało to koniec obozów koncentracyjnych, łapanek ulicznych i wywózek. Nawet ci, którzy zdążyli coś usłyszeć o stalinowskich masowych represjach w latach trzydziestych, żywili nadzieję, że może tak źle w Polsce nie będzie, że ten reżim powoli się jednak cywilizuje, chociażby pod wpływem współpracy z Zachodem. Przebywającym zaś daleko na wschodzie od stron rodzinnych wyzwolenie ziem polskich kojarzyło się z nadzieją na repatriację. Dlatego znajdująca się na miejscu część pokolenia - niemal bez wyjątku, włącznie nawet z pozostającymi w kręgu postaw prawico wo-trądy cjonalistycz- 1 J. I Wiatr [ur. 1931], Czterdzieści lat temu, Przegląd Tygodniowy" 1996, nr 43, s. 19.

7 Pokolenia inteligencji polskiej II nych - odgruzowywała Warszawę, w innych miejscowościach usuwała zniszczenia. Robiła to z pełnym przekonaniem" 2. PRL - również kiedy oficjalnie tak się jeszcze nazywała - zasiadających w ławkach szkolnych nie wpychała, jak wcześniej z reguły postępowano, w młodzieżowe getto. Wręcz odwrotnie - widziała w nich pokolenie budowniczych nowego ustroju, nie obciążone serwitutami przeszłości ciążącej na starszych. W pierwszych latach powojennych przyszli inteligenci uczęszczali - jak i ich rówieśnicy, którzy później znajdą się w innych warstwach społecznych - do szkoły średniej, która światopoglądowa była jeszcze pluralistyczna, chyba nawet bardziej niż w ostatnich latach przedwojennych, w czasach dominacji Obozu Zjednoczenia Narodowego (OZN). Uczono w niej religii, działało harcerstwo (jakkolwiek miało opinię organizacji reakcyjnej), nawet Sodalicja Mariańska. Wśród uczniów zaś - podobnie jak po roku można było spotkać chłopców pod wąsem, młodzież AK-owską, której okupacja zabrała czas na naukę. W tym pejzażu czymś nowym byli również młodziutcy marksiści, niesforni, nawet już wtedy przez niektórych dorosłych, towarzyszy" z PPR, źle widziani i uważani za sekciarzy" 3. W szkołach jawnie funkcjonował związany z tą partią Związek Walki Młodych (ZWM) i PPS-owska Organizacja Młodzieży Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego (OM TUR). Od roku szkolnego 1948/1949 ich miejsce zajął Związek Młodzieży Polskiej (ZMP), początkowo organizacja nonkonformistyczna, postępowa i rewolucyjna, obyczajowo permisywistyczna, daleka jeszcze od swego późniejszego kształtu biurokratycznego 4. W tych pierwszych latach nowej rzeczywistości nawet środowiska młodzieżowe dość ściśle związane z dawnymi warstwami posiadającymi i panującymi nie myślały o konspiracji antyrządowej. Tu - jak wspomina jeden z tego kręgu - raczej wszyscy byli nastawieni na zachowanie substancji biologicznej, kształcenie się, zajęcie w życiu społecznym odpowiedniego miejsca. Róbmy to, co można w tych warunkach robić" - było ich dewizą. Tym młodym nie odpowiadała bohaterszczyzna". Toteż ich pierwotny ostracyzm środowiskowy wobec wstępujących do PPR niebawem uległ złagodzeniu, pojawiły się hasła na przetrwanie". 2 A. Strzembosz [ur r.], Wiedzieliśmy, gdzie zaczyna się zdrada, Gazeta Wyborcza" z 2 października 1996 r., s. 18. Autor, człowiek tradycjonalistycznej prawicy, zauważa też: Przecież plan trzyletni nie dlatego został tak szybko wykonany, że był genialny. Po prostu ludzie byli jeszcze bardzo zaangażowani", ibidem. 3 Wspomnienia T. Drewnowskiego [ur r.] - Gazeta Wyborcza" z 31 grudnia 1996 r. - 1 stycznia 1997 r., s. 14. W przypadku dzieci pochodzenia inteligenckiego w postawie takiej przejawiał się etos buntu inteligenckiego przeciwko zastanemu porządkowi. Tradycyjny inteligent polski pragnął - przynajmniej tak mówił - emancypacji ludu. Zarazem żywił przeświadczenie, którego już nie ujawniał, że ową emancypacją pokieruje i będzie decydował, co jest słuszne, dopuszczalne, gdzieś zaś tego granice. 4 P. Smoleński, Tamte czasy, Gazeta Wyborcza" z października 1996 r., s. 8 [Wspomnienia J. Urbana, ur r.].

8 8 Ludwik Hass Nic więc dziwnego, że już jesienią 1948 r. dosłownie całe klasy licealne, w których uczyło się niemało synów i córek ziemian, którym reforma rolna zabrała majątki i zmusiła do opuszczenia rodzinnych dworków, wstępowały do świeżo utworzonego ZMR Do tego zachęcali nawet nauczyciele starej daty, mający doświadczenie w pracy pedagogicznej i życia w łagodnie autorytarnym systemie ostatnich lat Drugiej Rzeczypospolitej 5. Niejeden starej daty dyrektor szkoły średniej teraz bał się, że tamci [...] odsieją jego najlepszych uczniów. Uważał, że trzeba robić wszystko, żeby przetrwać. Choć oczywiście nie za pomocą partii, bo to obcy świat wroga". W takim punkcie widzenia nie bywał odosobniony. Ochrona substancji narodowej - to było główne hasło starszego pokolenia". Podzielający ów punkt widzenia rodzice cierpliwie więc tłumaczyli młodym, że tak ważne jest, jaka będzie inteligencja polska, że tyle wartościowej młodzieży zginęło na wojnie, w powstaniu", więc byłoby głupotą pozwolić się wyrzucić ze studiów przez takie głupstwo, jak czyn kongresowy w 1948 r. [tj. odmowa udziału w nim - L.HĄ" czy nieprawomyślne wystąpienia. Do nich konserwatywna część starego pokolenia zwracała się z formułą w tym trzeba żyć" 6. Zrobienie takiego kroku doradzali w imię realizmu życiowego" niekiedy nawet katecheci 7. Pod wpływem tego rodzaju atmosfery w kręgu dzieci starej prawicowo-narodowej czy zachowawczej inteligencji kształtowała się postawa - na użytek prywatny wiem jedno, w szkole (później w pracy) mówię co mówić należy. Podobnie myślały i zachowywały się dzieci z warstw socjalnie degradowanych - z reformowanych" ziemian i do niedawna właścicieli teraz znacjonalizowanych przedsiębiorstw. Miały zarazem świadomość, że liceum i szkoła wyższa są w ich aktualnej sytuacji nie tylko sposobem na nabywanie wiedzy, lecz zarazem przepustką do warstwy inteligencji, zatem zabezpieczeniem przed większą jeszcze degradacją społeczną potomstwa wysadzonych z siodła". Ta zbiorowość wyróżniała się wśród kolegów szkolnych - zwłaszcza dzieci ziemiańskie - manierami i obyciem towarzyskim, które u synów i córek zbiedzonych latami okupacji rodzin inteligenckich częściowo poszły w zapomnienie. Nieraz też już we wczesnym dzieciństwie, jeszcze w dworku czy w salonie rodziców w mieście otarły się o poetów, pisarzy, artystów plastyków bądź znanych muzyków, rzadziej już aktorów. Niekiedy byli to zarazem krewni. Świat emocji - jak te grupy zawodowe określał Karol Irzykowski - mniej je więc onieśmielał, mniej też był niedosiężny, aniżeli dla ich rówieśników. Obycie z nim ośmielało do myślenia o znalezieniu się z czasem w tym środowisku. Inny człon generacji - dzieci ze zbiorowości do 1945 r. socjalnie najwyższych, wielkoziemiańsko-arystokratycznych, grupa ilościowo drobna, lecz nader 5 A. Strzembosz, op. cit. 6 H. Świda-Zięba [ur r.], Notatki z życia systemu, Karta" 1991, nr 3, s R. Turski, Skoro nas nie sadzają, idziemy naprzód, w: Październik 1956, pierwszy wyłom w systemie, Warszawa 1996, s. 13.

9 Pokolenia inteligencji polskiej II wyrazista - na ogół również pożegnała się z nadzieją na powrót do poprzednich stosunków własnościowych, myślała o możliwie najwygodniejszym usytuowaniu się w nowych układach, zarazem dyskretnie podkreślając swoją, jeśli nie wyższość to inność. Uwidoczniło się to w ich zachowaniu w liceach, zwłaszcza zaś na uczelniach. Ci chłopcy i dziewczęta przypominali grupę, którą w francuskim języku politycznym ostatniej dekady XVIII w. określano jako rallies" ( ci, którzy się przyłączyli", rojaliści pogodzeni z republiką). Oczywiście - jak tamci Marsyliankę" - rzadko kto z tych z entuzjazmem śpiewał Międzynarodówkę", zwłaszcza zwrotkę o nieodległym awansie socjalnym dotychczasowych dołów społecznych. Świadkowi-rówieśnikowi, raczej nie podejrzanemu o stronniczość, utkwiły w pamięci spotykane na uczelniach wyższych całe gniazdka osób ideologicznie odległych [od ówczesnych przeciętnych postaw studenckich -L. //.], dawało się zauważyć na pierwszy rzut oka; były to bowiem głównie panienki z dobrych domów, a więc ładne, zadbane i z dobrymi manierami" 8. Takiej proweniencji chłopcy mniej rzucali się w oczy. Wspólnie tworzyli względnie ekskluzywny, a atrakcyjny, krąg towarzyski. Przedwojenna profesura, nadal wykładająca w szkołach wyższych, odnosiła się do potomstwa wysadzonych z siodła" ze współczuciem. Jedni z tytułu powiązań rodzinnych czy towarzyskich z ich rodzicami, inni - nawet mający przeszłość lewicową czy tylko lewicującą - widząc w nich ofiary historii". W miarę możności więc pomagała, ułatwiała stawiać pierwsze kroki na drodze kariery naukowej. Stosunkowo wielu reallies", m.in. dzięki takiego rodzaju układom i komerażom, zasiliło kręgi poetów, pisarzy, plastyków, krytyków literackich i artystycznych, również - zwłaszcza dziewczęta - pracowników muzealnych. W szybkim tempie rozwijające się dogłębne przemiany społeczne niemal od pierwszych miesięcy po wyzwoleniu wpływały na skład społeczny uczniów szkół średnich, liceów, dopiero później wyraźniej na strukturę socjalną studentów. Walnie przyczyniło się do tego szybkie otwarcie zamkniętych przez najeźdźcę szkół ponadpodstawowych i systematyczna rozbudowa ich sieci, również szkolnictwa wyższego. Już w 1945 r. w Lublinie utworzono - obok wznowionego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (KUL) - Uniwersytet im. Marii Curie-Skłodowskiej, w Łodzi, gdzie przed wojną istniało tylko Pedagogium i filia Wolnej Wszechnicy Polskiej - uniwersytet, politechnikę, Szkołę Główną Gospodarstwa Wiejskiego i inne uczelnie. Nauka stała się wszędzie bezpłatna, więc niemal od pierwszej chwili garnęły się do niej proporcjonalnie znacznie liczniejsze, chyba, niż kiedykolwiek dotąd na ziemiach polskich grupy dzieci, zwłaszcza chłopców, z warstw dotąd znajdujących się u dołu drabiny starej hierarchii społecznej - robotników, chłopów, nawet biedoty wiejskiej. Na ogół pamiętali cięż- 8 A. Drawicz [ur i\], Moja przygoda z STS-em, Wiadomości Kulturalne" 1995, nr 24, s. 10. Dziewczęta z tego środowiska szczególnie licznie studiowały przedmiot elitarny, jakim była historia sztuki, również muzealnictwo itp. dziedziny.

10 10 Ludwik Hass kie przedwojenne życie rodziców i własne; ci ze wsi, że nie tak dawno paśli krowy, niekiedy tylko jedyną w gospodarstwie rodziców. Takie dzieci, jeśli nawet jeszcze świadomie nie zdawały sobie z tego sprawy, to intuicyjnie wyczuwały, że jedną z konsekwencji dokonujących się przemian społecznych i politycznych jest zupełnie świeży ogromny awans społeczny, jaki stał się udziałem ich najbliższych i w ogóle milionów prostych ludzi pracy. Inną - możność pobierania nauki w szkołach wszystkich szczebli przez tak liczne grono synów i córek ludzi z dotychczasowych nizin społecznych. Zrozumiałe więc, że ta część zbiorowości uczniowskiej bez jakichkolwiek zastrzeżeń i wahań wstępowała w szkole średniej do nowych organizacji młodzieżowych. Dostrzegała przecież w socjalizmie szansę na zbudowanie Polski bardziej sprawiedliwej i dostatniej, chociażby za cenę niepełnej suwerenności. Świadoma była, że zarazem wymaga to i godziła się z tym - wyrzeczeń osobistych na rzecz spraw ogólnych, w tym również przemykania oczu na zbrodnie stalinowszczyzny w ZSRR i Polsce. Wmawiała sobie, iż nie były i nie są tak duże. Szczerze też wierzyła w socjalizm i Związek Radziecki. Do szkół wyższych pierwsza - bodaj też jedyna - duża fala dzieci plebejskich dotarła w latach Na ogół byli to już ZMP-owcy. Do środowiska kandydatów na inteligentów wnosili nowe cechy - jak nie przesłaniane wzniosłymi frazesami czy pozami zabiegi o sprawy materialne - kolidujące z zachowaniami dotąd uznawanymi za konstytutywne dla zbiorowości studenckiej, również z opinią, iż zarabianie pieniędzy jest sprzeczne z etosem inteligenta i nie do pogodzenia z udziałem w kulturze. Traktowani przez kolegów, mających poczucie swojej wyższości obyczajowo-towarzyskiej, z pewną dozą ironii, byli niezbyt pewni siebie. Toteż mimo przychylnego im ducha czasujednak starali się przystosować do stylu życia większości studenckiej, zarazem czuli się w tym gronie nieco upośledzeni. Kiedy uzyskali dyplomy ukończenia studiów, czekały już na nich miejsca pracy, zwłaszcza w milicji, wojsku i administracji państwowej. Preferowało tu ich pochodzenie społeczne. Inni zostali dyplomowanymi fachowcami w 7 rozmaitych gałęziach gospodarki. Funkcjonowanie cenzury i ucisk ducha zapamiętał to sobie ich nieco starszy kolega z rodziny inteligenckiej - mało ich obchodziły i [...] uważali się za lojalnych obywateli ówczesnego państwa. Zresztą przeważnie nie odzywali się". W prywatnych na ten temat rozmowach raczej nie zabierali głosu 9. Zarazem teraz starali się - również latorośle robotników w miarę możności niczym nie odróżniać się od warstwy inteligencji, w skład której weszli. Lecz, żeby zostać jej członkiem w sensie podmiotowym, musieli dopełnić kilku warunków. Przede wszystkim dostosować się do jej obyczajowości, teraz bardziej nawet elitarnej niż przed 1939 r. Tego rodzaju nowe akcenty wnieśli 9 Z. Kałużyński, Żądam lustracji, Wiadomości Kulturalne" 1997, nr 3, s. 4.

11 Pokolenia inteligencji polskiej II bowiem do niej bezeci" (byli ziemianie), zmuszeni reformą rolną do uprawiania zawodu inteligenckiego, bądź ich dzieci. Owe poniekąd nowe maniery czy styl bycia akcentował również syn zubożałego na skutek okupacji i przez to pozbawionego teraz pewności siebie inteligenta. Zaś plebejski narybek tym bardziej nie sprzeciwiał się, wszak wlazłszy między wrony, trzeba krakać jak i one". Nawet starał się zostać obyczajowo i mentalnie 105-procentowym inteligentem 10. Zachowania obu ilościowo zwiększonych komponentów warstwy inteligencji - ziemiańsko-fabrykanckiego i plebejskiego - nie mogły pozostać bez wpływu na jej postawy i zachowania, kiedy pokolenie w pełni wejdzie w jej skład. Między innymi dlatego po latach i w warunkach określonego zbiegu okoliczności przesunęła się, w zestawieniu z dwudziestoleciem międzywojennym, na prawo. Szczególnie skomplikowane problemy natury moralnej i psychologicznej stanęły przed dorastającymi dziećmi z rodzin inteligenckich, żyjących w atmosferze międzywojennej tradycji polskiego liberalizmu, który mimo licznych swoich ułomności jednak przechował pewne swoje wartości i zachowania z czasów sprzed 1914 r., spersonifikowane w literackich postaciach Siłaczek i Judymów. Nauka bowiem, jaką ta część pokolenia pobierała obecnie w liceach i szkołach wyższych, przynajmniej programy nauczania - praktyka nieraz daleko od nich odbiegała - coraz wyraźniej była dostosowywana do ideologii, jaką kształtująca się warstwa biurokracji państwa ludowego" usiłowała narzucać społeczeństwu. Narastała więc sprzeczność pomiędzy tym, czym młodzi ludzie żyli w inteligenckim domu rodziców a słyszanym od nauczycieli w szkole i przeczytanym w legalnej prasie. Zarazem owe niesforne kółka marksistowskie, uczące samodzielności myślowej, wcześnie zostały zlikwidowane, zaś ZMP z jednej z wielu organizacji młodzieżowych stał się jedyną, podczas gdy inne były stopniowo likwidowane. W niej miejsce niedawnego nonkonformizmu zajęło lizusostwo, miejsce libertynizmu obyczajowego dyscyplina, która zakazywała pić i palić (nawet w szkolnych ubikacjach), za to kazała pilnie uczyć się. Na zebraniach ZMP-owskich zaczęła panować atmosfera śmiertelnej powagi 11. Teraz inteligencko-urzędniczego pochodzenia młodzi musieli zdecydować się - klimat czasu tego od nich wymagał - komu zaufać, za czym się opowiedzieć. Stawało przed nimi pytanie to samo, na jakie wtedy, czy nieco tylko wcześniej, udzielali sobie odpowiedzi ich poprzednicy, inteligenci z pokolenia Kolumbów: czy w kraju zrujnowanym wojną, zmęczonym konspiracją zabrać się do pracy organicznej, czy też stanąć do walki nierównej z nowym swego rodzaju najeźdźcą. Nieliczni próbowali połączyć jedno z drugim, dla takiej decyzji znajdowali oparcie w jednej z tradycji narodowego romantyzmu - w wallenrodyzmie. Na ogół jednak ży- 10 C. Bobińska, Zachęcający wzór biednego i uczciwego inteligenta, Polityka" 1982, nr 50, s P. Smoleński, op. cii.

12 12 Ludwik Hass cie dość szybko redukowało taką ich postawę do skromnych rozmiarów, stawali się pół-, nawet tylko ćwierćwallenrodami. Przeważająca większość natomiast optowała odmiennie. Pamięć okropnych scen czasu wojny widzianych oczami dziecka, czy już wyrostka, i okupacyjnej nędzy codziennej uwrażliwiała tych młodziutkich na wszystko, co miało posmak pozytywny, ludzki. Dlatego również do tych kandydatów na inteligentów przemówił w sposób przekonywający patos i euforia odbudowy, potem budowy, kraju. Fascynowały wielkie plany gospodarcze oraz wychodzące od władzy propozycje zespołowego wysiłku dla ich realizacji, zwłaszcza że wszystko to miało łączyć się z większą sprawiedliwością. Na ich wyobraźnię oddziaływały słowa piosenki: Tysiące rąk, miliony rąk, a serce bije jedno". Licznie więc wstępowano do ZMP, to grono stanowiło trzon ideowy Służby Polsce (SP). Szczególnie gorliwi członkowie obu tych organizacji, owi - jak niechętni im ich nazywali, czyniąc aluzję do ich młodego wieku - pryszczaci", niekiedy byli to wczorajsi młodzi marksiści, przesiąknięci wiarą w nieodległą powszechną sprawiedliwość i pomyślność, pełni miłości do ludzi pracy, do słabszych i skrzywdzonych, zarazem wielbili Stalina i wymuszali na starszych, by chylili przed nim czoło. Cechowała ich też nietolerancyjność wobec każdego, kto chociażby w nieznacznym stopniu nie podzielał tej fanatycznej wiary w nowy ustrój i jego przywódców. W atmosferze - jak wierzono - nieodległej III wojny światowej i imperialistycznych dywersji niektórzy z nich, cieszący się szczególnym zaufaniem instancji PZPR, dostawali zezwolenie na broń palną. Zdarzało się, że tacy - nawet na uczelni - nie ukrywali zatkniętych za pas naganów 12. Wśród takich entuzjastycznych budowniczych nowego społeczeństwa znalazł się - bynajmniej nie z oportunizmu - nawet niejeden syn czy córka ojca w tym czasie więzionego w kraju, bądź wcześniej zamordowanego w ZSRR 13. Jednak można było spotkać też ZMP-owców, którzy udział w organizacji traktowali jako rytuał, na podobieństwo mszy, w której z takich czy innych względów się uczestniczy, chociaż jest się ateistą. Pokolenie zdobywało wiedzę i zawód w czasach bierutowskich, kiedy ten czy ów znajomy rodziców niekiedy też ktoś z grona rówieśników - nagle znikał, po czym okazywał się więźniem Urzędu czy Ministerstwa Bezpieczeństwa. Mimo braku bezpieczeństwa osobistego, miało ono poczucie bezpieczeństwa socjalnego, pewność znalezienia pracy w zawodzie wyuczonym. Wszak industria- 12 Wspomnienia T. Drewnowskiego (op. cit.). Z pistoletem przeciw zbrojnemu podziemiu pod pachą biega się na wykłady" filozofów-humanistów starego pokolenia. L. Ostałowska, Mord w oranżerii, Gazeta Wyborcza" z 31 grudnia stycznia 1997 i\, s Szczera wypowiedź: Wiedziałem, ze ojciec zginął od kul NKWD w łuckim więzieniu, ale zamknąłem to i mogłem szczerze kochać ZSRR wraz z wielkim Stalinem, na cześć którego organizowałem różne uniwersyteckie obchody". A. Drawicz, op. cit. Do ZSP wstąpił też np. A. Walicki [ur r.] którego ojciec był więźniem politycznym w owych latach, ibidem.

13 Pokolenia inteligencji polskiej II lizacja, etatyzacja wielu dziedzin życia - od gospodarki po kulturę i sztukę - ponadto rozbudowa szkolnictwa wszystkich stopni, jak również administracji państwowej stwarzały ogromne zapotrzebowanie na absolwentów szkół wyższych. Zwiększała je okoliczność, że wojna i okupacja znacznie przerzedziły szeregi inteligencji. Ta sytuacja ułatwiała walnie generacji urządzanie się w życiu. Jej przeważająca większość zatem już wcześnie decydowała się - podobnie jak poprzednia - na robienie kariery w rzeczywistości mniej czy bardziej już określonej, której kierunek rozwoju był jednoznaczny i wyraźny - w świecie totalitarnej dyktatury, do 1953 r. przybierającej na sile. Wyciągając z tej sytuacji praktyczne wnioski dla siebie, wielu jeszcze podczas studiów wstąpiło do partii rządzącej, żeby w przyszłości móc bez przeszkód awansować, bądź nawet już teraz korzystać z ułatwień, jakie to członkostwo dawało. Niektórzy wstępowali, gdyż chcieli robić coś pożytecznego, zaś jako bezpartyjni natykaliby w gospodarce czy nauce liczne trudności, nieraz nieprzezwyciężalne. Owo zapotrzebowanie na młodych fachowców inteligentów sprawiało też, że kierownictwo partyjno-państwowe musiało przy ich przyjmowaniu do pracy w dużym stopniu rezygnować z nieformalnie obowiązującego kryterium plebejskiego pochodzenia społecznego. W dużym stopniu skorzystały na tym dzieci z rodzin wroga klasowego", czyli pochodzenia ziemiańskiego i burżuazyjnego, również należące do rodzin wprawdzie inteligenckich, lecz znanych z przekonań prawicowo-nacjonalistycznych czy ostentacyjnie katolickich. Taki rodowód bądź religijność osobista, niekiedy deklarowana z motywów pragmatycznych, stały się dla części pokolenia tarczą uzasadnieniem, dlaczego nie wstępuje do PZPR. Zaś ze strony wyższej hierarchii katolickiej zapewniały taką czy inną pomoc i do pewnego stopnia ochronę przed przykrościami. W rezultacie ukształtowała się swoista inteligencka nisza katolicka". Jej mieszkańcy 14 żywili przynajmniej niechęć do PRL, zarazem jako potrzebni fachowcy - wciskali się w liczne szczeliny tego państwa, w jego różnorodne placówki i komórki organizacyjne. Stali się po trosze klientami reżimu, którzy wypracowali sobie pewne swobody, po trosze zaś wewnętrznymi emigrantami, do pewnego stopnia przezeń akceptowanymi w takich charakterze. Nieliczni z nich, którzy uzyskiwali zezwolenie na wyjazd, prywatnie bądź nawet służbowo, za granicę, spotykali się z emigracją, wśród której na ogół mieli krewnych, nawet bliskich, jednak nie palili za sobą mostów w jedną czy drugą stronę. Zarazem część tego środowiska w swoim ścisłym gronie mówiła, że jest za demokracją", ale taką, w której komuniści siedzą w więzieniach, więc rozumianą w duchu senatora Josepha Raymonda McCarthy'ego 15. Niektórych zaś droga z niszy" prowadziła do ideowo motywowanej kolaboracji z władzą. 14 Obok stanowiących trzon młodych z roczników przebywali w niej również starsi wiekiem inteligenci, np. Stefan Kisielewski [ur r.] czy Jerzy Zawieyski [ur r.]. 15 H. Świda-Ziemba, op. cit., s. 31.

14 14 Ludwik Hass Procesy polityczne, jednostronnie relacjonowane w prasie i radiu, odstręczały część generacji od angażowania się w działalność polityczną o chociażby posmaku opozycyjnym. Na sposób myślenia większości pozostałych o wielu sprawach życia publicznego niemały wpływ wywierała publicystyka historyczna, malująca czarnymi barwami Drugą Rzeczpospolitą. Obraz taki splatał się u części młodych inteligentów z niechęcią, jaką z rozmaitych motywów żywili do kapitalizmu. Silna była ona zwłaszcza w grupie, która na uczelniach znalazła się dzięki przesunięciom w strukturze socjalnej kraju. Wielu spośród jej starszych roczników zdążyło w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych zostać oficerami Ludowego Wojska Polskiego, również jego pionu polityczno-wychowawczego, inni - pracownikami politycznymi aparatu PZPR, niektórzy rozpoczęli wspinaczkę po szczeblach hierarchii naukowej. W latach ponad dwie setki szczególnie gorliwych zwolenników nowych porządków przede wszystkim z tego pokolenia pobierały naukę w Instytucie Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR, sławetnym IKKN. Jego wychowankowie mieli zastąpić spisaną na straty profesurę przedwojenną. Najbardziej rokujących następców" już w 1950 r. wysłano do Moskwy, żeby zaczerpnęli prawdziwej" wiedzy z jej źródła. Ci janczarze reżimu" wyróżniali się niezłomną wiarą w słuszność sprawy komunizmu", który całkowicie identyfikowali z teorią i praktyką stalinowszczyzny. Ich nieposkromiona gorliwość, granicząca z fanatyzmem, nieraz budziła u starszych, nawet członków PZPR, równocześnie respekt i trwogę. Jeszcze będąc studentami Instytutu, brali udział w dyskusjach i innych naukowych zebraniach filozofów, historyków i ekonomistów. Zarazem ich pierwotny fanatyzm dość szybko zaczął przeplatać się z wyrachowaniem 16. Kiedy zaś w połowie lat pięćdziesiątych reżym nieco zelżał, im pierwszym przyznano stypendia na uzupełnienie wiedzy na uczelniach Zachodu. Śmierć Józefa Stalina w marcu 1953 r. i wydarzenia z ZSRR w miesiącach następnych - ujawnienie aferalno-prowokatorskiego charakteru sprawy kremlowskich lekarzy-trucicieli", upadek wszechpotężnego Ławrentija Berii, proklamowanie zasady kolektywnego kierownictwa" partii komunistycznej - wywarły na pokoleniu, odmiennie niż na jego rówieśnikach radzieckich, wrażenie raczej niewielkie. Przynajmniej ówcześnie nie obudziło w nim większych nadziei. Polskie kierownictwo partyjno-państwowe przecież zapewniało, że w kraju nic istotnego nie zmieni się. Kolejne polityczne aresztowania, jak chociażby we wrześniu 1953 r. kardynała Stefana Wyszyńskiego, i wyroki w procesach politycznych (m.in. biskupa Kaczmarka) wydawały się to potwierdzać. Natomiast nie przewidywane przez organizatorów konsekwencje miał dwutygodniowy V Świa- 16 Nie wszystko brałem na dobrą wiarę. Jednak uważałem, ze trzeba głosić pewne rzeczy, jeśli partia każe". L. Kołakowski [ur r.], Gazeta Wyborcza" 31 grudnia stycznia 1997 r., s. 14.

15 Pokolenia inteligencji polskiej II towy Festiwal Młodzieży i Studentów w Warszawie w pierwszej połowie sierpnia 1955 r. To pierwsze powojenne, niemal masowe a całkowicie legalne i jawne, spotkanie z młodymi z Zachodu, szczere z nimi rozmowy, zaowocowało wyłomem obyczajowym i do pewnego stopnia nawet politycznym, przede wszystkim w świecie pojęć i zachowań, przynajmniej aktywniejszej części generacji. Niebawem przyszła kolej na przeżywania związane z jazzem, dotąd potępianym i zabranianym. Ówczesna ewolucja Po prostu" stała się symptomem zmian dokonujących się w pokoleniu. Oto nudny studencki - jak brzmiał podtytuł - tygodnik społeczno-literacki Zarządu Głównego ZMP", którego nierozpakowane paczki zalegały na parapetach korytarzy uczelnianych, we wrześniu 1955 r. zmienił swoją czerwoną winetę na zieloną, zaś zespół redakcyjny w artykule wstępnym pierwszego numeru zielonego" określił siebie grupą niezadowolonych". Odtąd w tygodniku miejsce rozpraw pseudofilozoficznych zajmowały artykuły kontestujące stalinowską jeszcze rzeczywistość Polski, mówiące o jej absurdach i krzywdach doznawanych przez ludzi. Od końca 1955 r. w skład zespołu redakcyjnego zaczęli wchodzić młodzi, którzy nigdy nie należeli do ZMR Dawniej nieczytane czasopismo niebawem zdobędzie popularność, która sprawi, że będzie sprzedawane spod lady. Niczym grom z jasnego nieba zadziałał w świecie czytelniczym młodzieży inteligenckiej Poemat o dorosłych Adama Ważyka, opublikowany w tygodniku Nowa Kultura" (nr 105) w sierpniu 1955 r. - zatem tuż przed metamorfozą Po prostu". Był szeroko czytany i dyskutowany, natomiast wypowiedzi prasowe o nim przedstawicieli kilku pokoleń inteligencji twórczej brzmiały na ogół negatywnie. Kolejną dyskusję ideowo-polityczną niebawem wywołała Obrona Grenady Kazimierza Brandysa, wydrukowana w zeszycie styczniowym z 1956 r. miesięcznika Twórczość". W tym przypadku niektórzy młodzi publicznie zaatakowali autora, dopatrywali się w jego utworze próby uchylania się od odpowiedzialności za udział w życiu publicznym 17. Innym symptomem napływającej fali odwilży" - jak zjawiska te zaczęto określać - był zainaugurowany w Krakowie na początku lutego 1956 r. Klub Młodzieży Pałac pod Baranami", w którym niebawem zaczął występować kabaret artystów kierowany przez Piotra Skrzyneckiego. Jednak głębokim i ostrym przeżyciem pokoleniowym niemal wszystkich inteligentów urodzonych w latach stały się dopiero następne wydarzenia w 1956 r., zatem w okresie, kiedy starsi z nich już wkraczali w wiek dojrzałości. Zapoczątkował je XX Zjazd Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, na którym nastąpiło ujawnienie kultu jednostki Józefa Stalina" i - częściowo tylko - związanych z nim zbrodni. W Polsce został szeroko rozpowszechniony, poniekąd wbrew intencjom jej kierownictwa partyjnego, tajny referat wygłoszony na tym zjeździe przez sekretarza general- 17 J. Mikke, Nie żałuję niczego, w: Październik 1956 (...), s. 59.

16 16 Ludwik Hass nego KPZR, Nikitę Chruszczowa. Zawierał moc drastycznych szczegółów. W tej atmosferze w całej niemal Polsce - nawet w niedużych ośrodkach w rodzaju Brzozowej w Rzeszowskiem zaczęły powstawać kluby dyskusyjne inteligencji, w praktyce przede wszystkim młodej. Wśród nich wysunął się na czoło stołeczny Klub Krzywego Koła 18. Na zjazd tych klubów w Warszawie w czerwcu 1956 r. przyjechali delegaci z około 130 miejscowości. Na nim definitywnie ukonstytuował się Krajowy Ośrodek Klubów Inteligencji 19. Stołeczna część pokolenia wówczas zaczęła wyżywać się, przede wszystkim politycznie, w istniejącym od 1954 r. Studenckim Klubie Satyryków, głośnym niebawem STS 20. Literaci tej generacji, wczorajsi pryszczaci", którzy debiutowali w krótkim okresie pełni stal ino wszczyzny, a w swoich utworach mówili o wielkich budowach socjalizmu i zbrodniczych imperialistach, zachwycali się bierutowską konstytucją PRL, teraz wiedli prym w demaskowaniu porządków stalinowskich. Na ich wieczorach autorskich, zwłaszcza poetów z tego kręgu, panował nieopisany entuzjazm 21. VIII Plenum KC PZPR i zmiany, jakie nastąpiły bezpośrednio po nim, łącznie określane jako Październik '56, były kulminacyjnym punktem nadziei na lepszą, wspaniałą przyszłość w Polsce socjalistycznej, wolnej od obcego dyktatu, jakkolwiek pozostającej w bloku radzieckim. Toteż jednym tchem śpiewano Jeszcze Polska nie zginęła" i Międzynarodówkę". Duże nadzieje łączono z radami robotniczymi, jako sposobem lepszego zarządzania zakładami pracy, i stosowaniem prawa wartości, jako zbawieniem dla gospodarki. Wszystkie te treści pokolenie wkładało w zapowiedzianą polską drogę do socjalizmu", którą żywo interesowało się. Żyło też hasłem moralnego odrodzenia (po brudach stalinowszczyzny), zaś gwałtownie atakowało istniejący system przywilejów biurokracji i korupcję. Na te tematy gorąco dyskutowało, zwłaszcza w swoich klubach. Niektórzy członkowie zespołu redakcyjnego Po prostu" brali udział w powoływaniu Rewolucyjnego Związku Młodzieży, krótkotrwałego następcy rozwiązanego ZMP 22. Brutalna interwencja ZSRR na Węgrzech w pierwszych dniach listopada 1956 r. dała pokoleniu sygnał, że mimo wszystko - nie od niego zależy całkowita swoboda działalności w kraju, suwerenność Polski, że generalne decyzje w sprawie ich kraju, jakie zapadały jeszcze w 1945 r. w Jałcie, nadal pozostają 18 Szczegółowa relacja (zarys historii) - W. Jedlicki, Klub Krzywego Koła, Paryż 1963; reprint - Warszawa J. Mikke, op. cit., s Autorzy tekstów i aktorzy STS - nieraz byli to ci sami młodzi - nie chcieli obalać ustroju, marzył im się socjalizm z ludzką twarzą i żeby ta twarz była cywilizowana, a czasem uśmiechnięta". Z. Pietrasik, Agnieszka, Polityka" 1997, nr 11, s J. Harasymowicz [ur r.], Obywatel drugiej kategorii. Rozmowa z..., Przegląd Tygodniowy" 1995, nr 43, s P. Smoleński, op. cit., s. 9.

17 Pokolenia inteligencji polskiej II w mocy. W rok później było świadkiem zamknięcia przez władze Po prostu", związanych z tym w Warszawie zamieszek na Politechnice, barykady na ulicy Marszałkowskiej i pałowania przez milicję demonstrujących w obronie tego tygodnika. Równocześnie, czy niebawem, rówieśników, którzy wysunęli się na czoło walki o aprobowane przez pokolenie zmiany, spotkały różnej dotkliwości represje ze strony już październikowej" władzy, której zaufało. Wszystko to stało się dla niego doświadczeniem politycznym, wprawdzie różnie przez nie rozumianym, lecz ważącym na całym jego dalszym życiu. Jednak w demonstracjach i innych protestach przeciwko zamknięciu Po prostu" - poza stolicą doszło do nich nawet nie we wszystkich ośrodkach uniwersyteckich, nigdzie zaś tam nie przybrały większych rozmiarów - brała udział tylko część dotąd aktywnych zwolenników przemian. Pozostali na ogół spodziewali się, że rozprawienie się z ich tygodnikiem okaże się jedynie incydentem bez dalszych konsekwencji, zaś zapowiedziany przed rokiem kurs reform nadal będzie się rozwijać. Zresztą byli poniekąd już zdeprymowani interwencją radziecką na Węgrzech. Tymczasem dalszy rozwój wydarzeń, w tym zastąpienie rad robotniczych fasadowymi samorządami robotniczymi oraz przesunięcia w elicie władzy na rzecz niezbyt dawnych przeciwników Października '56, nadzieje owe rozwiewał. Ta większość pokolenia gubiła się też w lesie coraz mniej zrozumiałych reform ekonomicznych, zachwalanych jako zbawienne. Przecież - pamiętała - kiedyś domagało się ich Po prostu", teraz zaś propagowali je niektórzy działacze październikowi, niedawni koledzy organizacyjni z ZMP. Zatem, rozumowała, są zapewne potrzebne i chyba pożyteczne, jednak życie dowodziło czegoś odmiennego. Generacja widziała też, na sobie doświadczyła, że w tych nowych czasach oczekiwanej wzniosłości duchowej, ideowej jest coraz mniej, za to coraz więcej prozy życia. I to rozwijającej się według prawidłowości małego realizmu. Październik '56 zarazem uchylił przed nią żelazną kurtynę". Zaczęły się wyjazdy na Zachód, stypendialne młodych kandydatów na uczonych oraz rodzinne. Niekiedy łączyły się z nimi pokątne przedsięwzięcia handlowe. Stosunki, jakie tam - dość powierzchownie poznali, były odmienne od ich obrazu rysowanego od lat przez oficjalną propagandę. Ani porządki kapitalistyczne nie znajdowały się w przededniu upadku, ani klasa robotnicza nieustannie nie buntowała się. Swoimi obserwacjami po powrocie do kraju szeroko dzielili się ze znajomymi. Ci przekazywali je dalej. Starsi, podobne stosunki nieco pamiętający sprzed 1939 r. zachodnie niekoniecznie z autopsji takie relacje uwiarygodniali. Pokolenie zaczynało więc wahać się, powątpiewać w słuszność i dobrodziejstwo obecnych stosunków krajowych. Młodzi, zdezorientowani tym wszystkim, krok za krokiem politycznie obojętnieli. Stopniowo więc opowiadali się, przecież lata mijały i pora już była urządzać się w życiu, za umiarem, stabilizacją i rozsądkiem" w swoim życiu

18 18 Ludwik Hass codziennym. Wszak kult lodówki i motoru" wciągał w swoje tryby, zastępował idealistyczne porywy nawet niedawnej młodości. Niektórzy z nich jednak nadal dawali upust swojej społecznikowskiej żyłce. Odtąd włączali się w rozmaite lokalne i szersze inicjatywy niepolityczne. Znacznie mniejsza część tych byłych zwolenników Po prostu", którzy w krytycznym dlań momencie nie wystąpili w jego obronie, kierowała się pewnym wyrachowaniem. Nie chcieli podejmować ryzyka, które mogło za sobą pociągnąć ich wyeliminowanie z udziału w życiu publicznym. Tacy w rozmowach z rówieśnikami, zarzucającymi im zdradę dotychczasowych przekonań, starali się rzecz swoiście zracjonalizować, znaleźć wytłumaczenie dla tego i następnych kroków ekipy rządzącej, a ostudzić gorące głowy". Szły więc w ruch argumenty w rodzaju, iż w imię ratowania trzonu zdobyczy Października" należy zrezygnować z tych czy innych drobiazgów. Nieświadomie czy z wyrachowania akceptowali zatem stosowaną teraz przez władzę taktykę salami", tj. odcinania z owych zdobyczy plasterka za plasterkiem. Drogi więc tych z pokolenia, którzy brali udział w stwarzaniu atmosfery dla ruchu przemian październikowych, a następnie angażowali się weń, odtąd - w miarę upływu czasu - coraz bardziej rozchodziły się 23. Postawy nadal uczestniczących w życiu publicznym po stronie władzy - niezależnie od ich szczebla w aparacie organizacji młodzieżowych bądź partyjnym, administracji państwowej czy w strukturach nauki - tych więc, którzy pod koniec 1957 r. pozostali przy opcji progomułkowskiej", z biegiem czasu stawały się coraz bardziej wyraziście oportunistyczne i karierowiczowskie. Twierdzili, że obrona osiągnięć 1956 r. wymaga dostosowania się do władzy, że gdyby nie robili tego co robią, ktoś inny zająłby ich miejsce i zaszkodził społeczeństwu bardziej niż oni. Przecież, jeśli nawet wyrządzają mu jakieś szkody, to tylko takie, do których są zmuszani. Przejściowe zbliżenie w styczniu 1957 r. pomiędzy kierowniczym kręgiem 23 Rozchodzenie się dróg niedawnych towarzyszy broni" z pokolenia szczególnie wyraziście uwidoczniło się w zespole redakcyjnym Po prostu", Walery Namiotkiewicz [ur r.] niebawem został sekretarzem osobistym W. Gomułki, po jego upadku w 1970 r. - redaktorem miesięcznika teoretycznego KC PZPR Nowe Drogi" i pracownikiem naukowym Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu, zaś Jerzy Ambroziewicz [ur r.] szereg lat był szefem dzienników i publicystyki Telewizji Polskiej a w latach członkiem Komitetu Warszawskiego PZPR. Natomiast Jan Olszewski [ur r.j, który po 1957 r. obrał drogę adwokacką, był na 2 lata zawieszony w prawie wykonywania zawodu, spotykały go również inne przykrości, zaś Jerzy Urban [ur r.] miał zakaz publikowania (pisywał więc felietony w Kulisach" pod ps. Jerzy Kibic), dopiero w 1961 r. został przyjęty do redakcji tygodnika Polityka", po czym w latach znów dotknął go tenże zakaz. W schyłkowym (popaździernikowym) okresie Po prostu" dwaj ostatni brali udział w powoływaniu Rewolucyjnego Związku Młodzieży, Olszewski przewodniczył jego obradom założycielskim, Urban proklamował na nich powstanie Związku.

19 Pokolenia inteligencji polskiej II partyjno-państwowym a episkopatem 24 stworzyło mieszkańcom niszy katolickiej" nowe możliwości polityczne. Odtąd w kolejnych sejmach mieli swoją reprezentację - Koło Poselskie Znak" - pewną liczbę etatów profesorskich na uczelniach, nieco stanowisk w wyższych ogniwach aparatu państwowego. Poniekąd zostali więc dopuszczeni do partycypowania w establishmencie i przywilejach biurokracji PRL. Powstało też kilka Klubów Inteligencji Katolickiej, którymi kierowali. Odzyskali Tygodnik Powszechny", zaczęli też wydawać, za zgodą władz, dwa miesięczniki - warszawską Więź" i krakowski Znak" - co pozwoliło oddziaływać na część inteligencji. Niektórzy z tego kręgu stopniowo osiągnęli status poniekąd wygodniejszy od tego Jaki dawało członkostwo PZPR: osoby przez władzę akceptowanej, a mającej uznawane przez nią prawo do pewnej odrębności czy odmienności politycznej. Dawało to im pewien autorytet. Wielu politycznie udzielających się jak i tych, którzy wycofali się w życie prywatne, teraz wypracowało na użytek osobisty i kręgu przyjaciół swoisty inteligencki surogat opozycyjności. Stał się nim tzw. STS-owski etos, w rozmowach prywatnych o stosunkach bieżących stapiający w jedno kpinę i ironię oraz patos. Resztę załatwiała zaś stabilizacja okresu gomułkowskiego, która w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych osiągnęła swoje apogeum - z wczoraj gorących głów wybijała październikowe nadzieje i obietnice. Nadający ton pokoleniu jego członkowie ze świata emocji, z którymi wspólnie przeżywało młodość i burzliwy okres październikowy, mogli teraz szczerze narzekać na niewiele. Jako poeci czy pisarze mieli możność rozwijania swoich talentów. Państwowe wydawnictwa - innych prawie nie było publikowały ich tomiki wierszy i powieści, niejednemu, który wycofał się z działalności politycznej umożliwiły opóźniony debiut literacki. Za niestosowanie się do zasad socrealizmu nie spotykały ich przykrości, jak zdarzało się przed rokiem Wielce poszerzył się też margines swobody dziennikarskiej. Takimi samymi ulgami cieszyli się plastycy i artyści teatralni. Nie tylko zresztą ambicje twórcze doznawały zaspokojenia, otrzymywali również honoraria, niekiedy - jak na stosunki krajowe - nawet spore. Uzupełniały je liczne mniej czy bardziej służbowe wyjazdy zagraniczne, zwłaszcza na trudno dostępny poprzednio Zachód 25, również wczasy poza krajem. Władza jedynie nie zezwalała, aby kultura krzyżowała jej 24 Kardynał S. Wyszyński spotkał się 14 stycznia 1957 r. w gmachu Rady Ministrów z premierem J. Cyrankiewiczem, który prosił go o poparcie przez Kościół katolicki w Polsce wezwania o powszechny udział w wyborach sejmowych 20 stycznia. Głowa Kościoła w Polsce przychylił się do tej prośby i jeszcze tegoż dnia ukazało się oświadczenie Episkopatu, że Katolicy obywatele mają [...] wypełnić swój obowiązek sumienia wzięcia udziału w głosowaniu". A. Micewski, Kardynał Wyszyński. Prymas i mąż stanu, Paryż 1982, s. 166; P. Raina, Stefan Kardynał Wyszyński, t. II, Londyn 1986, s J. Giedroyciowi utkwiło w pamięci, że już w 1957 roku była u mnie [w redakcji miesięcznika Kultura" pod Paryżem] ulewa pisarzy". Gazeta Wyborcza" z stycznia 1997 r., s. 11.

20 20 Ludwik Hass - rzeczywiste czy wyimaginowane - interesy polityczne. Nad tym czuwała cenzura. Powoli przybierała jednak na sile administracyjna sztampa i irytujące twórców wymogi biurokratyczne. Zaś resztę - czyli ogromną większość - pokolenia tak czy inaczej miały w dziedzinie ducha zadowalać liczniejsze niż poprzednio przekłady nowości, nieraz znacznie opóźnione, literatury zachodniej, wystawianie nowych zachodnich sztuk i gościnne występy zagranicznych zespołów teatralnych 26. Nawet na początku drugiej połowy lat sześćdziesiątych, kiedy już wyraźnie pojawiały się praktyki partyjno-rządowe, przypominające stosowane w okresie bierutowskim, większość czynnej w życiu publicznym części pokolenia przekonywała rówieśników pamiętających wszak tamte czasy, iż obecnie jest mimo wszystko jednak całkiem znośnie: przynajmniej aparat bezpieczeństwa nikogo nie zabija ani torturuje czy katuje. Zaś stosunkowo nieliczni nowi więźniowie polityczni są przecież - padały dyskretne sugestie - ludźmi, którzy, odmiennie niż więzieni w okresie poprzednim, rzeczywiście prowadzili działalność sprzeczną z obowiązującym prawem, zatem świadomie podejmowali ryzyko czasowej utraty wolności. Zresztą, represja wobec nich jest poniekąd uzasadniona, chociażby ze względu na to, żeby Polski nie narazić na kroki odwetowe ze strony ZSRR, jak niedawno przydarzyło się Węgrom. Równocześnie niektórzy twórcy pisarze, rzeźbiarze, malarze - z tego pokolenia, niedawni ZMP-owcy, nawet pryszczaci", którzy w czasach bierutowskich wzywali do ponoszenia ofiar, niemal do ascezy, w imię nieodległej wspaniałej przyszłości, teraz jedni wcześniej, drudzy nieco później dokonywali zwrotu o 180 stopni. Dawali wyraz swemu rozczarowaniu porządkami nazywanymi socjalistycznymi, pośrednio sugerując wyższość kapitalistycznych. Minimalizowali też znaczenie walk klasy robotniczej o sprawiedliwość społeczną. Ich wypowiedzi, aluzje i gesty z czasem do pewnego stopnia uwiarygodniał ton tygodnika Polityka". Bowiem od końca 1958 r. krok za krokiem coraz wyraźniej lansował postawy liberalne" i umiarkowanie prozachodnie, które swoiście godził z poparciem dla W. Gomułki 27. Jako bodaj jedyny krajowy periodyk polityczny, który prezentował szersze horyzonty, a - ponadto - unikał językowej sztampy oficjalnej propagandy, zdołał pozyskać dla siebie aprobatę bodaj większości generacji, zarówno humanistycznej zwłaszcza zaś technicznej, też tej 26 Np. przekład polski J. P. Sartre'a Drogi wolności, opublikowanych w latach (t. 1 3), ukazał się dopiero w latach , tegoż dramatów z lat w 1957 r., natomiast Słowa (1964) już w 1965 r. Przekład F. Sagan Witaj smutku z 1954 r. ukazał się w 1956 r., kolejnej powieści tejże autorki - Pewien Uśmiech" (1956) już w 1957 r., zaś jej sztuka z 1960 r. Zamek w Szwecji została wystawiona w Polsce w roku następnym. 27 W czerwcu 1958 r. na stanowisku redaktora Polityki" nastąpiła zamiana - dotychczasowego, S. Żółkiewskiego, zastąpił członek pokolenia M. F. Rakowski [ur r.].

21 Pokolenia inteligencji polskiej II z prowincji. Część nawet utożsamiała się z nim. Wszystko to miało swój wymiar praktyczny, życiowy. Przeciętny członek pokolenia z przeczytanego tam i usłyszanego - również z Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa" wysuwał dla siebie wniosek: trzeba zadowolić się małą stabilizacją" gomułkowską. Zajął się zatem załatwianiem sobie" - jak się potocznie wyrażano - mieszkania z ciepłą wodą, wanną i telefonem w nowym bloku komunalnym czy spółdzielczym z windami i zsypami na śmieci. Takie aspiracje mógł uzupełniać wycieczką zagraniczną czy wczasami na Krymie lub w Bułgarii oraz, co było już luksusem i przywilejem, wakacjami w Jugosławii, pachnącej wszak nieco Zachodem. Po 1956 r. coraz to inny spośród niedawnych janczarów" stawał się krytykiem rzeczywistości krajowej, aktualnej i wcześniejszej, przezeń ongiś wychwalanej. Niektórzy z nich, niczym nie przymuszeni, nawet wybrali wolność", czyli żywot emigranta politycznego na Zachodzie. Ich grono niepomiernie zwiększyło się po Marcu '68. Na ogół byli przeświadczeni, że wkrótce powrócą do domu jako triumfatorzy. Wpływowy odłam środowiska opiniotwórczego awansował ich do rangi wielkich sprawiedliwych, wymuszał też na znacznej części warstwy zachwyt zarówno każdą ich krytyczną wypowiedzią, jak i podobnymi owych nawróconych" twórców. Wśród nadal angażującej się politycznie części generacji i jej niezupełnie zobojętniałej otoczki pewne poruszenie wywołał Marzec '68. Mało kto z niej opowiedział się po stronie partyzantów", czyli nacjonalistycznych zwolenników reżimu, którym przewodził Mieczysław Moczar. Zaś pomyślny dla nich wynik starcia marcowego i ówczesna obojętność robotników na tę rozgrywkę wewnątrz aparatu PZPR sprawiły, że wszystkie grupy pokolenia zachowały się w grudniu 1970 r. raczej biernie czy neutralnie. Zarazem Marzec i Grudzień dały łącznie impuls do dalszej a jednokierunkowej radykalizacji - prokapitalistycznej i prozachodniej - wielu dawnych janczarów" i pryszczatych". Wręcz stawali się sztandarowymi postaciami teraz kształtującej się tzw. demokratycznej opozycji. Natomiast dotychczasowi zwolennicy taktyki dostosowywania się do władzy w imię ratowania tego co jeszcze pozostało ze zdobyczy Października '56 na ogół - przynajmniej początkowo - zostali entuzjastami wczesnego" Gierka i znaleźli się w sytuacji poniekąd komfortowej. Mogli przez nikogo nie niepokojeni głosić swoisty apolityczny reformizm" 28. Reżim pozwalał im snuć plany rozmaitych reform, przede wszystkim ekonomicznych, zresztą na ogół zbieżnych z jego intencjami. Ceną jego zgody na tego rodzaju wystąpienia publiczne i publikacje było nie kwestionowanie głównego filaru władzy - systemu jednopartyjnego. Natomiast pozwalał im podejmować w zawoalowanej formie kwestię zależności od ZSRR, poruszać w mglistej formie problem niepodległości. Taka 28 Termin ukuty przez pisarza węgierskiego, opozycjonistę w latach siedemdziesiątych i następnych, Gyorgy Konrada. Por. tegoż - Politycy i cywile, Gazeta Wyborcza" z kwietnia 1996 r., s. 11.

22 22 Ludwik Hass formuła funkcjonowania umożliwiała czołówce owego środowiska godzić zachowania, jakie - wydawałoby się są nie do pogodzenia: chodzić w glorii reformatorów, poniekąd nawet rozsądnych opozycjonistów, zarazem zaś zajmować stanowiska - niekiedy nawet wysokie - w prasie, nauce, sztuce, rzadziej w administracji, również zachować członkostwo PZPR. Tym samym korzystali ze związanych z zajmowanymi stanowiskami rozmaitych ułatwień życiowych i przywilejów. Już wcześniej odpolityczniony trzon pokolenia, w późnych latach sześćdziesiątych jeszcze bardziej zobojętniał, zapomniał pasjonujące go w młodości problemy społeczne i ustrojowe, bądź traktował swe dawne porywy jako przejawy dziecinady. Okazywał, co najwyżej, odrobinę bezinteresownej ciekawości: co też jego dawni koledzy-przywódcy mówią i piszą, czy spotykają ich za to jakieś przykrości. Sami zaś przeważnie już założyli rodziny, mieli liczne troski codzienne. Synowie chłopscy, ongiś gorliwi ZMP-owcy, teraz na ogół swojej sytuacji materialnej nie porównywali z warunkami życiowymi rówieśników, którzy pozostali w gospodarstwach rodziców, lecz z poziomem życia przedwojennego tych absolwentów szkół wyższych, którym w Drugiej Rzeczypospolitej się powiodło. Mniej czy bardziej publicznie wyrażali więc niezadowolenie ze swojej stopy życiowej. Takim zachowaniem zarazem dowodzili swoim kolegom inteligenckiego pochodzenia, że podzielają ich punkt widzenia i aspiracje, że w pełni zasymilowali się z warstwą. Tamci, mimo to, ukuli na ich określenie terminy: półinteligent i ćwierćinteligent, mówili o nich, że awansowali na sfrustrowanych i źle pracujących" lekarzy, inżynierów itp. 29 Coraz częstsze były teraz przypadki, kiedy inteligenci niezależnie od takiej czy innej prowieniencji socjalnej - na użytek własny, w domu, z ulgą i zadowoleniem, a zarazem bez większych obaw i trzymania tego w głębokiej tajemnicy, mieniali według ówczesnego złośliwego powiedzonka ubranie i przekonania", oficjalnie przez siebie wyznawane. W zaciszu mieszkania też coraz krytyczniej wyrażali się o reżimie i obowiązkowej przyjaźni" z ZSRR. W skromnym zakresie uczestniczyli również w praktykach religijnych. W ich i otoczenia oczach uchodziło to za gest opozycyjności, zresztą bezpieczny. Tego rodzaju zachowania bowiem już nie rzutowały na przebieg kariery, przynajmniej na niższych i średnich szczeblach hierarchii urzędniczej. Religijność wyraźniej demonstrowały kobiety-matki, żony niekiedy nawet pracowników aparatu partyjnego czy oficerów Wojska Ludowego. Chrzciły też swoje dzieci, zresztą za wiedzą mężów W. Władyka, Zapach epoki, Polityka" 1995, nr 43, s W latach siedemdziesiątych w kołach aparatu PZPR nawet krążył dowcip, że jej sekretarzom powiatowym dla zaoszczędzenia im kłopotów, wynikających z udziału w publicznych praktykach religijnych w miejscowościach, gdzie mieszkają, będzie wypłacany dodatek mszalny". Pozwoli on im bez osobistego ponoszenia kosztów materialnych jeździć w niedziele na mszę do innego powiatu, tam nie będą na siebie zwracali uwagi.

23 Pokolenia inteligencji polskiej II Owa niewyraźna atmosfera wokół religijności udzielała się w takich rodzinach też dzieciom. Zaś w inteligenckich rodzinach z przeszłością prawicową i nacjonalistyczną rezygnowano z dotychczasowej ostrożności i, już nie kryjąc się ze swoimi poglądami, w ich duchu niekiedy wręcz ostentacyjnie - teraz wychowywano potomstwo. Jeśli w październiku 1956 r. pokolenie dopiero zaczynało wkraczać w życie dorosłe, co oznaczało, iż jego przedstawiciele byli zbyt młodzi, żeby znaleźć się na szczytach władzy, to Sierpień '80 i następujący po nim czas politycznej zawieruchy zastał je już starzejącym się. Było więc zbyt późno, zwłaszcza po 1989 r., by ci jego członkowie, którzy dotąd znajdowali się na marginesie życia publicznego liczniej i na czas dłuższy, efektywnie zasiedli we władzach najwyższych państwa. Wbrew też późniejszym megalomańskim zapewnieniom niektórych z niej, nie opozycyjna czołówka generacji animowała wydarzenia roku 1980 na Wybrzeżu czy w innych ośrodkach 31. Natomiast tuż potem przedstawiciele pokolenia szybko znaleźli się w gronie inteligenckich doradców centralnego ogniwa powstającego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Solidarność" 32. Poniekąd, może nawet przede wszystkim, za ich - przeważnie dawnych PZPR-owców lub aktualnych członków prorządowego do 1968 r. warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej - sprawą nowy związek, pierwotnie deklarujący się jako zdecydowanie robotniczy, niebawem stał się pracowniczym", następnie ruchem społecznym", wreszcie ruchem ogólnopolskim". Ich rówieśnicy odgrywali rolę wiodącą na Kongresie Kultury Polskiej w grudniu 1981 r. w Warszawie. W miesiącach stanu wojennego, jaki niebawem nastąpił, w Warszawie i kilku największych miastach przeważająca część opozycyjnej i wpółopozycyjnej inteligencji ograniczała swoje publiczne wystąpienia antyrządowe do wyklaskiwania na przedstawieniach teatralnych aktorów współpracujących z telewizją. W innych miejscowościach raczej tylko z uznaniem wyrażała się o tego rodzaju 31 A. Wajda w rozmowie z L. Wałęsą wprawdzie przyznał, że to co się zdarzyło w Gdańsku było dla nas całkowitym zaskoczeniem. Powstała zupełnie nowa wartość". Natychmiast jednak tak niewygodną dla warstwy inteligencji konstatację zrównoważył górnolotnym frazesem: W naszej tradycji, w głęboko zakorzenionej tradycji polskiego inteligenta jest to, że wszystkie ważne ruchy, wszystkie poruszenia tego kraju, są inicjowane przez inteligencję, intelektualistów". Biuletym Strajkowy»Solidarność«" z 27 sierpnia 1981 r. 32 Spośród 33 inteligentów, uwzględnionych w opracowanym w drugiej połowie 1981 r. wydawnictwie Związku Solidarność" jako jej reprezentatywnymi ludzie z całego kraju, wprawdzie tylko pięciu (15,2%) jest z pokolenia : E. Geremek, J. Kuroń (dawni członkowie PZPR), T. Mazowiecki i A. Wielowieyski (aktywni członkowie władz i warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej) oraz J. Olszewski. Lecz wszyscy oni byli w nim postaciami szczebla centralnego. Who s who. What 's what in Solidarność. Leksykon związkowy, b.m. i r. wyd. [1981], sub voce. Szósty z tej generacji tam uwzględniony inż. Andrzej Gwiazda, był - odmiennie niż tamci - nie doradcą a działaczem związkowym.

24 24 Ludwik Hass gestach. Wstrząs lat osiemdziesiątych sprawił, że rallies" pokolenia, również część niszy katolickiej", doszli do wniosku, że niepotrzebnie zrezygnowali z eksponowania przynależności do warstwy swoich ojców, zaczęli więc swój błąd" energicznie odrabiać. Ci z nich, którży w bierutowskich czasach zostali skrzywdzeni, nawet nader boleśnie później tak czy owak sobie radzili - jakby zastygli w tamtym okresie. W ich oczach, czemu zaczęli dawać wyraz publicznie, dokonujące się zmiany, nawet po 1989 r., były w zasadzie mimikrą starych porządków, manipulacją, maskaradą. Wszystko więc co stało się po 1944 r. - głosili - należy przekreślić, uznać za niebyłe. Natomiast plebejskiego pochodzenia fachowcy z różnych dziedzin pracy teraz głosu nie zabierali, siedzieli cicho" 33. Inna jeszcze część pokolenia przeżyła w tychże latach osiemdziesiątych kryzys duchowy i szczerze powróciła do religijności, którą w ciągu dziesięcioleci minionych traktowała jako postawę sobie obcą. Odtąd ich udział w praktykach religijnych był, chyba, intensywniejszy niż w dzieciństwie. Kiedy u schyłku 1988 r. obóz solidarnościowy kompletował swoją ekipę uczestników Okrągłego Stołu, w jej inteligenckiej części pokolenie okazało się - odmienne niż osiem lat temu w centralnym zespole doradców nowego związku - najliczniejszym, 53-osobowym członem (28,0%) 34. Teraz, gdy stopień ryzyka związany z uczestnictwem w opozycji był już ewidentnie minimalny, można było pozwolić sobie na jawne przyznanie się do niej. Z kolei zaś rozmaite powiązania i autorytet środowiska odegrały niemałą rolę przy powołaniu tych a nie innych ludzi do jej zespołu negocjatorów. Tuż potem, w czerwcowych wyborach parlamentarnych 1989 r. o wysunięciu czyjejś kandydatury decydowały w sporym stopniu już inne okoliczności, zwłaszcza rachuba na popularność i autorytet wśród wyborców, cechy, jakie akt głosowania bezlitośnie weryfikował. Toteż spośród wybranych do Sejmu i Senatu 444 inteligentów (na ogółem 560 mandatów) już tylko 94 było urodzonych w dekadzie (21,2%). Stosunkowo liczniej zasiadali na ławach obozu solidarnościowego - 49 osób (na ogółem tu 196 inteligentów-parlamentarzystów; 23,5%) - aniżeli klubów drugiej strony (45 spośród 248; 18,1%). Znacznie liczniejszą reprezentację miała każda z dwu następnych generacji 35. W dwu kolejnych kadencjach obu izb usta- 33 Z. Kałużyński, op.cit. 34 Okrągły Stół. Kto jest kim. Solidarność, opozycja, Warszawa 1989, s Zaklasyfikowanie do inteligencji i obliczenia pokoleniowe - autora artykułu. Brak analogicznego wydawnictwa o składzie osobowym strony rządowej nie pozwala na przedstawienie jej składu pokoleniowego. 35 Sejm i Senat Rzeczypospolitej , Warszawa 1991, s , Obliczenia inteligencko-pokoleniowe - autora. W klubach parlamentarnych wywodzących się z ugrupowań legalnych w okresie PRL pokolenie miało reprezentację najsilniejszą w grupie organizacji chrześcijańskich (7 posłów; 33,3%) i w zespole Stronnictwa Demokratycznego (5 posłów; 20,8%), natomiast w przypadku PZPR wskaźnik udziału równał się już 16,4% (25 posłów), zaś ZSL tylko 15,7% (8 posłów).

25 Pokolenia inteligencji polskiej II wodawczych reprezentacja tego pokolenia inteligencji skurczyła się prawie 0 połowę. Zarówno w 1991 r., jak i w dwa lata później do parlamentu weszło po 50 jego przedstawicieli. W pierwszym przypadku stanowili 12,2% parlamentarzystów inteligentów (ogółem 410), w drugim 11,9% (spośród 419) 36. W środowiskach ludzi prasy, literatury i sztuki wcześniejsze rozbieżności postaw wobec władzy przybrały na ostrości po grudniu 1981 r., po proklamowaniu stanu wojennego. Jedni bojkotowali odtąd drugich, nawet znaleźli się w odrębnych stowarzyszeniach twórczych. Zaś paradoks historii sprawił, że wczoraj opozycyjne sfery inteligencji twórczej po swoim triumfie w 1989 r., jakkolwiek teraz słownie hołubione przez władzę, zaczęły wkrótce przeżywać upokorzenie. Oto bowiem, wbrew żywionym nadziejom, rozwojem wydarzeń zostały poniekąd strącone ze swego tradycyjnego piedestału. Wychwalane jako jedyne słuszne, porządki gospodarcze wolnego rynku sprawiły, że nawet półanalfabeta, byle ze znacznym kapitałem - obojętnie w jakich okolicznościach zebranym stał się ważniejszy od wybitnego pisarza, poety czy plastyka, dumnego ze swego stażu opozycyjnego. Tenże zwrot dziejowy przysporzył też niemal całej czołówce pokolenia nowych kłopotów. Teraz, kiedy miała już za sobą szczytowy okres powodzenia materialnego 1 sukcesu życiowego (jedno i drugie na ogół przypada na czas, gdy się ma lat 50 i nieco więcej), zaczęła podejmować wysiłki, żeby wyretuszować te części swoich biogramów, które mówiły o przeszłości politycznej w okresie młodości i w wieku dojrzałym. Usuwała z nich ślady udziału w reżimowych organizacjach młodzieżowych i wszelkich styków z PZPR 37. Reszta pokolenia, zmęczona dziesięcioleciami przystosowywania się do kolejnych większych i mniejszych zmian w obowiązującej ideologii, kolejnymi nadziejami i rozczarowaniami, definitywnie poczuła się stara i marzyła już tylko o w miarę zamożnym spokoju. Pierwszym pokoleniem, które Drugiej Rzeczypospolitej przeważnie w ogóle nie pamiętało, byli urodzeni w dekadzie Zaś z piekła wojny i okupacji jedynie jego roczniki najstarsze wyniosły jakieś wspomnienia, raczej mgliste, fragmentaryczne, ogólnikowe wrażenie strachu i zagrożenia. Wczesna pamięć generacji obejmowała już niemal wyłącznie lata powojenne. Była to zbiorowość poniekąd okuta w powiciu". Do szkoły podstawowej, częściowo również do 36 Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, I kadencja. Informator 2, Warszawa 1992, s ; Senat Rzeczypospolitej Polskiej, II kadencja, Warszawa 1991, s ; Wykaz 2000 osób sprawujących władzę w RP, Warszawa 1994, s , Obliczenia - j.w. 37 Część takich zabiegów uwidocznił opublikowany jeszcze w 1989 r. Okrągły Stół (...), wyraźniej je ilustruje wydana w 1993 r. trzecia edycja Kto jest kim w Polsce. Informator biograficzny. W obu, opartych wyłącznie na danych dostarczonych przez osobę, o której notatka biograficzna mówi, niemal regułą jest pomijanie przynależności do ZMP i PZPR, tym bardziej udziału w komitetach uczelnianych, oddziałowych itp PZPR, również pracy etatowej w aparacie partyjnym i jego placówkach naukowych.

26 26 Ludwik Hass średniej, uczęszczała w okresie, kiedy w niej nasilała się indoktrynacja stalinowska. Biegała na organizowane przez ZMP capstrzyki ku czci dzieci koreańskich, dotkniętych toczącą się w ich kraju wojną. Roztrzęsionymi samochodami jeździła na wykopki. W domu rodzice na ogół nie mówili dzieciom prawdy o niedawnej przeszłości. Natomiast na uczelnie wstępowała, kiedy najdrastyczniejsze przejawy stalinowszczyzny usuwano, bądź należały już do przeszłości. Nie miała więc dzieciństwa kombatanckiego" w rodzaju udziału w Szarych Szeregach lub chociażby jakiegoś jego surogatu. Trudno bowiem uznać za coś takiego będące udziałem niektórych z tego pokolenia pasmo, nawet trudnych, doświadczeń pierwszego dziesięciolecia powojennego, czy - w przypadku kilku najstarszych jego roczników - członkostwo w ZMP. Również w 1956 r. przeważnie byli tylko świadkami, nie współuczestnikami wydarzeń. Zaledwie dla dwu trzech najstarszych roczników odwilż" (czy Październik '56) łączyła się z nadzieją na czasy, w których będzie więcej swobód demokratycznych, dla pozostałych oznaczała już tylko prawo do noszenia skarpetek w żywych kolorach, do nieskrępowanego słuchania jazzu, picia oranżady przez kolorową słomkę czy dostępność do zakazanych filmów i książek, o których dowiadywali się dotąd z zachodnich radiostacji 38. Zatem w dzieciństwie czy okresie dorastania historia wciąż przechodziła mimo nich, oszczędzała im ostrych wrażeń i większych niepokojów. Nie wymagała od nich podejmowania decyzji, które - jak w przypadku ich rodziców czy nawet starszych braci i sióstr mogłyby zaważyć na całym życiu późniejszym. W okres młodości wchodzili więc nie obciążeni osobistymi urazami politycznymi. Ta względna normalność młodych lat generacji, nie spotykana w inteligenckich losach polskich co najmniej ostatniego półwiecza, natychmiast zwróciła na siebie uwagę, szybko też została utrwalona w obrazie artystycznym. Jej młode podmioty pokazał film Nóż w wodzie", niebawem też nazwane zostały przez niewiele od nich starszego twórcę pokoleniem pięknych dwudziestoletnich", określeniem, które przylgnie do nich na stałe 39. Nie pociągała ich działalność podziemna. Na udział w konspiracji, raczej na jej wznowienie, decydowały się zaledwie jednostki, na ogół dzieci rodzin tworzących krąg opozycji pasywnej, wyraźnie nie uzewnętrzniającej się, tradycjonalistycznej, nawiązującej do Drugiej Rzeczypospolitej, a bliskiej kołom kościelnym. Jeszcze kiedy pokolenie stanowiło tylko zbiorowość kandydatów na inteligentów, już udział w nim dzieci z warstw plebejskich był wbrew oficjalnym zapowiedziom mniejszy niż w poprzednim. Pomyślna dla nich koniunktura 38 Por. Z. Pietrasik, op. cit. 39 Nóż w wodzie" film Romana Polańskiego [ur r.], którego premiera odbyła się 19 marca 1962 r. Potem W. Gomułka ostro potępił ten film na plenum ideologicznym KC PZPR w lipcu 1963 r. Piękni dwudziestoletni - tytuł opublikowanych w 1966 r. wspomnień Marka Hłaski [ur r.].

27 Pokolenia inteligencji polskiej II mijała. Jeśli w roku akademickim 1951/1952 stanowiły (rocznik 1933 i starsze) 59,9% uczących się w szkołach wyższych, to w roku 1960/1961 już tylko 44,4% (roczniki 1942 i starsze). Wskaźnik ich udziału zmniejszył się zatem o jedną czwartą. Dotyczyło to jednakowo dzieci chłopskich (spadek z 24,1% do 18,2%) i robotniczych (z 35,8% do 26,2%) 40. Wobec prawidłowości, iż odsiew w toku studiów bywa większy u młodych pochodzenia nieinteligenckiego, ich dopływ do warstwy inteligencji zatem skurczył się w stopniu raczej jeszcze większym. W drugiej połowie lat pięćdziesiątych pokolenie - przynajmniej jego czołówka intelektualna - nosiło ze sobą niedawnej daty przekłady Sartra i Camusa, dyskutowało o nich. To były jego książki kultowe. Zarazem na bieżąco łapczywie pochłaniało ówczesną krótkotrwała falę publicystyki i literatury rozrachunkowej oraz poniekąd z nią w swojej wymowie zbieżną, a już zdobywającą sobie trwałe miejsce eseistykę historyczną podobnego pokroju. Z zaciekawieniem czytało również publikowane teraz wspomnienia ludzi, których nazwiska w przeważającej mierze poprzednio znajdowały się na indeksie cenzury. Niektórzy z nich dopiero niedawno opuścili celę więzienną, inni powrócili z wieloletniego pobytu za granicą. Ta literatura, już samym stylem narracji, a bardziej jeszcze treściami daleko odbiegająca od dotąd przez nich czytanego, wywierała na nich silne wrażenie. Pod jej wpływem liczni zaczęli zachwycać się wszystkim co AK-owskie, wysoko też cenić Drugą Rzeczpospolitą. Było to zjawisko zupełnie odmienne, od wpływu, jaki na znaczną część ich bezpośrednich poprzedników wywarła indoktrynacja ZMP-owska. Na ogół nie rodziło charakterystycznego dla tamtej fanatyzmu ideologicznego. Nie miało też większego, bezpośredniego wpływu na ich bieżące zachowania, jeszcze mniej ważyło na dokonywanych przez nich wyborach drogi życiowej, które na dłuższą metę decydowały o ich miejscu w społeczeństwie i życiu osobistym. Dla tych chłopców i dziewcząt, na zasadzie reakcji na lekceważenie przez ich poprzedników, czyli starszych kolegów, spraw mody, istotniejsze od polityki, poniekąd pasjonujące, były docierające z Zachodu nowe a różnorodne ubiory i modele obyczajowości oraz stylu życia, całkowite zaprzeczenie dotychczasowej uniformizacji, cechującej ZMP-owców. Urzędowa propaganda zaś ostro krytykowała zarówno nowy styl odzieży, jak i nowe w Polsce tańce w rodzaju samby czy boogie-woogie, niemal sugerowała, że następnym krokiem zachwycających się jednym, czy drugim może być walka z władzą ludową. Jednak ta władza poważniejszych sankcji wobec nich nie stosowała. Pomna młodzieżowych demonstracji 1957 r. w związku z zamknięciem tygodnika Po prostu", nowe niepolityczne przecież upodobania w praktyce swej tolerowała. Z czasem w jakimś stopniu nawet dyskretnie stymulowała. Dostrzegała w nich bezpieczną dla 40 H. Słabek, W walce o równy start, Trybuna Ludu" z 31 października-3 listopada 1985 r., nr 255, s. 5.

28 28 Ludwik Hass siebie alternatywę opozycyjnych zachowań politycznych. Na wpół zatem przymykała oczy na styl zabawy w powstających po 1956 r. klubach studenckich. Nawet na formalnie nielegalny handel bonami Pewexu", umożliwiający nabywanie za złotówki np. zachodniego pochodzenia spodni i kurtek dżinsowych. Uruchomiona w początkach 1962 r. krajowa produkcja tkaniny texas" - na płaszcze, garsonki itp. - miała przyczynić się do zaspokojenia nowych aspiracji odzieżowych młodej inteligencji szeregowej. Na wyższego rzędu apetyty konsumpcyjne" było obliczone pojawienie się latem jesienią 1966 r. na rynku motoryzacyjnym nowego modelu samochodu Syrena" w cenie 74 tys. złotych, zatem obliczonego - przynajmniej w teorii na kieszeń średnio zarabiającej pary inteligenckiej. W czasie zbiegło się to z wchodzeniem generacji w dorosłe życie. Stawiało przed nią swego rodzaju etapowy cel życiowy, który odciągnął jej uwagę od polityki. Pokolenie w 1956 r. zbyt młode, żeby przeżywać, jak poprzednie, wstrząs związany z rewelacjami XX Zjazdu KPZR, później mimo powierzchownych fascynacji Zachodem żyło nadzieją na szybkie reformy ustrojowe. Swoją perspektywę życiową łączyło z naprawą" Rzeczypospolitej Ludowej, dokonywaną w marszu polską drogą do socjalizmu". Szybko jednak odczuło, a niebawem też zrozumiało, że władza jego oferty czynnego uczestnictwa w takim marszu sobie nie życzy, zresztą poważnie o nim nawet nie myśli. Zarazem widziało, że układ sił na arenie międzynarodowej nie daje podstawy do rachub na dogłębną zmianę sytuacji i elit rządzących krajem. W rezultacie ci młodzi inteligenci głęboko zobojętnieli. Zaczęli więc myśleć niemal wyłącznie o możliwie najwygodniejszym urządzeniu się w życiu, a hasła i lansowane przez urzędową propagandę wartości wykorzystywali pragmatycznie jako jedno z narzędzi użytecznych w takim urządzaniu się. W Polsce była to mentalność nie spotykana od wielu dziesięcioleci w młodym pokoleniu inteligenckim. Ono zaś, nie znające kapitalizmu rzeczywistością gospodarczo-społeczną jego dzieciństwa, przynajmniej późnego, był socjalizm" nadal utożsamiało się z gospodarką państwową, centralnie biurokratycznie administrowaną, która rozbudowuje przemysł 41. Ów wcześnie kształtujący się pragmatyzm pokolenia rozwinął w nim zmysł manipulacji. Takie czy inne zachowanie polityczne traktowało jako czasową konwencję, taktykę, którą - w zależności od sytuacji można swobodnie zastąpić inną. Niektórzy zatem, bez obawy narażenia się na bojkot czy potępienie rówieśników, decydowali się na robienie kariery za wszelką cenę. Tacy wstępowali do PZPR, często jeszcze podczas studiów. W ten sposób zawczasu zapewniali sobie możność pracy na stanowiskach objętych nomenklaturą, tj. objęcie których wymagało uprzedniej zgody na daną osobę ze strony komitetu partyjnego powiatowego (dzielnicowego), wojewódzkiego bądź nawet centralnego. Biorąc pod uwagę to uwarunkowanie, niektórzy, nie chcąc jednak znaleźć się 41 Por. A. Cybulski, Odmarsz pokoleń, Przegląd Tygodniowy" 1995, nr 12, s. 4 5.

29 Pokolenia inteligencji polskiej II w PZPR, stosowali wariant ucieczkowy", zostawali członkami sojuszniczego" Stronnictwa Demokratycznego lub - w przypadku dzieci chłopskich - Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, co również umożliwiało wejście w skład nomenklatury 42. Tego rodzaju droga do sukcesu rodziła u korzystających z niej mentalność, która sprawiała, że niejeden publicysta, politolog bądź socjolog śmiało a beztrosko, bez większych skrupułów poczynał sobie z materiałami mówiącymi o współczesności. Podobnie zachowywali się historycy, zwłaszcza partyjni", w stosunku do źródeł mówiących o przeszłości, analogicznie - w miarę potrzeby - pracownicy innych dziedzin nauki. Koniecznością życiową takie zachowanie już nie było, zwłaszcza dla młodych, którzy decydowali się na karierę naukową. Po 1956 r. pewien stopień niezależności dawały bowiem tytuły naukowe, zwłaszcza habilitacja. Po niej formalnie zostawało się samodzielnym pracownikiem naukowym, w praktyce (i prawnie) nieusuwalnym z zajmowanego stanowiska pracy. Część decydujących się wejść na drabinę świata nauki, taką drogę, może rokującą mniej zaszczytów i rozgłosu, jakie zapewniało poparcie partyjne, jednak preferowała 43. Bezpartyjne środowiska świata techniki jednak odczuwały, że z racji swojej neutralnej" postawy politycznej mają utrudniony dostęp do stanowisk naczelnych. Dopiero zaś one pozwoliłyby rozwinąć skrzydła, co przyniosłoby korzyści gospodarce narodowej. Nadzieje na pomyślną w tej dziedzinie zmianę sytuacji otworzył u schyłku epoki gierkowskiej naczelny redaktor Polityki" Mieczysław F. Rakowski, rzucając w swoim tygodniku w 1978 r. hasło dobry fachowiec, ale bezpartyjny". Z entuzjastyczną reakcją spotkało się ono tylko z jednej strony, ze strony owych fachowców. Druga, partyjno-państwowe ośrodki decyzyjne, milczała 44. Należący do generacji funkcjonariusze polityczni (z wykształceniem wyższym) młodzieżowych przybudówek PZPR, jej samej i stronnictw sojuszniczych" (Stronnictwo Demokratyczne, Zjednoczone Stronnictwo Ludowe) bez wszelkiego skrępowania, wręcz przesadnie, demonstrowali swoją gorliwość i prawomyślność polityczną. Równocześnie w kręgu bliskich znajomych nie ukrywali pragmatycznych, przyziemnych motywów swego postępowania. Potem, w latach siedemdziesiątych, już jako w pełni dorośli, zarówno tego pokroju ludzie nauki, jak i administratorzy czy polityczni aparatczycy", raczej bez zastrzeżeń opowiadali się za gierkowską hybrydą socjalizmu" i mniej czy bardziej aferalnego bądź kompradorskiego kapitalizmu. Przy niej w pełni - każdy na skalę swego stanowiska - korzystali z wielce ograniczonej prosperity". Tylko nieliczni z tego pokolenia, wręcz dający policzyć się na palcach obu rąk, od 42 Por. M. Janicki, Polityczny wypełniacz, Polityka" 1996, nr 42, s. 20. Bardziej dbali o twarz" poszukiwali dla siebie takiej osłony w Klubach Inteligencji Katolickiej i ich Klubie Poselskim Znak". 43 Ibidem. 44 Por. J. Podgórska, E. Wille, Raport wewnętrzny, Polityka" 1997, nr 10, s. 6.

30 30 Ludwik Hass końca lat sześćdziesiątych stopniowo, nie podejmując większego ryzyka represji, stawali się opozycjonistami. Tacy w 1980 r. również niektórzy ich dotąd prawomyślni" rówieśnicy, nawet bez porzucenia partii - szybko stali się ekspertami i działaczami Związku Solidarność" 45. U tych drugich niekoniecznie było to wyrachowaniem. Przecież po raz pierwszy zetknęli się z wielkim, autentycznym ruchem społecznym. Niejednego z nich pociągała nadzieja na uczciwą przyszłość, oczyszczenie się z oportunizmu i obłudy, również charyzmatyczny przywódca, który jest robotnikiem, reprezentantem klasy, o której dotąd mówili, bez żadnego przekonania, że jest siłą decydującą o rozwoju świata. Byli jednak dziećmi określonego czasu w konkretnym kraju, ideowość nie była więc ich mocną stroną. Toteż podczas stanu wojennego bądź po nim ich większość od tego ruchu stopniowo odchodziła. Odbywało się to w spokoju, bez wielkich gestów. Najzwyczajniej przestawali płacić konspiracyjne składki. Jednak na ogół do partii nie powrócili. Świeże doświadczenie uczyło, że na niej już - nie jak dawniej - polegać nie można, traci na sile. Inaczej rzecz miała się w przypadku zaangażowanych w działalność nowego związku członków obu stronnictw sojuszniczych, one ewoluowały, zaś atak przeciwników reżimu raczej je omijał. Można było więc, bez utraty twarzy, pozostawać w ich szeregach 46. Spośród inteligenckich uczestników solidarnościowej strony Okrągłegę Stołu czterdziestu siedmiu, czyli co czwarty (24,9%), urodziło się w latach Liczniej tu byłą reprezentowana jedynie generacja poprzednia 53 osoby (28,0%) 47. Natomiast w wybranym tuż potem w czerwcu 1989 r. - parlamencie roczniki okazały się już grupą największą, 183-osobową (41,2% parlamentarzystow-intęligentów). W niej blisko dwukrotną przewagę nad przedstawicielami obozu solidarnościowego (65 osób) mieli ich rówieśnicy ze starego układu politycznego - z PZPR, ZSL i reżimowych grup katolickich osób. W pierwszym przypadku owa grupa pokoleniowa stanowiła jedną trzecią (33,1%), w drugim z;ąś prawie połowę swego inteligenckiego zespołu parlamentarnego. Ten prymat generacji okazał się niedługotrwały. Już w kadencji jej 112-osobowa reprezentacja (27,3% inteligentów parlamentarzystów) ustąpiła pierwszeństwa urodzonym w dekadzie Analogicznie działo się w następnej, kiedy liczyła 119 posłów i senatorów (28,3%). Była to prawidłowość, występująca w każdym większym klubie parlamentu tej kadencji 48. Pokolenie w młodości nie przyswoiło sobie światopoglądu ani poglądów politycznych. Toteż jego członkom zmiana postawy czy oficjalnego wyznania wia- 45 Spośród eksponowanych inteligentów działaczy i doradców dziewięciu, czyli co czwarty (27,3%), było z roczników Whos who. Whats... Obliczenia autora. 46 Por. M. Janicki, op. cit. 47 Zob. przyp Zob. przyp. 35 i 36.

31 Pokolenia inteligencji polskiej II ry politycznej na ogół nie sprawiała szczególnych kłopotów, nie krępowała ich. Jedni krok taki zrobili w czasie zawieruchy politycznej lat osiemdziesiątych, inni dopiero po transformacji ustrojowej" 1989 r. Jaskrawo się to uwidaczniło wśród młodych wiekiem pracowników nauki. Niejeden z takich, którzy jeszcze u schyłku lat siedemdziesiątych w publikacjach fachowych o całe niebo dalekich od kwestii światopoglądowych zapewniali, że jedynie słusznym punktem widzenia jest marksizm leninizm", tylko zaś realny socjalizm" umożliwia rozwój badań - teraz deklarował, znów bez związku z tematem pracy, który podobnych deklaracji nie wymagał, swoje przywiązanie do zupełnie innej ideologii. Tego rodzaju zwroty nabierały szczególnej wyrazistości w naukach humanistycznych. Tu wcale nierzadkim zjawiskiem było np., że habilitowani w epoce Gierka na podstawie rozpraw na temat tych czy innych aspektów rozwiniętego społeczeństwa socjalistycznego", owego ówczesnego fetysza, po 1989 r. zaczęli się specjalizować w problematyce demokratycznego państwa prawa", mając na myśli państwo burżuązyjne, czy w demaskowaniu niedawnych porządków i praktyk oraz je sankcjonującej doktryny. Sześćdziesięcioletnia teraz i nieco młodsza część świata emocji", która od strajków sierpniowych, bądź jeszcze wcześniej, angażowała się po stronie opozycji, zaś zmianę w 1989 r. radośnie witała jako zapowiedź lepszych, również dla siebie, czasów, tuż potem zaczęła przeżywać kociokwik. Wydawało się, że batalię wygrała, zwyciężyła, tymczasem możliwości artystycznego wyżywania się mocno się skurczyły. Znaleźli się w potrzasku: zazdroszczą starszym pokoleniom, ludziom których stać na odwagę dokonania bilansu zamknięcia swej twórczości, sami zaś są atakowani przez generację następną, która zaczyna ich zmiatać zę sceny. Dotychczasowy ustrój w wersjach jego dwu ostatnich dekad owe przeistoczenia się Szawłów w Pawłów ułatwiał. Wytworzył wszak atmosferę, w której każdy - po sekretarzy KC PZPR włącznie - uważał siebie za Konrada Wallenroda, ewentualnie za Aleksandra Wielopolskiego (chciał coś pożytecznego zrobić dla Polski, zaś możliwości dostrzegał jedynie w podjęciu kolaboracji). Niemal też każdy z uprzywilejowanych zarazem podobno - czuł się szykanowany i mógł wskazać na przypadki, które uznał za kroki represyjne wobec siebie. Taki obraz przynajmniej był zarysowywany w licznie opublikowanych po 1989 r. wspomnieniach i wywiadach prasowych. Niejeden więc jak na swoje lata - dygnitarz bądź gorliwy propagandysta reżimu, z urodzonych w dekadzie czy nawet nieco później, przedstawiał siebie jako jego surowego krytyka, demaskatora. Dawni rówieśnicy koledzy ze studiów, którzy obrali sobie drogę fachowców, politycznie mniej czy bardziej nie angażujących się, przyglądali się takiej ekwilibrystyce obojętnie wręcz z pewną wyrozumiałością. Chwilami jednak złorzeczyli im. Sami mieli poczucie dziesiątek lat pracy rzetelnie wykonywanej, ku pożytkowi Polski, dla dobra ludzi. Niektórzy byli za to

32 32 Ludwik Hass nawet otoczeni szacunkiem. Teraz jednak, kiedy zaczynali wchodzić w wiek przedemerytalny, nieoczekiwanie dowiadywali się - niekiedy nawet od starych znajomych iż całe ich życie zawodowe było jedną wielką kolaboracją z okupantem, łańcuchem czynów moralnie nagannych. Jako prawi Polacy powinni byli jeszcze w młodości chwytać za broń i bić Sowieta". Za spotykające ich podobne przykrości, za przekreślanie sensu swego życia, winili wtedy tamtych dawnych kolegów. W młodości i później, jako działacze polityczni, kierowali ich na fałszywe drogi, zaś swoją późniejszą działalnością, ongiś w prasie gloryfikowaną nieraz też nagradzaną wysokimi odznaczeniami państwowymi, doprowadzili do ich obecnej dwuznacznej sytuacji moralnej, bez perspektywy jakiejś jej poprawy. Sami zaś żyją nadal w komforcie, przynajmniej materialnym. Inteligenci urodzeni w latach przeżywali dzieciństwo i dorastali w warunkach nieporównanie pomyślniej szych niż kilka, jeśli nie wszystkie, poprzednich pokoleń swojej warstwy. Nie zaznali przecież piekła, jakie niesie za sobą każda wojna, zwłaszcza kiedy walki toczą się na terenie danego kraju, już nie mówiąc o jego okupacji przez wroga. Dla nich II wojna światowa i hitlerowskie panoszenie się na ziemiach polskich oraz koszmar łapanek, obozów koncentracyjnych były czymś z autopsji nie znanym, odległym. O tym wszystkim opowiadali im rodzice, słyszeli też niekiedy ich rozmowy na ten temat między sobą oraz ze znajomymi. Zarazem była to pierwsza typowo PRL-owska generacja swej zbiorowości społecznej. Sprawiała to nie sama tylko data urodzenia. Okolicznością od niej może istotniejszą było społeczne pochodzenie tych ludzi. Odzwierciedlało bowiem rzeczywiste tendencje rozwojowe społeczeństwa, w latach młodości pokolenia określanego przez rządzących i ich podręcznych ludzi pióra jako budujące socjalizm. Podczas gdy oficjalna propaganda nadal głośno, hałaśliwie mówiła o prowadzonej przez państwo polityce awansu społecznego, jednym z instrumentów, którego miały być punkty preferencyjne za pochodzenie z warstw niższych, stosowane od 1968 r. przy przyjmowaniu do szkół wyższych, rzeczywistość zmierzała w kierunku odwrotnym, petryfikowała istniejący układ socjalny. Dzieci plebejskie teraz, na starcie do warstwy inteligencji, okazały się wśród rozpoczynających studia mniej liczne niż w pokoleniu poprzednim. Stanowiły 42%, przy czym udział dzieci chłopskich stopniowo obniżał się - z 14,9% w roku akademickim 1965/1966 do 11,5% w roku 1974/ Co 49 Wśród przyjętych na studia w roku akademickim 1965/66 stanowiły 42,8%, w roku następnym 42,4%. Pomarcowa koniunktura dla dzieci nieinteligenckich okazała się nader krótkotrwała wskaźnik przyjętych do szkół akademickich wzrósł w roku szkolnym 1968/69 do 50,5%, po czym natychmiast zaczął się obniżać - do 42,1% w 1975/76. Roczniki Statystyczne Szkolnictwa. Realne odsetki prawdopodobnie były niższe. W niejednym przypadku pochodzenie plebejskie deklarowały wówczas dzieci, których ojcowie byli takiego pochodzenia, zaś w ramach powojennego awansu społecznego weszli w skład inteligencji bądź warstwy biurokracji.

33 Pokolenia inteligencji polskiej II zaś niemniej istotne dla późniejszego oblicza warstwy - na uczelniach z rozmaitych względów elitarnych, takich jak akademie medyczne, szkoły artystyczne, Uniwersytet Warszawski czy takaż Politechnika odsetek studentów z warstw plebejskich był znacznie niższy od przeciętnego. Wśród przyjętych w nich na studia w latach 1969/ /1975 takiego pochodzenia był już tylko co czwarty (około 25%). W innych szkołach wyższych praktycznie stały się dla takich niedostępne kierunki studiów, na które limity przyjęć były niewielkie - archeologia śródziemnomorska, iberystyka, muzealnictwo i konserwacja zabytków, również muzykologia itp. Za to uczelniami chłopskimi" stały się wyższe szkoły pedagogiczne i akademie rolnicze, zaś do pewnego stopnia robotniczymi" - wyższe szkoły ekonomiczne i mniejsze politechniki 50. W tym pokoleniu studentów pojawiła się grupa-komponent nietradycyjna, całkowicie w polskich warunkach nowa: latorośle wyższych biurokratów partyjnych i państwowych, urodzone już w czasach, kiedy ich ojcowie piastowali odpowiedzialne stanowiska, zatem - według terminologii bizantyjskiej - będące porfyrogenetes" (urodzone w purpurze) 51. Z domu rodzinnego przeważnie wyniosły przeświadczenie o swej lepszości" socjalnej i intelektualnej, przeznaczeniu do odgrywania ważnej roli w życiu publicznym, również w naukowym. Wśród rówieśników wcześnie - przynajmniej już w liceum - wyróżniały się pewnością siebie, niekiedy przeradzającą się w tupet. Wtedy też zaczęły przejawiać ambicje przywódcze. W tym umacniały je opinie zarówno środowiska wyższych biurokratów, znajomych rodziców, jak i znacznej części szkolnych wychowawców. Jedni i drudzy widzieli w nich - czy dostrzec pragnęli - rokujące cudowne dzieci, elitę przyszłej polskiej klasy politycznej" i świata intelektu. Pomiędzy sobą od lat najwcześniejszych utrzymywały ponadszkolną więź towarzyską. Kolegom szkolnym, następnie uniwersyteckim, imponowały - poniekąd analogicznie, jak w pokoleniu poprzednim, dzieci eks-ziemian - obyciem towarzyskim, również poszukiwaniem sposobu na młodość", na co im pozwalały dochody rodziców. Ta generacja, jakkolwiek urodzona w niewoli", zresztą dość swoistej, późne dzieciństwo i okres dorastania przeżywała już spokojniej, bez stresów i łatwiej niż poprzednie. W latach stalinowszczyzny jej część - resztą nie zdążyła - nosiła koszulę w zębach czy chodziła do przedszkola, za to cała już, bez wyjątku, uczyła się w szkołach, od podstawowej począwszy, w których niedawne jeszcze 50 J. Lewandowski, O strukturze społecznej studentów, Warsztat" 1983, nr 4-5, s. 47. W 1975 r. ani jeden spośród 1872 przyjętych na wskazane w tekście silnie limitowane kierunki studiów nie był pochodzenia plebejskiego. 51 Określenie wysokości udziału tej grupy jest raczej niemożliwe, jako że oficjalna statystyka nie znała kategorii warstwa biurokracji". Członków owej zbiorowości przeważnie zaliczała do pracowników umysłowych. Ich dzieci analogicznie traktowała statystyka szkolnictwa. W niektórych przypadkach zaliczała je zgodnie z ich deklaracjami w stosownych ankietach do studentów pochodzenia robotniczego bądź chłopskiego, według pierwotnego zawodu czy pochodzenia ojca (zob. przyp. 49).

34 34 Ludwik Hass rygory ideologiczne w coraz większym stopniu ograniczały się do swoistego rytuału, zresztą coraz bardziej traktowanego - zarówno przez nauczających, jak i przez pobierających naukę - z pewnym przymrużeniem oka. W domu zaś masowo oglądała - co nie mogło być udziałem jej poprzedników, kiedy byli w takim wieku - telewizję 52. Z wypiekami na twarzy i zdumieniem pochłaniała pojawiające się w niej, głównie w dopuszczanych do wyświetlania coraz liczniejszych filmach zagranicznych, obrazki z życia młodzieży na Zachodzie. O tym dyskutowała też w filmowych klubach dyskusyjnych. Wiedzę o świecie, inną niż na wyższych uczelniach, pobierała w teatrach studenckich. Mniej od swoich poprzedników obciążona indoktrynacją stalinowską (funkcjonującą również po śmierci jej nominalnego twórcy), bliższa była od nich zachodniej nauce i kulturze. Przyczyniły się do tego napływające szerszym niż poprzednio strumieniem zachodnie stypendia, już nie tylko jak nieco wcześniej francuskie,, lecz również zachodnioniemieckie i północnoamerykańskie. Dostawali je zaś teraz nie tylko lojalni" wobec władzy. Również znajomość języków obcych była w tym pokoleniu większa 53. Dla jej bardziej rozbudzonej intelektualnie części mistrzem myślenia stał się Claude Lévi-Strauss, antropolog społeczny, socjolog i filozof, którego prace ukazały się w języku polskim u schyłku lat sześćdziesiątych. Wszystkie te momenty łącznie formowały generacyjne gusty i potrzeby. Poniekąd też sprawiły, że młodzi stali się pierwszym polskim pokoleniem - nie dotyczyło to wyłącznie kandydatów na inteligentów które włączyło się w kod światowej, czyli w rzeczywistości euroamerykańskiej kultury młodzieżowo-masowej, pokoleniem autostopu, muzyki nastolatków" i nieco później rockowej (m.in. dzięki upowszechnieniu się unowocześnionych aparatów radiowych, tranzystorowych), robiących karierę dyskotek 54, prywatek" z winem, piwem i kanapkami, chłopców z długimi włosami, dziewcząt z tapirowanymi fryzurami i modą bikini. Seks przestał być dla niego tabu. Łącznie potraktowane, było to dobitnym przejawem kształtowania się rodzimego wydania kontrkultury. Oznaczało, że przyszli inteligenci odrzucają mieszczański styl życia rodziców, przejęty i celebrowany również przez warstwę biurokracji. Demonstrując postawę wyższości być nad mieć", młodzi nawet na uroczystości przychodzili w sportowych wdziankach. Wobec autorytarnych ciągot władzy, takie ich zachowania bywały źródłem konfliktów z nią, chwilami śmiesznych, niekiedy irytujących. Niezamierzenie ustawiały one generację na pozycjach opozycjonistów. Zarazem 52 Na początku 1963 r. telewizja zarejestrowała milionowego abonenta. Jej programy ówcześnie oglądało - według danych szacunkowych 10 min osób, w tym ponad 5,5 min inteligentów. 33 A. Wyczański, Droga do III Rzeczypospolitej, Wiadomości Kulturalne" 1997, nr 3, s Pierwsze w Polsce dyskoteki organizowano w 1968 r. w Klubie Studenckim w Warszawie. Ich organizatorzy nazywali je eufemistycznie przesłuchaniami muzyki mechanicznej.

35 Pokolenia inteligencji polskiej II takie jej upodobania i zachowania oznaczały dotąd nie spotykane w Polsce, przynajmniej na tak dużą skalę, słabnięcie ciągłości kulturowej pomiędzy generacjami ojców i dzieci. Pokolenie, odpowiednio do swoich upodobań kulturowo-obyczaj owych, chciało nosić taką odzież, jak jego zachodni rówieśnicy. Marzeniem, możliwym do urzeczywistnienia jedynie przez wybranych, czyli dzieci z najzamożniejszych rodzin, były teraz już nie tylko jak w poprzednim dżinsy, lecz również odpowiednie do nich buty i koszule. W kraju legalnie były one bowiem dostępne głównie w placówkach Pewexu", tym dziwacznym ówcześnie banku dokonującym transakcji dewizowych (m.in. prowadził skup walut państw kapitalistycznych), zarazem zaś sklepie z odzieżą pochodzenia zagranicznego i innymi towarami, nawet takiej prowieniencji artykułami spożywczymi, sprzedawanymi wyłącznie za waluty zachodnie, legalnie nieosiągalne dla ogromnej większości. Kupić taką odzież można było również lecz po wyśrubowanych cenach - w jeszcze nielicznych wytwornych butikach prywatnych oraz na czarnym rynku. Szerszym grupom młodych zależało więc przede wszystkim na błękitnych dżinsach, prawdziwych amerykańskich, czyli pochodzących z kraju - według propagandy oficjalnej - politycznie niesłusznego, wrogiego. Zespoły młodzieżowe nawet śpiewały: Tato, kup mi dżinsy". Przedmiotem mody wyższego szczebla był włoski skuter, również osiągalny głównie w tymże banku. Owe upodobania stanowiły poniekąd młodzieżową odmianę owej już upowszechnionej w górnych i wyższych warstwach starszego społeczeństwa ideologii motoru i lodówki", czyli małej stabilizacji", przez władze tolerowanej, poniekąd wręcz po cichu podsycanej. Odciągała przecież od politycznej opozycyjności. Jednak tego rodzaju ambicje swoich dzieci mogli zaspokajać głownie rodzice z warstwy biurokracji i bujniej niż dotąd rozwijającej się po październikowych 1956 r. przemianach specyficznej inicjatywy prywatnej", przeplatającej się z tamtą warstwą, a zarazem sytuującej się co najmniej na granicy świata przestępczego. Tylko dzieci tych grup, również elity środowiska twórców sztuki i literatury, mogły liczyć na dewizy, bądź dysponowały na tyle wielkimi sumami waluty krajowej, które pozwalały robić zakupy w butikach czy na czarnym rynku. Dzieci z innych środowisk czuły się zatem upośledzone, boleśnie pokrzywdzone. W warunkach coraz bardziej odideologizowanej dyktatury biurokracji oraz nieustannej kampanii propagandowej Zachodu, niemal niemożliwe było dla nich zrozumienie socjalnych przyczyn swego upośledzenia materialnego. Porównywały zatem własne dzieciństwo i lata dorastania nie tyle nawet z zachodnią współczesnością, co ze swoimi o niej mocno upiększonymi wyobrażeniami. Natomiast głuche były na robione przez rodziców porównania z warunkami swojej młodości w Drugiej Rzeczypospolitej, której ich dzieci przecież nie znały. Toteż na odwołującą się do jej regionów nędzy i nierówności społecznych propagandę gomułkowską i wystąpienia samego Gomułki reagowały śmiechem, ironią.

36 36 Ludwik Hass Pierwsze lekcje polityki i niegroźnej dla władzy kontestacji pobierały w klubach studenckich, do których po kryjomu zaglądali też najbardziej rozgarnięci licealiści z miast uniwersyteckich. Tam w rozmowach ze starszymi bywalcami wracały echa Października '56 i demonstracji w obronie zamkniętego w rok później tygodnika Po prostu". Tam przekazywano sobie docierające z drugiego obiegu radzieckiego utwory Bułata Okudżawy, Aleksandra Galicza, Kima, słuchano pieśni Włodzimierza Wysockiego, będących poetyckim reportażem rzeczywistości radzieckiej. Starsze roczniki generacji stawiały pierwsze kroki na scenie politycznej - zarazem rozpoczynały wtedy studia głównie jeszcze, lecz już nie wyłącznie - w szeregach reżimowych organizacji młodzieżowych, wówczas wyraźniej nawet niż poprzednio zbiurokratyzowanych. Ich działacze - odmiennie niż ongiś pryszczaci" - dalecy od wiary w jakiekolwiek ideały, nastawiali się wyłącznie na kontynuację tu rozpoczętej kariery aparatczyków w szeregach partyjnych. Dbali zatem przede wszystkim o przychylność aparatu PZPR. Za to mniej zwracali uwagę na problemy i potrzeby szeregowych członków organizacji, którymi kierowali. W tymże czasie, w latach sześćdziesiątych, na uczelniach brylowali" wykładowcy znani jako tzw. rewizjoniści, członkowie bądź byli członkowie PZPR, w przeszłości niekiedy oficerowie polityczno-wychowawczy Ludowego Wojska Polskiego i zagorzali stalinowcy. Teraz publicznie, również na zajęciach uczelnianych, zgłaszali zastrzeżenia, wpierw do aktualnej linii politycznej i praktyki partii, wychwytując ich niezgodność z zasadami socjalizmu. Z czasem swoją krytykę rozciągnęli na ideologię czy teorię marksistowską, potem w ogóle na socjalizm. Takich reklamowały, wręcz wynosiły do rangi geniuszy i narodowych wieszczów, uczące się w szkołach wyższych dzieci nomenklatury, zwłaszcza grupy odsuniętej od władzy po Październiku '56 przez konkurencyjne odłamy warstwy biurokracji, bądź teraz odsuwanej w ramach rozgrywek grupowych, czyli latorośle będącej nie do pomyślenia w poprzedniej dekadzie PRL zbiorowości biurokratów-opozycjonistów, nadal korzystających z wielu przywilejów swej warstwy. Dla takich dzieci ci wykładowcy często zarazem byli dobrymi znajomymi rodziców, nieraz wręcz częścią dzieciństwa, osobami z którymi przyjaźniły się od lat. Zaś studenci, rówieśnicy piskląt elity, przejmowali się - nie bez sugestii takich dobrze zorientowanych" kolegów wywodami owych nauczycieli akademickich o konieczności reformowania systemu i ideologii od wewnątrz, bez powołania do życia nowej partii socjalistycznej czy komunistycznej, nie posiadającej korzeni stalinowskich. Widzieli w nich odważnych krytyków rzeczywistych zwyrodnień państwa nowego typu", które wszak z definicji winno zmierzać do kształtowania społeczeństwa ludzi wolnych i równych, czyli bezklasowego. W ciasnych pokojach domów akademickich, w których stały po cztery piętrowe łóżka, toczyły się na te tematy niekończące się dyskusje. Ich uczestnicy nie potrafili zorientować się, iż popierając takich swoich mentorów, opowiadają się za

37 Pokolenia inteligencji polskiej II społeczeństwem większych niż obecnie nierówności, tyle że opartym na innych mechanizmach niż aktualne, krytykowane. Podzielali zatem ich poparcie, wręcz zachwyt, dla rozwijającego się w Czechosłowacji od 1967 r. ruchu przemian demokratycznych, którego spektakularnym sukcesem było powołanie na styczniowym plenum 1968 r. KC Komunistycznej Partii Czechosłowacji nowego kierownictwa z Aleksandrem Dubczekiem na czele, po czym rozpoczęła się praska wiosna". Entuzjazm młodych dla wydarzeń u południowego sąsiada wyraził się chociażby w sloganie: Cała Polska czeka na swego Dubczeka". Starsze roczniki generacji stały się niebawem głównymi aktorami wydarzeń, które w marcu tegoż 1968 r. rozpoczęły się na uczelniach Warszawy, by następnie wylać się na ulice miasta, potem zaś również innych ośrodków akademickich. Niebawem zaczęto je nazywać Marcem '68. Okazały się zaś pierwszym masowym protestem młodych w ogóle nie tylko studentów przeciwko porządkom panującym w PRL. Jego uczestnicy nie kwestionowali wprost socjalistycznych zasad ustrojowych, jednak odmiennie niż w wystąpieniach młodzieżowych roku 1956 czy w związku z Po prostu" do obecnych zostały przemycone akcenty anty egalitarne. W owych dniach narodziło się pogardliwe słowo robol". Towarzyszyło drobnym monetom, którymi studenci stołeczni obrzucili na dziedzińcu Uniwersytetu ORMO-wców podających się za robotników, którzy przyszli tu bronić socjalizmu" przed wiecującymi słuchaczami tej uczelni 55. Młodsze roczniki generacji - przede wszystkim w miastach ze szkołami wyższymi - przyglądały się temu z ciekawością, nawet z przychylnym zainteresowaniem. Do niektórych szkół nawet docierały ulotki nawołujące Pomóżmy studentom". Tacy młodzi chłopcy i dziewczęta dawali też wyraz swej niechęci do oddziałków wojskowych wówczas rozlokowanych na bocznych ulicach miast. W rezultacie Marzec '68 stał się dla całego pokolenia przeżyciem młodości. Takim, które zadecydowało o jego stosunku do rzeczywistości krajowej, odtrąciło je od PRL 56. Mało kto więc z tej generacji przyłączył się do faktycznego zwycięzcy w tej rozgrywce, do wewnątrzpartyjnej grupy partyzantów", której przewodniczył gen. Mieczysław Moczar, teraz stylizowany przez swoich adherentów na narodowego" komunistę, a w przeszłości głównego bohatera walki partyzanckiej z hitlerowcami. Odtąd też nikt z urodzonych w dekadzie przynależności do reżimowych organizacji młodzieżowych, nie mówiąc już o udziale w ich aparacie, tym bardziej zaś wstąpienia do PZPR, nie mógł motywować względami ideowymi, bez wywołania u rówieśników śmiechu. Decydujący się na taki krok w 1968 r. czy w najbliższych latach następnych przecież już dobrze orien- 55 Szersze upowszechnienie terminu robol nastąpiło w 1980 r., kiedy ten wyraz został użyty w reportażu Ryszarda Kapuścińskiego. S. Kryska, Racje Grzymkowskiego, Rzeczywistość" 1984, nr 16, s Na boku pozostawiamy kwestię inspiratorów Marca '68 oraz celów, jakie sobie stawiali. Młodzi uczestnicy wydarzeń nie mieli o tym najmniejszego pojęcia.

38 38 Ludwik Hass towali się, mówiło o tym doświadczenie ostatnich miesięcy, że ta partia kłamie, bije, posługuje się w miarę potrzeby językiem rasistowskim. Jeśli mimo to niektórzy młodzi do niej wstępowali, to głównie ażeby ułatwić sobie karierę, przede wszystkim w aparacie organizacji młodzieżowych, następnie w partyjnym bądź w służbach specjalnych czy w wojsku. Zdarzali się nieliczni, którzy na krok taki zdecydowali się bez większych planów na przyszłość, dla świętego spokoju. Wstąpienie do partii powie po latach, poniekąd również w imieniu podobnych mu rówieśników, jeden z tych, którzy zrobili karierę - traktowaliśmy jako formalność. Niezbędny element życiorysu, część kontraktu" 57. U podstaw tego rodzaju decyzji leżało m.in. przeświadczenie o niezmienności, przynajmniej w ciągu życia tego pokolenia, krajowych stosunków politycznych, sił sprawujących władzę. Myślący o karierze, wykorzystywali swoją pozycję w ruchu młodzieżowym i jako miejsce studiów uzupełniających lub spędzenia wakacji wybierali odmiennie niż ich poprzednicy pokoleniowi - już nie uczelnie Moskwy czy Leningradu, bądź domy wczasowe na Krymie lub w Bułgarii, lecz bogate kraje kapitalistyczne, zwłaszcza USA. Ci z nich, którym się najbardziej powiodło, zostali następnie chłopcami z Ordynackiej" (warszawska ulica, przy której mieściła się siedziba władz reżimowego Zrzeszenia Studentów Polskich), młodymi ludźmi niejako wytypowanymi do piastowania w przyszłości najwyższych stanowisk w PRL. Udziałem ich mniej zręcznych towarzyszy tej drogi stały się etaty kierownicze szczebla wojewódzkiego bądź kariera naukowa na uczelni, popierana przez instancję partyjną. Już pierwsze kroki na tej drodze oznaczały bezspornie umoczenie się" w PRL. Nie było ono zaś - po raz pierwszy po 1944 r. - już niezbędne do nawet nieco bardziej niż przeciętnego urządzenia się życiowego. Bolesny zawód, jakim dla młodych i najmłodszych uczestników po stronie antyrządowej ruchu marcowego była jego porażka, w połączeniu z jego niewyraźnym obliczem ideowym i politycznym, sprawiły też, że paryski Maj '68, szczytowy punkt ówczesnej młodzieżowej kontestacji porządków kapitalistycznych Zachodu i poststalinowskiego biurokratycznego Wschodu, nie spotkał się u nich z poważniejszym oddźwiękiem, z oznakami sympatii i solidarności. Również spokojnie, z pewną rezygnacją, przyjęli w sierpniu tegoż roku wkroczenie wojsk ZSRR i czterech innych państw bloku wschodniego, w tym Polski, w Czechosłowacji, które dramatycznie położyło kres również ich nadziejom na socjalizm z ludzką twarzą". Może w ostatnim przypadku do braku reakcji z ich strony przyczynił się zbieg okoliczności - brutalna reakcja reżimów biurokratycznych na ruch reformatorski w Czechosłowacji nastąpiła podczas wakacji 57 Słowa gen. G. Czempińskiego - Przegląd Tygodniowy" 1997, nr 1, s. 14. Ktoś inny - chyba z tej samej generacji - nie podając nazwiska, powiedział: Do partii należałem, bo musiałem, zajmując kierownicze stanowisko". Telefoniczna opinia publiczna, Gazeta Wyborcza" nr 68 z 21 marca 1997 r., s. 20.

39 Pokolenia inteligencji polskiej II uczelnianych, kiedy byli rozproszeni. Zaś z początkiem roku akademickiego łączyło się - jak zawsze wiele spraw osobistych, a interwencja była już faktem nie tylko dokonanym, ale też zaakceptowanym przez Zachód. Jak na ogół, zawsze w przypadku odpływu fali buntu, reakcja pokolenia była dwoista. Jedni, takich było więcej, politycznie obojętnieli i koncentrowali się na swoich sprawach osobistych. Ich część teraz określała siebie - nie bez pewnej pozy jako pokolenie nowej prywatności". W T ten sposób zarazem wyrażali swoje désintéressement wobec problemu sprawiedliwości społecznej, wręcz poniekąd akceptację dalszego różnicowania się społeczeństwa. Innych widok przybierającej na sile i zamożności tak zwanej inicjatywy prywatnej skłaniał do myślenia - już w młodym wieku - o urządzaniu się w życiu. Tygodnik Polityka", po Marcu '68 atakowany przez szeroki front prasy od oficjalnej Trybuny Ludu", poprzez bliskie zwycięskim partyzantom" gen. M. Moczara Życie Literackie", po katolicko-reżimowe Kierunki" i Słowo Powszechne" - teraz zaczął być czytany przez sporą część rozgoryczonych i rozczarowanych młodych uczestników niedawnych wydarzeń. Cenili sobie jego niedawną i aktualną pewną dozę przyzwoitości. Niektórzy zaczęli się z nim identyfikować. W ten sposób przyswajali sobie postawę specyficznego, ugodowego liberalizmu 58. Natomiast jeszcze inni było ich nieporównanie mniej politycznie radykalizowali się. Usiłowali przeszczepić na grunt polski młodzieżowe mchy zachodnie, poniekąd wyrosłe z paryskiego Maja '68. Zostali więc działaczami powołanych przez siebie z mniej niż miernym powodzeniem ruchów: antyatomowego, wszak strach przed bronią jądrową zaczęli wsysać w siebie wraz z mlekiem matki, i ekologicznego. Znajdowali się też pod wrażeniem Che", Ernesto Guevary, jednego z przywódców rewolucji kubańskiej, który - odmiennie niż rządzący Polską - po zwycięstwie nie stał się korzystającym z dóbr tego świata dostojnikiem biurokratą, lecz walczył w szeregach organizacji partyzanckich w czarnej Afryce i w Boliwii, gdzie niedawno został zamordowany (1967). Do tego rodzaju działalności pobudzała i ośmielała również tocząca się wojna w Wietnamie, w której północnoamerykański Goliat, dysponujący najnowocześniejszą techniką militarną, nie dawał sobie rady z prymitywnie uzbrojoną partyzantką. Ten przypadek potwierdzał im maksymę sprzed kilkunastu dziesięcioleci ojczystych romantyków - mierz siły na zamiary. Lecz porywy owej garstki nie spotkały się ze zrozumieniem u rówieśników, pozostawali więc osamotnieni. Toteż na wydarzenia grudniowe 1970 r. na Wybrzeżu, gdzie milicja i wojsko strzelały do demonstrantów, pokolenie kierując się rozmaitymi, nawet wręcz sprzecznymi, motywacjami - na ogół nie reagowało. Początek dziesięciolecia rządów Edwarda Gierka, wczesne lata siedemdziesiąte, oskrzydlił wszystkich starych i młodych opowiadających się za reali- 58 Por. J. Podgórska, E. Wille, op. cit., s. 5.

40 40 Ludwik Hass stycznym podejściem do życia i polityki, również część niedawno politycznie zobojętniałych. Wszak dokonywało się wielkie - tak przynajmniej się wydawało otwarcie na Zachód, zaś o pierwszym pokoleniu powojennym, którego częścią byli, propaganda rządowa zaczęła mówić, że jest pokoleniem wielkiej szansy". Mile tym podłechtani młodzi inteligenci, czy dopiero kandydaci na nich, uwierzyli więc w rzucone przez kolejnego przywódcę kraju hasło Polak potrafi". Grupowe studenckie wycieczki na Zachód, jeszcze niedawno przywilej elit organizacji młodzieżowych, dały możność zobaczenia barwnego świata, będącego całkowitym przeciwieństwem ojczystej szarzyzny. Krótkość pobytu w nim sprawiała, że dostrzegali przede wszystkim jego atrakcyjne strony. Dlatego w domu z uznaniem akceptowali gierkowską hybrydę socjalizmu" i kapitalizmu", pragnęli wierzyć w lansowany odgórnie mit sukcesu i jedności moralno-politycznej" narodu. Nabierali przeświadczenia, iż socjalizm, dla nich identyczny ze stalinowszczyną czy modelem ZSRR-owskim, jako system państwowy i ideologia jest częścią epoki, która ostatecznie i nieodwołanie mija. Dlatego w swoich lewicowo radykalizujących się nielicznych rówieśnikach widzieli śmiesznych dziwaków. Życie zaś stopniowo demaskowało wielką szansę" pokolenia, która okazywała się nie dla wszystkich. Jednak nawet brutalne, w starym stylu, rozprawienie się przez władzę w czerwcu 1976 r. z robotnikami Ursusa i Radomia sprzeciwiającymi się podwyżce cen artykułów spożywczych złudzeń tych poważniej nie naruszyło. Dało natomiast wcześniej już zradykalizowanym czy opozycyjnie nastawionym impuls do udziału w utworzonym przez starszych Komitecie Obrony Robotników (KOR). W tych latach zaczęła nieco szerzej udzielać się na zewnątrz i zdobywać sobie miejsce w drugim, nieoficjalnym, nurcie życia publicznego, m.in. poprzez współpracę z KOR-em, dotąd przeważnie niedostrzegana grupa pokolenia młodzi kontynuatorzy międzywojennego i okupacyjnego nurtu nacjonalistyczno-katolickiego. Sami woleli mówić o narodowym. Na ogół były to dzieci tej części przedwojennej inteligencji, która po 1945 r. kariery raczej świadomie, z własnej woli, nie robiła. Fala strajkowa lata 1980 r. stała się wstrząsem i kolejnym po Marcu '68 - przeżyciem pokoleniowym znacznej części powojennego pokolenia. Nie tylko bowiem otworzyła szerokie pole działania aktywistom KOR-u, lecz poruszyła również część tych uczestników Marca '68, którzy następnie stali się realistycznie" myślącymi i odeszli od polityki. Teraz, już dorośli czy właśnie wkraczający w dorosłość, włączyli się do organizowania związku Solidarność" i na jego różnych poziomach odgrywali ważną rolę. Wśród inteligenckich działaczy i doradców szczebla centralnego urodzeni w latach stanowili największą grupę pokoleniową ponad jedną trzecią 59. Dalszy rozwój wydarzeń, przede 59 Spośród 33 takich czołowych osobistości Solidarności" - 12 było z roczników (36,3%). Podstawa obliczeń - zob. przyp. 32.

41 Pokolenia inteligencji polskiej II wszystkim stan wojenny, wymuszone nim zejście związku do podziemia i jego, uwarunkowana układem sił na arenie międzynarodowej, prawicowa ewolucja ideowa, stały się dla całego pokolenia ciężkim doświadczeniem, zaś dla dużej jego części ponadto kolejnym rozczarowaniem. Ci, którzy niegdyś wierzyli, że są pokoleniem wielkiej szansy", po przeżyciach lat i najbliższych następnych zaczęli określać siebie generacją przegranych". W okres transformacji ustrojowej" przynajmniej spora część pokolenia weszła zgorzkniała i nieufna, poniekąd nieprzemakalna na kolejną dozę haseł propagandy. Inni, drobna stosunkowo garstka, ta która w latach osiemdziesiątych wytrwała przy Solidarności", teraz zaczęła wysuwać się do przodu w życiu politycznym. Z ich grona pochodziło 45 uczestników inteligentów solidarnościowej strony uczestników Okrągłego Stołu, zatem prawie co czwarty (23,8%). Była tu zatem słabiej reprezentowana aniżeli pokolenie (53 osoby) i kolejne (47 osób) 60. Już nieznacznie większy udział miała w inteligenckiej grupie solidarnościowych posłów i senatorów wybranego w czerwcu 1989 r. parlamentu - 55 spośród 196 (28,1%). Liczniejsze przedstawicielstwo w tym zespole posiadała generacja poprzednia (65 osób). Po drugiej stronie barykady proporcje pokoleniowe kształtowały się podobnie 61. W dwu kolejnych parlamentach pokolenie wysunęło się już na czoło spośród 410 inteligentów wybranych w 1991 r., z jego szeregów pochodziło 161, czyli dwu z każdych pięciu (39,3%), zaś jeszcze więcej z 419 wybranych w dwa lata później (44,9%). Wśród ugrupowań postsolidarnościowych było reprezentowane przez 114 i 64 odpowiednio (37% i 46%) 62. Ci, którzy wytrwali przy Solidarności" w jej trudnych miesiącach i latach, bądź zdołali szybko do niej się dołączyć w 1989 r., po jej zwycięstwie partycypowali w podziale łupów". W zależności więc od swej zręczności i łutu szczęścia, wielu objęło mniej czy bardziej wysokie stanowiska w aparacie państwowym, również w postsolidarnościowych ugrupowaniach politycznych. Tacy przedwczorajsi buntownicy i kontestatorzy, następnie ludzie nie tyle autentycznej konspiracji (jej raczej było mało), co konspiry" lat osiemdziesiątych, od pewnego czasu obyczajowo, również na ogół ubiorem, dorastali do wymogów inteligenckich starszej generacji, stawali się salonsfahig. Dalszy rozwój wydarzeń sprawił, że i oni - już dorośli i myślący o stabilizacji życiowej - przeważnie poczuli się poniekąd zawiedzeni w swoich nadziejach i ambicjach. 60 Zob. przyp Zob. przyp. 35. Inteligenci urodzeni w latach osoby - stanowili 29,0% inteligentów parlamentarzystów ugrupowań postpeerelowskich (248 osób), podczas gdy z generacji poprzedniej było ich Zob. przyp. 36. Do ugrupowań postsolidarnościowych zaliczono zarówno Solidarność Pracy" (1991), jak i Unię Pracy (1993). Wśród pozostałej inteligenckiej części parlamentu wskaźnik udziału pokolenia - 46,1% i 44,3% kolejno.

42 42 Ludwik Hass Część tych, którzy po 1968 r. odsunęli się od polityki, następnie skorzystali z gierkowskiego otwarcia na Europę, by poświęcić się robieniu pieniędzy", weszła teraz w szeregi nowej zbiorowości przedsiębiorców. Pierwsze sumy, zalążki kapitału, niekiedy zgromadzili wcześniej, uprawiając zabroniony, aczkolwiek tolerowany, handel dewizami bądź prowadząc niezbyt legalne operacje na pograniczu sektora gospodarki państwowej i rozwijającej się wtedy prywatnej. W związku z taką działalnością zarobkową niektórzy z nich nawet przerwali studia, jednak pozostali w kręgu towarzyskim inteligencji. Ten czy ów jeszcze przed początkiem czasów transformacji zdołał, ku podziwowi dawnych kolegów z uczelni, zostać królem majonezu" czy chrzanu". Zgromadzone ówcześnie nadwyżki pieniężne pozwoliły niektórym natychmiast po zmianie kursu polityki ekonomicznej założyć sieć kantorów wymiany dewiz, innym nieco później - nabyć prywatyzowaną fabrykę bądź udziały w zakładanych nowych bankach. W ten sposób definitywnie zmienili swój status społeczny, przeistoczyli się w nową w Polsce kategorię zawodowo-socjalną, w polskich biznesmenów, otwartych na nowe pomysły, w sprytnych ludzi stanu średniego". Politycznie raczej nadal nie angażowali się 63. Również spośród tej grupy pokolenia, która poprzednio zaczęła robić karierę w aparacie partyjnym czy w ścisłej współpracy z nim w innych dziedzinach, niektórzy, nie wyłączając pracowników naukowych raczej niższych szczebli, w późnych latach osiemdziesiątych zajęli się zawodowym robieniem pieniędzy". Początkowo czynili to nie rezygnując z dotychczasowych miejsc pracy. Trampoliną do bogacenia się były ich dotychczasowe powiązania aparatowe, również kapitały różnej wielkości sposobem transferowane" z kas rozmaitych ogniw PZPR i jej przybudówek do tworzonych spółdzielni i firm prywatnych, w których tacy grali pierwsze skrzypce. Po 1989 r. dla części tej grupy do niedawna przez nich publicznie demonstrowane przekonania polityczne, ideowe i światopoglądowe nie stanowiły przeszkody, żeby szukać dla siebie oparcia w hierarchii katolickiej. Niekiedy w tym celu ofiarowali spore sumy na rozmaite przedsięwzięcia kościelne. Nie krępowali się uczestniczyć w imprezach religijnych, należeć do rad parafialnych, publicznie całować biskupie pierścienie itp. Zarazem nie zrywali stosunków ze znajomymi, którzy znaleźli się na szczytach SdRP. W pewnych momentach okazywali im pomoc, by jej w innych od nich zażądać, zwłaszcza po pomyślnych dla lewicy wyborach parlamentarnych w 1993 r. 64 Wierność polityce mniej czy bardziej dochowywała spora część chłopców z Odrynackiej" i ich niższego szczebla odpowiedników na prowincji, ta która do końca lat osiemdziesiątych dotrwała w szeregach aparatu ZMS, SZSP i PZPR. 63 Por. H. Flattau, Lunch z bogatymi, Forum" 1995, nr 17, s. 1 (przekład z Süddeutsche Zeitung"). 64 Przykłady - S. Mizerski, Człowiek orkiestra i jego kronika, Polityka" nr 31, s

43 Pokolenia inteligencji polskiej II Już u schyłku lat sześćdziesiątych niezbyt wierzyli w ideologię PZPR i w ogóle w socjalizm. Tym bardziej więc po lekcjach dwu kolejnych dekad nie mieli kłopotów ani nie przeżywali rozterek, kiedy przypadło im w udziale porzucić ten swój stan posiadania". Toteż w 1989 r., wolni od oporów i sentymentów ideologicznych, jako stosunkowo starej daty pragmatycy, wręcz parli do ugodowego zakończenia Okrągłego Stołu. Nie chcieli wszak wyrzec się dotychczasowego poziomu życia. Mieli zaś za sobą cenne doświadczenie funkcjonowania w dotychczasowej rzeczywistości, owej nieskończonej liczby łamańców i zwrotów politycznych. To dodawało im otuchy, że w zmienionej sytuacji zdołają nie dać się zepchnąć do statusu obywateli drugiej kategorii, do konieczności ustawicznego maskowania swej przeszłości. Czuli się zaś na tyle młodzi, żeby walczyć o swoje miejsce w kształtującym się nowym systemie. Toteż, kiedy od nich znacznie starsi wiekiem (i w hierarchii PZPR) liczni towarzysze broni, rozczarowani, zmęczeni czy przestraszeni, wycofywali się z działalności politycznej, oni podjęli ryzyko jej prowadzenia. Chyba dlatego spośród 56 inteligentów wybranych do parlamentu w 1991 r. z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej 29, czyli co drugi (51,8%), było z generacji , zaś w kolejnych wyborach w dwa lata później 81 ze 169 (47,9%). W obu przypadkach zdobyli stosunkowo więcej mandatów niż ich pokoleniowi rówieśnicy z obozu postsolidarnościowego 65. W nowej atmosferze ta grupa działaczy, czy do niedawna działaczy młodzieżowych, zaczęła zmierzać do władzy pod hasłami wolnego rynku i wprowadzenia Polski do instytucji Zachodu. Niektórzy nawet dotarli na wysokie piętra nowej władzy. Kariery jednych i drugich, czyli owych partyjnej prowieniencji ludzi interesu oraz polityków z nową" twarzą, stały się ostatnim gwoździem do trumny młodzieńczego idealizmu zaczynającego już starzeć się pokolenia Marca '68. Roczniki kandydatów na inteligentów, okazały się - czego w ich dzieciństwie, przypadającym na czasy gomułkowskie, chyba nikt nie przewidywał - pierwszym z kilku pokoleń już jedynie formalnie, z racji daty urodzenia, PRL-owskich. Chyba w stopniu większym niż poprzednie były to dzieci szarej", szeregowej inteligencji. W ciągu minionych dwu dziesięcioleci ona zdążyła bowiem z nadwyżką zapełnić ogromne wyrwy, jakie w jej szeregach poczyniła ostatnia wojna światowa i jej konsekwencje polityczne w Polsce (emigracja członków warstwy na Zachód). Kontynuację swej zbiorowości mogła więc zapewnić odtąd poprzez autoreprodukcję. Zresztą, coraz bardziej słabły naciski reżimowe na zwiększenie naturalnego w jej przypadku, trwającego od jej ukonstytuowania się w XIX w., dopływu z warstw niższych. Stopniowo owe naciski sprowadzały się już do gestów rytualnych, jak zresztą cała oficjalna ideologia. Do takiego 65 Zob. przyp. 36. Charakterystyczne inteligenci parlamentarzyści z listy PSL urodzeni w latach stanowili tylko 38,5% (10 osób) i 37,4% (40 osób) odpowiednio inteligentów swego klubu parlamentarnego.

44 44 Ludwik Hass rozwoju sytuacji przyczyniał się też materialny awans wsi po 1956 r. Sprawiał, iż dzieci chłopskie mniej natarczywie niż poprzednio dobijały się do bram szkół wyższych. W sytuacji zaś, kiedy w zasadzie liczba miejsc na nich pozostawała w ciągu wielu lat na niezmienionym poziomie - z jednej strony a pogarszały się warunki życiowe członków innych warstw plebejskich z drugiej, wszystkie te momenty sprawiły, że na uczelniach nie zwiększał się udział się udział młodzieży pochodzenia nieinteligenckiego 66. Dla tej generacji czasy stalinowszczyzny, nawet Październik '56, były - podobnie jak dla poprzedniej II wojna światowa i okupacja już wyłącznie czymś pośrednim pomiędzy mitologią a historią. Widziało, żyło obok, nawet w domu, świadków i uczestników tamtych wydarzeń. Lecz ich opowiadania niekiedy brzmiały dla młodych nieco niewiarygodnie. Nawet nieodległy w czasie Marzec '68 kojarzył się im, raczej jedynie ich starszym rocznikom, z mętnymi wspomnieniami. W dzieciństwie i początkach dorastania, czyli w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, mentalność pokolenia przeważnie kształtowali rodzice. Na ogół mieli oni za sobą dzieciństwo przeżyte w ostatniej dekadzie Drugiej Niepodległości czy w czasach okupacji, później zaś przeważnie mniej czy więcej pokrętne duchowo i politycznie biografie, w tym nienajlepsze doświadczenia okresu PRL-owskiego. Teraz, sami poniekąd zdezorientowani dziejącym się dookoła, już niezbyt dbali o polityczną poprawność" swoich młodych latorośli. Zatem mniej je przyuczali do obłudy, do tego, żeby w szkole, w ogóle, publicznie mówić jedno, zaś dla siebie, prywatnie, wiedzieć coś innego, niekiedy wręcz przeciwstawnego. Pokolenie wiedzę o tym, że dotychczasowe porządki chylą się ku upadkowi, nabywało empirycznie, na swój młodociany sposób, jeszcze w liceum bądź nawet pod koniec szkoły podstawowej. Tam bowiem już coraz mniej - w jednych nieco wcześniej, w innych z pewnym opóźnieniem przestrzegano obowiązku przychodzenia na lekcje w przepisowym mundurku. W jego miejsce chłopcy, jeśli kieszeń rodziców na to pozwalała, zaczynali nosić spodnie-dzwony, dziewczyny skąpe mini a na ręku bransolety, niekiedy z metali szlachetnych, w uszach podobne kolczyki. Takie różnice w odzieży, zwłaszcza owe niekiedy kosztowne dziewczęce ozdoby, były poglądowym zaprzeczeniem oficjalnej tezy o społecznej równości mieszkańców PRL, ich równych szansach itp. podręcznikowych prawdach" społecznych. Nauczyciele, zdezorientowani coraz to nowymi łamańcami ideologicznymi reżimu, prócz konkretnej wiedzy niewiele potrafili czy odważali się młodym przekazać. Zaś organizacje szkolne - harcerstwo, Związek Młodzieży Socjalistycz- 66 W roku akademickim 1980/81 w szkołach wyższych studiowało 11,6% młodzieży w wieku lat, zaś w pomaturalnych - 3,5% (łącznie 15,1%), w dziesięć lat później odpowiednio 12,9% i 3,6% (razem 16,5%). J. Wiatr, Gaudemaus igitur..., Przegląd Tygodniowy" 1996, nr 41, s. 19.

45 Pokolenia inteligencji polskiej II nej, w miasteczkach i miejscowościach wiejskich ponadto Związek Młodzieży Wiejskiej zobowiązane do społeczno-politycznego wychowania w duchu obowiązującej doktryny, teraz, kiedy znajdowała się w stadium postępującej dekadencji, niekiedy stawały się szkołą młodzieńczego oportunizmu, obłudy. Dzieci to dostrzegały, czy wyczuwały. Zatem gloryfikowały żołnierzy Armii Krajowej. Przecież w filmach średniego i późnego PRL często bohaterem był AK-owiec. Nieco później - zależnie od daty urodzenia - pod koniec okresu dorastania czy też w jego toku, pokolenie na ogół wahało się pomiędzy wartościami kontestacyjnymi, stopniowo na tyle upowszechniającymi się, że trąciły swoistym konformizmem, a powracającymi tradycjami między woj enny mi. O nich w jednych przypadkach sporo słyszało od rodziców, w innych zaledwie co nieco z pojedynczych, mimochodem czynionych w domu wzmianek, porównań ze współczesnością. Prawdy oficjalnie głoszone były mu teraz w przypadku najlepszym obojętne, gdyż sprzeczne z dookoła widzianym. Coraz częściej wyświetlane w kinach i telewizji filmy zachodnie jeden z poglądowych dowodów gierkowskiego otwarcia na świat - były dla młodych, na ogół nie pamiętających siermiężnych czasów gomułkowskich, czymś normalnym. Podobnie traktowali widziane w sklepach takiego pochodzenia odzież i artykuły spożywcze. Problemem były pieniądze na ich nabycie. Nie dziwiła ich również obecna stosunkowa łatwość otrzymania paszportu na turystyczny (w praktyce często sezonowo-zarobkowy) wyjazd na Zachód. Z tej generacji zobaczyła go zatem często tuż po przekroczeniu progu młodości - znacznie większa część niż z poprzedniej, kiedy byli w podobnym wieku. Tamtejsze osiągnięcia techniczno-bytowe i, wynikający ze znacznie wyższej od krajowej stopy życia, styl spędzania wolnego czasu wszystko to dotąd im znane jedynie z opowiadań i filmów - teraz autopsja potwierdziła. Swoje osobiste obserwacje młodzi przekazywali rówieśnikom, którzy jeszcze nie mieli możności osobiście tego zobaczyć. Z taką wiedzą o innym świecie nieuchronnie sprzęgała się aprobata dla tamtejszych, tak odmiennych od ojczystych, stosunków politycznych i społecznych. Na razie nie prowadziła ona bezpośrednio do względnie masowego opozycyjnego upolitycznienia się generacji. W szkołach wyższych, kiedy pokolenie w nich pojawiło się, część profesury już poważniej nie angażowała się politycznie, zwłaszcza po stronie rządzącej partii. Młodzi mieli więc możność względnie swobodnie dokonywać wyborów ideowych i politycznych. W wachlarzu opcji opozycyjnych, o których student, początkowo głównie uczelni stołecznych, dowiadywał się, największy rozgłos towarzyszył formule tej części Komitetu Obrony Robotników (KOR), w której czołowymi postaciami byli Jacek Kuroń i Adam Michnik. Atrakcyjność owej grupy poniekąd zmniejszała okoliczność, że jej młodzieżowi szczególnie aktywni uczestnicy - zwłaszcza przywódcy - w dużym stopniu wywodzili się ze środowisk reżimowej elity. Zaognione ówcześnie sprawy socjalne były przez nią raczej pomijane, natomiast eksponowała hasła

46 46 Ludwik Hass ogólnodemokratyczne, powtórzone z postulatów studenckich Marca '68. Grupa ta była coraz silniej krytykowana za jej ciągoty do utajonego dialogu z częścią przynajmniej kół władzy, z raczej wyimaginowaną frakcją liberalną" PZPR, z którą łączyła pewne rachuby. Niebawem też została zaatakowana w publikacjach tzw. drugiego obiegu (tj. wydawanych poza zasięgiem cenzury) przez innych działaczy KOR-u, Antoniego Macierewicza i Leszka Moczulskiego, którzy jednoznacznie odwoływali się do tradycji nurtów politycznych okresu międzywojennego. Z tej racji część młodych widziała w nich polityków bardziej opozycyjnych. Natomiast studenci lewicowo usposobieni, a opozycyjni, którzy nie chcieli mieć cokolwiek wspólnego z wszechstronnie skompromitowanym PZPR, pozostawali w rozsypce, bez programu i przywódców 67. Młodzi orientowali się też, że przyszłość osobista każdego z nich już nie zależy wyłącznie, czy w stopniu decydującym, od przynależności i funkcji piastowanych w reżimowych organizacjach młodzieżowych. Że nawet na uczelni spotkać można profesorów, którzy efektywnie popierają zdolnych studentów i początkujących ludzi nauki dalekich od rządzącej partii i jej stronnictw sojuszniczych", Wielkie sprawy" pokolenia przeplatały się z jego szarą codziennością. W drugiej połowie lat siedemdziesiątych znalazło się - jak całe społeczeństwo - pośrodku długotrwałego, ponad dziesięcioletniego, okresu rosnącego chaosu. Zakończyło się to, co dla niego było wprawdzie niezbyt sympatyczną, lecz pozwalającą jakoś spokojnie żyć, normalnością, codziennością. Jej miejsce zajęła m.in. dotąd tym chłopcom i dziewczynom całkowicie nieznana, a stopniowo rosnąca gama kartek na podstawowe artykuły spożywcze, od cukru począwszy, nawet na dotąd bezproblemowo dostępne alkohole krajowe. W czasie zbiegł się z tym pewien nawrót religijności, w jakimś stopniu będący reakcją na niezrozumiałość życia, poniekąd też efekt wyboru w 1978 r. na tron papieski Polaka, kardynała Karola Wojtyły. Dla tych zaś, którzy żywili nieco poważniejsze aspiracje intelektualne, kultowymi książkami teraz były prace dwu filozofów, Martina Heidegera i Karola Jaspersa, oni zaś sami uchodzili w tym kręgu za mistrzów myślenia. W starszych rocznikach pokolenia pierwotny kompleks nieuczestniczenia" w życiu publicznym teraz krok za krokiem wypierała opozycyjność, wynikająca z rosnącego krytycyzmu wobec krajowej rzeczywistości i z przeciwstawiania jej stosunków widzianych na własne oczy, w istocie dość powierzchownie, na Zachodzie. Początkowo była to opozycyjność bierna. Do sierpnia 1980 r. tylko nieliczni angażowali się w kontestację, brali udział w demokratycznej opozycji" i bliskim jej KOR-rze, czy w wyodrębnionym z niego Ruchu Obrony Praw Czło- 67 Por. Z. Partyka, Samobójstwo inteligenta czyli porażka myślenia mitologicznego, Samorządność Robotnicza" 1996, nr 16, s. 14.

47 Pokolenia inteligencji polskiej II wieka i Obywatela (ROPCziO), nieco więcej w katolickim mchu oazowym. Niektórzy demonstrowali niechęć do stosunków krajowych gestami raczej nie pociągającymi za sobą represji, takimi jak ostentacyjna niedbałość ubiom bądź nonszalancja wobec norm współżycia towarzyskiego. Sierpniowe strajki 1980 r. w Gdańsku i Szczecinie, które szybko rozlały się po całej Polsce, stały się dla generacji pierwszym wielkim i wyjątkowo ważnym doświadczeniem politycznym, zarazem - z czasem dopiero okazać się to miało - przeżyciem pokoleniowym o wyjątkowej sile. Jej ogromną większość wyrwały z dotychczasowej obojętności politycznej, z niewiary w możność dokonania w Polsce radykalnej zmiany na lepsze. Tchnęły w nią nadzieję. Dlatego natychmiast obdarzyła dużym a bezkrytycznym kredytem zaufania związek Solidarność", cały ruch wokół niego skupiony. Jego hasła - w tym socjalizm bez wypaczeń" - przyjmowała jako święte prawdy. Wielu działało w szeregach nowego związku. Ich młody wiek jednak sprawił, że ani jeden z nich nie znalazł się w jego krajowej czołówce lat Przeżycia tego okresu były tak mocne, że nawet dla tych uczestników mchu, których drogi z nim następnie daleko rozeszły się, pozostał przyznał to po latach jeden z takich - czystym i świetlanym mitem części mego pokolenia" 68. Po 16 miesiącach wiosny polskiej" nieoczekiwanie, zwłaszcza dla młodych, przyszedł stan wojenny. Pokolenie pęknęło na pół, byli zadowoleni i frustraci. Nawet ci z niego, którzy działali w podziemiu, skoro oczekiwane zwycięstwo oddalało się w czasie, zaczęli, z konieczności, poważniej zastanawiać się nad dniem bieżącym i sobą. Tym bardziej już inni. Zjawiskiem poniekąd masowym stały się zarobkowe wyjazdy na Zachód na winobrania do Francji, na saksy nawet do Stanów Zjednoczonych i Kanady. Nauczyli się ciężko pracować, byli tam murarzami, kierowcami samochodowymi, kelnerami, opiekunkami do dzieci. W Polsce dorabiali u przedsiębiorców prywatnych (wtedy jeszcze określanych nieco pogardliwie prywaciarzami"). Bardziej przedsiębiorczy szybko zaczęli pracować na własny rachunek, jeździli na handlowe wycieczki do Tajlandii i Indii, nie mówiąc już o niedalekim" Kairze czy Istambule. Była to całkowicie nowa dla inteligentów, chyba odkąd ich warstwa ukształtowała się, sytuacja. Pod jej naciskiem w połowie lat osiemdziesiątych jak po latach jeden z tego pokolenia odnotował, może z pewną przesadą: zakończyły nocne Polaków rozmowy, jakiś Joyce, jakiś latynoski realizm magiczny. Padło słowo, które zdominowało rozmowy -»przebicie«, Jakie masz przebicie na tej Turcji, jakie masz przebicie na Indiach czy Berlinie Zachodnim. [...] Polski inteligent polegał na Pahar Ganj, na Mexico Platz. [...] są tylko fachowcy [a nie inteligenci-l. 17.], żadnej misji" S. Stabro, Koniec legendy, Wiadomości Kulturalne" 1995, nr 33, s Z. Partyka, op. cit.

48 48 Ludwik Hass Niespokojne lata osiemdziesiąte były okresem, kiedy pokolenie osiągało dojrzałość umysłową i dokonywało ważących dla jego przyszłości wyborów życiowych. Na ogół teraz opowiadało się za swoistym pragmatyzmem. Jednym z jego wyrazów stała się m.in. owa turystyka zarobkowa" i jej wyraz skrajny emigracja w celach zarobkowych, liczniejsza niż w kilku pokoleniach poprzednich. Innym, zwłaszcza po 1984 r., w czasach tzw. normalizacji - ucieczka na wielką skalę w prywatność. Wolny czas wypełniało wideo, telewizja i prywatki. Narastały pokłady nieufności do życia publicznego. Zaledwie drobna część generacji skłaniała się ku czynnemu udziałowi w polityce, zwłaszcza w końcówce dekady. Jedynie nieliczni rzeczywiście pasjonowali się ówczesnym konfliktem pomiędzy władzą i opozycją. Jeszcze mniejsze grono zgłosiło, chociażby chwilowo, akces do pracy w konspiracji solidarnościowej. W jej ekipie Okrągłego Stołu było więc słabo reprezentowane. Jej zaledwie co trzynasty inteligent należał do tej generacji (15 osób; 7,9% okrągłostołowych inteligentów solidarnościowców) 70. Po ekonomicznym polskim trzęsieniu ziemi roku 1990, ci, którzy zarobkowo bywali zagranicą, okazali się gospodarczo na nie nieźle przygotowani. Ponadto mieli pewne doświadczenia, poznali już reguły gry i niezbyt czyste chwyty wolnorynkowego gospodarzenia. Niektórzy zdążyli dorobić się jakiegoś kapitału. Niejeden więc teraz wykorzystywał tą swoją ciężko nabytą wiedzę pozauczelnianą i w imię osiągnięcia sukcesu szedł na skróty, łamiąc prawo. Przecież słyszał i czytał w prasie krajowej, iż nieważne jak się pierwszy milion dolarów zarobi. Potem dopiero wypada mieć czyste ręce. Tacy odżegnywali się od polityki, przynajmniej odeszli od jawnego bezpośredniego w niej udziału. Ich rówieśnicy z podobną dotąd biografią ostatnich lat, po 1989 r. czuli się zawiedzeni, obrażali się na realia polskiego raczkującego kapitalizmu. Uważali bowiem, że nagradza chamstwo i zdolności do popełniania oszustw, zaś za nic ma powodowanie się wartościami wyższymi. Powody do rozgoryczenia mieli również do niedawna angażujący się w działania Solidarności". Nikt z piętnastu solidarnościowych z tej generacji inteligenckich uczestników Okrągłego Stołu, ani ktokolwiek z ich rówieśników, nawet opowiadających się po stronie dotąd rządowej, nie został w 1989 r. wybrany do parlamentu. W następnych wyborach, w dwa lata później, zaledwie 7 (1,7% parlamentarzystów inteligentów), wyłącznie do Sejmu, wszyscy z list ugrupowań postsolidarnościowych. Byli najmniejszą grupą pokoleniową, druga w tej kolejności, roczniki , miała reprezentację prawie dwukrotnie liczniejszą, 13-osobową. W parlamencie wybranym w 1993 r. przedstawicielstwo pokolenia zmniejszyło się do 4 posłów (1%), z których trzej reprezentowali postsolidarnościową Unię Demokratyczną (niebawem przemianowaną na Unię Wolności), jeden zaś Sojusz Lewicy Demokratycznej. Nadal nikt 70 Zob. przyp. 34.

49 Pokolenia inteligencji polskiej II nie wszedł do Senatu 71. Rodzinnie wywodzący się z trądycjonalistycznej, narodowo-katolickiej opozycji i nowo zjednani dla niej w ostatnich latach osiemdziesiątych skoncentrowali się teraz na radykalnym sprzeciwie wobec spuścizny PRL, na wszelkich minionych represjach, krzywdach rzeczywistych dla nich nimi były nacjonalizacja przemysłu i reforma rolna i rodzinnych urojonych. Toteż w ich myśli politycznej mocno dochodziła do głosu frazeologia, na czoło wysuwali problemy w rodzaju walki z komuną", lustracji, dekomunizacji, rozliczeń. Zajmując rozmaite, jak na swoje lata, wysokie stanowiska mają poczucie, że ich sukcesy osobiste nie przekładają się na realizację ich postulatów programowych. Raz po raz więc narzekają na swoją bezsilność 72. Jeszcze inna część generacji, ta która do zwrotu 1989 r. była czynna w aparacie reżimowych organizacji młodzieżowych, bądź już partyjnym, czy pozostawała w bliskim związku z nim, owe roczniki ZSP", wykorzystywała wynikające stąd możliwości, by jeździć po świecie i uczyć się języków obcych, również nawiązać znajomości na wpółpolityczne, mogące się przydać. Doświadczona w manipulacjach politycznych, w technikach sprawowania władzy na mniej ważnych odcinkach, nie mająca zbyt wielu skrupułów i zahamowań pryncypialnych, stała się głównymi partnerami opozycji przy Okrągłym Stole. Następnie ci szpetni trzydziesto-, czterdziestoletni" stali się trzonem aparatu Socjaldemokracji RP, zarówno w centrali, jak i w terenie 73. Niektórzy z tej formacji, już w 1989 r. nazywani przez opozycję czerwonymi baronami", mimo młodego wieku potrafili umiejętnie wykorzystać swoje dotychczasowe znajomości w sferach władzy, nie wszyscy stąd po 1989 r. natychmiast zniknęli, również dotychczasowe własne stanowiska w gospodarce, żeby uwłaszczyć się" a następnie z pogardą wyrażać się o minionym okresie 74. Zaś drugie już pokolenie porfyrogenatów" elity PRL-owskiej, usadowione w niektórych ugrupowaniach postsolidarnościowych, bądź wyniośle apolityczne, z wyższością patrzy na gorszego pochodzenia rówieśników z zaangażowaniem osobistym, nieraz nawet gorączkowo, zajmujących się polityką. Z domu wyniosło przeświadczenie, że wszystko przecież zmanipuluje się". 71 Zob. przyp. 35 i Zob. charakterystyczną wypowiedź działacza Niezależnego Zrzeszenia Studentów, następnie funkcjonariusza Urzędu Ochrony Państwa, później pracownika telewizyjnego programu Puls dnia", następnie dziennikarza, A. Papierza: Funkcjonując w różnych instytucjach odrodzonego państwa poczuliśmy się całkowicie bezsilni", Wprost" 1996, nr 42, s Por. - W. Marchwicki, Lewica zwycięży, bo nie ma wyjścia, Trybuna" z 17 czerwca 1996 r., s Wyrazisty przykład: dyrektor PGR od połowy lat osiemdziesiątych [ur r.], poseł z ramienia PZPR w Sejmie , następnie nabywca około 1000 ha dawnego PGR, w którym dyrektorował, nazywa siebie uwłaszczony komunista", zaś o realizowanej przez siebie polityce PZPR mówi: Jeśli miałbym się w tamtym gównie taplać, to wolę już chlew". R. Socha, Obszarnicy, Polityka" 1997, nr 3, s. 27.

50 50 Ludwik Hass Pokolenie inteligencji urodzone w latach , to które w 1980 r., w rozkwicie swej młodości, wkroczyło na długą drogę życia i polityki, przebyło więc już niektóre jej odcinki, które jeszcze niezupełnie śą tradycyjnie pojmowaną historią. Wyniesione z minionych lat doświadczenie dało mu gorzki przedsmak tego, co jeszcze warstwę może czekać. Transformacja ustrojowa", w przygotowaniu i realizacji której większość pokolenia brała - dłużej czy krócej - czynny udział, obdarzany przez jego ogromną większość cechami wielkiego dobrodziejstwa, wymarzony wolny rynek, zdegradowały moralnie i społecznie zbiorowość inteligencką (wszystkich generacji), Wielkie nadzieje boleśnie zderzały się z nowymi realiami, zupełnie odmiennymi od przewidywanych przez to pokolenie. Ono z trudem odnajduje się w nich. Punkt docelowy drogi, na którą ta generacja - wraz ze swoją warstwą - wkroczyła, nie daje raczej się przewidzieć.

51 Mazowieckie Studia Humanistyczne Nr 1, 1997 Władysława Jaworska LOVE STORY SIR ROBERTA BEVANA W ŁOWICKIM POWIECIE Anglia Konie, psy, polowania, tatersale, aukcje koni, dorożki konne w Londynie - to wątki większości obrazów Roberta Bevana. Nic dziwnego, że w świadomości swoich rodaków uchodzi on przede wszystkim za malarza, który oddał kwintesencję country style of life angielskiego dżentelmena. Krytyk, Wood Palmer, autor wstępu do katalogu wystawy artysty w 1956 r. pisał, że głównie dzięki tym wartościom, Bevan zasłużył sobie na specjalne miejsce {niche) w angielskim malarstwie naszych czasów" 1. Nowsze badania komparatystyczne nad sztuką europejską przełomu XIX i XX w. wykazały, że dorobek artystyczny Bevana w znacznej mierze przekroczył te cechy i zalety zarówno w sensie ikonograficznym, jak i dzięki wprowadzeniu nowych, nie praktykowanych na Wyspie" formuł malarskich: od impresjonizmu przez pointylizm i dywizjonizm do syntetyzmu. Co więcej, angielska historia sztuki, która niezbyt wiele uwagi poświęcała Bevanowi - uznała go od późnych lat sześćdziesiątych za jednego z najwybitniejszych malarzy brytyjskich, którzy przekroczyli kanał La Manche". To, że Bevan przerwał angielski izolacjonizm artystyczny tego czasu, stało się głównie dzięki jego dwóm pobytom zagranicznym: w Paryżu i Bretanii oraz w Polsce. Robert Polhil Bevan urodził się w 1865 r. w Hove (Sussex), jako czwarte z sześciorga dzieci bankiera w Brighton. Wraz z rodzeństwem, wzrastał w sielskiej, rodzinnej atmosferze zielonej prowincji Anglii, w otoczeniu rasowych koni i psów do polowania. Był wspaniałym myśliwym. Jeden z jego przyjaciół wspomina, że od wczesnej młodości dzielił czas między podróże, polowania i rysowanie. Szkolne kajety były zawsze pełne rysunków, zwłaszcza koni i psów. Wysiłki ojca, ażeby choć jeden potomek, właśnie Robert, zaczął życiową karierę 1 R. Bevan, The Arts Council Exhibition, London 1956.

52 52 Władysława Jaworska od studiów w Oxfordzie, nie powiodły się. Robert Bevan chciał zostać malarzem. I został. Zanim wyjechał do Paryża dla dopełnienia swojej skromnej artystycznej edukacji w 1890 r., szkolił się w Westminster School of Arts (1885 r.) oraz pobierał lekcje prywatne w domu u Alfreda Pierce'a, artysty specjalizującego się w dekoracji wnętrz kościelnych i projektowaniu ceramiki artystycznej w Doulton. Paryż - Bretania W Paryżu zapisał się do Académie Julian, gdzie spotkał się nie tylko ze swoim rodakiem i przyjacielem, malarzem, Erikiem Forbes-Robertsonem, ale zetknął się również z malarzami francuskimi, takimi jak Maurice Denis, Edouard Vuillard, Pierre Bonnard, Paul Sérusier czyli głównymi postaciami przyszłej słynnej grupy Nabis. Panująca w Akademii atmosfera fascynacji nową, rewolucyjną sztuką Paula Gauguina oraz szerząca się (głównie dzięki Sérusierowi) legenda, że w małej miejscowości bretońskiej, Pont-Aven, działa wokół niego nieformalna grupa malarzy różnych narodowości zachęciła Bevana jeszcze w tym samym roku do wyjazdu do Bretanii. Zachowane trzy szkicowniki Bevana, datowane 1890 i 1891, w których znajdują się szkice postaci w strojach ludowych i typowe pejzaże bretońskie, świadczą o zainteresowaniu młodego artysty nowym malowniczym otoczeniem. Ale są to na razie motywy bretońskie rysowane w starym stylu", jakby dla zadokumentowania wyglądu słynnej Bretagne pittoresque. Dopiero jego następny pobyt, od lata 1893 r. do grudnia 1894 r., przyniósł nową wizję Bretanii, a z nią próby nowej formy wypowiedzi malarskiej. Jak u wielu innych artystów skupiających się wokół Gauguina, nie to było ważne, czego się tam nauczył, ale czego się wyzbył. A wyzbył się Bevan nawyków pseudoakademickiego rysunku, nabrał większej śmiałości kreski i świeżości kolom. Na razie jeszcze w sposób umiarkowany. W Pont-Aven zaprzyjaźnia się z Roderikiem O'Conorem i Armandem Séguinem i pod ich kierunkiem uczy się grafiki. Odwiedza naiwnego" Filigera, malującego głównie motywy religijne i zadomowionego już w Pont- -Aven pierwszego świadka falanstem" - Henri Delavallée. Jest w gmpie, w której każdy z artystów, na swój sposób, stara się wniknąć w tajemnicę malarstwa syntetycznego. W 1894 r. Bevan spotyka Gauguina, który wrócił z pierwszego pobytu na wyspach Polinezji. Pamiątką tej znajomości jest monotypia Gauguina, Dwie stojące Tahitanki, nosząca dedykację: à l'ami Bevan P. Go. 1894" 2. Starszy pra- 2 W dedykacji Gauguina jest literowy błąd: à l'ami Bavan" zamiast Bevan. R. S. Field, Paul Gauguin's Monotypes. Philadelphia Museum of Art, 1973, (Kat. 16). Oprócz Dwóch stojących Tahitanek, Bevan miał w swojej kolekcji dwa drzeworyty Gauguina: Oviri (Le Sauvage), (Kat. Guérin, 48) i Le Pêcheur buvant auprès de sa pirogue (Kat. Guérin, 46).

53 Love story sir Roberta Bevana w łowickim powiecie 53 wie o dwadzieścia lat Gauguin wyraźnie go onieśmielał. Mimo tak wymownej, zdawało by się, dedykacji, zawsze dyskretny i powściągliwy Bevan wspominał później, że jego znajomość z Gauguinem nigdy nie była zbyt bliska (intime). Niemniej jednak do końca życia zachował dla niego wielką admirację, a kontakt z Gauguinem, choć krótki, miał okazać się znaczny w jego twórczości. Sądząc po zachowanych dziełach wkład Bevana w malarską panoramę Bretanii nie wydaje się duży. Dwa obrazy olejne Stary biały koń z około 1891 r. (kolekcja Sterna) i Ferma bretońska z około 1894 r. (kolekcja Hilliera) oraz olejny szkic Bronowanie na pochyłym wzgórzu (The Down Harrow), również z 1894 r., wspomniane już rysunki i grafiki (w tym trzy akwaforty i osiem litografii) - to całość zachowanego dorobku bretońskiego. Było tego zapewne znacznie więcej, ale Bevan w późniejszych latach, w okresach depresji psychicznych, niszczył swoje obrazy 3. W wymienionych powyżej dziełach widać tendencję w kierunku posługiwania się płaskimi płaszczyznami, eliminowanie perspektywy aż do redukowania po horyzont dalszego planu, dość wyraźne artykułowanie konturu. Czyli lekcja Szkoły Pont-Aven. Trzeba jednak od razu dodać, że przyjąwszy pewne elementy estetyki Gauguina, Bevan nigdy nie zrezygnował ze zróżnicowanego traktowania faktury, z tradycyjnego światłocienia i modelunku. A nade wszystko nie zrezygnował z przedstawiania swoich ukochanych psów i koni oczywiście w ruchu. Estetyka Pont-Aven wymagała więcej statyczności, a jemu figuracja typu ikona, jak u Filigera, Francesco Mogens Ballin, czy Jana Verkade, była obca. Nowe wartości potrafił wkomponować w swój dotychczasowy styl, zachowując własną indywidualność. Przykładem jego oryginalności może być powstała w Bretanii (wymieniona już) kompozycja The Down Harrow z 1894 r. Dwa białe, ciężkie konie ciągną bronę prowadzoną przez człowieka, również w bieli, w dół stromego, purpurowego wzgórza usianego jak niebo gwiazdami. Zbocze wzgórza wygląda jak rzucona dekoracyjna tkanina orientalna. Pewną bliskość formalną i wyrazową tego obrazu można dostrzec jeszcze w jednym płótnie Bevana z 1897 r. Wczesny poranek w Exmoor, z pasącymi się miniaturowymi krowami w olbrzymim, panoramicznym, pagórkowatym pejzażu. Te dwa obrazy swoim onirycznym charakterem są zbliżone raczej do symbolistycznych wizji Odilona Redona niż do któregokolwiek dzieła powstałego w kręgu Gauguina 4. Dwie stojące Tahitanki były pokazane na wystawie Gauguin and the Pont-Aven Group w Tate Gallery w Londynie w 1966 r. (Kat. 64). 3 Por. przytoczone w dalszym ciągu tekstu wspomnienia syna oraz wstęp do katalogu wystawy: Robert Bevan, Early Paintings, , d'offay Couper Gallery, London Być może o tym obrazie pisał malarz naturalista W.H. Hudson w liście do Moorley Robertsa, który w tym samym czasie, 1905 r., wystawiał w Baillie Gallery: Ale a propos! Cóż za dziwaczne upodobanie koloru ma ten człowiek z Sussex, Bevan. Jego tęczowy

54 54 Władysława Jaworska Niektóre litografie Bevana, (uznawał tylko autolitografie), zwłaszcza szkic do jednej z nich, Le Sabotier, zdradzają wyraźną fascynację malarstwem Vincenta van Gogha. Nie wiadomo czy kiedykolwiek spotkał osobiście Van Gogha, mamy natomiast podstawę sądzić, że widział jego obrazy zarówno w Paryżu, jak i w Bretanii. Jak zaświadcza bogata korespondencja oraz wymiana obrazów i fotografii - Gauguin i kilku malarzy z jego otoczenia, zwłaszcza Emile Bernard i Charles Laval, byli w stałym kontakcie z wielkim nieobecnym", Vincentem van Goghiem. Wpływy przyjaciół Bevana z Bretanii, zwłaszcza Seguina i O'Conora są widoczne raczej w jego grafice niż w malarstwie. Litografia On the Edge of Exmoore jest dosłownym graficznym przeniesieniem obrazu Henry Moreta Le Roulage au Pouldu z 1894 r. Oczywisty dowód oddania hołdu francuskiemu przyjacielowi z grupy bretońskiej. Polska Wiosną 1897 r. Robert Bevan został zaproszony do Jersey, jako świadek na ślub swego przyjaciela, Erica Forbes-Robertsona, z polską malarką, Janiną Flamm 5. Ze swej strony, panna młoda zaprosiła na ślub i wesele, jako druhnę, swoją przyjaciółkę z Warszawy, Stanisławę Karłowską, z którą studiowała wtedy malarstwo w Paryżu. Następstwem spotkania dwojga świadków ślubu - panny Stanisławy Karłowskiej i Roberta Bevana były natychmiastowe oświadczyny. Zanim przyszła narzeczona zdążyła wrócić z Paryża na wakacje do domu w Polsce, Bevan z pewnymi trudnościami komunikacyjnymi" (jak wspominał później) znalazł drogę do domu jej rodziców w głębokiej polskiej prowincji, by pokłonić się o rękę córki. Błogosławieni przez rodziców, w asyście licznej rodziny i przyjaciół, wzięli ślub w Warszawie w kościele Świętego Krzyża, 9 grudnia 1897 r. Rodzice Stanisławy Karłowskiej mieli spory majątek ziemski, Szeliwy koło Łowicza (dawna i obecnie przywrócona nazwa - Wszeliwy). Do majątku, prócz dworu, należały łąki, pola uprawne, lasy, stawy rybne, stajnia i obora z bydłem, własna kuźnia, młyn wodny, tartak, cukrownia. Wszystko to jako motywy znajdzie się na płótnach i rysunkach młodego angielskiego malarza. Była to dla niekoń ciągnie purpurowy pług z idącym za nim karmazynowym oraczem przez pole z czerwonymi bruzdami. Tyle wart mimo koloru, co i dzięki kolorowi". W. H. Hudson, Men, Books and Birds, Letter Malarka, Janina Flamm, brała udział w wystawie, jako uczennica szkoły malarstwa dla kobiet L. Wiesiołowskiego w Salonie Krywulta w 1890 r., a w latach wystawiała w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie. W Muzeum Narodowym w Warszawie znajduje się jej sygnowany obraz Jezioro pod lasem. Od 1897 r. wystawiała swe prace w Anglii jako Janina Flamm-Robertson. Por. Słownik Artystów Polskich, t. II, Wrocław 1975, s. 226.

55 Love story sir Roberta Bevana w łowickim powiecie 55 go pełna egzotyka. Szczytem wszystkiego były słomą kryte polskie chaty i ludowe stroje 6. Karłowscy, herbu Prawdzie, była to stara szlachecka rodzina polska o dużych tradycjach patriotycznych. Ojciec Stanisławy, Aleksander Karłowski, jako dwudziestosześcioletni ochotnik, walczył pod dowództwem Lajosa Kossutha i generała Józefa Bema na Węgrzech w 1848 i 1849 r. 7 Brał również udział w powstaniu polskim 1863 r., w wyniku czego rodzina poniosła dotkliwe straty materialne i moralne ze strony władz carskich. Matką Stanisławy była Paulina z Tuchołków, której przodek brał udział w odsieczy wiedeńskiej pod Janem Sobieskim. Nekrolog Aleksandra Prawdzic-Karłowskiego Zarówno rodzinna atmosfera panująca w domu, gościnność, jak i malowniczy inny" pejzaż, który, jak twierdził, przypominał mu niekiedy Bretanię - wywarły na młodym Angliku duże wrażenie. Syn artysty będzie po latach wspominał zapamiętane słowa ojca, który organicznie nie lubił obcych ludzi, że nigdy nie czuł się tak szczęśliwy jak wtedy, gdy żył między Polakami i pracował w Polsce.»Można powiedzieć, że Polska wyzwoliła w moim ojcu bardzo silne uczucia romantyczne, które odbiły się w jego wczesnych polskich obrazach«" 8. 6 Syn Bevana dobrze pamięta duży olejny obraz ojca przedstawiający grupę wieśniaków w strojach łowickich wychodzących z kościoła w świąteczny dzień. (Z notatek autorki spisanych w czasie spotkania z Robertem A. Bevanem, Jr w lipcu 1973 r. w kawiarni Hotelu Ritz w Londynie). 7 W nekrologu zmarłego czytamy: Ś.P. Aleksander Prawdzic-Karłowski, właściciel dóbr Szeliwy, b. Oficer wojsk węgierskich, przeżywszy lat 74, po krótkich cierpieniach zasnął w Panu 12 listopada 1900 r." 8 Robert Bevan. A Memoir by his Son, London 1965, s. 13.

56 56 Władysława Jaworska Najwidoczniej, nowe impulsy uczuciowe i wizualne znalazły swój wyraz w znacznym rozwoju i wzbogaceniu jego twórczości. Bevan wyraźnie rozjaśnia paletę. Jego obrazy zdają się subtelniejsze w bogactwie walorowych odcieni. Obecnie pałac w Szeliwach (vel Wszeliwach) nie istnieje, pozostały jedynie fragmenty fundamentów. Nie ma żadnych pozostałości po dworskich zabudowaniach, malowniczych kuźniach, chatach i karczmach. Jedynym śladem ich istnienia są malarskie zapisy w zachowanych kompozycjach Roberta Bevana. Do najbardziej interesujących jego polskich prac należą pejzaże polne z wysokim, prawie uciekającym w abstrakcję horyzontem o delikatnym, opalizującym kolorycie jak różowy Poranek nad zoranym polem, z około 1901 r., lub Polska karczma na tle pejzażu, w tonacji rozbielonych błękitów i indygo (tzw. szkic II, z około 1903 r.). Z okresu polskiego zachowało się pięć szkicowników, dużo luźnych rysunków (obecnie w Ashmolean Museum w Oxfordzie), pokaźna liczba obrazów olejnych malowanych na płótnie lub deskach. Należy wymienić m.in.: Pejzaż polski z około 1901 r. (Museum and Art Gallery, Leicester), Powrót do wsi z około 1900 r., Kuźnia w Szeliwach z około 1904 r. (kolekcja S.G. Warburg), Orka , Mały staw z około 1908 r. Trudność w ścisłym datowaniu tych obrazów polega na tym, że poprzedza je dużo szkiców rysunkowych datowanych na 1897 r. lub 1899 r. Pierwsze impresje wyrażone w szkicach wykonanych w Polsce, artysta podejmował później już w Anglii w wersjach olejnych, sygnowanych, lecz nie datowanych. Propozycje datowania pochodzą od syna artysty. A poza tym, Bevan wykonywał kilka wersji olejnych tego samego motywu. Na przykład dwie wersje Kuźni w Szeliwach pokazują jak artysta eksperymentował na tym samym motywie w technice wykonania - raz gładko, klasycznie", innym razem stosując formułę wyraźnie pointylistyczną. Dwa obrazy z okresu polskiego zasługują na szczególną uwagę. Pierwszy - to bardzo osobista kompozycja Brama w Szeliwach z 1901 r., przedstawiająca żonę artysty, która prowadzi małą córeczkę przed wejściem do domu w ogrodzie. Smukła sylwetka matki w ciemnej długiej sukni i czarnym kapeluszu z rondem oraz jasna sukienka dziewczynki z kółkiem, są skontrastowane z soczystą zielenią żywopłotu. Prześwietlony słońcem obraz malowany jest w czułej" manierze impresjonistycznej z wyraźną intencją sublimacji uczucia". Stylistycznym kontrastem tego płótna jest obraz Wiejska zagroda (The Courtyard) z 1904 r. (zbiory greckiego kolekcjonera Michaela Peroticosa). Kompozycja ta o śmiałym rysunku i kolorystyce flamboyant nawiązuje wprost do formuły Szkoły Pont-Aven, a jednocześnie śmiałością czystych barw wyprzedza kolorystyczne doświadczenia fowistów. Sir Philip Hendy powiedział w przedmowie do katalogu wystawy Bevana w 1961 r., że był on prawdopodobnie pierwszym Anglikiem, który użył czystego koloru w XX w." 9. Inny, anonimowy autor 9 Sir Ph. Hendy, wstęp do Colnaghi Exhibition, London 1961.

57 Love story sir Roberta Bevana w łowickim powiecie 57 wstępu do katalogu wystawy artysty w 1969 r. nazwał Wiejską zagrodę płótnem rewolucyjnym w śmiałości linii i w traktowaniu faktury płótna". Ten sam krytyk pisze dalej w swoim wstępie: Podobnie jak Wiejska zagroda i inne malowane wtenczas płótna Bevana wyprzedziły swój czas i mogły być niezrozumiałe przez współczesną artyście krytykę. W istocie to co Bevan osiągnął w Polsce w pierwszych latach naszego wieku, zostało na nowo odkryte przez francuskich les Fauves i przeniesione wtórnie, jako nowość, do angielskiego malarstwa przez Bomberga i Mathew Smitha wiele lat później. Malowidła pokazane tu [na omawianej przez krytyka wystawie] są dziełem zdanego tylko na siebie artysty, który samotnie krążąc po polskich wsiach, malował bezpośrednio z natury. W swych bardzo osobistych olejnych szkicach osiągnął spontaniczność koloru i formy w sposób niezrównany" 10. Należy przypomnieć, że za ten właśnie obraz wystawiony w 1905 r. był artysta przez krytykę angielską najbardziej atakowany, co spowodowało jego załamanie psychiczne. Bevan nie palił za sobą polskich mostów". Nie tylko zapamiętane pejzaże, ale i codzienność ludzkiego bytowania na wsi będą powracać w jego obrazach, w różnych wariantach, jeszcze przez wiele lat po powrocie do Anglii. Kilka polskich pejzaży Bevana pochodzi z majątku jego szwagra, Narcyza Krzeczunowicza, w Kościelnej Wsi koło Kalisza. (Obrazów tych nie udało się zidentyfikować). Z ostatniego pobytu w Polsce w 1921 r. Bevan przywiózł ponownie dużo rysunków i akwarel, tym razem z innego regionu Polski, z wyżyny sandomierskiej i opatowskiej (woj. kieleckie), gdzie oboje z żoną i dziećmi spędzili lato w Mydłowie, posiadłości Haliny z Karłowskich i Stanisława Rytlów. Według wykonanych tam szkiców malował później obrazy olejne w Anglii z często powtarzającym się motywem kościoła w Opatowie, studni w Mydłowie, pojenia koni przy studni, szerokie pejzaże z Mydłowca. Nie bez wpływu Paula Cezanne'a w kompozycjach tych widać tendencję do lekkiego geometryzowania konturu przy zachowaniu jasnej, przesyconej słońcem kolorystyki. W takiej też konwencji malarskiej powstał Autoportret artysty w około r. oraz jeszcze bardziej strukturalny" Portret żony z około 1919 r. (W Victoria and Albert Museum znajduje się wcześniejszy, rysunkowy portret żony z około 1919 r., zatytułowany Kapelusz z piórami, z precyzyjnie naniesionym kratkowaniem, który jest pierwowzorem do Portretu żony z 1919 r. Pierwszy, litograficzny Portret żony wykonał artysta w 1898 r.). A jak wyglądał sam Robert Bevan? Twarz znamy z autoportretu. W Pont- -Aven był nazywany angielskim dryblasem. Nie miał w sobie nic z artysty-cygana, ani bankowca z londyńskiego City - zapewniał syn. Bardzo wysoki, szczupły zawsze wyprostowany, ubrany był nieodmiennie z wyszukaną elegancją angielskiego countrymana. Koleżanki córki nazywały go Prime Minister n. 10 Robert Bevan, Early Paintings , d'offay Couper Gallery, London Robert Bevan. A Memoir by his Son (...), s. 20.

58 58 Władysława Jaworska Loiidyn W 1900 r. Bevan wraź z rodziną przenosi się do Londynu. Z tego okresu pochodzą miejskie pejzaże artysty, m.in. widoki z okna pracowni na Adamson Road. Są to albo z bliskiej perspektywy widziane domy szeregowe, jak np. Houses in Sunlight z 1915 r., lub bardziej panoramiczne widoki miejskich placów z gwiaździście rozchodzącymi się ulicami, jak np. A House at Hamstead z około 1917 r. (The London Museum). Więcej tu poprawności rysunku z uszanowaniem formy przedstawionej architektury niż w bliższych jego sercu plenerowych swobodnych kompozycjach krajobrazowych, nie pozbawionych lekkiej nuty romantyzmu 12. Ze szczególnym zamiłowaniem podejmował Bevan fragmenty małych uliczek londyńskich, a na nich ginący już wtedy folklor Londynu - dorożki, konie dorożkarskie, zajazdy, woźnice. Gdy go później zapytano dlaczego zaprzestał dokumentowania tego ginącego piękna" - odpowiedział, że nie chce być posądzony o sentymentalizm" 13. (Cab Yard at Night z około 1910 r. znajdujący się obecnie w The Art Gallery w Brighton, jest jedynym obrazem zakupionym za życia artysty przez publiczne zbiory w 1913 r. Koń dorożkarski z około 1910 r. znajduje się w Täte Gallery w Londynie). W 1908 r., po przedstawieniu kilku obrazów w swojej pracowni, które miał zamiar wysłać na wystawę Allied Artists Association wzbudził żywe zainteresowanie malarzy - Spencera Gore i Harolda Gilmana. Został przez nich zaproszony do grupy zrzeszającej się wokół Waltera Sickerta na słynnych sobotnich zebraniach dyskusyjnych na 19, Fitzroy Street. (Z czasem od tego adresu powstała nazwa klubu). W grupie tej uważany był, obok Luciena Pissarro, za łącznika między artystycznym środowiskiem awangardowego Paryża" i konserwatywnego Londynu". Wbrew opinii, że miał naturę odludka, nie zawsze widocznie od ludzi stronił. Okazuje się, że był współzałożycielem i aktywnym członkiem Camden Town Group, a w 1914 r. wstąpił do London Group, której prezesem był Walter Sickert. W 1922 r. został członkiem The New English Art Club. W tej aktywności środowiskowej artystycznego Londynu bierze wraz z nim udział jego żona, również malarka. Stanisława de Karłowska Tak było odnotowywane jej nazwisko jako malarki w katalogach grupowych i indywidualnych wystaw w Anglii. Swoje obrazy sygnowała: St. de Karłowska. 12 Ibidem, s Ibidem, s. 17.

59 Love story sir Roberta Bevana w łowickim powiecie 59 Jej twórczość, choć cieszyła się zainteresowaniem wśród kolegów malarzy i przychylną opinią krytyków, pozostawała w cieniu twórczości męża. Zapewne tak chciała, utwierdzając go w przekonaniu, że to on ma stać się słynnym malarzem. Ale malowała stale i często wystawiała. Mówi syn: Było to na pewno małżeństwo z miłości, a matka udowodniła, że była najlepszą żoną, jaką ojciec mógł sobie wymarzyć. Obdarzona dużą urodą i wdziękiem, choć daleka od miana intelektualistki, posiadała wrodzoną, ujmującą żywość umysłu i charakteru, która pomagała jej w przełamywaniu niechęci ojca do akceptowania życia towarzyskiego; Mimo jego braku komunikatywności i okresów psychicznego załamywania się, jej bezgraniczne zaufanie do niego i rozsadzająca ją duma z dokonań artystycznych męża - pozostały niezachwiane do końca jego życia. Gdy kiedyś zobaczyłem jak niszczył obraz, który bardzo mi się podobał, zapytałem go czy tak dalece zniechęcony jest brakiem powodzenia u krytyków i kolekcjonerów - odpowiedżiał mniej więcej tak:»twoja matka uważa oczywiście, że jestem wielkim artystą. Nie wiem tego, ale jestem pewien, że nie mógłbym istnieć nie wiedząc, że zrobiłem jakieś wartościowe dzieło i że jestem zdolny zrobić jeszcze lepsze. Ona też żałowała, że tyle prac niszczę, ale nie trudno o taką samokrytykę, gdy nie sprzedany obraz zostaje ci w rękach. To, że darzyła mnie takim zaufaniem, miało dla mnie ogromne znaczenie«" 14. Gdy Stanisława Karłowska przyjechała z Szeliw (gdzie urodziła się w 1878 r.) do Paryża i zapisała się do Academie Julian, była już absolwentką malarskiej szkoły dla kobiet Ludwika Wiesiołowskiego w Warszawie. Wraz z uczennicami tej szkoły wzięła udział w wystawie w Salonie Krywulta w 1890 r., wystawiała również w Poznaniu w 1895 r., a trzy lata z rzędu, , jej prace były pokazywane w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie. Po wyjściu za mąż za Roberta Bevana (w 1897 r.), związała się wraz z mężem z angielskim stowarzyszeniem Camden Town Group, a potem The London Group. W tych środowiskach cieszyła się dużą popularnością. Jako Mrs. Bevan wzięła udział w Salonie Allied Artists Association w Royal Albert Hall w Londynie, a w 1935 r., już po śmierci męża, miała indywidualną wystawę w Adam's Gallery. W 1975 r. prace jej były pokazane na wystawie grupy Camden Town Group w Ashmolean Museum w Oxfordzie. Prócz zbiorów rodzinnych, wiele prac Karłowskiej znajduje się w zbiorach prywatnych, przeważnie w Anglii oraz w zbiorach muzealnych. Trzy sygnowane obrazy artystki, przedstawiające miejskie pejzaże Londynu, znajdują się w Tate Gallery: Barkeley Square (eksp. od 1935 r.), Fried Fish Shop (około 1907 r.) i Swiss Cottage (eksp. od 1914 r.). Jej dorobek artystyczny jest tyleż bogaty co różnorodny. Prócz wspomnianych już wedut londyńskich, malowała martwe 14 Ibidem, s. 11.

60 60 Władysława Jaworska natury, pejzaże morskie, krajobrazy z różnych okolic Anglii. Zachowało się również kilkanaście jej prac wykonanych w czasie rodzinnych odwiedzin w Polsce, głównie u siostry i szwagra Rytlów w ich posiadłości w Mydłowie (Sandomierskie). Z 1926 r. pochodzą takie kompozycje, jak Mydłów, Ogród w Mydłowcu, Staw w Mydłowcu. Jej płótno Kościół św. Ducha, w którym centralna bryła kościółka ze strzelistą wieżą jest wkomponowana w półokrągłe obejście przykościelne, na tle panoramicznego planu zabudowań - jest jednym z przykładów umiejętności posługiwania się przez nią rysunkiem i świadomego budowania kompozycji. Krytycy brytyjscy uważali Karłowską za bardzo uzdolnioną artystkę. Pisali, że miała niezwykłe wyczucie formy, a zwłaszcza koloru mającego coś wspólnego z polską sztuką ludową. Uważali to za rzecz zrozumiałą bo przecież urodziła się w Polsce, niedaleko Łowicza, miejscowości słynnej ze wspaniałych, kolorowych, łowickich pasiaków (patterned textiles)" 15. Matka bardzo kochała Polskę i uczyła nas kochać tę naszą drugą heroiczną ojczyznę - wspomina syn. Jako dzieci mówiliśmy biegle po polsku z matką i z naszymi polskimi kuzynami na wakacjach w Mydłowie. No, ale potem przyszła szkoła, przebywanie stałe w angielskim środowisku, mniej wyjazdów do Polski i... pomału się zapomniało" 16. W czasie I wojny światowej oboje państwo Bevan angażowali się w sprawy polskie, a ich dom na Hamstead, nazywany The Polish House", był miejscem spotkań Polaków przebywających, głównie ze względów politycznych, w Londynie. Choć z malarstwa obojga trudno było wyżyć i ich warunki życiowe były raczej skromne, Polacy zawsze znajdowali tam nie tylko moralne wsparcie. Dom ten był również miejscem spotkań artystycznych w sobotnie popołudnia na herbacie". Dom był zresztą otwarty nie tylko dla artystów-rówieśników, takich jak Sickert, Lucien Pissarro, Wyndham Lewis, Walter Bayes, ale również dla młodych wtedy talentów jak T. E. Hulme, Ashey Duke i Henri Gaudier-Brzeska. Mrs. Bevan przewiozła do Anglii kawałek swojej ojczyzny". Na ścianie w ich salonie, na buczackiej makacie, były zawieszone dwie skrzyżowane polskie karabele, obok sztychowany portret Kościuszki Oleszczyńskiego, obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej, biały orzeł, a na stole obok oprawionych w ramki fotografii rodziców, Pan Tadeusz i inne polskie pamiątki. Stanisława Karłowska zmarła w Londynie w 1952 r. Dzieci: Halszka i Bobby Starsze z dzieci, córka, nosiła podwójne imię Halina-Edith. Matka nazywała ją zdrobniale Halszka i tak pozostało, ku utrapieniu całego otoczenia domo- 15 Robert Bevan and Stanisława de Karłowska, katalog wystawy, Anglo-Polish Society, London Branch, Z rozmowy autorki z synem artysty przeprowadzonej w Londynie w 1973 r.

61 Love story sir Roberta Bevana w łowickim powiecie 61 wego oraz łamiących sobie język koleżanek. Do końca życia Halszka", późniejsza Mrs. Charles Baty, choć pamiętała już tylko kilkanaście słów i zwrotów po polsku, pielęgnowała po swojemu tradycje polskie. Zachowała fotografie rodzinne i pamiątki z Polski 17. Syn, który nosił imię ojca, Robert A. Jr., zarówno w domu i w szkole oraz później jako dorosły mężczyzna, nieodmiennie był nazywany Bobby. Zmarły w 1975 r. Bobby był postacią nader malowniczą. W czasie II wojny światowej służył w Królewskiej Marynarce Wojennej i jako prymus dosłużył się pierwszy stopnia kapitana. Po wojnie, z talentem i artystycznym zacięciem, prowadził dużą agencję reklamową, której kilkupiętrowy lokal służył mu do urządzania różnorodnych wystaw artystycznych aż do sztuki współczesnej włącznie. Był przyjacielem artystów i ich mecenasem. Uchodził za prawdziwego znawcę sztuki i chodzącą encyklopedię. Był bardzo przystojny, dowcipny, uczynny. Było coś fascynującego w uczuciach Bobbiego dla swej wesołej, czarującej matki doskonałej malarki, i dla swego milczącego, nader krytycznego wobec siebie ojca. Odziedziczył wszystko co najlepsze po obojgu rodzicach włączając w to jego otwarty krytycyzm (po ojcu) o artystach, jeśli któryś z nich nie podobał mu się" - pisał jeden z jego przyjaciół, M. E. O'R Dickey. Za pomoc dla polskiej armii w Anglii Bobby otrzymał Złoty Krzyż Zasługi. Po śmierci Bobbiego przyjaciele malarze i pisarze urządzili w 1975 r. wystawę jego zbiorów The RA. Bevan Collection from Boxted House w The Minories, Colchester. Z tej okazji wydano publikację, która jest nie tylko katalogiem wystawionych dzieł z kolekcji Bobbiego, ale również zbiorem wzruszających i dowcipnych wspomnień najbliższych mu osób. Bobby był ponad 12 lat ( ) prezesem Galerii Fundacji Minories (Victor Batte-Lay Trust), a wystawa i wspomnienia były złożeniem mu hołdu za jego pełną oddania pracę 18. Spóźniona sława Robert Bevan, mimo dużych uzdolnień artystycznych i bogatego dorobku, należy do tych artystów, którzy nie doczekali się za życia należnego mu uznania. Bardzo nad tym cierpiał. Za życia miał kilka wystaw w Anglii, m.in. w 1905 r. 17 Zaproszona przez Halszkę", p. Halinę-Edith Baty z domu Bevan, miałam okazję przeprowadzenia z nią długiej rozmowy oraz zobaczenia polskich pamiątek po matce w jej domu w Mayfield, Sussex, w lipcu 1973 r. 18 The R.A. Bevan Collection from Boxted House. The Minories, Colchester, 26 July to 31 August Na wystawie było pokazanych 137 dzieł, w tym m.in.: dwa drzeworyty i jedna monotypia (z dedykacją) Paula Gauguina, 4 litografie Henri de Toulouse-Lautreca, 2 rysunki Henri Gaudier-Brzeska, olejny obraz Windstona Churchila, 13 dzieł Harolda Gilmana, 3 Frederica Gore, 1 rysunek Paula Signaca, 4 obrazy Stanisławy Karłowskiej i 23 prace Roberta Bevana. Cytowana wcześniej w tekście wypowiedź O'R Dickey'a o Bobbim pochodzi z tej publikacji.

62 62 Władysława Jaworska i 1908 r. W Baillię Gallery, a w 1913 r. w Carfar Gallery w Londynie. Jego marzeniem było wystawienie swych obrazów w Paryżu, wydawało mu się bowiem, że w środowisku francuskim, gdzie były jego początki, znajdzie lepsze zrozumienie. Po dwuletnich staraniach (wespół z Charles'em Ginnerem) odbyła się w Galerie Druet w Paryżu wystawa Peintres Modernes Anglais w 1921 r. Prócz dzieł obu organizatorów, na wystawie były pokazane obrazy Harolda Gilmana, Stanisławy Karłowskiej i młodszych brytyjskich malarzy, takich jak John Nash, William Roberts* Edward Wadsworth. Stanowili oni wówczas najbardziej awangardową grupę artystów brytyjskich. Wystawa spotkała się wprawdzie z przychylną krytyką środowiska paryskiego, ale nie miała dalszych reperkusji w konserwatywnej" Anglii. Mimo częstych zwątpień i depresyjnych stanów, Bevan pracował do końca życia z przekonaniem, że to co robi jest coś warte. Jak zapewnia syn, ojciec pod koniec życia przestał być tak bardzo zasadniczy". Jego ostatnie dzieła zwłaszcza jasna, pogodna akwarela The Cottage on the Common nosi datę 1925 r. i jest wyrażeniem takiego nastroju artysty. Jest to rok jego śmierci. Nie bez racji jego przyjaciel, Frederic Gore, napisał w 1965 r., że Bevan pracował ze spokojnym przeświadczeniem człowieka pewnego swojej nieśmiertelności" 19. Robert Bevan jest pochowany w rodzinnym grobowcu w Luckfield. W 1926 r. odbyła się imponująca, pośmiertna wystawa Bevan s Memorial Exhibition w Goupil Gallery w Londynie, która objęła 170 eksponatów ze wszystkich okresów życia, w tym 73 obrazy olejne. Malarz młodszego pokolenia, John Nash, napisał wstęp do katalogu, a Frank Rutter opublikował artykuł Art of Robert P. Bevan 20 w Studio", 15 lutego Za przełomowy moment w pośmiertnej karierze Bevana można uznać monograficzną wystawę urządzoną w stulecie jego urodzin w 1965 r. - kolejno w: P & D Colnaghi w Londynie, w Asfimolean Museum w Oxfordzie oraz w Minories w Colchester. Wstęp napisał Im Robertson. Jednocześnie, w tymże 1965 r. ukazała się kilkakrotnie już tu przywoływana pierwsza (i dotychczas jedyna) książka o artyście pióra syna: Robert Bevan. A Memoir by his Son. Książka, prócz analiz niektórych obrazów i prób datowania - zawiera cenne, bo z pierwszej ręki spisane wspomnienia rodzinne, odtwarzające znaną tylko fragmentarycznie biografię artysty. Książka ma format albumowy i jest bogato ilustrowania barwnymi reprodukcjami. Wśród nich pejzaże z Szeliw, Opatowa, Mydłowa polskie kuźnie, kościoły, studnie, karczmy. Za wprowadzenie Bevana na forum międzynarodowe można uznać pokazanie jego prac z okresu bretońskiego (jeden obraz olejny, sześć rysunków i akwarel plus krótka nota biograficzna) na reprezentacyjnej, pierwszej o takim zasięgu wystawie Gauguin and the Pont-Aven Group w Tate Gallery w Londynie w 1966 r., 19 Cyt. za: Robert Bevan. A Memoir by his Son (...), s Studio" z 15 lutego 1926 r.

63 Love story sir Roberta Bevana w łowickim powiecie 63 która to wystawa pasowała go, choć skromnię, na członka tego ugrupowania. Od tego czasu we wszystkich wystawach Szkpły Pont-Aven (urządzonych obecnie prawie na całym świecie), figuruje nazwisko Bevana. Wystawa urządzona w Londynie w 1969 r. przez Towarzystwo Polsko-Angielskie była poświęcona obojgu małżonkom: Robertowi Bevanowi (czternaście obrazów) i Stanisławie Karłowskiej (piętnaście obrazów). Autor wstępu do katalogu podkreśla, że choć historia ich spotkania i małżeństwa brzmi jak romans typu science fiction, to realny wkład tych dwojga artystów w rozwój malarstwa brytyjskiego, a więc i europejskiego początkow dwudziestego wieku jest wartością realną i niezaprzeczalną. W polskich zbiorach muzealnych nie mą ąni obrazów Roberta Bevana, ani jego polskiej żony, a ich nazwiska, prócz słownikowigo hasła Stanisławy Karłowskiej, nie są odnotowane w polskiej historii sztuki.

64 64 Władysława Jaworska ANEKS Iłów dnia r. Sz. Pania Profesor Władysława Jaworska ul. Langiewicza 12m Warszawa W odpowiedzi na Pani pismo z dnia r. Urząd Gminy Iłów informuje, że na naszym terenie znajdował się majątek WSZELIWY a nie jak Pani podaje w swoim piśmie SZELIWY. Od mieszkańców znających historię tego obiektu uzyskaliśmy następujące informacje. Majątek Wszeliwy został rozparcelowany przez właścicieli i z jego obszaru powstały obecnie wsie: Paulinka, Aleksandrów, Kaptury, Dobki, Kamieńszczyzna otrzymał rządca nazwiskiem Kamiński, Wszeliwy - pracownicy majątku otrzymali działki po 0,5 ha. Po rozparcelowaniu majątku właściciele przenieśli się na kresy wschodnie. Park z pałacem i resztówką ziemi zakupił Niemiec 0 nazwisku Wingert i użytkował do roku Po wyzwoleniu opuścił Wszeliwy, nieruchomość ta jako mienie poniemieckie przejęte zostało do zasobów Państwowego Funduszu Ziemi i w ramach reformy rolnej nadane Państwu Pilarskim. Pałac z powodu zaniedbania i braku konserwacji popadł w ruinę i ostatecznie rozpadł się - obecnie w tym miejscu znajdują się fragmenty fundamentów 1 kupa gruzu. Stawy i park obecnie są prywatną własnością w stanie zaniedbanym. Teren Wszeliw należał i należy do parafii w Brzozowie ewentualne akty zgonu i pochówki miały miejsce w Brzozowie. Powyższe informacje przesyłamy wraz z wyrazami uznania dla Pani pracy. w/z Wójta Gminy Wiesław Sowa Sekretarz Gminy

65 Mazowieckie Studia Humanistyczne Nr 1, 1997 Piotr Łossowski ZWROT W STOSUNKACH POLSKO-LITEWSKICH JESIENIĄ 1938 ROKU Nawiązanie stosunków z Polską, w rezultacie polskiego ultimatum z 17 marca 1938 r., zostało przyjęte na Litwie jako upokorzenie, jako konieczność ugięcia się przed siłą. Świadczyło o tym żywe poruszenie społeczne, liczne wiece i zebrania protestacyjne, które miały miejsce w różnych miejscach Litwy. Trudne było przestawienie się, przystosowanie do nowej sytuacji. Z niedowierzaniem przyjmowano nadchodzące teraz z Polski wyrazy sympatii i zapewnienia przyjaźni. Nastawienie Polaków zmieniło się - pisał przewodniczący Związku Wyzwolenia Wilna Antanas Juśka - Radio warszawskie wyraziło żal, że nie ma hymnu litewskiego, ażeby go natychmiast zagrać. Zjawiły się plakaty, że Litwini są braćmi [...] Na ile te nastroje i oświadczenia są szczere ciężko teraz powiedzieć. Póki nie zostaną potwierdzone odpowiednimi czynami, mamy podstawę, ażeby w nie wątpić" 1. Najważniejsza była wszakże niepewność co do dalszego postępowania Polaków, obawa nowych żądań i eskalacji wymagań. Profesor Michał Romer w liście z 20 maja 1938 r. do Ludwika Abramowicza tak o tym napisał: Pytano siebie tutaj, czy ten poseł Polski, który zawita do Kowna, nie zechce być rezydentem protektorem dysydentów (tylko nie wyznaniowych jeno narodowych) i wielkorządcą»ná«litwie, jak był nim kiedyś w Rzeczypospolitej Repnin, przysłany przez imperatorową Katarzynę" 2. Mijały jednak miesiące, a nic takiego nie nastąpiło. Rząd polski dołożył sporo starań, ażeby w drodze porozumienia nawiązać łączność i komunikację pomiędzy Polską a Litwą. Przedstawiciele polscy w Kownie zachowywali się poprawnie, starając się na każdym kroku demonstrować swoje konstruktywne podejście. Już podczas pierwszej wizyty u ministra spraw zagranicznych Litwy Stasysa Lozoraitisa 30 marca 1938 r. poseł Franciszek Charwat, streszczając otrzyma- 1 Musu, Vilnius, nr 7 z 31 marca 1938 r., s Biblioteka Akademii Nauk Litwy, Dział Rękopisów F 79, t. 45, k. 90.

66 66 Piotr Łossowski ne zadania, zapewniał, że będzie dążył do polepszenia atmosfery pomiędzy Litwą i Polską, do całkowitego znormalizowania stosunków. Jako podstawową metodę pracy zapowiadał bezpośrednie rozmowy, poprzez które można najlepiej wszystko wyjaśnić. Jednocześnie podkreślił, że zgodnie z zasadą ministra Józefa Becka, w stosunkach Polski i Litwy nie będzie się opierał na historycznych reminiscencjach 3. Próbą dla dopiero zawiązujących się stosunków polsko-litewskich stało się zamieszczenie w maju 1938 r. w nowej konstytucji litewskiej, artykułu, mówiącego, że Wilno jest stolicą Litwy. Strona polska zadecydowała o nienadawaniu tej sprawie rozgłosu, ograniczając się jedynie do demarche na drodze dyplomatycznej. Poseł Charwat otrzymał polecenie wyjazdu do nadmorskiej Połągi na okres uroczystości proklamowania konstytucji, zaś następnie oświadczenia w litewskim MSZ, że strona polska pragnie uregulowania z Litwą wszelkich spraw życiowych, ale ogłoszenie nowej konstytucji z zachowaniem artykułu wileńskiego uniemożliwia rozszerzenia rozmów z Litwinami na zagadnienia polityczne" 4. Sprawa została jakoś załatwiona, lecz stosunki pozostawały nadal chłodne. Przybyły do Kowna jako korespondent PAT Jerzy Drobnik tak streścił swoje wrażenia po przyjeździe: Niektóre sfery litewskie, a zwłaszcza sfery nie ściśle oficjalne, stały na stanowisku, że nawiązanie stosunków oficjalnych nie jest jednoznaczne z obowiązkiem rozszerzenia kontaktów i że nawet należy tego rozszerzenia unikać, ażeby w ten sposób w dalszym ciągu utrzymywać niechęć i protest na tle sprawy wileńskiej" 5. Gazety kowieńskie, zarówno prorządowe, jak i opozycyjne, zwracały uwagę, że Litwinom nie wystarczają nadchodzące z Warszawy teatralne słowa i gesty". To co Litwina bolało przez wiele lat-pisał np. chrześcijańsko-demokratyczny»xx Amżius«- tego psychologicznie nie może on tak szybko zapomnieć. Wymaga tego instynkt samozachowawczy. I dlatego pozostaje on pełen rezerwy" 6. Ale już latem 1938 r. w tym nieprzejednanym, zdawałoby się nastawieniu strony litewskiej zaczęła się zarysowywać jakby pewna zmiana. Wynikała ona z próby głębszego spojrzenia na problem. I tak wpływowy organ narodowców Vairas" w ostatnim lipcowym numerze zamieścił następujące, znamienne słowa: Żywotny interes litewskiego państwa i narodu wymaga długiego okresu pokoju dla wewnętrznej konsolidacji, podniesienia kulturalnego i materialnego poziomu. Te zadania stawiają przed nami konieczność wyzwolenia się od sytuacji napięcia z Polską i dojścia z nią do dobrych, sąsiedzkich stosunków" 7. 3 R. Zepkaite, Diplomatija impeńalizmo tarnyboje, Wilno 1980, s J. Szembek, Diariusz i tekit. 4, Londyn 1972, s J. Drobnik, Pobyt i działalność w Kownie (od 10 lipca 1938 r. do 8 października 1939 r), Zeszyty Historyczne" 1974 (Paryż), nr 28, s XX Amżius" z 27 lipca 1938 r. 7 Yairas", t. XXIII z 31 lipca 1938 r.

67 Zwrot w stosunkach polsko-litewskich jesienią 1938 roku 67 W tym kontekście było wielce znamienne spotkanie posła Charwata z gen. Stasysem Raśtikisem, do którego doszło już nieco wcześniej bo 5 lipca 1938 r. Dowódca armii litewskiej przyjął posła polskiego bardzo sympatycznie", poświęcając na rozmowę z nim przeszło godzinę. Oświadczył podczas niej kilkakrotnie, że jest optymistą, jeśli chodzi o rozwój stosunków między Litwą a Polską. Mimo wszelkie trudności i przykrości - zapewnił Raśtikis jakie się temu przeciwstawiają, oczy nasze zwrócone być muszą na wielkie cele, toteż musimy znaleźć wyjście z drobniejszych spraw, nawet jeśli są one trudne i dla nas nieprzyjemne. Sytuacja jest tego rodzaju, że nawet wbrew naszej woli musimy się z tym liczyć, że dla nas unormowanie stosunków z Polską jest konieczne". Generał ocenił pozytywnie dotychczasowy rozwój wzajemnych kontaktów 8. Również premier Viadas Mironas, oceniając w wywiadzie dla prasy cztery miesiące, które upłynęły od nawiązania stosunków, przypomniał, że Litwa zawarła w tym czasie z Polską wiele porozumień, dotyczących spraw łączności między obydwoma państwami. Umożliwiło to w czerwcu rozpoczęcie normalnej komunikacji kolejowej między Litwą a Polską. Dzisiaj porządkowanie spraw komunikacji między dwoma państwami, można powiedzieć, jest już zakończone" stwierdził Mironas 9. Znaczenie tego faktu było duże. Runęła istniejąca przez 18 lat przegroda, która była przede wszystkim wielkim utrudnieniem i utrapieniem dla ludzi, mieszkających po tej i tamtej stronie granicy. Otworzyły się możliwości kontaktów, które przez wiele lat były sztucznie zamrożone, oddzielając krewnych, przyjaciół, znajomych. W następnych tygodniach miały miejsce dalsze fakty, świadczące o zachodzącej poprawie. Ale nie szło to gładko, musiało się dokonywać poprzez pokonywanie istniejących nadal oporów i trudności. Można wziąć choćby mianowanie do Warszawy attache wojskowego litewskiego w osobie płk. Aloizego Valusysa. Była to rzecz naturalna i wymagała tego zwykła zasada wzajemności, gdyż polski attache wojskowy płk Leon Mitkiewicz od kilku miesięcy bawił już w Kownie. Tym niemniej według danych polskich - krok ten dał powód na Litwie do krytyki wojskowych władz litewskich i osoby prezydenta Antanasa Smetony (Valusys był jego zięciem). Dopatrywano się w tym jeszcze jednego niepotrzebnego aktu kurtuazji prezydenta Smetony w stosunku do Polski oraz dowodu uległości" w stosunkach polsko-litewskich 10. Ze strony polskiej dostrzeżono pozytywne symptomy nowego nastawienia Litwinów. 6 września minister Beck mówił do Jana Szembeka, że stosunki polsko-litewskie w ostatnich tygodniach wykazały zupełnie niezły postęp, co znalazło swój wyraz w podpisaniu wielu układów. Beck poinformował, że po raz pierw- 8 Archiwum Akt Nowych (dalej A AN), Sztab Główny, t. 616/302, s Musu Vilnius", nr 15 z 1 sierpnia 1938 r., s AAN, Sztab Główny, t. 616/307.

68 68 Piotr Łossowski szy podjął z Litwą próbę rozmów politycznych na temat Ligi Narodów. Dała ona wynik pomyślny 11. Tymczasem symptomy i niezbyt jeszcze jasne sygnały o zmianie stanowiska, ustąpiły wkrótce miejsca bardziej konkretnym krokom ze strony litewskiej, świadczącym o chęci porozumienia. Właśnie jesień 1938 r. należy uznać za okres zwrotu w nastawieniu strony litewskiej, przyjętego z pełną aprobatą i życzliwością przez stronę polską. Zwrot nie nastąpił jednak łatwo, torował sobie drogę poprzez nieufność, opory i zastrzeżenia. Podczas rozmowy z posłem Charwatem 7 października 1938 r. minister Lozoraitis wręcz oświadczył, że rząd Litwy jest zdecydowany polepszyć wzajemne stosunki, ażeby w takiej atmosferze można było rozważać sprawy interesujące obydwa państwa, a także i szersze problemy wynikające z naszej sytuacji geopolitycznej". Gdyby wyniknął jaki bądź konflikt - dodawał - Litwa trzymać się będzie neutralności i nie wykorzysta ciężkiego położenia Polski, jeśli takie zaistniałoby". Chcielibyśmy mieć możliwość uzyskania podobnego zapewnienia co do zachowania się Polski w stosunku do Litwy" - podkreślił Lozoraitis 12. Szykując się do nowego ukierunkowania polityki, litewskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych postanowiło w dniach października 1938 r. zwołać naradę dyplomatów, przede wszystkim posłów z najważniejszych placówek. W piśmie zapowiadającym to spotkanie proszono m.in. 11 października posła w Londynie, ażeby zapoznał się z poglądami rządu brytyjskiego na dalszy rozwój sytuacji w Europie Wschodniej, a w szczególności na rolę Niemiec i ich zamiary wobec Litwy. Najbardziej znamienne było drugie pytanie dla posła 0 ściślejsze dane dotyczące pogłosek w sprawie rzekomego projektu Niemiec 1 Polski, ażeby za zwrot korytarza" Niemcom udostępnić Polsce inne wyjście na morze, np. na Litwie bądź Łotwie 13. Sprawa nie była nowa. W łatach poprzednich pogłoska wracała kilkakrotnie i zawsze była ze strony polskiej stanowczo dementowana. Było wszakże istotne, że takie obawy na Litwie ciągle istniały mimo zmienionej gruntownie sytuacji. Dyplomacja polska musiała się czegoś o tych lękach litewskich dowiedzieć. Nieprzypadkowo w wywiadzie dla prasy 25 października 1938 r. minister Beck raz jeszcze zaprzeczył pogłoskom o rzekomym porozumieniu polsko-niemieckim kosztem Litwy, stwierdzając, że nie ma w tym słowa prawdy i wszelkie tego rodzaju wiadomości są wręcz śmieszne". Dalej zaś podkreślił: Polska nie ma wrogich uczuć względem Litwy. Uznajemy Litwinów jako naród godnych sąsiadów, z którymi pragniemy utrzymywać przyjazne stosunki na podstawie wzajemnej dobrej woli" J. Szembek, op.cits R. Żepkaite, op.cit., s Centralne Archiwum Państwowe Litwy F 923, op. 1, t. 1033, s AAN, MSZ, t. 97, s

69 Zwrot w stosunkach polsko-litewskich jesienią 1938 roku 69 Tymczasem konferencja w litewskim MSZ potwierdziła obraną politykę neutralności. Nakłada ona na państwo - stwierdzono - obowiązek dążenia do utrzymania dobrych stosunków ze wszystkimi państwami, a szczególnie z bezpośrednimi sąsiadami". W stosunkach z Polską dostrzegamy pewne przeszkody natury psychologicznej. Istnieje nadal ucisk Litwinów wileńskich. Wpływa to ujemnie na postawy Litwinów w stosunku do Polski. Z drugiej strony obecna forma i treść działalności Związku Wyzwolenia Wilna, a także ciągle występujące w naszej prasie wrogie traktowanie Polski irytuje społeczeństwo polskie". Wnioskowano też, że rząd będzie musiał poczynić wysiłki, aby naruszyć, a następnie może i całkiem zburzyć, ten mur psychologiczny, który stoi pomiędzy dwoma sąsiadami Litwą i Polską" października poseł Litwy w Warszawie otrzymał instrukcję, aby przekonać kierowników polskiej polityki zagranicznej, że rząd litewski kładzie duże wysiłki, ażeby przechylić nastroje społeczeństwa na stronę Polski, aby przezwyciężyć istniejącą nieufność. Działając w tej intencji poseł Kazys Śkirpa przekazał 31 października 1938 r. ważną informację ministrowi Beckowi. Mianowicie, że rząd Litwy po odpowiednim przygotowaniu postanowił zamknąć Związek Wyzwolenia Wilna (ZWW) 16. Zapowiedź ta została w Warszawie dostrzeżona i doceniona. Znalazło to m.in. wyraz w wytycznych, które w początkach listopada poseł Charwat otrzymał od Becka. Mówiły one, że minister przyjmuje litewską inicjatywę rozbudowy stosunków wzajemnych. Warunkiem podstawowym musi być jednak rozwiązanie Związku Wyzwolenia Wilna. Określoną rekompensatą byłoby załatwienie sprawy muzeum litewskiego w Wilnie. Nawiązane też miały być rokowania handlowe oraz utworzone wzajemnie konsulaty, przy czym stronie polskiej chodziło o konsulat w Kłajpedzie. Wytyczne Becka mówiły także o stopniowym rozszerzaniu zakresu tematów ogólnopolitycznych, wskazywaniu m.in. na konsekwencje wstrząsów europejskich w rejonie nadbałtyckim 17. Również polskie czynniki wojskowe uważały, że dotychczasowa polityka Litwy została w końcu października 1938 r. przez najbardziej miarodajne litewskie koła państwowe poddana gruntownej rewizji". Oceniano, że wskazuje to na dużą elastyczność litewskich mężów stanu" 18. Dwie sprawy dojrzały w tym czasie w stosunkach polsko-litewskich do rozwiązania w pierwszej kolejności. Jedna zależała od wspólnych ustaleń, druga należała całkowicie do wewnętrznych posunięć rządu litewskiego. Pierwsza dotyczyła spraw prasy. Chodziło nie tylko o wyciszenie głosów wrogich i jątrzących, które się ciągle rozlegały i bardzo szkodziły normalizacji, 15 Vairas", t. XXIV z 1 listopada 1938 r. 16 R. Żepkaite, op.cit., s J. Szembek, op.cits AAN, Sztab Główny, t. 616/306.

70 70 Piotr Łossowski ale także doprowadzenie do określonych form współpracy, do zawarcia konwencji prasowej. Jak podaje w swoich wspomnieniach Jerzy Drobnik, jednym z jego głównych zadań jako korespondenta Polskiej Agencji Telegraficznej w Kownie było doprowadzenie do normalizacji stosunków między prasą litewską i polską oraz dziennikarzami litewskimi i polskimi" 19. Od pierwszych dni swojego pobytu w Kownie Drobnik zabiegał wokół tej sprawy bardzo aktywnie, odbywając spotkania z przedstawicielami litewskiego świata dziennikarskiego, pukając także do drzwi MSZ. Uzyskał wreszcie wizytę u wiceministra Juozasa Urbśysa. Spotkanie to - jak pisze - okazało się doskonałe w skutkach". Możemy sądzić, że również strona litewska zmierzała już w tym czasie do pokoju prasowego". 8 października 1938 r. redaktorzy gazet i czasopism otrzymali polecenie wykazywania jak największej powściągliwości przy rozpatrywaniu spraw Kraju Wileńskiego, unikania jakichkolwiek komentarzy, w których przejawiałyby się uczucia obrazy oraz tendencje do zemsty, a także żądania rewizji statusu terytorialnego" 20. Temat prasy stał się również przedmiotem rozmowy między posłem Śkirpą a ministrem Beckiem. Minister odniósł się dość pozytywnie" do sugestii pewnego rodzaju gentlemen's agreement w sprawach prasowych. Śkirpa wyrażał wobec wiceministra Szembeka przekonanie, że współdziałanie prasy jest konieczne, ponieważ oba rządy dążą do rozbudowania wzajemnych stosunków" 21, Przy dobrej woli obydwóch stron prace nad normalizacją stosunków prasowych wykazywały szybki postęp. W rezultacie zostało przygotowane odnośne porozumienie. 22 listopada 1938 r. agencje PAT i ELTA opublikowały jednobrzmiące komunikaty, które mówiły m.in., że oba rządy uznały za pożyteczne wywieranie wpływu, aby informacje i opinie wypowiadane publicznie w prasie i radiu w jednym państwie na temat drugiego państwa były nacechowane duchem obiektywizmu i pozbawione nieżyczliwych tendencji. Dalej w oświadczeniu była mowa o popieraniu atmosfery wzajemnej życzliwości i zaufania odpowiedniej dla przyśpieszenia załatwiania kwestii, mogących interesować oba państwa i dla ułatwienia rozwoju normalnych stosunków dobrego sąsiedztwa" 22. Porozumienie miało także bezpośredni wymiar praktyczny. Uzgodniono bowiem wymianę informacji pomiędzy PAT i ELTĄ, a także prostowanie na bieżąco wiadomości nieścisłych. Jak podaje Drobnik obydwie agencje często z tego korzystały. Wymiana wizyt dyrektorów agencji prasowych podkreśliła na zewnątrz podjętą współpracę. 19 J. Drobnik, op.cit. 20 L. Truska, Antanas Smetona ir jo laikai, Wilno 1966, s J. Szembek, op.cit., s AAN, Sztab Główny, t. 616/306.

71 Zwrot w stosunkach polsko-litewskich jesienią 1938 roku listopada 1938 r. minister Lozoraitis w wywiadzie prasowym powiedział o pragnieniu utrzymania z Polską dobrych i przyjaznych stosunków. Wskazywał na uzyskane już osiągnięcia, ale jednocześnie zaznaczył, że pozostaje jeszcze do załatwienia sporo ważnych spraw. Jesteśmy zainteresowani - mówił w usunięciu niektórych przeszkód, aby umożliwić rozwój dobrych stosunków z Polską. Chcemy wierzyć, że Polska ze swej strony również usunie niektóre przeszkody, mające wpływ na dobry nastrój" 23. Bez wątpienia minister miał m.in. na myśli ważną kwestię zamknięcia Związku Wyzwolenia Wilna, czego strona polska domagała się od dłuższego czasu. Sprawa była bardzo trudna i delikatna dla strony litewskiej. Związek działał już od kilkunastu lat i w tym czasie stał się dużym ruchem społecznym. Celem jego było ciągłe podnoszenie sprawy wileńskiej, mobilizowanie wokół niej opinii publicznej. W tym sensie Z WW ogniskował całą antypolską kampanię. Również i w ciągu ostatniego półrocza - już po nawiązaniu stosunków - Związek był nadal ośrodkiem nieprzejednanych. Nie ukrywano nader krytycznego stosunku do Polski i samego faktu nawiązania z nią stosunków. Jeszcze 19 września 1938 r. na łamach organu Związku, gazety Musu, Vilnius" ukazał się artykuł Viktorasa Birżiski, który pisał, że stosunki z Polską nic Litwie nie dały. W ogóle Musu, Vilnius" zamieszczał sporo mogących drażnić materiałów. W tej liczbie opublikował cykl reportaży o Wilnie, w których operowano jedynie czarnymi barwami i rysowano zupełnie nieprawdziwy obraz miasta i jego mieszkańców. Było to bardzo nie na rękę władzom, zwłaszcza po podpisaniu porozumienia prasowego. Ale decyzja o zamknięciu Związku nie przychodziła łatwo. Krok taki mógł zostać odebrany negatywnie przez część społeczeństwa jako chęć przypodobania się stronie polskiej, jako niedopuszczalna ustępliwość i rezygnacja z głoszonych dotąd haseł. Niemniej jednak rząd litewski zdecydował się na ten krok. Było to wymownym dowodem gotowości poniesienia nawet tak znacznej ofiary dla normalizacji stosunków z Polską. Rozpatrując sprawę rozwiązania Związku Wyzwolenia Wilna, rzuca się w oczy przede wszystkim nagłość tego posunięcia. Jeszcze w połowie października Związek szykował się do kolejnego zjazdu. W piśmie Centralnego Komitetu pisano, że po zmianie stosunków międzynarodowych Litwy, zjazd będzie szczególnie ważny". Stąd podkreślano - chodzi aby był liczny, pracowity i zyskał autorytet. Obrady zjazdu zapowiedziano na dnie października. Był przewidziany referat byłego ministra spraw zagranicznych Dovasa Zauniusa, który miał mówić o działalności ZWW po nawiązaniu przez Litwę stosunków z Polską 24. Tymczasem niemal w ostatniej chwili zjazd odwołano. Było to zaskakujące 23 Ibidem. 24 Biblioteka Akademii Nauk Litwy, Dział Rękopisów, F 178, t. 1.

72 72 Piotr Łossowski posunięcie. Ale władze poszły wkrótce jeszcze dalej. Zaproponowały mianowicie, ażeby ZWW zmienił swe cele, statut i nazwę. Kierownictwo Związku, po konsultacjach z członkami, nie wyraziło jednak na to zgody. Reakcja rządu była natychmiastowa. Z dniem 25 listopada 1938 r. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zakazało działalności Związku Wyzwolenia Wilna. W swoim ostatnim liście do ogniw terenowych Centralny Komitet ZWW tak sprawę wyjaśniał: Położenie międzynarodowe Litwy przez ten rok bardzo się zmieniło. Rząd uznał za konieczne podjęcie nowych, dobrych stosunków z Polską i Niemcami. Dlatego działalność ZWW, taka jaka była dotychczas, wydaje się niemożliwa. Zaproponowano nam zmienić dążenia, statut i nazwę. Po rozpatrzeniu sprawy, naradziwszy się z okręgami i założycielami Związku, CK nie znalazł możliwości publicznie wyrzec się podstawowych dążeń ZWW, choć wiedział, że Związek może być z tego powodu zamknięty" 25. Nie sposób w tym miejscu nie zauważyć, że przeprowadzenie tak szybkiej i bezpardonowej likwidacji Związku Wyzwolenia Wilna było możliwe tylko w warunkach Litwy, jako państwa rządzonego autorytarnie, w którym obowiązywały przepisy i reglamentacje, pozwalające na zamknięcie w dowolnym czasie każdej organizacji społecznej i politycznej 26. Jednak dla interesującego nas tematu zamknięcie ZWW miało zasadnicze i pozytywne znaczenie. Został zlikwidowany ośrodek, który najwytrwalej stawał na drodze nowych porozumień. Obecnie - co prawda w rezultacie posunięć administracyjnych - o wiele łatwiejsze stawało się przekonywanie społeczeństwa litewskiego o potrzebie pojednania z Polską, ułożenia z nią jak najlepszych stosunków. Co więcej w swoim ostatnim numerze z grudnia 1938 r. gazeta Musi^ Vilnius" - przez cały czas trybuna ostrych antypolskich wystąpień - zamieściła znamienne przesłanie. Mianowicie artykuł jednego z działaczy Związku Fabijonasa Kemeśisa, w którym napisał on: Chcemy po dobremu współżyć z Polakami. Żywe pozostają tradycje naszej przeszłości, kiedy dzieliliśmy się z nimi wspólnymi radościami i troskami. Prawda, ta wspólna przeszłość przyniosła naszemu narodowi dużo zła. Wszakże bylibyśmy jednostronni i niesprawiedliwi, gdybyśmy chcieli tylko Polaków za to obwiniać. Winni byli i ówcześni przywódcy naszego narodu, a ściślej winny był cały kompleks poglądów i pojęć tamtych czasów. Teraz, jeśli dobra wola pokieruje kierownictwami obydwu narodów, wierzymy, że będzie znaleziony wspólny język. Zwłaszcza, gdy jedni i drudzy będą dążyć do zagojenia starych ran i dobre sąsiedzkie stosunki opierać na zasadach sprawiedliwości i wzajemnego szacunku" 27. Były to nowe i śmiałe słowa, zwłaszcza że wypowiadane na łamach gazety Musu, Vilnius". Świadczyły, że zaczyna się rzeczywisty przełom w dotychcza Ibidem. Ibidem. 27 F. Kemeśis, ZWW. Likwidacja i co dalej?, Musą Vilnius", nr z grudnia 1938 r.

73 Zwrot w stosunkach polsko-litewskich jesienią 1938 roku 73 sowym sposobie myślenia. Zwrot przychodzący z wielkim trudem, niemniej jednak ujawniający się z całą oczywistością. Wszystkie te kroki, zmierzające do normalizacji stosunków, torowały drogę dla dalszych posunięć. W październiku 1938 r. rząd litewski uznał za celowe dokonanie zmiany na stanowisku posła w Warszawie. Kazys Śkirpa był dobry dla okresu tylko co nawiązanych, utrzymywanych na dystans stosunków. Nie krył on swej powściągliwości podczas obejmowania stanowiska, co symbolizowało nie złożenie - wbrew zwyczajowi - przez niego wieńca na Grobie Nieznanego Żołnierza. Co zaś ważniejsze było wiadome, że jest on człowiekiem o sympatiach proniemieckich, wręcz uosabia kierunek orientacji na Niemcy hitlerowskie. W Polsce wypełniał swoją misję z pełną obowiązkowością, lecz przez cały czas był wyczuwalny wyraźny chłód z jego strony. Na następcę Skirpy rząd litewski desygnował zawodowego dyplomatę Jurgisa Śaulysa. Był to człowiek dobrze znany Polakom od wielu już lat, od czasów sprzed wojny światowej. Nie krył on swojego ubolewania z powodu chronicznie złych stosunków z Polską, zaś w listach prywatnych, pisanych m.in. do Ludwika Abramowicza, dawał wyraźnie do zrozumienia, że nie aprobuje prowadzonej polityki, jednak jako zawodowy dyplomata musi się podporządkować obowiązującej linii. Udzielenie Saulysowi agrément przez rząd polski 22 października 1938 r. nie nastręczyło żadnych trudności 28, wręcz przeciwnie, nominacja ta została przyjęta w Warszawie z wyraźnym zadowoleniem. Między innymi w specjalnej notatce, sporządzonej z tej okazji w Sztabie Głównym, tak pisano: Poseł Śaulys w ciągu długich lat reprezentował dotąd w tym samym charakterze Litwę w Berlinie i jest znany od dawna jako jeden z nielicznych dyplomatów litewskich o orientacji propolskiej. O ile wiadomo, jeszcze przed kilku laty odbył on parokrotnie poufne rozmowy na temat stosunków polsko-litewskich z Marszałkiem Piłsudskim" 29. Wiedząc już o swojej nominacji do Warszawy, ale pozostając jeszcze na placówce berlińskiej, Śaulys wystosował 11 listopada 1938 r. list do ambasadora Józefa Lipskiego, w którym pisał: Cieszę się, mogąc przesłać Panu z okazji XX-lecia wywalczenia i odnowienia niepodległości swoje serdeczne pozdrowienia [...] Przy tej sposobności chciałbym wyrazić też swoje skromne życzenie osobiste: aby Duch Opiekuńczy dopomógł Geniuszowi Polski odnaleźć sposób i drogi dla swego nowego ustosunkowania się do Litwy Odrodzonej dla dobra obu Narodów i stosownie do warunków nowo powstałych". Był to niewymuszony gest przyjaźni. Przesyłając ten list do MSZ, Lipski dodawał od siebie: Osoba pana Śaulysa jest Ministerstwu dostatecznie znana. Pozwalam sobie przypomnieć, iż był on jednym z tych rzadkich dyplomatów 28 AAN, MSZ, t. 625, s AAN, Sztab Główny, t. 616/306.

74 74 Piotr Łossowski litewskich, którzy stale dążyli do normalizacji z nami stosunków. Był dwa razy przyjęty przez Marszałka Piłsudskiego" 30. Jurgis Śaulys został desygnowany ostatecznie na posła litewskiego w Polsce 27 listopada 1938 r. Wkrótce potem, 6 grudnia, poseł Kazys Śkirpa złożył wizytę pożegnalną wiceministrowi Szembekowi. Podziękował za przyjęcie w czasie krótkiego pobytu w Polsce. W odpowiedzi Szembek oświadczył, że poseł może wyjechać zadowolony, gdyż w czasie jego urzędowania stosunki polsko-litewskie uległy znacznej poprawie". Tymczasem przyjazd posła Śaulysa nieco się opóźnił. Jego listy uwierzytelniające były datowane 15 grudnia 1938 r., jednak w Warszawie zjawił się on dopiero w początkach stycznia 1939 r. Pierwszą wizytę kurtuazyjną złożył 7 stycznia wiceministrowi Szembekowi. W czasie konwersacji - zanotował Szembek - którą cały czas prowadził po polsku, manifestował wielką radość z uzyskania nominacji do Warszawy. Opowiadał o licznych kontaktach i przyjaźniach z Polakami [...] Mówiliśmy następnie o stosunkach polsko-litewskich i o konieczności dalszej ich rozbudowy [...]" 31, Uroczystość wręczenia listów uwierzytelniających prezydentowi odbyła się na Zamku 11 stycznia 1939 r. Przemówienie Śaulysa, które wygłosił przy tej okazji, nie było wystąpieniem zdawkowym i szablonowym. Nawiązał do własnych doświadczeń, podkreślając bardzo mocno swoją dobrą wolę: Przybywam więc do pięknej stolicy odrodzonej Rzeczypospolitej mówił nie tylko ze znajomością historii polskiej, ale też z naocznym obeznaniem i z ludźmi i z krajem. Żywię tedy nadzieję, że okoliczność ta będzie dla oczekującej mnie tu nowej pracy nie małą pomocą [...] Póki będę sprawował tu obowiązki przedstawiciela Litwy, wysiłki moje będą skierowane ku temu, ażeby odnowione stosunki pomyślnie się rozwijały i ażeby były one nadal pogłębiane w atmosferze wzajemnej przyjaźni i wzajemnego zaufania" 32. Wystąpienie Śaulysa spotkało się w Warszawie z bardzo żywym oddźwiękiem. Między innymi Tadeusz Katelbach napisał nawet, że historyczny akcent mowy p. Śaulysa można już śmiało poczytywać za zapowiedź przełomu, który może nastąpić w psychice litewskiej". Wszakże poseł Charwat, nawiązując do tych słów, wyraził wobec MSZ opinię, że są to wnioski zbyt daleko idące. Przemówienie Śaulysa wypływało niewątpliwie z jego osobistych poglądów pisał - zaś aprobata tego przemówienia przez czynniki oficjalne była manewrem taktycznym, zrozumiałym, biorąc pod uwagę dzisiejszą sytuację Litwy w jej stosunkach do Niemiec, a specjalnie wobec problemu Kłajpedy" AAN, MSZ, t. 625, s J. Szembek, op.cit., s AAN, MSZ, t. 652, s Ibidem, t. 6122, s. 6 7.

75 Zwrot w stosunkach polsko-litewskich jesienią 1938 roku 75 Sam Charwat dał się jednak porwać nastrojowi chwili. Ponieważ Śaulys złożył po wizycie na Zamku wieniec na Grobie Nieznanego Żołnierza, a poprzednio ani Charwat, ani Śkirpa tego nie uczynili teraz Charwat wystąpił z propozycją, że złoży wieniec na grobie litewskiego Nieznanego Żołnierza w dniu święta narodowego Litwy 16 lutego. Jednakże w MSZ pomysłu tego nie zaaprobowano. Rezolucja na marginesie stwierdzała, że lepiej pozostawić to następcy p. Charwata" 34. W każdym razie przybycie Śaulysa do Warszawy było wydarzeniem, które zwróciło powszechną uwagę. Dla stosunków polsko-litewskich fakt ten miał ogromne znaczenie. 28 stycznia podczas kolejnego spotkania z wiceministrem Szembekiem Śaulys wyraził przekonanie, że poprawa stosunków polsko-litewskich jest faktem niezaprzeczalnym". Jako moment negatywny, który wciąż ciąży na wzajemnych stosunkach, poseł wymienił położenie mniejszości. Ani mniejszość litewska w Polsce stwierdził - ani polska na Litwie nie są przez władze państwowe dobrze traktowane". Wyraził przy tym pogląd, że rozwiązania problemu nie należałoby szukać na drodze dyplomatycznej. Celowe byłoby, jego zdaniem, sięgnięcie do pomocy sondaży i kontaktów, dokonywanych przez poważne osobistości obu stron" 35. Sprawa mniejszości okazała się bardzo trudna do załatwienia i wyraźnie się przeciągała. Natomiast w innych dziedzinach postęp utrwalał się. Sprzyjał temu fakt, że na czele poselstwa litewskiego w Warszawie stanął teraz człowiek dążący rzeczywiście i konsekwentnie do dalszej rozbudowy i poprawy stosunków, na zasadzie pełnej wzajemności i obopólnych korzyści. Osobowość Śaulysa będzie od tej pory wywierała silny wpływ na charakter relacji wzajemnych. Ważną sprawą, którą udało się sfinalizować jeszcze przed przybyciem Śaulysa do Warszawy, ale już po jego nominacji była kwestia handlowa. O rozwoju stosunków gospodarczych między Polską a Litwą zaczęto myśleć już od wiosny 1938 r. Wstępna faza rokowań rozbiła się jednak na skutek rozbieżności stanowisk. Mianowicie strona litewska chciała uzależnić zawarcie umowy handlowej od jednoczesnego uregulowania przez stronę polską tranzytu do Kłajpedy. Rozmówcy polscy powoływali się jednak na konieczność przeprowadzenia odpowiednich studiów i przygotowań i wyraźnie grali na zwłokę. Mogły się kryć za tym względy polityczne, ogniskujące się wokół bardzo delikatnych spraw Kłajpedy. Niemniej jednak sprawa wkroczyła w nową fazę, gdy na początku lipca 1938 r. przybyła do Warszawy litewska delegacja gospodarcza na czele z dyrektorem departamentu ekonomicznego MSZ Jonasem Norkaitisem. Jak wynikało 34 Ibidem, t. 6122, s J. Szembek, op.cit., s. 482.

76 76 Piotr Łossowski z ocen polskich Norkaitis zrobił wrażenie rozsądnego i wytrawnego negocjatora". Dał do zrozumienia, że na Litwie istnieją duże możliwości dla eksportu polskiego, natomiast gorzej jest z widokami eksportu litewskiego do Polski. Norkaitis wyraził opinię, że gdyby w tych warunkach ograniczyć umowę tylko do kompensacji towarowej - to musiałaby ona mieć charakter bardzo ograniczony i mało interesujący. Uważał jednak, że są możliwości szukania kompensacji dla eksportu polskiego w innych dziedzinach. Takich jak tranzyt, większe wykorzystanie Kłajpedy, ruch turystyczny itd. 36 Strona polska skłaniała się teraz także do porozumienia gospodarczego, przy czym nie były decydujące względy ściśle ekonomiczne, lecz w dużym stopniu pragnienie doprowadzenia do ogólnej poprawy stosunków z Litwą. Podczas rozmowy 11 lipca z Janem Szembekiem minister Beck podkreślił, że sprawa ma pierwszorzędne znaczenie polityczne". Beck wręcz mówił, że układ handlowy musi być zawarty nawet, gdyby się to miało odbyć kosztem pewnych ofiar materialnych ze strony polskiej". Jednakże, zdaniem ministra, nie można się zgodzić wobec Litwinów na clearing, a to ze względu na pozostałe państwa bałtyckie, którym takiej formy wymiany handlowej odmówiono 37. Tymczasem według opinii rzeczoznawców bez oparcia wymiany właśnie na zasadzie clearingu będzie ciężko zawrzeć z Litwą układ bardziej kompletny. Powstawała więc istotna przeszkoda. Inną trudnością była wspomniana już sprawa Kłajpedy. Norkaitis nalegał bardzo na zużytkowanie przez Polskę portu kłajpedzkiego". Natomiast strona polska nadal nie chciała się w te sprawy angażować. W rezultacie sprawa uległa zwłoce, choć myśli o zawarciu traktatu handlowego nie zarzucono. Negocjacje ożywiły się w grudniu 1938 r., już po wyjeździe posła Śkirpy z Warszawy, którego zresztą ze strony polskiej oskarżano, że hamuje rokowania handlowe. Teraz obydwie strony starały się wyjść sobie naprzeciw. Było to widoczne zwłaszcza w zmianie stanowiska polskiego w sprawie Kłajpedy. Jak oceniano w polskim MSZ rokowania, które prowadzono w Kownie, poszły dobrze, jakkolwiek nie obeszło się bez trudności. Pozytywną rolę miał odegrać poseł Charwat, który utrafił we właściwą nutę w jakiej należy z Litwinami rozmawiać" 38. W rezultacie 22 grudnia 1938 r. został podpisany w Kownie układ handlowy, który normalizował stosunki gospodarcze polsko-litewskie. Polska, oceniając trudne położenie Litwy w Kłajpedzie, zapewniała dopływ surowca w postaci drzewa, co w znacznym stopniu mogło wzmocnić sytuację ekonomiczną Litwy i pozwolić jej na pewne posunięcia polityczne w stosunku do Kłajpedy" Ibidem, s Ibidem, s Ibidem, s AAN, MSZ, t. 652, s

77 Zwrot w stosunkach polsko-litewskich jesienią 1938 roku 77 W tym samym mniej więcej czasie 1 grudnia 1938 r. - wygłaszając exposé w sejmie litewskim premier Viadas Mironas wysoko ocenił to, co już zostało dokonane na polu stosunków polsko-litewskich. Rząd odważnie postanowił - mówił zrewidować ustaloną w ciągu długich lat sytuację z naszym południowym sąsiadem i usunąć przyczyny, które nie odpowiadają rozwojowi normalnych stosunków. Wierzymy, że zawarte z Polakami porozumienie prasowe również przyczyni się do poprawy stosunków. W zdecydowaniu swoim posunęliśmy się dalej. Związek Wyzwolenia Wilna, który posiadał w Litwie tysiące oddziałów, przestał działać. Litwa spodziewa się, że czyniąc wiele w celu osiągnięcia dobrych stosunków z sąsiadem, usunie niemało przeszkód w rozwoju dobrych stosunków" 40. Lista załatwionych spraw, wymienionych przez premiera Mironasa, była pokaźna. W pełni uzasadnia twierdzenie, że od jesieni 1938 r. zarysował się i pogłębił wyraźny zwrot w stosunkach wzajemnych, będący przede wszystkim rezultatem zmiany nastawienia strony litewskiej. Ale wówczas właśnie zarysowała się możliwość jeszcze większego zbliżenia, mogąca prowadzić już nie tylko do regulacji i poprawnego ułożenia stosunków, lecz do prawdziwego sojuszu. Przejście od poprzedniej wrogości byłoby ogromne. Nie pozbawiona znaczenia pod tym względem była wizyta burmistrza Kowna Antanasa Merkysa w Warszawie w dniach grudnia 1938 r. Program jej został pomyślany z dużym rozmachem. Złożyły się na niego obok wizyt u prezydenta Warszawy i ministra spraw zagranicznych także liczne spotkania na wpółprywatne. Wyraźne było dążenie gospodarzy, ażeby podzielić się z gościem doświadczeniami z ostatnich prac prowadzonych nad rozbudową i modernizacją Warszawy. Serdeczny charakter podkreślały dary wręczane gościowi, m.in. przekazanie mu zwierząt dla ogrodu zoologicznego w Kownie. Według oceny polskiego MSZ - wizyta burmistrza miasta Kowna była mocnym wyrazem nowej ery stosunków polsko-litewskich, które zaistniały zaledwie przed ośmioma miesiącami" 41. Największe wszakże znaczenie mogły zyskać propozycje przekazane przez wojskowych litewskich na ręce polskiego attache wojskowego płk. Leona Mitkiewicza. Od jesieni 1938 r. Litwa odczuwała wzmagający się nacisk niemiecki w Kłajpedzie. Obawiano się, że po zaborze Sudetów Niemcy hitlerowskie jako cel swej następnej agresji mogą obrać Kłajpedę. Litwie bardzo zależało na utrzymaniu tego jedynego portu morskiego, w który niemało zainwestowano i którego sprawne funkcjonowanie miało olbrzymie znaczenie dla gospodarki kraju. Skąd jednak mała Litwa mogła się spodziewać poparcia w tej tak ważnej dla niej sprawie? W kołach rządowych musiało dojrzeć, po doświadczeniach Monachium, przekonanie, że tylko ze strony polskiej można uzyskać wsparcie, 40 AAN, Sztab Główny, t. 616/ AAN, MSZ, t. 257, s

78 78 Piotr Łossowski które może posiadać praktyczne znaczenie, I za tę tak ważną dla niej pomoc Litwa byłaby gotowa pójść na bliższy sojusz z Polską. 16 grudnia 1938 r. miało miejsce spotkanie w cztery oczy między płk. Mitkiewiczem a szefem Oddziału II litewskiego Sztabu Generalnego płk. Kostasem Dulksnysem. Rozmowa zeszła na sprawy aktualnej sytuacji politycznej i wojskowej i wiążącego się z tym bezpieczeństwem Litwy. Płk Dulksnys nie ukrywał, o co mu chodzi. Jak napisał płk Mitkiewicz w swoim raporcie z 19 grudnia 1938 r.: Największy nacisk kładł na sprawę Kłajpedy. Chodziło mu o odpowiedź czy Polska wystąpi ze zbrojną pomocą w razie zajęcia Kłajpedy przez wojska niemieckie i czy Litwa może spodziewać się ze strony Polski gwarancji swych granic wspólnie z Kłajpedą. Do sprawy tej powracał kilkakrotnie. Niewątpliwie zagadnienie to uważał za najbardziej ważne w naszej rozmowie" 42. Nie ulegało wątpliwości, że płk Dulksnys przekazywał nie tylko własną opinię, lecz słowa jego były uzgodnione z przełożonymi, zapewne także z przedstawicielami rządu. W swoich wspomnieniach płk Mitkiewicz wyrażał przekonanie, że gdyby Polska mogła wówczas zapewnić rzeczywistą pomoc przeciwko Niemcom w sprawie Kłajpedy, to Litwa, a w ślad za nią i reszta państw bałtyckich znalazłaby się natychmiast w sojuszu politycznym i wojskowym z Polską" 43. Sugestie idące w tym samym kierunku płk Mitkiewicz słyszał i od innych wojskowych litewskich. Meldował o tym wszystkim do Sztabu Głównego w Warszawie. Nie otrzymał jednak żadnej odpowiedzi ani instrukcji, a nawet zwykłego potwierdzenia, że szef Sztabu Głównego dostał te raporty" podkreślał w swoich wspomnieniach 44. Dziś wiemy, że otrzymał je z całą pewnością. Znajdują się w aktach Sztabu Głównego z odpowiednimi adnotacjami. Brak odpowiedzi wynikał zapewne z głębszych, merytorycznych powodów. Był to okres, kiedy Niemcy już zgłosiły wobec Polski swoje żądania w sprawie Gdańska i trasy eksterytorialnej przez Pomorze. Sprawa pozostawała jednak jeszcze w ukryciu. Minister Beck dokładał wysiłków, ażeby zachowując status quo i niezależność Polski, utrzymać poprawne stosunki z Niemcami. Musiał zdawać sobie doskonale sprawę, że zaangażowanie się Polski w sprawie Kłajpedy Niemcy potraktowałyby jako wyzwanie, iż doszłoby od razu do otwartego konfliktu. A kierownictwo polityki polskiej nie chciało tego zaryzykować, nawet za cenę oferowanego przez Litwę sojuszu. Liczono jeszcze, że uda się sprawy ułożyć i pokój uratować. Tymczasem pozytywny trend w stosunkach polsko-litewskich, który zaznaczył się od jesieni 1938 r., nie uległ już zmianie. Nadal postępowała współpraca, rozwiązywano kolejne sprawy, stanowiące przedmiot zainteresowania obydwu stron. Ogromną rolę w tym procesie odgrywał poseł Jurgis Śaulys. 42 AAN, Attachaty Wojskowe, t. A II/ll 8, s L. Mitkiewicz, Wspomnienia kowieńskie , Warszawa 1990, s Ibidem, s. 169.

79 Zwrot w stosunkach polsko-litewskich jesienią 1938 roku marca 1939 r., a więc tuż po zaborze Kłajpedy przez Niemcy hitlerowskie, Śaulys złożył wobec wiceministra Jana Szembeka znamienne oświadczenie. Mówił o tym, że pragnie pozostać na stanowisku posła litewskiego w Warszawie i pracować nad dalszym zbliżeniem obu państw i narodów. Ogromny postęp, który zaznaczył się w stosunkach polsko-litewskich od roku - mówił - trzeba wzmacniać. Na Litwie są jeszcze bardzo żywe wspomnienia wiekowych związków polsko-litewskich, ale jest to ostatnia chwila, gdyż pokolenie wychowane w dawnych tradycjach romantycznych już odchodzi, a młodzież wychowana jest w zupełnie innym duchu i stosunki z Polską zna jedynie z nauki historii i literatury. Nad zbliżeniem polsko-litewskim należy pracować. Trzeba przede wszystkim przygotowywać grunt psychologiczny, gdyż dziś jeszcze nie, ale niedługo przyjść może chwila konieczności podjęcia wspólnych decyzji" 45. Było to ważne przesłanie, wybiegające ku przyszłości. Stanowa ono jeszcze jeden dowód, że w ciągu omawianych kilku miesięcy w stosunkach polsko-łitewskich dokonał się wyraźny przełom. Najważniejsze było to, że miejsce dotychczasowej rezerwy i oziębłości zastąpiło żywe pragnienie współpracy. Wprawdzie nie wszystko zostało odrobione, gdyż było rzeczą niemożliwą, ażeby w ciągu kilku miesięcy został przekreślony i zapomniany wieloletni okres wrogości, ażeby w postawach ludzi, w ich mentalności, zaszła całkowita przemiana. Zgodzić się wypada z opinią cytowanego już Jerzego Drobnika, że przełom nie został w pełni dokończony, a przede wszystkim nie zdołał się umocnić" 46. Niemniej jednak rozpatrując stosunki polsko-litewskie końca 1938 r. i początków 1939 r., z całym przekonaniem można wysunąć twierdzenie, że w owym czasie zaszła tu zasadnicza zmiana jakościowa, która otwierała nowe perspektywy na przyszłość. 45 J. Szembek, op.cit., s J. Drobnik, op.cit., s. 169.

1989-2014 25 LAT WOLNOŚCI. Szkoła Podstawowa nr 14 w Przemyślu

1989-2014 25 LAT WOLNOŚCI. Szkoła Podstawowa nr 14 w Przemyślu 1989-2014 25 LAT WOLNOŚCI Szkoła Podstawowa nr 14 w Przemyślu W 1945 roku skończyła się II wojna światowa. Był to największy, jak do tej pory, konflikt zbrojny na świecie. Po 6 latach ciężkich walk hitlerowskie

Bardziej szczegółowo

Polska po II wojnie światowej

Polska po II wojnie światowej Polska po II wojnie światowej w latach 1945-1947 Rafał Nowicki źródła - Internet, (http://historia-polski.klp.pl/a-6269.html) obrazki - Wikipedia TERYTORIUM GRANICE - LUDNOŚĆ Obszar Polski po II wojnie

Bardziej szczegółowo

629-35 - 69, 628-37 - 04. 621-07 - 57, 628-90 - 17 INTERNET: http://www.korpo.pol.pl/cbos E-mail: cbos@pol.pl

629-35 - 69, 628-37 - 04. 621-07 - 57, 628-90 - 17 INTERNET: http://www.korpo.pol.pl/cbos E-mail: cbos@pol.pl CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT ZESPÓŁ REALIZACJI BADAŃ 629-35 - 69, 628-37 - 04 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 621-07 - 57, 628-90 - 17 INTERNET: http://www.korpo.pol.pl/cbos

Bardziej szczegółowo

Warszawa, czerwiec 2012 BS/79/2012 POKOLENIE PRZYSZŁYCH WYBORCÓW PREFERENCJE PARTYJNE NIEPEŁNOLETNICH POLAKÓW

Warszawa, czerwiec 2012 BS/79/2012 POKOLENIE PRZYSZŁYCH WYBORCÓW PREFERENCJE PARTYJNE NIEPEŁNOLETNICH POLAKÓW Warszawa, czerwiec 2012 BS/79/2012 POKOLENIE PRZYSZŁYCH WYBORCÓW PREFERENCJE PARTYJNE NIEPEŁNOLETNICH POLAKÓW Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 11 stycznia 2012

Bardziej szczegółowo

Andrzej Jezierski. Cecylia Leszczyńska HISTORIA

Andrzej Jezierski. Cecylia Leszczyńska HISTORIA Andrzej Jezierski Cecylia Leszczyńska HISTORIA Wydawnictwo Key Text Warszawa 2003 Spis treści Od autorów 13 Rozdział 1 Polska w średniowieczu 1.1. Państwo 15 1.2. Ludność 19 1.2.1. Zaludnienie 19 1.2.2.

Bardziej szczegółowo

Rozkład materiału. kl. III/podręcznik :Poznać, zrozumieć, WSiP 2009/

Rozkład materiału. kl. III/podręcznik :Poznać, zrozumieć, WSiP 2009/ Rozkład materiału kl. III/podręcznik :Poznać, zrozumieć, WSiP 2009/ Lp. Temat jednostki lekcyjnej Zagadnienia 1. I wojna światowa geneza, przebieg, skutki Proponowana Scenariusz lekcji liczba godzin str.

Bardziej szczegółowo

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ OPINIA PUBLICZNA NA TEMAT SONDAŻY BS/55/2004 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, MARZEC 2004

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ OPINIA PUBLICZNA NA TEMAT SONDAŻY BS/55/2004 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, MARZEC 2004 CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-46 - 92, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE

POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE "PRZED 75 LATY, 27 WRZEŚNIA 1939 R., ROZPOCZĘTO TWORZENIE STRUKTUR POLSKIEGO PAŃSTWA PODZIEMNEGO. BYŁO ONO FENOMENEM NA SKALĘ ŚWIATOWĄ. TAJNE STRUKTURY PAŃSTWA POLSKIEGO, PODLEGŁE

Bardziej szczegółowo

Polityka społeczna. (na podstawie Wikipedii) Opracował(a): Imię i nazwisko studenta

Polityka społeczna. (na podstawie Wikipedii) Opracował(a): Imię i nazwisko studenta Polityka społeczna (na podstawie Wikipedii) Opracował(a): Imię i nazwisko studenta Spis treści 1Wstęp...3 2Cele polityki społecznej...3 3Etapy rozwoju politechniki społecznej...4 3.α Od prawa ubogich do

Bardziej szczegółowo

BADANIE DIAGNOSTYCZNE

BADANIE DIAGNOSTYCZNE Centralna Komisja Egzaminacyjna BADANIE DIAGNOSTYCZNE W ROKU SZKOLNYM 2011/2012 CZĘŚĆ HUMANISTYCZNA HISTORIA I WIEDZA O SPOŁECZEŃSTWIE WYKAZ SPRAWDZANYCH UMIEJĘTNOŚCI GRUDZIEŃ 2011 Numer zadania 1. 2.

Bardziej szczegółowo

Żołnierze Wyklęci Źródło: http://www.wykleci.ipn.gov.pl/zw/geneza-swieta/3819,wstep.html Wygenerowano: Piątek, 8 stycznia 2016, 02:46

Żołnierze Wyklęci Źródło: http://www.wykleci.ipn.gov.pl/zw/geneza-swieta/3819,wstep.html Wygenerowano: Piątek, 8 stycznia 2016, 02:46 Żołnierze Wyklęci Źródło: http://www.wykleci.ipn.gov.pl/zw/geneza-swieta/3819,wstep.html Wygenerowano: Piątek, 8 stycznia 2016, 02:46 Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych ma być wyrazem hołdu dla

Bardziej szczegółowo

GRUPA A. a) zniesienie stanu wojennego w PRL-u b) obrady Okrągłego Stołu / 2

GRUPA A. a) zniesienie stanu wojennego w PRL-u b) obrady Okrągłego Stołu / 2 Rozdział VII. W powojennej Polsce GRUPA A 8 1. Podaj rok, w którym miały miejsce poniższe wydarzenia. a) zniesienie stanu wojennego w PRL-u b) obrady Okrągłego Stołu 2. Zdecyduj, czy poniższe zdania są

Bardziej szczegółowo

POLSKA W LATACH 1944-1947 WALKA O WŁADZĘ. Łukasz Leśniak IVti

POLSKA W LATACH 1944-1947 WALKA O WŁADZĘ. Łukasz Leśniak IVti POLSKA W LATACH 1944-1947 WALKA O WŁADZĘ Łukasz Leśniak IVti W początkowej fazie drugiej wojny światowej rząd polski w skutek działań wojennych musiał ewakuować się poza granice kraju. Po agresji sowieckiej

Bardziej szczegółowo

TEMATY Z JĘZYKA POLSKIEGO NA MATURĘ USTNĄ na rok 2010/ 2011 w ZSP im. Orląt Lwowskich w Stopnicy

TEMATY Z JĘZYKA POLSKIEGO NA MATURĘ USTNĄ na rok 2010/ 2011 w ZSP im. Orląt Lwowskich w Stopnicy TEMATY Z JĘZYKA POLSKIEGO NA MATURĘ USTNĄ na rok 2010/ 2011 w ZSP im. Orląt Lwowskich w Stopnicy LITERATURA 1. "Żyć życiem innym niż większość". Twoje rozważania o wybranych bohaterach literackich idących

Bardziej szczegółowo

629-35 - 69, 628-37 - 04. 621-07 - 57, 628-90 - 17 INTERNET: http://www.korpo.pol.pl/cbos E-mail: cbos@pol.pl 13 LAT PO 13 GRUDNIA

629-35 - 69, 628-37 - 04. 621-07 - 57, 628-90 - 17 INTERNET: http://www.korpo.pol.pl/cbos E-mail: cbos@pol.pl 13 LAT PO 13 GRUDNIA CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT ZESPÓŁ REALIZACJI BADAŃ 629-35 - 69, 628-37 - 04 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 621-07 - 57, 628-90 - 17 INTERNET:

Bardziej szczegółowo

Zapewne wasz trzylatek właśnie rozpocznie lub rozpoczął edukację przedszkolną, która wiąże się z pewnymi trudnościami dodatkowymi emocjami.

Zapewne wasz trzylatek właśnie rozpocznie lub rozpoczął edukację przedszkolną, która wiąże się z pewnymi trudnościami dodatkowymi emocjami. Współczesne przedszkola są otwarte na potrzeby rodziców i dzieci, dlatego też podejmują wiele inicjatyw i działań własnych, których celem jest podnoszenie jakości pracy placówki, a co za tym idzie podniesienie

Bardziej szczegółowo

Wymagania edukacyjne z historii do klasy I dopuszczający

Wymagania edukacyjne z historii do klasy I dopuszczający Wymagania edukacyjne z historii do klasy I dopuszczający wymagania w zakresie wiadomości omawia najważniejsze postanowienia i konsekwencje traktatu wersalskiego definiuje pojęcie totalitaryzmu omawia główne

Bardziej szczegółowo

Warszawa, październik 2011 BS/137/2011 WAKACJE DZIECI I MŁODZIEŻY WYPOCZYNEK I PRACA

Warszawa, październik 2011 BS/137/2011 WAKACJE DZIECI I MŁODZIEŻY WYPOCZYNEK I PRACA Warszawa, październik 2011 BS/137/2011 WAKACJE DZIECI I MŁODZIEŻY WYPOCZYNEK I PRACA Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 13 stycznia 2011 roku Fundacja Centrum Badania

Bardziej szczegółowo

Przejawy postaw obywatelskich młodzieży szkół mieleckich

Przejawy postaw obywatelskich młodzieży szkół mieleckich Przejawy postaw obywatelskich młodzieży szkół mieleckich Rok 2005 został ogłoszony przez Radę Europy Europejskim Rokiem Edukacji Obywatelskiej. Ma to zwrócić uwagę na znaczenie edukacji dla wspierania

Bardziej szczegółowo

CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ

CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-5 - 69, 628-7 - 04 69-46 - 92, 625-76 - 2 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-50 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

MIKOŁAJ HERBST, ANETA SOBOTKA AWANS PRZEZ WYKSZTAŁCENIE? WYBORY I ŚCIEŻKI EDUKACYJNE ASPIRUJĄCYCH DO WYŻSZEGO STATUSU SPOŁECZNEGO

MIKOŁAJ HERBST, ANETA SOBOTKA AWANS PRZEZ WYKSZTAŁCENIE? WYBORY I ŚCIEŻKI EDUKACYJNE ASPIRUJĄCYCH DO WYŻSZEGO STATUSU SPOŁECZNEGO MIKOŁAJ HERBST, ANETA SOBOTKA AWANS PRZEZ WYKSZTAŁCENIE? WYBORY I ŚCIEŻKI EDUKACYJNE ASPIRUJĄCYCH DO WYŻSZEGO STATUSU SPOŁECZNEGO Szkolnictwo wyższe - przemiany lat 90-tych Spektakularny boom edukacyjny

Bardziej szczegółowo

Lud Podolski, Głos Podola, Ziemia Podolska

Lud Podolski, Głos Podola, Ziemia Podolska Lud Podolski, Głos Podola, Ziemia Podolska Terytorium współczesnej Ukrainy zamieszkały przez liczne grupy nieukraińców Radziecki spadek - to spadek niepodległej Ukrainy i niepodległej Polski Ludność polska

Bardziej szczegółowo

ANALIZA ANKIETY: JA I SZKOŁA - Ankieta dla uczniów

ANALIZA ANKIETY: JA I SZKOŁA - Ankieta dla uczniów ANALIZA ANKIETY: JA I SZKOŁA - Ankieta dla uczniów Ankieta przeprowadzona wśród uczniów klas IV V w Szkole Podstawowej nr 79. Jej celem zbadanie atmosfery panującej wśród uczniów w szkole, korelacji nauczyciel

Bardziej szczegółowo

W centrum uwagi Roczny plan pracy. Liczb a godzi n lekcyj nych. Punkt z NPP

W centrum uwagi Roczny plan pracy. Liczb a godzi n lekcyj nych. Punkt z NPP W centrum uwagi Roczny plan pracy Jednostka tematyczna 1. Życie zbiorowe i jego reguły 2. Socjalizacja i kontrola społeczna Zagadnienia Klasa II I. Społeczeństwo socjologia formy życia społecznego normy

Bardziej szczegółowo

JAK CZYTAĆ WYKRESY I DANE STATYSTYCZNE PRZYKŁADY ZADAŃ

JAK CZYTAĆ WYKRESY I DANE STATYSTYCZNE PRZYKŁADY ZADAŃ JAK CZYTAĆ WYKRESY I DANE STATYSTYCZNE PRZYKŁADY ZADAŃ 1. Polityk roku 2003 w Polsce i na Świecie. Badanie CBOS 1. Wyjaśnij kim są poszczególne osoby wymienione w sondażu; 2. Jakie wydarzenia sprawiły,

Bardziej szczegółowo

1 Jak nie należy kochać dziecka? Józef Augustyn SJ

1 Jak nie należy kochać dziecka? Józef Augustyn SJ 1 2 Spis treści Brak akceptacji dziecka.....8 Niesprawiedliwe karanie dziecka.....9 Stwarzanie dziecku poczucia zagrożenia... 10 Przyjmowanie postawy paternalizmu... 11 Niesłuszne ograniczanie wolności

Bardziej szczegółowo

II Liceum Ogólnokształcące w Zespole Szkół Mechanicznych im. Stefana Czarnieckiego w Łapach

II Liceum Ogólnokształcące w Zespole Szkół Mechanicznych im. Stefana Czarnieckiego w Łapach II Liceum Ogólnokształcące w Zespole Szkół Mechanicznych im. Stefana Czarnieckiego w Łapach Opracowała: Dorota KONDRATIUK 1. Wprowadzenie historyczne. Zespół Szkół Mechanicznych im. Stefana Czarnieckiego

Bardziej szczegółowo

CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ

CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-46 - 92, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

OCHRONA ZDROWIA - POWINNOŚĆ PAŃSTWA CZY OBYWATELA? WARSZAWA, LUTY 2000

OCHRONA ZDROWIA - POWINNOŚĆ PAŃSTWA CZY OBYWATELA? WARSZAWA, LUTY 2000 CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-58 - 95, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

Antoni Guzik. Rektor, Dziekan, Profesor, wybitny Nauczyciel, Przyjaciel Młodzieży

Antoni Guzik. Rektor, Dziekan, Profesor, wybitny Nauczyciel, Przyjaciel Młodzieży Antoni Guzik Antoni Guzik Rektor, Dziekan, Profesor, wybitny Nauczyciel, Przyjaciel Młodzieży Docent Antoni Guzik urodził się 7 kwietnia 1925 r. w Izydorówce, w dawnym województwie stanisławowskim. Szkołę

Bardziej szczegółowo

PATRIOTYZM WE WSPÓŁCZESNEJ SZKOLE

PATRIOTYZM WE WSPÓŁCZESNEJ SZKOLE PATRIOTYZM WE WSPÓŁCZESNEJ SZKOLE Co to jest patriotyzm? Zgodnie z definicją podaną w słowniku Władysława Kopalińskiego patriotyzm oznacza: miłość ojczyzny, własnego narodu, połączoną z gotowością do ofiar

Bardziej szczegółowo

Życie i nauczanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Życie i nauczanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego Życie i nauczanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego Młodość 3 sierpnia 1901; Zuzela- narodziny drugiego dziecka Stanisława i Julianny Wyszyńskich. 1910- rodzina przenosi się do Andrzejewa, gdzie umiera mu

Bardziej szczegółowo

Warszawa, styczeń 2011 BS/12/2011 O STANIE SZKOLNICTWA WYŻSZEGO I ŹRÓDŁACH JEGO FINANSOWANIA

Warszawa, styczeń 2011 BS/12/2011 O STANIE SZKOLNICTWA WYŻSZEGO I ŹRÓDŁACH JEGO FINANSOWANIA Warszawa, styczeń 2011 BS/12/2011 O STANIE SZKOLNICTWA WYŻSZEGO I ŹRÓDŁACH JEGO FINANSOWANIA Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 4 lutego 2010 roku Fundacja Centrum

Bardziej szczegółowo

Warszawa, kwiecień 2013 BS/45/2013 CZY POLACY SKORZYSTAJĄ Z ODPISU PODATKOWEGO NA KOŚCIÓŁ?

Warszawa, kwiecień 2013 BS/45/2013 CZY POLACY SKORZYSTAJĄ Z ODPISU PODATKOWEGO NA KOŚCIÓŁ? Warszawa, kwiecień 2013 BS/45/2013 CZY POLACY SKORZYSTAJĄ Z ODPISU PODATKOWEGO NA KOŚCIÓŁ? Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 11 stycznia 2013 roku Fundacja Centrum

Bardziej szczegółowo

Warszawa, czerwiec 2013 BS/89/2013 SUKCES ŻYCIOWY I JEGO DETERMINANTY

Warszawa, czerwiec 2013 BS/89/2013 SUKCES ŻYCIOWY I JEGO DETERMINANTY Warszawa, czerwiec 2013 BS/89/2013 SUKCES ŻYCIOWY I JEGO DETERMINANTY Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 11 stycznia 2013 roku Fundacja Centrum Badania Opinii Społecznej

Bardziej szczegółowo

5. To, jak Ci idzie w szkole jest dla Twoich rodziców (opiekunów): A niezbyt ważne B ważne C bardzo ważne 1 ANKIETA DLA UCZNIÓW GIMNAZJUM

5. To, jak Ci idzie w szkole jest dla Twoich rodziców (opiekunów): A niezbyt ważne B ważne C bardzo ważne 1 ANKIETA DLA UCZNIÓW GIMNAZJUM ANKIETA DLA UCZNIÓW GIMNAZJUM 5. To, jak Ci idzie w szkole jest dla Twoich rodziców (opiekunów): A niezbyt ważne B ważne C bardzo ważne 1 kod ucznia Drodzy Pierwszoklasiści! Niedawno rozpoczęliście naukę

Bardziej szczegółowo

PRAWA DZIECKA. dziecko jako istota ludzka wymaga poszanowania jego tożsamości, godności prywatności;

PRAWA DZIECKA. dziecko jako istota ludzka wymaga poszanowania jego tożsamości, godności prywatności; PRAWA DZIECKA "Nie ma dzieci - są ludzie..." - Janusz Korczak Każdy człowiek ma swoje prawa, normy, które go chronią i pozwalają funkcjonować w społeczeństwie, państwie. Prawa mamy również my - dzieci,

Bardziej szczegółowo

INFORMACJA POLSKIEGO TOWARZYSTWA ZIEMIAŃSKIEGO W KWESTII REPRYWATYZACJI W POLSCE. Polskie Towarzystwo Ziemiańskie

INFORMACJA POLSKIEGO TOWARZYSTWA ZIEMIAŃSKIEGO W KWESTII REPRYWATYZACJI W POLSCE. Polskie Towarzystwo Ziemiańskie INFORMACJA POLSKIEGO TOWARZYSTWA ZIEMIAŃSKIEGO W KWESTII REPRYWATYZACJI W POLSCE O nas 1990 r. powstanie Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego PTZ zrzesza środowisko ziemiańskie poszkodowane komunistycznymi

Bardziej szczegółowo

Podziękowania naszych podopiecznych:

Podziękowania naszych podopiecznych: Podziękowania naszych podopiecznych: W imieniu swoim jak i moich rodziców składam ogromne podziękowanie Stowarzyszeniu za pomoc finansową. Dzięki działaniu właśnie tego Stowarzyszenia osoby niepełnosprawne

Bardziej szczegółowo

Warszawa, styczeń 2012 BS/8/2012 ROLA DZIADKÓW W NASZYM ŻYCIU

Warszawa, styczeń 2012 BS/8/2012 ROLA DZIADKÓW W NASZYM ŻYCIU Warszawa, styczeń 2012 BS/8/2012 ROLA DZIADKÓW W NASZYM ŻYCIU Znak jakości przyznany przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 13 stycznia 2011 roku Fundacja Centrum Badania Opinii Społecznej ul. Żurawia

Bardziej szczegółowo

II ETAP KONKURSU O JÓZEFIE PIŁSUDSKIM

II ETAP KONKURSU O JÓZEFIE PIŁSUDSKIM II ETAP KONKURSU O JÓZEFIE PIŁSUDSKIM Imię i nazwisko Szkoła.. 1. W którym roku uchwalono konstytucję kwietniową?... 2. Podaj lata, w jakich Piłsudski był Naczelnikiem Państwa?... 3. W jakiej tradycji

Bardziej szczegółowo

PRAWA CZŁOWIEKA W KONTEKŚCIE PRAW DZIECKA

PRAWA CZŁOWIEKA W KONTEKŚCIE PRAW DZIECKA PRAWA CZŁOWIEKA W KONTEKŚCIE PRAW DZIECKA Prawa człowieka Prawa i wolności człowieka występują wyłącznie w relacjach jednostki z państwem. Gdy mówimy o prawach człowieka ograniczamy się do stosunków między

Bardziej szczegółowo

KOMBATANCI ORAZ NIEKTÓRE OSOBY BĘDĄCE OFIARAMI REPRESJI WOJENNYCH I OKRESU POWOJENNEGO

KOMBATANCI ORAZ NIEKTÓRE OSOBY BĘDĄCE OFIARAMI REPRESJI WOJENNYCH I OKRESU POWOJENNEGO Warszawa, dnia 9 stycznia 2013 r. KANCELARIA SENATU BIURO KOMUNIKACJI SPOŁECZNEJ DZIAŁ PETYCJI I KORESPONDENCJI BKS/DPK-134/27609/13 EK Nr: 27609 Data wpływu 12 listopada 2012 r. Data sporządzenia informacji

Bardziej szczegółowo

Andrzej Grzeszczuk. Wileńszczyzna. w II Rzeczypospolitej. Materiały dydaktyczne do lekcji historii dla szkół ponadpodstawowych

Andrzej Grzeszczuk. Wileńszczyzna. w II Rzeczypospolitej. Materiały dydaktyczne do lekcji historii dla szkół ponadpodstawowych Andrzej Grzeszczuk Wileńszczyzna w II Rzeczypospolitej Materiały dydaktyczne do lekcji historii dla szkół ponadpodstawowych Andrzej Grzeszczuk Wileńszczyzna w II Rzeczypospolitej Materiały dydaktyczne

Bardziej szczegółowo

Zestaw pytań o Janie Pawle II

Zestaw pytań o Janie Pawle II Zestaw pytań o Janie Pawle II 1. Jakie wydarzenie miało miejsce 18.02.1941r? 2. Dokąd Karol Wojtyła przeprowadził się wraz z ojcem w sierpniu 1938 r? 3. Jak miała na imię matka Ojca Św.? 4. Kiedy został

Bardziej szczegółowo

Spis treści. Wstęp... DZIAŁ PIERWSZY. USTRÓJ POLSKI DO 1795 R... 1

Spis treści. Wstęp... DZIAŁ PIERWSZY. USTRÓJ POLSKI DO 1795 R... 1 Spis treści Wstęp... XI DZIAŁ PIERWSZY. USTRÓJ POLSKI DO 1795 R.... 1 Rozdział I. Monarchia patrymonialna... 3 Część I. Powstanie państwa polskiego... 3 Część II. Ustrój polityczny... 5 Część III. Sądownictwo...

Bardziej szczegółowo

Historia naszej szkoły

Historia naszej szkoły Historia naszej szkoły II Liceum Ogólnokształcące im. Marii SkłodowskiejCurie jest jedną z najstarszych piotrkowskich szkół średnich. Jej korzenie to żeńska pensja sióstr Krzywickich Emilii i Felicji powstała

Bardziej szczegółowo

HANS CHRISTIAN ANDERSEN. Przygotawała Katarzyna Semla SP-5 Żywiec

HANS CHRISTIAN ANDERSEN. Przygotawała Katarzyna Semla SP-5 Żywiec HANS CHRISTIAN ANDERSEN Przygotawała Katarzyna Semla SP-5 Żywiec HANS CHRISTIAN ANDERSEN Żył w latach 1805 1875; Prozaik, poeta, dramaturg i baśniopisarz duński; W wieku 14 lat, po śmierci ojca, we wrześniu

Bardziej szczegółowo

Warszawa, październik 2009 BS/134/2009 WZORY I AUTORYTETY POLAKÓW

Warszawa, październik 2009 BS/134/2009 WZORY I AUTORYTETY POLAKÓW Warszawa, październik 2009 BS/134/2009 WZORY I AUTORYTETY POLAKÓW We współczesnym społeczeństwie dość często mówi się o upadku autorytetów. Poruszane są kwestie braku wzorów osobowych zarówno w działalności

Bardziej szczegółowo

KONCEPCJA PRACY SZKOŁY PODSTAWOWEJ FUNDACJI ELEMENTARZ W GŁĘBOKIEM na lata szkolne 2012-2017

KONCEPCJA PRACY SZKOŁY PODSTAWOWEJ FUNDACJI ELEMENTARZ W GŁĘBOKIEM na lata szkolne 2012-2017 KONCEPCJA PRACY SZKOŁY PODSTAWOWEJ FUNDACJI ELEMENTARZ W GŁĘBOKIEM na lata szkolne 2012-2017 Podstawa prawna : 1) Ustawa z 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz. U. z 2004 r. Nr 256, poz. 2572 z późn.

Bardziej szczegółowo

CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ

CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-46 - 92, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

1. ŹRÓDŁA WIEDZY O ORGANIZACJI I ZARZĄDZANIU ORAZ JEJ DOTYCHCZASOWY ROZWÓJ

1. ŹRÓDŁA WIEDZY O ORGANIZACJI I ZARZĄDZANIU ORAZ JEJ DOTYCHCZASOWY ROZWÓJ Władysław Kobyliński Podstawy współczesnego zarządzania Społeczna Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania w Łodzi Łódź - Warszawa 2004 SPIS TREŚCI SŁOWO WSTĘPNE... 7 1. ŹRÓDŁA WIEDZY O ORGANIZACJI

Bardziej szczegółowo

Warszawa, lipiec 2014 ISSN 2353-5822 NR 95/2014 STOSUNKI POLSKO-UKRAIŃSKIE W OPINIACH POLAKÓW

Warszawa, lipiec 2014 ISSN 2353-5822 NR 95/2014 STOSUNKI POLSKO-UKRAIŃSKIE W OPINIACH POLAKÓW Warszawa, lipiec 2014 ISSN 2353-5822 NR 95/2014 STOSUNKI POLSKO-UKRAIŃSKIE W OPINIACH POLAKÓW Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 14 stycznia 2014 roku Fundacja Centrum

Bardziej szczegółowo

Janusz KALINSKI Zbigniew LANDAU. GOSPODARKA POLSKU XX wieku

Janusz KALINSKI Zbigniew LANDAU. GOSPODARKA POLSKU XX wieku Janusz KALINSKI Zbigniew LANDAU GOSPODARKA POLSKU XX wieku POLSKIE WYDAWNICTWO EKONOMICZNE Warszawa 1998 SPIS TREŚCI WSTĘP 11 i GOSPODARKA ZIEM POLSKICH 1 POD ZABORAMI 13 Od kapitalizmu wolnokonkurencyjnego

Bardziej szczegółowo

Nie narzucaj dziecku ograniczeń wynikających z twojej edukacji, bo urodziło się w innych czasach

Nie narzucaj dziecku ograniczeń wynikających z twojej edukacji, bo urodziło się w innych czasach Nie narzucaj dziecku ograniczeń wynikających z twojej edukacji, bo urodziło się w innych czasach Rabin dran ath Tagore KLASA SZKOLNA KRÓTKA POWTÓKA Z HISTORII EDUKACJI - Kiedy powstała szkoła podstawowa?

Bardziej szczegółowo

Warszawa, czerwiec 2015 ISSN 2353-5822 NR 84/2015 O KONFLIKCIE NA UKRAINIE I SANKCJACH GOSPODARCZYCH WOBEC ROSJI

Warszawa, czerwiec 2015 ISSN 2353-5822 NR 84/2015 O KONFLIKCIE NA UKRAINIE I SANKCJACH GOSPODARCZYCH WOBEC ROSJI Warszawa, czerwiec 2015 ISSN 2353-5822 NR 84/2015 O KONFLIKCIE NA UKRAINIE I SANKCJACH GOSPODARCZYCH WOBEC ROSJI Znak jakości przyznany przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 9 stycznia 2015 roku

Bardziej szczegółowo

Recenzent: prof. UW dr hab. Stanisław Sulowski. Projekt okładki Jan Straszewski. Opracowanie redakcyjne Joanna Paszkowska ISBN 978-83-62250-21-9

Recenzent: prof. UW dr hab. Stanisław Sulowski. Projekt okładki Jan Straszewski. Opracowanie redakcyjne Joanna Paszkowska ISBN 978-83-62250-21-9 Recenzent: prof. UW dr hab. Stanisław Sulowski Projekt okładki Jan Straszewski Opracowanie redakcyjne Joanna Paszkowska ISBN 978-83-62250-21-9 Copyright by Wyższa Szkoła Zarządzania i Prawa im. Heleny

Bardziej szczegółowo

Opublikowane scenariusze zajęć:

Opublikowane scenariusze zajęć: mgr Magdalena Tomczyk nauczyciel dyplomowany historii, wiedzy o społeczeństwie oraz wychowania do życia w rodzinie w Gimnazjum Nr 2 im. Mikołaja Kopernika w Tarnowie. Naukowo zajmuje się historią XIX i

Bardziej szczegółowo

Szkoła znana i nieznana. Zespół Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących w Sułkowicach

Szkoła znana i nieznana. Zespół Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących w Sułkowicach 1 Szkoła znana i nieznana Zespół Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących w Sułkowicach 2 ocalić od zapomnienia K.I. Gałczyński 1894 - c.k. Szkoła Kowalska 2011 - Zespół Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących

Bardziej szczegółowo

Europejski Uniwersytet Wschodni Raport z badań satysfakcji ze studiowania w Lublinie studentów z krajów Partnerstwa Wschodniego.

Europejski Uniwersytet Wschodni Raport z badań satysfakcji ze studiowania w Lublinie studentów z krajów Partnerstwa Wschodniego. Bohdan Rożnowski (KUL) Dorota Bryk (KUL) Europejski Uniwersytet Wschodni Raport z badań satysfakcji ze studiowania w Lublinie studentów z krajów Partnerstwa Wschodniego Abstrakt W ramach projektu Europejski

Bardziej szczegółowo

1. Polskie miesiące. Wystąpienia przeciw władzy w okresie PRL projekt edukacyjny

1. Polskie miesiące. Wystąpienia przeciw władzy w okresie PRL projekt edukacyjny 1. Polskie miesiące. Wystąpienia przeciw władzy w okresie PRL projekt edukacyjny a. 1. Cele lekcji i. a) Wiadomości 1. Cele ogólne: a. Uczeń rozumie charakter wystąpień społecznych przeciw władzy w okresie

Bardziej szczegółowo

Szkoła Demokracji - Szkoła Samorządności

Szkoła Demokracji - Szkoła Samorządności Szkoła Demokracji - Szkoła Samorządności Raport końcowy programu pilotażowego MEN realizowanego na terenie powiatu sępoleńskiego Poradnia Psychologiczno Pedagogiczna Eksperci programu: Baran Daniela Kowalczyk

Bardziej szczegółowo

Janusz Korczak, właściwie Henryk Goldszmit, ps. Stary Doktor lub pan doktor (ur. 22 lipca 1878 w Warszawie, zm. około 6 sierpnia 1942 w komorze

Janusz Korczak, właściwie Henryk Goldszmit, ps. Stary Doktor lub pan doktor (ur. 22 lipca 1878 w Warszawie, zm. około 6 sierpnia 1942 w komorze Janusz Korczak, właściwie Henryk Goldszmit, ps. Stary Doktor lub pan doktor (ur. 22 lipca 1878 w Warszawie, zm. około 6 sierpnia 1942 w komorze gazowej obozu zagłady w Treblince) polski pedagog, publicysta,

Bardziej szczegółowo

Andragogika. 1. Wprowadzenie do andragogiki. Opr. Katarzyna Verbeek

Andragogika. 1. Wprowadzenie do andragogiki. Opr. Katarzyna Verbeek Andragogika Opr. Katarzyna Verbeek 1. Wprowadzenie do andragogiki Andragogika to dziedzina zajmująca się szeroko pojętym kształceniem dorosłych, ich edukowaniem, wychowaniem i rozwojem. Wywodzi się z pedagogiki,

Bardziej szczegółowo

Poniżej prezentujemy tematyczny podział gromadzonych tytułów czasopism, dostępnych w Czytelni biblioteki.

Poniżej prezentujemy tematyczny podział gromadzonych tytułów czasopism, dostępnych w Czytelni biblioteki. Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka w Kielcach oferuje w bieżącej prenumeracie bogaty zbiór czasopism metodycznych i fachowych dla nauczycieli, wychowawców oraz bibliotekarzy, psychologów, pedagogów szkolnych

Bardziej szczegółowo

STATUT Studenckiego Kółka Teatralnego przy Uniwersytecie Medycznym w Lublinie

STATUT Studenckiego Kółka Teatralnego przy Uniwersytecie Medycznym w Lublinie STATUT Studenckiego Kółka Teatralnego przy Uniwersytecie Medycznym w Lublinie Cześć I KOŁO I JEGO CZŁONKOWIE Rozdział I Nazwa, siedziba, teren działalności, charakter Koła 1 Koło nosi nazwę Studenckiego

Bardziej szczegółowo

Podział dotacji na zadania z zakresu kultura, sztuka,ochrona dóbr kultury i dziedzictwa narodowego, na 2014r.

Podział dotacji na zadania z zakresu kultura, sztuka,ochrona dóbr kultury i dziedzictwa narodowego, na 2014r. Podział dotacji na zadania z zakresu kultura, sztuka,ochrona dóbr kultury i dziedzictwa narodowego, na 2014r. Dział 921 - Kultura i ochrona dziedzictwa narodowego Rozdz. 92105 - Pozostałe zadania w zakresie

Bardziej szczegółowo

KUL. Lubelski Jana Pawła II. europeistyka

KUL. Lubelski Jana Pawła II. europeistyka KUL Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II europeistyka 2 europeistyka European Studies www.kul.pl/unia Tryby studiów stacjonarne I stopnia licencjackie (limit miejsc: 60); niestacjonarne I stopnia

Bardziej szczegółowo

OCENA REFORM SPOŁECZNYCH

OCENA REFORM SPOŁECZNYCH OCENA REFORM SPOŁECZNYCH Warszawa, lipiec 1999 Prawie trzy czwarte Polaków (71%) uważa, że rząd źle zrobił wprowadzając wszystkie cztery reformy w tym samym czasie. Przeciwnego zdania jest tylko jedna

Bardziej szczegółowo

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ MŁODZIEŻ I DOROŚLI O ABORCJI BS/127/99 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, SIERPIEŃ 99

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ MŁODZIEŻ I DOROŚLI O ABORCJI BS/127/99 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, SIERPIEŃ 99 CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT ZESPÓŁ REALIZACJI BADAŃ 629-35 - 69, 628-37 - 04 621-07 - 57, 628-90 - 17 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET:

Bardziej szczegółowo

Studium Katechetyczne Wychowując w Wierze tłumaczenie po Polsku. OBJAWIENIE W PIŚMIE ŚWIĘTYM I TRADYCJI

Studium Katechetyczne Wychowując w Wierze tłumaczenie po Polsku. OBJAWIENIE W PIŚMIE ŚWIĘTYM I TRADYCJI Polish FF Curriculum Translation in Polish Studium Katechetyczne Wychowując w Wierze tłumaczenie po Polsku. OBJAWIENIE W PIŚMIE ŚWIĘTYM I TRADYCJI 1. Objawienie: Pismo Św. i Tradycja a. Pismo Święte: Części,

Bardziej szczegółowo

Krystyna Siedlecka. z domu. Cichocka

Krystyna Siedlecka. z domu. Cichocka Krystyna Siedlecka z domu Cichocka Krystyna Cichocka Jedyna córka Marianny i Bolesława Cichockich, urodziła się 25 X 1933 r. w Warszawie. 5-letnia Krysia 3 4-letnia Krysia 4 Dzieciństwo Do września 1944

Bardziej szczegółowo

MATURA 2010/2011 TEMATY DO EGZAMINU USTNEGO I. LITERATURA

MATURA 2010/2011 TEMATY DO EGZAMINU USTNEGO I. LITERATURA MATURA 2010/2011 TEMATY DO EGZAMINU USTNEGO I. LITERATURA 1.Różne obrazy przyrody w literaturze. Omów sposoby ich kreowania w wybranych utworach 2.Metamorfoza bohatera literackiego i jej sens. Omów problem,

Bardziej szczegółowo

Atmosfera jasnego szczęścia, oto czego duszy dziecięcej potrzeba. W niej żyje i rozwija się dla Boga. św. Urszula Ledóchowska

Atmosfera jasnego szczęścia, oto czego duszy dziecięcej potrzeba. W niej żyje i rozwija się dla Boga. św. Urszula Ledóchowska Atmosfera jasnego szczęścia, oto czego duszy dziecięcej potrzeba. W niej żyje i rozwija się dla Boga. św. Urszula Ledóchowska ATMOSFERA: - klimat społeczny, psychospołeczny - dotyczy tego, jak członkowie

Bardziej szczegółowo

Szkoła Podstawowa im. Trzech Braci w Hażlachu

Szkoła Podstawowa im. Trzech Braci w Hażlachu 9 kwietnia 2014 r. podczas spotkania Komitetu ds. Organizacji Jubileuszu Szkoły Podstawowej w Hażlachu określono działania związane z Rokiem Jubileuszowym, w związku z czym podaję do wiadomości całego

Bardziej szczegółowo

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ NADZIEJE I OBAWY ZWIĄZANE Z INTEGRACJĄ BS/110/2003 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, CZERWIEC 2003

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ NADZIEJE I OBAWY ZWIĄZANE Z INTEGRACJĄ BS/110/2003 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, CZERWIEC 2003 CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-46 - 92, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

Założenia programowe

Założenia programowe Założenia programowe Nauczanie języków obcych w szkole jest ograniczone czasowo (wymiarem godzin lekcyjnych) i tematycznie (programem nauczania) i z przyczyn oczywistych skupia się często na zagadnieniach

Bardziej szczegółowo

CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ

CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-46 - 92, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

Czas Cele Temat Metody Materiały

Czas Cele Temat Metody Materiały Aleksandra Kalisz, Instytut Historii Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie Konspekt dnia studyjnego w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau "Dyskryminacja, prześladowanie,

Bardziej szczegółowo

K S I Ą Ż K I. Narodowe Święto Niepodległości. 1. Bitwa Warszawska 1920 : materiały edukacyjne. Warszawa, 2011

K S I Ą Ż K I. Narodowe Święto Niepodległości. 1. Bitwa Warszawska 1920 : materiały edukacyjne. Warszawa, 2011 Narodowe Święto Niepodległości K S I Ą Ż K I 1. Bitwa Warszawska 1920 : materiały edukacyjne. Warszawa, 2011 2. Borucki M. / Historia Polski do 2010 roku. Warszawa, 2010. 3. Brzoza Cz. / Historia Polski

Bardziej szczegółowo

REGULAMIN SAMORZĄDU UCZNIOWSKIEGO GIMNAZJUM NR 123 Z ODDZIAŁAMI DWUJĘZYCZNYMI I ODDZIAŁAMI INTEGRACYJNYMI im. JANA PAWŁA II W WARSZAWIE

REGULAMIN SAMORZĄDU UCZNIOWSKIEGO GIMNAZJUM NR 123 Z ODDZIAŁAMI DWUJĘZYCZNYMI I ODDZIAŁAMI INTEGRACYJNYMI im. JANA PAWŁA II W WARSZAWIE REGULAMIN SAMORZĄDU UCZNIOWSKIEGO GIMNAZJUM NR 123 Z ODDZIAŁAMI DWUJĘZYCZNYMI I ODDZIAŁAMI INTEGRACYJNYMI im. JANA PAWŁA II W WARSZAWIE Podstawa prawna: Ustawa o systemie oświaty z dnia 7 września 1991

Bardziej szczegółowo

Młodzież 2010. Plany, dążenia i aspiracje Materialne warunki życia i dostęp do technologii informacyjnej Znajomości języków obcych

Młodzież 2010. Plany, dążenia i aspiracje Materialne warunki życia i dostęp do technologii informacyjnej Znajomości języków obcych Młodzież 2010 Plany, dążenia i aspiracje Materialne warunki życia i dostęp do technologii informacyjnej Znajomości języków obcych Barbara Badora, CBOS PLANY, DĄŻD ĄŻENIA I ASPIRACJE ŻYCIOWE MŁODZIEM ODZIEŻY

Bardziej szczegółowo

Projekt Otwarte Przedszkola został zrealizowany w Zespole Placówek Oświatowych w Zatorach. Byliśmy jedną z nielicznych placówek w powiecie pułtuskim

Projekt Otwarte Przedszkola został zrealizowany w Zespole Placówek Oświatowych w Zatorach. Byliśmy jedną z nielicznych placówek w powiecie pułtuskim Projekt Otwarte Przedszkola został zrealizowany w Zespole Placówek Oświatowych w Zatorach. Byliśmy jedną z nielicznych placówek w powiecie pułtuskim uczestniczących w projekcie. Wzięło w nim udział 48

Bardziej szczegółowo

REGULAMIN Koła Naukowego Studentów Pedagogiki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II

REGULAMIN Koła Naukowego Studentów Pedagogiki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II REGULAMIN Koła Naukowego Studentów Pedagogiki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II ROZDZIAŁ I POSTANOWIENIA OGÓLNE 1 1. Pełna nazwa Organizacji: Koło Naukowe Studentów Pedagogiki Katolickiego

Bardziej szczegółowo

ŚRODKI MASOWEGO PRZEKAZU Rodzaje współczesnych mediów ŚRODKI MASOWEGO PRZEKAZU

ŚRODKI MASOWEGO PRZEKAZU Rodzaje współczesnych mediów ŚRODKI MASOWEGO PRZEKAZU Rodzaje współczesnych mediów radio telewizja Internet publikacje książkowe ŚRODKI MASOWEGO PRZEKAZU wideokasety filmy fonografia wysokonakładowa prasa płyty kasety dzienniki czasopisma serwisy agencyjne

Bardziej szczegółowo

Warszawa, październik 2013 BS/135/2013 WYJAZDY WYPOCZYNKOWE I WAKACYJNA PRACA ZAROBKOWA UCZNIÓW

Warszawa, październik 2013 BS/135/2013 WYJAZDY WYPOCZYNKOWE I WAKACYJNA PRACA ZAROBKOWA UCZNIÓW Warszawa, październik 2013 BS/135/2013 WYJAZDY WYPOCZYNKOWE I WAKACYJNA PRACA ZAROBKOWA UCZNIÓW Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 11 stycznia 2013 roku Fundacja

Bardziej szczegółowo

Projekt Foresight Akademickie Mazowsze 2030

Projekt Foresight Akademickie Mazowsze 2030 Projekt Foresight Akademickie Mazowsze 2030 ZAKRES NOWELIZACJI USTAWY PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM Maria Tomaszewska Akademia Leona Koźmińskiego 16 grudnia 2010 r. Projekt współfinansowany ze środków Unii

Bardziej szczegółowo

WPŁYW CZYTANIA NA ROZWÓJ DZIECI I MŁODZIEŻY

WPŁYW CZYTANIA NA ROZWÓJ DZIECI I MŁODZIEŻY WPŁYW CZYTANIA NA ROZWÓJ DZIECI I MŁODZIEŻY CZYTANIE W znaczeniu psychofizycznym: techniczne rozpoznawanie znaków. W znaczeniu psychologicznym: zapoznanie się z treścią, rozumienie myśli zawartych w tekście

Bardziej szczegółowo

PRZEDMIOTOWY SYSTEM OCENIANIA Z RELIGII W SZKOLE PODSTAWOWEJ IM. PRZYJACIÓŁ ZIEMI W KŁODAWIE (I i II ETAP EDUKACYJNY)

PRZEDMIOTOWY SYSTEM OCENIANIA Z RELIGII W SZKOLE PODSTAWOWEJ IM. PRZYJACIÓŁ ZIEMI W KŁODAWIE (I i II ETAP EDUKACYJNY) PRZEDMIOTOWY SYSTEM OCENIANIA Z RELIGII W SZKOLE PODSTAWOWEJ IM. PRZYJACIÓŁ ZIEMI W KŁODAWIE (I i II ETAP EDUKACYJNY) 1. Podstawa prawna: a) obowiązujące rozporządzenie MEN w sprawie warunków i sposobu

Bardziej szczegółowo

KLUCZ ODPOWIEDZI. K O N K U R S H I S T O R Y C Z N Y dla gimnazjów etap szkolny

KLUCZ ODPOWIEDZI. K O N K U R S H I S T O R Y C Z N Y dla gimnazjów etap szkolny KLUCZ ODPOWIEDZI K O N K U R S H I S T O R Y C Z N Y dla gimnazjów etap szkolny Zadanie 1. max. 7 p. Wiosna Ludów na ziemiach polskich Zaznacz w tabeli (wpisując w odpowiednią rubrykę literę ), czy poniższe

Bardziej szczegółowo

Hospicjum to też życie CZŁOWIEK JEST TYLE WART, ILE MOŻE POMÓC INNYM

Hospicjum to też życie CZŁOWIEK JEST TYLE WART, ILE MOŻE POMÓC INNYM Hospicjum to też życie CZŁOWIEK JEST TYLE WART, ILE MOŻE POMÓC INNYM LUBISZ POMAGAĆ? PRZYJDŹ DO HOSPICJUM Hospicjum jest przede wszystkim Domem, w którym czekamy na tych, którzy potrzebują opieki oraz

Bardziej szczegółowo

ROLA NAUCZYCIELA W KSZTAŁTOWANIU POSTAW UCZNIÓW. Kamila Ordowska

ROLA NAUCZYCIELA W KSZTAŁTOWANIU POSTAW UCZNIÓW. Kamila Ordowska ROLA NAUCZYCIELA W KSZTAŁTOWANIU POSTAW UCZNIÓW Kamila Ordowska Dlaczego powinniśmy kształcić postawy społeczne i obywatelskie? Dynamicznie zmieniające się realia współczesnego świata rozwój cywilizacyjno

Bardziej szczegółowo

Antony Polonsky. Stosunki polsko-żydowskie od 1984 roku: Refleksje uczestnika

Antony Polonsky. Stosunki polsko-żydowskie od 1984 roku: Refleksje uczestnika Antony Polonsky Stosunki polsko-żydowskie od 1984 roku: Refleksje uczestnika Stosunki polsko-żydowskie od 1984 roku: Refleksje uczestnika Antony Polonsky Stosunki polsko-żydowskie od 1984 roku: Refleksje

Bardziej szczegółowo

REGULAMIN SAMORZĄDU UCZNIOWSKIEGO

REGULAMIN SAMORZĄDU UCZNIOWSKIEGO REGULAMIN SAMORZĄDU UCZNIOWSKIEGO DZIAŁAJĄCEGO W ZESPOLE SZKÓŁ BUDOWLANYCH NR 1 W PŁOCKU Podstawa prawna: - Ustawa o Systemie Oświaty z dnia 7 września 1991 r. (szczególnie art.55) - Statut Zespołu Szkół

Bardziej szczegółowo

Droga Czytelniczko! Drogi Czytelniku!

Droga Czytelniczko! Drogi Czytelniku! Droga Czytelniczko! Drogi Czytelniku! Wraz z podręcznikiem oddajemy do twoich rąk zeszyt ćwiczeń. Zawarte są w nim różne polecenia i zadania. Powinny one pomóc ci zrozumieć zagadnienia omawiane w podręczniku

Bardziej szczegółowo

Wstęp. Historia Fizyki. dr Ewa Pawelec

Wstęp. Historia Fizyki. dr Ewa Pawelec Wstęp Historia Fizyki dr Ewa Pawelec 1 Co to jest historia, a co fizyka? Po czym odróżnić fizykę od reszty nauk przyrodniczych, nauki przyrodnicze od humanistycznych a to wszystko od magii? Szkolne przedstawienie

Bardziej szczegółowo

REGULAMIN SAMORZĄDU UCZNIOWSKIEGO Publicznego Gimnazjum nr 26 im. Mikołaja Reja w Łodzi. Załącznik Nr 2 do Statutu

REGULAMIN SAMORZĄDU UCZNIOWSKIEGO Publicznego Gimnazjum nr 26 im. Mikołaja Reja w Łodzi. Załącznik Nr 2 do Statutu REGULAMIN SAMORZĄDU UCZNIOWSKIEGO Publicznego Gimnazjum nr 26 im. Mikołaja Reja w Łodzi Załącznik Nr 2 do Statutu Słowo wstępne Samorządności nie tworzą władze - nie polega ona na tym, by kilkoro wybranych

Bardziej szczegółowo

Plan wynikowy z wiedzy o społeczeństwie poziom rozszerzony na rok szkolny 2015/2016 dla klasy II a

Plan wynikowy z wiedzy o społeczeństwie poziom rozszerzony na rok szkolny 2015/2016 dla klasy II a Plan wynikowy z wiedzy o społeczeństwie poziom rozszerzony na rok szkolny 2015/2016 dla klasy II a Nauczyciel prowadzący: Jacek Foszczyński Liczba tygodni nauki: 38 Liczba godzin w tygodniu: 3 Liczba godzin

Bardziej szczegółowo

UMFC WYDZIAŁ INSTRUMENTALNO-PEDAGOGICZNY W BIAŁYMSTOKU

UMFC WYDZIAŁ INSTRUMENTALNO-PEDAGOGICZNY W BIAŁYMSTOKU UMFC WYDZIAŁ INSTRUMENTALNO-PEDAGOGICZNY W BIAŁYMSTOKU KIERUNEK INSTRUMENTALISTYKA OPIS EFEKTÓW KSZTAŁCENIA DLA PROGRAMU KSZTAŁCENIA Nazwa kierunku studiów i kod programu Poziom kształcenia Profil kształcenia

Bardziej szczegółowo

CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ

CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-46 - 92, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo