Santo subito. MAK udowodnił, co chciał udowodnić: WINA PILOTÓW. ..here even the dead fear for their lives!

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Santo subito. MAK udowodnił, co chciał udowodnić: WINA PILOTÓW. ..here even the dead fear for their lives!"

Transkrypt

1 london january (158) free issn katastrofa SMoleŃSka»3, 11 MAK udowodnił, co chciał udowodnić: WINA PILOTÓW Grzegorz Małkiewicz: Premier Putin zachował bezpieczny dystans, zwalniający go od bezpośredniego udziału w końcu MAK to instytucja niezależna i międzynarodowa (nie rosyjska). Nic dziwnego, że w tej sytuacji nasz premier wolał pojechać na urlop, żeby spektakularnie z niego powrócić. Pomyślał, że to wystarczy, i po złożeniu stosownych oświadczeń odleciał ponownie na stoki Dolomitów. W końcu katastrofa lotnicza to nic nadzwyczajnego, przyczyny zwykle są arcyboleśnie proste. fawley court»6-7..here even the dead fear for their lives! Mirek Malevski: Marian priest and trustee Wojciech Jasiński has been summoned to court for trial of removal of a body from a grave To-date, not one priest from the Polish Catholic community, be it Polonia or Poland, has stood up to speak against the scandal and travesty overwhelming Fawley Court. But the rest us, where is our outraged conscience? takie czasy»13 Pułapki nierzetelnych właścicieli nieruchomości Santo subito 1 maja, w święto Miłosierdzia Bożego, papież Benedykt XVI ogłosi błogosławionym Jana Pawła II. Jezuita, ojciec Wacław Oszajca w wypowiedzi dla Polskiego Radia powiedział, jeśli kogoś ogłasza się błogosławionym to znaczy, że ma on jakieś ogromne znaczenie dla Kościoła lokalnego, na przykład dla Kościoła w Polsce. Natomiast postać Jana Pawła II ma ogromne znaczenie dla całego Kościoła i powinien on być uznany już za świętego. Okrzyki po śmierci Jana Pawła II Santo subito były na tyle wymowne, że gdyby wydarzyło się to paręnaście wieków wstecz, na pogrzebie któregoś z papieży, biskupów czy ludzi świeckich to byłby on natychmiast czczony jako święty. Tymczasem Jan Paweł II przechodzi normalną drogę od beatyfikacji do kanonizacji. Chyba tak jest dobrze, bo te wszystkie badania, dociekania stwarzają możliwość pokazania tego człowieka od różnych stron dodał o. Oszajca. Radość świata»4-5 Marzena odzimek: Nie jest zaskoczeniem nasilona w ostatnim czasie kampania przeciwko nieuczciwym właścicielom, którzy teraz w większym stopniu niż kiedykolwiek będą mieli okazję zarobienia dodatkowych funtów na zdesperowanych lub nieświadomych swoich praw lokatorach. ludzie i MiejSca»15 Niespodziewany zakręt Wojciech Sobczyński: Łódź powitała nas powściągliwie Szerokie ulice okolone demoludowymi blokowcami podkreślały swoją szarością niedawną polityczną przeszłość. Kilka neonowych reklam świeciło kolorowo z nowo powstałych biurowców i sklepów, ale nie zdołały one rozwiać piętna niedawnych ludowych czasów.

2 stycznia 2011 nowy czas Największą mądrością jest czas, wszystko ujawni. Tales z Miletu SoBota, 15 StyczNia, izydora, PaWła 1935 Pierwszy lot samolotu polskiej konstrukcji RWD-13. Niedziela, 16 StyczNia, tycjana, Włodzimierza 1919 W Stanach Zjednoczonych początek tzw. prohibicji. Zakazano produkcji, importu i eksportu, przewozu oraz sprzedaży wszelkich napojów alkoholowych na terenie USA. Ustawa nie zakazywała jednak kupowania ani picia tych napojów Na Wawel powróciły z Kanady skarby królewskie. Wśród nich znajdowały się słynne wawelskie arrasy. PoNiedziałek, 17 StyczNia, antoniego, teodora 1943 Na polecenie Heinricha Himmlera zorganizowano ostatnią wielką łapankę we wszystkich dzielnicach Warszawy. Aresztowano kilka tysięcy osób, z której większość wysłano do obozu w Majdanku. Wtorek, 18 StyczNia, Bogumiła, krystyny 1946 W Gdyni utworzono Oficerską Szkołę Marynarki Wojennej, teraźniejszą Wyższą Szkołę Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte. Środa, 19 StyczNia, marty, matyldy 1947 Urodził się Leszek Balcerowicz, polityk UW, ekonomista, minister finansów i wicepremier w latach , autor planu ożywienia gospodarki polskiej (tzw. plan Balcerowicza). czwartek, 20 StyczNia, SeBaStiaNa, lucjana 1986 Francja i Wielka Brytania podpisały porozumienie o budowie tunelu pod kanałem La Manche. Piątek, 21 StyczNia, agnieszki, jarosława 1950 Zmarł George Orwell, (wł. Eric Arthur Blair); brytyjski pisarz, publicysta, autor Folwarku zwierzęcego", Roku 1984", Birmańskich dni", "Córki proboszcza". SoBota, 22 StyczNia, dominika, laury 1980 Wybitny fizyk Andriej Sacharow został zesłany do Gorki za protest przeciwko wojnie w Afganistanie. Spędził na zesłaniu sześć lat. Niedziela, 23 StyczNia, daniela, łukasza 1953 W Polsce rozpoczęto nadawanie regularnych audycji telewizyjnych. Programy emitowane były raz na tydzień przez pół godziny. PoNiedziałek, 24 StyczNia, rafała, mileny 1984 Przedsiębiorstwo komputerowe Apple wprowadziło pierwszy komputer z serii Macintosh. Firma chciała stworzyć komputer łatwy w obsłudze nawet dla użytkowników bez wiedzy informatycznej. Udało się! Wtorek, 25 StyczNia, miłosza, emanuela 1971 Wizyta I sekretarza Edwarda Gierka w Gdańsku, gdzie zadał słynne pytanie: Pomożecie?". Środa, 26 StyczNia, andrzeja, leona 1788 W Australii założono pierwszą osadę, obecnie miasto Sydney. Na pamiątkę tego wydarzenia dzień 26 stycznia ustanowiono świętem narodowym Australii. czwartek, 27 StyczNia, ilony, PrzemySłaWa 1957 Odbyło się pierwsze losowanie Toto-Lotka, najstarszej gry liczbowej organizowanej przez Totalizator Sportowy. Piątek, 28 StyczNia, jakuba, juliana 1986 Katastrofa na Przylądku Canaveral. Wystrzelony ze stacji NASA prom Challenger eksplodował zaraz po starcie. Zginęło siedmiu astronautów. SoBota, 29 StyczNia, HaNNy, BoleSłaWa 1829 Dekret carski o utworzeniu Banku Polskiego w Warszawie jako centralnej instytucji emisyjnej i kredytowej. 63 King s Grove, London SE15 2NA Tel.: , RedaktoR naczelny: Grzegorz Małkiewicz Redakcja: Teresa Bazarnik Jacek Ozaist, Daniel Kowalski Alex Sławiński; WSPÓŁPRACA REDAKCYJNA: Lidia Aleksandrowicz; FelIetony: Krystyna Cywińska, Wacław Lewandowski; RySUnkI: Andrzej Krauze, Andrzej Lichota; zdjęcia: Piotr Apolinarski, Aneta Grochowska; WSpółpRaca: Małgorzata Białecka, Grzegorz Borkowski, Włodzimierz Fenrych, Tomasz Furmanek, Anna Maria Grabania, Stefan Gołębiowski, Katarzyna Gryniewicz, Mikołaj Hęciak, Przemysław Kobus, Michał Opolski, Łucja Piejko, Roma Piotrowska, Fryderyk Rossakovsky-Lloyd, Wojciech Sobczyński, Agnieszka Stando dział MaRketIngU: tel./fax: , mobile: Marcin Rogoziński WydaWca: CZAS Publishers Ltd. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych reklam i ogłoszeń oraz zastrzega sobie prawo niezamieszczenia ogłoszenia. nowyczas iluzja lat... czasu... plącze się po ziemi... tak wielu z nas myśli... że zwykle są spóźnieni... ale do czego? w dzikim pośpiechu... w spoconych oczach... i bez oddechu... pędzimy... Sławek Żak Śmiech poprawia obyczaje Jestem oddaną czytelniczką Nowego Czasu i doceniam fakt, że Redakcja eksperymentuje i zamieszcza bardziej ambitne i różnorodne formy pisarstwa dziennikarskiego niż tylko sprawozdania i relacje. Nawiązuję tutaj do Obrazków Grażyny Maxwell w dwóch ostatnich numerach pisma. Dawno się tak nie ubawiłam. Czytając je, myślałam o kilku moich znajomych, których te Obrazki mogły portretować, ale pomyślałam też o sobie samej, czy przypadkiem mnie ta dziennikarka nie wzięła pod lupę. Mam nadzieję, że autorka będzie kontynuować swój cykl nie tylko przez siedem grzechów głównych, ale znajdzie jeszcze artystyczną podnietę, by przejść przez dziesięć przykazań. Mogłoby powstać coś w rodzaju małej menażerii ludzkiej Nowego Czasu. Nie mogę się doczekać dalszych odcinków. Chciałabym pochwalić Autorkę za humor, oryginalne słownictwo, za to, że z lekkością przystawia lustro do sytuacji życiowych i każe się nam w nim przeglądać, bo wtedy łatwiej dostrzec różne ludzkie słabości i dziwactwa. Wcale bym się nie zdziwiła, jeśli znajomi czy krewni z jej środowiska poczują się napiętnowani czy obśmiewani. Ale jak wiemy, uderz w stół, a nożyce się odezwą. Myślę, że jest to niezwykle ważna nauka, by umieć się śmiać z siebie samych i rozpoznawać drobne wady czy też większe grzechy w naszym życiu. Jan Krasicki pisał: I śmiech niekiedy może być nauką, Kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa. Życzę Redakcji owocnego nowego roku i wielu zadowolonych czytelników, i wielu utalentowanych autorów. Z poważaniem ElŻBIETA KOWAlIK PS. Wysyłam czek na roczną prenumeratę jako moje osobiste poparcie dla gazety i jej dziennikarzy. lepsi? gorsi? Droga Redakcjo, chciałabym odnieść się do artykułu Polsko-niemiecka przyszłość... Małgorzaty Białeckiej (NC, nr 20 21/ ). Mieszkam w Niemczech od kilku miesięcy, w tym czasie przeszłam przez wiele faz od skrajnej euforii, że wyrwałam się z Polski, poprzez głęboką tęsknotę aż do buntu przeciwko nowemu życiu i natychmiastowej chęci powrotu... Wychowałam się częściowo w Polsce, częściowo w Austrii, studiowałam germanistykę, a teraz mieszkam w Bawarii. Kultura niemiecka jest mi tak bliska jak polska, a mimo to łapię się jeszcze czasem na myśleniu w kategoriach: lepsi-gorsi. W czasach liceum uczestniczyłam w wymianie szkolnej z uczniami z Bawarii. Pierwszego dnia mieliśmy stworzyć sceny odzwierciedlające nasze wzajemne postrzeganie się. Polacy przedstawili typowego Niemca jako człowieka-robota, który na dźwięk budzika natychmiast wstaje, automatycznie wykonuje wszystkie czynności, pracuje do późna, nie traci czasu na zbędne gesty czy słowa, a wieczorem wraca do domu, zjada porcję ziemniaków i natychmiast kładzie się do łóżka, w którym czeka na niego jego bliska osoba, i zasypia. I tak w kółko. Żadnego życia rodzinnego, spotkań ze znajomymi, rozmów przez telefon, zero uczucia i spontaniczności. Niemcy natomiast zagrali scenę, w której polska prostytutka dzwoni z autostrady do swoich kumpli, czy przypadkiem nie wybierają się do Polski, a oni już po kilku chwilach podjeżdżają błyszczącym BMW i wszyscy szczęśliwi odjeżdżają w kierunku granicy, popijając przy tym wódkę. Dodam jedynie, że my uśmialiśmy się do łez (nieświadomi wtedy, że to przecież bardzo smutne, jak się nawzajem postrzegamy), a nauczyciele byli przerażeni i bali się sobie spojrzeć w oczy po naszym przedstawieniu. W obu społeczeństwach istnieje jeszcze dużo wrogości wobec sąsiadów. Podłoże pozostało wojna, potem wysiedlenia oraz kilka dziesięcioleci wzajemnej wrogości. Zmieniły się powody. Niemcy chwalą nasz kraj za przyrodę, wspaniałe jedzenie i alkohol, piękne kobiety. Ale Polacy to w gruncie rzeczy brudasy i złodzieje. My z zazdrością patrzymy na ich dynamiczną gospodarkę, drogie auta i równe chodniki. Ale z Niemcem się zaprzyjaźnić za żadne skarby, gbur i skąpiec. Prawda jest taka, że Niemcy nie są ani trochę lepsi od Polaków, Polacy nie są ani trochę lepsi od Niemców. Każdy z nas posiada pewien pakiet cech, które nie są ani dobre, ani złe. Bywają tylko korzystne w niektórych sytuacjach, a irytujące w innych. Weźmy na przykład polską gościnność i spontaniczność oraz niemiecki dystans i indywidualizm. Co jest lepsze? Z Niemcem można pić piwo i fantastycznie się bawić, ale rozmowy nie wykraczają poza pewne granice: nie pytamy o zarobki, o poglądy polityczne, stosunki w rodzinie i wiele innych spraw, które w Polsce są tematami codziennymi, omawianymi z rodziną, sąsiadami, znajomymi spotkanymi w sklepie. Niemcy stracili piękny zwyczaj spotykania się, ot tak. Tutaj nie można po prostu do kogoś wpaść. Przychodzi się na coś albo po coś na wspólne gotowanie, żeby pograć w gry lub obejrzeć film, pożyczyć rower albo poprosić o pomoc w jakiejś sprawie. Każda wizyta ma konkretny cel, najczęściej też ustalony czas. Nie spodziewajmy się, że komukolwiek przejdzie przez myśl zaproponować nam herbatę, jeśli wcześniej tego nie ustaliliśmy. Z drugiej strony sąsiadka, która przyszła tylko pożyczyć cukier, a rozsiadła się w fotelu, czeka na kawę i zaczyna opowiadać o problemach z mężem, też może być irytująca. Co w takim razie jest lepsze? Dalej: porządek, czyli Ordnung. Mój przyjaciel, przeprowadzając się do Polski, poprosił mnie o pomoc w urządzaniu pokoju. Pomieszczenie wyglądało schludnie, choć meble pamiętały czasy wczesnego Gierka. Po odsunięciu szafy okazało się jednak, że ściany z lenistwa czy oszczędności pomalowane są wyłącznie w miejscach widocznych. Koledze niemal oczy wyszły z orbit i miał fantastyczny temat do rozmów ze znajomymi z Niemiec i niezbity dowód na to, jacy to Polacy są niedokładni i niesolidni. Z grupą tych znajomych wybrałam się pół roku później na wymarzone wakacje do Azji. Przez miesiąc wysłuchiwałam narzekań, jak tu śmierdzi, jakie to niedobre, jakie on ma brudne dłonie, jakie krzywe to łóżko. Karaluch pod prysznicem nabrał monstrualnych rozmiarów, a trzeciego dnia podróży wszyscy dostali biegunki. Oprócz mnie. W Niemcach podoba mi się pracowitość i ambicja. Większość młodych ludzi od 16 roku życia szuka sobie jakiegokolwiek zajęcia przynoszącego dochód. Roznoszenie gazet, układanie towaru na półkach w Aldim czy sprzedawanie kiełbasek na stadionie żadna praca nie hańbi. Młodzi Niemcy od początku uczą się, że należy zarabiać na siebie, nie wolno bać się pracy i nie można żerować na rodzicach. U nas pozostaje się długo w gnieździe rodzinnym. Tam rodzice wypychają swoje dzieci jak najwcześniej, żeby uczyć ich samodzielności. To bardzo przydaje się w późniejszym życiu, kiedy trzeba walczyć niemalże na każdym kroku. Z drugiej strony dorosły Niemiec widuje swoich rodziców przeciętnie raz na kilka tygodni, do dziadków dzwoni w święta, groby bliskich odwiedza kilka razy w życiu. Studenci niemieccy nie przesiadują całymi dniami u znajomych w mieszkaniu, nie podróżują stopem po Europie z pieniędzy ledwo wyskrobanych z dna skarbonki, nie skręcają przed uczelnią do parku, bo właśnie wyszło pierwsze wiosenne słońce i trzeba wykorzystać piękny dzień. Dużo zyskują i dużo tracą. Tak samo jak Polacy. Podobnie bywa z pieniędzmi. Niemcy lubią mieć pieniądze, spora grupa ludzi żyje dla pieniędzy, ich brak może powodować degradację w oczach innych. Każdy dba o swój budżet, rachunki w restauracji są skrupulatnie dzielone, długi u znajomych zaciągane w ostateczności, pieniądze pożyczane niechętnie. Brutalne, mogłoby się wydawać: co to za mężczyzna, który nie płaci za kobietę w restauracji, co to za siostra, która nie chce pożyczyć na nową pralkę, a przecież ma z czego? Przynajmniej nie ma potem problemu z tym, że komuś dług wypadnie z głowy, że przecież nie wypada się tak upominać o pieniądze, że się kiedyś będzie trzeba zrewanżować. Takie zwyczajne, codzienne, polskie problemy, których Niemcy sobie oszczędzają. Na Nowy Rok i na nowy etap w stosunkach polsko-niemieckich życzę nam wszystkim mniej zestawiania i oceniania, a więcej obserwowania się nawzajem, podpatrywania i korzystania z tego, w czym drudzy radzą sobie lepiej. Pozdrawiam całą Redakcję AlEKSANDRA PTASIńSKA

3 nowy czas stycznia katastrofa smoleńska MAK udowodnił co chciał udowodnić: wina pilotów Grzegorz Małkiewicz W środę, 12 stycznia, na konferencji prasowej w Moskwie Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) przedstawił swój końcowy raport na temat przyczyn katastrofy w Smoleńsku. MAK działał na mocy konwencji chicagowskiej jako płaszczyźnie wspólnego postępowania śledczego, na którą zgodził się polski rząd. Jak się okazało, wspólnego, ale pod dyktando Rosji. Polska od początku była petentem, o czym niechętnie mówi akredytowany przy MAK płk Edmund Klich. Liczni eksperci uważają, że przyczyny katastrofy należało ustalać na mocy wojskowej ustawy polsko-rosyjskiej z 1993 roku. Tym bardziej że był to, jak twierdzą, samolot wojskowy i lotnisko wojskowe. Ci sami eksperci podkreślają, że konwencja chicagowska dotyczy tylko i wyłącznie samolotów cywilnych. I to było pierwszym zadaniem MAK udowodnić, że wojskowy samolot był samolotem cywilnym, a jeśli byłoby to nie do udowodnienia, wmówić, że tak jest, czego byliśmy świadkami podczas konferencji prasowej w Moskwie z udziałem przewodniczącej Tatiany Anodiny. Nieważne, że ten upór nie ma żadnego logicznego uzasadnienia w raporcie, bo jest w nim zapis rozmowy wieży kontrolnej z załogą, potwierdzającej wojskowy charakter lotu. Pomyślał by ktoś, co w obliczu tragedii znaczy taki szczegół? A jednak. Charakter lotu decydował o procedurach. W przypadku samolotu cywilnego wieża nie mogła (nie wiadomo dlaczego) zabronić lądowania. Tym samym za wszystko odpowiadają piloci, w śledztwie nie trzeba uwzględniać udziału kontrolerów. Obsługujący wieżę kontrolną w Smoleńsku nie mieli nawet uprawnień do kierowania powietrznym ruchem cywilnym. Wieża jednak, wbrew twierdzeniom MAK, uznała polski samolot z prezydentem na pokładzie za wojskowy, a ktoś polecił kontrolerom (kto?), żeby samolot sprowadzać do lądowania, pomimo wyjątkowo trudnych warunków atmosferycznych. Załoga podchodzi do lądowania wspomagana przez wieżę kontrolną. Przez dłuższy czas nie ma mowy o odejściu na drugi krąg. To jest ostateczność, a wieża potwierdza ścieżkę i wysokość lotu. Wszystko jest w normie, choć w trudnych warunkach, o czym wiedzą piloci. Wiedzą też, że mają wystarczający zapas paliwa, żeby odlecieć na lotnisko zapasowe. W kabinie samolotu są dwie dodatkowe osoby: minister Kazan i szef Sił Powietrznych gen. Błasik. W raporcie MAK poświęcono sporo miejsca na udowodnienie tezy, że ich obecność spowodowała presję na pilotów. W udostępnionym zapisie głosowym z kabiny (dlaczego został udostępniony, traumatyczne doświadczenie dla rodzin) nie słychać zdenerwowania, presji, niepewności. Wręcz przeciwnie, szczególnie jeśli się wie, że rozmówców za chwilę spotka niechybna śmierć, zdumiewa ich opanowanie i profesjonalizm. Owszem, słychać słowa o trudnych warunkach, o ewentualnym niezadowoleniu jak można się domyśleć głównego pasażera, ale to wszystko. Opinie MAK, poparte podpisami psychologów (w tym podobno również polskiego), są daleko idącą nadinterpretacją faktu przebywania na pokładzie samolotu polskiej elity społeczno-politycznej. Wojskowym, a szczególnie pilotem, zostaje ten, co presji się nie podda. Kwestionowanie takiej kwalifikacji polskiego oficera jest obrzydliwe. Gdyby nie rozmiary tragedii, można by snuć opowieść o żołnierzach tchórzliwych i, na tej samej zasadzie, księdzach ateistach. Niesłychanym zbiegiem okoliczności identyczną przyczynę katastrofy presja wypowiadało liczne grono elity polskiego dziennikarstwa i niektórzy, bardzo niekonwencjonalni, politycy. Na szczęście, zdaniem polskich ekspertów, takie wnioski nie mają poparcia w faktach, co znalazło wyraz w aneksie, w niewielkim stopniu uwzględnionym przez MAK. Największą rewelacją raportu MAK i konferencji prasowej, podchwyconą przez zachodnie media była zawartość alkoholu w organizmie gen. Błasika (0,6 promila). Wywierał presję w stanie nietrzeźwym. Najbardziej problematyczne jest to, na jakiej podsatawie powzięto takie ustalenia. W raporcie nie ma żadnych dowodów przeprowadzenia badania toksykologicznego, o czym pisze polska strona. Ponadto polska strona podkreśla, że taka zawartość alkoholu w organizmie może powstać na skutek reakcji chemicznych po śmierci. Niemniej nietrzeźwy stan generała nie schodzi z pierwszych stron gazet i ust komentatorów. Drugim ważnym wątkiem konferencji była symulacja tragicznego lotu TU-154. Profesjonalna, co często podkreślała przewodnicząca Anadina, z wykorzystaniem zdjęć ogólnie dostępnych w Google. Dramatyczne ostatnie kadry, z ostrzeżeniem pull up systemu TAWS (również w formie graficznej) i kompletny brak reakcji pilotów nie pozostawia złudzeń, kto doprowadził do zderzenia z ziemią. Oddech generała tak ich sparaliżował, że nie usłyszeli sygnałów ostrzegawczych? Szef komisji technicznej Aleksiej Morozow doskonale wie, że system TAWS działa w oparciu o bazę danych, która nie uwzględnia Smoleńska. TAWS w Smoleńsku to tylko atrapa, ale zaraz po tragedii agencje rosyjskie doniosły, że był wyłączony, co miało być przyczyną katastrofy (do tej pory żaden samolot z takim systemem nie uległ wypadkowi). Nikt z obecnych na konferencji dziennikarzy nie poprosił o wyjaśnienie tej sprawy. KONWENCJA O MIEDZYNARODOWYM LOTNICTWIE CYWILNYM, podpisana w Chicago dnia 7 grudnia 1944 r. (Dz. U. z dnia 26 czerwca 1959 r.) Artykuł 3 Cywilne i państwowe statki powietrzne a) Niniejsza Konwencja stosuje się wyłącznie do cywilnych statków powietrznych, nie stosuje się zaś do statków powietrznych państwowych. Załoga, zdaniem komitetu, nie reagowała też na polecenie wieży odejścia na drugi krąg. Polecenie jest zapisane na taśmie, po czym słychać ścięcie brzozy i zderzenie z ziemią. Czy zdaniem komisji dobrze wyszkolony pilot jest w stanie poderwać maszynę w tak krótkim czasie? I znowu nikt takiego pytania nie zadał. Dużo miejsca w raporcie zajmują braki w wyszkoleniu polskich pilotów. Na tym jednak nie kończą się polskie przewinienia. O rosyjskich nie ma mowy. Zrezygnowaliśmy też, jak podaje raport, z obecności na pokładzie TU lidera, czyli rosyjskiego pilota doskonale znającego warunki smoleńskiego lotniska. Jak twierdzi polska strona, nasz wniosek (na co są dowody) nie został pozytywnie rozpatrzony, inaczej mówiąc, Rosjanie go zignorowali. Namiastką rosyjskiej winy, chociaż nie miała ona wpływu na to, że doszło do katastrofy, było przyznanie, że urządzenia nawigacyjne na lotnisku w Smoleńsku działały nieprawidłowo. Potwierdzanie prawidłowej ścieżki lądowania i wysokości wtedy, kiedy samolot znajdował się już w innej pozycji, zdaniem komisji, nie miało znaczenia. Bezpośrednią przyczyną tragedii było podjęcie próby lądowania przez polskich pilotów. Przedstawione przez polską stronę krytyczne uwagi do raportu w większości nie zostały uwzględnione, ale zgodnie z zasadami współpracy, znalazły swoje miejsce w opublikowanym aneksie. Nie znalazły jednak takiego miejsca w wypowiedziach przedstawicieli polskiego rządu. W kilka godzin po konferencji prasowej MAK minister spraw wewnętrznych i przewodniczący polskiej komisji ustalającej przyczyny katastrofy Jerzy Miller powiedział: Raport polski będzie bardziej surowy dla strony polskiej, niż raport rosyjski. Podobną opinię przedstawił minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski: Raport MAK jest rzetelny w tym co mówi, ale nie mówi wszystkiego. Trochę inaczej w chórze polityków wypadł polski akredytowany przy MAK płk Edmund Klich (jego eksperci przygotowali poprawki zajmujące 150 stron!). Poproszony o skomentowanie wypowiedzi przewodniczącej Anadiny, że uczestniczył we wszystkich pracach komitetu, odpowiedział jednym słowem: Kłamstwo!. Podał kilka przypadków, kiedy obecność polskich ekspertów w czynnościach wyjaśniających była uniemożliwiona. Rosja jest wielka, a Polska to mały kraj usłyszał od przewodniczącej MAK w prywatnej rozmowie. To tylko wybrane wątki tej profesjonalnej i niezależnej ekspertyzy, przeprowadzonej przez MAK. Raport jest ostateczny i nie ma mowy o żadnych poprawkach, a MAK jest instytucją pozarządową i nie będzie ulegał politycznej presji. Komitet uznał, iż śledztwo dotyczące lotu z 10 kwietnia uważa za zakończone. komentarz>11

4 stycznia 2011 nowy czas z kraju Radość świata Jan Paweł II będzie świętym Bartosz Rutkowski Będę na beatyfikacji Jana Pawła II mówi Włoszka Sara Baroli. wzruszona wiadomością, że 1 maja zjadą do Rzymu miliony na tę uroczystość. Rozmawiałem z nią kilka lat po zamachu na polskiego papieża na Placu św. Piotra. Nie mogła pamiętać tamtego tragicznego wydarzenia, bo miała zaledwie dwa latka, ale przez jakiś czas była w centrum zainteresowania światowych mediów, bo to ona dwuletnia wtedy Sara uratowała Janowi Pawłowi II życie. Po wykonaniu jednego okrążenia, pojazd z Ojcem Świętym zaczął po raz drugi okrążać Plac św. Piotra. Minął otwartą przestrzeń, otwierającą plac na aleję della Conciliazione i zbliżył się do końca Placu, koło Bramy Spiżowej. NIe WyCeloWał dokładnie Tam Ojciec Święty przytulił do piersi Sarę i po chwili oddał ją rodzicom. Wykonał gest błogosławieństwa, samochód ruszył. Nikt nie zauważył, jak nagle, ponad tłumem, wzniosły się dłonie trzymające pistolet. Nastąpiły dwa, jeden po drugim wystrzały. Potem okazało się, że zamachowiec Ali Agca nie chciał strzelać do papieża, kiedy Sara była na rękach Jana Pawła II, potem przeładowywał broń, ale, jak sam zeznawał, nie miał już okazji oddać celniejszych strzałów. Rzym oczekuje najazdu dwóch milionów pielgrzymów z całego świata, polskie biura turystyczne rezerwują co się da, nawet prywatne auta, które mają zawozić ludzi do Rzymu. Będzie tak tłocznie, jak wtedy w roku 2005, kiedy to, w czas pogrzebu papieża, pojawiły się transparenty z napisem: Santo Subito. I choć wielu ludzi nie wiedziało, co one oznaczają, wszyscy zdawali sobie sprawę, że mówią coś ważnego. dziś to łzy radości Wtedy na Placu św. Piotra była wspaniała pogoda, rozmawiałem z Lucyną Bojarską z Warszawy. Płakała z żalu po Janie Pawle II. Kiedy się dowiedziała, że Benedykt XVI podpisał dekret o dacie beatyfikacji Jana Pawła II, też płakała. Tym razem ze szczęścia. To był jeden z najkrótszych w historii procesów beatyfikacyjnych. Od tysiąca lat nie było tak, by panujący papież wynosił na ołtarze swego bezpośredniego poprzednika. Benedykt XVI nie tylko zgodził się, by proces beatyfikacyjny Jana Pawła II rozpoczął się kilka tygodni po śmierci papieża Polaka, ale i na to, że on sam przewodniczyć będzie ceremonii. To odstępstwo od zasady wprowadzonej przez obecnego papieża na początku jego pontyfikatu. Benedykt XVI zrezygnował wówczas z przewodniczenia uroczystościom beatyfikacyjnym powierzając to swym delegatom i dokonuje wyłącznie kanonizacji. Beatyfikacja Jana Pawła II będzie pierwszą, jakiej dokona Benedykt XVI. Czekaliśmy na ten wielki dzień długo, ale doczekaliśmy się nie kryła radości Ewa Filipiak, burmistrz Wadowic, rodzinnego miasta papieża, gdzie zaraz po ogłoszeniu radosnej nowiny palono świece i odprawiano msze w podzięce za ten krok Benedykta XVI. Tak było zresztą w całej Polsce. dla NaS był Już świętym Benedykt XVI potwierdził tylko to, o czym my wszyscy wiedzieliśmy, że Jan Paweł II jest święty mówi Paweł Danek, który kieruje w Wadowicach muzeum utworzonym w byłym domu Karola Wojtyły. Żarliwy świadek Chrystusa od dzieciństwa do swojego ostatniego tchnienia napisano w watykańskiej gazecie L Osservatore Romano o beatyfikacji Jana Pawła II. Jesteśmy przygotowani na przyjęcie milionów turystów zapewniał Ojca Świętego na specjalnej audicncji burmistrz Wiecznego Miasta Gianni Alemanno, który przypomniał, że Jan Paweł II był najmłodszym papieżem od 125 lat i pierwszym od 455 lat papieżem nie Włochem. Oczywiście, że będę na uroczystościach mówiła nie kryjąc radości francuska zakonnica Marie Simon-Pierre, która jak sama podkreśla żyje dzięki papieżowi Polakowi. Cierpiała ona na nieuleczalną chorobę Parkinsona i jej modlitwy po śmierci naszego papieża pomogły, dolegliwości ustąpiły. SPoCzNIe obok PIety W bazylice św. Piotra już zaczęły się przygotowania do przeniesienia szczątków Jana Pawła II. A spoczną one w bardzo eksponowanym miejscu tej słynnej świątyni, obok rzeźby Pieta Michała Anioła. Beatyfikacja odbędzie się 1 maja w Niedzielę Miłosierdzia Bożego. Święto to odbywa się w pierwszą niedzielę po Wielkiej Nocy i zostało ustanowione przez Jana Pawła II, który zmarł 2 kwietnia 2005 roku, w wigilię tej uroczystości. Nie byłoby beatyfikacji, gdyby nie potwierdzono cudu za wstawiennictwem Jana Pawła II. A do beatyfikacji wybrano bardzo trudny przypadek niewytłumaczalnego dla medycyny całkowitego ustąpienia objawów choroby Parkinsona u wspomnianej zakonnicy Marie Simon-Pierre. WyModlIła SobIe zdrowie Dwa miesiące po śmierci Jana Pawła II modliła się ona do niego z całą swą wspólnotą zakonną. Dokumentację w sprawie cudu zaaprobowały na przełomie listopada i grudnia komisje lekarzy i teologów w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Potem cud został uznany przez komisję kardynałów. Wcześniej jednak kongregacja poprosiła o dodatkowe opinie lekarzy, które się różniły i trzeba było sięgać po kolejną, przesądzającą, ekspertyzę. Pozytywny wynik głosowania komisji lekarzy i teologów oznaczał, że wątpliwości wyjaśniono. Komisje potwierdziły: z medycznego punktu widzenia wyzdrowienie zakonnicy z zaawansowanego stadium choroby Parkinsona jest niewytłumaczalne. Cud Po śmierci PaPIeża Cud nastąpił 2 czerwca 2005 roku, dwa miesiące po śmierci papieża. Od 14 maja modliły się o to za wstawiennictwem Jana Pawła II siostry z jej zgromadzenia, czyli Małych Sióstr Macierzyństwa Katolickiego. Oto jak siostra Marie Simon-Pierre wspomina swą drogę do uzdrowienia. Cierpiałam na chorobę Parkinsona, którą zdiagnozowano w czerwcu 2001 roku. Choroba dotknęła lewą stronę ciała, powodując poważne utrudnienia, jako że jestem osobą leworęczną. Początkowo choroba rozwijała się Cudownie uzdrowiona Marie Simon-Pierre W bazylice św. Piotra już zaczęły się przygotowania do przeniesienia szczątków Jana Pawła II w sposób łagodny, ale po trzech latach jej objawy pogłębiły się, wzmagając drżenie, sztywnienie, ból, bezsenność... Od 2 kwietnia 2005 roku stawała się coraz poważniejsza, mój stan pogarszał się z dnia na dzień, nie mogłam już pisać, (powtórzę: jestem leworęczna), a kiedy próbowałam, to co napisałam było nieczytelne. Samochód mogłam prowadzić tylko na krótkich odcinkach, gdyż moja lewa noga blokowała się Potrzebowałam coraz więcej czasu na wykonywanie pracy, a ponieważ pracuję w środowisku szpitalnym, powodowało to wiele trudności. Byłam zmęczona, wycieńczona. Po ogłoszeniu diagnozy trudno mi było patrzeć na Jana Pawła II w telewizji. Mimo tego byłam przy nim blisko w modlitwie i wiedziałam, iż on mógł zrozumieć to, co przeżywałam. Podziwiałam jego siłę i odwagę, która mobilizowała mnie do nie poddawania się i do pokochania tego cierpienia, gdyż bez miłości pozbawione ono byłoby sensu. Mogę stwierdzić, iż była to codzienna walka, ale moim jedynym pragnieniem było móc przeżywać ją w wierze i z miłością przyjąć wolę Ojca. W Wielkanoc 2005 roku zapragnęłam oglądać naszego Ojca Świętego Jana Pawła II w telewizji, gdyż czułam w duchu, iż będę mogła to uczynić po raz ostatni. Cały ranek przygotowałam się do tego spotkania wiedząc, iż będzie ono bardzo trudne dla mnie (ukazać mi miało bowiem to, jaka będę za kilka lat). Nie było mi łatwo, gdyż jestem względnie młoda. Jednak nieprzewidziane zakłócenia w przekazie telewizyjnym uniemożliwiły mi oglądanie programu. Wieczorem 2 kwietnia 2005 roku nasza wspólnota zgromadziła się, aby dzięki połączeniu na żywo z Rzymem we francuskiej telewizji diecezji paryskiej (KTO) trwać na czuwaniu modlitewnym na Placu Św. Piotra. Wraz z siostrami z bezpośredniej relacji dowiedziałyśmy się o śmierci Jana Pawła II. Nagle zawalił mi się cały świat, straciłam przyjaciela, który mnie rozumiał i dawał mi siły, by iść naprzód. W kolejnych dniach czułam pustkę, ale jednocześnie miałam pewność, iż był On nieustannie obecny. 13 maja, w święto Matki Bożej Fatimskiej, papież Benedykt XVI otworzył Proces Beatyfikacyjny Jana Pawła II. Począwszy od 14 maja moje siostry ze wszystkich wspólnot we Francji i w Afryce modliły się o wstawiennictwo Jana Pawła II, prosząc o moje uzdrowienie. Modlitwy trwały bez przerwy aż do chwili, kiedy stwierdzono, iż jestem zdrowa. Byłam wówczas na wakacjach. Kiedy czas odpoczynku skończył się, 26 maja wróciłam wycieńczona chorobą. Od 14 maja towarzyszył mi ciągle pewien werset z Ewangelii według św. Jana: Jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą. Jest 1 czerwca, nie daję już rady, walczę, aby nie poddać się i utrzymać na nogach. 2 czerwca po południu idę do przełożonej, aby prosić ją o zwolnie-

5 nowy czas stycznia takie czasy nie mnie z obowiązków wynikających z pracy. Ona nalega, abym wytrzymała do czasu, kiedy wrócę z Lourdes w sierpniu i dodaje: Jan Paweł II jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Podczas spotkania z przełożoną, Jan Paweł II był obecny przy naszej rozmowie, która odbyła się w atmosferze pokoju i pogody ducha. Przełożona podaje mi w pewnej chwili pióro i prosi o napisanie Jan Paweł II: jest godzina Z wielką trudnością piszę Jan Paweł II. Patrząc na nieczytelne pismo przez moment pozostajemy w ciszy. Dzień toczy się dalej. Po modlitwie wieczornej o godzinie weszłam do mojego biura, by następnie udać się do pokoju. Było to między a Wówczas odczułam pragnienie, by wziąć pióro i pisać. Jak gdyby ktoś mówił mi: weź pióro i pisz. Ku wielkiemu zdziwieniu, pismo było wyraźnie czytelne. Nie pojęłam dobrze, co się dzieje, położyłam się na łóżku. Było to dokładnie dwa miesiące po tym, jak Jan Paweł II opuścił nas i udał się do Domu Ojca. O 4.30 obudziłam się zdziwiona, iż mogłam spać. Od razu wstałam z łóżka, moje ciało już nie bolało, nie czułam żadnego zesztywnienia, a wewnętrznie nie byłam już ta sama. Potem, jakieś wewnętrzne wezwanie, jakaś siła skłoniła mnie, bym poszła modlić się przez Najświętszym Sakramentem. Zeszłam do oratorium. Modliłam się przed Świętym Sakramentem. To stan błogości i pokoju Ogarnął mnie wielki pokój i błogość. Coś ogromnego, jakaś tajemnica, którą trudno opisać. Następnie, ciągle przez Najświętszym Sakramentem, rozważałam nad tajemnicami światła Jana Pawła II. A o godz wyszłam, by razem z siostrami modlić się w kaplicy i uczestniczyć w Eucharystii. Musiałam przebyć około 50 metrów i wówczas zdałam sobie sprawę, iż podczas gdy szłam, moja lewa ręka ruszała się, choć zazwyczaj pozostawała nieruchoma wzdłuż ciała. Dostrzegłam również pewną lekkość w całym ciele, zwinność, której nie doświadczałam od dawna. Podczas Eucharystii ogarnęła mnie wielka radość i pokój. Był to 3 czerwca, uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Po wyjściu ze mszy byłam przekonana, iż zostałam uzdrowiona... drżenie w ręce całkowicie ustąpiło. Znowu zabrałam się za pisanie, a w południe nagle całkowicie odstawiłam wszystkie leki. 7 czerwca poszłam na okresową wizytę do neurologa, który od czterech lat mnie leczył. Ze zdziwieniem stwierdził całkowity zanik wszystkich objawów, chociaż od pięciu dni nie kontynuowałam kuracji. Następnego dnia przełożona generalna powierzyła wszystkim wspólnotom odprawianie dziękczynienia. Całe zgromadzenie rozpoczęło wówczas nowennę dziękczynną do Jana Pawła II. Minęło już dziesięć miesięcy od czasu, kiedy przerwałam kurację. Powróciłam do normalnej pracy, piszę bez żadnych trudności, znowu prowadzę samochód, nawet na długich odległościach. Czuję się tak, jak gdybym narodziła się po raz drugi, jakbym rozpoczęła nowe życie, gdyż nic nie jest tak, jak przedtem. Dzisiaj mogę stwierdzić, iż przyjaciel odszedł z naszej ziemi, ale mimo tego jest bardzo bliski memu sercu. On sprawił, iż wzrosło we mnie pragnienie adoracji Najświętszego Sakramentu oraz miłość do Eucharystii, która zajmuje najważniejsze miejsce w moim codziennym życiu. To, co Pan dał mi przeżyć dzięki wstawiennictwu Jana Pawła II jest wielką tajemnicą, trudną do wyjaśnienia w słowach, gdyż tak, jak jest wielka, tak jest silna, ale dla Boga nie ma nic niemożliwego. Tak jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą. Dziwisz Dziękuje papieżowi Podziękowania za podpisanie dekretu Benedyktowi XVI złożył metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz. Cieszymy się, że Santo subito (święty natychmiast) to, o co prosili ludzie w czasie pogrzebu Jana Pawła II spełnia się powiedział kardynał. I dodał, ze wyraża radośc nie tylko swoja,. Ale także wszystkich Polaków. Dziwisz, który u boku Karola Wojtyły spędził blisko 40 lat, a w czasie pontyfikatu był sekretarzem Jana Pawła II, pytany jak czuje się ze świadomością, że pracował z błogosławionym człowiekiem, odpowiedział, że Jan Paweł II jest dla niego nie tyle błogosławionym, co człowiekiem świętym. Jan Paweł II był naszym przewodnikiem, a dziś takiego przewodnika potrzeba nam także. Patrona dzisiejszych czasów, które wcale nie są łatwiejsze od tamtych dodał. To wielka radość tak do decyzji Watykanu odniósł się metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz. Donald Tusk dokończy kadencję obietnicami Bartosz Rutkowski Wszystko wskazuje na to, że premier Donald Tusk dojedzie do końca swojej kadencji tylko na obietnicach. Bo Tusk wziął sobie do serca ludowe porzekadło, że na obietnicy nikt nie zbankrutuje i odkłada reformowanie Polski. A w tym roku na pewno nie zrobi nic konkretnego, bo czekają go i Platformę Obywatelską wybory parlamentarne. Gdyby tylko Polacy przypomnieli sobie obietnice, jakie Donald Tusk składał w czasie swojego exposé, to dawno daliby mu wyborczą żółtą kartkę. Warto je więc przypomnieć, zwłaszcza na początku tego roku. w polsce jak w raju Obiecywał, ni mniej, ni więcej, że Polska jako pierwszy kraj Unii Europejskiej zlikwiduje deficyt budżetowy, a pieniądze, które trzeba było dotąd wydawać na spłatę długów, będą przeznaczone na pomoc dla ubogich. Jak zapowiadał Tusk, byłyby to już wypłaty w euro, bo w 2011 roku Polska miała przyjąć wspólną europejską walutę. Kolejne zapowiedzi, mile brzmiące, to obniżenie podatków, ograniczenie rolniczego KRUS-u, a także zapewnienie polskim żołnierzom walczącym w Afganistanie odpowiedniego sprzętu. szkoła i jedzenie Dla sześciolatka Ustami swojej pani minister oświaty Donald Tusk obiecywał także, że do szkoły pójdzie każde polskie dziecko w wieku sześciu lat. Tam dostanie obowiązkowo ciepły posiłek, będzie też czekać na nie darmowy laptop, bo nauka to rzecz najważniejsza, a rodzice po zmianie prawa nie będą mogli nawet klapsem karać swojej pociechy. To nie bajka, to nie złośliwość, to wszystko premier przecież obiecał albo w swoim pierwszym sejmowym wystąpieniu, gdy tworzył rząd, albo potem dopowiadał w czasie swoich publicznych wystąpień. Opozycja już się śmieje i mówi, iż wielka to szkoda, że Donaldowi Tuskowi nie udało się tego raju na ziemi zbudować. budżet aż Trzeszczy Dziś już gołym okiem widać, że plan premiera i jego ministra finansów spalił na panewce, trzeba było nawet zdobyć się na niebezpieczne majstrowanie przy Otwartych Funduszach Emerytalnych, by ratować finanse państwa. Ale poza przelewaniem na papierze jednych środków do innej kasy, na kontach przyszłych emerytów nic nie przybyło, przeciwnie są bardzo poważne obawy, że ci, którzy będą za dwie lub trzy dekady kończyli pracę zawodową dostaną niższe emerytury. wstyd i hańba na kolei Miała być w Polsce szybka i czysta kolej, a ci, którzy przybędą na Euro 2012, mieli być mile zaskoczeni nowoczesnymi składami, kursującymi punktualnie, gdzie obsługa jest miła i, ogólnie rzecz biorąc, aż chce się pociągami polskimi jeździć. Rzeczywistość jest jednak inna, skandaliczne wprowadzenie nowego rozkładu jazdy w połowie grudnia pokazało, że ludzie zarządzający kolejami, a i sam minister infrastruktury Cezary Grabarczyk, nie mają pojęcia o swojej pracy. Tyle gorzkich słów, jakie wylali w tych dniach Polacy, którzy musieli jak szaleńcy biegać po dworcach, bo nie mogli doprosić się o jakąkolwiek informację, skazani na oczekiwanie na składy na peronach, jakich na wielu dworcach... nie było, powinno doprowadzić do trzęsienia ziemi na kolei. Nic takiego się jednak nie stało. Minister Grabarczyk zamiast dymisji otrzymał bukiet kwiatów, a premier podkreślał, jak bardzo jest z pracy ministra zadowolony. kosmetyczne zmiany Premier pozbył się jedynie wiceministra infrastruktury, szefa PKP, ale problemy i ludzie odpowiedzialni za ten horror pozostały, tak jak pozostały brudne polskie dworce i słynne toalety w polskich pociągach, w których panuje smród i ubóstwo. Mieliśmy mieć w 2011 roku wspólną europejską walutę euro. I może dobrze się stało, że była to obietnica poczyniona na wyrost, bo euro kuleje, nie brakuje głosów, że cała strefa wspólnej waluty padnie i że łączenie na siłę Starego Kontynentu nie przyniesie nic dobrego. Ten rok zdecyduje ostatecznie, czy pompowanie w gospodarki takich krajów, jak Grecja, Irlandia czy Portugalia setek miliardów euro ocali tę walutę. Warto więc uważnie obserwować Estonię, która jako pierwszy kraj w tej części Europy od początku tego roku zamienia narodową walutę właśnie na euro. obietnice w wojsku Po śmierci kolejnego polskiego żołnierza w Afganistanie politycy obiecują, że tym razem nasi dostaną odpowiedni sprzęt, że nie będzie takich skandalicznych praktyk, jak dokupywanie sobie przez żołnierzy i oficerów kamizelek kuloodpornych czy specjalnych okularów za własne pieniądze. Ale kiedy pył krytyki opada, sprawa wraca do normy, to znaczy robi się ciszej wokół tego problemu i poza kilkoma bezzałogowymi maszynami nasi nie dostali odpowiedniego wsparcia śmigłowców, brakuje im też pojazdów opancerzonych. Trzeba się więc, niestety, liczyć z kolejnymi stratami w ludziach. A w Afganistanie możemy pozostać jeszcze kilka lat. po nas choćby potop Rząd Donalda Tuska jednakże sprawia wrażenie, jakby Polska trwała tylko teraz, co będzie za kilka lat, to już nie jest zmartwienie tej ekipy. I dlatego mają powody do niepokojów przyszli emeryci, obiecana reforma emerytalna nie została przeprowadzona, nie zanosi się na to, by w tym roku rząd wykonał jakiś zdecydowany ruch. Bo to rok wyborczy, a każda niepopularna decyzja może u przyszłych wyborców wywołać odruch gniewu. Więc znów grozi nam wyczekiwanie. Niemal wszyscy są zgodni, że w czym jak w czym, ale w takim trwaniu, nierobieniu niczego ta ekipa jest najlepsza. drugi brzeg Krzysztof Kolberger 7 stycznia w Warszawie, po długiej i ciężkiej chorobie, zmarł Krzysztof Kolberger, aktor teatralny i filmowy. Miał 60 lat. Od siedmiu lat chorował na raka nerki. Był absolwentem warszawskiej PWST. Debiutował w 1972 roku na deskach Teatru Śląskiego, potem dołączył do obsady Teatru Narodowego w Warszawie, gdzie wystąpił m.in. w Dziadach i Weselu. Był też aktorem m.in. Teatru Powszechnego, Współczesnego i Dramatycznego. Przeszedł do historii za sprawą ról filmowych w Dziewczętach z Nowolipek, Ostatnim promie, Panu Tadeuszu, Popiełuszko. Wolność jest w nas. Jednym z najważniejszych wydarzeń zawodowych w jego życiu, jak sam przyznawał, było odczytanie publiczne przez niego testamentu Jana Pawła II w kwietniu 2005 roku. Został pochowany na Powązkach.

6 6 fawley court stycznia 2011 nowy czas FAWLEY COURT, OR LOWER BULLINGHAM, HERE EVEN THE DEAD FEAR FOR THEIR LIVES! FAWL EY COU RT OL D BOYS 82 PORTOBELLO ROAD, NOTTING HILL, LONDON W11 2QD tel Fax: Marian priest and trustee Wojciech Jasiński summoned to court for trial of removal of a body from a grave On Tuesday, 4 January, Detective Constable David Bentley 0334, of Hereford CID, West Mercia Police, advised FCOB Secretary Krzysztof Jastrzembski by , (Crime No: 22AE/9192Q/10), that the CPS (Crown Prosecution Service) have; decided to summon Fr W. JASINSKI to court for an offence of removal of a body from a grave. Thames Valley Police confirm that the summons reflects the actions of Fr Jasinski in both Hereford and in Oxfordshire and the matters will be dealt within a single trial. And so, sadly, yet another legal action (court case) hits Fawley Court. (At this rate it might soon be practical to move the whole judicature here and rename it Fawley High Court!). It is understood that the above court summons will also consider as a matter of urgency the role played in this action by the other four priests and trustees; Pawel Naumowicz, Andrzej Gowkielewicz, Pawel Nawalaniec and Tadeusz Byczkowski. It would appear that as trustees they are jointly and severally responsible in law. Any alleged role played here in these macabre events is a responsibility which the trustees must all share together. In the alleged Witus offence of removal of a body from a grave, (which essentially came to light thanks to the distressing investigations by his cousin Zbigniew Mantorski), and in the matter of Fr Jarzembowski s attempted exhumation, or removal of St Anne s columbarium/crypt urns with human remains, the spotlight falls particularly on the Trust s Province Superior Father Pawel Naumowicz. These matters require urgent clarification; was Fr W Jasinski genuinely acting alone here? Did he/does he have accomplices? What pressure, if any, has there been exerted generally by, or on the trustees by unacceptable, misguided, and onerous terms of purchase/sale? The above action, summoning, thus far only Wojciech Jasinski MIC, a Catholic priest/trustee, and one-time Fawley Court Father Superior, to trial over the alleged illicit exhumation of Witus Orlowski, and then secret removal of the ten year old s remains from Lower Bullingham, Hereford, to Fairmile Cemetery, Henley, whilst extraordinary, is timely. It is almost a year to the day (19 January 2010), since when there had been serious rumblings and concerns about the possible clandestine removal of human remains, from the crypt at St Anne s Church, Fawley Court. But nothing had prepared either FCOB or Nowy Czas for the chilling events which were to unfold: Adire foretaste of things to come was demonstrated already on 6 December 2009, when priest and trustee Andrzej Gowkielewicz at the final Sw. Mikolaja (St Nicholas) celebratory mass, at St Anne s Church which he condemned as a funeral threatened his congregation with Police state arrest, and then tried to prevent the lawfully and democratically gathered from singing the symbolic and moving Polish anthem and hymn; Boze cos Polske / Oh Lord preserve Poland. (Welcome to England the new Polish Post-Communist Catholicism!). Thereafter, (throughout 2010) many innocent St Anne s Church, and Our Lady of the Grotto worshippers were brutally chased off Fawley Court by security guards with Alsatian dogs, (assisted by Polish labourers); the blessed Grotto around which in years earlier had been scattered the ashes of its renovator, architect Zbyszek Sawicki was smashed to smithereens by the Marians. The letter of 7 May 2010 from Thames Valley Police in response to this mindless act, reads; The grotto within the grounds of St Anne s has been demolished by the Marian Fathers, as the church is no longer consecrated this does not constitute criminal damage as you cannot in law damage your own property. Really? The English Courts will certainly want to revisit, and examine this interpretation of their law, and this act of wanton religious, criminal vandalism. (Welcome to England the new Polish Post-Communist Catholicism!). Then, to add insult to injury, the sacred grave of Father Jozef Jarzembowski, one of Polonia s outstanding post-war spiritual leaders, and candidate for beatification, his permanent place of rest by St Anne s Church, Fawley Court, revered and unharmed for nearly half a century, is brutally dislodged and wrecked; his tombstone is wrenched away, transported and flung into a corner at Fairmile Cemetery, (in breach of Justice Silber s High Court injunction of 3 March 2010, staying the exhumation, (Order CO/3422/2010). His grave is left unceremoniously abandoned, a picture of grief. To this day we are not sure if his remains and coffin are intact...? (Welcome to England the new Polish Post-Communist Catholicism). Suspicions about Fawley Court were first aroused by an item in Planning Officer Sarah Nicholson s Delegated Report (formally released 19 January 2010), to Wycombe District Council (Planning), sanctioning the dreaded Auschwitz-Belsen prison gates ; later, beautified with hideous (electric) perimeter barbed wire. ( Happy memories, to all Polish survivors of Ravensbruck, Majdanek, Mauthausen, Stutthof, Sobibor, Buchenwald, Dachau, Sachsenhausen, and all exiled Polish POWs, combatants, fighter pilots, troops, and marines, all of them predominant donors to Fawley Court s purchase and upkeep, after having first helped keep Great Britain afloat fighting under the Polish and British flag in the 2nd World War). The said item, in a highly controversial report, over an even more highly contentious planning application (No: 09/07022/FUL) is found on page 8, point 48, under Consultations (sic) and Notification Responses, and it reads; Fr Wojciech Jasinski at Fawley Court Other human remains buried in the crypt of St Anne s Chapel have or are to be removed. (!) What could this mean? Other human remains have are to be removed? Our concerns were relayed to the Ministry of Justice. Their answer of 11 February 2010 was unequivocal; The current law relating to the removal of buried human remains is contained in Section 25 of the Burial Act This makes it unlawful to remove any body, or the remains of any body, which have been interred in any place of burial, without a licence from the Secretary of State. Anyone with reason to believe that buried remains have been removed without the appropriate authority may report the matter to the police. To this day, it is wholly unclear what human remains at Fawley Court have or are needlessly (even unlawfully) to be removed. And if so, have/are, the proper authorities being notified and have/are exhumation licences been/being applied for? The intervention to date of Thames Valley Police has certainly not clarified matters. (Moreover, Thames Valley Police should note Wycombe District Council s observation/ definition that there is a crypt at St Anne s Church, Fawley Court, hence any interference without authority/licence, with human remains, urns or tombs, is an offence). The St Anne s burial ground, Fawley Court, according to Thames Valley Police, should contain the remains of nine deceased; Prince Stanislaw Albrecht Radziwill, (his son) Prince Antoni Radziwill, Father Jozef Jarzembowski, Jerzy Grabalowski, Piotr Kaminski, Henryk Franciszek Lemanski, Henryk Jan Lipinski, Aniela Wiktoria du Puget Puszet and her husband baron Edward du Puget Puszet. There is some mystery over the whereabouts of the remains of Aniela and baron Edward du Puget Puszet. Their tombs were allegedly removed a year ago. Yet there is evidence to suggest they are still entombed in the crypt and columbarium at St Anne s Church. Meanwhile, insufferable distress is being caused to the families who cherish the memory of their dear departed whose urns should remain in perpetuity in the columbarium within St Anne s Church and crypt a service, and religious amenity incidentally, for which many Poles paid the Marian trustees a hefty sum of money. And this leads us to another troubling issue. In his Newsletter of 7 February 2010, the fifth Sunday of the Year, the Parish Priest, Father Anthony Wilcox, of the Parish of the Sacred Heart, 31 Vicarage Road, Henley-on-Thames, Oxon RG9 1HT, (just around the corner from Fawley Court), proudly informs his Henley parishioners that; As you know the Marian Fathers are leaving Fawley Court. They have a columbarium in their Church. They will transfer theirs (about 8) and have given us their niches, a great bonus. Do feel free to ask me questions Father Anthony, Parish Priest. And this is where things (together with past events at Lower Bullingham) begin to get interesting but ghoulish. Did not the Marians in the summer of 2002 (Zwiastun Newsletter, Summer 2, No: 20) under the stewardship of their then Fawley Court Superior, Fr Tadeusz Wyszomierski start advertising and selling the idea of building a columbarium with niches (for urns) to the Poles? The Poles certainly parted with a lot of hard earned cash to make sure the columbarium with niches in the crypt at St Anne s was built. Others also (for a hefty fee) bought niches in perpetuity, forever to house those urns containing the remains of their nearest and dearest which have, or are now mysteriously disappearing Clearly there is some explaining to be done. As Fr Anthony Wilcox points out; Do feel free to ask me questions. He can be reached on; tel: , or To their credit West Mercia Police acting in the matter of the interference with Witus Orlowski s grave and secret removal of his remains from Lower Bullingham, Hereford, to Henley, have responded with commendable speed and dignity. They may however have one other, if not more reburials to investigate; for example Tadeusz Bonawentura Januszajtis died on 8 April 1987 and was buried at Hereford in the same year, only to be removed to Henley. Were the correct reburial procedures observed? How many other such cases are there? It therefore beggars belief that on this, such an emotive and sensitive planning issue (near two hundred written objections!), that Wycombe District Council s planning specialists did not first properly assess and ascertain the correct status quo of Fawley Court s burial ground and the Grade 2 listed St Anne s Church with crypt, and columbarium.

7 nowy czas stycznia fawley court St Anne s Catholic Church, created by architect Wladyslaw T. Jarosz, with its Tatra-mountain design, and dominant copper roof, shaped like two hands-in-prayer, pointed skywards to God, is one of the most unique churches in the world! First and foremost, it was built in memory of Prince Stanislaw Radziwill s late Mother, Princess Anna Radziwill-Lubomirska, who died on 16 February 1947 aged 66, in enemy territory at Krasnogorsk, Soviet Russia. Her grave vanished without trace, and this sacred memorial, St Anne s Church, is her final resting place. St Anne s design, and construction was solely funded by her son, Prince Stanislaw Radziwill. Built by Polish hands, it is unique in that it is Polonia s only original and newly built church. It is not an acquired, ready-made Polish Catholic church edifice. It is unique because beneath its foundations, St Anne s guards earth especially brought over from Fawley Court to be blessed in 1971 by His then Eminence Cardinal Karol Wojtyla in Krakow, Poland. The future Pope John Paul II then through his emissary returned the blessed casket with earth. It was placed under the site which is today s St Anne s Church, the Shrine of Divine Mercy. On the day of Divine Mercy Feast, Sunday 1th of May this year, Pope Benedict XVI will beatify Pope John Paul II. His Eminence Cardinal Stefan Wyszynski, an illuminary, and one of Poland s most intelligent Catholic spiritual leaders, due to Communist oppression was not free to travel, as was not Cardinal Wojtyla. They were joined in common cause; Poland s independence and freedom from the shackles of communism. They were both fierce defenders of Fawley Court and Divine Mercy College. Fawley Court and St Anne s Church is symbolic of that struggle for freedom and the ensuing victory. St. Anne s is also a unique mausoleum containing the entombed remains of its founder Prince Stanislaw Radziwill. This point is noted by Ian Dunlop, Minister of the Department of Culture, on the advice of English Heritage, when on 28 September 2009 he grants The Shrine of Divine Mercy, St Anne s grade II listing, saying; It is of special historic and architectural interest, for its striking asymmetrical design with bold angular roof a modern church of some quality, with thoughtful use of materials, and for its significance to the Polish Roman Catholic community, and associations with the Polish Royal family, as the resting place of Prince Radziwill, built as a memorial to his mother Princess Lubomirska. (Thank God for English Heritage!). Alarmingly, today, St Anne s Church, The Shrine of Divine Mercy, has been robbed by the Marians of; its famous painting The Divine Mercy, its religious relics, and other inestimably valuable personal and cultural artefacts. These include 30 fixed to the church wall, votive plaques starkly commemorating miracles, and parishioners answered prayers over healing incurable, near-death illneses. Returning to Lower Bullingham Polonia s post-war refugee (Foxley camps), educational, religious centre, established with Fr Jozef Jarzembowski, in the late 1940s, and precursor to Fawley Court it numbered many graves at Hereford cemetery. Much later, in 1996 as with Fawley Court, the Marian Trustees with negligible consultation with its Polish parish, congregation, donors or beneficiaries, decided to stealthily diminish their presence at the much loved Lower Bullingham. By the late 1990s the mercenary exodus from the retreat at Lower Bullingham was completed. The elderly were re-housed, priests and brothers moved on. The living could walk, whilst those now in their graves were exhumed, and mostly, it would appear, reburied at the Fairmile Cemetery, Henley. Were the authorities notified? Were the requisite exhumation licences granted? Today, Lower Bullingham, with Lourdes-style grotto still intact, (next to which was Witus s grave), with St Raphael s Church, a marvellous red-brick Victorian building with stained glass windows is boarded up; empty, and neglected. It has been marketed, and for sale on-and-off, over the last thirty years (!). The Estate Agents Cross & James are still vainly trying to achieve 1.5m for it; possibly unaware of all the legal pitfalls and controversy surrounding this property as with many, if not CHARITY COMMISSION INVITES FCOB FOR TALKS The Charity Commission has had a bad press at the beginning of On 26 December 2010 The Sunday Telegraph s Andrew Gilligan accused the Commission of whitewashing Muslim Aid, a charity which has admitted links to terrorist organisations. A spate of letters to the Editor followed, and a piece published on 2 January 2011 by Minette Marrin in the Sunday Times ( Smash the Charity Commission and real giving will bloom again ) called for the abolition of this quango, focussing on the issues of charities becoming extensions of local government as in the voluntary sector service providers. Ms Marrin says: When quangocrats can and do attempt to control charities, or change their purpose, they are not just abusing their powers. They actively discourage charity and contribute to a culture of anxiety and bullying. The FCOB called on the Charity Commission a year ago to stop the sale of Fawley Court and institute a Section 8 Inquiry. Sadly, as Private Eye puts it, they nodded the sale through. Since then the FCOB has and is campaigning for reversal and restitution of the sale and called for the resignation of its chief executive. We have also supported Catholic Care in their struggle with the Commission. Following an invitation for talks we have decided to attend the meeting, with an agenda to be finalised. We wish to do so with an open mind. However, we will settle for nothing less than our demands: reversal of the so-called sale, and the return of assets to the Polish Community in the UK. Krzysztof Jastrzembski Secretary FCOB Father Jozef Jarzembowski, one of Polonia s outstanding post-war spiritual leaders and his grave in Fawley Court revered and unharmed for nearly half a century, and then brutally dislodged and wrecked (main picture); bottom left: St Ann s Church from the back; bottom right: the Grotto before it was smashed to smithereens by the Marians when the church was deconsecrated all properties associated with the Marians. Lower Bullingham was clearly a charitable bequest to Polonia and Poles-in-exile by Count Lubienski, and carries a number of restrictive covenants, and in all probability as with Fawley Court a defective title. For his part Fr W Jasinski having confessed to The Catholic Herald (April 2010) that he personally exhumed and removed Witus Orlowski s remains from Lower Bullinham, adds that he did so; fearing that the bulldozers would destroy his grave. What bulldozers? Fr Jasinski goes on to say that there were no formal papers legitimizing Witus s grave, (later disproved), which is why (despite being already fully aware that the attempted exhumation of Father Jarzembowski s grave required a Ministry of Justice exhumation licence), he bizarrely did not apply for the same in Witus s case. But that s not the end of it. At the same time, as mentioned earlier some bright spark among the Marian Trust and priests hit on the idea of constructing a commercial columbarium with a view to attracting urns, all to be housed in the crypt at St Anne s Church, but not with the intention of company for the remains and tomb of its founder Prince Stanislaw Radziwill. Oh no. The motive is to make money. (Zwiastun etc) At the same as this enterprise is being plotted, plans are already being hatched to sell Fawley Court itself. You could not make it up. Money, as always, seems to be the catalyst for the Marians movements, and mercenary actions with graves, their biggest stumbling block. Wherever you look, its graves, graves and more graves, be it Lower Bullingham, Hereford cemetery, Fawley Court burial ground, St Anne s crypt and TO WHOM IT MAY CONCERN Re: FAWLEY COURT, HENLEY This notice is directed to any parties who may consider that they have a beneficial interest in Fawley Court, Henley. They should note that the sale of the property by the Marian Fathers to the new owners may be defective and that any new title may be vulnerable to challenge. Patrick Streeter and Co, Chartered Accountants 1 Watermans End, Matching, HARLOW, Essex CM17 ORQ Tel: columbarium or Fairmile cemetery, Henley. Piloti of Private Eye (2 April 2010, No: 1259), writing about the five graveyards in Edinburgh; St Cuthbert s, Greyfriars, Cannongate Kirks, and the Old and New Calton burial grounds, together with the David Hume Mausoleum and then St Anne s Fawley Court observes in his preface; A Society can be judged by the way it treats its dead; so it does not speak well of Britain that so many of its cemeteries are neglected and vandalized Well, it seems that now the new (Marian) Polish Post-Communist Catholicism is doing its best to uphold this tragic observation about neglecting and vandalizing graves in Britain. Hopefully we will see British justice done on all fronts, and our graves, cemeteries and churches will get through the legal system, the justice and proper treatment they deserve. Mirek Malevski Chairman FCOB PS. An outraged conscience But then something unexpected and unparalled happened: their Aryan wives followed them to the place of temporary detention and there they stood for several hours screaming and howling for their men. With the secrecy of the whole machinery of destruction threatened, the Gestapo yielded and the non-aryan husbands were released. Here was an example of what an outraged conscience could achieve, even against Hitler s terror apparatus. The German (Catholic) episcopate, after the downfall of the Nazi regime, has taken the credit for preventing the compulsory divorce of mixed marriages. There is strong reason to assume that the lion s share of the credit belongs to the courageus women of Berlin who in the last days of February 1943, dared to defy the seemingly all-powerful Gestapo and caused the Nazis to fear similar outbursts in the future ( The Catholic Church and Nazi Germany, Guenter Lewy, Weidenfeld and Nicolson, 1964). To date, not one priest from the Polish Catholic Community, be it Polonia or Poland, has stood up to speak out against the scandal and travesty overwhelming Fawley Court. Where is the Polska Misja Katolicka, the UK s oldest Polish Catholic established representatives?! It is of course no use relying on the assorted vulture-trusts, their beaks and talons dripping with the raw, red blood of betrayal. But the rest of us, where is our outraged conscience? If you were a student at Divine Mercy College and wish to receive our newsletter please contact us. We also send out Fawley Court newsletter to supporters outside of London who cannot get Nowy Czas and we can include you on our mailing list. Write to The FCOB has sent evidence, as mentioned in Nowy Czas articles, to Thames Valley Police. If you have additional evidence, or wish to comment, please contact Thames Valley Police HQ on , crime ref: URN369/Fawley Court/ref AT/JB which covers Museum and artefacts, money and the movement of remains from the Crypt of St Anne s Church. If you know of other transfers of remains from Hereford apart from Witus Orlowski please contact West Mercia Police, Hereford CID, tel , crime ref: 22AE/9192Q10.

8 8 na bieżąco stycznia 2011 nowy czas Orkiestra gra (w najlepsze) Okazało się, że można. Można połączyć siły i z dwóch sztabów zrobić jeden. Że można zaprosić dobrych wykonawców. Że można zebrać publikę, która nie tylko zapłaci za bilety, ale i do puszki coś wrzuci. W Polsce Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagrała już po raz 19, zebrano ,00 zł, w Londynie ponad 10 tys. funtów. Alex Sławiński Gdy w sobotę dotarłem do klubu Walkabout przy Shepherd s Bush, przeżyłem ogromne rozczarowanie. Zdawać by się mogło, że po ubiegłorocznym sukcesie, w 2011 roku organizatorzy zaliczyli całkowitą klapę. The Hybrids, prezentujący się na scenie jako pierwszy zespół, grał właściwie dla pustej sali. Ich następcy z Inequality wcale nie mieli lepiej. A szkoda. Bo obydwie kapele zagrały naprawdę dobrze. Dopiero Human Control miał nieco więcej szczęścia. Do klubu zaczęły zjeżdżać coraz większe grupy uczestników WOŚP i w końcu muzykom udało się nawiązać jako taki kontakt z publicznością. Londyńska Orkiestra w odróżnieniu do wielu miejsc w Polsce gra przez dwa dni i to właśnie w niedzielę zarezerwowano dla miłośników bardziej stonowanych brzmień. Tymczasem w sobotni wieczór w Walkabout było ostro i na temat. Nieco już rozgrzaną występem Human Control publiczność przejął Gary Moveout, który potrafił nakłonić przybyłych do dobrej zabawy. Dzięki nim występujący jako ostatni tego wieczoru, pochodzący z Coventry zespół Soulride miał przed sobą dobrze rozgrzaną i rozochoconą publikę. Zespół dał z siebie wszystko i z pewnością nie zawiódł tych, którzy pokładali w nich nadzieje. Mimo nie najlepszego początku organizatorzy Orkiestry z pewnością mogą uznać wieczór w Walkabout za sukces. Nie tylko wysoki poziom wykonawców, ale też zbiórka pieniędzy wypadła całkiem nieźle. Funty płynęły zarówno z kasy przy drzwiach, jak i z puszek. Całkiem sporą sumę udało się też zebrać podczas aukcji. Orkiestrowe koszulki, kubki i plakaty, a także książki o Jurku Owsiaku i Orkiestrze dość szybko znajdowały nabywców, a ceny szły w górę. Następny dzień w POSK-owej Jazz Cafe WOŚP grała na różne sposoby już od wczesnego popołudnia. Rozpoczęty po godz blok dla dzieci pokazał, że nawet najmłodsi mogą wspierać tę imprezę. W programie znalazło się wiele atrakcji. Między innymi konkurs Spotkanie z bajką prowadzony przez Teresę Greliak w towarzystwie aktorów scen londyńskich. A także konkurs talentów i występy najmłodszych solistów oraz konkurs Taniec bez gwiazd. Wystąpił również zespół folklorystyczny Orlęta pod kierownictwem pani Barbary Klimas. Jednak główna część miała się odbyć dopiero wieczorem. Jako pierwsza w jazzowo-bluesowej imprezie wystąpiła znana już polskiej społeczności w Londynie Aneta Barcik z zespołem. Potem Groove Razors, Tomka Żyrmonta, który nawet w okrojonym składzie poruszył publikę. Po nich na scenie pojawiła się Dobra Mind. Zespół nie gra zbyt często, ale często wspiera dobroczynne inicjatywy. Ktoś mógłby się zastanowić, czemu pisząc o Orkiestrze, nie skupiam się niczym w wielu innych polonijnych mediach na tym, kto ile zebrał, jak to się miało to sumy ubiegłorocznej i do całości zarobionej w czasie tegorocznego finału. Londyński sztab zebrał ponad 10 tys. funtów. Podobnie jak w ubiegłym roku. Czy to dużo? Nie wiem. Wiem wszakże jedno. Że warto było pojawić się na tej imprezie. Poczuć jej atmosferę i zobaczyć ciężką pracę organizatorów, wolontariuszy i muzyków. Tegoroczną imprezę przygotowali członkowie stowarzyszeń Polish Professionals oraz Poland Street. Chociażby dla nich warto było się tam wybrać. By zobaczyć ich przy pracy, jak licytują fanty w Walkabout. Jak skrzętnie liczą pieniądze na zapleczu Jazz Cafe Właśnie o tym myślałem, oglądając występ Leszka Aleksandra, zamykającego tegoroczną Orkiestrę. Widząc, jak swoim bluesem potrafił zaprosić do tańca, przypomniałem sobie o kilku malkontentach, którzy rok temu zupełnie bezpodstawnie skrytykowali imprezę i jej organizatorów. Niezależnie od nich, Orkiestra gra dalej. I dziś już wiem, że w przyszłym roku zagra ponownie. Orkiestra zagrała też w Luton, gdzie pojechała część redakcji Nowego Czasu. Młodzi, w przeważającej mierze, mieszkańcy tego miasta coraz bardziej czują się społecznością. Mają swoją gazetę, reprezentującą ich organizację i miejsce, gdzie się spotykają. Prowadzący tegoroczny finał WOŚP Sławek Orwat (na zdjęciu) o mało nie uleciał w powietrze z radości, jaką sprawiał mu każdy wylicytowany funt (rekord to 300 funtów). Ale oprócz zebranych pieniędzy była to też wspaniała zabawa i radość bycia razem. Polaków i Brytyjczyków bo w Luton wystąpiły również zespoły brytyjskie, które bardzo chciały nam pomóc w tej wspaniałej akcji. (tb) The Long Road to Freedom: Poland 1940 Aleksandra Musiał 9 stycznia w POSK-u odbyło się uroczyste otwarcie wystawy The Long Road to Freedom: Poland 1940, upamiętniającej wydarzenia z 1940 roku. Miała ona na celu przybliżyć losy Polaków na uchodźctwie oraz przedstawić fakty, które być może nie były powszechnie znane. Była to również okazja do uczczenia siedemdziesięciolecia nawiązania szczególnych stosunków polsko-brytyjskich. Jako ciekawostkę można nadmienić, że różnica wieku między osobami współpracującymi przy organizacji tej wystawy też wynosiła 70 lat i tym samym połączyła cztery pokolenia polskich emigrantów. O godz w Sali Teatralnej zabrzmiała muzyka specjalnie na tę okazję skomponowana przez Pawła Żabę i Damiana Falkowskiego, a nastepnie tłumnie zgromadzoną publiczność powitała Monika Skowrońska, wiceprezes PO- SK-u. Słowo wstępne wygłosił również prezes POSK-u Olgierd Lalko, a następnie głos zabrała Ambasador RP w Londynie Barbara Tuge-Erecińska, która oficjalnie zainaugurowała wystawę: Rok 1940 był przełomowym okresem w dziejach II wojny światowej, która skupiła najważniejsze tematy w wojennej historii Polski i Wielkiej Brytanii. Warto dziś o tym pamiętać, że długi marsz, któremu jest poświęcona ta wystawa, był wówczas marszem wspólnym. I wspólny przyświecał nam cel zwycięstwo nad hitlerowskim najeźdźcą. Dopiero upadek systemu komunistycznego w 1989 roku i późniejsze członkostwo Polski w NATO i Unii Europejskiej zakończył marsz do niepodległości. Janusz Marszewski wygłosił prelekcję zatytułowaną 1940 rok wielu Ttragedii Polska walczy, po czym odczytano fragmenty wspomnień z Dziennika Żołnierza. Później wszyscy zebrani mieli możliwość obejrzenia premierowej projekcji filmu Artura Niewęglowskiego, przedstawiającego opowieści osób, które pamiętają wydarzenia roku Pozostała część wieczoru odbyła się w galerii, gdzie wszyscy zgromadzeni mogli obejrzeć eksponaty, w tym archiwalne materiały dostarczone przez Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie. Największe zainteresowanie i emocje wzbudziły szachy wystrugane z drewna przez polskiego jeńca z obozu w Kozielsku, tak małe, że mieściły się w pudełku po paście do butów. Nie mniej popularnym eksponatem była strona tytułowa z historycznego, pierwszego wydania Dziennika Polskiego w Londynie z 12 lipca 1940 roku. Natomiast w środę 12 stycznia odbył się wernisaż dla brytyjskich gości i przyjaciół POSK-u. Wśród przybyłych do galerii tego dnia można było spotkać wiele znakomitości ze świata polityki: m.in. Lorda Thomasa of Gresford, Grega Handsa MP, Denisa McShane a MP, Andrew Slaughtera MP, Joan Walley MP. Do galerii przybyła również burmistrz dzielnic Hammersmith i Fulham Councillor Adronie Alford w towarzystwie George a Sulimirskiego, a także wielu radnych w tym, Mark Loveday, radny dzielnic Hammersmith i Fulham. Ważnym gościem była również Teresa Śledzińska-Levitt, córka instruktorów Związku Harcerstwa Polskiego w Londynie. Nilmini Francis, jedna z wielu zagranicznych gości przybyłych tamtego wieczoru podzieliła się swoimi przemyśleniami: Nie jestem Polką, ale ta wystawa pokazuje, jak ważne dla nas, Brytyjczyków, jest zapoznanie się z przeszłością i odnowienie więzi między oboma narodami.

9 nowy czas stycznia na bieżąco Nowy VAT na nowy rok cięcia i zmniejszenie deficytu? To wszystko da się zrobić bez podnoszenia VAT przekonywał Brytyjczyków w kwietniu zeszłego roku minister finansów George osborne. po wyborach przesiadł się z ław opozycji do ław rządowych. I zaczął mówić co innego. Liczy, że nowa stawka wspomoże budżet sumą trzynastu miliardów funtów. Adam Dąbrowski Podatek VAT to podatek od towarów i usług. Płacą go firmy i ci z nas, którzy mają własny biznes. Ale tak naprawdę jego podwyżka z 17,5 proc. do 20 proc. uderzy w każdego. W końcu gdy podatek rośnie, sklepikarze czy restauratorzy odkrywają, że muszą wydać więcej na utrzymanie interesu i dostarczenie nam swoich usług. Przykład? Droższa będzie benzyna, więc więcej będzie trzeba wydać na transport. Większość produktów żywnościowych obłożona jest zerową stawką podatku. Świetnie, tyle że brytyjskie prawo mówi, że z opłat nie są zwolnione przekąski. Przepisy są tu dość zawiłe. Ciastko liczy się jako jedzenie nie jest na nie naliczany podatek. Hurra! Ale chwileczkę jeśli zawiera czekoladę, podpada już pod standardową, dwudziestoprocentową stawkę. Najprostszy sposób na powetowanie sobie strat to, rzecz jasna, przerzucenie kosztów na klientów. Eksperci oceniają, że w skali roku wizyta w supermarkecie może nas kosztować średnio 33 funty więcej w porównaniu do 2010 roku. Tyle jedzenie. A inne produkty? Z pewnością wzrosną ceny kosmetyków. Za telewizor, który w grudniu kosztował 449 funtów, dziś damy dziesięć funtów więcej. To wszystko wyliczenia teoretyczne, bo w rzeczywistości duże sklepy będą starały się wziąć podwyżki na siebie. Tesco, Marks & Spencer i John Lewis zapowiedziały już, że na razie nie podwyższą cen i będą obserwować, jak zachowuje się konkurencja. Debenhams zadeklarował, że wyższe stawki będą dotyczyć dopiero nowej, wprowadzanej wiosną, kolekcji. Z drugiej strony, jak czytamy w Daily Telegraph, ponad 60 proc. przedsiębiorców ma zamiar podnieść swoje ceny o więcej niż 2,5 proc., wykorzystując nowy VAT do zaokrąglenia stawek. O dziwo, zaokrąglać będą w górę, nie w dół. Już teraz wiadomo natomiast, że więcej zapłacimy za: książki w księgarni wysyłkowej Amazon; kosmetyki w Bootsie; ubrania w Primarku; odzież w sklepach Next; elektronikę w Comet; SMSy w O2 i Three; członkostwo w wielu centrach fitness, takich jak np. Fitness First. Przedsiębiorcy mają marsowe miny. Liczyli na to, że Brytyjczycy rzucą się do sklepów pod koniec roku, by załapać się na ostatnie dni z niższym VAT-em. Tak się jednak nie stało winę za to ponosi prawdopodobnie mało przyjazna, zimowa aura, która nie zachęcała do wychodzenia z domu. A ma być gorzej. Według danych Brytyjskiego Stowarzyszenia Przedsiębiorców, 80 proc. przepytanych handlowców nie ma wątpliwości: ich obroty się zmniejszą, a rok 2011 będzie gorszy od Eksperci wyliczają, że budżet przeciętnego gospodarstwa domowego na Wyspach skurczy się o 400 funtów rocznie. Ci, którzy należą do najbiedniejszych, stanowiących 10 proc. społeczeństwa, stracą 200 funtów. Najbogatsi Minister finansów przekonuje, że to jedyna droga. Lider opozycji Ed Milliband nie ma wątpliwości: Osborne oszukał Brytyjczyków. I przypomina, że jeszcze przed wyborami premier David Cameron publicznie przyznawał, że podwyżka podatku najbardziej uderzy w biednych i będzie niesprawiedliwa. Lewicy nie podobają się też gigantyczne premie, które w tym roku jak za najlepszych czasów sprzed kryzysu przyznali sobie niektórzy bankierzy. Szef Barclaysa, jeszcze niedawno ratowanego z pieniędzy podatników, zarobi w tym roku 8,5 mln funtów. Czas już skończyć z wyrzutami sumienia ogłosił Bob Diamond. Minister odpiera zarzuty. Zapewnia, że pracuje nad rozwiązaniami, które mają ukrócić samowolę City i znacząco zmniejszyć rozmiary premii. A podwyżka VAT? Według ministra jest koniecznością i choć nie jest zachwycony jej wprowadzeniem, alternatywy byłyby jeszcze gorsze. To rozsądny poziom, a musimy pamiętać, w jak trudnej jesteśmy sytuacji. Podniesienie VAT to ciężki, ale konieczny krok, który doprowadzi nas do wzrostu. Przecież gdybyśmy nie zdecydowali się na tę zmianę, musielibyśmy zrobić coś innego przekonuje minister. I pyta Millibanda: Jak inaczej zdobyć te pieniądze? Tnąc wydatki na zdrowie, czy szkoły?, Nie jest to jedyne wyjście. Można na przykład podwyższyć podatek dochodowy albo składkę na ubezpieczenie (National Insurance). Za tym drugim rozwiązaniem opowiada się lewica. Ale to bardziej odbiłoby się na biednych Brytyjczykach przekonuje Osborne. W gruncie rzeczy pomysł konserwatystów jest więc progresywny dodawał podczas gorącej dyskusji w parlamencie. Oburzony Ed Milliband domagał się, by Osborne przeprosił mieszkańców Wysp za traktowanie ich jak głupków. Nowy VAT w praktyce: Jak podwyżka VAT odbije się na twoim portfelu? Być może najszybciej przekonać będziesz się mógł przy najbliższej wyprawie do pubu. Prawdopodobnie za swoją pintę będziesz musiał dać więcej niż dotychczas. Brytyjskie stowarzyszenie właścicieli pubów (British Beer & Pub Association) uważa, że jej cena wzrośnie średnio o sześć pensów. A przecież całkiem niedawno laburzyści podnieśli akcyzę na piwo. Efekt? Za kufel, który rok temu kosztował 2,84 dziś musimy dać 3,06 pensów. Brytyjczycy od lat biją na alarm, bo coraz więcej pubów musi zamknąć swoje podwoje. Rodzi się bowiem obawa, że wyższe ceny sprawią, że mieszkańcy Wysp coraz częściej zamiast do pubu, po alkohol będą się wybierać do najbliższego supermarketu. Puszka piwa przed telewizorem zastąpi towarzyskie kontakty w coraz droższych pubach. Ekonomiści ostrzegają, że właściciele lokali będą musieli zacząć zwalniać pracowników. Pracę może stracić niemal 10 tys. barmanów i kucharzy. Najbardziej zagrożone są niewielkie rodzinne puby, które nie mają tylu możliwości przejęcia na siebie podwyżki, co na przykład wielkie supermarkety. Ta podwyżka to kolejny cios dla naszego sektora. Ministerstwo finansów narzuca nam podatek za podatkiem. Wcześniej rząd przyznał przecież, że wyższe stawki zagrażają pubom i zadeklarował, że będzie szukał rozwiązań, które nam nie zagrożą. Czas, by od słów przeszedł do czynów powiedziała szefowa BBPA Brigid Simmonds. Co najbardziej zdrożało? Na Wyspach obowiązują trzy stawki VAT 0% jedzenie, książki, ubrania dla dzieci, wstępy do muzeów 5% gaz, elektryczność 20% zabawki, jedzenie na wynos, elektronika, ubrania, przekąski, samochody, benzyna 2011 Teraz Tunezja Kiedy prezydent Zine al-abidine Ben Ali przyjechał do szpitala odwiedzić umierającego 26- letniego Mohameda Bouazizi, mało kto mógł ocenić wagę tego wydarzenia. Stając przy szpitalnym łóżku rządzący od 23 lat prezydent chciał pokazać się z jak najlepszej strony. Potrzebował nie tylko dobrej prasy, ale przede wszystkim sympatii przeciętnego Tunezyjczyka. Wiedział, że sytuacja jest napięta i wierzył, że i tym razem jakoś to będzie. Jest w końcu prezydentem Dla Mohameda nie miało to już żadnego znaczenia. Był nieprzytomny. Kilka dni wcześniej nie wytrzymał psychicznie. Miał ukończone studia, a jednak nie mógł znaleźć pracy. Jedynym źródłem jego dochodu było nielegalne sprzedawanie warzyw i owoców na lokalnym rynku. Ale i to nie było łatwe, skorumpowana policja dręczyła go niemal za każdym razem, konfiskując wszystkie towary jego jedyne źródło dochodu. Miał 26 lat, żadnych perspektyw na przyszłość. 17 grudnia wstał wcześnie rano i jak każdego dnia przygotowywał się do pracy. Z garażu zabrał kanister z paliwem i zamiast na rynek, pojechał pod urząd w Sidi Bouzid. Poczekał do południa, oblał się benzyną i podpalił na oczach przerażonych gapiów. Zmarł na początku stycznia i natychmiast stał się symbolem, z którym identyfikuje się niemal każdy Arab. Świat arabski z uwagą przygląda się temu, co dzieje się dzisiaj w Tunezji. Nie tylko dlatego, że z kraju uciekł prezydent, a ludzie wyszli na ulice. Patrzą na Tunezję dlatego, bo problemy Mohameda Bouazizi są również ich problemami. Nie jest tajemnicą, że kraje arabskie borykają się nie tylko z wysoką stopą bezrobocia. Korupcja, biurokracja, brak poszanowania podstawowych praw człowieka to tylko niektóre z problemów, które ich dręczą. I dlatego tak ważne jest dla nich to, co stanie się z Tunezją, w którym kierunku pójdzie ten kraj. I jak do tego dojdzie. Chciałbym wierzyć, że Tunezyjczycy wybiorą drogę pokojową, bez zamieszek, usiądą przy okrągłym stole i zaczną rozmawiać. Nie byłoby bowiem nic gorszego, niż tygodnie lub nawet miesiące niepotrzebnych zamieszek, które dyktatorom pozostałych krajów Arabskich dałyby kolejny powód do tego, by mocniej trzymali się władzy. Chciałbym, by Tunezja była wolnym krajem, bez dyktatora, przestygająca praw człowieka, otwarta na świat. Byłem w Tunezji raz. Dwadzieścia lat temu. Na lotnisku przywitał mnie ogromny portret prezydenta. Podobne podobizny spoglądały na mnie niemal na każdym kroku: w hotelu, w sklepie, nawet w nielicznych barach czy nocnym klubie. Prezydent był wszędzie. Tak samo jak policja, którą widać było na każdym kroku. Tunezyjczycy zanim mnie zaczepili zawsze uważnie rozglądali się wkoło, by upewnić się, kto patrzy. Zamieniali kilka słów i odchodzili. Następnego dnia to samo. Kilka słów i bye. Z czasem przekonałem się, że w ten dziwny sposób budowali zaufanie, by tuż przed moim odlotem poprosić mnie o wysłanie listów do rodziny w Europie, bez obawy, że rząd je ocenzuruje. Tunezja to piękny kraj. Cudowne plaże i wieki historii. Dzisiaj ja też jestem Tunezyjczykiem. V. Valdi

10 10 takie czasy stycznia 2011 nowy czas Agenturalna przeszłość poety Tadeusza Chabrowskiego Człowiek prozy czy rymu... Po ru szo ny new sem rzecz po spo li tej" ( ) o tym, że zwią zek Pi sa rzy Pol - skich na ob czyź nie (z sie dzi bą w Lon dy nie) przy znał po ecie Ta de - uszo wi Cha brow skie - mu do rocz ną na gro dę li te rac ką wła dy ma jew - skiej za naj lep szą książ - kę ro ku dla pi sa rza sta le miesz ka ją ce go po - za Pol ską, po sta no wi - łem od szu kać swój ma ło zna ny ar ty kuł po - świę co ny lau re ato wi te - go pre sti żo we go wy róż nie nia. Sławomir Cenckiewicz Po raz kolejny okazało się, że bycie współpracownikiem bezpieki może być opłacalne nawet w polskim Londynie. Doprawdy ciężko pojąć, jak można pogodzić nagradzanie byłego tajnego współpracownika bezpieki o ps. Leon z autorytetem Włady Majewskiej, producentki kabaretowych występów wielkiego antykomunisty Mariana Hemara. To właśnie o takich poetach jak Chabrowski pisał Hemar w swoim genialnym wierszu Pisarz w raju : Człowiek prozy czy rymu Beniaminek reżymu. Syty i dopieszczony, Kasowo uświadomiony Z lasu za ocean. Był 7 września 1961 roku w Częstochowie. Świeżo wyświęcony kapłan z Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika (paulinów), ojciec Wacław (Tadeusz Chabrowski) z Jasnej Góry umawia się dwoma funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa. Jest kandydatem na agenta bezpieki. Ze względu na bezpieczeństwo operacji por. Mirosław Rak i mjr. Ryszard Puchała proponują ojcu Wacławowi wyjazd do lasu. Kandydat pozytywnie ustosunkował się do takiego spotkania, zaznaczając, że należy z jego strony zachować ostrożność ponieważ władze klasztorne zwracają uwagę na ich kontakty z osobami świeckimi napisali polscy czekiści w sprawozdaniu. W lesie doszło do umówionej rozmowy. Ojciec Wacław paląc papierosy mówił, że chce wyjechać do Stanów Zjednoczonych. Podkreśla, że chciałby się oderwać od obecnych władz klasztornych, że nie podoba mu się atmosfera, jaka obecnie panuje na Jasnej Górze. Chaotyczne nieco i zbyt ogólnikowe wynurzenia przerywa jeden z oficerów, prosząc o bliższe charakterystyki konkretnych paulinów z Jasnej Góry. Obiecuje udzielenie pomocy w wyjeździe za ocean. Ojciec Wacław pomyślał przez chwilę, po czym wyraził chęć przekazania takich informacji. Prosił o czas na przygotowanie się do bardziej konkretnej rozmowy. Funkcjonariusze zgodzili się i ustalili następny termin spotkania. Werbunek Podczas kolejnych spotkań 26 września i 12 października 1961 roku, Chabrowski przekazał szereg ważnych informacji o współbraciach z zakonu (m. in. na temat ojców Salezego Strzelca, Chryzostoma Szewczyka, Romana Bożeja, Lucjusza Terasińskiego). Treść przekazanych informacji została sprawdzona i potwierdzona. Bezpieka uznała go za godnego zaufania informatora, który w przyszłości może stać się cenną jednostką w sieci tajnych współpracowników. Od początku jednak bezpiece przyświecał jeden cel zwerbować Chabrowskiego w celu przerzucenia go do Stanów Zjednoczonych do klasztoru paulinów w Doylestown. Okazją było wytypowanie o. Wacława przez jego przełożonych zakonnych do pracy duszpasterskiej w środowisku polonijnym w Ameryce. W związku z tym w kwietniu 1961 roku złożył on podanie o paszport. Pierwsze rozmowy z zakonnikiem prowadził jego dawny kolega szkolny por. Rak. Formalny werbunek Tadeusza Chabrowskiego nastąpił 12 października 1961 roku. Wówczas o. Wacław sporządził własnoręczne zobowiązanie do współpracy, do którego dołączył krótki życiorys. W deklaracji o współpracy z SB czytamy: Zobowiązuję się zachować w ścisłej tajemnicy moją współpracę ze S[łużbą] Bezpieczeństwa. Zobowiązuje się nigdy nie zdradzać Ojczyzny a w wypadku ujawnienia wrogiej działalności przeciwko Polsce L[udowej] będę meldował zainteresowanemu pracownikowi. Dla lepszej konspiracji będę występował pod pseudonimem Leon. T. Chabrowski Leon. Mjr Puchała, oficer prowadzący Leona wobec którego występował jako Ryszard Stefański, a jednocześnie kierownik specjalnej grupy operacyjnej SB w Katowicach, rozpracowującej klasztor na Jasnej Górze w Częstochowie, napisał: Nie jest fanatykiem religijnym i w zasadzie w zakonie nie znalazł się z powołania. PoszukiWany Leon" 9 grudnia 1961 roku TW ps. Leon wyleciał samolotem do Paryża, a stamtąd do Stanów Zjednoczonych. Przed wylotem mjr Puchała poprosił Leona o przesłanie kartki z pozdrowieniami i nowym adresem, co miało oznaczać gotowość do kontynuacji współpracy. Tak też się stało. W styczniu i lutym 1962 roku Chabrowski przesłał dwie pocztówki z nowym adresem w Doylestown. W związku z tym, zgodnie z zasadami obowiązującymi w bezpiece, Tadeusz Chabrowski został wyrejestrowany z sieci agenturalnej Wydziału III Komendy Wojewódzkiej w Katowicach. Jego opiekun z SB napisał w podsumowaniu, że mimo krótkiego okresu współpracy Leon przekazał cenne informacje na temat zakonników, które posłużyły do dalszej pracy operacyjnej. Kwalifikacje Leona sprawiły, że mjr Puchała poinformował o jego wyjeździe do USA Departament I MSW (wywiad cywilny PRL). Zgodnie z procedurami, Departament I przekwalifikował sprawę TW ps. Leon na sprawę kontaktu informacyjnego kryptonim Leonard. Wywiadowcy dali czas Leonardowi na aklimatyzację w Stanach Zjednoczonych. Postanowili skontaktować się z nim dopiero we wrześniu 1963 roku. Z obawy przed amerykańskim kontrwywiadem (FBI) na miejsce spotkania wybrano Rzym, gdzie do października przebywał ojciec Wacław. Jednak w tym czasie okazało się, że Leonard zamiast w domu zakonnym w Rzymie przebywa często w prywatnych mieszkaniach, spotyka się ze znajomymi, a nawet podróżuje po całej Europie. Był tak zaaferowany prywatnymi sprawami, że nie miał nawet czasu na spotkanie ze swoim bratem Stefanem. ChCę być WieLki Z teczki Leonarda wynika, że raczej nie wiedział on, że w Rzymie chcą się z nim skontaktować wywiadowcy z SB. Nie orientował się także, że bezpieka cały czas kontroluje jego korespondencję z rodziną, zakonnikami z Jasnej Góry i znajomymi... O wielu tajemnicach Leonarda SB wiedziała od agentury w Rzymie i zakonie, w tym zwłaszcza od jego przyjaciela z Częstochowy ojca Celestyna (ekonom generalny zakonu), który również współpracował z bezpieką. Z korespondencji i innych źródeł informacji wynikało, że Leonard ma już dość życia zakonnego, jest skłócony z ojcem Michałem Zembrzuskim z Doylestown, prowadzi w zasadzie świeckie życie i zamierza porzucić kapłaństwo. Rwą we mnie wody, porywa mnie mój własny nurt. Chcę być wielki, walczyć z Kościołem, bo go kocham więcej niż swoją duszę i ciało pisał poetycko w jednym z listów. Znów pojawił się plan dotarcia do Leonarda. Tym razem podjęto ryzyko kontaktu w Doylestown. Sprawę przekazano do realizacji agentowi o ps. Elita, który pracował wówczas w Biurze Radcy Handlowego w Nowym Jorku. Później w operację odszukania Leona włączył się funkcjonariusz rezydentury wywiadowczej PRL w Nowym Jorku o kryptonimie Edo. Bezpiekę interesowały głównie sprawy polonijne duszpasterstwo oraz organizacje i ich finanse. DekonsPiraCja LeonarDa Kiedy na przełomie 1963 i 1964 roku lustrowano klasztor i okolice Doylestown w celu organizacji bezpiecznego spotkania z Leonardem, z rezydentury wywiadu PRL w Nowym Jorku zbiegł szyfrant Stanisław Szymonik, ps. Ewa, który oddał się w ręce służb amerykańskich. W Departamencie I MSW analizowano wszystkie dokumenty, sprawy i informacje, do których miał dostęp Szymonik. Z wewnętrznego postępowania wynikało, że Szymonik znał sprawę Chabrowskiego i we wrześniu 1963 roku pisał o nim w szyfrówce wysłanej do Warszawy. W takich sytuacjach w wywiadzie obowiązuje tylko jedna zasada rezygnacja z całej agentury, którą poznał zdrajca. Losy Leonarda był więc przesądzone. W 1964 roku uznano, że Leonard jest spalony, a jego personalia jako agenta tajnych służb PRL są znane FBI. Postanowiono zatem złożyć jego teczkę w archiwum i nie szukać z nim kontaktu. Jednak za pomocą agentury obserwowano jego działania. Z docierających informacji wynikało, że Chabrowski jest otwarty na współpracę z komunistami. Poza tym, jak donosił współpracownik Kozik w maju 1967 roku, Chabrowski nie ukrywał, że bliżej mu do świeckiego życia niż zakonnego. Ostentacyjnie nie nosił habitu, a ponadto w bezpośredniej rozmowie potrafi nawet żartować i kpić z wiary katolickiej, jak i zasad panujących w swoim zakonie. Niedługo później porzucił kapłaństwo, ożenił się i rozpoczął studia na Uniwersytecie Temple w Filadelfii. GotoWy Do PomoCy Mimo tylu zmian w życiu osobistym Chabrowski wciąż myślał jak pomóc ludowej ojczyźnie. W sierpniu 1971 roku doszło do jego spotkania z oficerem wywiadu w Nowym Jorku. Podczas rozmowy z oficerem o kryptonimie Kodi, Chabrowski zaoferował swoje usługi na terenie Stanów Zjednoczonych. Nieco przesadnie akcentował swoje zasługi dla SB i możliwości operacyjne. Powoływał się na swój rzekomo długoletni kontakt z bezpieką. Wyznał nawet, że podczas pobytu w Irlandii, gdzie w latach studiował na Uniwersytecie Katolickim w Dublinie, bezpieka inspirowała jego wystąpienia telewizyjne. Leonard deklaruje dalszą współpracę z nami. W jego opinii płaszczyzną mogłoby być jego wykorzystanie na odcinku ośrodków uniwersyteckich. Zgadza się na uplasowanie się we wskazanym przez nas ośrodku uniwersyteckim po uzyskaniu doktoratu relacjonował Kodi". Jednak SB nie mogła pozwolić sobie na błąd w sztuce. Amerykanie doskonale wiedzieli kim jest Tadeusz Chabrowski ps. Leonard, więc jego przydatność agenturalna na terenie Stanów Zjednoczonych była żadna i mogła narazić interesy komunistów na szwank. *** W późniejszych latach Tadeusz Chabrowski pozostał lojalnym wobec PRL polonusem i mało utalentowanym poetą, flirtującym od czasu do czasu z komunistycznym konsulatem. Przez długie lata był dla komunistów jedynie pożytecznym idiotą (określenie Lenina) przerzucającym mosty pomiędzy Polonią a Polską Ludową. Jednak dla antykomunistycznej Polonii był od zawsze jedynie zwykłym oportunistą i dwustołkowiczem, uzurpującym sobie miano reprezentanta Polonii w kontaktach z Krajem. Niestety, był równie ambitny, co skuteczny, a to z czasem przełożyło się na jego pozycję zawodową i społeczną w środowisku polonijnym Nowego Jorku, które powierzyło mu prestiżowe stanowisko prezesa w Centrum Polsko-Słowiańskim. Szkoda, że mając wciąż tyle do powiedzenia o sobie Tadeusz Chabrowski, eksponując liczne nagrody i dokonania, konsekwentnie zapomina o postaci Leona. Pisali o nim historycy, ale też bez skutku. Kto chce, ten wie, ale większość udaje, że przecież wszystko gra.

11 nowy czas stycznia felietony i opinie Na czasie Grzegorz Małkiewicz KOMENTARZ ANDRZEJA KRAUZEGO Rosja jest wielka, a Polska to mały kraj podobno przypomniała polskiemu akredytowanemu przy MAK jego szefowa Tatiana Anodina (str. 3). Takie rozróżnienie wyklucza partnerstwo, o czym Polacy zapomnieli. Dlatego trudno im uwierzyć w jednostronną krytykę ze strony rosyjskich ekspertów. Krytykę, która posuwa się do brawurowych nadużyć prawnych i zdrowego rozsądku, z nonszalackim lekceważeniem polskich oczekiwań. Pytaniem najważniejszym jest dlaczego MAK tak bardzo eksponował sygnały przekazywane przez system naprowadzania TAWS? Eksperci (w tym eksperci MAK) doskonale wiedzą, że system ten przy lądowaniu w Smoleńsku nie miał zastosowania. Sygnał pull up jest tylko wtedy wiarygodny, kiedy w bazie danych TAWS są wszystkie dane na temat lotniska, czyli precyzyjne zdjęcia satelitarne z dokładnym opisem ścieżki schodzenia. System ostrzega wtedy, kiedy samolot znajduje się poza ścieżką schodzenia. Gdyby TU znajdował się na właściwej ścieżce schodzenia, włączony TAWS też by ostrzegał, bo tej ścieżki nie znał. W Smoleńsku TU-154 naprowadzany był przez wieżę kontrolną, która do ostatniego momentu potwierdzała prawidłowość podchodzenia do lądowania. To podstawowe rozróżnienie nie przeszkodziło jednak w przekazaniu kłamliwego przebiegu wydarzeń. Obrazy, kiedy piloci nie reagują na ostrzeżenia zapadły w świadomość, utwierdziły przekonanie, że był to lot samobójczy niewyszkolonych pilotów z pijanym generałem w kokpicie, wywierającym presję na załodze. W Smoleńsku wojskowy samolot TU-154 (a nie cywilny, jak utrzymywał MAK) naprowadzała na pas startowy wieża kontrolna i w wieży zamknięta jest tajemnica, co się stało, że samolot stracił swój kurs. MAK wywiązał się z głównego zadania, chroniąc tajemnicę wieży. Przeprowadził też dochodzenie w sprawie, do której nie był upoważniony. Wiedziała o tym polska i rosyjska strona od samego początku. W końcu nie trzeba być prawnikiem, żeby zrozumieć artykuł 3, punkt a) konwencji chicagowskiej: Niniejsza Konwencja stosuje się wyłącznie do cywilnych statków powietrznych, nie stosuje się zaś do statków powietrznych państwowych. Teraz rząd zmienia wersję: nie konwencja, a jej załącznik. Trzynasty. Polski rząd liczył na współpracę, która miała przedstawić bardziej wiarygodny przebieg wydarzeń, z podobnym wnioskiem (wina pilotów pod presją), wypowiedzianym zresztą kilka dni przed ogłoszeniem raportu przez prezydenta Komorowskiego: W katastrofie smoleńskiej najważniejsze było to, że podjęto próbę lądowania ( ). Sprawa jest w sposób arcybolesny prosta. Według prezydenta nie trzeba więc niczego wyjaśniać (i nie wyjaśniał, bo nagle zachorował). Rząd był innego zdania i podjął kroki, zapominając o tym, że Polska to mały kraj. Wyszła z tego farsa, kompromitacja głównie premiera Donalda Tuska, który przez kilka miesięcy zapewniał o wzorowej współpracy, i wprodzał nas w błąd na temat konwencji chicagowskiej. Sygnały były jednak inne, przekazywane przez polskich ekspertów do Kancelarii Premiera. Wszystko wskazuje na to, że żadnych interwencji politycy nie podjęli. Teraz jest już za późno. Premier Putin zachował bezpieczny dystans, zwalniający go od bezpośredniego udziału w końcu MAK to instytucja niezależna i międzynarodowa (nie rosyjska). Nic dziwnego, że w tej sytuacji nasz premier wolał pojechać na urlop, żeby spektakularnie z niego powrócić. Pomyślał, że to wystarczy, i po złożeniu stosownych oświadczeń odleciał ponownie na stoki Dolomitów. W końcu katastrofa lotnicza to nic nadzwyczajnego, przyczyny zwykle są arcyboleśnie proste. kronika absurdu Przewodnicząca MAK Tatiana Anadina w celu uwiarygodnienia końcowego raportu komitetu wyjaśniającego przyczyny katastrofy smoleńśkiej wymieniła wszystkie swoje nagrody (w tym międzynarodowe) i podkreśliła wybitne osiągnięcia w krzewieniu bezpieczeństwa międzynarodowego ruchu powietrznego. Dała do zrozumienia, że jest najbardziej kompetentną osobą, która mogła przewodniczyć komitetowi. Zapomniała dodać, że jej sława i wpływy ograniczają się do Rosji, gdzie poza przewodniczeniem niezależnemu komitetowi wydającemu certyfikaty bezpieczeństwa jest współwłaścicielką drugiej co do wielkości linii lotniczej. Baron de Kret Wacław Lewandowski Paniom w odpowiedzi Dwie Panie były łaskawe odnieść się do mojego felietonu w Nowym Czasie (nr 19/155), w którym polemizowałem z twierdzeniami Reginy Wasiak-Taylor, zawartymi w jej artykule o Janie Rostworowskim (NC, nr 18/154). Pani Hanna Świderska napisała o trudnej sytuacji rodzinnej poety, o chorobie jego matki, o której wieść była powodem pierwszej podróży do PRL. Dziękując za przypomnienie tych faktów, muszę jednak zwrócić uwagę, że w moim tekście nie zajmowałem się motywacją decyzji Rostworowskiego, a jedynie jej skutkami. Pozwolę sobie przypomnieć, że tego rodzaju rozterki, poczucie odpowiedzialności za bliskich w kraju, a nawet poczucie winy względem nich były udziałem większości uczestników Drugiej Emigracji, o czym Pani Świderska jako jedna z wybitnych pisarek emigracji pojałtańskiej na pewno doskonale wie. Kto zaś nie wie lub pomyślał, że w tym względzie sytuacja Rostworowskiego była wyjątkowa, niech wróci do lektury emigracyjnych utworów wspomnieniowych albo poczyta listy Marii Danilewicz-Zielińskiej do jej matki Antoniny Markowskiej. Kto zaś czytać nie ma ochoty, niech sięgnie do danych, ile dóbr materialnych przesłała do kraju emigracja niepodległościowa, przecież nie z fantazji, a z powodu odpowiedzialności za rodziny w kraju! Warto też sobie uświadomić, że tę pomoc do PRL wysyłano kosztem wielu wyrzeczeń, często kosztem pogłębiania własnej, emigranckiej biedy. Tyle na temat listu Pani Świderskiej, której kłaniam się nisko i którą z szacunkiem pozdrawiam. Zupełnie inny w tonie jest obszerny list Pani Jolanty Lane, która zarzuciła mi niezrozumienie, a nawet celowe przeinaczenie tekstu Reginy Wasiak-Taylor. Autorka listu powiada także, że zapewne niczego nie wiem o problemach poety, który miał poczucie, że jego polszczyzna obumierała bez kontaktu z żywym językiem. Proszę Pani! Obawa regresu językowego, strach, że polszczyzna na obczyźnie skostnieje, zredukuje się do słownikowego minimum, to przecież jeden z podstawowych motywów emigracyjnej literatury, zwłaszcza poezji. Książki o tym napisano sam napisałem niemało na ten temat, skąd więc przypuszczenie, że o tym niewiele wiem? I myli się Pani, jeśli uważa, że ten kompleks Rostworowski przeżywał dotkliwiej niż inni poeci! Inna sprawa oburzyło Panią użyte przeze mnie słowo łajdactwo. Rozumiem, pomyślała Pani, że to ja oceniam postawę poety. Proszę jednak zwrócić uwagę na kontekst. Pisałem przecież wyraźnie, że dla niezłomnych emigrantów przyjęcie przez kogoś paszportu PRL było łajdactwem. Równie dobrze mógłbym tu użyć słowa zdrada, bo przecież tak to postrzegano Mówi Pani, że łajdactwem było też przyjmowanie nagród literackich, stypendiów, odznaczeń od władz państwowych PRL, przynależność do PZPR zgoda; było! Ale mam wrażenie, że Pani czyni tu personalną wycieczkę pod moim adresem, skoro wcześniej wspomina Pani o wykształceniu za komunistyczne pieniądze. Pragnę Panią uspokoić odznaczeń ani nagród nie dostawałem, do PZPR nie należałem, wykształciłem się za własne pieniądze, pracując w czasie studiów jako listonosz, później jako malarz konstrukcji stalowych, stypendium na uczelni nie brałem, żeby mi żaden Jaruzelski nie mógł wypominać, że państwo za mnie płaci, jedyne stypendium naukowe wziąłem od Jerzego Giedroycia. A w instytucji, którą Pani nazywa reżimowym uniwersytetem, pracowali też serdeczni tego reżimu przeciwnicy, znakomici nauczyciele. Dzięki nim uniwersytet był wtedy enklawą wolnej myśli, oni to a nie rektorzy z reżimowej nominacji kształtowali duchowość studentów.

12 stycznia 2011 nowy czas czas pieniądz biznes podatki nieruchomości Pułapki nierzetelnych właścicieli nieruchomości W październiku 2010 rząd brytyjski ogłosił bardzo kontrowersyjny budżet na kolejne cztery lata, który między innymi przewiduje 50-procentową redukcję wydatków na mieszkalnictwo socjalne. To, w połączeniu z trudnościami w uzyskaniu kredytu mieszkaniowego i zmniejszeniem zasiłków mieszkaniowych, zmusi o wiele więcej osób do wynajmowania na rynku komercyjnym. Nie jest więc zaskoczeniem nasilona w ostatnim czasie kampania przeciwko nieuczciwym właścicielom, którzy teraz w większym stopniu niż kiedykolwiek będą mieli okazję zarobienia dodatkowych funtów na zdesperowanych lub nieświadomych swoich praw lokatorach. Marzena Odzimek Własne śledztwo reporterskie przeprowadził John Sweeney dla BBC Panorama, które zostało wyemitowane 25 października 2010 na BBC One. Jego celem było zdemaskowanie nieodpowiedzialnych właścicieli nieruchomości, którzy pobierają zasiłki mieszkaniowe na poczet czynszu, a jednocześnie skazują swoich lokatorów na życie w warunkach zagrażających zdrowiu lub życiu poprzez całkowite zaniedbywanie napraw. Oficjalną kampanię pod nazwą Evict Rogue Landlord rozpoczęła także czołowa organizacja charytatywna Shelter, zajmująca się bezdomnością w Wielkiej Brytanii. Celem kampanii jest ujawnienie nielegalnych praktyk prywatnych właścicieli, takich jak zastraszanie i nielegalne eksmisje, odmowa zwrócenia depozytu bez podania wiarygodnego powodu, utrzymywanie lokali w stanie zagrażającym zdrowiu lub doliczanie ukrytych kosztów. W rezultacie Shelter dąży do zaostrzenia przez rząd walki z nieodpowiedzialnymi właścicielami i wprowadzenia efektywnych narzędzi prawnych w celu całkowitego zakazania ich działalności. Według najnowszego raportu Shelter prawie milion osób w Wielkiej Brytanii padło ofiarą nielegalnych praktyk w związku z wynajmowaniem mieszkania od prywatnego właściciela. Ich doświadczenia można podzielić na powtarzające się kategorie oszustw, jednakże każda historia jest jak najbardziej indywidualna, bo dotyka konkretnej osoby. Lokatorzy w zaniedbanych mieszkaniach i dzielnicach oprócz kosztów zdrowotnych i emocjonalnych niejednokrotnie doświadczają także wykluczenia społecznego ze względu na swoje warunki mieszkaniowe. Lokatorzy skarżą się na przedłużające się naprawy lub ich niepodejmowanie, co w przypadku choćby potłuczonych szyb i zepsutych płotów dodatkowo przyciąga wandali lub narkomanów. Problemy związane z brakiem napraw są w niektórych przypadkach tak poważne, że całe domy są zamykane przez inspektorów jako zagrażające bezpieczeństwu. W wielu przypadkach właściciele nie zwracają depozytów lub żądają zwrotu wysokich kosztów domniemanych napraw. Lokatorzy otrzymują także listy o należnych opłatach, o których wcześniej nie słyszeli, oraz groźby wszczęcia postępowań sądowych i obciążenia związanymi z nich kosztami. Dużo uwagi w prasie i telewizji w ostatnich latach poświęca się sprawie problemów mieszkaniowych osób, które przybyły do Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu pracy z nowych krajów Unii Europejskiej, w tym zwłaszcza Polski. Spotykają się one zarówno z utrudnionym dostępem do korzystania z ofert mieszkaniowych, jak i bardzo niskim standardem zakwaterowania. Głównym problemem jest przeludnienie domów i co za tym idzie nieadekwatne warunki sanitarne. W większym stopniu dotyczy to obszarów rolniczych, gdzie jest duża konkurencja, jeśli chodzi o mieszkania i kwatery przydzielane przez pracodawcę. W ostatnim przypadku pracodawcy często używają zakwaterowania jako sposobu kontroli nad swoimi pracownikami. Przykładem jest sytuacja, w której pracodawca nie wydaje potwierdzenia wypłaty pensji, czyli payslip, które jest niezbędnym dokumentem podczas ubiegania się o zasiłek mieszkaniowy. Wykorzystywanie emigrantów przez nieuczciwych właścicieli i pracodawców jest ułatwione ze względu na ich nieznajomość języka, bardzo niskie zarobki i brak podstawowych informacji o swoich prawach. Każda osoba wynajmująca mieszkanie na rynku prywatnym może w jakimś momencie paść ofiarą nieuczciwego właściciela lub agencji nieruchomości. Znając najczęściej stosowane przez nich taktyki i swoje prawa, można jednakże uniknąć zawiązania umowy lub uchronić się przed późniejszymi konsekwencjami, na przykład takimi, jak utrata pieniędzy w momencie rozwiązania umowy najmu. Według Shelter należy uważać na kilka najczęściej stosowanych praktyk. Nieuczciwy właściciel może zażądać przelewu w Western Union określonej kwoty depozytu na konto znajomej nam osoby i okazanie potwierdzenia przelewu. Zdobyte w ten sposób dane mogą posłużyć do pobrania pieniędzy przez oszusta. Należy pamiętać, że najczęściej na poczet depozytu wystarczy wystawienie czeku. Następnie każdy depozyt jest obecnie Każda osoba wynajmująca mieszkanie na rynku prywatnym może w jakimś momencie paść ofiarą nieuczciwego właściciela lub agencji nieruchomości. chroniony prawnie za pomocą Tenancy Deposit Protection Scheme. Przyszły lokator w momencie podpisania umowy otrzymuje certyfikat zawierający kod specyficzny dla danej umowy i w ten sposób ma pewność, że jego pieniądze spoczywają na chronionym koncie, a w przypadku odmowy ich zwrotu można się zwrócić do TDP o rozstrzygnięcie sprawy. Kolejnym aspektem umowy najmu jest określenie w niej wszystkich opłat należnych w okresie trwania umowy. Nieuczciwi właściciele często żądają zapłaty dodatkowych kosztów, o których nie poinformowali przyszłego lokatora, takich jak spis inwentarza lub opłaty administracyjne. W takim przypadku nie jest on prawnie zobowiązany do zapłaty tych rachunków. W normalnej sytuacji wszystkie opłaty uiszcza się w dzień podpisania

13 nowy czas stycznia czas to pieniądz umowy i otrzymuje potwierdzenie zapłaty na firmowym papierze lub paragon. Inną powszechną praktyką oszustów jest włamywanie się do pustych mieszkań, a następnie ich wynajmowanie za pobraniem depozytu i miesięcznego czynszu w gotówce. Jeśli okaże się, że nieruchomość ma innego właściciela, zamieszkujący ją lokatorzy zostaną eksmitowani wyrokiem sądowym. Shelter przestrzega, że nie należy wręczać nikomu pieniędzy bez uprzedniego uzyskania pełnych danych właściciela, które można wówczas porównać z informacjami o właścicielach nieruchomości dostępnymi w Land Registry. W celu uniknięcia konfliktów w trakcie trwania umowy najmu lub w momencie jej rozwiązania należy dokładnie zapoznać się z jej warunkami, zarówno prawami, jak i obowiązkami. Należy upewnić się, że spis inwentarza jest poprawny i za jakie naprawy odpowiedzialny jest właściciel i lokator. Ważne jest także sprawdzenie, czy umowa zawiera klauzulę jej wcześniejszego wypowiedzenia, gdyż to może wiązać się z poniesieniem dodatkowych kosztów. Co jednak zrobić w sytuacji, gdy właściciel okaże się nie do końca uczciwy i nie będzie wypełniał swoich obowiązków? W przypadku zaniechania napraw określonych w umowie po ich zgłoszeniu lokator powinien zbierać wszystkie dowody związane z naprawą, takie jak zdjęcia, kopie korespondencji z właścicielem w tej sprawie, paragony za zakup rzeczy w celu wymiany tych zniszczonych, na przykład przez przeciekający dach. Dowody te będą niezbędne w przypadku pozwania właściciela do sądu, jeżeli lokator zdecyduje się wejść na drogę prawną. Należy być jednak świadomym, że właściciel może nas raczej eksmitować z mieszkania niż dokonać napraw. Może to także nastąpić w przypadku, gdy lokator zdecyduje się dokonać napraw na własny koszt i samowolnie obniżyć czynsz. Zanim jednak ktoś zdecyduje się na działanie, które może mieć wpływ na złamanie warunków umowy, najpierw powinien zwrócić się do radcy prawnego. Bezpłatne podstawowe poradnictwo prawne jest dostępne w lokalnym Citizens Advice Bureau lub przez Community Legal Advice Helpline pod numerem Udzielaniem informacji i porad zajmuje się także wspomniana już organizacja charytatywna Shelter pod numerem telefonu lub na stronie W sytuacji, gdy stan mieszkania zagraża zdrowiu lub bezpieczeństwu mieszkańców, o pomoc można się zwrócić do Environmental Health Department przy lokalnym council, który może zadecydować o podjęciu działań przeciwko właścicielowi nieruchomości. W przypadku trudności z odzyskaniem depozytu należy odwołać się do Tenancy Deposit Protection Scheme, o którym była mowa wcześniej, lub gdy właściciel nie umieścił pieniędzy na chronionym koncie, wszcząć sprawę sądową. Te oraz wiele innych dodatkowych informacji na temat umowy z właścicielem prywatnym można znaleźć na rządowej stronie wynajem mieszkań w sektorze prywatnym w Anglii jest bardzo popularny, nie tylko ze względu na trudności z zakupem własnego domu czy uzyskaniem mieszkania socjalnego, ale także z racji elastyczności, jaką proponuje. Ponadto przeważająca większość agencji i właścicieli wypełnia swoje obowiązki i pozwala na spokojne korzystanie z nieruchomości. Niestety, to złe przykłady znajdują drogę do mediów publicznych i negatywnie wpływają na reputację całego sektora. Dzięki temu jednak potencjalni lokatorzy zdobywają wiedzę o tym, jak rozpoznać oszustów i walczyć z nimi, a ta świadomość jest najlepszą bronią. Marzena odzimek Uwaga: LandLoRd! Gdy zatrzymujemy się w pewnym miejscu na chwilę, wiele rzeczy nie ma większego znaczenia, jednak kiedy zaczynamy kupować pościel, czyli osiedlać się na bliżej nieokreślone dłużej, poczucie bezpieczeństwa i stabilności oraz wygoda stają się nadrzędnymi wartościami. Większość młodych ludzi, a nade wszystko emigranci, wynajmują mieszkania. Oficjalny rynek nieruchomości w Londynie jest pełen ofert, niestety, bardzo często ceny są irracjonalne. Dlatego też poszukujący lokum trafiają do prywatnych landlordów, którzy mimo obowiązującego w Wielkiej Brytanii prawa stosują swoje metody, niewiele sobie z niego robiąc. Słyszymy sporo opowieści mrożących krew w żyłach, ostatnia historia była jednak na tyle sensacyjna, że postanowiliśmy ją opublikować. Nie podamy prawdziwych imion stron zaangażowanych w tę historię, natomiast każdy szczegół tutaj opisany jest prawdą potwierdzoną dowodami (łącznie z zeznaniami na policji). Ania i Piotr wynajęli mieszkanie w jednej z najlepszych dzielnic Londynu. Gdy je zobaczyli, od razu przypadło im do gustu. Duży, pełen światła salon, wielka kuchnia, przyjemnie od ogrodu położona sypialnia powodowały, że mieszkanie było naprawdę atrakcyjne. Umowę podpisali z zięciem właścicielki, ponieważ landlady była w podeszłym wieku i mieszkała poza Londynem. Zięć wpisał swoje imię i nazwisko na kontrakcie jako świadek; podpisał się też za starszą panią, używając jej imienia i nazwiska, lecz nie wzbudziło to u Ani i Piotra żadnych podejrzeń. Kłopoty jednak zaczęły się już na początku. Zięć właścicielki, nazwijmy go Chris, prowadził sklep warzywniczy znajdujący się bezpośrednio pod wynajmowanym mieszkaniem. Dostawy budziły Anię każdej nocy. Próbowali załatwić problem metodą próśb, za każdym razem byli jednak ignorowani. W końcu kupili dźwiękoszczelną wykładzinę, wydając ponad 200 funtów z własnej kieszeni. Kilka tygodni później popsuła się toaleta. I od tego zdarzenia ich życie zaczęło przypominać koszmar. Przez kilka tygodni korzystali z toalety w kawiarni, ponieważ Chris ignorował ich prośby. W końcu zadzwonili po hydraulika, zapłacili mu należną kwotę, którą odliczyli od czynszu. Chris za karę zakręcił im wodę. Piotr dzwonił do wodociągów, był też na policji, jednak nic to nie dało, ponieważ dowiedział się, że jedyną drogą w takich sprawach jest sąd. Wypowiedzieli więc umowę. Właścicielka była nieuchwytna. Ania poświęciła czas i sprawdziła, czy ich depozyt, ponad 1000 funtów, został zdeponowany na właściwym koncie, co jest legalnym wymogiem. Odpowiedź była negatywna. Postanowili więc nie płacić za ostatni miesiąc. Doszli do wniosku, że za co mają płacić, skoro nie mogli korzystać ze swojego mieszkania w pełni pozbawieni wody, a później prądu, spali tam tylko, starając się jak najszybciej znaleźć nowe lokum. Znaleźli. I w dniu, kiedy podpisali umowę, zostali okradnięci. Chris, najprawdopodobniej ze swoimi synami, wyłamali zamek i weszli do środka. Ukradli laptop i wiele innych rzeczy. Piotr zawiadomił policję o godzinie Od operatorki dowiedział się, że skoro napastników już nie ma na miejscu zdarzenia, musi zadzwonić na inny numer, ponieważ sytuacja nie wymaga natychmiastowej reakcji. Policja przyjechała nad ranem. Ania i Piotr, wycieńczeni i chorzy z nerwów nie wiedzieli, od czego zacząć. Policjant poinformował ich o prawach pokrzywdzonych i na tym wszystko się skończyło. Przez kilka kolejnych dni Piotr starał się dzwonić na policję. Ktoś miał się pojawić bowiem i zebrać odciski palców. Nikt się jednak nie pojawił. Wymienili więc zamki, wzięli resztę rzeczy i wyprowadzili się do nowego mieszkania. Wtedy zaczęły się telefony od policji. Pytali o wszystkie szczegóły po kilkanaście razy, nie udzielając żadnej informacji zwrotnej. Po dwóch tygodniach Piotr nie wytrzymał i zapytał o odciski palców. Zostały zebrane usłyszał w słuchawce. Na początku był oszołomiony, później zaczął się śmiać. Okazało się, że policję wpuścił Chris. Wyłamał kolejny zamek, wniósł swoje rzeczy i pozwolił zbadać miejsce zbrodni. Piotr za namową Ani przestał odbierać następne telefony z policji. Po pierwsze Ania bała się, że Chris naśle na nich swoich kolegów, co wiele razy obiecywał zrobić, po drugie nieskuteczne i długie rozmowy z policjantami wprawiały Piotra w coraz większe przygnębienie. Nikt bowiem nawet nie próbował im pomóc, każdy dzwonił do nich, by wyrobić normę i wypełnić odpowiednie rubryki w statystykach. Najbardziej rozbrajającym momentem w całej tej historii było pytanie policjanta: I co ja mam zrobić? Chcesz, żebym go aresztował? Jeśli to zrobię, będziesz chodził po sądach, będziesz przesłuchiwany i twoje życie może na pewien czas stać się jeszcze mniej przyjemne, niż jest teraz. Dochodzić swego za wszelką cenę, czy pozwolić, by bezprawie królowało? oto jest pytanie. Frederick Rossakovsky-Lloyd Stałe stawki połączeń 24/7 Dobra jakość Bez nowej kart SIM Polska 2p/min 15% EXTRA kredytu ZA DARMO na tel. komórkowy (przy pierwszym doładowaniu) Wybierz a następnie numer docelowy np. 0048xxx i zakończ #. Proszę czekać na połączenie. 2p 7p 1p Wyślij smsa o treści NOWYCZAS na (koszt 5 + stand sms) Polska (tel. stacjonarny) Słowacja (tel. stacjonarny) Polska (tel. komórkowy) Niemcy (tel. stacjonarny) Irlandia (tel. stacjonarny) Czechy (tel. stacjonarny) USA

14 14 ludzie i miejsca stycznia 2011 nowy czas Doświadczenie uczy, że Polacy są wszędzie. I wszędzie, gdzie się pojawią, potrafią zrobić coś pożytecznego. Co więcej niektórzy, przebywając w jednym końcu świata, umieją sprawić, by w zupełnie innym miejscu działy się wspaniałe rzeczy. To właśnie robi Adam Potrykus, który mieszkając w Londynie szefuje stworzonemu przez siebie festiwalowi w... dalekim Sztokholmie. Alex Sławiński O Adamie pisaliśmy już na łamach Nowego Czasu, kiedy podczas ARTerii poświęconej ofiarom Katynia i tragedii smoleńskiej zaprezentował serię swoich zdjęć pokazujących tę ostatnią tragedię z perspektywy życia jednej rodziny (w katastrofie zginął jego wujek, poseł Arkadiusz Rybicki). O Stockholm Fringe Festival też. Wtedy pierwszy STOFF był dopiero w powijakach. Miał odbyć się dopiero jesienią i być największym wydarzeniem kulturalnym, jaki tego roku odbywał się w stolicy Szwecji. I był. Jednak na ten sukces osoby zaangażowane w projekt musiały sobie naprawdę ciężko zapracować. Adam Portykus i Sara Oln współorganizatorzy sztokholmskiego Fringe u STOFF obserwują festiwalowe wydarzenia Najtrudniejszy pierwszy krok czym jest Fringe? Pamiętam, jak podczas naszego wiosennego spotkania Adam powiedział mi, że łatwiej jest objaśnić, czym Fringe nie jest. Albowiem jego charakter jest zmienny i nie trzyma się on sztywnych ram, narzuconych wszystkim konkretną regułą. Fringe jest organizowany w różnych zakątkach świata. I wszędzie wygląda nieco odmiennie. Inny będzie w Melbourne, inny w Edynburgu, Nowym Jorku czy Toronto. Ten w stolicy Szwecji jest przede wszystkim świętem sztuki scenicznej: grup teatralnych i performerów. Jednakże jak mówi Adam jest coś, co te imprezy łączy. Wszędzie daje możliwość zaistnienia młodym twórcom, pokazania sztuki niecodziennej, nowatorskiej i odważnej. Daje im szansę dotarcia do innych osób z branży artystycznej i mediów. Fringe to pogranicze. I tak należy go rozumieć. Jako przenikanie się różnych form. DużO ciężkiej PrAcy Pierwszy Stockholm Fringe Festival powstawał przez wiele miesięcy. Organizatorzy (oprócz Adama w projekt zaangażowały się również Helena Arnheden i Lina Karlmark) włożyli wiele wysiłku, by stworzyć imprezę na światowym poziomie. A że w Szwecji nigdy wcześniej czegoś podobnego nie było, jego formułę musieli zbudować właściwie od podstaw. Z pewnością dużo dały im wcześniejsze doświadczenia artystyczne. Poznali się niemal 20 lat temu, w college u na obrzeżach Sztokholmu. Przez wiele lat wspólnie jeździli po świecie, uczestnicząc w podobnych przedsięwzięciach. Jednak jest różnica pomiędzy oglądaniem, jak robią to inni, a próbą zrealizowania czegoś samemu. Już wiosną zeszłego roku organizatorzy rozesłali informację o tworzącym się festiwalu. Reakcja była dla Adama bardzo miłym zaskoczeniem. Zgłosiło się ponad 450 grup i artystów z 34 krajów. Wybraliśmy 29 z 23 różnych państw. Jak na nowy festiwal, który nie odbywa się dokładnie w sercu Europy, to chyba niezły odzew mówi Adam. Najbardziej askoczył mnie fakt, jak miło odebrała nas publika. I jak szybko te zaledwie cztery dni minęły. Wydaje się, że to krótko. Ale w tym czasie odbyło się 40 przedstawień (z których na żywo obejrzałem może ze trzy). Przybyli artyści z różnych części globu. No i media otworzyły na nas oczy. Nie spaliśmy przez kilka tygodni, przygotowując ten festiwal. Lecz najbardziej niesamowite jest to, ile ma się energii, gdy jej potrzeba. Oglądanie festiwalu na żywo po tylu miesiącach przygotowań jest jedyne w swoim rodzaju. Coś, co dotychczas było tworem wyłącznie wirtualnym, nagle staje się czymś z krwi i kości. SukceS ma wielu Ojców Oczywiście, tak ogromnego przedsięwzięcia nie da się zrealizować w kilka osób. W STOFF zaangażowali się nie tylko wolontariusze, którzy dbali o prawidłowy przebieg festiwalu, ale także wiele w tym także rządowych instytucji. Pozyskanie ich, jak się można domyślać, nie było łatwe. Tkwimy w recesji, o fundusze wszędzie jest trudno wyjaśnia Adam. Gdy państwa oszczędzają, to zazwyczaj od kultury zaczynają ciąć wydatki. Dlatego też my, jako organizacja charytatywna, musimy ciężej walczyć o pieniądze. W 2010 pracowaliśmy dzięki wsparciu wydziału kultury miasta Sztokholm, wielu zagranicznych ambasad, instytutów kultury różnych państw oraz prywatnych sponsorów. W bieżącym roku nadal będziemy z nimi współpracować. Ale na większą skalę. I z większą liczbą partnerów. Niedługo też będzie można zostać członkiem STOFF. Zaangażowani w projekt otrzymają specjalną ofertę: ekskluzywne pokazy sztuki oraz specjalny wstęp na różne imprezy. Przewidujemy również składki od samych artystów (17 80 euro, zależnie od kategorii, w której znajdzie się dana grupa). Jest to standardowa praktyka stosowana przez inne festiwale. Składki częściowo pokrywają koszta lokali i druku programów. W zamian za to my dajemy artystom możliwość zarobienia na biletach. Sieć współpracowników sztokholmskiego Fringe rozciąga się na całą Europę. Stoi za nami lojalna ekipa. W Paryżu mamy kogoś, kto nam tłumaczy i poprawia dokumenty. Pod Londynem mamy grafika. W Sztokholmie jest osoba zajmująca się tematyką prawną. Pracujemy na dystans. Ma to swoje dobre, ale i złe strony. Brak mi nieraz codziennego kontaktu twarzą w twarz z resztą teamu STOFF. Cóż, na razie pracujemy właśnie tak. Podczas samej imprezy wspiera nas również armia woluntariuszy. Wszyscy pracują za darmo. Ale też wszyscy są zapalonymi fanami festiwalu i towarzyszącej mu idei. PierwSze koty za PłOTy Pierwszy Fringe w Sztokholmie odbył się w październiku. Kolejny jest planowany w sierpniu i potrwa nieco dłużej niż poprzednia edycja ( ). Wydawać by się mogło, że mamy jeszcze wiele czasu. Ale prace nad drugim STOFF rozpoczęły się zaraz po zakończeniu poprzedniego. Jak tłumaczy Adam jeszcze w samolocie do Londynu. Już teraz działania idą pełną parą. Tym bardziej że oprócz głównego festiwalu jest planowana również rozgrzewka. Tydzień wcześniej artyści będą mieli możliwość zaprezentowania się w ramach dwóch innych festiwali, z którymi sztokholmski Fringe współpracuje (Kulturfestivalen i UNG 08). Jako że festiwal zaplanowano wcześniej niż poprzednio, wiele imprez ma się odbyć na wolnym powietrzu (skandynawska jesień może do najpiękniejszych nie należy, ale lato potrafi być tam całkiem ładne). Jedna ze scen stanie w parku, kolejna zaś na miejskim rynku. Lista artystów biorących udział w imprezie nie jest jeszcze zamknięta. Jest więc wielka szansa, że pojawią się na niej również Polacy. W czasie pierwszej edycji udział naszych rodaków był właściwie niezauważalny. Jedyni Polacy byli asystentami francuskiego artysty. Może w tym pomóc większe niż dotychczas zaangażowanie naszych instytucji kulturalnych. Przed świętami poleciałem do Sztokholmu mówi Adam i spotkałem się z ekipą Instytutu Kultury Polskiej (Katarzyna Tubylewicz, Ania Tomaszewska, Michał Piotrowski). Placówka w Szwecji od kilku lat dosyć gruntownie się reformuje. Są tam ambitni i odważni ludzie, którzy inwestują w nowe sposoby propagowania polskiej kultury. Szeroko pojętej. Są wśród nich polscy projektanci mebli, mody, twórcy filmowi, pisarze itd. W 2011 roku nie tylko jest planowana tam duża prezentacja polskiej sztuki, ale również otrzyma ona wsparcie ze strony polskiego instytutu. Myślę, że jest to początek czegoś bardzo dobrego. Zachęcam Polaków zarówno z kraju, jak i mieszkających za granicą by przyłączyli się do tegorocznego festiwalu. Nie wiem jeszcze, kto będzie reprezentował nasz kraj, ale mam pewność, że nasi artyści będą w stanie przedstawić sztokholmskiej publiczności coś niepowtarzalnego.

15 15 nowy czas stycznia 2011 ludzie i miejsca Niespodziewany zakręt Wojciech A. Sobczyński K iedy oddajesz swój bagaż na lotnisku, z zasady przewidujesz, że odbierzesz go w docelowym punkcie podróży. Kupując bilet, podobnie, oddajesz się w ręce utartej procedury w przekonaniu, że wszystko odbędzie się według przewidzianego scenariusza. Ale nie zawsze tak jest. Ostatnio, zimowa zawierucha sprawiła wiele kłopotów podróżnym w Wielkiej Brytanii, której lotniska przechodziły przez paroksyzm dezorganizacji skwitowany po kilku dniach przez zwierzchników resortu jednym zdaniem: Wyciągnięto już wnioski z tej lekcji i wprowadzono w życie odpowiednie udoskonalone metody działania na przyszłość. Tak mówi się co roku, a przynajmniej w każdą zimę, kiedy spadnie parę centymetrów śniegu. W moim i mojej współpodróżnej przypadku, i to nie z powodu zimy, a raczej z administracyjnych przyczyn, zamiast dolecieć do Krakowa, znaleźliśmy się w Łodzi. Lucia Rivero Sway, 2010 (Tańczące suszarki) Szczegóły tych okoliczności były zbyt banalne, choć skomplikowane, aby je tutaj opisywać. Wystarczy jedynie dodać, że lot do Łodzi wydawał się całkiem atrakcyjną alternatywą wobec możliwości zaniechania podróży w ogóle. Niespodziewany zakręt w stronę Łodzi okazał się przyjemnym w konsekwencjach przypadkiem, tym bardziej że mieszka tam kilka zaprzyjaźnionych dusz. Stare przysłowie głosi nie ma tego złego, co by na lepsze nie wyszło i tak dwa telefony rozwiązały chwilowy impas. Łódź powitała nas powściągliwie, w zimowej szacie, przygaszona przedwczesnym zmrokiem, mroźna i zamglona. Szerokie ulice okolone demoludowymi blokowcami podkreślały swoją szarością niedawną polityczną przeszłość. Kilka neonowych reklam świeciło kolorowo z nowo powstałych biurowców i sklepów, ale nie zdołały one rozwiać piętna niedawnych ludowych czasów. Dla mnie to miasto to nie tylko ulica Piotrkowska, lecz także muzeum sztuki współczesnej z pracami Strzemińskiego i Kobro. Malarstwo Marii Jaremy i innych. To także szkoła filmowa, której absolwenci postawili Polskę na kulturalnej mapie świata w ciężkich czasach za żelazną kurtyną. Nie jest to miasto kochane, ale zawsze było dla mnie miastem dużych walorów. Posępne zimowe wrażenia rozwiały się natychmiast po gorącym powitaniu, gdy przekroczyliśmy progi gościnnego domu, do którego bez żadnych ceregieli zaprosił nas jeden z najsłynniejszych łodzian, Jacek Bielański, poeta, muzyk, beatnik, non-konformista. W jego domu drzwi są otwarte dla przyjaciół, a i łóżko dla podróżników na zajacek Bielański nie stracił siły charakteru po przeszło 30 latach pracy twórczej kręcie też się znajdzie. Wieczór przeszedł w późną noc na rozmowach o koncertach, sprawach Nazajutrz, po czterech godzinach jazdy pociągiem, przybieżących i planach na przyszłość. Nagrania dźwiękowe pominającym swoim tempem jazdę tramwajem, dotarliśmy dawnych występów z lat osiemdziesiątych z zespołem Plastic Bag, którego twórcą był Jacek, współzawodniczyły z obecnydo Krakowa. Trudno wyobrazić sobie większy kontrast. To mi nagraniami w trio (www.youtube PaffulonBielas& dostojne miasto z dnia na dzień obrasta w coraz to bogatsze Kinior-KSipowicz HippisiwPRLJadlodajnia filozoficzna). piórka. Posypane świeżym puchem śniegu wyglądało jak dabielański nie stracił siły charakteru po przeszło trzydziestu ma ubrana w białe futro syberyjskich lisów w drodze na latach pracy twórczej i nadal zachowuje młodzieńczą postazbliżający się bal sylwestrowy. wę. Jest nadal ostry i bezkompromisowo patrzący na realia W takim właśnie nadrealnym duchu trafiliśmy w ten szczeotaczającego nas świata, tnie to, co napompowane powagą, gólny wieczór do Piwnicy pod Baranami, zaproszeni przez rozwala starannie poukładane wieże z kości słoniowej, które aktorkę Piwnicy Ewę Wnuk-Krzyżanowską. Wprawdzie zespół leżąc w gruzach, okazują się być tylko zwykłymi klockami. jest już inny i nieuniknione porównania z czasami Ewy DemarJego muzyka jak i słowa są w dużym stopniu improwizacją czyk i Piotra Skrzyneckiego cisną się na myśli nieustannie, to danego momentu. Sam mówi: jednak nowy zespół stanął na wysokości zadania i ujął sylwe Chciałem grać i krzyczeć, kiedy znałem tylko kilka gitastrowych gości noworocznym przedstawieniem, toastem i rowych chwytów. Pomógł mi wtedy punk rock. Wolno było zabawą. Piwnica trzyma się trochę tak jak leciwa dama. Trochę wszystko, upadały stereotypy, a wraz z nimi upadała włapomady, trochę terapii przeciw zmarszczkom, może nawet stadza, tracąc swoją uzurpowaną hegemonię nad umysłami roświecki gorset ukryty starannie pod nowymi kreacjami. młodych Polaków. Podobnie też jest z programem, który jest nowy, ale czuje się, Dla czytelników Nowego Czasu, którzy nie boją się mocże fiszbiny gorsetu Skrzyneckiego protestują na ciele jego nanych słów, podaję poniżej link do YouTube. Posłuchajcie tego stępcy, przebijając nadwątlony materiał. Nowy mistrz kaustycznego języka. W lawinowym łańcuchu słów i twardych ceremonii o tym wie, co więcej on wie, że my też to wiemy. prawd wymieszanych z niecenzuralnymi przekleństwami wypiwnica jest chyba ostatnią zaczarowaną dorożką Gałczuwalna jest liryczna myśl, nuta poszukująca, afirmująca, czyńskiego, bo obecne krakowskie dorożki przypominają głosząca prawdy życiowe bez koturnu, podstawowe prawa, wyglądem pojazdy z Las Vegas, są wielkie i wulgarne. Na zaczęsto zagrożone przez władzę, biurokrację i niesforny los. kręcie przy zimowych Plantach na szczęście nadal słychać uliczny tramwaj, piszczący kołami niezmienną melodię, tak samo teraz, jak i wiele lat temu. PS. 12 stycznia w Zabludowicz Collection, 176 Prince of Wales Road, London NW5 3PT otwarto wystawę młodych talentów ze szkół artystycznych skupionych w University of the Arts. Wystawa zorganizowana została dzięki gościnności i patronatowi Fundacji Zabludowicz i warto ją zobaczyć. Młodzi mają to do siebie, że wyczuwają puls życia artystycznego instynktownie, nawet wcześniej zanim serce jakiegoś nowego izmu zacznie bić. Niektóre prace zapamiętałem szczególnie ze względu na ich dowcipne podejście do tematu. Sway, 2010 nazwała Lucia Rivero (Central Saint Martins) swe dwie tańczące suszarki do włosów, pląsające do taktów znanego starego szlagieru. Dowcipna była też praca Alice Gallarate pod tytułem Touch Wood, podobno zrobiona dla (lub przeciw) zabobonnym ludziom, którzy chcą ochronić się przed złem, dotykając kształtne kawałeczki drewna, które można ukryć w kieszeni i dotykać w potrzebie do woli. Były też tam prace bardzo poważnie traktujące swój wybrany temat. Adam Redhead z Chelsea College of Art zrobił Monolog Dwa monitory pokazują artystę i animacje autoportretowego rysunku. Całość wpleciona jest w intrygującą narrację. O ile prace są interesujące i warte zobaczenia, o tyle sama ekspozycja ma charakter wystawy studenckiej i cierpi na infantylizm, którego cień pada nieuchronnie na prace artystów, podważając często ich wartość.

16 16 kultura stycznia 2011 nowy czas Poeta spełnionej wizji Michał Piętniewicz Krzysztof Kamil Baczyński urodził się 22 stycznia 1921 roku. Zginął w Powstaniu Warszawskim 4 sierpnia 1944 roku. Jego krótkie życie było naznaczone traumą wojenną. Pisze się o Baczyńskim, podobnie jak o jego pokoleniowym przyjacielu, Tadeuszu Gajcym, jako o poetach spełnionej Apokalipsy. Jest to stwierdzenie tyleż prawdziwe, ile mocno już wyświechtane, trącące literaturoznawczym stereotypem i banałem. Kim zatem był Krzysztof Kamil Baczyński? Oddajmy na chwilę głos poecie z tego samego pokolenia, któremu dane było żyć znacznie dłużej, pochodzącemu z linii tak zwanych poetów katastrofistów, Czesławowi Miłoszowi. W swojej książce eseistycznej Ogród nauk Miłosz tak pisze o Baczyńskim: Byłem nim oczarowany jako zjawiskiem. Niech pan sobie wyobrazi nagłe narodziny talentu wśród okropności tamtej Warszawy. I to nie narodziny, które potwierdzają nasze, przez literaturę ukształtowane, pojęcia o tym, jak to powinno się odbywać. Czyli niech pan sobie wyobrazi Ariela, młodocianego, eterycznego Słowackiego, czy raczej ze względu na chorobę astmy, Prousta. Baczyński, kiedy go poznałem i odwiedzałem w domu, u jego matki, był zawsze chory na astmę, dnie spędzał w łóżku i w łóżku pisał. Późniejsza jego metamorfoza w żołnierza jest tym bardziej zadziwiająca, jako triumf woli. Owa eteryczność poety przejawiała się zarówno w jego cechach fizycznych (był delikatnej urody), jak i w jego wierszach, które żywo przypominały poezję Słowackiego, zwłaszcza z okresu genezyjskiego. Znakomity krytyk Jan Błoński poświęcił Baczyńskiemu esej pt. Pamięci anioła. Tytuł ten wydatnie określa poetę jako tego rodzaju artystę, który był jeszcze niejako w swojej twórczości, mówiąc dzisiejszym językiem, niewinny, czysty, nieskalany, niejako dziewiczy. Twórczość Baczyńskiego bowiem, która choć odnalazła ekwiwalent swoistego doświadczenia, to jednak nie dojrzała na tyle i nie obrosła w tego rodzaju semantykę, że można by było o niej mówić (tak jak w wypadku Miłosza) o poezji ustawionego głosu. Baczyński czytał ogromnie wiele, co dało tej poezji z jednej strony sporą gęstość i dojrzałość intelektualną, ale z drugiej uczyniło ją niewolną od pewnych wpływów, zapożyczeń i zapośredniczeń. Mowa tu przede wszystkim o tradycji romantycznej, z której poeta czerpał garściami. Był to wpływ, jak pisze Jerzy Święch, dyskursywnego Norwida, a jednocześnie wizyjnego, onirycznego Słowackiego. Nie należy również zapominać o innych wpływach ówczesnych, czyli o poezji katastrofistów (Sebyła, Zagórski, Rymkiewicz, Miłosz). W istocie poezja ta wplata się między słowo a czyn. Słowo, bo Baczyński ze swojej poezji uczynił swoisty, wieloznaczny, będący w stanie nieustającej metamorfozy kosmos, w którym jedno istnienie na zasadzie odbicia przegląda się w drugim, gdzie słowa nie są tylko ekwiwalentami nazw przedmiotów, ale odsyłają do głębszej, ciemniejszej i bardziej tajemniczej rzeczywistości metafizycznej. Czyn bo Baczyński to poeta żołnierz. Żołnierz, co prawda, kiepski, nienadający się do walki zbrojnej z racji swojego wątłego zdrowia i delikatnej tkanki psychicznej, przeniesiony ze stanowiska walki czynnej do mniejszych zadań związanych z działalnością prasową w kompanii. Na to się zresztą poeta nie zgodził i uniesiony ambicją i honorem przeniósł się z batalionu Zośka do batalionu Parasol, za co zapłacił stawkę najwyższą, bo zginął już w czwartym dniu Powstania Warszawskiego. Niewątpliwie poezja Baczyńskiego, choć pomimo jego krótkiego życia nieukształtowana do końca, zasługuje na uwagę badaczy literatury i ma już swoje ustalone miejsce w kanonie polskiej literatury. Zasługuje, ponieważ stwarza wiele możliwości interpretacyjnych. Nie miejsce tutaj na wymienianie wszystkich możliwych furtek, które poezja ta otwiera, ale na zasygnalizowanie problemu, że jest ona niewątpliwie wybitna, zjawiskowa, jednocześnie przynależąca do swojego czasu wojennego, a także przekraczająca ten czas na swój jedyny, niepowtarzalny i oryginalny sposób. Baczyńskiego często oskarżono o eskapizm, ataki szły głównie ze strony ówczesnego pisma Sztuka i Naród, gdzie zarzucano poecie brak zaangażowania w sprawy narodowe, ucieczkę w krainy baśniowości, wizyjności, oniryzmu i mityczności. Gdyby jednak nie ten gest, należy wątpić, czy oddziaływanie Baczyńskiego byłoby tak silne na późniejsze pokolenia. Baczyński popełnił wiele tak zwanych wierszy tyrtejskich, dzisiaj powiedzielibyśmy patriotycznych, ale przede wszystkim w tym, co pisał, Scena Poetycka w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym wlondynie zaprasza na ŚPIEW ZPOŻOGI wieczór poezji Krzysztofa Kamila Baczyńskiego występują: Magda Włodarczyk, Dorota Zięcikowska, Konrad Łatacha, Wojciech Piekarski, Janusz Guttner Joanna Kozub skrzypce, Daniel Łuszczki fortepian reżyseria Janusz Guttner Piątek, 21 stycznia, godz Niedziela, 23 stycznia, godz Jazz Cafe, POSK Kings Street, W6 0RF co ro bił, po zo stał tym, kim był to zna czy ar - ty stą wier nym swo jej wy obraź ni. Po eta bo wiem to ta ki ro dzaj czło wie ka, któ ry aby pi sać, nie mo że zdra dzać sie bie to jest swo jej ar ty stycz - nej wi zji. Dla te go po ezja z tru dem pod da je się ide olo gicz nym ma ni pu la cjom, ja ko że ze swo jej na tu ry jest jed nost ko wa i opo wia da o do świad - cze niu we wnętrz nym, któ re za wsze jest od ręb ne i nie po wta rzal ne. Moż na by wie le jesz cze pi sać o ce chach sa mej wy obraź ni Ba czyń skie go, któ ra by ła skom pli ko - wa na, cza sem we wnętrz nie sprzecz na za wie szo na po mię dzy bie gu nem czy sto ści, te go tak zwa ne go ete ru, a bie gu nem cia ła któ re pod - miot tej po ezji trak to wał nie ty le z re zer wą i dy stan sem, ile po ma ni chej sku, uzna jąc je za sie - dli sko grze chu, wstrę tu, ciem nych sił. Cie ka wy jest zwią zek po ety z Bar ba rą Drap - czyń ską, po mat ce naj waż niej szą ko bie tą w je go ży ciu, któ rej Ba czyń ski po świę cił pięk ny wiersz Bia ła ma gia : Sto jąc przed lu strem ci szy Bar ba ra z rę ka mi u wło sów na le wa w szkla ne cia ło srebr ne kro pel ki gło su. Ko bie ta ja wi się po ecie ja ko zja wa, twór ete - rycz ny wła śnie, mo men tal ny, ulot ny na wzór po sta ci nie biań skiej, mo że Ma don ny, któ ra jed nak nie kie dy by ła grze chu peł na, czy li zbru ka na cie le - sno ścią. Ka zi mierz Wy ka słusz nie za uwa ża, że ero ty ki Ba czyń skie go, choć pięk ne i uro kli we, wła - śnie ze wzglę du na swo ją czy stość nie no szą jed nak zna mion doj rza łej, tak zwa nej mę skiej po ezji, któ - ra w nie co in ny spo sób po chy la się nad fi zycz no ścią i cia łem w sen sie nie ma ni chej skim, Bilety w cenie 8 (z lampka wina) do nabycia przed spektaklem. Rezerwacja dy cho to micz nym, ale (jak to na przy kład wi dać w póź nej twór czo ści Mi ło sza), trak tu ją cym czło wie ka ja ko jed ność psy cho fi zycz ną, nie ja ko dar Stwór cy, isto tę trans cen dent ną, jed no cze śnie prze kra cza ją - cą cie le sność w kie run ku Bo ga czy Ab so lu tu i za cho wu ją cą har mo nię ze świa tem fi zycz nym. Jed nak chy ba wła śnie ten du al ny spo sób po - strze ga nia spra wił, że po ezja Ba czyń skie go jest tak ory gi nal na. Jest ona bo wiem, po dob nie zresz tą jak po ezja Sło wac kie go, nie cie le sna, ucie ka ją ca od kon kret ne go do świad cze nia w świat wy obraź ni, roz ma itych wi zji, wy śnio nych, fan ta stycz nych świa tów, re la cji ko bie ty i męż czy zny, któ re na po - do bień stwo by tów du cho wych wza jem nie się od sie bie od bi ja ją, w wy ni ku cze go, jak pi sze Sta bro (autor najpełniejszej chyba i najbardziej rzetelnej pracy dotyczącej tej poezji), po wsta je tak zwa ny ko smos otwar ty otwar ty na prze mia ny, na zmien ność wra żeń, na stru mień ob ra zów i nie upo - rząd ko wa nych wi zji, a jed no cze śnie, jak pi sze Jerzy Święch, dziw nie za my ka ją cy to do świad cze nia w swe go ro dza ju uciecz ce od re al no ści, ja kie goś spra woz da nia z nie rze czy wi sto ści, ze świa ta, któ ry jest po tam tej stro nie. Nie zwy kła pięk ność, mu zycz ność, me lo dyj - ność, śpiew ność tych wier szy, jej li ryzm, któ ry wią że po nie kąd Ba czyń skie go z ge nial nym re we - la to rem ję zy ka po etyc kie go, ja kim był Jó zef Cze cho wicz, spra wia, że wpa da ona w ucho i po - zo sta je na dłu go w pa mię ci. I nie tyl ko dzię ki słyn ne mu wy ko na niu Ewy De mar czyk pa mię ta my wer sy, ta kie jak te: Ten wiersz jest żył ką sło necz ną na ścia nie jak fo to gra fia wszyst kich wio sen. Kan tycz ki desz czu wam przy nio sę wy bla kłe nut ki w nie ba dzwon jak wo dy wia trem od dy cha nie. Tań czą pa no wie nie wi dzial ni na mo ście w Awi nion. ( Sur le pont d Avi gnon ) Al bo in ne: Nie bo zło te ci otwo rzę, w któ rym ci szy bia ła nić jak ogrom ny dźwię ków orzech, któ ry pęk nie, aby żyć zie lo ny mi li stecz ka mi, śpie wem je zior, zmierz chu gra niem, aż uka że ją dro mlecz ne pta si świt. Je no wyj mij mi z tych oczu szkło bo le sne ob raz dni, któ re czasz ki bia łe to czy przez pło ną ce łą ki krwi. Je no od mień czas ka le ki, za kryj gro by płasz czem rze ki, ze trzyj z wło sów pył bi tew ny, tych lat gniew nych czar ny pył. ( Nie bo zło te ci otwo rzę ) Kim za tem był Krzysz tof Ka mil Ba czyń ski? Mo - że, by spa ra fra zo wać Błoń skie go, po wiedz my, że był przed wcze śnie zmar łym anio łem, któ re go ogrom ny ta lent przy pa da na wy jąt ko wo trud ny w Pol sce czas oku pa cyj ne go kosz ma ru, któ re go wy - obraź nia z jed nej stro ny jest na zna czo na pięt nem krwi i bo ha ter stwa, z dru giej zaś kre acją ete rycz - nych, sub tel nych, de li kat nych, kon stru owa nych z nie zwy kłym jak na mło de go po etę kunsz tem, świa tów po etyc kich nie ska żo nych jesz cze wi ną i do świad cze niem, ja kie przy no si póź niej sze ży cie, z któ rym nie by ło da ne te mu anio ło wi się spo tkać.

17 17 nowy czas stycznia 2011 pytania obieżyświata PAJĄK Jak Bóg który nim stworzył Wszechświat zmierzył przestwór wiecznej pustki tak też zwinny pająk mierzy niewidzialną calówką przestrzeń od krańca do krańca. Jak architekt pęta pustkę niewidoczną miarą. Sieć tkana jak wanty jak aureola z doskonałym środkiem ciężkości, równokątny drżący wielobok wisi w pustce. Po jakiemu mówi się na Malcie? Duch miejsca znany jest pająkowi. Rozwiesza w rogu pokoju lub między tyczkami majstersztyk kołyskę pułapkę. Mierzy i waży pająk jak Bóg przed stworzeniem świata a gdy dzieło jest ukończone siódmego dnia odpoczywa. Bóg mimochodem roni kroplę rosy jak drżące słońce odbijającą miliardy światów. Włodzimierz Fenrych M oje dzieci chrzcił ksiądz Emanuel, Maltańczyk. Ksiądz Emanuel był literatem, pisał dramaty. Mieszkał w Anglii, ale dramaty były wystawiane w teatrze w Valetcie na Malcie. Nigdzie indziej nie byłyby zrozumiałe, ksiądz Emanuel pisał je bowiem po maltańsku. Po maltańsku? A co to za język? Czy istnieje odrębny język maltański? Otóż istnieje. Jest to język semicki, zupełnie niepodobny do dialektów używanych na innych wyspach Morza Śródziemnego. Maltańczycy twierdzą, że ich język wywodzi sie od języka Fenicjan, którzy w starożytności zasiedlili Kartaginę oraz sąsiadującą z nią Maltę. Jest w tym zapewne ziarno prawdy, z tym że we wczesnym średniowieczu zarówno Kartagina (czyli dzisiejsza Tunezja), jak i Malta były pod władzą Arabów i szybko przyjęły arabski język. W 1090 roku Normanowie zajęli Sycylię oraz Maltę i w tym momencie kontakty Maltańczyków ze światem arabskim zostały przerwane. Malta stała się częścią Królestwa Obojga Sycylii, arystokracja mieszkająca na wyspie używała języka włoskiego, jednakże lud przez całe następne tysiąclecie zachował język semicki, wywodzący się z fenickiego i arabskiego. Niezależnie od powiązań językowych Malta, przynajmniej od momentu zajęcia jej przez Normanów, była przedmurzem chrześcijaństwa. W 1530 roku została przekazana wycofującemu się z Ziemi Świętej rycerskiemu U góry: Grand Harbour, Valetta; powyżej: lodzie rybackie w porcie Marsaxlok; obok napis w języku maltańskim. Fot. Włodzimierz Fenrych zakonowi joannitów. W 1798 roku wyspę zajął Napoleon, ale rewolucyjne wojska francuskie bezcześciły kościoły, co jej mieszkańcom, gorliwym katolikom, było bardzo nie w smak. Wybuchło powstanie, Francuzów wygnano, ale powstańcy byli świadomi, że sami Napoleonowi się nie przeciwstawią, wobec czego poprosili o protekcję Anglików. Do 1964 roku Malta była kolonią brytyjską, od tego roku jest niepodległym członkiem Brytyjskiej Wspólnoty Narodów. Do Unii Europejskiej wstąpiła w tym samym czasie co Polska. Przez tysiąclecie język maltański był językiem ludu, podczas gdy klasy wykształcone używały włoskiego lub później angielskiego. Jednakże w XIX wieku pojawił się ruch odrodzenia języka, zaczęto publikować literaturę po maltańsku. Ruch ten nasilił się w XX wieku, tak że w momencie uzyskania niepod- ległości maltański był normalnie funkcjonującym językiem ze szkolnictwem, prasą, teatrami. I, oczywiście, poezją. Ilu ludzi mówi po maltańsku? Ludność Malty liczy niecałe pół miliona. Jak na tak małą wyspę to bardzo dużo, więcej niż ćwierć powierzchni to zabudowa miejska, ale to i tak mniej niż ludność Poznania. Czy w takim państwie opłaca się wydawać książki? Odwiedzając różne kraje, mam zwyczaj zaglądania do księgarń, by mieć jakieś pojęcie o życiu literackim. Zajrzałem też do księgarni w Valetcie i przekonałem się, że około jedna piąta książek była po maltańsku (reszta po angielsku). Zważywszy, że wykształcona część społeczeństwa biegle włada angielskim nie opłaca się wydawać książek po maltańsku z takich dziedzin, jak biologia czy informatyka, niemniej kwitnie maltańskojęzyczna literatura. W tym również poezja. Znalazłem tam dwujęzyczny tomik wierszy poety imieniem Achille Mizzi, jeden z jego wierszy spolszczyłem i prezentuję tutaj. Jest to coś jak spojrzenie przez dziurkę od klucza na literaturę maltańską. A ponieważ z prywatnych rozmów wiem, że niektórzy nie wierzą w istnienie języka maltańskiego załączam zdjęcie z napisami w języku angielskim i maltańskim. Język maltański to jedyny język semicki zapisywany alfabetem łacińskim. Niezależnie od pisowni osoby rozumiejące arabski znajdą w nim wiele znajomych słów.

18 18 spacery po londynie stycznia 2011 nowy czas Pimlico Jedna strona. Może dwie. A czasem tylko wzmianka. W przewodnikach po Londynie o Pimlico za dużo nie znajdziemy. Ale wędrujących z nami po Londynie nie powinno to zniechęcać. Adam Dąbrowski Gdy niedawno rząd zasugerował samorządom, by w ramach niezbędnych oszczędności wyłączały część ulicznych lamp niektórzy się oburzyli, spodziewając się, że Londyn pogrąży się w średniowiecznych ciemnościach. Ale komentarz redakcyjny dziennika The Independent mógł zaskakiwać. Pomysł nie jest taki zły, w końcu jedne z najbardziej klimatycznych zakątków Londynu to te, które toną w półmroku przekonywał autor. Bardzo możliwe, że myślał między innymi o małym zakątku wciśniętym między Tamizę, Westminster i Chelsea. Pimlico to jedno z tych miejsc, które swój urok odkrywają przed nami powoli, z ociąganiem. Trzeba poczekać na odpowiednią porę dnia i być cierpliwym. Bo na próżno szukać tu monumentalnych budynków i atrakcji. To, co Pimlico ma najlepszego, to zakątki, uliczki i bramy, które dopiero czekają na odkrycie. I niezależnie od lekceważącego milczenia ze strony przewodników jest to wystarczający powód, by pewnego wieczoru się tam wybrać. Zacząć można od urokliwego zakątka utworzonego przez Cowley Street, Lord North Street i Barton Street. Uliczki są tak wąskie, że dociera tu niewiele samochodów. W zimowym półmroku bardzo łatwo jest uwierzyć, że wehikuł czasu przeniósł nas do wczesnego XVIII wieku. Kamienice z czerwonej cegły otaczają okolicę otuliną, skutecznie oddzielając nas od samochodów pędzących okolicznym Millbank. A te małe uliczki wypadają razem z nami! z czasu. I nie zdziwilibyśmy się pewnie, gdyby od strony Smith Square nadszedł jeden ze sławnych mieszkańców okolicy. To tutaj swoją oazę spokoju znalazł Lawrence z Arabii, tu swoje partie powtarzał jeden z najwybitniejszych brytyjskich aktorów XX wieku, sir John Gielgud. Możliwe, że mignie nam sylwetka premiera Anthony ego Edena. A może któraś z latarni wydobędzie na moment ducha Marylin Monroe, która kiedyś spędziła na Barton Street 14 jedną jedyną noc? Wędrówkę kontynuować można wzdłuż Herrick Street i Erasmus Street. One z kolei przenoszą nas do Londynu Dickensowskiego (choć wrażenie psuje nieco górujący nad ulicą absurdalnie brutalistyczny wieżowiec). Potem idziemy wzdłuż rzeki. Będziemy musieli przeciąć ruchliwą Vauxhall Bridge Road, która spróbuje nas porwać na nowo ku światłom West Endu i ruchliwej Piccadilly. Ale nie dziś. Odepchnijmy tę pokusę. Pożegnajmy samochody, autobusy, światła i neony i ucieknijmy w Drummond Gate. Możemy zajrzeć na chwilę na St. George s Square skrywający uroczy, mały kościółek i eleganckie wille. Nadarzy się tu okazja, by pokłonić się jednemu z mieszkańców placu: Bramowi Stokerowi, autorowi Drakuli, który w 1912 umarł w domu pod numerem 26. To nie jedyna znana postać, która mieszkała w okolicy. Na Eccleston Square można znaleźć dom Winstona Churchilla. Jego nazwisko nosi dziś znajdujące się na wschód od St George Square osiedle mieszkaniowe. Teraz dalej, ku Belgrave Road, która znów uparcie chciałaby wyrwać nas z mikroświata Pimlico i poprowadzić ku Victorii. Ale my skręcamy w urokliwą Warwick Street. Warto zboczyć w którąś z wielu przecznic i po prostu bez celu pobłądzić między wybudowanymi w XIX wieku domami dla klasy średniej. Te uliczki, ze swoimi stylowi latarniami, białymi, stiukowymi fasadami też mają nam do opowiedzenia swoją historię: opowieść o Imperium Brytyjskim i spokojnym XIX wieku; wieku kiedy Wielka Brytania rządziła światem. A najlepsze przed nami. Bo zakątek skrywa przed nami swój najbardziej urokliwy sekret na Pimlico Road. Śliczny kościółek, maleńka kwiaciarenka, stylowa piwiarnia Orange Brewery, nieduża galeria Poza tym francuska knajpka La Poule a Pot i dalej na zachód sklepiki z antykami. Ale pamiętajcie: zaklęcie działa tylko w nocy, a rano Pimlico na nowo zajmuje swoje miejsce w czasie: gdy wschodzi słońce znów jest po prostu trójkątnym obszarem, przez który przechodzi się w drodze na dworzec Victoria czy na Sloane Square. Jak to dobrze, że znamy sekret tego miejsca. TaTe BriTain: sztuka na Pimlico Kiedyś było tu więzienie. W 1897 roku przy Millbank powstał klasycystyczny budynek zaprojektowany przez Sidney a R. J. Smitha. Miał pomieścić obrazy i rzeźby autorstwa brytyjskich artystów. Ale w dziesięć lat później przed kuratorami galerii postawiono nowe, ambitne zadanie: skompletować kolekcję światowej sztuki współczesnej. Dodatkowe dzieła miały pomieścić nowe sale zaprojektowane przez sir Johna Duveena. Po jakimś czasie i one przestały wystarczać. Liczba eksponatów tak się rozrosła, że w 2000 roku część dzieł została przeniesiona do opuszczonej elektrowni w okolicach Blackfriars Bridge. Tak powstała Tate Modern. Z jednego budynku do drugiego można się do- W Pilmico naa próżno szukać monumentalnych budynków i atrakcji. To, co Pimlico ma najlepszego, to zakątki, uliczki i bramy, które dopiero czekają na odkrycie stać łodzią, którą przyozdobiono na modłę jednego z dzieł Damiena Hirsta. Swoje oddziały ma też Tate w Liverpool i St Ives. Historia Tate Gallery była burzliwa: groziła jej powódź, nie uniknęła też zniszczeń podczas nalotów nazistowskich bombowców. Ale płótna i rzeźby przetrwały. Dziś możemy tu oglądać fascynujące rysunki Williama Blake a (między innymi sławnego Newtona ), przerażające wizje Francisa Bacona (uwagę zwraca Tryptyk i hołd oddany van Goghowi) czy rzeźby Henry ego Moore a. Wiszą tu również płótna Johna Constable a z pasją zachowującego swoją Arkadię w dolinie rzeki Stour. W Ta te znaj dzie my też jed nak po ru - sza ją cy szkic Ha dle igh Ca stle, któ ry ma larz stwo rzył po śmier ci swo jej uko - cha nej, Ma rii Bick nell. Ciem ne bar wy, desz czo we chmu ry i pej zaż po ły ka ją cy je dy ną, nie do strze gal ną nie mal po stać są o la ta świetl ne od idyl licz nych ob ra - zów, z ja kim zwy kle ko ja rzy my Con sta ble a. Nie usta ją cą po pu lar no ścią cie szą się dzie ła pre ra fa eli tów. Re ne san so wa ja sność barw, dy dak tyzm (chy ba nad - mier ny) i se kret ne zna cze nia po ukry wa ne na ich płót nach spra wia - ją, że wy ciecz ki z prze wod ni kiem (od by wa ją się co dzien nie i są zu peł nie dar mo we) za trzy mu ją się naj dłu żej wła śnie przed ob ra za mi Ro set tie go Mil la isa i Wil lia ma Hol ma na Hun ta. Swo ją ga le rię ma też ubó stwia ny na Wy spach Tur ner. I choć je go eks - pe ry men ty ze świa tłem roz pusz cza ją cym ma te rię i ko lo ry mo - gą dziś nie co mę czyć (prze cha dza jąc się po Tur ner Gal le ries trud no się oprzeć uczu ciu jed no staj no ści), nie spo sób nie do ce nić pre im pre soj ni - stycz nej in tu icji ma la rza. Ta te Bri ta in moż na od wie dzać. Wstęp jest dar mo wy. Wy cho dząc z bu dyn ku mo - że my po czuć na so bie czyjś uważ ny wzrok. Od wie dza ją cych ga le rię ob ser - wu je ze swo je go po stu men tu John Eve rett Mil lias. U góry: wiktoriańskie domy w Pimlico; obok Tate Britain; z lewej: charakterystyczna witryna sklepowa

19 nowy czas stycznia podróże po świecie Jechać zimą? Ale dokąd? Jacek Ozaist Powszechnie wiadomo, iż w grudniu Polacy z Wysp wyjeżdżają głównie do kraju, zdarzają się jednak tacy, którzy w ten szczególny czas poszukują słońca i wypoczynku. Rozumiem doskonale rodaków, którzy muszą dowieźć babciom dawno niewidziane wnuki, odwiedzić stęsknionych rodziców i spożyć tradycyjną wieczerzę wigilijną w rodzinnym gronie. Dostrzegam jednakże coraz więcej osób rezygnujących z wyjazdu do Polski na rzecz wypadu pod palmy. Zresztą sam się do nich zaliczam. Wolę odwiedzać nasz kraj w cieplejszych miesiącach, a tęskniącą rodzinę chętnie zapraszam do siebie. Dwa lata temu na początku stycznia pływałem promem po Karaibach, w zeszłym roku w grudniu zwiedziłem kilka Wysp Kanaryjskich oraz Maroko i Maderę. Miesiąc temu przegrałem ze strachem, że gwałtowna zima pokrzyżuje mi szyki i nie zdecydowałem się na żaden wyjazd. Szalę przeważyły doświadczenia z grudnia 2008 roku, kiedy po wielogodzinnym oczekiwaniu udało mi się wreszcie opuścić Teneryfę i szczęśliwie wylądować na Gatwick. Nazajutrz Teneryfę spustoszyła ulewa i błotna powódź, a angielskie lotnisko zamknięto na czas nieokreślony z powodu ataku zimy. W tym roku kilkoro znajomych do samego końca nie miało pewności, czy uda im się wylecieć na wakacje. Nie chciałem przeżywać tego samego. Nic straconego. Przede mną styczeń, luty i marzec, kiedy to wycieczki zorganizowane nie są już takie tanie, ale jeszcze nie przesadnie drogie. Oto mój przegląd ciekawych miejsc, do jakich można za stosunkowo nieduże pieniądze pojechać z londyńskich lotnisk. Zimą najbliższa słoneczna plaża znajduje się o cztery godziny lotu od stolicy Anglii na jednej z Wysp Kanaryjskich lub w marokańskim Agadirze. W styczniu z kilkudniowym wyprzedzeniem wciąż można kupić pokój w niezłym hotelu za nieco ponad 300 funtów za osobę. Nie zawsze jest to hotel ulokowany bezpośrednio na plaży i raczej jest w wersji half-board (śniadania i obiadokolacje), ale już od 400 funtów można przebierać w dobrze ulokowanych hotelach all inclusive. Prawdziwymi perełkami w tej cenie są na przykład Maspalomas Princess lub Suite Princess Hotel na Gran Canarii, Riu Palace Tres Islas Hotel na Fuerteventurze czy Club Hotel Riu Paraiso na Lanzarote. Podobnie jest z najpopularniejszą z Wysp Kanaryjskich Teneryfą, natomiast niemożliwe jest znalezienie względnie niedrogiego hotelu na maleńkiej, kameralnej i zupełnie nieskomercjalizowanej La Gomerze, co można zrekompensować sobie wypadem na równie spokojną i piękną La Palmę, zwaną La Isla Bonita (Piękna Wyspa). Nieco bardziej ryzykowna wydaje się zimową porą wyprawa na położoną kilkaset kilometrów na północny zachód Maderę. Wprawdzie jej niezrównana przyroda jest w rozkwicie przez cały rok, ale można trafić na deszczowe dni, gdy temperatura nie przekroczy 20 stopni Celsjusza. Większy spokój zapewnia leżący nieopodal Wysp Kanaryjskich Agadir. Zwykle zimą panuje tam łagodny klimat, a temperatura rzadko spada poniżej umownej dwudziestki, ale w przeciwieństwie do Kanarów i Madery noce są dużo zimniejsze. Siedmiodniowy pobyt w przyzwoitym hoteliku w Agadirze ze śniadaniem i kolacją kosztuje w grudniu oraz styczniu jedynie 250 funtów, a czterogwiazdkowy all inclusive niecałe 400. Marzących o Marakeszu uprzedzam, że ceny są jeszcze niższe, ale temperatury też. Podążając dalej wschodnim Atlantykiem, napotykamy leżące niemal na równiku Wyspy Zielonego Przylądka. To już mniej więcej sześć godzin lotu z Londynu. W grudniu widywałem fantastyczne oferty all inclusive od 400 funtów, w styczniu i lutym ceny nie spadają poniżej 700. Pewnie ze względu na gwarantowane 30 stopni w dzień i ponad 20 nocą. W tym roku też będzie grudzień, więc kto wie, może się tam wybiorę za pół obecnej ceny. Naprzeciw Wysp Zielonego Przylądka leży Senegal, do którego żadne biuro z Wielkiej Brytanii nie organizuje wycieczek, ale nieco poniżej mamy najmniejszy kraj w Afryce zwany Gambią. Zawsze bardzo chciałem tam polecieć, lecz zima to tamtejsza pełnia sezonu, a ceny dorównują upalnym temperaturom. W grudniu, styczniu i lutym jest bardzo sucho, termometry zaś wskazują stopni powyżej zera. Internauci skarżą się, że ceny nie są adekwatne do poziomu i jeżeli ktoś spodziewa się luksusów, powinien ten skrawek Afryki omijać z daleka. No i rzeczywiście, siedem dni ze śniadaniem w dwugwiazdkowym hotelu to najmniej 350 funtów, natomiast cztery gwiazdki w HB to już koszt powyżej 500 funtów. Należy też wspomnieć jako żart o pięciogwiazdkowym Sherattonie all inclusive z widokiem na ocean za jedyne 950 funtów od osoby. Wystarczy dołożyć do tego 300 funtów, dwie godziny lotu i rajskie plaże Dominikany dla dwóch osób stoją otworem. Ale cóż, co kraj, to obyczaj. Gambia jest droga, lecz zawsze można liczyć na pogodę. Oczywiście, jest jeszcze kierunek wschodni Cypr, Egipt, Turcja (4 6 godzin lotu z Londynu), mój przegląd jednak jest subiektywny i pozwolę sobie te miejsca ominąć. Są tak popularne wśród Polaków, że nie trzeba ich nikomu przedstawiać. Zimą w Turcji jest zimno, na Cyprze umiarkowanie, a w Egipcie ciepło, choć o tym sezonie należy szybko zapomnieć z powodu grasującego u wybrzeży Morza Czerwonego rekina ludojada. Niewielu z nas zdaje sobie też sprawę, że angielskie biura podróży oferują fantastyczne rejsy promami pasażerskimi. W grudniu można zaliczyć rejs Colourful Coast: Teneryfa Gran Canaria La Palma Lanzarote Agadir Madera za 350 funtów od osoby. Jest to wprawdzie wewnętrzna kabina Park Timanfaja na Lanzarocie; u góry: grudzień na La Palmie poniżej: ogród botaniczny na Maderze na środ ko wym po kła dzie, a nie apar ta ment z bal - ko nem na naj wyż szym po kła dzie, ale full -bo ard re ali zo wa ny przez kil ka re stau ra cji gwa ran tu je ty - le je dze nia i pi cia (bez al ko ho lu), że nie ma czło wie ka, któ ry był by w sta nie to wchło nąć. W stycz niu po dob ny rejs to już koszt fun - tów, po dob nie jak Red Sea Ma gic, któ ry draż ni wy obraź nię wi zy ta mi w ta kich miej scach, jak Ka - ir, Luk sor, Do li na Kró lów czy jor dań ska Pe tra. Oczy wi ście, za każ dą wy ciecz kę po za prom pła ci się osob no, więc nie ma co li czyć, że bę dzie ta - nio, lecz co czło wiek tam zo ba czy, te go ni gdy nie za po mni. Dro żej, bo nie co po nad 750 fun tów kosz tu je prom po wschod nich Ka ra ibach, któ ry ofe ru je od wie dzi ny kil ku tro pi kal nych wysp, ta kich jak Do mi ni ka na, St. Kitts czy Bar ba dos. Do te go trze ba wy sie dzieć 8 9 go dzin w sa mo lo cie. Pod czas tej zi my ma rzę o no wym kie run ku na bry tyj skim ryn ku tu ry stycz nym, czy li o Ko sta ry ce. Po pierw sze dla te go, że to kraj, któ ry zre zy gno wał z ar mii. Dzi wi mnie to i fa scy nu je. Po dru gie, ni - gdy nie by łem nad Pa cy fi kiem, a mam wiel ką chrap kę, by ten oce an zo ba czyć. Po trze cie, faj nie być jed nym z pio nie rów na da nym ryn ku. In nym no wym kie run kiem te go se zo nu jest Por to San to, ma leń ka por tu gal ska wy spa nie opo - dal Ma de ry. Zo sta wię ją so bie w pla nach na la to. Ma rzy cie lom i nie do wiar kom po le cam stro ny son.co.uk, narch.co.uk, st cho ice.co.uk, gi na tlan tic.co.uk, le text.co.uk. Mi łych ma rzeń! Wiel kich po dró ży!

20 stycznia 2011 nowy czas Największą mądrością jest czas, wszystko ujawni. Tales z Miletu SoBota, 15 StyczNia, izydora, PaWła 1935 Pierwszy lot samolotu polskiej konstrukcji RWD-13. Niedziela, 16 StyczNia, tycjana, Włodzimierza 1919 W Stanach Zjednoczonych początek tzw. prohibicji. Zakazano produkcji, importu i eksportu, przewozu oraz sprzedaży wszelkich napojów alkoholowych na terenie USA. Ustawa nie zakazywała jednak kupowania ani picia tych napojów Na Wawel powróciły z Kanady skarby królewskie. Wśród nich znajdowały się słynne wawelskie arrasy. PoNiedziałek, 17 StyczNia, antoniego, teodora 1943 Na polecenie Heinricha Himmlera zorganizowano ostatnią wielką łapankę we wszystkich dzielnicach Warszawy. Aresztowano kilka tysięcy osób, z której większość wysłano do obozu w Majdanku. Wtorek, 18 StyczNia, Bogumiła, krystyny 1946 W Gdyni utworzono Oficerską Szkołę Marynarki Wojennej, teraźniejszą Wyższą Szkołę Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte. Środa, 19 StyczNia, marty, matyldy 1947 Urodził się Leszek Balcerowicz, polityk UW, ekonomista, minister finansów i wicepremier w latach , autor planu ożywienia gospodarki polskiej (tzw. plan Balcerowicza). czwartek, 20 StyczNia, SeBaStiaNa, lucjana 1986 Francja i Wielka Brytania podpisały porozumienie o budowie tunelu pod kanałem La Manche. Piątek, 21 StyczNia, agnieszki, jarosława 1950 Zmarł George Orwell, (wł. Eric Arthur Blair); brytyjski pisarz, publicysta, autor Folwarku zwierzęcego", Roku 1984", Birmańskich dni", "Córki proboszcza". SoBota, 22 StyczNia, dominika, laury 1980 Wybitny fizyk Andriej Sacharow został zesłany do Gorki za protest przeciwko wojnie w Afganistanie. Spędził na zesłaniu sześć lat. Niedziela, 23 StyczNia, daniela, łukasza 1953 W Polsce rozpoczęto nadawanie regularnych audycji telewizyjnych. Programy emitowane były raz na tydzień przez pół godziny. PoNiedziałek, 24 StyczNia, rafała, mileny 1984 Przedsiębiorstwo komputerowe Apple wprowadziło pierwszy komputer z serii Macintosh. Firma chciała stworzyć komputer łatwy w obsłudze nawet dla użytkowników bez wiedzy informatycznej. Udało się! Wtorek, 25 StyczNia, miłosza, emanuela 1971 Wizyta I sekretarza Edwarda Gierka w Gdańsku, gdzie zadał słynne pytanie: Pomożecie?". Środa, 26 StyczNia, andrzeja, leona 1788 W Australii założono pierwszą osadę, obecnie miasto Sydney. Na pamiątkę tego wydarzenia dzień 26 stycznia ustanowiono świętem narodowym Australii. czwartek, 27 StyczNia, ilony, PrzemySłaWa 1957 Odbyło się pierwsze losowanie Toto-Lotka, najstarszej gry liczbowej organizowanej przez Totalizator Sportowy. Piątek, 28 StyczNia, jakuba, juliana 1986 Katastrofa na Przylądku Canaveral. Wystrzelony ze stacji NASA prom Challenger eksplodował zaraz po starcie. Zginęło siedmiu astronautów. SoBota, 29 StyczNia, HaNNy, BoleSłaWa 1829 Dekret carski o utworzeniu Banku Polskiego w Warszawie jako centralnej instytucji emisyjnej i kredytowej. 63 King s Grove, London SE15 2NA Tel.: , RedaktoR naczelny: Grzegorz Małkiewicz Redakcja: Teresa Bazarnik Jacek Ozaist, Daniel Kowalski Alex Sławiński; WSPÓŁPRACA REDAKCYJNA: Lidia Aleksandrowicz; FelIetony: Krystyna Cywińska, Wacław Lewandowski; RySUnkI: Andrzej Krauze, Andrzej Lichota; zdjęcia: Piotr Apolinarski, Aneta Grochowska; WSpółpRaca: Małgorzata Białecka, Grzegorz Borkowski, Włodzimierz Fenrych, Tomasz Furmanek, Anna Maria Grabania, Stefan Gołębiowski, Katarzyna Gryniewicz, Mikołaj Hęciak, Przemysław Kobus, Michał Opolski, Łucja Piejko, Roma Piotrowska, Fryderyk Rossakovsky-Lloyd, Wojciech Sobczyński, Agnieszka Stando dział MaRketIngU: tel./fax: , mobile: Marcin Rogoziński WydaWca: CZAS Publishers Ltd. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych reklam i ogłoszeń oraz zastrzega sobie prawo niezamieszczenia ogłoszenia. nowyczas iluzja lat... czasu... plącze się po ziemi... tak wielu z nas myśli... że zwykle są spóźnieni... ale do czego? w dzikim pośpiechu... w spoconych oczach... i bez oddechu... pędzimy... Sławek Żak Śmiech poprawia obyczaje Jestem oddaną czytelniczką Nowego Czasu i doceniam fakt, że Redakcja eksperymentuje i zamieszcza bardziej ambitne i różnorodne formy pisarstwa dziennikarskiego niż tylko sprawozdania i relacje. Nawiązuję tutaj do Obrazków Grażyny Maxwell w dwóch ostatnich numerach pisma. Dawno się tak nie ubawiłam. Czytając je, myślałam o kilku moich znajomych, których te Obrazki mogły portretować, ale pomyślałam też o sobie samej, czy przypadkiem mnie ta dziennikarka nie wzięła pod lupę. Mam nadzieję, że autorka będzie kontynuować swój cykl nie tylko przez siedem grzechów głównych, ale znajdzie jeszcze artystyczną podnietę, by przejść przez dziesięć przykazań. Mogłoby powstać coś w rodzaju małej menażerii ludzkiej Nowego Czasu. Nie mogę się doczekać dalszych odcinków. Chciałabym pochwalić Autorkę za humor, oryginalne słownictwo, za to, że z lekkością przystawia lustro do sytuacji życiowych i każe się nam w nim przeglądać, bo wtedy łatwiej dostrzec różne ludzkie słabości i dziwactwa. Wcale bym się nie zdziwiła, jeśli znajomi czy krewni z jej środowiska poczują się napiętnowani czy obśmiewani. Ale jak wiemy, uderz w stół, a nożyce się odezwą. Myślę, że jest to niezwykle ważna nauka, by umieć się śmiać z siebie samych i rozpoznawać drobne wady czy też większe grzechy w naszym życiu. Jan Krasicki pisał: I śmiech niekiedy może być nauką, Kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa. Życzę Redakcji owocnego nowego roku i wielu zadowolonych czytelników, i wielu utalentowanych autorów. Z poważaniem ElŻBIETA KOWAlIK PS. Wysyłam czek na roczną prenumeratę jako moje osobiste poparcie dla gazety i jej dziennikarzy. lepsi? gorsi? Droga Redakcjo, chciałabym odnieść się do artykułu Polsko-niemiecka przyszłość... Małgorzaty Białeckiej (NC, nr 20 21/ ). Mieszkam w Niemczech od kilku miesięcy, w tym czasie przeszłam przez wiele faz od skrajnej euforii, że wyrwałam się z Polski, poprzez głęboką tęsknotę aż do buntu przeciwko nowemu życiu i natychmiastowej chęci powrotu... Wychowałam się częściowo w Polsce, częściowo w Austrii, studiowałam germanistykę, a teraz mieszkam w Bawarii. Kultura niemiecka jest mi tak bliska jak polska, a mimo to łapię się jeszcze czasem na myśleniu w kategoriach: lepsi-gorsi. W czasach liceum uczestniczyłam w wymianie szkolnej z uczniami z Bawarii. Pierwszego dnia mieliśmy stworzyć sceny odzwierciedlające nasze wzajemne postrzeganie się. Polacy przedstawili typowego Niemca jako człowieka-robota, który na dźwięk budzika natychmiast wstaje, automatycznie wykonuje wszystkie czynności, pracuje do późna, nie traci czasu na zbędne gesty czy słowa, a wieczorem wraca do domu, zjada porcję ziemniaków i natychmiast kładzie się do łóżka, w którym czeka na niego jego bliska osoba, i zasypia. I tak w kółko. Żadnego życia rodzinego, spotkań ze znajomymi, rozmów przez telefon, zero uczucia i spontaniczności. Niemcy natomiast zagrali scenę, w której polska prostytutka dzwoni z autostrady do swoich kumpli, czy przypadkiem nie wybierają się do Polski, a oni już po kilku chwilach podjeżdżają błyszczącym BMV i wszyscy szczęśliwi odjeżdżają w kierunku granicy, popijając przy tym wódkę. Dodam jedynie, że my uśmialiśmy się do łez (nieświadomi wtedy, że to przecież bardzo smutne, jak się nawzajem postrzegamy), a nauczyciele byli przerażeni i bali się sobie spojrzeć w oczy po naszym przedstawieniu. W obu społeczeństwach istnieje jeszcze dużo wrogości wobec sąsiadów. Podłoże pozostało wojna, potem wysiedlenia oraz kilka dziesięcioleci wzajemnej wrogości. Zmieniły się powody. Niemcy chwalą nasz kraj za przyrodę, wspaniałe jedzenie i alkohol, piękne kobiety. Ale Polacy to w gruncie rzeczy brudasy i złodzieje. My z zazdrością patrzymy na ich dynamiczną gospodarkę, drogie auta i równe chodniki. Ale z Niemcem się zaprzyjaźnić za żadne skarby, gbur i skąpiec. Prawda jest taka, że Niemcy nie są ani trochę lepsi od Polaków, Polacy nie są ani trochę lepsi od Niemców. Każdy z nas posiada pewien pakiet cech, które nie są ani dobre, ani złe. Bywają tylko korzystne w niektórych sytuacjach, a irytujące w innych. Weźmy na przykład polską gościnność i spontaniczność oraz niemiecki dystans i indywidualizm. Co jest lepsze? Z Niemcem można pić piwo i fantastycznie się bawić, ale rozmowy nie wykraczają poza pewne granice: nie pytamy o zarobki, o poglądy polityczne, stosunki w rodzinie i wiele innych spraw, które w Polsce są tematami codziennymi, omawianymi z rodziną, sąsiadami, znajomymi spotkanymi w sklepie. Niemcy stracili piękny zwyczaj spotykania się, ot tak. Tutaj nie można po prostu do kogoś wpaść. Przychodzi się na coś albo po coś na wspólne gotowanie, żeby pograć w gry lub obejrzeć film, pożyczyć rower albo poprosić o pomoc w jakiejś sprawie. Każda wizyta ma konkretny cel, najczęściej też ustalony czas. Nie spodziewajmy się, że komukolwiek przejdzie przez myśl zaproponować nam herbatę, jeśli wcześniej tego nie ustaliliśmy. Z drugiej strony sąsiadka, która przyszła tylko pożyczyć cukier, a rozsiadła się w fotelu, czeka na kawę i zaczyna opowiadać o problemach z mężem, też może być irytująca. Co w takim razie jest lepsze? Dalej: porządek, czyli Ordnung. Mój przyjaciel, przeprowadzając się do Polski, poprosił mnie o pomoc w urządzaniu pokoju. Pomieszczenie wyglądało schludnie, choć meble pamiętały czasy wczesnego Gierka. Po odsunięciu szafy okazało się jednak, że ściany z lenistwa czy oszczędności pomalowane są wyłącznie w miejscach widocznych. Koledze niemal oczy wyszły z orbit i miał fantastyczny temat do rozmów ze znajomymi z Niemiec i niezbity dowód na to, jacy to Polacy są niedokładni i niesolidni. Z grupą tych znajomych wybrałam się pół roku później na wymarzone wakacje do Azji. Przez miesiąc wysłuchiwałam narzekań, jak tu śmierdzi, jakie to niedobre, jakie on ma brudne dłonie, jakie krzywe to łóżko. Karaluch pod prysznicem nabrał monstrualnych rozmiarów, a trzeciego dnia podróży wszyscy dostali biegunki. Oprócz mnie. W Niemcach podoba mi się pracowitość i ambicja. Większość młodych ludzi od 16 roku życia szuka sobie jakiegokolwiek zajęcia przynoszącego dochód. Roznoszenie gazet, układanie towaru na półkach w Aldim czy sprzedawanie kiełbasek na stadionie żadna praca nie hańbi. Młodzi Niemcy od początku uczą się, że należy zarabiać na siebie, nie wolno bać się pracy i nie można żerować na rodzicach. U nas pozostaje się długo w gnieździe rodzinnym. Tam rodzice wypychają swoje dzieci jak najwcześniej, żeby uczyć ich samodzielności. To bardzo przydaje się w późniejszym życiu, kiedy trzeba walczyć niemalże na każdym kroku. Z drugiej strony dorosły Niemiec widuje swoich rodziców przeciętnie raz na kilka tygodni, do dziadków dzwoni w święta, groby bliskich odwiedza kilka razy w życiu. Studenci niemieccy nie przesiadują całymi dniami u znajomych w mieszkaniu, nie podróżują stopem po Europie z pieniędzy ledwo wyskrobanych z dna skarbonki, nie skręcają przed uczelnią do parku, bo właśnie wyszło pierwsze wiosenne słońce i trzeba wykorzystać piękny dzień. Dużo zyskują i dużo tracą. Tak samo jak Polacy. Podobnie bywa z pieniędzmi. Niemcy lubią mieć pieniądze, spora grupa ludzi żyje dla pieniędzy, ich brak może powodować degradację w oczach innych. Każdy dba o swój budżet, rachunki w restauracji są skrupulatnie dzielone, długi u znajomych zaciągane w ostateczności, pieniądze pożyczane niechętnie. Brutalne, mogłoby się wydawać: co to za mężczyzna, który nie płaci za kobietę w restauracji, co to za siostra, która nie chce pożyczyć na nową pralkę, a przecież ma z czego? Przynajmniej nie ma potem problemu z tym, że komuś dług wypadnie z głowy, że przecież nie wypada się tak upominać o pieniądze, że się kiedyś będzie trzeba zrewanżować. Takie zwyczajne, codzienne, polskie problemy, których Niemcy sobie oszczędzają. Na Nowy Rok i na nowy etap w stosunkach polsko-niemieckich życzę nam wszystkim mniej zestawiania i oceniania, a więcej obserwowania się nawzajem, podpatrywania i korzystania z tego, w czym drudzy radzą sobie lepiej. Pozdrawiam całą Redakcję AlEKSANDRA PTASIńSKA

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 4

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 4 Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 4 Przetłumacz na język angielski.klucz znajdziesz w drugiej części ćwiczenia. 1. to be angry with somebody gniewać się na kogoś Czy gniewasz

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych dr Renata Maciejewska Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie Struktura próby według miasta i płci Lublin Puławy Włodawa Ogółem

Bardziej szczegółowo

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 8

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 8 Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 8 Przetłumacz na język angielski.klucz znajdziesz w drugiej części ćwiczenia. 1. to take a rest - odpocząć Muszę odpocząć. (5) Czy chcesz

Bardziej szczegółowo

Lekcja 1 Przedstawianie się

Lekcja 1 Przedstawianie się Lekcja 1 Przedstawianie się i poznawanie innych 2 Wysłuchaj dialogów, najpierw w wersji oryginalnej, później z tłumaczeniem. Powtarzaj poszczególne kwestie za lektorami. Dialog 1 Przedstawianie się w sytuacji

Bardziej szczegółowo

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM KATARZYNA ŻYCIEBOSOWSKA POPICIU WYDAWNICTWO WAM Zamiast wstępu Za każdym razem, kiedy zaczynasz pić, czuję się oszukana i porzucona. Na początku Twoich ciągów alkoholowych jestem na Ciebie wściekła o to,

Bardziej szczegółowo

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 7

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 7 Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 7 Przetłumacz na język angielski.klucz znajdziesz w drugiej części ćwiczenia. 1. to do business prowadzić interesy Prowadzę interesy w

Bardziej szczegółowo

PRACA ZBIOROWA ELŻBIETA GIL, NINA MAJ, LECH PROKOP. ILUSTROWANY KATALOG POLSKICH POCZTÓWEK O TEMATYCE JAN PAWEŁ II. PAPIESKIE CYTATY I MODLITWY.

PRACA ZBIOROWA ELŻBIETA GIL, NINA MAJ, LECH PROKOP. ILUSTROWANY KATALOG POLSKICH POCZTÓWEK O TEMATYCE JAN PAWEŁ II. PAPIESKIE CYTATY I MODLITWY. PRACA ZBIOROWA ELŻBIETA GIL, NINA MAJ, LECH PROKOP. ILUSTROWANY KATALOG POLSKICH POCZTÓWEK O TEMATYCE JAN PAWEŁ II. PAPIESKIE CYTATY I MODLITWY. CZĘŚĆ I b OPRACOWAŁ I WYKONAŁ LECH PROKOP, UL. ZAMKOWA 2/1,

Bardziej szczegółowo

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne historie. Tą osobą jest Maryja, mama Pana Jezusa. Maryja opowiada

Bardziej szczegółowo

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Sens życia Gdy na początku dnia czynię z wiarą znak krzyża, wymawiając słowa "W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego", Bóg uświęca cały czas i przestrzeń, która otworzy

Bardziej szczegółowo

JĘZYK ANGIELSKI POZIOM PODSTAWOWY

JĘZYK ANGIELSKI POZIOM PODSTAWOWY EGZAMIN MATURALNY W ROKU SZKOLNYM 2013/2014 JĘZYK ANGIELSKI POZIOM PODSTAWOWY ROZWIĄZANIA ZADAŃ I SCHEMAT PUNKTOWANIA MAJ 2014 ZADANIA ZAMKNIĘTE Zadanie 1. Obszar standardów Rozumienie ze słuchu 1.1. 1.2.

Bardziej szczegółowo

Oficjalny program wizyty papieża Franciszka w Polsce i podczas Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016. Kraków Jasna Góra Oświęcim: 27 31 lipca 2016

Oficjalny program wizyty papieża Franciszka w Polsce i podczas Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016. Kraków Jasna Góra Oświęcim: 27 31 lipca 2016 Oficjalny program wizyty papieża Franciszka w Polsce i podczas Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016 Kraków Jasna Góra Oświęcim: 27 31 lipca 2016 Środa, 27 lipca 16.00 przylot na Lotnisko Międzynarodowe

Bardziej szczegółowo

1 Rozważania na każdy dzień. Cz. IX Marcin Adam Stradowski J.J. OPs

1 Rozważania na każdy dzień. Cz. IX Marcin Adam Stradowski J.J. OPs 1 2 Spis treści Wszystkich Świętych (1 listopada)......6 Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych (2 listopada)......7 Prawdziwie w Bogu (3 listopada)......8 Przełamać duchową pustkę (4 listopada)......9

Bardziej szczegółowo

Egzamin maturalny z języka angielskiego na poziomie dwujęzycznym Rozmowa wstępna (wyłącznie dla egzaminującego)

Egzamin maturalny z języka angielskiego na poziomie dwujęzycznym Rozmowa wstępna (wyłącznie dla egzaminującego) 112 Informator o egzaminie maturalnym z języka angielskiego od roku szkolnego 2014/2015 2.6.4. Część ustna. Przykładowe zestawy zadań Przykładowe pytania do rozmowy wstępnej Rozmowa wstępna (wyłącznie

Bardziej szczegółowo

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 5

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 5 Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 5 Przetłumacz na język angielski.klucz znajdziesz w drugiej części ćwiczenia. 1. to be to do something mieć coś zrobić Mam jej pomóc jutro.

Bardziej szczegółowo

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku I Komunia Święta Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku Ktoś cię dzisiaj woła, Ktoś cię dzisiaj szuka, Ktoś wyciąga dzisiaj swoją dłoń. Wyjdź Mu na spotkanie Z miłym powitaniem, Nie lekceważ znajomości

Bardziej szczegółowo

Zestawienie czasów angielskich

Zestawienie czasów angielskich Zestawienie czasów angielskich Present Continuous I am, You are, She/ He/ It is, We/ You/ They are podmiot + operator + (czasownik główny + ing) + reszta I' m driving. operator + podmiot + (czasownik główny

Bardziej szczegółowo

DODATKOWE ĆWICZENIA EGZAMINACYJNE

DODATKOWE ĆWICZENIA EGZAMINACYJNE I.1. X Have a nice day! Y a) Good idea b) See you soon c) The same to you I.2. X: This is my new computer. Y: Wow! Can I have a look at the Internet? X: a) Thank you b) Go ahead c) Let me try I.3. X: What

Bardziej szczegółowo

Światowe Dni Młodzieży. Pawłowice Kraków 2016

Światowe Dni Młodzieży. Pawłowice Kraków 2016 Światowe Dni Młodzieży Pawłowice Kraków 2016 Temat ŚDM XXIX Światowy Dzień Młodzieży, 2014 w wymiarze diecezjalnym Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie (Mt 5,3) XXX

Bardziej szczegółowo

Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU

Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU Jan Paweł II Jan Paweł II właściwie Karol Józef Wojtyła, urodził się 18 maja 1920 w Wadowicach, zmarł 2 kwietnia 2005 w Watykanie polski biskup rzymskokatolicki, biskup

Bardziej szczegółowo

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!!

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W dniu 30-04-2010 roku przeprowadziłem wywiad z moim opą -tak nazywam swojego holenderskiego dziadka, na bardzo polski temat-solidarność. Ten dzień jest może najlepszy

Bardziej szczegółowo

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady,

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, Laura Mastalerz, gr. IV Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, w których mieszkały wraz ze swoimi rodzinami:

Bardziej szczegółowo

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 3

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 3 Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 3 Przetłumacz na język angielski.klucz znajdziesz w drugiej części ćwiczenia. 1. to be at the airport być na lotnisku Ona jest teraz na

Bardziej szczegółowo

ALLELUJA. Ref. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja.

ALLELUJA. Ref. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. ALLELUJA 1. Niech zabrzmi Panu chwała w niebiosach, na wysokościach niech cześć oddadzą. Wielbijcie Pana Jego Zastępy, Wielbijcie Pana Duchy niebieskie. Ref. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. Alleluja,

Bardziej szczegółowo

KRONIKA PKRD na stronie parafii św. Urbana STYCZEŃ 2014

KRONIKA PKRD na stronie parafii św. Urbana STYCZEŃ 2014 KRONIKA PKRD na stronie parafii św. Urbana STYCZEŃ 2014 19 stycznia 2014 można było obejrzeć kronikę naszej wspólnoty na stronie internetowej parafii: PODWÓRKOWE KOŁO RÓŻAŃCOWE DZIECI - KRONIKA Zachęcamy

Bardziej szczegółowo

CALLED BY NAME. Bulletin Inserts (page 1 of 3 - POLISH) January 7-8, 2012

CALLED BY NAME. Bulletin Inserts (page 1 of 3 - POLISH) January 7-8, 2012 (page 1 of 3 - POLISH) (You may wish to use these images instead of the text found in the Bulletin Announcement on the previous pages. These images are available in electronic format on www.dioceseofbrooklyn.org/vocations/

Bardziej szczegółowo

Jan Paweł II. "Nie bój się, nie lękaj! Wypłyń na głębię!" Jan Paweł II

Jan Paweł II. Nie bój się, nie lękaj! Wypłyń na głębię! Jan Paweł II Jan Paweł II "Nie bój się, nie lękaj! Wypłyń na głębię!" Jan Paweł II Krótkie kalendarium ur. 18 maja 1920 - w Wadowicach 1.11.1946- przyjęcie święceń kapłańskich 4.07. 1958- minowanie na biskupa 16.10.1978-

Bardziej szczegółowo

Tradycja w Rodzinie s. 11. Tradycja w Kościele s. 16

Tradycja w Rodzinie s. 11. Tradycja w Kościele s. 16 Tradycja w Rodzinie s. 11 w n u m e r z e : Tradycja w Kościele s. 16 od redakcji Przygotuj się do Liturgii Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego, 31 marca: I czytanie: Dz 10,34a,37-43; II czytanie: Kol

Bardziej szczegółowo

KLUCZ PUNKTOWANIA ZADAŃ

KLUCZ PUNKTOWANIA ZADAŃ Egzamin maturalny maj 2009 JĘZYK ANGIELSKI POZIOM PODSTAWOWY KLUCZ PUNKTOWANIA ZADAŃ ZADANIA ZAMKNIĘTE Zadanie 1. Obszar standardów ze słuchu 1.1. E 1.2. A 1.3. Zdający selekcjonuje informacje (II. 1 d)

Bardziej szczegółowo

Zestaw pytań o Janie Pawle II

Zestaw pytań o Janie Pawle II Zestaw pytań o Janie Pawle II 1. Jakie wydarzenie miało miejsce 18.02.1941r? 2. Dokąd Karol Wojtyła przeprowadził się wraz z ojcem w sierpniu 1938 r? 3. Jak miała na imię matka Ojca Św.? 4. Kiedy został

Bardziej szczegółowo

Własność : Anny i Szczepana Polachowskich

Własność : Anny i Szczepana Polachowskich 1 Opracowanie: Anna Polachowska Korekta: Anna i Szczepan Polachowski Okładka : Anna Polachowska Zdjęcia wykorzystane do tej książki są autorstwa : Anna i Szczepana Polachowskich I pochodzą z własnej kolekcji

Bardziej szczegółowo

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka 1 Bóg Ojciec kocha każdego człowieka Bóg kocha mnie, takiego jakim jestem. Raduje się każdym moim gestem. Alleluja Boża radość mnie rozpiera, uuuu (słowa piosenki religijnej) SŁOWA KLUCZE Bóg Ojciec Bóg

Bardziej szczegółowo

Spis treści MARYJNE I HAGIOGRAFICZNE

Spis treści MARYJNE I HAGIOGRAFICZNE Spis treści Słowo wstępne MARYJNE I HAGIOGRAFICZNE O. ANTONI BOCHM OMI Przygotować drogę Chrystusowi Kazanie odpustowe z okazji Narodzenia Świętego Jana Chrzciciela. 11 O. ANTONI BOCHM OMI Wzór odwagi

Bardziej szczegółowo

Darmowy artykuł, opublikowany na: www.fluent.com.pl

Darmowy artykuł, opublikowany na: www.fluent.com.pl Copyright for Polish edition by Bartosz Goździeniak Data: 4.06.2013 Tytuł: Pytanie o czynność wykonywaną w czasie teraźniejszym Autor: Bartosz Goździeniak e-mail: bgozdzieniak@gmail.com Darmowy artykuł,

Bardziej szczegółowo

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Jako mała dziewczynka miałam wiele marzeń. Chciałam pomagać innym ludziom. Szczególnie starzy, samotni

Bardziej szczegółowo

EGZAMIN MATURALNY 2011 JĘZYK ANGIELSKI

EGZAMIN MATURALNY 2011 JĘZYK ANGIELSKI Centralna Komisja Egzaminacyjna w Warszawie EGZAMIN MATURALNY 2011 JĘZYK ANGIELSKI POZIOM PODSTAWOWY MAJ 2011 2 Egzamin maturalny z języka angielskiego poziom podstawowy ZADANIA ZAMKNIĘTE Zadanie 1. Obszar

Bardziej szczegółowo

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 6

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 6 Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 6 Przetłumacz na język angielski.klucz znajdziesz w drugiej części ćwiczenia. 1. to eat out jeść poza domem Czy często jadasz poza domem?

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni Biblia dla Dzieci przedstawia Kobieta Przy Studni Autor: Edward Hughes Ilustracje: Lazarus Redakcja: Ruth Klassen Tłumaczenie: Joanna Kowalska Druk i oprawa: Bible for Children www.m1914.org 2014 Bible

Bardziej szczegółowo

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Czasem źle postępujemy Przez moje złe czyny (grzechy) inni ludzie się smucą, a czasami nawet płaczą. Moje złe czyny brudzą serce. Serce staje się brudne

Bardziej szczegółowo

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem!

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem! Proszę bardzo!...książka z przesłaniem! Przesłanie, które daje odpowiedź na pytanie co ja tu właściwie robię? Przesłanie, które odpowie na wszystkie twoje pytania i wątpliwości. Z tej książki dowiesz się,

Bardziej szczegółowo

Domy inaczej pomyślane A different type of housing CEZARY SANKOWSKI

Domy inaczej pomyślane A different type of housing CEZARY SANKOWSKI Domy inaczej pomyślane A different type of housing CEZARY SANKOWSKI O tym, dlaczego warto budować pasywnie, komu budownictwo pasywne się opłaca, a kto się go boi, z architektem, Cezarym Sankowskim, rozmawia

Bardziej szczegółowo

Boże spojrzenie na człowieka 1

Boże spojrzenie na człowieka 1 Boże spojrzenie na człowieka 1 opracował: Artur Trzęsiok Knurów, 24 marca 2006 1 wersja beta 1 Wprowadzenie dla Animatora Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą,

Bardziej szczegółowo

Miłosierdzie Miłosierdzie

Miłosierdzie Miłosierdzie Miłosierdzie Miłosierdzie SP Klasa IV, Temat 57 SP SP Klasa IV, IV, Temat 57 57 SP Klasa IV, Temat 57 Koronka do Miłosierdzia Bożego Na początku odmawia się: Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Wierzę

Bardziej szczegółowo

Wymagania edukacyjne z j. angielskiego na rok szkolny 2013/2014 klasa 1 szkoła podstawowa

Wymagania edukacyjne z j. angielskiego na rok szkolny 2013/2014 klasa 1 szkoła podstawowa Dominika Birkenmajer Wymagania edukacyjne z j. angielskiego na rok szkolny 2013/2014 klasa 1 szkoła podstawowa 1. zakres tematyczny: powitania, pożegnania liczenie 1-10 kolory, owoce moje zabawki przybory

Bardziej szczegółowo

Twoje prawa obywatelskie

Twoje prawa obywatelskie Twoje prawa obywatelskie Osoba niepełnosprawna w obliczu prawa Inclusion Europe Raport Austria Anglia Belgia Bułgaria Chorwacja Cypr Czechy Dania Estonia Finlandia Francja Grecja Hiszpania Holandia Islandia

Bardziej szczegółowo

CZASY ANGIELSKIE W PIGUŁCE

CZASY ANGIELSKIE W PIGUŁCE 1) SIMPLE PRESENT (Czas teraźniejszy prosty) CZASY ANGIELSKIE W PIGUŁCE informujemy o czyimś zwyczaju, przyzwyczajeniu czynności powtarzające się, rutynowe plan lekcji, rozkłady jazdy + czasownik zwykły

Bardziej szczegółowo

EGZAMIN MATURALNY 2012 JĘZYK ANGIELSKI

EGZAMIN MATURALNY 2012 JĘZYK ANGIELSKI Centralna Komisja Egzaminacyjna w Warszawie EGZAMIN MATURALNY 2012 JĘZYK ANGIELSKI POZIOM PODSTAWOWY Kryteria oceniania odpowiedzi MAJ 2012 ZADANIA ZAMKNIĘTE Zadanie 1. Obszar standardów Rozumienie ze

Bardziej szczegółowo

Pielgrzymka uczestników Dziennego Domu Pomocy Społecznej do Krakowa, Łagiewnik i Kalwarii Zebrzydowskiej

Pielgrzymka uczestników Dziennego Domu Pomocy Społecznej do Krakowa, Łagiewnik i Kalwarii Zebrzydowskiej Pielgrzymka uczestników Dziennego Domu Pomocy Społecznej do Krakowa, Łagiewnik i Kalwarii Zebrzydowskiej W dniu 13 marca 2015 roku uczestnicy Dziennego Domu Pomocy Społecznej w Krasnymstawie wyjechali

Bardziej szczegółowo

20 Kiedy bowiem byliście. niewolnikami grzechu, byliście wolni od służby sprawiedliwości.

20 Kiedy bowiem byliście. niewolnikami grzechu, byliście wolni od służby sprawiedliwości. Lectio Divina Rz 6,15-23 1. Czytanie Prowadzący: wezwijmy Ducha św.: Przybądź Duchu Święty... - weźmy do ręki Pismo św.. - Słuchając jak w Kościele śledźmy tekst, aby usłyszeć, co chce nam dzisiaj Jezus

Bardziej szczegółowo

ZAPROSZENIE NA MISJE PARAFIALNE 9 marca - 16 marca 2014 rok BÓG JEST MIŁOŚCIĄ

ZAPROSZENIE NA MISJE PARAFIALNE 9 marca - 16 marca 2014 rok BÓG JEST MIŁOŚCIĄ ZAPROSZENIE NA MISJE PARAFIALNE 9 marca - 16 marca 2014 rok BÓG JEST MIŁOŚCIĄ DRODZY PARAFIANIE! W dniach od 9 16 marca nasza Wspólnota przeżywać będzie Misje parafialne. Tak jak przed ponad dwoma tysiącami

Bardziej szczegółowo

Nowicjat: Rekolekcje dla Rodziców sióstr nowicjuszek Chełmno, 25 26 kwietnia 2015 r.

Nowicjat: Rekolekcje dla Rodziców sióstr nowicjuszek Chełmno, 25 26 kwietnia 2015 r. Nowicjat: Rekolekcje dla Rodziców sióstr nowicjuszek Chełmno, 25 26 kwietnia 2015 r. W dniach 25 26 kwietnia odbyły się w naszym domu w Chełmnie rekolekcje dla rodziców sióstr nowicjuszek. Niektórzy rodzice

Bardziej szczegółowo

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej.

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. 34-letnia Emilia Zielińska w dniu 11 kwietnia 2014 otrzymała nowe życie - nerkę

Bardziej szczegółowo

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA Tekst biblijny: Dz. Ap. 16,19 36 Tekst pamięciowy: Dz. Ap. 16,31 ( ) Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom. Bóg chce, abyś uwierzył w Jego Syna, Jezusa

Bardziej szczegółowo

New Exam Connections Elementary Kryteria oceniania KLASA III a,b

New Exam Connections Elementary Kryteria oceniania KLASA III a,b New Exam Connections Elementary Kryteria oceniania KLASA III a,b UNIT 4 Opis czynności wydarzenia z przeszłości, nie Uczeń opisuje wydarzenia z przeszłości, popełniając niewielkie Uczeń opisuje wydarzenia

Bardziej szczegółowo

Język angielski. Poziom rozszerzony Próbna Matura z OPERONEM i Gazetą Wyborczą CZĘŚĆ I KRYTERIA OCENIANIA ODPOWIEDZI POZIOM ROZSZERZONY CZĘŚĆ I

Język angielski. Poziom rozszerzony Próbna Matura z OPERONEM i Gazetą Wyborczą CZĘŚĆ I KRYTERIA OCENIANIA ODPOWIEDZI POZIOM ROZSZERZONY CZĘŚĆ I Poziom rozszerzony Język angielski Język angielski. Poziom rozszerzony KRYTERIA OCENIANIA ODPOWIEDZI POZIOM ROZSZERZONY CZĘŚĆ I W schemacie oceniania zadań otwartych są prezentowane przykładowe odpowiedzi.

Bardziej szczegółowo

Wizyta w Gazecie Krakowskiej

Wizyta w Gazecie Krakowskiej Wizyta w Gazecie Krakowskiej fotoreportaż 15.04.2013 byliśmy w Gazecie Krakowskiej w Nowym Sączu. Dowiedzieliśmy, się jak ciężka i wymagająca jest praca dziennikarza. Opowiedzieli nam o tym pan Paweł Szeliga

Bardziej szczegółowo

WYWIAD Z ŚW. STANISŁAWEM KOSTKĄ

WYWIAD Z ŚW. STANISŁAWEM KOSTKĄ WYWIAD Z ŚW. STANISŁAWEM KOSTKĄ Witaj Św. Stanisławie, czy mogę z Tobą przeprowadzić wywiad? - Witam. Tak bardzo chętnie udzielę wywiadu. Gdzie i kiedy się urodziłeś? - Urodziłem się w Październiku 1550r.

Bardziej szczegółowo

KALENDARZ DAT I OKRESÓW LITURGICZNYCH

KALENDARZ DAT I OKRESÓW LITURGICZNYCH KALENDARZ DAT I OKRESÓW LITURGICZNYCH 1. KALENDARZ OKRESÓW LITURGICZNYCH W KOŚCIELE KATOLICKIM 2012-2111 2. KALENDARZ DIECEZJI POLSKICH - 2013-02-28 3. WPROWADZENIA TEOLOGICZNO PASTORALNE DO KSIĄG LITURGICZNYCH

Bardziej szczegółowo

Świętość jest dla dzisiejszego świata tematem z jednej strony wstydliwym i wręcz niechcianym, a z drugiej, czasem co prawda nie wprost, ale niezwykle

Świętość jest dla dzisiejszego świata tematem z jednej strony wstydliwym i wręcz niechcianym, a z drugiej, czasem co prawda nie wprost, ale niezwykle JAN PAWEŁ II Świętość jest dla dzisiejszego świata tematem z jednej strony wstydliwym i wręcz niechcianym, a z drugiej, czasem co prawda nie wprost, ale niezwykle pożądanym. Niektórzy zdają się nie interesować

Bardziej szczegółowo

KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA

KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA GRUPA zaawansowana Cel ogólny: ocena decyzji podjętej przez bohatera legendy. Cele operacyjne: uczeń będzie znał legendę o Złotej kaczce w wersji współczesnej,

Bardziej szczegółowo

SP Klasa V, Temat 36

SP Klasa V, Temat 36 SP Klasa V, Temat 36 SP Klasa V, Temat 36 SP Klasa V, Temat 36 SP Klasa V, Temat 36 Dobry opiekun pilnie poszukiwany!!! Dziecko pilnie poszukuje opiekuna. Kandydat powinien: Dobry opiekun pilnie poszukiwany!!!

Bardziej szczegółowo

Konsorcjum Śląskich Uczelni Publicznych

Konsorcjum Śląskich Uczelni Publicznych Konsorcjum Śląskich Uczelni Publicznych Dlaczego powstało? - świat przeżywa dziś rewolucję w obszarze edukacji, - naszym celem jest promocja śląskiego jako regionu opartego na wiedzy, i najnowszych technologiach,

Bardziej szczegółowo

1 Rozważania na każdy dzień. Cz. IV Marcin Adam Stradowski J.J. OPs

1 Rozważania na każdy dzień. Cz. IV Marcin Adam Stradowski J.J. OPs 1 2 Spis treści Triduum Paschalne......5 Wielki Czwartek (5 kwietnia)......5 Droga Krzyżowa (6-7 kwietnia Wielki Piątek, Wielka Sobota)......8 Chrystus zmartwychwstał! (8 kwietnia Niedziela Wielkanocna)....

Bardziej szczegółowo

PEREGRYNACJA RELIKWII ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II

PEREGRYNACJA RELIKWII ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II PEREGRYNACJA RELIKWII ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II W ODDZIALE OKRĘGOWYM W BIAŁYMSTOKU AUGUSTÓW, 4-5 PAŹDZIERNIKA BAZYLIKA NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA, UL. KSIĘDZA SKORUPKI 6 4 października 18:00 Eucharystia

Bardziej szczegółowo

KRYTERIUM WYMAGAŃ Z RELIGII. Uczeń otrzymujący ocenę wyższą spełnia wymagania na ocenę niższą.

KRYTERIUM WYMAGAŃ Z RELIGII. Uczeń otrzymujący ocenę wyższą spełnia wymagania na ocenę niższą. KRYTERIUM WYMAGAŃ Z RELIGII Uczeń otrzymujący ocenę wyższą spełnia wymagania na ocenę niższą. KLASA I Semestr I Ocena dopuszczająca -Umie wykonać znak krzyża, -Zna niektóre modlitwy i wymaga dużej pomocy

Bardziej szczegółowo

Pomoc uchodźcom - ofiarom konfliktu zbrojnego na Ukrainie

Pomoc uchodźcom - ofiarom konfliktu zbrojnego na Ukrainie Pomoc uchodźcom - ofiarom konfliktu zbrojnego na Ukrainie Sprawozdanie dla Darczyńców Stowarzyszenia Pomocników Mariańskich STOWARZYSZENIE POMOCNIKÓW MARIAŃSKICH PRZY ZGROMADZENIU KSIĘŻY MARIANÓW Niezawinione

Bardziej szczegółowo

BIULETYN INFORMACYJNY

BIULETYN INFORMACYJNY BIULETYN INFORMACYJNY Strona 2 Już mamy za sobą święta Wielkanocne oraz beatyfikację Jana Pawła II. Oba te ważne dla nas wydarzenia miały ze sobą coś wspólnego. Podczas wielkiego tygodnia i Świąt Wielkanocnych

Bardziej szczegółowo

Zasady Byłoby bardzo pomocne, gdyby kwestionariusz został wypełniony przed 3 czerwca 2011 roku.

Zasady Byłoby bardzo pomocne, gdyby kwestionariusz został wypełniony przed 3 czerwca 2011 roku. Opieka zdrowotna przyjazna dziecku - Dzieci i młodzież: powiedz nam co myślisz! Rada Europy jest międzynarodową organizacją, którą tworzy 47 krajów członkowskich. Jej działania obejmują 150 milionów dzieci

Bardziej szczegółowo

Formularz dla osób planujących ubiegać się o przyjęcie na studia undergraduate (I stopnia) w USA na rok akademicki

Formularz dla osób planujących ubiegać się o przyjęcie na studia undergraduate (I stopnia) w USA na rok akademicki Formularz dla osób planujących ubiegać się o przyjęcie na studia undergraduate (I stopnia) w USA na rok akademicki 2017-2018 Zanim zaczniesz wypełniać formularz, zapoznaj się z Instrukcjami! Imię i nazwisko:

Bardziej szczegółowo

Ankiety Nowe funkcje! Pomoc magda.szewczyk@slo-wroc.pl. magda.szewczyk@slo-wroc.pl. Twoje konto Wyloguj. BIODIVERSITY OF RIVERS: Survey to students

Ankiety Nowe funkcje! Pomoc magda.szewczyk@slo-wroc.pl. magda.szewczyk@slo-wroc.pl. Twoje konto Wyloguj. BIODIVERSITY OF RIVERS: Survey to students Ankiety Nowe funkcje! Pomoc magda.szewczyk@slo-wroc.pl Back Twoje konto Wyloguj magda.szewczyk@slo-wroc.pl BIODIVERSITY OF RIVERS: Survey to students Tworzenie ankiety Udostępnianie Analiza (55) Wyniki

Bardziej szczegółowo

Anything else? Are you all right? Are you drinking milk now? Are you single or married? Are you sure? Can I make a phone call please?

Anything else? Are you all right? Are you drinking milk now? Are you single or married? Are you sure? Can I make a phone call please? Anything else? Are you all right? Are you drinking milk now? Are you single or married? Are you sure? Can I make a phone call please? Can you drive a car? Can you meet me tomorrow? Can you recommend a

Bardziej szczegółowo

Wywiady z pracownikami Poczty Polskiej w Kleczewie

Wywiady z pracownikami Poczty Polskiej w Kleczewie Wywiady z pracownikami Poczty Polskiej w Kleczewie Dnia 22 października 2014 roku przeprowadziliśmy wywiad z naczelnik poczty w Kleczewie, panią Kulpińską, która pracuje na tym stanowisku ponad 30 lat.

Bardziej szczegółowo

Pomocny Patrol PIELGRZYMKOWY GAZETKA INFORMACYJNA SZKOLNYCH KÓŁ CARITAS DIECEZJI OPOLSKIEJ NR 11 2011 ROK NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS

Pomocny Patrol PIELGRZYMKOWY GAZETKA INFORMACYJNA SZKOLNYCH KÓŁ CARITAS DIECEZJI OPOLSKIEJ NR 11 2011 ROK NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS Pomocny Patrol PIELGRZYMKOWY GAZETKA INFORMACYJNA SZKOLNYCH KÓŁ CARITAS DIECEZJI OPOLSKIEJ NR 11 2011 ROK NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS W numerze m.in.: Ks. Jarosław napisał Nasze rozmowy Z cyklu

Bardziej szczegółowo

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD K A T A R Z Y N A O R K I S Z S T O W A R Z Y S Z E N I E N A R Z E C Z D Z I E C I Z N A D P O B U D L I W O Ś C I Ą P S Y C H O R U C H O W Ą Moment narodzenia

Bardziej szczegółowo

DZIESIĘĆ jakże nowoczesnych PRZYKAZAŃ

DZIESIĘĆ jakże nowoczesnych PRZYKAZAŃ Patryk Rutkowski DZIESIĘĆ jakże nowoczesnych PRZYKAZAŃ Problem z Dekalogiem Znacznej części katolików, zwłaszcza tej która odwiedza Kościół jedynie przy okazji większych uroczystości, wydaje się, że chrześcijaństwo

Bardziej szczegółowo

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 2

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 2 Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 2 Przetłumacz na język angielski.klucz znajdziesz w drugiej części ćwiczenia. 1. to be at school być w szkole Jestem teraz w szkole. (1)

Bardziej szczegółowo

Polska Szkoła Weekendowa, Arklow, Co. Wicklow KWESTIONRIUSZ OSOBOWY DZIECKA CHILD RECORD FORM

Polska Szkoła Weekendowa, Arklow, Co. Wicklow KWESTIONRIUSZ OSOBOWY DZIECKA CHILD RECORD FORM KWESTIONRIUSZ OSOBOWY DZIECKA CHILD RECORD FORM 1. Imię i nazwisko dziecka / Child's name... 2. Adres / Address... 3. Data urodzenia / Date of birth... 4. Imię i nazwisko matki /Mother's name... 5. Adres

Bardziej szczegółowo

LITURGIA DOMOWA. Spis treści. Modlitwy w rodzinach na niedziele Okresu Wielkiego Postu 2016. Gliwice 2016

LITURGIA DOMOWA. Spis treści. Modlitwy w rodzinach na niedziele Okresu Wielkiego Postu 2016. Gliwice 2016 Spis treści Wprowadzenie do Liturgii Domowej na Okres Wielkiego Postu 2016... 2 Spotkania na niedziele Okresu Wielkiego Postu 2016: 1 Niedziela Wielkiego Postu [C]... 3 LITURGIA DOMOWA 2 Niedziela Wielkiego

Bardziej szczegółowo

PAPIESKI LIST W SPRAWIE ODPUSTÓW NA ROK MIŁOSIERDZIA

PAPIESKI LIST W SPRAWIE ODPUSTÓW NA ROK MIŁOSIERDZIA PAPIESKI LIST W SPRAWIE ODPUSTÓW NA ROK MIŁOSIERDZIA Papież Franciszek wydał rozporządzenia dotyczące odpustów i sakramentu spowiedzi w Roku Miłosierdzia. Uczynił to w liście do przewodniczącego Papieskiej

Bardziej szczegółowo

EGZAMIN MATURALNY 2012 JĘZYK ANGIELSKI

EGZAMIN MATURALNY 2012 JĘZYK ANGIELSKI Centralna Komisja Egzaminacyjna w Warszawie EGZAMIN MATURALNY 2012 JĘZYK ANGIELSKI POZIOM PODSTAWOWY Kryteria oceniania odpowiedzi CZERWIEC 2012 ZADANIA ZAMKNIĘTE Zadanie 1. Obszar standardów Rozumienie

Bardziej szczegółowo

VI DIECEZJALNA PIELGRZYMKA ŻYWEGO RÓŻAŃCA

VI DIECEZJALNA PIELGRZYMKA ŻYWEGO RÓŻAŃCA ZELATOR wrzesień2015 3 VI DIECEZJALNA PIELGRZYMKA ŻYWEGO RÓŻAŃCA Sobota, 3 października, 2015 Niniejszy numer Zelatora ukazuje się głównie ze względu na VI Diecezjalną pielgrzymkę Żywego Różańca do Łagiewnik.

Bardziej szczegółowo

Myśl o mnie, a Ja będę myślał o twoich potrzebach. (Jezus)

Myśl o mnie, a Ja będę myślał o twoich potrzebach. (Jezus) Myśl o mnie, a Ja będę myślał o twoich potrzebach. (Jezus) DZIEWI PRÓB JEZUSA Nowenna z Kunegund Siwiec FLOS CARMELI POZNA 2015 NOWENNA ze Suebnic Bo Kunegund Siwiec WPROWADZENIE W trakcie II wojny światowej

Bardziej szczegółowo

Wspomnienie z białostockiej pielgrzymki na kanonizację Jana Pawła II i Jana XXIII

Wspomnienie z białostockiej pielgrzymki na kanonizację Jana Pawła II i Jana XXIII Wspomnienie z białostockiej pielgrzymki na kanonizację Jana Pawła II i Jana XXIII W dniach 23 IV 04 V 2014 odbyła się pielgrzymka, której centralnym punktem było uczestnictwo w kanonizacji Jana Pawła II

Bardziej szczegółowo

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/w/wp/jan_pawel_ii/homilie/8pl_blonia_18082002.html

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/w/wp/jan_pawel_ii/homilie/8pl_blonia_18082002.html Zakres tematyczny: Podczas powitalnego przemówienia Jana Pawła II na krakowskim lotnisku Balice, w czasie ostatniej Pielgrzymki do Ojczyzny, której główną myślą były słowa: Bóg bogaty w miłosierdzie, najmocniej

Bardziej szczegółowo

zdrowia Zaangażuj się

zdrowia Zaangażuj się Ochrona Twojego zdrowia Zaangażuj się Niniejszy projekt jest finansowany przez Ochrona Twojego zdrowia Zaangażuj się www.oha.com 1. Zainteresuj się ochroną swojego zdrowia. Jeśli masz pytania lub wątpliwości

Bardziej szczegółowo

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków,

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, którzy twierdzą, że właściwie w ogóle nie rozmawiają ze swoimi dziećmi, odkąd skończyły osiem czy dziewięć lat. To może wyjaśniać, dlaczego przesiadują

Bardziej szczegółowo

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 )

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) Klient: Dzień dobry panu! Pracownik: Dzień dobry! W czym mogę pomóc? Klient: Pierwsza sprawa: jestem Włochem i nie zawsze jestem pewny, czy wszystko

Bardziej szczegółowo

Ksiądz Profesor Józef Tischner - Łopuszna sierpień 2006

Ksiądz Profesor Józef Tischner - Łopuszna sierpień 2006 Ksiądz Profesor Józef Tischner - Łopuszna sierpień 2006 Jak w kilku zdaniach ująć naukę, jaką odebraliśmy z tego, co mówił do nas Ksiądz Profesor. Czym dla nas była Jego obecność w polskiej rzeczywistości,

Bardziej szczegółowo

18. Przydatne zwroty podczas egzaminu ustnego. 19. Mo liwe pytania egzaminatora i przyk³adowe odpowiedzi egzaminowanego

18. Przydatne zwroty podczas egzaminu ustnego. 19. Mo liwe pytania egzaminatora i przyk³adowe odpowiedzi egzaminowanego 18. Przydatne zwroty podczas egzaminu ustnego I m sorry, could you repeat that, please? - Przepraszam, czy mo na prosiæ o powtórzenie? I m sorry, I don t understand. - Przepraszam, nie rozumiem. Did you

Bardziej szczegółowo

Konspekt szkółki niedzielnej

Konspekt szkółki niedzielnej Konspekt szkółki niedzielnej 4 NIEDZIELA POSTU Laetare Główna myśl: Pan Jezus jest jak codzienny chleb Tekst: Jan 6,47-51 Jezus chlebem żywota Daniel 6, 8-12 Zazdrość satrapów Dzieje Apostolskie 2,22-41;2,42-47

Bardziej szczegółowo

Friedrichshafen 2014. Wjazd pełen miłych niespodzianek

Friedrichshafen 2014. Wjazd pełen miłych niespodzianek Friedrichshafen 2014 Wjazd pełen miłych niespodzianek Do piątku wieczora nie wiedziałem jeszcze czy pojadę, ale udało mi się wrócić na firmę, więc po powrocie do domu szybkie pakowanie i rano o 6.15 wyjazd.

Bardziej szczegółowo

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1)

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) Turysta: Dzień dobry! Kobieta: Dzień dobry panu. Słucham? Turysta: Jestem pierwszy raz w Krakowie i nie mam noclegu. Czy mogłaby mi Pani polecić jakiś hotel?

Bardziej szczegółowo

Marcin Ufnalski. Wiersz o Janie Pawle II. Laura Romanowska

Marcin Ufnalski. Wiersz o Janie Pawle II. Laura Romanowska Ojcze Janie Pawle, kiedy byłeś wśród nas, my, dzieci, i dorośli - bardzo kochaliśmy Cię. A kiedy Cię zabrakło, nie smucimy się, bo wiemy, że gdzieś z nieba patrzysz na nas i uśmiechasz się. Wielka radość

Bardziej szczegółowo

KRÓTKI KATECHIZM DZIECKA PRZYGOTOWUJĄCEGO SIĘ DO PIERWSZEJ SPOWIEDZI I KOMUNII ŚWIĘTEJ

KRÓTKI KATECHIZM DZIECKA PRZYGOTOWUJĄCEGO SIĘ DO PIERWSZEJ SPOWIEDZI I KOMUNII ŚWIĘTEJ KRÓTKI KATECHIZM DZIECKA PRZYGOTOWUJĄCEGO SIĘ Materiały wykorzystywane w przygotowywaniu dziecka do I Spowiedzi i Komunii świętej w Parafii Alwernia DO PIERWSZEJ SPOWIEDZI I KOMUNII ŚWIĘTEJ KRÓTKI KATECHIZM

Bardziej szczegółowo

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina...

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina... 1 Budzik dzwonił coraz głośniej i głośniej, a słońce jakby za wszelką cenę chciało się wedrzeć do mojego pokoju. Niedali mi spać już dłużej;wstałam. Wtedy właśnie uswiadomiłam sobie, że jest dzień 11 listopada

Bardziej szczegółowo

Prezydent RP w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu

Prezydent RP w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu Strona znajduje się w archiwum. Prezydent RP w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu We wtorek, 24 lutego br., Prezydent RP, Zwierzchnik Sił Zbrojnych Lech Kaczyński złożył wizytę w Wyżej

Bardziej szczegółowo

Jesteśmy w rodzinie Pana Jezusa

Jesteśmy w rodzinie Pana Jezusa Jesteśmy w rodzinie Pana Jezusa Podręcznik do nauki religii dla klasy I szkoły podstawowej pod redakcją ks. Andrzeja Krasińskiego Wydział Katechetyczny Kurii Diecezjalnej Płockiej Płock 2012 Podręcznik

Bardziej szczegółowo

Kiedy niebo dotyka dzieci

Kiedy niebo dotyka dzieci BOŻA HISTORIA 1 Dzieci Bungomy dla Jezusa! Dzieci Bungomy dla Jezusa! słychać było w całym mieście Bungoma w Kenii. Ponad dwa tysiące dzieci wyszło na ulice. Śpiewały, tańczyły i maszerowały, niosąc transparenty

Bardziej szczegółowo

Working Tax Credit Child Tax Credit Jobseeker s Allowance

Working Tax Credit Child Tax Credit Jobseeker s Allowance Benefits Depending on your residency status (EU citizen or not) there are various benefits available to help you with costs of living. A8 nationals need to have been working for a year and be registered

Bardziej szczegółowo

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV Wolontariat Wolontariat ważna sprawa, nawet super to zabawa. Nabierz w koszyk groszy parę, będziesz miał ich całą chmarę. Z serca swego daj znienacka, będzie wnet Szlachetna Paczka. Komuś w trudzie dopomoże,

Bardziej szczegółowo