Od Redaktora. rz¹du dusz sterowanymi partyjnie. Ta walka przed ca³ym naszym œrodowiskiem, które jest w coraz trudniejszej

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Od Redaktora. rz¹du dusz sterowanymi partyjnie. Ta walka przed ca³ym naszym œrodowiskiem, które jest w coraz trudniejszej"

Transkrypt

1

2 Od Redaktora Kole anki, Koledzy Oddajemy Forum numer 102, a nawet 103. Czy rzeczywiœcie tak go oceniacie, jak i pracê wybranych 3 lata temu Waszych przedstawicieli? Jak przebiegaæ bêdzie i jak wypadnie nasz zjazd wyborczy 4 5 czerwca 2011? Czy odprawimy go godnie i wybierzemy w³adze? Na ok³adce jest zdjêcie Krystyny Mokrosiñskiej, która prezesowa³a SDP przez ostatnie 12 lat. To wielka ca³kowicie spo³ecznie wykonana praca. Pamiêtajcie o tym w ferworze dyskusji i udzielania dobrych rad. Zawodowi kontrolerzy przeœwietlali nas w ostatnich tygodniach bardzo dok³adnie i wypadliœmy bardzo dobrze. Foksal choæ zbieraj¹ siê czarne chmury ci¹gle nasz, a Kazimierz jest w zasiêgu rêki. Nasza baza i kasa maj¹ siê dobrze. Rozbudowaliœmy znakomicie informacjê wewnêtrzn¹. Forum Dziennikarskie przetrwa³o, a nasza internetowa strona, pod wodz¹ redaktora naczelnego Marka Palczewskiego, rozwija siê znakomicie i ju jest wa - nym Ÿród³em codziennej informacji bran owej. WchodŸcie, czytajcie warto. Co siê nie uda³o niech uda siê nowym w³adzom. Rozwa cie roztropnie i spokojnie, kto powinien j¹ sprawowaæ. Nie ma sensu agitacja. Znamy siê Wydawca: Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich Warszawa, Foksal 3/5 tel./faks Redakcja: Stefan Truszczyński redaktor naczelny, Katarzyna Biernacka asystentka Józefa Michalczyk Michał Puchalski Zdjęcia: z archiwum SDP i zbiorów prywatnych. Za treść reklam, ogłoszeń i artykułów sponsorowanych redakcja nie odpowiada. Konto ZG SD: PKO BP IX O/Centrum, nr ISSN Realizacja wydawnicza: BARTGRAF Warszawa, ul. Piękna 24-26, tel , Nakład 1500 egz. przecie jak konie oby te, które teraz pobiegn¹, okaza³y siê wytrzyma³e, pracowite i uczciwe. Jest, oczywiœcie, wiele do zrobienia, s¹ mo e i krzywdy ale obca rêka ich nie za³atwi. Nasze (du e w koñcu) pieni¹dze musz¹ byæ dobrze wykorzystywane, jawnie rozliczane; nasze podwoje powinny byæ szeroko otwarte i wype³nione twórcz¹ rozmow¹. Mo emy siê spieraæ, aby jednak coœ z tego wynika³o. Zachêcam do wspó³redagowania Forum Dziennikarzy, które zgromadzi³o ju grono sta³ych wspó³pracowników. W nastêpnym numerze planujemy wyjœæ szerzej w œwiat. Mamy bowiem ju nie tylko 16 oddzia³ów w kraju (trzeba im koniecznie poœwiêciæ wiêcej uwagi), ale tak e ko³a SDP za granic¹ w ucku na Wo³yniu, w Edynburgu, Nowym Jorku, a wkrótce i w Monachium, Londynie, Pary u i na Florydzie. Miêdzynarodowa Federacja Dziennikarzy jest naszym opiekunem ju pomog³a w trudnych sprawach w³asnoœciowo-zatrudnieniowych, a wiele jeszcze sobie obiecujemy po tegorocznym spotkaniu FIJ, który odbêdzie siê w po³owie czerwca. Minione miesi¹ce to tak e wielkie tragedie i próby, które nadal z bólem przechodzi spo³eczeñstwo. Na zamieszczonym zdjêciu hiszpañski nastêpca tronu, ksi¹ ê Filip (Prince of Asturia) trzyma w rêce Forum Dziennikarzy, które wrêczy³em mu na spotkaniu z uczestnikami kongresu FIJ w ub.r. w Kadyksie (mieœcie, gdzie 200 lat temu og³oszono pierwsz¹ na œwiecie Konstytucjê dziennikarsk¹ ). Dziennikarstwo to zwierciad³o informacja bez komentarza i publicystyka bez jadu. Do idea³u daleko. Ale ci¹gle mamy jeszcze publiczne media, o których zaw³aszczenie tocz¹ siê boje. Szczególnie groÿne s¹ zakusy, by zaw³aszczyæ lokalne oœrodki telewizji publicznej, którym ju uniemo liwiono dzia³anie na miarê potrzeb tamtejszych spo³eczeñstw. Nasz¹ rol¹ jest pilnowaæ i domagaæ siê, by tak siê nie sta³o. Nie do koñca na razie to siê nam udaje. Frymarczenie abonamentem radio-telewizyjnym, kapturowe konkursy na prezesów, którzy powinni byæ tylko administratorami, a nie uzurpatorami rz¹du dusz sterowanymi partyjnie. Ta walka przed ca³ym naszym œrodowiskiem, które jest w coraz trudniejszej sytuacji zawodowej (praca, zarobki) i które musi w tym boju byæ albo nie byæ zjednoczyæ dzia³ania. urnaliœci ró nych racji ³¹czcie siê! Niech ka dy ma mo liwoœæ mówienia i przekonywania. Ale niech siê pod tymi swoimi m¹droœciami podpisuje! Tych podpisanych z imienia i nazwiska bêdziemy czytaæ, inni niech siê wy ywaj¹ w klozecie. Ju tak przecie by³o, gdy za precz z komun¹ bra³o siê w ³eb. Wiêc œciany przybytku u ytku osobistego by³y bezpiecznym miejscem do demonstrowania pogl¹dów. Dziœ ekshibicjonizm wlewa siê internetem. Walczyæ z tym trzeba nie si³¹, a perswazj¹, cierpliwoœci¹. Tak¹ w³aœnie mod¹: pisz, ale nie anonimowo! To jest cool! B¹dŸmy dumni, ale nie zarozumiali. To, co wspólne, niech bêdzie powszechnie chronione. To, co jednym drogie, niech bêdzie uszanowane przez innych. I nie bójmy siê tych innych. Oni i tak ju s¹ wœród nas. M¹drych wyborów 170-osobowa delegaturo kraju i stolicy! NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 3

3 Nasze władze Władze SDP kadencji Zarząd Główny SDP Krystyna Mokrosińska prezes Krzysztof Fijałek wiceprezes Jerzy Kłosiński wiceprezes Stefan Truszczyński sekretarz generalny Andrzej Tomczak skarbnik Członkowie Zarządu Głównego SDP Barbara Bojaryn Krzysztof Kłopotowski Anna Kopras-Fijołek Cezary Marszewski Grażyna Ogrodowska Marek Palczewski Dominik Sowa Maciej Wierzyński Naczelna Komisja Rewizyjna Małgorzata Kamińska-Bruszewska przewodnicząca Jolanta Cywińska wiceprzewodnicząca Jadwiga Chmielowska Andrzej Dramiński Marek Ponikowski sekretarz Naczelny Sąd Dziennikarski Gustaw Romanowski przewodniczący Iwona Mikrut-Purchla wiceprzewodnicząca Piotr Górski sekretarz Maria Giedz Janusz Pichlak Andrzej Radomiński Wojciech Sarnowicz Komisja Interwencyjna Zbigniew Wytrążek przewodniczący Jan Forowicz wiceprzewodniczący Leszek Ciechoński Henryka Dobosz-Kinaszewska Maria Sondej Rzecznik dyscyplinarny Jacek Wegner Wykaz obserwatorów sądowych oddziałów SDP Kraków Magdalena Maliszewska, Łódź Gustaw Romanowski, Olsztyn Andrzej Dramiński, Poznań Piotr Górski, Piotr Laskowski, Anna Kopras-Fijołek, Warszawa Manuela Kalicka, Andrzej Werbeniec, Wrocław Monika Karaźniewicz, Marian Maciejewski, Zebrani członkowie Konferencji Mediów Polskich 6 kwietnia 2011 r. wybrali Radę Etyki Mediów w składzie: 1. Ludwik Arendt 2. Magdalena Bajer 3. Ryszard Bańkowicz 4. Maciej Iłowiecki 5. Helena Kowalik-Ciemińska 6. Marek Łochwicki 7. Barbara Markowska-Wójcik 8. Nina Nowakowska 9. Marek Nowicki 10. Anna Pawłowska 11. Stanisław Pieniak 12. Irena Piłatowska-Mądry 13. Marta Pionkowska Rada Etyki Mediów na posiedzeniu 11 kwietnia 2011 r. wybrała prezydium w następującym składzie: przewodniczący: Ryszard Bańkowicz wiceprzewodniczący: Helena Kowalik, Irena Piłatowska Sekretarz: Barbara Markowska Niektóre z naszych oddzia³ów maj¹ osobowoœæ prawn¹, inne nie. Jedne chc¹ j¹ zatrzymaæ inne nie. Tak jak w wielu sprawach jesteœmy podzieleni. Warto ten temat przedyskutowaæ. Oto uwagi z Wroc³awia Tomasza Orlicza. Prawna. Osobowoœæ prawna. Klasyczny oksymoron. Jeden z wielu, jakie na co dzieñ nas dotykaj¹ (jednoosobowa spó³ka Skarbu Pañstwa, audycja telewizyjna, itp.). To ³¹czenie sprzecznych znaczeniowo elementów mo e prowadziæ do paranoi. Nierzadko prowadzi. Kiedy zanêceni perspektyw¹ poszerzenia statusu SDP o po ytek publiczny wyst¹piliœmy o przyznanie oddzia³owi dolnoœl¹skiemu osobowoœci prawnej operacja z prawnego punktu widzenia okaza³a siê ma³o realna. Dla KRS-u nie istnieliœmy, poniewa Zarz¹d G³ówny, nie dysponowa³ adnymi dokumentami œwiadcz¹cymi o tym, e taki oddzia³ kiedykolwiek zosta³ powo³any do ycia. Wiadomo: delegalizacja, SB i kilka plag pozosta³ych. Dokumentacja przepad³a. Mimo wszystko s¹d rejestrowy wreszcie podda³ siê i nie tylko uzna³ nasz byt za rzeczywisty, ale jeszcze obdarzy³ go tzw. osobowoœci¹ prawn¹. Nasza fizyczna nêdza zosta³a odziana w odpowiedni prawno-aministracyjny pancerzyk. Ta ca- ³a zbroja i dodatkowy orê okaza³y siê funta k³aków warte, kiedy po ytek publiczny zacz¹³ przypominaæ widmo Brockenu. Nie prowadziliœmy adnej dzia³alnoœci gospodarczej ani operacji finansowych, nie staæ nas by- ³o na prowadzenie obowi¹zkowej ksiêgowoœci. Osobowoœæ prawna sta³a siê balastem. Na tak wielki majestat byliœmy za mali, a na ma³y za uczciwi. Zwróciliœmy siê do KRS-u o wykreœlenie z rejestru. Nic z tego. Najpierw Zarz¹d G³ówny musia³by zlikwidowaæ oddzia³. Œmieszne? Wcale nie. W statucie SDP z 1989 r. nie ma wzmianki o zasadach funkcjonowania oddzia³ów z osobowoœci¹ prawn¹. Zdaniem sêdzi prowadz¹cej nasz¹ sprawê powinna byæ. W ocenie jednego z prawników wspó³pracuj¹cych z Zarz¹dem G³ównym niekoniecznie. Podobno, to kwestia interpretacji. Jakkolwiek spojrzeæ na ca³¹ historiê, jesteœmy w czterech literach. Za to z osobowoœci¹. Prawn¹. 4 F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

4 Nasze sprawy 10 pytań do Krystyny Mokrosińskiej Mia³aœ mistrza mistrzów w zawodzie? Mia³am szczêœcie ludzie mi pomagali. Micha³ Bogus- ³awski zawsze, nawet wtedy, kiedy na kolaudacjê ostatniego filmu z serii Gin¹ce zawody przyprowadza³ mnie do TVP o³nierz z karabinem (w 1982 r.) Na korytarzu w TVP by³am wtedy przezroczysta, nikt mnie nie widzia³ poza Micha³em i jego on¹, Krystyn¹. To oni nauczyli mnie, e jest tak, jak ci siê wydaje, a nie, jak inni mówi¹. A o uwagi i ocenê proszê Micha³a do dziœ. Bogdan Kosiñski by³ dla mnie autorytetem nie tylko zawodowym. Ceniê ludzi, którzy maj¹ swój styl, np. Wincenty Ronisz to dusza dokumentalisty i temperament filmowca. Andrzej Brzozowski nie lubiê zimnych filmów nie wiem wiêc, dlaczego mia³am ciep³y stosunek do jego twórczoœci. Da³ mi w zawodowym yciu kilka m¹drych rad (pisa³am u niego pracê dyplomow¹ teoretyczn¹ w PWSFTiTV) Mariusz Walter, z którym siê nieraz k³óci³am, ale ceniê w nim pasjê i telewizyjn¹ intuicjê. Dla dziennikarza zabójcz¹ kar¹ jest wyrzucenie z pracy! Przechodzi³aœ to. Lata poza TVP to nie lata stracone to doœwiadczenie czegoœ nowego, fantastycznego, dziêkujê Bogu, e prze y- ³am te fantastyczne lata. Mój syn powiedzia³ kiedyœ mia- ³em szczêœcie, e siê na to za³apa³em. Mojej rodzinie los da³ to szczêœcie. Jeœli ktoœ siê nie za³apa³, niech a³uje, e go to ominê³o. I niech nie pluje teraz na tamte lata i tamtych ludzi. A zawodowo przyjaciele nie dali mi zg³upieæ zrobi³am kilka filmów edukacyjnych w WFO w odzi. Cha³turzenie jest dziœ powszechne w zawodzie. By³aœ wierna w pracy? Mnie to pytanie nie dotyczy. Jak wa ne jest SDP dla kogoœ, kto przez 12 lat by³ jego prezesem? To 12 lat ycia, decyzji, doœwiadczeñ to 12 lat mojego ycia. To jest moje ycie. Zbierasz nagrody za filmy dokumentalne, ale przecie zawsze na pocz¹tku jest s³owo. Co bardziej anga uje pisanie czy krêcenie? Jestem zwierzêciem telewizyjnym, czasem obraz bez dÿwiêku znaczy wiêcej ni s³owo. Zrobi³am kiedyœ 3-minutow¹ etiudê Rêce tam obraz ruchu r¹k chirurga, kamieniarza, rolniczki nawi¹zuje do ruchu r¹k dyrygenta, pada kilka s³ów wa niejszy jest obraz. Zbyt czêsto s³owa znacz¹ to, czego nie powinny znaczyæ, obraz jest bli szy prawdzie. Odpoczywasz czasem? Œpiê z pomoc¹ œrodków pomagaj¹cych w zasypianiu. Dokumentalista korzysta z materia³ów archiwalnych, a tak e z pracy innych dokumentalistów. Jak to uhonorowaæ, by nie by³o uznane za kradzie? Nic nadzwyczajnego prawo autorskie to szczegó³owo opisuje, szkoda, e nowi kierownicy w TVP nie maj¹ o tym pojêcia, a ³obuzeria w tej dziedzinie istnieje, jak w ka dej innej. Szkoda, e tylko od czasu do czasu trzeba za kradzie p³aciæ. Czy zdarzy³o siê ci siê, choæby nieumyœlne, sk³amanie w nakrêconym filmie? Nie k³amiê z zasady, ale ka dy film po skoñczeniu chcia- ³abym zrobiæ od nowa. Zanim skoñczê, pokazujê ró nym widzom, oczekujê reakcji, krytyki, czasem wiem, e coœ jest nieczytelne, trzeba zmieniæ, ale czasem siêgam po fundamentalny wniosek Micha³a Bogus³awskiego jest tak, jak ci siê zdaje. Du o czasu zajê³a ci praca spo³eczna, po 13 grudnia uniemo liwiono ci wykonywanie zawodu. Czy zazdroœcisz tym, którzy mieli ³atwiej nie mieli wymuszonych przerw w pracy, no, i np. stanowi¹ grupê festiwalowców: co film to nagroda. Moja odpowiedÿ zawarta jest w pytaniu o wyrzuceniu z pracy. Wa ne jest byæ, czy jednak mieæ? Wa ne jest móc spojrzeæ sobie w oczy w lustrze. Nie patrzeæ na zmarszczki, ale spojrzeæ w oczy sobie, a poza tym najbli szym. Szkoda, e nie mam by³oby nam ³atwiej, ale jestem choæ jest nam przez to trudniej. Mówiê nam, bo to przypad³oœæ rodzinna. Rozmawiał Stefan Truszczyński NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 5

5 Bez niedomówień Mia³em to powiedzieæ kole ankom i kolegom dziennikarzom z Oddzia³u Warszawskiego SDP, zebranym w celu wyboru delegatów na walny zjazd SDP. Tak siê z³o y³o jednak, e porz¹dek dzienny przewidywa³ dyskusjê dopiero po wyborach kiedy wiêkszoœæ zebranych uda³a siê ju do domu. Dlatego powiem to, co chcia³em im zakomunikowaæ, pisemnie. Przyszed³em ze swoistym ostrze- eniem. Wbrew poprawnoœci zamazuj¹cej rzeczywistoœæ. Czas nazywaæ rzeczy po imieniu, bez niedomówieñ. eby nie by³o potem, e nikt nie mówi³. Mamy ju do czynienia ze zjawiskami wrêcz groÿnymi. Jest w Europie pogoda na ruchy faszyzuj¹ce i faszystowskie, ale to nie znaczy, e mamy je traktowaæ jako równorzêdne, tolerowane w demokracji partie, tyle e o innych tylko pogl¹dach. Nie powinno byæ adnej symetrii miêdzy ich odmow¹ uznania dla porz¹dku konstytucyjnego a partiami, które szanuj¹ ustrój demokratyczny i godz¹ siê z wynikami wyborów. By³bym rad, gdyby ci, którzy daj¹ siê poci¹gn¹æ ró nym atrakcjom k³amstwa niemal kopiowanego z ruchów faszystowskich, przyjrzeli siê, czemu kibicuj¹, w co siê anga uj¹. Nie poznajê rozs¹dnych niegdyœ, utalentowanych ch³opaków Tomka, Krzysia, Marcina, teraz jakby niewiedz¹cych, w co graj¹. Wydaj¹ siê sobie mocni, zwarci i gotowi. W bardzo niebezpiecznej dru ynie gracie, ch³opcy. Jeœli wódz drugiej si³y w kraju bez enady odwo³uje siê do idei Carla Schmitta, nauczyciela hitlerowców, jeœli podnosi has³o Polsko, obudÿ siê, dos³ownie wzoruj¹c siê na haœle Hitlera Deutschland, erwache, Niemcy, obudÿcie siê, jeœli wzorem hitlerowców organizuje fackelzugi, marsze z pochodniami to czy te analogie mog¹ nie budziæ niepokoju? Ten wódz przywodzi partii zorganizowanej na sposób stricte faszystowski, z pe³ni¹ w³adzy, skupion¹ tylko w jednym rêku. Czy mo na tego nie zauwa aæ? I jakoœ z dziwn¹ dok³adnoœci¹ przestrzega on zasady Goebbelsa powo³ywaæ siê i korzystaæ z demokracji, dopóki siê nie zdobêdzie w³adzy; nie przypadkiem podczas lat jego w³adzy nigdy nie pad³y z jego ust s³owa takie jak spo³eczeñstwo obywatelskie czy samorz¹d. W³adzê wedle tego wodza nale y centralizowaæ dok³adnie tak, jak chcia³ i robi³ to wódz NSDAP. Nawet powo³anie Centralnego Biura Antykorupcyjnego za ma³o przemyœlanym poparciem Platformy Obywatelskiej naœladowa³o dos³ownie powo³anie analogicznego urzêdu przez Hitlera zaraz po objêciu w³adzy. Hitler chcia³ tym przypodobaæ siê publicznoœci, zdegustowanej korupcj¹ republiki weimarskiej. Odda³ jednak ten urz¹d nie adnemu zawodowemu policjantowi, lecz swojemu cz³owiekowi, który mia³ mo liwie najszybciej stworzyæ instytucjê ze swoimi wy³¹cznie ludÿmi, ca³kowicie powoln¹ interesom wodza. Jak u nas by³y zadymiarz, w kraju, gdzie 90 procent aktów korupcji wykrywa³a i wykrywa policja. Bo nie chodzi³o o korupcjê. St¹d prowokacje, pomówienia i najœcia bojówek w kominiarkach (podobno z ABW) na prywatne mieszkania, domy i miejsca pracy ludzi, których mo - na by³o wezwaæ na przes³uchanie do prokuratury. Mamy prawo wnioskowaæ, e w rzeczywistoœci chodzi³o o zastraszenie wszystkich. Jeœli zak³ada³o siê w obecnoœci kamer telewizyjnych kajdanki ludziom, którzy ciesz¹ siê najwy szym w kraju powa aniem jako ratuj¹cy ycie, czyli kardiochirurgom i neurochirurgom, to mia³o znaczyæ, e dla tej w³adzy nie ma mocnych. Akcjê wobec Barbary Blidy projektowa³ sam wódz, przyznaj¹c potem, e to nie tak mia³o byæ ; zginê³a Bogu ducha winna kobieta, a nawet nie wiadomo jak, bo zmazano odciski palców na broni, z której pad³ œmiertelny strza³. Niewa ne, kto obmyœli³ akcjê Romeo, ale uwodzenie kobiety, eby j¹ skorumpowaæ to pomys³ sam w sobie haniebny. adna z tych operacji nie trafi³a w ludzi, którym by potem cokolwiek udowodniono. Ale bo te nie o to chodzi³o. K³amstwo i wyprzedzaj¹ce zarzucanie innym w³asnych grzechów sta- Stefan Bratkowski ³o siê normaln¹ rutyn¹. Ugrupowanie wodza bez enady po ywi³o sw¹ spó³kê Telegraf œrodkami z pañstwowego banku. Na korzyœæ tego ugrupowania dokonano szwindlu z najwiêkszymi nieruchomoœciami po RSW Prasie (dziennikarzom zwolnionym po weryfikacjach 1982 r. nie przypad³o nic). Skar y siê partia wodza na brak w³asnych mediów, ale d³ugo trzyma³a w rêku TVP, zaœ u progu wolnoœci dosta³a, przypomnê, najpopularniejsz¹ gazetê polsk¹ Express Wieczorny, doprowadzi³a j¹ do bankructwa i nikt nie zapyta³, co siê sta³o z jej finansami. Rz¹dz¹c, wódz obni y³ podatki, ale nikt nie podaje informacji z Rocznika Statystycznego (z roku 2008, strona 606), e w latach latach jego w³adzy zad³u enie zagraniczne Polski wzros³o o 100 mld dolarów (do sumy 233 mld dolarów), choæ by³ to czas œwiatowej prosperity. Nikt nie poda³, co siê z tymi pieniêdzmi sta³o. Wódz skar y siê, e jest atakowany przez media, chocia przyzwoite media z ca³¹ naiwnoœci¹ przestrzegaj¹ symetrii wyst¹pieñ miêdzy nim i zwolennikami demokracji, a nawet bywa on w mediach czêœciej i zajmuje wiêcej czasu ni przedstawiciele innych partii czy w³adz pañstwa. Nacjonalizm z ksenofobi¹ nazywany patriotyzmem, propaganda niezadowolenia zamiast propagandy zaradnoœci, j¹trzenie i propaganda konfliktu zamiast wspó³pracy, majstrowanie wokó³ przesz³oœci zamiast pytania, co zrobiæ dla jutra oto program ruchu, którego cel mo na rozumieæ tylko jako destabilizacjê. To paliwo polityczne, znane dok³adnie 6 F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

6 z doœwiadczenia Mussoliniego i Hitlera. Jak wódz niemieckich niezadowolonych z lat 30., upokorzonych Wersalem, obra onych na elity, ludzie wodza miotaj¹ publicznie a bezkarnie obelgi pod adresem legalnie wybranych w³adz pañstwa, nie mówi¹c ju o kalumniach wobec przeciwników. Teraz wódz wrêcz wezwa³ do obalenia legalnych w³adz pañstwa, których ON nie uznaje. A de facto do obalenia ustroju naszej demokracji. Nie ma chyba co do tego najmniejszych w¹tpliwoœci. Na czo³ówce Gazety Warszawskiej przed 10 kwietnia ukaza³o siê ogromnymi literami, niemal przez ca³¹ stronê, has³o: Polacy ju czas. Na co, przepraszam? Czy 10 kwietnia mia³ byæ okazj¹ do swoistego marszu na Warszawê, jak Mussoliniego marsz na Rzym, tyle e autokarami? Tym razem nie wysz³o Rydzyk zapowiada³ 75 tysiêcy, zjecha³o 7 tysiêcy, trochê ma³o dla zamachu stanu. Ale wódz nie rezygnuje, ostrzegam. Jego raport o stanie pañstwa przewiduje utworzenie centralnego oœrodka w³adzy politycznej w kraju, dok³adnie wedle idea³ów Benito Mussoliniego i Adolfa Hitlera. Co to ma wspólnego z demokracj¹? Powtórzê: ca³y ten manifest i ostatnie przemówienie wodza do jego wyznawców w Sali Kongresowej s¹ wymierzone w demokracjê, w ustrojowy porz¹dek, który uda³o siê nam wywalczyæ. Mo na bez wiêkszego trudu udowodniæ, e pad³o swoiste wezwanie do wojny domowej. Czy przesadzam? Wœród powszechnego zak³opotania ku mojemu zaskoczeniu prokuratury milcz¹, jakby niczego nie zauwa a³y. Wszystko wolno? Ze z³ej mi³oœci mo na siê uleczyæ przed nikim nie jest zamkniêta droga do uczciwoœci i demokracji. Ale rodz¹cemu siê faszyzmowi trzeba po prostu zagradzaæ drogê. Nazywaæ go otwarcie. Nie mo e byæ wobec niego adnej, nawet pozorowanej symetrii. Zwa ywszy zaœ dzisiejsz¹ rolê mediów, wymaga to naszej osobistej odpowiedzialnoœci. Dziennikarze s¹ bardziej odpowiedzialni ni politycy za stan umys³u Polaków, za przyzwolenie dla urojeñ i paranoi. Jeœli dziœ porzuci³em inne obowi¹zki i przyszed³em tutaj powiedzieæ to, co s³yszycie, to dlatego e przekraczamy jak¹œ granicê tolerancji. Polskie dziennikarstwo ma swe karty chwa³y i upadku. To, co dziœ pokazujemy, mówimy i piszemy, zostanie po wsze czasy i niech potem nie zawstydza naszych dzieci odpowiedÿ na pytanie coœ ty, tatusiu, wtedy robi³, co ty, mamusiu, wtedy robi³aœ? I niech nie bêdzie, e nikt nie mówi³, kole anki i koledzy. Omamy prezesa Jacek Wegner Przykro by³oby przyj¹æ, e symbolem dzisiejszego dziennikarstwa polskiego jest Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, bo wtedy publiczne wypowiedzi jego h o n o r o w e g o prezesa, Stefana Bratkowskiego, logiczn¹ si³¹ rzeczy stawa³yby siê emanacj¹ tego œrodowiska. A tak nie jest i byæ nie mo e... SDP, powsta³e w roku 1951, chroni³o interesy w³adców Polski poja³tañskiej, indoktrynuj¹c pracowników, jak górnolotnie czasami mawiano, frontu ideologicznego. W³adza trzyma³a ich na uwiêzi, przekupuj¹c przywilejami; wielkimi bardzo pos³usznych, a ma³ymi mniej pos³usznych czy zdolnych, np. dobr¹ posad¹ i funkcj¹ w redakcji, przydzia- ³em mieszkania, samochodu, kursami jêzykowymi za granic¹, wczasami w Bu³garii, Kazimierzu nad Wis³¹, podwarszawskim Zaborowie, mo liwoœciami kupna maszyn do pisania, których nie by³o w wolnej sprzeda y itp., itp. Stefan Bratkowski mia³, jak ka dy zdolny dziennikarz nale ¹cy przed 1980 r. do PZPR i nienara aj¹cy siê cenzurze, nieograniczone mo liwoœci wypowiadania siê w prasie, radiu, telewizji, filmie. W³adza ho³ubi³a takich ludzi pióra, powtórzê, utalentowanych, inteligentnych, swoich, to znaczy partyjnych. Byli wobec spo³eczeñstwa, w wiêkszoœci raczej nielubi¹cego i nieufaj¹cego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, parawanem jej dyktatury proszê, kto jest z nami? Najzdolniejsi! Gdyby nie nale a³ do partii, nie zna³aby go ca³a czytaj¹ca Polska, œrodowisko zawodowe nie darzy³o wielkim szacunkiem i autorytetem, poniewa nie mia³by takich mo liwoœci publikowania swych wypowiedzi i zdobywania nimi s³awy, jakie mia³ ka dy dziennikarz partyjny. Osobliwe gdy nale a³ do PZPR, nie odczuwa³ dyskomfortu, przynajmniej nie znajdujemy nigdzie w jego twórczoœci wyrazu jakiegoœ duchowego niezadowolenia, e ta partia, któr¹ zasila³ sw¹ przynale noœci¹, a ona mu w zamian bez ograniczeñ publikowa- ³a teksty i p³aci³a za publikacje, tworzy jak ka da rz¹dz¹ca po dyktatorsku ustrój totalitarny. A wszelki totalitaryzm jest z definicji faszystowski i jakikolwiek faszyzm jest totalitarny. Faszyzmy-totalitaryzmy czy totalitaryzmy-faszyzmy ró ni¹ siê jednie sloganami ideologicznymi i kolorami sztandarów. Przez wiele lat oficjalnego dziennikarstwa Bratkowskiemucz³onkowi PZPR nie wadzi³ wiêc ten totalitaryzm. Nie dostrzega³, przynajmniej nie mówi³, e dostrzega, podobieñstw miêdzy spêdzaniem ludzi na pochody pierwszomajowe, na wiece poparcia PZPR, na przymusowe prace dla pañstwa, alias partii, z obyczajowoœci¹ polityczn¹ narodowego socjalizmu III Rzeszy. Po powstaniu m a s o w e j Solidarnoœci w roku 1980 wielu twórców zorientowa³o siê, e mo e zacz¹æ sprawowaæ rz¹d dusz i czerpaæ z tego niebywa³e korzyœci. Notabene przysz³oœæ wykaza³a s³usznoœæ tych NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 7

7 rachub. Prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich by³ Stefan Bratkowski. Razem z prominentami KOR tak da³ siê we znaki w³adzy peerelowskiej swymi antyre ymowymi publikacjami i zachowaniem, e Polska Zjednoczona Partia Robotnicza musia³a go, jak wczeœniej np. Leszka Ko³akowskiego i innych marksistów rewizjonistów, wyrzuciæ ze swych szeregów. Owe œrodowiska kontestuj¹ce, z którymi Bratkowski by³ zwi¹zany, uku³y has³o socjalizmu z ludzk¹ twarz¹, to znaczy, tak, owszem, dyktatura partii marksistowskiej, podleg³ej Rosji sowieckiej (bo nie by³o innego wyjœcia), ale unowoczeœnionej coœ jakby PZPR dla swoich z poparciem lewicowców zachodnich... Jednak e junta Jaruzelskiego nie tolerowa³a adnych kontestacji, nawet owych szlachetnych, nowoczesnych marksistów. Tote unicestwi³a Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, licz¹ce ok. 6 tys. osób, któremu w³aœnie, jak siê rzek³o, prezesowa³ Stefan Bratkowski. Po wyborach czerwcowych 1989 roku dziennikarze, niegodz¹cy siê ze strat¹ swego stowarzyszenia, utworzyli nowe zachowuj¹ce nazwê i sukcesjê (nade wszystko organizacyjn¹ i infrastrukturaln¹) starego. A Stefan Bratkowski zosta³ h o n o r o w y m prezesem tego nowego-starego SDP, gdy wydawa³o siê ówczesnym orêdownikom idei suwerennego stowarzyszenia, e jego osoba symbolizuje niezale noœæ duchow¹ i polityczn¹ ich œrodowiska dziennikarskiego. Trzy lata temu Bratkowski jako prezes honorowy SDP przyby³, a jak- e, na zjazd sprawozdawczo-wyborczy delegatów SDP. Zebrani po otwarciu zjazdu poprosili honorowego prezesa o przemówienie. I prezes honorowy zacz¹³ honorowo, e jest mu przykro, i w tej organizacji zaczynaj¹ dominowaæ niew³aœciwe postawy polityczne... A rzeczywistym prezesem by³a od kilku lat Krystyna Mokrosiñska, wiêc to ona logiczne ponosi³a odpowiedzialnoœæ za nieodpowiedni, wedle prezesa honorowego, profil polityczny stowarzyszenia. Znalaz³ siê jeden sprawiedliwy, który próbowa³ ratowaæ honor. Nie- yj¹cy ju Jacek Maziarski powiedzia³ publicznie, e kol. Bratkowski nie powinien oceniaæ SDP, bo nie jest niezale ny. Wszyscy wiedzieli, o co chodzi e kol. prezes honorowy jest zbyt silnie powi¹zany ró norako, przede wszystkim merkantylnie, towarzysko i politycznie, ze œrodowiskiem Gazety Wyborczej, któremu równie, tak samo jak prezesowi honorowemu SDP, nie odpowiada postawa polityczna Zarz¹du G³ównego SDP. Nikt jednak nie zareagowa³, nie wyrazi³ zgody ani dezaprobaty. Jakby nikt nie podziela³ opinii Jacka Maziarskiego albo jakby wszyscy bali siê przyznaæ publicznie, e Maziarski ma racjê. W kwietniu br. odby³o siê walne zebranie Oddzia³u Warszawskiego SDP, którego uczestnicy wybrali kandydatów na czerwcowy zjazd wyborczy. Równie i to zebranie zaszczyci³ sw¹ honorow¹ obecnoœci¹ honorowy prezes kol. Stefan Bratkowski. Nic jednak nie powiedzia³, natomiast po kilku dniach napisa³ artyku³ polityczny, czyli tematycznie niezwi¹zany z przedmiotem spotkania dziennikarzy warszawskich. Przyznaje od razu, e przyszed³ na zebranie ze swoistym ostrze eniem. Mia³em to wyjaœnia w preambule powiedzieæ kole ankom i kolegom dziennikarzom z Oddzia³u Warszawskiego SDP, zebranym dla wyboru delegatów na walny zjazd SDP. Tak siê z³o y³o jednak, e porz¹dek dzienny przewidywa³ dyskusjê dopiero po wyborach kiedy wiêkszoœæ zebranych uda³a siê ju do domu. Dlatego powiem to, co chcia- ³em zakomunikowaæ, pisemnie, za poœrednictwem Studia Opinii... Otó ostrzega i nakazuje: rodz¹cemu siê faszyzmowi trzeba po prostu zagradzaæ drogê. Dzia³alnoœæ Jaros³awa Kaczyñskiego jest w odczuciu Bratkowskiego replik¹ przywództwa partii zorganizowanej na sposób stricte faszystowski (...) Czy 10 kwietnia mia³ byæ okazj¹ do swoistego marszu na Warszawê, jak Mussoliniego «marsz na Rzym», tyle e autokarami? (...) Wódz nie rezygnuje, ostrzegam. Jego «raport o stanie pañstwa» przewiduje utworzenie centralnego oœrodka w³adzy politycznej w kraju, dok³adnie wedle idea³ów Benito Mussoliniego i Adolfa Hitlera. (...) przestrzega ona zasady Goebbelsa powo³ywaæ i korzystaæ z demokracji i, dopóki siê nie zdobêdzie w³adzy; nie przypadkiem podczas lat jego w³adzy nigdy nie pad³y z jego ust s³owa takie jak «spo³eczeñstwo obywatelskie» czy «samorz¹d». W³adzê wedle tego wodza nale y centralizowaæ dok³adnie tak, jak chcia³ i robi³ to wódz PZPR. Przepraszam, Freud mi siê uk³oni³, lapsus linguae: oczywista pomy³ka, ostatnie litery s¹ inne NSDAP. Dlaczego Bratkowski dawniej, kiedy nale a³ do PZPR, nie straszy³ (siê i nas) upiorami? By³ m ³ o d y, zdolny, zapracowany, d y s p o z y c y j n y wobec rz¹dz¹cej partii, wiêc w jego podœwiadomoœci nie odzywa³y siê adne urazy, nie przeœladowa³y go tak jak dzisiaj przera aj¹ce fantasmagorie... Rozumiem te lêki. Odzywaj¹ siê po dziesiêcioleciach traumatyczne, chocia niekoniecznie doznane osobiœcie, najstraszliwsze urazy drugiej wojny œwiatowej st¹d owe upiorne nazwiska Hitlera, Goebbelsa, Mussoliniego w jego przes³aniu do kole anek i kolegów uczestnicz¹cych w kwietniowym walnym zjeÿdzie Oddzia³u Warszawskiego. Trzeba mu wiêc wspó³czuæ, a nie naigrawaæ siê, jak to ju uczyni³o kilku publicystów bez serca, z przeœladuj¹cych go omamów. Ale jak mu pomóc, eby go przesta³y drêczyæ? Jacek Wegner 8 F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

8 Rzecz o freelancerach Barbara Jagas O tym, że zawód dziennikarz spada na psy, wiadomo. Przyczynił się do tego wolny rynek (każdy wydawca wydaje, co chce, a konkretnie: co mu przynosi pieniądze, i w tym kierunku temperuje dziennikarza, tj. zmusza go do pisania pod jego dyktando, niekoniecznie treści, które mają coś wspólnego z obiektywną prawdą, normą jest, że raczej nie mają), internet (każdy teraz może sobie wszystko tam napisać i przeczytać, pośrednik dziennikarz staje się coraz bardziej zbędny) i rozwój kultury masowej (czytaj: kultury dla kretynów, gdzie trup, goła dupa i życie celebrytów to główne obszary zainteresowań, więc o tym się pisze, mówi i to się filmuje). Barbara Jagas Niezależna dziennikarka, o zainteresowaniach filozoficzno- -etyczno-prawnych, opowiadająca się przeciw marginalizacji różnych mniejszości i tłumaczeniu świata za pomocą niesprawiedliwych i ograniczających umysł stereotypów i norm, czego efektem jest nierówne prawo dla wszystkich. Pisze reportaże, felietony, portrety, teksty publicystyczne. Zajmuje się problematyką zdrowotną i bioetyką. Lubi robić wywiady z ludźmi kultury i nauki, a także wchodzące w głąb duszy. Współpracuje z gazetami, które w całości zamieszczają jej teksty, bez redakcyjnej cenzury. Drukowała m.in. w Rzeczpospolitej, Sukcesie, Pani, Antenie, Przeglądzie, Wróżce, Modzie na Zdrowie, a także prasie kolorowej i specjalistycznej (medycyna, farmacja, turystyka). Jest absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie studiowała pedagogikę i dziennikarstwo. Chciałaby wydawać magazyn dla kobiet i mężczyzn, bez celebrytów i porad. To wszystko nie tylko spowodowa³o obni enie poziomu przekazywanych treœci, nie mówi¹c ju o ich wiarygodnoœci, ale te sprawi³o, e zawód dziennikarski uprawiaj¹ dziœ ludzie niemaj¹cy nic wspólnego z t¹ profesj¹. Ludzie przypadkowi. Nie s¹ to na pewno osoby, których celem dzia³ania jest jakaœ misja, nie daj bóg, spo³eczna. Tak te ten zawód zaczyna odbieraæ opinia spo³eczna. Niepowa nie. Dowodem s¹ og³oszenia o pracê w stylu: zatrudniê dziennikarza po ¹dane œrednie wykszta³cenie zawodowe, w innych wa ne jest, by umia³ zaprojektowaæ stronê www i by³ szybki w przepisywaniu newsów z zagranicznych portali internetowych. Czasami, dotyczy to mediów papierowych, dziennikarzem zostaje ktoœ ze sk³onnoœciami do bajkopisarstwa. Ostatnio sama doœwiadczy³am takich wymagañ wobec siebie, a pracowa³am jako redaktor w jednym z wysokonak³adowych pism kolorowych. Moim zadaniem by³o zrobiæ wszystko z tekstem, aby wyciska³ emocje u odbiorcy, tj. powodowa³ szloch lub okrzyki radoœci, a tak e dopasowaæ go do profilu pisma, w tym przypadku tzw. kobiecego, gdzie niewiasta wiadomo jej g³ówne zainteresowania to dom i uroda. Nie zapomnê nigdy historii o pewnej m³odej kobiecie, która w wyniku choroby straci³a obydwie nogi i praw¹ d³oñ. Nie podda³a siê. Za³o y³a stowarzyszenie osób niepe³nosprawnych w swoim ma³ym miasteczku i zaczê³a walczyæ o zmianê norm inny odbiór przez tzw. normalnych ludzi, a tak e dzia³ania zgodne z prawem (domagaj¹c siê np. wszêdzie podjazdów), przy okazji s³u ¹c pomoc¹ prawn¹ osobom podobnym do siebie. Co kazano mi na jej temat spreparowaæ? Ju na samym pocz¹tku naczelny zaoponowa³: adne dzia³anie na rzecz innych, to ma byæ historia kobiety, która gotuje pyszne zupy, chocia nie ma prawej d³oni. Musia³am dozbieraæ dziennikarski materia³, dzwoni¹c do bohaterki artyku- ³u i zadaj¹c pytania tzw. dodatkowe. Zapytaj, czy w niedzielê jad¹ z mê em do supermarketu, a ona potem urywa siê, by sama pobuszowaæ w dziale z ciuszkami poradzi³a mi wicenaczelna, gdy wykrêca³am numer telefonu niepe³nosprawnej. Odpowiedzia³a, e tak, lubi czasem kupiæ sobie now¹ bluzkê. I na tym musia³am zbudowaæ nowy tekst. By³o mi okropnie wstyd, kiedy zobaczy³am go w druku. Niby prawdziwy, nie w³o y³am nic w usta bohaterki wymyœlonego, co jest na porz¹dku dziennym w pismach kolorowych, ale treœci by³y tak dobrane (przyznajê: przeze mnie, a jeszcze podrasowane przez naczelnego), e oto wy³oni³a siê ca³kiem inna postaæ, ró na od tej, któr¹ pozna- ³am z tekstu dziennikarskiego. Zamiast osoby, która jest taka dzielna, e zak³ada stowarzyszenie, wywalcza sobie lokum i razem z innymi stara siê zmieniæ los podobnych do siebie, zobaczy³am cyrkówkê, która choæ bez rêki, to gotuje pyszne zupy, i choæ na wózku, to codziennie myje pod³ogê w ³azience. O dzia³alnoœci stowarzyszenia nie by³o nic, szef wykreœli³ nawet dwa zdania. Nie zosta³o spe³nione tylko yczenie wicenaczelnej, która hucza³a wczeœniej, aby ta niepe³nosprawna zamiast wertowaæ ksiêgi z przepisami prawa, raczej skupia³a siê w wolnym czasie na ksi¹ - kach kucharskich, aby zrobiæ jakieœ nowe danie na niedzielê i zaprosiæ do ogródka goœci. Niestety, okaza³o siê, e bohaterka z mê em nie mieli dzia³ki. Jak to nie maj¹!? wœcieka³a siê naczelna. Powinni mieæ!. To napisz, e o tym marzy, aby mieæ dzia³kê i zrobiæ na niej grillowanie dla goœci wymyœli³a naprêdce. Nie napisa³am. Ma³o tego, podjê³am decyzjê, aby zwolniæ siê z pracy. Wszyscy pukali siê w ³eb, rodzina uzna³a mnie za nienormaln¹. A teraz, po dwóch latach freelansowania, te czasami tak o sobie myœlê. Ale NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 9

9 dziêki tym doœwiadczeniom przynajmniej mogê napisaæ ten tekst. Ci¹g dalszy bêdzie o freelansowaniu. Freelanser albo: freelancer. To ja. Nie wiadomo, która pisownia jest poprawna. Nikomu na tym nie zale y, aby to ujednoliciæ. Chyba nawet (za przeproszeniem) profesorowi Miodkowi. To daje obraz powadze, z jak¹ traktuje siê dziennikarza-freelancera (zostanê przy obcojêzycznej pisowni, chocia nie lubiê, ale nieudolne próby spolszczenia tym bardziej mnie dra ni¹). A powinno siê go szanowaæ. Teoretycznie freelancer to patent na niezale - noœæ (a tak e obiektywnoœæ tekstu ale kto o to bêdzie dziœ walczy³?). Ju nie trzeba s³uchaæ ani g³upiego szefa, ani zorientowanego na dochód wydawcy. Wolny strzelec mo e wszystko, nic nie jest w stanie go zatrzymaæ i ograniczyæ, tylko w³asne przekonania (chocia jako dziennikarz nie powinien braæ ich pod uwagê) i autocenzura. Tymczasem jest odwrotnie. Freelancera ma siê za jakiegoœ nieudacznika i daje mu byle och³apy z pañskiego sto³u. Bo prawdziwe pieni¹dze zarabiaj¹ funkcyjni (kiedyœ œmiano siê z nich, to dziennikarze byli si³¹ pisma, nie redaktorzy). A jak nie ma zespo- ³u etatowego, to jest tak jak w piœmie Bez wierszówki i wielu, wielu temu podobnych. Tam wszyscy pracuj¹ i pisz¹ spo³ecznie. Tak jak w portalach internetowych, gdzie mo e czasami zap³ac¹ ale naprawdê œmieszne pieni¹dze. Ostatnio za 10 wywiadów (co prawda, nietrudnych, bo fachowych) dosta³am ca³e 500 z³. Redaktorka, która je zamawia³a, krygowa³a siê potem, e przeprasza, ale w³aœnie bud et jej obciêli. Zobaczy³a du- o starsz¹ kole ankê i zrobi³o jej siê Cytuję Panoramę Południa Mokotów, Ursynów, Wilanów: O wolności słowa wstyd. adnego bud etu jej nie obciêli, tam po prostu maj¹ taki bud et. Bo do gazet internetowych pisz¹ g³ównie studenci. To przecie widaæ. Albo blogerzy. Ka dy mo e byæ blogerem. (W przeciwieñstwie do studenta, nim nie ka dy bloger mo e byæ.) Jednym s³owem, od freelancera oczekuje siê, e bêdzie pracowa³ za darmo. W myœl zasady, e skoro staæ go na to, aby by³ freelancerem, to znaczy, e albo jest studentem na utrzymaniu rodziców, albo freelancerem na utrzymaniu partnera. Kiedy freelancer ma szczêœcie, e jego tekst zostanie opublikowany i op³acony? Pierwszeñstwo maj¹ wspomniane wy ej tematy-klucze, czyli sensacja, go³a baba i celebryta. Jeœli jest to tekst opiniotwórczy, dajmy na to publicystyka, to musz¹ tam wystêpowaæ eksperci, jako mentorzy potwierdzaj¹cy jak¹œ tezê. Zwyk³y profesor, a nie daj bóg asystent z Hajnówki (przepraszam Hajnówkê, piêkna miejscowoœæ, ale akurat jest daleko od Warszawy), chocia nie wiadomo jak¹ by mia³ wiedzê, nie wchodzi w grê. To samo z tekstami traktuj¹cymi o polityce. Tylko gadaj¹ce g³owy z telewizji siê licz¹. Zreszt¹ na ekspertach, tych samych autorytetach, których nazwiska powtarzaj¹ wszystkie kana³y telewizji, opieraj¹ siê wszystkie tzw. poradnikowe pisma dla kobiet czy dzia³y w gazetach. No, i czemu tu siê dziwiæ, e z kolei pisma typu people lub inne plotkarskie bulwarówki te ywi¹ siê ograniczon¹ sum¹ nazwisk. Jest ich mo e kilkadziesi¹t. Tutaj wyznacznikiem jest wystêpowalnoœæ w popularnych programach z gatunku show. Poza tañcami jest ich parê. Dopóki cz³owiek nie obawia siê myœleæ, dopóki nie obawia siê mówiæ tego, co myœli, dopóki mo e poddaæ otwartej krytyce wszystko to, z czym siê nie chce pogodziæ, dopóty narzucone przez spo³eczeñstwo ograniczenia swobody dzia³ania mog¹ nie wypaczaæ jego charakteru i nie ³ami¹ one, same przez siê, jego krêgos³upa moralnego, nie zagra aj¹ ywoœci jego zainteresowañ umys³owych. Brak wolnoœci s³owa natomiast godzi w to wszystko. Stanisław Ossowski, profesor UW, wybitny socjolog ( ) r. Podsumujmy wiêc, kiedy freelancer ma szansê zarobiæ. W dwóch przypadkach: pierwszy jeœli uprawia bajkopisarstwo i wyciskarstwo ³ez przy pomocy prawdziwych ludzi, którzy daj¹ swoj¹ twarz do gazety, czyli spe³nia wymóg: to siê dobrze czyta. (Przypomnia³a mi siê pewna moja naczelna, która od razu, nawet nie by³a asystentk¹ redaktora, zosta³a szefow¹ wielonak³adowego pisma, bo jej aktualny narzeczony by³ dyrektorem artystycznym wydawnictwa. A poniewa nigdy nie by³a ani dziennikarzem, ani redaktorem, to mówi³a w³aœnie tak, jeœli chcia³a odrzuciæ tekst: to siê nie czyta ), drugi jeœli temat siê dobrze sprzeda (celebryta z tañca, polityk-erotoman i narkoman, albo ksi¹dz-pedofil, tekst z tezami popartymi wypowiedziami ekspertów). Szkoda, e tak s³ab¹ pozycjê na rynku ma freelancer. To zmarnowana okazja na niezale ne i obiektywne dziennikarstwo. Szczególnie w dzisiejszych czasach, czasach etatu na wagê z³ota. Gdzie, aby siê utrzymaæ, ka dy jest w stanie zaprzeczyæ, e niebo jest niebieskie, a trawa zielona. Nie. Bêd¹ pisaæ pod dyktando, e niebo jest zielone, a trawa niebieska. A w koñcu sami w to uwierz¹. Czêœæ poradnicza. Bez niej dziœ nie funkcjonuje adne pismo. To i w artykule musi byæ. Otó, aby mieæ prawdziwych freelancerów, trzeba zmieniæ prawo. Powinno ono gwarantowaæ sta³¹ pensjê wolnemu strzelcowi, takie minimum na prze ycie, do którego dziennikarz dorabia³by wierszówk¹. (Tak jest np. w Szwecji, gdzie artyœci, w tym pisarze i dziennikarze, dostaj¹ niewielk¹ stawkê pieniêdzy na dzieñ dobry.) A mo- e trzeba by prawnie zobligowaæ redakcje do wspó³pracy z freelancerami i zapewnienia im godnej zap³aty. W koñcu dziennikarz to zawód zaufania spo³ecznego. Czy jest kimœ gorszym od urzêdnika pañstwowego? Tym wszystkim, tj. zmian¹ przepisów, które chroni³yby interesy i pozycjê dziennikarza, w tym przypadku freelancera, powinno zaj¹æ siê Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. A nie tylko paplanin¹ o zwolnieniach w telewizji. Bo gdyby dziennikarz freelancer mia³ ugruntowan¹ pozycjê (tak e finansow¹), to nikt nie obawia³by siê zwolnieñ. Barbara Jagas 10 F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

10 Okiem dinozaura patrzy na świat Wanda Konarzewska * Okropnie się ostatnio dziennikarze w Polsce rozmnożyli. Ciekawe, co wykaże spis powszechny, ale na oko jest nas ze 20 tysięcy albo i więcej Każdy, kto jako tako włada polskim językiem, może się tak opisywać i popisywać. Niedouczeni politycy, gdy nie mają co podać w rubryce zawodu, wpisują też bez zahamowań: dziennikarz. Przecież występuje od czasu do czasu w studiu więc dlaczego niby nie? Pisz¹ca te s³owa ma jednak spore w¹tpliwoœci! Czy dziennikarzem jest ka dy, kto pisuje w internecie? Czy jest nim panienka podstawiaj¹ca mikrofon? Czy mo e siê uznaæ za dziennikarza urzêdnik redaguj¹cy biuletyn gminny? A pracownik naukowy, który czasami pope³ni artyku³ w fachowym piœmie jest dziennikarzem czy nie? Wszyscy oni usi³uj¹ zdobyæ legitymacjê dziennikarsk¹ jakiegoœ stowarzyszenia, aby ni¹ machaæ w kraju i za granic¹ (a wybór maj¹ przedni, bo stowarzyszeñ dziennikarskich jest kilkanaœcie!) Taka legitymacja niewiele kosztuje i wydaje siê j¹ chêtnie, bo przybywa p³ac¹cych sk³adki O ile wiem, tylko SDP stawia warunki i wzywa delikwentów przed komisje cz³onkowskie, gdzie Ale i tak?trzeba siê wykazaæ tzw. dorobkiem, a st¹d potem fochy i pretensje tylko po³owa tych, co sami uznaj¹ siê za dziennikarzy, za³apa³a siê na te legitymacje pozostali olewaj¹ albo maj¹ awersjê do stowarzyszania siê jako takiego, albo nie widz¹ dla siebie opcji, albo te zdobyli pozycjê, z której patrzy siê na innych z góry. Tak czy inaczej, przyznajmy, nie jest to specjalnie liczna grupa zawodowa, zaledwie promil pracuj¹cych spoœród 38-milionowego narodu Grupa ani liczna ani aktywna (niezdolna do strajków i do popisów palenia opony przed Kancelari¹ Premiera!), grupa spo³ecznie wycofana i nawet spo³ecznie nieuszanowana. Ale jak e ma domagaæ siê szacunku od innych, gdy sama siebie nie szanuje! Ma³o nas, a i tak wre jak w piekielnym kotle! Badania socjologów wykazuj¹, e dziennikarze s¹ podzieleni, co nie jest takie dziwne, bo podzieleni byli od zawsze! Z natury rzeczy samej, dziennikarstwo przyci¹ga ludzi z charakterem, którzy w dzieciñstwie bawili siê w wojnê, wiêc jako doroœli te chêtnie rozstawiaj¹ siê na ró nych pozycjach. Ró nili siê i dzielili nawet w czasach, gdy przymusowo chodzili na pochody pierwszomajowe, co by³o bardzo dawno temu i nikt ju nie pamiêta Natomiast jeszcze pamiêtamy stan wojenny pierwsze powa ne pêkniêcie i podzia³ w œwiecie polskich mediów. Dziennikarze podzielili siê wówczas na tych wywalonych na zbity pysk i tych, którzy us³u nie stali pod bramami redakcji 14 grudnia, a potem pisali, co im kazano. My z wilczym biletem spogl¹daliœmy dumnie na s³ugusów systemu, oni na nas z politowaniem jako na przegranych naiwniaków. Nie by³o wtedy kontaktów miêdzy tymi, co to wyg³aszali gazetki po koœcio³ach, a kolaborantami, co masowo zapisywali siê do rz¹dowego SD PRL O, nie! Nieufnoœæ, niechêæ, a nawet pogarda. Ale jak zauwa y³ Robespierre rewolucja zjada swoje dzieci i po 1989 r. ten ideowy podzia³ rozmydli³ siê trochê, a ludzie przeskakiwali z jednej strony rowu na drug¹. Gdy na mocy ustawy sejmowej przywrócono mnie do pracy w TVP, zauwa y³am, e Ci, co spali na styropianie s¹ wypychani na margines, a tzw. weryfikatorzy wcale dobrze siê maj¹! Ci, którzy chodzili w mundurach w stanie wojennym i zostali pod presj¹ zwolnieni z TV natychmiast zak³adali w³asne firmy i z tej pozycji wracali w chwale na antenê! Konflikty zesz³y wtedy jakby znów do podziemia, bo w ubikacji TVP ci¹gle pojawia³y siê na œcianie nazwiska rzekomych agentów, czym nikt siê specjalnie nie przejmowa³. Tak wiêc, w œrodowisku objawi³ siê nowy podzia³, który narasta³ z dnia na dzieñ rozpadlina wielka jak przepaœæ miêdzy górami... By³ to podzia³ na tych, którzy z³apali wiatr w agle biznesu i transformacji, urz¹dzaj¹c siê nie- Ÿle od pierwszych dni, i na tych, co dostali kopa i nie umieli siê odnaleÿæ. Przypomnijmy, e po 1989 r. tysi¹ce dziennikarzy utraci³o pracê, bo zlikwidowano RSW Prasa. Górnicy w podobnej sytuacji wymusili odszkodowania, dostawali po yczki, zasi³ki i szkolenia w nowym zawodzie. Dziennikarze dostawali tylko kopa w ty³ek. Maj¹tek RSW Prasa, który uwa ali za w³asny, przejê³a grupa cwaniaków i b³yskawicznie podzieli³a go na kolesiowe spó³ki, graj¹c na nosie prawnikom i s¹dom. Milionerzy maj¹ jeszcze czelnoœæ aspirowaæ do przywództwa dziennikarskiego gre- Wanda Konarzewska Wykształcenie: magisterium z krytyki teatralnej na Wydziale Nauk Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Pracę dziennikarską zaczęła w 12. roku życia ( Świat Młodych oraz pismo harcerskie Drużyna ); pierwsza poważna publikacja w wieku 17 lat w tygodniku Nowa Kultura ; na etacie w Redakcji Dziecięcej Polskiego Radia Polskie Radio (redakcja Audycji dla Dzieci i Młodzieży, potem Redakcja Popularnonaukowa Polskiego Radia) TELEWIZJA: Redakcja Oświatowa TVP; TV Naczelna Redakcja STUDIA Consumer Rights Education Centre w Melbourne (Australia) kierownik Redakcji Popularno- -naukowej Wydawnictwa ISKRYI Telewizja Redakcja Programu II TVP prezes Stowarzyszenia Dziennikarski Klub Promocji Zdrowia. Obecnie stały współpracownik portalu Wirtualne Media. Zaangażowała się w prace literackie jako autorka i jako scenarzystka. NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 11

11 mium! Tak wiêc, nasz œwiatek medialny rozpo³owi³ siê w sposób bez ma³a klasowy, z czego zapewne uœmia³ siê szczerze stary Marks z zakurzonych portretów. Oczywiœcie, e w grupie biznesmenów znaleÿli siê chwalcy stanu wojennego, którzy zaczêli siê dogadywaæ œwietnie z tymi, których kiedyœ przeœladowali, a po przeciwnej stronie bywali i internowani, i osadzeni w wiêzieniach ideowi, ale bez si³y przebicia, i zrozumienia czasów, które id¹. Nie minê³o lat parê i znowu dziennikarstwo prze y³o trzêsienie ziemi i znowu dokona³y siê nowe podzia- ³y. Wst¹piliœmy do UE i dziennikarski œwiatek zró nicowa³ siê na tolerancyjnych Europejczyków i prawdziwych patriotów, co to murem za wartoœciami lansowanymi przez pewne toruñskie radio. Kto pozosta³ kim? W jakim kto by³ uk³adzie? Nie bardzo ju by³o wiadome, bo jeszcze nie zdo- ³ali okreœliæ siê do koñca, a tu nowe pêkniêcie: jedni za lustracj¹, a inni przeciw. Pokrzywdzeni wyzywali innych od agentów i ¹dali dziejowej sprawiedliwoœci! Nagle uderzy³ Grom Opatrznoœci, elity zginê³y pod Smoleñskiem i znowu rozpad³o siê dziennikarskie poletko Pana Boga. Znam dziennikarzy, którzy stali 18 godzin pod pa³acem, aby po egnaæ siê z trumn¹ Prezydenta, i znam takich, co pojechali w tym czasie na grilla Muszê siê przyznaæ, e i jedni, i drudzy s¹ moimi przyjació³mi! A teraz, co siê dzieje? Kto jest kto i za kim? Najogólniej z jednej strony s¹ pragmatycy patrz¹cy realistycznie i futurologicznie, a z drugiej romantyczni symboliœci yj¹cy marzeniami o heroicznej przesz³oœci, niest¹paj¹cy po ziemi, ale bardziej jakby w œwiecie metafizyki. Wszystko siê miesza. Podzia³y wed³ug idei czy wed³ug kasy? Rozpad³y siê redakcje i zespo³y wzd³u czy poprzecznie? Wed³ug czegoœ czy tylko pod k¹tem? Oto mozaika Belzebuba! A ja w te podzia³y po prostu nie wierzê!! Dr Anna Giza Poleszczuk relacjonowa³a ostatnio w Fundacji Batorego swoje przygody z sonda ami. Wystarczy odpowiednio zadaæ pytanie, a mo - na uzyskaæ co siê chce to by³o od dawna wiadome... Ale sprawa jest powa - niejsza. Okazuje siê e, kiedy siê zada pytanie i coœ z tego wyniknie, ludzie przyjmuj¹ to za prawdê absolutn¹. Po prostu media gadaj¹, e spo³eczeñstwo jest podzielone, gadaj¹, wyolbrzymiaj¹, dramatyzuj¹: mamy dwa narody, dwie mentalnoœci Bajdy od rana do wieczora. I ludzie zaczynaj¹ w to wierzyæ. Krzywe zwierciad³o przyjmuj¹ za rzeczywistoœæ. Dziennikarze te poddali siê tej histerii. I dlatego nie bardzo wierzê, e jesteœmy podzieleni na amen. Chcia³abym nawet westchn¹æ: Doœæ! Przestañmy! B¹dŸmy m¹drzejsi! Jesteœmy dziennikarzami, a wiêc obserwatorami i komentatorami ycia. Nie musimy tworzyæ nierzeczywistoœci, œwiec¹c odbitym œwiat³em politycznych sporów! Jesteœmy inteligentnymi ludÿmi, ró nimy siê od siebie to oczywiste! Ale fundamentalizm nie jest cech¹ dziennikarskiej osobowoœci ta z natury zawodu musi byæ otwarta i elastyczna! Tak, jestem z tych w³aœnie, którzy uwa aj¹, e SDP powinno wyci¹gn¹æ przyjacielsk¹ rêkê do podobnych sobie, zrzeszonych w podobnych zwi¹zkach. Mamy odmienne pogl¹dy, postawy i opinie. I bardzo dobrze! Ale jesteœmy jedn¹ medialn¹ rodzin¹. W ka dej rodzinie czasem znajdzie siê z³oœliwa ciotka, syn marnotrawny, a tak e upierdliwy dziadzio Wszystkich trzeba uszanowaæ. Czy pamiêtacie legendê o rycerzach dwunastej godziny, którzy po odtr¹bieniu zwyciêstwa wci¹ chc¹ walczyæ i nie chowaj¹ mieczy? Ale wroga ju nie ma, wiêc ostatecznie wybijaj¹ siê nawzajem. Nie wzywam do zjednoczenia, bo nie jest to mo liwe ka de stowarzyszenie ma swój statut i walczy o swoje racje. Myœlê jednak, ze nadchodzi pora, by stworzyæ jak¹œ Komisjê Porozumiewawcz¹ i zasi¹œæ przy okr¹g³ym stole, a nawet sformalizowaæ instytucjonalnie warsztat opinii MEDIA- FORUM, gdzie spotkaj¹ siê wszystkie stowarzyszenia i zawi¹zki reprezentuj¹ce dziennikarzy, by porozmawiaæ i okreœliæ to, co jest wspólne, poza polityk¹ Tylko wspólna reprezentacja œrodowiska mo e byæ partnerem w rozmowach z rz¹dem, parlamentem, Krajowa Rad¹ i Izb¹ Wydawców. Nikt dziœ nie bêdzie s³ucha³ popiskiwañ tej czy innej grupki ludzi mediów, kompromituj¹cych siê niezdolnoœci¹ do wspó³pracy. Demokracja to nie jest walka na œmieræ i ycie, ale consensus, gdzie uznaje siê prawa i opinie mniejszoœci. Nie wyk³ócajmy siê o miedzê, bo takie konflikty s¹ cech¹ spo³ecznoœci zacofanych i irracjonalnych. Rozum dopuszcza motywowanie ró - nych postaw i poszukiwanie coraz to nowych rozwi¹zañ Od stanu wojennego wyros³o ju nowe pokolenie, które nawet ma ju swoje dzieci i nie chce, aby swarliwi seniorzy stali siê mistrzami ich profesji! M³odzi chc¹ yæ bez fobii i uprzedzeñ. Uwa aj¹, e œwiat wokó³ jest zbyt ciekawy, by traciæ czas na walki i podzia- ³y. I maj¹ racjê! A co to wszystko ma wspólnego z dinozaurami z tytu³u tego felietonu? A mo e i ma. Dinozaury panowa³y na ziemi, w wodzie i w powietrzu A dlaczego wyginê³y? Podobno zmieni³ siê klimat i nie umia³y siê przystosowaæ, a poza tym straci³y swój instynkt stadny Po 200 milionach lat wykopujemy z piasków ich samotne koœci Instynkt stadny jest bowiem instynktem ycia. Wanda Konarzewska * Ten felieton przedrukowujemy z naszej strony internetowej: redagowanej znakomicie przez Marka Palczewskiego. To wa ny g³os przeczytajcie delegaci. 12 F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

12 Sprawozdanie Komisji do spraw Organizacji Domu Dziennikarza-Seniora za czas od stycznia 2009 r. do maja 2011 r. W roku 2008 Sprawozdawczo-Wyborczy Zjazd Delegatów SDP zdecydowa³ o powo³aniu Komisji do spraw Organizacji Domu Dziennikarza-Seniora. Do projektu nowego statutu w paragrafie 8 zosta³ dopisany punkt H pomoc dla seniorów, jako cel dzia³alnoœci statutowej SDP. Wykonuj¹c decyzjê zjazdu Zarz¹d G³ówny SDP 20 stycznia 2009 roku powo³a³ 7-osobow¹ komisjê w sk³adzie: Andrzej Brzoza, Stefan Kude³ka, Halina Leszczyñska, Anna Malinowska-Wegner, Anna Mieszczanek, Ma³gorzata Mazurkiewicz, Danuta Szczerska, której powierzono przewodniczenie. Po 2 miesi¹cach zrezygnowa³a Anna Mieszczanek. Do³¹czy³a w jej miejsce Hanna Budzisz. W pierwszym dniu komisja przygotowa³a i wys³a³a ankietê do wszystkich oœrodków w kraju. Mieliœmy nadziejê, e odpowiedzi na 8 pytañ o zainteresowanie projektem, o lokalizacjê domu i jego organizacjê pozwol¹ zorientowaæ siê, jaka jest wielkoœæ zapotrzebowania na tak¹ inicjatywê i jakie s¹ oczekiwania. To by³ pocz¹tek. W ci¹gu dwóch lat dzia³alnoœci: I Rozpoznawaliœmy potrzeby œrodowiska dziennikarskiego: 1. Rozpisaliœmy ankietê (ze s³abym odzewem). 2. Kontaktowaliœmy siê kilkakrotnie z Zespo³em Seniorów SDP, oddzia³ami SDP w Warszawie, Katowicach i Krakowie. Koledzy pomys³ przyjêli z aplauzem. 3. Rozmawialiœmy z ró nymi œrodowiskami dziennikarskimi (TVP Info, Telewizyjn¹ Agencj¹ Informacyjn¹, Wydawnictwem Agora); z cz³onkami Zarz¹du G³ównego SDP: Krystyn¹ Mokrosiñsk¹, Stefanem Truszczyñskim oraz z prezesem OW SDP Grzegorzem Cydejk¹); z prawnikami z SDP i innymi. II Rozpatrywaliœmy ró ne koncepcje zorganizowania domu dziennikarza seniora: 1. Przy³¹czenie siê do innych domów seniora ZASP-u w Skolimowie, PAN w Konstancinie, Spó³dzielni Osób Niepe³nosprawnych w Gdyni (niemo liwe do spe³nienia brak miejsc). 2. Skorzystania z zasobów SDP: domu w Kazimierzu Dolnym lub dzia³ki w Wildze (brak akceptacji Zarz¹du G³ównego SDP). 3. Adaptacja na Dom Dziennikarza-Seniora innych budynków: domu pod Skierniewicami lub domu w Pomiechówku. 4. Ideê gniazd rodzinnych (polegaj¹c¹ na zamieszkaniu razem kilku emerytów w jednym domu lub du ym mieszkaniu, wspólnie gospodaruj¹cych i spêdzaj¹cych razem czas ci¹gle aktualna) 5. Adaptacja nieczynnych szkó³ (prosimy o ich szukanie). III Szukaliœmy wspó³organizatorów i przeprowadziliœmy rozmowy z: 1. Agencj¹ Nieruchomoœci Rolnych 2. Ministerstwem Obrony Narodowej 3. Resortem Leœnictwa 4. Agencj¹ Mienia Wojskowego 5. Gmin¹ Ursynów 6. Gmin¹ Teresin 7. Miejskim Oœrodkiem Pomocy Spo³ecznej na oliborzu 8. Stowarzyszeniem PAX (rozmowy trwaj¹) 9. Stowarzyszeniem Filmowców (rozmowy trwaj¹) IV Odbyliœmy sesje wyjazdowe do: 1. Szkutnik ko³o Szymanowa (pa³ac), 2. Strugi w gminie Teresin (pa³ac), 3. Okolic Skierniewic (dom), 4. Pomiechówka (dom), sprawdzaj¹c, na ile te obiekty nadaj¹ siê do wykorzystania na Dom Dziennikarza- Seniora. Dwa i pó³ roku za nami Domu Seniora nie ma, Dom Prasy w Kazimierzu nie mo e byæ baz¹, bo wci¹ nie jest w³asnoœci¹ SDP, projekt statutu z 2008 roku ostatecznie odrzuci³ s¹d. Komisja do spraw Organizacji Domu Seniora nie ma konkretnych osi¹gniêæ. Dlaczego? Oto próba odpowiedzi na to pytanie.! Komisja zosta³a powo³ana do ycia, ale nie dosta³a narzêdzi do wykonania zadañ. Wstêpnym zadaniem komisji by³o orientacyjne okreœlenie potrzeb, sprawdzenie ró nych mo liwoœci i przygotowanie dokumentacji, która pozwoli w odpowiednim momencie szybko wybraæ najlepszy z mo liwych wariantów. I to zosta³o wykonane. Natomiast decyzje w sprawach finansowych i w³asnoœciowych integralnie zwi¹zane z organizacj¹ Domu Seniora nale ¹ wy³¹cznie do Zarz¹du G³ównego SDP. Komisja nie ma w tym zakresie adnych uprawnieñ (tym bardziej e nie ma statutu, wiêc komisja jest, ale jakby jej nie by³o). Komisja mo e jedynie powodowaæ powo³anie fundacji na rzecz Domu Dziennikarza-Seniora. Podjêto tê pracê dok³adniej w dalszej czêœci sprawozdania.! Sytuacja, w jakiej znalaz³a siê komisja w³aœciwie od pocz¹tku istnienia sk³oni- ³a nas do poszukiwania mo liwoœci naszej pracy w obszarach szerszych ni tylko próba zorganizowania domu. Szukaliœmy kontaktów, przyk³adów mo liwoœci i rozwi¹zañ, dowiadywaliœmy siê, jak robi¹ to inne organizacje twórcze. Mamy w naszej dokumentacji statuty i regulaminy domów seniora m.in. Polskiej Akademii Nauk, Aktora w Skolimowie, Literatów, Muzyków. S¹ tak e teksty obowi¹zuj¹cych statutów fundacji m.in. Batorego, muzyków, salonu 101 Ma³gorzaty Bocheñskiej. Wszyscy cz³onkowie Komisji nawi¹zywali kontakty z instytucjami, które mog³y budziæ nadziejê na pomoc i wspó³pracê, m.in. z Ministerstwem Pracy i Polityki Spo³ecznej, Agencj¹ Rynku Rolnego, wojskiem. By³y jak siê wydawa³o konkretne mo liwoœci: np. domek i 4 hektary pod Skierniewicami, jako darowizna, ale z obci¹ on¹ hipotek¹ 200 tysiêcy z³, dom w Pomiechówku (do generalnego remontu, dom za ma³y, za du y koszt adaptacji). Wi¹zaliœmy spore nadzieje, e odpowiedzi na ankietê wys³an¹ do wszystkich oœrodków 22 stycznia 2009 roku pozwol¹ ukierunkowaæ nasz¹ pracê. Zainteresowanie by³o skromne. Odpowiedzia³o kilkadziesi¹t osób. Na tej podstawie mo na formu³owaæ jedynie przypuszczenia: wiêkszoœæ ankietowanych bierze pod uwagê zamieszkanie na sta³e w domu seniora, wiêkszoœæ ankietowanych akceptuje czêœæ Domu Prasy w Kazimierzu, jako dom seniora, poszukiwanie innego obiektu do ewentualnego kupna, wynajêcia lub adaptacji uzale nia od rachunku ekonomicznego, zdecydowana wiêkszoœæ uznaje, e wspó³praca z innymi œrodowiskami twórczymi mo e byæ po yteczna. Mieliœmy ciekaw¹ propozycjê utworzenia centrum multimedialnego, które by mog³o na siebie zarabiaæ, pomieœciæ te dom seniora i wspomagaæ go finansowo. I jeszcze jedna propozycja organizacji pomocy seniorom najdok³adniej opisana gniazda rodzinne. Jest to forma od doœæ dawna istniej¹ca za granic¹, funkcjonuj¹ca tak e w Polsce, np. w Poznaniu. Polega na wykorzystaniu du ego mieszkania przez kilka osób prowadz¹cych wspólne gospodarstwo na œciœle okreœlonych zasadach. Autorka Hanna Budzisz przedstawi³a ten pomys³ naszym seniorom 2 czerwca 2009 roku na ich comiesiêcznym spotkaniu. Aby szerzej zainteresowaæ spo³eczeñstwo naszymi pracami, przymierzaliœmy siê do uczestniczenia w ogólnych obchodach, np. dorocznego Dnia Seniora, Miêdzynarodowego Roku przeciw Ubóstwu i Wykluczeniu Spo³ecznemu, Dnia Solidarnoœci miêdzy Pokoleniami. Staraliœmy siê w TVP INFO o program dla seniorów bezskutecznie, zlikwidowano wszystkie programy dla tzw. trzeciego wieku. Ka dy kontakt mo na opisywaæ pod nazwiskami cz³onków komisji, bo jeÿdzili, ogl¹dali, oceniali, rozmawiali, poœwiêcali czas i ponosili koszty tych dzia³añ. Te i inne jeszcze inicjatywy podejmowaliœmy w 2009 i 2010 roku. Komisja nie pró nowa³a. Na postawione na pocz¹tku pytanie: dlaczego komisja przez 2,5 roku osi¹gnê- ³a tylko wstêpne cele, trzeba odpowiedzieæ pytaniem jak d³ugo mo na biæ g³ow¹ w mur? Zrealizowanie ka dego pomys³u, ka dy ruch konkretyzuj¹cy pomys³ wymaga okreœlonych funduszy. A tych nie mamy. Zale ¹ wy³¹cznie od Zarz¹du G³ównego. Jest jasne, e pomóc w zorganizowaniu i utrzymaniu domu mo e fundacja. Jest niezbêdn¹ pomoc¹, ale nie jest celem samym w sobie. Trzeba zainwestowaæ, eby mog³a funkcjonowaæ i spe³niæ swe zadanie. Koszt samego za³o enia i rejestracji nie musi byæ wielki, ale bie ¹ca dzia³alnoœæ fundacji od pocz¹tku wymaga nak³adów. Dlatego musi mieæ zaplecze. Tym naturalnym zapleczem powinien byæ Zarz¹d G³ówny. Bo SDP jest organizacj¹ ogólnopolsk¹, dom seniora ma powstaæ dla cz³onków stowarzyszenia. O potrzebie utworzenia domu seniora zdecydowa³ ogólnopolski zjazd. Fundacja ma pomóc domowi. Tak wiêc, w powstaniu fundacji partycypowaæ musi Zarz¹d G³ówny ze wszystkimi tego skutkami. Jedno jest jasne Zarz¹d G³ówny nie da³ nam adnej pomocy. W czerwcu 2010 roku Pani Prezes w rozmowie z Hani¹ Budzisz i Ma³gosi¹ Mazurkiewicz potwierdzi³a, e komisja nie mo e liczyæ na adne wsparcie finansowe. Fundacja mo e ewentualnie skorzystaæ tylko z adresu SDP. Fundacji jak na razie nie ma. Domu Seniora te nie. Co trzeba zrobiæ, eby dzia³anie komisji mia³o jakiœ sens? Po spotkaniach, rozmowach, sesjach wyjazdowych i konsultacjach doszliœmy jednak do wniosku, e jedyn¹ mo liwoœci¹ zorganizowania Ogólnopolskiego Domu Dziennikarza-Seniora jest za³o enie fundacji. A to nie zale y tylko od nas. Włodzimierz Bończa-Rutkowski, Andrzej Brzoza, Anna Budzisz, Stefan Kudełka, Halina Leszczyńska, Anna Malinowska-Wegner, Małgorzata Mazurkiewicz, Danuta Szczerska. NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 13

13 Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP 2011 W 2011 r. dzia³ania CMWP SDP by³y poszerzone w wiêkszym stopniu o kwestie zwi¹zane z walk¹ o wolnoœæ s³owa na Bia³orusi. Wynika³o to z drastycznego pogorszenia siê sytuacji w tym kraju i przeœladowañ zarówno bia³oruskich (czy polskiego pochodzenia), jak i utrudniania pracy polskich korespondentów w tym kraju. Od pocz¹tku roku we wspó³pracy z Telewizj¹ Bie³sat jest realizowany Projekt Edukacja dla dziennikarzy bia³oruskich w zakresie dziennikarstwa obywatelskiego i internetowego, który zosta³ sfinansowany w ramach Programu Polsko-Amerykañskiej Fundacji Wolnoœci Przemiany w Regionie RITA, realizowanego przez Fundacjê Edukacja dla Demokracji. Dodatkowo CMWP by³o wspó³gospodarzem konferencji bia³oruskich opozycjonistów (05.01.) oraz protestowa³o przeciwko zatrzymaniu przez w³adze w Miñsku korespondenta Gazety Wyborczej Andrzeja Poczobuta (15.02). Z punktu widzenia wolnoœci s³owa niezwykle istotna by³a konferencja poœwiêcona sprawie zamordowanego dziennikarza Jaros³awa Ziêtary. Odbi³a siê ona szerokim echem. Na sali pojawili siê przedstawiciele niemal wszystkich g³ównych mediów, a tak e dziennikarze niezale ni. Pod apelem do premiera Donalda Tuska w sprawie przekazania prokuraturze dokumentacji by³ego Urzêdu Ochrony Pañstwa, znajduj¹cej siê w zasobach Agencji Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego, a dotycz¹cej Jaros³awa Ziêtary, oraz apelem do prokuratora generalnego w sprawie podjêcia na nowo umorzonego w 1999 roku œledztwa w sprawie porwania Jaros³awa Ziêtary i przekazanie go do prowadzenia prokuraturze spoza Poznania podpisali siê wszyscy uczestnicy konferencji, m.in. wiceprzewodnicz¹cy klubu parlamentarnego PO Rafa³ Grupiñski, by³y marsza³ek Sejmu Ludwik Dorn, Anna Marsza³ek z Dziennika Gazetu Prawnej, Aleksandra abêdzka z Biura Senatorskiego Jadwigi Rotnickiej, Sylwester Latkowski i wiele innych osób. Specjalny list do uczestników konferencji (patrz dalej) skierowa³ przewodnicz¹cy Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. Jeœli chodzi o sprawy interwencyjne, najwa niejsza by³a doraÿna pomoc dziennikarzom czy wydawcom (przede wszystkim lokalnym), którzy stanêli w obliczu problemów s¹dowych, politycznych czy natury pracowniczej, a których charakter rodzi³ podejrzenie, i w grê wchodzi ewidentne naruszenie wolnoœci s³owa. Szczególn¹ satysfakcjê budzi rozwój sprawy felietonisty Panoramy Powiatu Brzeskiego Marka Popowskiego, który zosta³ uniewinniony od zarzutów znies³awienia. Dziennikarz zwróci³ siê do nas z proœb¹ o pomoc. Porady prawnej, która okaza³a siê bardzo pomocna, udzieli³ mu wspó³pracuj¹cy z nami prawnik SDP mecenas Micha³ Jaszewski. W dalszej czêœci swojej dzia³alnoœci pragniemy przy wsparciu Rady Konsultacyjnej CMWP SDP i Zarz¹du G³ównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich kontynuowaæ wspomniane kierunki dzia³ania wzbogacaj¹c je o kilka elementów. Okres do paÿdziernika 2011 r. wype³niaæ bêdzie m.in. praca nad warsztatami Wspólnie opiszemy przysz³oœæ, organizowanymi w ramach grantu przyznanego przez MSZ, w ramach konkursu Wspólne dzia³ania polsko-bia³oruskie Celem warsztatów jest polepszenie jakoœci dziennikarstwa na Bia³orusi i w Polsce poprzez poprawienie jego poziomu warsztatowego i etycznego. Doprowadzenie do wiêkszej znajomoœci pomiêdzy przysz³ymi liderami opinii publicznej w obydwu krajach. W ci¹gu nadchodz¹cego lata CMWP SDP bêdzie zajmowaæ siê m.in. przygotowywaniem wizyty studyjnej i warsztatów dla 20 m³odych dziennikarzy (12 z Bia³orusi i 8 z Polski). Warsztaty odbêd¹ siê w Centrum Spotkañ M³odzie y (Rodowo, woj. warmiñsko-mazurskie). Obejm¹ one: techniki dziennikarskie, etykê zawodow¹, bezpieczeñstwo pracy, nowe technologie, dziennikarstwo obywatelskie i internetowe. Apel redaktorów naczelnych ws Jarosława Ziętary Panie Premierze, zwracamy siê do Pana jako do prze³o onego s³u b specjalnych RP o spowodowanie ujawnienia wszelkich informacji dotycz¹cych Jaros³awa Ziêtary, które mog¹ znajdowaæ siê w posiadaniu tych s³u b, i przekazanie ich prokuraturze. Panie Prokuratorze Generalny, wnosimy o spowodowanie podjêcia umorzonego w 1999 r. œledztwa w sprawie zaginiêcia Jaros³awa Ziêtary i przekazanie go do prowadzenia prokuraturze spoza Poznania, tak aby zagwarantowaæ bezstronnoœæ postêpowania. Poznañski dziennikarz Jaros³aw Ziêtara zagin¹³ w 1992 roku. Œledztwo wszczêto dopiero po roku i umorzono. W 1998 roku prokuratura informowa³a, e dziennikarz móg³ zostaæ porwany i zamordowany. Niejasna w tej sprawie jest te rola Urzêdu Ochrony Pañstwa, który podejmowa³ w sprawie Ziêtary dzia³ania operacyjne. Czy s³u by specjalne przekaza³y prokuraturze wszystkie informacje? Czy mog³y one przyczyniæ siê do wyjaœnienia okolicznoœci sprawy? Podobne pytania przez lata bezskutecznie zadawa³ nie yj¹cy ju ojciec poznañskiego dziennikarza. Okolicznoœci tej sprawy s¹ bulwersuj¹ce i wymagaj¹ rzetelnego zbadania. Choæby niejasna rola s³u b specjalnych nak³ada na organa pañstwowe szczególny obowi¹zek, by uczyniæ wszystko, co tylko mo liwe, by prawda o znikniêciu Jaros³awa Ziêtary zosta- ³a dok³adnie wyjaœniona. Grzegorz Jankowski, redaktor naczelny Faktu Jarosław Kurski, I zastępca redaktora naczelnego Gazety Wyborczej Paweł Fąfara, redaktor naczelny dziennika Polska Paweł Lisicki, redaktor naczelny Rzeczpospolitej Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny Super Expressu Odpowiedź premiera Donalda Tuska na apel redaktorów naczelnych Redaktorzy naczelni największych polskich gazet zaapelowali wczoraj do premiera Donalda Tuska o podjęcie umorzonego w 1999 r. śledztwa w sprawie uprowadzenia i śmierci dziennikarza śledczego Jarosława Ziętary oraz o ujawnienie informacji, które mają w tej sprawie służby specjalne. Szef rządu zadeklarował, iz zajmie się sprawą. Jak poinformował rzecznik rządu Paweł Graś, Donald Tusk polecił ministrowi sprawiedliwości przeanalizowanie sprawy zaginionego dziennikarza i przygotowanie rekomendacji co do dalszych działań. źródło: ww, Rzeczpospolita Reakcja prokuratury na apel o przeniesienie śledztwa ws. J. Ziętary Prokuratura w Poznaniu zmieniła swoje stanowisko w sprawie dostępu do tajnej części akt dla pełnomocnika rodziny Jarosława Ziętary. Stało się tak po publikacji Głosu Wielkopolskiego. Dodatkowo sprawa wywołała bardzo duże zainteresowanie mediów po tym, jak konferencję poświęconą śmierci poznańskiego dziennikarza zorganizowało Centrum Monitoringu Wolności Prasy we współpracy z Komitetem Społecznym Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary. Jeszcze w marcu br. naczelnik wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Paweł Gryziecki napisał do pełnomocnika ofiary, że powinien on posiadać tzw. certyfikat bezpieczeństwa, by zapoznać się z tajnymi aktami w sprawie uprowadzonego w 1992 r. dziennikarza. Fakt, że takie żądanie było bezpodstawne, potwierdzili przedstawiciele władz samorządu adwokackiego, mecenas Andrzej Reichelt oraz prof. Piotr Kruszyński. źródło: Krzysztof M. Kaźmierczak, Głos Wielkopolski 14 F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

14 Konferencja: Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary r r. w Domu Dziennikarza o odby³a siê zorganizowana przez CMWP konferencja poœwiêcona sprawie zabójstwa w 1992 r. Jaros³awa Ziêtary dziennikarza Gazety Poznañskiej. Panelistami byli dziennikarze G³osu Poznañskiego i jednoczeœnie cz³onkowie Komitetu Spo³ecznego Wyjaœniæ œmieræ Jaros³awa Ziêtary Krzysztof M. KaŸmierczak i Piotr Talaga oraz dziennikarze œledczy Jerzy Jachowicz i Jaros³aw Jakimczyk. Moderatorem dyskusji by³ dyrektor Centrum Wiktor Œwietlik. Wystosowano apel do premiera Donalda Tuska w sprawie przekazania prokuraturze dokumentacji by³ego Urzêdu Ochrony Pañstwa znajduj¹cej siê w zasobach Agencji Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego, a dotycz¹cej Jaros³awa Ziêtary oraz apel do prokuratora generalnego w sprawie podjêcia na nowo umorzonego w 1999 roku œledztwa w sprawie porwania Jaros³awa Ziêtary i przekazanie go do prowadzenia prokuraturze spoza Poznania. Pod dokumentami, które prezentujemy poni ej, podpisali siê wszyscy uczestnicy konferencji, m.in. wiceprzewodnicz¹cy klubu parlamentarnego PO Rafa³ Grupiñski, by³y marsza³ek Sejmu Ludwik Dorn, Anna Marsza³ek z Dziennika Gazety Prawnej, Aleksandra abêdzka z Biura Senatorskiego Jadwigi Rotnickiej, Sylwester Latkowski i wiele innych osób. Specjalny list do uczestników konferencji (równie poni ej) skierowa³ przewodnicz¹cy Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. Na sali pojawili siê przedstawiciele niemal wszystkich g³ównych mediów, a tak e dziennikarze niezale ni. Relacje z konferencji mo na znaleÿæ m.in. na stronach: Do prezesa Rady Ministrów W sprawie przekazania prokuraturze dokumentacji by³ego Urzêdu Ochrony Pañstwa znajduj¹cej siê w zasobach Agencji Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego, a dotycz¹cej Jaros³awa Ziêtary Szanowny Panie Premierze 1 wrzeœnia 1992 roku poznañski dziennikarz Jaros³aw Ziêtara znikn¹³ bez œladu. Dopiero w 1998 roku prokuratura ustali³a, e zosta³ on porwany i zamordowany. Œledztwo by³o bardzo bliskie ujawnienia prawdy o tym mordzie niemaj¹cym precedensu w demokratycznej Rzeczypospolitej. Szansa ta zosta³a jednak zaprzepaszczona. Dopiero po 12 latach wysz³o na jaw, e zanim prokuratura wszczê³a formalnie postêpowanie dosz³o do skandalicznego zdarzenia: z prokuratury lub policji nast¹pi³ przeciek poufnych informacji do osoby wskazywanej przez œwiadków jako wykonawca zbrodni. Nie tylko te okolicznoœci sprawy Ziêtary s¹ bulwersuj¹ce, Wiele œwiadczy o tym, e w okresie poprzedzaj¹cym porwanie Urz¹d Ochrony Pañstwa mia³ zwi¹zki z Jaros³awem Ziêtar¹. Dowodz¹ tego zeznania trzech œwiadków oraz dokumenty, do których dotarli niedawno dziennikarze. Ziêtarê próbowano zwerbowaæ do pracy, a kiedy odmówi³ zachêcano go do wspó³pracy ze s³u bami specjalnymi: przekazywano informacje i tajne dokumenty. Konkretne fakty dowodz¹ tak e, e po porwaniu dziennikarza UOP podejmowa³ w tej sprawie dzia³ania. Prokuraturze nigdy nie przekazano jakichkolwiek informacji, którymi na temat Ziêtary dysponowa³y s³u by specjalne RP, chocia mog³y one przyczyniæ siê do wyjaœnienia okolicznoœci zbrodni. Bezskutecznie domaga³ siê tego przez lata nie yj¹cy ju ojciec poznañskiego dziennikarza. W 1994 roku Jerzy Zimowski, podsekretarz stanu w MSW, poinformowa³ pisemnie Prokuraturê Generaln¹, e Jaros³aw Ziêtara nie pozostawa³ w zainteresowaniu UOP i nie figuruje w ewidencji, jak i materia³ach archiwalnych UOP. To kategoryczne stwierdzenie bezsprzecznie mija³o siê z faktami. Panie Premierze, Zwracamy siê do Pana jako do prze³o onego s³u b specjalnych RP o spowodowanie ujawnienia wszelkich informacji dotycz¹cych Jaros³awa Ziêtary, które znajduj¹ siê w posiadaniu tych s³u b, i przekazania ich prokuraturze. W demokratycznej Polsce by³ tylko jeden przypadek morderstwa dziennikarza na zlecenie. To jest w³aœnie sprawa Jaros³awa Ziêtary. Ona powinna zostaæ wyjaœniona. Niejasna rola s³u b specjalnych nak³ada na organa pañstwowe szczególny obowi¹zek, by uczyniæ wszystko co tylko mo na, by ca³a prawda o tej zbrodni ujrza³a œwiat³o dzienne. Do Prokuratora Generalnego W sprawie podjêcia na nowo umorzonego w 1999 roku œledztwa w sprawie porwania Jaros³awa Ziêtary i przekazania go do prowadzenia prokuraturze spoza Poznania Szanowny Panie 1 wrzeœnia 1992 roku poznañski dziennikarz Jaros³aw Ziêtara znikn¹³ bez œladu. Œledztwo wszczêto po roku, potem umorzono, a dopiero w 1998 roku prokuratura ustali³a, e zosta³ on porwany i zamordowany. Prowadzone przez Prokuraturê Okrêgow¹ w Poznaniu postêpowanie by³o bardzo bliskie ujawnienia prawdy o tym mordzie niemaj¹cym precedensu w demokratycznej Rzeczypospolitej. Spójne zeznania siedmiu œwiadków wskazywa³y na konkretnego sprawcê, a ich relacje potwierdza³y wykonywane czynnoœci dowodowe. By³a szansa na wykrycie mocodawców zabójcy. Zosta³o to jednak zaprzepaszczone. Dopiero po 12 latach wysz³o na jaw, e jeszcze zanim prokuratura wszczê³a formalnie postêpowanie, dosz³o do skandalicznego zdarzenia: z poznañskich organów œcigania nast¹pi³ przeciek poufnych informacji do osoby wskazywanej przez œwiadków jako wykonawca zbrodni. Mimo wiedzy o tak powa nym przestêpstwie nie podjêto œledztwa w sprawie ustalenie sprawcy przecieku, chocia trop ten móg³ doprowadziæ do zleceniodawców i uczestników zabójstwa. W o- statnim czasie media ujawni³y tak e, e w 1994 roku Prokuratura Generalna zosta³ wprowadzona w b³¹d przez MSW w sprawie dysponowania przez Urz¹d Ochrony Pañstwa informacjami na temat Ziêtary. W 1994 roku Jerzy Zimowski, podsekretarz stanu w MSW, poinformowa³ pisemnie Prokuraturê Generaln¹, e Jaros³aw Ziêtara nie pozostawa³ w zainteresowaniu UOP i nie figuruje w ewidencji jak i materia³ach archiwalnych UOP. To kategoryczne stwierdzenie bezsprzecznie mija³o siê z faktami. W okresie poprzedzaj¹cym porwanie UOP mia³ zwi¹zki z Jaros³awem Ziêtar¹. Dowodz¹ tego zeznania trzech œwiadków oraz dokumenty, do których dotarli dziennikarze. Ziêtarê próbowano zwerbowaæ do pracy, a kiedy odmówi³ zachêcano go do wspó³pracy ze s³u bami specjalnymi. Konkretne fakty dowodz¹ tak e, e po porwaniu dziennikarza UOP podejmowa³ w tej sprawie dzia³ania. Prokuraturze nigdy nie przekazano jednak jakichkolwiek informacji, którymi na temat Ziêtary dysponowa³y s³u by specjalne RP, mimo i mog³y byæ one przydatne w wyjaœnieniu okolicznoœci zbrodni. Panie Prokuratorze Generalny, W demokratycznej Polsce by³ tylko jeden przypadek morderstwa dziennikarza na zlecenie. To jest w³aœnie sprawa Jaros³awa Ziêtary. Powinnoœci¹ prokuratury jest uczyniæ wszystko co tylko mo na, by ca³a prawda o tej zbrodni ujrza³a œwiat³o dzienne. Ujawnione w ostatnim czasie okolicznoœci s¹ bulwersuj¹ce i wymagaj¹ rzetelnego zbadania. W zwi¹zku z tym wnosimy o spowodowanie podjêcia umorzonego w 1999 roku œledztwa w sprawie porwania Jaros³awa Ziêtary i przekazanie go do prowadzenia prokuraturze spoza Poznania, tak by zagwarantowaæ bezstronnoœæ postêpowania. List Jerzego Buzka Drodzy uczestnicy konferencji, Od zamordowania Jaros³awa Ziêtary minê³o ponad 18 lat. Zasmuca mnie fakt, e do tej pory nie doczekaliœmy siê jej wyjaœnienia i ukarania winnych. Sprawa Ziêtary to jedyne w demokratycznej Polsce niewyjaœnione zabójstwo zwi¹zane z wykonywaniem zawodu dziennikarza. Z oburzeniem przyj¹³em niedawne doniesienia o dalece id¹cych nieprawid³owoœciach w œledztwie. Ujawnianie poufnych informacji przestêpcom uwa am za szokuj¹ce i skandaliczne. Mimo wszystko mam g³êbok¹ nadziejê, e prokuratura zbada i wyjaœni wszystkie okolicznoœci œmierci Jaros³awa Ziêtary. Trzeba rozwa yæ wszelkie rozwi¹zania mog¹ce pomóc œledztwu, w tym przekazanie sprawy do prokuratury spoza Wielkopolski. Jerzy Buzek, przewodniczący Parlamentu Europejskiego NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 15

15 Pan Bronis³aw Komorowski Prezydent RP Szanowny Panie Prezydencie, Warszawa, r. Zwracamy siê do Pana z proœb¹ o skorzystanie z przys³uguj¹cych uprawnieñ i u³askawienie red. Jerzego Jachowicza. Redaktor Jerzy Jachowicz jest cz³onkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, a w œrodowisku dziennikarskim uwa any jest za klasyka polskiego dziennikarstwa œledczego. Jego pasja wykonywania zawodu, rzetelnoœæ dokumentacyjna spowodowa³y w 1990 roku atak na jego mieszkanie za dziennikarsk¹ dociekliwoœæ zap³aci³ wysok¹ cenê zginê³a wówczas jego ona. Zawsze dr¹ y³ sprawy trudne, nara a³ siê nawet wysoko postawionym przestêpcom, kierowa³ siê w swojej trudnej pracy interesem spo³ecznym. Nie dyskutujemy z wyrokiem S¹du Okrêgowego w Warszawie z 21 paÿdziernika 2010 r., nie chcemy o- ceniaæ zebranego w sprawie materia³u dowodowego, prosimy jedynie o u³askawienie znakomitego dziennikarza, którego publikacja spowodowa³a, e ten, który walczy³ z przestêpczoœci¹, zosta³ skazany i wpisany do rejestru skazanych. W imieniu Zarządu Głównego SDP WA NY WNIOSEK NA ZJAZD dla skutecznych dzia³añ zmierzaj¹cych do wprowadzenia odpowiednich zmian w obowi¹zuj¹cym prawie (prawo prasowe, ustawa o dostêpie do informacji publicznej, prawo o postêpowaniu przed s¹dami administracyjnymi), dotycz¹cych szybkiego i efektywnego dostêpu prasy do informacji publicznej przys³a³ red. Marek Wroñski. Jedo zdaniem, do koniecznych zmian nale ¹: skarga administracyjna o dostêp do informacji publicznej, wniesiona do s¹du przez dziennikarza posiadaj¹cego legitymacjê stowarzyszenia dziennikarskiego, zwi¹zku zawodowego dziennikarzy, redakcji czy odpowiedniego zaœwiadczenia, e osoba stale wspó³pracuje z dan¹ redakcj¹, powinna byæ za³atwiona w przyspieszonym trybie (tak jak traktowane s¹ skargi wyborcze) przez odpowiedni s¹d. Prawomocne rozpatrzenie skargi powinno trwaæ maksymalnie 60 dni w dwóch instancjach s¹dowych. s¹dy administracyjne powinny rozpatrywaæ skargi wniesione zarówno przez redaktorów naczelnych, jak i poszczególnych dziennikarzy zaskar aj¹cych odmowê udostêpnienia informacji publicznej na podstawie prawa prasowego. Bez takich zmian ustawowych pisze M. Wroñski nasz oficjalny dostêp do dokumentów jest obecnie fikcj¹. Te szykany s¹ wymierzone we wszystkich dziennikarzy, bez wzglêdu na ich pogl¹dy czy sympatie polityczne. Wiem o tym, bowiem w ci¹gu ostatnich 3 lat wytoczy³em kilkanaœcie procesów o dostêp do informacji publicznej, a przecie interesuj¹ mnie tylko plagiaty i kanty naukowe w szkolnictwie wy szym! WNIOSEK NA ZJAZD: Do Zjazdu Sprawozdawczo-Wyborczego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Warszawa 4 5 czerwca 2011 r. Kole anki i Koledzy Wnioskujê o przyznanie cz³onkostwa honorowego SDP panu Alexowi Storozynskiemu. Alex Storozynski jest dziennikarzem, wspó³laureatem nagrody Pulitzera i prezesem jednej z najwa niejszych organizacji polonijnych na œwiecie, Fundacji Koœciuszkowskiej w Nowym Jorku. W ostatnim czasie pan Storozynski przeprowadzi³ energiczn¹ kampaniê przeciw u ywaniu przez prasê amerykañsk¹ sformu³owania polskie obozy koncentracyjne. Zebra³ 200 tysiêcy podpisów pod petycj¹ w tej sprawie. Zgromadzi³ dokumentacjê umo liwiaj¹c¹ wytoczenie winnym mediom procesów s¹dowych o dzia³anie w z³ej wierze. Zorganizowa³ demonstracjê protestacyjn¹ pod redakcj¹ The Wall Street Journal. W rezultacie, uzyska³ zmianê tzw. style books, czyli redakcyjnych regulaminów sformu³owañ w dziennikach The New York Times, The Wall Street Journal i San Francisco Chronicle. Zabiega o zmianê regulaminów w agencji Associated Press oraz w dzienniku The Washington Post. Ostatnio rozpocz¹³ akcjê nacisku na w³adze o zniesienie wiz dla Polaków podró uj¹cych do Stanów Zjednoczonych. Alex Storozynski otrzyma³ w 2006 roku Z³oty Krzy Zas³ugi od prezydenta Polski Lecha Kaczyñskiego za artyku³y na temat Polski. W roku 2007 American Center of Polish Culture w Waszyngtonie nagrodzi³ go za wybitne osi¹gniêcia w dziedzinie dziennikarstwa. By³ cz³onkiem kolegium nowojorskiego dziennika Daily News, które w 1999 r. otrzyma³o nagrodê Pulitzera za artyku³y redakcyjne. Alex Storozynski jest nie tylko wybitnym dziennikarzem amerykañskim, ale tak e cennym przyjacielem Polski w Stanach Zjednoczonych. Jego biogram znajduje siê na stronie internetowej Fundacji Koœciuszkowskiej Alex_Storozynski/ Krzysztof Kłopotowski 6 maja, F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

16 Centrum Prasowe Foksal w Domu Dziennikarza to jedno z pierwszych centrów multimedialnych w Polsce. Od lat odbywaj¹ siê tu najwa niejsze wydarzenia medialne. Centrum Prasowe Foksal jest dobrze znane wœród dziennikarzy, ludzi kultury, biznesu, polityki, w œrodowiskach twórczych. W Centrum Prasowym Foksal organizujemy konferencje prasowe, szkolenia, uroczystoœci oraz debaty polityczne. Naszymi klientami s¹ tak e instytucje reprezentuj¹ce Uniê Europejsk¹. To nie wszystko realizujemy równie indywidualne zamówienia, m.in. pokazy mody, uroczystoœci okolicznoœciowe, gale czy seminaria naukowe. Firma Quality & Company od czerwca 2010 roku zarz¹dza Centrum Prasowym Foksal. W Centrum Prasowym Foksal w Warszawie, nale ¹cym do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, organizowane s¹ przede wszystkim wydarzenia medialne konferencje prasowe, spotkania promocyjne. Prowadzona jest te dzia³alnoœæ zwi¹zana z promocj¹ akcji i kampanii spo³ecznych. Centrum wspó³pracuje z administracj¹ rz¹dow¹ i samorz¹dow¹, integruje œrodowiska polityczne, gospodarcze i kulturalne. Tu spotyka siê wiele znanych osób ycia publicznego. Multimedialne centrum wyposa one jest w profesjonalny sprzêt techniczny. Odbywaj¹ siê tu nie tylko imprezy o charakterze konferencyjnym, ale i widowiskowe, jak pokazy mody, bale, koncerty. Quality & Company, którym kieruje Magdalena M³udzik-Kêdzia, serdecznie zaprasza. NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 17

17 Nagrody SDP 2010 Anna Lisiecka 18. edycji dorocznych nagród Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (6 grudnia 2010 r.) G³ówn¹ Nagrodê Wolnoœci S³owa za publikacje w obronie demokracji i praworz¹dnoœci, demaskuj¹ce nadu- ycia w³adzy, korupcjê, naruszanie praw obywatelskich, praw cz³owieka, ufundowan¹ przez Zarz¹d G³ówny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w wysokoœci 20 tys. z³ otrzymuje Anna Lisiecka autorka audycji Kainowa zbrodnia, Pr. 1 Polskiego Radia z 20 sierpnia 2009 r. za mówienie bez nienawiœci o konflikcie narodów, o którym poprawnoœæ polityczna nie pozwala mówiæ. Honorowe wyró nienie otrzymuje Jaros³aw Mañka autor audycji Prywatne œledztwo majora Zakirowa, TVP Kraków, listopad 2009 za przybli enie postaci cz³owieka, którego za uchylenie czêœci prawdy katyñskiej przeœladowano w ojczyÿnie, a nie doceniono w Polsce. Nagrodê Watergate za dziennikarstwo œledcze, ufundowan¹ przez Zarz¹d G³ówny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w wysokoœci 15 tys. z³ otrzymuje Marcin K¹cki autor artyku³ów Uciekajcie st¹d, Centrum stomatologii pod lup¹ kontrolerów, Anatomia szkodliwego milczenia, Gazeta Wyborcza z 29 i 30 kwietnia 2010 r. za wstrz¹saj¹cy obraz nepotyzmu i uk³adów w œrodowisku medycznym. Honorowe wyró nienie otrzymuje Ma³gorzata Koliñska-D¹browska autorka cyklu artyku³ów owcy nieszczêœæ, Szkolenia ³owców nieszczêœæ, owcy nieszczêœæ czarne owce, Gazeta Wyborcza z 20, 21 i 22 lipca 2009 r. za ujawnienie mechanizmu zarabiania i budowania firm na ludzkim nieszczêœciu. Nagrodê im. Kazimierza Dziewanowskiego za publikacje o problemach i wydarzeniach na œwiecie, ufundowan¹ przez wydawnictwo Presspublica w wysokoœci 10 tys. z³ otrzymuje Jurek Jurecki autor artyku³ów Piekielny raj, Z piek³a do raju, Nie zapominajcie o Haiti, Tygodnik Podhalañski z 28 stycznia, 4 lutego i 4 marca 2010 r. za cykl trzech reporta y z Haiti opartych na klasycznej zasadzie zobaczy³em opisa³em, za niezwyk³¹ wartoœæ informacyjn¹, opisanie nieznanych faktów i okolicznoœci. Honorowe wyró nienie otrzymuje Jerzy Haszczyñski autor artyku³ów Jemeñska szko³a D ihadu i Wa ni ludzie z Adenu, Rzeczpospolita z stycznia i czerwca 2010 r. za cykl reporta y z miejsca, gdzie rodzi siê kolejne pañstwo muzu³mañskie. Nagrodê im. Macieja ukasiewicza za publikacje na temat wspó³czesnej cywilizacji i kultury, ufundowan¹ przez wydawnictwo Presspublica w wysokoœci 10 tys. z³ otrzymuje Dagmara Drzazga autorka audycji tv Lech Majewski. Œwiat wed³ug Bruegela, TVP 2, z 6 czerwca 2009 r. Jurek Jurecki Dagmara Drzazga Bianka Mikołajewska 18 F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

18 za niezwyk³y dokument o powstaniu dzie³a sztuki. Wyró nienie honorowe otrzymuj¹: Agnieszka Czy ewska-jacquemet autorka audycji radiowej Ostatni lot, Polskie Radio Lublin, 28 stycznia 2010 r. za wielow¹tkowy reporta o wspó³czesnym epizodzie spotkania polsko- -francusko-angielskiego z wielk¹ histori¹ w tle oraz Katarzyna Kolenda-Zaleska autorka audycji tv Chwilami ycie bywa znoœne, TVN SA z 28 lutego 2010 r. za nieoficjalny, dynamiczny, zupe³nie prywatny portret noblistki. Nagrodê im. Eugeniusza Kwiatkowskiego za dziennikarstwo ekonomiczne, ufundowan¹ przez PKO Bank Polski w wysokoœci 10 tys. z³ otrzymuje Zbigniew Domaszewicz autor artyku³u Rekiny i leszcze polskiego netu, Przekrój z 23 lipca 2009 r. za artyku³ o wizjonerach w biznesie XXI wieku. Honorowe wyró nienie otrzymuje Zbigniew Bartuœ autor artyku³u Dymek nad Polsk¹, Dziennik Polski z 11 czerwca 2010 r. za dotarcie do pilnie strze onych tajemnic gospodarczych i pokazanie absurdu, który nabiera mocy prawnej i si³y wykonawczej. Nagrodê im. Stefana eromskiego za publikacje o tematyce spo³ecznej, ufundowan¹ przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo S.A. w wysokoœci 10 tys. z³ otrzymuje Magdalena Grzeba³kowska autorka artyku³u Kocham Ciê. Zabijmy mê a, Gazeta Wyborcza Du- y Format z 13 sierpnia 2009 r. o nowej generacji firm hien naci¹gaczy SMS-owych. Honorowe wyró nienia otrzymuj¹: Jolanta Krysowata oraz Patrick Yoka autorzy artyku³u Zmartwychwstania mia³o nie byæ, publikowanego na stronie internetowej Centrum Jana Paw- ³a II 18 kwietnia 2010 r. za szczególny wymiar misji dziennikarskiej trwanie przy bohaterach. oraz Bianka Miko³ajewska autorka artyku³u Z³ote dzieci, Polityka z 16 stycznia 2010 r. za rzetelny dziennikarski raport o biznesach nastolatków i naiwnoœci ich rodziców. Nagroda im. Boles³awa Wierzbiañskiego Fundacji Przestrzeni Obywatelskiej Pro Publico Bono za podejmowanie wa kich tematów spo³ecznoœci lokalnych dla redakcji niezale nych gazet i czasopism (tzn. niezwi¹zanych z koncernami medialnymi i samorz¹dami), wydawanych w miejscowoœciach do 100 tys. mieszkañców. Nagrodê tê, przyznan¹ przez jury Konkursu SDP w porozumieniu z kapitu³¹ Nagrody Pro Publico Bono, ufundowan¹ ze œrodków Polsko-Amerykañskiej Fundacji Wolnoœci w wysokoœci 15 tys. z³ otrzymuje Tygodnik Siedlecki za profesjonalne dziennikarstwo, wzmacnianie poczucia wiêzi spo³ecznej, to samoœci lokalnej i lokalnego patriotyzmu. Nagrodê im. Jerzego Zieleñskiego za popularyzacjê wiedzy w ró nych dziedzinach, ufundowan¹ przez Rodzinê Patrona w wysokoœci 5 tys. z³ otrzymuje B³a ej Wandtke autor audycji telewizyjnej Tajemnice Poznania tajemnica domu na So³aczu, Telewizja WTK, 24 listopada 2009 r. za pasjê poznawania historii ma³ej Ojczyzny. Honorowe wyró nienie otrzymuje Aleksandra Fudala autorka audycji telewizyjnej W pogardzie i chwale. Wojciech Korfanty, producent wykonawczy TVP Katowice dla TVP Historia, we wrzeœniu 2009 r. za filmow¹ biografiê wybitnego œl¹skiego polityka, którego losy do dziœ wywo³uj¹ emocje. Nagrodê im. prof. Stefana Myczkowskiego klubu Publicystów Ochrony Œrodowiska Ekos za publikacje o problemach ochrony œrodowiska, ufundowan¹ przez Bank Ochrony Œrodowiska SA w wysokoœci 5 tys. z³ otrzymuje Halina Londowska autorka audycji radiowej Grupa przetrwania, PR Bia³ystok z r. za radiowy reporta z bagien biebrzañskich z udzia³em ptaków, ludzi i maszyn. Agnieszka Czyżewska-Jacquemet Zbigniew Domaszewski Zbigniew Bartuś NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 19

19 akftekst Wielkopolscy dziennikarze nagrodzeni Dziennikarstwo jest uważnością Anna Kopras-Fijołek Arkadiusz Jakubowski z Panoramy Leszczyñskiej zosta³ laureatem Nagrody im. Wojciecha Dolaty w konkursie zorganizowanym przez Wielkopolski Oddzia³ Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Co roku staramy siê doceniaæ i nagradzaæ osoby, dla których bycie dziennikarzem to nie tylko rzetelne wykonywanie swojej pracy, ale równie ogromna, niezwyk³a pasja i nierzadko prawdziwe powo³anie podkreœli³a Anna Kopras-Fijo³ek, prezes WO SDP, cz³onek jury. Werdykt komisji oceniaj¹cej nades³ane prace przedstawi³ prof. Piotr Œliwiñski. Dziennikarstwo jest uwa noœci¹ nie ma dobrego dziennikarstwa bez uwa noœci. Jest te namiêtn¹ pogoni¹ za rzeczywistoœci¹ (...) powiedzia³ prof. Piotr Œliwiñski. Mówi³ te o uzale niaj¹cym wp³ywie rozmawiania o nades³anych na konkurs pracach. Otó, kiedy siê rozstajemy, lekko pok³óceni, ja natychmiast zaczynam przystêpowaæ do têsknoty za nastêpn¹ okazj¹ do tego, ebyœmy siê lekko albo i nielekko pospierali (...) podkreœli³ przewodnicz¹cy jury. Drugie miejsce zajêli B³a ej Wandtke z WTK i Tomasz Szternel z Wiadomoœci Wrzesiñskich, trzecie Krzysztof M. KaŸmierczak z G³osu Wielkopolskiego. Wyró nienie przyznano o. Paw³owi Kozackiemu ( W drodze ). Zenon Bosacki, od pocz¹tku zasiadaj¹cy w jury, pomys³odawca przyznawania nagrody Virtuti Civili, przedstawi³ historiê konkursu, który w tym roku zosta³ zorganizowany ju po raz dziesi¹ty. W ci¹gu tych lat nagrodzonych i wyró nionych zosta³o ok. 100 dziennikarzy z ró nych mediów prasy, radia i telewizji, z ca³ej Wielkopolski. LAUREACI KONKURSU Laureaci Red. Zenon Bosacki I miejsce ARKADIUSZ JAKUBOWSKI, Panorama Leszczyñska za wybitne walory warsztatu dziennikarskiego, umiejêtnoœæ dostrze enia tematu i problemu, atrakcyjnoœæ i rzetelnoœæ realizacji dziennikarskich zamierzeñ, dociekliwoœæ i przenikliwoœæ, rzadk¹ zdolnoœæ szczêœliwego ³¹czenia akcji i refleksji. Jury doceni³o ca³oœæ przedstawionej pracy laureata, ze szczególnym naciskiem na tekst Mniej znana twarz baronowej, w którym autor podejmuj¹c sprawê omawian¹ ju kiedyœ prowadzi j¹ dalej, pokazuje jej ukryte strony, dope³nia i dramatyzuje. II miejsce B A EJ WANDTKE, WTK za odkrywczoœæ i dociekliwoœæ w przedstawianiu spraw historycznych, lecz nieprzedawnionych; za nowoczesn¹ formê prezentacji i zrozumienie, e sensacja bywa dzieckiem niewiedzy, lecz niewiedza bywa równie koñcem (grobem) sensacji; za d¹ enie do atrakcyjnoœci, która karmi siê rzetelnoœci¹; za nieprzeciêtny warsztat, pomys³owoœæ, polot. II miejsce TOMASZ SZTERNEL, Wiadomoœci Wrzesiñskie za bezkompromisowe, konsekwentne dociekanie prawdy o stosunkach w ma³ym mieœcie, nepotyzmie, niesprawiedliwoœci, krzywdzie; za dziennikarstwo spo³eczne, interwencyjne, zaanga owane na naprawdê wysokim poziomie warsztatowym i emocjonalnym. III miejsce KRZYSZTOF M. KA MIERCZAK, G OS WIELKOPOLSKI za umiejêtnoœæ o ywiania problemów i kontrowersji przesz³oœci oraz paradoksalne wykorzystywanie Ÿróde³ ze swej natury nies³u ¹cych prawdzie i dobru ( Gdyby nie teczki SB ); za nieustêpliwoœæ w stosunku do krzepi¹cych mitów, które zastêpuj¹ nagie fakty; za po ywn¹, po yteczn¹ dyskusyjnoœæ jego tekstów. 20 F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

20 Wyró nienie o. PAWE KOZACKI, W drodze za nieœpieszn¹ opowieœæ o Afryce, która korzystaj¹c z dzia³alnoœci misyjnej pozostaje sob¹: królestwem g³êboko zakorzenionej innoœci, dla Europejczyka, chrzeœcijanina, misjonarza, bêd¹cej wyzwaniem, zadaniem i problemem do przemyœlenia; za reporta o ideach i wartoœciach, ciekawie przedstawiaj¹cy Kamerun oraz inspiruj¹cy do refleksji nie tylko o jego problemach. Niektóre wypowiedzi laureatów: Arkadiusz Jakubowski Pewnie nam, badaczom ma³ych ojczyzn, trudno konkurowaæ z tematami poruszanymi przez du e media, regionalne czy ogólnopolskie. Waga tych tematów nie jest pewnie taka ogromna. Niemniej jednak uwa am, e warto to robiæ. Ta nagroda to dla mnie bardzo du a frajda i satysfakcja. Krzysztof M. KaŸmierczak Bardzo dziêkujê jury, tym bardziej e to pierwsza nagroda, pierwsze wyró nienie po 20 latach mojego dziennikarstwa. Cieszê siê z docenienia artyku³ów o tematyce historycznej nie dotycz¹ one spraw bie ¹cych, ale spraw wa nych i takich, które d³ugo jeszcze wa nymi pozostan¹. o. Roman Bielecki (w zastêpstwie o. Paw³a Kozackiego) Jak pañstwo widz¹, oczywiœcie, nie jestem Paw³em Kozackim. Jestem Romanem Bieleckim, ale równie dominikaninem. Z racji tego, e Pawe³ jest przeorem klasztoru w Krakowie (w tym czasie, jak pisa³ artyku³, jeszcze nim nie by³) i w tym momencie, jeszcze przez 10 minut spowiada niestety, nie móg³ przybyæ, ale bardzo dziêkuje. Najfajniejsze w tym artykule jest to, e zacz¹³ yæ w³asnym yciem. To jest artyku³ o naszym wspó³bracie, który zosta³ w Kamerunie i teraz wraca. Wczeœniej zosta³ zostawiony na pastwê losu. Artyku³ wywo³a³ dyskusjê w naszym zakonie i dziêki temu nastêpni bracia, którzy pojechali, zostali przez nas lepiej zaopatrzeni i materialnie, i mentalnie. Dziêki temu ta misja ocala³a. B³a ej Wandtke podziêkowa³ tym, którzy wspó³pracowali z nim przy tworzeniu nagrodzonego materia³u telewizyjnego. NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 21

21 Dziennikarstwo jest w stanie dobrym. Odwrotnie do rzeczywistości. Piotr Śliwiński podczas zakończenia konkursu za rok 2004; literaturoznawca, od 7 lat przewodniczący jury. Historia konkursu Wielkopolskiego Oddziału SDP ( ) Ten kontrast (zob. motto) wobec otaczaj¹cej nas rzeczywistoœci widaæ te w krótkiej, bo ledwo 12-letniej historii naszego konkursu. Kiedy np. w Poznaniu w³aœnie w tym okresie coraz czêœciej mówimy o destabilizacji wskutek niezbyt udolnego rz¹dzenia miastem nasze przedsiêwziêcie dojrzewa i stabilizuje siê. W kwietniu br. zakoñczyliœmy konkurs ledwie dziesi¹ty. Chocia nagradzane materia³y siêgaj¹ jeszcze nawet poprzedniego pokolenia, wyró nialiœmy za nie od roku 1999 do dziœ, tylko dziesiêæ razy. W latach 2001 oraz 2006 konkurs im. Wojciecha Dolaty, niestety, nie odby³ siê. Trudny nie tylko początek (czemu znowu politycznie?) eby zobrazowaæ, jak konkurs siê zmienia³, przypomnijmy decyzje jury za rok 1999, wtedy dziesiêciolecie wielkiej przemiany politycznej w Polsce, kiedy postanowiliœmy dokonywaæ corocznego przegl¹du osi¹gniêæ dziennikarzy Wielkopolski. Trzeba tu podkreœliæ, e wœród niezmiennych elementów naszego przedsiêwziêcia utrzymaliœmy zasadê wyró - niania kole anek i kolegów pracuj¹cych nie tylko w naszym województwie, ale i wszystkich pisz¹cych, mówi¹cych o tej czêœci kraju i pokazuj¹cych j¹. Tak wiêc, w pierwszym konkursie postanowiliœmy przyznaæ wyj¹tkow¹ nagrodê Srebrnego Pióra red. Stefanowi Bratkowskiemu, niestrudzonemu propagatorowi Wielkopolski, autorowi m.in. scenariusza jednego z najwartoœciowszych seriali polskich Najd³u szej wojny nowoczesnej Europy. To wyj¹tkowe wydarzenie telewizyjne zapewne odmieni³o nieco opinie Polaków o poznaniakach... W latach 90. ub.w. wesz³y w Polsce do zawodu dziennikarskiego tysi¹ce m³odych ludzi. Podkreœliliœmy ten fakt dwiema nagrodami. Za najlepszy start w latach nagrodê odebra³ Tomasz Wojtala z ycia Pleszewa, a Nagrodê M³odych za rok 1999 zdoby³ Piotr Bojarski z poznañskiej redakcji Gazety Wyborczej. Laur g³ówny w tym roku otrzyma³y s³awne ju wtedy w Europie, zdobywczynie Prix Italia, Maria Blimel i Wanda Wasilewska, autorki reporta u radiowego o kombatantach Poznañskiego Czerwca Druga nagroda przypad³a S³awomirowi Kmiecikowi z G³osu Wielkopolskiego za ksi¹ kê Wolne arty, zbiór dowcipów politycznych, w którym znalaz³y siê arty obœmiewaj¹ce nie tylko komunê. Wywo³a³o to w roku 2000 spore kwasy na posiedzeniu jury, któremu przewodniczy³a wtedy Ma³gorzata Musierowicz... Zreszt¹ niestety, do dziœ w polskim dziennikarstwie z trudem idea bezstronnoœci i prawdy materialnej przebija siê ledwo ledwo przez wielopokoleniow¹ tradycjê postawy politycznej. Niezaniechanej, odwróconej tylko w latach ; i to w ca³ej Polsce. Wyró niliœmy te, jako ywy znak odrodzonej niezale nej prasy tzw. sublokalnej, ca³y zespó³ ycia Pleszewa, kierowany przez Aleksandrê Pilarczyk. W yciu spo³eczno-politycznym kraju pojawi³a siê nowa (lub raczej reaktywowana po dwóch pokoleniach) wielka instytucja, samorz¹d lokalny. W roku 2000 przypad³o jego 10-lecie. Nagrodê dla dziennikarza wyró niaj¹cego siê w przedstawianiu tej problematyki ufundowa³ marsza³ek województwa wielkopolskiego. Nasz s¹d konkursowy nagrodzi³ za ten rok Aleksandrê Przybylsk¹, m³od¹ dziennikarkê oddzia³u poznañskiego Gazety Wyborczej, odwa nie, krytycznie i skutecznie pisz¹c¹ o w³adzach Poznania. Radio Poziom dziennikarstwa wielkopolskiego oceniany przez pryzmat wyników naszego konkursu, wskazywa³by, e w nowej rzeczywistoœci najlepiej radzili sobie dziennikarze z redakcji, które potrafi³y zachowaæ wysoki standard fachowoœci i merytorycznie godziwy obiektywizm. Nale y do nich niew¹tpliwie poznañskie Radio Merkury. Jego reprezentacyjna para reporta ystek Blimel i Wasilewska swoje mo liwoœci wykaza³a równie w roku 2002, zdobywaj¹c drug¹ nagrodê g³ównie za materia³ o Jacku Kaczmarskim, w roku, kiedy I nagrody w ogóle nie przyznaliœmy. Jury wyró ni³o te wtedy m³odego dziennikarza zasilaj¹cego redakcjê materia³ami z tzw. prowincji, Rafa³a Regulskiego, twórcê audycji Meramont tonie i Skandal w Zamku Kórnickim. Ten sam zdolny reporta ysta, obdarzony du ym poczuciem humoru, a specjalizuj¹cy siê zw³aszcza w drobnych formach, uzyska³ wyró nienie i w nastêpnym konkursie, m.in. za pozycje pt. Pompa i Demokracja w Biernatkach. Rafa³ Regulski niejako ukoronowa³ swoje uczestnictwo w naszej rywalizacji w roku 2005, zdobywaj¹c za reporta- e radiowe I nagrodê im. Wojciecha Dolaty. Nie do koñca chyba pokazali swoje mo liwoœci inni dziennikarze radiowi naszego œrodowiska, po prostu nie przysy³aj¹c systematycznie swoich materia³ów na nasz konkurs. Dotyczy to np. Roberta Mirzyñskiego (Polskie Radio Merkury), zdobywcy III nagrody za rok 2009, kiedy opublikowa³ reporta Strona po stronie, demonstruj¹c bardzo trudn¹ sztukê o- mawiania literatury pisanej w radiu. Prasa poznańska, czyli festiwal Gazety Wyborczej Spoœród tysi¹ca kilkuset materia³ów dziennikarskich, które jury konkursu ocenia³o w omawianych latach, ponad tysi¹c to artyku- ³y prasy drukowanej. W naszym województwie w ostatnich kilkunastu latach, m.in. dziêki dzia³alnoœci tzw. Prasy Polskiej, czyli koncernu niemieckiego zosta³a jedna jedyna du a redakcja prasowa G³os Wielkopolski, a w niej pewne (mimo wszystko) pozosta³oœci dobrych tradycji polskiego dziennikarstwa. Wspomnia³em ju o odwa nej ksi¹ - ce Kmiecika. Warto pamiêtaæ, e w G³osie zaczyna³ te Marcin K¹cki, który wraz z Leszkiem Waligór¹ w roku 2002 zdoby³ u nas jedyne wyró nienie prasowe po publikacji materia³u Majstersztyki minister skarbu... Kolejnym, bardzo mocnym akcentem G³osowym by³a w konkursie im. Dolaty I nagroda dla Anny Plenzler za lata , autorki cyklu artyku³ów o aferze dyrektorskiej w Muzeum Archeologicznym, a w³aœciwie w Urzêdzie Miasta Poznania. Wreszcie, w ostatnim konkursie za rok 2010 trzeci¹ nagrodê zdoby³ g³osowiec (wychowanek nieszczêsnej Gazety Poznañskiej, poch³oniêtej bez œladu przez wspomniany koncern) Krzysztof KaŸmierczak, ryzykownie tropi¹cy najnowsz¹ historiê Wielkopolski. Jedyn¹ konkurencj¹ dla G³osu Wielkopolskiego jest obecnie lokalny dodatek do Gazety Wyborczej. Redakcja oddzia³u poznañskiego zgarnê³a w sumie w naszym konkursie najwiêcej nagród. Wspomnijmy tylko, e najwiêksze gwiazdy konkursu naszego oddzia³u SDP to Marcin K¹cki i Piotr Bojarski. Tylko ci dziennikarze zdobyli u nas I nagrody dwukrotnie. Bojarski za rok 2000 (co prawda, po orzeczeniu s¹du konkursowego, do którego troje cz³onków jury zg³osi³o votum separatum; znowu ta polityka...) i za rok 2008, kiedy og³osi³ rewelacyjne materia³y IPN o bohaterze Poznañskiego Czerwca, Stanis³awie Matyi. O dwóch zwyciêstwach K¹ckiego w równorzêdnym konkursie Virtuti Civili poni ej. W konkurencji ogólnej Marcin K¹cki te zdobywa³ nagrody: drugie za lata ; wraz z Micha³em Kopiñskim zdemaskowali pos³ankê kupuj¹c¹ g³osy wyborców w Pile; oraz w roku 2009 (za 2008) z Rafa³em Adamczakiem za reporta o skandalu w poznañskiej izbie wytrzeÿwieñ. Nagrodê M³odych za rok 2000 zdoby³ Bartosz Borowski z Wyborczej, a jednoczeœnie Aleksandra Przybylska, tropi¹ca afery poznañskie, nagrodzona w tym e roku trzy lata póÿniej uzyska³a wyró nienie po publikacji o Parku Kulczyków. Za rok 2005 wyró niono Dariusza Jaworskiego z Wyborczej za obszerny materia³ Kim pan jest, panie Kulczyk. Przed rokiem drug¹ nagrodê im. Dolaty za informacje w³asne i swoich kolegów oraz upublicznienie g³oœnej sprawy odebrania dziecka Wioletcie Szwak, a potem skandalicznej, bezprawnej sterylizacji tej kobiety odebra³a Violetta Szostak. Poznañ to ywy oœrodek prasy katolickiej, a w naszym konkursie najmocniejszym tego dowodem jest Stanis³aw Zasada, wolny strzelec, publikuj¹cy w Tygodniku Powszechnym i W drodze, który w roku 2004 zosta³ zwyciêzc¹ naszego konkursu za g³êboko humanitarne, rzetelne i dociekliwe materia³y: Zabiæ ksiêdza o ojcu Honoriuszu (Kowalczyku) 22 F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

22 oraz Nie opuszczê ciê... Po trzech latach Staszek uzyska³ jedn¹ z dwóch drugich nagród poniewa w reporta ach spo³eczno-obyczajowych konsekwentnie jak to okreœli³ prof. Œliwiñski przeciwstawia siê atrakcyjnoœci z³a... Dok³adnie taki sam sukces odniós³ w roku W roku bie ¹cym wyró niliœmy symptomatyczny reporta dominikanina, o. Paw³a Kozackiego Dlaczego chcesz wracaæ o pracy misjonarzy. Kiedy mówimy o dziennikarstwie w ogóle, o dziennikarstwie poznañskim nie wolno zapominaæ o fotografii prasowej, której nasz konkurs w zasadzie nie obejmuje. Zd¹ yliœmy tylko wyró niæ nie yj¹cego ju od kilku lat Jerzego Unierzyskiego. W roku 2000 za album Poznañ oraz trzy lata póÿniej, nagrod¹ specjaln¹ w 40-lecie dokumentowania naszego miasta obiektywem. A gdy mowa o nagrodach za tematy szczególne, przypomnijmy wyró nienie w roku 2005 Eweliny Wêglewskiej, przedstawiaj¹cej problemy niepe³nosprawnych. W małych miastach pracuje się trudniej? Prasoznawcy wiedz¹, e tradycyjnie od XIX w. prasa lokalna najsilniejsza by³a na Œl¹sku i w Wielkopolsce. Jak jest dziœ, bez aparatu naukowego trudno oceniæ; w naszym konkursie nie chc¹ siê niczym pochwaliæ tak spore oœrodki, jak Kalisz, Konin, Gniezno. Jeszcze parê lat temu Konkurs im. Dolaty obsy- ³ali dziennikarze z W¹growca, S³upcy, Wolsztyna... Zniechêcili siê? Trudno wypowiadaæ siê o niezale noœci gazet czy stacji radia i telewizji. Z jednej strony, wiele redakcji przesz³o w rêce mo nych firm zagranicznych i centralnych; a niektóre, co gorsza, sta³y siê w³asnoœci¹ takich potentatów nie tylko finansowych, jak g³oœny senator spod Pi³y. Na pewno nie mo na zaliczaæ do wolnej prasy tytu³ów firmowanych przez samorz¹dy lokalne; to wydawane za publiczne pieni¹dze, biuletyny dziêki fatalnemu ustawodawstwu wiecznych prezydentów, burmistrzów i wójtów, a nie gazety. Tak jak nasz pierwszy konkurs by³ benefisem ycia Pleszewa, tak w nastêpnym spore sukcesy odnios³a Gazeta Jarociñska. Drug¹ nagrodê dla m³odych zdoby³ Robert KaŸmierczak, a najodwa niejsza okaza³a siê jego kole anka redakcyjna Anna Kopras-Fio³ek. Po czterech latach podobnie dzielna dziennikarka znalaz³a siê we Wrzeœni. A w takich mniejszych miastach odwaga jest dro sza; o czym za chwilê. W roku 2003 po raz pierwszy da³ o sobie znaæ i zosta³ wyró niony Arkadiusz Jakubowski z Leszczyñskiego ABC za Terror gangsterów. Wyró nienie zdoby³a te bardzo aktywna dziennikarka, red. naczelna Rzeczy Krotoszyñskiej, Romana Hyszko, po artykule Czy radnych mo na kupiæ. Jakubowski Arkadiusz (a nie Aleksander, jak w internecie), tym razem z Panoramy Leszczyñskiej, znowu znalaz³ siê wœród wyró nionych. Rok póÿniej sta³ siê laureatem ju III nagrody, a w roku 2010/2011 za trzy znakomite artyku- ³y, ró ne tematycznie i stylistyczne wspi¹³ siê na najwy sze podium. Pierwszy raz w konkurencji ogólnej zwyciê y³ dziennikarz spoza Poznania. Dobry poziom prasy sublokalnej zosta³ w tym roku uwidoczniony tak e przez drug¹ nagrodê (jedn¹ z dwóch drugich) dla Tomasza Szternela z Wrzeœni. Telewizja Dziennikarze telewizji nie mieli pocz¹tkowo szczêœcia do naszego jury; a mo e odwrotnie. Dopiero w drugim konkursie da³y znacz¹co o sobie znaæ dziennikarki telewizyjne (potem prominentne) Jolanta Hajdasz i Agata awniczak, ale bez kamer. Zdoby³y drug¹ nagrodê za ksi¹ kê o Janie Nowaku-Jeziorañskim. Festiwalem mediów elektronicznych okaza³ siê nasz konkurs z lat Poza wspomnianymi ju sukcesami radiowców dwie drugie nagrody za dokumenty (pierwszej wtedy w ogóle nie przyznano) przypad- ³y autorkom telewizyjnym; Monice Górskiej, autorce Dnia po dniu (hiobowa historia rodzinna) i Krów pana kierownika oraz Bognie Wojtkowiak za mogileñski horror Bêdziesz martwy i film Odezwij siê. Trzeci¹ nagrodê zdoby³a Aleksandra Miedziejko za materia³y o b³êdzie lekarza Faul oraz o zamordowaniu ch³opca Starsza siostra. Wreszcie w roku 2004 zwyciêstwo telewizji; I nagrodê otrzyma³a Anna Kochnowicz, twórczyni filmu o monumentalnych rzeÿbach Magdaleny Abakanowicz Nierozpoznani. Potem d³uga przerwa, ale w roku ubieg³ym ponownie za najlepsze uznaliœmy dzie³o telewizyjne obszerny dokument Wojciecha D¹brówki z TVP w Warszawie o tajemniczym zabójstwie Jaros³awa Ziêtary, dziennikarza Gazety Poznañskiej. Temat nienowy, ale przekonuj¹co ukazuj¹cy wieloletni¹ bezsilnoœæ aparatu œcigania w tej sprawie i dziwne manipulacje wymiaru sprawiedliwoœci... Nagroda specjalna wydawcy Wiadomoœci Wrzesiñskich za wartoœciowe, wysmakowane reporta e o sztuce (taniec i plastyka) przypad³a znów Annie Kochnowicz. I wreszcie, za rok ubieg³y drug¹ nagrodê przyznaliœmy koledze z telewizji niepublicznej (to u nas precedens) WTK (wielkopolska, kablowa), B³a ejowi Wandtkemu, który podj¹³ próbê podwa enia starej (od lat szeœædziesiêciu) poznañskiej legendy(?) o mordzie politycznym. Wandtke zaczyna³ zreszt¹ pracê dziennikarza w prasie pisanej. Dziennikarstwo zawód odważnych Od roku 2000 postanowiliœmy przyznawaæ równorzêdne do nagród im.wojciecha Dolaty, za dziennikarstwo wnikliwe i rzetelne nagrody Virtuti Civili (Odwadze Cywilnej), dziennikarzom odwa nym, co nie zawsze znaczy œledczym. Nieraz nie potrzeba z³a specjalnie podgl¹daæ i dociekaæ; wszyscy je widz¹, ale nie ma odwa nego, by o tym g³oœno powiedzieæ. Pierwsz¹ z tych nagród odebra³a w roku 2001 m³oda dziennikarka Gazety Jarociñskiej, Anna Kopras-Fijo³ek, po opublikowaniu cyklu materia³ów o nadu yciach w firmie Jarkon. Ania i jej szef (Piotr Piotrowicz) zdecydowali siê upubliczniæ zebrane materia³y, mimo gróÿb, jakie dociera³y do redakcji. W ma³ych œrodowiskach trudniej zdobyæ siê na odwagê. I w wielkich spo³ecznoœciach te jednak nieraz prawdê trzyma siê pod korcem. W nastêpnym roku jury, wtedy pod przewodnictwem Stefana Bratkowskiego (choæ z uwagi na stan zdrowia, telefonicznym), przyzna³o nagrodê Virtuti Civili nie dziennikarzowi, ale teologowi poznañskiemu, ks. Tomaszowi Wêc³awskiemu, który swymi dzia³aniami i wywiadem w Tygodniku Powszechnym spowodowa³ nag³oœnienie niegodnych dzia³añ tutejszego arcybiskupa, wyrêczaj¹c nas, dziennikarzy. Prof. Wêc³awski nagrody nie przyj¹³ ze wzglêdów dla nas oczywistych. Zw³aszcza dziœ... Za rok 2003 nagrodê odwa nych otrzyma³ Marcin K¹cki, ju wtedy z Gazety Wyborczej za artyku³y: Wszyscy wiedzieli, wszyscy milczeli (jak e symptomatyczny tytu³!) o pedofilu, dyrektorze chóru ch³opców Polskie S³owiki ; Ciche etaty o powi¹zaniach urzêdników miasta Poznania ze spó³k¹ Dromo; a tak e Ukrêciæ ³eb o nieprawoœciach w komisariacie Poznañ Pó³noc. W roku nastêpnym laureatk¹ Virtuti Civili zosta³a znów kobieta, Dorota Tomaszewska z Wiadomoœci Wrzesiñskich, która ujawni³a wstrz¹saj¹ce i nios¹ce dla autorki ryzyko informacje o powi¹zaniach policji z, delikatnie mówi¹c, œwiatem przestêpczym. W tej samej kategorii wyró nienie I stopnia przyznaliœmy autorom publikacji w yciu Rawicza o tamtejszych braciach kurkowych, zabawiaj¹cych siê strzelaniem do portretu yj¹cego wtedy jeszcze Jana Paw³a II. W roku 2006 ponownie I nagrodê Virtuti Civili zdoby³ Marcin K¹cki, wtedy ju wyrastaj¹cy na pierwszego œledczego mediów polskich. Nawet Samoobrona siê ju przed nim nie obroni³a. Jeden z tytu³ów jego doniesieñ: Poznañ bandytów. Wyró nialiœmy te nadal dziennikarzy z ma³ych miast, którzy odwa aj¹ siê demaskowaæ nadu ycia w³adz lokalnych. W roku nastêpnym zarz¹d Oddzia³u Wielkopolskiego SDP postanowi³ odejœæ od nagrody dla odwa nych. Trochê szkoda, bo tak e wœród laureatów ostatnich naszych konkursów byli koledzy zas³uguj¹cy na szczególne wyró nienie. Jako wspó³twórca (wraz z Piotrem Grochmalskim) Konkursu im. Wojtka Dolaty i pomys³odawca Virtuti Civili, jestem wdziêczny Zarz¹dowi Oddzia³u Wielkopolskiego SDP za jak na razie formaln¹ reanimacjê tej nagrody. Podnieœmy rangê odwagi dziennikarskiej. Kiedy dosz³o do tego, e na zjeÿdzie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich nie sposób przywróciæ w statucie zapisu zobowi¹zuj¹cego nas do troski o prawdê, znaczy, e istotnie zbli aj¹ siê ciê kie czasy. S¹ i inne, nieporównanie bardziej widoczne znaki na ziemi, wskazuj¹ce na to, e zawód prawdziwego dziennikarza nadal bêdzie bardzo interesuj¹cy, a mo e i niebezpieczny. Zenon Bosacki PS Dziêkujê wszystkim sponsorom naszego przedsiêwziêcia, jurorom, Zarz¹dowi Oddzia³u za pomoc. Przede wszystkim przewodnicz¹cej SDP w Wielkopolsce, Ani Kopras- -Fio³ek, za troskê i wiele pracy, jak¹ wk³ada w Konkurs im. Wojciecha Dolaty, oraz prof. Piotrowi Œliwiñskiemu, za kompetentne, sprawne i bez ostrych konfliktów przewodniczenie jury konkursu. NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 23

23 Cudzysłów Myśl rzuciła Nina Makowiecka. I nie było to w cudzysłowie, ale w realu : łącznie z tym, że pomysłodawczyni uruchomiła na Foksal klubo-kawiarnię do odbywania spotkań przydźwigała nawet do sali na I piętrze również pierwsze meble. Teraz jest już i komputer, i pani Renatka Piotrowska, która Cudzysłów prowadzi i dokumentuje zdjęciowo spotkania. Regularnie spotykają się tu (w każdą pierwszą środę miesiąca) publicyści kulturalni pod wodzą redaktora Wiesława Stradomskiego, znawcy historii radia, telewizji i kina, a pomaga mu Alicja Wielgoławska; a także koło naszych seniorów, których zajęcia spotkania, organizują zasłużone panie redaktorki Helena Kozicka, Anna Malinowska, Krystyna Żemralska i koleżanki. Dziękujemy ci, Nino. Jak zwykle, masz dobre pomysły, namawiając nas do podejmowania różnych działań. Liczymy na Ciebie. (st) Klub Cudzysłów zaprasza na wystawę fotografii Ewy Żelewskiej-Florek pt. Natura światłem malowana 24 F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

24 Ewa Żelewska-Florek z wykształcenia jest fototechnikiem. Do fotografii, po długiej przerwie, wróciła trzy lata temu. Całe zawodowe życie związana była z produkcją filmową, pracując w TVP, najpierw jako asystent, potem jako reżyser montażu. Fotografuje różne tematy, ale najbardziej lubi utrwalać piękno natury pejzaże, kwiaty, konie, ptaki i owady w locie. Swoje prace prezentowała w 2010 roku dwukrotnie: w Nadarzyńskim Ośrodku Kultury i w Domu Sztuki na Ursynowie. W bieżącym roku brała udział w wystawie zbiorowej Służewskiego Domu Kultury. Na obecnej wystawie część prac jest opracowanych za pomocą programu graficznego, co daje malarskie efekty. NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 25

25 Będzie pomnik Melchiora Wańkowicza * Znany rzeźbiarz Andrzej Kernes (pomniki ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego, prezydenta Stefana Starzyńskiego, premiera Eugeniusza Kwiatkowskiego) udostępnił nam projekt swojego najnowszego dzieła. Będzie to wielki pomnik mistrza pióra i arcymistrza reportażu Melchiora Wańkowicza. Stanie nad pięknym mazurskim kanałem w Piszu. * Informacja wa na dla studentów Wy szej Szko³y Dziennikarstwa im. Melchiora Wañkowicza w Warszawie, któr¹ jeszcze niedawno SDP siê opiekowa³o. Mo e wróci pod nasz patronat. 26 F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

26 Książki naszych kolegów Tajemnice mistrza Jana Tê ksi¹ kê przygotowa³a do druku i wyda³a w³asnym sumptem Marzena Baumann Bosek, nasza kole anka z SDP. Duchem sprawczym publikacji jest jej zmar³y w roku 2006 m¹, Kazimierz Bosek pisarz, publicysta, dziennikarz. W roku 1953, z powodu pochodzenia, którego nie akceptowa³a nowa w³adza, zosta³ zes³any na Œl¹sk jako o³nierz karnych batalionów górniczych. I by³ tam wiêziony do roku Po odbyciu tej niby-s³u by wojskowej studiowa³ historiê i dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagielloñskim. Swoje teksty drukowa³ w Echu Krakowa, Po prostu, Wspó³czesnoœci, Literaturze, Wydawnictwie Iskry, Ludowej Spó³dzielni Wydawniczej. Ostatnie 25 lat ycia poœwiêci³ wyjaœnianiu zagadek biografii Jana Kochanowskiego. I okaza³o siê, e tych tajemnic jest bez liku, a co gorsza archiwaliów po twórcy literackiej polszczyzny pozosta³o bardzo niewiele. Publikacja Na tropie tajemnic Jana z Czarnolasu jest zbiorem artyku³ów przede wszystkim Kazimierza Boska z tygodnika Literatura, opisuj¹cych poszukiwania pami¹tek po wielkim poecie, miejsca spoczynku jego prochów, a tak e restauracji pozosta³ych po Kochanowskim pami¹tek w kilku miejscowoœciach, np. w Sycynie, gdzie siê urodzi³, w Czarnolesie, gdzie s¹ pozosta³oœci fundamentów dworu poety, i w Zwoleniu gdzie by³ pochowany. Znajduj¹cy siê w zwoleñskim koœciele nagrobek z portretem Kochanowskiego, wykutym w marmurze, wprawi³ w podziw tropiciela pami¹tek po wielkim Janie; Bosek, jak ka dy przygl¹daj¹cy siê tablicy, przypuszcza³, e pod marmurow¹ rzeÿb¹ znajduje siê trumna ze szcz¹tkami poety. Tymczasem trumny nie by³o! Podobnie, jak w innych miejscach brakowa³o tego, co byæ powinno. Te braki rozbudzi³y dziennikarsk¹ zawziêtoœæ Kazimierza Boska. Jednak zdawa³ sobie sprawê, e sam nie zdo³a rozwik³aæ tylu zagadek, postanowi³ wiêc znaleÿæ sprzymierzeñców. Szczêœliwie uda³o mu siê namówiæ do pomocy wiele wybitnych osobistoœci: naukowców, konserwatorów zabytków, historyków, archeologów, architektów krajobrazu, a tak e spo³eczników, mieszkañców Sycyny, Czarnolasu i Zwolenia. Niespo yty w pomys³ach dziennikarz Literatury postanowi³ uczciæ 400-letni¹ rocznicê œmierci Kochanowskiego zorganizowaniem ponownego pogrzebu poety. Uroczystoœæ obj¹³ patronatem tygodnik Literatura ; dziêki staraniom Kazimierza Boska przy³¹czyli siê do tej inicjatywy dziennikarze innych periodyków; swoj¹ aprobatê wyrazili te na ³amach Literatury ludzie pióra i œwiata nauki. Pomys³owi przychylny by³ równie Koœció³. Nawet papie Jan Pawe³ II wyrazi³ poparcie, kiedy Kazimierz Bosek w 1980 roku przedstawi³ Ojcu œw., podczas prywatnej audiencji w ogrodach Watykanu, swój projekt urz¹dzenia poecie pogrzebu. 21 czerwca 1984 roku odby³ siê ostatni, szósty pogrzeb Jana Kochanowskiego, poprzedzony badaniami archeologicznymi i antropologicznymi. Wczeœniej biskup radomski otrzyma³ od Jana Paw³a II specjalny list informuj¹cy o tej uroczystoœci. W pogrzebie Kochanowskiego wziêli udzia³ liczni hierarchowie, z kardyna³em Franciszkiem Macharskim na czele, a tak e przyjecha³o wielu przedstawicieli ówczesnej opozycji politycznej, co sprawi³o, e ceremonia religijna przerodzi³a siê w patriotyczno-wolnoœciow¹ manifestacjê. Ostatni rozdzia³ ksi¹ ki zatytu³owany Regestr stronników Jana K. to zbiór not, wpisów wielbicieli Jana Kochanowskiego. Zawiera oko³o pó³ setki zapisów ludzi, których po³¹czy³a mi³oœæ do Kochanowskiego, a przede wszystkim zamiar ratowania pami¹tek po wielkim poecie. Na zakoñczenie warto wspomnieæ, e ksi¹ ka jest bogato ilustrowana, na wielu stronach cytowane s¹ wiersze Jana Kochanowskiego, co znacznie podnosi poziom publikacji, nadaj¹c jej dodatkowo, do historycznego, walor literacki. A przecie Kochanowski na te wartoœci zas³u y³ jak ma³o który polski artysta pióra. Anna Malinowska Kazimierz Bosek, Na tropie tajemnic Jana z Czarnolasu. Zebra³a i dope³ni³a Marzena Baumann-Bosek. Wydawnictwo Aula, Warszawa 2011, s NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 27

27 Reporterka bez granic Krystyna Kurczab-Redlich jest niezależną dziennikarką. Za swoje pieniądze jeździła do Czeczenii, za swoje kręciła filmy. Telewizja zwracała jej koszty po powrocie, nie brała jednak odpowiedzialności, gdyby cokolwiek jej się stało. Jednocześnie pisała do wielu gazet, m.in. Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej czy tygodników Newsweek, Polityka. Odgrywanie idiotki czy ³zy na rosyjskich punktach kontrolnych w Czeczenii prawie zawsze pomaga³y. Gorzej by³o, kiedy kontrolowa³y kobiety. W 2002 r., po piêciu latach je d enia jako niezale na dziennikarka do Czeczenii, Krystyna Kurczab-Redlich zosta³a w punkcie kontrolnym wyproszona z samochodu. Ja to potem opisa³am jako prze ycie nie swoje, bo nie chcia- ³am rodziny straszyæ opowiada. Po brutalej rewizji osobistej, ko-bieta- o³nierz zaprowadzi³a j¹ do ogromnego namiotu. W œrodku by³ wykopany dó³, od którego bi³o chlorem. Po szyjê w zachlorowanej wodzie stali tam Czeczeni. Ju na granicy œmierci. Rewiduj¹ca pyta: chcesz? Zaraz tam bêdziesz. Ale Krystyna Kurczab-Redlich nie lubi o tym opowiadaæ. Nie lubi, jak siê z niej robi bohaterkê. Do Czeczenii jeÿdzi³a bez oficjalnych pozwoleñ, bo oficjalnie dziennikarze mog¹ tam jeÿdziæ tylko w zorganizawanych grupach, pod opiek¹. W punktach kontrolnych chowa³a swoje krêcone blond w³osy pod chustk¹, wciska³a siê w k¹t taksówki, kasety z filmami ukrywa³a w bieliÿnie. Kiedy trzeba by³o, prze- kupywa³a ³asych na dolary o³nierzy. Filmowa³a trupy, m³odych ludzi bez r¹k, bez nóg. Rozmawia³a z tymi, którzy przeszli najstraszliwsze tortury, z kobietami, które przekopywa³y siê przez stosy trupów, eby odnaleÿæ swojego brata czy mê a. Z matkami, które straci³y swoje dzieci. Od tych ludzi nie mo na siê ju uwolniæ. Coraz bardziej widzia³am, e powiedzenie jeœli nie ja, to kto? w stu procentach odnosi siê do mnie. Bo jeœli nie ja tam pojadê, jeœli nie ja bêdê o tym pisaæ, no, to do cholery kto? Nie zw¹tpi³a nawet, kiedy Czeczenii zw¹tplili w ni¹ i w pomoc Zachodu w ogóle. W 2004 r. patrzyli na ni¹ z nienawiœci¹, wypominaj¹c, e przyje d a na nich zarabiaæ. Kupi³am wtedy w Dagestanie pierœcionek. Powiedzia³am sobie, e dopiero wtedy go zdejmê, gdy moje dzia³ania odnios¹ jakiœ konkretny skutek. Moim celem, którego chyba nie osi¹gnê, choæ zrobiê wszystko, eby go osi¹gn¹æ, jest posadzenie winnych zbrodni w Czeczenii na ³awie oskar onych obok Miloszevicia. Bo tam jest ich miejsce. I pewnie umrê z tym pierœcionkiem. (cisza) A mo e i nie... Krystyna Kurczab-Redlich Krystyna Kurczab-Redlich jest dziennikarką specjalizującą się w sprawach Rosji. W latach regularnie jeździła do Czeczenii, pomimo oficjalnych zakazów, zwykle na własny koszt. Nakręciła o Czeczenii cztery filmy: Czeczenia widmo śmierci, Czeczenia zabójstwo za zgodą świata (2003), SOS dla Czeczenii (2004), Czeczeni po Biesłanie. Napisała książkę Pandrioszka. Po 14 latach wróciła do Polski, ponieważ miała coraz większe trudności z otrzymaniem akredytacji dziennikarskiej; jej telefon był na podsłuchu, coraz trudniej mogła się poruszać po Czeczenii. Po powrocie pisze o naruszaniu praw człowieka w Rosji, zajmuje się pomocą uchodźcom czeczeńskim w Polsce, chce nakręcić film o ich diasporze na świecie. 28 F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

28 Polska reporterka w Czeczenii Comiesiêczne spotkanie dziennikarzy-seniorów odby³o siê w maju z udzia³em naszej kole anki, Krystyny Kurczab-Redlich. Jest laureatk¹ wielu nagród. W roku 2005 roku na wniosek Amnesty International, helsiñskiej fundacji i czeczeñskiej organizacji humanitarnej Echo Wojny by³a nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla. Wyjecha³a w roku 1990 do Rosji z mê em, który by³ korespondentem TVP. Zosta³a w tym kraju do 2004 roku. Wspó³pracowa³a m.in. z yciem Warszawy, Sztandarem M³odych Rzeczpospolit¹, Gazet¹ Wyborcz¹, Nowym Dziennikiem wychodz¹cym w USA, telewizj¹ Polsat, Polityk¹ Newsweekiem, Wprost. Pok³osiem jej pobytu za granic¹ i wspó³pracy z tymi redakcjami s¹ dwie ksi¹ ki: Pandrioszka i G³ow¹ o mur Kremla. Nakrêci³a te cztery filmy dokumentalne o Czeczenii, by³y wyœwietlane na festiwalach m.in. w Waszyngtonie i Tokio, a teksty z trzech przet³umaczono na jêzyk angielski. Jeden z jej filmów dokumentalnych na temat wojny w Czeczenii obejrzeliœmy na naszym spotkaniu. Czeczenia zaraz po rozpadzie ZSRS og³osi³a niepodleg³oœæ i odmówi³a podpisania uk³adu stowarzyszeniowego z Rosj¹. Poniewa Rosja nie uzna³a tej odmowy, w roku 1994 rozpoczê³a pierwsz¹ wojnê z Czeczeni¹. By³a to okrutna wojna, wobec ludnoœci cywilnej i jeñców masowo by³y ³amane prawa cz³owieka, pope³niane zbrodnie wojenne. Ostrzeliwano i bombardowano na oœlep osiedla mieszkaniowe. Bestialsko obchodzono siê z zatrzymanymi w tzw. punktach filtracyjnych, niczym nieró ni¹cych siê od obozów koncentracyjnych, stosowano tortury, morderstwa i egzekucje bez wyroków s¹dowych. W roku 1996 wojna zakoñczy³a siê zwyciêstwem Czeczenii. Drug¹ kampaniê podporz¹dkowania sobie Czeczenii Rosja podjê³a w 1999 roku. Rozpoczê³a naloty dywanowe, rujnuj¹c kraj, gwa³c¹c wszelkie prawa humanitarne. Tê wojnê Rosja wygra³a, jej wojska w roku 2002 zajê³y ca³¹ Czeczeniê. Czeczeni nie chc¹ pogodziæ siê z utrat¹ niepodleg³oœci, podejmuj¹ walkê partyzanck¹, wiêc wojna trwa nadal. Natomiast w³adze rosyjskie uprawiaj¹ propagandê, jakoby tylko separatystyczne d¹ enia fundamentalistów muzu³mañskich w Czeczenii uniemo - liwia³y integralnoœæ terytorialn¹ Rosji. Dlatego w marcu 2003 roku Rosja kaza³a przeprowadziæ w Czeczenii referendum konstytucyjne. Jego wyniki mia³y byæ, i pozosta³y, legitymizacj¹ podporz¹dkowania tego narodu w³adzy rosyjskiej. Wed³ug strony rosyjskiej, w wyborach wziê³o udzia³ 90% mieszkañców Czeczenii uprawnionych do g³osowania, a prawie 96% opowiedzia³o siê za proponowan¹ przez Rosjê konstytucj¹. Tymczasem jedna z ostatnich sekwencji filmu Krystyny Kurczab- -Redlich, nakrêconego w Groznym w dniu owego referendum, ukazuje puste ulice, a tak e opustosza³e punkty wyborcze. Uwydatnia te oficjaln¹ informacjê urzêdniczki obs³uguj¹cej jeden z takich punktów, która stwierdzi- ³a, e by³o t³oczno przed... ósm¹ rano. Ten film dziêki bogactwu faktograficznemu demaskuje k³amstwa propagandy rosyjskiej i okrucieñstwa rosyjskiego okupanta. A.M.W. NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 29

29 PANDRIOSZKA Nowaja Gazieta prowadzi akcję Przeciw bezkarności milicyjnej w Moskwie. A przykłady tej bezkarności przytaczają wszystkie chyba gazety Rosji. Wolność słowa najjaskrawszy wzór na przezroczystym parawanie demokracji intensywnieje. Wzór jest widoczny. Parawan nie. W Rosji lat 90. człowiek w mundurze ciągle stoi ponad prawem, a sytuację odwrotną traktuje jak wypadek przy pracy. Nikt bowiem, żadna władza ani minister, ani prezydent n i e w y o b r a ż a sobie, że może być inaczej. Nie dociera do nich to, że między czynem a słowem może istnieć związek p r a w d y. Że ktoś może p o w a ż n i e potraktować ich oświadczenia. Ci, którzy rozprzestrzeniają informacje, nie tylko gotowi są kłamać, ale także nie martwi ich, że nikt im nie wierzy pisze Siergiej Kowaliow w swej autobiografii. Społeczeństwo tkwi jakby pod stałą narkozą kłamstwa... W Rosji ma się do czynienia nie tylko z kłamstwem władzy, ale i z piorunującą mieszaniną cynizmu oraz pogardy o przedłużonym działaniu. Władza zajmuje się wyłącznie sobą, prezydent rządzi, przestawiając pionki na urzędniczych szachownicach (od 1996 do 1999 roku zmienił ponad dwustu ministrów), a wygraną są nieprawdopodobne majątki, także i jego rodziny. Wszystko to, pod koniec drugiej kadencji Borysa Jelcyna, jest niestety oczywistością... Na doniesienia prasowe góra nie reaguje. Bo im więcej się pisze na przykład o przemocy milicji, tym lepiej. Jeden chwast na czystym polu razi. Ale chwasty po horyzont to już normalny element pejzażu. Jak deszcz. Deszcz bywa nieprzyjemny. Ale z deszczem się nie walczy. I chyba właśnie o to idzie, by 140 milionów jednostek zamieszkujących Rosję umacniało się w przeświadczeniu o nieuchronności deszczu. I w przekonaniu, że nie ma parasola. Dziennikarze z Moskwy, Kazania, Niżnego Nowgorodu, Woroneża, Czelabińska, Czerkieska, Saratowa, Petersburga, Magadanu, miejscowości Nabierieżnyje Cziełny, z republiki Adygeja, z Mordowii, z Permu, z republiki Czuwaszia, z Karelii czy Briańska (nazwy podane wyrywkowo z tytułów leżących przede mną gazet z artykułami o stosowaniu przemocy przez milicję) mogą sobie pisać. Dziennikarze od tego są (dopóki im pozwolimy). Obrońcy praw człowieka mogą sobie działać. Po to istnieją. Tacy, jacy są nam potrzebni. *** Wjeżdżam w krainę śmierci. Zryte pola. To okopy. A to transzeje mówi Salman. Nie odróżniam okopu od transzei. Odróżniam życie od śmierci. Zabity las. Wierzchołki ścięte jak gilotyną. Drzewa zabite rakietą. Wiem, jak wygląda normalne drzewo. Drzewo zimą, przyjemną jak ta, w lekkim śniegu, lekkim powietrzu... Albo drzewo latem, buchające zielenią. Wiem, jak wygląda drzewo. Nie wiem, jak wygląda rakieta. Nie wiem, jak wygląda zabijanie drzew. Koryto rzeki wzdęte chorobą ziemi rozerwanej jakby od środka, spiętrzonej zaprzeszłą bombą; umarłe wraz z wodą, co tędy już nie płynie i wraz z drzewami, których nagie korzenie wysyłają niebu pożegnalny znak. Tu lej po bombie. A tam miny. Zaminowane są chyba wszystkie pola mówi Salman. Nie możemy orać, nie możemy siać. Rozminowanie zaś kosztuje. Nie ma na to środków. Odważni obkładają traktor czym się da, by złagodzić skutki ewentualnego wybuchu. Co dzień ktoś ginie albo zostaje ranny. Wystarczy zboczyć z niezaminowanej drogi. Najczęstsze ofiary to dzieci. Na przykład z tej drogi ani kroku poza ten ciemny pas, o ten, widzi pani? *** Przede mną chłopak, może jedenastoletni. Leży nieruchomo. Obok noga wyrwana z biodra. Odłamki muru. Krew na śniegu. Nagle głowa porusza się z lewa na prawo, z prawa na lewo. Jęk. Jeszcze jeden ruch. Głowa zastyga. Cofam obraz. Chłopak znowu rusza głową. Ale choćby obraz cofać i cofać, noga nie wróci do biodra, a chłopak nie wstanie. Konający chłopak ma jasną twarz, rude włosy. Jest Rosjaninem. Czołgi i wozy pancerne, jeden za drugim, zalane słońcem. Czarne, spalone. Na bokach maszyn przeziera biel farby: numer jednostki. W wozach jak na paradzie zesztywniali w płomieniach żołnierze. Spaleni nie do końca, niezupełnie; tu i ówdzie tylko połowa czaszki to kość, a połowa to jeszcze twarz. I nie cała odzież to spopielały splot, tu i ówdzie to jeszcze mundur. A wszędzie tam, gdzie choćby najmarniejszy ślad ciała, kłębią się białe, dorodne larwy. Chłopak jest ofiarą pierwszej wojny, a spaleni żołnierze drugiej. Wojnami nazywają mieszkańcy Groznego najkrwawsze zmagania oddziałów czeczeńskich i rosyjskich, przy których poległa największa liczba ludności cywilnej. Pierwszą wojną jest więc atak zimowy w listopadzie i grudniu 1994 roku i ciężkie walki do połowy 1995 roku. Drugą sierpniowe walki z 1996 roku (od 6 do 22 sierpnia), po których zakończyły się działania bojowe. Wszyscy natomiast są ofiarami niekończącej się wojny, jaką od wieków prowadzi tu państwo z człowiekiem. Wojny, której głównym orężem jest p o g a r d a. Na ziemi, w której spoczęły ich szczątki, jeden powinien być napis: JEDNOSTKA ZEREM... Nie mogłam już uratować tego chłopca mówi Maja więc go tylko sfilmowałam. A ci żołnierze to zabici w sierpniu, generałowie kazali ich spalić. I tak mieli więcej szczęścia od tych na placu Minutka, którzy dogorywali i rozkładali się w upale. Żeby do nich dojść, nakładaliśmy maski gazowe, taki był smród. Na kasetach Mai konają bruneci i jasnowłosi; bomby nie rozróżniały Czeczenów od Rosjan... Dzięki kasetom Mai byłam w piwnicach Groznego, z których nie wychodzili tygodniami, bo bomby padały i padały. Jak śnieg. (A zima była piękna tego roku...) Byłam w tlących się jeszcze zgliszczach chałup w Samaszkach, w ruinach meczetu w Sjernowocku, na porozrywanych drogach, wśród płonących drzew, w szpitalu... Wszędzie umierają, konają, jęczą, kobiety płaczą. Tam, wtedy... *** Dowiedziałam się, co to jest ciemność. Czerń czerni. Materia wszechobecna, gęstym splotem tłamsząca źrenicę. Przesmyk strachu. Ani latarni, ani świecy, ani błysku. *** AEROKOM Chechen Aerospace Communication prywatny punkt telefonicznej i faksowej łączności ze światem. (Zdzierający za tę łączność bajońskie sumy: jedna kartka faksu rubli około siedmiu dolarów, za telefon opłata podwójna: Grozny Warszawa i Warszawa Grozny) był oazą światła w pustyni ciemności. Po przekroczeniu progu zapaść. Ale to za chwilę. Na razie miły męski głos (bez twarzy, nie znam właściciela głosu) o kilka tysięcy kilometrów stąd, choć mówi tylko: Tu POLSAT, dobry wieczór, pani Krysiu, jak się pani czuje? No to co, zaczynamy, proszę policzyć do pięciu albo coś powiedzieć jest posłańcem z krainy swojskości, przytulności i światła. Spadochronem dla jeszcze jednego skoku w ciemność. Radością. I dlatego zamiast liczyć do pięciu rzucam w eter: Kocham pana, panie Piotrze! Za pierwszym razem pana Piotra zamurowało, potem przywykł... Przede mną pusty plac z pomnikiem przyjaźni rosyjsko-czeczeńsko- -inguskiej, a potem tunel ciemności między ruinami za dnia tętniąca życiem ulica, przy której mieści się główne targowisko (tu, jak i na innych bazarach, można kupić kasetę demonstrującą ucinanie głowy rosyjskiemu żołnierzowi przez dzielnych wojów Iczkerii doprawdy, genialny pomysł). I wynurzające się z ciemności światła samochodów przyjaciele oczu. Czy moich także? Macham ręką, niby nic, a jednak wstrzymuję oddech. Ładuję się w niewiadomą. Co to za ludzie? Jacy? Dziwni. Bardzo dziwni. Najdziwniejsi na świecie. Czy w panterkach i uzbrojeni po zęby, czy w długich płaszczach i pachnący dobrą wodą kolońską, tak samo gotowi do pomocy. Nikt nie wie, gdzie jest Zaułek Sajchanowa, ale spokojnie, nie denerwuj się, znajdziemy. Ci w panterkach : chropawy język rosyjski, twardy głos dobywający się z krtani męczonej tysiącami papierosów. To spokojne: Nie wałnujsja (nie denerwuj się) znaczy: Co ty sobie wyobrażasz, że JA głupiej ulicy nie znajdę? Twarze nieruchome, śladu uśmiechu, to taki stan duszy czy poza nie wiem. Czasem rozmowa. Polska? Znowu to: Nie zapomnimy... rozjemca... Kuchciak... Raz nawet trafił się ktoś, kto walczył w oddziale z Polakiem, Mirkiem Kulebą z Zielonej Góry. Czasem jednak słyszałam: Nie uznaliście naszej niepodległości, boicie się Rosji... Ja im coś o prawie międzynarodowym, o politycznych niemożnościach. Oni patrzą z wysoka i z wyrzutem... Czasem żadnej rozmowy, tylko pieśni z kaset. Pieśni po rosyjsku, głos chrapliwy, lecz melodyjny, gitara. Pieśni piękne, dźwięki lgnące do wolnych jeszcze komórek nerwowych, wibrujące żalem, tęskne... Co takiego jest w tych drgających dźwiękach i w słowach, że ściskają za gardło? Żal bez nienawiści. Zew wolności. Drgająca poświata księżyca, a w niej samotny wilk... Pieśni o Szamilu, który wiedzie oddział z gór... To o tamtym Szamilu, Imamie sprzed stu lat, ale poezja opromienia i tego Szamila, z Budionowska, dzięki któremu Rosjanie odstąpili choć na jakiś czas. Teraz ważni są obaj. I ta pieśń przeniesiona przez linię frontu przez matkę żołnierza rosyjskiego, który spłonął w czołgu... Płonie mój czołg i płonę w nim ja, a za plecami ojczyzna moja wielka, nieobsiana, głodna i rozgrabiona, ojczyzna niepieszczona, najsmutniejsza z ojczyzn... A tam płonie Czeczen, który podpalił mój czołg. Za jego plecami spłacheć jego kochanej ziemi. O Boże mój, on wie, dlaczego rzucił się pod mój czołg, przykrywszy swym ciałem ojczyznę swą miłą, ale co robię tu ja i dlaczego rozszarpane ciała moich towarzyszy padły w jego ziemię, jak krwawe ziarno? On umiera, jego ojczyzna płacze... Och, matki czeczeńskie, wybaczcie nam, wybaczcie, wybaczcie... Pieśni tworzył i śpiewał młody Imam Ałimsułtanow, który na zawsze pozostanie młody, bo zabito go w Odessie, gdzie nagrywał jesienią 1996 roku, po wojnie przecież... Za karę albo na wszelki wypadek. Ci w panterkach słuchali, milcząc. Przy tych pieśniach się nie rozmawia... Po tych pieśniach trzeba spojrzeć komuś w oczy. W oczy z takim samym błyskiem źrenic. Krystyna Kurczab-Redlich 30 F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

30 Dziennikarz, podróżnik, pisarz, reportażysta, varsawianista Olgierd Budrewicz. 10 lutego 2011 roku obchodził 88-lecie urodzin. Włodzimierz Rutkowski wysłuchał mistrza reportażu: Moje zainteresowanie dziennikarstwem, podobnie jak têsknota za podró owaniem po œwiecie, trwaj¹ nieprzerwanie od dzieciñstwa. M³odoœæ i wejœcie w dojrza³y wiek wypad³y w trudnym okresie okupacji niemieckiej. W 1939 roku, a mia³em zaledwie 16 lat, kiedy wybuch³a wojna. Tu po maturze, któr¹ zda³em w 1942 roku na tajnych kompletach, ukoñczy³em konspiracyjn¹ Wy sz¹ Szko³ê Dziennikarsk¹ prowadzon¹ przez poznañskich urnalistów. Równolegle studiowa³em prawo na podziemnym Uniwersytecie Warszawskim. Uwa a³em, e powinienem mieæ ukoñczone studia z dyplomem uniwersyteckim. Studiowa³em miêdzy innymi z bardzo mi bliskim, niedawno zmar³ym, znanym adwokatem Tadeuszem de Virion. Po upadku Powstania Warszawskiego kontynuowa- ³em tajne studia w Krakowie. Ukoñczy³em je z dyplomem w 1946 roku. W okresie okupacji i Powstania Warszawskiego by³em o³nierzem Armii Krajowej (pseudonim Konrad). Walczy³em w zgrupowaniu mija obwodu ywiciel w stopniu kaprala podchor¹ ego. Ju wtedy wspó³redagowa³em powstañcze pismo Dzien- Deptaliśmy ruiny Warszawy nik Radiowy 22 Obwodu Armii Krajowej. Po wojnie pracowa³em w zespole katolickiego pisma Tygodnik Warszawski, na którego czele sta³ ksi¹dz Zygmunt Kaczyñski. By³ on ministrem w rz¹dzie genera³a W³adys³awa Sikorskiego. Bezpoœrednio po zakoñczeniu wojny przyjecha³ z Londynu do Warszawy. Za³o y³ to pismo i w nied³ugim czasie zosta³ aresztowany przez ludow¹ w³adzê. S³uch po nim zagin¹³. Prawdopodobnie zosta³ zamordowany. I w³aœnie wtedy doœwiadczy³em tego na w³asnej skórze, e praca w tygodniku katolickim grozi przykrymi konsekwencjami. Pewnego dnia, wchodz¹c do siedziby redakcji, która mieœci³a siê w gmachu Romy (obecnie Teatr Operetki przy ul. Nowogrodzkiej), zosta³em dyskretnie ostrze ony przez dozorcê, ebym natychmiast ucieka³. Okaza³o siê, e w redakcji jest tzw. kocio³ i aresztuj¹ przychodz¹cych do pracy dziennikarzy. Dziêki ostrze eniu unikn¹³em a- resztowania, ale by³ to dla mnie spory szok. Mimo to postanowi³em kontynuowaæ karierê dziennikarsk¹, choæ wiedzia³em, e nie bêdzie to ³atwy kawa³ek chleba. Wkrótce znalaz³em pracê w Wieczorze Warszawy. By³em miejskim reporterem. Dzieli³em pokój z Mironem Bia³oszewskim. Przez ponad rok deptaliœmy wspólnie ruiny Warszawy. Opisywaliœmy odradzaj¹ce siê ycie na gruzowisku stolicy. Szczególnie ciekawe by³y rozmowy z rzemieœlnikami, którzy z dobrym skutkiem rozkrêcali swoje warsztaty i tworzyli nowe, tak potrzebne przedmioty codziennego u ytku dla powracaj¹cych z tu³aczki wojennej warszawiaków. Po roku przenios³em siê do agencji prasowo-informacyjnej Czytelnika, gdzie szefowa³em dzia³owi reporterów. W tamtym okresie trzeba by³o bez przerwy lawirowaæ, eby nie daæ zapisaæ siê do jedynie s³usznej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Mnie siê, na szczêœcie, uda³o tego unikn¹æ, mimo e nie tai³em swej akowskiej przesz³oœci. Zreszt¹, nie by- ³o to mo liwe. Wszyscy mnie znali i widzieli na oliborzu, jak chodzi³em w mundurze. Nie unikn¹³em jednak stale powtarzaj¹cych siê propozycji i nacisków. Proponowano mi placówkê na Zachodzie. Ale ja doskonale wiedzia³em, czym to pachnie i jak¹ cenê trzeba za to zap³aciæ. NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 31

31 W tym czasie przygarn¹³ mnie do siebie Marian Eile, znany przedwojenny dziennikarz i redaktor naczelny nowego wówczas tygodnika Przekrój. By³ to, moim zdaniem, jeden z najwybitniejszych dziennikarzy, jakiego w yciu pozna³em. Przez wiele lat kierowa³ w tak umiejêtny sposób tym pismem, e w³adza ludowa nie znalaz³a pretekstu do jego likwidacji. Przekrój by³ wydawany w niespotykanym wówczas nak³adzie, przekraczaj¹cym kilkaset tysiêcy egzemplarzy. Trafia³ za granicê. Zarówno na Zachód jak i na Wschód. Wielu wybitnych pisarzy rosyjskich podkreœla³o, e na Przekroju uczyli siê jêzyka polskiego. Pierwszym moim tekstem, który zamieœci³ Eile w Przekroju by³, o ile dobrze pamiêtam, reporta z Mazur, który napisa³em wspólnie z Leopoldem Tyrmandem. Od Przekroju zaczê³o siê tak e moje woja owanie po œwiecie. Na pocz¹tku próbowa³em urzêdow¹ drog¹ uzyskaæ paszport, którego mi ci¹gle odmawiano. Wreszcie ktoœ poradzi³ mi s³usznie, ebym pojecha³ na wybrze e i za³atwi³ sobie ksi¹ eczkê eglarsk¹, która wtedy zastêpowa³a paszport. Tak w³aœnie zrobi³em i dziêki pomocy yczliwych osób zdoby³em upragniony dokument. O ile dobrze pamiêtam, w pierwsz¹ podró statkiem wyruszy³em w 1957 roku do kilku krajów arabskich i Albanii. Zamustrowano mnie jako majtka na statku handlowym m/s Szczecin. Musia³em tam ciê ko pracowaæ. Miêdzy innymi przerzuca³em wêgiel. P³acono mi 50 centów amerykañskich dziennie. Nie by³a to pora aj¹ca kwota nawet na tamte czasy, ale dziêki niej mog³em w portach schodziæ na l¹d i zbieraæ ró norodne materia³y dziennikarskie. W ten sposób zwiedza³em œwiat w trudnych 50. i 60. latach ub.w. Z ka dej podró y przywozi³em reporta e, artyku³y, które mi drukowano w Przekroju. Pisa³em te ksi¹ ki, w których zamieszcza³em w³asnorêcznie zrobione zdjêcia. Z czasem w³adze zaczê³y mi blokowaæ zagraniczne wyjazdy. I znów pomaga³ Eile. Jecha³ do Warszawy i osobiœcie wyk³óca³ siê z decydentami, aby mi pozwolili wyje d aæ w reporterskie podró e. Przekonywa³ ich prawie zawsze prostym argumentem: No przecie widzicie, e zawsze wraca do kraju. Z czasem przestano mi odmawiaæ paszportu. Choæ bywa³y sytuacje, e red. Eile musia³ powtarzaæ swoje interwencje. W czasie d³ugich lat spêdzonych w podró ach krajowych i zagranicznych pozna³em wielu naprawdê interesuj¹cych ludzi. Szczególne wra enie zrobi³ na mnie profesor Stanis³aw Ulam, urodzony we Lwowie matematyk, Amerykanin polskiego pochodzenia. Wybitny naukowiec, profesor tak znanych uniwersytetów amerykañskich jak Harvard, Madison, Columbia. Pracowa³ w s³ynnym laboratorium atomowym w Los Alamos. By³ wspó³twórc¹ amerykañskiej bomby atomowej. Zapyta³em go kiedyœ, czy nie czuje siê wspó³winny, e tyle osób zginê³o poœrednio z jego rêki? W wielu rozmowach, które prowadziliœmy na ten temat, powiedzia³, e jako naukowiec nie czuje siê winny, ale jako cz³owiek prze y³ to jak wielki koszmar. Doda³ te, e z punktu widzenia wojskowego, bomba atomowa zrzucona na Hiroszimê i Nagasaki znacznie skróci³a wojnê miêdzy USA a Japoni¹. Kolejnym cz³owiekiem, który bardzo mnie zainteresowa³, by³ W³adys³aw Zambrzycki. Szczególnie uwiod³a mnie niezwyk³a ³agodnoœæ i dobroæ tego cz³owieka, który patrzy³ na œwiat z delikatn¹ nutk¹ autoironii. Zambrzycki by³ dziennikarzem. Wspó³pracowa³ przed wojn¹ m.in. z Expressem Porannym, Tygodnikiem Ilustrowanym. Wydawa³ te Merkuriusz Polski Ordynaryjny. Po wojnie w latach , prowadzi³ w Expressie Wieczornym popularn¹ rubrykê Kto chce niech wierzy, przemianowan¹ póÿniej na Kto chce niech czyta. Ale przede wszystkim by³ pisarzem. Twórc¹ niezwykle pogodnych, trochê filozoficznych, pe³nych gawêdziarskiego uroku ksi¹ ek takich m.in. jak Pamiêt-nik Filipka, Nasza Pani Radosna, Kaskada Franchimont, Kwatera Bo ych Pomyleñców. Wita³ mnie zawsze bardzo serdecznie. Poniewa nie wychodzi³ z domu ze wzglêdu na chorobê, jako rasowy dziennikarz z³akniony by³ wszelkich nowinek i ciekawostek. Ceni³em go niezwykle za pogodny charakter i ogromne poczucie humoru. Rozmawialiœmy wiele o jego ksi¹ - kach, yciu, a tak e Warszawie. Szczególnie interesowa³y go moje próby pisania o niby-pañstwach. Ma- ³ych i zapomnianych kraikach, enklawach, rajach podatkowych. To by³a te moja pasja. Próbowa³em zrozumieæ, jak dzia³a taki ma³y kraj. Opisywa³em je w moich artyku³ach. Z bardziej znanych np. Lichtenstein czy enklawa Casstilione, znajduj¹ca siê na pograniczu Szwajcarii i W³och. Takich miejsc jest na œwiecie sporo, nie tylko w Europie. Odby³em wiele podró y po 5 kontynentach. Najbardziej urzek³ mnie rejon Morza Œródziemnego i Zatoki Meksykañskiej. Ale, generalnie, lubiê odwiedzaæ te miejsca na œwiecie, gdzie siê coœ dzieje. Wiele te zale y od ludzi i stosunków panuj¹cych w danym regionie. Szczególnie mili ludzie s¹ na wyspach, choæ nie jest to regu³a. W ma³ych, czêsto zapomnianych mieœcinach mo na spotkaæ osoby z charyzm¹ i wielkim charakterem. Bardzo ciekawym doœwiadczeniem by³y spotkania z plemionami yj¹cymi z dala od cywilizacji. Ich sposób ycia, system wartoœci, mentalnoœæ, tak odleg³a od wyobra- eñ przeciêtnego cz³owieka yj¹cego stereotypami, wrêcz mnie urzek³a. W ich zamkniêtym œwiecie panuj¹ tak proste i logiczne prawa yciowe, e cywilizowany cz³owiek powinien siê od nich uczyæ. Przede wszystkim szacunku do drugiego cz³owieka, opieki nad starszymi i niedo³ê nymi. Tego siê, niestety, nie da w pe³ni opisaæ do koñca. To trzeba prze yæ. A dziêki podró om jest to mo liwe. *** O Budrewiczu mówi siê, e jest dziennikarzem, pisarzem, varsawianist¹. Czytelnikom kojarzy siê g³ównie z ksi¹ kami i artyku³ami o dalszych i bli szych krajach. On sam uwa a, e s¹ to trafne opinie. Jego wielk¹ mi³oœci¹ jest Warszawa Tu siê urodzi³, prze y³ m³ode lata w okresie okupacji niemieckiej. y³ i pracowa³ w dÿwigaj¹cej siê z gruzów stolicy. Zna ka d¹ dziurê i zak¹tek. Rodzony brat, który po wojnie osiedli³ siê na sta³e w Brazylii, wielokrotnie namawia³ Olgierda, aby zamieszka³ na sta³e w tym kraju. Nigdy nie otrzyma³ satysfakcjonuj¹cej go odpowiedzi. Z ka dej wyprawy czy dalekiej podró y wraca³ stêskniony do swojej stolicy. Natychmiast szed³ na znajome ulice. Patrzy³, co siê zmieni³o w krajobrazie miasta. Z wiel- 32 F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

32 k¹ ciekawoœci¹ s³ucha³ nowinek. Zawsze znajdowa³ nowe tematy i natychmiast dzieli³ siê nimi z czytelnikami. Budrewicz by³ lata temu goœciem w Meksyku i Wenezueli u wybitnego, nie yj¹cego pisarza Ryszarda Kapuœciñskiego. Wspólnie podró owali i zwiedzali te wielkie i fascynuj¹ce kraje. Po powrocie do Polski Budrewicz otrzyma³ list od Kapuœciñskiego, który po przeczytaniu jednej z jego ksi¹ ek wyrazi³ ogromne uznanie dla talentu pisarskiego Budrewicza. U y³ okreœlenia wielki dziennikarz i wybitny pisarz. A oto fragment dedykacji, któr¹ Kapuœciñski wpisa³ Budrewiczowi we wstêpie do swej ksi¹ ki Gdyby ca³a Afryka : Kochany Olgierdzie! Co mam Ci napisaæ w tej dedykacji. Czy to, e w³aœnie czytam Twój Kierunek na wulkan, który mnie urzeka, który podziwiam /.../ Dla mnie najwa niejsze jest to, e w Ameryce aciñskiej byliœmy razem i e tam zaczê³a siê nasza przyjaÿñ, tak dla mnie wa na i droga r. Twój Ryszard *** W³aœnie ukaza³a siê na rynku kolejna ksi¹ ka Budrewicza Kto chce niech wierzy. S¹ to opowiadania o ró nych, doœæ niezwyk³ych sytuacjach, jakich autor doœwiadczy³ podczas licznych podró y. Tytu³ zosta³ zapo yczony z rubryki, któr¹ kiedyœ prowadzi³ w Expressie Wieczornym W³adys³aw Zambrzycki. Natomiast Pañstwowe Wydawnictwo Naukowe wyda³o ju 2 ksi¹ ki z serii Olgierd Budrewicz poleca.... Obie s¹ napisane przez pierwszych polskich podró ników, którzy utrwalili swoje woja e w XIX wieku. Pierwsza z nich, Anny z Szaw³owskich-Neumanowej pt. Obrazy z ycia na Wschodzie zosta³a napisana w latach Druga Podró e po Azji Œrodkowej, autorstwa Bronis³awa Gr¹bczewskiego, który tworzy³ tê ksi¹ kê w latach Kolejne tomy z tego cyklu bêd¹ siê sukcesywnie ukazywaæ. Wznowiony bêdzie wkrótce Przewodnik po Warszawie Budrewicza. Pan Olgierd, jak zawsze, ma wiele planów dziennikarskich i pisarskich. W wolnych chwilach chodzi po Warszawie i uœmiecha siê do swojego ukochanego miasta. Włodzimierz Rutkowski Roman Rojek Etiopia NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 33

33 Dziennikarska droga z przeszkodami Dziennikarstwo nie bez racji należy do zawodów pożytku publicznego, wybierając bowiem to zajęcie, przyjmujemy obowiązek służenia prawdzie i dobru. A takie działanie nie zawsze i nie wszędzie podoba się możnym tego świata, zwłaszcza politykom usiłującym dla własnych korzyści manipulować społeczeństwem. Anna Malinowska Andrzej Wernic Dla wielu z nas jest to istna droga z przeszkodami czêsto musimy opuszczaæ macierzyste redakcje i szukaæ innego sposobu zarobkowania. Jednak na przekór k³amstwom i przemocy wracamy do piór, mikrofonów i kamer. Trzeba by mo e zebraæ i wydaæ wspomnienia kole anek i kolegów z SDP o ich dzia³alnoœci spo³ecznej, zarobkowej w latach ; by³yby one cennym przyczynkiem do dziejów powojennego dziennikarstwa i wiernoœci prawdzie oraz dobru wielu przedstawicieli naszej profesji. Na przyk³ad kolega Andrzej Wernic, od roku 1960 cz³onek SDP, w po³owie lat 80. ub.w. ukoñczy³ z ocen¹ dobr¹ w warszawskim Zak³adzie Doskonalenia Zawodowego kurs dezynfekcji, dezynsekcji i deratyzacji. By³ wiêc, mówi¹c dziœ artobliwie, wykwalifikowanym trucicielem karaluchów i szczurów. Zatrudni³ siê w za³o onej przez dziennikarzy i dzia³aczy Stowarzyszenia PAX pu³tuskiej firmie Takon. JeŸdzi³ wiêc z butl¹ po ca³ym Mazowszu. Tru³ insekty, m.in. w wiêzieniu pu³tuskim, pamiêtaj¹cym jeszcze czasy carskie: w¹skie korytarze, ma³e cele. W pomieszczeniu, gdzie gotowano strawê wiêzienn¹, po œcianach i pod³odze ³azi- ³a chmara karaluchów. Wernic spryskiwa³ ca³e wnêtrze œrodkiem owadobójczym; w tych czynnoœciach pomagali mu wiêÿniowie. Zlecono mu te dziêki protekcji... niszczenie robactwa w akademikach SGGW na Ursynowie. Chwali³ sobie to zajêcie, bo miejsce by³o o wiele wiêksze od wiêzienia pu³tuskiego, a wiêc wynagrodzenie jak na owe czasy du e... Urodzi³ siê w Warszawie 15 listopada 1930 r. Przed wojn¹ rozpocz¹³ naukê w Szkole Powszechnej im. Stanis³awa Kostki przy ul. Traugutta, przylegaj¹cej do koœcio³a Œwiêtego Krzy a. Podczas okupacji Niemcy zajêli gmach szkolny i, oczywiœcie, zakazali nauki, tote m³ody Wernic uczy³ siê na tajnych kompletach. By³y one organizowane równie w mieszkaniu jego rodziców w budynku przy ul. Podwale 4. W tajnych lekcjach, gimnazjalnych i licealnych, uczestniczy³ równie jego starszy brat, Zbigniew. By³ on o³nierzem ZWZ-AK, tote jednoczeœnie zdobywa³ wiedzê wojskow¹ i odbywa³ æwiczenia na tajnych kursach podchor¹ ówki piechoty. Obu braci od wrzeœnia 1939 roku wychowywa³a matka lekarka, poniewa ojciec, legionista, major Wojska Polskiego, by³ w niewoli niemieckiej. Niemal w przeddzieñ wybuchu Powstania Warszawskiego, 21 lipca 1944 r., Niemcy rozstrzelali w ruinach getta dziewiêtnastoletniego Zbigniewa, wówczas ju kpr. podchor¹ ego, zastêpcê dowódcy plutonu 7. Pu³ku Piechoty AK Madagaskar Gar³uch, o cztery lata m³odszego od Kamila Baczyñskiego poleg³ego 4 sierpnia 1944 roku. W Powstaniu Warszawskim Andrzej, choæ formalnie nie nale a³ do Szarych Szeregów, pomaga³ wznosiæ barykady, m.in. na rogu ul. Podwale i placu Zamkowego; przynosi³ powstañcom ywnoœæ i amunicjê. Po spaleniu domu, w którym mieszka³, przeniós³ siê z matk¹ do apteki Pod kogutkiem przy ul. Freta 16. Po upadku Starówki Andrzej przeszed³ kana³ami z placu Krasiñskich na Nowy Œwiat, przy rogu ul. Wareckiej, a stamt¹d przedosta³ siê do szpitala dzieciêcego przy ul. Kopernika, gdzie pracowa³a jego matka. 24 wrzeœnia Niemcy nakazali personelowi i chorym opuœciæ szpital i przewieÿli wszystkich do szpitala przy ul. P³ockiej. Po trzech dniach Andrzej z matk¹ znaleÿli siê w Podkowie Leœnej, a potem w Grójcu, oko³o 50 km od Warszawy. Tam matka Andrzeja leczy³a chorych, a Andrzej kontynuowa³ naukê w Gimnazjum i Liceum im. Piotra Skargi i wst¹pi³ do dru yny harcerskiej im. Jana Kozietulskiego. W drugiej po³owie stycznia 1945 roku, gdy Sowieci zajêli miasto by³a to bardzo mroÿna zima matka Andrzeja postanowi³a z synem pieszo wróciæ do Warszawy. Mijali po drodze zmotoryzowane kolumny armii czerwonej. Sowieci pytali, czy daleko do Berlina i za butelkê wódki podwieÿli ich do Warszawy. Przedzieraj¹c siê przez ruiny warszawskie dotarli na Starówkê. Kamienica, w której mieszkali, tak jak ca³e Stare Miasto, by³y kup¹ wypalonych gruzów. Ale ocala³a piwnica ich domu i tam Andrzej odnalaz³ ukryty przed gestapo pamiêtnik swojego nie yj¹cego brata. W lutym 1946 r. wróci³ z niewoli niemieckiej ojciec Andrzeja. Wernicowie, nie widz¹c mo liwoœci ycia w zrujnowanej Warszawie, wyjechali na tzw. Ziemie Odzyskane, do Jeleniej Góry. Tymczasem dziadek Andrzeja, Leon Marek Wernic, znany warszawski lekarz, wynaj¹³ dwupokojowe mieszkanie przy ul. Wiœniowej nr 48, nieopodal wiêzienia przy ul. Rakowieckiej i œci¹gn¹³ syna z rodzin¹ z powrotem do Warszawy. Andrzej zda³ maturê w roku 1950 w liceum im. Tadeusza Reytana i przyst¹pi³ do egzaminu na medycynê. Otrzyma³ pisemne zawiadomienie, e z powodu braku miejsc nie mo e byæ przyjêty. Wszelako dziadek Andrzeja, znaj¹cy dobrze dziekana ówczesnego Wydzia³u Lekarskiego, prof. Marcina Kasprzaka, dowiedzia³ siê o prawdziwych przyczynach nieprzyjêcia wnuka na studia: ktoœ, podpisawszy siê nieczytelnie, za- 34 F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

34 Zaświadczenie ukończenia kursu dezynfekcji, dezynsekcji, deratyzacji. notowa³ czerwonym atramentem na marginesie protoko³u z egzaminu: nie mo e studiowaæ. Jak siê póÿniej okaza- ³o, by³a to decyzja w³adz partyjnych, a tak e Zwi¹zku M³odzie y Polskiej, gdzie znane by³y pogl¹dy kandydata na studia, jego postawa polityczna i przede wszystkim legionowa oraz sanacyjna przesz³oœæ ojca. Jedyn¹ mo liwoœci¹ zdobycia wy - szego wykszta³cenia dla takich m³odych ludzi, których nie akceptowa³a w³adza Polski poja³tañskiej, by³a nauka na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Andrzej rozpocz¹³ wiêc tam studia historyczne. Studenci KUL stanowili jedn¹ wielk¹ rodzinê o wspólnych korzeniach œwiatopogl¹dowych i politycznych. Jednak m³ody Wernic, warszawianin z dziada pradziada, wola³ studiowaæ w rodzinnym mieœcie, gdzie zreszt¹ mieszkali jego rodzice i bliscy krewni. W roku 1951, po zaliczeniu pierwszego semestru, przeniós³ siê na Uniwersytet Warszawski. Prym wiod³a tu m³odzie zrzeszona w PZPR i Zwi¹zku M³odzie y Polskiej. Na pierwszy rok historii przyjmowano kandydatów z listy partyjnej, wœród nich wielu bez matury, którzy od razu w jednym roku zadawali egzamin maturalny i zaliczali pierwszy rok studiów. Pamiêtam ówczesnych studenckich aktywistów politycznych w strojach organizacyjnych, niebieskich koszulach i czerwonych krawatach, namolnie namawiaj¹cych niezrzeszonych kolegów do wst¹pienia w szeregi ZMP wspomina Wernic. Po pó³ roku tendencyjnie obla³a go z historii staro ytnej prof. Iza Bie uñska-ma³owist. Zosta³ usuniêty z uczelni, wiêc wróci³ na KUL. A kiedy w roku 1956 skoñczy³ studia i ostatecznie osiad³ Warszawie, nie móg³ znaleÿæ pracy. By³ z definicji partyjnej jako absolwent KUL, osob¹ politycznie podejrzan¹ i bezwartoœciow¹, poniewa niemaj¹c¹ wykszta³cenia marksistowskiego. Ju w Lublinie zwi¹za³ siê z Ko³em Spo- ³eczno-Postêpowym Stowarzyszenia PAX. I dziêki temu uda³o mu siê w roku 1960 zatrudniæ w redakcji Wroc³awskiego Tygodnika Katolików WTK. Stawa³ siê dziennikarzem. Rych³o zrozumia³, e ten zawód jest jego powo- ³aniem, s³u b¹ spo³eczeñstwu, a móg³ w nim ³¹czyæ sw¹ pasjê pisarsk¹ z wiedz¹ historyczn¹. W roku 1971 zosta³ w dzienniku S³owo Powszechne kierownikiem dzia³u krajowego i wszed³ w sk³ad kolegium redakcyjnego. W obu redakcjach Wernic stara³ siê, na ile w PRL by³o to mo liwe, odfa³szowywaæ historiê: publikowa³ artyku³y historyczno-publicystyczne, przeprowadza³ wywiady z bohaterami dziejów najnowszych, spisywa³ wspomnienia by- ³ych o³nierzy II Rzeczypospolitej, Armii Krajowej i dawnych wiêÿniów PRL. Rozmawia³ m.in. z gen. Juliuszem Rómmlem, p³k. Kazimierzem Pluta- -Szachowskim, szefem V Wydzia³u ¹cznoœci Komendy G³ównej AK, p³k., a potem gen. Zygmuntem Walterem Janke, dowódc¹ Œl¹skiego Oddzia³u AK, p³k. Zbigniewem Szachelskim, dowódc¹ 7 Strzelców Wielkopolskich, o³nierzami Parasola i Zoœki. Po 13 grudnia 1981 roku zrezygnowa³ z pracy w redakcji S³owa Powszechnego, jednak pozosta³ dziennikarzem. Wspiera³ pórem w pismach podziemnych dzia³alnoœæ Solidarnoœci, do której w roku 1980 zg³osi³ akces. Osaczany inwigilacj¹, zastraszany przez esbeków, wzywany na przes³uchania, musia³ utrzymywaæ siê ze zwalczania robaków... W roku 1989 Wernic znalaz³ zatrudnienie w Rzeczpospolitej, gdzie pracowa³ w dziale kultury, a nastêpnie w Polsce Zbrojnej, dzienniku kierowanym przez Jerzego Œlaskiego, wskrzeszaj¹cym tradycjê przedwojennej gazety Wojska Polskiego; uprawia³ sw¹ ulubion¹ publicystykê historycznopolityczn¹, ale ju komfortowo bez stylu ezopowego, bez aluzyjnoœci, w pe³nym oddechu. Wyjecha³ na dawne Kresy Wschodnie, do Lwowa, Wilna, Grodna, objecha³ cmentarze poleg³ych patriotów polskich. Pisa³ stamt¹d reporta e, sprawozdania z uroczystoœci patriotycznych, przedstawi³ sylwetki wybitnych wojskowych Drugiej Rzeczypospolitej. W Polsce Zbrojnej Wernic pracowa³ cztery lata ( ), wspó³pracowa³ ponadto z adem, tygodnikiem chrzeœcijañsko-demokratycznym. Do roku 2008 redagowa³ miesiêcznik Nasz Los wydawany przez Zwi¹zek WiêŸniów Politycznych Okresu Stalinowskiego. Za dzia³alnoœæ dziennikarsk¹ poœwiêcon¹ historii, Warszawie i wojsku Andrzej Wernic otrzyma³ nagrody, m.in. Za Fot. archiwum Zas³ugi dla Warszawy Srebrn¹ Syrenkê, Z³ot¹ Odznakê za Opiekê nad Zabytkami, Srebrn¹ Odznakê AZS, nagrodê Klubu Publicystów Wojskowo-Obronnych, Nagrodê Rady Ochrony Pomników Walki i Mêczeñstwa Narodu Polskiego, Medal Mieszka I Zarz¹du G³ównego Towarzystwa Archeologicznego i Numizmatycznego. Nale a³ do Polskiego Towarzystwa Historycznego. Wreszcie Wernic siêgn¹³ po wyniesiony z po ogi Powstania Warszawskiego pamiêtnik swego starszego brata. Od wielu lat chcia³ zredagowaæ i wydaæ te zapiski, które s¹ œwiadectwem postawy i patriotyzmu pokolenia II Rzeczypospolitej oraz Pañstwa Podziemnego, stanowi¹ równie dokumentacjê konspiracji i walki o³nierzy 7. Pu³ku Piechoty Armii Krajowej Gar³uch. Lecz nie móg³ samodzielnie odczytaæ tych notatek. Odszyfrowanie gêsto zapisanych ponad 30 stron brulionu drobnym, jeœli mo na tak powiedzieæ, konspiracyjnym pismem, skrótami s³ów, nazw i nazwisk wydawa³o siê niemo liwe. A jednak tê niemo liwoœæ pokona³ Krzysztof Jaszczyñski, redaktor reaktywowanego w 2006 roku miesiêcznika Stolica i popularyzator historii. Tak mówi o trudzie odczytywania pamiêtnika: Godzinami wpatrywa³em siê we fragmenty tekstu nie mog¹c znaleÿæ jakiegokolwiek punktu zaczepienia, bodaj jednego zrozumia³ego s³owa. A nagle zawijasy zamieni³y siê w litery, litery w s³owa, a s³owa w zdania. Czu³em siê wtedy jak medium, przez które przep³ywaj¹ myœli Zbyszka. Po kilku dniach nauczy³em siê go czytaæ. I oto w witrynach ksiêgarskich pojawi³a siê niezwyk³a ksi¹ ka Pamiêtnik Cezara, wydana nadk³adem wydawnictwa Biblioteka Stolicy, poprzedzona obszernym wstêpem naszego kolegi, Andrzeja Wernica. T¹ edycj¹ zwieñcza sw¹ pó³wieczn¹ drogê dziennikarsk¹ z przeszkodami, ale zawsze w s³u bie prawdy. NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 35

35 Za mali na mocarstwo, za duzi na pokornego klienta Krystyna Grzybowska W czasie promocji książki w Klubie Księgarza (od lewej): Krystyna Czubówna, Krystyna Grzybowska, Joanna Lichocka i Wojciech Reszczyński. Dziennikarka, publicystka. Publikuje w tygodniku Gazeta Polska, miesięczniku Nowe Państwo, na portalu w Polityce. Pierwsze kroki stawiała w popołudniówce Express Wieczorny, gdzie zajmowała się problematyką międzynarodową. W roku 1982 została negatywnie zweryfikowana, czyli otrzymała zakaz uprawiania zawodu. Wraz z mężem, felietonistą Maciejem Rybińskim i córką Aleksandrą udała się na emigrację do Republiki Federalnej Niemiec. Cała rodzina otrzymała paszporty w jedną stronę, co oznaczało zakaz powrotu do kraju. Współpracowała z prasą e- migracyjną, a w roku 1990 została korespondentką Rzeczpospolitej w Bonn. Po powrocie do kraju w 1998 roku pisała do Wprost i Gazety Polskiej. Specjalizuje się w problematyce zagranicznej, ze szczególnym uwzględnieniem Niemiec i Unii Europejskiej. Nie stroni od poruszania tematów krajowych, wychodząc z założenia, że Polska powinna aktywnie uczestniczyć w globalnym świecie i robić to odpowiedzialnie. Historiê mo na traktowaæ w ró ny sposób, romantycznie, krytycznie oraz praktycznie. Na tle niskiego poziomu edukacji historycznej w polskich szko³ach, politycy ró nych opcji, a przede wszystkim ugrupowania pozostaj¹cego obecnie przy w³adzy epatuj¹ porównaniami, czasem cytatami, czyli treœciami pasuj¹cymi do ich politycznych pogl¹dów i zamierzeñ. Przeciêtny obywatel nie jest w stanie zweryfikowaæ g³oszonych publicznie tez ani nie jest dostatecznie wyposa ony w argumenty. Nic wiêc dziwnego, e na podatny grunt trafiaj¹ z³oœliwe uwagi na temat zacofanych i niedzisiejszych têsknot za Polsk¹ jagielloñsk¹ czy te zachwytu nad sukcesami II Rzeczypospolitej. Nie ulega kwestii, przesz³oœæ historyczn¹ mo na wykorzystaæ do w³asnych celów, nie próbuj¹c nawet uzasadniæ swoich pogl¹dów. Jaka by³a i jest nasza Ojczyzna? Czy jej historyczna przesz³oœæ zawiera wzory godne naœladowania dziœ i w przysz³oœci i jakie wyci¹gnêliœmy z niej wnioski? Na te i inne pytania odpowiada publicysta i nauczyciel akademicki, wybitny znawca naszej historii, Jacek Wegner, w ksi¹ ce Rzeczpospolita duma i wstyd, która ukaza³a siê nak³adem krakowskiego Wydawnictwa M. Wstêp do ksi¹ ki napisa³ Marcin Wolski publicysta, pisarz i satyryk. Treœæ jej wyra a najpe³niej nastêpuj¹ce zdanie Wolskiego No i walczy w nas pozytywizm z romantyzmem, ekshibicjonizm z tromtradracj¹, prowadz¹c do chwilowych jedynie rozejmów i sporadycznych consensusów. Sposób, w jaki autor ksi¹ ki prezentuje dumê i wstyd naszej przesz³oœci i teraÿniejszoœci, przypomina rozwi¹zywanie zagadek kryminalnych za pomoc¹ dedukcji opartej na kolosalnej znajomoœci naszych i nie tylko naszych dziejów. A wiêc czyta siê j¹ jak krymina³, z jednym jednak zastrze eniem, id¹c za historyczn¹ dedukcj¹ autora, trzeba przygotowaæ siê na niespodzianki wynikaj¹ce z porównañ wydarzeñ i zachowañ rodaków niegdyœ i dziœ. Autor nie oszczêdza w³adców i elit rz¹dz¹cych w Polsce piastowskiej, jagielloñskiej i miêdzywojennej. Wskazuje na wady narodowe, które wci¹ negatywnie wp³ywaj¹ na stan pañstwa. Ksi¹ ka sk³ada siê z historycznych porównañ ze wspó³czesnoœci¹, jest ich wiele, ale to nie utrudnia jej rozumienia. Przyk³ady z historii zestawiane s¹ z dniem dzisiejszym w logicznym i niezwykle ciekawym ci¹gu. Wychodzi na wierzch k³ótliwoœæ szlacheckich sejmików, prywata arystokratycznych rodów i tchórzostwo elit. Ale jednoczeœnie Jacek Wegner wskazuje na piêkne cechy naszego narodu, opisuj¹c w niezwykle obrazowy sposób polsk¹ tolerancjê religijn¹, przeciwstawiaj¹c j¹ walkom religijnym w pozo- 36 F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

36 sta³ej Europie, których najjaskrawszym przyk³adem by³a Wojna Trzydziestoletnia. W rozdziale zatytu³owanym My te jesteœmy Semitami obala panuj¹cy we wspó³czesnym tzw. Salonie mit o polskim antysemityzmie. Nie zaprzecza, e w II Rzeczypospolitej mia³ miejsce antysemityzm, ale nie tak zbrodniczy jak w Niemczech, tak perfidny jak we Francji ani tak brutalny jak w Rosji carskiej i zak³amany jak w Rosji sowieckiej, ale te by³ brzydki. Przede wszystkim mia³ pod³o e ekonomiczne i wynika³ z ignorancji, a najmniej z postaw nacjonalistycznych czy tym bardziej ideologii rasistowskiej. W Polsce pisze Jacek Wegner antysemitami nie byli w wiêkszoœci ziemianie ani inteligencja, ani ch³opi. Anty ydowsko nastawieni byli przede wszystkim drobnomieszczanie i biedota, dla których ydzi stanowili gospodarcz¹ konkurencjê. Mieliœmy te swoich oligarchów i przekupstwo nazywane zarêkawkiem. Ale byliœmy zdolni opracowaæ drug¹ na œwiecie konstytucjê, akt niezwykle nowoczesny i jak na tamte czasy demokratyczny. Nie brak by³o w naszej historii zjawisk negatywnych i przynosz¹cych wstyd, ale znacznie wiêcej takich, z których mo emy byæ dumni i co wiêcej czerpaæ z nich wzory na przysz³oœæ. Bez w¹tpienia jesteœmy narodem dzielnym, odpornym na z³o p³yn¹ce z zagranicy, g³ównie od naszych s¹siadów, z ogromnym dorobkiem kulturalnym. Mieliœmy wspania³e elity, które zniszczy³a ostatnia wojna i wysoki poziom kszta³cenia m³odzie y w II Rzeczypospolitej, co podkreœla Jacek Wegner w swojej ksi¹ ce. Jacy jesteœmy dziœ? Lubimy sejmikowaæ jak za dawnych, dobrych czasów, protestowaæ i niektórym politykom marzy siê powrót zgubnego dla I Rzeczypos-politej liberum veto. Dziœ stawianie barier narodowi i spo³eczeñstwu jest niezwykle groÿne, bo najpierw wyda siê zakaz stadionowy, a potem... Mo na wiele z³ego wyrz¹dziæ pañstwu, zrêcznie manewruj¹c miêdzy obowi¹zuj¹cym w demokracji systemem prawnym a tzw. wol¹ wiêkszoœci. Nie trzeba byæ specjalnie przygotowanym do lektury ksi¹ ki pod wzglêdem historycznym. Liczne przyk³ady z naszych dziejów i ich zestawienie ze wspó³czesnoœci¹ mówi¹ wiele o naszej narodowej to samoœci. yjemy w czasach pogardy dla historii, nie tylko w Polsce panuje mod¹ na tzw. pragmatyzm. I na bezrefleksyjne ycie tu i teraz. Niestety, pochwa³a pragamatyzmu nie zawiera ani wskazówek na przysz³oœæ, ani tym bardziej pozytywnych przyk³adów ze wspó³czesnoœci. Taki pragmatyzm jest propagandow¹ ³atwizn¹, mog¹c¹ prowadziæ do os³abienia pañstwa i woli narodu. Powinniœmy pamiêtaæ, e nie tylko utraciliœmy pañstwowoœæ wskutek nieudolnoœci, s³aboœci i prywaty mo nych, ale e potrafiliœmy przez wieki walczyæ o wolnoœæ i niepodleg- ³oœæ, e jesteœmy narodem godnym szacunku i przetrwamy wszystkie burze, pod warunkiem jednak, e bêdziemy broniæ naszej godnoœci. To wszystko znajdziemy w ksi¹ ce Rzeczpospolita duma i wstyd. Marcin Wolski w swoim wstêpie do ksi¹ ki napisa³ niezwykle trafnie, e jesteœmy za mali na mocarstwo, za duzi na pokornego klienta, czekaj¹cego na resztki z pañskiego sto³u. Jest to bardzo niewygodna pozycja, czy nie da siê jej poprawiæ? NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 37

37 Trzy pokolenia na posterunku niezawisłości Andrzej Dabik Kiedy czytam takie ksi¹ ki jak «Klamra» mój ojciec, ogarnia mnie podziw dla generacji lat i zastanawiam siê, czy my w naszym dwudziestoleciu wychowaliœmy podobne spo³eczeñstwo... G³ówny bohater, Adam Lazarowicz, rocznik 1902, przed wojn¹ zak³ada³ wiejskie organizacje samopomocowe, organizowa³ konkursy rolnicze. Powiedzia³ synowi przed aresztowaniem w roku 1947, e teraz na nic walka zbrojna, ten ustrój jest militarnie potê ny, nie mo na skutecznie mu siê przeciwstawiaæ przy u yciu granatów, rewolwerów (...) mo emy walczyæ tylko w sferze idei, za pomoc¹ œrodków pokojowych. Kapitan/major Adam Lazarowicz Klamra, rocznik 1902, od grudnia 1940 roku by³ komendantem obwodu ZWZ/AK Dêbica. Bez pomocy ch³opów i drobnych mieszczan z tzw. Polski prowincjonalnej partyzantka antyniemiecka i po roku 1944 antyrosyjska, póÿniej przeciwubowska nie by³aby mo liwa. Zreszt¹, jak twierdz¹ historycy, trzonem bojowym Armii Krajowej byli ch³opi i ludnoœæ ma³omiasteczkowa. Tymczasem dzisiejsi rodzimi i obcy propagandyœci lewicowi k³ami¹, e wiêkszoœæ polskich ch³opów w okresie okupacji niemieckiej by³a bierna czy wrêcz pomaga³a okupantowi w mordowaniu swych wspó³obywateli ydów. Niedawno Szewach Weiss, by³y ambasador Izraela w Polsce, napisa³ w dzienniku Rzeczpospolita, e naród polski mo e byæ dumny ze swoich ch³opów. Ta konstatacja yda uratowanego przez polskich w³oœcian nie wywo³a³a jednak adnego publicznego echa. Przylgnê³o wiêc do œwiadomoœci spo³ecznej tamto k³amstwo... Ksi¹ ka «Klamra» mój ojciec, ukazuj¹c walkê konspiracyjn¹ i orê - n¹ z Niemcami, póÿniej z Rosjanami i wreszcie z rodakami na us³ugach Rosji sowieckiej, niejako mimowolnie uwydatnia ten rys wiernoœci ludzi z warstw ni szych wartoœciom patriotycznym i religijnym. Autor-narrator pisze na przyk³ad: w Gumniskach ko- ³o Dêbicy ka de pojawienie siê Niemców by³o natychmiast sygnalizowane w ca³ej wsi (...). Na ka dy taki sygna³ og³aszano alarm i chowano niebezpieczne materia³y.... W podziemnej walce z Niemcami uczestniczy³ tak e ze swymi parafianami ksi¹dz proboszcz Jan Nagórzañski, ukrywa³ ydów, wozi³ te ywnoœæ rodzinom w Dêbicy, których mê owie i ojcowie przebywali w niewoli lub obozach. 12 sierpnia 1944 r. proboszcz prze y³ wraz ze swymi parafianami pacyfikacjê Gumnisk. By³ jednym z zak³adników wziêtych przez Niemców, razem z pozosta³ymi zosta³ odbity przez partyzantów AK. A wiêc wspó³praca by- ³a doprawdy œcis³a ch³opi pomagali o³nierzom, a oni mieszkañcom. O zbrodniach niemieckich napisano tomy ksi¹ ek. Publikacja Zbigniewa Lazarowicza dorzuca do tego tematu garœæ faktów, byæ mo e, gdzie indziej ju zapisanych, lecz wci¹ trzeba je przypominaæ. Na przyk³ad we wsi Ró- a w powiecie tarnowskim Niemcy, chc¹c siê dowiedzieæ, gdzie ukryta jest broñ, chodzili od domu do domu i torturuj¹c mordowali wybranych wed³ug listy mieszkañców. Jakuba Kawê, zastêpcê dowódcy III plutonu placówki AK Zassów ³añcuchem przywi¹zali w stodole za rêkê i nogê i bili, a skona³ po trzech godzinach. Józefowi Erazmusowi, dowódcy plutonu tej placówki ³amali rêce, nogi, ebra palce u r¹k mia d yli obcasami, na jego oczach zabili onê i ma³oletniego syna. Oddzia³y AK obwodu Dêbica po rozpoczêciu dzia³añ partyzanckich, wynikaj¹cych z planu Burza, od wczesnego lata 1944 r., uczestniczy³y w ciê kich walkach na froncie niemiecko-sowieckim, musia³y wiêc zrazu wspó³pracowaæ operacyjnie z jednostkami Armii Czerwonej. Trudne moralnie i wojskowo by³o to wspó³dzia³anie: Sowieci (...) m¹cili w g³owach naszym o³nierzom. Raz zapowiadali rych³e przesuniêcie frontu i wyzwolenie nas z okr¹ enia, to znów po wiêkszym ogniu siali panikê, g³osz¹c, e zaraz Niemcy przejd¹ do ataku i nas wyr n¹ napisa³ autor- -narrator. Partyzanci Klamry byli raz œwiadkami natarcia sowieckiego na oddzia³ niemiecki: Patrzyliœmy zdumieni pisze narrator bo o³nierze biegli, nie kryj¹c siê i strzelaj¹c na oœlep. Gdy któryœ siê potkn¹³, pada³ i zwykle nie wstawa³. Do le ¹cego podbiega³ wówczas oficer z pistoletem w rêce i kopa³ go, krzycz¹c. Po odrzuceniu Niemców czerwonoarmiœci pozostawili broñ, gdzie popad³o i weszli do domów ch³opskich. Wielu z nich pisze dalej narrator pl¹cz¹ siê nogi i chodz¹ chwiejnym krokiem (...). Któryœ wyci¹gn¹³ litrow¹ butelkê spirytusu i koniecznie chcia³ siê z nami napiæ. Czêstowa³ nas wszystkich i nie mo na mu by³o odmówiæ. Najd³u ej przekonywa³ Mamusiê, która nie chcia³a siê zgodziæ na pojenie wódk¹ Dani. Twierdzi³, e u nich na Syberii takie dzieci ju pij¹. Przypo- 38 F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

38 mina siê tu okreœlenie nieod a³owanej pamiêci Kisiela (Stefana Kisielewskiego), e Rosjanie rzucili przeciw Niemcom milionowy szaniec trupów. Nawi¹zuj¹c do tej metafory mo na by rzec, e «Klamra» mój ojciec mimochodem pokazuje, jak powstawa³ ten szaniec... W miarê umacniania siê w³adzy ludowej narasta³ terror jej w³asny i enkawudowski. Akowców, którzy razem z Armi¹ Czerwon¹ wyrzucali Niemców ze swych terenów, Sowieci wywozili do ³agrów, ukrywaj¹cych siê zaœ i ujawniaj¹cych ubowcy i zamykali w wiêzieniach. Na przyk³ad w Rzeszowie z³apani przechodzili przes³uchania i tortury. Trzymani byli w lochach UB niejednokrotnie ca³ymi tygodniami w ciemnicy, nago, po kolana w kloace, w której p³ywa³y szczury. W nocy wyprowadzono wiêÿnia pod 500-watow¹ arówkê i przes³uchiwano. Powodowa³o to ból, od którego wydawa³o siê, e g³owa pêknie. Dochodzi³o do tego okrutne bicie (...). Na mocy rozkazu Leopolda Okulickiego z 19 stycznia 1945 r. Armia Krajowa zosta³a rozwi¹zana. Du a czêœæ jej o³nierzy, zw³aszcza kadry, utworzy³a organizacjê konspiracyjn¹ Wolnoœæ i Niezawis³oœæ. I chocia odchodzi³a ona od walki zbrojnej, a podtrzymywa³a i krzewi³a ideê niezawis- ³oœci duchowej podbitego narodu, a mo e w³aœnie dlatego wzbudza³a nienawiœæ w³adców Polski poja³tañskiej. W jej s³u bach bezpieczeñstwa znalaz³y siê setki fanatycznych i sadystycznych oprawców. Wyczyny niewspó³miernie mniejszej liczby zwyrodnialców z Berezy Kartuskiej sprzed roku 1939 by³y wprost igraszk¹ w porównaniu z zachowaniami ubowców, prokuratorów i sêdziów. Po wojnie autor ksi¹ ki jako m³ody, dwudziestoletni i dwudziestokilkuletni ch³opiec, najpierw ukrywa³ siê przed bezpiek¹, a kiedy zosta³ areszto- Zbigniew Lazarowicz, autor książki, przed wojną uczęszczał do gimnazjum w Krakowie. Maturę zdał w roku 1943 przed Państwową Tajną Komisją Egzaminacyjną Kuźnica w Obwodzie AK Dębica. Przysięgę ZWZ złożył 1 stycznia 1942 r. wobec swego ojca, ówcześnie kapitana ps. Grot, Klamra, komendanta Obwodu ZWZ/AK Dębica. Po zaprzysiężeniu przyjął pseudonim Bratek. Od jesieni 1942 r. uczęszczał na kurs podchorążych. Po jego ukończeniu w maju 1943 r. awansował do stopnia kpr. podchorążego. W marcu 1943 r. został mianowany dowódcą plutonu w miejscowości Gumniska-Braciejowa, pluton ten, zwany od jego pseudonimu plutonem Bratka, uczestniczył w ciężkich walkach na pierwszej linii frontu niemiecko-sowieckiego. Po wkroczeniu Sowietów w marcu 1945 r. został awansowany do stopnia ppor. rez. piech. ze starszeństwem i ukrywał się razem z rodziną. Pod fałszywymi nazwiskami, działając u boku ojca, kolportował w Rzeszowie, Zakopanem, Krakowie i Górnym Śląsku pisma konspiracyjnych i zajmował się wywiadem. Na Dolnym Śląsku pełnił funkcję łącznika pomiędzy prezesem Obszaru Zachodniego WiN a prezesem Okręgu, mjr. Ludwikiem Marszałkiem i szefem organizacyjnym Obszaru, Bronisławem Pietruchą. Działalność organizacyjną zakończył w grudniu 1947 r., po aresztowaniu ojca w 1947; sam też był represjonowany przez UB. Romuald Lazarowicz, wrocławianin, dziennikarz, działacz polityczny i społeczny, wydawca. W latach autor i redaktor pism podziemnych, m. in.: Biuletynu Dolnośląskiego, Z Dnia na Dzień, gazety plakatowej Nasze Słowo. Współredaktor Serwisu Agencji Informacyjnej Solidarności Walczącej. Współzałożyciel Solidarności Walczącej, twórca i szef Radia SW. Od roku 1991 sekretarz Dni, Raportu Dolnośląskiego. Założyciel w roku 1995 firmy wydawniczej Lena; od 2002 redaktor nacz. miesięcznika Opcja na Prawo oraz redaktor techniczny edycji Zrzeszenie «Wolność i Niezawisłość» w dokumentach ( ). Laureat wyróżnienia Kustosz Pamięci Narodowej (IPN, 2004). Odznaczony Krzyżem WiN (1999) i Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (2007). Od 1995 członek Zarządu Stowarzyszenia Inicjatyw Polsko-Niemieckich. Od 2004 członek Zarządu Stowarzyszenia Dolnośląska Inicjatywa Historyczna. Współautor (z Piotrem Bielawskim) książki Dziwny rok 1989 (Morex, 1999) oraz (z Jerzym Przystawą) Otwarta księga (Spes, 1999). Ponadto, redaktor kilkudziesięciu książek, autor projektów okładek, redaktor techniczny wielu książek i czasopism. Stworzył i prowadzi kilka stron internetowych. Członek SDP. wany jego ojciec, musia³ regularnie meldowaæ siê miejscowemu UB. Mia³ i jego rodzeñstwo utrudniony dostêp na studia i nie móg³ znaleÿæ pracy. Wiêzienia zaœ zape³ni³y siê aresztowanymi WiN-owcami. We Wroc³awiu np. siedzia³ mjr Ludwik Marsza³ek, dowódca WiN na Okrêg Dolnoœl¹ski, przez czêste przes³uchania doprowadzono go do ca³kowitego ob³êdu i utraty mowy. Ten wychudzony, o wklês³ych oczach cz³owiek zwija³ siê w celi z bólu i bez przerwy obiema rêkami masowa³ g³owê. Jednak nie mo na by³o go zaprowadziæ do lekarza, bo o zdrowiu aresztowanych decydowali oficerowie Wydzia³u Œledczego. Ubowcy i prokuratorzy nieraz ju podczas przes³uchañ mordowali dzia- ³aczy WiN; niektórych zaœ s¹dzili i wydawali wyroki (najczêœciej œmierci) w tzw. procesach kiblowych to jest w celach wiêziennych, bez zachowania chocia by rudymentów s¹downictwa ucywilizowanego: bez oskar- ycieli, protokolantów. Adam Lazarowicz by³ wiceprzewodnicz¹cym czwartego Zarz¹du G³ównego WiN. Na procesie, rozpoczêtym w paÿdzierniku 1950 r., przy akompaniamencie chóru dziennikarzy, nazywaj¹cych w swych gazetach uwiêzionych i traconych patriotów szpiegami amerykañskimi, sprzymierzeñcami hitlerowskich oprawców, NR /2011 F ORUM D ZIENNIKARZY 39

39 tchórzami, agentami gestapo, mjr Lazarowicz przyznawa³, e walczy³ z ustrojem, bo nie odpowiada on aspiracjom duchowym narodu polskiego. Odpiera³ zarzut szpiegostwa, mówi³ e, owszem, zbiera³ i wysy³a³ materia- ³y za granicê, ale przekazywa³ je w³adzom, które uwa aliœmy za legalne. Mjr Lazarowicz zosta³ c z t e r o - k r o t n i e skazany na karê œmierci i umieszczony w celi wieloosobowej, w której przed wojn¹ przebywa³o normalnie 30 wiêÿniów (...) Obecnie trzymano tam po 80 osób. Trudno siê by³o poruszaæ, dlatego te w dzieñ, eby mo na by³o chodziæ, wiêÿniowie ustawiali siê w tzw. kierat i na komendê ruszali wszyscy w jednym kierunku. 1 marca 1951 roku ubowski kat nieznany z imienia i nazwiska, prawdopodobnie strza³em w potylicê zabi³ w kazamatach wiêzienia na Rakowieckiej w Warszawie majora Adama Lazarowicza i szeœciu jego towarzyszy z IV Oddzia³u WiN. Rodziny nie powiadomiono, adwokat dowiedzia³ siê o kaÿni po dwóch tygodniach. Miejsce pochówku nie jest znane. Te wspomnienia o majorze Adamie Lazarowiczu napisa³ jego syn Zbigniew, zaprzysiê ony przezeñ i s³u ¹cy pod jego rozkazami po przybraniu pseudonimu Bratek w akcjach partyzanckich Burzy. A wnuk Adama, syn Zbigniewa, Romuald, opracowa³ je i wyda³ nak³adem oficyny Lena w koedycji ze Stowarzyszeniem Solidarnoœæ Walcz¹ca. Ta ksi¹ ka jest wiêc œwiadectwem, e ju trzecie pokolenie trwa na posterunku niezawis- ³oœci i wpisuje siê w toczony dzisiaj bezkrwawy bój o pamiêæ historyczn¹, a wiêc o ycie duchowe Polaków, bo naród pozbawiony pamiêci o przesz³oœci umiera. Domaga siê tak e, razem ze zdrow¹ czêœci¹ spo³eczeñstwa, zidentyfikowania wszystkich morderców, sadystów z UB i SB, napiêtnowania nie yj¹cych, a yj¹cych oskar- enia o zdradê narodu polskiego. Ksi¹ ka ma wartoœci poznawcze, czytelnicze i chyba nade wszystko dydaktyczne najm³odsze generacje, nihilistyczne do granic ostatecznoœci, powinny z niej uczyæ siê najnowszej historii. Kultura tej publikacji mo e byæ przyk³adem dla wielu oficyn. Pisana jest jêzykiem eseistycznym i eleganck¹ polszczyzn¹. Mo e powinna! byæ wzorem dla niejednego autora i wydawnictwa. Legitymuje siê te bogat¹ dokumentacj¹: zdjêciami, niekiedy unikatowymi; w przypisach drukuje notatki biograficzne setek bohaterów, to jakby ma³e pomniczki tych, którzy z poczucia obowi¹zku przeciwstawiali siê obu okupantom. Wœród owych pomniczków, jest te kilka minibiogramów utrwalaczy w³adzy ludowej z krwi¹ w sumieniu i na rêkach; mo e lepiej by by³o wydrukowaæ je oddzielnie, na przyk³ad w aneksie. Andrzej Dabik Zbigniew Lazarowicz: «Klamra» mój ojciec. Wydawnictwo Lena, wspó³wydawca Stowarzyszenie Solidarnoœæ Walcz¹ca, Wroc³aw. Gratulujemy jubileuszu! 40 F ORUM D ZIENNIKARZY NR /2011

STATUT POLSKIEGO STOWARZYSZENIA DYREKTORÓW SZPITALI W KRAKOWIE. Rozdział I

STATUT POLSKIEGO STOWARZYSZENIA DYREKTORÓW SZPITALI W KRAKOWIE. Rozdział I STATUT POLSKIEGO STOWARZYSZENIA DYREKTORÓW SZPITALI W KRAKOWIE Rozdział I Postanowienia Ogólne. 1. Stowarzyszenie nosi nazwę Polskie Stowarzyszenie Dyrektorów Szpitali w Krakowie w dalszej części określone

Bardziej szczegółowo

Badania naukowe potwierdzają, że wierność w związku została uznana jako jedna z najważniejszych cech naszej drugiej połówki. Jednym z większych

Badania naukowe potwierdzają, że wierność w związku została uznana jako jedna z najważniejszych cech naszej drugiej połówki. Jednym z większych Badania naukowe potwierdzają, że wierność w związku została uznana jako jedna z najważniejszych cech naszej drugiej połówki. Jednym z większych ciosów jaki może nas spotkać w związku z dugą osobą jest

Bardziej szczegółowo

Regulamin Obrad Walnego Zebrania Członków Stowarzyszenia Lokalna Grupa Działania Ziemia Bielska

Regulamin Obrad Walnego Zebrania Członków Stowarzyszenia Lokalna Grupa Działania Ziemia Bielska Załącznik nr 1 do Lokalnej Strategii Rozwoju na lata 2008-2015 Regulamin Obrad Walnego Zebrania Członków Stowarzyszenia Lokalna Grupa Działania Ziemia Bielska Przepisy ogólne 1 1. Walne Zebranie Członków

Bardziej szczegółowo

STATUT KOŁA NAUKOWEGO KLUB INWESTORA

STATUT KOŁA NAUKOWEGO KLUB INWESTORA STATUT KOŁA NAUKOWEGO KLUB INWESTORA 1 I. Postanowienia ogólne 1. Koło Naukowe KLUB INWESTORA, zwane dalej Kołem Naukowym, jest jednostką Samorządu Studenckiego działającą przy Wydziale Finansów i Bankowości

Bardziej szczegółowo

Regulamin Projektów Ogólnopolskich i Komitetów Stowarzyszenia ESN Polska

Regulamin Projektów Ogólnopolskich i Komitetów Stowarzyszenia ESN Polska Regulamin Projektów Ogólnopolskich i Komitetów Stowarzyszenia ESN Polska 1 Projekt Ogólnopolski: 1.1. Projekt Ogólnopolski (dalej Projekt ) to przedsięwzięcie Stowarzyszenia podjęte w celu realizacji celów

Bardziej szczegółowo

Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania EUROGALICJA Regulamin Rady

Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania EUROGALICJA Regulamin Rady Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania EUROGALICJA Regulamin Rady Rozdział I Postanowienia ogólne 1 1. Rada Stowarzyszenia Lokalna Grupa Działania Eurogalicja, zwana dalej Radą, działa na podstawie: Ustawy

Bardziej szczegółowo

REGULAMIN OBRAD WALNEGO ZEBRANIA CZŁONKÓW STOWARZYSZENIA LOKALNA GRUPA DZIAŁANIA STOLEM

REGULAMIN OBRAD WALNEGO ZEBRANIA CZŁONKÓW STOWARZYSZENIA LOKALNA GRUPA DZIAŁANIA STOLEM Załącznik do uchwały Nr 8/08 WZC Stowarzyszenia LGD Stolem z dnia 8.12.2008r. REGULAMIN OBRAD WALNEGO ZEBRANIA CZŁONKÓW STOWARZYSZENIA LOKALNA GRUPA DZIAŁANIA STOLEM Rozdział I Postanowienia ogólne 1.

Bardziej szczegółowo

KODEKS ETYKI PRACOWNIKÓW POWIATOWEGO CENTRUM POMOCY RODZINIE W LUBLINIE

KODEKS ETYKI PRACOWNIKÓW POWIATOWEGO CENTRUM POMOCY RODZINIE W LUBLINIE Załącznik Nr 1 do Zarządzenia Nr z dnia Dyrektora PCPR w Lublinie KODEKS ETYKI PRACOWNIKÓW POWIATOWEGO CENTRUM POMOCY RODZINIE W LUBLINIE ROZDZIAŁ I Zasady ogólne 1 1. Kodeks wyznacza zasady postępowania

Bardziej szczegółowo

STOWARZYSZENIE LOKALNA GRUPA DZIAŁANIA JURAJSKA KRAINA REGULAMIN ZARZĄDU. ROZDZIAŁ I Postanowienia ogólne

STOWARZYSZENIE LOKALNA GRUPA DZIAŁANIA JURAJSKA KRAINA REGULAMIN ZARZĄDU. ROZDZIAŁ I Postanowienia ogólne Załącznik do uchwały Walnego Zebrania Członków z dnia 28 grudnia 2015 roku STOWARZYSZENIE LOKALNA GRUPA DZIAŁANIA JURAJSKA KRAINA REGULAMIN ZARZĄDU ROZDZIAŁ I Postanowienia ogólne 1 1. Zarząd Stowarzyszenia

Bardziej szczegółowo

Regionalna Karta Du ej Rodziny

Regionalna Karta Du ej Rodziny Szanowni Pañstwo! Wspieranie rodziny jest jednym z priorytetów polityki spo³ecznej zarówno kraju, jak i województwa lubelskiego. To zadanie szczególnie istotne w obliczu zachodz¹cych procesów demograficznych

Bardziej szczegółowo

REGULAMIN SAMORZĄDU UCZNIOWSKIEGO GIMNAZJUM W ZABOROWIE UL. STOŁECZNA 182

REGULAMIN SAMORZĄDU UCZNIOWSKIEGO GIMNAZJUM W ZABOROWIE UL. STOŁECZNA 182 Załącznik nr 6 REGULAMIN SAMORZĄDU UCZNIOWSKIEGO GIMNAZJUM W ZABOROWIE UL. STOŁECZNA 182 Na podstawie atr.55 Ustawy o systemie oświaty z dnia 7 września 1991 roku (Dz.U. z 1991 roku nr 59 poz.425) ze zmianami

Bardziej szczegółowo

STATUT KOŁA NAUKOWEGO PRAWA MEDYCZNEGO. Rozdział I. Postanowienia ogólne

STATUT KOŁA NAUKOWEGO PRAWA MEDYCZNEGO. Rozdział I. Postanowienia ogólne STATUT KOŁA NAUKOWEGO PRAWA MEDYCZNEGO Rozdział I. Postanowienia ogólne 1 Koło Naukowe Prawa Medycznego, zwane dalej Kołem, jest dobrowolną organizacją studencką. Funkcjonuje na Wydziale Prawa i Administracji

Bardziej szczegółowo

Regulamin Rady Rodziców. przy Gimnazjum w Jasienicy. Postanowienia ogólne

Regulamin Rady Rodziców. przy Gimnazjum w Jasienicy. Postanowienia ogólne Regulamin Rady Rodziców przy Gimnazjum w Jasienicy Postanowienia ogólne 1. Rada Rodziców zwana dalej Radą a/ reprezentuje interesy ogółu rodziców, b/ wpływając na sprawy szkoły może przyczynić się do lepszej

Bardziej szczegółowo

- o Fundacji Wspierania Współpracy na Rzecz Demokracji i Społeczeństwa Obywatelskiego w Europie Środkowej i Wschodniej.

- o Fundacji Wspierania Współpracy na Rzecz Demokracji i Społeczeństwa Obywatelskiego w Europie Środkowej i Wschodniej. SEJM RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ V kadencja Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Druk nr 676 Warszawa, 9 czerwca 2006 r. Pan Marek Jurek Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Szanowny Panie Marszałku

Bardziej szczegółowo

STATUT FUNDACJI CHCEMY POMAGAĆ Postanowienia ogólne

STATUT FUNDACJI CHCEMY POMAGAĆ Postanowienia ogólne STATUT FUNDACJI CHCEMY POMAGAĆ Postanowienia ogólne 1 1. Fundacja pod nazwą Chcemy Pomagać, zwana dalej Fundacją, ustanowiona przez: Piotra Sołtysa zwanego dalej fundatorem, aktem notarialnym sporządzonym

Bardziej szczegółowo

REGULAMIN SAMORZĄDU SZKOŁY W ZESPOLE SZKÓŁ IM. JANUSZA KORCZAKA W PRUDNIKU

REGULAMIN SAMORZĄDU SZKOŁY W ZESPOLE SZKÓŁ IM. JANUSZA KORCZAKA W PRUDNIKU Załącznik nr 3 do Statutu Zespołu Szkół im. Janusza Korczaka w Prudniku REGULAMIN SAMORZĄDU SZKOŁY W ZESPOLE SZKÓŁ IM. JANUSZA KORCZAKA W PRUDNIKU 1 1 PRZEPISY DOTYCZĄCE SAMORZĄDNOŚCI UCZNIÓW 1. Członkami

Bardziej szczegółowo

SCENARIUSZ LEKCJI WYCHOWAWCZEJ: AGRESJA I STRES. JAK SOBIE RADZIĆ ZE STRESEM?

SCENARIUSZ LEKCJI WYCHOWAWCZEJ: AGRESJA I STRES. JAK SOBIE RADZIĆ ZE STRESEM? SCENARIUSZ LEKCJI WYCHOWAWCZEJ: AGRESJA I STRES. JAK SOBIE RADZIĆ ZE STRESEM? Cele: - rozpoznawanie oznak stresu, - rozwijanie umiejętności radzenia sobie ze stresem, - dostarczenie wiedzy na temat sposobów

Bardziej szczegółowo

UCHWAŁA NR X/143/2015 RADY MIEJSKIEJ WAŁBRZYCHA. z dnia 27 sierpnia 2015 r. w sprawie utworzenia Zakładu Aktywności Zawodowej Victoria w Wałbrzychu

UCHWAŁA NR X/143/2015 RADY MIEJSKIEJ WAŁBRZYCHA. z dnia 27 sierpnia 2015 r. w sprawie utworzenia Zakładu Aktywności Zawodowej Victoria w Wałbrzychu UCHWAŁA NR X/143/2015 RADY MIEJSKIEJ WAŁBRZYCHA z dnia 27 sierpnia 2015 r. w sprawie utworzenia Zakładu Aktywności Zawodowej Victoria w Wałbrzychu Na podstawie art. 18 ust 2 pkt 9 lit. h ustawy z dnia

Bardziej szczegółowo

Nie racjonalnych powodów dla dopuszczenia GMO w Polsce

Nie racjonalnych powodów dla dopuszczenia GMO w Polsce JANUSZ WOJCIECHOWSKI POSEŁ DO PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO WICEPRZEWODNICZĄCY KOMISJI ROLNICTWA I ROZWOJU WSI Tekst wystąpienia na Konferencji: "TRADYCYJNE NASIONA - NASZE DZIEDZICTWO I SKARB NARODOWY. Tradycyjne

Bardziej szczegółowo

PROTOKÓŁ. Kontrolę przeprowadzono w dniach : 24, 25, 31.05. 2005 roku oraz 10. 06. 2005 roku,

PROTOKÓŁ. Kontrolę przeprowadzono w dniach : 24, 25, 31.05. 2005 roku oraz 10. 06. 2005 roku, PROTOKÓŁ z kontroli w Warsztatach Terapii Zajęciowej Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym Koło w Słupsku przeprowadzonej przez Głównego Specjalistę Wydziału Audytu i Kontroli

Bardziej szczegółowo

Warto wiedzieæ - nietypowe uzale nienia NIETYPOWE UZALE NIENIA - uzale nienie od facebooka narkotyków czy leków. Czêœæ odciêtych od niego osób wykazuje objawy zespo³u abstynenckiego. Czuj¹ niepokój, gorzej

Bardziej szczegółowo

Regulamin Konkursu Start up Award 9. Forum Inwestycyjne 20-21 czerwca 2016 r. Tarnów. Organizatorzy Konkursu

Regulamin Konkursu Start up Award 9. Forum Inwestycyjne 20-21 czerwca 2016 r. Tarnów. Organizatorzy Konkursu Regulamin Konkursu Start up Award 9. Forum Inwestycyjne 20-21 czerwca 2016 r. Tarnów 1 Organizatorzy Konkursu 1. Organizatorem Konkursu Start up Award (Konkurs) jest Fundacja Instytut Studiów Wschodnich

Bardziej szczegółowo

Regulamin Walnego Zebrania Członków Polskiego Towarzystwa Medycyny Sportowej

Regulamin Walnego Zebrania Członków Polskiego Towarzystwa Medycyny Sportowej Regulamin Walnego Zebrania Członków Polskiego Towarzystwa Medycyny Sportowej Podstawę prawną Regulaminu Walnego Zebrania Członków Polskiego Towarzystwa Medycyny Sportowej zwanego dalej Walnym Zebraniem

Bardziej szczegółowo

HAŚKO I SOLIŃSKA SPÓŁKA PARTNERSKA ADWOKATÓW ul. Nowa 2a lok. 15, 50-082 Wrocław tel. (71) 330 55 55 fax (71) 345 51 11 e-mail: kancelaria@mhbs.

HAŚKO I SOLIŃSKA SPÓŁKA PARTNERSKA ADWOKATÓW ul. Nowa 2a lok. 15, 50-082 Wrocław tel. (71) 330 55 55 fax (71) 345 51 11 e-mail: kancelaria@mhbs. HAŚKO I SOLIŃSKA SPÓŁKA PARTNERSKA ADWOKATÓW ul. Nowa 2a lok. 15, 50-082 Wrocław tel. (71) 330 55 55 fax (71) 345 51 11 e-mail: kancelaria@mhbs.pl Wrocław, dnia 22.06.2015 r. OPINIA przedmiot data Praktyczne

Bardziej szczegółowo

REGULAMIN WALNEGO ZEBRANIA STOWARZYSZENIA POLSKA UNIA UBOCZNYCH PRODUKTÓW SPALANIA

REGULAMIN WALNEGO ZEBRANIA STOWARZYSZENIA POLSKA UNIA UBOCZNYCH PRODUKTÓW SPALANIA REGULAMIN WALNEGO ZEBRANIA STOWARZYSZENIA POLSKA UNIA UBOCZNYCH PRODUKTÓW SPALANIA I. POSTANOWIENIA OGÓLNE 1 1. Regulamin Walnego Zebrania Członków Stowarzyszenia Polska Unia Ubocznych Produktów Spalania

Bardziej szczegółowo

Fed musi zwiększać dług

Fed musi zwiększać dług Fed musi zwiększać dług Autor: Chris Martenson Źródło: mises.org Tłumaczenie: Paweł Misztal Fed robi, co tylko może w celu doprowadzenia do wzrostu kredytu (to znaczy długu), abyśmy mogli powrócić do tego,

Bardziej szczegółowo

REGULAMIN RADY RODZICÓW Liceum Ogólnokształcącego Nr XVII im. A. Osieckiej we Wrocławiu

REGULAMIN RADY RODZICÓW Liceum Ogólnokształcącego Nr XVII im. A. Osieckiej we Wrocławiu Uchwała nr 4/10/2010 z dnia 06.10.2010 r. REGULAMIN RADY RODZICÓW Liceum Ogólnokształcącego Nr XVII im. A. Osieckiej we Wrocławiu Podstawa prawna: - art. 53.1 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie

Bardziej szczegółowo

Regulamin Programu Ambasadorów Kongresów Polskich

Regulamin Programu Ambasadorów Kongresów Polskich Regulamin Programu Ambasadorów Kongresów Polskich 1. W oparciu o inicjatywę Stowarzyszenia Konferencje i Kongresy w Polsce (SKKP) oraz zadania statutowe Polskiej Organizacji Turystycznej (POT) i działającego

Bardziej szczegółowo

1. Koło Naukowe Metod Ilościowych,zwane dalej KNMI, jest Uczelnianą Organizacją Studencką Uniwersytetu Szczecińskiego.

1. Koło Naukowe Metod Ilościowych,zwane dalej KNMI, jest Uczelnianą Organizacją Studencką Uniwersytetu Szczecińskiego. STATUT KOŁA NAUKOWEGO METOD ILOŚCIOWYCH działającego przy Katedrze Statystyki i Ekonometrii Wydziału Nauk Ekonomicznych i Zarządzania Uniwersytetu Szczecińskiego I. Postanowienia ogólne. 1. Koło Naukowe

Bardziej szczegółowo

Wnioskodawcy. Warszawa, dnia 15 czerwca 2011 r.

Wnioskodawcy. Warszawa, dnia 15 czerwca 2011 r. Warszawa, dnia 15 czerwca 2011 r. My, niŝej podpisani radni składamy na ręce Przewodniczącego Rady Dzielnicy Białołęka wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji Rady dzielnicy Białołęka. Jednocześnie wnioskujemy

Bardziej szczegółowo

Regulamin. Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej "Doły -Marysińska" w Łodzi

Regulamin. Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej Doły -Marysińska w Łodzi Regulamin Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej "Doły -Marysińska" w Łodzi I. PODSTAWY I ZAKRES DZIAŁANIA 1 Rada Nadzorcza działa na podstawie: 1/ ustawy z dnia 16.09.1982r. Prawo spółdzielcze (tekst

Bardziej szczegółowo

Statut Stowarzyszenia SPIN

Statut Stowarzyszenia SPIN Statut Stowarzyszenia SPIN Rozdział I. Postanowienia ogólne 1 1. Stowarzyszenie nosi nazwę SPIN w dalszej części Statutu zwane Stowarzyszeniem. 2. Stowarzyszenie działa na podstawie ustawy z dnia 7 kwietnia

Bardziej szczegółowo

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ PRACA ZAROBKOWA EMERYTÓW I RENCISTÓW A PROBLEM BEZROBOCIA BS/80/2002 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, MAJ 2002

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ PRACA ZAROBKOWA EMERYTÓW I RENCISTÓW A PROBLEM BEZROBOCIA BS/80/2002 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, MAJ 2002 CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-46 - 92, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

Na podstawie art.4 ust.1 i art.20 lit. l) Statutu Walne Zebranie Stowarzyszenia uchwala niniejszy Regulamin Zarządu.

Na podstawie art.4 ust.1 i art.20 lit. l) Statutu Walne Zebranie Stowarzyszenia uchwala niniejszy Regulamin Zarządu. Na podstawie art.4 ust.1 i art.20 lit. l) Statutu Walne Zebranie Stowarzyszenia uchwala niniejszy Regulamin Zarządu Regulamin Zarządu Stowarzyszenia Przyjazna Dolina Raby Art.1. 1. Zarząd Stowarzyszenia

Bardziej szczegółowo

www.klimatycznykolobrzeg.pl OFERTA PROMOCYJNA

www.klimatycznykolobrzeg.pl OFERTA PROMOCYJNA Portal Klimatyczny Ko³obrzeg www.klimatycznykolobrzeg.pl OFERTA PROMOCYJNA Centrum Promocji i Informacji Turystycznej w Ko³obrzegu widz¹c koniecznoœæ zmiany wizerunku oraz funkcjonalnoœci turystycznej

Bardziej szczegółowo

STATUT STOWARZYSZENIA Związek Gmin i Powiatów Regionu Łódzkiego

STATUT STOWARZYSZENIA Związek Gmin i Powiatów Regionu Łódzkiego STATUT STOWARZYSZENIA Związek Gmin i Powiatów Regionu Łódzkiego I. Postanowienia ogólne. 1 1. Stowarzyszenie Związek Gmin i Powiatów Regionu Łódzkiego zwane dalej Stowarzyszeniem jest dobrowolnym, samorządnym,

Bardziej szczegółowo

Propozycje poprawek do projektu ustawy o zasadach realizacji programów w zakresie polityki spójności finansowanych w perspektywie finansowej 2014-2020

Propozycje poprawek do projektu ustawy o zasadach realizacji programów w zakresie polityki spójności finansowanych w perspektywie finansowej 2014-2020 Załącznik Propozycje poprawek do projektu ustawy o zasadach realizacji programów w zakresie polityki spójności finansowanych w perspektywie finansowej 2014-2020 I. Poprawki do: Rozdział 1. Przepisy ogólne

Bardziej szczegółowo

UCHWAŁA NR XI/173/15 RADY MIASTA CHORZÓW. z dnia 25 czerwca 2015 r. w sprawie utworzenia Chorzowskiej Rady Seniorów oraz nadania jej Statutu

UCHWAŁA NR XI/173/15 RADY MIASTA CHORZÓW. z dnia 25 czerwca 2015 r. w sprawie utworzenia Chorzowskiej Rady Seniorów oraz nadania jej Statutu UCHWAŁA NR XI/173/15 RADY MIASTA CHORZÓW z dnia 25 czerwca 2015 r. w sprawie utworzenia Chorzowskiej Rady Seniorów oraz nadania jej Statutu Na podstawie art. 5c w związku z art.7 ust.1 pkt 17 ustawy z

Bardziej szczegółowo

Przygotowały: Magdalena Golińska Ewa Karaś

Przygotowały: Magdalena Golińska Ewa Karaś Przygotowały: Magdalena Golińska Ewa Karaś Druk: Drukarnia VIVA Copyright by Infornext.pl ISBN: 978-83-61722-03-8 Wydane przez Infornext Sp. z o.o. ul. Okopowa 58/72 01 042 Warszawa www.wieszjak.pl Od

Bardziej szczegółowo

REGULAMIN ZARZĄDU Stowarzyszenia Dolina Karpia

REGULAMIN ZARZĄDU Stowarzyszenia Dolina Karpia REGULAMIN ZARZĄDU Stowarzyszenia Dolina Karpia l. 1. Zarząd Stowarzyszenia jest organem wykonawczo zarządzającym Stowarzyszenia i działa na podstawie statutu, uchwał Walnego Zebrania Członków oraz niniejszego

Bardziej szczegółowo

STATUT STOWARZYSZENIA NA RZECZ PORĘBY ŻEGOTY

STATUT STOWARZYSZENIA NA RZECZ PORĘBY ŻEGOTY 1 STATUT STOWARZYSZENIA NA RZECZ PORĘBY ŻEGOTY ROZDZIAŁ I POSTANOWIENIA OGÓLNE 1. Stowarzyszenie nosi nazwę:..stowarzyszeniena na rzecz PorębyŻegoty w dalszych postanowieniach statutu zwane stowarzyszeniem.

Bardziej szczegółowo

SPRAWOZDANIE FINANSOWE ZA ROK OBROTOWY 2012 STOWARZYSZENIE PRZYJACIÓŁ OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH UŚMIECH SENIORA

SPRAWOZDANIE FINANSOWE ZA ROK OBROTOWY 2012 STOWARZYSZENIE PRZYJACIÓŁ OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH UŚMIECH SENIORA SPRAWOZDANIE FINANSOWE ZA ROK OBROTOWY 2012 STOWARZYSZENIE PRZYJACIÓŁ OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH UŚMIECH SENIORA Z SIEDZIBĄ: 27-600 SANDOMIERZ UL. CZYŻEWSKIEGO 1 NIP 864-194-95-41 REGON 260625626 NR KRS 0000424547

Bardziej szczegółowo

Ogłoszenie o zwołaniu Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Spółki ELKOP S.A.

Ogłoszenie o zwołaniu Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Spółki ELKOP S.A. Ogłoszenie o zwołaniu Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Spółki ELKOP S.A. Zarząd ELKOP S.A. z siedzibą w Chorzowie (41-506) przy ul. Józefa Maronia 44, spółki wpisanej do Rejestru Przedsiębiorców Krajowego

Bardziej szczegółowo

Regulamin Zarządu LGD LASOVIA

Regulamin Zarządu LGD LASOVIA Regulamin Zarządu LGD l. Regulamin Zarządu LGD określa organizację wewnętrzną i tryb pracy Zarządu LGD 2. Ilekroć w regulaminie jest mowa o: 1. Regulaminie należy przez to rozumieć Regulamin Zarządu Stowarzyszenia

Bardziej szczegółowo

REGULAMIN RADY RODZICÓW PRZY ZESPOLE SZKÓŁ W W PIETROWICACH WIELKICH

REGULAMIN RADY RODZICÓW PRZY ZESPOLE SZKÓŁ W W PIETROWICACH WIELKICH REGULAMIN RADY RODZICÓW PRZY ZESPOLE SZKÓŁ W ROZDZIAŁ I POSTANOWIENIA OGÓLNE 1 Rada Rodziców Zespołu Szkół w Pietrowicach Wielkich, zwana dalej Radą, działa na podstawie artykułów 53 i 54 Ustawy o systemie

Bardziej szczegółowo

KRAJOWY REJESTR SĄDOWY. Stan na dzień 27.10.2015 godz. 14:46:36 Numer KRS: 0000277202

KRAJOWY REJESTR SĄDOWY. Stan na dzień 27.10.2015 godz. 14:46:36 Numer KRS: 0000277202 Strona 1 z 5 CENTRALNA INFORMACJA KRAJOWEGO REJESTRU SĄDOWEGO KRAJOWY REJESTR SĄDOWY Stan na dzień 27.10.2015 godz. 14:46:36 Numer KRS: 0000277202 Informacja odpowiadająca odpisowi aktualnemu Z REJESTRU

Bardziej szczegółowo

Jak zostać przedsiębiorcą, czyli własna firma za unijne pieniądze Anna Szymańska Wiceprezes Zarządu DGA S.A. Poznań, 20 kwietnia 2016 r.

Jak zostać przedsiębiorcą, czyli własna firma za unijne pieniądze Anna Szymańska Wiceprezes Zarządu DGA S.A. Poznań, 20 kwietnia 2016 r. Jak zostać przedsiębiorcą, czyli własna firma za unijne pieniądze Anna Szymańska Wiceprezes Zarządu DGA S.A. Poznań, 20 kwietnia 2016 r. UWAGA w obecnej perspektywie UE maksymalna kwota dotacji nie przekracza

Bardziej szczegółowo

ZARZĄDZENIE Nr 18/2009 WÓJTA GMINY KOŁCZYGŁOWY z dnia 4 maja 2009 r.

ZARZĄDZENIE Nr 18/2009 WÓJTA GMINY KOŁCZYGŁOWY z dnia 4 maja 2009 r. ZARZĄDZENIE Nr 18/2009 WÓJTA GMINY KOŁCZYGŁOWY z dnia 4 maja 2009 r. w sprawie ustalenia Regulaminu Wynagradzania Pracowników w Urzędzie Gminy w Kołczygłowach Na podstawie art. 39 ust. 1 i 2 ustawy z dnia

Bardziej szczegółowo

ZASADY BUDŻETU OBYWATELSKIEGO W ŁODZI

ZASADY BUDŻETU OBYWATELSKIEGO W ŁODZI ZASADY BUDŻETU OBYWATELSKIEGO W ŁODZI Jarosław Ogrodowski Zadanie przeprowadzenia kampanii informacyjno-promocyjnej i edukacyjnej skierowanej do mieszkańców Łodzi, wspierającej wdrożenie budżetu obywatelskiego

Bardziej szczegółowo

STATUT Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Gminy Wierzbica

STATUT Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Gminy Wierzbica STATUT Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Gminy Wierzbica Rozdział I Postanowienia ogólne 1. Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Gminy Wierzbica w dalszych postanowieniach statutu zwane Stowarzyszeniem, po jego

Bardziej szczegółowo

Skuteczne Zarządzanie Zespołem i motywacja pracowników

Skuteczne Zarządzanie Zespołem i motywacja pracowników Skuteczne Zarządzanie Zespołem i motywacja pracowników Opinie o naszych szkoleniach: Agnieszka Sz. Wrocław: Ciekawie ujęty temat, świetna atmosfera, dużo praktycznych ćwiczeń, otwartość trenera, super

Bardziej szczegółowo

UCHWAŁA Nr 523/2009 Rady Miejskiej w Radomiu z dnia 20.04.2009r.

UCHWAŁA Nr 523/2009 Rady Miejskiej w Radomiu z dnia 20.04.2009r. UCHWAŁA Nr 523/2009 Rady Miejskiej w Radomiu z dnia 20.04.2009r. druk nr 478a w sprawie połączenia gminnych instytucji kultury: Miejskiego Centrum Kultury i Informacji Międzynarodowej w Radomiu oraz Klubu

Bardziej szczegółowo

Zebranie Mieszkańców Budynków, zwane dalej Zebraniem, działa na podstawie: a / statutu Spółdzielni Mieszkaniowej WROCŁAWSKI DOM we Wrocławiu,

Zebranie Mieszkańców Budynków, zwane dalej Zebraniem, działa na podstawie: a / statutu Spółdzielni Mieszkaniowej WROCŁAWSKI DOM we Wrocławiu, R E G U L A M I N Zebrania Mieszkańców oraz kompetencji i uprawnień Samorządu Mieszkańców Budynków Spółdzielni Mieszkaniowej WROCŁAWSKI DOM we Wrocławiu. ROZDZIAŁ I. Postanowienia ogólne. Zebranie Mieszkańców

Bardziej szczegółowo

GDZIE DZIEDZICZYMY, CO DZIEDZICZYMY, JAK DZIEDZICZYMY

GDZIE DZIEDZICZYMY, CO DZIEDZICZYMY, JAK DZIEDZICZYMY 08 kwietnia 2014 r. Od dziś, 1 kwietnia 2014 r., przez najbliższe cztery miesiące, ubezpieczeni płacący składki emerytalne będą mogli zdecydować gdzie chcą gromadzić kapitał na przyszłe emerytury: czy

Bardziej szczegółowo

Turniej Piłkarski. Copa Manufaktura 2006

Turniej Piłkarski. Copa Manufaktura 2006 Turniej Piłkarski Regulamin Turnieju Piłkarskiego 1. Organizator, Termin, Miejsce 1. Głównym Organizatorem Turnieju Piłkarskiego Copa Manufaktura (zwanego dalej Turniejem) jest: 03-111 Warszawa, ul.podróŝnicza

Bardziej szczegółowo

Jak postawić tablicę informacyjną? Plan działania dla animatorów przyrodniczych

Jak postawić tablicę informacyjną? Plan działania dla animatorów przyrodniczych Jak postawić tablicę informacyjną? Plan działania dla animatorów przyrodniczych 1. Styczeń 2011 r. wybranie lokalizacji Zastanów się jakie miejsce będzie najlepsze na postawienie tablicy informacyjnej

Bardziej szczegółowo

KRÓLEWSKIE SERCE KOBIETY

KRÓLEWSKIE SERCE KOBIETY KRÓLEWSKIE SERCE KOBIETY PAŁAC DZIAŁYŃSKICH W POZNANIU STARY RYNEK 78/79 23-24 MARCA 2013R. 13-14 KWIETNIA 2013R. PIĘKNO NALEŻY WSPIERAĆ, BO TWORZY JE NIEWIELU A POTRZEBUJE WIELU PIĘKNO BEZ DOBROCI JEST

Bardziej szczegółowo

PNP ORGANIZACJA POśYTKU PUBLICZNEGO

PNP ORGANIZACJA POśYTKU PUBLICZNEGO PNP ORGANIZACJA POśYTKU PUBLICZNEGO F U N D A C J A P o m ó Ŝ m y N a s z y m P a c j e n t o m u l. L e ś n a 2 7-2 9, P L 5 8-1 0 0 Ś w i d n i c a tel. (+48) 74 851-71- 09 www.fundacja.szpital.swidnica.pl

Bardziej szczegółowo

Dziennik Urzêdowy. zawodników amatorów osi¹gaj¹cych wysokie wyniki sportowe we wspó³zawodnictwie miêdzynarodowym lub krajowym

Dziennik Urzêdowy. zawodników amatorów osi¹gaj¹cych wysokie wyniki sportowe we wspó³zawodnictwie miêdzynarodowym lub krajowym Województwa Wielkopolskiego Nr 127 13535 2351 UCHWA A Nr XVIII/152/08 RADY POWIATU GOSTYÑSKIEGO z dnia 26 czerwca 2008 r. w sprawie: zasad i trybu przyznawania, wstrzymywania i cofania oraz wysokoœci stypendiów

Bardziej szczegółowo

Zakupy poniżej 30.000 euro Zamówienia w procedurze krajowej i unijnej

Zakupy poniżej 30.000 euro Zamówienia w procedurze krajowej i unijnej biblioteczka zamówień publicznych Agata Hryc-Ląd Małgorzata Skóra Zakupy poniżej 30.000 euro Zamówienia w procedurze krajowej i unijnej Nowe progi w zamówieniach publicznych 2014 Agata Hryc-Ląd Małgorzata

Bardziej szczegółowo

Informacja dodatkowa do sprawozdania finansowego za 2012 rok

Informacja dodatkowa do sprawozdania finansowego za 2012 rok Informacja dodatkowa do sprawozdania finansowego za 2012 rok Informacja dodatkowa sporządzona zgodnie z załącznikiem do rozporządzenia Ministra Finansów z 15.11.2001 (DZ. U. 137 poz. 1539 z późn.zm.) WPROWADZENIE

Bardziej szczegółowo

Sergiusz Sawin Innovatika

Sergiusz Sawin Innovatika Podsumowanie cyklu infoseminariów regionalnych: Siedlce, 16 lutego 2011 Płock, 18 lutego 2011 Ostrołęka, 21 lutego 2011 Ciechanów, 23 lutego 2011 Radom, 25 lutego 2011 Sergiusz Sawin Innovatika Projekt

Bardziej szczegółowo

biuro@cloudtechnologies.pl www.cloudtechnologies.pl Projekty uchwał dla Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia

biuro@cloudtechnologies.pl www.cloudtechnologies.pl Projekty uchwał dla Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia Warszawa, 11 kwietnia 2016 roku Projekty uchwał dla Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia w sprawie przyjęcia porządku obrad Zwyczajne Walne Zgromadzenie przyjmuje następujący porządek obrad: 1. Otwarcie Zgromadzenia,

Bardziej szczegółowo

REGULAMIN PRACY ZARZĄDU GDAŃSKIEJ ORGANIZACJI TURYSTYCZNEJ (GOT)

REGULAMIN PRACY ZARZĄDU GDAŃSKIEJ ORGANIZACJI TURYSTYCZNEJ (GOT) REGULAMIN PRACY ZARZĄDU GDAŃSKIEJ ORGANIZACJI TURYSTYCZNEJ (GOT) I. Postanowienia ogólne 1 1. Niniejszy Regulamin określa zasady oraz tryb działania Zarządu Gdańskiej Organizacji Turystycznej. 2. Podstawę

Bardziej szczegółowo

DE-WZP.261.11.2015.JJ.3 Warszawa, 2015-06-15

DE-WZP.261.11.2015.JJ.3 Warszawa, 2015-06-15 DE-WZP.261.11.2015.JJ.3 Warszawa, 2015-06-15 Wykonawcy ubiegający się o udzielenie zamówienia Dotyczy: postępowania prowadzonego w trybie przetargu nieograniczonego na Usługę druku książek, nr postępowania

Bardziej szczegółowo

STATUT STOWARZYSZENIA RUCHOWA AKADEMIA ZDROWIA ROZDZIAŁ I POSTANOWIENIA OGÓLNE

STATUT STOWARZYSZENIA RUCHOWA AKADEMIA ZDROWIA ROZDZIAŁ I POSTANOWIENIA OGÓLNE STATUT STOWARZYSZENIA RUCHOWA AKADEMIA ZDROWIA ROZDZIAŁ I POSTANOWIENIA OGÓLNE 1. Stowarzyszenie nosi nazwę: RUCHOWA AKADEMIA ZDROWIA (w skrócie RAZ - Szczecin ) w dalszych postanowieniach statutu zwane

Bardziej szczegółowo

STATUT Uczniowskiego Klubu Sportowego Szachowa Dwójka Grodzisk Mazowiecki

STATUT Uczniowskiego Klubu Sportowego Szachowa Dwójka Grodzisk Mazowiecki Grodzisk Mazowiecki, 10 marca 2016 r. STATUT Uczniowskiego Klubu Sportowego Szachowa Dwójka Grodzisk Mazowiecki Rozdział I Postanowienia ogólne 1 1. Stowarzyszenie nosi nazwę Uczniowski Klub Sportowy Szachowa

Bardziej szczegółowo

Szkolenia nie muszą być nudne! Kolejne szkolenie już w lutym wszystkie osoby zachęcamy do wzięcia w nich udziału!

Szkolenia nie muszą być nudne! Kolejne szkolenie już w lutym wszystkie osoby zachęcamy do wzięcia w nich udziału! Szkolenia nie muszą być nudne! W Spółce Inwest-Park odbyło się kolejne szkolenie w ramach projektu Akcelerator Przedsiębiorczości działania wspierające rozwój przedsiębiorczości poza obszarami metropolitarnymi

Bardziej szczegółowo

STATUT Studenckiego Koła Naukowego EMERGENCY MEDICAL STUDENTS SOCIETY

STATUT Studenckiego Koła Naukowego EMERGENCY MEDICAL STUDENTS SOCIETY STATUT Studenckiego Koła Naukowego EMERGENCY MEDICAL STUDENTS SOCIETY przy Państwowej Medycznej Wyższej Szkole Zawodowej w Opolu. ROZDZIAŁ 1 POSTANOWIENIA OGÓLNE Na podstawie art. 204 ustawy z dnia 27

Bardziej szczegółowo

KONKURS NA NAJLEPSZE LOGO

KONKURS NA NAJLEPSZE LOGO KONKURS NA NAJLEPSZE LOGO Stowarzyszenie Unia Nadwarciańska ogłasza konkurs na logo. Regulamin konkursu: I. POSTANOWIENIA WSTĘPNE 1. Regulamin określa: cele konkursu, warunki uczestnictwa w konkursie,

Bardziej szczegółowo

REGULAMIN RADY RODZICÓW

REGULAMIN RADY RODZICÓW REGULAMIN RADY RODZICÓW PRZY ZESPOLE SZKÓŁ NR 7 W GDYNI Art.1 Postanowienia ogólne Rada Rodziców, zwana dalej Radą, działa na podstawie ustawy o systemie oświaty, statutu szkoły i niniejszego regulaminu.

Bardziej szczegółowo

Druk nr 1013 Warszawa, 9 lipca 2008 r.

Druk nr 1013 Warszawa, 9 lipca 2008 r. Druk nr 1013 Warszawa, 9 lipca 2008 r. SEJM RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ VI kadencja Komisja Nadzwyczajna "Przyjazne Państwo" do spraw związanych z ograniczaniem biurokracji NPP-020-51-2008 Pan Bronisław

Bardziej szczegółowo

STATUT FUNDACJI ING DZIECIOM

STATUT FUNDACJI ING DZIECIOM Jednolity tekst Statutu Fundacji ING Dzieciom na dzień 3.06.2014 STATUT FUNDACJI ING DZIECIOM 1 Fundację Banku Śląskiego ustanowiono aktem notarialnym w dniu 18 kwietnia 1991r. (Repertorium A Państwowe

Bardziej szczegółowo

Gorzów Wielkopolski, dnia 3 marca 2016 r. Poz. 477 UCHWAŁA NR XIX/148/2016 RADY GMINY DESZCZNO. z dnia 22 lutego 2016 r.

Gorzów Wielkopolski, dnia 3 marca 2016 r. Poz. 477 UCHWAŁA NR XIX/148/2016 RADY GMINY DESZCZNO. z dnia 22 lutego 2016 r. DZIENNIK URZĘDOWY WOJEWÓDZTWA LUBUSKIEGO Gorzów Wielkopolski, dnia 3 marca 2016 r. Poz. 477 UCHWAŁA NR XIX/148/2016 RADY GMINY DESZCZNO z dnia 22 lutego 2016 r. w sprawie powołania Gminnej Rady Seniorów

Bardziej szczegółowo

Profilaktyka w zakresie udzielania pierwszej pomocy i ratownictwa

Profilaktyka w zakresie udzielania pierwszej pomocy i ratownictwa Profilaktyka w zakresie udzielania pierwszej pomocy i ratownictwa dla Miasta Duszniki Zdrój na lata 2009 2014 Opracowała: Anna Podhalicz 1 Duszniki Zdrój 2008 SPIS TREŚCI 1. Wstęp... 3 2. Podstawa prawna......

Bardziej szczegółowo

REGULAMIN KOMISJI SEDZIOWSKIEJ PODOKRĘGU PIŁKI NOŻNEJ W

REGULAMIN KOMISJI SEDZIOWSKIEJ PODOKRĘGU PIŁKI NOŻNEJ W REGULAMIN KOMISJI SEDZIOWSKIEJ PODOKRĘGU PIŁKI NOŻNEJ W ŻABNIE 1 Kolegium Sędziów Podokręgu Piłki Nożnej w Żabnie (zwane dalej KS PPN) jest społecznym organem sędziów piłki nożnej i działa zgodnie z niniejszym

Bardziej szczegółowo

STATUT FUNDACJI ŚCIĘGOSZÓW. Postanowienia ogólne

STATUT FUNDACJI ŚCIĘGOSZÓW. Postanowienia ogólne STATUT FUNDACJI ŚCIĘGOSZÓW Postanowienia ogólne 1 1. Fundacja pod nazwą Fundacja Ścięgoszów, zwana dalej Fundacją ustanowiona przez Łukasza Perkowskiego Olgę Sobkowicz zwanych dalej fundatorami, aktem

Bardziej szczegółowo

KRAJOWY REJESTR SĄDOWY. Stan na dzień 12.04.2016 godz. 23:52:20 Numer KRS: 0000375883

KRAJOWY REJESTR SĄDOWY. Stan na dzień 12.04.2016 godz. 23:52:20 Numer KRS: 0000375883 Strona 1 z 6 CENTRALNA INFORMACJA KRAJOWEGO REJESTRU SĄDOWEGO KRAJOWY REJESTR SĄDOWY Stan na dzień 12.04.2016 godz. 23:52:20 Numer KRS: 0000375883 Informacja odpowiadająca odpisowi aktualnemu Z REJESTRU

Bardziej szczegółowo

STATUT STOWARZYSZENIA SOPOCKI KLUB MODELARZY KOLEJOWYCH

STATUT STOWARZYSZENIA SOPOCKI KLUB MODELARZY KOLEJOWYCH STATUT STOWARZYSZENIA SOPOCKI KLUB MODELARZY KOLEJOWYCH ROZDZIAŁ I POSTANOWIENIA OGÓLNE 1 1. Stowarzyszenie Sopocki Klub Modelarzy Kolejowych w dalszych postanowieniach statutu zwane Stowarzyszeniem działa

Bardziej szczegółowo

Skuteczność i regeneracja 48h albo zwrot pieniędzy

Skuteczność i regeneracja 48h albo zwrot pieniędzy REGULAMIN AKCJI PROMOCYJNEJ Skuteczność i regeneracja 48h albo zwrot pieniędzy 1. ORGANIZATOR, CZAS TRWANIA AKCJI PROMOCYJNEJ, PROGRAM AKCJI 1.1 Organizatorem akcji promocyjnej prowadzonej pod nazwą Skuteczność

Bardziej szczegółowo

DEKLARACJA W SPRAWIE POWOŁANIA SPOŁECZNEGO KOMITETU BUDOWY POMINIKÓW PROFESORA EDWARDA TAYLORA I PROFESORA ZBIGNIEWA ZAKRZEWSKIEGO

DEKLARACJA W SPRAWIE POWOŁANIA SPOŁECZNEGO KOMITETU BUDOWY POMINIKÓW PROFESORA EDWARDA TAYLORA I PROFESORA ZBIGNIEWA ZAKRZEWSKIEGO DEKLARACJA W SPRAWIE POWOŁANIA SPOŁECZNEGO KOMITETU BUDOWY POMINIKÓW PROFESORA EDWARDA TAYLORA I PROFESORA ZBIGNIEWA ZAKRZEWSKIEGO Niniejszym my niżej podpisani: 1. Prof. dr hab. Maria Sławińska, prof.

Bardziej szczegółowo

REGULAMIN RADY RODZICÓW SZKOŁY PODSTAWOWEJ NR 6 IM. ROMUALDA TRAUGUTTA W LUBLINIE. Postanowienia ogólne

REGULAMIN RADY RODZICÓW SZKOŁY PODSTAWOWEJ NR 6 IM. ROMUALDA TRAUGUTTA W LUBLINIE. Postanowienia ogólne REGULAMIN RADY RODZICÓW SZKOŁY PODSTAWOWEJ NR 6 IM. ROMUALDA TRAUGUTTA W LUBLINIE Postanowienia ogólne 1 Niniejszy Regulamin określa cele, zadania i organizację Rady Rodziców działającej w Szkole Podstawowej

Bardziej szczegółowo

Regulamin. I edycji. Konkursu Teatralnego. Gdyńskie Centrum Filmowe, 28-30 września 2016 roku.

Regulamin. I edycji. Konkursu Teatralnego. Gdyńskie Centrum Filmowe, 28-30 września 2016 roku. Regulamin I edycji Konkursu Teatralnego Gdyńskie Centrum Filmowe, 28-30 września 2016 roku. 1. Organizator Organizatorami Festiwalu są: A) Stowarzyszenie Scena Kultury B) Miasto Gdynia 2. Miejsce oraz

Bardziej szczegółowo

Bezpieczna dzielnica - bezpieczny mieszkaniec

Bezpieczna dzielnica - bezpieczny mieszkaniec Bezpieczna dzielnica - bezpieczny mieszkaniec Program realizowany w ramach Miejskiego Programu Zapobiegania Przestępczości oraz Ochrony Bezpieczeństwa Obywateli i Porządku Publicznego. Miejski Program

Bardziej szczegółowo

WERSJA ROBOCZA - OFERTA NIEZŁOŻONA

WERSJA ROBOCZA - OFERTA NIEZŁOŻONA WERSJA ROBOCZA - OFERTA NIEZŁOŻONA WNIOSEK DO KONKURSU GRANTOWEGO W RAMACH PROJEKTU FUNDUSZ INICJATYW OBYWATELSKICH MAŁOPOLSKA LOKALNIE edycja 2015 Wnioskodawca: Młoda organizacja pozarządowa lub inny

Bardziej szczegółowo

CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ

CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-46 - 92, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

Uchwała Nr... Rady Miejskiej Będzina z dnia... 2016 roku

Uchwała Nr... Rady Miejskiej Będzina z dnia... 2016 roku Uchwała Nr... Rady Miejskiej Będzina z dnia... 2016 roku w sprawie określenia trybu powoływania członków oraz organizacji i trybu działania Będzińskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego. Na podstawie

Bardziej szczegółowo

oraz nowego średniego samochodu ratowniczo-gaśniczego ze sprzętem ratowniczogaśniczym

oraz nowego średniego samochodu ratowniczo-gaśniczego ze sprzętem ratowniczogaśniczym Samorządowy Program dotyczący pomocy finansowej dla gmin/miast na zakup nowych samochodów ratowniczo - gaśniczych ze sprzętem ratowniczogaśniczym zamontowanym na stałe oraz zakup sprzętu ratowniczo-gaśniczego

Bardziej szczegółowo

Dlaczego warto inwestować w promocję projektu od chwili jego narodzin

Dlaczego warto inwestować w promocję projektu od chwili jego narodzin Dlaczego warto inwestować w promocję projektu od chwili jego narodzin Aneta Prymaka, Dorota Stojda Dział Informacji i Marketingu Centrum Nauki Kopernik W promocję projektu warto zainwestować w celu: znalezienia

Bardziej szczegółowo

Uchwała z dnia 20 października 2011 r., III CZP 53/11

Uchwała z dnia 20 października 2011 r., III CZP 53/11 Uchwała z dnia 20 października 2011 r., III CZP 53/11 Sędzia SN Zbigniew Kwaśniewski (przewodniczący) Sędzia SN Anna Kozłowska (sprawozdawca) Sędzia SN Grzegorz Misiurek Sąd Najwyższy w sprawie ze skargi

Bardziej szczegółowo

Wartoœci WSK Rzeszów. ul. Hetmañska 120. tel: +48 17 854 66 00 fax: +48 17 862 07 50

Wartoœci WSK Rzeszów. ul. Hetmañska 120. tel: +48 17 854 66 00 fax: +48 17 862 07 50 Wartoœci WSK Rzeszów ul. Hetmañska 120 3 5-0 7 8 R z e s z ó w tel: +48 17 854 66 00 fax: +48 17 862 07 50 w w w. w s k r z. c o m Szanowni Pracownicy. WSK PZL-Rzeszów ju od 70-ciu lat jest jednym z najwa

Bardziej szczegółowo

Raport z badania organizacji członkowskich Federacji MAZOWIA 2009

Raport z badania organizacji członkowskich Federacji MAZOWIA 2009 Badanie przeprowadzono w 2 etapach w I kwartale 2009 roku: rozesłano ankietę do organizacji członkowskich (4 zwroty) i przeprowadzono wywiady z organizacjami członkowskimi ( 14 wywiadów w siedzibach organizacji).

Bardziej szczegółowo

Uchwała nr 1/2013 Rady Rodziców Szkoły Podstawowej nr 59 w Poznaniu z dnia 30 września 2013 roku w sprawie Regulaminu Rady Rodziców

Uchwała nr 1/2013 Rady Rodziców Szkoły Podstawowej nr 59 w Poznaniu z dnia 30 września 2013 roku w sprawie Regulaminu Rady Rodziców Uchwała nr 1/2013 Rady Rodziców Szkoły Podstawowej nr 59 w Poznaniu z dnia 30 września 2013 roku w sprawie Regulaminu Rady Rodziców 1. Na podstawie art.53 ust.4 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie

Bardziej szczegółowo

POLSKA IZBA TURYSTYKI POLISH CHAMBER OF TOURISM

POLSKA IZBA TURYSTYKI POLISH CHAMBER OF TOURISM Załącznik nr 1 do Uchwały Prezydium Polskiej Izby Turystyki nr 3/2015/P/E Regulamin powoływania i pracy Egzaminatorów biorących udział w certyfikacji kandydatów na pilotów wycieczek I. Postanowienia ogólne

Bardziej szczegółowo

Statut Stowarzyszenia MAXIMUS Stowarzyszenie Osób Chorych na Otyłość

Statut Stowarzyszenia MAXIMUS Stowarzyszenie Osób Chorych na Otyłość Statut Stowarzyszenia MAXIMUS Stowarzyszenie Osób Chorych na Otyłość Rozdział I Postanowienia ogólne 1 Stowarzyszenie nosi nazwę MAXIMUS Stowarzyszenie Osób Chorych na Otyłość, w dalszych postanowieniach

Bardziej szczegółowo

Regulamin organizacyjny pracowni terapii zajęciowej prowadzonej w ramach działań Spółdzielni Socjalnej Pracownia Radości Kukułka w Nowej Soli

Regulamin organizacyjny pracowni terapii zajęciowej prowadzonej w ramach działań Spółdzielni Socjalnej Pracownia Radości Kukułka w Nowej Soli Regulamin organizacyjny pracowni terapii zajęciowej prowadzonej w ramach działań Spółdzielni Socjalnej Pracownia Radości Kukułka w Nowej Soli Rozdział I POSTANOWIENIA OGÓLNE 1 1. Regulamin Organizacyjny

Bardziej szczegółowo

STATUT CHODZIESKIEGO STOWARZYSZENIA SPORTOWEGO HALS. I. Nazwa stowarzyszenia i godło. I. Teren działania i siedziba

STATUT CHODZIESKIEGO STOWARZYSZENIA SPORTOWEGO HALS. I. Nazwa stowarzyszenia i godło. I. Teren działania i siedziba STATUT CHODZIESKIEGO STOWARZYSZENIA SPORTOWEGO HALS I. Nazwa stowarzyszenia i godło 1 Stowarzyszenie nosi nazwę: Chodzieskie Stowarzyszenie Sportowe HALS, w skrócie Ch.S.S. HALS zwane w dalszym ciągu statutu

Bardziej szczegółowo

Strategia rozwoju kariery zawodowej - Twój scenariusz (program nagrania).

Strategia rozwoju kariery zawodowej - Twój scenariusz (program nagrania). Strategia rozwoju kariery zawodowej - Twój scenariusz (program nagrania). W momencie gdy jesteś studentem lub świeżym absolwentem to znajdujesz się w dobrym momencie, aby rozpocząć planowanie swojej ścieżki

Bardziej szczegółowo

Objaśnienia do Wieloletniej Prognozy Finansowej na lata 2011-2017

Objaśnienia do Wieloletniej Prognozy Finansowej na lata 2011-2017 Załącznik Nr 2 do uchwały Nr V/33/11 Rady Gminy Wilczyn z dnia 21 lutego 2011 r. w sprawie uchwalenia Wieloletniej Prognozy Finansowej na lata 2011-2017 Objaśnienia do Wieloletniej Prognozy Finansowej

Bardziej szczegółowo

REGULAMIN KONKURSU PLASTYCZNEGO KAMPANII INFORMACYJNEJ PORZUCONE-NIEPEŁNOSPRAWNE pt. Mój niepełnosprawny Przyjaciel

REGULAMIN KONKURSU PLASTYCZNEGO KAMPANII INFORMACYJNEJ PORZUCONE-NIEPEŁNOSPRAWNE pt. Mój niepełnosprawny Przyjaciel REGULAMIN KONKURSU PLASTYCZNEGO KAMPANII INFORMACYJNEJ PORZUCONE-NIEPEŁNOSPRAWNE pt. Mój niepełnosprawny Przyjaciel 1 Organizator Konkursu 1. Organizatorem konkursu plastycznego pt. Mój niepełnosprawny

Bardziej szczegółowo