Przemyscy księża Rocznik 1959

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Przemyscy księża Rocznik 1959"

Transkrypt

1 1 K s. S. B a r t m i ń s k i k r o n i k a r z k u r s u Przemyscy księża Rocznik 1959 Wspomnienia z okazji 50-lecia kapłaństwa Cz. II Sylwetki 42 księży Krasiczyn 2013

2 Pierwsza część (ogólna) wspomnień ukazała środowisko wzrastania, które nas kształtowało rodziny, diecezję i jej rządców, seminarium z jego wychowawcami i wykładowcami, warunki pracy, zmagania z przeciwnościami oraz formy duszpasterstwa posoborowego. W tej części pora przedstawić przemyskich księży z rocznika Po święceniach przyjętych w katedrze przemyskiej z rąk bpa Franciszka Bardy 7 czerwca 1959 r. już w lipcu większość otrzymała aplikaty i z błogosławieństwem arcypasterskim stanęła do pracy w diecezji. Szło nowe 1 w świecie, ojczyźnie i Kościele, w obyczajach, wierzeniach. Kościół Piusa XII a Jana Pawła II niepodobne do siebie. Na naszych oczach zmieniły się nie tylko mapy Europy i świata, ale głównie zmienili się ludzie. Uczestniczyliśmy w tych przemianach, w dużej mierze czynnie. Zalatani między ołtarzem a konfesjonałem, między salką katechetyczną, urzędem państwowym i kurią, w sprawie budowy kościołów i tworzenia parafii, nie zawsze dostrzegaliśmy, że przybywa nam nie tylko honorów, nominacji, ale i lat, przynoszących choroby. Śmierć coraz częściej wyrywała kogoś z naszego grona, starość zaglądnęła w oczy, przyszły rezygnacje, emerytury, śmierć cywilna. Odsunięci na boczny tor płowiejemy, nikniemy w oczach wchodzącego na arenę dziejową pokolenia nowych księży. Może te wspomnienia ocalą pamięć, może ktoś sięgnie do nich, gdy już ostatni z nas odejdzie z tego świata. Przedstawiając w porządku alfabetycznym wszystkich kolegów nie usiłuję nawet pisać ich monografii, nie zawsze sięgam do źródeł, jak choćby kronik parafii, w których pracowali, ani nie wykorzystuję wszystkich dostępnych materiałów. Będą to raczej ulotne wspomnienia, nie zawsze obiektywne, trochę z przymrużeniem oka, niekiedy z nutką dobrodusznej złośliwości, zwłaszcza w próbach charakterystyki. Zawsze jednak z jakąś wewnętrzną dumą i satysfakcją, bo wszyscy koledzy naszego rocznika dochowali wierności swemu powołaniu, żaden nie zrezygnował z kapłaństwa, a wielu wpisało się chwalebnie w długowieczną historię archidiecezji przemyskiej. Raz jeszcze podkreślam, to nie jest wycinek dziejów diecezji, to są losy księży jednego rocznika, rzucone na losy polskiego Kościoła XX w. spisane przez jednego z księży tego rocznika wybranego przez kolegów przed pięćdziesięciu laty na Kronikarza Roku. Tyle. Aż tyle i tylko tyle. 2 1 Przywołuję tytuł jednego tomu powieści Antoniego Gołubiewa Bolesław Chrobry, w której autor opowiada o życiu i przemianach obyczajów społeczności, z której po wiekach wyrósł naród polski.

3 Ks. Jan Baran długoletni proboszcz w Jaśliskach, twórca tamtejszego sanktuarium maryjnego, urodził się 28 lipca 1935 r. w Mytarzy koło Nowego Żmigrodu. Był jedynakiem. Niedługo po jego urodzeniu ojciec wyjechał na zarobek do Francji. Tam, gdy wybuchła wojna, wstąpił do armii francuskiej. Po klęsce Francji dostał się do niewoli niemieckiej, w której przebywał do końca wojny. Po wyzwoleniu podjął pracę w Niemczech, gdzie pracował do 1947 r. Czując się Polakiem o przekonaniach lewicowych, postanowił wrócić do kraju, podobnie jak wielu innych, budować lepsze jutro. Powrócił gdy Jan był w szóstej klasie. Z zaczadzenia socjalizmem, wyleczył się radykalnie, gdy powracającemu z burżuazyjnego Zachodu władze polskie skonfiskowały dobytek. Potem pracując, jako rzemieślnik utrzymywał i kształcił syna, który po ukończeniu szkoły podstawowej i liceum w Żmigrodzie w 1953 r., wstąpił do seminarium w Przemyślu. Sprostowanie Tę wzruszającą love story nagle psi zjedli, gdy 18 listopada 2011 r. otrzymałem odręczny list od Jasia Barana, w którym pisze, że jego ojciec Franciszek Baran wyjechał przed wojną do Francji, gdzie jako kowal pracował u bauera. Wcielony do wojska dostał się do niemieckiej niewoli. Po wojnie wrócił i podjął pracę u tego samego bauera. Ojciec nie należał do żadnej partii, ani żadnego związku. Wracając do Polski, z tego, co wiózł nic mu nie skonfiskowano. Po powrocie prowadził gospodarstwo rolne i pracował, jako kowal. Był bardzo cenionym i jako człowiek i jako rzemieślnik. Był mistrzem w zawodzie kowalskim. Wcześniejszą opowieść oparłem na rozmowach z Jasiem i z czasów kleryckich i późniejszych. Ale widać pamięć zawodzi. Ks. Jan po święceniach 7 czerwca 1959 r. pracował w Lutczy, potem w Trześni i przez rok w Rymanowie. 28 sierpnia 1964 r. w piątym roku kapłaństwa został wikariuszem adiutorem ks. kanonika Waleriana Rąpały, a niespełna rok potem, po jego śmierci 30 czerwca 1965 r. proboszczem w trudnej, rozległej parafii 2. Przez wszystkie lata prowadził parafię sam bez 3 2 Rocznik Diecezji Przemyskiej (dalej RDPrz) 1938, podaje, że w 14 wioskach mieszkało 1683 łacinników, 4698 grekokatolików, 654 katolików i 482 Żydów. Rocznik Diecezji Rzeszowskiej (RDR) 1966 wylicza 14 wiosek, z tego 8 wyludnionych, zamieszkałych przez 1965 wiernych. RDP 1984 podaje, 8 wiosek zamieszkałych przez 1759 wiernych i 7 wyludnionych.

4 wikariusza, w sposób powiedzmy autokratyczny. To jedynactwo, wczesne zamianowanie proboszczem w parafii, gdzie był sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem spowodowało trudności w późniejszym dogadaniu się z następcą i odstawanie od kolegów kursowych. W parafii wypracował sobie duży autorytet. Został doceniony tak przez władze duchowne, jak cywilne. Z Kroniki Kursu rok 1965 Minął rok. Z ważniejszych wydarzeń minionego roku należy odnotować nominację Jasia Barana na proboszcza w Jaśliskach. To już drugi z naszych, na którym spoczęło łaskawe biskupie spojrzenie. Złośliwi twierdzą wprawdzie, że Duch Święty był wtedy na soborze, ale to fałsz wierutny (nie to, że był na soborze, ale że nie było Go w Przemyślu). Przecież Jasia dobrze znamy. Pracowity, ofiarny, a proboszcz urodzony. W kościele czuje się jak pasterz w owczarni. Pewny siebie, śmiały, ma już maniery jubilata. Zjazd koleżeński w 1965 r. zorganizowano u ks. proboszcza Jasia Barana w Jaśliskach. Fatalnie się złożyło, że na ten dzień akurat wypadł pogrzeb poprzedniego proboszcza ks. kanonika Waleriana Rąpały. Odwołać było już za późno i kilku kolegów nie przyjechało, bądź zawróciło z drogi, przypuszczając, że zjazdu nie będzie. Gospodarz podjął nas bardzo obfitym obiadem bezalkoholowym! Po obiedzie bractwo rozlazło się na wszystkie strony i gadało, gadało, gadało. Wieczorem wzięliśmy udział we wspólnym nabożeństwie. Mowę na tematy religijne usiłował głosić ks. Józef Węgrzynek. W zjeździe wzięło udział 25 kolegów. Najważniejsze działania duszpasterskie Ponad 40-letnie proboszczowanie wypełniły codzienne posługiwanie zarówno msze, spowiedzi, katechezy, jak i prace remontowo-budowlane przy kościele parafialnym i kilku obiektach sakralnych 3, budowa nowej plebanii, a przede wszystkim starania o ukoronowanie papieskimi koronami obrazu Matki Bożej Jaśliskiej. Jaśliska 4, są osadą górską w Beskidzie Niskim, wywodzącą nazwę od rzeki Jasiołki. Należały do województwa krakowskiego, jako położone 3 RAPrz 2002, s. 491 wylicza prócz kościoła parafialnego oraz kaplic pw. św. Mikołaja Biskupa w Woli Niżnej i pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w domu ss. sercanek, jeszcze pięć kaplic mszalnych. Łącznie osiem obiektów. 4 Teksty autorstwa ks. Jana Barana i Janusza Gawrońskiego oraz: B. Gajewski, Jaśliska , Zarys monograficzny Krosno 1996,. A. Potocki, W dolinie Górnego Wisłoka i od 4

5 na lewym brzegu Jasiołki, dzielącej województwa krakowskie i ruskie. 28 stycznia 1366 r. otrzymały od Kazimierza Wielkiego przywilej lokacyjny. Niedługo potem została erygowana parafia, należąca do 1763 r. do diecezji krakowskiej. Z pierwszego drewnianego kościoła zachowała się murowana zakrystia z kamienia rzecznego. Obecny kościół z lat ufundowany został przez bpa Aleksandra Fredrę, a konsekrowany przez bpa Sierakowskiego w 1756 r. W 1912 r. dokonano przebudowy świątyni. Połączono nawę z wolnostojącą dzwonnicą, podwyższono mury, położono nowe dachy. Jednonawowy kościół posiada dwie kaplice boczne. W późnobarokowym ołtarzu w centrum obraz Matki Boskiej Jaśliskiej słynący łaskami i cudami. Ks. Baran miał w planach doprowadzenie do jego koronacji papieskimi koronami. Po 1989 r., gdy tematy kościelne stały się modne, prasa zwłaszcza lokalna często informowała o jego inicjatywach duszpasterskich 5. Długoletnia praca została doceniona przez władze samorządowe. 11 lipca 2005 r. na uroczystej sesji Rady Miejskiej w Dukli został odznaczony medalem Zasłużony dla Dukielszczyzny za remont kaplic, a przede wszystkim za doprowadzenie do koronacji obrazu Matki Bożej i rozsławienie Jej w Polsce i na Słowacji 6. Kościół parafialny wymagał ustawicznego remontu. Ks. Baran remontował go dwukrotnie 7. W latach 1967/1968, niedługo po objęciu parafii, gdy pracami objęto cały budynek, dach i elewację zewnętrzną. Wnętrze kościoła pokryto nową polichromią o tematyce maryjnej. Po raz drugi w 1993 r. poddano gruntownej restauracji cały kościół.dach z wieżą i sygnaturką pokryto blachą miedzianą. Odnowiono polichromię i całe wyposażenie wnętrza. Elewację zewnętrzną kościoła utrzymano w kolorze białym. Przed kościołem wykonano płytę i chodnik odwadniający. 5 Rymanowa do Jaślisk i Dukli, Krosno 2003,; U. Janicka-Krzywda, Jaśliska sanktuarium Matki Bożej Beskidu Niskiego, Warszawa 1998, Schematyzmy i RGPrz ; L. Kozakiewicz, Jaśliska zarys dziejów miasta prywatnego, Wierchy Warszawa 1966, Sanktuarium w Jaśliskach, Niedziela Przemyska 1999, nr 35, Uwaga wydania internetowe, nie podajają numeracji stron czasopism; 5 Przykładowo: Niedziela (edycja rzeszowska) 2004, nr 38, relacja z mszy św. 21 sierpnia 2004 r. z okazji czterdziestej rocznicy śmierci sługi Bożego, ks. Władysława Findysza, z kazaniem seniora rodaków ks. Jana Barana. Mówił w nim o swoich spotkaniach z ks. Findyszem O pracach remontowych i budowlanych patrz:

6 Było to przygotowanie do planowanej koronacji papieskiej, łaskami słynącego obrazu Matki Bożej Królowej Nieba i Ziemi. 6 Kościół w Jaśliskach wygląd obecny

7 Wnętrze kościoła w Jaśliskach 7

8 Budowa plebanii Bolączką parafii, która stawała się miejscem pielgrzymkowym był brak zaplecza dla podejmowania pielgrzymów. Wprawdzie ks. Baran podjął pewne prace remontowe koło plebanii: obniżono mury i założono izolację poziomą, jednak dalej występowało zawilgocenie i zagrzybienie. Na elewacji zewnętrznej położono nowe tynki. Przeprowadzono po raz wtóry konserwacje dachu na plebanii i budynku gospodarczym. Prowizorki te nie dały spodziewanego rezultatu, ani nie stworzyły miejsca na konieczne dla pielgrzymów sanitariaty. W tej sytuacji, zaistniała konieczność budowy nowej plebanii. Pod koniec proboszczowskiego życia, dopingowany przez biskupa i zagrożony, że budowę zleci przysłanemu do parafii wikariuszowi, podjął budowę nowej plebanii i ukończył ją w stanie surowym. 8 Budowa i remont kaplic mszalnych Rozległa parafia, posiada 8 obiektów sakralnych, ( RAPrz za 2002 r. i 2008). Niektóre postawił ks. Jan, a o wszystkie zabiegał. Jeśli nawet nie były to budowle imponujące imponująca jest ich liczba 8. Ale po kolei: Kaplica w Woli Niżnej, starożytnej wsi zwanej niegdyś Węgierką. 8 Admin strony: z dumą zachęca do odwiedzenia większości z tych kapliczek.

9 9 Kaplica w Woli Niżnej od trony prezbiterium Ikonostas. Część ikon zabrano do Muzeum w Sanoku Wieś była własnością biskupstwa przemyskiego należała do Państwa Jaśliskiego. W czasie II wojny przebiegał tędy szlak kurierski. Cerkiew parafialna pod wezwaniem św. Mikołaja z 1812 w 1947 stała się kościołem filialnym parafii w Jaśliskach. W latach 70-tych odnowiono polichromię wnętrza z 1905 r. i odnowiono całe jego uposażenie. Na elewacji zewnętrznej położono tynki odnowione w 1993 r. i trzykrotnie je pobiałkowano. W 1997 r. późną jesienią burza powaliła drzewa na dach kościoła. Wyrządzone szkody usunięto w 1997 r., i odnowiono elewacje. Kościół zelektryfikowano i we wnętrzu wykonano boazerię.

10 Kaplica w Moszczańcu Moszczaniec, w przeciwieństwie do pozostałych miejscowości parafii stanowiących Państwo Jaśliskie, należał do dóbr królewskich. W 1526 r. lokowany został na prawie wołoskim. Przed 1560 r. istniała tu drewniana cerkiew. W 1834 r. na jej miejscu wzniesiono nową pw. Wszystkich Świętych, rozebraną po II wojnie, gdy wieś się wyludniła. W latach pięćdziesiątych powstały tu PGR-y, których ruiny do dziś przypominają tamte czasy, podobnie jak liczne krzyże mówią o świetności dawnej, łemkowskiej wsi. Obecnie znajduje się tu kaplica rzymskokatolicka, leśniczówka oraz filia Łupkowskiego Zakładu Karnego. Ks. Baran po zdobyciu drogą wymiany placu po tej cerkwi wybudował kaplicę, pod wezwaniem Bożego Miłosierdzia i bł. Karoliny Kózkówny. Z czasem, erygowano drogę krzyżową i poświęcił ją bp Moskwa. Obecnie Moszczaniec należy do parafii w Wisłoku Wielkim. Kaplicę gruntownie przebudowano i powiększono. 10 Kaplica w Moszczańcu w: Liczne krzyże mówią o świetności dawnej, łemkowskiej wsi.

11 Lipowiec nieistniejąca wieś założona w 1527 r. przez bpa Andrzeja Krzyckiego, przy drodze prowadzącej z Jaślisk do granicy, niedawno liczyła wiele gospodarstw i niszczejący PGR. Miała cerkiew z 1640 r., którą rozebrano dopiero przed II wojną. Wieś spustoszyły wojska rosyjskie w 1849 r. potem pierwsza wojna, która okazała się tragiczna. Objęła ją też schizma tylawska 9, w wyniku czego w wiosce liczącej nieco ponad 600 mieszkańców były trzy cerkwie! Po wojnie rozebrano dwie z nich. Niżej: 2 rozebrane cerkwie: pw. św. Paraskewy z 1933 r. 11 Kapliczka w Lipowcu ufundowana przez rodzinę Warianków 9 Por. np. ks. S. Bartmiński, Krasiczyn, t. 2, s. 112.

12 12 Cerkiew greckokatolicka p. w. św. Mikołaja. Rozebrana w 1935 r.. Zdjęcie pochodzi z archiwum "NGK Magurycz" W Lipowcu zwanym przez miejscowych polskim Medjugorie, przy małej kapliczce w miejscu gdzie jak wierzą miejscowi 26 maja 1949 r. miała ukazać się chłopcu Matka Boża, w 1993 r. wystawiono staraniem ks. Barana kaplicę mszalną, a starą kapliczkę odrestaurowano. Pomiędzy kościołem, a kaplicą ustawiono 15 dwukondygnacyjnych kapliczek ze stacjami drogi krzyżowej i w górnej części tajemnicami różańca. Wszystkie obrazy poświęcił Jan Paweł II, a obie kaplice oraz źródełko ks. bp Stefan Moskwa w pierwszą niedzielę września 1993 r. 10 Kaplica Boga Ojca na Wzgórku Murdzyków 10 Wiele ciekawostek o Lipowcu patrz:

13 Kiedyś było to miejsce pochówku skazańców, z kaplicą słupową zwaną Bożą męką, fundowaną w XIX w. jako wotywną przez Pawła Łysogórskiego. Wyposażono ją w stare ołtarze i paramenty z kościoła. W ołtarzu umieszczono rzeźbę Boga Ojca na tle promieni. W 1970 r. kaplicę odnowił Zbigniew Murdzyk z żoną Heleną. Umieszczono w niej obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy z 1965 r. (tej ruskiej, jaką proboszcz sprowadził do parafii). Najpierw znajdował się on w kościele parafialnym, następnie w kaplicy w Woli Niżnej. Ponownie poświęcony przez Jana Pawła II w czasie pierwszej pielgrzymki do ojczyzny, został umieszczony w tej kaplicy poświęconej we wrześniu 1995 r. przez bpa Stefana Moskwę. Tu kilka razy w roku ks. Jan Baran odprawiał mszę św. w połączeniu z nabożeństwem tzw. nieustającej nowenny. Posada Jaśliska. Wieś występuje w dokumentach z 1589 r. Pod koniec XIX w. w 158 domach zamieszkiwało niespełna 1000 osób, głownie Polaków. Wiatry w Przełęczy Dukielskiej powodujące szkody Posadę Jaśliską ochrzciły Łamańcami. Tutaj już w XVI w. była kaplica św. Anny zwana kościołem. Legenda mówi, że w tym miejscu, przy źródełku odpoczęła Matka Boża uchodząca w cudownym obrazie z Humennego, miasteczka słowackiego, do Starej Wsi k. Brzozowa. 13 Kaplica Chrystusa Ukrzyżowanego na tzw. Łamańcach

14 Zbudowana jest z kamienia rzecznego, dach pokryty blachą. W ołtarzu w miejscu obrazu św. Anny przeniesionego do kościoła parafialnego, umieszczono krzyż z wizerunkiem Chrystusa na tle obrazu przedstawiającego Jerozolimę. Krzyż ma opinię łaskami słynącego. 14 Kaplica cmentarna Bożego Miłosierdzia i Św. Jana z Dukli Gdy Urząd Miasta i Gminy w Dukli tytułem wynagrodzenia z racji niepłaconej przez lata dzierżawy za tzw. stadion przekazał parafii, jako rekompensatę drewnianą remizę strażacką, po rozbiórce z pozyskanego materiału Józef i Mieczysław Madej wybudowali w 1989 r. kaplicę cmentarną mogącą pomieścić ok osób. Parafianie wyposażyli ją w niezbędne sprzęty, a bp Stefan Moskwa, który zawsze doceniał pracę kolegi proboszcza i często gościł w parafii, poświęcił ją w pierwszą niedzielę września 1993 r. Budowa kaplicy w Daliowej na Spalonej Daliowa jedna najstarszych osad w tej okolicy, od 1434 r. własność biskupstwa przemyskiego. Tu znajdowała się willa biskupów przemyskich, w której św. Józef Sebastian Pelczar spotykał się z bł. ks. Bronisławem Markiewiczem omawiając kontrowersyjne sprawy Zgromadzenia Michalitów. Willa spłonęła (stąd nazwa Spalona ) w okresie międzywo-

15 jennym 11. Po II wojnie światowej dobra biskupie przejął Rejon Lasów Państwowych. Po beatyfikacji bpa Sebastiana, bp Moskwa poświęcił krzyż, tablicę i plac pod budowę kaplicy, a po roku 7 czerwca 1994 r. kaplicę wraz z ołtarzem i obrazem św. bpa Sebastiana, namalowanym przez miejscowego organistę Stanisława Lorenca. Odprawił też mszę św. z racji 100- lecia Zgromadzenia Służebnic Najśw. Serca Jezusowego. Przybył na nią Zarząd Generalny tego zgromadzenia, wiele sióstr i zaproszonych gości. Wokół placu po spalonej willi biskupiej umieszczono 15 kapliczek dwustronnych przedstawiających stacje drogi krzyżowej i tajemnice różańca. Z kroniki kursu za rok 2003 Podczas spotkania u Olka Zająca w Żurawicy gospodarz usprawiedliwił Jasia Barana. Biskup nakazał mu budowę nowej plebanii, albo przyjęcie wikarego, który budowę poprowadzi. Jasio zgodził się na wikarego (a mógł inaczej?) powiedział, że budował będzie on, jako proboszcz, wraz z wikarym i komitetem parafialnym. Podobno mury są już na ukończeniu. 15 Zabiegi o koronację obrazu i powstanie sanktuarium Obraz Matki Bożej w Jaśliskim kościele, czczony od niepamiętnych czasów, który wg tradycji przywędrował ze Słowacji czy Węgier przechodził różne koleje. O kulcie świadczą liczne wota, które bp Sierakowski kazał przetopić na srebrne lampy (nic szacunku dla zabytków!), a sam obraz zawiesić w kaplicy różańcowej. Ludzie piel grzymowali do niego od zawsze, powstawały bractwa, fundacje, mnożyły się przywileje dla kościoła. Raz było lepiej, raz gorzej, jak choćby po drugiej wojnie 11 Inna wersja wydarzeń: Spłonęła leśniczówka, a willa zniszczała tak, że następca bp Anatol Nowak kazał ją rozebrać, a przydatny materiał wykorzystać na budowę willi k. Brzozowa zwanej Anatolówką.

16 światowej, gdy granica odcięła pielgrzymów ze Słowacji i Węgier. Ks. Baran ożywił podupadły kult maryjny, chociaż początkowo nie myślał wcale o obrazie jaśliskim... Wizerunek Matki Bożej Jaśliskiej w półpostaci siedzącej, na niewidocznym tronie jest namalowany na desce lipowej o wymiarach 121 na 81 cm, techniką temperową na podkładzie kredowym. Matka Boża ubrana jest w suknię bordową, pod szyją spiętą złotą klamrą, przepasaną złotym paskiem, z narzuconym błękitnym płaszczem zdobionym złotym motywem roślinnym. Na lewym ręku trzyma dzieciątko w aksamitnej białej sukience, zdobionej czerwonymi kwiatkami. Zsuwający się płaszczyk okrywa Jego nóżki, jedną ręką błogosławi, w drugiej trzyma kulę z krzyżykiem, zaś Matka Boża berło, a Jej skronie zdobi korona w formie bizantyńskiej mitry, spod niej spływają luźne sploty włosów. 16

17 Pomimo sygnatury i datowania (1634 r.) przez Piotra Rafaela Burnathowicza, malarza z Brzozowa, obraz jest wcześniejszym dziełem anonimowego malarza z XV wieku, a w 1634 r. został tylko przemalowany w modnej konwencji. Tradycja głosi, że przywędrował z górnych Węgier, dzisiejszej Słowacji, za sprawą rodziny Delipacych, gdy tam szerzył się kalwinizm i protestantyzm. Usuwane obrazy i figury katolicy wykradali, wywozili zostawiając niekiedy poza kościołami. Może stąd tyle obrazów i rzeźb znalezionych na drzewach, wyoranych, ukrytych. Jaśliski obraz początkowo został umieszczony w ołtarzu drewnianego kościoła, potem znalazł miejsce w ołtarzu bocznym, zaś bp Sierakowski nakazał umieścić go w kaplicy. Jaśliska przyjmując maryjny obraz, uchodzący ze Słowacji przejęły też ze słowackiej ziemi kult Matki Boej. Pielgrzymowali tu dawniej i dziś znów pielgrzymują Polacy, Słowacy, Łemkowie, Cyganie, Węgrzy i inne grupy narodowościowe i etniczne. 17 Przygotowania do koronacji obrazu Ks. Baran ożywił podupadły kult maryjny. W 1965 r. zaprowadził nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Jak wspomina niedługo po przybyciu do Jaślisk sprowadził ten obraz. Po uroczystej instalacji w kościele przyszła do niego starsza parafianka z pretensjami: My tu mamy swoją Matkę Boską, a on nam sprowadza jakąś Rusinkę! Po tym anegdotycznym wydarzeniu zaczął szperać, szukać i poznawać lokalny kult swojej Matki Bożej. Wyszperał, że w XVII w. węgierska rodzina Delipacych wielką czcią darzyła Matkę Bożą w jaśliskim obrazie, że już w 1669 r. powstała tzw. Altaria zatwierdzona przez bpa krakowskiego, oparta na dochodach z Targowisk, Łężan i Widacza. Księża w wigilię świąt maryjnych śpiewali Litanię Loretańską do Matki Bożej, a w samo święto odprawiali uroczyste msze św. Ks. Baran wyczytał, że w 1682 r. z innej fundacji Szczuckich powstało Bractwo Różańcowe. Jego członkowie trzy razy w tygodniu śpiewali różaniec przed obrazem, a dwa razy odprawiano msze św. ku czci Matki Bożej, tak, że po latach dziekan rymanowski napisał o jaśliskiej parafii: Parafia słynie mszami świętymi fundacyjnymi i modlitwą różańca od najdawniejszych czasów w parafii zaprowadzoną. Wyczytał też, że 25 stycznia 1695 r. hrabina Zuzanna Maruszewska z Humennego ufundowała 52 msze św. rocznie ku czci Matki Bożej. Wyszperał gdzieś opowiadanie jak to pewien kupiec z Bardyjowa udawał się ze swoimi towarami do Jaślisk. Była zimowa noc, wśród zawiei i zamieci stracił drogę. Polecił się pod opiekę Matki Bożej Jaśliskiej. Gdy

18 po kilku godzinach błądzenia zaczęło świtać ze zdumieniem stwierdził, że znajduje się na rynku jaśliskim. Z rana, gdy tylko otwarto kościół, ukląkł przed cudownym Obrazem i dziękował za ocalenie. Napotkał ciekawą relację Ignacego Mezglewskiego, który przed pierwszą wojną światową był kościelnym w Jaśliskach. Pamiętał, że pielgrzymi słowaccy, przepra-szali Matkę Bożą, że z winy ich praojców musiała uchodzić z ich ziem i modlili się wróć do nas. Prosili go, aby różne przedmioty ocierał o cudowny obraz, który uznawali za łaskami i cudami słynący 12. Tak więc było do czego nawiązać, tym bardziej, że kult uśpiony trwał. Niektórzy parafianie, już po wojnie, pracując w Słowacji spotykali tam pytających o Jaśliska i o obraz Matki Bożej. Słowacy pamiętali przedwojenne jeszcze pielgrzymki. Słynny wizjoner ojciec Klimuszkofranciszkanin, pytany przez kogoś o pochodzenie obrazu powiedział: Obraz Matki Bożej pochodzi z XV wieku z miejscowości położonej na pograniczu Czech i Węgier. Do Polski przywiózł go szlachcic, a gdy zachorował oddał go do kościoła. Ja to tak widzę. Ks. Baran podjął przygotowania do koronacji już w 1965 r., gdy zaczął organizować coroczne uroczystości maryjne. W ciągu 33 lat objęły parafię i cały region, przynosząc imponujący efekt rozszerzenie kultu Matki Bożej Jaśliskiej w Polsce i na Słowacji. Coroczne odpusty w ostatnie niedziele czerwca i sierpnia przyciągały coraz więcej pielgrzymów. Każda niedziela odpustowa miała swój porządek nabożeństw. Poprzedzona była triduum odpustowym, dniem chorych i ludzi w podeszłym wieku, organizowanym w czwartek, dniem poświęconym pamięci zmarłych w piątek oraz poświęconym przybywającym czcicielom Matki Bożej Jaśliskiej w sobotę. W niedzielę głównym akcentem była msza św. w sierpniu złączona z dożynkami. Na tę uroczystość parafianie przygotowywali każdego roku wieńce dożynkowe w postaci scen rodzajowych. W niektórych latach było 50 takich plonów-wieńców dożynkowych. Przykładowo: 28 sierpnia 2005 r. 13 sumie poza murami kościoła przewodniczył ks. prałat Jan Baran. W kazaniu o Matce Bożej i Jej łaskami i cudami słynącym obrazie, ukoronowanym przez Jana Pawła II powiedział: Dziękuję Bogu za 40 lat pasterzowania w Jaśliskach (...). Jaśliska to polsko-słowackie sanktu Wykorzystałem wiele wiadomości ze strony: cytując niekiedy dosłownie. 13 Strona

19 arium (...) Niech Bóg błogosławi, a Maryja otacza wszystkich opieką. Amen. Słowacy stanowili bardzo liczną grupę pielgrzymów. Przyjechali ze swoimi duszpasterzami ze: Stropkova, Svidnika, Michaloviec, Ladomirovej, Medvedia, Krajnej Bystrej, Certiznego, Habura i Niżnego Komarnika. Po mszy św. odbyła się uroczysta procesja wokół jaśliskiego rynku z poświęconymi wieńcami dożynkowymi i plonami. Na uroczystość przybyli: burmistrz i zastępca burmistrza gminy Dukla, burmistrz gminy Rymanów, radni gminy Dukla, pielgrzymi z Polski i Słowacji. Od 1965 r. Matka Najświętsza w kopii sześciokrotnie nawiedziła wszystkie rodziny. Od 1991 r. odbywały się w każdą pierwszą niedzielę miesiąca nabożeństwa fatimskie. Od maja do października odbywały się pielgrzymki różańcowo-pokutne z Jaślisk do kaplicy w Lipowcu, gdzie głoszone były kazania. To plenerowe nabożeństwo przyciągało coraz więcej pielgrzymów także z zewnątrz parafii. W zimie ruch pielgrzymkowy słabnie, ale nie zamiera. To wszystko przyczyniło się do koronacji obrazu papieskimi koronami. 19 Koronacja jaśliskiego obrazu 10 czerwca 1997 r. w Krośnie na oczach kardynałów, metropolitów, arcybiskupów, biskupów dwu obrządków, wielkiej rzeszy duchowieństwa i około 700 tysięcznego tłumu wiernych Jan Paweł II dokonał koronacji Matki Bożej Królowej Nieba i Ziemi papieskimi koronami. Sam proboszcz, który doprowadził do koronacji nie był w orszaku papieskim: pozostał w tłumie z wiernymi 14, a przy ołtarzu reprezentował go rodak jaśliski ks. dr Stanisław Marczak Powód był bardzo prozaiczny. Nadmiar emocji spowodował u Jasia rozstrój żołądka i w tej sytuacji wycofał się on na bezpieczną odległość od ołtarza. 15 Ks. dr Stanisław Marczak urodził się w Jaśliskach. LO ukończył w Rymanowie Wyświęcony 18 czerwca 1961 r. w latach studiował na KUL, po czym jako katecheta pracował w Zręcinie, Sanoku i Jarosławiu. W 1974 r. został mianowany katechetą szkół średnich w parafii św. Stanisława w Jaśle. Funkcję tę pełnił przez 20 lat najpierw w punktach katechetycznych, a od roku 1990 w budynku Liceum Ogólnokształcącego. 25 czerwca 1975 r. doktoryzował się. W Jaśle cieszył się wielkim autorytetem, jako obrońca god ności człowieka, Wygłosił około 70 homilii, szczególnie z okazji uroczystości patriotycznych. Po powstaniu NSZZ Solidarność związał się z tym

20 Po koronacji Matka Boża w swym cudownym obrazie odwiedziła ważniejsze ośrodki w regionie, aby w dniu 3I sierpnia powrócić w akcie uroczystej intronizacji do swego domu. Uroczystościom intronizacyjnym przewodniczył kard. Franciszek Macharski. Uczestniczyli abp Józef Michalik, biskupi: Stefan Moskwa, Bolesław Taborski, Kazimierz Nycz oraz około 70 kapłanów. Przybyło kilka tysięcy wiernych z Polski i ze Słowacji. Papieska koronacja słynącego obrazu Matki Bożej Królowej Nieba i Ziemi otwarła nową kartę historii sanktuarium, uczyniła z Jaślisk miejscowość znaną w kraju i w północnej Słowacji. Na adres parafii napływają liczne listy z prośbą o modlitwę u stóp Jaśliskiej Pani, proszą o obrazki, interesuje ich historia obrazu i sanktuarium. Ruch pielgrzymkowy przybiera różne formy. Jedni przychodzą pieszo, inni pielgrzymują autokarami, rowerami, motorami, prywatnymi samochodami. Tych ostatnich jest najwięcej. Wzmożenie ruchu występuje w piątki po południu, w soboty, a zwłaszcza w niedziele. Częste jest rodzinne pielgrzymowanie, całych rodzin, zwłaszcza w sobotnie i niedzielne popołudnie. Jaśliskie sanktuarium żyje i ma przed sobą wielką szansę rozwoju i specyficzną misję do spełnienia wśród Polaków, rumuńskich Cyganów, Słowaków, Węgrów. Chciałoby się powiedzieć, w Jaśliskach powstało sanktuarium Pani Galicyjskiej. Z kroniki Kursu rok 1989 W kronice naszego kursu poświęcam mu wiele cierpkich uwag, zarzucając a to rubaszność w kościele, a to wyobcowanie się z naszej wspólnoty. Bardzo rzadko uczestniczył w corocznych spotkaniach kursowych, nadsyłając zwykle telegramy bądź życzenia dla kolegów. Parafią rządził dość apodyktycznie, ale skutecznie: Spotkanie na 30-lecie święceń odbyło się u Jasia Szyndlara w Głębokim, ( ) brakowało kilku kolegów. Bardzo uroczyście świętował ten jubileusz Jasio Baran w Jaśliskach. Wysłał do nas zaproszenia, zapowiadając, że jest to jednocześnie jego 25-lecie pracy w parafii. Niestety, termin nieodpowiedni i mało kto przyjechał do niego do Jaślisk. 20 ruchem. W stanie wojennym zainicjował comiesięczne msze w intencji ojczyzny, za co był szykanowany i przesłuchiwany. W 1991 r. został kapelanem honorowym Jana Pawła II, w 1994 r. wykładowcą teologii WSD w Rzeszowie oraz etyki na uczelniach Rzeszowa. 29 kwietnia 1999 r. otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Miasta Jasła. Za:

21 Z kroniki kursu za rok 1999 Zapadła decyzja, aby w roku jubileuszowym czterdziestolecia święceń, zjazd zorganizować u Jasia Barana u stóp cudownego wizerunku Matki Bożej Królowej Nieba i Ziemi, 30 czerwca 1999 r. Przyjechali prawie wszyscy. Do koncelebry, po raz pierwszy od 13 lat stanął nawet schorowany Bronek Wawrzkiewicz. Czuje się, Bogu dzięki, znacznie lepiej. Koncelebrze przewodniczył jak zwykle biskup Stefan. Zaskoczył nas gospodarz Jasio Baran dobrze przygotowaną, krótką i treściwą homilią, starannie przygotowaną liturgią i jakimś wyciszeniem niezwyczajnym u niego. Żyje on Jaśliskami. Wyrastają one na znaczące sanktuarium. Obraz, czczony przez Polaków, rumuńskich Cyganów, Słowaków, Węgrów, ukoronowany papieskimi koronami przyciąga coraz więcej pielgrzymów. Po wtóre po otwarciu granic, ze Słowacji przyjeżdżają pielgrzymki z biskupami i księżmi, głównie grecko-katolickimi. W tej sytuacji Jasio staje przed koniecznością budowy domu pielgrzyma. Konieczne będą nowe sanitariaty. Nie obędzie się też chyba bez wikarego. Miejsce pielgrzymkowe ma swoje wymagania. Troska o kapliczki i zabiegi wokół koronacji obrazu nie pochłaniały jednak całej aktywności proboszcza. Jako jeden z pierwszych, obok Józka Sokołowskiego z Widełki, stworzył parafialną stronę internetową prezentującą parafię, historię kościoła i kaplic parafialnych, obrazu jaśliskiego. Informował o życiu parafii i corocznie składał życzenia. W wielkanocny poranek, gdy słońce ukaże się na horyzoncie nieba i blaskiem swoich promieni oświetli ziemię, rozbiją się rezurekcyjne dzwony naszej jaśliskiej, sanktuaryjnej świątyni i razem z głosami dzwonów wielu świątyń głosić będą wszystkim radosną wieść: Chrystus Zmartwychwstał. ks. Jan Baran proboszcz Wyróżnienia i odznaczenia W dowód uznania otrzymał wiele odznaczeń kościelnych jak EC, RM, 22 listopada 1999 r. został Kapelanem Jego Świątobliwości. Z odznaczeń świeckich warto wspomnieć medal "Zasłużony dla Dukielszczyzny" jaki w 2005 r. wręczył mu burmistrz Gminy Dukla na Uroczystej Sesji Rady Miejskiej z okazji Dni Dukli. 21

22 r. Uroczysta Sesja Rady Miejskiej z okazji Dni Dukli, Wręczenie medalu Zasłużony dla Dukielszczyzny"

23 Przejście na emeryturę Po ponad czterdziestu latach proboszczowania, ks. Jan Baran przeszedł na emeryturę (31 lipca 2006 r.) i zamieszkał w domu rodzinnym w Mytarzu w parafii Nowy Żmigród. Odszedł rozżalony, głównie na władze duchowne za przedwczesne, jego zdaniem, odwołanie z probostwa. Następca proponował mu zamieszkanie przy parafii i posługę w sanktuarium maryjnym, które tworzył przez lata i którego część historii stanowi. Z propozycji nie skorzystał. Opuścił Jaśliska, co zdaniem wielu jest niepowetowaną stratą, bo był i jest nadal żywą kroniką sanktuarium, w którym zostawił zdrowie i serce. W Żmigrodzie też miał trudności w ułożeniu sobie życia w parafii. Jedynak przez dziesiątki lat prowadzący parafię bez wikariusza w sposób, powiedzmy, autokratyczny, z trudem znosił komenderowanie nim przez byle wikarego, który jak mówił, d*pą zastawił mu drogę do ołtarza. Nie celebruje w Żmigrodzie, ale w Mytarzu w kapliczce, którą wcześniej wybudował na gruncie rodzinnym. Żyje skromnie z emerytury, z trudem wiąże koniec z końcem, ale okazuje zadowolenie, że jest niezależny, a przez wielu doceniany. Przyjaźni się z abpem Edwardem Nowakiem. On jedyny z trójki twórców sanktuariów dożył złotego jubileuszu święceń, który obchodził w Mytarzy 7 czerwca 2009 r. z udziałem abpa Nowaka. Następnie 29 czerwca podczas odpustu ku czci świętych apostołów Piotra i Pawła w Żmigrodzie Nowym w swej rodzinnej parafii. 6 czerwca 2012 r. w 53 rocznicę naszych święceń na spotkaniu w Sanktuarium Tarnowieckim wygłosił maryjne kazanie b. dobrze przyjęte przez wiernych i kolegów kursowych. Poprzednikiem w Jaśliskach był ks. kanonik Walerian Rąpała urodzony w Jaćmierzu w 1879 r., wyświęcony w 1905 r. W 1921 był proboszczem w Wietrznie k. Dukli, potem w Jaśliskach. Zmarł w Jaśliskach 27 czerwca 1965 r. 16 Następcą został ks. Paweł Biernat urodzony we Frysztaku 5 sierpnia 1965 r., a wyświęcony w Przemyślu 15 czerwca 1991 r. Mając do pomocy wikariusza i emeryta ks. dra Stanisława Marczaka, stara się nadać sanktuarium rozmach 17, kontynuując dzieło poprzednika i wprowadzając nowe pomysły duszpasterskie np. odpust połączony z dożynkami parafialnymi i gminnymi poprzedzonymi RDP 1921, s Np. ks. A. Skiba, Nasze sanktuaria, Góra Przemienienia (parafialna gazetka sanocka) 2006, nr 35(159),.

24 trzydniowymi rekolekcjami parafialnymi 18. Rezultaty okazały się jednak dość marne i w sierpniu 2011 r. przeniósł się do parafii w Nehrybce. Dziś kolejny kustosz Sanktuarium zbiera plon zasiewu dokonanego przez ks. Jasia Barana. 24 Dożynki gminno-parafialne w Jaśliskach 18 Sygnaturka Jaśliska 2010, nr 36,

25 25 Ks. Stanisław Bartmiński proboszcz z Krasiczyna Trochę z wrodzonego samochwalstwa, trochę z lenistwa, bo mam w komputerze multum materiałów o sobie, rozpisałem się w wielu miejscach nadmiernie o własnej aktywności. Poprzestanę więc na krótkim bio i kilku anegdotkach z budowy kościoła w Tarnawcach, odbudowy cerkiewek, remontu kościołów. Pokazują one problemy każdego księdza parającego się budową kościołów w czasach realnego socjalizmu za biskupa Tokarczuka. Nadto za sugestią ks. Krzywińskiego, dyrektora Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego Kurii Biskupiej przedstawię niektóre formy duszpasterstwa, jakie podejmowałem, często z jego inspiracji i w jakich uczestniczyłem. Kościół w Krasiczynie z ok r. konsekrowany w Prócz parafialnego za mego proboszczowania były jeszcze kościoły dojazdowe w Korytnikach, Mielnowie, Tarnawcach i Chołowicach, oraz

26 niedostępna kaplica zamkowa, która przez całe lata pełniła funkcję kościoła parafialnego 19. Rodzina kolebką powołania Urodzony w Przemyślu 30 października 1936 r. byłem najmłodszym na roczniku. Rutynowe pytanie na jakie musiałem odpowiadać po wielekroć, bo każdy uważał, że o to trzeba zapytać kiedy i jak poczułem powołanie? A ja naprawdę nie wiem, kiedy rodziło się moje powołanie. Jako mały szkrab już miałem zadatki na misjonarza. Podobno ja tego nie pomnę, rodzina tak łapałem małe kurczęta i skłaniałem do modlitwy: Powiedz Matko Boska, to cię puszczę. Żadne nie powiedziało. Innym razem bawiąc młodszego płaczącego braciszka grzmiałem iście po kaznodziejsku: dziadu, pysk tobie zamarrrzł, rzucym ciebie o ziemie. Ale były i bardziej chwalebne przebłyski powołania. Gdy z okien bączalskiej plebanii, u wujka ks. Floriana Zająca, gdzie przeżywaliśmy wojnę, patrzyłem na płonące zimą 1945 r. miasto. W tamtejszym kościele 20 przyjąłem I Komunię św. Jako mały brzdąc odprawiałem mszę, do której musieli służyć młodsi bracia. Grzmiałem z zaimprowizowanej z krzesła ambony Ludzie! Proście Boga żeby się wojna skończyła i my do swoich domów powrócili. XVII wieczny kościół z Bączala w skansenie w Sanoku Później Pan Bóg dobrał się do mnie na poważnie. Po skończeniu podstawówki zapisali mnie rodzice do przemyskiego LO im. Słowackiego. Klasa VIII c, którą tworzyli ministranci katedralni dostała za wychowawcę wojującego ateistę, takiego osobistego wroga Pana Boga, Krasiczyn t. I - passim 20 Kościół z Bączala Dolnego wybudowany w 1667 r. dziś znajduje się w Muzeum skansenie w Sanoku. Jest jednym z najcenniejszych zabytków drewnianej architektury sakralnej południowo-wschodniej Polski

27 prof. Witolda Krysę. Moje niepowodzenia w nauce, wynik lenistwa i nonszalanctwa, otoczenie tłumaczyło sobie jako szykany, ze względu na aresztowanego wujka ks. Zająca, toteż, gdy na półroczu klasy dziewiątej otrzymałem chyba pięć dwój wylądowałem jako męczennik w lubelskim biskupiaku. Czesne kosztowało niemal połowę kolejarskiej pensji ojca. W tradycji rodzinnej funkcjonuje do dziś opowieść o moim powołaniu, o uczeniu się na księdza w biskupiaku w Lublinie. Gruntowało to w rodzinie przekonanie, że przede mną jedna droga kapłaństwo. A ja się głowiłem jak przewalczyć to powszechne oczekiwanie. I znowu Opatrzność wkroczyła. Po raz drugi wylali mnie z tego biskupiaka. Za nieuctwo i nonszalancję. Tak to wyglądało: Pod koniec roku szkolnego mój sympatyczny wychowawca klasowy polonista profesor Andrzej Jankowski powiedział, że albo zostanę na następny rok w klasie dziesiątej, albo dostanę promocję, ale łącznie z papierami. Wybrałem to drugie. Sytuacja stała się tragiczna. Wydalony z biskupiaka, wróciłem do Przemyśla i poza plecami rodziców, zabiegałem o przyjęcie do jakiejkolwiek szkoły. Z papierami z prywatnej szkoły biskupiej było to niemożliwe. Zbawczą rękę podał mi wtedy ks. Jan Grochowski proboszcz katedry, głównie z sympatii do aresztowanego wujka ks. Floriana Zająca, a trochę zapewne dlatego, że pamiętał mnie z czasów ministranckich, a moje zesłanie do Lublina uważał za szykanę właśnie za służenie do mszy i działalność wujka. Ks. Grochowski wystarał mi się o przyjęcie do Małego Seminarium w Przemyślu. Gdy już wszystko było załatwione, świat mi się zawalił powtórnie. Rektor Małego Seminarium ks. Antoni Gagatnicki, gdy wziął do ręki moje świadectwo z Lublina, pokręcił głową, oddał mi wszystkie papiery i w ogóle nie chciał słuchać o przyjęciu. Na świadectwie miałem jedną ocenę dobry i kilkanaście pozostałych dostateczny. Nie wiem, co w końcu wpłynęło, że zmienił zdanie. Po tych przejściach, gdy już miałem dokument przyjęcia w ręku, zdawało mi się, że złapałem Pana Boga za nogi. Nastąpił jakiś przełom w moim życiu. Małe seminarium wspominam dość bezbarwnie. Maturę wewnętrzną, zdałem przed komisją złożoną z księży profesorów seminarialnych. Na blankiecie maturalnym dopisano mi łaskawie przedmioty z Lublina. Efekt był mizerny. Przeciętna ocena z Lublina to dostateczny, a z Przemyśla bardzo dobry. Skrajności ilustrujące dobrze różne wymogi stawiane w obu szkołach. 27

28 Po maturze w 1953 r. pojechałem z matką na widzenie z wujkiem ks. Florianem Zającem do więzienia we Wronkach. Długie oczekiwanie, legitymowanie, przejście jakimiś korytarzami. 28 Brama więzienia we Wronkach Wreszcie widzenie. W okienku, za podwójną siatką pojawia się ogolony na zero wujek. Nie poznałem go po kilku latach niewidzenia. Chaotyczna rozmowa. Chyba jakieś szyfry słowne z matką, która często tu przyjeżdżała, mieli jakiś wspólny, nie zrozumiały dla mnie i dla klawisza przysłuchującego się rozmowie, język. Gdy wujek zapytał: Co robisz po maturze odpowiedziałem: Idę do seminarium. Do jakiego seminarium? Zdziwił się bardzo. Do przemyskiego. To seminaria działają? Duże zainteresowanie i nagle niespodziewanie, między nami zatrzasnęły się drzwiczki. Koniec rozmowy. We Wronkach więźniów księży utrzymywano w przekonaniu, że seminaria są zamknięte, biskupi aresztowani, a księża rozproszeni, albo współpracują z rządem, albo są bez pracy. A tu nagle młody chłopiec wybiera się do seminarium i mówi o tym publicznie. Wtedy ostatecznie trochę na złość komunie postanowiłem zostać księdzem.

29 Pomijam lata kleryckie, wczesno kapłańskie i objęcie probostwa w Krasiczynie, bo przedstawiłem to w innym miejscu 21, także w pierwszej części tych wspomnień Tu kilka obrazków z trzydziestosiedmioletniej pracy proboszczowskiej, parafialnej i ponadparafialnej. 29 Moja rodzina Boże Narodzenie 1963 r. Proboszcz w Krasiczynie Budowa kościoła w Tarnawcach Zamysł budowy zrodził się jeszcze przed I wojną światową, a powrócił w czasie misji parafialnych w r Oto kilka anegdotek z budowy: Zdobywanie pieniędzy 26 kwietnia 1976 r. Pięciu murarzy i siedmiu pomocników oraz wyznaczani co dnia mieszkańcy, rozpoczęli wiosenne prace. Czasem, chociaż rzadko miałem rzeczywiście problemy z płaceniem. Zwłaszcza gdy pracowało po ludzi, a jeszcze przyszło zapłacić za budulec, nie było łatwo. Przeciętna tygodniowa taca to była pestka. Pokrywała raptem kilka procent wydatków. Stawiał mnie Pan Bóg pod ścianą, ale muszę przyznać, zawsze podał mi rękę. Pewnie, że nie fatygował się osobiście, ale zawsze znalazł jakiegoś tam anioła posłańca. 21 Ks. S. Bartmiński, Krasiczyn dzieje parafii i społeczności, Przemyśl 2010, t. I, s. 400 i nn.

30 Choćby tak. Przez długi czas kancelaria parafialna była czynna od 6 00 rano, bo autobusem szkolnym o 7 05 jechałem do Tarnawiec, tzn. do Dybawki, a stamtąd na pieszki do Tarnawiec. Dyżurowaliśmy na budowie z wujkiem Karolem Zającem, który był kierownikiem na zmiany. Ja zwykle do południa, potem on do późnego wieczora, gdy po pracy przychodziło do roboty najwięcej ludzi. Pewnego dnia, tuż przed wyjściem do autobusu, przyszła do kancelarii taka starowinka, że nie dał bym za nią 10 groszy i przepraszała, że się spóźniła, ale muszę jej poświęcić trochę czasu. Swoje usłyszała. Jednak co miałem zrobić z babą? Łaskawie uległem prośbie. Wtedy nieśmiało wręczyła mi zawiniątko. Niech to ksiądz weźmie na ten kościół, co go buduje. Zrobiło mi się głupio, gorzej nawet łyso... Dałem kobiecinie jakiś święty obrazek, podziękowałem, autobus mi odjechał. Do następnego godzina czasu. Kobieta poszła sobie. Zakurzyłem, a jakże i rozwinąłem to zawiniątko... Wdowi grosz... Starczyło, tak mniej więcej, na 2-3 tygodnie wypłat dla robotników... A ja nawet nie wiem jak się nazywała i skąd pochodziła ta kobieta Kościół w Tarnawcach z 1975

31 Innym razem przyszedł starszy mężczyzna spod Przemyśla, chyba z Buszkowiczek. Sytuacja się powtórzyła tyle, że już byłem oględniejszy w słowach. Dziś po latach, nie mając w Krasiczynie intencji mszalnych, nigdy ich zresztą nie było w nadmiarze, odprawiam nieraz msze za takich anonimowych ofiarodawców, prawdziwych fundatorów tych setek nowo wybudowanych kościołów. Niech im i im podobnym z krasiczyńskiej i innych parafii, Bóg stokrotnie wynagrodzi, jak to zresztą swego czasu obiecał. W międzyczasie udało mi się wkręcić z kazaniami do Rzeszowa, do fary. Prałat Stączek, jak zwykle hojny, zgodził się, abym w niedzielę 15 października 1978 r. wygłosił kazania i zebrał składkę na Tarnawce. Było błogosławieństwo Boże i ta jedna składka pokryła koszt posadzki w Tarnawcach, którą poświęcił następnego roku ks. archiprezbiter Stanisław Zygarowicz. 31 Zdobywanie materiałów budowlanych Prace na budowie przebiegają nadzwyczaj sprawnie, najwięcej kłopotów z zakupem materiałów budowlanych. Trzeba jeździć po całej okolicy za papą, żelazem, lepikiem, eternitem, przewodami elektrycznymi. Niby wszystko na przydział, niby niczego nie ma, ale jakoś wszystko udaje się kupić czytamy w kronice parafialnej. Wszystko udaje się kupić. Brzmi to ładnie. Jak wyglądało to w praktyce, pokażę na dwóch przykładach. Problem desek na szalunki. Drewno było z przydziału Nadleśnictwa. Z Nadleśniczym p. Mieczysławem Głazem żyłem dobrze, ale i on musiał się jakoś rozliczyć z tych przydziałów wobec swoich zwierzchników. Większe ilości trzeba było kombinować. Nie wchodzę w niuanse, dość jeśli powiem, że kupiłem nielegalnie ok. 20 kubików desek w Jaworniku Ruskim. Nielegalnie załatwiłem w OTL (Ośrodek Transportu Leśnego, dziś nieistniejący) dwa samochody do przewozu dłużycy. Gdyśmy już byli w ogródku, witali się z gąską, pod samym Krasiczynem, złapała nas milicja. Kierowcom zabrali prawa jazdy, mnie zagrozili prokuratorem. Szczęśliwie udało się sprawie łeb ukręcić, przy pomocy parafianina, milicjanta. Jak? Żebym to ja pamiętał... Dość, że na drugi dzień milicjant zgłosił się na plebanię po swoją czapkę i pistolet służbowy, a ja zastanawiałem się jaki to jest dziś dzień tygodnia...

32 Innym razem w trakcie roboty zatarło się łożysko od wyciągu, a betonowanie wieży nie mogło stanąć. Ludzie podumali: To idzie załatwić. Na Zawuziu właśnie kombajn skończył kosić. W tamtym ustroju przestrzegano czasu pracy. Godzina fajrant. To tylko my na budowie, poza ustrojem, pracowaliśmy do późnej nocy. Chłopi pokombinowali: Tam są takie łożyska w sam raz. Z trudem udało mi się odwieść ich od tego pomysłu. Nie dlatego, bym ich przekonał, że to kradzież, że straty ich niewspółmierne są do korzyści naszych. Postraszyłem: Niech was ręka Boska broni. Nie wiecie, że jest tu, między nami jakaś szuja. Doniesie i będzie kłopot. To poskutkowało, bo pamiętali nie tak dawne ciąganie po kolegiach. I tak to rok za rokiem, krok za krokiem, postępowały prace w Tarnawcach. Raz było lepiej, raz gorzej, niekiedy z zapałem, niekiedy z musu, pchało się tę budowę do przodu. W każdym roku wykonywano, ze specjalnych zbiórek, zwykle z kolędy, prace wartości przeciętnie średnich pensji. Udało się też zorganizować w Tarnawcach kilka turnusów oazowych, na zakończenie, których przyjeżdżali biskupi: Ordynariusz Ignacy Tokarczuk i Tadeusz Błaszkiewicz. Poświęcenie kościoła 3 września 2002 r. miały miejsce w Tarnawcach dwa wydarzenia, przygotowane pieczołowicie przez miejscowy Komitet Budowy Kościoła i duszpasterzy krasiczyńskiej parafii: Nawiedzenie kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej i poświęcenie miejscowego kościoła, którego dokonał ks. bp. Stefan Moskwa. 32 Praca na pograniczu kultur i obrządków Z dawnej wielokulturowości tego terenu Rzeczpospolitej pozostało niewiele. II wojna światowa zmieniła skład etniczny mieszkańców, nie tylko krasiczyńskiej parafii, ale i całej diecezji przemyskiej. Ale przecież istniała wspólna historia pozostały wspomnienia, cerkwie i cmentarze, w tym żydowskie. W jakiś sposób obligowało mnie to do zajęcia się nimi, z czasem znalazło nawet ogólnokrajowe reperkusje i zaowocowało kilkoma nagrodami. Przedstawiłem to w innym miejscu 22, nie ma więc potrzeby przywoływać wszystkiego w tych wspomnieniach. Wystarczą przykłady. 22 Ks. S. Bartmiński, Pracowite lata. Obrazki z działalności komitetów kościelnych i społecznych, Krasiczyn 1997, s. 262.

33 33 Odbudowa kościoła w Chołowicach Podjąłem ją, podobnie jak większość kolegów kursowych, co wcześniej przedstawiłem pisząc o Bieszczadach i przy ich sylwetkach. Parafia krasiczyńska przed 1939 r. pokrywała się z 3 parafiami gr. kat, mającymi 5 cerkwi filialnych 23. Gdy obejmowałem parafię w 1970 r. śliwnickiej cerkwi z cudownym obrazem nie było, ślad po innych zaginął (Tarnawce, Krzeczkowa, Rokszyce, Cisowa,), niektóre popadły w ruinę (Chołowice, Krasice). Zachowały się jedynie przejęte przez Kościół rzymsko-katolicki: Brylińce, Mielnów, Olszany, Prałkowce i Korytniki. Odprawiałem Msze w niektórych z tych cerkwi, podczas opłatków śpiewaliśmy kolędy polskie jak ukraińskie, odwiedzałem wszystkich i tych chrzczonych w Krasiczynie i tych w śliwnickiej cerkwi. Jakimś wyrzutem sumienia była cerkiew w Chołowicach. Spalona 21 czerwca 1941 r., przez uciekającego przed Niemcami sowieckiego pogranicznika stała opuszczona. Ludzie nalegali, by ją odbudować. Ja przez długie lata broniłem się, bo wieś doszczętnie spalona z ok. 100 domów przed wojną teraz liczyła 10 numerów i niespełna 70 mieszkańców z dawnych ok Dopiero 12 stycznia 1989 r. uległem, gdy kilku mieszkańców Mielnowa zaprosiło mnie i proboszcza z Krzywczy na ruiny cerkwi i grzecznie, ale stanowczo ( mamy prawo i chcemy ) wymogło decyzję o odbudowie. To jest kościół, w którym odprawiane były msze św., a dziś stał się miejscem przynoszącym wstyd całej okolicy, bo dach zawalony, poniewierają się części dawnego wyposażenia, mury porośnięte kilkunastoletnimi drzewami, pełno śmieci i nieczystości. Obraza boska mówili. Jesteśmy gotowi powołać komitet odbudowy i pokryć koszty, byleby tylko księża dogadali się między sobą i nie robili trudności, ale pomogli w załatwieniu formalności w gminie i kurii 24. Mieszkańcy zwrócili się do naczelnika gminy o przekazanie parafii byłej cerkwi i cmentarza, uzyskali zgodę kurii biskupiej o przyłączenie ich do Krasiczyna. Zwołałem w Krasiczynie zebranie zainteresowanych remontem. Przyszła jedna osoba. Na następnym 15 osób postanowiło powołać, w celu remontu kościoła komitet międzyobrządkowy polsko-ukraiński. I się zaczęło Pod koniec roku odprawiono pierwszą mszę św. W wyniku kilkuletniej pracy i wielkiej ofiarności mieszkańców uratowano zrujnowany kościół. 12 rodzin pokryło w ciągu ok. 10 lat koszt remontu w wysokości ok RDP 1938 s Ks. S. Bartmiński, Pracowite lata. Obrazki z działalności Komitetów kościelnych i społecznych, Krasiczyn 1997, s. 262.

34 zł, czyli wypadało po ok. 2 tys. zł na rodzinę rocznie. Dziś kościół pojednania pod wezwaniem Zesłania Ducha Św. z piękną polichromią muzułmanina Timura Karima, oraz krzyżem franciszkańskim autorstwa Blanki Olszewskiej przyciąga podczas odpustu wiernych z Przemyśla i okolicy. 34 Odbudowany kościół w Chołowicach i polichromia K. Timura

35 35 Kościół w Mielnowie Dość podobnie przebiegała odbudowa byłej cerkwi w Mielnowie i Korytnikach, kapliczki w miejscu cerkwi w Śliwnicy i przeniesienie do niej kopii cudownego obrazu śliwnickiego. Odzyskany dla kultu i odremontowany kościół w Korytnikach

36 36 Budowa kapliczki i instalacja obrazu MB Śliwnickiej W 1989 r. mieszkańcy Śliwnicy podjęli budowę kapliczki w miejscu zniszczone cerkwi, w której do wojny znajdował się uznawany za cudowny, obraz Matki Boskiej, a przemyski historyk August Fenczak opracował historie parafii w Śliwnicy i dzieje kultu Matki Bożej. Obraz zaginiony w dość niejasnych oko licznościach po roku 1976r. odna lazł się w domowej kaplicy ów czesnego mitrata, a dzisiejszego abpa Jana Martyniaka, który zlecić wykonanie kopii i prze kazania jej parafii w Krasiczy nie w święto Jordanu 1991 r. Kopia ta nawiedziła wszystkie rodziny parafii. Zamierzałem po poświęceniu przez Ojca Świętego, w Przemyślu w dniu 2 czerwca 1991 r. umieścić ją w odbudowanej kapliczce. Niestety wspomniany przy działalności bpa Tokarczuka spór o kościół 00 karmelitów, spowodował, że papieska pielgrzymka do Przemyśla przebiegała na granicy skandalu i zaplanowane nabożeństwo nie doszło wogóle do skutku. Dlatego uroczystość przeniesienia obrazu do kaplicy w Śliwnicy opóźniła się o kilka lat i odbyła się dopiero 15 czerwca 1997 r. Koncelebrowana Msza św. wznowiła zamarły na kilkadziesiąt lat kult Matki Boskiej Śliwnickiej. Oryginalna ikona Matki Boskiej Śliwnickiej znalazła ostatecznie miejsce w nowo wybudowanej cerkwi w Komańczy. Przeniesiona tam roku i odbiera cześć wiernych jako Matka Boża Komaniecka. Kolejne fotografie przedstawiają wspólne modły na cmentarzach: z wyznawcami religii mojżeszowej w Przemyślu, wspólne modlitwy na cmentarzu żydowskim w Krasiczynie i z greko-katolikami w Krasicach.

37 Historię tych prac zamieściłem we wspomnianej książce Pracowite lata... Tam też piszę o uporządkowaniu cmentarza żydowskiego. 37 Nagroda imienia ks. Romana Indrzejczyka Niewielka ta robota, ale była jedną z pierwszych w kraju doceniona i nagłośniona przez środki przekazu. Akcentem zamykającym aktywność na tym polu, było przyznanie mi przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów (dalej: PRChiŻ) Nagrody im. ks. Indrzejczyka.

38 8 stycznia 2012 Krasiczyn członkowie Kapituły PRChiŻ Jak czytamy w uzasadnieniu w dowód uznania dla działalności na rzecz dialogu między-religijnego, kształtowania społecznych postaw otwartości i tolerancji, wzajemnego szacunku oraz urzeczywistniania chrześcijańskiej miłości bliźniego. Wręczenie odbyło się 8 stycznia br. w Krasiczynie. Mszę św. koncelebrowało ośmiu księży, a homilię wygłosił ks. prałat Mieczysław Rusin archiprezbiter przemyski. Bogdan Białek prezes Stowarzyszenia im. Jana Karskiego, wiceprzewodniczący PRChiŻ poinformował o tej nagrodzie. Następnie prof. Stanisław Krajewski współprzewodniczący Rady ze stro ny żydowskiej mówił o dialogu żydowsko-katolickim, a ks. Wiesław Dawidowski augustianin, współprzewodniczący Rady ze strony chrześcijańskiej, przybliżył postać ks. Romana Indrzejczyka kapelana prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Na koniec p. Zbigniew Nosowski red. naczelny Więzi, KAI, świecki audytor Synodu Biskupów w Watykanie, zastępca przewodniczącego PRChiŻ przedstawił postać laureata. Chór Oeikumene z Kielc wykonał kilka kolęd rosyjskich i ukraińskich. Podziękowałem, a plakietkę przekazałem na ręce ks. proboszcza Wiesława Kałamarza do gabloty kościelnej. Uroczystość zakończył bankiet w zamku ufundowany przez gminę, na którym ok. 75 osób, miało okazję do ciekawych rozmów, wymiany poglądów i zawarcia znajomości. 38

39 39 Powstanie i funkcjonowanie domu rekolekcyjnego Krasiczyńska plebania wygląd do 2010 r. Krasiczyńska Plebania była miejscem spotkań rolników i opozyc jonistów, co przedstawiłem opisując działalność ks. abpa Tokarczuka. Tu organizowano przez szereg lat kolonie wakacyjne dla dzieci z Ukrainy. Też przedstawiono to w innym miejscu, wreszcie sama stała się kanwą popularnego serialu. Pod koniec 1970 r. zachęcony przez kurię biskupią przystąpiłem do adaptacji plebanii na potrzeby domu rekolekcyjnego. W późniejszych latach oddał on znaczne usługi, w czasie stanu wojennego odbywały się w nim rekolekcje, śluby i chrzty działaczy opozycyjnych, którzy w owym czasie garnęli się do Kościoła. Tu w dniach od 8-12 grudnia 1982 r. odbyły się konspiracyjne rekolekcje dla rolników z Polski Południowej, z czego zrodziło się Duszpasterstwo Rolników, mimo że plebania nigdy nie uzyskała oficjalnego statusu domu rekolekcyjnego. W 1986 r. Kuria Biskupia w Katowicach pokryła koszt remontu - w zamian przez 5 lat korzystała z plebanii. Gościli tu: młodzież śląska, niepełnosprawni, działacze opozycyjni, wdowy górników z kopalni Wujek, żony i dzieci Internowanych działaczy Solidarności. Z czasem, gdy powstały nowo

40 czesne domy rekolekcyjne zaprzestano organizowania rekolekcji. W sumie od roku 1971 do 1995 w rekolekcjach, dniach skupienia i oazach uczestniczyło ok osób. Odbyło się ponad 850 różnych form rekolekcji 25. Po 13 XII 1981 tu przygotowywano i przekazywano paczki żywnościowe internowanym w Ośrodku Odosobnienia w Uhercach. W grudniu 1982 odbyły się rekolekcje dla rolników. Od 1983 wykłady w ramach : Krasiczyńskich Dni Skupienia. Równocześnie podczas wakacji było 19 grup młodzieży z Polski i Ukrainy ok uczestników. Opiekę duszpasterską zapewniali księża i siostry zakonne kierowane przez Kurię Biskupią i władze zakonne, opiekunowie świeccy z PWIN w Przemyślu, z Fundacji Auxilium oraz młodzież oazowa. Koszty w większości ponosiła parafia, przy życzliwej współpracy kilku instytucji, odbywały się kolonie dla dzieci osób internowanych i dzieci niepełnosprawnych Zob. ks. S. Bartmiński, Pracowite lata..., s

41 Przykładowe rekolekcje organizowane w Krasiczynie. Rok 1979 Rekolekcje dla księży, sióstr zakonnych i działaczy trzeźwościowych zorganizowane przez ks. Zarycha Niżej: 41 Oaza t. I 1976 moderator ks. Wł. Drewniak 135 uczestników, Maturzystki Szkoły Rolniczej Zarzecze 1985 ks. A. Chęć

42 42 Wakacje dla stu dzieci z Ukrainy. Opiekun: ks. Pieńkowski Rok 1989 dzieci specjalnej troski z Katowic Wakacje z Bogiem dzieci z Polski i Ukrainy

43 43 Rzeszów 1986 prowadzący: ks. Al. Burdzy. Pogodny wieczór Dzień skupienia na temat wyzwolenia z pijaństwa i alkoholizmu czerwca 1979 r. Więcej przy bio ks Zarycha Przez różne rekolekcje zamknięte przeszło ok. 20 tys. osób.

44 Serial Plebania Godzi się jeszcze wspomnieć o przygodzie jaka mi się przydarzyła z serialem Plebania, w którym zaangażowano mnie w roli konsultanta. Wszystko zaczęło się prawdę mówiąc z przypadku. Stanisław Krzemiński, współwłaściciel Besty, firmy, która wyprodukowała setkę różnych filmów, głównie dla telewizji niemieckiej, wpadł na pomysł tego serialu. Chciał pokazać tę prowincję jakby z okien plebanii. Szukano miejsca, gdzieś na prowincji, na pograniczu kultur i religii, obrządków i narodowości, szukano autorów scenariusza. Ostatecznie konkurs wygrał Olaf Olszewski. Zaczął on szukać miejsca, gdzie by zlokalizować akcję. Krasiczyńską plebanię, wskazała mu matka, Blanka Gul-Olszewska, lubelska artystka, która wcześniej bywała tu, gdy organizowaliśmy Dni Kultury Chrześcijańskiej czy spotkania niezależnych artystów. Ona przekonała syna, z żoną Magdą znaną prezenterką zamieszkali na plebani przez dwa tygodnie. Przyglądaliśmy się sobie, dyskutowali, pokazywałem im parafię od kuchni : kancelarię, kościoły, nabożeństwa, organizowałem spotkania z różnymi ludźmi, księżmi na odpuście w Pikulicach, na uroczystościach w Polańczyku, z udziałem bpa Michalika. Wieczorami sami wędrowali po wsi, nawiązywali kontakty, zachodzili do gospody, sklepów, na posterunek policji czy do ośrodka zdrowia. Poznawali ludzi i dyskutowali z nimi. Powstał zarys serialu i kilku pierwszych odcinków i tzw. love story, czyli schemat kolejnych ponad dwudziestu. Oferta współpracy była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Telewizja, scenarzyści, aktorzy, to zupełnie inny, jakiś nierealny świat. Koledzy mi odradzali, przestrzegając, że wykolegują mnie, ośmieszą Kościół i księży. Z drugiej strony korciła i nęciła ta niesamowita gratka, jaka mi się wydarzyła właściwie pod koniec czynnego życia kapłańskiego. Wyraziłem zgodę pod warunkiem, że będę występował anonimowo, bo będzie to poręczniej dla mnie i ewentualnie dla kurii, gdyby z jakichś powodów zabroniła mi współpracy. Zawsze mogę powiedzieć To nie ja. Uznaliśmy jednak, że nie powinienem występować pod pseudo, bo byłaby to jakaś nieuczciwość wobec widzów. Przyjęliśmy formułę, że serial konsultuje ksiądz katolicki, ale bez podawania nazwiska. Po wyemitowaniu pierwszych stu odcinków, gdy serial okazał się strzałem w dziesiątkę, zdobył dużą oglądalność, a scenarzyści wykazali się dużym wyczuciem w sprawach kościelnych i dochowali podstawowych warunków (księża nie będą uwikłani w żadne skandale ani romanse, życie 44

45 parafialne będzie pokazane w miarę obiektywnie, a serial zachowa charakter raczej obyczajowego niż sensacyjnego) zgodziłem się występować jawnie, pod własnym imieniem i nazwiskiem. Na czym polega moja rola? Uczę się tego do dziś i nie do końca wiem. Konsultant w sprawach religijnych powinien zadbać, aby w serialu, w wypowiedziach księży, czy ludzi bliskich Kościołowi nie było jakichś głupot, aby msze i cała liturgia sprawowana w serialowym, tulczyńskim kościele była zgodna z liturgią ogólnie sprawowaną w Polsce i nie zaskakiwała wiernych jakimiś dziwactwami. To jednak nie wyczerpywało oczekiwań scenarzystów. Od początku widzieli we mnie kopalnię różnych wątków religijnych i to na różnych poziomach. Szukali pierwowzorów dla postaci księży, gosposi i całej rodziny plebanijnej. Ja podsuwałem tematy, które przerabiali, dostosowywali do dramaturgii. Ja chciałem coś pokazać, oni zastanawiali się jak to pokazać. Na niższym, bardziej konkretnym poziomie uczyli się księżowskich zachowań. Ubierania sutanny, przyklękania. Podobnie było i często jest nadal z językiem. Jest napuszony, sztuczny zwłaszcza, gdy proboszcz, wikary, siostra zakonna, zaczynają mówić na tematy religijne dialogi religijne są niestrawne, jakby żywcem przepisane z katechizmu. Ale jeśli leci 5 odcinków tygodniowo tak, że zwykle nie ma czasu na powtórne przeczytanie to i tak podziwiam ludzi, na co dzień mało obeznanych z życiem Kościoła. Zwłaszcza takim od zakrystii. Radzą sobie całkiem, całkiem. Wreszcie piszący domagają się ode mnie jak najczęściej, niemal do każdego odcinka jak to nazwaliśmy inkrustacji krótkich scenek z kancelarii, kuchni, spraw dla proboszcza, nawiązań do kalendarza kościelnego, świąt kościelnych, niedzielnej Ewangelii. Scenariusz każdego odcinka powstaje ok. 3 miesiące wcześniej niż jest emitowany w telewizji. Trudno więc przewidzieć pewne wydarzenia kościelne. Ogólnie jednak scenarzyści przestrzegają zgodności wirtualu z realem. Przynajmniej w pierwszej emisji, bo w licznych powtórkach jest to oczywiście niemożliwe. Potem wszyscy uczyli się języka, powiedzmy takiego żargonu kościelnego, co nie jest rzeczą łatwą. Zilustruję to ulubionym przykładem. Dawno temu przy jechał do Polski wizytator zakonu jezuitów. Zamieszkał w Starej Wsi. Był przekonany, że dobrze opanował język polski, chętnie podejmował się głoszenia kazań. Podczas jednego kazania zachęcał słuchaczy, aby wszyscy żyli na wiarę i dziwił się, dlaczego wzbudza śmiech słuchaczy. A przecież, jeśli między żyć na wiarę a żyć według wiary jest niewielka różnica semantyczna to wręcz przepaść znaczeniowa. 45

46 46 Podobnie było w serialu, zarówno scena rzyści, jak aktorzy, i reżyserzy musieli uczyć się nowego dla nich kościelnego języka. Aby proboszcz nie zapraszał księży na spowiedź po wszechną tylko na spo wiedź wielkanocną. i aby nie zachęcał do życia na wiarę, ale do życia według zasad wiary. Główni aktorzy seria lu byli w Krasiczynie na 50-leciu święceń. Stałem się medialny. Początkowo było to miłe, potem zaczynało drażnić, bo potrafiłem ocenić swoje zasługi, swój wkład, czy wpływ na ten serial. Bez mego udziału, serial byłby inny, ale czy byłby lepszy, czy gorszy? Na pewno byłby inny. Mam świadomość, że zbyt łatwo odpuściłem sobie wiele spraw, włożyłem za mało czasu i serca. Ale nie będę się pastwił sam nad sobą, bo to wygląda nieszczerze.

47 Emeryt w Krasiczynie Z dniem 25 sierpnia 2007 r. rozpoczął się kolejny etap mojego życia zostałem przeniesiony na emeryturę, a na podstawie 205 statutu prawa diecezjalnego otrzymałem zgodę na dalsze mieszkanie na plebanii, bo było to możliwe ze względów lokalowych oraz ułożenia się prawidłowych relacji z następcą. Jak już wspominałem wcześniej, te nasze relacje układały się poprawnie, może nawet powyżej średniej diecezjalnej. Chyba obaj staramy się, realizować wskazania trzeciego paragrafu wspomnianego 205 statutu, mówiącego że: proboszcz (w tym wypadku ks. Wiesław Kałamarz) winien pomóc swemu poprzednikowi (tzn. mnie) wejść w nową sytuację, senior zaś (czyli ja) pozostając w parafii, winien tworzyć wokół następcy atmosferę życzliwości. Jak nam to wychodzi? Ja się nie mieszam do spraw parafialnych, nie pcham do ołtarza czy kancelarii, choć muszę przyznać, chętnie przyjmuję wszelkie propozycje ze strony proboszcza, czy wikariuszy, tak przy celebrowaniu mszy św. jak i wszelkim innym zastępstwie. Moją domeną stał się konfesjonał. I prawidłowo, bo stary niedosłyszy, a i wyrozumiałości dla ludzkich słabości ma pewnie więcej... Mam swoje zajęcia, a oni młodzi, zalatani od rana do wieczora, pewnie też mają takie przeświadczenie, że jakby co, ktoś tam w rezerwie jest na plebanii. Z przyjemnością przeczytałem na łamach kontynuowanych przez mego następcę Wieści Krasiczyńskich tekst, którego fragmenty zamieszczam. 18 października 2009 r. byliśmy świadkami 50-lecia kapłaństwa ks. Prałata Stanisława Bartmińskiego. Mszę św. koncelebrowali wraz z Jubilatem ks. Proboszcz Wiesław Kałamarz, ks. Prałat Kazimierz Pańczyszyn i kilku przybyłych księży. Zgromadzili się rodzina, przyjaciele, znajomi i parafianie. Służbę lektorską pełnili aktorzy Katarzyna Łaniewska i Włodzimierz Matuszak, czyli serialowy proboszcz z Plebanii i jego gospodyni Babcia Józia. Pełną życiowej mądrości homilię wygłosił ks. Marian Rajchel z radia Fara w Jarosławiu. Wśród gości byli: siostry służebniczki NMP pracujące w naszej parafii, ss. służebnice NMP z Prałkowiec, przedstawiciele szkół wyższych z Przemyśla i Lublina, współpracownicy z serialu Plebania (aktorzy i producenci z Warszawy) oraz przedstawiciele ukraińskich towarzystw z Przemyśla. Życzenia składane po uroczystej mszy św. były serdeczne i szczere. Miejscową społeczność reprezentowały maluchy z przedszkola, dzieci i młodzież zgrupowana w scholi parafialnej i Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży, przedstawiciel Rady 47, Parafialnej oraz Wójt Gminy Krasiczyn. Uroczystość zadziwiała swoją oryginalnością i wymownością. 47

48 Była bogata we wspomnienia, przeżycia i życzenia, ale bez zbytniego przepychu. Ponieważ Jubilat przyjął święcenia w katedrze, bo to była jego rodzinna parafia, jak sam stwierdził, cytując papieża tu się wszystko zaczęło, po tygodniu 25 października odbyła się podobna msza św. w archikatedrze w obecności licznych kolegów-ministrantów. Lektorem był Stanisław Górka, przyjaciel i współpracownik Plebanii serialowy Zbyszek. Możemy tylko pogratulować obu uroczystości, które dostarczyły obecnym wielu nie tylko estetycznych wrażeń. Tekst nie był podpisany. Kto jest jego autorem? Podejrzewam, że ks. proboszcz Wiesław Kałamarz. Jeśli tak, to jest mi szczególnie miło. I niech tak zostanie... Przepraszam za gadulstwo na własny temat. Moim poprzednikiem był ks. Edward Kwaśnik, który 22 sierpnia 1970 r. został proboszczem w Lubatowej, gdzie pracował do emerytury (7 listopada 2001 r.) i gdzie mieszka jako rezydent. Urodził się 12 października 1926 r. we Francji, wyświęcony 26 czerwca 1953 r. do Krasiczyna przyszedł z Jeżowego. Następcą został ks. Wiesław Kałamarz, który urodził się 21 lipca 1970 r. w Przeworsku. Wyświęcony został 27 maja 1995 r.; krótko pracował jako wikariusz w Odrzykoniu u ks. Kazia Poźniaka, a następnie przez 9 lat w parafii Chrystusa Króla w Sanoku. Probostwo objął 25 sierpnia 2007 r. i przystąpił z gorliwością do prac remontowych, wykorzystując umiejętnie dofinansowanie z różnych źródeł zewnętrznych. Ujął mnie podczas pierwszej rozmowy: Księże prałacie taki tytuł, którego nie cierpiałem przylgnął do mnie, bo trzeba było jakoś rozróżniać starego od młodego proboszcza księże prałacie, róbmy tak, żeby nam wyszło, żeby się z nas nie śmiali. Jeden z księdza kolegów ostrzegał mnie; Nie boisz się iść do tego starego dziwaka?. Tym mnie ujął. Róbmy tak żeby było dobrze. Łatwo powiedzieć. To ja mam tak robić, żeby było dobrze, bo teraz on władza, teraz do niego należą decyzje. Ja najwyżej buzię w kubeł i różaniec do ręki. Ha, spróbuję, myślę sobie. I próbuję już przez kolejne lata. Z jakim skutkiem nie mnie oceniać. Jeśli jednak podczas mego jubileuszu pięćdziesięciolecia święceń kapłańskich, mój przyjaciel Warszawy Stanisław Krzemiński, publicznie stawiał nas za wzór dobrego wzajemnego współżycia, a na jego słowa rozległy się gromkie brawa, to może nie jest tak źle. Abp Józef Michalik, 20 grudnia 2009 r. podczas dekanalnego opłatka składając życzenia, wydawał się być pozytywnie zdziwiony naszym, jak podkreślał, wzorcowym kapłańskim współżyciem. Tak trzymać. 48

49 49 Ks. Stanisław Bełza długoletni proboszcz rzeszowskiej fary Urodził się w Mazurach koło Kolbuszowej i wychował w rodzinie głęboko religijnej. Jego pradziadek Ludwik zwany Mazurskim Symeonem, którego nagrobek poświęcił prawnuk ks. Stanisław w uroczystość Wszystkich Świętych 2000 r., urodził się 12 kwietnia 1857 r. w Raniżowie, a ożenił w Mazurach. Jak czytamy na tym nagrobku był człowiekiem wielkiej wiary i pobożności, który wymarzył sobie i wymodlił powstanie kościoła w Mazurach. Wzorowo wychował 9 dzieci dwóch synów zostało wójtami gminy Mazury wielce zasłużonymi, a trzy córki: Agnieszka, Ewa i Aniela, dwie wnuczki Marianna i Aniela oraz prawnuczka Teresa zostały zakonnicami w zgromadzeniu służebniczek NMP Niepokalanej. Ludwik zmarł w opinii świętości 12 listopada 1940 r. 26 Pierwszy proboszcz mazurski ks. Stanisław Bąk, gdy wprowadzano w diecezji postanowienia II Soboru Watykańskiego podkreślał, że Ludwik Bełza dawno uprzedził Sobór, a jego prawnuk ks. Stanisław wspomina, że pamięć o pradziadku przetrwała do dziś. Jej wyrazem jest powołanie Komitetu Budowy Pomnika dla upamiętnienia osób zasłużonych dla Kościoła w Mazurach, głównie Ludwika Bełzy i pierwszego proboszcza ks. Stanisława Bąka. Kościół parafialny w Mazurach Projekt pomnika autorstwa Benedykta Popka, przyjęty do realizacji 17 stycznia 2010 r. przedstawia ich obu, na granitowym cokole o wysokości 365 cm Pisze o tym Benedykt Popek (rzeźbiarz, dziennikarz i miłośnik historii regionu) w Ziemia Kolbuszowska 2000, nr 11/59, s. 11; na stronie internetowej gminy Mazury Życie Ludwika w art. Mazurski Symeon opisał magazyn społeczno-kulturalny Łan Mazurski 1998, nr 2, s ; także ulotka Komitetu Budowy Pomnika z 4 kwietnia 2010 r. 27 Informację o poświęceniu tego pomnika przekazał w Sejmie poseł PiS z Kolbuszowej Zbigniew Chmielowiec 14 lipca 2011: 26 czerwca 2011 r. w dniu odpustu parafialnego w Mazurach dokonano odsłonięcia i poświęcenia pomnika założycieli

50 Jego syn Józef dziadek ks. Stanisława zmarł stosunkowo młodo na skręt kiszek. Rodzice Jakub i Rozalia z d. Ożóg byli rolnikami. Ks. Stanisław urodził się 28 lipca 1935 r. Osierocony we wczesnym dzieciństwie przez ojca, wychowywany był przez matkę i ojczyma. Miał tylko przyrodniego brata. Naukę rozpoczął w 1942 r. w szkole podstawowej w rodzinnej miejscowości, w czasie drugiej wojny światowej. W 1949 r. poszedł do LO w pobliskim Sokołowie Małopolskim. Pozostawał pod wielkim wpływem swojej ciotki Anieli siostry Służebniczki, której grób w Starej Wsi corocznie nawiedza. Po maturze w 1953 r. wstąpił do WSD w Przemyślu i po święceniach kapłańskich (7 czerwca 1959 r.) został wikariuszem w Tryńczy, Wysokiej Strzyżowskiej, Tyczynie i Łowcach. Od grudnia 1965 do lutego 1989 r. był wikariuszem parafii farnej w Rzeszowie. Przyszedł na chwilowe zastępstwo katechety ks. Władysława Kokoszki, który poprosił o urlop, by pielęgnować obłożnie chorą matkę. Gdy długo nie wracał Stanisław pozostał na stałe. Z posługą wikariuszowską łączył obowiązki katechety szkół średnich, położonych na terenie parafii, posługę w Szpitalu Wojewódzkim oraz kapelana więzienia w Załężu ( ). Był więcej niż prawą ręką infułata Stączka, który zaprzyjaźniony z bpem Jakielem, dobierał sobie zwykle wikarych. Wspomnienie Pamiętam, jak było ze mną: Gdy przyszła pocztą aplikata, prałat Stączek, jak to on, przedrzeźniał się z wikarymi: Kto to wyleci z tej koperty? ksiądz młody, rodak przemyski... No kto? Spodziewał się ks. Jana Warchała, też przemyślanina, święceniami o rok młodszego, którego znał dobrze z Tyczyna, gdzie był wikarym u ks. Stanisława Bąka, podobnie jak ks. Bełza. Z koperty wyleciał młody ksiądz, rodak przemyski, ale nie Jan Warchał, ale ja. Stąd zawód. Nigdy jednak prałat nie okazywał mi jakiejś niechęci, chociaż, samych rozkoszy ze mną nie miał. Zresztą niedługo przyszedł na wikarego wymarzony ks. Jan Warchał, ale długo w Rzeszowie nie popasał i odszedł na własną prośbę na wikarego do Sieteszy, do ks. Franciszka Garbacika, proboszcza zasiedziałego tam od czterdziestu lat (od 1927 r.). 50 i budowniczych kościoła w tamtejszej parafii księdza Stanisława Bąka i pana Ludwika Bełzy. Za: dostęp luty 2012

51 Inaczej było z ks. Bełzą, rekomendowanym zapewne przez zasłużonego kapłana, tyczyńskiego proboszcza ks. Stanisława Bąka, którego zawsze darzył dużym szacunkiem. Ten kapłan ukształtował w jakiejś mierze ks. Bełzę. Jako proboszcz w Mazurach, przygotował go do I Komunii św. i uczył 7 lat w szkole podstawowej. Potem ks. Bełza był jego wikariuszem w Tyczynie. Tu poznał go ks. Stączek, a jak wspomniałem mając specjalne względy u bpa Stanisława Jakiela dobierał sobie wikariuszy. Ks. Stanisław Bąk 28 zasługuje na wzmiankę, ale z braku miejsca odsyłam zainteresowanych na wspomnianą w przypisie stronę parafii Hermanowa. Ks. Bełza czuje i umacnia swoje więzi z rodzinnymi Mazurami, bedąc wraz z długowiecznym ks. infułatem Sondejem dobroczyńcą tamtejszego kościoła, fundując wiele z jego wyposażenia. 51 Poprzednicy ks. Bełzy w Rzeszowie Ks. Bełza z dumą powołuje się na wielu swoich poprzedników, którzy chwalebnie zapisali się w dziejach miasta 29. Podkreśla, że wśród 32 poprzedników byli różni ludzie: Wielu zgodne z ówczesną praktyką kumulowało stanowiska. Np. Jan Bokum był proboszczem - niekiedy równocześnie w Błażowej, Rzeszowie, Otwinowie w diecezji krakowskiej, kanonikiem warszawskim, krakowskim i gnieźnieńskim, a przy tym jeszcze opatem lubińskim i czerwińskim. Na dodatek pełnił obowiązki sekretarz króla Jana III Sobieskiego, by w końcu otrzymać biskupstwo przemyskie, a pod koniec życia chełmińskie. I nie był żadnym wyjątkiem. Niektórzy byli wielce zasłużeni, jak Maciej Tokarski, proboszcz fary w latach , już wcześniej, od święceń w 1735 r. związany z Rzeszowem, czy ks. Stanisław Gryziecki, który przez prawie 20 lat proboszczowania na przełomie XIX i XX wieku wykazał się wielką wrażliwością społeczną, podobnie jak większość galicyjskich księży tamtego czasu, wspierał powstawanie organizacji religijnych i społecznych, sprowadził kilka zgromadzeń zakonnych. Jego następca ks. Michał Tokarski przeprowadził parafię przez dwie wojny światowe, wielki społecznik, czynny w wielu organizacjach, pisarz, redaktor Wiadomości parafialnych, we wrześniu 1939 r. tymczasowy prezydent Rzeszowa. Wreszcie bezpośredni poprzednik: ks Jan Stączek. 28 zamieścił życiorys ks. Bąka z okazji 24 rocznicy jego śmierci. 29 Ks. A. Motyka, Biografie proboszczów rzeszowskiej fary, Zwiastowanie 2004, nr 2, s

52 52 Wnętrze rzeszowskiej fary na przełomie tysiącleci Ks. infułat Jan Stączek Urodził się 3 lipca 1902 r. w Posadzie Jaćmierskiej. Uczył się w Jaćmierzu potem w gimnazjach, brzozowskim i sanockim oraz w WSD w Przemyślu ( ). Wyświęcony 29 czerwca 1927 r. pracował głównie jako katecheta w Przemyślu i w Jarosławiu, stąd zapewne łatwość nawiązywania kontaktu w młodzieżą, a podczas wojny na Węgrzech, wśród Polaków (internowanych żołnierzy i młodzieży), jak i Węgrów. W lipcu 1949 r. został proboszczem rzeszowskiej fary. Był nim z przerwą w latach , gdy władze usunęły go z Rzeszowa, aż do śmierci w dniu 11 lutego 1989 r. przez 40 lat. W tamtych trudnych czasach wykazywał wiele roztropności, skupiając się przede wszystkim na pracy duszpasterskiej. Nadążał a niekiedy wyprzedzał zmiany soborowe: organizował nauczanie religii, kursy przedmałżeńskie, wielkie akcje duszpasterskie polskiego Kościoła, jak Jasnogórskie Śluby Narodu, Wielką Nowennę, obchody milenium chrztu Polski, nawiedzenie Matki Boskiej Częstochowskiej oraz trzy pielgrzymki Jana Pawła II. Utworzył duszpasterstwa w szpitalu i w więzieniu, grupy charytatywne, wspomagał działaczy Solidarności internowanych w Załężu. Przeprowadził

53 gruntowny remont kościoła farnego, odzyskał kaplicę pw. Świętej Trójcy, wybudował kościół filialny w Załężu i Dom Katechetyczny w Rzeszowie. Był wicedziekanem ( ), a później dziekanem dekanatu rzeszowskiego (do 1983 r.) Otrzymał szereg wyróżnień kościelnych: był od 1959 r. kanonikiem honorowym kapituły katedralnej oraz infułatem od Ks. Stączek odegrał znaczącą rolę w życiu diecezji, Rzeszowa 30 i sześciu kolegów kursowych, którzy byli jego wikariuszami, w tym ks. Stanisława Bełzy. Ja też byłem jego wikariuszem i wspominam go jak i pozostali koledzy serdecznie, czemu dałem wyraz np. w książkach Introibo... czy Krasiczyn... Zmarł w Rzeszowie 11 lutego 1989 r. Ks. Stanisław Bełza przypatrywał się tej jego pracy przez 23 lata jako wikariusz, katecheta, wreszcie pod koniec życia ks. infułata zaufany współpracownik, kierujący parafią. Zrozumiałe więc, że zmiana sternika rzeszowskiej parafii odbyła się płynnie. Nie dziwił też przydomek Mały Stączek nadany początkowo następcy, zanim wyrobił sobie pozycję własną pracą. 53 Ks. Stanisław Bełza wikary, katecheta wreszcie proboszcz fary W lutym 1989 r., po śmierci ks. inf. Jana Stączka, został jego następcą. Sprawując funkcję proboszcza kontynuował posługę katechetyczną w parafii (do 2000 r.) oraz podjął szereg nowych działań, m.in. zadbał o uregulowanie spraw majątkowych parafii i zatroszczył się o remont i otoczenie kościoła. Z kroniki kursu rok 1989 Z początkiem lutego 1989 zmarł ks. infułat Jan Stączek wieloletni proboszcz rzeszowskiej fary. Wielu naszych u niego pracowało: ja, jako pierwszy z roku, potem wspólnie z Olkiem Zającem i Staszkiem Tomaszkiem, potem czterech jednocześnie: doszedł jeszcze Jasio Karaś i Stach Bełza, który został wieloletnim, wydawało się, wiecznym katechetą. Po śmierci ks. infułata został ks. Stanisław Bełza mianowany proboszczem fary, tej najbardziej starożytnej i najbardziej prestiżowej parafii największego miasta diecezji. Szczęść Ci Boże, Stachu. 30 Ks. W. Kret, Kapłani Rzeszowa ks. Jan Stączek , Sandomierz 1995, s. 320, liczne przypisy i dokumenty.

54 Udzielał się również na forum diecezjalnym, m.in. jako duszpasterz prawników. Ogromnie sobie cenił tę funkcję. Mówił nieraz, że prawnicy bardzo potrzebują duszpasterza. Ci znawcy prawa podobni są często do swoich poprzedników-faryzeuszy. Świetnie znają zawiłości prawne, jego literę, ale mniej zważają na ducha. A to właśnie było powodem konfliktu Pana Jezusa z faryzeuszami, który zakończył się Jego śmiercią krzyżową. I to zdaniem ks. Bełzy jest słabością polskiej palestry: brak wrażliwości moralnej. Nawiązał z nimi kontakt jako członek Kolegium Konsultorów i Rady Kapłańskiej. Gdy starał się, zresztą skutecznie, o zwrot majątku kościelnego. Za jedno z najważniejszych dokonań na rzecz diecezji uważa właśnie odzyskanie tego majątku na uposażenie materialne kilku instytucji diecezjalnych, jak np. kuria diecezjalna, dom biskupi i budynek Instytutu Jana Pawła II. Za swą pracę został nagrodzony wieloma wyróżnieniami kościelnymi: EC, RM; jest kapelanem Honorowym Ojca Świętego 31. Od 6 stycznia 2000 r. kanonikiem gremialnym Kapituły Katedralnej w Rzeszowie. Za wsparcie Solidarności uchwałą nr 9 XXIII Krajowego Zjazdu Solidarności w Białymstoku, 16 października 2009 r. otrzymał, jako jeden z 34 nagrodzonych, tytuł Zasłużony dla NSZZ Solidarność. Był kapelanem strajku rzeszowskiego, jako kapelan więzienia odwiedzał internowanych z Solidarności i pomagał im. Odprawiał w kościele farnym Msze św. w intencji ojczyzny, zainicjowane przez poprzednika ks. Stączka. W domu parafialnym organizował w latach r. zebrania nielegalnych struktur rzeszowskiej Solidarności. Działalność ta spotkała się z uznaniem i za to otrzymał wspomniany tytuł. Jako katecheta i później już jako proboszcz chętnie głosił konferencje religijne, był często zapraszany do wygłoszenia kazań z różnych okazji. Niekiedy niecodziennych. Np. 28 czerwca 2009 r. podczas niezwykłej uroczystości 70-lecia święceń kapłańskich swego rodaka z Mazur ks. infułata Józefa Sondeja b. proboszcza Chrystusa Króla wygłosił kazanie. Wspomniał, jak przed 50 laty w roku 1959 r. młody wtedy ks. Józef głosił kazanie na jego prymicjach, potem na jego jubileuszu 25-lecia święceń w 1984, wreszcie na jego 50-leciu kapłaństwa w czerwcu tego roku. On z kolei rewanżował się kazaniem na 50- lecie, potem 60-lecie i wreszcie 70 lecie święceń ks. Infułata. No, no, niecodzienne jubileusze Znaczenie tych wyróżnień: patrz cz. pierwsza.

55 55 Jubileusz 70-lecia ks. infułata Sondeja. 11 grudnia 2003 r. ks. Bełza otrzymał jako jeden z 4 księży diecezji rzeszowskiej "Złotą odznakę" - wyróżnienie ministra kultury i sztuki za opiekę nad zabytkami 32. Otrzymał zasłużenie, bo jako proboszcz parafii wspomnianej już w 1363 r. pieczołowicie dbał o kościół, najstarszy w Rzeszowie. Remont rzeszowskiej Fary 32 Niedziela Edycja rzeszowska nr. 01/2003

56 Masywna, trójnawowa budowla barokowa zachowała w swych murach gotyckie prezbiterium. Po jednym z pożarów, licznych w XVII w., kościół odbudował i powiększył Mikołaj Spytek Ligęza w 1621 r. Potem przebudowano świątynię w stylu barokowym. W latach za proboszcza ks. Stączka, po wymianie sklepienie grożącego zawaleniem. świątynia otrzymała nową polichromię. 56

57 Ks. Bełza świątynię restaurował przez szereg lat, przywracając jej, zwłaszcza ołtarzom pierwotny kształt. W 1999 r. Rozpisał konkurs na całościowy remont kościoła. Wybrał firmę Macieja z Jarosławia, drogą, ale solidną, z dobrymi referencjami i jej zlecił kompleksowy remont kościoła. Zarówno poprawę, oczyszczenie murów, przywrócenie im pierwotnego gotyckiego wyglądu, poprawę tynków jak i konserwację wszystkich dwunastu ołtarzy, łącznie ze złoceniem. Firma zdaniem nie tylko ks. Stanisława, ale i fachowców konserwatorów, z zadania wywiązała się znakomicie. 57

58 Przed rozpoczęciem prac trwały długie dyskusje i spory nad ich zakresem: czy przywrócić surowy, gotycki wygląd wnętrza, zbyt surowy na współczesne gusta wiernych, usunąć czy zachować polichromie autorstwa krakowskiego artysty Witolda Skulicza 33 z lat Ostatecznie konserwatorzy zdecydowali, aby pozostała jako świadectwo epoki. Jedynie na zewnątrz odsłonięto spod tynków ceglane mury gotyckiej świątyni, tak na przyporach prezbiterium jak na fasadzie, co nadało farze wygląd szacownego zabytku. Renowacja rozpoczęta w 1999 r pokazała, że rzeszowska fara jest jednak gotycka. Po skuciu neogotyckich tynków okazało się, że nawa główna jest dużo starsza, niż do tej pory uważano, a jej początki sięgają czasów Kazimierza Wielkiego 34. Neogotyckie cementowe tynki kryły charakterystyczne cegły: formowane ręcznie "palcówki", na których widać podłużne zagłębienia wyżłobione palcami rzemieślnika, oraz "zendrówki" i "kopciałki", czyli cegły wypalone w ciemniejszym kolorze i okopcone sadzą, z których układano na fasadach dekoracyjny wzór. Jest on widoczny na ścianach prezbiterium 35. Prace remontowe zabytkowej fasady trwały prawie pięć sezonów. W trakcie remontu zmieniano zakres prac 36, ale efekt remontu jest imponujący. Wygląd kościoła zmienił się bardzo. Prezbiterium i główna nawa fary wyglądają teraz tak, jak widzieli je rzeszowianie w XV wieku. Nie spodziewaliśmy się takiego odkrycia - powiedział ks. Stanisław Bełza. Komisja konserwatorska oraz rzeczoznawcy ministra kultury i sztuki zdecydowali, że fara to jeden z bardziej wartościowych obiektów sakralnej architektury gotyckiej na terenach Polski i zasługuje na konserwację. Wyposażenie jej także jest różnorodne, ale w przeważającej części pochodzi z XVIII w. Ciekawym elementem wystroju jest ołtarz główny z Wł. Kret Kapłani Rzeszowa, ks. Jan Stączek Sandomierz 1995 s M. Mach... Niedziela edycja rzeszowska nr 37 z 2008 r. Małgorzata Oczoś 35 Maciej Filip, konserwator odpowiedzialny za remont elewacji mówi, że o gotyckim rodowodzie głównej nawy świadczą też wątki ceglane, czyli specjalny układ, jaki tworzy cegła ze spoiną, a także rozmiary cegły. 36 Pierwsza koncepcja to odsłonięcie fragmentów zabytkowej gotyckiej cegły na prezbiterium, - ostateczna zaś to odsłonięcie i gruntowna konserwacja gotyckiej cegły w całej głównej nawie. Była w bardzo złym stanie. Pokryta tynkiem cementowym, który był kładziony dwukrotnie i tyle samo razy był zbijany. Po odkuciu tynków okazało się, że okno nad portalem wejściowym pierwotnie wyglądało dużo okazalej. Było potężne, zakończone ostrołukiem, prawdopodobnie wypełniał je witraż. Po remoncie na elewacji widać jego zarys. Blendy, czyli płytkie wnęki w ścianie, które pojawiły się po remoncie, pokazują także układ okien na szczycie fasady. Okna z XVII wieku zostały potem zamurowane i zatynkowane. Początkowo niegroźnie wyglądające rysy na ścianach prezbiterium po odkuciu tynku okazały się być poważnymi pęknięciami muru. Ścianę trzeba było wzmocnić żelbetowymi belkami nad i pod oknem.

59 1730 roku z obrazem "Ukrzyżowanie Chrystusa", rokokowa ambona z XVIII w. bogato rzeźbiona i drewniane, złocone ołtarze boczne z obrazami olejnymi. Jest ich 12 (z soborowym), bo każde z licznych bractw cechowych chciało mieć własny ołtarz. Urzekają też renesansowe nagrobki rodziny Rzeszowskich, stalle w górze prezbiterium z krzyżem rzeźbionym w stylu regencji. Po zakończeniu remontu fary konserwatorzy odnowili 30-metrową barokową dzwonnicę. Tu nie było aż tak widocznych zmian. 59 Barokowa dzwonnica, wzniesiona na planie kwadratu o boku 30,5 m, przykryta hełmem i zwieńczona iglicą z aniołem jest znakiem rozpoznawczym i jakby sylwetką miasta. Powstała w XVII wieku i od początku była otynkowana.

60 60 Remont rzeszowskiej plebanii Po zakończeniu prac przy kościele, wieży i modernizacji otoczenia kościoła, w 2007 r. za namową i sugestią prezydenta Rzeszowa i przy jego dofinansowaniu, przez dwa sezony prowadził renowację plebanii przy pl. Farnym i organistówki w podwórzu. Przy plebani konserwatorzy przez wiele miesięcy poprawiali tynki, gzymsy i konsole, nakładali kolory. Budynek dotąd szary i niepozorny, zalśnił pełnym blaskiem. Pochodzący z lat był wtedy krzykiem mody, zachował piękne drzwi wejściowe, za które wykonawca w 1900 r. na krajowej wystawie rzemiosła i sztuki we Lwowie dostał pierwszą nagrodę w kategorii rzemiosła artystycznego. Także w podwórzu plebańskim wyremontował zabytkową organistówkę i w niej zamieszkał po przejściu na emeryturę. Budowa Domu katechetycznego Dom taki był konieczny, bo parafii przez lata bardzo doskwierał brak sal do nauczania dzieci i młodzieży. Wspomnienie Pamiętam, że w latach uczyliśmy we Farze na stryszkach nad zakrystią, w zakrystii, farnej i kościoła na 3 Maja, także w sali wynajmowanej przy klasztorze Bernardynów. Katechezę trzeba było dostosowywać do zajęć szkolnych. Bywało, że przychodziło naraz 2-3 grupy i trwała walka o sale. Jedna grupa się uczyła, druga pod drzwiami skando-

61 wała; My chcemy już. Bywało, że uczyliśmy naraz 3 grupy np. jedną w zakrystii i dwie na kościele. To była zmora, ale z dzisiejszej perspektywy można podziwiać i ówczesną młodzież i ówczesnych katechetów. Starania o budowę Domu katechetycznego były podejmowane stale, choć bezskutecznie. Okazja się nadarzyła, gdy władze chciały przenieść siostry Felicjanki z ich domu w pobliżu Urzędu Wojewódzkiego w inne miejsce. Parafia zaproponowała, że w zamian za wydanie pozwolenia na budowę Domu Katechetycznego z mieszkaniem dla sióstr przy Farze siostry zrezygnują z dotychczasowego domu. Władze poszły na to i dały pozwolenie. Budowa trwała trzy lata. Projekt wykonał rzeszowski architekt Andrzej Kraus. Powstał duży budynek na wzór włoski, z płaskim dachem aby nie dominował nad innymi budynkami. W piwnicy są garaże, na parterze i I piętrze 6 obszernych sal wykładowych, mieszkanie dla księży a na II piętrze kaplica, mieszkania dla 4 sióstr zakonnych oraz dwa pokoiki przewidziane dla późniejszego emeryta ks. Stączka. Faktycznym budowniczym Domu Parafialnego był ks. Bełza: W 1980r. ks. Stączek, ponad 75-letni jubilat podjął dwie budowle: kościoła w Załężu i Domu parafialnego. Kuria już wtedy łaskawie patrzyła na starszych księży składających rezygnację z urzędu. Ile więc razy ks. Stączek zagościł w kurii wszyscy oczekiwali rezygnacji. A on wyciągał z teczki plik planów do zatwierdzenia i roztaczał swoje wizje duszpasterskie. Kuria to akceptowała, bo wspierali go dobrze umocowani prałaci: ks. Edward Chrzanowski i ks. Zdzisław Majcher. Ale, co ważniejsze, Prałat potrafił świetnie organizować robotę: kościół w Załężu budował wikariusz uczący w Załężu religii ks. Stanisław Słowik, późniejszy diecezjalny dyrektor Caritasu, a Dom Parafialny ks. Stanisław Bełza. Prałat firmował i dawał wolną rękę wikary pracował. Poświęcenia obydwu budynków dokonał bp Ignacy Tokarczuk, 12 i 13 grudnia 1981 r., w sam dzień ogłoszenia stanu wojennego. W sobotę poświęcając Dom Parafialny przemawiał ostro, w sobie właściwym stylu. Natomiast w niedzielę w Załężu po długiej rozmowie z Komisarzami wojskowymi był bardzo ostrożny i kazanie oparł na powiedzeniu kartuzów: Stat Crux dum volvitur orbis - "Krzyż stoi, choć zmienia się świat", albo w formie życzeniowej: Niech stoi krzyż, dopóki świat kręci się. Ten Dom stał się wkrótce centrum duszpasterstwa w Rzeszowie, w nim w latach r. odbywały się zebrania nielegalnych jeszcze struktur rzeszowskiej Solidarności. Po powrocie religii do szkoły, Dom stanowi zaplecze dla ruchów i organizacji przykościelnych, także nowy bp rzeszowski Edward Białogłowski znalazł tu mieszkanie. 61

62 Wreszcie wiosną 2005 r. ks. Bełza podjął prace przy placu farnym. Po zdjęciu asfaltu odkryto zabytkową kostkę granitową, którą po wyrównaniu terenu, położono na nowo. Ustawiono też nowe stylowe latarnie. W ten sposób oddzielono fasadę kościoła od parkingu na placu, z czego cieszył się Marek Ustrobiński, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg i Zieleni Świadek historycznych przemian miasta W ciągu długoletniej posługi kapłańskiej ( ) Rzeszów z prowincjonalnego miasteczka zmienił się w metropolię, na skalę krajową. Szybki rozwój nastąpił w złotym dla Polski wieku XVI. W XVII zbudowano zamek, miasto ufortyfikowano, powstał kościół i klasztor Bernardynów. W 1638r. Rzeszów przeszedł na własność rodu Lubomirskich. Przed pierwszą wojną liczył ok. 23 tys. mieszkańców, tuż przed drugą ok. 40 tys. w tym około 12 tys. Żydów w większości wymordowanych w Bełżcu lub w lasach na północ od Rzeszowa. Po drugiej wojnie ustanowiono tu stolicę województwa rzeszowskiego, za czym poszły pieniądze na rozbudowę miasta według przedwojennych planów. Powstały nowe zakłady pracy, lotnisko, szkoły, parafie. W 1980 tu rozpoczęły się strajki chłopskie, zrodziła się Solidarność RI W 1992 r. Jan Paweł II ustanowił diecezją w Rzeszowie. W 1966 r. gdy ks. Bełza przyszedł do Rzeszowa miasto liczyło ok. 50 tys. mieszkańców, w 4 parafiach pracowało 34 księży, a w samej Farze 18 (w tym 11 katechetów i rezydentów) 38. Dziś miasto posiada 29 dzielnic i działają w nim 32 szkoły podstawowe, 18 gimnazjów, 18 liceów i 48 średnich szkół technicznych i zawodowych, 32 szkoły policealne, 4 szkoły artystyczne. Na dziewięciu uczelniach państwowych i prywatnych kształci się ponad 60 tys. studentów. Według najnowszych danych GUS z 30 czerwca 2010 miasto liczyło mieszkańców, 28 parafii 39,w których pracowało 100 księży i 2 biskupów. Ks. Bełza zawsze był bardzo koleżeński, chętnie uczestniczył w naszych spotkaniach, kilka razy zapraszał nas do siebie do Fary. Wiele troski poświęcał choremu koledze Bronisławowi Wawrzkiewiczowi. Zaopatrzył go na śmierć i był kaznodzieją pogrzebowym. Kazanie wydało mi się wzorcowe na taką okoliczność. Także ostatnie dwa spotkania: w 2010 r. w Myczkowcach i 7 czerwca 2011 r. w Rzeszowie on zorganizował i sfinansował. 37 Artur Gernand Co dalej z placem Farnym? GWwRz , za: 38 RDP na rok 1966 s

63 63 Kronika Kursu rok 2010: 14 czerwca 2010 r. w 51 rocznicę święceń odbyło się nasze spotkanie koleżeńskie w Myczkowcach, w których, chociaż leżą na terenie diecezji przemyskiej funkcjonuje ośrodek Caritasu diecezji rzeszowskiej 40. Gdy w 1989 r. polska armia pozbywała się zbędnego majątku, zapadła decyzja przekazania tego Ośrodka, jaki urządzono w byłym osiedlu pracowniczym przeznaczonym dla budowniczych Zespołu Elektrowni Wodnych w Myczkowcach na potrzeby Kościoła. Przy nikłym zainteresowaniu diecezji przemyskiej, dobrych natomiast układach kierownictwa Caritas diecezji rzeszowskiej z rzeszowskimi władzami wojskowymi, w 1994 r. powojskowe mienie wraz z ok 10 hektarami gruntu przejął Caritas diec. rzeszowskiej, na zaplanowany Ośrodek Wypoczynkowo-Rehabilitacyjny. Dzięki obrotności dyrektora ks. mgr Bogdana Janika, życzliwemu patronatowi Dyrektora Caritas Diecezji Rzeszowskiej ks. Stanisława Słowika i władz Kościoła rzeszowskiego, Ośrodek tętni życiem: co roku odpoczywa w nim kilka tysięcy dzieci na turnusach wakacyjnych, w czasie ferii oraz z innych okazji. Opiekuje się nimi liczna kadra wychowawców, oraz rzesza wolontariuszy: nauczyciele, studenci, klerycy, księża, lekarze, pielęgniarki higienistki a przede wszystkim młodzież, służące dzieciom swoją fachową opieką. Podczas wakacji w 2009 r. zorganizowano 8 turnusów kolonijnych dla dzieci z Ukrainy i z diecezji. Łącznie wypoczywało 1800 dzieci pod opieką 8 kierowników, 7 lekarzy, 25 pielęgniarek, 8 księży kapelanów, 13 alumnów, 3 sióstr zakonnych, 148 wychowawców, 34 muzycznych. Wszyscy pracowali jako wolontariusze. Ks. Janik organizuje też różne sympozja, sesje naukowe, Ekumeniczne Koncerty Muzyki Chrześcijańskiej. Ośrodek realizuje też projekty unijne, polsko-słowacko-ukraińskie, funkcjonuje Ogród Biblijny, urządzony przez dr Zofię Włodarczyk z Uniwersytetu w Krakowie, która na 80 arach zaprojektowała ścieżkę długości 230 m. z roślinnością Bliskiego Wschodu oraz Centrum Kultury Ekumenicznej im. Jana Pawła II. Prezentuje ono bogactwo tego regionu Polski, słowackich i ukraińskich Karpat zamieszkałych przez ludność zróżnicowaną etnicznie. Tu od wieków spotykał się katolicko-łaciński Zachód z bizantyjsko-orto- 40 Ośrodek ciekawie prezentuje się on na swojej stronie internetowej : zob. też: ks. Bogdan Janik i Zofia Włodarczyk Bieszczadzkie Miasteczko Miłości w: Miejsca święte Bieszczady Nr 9 (165) 2010, ISSN s,

64 doksyjnym Wschodem. Zaowocowało to bogactwem kulturowym w sztuce i architekturze sakralnej Polaków, Ukraińców, Słowaków, Łemków jak i Bojków. Świadectwem ich wiary są wspaniałe drewniane kościoły i cerkwie. We wspomnianym Centrum jest park otwarty i poświęcony 16 października 2007r, gdzie na 10 wzgórzach ustawiono 140 makiet drewnianych kościołów i cerkwi prawosławnych, grecko-katolickich, z terenu południowo wschodniej Polski, Słowacji i Ukrainy wykonanych w skali 1:25 przez zespół osób pod kierunkiem Janusza Kuliga z Chmielnika koło Rzeszowa. Do tego Ośrodka zaprosił nas ks. Stanisław Bełza, ostatni czynny proboszcz. Przyjechało 14 kolegów. Niestety sam organizator, wraz z Marianem Homą spóźnił się, bo drogę z Rzeszowa do Myczkowiec wybrali przez Birczę i Ustrzyki Dolne, nadkładają pewnie ze setkę kilometrów, a my nie mogliśmy na nich czekać, bo na Mszę przyszło ok dzieci z Ukrainy, które spędzały wakacje w Ośrodku. Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył ks. Tadzio Mach jedyny z terenu diecezji sandomierskiej, bo chorujący Andrzej Sekulski nie dojechał, homilię wygłosił ks. Aleksander Radoń. Po Mszy św. ks. dyrektor Bogdan Janik zaprosił nas na obfity obiad ufundowany przez ks. Bełzę. Po szybkim posiłku - w jadalni przygotowywano już obiad dla ok 200 dzieci z Ukrainy przenieśliśmy się do kawiarenki św. Franciszka. Pogoda była duszna, burzowa, może dlatego rozmowy były chaotyczne i z trudem dochodziliśmy do wspólnych ustaleń. Postanowiliśmy kontynuować odwiedzanie grobów zmarłych kolegów. Jedyny konkret to Msza św. w Woli Żarczyckiej zaplanowana na 30 czerwca 2010 r. Emeryt W 2009 r. ks. Bełza miał przejść na emeryturę, w uzgodnionym z bpem Kazimierzem Górnym terminie. Następcą miał zostać ks. dr Jan Szczupak kanclerz rzeszowskiej kurii. Jednak termin minął i nikt nie podejmował rozmowy na ten temat, aż do sierpnia 2010 r., gdy sprawę sfinalizowano. Wtedy po przyjętej rezygnacji przekazał parafię następcy i zamieszkał w przygotowanym mieszkaniu w budynku parafialnym. Jubileusz 50-lecia obchodził jako czynny jeszcze proboszcz 7 czerwca 2009 r. w parafii farnej z udziałem trzech biskupów: ordynariusza ks. bpa Kazimierza Górnego, bpa Edwarda Białogłowskiego oraz rodaka rzeszowskiego bp. pomocniczego z Przemyśla Mariana Rojka. Homilię wygłosił ks. Infułat Józef Sondej, rodak z Mazurów i kolega klasowy ojca ks. Stanisława. 64

65 Następcą został ks. prałat Jan Szczupak, który urodził się w 1954 r. w Świętoniowej, wyświęcony 20 czerwca 1982 r. był m.in. wikariuszem w Błażowej. W 2003 r. został kanclerzem kurii rzeszowskiej, Dyrektorem Wydziału Duszpasterskiego. Od powstania diecezji był bardzo aktywny, jako asystent diecezjalny Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Z czasem pełnił coraz poważniejsze funkcje w diecezji. Uroczystość przejęcia parafii odbyła się w kościele farnym 29 sierpnia 2010 r. Z Kroniki Kursu na rok 2011 Spotkanie z okazji 52 rocznicy święceń odbyło się 7 czerwca u Stasia Bełzy emerytowanego proboszcza z rzeszowskiej Fary. Uczestniczyło w nim 18 kolegów, nadto zaproszony z kazaniem ks. Infułat Józef Sondej. Ten dziewięćdziesięciopięciolatek ma fenomenalną pamięć. W kazaniu głoszonym z głowy, bez kartki zrobił przegląd sytuacji Kościoła w jakiej nam przyszło pracować. 65 Stary kościół raczej kaplica w Mazurach, w którym odbyły się prymicje ks. Sondeja. w 1939 r. Przybył też o rok młodszy kolega, rodak rzeszowski ks. Jan Młynarczyk, któremu kościół i plebanię przed kilku miesiącami zalała wezbrana Wisła. Brakło 6 kolegów: Jasia Barana, Antka Obłozy, Michała Motyla, Stanisława Putyły, Józia Sokołowskiego i Bronka Węgrzyna. Każdy miał jakieś usprawiedliwienie. Proboszcz miejscowy ks. Prałat Jan Szmyt podjął nas wystawnym obiadem, za co wyraziliśmy mu wdzięczność.

66 Na następny rok zaprosił nas ks. Aleksander Radoń do sanktuarium maryjnego w Tarnowcu. Z kazaniem postanowiliśmy zaprosić jedynego z żyjących kursowych twórców Sanktuarium ks. Jana Barana. *** Uzupełnienie do poprzednich życiorysów 66 Już po zredagowaniu i wydrukowaniu tekstu otrzymałem powyższą fotografię, przedstawiającą prof. Szewacha Weissa b. ambasadora Izraela w Polsce, który w 2001 r. podczas Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie wręczył mi dyplom za zasługi w ochronie dziedzictwa kultury żydowskiej w Polsce. (Za: Wykorzystując pustą stronę, zamieszczam tę fotografię, bo nie mogłem się oprzeć, by się nią nie pochwalić. Druga to Jaśliska Dożynki 2012.

67 67 Ks. Emil Borowiec- wieczny wikary i deficjent Pochodził z Budziwoja dość dużej podrzeszowskiej wioski, dziś dzielnicy Rzeszowa gdzie wtedy proboszczem był Ks. Tadeusz Łącki. Przyszedł na świat 23 lutego 1935 r. Maturę zdawał w LO w Tyczynie. Wyświęcony 7 czerwca 1959 r. pracował w Zaczerniu, przez dwa lata, potem w Sanoku też dwa lata, Zręcinie przez rok, w Rudniku przez trzy lata i przez półtora roku w Przemyślu-Katedrze. Stąd poszedł na półroczny urlop zdrowotny, spędzony w Zakopanem. Po powrocie przez 14 lat, od 10 lipca 1970 r. do lipca 1984 r. jako wikary w Bachórzu praktycznie prowadził parafię za chorego i steranego wiekiem ks. dziekana Jana Wojnara. To był najpracowitszy okres jego życia. Czuł się tutaj dobrze. Dwie wioski Bachórz i Bachórzec (często mylone, nawet w literaturze przedmiotu), nazwę wywodzą ze staropolskiego słowa bachorze, które oznaczało rozległe łąki. W Bachórzu istniała jedna z najstarszych osad słowiańskich w Polsce, a sama nazwa pojawiła się w 1354 r. gdy Jan Pakosław ze Strożyszcz, protoplasta rodu Rzeszowskich otrzymał prawo lokacji wsi, która w ciągu wieków przeszła przez różne ręce: Kmitów, Wapowskich, wreszcie Skrzyńskich. Parafia powstała w 1593 r. a obecny neoromański kościół został wybudowany w 1871 r. Obok wolno stojąca dzwonnica nieco później. Z Krasiczyna miałem do niego niedaleko jednak Milka odwiedziłem raptem kilka razy. Nie należałem do kręgu jego bliskich kolegów, zresztą z niewieloma utrzymywał serdeczniejsze kontakty. Ks. Borowiec długoletni wikariusz po śmierci proboszcza ks. Jana Wojnara 41 przeniósł się na 2 lata do Krasnego, potem do Wysokiej Głogowskiej gdzie pracował do 30 czerwca 1988 r. Coraz bardziej chory krótko był rezydentem w Soninie, leczył się w Sanatorium w Górnie. Na początku października 1993 r. zamieszkał na plebanii w Łowisku u - o rok starszego kolegi - ks. Stanisława Mazura, drugiego z kolei proboszcza tej parafii. W parafii pomagał głównie w konfesjonale. Przez całe kapłańskie życie był chorowity, na granicy hipochondrii, delikatny, bardzo przez to wrażliwy na swoim tle. Chociaż z wrodzonej delikatności, może nieśmiałości nie wchodził w konflikty, nosił w sobie 41 O ks. Wojnarze więcej przy biogramie ks. Tomasika

68 u d z i w o j u wiele goryczy. Zmarł 24 lipca 1994 r. w Łowisku i tam został pochowany d z jako pierwszy kapłan na cmentarzu założonym w tej parafii 9 października 1975 r. W pogrzebie uczestniczył bp. Stefan Moskwa i ok. 70 i n i kapłanów, wśród nich niemal wszyscy koledzy, co odnotowano w Kronice Kursu (A. Szal. Wspomnienie KAPrz 1994 z.4 s ). e J 68 Z Kroniki Kursu od 1976 do 1993 r. W przemyskiej Katedrze pracuje Milek Borowiec, gdzie krzywdząc Pecia w pokoju Latronka zmienił nazwisko na Pa-włoski. (aluzja do jego wyłysienia). / / Stale chorowity Milo Borowiec przeniósł się z Krasnego do Wysokiej Głogowskiej. Emil Borowiec rezydent z Górek na zjazd nie przyjechał. Chory, Takie wpisy powtarzały się niemal każdego roku. w r o Kościół. św. Wojciecha bpa i Niepokalanego Poczęcia NMP w Bachórzu

69 69 Księża Antoni i Bronisław Domino Bracia bliźniacy Antoni i Bronisław wywodzą się z rodziny, z której wyszło kilku kapłanów i kilka znanych osób świeckich. Napisano o niej stosukowo dużo 42. Nazwisko Domino jedni (Kazimierz Rymut w opracowaniu Nazwiska Polaków" 43 ) wiążą z kościołem i klasztorem Dominikanów w Borku, inni z kimś z otoczenia włoskiej księżniczki a polskiej królowej Bony, która z licznym dworem przybyła do Polski 44. W 1745 r. w Budziwoju żyło czterech rolników Dominów, oddających tzw. meszne dla proboszcza w Tyczynie. Później nazwisko to jest coraz częste 45. W Babicy, dużej podrzeszowskiej wsi wspomnianej w dokumentach już w 1136 r., a należącej do parafii w Czudcu mieszkały dwie 42 Najwięcej informacji i fotografii zawiera: tam też literatura. Historię rodziny przedstawił Zdzisław rodzinny literat, poeta i dziennikarz Patrz: Zdzisław Domino Z Budziwoja w świat, Rzeszów 2005; php?strona=dominorod Opracowanie zawiera tabele genealogiczno-historyczne rodziny Dominów z lat np.: 2 Adam Kulczycki Bliźniacy w sutannach Super Nowości r. 3 Mirosława Radłowska Kulczycka Ludzie Kościoła. Bliźniacy w sutannie Gość Niedzielny 10. marca 2002 r. 4 Jaromir Kwiatkowski Między nami bliźniakami. Bliźniacy w sutannach Nowiny r. 5 Jaromir Kwiatkowski Bliźniacy w sutannach Niedziela nr 12/97 6 Krystyna Hojny Tablica ku czci ks. Bronisława Domino Niedziela rzeszowska nr 35 (596) 30 sierpnia 2009 r. 7Strona internetowa parafii MB Ostrobramskiej w Szufnarowej (2010 r.) 8 Ks. A. Szypuła, Historia nowych kościołów w diecezji przemyskiej , Rzeszów 1988, s Na to opracowanie ks. Szypuły będę się bardzo często powoływał. 43 Rymut Kazimierz Nazwiska Polaków.2 tomy wyd: PAN, Kraków 1999r. ISBN: Kazimierz Rymut, Nazwiska Polaków. Słownik historycznoetymologiczny, PWN, Kraków, Daniel A. Domino w art. "Polska włoska królowa" zamieszczonym w magazynie Społeczność Polskiej Genealogii Stanu Nowy Jork" w 2003 r. twierdzi, że nazwisko Domino w tamtej parafii pojawiło się po raz pierwszy ok r. 45 Feliks Kiryk i Stefan Mateszew w Zarys dziejów Tyczyna do roku 1772" w: 600 lat Tyczyna ( )" praca zbiorowa pod redakcją Tadeusza Kowalskiego 1973 r. s. 49 Aktualnie w Polsce mieszka ok. 650 Dominów, najwięcej w województwie podkarpackim; Janusz Słyś Henryk Domino-Żołnierz i kapłan, Rogi 2010, ISBN

70 rodziny Dominów, spokrewnione ze sobą. W obu rodach stale powtarza się imię Antoni. Dziadek naszych braci Antoni Domino urodził się 1 czerwca 1864 r. w Siedliskach, 15 września 1888 r. ożenił się z Anielą z d. Grzebyk. Wybudowali oni pierwszy we wsi, istniejący do dziś, dom murowany na tzw. Dominówce. Antoni w XIX w. był w Babicy pionierem sadownictwa, uczył dzie ci czytania, historii Polski, prowadził modlitwy na pogrzebach, niekiedy wygłaszał przemówienia. Zmarł 8 kwietnia 1924 r. i spoczywa na cmentarzu parafialnym w Czudcu. Wychowali 15 dzieci. 70 Istniejący do dziś dom rodzinny w Babicy Duchowni z rodziny Domino Czterech synów wybrało stan kapłański. Na ojcowiźnie pozostał Gabriel i samotna Jadwiga. Gabriel z żoną Marianną z d. Kozioł wychowali trzech synów i córkę. Z rodziną Dominów byli spokrewnieni Kowalscy z Siedlisk. Z tej rodziny wyszedł bł. ks. Józef Kowalski syn Wojciecha i Zofii z d. Borowiec siódmy z dziewięciorga ich dzieci Bł. Józef Kowalski urodzony 13 marca 1911 r. Wstąpił do Salezjanów. Wyświęcony w 1938 r. 23 maja 1941 r. został aresztowany i 4 lipca 1942 r. poniósł w Oświęcimiu męczeńską śmierć. Jan Paweł II 13 czerwca 1999 r. w Warszawie ogłosił Go, wśród 108 polskich męczenników z okresu II wojny światowej, błogosławionym.

71 W wielodzietnej rodzinie Antoniego i jego żony Anieli Grzebyk czterech synów zostało kapłanami: Henryk, Jan, Stanisław i Bronisław. Dwaj Jan i Stanisław byli Salezjanami, dwaj pozostali kapłanami diecezji przemyskiej. 71 Babica 14 czerwca 1959 r. 6 księży Dominów w dniu prymicji Antoniego i Bronisława Prymicje bł. ks. Józefa Kowalskiego w Lubeni (strona następna)

72 Ks. Henryk Domino był czwartym z kolei dzieckiem. Urodził się 20 stycznia 1894 r. w Babicy. Ukończył I Gimnazjum w Rzeszowie i zaciągnął się do "Strzelca". Został żołnierzem VI batalionu I Kompanii Strzelców pod dowództwem Józefa Piłsudskiego. Walczył na wielu frontach m.in. pod Dęblinem i Krzywopłotami, gdzie został ranny. Kilkakrotnie cudem uniknął śmierci, co opisał w zachowanych pamiętnikach: "Myśleliśmy już, że jesteśmy zgubieni i że ani jeden nie wyjdzie z pola gradu ognia. Zaczęliśmy uciekać. Zmęczeni zaczęliśmy wyrzucać tornistry, plecaki - i ja również myślałem, że już dalej nie będę mógł ratować się ucieczką. (...) Na szczęście karabin maszynowy wziął dystans za krótki, następnie za daleki i dzięki temu zdołaliśmy ujść niechybnej śmierci już z objęć". A to opis pobojowiska: "... zbliżyliśmy się jakich 5 kroków do Moskali, a gdy zachęciliśmy ich by się poddali, odpowiedzieli nam ogniem karabinowym. Wtedy zaczęliśmy na nich rzucać granaty. W jednej chwili zobaczyliśmy w powietrzu ręce - to kawał ciała ludzkiego - lub głowę - oderwaną granatem. Ja z drugim Prusakiem rzuciliśmy się naprzód biorąc około 30 jeńca. Widok jaki przedstawił się nam był straszny - oto leżeli porozrywani Moskale, bez nóg, bez rąk, bez głowy - tych, którzy dawali znaki życia pozabieraliśmy i bandażowaliśmy. Na równinie przed rowem naliczyłem około 40 zabitych (...) żal mnie się zrobiło tylu ludzi, z których niejeden zostawił w domu rodziców, żonę, dzieci, braci, siostry, którzy go już nigdy nie zobaczą - pomyślałem sobie, 72

73 że i mnie ten los może spotkać i z serca mojego popłynęła prośba do Stwórcy, by mię strzegł i wrócił mnie kochanym Rodzicom i braciom". Stracił zdrowie. Trafił do kilku szpitali, do "Domu Rekonwalescentów" ale latem 1916 r. znów walczył. Był komendantem biura werbunkowego, prowadził prace konspiracyjne na rzecz POW (Polskiej Organizacji Wojskowej). Po rozwiązaniu Legionów Polskich, w Przemyślu zo stał wcielony do formacji austriackich. Wysłany na front włoski uciekł do Babicy i ukrywał się. Za służbę w Legionach Polskich został odznaczony medalami: "Za wierną służbę", "Krzyżem Walecznych" i "Krzyżem Niepodległości". W 1918 r. wstąpił do seminarium w Przemyślu. Święcenia przyjął 11 czerwca 1922 r. Pracował w Laszkach, potem 30 grudnia 1922 r. został proboszczem w Radawie. Wydatnie przyczynił się do odbudowy zniszczonej podczas wojny wioski, za co otrzymał od prezydenta RP kolejne odznaczenie: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. W maju 1936 r. objął probostwo w Rogach k. Krosna. Długie lata był dziekanem. Zmarł 26 czerwca 1964 r. Pozostawił bogatą korespondencję, wykorzystaną przez J. Słysia we wspomnianej monografii. Spoczął na cmentarzu parafialnym w Rogach września 2009 r. jedną z ulic nazwano ul Ks. Henryka Domino. 73 Grób ks. Henryka Domino w Rogach koło Krosna. Ks. Jan Domino urodził się 14 czerwca 1897 r. w Babicy. Uczył się u Salezjanów w Oświęcimiu. 27 sierpnia 1921 r. wstąpił do nowicjatu. Studiował w Krakowie i w Turynie we Włoszech, tam został wyświęcony 6 lipca 1930 r. W zgromadzeniu uczył łaciny, greki i gimnastyki. Był prefektem w Lądzie, Lublinie, Aleksandrowie Kujawskim, Warszawie, gdzie od 1937 do 1942 r. był dyrektorem domu i rektorem Bazyliki Najświętszego Serca Pana Jezusa. Przed nią 25 grudnia 1944 r. poświęcił sztandar dla 10 pułku piechoty 4 DP 48, wśród entuzjazmu zebranych, 47 Janusz Słyś, "Motyl Rogowski" nr 3 (2007) 48 Sztandar ten znajduje się w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.

74 zgłodniałych, wynędzniałych, przemarzniętych ludzi. Odbyła się defilada kompanii honorowej 10 Pułku, podczas gdy po drugiej stronie Wisły dogorywało miasto. W latach 1945/1946 organizował placówki na Ziemiach Odzyskanych. Był dyrektorem Domu w Lądzie, w Głoskowie k. Warszawy a od 1 września 1953 r. do 26 listopada 1971 r. katechetą i spowiednikiem w Jaciążku. Zmarł w Jaciążku 26 listopada 1973 r., w 74 roku życia, 59 roku profesji zakonnej i 41 roku kapłaństwa. Ks. Stanisław Domino urodził się 30 kwietnia 1907 r. w Babicy. Wstąpił do Salezjanów. Nowicjat odbył w latach 1923/1924 w Kleczy Dolnej. Święcenia otrzymał w Krakowie 3 czerwca 1934 r. Całe życie pracował w Krakowie i Oświęcimiu wśród dzieci i młodzieży. Był utalentowanym mówcą, poetą, muzykiem i malarzem. Tworzył i wy stawiał na salezjańskiej scenie jasełka i Pasję, organizował kolonie letnie dla oświęcimskiej młodzieży. W niektórych jego pracach pojawiały się też wą tki obozowe np. sylwetka więźnia na tle dymiących krematoriów, współpracował z oświęcimską nauczycielką, Marią Spicmiller Lata 50-te Spicmiller i ks. Domino z uczniami Szkoły Podstawowej 49 Wyd. Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w nr 23 z marca 2010 r.;

75 75 Listopad 1947 r. Oświęcim. Kard. Sapieha święci dzwony. Z lewej ks. Stanisław Domino. Ks. Stanisław Domino zmarł młodo na serce 5 września 1967 r. w Oświęcimiu, w 60 roku życia, 43 ślubów zakonnych i 33 roku kapłaństwa. Ks. Bronisław Domino ( starszy) Urodził się w Babicy 9 lipca 1916 r. jako piętnaste dziecko 50. Po gimnazjum wstąpił do seminarium w Przemyślu. Pracował przynajmniej na 14 placówkach: m. in. 5 lat podczas wojny był administratorem w Twierdzy, potem w Lubatowej od 1950 do Z jego osobą, jako proboszcza wiąże się jedna z bardziej znanych anegdot z życia kardynała Karola Wojtyły. Tak to po latach wspominał ks. Jan Jakubczyk: Jan Paweł II, 10 czerwca 1997 roku, podczas kanonizacji św. Jana z Dukli wspomniał Cergową A Cergowa patrzy i myśli... Górę tę kilka razy odwiedził jako krakowski biskup, a może już kardynał. Kiedyś podczas deszczu, który go zaskoczył na szczycie, postanowił zejść na skróty północnym, bardzo stromym stokiem, na plebanię w Lubatowej, 50 Aleksander Zaczyński, Wspomnienie o księdzu Bronisławie Domino GW edycja krakowska z 11 sierpnia 1998 r., nr 213 (2556)

76 gdzie zamierzał zanocować u proboszcza. Zszedł, raczej zjechał po błocie ze stromizny i przyszedł na plebanię. Jednak proboszcz ks. Bronisław Domino go nie poznał. Nie uwierzył, że to biskup, wietrząc jakiś podstęp zaproponował mu wyjazd PKS-em do Krosna, tam ks. zanocuje, bo ja nie jestem przygotowany. Gdy biskup, czy kardynał czekał na przystanku poznała go córka mego stryja (tzn. ks. Jakubczyka) i zaalarmowała proboszcza: tam czeka biskup, czy kardynał z Krakowa... Proboszcz się przeraził. Poleciał na przystanek i przepraszał, że nie poznał, że nie uwierzył. Ale biskup, czy kardynał już nie wrócił. Pojechał PKS-em do Krosna. Kierowcą tego PKS-u był brat tej Zosi, kuzynki, która powiadomiła proboszcza. W Krośnie przy Kapucynach biskup wysiadł i przenocował u Kapucynów. Na drugi dzień wrócił do swego namiotu koło Tylawy na Pitrusach, tak się ta góra nazywa i tam przyjechał po niego szofer z Krakowa 51. Kapelan i rezydent Przez 13 lat był kapelanem w Woli Małej, po czym zamieszkał w domu rodzinnym w Babicy. Kilkakrotnie był na urlopie zdrowotnym. Był oryginałem: z jednej strony rubaszny wiejski ksiądz w poplamionej sutannie - z drugiej - młodzieżowiec, obwieszony aparatami: do zdjęć fotograficznych, do zdjęć filmowych, na szyi mały magnetofon japoński, do dyspozycji motocykl. Łatwy w kontaktach, bezpośredni bezpretensjonalny, gościnny, miał polot i poetyckość. Pisywał wiersze i wydał własnym sumptem pismo, które nigdy nie znalazło się w druku pt. "Dobry Humor" czyli "De-ha" 52. Każdy numer zawierał około 16 stron, a na tytułowej stronie u góry hasła: "Służcie Panu z weselem", "Weselcie się w Panu". Wewnątrz felietony, opowiadania, anegdoty, wiersze, zagadki itp. Był wesoły mimo licznych chorób i cierpień, które go trapiły od najmłodszych lat. Przeszedł cztery operacje, pół roku przeleżał w gipsie po wypadku. W sierpniu 1975 r. proboszcz z Wyszatyc poprosił go o zastępstwo. 10 sierpnia podczas napadu rabunkowego został zamordowany w brutalny sposób przez młodocianych bandytów. Pochowany został w Babicy z udziałem ok. 150 księży Nie ma jej w książce Jana Turnaua i Janusza Poniewierskiego: "Kwiatki Jana Pawła II", Wydawnictwo Znak, Kraków J.w. Wspomniany Zaczyński.

77 77 Księża Antoni i Bronisław Domino Urodzili się 9 sierpnia 1935 r. w średniozamożnej rodzinie rolniczej jako najmłodsi z czworga rodzeństwa. Bracia szkołę podstawową ukończyli w Babicy, a Liceum w Czud cu. Wychowani w religijno patriotycznej atmosferze - wzorem 4 wujków wybrali kapłaństwo. Matka zmarła w 1971 r. a ojciec w 1975 r. Najstarszy brat Stanisław należał do AK, uczestniczył w akcji Burza na terenie placówki AK Czeremcha w Czudcu. Przeżył aresztowanie za posiadanie broni. Po zwolnieniu z więzienia wraz z siostrą wyjechał w poznańskie, tam ożenił się z Ireną Parus, a siostra Krystyna wyszła za mąż za Kazimierza Rajzauera. Bracia po latach tak wspominali dom rodzinny: W dzieciństwie nas nie rozpoznawano, byliśmy zupełnie jednakowi. Jak jeden dostał w skórę, to i drugi. Była podobno taka zabawna sytuacja: ktoś ze znajomych stryjka miał dwie dziewczynki bliźniaczki i padła propozycja by jedna przyszła na miejsce któregoś z nas, ale mama z tatą się nie zgodzili! Ładnie nas ubierali, zawsze jednakowo mówią zgodnie. - Bardzo się nami cieszyli. Uczyli nas obowiązkowości, prawdy i pracowitości. Mama nauczyła nas gotować, mieliśmy dyżury w kuchni, gdy rodzina była z jabłkami na targu. Z wyglądu nie różniliśmy się wtedy niemal niczym.- wspominali po latach. - Trudno nam się rozpoznać na niektórych zdjęciach. W domu kwitło czytelnictwo, dziadek miał dużą biblioteczkę. Po latach wspominali, jak uświadamiali patriotycznie swoją klasę. Na akademii z okazji rocznicy śmierci Lenina szydzili z wodza rewolucji. Chciano ich usunąć z liceum, ale ponieważ dobrze się uczyli, otrzymali jedynie nagany. W szkole nauczyciele ich nie rozróżniali. Bywało i tak, że przepytali jednego, a ocenę wpisywali drugiemu. Zostali wytypowani na studia do Związku Radzieckiego. Nie pojechali, bo Rodzice bali się, że zrobią z nas komunistów. Nie zrobili. By uniknąć nagabywań zgłosili się Antoni na leśnictwo, a Bronisław na weterynarię, chociaż myśleli już wówczas o teologii, ale przyznać się przed maturą było ryzykowne.

78 Pod koniec czerwca 1953 r. zostali przyjęci do przemyskiego seminarium. Rodzice byli tym zaskoczeni, ale nie oponowali. Święcenia kapłańskie przyjęli 7 czerwca 1959 r. Prymicje w czudeckim kościele były wielką, niepowtarzalną radością dla całej okolicy. W tym czasie nie była jeszcze znana koncelebra. Dlatego Antoni odprawiał Mszę św. przy ołtarzu głównym i asystowali mu dwaj stryjkowie, a Bronisław przy ołtarzu bocznym, też w asyście między dwoma stryjkami. Rodzice cieszyli się ogromnie z tej wyjątkowo rodzinnej i parafialnej uroczystości. Kapłańskie drogi Braci Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela powiedziano gdzieś w Biblii, na początku Stworzenia. Dlatego losy obu braci spróbuję opowiedzieć łącznie, bo często szli razem przez życie: radości jednego były radościami drugiego, podobnie smutek i cierpienia. Rozpoczęli pracę w diecezji 1 sierpnia 1959 r. Antoni otrzymał pierwszą wikarówkę w Dylągowej, skąd niedługo odszedł do Kuńkowiec, a Bronisław w Stobiernej. Po dwóch latach 30 lipca 1961 r. Bronisław poszedł na trzy lata do Golcowej a Antoni z Kuńkowiec przeszedł do Izdebek. Mieli do siebie niedaleko, mogli się odwiedzać, ale Antek został przeniesiony do Gniewczyny, a Bronisław 30 lipca 1964 r. na wikarego w Budach Łańcuckich. Wreszcie 1 lipca 1967 r. razem pracowali przez rok w Desznicy 53. Po roku 11 lipca 1968 r. ich drogi znów się rozchodzą: Antek poszedł na wikarego w Lubeni, a Bronek w Niewodnej. To były już ostatnie wikarówki braci. Wspomnienie ks. Antoniego: W 1967 r. byli razem w parafii w Desznicy, gdzie było bardzo dużo kaplic dojazdowych. Pokonywali na furmankach po 70 km dziennie. W 1967 r. w Nowym Żmigrodzie ks. Antoni wszedł do zakładu fryzjerskiego, Desznica w parafii w Nowy Żmigród w 1939 r. wraz z 29 (!) okolicznymi wioskami liczyła 4 łacinników. ( RDP 1938 s. 166). Po wojnie, tu w Karpatach, szczególnie krwawej, o czym opowiadali tak ks. Węgrzynek jak i ks. Stanisz w swoich wspomnieniach, a następnie po deportacji Łemków i Ukraińców, tereny te wyludniły się. Wprawdzie parafia łacińska została utworzona 29 grudnia 1947 r. przy grekokatolickiej cerkwi z 1790 r., ale dopiero w 1957 r. pierwszym proboszczem ekspozytem został ks. Alfred Mastej. Bracia pracowali za proboszcza ks. Stanisława Karabina. Parafia liczyła wtedy ok wiernych w 10 wioskach z 4 dojazdami. Nadto Desznica obsługiwała trzy inne parafie, w których nie było księży: w Grabiu, Krępnej i Myscowej z 13 wioskami, niekiedy niezamieszkanymi i z 3 dojazdami, w których mieszkało łącznie ok osób 53. Ze względu na trudne warunki, wikariusze byli przenoszeni po roku pracy w Desznicy.

79 aby się ostrzyc. - Obaj z bratem mieliśmy wtedy bardzo gęste włosy. Powiedziałem fryzjerowi: Niech Pan mnie dobrze ostrzyże, bo mówią, że w przeciwnym wypadku włosy bardzo szybko odrastają Fryzjer popatrzył na mnie i z pobłażaniem rzekł: Ja każdego dobrze strzygę. Za 1,5 godziny do tego fryzjera wszedł Bronisław. Fryzjer nie miał tęgiej miny gdy go zobaczył. Bronek przyznał jednak po chwili, że jest bratem bliźniakiem Antoniego. Śmiechu było co nie miara. Po Desznicy drogi obu braci rozchodzą się na długie lata, by w 2002 r. znów spotkać się w Szufnarowej a następnie w Domu Księży emerytów w Słocinie. 11 lipca 1968 r. Antoni został wikariuszem w Lubeni, a Bronisław w Niewodnej - skąd po trzech latach 27 kwietnia 1971 r. przeszedł na probostwo w Szufnarowej należącej do parafii w Czudcu, gdzie wybudował kościół, utworzył parafię i pracował aż do przejścia na emeryturę - 20 sierpnia 2005 r. Ks. Antoni jako wikary w Lubeni otrzymał propozycję budowy kościoła w rodzinnej Babicy Z Kroniki Kursu rok 2002 Zachorowali obaj nasi bracia Domino. Najpierw w szpitalu w stanie przedzawałowym znalazł się Bronisław. W tej sytuacji poprosił bpa rzeszowskiego, by przyszedł do niego do Szufnarowej w charakterze pomocnika brat Antoni. Bp zgodził się i mianował Antka administratorem parafii. Nie na długo, bo z kolei ta sama choroba dotknęła Antka. Wygrzebali się jednak z tego i Szufnarowa ma i proboszcza i administratora. Niezbyt ich jednak często gości, bo na starość wędrują dosłownie po całym świecie. Mówią, że nie chcą pieniędzy w spadku zostawić rodzinie, by nie było niesnasek, ale wolą wydać je na podróże. Z Kroniki Kursu rok 2009 Nie zdołali - niestety - wszystkiego przejeździć. W spadku pozo stanie dwa wybudowane i umeblowane domy. Opuszczając Szufnarową mówili, że zabrali, do domu rodzinnego w Babicy kilkanaście tapczanów i wiele innych sprzętów. Mieszkając w Diecezjalnym Księży Emerytów w Słocinie postanowili jedną emeryturę przeznaczać na utrzymanie a drugą na podróże. W 2007 r. odwiedzili podczas dwu-tygodniowej wycieczki Chiny. Byli też w Ameryce, nie licząc sanktuariów europejskich. Śmierć Bronisława przekreśliła dalsze plany. Wśród kolegów powszechnie lubiani, chociaż pokpiwaliśmy z nich trajkocących na wyprzódki jak dwa karabiny maszynowe. Chociaż 79

80 centusie zdobywali powszechną sympatię parafian co widać choćby w tych wspomnieniach. Po tragicznej śmierci brata Antek dość szybko się pozbierał i wrócił do dawnego stylu życia. Zameldowany w Słocinie większość czasu spędza w Babicy oraz na licznych zastępstwach w kilku podrzeszowskich parafiach. 80 Budowa kościoła w Babicy przez ks. Antoniego Domino Mieszkańcy Babicy podjęli starania o budowę kościoła już w październiku 1956 r. W 1959 r. z inicjatywy ks. prałata Jana Maca 54., proboszcza parafii "Grzegórzki" w Krakowie, zaczęto bez zezwolenia władzy budować kaplicę na działce Franciszka Urbana. Powstał Komitet Budowy Kościoła z bratem ks. Jana Maca Józefem na czele. W ciągu kilkudziesięciu godzin wyciągnięto mury aż pod dach. Jednak UB zmusiło wieś do rozbiórki rozpoczętej kaplicy o wymiarach 11 na 8 m, a wys. 4 m. i zwrotu ofiarodawcom wpłaconych składek. Część pieniędzy oraz materiałów przekazano na budowaną szkołę tzw. Tysiąclatkę. Pod koniec lat 60-tych myśl o budowie odżyła w rodzinie Dominów. Postanowiono budować na ich ojcowiźnie. Ks. Antoni jako wikary w pobliskiej Lubeni dojeżdżał do punktu katechetycznego w Babicy. W czasie religii obiecywał dzieciom, że będą miały swój kościółek na miejscu. Wiosną 1969 r. przedstawił biskupowi Tokarczukowi zamiar budowy kościoła, co oczywiście zyskało jego akceptację. Niestety władze państwowe nie dały odpowiednich zezwoleń. Zaprojektowano więc obok domu w odległości około 80 metrów od szosy Rzeszów - Krosno budynek gospodarczy, jako stajnię wraz z przechowalnią owoców i zboża, ale tak, by po niewielkich przeróbkach przeznaczyć go na cele sakralne. Plan budowy opracował babicki rodak inżynier Bronisław Wrona. Zaplanowany budynek miał mieć rozmiary; 18,5 x 9,5 m, grubość muru 54 cm, wysokość ponad 7 m. Plan zatwierdzono 21 października 1969 r. 54 Ks. Jan Mac urodził się 16 stycznia 1879r. w Babicy. Był najstarszym z ośmiorga dzieci, z których pięcioro zmarło niedługo po urodzeniu. 19 grudnia 1903 r. przyjął w Krakowie święcenia kapłańskie. W latach był proboszczem parafii pw. Św. Kazimierza na Grzegórzkach erygowanej 27 stycznia 1928 r. jej organi-zatorem i budowniczym świątyni i domu ludowego. W czasie okupacji ukrywał się w Babicy i innych miejscach. W lutym 1945 r. powrócił i podjął remont znisz-czonego kościoła. Był przyjacielem a w pewnym okresie także spowiednikiem ks. Karola Wojtyły. W 1964 r. otrzymał tytuł Szambelana Papieskiego. Zmarł 30 maja 1972 r. W kapłaństwie przeżył 68 lat! Pochowany został na cmentarzu w Czudcu. Jego życie opisał Zdzisław Domino na podstawie Kroniki Parafii Św. Kazimierza na Grzegórzkach. Podaję za: pl/obrazy/ksmaclist.jpg

81 Jednak 30 maja 1970 r. gdy przyjechała komisja sprawdzająca materiały i rachunki, zorientowała się w przeznaczeniu budynku. W rezultacie po przesłuchaniach w Rzeszowie władze nie wyraziły zgody na budowę. Mimo to 20 czerwca 1970 r. mieszkańcy rozpoczęli zaplanowane wcześniej prace. W październiku gdy mury były gotowe Wydział Budownictwa Prezydium PRN w Rzeszowie wstrzymał budowę. W następnym roku w czerwcu ks. Antoni odprawił w nowo budowanym kościele pierwszą mszę św. z udziałem około 500 osób. Szykany wzmogły się: Ponawiano nakazy rozbiórki kościoła, nakładano kolejne kary pieniężne, trwały dochodzenia. 11 sierpnia 1973 r. bp Ignacy Tokarczuk, poświęcił kościół jako kaplicę p.w. św. Antoniego, a 3 grudnia 1973 r. kard. Karol Wojtyła, odprawił w niej Mszę św. Równolegle z kościołem budowano 2-kondygnacyjną plebanię, a później dom parafialny. Babiczanie płacili za to nowe kary, wysyłając na adres powiatu po 50 groszy na odrębnych przekazach. Władza poczuła się tym wykpiona bo sprawa rozniosła się po województwie i po kraju. W końcu kary zawieszono. Wspomnienia ks. Antoniego: Nie przewidywałem tak wielkich trudności. Ostrzegali mnie, bo w latach budowa nie powiodła się. Władze szybko dowiedziały się o tym i co dwa, trzy dni przyjeżdżały na kontrole. Pierwszą mszę w Babicy odprawiłem 27 czerwca 1971 r. to był pierwszy nielegalny kościół w diecezji budowany od podstaw. Co dwa dni była kara administracyjna w wysokości ówczesnych 2000 zł. Dostałem nawet wraz z ojcem roczny wyrok z zawieszeniem na trzy lata i grzywnę. Dwadzieścia razy byłem wzywany na kolegium. W 1973 r. naszą świątynię odwiedził ks. kard. Karol Wojtyła. Nasz krewny, ks. Mac, proboszcz krakowskich Grzegórzek, przyjaźnił się z nim. Z kolei stryjek Stanisław Domino, poeta, studiował z młodym Karolem polonistykę. 81

82 82 Rozbudowa i konsekracja kościoła w Babicy Następcą ks. Antoniego z Babicy został ks. Józef Trzeciak, który rozbudował kościół. W 1983 r. istniejącą z lat 70-tych budowlę udało się wkomponować w bryłę kościoła, zachowując pierwotną kaplicę Św. Antoniego. Wybudowano dwupoziomowy kościół. Górny otrzymał wezwanie Dobrego Pasterza. 7 czerwca 1987 r. abp Ignacy Tokarczuk poświęcił nowy kościół, a 1 września 1996 r. bp Kazimierz Górny Konsekrował, poświęcił polichromię i dom parafialny. W 1992 r. wybudowano kaplicę cmentarną, poświęconą 22 czerwca 1997 r. Ks. Józef Trzeciak urodził się 20 września 1942 r. w Bratkowicach. Teologię ukończył w Przemyślu i 24 czerwca 1969 r. przyjął święcenia. Proboszczem w Babicy został - 21 stycznia 1983 r. Odznaczony RM. Dwaj proboszczowie: Ks. Antoni i następca ks. Józef Trzeciak

83 83 Z Kroniki Parafii Babica 11 sierpnia 1973 r. bp Ignacy Tokarczuk przed poświęceniem kościoła zapytał ks. Antoniego "Jakie imię nosił Twój Dziadek?" Antoni! I tak powstał kościół pod wezwaniem św. Antoniego. W poświęceniu wzięło udział 35 kapłanów. Wkrótce 7 września 1973 r. Babica stała się samodzielną parafią. Niedługo potem, 3 grudnia 1973 r. kościół odwiedził kardynał Karol Wojtyła z biskupami Bolesławem Taborskim i Tadeuszem Błaszkiewiczem. / / Rozpoczęła się normalna praca parafialna. We września 1982 r. na cmentarzu obok kościoła spoczęła jako pierwsza, ciotka naszych braci Gabriela Domino, która ofiarowała działkę na cmentarz. Wówczas był to jeszcze nielegalny cmentarz. Proboszcz w Lutczy Po 12 latach pracy w Babicy 1 lutego 1983 r. ks. Antoni Domino został przeniesiony do parafii w Lutczy, która pojawiła się na kartach historii już w 1390 r., gdy Król Władysław Jagiełło, przeniósł ją z prawa polskiego na magdeburskie. O drewnianym kościele pisał Jan Długosz 55, nazywając go parafialnym. Początkowo rozległą parafię ufundowaną przez Domaradzkich w 1442 r. dzielono kilkakrotnie. Obecny kościół według projektu mgr inż. architekta Stanisława Ćwiżewicza z Rzeszowa, wybudował w latach 1958 r r. ks. Władysław Wilk, poprzednik ks. Antoniego. Ks. Domino podczas proboszczowania w Lutczy zaistniał głównie dzięki działalności opozycyjnej. W 1985 r. zorganizował skuteczny bojkot w parafii wyborów do sejmu. Na plebanii mieściła się drukarnia podziemnych wydawnictw oraz spotykali się działacze rolniczej Solidarności. Z bratem Bronisławem brał udział 31 sierpnia 1983 r. w manifestacji solidarnościowej w Rzeszowie, jednej z największych w kraju. Obaj byli po cywilnemu, ze znaczkami Soli- 55

84 darności w klapach. ZOMO-wcy puścili gaz i popukali nam w czoło. - Odpukaliśmy im - opowiadał ks. Antoni 56. Wtedy nas zwinęli do milicyjnego stara. Jeden z ZOMO-wców uderzył nawet ks. Antoniego pałką. Wydawał mi się podobny do jednego z moich byłych uczniów. Powiedziałem więc: Ja pana uczyłem religii, a pan mnie bije?. I przestał. U innego zauważyłem na szyi medalik. Kiedy zagadałem go o to, rozkleił się i rzekł: Ja mam jeszcze dwa tygodnie służby, a oni każą mi ludzi bić. Po pewnym czasie kazali nam się przesiąść z samochodu do więźniarki. Jeden z ZOMO-wców kopnął brata w siedzenie, wołając przy tym: Zgnijecie w więzieniu! To tak was biskup uczy?! Zawieźli ich najpierw do RUSW na ul. Jagiellońską. Z tym pobytem wiąże się jedno niemiłe wspomnienie: widok szpaleru milicjantów pod bronią. Po krótkim przesłuchaniu przewieziono ich wołgą do WUSW przy ul. Dąbrowskiego. Na kolejne przesłuchanie. Umówiliśmy się wcześniej z bratem, że do niczego się nie przyznajemy. Dlatego, kiedy nas zapytali: Co robiliście na manifestacji, obaj zgodnie odpowiadaliśmy: Nic. Po przesłuchaniu wypuścili nas. Encyklopedia Solidarności informując o działalności: Duszpasterstwa Rolników pisze, że w kwietniu 1983 r. powstało Duszpasterstwo w Lutczy; w 1986r. jego członków przejął ośrodek w Strzyżowie. W tym też okresie wspólnie z bratem Bronisławem tworzy Muzeum Regionalne w Szufnarowej. Po 13 latach pracy ks. Antoni odszedł z probostwa w Lutczy. Poprzednikiem Lutczy był ks. Władysław Wilk urodzony w Niechob-rzu w 1926 r. Po święceniach w 1952 r. pracował od 1958 r. jako administrator, potem proboszcz w Lutczy. Zmarł w Lutczy 4 stycznia 1983r. Następcą w Lutczy został ks. Jan Ochał, ten od nagrody wspomniany nieco później w przypisie i innych w dziedzinie kultury. Z Kroniki Kursu rok 1998 Swego czasu głośny był konflikt Tośka Domina z biskupem rzeszowskim. Tosiek to fenomen w skali diecezji. Jak wiadomo, na własnej ojcowiźnie w Babicy wybudował kościół, przez wiele lat proboszczował wśród swoich rodaków. O tej budowie krążyły legendy, co znalazło odbicie na wcześniejszych stronach naszej kroniki. Po podziale diecezji i pod rządami nowego biskupa zaczęły się też nowe porządki i przetasowania w diecezji. Przyszli nowi ludzie, nowi doradcy. Jak nowy faraon w

85 Egipcie nie znający zasług Józefa Egipskiego zaczął uciskać Żydów, tak nowy biskup rzeszowski, nie znając sprawy i całej otoczki budowy tego kościoła, ostro nasiadł na Tośka, aby uporządkował prawnie sprawy własnościowe w Babicy. Zamiast pogadać po ludzku zaczął po urzędniczemu. Tośka to bardzo zabolało i zagrała ambicja. A przecież wiadomo, że obaj braciszkowie to ludzie bardzo prostolinijni, szczerzy i prostoduszni. Co w sercu to na ustach. Gdyby szef rzeszowski - tak po ludzku - docenił ich pracę, poprosił, a nie straszył, wszystko by od nich uzyskał. Tosiek tyle serca i zdrowia włożył w ten kościół, że własnoręcznie tak przypuszczam nie ja jeden - porozbierałby te sporne budynki gospodarcze. Stało się inaczej i ostatecznie został Tosiek karnie - przynajmniej tak to odczuwamy - przeniesiony z Lutczy do jakiejś tam Woli Zgłobieńskiej. Ma najmniejszą z nas wszystkich parafię. 85 Ks. Antoni Domino proboszcz w Błędowej Zgłobieńskiej Błędowa Zgłobieńska, niewielka podrzeszowska wioska (514 miesz kańców), wzmiankowana już w XV wieku, należała do parafii Trzciana 57. W 1981 r. ks. Eugeniusz Rosielski wybudował w niej tymczasową dojaz dową kaplicę mszalną, poświęconą 15 marca tegoż roku i przystąpił do budowy kościoła, na parceli ofiarowanej przez Jana Kałuckiego bratanka ks. Wojciecha Kałuckiego. Projekt wykonał architekt Roman Gorczyca z Rzeszowa. Budowę rozpoczęto 29 sierpnia 1981 r. a już 11 września 1982 r. bp Ignacy Tokarczuk, poświęcił nową świątynię, obsługiwaną przez księży z Trzciany. Ks. Eugeniusz Rosielski organizował parafię duchowo i materialnie. Budynek z cegły jest kryty blachą. W 1992 r. bp Kazimierz Górny, utworzył tu rektorat, a pierwszym rektorem został ks. Edward Ryfa. W 1983 r. do kościoła dobudowano część mieszkalną. 13 sierpnia 1995 r. została utworzona parafia. Pierwszym probosz czem został ks. Antoni Domino 58. On sprawił wystrój wewnętrzny świątyni, ławki, posadzkę, nastawę ołtarzową oraz uporządkował otoczenie Alina Ziętek-Salwik Prezentacja parafii pw. św. Wojciecha w Błędowej Zgłobieńskiej Ze św. Wojciechem - pierwszym patronem Polski Niedziela Rzeszowska nr 21 rok 2002

86 Powstał cmentarz wraz z kaplicą przedpogrzebową. Proboszcz budził życie religijne - z dumą podkreśla parafianka we wspomnianym w przypisie artykule. Dotychczasowy rektor - ks. Edward Ryfa wyjechał na misje do Czadu. Następcą został ks. mgr Andrzej Krupa, urodzony w Zwieńczycy w 1960 r., wyświęcony 30 czerwca 1992 był m. in. wikarym w Rzeszowie potem został proboszczem w Błędowej Zgłobieńskiej 86 Ks. Bronisława Domino budowa kościoła w Szufnarowej Szufnarowa to wieś rozciągnięta wzdłuż drogi łączącej Wielopole Skrzyńskie z Wiśniową 59. Wspomina ją już Jan Długosz. Od początku należała do parafii Niewodna. W latach międzywojennych myślano o budowie świątyni, ale dopiero w 1955 r. podjęto kolejne starania i zaczęto gromadzić materiały budowlane. Inicjatywa jednak upadła. Dopiero we wrześniu 1969 r. Bożydar Tęczar, w którego domu już od 7 lat był punkt katechetyczny, zaoferował parafii sprzedaż tego domu wraz z gospodarstwem na kaplicę. Bp Tokarczuk zlecił tę sprawę przeprowadzić ks. Bronisławowi Domino wikariuszowi w Niewodnej. 17 kwietnia 1970 r. kupił on dom mieszkalny, stodołę i stajnię z 2,5 ha gruntu za zł., zameldował się i od kwietnia 1970 r. zamieszkał w kupionym domu. Z początkiem lipca 1970 r. ks. Bronisław, który w międzyczasie 1 czerwca został rektorem powstającej parafii, rozpoczął remont budynku. 20 kwietnia 1970 r. Wydział Oświaty Prez. P.R.N. w Strzyżowie zamknął punkt katechetyczny ze względu na usterki techniczne lokalu: niedostateczne oświetlenie dzienne i za małą wysokość tylko 289 cm a nie wymagana 320 cm. Po interwencji ludzi Komisja zezwoliła na działalność punktu do września 1970 r. Zaczęły się trudności. Gdy podczas wakacji rozpoczęto remont budynku architekt powiatowy wstrzymał remont, a 7 lipca milicja pod nieobecność ks. Domino wyrzuciła wszystkie jego rze- 6czy z mieszkania i mieszkanie zaplombowała. W lipcu 1970 r. przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich Krystyna Drygać zorganizowała delegację kobiet z petycją podpisaną przez wszystkie kobiety Szufnarowej do władz powiatowych o otwarcie punktu katechetycznego. Przewodniczący PPRN delegacji kobiet nie przyjął. Wtedy udały się do Komitetu Powiatowego PZPR, gdzie oświadczono im, że punkt katechetyczny w Szufnarowej będzie mógł działać nawet w najgorszym lokalu, 59 Alina Ziętek-Salwik: Z Maryją zwyciężymy Niedziela edycja rzeszowska nr 43 z 2001 r.

87 tylko nie w tym, w którym mieszka ks. Domino, bo on ma się wyprowadzić do Niewodnej. W tej sytuacji Ks. Bronisław zamieszkał w stodole, gdzie 7 lipca odprawił Mszę św. Rozpoczęły się przesłuchania, pisma do władz, wyroki sądowe i przeróżne szykany milicji wobec księdza i ludzi. 10 września 1970 r. Wydział Budownictwa w Strzyżowie zezwolił na warun kowy remont: przeznaczenie budynku nie ulegnie zmianie, wygląd pozostanie bez zmian, przebudowa stropu i kominów będzie wykonana po uzyskaniu oddzielnego pozwolenia. Równocześnie jednak skierował sprawę na drogę postępowania karnego. Po wielu przesłuchaniach w Strzyżowie i w Rzeszowie Sąd w Strzy żowie 10 listopada 1970 r. skazał ks. Domino na 5000 zł grzywny i 550 zł kosztów. Nic to nie dało, bo 8 grudnia 1970 r. odprawił Mszę św. w stodole". Uczestniczyło ponad 200 wiernych. Znów przesłuchania i zakaz Komendy powiatowej MO w Strzyżowie z 14 grudnia odprawiania Mszy św. dla ludzi i grożenie księdzu surowymi karami. Na próżno. Msze św. odprawiano, a Boże Narodzenie mieszkańcy przeżywali radośnie, choć w "stodole" na trzech Mszach św. pod napisem: "Z Maryją zwyciężymy". W 1971 r. biskup erygował w Szufnarowej samodzielną parafię wydzieloną z Niewodnej. Pierwszym proboszczem został ks. Bronisław Domino. Pod koniec marca 1971 r. mimo zakazu, założono fundamenty pod całym budynkiem i kilkunastu murarzy obmurowało ściany budynku pustakami. Następnie przebudowano dach. 29 marca 1971 r. Wydział BUA w Strzyżowie wydał decyzję doprowadzenia budynku do pierwotnego stanu. Prace jednak trwały, prowadzone systemem gospodarczym w kilku etapach, jakby skokami, przy zaangażowaniu całej społeczności parafialnej. 15 czerwca 1971 r. ks. Bronisław był przesłuchiwany na Komendzie MO w Rzeszowie przez 7 godzin, po kolejnym przesłuchaniu 4 stycznia 1972 r. otrzymał 10 tyś. zł grzywny i 1050 zł kosztów. Mimo szykan i kar budowę doprowadził do końca. Koszty budowy kościoła o powierzchni 344 m 2 i wymiarach 14 m długości, 12,5 m szerokości i 5,5 m wysokości wyliczono na około 300 tyś. zł nie licząc bezpłatnej robocizny parafian. W 1975 r. bp Ignacy Tokarczuk poświęcił kościół i ofiarował doń obraz Matki Bożej Ostrobramskiej, który został umieszczony w głównym ołtarzu. Wnętrze świątyni wykończone jest boazerią. Trudno tu mówić o stylu czy wartości artystycznej świątyni, ale najważniejsze, że kościół 87

88 budowany z sercem, jest funkcjonalny i zadbany, 60 a z czasem stał się kościołem parafialnym. 88 Opiekunowie przeszłości Po wybudowaniu kościoła i plebanii w Szufnarowej ks. Bronisław w niezagospodarowanym budynku obok kościoła w 1996 r. umieścił gromadzone latami przez siebie i brata ks. Antoniego sprzęty i narzędzia gospodarcze, głównie z przełomu XIX i XX w. Z czasem zebrał ok. 3 tys. przedmiotów zabytkowych, będących dziedzictwem przodków, ukazujące, jak na przestrzeni lat zmieniały się codzienne warunki życia ludzi. Różnorodność eksponatów jest niesamowita. Budynek muzeum składa się z 3 poziomów: W drewniane młynki, kobylnice, kołowrotki, żarna itp. Na parterze: w przedsionku wiele miejsca zajmują sprzęty liturgiczne lichtarze, ornaty, drewniane rzeźby ludowe pochodzące z kapliczek. Jest "umbraculum" - zabytkowa zasłona na monstrancję, ręcznie tkana i haftowana złotą nicią, starodawny dzwonek. Są zabytkowe figurki, ornaty, a nawet sztandary. W sala pierwsza poświecona tkactwu: ukazuje krosna, kołowrotki, warsztat tkacki z 1937r., krężele, rafacze. Sala 2 - eksponaty związane z 60 A. Szypuła Historia nowych kościołów

89 szewstwem i stolarstwem: buty skórzane i słomiane, kopyta szewskie, prasę do klejenia, strug, lemiesz. Natomiast sala 3: wyposażenie gospodarstwa domowego: magielnice, maśniczki, sita, beczki, drewniane łyżki, chochle. Podobnie na I piętrze jedno pomieszczenie zajmują sprzęty domowe: waga stołowa, wirówka do mleka, sitka, cebrzyk, niecki, magielnice, prasa, słomiane koszyki, kołyski, kobylnice, żelazka (na dusze, węgiel), młynki, lampy (naftowe i karbidowe), hełmy i mundury z okresu II wojny światowej. Obok muzeum w szopie: sanie wyjazdowe, bryczka, miech kowalski, młynki do zboża, sieczkarnie, drewniane, kufry, młynki do zboża, drabiny, ule w pniach, wiatraki. Wszystkie eksponaty dokumentują one życie i prace miesz kańców Szufnarowej i okolic. W pewnym sensie czują się oni współzałożycielami muzeum, ponieważ większość eksponatów pochodzi z gospodarstw ich przod ków oraz ich samych. Wszystkie zachowane są w dobrym stanie, niektóre są bardzo cenne. Parafialne Muzeum Regionalne w Szufnarowej Muzeum jest jedynym obiektem tego typu w Gminie Wiśniowa. Dzięki niemu Szufnarowa jest coraz chętniej odwiedzana przez turystów, uczniów okolicznych szkół i studentów etnografii, którym obiekt i jego eksponaty służą do pogłębiania wiedzy historycznej. Za stworzenie Muzeum Regionalnego w Szufnarowej i uratowanie tych zabytków przed zniszczeniem otrzymał kilka cennych nagród i odznaczeń: w grudniu 1996 r. tytuł:,,mecenasa sztuki ludowej i plakietkę z rąk wojewody Surowca, wręczoną podczas zorganizowanego przez Wojewódzki Dom Kultury w Rzeszowie konkursu pt.,,skąd nasz ród, w październiku 1997 r.,,złotą odznakę ministra kultury za zaan gażowanie w stworzenie muzeum 61, natomiast 7 sierpnia 2005 r. wspólnie Odznaka została ustanowiona przez Ministra Kultury "Za opiekę nad zabytkami" 12 maja 2004 r

90 z bratem Antonim Nagrodę Honorową Zarządu Powiatu w Strzyżowie wręczoną podczas V Podkarpackich Prezentacji Agromania 62. Z Kroniki Kursu Rok 1997 Zgromadziliśmy się u Bronka Domina w Szufnarowej. Młodszy z Dominów tworzył tę parafię. Do dziś pozostaje czynny, jak za dawnych lat. Założył muzeum parafialne. Zgromadził bardzo wiele eksponatów z bliższej i dalszej okolicy. Gdyby to potrafił oczywiście przy pomocy fachowców opisać i uporządkować byłby bardzo ciekawy zbiór nie ustępujący niejednej profesjonalnej placówce muzealnej. Ale muzeum przykościelne nie wyczerpuje Bronkowej aktywności. Parafia tworzona od podstaw może się poszczycić nowoczesną plebanią i kilkoma budynkami zaplecza. Kościół i otoczenie zadbane. Dalsze losy braci Po kilku latach gdy w 2002 r. ks. Bronisław Domino przeżył zawał serca, Antoni poprosił bpa o sprawowanie przy bracie funkcji administratora i zamieszkał w Szufnarowej. Niedługo potem on z kolei przeżył zawał. Obaj zamieszkali w Szufnarowej jeden jako proboszcz, drugi jako administrator i obaj dotrwali do emerytury 20 sierpnia 2005 r. Wtedy razem zamieszkali w Diecezjalnym Domu Emeryta w Słocinie. Odbyli wiele podróży i pielgrzymek. Często przyjeżdżali na ojcowiznę. 22 marca 2009 r. tu w Babicy tragiczna, niespodziewana śmierć zabrała Bronisława z grona żyjących. 90 Śmierć i pożegnanie pierwszego proboszcza Babicy 22 marca 2009 r. doszło do tragedii, gdy ks. Bronisław wraz z bratem oczyszczali rodzinny sad w Babicy, między domem rodzinnym, kościołem parafialnym a cmentarzem. Obcinając gałęzie Bronisław spadł z wysokości kilku metrów, doznał ciężkich obrażeń głowy i kręgosłupa. 62 dostęp marzec Jako ciekawostkę podaję, że jednego dnia 7 sierpnia 2005 r. nagrodę otrzymali ks. Jan Ochał następca ks. Antoniego w Lutczy, oraz obaj bracia Antoni i Bronisław za duże zaangażowanie w stworzenie muzeum Jak żyli nasi przodkowie, które gromadzi ok eksponatów.

91 Zmarł po kilku dniach. Pogrzeb odbył się w rodzinnej Babicy, tak opisała go Małgorzata Niemiec 63 W ostatnim pożegnaniu uczestniczyli m. in: Ks. bp Edward Białogłowski, Ks. infułat Stanisław Mac, Ks. Kanclerz kurii w Rzeszowie Jan Szczupak, brat zmarłego księdza ks. kan. Antoni Domino, ponad stu kapłanów z okolicznych parafii, rodzina zmarłego, setki wiernych z rodzinnej Babicy, Szufnarowej i innych miejscowości z przedstawicielami środowisk oświatowych, ochotniczych straży pożarnych a także przedstawiciele władz samorządowych na czele ze Starostą Strzyżowskim Robertem Godkiem, Wójtem Gminy Czudec Stanisławem Gierlakiem i Wójtem Gminy Wiśniowa Tadeuszem Przywarą. Na zakończenie Mszy Św. pożegnał zmarłego: Ks. bp Edward Białogłowski ks. proboszcz Władysław Depa z Parafii w Szufnarowej i ks. Proboszcz Józef Trzeciak z Parafii w Babicy, Przewodniczący Rady Duszpasterskiej Andrzej Winiarski, a nad grobem Krystyna Hojny. Najbardziej wzruszające było wystąpienie brata bliźniaka Księdza Antoniego Domino. Mnie wypadło głosić kazanie na pogrzebie ks. Bronisława. Oto fragmenty: Stajemy u trumny ks. Bronisława, którego Pan w 74 roku życia w przeddzień 50-lecia kapłaństwa powołał z grona żyjących jeszcze 27 kolegów i dołączył do tych 16, którzy go już poprzedzili do niebieskiej Ojczyzny. W przededniu czekającego nas złotego Jubileuszu kapłaństwa patrząc na jego życie możemy dokonać bilansu życia naszego, mijającego pokolenia. On już, wraz z bratem Antonim, miał swój skromny jubileusz 50-lecia: w uroczystość Św. Józefa w Parafii Mrowla, tamtejsza Akcja Katolicka, podczas Mszy Św. urządziła im uroczystość 50-lecia i złożyła życzenia. Za tę inicjatywę, wraz z kolegami, składamy serdeczne Bóg zapłać wspólnocie parafialnej z Mrowli. Patrząc wstecz, w mijające właśnie półwiecze uświadamiamy sobie dług wdzięczności wobec Boga i ludzi, uświadamiamy swoje nasze ludzkie błędy i przywary. Ponieważ każdą Mszę św. nazywamy Eucharystią a Eucharystia to wdzięczność, to podziękowanie, także podczas tej Mszy pogrzebowej pragniemy podziękować Bogu i ludziom. Ale zanim rozpoczyna sie Najświętsza Ofiara przepraszamy Boga za nasze grzechy. Pan Jezus nie aniołów wybrał sobie na kapłanów, ale zwykłych grzesznych ludzi, sługi nieużyteczne", jak mówi Ewangelia i co potwierdza św. Paweł. Że nie jesteśmy święci, stale przypominają dostęp marzec 2012

92 środki przekazu z lubością wyciągające na światło księżowskie grzechy i słabości. Śp. Bronisław też nie był wolny od ludzkich grzechów i słabości. Dlatego składamy za niego tę Najśw. ofiarę. Ale chyba nie zło przeważało w jego życiu, jeśli tak licznie wypełniliście ten kościół by podziękować za dobro, które przez niego stało się naszym udziałem. Wraz z bratem Antonim i żyjącymi jeszcze kolegami dziękujemy Bogu za dar życia. 60-lecie zakończenia wojny uświadomiło ogromne straty poniesione przez nasz naród: Wśród milionów poległych i pomordowanych Polaków mogli być nasi rodzice i my sami. Przeżyliśmy, chociaż innym, może lepszym, zdolniejszym, pobożniejszym nie było to dane. / / Czujemy wdzięczność nie tylko za dar życia i zdrowia fizycznego. Rodzice, nauczyciele, kapłani, pracowali nad rozwojem życia umys łowego, duchowego, religijnego. To im zawdzięczamy, że nie przerobiono nas na ludzi bez Boga, wiary i moralności. W wadowickim spotkaniu Jana Pawła II z rodakami padły słowa: "Tu się wszystko zaczęło, szkoła się zaczęła i kapłaństwo się zaczęło". W Babicy w podkarpackiej pobożnej rodzinie Gabriela i Marii, mającej już dwójkę dzieci syna o 8 i córkę o 4 lata starszych urodzili się 9 sierpnia 1935 r. dwaj chłopcy: Antoni i Bronisław. Ich wypatrzył sobie Pan Bóg i wrzucił w ich serca ziarno powołania. Ale pieczę o to ziarno zlecił rodzicom. Oni przez lata słowem, przykładem, modlitwą i ofiarą kształtowali młodych ludzi. Dziś naszą wdzięczność wyrażamy w modlitwie za ich dusze, bo już nikt z naszych rodziców nie żyje. Ale proszę współczesnych rodziców o kontynuację tego dzieła. W podkarpackiej szkole w Babicy i Czudcu, nauczyciele w ogromnej większości ludzie ukształtowani przez przedwojenne jeszcze Seminaria Nauczycielskie, pomimo, iż ówczesna szkoła miała za zadanie narzucać światopogląd materialistyczny, odczuwali dumę, gdy ich wychowankowie szli do seminarium, chociaż często władze szkolne i policyjne dopuszczały się szykan, robiły im wyrzuty i nieprzyjemności. W podkarpackiej parafii gdzie byliśmy zwykle ministrantami podpatrywaliśmy życie księży zarówno proboszczów jak wikariuszy. Oni, ci kapłani, z których niemal wszyscy odeszli już do Pana, kształtowali naszą postawę: najpierw jako młodych kleryków, a potem młodych wikariuszy, katechetów, proboszczów. Dziś za tych wszystkich kapłanów zanosimy modły... Także za liczną i bardzo ofiarną służbę pomocniczą: kościelnych, organistów, siostry zakonne. - Jeden Bóg wie, ile im zawdzięczamy. Przede wszystkim dar powołania, który w nas rozwijali. 92

93 W 1953 r. do przemyskiego seminarium duchownego zapukało 56 maturzystów, z których 43 zostało księżmi. Rok 1953, to mroczne lata stalinizmu. Otwierane dziś przez IPN i udostępniane archiwa obrazują prześladowanie narodu i Kościoła w tamtych czasach. Ukazują jak rządzący Polską z rosyjskiego namaszczenia, komuniści, usiłowali zgasić ostatnie światła nadziei dla Polaków: Trwają procesy polityczne świeckich i księży, mające zohydzić i zgnoić przed wojenne i wojenne autorytety zarówno religijne jak narodowe i polityczne. Aresztowano Prymasa, Stefana Wyszyńskiego, wysiedlano wielu księży, zlikwidowano Caritas, wydawnictwa katolickie, Małe Seminaria i niektóre zakony. I w tym, czasie, 56 maturzystów prosi o przyjęcie do seminarium w Przemyślu. Tam, w szacownej, najstarszej w całej okolicy uczelni i Instytucie Teologicznym, przez 6 lat przygotowywać się będą do kapłaństwa. Wspomnijmy dziś z wdzięcznością, wychowawców, którzy budowali w nas kapłaństwo. Biskup Franciszek Barda. Majestatyczny wyniosły Góral, wzbudzający respekt nawet u nachodzących Go milicjantów. Jak zaświadczał żyjący jeszcze ks. Jan Jakubczyk, kiedyś gdy przesłuchujący go agent podniósł głos, biskup wstał - poderwali się także Ubecy i zaczęli się wynosić, po prostu uciekać. Przypomniała się scena z pojmaniem Pana Jezusa w Ogrojcu. Biskup Wojciech Tomaka, - ujmujący bezpośredniością i humorem. Profesorowie, na których - my młodzi - patrzyliśmy z niemal nabożną trwogą. Wszyscy odcisnęli trwały ślad swych osobowości na naszych wrażliwych, bo młodzieńczych duszach. A przez nas ślad odcisnęli na przemyskim Kościele, nazywanym Ecclesia pia et docta" czyli Kościół bogobojny i ukształcony. Niemal wszyscy już odeszli. Niech ich Bóg obdarzy życiem wiecznym. Po 6 letnich studiach wraz z 38 kolegami dwaj bracia Antoni i Bronisław przyjęli święcenia kapłańskie 7 czerwca 1959 r. i obaj - bo szli razem przez życie. Radości jednego były radością drugiego, podobnie jak smutek i cierpienie. Gdy rozpoczęli pracę w diecezji śp. Bronisław pracował kolejno: w Stobiernej, Golcowej, Budach Łańcuckich, Desznicy, Niewodnej i wreszcie jako proboszcz w Szufnarowej od 27 kwietnia 1971 do 20 sierpnia Od następnego dnia przebywał w Domu Księży Seniorów jako emeryt. Pochopna decyzja niektórych biskupów spowodowała, że wielu żywotnych księży emerytów roznosi jeszcze energia. Do takich żywotnych należeli obaj bracia: podróże, zastępstwa w nabożeństwach, spowiedziach, czy ustawiczna praca tu w Babicy przy 93

94 domu rodzinnym to była ich ucieczka z Domu Emerytów. Ale wróćmy do jego młodości. Dziś po ponad 50 latach komunizm minął jak jakiś straszny sen, Kościół i naród odnowił się tchnieniem Ducha Świętego. Ale Pan Bóg swoje zamierzenia przeprowadzał rękami ludzi. Po święceniach, zaczęliśmy pracować w diecezji, na niwie Bożej". Nie były to czasy łatwe, bo wtedy wszystko, dla rządzących Polską komunistów, miało posmak polityczny: Budowaliśmy kościół z żywych kamieni" z ludzi. Uczyliśmy religii - niekiedy po godzin w tygodniu, za darmo, bez pensji i bez ubezpieczenia. Dziś niektórzy mają emerytury w granicach ledwie zł. miesięcznie. Uczyliśmy w salkach katechetycznych tworzonych i budowanych, wraz z bardzo ofiarnymi rodzicami, w zakrystiach, budynkach gospodarczych, mieszkaniach prywatnych, ponosząc konsekwencje administracyjne ze strony ówczesnych władz, płacąc kolegia. To nasze odchodzące - pokolenie wdrażało podstawy liturgii posoborowej; zdobywało pierwsze polskie tłumaczenia, uczyło się polskich części Mszy św. Kto dziś pamięta Msze łacińskie, plecami do ludzi? Nasze pokolenie tworzyło pierwsze duszpasterstwa rolników, inteligencji, robotników, prowadziło pierwsze oazy, wprowadzało religię do szkół. To nasze pokolenie kapłanów "dla ludzi przeznaczonych" uczyło czytania Pisma Świętego na godzinach biblijnych, organizowało kursy dla narzeczonych, pielgrzymki np. piesze do Częstochowy, czy na spotkania papieskie. Do jednych z bardziej czynnych na tym polu należał śp. Bronisław. Jeśli dziś do bram Seminariów pukają nowi ludzie, to są oni z siewu Jana Pawła II, ale i naszego. Dziś inni wychowawcy, inni biskupi, ale w tym samym Kościele zbierają plon naszego siewu. Za wolność i niepodległość i za polskość Prace, krew, pot i łzy, marzenia i tęsknoty za niepodległością pokoleń Polaków spełniły się na naszych oczach. Często w narzekaniu na trudy codzienności, w tęsknocie za "czosnkiem i cebulą" -jak Żydzi na pustyni - nie dostrzegamy wielkiego daru wolności i niepodległości, nie umiemy się nim cieszyć, odczuwać dumy i wdzięczności. W tamtych trudnych czasach kultura narodu, jego historia i jego wiara w Kościele znajdowała schronienie. Za tym ogólnikiem "Kościół" kryją się konkretni ludzie. Jednym z takich był śp. Bronisław. Doświadczył na sobie i pał milicyjnych, np. był pobity za udział w manifestacjach narodowych 31 sierpnia 1983r. w Rzeszowie, licznych przesłuchań i kolegiów karnych. Z bratem Antonim otrzymali ponad 20 kolegiów karnych m. in. za budowę tego kościoła, w którym teraz jesteśmy i otrzymał wraz ze śp. Ojcem, 94

95 groźby aresztu w zawieszeniu. Gdzieś tu w jego murach znajduje się pustak, przedkładany na policji jako dowód rzeczowy przestępstwa. Budowę rozpoczęto przed prymicjami w 1959 r. ale nie udało się, dopiero po latach, od grudnia 1969 do czerwca 1971 r. powstał ten kościółek. Za ten kościół, i drugi w Szufnarowej obaj z bratem Antonim otrzymali - w 1987 r. od bpa Tokarczuka Dyplomy i medale za wznoszenie Domów Bożych w diecezji". Bp. Tokarczuk w kazaniu - opublikowanym w jednej ze swych książek - przygotowanie parafii Szufnarowa do uroczystości Nawiedzenia - dał za wzór dla całej diecezji. Kapłan z ludzi wzięty ustanowiony jest w sprawach odnoszących się do Boga. Jest dla ludzi, ale i wśród ludzi postawiony. Przez 50 lat naszej pracy, mieliśmy świadomość, że jesteśmy potrzebni, czuliśmy wsparcie ludzi, dzieci, śpieszących na katechezę do salek katechetycznych, niekiedy w skrajnie trudnych warunkach, młodzieży, która nigdy nie pozwoliła się wykorzystać przeciw Kościołowi, o którym tak często mówiono wszystko złe" - jak przestrzegał Pan Jezus. Dziś u trumny ks. Bronisława dziękuję w Jego, brata Antoniego i nas kolegów imieniu jego rodakom, mieszkańcom Babicy, wśród których wzrastał, mieszkał, pracował i wśród których spocznie - i proszę - aby jak za życia nie czuł się tu samotny i zbyteczny - tak po śmierci, niech jego grób pierwszego kapłana na waszym cmentarzu, na dodatek Waszego Krajana, będzie zawsze rozkwiecony i rozświetlony. Niech będzie znakiem wiary w żywot wieczny, Amen. ks. St. Bartmiński Ks. Bronisław spoczął na cmentarzu w Babicy. W pożegnaniu uczestniczyło około 2 tys. ludzi. Po kilku miesiącach uwzględniając prośbę parafian z Szufnarowej ciało zostało przeniesione do parafii, w której pracował przez długie lata. 2 sierpnia 2009 r. w Szufnarowej została odsłonięta i poświęcona tablica pamiątkowa ku jego czci. Ks. Antoni Domino emerytowany proboszcz z Babicy skromny jubileusz 50-lecia obchodził z bratem Bronisławem w uroczystość Św. Józefa w Mrowli, gdzie tamtejsza Akcja Katolicka, podczas Mszy Św. urządziła im uroczystość i złożyła życzenia. Następnie już sam obchodził Jubileusz 13 czerwca podczas odpustu ku czci św. Antoniego w Babicy, w rodzinnym Czudcu, w Krempnej u swego wychowanka ks. Andrzeja Turka i wspólnie z Marianem Homą w Domu Księży Seniorów w Rzeszowie z udziałem obu biskupów rzeszowskich a w oktawie Bożego Ciała w Lipie w parafii Mrowla. 95

96 96

97 97 Ks. Józef Dudek Pochodził z Gierdlarowej nieopodal Leżajska, gdzie urodził się 4 grudnia 1934 r. Po maturze zdanej w Leżajsku i święceniach rozpoczął pracę jako wikary w Golcowej, w latach , potem przez Nowosielce Kozickie i Straszydle trafił do Krasiczyna. Pracował tu przez 6 lat od 31 lipca 1963 r. do 10 lipca 1969 r. w misyjnych warunkach przy proboszczu ks. Janie Kordeczce. Potem był jeszcze wikarym w Markowej i 10 lipca 1970 r. został proboszczem w Tarnawce koło Husowa. W 1975 r. otrzymał odznaczenie EC, zaś w 2002 r. został prałatem kapituły jarosławskiej. Zmarł 17 kwietnia 2005r. pochowany w Tarnawce. Raczej cichy, skryty, z natury taki centuś, a przy tym lekko zacinający się w mówieniu, uparty i pracowity. Jako wikary miał trudne wikarówki. W Krasiczynie - jak jeszcze po latach wspominali ludzie - w niedzielę wyjeżdżał furmanką ze Mszą do Olszan, stąd naprzemiennie do Mielnowa, Rokszyc i Bryliniec. Przez kilka dni wędrował po rozległej parafii ucząc religii w kilku punktach. Niekiedy tam gdzieś na wiosce nocował. W miarę możności wyposażał te kościoły w niezbędne sprzęty. Gdy wracał do parafii pomagał - ludzie wspominają chętnie proboszczowi ks. Kordeczce w pracy na hektarach plebańskiego i dzierżawionego pola. Ludzie zapamiętali, że przy b. cerkwi w Olszanach wraz z ks. Zdzisławem Żółkiewiczem zniwelowali mogiłę symbolizującą Śmierć Polski usypaną w 1934 r. czy jak wspominają inni, w latach wojennych, przez tamtejszych Ukraińców gdy gminę przeniesiono do Olszan. Jako katecheta miał opinię surowego 64. Proboszcz w Tarnawce Parafia Tarnawka k. Husowa, w dekanacie łańcuckim (bo jest i druga k. Dubiecka), to niewielka wioska, licząca niespełna 530 mieszkańców. Została utworzona w 1946 r. jako ekspozytura Husowa. Kościół parafialny to okazała, murowana, była cerkiew grekokatolicka 64 Warunki krasiczyńskie opisałem w: Krasiczyn : t. 1 tam też zawarłem charakterystykę tak proboszcza Kordeczki jak wikarego Dudka.

98 wybudowana w 1939 r. a poświęcona dopiero po wojnie w 1953 r. jako kościół łaciński. Ks. Józef w tak małej parafii nie miał dużych możliwości pracy, jednak sama troska o okazały kościół wymagała nie lada wysiłku. W 1980 r. zamierzał przejść na probostwo w Kraczkowej, ale na prośbę parafian wycofał się. W 1999 r. wymalował kościół wewnątrz, uporząd kował rozległy cmentarz, a kilkaset metrów drogi doń wyłożył setkami betonowych podkładów kolejowych. Zmarł nagle 14 kwiet nia 2005 r. Pochowany został na cmentarzu parafialnym w Tarnawce, gdzie przepracował 35 lat. 98 Kościół w Tarnawce cerkiew z okresu międzywojennego Z Kroniki Kursu rok 1972 Józek Dudek, opuścił Krasiczyn, aby po Markowej gdzie otrzymał kosztowny prezent z zagranicy - objąć probostwo w Tarnawce k/husowa. Ma Józek łany ziemi, ma staropolskie błoto i samochód to ten kosztowny prezent zaparkowany 7 km. od plebani, w Husowie, bo dojazdu nie ma. (Chodziło wtedy o jesień, zimę i wiosnę -praktycznie prawie pół roku. Dziś to już historia). Poprzednikiem w Tarnawce od 1946 r. był ks. Franciszek Nowak urodzony w Uhnowie, dziś na Ukrainie tuż za polską granicą w 1908r. wyświęcony w 1939 r., kapłan diecezji lwowskiej. Następcą został ks. Jan Bień urodzony 10 sierpnia 1949 r. wyświęcony 16 czerwca 1974 r. Parafię objął 22 sierpnia 2005 r., po nagłej śmierci poprzednika.

99 99 Ks. Ryszard Englot proboszcz w Poździaczu i Turbi Urodził się w Ludwikówce na wschodzie w 1935 r., skąd rodzice imigrowali do Rudnika, gdzie zdał maturę w 1953 r. i wstąpił do WSD w Przemyślu. Po święceniach pracował w Domaradzu, Uhercach, wówczas Mineralnych, Stanach, Krośnie, Grębowie, Trześni i Roz wadowie. W 1970 r. został proboszczem w Poździaczu, gdzie podjął remont zabytkowej cerkwi i rozbudowę plebanii. 3 stycznia 1979 r. został proboszczem w Turbi, niedługo potem dziekanem pysznickim. Był nim do 1999 r. Zmarł w Turbi 20 czerwca 2000 r. Proboszcz w Poździaczu Leszno (wówczas wioska nosiła nazwę Poździacz) to wieś wzmiankowana 1589 r., w której przy drewnianej cerkwi św. Wasyla zbudowanej w 1777 r. istniała parafia unicka. Bardzo ładna cerkiew od 1957r. użytkowana jest jako kościół rzymskokatolicki, parafii wyłączonej z Medyki. Kościół w Poździaczu - dziś Lesznie - b. cerkiew z 1777 r. W 1971 r. cerkiew została przebudowana przez ks. Englota, a w 1989 r. powtórnie przez jego następcę i dostosowana dla wymogów liturgii zachodniej. Przy tej okazji gontowe pokrycie dachu zastąpiono

100 100 blachą miedzianą a polichromię we wnętrzu zakryto boazerią. Przy poszerzaniu wejścia zniszczono stare nadproże z datą budowy cerkwi. Pomimo poważnych zmian dokonanych w trakcie remontów, cerkiew należy do najcenniejszych zabytków architektury cerkiewnej na terenie Polski. Parafia miała też pod opieką drugi kościół dojazdowy w Nakle, wcześniej należącym do Stubna. Kaplica dojazdowa w Nakle Wspomnienie Z Ryśkiem Englotem nawiązywałem najłatwiej nić porozumienia. Może dlatego, że był to kpiarz urodzony, który prawdziwe oblicze skrywał pod maską dobrodusznego cynizmu i kpiny. Dałem się na to nabrać i ja. Jeszcze w seminarium podczas jakiegoś scrutinium rektor Jastrzębski zapytał mnie znienacka o Ryśka Englota. Nie pomnę dokładnie, ale chyba spytał, kto na kursie nie nadaje się na księdza. Jakoś z rozpędu wskazałem na Ryśka. Nigdy mu o tym nie wspominałem, ale pozostał mi jakiś zgryz moralny. Gdy został proboszczem w Poździaczu a ja w Krasiczynie, gdy w dekanacie byli jeszcze Olek Radoń w Medyce i Jurek Lic w Stubnie, zżyliśmy się i stworzyli dobraną paczkę, do tańca i do różańca, siejąc popłoch zwłaszcza ks. dziekana Guni swymi dowcipami. Parafię, prowadził przykładnie, był lubiany, w życiu osobistym bezpośredni czym też ujmował ludzi. Z Kroniki Kursu za rok 1969 / /Zapuszcza się właśnie w nasze strony na partyzantkę duszpasterską ks. Franciszek Blachnicki, profesor KUL-u krajowy duszpasterz

101 101 ministrantów i twórca metody tzw. Oaz. Przeflancował na polską glebę JOC-owską roślinkę i chucha na toto w swoich oazach, przy coraz liczniejszym poparciu naszej kursowej braci. Przez kurs plantatorów tego kwalifikowanego ziarna Bożego w Krościenku nad Dunajcem przeszło wielu naszych: Piszący te słowa, Julek Jakieła, Olek Radoń, Rysiek Englot i inni. Wszyscy oni są przekonani do tej metody. Rysiek Englot miał rzadki dar Ducha Św. - dar rady. Potrafił mądrze i obiektywnie, bez wpadania w emocje poradzić w trudnych sprawach. W Poździaczu, parafii mieszanej wyznaniowo były problemy np., z pochówkami. Niektórzy zapraszali księży grekokatolickich. Gdy o takiego prosiła jedna z parafianek Rysiek powiedział zrozumiałym dla niej, dosadnym językiem: Babo durna, ja umiem to dość dobrze. Jeszcze żaden z waszych nie wstał z grobu. Inna opowiadała, że gdy spowiadała się po rusku, usłyszała, że proboszcz nie rozumie, ale jak dawała pieniądze na remont dobrze rozumiał, odróżniał stówkę od tysiąca. W jednym roku nikt nie wziął baldachimu na procesję rezurekcyjną. Po Mszy było ogłoszenie: Jest tu dużo gości. Gdybyście słyszeli, że jakaś parafia szuka baldachimu - Poździacz ma mało używany, tanio sprzeda. W inną niedzielę przez przeoczenie dwa razy zaintonował Chwała na wysokości Bogu. Widząc pewną konsternację powiedział: To nie pomyłka, tyle razy będziemy śpiewać, aż przestaniecie się spóźniać. W początkach proboszczowania wymieniliśmy się z Ryśkiem rekolekcjami. On głosił u mnie w Krasiczynie, ja u niego w Poździaczu. Pytam chłopców zakrystii: - A gdzie wasz ksiądz? - Na rekolekcjach w Krasiczynie. - To pomódlcie się za niego, by mu dobrze poszło - Eeee nasz sobie radę da. Usłyszałem w odpowiedzi. Gdy tę anegdotę przytoczyłem w kazaniu na eksporcie, podszedł do mnie bohater tej opowieści ze łzami wspominał Zmarłego. I jeszcze jedno wspomnienie, z wielu jakie cisną się do głowy: Zachęcając w Turbii parafian do uporządkowania cmentarza opowiadał na kazaniu, jak chodząc po cmentarzu słyszał głosy umarłych: że cmentarz zaniedbany: Dom wzięli, majątek wzięli, a ja tu leżę w pokrzywach. Poskutkowało, posprzątali. To wydarzenie poszło w Polskę w telenoweli Plebania, gdzie wykorzystałem więcej Ryśkowych przypowiastek. W Lesznie (Poździaczu) poprzednikiem ks. Englota był ks. Adam Czubek urodzony w Żmigrodzie w 1886 r. wyświęcony w 1910 r. przed-

102 102 wojenny katecheta m. in. w Drohobyczce r 65. Poździacz objął w 1957 r. a bezpośrednio przed ks. Englotem ks. Ludwik Wilk jezuita. (Danych nie ustaliłem). Następcą został ks. Bolesław Majewski urodzony 11 listopada 1934 r. w Padwi par. Majdan Królewski, wyświęcony w 16 czerwca 1961 r. Pracował w Gwoźnicy, Giedlarowej, Kuńkowcach, Brzózie Królewskiej, Wysokiej Łańcuckiej, Jedliczu, Frysztaku i w Rzeszowie w parafii wojskowej. Po rocznym urlopie zdrowotnym pracował w Iwoniczu, Żurawicy, Turbi, wreszcie od 3 stycznia 1979 do 24 czerwca 1986 r. w Lesznie (Poździaczu) jako wikary ekonom. Stąd odszedł na urlop i zamieszkał prywatnie w Rzeszowie, bez kontaktów z diecezją. Proboszcz w Turbi Średniowieczna Turbia dawniej należała do parafii w Gorzycach, Charzewicach, wreszcie do Rozwadowa. 27 lutego 1757 r. powstała jako zależna od Kapituły Kolegiaty w Sandomierzu. W miejsce 3 drewnianych kościołów, które spłonęły, w 1921 r. ks. Jan Marek ówczesny proboszcz rozpoczął budowę murowanego, konsekrowanego 6 maja 1928 r. przez bpa Karola Fischera 66. Posługa proboszcza w Turbii, w zasięgu tzw. Republiki Tarnobrzeskiej w latach w latach nie była łatwa. Ziemia Ks. Okonia nasiąkła antyklerykalizmem 67. Jednak ks. Englot swoim podejściem 65 dostęp marzec dostęp marzec Republika Tarnobrzeska była jednym z licznych ognisk rewolucyjnych w powojennej Europie, jednak nie zamieniła się w pożogę jaka ogarnęła Rosję. Proklamowana 6 listopada 1918 w pow. tarnobrzeskim podczas wiecu ludowego Na jej czele stanęli Tadeusz Dąbal i charyzmatyczny ksiądz-rewolucjonista Eugeniusz Okoń. Domagali się Reformy rolnej bez odszkodowania, ziemi dla pracujących chłopów, konfiskaty dóbr kościelnych, upaństwowienia lasów i przedsiębiorstw przemysłowych, rozbrojenia austriackiej żandarmerii, / / mianowania komisarzy gminnych z radami przybocznymi. Przetrwała do stycznia 1919 r. W 1919 r. obaj wybrani do Sejmu uniknęli aresztowania. Z czasem ks. Okoń wycofał się z polityki, natomiast Dąbal wstąpił do KPP. W 1922 r. w ramach wymiany więźniów politycznych wyjechał do ZSRR, gdzie w 1937 r. w został rozstrzelany. Wpływ tej Polskiej "Republiki Rad" zaznaczył się na tych terenach antyklerykalizmem. Patrz: dostęp luty Ks. Eugeniusz Okoń urodził 25 grudnia 1881 w Radomyślu nad Sanem, był działaczem ludowym, prezesem Chłopskiego Stronnictwa Radykalnego posłem na Sejm. Wyświęcony w Przemyślu w 1906 r., jako polityk narażał się zarówno hierarchii jak i władzom cywilnym. W 1913 r. jako poseł Sejmu Krajowego, organizował wśród ludności chłopskiej wiece, W 1917 został wikarym w Pysznicy. Był populistą: w czasie wiecu w pobliżu kościoła, przekonywał zebranych, że ksiądz zamiast "Pan z wami" powinien mówić: "Chłop z wami". Nie dziwota, że podpadał biskupom i wpadał w suspensy. W 1928 r. aresztowany, brutalnie traktowany i zastraszany, złożył obietnicę rezygnacji z działalności politycznej. Po

103 103 pozyskał sympatię i okazał się właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Dobry mówca, z poczuciem humoru, a przy tym roztropny i powściągliwy w ocenach, zyskał uznanie w tej trudnej parafii. Zakończenie budowy kościoła dojazdowego w Wólce Kościółek w Wólce Turebskiej 68 wybudowany przez poprzednika ks. Albina Blajera wymagał wykończenia. Za nielegalną budowę Rysiek był karany października 1979 r. został skazany przez Sąd Rejonowy w Staszowie na 1,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata, 100 tys. zł grzywny i 23 tys. zł. kosztów sądowych za nielegalne wybudowanie kaplicy w 1978 r. Wraz z nim karę grzywny w wysokości 25 tys. zł i 5 tys. kosztów sądowych wymierzono dwom mieszkańcom Wólki. Skazani odwołali się od wyroku, ale 18 lutego 1980 r. Sąd Wojewódzki w Tarnobrzegu wyrok podtrzymał. Nadto kapłan wraz z wiernymi otrzymał nakaz zlikwidowania nielegalnej kaplicy, zlokalizowanej w budynku gospodarczym Stefana Latawca. Ponieważ nakazu nie zrealizowano, były dodatkowe kary. W tej sytuacji do naczelnika Urzędu Gminy w Zaleszanach udała się grupa kobiet z podaniem podpisanym przez 102 osoby, o anulowanie kary. Nic z tego nie wyszło. Dlatego 11 września 1980 r. czteroosobowa delegacja udała się do Warszawy do KC PZPR i przewodniczącego Rady Państwa. rocznym karnym pobycie w klasztorze w Dukli przywrócono mu prawo posługi kapłańskiej, i został katechetą w Radomyślu ( KDP 1938 s. 120). W czasie II wojny światowej był kapelanem AK, zaangażował się w pomoc Żydom, od 1942 r. ukrywał się przed Gestapo. Od 1946 był proboszczem w Radenicach potem w Dobkowicach na Dolnym Śląsku. Zmarł 19 stycznia 1949 w Olszanach (tego nie zdołałem potwierdzić. W Polsce jest 5 Olszan: 2 w woj. dolnośląskim, 2 w mazowieckim i 1 w podkarpackim w gminie Krasiczyn. O żadne w tych Olszan nie chodzi. Zdaniem mojej gosposi Zuzanny Sus urodzonej w 1924 r., która znała ks. Okonia osobiście chodzi o Zaleszany nie Olszany) Za: Eugeniusz_Okoń; Pozytywnie o Okoniu:: Adam Gajewski Dramatyczny wymiar naszej kruchej niepodległości w: Przewodnik Katolicki 32/2007 za: dostęp luty Obszernie: brak miejsca śmierci. 68 A. Szypuła Historia nowych kościołów 69 Wg danych IPN za rok 1989 w 1980 r. 3 kapłanów i kilku wiernych ukarano za nielegalne budownictwo pierwszym był ks. Ryszard Englot. (IPNW, sygn. IPN- BU 0713/208, t. 2, s. 65.

104 104 Kościół w Turbii i kaplica w Wólce Turebskiej stan współczesny Naliczonych kar nikt nie płacił, wreszcie po przełomie sierpniowym 1980 r. zostały one anulowane Por. Piotr Tylec Inwigilacja Kościoła Rzym-kat w świetle meldunków operacyjnych wydziału IV Komendy Woj. MO w Tarnobrzegu 1980:. Lublin 2008 s. 74 Praca magisterska zdigitalizowana; Gryz Ryszard.Pozwolić czy nie? Władze PRL wobec budownictwa katolickich obiektów sakralnych w latach Wyd. Akademii Świętokrzyskiej 2007 ISBN: s. 365;

105 105 Poprzednikiem w Turbi był ks. Albin Blajer urodzony w Tuligłowach w 1912 r. wyświęcony w 1930 r. W Turbi był proboszczem w latach Zmarł 14 grudnia 1978 r. w Turbi. Następcą został ks. Stanisław Knap ur. 21 września 1945 r. w Koprzywnicy. Po studiach teologicznych w Sandomierzu święcenia przyjął 13 czerwca 1970 r. Parafię objął w 2000 r. Z Kroniki Kursu Rok 2000 Rysiek Englot chorował od dawna. Narzekał, leczył się na cukrzycę. Na spotkaniu u Tadzia Macha ucięliśmy sobie dość długą rozmowę. Niedługo potem przyszła zapaść, utrata przytomności i śmierć w dniu 20 czerwca 2000 r. Organizacją pogrzebu zajął się Tadzio Mach jako dziekan, sąsiad i kolega kursowy. Parafia Turbia, trudna z tradycjami republiki tarnobrzeskiej wreszcie doceniła pracę swego długoletniego proboszcza. W eksporcie z udziałem kilkudziesięciu księży, głównie sandomierskich, bpa Wacława Świerzawskiego uczestniczyły tłumy. Jeszcze więcej duchowieństwa i wiernych było następnego dnia na pogrzebie. Kazanie wygłosił rodak z Turbii, proboszcz medycki ks. Jerzy Rojek. Parafianie w kilka miesięcy po pogrzebie wznieśli Ryśkowi okazały nagrobek. Do dziś Rysiek żyje we wspom nieniach jako kapłan niezwykłej roztropności, mający Dar rady w trudnych sprawach, który potrafił poruszyć twarde serca obywateli dawnej republiki. Z Kroniki Kursu rok sierpnia 2010 po przerwie wakacyjnej spotkaliśmy się w 12 osób: wg. alfabetu: Stanisław Bartmiński, Antoni Domino, Tadeusz Mach, Jerzy Moskal, Antoni Obłoza, Aleksander Radoń, Tadeusz Sabik, Andrzej Sekulski, Jan Stanisz, Józef Węgrzynek, Stanisław Wójcik, i Aleksander Zając w Turbi nad grobem Ryszarda Englota.

106 106 Mszy św. koncelebrowanej przez kolegów, oraz miejscowego proboszcza ks. Grzegorza Miszczaka i dziekana ks. Krzysztofa Guźlę przewodniczył ks. Andrzej Sekulski, a ja wygłosiłem Słowo Boże, uzupełnione pod koniec przez głównego celebransa, który przypomniał lata szkolne przeżyte wspólne ze zmarłym, w rudnickim Liceum, proboszcz zaś i dziekan w ciepłych słowach opowiedzieli o swoich kontaktach ze Zmarłym. Z powodu ulewnego deszczu modlitwy za zmarłych odbyły się w kościele, a nad grobem pomodliliśmy się w kilka osób, na wyraźną prośbę ks. Józefa Węgrzynka, który z dalekiej Szwecji nie mógł przyjechać na pogrzeb, i chciał w ten sposób pożegnać śp. Ryśka.

107 107 Ks. Ignacy Gerlach Był najstarszy wiekiem na naszym roczniku. Urodził się 17 lipca 1929 r. w Bliznem k. Brzozowa. Po maturze zdanej w Gimnazjum w Brzozowie w 1950 r. odbył służbę wojskową w Szkole Oficerów Rezerwy i w 1953 r. podjął naukę w WSD w Przemyślu. Jako najstarszy pełnił funkcję duktora czyli starosty roku. Wyświęcony 7 czerwca 1959 r. pracował w Hyżnem, Jarosławiu, 5 lat w Przybyszówce, i w Stalowej Wo li. 20 maja 1969 r. został proboszczem w Tuczempach, gdzie przepracował 31 lat, aż do przejścia na emeryturę. Kronika Kursu rok 1964 i 1967 Wspomnieć wypada o duktorze tego szlachetnego kursu. Płonie on wielką, niestety bezwzajemną miłością, do prałatów. Ledwie jeden wypuścił go z Jarosławia, dostał go drugi w Przybyszówce. Trzeci go już nie chce, bo dwaj poprzedni umarli. I z tej Przybyszówki kieruje nami. W 1967 r. na zjeździe duktora nie było, bo szef jego - trzeci już z kolei prałat, ks. Skoczyński, którego Ignac kończył od dłuższego czasu chory poczuł się fatalnie, musiał więc wikary siedzieć w chałupie. I rzeczywiście, ks. Skoczyński zmarł w tej chorobie 71. Proboszcz w Tuczempach Tuczempy są od 1911 r. siedzibą parafii wydzielonej z Jarosławia. Z tego też roku pochodzi kościół parafialny dwukrotnie zniszczony podczas wojen, jednak odbudo- 71 Aluzja do proboszczów - prałatów: Władysława Opalińskiego Franciszka Haby i Józefa Skoczyńskiego u których był wikarym.

108 108 wywany. W latach rozbudowany o dwie nawy boczne przez ks. Czesława Jaworskiego następcę ks. Gerlacha (Patrz foto). Przy trasie Miedzyna-rodowej E-4 rzuca się w oczy metalowy Krzyż Milenijny, postawiony z inicjatywy dwóch braci proboszcza w tym sen. Kazimierza Jaworskiego. Kilka podobnych krzyży w okazji Roku świętego 2000 powstało w diecezji. Wygląd kościoła i plebanii z 2003 r. Z Kroniki Kursu rok 1969 Tuczempy wieś starodawna z czasów św. Jadwigi królowej, nazwę swą wywodza od czatów, czyli straży, jakie baczenie dawały na hordy tatarskie. Dziś proboszczuje tu Ignac Gerlach, duchowa kokosz naszego kursu. / / w 1969 r. postanowił zorganizować jubileuszowy zjazd koleżeński. Rozpisał listy, ułożył program, wyznaczył taksę i nasz ostatni zjazd odbył się u niego. Miał on bardziej oficjalny charakter od dotychczasowych spotkań. Zaproszono niektórych przełożonych z Przemyśla, odbyło się uroczyste nabożeństwo. Ks. Gerlach podczas swego długoletniego proboszczowania więcej uwagi niż sprawom budowlanym poświęcał duszpasterstwu. Czynny był np. w duszpasterstwie trzeźwościowym,

109 109 Wspomnienie Podczas takich rekolekcji w Krasiczynie w czerwcu 1979 r. podczas tzw. godziny świadectw prelegent ks. St. Zarych zachęcał księży do szczerych wypowiedzi. Księża na ogół milczeli, walcząc z sennością na gorącym poddaszu. Widząc to ks. Zarych zwrócił, się do ks. Gerlacha, swego krajana z prośbą: - Ignaś, powiedz coś od siebie, tak szczerze, a Ignaś na to: Już ty mnie więcej Stasiu, na coś takiego nie nabierzesz., wypociłem się okropnie i jak nigdy w życiu marzyło mi się zimne piwo 72. Z parafii Tuczempy wyszło wielu działaczy opozycyjnych i społecznych, zaangażowanych w przemiany społeczne polskiej wsi po 1980 r 73. Ze spraw materialnych wybudował obszerną kaplicę cmentarną, rozbudował plebanię, uporządkował dojście i obejście kościoła. Natomiast jego rodzinne Blizne poszczycić się może zarówno kilkoma wybitnymi ludźmi (np. dwaj bracia Zarychowie) jak i Zabytkowym kościołem i zespołem budynków plebańskich. 72 K Fil op. cit. s Np.: Mieczysław Stopyra działacz S RI Od l. 80. współwłaściciel rodzinnego gospodarstwa rolnego pn. Solidarność W; dostęp marzec 2012.

110 110 Gotycki, o charakterze obronnym kościół pw. Wszystkich Świętych to drewniany budynek z połowy XV wieku, zapewne przed 1470r., wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jest jednym z najcenniejszych obiektów drewnianej architektury sakralnej. Wraz z całym zespołem kościelno-plebańskim usytuowany jest na pagórku otoczonym starodrzewem. Z czasem dobudowano do niego wieżę, a na początku XIX w. rozebrano okalające go soboty. Teren kościoła otoczony jest drewnianym ogrodzeniem z murowanymi kapliczkami. W latach obiekt został gruntownie odrestaurowany. Wnętrze zdobią bezcenne polichromie z lat: 1550, 1649 i 1700, o 3 różnych dekoracjach malarskich, zakonserwowane w latach 2000/2001 oraz zabytkowe wyposażenie. Prócz zabytkowego parafia ma nowoczesny kościół oraz - prowadzony przez siostry Zawierzenia - ośrodek rekolekcyjny. Duktor Kursu Przez wszystkie lata, gdy do pisywało mu zdrowie organizował życie kursowe: zapraszał na doro czne zjazdy kursowe, pisał listy, po dawał terminy, wyznaczał celebransów i kaznodziei. Kilkakrotnie organizował pomoc dla chorych kolegów, kilka razy rozdysponował do odprawienia zaległe po zmarłych intencje mszalne. Zwyczaj ten, po śmierci ks. Ignasia utrzymał się na kursie aż do przejściach wszystkich na emeryturę. Koledzy zlecili mi tę sprawę i wszyscy chętnie wpłacali. Dokumentuję to kserokopią wpłat na następnej stronie. Dość wcześnie dopadła go choroba nowotworowa, przeszedł kilka poważnych operacji usuwania kolejnych przerzutów: w jelitach, wątrobie, wreszcie płucach. 5

111 111 sierpnia 2000 r. po długoletniej walce z rakiem zrezygnował z probostwa i zamieszkał jako rezydent w przygotowanym mieszkaniu. Następca otoczył go opieką, i okazywał dużą pomoc w organizowaniu leczenia i częstych wyjazdów do kliniki onkologicznej w Warszawie. Niemniej starań poświęcała mu jego dotychczasowa gospodyni, p. Józefa Hurak, z zawodu pielęgniarka, którą wspomniałem wcześniej. Z Kroniki Kursu 1984 Ks. Ignacy Gerlach starszy pan dostał EC w 1973 r. RM w 1983 i cukrzycę - sam nie wie kiedy. Kapłaństwo miał normalne. Wprawdzie w Jarosławiu nie podobały mu się pewne sprawy w duszpasterstwie, tak bardzo się nie podobały, że z Przemyśla przyjeżdżał łagodzić ks. Bazan nieskutecznie i ks. Kilar po kilku tygodniach skutecznie: Z 5 wikarych trzech przeniesiono, a Ignac... zaginął. Proboszcz pytał bpa Bardę czy nie wie, gdzie jest jego wikary, bo on, proboszcz, nie wie. Prawdopodobnie rzucił sutannę i wyjechał z kuzynką. Na szczęście bp Barda miał ducha roztropności. Po wysłuchaniu delikwenta stwierdził: Nienawiść i złość ludzka jest tak wielka, że młodego księdza może załamać. Potem Ignaś pracował w Przybyszówce u dziekana Haby i wreszcie od 1969 r. jako proboszcz w Tuczempach.

112 112 Z Kroniki Kursu za rok 2003 Ductor Ignaś Gerlach walczy z chorobami. Do cukrzycy przyplątał się inny towarzysz. Resekcja jelita grubego powstrzymała rozwój choroby, która teraz znów się odezwała. W kwietniu 2003 r. poddał się operacji wątroby w warszawskim szpitalu. Czuje się względnie dobrze, ale celebruje w mieszkaniu i z parafii się już nie rusza. Dlatego po każdym zjeździe nawiedzamy go małą hurmą zwykle bp. Moskwa, Jaś Karaś, Olek Zając i ja. Ks. Gerlach zmarł 15 października 2005 r. Pochowany został w Tuczempach. Mszy św. przewodniczył abp Józef Michalik a kazanie wygłosił ks. Aleksander Zając proboszcz z Żurawicy 74. Jego poprzednikiem był ks. Jan Bielec urodzony w 1908 r. w Chodorówce, wyświęcony w 1933 r. wpierw był wikariuszem m. in. w Przeworsku, proboszczem w Tuczempach został w 1950r. Następcą ks. Czesław Jaworski. Urodził się 22 czerwca 1953 r. Wyświęcony 4 czerwca 1978 r. pracował na kilku parafiach. Od 5 sierpnia 2000 r. był proboszczem Tuczempach, gdzie przeprowadził wiele prac budowlanych. 26 sierpnia 2006 r. odszedł na proboszcza w Radymnie. Rozbudowany kościół parafialny w Tuczempach 74 Wg oprac. ks. Delm.

113 Ks. major Marian Homa 113 Proboszcz w Futomie i pierwszy proboszcz utworzonej parafii wojskowej w Rzeszowie urodził się w Mrowli 14 września 1935 r. Maturę zdał w LO w Rzeszowie. Po święceniach był wikarym w Pruchniku, Strzyżowie, Leżajsku, Borku Starym i Łańcucie. Jako wikary w Łańcucie otrzymał polecenie budowy plebani w Borku Starym. Z Łańcuta przeszedł na probostwo w Futomie. Tutaj na Księżej Górce przed laty odbywały się spotkania i odprawy ks. Michała Pilipca z AK-owcami, o czym ludzie jeszcze wtedy pamiętali. Z Kroniki Kursu za rok 1967 Wezwał kiedyś bp Mariana Homę i powiada: Pójdzie ks., prauda, do Borku budować plebanię. Ma zielone światło i moje błogoławieństwo. W Borku proboszczem był człowiek z tupetem i znajomościami. Starszy, może dlatego nic jakoś przez parę lat zrobić nie potrafił. A Maniuś poszedł i zrobił w krótkim czasie raczej dużo: wybudował plebanię pod dach, lecz nie zdołał przykryć, ku zmartwieniu swego następcy Stasia Putyły i mimo zimnowojennej atmosfery uniknął w parafii Wietnamu z proboszczem. Proboszcz w Futomie Futoma na kartach historii pisanej pojawiła się w pierwszej połowie XV wieku, a parafia została erygowana w 1451 r. W miejscu kilku wcześniejszych drewnianych kościołów ks. dziekan Wojciech Stachyrak proboszcz od 1903 do 1946 (!) wzniósł w latach obecny, murowany wraz z plebanią i zabudowaniami gospodarczymi. Ks. Marian Homa został proboszczem w Futomie w czerwcu 1973 r. Przyszedł z wikarówki w Łańcucie i z rozpędu musiał podjąć rozpoczęty remont kościoła 75. Już 26 czerwca 1973 r. w Domu Strażaka odbyło się zebranie gromadzkie z udziałem ok. 400 osób. Postanowiono 75 Remont opisał admin strony internetowej parafii Stanisław Kruczek. Z tekstu przebija duma z dokonań, ma więc wartość nieco panegiryczną.

114 114 remontować kościół. Wszyscy zobowiązali się pracować. Powołano Komitet parafialny i już następnego dnia rozpoczęto prace przy wzmacnianiu fundamentów. Po latach wspominał 76 : Żadnych materiałów wtedy nie można było normalnie kupić, wszystko trzeba było załatwiać. Pojechał z podaniem do firmy w Rzeszowie, aby nabyć żwir. Potrzeba było 150 kubików. Prezes powiedział, że może przydzielić tylko połowę, ale jednocześnie podarł podanie mówiąc, żeby wystąpić o 400, to wtedy przydzielona połowa powinna starczyć. Ludzie dopisali. Przy remoncie pracowało codziennie od 300 do 400 osób od ósmej rano do jedenastej wieczorem. Do końca 1973 r. prócz fundamentów wzmocniono także sklepienia, zamontowano nowe rynny, zradiofonizowano kościół, zainstalowano centralne ogrzewanie, odwodniono, częściowo utwardzono i ogrodzono plac wokół kościoła; zakupiono dwa nowe dzwony nadto przeprowadzono remont plebanii, do której doprowadzono bieżącą wodę i zainstalowano centralne ogrzewanie. Stare budynki gospodarcze rozebrano. 25 grudnia 1973 r. na Pasterkę odezwały się trzy nowe dzwony. Prace przy kościele trwały cały kolejny rok, przy słabnącym nieco, ale ogromnym nadal entuzjazmie parafian: każdego dnia pracowało po osób. Wykonano drogę dojazdową do kościoła, nowe schody. Do końca sierpnia artyści z Rzeszowa: Irena Wojnicka, Helena Majewska Niemirska i Bolesław Dusza wymalowali wnętrze kościoła. W sierpniu dachówkę zastąpiono blachą. Gdy we wrześniu rozebrano rusztowanie kościół okazał się w całej krasie. W październiku i listopadzie wstawiono do kościoła 30 nowych ławek, położono boazerię, ołtarz soborowy i ambonkę wykonaną przez firmę Grzegorzaka z Drohobyczki. 17 listopada 1974 r. bp Tokarczuk wizytował parafię i poświęcił odremontowany kościół. Powiedział z uznaniem: Takiego kościoła jak w Futomie nie powstydziłaby się Warszawa. Po wizytacji wznowiono prace: w grudniu sprawiono nowe konfesjonały i 4 klęczniki, na wiosnę 1975 r. zbudowano nowe schody do kościoła w czterech kondygnacjach, przy czym pracowało około 300 ludzi. Prócz prac budowlanych ks. Marian Homa nie zaniedbywał codziennego duszpasterstwa, a przy tym każdego roku organizował dożynki, na które każda dzielnica parafii przynosiła swoje wieńce. Było ich po kilkanaście jednego roku 17, a co jeden to ładniejszy. Organizował 76 dostęp marzec 2012.

115 115 autokarowe pielgrzymki do Częstochowy, Niepokalanowa i Lichenia. Dla wielu zwłaszcza starszych osób była to jedyna możliwość zobaczenia wielu atrakcyjnych miejscowości. Po 17 latach pracy 2 września 1990 r. odszedł z Futomy do Rzeszowa na proboszcza w kościele garnizonowym. Jego poprzednikiem był ks. Julian Sołtys. Urodził się w Lutoryżu w 1929 r. święcenia przyjął w Przemyślu w 1957 r. pracował w kilku parafiach: w Jabłonce do 1975 r. Od 1982 r. rezydent w Łańcucie, od 1991 r. zamieszkał w Rzeszowie. Zmarł 22 sierpnia 2011 r. Następcą został ks. Stanisław Rogala. Urodził się 8 maja 1934 r. w Bratkowicach. Wyświęcony 1 czerwca 1958 r. pracował na kilku placówkach, m. in jako proboszcz w Surochowie, a od 2 września do 5 sierpnia 2000 r. w Futomie. Po rezygnacji zamieszkał w starej, odnowionej przez siebie wikarówce. Zmarł 22 stycznia 2002 r. Pochowany w Futomie. Kościół garnizonowy w Rzeszowie Posługa ks. Homy jako proboszcza w parafii wojskowej Gdy 14 sierpnia 1969 r. bp. Ignacy Tokarczuk, za zgodą władz państwowych, tworzył parafię wojskowo-cywilną, pierwszym jej

116 116 proboszczem mianował ks. Mariana Homę, 77 co potwierdził bp Polowy Wojska Polskiego Sławoj Leszek Głódź, 21 stycznia 1993 r Utarła się praktyka, że proboszcza mianuje bp polowy, a wikariuszy bp diecezjalny. Nowy proboszcz podjął pracę wśród służb mundurowych, jednocześnie był kapelanem 21 Brygady Strzelców Podhalańskich w Rzeszowie organizując duszpasterstwo wojskowe. W jednostkach wojskowych tworzył izby modlitwy, dla żołnierzy przy ul. Lwowskiej i Krakowskiej odprawiał Msze Św. do przejścia na emeryturę wojskową w 1998 r. Wspomnienie ks. Mariana Rok 1990 był bardzo ważny w pracy kapelanów wojskowych 79 Wtedy faktycznie, a nie tylko nominalnie jak dotychczas, otwarły się dla nas koszary. Mogliśmy się spotykać z żołnierzami służby zasadniczej i z kadrą, bez żadnych przeszkód. Ja np. przez cały tydzień organizowałem zajęcia i spotkania z żołnierzami. Tematy spotkań to wykłady głównie z etyki. Ponieważ po zakończeniu służby wojskowej wielu się żeniło, przygotowywałem ich do sakramentu małżeństwa. Taki kurs przedmałżeński to był taki haczyk, skuteczny wabik przyciągający na zajęcia. Pod koniec służby dawaliśmy żołnierzom specjalne zaświadczenia potwierdzane przez bpa polowego Sławoja Leszka Głodzia. Przed przysięgą można było organizować spowiedź dla żołnierzy. Odbywała się w koszarach w stworzonych izbach modlitwy. Msze były odprawiane także w sobotę, często w jadalniach. Początkowo byłem sam, ale z czasem bp diecezjalny przysyłał do pomocy wikarych, którzy chcieli 77 W. Trojanowski, Kościół Garnizonowy w Rzeszowie, Rzeszów 2008, ISBN ; Franciszek Kotula "Tamten Rzeszów"; "Schematyzm Diecezji rzeszowskiej" wyd. jubileuszowe 2000; ks. A. Motyka "Życie religijne w Rzeszowie w okresie międzywojennym". 78 Strona zawiera niezbyt precyzyjne informacje: np. rozbieżność dat erygowania parafii wojskowo-cywilnej; dostęp marzec Wychodzący w tym czasie w Rzeszowie niezależny tygodnik San w numerze z 7 października 1990 r. zamieścił dwugłos na temat duszpasterstwa pod tytułem Mundur i sutanna. Ks. Marian Homa, od miesiąca kapelan rzeszowskiego garnizonu i proboszcz parafii garnizonowej, mówi w nim, że żołnierze,- kadra - to normalni wierzący ludzie, zmuszani do postępowania zgodnie z zasadami preferowanymi przez zwierzchnie władze. Teraz ci ludzie potrafią się odnaleźć w nowych warunkach. Także dla młodych żołnierzy, przychodzących do wojska obecność koszarach kapłana jest czymś normalnym, oczywistym.

117 117 pracować w Ordynariacie Polowym. Byli nimi: ks. Zbigniew Kłusek, ks. Mirosław Kwiatkowski i ks. Robert Mokrzycki. Ponieważ współpraca z kadrą dobrze się układała, do dzisiaj mamy spotkania w okresie Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Przychodzą wszyscy emeryci, organizuję dla nich spotkania. Co roku, pod koniec września, spotykam się też z uczniami pierwszych klas wojskowych powstałych w 1999 r. przy Zespole Szkół na Podzwierzyńcu w Łańcucie. Przygotowuję ich do uroczystości i odbieram przysięgę. Wtedy występuję w mundurze, bo w codziennej pracy kapelana raczej faworuję sutannę 80. Jednocześnie dbał o kościół i jego wyposażenie. W latach wraz z dowódcą płk Piotrem Makarewiczem przeprowadził remont kościoła i placu. Dzięki poparciu i wsparciu konserwatora, wykonał złocenie ołtarzy i ambony. Dostosował prezbiterium do wymogów liturgii, wyposażył w odpowiednią ambonę i krzesła. Wyposażył świątynię w nowe żyrandole. W 1996 r. ułożono kostkę brukową wokół kościoła, odprowadzono wodę, zagospodarowano część mieszkalną kościoła, w podpiwniczeniu urządzono salki dla grup parafialnych. W 1998 r. przeszedł na emeryturę wojskową, ale pozostał czynny w posłudze duszpasterskiej, zarówno w parafiach diecezjalnych jak wojskowych: 20 listopada 2009 r. poświęcił w Rzeszowie, przy ul. Reformackiej, budynek na zakwaterowanie żołnierzy, pełniących służbę w Garnizonie Rzeszów. W święto Wojska Polskiego 15 września 2009 r. na wniosek WKU dotychczasowy kapitan został awansowany na stopień majora. Z Kroniki Kursu rok 1999 Wprawdzie nie z powodu choroby, ale po osiągnięciu prawem przewidzianego dla wojskowych wieku przeszedł na emeryturę Marian Homa. Dorobił się w wojsku stopnia kapitana. Był jednym z kapelanów, którzy bardziej czuli się księżmi niż oficerami. Jednym z pierwszych w niekomunistycznej armii, który nie był obciążony jakimiś zaszłościami. Z kadrą nawiązał bardzo dobre stosunki, za wojskowe pieniądze odnowił kościół, rękami żołnierzy poszerzył i uporządkował plac kościelny. Jednak jego sytuacja w Rzeszowie była nieco dziwna. Mianowany proboszczem kościoła garnizonowego, przez bpa który niezbyt liczył się z prawem, podlegał dwom szefom. Jako proboszcz przemyskiemu jako kapelan polowemu. Dlatego bp wojskowy łatwo puścił go na emeryturę, a cywilny niezbyt oponował. Wiadomo, jak mówił jeden 80 Pisemne wspomnienie w zbiorach autora

118 118 z rzeszowskich mędrców, przyjaciel wielu księży p. Bronisław Cmela Nie pchaj palucha w konflikt biskupi, ci się pogodzą, na tobie się skrupi. Dziś Marian zamieszkał we własnym mieszkaniu, cieszy się dużym szacunkiem kadry wojskowej, stołuje się w kasynie. Zdaniem Ignaca Gerlacha, który od lat blisko przyjaźni się z Marianem, wykorzystując znajomości i zdobyte doświadczenia Marian bardzo pomaga ludziom i to nie tylko w sprawach duchowych. Jubileusz 50-lecia obchodził 7 czerwca w rodzinnej Mrowli, zaś 21 czerwca odbyły się uroczystości w Garnizonie w Rzeszowie gdzie pracował, dochodząc do stopnia majora. Przewodniczył Mszy koncelebrowanej z udziałem delegacji szkół, żołnierzy i kół parafialnych. Życzenia przesłali bp polowy Tadeusz Płoski, europoseł Mieczysław Janowski i Starosta Łańcucki Adam Krzysztoń. Gen. dyw. Fryderyk Czekaj w swym wystąpieniu powiedział: współpraca z księdzem była dla nas zawsze zaszczytem i przykładem bezinteresowności, bezgranicznego poświęcenia i głębokiego patriotyzmu, jakich to postaw doświadczyliśmy podczas kapłańskiej posługi w garnizonie Rzeszów. Kolejny Jubileusz obchodził 12 lipca w Futomie, gdzie przez 17 letnią gorliwą posługą proboszcza w latach doprowadził do końca remont kościoła 81 jak zapisano w Kronice. Homilię wygłosił ks. Jan Pępek z Kolbuszowej, a życzenia składali: ks. proboszcz Jan Czaja, parafianie, p. Małgorzata Drewniak - sołtys, p. Marek Ząbek - zastępca burmistrza i p. Stanisław Ożóg - Poseł RP. Wszyscy podkreślali, że Marian Homa zapracował na wdzięczność 17 letnią gorliwą posługą proboszcza w parafii Futoma. Potem wspólnie z ks. Antonim Domino świętowali w Domu Księży Seniorów i w Lipiu i Mrowli. Poprzednikiem w Rzeszowie był znany ks. Julian Humeński, późniejszy dr pułkownik, generalny dziekan Wojska Polskiego w Warszawie, a bezpośrednim w latach ks. płk Józef Pałęga. Następcą został w latach ks. ppłk Tadeusz Skrzyniarz, po nim ks. km dr ppor. Leon Szot , po jego odejściu na kanclerza Ordynariatu Polowego, ks. ppłk Tomasz Anisiewicz 82. Więcej o duszpasterstwie wojskowych w innym miejscu 81 Kurier Błażowski nr 97 z roku 2007 s gdzie znaczne rozbieżności w datach; dostęp marzec 2012

119 119 Ks. Julian Jakieła Jeden z najpracowitszych i najpobożniejszych kolegów, Zaflegmiony Julo urodził się 14 stycznia 1935 r. w Lubatowej 83. W szkole podstawowej jego katechetą był ks. Jan Jakubczyk. On zasiał w jego sercu ziarno powołania kapłańskiego. Po maturze zdanej w Małym Seminarium i teologii w Przemyślu, przyjął święcenia 7 czerwca 1959 r. Jako wikariusz pracował w Bieździedzy, przez 3 lata w Rzeszo-wie-Staromieściu, prawie 8 lat w przemyskiej Katedrze - od października 1964 do 1 lipca 1972 r. Na kilka miesięcy - do 29 grudnia bp skierował go do Rzeszowa - o czym niżej. Po powrocie do Przemyśla był nadal wi-kariuszem. Tu spotykał się z ks. Jakubczykiem, który był mu przyja-cielem i pomocnikiem duchowym. Od 1 lipca 1973 do 30 sierpnia 1982 był proboszczem w Laszkach. Wybudował 3 kościoły i może dlatego, bez pytania o zgodę 31 sierpnia 1982 r. został skierowany do Ustrzyk z pole-ceniem dokończenia kościoła św. Józefa Robotnika. W 1991 r. poprosił bpa o Cisnę, którą objął 1 lipca 1991 r. 15 lipca 1994 r. przeniósł się do Bachórca. Był kapłanem nadzwyczaj gorliwym, bez reszty oddanym pracy duszpasterskiej, dbającym o budowę Kościoła przede wszystkim duchowego, ale i materialnego. Z kroniki Kursu rok 1984 Julek Jakieła spóźnił się tylko o pół dnia, bo zaspał w samochodzie w drodze z Ustrzyk i noc spędził na Panieńskim Czubie 84. On zresztą często noce spędza poza domem. Taka jego duszpasterska metoda. Wikary w Rzeszowie W Rzeszowie był wikariuszem w dwóch terminach. Po raz pierwszy w latach w Staromieściu a następnie przez kilka miesięcy w 1972 r. przy parafii Chrystusa Króla 85. Wtedy z polecenia proboszcza ks. Józefa Sondeja zamieszkał przy ul. Łabędziej 7, w domu zakupionym z zamiarem budowy kaplicy. Po wykonaniu fundamentów pod kaplicę 83 Dokładniejszy życiorys i opis działalności Ks. Juliana Jakieły jako opiekuna ministrantów w przemyskiej Katedrze zawarłem w Introibo s Tam odsyłam zainteresowanych. 84 Wzniesienie między Ustrzykami a Krasiczynem, nieopodal Birczy. 85 Por strona parafii, gdzie błąd w dacie rocznej: nie 1974 lecz 1972; gdzie wśród wikarych na 22 miejscu widnieje ks. Jakieła.

120 120 został wyrzucony z mieszkania przez milicję, a dom został bezprawnie zakwaterowany przez rzekomych pogorzelców. Wtedy został odwołany na wikariusza do Przemyśla. Był nim aż do lipca 1973 r. gdy został proboszczem w Laszkach. W Rzeszowie jednak mimo tej pierwszej nieukanej próby niedługo na innej działce powstała kaplica, a z czasem kościół i parafia p.w. Matki Bożej Różańcowej erygowana w 1976 r. Proboszcz w Laszkach Najstarszą informację o Laszkach spotykamy w źródłach pisanych w 1387 r. Jest to akt nadania dóbr Janowi z Tarnowa herbu Leliwa, marszałkowi Królestwa Polskiego, przedstawicielowi jednego z najpotężniejszych rodów Królestwa. Laszki były już wtedy miejscowością zagospodarowaną, z dwoma kościołami łacińskim i ruskim, przynależnym do parafii jarosławskiej. Samodzielna parafia łacińska powstała tu w 1469 r. z fundacji Spytka z Jarosławia herbu Leliwa. W 1785 r. do parafii należało 13 okolicznych wiosek. Obecny kościół powstał na przełomie XIX i XX w., a konsekrowany był w 1928 r. Z chwilą przyjścia ks. Jakieły w 1973 r. do parafii liczącej ok dusz należało kilka odległych niekiedy wiosek. Bryła kościoła parafialnego w Laszkach. Nowy proboszcz ks. Jakieła do pracy przystąpił z systematycznym uporem. Zgodnie z diecezjalnym trendem, zapoczątkowanym przez bpa

121 121 Tokarczuka, wkrótce podjął budowę trzech kościołów dojazdowych w Korzenicy, Charytanach i Miękiszu Starym. Korzenica liczyła ok. 700 mieszkańców chodzących do parafii w Laszkach. Pierwsza wzmianka pochodzi z 1447 r. Wieś była sołectwem lokowanym na prawie niemieckim, miała cerkiew. W 1594 r. odziedziczyła ją Anna Ostrogska. Potem przeszła na własność Sobieskich, Czartoryskich oraz Zamoyskich. W 1915 r. poniosła duże straty. W latach znaczną część mieszkańców wysiedlono na Ukrainę i na ziemie zachodnie a nasiedlono mieszkańców z okolic Rzeszowa i repatriantów ze Wschodu. Dla nich w latach siedemdziesiątych bp. Tokarczuk polecił odprawiać Msze św. Po trudnościach ze znalezieniem odpowiedniego pomieszczenia ks. Jakieła wraz z ks. Karbowskim przystąpili do budowy kaplicy, na miejscu dawnej cerkwi. Kościół w Miękiszu Starym Projekt kościoła o wymiarach 17,7 na 9,8 i wysokości 17 metrów (z krzyżem) wykonał inż. Roman Orlewski w Rzeszowa. Prace systemem gospodarczym rozpoczęto 29 października 1977 r. W ciągu trzech dni wyprowadzono ściany z ziemi do stanu zerowego. Podczas następnych kilku dni wymurowano ściany z cegły i pustaków, wykonano dach drewniany kryty blachą, strop ocieplono płytą miękką i oszalowano. Władze państwowe zorientowały się, że bez zezwolenia powstaje nowy kościół, dopiero gdy przywieziono gotowy do zamontowania dach. W obrys budynku jest wpisana zakrystia i punkt katechetyczny o wymiarach

122 122 5 x 6 m. Kościół mieszczący ok. 300 osób służy mieszkańcom kilku przysiółków: Zagrodom, Kobyluchom, Karapytom i Bukowinie. W podzięce za szczęśliwą budowę 6 maja 1978 odbyła się pielgrzymka dziękczynna na Jasną Górę, a 15 listopada 1978 r. bp. Ignacy Tokarczuk poświęcił kościół pod wezwaniem Narodzenia NMP. Kościół w Charytanach Charytany, jako jeden z przysiółków Laszek, wymienione są dopiero na przełomie lat 70-tych i 80-tych XIX wieku. W latach II wojny większość mieszkańców deportowano na Syberię. Po 1944 r. w miejsce wysiedlonych osób narodowości ukraińskiej, zasiedlono nowych mieszkańców. W skład wsi Charytany wchodzi kilka przysiółków: Zofiówka, Babiaki, Zamiśnie. Ks. Jakieła postawił drewnianą kaplicę, a następca w jej miejscu kościół murowany wg projektu Henryka Sobolewskiego, poświęcony w 1980 r. pod wezwaniem św. Józefa W Miękiszu Starym gdzie już w 1605 r., istniała parafia grekokatolicka został wybudowany kościół pw. MB Częstochowskiej, murowany jako kaplica i poświęcony w 1980 r. W 1794 r. wioska została przyłączona do Miękisza Nowego. Z czasem kościół został przebudowany i odnowiony. Z Kroniki Kursu rok 1981 Parafia niewielka, z trzema dojazdami. Pracowity jak zawsze Julek ongiś katedralny wół roboczy zrobił bardzo dużo. Odnowił stary

123 123 kościół parafialny, wybudował trzy dojazdowe w Miękiszu Starym, Charytanach i Korzenicy. W Laszkach jego poprzednikiem był ks. Józef Stopyra. Urodził się w Żołyni 25 października 1934 r. Wyświęcony w 1960 r. pracował w Słocinie, Dębowcu, Mrzygłodzie, Lubeni, Przeworsku. W latach był administratorem w Laszkach, skąd przeszedł do Chałupek Dębiańskich następnie na administratora w Bachórcu (w tatach ) skąd odszedł na urlop zdrowotny. Zmarł 7 czerwca 2003r.. w Korczynie. Następcą zaś został ks. Marian Karbowski urodzony 8 września 1947 r. w Słocinie. Ukończył I LO w Rzeszowie, teologię w Przemyślu. Wyświęcony 17 czerwca 1972 r. Pracował w Uhercach, Bieździedzy, Laszkach, Krasiczynie i archikatedrze przemyskiej. 1 września 1982 r. został mianowany proboszczem w Laszkach. Wybudował kościół w Charytanach, w 1987 r. doprowadził do utworzenia parafii w Miękiszu Starym, przeprowadził szereg remontów we wszystkich kościołach. Ks. Jakieła proboszcz i budowniczy kościoła w Ustrzykach Kościelne i cywilne losy szesnastowiecznych Ustrzyk były powikłane. Siedziba rodu Ustrzyckich, przeszła przez wiele rąk i była areną wielu walk i za I Rzeczpospolitej i podczas zaborów i obu wojen światowych aż do czasów współczesnych 86. Przez dziesięciolecia funkcjonowały jako parafia - w cieniu Jasienia, gdzie była siedziba parafii, przy kościele ufundowanym w 1670 r. przez Macieja Ustrzyckiego. Dopiero w latach zbudowano neogotycki kościół pw. Matki Boskiej Królowej Polski, jako dojazdowy parafii Jasień dostęp 18 czerwca KDP za rok 1938 s. 86

124 124 Ekspozyturę utworzono dopiero po II wojnie, a parafię w 1967 r. Po II wojnie światowej miasto - pozbawione praw miejskich - znalazło się w Związku Radzieckim. Dopiero w 1951 r. w ramach korekty granic, w zamian za złoża węgla rejon Sokala powróciło do Polski. Tu na początku 1981 r. rozpoczął się strajk rolników trwający przez 50 dni, który po przeniesieniu do Rzeszowa, zakończył się podpisaniem Porozumienia Rzeszowsko-Ustrzyckiego 88, Wśród 12 postulatów ujęto budowę kościoła w Ustrzykach. Ks. Jakieła został skierowany do Ustrzyk gdy - ponoć - kilku wcześniejszych kandydatów wymówiło się biskupowi, aby poprowadził tę budowę kościoła pw. św. Józefa, stawianego jako drugi w Ustrzykach i to w czasach trudnych dla budownictwa sakralnego 89. Wcześniej, gdy zaplanowano budowę osiedla PCK, dla planowanych 4 tysięcy pracowników powstających Zakładów Przemysłu Drzewnego Ustianowa, bp. Tokarczuk zlecił ówczesnemu proboszczowi ks. Stanisławowi Matule budowę kościoła. Ten w 1979 r. zakupił w tym celu drewniany dom i działkę budowlaną w centrum powstającego osiedla. Gdy zaczął odprawiać nabożeństwa władze zaplombowały dom. 28 września 1979 r. ludzie zerwali plomby, a proboszcz poświęcił dom nazywany Betlejemką i odprawił pierwszą Mszę św. Zaczęły się nachodzenia, szykany - jak zawsze i wszędzie w takim wypadku. 14 października bp. Bolesław Taborski wizytował kapliczkę, o którą trwała istna batalia. W 1981 r. parafia otrzymała pozwolenie na budowę kościoła, wg projektu znanego już Leonarda Reppela i Wacława Mazura. Z Kroniki Kursu rok 1984 Julo krajan ks. Jakubczyka z Lubatowej, alumn Małego Seminarium, był proboszczem w Laszkach, skąd bp pchnął go bez pytania o zgodę na proboszcza i dziekana ustrzyckiego. Z robotą lubią się z wzajemnością. Wybudował kilka kościołów, obecnie buduje w Ustrzykach kościół 88 O postulatach pisze np. Wiesław Stebnicki Nasze Połoniny: Archiwum» [Nr 2/42] Porozumienia Ustrzycko- Rzeszowskie: W Porozumieniach Rzeszowsko- Ustrzyckich główny postulat dotyczył rejestracji NSZZ Rolników Indywidualnych "Solidarność", tworzenia samorządu wiejskiego, respektowania przez władze uchwał zebrań wiejskich, likwidacji ośrodków Urzędu Rady Ministrów w Arłamowie, Trójcy, Mucznem, powrotu do starych nazw miejscowości, zaprzestanie grabieżczej gospodarki rolnej Igloopolu na terenach rezerwatu przyrody i wreszcie budowy kościoła w Ustrzykach Dolnych. 89 Oto przybytek Boga z ludźmi, broszura red: Maria Frąckowiak, Mieczysław Frąckowiak, ks. Roman Szczupak. Bez roku i miejsca wydania. ISBN zawiera historię parafii i kronikę budowy, podobnie jak:

125 125 wywalczony przez Solidarność. Dziś mecenasa brakło, Julo został sam z robotą i kłopotami. Architektura kościoła, dwupoziomowej budowli 40 na 30 m - zdaniem architekta - ma dać uczucie przebywania w środowisku zbliżonym do naturalnego. Wysmukłe wieże - jedna 50 metrowa, biegnące od ziemi ku niebu mają symbolizować modlitwę wiernych. Julek, budowie tej świątyni poświęcił się jak zawsze - bez reszty. Towarzyszył robotnikom w cegielni, osobiście rozładowywał samochody, gdy brakowało pomocników chodził od mieszkania do mieszkania i werbował do pracy. A trudno było odmówić jego prośbie (o czym przekonała się np. Stanisława Solka). W czasach powszechnego niedoboru żywności, zabiegał o produkty na posiłki dla robotników. Wtedy o żywność było równie krucho, jak i o materiały budowlane. Wszystko było z przydziału. Wspomnienie Prowadziłem u niego kilkakroć rekolekcje zarówno w Laszkach jak Ustrzykach czy Bachórcu. Był wymagający. Program rekolekcji, przez niego przygotowany, zwłaszcza Laszkach i Ustrzykach, gdzie były dojazdy, wypełniał cały dzień. Wieczorem padałem z nóg, a on - lubił nocne wędrówki -wychodził na długi spacer po okolicy. Podczas choroby wspólnie z Ks. Aleksandrem Zającem z Żurawicy, który otaczał go szczególną opieką, odwiedzaliśmy go kilka razy u sióstr zakonnych gdzie zamieszkał. Podziwiałem jego upór i pogodną filozofię życiową. Suche ramy wyznaczone datami, mógłbym wypełnić wieloma świadectwami jego gorliwości, pobożności czy cierpliwości - ale nie chcę pisać panegiryków - i wieloma anegdotami, ale nie chcę rozdymać tego tekstu. Przytoczę więc jedynie nieliczne: Nigdy nie narzekał na

126 126 nadmiar pracy, ani na współpracowników, co było wygodne dla władzy duchowej. Dlatego miał niekiedy - powiedzmy - trudnych wikarych. Chociaż zamknięty w sobie, opowiadał mi o tym z pogodną goryczą, podczas nocnych rozmów. Cierpiał na bezsenność, wędrował więc nocami po lasach. W Kronice Kursu jest wiele wzmianek, pisanych z ciepłą uszczypliwością. We wspomnieniach swoich wychowanków zapisał się jak najlepiej: wymagający, opanowany, ale dyscyplinujący chłopców czymś, co wypływało z wnętrza. Wielu wspomina dwudniową wycieczkę do Krasiczyna przez Kruhel, Zalesie, chyba w dniu 23/24 czerwca 1964 r. i kazanie o Duchu Świętym, wygłoszone w cerkiewce w Olszanach. W stanie wojennym otrzymywałem transporty z żywnością z Włoch od p. Luizy Zamfini i z Anglii od Julii Hykiel. To były dziesiątki ton żywności. Kilkakroć moja siostra solidarnościówa z Katowic, która organizowała w Krasiczynie kolonie dla dzieci internowanych, a od lat, jeszcze od pracy w Katedrze, uważająca Julka niemal za świętego, woziła tę żywność do Ustrzyk. Jednego razu tak załadowała malucha, że się nam rozkraczył pod Olszańską Górą i trzeba mu było ująć ciężaru. Wiele razy Julek szukał pomocy finansowej u mnie i u innych kolegów np. w Ostrowie u ks. Karasia. Nieraz miał nóż na gardle bo nie miał czym wy płacić robotników. Raz po takiej pożyczce, gdy przywiózł ze świata nieco gotówki, zajęty na placu budowy rozmową z robotnikami, przez nieuwagę zostawił pieniądze w saszetce na masce samochodu. Pieniądze znikły. Na tyle dobrze znał jednak kręcących się wokół budowy pomocników, że tknięty przeczuciem poprowadził milicjantów do piwnicy jednego z bloków i tam w słoiku z konfiturami, w woreczku foliowym, odnalazła się cała suma 90. Budowa Jesienią 1982 r. przygotowano teren pod budowę, zgaszono wapno, zgromadzono część materiałów. 91 Wiosną 1983 r. przystąpiono do wykopów, betonowania, murowania. Pracowano na trzy zmiany. Jak zanotowano w kronice parafii w 1984 r. przy budowie pracowały 2634 osoby. Dzięki temu w jesieni gotowy był kościół dolny. 24 października 1984 r. bp. Ignacy Tokarczuk poświęcił kamień węgielny. 90 Tę i wiele innych anegdot z życia Julka zapisałem w książce Introibo s. 204 i n. 91 por: Oto przybytek dz. cyt. passim.

127 127 Wraz z dokumentem erekcyjnym podpisanym przez ks. Juliana wmurowano kamienie z Bazyliki Katedralnej w Przemyślu i z Pomnika Ofiar Grudnia 1970 r. z Gdańska jako symbole duchowej łączności z Kościołem i Solidarnością. Pasterka odbyła się już w murach kościoła. Z lasu tych rusztowań zaczyna się wyłaniać świątynia Wiosna 1985 r. to czas dalszej pracy, ale tym razem głównie fachowców, bo skom plikowana budowla pnie się w górę. Zapleczem duszpasterskim nadal była kaplica Betlejemka, w małym dom ku. Budowa plebanii, z zapleczem katechetycznym, miejscem spotkań, staje się coraz pilniejszą potrzebą. Każdy rok przybliża koniec bu dowy. W 1990 r. rozpoczęto prace wykończeniowe: układanie posadzki marmurowej, instalowanie ołtarza, chrzcielnicy, schodów. Komitetowi organizują różne składki na spłatę zadłużenia, np. z okazji roznoszenia opłatków. Wreszcie w 1991 r. po uro-

128 128 czystej procesji Bożego Ciała z nowego kościoła pw. Św. Józefa do macierzystego pw. Matki Bożej Królowej Polski, ks. Julian zmęczony tymi pracami poprosił ks. bpa o przeniesienie. Z Kroniki Parafii Św. Józefa w Ustrzykach Prace przy budowie kościoła oficjalnie uznano za zakończone w 1991 roku. Fundusze na finansowanie budowy świątyni pochodziły z różnych źródeł. Gromadzono je na terenie Ustrzyk Dolnych, z tac niedzielnych, ofiar wiernych, sprzedaży cegiełek, opłatków świątecznych, bezimiennych ofiarodawców, częściowo także na terenie innych parafii. Ofiara pochodziła także ze Szwecji z miasta Geteborg. Znaczny udział w inwestycji ma również fundusz diecezjalny. Po dziesięciu latach pracy w parafii odchodzi dotychczasowy proboszcz ks. Julian Jakieła. Jego dzieło i wielki trud to wybudowanie kościoła i dwóch domów parafialnych. Przeniesiony został do Cisnej położonej w głębi bieszczadzkiej ziemi....odchodzę, gdyż coraz bardziej widzę, że kierowanie pracą duszpasterską w tak wielkiej parafii przerasta moje siły i umiejętności... W ciągu najbliższego roku parafią zarządzał ks. Henryk Hazik, (w tekście omyłkowo: Kazimierz uwaga moja SB ), który skupił się głównie nad pogłębieniem wiary wśród parafian. Nie prowadził żadnych prac przy budowie domu parafialnego ani też przy kościele. W połowie roku Dekretem z r. Abpa Ignacego Tokarczuka - erygowano samodzielną parafię p.w. św. Józefa Robotnika. Liczyła ona ok rodzin. Pierwszym proboszczem był ks. Jan Cag. Współudział ks. Jakieły w remoncie cerkwi 29 marca 1985 r. przejął zabytkową, cerkiew od Urzędu Miasta w Ustrzykach Dolnych wyremontował ją we współpracy z grekokatolikami

129 129 i 18 grudnia 1985 r. przekazał Kościołowi grecko-katolickiemu 92. Cerkiew tę pod wezwaniem Zaśnięcia NMP zbudowano w 1874 roku 93. Przez 30 lat, od 1951 do 1981 r. niszczała przeznaczona przez ówczesne władze na magazyn nawozów, co doprowadziło ją - jak większość okolicznych cerkwi do ruiny. W trzecią niedzielę adwentu 1985 r. odprawiono w niej pierwszą po remoncie Mszę św. w obrządku wschodnim. W Ustrzykach poprzednikiem był ks. Stanisław Matuła, urodzony 20 maja 1931 r. w Trzebosi wyświęcony 10 maja 1956 r. Pracował w Dydni, Majdanie Królewskim, Żurawicy, Sanoku, Głogowie Małopolskim, Dubiecku i Krośnie. Był proboszczem w Mirocinie, skąd przyszedł do Ustrzyk Dolnych. Następnie pracował, od 1982 r. w duszpasterstwie w Szwecji, w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Zmarł 5 grudnia 2010 r. w Rzeszowie, gdzie zamieszkał po powrocie ze Stanów. Następcą został ks. dr Henryk Hazik. Urodził się 4 listopada 1948 r. w Łańcucie, tam ukończył LO. Wyświęcony 23 czerwca 1973 r. był wikarym w Tarnowcu, Rzeszowie Farze i przemyskiej Katedrze, skąd przeszedł na proboszcza w Rozwadowie a po 5 latach w Ustrzykach, potem w Turzym Polu i wreszcie 9 września 1997 r. w Skołoszowie. Po studiach zaocznych w KUL uzyskał w 2002 r. tytuł doktora za pracę Wikarzy katedry przemyskiej w XVII i XVIII wieku. Opubliko wał wiele art. naukowych i popu larnych. Pisze z werwą i ciekawie Jest wicedziekanem radymiańkim i scholasty kiem w Kapitule Kolegiackiej przeworskiej. Grupa pielgrzymów z parafii Matki Bożej Królowej Polski udających się na Jasną Górę w 1982 r. z ks. prob. Julianem Jakiełą. 92 Aleksander Nałęcz ( to pseudonim jasielskiej autorki) Cerkwie greckokatolickie w Diecezji Przemyskiej Przemyśl 1988 r. pisze o kilku księżach z naszego rocznika, którzy uratowali bieszczadzkie cerkwie : 93 relacja z poświęcenia cerkwi

130 130 Ks. Jakieła proboszcz w Cisnej Zmęczony budową kościoła, kłopotami proboszczowskimi i dziekańskimi poprosił ks. bpa Tokarczuka o Cisnę. Chciał wypocząć. Parafię objął 1 lipca 1991 r. Szybko jednak przeżył rozczarowanie: frekwencja na Mszy niedzielnej w tak rozległej parafii była powiedz my - nie najlepsza, wynosiła ok. 340 osób. Katechizacja w szkole trudna, ze względu na brak dyscypliny. Po roku zaangażował jako katechetkę do klas młodszych p. Reginę Bartechę. Zawsze gorliwy w 1992 r. zaczął odprawiać Msze św. niedzielne w odległym o 9 km Przysłupiu, podjął starania o wybudowanie kościołów dojazdowych we wspomnianym Przysłupiu, w Buku odległym o 6 km i Majdanie odległym niespełna 4 km. Rada Parafialna 17 lipca 1993 r. nie wyraziła jednak zainteresowania tymi sprawami. W kościele parafialnym w Cisnej sprawił nowe drzwi i wyposażenie zakrystii. Wnętrze kościoła w Cisnej Zawsze bardzo dbał o wystrój kościoła. Narastające trudności w przeprowadzaniu inicjatyw duszpasterskich, trudności z dyscypliną w szkole, skłoniły go do zmiany parafii. Poprosił o przeniesienie i 15 lipca 1994 r. został mianowany proboszczem w Bachórcu a po miesiącu opuścił Cisnę

131 131 Z Kroniki Kursu za 1992 r. 9 czerwca 1992 r. zjazd kursowy zorganizował ks. Jakieła. Koncelebrze przewodniczył ks. bp Stefan Moskwa,a kazanie bardzo dobrze opracowane wygłosił ks. Rysiek Mucha. Wcześniej duk tor Ignaś rozesłał zaprosze nie, w których napisał dob rze się stanie, jeśli że po roz darciu terytorialnym Macie rzy znajdziemy się razem w sercu Bieszczad. Serce jednoczy. Julek nie usiedzi: zaczął odprawiać Mszę św. w nie dziele u p. Rozalii Chorążak w Przysłupiu, bo ludzie mają daleko. Jego poprzednikiem w Cisnej był ks. Roman Guzek urodzony 22 września 1959, wyświęcony w Przemyślu 30 czerwca 1982, w Cisnej w latach , zaś następcą ks. Krzysztof Mijal, wikariusz w Błażowej. Urodził się we Frysztaku 21 lipca 1957 r. wyświęcony został 1 czerwca 1985 r. W Cisnej pracował od 15 lipca 1994 r. do 22 sierpnia 1999 r. gdy został proboszczem w Krośnie. Jest duszpasterzem ludzi pracy i prałatem kapituły krośnieńskiej. Proboszcz w Bachórcu Ks. Jakieła po rezygnacji w Cisnej z końcem sierpnia 1994 r. został proboszczem w Bachórcu, który wcześniej administrował w latach , poprzednik z Laszek ks. Józef Stopyra. Wioska wspomniana już pod koniec XIV wieku, w 1667 r. zakupiona przez kasztelana przemyskiego Marcina Konstantego Krasickiego należała m.in. do Ksawerego, bratanka bpa Ignacego Krasickiego. Miejscowy majątek ziemski był ich własnością do 1939 r Tak mówią oficjalne dane encyklopedyczne. Natomiast moja gosposia Zuzanna Sus, której matka służyła u Krasickich wspomina, że rodzina ta zbankrutowała i sprzedała majątek.: Więcej o Bachórcu przy biogramie ks. Borowca.

132 132 Kościoły w Bachórcu. Stary i nowy Po II wojnie św. zabudowania dworskie przejął PGR i zamienił na magazyny, biura i mieszkania, dodając jeszcze jedno piętro. Dziś na terenie zespołu dworskiego znajduje się tartak. Bachórzec należał do parafii w Dubiecku, potem był tu zbór kalwiński a po wybudowaniu w latach modrzewiowego kościółka powstała parafia. Zabytek po uszkodzeniach I i II wojny światowej, nieużytkowany od 1961 r. wymagał remontu, który ks. Jakieła prowadził pod nadzorem konserwatora wojewódzkiego, ale bardzo opieszale, bo

133 133 dotacja konserwatora starczyła jedynie na opłacenie ekspertyzy mykologicznej, wykonanej przez bardzo polecanego przez Kurię fachowca, którego nazwisko jednak zamilczę. Po zmianie konserwatora w 2000 r. kościół został wreszcie wyremontowany i zrekonstruowany stanowiąc dziś ozdobę Szlaku Architektury Drewnianej. Parafia korzysta t z nowego murowanego wzniesionego w latach 60-tych XX w. wg projektu Dajczaka i konsekrowanego w 1963 r. Niezmordowany Julek przystąpił, jak w każdej dotychczasowej parafii do pracy: wymienił pokrycie dachu, otynkował kościół i uporządkował plac przykościelny. Nadto podjął budowę nowego kościoła dojazdowego w Laskówce. Wiosną 1999 r. zachorował. Nieprzytomnego odratowano w przemyskim szpitalu, ale choroba rozwijała się. Nigdy nie był tęgiego zdrowia, ale się nie skarżył. Choroba długo trawiła jego organizm. Podśmiechiwaliśmy się z jego flegmy nie wiedząc, że cierpiał na bardzo zaawansowaną prostatę. Leczenie spowodowało podwójnie widzenie i kruchość kości, co czynił przedmiotem żartów. Gdy na podwórzu sióstr zakonnych złamał nogę tak nieszczęśliwie, że omal owinęła mu się wokół szyi, żartował: Dobrze, że nie w lesie i nie w nocy nawiązując do swego zwyczaju nocnych wędrówek. Zmarł po długiej chorobie 5 grudnia 2000 r. pochowany został z Bachórcu. Jedna z sióstr zakonnych do modlących się i płaczących parafian powiedziała: "Nie módlcie się za niego - tylko do Niego, bo to był święty człowiek". Podobnie mówił ks. Zdzisław Majcher: Macie w niebie swojego Patrona powinniście się do niego modlić. Ks. Jan Jakubczyk odczuwał dumę ze swego krajana i wychowanka: Tacy, albo i mniej gorliwi zostawali błogosławionymi. Poprzednikiem do 15 lipca 1994 r. był ks. Zdzisław Janiec 96, który po podziale diecezji został sekretarzem bpa sandomierskiego. Następcą został ks. Kazimierz Siciak. Urodzony w Zaczerniu 24 lutego 1958 r., wyświęcony 24 czerwca 1984 r., parafię objął 24 grudnia 2000 r. 96 Ks. Zdzisław Janiec urodzony w 1951 w Stalowej Woli; wyświęcony w 1976 w latach studiował na KUL-u zdobywając tytuły do profesora włącznie, także w Rzymie. Jest profesorem KUL i WSD w Sandomierzu. Wykłada liturgikę. Wiele pisze i publikuje głównie w wydawnictwie sandomierskim. Jego biogram naukowy przedstawia 16 książek, 73 artykuły naukowe i dziesiątki popularnych i publicystycznych. Wypromował ponad 50 magistrów; nalezy do Stowarzyszenia Polskich Liturgistów,Towarzystwa Naukowego KUL oraz Polskiego Towarzystwa Mariologicznego.Por:.kul.pl/ks-dr-hab-zdzislaw-janiec-prof-kul,art.; oraz:.google.com/:www.kul.pl/files/324/bibliografia/jan_z.pdf+ks.+dr+hab.+zdzisław Janiec.

134 Duchowość ks. Juliana 134 Wolne chwile spędzał na modlitwie, skąd czerpał siły do dalszej pracy 97. Często można go było spotkać, jako miłośnika gór, idącego z różańcem w ręku ścieżkami okolicznych szczytów. Kiedy w Cisnej odwiedziliśmy go dom był pusty, ale gdy weszliśmy do kościoła ujrzeliśmy go w ławce zatopionego w gorącej modlitwie, nawet nie zauważył naszego wejścia. 4 marca wyjechał swoim "maluszkiem", by odwiedzić kolegę Kazimierza w Olszanicy, jednak połonina była nazbyt kusząca, poszedł więc na nią po mokrym śniegu, wrócił cały przemoczony, więc wstąpił do znajomych w Ustrzykach, przebrał się, by w końcu dotrzeć do Olszanicy i nie zrobić zawodu przyjacielowi-solenizantowi. Jako kapłan cieszył się bardzo dużym autorytetem, był wspaniałym spowiednikiem, powiernikiem ludzkich kłopotów, zawsze gotowy służyć radą i pomocą, organizował pomoc materialną ludziom najbiedniejszym. Życzliwym uśmiechem, przyjacielsko wyciągniętą dłonią, postawą wzorowego kapłana umiał pozyskać sobie sympatię nie tylko parafian, dla których był zawsze otwarty. Był człowiekiem bardzo skromnym, nie dbającym o dobra materialne, mało wymagającym od życia, ale bardzo dużo od siebie. Potwierdzeniem tego były fragmenty testamentu cytowane przez bp. Stefana Moskwę na uroczystości pogrzebowej. "Wszystko co moje niech stanie się własnością kościoła... Żadnych kont nie posiadam". 17 czerwca 2002 r. bp Adam Szal, poświęcił w Ustrzykach Dolnych tablicę pamiątkową, fundowaną z inicjatywy Akcji Kato lickiej w dowód wdzięczności ks. prał. Julianowi Jakiele. Umieszczono ją na frontonie kościoła Matki Bożej Królowej Polski, zaś 4 grudnia 2004 r. wmurowano tablicę pamiątkową także w Ustrzykach w kościele św. Józefa Robotnika: budowniczemu naszego kościoła 97 Kazimierz Szmyd Ks. prał. Julian Jakieła upamiętniony w Ustrzykach Dolnych. Niedziela edycja przemyska nr 30 z 2002 r.

135 135 Ks. Jan Karaś proboszcz z Górzanki i Ostrowa Pedancik dość filigranowej postawy, zawsze wyprostowany jak struna. Chodził taki na baczność, ponieważ po jakiejś chorobie miał zrośnięte trzy kręgi. Mały wzrostem dysponował donośnym głosem z takim specyficznym kaznodziejskim zadęciem. Kilka razy prowadziliśmy misje parafialne: w Borownicy, w Siedliskach i gdzieś tam jeszcze. On był piekielnikiem. Grzmiał potężnie o grzechu, o rzeczach ostatecznych, bo wtedy jeszcze mówiło się na te tematy. Był moim następcą w Besku, w Rzeszowie, a sąsiadem w podprzemyskim Ostrowie. Wtedy przez lata utrzymywaliśmy bliskie kontakty. Podziwiałem jego pracowitość, wprost drobiazgowość. Każdego dnia osobiście otwierał kościół. Zima czy lato, pół godziny przede Mszą siadał do konfesjonału. Po Mszy nie wyszedł z kościoła zanim nie poprawił wszystkich - jego zdaniem - krzywo stojących po Mszy krzeseł. Dowodem prowadzona pedantycznie Kronika parafialna, na której oparłem się relacjonując budowę kościoła. Ta budowa, była jego oczkiem w głowie i stanowi kanwę, na której snuję opowieść o jego życiu. Urodził się w Jaśle 19 maja 1936 r., tu też złożył maturę. Po święceniach 7 czerwca 1959 r. pracował jako wikary w Łowcach, w Markowej, w Besku i przez 5 lat w Rzeszowie-Farze, równocześnie z Aleksandrem Zającem i Stanisławami: Tomaszkiem i Bełzą. Po odej-ściu z Rzeszowa był jeszcze dwa lata wikariuszem w Dubiecku, gdzie doprowadził do porządku zdewastowaną wikarówkę. Jako wikary w Rzeszowie z ks. A. Zającem Proboszcz w Górzance Górzanka, niewielka wioska 98 znana była już w 1480 r. pod nazwą Wołkowyja Mała. Zamieszkiwali ją głównie grekokatolicy. Po II wojnie wysiedlono wszystkich, także na pewien czas Polaków, którzy z czasem 98 PDPrz za rok 1984 podaje liczbę mieszkańców 498;

136 136 wracali i zasiedlali opustoszałą wioskę. Zachowała się w centrum wsi drewniana cerkiew pw. św. Paraskewii z 1835 r. Powstała w miejscu poprzednich z 1599 i Fundatorem był Feliks Giebułtowski, ówczesny właściciel wsi. Poświęcona w 1838 r. zremontowana w 1912, w 1948 przejęta przez kościół rzymskokatolicki, użytkowana była jako kościół najpierw filialny parafii Wołkowyja, a od 1969 r. jako parafialny pw. Wniebowstąpienia Pana Jezusa nowo utworzonej parafii Górzanka Kościół parafialny w Górzance Wnętrze Jeśli bryła zewnętrzna nie zachwyca wnętrze b. cerkwi zaskakuje: Zachowały się resztki unikatowego w skali kraju ikonostasu. Wed le tradycji wykonany był przez miejscowego artystę z jednego pnia lipy w I połowie XVIII w. Uznany za niekanoniczny został rozmontowany a części rozwieszono w na ścianach świątyni. Nienaruszona zachowała się do dziś jedynie grupa pasyjna, na belce tęczowej. z wyciętymi płaskorzeźbionymi i polichromowanymi postaciami. Ściany i stropy pokrywa pochodzącą z 1912 r. polichromia figuralna i architektoniczna. Obecny proboszcz ks. Piotr Bartnik przewodnik bieszczadzki i miłośnik ikon, wie le serca i pieniędzy włożył w przywrócenie świątyni pierwotnego wyglądu 99. Ks. Karaś - jak wspominam niżej - w ubogiej parafii w ciągu 5 lat 99 Patrz: ks. Piotr Bartnik Górzanka s w: Miejsca święte Bieszczady nr 9 (165) ISSN

137 137 proboszczowania podjął kilka prac remontowych, głównie dostosowując plebanię do wymogów dwudziestego wieku. W Kroniki kursu rok 1984 W 1973 ks. Karaś został proboszczem w Górzance i Bereźnicy w Bieszczadach, mając 520 dusz przy dwóch kościołach, odległych od siebie o 21 km i przedzielonych parafiami w Wołkowyi, Polańczyku i Hoczwi, a nadto plebanię w budowie. Pracował przez 5 lat, w czasie których wykończył plebanię, wybudował budynek katechetyczny, przeprowadził remont dwóch cerkwi miejscowej i dojazdowej w Bereźnicy. Poprzednikiem w Górzance był ks. Józef Kalandyk saletyn urodzony w Zgłobniu, który przeszedł do diecezji a z Górzanki odszedł na podrzeszowską parafię. W latach pracował w Trzciance 100. Bliższych danych nie ustaliłem. Następcą został ks. Julian Bieleń. Urodził się w Trzosowej k. Kolbuszowej 25 listopada 1939r. Wyświęcony 20 czerwca 1966 r. pracował m. in. w Jaśliskach, przez 3 lata w Polance. Z Górzanki odszedł 1 lipca 1982 r. na proboszcza w Turaszówce, gdzie doczekał emerytury w 2011 r. Proboszcz w Ostrowie Ks. Jan Karaś objął parafię w Ostrowie k Przemyśla 28 sierpnia 1978 r. z biskupim poleceniem wybudowania nowego kościoła. Miał wtedy 42 lata i 19 lat kapłaństwa. Ostrów pierwotnie należał do parafii katedralnej, od 16 listopada 1923 r. do parafii Salezjanów, a od 1970 r. zaistniał jako parafia samodzielna, jednak na poły personalna, bo mieszkańcy mieli swobodę wyboru parafii bądź w Ostrowie bądź w Kuńkowcach. W tej sytuacji zasiedziały proboszcz kuńkowiecki ks. prałat Stanisław Grębski potrafił każdego roku skutecznie przekonywać wielu mieszkańców do wyboru właściwej parafii, czyli Kuńkowiec. Na tym tle trwały ustawiczne spory. Ks. Karaś słał do kurii pisma, przyjeżdżały delegacje, zbierano deklaracje- wszystko na nic. Pierwszy drewniany kościółek dojazdowy poświęcił bp. Glazer w 1887 r. W 1927 r. zaczęto zbierać fundusze na nowy, ale do budowy nie doszło. Dopiero za bpa Ignacego Tokarczuka, pomysł powrócił. Starania rozpoczął pierwszy proboszcz ks. Władysław Głowa, który zamieszkał w prywatnym domu i czynił starania o budowę plebanii, na prywatne 100

138 138 nazwisko, bo nie miał oficjalnych zezwoleń, a takie były czasy, że Kościół nie mógł nabywać żadnej własności. Budowa kościoła opisana w Kronice parafialnej Młoda parafia miała plebanię, wybudowaną przez ks. Władysława Głowę, ale potrzebowała nowego kościoła, bo dotychczasowy drewniany, właściwie kaplica nie spełniał wymogów. Już ks. Głowa rozpoczął gromadzenie ma t riałów. Zadanie to przejął ks. Jan Karaś. Plebania w Ostrowie Od czasu podjęcia decyzji o budowie Kronikę parafialną 101 niemal w całości wypełniają informacje o postępie budowy, a raczej o przekraczaniu kolejnych etapów na istnym torze przeszkód jakim wówczas była każda budowa kościoła 102. Z 4 etapów budowy dla Ostrowa odpadła lokalizacja, bo budowano na starym placu. Trzy inne etapy należało pokonać. Pomijam tu pierwszy starań o zezwolenie na budowę. Zgodnie z powszechną w diecezji przemyskiej praktyką, wymyśloną chyba przez bpa Tokarczuka, parafie występowały o 101 Niewiele parafii w diecezji a może i w Polsce może pochwalić się tak skrupulatnie prowadzoną Kroniką parafialną. Korzystałem z niej obficie pisząc Obrazki z dziejów parafii Ostrów wydane w małej poligrafii z okazji jej 25-lecia w 1995 r., gdzie dzieje parafii, proboszczowanie oraz budowę kościoła opisałem na 32 stronach. Tutaj dosłowne cytaty zaznaczam kursywą. Kronikę założył w 1923 r. ówczesny kleryk Piotr Mielnik. Po nim kronikarzami byli Józef Solarski w latach , Jan Bartnicki i Michał Solarski Wtedy przejął ją proboszcz ks. Stanisław Grębski i z myślą o zintegrowaniu parafii prowadził jedną księgę dla całej parafii. Dopiero w 1970 r. ks. Władysław Głowa wznowił wpisy, ale Kronice nadał inny charakter: Jeśli wcześniejsza prezentowała spojrzenie z okna gospodarskiego domu druga przedstawia rzeczywistość z okna plebanii. 102 Bp. Ignacy Tokarczuk 27 września 1973 r. w czasie poświęcenia placu pod budowę kościoła w Tarnawcach powiedział: Budowa kościoła w dzisiejszych czasach to 4 etapy: 1. Zezwolenie, 2. Lokalizacja, 3. Zatwierdzenie projektów, 4. Budowa.

139 139 remont dotychczasowego obiektu, budując w rzeczywistości nowe kościoły. Pozostałe dwa etapy trzeba było przejść. Zatwierdzenie projektów i uzgodnienia 10 października 1978 r. byłem po raz drugi w Wydziale d/s Wyznań w Rzeszowie. Kazali mi przyjść za dwa tygodnie, bo dali pozwolenie na remont nie na budowę. 4 listopada kolejna bezskuteczna wizyta w Urzędzie ds. Wyznań. 14 listopada dyrektor zatwierdził po 3 miesiącach projekt budowy. 5. czerwca 1979 złożyłem plany do zatwierdzenia w Woj. Wydziale Architektury. 6 czerwca złożyłem je w Inspektoracie Terenowym Sanepidu w Przemyślu, 16, 18, 19, 20, 21, 22, 23 czerwca 7 razy bezskutecznie zabiegałem o zatwierdzenie planów. 25 czerwca otrzymałem potwierdzenie, że mam jeszcze ustalić szczegóły z 8 instytucjami. I tak przez kilka stron Kroniki. Wreszcie: 24 lipca 1979 r. otrzymałem pozwolenie na budowę kościoła wydane przez Urząd Gminy w Przemyślu ( nr U.G /41/79 z dnia 20. lipca 1979.) Równolegle trwały zabiegi o wykonanie planów kościoła. 21 listopada 1978 ks. Karaś odwiedził w Rzeszowie architekta J. Noska, któremu zlecił wykonanie projektu, z prośbą, aby obronił swój projekt w Urzędzie ds. Wyznań bo nie chcą projektu zatwierdzić. 23 listopada architekt zgodził się wykonać 3 alternatywne projekty dachu, komunikacji i okien. Wreszcie po kilkunastu różnych wizytach i uzgodnieniach: 5 czerwca 1979 r. złożyłem w Wydziale Architektury i w Sanepidzie podanie o zatwierdzenie planów wraz z dokumentacją. Drugą równie ważną sprawą było gromadzenie funduszy i zdobywanie materiałów w czasach, gdy wszystko było deficytowe, dzielone odgórnie, na przydział. Parafianie Ostrowa od zawsze byli przyzwyczajeni do otwartego rachunku przychodów i rozchodów. Nauczyli się tego gdy sami, przez dziesięciolecia, troszczyli się o swój kościółek. Dlatego zarówno ks. Głowa jak i Karaś dokumentację prowadzili pedantycznie, co widać w Kronice parafialnej, zawierającej pełne listy ofiarodawców. We wspomnianej książeczce na 25 lecie parafii

140 140 zamieściłem Listę ofiarodawców od 24. kwietnia 1994 do 20. listopada 1994 zawiera 243 pozycje. Takich list było 21 i wszystkie były systematycznie wywieszane w gablocie w kościele. Wiele stron Kroniki zapełniają monotonne wpisy: 22 października 1978 r. 40 osób wyjechało na pielgrzymkę do Niechobrza, aby wyprosić u Matki Bożej Nieustającej Pomocy błogosławieństwo w budowie naszego kościoła. 30 października zakończono zwożenie 100 tysięcy cegieł. Jest już nakryta papą na zimę. 21 grudnia przywieziono pierwsze kubiki desek na szalunki. 23 lutego 1979 r. p. Żelazko złożył podanie o przydział stali, podpisane przez 6 członków Komitetu Budowy. 5 marca naczelnik nie obiecuje dać ani grama z gminnej puli, ale zainterweniuje u wojewody. 21 marca po kilkakrotnych wyjazdach do Rzeszowa i Dynowa udało się kupić po znajomości 8 ton stali. 29 marca szczęśliwy dzień: udało się kupić 30 ton cementu. Wozimy prosto w wagonu, dwie koparki kopie doły na gaszenie wapna. 12 kwietnia Wielki Czwartek rano z tartaku przywiozłem 7 kubików desek. 18 kwietnia wyjazd do Krasiczyna. Kupiłem 31 kubików drzewa w lesie w Kupnej. W Korytnikach zakupiłem 200 stempli, kilku parafian od 6,00 do zmroku wycinało stemple. 7 maja zwozimy drzewo na tartak w Olszanach. Wojewoda dał zarządzenie, że prywatnym wolno przecierać tylko we środy. 15 maja w żwirowni zakupiono 40 kubików żwiru i 60 kubików piasku. 21 maja robotnicy przecierają drzewo w nocy, bo w dzień silniki się grzeją. 28 maja wozimy 23 tony wapna od 18,00 do 4,30 w Olszanach przecierano drzewo maja 12 ludzi gasiło wapno. Wozacy wożą wodę ze Sanu. 9 czerwca dostałem z Wydziału d/s Wyznań zgodę na przydział stali na kościół 22 lipca 1979 r. ostatnia niedziela w dotychczasowym kościele, który służył przez 92 lata. Ludzie rozmodleni jak nigdy, płakali. Mszę odprawił rodak ks. Alfred Solarski, płomienne kazanie wygłosił ks. Józef Mucha.

141 141 Odpust 22 lipca 1979 r. (obchodzony w niedzielę) był ostatnim jaki odbył się w starym kościele. Następnego dnia wczesnym rankiem, po przeniesieniu Najśw. Sakramentu do sali katechetycznej robotnicy przystąpili do rozbiórki starego kościoła. Z pozyskanych materiałów postawili prowizoryczną szopę na podwórzu plebanii, w której przez rok będą się odbywały nabożeństwa. Budowa kościoła postępowała szybko. Ks. Karaś każdego dnia objeżdżał parafię zwożąc robotników i pomocników. Rozpoczął się ostatni etap: budowa Kronika zawiera pełną dokumentację budowy: kto pracował, po ile godzin. Ostrów nie jest ani największą, ani najtrudniejszą budowlą, ale jak w kropli wody można dostrzec cały ocean, tak w historii tej budowy można zobaczyć ogrom starań, wysiłków, entuzjazmu, jaki ogarnął całą naszą przemyską diecezję. Jest to wielkie - męskie - wyznanie wiary. Jest to referendum za Wiarą i Bogiem, wypowiedziane nie słowami, lecz czynami. napisał ks Karaś Przez trzy dni trwała rozbiórka starego kościoła. 8 sierpnia zaczęto kopać rowy fundamentowe, Ogromny zapał i tempo. O 12, 00 przerywamy na Anioł Pański, przed Mszą wieczorną odmawiamy różaniec. 12 sierpnia zakończono betonowanie fundamentów, rozpoczęto wznoszenie murów piwnicy. 11 września położono drugą izolację i 4 warstwy cegieł. Proboszcz rozesłał zaproszenia na poświęcenie kamienia węgielnego do wszystkich patafian i 30 okolicznych księży. 16 września Po 5 tygodniach budowy bp Tokarczuk poświęcił kamień węgielny i tradycyjnie wmurował akt erekcyjny. Nazajutrz

142 142 znowu ok. 40 ludzi stanęło do roboty. I tak każdego dnia przez cały wrzesień i październik. 31 października: Czytamy: Pracuje ludzi, trzy beto niarki, dwa wyciągi. Strasznie zimno. Kobiety noszą wiadrami gorącą herbatę, Ludzie przemoknięci, bez snu, ale to musi być zrobione mówią. Bp. I. Tokarczuk święci kamień węgielny w obecności ks. Zarycha Następna notatka proboszcza zawiera ciche westchnienie zawodu: Nie spełniły się ciche pragnienia, aby kościół bodaj zasklepić. Bogu niech będą dzięki i za to. W roku następnym i jeszcze następnym budowa kościoła zdecydowanie panuje na kartach Kroniki : Ledwie mury wyszły z ziemi proboszcz i parafianie już myślą o wystroju,: Zakupiono dębinę na boazerię, 23 kwietnia 1980 r. zakupiono 3400 kg blachy na dach. 35 parafian złożyło ponad tysiąc dolarów i bonów ( o były takie komunistyczne niby dolary) na tę blachę. 25 lipca od 9,00 trwało betonowanie bocznych ścian. Przez cały dzień pracowało do godz. 21, parafian. A jednocześnie jak czytamy- : W tartaku od 3,30 pracuje 6 osób. 2. lipca powódź. 20 osób wywozi cement z zalanej piwnicy. Inna robota stoi. 2 sierpnia po 11 dniach pracy stanęły krokwie na kościele. I tak strona po stronie, dzień po dniu. przez kolejne miesiące Wreszcie: 25 grudnia 1981 r. pierwsza pasterka w nowym kościele. Najpierw przy śpiewie Wśród nocnej ciszy wyruszyła procesja z kaplicy do nowego kościoła. Ludzie płakali. To była pełna satysfakcja na ten trud i mozół przy wznoszeniu budowli. Przeskakuję dwa lata: 22 lipca 1980 r. w pochmurny i zimny dzień odpust już w nowym kościele, wyposażonym w marmurowe posadzki, z zamontowanym

143 143 centralnym ogrzewaniem, z pomalowanymi ścianami. Uroczystościom trwającym dwie i pół godziny przewodniczył bp Stanisław Jakiel. On poświęcił kościół i celebrował Mszę św. Ludzie nie mieszczą się wewnątrz zalegają plac przykościelny, który jeszcze wczoraj wyrównywali, porządkowali, obsadzali kwiatami. Dziś rozpiera ich duma, sami nie mogą się nadziwić, że - jak zapisał proboszcz w Kronice - przy dobrej woli można tak dużo i tak pięknie urządzić. Wraca codzienność Już nazajutrz po uroczystości czytamy w Kronice : 23, 24 i 25 lipca Ułożono posadzkę na betonie w zakrystii. 2. sierpnia Zaczęto układać posadzkę marmurową w prezbiterium. Przewracam kilka stron. Opisy układania posadzki, montowania boazerii. Wreszcie wpis: 25 lipca 1983 r. przywieziono z Metalowca resztę elementów ogrodzenia i 2 bramy. Na tym urywają się wpisy dokonane ręką ks. Karasia Inną już ręką zapisano: 22 sierpnia 1983 r. po pięciu latach pracy ks. Karaś wybrał się na 5 dni urlopu do Zakopanego wraz z ks. Adamem Michalskim z Kmieci. Wieczorem tego dnia na kwaterze ks. proboszcz został sparaliżowany. Przebywał w szpitalu w Nowym Targu przez 33 dni a od 26. września na klinice neurologicznej w Krakowie Po częściowym wyleczeniu powrócił do parafii 15 października. Tymczasem w Ostrowie zastępował go ks. Eugeniusz Fil. Ks. E. Fil urodził się 3 marca 1930 r. w Izdebkach Gimnazjum ukończył w Brzozowie wyświęcony 27 czerwca 1954 r. pracował m.in. w Budach Łańcuckich, Cieklinie Ostrowie k. Przeworska w latach był administratorem Krzeczowicach, potem pracował w Przeworsku, Sławęcinie, Skołyszynie, gdzie tworzył parafię. 103 Odznaczony EC i RM w latach był Notariuszem Kurii i Sądu biskupiego. Jako emeryt zamieszkał w Kraczkowej. Zmarł 29lipca 2005 r. za: ks. G. Delm. Cena budowy Cena jaką zapłacił ks. Karaś za tak szybkie wybudowanie kościoła była wysoka: stracił zdrowie, którego nigdy nie miał w nadmiarze. Otrzymał wikariusza, ale z obowiązkiem pomagania w Kuńkowcach, tak, że wyręka była niewielka. Z czasem coraz bardziej podupadał na zdrowiu. Pobyty w szpitalu ujawniają coraz nowe choroby: niewydolność 103 Dostęp wrzesień 2012.

144 144 serca, niedomykanie się zastawek, ograniczone pole widzenia. Nie chciał się pogodzić z chorobą, chociaż wymagało to coraz większego wysiłku: Poranny rozruch zabierał mu wiele - nawet do godziny - czasu. Jednak podejmował remonty plebanii, dachu, odnowił zabytkową unikalną kapliczkę na placu kościelnym. Przy remoncie dachu plebani spadł z drabiny i poobijany wylądował w szpitalu. Za sugestią bpa Stefana Moskwy zaadaptował na wikarówkę dom katechetyczny. Sugerowaliśmy mu wspólnie, aby zamieszkał w nim po przejściu na emeryturę. W 2000 r. zrezygnował z nauki w szkole na rzecz katechetki. Kuria zaczęła nalegać na rezygnację z probostwa Przyjeżdżał w tej sprawie i kanclerz Bar i ks. dziekan. Wreszcie 15 maja 2004 r. otrzymał oficjalne pismo z propozycją rezygnacji: Szczególnie zabolał go ręczny dopisek abpa Michalika: biorąc pod uwagę stan zdrowia Księdza Proboszcza będący skutkiem przebytej choroby, a także trudności we współżyciu z kolejnym wikariuszem, / / jestem przekonany o celowości złożenia przez Księdza Proboszcza rezygnacji i wymiany na stanowisku proboszcza w Ostrowie. Proszę przeto o stosowne pismo w tej sprawie oraz propozycje odnośnie do miejsca zamieszkania i swego statusu na emeryturze. W ustnej rozmowie przeprowadzonej w kurii 26 maja pokazało się, że bp jest jakby niedoinformowany co do trudności we współżyciu z kolejnym wikariuszem. Jednak propozycję rezygnacji z probostwa podtrzymał, proponując miejsce w Domu Księży Emerytów Emaus w Korczynie. Karaś zawsze ambitny powiedział, że złoży rezygnację po podłączeniu plebanii do kanalizacji ale pisma nie wniesie, bo moje słowo jest ważniejsze niż pismo. Za Korczynę podziękował. Pracował jeszcze do lipca 2005 r. Uporządkował kancelarię i po mianowaniu następcy 27 czerwca 2005 r. na Mszy porannej pożegnał się z Ostrowem. Zamieszkał w Przemyślu przy parafii salezjańskiej w zakupionym mieszkaniu pod opieką swej długoletniej gospodyni Katarzyny Zatwarnickiej. Niedługo jednak cieszył się emeryturą. Gwałtowna choroba zmogła jego organizm. Zmarł 10 stycz nia 2006 r. i pochowany został w Ostrowie, jako pierwszy ksiądz i pro boszcz na tamtejszym cmentarzu.

145 145 Podczas koncelebry w Jaśle z okazji 50-lecia matury w kolegami klasowymi: Od lewej: ks. ks. Podolski, Radoń, Karaś, Tomasik. Z Kroniki Kursu za rok 1983: W sierpniu 1983 ks. Karaś przeszedł wylew do mózgu, który po długotrwałym leczeniu ustąpił, ale ślady pozostały. Skrzypi, niedomaga, ale pracuje. Z Kroniki Kursu za rok 1999 Drugi najbliższy mi kolega Jasio Karaś też, mimo niedomagań spowodowanych przeżytym zatorem mózgowym, trudności w poruszaniu się, jest bardzo aktywny. Nadal, jako jeden z nielicznych już kolegów, uczy dzieci z kilku klas w szkole, w każdym roku podejmuje dość duże, jak na niewielką parafię, inwestycje, zarówno w kościele jak na plebani. W ub. r. porobił w kościele kosz towne dębowe boazerie, w tym zaś, przeprowadził remont plebani i pewnie za ćwierć miliarda starych zł. porządkuje otoczenie kościoła. Przemyska firma pana Jakuboskiego przywozi dzie siątki samochodów żwiru, układa kolo rową kostkę bruko wą, robi odwodnie nia a Jasio zamierza jeszcze urządzić przykościelny parking. Następca i parafianie wystawili mu okazały nagrobek, przy którym każdego dnia palą się znicze i leżą świeże kwiaty

146 146 Jego poprzednicy to: pierwszym proboszczem od 24 sierpnia 1970 r. był ks. dr Władysław Głowa, którego przez rok zastępował ks. dr Józef Sroka 104. Ks. Głowa odszedł 27 sierpnia 1978 r. na wicerektora WSD. Następcą został ks. Krzysztof Pawliszko. Urodził się w Korczowej 1 stycznia 1967 r. wyświęcony 11 czerwca 1992 r. Po wikariacie w Tylawie 27 czerwca 2005 r. objął parafię w Ostrowie. Na PAT w 2005 r. przedstawił pracę licencjacką: Wierni świeccy w świetle synodów diecezji przemyskiej 1955 i Jest sędzią Sądu Metropolital nego w Przemyślu. Przeprowadził remont plebanii, w kościele przemyski artysta Korzeniowski wykonał okazałe mozaiki. Postaciom trzech świętych nadał podobizny poprzednich proboszczów ks. Władysława Głowy, Józefa Sroki i Jana Karasia. Z Kroniki Kursu 2010 r. 18 października 2010 r. spotkaliśmy się o godz. 15,00 w kościele w Ostrowie na Mszy św. za duszę śp. ks. Jana Karasia. Kazanie wygłosił ks. Aleksander Radoń. Po Mszy udaliśmy się procesjonalnie na cmentarz, gdzie przy grobie poprzednika miejscowy proboszcz ks. Pawliszko poprowadził modlitwy za zmarłego proboszcza i jego parafian. 104 Ks. Władysław Głowa Urodził się 15 lutego 1940 w Kobylanach. Wyświęcony 24 czerwca 1964 r. pracował jako wikariusz w Majdanie Królewskim. W 1966 r. został skierowany na studia pastoralne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim; 1969 otrzymał tytuł magistra. Liturgista, autor wielu publikacji, w diecezji pracował na różnych stanowiskach, głównie w Przemyślu. W 1970 rozpoczął wykłady z liturgiki w przemyskim WSD, będąc równocześnie w latach rektorem kościoła w Ostrowie, a w latach wicerektorem WSD, wreszcie wykładowcą na KUL-u. 10 czerwca 1974 obronił doktorat, 17 listopada 1993 został doktorem habilitowanym, a 25 stycznia 2001 r. profesorem nadzwyczajnym. Jako profesor KUL wypromował wielu doktorów i magistrów, głównie z terenu diecezji. W 2004 r. został odznaczony przez Prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia Polski Polonia Restituta. Ks. Józef Sroka urodził się w Kraczkowej 28 stycznia 1938 r. Wyświęcony w 1963 r. Odbył studia w Rzymie z teologii dogmatycznej i liturgii zakończone doktoratem. W latach był konsultorem Komisji Episkopatu ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego, w latach był dyrektorem Papieskich Dzieł Misyjnych. W WSD wykładał teologię liturgii i misjologię. Prowadził lektorat z języka włoskiego i seminarium naukowe z teologii liturgii. Wypromował wielu magistrów, publikował w czasopismach i pracach zbiorowych. Stale jako kierowca i tłumacz towarzyszył bpowi Tokarczukowi w wyjazdach zagranicznych. Zmarł nagle w Przemyślu 8 maja 2004 r. pochowany w rodzinnej Kraczkowej.

147 147 Ks. Adolf Kowal społecznik i proboszcz z Błażowej Jeden z bardziej aktywnych księży z naszego rocznika i to aktywny w wielu dziedzinach: zarówno w pracach duszpaster skich jak i społecznych: wspierał opozycję antykomunistyczną, był budowniczym, organizatorem życia społecznego w Błażowej. W jego życiu nie sposób oddzielić jednego od drugiego. Wprawdzie w owym czasie w Pols ce wszystko było polityką, jednak w jego przypadku wypływało to z miłości do ludzi - jak napisał w testamencie: Kocham was wszystkich, i to właśnie doceniali parafianie. 105 Urodził się w Gorzycach przeworskich 28 września 1935 r. W 1952 r. ukończył Liceum Rachunkowości Rolnej w Miłocinie i z nakazu pracy 106 przez rok pracował w Dziale Rolnictwa Rady Powiatowej w Lubaczowie, po czym wstąpił do WSD w Przemyślu. Wyświęcony 7 czerwca 1959 r. krótko był wikariuszem w Rudnej Wielkiej, Bielinach i Błażowej, gdzie pracował od kwietnia 1962 r. 8 lat jako wikary, potem od 1970 r. do śmierci jako proboszcz. Był dobrym organizatorem, bardzo pracowitym gospodarzem równie jak o parafię zabiegającym o sprawy Gminy. Działalność ta znalazła uznanie i wdzięczność wielu Błażowian, co widać w ich wypowiedziach. Pisząc o nim mam ten luksus, że mogę w ogromnej mierze oprzeć się na tych wypowiedziach co zaznaczam lojalnie w tekście i przypisach. 105 Jeden z nielicznych doczekał się książki ( Ksiądz Dziekan Adolf Władysław Kowal przygotowanej przez Społeczny Komitet Obchodów 10 rocznicy śmierci, Błażowa 2008 ISBN ); nadto obszernych notatek w innej: Stanisław Koczela Stulecie Kościoła Parafialnego pw. św. Marcina w Błażowej, Błażowa 2000, ISBN ), jak i licznych wspomnień w gazetce lokalnej Kurier Błażowski. 106 Komunistyczny wymysł wprowadzony ustawą z 7 marca 1950 r. "o zapobieżeniu płynności kadr pracowników w zawodach lub specjalnościach szczególnie ważnych dla gospodarki uspołecznionej". obligujący absolwentów szkół średnich i wyższych do pracy na 3 lata na wskazanym stanowisku. Zniesiony w latach 60. XX w.

148 148 Wspomnienie przyjaciela ks. ST. Bełzy Znali się dobrze, wspólnie zwiedzili szmat kraju i świata, przez lata sąsiadowali ze sobą, mógł więc powiedzieć: Na drodze mojego życia spotkałem człowieka, który był moim kolegą, okazał się też doskonałym przyjacielem. / Dużo wspólnie wędrowaliśmy Ks. Kowal i to jest jedna z charakterystycznych cech jego usposobienia nie lubił dzia dować ani biedować. Raczej lubił obfitować. Jednak nikt mu nie miał tego za złe, bo wszyscy wiedzieli, że do tego pieniądza, tego majątku, tego dobrobytu on miał właści wy stosunek. On tego używał, i tym umiał się i lubił się dzielić. I potra fił. I czynił to w sposób niezwykle umiejętny. Deli katny, tak, że nie wiedzia ła lewica, co czyni prawica. Fragment kazania pogrze bowego. Listopad 1997 z ks. Wyskielem, prof. Żbikowskim i St. Kruczkiem na Monte Cassino Proboszcz w Błażowej Początki Błażowej nie są znane - pierwsza wzmianka pochodzi z 1429 r. Nazwa (dawniej Błażejowa) pochodzi zapewne od imienia zasadźcy lub pierwszego jej właściciela. Kilkakroć niszczona przez najazdy Tatarów, prawa miejskie otrzymała w 1770 r. 107 W okresie międzywojennym miejsce strajków chłopskich, w okresie okupacji ośrodek ruchu oporu. Działał tu ks. Michał Pilipiec ps. "Ski". Parafia została erygowana 9 czerwca 1432 r. przez Małgorzatę i Piotra Kmitę, podczaszego sandomierskiego. Pierwotny kościół parafialny, drewniany został rozebrany ok r. W jego miejsce stanął drugi, częściowo murowany, wreszcie trzeci istniejący wzniesiono w latach według planów Jana Sasa-Zubrzyckiego. Kryje w sobie kilka 107 Strona internetowa :http://www.blazowa.itl.pl; wg J. Motylewicza Miasta Ziemi przemyskiej i sanockiej : s. 27 w 1770, przed mapka s. 6.

149 149 zabytków z wcześniejszych świątyń m. in. obraz Chrystusa Bolesnego z końca XVIII w., czy barokowy krucyfiks. Remont kościoła i budowa plebanii Pierwszym wyzwaniem przed którym stanął ks. Kowal, jeszcze jako wikary, w 1964 r. był remont kościoła częściowo zniszczonego i zagrożonego przez osuwisko góry, na której był zbudowany, a która poważnie zagroziła kościołowi. Ks. Kowalowi udało się uzyskać z PZU odszkodowanie, co w owych czasach było bardzo trudne i odremontować kościół. Dokładnie przedstawił to Stanisław Koczela 108 : W nocy 18/19 stycznia 1964 r. nastąpiło osunięcie terenu o powierzchni ok. pół ha. Całe niemal gospodarstwo plebańskie, spłynęło na kościół, do wysokości okien, naruszając mury i strukturę sklepienia. Ks. Kowal zmobilizował inżynierów (Leszek Bury i prof. Datka, prof. Oleszkiewicz z Krakowa) i parafian do pracy. Każdego dnia przychodziło po osób i wozów konnych. W ciągu zimy przewieziono ok. 7 tys. m 2 ziemi na przeciwną stronę kościoła, potem wykonano ręcznie w głębokich wykopach podbicie zagrożonych fundamentów kościoła, wreszcie wykonano drenaż na głębokości 6-7 metrów i wymieniono sklepienia kościoła. Pochłonęło to dziesiątki ton stali (ok. 90) i setki ton cementu - (ok 300) materiałów w owym czasie deficytowych i z przydziału. Mając żyłkę budowlańca ciągle coś budował, przebudowywał, wymieniając okładzinę cementową na piaskowiec (250 m 2 ), blachę ocynkowaną na miedzianą 109, szkło okienne na witraże. Artyści rzeszowscy odnowili polichromię, i złocenia porządkując otoczenia kościoła i plebanii. Z Kroniki Kursu 1967 Dolek Kowal takie cacko zrobił z kościoła w Błażowej, że warto to zobaczyć. Do Błażowej przyszedł w r jako wikary. Zajął się energicznie parafią. Ruchy tektoniczne i usuwisko poważnie zagroziły kościołowi. Udało mu się wyrwać z PZU odszkodowanie, za które b. ładnie odremontował kościół i zostało mu jeszcze na plebanię, dość ładną i obszerną, w której nas gościł. I jeszcze cały plac i szkarpę przykościelną porządkuje i to za rządowe, ZUS-owskie pieniądze. 108 Koczela Stulecie s. 35; Ks. Dziekan s Kurier Błażowski nr 101 z 2008 r. s. 30. W nrze kilka art. o ks. Kowalu; dwie wspomniane książki

150 150 Wygospodarowana nadwyżka pozwoliła odremontować obszerną plebanię. która później stała się centrum działalności opozycyjnej. Korzystając, z zezwoleń na odbudowę zniszczonych budynków gospodarczych, rozbudował plebanię, postawił budynek dla sprowadzonych z Krakowa sióstr zakonnych oraz budynek katechetyczny. Kościół w Błażowej Dziekan i wychowawca kapłanów Długoletnią posługą proboszcza i dziekana wycisnął ślad na postawie wielu księży, czemu dają świadectwo we wspomnianej książce. Ks. Bator z Kąkolówki wówczas wikary w Hyżnem wspomina, że nie było prawie tygodnia, by ks. Kowal z ks. Kruczkiem nie byli w Hyżnem, albo my z Hyżnego z ks. Michałem Kochmanem w Błażowej. Ks. Władysław Mazepa przyjaciel z lat jeszcze przed seminaryjnych, a potem sąsiad z nieodległego Borku Starego w kazaniu w pierwszą rocznicę śmierci ks. Władysława przypomniał jego postać: Był przyjacielem dla nas kapłanów, nieodżałowanym duszpasterzem, gospodarzem całej Błażowszczyzny. Przypomina jego zasługi: dzięki jego patriotyzmowi na gruntach parafialnych zbudowano przystanek autobusowy, blok mieszkalny, Szkołę Podstawową, Liceum, Dom Nauczyciela, Przychodnię Zdrowia i Bank Spółdzielczy. / / Cokolwiek się działo w dekanacie, diecezji, Kościele on tam był. Nie jako mający władzę, ale jako zawsze

151 151 serdeczny, miły, jako przyjaciel, a nawet można powiedzieć bez przesady jako ojciec. Jego wikary, późniejszy kanclerz i proboszcz rzeszowskiej Fary ks. Jan Szczupak wspomina: w szczególny sposób pokazywał czym jest miłość do wspólnoty parafialnej: / / każdy z kapłanów przejeżdżając przez Błażową zawsze tu znalazł poczęstunek. My, wikariusze, nauczyliśmy się bardzo dużo od tego Dobrego Pasterza. Nie było kapłana, którego rodziców i rodziny ks. Proboszcz by nie znał, nie odwiedził, nie zapraszał. / Cieszył się ze wszystkich osiągnięć swoich wikarych, a także kapłanów pochodzących z parafii. Wreszcie ks. prof. Jan Twardy pisze, że parafia błażowska w czasie swego istnienia wydała wielu kapłanów. W XX wieku do wojny było ich 10, a po wojnie, podczas posługiwania ks. Kowala w latach W roku 1959 Chrystus spojrzał na mnie i 27 czerwca 1965 r. odprawiłem w Błażowej Mszę św. prymicyjną. Po mnie odbyło się jeszcze 14 prymicji. Dlatego ks. Kowal zasługuje na miano gorliwego wychowawcy mło dych kapłanów. Trzeba też dodać, że w latach z parafii wyszło 5 sióstr zakonnych. Z Kroniki Kursu rok 1973 Spotkanie w 14 rocznicę święceń zorganizował Dolek Kowal w Błażowej. Rozesłał zaproszenia: Ma on jedną z lepszych placówek na kursie. Z przełożonych obecny był ks. prof. Bialic - rodak błażowski. Przy stole - wystawnie zastawionym - najpewniej czuł się Ignac. On też wodził rej niepodzielnie. Na kursie zaszło dużo zmian. Sypnęły się probostwa i odznaczenia. Kanonika ma już Jaś Baran, i obaj Dominy i Rysiek Englot i ductor Ignac i

152 152 Dolek Kowal gospodarz naszego zjazdu i ks. rektor Moskwa i Franek Podolski z Lubli i Ołeksa Radoń z medyckiego przedmurza i ks. mgr Stanisz od bpa Tadeusza no i Kazio Poźniak też. Proboszczów już nawet wymieniał nie będę. W spotkaniu uczestniczyło 32 kolegów. Budowa kościoła w Białce w opisie parafianina Stanisława Batora Nasza współpraca trwała od 1980 r., kiedy zapadła decyzja o budowie kościoła w Białce 110. Już na pierwszym spotkaniu organizacyjnym (przedtem trzeba było pokonać sprawy zezwoleń itd.) widać było, z jak wielką determinacją i zaangażowaniem podchodzi do tego zadania. Mając na uwadze ogrom pracy i wyzwań, jakie stwarzało rozpoczęcie tego dzieła, budowę kościoła rozpoczęliśmy od wykonania i postawienia krzyża na placu budowy oraz wybudowania prowizorycznej kaplicy z desek. Ks. Kowal w każdą niedzielę i święta odprawiał w niej mszę św. na której gromadziła się cała Białka oraz mieszkańcy Dolnej Lecki, Wilczaka i Woli Kąkolowskiej. Po zakończeniu mszy spotykał się z najbardziej zaangażowanymi w budowę i ustalał harmonogram prac na kolejny tydzień. W rozmowach często powtarzał: Musimy budować kościół, aby ludzie mogli czynić dobro. Patrząc wstecz widać, ile tego dobra zostało zrobione. Lata osiemdziesiąte XX w. to okres, kiedy w Polsce wszystkiego brakowało. Żywność można było kupić tylko na kartki, materiały budowlane na zlecenia i tylko nieliczni mogli z tego skorzystać. Trzeba sobie wyobrazić, ile trudu kosztowało proboszcza w tych czasach zdobycie takiej ilości materiałów. Przecież to nie tylko kościół w Białce, ale dom parafialny w Błażowej, kaplica w Błażowej Dolnej, czy kaplica na cmentarzu. Pamiętam jesień 1981 r. Na placu budowy kościoła zabrakło 110 Opieram się na jego wspomnieniach zamieszczonych w Kurier Błażowski s. 29.

153 153 pustaków. Powiedział wtedy do mnie: Zorganizuj kilku mężczyzn i o 22 jedziemy dwoma samochodami z przyczepami po pustaki. Na drugi dzień do rana samochody zostały załadowane (pustaki szły prosto z pieca ) i do godz. 7 czekaliśmy na otwarcie kasy cegielni, żeby zapłacić za pobrany towar. Wyjeżdżając stamtąd, widzieliśmy ponad dwukilometrową kolejkę samochodów po pustaki. Przykład ten pokazuje, ile determinacji, sprytu, a także życzliwości ludzi musiał mieć ten kapłan. Podobne sytuacje powtarzały się przy pozyskiwaniu prawie wszystkich materiałów potrzebnych do budowy. Wpierw wymagało to przetarcia szlaków, dojścia do odpowiednich ludzi i przekonania ich różnymi sposobami, ażeby ułatwili zakup potrzebnych materiałów. Chcę tutaj zaznaczyć, że pomimo tak dużego zaangażowania w prace budowlane, nie ucierpiało na tym życie duchowe parafii. Jak podkreśla p. Bator Ks. Kowal umiejętnie podtrzymywał wytworzoną przy budowie kościoła w Białce wspólnotę: Ustaliliśmy coroczną pielgrzymkę z Białki do kościoła parafialnego w pierwszą niedzielę maja. W Białce istniał już chór, z czego niezmiernie się cieszył, dlatego chórzystów zaprosił po nabożeństwie do domu parafialnego na kawę. Uroczystość odbyła się bez jego udziału. Kolejny atak serca wymusił pobyt w szpitalu. Kawa nie została wypita z braku gospodarza. Po kilku dniach odwiedziłem go w szpitalu i stwierdziłem, że stan jego zdrowia trochę się polepszył. Żywo interesował się uroczystością i zapewnił, że po wyjściu ze szpitala to on odwiedzi chórzystów w Białce. Tak się stało, przyjechał na nabożeństwo majowe, przywożąc ze sobą kawę, ciasto, nawet cukier. Po mszy odbyło się spotkanie w salce katechetycznej. Chórzyści wykonali kilka pieśni, co wzruszyło proboszcza do łez. Podczas rozmowy zaproponował chórowi wycieczkę do dowolnie wybranej miejscowości. Podczas pożegnania chór odśpiewał sto lat, lecz dziekan poczuł się źle, dostał napadu kaszlu i musiał szybko opuścić spotkanie. Jak się później okazało, było to ostatnie spotkanie z żywym kapłanem, który powoli wypalał się, służąc całe swoje życie innym. Prócz odremontowania kościoła parafialnego, wybudowania kościoła w Białce wybudował też kaplicę w Błażowej Dolnej oraz na cmentarzu, miejsce pochówku kapłanów błażowskich: księży Dominika Bialica, Michała Pilipca, w której i on sam spoczął.

154 154 Do/m katechetyczny w Błażowej Kaplica w Błażowej Dolnej Z Kroniki Kursu rok 1997 Ks. Władek Kowal w 1996 r. na zjazd koleżanki w Ryszkowej Woli przyjechał prosto ze szpitala, nie głosił tylko kazania, które, zgodnie z grafikiem, w tym roku na niego wypadało. Poważnie choruje, ma kłopoty z cukrzycą i sercem, ale jest bardzo aktywny. Na zjeździe był do końca

155 155 Kaplica cmentarna w Błażowej Miejsce pochówku m.in. ks. Bialica Działalność społeczna Był nie tylko budowniczym kościoła z martwych kamieni: Ciekawa była jego działalność jako opozycjonisty, mocnego nie tyle w gębie, co tworzącego u samego dołu, w gminie i parafii podstawy społeczeństwa obywatelskiego, co ciekawie przedstawił St. Koczera na s. 37 swojej pracy. Błażowskie wykłady, konferencje, dożynki. Działał słowem, ale i przykładem: dobry organizator, bardzo pracowity, prowadził gospodarstwo rolne, założył duszpasterstwo rolników. Do parafii często przybywali wojewodowie Henryk Ficek, Kazimierz Surowiec, posłowie, senatorowie, ministrowie, profesorowie, doktorzy medycyny i ludzie kultury. Oprócz dbałości o życie duchowe, bardzo mocno angażował się w życie gospodarcze gminy, oświatę i wychowanie dzieci i młodzieży. Wiele trudu poświęcał w zorganizowanie w parafii uroczystości dożynkowych. Tradycyjnie podczas dożynek wręczał wieńczarkom różaniec, kalendarz rolników oraz słodycze. Bardzo często ogłaszał konkurs na najbardziej zadbane sołectwo w parafii. O tym wszystkim niżej wspomina wiele osób.

156 156 Wspomnienie przyjaciela ks. Stanisława Bełzy Wyszedł z wioski, dlatego znał się na gospodarce. Przez wszystkie lata prowadził gospodarkę, miał krowy, nierogaciznę, miał konie, traktory normalnie gospodarzył. Lubił to, szło mu, i wychodziło. Rolnicy z Błażowej i całej okolicy lubili patrzeć na tę jego gospodarkę i podziwiali. Zwoływał rozmaitych profesorów od rolnictwa, jeździł na rozmaite sympozja / / był miłośnikiem ziemi polskiej i przyjacielem rolników i dlatego ich delegacja jest tutaj (Z kazania pogrzebowego). Wspomnienie organizatora Błażowskiego Uniwersytetu Ludowego Stanisław Złonkiewicz wspomina 111 : Moja znajomość sięga roku 1985, kiedy ks. Kowal zaproponował mi zorganizowanie i prowadzenie przy parafii Uniwersytetu Ludowego, mającego w zamierzeniu księdza włączyć się w nurt odnowy duchowej Polaków / / Systematyczna i wieloletnia działalność rozpoczęta w październiku 1985r. z tłumnym udziałem mieszkańców Błażowej. Co dwa tygodnie odbywały się otwarte dla wszystkich spotkania z wykładowcami historii Polski, historii kultury, katolickiej nauki społecznej, o rodzinie, wychowaniu o gospodarce rolnej. Zapamiętałem doc. Bolesława Fleszera z Politechniki Rzeszowskiej, późniejszego senatora, dr Jana Drausa z KUL. Jana Musiała, też senatora, dra Jana Błaża, z Krakowa, dr Lucynę Żbikowską i doc. Jana Żbikowskiego z Rzeszowa i wielu innych. / / Łącznie w latach wygłosiliśmy ponad 650 prelekcji. 112 I jeszcze wspomnienia Lucyny i Piotra Żbikowskich: Znaliśmy ks. Władysława wraz z wielu innymi pracownikami naukowymi rzeszowskich uczelni od lat i ceniliśmy wysoko jego działalność na polu kultury i oświaty, nazywając go ambasadorem tych dziedzin w Błażowej i dekanacie. Jego troską były nie tylko sprawy Kościoła, ale również szkoły, działalność miejscowych bibliotek, czytelni, organizacji społecznych nadto postawa ideowo-moralna i obyczajowa parafian. / / Udzielał im pomocy finansowej, fundował stypendia, organizował odczyty, pamiętał o rocznicach świąt narodowych i społecznych. / / Przez całe świadome życie był gorącym polskim patriotą / / i wszystko to trwało latami. W czasie strajków ustrzycko-rzeszowskich służył pomocą strajkującym rolnikom, umacniał ich na duchu i w wierze, a parafianie 111 Ks. Dziekan. s Więcej informacji o wymienionych osobach w internecie, na stronach poświęconych Solidarności

157 157 dostarczali żywność. Kilkakroć uczestniczył w rzeszowskich Mszach św. w rocznicę podpisania umów ustrzycko-rzeszowskich. Spotykaliśmy się zwykle na Drabiniance w dzisiejszej katedrze. W 1987 r. czasie kongregacji rejonowych w całej diecezji w dniach października referował warunki, jakie panują na polskiej wsi. Dla swych parafian nie był pobłażliwy. W wywiadzie dla Kuriera Błażowskiego mówił otwarcie: Nie lubię łatwej pracy. W Błażowej trudności nigdy nie brakowało. / / Tutejsi ludzie są leniwi, jeśli chodzi o jakikolwiek wysiłek: w dziedzinie umysłowej, ekonomicznej, społecznej. Brak jest nawyku korzystania z dóbr kultury. Trzeba zmuszać ludzi do udziału w imprezach, które są organizowane z myślą o miejscowym społeczeństwie. Zauważam bezmyślne krytykanctwo i bezrozumne powtarzanie cudzych sądów, radość i złośliwą satysfakcję, jeśli uda się komuś zaszkodzić, dokuczyć i uniemożliwić realizację dobrych zamierzeń. / / Pomimo tego nie tracę nadziei na zmianę mentalności mieszkańców. W nowej rzeczywistości wyrasta nowe pokolenie, bardziej otwarte na przyszłość, wolne od obciążeń i przesądów czasów minionych. Dlatego właśnie młodym należy poświęcić szczególna uwagę. Jednak nie załamywał rąk, ale walczył o odnowę moralną bez pobłażliwości. Był realistą twardo stąpającym po ziemi. Z poczuciem humoru, cierpliwością i mimo wszystko z wiarą w człowieka. stwierdziła prowadząca z nim wywiad Danuta Heller redaktorka lokalnej gazety 113. Z Kroniki Kursu rok 1987 Znane jest też poparcie Biskupa dla duszpasterstw chłopskich, robotniczych, różnych grup niezależnych. Oby tylko w tym było mniej emocji, efekciarstwa, a więcej normalnego, sine ira et studio wsparcia moralnego. Właśnie w duszpasterstwie rolników bardzo czynny jest Dolek Kowal. Ma u siebie dobrze zorganizowane Duszpasterstwo Rolników i działa szerzej w całej diecezji. Spotykamy się zwykle w Rzeszowie, na Mszy św. w rocznicę podpisania umów ustrzycko-rzeszowskich. Msze te, po chorobie ks. bpa Tadeusza Błaszkiewicza, który był kapelanem strajku rzeszowskiego, prowadzi bp. Stefan, głosząc kazania, z których chłopi są bardzo zadowoleni. W tym roku Dolek w czasie kongregacji rejonowych w całej diecezji w dniach października mówił na temat warunków jakie panują na polskiej wsi. 113 Kurier Błażowski rok 1993, nr 8 s. 5-6

158 158 Jako jeden z pierwszych otrzymał odznaczenia Expositorio Canonicali (1972), Rokiety i Mantoletu (1980) i został kanonikiem gremialnym Kapituły Jarosławskiej. Od 1976 r. był Dziekanem Dekanatu Błażowa. Wspomnienia licznych innych parafian O ciągle żywej pamięci świadczą liczne wspomnienia parafian zamieszczone w kilku numerach gazety gminnej Kurier Błażowski : nr 99 z r s 30; nr 101 z r str. 28; Stanisław Bator W dniu 28 czerwca 1998 r. przed sumą odpustową ku czci Matki Bożej Nieustającej Pomocy, w której miał uczeszniczyć, jeden z kapłanów ogłosił wiadomość o śmierci ks. Kowala. Wiadomość ta po raziła wszystkich zebranych. Nastąpiły dni żałoby i pogrzeb zmarłego. Cała parafia ze smutkiem żegnała wspaniałego człowieka i świętego kapłana, wspominając miłość i dobro, które szerzył wśród wiernych, by móc nas oczekiwać w domu naszego Ojca. Danuta Heller (redaktor naczelny Kuriera Błażowskiego) relacjonuje: 28 czerwca 2004 r. Rada Miejska w Błażowej uroczystą sesję poświęciła zmarłemu przed 6 laty ks. Kowalowi 114. Poprzedziła ją Msza św. celebrowana przez księży rodaków i księży z dekanatu. Okolicznościową homilię - wspomnienie o zmarłym ks. dziekanie, wygłosił Jego przyjaciel ks. Władysław Mazepa. Stwierdził, że ks. A. Kowal zapisał się ciepło w pamięci i sercach mieszkańców gminy. Był człowiekiem skromnym, ale szerokiego formatu, wielkiego pokroju. To, co pozostawił po sobie jest bardzo znaczące dla parafii i Kościoła. Uczył takiego postępowania, byśmy mogli wnosić swój przyczynek w życie społeczności. Po Mszy św. delegacje szkół i poczty sztandarowe, księża, władze samorządowe udały się na cmentarz, by złożyć wiązanki kwiatów i zapalić znicze przed tablicą jemu poświęconą. Danuta Heller zastanawiając się Jakim był ks. Adolf Kowal odpowiada: Normalnym. Był realistą twardo stąpającym po ziemi. Z poczuciem humoru. I dlatego apeluje: - Garść wspomnień niech będzie skromnym przyczynkiem do Jego biografii. Jan Kozubek dyrektor Zespołu Szkół im. Św. Jadwigi Królowej: Przypomniał, że Ks. Władysław Kowal całe swoje kapłańskie życie poświęcił Bogu i błażowskiej parafii zarówno w sensie materialnym jak i w jej wymiarze duchowym ludzkim. Budynki zastał w kiepskim stanie 114 kurierblazowskii.w.interia.pl/nr78/78q3.htm

159 159 technicznym, gospodarstwo zaniedbane, nadto w 1964 r., kiedy to obsunęło się zbocze góry, nastąpiło bardzo poważne uszkodzenie budynku kościoła. Musiał nie tylko pokonywać ówczesne trudności w zaopatrzeniu, ale przede wszystkim niechęć urzędników różnych szczebli. Jednak uratował a nawet odnowił świątynię do 1972 r. Równocześnie podjął przebudowę budynków gospodarczych, plebani i budowę domu dla sióstr zakonnych. Lata osiemdziesiąte to dekada, kiedy powstały kolejno: kościół filialny w Białce i Dom Katechetyczny w Błażowej Dolnej (przebudowany potem na kaplicę i kościół filialny), kaplica na cmentarzu parafialnym w Błażowej. Kontynuowano także prace przy budynku błażowskiej świątyni. Jego troska o rozwój lokalnej społeczności znalazła wyraz w przekazaniu działek pod budowę: Banku Spółdzielczego, za jezdni PKS, Domu Handlowego, Przychodni Zdrowia, i co bardzo ważne dla wychowania młodych błażowian, Liceum Ogólnokształcącego. Choroba, śmierć i pogrzeb ks. Władysława Kowala W latach osiemdziesiątych stan jego zdrowia zaczął się szybko pogarszać. Cukrzyca spowodowała choroby serca, przyszedł częściowy paraliż, który przez dużą samodyscyplinę i uporczywą rehabilitację udało się przezwyciężyć, ale problemy z sercem stawały się coraz większe. Pojawiały się napady duszności i kaszlu. Mimo leczenia w najlepszych klinikach pojawiła się konieczność przeszczepu serca. Znów niech powie kaznodzieja pogrzebowy ks. Bełza: Naponiewierał się po tych różnych szpitalach, z jednego do drugiego: i miejski i wojewódzki I i wojewódzki II i klinika w Łodzi i klinika w Krakowie. Był świadom swego stanu zdrowia: Dla mnie już nie ma ratunku. Na przeszczepy oczekują młodsi ode mnie. Ja nie mam żadnej nadziei - zwierzał się zaprzyjaźnionemu Stanisławowi Batorowi. Jednak tym bardziej starał się, między pobytami w szpitalu aktywnie pracować. Pragnął zwłaszcza ukończyć budowę kościoła w Białce. Własna choroba uwrażliwiła go na cierpienia innych. Ks. Andrzej Garbarz duszpasterz Służby Zdrowia z Rzeszowa wspomina ostanie rekolekcje wygłoszone w 1998 r. przez ks. Kowala: motywem wyboru kaznodziei było to, że znany był wielu lekarzom i pielęgniarkom, gdyż ze względu na trwającą kilka lat poważną chorobę, długie okresy czasu spędzał w rzeszowskich szpitalach./ / Nabożeństwa rekolekcyjne zaowocowały wspaniałymi, niemal mistycznymi wieczorami modlitwy, refleksji i dziękczynienia. / / Szczególnym przeżyciem była ponad godzinę trwająca Droga Krzyżowa. Było to świadectwo kapłana,

160 160 który sam dotykając Tajemnicy Krzyża przez swoje kapłaństwo i swoją chorobę, doświadczał równocześnie wielkiej pomocy ze strony drugiego człowiek. Niech zresztą sam przemówi: Szósta stacja pokazuje posługę Weroniki. A ileż wspaniałych Weronik biega po korytarzach szpitalnych w dzień i w nocy/ Wiele razy w różnych szpitalach słyszałem nie mogąc zasnąć te odgłosy śpieszących z prostą pomocą choremu, potrzebującemu i bezradnemu, leżącemu na łóżku człowiekowi. Ks. Kowal zmarł 28 czerwca 1998 r. w rzeszowskim szpitalu. Pogrzeb odbył się w Błażowej 30 czerwca 1998 r. Był niezmiernie okazały. Uczestniczyło ok. 200 księży ok. 100 strażaków z ponad 10 pocztami sztandarowymi, orkiestry z Rzeszowa i Błażowej, delegacje wielu zakładów pracy i władz. Ale trzeba przyznać, że swoją upartą pracowitością przez 28 lat proboszczowania w Błażowej w pełni sobie na to zasłużył. Z Kroniki Kursu rok 1998 Postanowiliśmy skorzystać z zaproszenia Jasia Stanisza pracującego w Belgii i nasz zjazd urządzić u niego. Organizacją zajął się Staś Bełza z Rzeszowa. Szyki pomieszała poważna choroba Dolka Kowala. Ciężko chory na serce w czerwcu 1998 r. stracił przytomność i trwało takie zawieszenie między życiem a śmiercią. Zmarł 28 czerwca 1998 r. w Błażowej. Niezmiernie okazały pogrzeb 30 czerwca Zgromadził ok. 200 księży ok. 100 strażaków z ponad 10 pocztami sztandarowymi, orkiestry z Rzeszowa i Błażowej, delegacje wielu zakładów pracy i władz. Ale trzeba przyznać, że w pełni sobie na to zasłużył swoją upartą pracowitością przez 38 lat proboszczowania w Błażowej. Parafianie w pełni to docenili. Epitafium na frontonie kaplicy cmentarnej zawiera słowa z jego testamentu: Kocham was wszystkich i oczekuję w domu naszego Ojca. Przed 10 rocznicą śmierci zawiązał się Społeczny Komitet Pamięci o Księdzu Dziekanie Władysławie Kowalu. Danuta Heller Redaktor naczelna,,kuriera Błażowskiego zaapelowała do wszystkich, którzy znali Ks. Adolfa Kowala o napisanie wspomnienia oraz o składanie złomu metali kolorowych na wykonanie jego popiersia. Apel Apel W niedzielę 28 czerwca 1998 roku nasza parafia pogrążyła się w głębokiej żałobie na wieść o niespodziewanej śmierci długoletniego proboszcza i dziekana ks. Władysława Adolfa Kowala. 36 lat pracował w naszej parafii, Warto utrwalać na piśmie słowa i czyny zmarłych kapłanów i duszpasterzy, zasłużonych dla błażowskiej parafii. W związku z tym zawiązał się Komitet Pamięci o Księdzu Dziekanie Władysławie Kowalu, który zamierza utrwalać pamięć o tym Kapłanie i przygotować obchody 10-tej rocznicy jego śmierci, 75. rocznicy urodzin oraz wydać drukiem księgę pamiątkową. Zachęcamy więc wszystkich, którzy znali.p. ks. Dziekana Kowala, do napisania wspomnień o jego osobie. W imieniu Komitetu

161 161 nie pozostał bez echa: Doprowadził do postawienia popiersia ks. Władysława w Błażowej na Placu jego imienia oraz wydania książki wspomnieniowej, która na 180 stronach przybliżyła postać ks. dziekana i proboszcza. Obrzędom pogrzebowym przewodniczył kolega bp Stefan Moskwa Jego poprzednikiem był ks. Józef Kruczek, urodzony 12 grudnia 1902 r. w Strzyżowie wyświęcony 29 czerwca 1926 r. Po święceniach kilka miesięcy był wikarym w Błażowej, następnie pracował jako wikary w Jasionowie, Pruchniku, Komarnie i Jedliczu, gdzie przez rok do czerwca 1933 r. był administratorem. Od 1934 r. był proboszczem w Nowotańcu, następnie od 11 kwietnia 1946 r. - do śmierci w Błażowej. Bezinteresowny cieszył się wielkim szacunkiem, także partyjnych, którym często pod osłoną nocy chrzcił dzieci i błogosławił małżeństwa. Zmarł 16 lutego 1970 r. pochowany w krypcie kaplicy cmentarnej w Błażowej zbudowanej przez następcę. Następcą został ks. Michał Drabicki. Urodził się w Kraczkowej 2 września 1936 r. wyświęcony 12 czerwca 1960 r. Po dwa lata był wikariuszem w Birczy i w Zręcinie, potem wspólnie byliśmy wikarymi w Rzeszowie i Polance, od 28 listopada 1973 r. był proboszczem w Olchowcach. 10 sierpnia 1998 r. został proboszczem w Błażowej, a 26 sierpnia 2006 r. przeszedł na emeryturę. Pamięci o Ks. Władysławie Adolfie Kowalu: ks. Jan Twardy ul. Zamkowa 5 Błażowa, 28 czerwca 2007 r.

162 162 Ks. Józef Kozicki Rozpoczął z nami studia teologiczne w Przemyślu, jednak po dwóch latach zdecydował się na wstąpienie do zakonu Pijarów. Z kolegami utrzymywał luźny kontakt, głównie przez rodaka ks. Jana Barana. Ks. Józef Kozicki urodził się 24 stycznia 1935 r. w Żmigrodzie Starym. Po ukończeniu LO wstąpił do WSD w Przemyślu, a następnie do zakonu OO. Pijarów w Krakowie. Święcenia otrzymał 15 czerwca 1961 r. w Krakowie. Jako Pijar pracował w parafii Kraków-Rakowice oraz w Cieplicach Śląskich. Po czterech latach w 1965 r. opuścił zakon i przeszedł do diecezji tarnowskiej, gdzie ordynariuszem był bp Jerzy Ablewicz, dawny jego wychowawca z Przemyśla cenił powolnego, flegmatycznego, ale o niesamowitej sile fizycznej ówczesnego kleryka. Proboszcz w Woli Piskulinie i Skrzydlnej W diecezji tarnowskiej pracował jako wikariusz w parafiach: Przyszowa, Mikluszowice, Rytro. W latach był proboszczem parafii Wola Piskulina, utworzonej w 1957 r., a odłączonej od macierzystego Łącka. Liczyła ona ok. 2 tysiące wiernych. Natomiast w latach parafii Skrzydlna 116. Skrzydlna to starożytna wioska, niegdyś miasteczko, nawet krótko powiatowe. Obecny kościół pod wezwaniem św. Mikołaja Bpa wzniesiono w latach 80-tych XX wieku. Ks. Kozicki doprowadził do jego konsekracji w 1993 r Patrz:

163 163 Dbał o wcześniejszy, zabytkowy z XVI wieku 117. Pełnił także obowiązki wicedziekana dekanatu Łącko. Po przejściu na emeryturę 21 sierpnia 2005 r. pozostał tu jako rezydent. 4 września 2005 r. parafianie podziękowali mu za trud i pracę. Aneta Kot 17 sierpnia 2003 tak pisała w Gościu Niedzielnym edycja Tarnowska w art. Świątynia - nasze świadectwo wiary Skrzydlna zaskakuje. Na początku swą obecnością. Od strony miejscowości Dobra jedzie się ocienioną drogą wśród gór i lasów, nagle las się kończy i ukazuje się piękna panorama górska z malowniczo posadowioną w dolinie miejscowością. Potem zaskakuje bogatą historią. Do 1296 r. czyli u- tworzenia parafii, duszpasterst wo sprawowali benedyktyni. Parafia była bardzo duża terytorialnie, składała się początkowo ze wsi: Skrzydlna, Przenosza, Raciborzany, Kostrza i Stróża, a także Jodłownika, Janowic, Gruszowa i Kasiny Wielkiej. Obecnie do parafii należą: Przenosza, Skrzydlna i Wola Skrzydlańska. Na terenie parafii znajdują się dwa kościoły. Stary zbudowany został w XVI w. z fundacji Prokopa Pieniążka. Przebudowany i nakryty sklepieniami pozornymi w 1787 w wielokrotnie odnawiany. Posiada dziedziniec otoczony murem kamiennym, który do XIX w. był cmentarzem parafialnym. W obrębie kościoła stoi pomnik przyrody letni dąb. Nowy kościół to świątynia wzniesiona na koniec ubiegłego wieku, przestronna, starannie wyposażona, otoczona wielkim placem z pięknym ogrodem, którego pielęgnacja z pewnością wymaga wiele wysiłku. Wspólnota parafialna to 2 tys. osób. To liczba stała, która od lat się nie zmienia. Opiekę duszpasterską nad wiernymi sprawują: ks. Józef Kozicki (proboszcz) i ks. Albert Urbaś (wikariusz). Proboszcz ceni wikarego za jego zaangażowanie w katechizację i dar właściwego podejścia do dzieci i młodzieży, które owocuje zaufaniem i szacunkiem. U swoich parafian podziwia natomiast zaradność i ambicję. "Atutem, który będzie zawsze świadczył o ich zaangażowaniu religijnym i ofiarności, jest budowa nowego kościoła, która trwała przez 20 lat. Przez cały 117 ;

164 164 ten czas wierni w miarę swoich możliwości wspomagali to dzieło. Dzieło, które - wydawałoby się - wielokrotnie przerastało ich możliwości. To zawsze będzie dowodem ich wiary - mówi ks. Kozicki - Może to i dobrze, że kiedy obejmowałem tę parafię w 1989 r. nie spodziewałem się, że dokończenie budowy kościoła będzie kosztowało tyle zdrowia i pracy, bo pewnie bym się zniechęcił. Teraz, kiedy spojrzę wstecz, czuję ogromną satysfakcję i podziw dla swoich parafian" - dodaje. W parafii działają między innymi wspólnoty róż misyjnych i róż różańcowych ojców i matek. Proboszcz szczególnie dumny jest z tego, że w dni powszednie do Mszy św. służy ministrantów. Skrzydlna zaskakuje wręcz niespotykaną gościnnością, ale o tym można się przekonać dopiero wtedy, gdy się ją odwiedzi. Naprawdę warto. "Jestem już doświadczonym kapłanem. Podobnie, jak inni księża z mojego pokolenia, większość życia spędziłem w salach katechetycznych. Być może to pozwoliło mi zrozumieć, że najważniejsze w duszpasterstwie jest pilnowanie podstawowych rzeczy: Eucharystii, konfesjonału, katechezy. Gdybym dzisiaj zaczynał dopiero życie kapłańskie, z tym doświadczeniem, jakie mam... - mówi z nostalgią - na pewno wiedziałbym, że pracę na parafii trzeba zaczynać od dobrych układów z plebańską gospodynią" - kończy z łobuzerskim uśmiechem. Aneta Kot Kościół w Skrzydlnej w dniu pogrzebu ks. Kozickiego.

165 165 Zmarł 1 stycznia 2008 r. 118 Pogrzeb pod przewodnictwem bpa Władysława Bobowskiego z udziałem 43 kapłanów, parafian ze Skrzydlnej, delegacji, w tym gości m.in. z Woli Piskuliny i rodzinnego Żmigrodu odbył się w Skrzydlnej. Ks. bp Bobowski w homilii tłumaczył i przypominał z Pisma św.: Kim jest kapłan. Poprzednikiem w Skrzydlnej był ks. Stanisław Świerczek, wpierw przez 5 lat wikariusz, a od 1974 do 1989 r. proboszcz. Był budowniczym kościoła poświęconego 3 września 1988 r. Następcą został: ks. Piotr Pawlina, który z kolei 31 lipca 2012 r. odszedł na proboszcza parafii Kamienica Górna, a proboszczem zo-stał ks. dr Marek Krupa dotychczasowy proboszcz parafii Chełm dostęp sierpień i

166 166 Ks. prof. Stanisław Kulpaczyński salezjanin Droga kapłańska i posługa ks. Stanisława Kulpaczyńskiego ze zgromadzenia salezjańskiego to droga naukowca, wykładowcy uniwersyteckiego, wychowawcy wielu polskich katechetów i księży Urodził się 17 czerwca 1936 r. w Łętowni koło Przemyśla. W Przemyślu też uczęszczał do Szkoły Podstawowej, potem do I LO J. Słowackiego uzyskując maturę w 1953 r. poczym podjął studia teologiczne w WSD w Przemyślu w latach Nie przystąpił jednak do święceń subdiakonatu, co było dla nas szokiem, chociaż pozostał w seminarium. Gdyśmy otrzymywali świecenia diakonatu on przyjął subdiakonat i wreszcie z opóźnieniem - diakonat. Do kapłaństwa jednak nie przystąpił, ale ukończywszy studia w seminarium przemyskim poszedł do nowicjatu Salezjanów w prowincji krakowskiej. Nowicjat odbył w Kopcu k. Częstochowy i podjął zwyczajową u salezjanów praktykę pedagogiczną. W latach był katechetą w Kielcach (parafia św. Krzyża). Święcenia kapłańskie przyjął dopiero 16 czerwca 1962 r. w Krakowie. W latach był katechetą w Poznaniu, potem w latach w Lublinie, jednocześnie studiując na KUL-u psychologię. Po uzyskaniu magisterium 27 czerwca 1970 r. przełożeni zgodzili się na zaproponowaną mu pracę naukową na KUL-u. 25 czerwca 1974 r. u prof. Stefana Kunowskiego 120, zdobył stopień doktora na podstawie rozprawy Przeżycie postawy pokutnej u młodzieży licealnej ze szczególnym uwzględnieniem jej stanu niepokoju. W 1976 r. rozpoczął wykłady na KUL-u z zakresu psychologii i katechetyki, przechodząc wszystkie stanowiska od asystenta do kierownika katedry i kierownika specjalizacji. Po kilku latach, 12 grudnia 1989 r. habilitował się na podstawie pracy: Katechetyczna dydaktyka modlitwy. 18 maja 1996 r. otrzymał stanowisko profesora nadzwyczajnego KUL, zaś 23 maja 2003 r. profesora zwyczajnego nauk teologicznych, na podstawie książki Symbole w odbiorze katechizowanych dzieci 121. Jako naukowiec pozostawał w stałym w kontakcie z macierzystą diecezją i WSD w Przemyślu, w którym studiował przez 6 lat. Przy- 120 Zob: przypis przy ks. J. Staniszu 121

167 167 jeżdżał do Przemyśla raz na kwartał i prowadził seminarium naukowe z zakresu katechetyki, doprowadzając ponad 30 alumnów - diakonów do magisterium. W Kronice Kursu nie zachowało się o nim zbyt wiele wzmianek, bo nie utrzymywał z nami ożywionych kontaktów. Jeśli już to służbowe, ale i przyjacielskie, z ks. Moskwą, jako rektorem WSD, czy ks. Staniszem, z którym łączyły go zainteresowania pedagogiczne. Z Kroniki Kursu za rok 1977 Po dorocznym spotkaniu w Futomie: Rozlazły się trochę te nasze doroczne spotkania. Na 15-lecie nic, na 16-lecie też nic, dopiero teraz spotykamy się razem. Uroczystej koncelebrze przewodniczył Duktor ks. Ignacy Gerlach, kazanie zaś głosił Staś Bełza z Rzeszowa. W pięknie odnowionym futomskim kościele zgromadziło się nas 31. Byli też Staś Kulpaczyński i Olek Kustra obaj zaczynali z nami studia, ale święceni byli później. Staś Kulpaczyński, który z nami spędził 6 lat na teologii, lecz wyświęcony został u Salezjanów, obronił pracę doktorską na KUL-u, u prof. Kunowskiego nt.: Przeżycie postawy pokutnej u młodzieży z uwzględnieniem poziomu niepokoju. Dziś jest asystentem na KUL i wykładowcą w seminarium salezjańskim w Krakowie. Z Kroniki Kursu za rok 2009 Po latach podczas spotkania w Wybrzeżu koło Dubiecka z okazji jubileuszu 50-lecia kapłaństwa, prowadząc kilkugodzinną dyskusję opowiadał, że zawsze imponował mu salezjański styl pracy z młodzieżą. Fizycznie był z nami w przemyskim seminarium, ale duchowo ciążył ku salezjanom. Rozmawiał na ten temat wiele razy z przełożonymi, z ojcem duchownym, zaufanymi wychowawcami i decyzji nie podjął pochopnie. Przecież za ich wiedzą i zgodą odkładał święcenia, ale nadal pozostawał w seminarium. Gdy podjął ostateczną decyzję, przeniósł swoje dokumenty z przemyskiego seminarium do seminarium salezjańskiego. Mówił o swojej działalności duszpastersko-naukowej. Praca naukowa i dydaktyczna Prócz pracy naukowej ma wielkie zasługi na polu dydaktyki: W latach był kierownikiem Katedry Katechetyki Psychologiczno-Pedagogicznej. Po tragicznej śmierci ks. prof. M. Majewskiego w 1999 r. do 2004 został kuratorem Katedry Katechetyki Integralnej. Wykładał również okresowo na Słowacji (Trnawa) i Ukrainie (Lwów)

168 168 oraz na Studiach Podyplomowych w Sandomierzu i Kielcach. Jego prelekcje w wielu diecezjach (np. Kielce, Przemyśl, Rzeszów, Siedlce), wiązały sie z aktualnymi potrzebami katechizacji w środowiskach szkolnych. Należy do Europejskiej Ekipy Katechetycznej i Związku Katechetów z zakresu języka Niemieckiego AKK, a także DKV; jako konsultor i rzeczoznawca. Także w pracach doktorskich i magisterskich (jest promotorem 61 rozpraw doktorskich i 330 prac magisterskich) proponował tematy dotyczące między innymi: metod katechetycznych, znajomości i akceptacji osoby Jezusa Chrystusa przez katechizowaną młodzież, zastosowania systemu prewencyjnego św. Jana Bosko w katechezie, wymiaru liturgicznego (celebracje w katechezie, rok liturgiczny w katechezie) w katechezie, katechezy młodzieży w teorii i w jej własnej opinii, wzorów osobowych w katechezie. Prócz pracy naukowej wiele serca poświęcał dydaktyce: organizował wspólnie z ATK (Akademią Teologii Katolickiej dzisiejszy Uniwersytet Kard. Stefana Wyszyńskiego), ogólnopolskie sympozja dla katechetów i studentów, konferencje, warsztaty i wykłady w wielu diecezjach Polski. Był organizatorem licznych naukowych wyjazdów integracyjnych pracowników i studentów katechetyki. Prowadzi warsztaty i wykłady formacyjne w wielu diecezjach w Polsce, opracowuje materiały katechetyczne dla młodzieży. Od 1977 r. jest członkiem Ogólnopolskiej sekcji wykładowców katechetyki. Od 1983 Towarzystwa Naukowego KUL, od 2001 Rady Programowej miesięcznika Katecheta i kilku towarzystw zagranicznych. W latach pełnił funkcję konsultora i rzeczoznawcy do spraw oceny programów nauczania religii i podręczników katechetycznych przy Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski. Był kierownikiem działu Katechetyka w Redakcji Encyklopedii Katolickiej TN KUL. W latach był członkiem Komitetu Redakcyjnego Roczników Teologicznych. Od 2002 jest członkiem Rady Programowej czasopisma Studia Koszalińsko- Kołobrzeskie, od 2003 r. Komitetu Redakcyjnego czasopisma Świat i Słowo wydawanej przez Akademię Techniczno-Humanistyczną, Instytut Teologiczny im. Św. Jana Kantego w Bielsku-Białej 122. W magazynie salezjańskim Don Bosco za grudzień 2007 tak napisał o katechezie: -Słowo "katecheza" jest niekiedy używane zamiennie z określeniem "lekcja religii". Chodzi o jedno i drugie, gdyż w Polsce 122 Wykorzystałem oprac. ks. Andrzeja Kicińskiego za :

169 169 staramy się, aby lekcja religii w środowisku szkolnym miała wymiar katechezy czyli prowadziła do rozwoju wiary i odpowiedzialnego życia we wspólnocie Kościoła. Ogólna Instrukcja katechetyczna z 1971 r. (nr 30) poucza: "Katecheza ma pomóc w zapoczątkowaniu i rozwoju - w ciągu całego biegu ludzkiej egzystencji - życia wiary zmierzającego do pełnego zrozumienia prawdy objawionej i zastosowania jej w życiu człowieka". Świadomość tego obowiązku miała różny poziom w historii Kościoła (np. pierwotny katechumenat, katechezy Ojców Kościoła, katechezy w szkołach, kazania katechetyczne, a obecnie też katechezy poprzez elektroniczne środki przekazu). Aktualna katecheza w szkole ma swoje walory i słabości. Z jednej strony obejmuje dużą liczbę uczniów, nie traci się czasu na dochodzenie do salek parafialnych, można skorelować jej treści z treściami innych przedmiotów itd., z drugiej strony traci swoją atmosferę kościelną, kontakt z parafią i wtapia się w nurt nie zawsze dobrze funkcjonującej szkoły. Jednak poziom katechezy w środowisku szkolnym najbardziej zależy od osobowości katechety, jakości szkolnego środowiska (uczniowie i nauczyciele, szkoła publiczna i katolicka), poziomu wzajemnej współpracy parafii, rodziców, katechetów i całego grona pedagogicznego. Jan Paweł II był żywym przykładem wychowawcy, który na pierwszym miejscu troszczy się o rozwój wiary. W tym celu pielęgnował regularne katechezy środowe, a przy innych umiał z humorem prowadzić ich na głębię rozwoju wiary. Najważniejsze w wychowaniu ma być to, co służy rozwojowi duchowemu. Chodzi o to, aby ucząc i kształcąc, uprawiając sport i pracując, nie zagubić wymiaru katechetycznego, czyli zdolności zbliżania wychowanków do Chrystusa i Kościoła. Po przejściu na emeryturę, nadal prowadzi swoich doktorantów. W 2007 r. podczas konferencji dla katechetów wygłosił w naszej diecezji wykład Z doświadczeń dydaktyki modlitwy 123. Podczas tej konferencji Metropolita Przemyski w refleksji pastoralnej podkreślił, że ta forma katechizacji (szkolnej) ma być uzupełniona i pogłębiona katechizacją parafialną. W 2009 r. podczas ogólnopolskiego VIII Sympozjum Katechetycznego w Opolu 124 mówił nt. wyboru i oceny podręczników katechetycznych jako pomocy dydaktycznej, co powinno należeć do katechety, tymczasem katecheci w wielu diecezjach spotykają się z odgórnie zapro- 123 Niedziela Edycja Przemyska nr 38 z 2007 r. 124 Podręczniki do nauki religii. Sens czy bezsens? (red.) Jerzy Kostorz; Opole 2009 Pokłosie. Sympozjum zorganizowanego przez Katedrę Katechetyki, Pedagogiki i Psychologii Religii Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego 25 kwietnia 2009 r. ( Sympozja, nr 78),

170 170 ponowanym podręcznikiem do nauki religii. Zasugerował praktyczne kryteria dotyczące oceny jakości i wartości podręcznika. Jego biogram naukowy 125. obejmuje 10 stron z czego aż 8 to wykaz publikacji. Wymienia on 14 książek, napisanych bądź zredagowanych, 88 artykułów naukowych, 10 wprowadzeń, słów wstępnych czy przedmów do książek innych autorów, 8 opracowań haseł do Encyklopedii Katolickiej i innych, wreszcie ponad 50 artykułów popularnonaukowych. 17 czerwca 2012 r. Jubileusz 50-lecia w Przemyślu w kościele ks. Salezjanów w gronie licznej rodziny i parafian 125

171 171 Ks. Aleksander Kustra - wykładowca i proboszcz Urodził się 28 lutego 1936 r. we Futomie. Po maturze zdanej w przemyskim Małym Seminarium w 1953 r. tu wstąpił do WSD, ale przerwał studia na rok z powodu choroby. Dlatego został wyświęcony rok później niż my jego koledzy 12 czerwca 1960 r. Po święceniach pracował w Rzeszowie w par. Św. Krzyża przez 3 miesiące, następnie Kamieniu, Przemyślu, Lublinie, Jarosławiu i Rożubowicach. Odbył studia specjalistyczne z teologii fundamentalnej i pastoralnej w Rzymie na Uniwersytecie Lateraneńskim, w latach napisał pracę doktorską, ale jej nie obronił, posiada tylko tytuł magistra, dlaczego sam opowie nieco niżej. W 1967 r. zamieszkał w Rzymie, posługując jako kapelan w domu sióstr, następnie w Scauri, pracując do 1974 w duszpasterstwie włoskim jako rektor kaplicy filialnej. Wtedy otrzymał od kard. Władysława Rubina 126 propozycję pracy w Watykanie, na co nie uzyskał zgody swego bpa Ignacego Tokarczuka, który potrzebował wykładowcy homiletyki. Po powrocie do diecezji z początkiem czerwca 1974 r. wykładał homiletykę w WSD w Przemyślu i w latach , po ks. Józefie Burdzie kierował diecezjalną Caritas 127. Był to czas napływającej dużej 126 Kardynał Władysław Rubin urodził się 1917 r. w Tokach koło Zbaraża. Po maturze w Tarnopolu wstąpił do WSD we Lwowie. W obliczu wojny naukę przerwał i wstąpił do Szkoły Podchorążych w Tarnopolu, następnie studiował na Uniwersytecie we Lwowie. Uczestniczył w kampanii wrześniowej, został schwytany przez Sowietów, więziony i zesłany do Archangielska gdzie pracował przy karczowaniu lasu. Z armią Andersa opuścił Rosję. W Bejrucie ukończył studia teologiczne i 30 czerwca 1946 r. otrzymał tam święcenia kapłańskie i został duszpasterzem uchodźców polskich, a szczególnie młodzieży i studentów. Następnie studiował w Rzymie ( ). Po doktoracie w 1953 r. został dusz pasterzem Polaków, następnie rektorem Kolegium Polskiego w Rzymie. W 1964 biskupem sufraganem archidiecezji gnieźnieńskiej. Po śmierci bpa Gawliny Prymas Wyszyński skierował go do opieki nad emigracją i uchodźctwem polskim ( ). Był sekretarzem generalnym Synodu Biskupów. 30 czerwca 1979 został kardynałem. W latach pełnił funkcję prefekta Kongregacji dla Kościołów Wschodnich. Zmarł po ciężkiej chorobie w Rzymie w 1990 r. Pochowany został w katedrze lubaczowskiej. 127 Ks. Józef Burda urodził się 15 marca 1915 r. w Żołyni. Wyświęcony 20 czerwca 1938 r. pracował przez cztery lata w Dębowcu, w Zręcinie, Hyżnym i w Rzeszowie. W latach administrował parafią w Trzebownisku, potem do 1959 r. w Lubeni i do 1969 r. w Ślezakach, skąd, skonfliktowany, przeszedł na urlop choro-bowy. W 1974 r. został pracownikiem Kurii Biskupiej w Przemyślu, referentem d/s miłosierdzia, a następnie był duszpasterzem chorych. 1 lipca 1987 r.

172 172 pomocy z zagranicy, co wymagało znajomości języków zachodnich. Przez rok, na czas wyjazdu na studia rzymskie ks. Edwarda Prędkiego, administrował parafią w Przemyślu-Przekopanej. Jako wykładowca homiletyki otrzymał polecenie prowadzenia ćwiczeń homiletycznych z klerykami z 4 roczników, a w tym czasie przemyskie seminarium było najliczniejsze w Polsce. Prowadził też lektorat z j. włoskiego. Ten czas wspomina jako najpracowitszy, ale też przyznaje z satysfakcją, że bardzo dobrze poznał całe pokolenie kleryków, późniejszych księży. Proboszcz w Jarosławiu 5 stycznia 1986 r. został proboszczem w jarosławskiej farze po tragicznie zmarłym ks. dr. Bronisławie Fili i przez 20 lat kierował parafią 128. Gdy Jarosław w 1323 r. otrzymał prawa miejskie, już istniała tu parafia jedna z najstarszych na terenie diecezji. W 1523 r. możne wdowy ufundowały przy kościele kapitułę kolegiacką. W skład odnowionej przez bpa Tokarczuka weszło kilku kolegów kursowych. Kilka pierwotnych przeszedł na emeryturę i zamieszkał w Domu Księży Emerytów w Korczynie, gdzie zmarł 17 grudnia 1992 r. Pochowany został w rodzinnej Żołyni. 128 Henryk Grymuz Dziękczynienie za kapłańską posługę; Niedziela edycja przemyska nr 36 z 24 września 2006 r,;

173 173 kościołów nie przetrwało. Obecny kościół parafialny zbudowano według planów Józefa Bricciusa w latach dla jezuitów. Po kasacie jezuitów w 1773 r. zamieniony na magazyn wojskowy w 1808 r. wykupił książę Adam Czartoryski wykupił kościół i podarował parafii. W 1862 r. wnętrze uległo spaleniu. Odremontowany konsekrował bp. Jakub Glazer w 1890 r. Wewnątrz XVI wieczny wizerunek Matki Bożej Śnieżnej, doznaje szczególnej czci. Na zewnątrz obejście uświetnia kolekcja 12 kamiennych figur: patronów kościoła i świętych zakonu jezuickiego. Wnętrze jarosławskiej kolegiaty niżej Obraz MB Śnieżnej Ks. Kustra sprawdził się raczej jako dobry organizator posługi pasterskiej, pedagog, opiekun wielu formacji i stowarzyszeń, czy organizator cennych inicjatyw kulturotwórczych, niż jako gospodarz kościoła, chociaż remontował zarówno obiekty plebanii jak i miejscową cerkiew grecko-katolicką 129. W ciągu 12 lat opublikował ok. 500 felietonów teologicznych na łamach gazetki Ave Maria. Wygłaszał konferencje w jarosławskim radio. Do 2000 r. pełnił funkcję dziekana i archiprezbitera Jarosławskiego. Jako proboszcz fary był kustoszem Jarosławskiej Kapituły Kolegiackiej. 129 Stwierdził proboszcz ks. Bohdan Kruba, w rozmowie z Markiem Przybylskim w 2012 r. za:

174 174 W sierpniu 2006 r. przeszedł na emeryturę i przez rok mieszkał przy kaplicy w Rożubowicach, następnie został spowiednikiem w Dębicy. Poprzednikiem w Jarosławiu był ks. Bronisław Fila. Urodził się 7 grudnia 1922 r. w Mazurach. Wyświęcony 19 czerwca 1949 r. był wikariuszem w Majdanie Królewskim, Rzeszowie-Farze, Jarosławiu, gdzie w latach pracował jako katecheta. W 1966 r. został proboszczem wicedziekanem, w 1969 r. dziekanem, w 1978 r. archiprezbiterem jarosławskim, a wpierw w 1975 r. kustoszem reaktywowanej kapituły kolegiackiej. W 1976 r. uzyskał doktorat na podstawie pracy: "Kultura a religia w świetle nauki Soboru Watykańskiego II. Zmarł 26 listopada1985 r. w Jarosławiu 130. Następcą od 26 sierpnia 2006 r. jest ks. Marian Bocho. Urodził się w Łańcucie 16 grudnia 1957 r. wyświęcony w Przemyślu 29 czerwca 1989 r. pracował m. in. w Haczowie, Jarosławiu, Przemyślu i Sanoku. W 1990 r. był dyrektorem Ośrodka Rekolekcyjnego Ruchu Światło-Życie w Zboiskach Prusieku, gdzie odnowił cały kompleks budynków i otoczenia. Był też Dyrektorem Ośrodka Rekolekcyjnego i Caritas" w Przemyślu. W 1996 r. otrzymał tytuł Człowieka Roku w plebiscycie zorganizowanym przez Wydawnictwo Podkarpacie". Zebrał i opracował homilie ks. bpa Stefana Moskwy oraz ks. Michała Kochmana. Jest autorem dwóch pozycji książkowych Błogosławiona między niewiastami" i Błogosławiona, która uwierzyła". Wspomnienia emeryta (Ks. Aleksander o sobie) Urodziłem się w piątek. Mógł to być omen, ale nie musiał. Po klasie ósmej ukończonej w Gimnazjum Słowackiego w Przemyślu poszedłem do Małego Seminarium na Pelczara. Stamtąd do Wyższego. Na drugim kursie miałem urlop zdrowotny. Mimo ciężkich czasów seminarium istniało i robiło swoje. Bp. Barda ostrożnie dobierał przełożonych. Geniuszami nie byli, ale moralnie byli bez zarzutu. Aż czterech z nich zostało biskupami. Ordynariusz był wymagający, kierował się zawsze wolą Bożą. Pogodny bp. Tomaka był przeciwwagą jego surowości. W seminarium panował jeszcze duch bpa Pelczara i ks. Balickiego. Wybitni księża z ich czasów Jan Grochowski i Jan Kwolek już odeszli z seminarium, ale w Kapitule służyli radą biskupowi, który umiał rad słuchać. 130 Oprac. ks. Delm.. Zob. H. Borcz. Fila Bronisław ( ). [w]: SPTK s. 159.

175 175 Przemyśl lubił. Katedrę i kleryków. Antyklerykalizm państwa gasił antyklerykalizm ludu. Zaraz po święceniach musiałem zabiegać o państwową maturę i z tej racji pomagałem ks. Walentemu Balowi w Rzeszowie. Jednak Rzeszów był zbyt czerwony i ostrożny, by tu zdawać maturę, a ks. Bal wiedząc o tym może nawet nie bardzo się starał, ale pomocą księżyka nie gardził. Byłem u niego 4 miesiące, w tym przez 3 tygodnie zastępowałem w Wujskim ks. Władzia Rybkę, podopiecznego ks. Bala. Potem zostałem wikarym w Kamieniu. Po roku trzeba się było gotować do matury w LO dla pracujących w Zamościu. Musiałem zaliczyć za jednym podejściem klasy X i XI. By mieć papierek pracującego (księży za takich nie uważali) zatrudnili mnie w Muzeum Diecezjalnym. Mieszkałem wśród kleryków, jadałem wśród profesorów, pracowałem w muzeum, a weekendy spędzałem w szkole. W niedzielny poranek odprawiałem u zamojskich franciszkanek, noc z niedzieli na poniedziałek przesypiałem w pociągu z Zamościa przez Bełżec do Przemyśla. Tam w Zamościu początkowo tylko stary dyrektor wiedział kim jestem. Kazano mi jednak starać się o paszport na studia w Rzymie. Choć nikt z przełożonych nie rzekł słowa, wiedziałem, że od tej chwili będę pod lupą UB. Potwierdziło się to w dniu egzaminów. Mimo szantażu i straszenia kręgosłup moralny zachowałem. Zanim dostałem paszport, zaliczyłem rok na KUL-u. Do Rzymu wysłano nas czterech: Edward Nowak wyjechał z końcem 1962 r. przed święceniami, ks. profesor Stanisław Potocki, Józef Sroka neoprezbiter i ja dostaliśmy paszporty wiosną 1963 r. Wyjazd przewidziano na wrzesień. 3 lipca zmarł mój ojciec. Zdążyłem go odwiedzić gdy dostał zawału, byłem na pogrzebie i jeszcze dwa miesiące przy mamie. Rzym rozszerzał horyzont, ale drogi nie słał różami. Wypuszczeni z PRL-u z 5 dolarami, zdani na oszczędne stypendium Polonii z USA, przędliśmy cienko. Trzeba było zdobywać języki, które zaczęły rugować z uczelni łacinę. Należało również chłonąć poza uczelnią to, co w PRL było niedostępne, a cenne. Studia można było przecież zaliczyć i w Polsce. Ks. prof. Ataman mawiał: Mądry obejdzie stodołę i więcej się nauczy, niż głupi w podróży naokoło świata. Starałem się przede wszystkim o mądrość, choć popyt na nią szybko spadał. W Rzymie był soborowy ferment i zamęt. Gdy Duch tchnie, diabeł mąci, nawet w głowach profesorów. Wśród nas był M Czajkowski 131, 131 Patrz m.in. :

176 176 Jerzy Dąbrowski 132 i inni. Pomagając ojcom Soboru, poznawaliśmy episkopat. Mnie zlecono pieczę nad kaplicą, w której regularnie celebrował także kard. Wyszyński. Przez 4 lata trwania Soboru na biskupów czekały stale mieszkania. Ja mieszkałem w bibliotece Instytutu Polskiego. Lubię książki, także stare, ale nie aż tak, by z nimi koniecznie spać. Nastał bp. Ignacy Tokarczuk i zabrał się do realizacji swego planu. Ujął mnie w jego tryby i postawił przed wyborem: zobowiązać się do habilitacji i zostać do skutku, albo zrezygnować ze stypendium, by nie Zajmować miejsca innemu. Obietnica habilitacji na daleką metę wydała mi się nie faire, alternatywa wyboru zawężona, a postawienie sprawy arbitralne. Za Bardy było inaczej Honorowo zrezygnowałem ze stypendium, zresztą diecezja długo z niego nie korzystała, nie mając jeszcze sposobu na życie. Postąpiłem nie po myśli biskupa, choć w jego stylu. Podpadłem. Na jakiś czas. Zamieszkałem w lichym klasztorku, potem za- Ks. prof. Michał Czajkowski z diec. wrocławskiej urodził się października 1934 r. w Chełmży. Wyświecony 15 czerwca 1958 studiował na KUL, w Rzymie oraz w École Biblique et Archéologique Française w Jerozolimie. Był profesorem Nowego Testamentu we Wrocławiu, proboszczem parafii w Zgorzelcu, od 1976 do emerytury kierował Katedrą Teologii Ekumenicznej Uniwersytetu Kard. Stefana Wyszyńskiego (dawniej ATK) w Warszawie. Autor setek artykułów i 23 książek z zakresu teologii biblijnej. Był współprzewodniczącym Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, członkiem Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej ( ), do 2006 r. asystentem kościelnym miesięcznika "Więź" oraz współpracownikiem "Tygodnika Powszechnego". 7 stycznia 2007 r. w gazecie "Wprost" nr 2/2007 w art. "Agent Ignacy" został oskarżony przez dra Tadeusza Witkowskiego z IPN-u o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa PRL w latach jako tajny współpracownik ps. "Jankowski". Zniknął ze sceny publicznej w Polsce. Specjalny raport na ten temat opracowała Więź, korzystając z materiałów IPN i z rozmów z osobami, na które miał donosić, a ks. Czajkowski wydał oświadczenie, w którym przyznał się do części zarzucanych mu czynów, natomiast w art. "Nie donosiłem na Ks. Popiełuszkę" ("Więź" nr 7(2009) s ) oświadczył, że nigdy nie donosił na ks. Jerzego Popiełuszkę, ani na abpa B. Kominka, J. Kuronia i J. J. Lipskiego. Zob: 132 Bp Jerzy Dąbrowski żył w latach Pochodził z archidiecezji gnieźnieńskiej. Studiował w Warszawie i w Rzymie. Był duszpasterzem akademickim w Warszawie. Od połowy lat osiemdziesiątych opiekował się Klubem Myśli Politycznej Dziekania, założonym przez Stanisława Stommę, który wychował późniejsze elity polityczne. W 1982 r. został biskupem pomocniczym gnieźnieńskim, był zastępcą sekretarza generalnego KEP w tej roli interweniował m.in. u generała Kiszczaka w lipcu 1985 r. w sprawie zwolnienia z aresztu Adama Michnika, a potem uczestniczył w spotkaniu ówczesnego szefa MSW z Lechem Wałęsą. Zginął w wypadku samochodowym w 1991 r. Dr Witkowski we "Wprost" z 8 stycznia 2007 r. oskarżył go, że był agentem wywiadu PRL o pseudonimie "Ignacy" i w czasie studiów w Rzymie donosił m. in. o pracach Konferencji Episkopatu Polski. Inni badacze chociaż cenią dr. Witkowskiego kwestionują tę jego opinię. Podaję za:

177 177 jąłem się duszpasterstwem włoskim w Scauri 140 km od Rzymu. Głosiłem po kilkanaście homilii tygodniowo, raz w Wigilię spowiadałem do godz Sam. Z Przemyśla dostałem pocztą aplikatę na wikariusza w Leeds w Anglii u ks. Stanisława Kluza, byłego kapelana AK i proboszcza w Budziwoju 133. Ks. kanclerz Edward Chrzanowski był u niego i przedstawił w Przemyślu jego życzenie. Pokazałem aplikatę bpowi Szczepanowi Wesołemu, opiekunowi Polonii. Nie musiał mi tłumaczyć, że na emigracji on decyduje. Anglia odpadła. Przyjąłem to z ulgą. Ks. Kluz był mocno znerwicowany i skonfliktowany, a wiązanie się z Polonią w Anglii mogło mi zamknąć na długo drogę powrotu do Polski. W Scauri bywał gościem bp. Władysław Rubin, sekretarz generalny Synodu Biskupów, który często słuchał moich homilii. Poznał mnie i chciał zatrudnić. Zgodziłem się. Na to przyjechał ad limina bp. Tokarczuk. Po rozmowie z bp. Rubinem zaproponował mi profesurę homiletyki w Przemyślu, bo ks. Brzozowski, który dojeżdżał z KUL-u nie miał czasu na ćwiczenia. Mogłem wybrać pracę z Rzymie lub w Przemyślu. Odpowiedziałem: zostałem wysłany przez diecezję, skoro jestem tam potrzebny - wracam. Kard. Rubin nieraz jeszcze wyrażał żal, że nie zostałem u niego. Myślę, że po 16 października 1978 r. rzeczywiście Moja znajomość włoskiego mogła się tam przydać. Ale w doborze ludzi nie zawsze decydują kompetencje. / / W seminarium w Przemyślu mieliśmy maksymalną liczbę alumnów przy minimalnej selekcji. Wielu po technikach, ze słabym przygotowaniem z polskiego. Wymagało to wielu uciążliwych ćwiczeń fonetycznych i homiletycznych. Nie żałowałem czasu; dla nich wróciłem! Dzięki tym zajęciom znałem kleryków lepiej niż ojciec duchowny. Płacono mi tylko za nieliczne wykłady i to marnie. Jako prefekt studiów stwierdziłem po pewnym czasie, że mam inną koncepcję wychowawczą kleryków, których, jak mówię poznałem w praniu, aniżeli inni. Nie mając realnego wpływu na formację, zrezygnowałem z przełożeństwa. Po 1980 r. ruszyły do Polski tiry z darami. Ks. Józef Burda szef Caritasu, bez znajomości języków i obycia z cudzoziemcami nie mógł sprostać zadaniu. Pomyślano o mnie. Podjąłem się, bo mi było wstyd za diecezję i żal przyjaciół Polski, którzy ofiarnie zbierali, sortowali, pakowali i przywozili dary, a u nas różnie byli przyjmowani. Zostałem Dyrektorem Caritasu od 1982 do 1985 r. w czasie tsunami darów. Ta praca wymagałaby obszernej relacji. Może kiedyś 133 Biogram:str. 414 przy ks. K.Żydziku.

178 178 Mówiłem biskupowi, że jeśli chce mi dać parafię, jestem gotów. W Jarosławiu zmarł nagle ks. Bronisław Fila. Zaczadził się w łazience, stwierdzono atak serca. Bp Ignacy pomyślał o mnie. 5 stycznia 1986 r. objąłem Kolegiatę z długami i zobowiązaniami zaciągniętymi przez poprzednika na remont Kolegiaty i budowę kościoła w Kolonii. Zaczadziłem się i ja w tej łazience, ale serce wytrzymało i zostałem na 21 lat. Abp. Józef Michalik zwolnił mnie w nagrodę nie tylko z obowiązków dziekana, ale i archiprezbitera, a gdy ukończyłem 70 lat w 2006 r. z reszty. Byłem w pełni sił. Bezczynność byłaby grzechem. Proponowałem swoje usługi niektórym proboszczom, m. in. w Jarosławiu. Ks. prof. T. Śliwa radził by mnie zatrudniono w bibliotece. Nic z tego. Byłem zbędny. Zamieszkałem u kogoś w bloku na przemyskich Kmieciach. Odmówiono mi obiadów na plebanii i u benedyktynek, choć chciałem płacić. Nie nalegałem. Byłem gotów z Kmieci(!) chodzić na obiady do seminarium. Oświadczono mi, że muszę uzyskać zgodę arcybiskupa. Straciłem apetyt. Za długo, za ciężko, za grosze pracowałem jako profesor i jako dyrektor Caritasu. Dałem też sporo wartościowych książek do biblioteki, z myślą, że będę mógł i ja z nich korzystać. Po pół roku zatkano mną, zresztą za moją wiedzą i zgodą, dziurę w Rożubowicach. Zgodziłem się na pół roku, zostałem półtora. W prawie misyjnych warunkach musiałem sam sobie gotować. Mówią, że dobry ksiądz, jak wino, z czasem nabiera wartości. Ja ze swoją wartościową biblioteką straciłem dla przemyskiego duchowieństwa wartość. Przyjąłem więc zaproponowaną mi trzy lata temu posługę spowiednika w Dębicy, ku zadowoleniu wiernych i tamtejszych księży. Banicję jednak bardzo odczułem. Początkowo po raz pierwszy w życiu, przy napięciu emocjonalnym zanikał mi głos. Może to trop Zbawiciela, który przyszedł do swoich, a swoi go nie przyjęli. Cieszę się, że mnie nie ubiczowali ani nie ukrzyżowali. Na razie tylko oczernili, osądzili i zostawili za burtą. A Kościół w Polsce nie ma nadmiaru ludzi wnikliwych i gorliwych. Ma nadmiar pochlebców, których wciąż mu ich mało. Kościół powinien zrobić sobie rachunek sumienia m. in. w świetle przypowieści o talentach. Takie czy inne a kapłaństwo nie jest ostatnim z nich mają służyć sprawie zbawienia. Bóg swe nakazy kieruje wpierw do swego Ludu, do Kościoła i przez niego do poszczególnych osób. Dla nich wspólnota ma być światłem na świeczniku. Dopiero to ujęcie odsłania sens obietnicy zawiązanej z czwartym przykazaniem Dekalogu abyś

179 179 długo żył na ziemi i dobrze ci się powodziło. W ujęciu indywidualistycznym traci ona sens. Napisał : ks. Aleksander Kustra Złoty Jubileusz święceń Ks. Aleksander Kustra, z powodu rocznego urlopu zdrowotnego wyświęcony był wprawdzie rok później, ale utrzymuje kontakt z nami i często uczestniczy w naszych spotkaniach. Podczas rekolekcji w Wybrzeżu w 2009 r. prowadził jeden z wieczorów dyskusyjnych, ciekawie moderując wypowiedzi kolegów na temat polskiego Kościoła. A dyskutanci byli różni: od Węgrzynka przez Kulpaczyńskiego po Stanisza i krajowych prałatów i dziekanów, ludzi bogatych w osobiste doświadczenia i o różnej wrażliwości tak społecznej jak religijnej czy politycznej niestety bo i ta często dochodziła do głosu. Ba! często iskrzyła. Swój złoty jubileusz obchodził rok później 20 czerwca 2010r. w jarosławskiej Kolegiacie, gdzie był proboszczem prawie 21 lat. Na początku Eucharystii, której przewodniczył usłyszał życzenia i podziękowania, otrzymał portret pędzla Stanisława Lenara oraz zbiór około 500 felietonów drukowanych przez 12 lat na łamach tygodnika Ave Maria. Aktualny proboszcz, ks. Marian Bocho, (na foto przekazują sobie znak pokoju ) podziękował mu za ponad 20 - letnią posługę w Jarosławiu oraz pracę w Przemyślu. (obaj pracowali w Caritas ). Homilię wygłosił ks. dziekan Jan Jagustyn, proboszcz z Pawłosiowa. Na zakończenie Jubilat podziękował wszystkim za uczestnictwo oraz za dawne i obecne przejawy dobroci i życzliwości, które zawsze stanowią odbicie Bożego miłosierdzia. Oprawę liturgii uświetnił chór Jarosław. Natomiast po południu na cześć Jubilata odbył się koncert w wykonaniu dzieci z miejscowej Szkoły Muzycznej im F. Chopina. Wszyscy biorący udział w uroczystościach otrzymali pamiątkowe obrazki jubileuszowe Piotr Czech Złoty Jubileusz ks. Aleksandra Kustry. 50 lat kapłaństwa

180 180 Ks. Władysław Lasota proboszcz z Brzegów-Łodyny i Mrowli Urodził się 15 stycznia 1935 r. w Niechobrzu koło Rzeszowa w wielodzietnej rodzinie rolniczej, Wojciecha i Stefanii Rzepka. By utrzymać liczną rodzinę ojciec dorabiał jako murarz. Władysław był najstarszym z ośmiorga rodzeństwa. Miał jeszcze cztery siostry Zofię, Annę, Ewę najmłodszą Helenę i trzech braci: Franciszka, Stanisława, Józefa 135. Maturę złożył w Małym Seminarium w Przemyślu. Po święceniach 7 czerwca 1959 r. pierwsze kapłańskie kroki stawiał w Kraczkowej. Potem pracował w Brzozowie, Jedliczu, Tuligłowach, Łowcach, Dobrzechowie i w latach w Przeworsku. W Bieszczady przyszedł z Przeworska z poleceniem - jak inni - utworzenia parafii w Łodynie, raczej w Brzegach Dolnych. Parafia wydzielona z Ustrzyk Dolnych została erygowana w 1971 r. Nie było ani plebanii, ani kościoła. Dwie cerkwie użytkował Zarząd Budownictwa Leśnego. W Brzegach na magazyn nawozów, a w Łodynie na skład węgla drzewnego. Wcześniej próbowali je odzyskać - nieskutecznie - księża z Ustrzyk Dolnych. Z Kroniki Kursu rok 1972 : Władzio Lasota z Przeworska poszedł na probostwo w Łodynie, jednej z najtrudniejszych parafii w diecezji. Ani plebani, ani kościoła, ani ludzi. Trochę Ukrainy, lasów i kopalnie nafty, z paroma inteligenckimi pyskami. Szczególny to dowód biskupiej łaski. Tworzenie parafii Brzegach Dolnych, odzyskanie kościołów Jako proboszcz nowoutworzonej parafii w Brzegach Dolnych p. w. MB Różańcowej, zamieszkał w Łodynie w jednej wynajętej izbie, u bardzo życzliwych ludzi z Zabuża 136. Utracili oni swoje majątki na wschodzie i mieli wielkie serca dla księży pracujących w skrajnie 135 Wg Informacji p. Gajdka męża Heleny Lasota, którzy prowadzili ks. Władysławowi gospodarstwo rolne w Mrowli i opiekowali się nim podczas jego choroby. On odnalazł go nieprzytomnego po udarze. 136 Ustna informacja ks. Jerzego Moskala zapis magnetofonowy w posiadaniu autora.

181 181 trudnych warunkach. Tamte Bieszczady były nieporównywalne z dzisiejszymi, a pracowało nas jednocześnie kilku w bliskim sąsiedztwie. Kazio Tomasik też mieszkał prywatnie tworząc parafię w Olszanicy i Stefkowej, ja mieszkałem prywatnie w Ustianowej. Jerzy Moskal dojeżdżał do Brzegów Dolnych nominalnej stolicy parafii. Na początek musiał odzyskać obie cerkwie. Dziewiętnastowieczna b. cerkiew dziś kościół parafialny Berehy Dolne, dziś zwane Brzegami były lokowane w 1532 r. Były tu jedne z najstarszych na świecie kopalnie ropy, rafinerie sprzed 1884 r. Po wojnie do 1951 r. należały ZSRR, potem osadzono tu przesiedleńców z lubelskiego. Cerkiew Michała Archanioła dziś kościół parafialny pw. Matki Bożej Różańcowej pochodzi z 1844 r. Wzniesiona została w miejscu wcześniejszej wzmiankowanej już w 1615 r. Po wojnie do 1951 służyła za magazyn nawozów i materiałów budowlanych. Po mianowaniu na proboszcza w 1971 r. ks. Lasota rozpoczął starania o jej przejęcie. Wielokrotnie pisał do urzędów wszystkich szczebli, z Sejmem PRL włącznie. Odpowiedzi albo nie było, albo były odmowne. W tej sytuacji zaczął odprawiać nabożeństwa pod drzwiami cerkwi. Przychodziło na nie po ok. 160 osób. Mimo słownych pogróżek, kar nie było, a 1 czerwca 1973 r. - w przeddzień wizytacji biskupiej - władze pozwoliły cerkiew otworzyć. Wyglądała strasznie: od nawozów

182 182 przegniła podłoga, wyrwane okna pozabijano deskami, rozbite zadaszenie, zerwane oszalowania. Przed przyjazdem bpa zdążono jedynie pozamiatać, brakło czasu i środków na dekoracje, ale wizytacja w ubogiej scenerii przebiegła radośnie. W świątyni nie zachowały się elementy pierwotnego wystroju, jedynie na ścianach i stropach pozostała polichromia figuralna i ornamentalna. Proboszcz po niezbędnym gruntownym remoncie zaczął, korzystając z pomocy zaprzyjaźnionych parafii, wyposażać kościół. M. in. najcenniejszy element wyposażenia XVIII wieczne rzeźby otrzymał z kościoła w Przeworsku, gdzie był wikariuszem. Generalny remont zakończył się w 1978 r. już za jego następcy. Druga wioska Łodyna założona w 1555 r. miała cerkiew z 1862 r. O nią kuria zabiegała w pierwszej kolejności. Władze w Rzeszowie czyniły pewne nadzieje, dlatego od 7 stycznia 1971 r. (w Boże Narodzenie w kościołach wschodnich) księża z Ustrzyk Dolnych rozpoczęli odprawianie Mszy św. w przydrożnej kapliczce. Były kary i kolegia dla ludzi świeckich. W kwietniu przyszło jednak pozwolenie na objęcie cerkwi, która od 1951 r., stała opuszczona, a potem służyła jako magazyn węgla drzewnego. Dlatego ks. Lasota prace rozpoczął od mycia czarnych, okopconych ścian, zanim odprawił pierwszą Mszę św., a następnie do 1973 r.- do czasu wizytacji biskupiej - prowadził systematyczny remont.

183 183 Ks. Lasota jako pierwszy proboszcz w Brzegach tworzył parafię. Jego następcą został na długie lata ks. Józef Krupa urodzony 17 marca 1940 r. w Świętoniowej, wyświęcony 21 czerwca 1964 r. długoletni proboszcz patriarcha bieszczadzki prałat kapituły krośnieńskiej. W Brzegach pracował od 1975 r. do przejścia na emeryturę 22 sierpnia 2008 r. Proboszcz w Mrowli Z Brzegów Dolnych ks. Lasota przeszedł w 1975 r. na probostwo w Mrowli k. Rzeszowa, do niewielkiej parafii erygowanej już w XIV wieku z obecnym kościołem wybudowanym wg projektu Sławomira Odrzywolskiego z Krakowa w miejsce starego, drewnianego z 1828 r. Kościół konsekrowano w 1905 r. Ks. Lasota po poprzedniku objął gospodarstwo rolne: konie, krowy, nierogaciznę. Gospodarował z pomocą rodziny dopóki dopisywało mu zdrowie. Przeżył zawał serca a potem porażenie. Zawsze delikatny i dokładny, ale chorowity przez kilka lat swego probosz-czowania prowadził bardzo wzorowo duszpasterstwo. Zawsze był bardzo gościnny i towarzyski, jednak choroba serca i porażenie, powodujące niedowład, w dużej mierze zmieniały jego psychikę. Stał się podejrzliwy, zwłaszcza gdy do parafii przyszedł następca, dr Marian Czenczek. Chociaż nowy proboszcz był mu bardzo przychylny, poczuł się nie-potrzebny. Wreszcie przyszedł wylew, z którego się już nie podniósł. W postępującej chorobie pomagał mu przyjaciel z czasów bieszczadzkich ks. Jurek Moskal. Ks. Władysław Lasota zmarł 24 września 2001 r. i został pochowany w Mrowli.

184 184 Pod koniec jego proboszczowania w Mrowli wybudowano kaplicę cmentarną jako wotum Roku Jubileuszowego. Kronika Kursu za rok 1999 Do Jaślisk na spotkanie koleżeńskie przyjechali prawie wszyscy. Do koncelebry, po raz pierwszy od 13 lat stanął nawet Bronek Wawrzkiewicz. Koncelebrowali inni słabujący: Bronek Węgrzyn, Jasio Karaś, Władzio Lasota niedomagający ostatnio na serce. Przewodniczył bp Stefan. Władzio Lasota po zawale serca, ale nie rezygnuje z parafii w Mrowli. Wspomaga go bieszczadzki przyjaciel Jurek Moskal. Władzio miał obiecanego następcę, ale podobno nic z tego nie wyszło. Później pokazało się jednak, że bp rzeszowski przeznaczył do Mrowli nowego proboszcza ks. dr Mariana Czenczka, dotychczasowego duszpasterza akademickiego w Zalesiu, a Władzio został rezydentem Podobno myśli o przeniesieniu się do Korczyny. Poprzednikiem w Mrowli był ks. Tadeusz Cyran urodzony w Markowej w 1916 r. wyświęcony w 1939 r. Wcześniej był proboszczem m. in. w Grębowie. Zmarł nagle na serce 10 lutego 1975 r. w Mrowli, pochowany został w Markowej. Następcą został ks. dr Marian Czenczek urodzony w Wesołej 26 kwietnia 1956r., wyświęcony 7 czerwca 1981 r. był wikarym m. in. w Besku. Po studiach na KUL z zakresu liturgiki przez parę lat pracując w Rzeszowie-Zalesiu był duszpasterzem akademickim i prowadził wykłady z etyki na Akademii Rolniczej w Rzeszowie-Zalesiu i w Wyższej Szkole Zarządzania i Administracji w Przemyślu skąd przeszedł na probostwo do Mrowli, następnie na probostwo w Tyczynie.

185 185 Ks. Tadeusz Mach proboszcz z Jastkowic Urodził się 8 marca 1935 r. w Żołyni, która w tamtym czasie wydała kilku kapłanów. Maturę uzyskał w Małym Seminarium w Przemyślu. Rodzice Bronisław i Karolina Janusz, rolnicy z Żołyni mieli siedmioro dzieci. Najmłodsza dziewczynka urodziła się martwa, pozostała szóstka przeżyła wojnę, w większości założyła własne rodziny. Jedynie najmłodszy Tadeusz obrał stan kapłański, a jedyna w rodzinie kobieta - Janina, pozostała niezamężną, pełniąc przez 50 lat funkcję gospodyni na plebaniach; w Przemyślu, Kobylanach, wreszcie u brata Tadeusza w Jastkowicach, gdzie też zamieszkała przy nim, gdy przeszedł na emeryturę. Najstarszy z braci Mieczysław, podobnie jak drugi z kolei Edward i czwarty - Stanisław pozostali w Żołyni jako rolnicy. Tu założyli własne rodziny, a Stanisław pracował w Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska. Trzeci z kolei Władysław będąc w wojsku w Ustce poznał tam przyszłą żonę, która wyciągnęła go z żołyńskiego zaścianka w świat. W Ustce, gdzie się osiadł, założył rodzinę, z czasem został prezesem Spółdzielni Rybackiej. O siostrze, która przyszła na świat jako czwarte z kolei dziecko, wspomniałem już. Po wczesnej śmierci rodziców, (matka Karolina zmarła w 1946 r. gdy Tadeusz był w klasie czwartej a ojciec w 1948, gdy był w kl. szóstej), dzieci wychowywały się same 137. Dom prowadziła młodziutka Janina, ona gotowała, ona jeździła do młyna. Odznaczała się niepospolitą siłą. Jako młoda dziewczyna potrafiła zarzucić sobie na plecy półmetrowy (50 kg) worek zboża i znieść go schodami. Podczas młocki - jak wspomina po latach - z bratem potrafili ładować na wóz wory zboża, wory uszyte z sienników ważące po 100, a może i więcej kg! Pamięta, jak stojący w kolejce młodzi gospodarze 137 Rodzice zmarli na częstą w okresie wojennym i powojennym gruźlicę. Na gruźlicę zachorował jako kleryk także Tadeusz. Ówczesny rektor Seminarium ks. Jakiel nie dopuszczał możliwości, by ktoś chory na tak niebezpieczną chorobę mógł być w Seminarium. Dlatego Tadzio tego nie ujawniał, niemniej, gdy na 2 czy 3 roku sprawa się częściowo wydała, ks. Błaszkiewicz, jako prefekt, umożliwił mu leczenie u znanych lekarzy. Także siostra Janina, bardzo dbała o brata, podsyłając odpowiednie wiktuały, głównie nabiał. Sam Tadzio pisał do Ojca Pio, o którego cudownych ingerencjach wieści dochodziły do Seminarium. Wiedzieli o tym bardziej zaufani koledzy w tym ks. Stanisz. Może lekarz, może starania Janki, może modlitwa o Pio, dzisiejszego świętego sprawiły, że choroba ustąpiła bez śladów, a Tadzio - chuderlak został na kursie najdłużej pracującym czynnie proboszczem. Podobnie jak przed laty inny chuderlak Prymas Tysiąclecia - kard. Wyszyński.

186 186 czekali kiedy ta dziewczyna poprosi o pomoc. Nie poprosiła. Nagrodą było dla niej - pamięta do dziś - pełne podziwu O kur*. Do kościoła chodziło się 5 kilometrów, bo wioska była rozległa. Czasem chodziło się dwa razy dziennie, na majówki, czy różaniec. Czasem w Wielkim Poście po sumie wiele osób zostawało na Gorzkie Żale, odprawiane zawsze w godzinie śmierci Pana Jezusa tzn. o trzeciej po południu. Wtedy po sumie, przegryzło się coś suchego, śpiewało godzinki, odprawiało Drogę Krzyżową i tak w zimnym, nieogrzewanym kościele czas zleciał do Nabożeństwa. Tadzio był ministrantem. Długo, bo w Żołyni chodził do podstawówki i do dwóch pierwszych klas liceum do ósmej i dziewiątej. Łatwo nie było, ale najstarsi bracia szli do wojska, myśleli o żeniaczce, potem zakładali własne rodziny. Było ciężko wyżyć z rolnictwa i kształcić najmłodszego. Rodzinie pomagał stryjek, brat ojca. To on zaakceptował wyjazd młodego Tadeusza do Małego Seminarium w Przemyślu: Nie musi być księdzem, ale niech się tam uczy. Ale Tadzio już wtedy myślał o kapłaństwie. O Małym Seminarium dowiedział się z gazety. Z Gościa Niedzielnego, a może z Rycerza Niepokalanej bo te gazety czytało się w domu, a w nich były zamieszczane zachęty dla chłopców, by wstępowali do małych seminariów, które jeszcze wtedy funkcjonowały. - Wspominała po latach, nie bez rozrzewnienia Janina. Wyświęcony 7 czerwca 1959 r. pracował w Dobrzechowie, w Bieździedzy k. Jasła, w Nisku od 1962 do 1970 r., a w latach w Stalowej Woli. Od 1971 do 2010 r. był proboszczem w Jastkowicach i dziekanem dekanatu Stalowa Wola - Północ. Jest honorowym kanonikiem kapituły katedralnej sandomierskiej. Jako wikariusz w Nisku, w latach uczył religii w Malcach w kaplicy wybudowanej jeszcze w 1910 r., która do 1968 r. była obsługiwana przez księży z Niska 138. Raz w roku w maju była w niej odprawiana Msza św. Znaczne ożywienie życia religijnego nastąpiło po roku 1960, gdy ze szkoły usunięto naukę religii. Wówczas katecheza odbywała się w kaplicy, a prowadził ją niezmiennie, aż do czasu powstania parafii ks. Tadeusz Mach, który dojeżdżał z Niska własnym skuterem 139. W tym czasie zaczęto na stale odprawiać w kaplicy niedzielne Msze święte, początkowo raz w miesiącu, a później co niedzielę. Ks. Tadeusz dbał o kaplicę i bardzo dobrze wpisał się w rozwój religijności malczańskiej parafii, bowiem nie tylko uczył religii, ale tradycją stały się co rok przygotowywane przez niego jasełka, tak z dorosłymi jak i z dziećmi

187 Proboszcz w Jastkowicach 187 Kolejną placówką, ale już proboszczowską ks. Macha były Jastkowice. Zostały one wydzielone z Pysznicy, ale droga do samodzielności była długa i kręta. W styczniu 1923 r. jastkowska Rada Gminy prosiła przemyską kurię biskupią o utworzenie parafii. Minęły dwa lata i nic. Grupa zdesperowanych mieszkańców pod wpływem zawieszonego w urzędowaniu wójta sprowadziła księdza z Kościoła narodowego 140, i przekazała mu kościół zbudowany jako kaplica dojazdowa Pysznicy w latach z ofiar parafian, księcia Lubomirskiego i emigrantów z Ameryki. W sierpniu 1925 r. obudzona kuria utworzyła parafię w Jastkowicach. Zaczęły się spory o kościół, interweniowała policja, doszło do starć, aresztowań i zamieszek. Dopiero 26 grudnia 1925 r. nowy proboszcz w asyście policji mógł w kościele odprawić pierwszą mszę. 140 Polski Kościół Narodowy powstał w 1897 r. w USA wśród emigrantów. na tle konfliktów z księżmi pochodzenia irlandzkiego i niemieckiego, którzy nie rozumieli ich zwyczajów i problemów Polaków. Gdy Leon XIII nie zatwierdził polskiej parafii narodowcy stali się członkami tzw. Unii Utrechckiej, skupiającej kościoły starokatolickie. Pierwszym został ks. Franciszek Hodur. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości zaczęły powstawać parafie również w kraju. Pierwszą była powstała w 1921 parafia w Bażanówce. W 1984 r. uwolniony spod kurateli komunistycznego państwa Kościół Polskokatolicki rozpoczął dialog z Kościołem rzymskokatolickim. 31 stycznia 1997 r. doszło do oficjalnego spotkania Prymasa Glempa i bp Wiktora Wysoczańskiego, na którym rozpoczęto dialog ekumeniczny. W doktrynie nie ma różnic, jednak księży nie obowiązuje celibat. W 2006 r. państwo zarejestrowało wspólnotę oficjalnie. Po wojnie w 1945 r. w diecezji było 6 parafii polsko-katolickich (Białecki, Kościół narodowy w Polsce, Poznań 2003); w: wikipedia.org/wiki/konrad_białecki zestaw literatury nt narodowców; RDPrz za 1984 s. 530 podaje, że na terenie diecezji jest 5 parafii Kościoła Narodowego: Bażanówka, Jastkowice, Łęki Dukielskie, Posada Jaćmierska i Sanok, liczące łącznie ok. tysiąca wiernych. Trzy z nich pokrywają się parafiami kolegów kursowych. Por:

188 188 Dziś do parafii należy szereg przysiółków, w których mieszka około 2 tys. ludzi. W zdecydowanej większości są to katolicy, ale żyją tu także, obecnie już nieliczni, wyznawcy polskokatolickiego kościoła narodowego a także nieco ponad trzydziestu Świadków Jehowy. Kościół ma styl mieszany. W czasie I wojny światowej nieco uszkodzony, został odnowiony w 1926 r. W 1973 r. z inicjatywy ks. Macha przystąpiono do rozbudowy świątyni, Zostali zatrudnieni architekci z Krakowa: Bolesław Marchwica, Bogusław Brągiel, Henryk Schoen, co dokładnie zrelacjonował Ks. Szypuła 141 Ponieważ plac kościelny był za mały i nie można było kościoła powiększyć o nawy boczne, za poradą ks. Józefa Muchy, wydłużono prezbiterium, urządzono antresolę wewnętrzną, dobudowano boczne przedsionki przy wejściu głównym i kaplicę św. Jana w podziemiach prezbiterium - relacjonował ten remont ks. Tadeusz Mach, opowiadając obszernie: - Pierwszą kolędę z 1971/72 r. ofiarowałem na kupno cegły i wapna. Akuratnie 40 tys. cegieł starczyło. W czerwcu 1973 nadeszło z Wydziału ds. Wyznań z Rzeszowa zezwolenie na remont, ale z zastrzeżeniem, bez powiększania powierzchni użytkowej. Przystąpiono do remontu. Parafianie przychodzili chętnie do pomocy, płacono tylko majstrom. Wtedy właśnie zlikwidowano powiat w Nisku. Zbliżały się wybory, otwarcie mostu na Sanie w Stalowej Woli. Parafianie namawiali mnie by zacząć rozbudowę, oczywiście nielegalnie. Bałem się. Jeszcze nie znałem ludzi, w parafii są narodowcy i świadkowie Jehowy. Pod pozorem umacniania skarpy za kościołem, wykonano mury oporowe, w rzeczywistości fundamenty nowego prezbiterium. Od frontu, tłumacząc, że chodzi o wzmocnienie fundamentów wieży kościelnej wykonano fundamenty pod przyszłe przedsionki. Gotowe fundamenty zasypano piaskiem. Nadszedł czas wznoszenia ścian. W piątek 2 listopada, w Dzień Zaduszny obszedłem miejscowych murarzy i powiedziałem, co się święci. Przyszło ośmiu. Nie było nikogo do pomocy, bo ludzie o niczym nie wiedzieli. Murarze sami zarabiali wapno. W końcu przez kościelnego Józefa Sypa rozgłosiłem, by przyszli do pomocy. Koło godz. 10,00 było już prawie 300 osób! Cegła spoza ogrodzenia wędrowała z rąk do rąk, na rusztowania. Nie trzeba było taczek. Pod wieczór pracowało 30 murarzy i kobieta, dzielnie wywijająca kielnią. Wracający z pracy z Huty otwierali oczy co się dzieje? Do soboty mury prezbiterium aż do wieńca zostały skończone, pojawiła się 141 Np.: Szypuła dz. cyt.

189 189 wiecha. W niedzielę po nabożeństwie zrobiliśmy skok na przedsionki przy wieży. Zrobiliśmy jednak błąd, bo nie mieliśmy przygotowanych da chów. W niedzielę radość i entuzjazm, ludzi cała masa. W poniedziałek ktoś doniósł do władz. Podobno ksiądz narodowy, bo nawoływał swoich parafian: wzbraniajcie na wszelki sposób. Jeden narodowiec w przebraniu kobiety spisał wszystkich murarzy, prócz mego brata, bo go nie znał. Potem jak go rozpoznano został pobity. Fatalnie się złożyło, że ten spisujący po paru miesiącach zmarł na raka. Wielu łączyło to z tym pobiciem brata. W poniedziałek dostałem ostrzeżenie: Niech ksiądz wieje, bo z powiatu cała ekipa jedzie do Jastkowic. Roboty też stanęły, bo trzeba było zrobić formy na okna. Wyjechałem Moja siostra, zarazem Gospodyni powiadomiona przez ks. Lica wikariusza ze Stalowej Woli, poszła ostrzec ludzi na budowie. Właśnie stolarz przywiózł deski na rusztowania. Komisja obejrzała kościół, rusztowania, nowe mury i wyjechała. Do sołtysa. Ale ten też zdążył uciec z domu. Wreszcie przyjechali na plebanię. Pytają gosposię, gdzie jest ksiądz pojechał do Przemyśla Jak to do Przemyśla, tu budowa a on ucieka?. Na odchodne kazali księdzu przyjechać do naczelnika w Pysznicy. We wszystkich zeznaniach gosposia twierdziła, że ludzie sami pracują nad powiększeniem kościoła, że każdy robi bo chce, a ona nie zna nazwisk tych ludzi. Jednak wszystkich murarzy - spisanych - wzywano na UB do Rzeszowa lub do Niska, jednego trzy razy, innych przetrzymywali po kilka godzin. Gdy przychodzili na plebanię na posiłek nakazywałem, by się do niczego nie przyznawali. Jednak czterech się przyznało. Na końcu przesłuchiwano w Nisku kościelnego Józefa Sypa. On też był świadkiem na procesie w Nisku, jaki mi wytoczyli. Ja wiedziałem, że Pani sędzia jest za mną. Od razu urosłem. Kościelny też stanął na poziomie: Jak wszedł na salę, pochwalił Pana Boga. Pyta go sędzia: - Skąd mieliście na materiał? - Ja dałem. Byłem w Ameryce, Żona mnie odeszła, dzieci nie mam to i dałem. - Kto odmykał kościół? - Ja. - A kto tam robił? - A to ja nie znam. Ja nikomu w oczy nie zaglądam. - A kto winien temu, żeście nie dostali zezwolenia?

190 190 - Poprzedni ksiądz się starał, pisał do władz. Kto winien? Chyba władze. Sędzia się obruszyła: 25-lecie matury u ks. Macha Od lewej; A. Kustra, S Tomaszek, E. Kijowski, J. Węgrzynek, K. Żydzik bp Taborski, J. Jakieła, J. Jakubczyk, S. Putyło niżej niego T. Mach, Hus, A. Zając, W. Lasota S. Bartmiński - Niech się pan liczy ze słowami, za to można siedzieć! Ale kościelny ciągnął swoje: - Kościół był za mały, ludzie mokli na polu, to musieliśmy coś zrobić. Sędzia pyta: - A teraz się zmieścicie? - Teraz się zmieścimy i powoli wykończymy. Przy pomocy Bożej. Gdy prokurator coś tam wtrąca: - Panie, to z woli Bożej się stało. Nie wiadomo skąd ten kościół powstał. Prokurator, taki troskliwy: - Tak nie wiadomo, ale jakby te rusztowania spadły i przygniotły ludzi wtedy byście wiedzieli. No i dostałem wspomina ks. Mach zł grzywny plus koszty sądowe, razem 15 tys. Parafianie złożyli to na tacę w kościele. I jak zapłaciliśmy, pies z kulawą nogą nie zapytał co dalej robimy. Nikt nie pytał, skąd mamy materiały budowlane, skąd finanse. Tylko mnie ukarali.

191 Montowanie dachu 191 Mury były pokryte papą i trzeba było położyć dach. Nawet jeden z UB dziwił się: Jak oni robią, że dachu nie kładą. Przecież to by się podciągło pod jedno przestępstwo. Dach wykonali na Rundzie, 3 km od kościoła. ja wyjechałem na ten czas do Zakopanego. Budowa opieczętowana, mnie nie ma. Ale musiałem wrócić na pogrzeb. A tu dachu ciągle nie ma. W dzień chowałem się, nocą zaglądałem jak robią. Kobiety trzymały wartę, przy kościele paliły ognisko, piekły ziemniaki, nieraz do północy. Parafianie namęczyli się. Musieli rozbierać stary dach nad prezbiterium zakładać belki i krokwie, kryć papą, a tu zimno, wiatr śnieg. Ale ludzie cieszyli się wszystkim i dach założyli i wykończyli budowę, którą poświęcił ks. bp. Ignacy Tokarczuk 142. Grafika Bolesława Oleszko stacja Drogi Krzyżowej Potem, o czym już nie pisze ks. Szypuła, wykonano ołtarz główny z jasnego granitu z ambonką, nad ołtarzem umieszczono obraz Przemienienia Pańskiego ucznia J. Matejki Apolinarego Kotowicza 143. Umieszczono go na tle piszczałek organowych. Freski przed stawiają Ostatnią Wieczerzę, stacje Drogi Krzyżowej, Zmartwychwstanie, w przedsionku głównym Sąd Ostateczny, a w bocznych freski maryjne ze scenami z Jej życia i 142 Wg A. Szypuła; dz. cyt. s wikipedia.org/wiki/Apolinary_Kotowicz

192 192 fresk Chrystusa ze scenami z Ewangelii. Na antresoli ołtarzyk Matki Bożej Różańcowej z dawnego wystroju kościoła i dwa główne Obrazy Serca Pana Jezusa i Matki Bożej Częstochowskiej (w kształcie ołtarzyka). Witraże w kształcie małych medalionów z obrazami świętych. Organy 16-głosowe wykonane przez Wolanina i Karpeckiego z Przemyśla. W dzwonnicy wolnostojącej są trzy dzwony. Świątynię pw. Przemienienia Pańskiego poświęcił biskup przemyski Ignacy Tokarczuk. Uporawszy się z Kościołem na przełomie lat 70-tych i 80-tych przeprowadzono remont plebanii i zbudowano grotę ku czci Maryi Niepokalanej. Również w latach 80-tych zbudowano dom parafialny św. Józefa, przeznaczony na spotkania młodzieży i dorosłych oraz na mieszkania dla księży, zaś na jubileusz dwu tysiąclecia kaplicę cmentarną pw. Zmartwychwstania Pańskiego. Budowa trwała od 2000 do 2004 r. Władza duchowna, nadała mu tytuł kanonika Kapituły Sando-mierskiej a cywilna przyznała 4 grudnia 2008 r. nagrodę za działalność na rzecz regionu w dziedzinie twórczości artystycznej, upowszechniania i ochrony dóbr kultury. Również księża koledzy: ks. Jan Kozioł, były długoletni proboszcz parafii św. Floriana w Stalowej Woli, w wywiadzie dla Gościa Niedzielnego powiedział, że od kilkunastu lat spędza Wigilię Bożego Narodzenia w Jastkowicach dzięki wyjątkowej, rodzinnej atmosferze na plebani. O taką atmosferę trosz czy się też Janina siostra pro- boszcza, która czuwa nad nim i plebanią. Plebania w Jastkowicach Złoty jubileusz kapłaństwa obchodził w Jastkowicach 7 czerwca 2009 r. Parafianie; poprowadzili go w korowodzie i przy dźwiękach "Barki", od plebanii do kościoła. Podczas uroczystej Mszy św. jubilat otrzymał wiele dowodów uznania. Stuła, którą miał na sobie była jego stułą prymicyjną. Homilię wygłosił ks. Jan Butryn, proboszcz z Szewnej, "rewanżując się", za słowo Boże, skierowane do niego podczas prymi-

193 193 cyjnej Mszy 144. Życzenia złożyli: rodzina, młodzież, przedstawiciele parafian, ministranci, Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Jastkowickiej, siostry zakonne, przedstawiciele OSP Zygmunt Cholewiński Marszałek Województwa Podkarpackiego, Wiesław Siembida Starosta Stalowo wolski, Józef Gorczyca Przewodniczący Rady Gminy Pysznica oraz Tadeusz Bąk Wójt Gminy Pysznica, a parafianie dziękowali: za 38 lat posługiwania w kościele. Przez 33 lata byłeś jedynym księdzem w parafii. niejeden raz mdlały Twoje ręce, gdy wszyscy chcieliśmy przyjąć Pana Jezusa, niejeden raz brakowało Ci głosu, gdy uczyłeś nas nowych pieśni. Niejeden też raz brakowało Ci sił, gdy zetknąłeś się z naszą obojętnością i brakiem zrozumienia. Przepraszamy Cię nasz Księże za to i dziękujemy za Twoje modlitwy, poświęcenie, troskę i życzliwość, za te wszystkie dotychczasowe lata Twojej kapłańskiej posługi. Dziękujemy, że jesteś wśród nas. Twoja obecność to również powołania kapłańskie i zakonne, to przepiękne szopki, oryginalne Groby Pana Jezusa i ołtarze Bożego Ciała, to oprawy uroczystości pierwszokomunijnych, pamiętne obchody 100-lecia poświęcenia kościoła parafialnego, które były prawdziwą lekcją historii naszej Małej Ojczyzny. Twojej odwadze i poświęceniu zawdzięczmy rozbudowę naszej świątyni. Dzięki Tobie mamy Dom Katechetyczny św. Józefa i przepiękną kaplicę cmentarną,. A stojący na cmentarzu pomnik Ofiar Faszyzmu i Komunizmu jest wyrazem Twojej troski, aby pamięć przetrwała przez następne pokolenia. Życzymy Ci, abyś w zdrowiu był wśród nas jak najdłużej, zrealizował wszystkie plany i zamierzenia, abyś zawsze na swojej drodze spotykał ludzi o życzliwych sercach i pomocnych dłoniach. Na koniec mamy jeszcze dla Ciebie tylko dwa słowa, najprostsze i najważniejsze: Bóg zapłać i Szczęść Boże! Ks. Tadeusz Mach podczas uroczystości jubileuszowych w Jastkowicach 144 Andrzej Capiga

194 194 Wzruszony Jubilat powiedział na zakończenie. Gdybym miał wybierać jeszcze raz, na pewno zostałbym księdzem. Czuję się w tej roli spełniony i szczęśliwy. Młodym kapłanom radzę, aby nie odłączali Chrystusa od Kościoła, aby czuli się duszpasterzami, lubili młodzież i katechizację. Niedługo potem 11 marca 2010 r. przeszedł na emeryturę po 39 latach proboszczowania. Kaplica cmentarna w Jastkowicach Poprzednik ks. Józef Czech, który odszedł na probostwo w Grodzisku urodził się 9 kwietnia 1923 r. w Białobrzegach. Maturę zdał w 1944 r. w tajnym nauczaniu. Wyświęcony 19 czerwca 1949 r. pracował w Uhercach, Sieteszy, Wielowsi, Zręcinie Humniskach i Rzeszowie Farze, skąd przeszedł na pierwszą samodzielną placówkę do Jastkowic. Odszedł na 20 lat na proboszcza w Grodzisku Dolnym, do 27 czerwca 1991 r. W 1975 r. został wicedziekanem Dekanatu Żołynia, 16 stycznia 1984 r. Honorowym Kanonikiem Kapituły Kolegiackiej w Jarosławiu. Zmarł 24 października 1993 r. Pochowany został w Białobrzegach 145. Następcą został Ks. Adam Węglarz wyświęcony 15 czerwca 1991 r. w Przemyślu. Pracował w Tarnobrzegu, w Nowej Dębie, w Stalowej Woli przy konkatedrze, w Grębowie, znów w Stalowej Woli (parafia Opatrzności Bożej). 11 marca 2010 r. został proboszczem w Jastkowicach. 145 Oprac. ks. Delm. Zob. także: A. Szal. Wspomnienie o zmarłych kapłanach. Ks. Czech Józef. KAP 79: 1994 z. 1 s ]

195 Ks. Stanisław Mokrzycki 195 proboszcz i twórca Sanktuarium w Jodłówce Urodził się 19 grudnia 1935 r. w Błaż kowej, która stała się parafią dopiero 20 czerwca 1982 r. Wpierw należała do Brzysk. Uczęszczał do LO w Kołaczycach. Wyświęcony 7 czerwca 1959 r. był wikarym w Bączalu Dolnym przez rok, w Desznicy dwa lata, Pstrągowej i Kuńkowcach po trzy lata, następnie w Strzyżowie do 1 lipca 1972 r., gdy został na trzy lata wikariuszem w Jodłówce, a po śmierci poprzednika ks. Franciszka Pelczara w maju 1975 r. proboszczem. To drugi z kolei nasz kolega, któremu dane było tworzyć Sanktuarium. Stało się to niejako bez jego zasługi, ale o tym za chwilę. Kościół parafialny w Jodłówce wybudowany w 1772 r. Obraz Matki Bożej Pocieszenia Początki kultu maryjnego w Jodłówce giną w mrokach przeszłości. Historia obrazu Matki Bożej Pocieszenia podobnie jak wielu innych jest tajemnicza. Według jednych jest wzorowany na obrazie Matki Bos-

196 196 kiej z Sokala na Ukrainie i został namalowany przez ano nimowego malarza, na począt ku XVII wieku. Inni jak pierwszy proboszcz Jodłówki, ks. Aleksander Pawłowski u- ważają, iż pochodzi z zamku Herburtów w Dobromilu, a przywędrował tu w czasie wojen kozackich i tatarskich wraz z żołnierzami Rzeczypospolitej. Legenda mówi, że początkowo wisiał na drzewie w pobliżu Cudownego źródełka. Wtedy nie było jeszcze parafii ani kościoła w Jodłówce. Ok r. wdowa przyniosła do Matki Bożej małego synka ukąszonego przez żmiję i uprosiła zdrowie dla dziecka. To wydarzenie jest uznawane oficjalnie za początek cudów w Jodłówce i ono zapoczątkowało kult Obrazu. Wiadomo, że w tym czasie wzniesiono w Jodłówce Nad źródełkiem w miejscu znalezienia Obrazu drewnianą kaplicę, a w 1772 r. powyżej źródełka kościółek z surowego kamienia, dla którego papież Klemens XIV w 1774 r. udzielił odpustu zupełnego. Jodłówka należała w tym okresie do parafii w Pruchniku. Już w 1724 r. bp. Krzysztof Szembek powołał specjalną komisję dla zbadania doznawanych cudów i łask, a bp. Wacław Sierakowski polecił, aby spisywano w oddzielnej księdze zeznania świadków cudownych wydarzeń oraz okoliczności okazanych przez Maryję łask. Obecny kościół został poświęcony w 1871 r., a dopiero 8 czerwca 1907 r. bp św. Józef Sebastian Pelczar dokonał uroczystej konsekracji świątyni. W 1908 r. utworzono parafię w Jodłówce. Pierwszy proboszcz ks. Aleksander Pawłowski pracował gorliwie do śmierci 27 lutego 1932 r. Zamierzał doprowadzić do koronacji obrazu. Powstała nawet Komisja Koronacyjna, powołana przez bpa Anatola Nowaka. Jednak śmierć proboszcza, a następnie biskupa przekreśliła te plany. Przygotowania do

197 197 koronacji przez wiele lat prowadził od 1938 r. trzeci z kolei proboszcz w Jodłowce - ks. Franciszek Pelczar. Wnętrze kościoła w Jodłówce W 1939 r. przeprowadził remont świątyni na podstawie projektu Adama Chromika z Kańczugi. Kościołowi nadano cechy neogotyku. Proboszcz sprawił ołtarz główny, położył posadzkę i boazerię, postarał się o ławki i konfesjonały. Mimo trwającej wojny i utrudnień w realizacji

198 198 dzieła, udało się przeprowadzić zaplanowane prace. Ks. Pelczar przez wiele lat gromadził też dokumenty potwierdzające, że za przyczyną Maryi dzieją się tu cuda. Na ich podstawie biskup Franciszek Barda 5 sierpnia 1946 r. ogłosił dekret, że obraz Matki Bożej Pocieszenia w kościele parafialnym w Jodłówce uznaje się za "łaskami słynący". Do koronacji jednak nie doszło. Dopiero 15 lipca 1973 r. Kapituła Bazyliki św. Piotra w Watykanie udzieliła pozwolenia na przyozdobienie wizerunku złotym diademem i nadeszła zgoda Stolicy Apostolskiej na koronację obrazu, którą wyznaczono za dwa lata, na rok Ks. Franciszek Pelczar, który życie poświęcił, by doprowadzić do koronacji nie doczekał jednak spełnienia swego największego pragnienia. Zmarł w Jodłówce w wieku 70 lat - po 38 latach trudnej pracy, 28 maja 1975 r. na 3 miesiące przed zaplanowaną koronacją. Jego dzieło kontynuował dotychczasowy wikariusz mianowany proboszczem parafii - ks. Stanisław Mokrzycki, który doprowadził dzieło do końca. Koronacja Obrazu Największym wyzwaniem dla młodego proboszcza była zbliżająca się koronacja Obrazu Matki Bożej od dziesięcioleci przygotowywana a wyznaczona na 31 sierpnia 1975 r. Wprawdzie jako od trzech lat wikariusz w Jodłówce był w temacie, ale teraz cała odpowiedzialność spadła na niego. Zaczął od przygotowania duchowego parafii przez dziewięciotygodniową nowennę i Misje Św. 30 sierpnia wieczorne czuwanie prowadził ks. bp Tadeusz Błaszkiewicz. 31 sierpnia 1975 r. uroczystej koronacji obrazu Matki Bożej Pocieszenia dokonał Ks. Kard. Karol Wojtyła w asystencji ordynariusza przemyskiego ks. bpa Ignacego Tokarczuka,

199 199 Uczestniczyło kilku biskupów, setki kapłanów i sióstr zakonnych oraz kilkadziesiąt tysięcy wiernych 146. Uroczystość ta rozpoczęła ob-chody 600-lecia istnienia Diecezji Przemyskiej, a samą Jodłówkę pod niosła do rangi znaczącego sanktuarium i miejsca pielgrzymkowego diecezji przemyskiej. o rozwoju kultu Matki Bożej świadczy np. informacja kustosza sanktuarium (na stronie: że od 1991 r. nastąpiło ok. 200 uzdro wień opisanych zgodnie z poleceniem bpa Wacława Sierakowskiego w oddzielnej księdze. Kilkadziesiąt z tych cudownych - jak pisze - uzdro wień opisał kustosz szczegółowiej. Także np.: Roman Kijanka Cuda w Jodłówce. Wielka jest moc wody ze źródła z "Góry Maryi w : Nowiny z 3 lipca 2012 r. Kard Wojtyła koronuje Obraz Wspomnienie z Koronacji ks. Kazimierza Wójcikowskiego 31 sierpnia 1975 r. uczestniczyłem w koronacji cudownego obrazu Matki Bożej Pocieszenia w Jodłówce, którego dokonał sam ks. kard. Wojtyła 147. Nie spodziewałem się wówczas, że niespełna siedem lat później, obejmę parafię w Jodłówce i że 12 lat po koronacji korony zostaną skradzione przez tzw. nieznanych sprawców. Był to akt świętokradztwa, a zarazem "błogosławiona wina". 2 czerwca 1991 r. cudowny obraz Matki Bożej został przewieziony do Rzeszowa i Ojciec Święty dokonał aktu rekoronacji obrazu Maryi, który wcześniej koronował jako kardynał w 1975 r. Papież nigdy nie zapomniał o sanktuarium w Jodłówce /.../. przesyłał do sanktuarium dla parafian oraz pielgrzymów swoje apostolskie błogosławieństwo. Po raz pierwszy w 1985 r., na X rocznicę koronacji obrazu, potem były następne. Ostatnie, pochodzi z 2000 r. - w XXV rocznicę koronacji obrazu i stanowi prawdziwy skarb parafii. 146 Nas tronie: z zapis filmowy z kilku uroczystości np. z z fragmentami kazania kard. Karola Wojtyły. 147 Mariusz Kamieniecki w rozmowie z ks. Kazimierzem Wójcikowskim kustoszem Sanktuarium w Jodłowce Nasz Dziennik nr 5 (3022) z 7 stycznia 2008

200 200 Prace w Sanktuarium po koronacji Po koronacji ks. Mokrzycki z energią zabrał się do pracy. W 1978 r. zbudował na cmentarzu nad grobem swojego poprzednika kaplicę. Miał dalekosiężne, piękne plany rozbudowy Sanktuarium. Zaczął od wybudowania w 1979 r. głównego przedsionka - wg projektu Jana Rządcy z Leska. Modną wówczas cykliną pokrył elewacje kościoła, kościółka nad źródełkiem, studzienki i dzwonnicy. Wybudował kotłownię i zgromadził materiały na instalację co w kościele. Przygotował również materiały na nowe, dębowe ławki w sanktuarium. Niestety Pan Bóg miał wobec niego inne plany: przyszła choroba, z którą zmagał się przez kilka lat. Śmierć w dniu 20 grudnia 1981 r 148. przerwała ledwo co rozpoczęte prace. Zmarł w Centrum Onkologii w Krakowie. Został pogrzebany w Wigilię Bożego Narodzenia - w 11 dniu stanu wojennego. Parafianie w dowód wdzięczności poświęcili ks. Mokrzyckiemu ciepłe wspomnienie 149 a KDP za 1981 r.: w uznaniu przymiotów jego charak teru i gorliwości duszpas terskiej, 22 grudnia 1975 r. został odznaczony EC. Na stanowisku proboszcza i kustosza sanktuarium w Jodłówce przepracował gorliwie sześć i pół lat. Rozwijająca się choroba nowotworowa trawiła go przez kilka miesięcy i przedwczesna śmierć 22 grudnia 1981 r. przerwała pasmo jego przykładnego życia. 148 (http://www.sanktuariumjodlowka.pl/?podstrony=39.w rozbieżność daty śmierci dokumentach

201 201 Z Kroniki Kursu rok grudnia 1981 r. ogłoszono stan wojenny w Polsce. Ogólne zaskoczenie a niedługo potem śmierć naszego kolegi ks. Stanisława Mokrzyckiego proboszcza w Jodłówce. W 1980 r. po operacji żołądka poczuł się źle. W czasie długiej, bolesnej choroby, poddał się kilkutygodniowemu leczeniu w Klinice w Krakowie. Podleczony wracał do Jodłówki, ale nie do zdrowia. / / zmarł w Klinice. Pogrzeb odbył się w wigilię Bożego Narodzenia 24 grudnia 1981r. Z powodu stanu wojennego było tylko 26 księży (z kursu 7). Biskup nie dojechał, bo nie dostał pozwolenia z Milicji z Przemyśla. Rodzina mogła wysłać tylko jeden telegram z zawiadomieniem o śmierci i pogrzebie. Dlatego ani matka, ani bracia nie przyjechali. W imieniu kolegów pożegnał go proboszcz z Krasiczyna, piszący te słowa. Requiescat in pace! / / Gdy zelżały nieco rygory stanu wojennego spotkaliśmy się w Jodłówce przy Jego grobie. Homilię wygłosił ks. Olek Radoń z Kazanowa-Przemyśla. To nasze żałobne spotkanie zaliczyliśmy jako doroczny zjazd koleżeński. Poprzednikiem w Jodłówce był wspomniany już ks. Pelczar,. Następcą ks. Kazimierz Wójcikowski. Urodził się 22 lipca 1944 r. wyświęcony w Przemyślu 23 czerwca 1968 r. Obowiązki proboszcza w Jodłówce i Kustosza Sanktuarium pełni od 1 stycznia 1981 r. Dba o stronę materialną parafii: Odnowił i zmodernizował kościół parafialny, kaplicę cmentarną, Studzienkę i ple-banię. Wiele czasu poświęca pielgrzymom, którzy licznie nawiedzają Sanktuarium. Dobra strona internetowa i wydawnictwa popularyzują parafię i sanktuarium. Ilustracja ze strony internetowej: Z Kroniki Kursu 2010 r. 13 lipca 2010 r. byliśmy w Jodłówce nad grobem ks. Stanisława Mokrzyckiego. W Sanktuarium Maryjnym, tworzonym przez Zmarłego koncelebrowanej Mszy św. 10 kolegów przewodniczył ks. Tadeusz Sabik a kazanie wygłosił zaprzyjaźniony ze zmarłym kolega ze szkolnej jasielskiej ławy ks. Aleksander Radoń, procesję i modlitwy na cmentarzu prowadził wikariusz ks. Andrzej Pawlik.

202 202 Ks. Michał Motyl proboszcz w Pstrągówce Urodził się w 1934 r. w Dublanach k Sambora, skąd rodzice po wojnie wyjechali do Polski. Gimnazjum ukończył w Lubaniu Śląskim, teologię w Przemyślu. Po święceniach pracował w Szebniach, Nowotańcu, gdzie zastępował proboszcza jako wikary substytut, w Bieździedzy, Jarosławiu, krótko w Nowych Sadach, Chmielowie, Woli Zarczyckiej, Czudcu, Dubiecku i od 1976 r. do 1979 Przemyślu Trójcy Św. W latach był wikarym w Rzeszowie przy kościele wojskowym MB Królowej Polski. Miły w obejściu nie utrzymuje jednak więzi z kolegami kursowymi. Zraził się jeszcze jako wikariusz w Jarosławie i następnie w Czudcu, gdzie nie bardzo mu wychodziło z własnym wujkiem ks. Piotrem Szkolnickim 150. Chociaż w przygodnej rozmowie bywał bardzo serdeczny i wesoły - stronił od naszych zjazdów i spotkań. Jadąc do Tuczemp na nasze jubileuszowe spotkanie w 1969 r. nocowałem u niego w Czudcu. Przegadaliśmy pół nocy. Nie dał się namówić na wyjazd tłumacząc się przykrymi wspomnieniami z Jarosławia. Próbowaliśmy z nim utrzymywać koleżeńskie kontakty gdy Radoń był proboszczem w Medyce a Englot w Poździaczu - niestety jednostronne. Bywało, że choć razem weszliśmy na plebanię Św. Trójcy, wpuścił nas na korytarz, ale nie do mieszkania. Podobnie było potem z Bełzą w Rzeszowie. Proboszcz w Pstrągówce W 1988 r. został proboszczem w Pstrągówce, starej wiosce wyłączonej z parafii Frysztak w 1959 r, z drewnianym kościołem zbudowanym z poniemieckich baraków przez proboszcza frysztackiego ks. Wojciecha Blajera na działce ofiarowanej przez małżonków Jan i Stanisława Wąsiów. Ks. Blajer ofiarował obraz Matki Bożej Królowej, pochodzący z dawnego kościoła parafialnego we Frysztaku. 11 sierpnia 1946 r. kościół został poświęcony jako dojazdowy parafii we Frysztaku. W 1959 r. Biskup Przemyski erygował parafię w Pstrągówce Ks. Piotr Szkolnicki urodzony 10 czerwca 1918 r. w Dublanach k. Sambora. wyświęcony 5 marca 1943 był wikarym w Jaćmierzu, Kosinie, Sanoku, Niewodnej i Strzyżowie, a administratorem w Wyszatycach, Brzostku, Nowotańcu. 1 lipca 1967 r. został proboszczem w Czudcu. Był nim do śmierci 12 czerwca 1993r. [wg oprac. ks. Delm. Zabiegał o koronację obrazu Matki Bożej Łaskawej, Królowej Różańca Świętego, w czym przeszkodziła mu nagła śmierć. Doprowadził do niej następca 8 września 2002 r. 151 RDPrz za rok 1984 s. 127

203 203 Drewniany kościół wymagał stałych zabiegów. Ks. Motyl przeprowadził jego remont, wymienił posadzkę. Dopiero po latach kolejny następca wybudował nowy kościół wg projektu Krystyny Drozd, pod który 9 listopada 2008 r. bp Górny wmurował kamień węgielny. Pochodzi on z Ain Karim, miejsca narodzin Św. Jana Chrzciciela. Podczas uroczystości ks. dziekan Stanisław Tomaszek odczytał akt wmurowania kamienia. Kościoły w Pstrągówce, Stary i aktualnie budowany (lipiec 2012).

204 204 Początkowe kontakty z kolegami-sąsiadami: dziekanem Tomaszkiem z Frysztaka i Bronisławem Domino z Szufnarowej szybko wygasły. Po ośmiu latach proboszczowania w 1996 r. zrezygnował z parafii i powrócił do diecezji wrocławskiej gdzie mieszkali rodzice repatrianci ze Wchodu. Do uzyskania emerytury w 2004 r. - zapewne do śmierci rodziców - mieszkał przy rodzinie. Potem powrócił do diecezji rzeszowskiej i zamieszkał prywatnie w Rzeszowie, jako kapłan diecezji rzeszowskiej, od której otrzymuje skromną zapomogę. Z Kroniki Kursu za rok 1989 Na kursie nie dzieje się nic ciekawego, za co - w 30 niemal roku kapłaństwa - Bogu niech będą dzięki. Tyle, że Michał Motyl został proboszczem w Pstrągówce. Będzie sąsiadował ze Staszkiem Tomaszkiem i Frankiem Podolskim może go trochę ucywilizują./ / Zgodnie z tradycją nie było Michała Motyla. Po rezygnacji z probostwa w Pstrągówce od kilku lat przebywa u rodziny gdzieś na zachodzie Polski i żadnych kontaktów z kursem ani z diecezją nie utrzymuje. Poprzednicy i następcy Pierwszym proboszczem w Pstrągówce był ks. Bronisław Kraus. Urodził się 1 lutego 1923 r. w Jaćmierzu, podczas wojny aresztowany przez Gestapo był torturowany. Maturę zdał w 1946 r. Wyświęcony w 1952 r. pracował w Grodzisku Dolnym i Frysztaku. W 1958 r. został proboszczem w Pstrągówce 152, gdzie zmarł 16 maja 1985 r. w wieku 62 lat. Po nim na krótko proboszczem został ks. August Lenart. Urodził się w Gwoźnicy 11 grudnia 1941, wyświęcony 20 czerwca 1965 r. pracował w Ustrzykach, Szebniach, Krośnie od 11 lipca 1969 do 4 sierpnia 1974 r. i w Przemyślu-Katedrze. Stąd wyjechał jako misjonarz do Kamerunu, gdzie nabawił się choroby tropikalnej. Po powrocie zamieszkał w Gwoźnicy, otrzymał parafię w Pstrągówce, skąd - chory - wyjechał na leczenie do Belgii. 1 lipca 1988 r. został duszpasterzem Polonii. W Belgii pozostał do 2013 r. Po nim, gdy parafia weszła w skład diecezji rzeszowskiej, w 1998 r. proboszczem został ks. Jan Pikul. Urodził się 28 sierpnia 1952 r. w Gorlicach. Wyświecony w 1977 r. pracował w Tarnowie. W 2003 został proboszczem w Borku Wielkim k/sędziszowa. Jego miejsce zajął ks. Leszek Saczek budowniczy nowego kościoła. 152 RDPrz za rok 1966 s. 138 podaje, że Pstrągówka przynależy do Frysztaka, a ks. Kraus mieszka przy kaplicy w Pstrągówce

205 205 Ks. Jerzy Moskal proboszcz z Ustjanowej i Zręcina Urodził się w Krośnie 12 lutego 1936 r. i tam skończył gimnazjum. Pochodził z rodziny miesz-czańskiej z Krosna. Ojciec pracował w fabryce obuwia, dziadek ze strony matki był Sybirakiem. Studiował na Politechnice we Lwowie, tu został aresztowany i wywieziony na Sybir. Rodzina przechowuje jego list z Syberii, jako relikwię rodzinną. Jerzy wykonał kserokopie listu i przekazał członkom rodziny. Zapamiętał też szykany ze strony UB, np. utrudnienia w podjęciu studiów przez dwie siostry i straszenie rodziców konsekwencjami za dziadka Sybiraka. Miał 5 rodzeństwa. Najstarsza siostra Renata zmarła wcześnie na raka. Po niej urodził się Jerzy, jedyny syn, a następna Halina zamężna potem w rodzinie ks. Findysza. Ukończyła studia we Wrocławiu i zamieszkała w Krośnie. Podobnie Anna, która po studiach chemicznych we Wrocławiu pracowała w Korczynie. Wreszcie najmłodsza Lidia. Została farmaceutką, jest właścicielką apteki w Krośnie i opiekunką ks. Jerzego w jego starości. Jej mąż był dyrektorem gimnazjum im Mikołaja Kopernika w Krośnie, często przywoływanego w tych wspomnieniach. Sam ks. Jerzy w Krośnie wychował się w bliskości kaplicy sióstr Felicjanek, w której służył do Mszy św. od najmłodszych lat. W Liceum pozostawał pod dużym wpływem katechety, późniejszego proboszcza ks. Romana Dubeńskiego 153. Dzięki niemu, chociaż był ministrantem u Franciszkanów, wybrał seminarium diecezjalne, a nie zakonne. Dość wcześnie zaczął grać w piłkę nożną w klubie Karpaty. Zamiłowanie do piłki pozostało mu na całe życie kapłańskie i ułatwiało kontakt z młodzieżą. Późniejsze serdeczne kontakty z ks. Jakubczykiem zaczęły się w seminarium, gdy należał do jego grupy turystycznej i pieszo, bądź kajakiem zwiedził najpiękniejsze zakątki Polski. 153 Ks. Roman Dubeński urodził się 7 czerwca 1911 r. w Przemyślu. Po święceniach 24 czerwca 1934 r. był wikariuszem w Brzozowie i Jaśle, administratorem w Warzycach, dwa lata wikariuszem w Krośnie Farze, następnie katechetą szkół podstawowych i średnich. 2 kwietnia 1966 r. został wikariuszem substytutem, później administratorem parafii Krosno-Fara. Od 1971 r. dziekanem dekanatu Krosno-Południe, w 1976 r. prałatem Kapituły w Brzozowie. Zmarł 23 listopada 1978 r. w Krośnie. Wg; ks. Delm. Kapłani zmarli. Ks. Roman Dubeński. KDP 64: 1978 z. 6 s

206 206 Po świeceniach przyjętych 7 czerwca 1959 r. został wikarym w Humniskach, Gogołowie, Jaśle, Sanoku-Posadzie. Stąd poszedł w Bieszczady z misją utworzenia parafii w Ustianowej 154. Pracował tutaj do 11 stycznia 1978 r. Następnie został proboszczem, a wkrótce dziekanem w Zręcinie. 27 sierpnia 2009 r. odszedł na emeryturę. Zamieszkał w wybudowanej przez siebie plebanii. Proboszcz w Ustjanowej Gdy został proboszczem w nowo utworzonej parafii Ustjanowa, wydzielonej z Ustrzyk Dolnych zastał bardzo zdewastowaną cerkiew, właściwie dach na słupach bez ścian, a w Równi drugą, piękną, odrestaurowaną przez władze konserwatorskie, na wzór cerkwi w Smolniku, ale nie przekazaną parafii, którą musiał odzyskać. Zamieszkał w domu prywatnym u państwa Fundaniczów i podjął zarówno budowę plebanii jak i remontu kościoła tzn. cerkwi, i pobliskiej kaplicy nagrobnej oraz wyposażania odzyskanej cerkwi w Równi. Kaplica nagrobna Szemelowskich w Ustianowej kryta dachówką wyprodukowaną w Kołomyi, odnowiona przez ks. Jerzego. Ustjanowa to wieś lokowana w 1489 r. przez Ustyana, chyba Węgra, przy ówczesnej drodze królewskiej łączącej Kraków z Rusią. Po I 154 W dokumentach naprzemiennie: Ustjanowa i Ustianowa

207 207 wojnie liczyła 1300 wiernych (z Ustjanową Dolną) obrządku greckokatolickiego, w 1921 r. już 1671 mieszkańców (greko-katolików, łacinników i wyznawców religii mojżeszowej). W 1945 r. większa część Ustjanowej przeciętej granicą państwową znalazła się po stronie ZSRR. W 1951 r. wróciła do Polski, ale jej mieszkańców wysiedlono na wschód, a w ich miejsce zaczęto sprowadzać osadników. W 1973 r. rozpoczęto budowę dużego Kombinatu Drzewnego uruchomionego 1 lipca 1977 r. Po roku otwarto wytwórnię płyt wiórowych, parkietu, a w pobliskich Ustrzykach wybudowano nowe osiedle mieszkaniowe dla pracowników i oczyszczalnię ścieków. W 1993 r. kombinat drzewny zbankrutował, rozpoczęła się stagnacja tego regionu Bieszczadów. W Ustjanowej znajduje się drewniana cerkiew greckokatolicka pw. św. Paraksewy, zbudowana w 1792 r. Obok cerkwi jest murowana neogotycka kaplica grobowa Szemelowskich. W tle odremontowana cerkiew Po II wojnie światowej świątynię zamknięto. Jest to świątynia orientowana, konstrukcji zrębowej, trójdzielna, obita gontem, z kwadratowym, zamkniętym trójbocznie prezbiterium. Dach z baniastą wieżyczką. Strop płaski, belkowy. Miejscowa ludność od lat pięćdziesiątych starała się o adoptowanie cerkwi na kościół rzymskokatolicki, na co władza ludowa zezwoliła dopiero w 1971 r. Wcześniej w lipcu 1970 r. podczas Nawiedzenia pod zamkniętą cerkwią Mszy św. przewodniczył

208 208 bp. Błaszkiewicz. W chwili przejęcia przez ks. Moskala nie było stropów, podłóg i okien. Przeprowadzono jej generalny remont trwający do 1974 r., wymieniono podwaliny, część belek ścian, więźby dachowej, poszycia dachu i ścian. Wewnątrz wstawiono ołtarz rokokowy z końca XVIII w. pochodzący z kościoła w Hoczwi. Dawny ikonostas wywieziono, część jest w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Obecnie służy jako kościół rzymskokatolicki, pw. Narodzenia Najśw. Marii Panny. Równia wieś z połowy XVI w. do 1951 wraz z Ustjanową pozostawała w składzie Ukraińskiej SRR. W ramach "korekty granic" została przekazana Polsce w zamian za rejon Sokala. Należy do parafii Ustjanowa, dzieliła też jej losy. Kościół w Równi to też cerkiew z 1792 r. Zrekonstruowana przez urząd konserwatora cerkiew w Równi Jest jedną z najpiękniejszych i najstarszych w całym regionie południowo-wschodniej Polski, konstrukcji zrębowej, trójdzielna, trójkopułowa, prezbiterium, nawa i babiniec kwadratowe w planie. Chociaż była pod opieką konserwatorską od 1951 r., (nr rej. A-117 z 23 marca1960 r.), z pierwotnego wyposażenia nie ostało się nic. Część nierozszabrowanego wyposażenia: ikonostas z XVII w., parę ikon i chorągwi procesyjnych jest w muzeum w Łańcucie. Od 1969 księża z Ustrzyk odprawiali Msze św. pod zamkniętymi drzwiami, były próby przejęcia jej na kościół i jej adaptacji. Podczas Nawiedzenia 26 lipca 1970 wniesiono tu symbole MB Częstochowskiej, mieszkańcy kilkakrotnie wła-

209 209 mywali się do wnętrza, władze zawsze zawieszały nowe kłódki. Udało się to dopiero ks. Moskalowi, który odprawiał Msze św. pod gołym niebem pod cerkwią, udzielał ślubów, sprawował pogrzeby. Wytrwałość została nagrodzona: 7 marca 1972 r. cerkiew przeszła w użytkowanie parafii. Dziś jest to kościół filialny pw. MB Wspomożycielki Wiernych, należący do parafii w Ustjanowej. Główny ołtarz zdobi wielki, drewniany barokowy krzyż ofiarowany w 1973 r. przez bpa przemyskiego Ignacego Tokarczuka, a całe wyposażenie już współczesne. Z Kroniki Kursu za rok 1974 Jurek Moskal otrzymał probostwo w Ustjanowej, z wielkimi perspektywami (Ustianowa, nie Jurek). Mają tu budować kombinat drzewny i osiedle, stąd biskup uprzedza fakty. Jurek pewnie tego nie doczeka, ale zawsze miło mieć perspektywy, mając na razie tylko komorne u chłopa i walącą się cerkiew do remontu. Udało się Jurkowi, gdzieś z archiwalnych zakamarków warszawskich wydobyć plany i ekspertyzy mykologiczne i polecenie remontu tej cerkwi. Rusza więc z robotą legalnie. Chociaż o tyle będzie miał mniej kłopotów. Proboszcz w Zręcinie Powstanie starożytnej parafii w Zręcinie jest owiane tajemnicą. Dokumenty mówią, że wioska już w 1284 r. należała do Leszka

210 210 Czarnego, potem, w 1388 roku odkupili ją Cystersi. Fundatorem pierwszego kościoła był - podobno - król Władysław Łokietek. Wg dokumentu z 1326 r. do Zręcina należały m. in. Biecz, Bieździedza, Dębowiec, Jasło, Klecie, Kołaczyce, Łężyny (Łężany), Mytarz, Nienaszów, Nowy Żmigród, Stary Żmigród, Szebnie, Tarnowiec, Żarnowiec. Ćwierć diecezji bez mała. Ks. Sarna podaje jednak inny skład parafii, początkowo należącej do diecezji krakowskiej, potem tarnowskiej, wreszcie przemyskiej. Na początku XX wieku Zręcin obejmował wsie: Chorkówka, Kopytowa, Leśniówka, Machnówka, Podniebyle, Stanowiska, Świerzowa Polska, Zręcin, Żeglce, Szczepańcowa. Ks. Moskal proboszczem w Zręcinie został 11 stycznia 1978 r., w miejsce obłożnie chorego b. proboszcza i dziekana ks. Stanisława Łuksika 155, którego przez kilka lat aż do śmierci, otaczał synowską opieką. Przez 28 lat jako proboszcz i dziekan pracował gorliwie: Wprowadził w parafii Ruch Światło-Życie Domowy Kościół, Kręgi małżeńskie, filię Towarzystwa Przyjaciół Anny Jenke, Akcję Katolicką. Wielo krotnie organizował parafialne pielg rzymki na Jasną Górę oraz do krakowskich Łagiewnik, nie licząc codziennej troski o parafię. W 1997 r. otrzymał tytuł prałata. Spod jego ręki wyszło kilku księży i zakonnic: m. in. ks. dr Marian Kaszowski, ks. dr Dariusz Dziadosz rektor WSD w Przemyślu. Wybudował kościoły w Szczepańcowej, Żeglcach, Leśniówce, kaplicę cmentarną oraz obszerną plebanię w Zręcinie. Poświęcenie kaplicy cmentarnej 155 Ks. prał. Stanisław Łuksik Urodził się 25 grudnia 1913 r. w Kosinie. Wyświęcony 26 czerwca 1938 r. wikariuszem w Tarnowcu, Harcie, Strzyżowie i Zręcinie, gdzie 20 listopada 1951 r. został koadiutorem, a od 4 kwietnia 1954 r. proboszczem. Od 1962 r. był dziekanem krośnieńskim od 1975 r. kanonikiem gremialnym Kolegiaty Brzozowskiej. Zmarł w Zręcinie po długiej i ciężkiej chorobie 14 listopada 1979 r. Oprac. ks. Delm.. Zob. Zmarli kapłani: (X-XII/79). Ks. Stanisław Łuksik. KDP : 1979 z. 6 s

211 211 Budowa kościoła w Szczepańcowej Szczepańcowa, o której wiadomo już w XIV wieku 156, gdy królowa św. Jadwiga przekazała ją miastu Krosnu, należała do parafii w Zręcinie. Gdy mieszkańcy zamierzali wybudować małą kapliczkę i salę katechetyczną, ówczesny proboszcz Ks. Jerzy Moskal skłonił ich do budowy okazałego kościoła. Plany opracowali inż. Janusz Hanus i inż. Kazimierz Karp. Przewidzieli kościół dwu poziomowy, łącząc styl tradycyjny z nowoczesnym, o wymiarach 20 na 11 metrów, z zakrystią i dwoma salami katechetycznymi., zdolny pomieścić ok. 600 wiernych. Po uzyskaniu zezwolenia na budowę 22 października 1982 r. rozpoczęto budowę, na działce ofiarowanej przez Teresę Marchewka i Wandę Janik. Do zimy zdołano wymurować ściany do pierwszej płyty stropowej. Wmurowano kamień węgielny przywieziony z Rzymu przez ks. Moskala. Przez cały rok 1983 trwała budowa. We wrześniu ukończono mury i rozpoczęto sta wianie dachu, który wiosną 1984r. pokryto blachą. Założono okna, drzwi, instalację elektryczną i nagłośnienie. W 1985 r. wytynkowano kościół. Świątynię p.w. św. Rafała Kalinowskiego 15 września 1985 r. poświęcił bp. Ignacy Tokarczuk. Przez cały czas budowy były odprawiane Msze św. najpierw na zewnątrz, a później w murach budowanego kościoła. Kościół w Szczepańcowej 156 A. Szypuła Historia nowych kościołów w Diecezji Przemyskiej ( 4 tomy) Rzeszów 1997

212 Z Kroniki Kursu rok Spotkaliśmy się na dorocznym zjeździe kursowym u ks. Jurka Moskala w Zręcinie, który to Zręcin Jurek otrzymał po kilku latach pracy w trudnej bieszczadzkiej parafii Ustjanowej. Kiedyś, za ks. Łuksika Zręcin był ogromny. Jurek oddzielił kilka wiosek, powstały 2 nowe parafie z kościołami w Kopytowej i Żeglcach, oraz kościół dojazdowy w Szczepańcowej. Wszystkie kościoły zadbane, nowa plebania przestronna, nowoczesna, wygodnie pomieściła nas wszystkich. Ks. Jerzy Moskal od 11 stycznia 1978r. proboszcz w Zręcinie, 27 sierpnia 2009 r. po 29 latach posługi przeszedł na emeryturę. Zamieszkał w wybudowanej przez siebie plebani. Jubileusz 50 lat kapłaństwa obchodził w niedzielę 21 czerwca 2009 r. w Zręcinie. Kazanie wygłosił rodak ze Świerzowej rektor Seminarium Duchownego w Przemyśli ks. prof. Dariusz Dziadosz. W koncelebrze uczestniczył ks. Józef Węgrzynek - serdeczny przyjaciel od lat dziecięcych. Następne uroczystości odbyły się w parafii rodzinnej w Krośnie oraz podczas odpustów w dekanacie w Kopytowej, Łubnie i Łubienku. Gdy przechodził na emeryturę, w Niedzieli ukazał się artykuł pań: Ireny Zuzak ze Zręcina oraz Marii Drobek ze Świerzowej Polskiej, napisany w 2006 r. : "Dziękczynienie za kapłańską posługę, której autorki wypunktowały jego dokonania. Artykuł zamieszczono na stronie //www.zrecin/. 157 Poprzednikiem był przedstawiony wyżej - ks. prał. Stanisław Łuksik. Następcą został ks. dr Wacław Socha. Urodził się 7 września 1960 r. w Korczynie. Wyświęcony 24 czerwca 1985 r. odbył studia w Lublinie na KUL-u, w latach był wykładowcą liturgii w Seminarium Duchownym w Gródku Podolskim (Ukraina); wypromował kilkunastu magistrów. Po powrocie do kraju w latach był proboszczem w Kuńkowcach, 26 sierpnia 2006 r. został proboszczem w Zręcinie Niedziela edycja przemyska nr 39 /2006

213 213 Ks. Stefan Moskwa profesor, rektor Seminarium, biskup Urodził się 27 września 1935 r. w Woli Małej k. Łańcuta 158 jako drugi syn Józefa i Marii z domu Panek. Jak pisze ks. Jerzy Rojek 159. Dom rodzinny znajdował się w Woli Małej. Rodzice byli pochodzenia chłopskiego. Gospodarzyli na 5-hektarowym gospodarstwie, dorabiając jako najemnicy wpierw u Potockich z Łańcuta, a podczas wojny, w tychże posiadłościach, ale pod zarządem niemieckim. Jak sam wspomina przeszli trudną szkołę życia. Ojciec z rodziny wielodzietnej, po śmierci swego ojca a mego dziadka w wieku 14 lat, przejął i prowadził gospodarstwo, utrzymując rodzinę. Ojciec matki zmarł w wieku 40 lat, przepracowany, na dorobku w Ameryce, osierocił rodzinę. Biskup z serdecznością napisał w testamencie: Moi rodzice byli ludźmi, którzy bardzo kochali ziemię, byli rolnikami z krwi i kości. Pielęgnowali tradycje patriotyczne, wychowywali nas w duchu umiłowania tego co polskie. Zaszczepili nam pogląd na świat, który był pewnego rodzaju odtrutką na ideologię stalinizmu. I dalej wspomina: Po latach wojny pęd do nauki, do wiedzy był duży. Płaciło się za nią dużą cenę, poświęceniem rodziców, własną dyscypliną, bo to wstawanie o godzinie 5,00 zima czy lato, droga kilku kilometrów, żeby do szkoły pójść i ze szkoły wrócić. 158 Ks. Jerzy Rojek - Źródła przepowiadania w praktyce kaznodziejskiej Biskupa Stefana Moskwy w latach Krzemienica 2009 Przypomnienie zaledwie niektórych momentów z życia biskupa Stefana Moskwy jest tłem do pokazania, że jednocześnie był to głęboki teolog, który żywił się Słowem Bożym, tradycją i nauką Kościoła - napisał we wstępie abp. Józef Michalik Metropolita Przemyski. Nadto: Grzegorz Polak, Kto jest kim w Kościele, Warszawa 1996; Wspomnienie w Kalendarzu Liturgicznym, Oprac. ks. Delm. Także: Stoch B., Ślemp E."Umówiłem się, nie wiem czy zdążę" - wspomnienie o ks. Bpie Stefanie Moskwie. "Communitas" 2004 nr 6 s ; Przeczytane karty ludzkiego życia (homilie wygłoszone podczas ceremonii pogrzebowych śp. ks. bpa Stefana Moskwy). "Niedziela przemyska" 2004 nr 48 s. III-IV; Tomasik K. Ś. p. bp Stefan Moskwa w mojej pamięci. "Niedziela przemyska" 2005 nr 8 s. I-II; Wspomnienie o śp. Ks. Biskupie Stefanie Moskwie. "Communitas" 2004 nr 6 s : 159 Jerzy Rojek Źródła przepowiadania, s ; M. Bocho, Z Maryją ku pogłębionej wierze Przemyśl 2005, 13

214 214 Kiedy miał 4 lata wybuchła II wojna światowa. Do Szkoły Powszechnej uczęszczał w Woli Bliższej i w Łańcucie, potem do Liceum Ogólnokształcącego im. H. Sienkiewicza w Łańcucie. Od młodości wykazywał się uprzejmością, grzecznością, pilnością przy tym był uczynny i koleżeński, przez co lubiany przez kolegów. W liceum uchodził za wszechstronnie uzdolnionego. Po zdaniu matury, w 1953 r. wstąpił do seminarium i 14 września 1953 r., rozpoczął pierwszy rok studiów. Już od początku imponował wiedzą i pilnością. We wspomnieniach kolegów: Wyróżniał się nie tylko pilnością. Był koleżeński, wrażliwy i delikatny. Chętnie pomagał innym, chętnie dzielił się paczkami od rodziców, jakie na on czas bardzo ceniliśmy sobie, gdyż stół seminaryjny nie był zbytnio wyszukany. Był też dyskretny. Jak wspomina Andrzej Sekulski, gdy mieszkaliśmy we czterech w jednej sali (on Andrzej, Jasio Szyndlar, Ryszard Mucha i Stefek Moskwa), sprawiliśmy sobie radio 160 i byliśmy na bieżąco z wiadomościami zwłaszcza sportowymi, bo to nas interesowało. Dziwiło profesora ks. Piotra Federkiewicza, który zachodził do kleryków na papierosa, skąd ta wiedza? Ojciec Jakubczyk wiedział, ale ojciec to ojciec, prof. Taborski domyślał się, że słuchamy radia, przestrzegał tylko przed prefektem Błaszkiewiczem. Moskwa też wiedział o tym radiu, ale udawał, że nie wie o niczym. W okresie seminaryjnym nie należał do kręgu moich bliskich kolegów. Dziś powiedziałbym nie ta chemia był zbyt korekt, na zbyt wysokim C jak na moje ówczesne wyczucie. Bliżsi mi byli inni, którzy zapisali się mniej pochlebnie w tych wspomnieniach. Jak wspomina ks. Stanisz, w 1958 r. bp Barda zamierzał go wraz z klerykiem Stefanem Moskwą wysłać na studia do Rzymu. Powtórzyłaby się historia sprzed wojny, gdy wyjazd kleryków na zagraniczne studia był czymś normalnym. Ostatni przedwojenny RDP za 1938 r. str. 30 wymienia na studiach w Rzymie i Innsbrucku 4 kleryków, potem doszli jeszcze dwaj: Jakubczyk i Taborski. Sprawa z Moskwą i Staniszem była już znacznie rozkręcona, biskup rozmawiał z zainteresowanymi, przekazał im nawet na drogę 10 dolarów. Nie ma śmiechu, w tamtym czasie posiadanie dolarów było przestępstwem, za które można było iść do więzienia. Przykładów nie brak. Nadto biskup szczodrą ręką podarował biednym klerykom kupony materiału, by uszyli sobie przyzwoite 160 Takie wg dzisiejszych standardów byle co: na baterie ORIS za 5 dolarów, ale wtedy mecyje!

215 215 płaszcze. Niestety sprawa upadła, bo żaden z nich nie otrzymał paszportu na wyjazd. Dolary musieli zwrócić, materiał im został na otarcie łez. Przemyska Niedziela 161 zamieściła z okazji konsekracji bpa M. Rojka i 1 rocznicy śmierci bpa Stefana Moskwy taką Refleksję kolegi seminaryjnego ks. Kazimierza Tomasika (fragmenty): Chcę przywołać to, co utrwaliło się w mojej świadomości, z powodu osobistej bliskości, jaka mnie z nim łączyła, i odwdzięczyć się za wyświadczone mi dobro. Do seminarium przyjechaliśmy 14 września 1953 r. Najpierw trzeba było iść z siennikiem pod stóg słomy, aby przygotować sobie łóżko. W wyznaczonych salach mieszkaliśmy po osób. Było wesoło. Na III kursie zamieszkaliśmy razem (8 osób). Zaproponował mi wspólne studium, które miało trwać do końca VI kursu. Skłoniła go zapewne chęć przyjścia z pomocą koledze, którego wtedy nawiedzały doświadczenia zdrowotne, aby nie odstawał w nauce. Odwiedzał mnie w szpitalu, przynosząc nie tylko słowo otuchy dla ducha, ale i coś słodkiego dla ciała, co postarał się wyprosić u sióstr pracujących w kuchni seminaryjnej. Tak się zatroszczył, że nawet przepisywał wykłady w moich zeszytach, tak że zastałem na bieżąco notatki. Pisało się wtedy wiele, gdyż z matrycami były ograniczenia i trzeba było mieć pozwolenie odpowiednich władz na ich kupno. Z kieszonkowym zegarkiem w ręku zaczynał studium, czasem musiał poczekać na ucznia, który miał trzy pasje: fortepian, chór i fryzjerstwo. Natrząsał się nade mną za fortepian: jak tam żarna?. Odwdzięczałem się pięknym za nadobne, gdy go strzygłem, że pozbieram włosy, aby nie zginęły i zachowam na relikwie. Zwierzył mi się kiedyś, że na wakacjach Służba Bezpieczeństwa nie dawała mu spokoju, proponując współpracę. Jeżeli to powiedział mnie, to i przełożonym. Ale zbliżało się nowe Październik Polski 1956 r. i polityczna odwilż. Z internowania zwolniono Księdza Prymasa. W drodze do Warszawy, powitanie w katedrze przemyskiej. Tak ukwieconej katedry nigdy nie widziałem 162. Na fali zmian ukazał się powtórnie 161 Niedziela nr z 8 z 2006 r. 162 Błędna informacja. Ks. Prymas wracając z Komańczy ominął Przemyśl. Niektórzy przypuszczając, z tego powodu, że bp. Franciszek Barda ani razu nie odwiedził go w Komańczy, chociaż bywali tam przemyscy księża, np. Porębscy. Przemyśl odwiedził w 1967 r. Kalendarium życia ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego Prymasa Polski Wydawnictwo M nie wspomina o żadnej z tych wizyt.

216 216 Tygodnik Powszechny na Boże Narodzenie. Przełożeni zdecydowali pozwolić na imienną prenumeratę. Jednym z pierwszych, który takie pozwolenie otrzymał, był kleryk Stefan, a ja byłem pierwszym, z którym się dzielił prasą, co tydzień otrzymywaną od 1957 r. Czytaliśmy Tygodnik z zapartym tchem. Na V kursie mieliśmy opracować kazanie. Mnie się dostało na uroczystość Matki Bożej Królowej. Kleryk Stefan, abym temat potraktować jak najlepiej, zaproponował mi zestawienie ze swoich nagromadzonych fiszek trzech przykładów pięknie harmonizujących do takiej uroczystości. Był pobożny, bardzo kochający Maryję. Kleryk Stefan nosił medalik szkaplerzny, odmawiał Różaniec codziennie, wypełniał schedułkę, jaką ojciec duchowny ks. dr Jan Jakubczyk polecał na wakacje, należał do Straży Honorowej Najświętszego Serca Pana Jezusa i Najświętszego Serca Maryi Panny, a podarek jaki otrzymałem od niego za strzyżenie to książka Maryja Quitona. Miał też w biblioteczce Naśladowanie Najświętszej Maryi Panny, otrzymaną od Księdza Rektora za posługę Cesarza, czyli seminaryjnego ceremoniarza liturgicznego. Rok 1966 w Jaśliskach księża Kazio Tomasik i Stefan Moskwa Po święceniach odwiedził mnie zaraz w Desznicy, zaprosił na obronę pracy doktorskiej. Potem go też odwiedzałem. Przysyłał życzenia świąteczne i imieninowe, tytułował jak dawniej Kazku, pod koniec bardziej zdrobniale: Kaziu. Sam w pracy się nie oszczędzał. Będąc profesorem a potem rektorem seminarium, zajmować się musiał budową gmachu Instytutu Teologicznego. Powstawały w tym czasie Kluby Inteligencji Katolickiej, jeździł z wykładami do różnych miast diecezji. Kiedy został biskupem uważał za swój obowiązek służyć swoim posługiwaniem katolikom za wschodnią granicą. Jeździł tam, gdzie go zapraszano, poświęcał, bierzmował, komunikował, aż zachorował. Ojciec Święty Jan Paweł II żegnając się z nim po wizycie w 1987 r. zauważył żartobliwie: A to jest ta Moskwa, co jeździ do Rosji, co wywołało wesołość obecnych, przy tym świty papieskiej i biskupów.

217 217 Odwiedził mnie w Olszanicy na odpust Matki Bożej Pocieszenia. Mszę św. odprawiał z namaszczeniem, z dokładnym zachowaniem przepisanych gestów. Był pokorny. Na zjeździe koleżeńskim w Bierówce, Mszy św. kazał przewodniczyć miejscowemu proboszczowi ks. Tadeuszowi Sabikowi, który był budowniczym. Parę razy zmusił mnie, bym wziął od niego na cukierki, jak się wyraził, a gdy odwiedziłem go po raz ostatni w domu, nakrył stół śnieżnobiałym obrusem i poczęstował kawą i ciastkiem, co przyjąłem za wyróżnienie. Pytał o sprawy Kościoła na Ukrainie, który się powoli odradza. Z zaproszenia przyjazdu na Krym już jednak nie skorzystał. 18 października 2004 r. otrzymałem telefon z Polski od ks. Aleksandra Radonia, dziekana i proboszcza w Kańczudze, a mojego kolegi z Tarnowca: Biskup Stefan, nasz Kolega, u Niebieskich Bram. Na zakończenie tej wiadomości westchnął: Taki dobry Człowiek. ks. K. Tomasik Z kroniki Kursu 1964 r. Drobniutkie to takie i malutkie mieszkało z nami w 14 chłopa na Sybirze, ale już wtedy wyróżniało się pilnością i dokładnością. Pamiętam, na którymś kursie powielałem jakiś skrypt. Ponieważ zachorowałem kończył za mnie tę robotę Stefan. Zostawiłem mu stertę makulatury matryc, papieru, otrzy małem zaś po paru dniach, w kostkę ułożony, prawie gotowy skrypt Wtedy zrozumiałem, co nas różni, Rok 1953 mieszkańcy Sybiru : Od lewej T. Mach, E. Bartnicki, stoi E, Kijowski, niżej W. Lasota, R. Mucha, J. Baran, S. Moskwa, S. Bartmiński, M. Motyl, za nim niewidoczny? i E. Hus.

218 Studia i praca w diecezji 218 Po święceniach młodziutki ks. Moskwa zamiast do Rzymu, został skierowany na studia do Lublina. Studiował w latach na Wydziale Teologicznym KUL. W 1962 r. przedstawił pracę magisterską: "Nauka św. Tomasza o związku sakramentów z Kościołem", ocenioną jako bardzo dobrą oraz złożył egzamin magisterski również z wynikiem bardzo dobrym. Cztery lata później, 10 marca 1966 r., otrzymał doktorat na podstawie pracy "Personalistyczna koncepcja sakramentów we współczesnej teologii katolickiej po encyklice Mediator Dei" napisanej pod kierunkiem ks. prof. dr hab. Wincentego Granata. Z Kroniki Kursu za rok 1967 W maju 1966 powrócił z Lublina nowo upieczony doktorek ks. dr Stefan Moskwa. Doktoratu dorobił się na b. nowoczesnej tematyce modernista taki. Że Stefciu został doktorem nikogo to nie zdziwiło. Chociaż mały, z Woli Małej i mało mówi, łeb wielki i zgoła nieprzeciętny. Wspomnienie ks. Żołnierczyka Z późniejszym biskupem Stefanem los złączył mnie jeszcze w seminarium 163. On był na szóstym roku, ja na pierwszym. Szósty rocznik nie bardzo skłaniał się do pierwszego, chyba w formie jakiejś opieki, pomocy. Był wtedy taki ładny zwyczaj, że klerycy z szóstego roku brali nas na przechadzki, wprowadzali w kleryckie życie. No właśnie z takiej przechadzki pamiętam biskupa Stefana, Pamiętam też, że na Mikołaja wręczyli mu czerwony biret. Gdy został biskupem wykorzystałem to i opowiedziałem o tym klerykom, mówiąc że to obiegło diecezję. Po święceniach przez dwa lata spotykaliśmy się na KUL-u. Stefan już był doktorantem i nie mieszkał z nami w konwikcie tylko na Zielonej, w Domu Księży Emerytów. Tam mieszkał jeszcze ks. Rykała i ks. Burczyk. Wszyscy trzej byli doktorantami. Przychodziliśmy do nich, bo my przemyscy księża mieliśmy zwyczaj spotykania się przy kawie, na rozmowach, prawie co drugi dzień. Mówiło się o tym z uznaniem wśród księży z innych diecezji. Nie było wtedy kawy mielonej, trzeba było młynkiem kręcić, bo elektrycznych nie było. Specjalistą w tym był ks. Marian Rajchel. Tam na Zielonej u seniorów - na KUL-u nazywano ich - Stefana i Henryka Rykałę - Rabini, bo oni byli zawsze elegancko ubrani, 163 Zapis rozmowy z października 2011 r. w moim posiadaniu

219 219 posągowi, odprasowani, wygoleni po prostu Rabini. Właśnie do tych rabinów przychodziliśmy na rozmowy Oni grzecznie nas przyjmowali, ale czuliśmy, że trzeba szybko zmykać, bo musieli kończyć te doktoraty i zależało im na czasie. Ks. Stefan pisał doktorat u Sługi Bożego ks. Granata. Na obronie uznano jego pracę za awangardową. Późniejszy biskup Stefan był dobrze przygotowany, jego praca, obrona, jego styl spodobał się wszystkim i uznano, że on powinien zostać na KUL-u, co wtedy było czymś wyjątkowym. Czy taki wniosek złożono - nie wiem. W diecezji było interregnum, rządził wtedy ks. biskup Jakiel. Potem odbyło się tradycyjne przyjęcie. Uderzało jedno: biskup Stefan za wiedzą i przy akceptacji ks. Granata nie urządził obiadu doktorskiego. Uznał, że przy biedzie w Polsce trzeba te pieniądze dać na pomoc potrzebującym. Niedługo potem znów wróciły te obiady doktorskie, wielkie, kosztowne. Stefan był jednym z pierwszych, jeśli nie pierwszym, który sprzeciwił się tej tradycji. To pokazuje jego osobowość, skromność i ludzkie podejście. Był kilka lat starszy ode mnie, ale zaprzyjaźniliśmy się. Po powrocie do diecezji 12 kwietnia 1966 r. został skierowany przez biskupa ordy. Ks. Sabik proboszczem został 28 czerwca 1991 r. Po 30 latach przeszedł na emeryturę. nariusza Ignacego Tokarczuka na placówkę duszpasterską do Jarosławia. Otrzymał nominację na rektora kaplicy przy tamtejszym klasztorze Sióstr Niepokalanek przy ul. Słonecznej. Do jego obowiązków należało odprawienie dwóch Mszy św. oraz nabożeństw popołudniowych w niedziele i święta; przeprowadzanie dni skupienia dla sióstr, głoszenie konferencji religijnych oraz katechizacja. Nadto - jak wspomina ks. Żołnierczyk miał zlecone zorganizować parafię, która w tym miejscu była konieczna, powstawała nowa dzielnica. Napotkał jednak na sprzeciw sióstr. 30 sierpnia 1966 r. został na trzy lata wikariuszem parafii Bożego Ciała w Jarosławiu. Z Kroniki Kursu za lata 1965 i późniejsze Obozy wędrowne, zwykle w Bieszczady, dziś, po Karolu Wojtyle wielkim Wędrowniku Bieszczadzkim, wydają się oczywiste - wówczas były czymś niezwykłym, wręcz ryzykownym. Ja nie należałem do paczki ojca Jakubczyka, ale wędrowałem z księżmi wyrosłymi z tej jego szkoły. Pamiętam w r czy innym wędrowaliśmy wspólnie: Stefek Moskwa, późniejszy biskup, Władysław Kowal, Tadeusz Mach, Julek Jakieła i ktoś tam jeszcze. Jednego dnia szliśmy, z ciężkimi plecakami (namioty +

220 220 żywność na cały tydzień), z Cisnej na Tarnicę. Pamiętam różaniec i brewiarz odmawiane na górskim szlaku, wieczorne rozmowy i dyskusje, nowinki religijne przekazywane przez Stefana Moskwę, wówczas studenta na KUL, zbieranie podściółki do namiotów (o materacach dmuchanych nikt nie słyszał), gotowanie na ognisku. Bieszczady 1964r. Od lewej S. Moskwa, T. Mach S. Bartmiński J. Stanisz Innym razem: Julek Jakieła, Stefek Moskwa, chyba Staś Mokrzycki, - dziś żaden z nich nie żyje jeszcze jako klerycy wybrali się na wakacjach w góry. Chyba do Krynicy. Pech chciał, że spotkali się ze znajomymi, także dziewczętami. Po wakacjach rektor Jakiel wezwał wszystkich wycieczkowiczów i przedstawił im plik fotografii: oni, klerycy z dziewczętami. Roześmiani, w strojach, powiedzmy dość niedbałych. Gdyby nie obecność na fotografiach Stefana Moskwy mogło się to dla wszystkich niewesoło skończyć, groziło usunięcie z seminarium. Zresztą Stefan jako kolega potrafił być duszą towarzystwa. Pamiętam jego perlisty śmiech, pamiętam dowcipne anegdoty i opowieści o różnych wpadkach podczas wizytacji biskupich. Ale pamiętam też poważne napomnienia. Nie szczędził mi ich podczas wspólnych powrotów ze zjazdów koleżeńskich, gdy odczytywałem kolejne fragmenty Kroniki. Wiele uszczypliwych zapisów - zwłaszcza dotyczących biskupa Tokarczuka, wzbudzało jego sprzeciw. Z Kroniki Kursu za rok 1967 Tymczasem Stefek siedzi w Jarosławiu, przez Kurię nasłany senior wikarych, uczy dziecięta małego katechizmu - a raczej tego, co jeszcze po Soborze zostało z katechizmu i głosi po diecezji konferencje. Gdy w Rzeszowie Jaś Karaś jednej takiej wysłuchał omal nie zapisał się do SAiW-u (Stowarzyszenie Ateistów i Wolnomyślicieli). Bo Stefek ułożył

221 221 sobie piękny plan: na jednej konferencji przytaczał zarzuty przeciw Panu Bogu i Kościołowi, by na drugiej radykalnie je zbijać, a Jasiowi wystarczyła tylko pierwsza konferencja. Ks. dr Moskwa wykładowca i prefekt Seminarium 25 czerwca 1969 r. ks. Moskwa został prefektem Seminarium Duchownego w Przemyślu. Obowiązki objął 30 sierpnia. Jednocześnie zlecono mu wykłady z teologii fundamentalnej. Zajęcia prowadził do 1975 r. z roczną przerwą (rok akademicki 1971/72) gdy wyjechał na studia specjalistyczne w Paryżu. Po powrocie 15 sierpnia 1972 r. został wykładowcą teologii dogmatycznej i wicerektorem, a od 1976 r. na dziesięć lat aż do 1986 r. rektorem Seminarium. Wspomnienie ks. Żołnierczyka Gdy prefekt Błaszkiewicz został biskupem, ja zostałem prefektem i Stefan stał się moim najbliższym przyjacielem, zarówno jako rektor jak i później jako biskup, gdy byłem ojcem duchownym. Współpracowaliśmy bardzo dobrze. Podobnie zresztą współpracował ze wszystkimi profesorami. Nie miał już wprawdzie tego autorytetu co rektor Jastrzębski, bo wszyscy byliśmy jego wychowankami i czasem dochodziło do pewnych tarć, ucierania się stanowisk. Nawet kolega kursowy Jasio Stanisz jako prefekt nie zawsze był rozumiany przez kolegę rektora, który zwykle stawał po stronie kleryka a nie prefekta. Z Kroniki Kursu za rok 1970 Po święceniach studia, wikarówka, praca w seminarium, to już znamy. Klerycy go lubili, szanowali, chociaż uważali, że niepotrzebnie sam wszystko załatwia, traktując ich trochę jak dzieci. Po śmierci biskupa Stanisława widzieliśmy go jako jego następcę, chociaż on tak skutecznie protestował, że wielu przekonał. Życia łatwego nie ma, bo ciągnie obowiązki rektora, a jako najmłodszy biskup, musi wyręczać starszych. Jezus, Maria! widzę, że sam szacunek z miodem płynie mi spod długopisu. Niedługo zacznę Stefka całować w rękę. Po rocznym wakacie obsadzony został urząd II prefekta w seminarium duchownym. I któż dochrapał się tej godności? Nasz doktorek kursowy Stefek. Szczęście, że nie został I prefektem, bo to

222 222 godność dożywotnia, a drugi zmienia się często. Stefek z głową pełną reform wybrał się do Przemyśla. Ileż to rzeczy trzeba zmienić! Nowe powietrze puścić do tych czcigodnych, z lekka zatęchłych murów. Rozświetlić mroki Średniowiecza, jakie tu jeszcze panuje. Na początek kupił więc sobie Stefek latarkę 164. Jak mu pójdzie dalej, zobaczymy. Wybór na pewno dobry. Stefek krok ma cichy, posuwisty. Będzie też uczył fundamentalnej. Posługa rektora trwała do 1986 r. Przez ostatnie dwa lata obowiążki te łączył z obowiązkami biskupa. Jako rektor podjął rozbudowę budynku seminaryjnego, co było niezbędne, gdyż w latach w seminarium kształciło się ponad 400 kleryków, dla których brakowało miejsca. Wówczas z jego inicjatywy urządzono dodatkowe mieszkania na strychu, jakby dodatkowe piętro budynku. Wybudowano też dużą kaplicę oraz rozpoczęto budowę nowego gmachu dydaktycznego. W 1978 r. został honorowym kanonikiem Kapituły, a w 1983 r. kanonikiem gremialnym tejże Kapituły. Z Kroniki za rok 1969 Stefek Moskwa po kilkumiesięcznym pobycie we Francji, gdzie poznawał funkcjonowanie tamtejszych seminariów został wicerektorem - chyba cum jure succesionis. Zmiany w Seminarium nastąpiły znaczne (to znaczne może być praesens, perfectum, lub plusquam perfectum). Ks. Rektor Jastrzębski odszedł na emeryturę, ks. wicerektor Górecki na oficjała Sądu, ks. prefekt Błaszkiewicz na biskupa. Ster przejęła młoda kadra. Ks. Potocki, dr hab. został rektorem, Stefek wice, a Jaś Stanisz mizerny poszedł na stołek kurialny. Inni pozmieniali się jak wróble na gałęziach. Tzn. wróble zostały te same, ale siedzą na innych gałęziach. Nowe idzie. Czy szybko? Jak dla kogo. Co jednym wydaje się niedopuszczalnym ryzykiem, dla innych, tych przychodzących do seminarium, jest czymś tak oczywistym, że niedostrzegalnym. Na razie seminarium tworzy (to praesens niedokonany) wspólnotę, która z zewnątrz przypomina nieco getto skrzyżowane z Olimpem. Ale to pewnie przejściowe, przynajmniej dla przełożonych. Oby było przejściowym dla zasiedlających te mury naszych następców pracuje Stefkowa głowa, która puchnie i łysieje - oby do formy biskupiej mitry. 164 Aluzja do prefekta Błaszkiewicza uosobienia Średniowiecza, krążącego nocą po korytarzach z latarką, krokiem cichym i posuwistym.

223 Z Kroniki Kursu No i został Stefek Moskwa rektorem seminarium. Po chętnie przyjętej przez biskupa rezygnacji ks. doc. Stanisława Potockiego jego miejsce zajął Stefek. Miał już pewne preambuła. Staż wicerektora, poważanie wśród kleryków, zapoznał się z pracą seminariów we Francji, gdzie klerycy mają wiele swobody przez dzień, wracając na noc, gdy im one pozwolą - jak to sam Stefek określił. Ma on też wiele zalet umysłu i serca, ale czy mu będzie łatwo? Włazi jako przełożony między swoich przełożonych. Jeszcze wykładają ks. Jakubczyk, ks. Bialic, ks. Ataman, - leciwe matadory. Jeszcze mieszka w seminarium ks. rektor Jastrzębski. Jeszcze patrzą z boku i mają za złe biskupy Stanisław, Bolesław i Tadeusz i emerytowani profesorowie: infułat Głodowski, ojciec Górecki, ks. Federkiewicz. / / Wśród młodszej kadry profesorskiej, zglajszachtowanej poglądowo przez Biskupa, różne się chyba będą pojawiały tendencje, od skrajnej prawicy - Burczyków, po lewicujących nieco Trojnara i Srokę, oraz tych młodszych, których już nie znam. A potem ta młodzież duchowna. Wicher powołania chyba często niesie do seminarium to, co najlżejsze. Cała nasza młodzież - i oni też zna swoje prawa, zapominając o obowiązkach. Czy wystarczą Stefkowe dobre chęci, by z tego materiału bicz Boży ukręcić to się dopiero pokaże. A przy tym zeżre Stefka administracja i, przy jego sumienności, nie pozwoli mu się habilitować. Ale na miejsce Stefka, zmarnowanego przez awans, mieć będziemy na kursie świetnie zapowiadającego się doktorka, potem daj Boże, docenta i w końcu, pomóżcie Wszyscy Święci, takiego zwyczajnego profesora. Jaś Stanisz po doktoracie na ATK wrócił w ramiona biskupa Tadeusza listopada 1983 r. został ks. Moskwa biskupem pomocniczym diecezji przemyskiej. Rozpoczął się nowy etap w jego życiu. Wspomnienie ks. Żołnierczyka Gdy Stefan został rektorem, starał się żyć w przyjaźni z klerykami. Darzył ich dużym zaufaniem. Był lubiany, trochę partnerski, chociaż bez spoufalania się. Starał się pomagać klerykom, co nie było łatwe przy rektorze Jastrzębskim. Nieraz miał dylematy sumienia, bardzo dyskretny, do mnie zwierzał się z tych problemów. Razem zabiegaliśmy o poprawę warunków życia, przekonywaliśmy rektora i biskupa Ignacego, który żył sprawą budowy kościołów, do koniecznych remontów. 165 Nieprawda. Patrz życiorys ks. Stanisza.

224 224 Prowadził wykłady, głosił konferencje dla inteligencji, niekiedy zastępował księży z grafika. Żył seminarium. Z trzech rektorów, z jakimi współpracowałem najcieplejszym, raczej najbardziej ojcowskim był rektor Jastrzębski. On decydował, nie było żadnego ale a jego świętobliwe życie było gwarantem uczciwości. Rektor Potocki miał świetne inicjatywy, ale takie rwane, nie dokończone, bo nie miał doświadczenia, nie znał seminarium, ani kleryków. Natomiast Stefan Moskwa miał dużą praktykę. Jako rektor zaczął długo okupować klęcznik na chórku. Teraz mógł samodzielnie podjąć rozbudowę seminarium, by poprawić byt klerykom, bo seminarium w pewnym okresie liczyło ich 425, a budynek był jaki był od przed wojny. Rozbudowano poddasze, zaadaptowano budynki gospodarcze, stworzono zaplecze naukowe. On zapoczątkował wieloletnią modernizację, przy bardzo dobrej współpracy z prokuratorem ks. Stanisławem Kuźniarem. Po jego nagłej śmierci tuż przed nowym rokiem, przy wielu rozpoczętych budowach, nieraz bez zgody władz cywilnych, trudno było znaleźć nowego prokuratora. Ks. biskup proponował to kilku profesorom, nie było chętnych. Wtedy przyjechał ks. Bar, przeniesiony z Rzeszowa od ks. Maca na wikarego do Dubiecka. Biskup Stefan zaproponował ordynariuszowi jego kandydaturę. Tak się zaczęła długoletnia owocna praca ks. Józefa Bara w kurii. Posługa bpa Stefana Moskwy Wcześniej przedstawiłem go jako profesora i rektora WSD teraz pora poświecić mu kilka słów jako dwudziestemu czwartemu biskupowi pomocniczemu w Przemyślu. Mianowany 30 listopada 1983 r. przybrał sobie hasło: Redemptori - Odkupicielowi. Przez ponad 20 lat pełnił po sługę biskupa, będąc bardzo lojalnym współpracownikiem biskupa Ignacego Tokarczuka i - zdaniem

225 225 ogółu księży - pracowitym do granic możliwości. Zwolniony z funkcji rektora 25 kwietnia 1986 r., zamieszkał w kurii biskupiej, dostępny dosłownie dzień i noc dla księży interesantów, którzy garnęli do niego z różnymi kłopotami. Ponieważ przyjmował każdego z uśmiechem i otwartymi ramionami wielu uważało, że są szczególnie oczekiwanymi gośćmi i rozgadawszy się, niemiłosiernie zajmowali czas. Ja też teraz mam wyrzuty sumienia. Po 10 latach w Tuczempach. Od lewej rząd górny: Ks. ks. A. Sekulski, W. Lasota, E. Borowiec, J. Moskal, Domino, R. Englot, B. Wawrzkiewicz, S. Bartmiński, J. Węgrzynek, J. Karaś, S. Moskwa, S. Wójcik, J. Szyndlar, J. Sokołowski. Rząd środkowy: S. Bełza, J. Stanisz, K. Poźniak, I. Gerlach gospodarz, K. Żydzik, J. Baran, A. Radoń, J. Dudek. Rząd dolny: W. Kowal, A. Zając, C. Piotrowski, J. Jakieła, S. Mokrzycki, T. Mach, Był wikariuszem generalnym, prepozytem Kapituły Metropolitalnej, przewodniczył Archidiecezjalnej Komisji Synodalnej od 19 sierpnia 1986 r. moderatorem kurii do 8 marca 1993 r.. Przewodniczył Radzie Kapłańskiej i Duszpasterskiej. Co roku przygotowywał propozycje zmian księży wikariuszy oraz ich przenosiny. Funkcję objął po biskupie Stanisławie, a w 2001 r. przekazał nowemu biskupowi pomocniczemu Adamowi Szalowi. Niełatwym zadaniem, były wyjazdy do rzeszowskiego Wydziału d/s Wyznań WRN w celu prowadzenia rozmów, na temat budownictwa sakralnego w diecezji przemyskiej w okresie schyłkowego komunizmu. Rozmowy w siedzibie Prezydium WRN. Były męczące, gdyż władze komunistyczne systematycznie odmawiały pozwolenia na wznoszenie

226 226 obiektów sakralnych. Był członkiem kilku Komisji Episkopatu Polski: «Iustitia et Pax», ds. Trzeźwości, ds. Seminariów Duchownych i ds. Dialogu z Niewierzącymi. Nie piszę tutaj monografii, raczej wspomnienia, stąd taki wybór nie zawsze adekwatny do działań bpa Stefana. Z Kroniki Kursu 1984 Stefek biskupem! Długo czekała diecezja na nowego sufragana. Jeszcze za życia bpa Jakiela spodziewaliśmy się, że do grona czcigodnych starców Duch Święty dołączy kogoś młodszego. Po powrocie z Rzymu bp. Ordynariusz ogłosił, że przywiózł sufragana in petto. Ileż to było domysłów! Coś zaczęło świtać, gdy Szef ze Stefkiem Moskwą objechali wiele parafii w diecezji. Potem przycichło. Mówiło się o innych. Ale vox populi - a na naszym kursie Stefek uchodził za episkopabilisa przynajmniej od 30-tu lat vox Dei facta est. Stało się. Radio watykańskie podało oficjalnie, a potem odczytano list biskupi w kościołach o nominacji. Sakrę przyjął Stefan 8 stycznia 1984 r. w Katedrze z rąk naszych przemyskich Biskupów, przy nielicznym udziale, już kolegów z Episkopatu. Szkoda, że ich więcej nie przyjechało do przemyskiego grajdołka. Po uroczystej sumie zgromadziliśmy się licznie na obiedzie w seminarium, a potem na wykładówce, w której poznaliśmy się przed ponad 30 laty na I kursie seminarium. Od kolegów kursowych otrzymał Stefan pierścień biskupi, symbol łączności z nami. Złotnik zawalił jednak i zamiast daty, jak było - ponoć ustalone 1959 (rok święceń) i 1984 (25-lecie święceń i rok konsekracji ) wpisał 1983 rok nominacji. Nieobecna była część fauny kursowej: Motyl, Mucha, Baran, choć przybyła reszta: Karaś, Zając. Posługa Słowa Biskupa Stefana Biskup Stefan jak pisze ks. Rojek - nie zostawił po sobie wprawdzie dzieł teologicznych, ale pedantycznie dokładny, pozostawił bardzo bogaty zbiór kazań i homilii, wygłoszonych w czasie posługi biskupiej w latach Ks. Rojek w cytowanym dziele dotarł do 1389 homilii i 33 przemówień, z których niewielka część była opublikowana 166, pozostałe są w rękopisie - w Archiwum Kurii Metropolitalnej w Przemyślu. Kaznodzieja miał zwyczaj na stronie tytułowej homilii zaznaczyć datę, miejsce i rodzaj posługi - pisze ks. Rojek. Podkreśla, że posługa 166 M. Bocho Z Maryją ku pogłębionej wierze, Przemyśl 2005)

227 227 słowa przypadła na trudny czas stanu wojennego. Ludzie wtedy bardzo czekali na słowa nadziei, a jakże potrzebne było odważne słowo, a jednocześnie jak trudne i odpowiedzialne było przepowiadanie w terenie przygranicznym 167 W 1989 r. w piątym roku posługi biskupiej nastąpiły ogromne przemiany polityczne i społeczne. Kościół, a wraz z nim kaznodzieja, stanął w nowej rzeczywistości wobec nowych wyzwań. Z jednej strony wybuch wolności, nowe nadzieje nowe możliwości. Biskupi chętnie widziani na salonach, dawne komuchy ustawiali się w kolejce do fotografii, do przełamania opłatkiem. Wielu dyrektorów, po kolejnej zmianie legitymacji z neoficką gorliwością wypowiadało zdania, za które niedawno usuwali z pracy swoich pracowników. Ludzie to widzieli, hierarchowie nie zawsze Z drugiej strony rozczarowania: bezrobocie, upadek wielu zakładów, PGR-ów, bolesna dla wielu wyprzedaż majątku narodowego. Trudno było w tym znaleźć złoty środek, tak, aby kazania patriotyczne do przywódców związkowych i podczas uroczystych akademii i kazania w popegeerowskich wioskach, w miastach, które utraciły status województwa, nie zakłamywały rzeczywistości i nie były źle odbierane, ale niosły nadzieję, tak bardzo potrzebną. Ks. Rojek w aneksie V s wylicza wszystkie zachowane homilie. Są wśród nich wygłoszone z okazji świąt liturgicznych, maryjne, z okazji licznych odpustów. Np. corocznie od października 1989 do 2 sierpnia 2002 przemawiał w Miejscu Piastowym podczas Nabożeństwa fatimskiego. Wygłosił 40 homilii o Wniebowzięciu NMP, głównie w Kalwarii Pacławskiej. 122 homilie o świętych, głównie na odpustach, 211 z okazji sakramentu Bierzmowania. Bardzo często przemawiał podczas Dni Kultury Chrześcijańskiej, na dożynkach diecezjalnych, okręgowych czy parafialnych, w ramach duszpasterstwa rolników począwszy od wygłoszonej w Krasiczynie w 1984 r. Tutaj w dniach stanu wojennego, był nagrywany przez służby ubeckie. Często przemawiał z okazji opłatków (16 homilii), na nabożeństwach młodzieżowych, czy oazowych (25) oraz uroczystościach okolicznościowych. Np. w święto Odzyskania Niepodległości 11 listopada przemawiał 10 razy, z okazji poświęcenia pomników, tablic pamiątkowych, szkoły, sztandaru itp. ok. 40 razy, z okazji poświęcenia kościoła, kaplicy, cmentarza, ok. 40 razy, poprzez duszpasterstwa chorych, służby zdrowia, rodzin, samorządowców, nauczycieli, czy akademickie, w nowo powstałych szkołach wyższych. Szczególną grupę stanowili kapłani: Chętnie przyjmował zaproszenia na inaugurację 167 Rojek - Źródła przepowiadania s. 21

228 228 roku akademickiego w seminarium, na jubileusze kapłańskie, (20 homilii), czy osób zakonnych (19), rocznice śmierci kapłanów. Każdego roku składając życzenia biskupowi Ordynariuszowi w imieniu księży z okazji Bożego Narodzenia, świąt wielkanocnych czy imienin, wygłaszał długie przemówienie dogmatyczne. Szczególnie pracowitym w życiu biskupa był czas Nawiedzenie Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej od sierpnia 2002 r. do końca grudnia 2003 r. Trwała normalna praca kurialna, bierzmowania, różne uroczystości religijne i patriotyczne, jedynie wizytacje kanoniczne były zawieszone. Podczas Nawiedzenia, przewodniczył uroczystościom w 153 parafiach i wygłosił 148 homilii maryjnych. Podczas każdej uroczystości odczytywano ewangeliczny epizod o nawiedzeniu św. Elżbiety, zakończony odśpiewaniem Magnificat oraz często opis cudu w Kanie Galilejskiej. Aby się nie powtarzać bp musiał szukać zaczepienia do swoich rozważań w innych tekstach. Prócz kazań podczas tych uroczystości wygłosił ponad 130 homilii maryjnych, od Jasnej Góry począwszy, przez wszystkie sanktuaria diecezjalne, aż do małych parafii jak Krasiczyn, czy Ostrów, u swoich kolegów kursowych skończywszy. I warto wspomnieć, że nie były to kazania i homilie zdawkowe. Świadczy o tym zarówno fakt tak częstego zapraszania biskupa Stefana jak i analiza treści wygłaszanych homilii. Aby się nie powtarzać kaznodzieja opierał się na licznych źródłach. Najobficiej czerpał z Biblii, zwykle z czytań danej uroczystości, starając się każdego roku z innej stron spojrzeć na ten sam tekst. Często korzystał z tekstów modlitwy mszalnej czy prefacji, nawiązywał do procesji mszalnej, np. w niedzielę palmową, składania darów nawet do obmycia rąk przez kapłana. W homiliach okolicznościowych często nawiązywał do uroczystości: udzielając święceń czy bierzmowania wyjaśniał obrzędy, mówił o wyborze przez Boga i człowieka, o obowiązkach płynących z przyjętego sakramentu. Głębokie wrażenie na słuchaczach w Tarnawcach 2 września 2002 r. podczas poświęcenia kościoła zrobiło rozważanie czym jest świątynia. Wreszcie często w swoich rozważaniach opierał się na tekstach papieskich, na encyklikach czy innych wypowiedziach zwłaszcza Jana Pawła II. Jednak nie nadużywał jego autorytetu, jak to się przytrafia wielu współczesnym mówcom. Wreszcie nie stronił od tekstów literackich. O tym jak bardzo nie oszczędzał się w pracy świadczy chociażby Kalendarium z trzech lat jego posługi 1985, 2003 i 2004, zamieszczone w Aneksie na str Widać z niego, że wcale nierzadko w jednym dniu przewodniczył nabożeństwom i głosił Słowo Boże niekiedy

229 229 cztero-krotnie, w miejscowościach odległych od siebie o dziesiątki czy więcej kilometrów. Przykładowo w roku Nawiedzenia przez Obraz Jasnogórski: 24 maja 2003 o 10,00 odprawił w Olszanach Mszę św. i wybierzmował 56 uczniów z Olszan i Krasiczyna, o 15,30 podobnie w Birczy i Sufczynie a o 18,00 w Rybotyczach. Posługa bpa Stefana i abpa Martyniaka na opłatku w Krasiczynie 7 czerwca 2003 o 10,00 wybierzmował 58 osób w Izdebkach, o 16,00 37 w Łopuszce, a o 19, osoby w Jarosławiu. Izdebki Jarosław to 80 km. 14 czerwca o 9,00 celebrował 90-lecie zespołu Szkół Elektronicznych w Przemyślu, o 15,00 przewodniczył w Rajskim w Bieszczadach Mszy św. z okazji 50-lecia kapłaństwa ks. prałata Szczepańskiego, a o 17,00 w Wołkowyi uroczystościom Nawiedzenia. Przemyśl - Rajskie to ponad 100 km. 8 czerwca 2004 r. uczestniczył w spotkaniu z kolegami kursowymi z okazji 45 rocznicy święceń i przewodniczył Mszy św. o godz. 11,00 w Warzycach, dokładniej w Bierówce k. Jasła, gdzie dojechał z Przemyśla i zaraz potem wracał na 18,00 do Surochowa, gdzie udzielił Bierzmowania 47 uczniom. Przemyśl Warzyce ponad 120 km. Homilia podczas zjazdu kursowego w Jaśliskach u kolegi Barana, w tle duktor ks. Gerlach

230 230 Odwiedziny biskupa Stefana za wschodnią granicą Były to początkowo w ZSRR, potem na Ukrainie, która w międzyczasie wybiła się na samodzielność. Autor opracowania ks. Rojek, który jako proboszcz nadgranicznej Medyki zwykle żegnał i witał biskupa na granicy, a także często towarzyszył mu w uroczystościach w Mościskach czy we Lwowie, omawia pierwszych 10 wizyt, kolejne już nie zostały odnotowane pisze na s. 26. Częstym towarzyszem tych wypraw był zaprzyjaźniony z biskupem ks. Marian Burczyk. Pierwsza wizyta trwała dwa tygodnie. Biskup nawiązane tam kontakty podtrzymywał po powrocie. Kilkakrotnie zapraszałem go na spotkania z dziećmi z Ukrainy, spędzającymi przez kilka lat wakacje w Krasiczynie. Zwykle prócz przewodniczenia Mszy św. uczestniczył w spotkaniu przy stole, wspominając swój pobyt w Mościskach i wielu miejscowościach, z których pochodzili uczestnicy. O tych wizytach za wschodnią granicą,powiedział Ojciec Święty Jan Paweł II: A to jest ta Moskwa, co jeździ do Rosji. Czas upokorzenia i czas rehabilitacji 8 marca 1993 r. Biskup Stefan został odwołany z funkcji moderatora Kurii. Kryzys związany z kościołem 00 Karmelitów przeżywał boleśnie chociaż nie uczestniczył w nim czynnie. Po latach ks. Zdzisław Majcher, ówczesny kanclerz kurii ujawnił nieznane nam w owym czasie fakty, tak że można zrekonstruować co się wtedy wydarzyło, iż - jak powie po latach abp. Michalik - w pewnym momencie kosztowało bpa Stefana sporo upokorzeń. Za enigmatycznym stwierdzeniem o wielu upokorzeniach kryje się skrywany przez bpa Stefana fakt odsunięcia go od funkcji wikariusza generalnego. Sprawa narastała od dłuższego czasu. Bp Stefan przyjaźnił się ze starszym o pokolenie bp. Bolesławem Taborskim. Przy jego sylwetce zacytowałem zdanie z Kroniki Kursu: Lubił ze wszystkiego i wszystkich - łącznie z sobą - pokpiwać. Pamiętam wiele takich sytuacji. Po sakrze biskupiej nieco się mitygował, ale nie zawsze panował nad językiem. Chlapa narzekali poważni prałaci. Do uszu szefa bpa Tokarczuka, dzięki uprzejmości różnych pochlebców, dochodziły przynajmniej strzępy takich kpinek. Oliwy do ognia dolało towarzyszenie biskupowi Głódziowi, który 16 czerwca 1992 r. przyjechał do Przemyśla i chciał odwiedzić kościół karmelitów, przeznaczony dla duszpasterstwa wojskowego. Wcześniej podczas posiłku z udziałem trzech biskupów, ks. Zdzisława Majchra i ks. Józefa Bara omawiano tę sprawę. Arcybiskup Tokarczuk miał się wyrazić, że nie wyobraża sobie, aby w tej sytuacji ktoś z nas towarzyszył

231 231 biskupowi Głodziowi. Mimo tego obaj biskupi Taborski i Moskwa poszli na Karmel, wprawdzie prywatnie, nie celebrowali, ale po Mszy św. wspólnie udzielili od ołtarza błogosławieństwa 168. Zostało to odczytane jako brak lojalności i złamanie solidarności z Szefem. Późnym wieczorem, powiadomiony przez ks. Józefa Bara ks. Majcher łagodził sytuację, mleko się wylało nie czas na pretensje. Jednak zadra została. Kolejną kroplą goryczy była uroczystość 50-lecia kapłaństwa biskupa Tokarczuka, podczas zorganizowanej w Przemyślu w dniach czerwca 1992 r. Konferencji Episkopatu, niedługo po wizycie papieskiej, mianowania go arcybiskupem i niedługo po tej całej hecy z blokowaniem kościoła Ojców karmelitów. Mieszkańcy Przemyśla wyraźnie zbojkotowali uroczystość. Zorganizowana z rozmachem procesja z kościoła Franciszkanów, drogą okrężną przez Plac Wolności, ulicami bpa Jana Śnigurskiego, Katedralną do Bazyliki zgromadziła nielicznych wiernych. Biskup poczuł się zawiedziony i winnych znalazł w osobach sufraganów uważając, że nie przyłożyli się do uroczystości 169. I wreszcie trzecim powodem był wyjazd bpa Stefana do Rzymu na uroczystości beatyfikacyjne Faustyny Kowalskiej 18 kwietnia 1993 r. Bp Stefan nie powiadomił Ordynariusza o wyjeździe sam, ale zrobił to za pośrednictwem kanclerza ks. Bara. Ten nie podjął się jednak tej misji, o czym lojalnie ostrzegł biskupa Stefana, który mimo to wyjechał. Już wcześniej biskup Stefan zrezygnował ze wspólnego stołu arcybiskupiego i przeniósł się do stołówki seminarialnej, co jeszcze bardziej utrudniało wzajemne kontakty. Ks. Arcybiskup miał żal, że bp Stefan jest bardziej lojalny wobec bpa Bolesława, niż wobec niego, któremu zawdzięcza nominację i winien jest lojalną współpracę. Zaczął obu biskupów pomijać, nie powiadamiał ich np. o sesjach Kapituły, wyznaczył nowego wikariusza generalnego w osobie ks. Stanisława Zygarowicza. Wszystko odbywało się dyskretnie, ale różne mało pochlebne wieści wyciekały z kurii - stąd te cierpkie uwagi w naszej Kronice kursowej. 168 Zdjęcie zachowało się w Kronice Klasztoru Ojców Karmelitów w tomie II s. 27, z adnotacją za co zostali ukarani przez bpa Ordynariusza. 169 We wspomnianej Kronice oo. Karmelitów czytamy: Obraduje w Przemyślu konferencja EP. 22 czerwca nabożeństwo dziękczynne za beatyfikację bpa Pelczara okazało się kompromitacją przed Episkopatem. Mało ludu, plac przed Katedrą świeci pustkami. Jest to odpowiedź wiernych abpowi Tokarczukowi za obecność bpa Taborskiego i Moskwy w naszym kościele. Bp Tokarczuk ukarał ich suspensą. Wierni są zbulwersowani. W Przemyślu znowu zawrzało. Nikt już nie rozumie pociągnięć Arcybiskupa.

232 232 Sytuacja zmieniła się radykalnie, chociaż nie od razu, z nastaniem nowego Ordynariusza abpa Michalika. Minęło kilka tygodni nim, otoczony dworem zorientował się dlaczego bp Stefan nie przychodzi na zebrania kurialnych urzędników, zwoływanych w miejsce dawnych posiedzeń kapituły. Po rozmowie z zainteresowanym zmienił swój stosunek do niego. Później we wstępie do książki ks. Rojka. (str. 10). przyzna: Był człowiekiem, który nie przekraczał pewnych granic i nie pozwalał na ich przekraczanie przez innych, co w pewnym momencie kosztowało go sporo upokorzeń. Nowemu biskupowi przemyskiemu, przychodzącemu do archidiecezji w bardzo delikatnym momencie, stał się najwierniejszym i najbliższym towarzyszem w trudzie, a bratem w posłudze. Przywrócił go też na utracone stanowiska i do obowiązków kurialnych na kolejne 10 lat posługi. Msza św. w Bierówce u ks. T. Sabika z okazji 45 rocznicy święceń Testament i śmierć biskupa Stefana Moskwy W testamencie z 2003 r. napisał: "Kiedy mój dzień ma się ku zachodowi, / / dziękuję Bogu / / poczuwam się do obowiązku wdzięczności / / wobec rodziców oraz wszystkich, którzy mnie wychowali, kochali, dobrze mi czynili, pomagali, świecili dobrym przykładem, otaczali troską, miłością, zaufaniem, dobrocią, przyjaźnią i szacunkiem. Patrzę z wdzięcznością na / / wszystkich, których w życiu spotkałem i

233 233 którzy swoją dobrocią i pracą mnie ubogacali. We wdzięcznej pamięci zachowuję wszystkich tych, którzy byli moimi współpracownikami i przyjaciółmi w kapłańskim i biskupim posługiwaniu, w seminarium duchownym, kurii metropolitalnej i parafiach / / proszę o przebaczenie, jeśli kogoś obraziłem, uczyniłem krzywdę, nie usłużyłem i kogoś wystarczająco nie kochałem. Ze swej strony wybaczam wszystkim, którzy takiego przebaczenia ode mnie oczekiwaliby [...]. Stając przed Bogiem, proszę Go o przebaczenie i miłosierdzie. Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu, za przyczyną Maryi, Matki miłosierdzia, oddaję siebie całego oczekując dnia zmartwychwstania". Kres pracowitemu życiu położyła niespodziewana choroba zakończona śmiercią. W dniach od 1 lipca do 13 lipca 2004 r. Biskup Stefan uczestniczył w pielgrzymce do Grecji i Włoch "Śladami św. Pawła". Przewodnicząc pielgrzymce, z pewnością nie wypoczął. Wracając, po przekroczeniu granicy słowacko-polskiej, na pierwszym postoju na polskiej ziemi niespodziewanie upadł. Pogotowie, szpital w Bielsku Białej. Tam lekarze stwierdzili, wylew krwi do mózgu i paraliż. Został przewieziony do szpitala w Rzeszowie i tam wracał do zdrowia pod opieką lekarzy i s. Bronisławy Stoch ze Zgromadzenia Sióstr Rodziny Maryi. Odwiedzaliśmy go kilkakrotnie, obserwując jak ogromnym wysiłkiem przezwyciężał niedowład. Po rehabilitacji w Rzeszowie powrócił wreszcie do swojego mieszkania. Z Kroniki Kursu Rok października 2004 r. przyszedł niespodziewany kryzys. Bp Stefan zmarł w domu kurialnym w godzinach rannych, zanim przyjechało pogotowie. Pogrzeb 23 października zgromadził kilkunastu biskupów z Polski i Ukrainy. Grekokatolicy odmówili panychydę. Mszy przewodniczył abp. Edward Nowak z Rzymu. Koncelebrowali: abp J. Michalik, który wygłosił homilię. Nuncjusz abp Józef Kowalczyk w telegramie kondolencyjnym, przyznał że "odznaczał się duchem skromności i pokory (...) Tworzył klimat kapłańskiej miłości i braterstwa, nacechowany szacunkiem do

234 234 kapłanów i wszystkich wiernych" W ostatnich miesiącach życie nie szczędziło mu bolesnych doświadczeń. Ci, którzy byli blisko niego zwracają uwagę, że cierpienia potrafił znosić z pogodą ducha. Po zakończeniu Eucharystii nastąpiły pożegnalne przemowy ks. Stanisława Bartmińskiego w imieniu kolegów kursowych, ks. Mariana Rojka, ks. prał. Mieczysława Rusina proboszcza archikatedry przemyskiej oraz Roberta Chomy prezydenta miasta Przemyśla. Następnie w kondukcie żałobnym liczącym około uczestników, przewieziono trumnę na Cmentarz Główny, do grobowca kapitulnego. Z Kroniki Kursu 2004: Biskup Stefan po bardzo pracowitym roku pracy, on nigdy nie narzekający żalił się, że od Wielkiej Nocy do końca czerwca nie miał jednego dnia bez wyjazdu, a bywało, że obsługiwał jako biskup 3 parafie jednego dnia. W lipcu namówiony przez kolegów kurialistów pojechał na pielgrzymkę. Teraz post fatum łatwo jest szukać winnego, nie mniej powrót z pielgrzymki okazał się fatalny. Pierwsze doniesienia o chorobie były bardzo tajemnicze i bardzo rozbieżne. W szpitalu odwiedzały go pielgrzymki księży. Było to męczące, ale niektórzy utrzymywali, że mobilizując Stefana do wysiłku przyśpieszają rehabilitację. Wszystko szło dobrze i wreszcie Stefan wrócił do domu, do Przemyśla. Tu niestety też nie miał spokoju. Żalił mi się, - on podkreślam, nigdy nie litujący się nad sobą - na ciągłą obecność pozba

235 235 wionych czucia księży. Zamęczą mnie, są bez czucia. Zwłaszcza czcigodni prałaci. 18 października przyszedł niespodziewany kres życia Z powodu Konferencji Episkopatu Polski, której przewodniczy abp metropolita Józef Michalik, obrzędy pogrzebowe rozpoczęły się dopiero w piątek 22 października przeniesieniem ciała z domu żałoby do Bazyliki Archikatedralnej. Następnego dnia przy wspaniałej jesiennej pogodzie odbyły się uroczystości pogrzebowe, z udziałem do tysiąca jak liczą niektórzy księży (oficjalnie kuria podała liczbę 620, bo tylu wpisało się do księgi pamiątkowej). Diecezjalna mutacja tygodnika Niedziela, która dziwnie ignorowała całą chorobę, poświęciła mu wreszcie dużo miejsca. Mnie wypadło pożegnać Go w imieniu kolegów kursowych, którzy niemal w komplecie przybyli na pogrzeb. Nad grobem biskupa Kolegi Odwiedzając z racji roku kapłańskiego groby kolegów 18 października 2010 r. spotkaliśmy się w kościele w Ostrowie na Mszy św. za duszę śp. ks. Jana Karasia, a następnie uczestniczyliśmy w Archikatedrze we Mszy św. koncelebrowanej pod przewodnictwem bpa Adama Szala za spokój duszy ks. bpa Stefana Moskwy. Z powodu późnej pory grób kolegi odwiedziliśmy w kilka osób prywatnie w późniejszym terminie.

236 236 Grobowiec kapitulny na cmentarzu w Przemyślu. Miejsce spoczynku ks. Bpa Stefana Moskwy

237 237 Ks. Ryszard Mucha twórca Sanktuarium, proboszcz z Jasienia, Strachociny i Łubienka Ks. Ryszard Mucha urodził się 7 marca 1935 r. w rodzinie organisty z Niewodnej. Z ośmiorga dzieci dwóch było kapłanami 170 jeden brat znanym artystą malarzem. 171 Ryszard po maturze w gimnazjum strzyżowskim i teologii w Przemyślu został wyświęcony 7 czerwca 1959 r. Był wikariuszem w Łące, przez pół roku w Dukli, dwa lata w Targowiskach, trzy w Krośnie Farze i przez rok do 1 lipca 1967 r. w Medyce, skąd poszedł w Bieszczady: na rok do Uherzec i prawie na cztery lata od września 1967 r. na wikariusza ekonoma w Jasieniu. W Jasieniu stworzył sanktuarium maryjne. W sierpniu 1971 r. przeszedł do Strachociny. Do 23 września 1971 r. był wikariuszem ekonomem, potem przez 13 lat do końca października 1984 r. administratorem parafii. Odszedł z powodu choroby w listopadzie 1984 r. na probostwo w parafii Łubienko. Zmarł 22 sierpnia 1992 r. Pochowany został w rodzinnej Niewodnej Ks. Józef Mucha urodzony w 1921 r. po studiach w Seminarium w brzozowskim lesie wyświęcony został w 1944 r. W Drohobyczce stworzył parafię i wybudował kościół poświęcony 16 lipca 1961r. Zgromadził wokół siebie grupę misjonarzy ludowych, a potem od 1962 r. jako proboszcz w Niechobrzu tworzył sanktuarium maryjne i Dom Rekolekcyjny. Zmarł w Niechobrzu w 1991 r. 171 Eugeniusz Mucha, urodził się 31 marca 1927 r. Jest jednym z wybitniejszych i bardzo oryginalnych artystów. W latach studiował malarstwo w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Wtedy jako studenta zatrudnił go brat Józef przy malowaniu kościoła w Dobrzechowie, co ukierunkowało go na całe artystyczne życie. Jest autorem polichromii w kościołach w Niewodnej, Łętowni, Rzeszowie, Lublinie, Zapałowie i Niechobrzu. W latach 80. uczestniczył w wystawach kultury niezależnej. Jego prace były prezentowane na ponad 20 wystawach indywidualnych oraz ponad 70 zbiorowych. Znajdują się w muzeach w Krakowie, Rzeszowie, Lublinie, Radomiu, Toruniu, Bydgoszczy i Szczecinie, a także w wielu kolekcjach prywatnych, w Polsce i za granicą. Jest laureatem m.in. Nagrody im. Witolda Wojtkiewicza, przy znanej przez krakowski okręg ZPAP oraz Dorocznej Nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w dziedzinie sztuk plastycznych w 2007 r. Wielu gorszy jego bardzo osobiste traktowanie treści religijnych, przede wszystkim chrystologicznych: "Boże Narodzenie" z 1972 r., "Ostatnia Wieczerza" z 1973; "Pocałunek Judasza" z 1974 i 1986) i często pasyjnych "Wielokrotne Ukrzyżowanie" z 1984 r. 172

238 238 Obraz jego brata Eugeniusza "Boże Narodzenie", z 1972 r. to jedno z najbardziej znanych, a zarazem najbardziej kontrowersyjnych dzieł. Przedstawia nagą kobietę leżącą na ziemi w momencie porodu. Twarz matki, przywołująca formę złotej maski mykeńskiej, przykuwa widza spojrzeniem pustych oczodołów i bezdźwięcznych warg.- napisał inny artysta Tadeusz Boruta - Rozwarte, nogi matki otaczają trupio sine ciało narodzonego ukrzyżowanego, a zarazem zmartwychwstałego Jezusa. Łono rodzącej staje się jednocześnie Golgotą.. Obraz zdobył nagrodę na wystawie Mity, wierzenia, symbole w krakowskiej Galerii Pryzmat, ale wzbudził protesty zarówno ówczesnej władzy świeckiej (PZPR), jak i duchownej. W Niemczech na właściciela galerii, w której był pokazany, nałożono karę pieniężną za obrazę uczuć religijnych. Z Kroniki Kursu na rok 1968 Rysiek Mucha zamianowany proboszczem w pielgrzymkowym miejscu Jasieniu. Rysiek poszedł w Bieszczady dzięki łasce biskupiego serca. Bo biskup dzieli parafie, dekanaty, posyła księży do różnych dziur, aby duchowieństwo było bliżej Ludu Bożego. Także Matka Boska Rudecka dostała aplikatę do Jasienia, a za Nią i Rysio, bo to taki maryjny kapłan, brat modnego aktualnie w diecezji kaznodziei maryjnego ks. Józefa. Wprawdzie Jasień to nie takie całkiem cudowne miejsce, bo ani porządnego kościoła, ani żadnego obrazu nie było, ani tradycji. Ale jest nakaz biskupa, więc cóż Matka Boża może poradzić? Musi być cudowna jak nie - przyjdzie Inna z Przemyśla, która to potrafi. Przyszła Rudecka z seminaryjnej kaplicy. Rysiowi wypadło ucudownić Jasień. Chce mieć biskup w diecezji coraz więcej takich cudownych miejsc, gdzie by Lud Boży wędrował w określone dni na parafialne pielgrzymki. Układa się więc w kurii wykazy, przeznacza kto gdzie i kiedy. Może to dobre i celowe bo ja wiem? Ale bardziej cudaczne niż cudowne takie przydzielanie łaski bożej na kartki. Zresztą Rysiowa głowa będzie pracowała nad tym, jak stworzyć ludzkie warunki dla zadziałania Bożej Łaski. Był pierwszym z trzech kolegów, którzy tworzyli Sanktuaria Maryjne. Jako wikariusz ekonom w Jasieniu od września 1967 r. do sierpnia 1971 r. chociaż parafia miała już 4 dojazdy 173, odzyskał dla kultu cerkiewkę w Hoszowszczyku, szesnastowiecznej wiosce lokowanej na prawie wołoskim. Cerkiew od 1951 r. była używana jako magazyn. W 1970 adaptował ją na kościół p.w. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny RDPrz za rok 1966 s. 83,

239 239 Wioska liczy niewiele ponad stu mieszkańców, którzy mieli do parafii ok. 5 km. Cerkiew powstała w 1930 r. nawiązuje do stylu huculskiego. Trójdzielna, zbudowana na planie krzyża greckiego samotnie dominuje na wzgórzu, pokryta srebrzystą blachą, pełni funkcję kościoła dojazdowego. Z odzyskaniem tym razem obyło się bez więk-szych kłopotów, chyba ze względu na to, że leży ona w leśnych bezdrożach. Do parafii należały jeszcze cerkwie w Bandrowie, Jałowem, Mocza rach, Hoszowczyku i kaplica na cmentarzu. Cerkiew w Jałowem z 1903 r. przez krótki czas użytkowana była jako kościół rzymskokatolicki, ale zamknięta przez władze i odzyskana dopiero w 1970 r. podobnie jak inna w Hoszowie. (na foto)

240 240 Twórca Sanktuarium Matki Bożej Rudeckiej Jako proboszcz w Jasieniu pierwszy z trzech kolegów naszego roku, obok ks. Mokrzyckiego i ks. Barana, tworzył Sanktuarium maryjne. Jasień to piętnastowieczna wieś królewska niedaleko Ustrzyk. Przez lata należał do rodu Ustrzyckich. Parafia powstała w 1664 r. przy siedemnastowiecznym drewnianym kościele. Wg RDPrz za rok 1938 Jasień liczył 2461 łacinników w 25 wioskach, miał 2 kaplice, 14 szkół, 2 księży (katecheta w Ustrzykach Dolnych), oraz grekokatolików przy 26 cerkwiach i 3634 Żydów. Wg RDPrz za rok 1966 liczył 1264 wiernych zamieszkałych w 8 wioskach przy 5 kościołach. O grekokatolikach i Żydach rocznik milczy. Obecny barokowy jednonawowy kościół murowany wzniesiono w II ćwierci XVIII w. a konsekrowano w 1743 r. Dziś pełni funkcję bieszczadzkiego sanktuarium Matki Bożej. Od 6 lipca 1968 r. w ołtarzu głównym znajduje się obraz - ikona Matki Bożej Rudeckiej, przewieziony tutaj z seminarium duchownego w Przemyślu. Cenną pamiątką z Rudek są ornaty tkane złotem i srebrem przez królową Marysieńkę Sobieską oraz złoty kielich fundowany przez Fredrów z 4 herbami po jego bokach, przewiezione potajemnie przez wysiedlonych z Rudek Polaków. Ks. Mucha był proboszczem do sierpnia 1971 r. Stworzył sanktuarium. Z czasem obsługa kilku kościołów i wzmagającego się ruchu pielgrzymkowego, przekraczała jego możliwości. W tej sytuacji zarządzanie parafią w 1971 r. bp. Tokarczuk powierzył ks. Michalitom Por: Przewodniki Stanisława Orłowskiego i Przemysława Taranowskiego: np.: Na Bieszczadzkich obwodnicach. Część 1. PIKiM, ISBN: ; cz II ISBN: i strona:

241 241 Kościół w Jasieniu Historia rudeckiej ikony i sanktuarium w Jasieniu Ikona Matki Bożej Rudeckiej typu hodegetrii namalowana została temperą na płótnie, które później zostało przyklejone na lipową deskę o wymiarach 137 x 106 cm. Nie znamy czasu powstania ani autora obrazu. Ornamenty mogą wskazywać na koniec XV lub pierwszą połowę XVI wieku, zaś święci Nowego Testamentu, że pierwowzór powstał w IX lub X w. W Muzeum Historycznym w Sanoku są kopie tego obrazu z Uherzec Mineralnych, Paniszczowa i Doliny. Legenda mówi, że gdy w 1612 r. Tatarzy splądrowali, obrabowali i podpalili kościół wraz z wiejskimi zabudowaniami w Rudkach, mieszkańcy w popiołach znaleźli obraz Najświętszej Panny "cudownie od ognia nienaruszony". Dziedzic Rudek, Jerzy na Goraju Czuryłło zabrał obraz i umieścił go w

242 242 drewnianym rudeckim kościele, który odtąd stał się sanktuarium, licznie odwiedzanym przez pielgrzymów: Polaków, Rusinów, Słowaków, Węgrów, tak ludzi prostych jak monarchów. Bywali w nim król Jan Kazimierz, Michał Korybut Wiśniowiecki. Jan III Sobieski dwukrotnie. Złożył on drogocenne wota, kapę utkaną ze zdobytych tureckich proporców, a w 1683 r. po zwycięstwie pod Wiedniem zegar z cyferblatem wyobrażającym zwycięstwo wojsk polskich pod Parkanami. Tu bywał z rodziną Aleksander Fredro. Pisarz składał liczne wota Matce Bożej. 19 sierpnia 1851 r. Pius IX nadał specjalne odpusty dla Rudek. Ordynariusz przemyski w 1921 r. ukoronował słynący z cudów obraz złotymi koronami 175. W 1945 r. Rudki znalazły się na terytorium ZSRR. Kościół zamieniono na budynek gospodarczy. Około 1500 osób wyemigrowało do Polski zabierając ze sobą obraz. Część wotów ówczesny ks. proboszcz Andrzej Pasterczyk przewiózł do Polski przez Ustjanową (tam była wówczas granica). Na granicznej wówczas stacji bagaż poddano rewizji. Moskale zrabowali wota złote, a pozostałe z pogardą rozsypali na torach. Cudowny obraz w 1946 r. pro-boszcz parafii ks. Michał Wojtaś ukrył potajemnie na zamku w Łańcucie, skąd w 1950 r. konspiracyjnie przewieziono go do Prze myśla, gdzie zo stał odnowiony przez ks. Władysława Luteckiego i umieszczony w górnej kaplicy seminarium duchownego. 6 lipca 1968 r. instalacja obrazu przez kard. Karola Wojtyłę. 175 Opis koronacji wraz z kazaniem Św. Sebastiana Pelczara publikowany był: Ks. Michał Wojtaś :Pamiątka z Rudek z opisem koronacji Cudownego Obrazu, Lwów z drukarni Zakł. Nar. Im Ossolińskich (E. Winiarza) 1922.; za stroną: Oficjalny Blog Akcji Katolickiej Archidiecezji Krakowskiej dostęp: 20 stycznia 2011

243 Ustanowienie Sanktuarium 243 W 1968 r. bp Ignacy Tokarczuk podjął decyzję o stworzeniu sanktuarium w Jasieniu 176. Po objęciu diecezji stwierdził, że Bieszczady stanowią specyficzny problem duszpasterski, bo 90 proc. to przybysze ze świata i brak jest czynnika integrującego. Wraz z obrazem zdeponowano tu cenne wota, sukienki na ikonę, ornaty, naczynie liturgiczne. Decyzja kurii w Przemyślu o umieszczeniu ikony w jasienickim kościele miała zintegrować przybyłych zza wschodniej granicy Polaków, stworzyć sanktuarium maryjne dla przybywających turystów z kraju i zagranicy. Wtedy postanowił stworzyć Sanktuarium. Po długich poszukiwaniach i przymiarkach wybór padł na Jasień, który spełniał warunki jakie biskup przewidział dla sanktuarium. Pobliskie Ustrzyki Dolne, zapewniały względnie dobrą komunikację autobusową i kolejową. Mieszkańcy tego tak doświadczonego przez historię zakątka Polski pomysł przyjęli z zadowoleniem. Wizerunek niezwykły, skrzętnie ukrywany przed władzą ludową w przemyskim seminarium 9 czerwca 1968 r. bp. Tokarczuk przekazał ks. Ryszardowi Musze, proboszczowi Jasienia, wsi, która w ramach wymiany terytorialnej przygranicznej niedawno powróciła do Polski. Władze państwowe były przeciwne tworzeniu sanktuarium w Jasieniu, od połowy czerwca wszystkie drogi były obstawione milicją i służbami bezpieczeństwa. Zachodziła obawa, że ikona może zostać "aresztowana" i zniszczona. Ks. Mucha 17 czerwca 1968 r. konspiracyjnie przewiózł Obraz owinięty w koce i ukryty w sianie wozem konnym do Jasienia. Mimo, że wszystkie drogi były obstawione udało się. Ze względów bezpieczeństwa ukrył go w domu państwa Wojtasików 177. i rozpoczął przygotowanie parafii do niezwykłej uroczystości, zapowiedzianej na początek lipca. Instalacja Obrazu w Jasieniu Tydzień przed uroczystością biskup skierował List do diecezjan z zaproszeniem na uroczystość. W sobotę, szóstego lipca 1968 r. odbyła się uroczysta instalacja obrazu w jasieńskim kościele. W niedzielę przybył kardynał Wojtyła. Odprawiono uroczystą sumę, celebrowaną przez przyszłego papieża, z udziałem 15 tysięcy wiernych. "Człowiek, gdy postawi sobie dom i urządzi się w nim jak najlepiej, wtedy patrzy po ścianach mieszkania i widzi, że są puste. Aby zaradzić tej potrzebie, kupuje jakiś 176 Opowiada o tym m.in. w 1 tomie książki A przemyskiej twierdzy s Niedziela, edycja przemyska nr 7 z 2001 r.;

244 244 obraz i wiesza go na ścianach swojego domu. Dziś na tych przepięknych, a dotąd pustych ścianach górzystych Bieszczadów umieszczono cudowny obraz Najświętszej Matki, aby królowała na budzącej się do lepszego życia bieszczadzkiej ziemi" - powiedział po zakończeniu uroczystości ks. kardynał. Świętokradztwo 5 lipca 1992 r. w sanktuarium w Jasieniu odbywał się doroczny odpust. Dwa dni później w nocy nieznani sprawcy włamali się do kościoła, ich łupem padła ikona wraz ze srebrnymi sukienkami i wotywnymi koronami. Do dziś obrazu nie udało się odzyskać. E. Milczanowska na pisała 178. : Tragiczny los spo tykał Bieszczadzkie Madon ny. Jedne spłonęły razem z cerkiewkami. Niektóre zosta ły rozmyślnie zniszczone. Wszystko to działo się jednak w czasach wojennej pożogi, w czasach gdy żadnej wartości nie miało ludzkie życie. Jednak to co spotkało obraz matki Bożej Rudeckiej wydarzyło się w czasach pokoju. W czasach gdy nikt nie walczył z kościołem, gdy można było bez przeszkód oddawać cześć Królowej Bieszczadzkiej, pielgrzymować do niej i prosić o łaski. Ikona została po prostu skradziona. Tablica pamiątkowa i wnętrze kościoła w Jasieniu. Stan współczesny 178 Adam Szpara - "Bieszczadzkie Sanktuarium Maryjne, Losy Cudownej Ikony.", Czaszyn opracowanie: E. Milczanowska

245 245 W 1994 r. wierną kopię ikony wykonał ukraiński kopista Iwan Suchij. W 1995 r. została poświęcona, a 2 lipca 2006 r. uroczyście koronowana przez arcybiskupa przemyskiego Józefa Michalika Pozostaje wiara w to, że swoich wyznawców i czcicieli Matka Boża Bieszczadzka tak samo wysłucha obecna w kopii, jak wysłuchałaby w starym, pamiętającym królów oryginale. Poprzednikiem ks. Muchy w Jasieniu był: ks. Tadeusz Niemiec urodzony w Bażanówce w 1926 r. wyświęcony w 1952 r. proboszcz w Jasieniu od 1957 r. który przeszedł na probostwo w Hucisku Jawornickim. Zmarł 15 marca 2001 r. w Kańczudze. Po ks. Ryszardzie Musze parafię przejęli księża Michalici. Proboszcz w Strachocinie Strachocina starożytna wieś królewska, była parafią ufundowaną za czasów Władysława Jagiełły i miała kościół pw. św. Katarzyny ufundowany przez Fryderyka Myssnara i Pakosza z Pakoszówki. Obecny neogotycki, został zbudowany na przełomie XIX i XX w. w miejscu kilku wcześniejszych. Współcześnie znana jest z dwóch rzeczy, że tam straszy i że tam urodził się św. Andrzej Bobola. Zdaniem niektórych te dwie rzeczy łączą się ze sobą. Ks. proboszcz Niżnik, który w oparciu o własne kontakty ze św. Andrzejem, spopularyzował jego kult w Strachocinie utrzymuje, że we dworze na jednym ze wzgórków 179, zwanym Bobolówką 30 listopada 1591 r. ujrzał światło dzienne kolejny potomek szlacheckiego rodu Bobolów. Został księdzem, 1 lipca 1611 r., w wieku 20 lat, wstąpił do jezuitów w Wilnie. Po święceniach pełnił różne funkcje, także oddawał się pracy misyjnej nad ludem w okolicach Pińska. Kościół parafialny w Strachocinie z figurą św. Andrzeja Boboli, darem Archidiecezji Warszawskiej. 179 Ks. proboszcz Józef Niżnik, który spopularyzował tę opinię mówi, że jeszcze po wojnie mieszkała tam dziedziczka, pani Kazimiera Dydyńska, która potwierdziła fakt istnienia w tym miejscu dworku, otoczonego kilkusetletnimi dębami.

246 246 Miał wybitne zdolności, był dobrym kaznodzieją, miał dar obcowania z ludźmi, ale był skłonny do gniewu i zapalczywości, do uporu we własnym zdaniu, niecierpliwy. 16 maja 1657 r. (przypominają się lata Trylogii Sienkiewicza) w Janowie Poleskim poniósł okrutną śmierć z rąk Kozaków. Pochowano go w podziemiach pińskiego kościoła. Po 44 latach w 1702 r. miał się ukazać rektorowi pińskiego kościoła i polecić, by ten odszukał jego ciało, Bożą wolą jest bowiem, żebyś oddzielił mnie od innych" - powiedziała zjawa o budzącej sympatię świetlistej twarzy. Po trzech dniach poszu-kiwań odkopano trumnę ze zmaltretowanym ciałem. Było ono takie jak w chwili śmierci a krew była nadal czerwona. Starania o beatyfikację przerwały rozbiory i kasata zakonu jezuitów. Dopiero w 1853 r. Pius IX wpisał męczennika w poczet błogosławionych. Gdy w 1920 r. - w obliczu sowieckiego zagrożenia - w procesji po ulicach Warszawy, obnoszono relikwię jego ręki, mówiono, że dało to Polakom zwycięstwo. By zniszczyć tę legendę w 1922 r. bolszewicy wysłali do Połocka komisję dla zbadania "religijnego oszukaństwa". Zwłoki wyrzucone z trumny nie rozsypały się. Zdziwieni bolszewicy ciało zawieźli do Moskwy i ukryli w magazynie Higienicznej Wystawy Ludowego Komisariatu Zdrowia, a następnie sprzedali dyplomatom watykańskim za dostawy zboża dla głodujących wtedy Rosjan. Pius XI 17 kwietnia 1938 r. kanonizował Andrzeja Bobolę, a jego ciało specjalnym pociągiem przewieziono przez Rzym do Warszawy. Relikwie przetrwały zniszczenie stolicy i do dziś pozostają w Warszawie odbierając coraz większą cześć, mimo obiekcji Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, dla którego - zdaniem np. Michała Klingera jest on symbolem prozelityzmu i przeciągania prawosławnych na katolicyzm Fronton kościoła w Strachocinie 180 Michał Klinger Nie nasz patron, "Przegląd Prawosławny", nr 6(204), czerwiec 2002, ISSN , ss Klinger zob:

247 247 Strachocińskie strachy Tymczasem św. Andrzej zdaniem proboszcza Niżnika - od 1930 r. zaczął o sobie przypominać: na strachocińskiej plebanii zaczęło straszyć! Proboszczowie już to słyszeli dziwne odgłosy, już to tajemnicza zjawa siadała na łóżku, ściągała kołdrę, stąpała pod drzwiami, już to spadały lampki, brewiarz, z pustego chóru zleciał kamień, huśtał się żyrandol w kościele. Kilku proboszczów ze Strachociny w XX wieku, doświadczyło spotkań z nieznanym przybyszem zza światów". Bali się mieszkać na plebanii, a jeden z nich w nocy uciekał nawet na drzewo. Najwięcej przeżył proboszcz ks. Ryszard Mucha. To z powodu "wydarzeń" na plebanii podupadł na zdrowiu. Pojawiająca się i znikająca postać nigdy nie czyniła mu wprawdzie krzywdy, jedynie uparcie przypominała, że czegoś oczekuje. Ludzie nie bardzo wierzyli w to, a odwiedzający go koledzy nie zawsze z uwagą słuchali opowiadań. Jego stan zdrowia ulegał pogorszeniu, aż przyszła poważna choroba i znalazł się w szpitalu, wymagając długotrwałej opieki lekarskiej. W 1983 r. odszedł, do Łubienka, ale duch pozostał na plebanii 181 Ks. Mucha był proboszczem Strachocinie w latach We wrześniu 1983 r. bp. Tokarczuk udzielił mu wpierw urlopu na trzy tygodnie a 4 lutego 1984 r. administratorem parafii na czas choroby i urlopu zdrowotnego mianował ks. Niżnika, potem 25 sierpnia 1984 r. ks. Józef Niżnik został strachocińskim proboszczem. Fakt, Rysio stracił w Strachocinie zdrowie. Nigdy zresztą nie był herosem. Raczej nikłej postury, introwertyk o słabej osobowości, łatwo ulegał wpływom kolegów. Wystraszony, niewyspany, znerwicowany jechał do nich. A pocieszenie jakie mu serwowali na zdrowie nie zawsze mu na zdrowie wychodziło. Próby pomocy podejmował dziekan Olek Zając z pobliskiego Jaćmierza. Przenosiny do spokojnego Łubienka wyszły Ryśkowi na dobre, ale zdrowie, tak fizyczne jak psychiczne już nie wróciło W Strachocinie poprzednikiem był od 11 sierpnia 1951 r. do lipca 1971 ks. Jan Latawiec. Urodził się r. w Nisku, studiował prawo na UW wyświęcony w pracował w Siennowie, Grębowie, Krasnem i w Dylągowej, od przez 11 lat był administratorem w Białobrzegach, potem w Kurzynie i w końcu przez 20 lat w Stra- 181 O tym wszystkim wyczytałem w kilku artykułach i na kilku stronach internetowych. Warto, więc polecam: A Babuchowski Kij pasterski i rozwarte ramiona; Gość Niedzielny (33/2000) w: Nasz Dziennik: Czwartek, 14 czerwca 2007, Nr 137 (2850); Ziemia Sanocka -> Sanktuaria strona:

248 248 chocinie do 10 lipca 1971 r. Po rezygnacji zamieszkał w Rudołowicach, Zmarł w 5 września 1977 r. Pochowany w Nisku. wg: ks. Grzegorz Delm. Następcą został ks. Józef Niżnik urodzony 11 marca 1953 r. wyświęcony 31 maja 1979 r. od 1 września 1983 r. proboszcz, potem dziekan i diecezjalny asystent Akcji Katolickiej, Kronika Kursu rok 1984 Ryszard Mucha po urlopie zdrowotnym otrzymał, w październiku 1984, probostwo w Łubienku k. Jasła. Wioska mała, choć starożytna. Po zniszczeniach wojennych życie przeniosło się do Łubna Opacego. Ludzi ma tylko ok. 500, ale widoki! (Niestety, tylko krajobrazowe ) najpiękniejsze chyba w diecezji. Proboszcz w Łubienku Łubienko jako osada powstało w 1 połowie XII wieku 182 i w części należało do klasztoru cysterskiego z Koprzywnicy. Potem gdy rząd austriacki sprzedał je, przeszło aż do 1784 r. w ręce profesorów Akademii Krakowskiej. W 1944 r. wieś uległa ogromnemu zniszczeniu, ludność została wysiedlona, a kościół parafialny zniszczony. Po wojnie wybudowano w 1951 kościół drewniany. Parafia, liczyła niespełna 500 mieszkańców ( RDP za 1966 podaje 500, RAPrz za ). W listopadzie 1984 r. ks. Ryszard Mucha został proboszczem, w parafii traktowanej trochę jak zesłanie. Po niespełna 8 latach schorowany i znerwicowany zmarł 22 sierpnia 1992 r. Pochowany został w rodzinnej Niewodnej Włodzimierz Chorązki UJ Heraldyka Gminy Tarnowiec, Kraków 2006 r. s. 17; W 2009 r. został opracowany Plan Odnowy Miejscowości Łubienko na lata patrz: 183

249 249 W Łubienku poprzednikiem był ks. Władysław Świętnicki. Urodził się w Krośnie, 14 września 1913 r. Wyświęcony 26 czerwca 1938 r. był wikariuszem w Pstrągowej, Birczy, Dublanach k. Drohobycza, w Raniżowie, Nisku, Iwoniczu, administrator w Tyrawie Wołoskiej, potem na kilku wikarówkach, od 18 października 1952 r. przez osiem lat ekspozyt w Jurowcach, substytut w Kąkolówce i znów wikariusz w Hyżnem, Krośnie i w Ustrobnej. Od 1963 r. do 1984 r. administrator w Łubienku. Po przejściu na emeryturę zamieszkał w Domu Księży Emerytów w Korczynie, gdzie zmarł 10 listopada 1995 r..184 Wnętrze kościoła w Łubienku Następcą w Łubienku został ks. Roman Adamik urodzony w Łężynach 16 listopada 1942 r. Wyświęcony 4 czerwca 1967 r. w Czudcu. Pracował w Lutczy, po półrocznym urlopie zdrowotnym w Warzycach, w Tryńczy. Po siedmiu miesiącach urlopu zdrowotnego jako rezydent w Tarnowskiej Woli. Potem znów był wikariuszem w Żurawicy, Besku, Trzcinicy, Zaczerniu, Rudołowicach. W lipcu 1979 r. został ekspozytem w Siedliskach, skąd po 4 latach przeszedł na rezydenta w Kopkach. Stąd przez rektorat w Iwoniczu-Zdroju, Dom Księży Emerytów w Korczynie przeszedł 27 sierpnia 1992 r. na administratora w Łubienku. Zmarł 2 października 1993 r Oprac. ks. Delm.. Zob. A. Szal. Wspomnienie o zmarłych kapłanach. Ks. Władysław Świętnicki. KAP 80: 1995 z. 4 s (A. Szal. Wspomnienie KAPrz 1994 z. 1 s [oprac. ks. Delm.]

250 250 Ks. Antoni Obłoza proboszcz Sufczyny Urodził się 24 lipca 1933 r. w Przeworsku. W 1953 r. po maturze w Małym Seminarium wstąpił na teologię w Przemyślu, jednak po czterech latach został usunięty ze seminarium, jak stwierdzono za brak wyraźnego powołania. Przyczyny były jednak bardziej skomplikowane i tajemnicze 186. Wtedy prefekci uważali, że kleryków jest za dużo, że ciasnota, więc leciało się z Seminarium za byle co. Np. prefekt Ablewicz tłumaczył, że Seminarium wybudowane na 120 musi pomieścić 270 kleryków. Tosiek jednak marzył o Seminarium. Po usunięciu wraz ze Stanisławem Kostką objechali wiele zakonów, starali się o przyjęcie do innego seminarium, czy jakiegoś zgromadzenia, ale obowiązująca dyrektywa biskupia, uniemożliwiała przyjęcie po usunięciu do zakonu czy innego seminarium. Po kilku latach spotkał się przypadkowo z biskupem Stanisławem Jakielem. Chociaż był po piwie, biskup serdecznie go wyściskał, zaprosił na kawę i - może tknięty jakimś wyrzutem sumienia - obiecał przyjęcie do seminarium. Jego pracodawca, z rzeszowskiego Motozbytu, zagroził, że z chwilą przyjęcia do Seminarium wytoczy mu proces o kradzież. I tak się stało. Złożył papiery do Seminarium i ledwie przywdział sutannę - został wezwany na milicję. Zaczęły się przesłuchania, oskarżenia, w wyniku których odsiedział półtora roku w więzieniu w Medyce. Ale odsiedział swoje, wrócił i zaraz po opuszczeniu więzienia zgłosił się u biskupa Jakiela, a następnie Ignacego Tokarczuka. Ten dał mu dwa dni urlopu na wyjazd do domu i kazał zgłosić się w Przemyślu. Wspomina pełne rezerwy przyjęcie przez rektora Jastrzębskiego. Z 10-letnim poślizgiem został księdzem. Wyświęcony 24 czerwca 1969 r. pracował jako wikariusz w wielu parafiach: w Górnem, k. Rzeszowa, w Dukli, Gogołowie, Markowej, Łętowni, Czarnej Bieszczadzkiej i wreszcie od 25 lipca 1982 r. do 27 czerwca 2004 r. proboszcz w Sufczynie. 186 Tosiek Obłoza był z nami w Seminarium trzy lata. Seminarium było zawsze infiltrowane przez władze Bezpieczeństwa Publicznego. Tosiek też był nachodzony przez osławionego później niejakiego Płatka, który w Przeworsku był jego sąsiadem. Zdaniem ks. Aleksandra Zająca UB usiłowało go bezskutecznie - skaptować jeszcze w Małym Seminarium. Natomiast informatorem okazał się starszy o rok od nas kolega, którego personalia jednak pominę, bo sprawa opiera się na domysłach i rzucanych oszczerstwach. Antek szukał pomocy u kolegów. Olek Zając jako wikary w Rzeszowie próbował ingerować u znajomego prokuratora, który jednak przestrzegał, by się w to nie mieszał. Sam zainteresowany Tosiek chce wiele powiedzieć na swój temat, ale nie przez telefon..

251 Proboszcz w Sufczynie 251 Sufczyna to czternastowieczna wieś. Stanowiła własność Stanisława, Mikołaja i Jana Kmitów, następnie Bireckich, właścicieli Birczy i innych. Należała do parafii łacińskiej w Birczy, chociaż zamieszkiwana była w większości przez Rusinów. W 1939 mieszkało tutaj grekokatolików, 123 Polaków, 23 Żydów, zaś w 1966 r 245 osób, a w Hucie Brzuskiej 702. W 1984 r. parafia liczyła 1250 parafian. Kaplicę dworską, która stała się kościołem parafialnym, wybudowali na swoich gruntach Wincenty i Leonarda Tarnawscy w latach , a poświęcił ją 16 października 1903 r. bp Sebastian Pelczar, jako dojazdową parafii w Birczy. W 1958 r. bp Barda próbował utworzyć tu parafię, ale zamysł zrealizował dopiero w 1970 r. bp Ignacy Tokarczuk, wyłączając z Birczy Brzuskę, Jasienicę i Sufczynę. Zaczęto nielegalną rozbudowę świątyni i budowę plebanii. Milicjanci z Birczy i Przemyśla wielokrotnie plombowali budowę, nakładali wysokie mandaty, straszyli więzieniem oraz przesłuchiwali proboszczów - księży: Franciszka Sirego, Jana Wieteszkę i parafian. Kościół w Sufczynie Ks. Antoni Obłoza, po 1982 r. przez szereg lat prowadził remont kościoła parafialnego, który rozbudował, pokrył - wraz z plebanią - nową blachą, p. Stanisławowi Jakubczykowi zlecił wykonanie Polichno-mii, sprawił nowy ołtarz główny a całość obejścia uporządkował. Przeprowadził też przebudowę plebanii postawionej bez zezwoleń przez poprzednika, ale na mokradłach. Wymagała ona osuszenia i odwodnienia.

252 252 Pod koniec proboszczowania udało mu się jeszcze odzyskać część lasu parafialnego, co znacznie ułatwiło mu finansowanie tych prac. Kościół dojazdowy w Hucie Brzuskiej Prócz parafialnego podjął też prace w kościele dojazdowym w osiemnastowiecznej osadzie Huta Brzuska. W wiosce zamieszkałej niemal wyłącznie przez ludność polską była już w 1785 r. huta szkła. 29 listopada 1945 r. większość wsi spalili partyzanci ukraińscy z przemyskiego kurenia Konyka. Pod koniec lat siedemdziesiątych mieszkańcy wystawili własnym kosztem murowany kościół. Ks. Obłoza zastał surowe mury i gołe ściany. Położył tynki zewnętrzne i wewnętrzne, posadzkę, wstawił ołtarz do prezbiterium i wykonał polichromię. Poprzednikiem był ks. Jan Wieteszka, drugi z kolei proboszcz w Sufczynie. Urodził się w Zielonce w 1941 r., wyświęcony w 1965 r. pracował m. in. w Tryńczy i w Sufczynie do 25 lipca 1982 r. Odszedł do Drohobyczki, a stamtąd 10 sierpnia 1998 r. do Kuźminy. Zmarł 30 kwietnia 1999 r. w Kuźminie. Jego następcą został ks. dr Kazimierz Pacyniak. Urodził się 12 lutego 1953 r. w Skołoszowie, wyświęcony 4 czerwca 1978 r., pracował w Jaśle farze, jako proboszcz w Tarnawce k. Leżajska, od 2000 był proboszczem w Krzeczowicach, a 26 czerwca 2004 r. objął probostwo w Sufczynie. Sprowadził relikwie św. Jadwigi Śląskiej, które umieszczono w ołtarzu 16 października 2006 r. podczas Mszy odprawionej przez ks. Obłozę byłego proboszcza. 187 Ks. Obłoza Antoni święcony z 10-letnim poślizgiem jubileuszu nie obchodził, ale skończywszy 70 lat złożył rezygnację z parafii. Za pierwszym razem biskup jej nie przyjął. Za drugim podejściem podczas bierzmowania w Olszanach bp Adam Szal proponował, aby jeszcze pozostał w Sufczynie na probostwie, ale zdecydowanie podtrzymał decyzję o rezygnacji i 27 czerwca 2004 r. odszedł z parafii. Po rezygnacji zamieszkał przy parafii św. Marcina w Połańcu, w diecezji sandomierskiej gdzie nadal czynny pomaga tamtejszemu proboszczowi. 187 Elżbieta Rutkowska, Dziękujemy Bogu za relikwie Patronki. Niedziela nr 28 z 2006 r. edycja przemyska.

253 253 Ks. Czesław Piotrowski wikariusz Pierwszy z rocznika odszedł z tego świata. Zginąl tragicznie w wypadku drogowym. Urodził się 6 kwietnia 1935 r. w Woli Żarczyckiej. Miał kilka sióstr, uzdolnionych artys tycznie, wśród których się wychowywał, stąd zapewne jego iście niewieścia delikatność i wrażliwość. LO ukończył w Leżajsku. Po święceniach był wikariuszem w Niewodnej do 3 lipca 1960 r., w Stanach do 31 lipca 1962 r., w Trzcianie do 31 lipca 1965 r. i w Rozwadowie przez kilka miesięcy. Pracę przerwała choroba. Po rocznym urlopie przez 2 lata był kapelanem w Wygarkach, a następnie wikariuszem w Majdanie Sieniawskim. Od lipca 1968 r. pracował w Miechocinie, potem w Gaci i w Rudniku, skąd znów poszedł na roczny urlop zdrowotny. Po powrocie od 1 lipca 1975 r. był wikariuszem w Brzyskach. Uzdolniony artystycznie wiele czasu poświęcał na projektowanie i wykonywanie dekoracji, zwłaszcza podczas trwającego w tym czasie Nawiedzenia parafii przez kopię Obrazu Matki Bożej. Z Kroniki Kursu 1966 r. Zaraz z początkiem roku 1966 zachorował Czesio Piotrowski. Chcieli zeń zrobić anormalnego, niczym z księdza Bosko. Czesiek jest jednak kanonicznie normalny, każdy potwierdzi. A przynajmniej niewiele oddalił się od seminaryjnej normy. Ktoś mi wprawdzie mówił, że z czasem spoufalił się trochę ze świętościami: dawnej czcił św. Tereskę, dziś raczej uwielbia Tereski, ale to najlepiej świadczy o jego normalności. Kpię z ciebie, Czesiu, bo wiem, żeś cnotliwy, że ktoś na Sądzie Bożym ciężko odpowie za twoją niewykorzystaną cnotę. Tragiczna śmierć pierwszego Kolegi 19 grudnia 1979 r. Ks. Czesio wyjechał samochodem po świąteczne zaopatrzenie, trudno dostępne w owym czasie gdy obowiązywały kartki. Była gołoledź. Zginął tragicznie w wypadku samochodowym pod Głogowem. Na domiar nieszczęścia wziął po drodze jako pasażerkę 22 letnią uczennicę z Miechocina. Ironią losu jest też to, że był on raczej anty-talentem motoryzacyjnym, co też zaważyło na tym wypadku. Pochowany został w rodzinnej parafii w Woli Żarczyckiej. Z Kroniki Kursu rok grudnia 1979 r. zginął tragicznie Czesio Piotrowski. Jechał po wędliny na adwentową spowiedź. Niestety, na śliskiej jezdni w zalesionym

254 254 terenie zderzył się czołowo z Ziłem. Zginął na miejscu. Czesio i samochód! Dziwne są drogi Opatrzności Bożej. Pogrzeb odbył się w Woli Żarczyckiej 22 grudnia 1979r. Z Kroniki Kursu rok 2010 Z okazji 50-lecia święceń i Roku Kapłańskiego postanowiliśmy odwiedzić groby zmarłych kolegów i odprawić Msze św. Jako pierwszy termin zaplanowaliśmy 18 maja w Woli Żarczyckiej, gdzie spoczywa pierwszy zmarły ks. Czesław Piotrowski. Niestety, pogrzeb Ojca Jana Jakubczyka, jaki wypadł w tym dniu pokrzyżował plany, i spotkaliśmy się dopiero 30 czerwca 2010 r. Przyjechało nas 10. Kazanie wygłosił ks. Aleksander Zając, bo obaj ze Zmarłym pracowali jako wikariusze a następnie spotkaliśmy się na plebanii, gdzie obiadem podejmował nas ks. proboszcz Józef Łobodziński.

255 255 Ks. Franiczek Podolski proboszcz z Januszkowic i Lubli Urodził się 31 października 1934 r. w Przysiekach k. Jasła, należących do parafii w Sławę-cinie. Pochodzi z najliczniejszej wśród nas wszyst-kich rodziny. Rodzice Jan i Apolonia z Czecho-wiczów mieli jedenaścioro dzieci. Ojciec prócz niewielkiego gospodarstwa był kolejarzem, podob-nie jak niektórzy jego synowie. Dwoje dzieci Helena i Stanisław zmarło w dzieciństwie. Kilkoro innych też nie żyje: w 1945 r. zginął przy rozbrajaniu niewypału 14 letni brat Adolf, siostra Janina zmarła na raka w 1985 r. po urodzeniu dwóch synów. Józef najstarszy pracował na kolei. Zmarł jako ponad osiemdziesięcioletni starzec. Stanisław II ojciec ks. Adama 188 zginął w 1963 r. W roku jubileuszu żyło jeszcze pięcioro rodzeństwa. Prócz ks. Franciszka, najmłodszy Antoni, nieżonaty, siostra Anna wdowa, Kazimierz ponad osiemdziesięcioletni i Władysław, ojciec sześcioroga dzieci, w tym dwójki bliźniaków. On najbardziej łączył całą rodzinę, utrzymując najbliższe kontakty z Franciszkiem, zapraszał go na święta i uroczystości rodzinne. Franciszek jest jednym z pięciu wychowanków jasielskiego gimnazjum, którzy poszli na teologię 189. Po święceniach pracował dwa lata w Targowiskach, potem 4 lata w Strzyżowie, następnie znów dwa lata w Stalowej Woli. Stąd został skierowany do Januszkowic, był pierwszym proboszczem. Po czterech latach 22 lipca 1971 r. odszedł na probostwo w Lubli gdzie pracował do przejścia na emeryturę 21 sierpnia 1999 r. 188 Ks. dr Adam Podolski urodził się w Trzcinicy w 1961 r. Był piłkarzem klubu Czarni Jasło. Po święceniach przyjętych w Przemyślu 21 czerwca 1986 r. skończył studia katechetyczne na KUL. Promotorem jego pracy był ks. Stanisław Kulpaczyński. Przy podziale diecezji w 1992 r. pozostał w diecezji rzeszowskiej. Od września 1996 do sierpnia 2002 r. był proboszczem w Mogielnicy 188. Piastował szereg funkcji w diecezji: członka Komisji Etyki i Fair Play PZPN, przewodniczącego Komisji Etyki Idokan Polska, Kapelana Podkarpackiego Związku Piłsudczyków od r. prodziekana Wydziału Wychowanie Fizycznego UR i pełnomocnika Rektora ds. osób niepełnosprawnych. Jest m. in. autorem bloga w Supernowościach, w którym zamieścił 78 rozważań, głównie religijnych. Patrz Ostatnio mieszka w Słocinie w Domu Emerytów. 189 Czterej to Karaś, Radoń Podolski i Tomasik. Piątym był Ryszard Szczurek, który wystąpił z nowicjatu Franciszkanów, założył rodzinę i był długoletnim dyrektorem zakładów gospodarczych Inco w Tarnowcu. Pomagał księżom, i organizował coroczne zjazdy absolwentów, na które zawsze zapraszał księży kolegów.

256 256 Twórca parafii Januszkowice Januszkowice to dość duża wioska w gminie Brzostek w powiecie dębickim, leżąca na skraju diecezji wówczas przemyskiej. Wspomniana jest już w dokumencie z lat W 1353 r. Kazimierz Wielki chciał ją odebrać benedyktynom, a darować swoim zasłużonym rycerzom. Spór ciągnął się do XV w. i zakończył się podziałem wsi na część rycerską i opacką, zwaną potem Opacionką. Wioska na prawie niemieckim miała samorząd, sołtysa i pieczęć. Parafia została wydzielona z Brzostku w 1967 r 190. Wcześniej od 1837 r. istniała tu dworska kaplica grobowa św. Ludwika wybudowana dla zmarłego syna właścicieli - Ludwika. W 1948 r. bp Franciszek Barda, zamierzał utworzyć przy niej parafię. Zamysł zrealizował dopiero w 1967 r. bp Ignacy Tokarczuk. Pierwszym duszpasterzem został ks. Franciszek Podolski, który starał się o pozwolenie na rozbudowę kościoła. Otrzymał pozwolenie tylko na rozbudowę zakrystii. Rozpoczął remont, a jego następca ks. Tadeusz Preis dokończył dzieła: wybudował plebanię, w której zamieszkał po przejściu na emeryturę i dwupoziomowy kościół wg projektu inż. Romana Łomnickiego z Krakowa. Kościół konsekrował 1 czerwca 1984 r. bp Ignacy Tokarczuk. Proboszcz w Lubli Lubla od 1185 r. do rozbiorów należała do zakonu cystersów w Ko przywnicy. Kościół parafialny pw. św. Mikołaja zbudowany w połowie XV w. przez Mikołaja Grota, opata w Koprzywnicy jest jednym z najpiękniejszych późno gotyckich drewnianych kościołów na Podkarpaciu, z przepięknym, choć jeszcze niekorono wanym obrazem Matki Bożej. Kościół przeszedł wiele przeobrażeń. W 1793 r. dobudowano wieżę, 190

257 257 która została zniszczona w sierpniu 1944 r. Ołtarz główny późnobarokowy i boczne pochodzą z początku XVIII wieku. W nich cenne obrazy: gotycki Misericordia Domini z połowy XV wieku, dwa późnogotyckie w głównym ołtarzu przedstawiające Matkę Boską z Dzieciątkiem jako Królową Aniołów i patrona kościoła św. Mikołaja, a także obrazy św. Anny z Maryją i Dzieciątkiem oraz św. Joachima w ołtarzu z prawej strony. Na belce tęczowej krzyż z drugiej połowy XVII wieku, ambona rokokowa z 1778 r. Na ścianie dzwonnicy znajduje się głowa Jezusa, która podczas ostrzeliwania Lubli w styczniu 1945 r. oderwała się od krzyża i nienaruszona wbiła się w drewnianą ścianę. Najcenniejszą rzeźbą, jest osiemnastowieczna figura Matki Bożej Niepokalanie Poczętej nawiązująca do włoskiego baroku. W dzwonnicy znajduje się gotycki dzwon z końca XV wieku. Remont kościoła i budowa kaplicy cmentarnej Ks. Podolski prowadził kilka prac remontowych. W zabytkowym kościele z inspiracji biskupa Górnego zrekonstruował w 1995 r. zniszczoną przed 50 laty wieżę, która otrzymała pierwotny wygląd 191. Wymienił zmurszałe podwaliny i gonty, pochodzące z 1934 r. Wybudował też salę katechetyczną pełniącą dziś rolę plebanii oraz kaplicę na cmentarzu wg projektu ks. Władysława Rogały proboszcza z Jaszczwi. 21 sierpnia 1999 r. przeszedł na emeryturę Ponieważ pracował w Lubli w diec rzeszowskiej a chciał zamieszkać w Korczynie, doszło do 191

258 258 wymiany pism między biskupami. Po otwarciu Domu dla ks. emerytów w Słocinie abp. Michalik zwrócił się z prośbą do bpa Górnego, aby ks. Podolski przeszedł do tego Domu, jednak bp Kazimierz odpowiedział, że ks. Podolski, wyświęcony dla diecezji przemyskiej w niej pracował przez 33 lata, a w rzeszowskiej jedynie 7 dlatego ma prawo wybrać sobie Dom, w którym zamieszka. Po rozmowie z dyrektorem ks. Janem Bździkotem pozostał oficjalnie, za obopólnym uzgodnieniem w Korczynie. Przeżył cztery zawały, ale pozostaje czynny i pomaga w duszpasterstwie. W Januszkowicach był pierwszym proboszczem. Następcą został wspomniany ks. Tadeusz Preis urodzony w Kosinie w 1934 r. wyświęcony w 1954 r. w Januszkowicach do emerytury 192. W Lubli poprzednikiem był ks. Walenty Jasionowski działacz patriotyczny, kapelan AK. Urodził się w Świlczy w 1897 r. wyświęcony w 1922 r. proboszczem w Lubli był od 8 kwietnia 1942 r. do 10 lipca 1971 r. Następcą został ks. Julian Bartnik urodzony w Budach Łańcuckich w 1960 r. wyświęcony w 1986 r. Od 21 sierpnia 1999 r. proboszcz w Lubli. Jubileusze Ks. Franciszek Podolski jubileusz olchodził najpierw 11 czerwca 2009 r. w Domu Seniora w Emaus" w Korczynie. Zorganizował go dyrektor Domu ks. Jan Klich. Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył i Słowo Boże wygłosił biskup Adam Szal. Przybyli goście, dla których Dyrekcja Domu przygotowała przyjęcie. Następne uroczystości odbyły się 14 czerwca w rodzinnym w Sławęcinie. Kazanie wygłosił miejscowy proboszcz ks. Marek Cesarz. Następnie 19 czerwca wspólnie z ks. Radoniem świętował w Tarnowcu, a 29 czerwca w uroczystość św. Apostołów Piotra i Pawła w Trzcinicy, gdzie kazanie wygłosił bratanek ks. Adam Podolski profesor z Rzeszowa. W parafii Lubla, gdzie przepracował przez wiele lat jako proboszcz miał jubileusz 2 sierpnia w uroczystość Porcjunkuli. Kazanie wygłosił ks. Kazimierz Brzyski z Warzyc. 192

259 259 Ks. Kazimierz Poźniak proboszcz w Odrzykoniu Urodził się 10 sierpnia 1933 r. w Toporowie w diecezji lwowskiej, skąd rodzice po wojnie przybyli do Polski. Gimnazjum ukończył już w Leżajsku, a teologię w Przemyślu. Wyświęcony 7 czerwca 1959 r. był wikarym w Krzywczy, Ujkowicach i Górnie. Szybko, jako jeden z pierwszym na kursie, został administratorem, potem proboszczem w Odrzykoniu, gdzie pracował do przejścia na emeryturę 30 czerwca 2003 r. Odrzykoń rozlokował się gdzieś w drugiej połowie XIV w. u podnóża tamtejszego zamku Kamieniec, a z czasem zaistniał jako samoistna miejscowość. Położony w sąsiedztwie Czarnorzecko-Strzyżowskiego Parku Krajobrazowego przyciąga licznymi atrakcjami: Prządkami, ruinami Zamku, i trasą Dróżek Różańcowych z rzeźbami Andrzeja Samborowskiego (20 kapliczek, na przestrzeni 3500 metrów) w kierunku ruin zamku i kończą się przy kościółku św. bp. Sebastiana Pelczara, podobnie jak biegnąca z drugiej strony od Korczyny Droga Krzyżowa. Parafia powstała w drugiej połowie XIV w. Kościół św. Katarzyny, trzynawowy neogotycki, zbudowany w latach przez Starowieyskich i parafian konsekrował 7 maja 1902 r. bp. Józef Pelczar. Polichromię Karola Popiela z 1904 przemalowano w 1973 r. za ks. Poźniaka, który podjął remont świątyni. Odnowiono wnętrze kościoła, zachowano tylko malowidło w prezbiterium. Nową polichromię zaprojektował i wykonał plastyk Z. Wilusz. We wnętrzu zachowało się sporo zabytkowych przedmiotów ze starego kościoła m. in. chrzcielnica z XV w., dzwon z roku 1507 i sygnaturkę z 1536 r. Ks. Kazimierz, korpulentny, dobroduszny o spokojnym usposobieniu nie szukał sobie dodatkowych zajęć. W pierwszych latach proboszczowania przeprowadził remont kościoła, polichromii wnętrza i częściowo plebanii. Potem w ostatnim roku proboszczowania, gdy bp Michalik sugerował mu, by przygotował sobie locum w Odrzykoniu, nie wykazał specjalnego zainteresowania. Propozycję zamieszkania w Korczynie jako trzeci z kolei kolega z kursu, przyjął chętnie. Należy do jednego z nielicznych kolegów, któremu nie było danym uczestniczyć w tym wielkim zrywie budowlanym jaki ogarnął diecezję za młodego Tokarczuka. Dopiero w Korczynie okazał sporą aktywność. Jako kapelan Sióstr Sercanek co dnia idzie do nich z Mszą św. głosi konferencje i homilie.

260 260 Nadto wraz z innymi obsługuje okoliczne parafie np. co miesiąc nabożeństwa fatimskie w Miejscu Piastowym. Kościół w Odrzykoniu po remoncie wieży za następcy ks. Poźniaka i przed remontem. Prawa wieża niższa. Z Kroniki Kursu rok 1968 Ks. Kazek Poźniak, dotychczasowy wikariusz otrzymał administrację parafii w Odrzykoniu, po śmierci ks. Kluza. Jak zwykle więc zjazd miał się odbyć właściwie u niego. Kazek jednak, z energią każdej nowej miotły, wziął się do roboty. Przeprowadził już właściwie remont dachu kościelnego, remontuje zagrzybiałą plebanię i myśli o malowaniu koś cioła. Właściwie proboszczuje na całego, tak że nie mógł nas gościć 193. Z Kroniki Kursu rok 1973 W 14 rocznicę święceń gościł nas ks. Dolek Kowal w Błażowej. Obecny był ks. prof. Dominik Bialic - rodak błażowski. Sypnęły się probostwa i odznaczenia. Kanonika ma już jedenastu kolegów, wśród nich 193 Prześmiewcze powtarzanie właściwie to aluzja do słówka często nadużywanego przez ks. Kazia.

261 261 Kazio Poźniak. Proboszczów już nawet wymieniał nie będę. W spotkaniu uczestniczyło 32 kolegów. Z Kroniki Kursu rok czerwca spotkaliśmy się u Kazia Poźniaka w Odrzykoniu, który obchodził 25-lecie duszpasterzowania w tej parafii. Kazio przyjął nas już po raz drugi. Koncelebrze przewodniczył biskup Stefan a kazanie 8- minutowe wygłosił bardzo ładnie i bardzo powoli Antek Domino. Chętnie uczestniczy w uroczystościach w Odrzykoniu: na foto: rocznica wybuchu II wojny i poświęcenie pomnika Jubileusz obchodził 14 czerwca w Odrzykoniu. Kazanie wygłosił były proboszcz z Krosna Polanki ks. Tadeusz Buchowski. Wcześniej 11 czerwca 2009 r. świętował wraz z Franciszkiem Podolskim, Stanisławem Putyłą i Bronisławem Węgrzynem w Korczynie. Jego poprzednikiem był ks. Jozef Kluz. Urodził się w Krzemienicy w 1906 r. Wyświęcony został w 1932 r. a w 1950 r. został proboszczem w Odrzykoniu. Następcą ks. Jan Rydzik urodzony 28 kwietnia 1948 r. wyświęcony 17 czerwca 1972 r. Parafię objął 30 czerwca 2003 r. Przyszedł z Iwonicza Zdroju, gdzie został proboszczem w 1986 r. z zadaniem wybudowania nowej świątyni, co zrealizował. W Korczynie z marszu podjął różne remonty, o czym nie omieszka informować na ciekawej parafialnej stronie internetowej:

262 262 Ks. Stanisław Putyło proboszcz z Ryszkowej Woli Urodził się 21 września 1931 r. w Hyżnem. Był trzecim z kolei dzieckiem w rolniczej rodzinie, z sześciorgiem rodzeństwa. Najstarsza Zofia zmarła w niemowlęctwie. Kolejni dwaj bracia Roman i Kazimierz z czasem za-łożyli własne rodziny, podobnie jak młodsze od Stanisława; siostry Maria i Stanisława. Rodzina gospodarująca na 6 hektarach, z parą własnych koni, uchodziła za kułacką. Brat Roman, miłośnik koni służył w kawalerii w Garwolinie. Był obyty, towarzyski, szarmancki. Potem dzierżawiąc pole od sąsiadów założył własną małą stadninę. Skupywał i ujeżdżał konie, które potem sprzedawał, z nielichym podobno zyskiem. Siostra Maria została na gospodarce w Wólce-Grzegorzówce. U niej właśnie po przejściu na emeryturę przez pewien czas mieszkał ks. Stanisław. Ukończył LO w Tyczynie i przez dwa lata studiował na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu. Myślał jednak o teologii, a ponieważ w Seminarium Duchownym w Przemyślu był nadmiar kleryków, złożył podanie i został przyjęty do seminarium we Wrocławiu. Gdy zgłosił się po opinię do swego proboszcza w Hyżnym, ks. proboszcz Łachecki 194 zdziwił się, dlaczego nie idzie do Przemyśla. Powiedział, że tam nie ma miejsca. Proboszcz mając fory u Biskupa Bardy, wystarał mu się o przyjęcie - warunkowe: jeśli nie zgłosi się któryś z przyjętych kandydatów. Gdy nie zgłosiło się dwóch - został przyjęty. Po święceniach 7 czerwca 1959 r. był przez dwa lata wikarym w Jedliczu, niemal cztery w Przeworsku, / / i chociaż miał zostać katechetą na miejsce ks. Cieślickiego 195, odszedł na własną prośbę po śmierci proboszcza ks. 194 Ks. Ignacy Łachecki ur. w Czudcu w 1878 r. Święcenia w 1903 r. od 1908r. proboszcz w Hyżnym. Gdzie zmarł 20 kwietnia 1959 r. Pełnił szereg obowiązków i miał wiele godności m.in. szambelana papieskiego. 195 Ks. Henryk Cieślicki z Kielanówki, urodził się w 1910 r. wyświęcony w 1934, był administratorem w Nowoszycach k. Drohobycza, (w 7 wioskach 5 szkół, 302 łacinników, 8898 gr-kat, i 261 Żydów RDPr 1938, s. 52) zdobył tytuł magistra (naonczas rzadkość), całe prawie życie był - katecheta i głosił wiele serii rekolekcji w diecezji. (Panuś Kazimierz ks. Henryk Cieślicki w: Materiały Homiletyczne 234(2007), 37. Zmarł 1 marca 1989 r.

263 263 Penca 196, gdy zamiast oczekiwanego przez ludzi ks. Krzysztonia 197 proboszczem został ks. Adam Ablewicz 198 brat biskupa Jerzego, co wywołało niesnaski. Został trochę awaryjnie wikariuszem w Rakszawie, sześciotysięcznej parafii, ponieważ ks. proboszcz Józef Krupa złamał nogę. Po dwóch latach został wikariuszem w Łańcucie, a po trzech kolejnych w pobliskim Borku Starym, skąd przeszedł do Sanoka-Pasady i na tym zakończył wędrówkę po wikarówkach. Podczas kongregacji rejonowej w Starej Wsi w 1973 r. bp. Ignacy Tokarczuk poprosił na rozmowę dwóch młodych - wówczas - księży Jana Szyndlara i Stasia Putyłę i zaproponował im dwa probostwa, do wyboru między sobą: Głębokie, gdzie czekała budowa kościoła i Ryszkową Wolę, gdzie zaogniał się konflikt z młodym proboszczem ks. Franciszkiem Pustelnikiem 199. Putyło wybrał Ryszkową Wolę, parafię utworzoną w 1969 r. Nominacje podpisał ks. bp Stanisław Jakiel. Proboszcz w Ryszkowej Woli Ryszkowa Wola, niewielka wioska na północ od Jarosławia w gminie Wiązownica należała do łacińskiej parafii Zapałów i liczyła przed wojną raptem 106 łacinników na ok. 700 grekokatolików 200. Po wojnie 196 Ks. Roman Penc był jednym z wybitniejszych, chociaż drobnej postury, księży przemyskich. Urodził się w 1864r. w Turbi w ośmioosobowej rodzinie. 10 czerwca 1907 r. przy jął święcenia kapłańskie w Przemyślu. Pracował jako wikary: w Dobrzechowie, Raniżowie, Łańcucie, Tarnowcu i Jarosławiu, 5 grudnia 1919 r. został proboszczem w Niżankowicach, po 7 latach w Gniewczynie Łańcuckiej, w 1936 r. w Przeworsku. Był tytanem pracy. Pozostawił szczegółową kronikę parafii. Ambona, konfesjonał, kancelaria i różne akcje duszpasterskie były przeciwwagą dla lewicowego Uniwersytetu Ludowego w Gaci. Był honorowym Kanonikiem Kapituły Przemyskiej. Zmarł 15 listopada 1953 r. 197 Ks. Stanisław Krzysztoń urodził się w 1928r. w Sołonkach par Straszydle, wyświęcony 27 czerwca 1954 r. przez cztery lata był wikariuszem w Kobylanach potem wikarym w Przeworsku do 30 maja 1964, skąd odszedł na probostwo w Humniskach. Zmarł 21 października 1992 r. 198 Ks. Prałat Adam Ablewicz, urodził się 15 listopada 1913 r. w Dukli. Wyświęcony w Przemyślu w 1937 r. pracował m. in. w Jasienicy Rosielnej i Muninie, skąd przy-szedł na proboszcza w Przeworsku. Pracował tu w latach 1964 do 1989 r. Był dziekanem przeworskim, Honorowym Prepozytem Kapituły Jarosławskiej, Kapelanem Ojca Świętego. Zmarł 11 stycznia 1999 r. w Przeworsku. 199 Ks. Pustelnik jako młody kapłan mianowany proboszczem po 3 latach kapłaństwa nie sprawdził się ani jako proboszcz ani jako kapłan. Odszedł z Ryszkowej Woli na rok na wikarego do Sanoka Posady, potem na rok do Stalowej Woli, gdzie porzucił stan duchowny. Z czasem ukończył studia prawnicze i założył rodzinę. Prawdo-podobnie zerwał kontakty z Urzędem Bezpieczeństwa. Więcej: Mariusz Krzysztofiński Nie można zdradzić Ewangelii s. 69 przypis Stosunek łacinników do gr-kat przedstawia Zygmunt Podgórski: Powiat Jarosławski pod względem kulturalnym i oświatowym Kraków Nakładem

264 264 chociaż nominalnie stanowiła wikariat eksponowany, nie miała swego duszpasterza i należała do parafii w Zapałowie. Liczyła 468 parafian 201, wierni obrządku wschodniego zostali wysiedleni. Parafia pw. Św. Piotra i Pawła została utworzona przy b. cerkwi dopiero w 1969 r. z części parafii Zapałów i Laszki. Liczyła nieco ponad 1000 parafian. Kościół parafialny to okazała parafialna cerkiew greckokatolicka pw. św. Michała Archanioła zbudowana w 1896 w miejscu starszej, drew nianej. Po wojnie została przejęta przez kościół rzymsko katolicki i służyła jako kościół dojazdowy 202. Ksiądz dojeżdżał początkowo raz w miesiącu, potem w każdą niedzielę. Wymagała gruntownego remontu: wymiany okien, odwilgocenia, odnowy malowideł. Stara plebania bez izolacji też była zawilgocona i zagrzybiona, nie nadawała się do mieszkania, ale nie było innej. Ks. Stanisław, poprawił dach, dokonał prowizorycznych poprawek i zamieszkał. Zanim przeniósł się w 1983 r. do wybudowanego budynku, nabawił się poważnego reumatyzmu i choroby nóg. Z tego powodu wcześniej zrezygnował z parafii przed ukończeniem 70 r. życia. Towarzystwa Szkoły Ludowej. Por: 201 RDPrz za 1938; RDPrz Wg RDPrz za 1984 ce3rkiew była nieużywana.

265 Z Kroniki Kursu Pan Broniu, czyli Staś Putyło poszedł ratować ludzkie dusze do Ryszkowej Woli, gdzie wcześniej doszło do nielichej rozróby. Pozostał jakim był - pełen humoru i pogody. Budowa kaplicy w Bobrówce Prócz Ryszkowej Woli do parafii należała Bobrówka. Wioska powstała ok. połowy XVI w po wykarczowaniu lasu. Należała do "klucza wy sockiego" własności Anny Ostrogskiej, ale często zmieniała właścicieli. Były to tereny mało urodzajne, ubogie. Dopiero w latach 80-tych XIX wieku gdy pojawiła się kolej łącząca Jarosław z Lubaczowem, ożył gospodarczo cały region. Druga wojna i walki polsko-ukraińskie wyludniły teren. W 1734 r. w Bobrówce wzniesiono cerkiew filialną, parafii grekokatolickiej w Makowisku. Kolejna wzniesiona w jej miejsce w 1824 r., ta która miała być kościołem dojazdowym była w kompletnej ruinie. Bobrówka dzwonnica po XVIII w cerkwi, z prawej - kaplica W Bobrówce jeszcze do 1988 r. stała cerkiew wzniesiona w 1734 roku. Był to niewielki, drewniany budynek, oszalowany i nakryty namiotowym dachem. Przed II wojną światową należała do parafii w Makowisku i służyła około 700 wiernym. Po wysiedleniu stąd ludności ukraiń-

266 266 skiej cerkiew zamieniono na kościół rzymskokatolicki, który był parafią pomocniczą podległą kościołowi w Laszkach. Niestety w 1988 roku, nieremontowany i pozbawiony cech stylowych budynek dawnej cerkwi został rozebrany. Dziś z dawnego zespołu cerkiewnego oglądać możemy drewnianą dzwonnicę z I połowy XVIII wieku 203. Remont przekraczał możliwości parafii, dlatego ks. Stanisław za zgodą Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków przekazał cerkiew do skansenu w Sanoku 204, a w jej miejscu wybudował oficjalnie, bo już nastała Solidarność, drewnianą kaplicę. Z czasem została ona otynkowana, jedynie we wnętrzu zachowała drewnianą boazerię. Projekt przygotował inż. Leonard Reppel. Starania trwały długo, nie obyło się bez wyjazdów, ale robota przebiegała sprawnie, przy wielkim jak wszędzie entuzjazmie parafian. Po dwóch latach w ukończonej kaplicy ks. Stanisław odprawił roraty. Niedługo potem kościół poświęcił ks. bp. Ignacy Tokarczuk pod wezwaniem Wniebowstąpienia Pańskiego. Po starej przeniesionej cerkwi pozostała zabytkowa dzwonnica, ale bez dzwonu. Bp Tokarczuk obiecał go ufundować. I rzeczywiście w dniu poświęcenia kościoła wręczył proboszczowi kopertę Dowodem zaufania ks. Stanisława do wcześniejszego biskupiego słowa było sprawienie dzwonu na wyrost. Odezwał się on - jeszcze przed tą kopertą - i został przez biskupa poświęcony wraz z nowym kościołem. Kronika Kursu rok 1996 Spotkanie koleżeńskie w odbyło się u Stacha Putyły w Ryszkowej Woli 4 czerwca w poniedziałek, ponieważ w sam dzień święceń 7 czerwca wypadła uroczystość Bożego Ciała. Koncelebrowanej mszy św. przewodniczył - z obowiązku - biskup Stefan, kazanie zaś za chorego Dolka Kowala wygłosił Olek Zając. Było dobrze przygotowane, wspomniał o zmarłych kolegach i o pracujących na misjach. Oprawa liturgii była znakomicie przygotowana. Po pierwsze starannie odnowiony kościół stwarzał odpowiedni nastrój. Jest to b. cerkiew grekokatolicka, czego nie bał się uwydatnić malarz i co udanie podkreśla 203 za: stroną laszki.itl.pl zakładka: turystyka. Informacja niedokładna, bo chodziło o cerkiew o 90 lat późniejszą z 1824 r. 204 Paweł Rydzewski (www.roztocze.horyniec.net) omawiając książkę Janusza Mazura Straty w zakresie architektury cerkiewnej na terenie rejonu lubaczowskiego w latach , w: Losy cerkwi w Polsce po 1944 (praca zbiorowa), Rzeszów 1997, napisał, że w 1988 r. w majestacie prawa rozebrano XVIII- wieczną, drewnianą cerkiew w Bobrówce (gmina Laszki, południowa część Lasów Sięniawskich). co potwierdza wersję ks. Putyły o jej przekazaniu do skansenu.

267 267 cały wystrój z elementami ludowych, łemkowskich malunków. Następnie liczny udział wiernych, zwłaszcza młodzieży szkolnej wraz z nauczycielami. Deklamacje, śpiewy dostosowane do uroczystości, przemówienie jednego z nauczycieli skierowane do nas jubilatów ale z wyraźnymi akcentami wdzięczności do miejscowego proboszcza, który był wyraźnie zaskoczony i zażenowany. Otrzymał kosz kwiatów, my wszyscy skromne bukieciki. Nawet na koniec Mszy św. gromkie Sto lat bardzo harmonizowało z uroczystością. Po wystawnym obiedzie przenieśliśmy się w cień drzew obszernego ogrodu, bo dzień był skwarny i plotkowaliśmy, przez wiele godzin, na kursowe i ogólno-kościelne tematy. Zwykle przy takiej okazji farbę puszczał bp. Stefan. Ale, ponieważ w tym roku był przez kilka tygodni poza Przemyślem, na wizytacji koło Brzozowa, niezbyt wiele wiedział. Kilkakrotnie przychodziło mu bronić postawy ks. Prymasa, któremu wielu ma za złe nieprzemyślane wystąpienia, zwłaszcza w telewizji. Wiele krytycznych głosów padało też pod adresem ks. bpa Pieronka za jego liberalizm. Tu z kolei ja stawałem się obrońcą biskupa, ale zwykle wycofywałem się z dyskusji, bo byłem w zdecydowanej mniejszości, a nie chciałem psuć nastroju. Ks. Stanisław Putyło probostwo w Ryszkowej Woli objął po wspomnianym ks. Franciszku Pustelniku pierwszym proboszczu. Następcą został ks. Zdzisław Kalinowski. Urodził się 18 grudnia 1932 r. we Lwowie, wyświęcony 1 czerwca 1958 r. pracował w Krzemienicy, Niechobrzu, Albigowej Nienaszowie. Od 1970 do 1988 r. był proboszczem w Dobrej k. Sieniawy i w Sieniawie do 2001 r., pełniąc kilkanaście lat obowiązki dziekana. W roku 2001 przeszedł do Ryszkowej Woli, a w czerwcu 2005 r. na emeryturę. Zamieszkał w Koniaczowie, gdzie zmarł 5 stycznia 2006 r. Po rezygnacji z probostwa w Ryszkowej Woli ks. Putyło przez kilka miesięcy był spowiednikiem w Przeworsku-Farze. Jednak zrezygnował z tej funkcji z powodu choroby nóg. Przez 4 lata mieszkał w domu rodzinnym w Grzegorzówce Wólce, pomagając tamtejszemu proboszczowi ks. Henrykowi Rychlakowi. 3 czerwca 2006 r. zamieszkał w Domu Księży Emerytów Emaus w Korczynie. Tam obchodził Jubileusz 11 czerwca 2009 r. w uroczystość Bożego Ciała wspólnie z pozostałymi kolegami. Następnie 14 czerwca 2009 obchodził jubileusz w swej dawnej parafii w Ryszkowej Woli.

268 Ks. Aleksander Radoń 268 To jedna z barwniejszych postaci kursu. Wysoki, wysportowany, o dużym poczuciu własnej wartości. Wyszedł wprawdzie z rodziny zepchniętej do nędzy przez komunistyczne władze, ale jako wikary w Łańcucie nawiązał wiele kontaktów z wielkim - na miarę diecezjalną - światem i uległ w dużej mierze fascynacji takim stylem życia. Dlatego później jako proboszcz z Medyki, Przemyśla czy Kańczugi, organizował wystawne przyjęcia. Imieniny, czy odpusty bywały u niego z płonącymi przystawkami i lodami, z wyborem zakąsek i mięsiw, chociaż czasem człowiek wychodził niedojedzony. Jak w Wierszyku: "Aż oślina pośród jadła... z głodu padła." Ks. Radoń urodzony 24 grudnia 1935 r. w Tarnowcu wychował się w rodzinie wielodzietnej. Tarnowiec to znane w diecezji sanktuarium maryjne. Parafia powstała przed 1345 r. stała się sławna od czasu sprowadzenia piętnastowiecznej figury Matki Bożej Tarnowieckiej, zwanej wcześniej Jasielską. W 1783 r. gdy podczas pożaru spłonął w Jaśle klasztor 00. Karmelitów, a drewniana polichromowana figura Matki Bożej ocalała, uznano to za znak cudowny. Austriackie władze figurę, jako własność Funduszu Religijnego umieściły w magazynie w Dukli. Odkupioną z inicjatywy ówczesnego proboszcza ks. dziekana Walentego Karwowskiego, przez właścicielkę Tarnowca Katarzynę z Łętowskich Kuropatnicką 24 marca 1789 r. umieszczono we współczesnym z 1935 r. kościele tarnowieckim. Od tego czasu Tarnowiec zaistniał na mapie znanych sanktuariów, mając figurę ukoronowaną papieskimi koronami przez biskupa Karola Fischera 8 września 1925 roku 205. Otóż z tej wioski pochodził Jan Radoń ojciec naszego ks. Aleksandra. Matka zaś Anna z domu Lula związana była z zasłużoną dla Tarnowca rodziną Dłuskich. Mieszkała z rodzicami i kilkorgiem rodzeństwa na folwarku w Brzezówce, skąd przybyła do odległego o 3 km Tarnowca. Tu poznała Jana, który był w tym czasie rządcą we dworze u rodziny Leszczyńskich. Radoniowie jeszcze przed wybuchem wojny dochowali się ośmiorga dzieci. Jedno zmarło w niemowlęctwie, pozostałe cztery dziewczynki i czterech chłopców przeżyło wojnę. Jednak wojna mocno uderzyła w rodzinę i zburzyła dotychczasowy porządek. 205

269 269 Na przełomie 1944/45 roku, gdy front na kilka miesięcy zatrzymał się na linii Karpat, wraz z mieszkańcami Tarnowca zostali wysiedleni. Dom Radoniów z całym dobytkiem spłonął. Po powrocie rodzina, jak kilka innych, zamieszkała we dworze 206. Jednak ze względu na działalność syna, dwudziestolatka Józefa - o czym za chwilę - decyzją ówczesnej władzy dostali duży domiar podatku od wzbogacenia i zostali siłą usunięci z dworu. Cały ich dobytek przewieziono i złożono na ogrodzie pod chmurką. W trudnej sytuacji koledzy pomogli ojcu uzyskać wpis na listę odbudowujących się. Wprawdzie nie w Tarnowcu, ale w pobliskiej Zimnej Wodzie. Umożliwiło to, w ówczesnych warunkach, zakup materiałów na wystawienie budynku gospodarczego, z jedną tylko komorą do mieszkania. Tymczasem rodzina zamieszkała w stodole, a przed zimą przeniosła się do tej komory, małej izdebki, o wymiarach 3 na 4 metry, w której przemieszkali kilkanaście lat, faktycznie aż do święceń Aleksandra. Latem nie było kłopotu, spało się na strychu, w stodole. Zimą każdego wieczora wynoszono stół i ławy, a przynoszono sienniki do spania, by rankiem wynieść sienniki i wstawić stół i ławy. Tymczasem dzieci dorastały. Najstarszy Józef urodzony w 1924r. dostał wyrok śmierci za przynależność do AK i udział w partyzantce. Musiał uciekać z rodzinnego domu. Osiadł i ożenił się w Bielsku Białej. Drugi Marian ożenił się i sprowadził do domu żonę. Siostra Maria, która wieziona do obozu w Oświęcimiu uciekła koło Skawiny z transportu, teraz wraz z mężem Żuratem zamieszkała w tej ciasnocie i opiekowała się coraz bardziej chorymi rodzicami. W tej sytuacji budowa nowego domu stała się koniecznością życiową, którą podjął ojciec i z trudem budował ten dom na fundamentach przedwojennego. Miał mieć 4 izby, przedpokój i kuchnię z zapleczem. Nigdy nie został wykończony z powodu śmierci ojca i wyjazdu w świat coraz nowych dorastających dzieci, bądź ich ożenku. Przez lata był jednak domem rodzinnym, a dziś służy Aleksandrowi, jego siostrze Alicji, siostrzeńcowi Krzysztofowi Żurat i jego żonie Teresie Radoń. Kolejna siostra Stanisława po skończeniu szkoły pedagogicznej wyjechała - z nakazu pracy - najpierw na Pomorze, gdzie pracowała jako 206 Istniały dwa dwory: drewniany, w którym zamieszkali Radoniowie i murowany z początku XIX w. wybudowany przez Pilińskich. Potem był on własnością Leszczyńskich, którzy gościli w nim Stanisława Ignacego Witkiewicza (Witkacego). Panuje przekonanie, że pozostały po nim malunki na ścianach dworu, dziś stanowiącego zabytek architektury. W tym murowanym stacjonowało podczas wojny wojsko rosyjskie, dopełniając zniszczenia.

270 270 nauczycielka matematyki, a następnie na Śląsk, gdzie znów uczyła w szkole górniczej. Marian, jak wspomniałem, też mieszkał na ojcowiźnie aż do czasu, gdy wybudował się na parceli podworskiej. Wraz z żoną wychowali trójkę dzieci, w tym syna Jana Radonia, który wybrał stan kapłański, o czym jeszcze napiszę. Kolejna siostra Alicja po skończeniu Technikum Rolniczego w Trzcinicy, pozostała samotną. Aleksander natomiast wybrał stan kapłański. Gdy został proboszczem Alicja podjęła u niego pracę jako gospodyni. Najpierw w Medyce przez 15 lat, potem w Przemyślu Kazanowie przez 17 lat. Tu przeżyła udar mózgu, co zmusiło do przydania jej pomocy. Po Kazanowie przez 8 lat byli razem na probostwie w Kańczudze, a po przejściu na emeryturę wrócili do domu rodzinnego w Tarnowcu. Najmłodsza siostra Janina po skończeniu studiów przez pewien czas pracowała w Rymanowie, potem wyjechała do Holandii, gdzie wydała się i gdzie pozostaje do dziś. Najmłodszy brat Bolesław skończył studia na AGH w Krakowie i przez ponad trzydzieści lat, aż do emerytury, pracował jako nauczyciel w Technikum Mechaniczno-Elektrycznym w Turaszówce. Mieszka w Krośnie, ma jedną córkę. W takiej rodzinie wzrastał ks. Aleksander. W gimnazjum w Jaśle, uczęszczał do jednej klasy ze Stasiem Mokrzyckim, Janem Karasiem i Kaziem Tomasikiem. Po maturze wybrali oni seminarium w Przemyślu. Po święceniach ks. Aleksander pracował w Uhercach, Łętowni, Łańcucie, a w latach w późniejszym sanktuarium Maryjnym Jodłówce. Tu otrzymał nominację na probostwo w Medyce, gdzie pracował do 1980 r. Proboszcz w Medyce Medyka, duża osada była wsią królewską starostwa przemyskiego. Tu odbywały się sejmiki województwa ruskiego; sejmy w 1564 i 1613 r. popisy rycerstwa ziemi przemyskiej. Często nawiedzali ją królowie polscy, zdążający z Krakowa na Ruś. Władysław Jagiełło w 1412 r. przyjmował tu poselstwo od cesarza i króla czeskiego Zygmunta i tu zaziębił się śmiertelnie w W 1809 r. Medykę nabył Józef Pawlikowski. Pałac stał się ważnym ośrodkiem kultury polskiej, zwłaszcza biblioteka, kolekcja rycin i rysunków obejmująca eksponatów, zbiór numizmatyczny (ponad półtora tysiąca polskich monet) i kolekcja starych pieczęci (najstarszy tłok pieczęci z 1212 r.). Tu istniały olbrzymie, wzorowo prowadzone ogrody, sady, szklarnie i palmiarnie, a w nich przeszło 300 tys. gatunków roślin z całego świata. Np odmian jabłoni, 788 odmian grusz, 233 odmiany śliw, 130 odmian winnej latorośli i wiele innych. Stąd wysyłano sadzonki

271 271 do całego państwa austrowęgierskiego. Kilku Pawlikowskich odegrało znaczącą rolę w dziejach kultury polskiej XIX i XX w 207. Wszystko to doszczętnie zniszczyła komuna. 1. Dwór Pawlikowskich w Medyce fotografia z lat Stan budowli w roku 1950, po zniszczeniach spowodowanych działaniami wojennymi i administracją radziecką W Medyce dość częstym gościem bywał u niego bp Stanisław Jakiel, podejmowany przez proboszcza a obdarowywany na drogę przez gosposię Lusię. Olek przy stole i w towarzystwie jest tak wygadany, że 207 Literatura przedmiotu bogata: np.: podaje wiele odnośników.

272 272 człowiek nie wiedział niekiedy gdzie kończy się relacja z realnego, a zaczyna z wyimaginowanego świata, gdzie granica między relacją a konfabulacją. Ten styl bycia, wielkopańskie gesty i kawalerska fantazja pozostały mu nawet gdy został emerytem w Tarnowcu. Lubił rolę bawidamka i bywał szarmancki, co zostało mu na zawsze. Dla każdej kobiety, każdej gosposi usługującej na plebani miał - i ma - jakiś komplement, upominek, zwykle czekoladę, nie mówić o uśmiechach, czy ucałowaniu ręki nawet dzierlatki o połowę młodszej od ks. emeryta, co jest niekiedy żenujące u ponad siedemdziesięciolatka. Pieniądze się go nie trzymały, tym bardziej, że zwolennik szybkiej jazdy zajeździł, a często skasował kilka samochodów. Jako emeryt zachorował na oczy, przeszedł kilka operacji w Rzeszowie. Wzrok odzyskał, ale został na razie jak podkreśla - bez samochodu. Gdy był proboszczem w Medyce przez szereg lat spotykaliśmy się na spowiedziach, licznych uroczystościach, na odpustach. Były częste spotkania przy stoliku brydżowym. Ten brydż był raczej pretekstem do poważniejszych rozmów o zachodzących w Kościele polskim zmianach. Englot i Radoń interesowali się ruchem oazowym, ja jeździłem na ogólnokrajowe spotkania, wymienialiśmy się uwagami zastępowali w prowadzeniu rekolekcji. Do naszej czwórki brydżowej Olek Radoń, Jurek Lic, Olek Glazar i ja, dopuszczaliśmy ewentualnie Tadzia Lepaka, ale z niego był trudny zawodnik, bo nie rozróżniał między brydżem a zechcykiem. Z naszego rocznika brydżystami byli nadto: Homa, Gerlach, Karaś, Moskal, Mach, Putyło, Sekulski. Przynajmniej tych zapamiętałem. Dla Andrzejka Sekulskiego brydż jest lekarstwem na serce, działa ozdrowieńczo: Najbardziej obolały, gdy mu Tadzio Mach zaproponuje wyjazd na roberka, od razu czuje się lepiej i jedzie Z Kroniki Kursu 1967 Był szum w diecezji, że biskup kończy starych proboszczów. Wymieniano Sanok, wymieniano Jarosław jako tego przykłady. Krążyły anonimy, fabrykowane chyba przez UB. Biskup tłumaczył, że nie popiera ani starych, ani młodych księży, tylko dobrych. Właśnie Olkowi Radoniowi przypadło w udziale wykończyć starego proboszcza w Medyce. Poszedł Olek do Medyki w 1967 roku. Parafia niewielka, lecz nieco zaniedbana. Proboszczem był kolega kursowy biskupa z jego dawnej diecezji ks. Władysław Porębski 208. Miał Olek warunki ciężkie. Drewniany kościół 208 W diecezji pracowało w owym czasie czterech księży Porębskich. Dwaj byli braćmi. Ks. Władysław Porębski urodził się 21 czerwca 1916 r. w Zagórzu. Gimnazjum ukończył w Tarnopolu, a teologię we Lwowie. Wyświęcony został 23

273 273 trzeba ratować, plebania zajęta przez proboszcza. Wprawdzie bp zabronił mu celebrować na terenie diecezji, ale on twardo okupował plebanię. Olek miał w strefie przygranicznej kłopoty z władzami, jednak ludzi miał za sobą. Odremontował kościół, sprawił prymicje ks. Tośkowi Obłozie, który właśnie w medyckim więzieniu odbywał swoje świeckie rekolekcje. Ks. prałat Antoni Porębski Dziekan z Sanoka (z lewej) i ks. Władysław Porębski z Medyki (z prawej) w 1956 r. w Komańczy. Zespół: Archiwum Fot Stanisława Porębs-kiego w NAC. Z Kroniki Kursu za rok 1968 Motoryzacja na kursie kwitnie. Na palcach można policzyć ofermy, które nie mają nawet motoru. Samochodów co niemiara. Pierwszy kupił sobie Jaś Szyndlar, po nim zaraz Olek Radoń, który często samochody zmienia, chociaż trudno powiedzieć, by je zjeżdżał. Kościół i parafia w Medyce W 1419 w Medyce erygowano parafię, a w 1608 r. król Zygmunt III Waza ufundował Kościół pw. św. św. Piotra i Pawła rozbudowany w 1850 r. Wymagał on już generalnego remontu, dlatego ks. Radoń wzmocnił kamienne fundamenty, wymienił wiele elementów ścian, sprawił wyposażenie wnętrza m. in. ławki. Przeprowadził też remont plebani, urządził kwietnia 1940 r. stąd jego przyjaźń z bpem Tokarczukiem, o dwa lata młodszym. Z nim początkowo bywał na rożnych uroczystościach np. na poświęceniu kamienia węgielnego w Tarnawcach, gdzie przekazał pewną sumę na budowany kościół. Pracował we Lwowie, Buśnie, w diec lwowskiej do 30 kwietnia 1944 r. Przeżył napad UPA, podczas którego zginęła matka, zasłaniając go własnym ciałem. Przeżył to mocno. Jako ksiądz ufundował kilka kielichów mszalnych z dedykacją; Tej, która mnie drugi raz urodziła. W diec. przemyskiej pracował od 1 maja 1944 r. jako wikary i katecheta w Przemyślu-Błoniu, Żurawicy, czasowo był rektorem w Łętowni, Wapowcach, Pełkiniach. w!948 r. został proboszczem w Medyce, pracując do 31 października 1969 r. Po opuszczeniu Medyki zamieszkał gościnnie w pałacu biskupim, pracując do 25 stycznia 1973 r. w Kurii biskupiej. Jednak z powodu zbytniej poufałości z bpem Tokarczukiem popadł w niełaskę i przeniósł się do parafii Św. Trójcy., gdzie mieszkał w latach Zmarł 2 grudnia r. w Przemyślu. Rodzina Porębskich udostępniła na stronie NAC (Narodowe Archiwum Cyfrowe) ciekawy i obszerny album fotografii m.in. z pobytu Prymasa Wyszyńskiego w Komańczy, gdzie go odwiedzali: Patrz:

274 274 dwie duże sale katechetyczne i postawił w stanie surowym budynek gospodarczy. Jednak nie prace gospodarcze, ale raczej z grupami ludzi były jego powołaniem: Prowadził chór i orkiestrę parafialną - kilka razy występowali w Krasiczynie, np. podczas poświęcenia placu pod nowy kościół w Tarnawcach we wrześniu 1975 r. Prowadził przy tym rozbudowane duszpasterstwo parafialne i bogate życie towarzyskie, w dekanacie, którym było nas trzech kolegów. Kościół parafialny w Medyce po remoncie Do Medyki przyszedł po ks. Władysławie Porębskim wspomnianym wcześniej Następcą został ks. dr Stanisław Szałankiewicz. Urodził się w Miejscu Piastowym 3 września 1941 r., wyświęcony 20 czerwca 1965 r. W Medyce pracował do grudnia 1989 r., gdy został proboszczem w Przeworsku, następnie dziekanem i Kustoszem Kapituły Przeworskiej. Jest Kawalerem Bożego Grobu, Kapelanem Ojca Świętego, Profesorem WSD w Przemyślu. Proboszcz w Przemyślu-Kazanowie Po kilkunastoletniej pracy w Medyce przyjął propozycję zaprzyjaźnionego biskupa Jakiela i przeszedł na probostwo w Przemyślu-Kazanowie z poleceniem budowy kościoła. Właśnie ze względu na tę budowę nie była to najszczęśliwsza nominacja, bo Olek raczej nadawał się do pracy z ludźmi, niż na budowlańca. Mianowany proboszczem dekretem kurii nr

275 /82 zajął się na początek znalezieniem mieszkania. Pomocną dłoń podał mu ks. Augustyn Gliwa 209 proboszcz z Łowiec, oddając do dyspozycji własny dom na Kazanowie. Mając dom, zajął się tworzeniem parafii pod wezwaniem świętych Patronów Europy Benedykta, Cyryla i Metodego, wydzielonej z parafii św. Józefa. Przygotował prowizoryczną plebanię, nabył działkę budowaną. Mimo trudności związanych z wprowadzeniem stanu wojennego, udało mu się postawić prowizoryczną, tymczasową murowaną kaplicę poświęconą przez bpa Ignacego Tokarczuka 31 maja 1982 r., później stale modernizowaną. Był pierwszym proboszczem do października 1998 r. Przygotowywał wiele projektów kościoła, nie najszczęśliwiej gromadził materiał. Od 1994 r. był odpowiedzialnym w diecezji za misje. Włączył się też bardzo czynnie w działalność Ruchu dla Lepszego Świata (NOP-u: Nowy Obraz Parafii). Ruch w Polsce ma wśród promotorów 13 księży, 1 osobę zakonną, 12 świeckich. Odpowiedzialnym za całość jest ks. Marian Wrona z Szówska. Ks. Radoń był jednym z bardziej aktywnych członków 210. Jego następcą został 24 grudnia 1998 r. ks. Aleksander Burdzy 211. Urodził się w Rudniku 17 października 1949 r. Wyświęcony 15 czerwca 1874 r. Pracował m. in. w Katedrze. Był diecezjalnym duszpasterzem służby liturgicznej, doktoryzował się. Powołał nowy Społeczny Komitet Budowy Nowego Kościoła. Przyjął projekt wykonany przez Romana Orlewskiego z Rzeszowa. 29 czerwca 2000 r. bp Bolesław Taborski, poświecił plac pod świątynię i rozpoczęto prace ziemne maja 2001 r. abp Józef Michalik wmurował kamień węgielny poświecony przez Ojca Świętego, pod świątynię składającą się z kościoła dolnego i górnego oraz bocznej kaplicy. Budowa poszła szybko. W Święta Bożego Narodzenia 2007 r. za proboszcza Już za następcy ks. dra A. Burdzego odprawiono w nowym kościele pasterkę. W 2010 r. kościół został poświęcony. 209 Ks. Augustyn Gliwa, urodził się w 1919r. w Przemyślu, tu został wyświęcony w 1944 r. Prałat kapituły jarosławskiej Zmarł 12 grudnia 1989 w Łowcach, gdzie był proboszczem od 1953 r. Pochowany w Przemyślu. 210 Ruch na rzecz Lepszego Świata założył o. Riccardo Lombardiego Urodził się w 1908 r. w 1979 r. Był jednym z pierwszych księży głoszących Ewangelię w radiu. (obecny dyrektor Radia Watykańskiego o. Federico Lombardi jest jego bratankiem). W 1952 r. założył Ruch na rzecz Lepszego Świata, obecny w ok. 30 krajach. Por. m.in./.: (także na stronie abpa Michalika); 211 Fryderyka Bogu na chwałę, ludziom do uświęcenia Kościół na Kazanowie. Niedziela edycja przemyska nr r. za: (strona Stowarzyszenia Obrony i Rozwoju Polski). 212

276 276 Kościół w Kazanowie zaprojektowany przez R. Orlewskiego Z Kroniki Kursu za rok 1964 Ks. kanonik Aleksander Radoń, jako proboszcz w Medyce na wysokim, widowiskowym poziomie, postawił oprawę liturgiczną nabożeństw. W lutym 1980 otrzymał nominację na proboszcza w Przemyślu-Kazanowie. Wbrew życzliwym radom przyjął tę nominację. Zaczynał od zera. Rok 1991 Uczestnicy spotkania koleżeńskiego w Kazanowie

277 277 Ks. dziekan Gliwa jego proboszcz z Łowiec, odstąpił mu czasowo miesz-kanie, składając jako dar ołtarza klucze. Po uzyskaniu na gębę działki, 25 października 81 ks. bp. Tadeusz poświęcił plac budowy. Olek zabrał się energicznie do wznoszenia prowizorycznej kaplicy, bo Szef za-powiedział, że odprawi w niej pasterkę. Stan wojenny pomieszał mu nieco szyki, ale nie przerwał robót. Kaplica stoi i postoi chyba do następnego tysiąclecia. Proboszcz w Kańczudze Ks. Aleksander 29 listopada 1998 r. przejął probostwo w Kańczudze gdzie pracował do przejścia na emeryturę 22 sierpnia 2006 r. Kańczuga - miasteczko od 1440 r. często zmieniało właścicieli. Lata świetności skończyły się wraz z najazdem wołoskim 1498 r., wtedy miasteczko liczyło 3000 mieszkańców. Potem następował systematyczny upadek. Kościół parafialny pw. św. Michała Archanioła z ok r. był wiele razy przebudowany. W latach zmieniono elewację wg projektu Wincentego Rawskiego. We wnętrzu zachował część barokowego wyposażenia. Prócz kościoła parafialnego parafia użytkuje kościół pw. MB Łaskawej dawniej Pokrowy (Opieki). To grecko-katolicka cerkiew filialna parafii w Krzeczowicach z 1740 r. W 1945 zamieniona na magazyn, odzyskana i w latach r. odrestaurowana i rekonsekrowana służy jako kaplica cmentarna. Kańczuga w miejskimi ambicjami nie należała do łatwych. Nadto sam Olek wypowiedział się krytycznie i nieopatrznie na temat drzwi kościoła parafialnego, przyrównując je do drzwi od stodoły, czym niektórzy poczuli się mocno dotknięci. Dziwny był i jest nadal, antyklerykalizm tych w gruncie rzeczy religijnych ludzi. Na dobitek złego niektórzy proboszczowie doprowadzili do za ognienia sytuacji, zwłaszcza z okazji przejmowania zajętych wpierw przez lu-dzi budynków parafialnych. Radoniowi udało się sądownie i polubownie upo-rządkować stan prawny działek para-fialnych użytkowanych przez różne oso-by i instytucje. Pracę zaczął z rozma-chem, o czym informowała Dominika Laska w Niedzieli 213. Wprowadził różaniec odmawiany w 12 rejonach w parafii i w różnych miejscach poza kościołem, Drogę Krzyżową ulicami miasta, nabożeństwa fatimskie, Ruch na Rzecz Lepszego Świata NOP. 213 Niedziela nr 47/2004: Dominika Laska Od nowa czy Odnowa w Kańczudze.

278 278 Siedemnastowieczny kościół parafialny w Kańczudze Zabytkowy, siedemnastowieczny kościół wymagał remontu. Przez kilka lat, pod nadzorem konserwatora wojewódzkiego, prowadził remont wszystkich witraży zniszczonych przez burzę, wymienił instalację elektryczną, założył CO i odnowił fasadę kościoła. Jak mówi, z powodu wspomnianego antyklerykalizmu współpraca z Radą parafialną układała się źle, kilkakrotnie opierała się o rozstrzygnięcia kurialne. 22 sierpnia 2006 r. odszedł na emeryturę i zamieszkał w Tarnowcu w domu rodzinnym, wraz z siostrą, która wymaga opieki. Pozostaje aktywny we wspomnianym Ruchu na Rzecz Lepszego Świata NOP, głosi rekolekcje (jest dobrym mówcą), pomaga w parafii. Cerkiew Pokrowy (Opieki) z 1740 r. służy za kaplicę cmentarną Z Kroniki Kursu rok 1999 Drugą młodość zdaje się przeżywać Olek Radoń. Jako ostatni przemyski proboszcz z nominacji biskupa Tokarczuka, zrezygnował z Kazanowa i przeniósł się do Kańczugi, Myślę, że dobrze zrobił. Nigdy go nie widziałem jako budowniczego kościoła, ale jako sprawnego administratora owszem.

279 279 Zawsze imponował bogatą oprawą liturgii, rozbudowaną służbą liturgiczną, chórami i bielą. W Kańczudze znajdzie chyba podatny grunt dla swej działalności. Przyjęty został z honorami, z orkiestrą, przemówieniami oficjeli. Jeśli bardziej zwiąże się z parafią, nie zawiedzie pokładanych w nim nadziei nowych parafian. Ostatnio Olek ma kłopoty z poważną chorobą siostry Luśki, która od zawsze prowadziła mu dom. Przeżyła kilka poważnych chorób, z których każda mogła okazać się śmiertelna, przeszła kilka operacji. Po kilkumiesięcznym pobycie w kilku szpitalach powróciła do domu i jakby na domiar złego upadła i potłukła się dotkliwie. Z Kroniki Kursu za rok 2013 We wspomnieniu zmarłym ls Kazimierzu Bugielu zamieszczonym w Przemyskiej Niedzieli wspomniałem też przyjaciela znarłego ks Olka Radonia, który wyhgpsił kazanie pogrzebowe. Zmarły wcześniej jako wikariusz adiutor, potem proboszcz opiekował się starszymi proboszczami. Chociaż warunki niekiedy bywały trudne, dla tych księży zawsze było miejsce dla plebani. Problemem odsyłania ludzi starych, rodziców, czy księży do Domów Opieki, do domów paliatywnych, hospicjów, czy domów księży emerytów często nie jest ciasnota lokalowa lecz ciasnota serca. A ks. Kazimierz serce miał szerokie. / / Późnym latem chyba 2010 r. wybrał się swoim polonezem do kolegi ks. Antoniego Obłozy emeryta w Połańcu. Dopełniwszy wszystkiego, czego obyczaj wymaga, żegnając się stwierdził: Jak tu jestem to odwiedzę jeszcze po drodze ks. Radonia w Tarnowcu. Pojechał. Przemyśl Połaniec km., Połaniec Tarnowiec - prawie 120, a Tarnowiec - Przemyśl 110 km. Wysłużonego poloneza przekazał kaznodziei pogrzebowemu, w zamian za odprawienie gregorianki. Sprawdziłem w internecie. Ten rocznik chodzi po 1000 zł. No i wizyta u mechanika, bo ks. Kazio miał jednak ciężką nog, formowa;nósci itp. W sumie prezent wyssał z kieszeni Olka prawie 5 tys. zł polskich. Bratanek ks. Jan Radoń wikary w największej parafii świata Ks. Jan Radoń bratanek 214, syn Mariana urodził się w 1964 r. w Tarnowcu. Wysoki: 207 cm! dlatego nazywali go Długim Johnem, albo Milimetrem. W młodości był siatkarzem Karpat Krosno i koszykarzem Polonii Przemyśl, gdy ta była w I lidze. Odsłużył wojsko w WOP (Wojsko Ochrony Pogranicza) potem studiował w seminarium w Przemyślu. Po święceniach kilkanaście lat spędził na Ukrainie. Był proboszczem w Zabłotowie, nieopodal Stanisławowa, gdzie w dworze Jaruzelskich(!) istniał 214 S. Szczepański Kamczatka pozycja cyt. w: (strona Stowarzyszenia Obrony i Rozwoju Polski).

280 280 dom dla dzieci z głębokim upośledzeniem umysłowym. Prowadzony był strasznie. Dzieci - 20 do 30 w sal i- myte raz na dzień lub raz na dwa dni w jednym wiadrze wody,- leżały nieruchomo, jakby uśpione. Rośliny. Spacerów nie znały, ani zabaw. Duża sala rekreacyjna, była do pokazywania przyjezdnym, na co dzień była zamykana na klucz. Ks. Jan Radoń spokojnie i systematycznie zmienił wszystko: sprowadzał zabawki, doprowadził do zmiany dyrekcji domu, sprowadzał z Polski wolontariuszy. Mężczyźni spod Rzeszowa zrobili drewniane schody. Pomoc - w tym i finansową sprowadzał z kilku krajów Europy. Dziś dom prowadzony przez siostry zakonne promienieje, daje wzór Załuczowi, a dzieci chroni przed urzędowym zabraniem do domu państwowego. / / A oto inne świadectwo: -Marek Pantuła, przemyślanin z Przemyskiego Towarzystwa Walki z Kalectwem, który pod koniec roku 2006 odwiedził ten ośrodek w towarzystwie lekarza ortopedy Jacka Dyguta i siostry Elżbiety Ślemp, Marianki, na co dzień pracującej w bibliotece WSD w Przemyślu: Świat tych dzieci oscyluje wokół łóżka. Są wśród nich takie, które całe życie spędzają na nocniku, bo nie ma kto ich przebierać. W ośrodku mieszka 120 dziewczynek i chłopców w wieku od 2 do 16 lat, zobaczyli, jak wielkie są potrzeby mieszkańców tej placówki. Oprócz rzeczy materialnych, te dzieci bardzo potrzebują miłości, przytulenia, pogłaskania, uśmiechu. Bardzo dużo jest tam malutkich dzieci. W sali, w jednym z szeregu dziesięciu łóżeczek leżała trzyletnia dziewczynka. Uśmiechnęła się do mnie. To był wręcz metafizyczny kontakt. Niesamowite przeżycie. Ks. Radoń pomaga zdobywać środki i prowadzić terapię 215. Ks. Jan w 2007 r. przeniósł się do parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus na Kamczatce, najdalej na wschód wysuniętej katolickiej parafii, obejmującej Kamczatkę i Czukotkę, obszar trzy i pół krotnie większy od Polski. Parafia liczy około 50 wiernych, nie ma kościoła, jest kaplica. W 2007 r. w kapliczce, w Pietropawłowsku odprawił Pasterkę. Było 11 osób. A w dzień, w dwóch Mszach św., uczestniczyło osób Hubert Lewkowicz Dzieci Czarnobyla, w: Życie Podkarpackie nr 2 z 11 styczeń Gość Niedzielny nr 26 z : Gdy widzę chłopaków z piłką, to podchodzę i rzucam. Może więcej zdziałam, rzucając, niż mówiąc Przyjdźcie się modlić? To rzucanie piłką ma sens. Przełamuje bariery. W Rosji pokutuje zaszczepione przez komunizm przekonanie, że kapłan to ktoś, komu nie wyszło życie. Nieudacznik. Ludzie widząc nas noszących worki z cementem, dziwią się: Dlaczego tak ciężko pracujecie? Uczono nas, że batiuszka nic nie robi, tylko wyciąga rękę po diengi. Dziwią się, widząc nas odśnieżających dwumetrowe zaspy. - Ile Ksiądz ma wzrostu?

281 281 Poprzednicy i następcy Kańczugę przejął po ks. dr. Andrzeju Skibie. Urodził się 17 marca 1948 roku w Wesołej k. Dynowa, wyświęcony 17 czerwca 1972 r. pracował w Krościenku Wyżnym, w Krośnie-farze przez osiem lat. 16 sierpnia 1982r. na KUL-u uzyskał doktorat za pracę Model życia chrześcijańskiego według ks. Bronisława Markiewicza ( ) i został ojcem duchownym oraz wykładowcą w seminarium w Przemyślu, a 17 sierpnia 1996 r. proboszczem w Kańczudze. 29 listopada 1998 r. przeszedł na proboszcza parafii Przemienienia Pańskiego w Sanoku, został wicedziekannem, a 28 września 2000 r. dziekanem sanockim. Następcą w Kańczudze został ks. Jan Woźniak, urodzony 2 maja 1958 r. wyświęcony 24 czerwca 1985 r. wcześniej wybudował i odnowił kilka kościołów jako proboszcz w Lipie i Muninie. Kańczugę przejął 26 sierpnia 2006 r. Ks. Radoń Jubileusz obchodził 27 czerwca 2009 r. w Tarnowcu. Kazanie wygłosił kolega kursowy ks. Tadeusz Sabik. Następny, wraz z ks. Kazimierzem Tomasikiem pracującym w Kerczu na Krymie, miał obchodzić 19 lipca w uroczystość odpustową. Niestety, ks. Kazimierz z powodu choroby nie dojechał, świętował sam. Skromniejsze uroczystości obchodził jeszcze w 28 czerwca w Przemyślu-Kazanowie, 24 sierpnia w Morawicy k. Krakowa a 11 października w Rozłazinie w diec. pelplińskiej, u kolegi z Ruchu na Rzecz Lepszego Świata. Jako dobry mówca zwykle głosił kazania na naszych spotkaniach nad grobami kolegów. Np. w Ostrowie, Jodłówce, Myczkowcach. 7 czerwca 2012 r. zorganizował w rodzinnym Tarnowcu, u stóp Matki Bożej Zawierzenia. b. udany zjazd koleżeński z udziałem 15 kolegów-emerytów i kazaniem ks. Barana. W tym sanktu arium pozostaje nadal czynny i przydatny. Sanktuarium maryjne w Tarnowcu - 2,07 m - To przynajmniej z tej zaspy wystaje 7 centymetrów. Tak (śmiech). Mój proboszcz zawsze wysyła mnie przodem. W pracy na Wschodzie pomagają mi słowa Matki Teresy z Kalkuty: Wiara mnoży się przez dzielenie.

282 282 Ks. Tadeusz Sabik proboszcz z Bezmiechowej i Warzyc Urodził się 10 października 1933 r. w Komborni. Był najmłodszym spośród ośmiorga dzieci Józefa i Amelii Kłapkowskiej, którzy byli rolnikami, gospodarzyli, jak większość galicyjskich chłopów na spłachetku ziemi. Głód ziemi i znana bieda galicyjska wygnała Józefa dwukrotnie za pracą do Ameryki 217. Pierwszy raz jako kilkunastoletniego chłopca, po raz drugi po pierwszej wojnie światowej, gdy na wsi nie było warunków, by wyżywić coraz liczniejszą rodzinę. Różnica między najstarszą siostrą a nim wynosiła 25 lat. Najstarszą była Janina ur r., następnie Stanisław 1911, Władysław I z 1912, który zmarł w niemowlęctwie, a po nim urodził się Władysław II w 1913 r. Zmarł w wieku 55 lat, jako pierwszy z długowiecznego rodzeństwa. Jego wnuk Wojciech Sabik został księdzem w diecezji przemyskiej 218. To były dzieci sprzed I wojny. W czasie wojny ojciec walczył w armii austriackiej i dostał się do niewoli rosyjskiej. Zmuszony był uczestniczyć w walkach bolszewików z mieńszewikami. Jako furman wywoził pomordowanych przez bolszewików burżujów. Po paru latach zwolniony wracał przez miesiąc z kolegami z Rosji znad Donu. Zatrzymał się w Zagórzu, gdzie dopadła ich choroba zwana hiszpanką. Zmarło wielu repatriantów. On przeżył. Z Zagórza przyjechał koleją do stacyjki Targowiska, wtedy zwanych Iwoniczem. Zarośnięty, postarzały, tak, że nikt go nie poznał. W 1921 r. urodziło się kolejne dziecko: syn Czesław. Zmarł w wieku ponad 70 lat w Komborni. Po nim córka Alicja urodzona w 1922 r. Zmarła 13 sierpnia 2010 r. w wieku 88 lat. Pozostało ich dwoje: Eugenia z 1924 samotna, pozostała na gospodarce, opiekowała się rodzicami aż do 217 Brak ścisłych danych, ale szacuje się, że od 1850 r. do 1914 r. wyjechało z Galicji do USA ok. 1 mln emigrantów. Licznie też wyjeżdżali galicyjscy chłopi do prac sezonowych do Niemiec (głównie do Saksonii, stąd określenie na saksy"). 218 Ks. dr Wojciech Sabik urodzony 16 sierpnia 1976 r. wyświęcony 3 czerwca 2001, został wikariuszem w Nowym Zagórzu, po studiach w Lublinie z tytułem doktora (Postawy katechizowanej młodzieży wobec sakramentu pokuty i pojednania. Studium teoretyczno-empiryczne na podstawie badań własnych wybranych grup licealistów w diecezji przemyskiej. Lublin 2007). Jako wikariusz przy Katedrze pracował w Wydziale Nauki Katolickiej w Przemyślu, od sierpnia 2009 r. wikariusz w Krośnie par. Trójcy Przenajświętszej.

283 283 ich śmierci. Ojciec Józef z drugiego pobytu w Ameryce powrócił w 1932 r. Powrót zaowocował urodzeniem się kolejnego dziecka. 10 października 1933 r. urodził się Tadeusz. Było to dziecko spóźnione: gdy matka siedmiorga dzieci, po czterdziestce, spracowana zaszła w ciążę, były pomrukiwania starszego rodzeństwa, które z niechęcią przyjęło nową gębę do żywienia. Życzliwi sąsiedzi też radzili, aby to dziecko wyeliminować, aby nie zawadzało. Jednak rodzice, którzy mieli wielkie nabożeństwo do Matki Bożej Pocieszenia z Komborni, modlili się tylko. Modlili się o powołanie dla tego chłopca. Modlitwa, przykład rodziców zrobiły swoje: Po latach w 2011 r. ks. Tadeusz powie: podziwiałem rodziców, którzy cały tydzień spracowani, potem oblani, siły im ustawały, w niedzielę jak się przebrali w schludne szaty skromne, ale czyste, wyglądali na twarzy jacyś jaśniejący. Nie mogłem się temu napatrzeć. Zwłaszcza w czasie świąt. To mnie dziwiło: skąd taka postawa, ten blask na twarzy, zwłaszcza jak byli blisko ołtarza. Tata nosił baldachim. Bardzo mnie to cieszyło. Od piątej klasy byłem ministrantem, oswoiłem się z kościołem, chociaż trudno było z takiej Komborni wyjść w świat. Po siódmej klasie poszedłem do Liceum Ogólnokształcącego im Mikołaja Kopernika w Krośnie. Nie szło łatwo, ale zdałem maturę. I poszedłem do WSD w Przemyślu. Po maturze zdanej w Gimnazjum w Krośnie i teologii w Przemyślu wyświęcony 7 czerwca 1959 r. pracował jako wikary w Bielinach, Dylągowej, Gogołowie i Birczy, stąd przeszedł do Bezmiechowej, na wikariusza ekspozyta. Proboszcz w Bezmiechowej Wkrótce został proboszczem - jak sam stwierdza - pierwszym oficjalnie zatwierdzonym przez władze państwowe proboszczem w Bieszczadach. Bezmiechowa odległa 12 km od Leska, znana jest od międzywojnia z szybownictwa. Tu na nagim grzbiecie Słonnych Gór m n.p.m znajdowała się w latach Polska Akademia Szybownictwa, największa w Polsce stacja szybowców z hangarem i mieszkaniami dla lotników. Przejęte przez Politechnikę Rzeszowską przeżywa rozwój. Bardzo pracowity przez szereg lat integrował parafię złożoną z 4 wiosek z dwiema cerkwiami. Wprowadził zwyczaj naprzemiennego odprawiania w nich Mszy św. w tygodniu. Szedł piechotą, zabierając po drodze chętnych. Podobnie było z procesją Bożego Ciała: szła z jednego kościoła do drugiego, z przerwą po drodze na posiłek, na odpoczynek.

284 284 Niektórych to dziwiło, ale parafianie pomysł kupili. Podobnie jak coniedzielną naukę pieśni wypisywanych przez proboszcza nocami na wielkich afiszach. Miał do tego specjalny warsztat, na którym nocami napisał setki afiszy. Potrafił też nocami dłubać przy wózku maluchu, którym dojeżdżał do Komborni, gdzie mieszkały dwie samotne długowieczne i czerstwego zdrowia siostry. W każdym tygodniu bywał tam w domu rodzinnym. Bywał to mało powie dziane. W miejsce starej chałupy z roku 1888 r. przez lata budował nowy dom, urządzał mieszkanie, pracował z siostrami pomagając w ciężkich pracach polowych. Gdy jedna zmarła, on jubilat, ponad siedemdziesięciolatek, jechał do pozostałej siostry, która osiemdziesięciolatka! taczkami wywoziła obornik, rydlem przekopywała pole pod ziemniaki, ba pod zasiew zboża! I nie szło, ani jej, ani jemu wytłumaczyć po co wam to wszystko! Tadeusz twierdził, że ta praca trzyma go przy życiu, że przy niej odpręża się. I rzeczywiście, średniego wzrostu, dość korpulentny, ciągle roześmiany z ogromną łatwością nawiązywania kontaktów, jakby się nie starzał. Niemal osiemdziesięciolatek pełni obowiązki wikariusza. odprawia w niedzielę po trzy msze i to na dojeździe, a w parafii z własnej nieprzymuszonej woli pełni rolę palacza w centralnym ogrzewaniu. Szczyci się, że ma swoją metodę bardzo ekonomiczną. Z domu rodzinnego wyniósł najlepsze cechy polskiego chłopa. Ale to złe określenie, może wieśniaka? Ale to jeszcze gorzej. Może kmieciagospodarza? o wrodzonym poczuciu godności, ale i świadomości swego miejsca w szeregu? Chodzi mi o ogromną pracowitość i dokładność, o umiłowanie parafi (jakby ziemi-żywicielki). Tadeusz miłośnik ładu nie dopuszczał bylejakości ani w liturgii, gdzie drobiazgowo przestrzegał przepisów, ani w kościele, gdzie potrafił spędzać całe godziny, ani i w życiu prywatnym. Budowa plebani w Bezmiechowej Ks. Sabik w Bezmiechowej mieszkał przez 4 lata w wynajętym mieszkaniu u Rozalii i Stanisława Bańczaków. Podjął budowę plebanii, ponieważ o pozwoleniu nie było mowy, rozpoczął budowę na nazwisko gospodarza gruntu jednego z synów Tomasza Ziobrowskiego osadnika z Twierdzy k. Frysztaka. Po wybudowaniu udało się duży dwukondygnacyjny budynek wraz parcelą przepisać na parafię.

285 285 Remont cerkwi w Bezmiechowej Władze w Lesku już w 1948 r. przekazały (na papierze) wszystkie cerkwie w zarząd parafiom łacińskim. Bp. Franciszek Barda zaraz utworzył w Bezmiechowej ekspozyturę, też jedynie na papierze, bo księża dojeżdżali z Leska, tak na msze jak i na sporadyczne lekcje religii, jakie odbywały się w cerkwi z 1830 r. należącej do wojny do parafii greckokatolickiej w Manastercu. W 1968 r. przejął ją ks. Sabik na kościół parafialny. Świątynia obszerna, orientowana, z dwiema zakrystiami, zachowaną polichromią z okresu międzywojennego oraz ikonostasem. Wymagała remontu, zwłaszcza gdy po ulewnych deszczach w 1970 r. usunęło się zbocze góry grożąc zniszczeniem kościoła. Parafianie ratując kościół przerzucili tysiące ton ziemi na drugą stronę budynku. Przy okazji uporządkowano plac przykościelny i przeprowadzono remont w samym kościele, założono też ogrzewanie w wybudowanej piwnicy pod kościołem. B cerkiew z 1830r. należała do parafii gr-kat w Manastercu. Remont i przywrócenie do kultu cerkwi w Manastercu. W gorszym stanie była druga cerkiew w Manastercu, ponieważ dotychczas służyła za magazyn jabłek. Zbudowana w latach , odnowiona w była cerkwią dojazdową parafii w Bezmiechowej. cerkiew została przejęta przez Kościół rzymsko-katolicki i zamieniona w kościół pw. Przemienienia Pańskiego. W 1965 była próba zawiązania Komitetu Odbudowy cerkwi, ale została zdławiona przez władze. W lipcu 1968 objął ją w posiadanie niedawno mianowany proboszcz ks. Tadeusz.

286 286 W Dzień Zaduszny odprawił w niej pierwszą Mszę św. Rozpoczęły się urzędnicze szykany, grożono zamknięciem i rozbiórką cerkwi. Wieś zastosowała wypróbowany i skuteczny sposób obrony: potajemnie szklono okna, usuwano gruz, strzeżono kościoła dniem i nocą. Jeden z urzędników skarżył się, że przez wieś nie można przejechać bo kobiety pędzą drągami. Początkowy strach, dzięki postawie Tadka i regularnym nabożeństwom, ustąpił miejsca determinacji. Ale też przyznać trzeba, że Tadek przez osiem lat, co drugi dzień, chodził pieszo ok. 8 km. do Monasterca na Mszę św. zabierając ze sobą po drodze wiernych. Wreszcie 13 stycznia 1969 w Rzeszowie ustalono datę fachowej ekspertyzy i pozwolono parafii na przeprowadzenie remontu. Przebiegał sprawnie, mimo dalszych szykan ze strony powiatowego architekta, zarzucającego mieszkańcom i proboszczowi ustawiczne naruszanie praw budowlanych 219. B. cerkiew dziś kościół w Monastercu Z Kroniki Kursu rok 1968: Tadzia Sabika, gdy był wikarym rozpierała energia i chęć czynu. Dziś, rzecz osobliwa, gdy został proboszczem w Bezmiechowej, nie tylko nie stracił werwy, ale jeszcze dzielniej sobie poczyna i w Bezmiechowej i w dołączonym później Manastercu. Obwiesił cały kościół afiszami, pisze 219 Aleksander Nałęcz (to pseudonim jasielskiej autorki) Cerkwie greckokatolickie w Diecezji Przemyskiej Przemyśl 1988 r.

287 287 nuty i słowa, a ludzie chcąc nie chcąc muszą śpiewać. To jego hobby, nie jedyne zresztą. Tadek, bojąc się, żeby cień z niego nie został wyjeżdża co tydzień do Komborni, z której wyruszył w świat, kosą wyrabiać sobie bicepsy. W parafii zelektryfikował cerkiew, zainstalował obraz otrzymany od biskupa i kierując się nadzwyczajną roztropnością zaprasza stale biskupa, aby mu coś poświęcił. Wie on wprawdzie, błogosławieństwo biskupie manet in saecula, ale też wie, że pieniądze przy tej okazji przez lud złożone rozchodzą się szybciej niż wietrzeje błogosławieństwo. Nakłada więc jedno na drugie, ile wlezie. Wnętrze cerkwi dziś kościoła w Bezmiechowej Jego gorliwość podziwiałem, gdy prowadziłem u niego z ks. Edwardem Banasiem z Olszan misje i renowacje. Wygłosiliśmy podczas 8 dni w dwu kościołach 56 nauk. On we wszystkich uczestniczył, a jeszcze pisał teksty pieśni i uczył ludzi śpiewu. Myśmy wytrzymali, on wytrzymał, ale jak to ludzie wytrzymali - do dziś nie rozumiem. Z Kroniki 1984 r. i 1985 r. Tadeusz Sabik pozostaje bardzo żywotny. Budowa plebani, remonty 2 kościołów i całe noce nad przepisywaniem pieśni, przybiły go nieco, ale nie pozbawiły sił i zapału. Tadzio do dziś śpiewa, prowadzi chóry, przygrywa na fujarce. Tylko rekolekcji nie chce już głosić. Szkoda. Miło go się słucha. 17 czerwca 1985 r. przyjechaliśmy do Bezmiechowej. Proboszcz, który siedzi już w tej bieszczadzkiej parafii ze dwadzieścia lat,

288 288 duszpasterzuje w czterech wioskach, obsługując dwa kościoły. Zawsze niespożyty i żywotny poprowadził nas w liturgicznej procesji z plebanii do dość odległego kościoła, gdzie Biskup Stefan przewodniczył koncelebrze, a kazanie o powołaniu wygłosił Rysiek Englot najlepszy chyba mówca na naszym kursie. Potem obiad w obszernej, chociaż nie ze wszystkim jeszcze skończonej plebanii. Czytanie tej Kroniki, bardziej już wprawia w zadumę niż wesołość... Proboszcz w Warzycach Po rezygnacji z parafii w Bezmiechowej otrzymał w 1991 r. podjasielskie Warzyce. Były one ongiś własnością opactwa tynieckiego. Opaci, jeszcze w XIV w stworzyli tu parafię, Jan Długosz wspomina XV wieczny drewniany kościół pod wezwaniem św. Wawrzyńca. Obecny murowany neoromański, zaprojektował inż. Adolf Kuhn ze Lwowa, pochodzi z początku XX wieku. Tadeusz pracował w Warzycach do przejścia na emeryturę w 2003 r. XX wieczny kościół w Warzycach projekt inż. Adolf Kuhn ze Lwowa Budowa kościoła w Bierówce Myśl budowy kościoła w Bierówce rodziła się długo. Mieszkańcy odległej 4 km. od kościoła parafialnego wioski korzystali też z nabożeństw w Szebniach, do której część wioski miała bliżej. Ks. Tadeusz już niedługo po przyjściu do parafii, podczas kolędy podsunął myśl odprawiania w Bierówce Mszy św. Pierwszą odprawił 3 maja 1994 r. Starsi

289 289 początkowo bali się budowy, ale gdy rozpoczęły się coniedzielne Msze, początkowo w prywatnym domu, potem w opuszczonym Domu Ludowym, zdecydowali się na budowę. Prace trwały od maja do końca września 1996 r. kiedy wzniesiono kościół w stanie surowym. W 1998 r. prowadzono prace wykończeniowe a 15 maja 1999 r. bp Kazimierz Górny poświęcił go pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Pokoju, dla upamiętnienia dwóch cmentarzy: wojennego z czasów I wojny i ofiar hitlerowskich z czasów II wojny światowej, znajdujących się na terenie parafii. Budowa stała się impulsem dla Warzyc do remontu kościoła parafialnego. Zadziałała z pewnością i zazdrość, gdy warzyczanie oglądali nowy kościół, bo ks. Tadeusz, zgodnie z wcześniejszym zwyczajem, organizował procesje Bożego Ciała z Warzyc do Bierówki i odwrotnie, co z jednej strony integrowało parafię, a z drugiej podbijało bębenka ambicji obu wiosek. Z Kroniki Kursu rok 2004 Spotkanie koleżeńskie z okazji 45 rocznicy święceń zorganizował w Warzycach proboszcz ks. Kazimierz Brzyski, następca ks. Sabika. Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył z nakazu bpa Stefana ks. Tadzio w wybudowanym przez siebie kościele w Bierówce. Przyjęcie urządził proboszcz ks. Kazimierz Brzyski, na plebani w Warzycach. Wydrukował nam nawet jubileuszowe obrazki. Ks. Sabik w Bezmiechowej był pierwszym proboszczem. Następcą został ks. Stanisław Janiec. Urodził się w Racławicach 22 kwietnia 1941 r. wyświęcony 24 czerwca Pracował w Brzostku, Górzance od 1982 r. w Bezmiechowej od 1991 r. W 2011 przeszedł na emeryturę.

290 290 W Warzycach poprzednikiem był ks. Czesław Korczykowski. Urodził się 1 stycznia 1923 r. w Żółkowie par. Jasło. Wyświęcony 25 czerwca 1950 r. od 22 lipca 1964 r. był probosz-czem w Cisnej. Gdy na życzenie bpa Ignacego Tokarczuka zaczął odpra-wiać Mszę św. w Wetlinie w domu p. Zielińskich, zaczęło się nękanie, kary grzywny, przesłuchiwania, próby zastraszania. W tej sytuacji po prawie 9 letnim pobycie przeniósł się w 1973 r. do Warzyc, gdzie jako proboszcz pracował prawie 20 lat. Zrezygnował w 1991 r., ale pozostał w parafii. Zmarł 26 października 1994 r. Następcą został ks. Kazimierz Brzyski. Urodził się w Cieplicach w 1947 r. wyświęcony w 6 czerwca 1970 r. Pracował w kilku parafiach, od 2003 w Warzycach. Współżycie układa się przykładnie. Ks. Sabik pozostał czynny i żywotny, mieszkając na plebanii, pełni praktycznie obowiązki wikariusza dojeżdżając zwykle do Bierówki. Przez lata odprawia po 3 Msze św. w niedzielę, odwiedza w każdy I piątek niekiedy i 40 chorych. Jest etatowym palaczem w co. I wszystko to robi z własnej, wolnej nieprzymuszonej woli. Jubileusz 50-lecia Świętował wcześnie, bo już 17 maja (z powodu wyjazdu proboszcza) w Warzycach. Uroczystość przygotował ks. Kazimierz Brzyski. Kazanie wygłosił ks. Wacław Rybka z Szebni. Następnie 14 czerwca, w dzień prymicji odprawił koncelebrowaną Mszę św. w rodzinnej Komborni, z kazaniem miejscowego proboszcza ks. Andrzeja Wydrzyńskiego. Wreszcie współuczestniczył w uroczystościach kolegów, głosząc kazania: ks. Radoniowi w Tarnowcu i ks. Podolskiemu w Lubli. Z Kroniki Kursu na rok lipca 2012 w 1 rocznicę śmierci ks. Józefa Sokołowskiego z Widełki zgromadziliśmy się przy Jego grobie w gronie 8 kolegów: Ks. Sabik jako kaznodzieja, i księża Stanisławy Bełza, Bartmiński, Tomaszek, Antoni Domino, Marian Homa, Tadeusz Mach, i Aleksander Radoń. Niestety uzgadniając telefonicznie z ks.lucjanem Kotem porządek nabożeństwa i godzinę..nastą nie zrozumieliśmy się: przyjechaliśmy jak zwykle - na 11,00 on zaprosił ludzi i księży z sąsiedztwa jak zwykle - na 18,00. Było więc dwa nabożeństwa. Po Mszy św. ale bez kazania jakie przygotował ks. Tadzio Sabik, odwiedziliśmy grób ks. Józefa, piękną Kalwarię i skorzystaliśmy z gościnności ks. Lucjana Kota. Z początkiem roku szkolnego ks. Tadzio Sabik podupadł na zdrowiu. Po niewyleczonej do końca różyczce w stanie poważnym wylądował w szpitalu w Jaśle. Jednak opieka lekarzy, p. Lucynki, proboszcza Kazimierza Brzyskiego, a przede wszystkim twardy charakter samego Tadzia pozwoliły mu wrócić nie tylko do zdrowia, ale i do obowiązków tak w parafii jak i rodzinnej Komborni, gdzie mieszka schorowana siostra.

291 291 Ks. Andrzej Sekulski proboszcz z Kłyżowa Korpulentny, obdarzony swoistym poczuciem humoru i opóźnioną o sekundę ciętą ripostą był dobrym mówcą na ambonie i ciekawym, lubiącym autorytarne sądy interlokutorem. Urodził się 10 października 1934 r. w Rudniku n. Sanem. Tam ukończył LO w 1953 r. i wstąpił do seminarium w Przemyślu. Po święceniach przyjętych 7 czerwca 1959 r. pracował jako wikariusz w Trześni, Pysznicy, Jaśle, Dukli, Strzy żowie. W 1974 r. został pierwszym proboszczem w Kłyżowie. Z usposobienia społecznik podjął wiele inicjatyw duszpasterskich i społecznych: tworzył parafię, budował kościół, urządził cmentarz. W 1997 r. został kanonikiem Kapituły Konkatedralnej w Stalowej Woli. Po skończeniu 70 lat otrzymał wikariusza z prawem następstwa. Po przejściu na emeryturę zamieszkał przy parafii i pozostał czynny w pracy duszpasterskiej. Powstanie parafii i budowa kościoła Parafia Kłyżów powstała w 1974 r. na wielkiej fali tworzenia parafii przez biskupa Tokarczuka. Dotąd ludzie chodzili do kościoła do Pysznicy 220 albo do Zarzecza. Daleko było w jedną i w drugą stronę, dlatego robili wszystko aby mieć kościół na miejscu. Proboszcz z Pysznicy zlecił ks. Andrzejowi Sekulskiemu - ówczesnemu wikariuszowi - troskę duszpasterską nad Kłyżowem. Wcześniej próbowano zorganizować tu kaplicę w punkcie katechetycznym. Były kary, odmowy, straszenie. Wreszcie za trzecim podejściem udało się i kaplicę w zakupionym od Anieli Świeca domu poświęcił ks. prałat Szubarga 221. Zaczęto co niedzielę odprawiać nabożeństwa. 3 maja 1973 r. bp Ignacy Tokarczuk poświęcił ten dom na kaplicę. Wtedy w Kłyżowie zamieszkał ks. Andrzej Sekulski z polece Ks. Prałat Władysław Szubarga Urodził sie 9 września 1912 r. w Dębowcu koło Jasła. Gremialny Kanonik Kapituły Jarosławskiej, Dziekan Dekanatu Ulanowskiego Kapelan Armii Krajowej. W trzecim roku kapłaństwa został przeniesiony do Pysznicy, gdzie pracował do śmierci przez ponad 50 lat! Przeżył aresztowania, nocne napady, szykany i kary, Był społecznikiem, organizatorem sesji historycznych z dziejów Pysznicy, wychował kilku kapłanów misjonarzy. Od 1962 r. był dziekanem Ulanowskim potem pierwszym dziekanem dekanatu Stalowa Wola. W 1976 r. został kanonikiem Kapituły Kolegiaty Jarosławskiej. Zmarł 24 stycznia 1991 r. w Pysznicy, tam pochowany na cmentarzu parafialnym.

15. ANEKS. Ludwikowo - rodzinny dom Mączyńskich tu urodził się ks. Kazimierz Mączyński. Rodzinny dom

15. ANEKS. Ludwikowo - rodzinny dom Mączyńskich tu urodził się ks. Kazimierz Mączyński. Rodzinny dom 82 15. ANEKS Ludwikowo - rodzinny dom Mączyńskich tu urodził się ks. Kazimierz Mączyński Rodzinny dom 82 Ludwikowo - fundamenty starego kościoła 83 Ludwikowo - dzisiejsza kaplica parafialna kiedyś była

Bardziej szczegółowo

PARAFIA PW. NARODZENIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY W PEŁCZYCACH

PARAFIA PW. NARODZENIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY W PEŁCZYCACH PARAFIA PW. NARODZENIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY W PEŁCZYCACH ul. Kościelna 4 PEŁCZYCE 73-260 tel. 95 7685315 wik. 957685015 Kościół parafialny: Pw. Narodzenia NMP w Pełczycach - poświęcony: 8 IX 1946 r.

Bardziej szczegółowo

Propozycja programu Nawiedzenia Zduny

Propozycja programu Nawiedzenia Zduny Propozycja programu Nawiedzenia Zduny LITURGIA NAWIEDZENIA OBRAZU MATKI BOŻEJ CZĘSTOCHOWSKIEJ 1 Ustawienie procesji (godz.15 55 ) Krzyż i świece 1.......... Feretrony Sztandary Delegacje niosące OBRAZ

Bardziej szczegółowo

Wizytacja ks. bpa Zdzisława. 7 maja 2012. Fortuniaka

Wizytacja ks. bpa Zdzisława. 7 maja 2012. Fortuniaka Wizytacja ks. bpa Zdzisława 7 maja 2012 Fortuniaka Plan wizytacji w parafii Wszystkich Świętych w Tarnowie Podgórnym 7 maja 2012 r. 9.00 Eucharystia z udzieleniem Sakramentu chorych (koncelebracja, Prezbiter

Bardziej szczegółowo

Parafialna pielgrzymka Kół Żywego Różańca do Częstochowy. Uczestnicy wyjazdu na Wałach Jasnogórskich (13.09.1997 r.).

Parafialna pielgrzymka Kół Żywego Różańca do Częstochowy. Uczestnicy wyjazdu na Wałach Jasnogórskich (13.09.1997 r.). Parafialna pielgrzymka Kół Żywego Różańca do Częstochowy. Uczestnicy wyjazdu na Wałach Jasnogórskich (13.09.1997 r.). Rada duszpasterska parafii p. w. Trójcy Świętej (30.11.1997 r.). Na zdjęciu stoją od

Bardziej szczegółowo

VI DIECEZJALNA PIELGRZYMKA ŻYWEGO RÓŻAŃCA

VI DIECEZJALNA PIELGRZYMKA ŻYWEGO RÓŻAŃCA ZELATOR wrzesień2015 3 VI DIECEZJALNA PIELGRZYMKA ŻYWEGO RÓŻAŃCA Sobota, 3 października, 2015 Niniejszy numer Zelatora ukazuje się głównie ze względu na VI Diecezjalną pielgrzymkę Żywego Różańca do Łagiewnik.

Bardziej szczegółowo

w godzinach rannych zmarł w gdańskim szpitalu ks. prałat kanonik Roman Kłoniecki.

w godzinach rannych zmarł w gdańskim szpitalu ks. prałat kanonik Roman Kłoniecki. Rok 1994 To rok smutku, żalu, rozpaczy i żałoby. W dniu 13 stycznia w godzinach rannych zmarł w gdańskim szpitalu ks. prałat kanonik Roman Kłoniecki. Żałobne Msze św. odprawiali jego przyjaciele, księża

Bardziej szczegółowo

Metropolita katowicki ogłasza rozpoczęcie II Synodu Archidiecezji katowickiej

Metropolita katowicki ogłasza rozpoczęcie II Synodu Archidiecezji katowickiej .: 25.11.2012 r. Metropolita katowicki ogłasza rozpoczęcie II Synodu Archidiecezji katowickiej.: 28.10.2012 r. Gościmy S. Celinę ze Zgromadzenia Sióstr Szensztackich.: 11.10.2012 r. Ojciec św. Benedykt

Bardziej szczegółowo

Ogłoszenia parafialne. Ogłoszenia duszpasterskie XXXI Niedziela Zwykła 01.11.2015r. Uroczystość Wszystkich Świętych. 1 / 15

Ogłoszenia parafialne. Ogłoszenia duszpasterskie XXXI Niedziela Zwykła 01.11.2015r. Uroczystość Wszystkich Świętych. 1 / 15 Ogłoszenia duszpasterskie XXXI Niedziela Zwykła 01.11.2015r. Uroczystość Wszystkich Świętych. 1 / 15 Dzisiaj po południu lub jutro można zyskać odpust zupełny za zmarłych za nawiedzenie kościoła lub kaplicy

Bardziej szczegółowo

Niedziela Palmowa poświęcenie palm przez ks. dr Krzysztofa Kauchę ( r.).

Niedziela Palmowa poświęcenie palm przez ks. dr Krzysztofa Kauchę ( r.). Spotkanie opłatkowe Oazy Rodzin (23.01.2004 r.). Małżeństwa z Kręgu Domowego Kościoła, Ruchu Światło Życie ze swoimi duszpasterzami ks. proboszczem Waldemarem Ćwiekiem i ks. diakonem Tomaszem Łozowskim.

Bardziej szczegółowo

Zestaw pytań o Janie Pawle II

Zestaw pytań o Janie Pawle II Zestaw pytań o Janie Pawle II 1. Jakie wydarzenie miało miejsce 18.02.1941r? 2. Dokąd Karol Wojtyła przeprowadził się wraz z ojcem w sierpniu 1938 r? 3. Jak miała na imię matka Ojca Św.? 4. Kiedy został

Bardziej szczegółowo

Gazetka Parafialna. Prószków Przysiecz m a j 2016 r. www.parafia-proszkow.pl, e-mail: poczta@parafia-proszkow.pl

Gazetka Parafialna. Prószków Przysiecz m a j 2016 r. www.parafia-proszkow.pl, e-mail: poczta@parafia-proszkow.pl Prószków Przysiecz m a j 2016 r. Gazetka Parafialna www.parafia-proszkow.pl, e-mail: poczta@parafia-proszkow.pl Przez cały miesiąc maj, codziennie w dni powszednie tygodnia, w Prószkowie o godz.18 00,

Bardziej szczegółowo

OŚWIADCZENIE. Uwzględniając wniosek Zarządu Osiedla Wilamowice oraz Burmistrza Wilamowic, po konsultacji z Księdzem Proboszczem Michałem Bogutą

OŚWIADCZENIE. Uwzględniając wniosek Zarządu Osiedla Wilamowice oraz Burmistrza Wilamowic, po konsultacji z Księdzem Proboszczem Michałem Bogutą OŚWIADCZENIE Rady Miejskiej w Wilamowicach z dnia 26 września 2012 roku w sprawie ustanowienia Św. Abpa Józefa Bilczewskiego Uwzględniając wniosek Zarządu Osiedla Wilamowice oraz Burmistrza Wilamowic,

Bardziej szczegółowo

ZAPROSZENIE NA MISJE PARAFIALNE 9 marca - 16 marca 2014 rok BÓG JEST MIŁOŚCIĄ

ZAPROSZENIE NA MISJE PARAFIALNE 9 marca - 16 marca 2014 rok BÓG JEST MIŁOŚCIĄ ZAPROSZENIE NA MISJE PARAFIALNE 9 marca - 16 marca 2014 rok BÓG JEST MIŁOŚCIĄ DRODZY PARAFIANIE! W dniach od 9 16 marca nasza Wspólnota przeżywać będzie Misje parafialne. Tak jak przed ponad dwoma tysiącami

Bardziej szczegółowo

Opiekun: Wykonali: Śpiewakowski Marcin Rus Łukasz Maj Dominik Kowalczyk Mateusz. s. Irena Różycka

Opiekun: Wykonali: Śpiewakowski Marcin Rus Łukasz Maj Dominik Kowalczyk Mateusz. s. Irena Różycka Wykonali: Śpiewakowski Marcin Rus Łukasz Maj Dominik Kowalczyk Mateusz Opiekun: s. Irena Różycka ur. 10 czerwca 1902 w Jedlińsku; zm. 2 listopada 1980 w Nałęczowie Sługa Boży Piotr Gołębiowski ur. 10 czerwca

Bardziej szczegółowo

Pytania konkursowe. 3. Kim z zawodu był ojciec Karola Wojtyły i gdzie pracował? 4. Przy jakiej ulicy w Wadowicach mieszkali Państwo Wojtyłowie?

Pytania konkursowe. 3. Kim z zawodu był ojciec Karola Wojtyły i gdzie pracował? 4. Przy jakiej ulicy w Wadowicach mieszkali Państwo Wojtyłowie? Pytania konkursowe 1. Podaj imię i nazwisko Jana Pawła II. 2. Podaj imię brata Karola Wojtyły. 3. Kim z zawodu był ojciec Karola Wojtyły i gdzie pracował? 4. Przy jakiej ulicy w Wadowicach mieszkali Państwo

Bardziej szczegółowo

Materiały ze spotkania sekretarzy Komisji Liturgicznych Europejskich Konferencji Biskupów (Dobogökö, 20 26 czerwiec 2003 r.)

Materiały ze spotkania sekretarzy Komisji Liturgicznych Europejskich Konferencji Biskupów (Dobogökö, 20 26 czerwiec 2003 r.) Materiały ze spotkania sekretarzy Komisji Liturgicznych Europejskich Konferencji Biskupów (Dobogökö, 20 26 czerwiec 2003 r.) Streszczenie dotyczące form pobożności ludowej W ankiecie skierowanej do sekretarzy

Bardziej szczegółowo

Nowicjat: Rekolekcje dla Rodziców sióstr nowicjuszek Chełmno, 25 26 kwietnia 2015 r.

Nowicjat: Rekolekcje dla Rodziców sióstr nowicjuszek Chełmno, 25 26 kwietnia 2015 r. Nowicjat: Rekolekcje dla Rodziców sióstr nowicjuszek Chełmno, 25 26 kwietnia 2015 r. W dniach 25 26 kwietnia odbyły się w naszym domu w Chełmnie rekolekcje dla rodziców sióstr nowicjuszek. Niektórzy rodzice

Bardziej szczegółowo

Sanktuarium Matki Bożej Zawierzenia w Tarnowcu. Wpisany przez Administrator

Sanktuarium Matki Bożej Zawierzenia w Tarnowcu. Wpisany przez Administrator Cudowna Figura Matki Bożej Zawierzenia znajdująca się w Tarnowcu skupia przy sobie wielu pielgrzymów, którzy modlą się przez wstawiennictwo Maryi w różnych intencjach. Także rodziny przyjeżdżają do tego

Bardziej szczegółowo

Jakie są sanktuaria maryjne w diecezji bielsko- żywieckiej?

Jakie są sanktuaria maryjne w diecezji bielsko- żywieckiej? Jakie są sanktuaria maryjne w diecezji bielsko- żywieckiej? Co to jest sanktuarium? Miejsce uznawane za święte, często identyfikowane ze świątynią, budowlą wzniesioną na miejscu uznawanym za święte, w

Bardziej szczegółowo

Wielka to łaska, że poprzez świętych obcowanie, możemy uczestniczyć z naszymi błogosławionymi w Eucharystii.

Wielka to łaska, że poprzez świętych obcowanie, możemy uczestniczyć z naszymi błogosławionymi w Eucharystii. 5 czerwiec 1991 roku to dzień wielkiej radości naszego miasta. Bo oto Jan Paweł II nawiedza Białystok. To dzień wielkiej radości wszystkich Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny. Bo oto Papież, Jan Paweł II,

Bardziej szczegółowo

Kościół parafialny pod wezwaniem św. Marcina w Chojnacie

Kościół parafialny pod wezwaniem św. Marcina w Chojnacie Kościół parafialny pod wezwaniem św. Marcina w Chojnacie Chojnata jest starą wsią. Powstała nie później niż w XIII w. Niegdyś posiadała duże znaczenie dzięki zakonowi benedyktynów, którzy posiadali tutaj

Bardziej szczegółowo

Nabożeństwo powołaniowo-misyjne

Nabożeństwo powołaniowo-misyjne Nabożeństwo powołaniowo-misyjne Nabożeństwo powołaniowo-misyjne (Wystawienie Najświętszego Sakramentu) K: O Boże, Pasterzu i nauczycielu wiernych, któryś dla zachowania i rozszerzenia swojego Kościoła

Bardziej szczegółowo

Niech Jezus zawsze będzie twoim początkiem i twoim centrum, i twoim celem, niech wchłania całe twoje życie.

Niech Jezus zawsze będzie twoim początkiem i twoim centrum, i twoim celem, niech wchłania całe twoje życie. nr 1 (1) marzec kwiecień 2014 SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ FATIMSKIEJ Sosnowiec Zagórze Niech Jezus zawsze będzie twoim początkiem i twoim centrum, i twoim celem, niech wchłania całe twoje życie. św. Ojciec

Bardziej szczegółowo

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne historie. Tą osobą jest Maryja, mama Pana Jezusa. Maryja opowiada

Bardziej szczegółowo

REKOLEKCJE U ŚW. ANDRZEJA BOBOLI

REKOLEKCJE U ŚW. ANDRZEJA BOBOLI REKOLEKCJE U ŚW. ANDRZEJA BOBOLI W styczniu 2013 roku wzorem lat ubiegłych w Domu Rekolekcyjnym Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rycerstwa Niepokalanej w Strachocinie rozpoczęły się rekolekcje dla prezesów

Bardziej szczegółowo

Ksiądz Kanonik Edward Kłopotek

Ksiądz Kanonik Edward Kłopotek Historia życia kapłana. Ksiądz Kanonik Edward Kłopotek 1 Historia życia kapłana Ksiądz Kanonik Edward Kłopotek 26.10.1934 19.11.2008 (praca w trakcie opracowywania) Część III Renata Kulik, Henryk Kulik

Bardziej szczegółowo

osobowy rzeczowy geograficzny miary

osobowy rzeczowy geograficzny miary Liczba Autor Sygnatura Daty Indeks Indeks Indeks L.p. Nazwa zespołu/zbioru jednostek fotografii/ zespołu / Proweniencja skrajne osobowy rzeczowy geograficzny miary atelier zbioru 1 Wizytacja parafii Boguszyce

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

22.05. O godz. 10.30 odbyła się Pierwsza Komunia św. dzieci niesłyszących przygotowana przez ks. Wikariusza.

22.05. O godz. 10.30 odbyła się Pierwsza Komunia św. dzieci niesłyszących przygotowana przez ks. Wikariusza. 08.05. W parafii odbył się kiermasz książki katolickiej zorganizowany przez Drukarnię i Księgarnię Św. Wojciecha. 15.05. O godz. 10.30 odbyła się uroczystość I Komunii św. dzieci, które przygotowała katechetka

Bardziej szczegółowo

OKÓLNIK DUSZPASTERSKI NR 3/2006

OKÓLNIK DUSZPASTERSKI NR 3/2006 KURIA METROPOLITALNA W KATOWICACH WYDZIAŁ DUSZPASTERSTWA OGÓLNEGO Katowice, 12.06.2006 r. Kuria Metropolitalna VD II 2247/06 Skrytka Pocztowa 206 40-951 Katowice tel/fax 032/ 251-05-61 e-mail: Wydzial.Duszp@katowice.opoka.org.pl

Bardziej szczegółowo

PROGRAM DIECEZJALNEGO KONGRESU RODZIN MATKĘ SWOJĄ

PROGRAM DIECEZJALNEGO KONGRESU RODZIN MATKĘ SWOJĄ PROGRAM DIECEZJALNEGO KONGRESU RODZIN CZCIJ OJCA SWEGO I MATKĘ SWOJĄ 1 5 czerwca 2005 r. NIEDZIELA INAUGURACJA KONGRESU MSZA ŚWIĘTA W BAZYLICE KATEDRALNEJ O GODZ. 17.30 ADORACJA NAJŚW. SAKRAMENTU w Rejonie

Bardziej szczegółowo

Rok liturgiczny (kościelny)

Rok liturgiczny (kościelny) Rok liturgiczny (kościelny) Adwent Okres Narodzenia Pańskiego Okres zwykły cz. I Wielki Post Triduum Paschalne Okres Wielkanocny Okres zwykły cz. II Przeczytajcie fragment Składu apostolskiego. Jakie fakty

Bardziej szczegółowo

Madonno, Mamusiu moja

Madonno, Mamusiu moja nr 3 (7) kwiecień maj 2015 SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ FATIMSKIEJ Sosnowiec Zagórze Madonno, Mamusiu moja św. Ojciec Pio Wtorek 21 kwietnia 2015 Dwunaste spotkanie formacyjno-organizacyjne Grupy Modlitwy Ojca

Bardziej szczegółowo

Życie Religijne wśród niesłyszących w Bielsku-Białej

Życie Religijne wśród niesłyszących w Bielsku-Białej 1 Życie Religijne wśród niesłyszących w Bielsku-Białej Początki zorganizowanej działalności religijnej wśród niesłyszących w Bielsku-Białej, to lata 1952 i następne, gdy z inicjatywy p. Mariana Napadło

Bardziej szczegółowo

Oficjalny program wizyty papieża Franciszka w Polsce i podczas Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016. Kraków Jasna Góra Oświęcim: 27 31 lipca 2016

Oficjalny program wizyty papieża Franciszka w Polsce i podczas Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016. Kraków Jasna Góra Oświęcim: 27 31 lipca 2016 Oficjalny program wizyty papieża Franciszka w Polsce i podczas Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016 Kraków Jasna Góra Oświęcim: 27 31 lipca 2016 Środa, 27 lipca 16.00 przylot na Lotnisko Międzynarodowe

Bardziej szczegółowo

ROK 2015 REMONT OŁTARZA BOCZNEGO

ROK 2015 REMONT OŁTARZA BOCZNEGO ROK 2015 REMONT OŁTARZA BOCZNEGO Rok 2015 rozpoczęliśmy z zamiarem kontynuowania prac konserwatorskich w naszym kościele. 26 stycznia 2015 rozpoczęła się renowacja bocznego ołtarza Matki Bożej Niepokalanie

Bardziej szczegółowo

KALENDARIUM. Wydział Katechetyczny Kurii Metropolitalnej w Krakowie. 29 XI Olimpiada Teologii Katolickiej etap szkolny

KALENDARIUM. Wydział Katechetyczny Kurii Metropolitalnej w Krakowie. 29 XI Olimpiada Teologii Katolickiej etap szkolny Wydział Katechetyczny Kurii Metropolitalnej w Krakowie www.katecheza.diecezja.krakow.pl e-mail: katecheza@diecezja.pl tel. +48/ 12/ 628 81 59; +48/ 12/ 628 81 60 KALENDARIUM 29 XI Olimpiada Teologii Katolickiej

Bardziej szczegółowo

Porządek Mszy św. i nabożeństw w Parafii pw. Św. Jakuba Apostoła w Chlewicach:

Porządek Mszy św. i nabożeństw w Parafii pw. Św. Jakuba Apostoła w Chlewicach: Porządek Mszy św. i nabożeństw w Parafii pw. Św. Jakuba Apostoła w Chlewicach: Msza św. w niedziele i święta o godzinie: 8.00, 10.00, 12.00. W dni powszednie Msza Święta o godzinie 16.00. W okresie Adwentu:

Bardziej szczegółowo

Kalendarium WSD Diecezji Świdnickiej na semestr letni roku akademickiego 2011/2012

Kalendarium WSD Diecezji Świdnickiej na semestr letni roku akademickiego 2011/2012 Kalendarium WSD Diecezji Świdnickiej na semestr letni roku akademickiego 2011/2012 LUTY 06 II (n) Koniec przerwy międzysemestralnej. Powrót alumnów do seminarium do godziny 20.00. 07 II (po) Rozpoczęcie

Bardziej szczegółowo

Kalendarium WSD Diecezji Świdnickiej rok akademicki 2015/2016. Luty 2016 r.

Kalendarium WSD Diecezji Świdnickiej rok akademicki 2015/2016. Luty 2016 r. Kalendarium WSD Diecezji Świdnickiej rok akademicki 2015/2016 Luty 2016 r. 08.02.2016 poniedziałek Początek zajęć dydaktycznych w sem. letnim wybór seniorów 09.02.2016 wtorek Rada Pedagogiczna Podsumowanie

Bardziej szczegółowo

Rozpoczęcie Roku Jubileuszowego

Rozpoczęcie Roku Jubileuszowego Pamięć Wdzięczność Wierność Program Jubileuszu 100. Rocznicy Odrodzenia i Reformy Zgromadzenia Marianów w Prowincji Opatrzności Bożej 8 XII 2008 8 XII 2009 Rozpoczęcie Roku Jubileuszowego W domach zakonnych:

Bardziej szczegółowo

PARAFIA ŚW. ANNY W NIEMYSŁOWICACH /NIEMYSŁOWICE, CZYŻOWICE/ e-mail: parafianiemyslowice@op.pl; www.niemyslowice.pl tel.

PARAFIA ŚW. ANNY W NIEMYSŁOWICACH /NIEMYSŁOWICE, CZYŻOWICE/ e-mail: parafianiemyslowice@op.pl; www.niemyslowice.pl tel. PARAFIA ŚW. ANNY W NIEMYSŁOWICACH /NIEMYSŁOWICE, CZYŻOWICE/ e-mail: parafianiemyslowice@op.pl; www.niemyslowice.pl tel.: 601-861-252 27 września 11 października 2015 r. MATKO BOŻA RÓŻAŃCOWA MÓDL SIĘ ZA

Bardziej szczegółowo

Życzenia z Okazji Bożego Narodzenia - 2012 roku

Życzenia z Okazji Bożego Narodzenia - 2012 roku Wybrane wydarzenia z Duszpasterstwa Szpitala nr 2 ul.lwowska w Rzeszowie Życzenia z Okazji Bożego Narodzenia - 2012 roku Przez wiarę Maryja przyjęła słowa Anioła i uwierzyła w zwiastowanie, że stanie się

Bardziej szczegółowo

18.00 Msza św. z kazaniem dla wszystkich po Mszy Świętej NAUKA STANOWA DLA KOBIET

18.00 Msza św. z kazaniem dla wszystkich po Mszy Świętej NAUKA STANOWA DLA KOBIET ` PROGRAM MISJI ŚWIĘTYCH Prowadzonych przez Misjonarzy Świętej Rodziny w parafii Trójcy Świętej w Pruszczu w dniach 3-11 października 2009 r Sobota 3 październik Uroczysta Msza Święta z obrzędem wprowadzenia

Bardziej szczegółowo

TRIDUUM PASCHALNE MĘKI, ŚMIERCI I ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSUSA ŚPIEWNIK

TRIDUUM PASCHALNE MĘKI, ŚMIERCI I ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSUSA ŚPIEWNIK TRIDUUM PASCHALNE MĘKI, ŚMIERCI I ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSUSA ŚPIEWNIK PARAFIA ŚWIĘTEGO STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA W ŁABOWEJ A.D. 2015 TRIDUUM PASCHALNE Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Pana Ogólne

Bardziej szczegółowo

Rok XXIII listopad-grudzień 2013 nr 6(127) cena: 6,00 PLN (w tym 5% VAT) temat na czasie MEDIA KONTRA KOŚCIÓŁ? ISSN 1230-7297 11

Rok XXIII listopad-grudzień 2013 nr 6(127) cena: 6,00 PLN (w tym 5% VAT) temat na czasie MEDIA KONTRA KOŚCIÓŁ? ISSN 1230-7297 11 Rok XXIII listopad-grudzień 2013 nr 6(127) cena: 6,00 PLN (w tym 5% VAT) czasser CA dwumiesięcznik religijno-społeczny dwum iesięcę znik religij ijno no-s -spo łeczny temat na czasie MEDIA KONTRA KOŚCIÓŁ?

Bardziej szczegółowo

Gimnazjum kl. I, Temat 29

Gimnazjum kl. I, Temat 29 Rok liturgiczny Okres zwykły Wielki Post Okres Bożego Narodzenia Triduum Paschalne Okres wielkanocny Adwent Okres zwykły Dopasuj nabożeństwo do okresu liturgicznego. Dopisz kolor szat liturgicznych obowiązujący

Bardziej szczegółowo

Ryc. 1. Sianki. Cerkiew greckokatolicka z 1645 r., obecnie we wsi Kostrino (Ukraina). Budzyński S. 1993. Op. cit., s. 325. 2

Ryc. 1. Sianki. Cerkiew greckokatolicka z 1645 r., obecnie we wsi Kostrino (Ukraina). Budzyński S. 1993. Op. cit., s. 325. 2 Sianki Parafia greckokatolicka w miejscu, dekanat Wysoczański 1. Najstarsza wzmianka dotyczy cerkwi wykonanej w typie bojkowskim, zbudowanej w 1645 r. (ryc. 1). Cerkiew tą sprzedano w 1703 r. do wsi Kostrino

Bardziej szczegółowo

1 Rozważania na każdy dzień. Cz. IX Marcin Adam Stradowski J.J. OPs

1 Rozważania na każdy dzień. Cz. IX Marcin Adam Stradowski J.J. OPs 1 2 Spis treści Wszystkich Świętych (1 listopada)......6 Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych (2 listopada)......7 Prawdziwie w Bogu (3 listopada)......8 Przełamać duchową pustkę (4 listopada)......9

Bardziej szczegółowo

1 Mało znane litanie do Świętych

1 Mało znane litanie do Świętych 1 Spis treści 2 Spis treści Słowo wstępne......5 Litania do Świętej Anny......7 Litania do Świętego Judy Tadeusza......9 Litania o Świętej Marii Magdalenie.... 11 Litania do Świętego Jerzego.... 13 Litania

Bardziej szczegółowo

Tradycja w Rodzinie s. 11. Tradycja w Kościele s. 16

Tradycja w Rodzinie s. 11. Tradycja w Kościele s. 16 Tradycja w Rodzinie s. 11 w n u m e r z e : Tradycja w Kościele s. 16 od redakcji Przygotuj się do Liturgii Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego, 31 marca: I czytanie: Dz 10,34a,37-43; II czytanie: Kol

Bardziej szczegółowo

Poznań, dnia 29 lutego 2016 roku N. 689/2016 BISKUP GRZEGORZ BALCEREK D E K R E T

Poznań, dnia 29 lutego 2016 roku N. 689/2016 BISKUP GRZEGORZ BALCEREK D E K R E T BISKUP GRZEGORZ BALCEREK Poznań, dnia 29 lutego 2016 roku N. 689/2016 D E K R E T Zgodnie z kanonem 396 par. 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego, z mandatu Jego Ekscelencji Księdza Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego,

Bardziej szczegółowo

Nowenna Pompejańska (cz. błagalna)

Nowenna Pompejańska (cz. błagalna) Każdą z dwóch części Nowenny Pompejańskiej odmawiamy przez 27 kolejnych dni. Najpierw część błagalną, a potem część dziękczynną. Źródło: http://pompejanska.rosemaria.pl/. 2014-04-12. Nowenna Pompejańska

Bardziej szczegółowo

PRACA ZBIOROWA ELŻBIETA GIL, NINA MAJ, LECH PROKOP. ILUSTROWANY KATALOG POLSKICH POCZTÓWEK O TEMATYCE JAN PAWEŁ II. PAPIESKIE CYTATY I MODLITWY.

PRACA ZBIOROWA ELŻBIETA GIL, NINA MAJ, LECH PROKOP. ILUSTROWANY KATALOG POLSKICH POCZTÓWEK O TEMATYCE JAN PAWEŁ II. PAPIESKIE CYTATY I MODLITWY. PRACA ZBIOROWA ELŻBIETA GIL, NINA MAJ, LECH PROKOP. ILUSTROWANY KATALOG POLSKICH POCZTÓWEK O TEMATYCE JAN PAWEŁ II. PAPIESKIE CYTATY I MODLITWY. CZĘŚĆ I b OPRACOWAŁ I WYKONAŁ LECH PROKOP, UL. ZAMKOWA 2/1,

Bardziej szczegółowo

KRÓTKI KATECHIZM DZIECKA PRZYGOTOWUJĄCEGO SIĘ DO PIERWSZEJ SPOWIEDZI I KOMUNII ŚWIĘTEJ

KRÓTKI KATECHIZM DZIECKA PRZYGOTOWUJĄCEGO SIĘ DO PIERWSZEJ SPOWIEDZI I KOMUNII ŚWIĘTEJ KRÓTKI KATECHIZM DZIECKA PRZYGOTOWUJĄCEGO SIĘ Materiały wykorzystywane w przygotowywaniu dziecka do I Spowiedzi i Komunii świętej w Parafii Alwernia DO PIERWSZEJ SPOWIEDZI I KOMUNII ŚWIĘTEJ KRÓTKI KATECHIZM

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże. Kopalnia Soli Wieliczka - trasy turystyczne związane z turystyką religijną

Szczęść Boże. Kopalnia Soli Wieliczka - trasy turystyczne związane z turystyką religijną Szczęść Boże Kopalnia Soli Wieliczka - trasy turystyczne związane z turystyką religijną Kajetan d Obyrn Prezes Zarządu Kopalni Soli Wieliczka SA Kraków, 14.06.2012 Geneza turystki pielgrzymkowej w wielickiej

Bardziej szczegółowo

PEREGRYNACJA RELIKWII ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II

PEREGRYNACJA RELIKWII ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II PEREGRYNACJA RELIKWII ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II W ODDZIALE OKRĘGOWYM W BIAŁYMSTOKU AUGUSTÓW, 4-5 PAŹDZIERNIKA BAZYLIKA NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA, UL. KSIĘDZA SKORUPKI 6 4 października 18:00 Eucharystia

Bardziej szczegółowo

KRONIKA PKRD na stronie parafii św. Urbana STYCZEŃ 2014

KRONIKA PKRD na stronie parafii św. Urbana STYCZEŃ 2014 KRONIKA PKRD na stronie parafii św. Urbana STYCZEŃ 2014 19 stycznia 2014 można było obejrzeć kronikę naszej wspólnoty na stronie internetowej parafii: PODWÓRKOWE KOŁO RÓŻAŃCOWE DZIECI - KRONIKA Zachęcamy

Bardziej szczegółowo

Spis treści MARYJNE I HAGIOGRAFICZNE

Spis treści MARYJNE I HAGIOGRAFICZNE Spis treści Słowo wstępne MARYJNE I HAGIOGRAFICZNE O. ANTONI BOCHM OMI Przygotować drogę Chrystusowi Kazanie odpustowe z okazji Narodzenia Świętego Jana Chrzciciela. 11 O. ANTONI BOCHM OMI Wzór odwagi

Bardziej szczegółowo

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem!

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem! Proszę bardzo!...książka z przesłaniem! Przesłanie, które daje odpowiedź na pytanie co ja tu właściwie robię? Przesłanie, które odpowie na wszystkie twoje pytania i wątpliwości. Z tej książki dowiesz się,

Bardziej szczegółowo

PLAN JERYCHA RÓŻAŃCOWEGO z REKOLEKCJAMI 27 KWIETNIA - 4 MAJA 2012 W KLASZTORZE / PARAFII CHRYSTUSA KRÓLA ul. Reymonta 1, 57-320 Polanica Zdrój

PLAN JERYCHA RÓŻAŃCOWEGO z REKOLEKCJAMI 27 KWIETNIA - 4 MAJA 2012 W KLASZTORZE / PARAFII CHRYSTUSA KRÓLA ul. Reymonta 1, 57-320 Polanica Zdrój PLAN JERYCHA RÓŻAŃCOWEGO z REKOLEKCJAMI 27 KWIETNIA - 4 MAJA 2012 W KLASZTORZE / PARAFII CHRYSTUSA KRÓLA ul. Reymonta 1, 57-320 Polanica Zdrój Różaniec drogą do Eucharystycznego Serca Jezusowego przez

Bardziej szczegółowo

ZELATOR PIELGRZYMKA ŻYWEGO RÓŻAŃCA DO CZĘSTOCHOWY LIST DZIĘKCZYNNY DLA ZELATORÓW. czerwiec2015

ZELATOR PIELGRZYMKA ŻYWEGO RÓŻAŃCA DO CZĘSTOCHOWY LIST DZIĘKCZYNNY DLA ZELATORÓW. czerwiec2015 ZELATOR czerwiec2015 2 PIELGRZYMKA ŻYWEGO RÓŻAŃCA DO CZĘSTOCHOWY W sobotę, 6 czerwca, odbyła się III Ogólnopolska Pielgrzymka Żywego Różańca do Częstochowy. Według oceny organizatorów uczestniczyło w niej

Bardziej szczegółowo

OGŁOSZENIE Maj jest miesiącem nabożeństw majowych. Zachęcamy dziecin do udziału w majówkach.

OGŁOSZENIE Maj jest miesiącem nabożeństw majowych. Zachęcamy dziecin do udziału w majówkach. Nr 56 MAJ 2009 r. W MAJOWYM WYDANIU Matce Bożej Królowej Polski.2 Uroczystość bierzmowania 3 Święto patrona naszej szkoły 3 Komunia Święta w naszej parafii..4 Dzień naszych mam 5 01.05. - św. Józefa, Rzemieślnika

Bardziej szczegółowo

4. INWENTARYZACJA OBIEKTÓW HISTORYCZNYCH I KULTUROWYCH GMINY KOLONOWSKIE

4. INWENTARYZACJA OBIEKTÓW HISTORYCZNYCH I KULTUROWYCH GMINY KOLONOWSKIE 4. INWENTARYZACJA OBIEKTÓW HISTORYCZNYCH I KULTUROWYCH GMINY KOLONOWSKIE W skład gminy wchodzą miasto Kolonowskie osiedle Fosowskie i 3 sołectwa: Spórok, Staniszcze Małe, Staniszcze Wielkie 4.1. OGÓLNA

Bardziej szczegółowo

Ksiądz Kanonik Edward Kłopotek

Ksiądz Kanonik Edward Kłopotek Historia życia kapłana. Ksiądz Kanonik Edward Kłopotek 1 Historia życia kapłana Ksiądz Kanonik Edward Kłopotek 26.10.1934 19.11.2008 (praca w trakcie opracowywania) Część II Renata Kulik, Henryk Kulik

Bardziej szczegółowo

Parafia neounicka w Grabowcu 1935-1937 (praca w trakcie opracowywania)

Parafia neounicka w Grabowcu 1935-1937 (praca w trakcie opracowywania) Historia Grabowca: parafia neounicka w Grabowcu 1 Historia Grabowca Parafia neounicka w Grabowcu 1935-1937 (praca w trakcie opracowywania) Renata Kulik, Henryk Kulik 2 Historia Grabowca: parafia neounicka

Bardziej szczegółowo

ROK 2012. 14.01. Koncert kolęd wykonał w kościele chór Volantes soni Politechniki Poznańskiej pod dyrekcją Pawła Łuczaka.

ROK 2012. 14.01. Koncert kolęd wykonał w kościele chór Volantes soni Politechniki Poznańskiej pod dyrekcją Pawła Łuczaka. ROK 2012 14.01. Wizytę na plebanii złożył ks. bp Wiesław Lechowicz z Tarnowa, który jest kolegą ks. Proboszcza ze studiów w Rzymie. Ksiądz Biskup wpisał się do Księgi Gości. 03.01. W ramach IV Poznańskiego

Bardziej szczegółowo

Daliowa. Miejsce kultu św. Józefa Sebastiana Pelczara. Daliowa - Spalona. Tablica pamiątkowa poświęcona św. Józefowi Sebastianowi Pelczarowi

Daliowa. Miejsce kultu św. Józefa Sebastiana Pelczara. Daliowa - Spalona. Tablica pamiątkowa poświęcona św. Józefowi Sebastianowi Pelczarowi Daliowa Miejsce kultu św. Józefa Sebastiana Pelczara Daliowa - Spalona. Tablica pamiątkowa poświęcona św. Józefowi Sebastianowi Pelczarowi Fot. Andrzej Urbanek, 2011 rok Przedruk z Stygmat Odrzykoński

Bardziej szczegółowo

Życie i nauczanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Życie i nauczanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego Życie i nauczanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego Młodość 3 sierpnia 1901; Zuzela- narodziny drugiego dziecka Stanisława i Julianny Wyszyńskich. 1910- rodzina przenosi się do Andrzejewa, gdzie umiera mu

Bardziej szczegółowo

Miłosierdzie Miłosierdzie

Miłosierdzie Miłosierdzie Miłosierdzie Miłosierdzie SP Klasa IV, Temat 57 SP SP Klasa IV, IV, Temat 57 57 SP Klasa IV, Temat 57 Koronka do Miłosierdzia Bożego Na początku odmawia się: Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Wierzę

Bardziej szczegółowo

11. Licheń. Bazylika górna. Modlitwa o powstanie Katolickiego Królestwa Narodu Polskiego

11. Licheń. Bazylika górna. Modlitwa o powstanie Katolickiego Królestwa Narodu Polskiego 11. Licheń. Bazylika górna. Modlitwa o powstanie Katolickiego Królestwa Narodu Polskiego MARIA REGINA POLONIAE NR 6 / 18 / 2015 Na naszą modlitwę w Bazylice górnej musieliśmy poczekać z powodu koncertu,

Bardziej szczegółowo

U SW. BARTŁOMIEJA W MIERZESZYNIE

U SW. BARTŁOMIEJA W MIERZESZYNIE GAZETA PARAFII ŚW. BARTŁOMIEJA APOSTOŁA W MIERZESZYNIE ` U SW. BARTŁOMIEJA W MIERZESZYNIE Numer 34 (140) Mierzeszyn, 15 listopada 2014 r. ISSN 2082-0089 Rok 5 91. URODZINY KS. KARDYNAŁA HENRYKA GULBINOWICZA

Bardziej szczegółowo

W rodzinie wszystko się mieści Miłość i przyjaźń zawiera Rodzina wszystko oddaje Jak przyjaźń drzwi otwiera.

W rodzinie wszystko się mieści Miłość i przyjaźń zawiera Rodzina wszystko oddaje Jak przyjaźń drzwi otwiera. W rodzinie wszystko się mieści Miłość i przyjaźń zawiera Rodzina wszystko oddaje Jak przyjaźń drzwi otwiera. ZBIÓR WIERSZY TOM I Szczepan Polachowski Aspiration sp. z o.o. ul. Żwirki i Wigury 17 62-300

Bardziej szczegółowo

M I N I S T R A N C I

M I N I S T R A N C I W s k a z ó w k i p r a k t y c z n e M I N I S T R A N C I M I T R Y I P A S T O R A Ł U O G Ó L N E Z A S A D Y Każdy posługujący w liturgii: pamięta, że uczestniczy w misterium i ma innych do niego

Bardziej szczegółowo

Miesięcznik Parafii p.w. św. Jakuba Ap. w Toruniu Nr 06-07(86-7) ROK XII Toruń VI-VII 2011

Miesięcznik Parafii p.w. św. Jakuba Ap. w Toruniu Nr 06-07(86-7) ROK XII Toruń VI-VII 2011 Miesięcznik Parafii p.w. św. Jakuba Ap. w Toruniu Nr 06-07(86-7) ROK XII Toruń VI-VII 2011 P R O G R A M T R I D U U M S Z K A P L E R Z N E G O I O D P U S T U M A T K I B O Ż E J S Z K A P L E R Z N

Bardziej szczegółowo

Katechetka mgr teologii GENOWEFA SZYMURA pożegnanie z parafią i szkołą

Katechetka mgr teologii GENOWEFA SZYMURA pożegnanie z parafią i szkołą Katechetka mgr teologii GENOWEFA SZYMURA pożegnanie z parafią i szkołą Moja droga do katechezy Pochodzę z rodziny bardzo religijnej. Wzorem życia religijnego była dla mnie mama Anna i babcia Krystyna,

Bardziej szczegółowo

Ogłoszenia Parafialne. XI Niedziela zwykła 12.06.2016

Ogłoszenia Parafialne. XI Niedziela zwykła 12.06.2016 Ogłoszenia Parafialne XI Niedziela zwykła 12.06.2016 8.00 Msza święta Za + rodziców Władysława i Genowefę Sokalskich, zmarłą mamę Genowefę Talacha, zmarłego brata, bratową, szwagra oraz dziadków z obu

Bardziej szczegółowo

Jan Paweł II. Karol Wojtyła wychodzi z plebanii w Służewie

Jan Paweł II. Karol Wojtyła wychodzi z plebanii w Służewie (...) "Potencjał ukryty w sporcie sprawia, że jest on szczególnie ważnym narzędziem integralnego rozwoju człowieka oraz czynnikiem niezwykle przydatnym w procesie budowania społeczeństwa bardziej ludzkiego.

Bardziej szczegółowo

ROK 1950. ROK 1951. ROK 1953. ROK 1955.

ROK 1950. ROK 1951. ROK 1953. ROK 1955. ROK 1950. Dnia 21 czerwca odbyła się w parafii Nowa Wieś wizytacja kanoniczna którą przeprowadził J. E. ks. biskup Franciszek Jedwabiki sufragan poznański. O godz. 16 30 przybył dostojny wizytator z Dobrzycy,

Bardziej szczegółowo

świętością życia dawać dowód żywej wiary. W Niedzielę Palmową, Kościół obchodzi pamiątkę wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy, dla dokonania paschalnej

świętością życia dawać dowód żywej wiary. W Niedzielę Palmową, Kościół obchodzi pamiątkę wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy, dla dokonania paschalnej Wielki Tydzień Ostatnie dni Wielkiego Postu od Niedzieli Palmowej do wieczora Wielkiego Czwartku, a następnie Triduum Paschalne to Wielki Tydzień. Najstarsze świadectwa o liturgii Wielkiego Tygodnia pochodzą

Bardziej szczegółowo

Życie parafialne we wrześniu 2011

Życie parafialne we wrześniu 2011 Życie parafialne we wrześniu 2011 Kochani! Witam po wakacyjnej przerwie. Mędrzec Pański pisał: Wszystko ma swój czas jest czas odpoczynku i czas pracy. Dla części spośród nas zakończył się czas wakacji,

Bardziej szczegółowo

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka 1 Bóg Ojciec kocha każdego człowieka Bóg kocha mnie, takiego jakim jestem. Raduje się każdym moim gestem. Alleluja Boża radość mnie rozpiera, uuuu (słowa piosenki religijnej) SŁOWA KLUCZE Bóg Ojciec Bóg

Bardziej szczegółowo

PAPIESKI LIST W SPRAWIE ODPUSTÓW NA ROK MIŁOSIERDZIA

PAPIESKI LIST W SPRAWIE ODPUSTÓW NA ROK MIŁOSIERDZIA PAPIESKI LIST W SPRAWIE ODPUSTÓW NA ROK MIŁOSIERDZIA Papież Franciszek wydał rozporządzenia dotyczące odpustów i sakramentu spowiedzi w Roku Miłosierdzia. Uczynił to w liście do przewodniczącego Papieskiej

Bardziej szczegółowo

Pielgrzymka uczestników Dziennego Domu Pomocy Społecznej do Krakowa, Łagiewnik i Kalwarii Zebrzydowskiej

Pielgrzymka uczestników Dziennego Domu Pomocy Społecznej do Krakowa, Łagiewnik i Kalwarii Zebrzydowskiej Pielgrzymka uczestników Dziennego Domu Pomocy Społecznej do Krakowa, Łagiewnik i Kalwarii Zebrzydowskiej W dniu 13 marca 2015 roku uczestnicy Dziennego Domu Pomocy Społecznej w Krasnymstawie wyjechali

Bardziej szczegółowo

Kalendarium 2015. Osoba odpowiedzialna Telefon/ kontaktowy Eugeniusz Bądzyński (022)781 01 40 Mirosław Łąkowski. i godzina.

Kalendarium 2015. Osoba odpowiedzialna Telefon/ kontaktowy Eugeniusz Bądzyński (022)781 01 40 Mirosław Łąkowski. i godzina. L.P. Kościelna Służba Porządkowa Diecezji Warszawsko-Praskiej Totus Tuus Ul. Ostrobramska 72 04-175 Warszawa Dzień i godzina 1. 10.01.2015 godz. 15.00 Kalendarium 2015 Parafia Parafia Matki Bożej Częstochowskiej

Bardziej szczegółowo

Sanktuarium Maryjne Parafia NMP Matki Pocieszenia w Oławie

Sanktuarium Maryjne Parafia NMP Matki Pocieszenia w Oławie Sanktuarium Maryjne Parafia NMP Matki Pocieszenia w Oławie Historia Sanktuarium Kościół parafialny p.w. Matki Bożej Pocieszenia w Oławie pierwotnie nosił nazwę św. Błażeja i Andrzeja Świerada. Ze starego

Bardziej szczegółowo

Propozycje śpiewów na Rekolekcje Oazowe stopnia podstawowego

Propozycje śpiewów na Rekolekcje Oazowe stopnia podstawowego Propozycje śpiewów na Rekolekcje Oazowe stopnia podstawowego Wersja robocza 1999 Diakonia Muzyczna Ruchu Światło Życie Archidiecezji Warszawskiej i Diecezji Warszawsko Praskiej Objaśnienia: Pd: Piosenka

Bardziej szczegółowo

SPOTKANIE OPŁATKOWE ŻYWEGO RÓŻAŃCA. Historia Wspólnoty Żywego Różańca Parafii Przemienienia Pańskiego

SPOTKANIE OPŁATKOWE ŻYWEGO RÓŻAŃCA. Historia Wspólnoty Żywego Różańca Parafii Przemienienia Pańskiego KRONIKA P A R A F I I P R Z E M I E N I E N I A P A Ń S K I E G O W NOWYM DWORZE GDAŃSKIM Rok 2008 5 stycznia 2008 SPOTKANIE OPŁATKOWE ŻYWEGO RÓŻAŃCA Msza Święta, poczęstunek oraz śpiewanie kolęd. Historia

Bardziej szczegółowo

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku I Komunia Święta Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku Ktoś cię dzisiaj woła, Ktoś cię dzisiaj szuka, Ktoś wyciąga dzisiaj swoją dłoń. Wyjdź Mu na spotkanie Z miłym powitaniem, Nie lekceważ znajomości

Bardziej szczegółowo

Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan

Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan Na świecie żyło wielu ludzi, których losy uznano za bardzo ciekawe i zamieszczono w pięknie wydanych książkach. Zdarzało się też to w gminie Trzebina, gdzie

Bardziej szczegółowo

KALENDARZ DAT I OKRESÓW LITURGICZNYCH

KALENDARZ DAT I OKRESÓW LITURGICZNYCH KALENDARZ DAT I OKRESÓW LITURGICZNYCH 1. KALENDARZ OKRESÓW LITURGICZNYCH W KOŚCIELE KATOLICKIM 2012-2111 2. KALENDARZ DIECEZJI POLSKICH - 2013-02-28 3. WPROWADZENIA TEOLOGICZNO PASTORALNE DO KSIĄG LITURGICZNYCH

Bardziej szczegółowo

Chrzest Święty to pierwszy i najpotrzebniejszy sakrament, który gładzi grzechy, daje nam godność dziecka Bożego oraz czyni członkiem Kościoła.

Chrzest Święty to pierwszy i najpotrzebniejszy sakrament, który gładzi grzechy, daje nam godność dziecka Bożego oraz czyni członkiem Kościoła. I. Sakramenty 1. Chrzest Co to jest Chrzest Święty? Chrzest Święty to pierwszy i najpotrzebniejszy sakrament, który gładzi grzechy, daje nam godność dziecka Bożego oraz czyni członkiem Kościoła. Udzielamy

Bardziej szczegółowo

Misje Nawiedzenia 16-22.10.2011 r. Nawiedzenie Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej 23-24.10.2011 r. Parafia Katedralna Św. Mikołaja w Kaliszu

Misje Nawiedzenia 16-22.10.2011 r. Nawiedzenie Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej 23-24.10.2011 r. Parafia Katedralna Św. Mikołaja w Kaliszu Misje Nawiedzenia 16-22.10.2011 r. Nawiedzenie Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej 23-24.10.2011 r. Parafia Katedralna Św. Mikołaja w Kaliszu Niedziela 16.10.2011 r. Uroczystość rozpoczęcia Misji 7.00, 8.30,

Bardziej szczegółowo

Ikonostas w Cerkwi p.w. Św. Bazylego Wielkiego w Koniecznej

Ikonostas w Cerkwi p.w. Św. Bazylego Wielkiego w Koniecznej IKONOSTAS Ikonostas w Cerkwi p.w. Św. Bazylego Wielkiego w Koniecznej Ikonostas (gr. eikón oznaczające obraz oraz stásis czyli pozycja, umiejscowienie) ściana z ikonami, która w cerkwi oddziela miejsce

Bardziej szczegółowo

Grupa pięciolatków JESTEŚMY DZIEĆMI BOŻYMI

Grupa pięciolatków JESTEŚMY DZIEĆMI BOŻYMI Grupa pięciolatków JESTEŚMY DZIEĆMI BOŻYMI pod redakcją ks. Stanisława Łabendowicza Radom 2012 Przewodniczący redakcji: ks. Stanisław Łabendowicz Zespół redakcji: Katarzyna Kosmala, Ewa Świtka, Aneta Wawer,

Bardziej szczegółowo

Ogólnie: Na ocenę celującą zasługuje uczeń, który wyraźnie wykracza poza poziom osiągnięć edukacyjnych przewidzianych dla danego etapu kształcenia.

Ogólnie: Na ocenę celującą zasługuje uczeń, który wyraźnie wykracza poza poziom osiągnięć edukacyjnych przewidzianych dla danego etapu kształcenia. KRYTERIA OCENIANIA z katechezy w zakresie I klasy szkoły podstawowej do programu nr AZ-1-01/10 i podręcznika nr AZ-11-01/10-RA-1/11 Jesteśmy w rodzinie Jezusa pod redakcją ks. Stanisława Łabendowicza Kryteria

Bardziej szczegółowo

********************************************************************* 1929r. OSP w Węgrzynowie powstała 20 sierpnia 1929roku.

********************************************************************* 1929r. OSP w Węgrzynowie powstała 20 sierpnia 1929roku. ********************************************************************* 1929r. OSP w Węgrzynowie powstała 20 sierpnia 1929roku. Na zebraniu wiejskim mieszkańców wsi Węgrzynowo zapadła decyzja o utworzeniu

Bardziej szczegółowo

Informator dla Przyjaciół CeDeH-u

Informator dla Przyjaciół CeDeH-u CDH w Zakroczymiu jest kapucyńskim klasztorem oraz miejscem formacji w duchowości franciszkańskiej, kapucyńskiej i honorackiej, dla osób konsekrowanych i świeckich. Ma tu swoją siedzibę Biblioteka, Archiwum

Bardziej szczegółowo

Jan Paweł II. "Nie bój się, nie lękaj! Wypłyń na głębię!" Jan Paweł II

Jan Paweł II. Nie bój się, nie lękaj! Wypłyń na głębię! Jan Paweł II Jan Paweł II "Nie bój się, nie lękaj! Wypłyń na głębię!" Jan Paweł II Krótkie kalendarium ur. 18 maja 1920 - w Wadowicach 1.11.1946- przyjęcie święceń kapłańskich 4.07. 1958- minowanie na biskupa 16.10.1978-

Bardziej szczegółowo