Sylwester na Canary Wharf» 7

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Sylwester na Canary Wharf» 7"

Transkrypt

1 LONDON 18 December January /21 (156/157) FREE ISSN Radosnych Świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego Roku 2011 Czytelnikom i Ogłoszeniodawcom Nowego Czasu życzy CZAS NA WYSPIE»3 Boże Narodzenie w wielkim mieście Zza wystaw, zza towarów, zza rumieńca, którym świat podniecony świątecznie oblany, majaczy róg stajenki, w tym teatrze kąt słabo oświetlany. SYMBOL dziś kołysany, jutro krzyżowany. Jakieś dziecko krzyczy: Nie widzę! Odsłoń mamo kurtynę! Czy dostrzeże DZIECINĘ? Lulajże Jezuniu... TAKIE CZASY» 9 Zima ludów Europy To już nie jest zwyczajna fala protestów niezadowolonych, to bunt przeciwko tak zarządzanej Europie, twierdzi wielu publicystów, przerażonych podobnie jak rządy Grecji, Francji, Wielkiej Brytanii czy Włoch nie tylko skalą, ale i zaciętością tych, którzy wyszli na ulice. ROZMOWA NA CZASIE»20-21 Basia O świętach, rodzinie, muzycznych pasjach, miejscach powrotów, o swojej ostatniej płycie opowiada Nowemu Czasowi Basia Trzetrzelewska pierwsza polska piosenkarka jazzowo-popowa, której jak nikomu wcześniej spośród naszych wykonawców, udało się podbić świat. KULTURA»23 Na światowym poziomie Sylwester na Canary Wharf» 7 Dla czytelników Nowego Czasu czekają trzy podwójne bilety. Prosimy dzwonić: Kariera pianistyczna Piotra Anderszewskiego osiągnęła tak wysoki poziom, że trudno byłoby wymienić listę światowej czołówki bez tego muzyka.

2 2 18 grudnia stycznia 2011 nowy czas Największą mądrością jest czas, wszystko ujawni. Tales z Miletu Sobota, 18 grudnia, bogusława, MiRoSława 1865 Została uchwalona 13 poprawka do konstytucji Stanów Zjednoczonych, która znosiła niewolnictwo Pierwszy przekaz przez satelitę głosu ludzkiego. Z kosmosu nadano życzenia świąteczne prezydenta USA Dwighta Eisenhowera. niedziela, 19 grudnia, dariusza, gabrieli 1899 Szwedzki rentgenolog Tage Sjogren zaprezentował wyniki wyleczenia raka podstawnokomórkowego promieniami Rentgena Urodziła się Edith Piaf, francuska piosenkarka, której znakiem rozpoznawczym była ekspresja i charyzmatyczny głęboki głos. Żyła 47 lat. Poniedziałek, 20 grudnia, dominika, wincentego 1879 Amerykański wynalazca Thomas A. Edison zademonstrował na pokazie w laboratorium Menlo Park nowe urządzenie elektryczne żarówkę Zmarł John Steinbeck, amerykański pisarz, autor takich powieści jak Myszy i ludzie", Grona gniewu", Na wschód od Edenu". Laureat literackiej Nagrody Nobla w wtorek, 21 grudnia, PiotRa, tomasza 1988 W wyniku zamachu bombowego przeprowadzonego przez terrorystów libijskich, na miasteczko Lockerbie w Szkocji spadł amerykański samolot pasażerski Boeing 747. W katastrofie zginęło 270 osób Moskiewska prapremiera słynnego filmu Siergieja Eisensteina Pancernik Potiomkin", obrazującego wydarzenia rewolucji październikowej w Rosji. ŚRoda,, 22 grudnia, beaty, Judyty 1990 Ostatni prezydent RP na Uchodźstwie, Ryszard Kaczorowski, przekazał Lechowi Wałęsie insygnia władzy prezydenckiej Zmarł Grzegorz Ciechowski, kompozytor, pianista, wokalista, aranżer, producent muzyczny, lider zespołu rockowego Republika. W 1988 roku rozpoczął solową karierę jako Obywatel GC. czwartek, 23 grudnia, iwony, SławoMiRa 1784 Decyzją Kongresu Kontynentalnego stolicą Stanów Zjednoczonych został wybrany Nowy Jork (do 1790 roku) Urodziła się Maja Komorowska, aktorka filmowa i teatralna. Zagrała m.in. w Życiu rodzinnym", Cwale", Roku spokojnego słońca". Występuje głównie w filmach Krzysztofa Zanussiego. PiĄtek, 24 grudnia, adama, ewy 1883 Urodził się Stefan Jaracz, wybitny aktor teatralny, reżyser, dyrektor warszawskiego teatru Ateneum. Zagrał m.in. w Judaszu" Kazimierza Przerwy Tetmajera, zasłynął jako Szwejk z adaptacji powieści Jaroslava Haška, zagrał też m.in. w Przedwiośniu", Panu Tadeuszu" 1986 Po raz pierwszy w polskiej telewizji nadano transmisję nabożeństwo pasterki z Watykanu. Sobota, 25 grudnia, boże narodzenie 1989 Rozstrzelano rumuńskiego dyktatora Nicolae Ceauşescu i jego żonę Elenę Urodziła się Annie Lennox, brytyjska wokalistka zespołu Eurythmics 1977 Zmarł Charles (Charlie) Spencer Chaplin, brytyjski aktor, reżyser i producent filmowy. Jego charakterystyczna drobna sylwetka z melonikiem i laseczką bawiła i wzruszała widzów w każdym wieku. Twórca wielu znanych niemych filmów m.in. Światła miasta", Brzdąc", Monsieur Verdoux". niedziela, 26 grudnia, SzczePana, dionizego 1655 Potop szwedzki: zakończyło się oblężenie Jasnej Góry Adam Mickiewicz napisał Odę do młodości Urodził się Mao Tse-tung, chiński przywódca, twórca osławionej rewolucji kulturalnej w Chinach Wojska radzieckkie wkroczyły na teran Afganistanu. 63 King s Grove, London SE15 2NA Tel.: , RedaktoR naczelny: Grzegorz Małkiewicz Redakcja: Teresa Bazarnik Jacek Ozaist, Daniel Kowalski Alex Sławiński; WSPÓŁPRACA REDAKCYJNA: Lidia Aleksandrowicz; FelIetony: Krystyna Cywińska, Wacław Lewandowski; RySUnkI: Andrzej Krauze, Andrzej Lichota; zdjęcia: Piotr Apolinarski, Aneta Grochowska; WSpółpRaca: Małgorzata Białecka, Grzegorz Borkowski, Włodzimierz Fenrych, Tomasz Furmanek, Anna Maria Grabania, Stefan Gołębiowski, Katarzyna Gryniewicz, Mikołaj Hęciak, Przemysław Kobus, Michał Opolski, Łucja Piejko, Roma Piotrowska, Fryderyk Rossakovsky-Lloyd, Wojciech Sobczyński, Agnieszka Stando dział MaRketIngU: tel./fax: , mobile: Łucja Piejko Marcin Rogoziński WydaWca: CZAS Publishers Ltd. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych reklam i ogłoszeń oraz zastrzega sobie prawo niezamieszczenia ogłoszenia. nowyczas Wydanie dofinansowane w ramach zlecania przez Kancelarię Senatu zadań w zakresie opieki nad Polonią i Polakami za granicą w 2010 roku. Szanowny Panie Redaktorze jako dobra znajoma Jana Rostworowskiego pragnę nawiązać do felietonu pana Wacława Lewandowskiego (NC, nr 19/155). Otóż, pierwszy wyjazd Rostworowskiego do Polski nie był taką fantazją, jak się zdaje. Dostał pilną wiadomość, że jego matka w Krakowie jest ciężko chora i pognał do ambasady PRL z podaniem o wizę. Oczywiście, komunistyczne urzędy kazały na nią bardzo długo czekać i pouczyły go, że jedynym sposobem na szybki wyjazd jest paszport konsularny. Był w rozterce i radził się przyjaciół. Powiedziałam mu, że do chorej matki jechałabym nawet na diabelskich papierach. A czas naglił, więc wziął ten paszport. Przybywszy na miejsce, zastał jeszcze matkę przy życiu, wkrótce zmarła. W międzyczasie w Krakowie na jego cześć wystawiono na scenie Opatową Annę (rodzina blisko związana z tym miastem). Ta niespodzianka bardzo go wzruszyła. Resztę wiadomo. Pozostaję z poważaniem HANNA ŚWiDeRSKA nadużycia interpretacyjne W numerze 18/154 Nowego Czasu przeczytałam ciekawy i dość wyważony esej Reginy Wasiak-Taylor napisany po premierze Opatowej Anny Jana Marii Rostworowskiego, którą i ja oglądałam zaproszona przez zespół Sceny Poetyckiej w POSK-u. W ostatnim wydaniu Nowego Czasu (nr 19/155) stały felietonista pisma, Wacław Lewandowski, czyni autorce tego artykułu zarzuty, które mnie bardzo zdziwiły, bo nie mają potwierdzenia w jej tekście, a mogą świadczyć jedynie o nadużyciach interpretacyjnych krajowego dziennikarza. Bałamutny to felieton i pełen błędów. Nie znalazłam we wspomnianym eseju stwierdzenia, że ballady o Opatowej Annie były największym osiągnięciem Rostworowskiego, ani tego, że emigracja była chora, ani że autorka wmawiała czytelnikowi, iż Jana Rostworowskiego wykluczyli ze społeczności Drugiej emigracji jacyś szaleńcy, polityczne oszołomy gdyby tak istotnie napisała, byłabym pierwszą osobą składającą sprostowanie. Dzisiaj jestem zmuszona napisać list do Redakcji Nowego Czasu, ponieważ należałam do bliskich przyjaciół Rostworowskiego, jego życie i twórczość są mi dobrze znane. Już od dłuższego czasu obserwuję, z jaką beztroską i łatwością krajowi dziennikarze (a przecież wychowani i wykształceni przez reżimowe uniwersytety i za komunistyczne pieniądze!) rozliczają z politycznych i niepolitycznych posunięć emigrantów i emigrację. Wacław Lewandowski uważa, że autorka eseju Włość poetycka Abbotts Ann pisze ahistorycznie, pomijając to, co było dla tamtej, politycznej i niepodległościowej emigracji najważniejsze. Obawiam się, że wpadł we własne sidła, bo jakże niewiele wie o agonii emigracyjnego poety, którego polszczyzna obumiera bez kontaktu z żywym językiem, bez wrażliwego odbiorcy i rozumnego krytyka. Pamiętam niejedną rozmowę z Janem Rostworowskim na temat powrotu do kraju, a wiedząc, że jest przede wszystkim poetą i jeszcze raz poetą, rozumiałam w pełni jego decyzję. Poza tym poeta wrócił do ojczyzny również z tego powodu, że miał tam dwóch ukochanych braci oraz rodzinną kamienicę w samym sercu Krakowa. Czy w kraju zaznałby sławy? to jest już czysta spekulacja. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że jako obywatel PRL-u przeżył tam tylko trzy lata, ale chyba najpiękniejsze wiersze napisał właśnie w Polsce. Był tam też drukowany za jego życia i po śmierci (w sumie opublikowano mu osiem książek), tak więc przytoczony przez Wacława Lewandowskiego przykład Jerzego Sity jest tutaj chybiony. Nie mogę jednak czytać bez oburzenia takich mocnych słów tego felietonisty nazywającego przyjęcie przez Rostworowskiego paszportu komunistycznego łajdactwem oraz oskarżenie go o współpracę z SB. Zastanawiam się przy tym, czy przyjęcie nagrody literackiej w PRL-u, odznaczenia państwowego, stypendium naukowego, wreszcie czy przynależność do PZPR nie powinny być uznane za łajdactwo? A powrót poety do kraju został potępiony przez emigrację, co było oczywiste i oczekiwane. Naturalnie, nie ubolewam nad faktem, że twórczość Jana Marii Rostworowskiego daleka jest od upodobań Wacława Lewandowskiego, ale nad tym, że została tak tendencyjnie i pokrętnie ujęta. Na zakończenie chciałabym podkreślić, jak przystało na wielbicielkę poezji Rostworowskiego, że program Opatowa Anna, w doskonałym przygotowaniu teatru Scena Poetycka, pokazał widzom, że napisane 50 lat temu ballady w dalszym ciągu nas emocjonalnie i intelektualnie poruszają, przekazując uniwersalną prawdę o życiu i człowieku, jego niezmienną walkę ze złem, pokusami duszy i ciała. Z pozdrowieniami dla Redakcji Nowego Czasu. Życzę zespołowi na 2011 rok, aby nadal wydawał ambitne pismo. JOLANTA LANe Szanowna Redakcjo Słowo pisane, książka, prasa etc. żyje, o ile potrafi wywołać poruszenie czy też inną reakcję usłyszałem. Takie poruszenie, graniczące z oburzeniem, wywołał artykuł-wywiad z panem drem Michałem Garapichem pt. Niechciani na naszych ulicach (NC, nr 19/155). Mam nadzieję, że pan Michał Garapich nie bronił pracy doktorskiej z tematu dotyczącego bezdomnych. Jako wolontariusz PeeC Family Centre w Haringey odwiedzam wiele placówek, które pomagają bezdomnym, i proszę mi wierzyć Panie doktorze, że nie spotykam tam ludzi bezdomnych, o których Pan pisze: To ludzie, których na ulicy, w pobliżu miejsca pracy czy w sklepie od razu się zauważa, bo inaczej się zachowują, często są pijani, brudni, śmierdzący. Te właśnie słowa oburzyły tych bezdomnych, z którymi mam styczność, a którym staramy się pomóc w PeeC Family Centre w Haringey. Jednostkowe przypadki, tak charakterystyczne dla opisu Pana doktora Garapicha, w ogóle tam nie występują. Wręcz przeciwnie, są to ludzie dbający o higienę, bo o tę mają gdzie zadbać. W wielu ośrodkach pomocy, które w określone dni wydają posiłki, jest też zaplecze socjalne, gdzie można dostać ręcznik, mydło, podstawowe przybory toaletowe, tak by skorzystać z prysznica i ogolić się. Większość bezdomnych to faktycznie mężczyźni, chociaż w placówkach wydających posiłki są i kobiety, ale te, jak zauważa Pan doktor, raczej nie są przyjmowane do męskiego grona. Bezdomni, na tyle, na ile im pozwalają warunki, w większości dbają o swoją higienę i wygląd, a są i tacy, którzy dbają o niego niemal do przesady, co wynika chyba z psychicznej, wewnętrznej walki czy rozdarcia wynikającego z bezdomności, braku pracy. Bezdomność to nic innego przecież jak brak środków na wynajęcie własnego kąta do mieszkania. Stan bezdomności, ale nie takiej, jak ją drastycznie opisał ją Pan doktor, czasem jest traktowana jak przygoda, która przeradza się w błogi stan trwania w bezdomności, bo oto jest gdzie się schronić, jeżeli nie jest się pijanym, bo to warunek przyjęcia na nocleg przez placówki prowadzone przez kościoły, głównie przez kościoły protestanckie, anglikańskie. Nie spotkałem placówek dla bezdomnych prowadzonych przez kościoły katolickie, a nawet próba zwrócenia się o pomoc do proboszczów takich kościołów to tylko milcząca odpowiedź, czyli brak odpowiedzi, lub porozmawiamy później na ten temat. Doktor Garapich z typową dla polskiej mentalności nonszalancją podaje skrajne opisy bezdomnych i tym samym niemal uwłacza tym, którzy nie odpowiadają jego opisowi pijanych, brudnych i śmierdzących, czyli nic niewartych ludzi... Jedyne, z czym można się zgodzić z drem Garapichem, to indywidualność niemal każdego bezdomnego, zarówno co do formy, jak i sposobu pomocy, ale niekoniecznie pomocy wynikającej z alkoholizmu. Warto też zastanowić się, czy dla takich ludzi nie znalazłaby się jakaś praca, na przykład przy oczyszczaniu miasta, bo jej brak jest główną przyczyną bezdomności, która prowadzi do rozleniwienia, gdyż przy dobrej organizacji bezdomni nie chodzą głodni i mają dach nad głową ze śpiworami. Warto też wspomnieć o tym, że o Polakach na emigracji pamiętają przed wyborami na stanowiska premierów, prezydentów, a po wyborach wybrani premierzy, prezydenci milczą i nie odpowiadają na listy z prośbą o pomoc dla bezdomnych Polaków. Zwróciłem się z takimi listami do prezydenta Komorowskiego, premiera Tuska i do metropolity krakowskiego abpa Stanisława Dziwisza, którego znałem jeszcze w czasach oazowych. Listy pozostały bez odpowiedzi. Wdzięczność wybranych przez nas rządzących nawet nie przejawia się tym, by w POSK-u zainstalować dla Polonii darmowy dostęp do internetu, a co tu dopiero mówić o pomocy dla bezdomnych. Z poważaniem JANuSZ FRąCZeK

3 nowy czas 18 grudnia stycznia czas na wyspie Świąteczny czas Nadchodzą święta Bożego Narodzenia. Już w starożytności był to czas szczególny w Rzymie w tym okresie odbywały się Saturnalia na cześć Saturna boga rolnictwa i zasiewów, a w Persji czczono Mitrę bóstwo słońca. Dla nas również jest to czas niezwykły. Czas, aby zatrzymać się na chwilę w tej codziennej gonitwie. Czas spokoju, przemyśleń i przebaczania. Czas pełen ciepła, refleksji i magii. Czas Narodzenia Pańskiego. Jak mówi przysłowie, na Boże Narodzenie weseli się wszystko stworzenie. Zewsząd uśmiecha się święty Mikołaj, wokół nas migocą świąteczne światełka i cieszą oko kolorowe ozdoby zawieszone na drzewkach. Wkrótce i w naszych domach będziemy przyozdabiać choinki. Pojawiły się one w bożonarodzeniowej tradycji o czym traktuje jedna z wielu anegdot dzięki św. Bonifacemu, który w VIII wieku nawracał na chrześcijaństwo Franków. Poganie ci oddawali cześć ogromnemu dębowi, więc święty nakazał owego olbrzyma ściąć. Runął dąb na ziemię, ale zniszczył przy tym wszystkie rosnące wokół niego drzewa. Ocalała jedynie mała sosenka, która odtąd została uznana za symbol chrześcijaństwa, dla św. Bonifacego był to bowiem znak z nieba. Jednakże zwyczaj świątecznego przybrania choinki dotarł do nas z Niemiec znacznie później, bo na przełomie XVIII i XIX wieku. Wszystkim ozdobom wieszanym na bożonarodzeniowym drzewku też przypisywano jakieś znaczenie, ale i w tym przypadku jest wiele różnych interpretacji. Tak więc orzechy zawijane w złotko miały zapewnić dobrobyt i siły witalne, jabłka zdrowie i urodę, miodowe pierniki dostatek, dzwonki dobre nowiny i radosne wydarzenia, światełka i bombki chroniły domowników przed nieżyczliwością, a aniołki opiekowały się domem. Boże Narodzenie to również czas pełen symboli. W Wigilię (z łac. oznaczającą czuwanie), aby zasiąść do uroczystej wieczerzy, czekamy na pierwszą gwiazdę, która zalśni na niebie na pamiątkę gwiazdy prowadzącej Trzech Króli do stajenki, w której narodził się Jezus. Pamiętamy także o pustym miejscu przy stole dla kogoś z drogi lub dla naszych bliskich, którzy już odeszli... Przed kolacją dzielimy się opłatkiem (z łac. oblatum dar ofiarny) na znak przyjaźni i miłości, wybaczania i pojednania. W dzień Adama i Ewy daruj bliźniemu gniewy poucza nas inne bożonarodzeniowe przysłowie. Składamy sobie również wiele świątecznych życzeń zdrowia, szczęścia, pomyślności i śpiewamy kolędy (łac. calendae). Notabene, pierwotnie wyraz ten oznaczał pierwszy dzień miesiąca, a Słowianie nazywali tak pierwszy dzień roku oraz prezent na Nowy Rok. Z czasem upominkami obdarowywano się jedynie na święta Bożego Narodzenia, a wyrazem kolęda zaczęto określać i pieśń bożonarodzeniową, i wizytę w świąteczny czas księdza, i wywodzący się z folkloru obrzęd związany z chodzeniem od domu do domu kolędników. Kiedyś jeszcze w Wigilię winszowano sobie: Do siego roku!, to znaczy, aby pozostać w zdrowiu do nadchodzącego roku. Były to bowiem życzenia nie noworoczne, lecz właśnie wigilijne. Si, sia, sio to staropolski zaimek wskazujący, oznaczający dzisiejsze ten, ta, to. Jeszcze w Kalendarzu polskim z 1714 roku pojawił się zapis: Ażeby Bóg dozwolił doczekać do siego roku!. Potem już noworocznie życzono sobie: Od siego do siego roku! Dziś zostało nam już tylko: Do siego roku!, jako forma życzeń na Nowy Rok. Krąży, co prawda, anegdota o Dorocie Trajtlesównie (zdrobniale Dosi), która w dobrym zdrowiu dożyła sędziwych lat, a zmarła właśnie w Wigilię. Wieść o jej śmierci szybko rozniosła się po Krakowie. Wtedy też ponoć ktoś składający życzenia powiedział: Abyśmy dożyli Dosiego roku! Ale to tylko anegdota, zresztą jedna z wielu. Boże Narodzenie to czas radości cieszmy się jego czarem. Każdą radosną chwilą spędzoną w gronie najbliższych. Składamy życzenia wszystkiego, co najlepsze i świątecznie, i noworocznie! Tego też Państwu i sobie życzy zespół redakcyjny Nowego Czasu. Do siego roku! Do siego Czasu! Lidia Justyna Niedzińska Boże Narodzenie w wielkim mieście Emigrantom Czekając podniesienia kurtyny, włóczę się po sezonowym teatrze; wspominam, słucham, patrzę. Uwertura. Ptaki ledwie do odlotu się zbierają. Wrzesień. Świątecznych kartek przedwczesne pienia zasmucają. Antrakt. Kilka rocznic, kilka skromnych świąt. Ziąb. Przygasają na cmentarzach znicze... Pierwszy akt nie wytrzymał, pierwszych widzów wygnał na ulice. Pierwsza choinka ubrana, debiutantka deszcz jej niszczy dekoracje. Na składach sklepów rosną zapasy. Obwieszczono pierwszą przecenę. Skończyły się wakacje. Grudzień. Do Głównego aktu blisko. Światła. Muzyka. Pompa. Gala. Igrzyska czy corrida? Sterowani reklamami przeszukują sklepy z upominkami, nabywają, co się jutro nikomu nie przyda. Czas fiesty. Indyki jak opasłe barany. Już zarżnięte. Na węgielkach nostalgicznie pachną kasztany. Zza wystaw, zza towarów, zza rumieńca, którym świat podniecony świątecznie oblany, majaczy róg stajenki, w tym teatrze kąt słabo oświetlany. SYMBOL dziś kołysany, jutro krzyżowany. Jakieś dziecko krzyczy: Nie widzę! Odsłoń mamo kurtynę! Czy dostrzeże DZIECINĘ? Lulajże Jezuniu... Liliana Kowalewska

4 4 18 grudnia stycznia 2011 nowy czas światecznie Kiermasz jak się święci Grzegorz Borkowski Moda to może wśród mieszkańców Wysp nie najnowsza, ale za to coraz popularniejsza. Świąteczny wyjazd do Wiednia, Paryża, Berlina może już nie dziwi, wszak święta Bożego Narodzenia powoli przestają być wyłącznie domeną domowego zacisza, a coraz częściej są okazją do złapania głębszego oddechu i przerwy w codziennym biegu. Ale wyjazd specjalnie na świąteczne zakupy? A jednak taka ekstrawagancja ma coraz szersze rzesze zwolenników. Europejskie świąteczne kiermasze cieszą się coraz większą popularnością, na co, wreszcie, ręce zacierają właściciele agencji turystycznych. Z budżetem wysokości około 500 funtów można już się pokusić na trzydniową imprezę (oczywiście, nie licząc kosztów samych zakupów). A oto najpopularniejsze w tym roku kierunki. austria, czyli Wiedeń, GraZ i innsbruck Kiermasz przed wiedeńskim magistratem jest otwarty już od połowy listopada. Z daleka kuszą gości zapachy kandyzowanych owoców, waty cukrowej, smażonych orzeszków i innych smakołyków. To świetne miejsce na kupienie prezentów kapeluszy, czapek, galanterii skórzanej... Niemniej popularny jest kiermasz na starym mieście w Innsbrucku, gdzie władze miasta szczególną uwagę poświęcają efektom oświetleniowym. W tym roku obiecały turystom niezapomniany blask nowych, kryształowych lamp, które ponoć rzucają fantastyczny blask na średniowieczne fasady starówki. To znakomite miejsce na zakup pamiątek, zwłaszcza rękodzieł. Niezapomniane wrażenia czekają odwiedzających na chyba najstarszym austriackim świątecznym kiermaszu w Graz, ulokowanym przed bajecznie oświetlonym ratuszem. Tradycyjnie kupimy tam pamiątki, rękodzieła, jednak największe tłumy turystów ściągają coroczne wystawy rzeźb lodowych. Wystarczy wspomnieć, że na stawiane na rynku w Graz rzeźby lokalni artyści zużywają co roku ponad ton lodu. Ci, którzy już planowali takie podróże, wiedzą, że nieprzypadkowo właśnie okres przedświąteczny jest najdroższy. Emma, pracownik społeczny z Southampton, jest wielbicielką austriackich kiermaszów. Ceny lotów koszmarnie idą w górę już w połowie grudnia. Warto korzystać z ofert last minute biur podróży lub promocji linii lotniczych. Cena biletu dla dwóch osób między na przykład piątkiem i poniedziałkiem może różnić się o... ponad 200 funtów. Jednak organizując wylot samemu, trzeba liczyć się z wydaniem co najmniej 300 funtów na bilety lotnicze, a dodatkowo funtów od osoby na każdy nocleg. No i oczywiście żywność i zakupy. A jednak wrażenia są niezapomniane. Nie wyobrażam sobie świątecznych zakupów bez austriackiej kapeli i oświetlonych tysiącami lampek średniowiecznych murów. Tego naprawdę nie znajdziemy w Anglii. Niemcy, czyli kolonia, FraNkFurt, Brema, BerliN Kolonia słynie ze swoich siedmiu ogromnych świątecznych kiermaszów, z których największy jest ulokowany przy katedrze. Corocznie kiermasze te odwiedzają ponad dwa miliony gości. Warto zaznaczyć, że tradycja nakazuje gościnnym Niemcom, by w cenie noclegu (od 65 euro za noc od osoby) był już świąteczny upominek. Warto jednak zabrać ze sobą drobne na zakupy. Frankfurt może się poszczycić najstarszym kiermaszem w Niemczech. Po raz pierwszy wielkimi zakupami Niemcy uczcili Boże Narodzenie w roku. Tak, tak 17 lat przed Grunwaldem! Tysiące świateł odbijających się w oknach domów starówki, stragany z półsurowej tarcicy, pieczone jabłka, kandyzowane orzechy, pierniki świąteczne czego można więcej pragnąć do szczęścia? Chyba tylko szklaneczki wina jabłkowego na rozgrzewkę i tradycyjnego niemieckiego marcepana na przekąskę. A dla ducha: koncert muzyki z dzwonnic 10 kościołów ulokowanych w centrum miasta. O godz melodię wydzwaniają różniące się wysokością dźwięku i tonami dzwony a dokładniej 50 dzwonów! Niemieckie kiermasze świąteczne można wymieniać w nieskończoność. Dość wspomnieć jeszcze Bremę, gdzie dodatkową atrakcją jest żywy adwentowy kalendarz ulokowany wzdłuż nadrzecznej promenady. W czasie adwentu z każdym kolejnym zbliżającym nas do świąt dniem otwarte są drzwi następnego nadrzecznego domu, a w nim... niespodzianki dla gości. No i nie zapomnijmy o Berlinie z jego kiermaszami. Najsłynniejszy z nich, przy pomniku Cesarza Wilhelma, jest znakomitym miejscem na zakup zabawek, rozgrzewkę winną nalewką czy przekąszenie piernikowej gwiazdy. Niemcy przeskoczyli kanał Jeśli jednak szkoda nam ciężko zarobionych funtów na zamorską wyprawę li tylko po świąteczne zakupy, namiastkę germańskiej tradycji świątecznej można znaleźć w Southampton (Hampshire). Od kilku lat tradycyjnie już niemieccy kupcy otwierają tam bajecznie kolorowe świąteczne miasteczko przy ulicy Above Bar (w sąsiedztwie Bargate). Kiermasz nie jest tak wielki jak jego szwajcarskie czy niemieckie odpowiedniki, niemniej można tu skosztować tradycyjnych niemieckich wędlin i świątecznych potraw, kupić bożonarodzeniowe pierniki czy tradycyjne słodycze. Wszyscy sprzedawcy obowiązkowo są przebrani za Mikołajów, a domki z tarcicy świątecznie przystrojone. Codziennie przetaczają się tamtędy tysiące turystów czy zwykłych spacerowiczów. Trzeba jednak przyznać, że przyzwyczajeni do specyficznej, angielskiej kuchni tubylcy traktują mocno wędzone niemieckie kiełbasy czy bekony ze sporą nieufnością. Wielu chce spróbować, śmieją się jednak, że za słone i nie kupują za dużo skarży się, mrużąc oko, jeden z Mikołajów. Jeśli jednak szkoda nam ciężko zarobionych funtów na zamorską wyprawę li tylko po świąteczne zakupy, namiastkę germańskiej tradycji świątecznej można znaleźć w Southampton. Od kilku lat tradycyjnie już niemieccy kupcy otwierają tam bajecznie kolorowe świąteczne miasteczko. Zdjęcia: Grzegorz Borkowski

5 nowy czas 18 grudnia stycznia światecznie Prezentowe last minute co mu kupić? z czego ona się ucieszy? Jeżeli te pytania wciąż spędzają ci sen z oczu, nie panikuj! możesz liczyć na nowy czas. Sklepy zachęcają nas do świątecznych zakupów już od dawna. ale wiadomo, jak to jest: praca, obowiązki, a na końcu okazuje się, że Boże narodzenie za pasem! Jeśli w tym roku brakuje ci pomysłów, wybierz się z nami na przegląd prezentowych propozycji. nie musisz się nawet ruszać z fotela. DO POCZYTANIA wojciech mann, rock-mann Sympatyczny prezenter radiowej Trójki napisał właśnie swoją biografię. Jak zwykle, z przymrużeniem oka i zdrowym dystansem. Pełno tu zabawnych anegdot. To opowieść o tym, jak fani rocka musieli sobie radzić w zgrzebnym, peerelowskim świecie, gdzie na winylu zamiast Stonesów można było dostać najwyżej Urszulę Sipińską, a na koncertach gitary do wzmacniaczy podłączało się za pomocą zapałek. norman Davies, zaginione królestwa To podróż do światów, których już nie ma. Prusy, Galicja, królestwa Burgundii i Aragonii ożywają na kartach najnowszej książki walijskiego historyka na jeszcze jedną, krótką chwilkę. Davies zabiera nas w wędrówkę po śladach mieszkańców martwych ziem, które w podręcznikach historii często nie zasługują na niewiele więcej niż krótką wzmiankę. A przecież ci ludzie, te miasta, te domy kiedyś istniały pisze historyk. I pokazuje, że ten świat, w którym żyjemy dziś, wcale nie jest taki trwały, jak czasami się nam wydaje. robert makłowicz, cafe museum Książka kucharska? Nie do końca. Książka podróżnicza? Też nie. Robert Makłowicz zabiera nas w wyjątkową wędrówkę, którą trudno zaklasyfikować. Podejmowałem nieraz wyprawy bez konkretnie określonego celu, byle tylko usłyszeć inny język, zjeść inny rodzaj zupy, spróbować innego alkoholu, zobaczyć inny krajobraz. By zobaczyć własne odbicie w innym lustrze. To konieczne, gdyż lustra potrafią kłamać, więc jeśli całe życie przeglądasz się w jednym, możesz do końca nie wiedzieć, jak naprawdę wyglądasz pisze Makłowicz. wojciech cejrowski, PoDróżnik wc Specjalnie na święta wydawnictwo Bernardinium przygotowało wznowienie jednej z najpopularniejszych książek Wojciecha Cejrowskiego. Autor długo wahał się, czy po 13 latach zgodzić się na dodruk, uważał bowiem, że w książce za dużo jest bufonady (a jak wiadomo nie od dziś, słynie ze skromności i umiarkowanych poglądów). W końcu jednak dał się przekonać. DO POSŁUCHANIA Bruce Springsteen, The Promise: Darkness at the end of Town Fantastycznie wydany boks zawiera trzy kompakty i trzy DVD, a także oferuje nam półtoragodzinny film dokumentujący powstawanie jednego z najważniejszych albumów Bossa. Ale przede wszystkim przynosi prawdziwą powódź niepublikowanych utworów. Bruce planował początkowo wydanie podwójnej płyty. W końcu z pomysłu zrezygnował, a niektóre niewykorzystane kawałki wypłynęły potem na następnych płytach. Większość z nich słyszymy jednak po raz pierwszy. I nie są to szkice czy odrzuty. Dostajemy zupełnie nowy album od Bruce a w szczytowej formie. Grzegorz Turnau, FaBryka klamek Od czasu, gdy krakowski artysta wydał swój ostatni album z premierowym materiałem minęło pięć lat. Teraz powraca Fabryką klamek. Płyta jest wyborem utworów, jak to u mnie zwykle bywa, z kilku lat działalności na różnych polach. Nie jestem w stanie oderwać siebie od siebie, rozwiązać zespołu, którym nie jestem. Jestem na siebie skazany mówi artysta w wywiadzie z Onetem. I zabiera nas w fascynującą podróż do miejsc wyczarowanych przez Jana Kanta Pawluśkiewicza, Michała Zabłockiego i Leszka Aleksandra Moczulskiego. Akurat na święta. michael Jackson, michael To już ostatnia płyta króla popu, który umarł niespodziewanie tuż przed planowanym na lato zeszłego roku powrotem na scenę w londyńskim 02. Na płycie znajdziemy utwory, nad którymi wokalista pracował przez ostatnie osiem lat. Są też goście: między innymi Will.I.Am, Akon, Lenny Kravitz i RedOne. raz Dwa Trzy, raz, Dwa, Trzy Dwadzieścia Zespół Adama Nowaka jest już z nami od dwóch dekad. Z tej okazji panowie wydali album koncertowy. Usłyszymy na nim utwory z całej kariery grupy spięte jednym wspólnym tematem: podróży w sensie dosłownym i metaforycznym. Piosenki nabierają nowego wymiaru w nowych aranżacjach stworzonych z pomocą Orkiestry Kameralnej Hanseatica. Susan Boyle, The GiFT To naprawdę rzadkie, by brytyjski artysta miał dwa przeboje numer jeden na amerykańskiej liście przebojów. Susan Boyle się udało. Drugi w jej karierze album zawiera świąteczne standardy oraz nowe wersje Halleluhah Leonarda Cohena i Perfect Day Lou Reeda. Co ciekawe, oryginalna wersja piosenki kanadyjskiego barda opowiada o jego przygodach erotycznych, a ballada Perfect Day traktuje o urokach heroiny. Nic to. W lukrowanych wersjach Boyle obie piosenki nadają się doskonale na prezent urodzinowy dla babci. DO OBEJRZENIA incepcja Czy chciałbyś zamienić swoje życie na przyjemny, ale nieprawdziwy sen? Być może nie, bo najbardziej liczy się dla ciebie autentyczność doznań. Ale co, jeśli to, którym żyjesz teraz, przynosi ci tylko cierpienie? Fascynujący i bardzo inteligentny film science fiction doczekał się swego wydania na DVD. Christopher Nolan (który wyreżyserował między innymi Bezsenność ) zapewnia nam dużo akcji i emocji. Ale w tle pozostają pytania o naturę rzeczywistości. robin hood Jeden z najbardziej widowiskowych filmów zeszłego roku doczekał się właśnie wydania de luxe wersji reżyserskiej w ozdobnym, metalowym pudełku. FrienDS: edycja specjalna Aż trudno uwierzyć, że sympatyczną grupę przyjaciół z Nowego Jorku po raz pierwszy poznaliśmy aż 15 lat temu. Fani Moniki, Joey ego i spółki mogą wrócić do dawnych żartów i przygód. Jakiś czas temu na rynku ukazał się bowiem elegancki, urodzinowy boks zwierający wszystkie sezony serialu. clint eastwood: 35 Filmów, 35 lat Coś dla fanów talentu Eastwooda. Box zawiera wszystkie filmy aktora od początku jego współpracy z Warner Brothers. Jest Brudny Harry, Co wydarzyło się w Madison County i Mystic River. PacyFik Szeregowiec Ryan i Lista Schindlera udowodniły, że filmy wojenne wychodzą Spielbergowi świetnie. Nic więc dziwnego, że wielu kinomaniaków nie mogło powstrzymać entuzjazmu, gdy dowiedzieli się, że legendarny reżyser planuje stworzenie dziesięcioodcinkowego miniserialu dla HBO. Budżet wyniósł 150 mln dolarów. Przy realizacji pracowało cztery tysiące osób. Fani się nie zawiedli. Jeśli masz któregoś z nich w rodzinie sprawisz mu tym boksem przyjemność. DO POGRANIA civilization v SJJT Syndrom Jeszcze Jednej Tury. Każdy fan cywilizacji zna objawy. Zaczyna się niewinnie. Zasiadasz przed komputerem na chwilkę, tylko, żeby zbudować pierwsze dwa miasta. Piętnaście miast i trzy godziny później mówisz sobie: No dobra, czas już spać. Jeszcze tylko jedna tura. Ale przecież Napoleon właśnie zbliża się do twoich granic, a za moment uda ci się wybudować piramidy! Grasz więc jeszcze jedną turę. I jeszcze jedną. Aż w końcu wita cię świt. W tym roku zarazę roznosi najnowsza, piąta już część kultowej serii Sida Meiera. FiFa 11 Od czasu, gdy w 1995 roku ukazała się pierwsza część FIFY (z piłkarzami składającymi się z kilku pikseli i nieruchomą, izometryczną kamerą), seria zmieniła się nie do poznania. Dziś oferuje nam powalający realizm: bez trudu możemy rozpoznać poszczególnych zawodników po fryzurach czy sposobie poruszania się po boisku. Do dyspozycji mamy kilkanaście kamer i trybów rozgrywek. Oczywiście, gra posiada wszelkie licencje, dlatego poprowadzimy rzeczywiste drużyny z Roonyem, Messim, Ronaldinho czy Błaszczykowskim w składzie. ALBO Ty w wersji popartowej Przepis jest prosty: najpierw musisz wybrać swoje ulubione zdjęcie (to możesz być ty, twój partner albo ulubiony zwierzak). Zgrywasz je na CD, wysyłasz i po 14 dniach otrzymujesz dużą ramkę (rozmiar A3) zawierającą fotkę przerobioną w stylu Andy ego Warhola. To prawda. Teraz każdy może liczyć na swoje 15 minut sławy. Informacje na stronie -gift.co.uk/personalised-pop-art-prints.html. odrobina luksusu Jeśli szukasz prezentu dla smakosza, na pewno sprawisz mu przyjemność koszem delikatesowym. Słynie z nich Fortnum and Mason (www.fortnumandmason.com). Możesz też zamówić zestaw najlepszych ostryg i prawdziwego szampana od braci Wright z Borough Market (www.wrightbros.eu.com). Bilet na lodowisko Bigos, pierogi, makowiec przydałoby się spalić nadmiar kalorii, prawda? Pierwszym krokiem może być sprezentowanie komuś wejściówki na jedno z brytyjskich lodowisk. Do wyboru między innymi to w Somerset House (www.somerset-house.org.uk) czy Eye of York (www.icefactor.co.uk). czytniki To prawda: nie można go używać w wannie. Nie szeleści przyjemnie kartkami. Ale czytnik ma wiele zalet. Można go zabrać w podróż (waży mniej niż przeciętny paperback), a pomieści nawet 3000 książek! Niektóre z urządzeń pozwalają też na korzystanie z internetu. Mobilnemu bibliofilowi sprawić można na przykład najnowszy model Kindle a.

6 6 czas na wyspie 18 grudnia stycznia 2011 nowy czas W oczekiwaniu na św. Mikołaja O sobotnich szkołach pisaliśmy ostatnio w Nowym Czasie. Były to jednak szkoły z ogromną tradycją, które na Wyspach działają od 50., 60 lat, a teraz znów przeżywają swój renesans. Wciąż jednak powstają nowe tak duże jest zapotrzebowanie. Szkoła w Streatham ma krótką i dość burzliwą historię (protest rodziców i zmiana na stanowisku dyrektora), ale za to świetnie sobie radzi. Rada Rodziców oraz dyrekcja szkoły nie miała nic przeciwko obecności dziennikarza na zebraniu z rodzicami, gdzie przedstawiono budżet za mijający rok. Mają prawo być dumni, bo na koncie bankowym jest plus (mimo braku dotacji), co pozwoli na minimalnie podniesienie wynagrodzenia nauczycielom. W polskich szkołach sobotnich nauczyciele pracują właściwie charytatywnie, bo trudno stawkę 30 funtów za dzień traktować jako wynagrodzenie pedagoga spędzającego w szkole co najmniej sześć godzin. Robią to dlatego, że lubią tę pracę bądź nie chcą tracić doświadczenia mówi dyrektor szkoły sobotniej w Streatheam Joanna Szwej-Hawkin. Kiedy ogłaszamy nabór, nigdy nie mamy problemów, kandydatów jest zawsze wielu. Nim jednak trafię na podsumowujące rok zabranie Rady Rodziców, odwiedzam pokój nauczycielski. Siedzi tam pod okiem opiekunów mała Oliwia. Ma pecha, nie będzie uczestniczyć w dzisiejszej uroczystości, rozbolał ją ząb i czeka na rodziców. Jest bardzo dzielna, prawie nic nie mówi, ale pozwala się sfotografować. Na szczęście rodzice Oliwii nie zabronili fotografować swojego dziecka. Może to będzie mała rekompensata za nieobecność na spotkaniu z Mikołajem. Z pokoju nauczycielskiego wędruję z panią dyrektor korytarzami szkoły zaglądając przez częściowo oszklone drzwi do klas, gdzie wciąż odbywają się lekcje. W tę sobotę jest znacznie mniej dzieci. Pewnie już niektóre wyjechały do Polski na święta, choć nie powinny, bo lekcje dzisiaj odbywają się jeszcze normalnie wyjaśnia. Niby normalnie, a jednak nie bo właśnie dziś (jest sobota 11 grudnia) do uczniów szkoły w Streatham przyjdzie św. Mikołaj. Nim dochodzimy do szkolnej świetlicy, zbliża się właśnie pora z niecierpliwością oczekiwanej wizyty. Powoli klasy szkolne pustoszeją, a dzieci wypełniają ogromną salę. Są bardzo podekscytowane. Mikołaj jednak nie zamierza rozdawać prezentów ot, tak. Jest wymagającym św. Mikołajem i mówi dzieciom, że chciałby coś dostać w zamian na przykład usłyszeć piosenkę. No więc wyrywają się pierwsi chętni. Mikołaj jest coraz bardziej zadowolony i widać, że jeszcze chwila i prezenty trafią do zniecierpliwionych oczekiwaniem dzieci. Radość jest ogromna. Maluchy kładą się na podłogę i dobierają się do wielkich toreb z prezentami. Otworzysz mi? pyta mała Julia, podając zapakowaną laskę cukrową. Są gwizdki, ogromne długopisy, widać, że dzieciom prezenty choć drobne sprawiają wielką radość. Te najmniejsze uwielbiają polską szkołę. Jedne, bo mają tu dużo koleżanek, inne, bo lubią panią, a jeszcze inne, bo wszystko rozumieją. Gorzej z nastolatkami. Nienawidzę mówi przez zęby jeden zbuntowany. To dlaczego chodzisz? pytam. Bo mama każe. No, może jest z tego jedna korzyść nie muszę się przynajmniej bać egzaminu. Wybrałem polski na GCSE. Są więc jak widać jakieś korzyści ze zrywania się w sobotę rano z łóżka i pędzenia na zajęcia do polskiej szkoły. Do szkoły na Streatham jeszcze powrócimy, przyglądniemy się, jak wygląda pospolity dzień zajęć, któremu nie towarzyszą tak szczególne emocje, jak te w ostatnim dniu przed świątecznymi wakacjami. Tekst i fot. Teresa Bazarnik Stałe stawki połączeń 24/7 Dobra jakość Bez nowej kart SIM Polska 2p/min 15% EXTRA kredytu ZA DARMO na tel. komórkowy (przy pierwszym doładowaniu) Wyślij smsa o treści NOWYCZAS na (koszt 5 + stand sms) Wybierz a następnie numer docelowy np. 0048xxx i zakończ #. Proszę czekać na połączenie. 2p 7p 1p Polska (tel. stacjonarny) Słowacja (tel. stacjonarny) Polska (tel. komórkowy) Niemcy (tel. stacjonarny) Irlandia (tel. stacjonarny) Czechy (tel. stacjonarny) USA Czas na prenumeratę Imię i Nazwisko... Adres Kod pocztowy... Tel... Liczba wydań... Prenumerata od numeru...(włącznie) Prenumeratę zamówić można na dowolny adres wukbądźteżwkrajachunii. Aby dokonać zamówienia należy wypełnić i odesłać formularz na adreswydawcywrazzzałączonym czekiem lub postal order. liczba wydań UK UE Czeki prosimy wystawiać na: CZAS PUBLISHERS LTD 63 Kings Grove London SE15 2NA

7 7 nowy czas 18 grudnia stycznia 2011 czas na wyspie Przed świętami dla Jasia Czy jesteśmy li tylko społecznością dorobkiewiczów? My, Polacy na Wyspach? W kraju, zgodnie z ostatnimi wynikami OBOP-u, aż 41 proc. Polaków angażuje się w okolicach świąt w akcje charytatywne. My, tu w Londynie, też mieliśmy taką szansę. Małą. Zorganizowaną przez dwójkę zapaleńców, którzy dla innych mają mnóstwo czasu. Dla siebie trochę mniej. Agnieszka Czarnota i Kamil Borowczyk przygotowali świąteczną imprezę dla dzieci, z której dochód chcieli przeznaczyć na pomoc małemu Jasiowi (www.jankowalik.pl), choremu na raka. Ojciec Ray z St George the Martyr bezpłatnie użyczył na ten cel krypt swojego kościoła. I przyszli rodzice z dziećmi. Ci, którzy nie musieli pędzić w zadyszce po ostatnie prezenty, polerować szyb w samochodach, lepić zawczasu wigilijnych uszek, jeździć po świąteczne produkty do polskich sklepów. Którym nie było za zimno, za daleko, za drogo, za zawsze można powód znaleźć. A ci, którzy przyszli wraz ze swoimi dziećmi, mogli oglądnąć pokaz mody przygotowany dzięki inicjatywie Dominiki, bardzo energicznej 13-latki, która zaangażowała w to swoje brytyjskie koleżanki. W szkole mama jednej z naszych koleżanek też choruje na raka, więc wiem, że tacy ludzie bardzo potrzebują naszej pomocy mówi Nowemu Czasowi Dominika. Były warsztaty malarskie dla dzieci prowadzone przez Marię Kaletę i Mariusza Czajkowskiego. Były występy muzyków, którzy tak się rozkręcili, że długo jeszcze po oficjalnym zakończeniu imprezy radosnym graniem towarzyszyli nam podczas sprzątania krypt. Z biletów wstępu (dzieci płaciły pięć funtów, rodzice wchodzili za darmo) oraz z aukcji dzieł sztuki zebrano 530 funtów, które zasilą fundusz pomocowy dla Jasia. Szczęśliwcy wygrali talony do wykorzystania na niektórych stoiskach Borough Market, skąd pochodziły smakołyki przekazane na imprezę. Wylosowano też kolację w restauracji Knajpa, sesję fotograficzną dla całej rodziny oraz bilety do Tate Modern. Odbyła się licytacja dzieł sztuki, m.in. obraz gruzińskiego malarza Gulbatiego Shvelidze i Mariusza Czajkowskiego, grafiki, oraz adapter do odtwarzania płyt winylowych. Twarze malowano nie tylko dzieciom, bo na tej SYLWESTER 2010na imprezie bawili się wszyscy tak samo zarówno duzi, jak i mniejsi. Chcemy więcej takich imprez. Pamiętajcie o rodzicach z dziećmi powiedziała Gosia, jedna z wolontariuszek, kiedy opuszczała lśniące czystością krypty (wielkie podziękowania dla Sebastiana i Pawła, którzy cały wieczór spędzili w kuchni i nic a nic nie narzekali, wręcz przeciwnie). Sylwestrowe S ylwestrowe P Party arty na Canary Canary Wharf Wharf Wywiad W ywiad z or organizatorem ganizaatorem K Katarzyną atarzyną Jab Jabrocką brocką z Gr GreatPL eatpll w ww.sylwester2010.c e o.uk Bar38 to to wymarzone wymar y zone miejsca do udanej zaba awy. D wie duż e sale z zabawy. Dwie duże ttelebimami, elebimami, or az doświadcz ony oraz doświadczony polsk omasz om masz Kor ona są gwarancją gwarancją polskii dj TTomasz Korona w ysokiego po p ziomu. Jest eśmy wysokiego poziomu. Jesteśmy pewni, żże e hit ty lat lat 70,80,90ch nie hity 70,80,90-ch po zostawią nikogo obojętn ym na pozostawią obojętnym taniec taniec.. CANARY WHARF Niezapomniane polskie Party Sylwestrowe 2010 odbędzie się w londyńskim centrum finansowym. Prestiżowy lokal Największe hity muzyczne lat: 70,80,90-tych Doborowe towarzystwo Przepyszne potrawy Dj: Tomasz Korona Strój wieczorowy lub przebranie Bilety: 30,50 Godz: 20:30-do rana Tak więc nie czekaj! KUP BILET! I pamiętaj: Na przełomie DEKAD POLACY BAWIĄ SIĘ na CANARY WHARF! Bar38 West India Quay, Canary Wharf E14 4AX London Organizator: GreatPL Partnerzy: Bilety i info: Teresa Bazarnik Skąd pomysł Skąd pomysł zorganizowania zorganizowania a polskiego p olskiego Sylwestra Sylwestra na Canary Canar a y Wharf? W harf? C anary Wharf Wharf to to słynna na ccałym Canary świecie londyńsk wa. londyńskaa dzielnicaa finanso finansowa. N iedługo minie 7 la elkiej fali Niedługo latt od wie wielkiej pr zyjazdów P olaków do Wielkiej Wielkiej przyjazdów Polaków Br ytanii. Najwyższa Najwyższa por a, ab by P olacy Brytanii. pora, aby Polacy zaznaczali sw oją obecność takż e w tak swoją także pr estiżowych miejscach. C z zas prestiżowych Czas zapr zeczyć st ereotypom po olskich zaprzeczyć stereotypom polskich impr ez. Nasz e sylw estrowe par ty tto o imprez. Nasze sylwestrowe party of ferta ot warta na LLondyn. ondyn. oferta otwarta T o tteraz eraz coś coś więcej więcej jeszcze jeszcze może może o To sam ym Sylwestrze? Sylwestrze? samym M alownicza zatoka zatoka W est IIndia ndia Q uay Malownicza West Quay poło żona blisko metr a, jak rrównież ównież położona metra, T o dla ducha, ha, a dla ciała? To P ołączenie d dań kkuchni uchni polskiej polskiej i Połączenie ang ielskiej. W ykwintne dr inki, pięknie pięknie angielskiej. Wykwintne drinki, udekor owan ne sale, sale, wygodne wygodne sofy. sofy. udekorowane FFunkcjonalne unkcjonalne ne dw órych dwaa bar baryy w kt których znajdą się takż akże polskie polskie alkohole. alkohole. także Liczna obsłu uga. Nic Nic tylko tylko założyć założyć strój strój obsługa. wiecz orowy i oddać się sylwesylwewieczorowy str owym szaleństwom. szaaleństwom. strowym C zy pr zewid dujecie jak ieś sp ecjalne Czy przewidujecie jakieś specjalne a trakccje. atrakcje. TTak. ak. Opr ócz konk ursu z nag rodami Oprócz konkursu nagrodami pr zewidujem my rrównież ównież super przewidujemy niespodziankę nkę. N ie mo żemy jej niespodziankę. Nie możemy ocz ywiście u uja wnić, ale ciek awskim oczywiście ujawnić, ciekawskim podpo wiem my, iż sięgam gwiazd.!!! podpowiemy, sięgamyy gwiazd.!!!

8 8 18 grudnia stycznia 2011 nowy czas debata europejska Jedność w wielości czyli jak być Polakiem i Europejczykiem jednocześnie Grzegorz Małkiewicz Zinicjatywy Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii przebywający w Londynie przewodniczący Parlamentu Europejskiego, były premier RP, Jerzy Buzek wziął udział w spotkaniu, które odbyło się 6 grudnia w Sali Teatralnej POSK. Tematem było kontrowersyjnie postawione pytanie: Polak czy Europejczyk? Jak na nie odpowiedzieć? Czy Europejczyk w pytaniu określa nas geograficznie, kulturowo czy może mówi o zjawisku stosunkowo nowym, czyli polskim członkostwie w strukturach Unii Europejskiej? Nieprecyzyjnie postawione pytanie dało się we znaki wszystkim uczestnikom dyskusji panelowej, którą, niestety, zastąpiły luźne wypowiedzi, osobiste impresje wokół głównych pojęć zawartych w pytaniu. A mogło być gorąco. W końcu pojęcia te zahaczają o główny spór toczący się w kraju na temat historii, tożsamości narodowej, patriotyzmu, chrześcijańskich korzeni. Spór o to, jak być Polakiem nowoczesnym, otwartym (tutaj często zwolennicy cywilizacyjnego przyspieszenia dodają: otwartym na Europę). Zamiast dyskusji padały frazesy, jak choćby ten, że Polska od zawsze była częścią Europy. Europy tak, ale nie Unii Europejskiej. W tej strukturze gospodarczo-politycznej jesteśmy zaledwie od sześciu lat. I chyba o przynależność do tej struktury i o to, co z tego faktu wynika dla nas, Polaków, chodziło autorom pytania, wokół którego toczyło się spotkanie. Jedynie dr Kazimierz Nowak usiłował metodologicznie uporządkować niefortunne pytanie. Słowo czy może implikować alternatywę, wybór. Ale tego wyboru nie ma i nie ma takiej potrzeby zaznaczył. To, co powiedział mieszkający od lat sześćdziesiątych na Wyspach doktor medycyny, można przełożyć na wzór metafizyczny, na byt pierwszy i byty wtórne w wymiarze, oczywiście, antropologicznym. Tym bytem pierwszym jest polskość, bytem wtórnym europejskość. W naszej sytuacji warunkiem bycia Europejczykiem jest bycie Polakiem. Polskość jest aksjomatycznie oczywista, jest tak wpleciona w stan osobowości, że jest dla nas czymś naturalnym, czymś niezmiennym i niezbędnym. Polskość jest czymś, z czym się rodzimy, w co się wradzamy, co wzbogacamy i z czego czerpiemy własne bogactwo. Polskość to ja w skromnym małym wymiarze, to błogosławieństwo, które daje nam rację bytu mówił dr Nowak. Taka hierarchiczność pozwoliła zadać bardziej precyzyjne pytanie: Dlaczego jestem Europejczykiem? Nietrudno było domyśleć się odpowiedzi. Tylko dlatego, że jestem Polakiem. Z czego wynika końcowe przesłanie. Im lepszymi jesteśmy Polakami, tym lepiej dla Europy. Zamiast alternatywy, hierarchia. Należy jednak pamiętać, jak niebezpieczne bywają hierarchie w komunikacji społecznej, dążącej do równania wszystkiego i wszystkich. Przekonała się o tym Margaret Thatcher, kiedy uznała jednostkę za byt pierwszy, a społeczeństwo za wtórny. Dla krytyków była to negacja bytu społecznego. Z wypowiedzi bohatera spotkania, przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka odniosłem wrażenie, że Europejczyk w zadanym pytaniu to członek Unii Europejskiej. Nie obyło się też bez kurtuazyjnego podkreślenia zasług emigracji niepodległościowej w odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Polska przybliżyła się do was oświadczył Jerzy Buzek. Żeby nie być gołosłownym, przywołał wystąpienie Pawła Włodkowica na soborze w Konstancji w 1414 roku usprawiedliwiające przymierze polskiego króla z poganami przeciwko chrześcijańskim najeźdźcom w imię praw człowieka. Po tym przykładzie naszego aktywnego udziału w tworzeniu historii Europy były już tylko przypisy z historii najnowszej Solidarność i Jan Paweł II. Dla emigracji niepodległościowej europejskość była chyba sprawą dosyć drugorzędną. Uważali się za polskich emigrantów, bez specjalnych nawet związków z krajem osiedlenia. Polska poza Polską to było największe osiągnięcie, duma i siła emigracji niepodległościowej. Duży jej procent nie posługiwał się nawet lokalnym językiem, nie miał takiej potrzeby. Jedynym celem był powrót do wolnej Polski. Niewielu do wolnej Polski wróciło. Ale teraz, po przystąpieniu Polski do Unii, jak sugerował Jerzy Buzek, nie żyją na obczyźnie. Wy jesteście niemal u siebie, w domu. Ta deklaracja wynikająca z unijnego prawa do swobody podróżowania i osiedlenia chwilę potem natrafia na sprzeczność w pytaniu, czy wracamy do kraju. Czyli jednak stare schematy i podziały są silniejsze nawet w przypadku polityka zajmującego ważne stanowisko w Unii Europejskiej. Jest to podstawowa sprzeczność również w środowiskach opiniotwórczych w kraju. Z jednej strony Europa, z drugiej strony Polak w Londynie to Polak na wygnaniu, gorszej kategorii. Sentymenty wygrywają z powszechną już wiedzą, że Polak w Londynie jest cenniejszy dla państwa niż Polak w Warszawie, przynosi większy dochód. Ma też mniej problemów z europejskością, dobrze sobie radzi w środowisku brytyjskim, bardziej uczestniczy w procesach integracyjnych niż niejeden polityk, któremu jedynie przychodzi do głowy pytanie: Kiedy wracacie do kraju? Dlaczego niby mamy wracać? W ramach współtworzenia Unii Europejskiej to właśnie Polak w Londynie kreuje powstającą wspólnotę europejską. Polak w Londynie jest też dowodem na to, jak ważna jest dla niego tożsamość narodowa, coraz częściej wyszydzana przez postępowych Polaków, którzy władają jedynie rodzimym językiem, a z Europy importują mydlaną popkulturę. To w Londynie widać wyraźniej, co nas kształtowało, jakie są nasze korzenie. Słowami: Mam wielkie przekonanie, że znaleźliśmy właściwe miejsce po kilkuset latach tułania się w niepewnej rzeczywistości zakończył swoje wystąpienie Jerzy Buzek. Szkoda, że tej rzeczywistości nie potrafimy jeszcze opisać. Wystąpienia panelistów ze starej i nowej emigracji trwały prawie godzinę, na pytania z sali (przewidziane w programie) zostało niewiele czasu. Pierwsze padło z galerii, bez nagłośnienia, dlatego część sali była skazana na Spotkanie w London School of Economics Tego samsego dnia w London School of Economics poza przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Jerzym Buzkiem w spotkaniu ze studentami udział wziął profesor Norman Davis. Pytanie było bardziej precyzyjne: Czym dla mnie jest Europa? Profesorowi nie brakowało argumentów, które przedstawiał z żarliwością godną przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. W spotkaniu, w którym uczestniczyło około 300 studentów i pracowników naukowych (w tym spora grupa studentów polskich) Jerzy Buzek mówił o Unii Europejskiej w kontekście jego własnych doświadczeń z czasów Europy podzielonej żelazną kurtyną. Jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego ubolewał nad faktem, że bardzo dużo ludzi mieszkających w państwach członkowskich Unii nie jest zainteresowanych tym, czym zajmuje się Parlament Europejski. Niewielu zdaje sobie sprawę, że w 60 proc. parlament kontroluje prawa ustawodawcze państw członkowskich. (eż) domysły. Z docierających fragmentów jednak można było odtworzyć zawartą w nich troskę spowodowaną dominacją chińskiej produkcji na europejskich rynkach, zaniedbaniami w promowaniu przemysłu europejskiego, życiu na kredyt. Dają nam 100 proc. wszystkiego na kredyt, ale karta kredytowa się kończy. Jaka to jest przyszłość dla moich dzieci? pytał uczestnik spotkania. Zakłócił tym samym panujący na sali, a zwłaszcza za stołem prezydialnym optymizm. Interwencja profesora Buzka była zdecydowana i, niestety, standardowa w takich sytuacjach. Przez pana przemawia gorycz, każdy ma prawo do goryczy, bo żyjemy w demokracji skarcił pesymistę profesor. Poradził spojrzeć na dostępne liczby, z których wynika, że w Polsce mamy wzrost gospodarczy i radzimy sobie bardzo dobrze w Unii Europejskiej, z czego powinniśmy być dumni i czego nam wszyscy zazdroszczą. Jerzy Buzek podkreślił też w swojej odpowiedzi europejską wyższość cywilizacyjną. Wskazywał na to, że obecna ekspansja chińska dokonuje się kosztem standardu życia chińskiego społeczeństwa. Czyli jest dobrze, a jak będzie w przyszłości, tego profesor nie wie, ale zachęcał wszystkich do mobilizacji i walki. Europa może wygrać, jak będziemy razem, wspólnie przekonywał. Pytającego chyba nie przekonał. Byłoby naiwnością liczyć na soki Kubuś w zrównaniu bilansu handlowego z Chinami. Wyższość cywilizacyjna też tu niczego nie zmieni. Po takim wystąpieniu z poczuciem goryczy wychodziła spora grupa uczestników.

9 nowy czas 18 grudnia stycznia takie czasy Zima ludów zagraża zjednoczonej Europie Bartosz Rutkowski To już nie jest zwyczajna fala protestów niezadowolonych, to bunt przeciwko tak zarządzanej Europie, twierdzi wielu publicystów przerażonych podobnie jak rządy Grecji, Francji, Wielkiej Brytanii czy Włoch nie tylko skalą, ale i zaciętością tych, którzy wyszli na ulice. ZAmIESZkI w RZymIE Coraz częściej słychać głosy, że ta zima ludów, która może przeciągnąć się do wiosny, będzie oznaczała koniec nie tylko strefy euro, ale całej zjednoczonej Europy. Ludziom wystarczy dziś niewielki zapalnik, by wyjść na ulice. W Rzymie eksplozja nastąpiła wtedy, kiedy anarchiści dowiedzieli się, że skandalista Silvio Berlusconi jakimś cudem jednak nie został utrącony przez parlament. Na kilka godzin centrum Rzymu zmieniło się w pole bitwy z siłami porządkowymi. Straty oceniono na 20 mln euro, a burmistrz Wiecznego Miasta Gianni Alemanno określił te rozruchy jako najgwałtowniejsze od kilku dekad. Centrum włoskiej stolicy przypominało krajobraz po bitwie: wraki spalonych samochodów i motocykli, osmalone zabytkowe budynki, setki wybitych witryn, zniszczone sklepy i pojazdy zakładu oczyszczania miasta, powyrywane płyty chodnikowe. Dwa tysiące anarchistów, zwolenników ruchów lewackich i zwykłych wandali przyłączyło się do uczestników kilku demonstracji, między innymi studentów, zwolenników lewicy i mieszkańców dotkniętego trzęsieniem ziemi miasta L Aquila. Zamieszki objęły ogromny obszar ścisłego centrum miasta, od Placu Weneckiego do Piazza del Popolo, gdzie zniszczenia są największe. Rzym wyglądał jak po serii zamachów i pożarów. Na ulicach leżały buty zgubione przez ludzi w panicznej ucieczce. Minister spraw wewnętrznych Roberto Maroni powiedział tylko, że siły bezpieczeństwa zapobiegły jeszcze gorszemu scenariuszowi. Dwa tysiące anarchistów, zwolenników ruchów lewackich i zwykłych wandali przyłączyło się do kilku demonstracji w Rzymie NIECH ZA kryzys PŁACĄ CI, którzy GO wywołali Podobnie było w Grecji, gdzie słowa złodzieje i bandyci pod adresem rządzących należały do najłagodniejszych. Bo to rządzących zwykli ludzie oskarżają o dramatyczną sytuację gospodarczą w kraju. Grecja jest teraz na garnuszku Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, w ciągu trzech lat dostanie 110 mld euro, pod warunkiem że sama zacznie oszczędzać, a to się nie podoba centralom związkowym, które w tym roku zorganizowały już siedem strajków generalnych. Polityka tamtejszych związkowców, podobnie jak ich kolegów w Hiszpanii czy Francji, sprowadza się do tego: niech za kryzys płacą ci, którzy do niego doprowadzili i najwięcej na nim zarobili, czyli bankowcy. Te protesty mają nie tylko lokalny wymiar, one zagrażają całej wspólnocie europejskiej, jeśli padnie jedna kostka domina, jeśli ze strefy euro wypadnie jeden element, na przykład Grecja, zaczną padać kolejne. O ile jeszcze wspomniane 110 mld euro być może, przy odpowiedniej polityce Aten, wyprowadzi kraj z zapaści, o tyle Hiszpanii takie pieniądze już nie wystarczą, a większych międzynarodowe instytucje finansowe nie wyłożą. STOLICA NIEmIEC w wielkim STRACHU Upadek euro to strata dla banków takich krajów, jak Niemcy czy Wielka Brytania, stąd dramatyczne kroki, by ratować, co się da, by nie stracić wszystkiego. Dlatego z taką determinacją przekonywano, wręcz naciskano na Irlandię, by przyjęła pakiet pomocowy, bo okazuje się, że w tym kraju banki niemieckie i brytyjskie mają ulokowane prawie 300 mld euro. Gdyby zbankrutowała Zielona Wyspa, straciliby też bankowcy, zrobili więc wszystko, by podać finansową kroplówkę Irlandii i ta się wreszcie na taki krok zgodziła. BURZĄ SIĘ ZwykLI LUDZIE Ale po nowym roku można i tam oczekiwać protestów, bo rząd w Dublinie zapowiedział, że kilkadziesiąt tysięcy pracowników sektora publicznego straci pracę, płace zostaną obniżone, podatki pójdą w górę i Celtycki Tygrys ma dziś nie tylko przetrącane łapy, ale cały kręgosłup. Jeszcze nie powstała międzynarodówka protestacyjna, ale jej początki już widać, kiedy nie tak dawno ulicami europejskiej stolicy Brukseli przetoczyło się ponad 100 tysięcy manifestantów z wielu krajów Europy, z Polski też. Wykrzyczeli pod oknami komisarzy unijnych, że zwykli ludzie nie chcą zaciskać pasa, nie chcą płacić, jak przekonują, za grzechy i błędy innych. NAJGORSZE NADCHODZI Najgorsze Europę dopiero czeka, kiedy zaczną działać programy oszczędnościowe. A takie już ogłoszono w wielu stolicach zachodniej Europy. I kiedy okazało się, że Berlusconi ocalał, to złość Włochów skupiła się nie na człowieku, który opływa w dostatki, kocha skandale bo to mu przeciętny mieszkaniec tego kraju wybaczy. Ale nie wybaczy mu, że zabiera mu się z kieszeni kolejne euro. Pakiet oszczędnościowy Berlusconiego na przyszły rok zakłada oszczędności 24 mld euro. Myliłby się ten, kto sądzi, że Polska na europejskiej mapie jest wolna od tych problemów. Polskę też czekają cięcia wydatków, Polacy mogą jednak mówić o szczęściu rok 2011 to czas wyborów parlamentarnych i każdemu rządzącemu zadrży ręka, nim sięgnie obywatelom do kieszeni, bo ceną, jaką by za to zapłacił, byłyby przegrane wybory. Ale już na taki ruch mógł sobie pozwolić rząd Davida Camerona, on dopiero rozpoczyna kierowanie krajem, choć ministrowie jego gabinetu byli zszokowani skalą i zaciętością protestów studentów w Londynie, którzy nie godzą się na podniesienie opłat czesnego. Największa orędowniczka utrzymania euro, niemiecka kanclerz Angela Merkel powtarza, że upadek euro byłby pogrzebaniem idei zjednoczonej Europy. Odpowiadają jej złośliwe komentarze, nie tylko miejscowej prasy, że obliczane na istnienie 1000 lat projekty też padały i to po kilku latach. Do siego Czasu następne wydanie 15 stycznia 2011

10 10 18 grudnia stycznia 2011 nowy czas in focus Julian Assange of WikiLeaks is FREE! London It has been next to impossible for anyone to remain unaware of the WikiLeaks affair. WikiLeaks has exercised a number of governments and state agencies on a global scale. At the core of this commotion is the freedom of information legislation of the United States, much envied by the civil liberties pressure groups all over the world. As it happens such freedoms, much fought over and cherished by the western democracies run contrary to the will of the establishment and are the source of irritation to the agencies that thrive on secrecy. The recent revelations of the US State Department (equivalent of the British Foreign Office) dealings with the rest of the world were very informative if not downright embarrassing for all parties concerned. The question remains in many minds should it or should it not had been done? In reply one should ask is there a half freedom or quarter freedom when it comes to the truths? All of the sudden, the founder of WikiLeaks is being pursued by the Swedish law enforcement agencies. It brings a bitter taste in my mouth and reminds me of the dark days of Nixon, when anything went for the temporary political advantage. The official faxes and s are probably well guarded now. The officialdom had closed ranks. Would it be reasonable to think that something fishy is going on behind the scenes. The media scrum outside the Court in London testifies to an enduring interest. Mr Assange was jailed last week, to be released after two Court hearings, with another date in front of a Judge scheduled for the 11th of January. The Judge confirmed by his verdict the judicial independence from any quarters that might have tried to influence the outcome. Long may it continue! The Swedish authorities charge has a sexual nature. Well, it seems we are going to have a close examination of the Swedish Sex Laws if not practices for sometimes to come. Perhaps politicians hope that sex topic is going to drown down the bad smell of great affairs of state. Wojciech Antoni Sobczyński KONKURS!!!!!!! Kiedy Wielka Brytania przystąpiła do II wojny światowej? Czytelnicy, którzy nadeślą prawidłową odpowiedź wezmą udział w losowaniu dziesięciu książek First to Fight. Odpowiedzi prosimy przesyłać na adres redakcji lub na "Pro Memoria" medal for Feliks Keidrowski Stoke on Trent Feliks Keidrowski the last known Polish sailor from "BLYSKAWICA" (Polish WW2 famous battle ship) had been admitted to hospital in Stoke on Trent, following a serious accident. "Blyskawica" defended the town of Cowes in the UK during the war and the ship's war record is second to none. Currently this famous ship, now museum, is permanently based in Gdynia, Poland. During the war Feliks was badly burnt on "Blyskawica", off the coast of Africa by Italian aircraft anti-naval bombs. He was then sent to military hospital in Scotland to recover, but discharged himself and travelled on his own initiative to the Polish 2nd Corps in Italy to help "to finish off the War and Mr Hitler!!"! Prior to serving with the "Blyskawica" he was with the Brygada Karpacka, which he joined whilst in Syria! Feliks Kendrick Keidrowski is aged 91. He worked with our Arboretum team on construction of the Polish Armed Forces Memorial in National Memorial Arboretum for almost 3 years, as his home is "next door" to NMA in Alrewas. Untill recently he was actively caring for his wife Joan, age 92, but due to his unfortunate accident he is practically paralysed and needs vital 24/7 medical help now. Our misson was supported by the Minister dr. Stanislaw Ciechanowski in Warsaw who arraged for the official decoration of the "Pro Memoria" medal for Feliks, which was presented to him by consul from Manchester Mr Szymon Bialek during our visit. Both the London and Manchester Polish consulate officials, Mr Jakub Zaborowski and Mr Piotr Nowotniak, respectively, worked very hard for this to be possible. Last week we learnt that all Feliks's WW2 British and Polish decorations went missing from his house in Alrewas along with his wife's Joan gold ring, whilst he was in hospital. The local Police are now formally involved. Prior to the presentation we visited numerous antique shops in London, the POSK bookshop and other interesting places to try and purchase replacement medals. In fact all five of them: Star of Italy, Star of Africa, Star of War, Medals for Defence and Medal for War, with some help from Dr. Krasnodebski and others we managed to buy these and susequently mounted them together, ready to take them to hospital and give to Feliks Keidrowski, who naturally was heart broken by the loss, having had these medals for the last 70 years. This whole sad episode was making him in fact quite upset. On the day of the presentation, he had all his medals "back" again. (Unfortunately, the Polish medals are still missing and I am trying to source them with some degree of difficulty: Odznaka Karpacka, 2nd Corps etc). Any ideas or help? It was amazing visit to the hospital in Stoke, meeting all nursing staff who were also present. We visited Feliks with Joan (his wife) and a wonderful couple John Fennigan and his wife Pam, who now care for Joan and Feliks in Alrewas as their house is next door to the Keidrowski's. Marek Stella-Sawicki

11 nowy czas 18 grudnia stycznia drugi brzeg Bolesław Taborski Poeta, tłumacz, teatrolog, dziennikarz i krytyk literacki. Warszawiak urodzony w Toruniu. Mieszkał w Londynie. Poeci znaczą swój czas i miejsce ziemskiej pielgrzymki w sposób szczególny. Zmarł w Londynie 6 grudnia, zabrała go śmierć przebrana za św. Mikołaja. Miał 83 lata. Bolesław Taborski należał do rzadkiego już gatunku twórców renesansowych. Pozostawił po sobie pokaźny dorobek poetycki, translatorski i krytycznoliteracki, w tym programy radiowe Sztuka nad Tamizą zrealizowane dla Polskiej Sekcji BBC. Bolesław Taborski urodził się 7 maja 1927 roku w Toruniu. Okupację spędził w Warszawie i Krakowie. Był żołnierzem Armii Krajowej i uczestnikiem Powstania Warszawskiego, walczył w pułku Baszta. Koniec wojny zastał go w obozie jenieckim. Po wojnie zdecydował się pozostać na Zachodzie. Zamieszkał w Londynie. W Anglii studiował teatrologię i filologię angielską. Wojna była więc najważniejszym i najbardziej dramatycznym epizodem jego życia. Wielokrotnie w jego pokoleniu prowadziła do nihilizmu, nie tylko deklarowanego. Bolesław Taborski szuka drogi pośród zgliszcz losu i rzeczy, pośród zniszczonego życia i świata. To poszukiwanie będzie sensem jego twórczości, dopiero w 1998 roku odważy się zmierzyć ze swoją wojenną biografią w książce Moje Powstanie wtedy i teraz. Debiutuje w Londynie w 1957 roku tomikiem Czasy mijania. Rok później wydaje kolejny tomik Ziarna nocy. Debiut literacki zbliża go do grupy rówieśników podobnie myślących, których łączy wiek, doświadczenie i niezgoda na wydawałoby się logiczną konsekwencję losu emigranta doświadczonego przez okrutną wojnę. Odrzucają główny nurt życia emigracyjnego i na jego obrzeżach tworzą grupę poetycką niejako w opozycji do nostalgicznych kanonów świata przeszłego, który zastygł w zgliszczach wojennych. Młodzi niepokorni: Bogdan Czaykowski, Adam Czerniawski, Zygmunt Ławrynowicz, Bolesław Taborski postanawiają wydawać własny miesięcznik kulturalno-literacki Merkuriusz Polski Nowy, ale Dawnemu Wielce Podobny nawiązując tym samym do pierwszej polskiej gazety. Miesięcznik ukazuje się w latach Wiadomości Mieczysława Grydzewskiego miały dla nich zbyt ciasną formułę. Nie chcieli też, jak ich starsi koledzy, zamykać się na kraj. Takie deklaracje i obecność na krajowym rynku wydawniczym (po tzw. polskiej odwilży w 1956 roku) wzbudzały największe kontrowersje w polskim Londynie. Po Merkuriuszu młodzi poeci podejmują kolejną inicjatywę. W zwiększonym składzie (Florian Śmieja, Andrzej Busza, Bogdan Czaykowski, Adam Czerniawski, Jan Darowski, Janusz Ihnatowicz, Zygmunt Ławrynowicz, Bolesław Taborski, Jerzy Stanisław Sito) powołują grupę literacką Kontynenty, która wydaje pismo Kontynenty-Nowy Merkuriusz w latach Niezależnie jednak od tej poetyckiej wspólnoty Bolesław Taborski szuka własnej drogi, podobnie jak jego koledzy. Pracuje w BBC i wydaje kolejne tomiki: Ziarna nocy (1958), Przestępując granicę (1962), Lekcja trwająca (1967), Głos milczenia (1969), Wybór wierszy (1973), Sieć Słów (1976), For the Witnesses (1978), Obserwator cieni (1979), Miłość (1980), Cudza teraźniejszość (1983), Sztuka (1985), Cisza traw (1986), Życie i śmierć (1988). Zmiany polityczne w Polsce to kolejny etap w życiu poety. Od 1989 roku Bolesław Taborski mieszka w Londynie, żyje w Warszawie. W Polsce wydaje kolejne tomiki: Dobranoc bezsensie (1991), Przetrwanie (1998), Poezje wybrane (1999), Drzwi gnieźnieńskie/gniezno Door (2000), Ułamek istnienia (2002), Nowa Era Big Brothera i inne wiersze (2004), Plan B. (2007), Mój przyjaciel Szekspir (2007). Bolesław Taborski był też autorem kilku książek o teatrze: Nowy teatr elżbietański (1967), Polish Plays in English Translations a bibliography (1968), Byron and the theatre (1972), Karola Wojtyły dramaturgia wnętrza (1989); Wprost w moje serce uderza droga wszystkich: o Karolu Wojtyle Janie Pawle II szkice, wspomnienia, wiersze (2005). Przetłumaczył na język polski utwory: Grahama Greena, Roberta Gravesa, Harolda Pintera, późniejszego laureata literackiej nagrody Nobla (2005). Na język angielski przełożył dramaty Jana Pawła II i Stanisława Przybyszewskiego. Największą pasją Taborskiego był teatr. To właśnie w teatrze wszystkie formy twórczości artystycznej znajdowały wspólny przekaz. Takiej artystycznej fuzji poszukiwał w swojej poezji, gdzie inspiracja muzyką, architekturą, malarstwem była obecna już w debiutanckich utworach, której pozostał wierny do końca. Imponujący dorobek jednego życia. Bolesław Taborski zapytany w redakcji BBC skąd bierze tyle energii odpowiedział przewrotnie z lenistwa. Grzegorz Małkiewicz Głos milczenia to sztuczny świat wtórność alfonsów nawet rzęsy dziwek wzruszenia nieprawdziwe orgazmy zmyślone i tylko jedno mijające życie wyprute z metafizycznych obaw i znaczeń a tylko biologiczny strach przed końcem sztucznych dodatków do prawdziwego ciała w cierpieniu mrącego i jeszcze to: gdy w gruzy padają kraje wtedy wstaje poezja jak miłość nagły błysk na nowo i zostanie jedyny autentyk po odpadnięciu pozorów po końcu wzruszeń rozwianych w opadaniu liści na sztuczną murawę z nieprawdziwych traw Pożegnanie Ireny Anders Uroczystą mszę żałobną za zmarłą 29 listopada Irenę Anders wdowę po generalne Władysławie Andersie odprawiono 8 grudnia w kościele garnizonowym pw. św. Andrzeja Boboli w Londynie. W sanktuarium Matki Boskiej Kozielskiej zebrało się ok. 300 kombatantów polskich Sił Zbrojnych, była obecna ambasador RP w Londynie Barbara Tuge-Erecińska, przedstawiciele duchowieństwa, rodzina zmarłej z córką Anną-Marią, przyjaciele, żona prezydenta RP Anna Komorowska. Mszę koncelebrował rektor Polskiej Misji Katolickiej ks. Stefan Wylężek, który modlił się też w intencji generała Władysława Andersa i jego żołnierzy poległych za ojczyznę. Zmarłą pożegnali także: wicemarszałek Senatu Grażyna Sztark, przedstawiciel prezydenta RP Waldemar Strzałkowski, kierownik Urzędu ds. Kombatantów Jan Ciechanowski oraz prezes Zrzeszenia Artystów Scen Polskich w Londynie Irena Delmar. Odczytano listy od prezydenta Bronisława Komorowskiego oraz od arcybiskupa Szczepana Wesołego, dawnego duszpasterza emigracji. Była niestrudzona w swej aktywności na rzecz wolnej, demokratycznej i suwerennej Polski napisał w swym liście prezydent Bronisław Komorowski. Uroczystą oprawę mszy świętej zapewniła Kompania Reprezentacyjna WP. Po mszy nastąpiło spopielenie zwłok. Pożegnanie zmarłej w wieku 90 lat Ireny Anders odbyło się w Ambasadzie RP z udziałem córki Anny Marii, na stałe mieszkającej w Bostonie. Prochy Ireny Anders zostaną złożone na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino między 12 a 23 maja 2011 roku powiedział mecenas Maciej Kielanowski, pełnomocnik rodziny zmarłej. (as) Irena Anders z domu Iryna Jarosiewicz (pseudonim artystyczny: Renata Bogdańska) urodziła się w 1920 roku, w czeskiej miejscowości Bruntál. Ojciec Ireny Anders, Mikołaj, podkreślający, że jest Rusinem, nie Ukraińcem, był księdzem unickim. Matka, Polka, pochodziła z rodziny ziemiańskiej. W 1926 roku rodzina Jarosiewiczów przeprowadziła się do Lwowa. Rozpoczętą w domu naukę śpiewu i gry na pianinie kontynuowała w Lwowskim Instytucie Muzyki. Od 1939 roku występowała w zespołach Henryka Warsa i Feliksa Konarskiego (słynny Ref-Ren), z którym dotarła do formującego się w ZSSR polskiego wojska. Z 2. Korpusem Polskim przeszła cały szlak bojowy. Z ówczesnym mężem Gwidonem Boruckim byli pierwszymi wykonawcami Czerwonych maków na Monte Cassino. W 1948 roku Renata Bogdańska wyszła za mąż za o 28 lat starszego generała Andersa. Po wojnie kontynowała karierę artystyczną. Nagrywała piosenki dla Radia Wolna Europa i BBC, zagrała w dwóch filmach, występowała w teatrze Mariana Hemara w Londynie. W 2007 roku prezydent Lech Kaczyński odznaczył Irenę Anders Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

12 12 18 grudnia stycznia 2011 nowy czas felietony opinie King s Grove London SE15 2NA Na psa urok Krystyna Cywińska Przyszła wczoraj kartka z życzeniami od nieznajomej. Nieznajoma życzy wszystkiego dobrego i pyta: A ten Kajtek, z którym kładzie się pani do łóżka, jak czytam, to kto? Mąż, kochanek czy przyjaciel? Przyjaciel, nieznajoma Czytelniczko. A z okazji świąt życzę pani podobnego. Takiego, który nie zdradza. Który uważnie słucha, jak ględzisz, marudzisz i narzekasz. Takiego, który wita cię radośnie i żegna żałośnie. Który bez ciebie czuje się opuszczony, tęskni i czeka. Któremu wszystko smakuje, co mu podasz. Na nic się nie wybrzydza. Nie powie ci, że zupa była przesolona. Kartofle niedogotowane, a pierogi przypalone. I nie zapyta cię, jak mu podasz kawałek mięsa, czy to podeszwa? A jak leży przy tobie w łóżku, nie syczy, że ciągniesz kołdrę w swoją stronę, a on na mrozie świeci gołym tyłkiem. I nie wyrywa ci jaśka spod głowy ani ci snu nie przerywa, bo siusiu musi. Przyjaciel ułoży się w łóżku dyskretnie, ogrzeje ci nogi, przytuli się do ciebie i czuwa nad twoim snem. Do pełni szczęścia potrzebny jest mu spacer z tobą po zadrzewionych uliczkach. Po parkach pełnych soczystej trawy. I kolesiów, przyjaciół naszych przyjaciół. Bo to on ci ich przysparza. Jak spacerujesz samotnie, pies z kulawą nogą nie zwróci na ciebie uwagi. A jak z przyjacielem, to ludzie przystają, pytają, skąd pochodzi, ile ma lat, jak się nazywa. Kajtuś odpowiadam. Dziwne to jakieś imię dziwią się tubylcy. Ale chłopaki na budowach gwiżdżą i wołają: Jak się masz, Kajtuś. Ale fajny, kurde, pies. A piwa byś sobie chlapnął? Wolisz Lecha czy Tyskie? Owszem, Kajtuś by sobie chlapnął, ale nie jest piwoszem. Takim, jak na przykład Bob, przyjaciel sąsiadów. Znany w okolicy piwosz. Wychodzi z domu w południe, siada na przystanku autobusowym i czeka. Kiedy autobus nadjeżdża, wskakuje do niego, za pozwoleniem kierowcy. In you go, Bob wołają. Na trzecim przystanku Bob wysiada i idzie do pubu. Czeka go tam miska pełna piwa z pianą. Chlapnie sobie raz i drugi, przeciągnie kości przed kominkiem. Chrapnie sobie raz i drugi, i spod przymkniętych powiek lustruje gości. A kiedy zapada zmrok, Bob wsiada do autobusu i wraca do domu, lekko się zataczając. A w domu jego przyjaciółka, Irlandka, już czeka z kolacją. Byś się wstydził Bob mówi. Ty stary pijaku. Człowiek ma pieskie życie, a ten w barach sobie przesiaduje. A Bob ziewa i tylko czeka, żeby do łóżka wskoczyć. Jak ci zimno powiada angielskie porzekadło dołóż sobie psa albo dwa do łóżka. Idą święta. Mówi się, że psie głosy nie idą pod niebiosa. Nieprawda. W niebie też aniołowie i wszyscy święci wysłuchują wszelkich stworzeń. A psy za swoje zasługi dla człowieka, a jest ich wiele, też mają swoich niebieskich patronów. I proszę mi nie mówić, że wypisuje brednie. A zresztą, pies szczeka, a karawana idzie dalej. Psy szczekają, a księżyc świeci. Marcel Proust nawet napisał, że wolno psu na Pan Boga szczekać? Za co dodatkowo raz po raz z hukiem spadał z ambony. Ale jakoś psim swędem dostał się na parnas literatury. I jakoś nikt już na nim psów nie wiesza. Pies jest najstarszym domowym zwierzęciem. Pochodzi podobno od wilka, a może od szakala. Zjawia się już w Mezopotamii w napisach klinowych cztery tysiące lat przed Chrystusem. Jest w tych zapisach uwieczniony jako towarzysz, obrońca i pomocnik człowieka. Nawet jaskiniowego. Aleksander Wielki miał nazwać jedno z założonych przez siebie miast, Peritas, imieniem swego ukochanego psa. A wizerunek psa na sztandarach krzyżowców oznaczał, że podążają ze sztandarami Boga. Tak jak pies podąża za swoim panem. A było to tak: W dzień wigilijny mój kolega z pracy w BBC wybrał się na ostatnie zakupy. Od sklepu do sklepu. Najpierw na Ealing, potem na Oxford Street, po czym spoczął w barze z kuflem w pobliżu Trafalgar Square. Mrok już zapadał, kiedy się ocknął, że trzeba do domu wracać. Pierwsze gwiazdy już były na sinym niebie. Wyszedł z pubu, a tu patrzy, przed drzwiami siedzi skulona psina. Zmarznięta, zmęczona, z łapkami w bąblach. Jezus Maria! krzyknął. To Smyk, Smyk, nasz ukochany kundelek. Skąd się tu wziąłeś, Smyku? A Smyk łapkę wyciągnął i aż zaskowytał ze szczęścia. A pan go chwycił w ramiona, tulił i głaskał. I całował po łebku. I szczęśliwie wrócili do domu na wigilijną wieczerzę. A był to dla pana i przyjaciela widomy znak, że Anioł Stróż nad nimi czuwa. Choć co ten mój kolega usłyszał od żony i synów, że Smyka nie dopatrzył, że na takie naraził go niebezpieczeństwa, tego już nie opowiem. Pochowany właśnie, kiedy piszę ten felieton [15 grudnia red.], mój serdeczny kolega z AK i z pracy, poeta, eseista, tłumacz, teatrolog, znawca muzyki oraz przyjaciel ludzi i zwierząt śp. Bolesław Taborski tak napisał w wierszu pod tytułem Wierność : Przed z górą stu laty żył w Szkocji człowiek, który miał pieska. Po śmierci pana Bobby był wśród żałobników. I został już przy grobie, miał wtedy dwa lata. Czternaście lat na cmentarzu Grey Friars czekał na swego pana. Ludzie go żywili. Zmarł, mając lat szesnaście. I to był początek jego sławy. A wiersz tak się kończy: Jego małe kosteczki leżą w ziemi, a dusza z Panem w raju. Nagroda za psią wierność. Czy ludzie potrafią być aż tak wierni? Nawet tak pięknym duszom, jak dusza Bolka, który tak nas swoim życiem pracowitym wzbogacił? I odszedł. Ale wkrótce będziemy śpiewali Bóg się rodzi. Bo wszystko się odradza. Bo taka jest prosta kolej rzeczy. A w noc wigilijną Kajtek i kotka Kiki, przemówią do nas ludzkim głosem. Najpierw ja powiem: Kto mnie kocha, ten kocha i mojego psa. Na co Kajtek odpowie: A kto kocha mnie, musi kochać ciebie. A przekorna kotka zazdrośnica syknie: Pies ci mordę lizał. Wesołych świąt i na psa urok! 2010 Pożegnania nadszedł czas Nie lubię pożegnań. Tych nagłych szczególnie. Nie łatwiej jest z tymi planowanymi, o których wiemy, że nadchodzą i któregoś dnia trzeba będzie się z nimi zmierzyć. Czy jednak można zaplanować pożegnanie? Nie łatwo jest i tym razem. Od roku wiedziałem, że któregoś dnia przyjdzie mi napisać ostatni felieton, że 2010 się skończy i już. Tylko o czym tym razem? Mógłbym się pokusić o nostalgiczne podsumowanie mijającego roku, ale jak opisać cały rok w kilku zdaniach? Które wydarzenie zasługuje na uwagę, a które już nie? 2010 był rokiem burzliwym: w polityce wrzało jak nigdy, katastrofy nas przygniotły, gospodarka dostała zadyszki, a nam pewnie czkawką będzie się odbijać jeszcze przez lata. Przekonaliśmy się na własnej skórze o tym, jak bardzo nasze codzienne życie od tych wszystkich zawirowań jest uzależnione. My? No, przynajmniej ci, którzy zakotwiczyli w Londynie. Tak jak ja. Szczęściarze Szczęściarze! Okazuje się bowiem, że wcale nie jest tak łatwo zostać mieszkańcem Londynu, jak by się nam to mogło wydawać. Moja koleżanka z Nowego Jorku o tym, by pomieszkać w Europie, mówiła od lat, ale dopiero w tym roku udało się jej ten plan zrealizować. Długo dojrzewała do tego, by uzmysłowić sobie, że amerykański sen o potędze już jej się nie przyśni i trzeba wsiąść sprawy we własne ręce. W lutym przyleciała do Londynu. Oficjalnie w odwiedziny do koleżanki, która wcale nie musiała jej przekonywać, że Londyn to jest to zakochała się w mieście natychmiast. Znalazła też nowego chłopaka, na imię ma Jurgen i mieszka w Londynie od lat. Decyzja była prosta: ona też zostaje. I wtedy zaczęły się schody. Londyn nie jest najtańszym miejscem, pieniądze znikają tutaj bardzo szybko. Maria musiała znaleźć pracę, by przeżyć. Nie wiedziała tylko, że jako obywatelka USA potrzebuje wizy, inaczej nikt nie będzie się ważył zatrudnić jej legalnie. Jak to wizy? Przez długi czas nie potrafiła zrozumieć, że nie jest obywatelką Europy, że my Amerykanów zaczynamy w Europie traktować tak, jak oni nas Europejczyków u siebie. Wizy, zezwolenia o pracę, prawo pobytu wszystko to doskonale znamy. Jest tylko jeden mały problem: Amerykanie nie potrafią uwierzyć, że ktoś może tego od nich wymagać. Moja koleżanka też. Jedna wizyta w amerykańskiej ambasadzie, kilka w Home Office, w końcu musiała pojechać do Nowego Jorku i tam starać się o wymagane papiery. Wypełniła wnioski, wpłaciła i... wizy nie dostała. Okazuje się, że jej kwalifikacje zawodowe nie dały jej odpowiedniej liczby punktów, mimo iż w Nowym Jorku zarabiała doskonale. Dlaczego o tym piszę? To proste: historia mojej koleżanki z USA uzmysłowiła mi, jak czasem nie doceniamy tego, co mamy. Gdzie żyjemy, co robimy, w kim się kochamy. Zabiegani, zapominamy o tych drobiazgach, z których składa się nasze życie. Drobiazgach, które dodają temu życiu kolorów, sprawiają, że chce się nam wstać następnego dnia i żyć na całego. Nie cenimy tego, co jest nam dane. Nie boję się tego pożegnania to był trudny rok, ale tuż za rogiem jest następny, być może nawet trudniejszy. Więc gdy już otworzymy tego zimnego szampana zamiast biadolić, może po prostu cieszmy się z tego, co mamy. I z nadzieją patrzmy w przyszłość już w kolejnym numerze. Wszystkiego najlepszego. Bardzo dziękuję! V. Valdi nowyczas.co.uk

13 nowy czas 18 grudnia stycznia felietony i opinie Na czasie Grzegorz Małkiewicz KOMENTARZ ANDRZEJA KRAUZEGO Święta Bożego Narodzenia to czas szczególny, czas wygaszenia, czas refleksji. Nawet w najtrudniejszych momentach historii ten czas dawał człowiekowi chwilę wytchnienia i duchową siłę, by sprostać wyzwaniom przekraczającym jego możliwości. Czas Bożego Narodzenia to też klamra łącząca dwa źródła naszego dziedzictwa, naszej kultury. W Betlejem poprzez narodzenie Bogaczłowieka spotkały się dwa nurty zapoczątkowane jeden w Atenach, drugi w Rzymie i nabrały nowego sensu. Bez względu na religijne zaangażowanie każdy z nas ma świadomość niezwykłości tego święta. Narzekamy na komercjalizację, ale w dużym stopniu sami się jej poddajemy. Zapominamy o adwencie, nie potrafimy wyciszyć naszego skomercjalizowanego życia i z jeszcze większym pośpiechem troszczymy się głównie o jak najwspanialsze opakowanie. Choinki, bombki, migocące światełka, tu zamówisz karpia, a tam karpia kupisz bez zamawiania. Świąteczne przyjęcia przed świętami, przedwczesne opłatki, kolędy chwalące Narodzenie Pańskie przed narodzeniem. Wertujemy kalendarze, sortujemy zaproszenia w pośpiechu, zgiełku, żeby tylko być wszędzie, skorzystać z tej świątecznej atmosfery. Jak co roku, bierzemy udział w tej irracjonalnej gonitwie. Jeszcze tylko prezenty dla najbliższych, zostawione na ostatnią chwilę, których tak naprawdę nikt nie potrzebuje. A kiedy prezenty otworzymy, spojrzymy na rosnącą stertę opakowań piętrzącą się nieopodal choinki, na chwilę zostajemy sami. Tej chwili, jak dotąd, komercjalizacja nie zniszczyła. Każdy ją przeżywa na swój sposób. Ta chwila tryumfuje nad stertą niepotrzebnych już opakowań. I tryumfuje nad banalnym stwierdzeniem: święta, święta i po świętach Jesteśmy sami, z najbliższymi, z którymi często spotykamy się raz do roku, właśnie w tym świątecznym czasie. A ten czas, w którym żyjemy na co dzień, na kilka godzin zatrzymuje się, traci znaczenie. To najcenniejsze doświadczenie, chociaż krótkie, dane każdemu, doświadczenie odnowy w domowym zaciszu. Dom ponownie zyskuje rangę najważniejszą, naszego początku, naszych korzeni. Dlatego święto Bożego Narodzenia są nazywane też świętem rodziny. Dla nas taką rodziną jest też Nowy Czas, ostatnio częściej trudny niż nowy. Ale właśnie trudności, jak to zwykle bywa, nauczyły nas pokory i pozwoliły doświadczyć tego niezwykłego uczucia rodzinnego. Dzięki Państwa wsparciu nauczyliśmy się trudności pokonywać. Zrozumieliśmy, że opakowanie jest drugorzędne, że w opakowanie wpisany jest koniec, opakowanie ma krótki żywot. Ten ostatni już tegoroczny numer Nowego Czasu jest jednocześnie numerem otwierającym Nowy Rok 2011, który, jak wszystko, niestety, na to wskazuje, będzie rokiem na rozdrożu, rokiem być może decydującym o przyszłości Europy, Polski i wielu innych krajów. Będzie rokiem trudnym dla wielu rodzin, które będą się zmagać z trudnościami finansowymi, bezrobociem, brakiem poczucia bezpieczeństwa. Dlatego tym bardziej potrzebujemy pogłębionej refleksji w spokoju i zaciszu domowym. Takiego wytchnienia i zadumy w te nadchodzące święta Państwu życzę. I tradycyjnie szczęśliwego Nowego Roku, bo w gruncie rzeczy naprawdę dużo zależy od nas samych. Do siego roku! Do siego Czasu! kronika absurdu W ramach zaciskania pasa brytyjski kanclerz George Osborne spojrzał na rachunki, które z punktu widzenia ministerstwa skarbu można uznać za drobne. Okazało się, że ministerstwo płaciło od lat firmie zewnętrznej Exchequer Partnership 875 funtów za bożonarodzeniową choinkę. Kanclerz był oburzony i postanowił z tym procederem skończyć. Identyczna choinka w sieci B&Q kosztuje 40 funtów. Wysoki urzędnik zwrócił ministrowi uwagę na piętrzące się przeszkody: wymagane zaświadczenie dotyczące bezpieczeństwa i higieny, brak samochodu dostawczego, drabiny i dekoracji. I sprawa najważniejsza: kto z ministerstwa ma pojechać do B&Q? Baron de Kret Sojusznik Wacław Lewandowski Doszedłem do wniosku, że polityka w III RP nie jest tak zmienna, jak lubią ją postrzegać dziennikarze i różnego pokroju komentatorzy. Niby co zmiana ekipy rządzącej to nowe hasła-slogany, nowe priorytety i stanowcze odcięcie się od poprzedników. Niby. A jednak jest coś, co dzieje się niezmiennie, zawsze gdy nowi lokatorzy zagoszczą w Urzędzie Rady Ministrów czy w Pałacu Prezydenckim. Rozpoczyna się to od gwałtownych zabiegów dyplomatycznych, by jak najszybciej nowy dygnitarz mógł w Warszawie podjąć kogoś ważnego z USA, a najlepiej by mógł sam do Waszyngtonu pojechać i porozmawiać z prezydentem tego kraju lub choćby z sekretarzem stanu. Każda ekipa przy tej okazji deklaruje, że doprowadzi do zniesienia wiz dla Polaków chcących wjechać do Ameryki; każda zapowiada przełom w istotny sposób zacieśniający nasz strategiczny sojusz. I, oczywiście, każda mówi o konkretnych korzyściach, jakie dla Polski w wyniku właśnie zacieśnienia sojuszu od USA pozyska. Mniej więcej taka sama jest zawsze reakcja prasy i komentatorów w naszym kraju. Przez kilka tygodni drukuje się spekulacje na temat możliwości zniesienia wiz, omawia się perspektywę obecności wojsk i sprzętu amerykańskiego w Polsce oraz mówi o dozbrojeniu przez Amerykanów naszej armii. Potem dygnitarz wraca zza oceanu, szum cichnie i wszystko powraca do normy, czyli do stanu poprzedniego. Schemat zawsze ten sam: najpierw dyskusje, gdzie to ulokujemy elementy tarczy antyrakietowej i gdzie rozlokują się żołnierze amerykańscy urządzenia te obsługujący, potem wiadomość, że tarczy nie będzie, a w zamian przyjadą dwie baterie rakiet Patriot, tzn. może nie do końca przyjadą, ale będą rotacyjnie do Polski zajeżdżać. Mija czas i okazuje się, że to nie rakiety, a atrapy rakiet, wyrzutnie nieuzbrojone w pociski, ale to nic, wystarczy, żeby się nasze wojsko szkoliło, do czasu, gdy dostaniemy prawdziwe. Potem wiadomość, że i tak nic z tego, nawet atrapy nie przyjadą, ale za to będą amerykańscy lotnicy ze swymi F-16 oraz jakaś eskadra ciężkich samolotów transportowych. Nie mija wiele dni i rozchodzą się głosy, że i te F-16 jeśli będą, to bez uzbrojenia, więc także atrapy Podobnie z wizami zawsze zapowiedzi, że tuż-tuż, że właśnie ta ekipa już z Amerykanami negocjuje, że już wkrótce. Potem że siła wyższa, bo nadal zbyt dużo rodaków dostaje odmowy wizy i nie ma sposobu, by Polskę zaliczyć do grona państw uprzywilejowanych (Podobno dane za zeszły rok wskazują, że odsetek odmów zmniejszył się wystarczająco, co by znaczyło, że Amerykanie zniosą wizy za rok, co zapewne będzie ogłoszone epokowym sukcesem obecnego rządu). Co ciekawe niezależnie od tego, jaka ekipa Polską rządzi, Amerykanie dostają od Polski, co zechcą, bez żadnych oporów czy warunków i bez respektowania zasady wzajemności. Nikt też specjalnie w Polsce nie podkreśla, że wizyty naszych dygnitarzy w Stanach Zjednoczonych nie są nawet odnotowywane w tamtejszej prasie i nie są bynajmniej według tamtejszej opinii żadnym wydarzeniem. Każdy z polskich polityków usiłuje przekonać rodaków, że właśnie on i jego ekipa mają dla USA znaczenie, stawiają twarde warunki i uzyskują korzyści wzmacniające bezpieczeństwo Polski. I każdy, wybierając się za ocean, grzecznie wypełnia kwestionariusz wizowy, z którego możemy dowiedzieć się, że nie brał udziału w ludobójstwie oraz że nie zamierza w USA podejmować działalności terrorystycznej. I te właśnie, poświadczone przez amerykańską ambasadę w Warszawie, krzepiące wiadomości są, jak dotąd, jedyną realną korzyścią z wizyt polskich przywódców państwowych w Stanach Zjednoczonych.

14 14 18 grudnia stycznia 2011 nowy czas fawley court WHERE S THE RESOLUTION? On Sunday, May 11th, 2008, Fawley Court was host to a typical, traditional Zielone Swiatki (Whitsun) gathering. The mood whil festive was mindful of the religious occassion. The food stalls sprinkled amidst the lush grounds were serving beer, bigos, barbecues and other Polish culinar delights all doing brisk business. The gathered thousands in relaxed and temperate mood were as always as if on cue and to order enjoying a virtually cloudless blue sky, hot sun, and a gentle cooling breeze ushered in from the river Thames. But hey, something nasty was looming on the horizon. Yes, it was unfortunately a man-made Marian dark cloud. It made its appearance at 3pm sharp. This dark cloud was in fact a meeting to discuss the wholly needless and it would now appear illegitimate, but likely reversible sale of Fawley Court. It was orchestrated by Marian trustee-in-chief Pawel Naumowicz, (over from Warsaw to England on a very rare weekend visit), accompanied on the podium by his trustee henchman, and side-kick the hapless Wojciech Jasinski. Things got off to a sorry start, if only because the meeting was poorly advertised, poorly signposted, and as if on purpose, its 3pm start clashed head-on with the Divine Mercy mass and service in St Anne s Church. Pawel Naumowicz s opening salvo, a sarcastic, inflammatory comment that he was expecting thousands to attend did not go down well at all. The twenty minute droning about the removal (or as many see it ransacking ) of Fawley Court s Father Jarzembowski Museum, served only to further inflame tempers. From the outset, the gathering set in the large sports hall by the wartime huts was a raucous and nervous affair. The hall was packed with some three hundred, and more people, from all over the United Kingdom. By all accounts Pawel Naumowicz was displaying a pompous and insensitive air; deaf to both the general pleas to call off the sale, or indeed the individual noble pleading of Juliusz Englert who sought to stay matters for a year, until a proper financial solution and economic programme was instigated to put this unique monument and sanctuary on a sound footing. (Fawley Court was in fact at this time solvent, with surplus cash fund! It seems however, that the current Marians having wilfully reduced Fawley Court, its beautiful building, museum, and grounds to a pitiful state, could then not stomach the notion of energetic business minded Poles,with sound ideas, ever resurrecting this special place). Bozena Karol waved the Marian Trust s accounts for from the floor, demonstrating there was no need for the sale. Another, Hanna McCluskey asked whether the Vatican had given its written approval for a sale. Both quite legitimate enquiries were met with abject, dismissive and hollow responses. Matters went from bad to worse, with the two Marian trustees visibly shocked and shaken by the ominous dark deed they were hellbent on pursuing and vainly trying to enact, and sell to an unforgiving audience, its ire being tested to boiling point, with people shouting at the Marians, something hitherto unheard of. Indeed it seemed that a lynching was on the cards when from the back of the hall a knight in shining armour emerged saying he was ready to buy Fawley Court, (in private for 7million), and all its ills would be resolved in a flash! A collective gasp, and then hush gripped the meeting. Well that s it then. Fawley Court was being saved. The owner of the voice making this generous intervention was Jan Zylinski, son of the lawyer Mr Zylinski who had overseen Fawley Court s acquisition from the Mackenzie s in 1953/54. Sadly, the junior Jan Zylinski s offer one among a near hundred sound tenders made was not taken up by the Marians The above debacle was filmed by TV Polonia, and others, it was tape recorded by many, and an excellent letter from Maria Bourne describing the proceedings and the heartless Naumowicz was published in Nowy Czas. The said debacle/meeting begs one very basic legal question. Where is the written Resolution from the Marian Trust to the Charity Commission outlining in clear terms its reasons for wanting to sell Fawley Court? And if indeed the Resolution exists, as it should, what was the Charity Commission s response? This Resolution is required by law, under the Charities Acts 1993 and Given the level of protest vocal and in writing against the sale, many if not all of the three hundred and fifty present were all beneficiaries representing Polonia, in turn a body of people numbering tens if not hundreds of thousands of people with a legal, financial, and vested interests in the continued future of Fawley Court. Given also the clearly controversial and as Private Eye puts it murky nature of the (temporary) Fawley Court disposal, (a paltry 13 million instead of a promised 22.5 million, for a priceless object!) there is every reason to demand sight of the Resolution from the Charity Commission under the Freedom of Information Act. Under the CY-PRES DOCTRINE, and its original charitable objectives i.e. an educational, religious (Catholic) and cultural centre, Fawley Court had many donors individual and institutional who made substantial financial contributions to Fawley Court s purchase and upkeep. It just will not do for the Marian Trust or the Charity Commission to turn a contemptible blind eye, or deaf ear to the ignominious plight of Fawley Court, thinking that by ignoring or fobbing off Fawley Court s beneficiaries and (recorded) donors that the issue will simply melt away. It won t. Those three hundred and fifty persons who bravely put up with Naumowicz s and Jasinski s risible nonsense at Fawley Court on Sunday 11th May 2008, should write forthwith to both the Marian Trust and the Charity Commission demanding sight of the legally required Resolution (from 2007/2008) under the Freedom of Information Act. Its absence could spell big trouble for them. Mirek Malevski, Chairman FCOB PS. Meanwhile, the Marian Trust (No ) may think they ve hit a lottery jackpot.they should think again. Their trustees are hereby put on notice to place the said 13,000,000 (thirteen million pounds) on deposit in an interest bearing suspense account (Credit Suisse?), as the funds may well be required not only in reversing the Fawley Court sale, but also for other compensatory (legal) actions. TO WHOM IT MAY CONCERN Re: FAWLEY COURT, HENLEY This notice is directed to any parties who may consider that they have a beneficial interest in Fawley Court, Henley. They should note that the sale of the property by the Marian Fathers to the new owners may be defective and that any new title may be vulnerable to challenge. Patrick Streeter and Co, Chartered Accountants 1 Watermans End, Matching, HARLOW, Essex CM17 ORQ Tel: FAWL EY COU RT OL D BOYS 82 PORTOBELLO ROAD, NOTTING HILL, LONDON W11 2QD tel Fax: KOMUNIKAT FCOB DECEMBER 2010 WE WILL TAKE BACK WHAT WAS FORCED FROM US Since 2008 the amount of articles and letters regarding the sale of Fawley Court is impressive and could fill a book. The major Polish publications, Dziennik, Nowy Czas, Goniec, Cooltura, Tygodnik Mleczko, Panorama all run reportage which begins with expressions of shock, feedback from the stormy meeting at Fawley Court, appeals to the Marians to reconsider, projects for saving the Sanctuary, arguments ranging from the worship of The Virgin Mary to considerations of ethical behaviour and abiding by the law. The list of writers includes donors and founders, representatives of Polish organisations in the UK, members of the Writers Association, and ordinary citizens who all, without exception, oppose the sale. In late 2009, Nowy Czas begins a regular page featuring material from Divine Mercy College old boys, teachers and former administrators. It becomes known as the FCOB page, as by then, public debate has fallen on deaf ears and the sale is going ahead. The FCOB explores avenues of preventing the sale and compiles evidence and archives, joining other groups in their various battles against the Belsen gate, the exhumation, the abrogation of the rights of way, and also campaigns with government agencies such as the Charity Commission to stop the sale. After Fawley Court is sold, it is the FCOB that continues to fight and publish. The Land Registry is put on notice of defective title; despite this they register the sale. More recently, the Charity Commission has been put on notice of negligence. The recently published evidence of sale of Museum artefacts in 1985 points to the sale project having been put in place a long time ago and not, as is generally supposed, in In December1985 items from the Museum and from Fawley Court were auctioned at Christies. A number of items were sold, raising approximately , of these a statue of a Greek Goddess, which was sold for , about half of its reserve price. Of the major items not sold, the Fallen Giant is still missing but the Commodus, beloved by Father Jarzembowski, was sold in 2005 for over by a private collector a matter still under investigation. However it is not the details of the sale that are important, but the sequence of events. It was in 1985 that Divine Mercy College was registered with the land Registry for the first time. This was followed by the sale of Museum artefacts. In early January 1986, The Rev W. Gurgul was appointed as a new trustee, with a special deed which included a sale clause. Shortly afterwards, the School is closed down, just before GCE exams. The FCOB believe that these events point to the preparations for an eventual sale being put in place at that time. Krzysztof Jastrzębski Secretary FCOB NOTHING IS AS POWERFUL AS AN IDEA WHOSE TIME HAS COME We call for reversal of sale and a public inquiry. We intend to restore Fawley Court as a Roman Catholic spiritual and educational centre for the Anglo-Polish UK Community, in accordance with the wishes of the Founder and Donors. FCOB has put the Marians and their associates on notice of legal action. Proceedings are expected to start in the New Year. If you have donated for a specific purpose and are dissatisfied, please contact us. Documents and other names of donors are needed, contact We are preparing a website for the New Year. We will publish other Donors lists who contributed for a specific purpose, such as the purchase, or development of the School, or the later Apostolate Building, which was never built.

15 nowy czas 18 grudnia stycznia czas przeszły teraźniejszy Są tacy księża Gabriel Maciejewski Każdy, kto podróżuje samochodem z Warszawy do Katowic trasą szybkiego ruchu zwaną gierkówką, musi zwrócić uwagę na stojący po prawej stronie pałac. Rezydencja ta, według opracowań historyków sztuki, zwiastowała przełom w sztuce budowania, była bowiem pierwszą na terenie Polski budowlą wzniesioną w formach nawiązujących do klasycyzmu. Miejscowość, w której znajduje się ów pałac, to Wolbórz, sama zaś budowla to rezydencja biskupów kujawskich. Wielu turystów i przypadkowych gości zatrzymuje się tutaj zaskoczonych urodą i wielkością obiektu. Mało kto jednak zwraca uwagę na rozciągający się na tyłach rezydencji zdziczały park. Niewiele już zeń zostało i nieuporządkowana gęstwina nie robi dziś na nikim wrażenia. Nikt także nie pamięta, kto był projektantem tego, dawniej wspaniałego ogrodu, obsadzonego ze znawstwem sprowadzanymi z zagranicy roślinami. A był nim jeden z najwybitniejszych polskich uczonych doby zwanej oświeceniem ksiądz Jan Krzysztof Kluk, proboszcz parafii w malutkim Ciechanowcu na pograniczu Mazowsza i Podlasia. Nie był, jak na swoje czasy, ksiądz proboszcz z Ciechanowca osobą jakoś szczególnie nadzwyczajną. Jego kariera zaś układała się w sposób typowy w owych czasach dla synów zubożałej szlachty, którzy mieli przed sobą dwie drogi Radosnych świąt Bożego Narodzenia oraz wszelkiej pomyślności w Nowym Roku Redakcji oraz Czytelnikom Nowego Czasu składają Fawley Court Old Boys FCOB wishes all our fantastic supporters and readers happy Christmas and all the best for the New Year... See you at Fawley Court! Ksiądz Jan Krzysztof Kluk był badaczem skromnym do sukcesu wojskową lub duchowną. Zastanawiające nie jest wcale to, w jaki sposób ksiądz proboszcz opracował swoje dzieło pod tytułem Roślin potrzebnych i pożytecznych opisanie. W badawczej pracy księdza Kluka ciekawa jest inna kwestia, a mianowicie, w jaki sposób proboszcz z jakiegoś tam Ciechanowca mógł zajmować się opisywaniem organizmów żyjących w odległych od tego miejsca obszarach. Takich, jak choćby motyle z rodzaju Heliconiinae żyjące w Ameryce Południowej. Odpowiedź nie jest trudna. Ksiądz proboszcz korzystał z księgozbioru księżnej Jabłonowskiej z Siemiatycz będącego jedną z najlepszych wówczas bibliotek w kraju. W odróżnieniu od takiego księdza Jundziłła, który współpracował w Grodnie z wybitnym francuskim akademikiem Janem Emanuelem Gilibertem i uratował przez zniszczeniem jego wspaniałe dzieło Flora Lithuanica opisujące i przedstawiające na rycinach rośliny Wielkiego Księstwa Litewskiego, ksiądz Kluk był badaczem skromnym i można by rzec ludowym. Od niego jednak, a nie od grodzieńskich i wileńskich akademików, zaczyna się w Polsce nauka o przyrodzie. To on pierwszy wyszedł bowiem na nadbużańskie i nadnarwiańskie łąki, by przyglądać się kwiatom Campanula sarmatica i motylom z rodzaju modraszkowatych. Ksiądz Wacław Bliziński ma dziś w Liskowie pomnik. Wszyscy zaś mieszkańcy, czują się niejako zobligowani do tego, by swoją postawą dawać świadectwo temu, co dla Liskowa i tutejszych mieszkańców robił przez 25 lat proboszcz miejscowej parafii. Sam bywałem w Liskowie kilkakrotnie i mogę potwierdzić, że jest to niezwykłe miejsce, a swoją niezwykłość zawdzięcza właśnie temu, że żył tu niegdyś ksiądz prałat Bliziński, a dziś mieszkają tam ludzie, którzy o nim pamiętają. Początki administrowania parafią w Liskowie nie były jednak dla księdza obiecujące. Przybył tu jako trzydziestolatek w 1900 roku. Wieś miała opinię najgorszą z możliwych pijacy, złodzieje i awanturnicy. Nowego proboszcza przywitano bardzo chłodno. Mówiono, że jest młody, że nie poradzi sobie z nadmiarem obowiązków, że nie jest swój. Wszystko to zmieniało się, ale bardzo powoli. We wspomnieniach księdza prałata znajduje się mnóstwo opisów sytuacji konfliktowych, kłótni z mieszkańcami, bójek wręcz, do których dochodziło, gdy ksiądz próbował forsować swoje idee i pomysły. Cóż to były za pomysły? Otóż ksiądz Bliziński był zwolennikiem, powiedzieć by można fanatykiem idei spółdzielczości. W Kongresówce zarządzanej knutem kozaka i ukazem czynownika było to hobby oryginalne i odosobnione. Nie zrażało to wcale księdza. Właśnie w Liskowie, znanym od Kalisza po Turek z rozrabiaków i bandziorów, ksiądz realizował swoje pomysły. Rozpoczął od rzeczy podstawowej i najważniejszej od tajnych kursów nauczania. Jak sam napisał w swoich pamiętnikach jedynie 13 procent liskowian posiadło trudną sztukę czytania, a z pisaniem było jeszcze gorzej. Na początek nauczanie odbywało się na plebani, a w 1905 roku w parafii Lisków istniała już sieć tajnych szkół kształcących dzieci i dorosłych. Potem przyszła kolej na sklep spółdzielczy, który powstał po zrzeszeniu się 30 osób w spółdzielnie na wzór angielskiego Stowarzyszenia Sprawiedliwych Pionierów. Sklep oprócz tego, że zaczął przynosić zyski był także przykrywką dla działalności edukacyjnej księdza. Następnie była spółka rolniczo-handlowa Gospodarz, a później towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych, w którym zrzeszyli się liskowscy rolnicy po to, by pomagać sobie w razie jakichś kataklizmów niszczących zbiory. I tak, na przykład, kiedy któremuś ze spółdzielców spłonęło siano na łące, pozostali wspomagali go swoim sianem. To działało, choć wedle rosyjskiego prawa było nielegalne. Jeszcze przed I wojną ksiądz proboszcz wysyłał Liskowian na kursy dokształcające do Warszawy. Od 1910 roku działała w Liskowie mleczarnia, a rok później ksiądz uruchomił kasę zapomogowo-pożyczkową. W dwudziestoleciu Lisków był już zupełnie inną miejscowością. Stał się wsią wzorcową, do której przywoziło się gości zagranicznych, by pokazać im, jak można gospodarować w Polsce. Co roku do Liskowa ściągały także delegacje z wiosek z głębi raju, żeby podpatrzyć, które z działających w Liskowie przedsiębiorstw można by przenieść na własny grunt. Jedyne, co księdzu Blizińskiemu nie wychodziło, to polityka. Choć działał w kilku komisjach senackich, zraził się w końcu do niej i powrócił do Liskowa, do swoich parafian. Lisków przeżywał okres prosperity aż do września 1939 roku. Po wkroczeniu Niemców ksiądz prałat opuścił parafian, ponieważ znalazł się na liście osób przeznaczonych do likwidacji w ramach nadzorowanej przez Heydricha operacji Tannenberg. Zmarł w Częstochowie w 1944 roku. 23 września 1944 roku, przy tylnej ścianie magazynu położonego przy ulicy Solec, Niemcy zamontowali prowizoryczną szubienicę. Była to szubienica przeznaczona dla jednego tylko człowieka, którego zresztą przyprowadzono wkrótce, przepychając go przez ciągnący ulicą szereg jeńców i cywili wypędzonych ze swoich domów. Mężczyzna był pobity. Zanim go powieszono, stał chwilę i patrzył na przechodzący tłum. Kiedy zaczął się modlić i błogosławić przechodzących, podoficer pełniący rolę kata kopnął stołek, na którym stał skazany. Ludzie płakali, ale nikt nie odwracał wzroku w drugą stronę. Powieszonym był kapelan Józef Stanek, pseudonim Rudy. Ksiądz towarzyszył powstańcom przez cały czas trwania walk, doglądał rannych, odprawiał nabożeństwa, niósł pociechę. Jednym słowem, nie robił niczego nadzwyczajnego, a jedynie to, co należało do jego duszpasterskich obowiązków. W nocy poprzedzającej dzień śmierci proponowano Rudemu, by przeprawił się wraz z ewakuującymi się rannymi na drugi brzeg Wisły do berlingowców. Odmówił. Odstąpił swoje miejsce w pontonie jakiemuś rannemu chłopakowi i pozostał na Czerniakowie. Niemcy postanowili go powiesić nie dlatego, że z nimi walczył, zrobili to, ponieważ był katolickim księdzem, który w czasie, kiedy ludzie zamieniali się w bestie, robił po prostu to, co do niego należało modlił się i niósł pociechę.

16 16 18 grudnia stycznia 2011 nowy czas czas pieniądz biznes podatki nieruchomości Czy emerytura to rzecz nowa? Jeszcze w 1958 roku ekonomista, laureat nagrody Nobla Paul Samuelson przewidywał, że dzięki wzrostowi wydajności pracy i liczby ludności możliwe będzie wypłacanie coraz wyższych uposażeń kolejnym pokoleniom emerytów. Przewidywania te okazały się nadmiernie optymistyczne... Jak powstawały i rozwijały się systemy emerytalne na świecie? Jakie państwo jako pierwsze zdecydowało się zadbać o swoich obywateli? Na co mogli liczyć nasi przodkowie, czego możemy oczekiwać my? Jaka jest obecna sytuacja emerytów w Polsce, jaki obraz rysuje się przed brytyjskimi emerytami? Jakich zmian możemy się spodziewać? Jak będzie wyglądała NASZA emerytura? Jest to pierwszy z serii artykułów poświeconych temu tematowi. W kilku kolejnych wydaniach Nowego Czasu opowiemy Państwu historię, omówimy teraźniejszość i zastanowimy się nad przyszłością emerytur w Wielkiej Brytanii, Polsce i na świecie. Jedenaście lat temu w Polsce doszło do radykalnej zmiany systemu emerytalnego. Nic jednak nie dzieje się przypadkiem. Na całym świecie sposób finansowania emerytur się zmienia. Parlamentarzyści, rządy, dysydenci nieprzerwanie debatują w poszukiwaniu nowych optymalnych rozwiązań. Emerytury od stosunkowo niedawna są czymś powszechnym, do XIX wieku otrzymywali je bowiem głównie żołnierze po odejściu od służby czynnej, jednak już cesarz Oktawian August i kanclerz Bismarck poświęcali wiele uwagi temu zagadnieniu. po raz pierwszy Opieka socjalna ze strony państwa w formie świadczeń pieniężnych po raz pierwszy wprowadzona została w starożytnym Rzymie. Na pomoc państwa mogli liczyć weterani oraz wyjątkowo zasłużeni. W republice rzymskiej legioniści po odbyciu szesnastu lat czynnej służby oraz czterech lat rezerwowej otrzymywali odprawę lub ziemię odebraną podbitym ludom. Jakkolwiek była to powszechnie stosowana praktyka, nie była usankcjonowana prawnie, często wynikała z woli ambitnych polityków szukających poparcia dla swoich idei. W 13 roku n.e. cesarz Oktawian, aby ograniczyć tę formę pozyskiwania elektoratu, wprowadził regularny system emerytalny. Od tej pory każdy legionista mógł liczyć na jednorazową odprawę w wysokości 3 tys. denarów. Co ciekawe, mógł też otrzymane w tej formie świadczenie zainwestować. Pozwalało to zdaniem historyków na życie z odsetek odpowiadające proc. średniego wynagrodzenia robotnika. Wraz z upadkiem Imperium Rzymskiego zniknęły również emerytury. czasy nowożytne Po upadku Imperium emerytury dla wojska wprowadzono powtórnie dopiero w czasach nowożytnych, kiedy feudalne armie zostały zastąpione przez żołnierzy najemnych i poborowych. Na początku wypłaty dostawali niezdolni do służby z powodu nabytego na polu chwały kalectwa. Świadczenia takie, wprowadzone pod koniec XVI wieku w Anglii, były raczej rentami inwalidzkimi niż prawdziwymi emeryturami. Te ostatnie wprowadzano stopniowo od XVIII wieku. Na początku XIX stulecia brytyjscy, francuscy, hiszpańscy i pruscy weterani mogli liczyć na regularne wypłaty po zakończeniu służby. Najwyższe emerytury dostawali wiarusi w służbie Wielkiej Brytanii w wysokości 50 proc. ostatniego żołdu. Powszechny dostęp do świadczeń pojawił się dopiero w XIX wieku. Zaczęły powstawać robotnicze kasy zapomogowe, które gwarantowały swoim członkom niewielkie wypłaty w przypadku wystąpienia choroby lub kalectwa czy też na starość. Nadal jednak ci, którzy nie zadbali o swoją przyszłość, sami musieli liczyć na pomoc dzieci i opiekę organizacji charytatywnych. system niemiecki Przełom nastąpił w 1880 roku i miał podłoże polityczne. Niemiecki kanclerz Otto von Bismarck, chcąc zyskać głosy robotników, wprowadził wówczas gwarantowaną przez państwo emeryturę dla wszystkich ubezpieczonych pracowników, którzy ukończyli 70 rok życia. Źródłem finansowania systemu były składki potrącane z pensji. Reforma Bismarcka miała ogromne znaczenie dla gospodarki niemieckiej. Przede wszystkim przemysł zyskał nowych pracowników chłopów, którzy skuszeni świadczeniami porzucili karłowate gospodarstwa na rzecz pracy w fabrykach. Jednocześnie koszt był znikomy, gdyż średnia długość życia wynosiła wtedy 45 lat, a pracę zawodową rozpoczynało się w wieku kilkunastu lat. Wprowadzone przez Bismarcka ubezpieczenia emerytalne razem z ubezpieczeniami od trwałego kalectwa i choroby stały się podstawą niemieckiego państwa dobrobytu. W założeniu system ten miał umożliwić emerytowi utrzymanie takiego samego poziomu życia, do jakiego przywykł w okresie aktywności zawodowej. Początkowo miały być finansowane całkowicie z budżetu, żelazny kanclerz chciał w tym celu podnieść akcyzę na tytoń. Parlament nie wyraził na to zgody, system emerytalny musiał być więc oparty na składkach zatrudnionych. Zakładano, że nie będą one miały nic wspólnego z finansami państwa. Obecnie ok. 30 proc. budżetu niemieckiego systemu emerytalnego pochodzi z budżetu państwa. Do momentu wybuchu II wojny światowej państwowy system emerytalny wprowadzono w większości krajów europejskich. Najczęściej powielano rozwiązanie niemieckie, tzw. model solidarnościowy. system brytyjski Alternatywny system opracował w Wielkiej Brytanii polityk Partii Liberalnej William Beveridge. Wprowadzony 1908 roku system zapewniał niewielką emeryturę ludziom, którzy ukończyli 70 lat i osiągali dochody poniżej pewnego, ustalonego poziomu. W 1942 roku Beveridge zaproponował kompleksowy plan ubezpieczeń emerytalnych. Podstawową różnicą w stosunku do modelu Bismarckowskiego było to, że wysokość państwowej emerytury ustalono na stałym poziomie umożliwiającym zaspokojenie jedynie podstawowych potrzeb. Była ona dostępna dla wszystkich. System Beveridge a był finansowany z podatków. Interesujące jest że, pracownicy, którzy chcieli utrzymać swój poziom życia po zakończeniu aktywności zawodowej, mogli oszczędzać w prywatnych funduszach emerytalnych. Do roku 1982 podatek socjalny, czyli składka finansująca wszystkie ubezpieczenia społeczne wynosił w polsce 15,5 proc. w 1998 roku było to już 45 proc. W latach siedemdziesiątych XX wieku niemal stuletni system niemiecki, funkcjonujący w owym czasie w znakomitej większości krajów europejskich, w tym w Polsce, zaczął ujawniać swoje słabe strony. W krajach rozwiniętych rodziło się coraz mniej dzieci, a średnia długość życia wydłużyła się. Wieku emerytalnego nie podniesiono, a w niektórych państwach nawet obniżono. zmiany Demograficzne W czasach Bismarcka statystycznie do emerytury dożywał co dziesiąty obywatel, więc system ten działał bez zarzutu. W XX wieku długość życia na emeryturze zaczęła się wydłużać. Liczba osób wpłacających do systemu stopniowo malała, przy jednoczesnym wzroście liczby tych, którzy świadczenia pobierali. Początkowo ratunkiem wydawało się podnoszenie składek. Do 1982 roku podatek socjalny, czyli składka finansująca wszystkie ubezpieczenia społeczne, wynosił w Polsce 15,5 proc., w 1998 roku zaś już 45 proc. W innych krajach było podobnie. Sumy, które system emerytalny zabiera płacącym składki pracownikom, a które powinny do nich wrócić jako emerytury, tworzą zadłużenie systemu emerytalnego. Obliczono, że w niektórych krajach dług systemu emerytalnego kilkakrotnie przekracza PKB. Zadłużenie emerytalne często jest większe niż dług publiczny. Koszty obsługi zadłużenia emerytalnego ponosi budżet, staje się więc on coraz większym ciężarem dla gospodarki. Składki emerytalne osiągnęły taki poziom, że nie można już ich zwiększać. Problemy dotknęły też systemów emerytalnych wzorowanych na brytyjskim. System ten był jednak bardziej elastyczny i reformowalny. Jak wiemy, każdy pracownik w Wielkiej Brytanii miał zagwarantowaną niewielką emeryturę od państwa. Ponadto miał jednak obowiązek sam oszczędzać na starość. Prawo dawało mu wybór zakładowe programy emerytalne prowadzone przez pracodawców, indywidualne oszczędzanie na indywidualnym koncie w wybranym funduszu emerytalnym lub wpłacanie składek do SERPS. Reformy przeprowadzone przez rząd Margaret Thatcher w latach osiemdziesiątych XX wieku polegały głównie na zmniejszeniu roli gwarantowanej emerytury przy jednoczesnym rozwoju prywatnych instytucji emerytalnych. Wyliczenia aktuariuszy, czyli osób zajmujących się matematyczną stroną ubezpieczeń, nie pozostawiają wątpliwości. System emerytalny stworzony przez Bismarcka prędzej czy później musi upaść. Na radykalne kroki zdecydowali się w 1980 roku Chilijczycy. Jako pierwsi w Ameryce Południowej wprowadzili emerytury wzorowane na niemieckich. Pierwsi też je zreformowali. Obecnie chilijski system emerytalny przypomina trochę brytyjski. Tworząc go, zerwano z zasadą finansowania dochodów emerytów przez pracujących. Każdy ma sam oszczędzać na własną emeryturę na indywidualnym koncie. Przyszła emerytura ma zależeć od tego, ile ubezpieczony zgromadzi na koncie, czyli pośrednio od tego, jak długo pracował i ile zarabiał. Pieniądze zgromadzone na koncie są inwestowane pod ścisłym nadzorem państwa, co w konsekwencji ma przynieść korzyści, kiedy zakończy się okres wpłat, a rozpocznie czas wypłat zgromadzonych środków. Chilijskie reformy naśladowano w wielu krajach, także w Polsce. Zmiany w systemie emerytalnym wymuszają trendy demograficzne. System stworzony przez Bismarcka świetnie sprawdzał się w realiach XIX i pierwszej połowy XX wieku. Nie szedł jednak z duchem czasu. XX wiek i jego postęp technologiczny zmienił bardzo wiele, także sposób, w jaki państwa zabezpieczają dochód leciwym obywatelom. W następnym artykule, który ukaże się 15 stycznia 2011, skupimy się na obecnej sytuacji systemów emerytalnych w Wielkiej Brytanii oraz Polsce. Omówimy strukturę, wydajność, a także zasady ich działania. Zapraszamy! Profit Tree

17 nowy czas 18 grudnia stycznia takie czasy Polsko-niemiecka przyszłość... Rok 2011 może być dla Polski wyjątkowy... choć nie wiemy jeszcze dokładnie dlaczego. Niezwykłych zdarzeń przecież w naszym kraju nie brakuje. Takim wydarzeniem może być otwarcie dla Polaków niemieckiego rynku pracy. W mediach pojawiają się pierwsze jaskółki na ten temat. Podobno niemiecki rząd szykuje specjalne fundusze, które mają wspomóc relokację. Czy czeka nas taka fala emigracji, jak ta do Irlandii i Wielkiej Brytanii? To się okaże. O wypowiedź na temat Polski, Polaków i współczesnych Niemiec poprosiłam ludzi tam urodzonych, mieszkających, a jednocześnie znających nasze realia. Swoimi poglądami podzielili się ze mną Axel nauczyciel, Natalia germanistka, i Christian inżynier. Axel (lat 50) pochodzi z Zachodniego Berlina, w Polsce mieszka od 10 lat. Nie mówi po polsku. Jest nauczycielem języka angielskiego: Przeprowadziłem się do Polski z powodu żony. Ona jest Polką. Nie jesteśmy już razem, ale zostałem w tym kraju. Udzielam prywatnych lekcji języka angielskiego. Uwielbiam ten kraj! Moja praca jest bardzo satysfakcjonująca, ludzie tutaj bardzo chcą uczyć się angielskiego. Wiedzą, że angielski jest językiem numer 1 na świecie i mają ogromny głód nauki. Nie sądzę, bym mógł to powiedzieć o języku niemieckim. Nie jest tak popularny wśród uczniów i nie przypuszczam, by ta sytuacja się zmieniła w roku, kiedy Polacy będą mogli pracować w Niemczech legalnie. To właśnie w Polsce znalazłem prawdziwych przyjaciół. W Niemczech miałem może jednego tak dobrego przyjaciela, jak ci, których spotkałem tutaj. Niemcy zawsze trzymają się na dystans. Pracowałem w Niemczech w wielu dziedzinach. Zajmowałem się rysunkiem technicznym, zanim pojawiły się komputery. Pracowałem też w reklamie i administracji. Mieszkałem tam w wielu miejscach. Jakieś 10 lat temu poczuliśmy z żoną, że mamy dość Niemiec i przyjechaliśmy do Polski. Współczesne Niemcy to nie jest kraj, do którego chciałbym wrócić: z powodu mentalności, której nie lubię; trudnej sytuacji ekonomicznej i braku tolerancji u zwykłych ludzi... Weźmy na przykład to legendarne podejście do czystości. W Polsce ludzie utrzymują czystość w granicach rozsądku, w takim stopniu, w jakim jest to potrzebne do normalnego funkcjonowania. W Niemczech utrzymuje się czystość i porządek dla samego porządku czasami wbrew logice. Co powinniście wiedzieć, zanim ruszycie do pracy w Niemczech...? Uważam, że pozwolenie na pracę, które wejdzie w życie w maju, nic nie zmieni. Nie jedźcie tam! Znam tu wielu świetnie wykształconych i ambitnych ludzi, nie sądzę jednak, by Niemcy pozwolili im pracować zgodnie z ich wysokimi kwalifikacjami i aspiracjami. Popadną jedynie w ogromną frustrację. To prawda, że polityka kraju jest otwarta na cudzoziemców, ale zwykli ludzie wcale nie są tolerancyjni... Miałem taką sytuację w Niemczech: pojechałem tam moim samochodem na polskich tablicach rejestracyjnych i po zaparkowaniu na ulicy od razu usłyszałem, że to nie jest parking dla Polaków. Innym razem, kiedy z polskim znajomym byliśmy w sklepie, ekspedientka nie chciała odpowiedzieć na jego pytanie, kwitując je niegrzecznie: Naucz się najpierw niemieckiego. Takie są współczesne Niemcy. Politycznie Niemcy uważają się za tolerancyjne państwo, ale mimo że na ulicach widać wielu cudzoziemców, społeczeństwo takie nie jest moim zdaniem. Nawet jeśli uważasz, że w Polsce wszystko w życiu publicznym jest tak upolitycznione i media wprost kipią od polityki wpływa to na fakt, że ludzie są świetnie poinformowani. Ludzie w Niemczech nie mają takich informacji na temat własnego kraju. Szkolnictwo jest na niskim poziomie, a młodzież nadużywa alkoholu. Urodziłem się w Berlinie, w amerykańskiej strefie, ale nigdy nie czułem się Niemcem, choć przeżyłem tam 40 lat. Nigdy nie chciałem być uważany za Niemca. Nie znajduję w Niemczech nic pozytywnego, pewnie dlatego jestem tak szczęśliwy tutaj. Mam wybór, więc wybrałem życie i mentalność Polaków. Tutaj czuję się wolnym człowiekiem, nigdy tak się nie czułem w Niemczech. W Polsce możesz robić wszystko, co nie jest zakazane. W Niemczech wszystko, co nie jest opisane przez prawo, jest zakazane... Kiedy chciałem tutaj w moim ogródku postawić altanę, zapytałem sąsiada, jakie są przepisy dotyczące takiej zabudowy. A on odpowiedział: Jesteś w Polsce, nie pytaj, po prostu buduj! (śmiech). W Niemczech zawsze najpierw zapytają cię o dokumenty, później dopiero o to, jaki masz problem. Życzę Polakom w Nowym Roku 2011 wszystkiego najlepszego, nawet mimo możliwości podjęcia legalnej pracy w Niemczech, że tak dodam sarkastycznie! Natalia (lat 28), z pochodzenia Polka, w Niemczech mieszka od ponad 20 lat. Lektorka, germanistka. Przyjechałam do Polski dzięki wymianie uniwersyteckiej między pracownikami naukowymi. Zawsze chciałam połączyć znajomość obu języków w wykonywanym zawodzie. Kiedy przyjechałam pierwszy raz do Poznania, już jako dorosła osoba, poczułam się bardzo zaskoczona tym, jak wygląda ten kraj teraz. Przepiękna architektura, gospodarność. Pyta pani, jakie widzę różnice między pracą w Niemczech i Polsce? Niemcy planują skrupulatnie na wiele miesięcy do przodu. Polacy często spontanicznie podchodzą do życia i pracy. W Polsce ludzie w pracy sobie bardzo pomagają. W Niemczech system działa tak, że pomoc nie jest wymagana. W Niemczech ludzie cenią sobie indywidualizm. Każdy może żyć tak jak chce, z kim chce. Cenię w Niemczech, że mieszka tam w zgodzie tak wielu ludzi różnych kultur. Niemcy obecnie dość dużo debatują na temat imigrantów. Nie można już powiedzieć, że w społeczeństwie niemieckim funkcjonuje obraz stereotypowego Niemca. Dzisiejszy obraz Niemiec jest różnorodny. To kraj, w którym każdy sobie może znaleźć miejsce. Jeśli ktoś myśli o pracy w Niemczech, powinien nauczyć się planować na przyszłość, podążać za przyjętymi standardami i przygotować się, że nie zawsze w pracy bywa elastycznie. Niemcy to kraj, w którym można się zintegrować z tamtym społeczeństwem i wyciągnąć z własnej kultury i tamtej to, co najlepsze. Młodzi Niemcy podchodzą do życia dość optymistycznie. Nie kierują się obawami, czy znajdą odpowiednią pracę, czy nie. Dużo podróżują. Kwestie historyczne są nadal ważne i młodzi Niemcy są ich świadomi. Życzenie dla Polaków: Bardzo im (i sobie) życzę, aby kultura (kino, teatr, muzyka...) nadal tak kwitła i nie przestała się rozwijać! od 1 stycznia 2011 Roku polacy będą mogli w NiektóRych branżach pracować w Niemczech sezonowo bez zezwolenia Na pracę. chodzi o RolNictwo, leśnictwo, hotelarstwo, gastronomię, przetwórstwo owocowo-warzywne i prace w tartakach. z takiej samej możliwości od Nowego Roku skorzystają też obywatele czech, estonii, litwy, łotwy, słowacji, słowenii i węgier. od 1 maja Nastąpi całkowite otwarcie RyNku pracy dla polaków we wszystkich branżach. Christian (lat 28), pochodzi z Jeny (dawniej Niemcy Wschodnie), jest inżynierem, pracuje w Polsce od kilku lat w biurze rozwoju autobusów Solaris. Świetnie mówi po polsku, choć języka uczy się dopiero od paru lat. Mieszka pod Poznaniem z synkiem Milanem i Agnieszką: Niemiecka izba RzemieślNicza informuje, że Niemieckie szkoły zawodowe w przyszłym Roku będą ściągać do siebie gimnazjalistów z krajów ościennych, w tym z polski. Niemcy oferują polskim uczniom darmową Naukę w szkołach, zakwaterowanie i wyżywienie oraz stypendium w wysokości od 750 euro (Na pierwszym Roku) do 1,5 tys. euro (Na trzecim). znajomość języka Nie jest wymagana. i tego będzie można się Nauczyć Na miejscu Miłość do autobusów odziedziczyłem po ojcu. Przyjechałem do Polski przez przypadek. Pisałem pracę dyplomową na temat produkcji autobusów i firma Solaris odpowiedziała bardzo pozytywnie i otwarcie na moją ofertę. Jednak zanim trafiłem tu do pracy, podróżowałem po Polsce przez dwa tygodnie. Wschodnia Europa zawsze w jakiś sposób mnie fascynowała. Moje doświadczenie w pracy w Polsce jest dość zabawne. Nie czułem się tutaj prowadzony za rękę, koledzy głównie Polacy żartowali sobie z mojego pochodzenia. Miło zaskoczyło mnie to, że moja narodowość nie była odbierana negatywnie. Fascynuje mnie egzotyka tego kraju i ogromna spontaniczność Polaków. Mam wybór i mogę pracować wszędzie na świecie, ale w Polsce mi się podoba ludzie mają inne podejście do życia, są kreatywni i elastyczni. Weźmy choćby takie zaspy śniegu: Polacy biorą łopaty i odśnieżają sami, jeśli nie mogą przejechać samochodem. W Niemczech czekają, aż odpowiednie służby to za nich zrobią. Tutaj ludzie mają ogromną motywację. W Niemczech nie wychylają się poza to, co mają do zrobienia. Życie w Polsce stało się dla mnie ogromną przygodą. Oczywiście, tęsknię za moim krajem. Najbardziej za niemieckim chlebem na zakwasie. Mam też dużo większe poczucie bezpieczeństwa w Niemczech. W Polsce nigdy nie wiem, jakie są procedury i zasady. W Niemczech, w związku z tym, że wszystko ma swoje procedury, wiem, jak się zachować i gdzie szukać pomocy, a co więcej, wiem, jaki będzie rezultat. W Niemczech podoba mi się też, że urząd czy instytucja jest dla człowieka, a nie człowiek dla urzędu mówiąc w skrócie. Ludzie poza pracą dużo czasu spędzają z rodziną w Niemczech jest krótszy tydzień pracy. Jakie są współczesne Niemcy? Mogę powiedzieć tylko o tej części, z której pochodzę. Myślę, że wy społecznie lepiej wykorzystaliście ten czas, który my liczymy od obalenia muru berlińskiego. Państwo zapewniło finansowanie wielu rzeczy we Wschodnich Niemczech, remonty wielu budynków. To bardzo rozleniwiło mieszkańców i nie doceniają oni tego, jak się nasz kraj zmienił w ciągu zaledwie 20 lat. Mają przez to często postawę roszczeniową wobec instytucji publicznych. W Polsce obserwuję z kolei to, że ludzie nie dostrzegają zmian, których dokonali sami. Obserwują jednak dokładnie inne kraje pod względem komfortu życia i oceniają dystans, jaki Polskę od nich dzieli. To powoduje w Polakach frustrację. Tego nie spotkałem w żadnym innym kraju, a byłem w kilku. Słyszałem, że od maja 2011 otwiera się w Niemczech rynek pracy dla Polaków. To zabawne, ale w naszych mediach wcale o tym się nie mówi. Jakieś sześć lat temu, gdy Polska wchodziła do Unii Europejskiej, był to dość głośny temat, taka trochę polityczna prowokacja. Obecnie nic się nie mówi. Myślę, że niewiele się zmieni. Ci Polacy, którzy chcieli wyjechać, już wyjechali, choćby do Anglii. Możliwość legalnej pracy może uratować naszych emerytów w Niemczech jest ogromny popyt na opiekunki. Poza tą branżą jednak chyba niewiele mamy do zaoferowania. Na Nowy Rok życzę Polakom tego, aby zaczęli doceniać zmiany, których dokonali, żeby zaakceptowali i polubili swój kraj. Jest tego wart. Małgorzata Białecka

18 18 reportaż 18 grudnia stycznia 2011 nowy czas Kochał muzykę Gdy dzień pracy miał się ku końcowi, zdejmował swój biały kitel, siadał przy fortepianie i przez godzinę grał Szopena. doktor Leon Surzyński, kardiolog i ostatni wicemarszałek sejmu ii RP, do 1967 roku przewodził polskim lekarzom i wszystkim polskim chórom w Wielkiej Brytanii. Aleksandra Solarewicz O tym, że w XVII wieku przywędrowali do Wielkopolski z Półwyspu Iberyjskiego, przypomina jeszcze południowa uroda Barbary Surzyńskiej- -Zakrzewskiej, starszej córki doktora. Polskie nazwisko, przybrane z czasem przez hiszpańską rodzinę, stało się nazwiskiem zasłużonych dla kraju muzyków, pedagogów i społeczników. Losy Leona Surzyńskiego, lekarza, wielkopolskiego powstańca i piłsudczyka zapisały się na kartach archiwów od rodzinnego Inowrocławia po Johannesburg. muzyczna dynastia Szczególnie upodobali sobie mroczne wnętrza kościołów. Dziadkiem Leona Surzyńskiego był Franciszek, organista, dyrygent chórów i nauczyciel muzyki. Ojciec, Piotr, to znany dyrygent i organista w inowrocławskich kościołach. Brat Piotra, ks. dr Józef Surzyński, zasłynął odnalezieniem w archiwach wawelskich kompozycji dawnych polskich twórców i ich publikacją. Przeszedł do historii jako założyciel chóru, wiele lat później znanego jako chór Stuligrosza. Drugi brat Piotra, Mieczysław, stworzył improwizację na tle pieśni Święty Boże. Dyrygent i profesor konserwatorium warszawskiego został nazwany polskim Bachem. Trzeci brat Piotra, Stefan, był tarnowskim organistą katedralnym i autorem Katechizmu pierwszych zasad muzyki służącego uczniom szkół muzycznych. Siostra Leona, Maria, ukończyła konserwatorium i dyrygowała chórem gimnazjalnym oraz grała na organach. Tradycję tę dr Surzyński przeniósł do swego własnego domu w Poznaniu, gdzie osiadł po I wojnie. Mój ojciec codziennie grał na fortepianie, a w niedzielę grywał na organach kościołów w Poznaniu wylicza Zakrzewska. A co miesiąc, w sobotę, odbywały się u nas kwartety muzyczne. Przychodziły takie osobistości, jak zaprzyjaźniony Feliks Nowowiejski, prof. Zdzisław Jahnke oraz Wacław Rozmarynowicz. Był znany i szanowany jako prezes Słowiańskiego Związku Śpiewaczego, wiceprezes Naczelnej Rady Zjednoczenia Polskich Zespołów Śpiewaczych i Instrumentalnych, zasiadał w radzie opery. Na to wszystko znajdował czas, prowadząc jednocześnie praktykę prywatną, będąc również rajcą miejskim, a wreszcie posłem na Sejm. Z AfRyKi do AnGLii W domu zawsze był samochód i Surzyńscy chętnie podróżowali nim całą rodziną. 31 sierpnia 1939 samochodem tym gnali z Zakopanego do Warszawy, do schronu w Hotelu Sejmowym. Tymczasem w ich poznańskim mieszkaniu, które zajął generał hitlerowski, przepadła cenna kolekcja kompozycji, listy księżny Czartoryskiej (ukochanej uczennicy Szopena) i współczesnych kompozytorów niemieckich, odziedziczone po księdzu Józefie. Leon Surzyński wierzył, że ofensywa aliantów szybko zmiecie siły Hitlera, ale nie wiedział o jego układzie ze Stalinem. Po ucieczce z Warszawy Helena Surzyńska z córkami, 14-letnią Marylą i 17-letnią Basią, schroniła się na Lubelszczyźnie, a Leon przeszedł do Rumunii. Stamtąd, przez Cypr (gdzie założył polski chór), dotarł do Palestyny. W Palestynie wstąpił do Brygady Strzelców Karpackich, z którą zawędrował do Związku Afryki Południowej, by tam jako lekarz w stopniu kapitana opiekować się polskimi żołnierzami i uchodźcami. Pani Zakrzewska pokazuje fotografię, na której jej ojciec stoi obok premiera ówczesnego Związku Południowej Afryki Jana Smutsa. Było to 10 stycznia 1944 roku. Doktor Surzyński wręcza właśnie marszałkowi pięknie rzeźbione szachy, których figury są podobiznami postaci z historii Polski (szachy te, wykonane przez polskiego artystę i żołnierza Szczepańskiego, dziś zdobią Muzeum Historii Wojska RPA w Johannesburgu). Gdy wojna się skończyła, kpt. dr Leon Surzyński wraz z ewakuowanymi oddziałami polskiego wojska przeniósł się do Wielkiej Brytanii. Zastał tu już swoje znajome z Poznania, lektorki języka angielskiego, siostry Carrie i Elsie Sovazoglou. To one pomogły mu odnaleźć się w Londynie, gdzie były już zresztą znane jako te, które pomagają polskim żołnierzom (np. kontaktowały ich z księżmi katolickimi). Niestety, polskie władze komunistyczne pozwoliły, by z czasem ich nazwisko zostało zapomniane. Bal Lekarzy Polskich w Royal Garden Hotel, Kensington. Od lewej: Helena Surzyńska, gen. Władysław Anders, pani Buttöwna (sekretarka Związku Lekarzy Polskich), dr Leon Surzyński (stoi), Anna Andersówna, hr Popiel. Luty 1966 KRóLOWA BRytyJSKA chroni Się u PORtieRA Tymczasem żona z córkami po wojennej tułaczce, przez Lublin i Częstochowę, wróciły do rodzinnego Poznania. Mieszkanie przy placu Wolności 18 już nie istniało, bo je zburzyła bomba pod koniec wojny, a willę na Sołaczu zajęli uchodźcy. Żadna z pań nie dostała pozwolenia na wyjazd do Londynu, miały też problemy ze znalezieniem pracy. Pani Zakrzewska pamięta jednak pewną komiczną w swym smutku scenę. W 1946 roku z budynków anglistyki w całej Polsce ostentacyjnie wyrzucano portrety monarchów brytyjskich. Ta symboliczna czystka dotknęła też wizerunku, który wisiał dotąd na uniwersytecie poznańskim. Ale tu portier Szyperski uparł się, że nie wyrzuci obrazu na śmietnik. Zabrał go do swojego mieszkania i powiesił na ścianie. A potem parska śmiechem Zakrzewska przychodziły tam całe pielgrzymki. W mieszkaniu portiera gapie oglądali przyszłą królową brytyjską. SPOtKAnie Z Zięciem Aż do 1956 roku w domach Zakrzewskich i Surzyńskich święta były smutne. W 1947 roku ojciec nie mógł być na ślubie swojej córki, a zięcia Bogdana Zakrzewskiego, pracownika UAM, znał tylko z listów. Ale jesienią 1956 roku umówił się z nim w Danii, bo prof. Zakrzewski miał tam przybyć do Kopenhagi w ramach polskiej delegacji kulturalnej. Oczywiście, sam profesor musiał wyspowiadać się ze swych planów w polskiej ambasadzie. Spotkam się także z Leonem Surzyńskim poinformował. Surzyński? Odradzam oficjalnych kontaktów! odparł urzędnik. To jest mój teść przekonywał, lecz bezskutecznie (żona w Polsce czekała: Już jeden został za granicą, a teraz następny nie wróci ). Tymczasem na drugi dzień w Warszawie doszedł do władzy Gomułka. W ciągu paru dni mówi z naciskiem Barbara Surzyńska-Zakrzewska obsada ambasady została odesłana do Polski. Gdy mąż pojawił się tam znowu, nowy, uprzejmy funkcjonariusz nie miał żadnych zastrzeżeń. Teść z zięciem mogli się spotykać bez obaw. Z radości od razu zrobili sobie wspólne zdjęcie w ulicznym atelier. HeLu, ZRóB mi POLSKi OBiAd Po wielu latach małżeńskiej rozłąki do Leona Surzyńskiego dołączyła Helena, która w końcu dostała paszport i stosowne zezwolenie na wyjazd. Przedstawiam państwu moją pierwszą i ostatnią żonę mawiał, zwracając się do znajomych. Razem już przyjmowali gości i składali wizyty w innych domach. Z tego właśnie czasu pochodzi zdjęcie z balu sylwestrowego lekarzy z udziałem gen. Andersa. Doktor nie gustował w angielskim menu. Gdy któregoś dnia w południe, w pewnym bogatym domu podjęto ich tylko herbatą ze śmietaną i ciasteczkiem jak paznokieć, Surzyński grzecznie skosztował, a potem z ulgą opuścił mieszkanie. Helu, chodźmy do domu. Zrób dla mnie polski obiad jęknął. Helena i Leon Surzyńscy. Londyn, listopad 1958 JAK taki ZdOLny, to i KOtA WyLecZy Praktyka prywatna, a właściwie spółka, którą prowadził z innym lekarzem, mieściła się w Maida Vale. Ojciec miał pod opieką pięć tysięcy pacjentów. Ale! wzdycha Surzyńska-Zakrzewska. Oni wszyscy mieścili się w dwóch drapaczach chmur. Ojciec tylko jeździł do nich windą: w górę i w dół. Troskliwą opieką otaczał polskich uchodźców i weteranów w Chislehurst. Do mieszczącego się tam Domu Opieki Antokol, nazwanego tak przez wileńskich pensjonariuszy, jeździł na każde wezwanie. Charytatywnie. Ze swojej jedynej wizyty tam, którą odbyła wraz z ojcem, Barbara Zakrzewska pamięta pokoiczek należący do wybitnej etnograf i pani rektor Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie, prof. Cezarii Jędrzejewiczowej, żony przedwojennego ministra oświaty. Doktor, by dotrzeć do swej chorej, leżącej w łóżku pod oknem, musiał ostrożnie lawirować między stertami książek wznoszącymi się po sam sufit. Świetny specjalista i uroczy człowiek. Jego pacjenci wspominał angielski publicysta witani byli zawsze ciepło, przyjazną rozmową. Byli to głównie Polacy oraz polscy Żydzi. Wszyscy oni mówili uśmiecha się Barbara Surzyńska-Zakrzewska że wolą poskarżyć się le-

19 nowy czas 18 grudnia stycznia reportaż i leczył serca Delegacja rządu londyńskiego. Leon Surzyński przekazuje premierowi Związku Afryki Południowej Janowi Smutsowi szachy. Johannesburg, 10 stycznia 1944 kliczne koncerty kolęd. Brali w nich udział nie tylko Polacy, ale także wygnańcy z innych krajów zniewolonych przez Rosję, takich jak Węgry, Czechy, Bułgaria i Rumunia. Gdy wieczorami w alei wiodącej do pałacu Buckingham śpiewały polskie chóry, dyrygował nimi ostatni wicemarszałek sejmu II Rzeczpospolitej. EPitAfium BEZ cenzury Dużo pracował społecznie, to wszak leżało w jego naturze. Aż do śmierci był prezesem współzałożonego przez siebie Związku Lekarzy Polskich na Uchodźstwie, prowadzącego m.in. prężną działalność dydaktyczną (w którą włączała się także Wanda Piłsudska, lekarz psychiatra). Do końca kierował też założonym przez siebie Związkiem Chórów Polskich. Został obrany prezesem Głównej Komisji Rewizyjnej Narodowego Skarbu Polskiego. Wreszcie powrócił do polityki, zostając członkiem Ligi Niepodległości Polski. Odszedł nagle, jesienią 1967 roku. Nazajutrz do mieszkania Surzyńskich przybył lekarz wspólnik, wezwany przez panią Helenę i wnuczkę Elę (spędzała wtedy wakacje u dziadków). Potwierdził zgon. A potem nagle odezwał się do obecnych płynną polszczyzną. Helena Surzyńska zaniemówiła. Lata całe rozmawiała z nim tylko po angielsku i była pewna, że jest on autochtonem. Teraz dowiedziała się, że to Żyd z kresów, który po strasznych przeżyciach w okupowanej Polsce chciał zapomnieć nawet to, skąd pochodzi. Próbował bezskutecznie przez 20 lat. W kościele, obok żony i wnuczki, żegnał Leona Surzyńskiego były ambasador RP Edward Raczyński, polskie chóry, z których za życia doktor był taki dumny, oraz pacjenci. Jego śmierć uczciły liczne wspomnienia w prasie polskiej i brytyjskiej, a w Polsce nekrologi starannie ocenzurowane przez Urząd Kontroli Prasy. Pochowany został na cmentarzu w poznańskim Junikowie, kilka lat później spoczęła tam jego żona. Pani Barbara Surzyńska-Zakrzewska pieczołowicie przechowuje pożółkłe wycinki z czasopism. We wspomnieniach i w listach powtarzają się pochwały: świetny lekarz, wybitny muzyk, gorący patriota, odznaczony Krzyżem Walecznych i orderem Polonia Restituta. To właśnie ten sześćdziesięcioletni mężczyzna w białym kitlu, ze stetoskopem na szyi. To był dobry człowiek pisze o nim po prostu oficer z Johannesburga. Aleksandra Solarewicz karzowi w języku ojczystym, bo po angielsku brzmiało im to jakoś sztywno. Pewnego dnia przyszła kulturalna, wykształcona Żydówka, która w Londynie była wziętą kapeluszniczką. Po skończonej wizycie wyjęła nagle z torby kapelusz w odcieniu krwistej czerwieni: To dla żony pana Barbara Surzyńska-Zakrzewska doktora! oznajmiła serdecznie. Doktor zdumiał się, ale zabrał to cudo do domu. Wspomniana żona, która znana była z elegancji, a teraz miała już 60 lat, zakrzyknęła: Ależ ja nie jestem torreadorem! I kapelusz powędrował na dno szafy. Innym razem ta sama pacjentka przyszła do gabinetu ze swoimi kiepskimi, trzeba przyznać, wynikami. A ta moja mocz to jak Wisła po burzy! westchnęła z nostalgią. Doktor Surzyński przytulił staruszkę, wysłuchał westchnień emigrantki, pomógł weteranowi. Pacjenci byli weń zapatrzeni. Któregoś dnia, pod jego nieobecność w domu zadzwoniła bogata arystokratka, córka sędziego Sądu Najwyższego, która wynajmowała Surzyńskim mieszkanie. Starsza już, samotna osoba. Niech doktor do mnie przyjedzie. Niezwłocznie! prosiła. Moja 4-letnia Lolusia jest ciężko chora, ma gorączkę i dreszcze! Surzyńska była bardzo zaskoczona. I wtedy usłyszała, że Lolusia to kotka. Angielka miała 4 psy i 13 kotów. Żona doktora próbowała wyprowadzić ją z błędu: Mąż nie jest weterynarzem. Jest kardiologiem, znaczy pomaga ludziom. On taki zdolny, że i kota wyleczy! odparła Angielka z przekonaniem. WiZytA W kraju Był czas, gdy wielu rodaków w Anglii pozbawionych polskiego obywatelstwa nie chciało przyjąć obywatelstwa brytyjskiego. Także doktor Surzyński długo traktował je jako dyshonor i zadowalał się paszportem nansenowskim. Dopiero trzy lata przed śmiercią tak bardzo zatęsknił za krajem, że przyjął paszport brytyjski i wraz z żoną mógł pojechać do Polski. Oprócz wizyt rodzinnych, we Wrocławiu, w Inowrocławiu i Poznaniu, doszło do spotkania z ówczesnym ministrem zdrowia. Ten słyszał już wcześniej o doktorze Surzyńskim, który pomagał lekarzom w kraju, załatwiając im praktyki w Wielkiej Brytanii. Teraz dr Surzyński osobiście przekonywał ministra Sztachelskiego do produkowania w Polsce strzykawek jednorazówek, by ograniczyć zakażenia wirusowym zapaleniem wątroby. I udało mu się. Ale cenzura zadbała, by wiadomość o tej zasłudze nie doszła do uszu rodaków. Bóg Się rodzi PrZy DroDZE Do PAłAcu Londyńskie mieszkanie Surzyńskich podobnie jak niegdyś ich poznański dom było salonem kulturalnym. Śpiewali tu dla rodziców polscy artyści, w tym kilku solistów Śląska, przybyłych w towarzystwie Stanisława Hadyny mówi Barbara Surzyńska-Zakrzewska. Z literatów bywał u nich Stefan Kisielewski, pozostawiając dedykacje w swoich książkach. Sam prezes polskich chórów wydobył z mroku dziejów zapomniany Katechizm stryja Stefana i jego fotokopia stała się podręcznikiem dla polskich śpiewaków. W wolnych chwilach wracał do gry, a grał doskonale na organach, fortepianie i wiolonczeli. W grudniu wspomina pani Surzyńska-Zakrzewska ojciec organizował cy-

20 20 rozmowa na czasie 18 grudnia stycznia 2011 nowy czas Miejsce, gdzie śmieję się do łez O świętach, rodzinie, muzycznych pasjach, miejscach powrotów o swojej ostatniej płycie opowiada Nowemu Czasowi Basia Trzetrzelewska pierwsza polska piosenkarka jazzowo-popowa, której jak nikomu wcześniej spośród naszych wykonawców, udało się podbić świat. Spotykamy się w północnym Londynie. Przy ozdobionej choince w zacisznym i urokliwym domu jej wieloletniego przyjaciela Danny'ego White a, kompozytora i współautora jej płyt. Z Basią, która właśnie wróciła z tournée po Stanach Zjednoczonych rozmawia Danka Dubow. Twoje powroty do Stanów muszą być chyba bardzo emocjonalnymi momentami. Tam przecież zaczynałaś swoją wielką karierę... Tak. 1979? Nie Nawet wcześniej, bo przyjechaliśmy tam po raz pierwszy w 1988 roku na pierwszą małą trasę. Co czułaś, wiedząc, że jesteś gwiazdą światowego formatu? Nigdy nie masz takiego uczucia. Nie, nie. Nigdy się tego nie czuje. Zawsze ci się wydaje, że nie jesteś zbyt dobra. Teraz wydaje mi się to wszystko niepoważne. Dlaczego? Bo to nie jest poważne. Co to znaczy: zrobić karierę? Że się często występuje w telewizji? W Stanach byłam bardzo często w telewizji. I przez to ludzie mnie znali. Radio, które mnie nadawało moje utwory, miało tylko zasięg jazzowo-popowy, więc nie było bardzo popularne. Twój wizerunek sceniczny od początku był wyszukany i bardzo prosty. Bardzo się cieszę, bo akurat to rzadko słyszę. Wiem, kiedy nie jestem sobą. Uciekam wydaje mi się w bezpieczne rejony estetyczne. Wielu ludzi uważa, że jestem za skromnie ubrana. Kiedyś któraś z gazet mnie podsumowała: Basia wyszła skromnie ubrana w czerni i szarości, a ja wtedy pomyślałam: Boże, ile ja pieniędzy na to wydałam. A tu przeszło bez echa... Elegancja według mnie bierze się z tego, że jest dyskretna. Nie było w pierwszej podróży za Ocean troszeczkę szaleństwa? Ryzyka? Wtedy to w zasadzie wytwórnia płytowa ryzykowała. To były zupełnie inne czasy. Wytwórnia płytowa stawała po stronie artystów i próbowała ich promować. Przylatywaliśmy do Stanów na wywiady. Tylko. Teraz to się w głowie nie mieści. Mieszkaliśmy w pięknych hotelach i ciągle chodziło się na obiady z różnymi ludźmi. Cały muzyczny biznes padł wraz z rozwojem internetu. Ludzie po prostu nie kupują płyt. Jeszcze nasza generacja i starsza kupuje, ale młodsza kompletnie przestała. A jak wygląda współpraca z ITunes? Ludzie kupują po jednej piosence. Dochód dzielony jest między tych, którzy ją napisali, występują, i ITunes. Wytwórnie płytowe nie dostają z tego nic. Zamykają się jedna po drugiej. Czyli promocja i wszelkie koszty z nią związane spadły na barki artysty. Niestety. Pod koniec lat osiemdziesiątych i na początku dziewięćdziesiątych wytwórnie ciągle były obecne na naszej trasie. Teraz nie widzieliśmy przez cały rok ani jednej osoby stamtąd. Nigdzie. Nie dostaliśmy żadnych kwiatów, kartek, nic (śmiech). Dawniej, jeżeli zarobiliśmy dla nich pieniądze to świetnie, ale jeżeli nie to było ich ryzyko. W tej chwili wszystko jest na naszej głowie. Artyści płacą za wszystko. Ale masz przecież fantastycznie zorganizowane biuro... Tak? Mam bardzo dobrego menedżera, który rozumie specyfikę występowania na żywo. Jesteśmy w dobrych rękach. Znamy go od wielu lat. On jest naszym... nie wiem jak to nazwać... dobrym duchem... (śmiech) Dobrym duchem, ojcem, dba o nas. I rzeczywiście ma świetne biuro, składające się z osób, które prowadzą każdą dziedzinę jego działalności. Kilka słów o nowej płycie. Jest na niej utwór wykonywany po polsku... Myślisz o nagraniu płyty po polsku? Od czasu do czasu. Zwłaszcza kiedy usłyszę jakąś znakomitą piosenkę, gdy ktoś napisze bardzo dobry tekst. Mam wielki szacunek do tego języka. Nie chcę pisać byle czego. Dlaczego zakładasz, że twoje teksty będą kiepskie? Nie mam po prostu doświadczenia. Piosenka, którą napisałam na ostatnią płytę Amelki śmiech, była dla mojej rodziny. Zwłaszcza dla mojej siostry, która zbytnio się wszystkim przejmuje. Ma wspaniałą wnuczkę właśnie Amelkę. To była bardzo prywatna piosenka. Chciałam uświadomić im, że są rzeczy ważniejsze od codziennych problemów: nasze dzieci, zdrowie. Jest w naturze ludzkiej ta ciągła żądza posiadania więcej i łatwiejszego życia. Postanowiliśmy ją dać na tę płytę, choć były zdania podzielone. Dlaczego? Bo, po pierwsze, to piosenka po polsku. Większość świata nie rozumie, o co chodzi. Dlatego zamieściłam tłumaczenie na naszej stronie internetowej. Poza tym wcale nie jest prosta. Chórki do tej piosenki zostały nagrane przez moich przyjaciół i rodzinę u mnie w domu. Kto mówi: Kiedy będziemy jeść? (śmiech) Dobrze, że to usłyszałaś. To moja kuzynka, która

Kamila Kobylarz. A oto wyróżnione prace i kilka ciekawych opracowań: Wesołych Świąt

Kamila Kobylarz. A oto wyróżnione prace i kilka ciekawych opracowań: Wesołych Świąt Uczniowie klas 4-6 wykonali kartki świąteczne techniką komputerową, a do tego opisywali krótko czym dla nich jest MAGIA ŚWIĄT Nagrodzono 2 prace: Kamili Kobylarz i Zuzanny Madejskiej gratulujemy A oto

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie

Bardziej szczegółowo

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Polska Szkoła Sobotnia im. Jana Pawla II w Worcester Opracował: Maciej Liegmann 30/03hj8988765 03/03/2012r. Wspólna decyzja? Anglia i co dalej? Ja i Anglia. Wielka

Bardziej szczegółowo

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1)

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) Turysta: Dzień dobry! Kobieta: Dzień dobry panu. Słucham? Turysta: Jestem pierwszy raz w Krakowie i nie mam noclegu. Czy mogłaby mi Pani polecić jakiś hotel?

Bardziej szczegółowo

Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014

Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014 Imię i nazwisko Klasa III Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014 Zestaw humanistyczny Kurs fotografii Instrukcja dla ucznia 1. Wpisz swoje imię i nazwisko oraz klasę. 2. Bardzo uważnie czytaj tekst

Bardziej szczegółowo

OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ

OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ 1 Drogi Czytelniku! Życzymy Ci przyjemnej lektury Szkolnego Newsa. Zachęcamy do refleksji nad pytaniem

Bardziej szczegółowo

To My! W numerze: Wydanie majowe! Redakcja gazetki: Lektury - czy warto je czytać Wiosna - czas na zabawę Strona patrona Dzień MAMY Święta Krzyżówka

To My! W numerze: Wydanie majowe! Redakcja gazetki: Lektury - czy warto je czytać Wiosna - czas na zabawę Strona patrona Dzień MAMY Święta Krzyżówka To My! Wydanie majowe! W numerze: Lektury - czy warto je czytać Wiosna - czas na zabawę Strona patrona Dzień MAMY Święta Krzyżówka Redakcja gazetki: redaktor naczelny - Julia Duchnowska opiekunowie - pan

Bardziej szczegółowo

Filip idzie do dentysty. 1 Proszę aapisać pytania do tekstu Samir jest przeziębiony.

Filip idzie do dentysty. 1 Proszę aapisać pytania do tekstu Samir jest przeziębiony. 114 Lekcja 12 Tak ubrany wychodzi na ulicę. Rezultat jest taki, że Samir jest przeziębiony. Ma katar, kaszel i temperaturę. Musi teraz szybko iść do lekarza. Lekarz bada Samira, daje receptę i to, co Samir

Bardziej szczegółowo

2 dni w Wiosce Świętego Mikołaja

2 dni w Wiosce Świętego Mikołaja 2 dni w Wiosce Świętego Mikołaja Zakwaterowanie: Ośrodek Wypoczynkowo-Szkoleniowy k/ Giżycka. Pokoje 2-5 osobowe z łazienkami Program pobytu: Dzień I Przyjazd i zakwaterowanie 14:00-15:00 Obiad 16:00-18:00

Bardziej szczegółowo

Marzycielska Poczta: szczegółowy opis akcji

Marzycielska Poczta: szczegółowy opis akcji Marzycielska Poczta: szczegółowy opis akcji Czym jest Marzycielska Poczta? Marzycielska Poczta to ogólnopolska akcja, która polega na wysyłaniu tradycyjnych listów i kartek do ciężko chorych dzieci. Na

Bardziej szczegółowo

" wigilia dla 100 dzieciaków " 16.12.2013r miejsce Endorfina Foksal Warszawa

 wigilia dla 100 dzieciaków  16.12.2013r miejsce Endorfina Foksal Warszawa " wigilia dla 100 dzieciaków " " 16.12.2013r miejsce Endorfina Foksal Warszawa Święta Bożego Narodzenia są dość szczególnym okresem w roku dla nas wszystkich a Dzień Św.Mikołaja jest dla dzieci dniem pełnym

Bardziej szczegółowo

Kompletnie Zielony Mikołaj będzie się pojawiał do Bożego Narodzenia. Akcja SMS na rzecz niepełnosprawnych powodzian potrwa do maja przyszłego roku.

Kompletnie Zielony Mikołaj będzie się pojawiał do Bożego Narodzenia. Akcja SMS na rzecz niepełnosprawnych powodzian potrwa do maja przyszłego roku. Pomóż kompletnie Zielonemu Mikołajowi! W Krakowie i Warszawie odbyły się happeningi, które zdradziły, że za kompletnie Zielonym Mikołajem kryje się nasza Fundacja. Akcja potrwa do Bożego Narodzenia. Jest

Bardziej szczegółowo

Firmowe życzenia świąteczne

Firmowe życzenia świąteczne Wszystkim Klientom, Partnerom oraz Sympatykom naszej firmy składamy życzenia Spokojnych i Radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz Pomyślności i Sukcesów w Nowym Roku. Najserdeczniejsze życzenia szczęśliwych

Bardziej szczegółowo

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM KATARZYNA ŻYCIEBOSOWSKA POPICIU WYDAWNICTWO WAM Zamiast wstępu Za każdym razem, kiedy zaczynasz pić, czuję się oszukana i porzucona. Na początku Twoich ciągów alkoholowych jestem na Ciebie wściekła o to,

Bardziej szczegółowo

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków,

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, którzy twierdzą, że właściwie w ogóle nie rozmawiają ze swoimi dziećmi, odkąd skończyły osiem czy dziewięć lat. To może wyjaśniać, dlaczego przesiadują

Bardziej szczegółowo

KARTY ĆWICZEŃ DO KONCERTU EDUKACYJNEGO GÓRALSKIE ŚWIĘTOWANIE GDZIE TRADYCJA NAS ZACHWYCA? zad.1. Pomóż Mikołajowi dostarczyć prezent.

KARTY ĆWICZEŃ DO KONCERTU EDUKACYJNEGO GÓRALSKIE ŚWIĘTOWANIE GDZIE TRADYCJA NAS ZACHWYCA? zad.1. Pomóż Mikołajowi dostarczyć prezent. zad.1 Pomóż Mikołajowi dostarczyć prezent. 1 zad.2 Rodzicu, to zabawa również dla Ciebie! Rozwiąż krzyżówkę wspólnie z dzieckiem. zad.3 Rodzicu, przeczytaj swojemu dziecku poniższe zdania i poproś, aby

Bardziej szczegółowo

Temat:Jak władze lokalne dbają o rozwój kulturalny dzieci i młodzieży naszej szkoły?

Temat:Jak władze lokalne dbają o rozwój kulturalny dzieci i młodzieży naszej szkoły? Temat:Jak władze lokalne dbają o rozwój kulturalny dzieci i młodzieży naszej szkoły? Projekt edukacyjny realizowany w Publicznym Gimnazjum im. Biskupa Piotra Gołębiowskiego w Jedlińsku w roku szkolnym

Bardziej szczegółowo

facebook.com/pomzachodnie Jarmark Bożonarodzeniowy Zamek Książąt Pomorskich Szczecin 12 13 grudnia (sobota niedziela) Dodaj do ulubionych!

facebook.com/pomzachodnie Jarmark Bożonarodzeniowy Zamek Książąt Pomorskich Szczecin 12 13 grudnia (sobota niedziela) Dodaj do ulubionych! facebook.com/pomzachodnie Jarmark Bożonarodzeniowy Zamek Książąt Pomorskich Szczecin 12 13 grudnia (sobota niedziela) Dodaj do ulubionych! Jarmark Bożonarodzeniowy 12-13 grudnia (sobota-niedziela) Zapraszamy

Bardziej szczegółowo

Opracowanie: Elwira Laskowska Julia Kurowska Patryk Stelmaszczyk Mikołaj Stybliński. Pod kierownictwem: Justyny Jedynak

Opracowanie: Elwira Laskowska Julia Kurowska Patryk Stelmaszczyk Mikołaj Stybliński. Pod kierownictwem: Justyny Jedynak Opracowanie: Elwira Laskowska Julia Kurowska Patryk Stelmaszczyk Mikołaj Stybliński Numer II (zima) Pod kierownictwem: Urszuli Nowak Justyny Jedynak W numerze: Podsumowanie grudnia; Ferie zimowe; Walentynki;

Bardziej szczegółowo

Przed podróŝą na Litwę

Przed podróŝą na Litwę Przed podróŝą na Litwę Źródło: http://www.hotels-europe.com/lithuania/images/lithuania-map-large.jpg BirŜai to niewielkie miasto litewskie wyznaczone jako miejsce kolejnego, juŝ piątego spotkania przedstawicieli

Bardziej szczegółowo

Kalendarz imprez kulturalnych Gminny Ośrodek Kultury w Gorzycach 2009 rok. STYCZEŃ. Środowiskowy Dom Kultury w Gorzycach

Kalendarz imprez kulturalnych Gminny Ośrodek Kultury w Gorzycach 2009 rok. STYCZEŃ. Środowiskowy Dom Kultury w Gorzycach Kalendarz imprez kulturalnych Gminny Ośrodek Kultury w Gorzycach 2009 rok. STYCZEŃ 18 styczeń - Nad Betlejem Koncert kolęd i pastorałek w wykonaniu Orkiestry Dętej Gminnego Ośrodka Kultury w Gorzycach

Bardziej szczegółowo

Hektor i tajemnice zycia

Hektor i tajemnice zycia François Lelord Hektor i tajemnice zycia Przelozyla Agnieszka Trabka WYDAWNICTWO WAM Był sobie kiedyś chłopiec o imieniu Hektor. Hektor miał tatę, także Hektora, więc dla odróżnienia rodzina często nazywała

Bardziej szczegółowo

W numerze: 2014, numer 1 Grudzień

W numerze: 2014, numer 1 Grudzień 2014, numer 1 Grudzień W numerze: Wywiad z kierownikiem świetlicy p. Lidią Majewską Zimowe trendy Skąd się wzięła kolęda? Kącik plastyczny Uśmiechnij się Chwila relaksu GADU-GADU Z P. LIDIĄ MAJEWSKĄ- KIEROWNIKIEM

Bardziej szczegółowo

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina...

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina... 1 Budzik dzwonił coraz głośniej i głośniej, a słońce jakby za wszelką cenę chciało się wedrzeć do mojego pokoju. Niedali mi spać już dłużej;wstałam. Wtedy właśnie uswiadomiłam sobie, że jest dzień 11 listopada

Bardziej szczegółowo

Gazetka Szkoły Podstawowej im. Bohaterów Westerplatte w Gardnie. Rok szkolny 2013/2014 WAŻNE WYDARZENIA Z ŻYCIA SZKOŁY

Gazetka Szkoły Podstawowej im. Bohaterów Westerplatte w Gardnie. Rok szkolny 2013/2014 WAŻNE WYDARZENIA Z ŻYCIA SZKOŁY .KROPECZKA. Gazetka Szkoły Podstawowej im. Bohaterów Westerplatte w Gardnie Rok szkolny 2013/2014 WAŻNE WYDARZENIA Z ŻYCIA SZKOŁY 1. ROZPOCZĘCIE ROKU SZKOLNEGO 2013/2014 Nowy rok szkolny powitaliśmy 2

Bardziej szczegółowo

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Jako mała dziewczynka miałam wiele marzeń. Chciałam pomagać innym ludziom. Szczególnie starzy, samotni

Bardziej szczegółowo

Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU

Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU Jan Paweł II Jan Paweł II właściwie Karol Józef Wojtyła, urodził się 18 maja 1920 w Wadowicach, zmarł 2 kwietnia 2005 w Watykanie polski biskup rzymskokatolicki, biskup

Bardziej szczegółowo

Zapoznaj się z opisem trzech sytuacji. Twoim zadaniem będzie odegranie wskazanych ról.

Zapoznaj się z opisem trzech sytuacji. Twoim zadaniem będzie odegranie wskazanych ról. 11. W ramach wymiany młodzieżowej gościsz u siebie kolegę / koleżankę z Danii. Chcesz go / ją lepiej poznać. Zapytaj o jego/jej: miejsce zamieszkania, rodzeństwo, zainteresowania. Po przyjeździe do Londynu

Bardziej szczegółowo

Wygraj pojedynki na Arenie Mody!

Wygraj pojedynki na Arenie Mody! Jeśli pragniesz emocjonującego życia jako najpopularniejsza dziewczyna; jeśli pragniesz zaprezentować światu swoje umiejętności i pomysły; jeśli chcesz poczuć wspaniałą atmosferę podczas współzawodnictwa

Bardziej szczegółowo

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej.

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. 34-letnia Emilia Zielińska w dniu 11 kwietnia 2014 otrzymała nowe życie - nerkę

Bardziej szczegółowo

" " " Fundacja OneDay

   Fundacja OneDay " " " Fundacja OneDay One Day jesteśmy dla dzieci! fundacja dla której przyjemnością jest pomaganie wyjątkowym osobom, dzieciom z domów dziecka, ośrodków pomocy z ubogich rodzin - organizując dla nich

Bardziej szczegółowo

HANS CHRISTIAN ANDERSEN. Przygotawała Katarzyna Semla SP-5 Żywiec

HANS CHRISTIAN ANDERSEN. Przygotawała Katarzyna Semla SP-5 Żywiec HANS CHRISTIAN ANDERSEN Przygotawała Katarzyna Semla SP-5 Żywiec HANS CHRISTIAN ANDERSEN Żył w latach 1805 1875; Prozaik, poeta, dramaturg i baśniopisarz duński; W wieku 14 lat, po śmierci ojca, we wrześniu

Bardziej szczegółowo

Do życzeń dołączył się także Wojtek Urban, który z kolei ukołysał publiczność kolędą Lulajże Jezuniu

Do życzeń dołączył się także Wojtek Urban, który z kolei ukołysał publiczność kolędą Lulajże Jezuniu Zaczarowane Radio Kraków wyśpiewało magię świąt! O 11.00, w Studiu im. Romany Bobrowskiej Radia Kraków, odbył się wyjątkowy koncert Dzieciątko, ach to Ty!, który dźwiękami najpiękniejszych polskich kołysanek

Bardziej szczegółowo

WIEŚCI SZKOLNE Z ŻYCIA SZKOŁY. Cyprian Kamil Norwid

WIEŚCI SZKOLNE Z ŻYCIA SZKOŁY. Cyprian Kamil Norwid MIESIĘCZNIK SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. C.K. NORWIDA W DĄBRÓWCE WIEŚCI Cyprian Kamil Norwid Cyprian Kamil Norwid N U M E R V I SZKOLNE M A R Z E C 2 0 1 4 Z ŻYCIA SZKOŁY W TYM NUMERZE: Z życia szkoły 1 Zuch

Bardziej szczegółowo

MAŁA JADWINIA nr 11. o mała Jadwinia p. dodatek do Jadwiżanki 2 (47) Opracowała Daniela Abramczuk

MAŁA JADWINIA nr 11. o mała Jadwinia p. dodatek do Jadwiżanki 2 (47) Opracowała Daniela Abramczuk o mała Jadwinia p MAŁA JADWINIA nr 11 Opracowała Daniela Abramczuk Zdjęcie na okładce Julia na huśtawce pochodzą z książeczki Julia święta Urszula Ledóchowska za zgodą Wydawnictwa FIDES. o Mała Jadwinia

Bardziej szczegółowo

Wizyta w Gazecie Krakowskiej

Wizyta w Gazecie Krakowskiej Wizyta w Gazecie Krakowskiej fotoreportaż 15.04.2013 byliśmy w Gazecie Krakowskiej w Nowym Sączu. Dowiedzieliśmy, się jak ciężka i wymagająca jest praca dziennikarza. Opowiedzieli nam o tym pan Paweł Szeliga

Bardziej szczegółowo

MIESIĘCZNE PLANY PRACY ŚWIETLICY SZKOLNEJ W ROKU SZKOLNYM 2014/2015

MIESIĘCZNE PLANY PRACY ŚWIETLICY SZKOLNEJ W ROKU SZKOLNYM 2014/2015 MIESIĘCZNE PLANY PRACY ŚWIETLICY SZKOLNEJ W ROKU SZKOLNYM 2014/2015 wrzesień 1. Żegnajcie wakacje - Witaj szkoło- witaj świetlico! - Zapoznanie dzieci z salą świetlicową i wyposażeniem świetlicy. -Wykonanie

Bardziej szczegółowo

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!!

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W dniu 30-04-2010 roku przeprowadziłem wywiad z moim opą -tak nazywam swojego holenderskiego dziadka, na bardzo polski temat-solidarność. Ten dzień jest może najlepszy

Bardziej szczegółowo

ECHO SZKOŁY - GAZETKA SZKOLNA

ECHO SZKOŁY - GAZETKA SZKOLNA FRAGMENTY GAZETKI NR 2 ZESPÓŁ SZKOLNO-PRZEDSZKOLNY IM. J. JANUSZEWSKIEJ W CIEMNEM ECHO SZKOŁY - GAZETKA SZKOLNA listopad grudzień 2010, styczeń 2011 Numer 2 Rok szkolny 2010/2011 Wydarzenia: 10.11 apel

Bardziej szczegółowo

Interesuje się motoryzacją, a pasją zaraził się od taty. Od lat bierze udział w wyścigach motocyklowych, a w przyszłości chciałby jeździć w

Interesuje się motoryzacją, a pasją zaraził się od taty. Od lat bierze udział w wyścigach motocyklowych, a w przyszłości chciałby jeździć w KLASA 1A Interesuje się motoryzacją, a pasją zaraził się od taty. Od lat bierze udział w wyścigach motocyklowych, a w przyszłości chciałby jeździć w zagranicznym klubie lub pracować w dziedzinie motoryzacji.

Bardziej szczegółowo

Szymon Grabiński, Izabela Kawaciuk, Oliwia Korzeb i Basia Kozioł. nauczycielka j. polskiego Katarzyna Bauman. Walentyna Rybak

Szymon Grabiński, Izabela Kawaciuk, Oliwia Korzeb i Basia Kozioł. nauczycielka j. polskiego Katarzyna Bauman. Walentyna Rybak Szykujcie się wszyscy, Zbliżają się do nas wielkimi krokami. Święta to czas radości, szczęścia, przyjaźni a co najważniejsze to czas miłości do wszystkich ludzi na Ziemi. Ten czas z rodziną spędza się,

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

Pomyślności i radości, Szczęścia w kartach i miłości, W dzień słoneczny i po zmroku Chcę Ci życzyć w Nowym Roku.

Pomyślności i radości, Szczęścia w kartach i miłości, W dzień słoneczny i po zmroku Chcę Ci życzyć w Nowym Roku. Nowy rok Nowy Rok Pomyślności i radości, Szczęścia w kartach i miłości, W dzień słoneczny i po zmroku Chcę Ci życzyć w Nowym Roku. Huczą petardy i gra muzyka, Stary rok mija, za las umyka, Cóż w tym dziwnego,

Bardziej szczegółowo

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ OPINIA PUBLICZNA NA TEMAT SONDAŻY BS/55/2004 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, MARZEC 2004

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ OPINIA PUBLICZNA NA TEMAT SONDAŻY BS/55/2004 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, MARZEC 2004 CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-46 - 92, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

Plan pracy Samorządu Uczniowskiego i Rady Uczniowskiej w roku szkolnym 2010/2011

Plan pracy Samorządu Uczniowskiego i Rady Uczniowskiej w roku szkolnym 2010/2011 Plan pracy Samorządu Uczniowskiego i Rady Uczniowskiej w roku szkolnym 2010/2011 1. Spotkanie organizacyjne w celu omówienia planu pracy w roku szkolnym 2010/2011-wrzesień 2. Przygotowanie Giełdy Książek

Bardziej szczegółowo

NASZE AMBASADORKI, ULA I NIKKO

NASZE AMBASADORKI, ULA I NIKKO NASZE AMBASADORKI, ULA I NIKKO MONIKA KUSZYŃSKA Krucha śpiewaczka wyśpiewująca nadzieję. Jej misją jest zaszczepianie w ludziach pozytywnego myślenia i wsparcie w przeżywaniu cierpienia. Pokazuje innym,

Bardziej szczegółowo

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca Autor wiersza: Anna Sobotka PATRON Każdy patron to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie Pani Ania. Mądra, dobra i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca uszczęśliwić mnie umiała. Myśli moje do Niej

Bardziej szczegółowo

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA Tekst biblijny: Dz. Ap. 16,19 36 Tekst pamięciowy: Dz. Ap. 16,31 ( ) Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom. Bóg chce, abyś uwierzył w Jego Syna, Jezusa

Bardziej szczegółowo

STAROPOLSKA TRADYCJA czyli. Święta pełne magii

STAROPOLSKA TRADYCJA czyli. Święta pełne magii STAROPOLSKA TRADYCJA czyli Święta pełne magii WARSZTATY TWORZENIA ŚWIĄTECZNYCH OZDÓB Świąteczny Zakątek propozycja nr 1 Tworzenie świątecznych stroików to tradycja sięgająca kilkuset lat wstecz. Aby podkreślić

Bardziej szczegółowo

facebook.com/pomzachodnie Jarmark Bożonarodzeniowy Zamek Książąt Pomorskich Szczecin 12 13 grudnia (sobota niedziela) Dodaj do ulubionych!

facebook.com/pomzachodnie Jarmark Bożonarodzeniowy Zamek Książąt Pomorskich Szczecin 12 13 grudnia (sobota niedziela) Dodaj do ulubionych! facebook.com/pomzachodnie Jarmark Bożonarodzeniowy Zamek Książąt Pomorskich Szczecin 12 13 grudnia (sobota niedziela) Dodaj do ulubionych! Jarmark Bożonarodzeniowy 12-13 grudnia (sobota-niedziela) Zapraszamy

Bardziej szczegółowo

REKLAMA. TRYB ROZKAZUJĄCY AUDIO A2 / B1. (wersja dla studentów)

REKLAMA. TRYB ROZKAZUJĄCY AUDIO A2 / B1. (wersja dla studentów) REKLAMA. TRYB ROZKAZUJĄCY AUDIO A2 / B1 (wersja dla studentów) Reklama jest obecna wszędzie w mediach, na ulicy, w miejscach, w których uczymy się, pracujemy i odpoczywamy. Czasem pomaga nam w codziennych

Bardziej szczegółowo

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka 1 Bóg Ojciec kocha każdego człowieka Bóg kocha mnie, takiego jakim jestem. Raduje się każdym moim gestem. Alleluja Boża radość mnie rozpiera, uuuu (słowa piosenki religijnej) SŁOWA KLUCZE Bóg Ojciec Bóg

Bardziej szczegółowo

DUCZUŚ. Gazeta Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Duczkach. Witajcie! Święta już za nami, więc czas na kolejne, tym razem lutowe wydanie Duczusia!

DUCZUŚ. Gazeta Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Duczkach. Witajcie! Święta już za nami, więc czas na kolejne, tym razem lutowe wydanie Duczusia! Nr 4 Luty 2015 r. DUCZUŚ Gazeta Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Duczkach Witajcie! Święta już za nami, więc czas na kolejne, tym razem lutowe wydanie Duczusia! W tym numerze: Długo wyczekiwany wywiad

Bardziej szczegółowo

bab.la Zwroty: Korespondencja osobista Życzenia polski-polski

bab.la Zwroty: Korespondencja osobista Życzenia polski-polski Życzenia : Ślub Gratulujemy! Życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze! Gratulujemy! Życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze! młodej parze Gratulacje i najlepsze życzenia w dniu ślubu! Gratulacje i najlepsze

Bardziej szczegółowo

Święta Bożego Narodzenia w przedszkolnym obiektywie.

Święta Bożego Narodzenia w przedszkolnym obiektywie. Święta Bożego Narodzenia w przedszkolnym obiektywie. Okres Świąt Bożego Narodzenia to czas pełen radości, ciepła oraz świątecznych przygotowań. W naszym przedszkolu mamy to szczęście, że okres ten zaczyna

Bardziej szczegółowo

Wieści z Bajkowej Krainy

Wieści z Bajkowej Krainy Wrzesień 2015 Wieści z Bajkowej Krainy 10-lecie przedszkola Bajkowa Kraina W tym roku obchodziliśmy rocznicę 10-lecia przedszkola. W tym uroczystym dniu Dyrekcja i kadra pedagogiczna spotkała się, na mszy

Bardziej szczegółowo

opracowanie: Aneta Duda-Spandel, Joanna Błażusiak-Dudała

opracowanie: Aneta Duda-Spandel, Joanna Błażusiak-Dudała opracowanie: Aneta Duda-Spandel, Joanna Błażusiak-Dudała W szkole działa Samorząd Uczniowski, który tworzą wszyscy uczniowie szkoły poprzez swoich reprezentantów. Samorząd Uczniowski jest najwyższym organem

Bardziej szczegółowo

bab.la Zwroty: Korespondencja osobista Życzenia chiński-polski

bab.la Zwroty: Korespondencja osobista Życzenia chiński-polski Życzenia : Ślub 祝 贺, 愿 你 们 幸 福 快 乐, 天 长 地 久 Gratulujemy! Życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze! młodej parze 致 以 我 对 你 们 婚 姻 真 诚 的 祝 福 Gratulacje i najlepsze życzenia w dniu ślubu! młodej parze 恭 喜 喜 结

Bardziej szczegółowo

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa-

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa- Przedstawienie Agata od kilku dni była rozdrażniona. Nie mogła jeść ani spać, a na pytania mamy, co się stało, odpowiadała upartym milczeniem. Nie chcesz powiedzieć? mama spojrzała na nią z troską. Agata

Bardziej szczegółowo

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne historie. Tą osobą jest Maryja, mama Pana Jezusa. Maryja opowiada

Bardziej szczegółowo

WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW

WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW Teksty biblijne: Dz. Ap. 6, 1 7 Tekst pamięciowy: Gal. 6, 10 ( ) dobrze czyńmy wszystkim ( ) Nikt nie jest za mały, aby pomagać innym! Zastosowanie: * Pan Bóg pragnie, abyśmy otoczyli

Bardziej szczegółowo

NAUKA JAK UCZYĆ SIĘ SKUTECZNIE (A2 / B1)

NAUKA JAK UCZYĆ SIĘ SKUTECZNIE (A2 / B1) NAUKA JAK UCZYĆ SIĘ SKUTECZNIE (A2 / B1) CZYTANIE A. Mówi się, że człowiek uczy się całe życie. I jest to bez wątpienia prawda. Bo przecież wiedzę zdobywamy nie tylko w szkole, ale również w pracy, albo

Bardziej szczegółowo

Opracował: Rafał Górniak Gra symulacyjna Budujemy wiatraki

Opracował: Rafał Górniak Gra symulacyjna Budujemy wiatraki Gra symulacyjna Budujemy wiatraki Cele gry - poznanie interesów różnych grup społecznych, których dotyczy budowa farmy wiatrowej - poznanie/ lepsze zrozumienie zalet i wad elektrowni wiatrowych - rozwój

Bardziej szczegółowo

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV Wolontariat Wolontariat ważna sprawa, nawet super to zabawa. Nabierz w koszyk groszy parę, będziesz miał ich całą chmarę. Z serca swego daj znienacka, będzie wnet Szlachetna Paczka. Komuś w trudzie dopomoże,

Bardziej szczegółowo

Rozmowa ze sklepem przez telefon

Rozmowa ze sklepem przez telefon Rozmowa ze sklepem przez telefon - Proszę Pana, chciałam Panu zaproponować opłacalny interes. - Tak, słucham, o co chodzi? - Dzwonię w imieniu portalu internetowego AmigoBONUS. Pan ma sklep, prawda? Chciałam

Bardziej szczegółowo

SCENARIUSZ ZAJĘĆ OTWARTYCH KLASA II Opracowany przez Zofię Twardowską i Elżbietę Kołodziejczuk OŚRODEK TEMATYCZNY: RODZINNE SPOTKANIA

SCENARIUSZ ZAJĘĆ OTWARTYCH KLASA II Opracowany przez Zofię Twardowską i Elżbietę Kołodziejczuk OŚRODEK TEMATYCZNY: RODZINNE SPOTKANIA 1 Zofia Twardowska Ztwardowska@wp.pl Nauczyciel informatyki Szkoła Podstawowa nr 279 04-044 Warszawa, ul. Cyrklowa 1 SCENARIUSZ ZAJĘĆ OTWARTYCH KLASA II Opracowany przez Zofię Twardowską i Elżbietę Kołodziejczuk

Bardziej szczegółowo

Rok szkolny 2014/2015 XI-XII

Rok szkolny 2014/2015 XI-XII Rok szkolny 2014/2015 XI-XII 1. Wraz z innymi ludźmi stanowimy jedną wielką wspólnotę, którą łączą różne więzi. Aby uniknąć przykrości i nieporozumień w naszych wzajemnych relacjach, powinniśmy poznać

Bardziej szczegółowo

Wolontariusz WANTED!

Wolontariusz WANTED! Wolontariusz WANTED! Kogo szukamy: Asystenta Prowadzącego warsztaty dla dzieci i rodzin 7 dzień tworzenia Opis programu: 7 DZIEŃ TWORZENIA to cykl warsztatów artystycznych, którego uczestnicy zwiedzają

Bardziej szczegółowo

Dzieci 6-letnie. Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw

Dzieci 6-letnie. Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw Dzieci 6-letnie Temat: RADOŚĆ I SMUTEK PRAWEM DZIECKA Cele ogólne: Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw Cele szczegółowe: DZIECKO: poznaje prawo do radości i smutku potrafi

Bardziej szczegółowo

JA I MOJA DZIAŁALNOŚĆ

JA I MOJA DZIAŁALNOŚĆ DLA INNYCH Marta Sak, Gimnazjum nr 92 JA I MOJA DZIAŁALNOŚĆ Od II semestru klasy I biorę udział w rozmaitych działaniach dodatkowych w mojej szkole i znajdujących się w sąsiedztwie integracyjnych placówkach

Bardziej szczegółowo

02.09.2013r. ROZPOCZĘCIE ROKU SZKOLNEGO

02.09.2013r. ROZPOCZĘCIE ROKU SZKOLNEGO 02.09.2013r. ROZPOCZĘCIE ROKU SZKOLNEGO Rok szkolny 2013/2014 rozpoczął się Mszą Św, którą w naszej szkole odprawił ksiądz proboszcz Andrzej Żur. Pani Dyrektor, Krystyna Lemańczyk, przywitała zebranych

Bardziej szczegółowo

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem!

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem! Proszę bardzo!...książka z przesłaniem! Przesłanie, które daje odpowiedź na pytanie co ja tu właściwie robię? Przesłanie, które odpowie na wszystkie twoje pytania i wątpliwości. Z tej książki dowiesz się,

Bardziej szczegółowo

PROGRAM WYCHOWAWCZY KLASY V SZKOŁY PODSTAWOWEJ W ZAWADCE OSIECKIEJ

PROGRAM WYCHOWAWCZY KLASY V SZKOŁY PODSTAWOWEJ W ZAWADCE OSIECKIEJ PROGRAM WYCHOWAWCZY KLASY V SZKOŁY PODSTAWOWEJ W ZAWADCE OSIECKIEJ Tematy i zagadnienia (cele edukacyjne) 1. Wybór samorządu klasowego prawa i obowiązki ucznia -kształtowanie postaw patriotycznych i świadomości

Bardziej szczegółowo

Working holiday Kreta 2013

Working holiday Kreta 2013 Working holiday Kreta 2013 Drogi studencie, jeżeli kiedykolwiek zastanawiałeś się nad pracą za granicą, która pozwoli Ci w zdobyciu doświadczenia i rozwoju Twoich umiejętności społecznych, a także przyniesie

Bardziej szczegółowo

Obóz odbywał się od 6 do 28 lipca i z naszej szkoły pojechały na niego dwie uczennice. 5.07.2011 r. (wtorek)

Obóz odbywał się od 6 do 28 lipca i z naszej szkoły pojechały na niego dwie uczennice. 5.07.2011 r. (wtorek) Moscovia letni obóz językowy dla ludzi niemalże z całego świata. Wyjazd daje możliwość nauki j. rosyjskiego w praktyce, a także poznania ludzi z różnych stron świata. Obóz odbywał się od 6 do 28 lipca

Bardziej szczegółowo

Tekst I. Tekst II. Tekst III

Tekst I. Tekst II. Tekst III Tekst I Chcę zaprosić miłych gości ku olbrzymiej mej radości na imprezę, gdzie niedługo szampan będzie lał się strugą! Niech się dowie cały świat, że mam osiemnaście lat! Przyjęcie urodzinowe odbędzie

Bardziej szczegółowo

DOBRE MANIERY. DOBRE MANIERY: zachowanie społecznie właściwe. ETYKIETA: powszechnie przyjęte zasady właściwego zachowania.

DOBRE MANIERY. DOBRE MANIERY: zachowanie społecznie właściwe. ETYKIETA: powszechnie przyjęte zasady właściwego zachowania. DOBRE MANIERY DOBRE MANIERY: zachowanie społecznie właściwe. ETYKIETA: powszechnie przyjęte zasady właściwego zachowania. GRZECZNOŚĆ: dobre maniery i taktowne zachowanie. Dobre maniery świadczą o szacunku

Bardziej szczegółowo

ANDRZEJ PODREZ kompleksowa oprawa muzyczna imprez

ANDRZEJ PODREZ kompleksowa oprawa muzyczna imprez ANDRZEJ PODREZ kompleksowa oprawa muzyczna imprez Muzyka do tańca Śluby, wesela Imprezy karaoke Bale dla dzieci Imprezy plenerowe Dj, discjockey One man band Człowiek orkiestra Podrez Band DUO Podrez Band

Bardziej szczegółowo

02.12.2010 r. Jadą, jadą sanie, księŝyc złoty świeci. Hej, jedzie w nich Mikołaj do wszyściutkich dzieci.

02.12.2010 r. Jadą, jadą sanie, księŝyc złoty świeci. Hej, jedzie w nich Mikołaj do wszyściutkich dzieci. 02.12.2010 r. Jadą, jadą sanie, księŝyc złoty świeci. Hej, jedzie w nich Mikołaj do wszyściutkich dzieci. Wszystkie przedszkolaki z utęsknieniem czekały na niezwykłego gościa Mikołaja. paniami powitały

Bardziej szczegółowo

DLA DZIECI W WIEKU PRZEDSZKOLNYM

DLA DZIECI W WIEKU PRZEDSZKOLNYM Publiczne Przedszkole w Kotowiecku PROJEKT EDUKACYJNY DLA DZIECI W WIEKU PRZEDSZKOLNYM Opracowanie projektu: Wstęp Święta Bożego Narodzenia są dla wszystkich ludzi a zwłaszcza dla dzieci szczególnym przeżyciem.

Bardziej szczegółowo

DZIESIĘĆ jakże nowoczesnych PRZYKAZAŃ

DZIESIĘĆ jakże nowoczesnych PRZYKAZAŃ Patryk Rutkowski DZIESIĘĆ jakże nowoczesnych PRZYKAZAŃ Problem z Dekalogiem Znacznej części katolików, zwłaszcza tej która odwiedza Kościół jedynie przy okazji większych uroczystości, wydaje się, że chrześcijaństwo

Bardziej szczegółowo

Grzech psuje. Wszyscy odstąpili od Boga, wszyscy popełnili zło. Nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego. (List do Rzymian 3, 12)

Grzech psuje. Wszyscy odstąpili od Boga, wszyscy popełnili zło. Nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego. (List do Rzymian 3, 12) Spotkanie 2 Grzech psuje moją przyjaźń z Bogiem Wszyscy odstąpili od Boga, wszyscy popełnili zło. Nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego. (List do Rzymian 3, 12) Dobra Nowina głosi, że Bóg

Bardziej szczegółowo

Rysunek 3.13 Zakup płyty Audio CD w sklepie internetowym

Rysunek 3.13 Zakup płyty Audio CD w sklepie internetowym 64 Zakupy w sieci Trochę inaczej wygląda zakup towarów lub usług. Masz np. zamiar kupić książkę lub płytę CD z muzyką ulubionego zespołu. Wymienione produkty należą do często kupowanych przez Internet,

Bardziej szczegółowo

Scenariusz ślubowania uczniów klasy pierwszej

Scenariusz ślubowania uczniów klasy pierwszej Scenariusz ślubowania uczniów klasy pierwszej Obsada: - prowadząca - Wielki Magik - pomocnicy magika (2 3 osoby) Pomoce: - 2-3 miotły - 2-3 zraszacze - 2-3 kredy - ołówek z biało-czerwoną kokardą - dyplomy

Bardziej szczegółowo

4. Rozmawiasz z pracodawcą odnośnie Twojej pracy wakacyjnej. Omów: - wynagrodzenie - obowiązki - godziny pracy - umiejętności

4. Rozmawiasz z pracodawcą odnośnie Twojej pracy wakacyjnej. Omów: - wynagrodzenie - obowiązki - godziny pracy - umiejętności 1. Chcesz zapisać się na kurs języka w Londynie. W rozmowie z pracownikiem szkoły językowej omów następujące kwestie: - twój poziom znajomości języka - koszty - prowadzący - zajęcia dodatkowe 2. Jesteś

Bardziej szczegółowo

projekt biznesowy Mini-podręcznik z ćwiczeniami

projekt biznesowy Mini-podręcznik z ćwiczeniami DARMOWY FRAGMENT projekt biznesowy Mini-podręcznik z ćwiczeniami Od Autorki Cześć drogi Czytelniku! Witaj w darmowym fragmencie podręcznika Jak zacząć projekt biznesowy?! Jego pełna wersja, zbiera w jednym

Bardziej szczegółowo

OFERTA DLA PARTNERA FESTIWALU 4M - MIŃSK MAZOWIECKI MIASTO MUZYKI

OFERTA DLA PARTNERA FESTIWALU 4M - MIŃSK MAZOWIECKI MIASTO MUZYKI OFERTA DLA PARTNERA FESTIWALU 4M - MIŃSK MAZOWIECKI MIASTO MUZYKI ORGANIZATORZY Organizatorami są trzy mińskie stowarzyszenia, które od lat zajmują się organizacją koncertów i innych wydarzeń kulturalnych,

Bardziej szczegółowo

to jest właśnie to, co nazywamy procesem życia, doświadczenie, mądrość, wyciąganie konsekwencji, wyciąganie wniosków.

to jest właśnie to, co nazywamy procesem życia, doświadczenie, mądrość, wyciąganie konsekwencji, wyciąganie wniosków. Cześć, Jak to jest, że rzeczywistość mamy tylko jedną i czy aby na pewno tak jest? I na ile to może przydać się Tobie, na ile to może zmienić Twoją perspektywę i pomóc Tobie w osiąganiu tego do czego dążysz?

Bardziej szczegółowo

TRENER MARIUSZ MRÓZ - JEDZ TO, CO LUBISZ I WYGLĄDAJ JAK CHCESZ!

TRENER MARIUSZ MRÓZ - JEDZ TO, CO LUBISZ I WYGLĄDAJ JAK CHCESZ! TRENER MARIUSZ MRÓZ - JEDZ TO, CO LUBISZ I WYGLĄDAJ JAK CHCESZ! Witaj! W tym krótkim PDFie chcę Ci wytłumaczyć dlaczego według mnie jeżeli chcesz wyglądać świetnie i utrzymać świetną sylwetkę powinieneś

Bardziej szczegółowo

Wycieczka do Gersheim

Wycieczka do Gersheim Wycieczka do Gersheim Na specjalne zaproszenie Pana Hansa Bollingera -dyrektora Gesamtschule Gersheim, prezesa Stowarzyszenia "Spotkania na Granicy" oraz Stowarzyszenia VEUBE - Spohns Haus, grupa siedmiu

Bardziej szczegółowo

Sprawozdanie z wyjazdu HORSENS DANIA

Sprawozdanie z wyjazdu HORSENS DANIA Sprawozdanie z wyjazdu HORSENS DANIA W Horsens spędziłem jeden semestr, wyjechałem tam z moimi kolegami z uczelni można powiedzieć że przez to było nam łatwiej z wieloma sprawami. Pierwsza rzeczą jaką

Bardziej szczegółowo

Prawa Dziecka w Unii Europejskiej. Mam prawo do...

Prawa Dziecka w Unii Europejskiej. Mam prawo do... Prawa Dziecka w Unii Europejskiej Mam prawo do... Marta Drężek; W mojej małej ojczyźnie Szczytnie rozwijam się Czy wiesz, że każdemu dziecku*, niezależnie od koloru skóry, wyznania czy pochodzenia, przysługują

Bardziej szczegółowo

GAZETKA W ZESPOLE SZKÓŁ NR 91 W WARSZAWIE Rok szkolny 2014/15 Luty www: zssnr91.waw.pl

GAZETKA W ZESPOLE SZKÓŁ NR 91 W WARSZAWIE Rok szkolny 2014/15 Luty www: zssnr91.waw.pl GAZETKA W ZESPOLE SZKÓŁ NR 91 W WARSZAWIE Rok szkolny 2014/15 Luty www: zssnr91.waw.pl Wywiad z Panią Olą Pajączkowską, kierownikiem szkolnej akcji Zima w mieście 3 Dziennik Sylwii 4 Największe atrakcje

Bardziej szczegółowo

Opowieści nocy reż. Michel Ocelot

Opowieści nocy reż. Michel Ocelot Opowieści nocy reż. Michel Ocelot 1. Scenariusz lekcji. (str. 2) Temat: Jak powstaje film? 2. Karta pracy. (str. 5) MATERIAŁY DYDAKTYCZNE DLA NAUCZYCIELI SPIS TREŚCI SCENARIUSZ LEKCJI Opracowała: Paulina

Bardziej szczegółowo

Warszawa, grudzień 2013 BS/175/2013 ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA 2013 KOMERCYJNE CZY TRADYCYJNE?

Warszawa, grudzień 2013 BS/175/2013 ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA 2013 KOMERCYJNE CZY TRADYCYJNE? Warszawa, grudzień 2013 BS/175/2013 ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA 2013 KOMERCYJNE CZY TRADYCYJNE? Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 11 stycznia 2013 roku Fundacja Centrum

Bardziej szczegółowo

Tak wygląda biuro Oriflame Polska od środka

Tak wygląda biuro Oriflame Polska od środka Tak wygląda biuro Oriflame Polska od środka Gdyby, to była mafia już bym nie żyła... Oto jak z koleżankami otrzymujemy kosmetyki, bawimy się wyśmienicie i jeszcze przy tym zarabiamy (oraz jak możesz do

Bardziej szczegółowo

TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA

TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA Drogi uczniu! Instrukcja dla użytkownika testu Najpierw przeczytaj uważnie tekst. Następnie rozwiązuj

Bardziej szczegółowo

Rok XXIII listopad-grudzień 2013 nr 6(127) cena: 6,00 PLN (w tym 5% VAT) temat na czasie MEDIA KONTRA KOŚCIÓŁ? ISSN 1230-7297 11

Rok XXIII listopad-grudzień 2013 nr 6(127) cena: 6,00 PLN (w tym 5% VAT) temat na czasie MEDIA KONTRA KOŚCIÓŁ? ISSN 1230-7297 11 Rok XXIII listopad-grudzień 2013 nr 6(127) cena: 6,00 PLN (w tym 5% VAT) czasser CA dwumiesięcznik religijno-społeczny dwum iesięcę znik religij ijno no-s -spo łeczny temat na czasie MEDIA KONTRA KOŚCIÓŁ?

Bardziej szczegółowo

Internetowy Projekt Zbieramy Wspomnienia

Internetowy Projekt Zbieramy Wspomnienia Internetowy Projekt Zbieramy Wspomnienia WSPOMNIENIA Z LAT 70 NA PODSTAWIE KRONIK SZKOLNYCH. W ramach Internetowego Projektu Zbieramy Wspomnienia pomiędzy końcem jednych, a początkiem drugich zajęć wybrałam

Bardziej szczegółowo

POLACY O WALENTYNKACH W 2001 ROKU

POLACY O WALENTYNKACH W 2001 ROKU POLACY O WALENTYNKACH W 2001 ROKU Warszawa, luty 2001 roku Niemal wszyscy (94%) badani słyszeli o Święcie Zakochanych. Poziom znajomości Walentynek nie zmienił się od trzech lat. Nieco ponad połowa (52%)

Bardziej szczegółowo