Muzyczny archeolog »17. Dlaczego czcimy 11 Listopada. Polityczny. Główną ofiarą. Agatha. As I am. Od Wschodu do Zachodu

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Muzyczny archeolog »17. Dlaczego czcimy 11 Listopada. Polityczny. Główną ofiarą. Agatha. As I am. Od Wschodu do Zachodu"

Transkrypt

1 LONDON November (185) FREE ISSN CZAS NA WYSPIE»3 Dlaczego czcimy 11 Listopada Listopad, dla Polaków niebezpieczna pora te słowa Wyspiańskiego z ukończonej w 1904 Nocy listopadowej, padające na domiar z ust Wielkiego Księcia Konstantego, rezonują do dziś, POLSKA»6 Polityczny taniec Burzę po artykule w Rzeczpospolitej o trotylu znalezionym we wraku prezydenckiego tupolewa wykorzystują i rządzący, i opozycja. Specjaliści od mediów twierdzą, iż w takiej formie artykuł nie powinien się pojawić CZAS NA ROZMOWĘ» Główną ofiarą było Z Anne Applebaum o nowej książce Iron Courtain, i nie tylko, rozmawia Grzegorz Małkiewicz KULTURA»21 Agatha. As I am Krótko po ARTerii Agata Rozumek wzięła udział w konkursie Make More Music, organizowanym przez Empik.com. Usłyszałam od przedstawicieli branży muzycznej w Polsce, że nieistotne, czy ten konkurs wygram czy nie, zostanę zaproszona do nagrania albumu. Powstał album As I am. AGENDA» Od Wschodu do Zachodu Kompleks latarnika nigdy mnie nie opuścił. Życie na wyspie oddzielało mnie od Polski zarówno geograficznie, jak i psychologicznie. Muzyczny archeolog»17 CZASOPRZESTRZEŃ»28 Klienci Panie mecenasie, ja nie chcę do więzienia. Baba będzie miała blizny, ale przecież krzywda wielka jej się nie stała. Może drugim razem przemyśli strategię. Jak się panu wydaje?

2 2 listopad 2012 nowy czas Czas jest zawsze aktualny Sławomir Mrożek Drogi Czytelniku, wesprzyj gazetę! Imię i Nazwisko... Adres Kod pocztowy... Tel... Liczba wydań... Prenumerata od numeru...(włącznie) Prenumeratę zamówić można na dowolny adres w UK bądź też w krajach Unii. Aby dokonosć zamówienia należy wypełnić i odesłać formularz na adres wydawcy wraz z załączonym czekiem lub postal order Gazeta wysyłana jest w dniu wydania. Czeki prosimy wystawiać na: CZAS PUBLISHERS LTD. 63 Kings Grove London SE15 2NA 63 King s Grove, London SE15 2NA Tel.: REDAKTOR NACZELNY: Grzegorz Małkiewicz REDAKCJA: Teresa Bazarnik Jacek Ozaist, Daniel Kowalski WSPÓŁPRACA REDAKCYJNA: Lidia Aleksandrowicz, Krystyna Cywińska, Adam Dąbrowski, Włodzimierz Fenrych, Mikołaj Hęciak, Andrzej Krauze, Marta Kazimierczak, Robert Małolepszy, Grażyna Maxwell, Wacław Lewandowski, Michał Opolski, Bartosz Rutkowski, Sławomir Orwat, Aleksandra Ptasińska, Wojciech A. Sobczyński, Agnieszka Stando DZIAŁ MARKETINGU: tel./fax: , mobile: Marcin Rogoziński WYDAWCA: CZAS Publishers Ltd. nowyczas Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych reklam i ogłoszeń oraz zastrzega sobie prawo niezamieszczenia ogłoszenia. Droga Redakcjo, mieszkam w Polsce, prenumeruję Nowy Czas i z wielkim zainteresowaniem przeczytałam artykuł pana Mirka Malevskiego Ksiądz Józef Jarzębowski porwany nocą (NC 7/185)). Pan Malevski wspomina tam o obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej z Fawley Court, zapytując, gdzie jest ten obraz dzisiaj. Ponieważ wiem, gdzie był jeszcze w 2008 roku, stąd mój list. W2008,przedpowrotemdoPolski na stałe, mieszkałam krótko w Reading, gdzie uczęszczałam do angielskiego kościoła katolickiego pod wezwaniem św. Jakuba (St. James Church, Abbot s Walk, Reading, RG1 3HW).Proboszczemtegokościoła był wspaniały ksiądz o nazwisku Dominic Golding. To właśnie w tym kościółku, w bocznej nawie, przy drzwiach wisiał obraz Matki Boskiej Częstochowskiej z Fawley Court. Modliłam się przy nim gorliwie, bo w Fawley Court zostawiłam cząstkę mego jestestwa w postaci spędzanych tam Świąt Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy, odpustów na Zielone Świątki, pobytów na rekolekcjach duszpasterskich, wyjazdów z przyjaciółmi, jak i samotnych wędrówek. Matka Boska z Fawley Court, teraz w Reading, wysłuchała moich próśb. Żyje mi się w Polsce zdrowo, pożytecznie i ogólnie szczęśliwie. Prawie nikt nie modlił się przy tym obrazie z Fawley Court, bo kościółek św. Jakuba jest nieduży, a parafianie to nie Polacy, albo Polacy, którzy niedawno przyjechali do Anglii i historia obrazu nic im nie mówi. Dlaczego księża marianie nie dali obrazu do polskiego kościoła w Reading, nie wiem. Dlaczego jest właśnie w tym małym angielskim kościółku katolickim, także nie wiem. Pozdrawiam serdecznie URSZULA BUTTERFIELD PS. A Pani Cywińska znów swoje, jeżeli idzie o jej zwroty myślowe o ileś tam stopni. Tytuł jej felietonu Płonne nadzieje jak ulał do tej uwagi. Otóż użala się w owym felietonie nad dolą matek-polek i ni stąd ni zowąd narzeka na rozgrzebywanie tragedii smoleńskiej i zakłócanie ciszy cmentarnej. Co ma piernik do wiatraka? Choć, po namyśle, chyba ma, ale w innym wydaniu. Bo póki nie załatwi się sprawy smoleńskiej uczciwie i do końca, póty wiele polskich matek będzie miało podłe życie, o ile nie jeszcze podlejsze, a to z tych względów, że rządzący dzisiaj Polską są tą Polska niezainteresowani. Od red.: Dziękujemy za tak cenną informację odnośnie obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Wyniki śledztwa publikujemy na str Szanowna Redakcjo, Witam po tak długiej przerwie Nowy Czas. Jak zwykle znajduję w nim to, czego inne gazety nie za- mieszczają, a więc tzw. perełki: tematy niewygodne, niezręczne, można powiedzieć z pogranicza tabu, zwłaszcza dla nas, Polaków na Wyspach, i za to jestem Wam wdzięczna chyba nie tylko ja. Wostatnimnumerzezauważyłam krótką wzmiankę, że w Jazz Cafe jest już kasa fiskalna! Brawo dla nowej pani prezes i zarządu POSK-u! Lepiej późno niż wcale! Jazz Cafe istnieje i działa przeszło pięć lat i aż się nie chce wierzyć, że dopiero teraz pojawiła się kasa fiskalna w miejscu, gdzie sprzedawany był i jest alkohol! Pomyślałam, zarząd zaczyna liczyć pieniądze! To dobrze! Może ze względu na fakt budowy mieszkań w POSK-u. Jak słyszałam, ten projekt jest bardzo kosztowny. Czy opłacalny idlakogo? tegojeszczeniewiemy. Zaciekawiona planami przebudowy otworzyłam stronę internetową Hammersmith and Fulham Council i zobaczyłam plany. Mieszkanie trzy- i dwusypialniowe! Oj, nie będzie łatwo wynająć dużego mieszkania. Jak wszyscy wiemy, najłatwiej i najwyższe ceny można uzyskać wynajmując małe, jednosypialniowe mieszkania. Zwróciłam również uwagę na wykonawców powyższych planów! Polskie firmy architektoniczne, aż z Nowego Sącza! Czyżby architekci w Polsce byli lepsi i tańsi z tego co słyszałam nie! Czy przetarg na wykonanie planów był rozpisany na dwa kraje? Dlaczego nie, tylko czy architekci, którzy wykonali prace architektoniczne spełniają wszystkie warunki wymagane w Wielkiej Brytanii, a więc są zarejestrowani i zweryfikowani przez RIBA? Czy ktoś to sprawdził? Ja zrobię to chętnie! Zaczynam zastanawiać się, kto był inicjatorem pomysłu budowania mieszkań w POSK-u i czy ten pomysł był dyskutowany na szerszym forum? Bo przecież jak wiemy obecnie wiele pokoi w POSK-u jest pustych! Czy nie było chętnych polskich firm, by wynająć np. biuro w polskim ośrodku?! Bardzo łatwo to sprawdzić. Wystarczy zamieścić ogłoszenie w gazetach lub na stronach internetowych, akosztzdecydowaniebyłbyniższyniż przebudowa! Po przeczytaniu artykułu, a właściwie wspomnienia, o księdzu Józefie Jarzębowskim, pana Mirka Malevskiego, prezesa FCOB, odnoszę wrażenie, że kolejny etap walki o Fawley Court został zakończony i przychodzi mi na myśl stare polskie powiedzenie: po trupach do celu! W tym wypadku celem są kolejne miliony funtów dla marianów [zablokowane przez nabywcę w związku z grobami na terenie Fawley Court]. A umarli, niestety, nie mogą się bronić i nie mają głosu ani praw! Sprawę protestu przeciwko sprzedaży Fawley Court dokładnie opisywaliście od samego początku w kolejnych wydaniach Nowego Czasu, pisał o tym wielokrotnie Private Eye i inne brytyjskie gazety, odbyło się kilka spraw sądowych, zapewne obserwowanych nie tylko przez Polonię. Miało również miejsce szereg protestów Polonii, zostało napisane wiele listów do dostojników Kościoła i urzędów w Wielkiej Brytanii oraz w Polsce! Polonia, która sprzeciwiała się sprzedaży tego pięknego obiektu, została całkowicie zignorowana, zlekceważona i zastraszona przez Zgromadzenie Marianów dla jakich celów, pytam! Pytania, które powinno się zadać wtejbardzoprzykrejiośmieszającej nas Polaków-katolików sprawie to: czyrzeczywiściezostałozrobione wszystko, aby uniknąć tej ogromnej kompromitacji w oczach mieszkańców Wysp Brytyjskich nie tylko katolików; czy nie zabrakło dobrej woli ze strony księży marianów, aby podjąć dialog z Polonią i wysłuchać ich propozycji związanych z zachowaniem Fawley Court dla Polaków; czyzakonmarianówrzeczywiście był w tak wielkiej potrzebie finansowej, że jedynie sprzedaż wielkiego obiektu, jakim jest Fawley Court, mogła ją zaspokoić? I wreszcie, czy zakon posiadał moralne prawo do sprzedania Fawley Court, który, jak wiemy, został zakupione i utrzymywany w większości za pieniądze przekazane przez Polonię? Na koniec chciałabym również zapytać wprost samych zainteresowanych jaki przykład do naśladowania został nam, katolikom, podany przez upartych księży i czy Polonia może spodziewać się zadośćuczynienia i w jakiej formie? Jak wiemy kiedyś Fawley Court był wielką dumą Polonii dzisiaj kojarzy się z wielką hańbą i kompromitacją. Kiedyś Fawley Court budził podziw swoimi wnętrzami i zbiorami dzisiaj ogołocony z wszystkiego popada w ruinę! Przerażająca rzeczywistość. Wtymmomencieprzypominam sobie stwierdzenie redaktora Grzegorza Małkiewicza, zamieszczone w jego ostatnim felietonie: Polacy są tolerancyjni, to dobra cecha. Ale jak każda cecha i ta może ulec dewiacji. Tolerancja przechodzi w przyzwolenie. Zgadzam się z Panem! Zpoważaniem, HENRYKA WOŹNICZKA Szanowna Redakcjo, Żyjemy w czasach, w których wszystko staje na głowie normalność, ta, która służyła za obowiązujący punkt odniesienia staje się wstydliwym odstępstwem od wszechobowiązującej poprawności. Zdarzyła mi się niedawno nieprzyjemna historia. Moja żona musiała być zabrana do szpitala. Wzywam pogotowie. Przyjeżdżają po 40 minutach, przepytują mnie co się stało. Odpowiadam, że my wife so and so Oh, your partner, No, she is my wife. Niestety, przez usta sanitariuszy słowo wife nie przechodzi. Zakazane. Potem czytam raport oczywiście wszędzie as her partner said, as her partner witnessed etc.. Do tej pory miałem partnerów w biznesie. Teraz, okazuje się, że z pierwszym związałem się już na ślubnym kobiercu. Pozdrawiam całą redakcję KRZYSZTOF ZUBER

3 nowy czas listopad święto narodowe DLACZEGO CZCIMY 11 LISTOPADA? Listopad, dla Polaków niebezpieczna pora tesłowa Wyspiańskiego z ukończonej w 1904 Nocy listopadowej, padające na domiar z ust Wielkiego Księcia Konstantego, rezonują do dziś, nie tylko niepokojem. Stały się, wbrew wyobrażeniom artysty, choć zapewne w zgodzie z najgłębszymi jego intuicjami, proroctwem Janusz A. Pierzchała Słowa Wyspiańskiego kojarzą się nieuchronnie z wcześniejszym o cztery lata Weselem przejmującym studium niemocy społeczeństwa polskiego u progu XX wieku, zastygłego w wyobraźni poety w chocholim tańcu. Prawdziwe wesele Lucjana Rydla w podkrakowskich (wtedy) Bronowicach miało miejsce 20 listopada 1900 roku. Przestrzeń samego dramatu i dramatu Polaków jest również umiejscowiona w listopadowym tle. Aż trudno uwierzyć, że takimi oczyma widział społeczeństwo największy artysta epoki, w czasie gdy Roman Dmowski publikował Myśli nowoczesnego Polaka na łamach Przeglądu Wszechpolskiego, Piłsudski wydawał w Łodzi Robotnika, a pokolenie niepokornych było już w pełni dojrzałe i zaczynało tworzyć silne zręby organizacyjne dla aktywnych działań politycznych. Oironio, Wyspiański prawie rówieśnik Piłsudskiego i Dmowskiego zmarł w 1907 roku (jeszcze większa ironio w listopadzie) i nie doczekał chwil, gdy to właśnie jego pokolenie, w którego wolę mocy nie wierzył, miało poprowadzić walkę o niepodległą Polskę do triumfalnego końca i stworzyć podwaliny nowoczesnego państwa. Z kształtem granic, który nawet człowiek tak pełen wiary, jak Naczelnik Państwa, uważał za prawdziwy cud. Państwa dodajmy którego osiągnięcia prawodawcze, kulturalne i społeczne, ale przede wszystkim poziom nasyconej patriotyzmem niezależności wytyczone najostrzejszą linią demarkacyjną poczucie suwerenności państwowej jego obywateli, stały się legendą dla wielu nam współczesnych (mimo wszystko). Tamtym Polakom nikt nie mógł nic narzucić, żadnych dyrektyw, żadnych zakulisowych nacisków i żądań, żadnych postępowych idei chyba za cenę wojny, co wreszcie stało się w 1939 roku. Wiedzieli dobrze, co to jest obca agentura i umieli się jej wystrzegać. W tym sensie miał rację Józef Piłsudski mówiąc: O młode pokolenie jestem spokojny. Ono Polski za darmo nie odda. II RP, mimo nabrzmiałych problemów społecznych (nieasymilowalne lub wrogie mniejszości narodowe, bieda wsi, brak uprzemysłowienia czy niedoceniana należycie, bo niezbyt liczna agentura komunistyczna), była i jest dla patriotów mego pokolenia i dla wielu, którym przyszło już wyróść w miałkiej i zakłamanej III RP, wzorem Państwa Polskiego. 11 Listopada, wbrew cichej propagandzie lewicy i liberałów, nie jest wcale świętem wybranym arbitralnie. Przekazanie 11 listopada 1918 roku przez Radę Regencyjną władzy wojskowej, a trzy dni później 14 listopada pełni władzy państwowej w ręce Józefa Piłsudskiego było realnym punktem zwrotnym w odbudowaniu Niepodległej. Człowiek nawet niechętny piłsudczykom musi przyznać, że pierwsze decyzje Naczelnika Państwa (jak ta o odsieczy dla broniącego się Lwowa) miały zaowocować ciągiem wydarzeń wręcz kapitalnych dla rekonstrukcji niepodległego kraju. W XIX stuleciu aż do czasów I wojny światowej zniewoleni Polacy czcili pamięć Konstytucji 3 Maja. Był to wielki akt, który jednakże co do tego zgodna jest większość akademickich historyków przypieczętował ostatecznie rozbiory Polski. Święto jednak pozostało i naród nasz czci co roku piękną i cnotliwą genezę swej dziejowej klęski. Inaczej jest z 11 Listopada to przypomnienie chwil triumfu tamtego czasu: rozbrajanie Niemców w Warszawie przez Legię Akademicką, wolny Kraków, tworzenie się wojska polskiego, wyparcie Ukraińców z Galicji, Sejm Ustawodawczy, i wszystko, co aż do Traktatu Ryskiego stało się zbiorowym wysiłkiem Narodu (tak, przez duże N!) w ustanowieniu swego państwa. 11 Listopada ustanowiony został świętem jesienią 1926 roku na mocy okólnika wydanego przez Józefa Piłsudskiego, wówczas Prezesa Rady Ministrów, i był obchodzony do 1939 roku. Nie trzeba chyba przypominać, że było to najbardziej znienawidzone przez komunistów święto polskie po 1945 roku. Dla nas, garstki tzw. niepod- O młode pokolenie jestem spokojny. Ono Polski za darmo nie odda. Józef Piłsudski ległościowców, którzy pod koniec lat 70. minionego wieku, w trochę większym spektrum opozycyjnym postawili się Sile Zła, było ono symbolem nas samych, natchnieniem do czynu. I jego takie czy inne obchodzenie było dla nas czymś niezmiernie ważnym i cennym. Już wtedy budziło niechęć tzw. lewicy KOR-owskiej, o rewizjonistycznych korzeniach, która samą siebie określała mianem lewicy laickiej. Każdy naród, nawet mały i skromny, ma w swej historii chwile dramatyczne lub wzniosłe, które są dla niego znaczące i stają się symbolami jego chwały, wyrażanymi w świętach narodowych. 4 lipca (Stany Zjednoczone), 14 lipca (Francja), 11 listopada (Wielka Brytania, obchodzone w drugą niedzielę listopada) Wszyscy na ogół kojarzymy te daty. Tu, w Londynie, patrzę z najwyższym uznaniem na tysiące Anglików, którzy od wielu dni paradują z wpiętym w klapę poppy czerwonym makiem na zielonym liściu. To znaczy, że kupili go za funta lub dwa od kombatanta lub skauta, że dali te skromne grosze na pomoc dla steranych wiekiem lub kalekich obrońców ojczyzny, nie tylko tych, którzy przeżyli II wojnę, ale tych z Falklandów, z Iraku i z Afganistanu. Mój 1dziesięcioletni syn Dominik i ja z dumą nosimy je również. Nikomu tu do głowy nie przychodzi, aby kontestować narodowe święto i pamięć o poległych, a tym bardziej opluwać patriotyzm. Tymczasem w III RP Święto Niepodległości już od 1990 roku nie budziło zachwytu tzw. elit. Ignorowano je, przedstawiano jako folklor przeszłości, infantylizowano, a tych, którzy szli w pochodach, przedstawiano systematycznie jako oszołomów (wtedy ukuto to słowo), awanturników, ekstremistów i warchołów. Na czele pochodów pojawiali się przedstawiciele władzy, dla pewnej popularności, oraz aby oswoić to, co było z tyłu. Jeszcze trzy lata temu wydawało się, że pochody pozostaną manifestacją garstki najbardziej żarliwych patriotów, biednych, zahukanych epigonów tamtej Polski. Ale widać też było, zwłaszcza po dojściu do władzy Europejczyków z PO, że postanowiono rozprawić się z 11 Listopada. Niepokój prometeuszy nowej ludzkości zaczęły budzić reakcje społeczne, zwłaszcza po katastrofie smoleńskiej. W ubiegłym roku po raz pierwszy zmobilizowano na wielką skalę lewicowe bojówki do rozbicia wielkiego pochodu, łącznie ze sprowadzeniem do pomocy niemieckich towarzyszy. 11 Listopada jest i będzie obchodzony, a jego znaczenie nie zostanie już spłaszczone i zmarginalizowane. Będzie rosło i jednoczyło ludzi prawych, zdecydowanych na posiadanie i bronienie własnego, niepodległego państwa. Prędzej czy później Polacy będą musieli uznać fakt, że tylko oni sami są w stanie wypracować własną przyszłość bez dotacji z Brukseli, i zastanowić się, co ich ze sobą łączy.

4 4 na bieżąco listopad 2012 nowyczas Rozśpiewane Święto Niepodległości w Putney Najpierw był pomysł: spotkajmy się w dniu 11 listopada i zaśpiewajmy wspólnie polskie pieśni i piosenki patriotyczne. Potem było reanimowanie starego pianina, pozyskanie sali a także kolegów muzyków do współpracy, następnie kilka tygodni prób, aby wieczorem 11 listopada mogła odbyć się Lekcja śpiewu. Inicjator i organizator całości DanielŁuszczki absolwent Akademii Muzycznej w Kielcach, pianista Sceny Poetyckiej oraz organista w Kościele na Putney bardzo się napracował, ale efekt końcowy warty był tej pracy i wysiłku. Danielowi towarzyszyli skrzypaczka Joasia Kozub, altowiolistka Marysia Niedbała, a także utworzony na potrzeby tej jednej imprezy dziesięcioosobowy chór. Program wieczoru obejmował ponad dwadzieścia piosenek żołnierskich i patriotycznych. Jak na rocznicę odzyskania niepodległości przystało, trzonem programu były żołnierskie pieśni o rodowodzie legionowym. Przyjęta konwencja lekcji była niezwykle pomocna muzycy i zespół wokalny intonowali pierwszą zwrotkę, a następnie zgromadzona publiczność powtarzała ją. Potem wspólnymi siłami śpiewano już cały utwór, przy czym bezcenną pomocą naukową był tekst pieśni prezentowany na ekranie. I tak zabrzmiały m.in Legiony, Warczą karabiny, Jak to na wojence ładnie, List do cara czy My Pierwsza Brygada, ale także starsze pieśni jak Krakowiak kosynierów lub Pieśń konfederatów barskich.. Melodie okazały się w większości dobrze znane, o T-TALK umiarkowanym stopniu trudności więc śpiewano ochoczo i głośno, co zapewne wzbudziło uznanie przysłuchującego się z wysokości Marszałka... Marszałek, znany ze swego poczucia humoru, byłby pewnie także zadowolony, że większość wykonywanych piosenek zawierało sporo akcentów humorystycznych. W przerwach pomiędzy piosenkami Danielbawił publiczność opowiadaniem legionowych anegdot, dowcipów autorstwa m.in. Wieniawy- Długoszowskiego oraz objaśnianiem niektórych terminów użytych w pieśniach. Bo kto dzisiaj wie co to jest wideta, obergurt albo jaki rodowód mają żurawiejki? W imprezie na Putney uczestniczyło około pięćdziesięciu osób, większość publiczności stanowili ludzie młodzi. Nastrój był radosny, świąteczny, niewymuszony. Śpiewanie pieśni sprzed około 100 lat nie okazało się przeżytkiem, wręcz przeciwnie, zgromadzona publiczność dobrze się bawiła, a nawet domagała się powtarzania niektórych piosenek. Tak dobry odbiór spowodował, że w planach jest ponowienie podobnego programu za rok. Niedzielne przedsięwzięcie mogło się odbyć dzięki inicjatywie Daniela, zapałowi wszystkich pomagajacych mu osób a także życzliwości Księdza Proboszcza Parafii Putney, który udostępnił salę. Powstała nowa platforma do spotkań i wzmacniania poczucia tozsamości narodowej, warto kontynuwać ten pomysł. Gabriela Raś Z podobną inicjatywą uczczenia Święta Niepodległości wystąpili studenci z Polskiego Ośrodka Naukowego UJ w Londynie. Spotkali się na uroczystej kolacji w restauracji Robin Hood. Prawdziwym jednak pretekstem były wspólne śpiewy. Organizatorzy zadbali o wyświetlanie słów na ekranie, ale jak się okazało, w większości przypadków nie była to pomoc niezbędna. Można jak widać narodowe święto świętować radośnie, ale może trzeba najpierw wyjechać za granicę Świętowali też Brytyjczycy Dzwoń Tanio do Polski Korzystaj z tej samej karty SIM Używaj kredytu na rozmowy z dowolnej komórki lub telefonu domowego Nie musisz posiadać kontraktu z Auracall Możesz doładować konto na wiele sposobów Używaj serwisu T-Talk i dzwoń za darmo na numery 0800 Używaj serwisu T-Talk i dzwoń tanio na numery 0845/0870 Używaj wygodnej opcji automatycznego doładowanie konta Polskojęzyczna Obsługa Klienta 1 Doładuj 2 Zadzwoń 10 kredytu 5 kredytu Wyślij NOWYCZAS na (koszt 10 + std.sms) Wyślij NOWYCZAS na (koszt 5 + std.sms) Przy doładowaniu przez Internet Stawki do Polski na tel. domowy 1.70 pence/min 5 Polska Obsługa Klienta: Stawki do Polski na komórkę.90 pence/min 2.00 pence/min 7.00 pence/min 1.45 pence/min 5.10 pence/min Wybierz * i postępuj zgodnie z instrukcją operatora. Proszę nie wybierać ponownie. Najniższe ceny dostępne na *T&Cs: Ask bill payer s permission before using the service. SMS costs 5 or 10 + standard sms. Calls billed per minute, include VAT & apply from the moment of connection. The charge is incurred even if the destination number is engaged or the call is not answered, please replace the handset after a short period if your calls are engaged or unanswered. Connection fee varies between 0p & 25p depending on the destination. Calls to 03 number cost standard rate to a landline and can be used as part of the bundled minutes. We will automatically top-up your T-Talk account with the initial top-up amount when you will have 3 minutes talk time remaining. To unsubscribe text AUTOOFF to Credit expires 90 days from the last top-up. Rates are subject to change without prior notice. Prices correct at 28/02/2012. This service is provided by Auracall Ltd. Pomimo różnic politycznych Brytyjczycy szli w jednym szeregui w jednym marszu. Nawet skłóceni obecnie byli przywódcy laburzystowscy Gordon Brown i Tony Blair stali obok siebie. Tradycyjnie też wieńce składali liderzy opozycji i rządu. Jak podawał The Times, odnotowano rekordową frekwencję, chociaż liczba weteranów II wojny światowej z każdym rokiem się zmniejsza. Walk ulicznych z politycznymi przeciwnikami i policją nie było. Krystyna Cywińska > 10

5 Pakiet* wszystko w jednym 39 Nielimitowane limitowane ane rrozmowy ozmowy mowy i sms-y do kaidej POLSKI LSKI do ka İdej sieci* Nielimitowane imitowane ne rrozmowy ozmowy owy i sms-y ms-y w Wielkiej ielkiej Br rytanii tanii do kaidej kaidej sieci eci* Brytanii Nielimitowany mitowany dost čp do o Inter netu w dostčp Internetu T woim m telefonie e w Wielkiej iej Br ry ytanii* i* Twoim Brytanii* (I` HR[`^ HR[`^V^HDž ^V^HDž WHRPL[ UHSLǏ` ^WP ^WPZHDž PZHDž RVK HR[`^\QǃJ`! ah[^plykapDž P ah[^ply YK KaPDž Dž RSH^PZaLT ºaHKa^Vlj» S\I I ^`ZéHDž [LRZ[! UH U U\TLY avz[hupl NjYVKR}^ ;^VPT RVUJPL >HǏUVNjDž! 2VZa[! R^V[H avz[hu UPL WVIYHUH a KVZ[LJWU`JO O NjYV VKR}^ UH ; ^VPT ^ RVUJ JPL > H HǏUVNjDž! TPLZPǃJ Wičcej informacji na stronie: lub pod numerem: albo 322 z Lycamobile Nasze produkty dostčpne sĉw: *FA *FAIR AIR USAGE POLICY APPLIES: All in one v value pack is subject to a fair usage of 200 minutes per da day/3000 y/3000 per month, 200 SMS per day/3000 per month, 200 M MB per day/3000 per month per customer applies. Unlimited calls and sms to Australia, Banglad Bangladesh, desh, Brazil, Colombia, Hungary, Hungary, Indonesia, Latvia, Lithuania Lithuania, a, New Zealand, Nigeria, Poland, Romania, Russia, South Africa, A V Vietnam. ietnam. In excess of your allowance will be charged at standard rate. All in one value pack pac ck it is valid for 30 days from the day activated. The offer offffer vali valid d until , , we reserve the right to amend or vary the e terms of this promotion, or to withdraw this plan at any time on reasonable notice for new customers. mers. Calls to Specia Special and premium rate numbers are excluded ded from your inclusive inclu all allowances. owances.

6 6 listopad 2012 nowy czas na bieżąco Polityczny taniec wokół Rzeczpospolitej Burzę po artykule w Rzeczpospolitej o trotylu znalezionym we wraku prezydenckiego tupolewa wykorzystują i rządzący, i opozycja. Specjaliści od mediów twierdzą, iż w takiej formie artykuł nie powinien się pojawić, a danie tytułu o trotylu bez znaku zapytania, nie mając dowodów, iż prokuratorzy badający wrak znaleźli ślady materiału wybuchowego, to nadużycie. Bartosz Rutkowski Ale kulisy całej historii ukazały łamanie podstawowych reguł wolności prasy, jej standardów. Okazało się, że rzecznik rządu spotyka się z prezesem wielkiego medialnego wydawnictwa o godz w nocy. Obaj świetnie się znają jeszcze ze studiów. Na tym nocnym spotkaniu prezes informuje rzecznika rządu Pawła Grasia, że rano pojawi się artykuł o trotylu na wraku tupolewa. W ten sposób Grzegorz Hajdarowicz (wydawca Rzeczpospolitej dał czas rządowi, by ten przygotował się na poranną burzę. Kiedy opozycja domaga się dymisji Grasia, premier Donald Tusk mówi: mam do niego pełne zaufanie. Cezary Gmyz GRAŚ KŁAMAŁ Wielu już zapomniało, że kiedy tego samego dnia rano, gdy ukazała się Rzeczpospolita z artykułem, w którym napisano, iż we wraku prezydenckiego tupolewa, który rozbił się w Smoleńsku wykryto trotyl pytano Grasia, czy wiedział wcześniej o tej publikacji. Ten z całym przekonaniem mówił, że nie. Okłamał Polaków, a Tusk mu wierzy. Wystarczyła publikacja niekorzystna dla rządu, a poleciały w gazecie głowy. Nie tylko autora tekstu, ale naczelnego, jego zastępcy, który był wtedy na urlopie i kierownika działu krajowego. Wydawca gazety, który jest kolegą Grasia zadziałał zgodnie z sugestią rzecznika rządu jak twierdzi opozycja i wywalił na bruk parę osób z Rzeczpospolitej. Te kilka godzin od chwili rozmowy Grasia z Hajdarowiczem pozwoliły rządzącym jak twierdzi opozycja, na działanie. Prokuratura wojskowa szybko zdementowała informacje z tekstu Cezarego Gmyza, a dziennikarza uznano za niewiarygodnego. Nie wiedziano jednak wtedy o tym nocnym spotkaniu dwóch panów. Graś podkreśla, że z Grzegorzem Hajdarowiczem zna się już od lat 80. Ale to nie usprawiedliwia, że rzecznik rządu spotyka się w tajemnicy, nocą, z prezesem wydawnictwa mającego opublikować tak ważny artykuł. Graś tłumaczy się z nocnej schadzki: Hajdarowicz powiedział mi o tezach artykułu, przyjąłem je, ciężko mi się z tym spało. Rano przeczytałem tekst, a potem czekałem na ustalenia prokuratury. Nie ingerowałem w artykuł, szanuję wolność dziennikarzy, więc nie może być mowy o wywieraniu wpływów na gazetę. A spotkanie z Hajdarowiczem to niczłego przekonuje. Premier w tej sytuacji też nie widział nic złego podczas konferencji powiedział, że szef gazety chciał poinformować rząd o wyjątkowo bulwersującym artykule i zrobił to skutecznie. Nie wiadomo jednak, po co miałby to robić. Cezary Gryz, autor tekstu o trotylu: Właściciel gazety informujący o tym rzecznika rządu to ciężko wyobrażalne standardy. A biorącpod uwagę fakt, że następnego dnia minister Graś udawał zaskoczonego, to może to wyglądać jak element większej gry. Posłanka PiS Elżbieta Witek z sejmowej komisji etyki uważa, że spotkanie Grasia z Hajdarowiczem budzi spore wątpliwości. Z kolei poseł Platformy Stefan Niesiołowski sprawę bagatelizuje: Jaki tu jest problem? Znają się, spotkali się, porozmawiali. Jeden drugiemu powiedział, że pojawi się taki artykuł. Zadzwonił kolega do kolegi i tyle. Gdzie tu styk mediów i polityki? Gdyby Graś wpływał na ten tekst, gdyby Hajdarowicz go pytał o to, to można by o tym dyskutować. Ten artykuł już powstał i Graś mógł sobie najwyżej wcześniej kupić gazetę. TO NASZ BŁĄD, ALE Tomasz Wróblewski, były naczelny Rzeczpospolitej tak opisuje kulisy przygotowania tego tekstu. To był błąd, uznaję go. Ale od razu pyta: Czy w zwolnieniach dziennikarzy chodziło o naprawienie wpadki, o zadośćuczynienie dla czytelników czy o gest polityczny? Informacje o ustaleniach prokuratorów w Smoleńsku gazeta miała tydzień przed publikacją. Gmyz to doświadczony autor, to on przyniósł informację o aferze hazardowej, pisał o wpadce MSZ z PIT-ami wysyłanymi do białoruskich opozycjonistów. Prawdą jest, że nie mieliśmy ekspertyz, nie mieliśmy żadnych dokumentów i też dlatego nie wyobrażałem sobie publikacji tekstu w momencie, kiedy Czarek z nim się pojawił mówi Wróblewski. Przed publikacją Wróblewski zadzwonił do Prokuratura Generalnego. Słysząco czym mamy rozmawiać, prokurator Andrzej Seremet natychmiast zgodził się spotkać. Podczas spotkania chciał ustalić dwie rzeczy czy prokurator jest w posiadaniu odczytów, które wskazują na ślady materiałów wybuchowych oraz czy doszło do spotkania w cztery oczy z premierem w tej sprawie. Seremet był zdenerwowany. Co jakiś czas nerwowo chował twarz w rękach, poprawiał okulary opowiada. Wróblewski poinformował prokuratora, że gazeta ma informacje o śladach materiałów wybuchowych na wraku i, że takie odczyty miały ponoć zostać przywiezione przez polskich prokuratorów ze Smoleńska. Powiedziałem, że przyszedłem sprawdzić, czy istnieje taki temat. Zapewniłem, że zdaję sobie sprawę z rangi informacji, ale wewnętrznie przekonany byłem, że to jest bzdura i, że zaraz usłyszę, że nie ma śladów trotylu, nitrogliceryny, jakichkolwiek ładunków wybuchowych. Na to Seremet: Tak, mamy taką informację od kilkunastu dni, wiemy o wysokoenergetycznych cząsteczkach, które mogą wchodzić w skład materiałów wybuchowych. Prokurator Seremet zaznaczył jednak, że wolałby, by tych informacji nie publikować, ale dodał, że o wszystkim informował premiera Tuska osobiście, a prokuratura nie jest jeszcze w stanie stwierdzić, jakiego pochodzenia były te cząsteczki. Ani razu Seremet nie zasugerował, że te cząsteczki mogą wskazywać na inne pochodzenie niż materiał wybuchowy. Seremet dodał też: Wiedzieliśmy, że ta informacja prędzej czy później wycieknie. Jak można się domyślać, inaczej przedstawił przebieg spotkania w swoim oświadczeniu Andrzej Seremet. Ale to było później. MOŻECIE DRUKOWAĆ Po powrocie do redakcji i rozmowie przez Skype a z Hajdarowiczem Wróblewski otrzymał zgodę na publikację. Zebrał zespół, który miał dopracować szczegóły tekstu, a jego dzień zakończył się w mieszkaniu Hajdarowicza. Po północy rozmawiali o możliwych konsekwencjach publikacji. Obawialiśmy się nagonki, ale wtedy do głowy mi nie przyszło, że wśród głównych oskarżycieli znajdzie się sam wydawca dziwi się były redaktor naczelny Rzeczpospolitej. Hajdarowicz pytany, jak jego gazeta może teraz odzyskać wiarygodność mówi tak: Tylko ciężką pracą całego zespołu pod nowym kierownictwem. komentarz > 11

7 nowy czas listopad na bieżąco OBAMA: prezydent podzielonej Ameryki Ameryka ma czterdziestego piątego prezydenta. Przez najbliższe cztery lata lokatorem Białego Domu będzie Barack Obama. Zaraz po wygranej komplementował swego rywala, dziękował mu za ostrą walkę i podkreślił, że obaj kochają Amerykę, i to dla niej była ta walka. DOVER Niesamowita podróż jeszcze taniej FRANCJA Bartosz Rutkowski Kiedy rozentuzjazmowany tłum na wiecu w Chicago bił brawa Obamie, który w swoim pierwszym powyborczym przemówieniu mówił otym,żeamerykańskisenjestmożliwydo spełniania, kubłem zimnej wody okazały się pierwsze wyniki nowojorskiej giełdy. Na powitanie nowego prezydenta wskaźnik Dow Jones runął w ciągu kilku minut aż o 200 punktów. Potem spadek doszedł do 354 punktów. Jak podkreślają analitycy, Obama musi zmierzyć się z problemem, który nazywany jest już fiskalnym klifem, musi jak najszybciej ciąć wydatki, zapewne podnieść podatki, by zaoszczędzić 600 mld dolarów. Jeśli Kongres nie zadziała szybko, amerykańskiej gospodarce grozi jeszcze większa zadyszka, a to może się odbić na rynkach światowych. Dlatego już w swojej pierwszej mowie Obama był pojednawczy wobec republikanów, bo wie, że bez ich pomocy w Kongresie sam niewiele zdziała. Czym innym były bowiem słowa Mitta Romneya, że modli się za Obamę, jego żonę, jego córki oraz za pomyślność Ameryki, czym innym będzie polityczna walka w Kongresie. Tam ulgi dla prezydenta nie będzie i już na początku swojej kadencji może mieć ogromne przeszkody do pokonania. Republikanie tymczasem nie kryją rozczarowania porażką. Wielu amerykańskich publicystów nie zostawia na czołówce tej partii suchej nitki przegrać z Obamą w czasach, kiedy kraj jest tak zadłużony, kiedy jest jeszcze kryzys, gdy bezrobocie oscyluje na wysokim, jak na amerykańskie warunki poziomie ośmiu procent, to wielka wpadka. Przypomina się, że tylko Franklinowi Delano Rooseveltowi udało się wygrać drugą kadencję mając na karku wysokie bezrobocie. Czas na rozliczenia porażki przyjdzie, ale dziś mówi się, że republikanie nie dostrzegli, że to już inna Ameryka niż kilkadziesiąt czy kilkanaście lat temu. Padają głosy, że Obama wygrał dzięki głosom Latynosów i czarnoskórej ludności Stanów Zjednoczonych. Republikanie nie puścili nawet oka do tego elektoratu, a tymczasem w wielu kalifornijskich i teksaskich hrabstwach to Latynosi stanowią dziś większość. Na Obamę, umownie mówiąc, głosowało wschodnie i zachodnie wybrzeże Ameryki, środek był za Mittem Romneyem. I tak jak spora część tego środkowego elektoratu nie dopuszcza myśli, że trzeba się jednak podzielić ciężko wypracowanym przez dziesięciolecia dobrobytem zlatynosamiczyczarnoskórymi,takrepublikańscy przywódcy uznali, że nie ma co walczyć ogłosytychostatnich.aamerykazmieniasię, skręca na lewo. Kiedy Romney obraża 47 proc. Amerykanów, którzy jego zdaniem nie radzą sobie bez pomocy państwa, to już na starcie pozbawia się dużej liczby głosów. Obama wykorzystał to i chwalił się swoją reformą opieki społecznej. Kampania tych dwóch kandydatów podzieliła Amerykę. Bo obaj mieli różne wizje kraju. Romney powtarza jak mantrę: jak najmniej rządu federalnego w życiu obywateli. Obama roztacza wizje programów społecznych, czym kupuje sobie głosy. Nowo wybrany prezydent stoi przed trudnymi wyzwaniami. Wie, że kolejnej kadencji nie będzie. Stwarza mu to swobodę większego manewru niż podczas pierwszej kadencji. Teraz ma mniej do stracenia i więcej do zyskania. Problemów ma jednak bez liku. Przede wszystkim kulejąca gospodarka, Kongres wciąż częściowo kontrolowany przez opozycję, polityka zagraniczna, no i ta głęboko podzielona przez walkę wyborczą Ameryka. W 2008 roku Barack Obama wygrał na fali idealistycznej nadziei. Teraz problemy są większe: negocjacje w sprawie podniesienia podatków, możliwa konfrontacja z Iranem, coraz większe ambicje Chin, wycofanie wojsk z Afganistanu, sytuacja w Syrii. Najbardziej jednak pilny do rozwiązania to wspomniany klif fiskalny, czyli możliwość wejścia wżyciezpoczątkiemnowegorokudrastycznych cięć wydatków i podwyżek podatków. Zagrożeniem dla ozdrowienia gospodarczego USA jest też kryzys w Europie. Obama będzie więc naciskał na europejskich partnerów, by nie dopuścili do krachu. Na swoim podwórku ma problem z sięgającym biliona dolarów rocznie deficytem państwa, musi też ograniczyć wzrost długu publicznego sięgającego już 16 bln dolarów. Wroku2008prezydentobiecywałpołożyć kres walkom między dwoma głównymi partiami. To się nie udało, podziały między demokratami i republikanami są jeszcze większe. Paraliż działań prezydenta ze strony Izby Reprezentantów, gdzie większość mają republikanie, odczują na własnej skórze zwykli Amerykanie. Obamę czeka walka w sprawie reformy systemu dostępu do opieki zdrowotnej, Patient Protection and Affordable Care Act (PPACA). Religijna prawica już szykuje pozwy, których zadaniem będzie obalenie ustawy, bo wymaga ona od pracodawcy pokrycia kosztów antykoncepcji. Prezydent poczuje też nacisk z lewej strony. Chodzi o prawodawstwo dotyczące zmian klimatycznych i polityki imigracyjnej. DOVER-FRANCJA DFDS.PL 39 SAM0CHÓD + 4 WJEDNĄ STRONĘ JUŻ OD

8 8 listopad 2012 nowy czas takie czasy Nie chcą pomnika BRATERSTWA BRONI Budowa postumentu pod pomnik Stare kamienice Pragi Prawobrzezna część Warszawy Praga stała się w ostatnich latach ulubionym miejscem artystów, muzyków, plastyków. Jej stare kamienice uniknęły losu zniszczenia centrum stolicy po Powstaniu Warszawskim, kiedy specjalne oddziały niemieckie wysadzały w powietrze dom po domu. Artyści wyczuwają tu ducha Warszawy przedwojennej, ocalonego w starych murach. jest odpowiednim miejscem na pomnik braterstwa broni! Duch przedwojennej Warszawy żyje nie tylko w starych murach praskich kamienic. Żyje też wśród samych mieszkańców Pragi, pamiętających dobrze lata zniewolenia. Niestety nie żyją już ludzie pamiętający Powstanie Kościuszkowskie, kiedy to wojska rosyjskie wymordowały całą ludność dzielnicy, z dziećmi i kobietami. Tę rzeź Pragi opisywał Adam Mickiewicz. Dotychczas nie ma należytego upamiętnienia tych wydarzeń. Nie ma także stolica pomnika upamiętniającego cud nad Wisłą zwycięską Bitwę Warszawską z sierpnia 1920 roku. Bitwę, uznaną powszechnie za jedną z dwudziestu najważniejszych w historii (po- Pomnik Braterstwa Broni wstrzymała rozprzestrzenienie się komunizmu na całą Europę). Prażanie przeciwni odbudowie sowieckiego pomnika przypominają o tych niesprawiedliwościach. Dziwi fakt, że pani prezydent Gronkiewicz-Waltz zupełnie ignoruje apele warszawiaków, chociaż została wybrana, by ich reprezentować. Mieszkańcy stolicy mają coraz więcej podejrzeń, że pani prezydent reprezentuje jednak interesy kogoś innego... Andrzej Matuszewski Ostatnio okazuje się, że ten duch kryje się nie tylko w murach. Prażanie mówią NIE odbudowie pomnika Braterstwa Broni, jako symbolu powojennego zniewolenia Polski i zakłamywania historii. Warszawiacy nigdy nie zaakceptowali oficjalnej, propagandowej nazwy pomnika. Mówiło się po prostu Pomnik czterech śpiących. Wmiejscu, gdzie stał dotychczas, na głównym placu Pragi, budowana jest teraz stacja metra. Na ten czas Czterech śpiących usunięto i poddano renowacji. Tymczasem, kiedy budowa stacji daleka jest jeszcze od zakończenia, władze stolicy przygotowały już nieopodal, blisko budynków mieszkalnych nowy cokół pomnika. To właśnie mieszkańcy tych domów zapoczątkowali protest. Nie chcą, by na centralnym placu dzielnicy stał symbol uzależnienia Polski, symbol braterstwa narzuconego siłą. Co więcej, nowe miejsce pomnika wyznaczono obok komisariatu milicji, w którego piwnicach przesłuchiwano, maltretowano i zabijano przeciwników nowej, ludowej władzy, przywiezionej prosto z Moskwy. Starsi wspominają dochodzące nocami krzyki mordowanych (w latach czterdziestych i pięćdziesiątych. ubiegłego wieku). Dopiero w ostatnich latach, dzięki badaniom Instytutu Pamięci Narodowej, okazało się, jak wiele jest na Pradze miejsc kaźni polskich patriotów walczących po wojnie z narzuconą władzą. Także w pobliskim monumentalnym gmachu Dyrekcji Kolei Państwowych, gdzie już we wrześniu 1944 roku zainstalowało się NKWD razem z nowym rządem ludowym, w podziemiach dokonywano egzekucji i bestialskich przesłuchań AK-owców. Pomnik Braterstwa Broni odsłonięty przez Bieruta już 18 listopada 1945 roku od początku był symbolem obrzydliwego zakłamania. Do jego wzniesienia wykorzystano bowiem postument przygotowany na pomnik obrońców Warszawy w wojnie polsko-rosyjskiej 1920 roku! Miał to być symbol wdzięczności harcerzom i młodzieży Pragi, którzy pod nieobecność powołanych do armii mężczyzn bohatersko bronili miasta przed Armią Czerwoną. W1945 roku czerwonoarmiści przerobili nieukończony pomnik w monument ku swojej własnej chwale! Wywołało to oburzenie wśród mieszkańców Pragi, którzy świeżo mieli jeszcze w pamięci braterskie wycofanie się Rosjan od Wisły, w czasie gdy na drugim brzegu rzeki Niemcy masakrowali Powstanie, a potem całe miasto. Znamienna jest także symbolika monumentu. Nazwa Czterech śpiących, trzech walczących opisuje figury czterech żołnierzy (dwóch polskich, dwóch rosyjskich) stojących jakby na warcie dookoła najwyższego, centralnego cokołu, na szczycie którego trzech rosyjskich żołnierzy przeprowadza atak. Jeden z nich ciska granat w stronę Warszawy. Trzeba też pamiętać, że nad całym placem góruje wspaniały budynek cerkwi prawosławnej. Piękny architektonicznie, ale także symboliczny. Protestujący mieszkańcy Warszawy wskazują, że moment na usunięcie pomnika jest idealny. Jednak prezydent stolicy, Hanna Gronkiewicz- -Waltz bardzo pilnuje, aby pomnik powrócił na miejsce. Powołuje się na umowy z Rosją. Warszawiacy proponują więc inną lokalizację pomnika, na przykład na cmentarzu żołnierzy radzieckich w alejach Żwirki i Wigury, niedaleko lotniska. Pani prezydent, tak popierająca umieszczenie pomnika smoleńskiego na Cmentarzu Powązkowskim, tutaj argumentuje, że cmentarz nie

9

10 10 felietony opinie listopad 2012 nowy czas nowyczas King sgrove London SE15 2NA Niesmak i smak nienawiści Krystyna Cywińska Polacy podobno mogliby czegoś nauczyć Anglików. Czego, zapytacie? Nieokiełznanej, niezakłamanej nienawiści w polityce. Tego, podobno, Brytyjczykom brak. Posłowie w Izbie Gmin, wszelakiej maści, wymieniają między sobą dusery. Krytyki i zarzuty z reguły poprzedzane są uprzejmościami. Polityczni przeciwnicy tytułują się tradycyjnie my honorable friend i okładają się nawzajem wyzwiskami, niczym pospulstwo na jarmarkach. Nie strzelają do siebie petardami podejrzeń, ani na wiatr ani do wiwatu. W przerwach między obradami spijają w barach wespół zespół wszelakie trunki. A w ogniu zagorzałych debat często dowcip jest ich zabójczą bronią. Dlaczego o tym piszę teraz? Dlatego, że przeczytałam w Daily Telegraph artykuł Benedicta Brogana o braku czystej nienawiści w łonie rządu brytyjskiego. Nie zamierzam przynudzać czytelników analizą polityczną autora tego artykułu, bo artykuł dotyczy arkanów i zawiłości obecnej polityki brytyjskiej. Ale wniosek jest chyba taki, że dawkowana, umiarkowana doza furii i nienawiści może być populistycznym chwytem. Nienawiść niszczy, nienawiść dzieli i obala systemy. Więc jeśli poszczególnym politykom, partiom politycznym czy różnym odłamom zależy na niszczeniu systemu, na obalaniu władzy i porządku społecznego, nienawiść może się okazać pomocna. Na nienawiści i strachu budowano dyktatury i obalano systemy, i nic to nowego. Patrząc przez pryzmat telewizyjnego ekranu może się wydawać, że w Polsce niektóre ugrupowania już weszły w ten nurt populistycznej nienawiści. Już dały o sobie znać petardami i bójkami ulicznymi w dzień Święta Niepodległości. Atakami wściekłości i pogard, niestety, pogardą, niektórych działaczy w politycznych debatach. Szumowiny, ktoś powie. Bandziory, kibole. Upiory faszystowskiej, przeszłości. Odradzający się szowinizm. Można to wszystko zrozumieć w perspektywie naszej przeszłości, ale smutno i gorzko na to patrzeć z oddali. Można ostatecznie wzruszyć ramionami, że to margines i szum polityczny. Ale na marginesach społecznych i szumowinach wyrastały przecież dyktatury, że przypomnę. W tym kraju, w Wielkiej Brytanii, taki scenariusz wydaje się prawie niemożliwy prawie, bo historia bywa nieprzewidywalna. Więc dlaczego ukazuje się w Daily Telegraph artykuł o potrzebie czystej nienawiści w brytyjskim rządzie? Chyba dlatego, jak zrozumiałam, żeby odpór rządu na ekstrawaganckie pomysły skrajnej marksistowskiej lewicy był bardziej skuteczny. A tymczasem posłowie brytyjscy wszystkich partii, na czele z rządem, królową i szarżą wojskową ramię w ramię składali wieńce pod pomnikiem poległych w Londynie. 11 listopada jest dniem upamiętnienia chwały i pamięci o poległych za ojczyznę. Raczej szeroko sformułowane to pojęcie tutaj. Bo za ojczyznę ginęli brytyjscy żołnierze tylko w wojnach staczanych na obcych frontach. Ale w tej dorocznej uroczystości jest specyficzny klimat. Jest jedność i patriotyzm. Słowo, którego się tu unika na co dzień, którym się nie szarżuje, nie szermuje nie szantażuje ani nie zastrasza. Jak w moim kraju. Żyjąc tu od ponad pół wieku, słowo patriotyzm niełatwo mi przez gardło przechodzi. I nie wiem do prawdy, czym się to słowo legitymizuje. I w jakim marszu bym poszła w Warszawie? Mając tych marszy do wyboru i do koloru. Że o rzekomym marszu w Londynie na trasie od Instytutu Sikorskiego do Ogniska Polskiego nie wspomnę. Po drodze bym pewnie zboczyła na placki ziemniaczane do Dakowskiego, albo na pierogi, ale nie ruskie, bo to przecież niepatriotycznie. Ten kraj, Wielka Brytania, dał nam, emigracji, schronienie i pełne prawo do życia polskiego w brytyjskim poczuciu demokracji. I za to też kocham ten kraj. Z latami jest mi coraz bliższy, coraz bardziej wyrazisty. Coraz bardziej godny szacunku. I trudno jest mi pozbyć się uczucia sentymentu, patrząc jak ten kraj, pełen różnorodności etnicznej i politycznych nurtów potrafi się zjednoczyć w zadumie, powadze chwili i pamięci o poległych. I zorganizować tego dnia jeden marsz. Tylko jeden. Marsz, w którym dzielnie maszerują weterani, wdowy i sieroty po poległych, i przedstawiciele wszelakich służb pomocniczych. W jednym rytmie, przy dźwiękach marszowych pieśni. Nikt tego dnia nie wygłasza dytyrambów patriotycznych ani przemówień, pełnych bezsensownych uniesień. Ani słów pustych i bez znaczenia wobec pamięci o poległych. Przemawia tylko kapłan i śpiewa się hymny religijne. I za to też ten kraj jest mi bliski. Kraj, który nie doświadczył pożogi wojen. Ani męczeństwa, ani zniewolenia. I może dlatego nie dręczy go pamięć okrutnej przeszłości. Dawniej w marszu 11 listopada w Londynie szły także psy żołnierzy. Z medalami na wstęgach za odwagę w ogniu i ratowanie życia żołnierzy. Jeden z nich, springer spaniel, kuzyn naszego Kajtusia, został niedawno odznaczony orderem (odpowiednikiem Victoria Cross) za męstwo w Afganistanie. A w Izbie Gmin tytuł Political Top Dog otrzymała kudłata suczka Star. Do konkursu stanęło 24 psich towarzyszy posłów. I za to też kocham ten kraj. Za fantazję, za miłość do zwierzaków, za tolerancję wszelakiego wariactwa i ekscentrycznych pomysłów. Za poczucie humoru, dystans do wszechrzeczy i umiejętność śmiania się z siebie. Polacy mogą się od Brytyjczyków jeszcze wiele nauczyć. Oby Brytyjczycy nie nauczyli się od nas nieokiełznanej, gorzkiej nienawiści Nic śmiesznego W środę, 14 listopada, Europa stanęła. Wyszła na ulice i zaprotestowała. Na chwilę zrobiło się głośno nie tylko w Grecji, ale również w Portugalii, Francji, Włoszech i wielu innych krajach. Stanęły pociągi, nie kursowały autobusy, odwołano loty. Wszystko po to, by zaprotestować przeciwko budżetowym cięciom i pogarszającym się warunkom życia w coraz większej części starego kontynentu. To nie jest tak, że nie chcę pracować opowiada reporterowi Euronews protestujący w Madrycie. Ja chcę, tylko że tutaj po prostu nie ma żadnej pracy! Dla światowych mediów był to doskonały temat. Podchwyciły go niemal wszystkie stacje telewizyjne nie tylko w Europie, ale również w Stanach, Azji czy nawet Afryce. Obojętne nie pozostały również największe tytuły prasowe, które na swoich stronach rozpisywały się o środowych protestach. Zajrzałem również na polskie portale. Ale tam, życie jakby toczyło się inaczej. Sprawa w ogóle nie istniała. W Polsce przecież wszystko jest OK, nas to nie dotyczy. O tym, że coś niedobrego dzieje się w Europie, wiadomo już od dawna. Już nie tylko Grecy mają problem. Ma go cały kontynent. Bo to, na co chorują w Grecji, szybciej czy później odbije się czkawką w pozostałych europejskich krajach. Czkawką? To już prawdziwe wirusowe zapalenie I bez znaczenia jest to, czy płacą tam w euro, koronie czy złotówkach. Portugalczycy, Włosi, Francuzi czy Belgowie nie wyszli na ulice w geście solidarności z Grekami, ale dlatego, że oni również czują, iż żyje się im coraz trudniej, pracy coraz mniej, rządy oszczędzają jak mogą tylko po to, by nie dopuścić do tego, by po prostu nie zbankrutować. Nigdy nie ukrywałem tego, że jestem zagorzałym zwolennikiem zjednoczonej Europy i nie ma dla mnie specjalnie znaczenia to, czy będzie się ona nazywała Unia Europejska czy jakkolwiek inaczej. Chodzi o ideę wspólnego zjednoczonego kontynentu, który jest silny nie tylko tradycją i różnorodnością, ale przede wszystkich gospodarczo, ekonomicznie. Jest silnym graczem w erze globalizacji i grać potrafi. Tymczasem to, co dzieje się w tej chwili, wcale nie napawa optymizmem. Z coraz większym uporem bronię się przed myślą o tym, że to dopiero początek i że może niestety być jeszcze gorzej. Znacznie gorzej. Nie tylko w krajach, które już dzisiaj borykają się z wysokim bezrobociem i gospodarczą stagnacją. Również tam, gdzie gospodarka, jako tako się trzyma, jakoś sobie radzi. Dotyczy to również Polski, tak samo jak nas tutaj, w Londynie. Nikt nie jest bezpieczny. I bezpieczny nie będzie aż do czasu, gdy wszyscy zaczniemy pracować już nie tylko nad ratowaniem rozbrykanych banków, ale przede wszystkim nad rozwojem gospodarczym nie tylko poszczególnych krajów, ale całego europejskiego kontynentu. Bo silna gospodarka to nie tylko duże wpływy do budżetów, ale przede wszystkim praca dla ludzi. Bo jak mają pracę, mają również pieniądze, które mogą wydawać. W Polsce jednak tego problemu jakby nie ma. Tam prawdziwej debaty gospodarczej nie było od lat. Zresztą, kto miałby o tym mówić? Nasi znają się na wielu innych sprawach: jak zorganizować cztery marsze w jeden dzień w stolicy tak, aby się nie pobić (nie udało się), co można zrobić z trotylem, kto jest prawdziwym Polakiem a kto nie. Można wyliczać bez końca. Tylko że w dzisiejszym świecie tak naprawdę nie ma to już znaczenia. Bo w zjednoczonej Europie państwo jest jak paczka czekolady w supermarkecie. Nie smakuje? Spoko, więcej nie kupię. Spróbuję innej. Wygrają najsilniejsi. Liczba Polaków wracających do Londynu jest tego najlepszym przykładem. V. Valdi nowyczas.co.uk

11 nowy czas listopad komentarze Na czasie Grzegorz Małkiewicz KOMENTARZ ANDRZEJA KRAUZEGO Nie pierwszy raz przedstawicieli władz III RP nie było tam, gdzie być powinni. Nie było ich kilka tygodni temu na odsłonięciu skromnego pomnika poświęconego polskim żołnierzom walczących w czasie II wojny światowej na frontach Europy Zachodniej. Nie było ich na drugim pogrzebie śp. prezydenta II RP Ryszarda Kaczorowskiego. Do tego pogrzebu nie powinno dojść. Doszło, i nie jest to pierwszy przypadek. Wcześniej w identycznej sytuacji znalazła się rodzina legendarnej działaczki Solidarności śp. Anny Walentynowicz. W czasie ponownego pogrzebu szef naszego rządu gościł z wizytą w Azji Południowo-Wschodniej. Donald Tusk nie tłumaczył się publicznie ze swojej nieobecności. Kancelaria Premiera podała jedynie powody nieobecności. Jak należy przypuszczać, specjaliści od PR ocenili, że były one wystarczająco przekonujące. Premier musi dbać o przyszłość kraju, nie o jego groby. A kto inaczej myśli, uprawia politykę historyczną, żeby nie powiedzieć cmentarną. No cóż? Kto nie czci swoich przodków, nie zasługuje na szacunek. Ale nie z takimi klątwami rządzący próbują sobie poradzić. Prezydent Komorowski wyłamał się jednak i zabrał publicznie głos na temat bolesnych, jak powiedział, oskarżeń. Stanąłem w obliczu jakiegoś zjawiska, które jest dla mnie wyjątkowo bolesne. Wszystkie oskarżenia kierowane pod moim adresem wydają mi się być głęboko niesprawiedliwymi i nieuzasadnionymi powiedział. Nie wiadomo, o którym zjawisku prezydent Komorowski mówi katastrofie smoleńskiej, błędnej identyfikacji zwłok ofiar czy o oskarżeniach pod swoim adresem? Może w ogóle niepotrzebnie zabiera głos? Zręczniejszym politykiem jest niewątpliwie premier Donald Tusk. Bronisław Komorowski ujawnił, że swoją nieobecność uzgadniał z rodziną prezydenta Kaczorowskiego. I co, spodziewał się oprotestowania takiego rozwiązania? Jakże może zachować się rodzina, gdy ktoś usprawiedliwia się ze swojej nieobecności na pogrzebie? Prezydent Komorowski powoływał się na organizację pierwszego pogrzebu, podczas którego zachowane zostały wszystkie procedury. Ewentualne powtórzenie ceremonii ośmieszyłoby splendor państwa. Tak chyba trzeba rozumieć logikę doradców. W końcu państwo zdało egzamin głosiła władza i większość mediów w kilka dni po katastrofie smoleńskiej. Teraz miałoby okazać się, że państwo tego egzaminu nie zdało? Mają państwu zagrażać umarli, którzy bawią się w chowanego? Określenie nie moje. Śp. Andrzej Czyżowski, emigracyjny redaktor, przeglądając nekrologi w tutejszym Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza powiedział: No, no, emigracja bawi się w chowanego. Czym innym jednak jest język czym innym grunt pod nogami, czyli tzw. rzeczywistość. W tym smutnym przypadku dwa żywioły stały się jednym. Szanujmy naszych zmarłych. Pomaga w tym z pewnością wiara, ale niewiara nie zwalnia z tego obowiązku. Nie chcę spekulować o tym, co myślą pozostałe rodziny ofiar katastrofy. Mają prawo wątpić, czy pochowali swoich bliskich. A stwierdzenie, że życia im nic nie przywróci, jest cynizmem, z którym trudno polemizować. Panie prezydencie Komorowski, urząd zobowiązuje, nie tylko szlachectwo. Państwo egzaminu nie zdało. kronika absurdu Niedoszły student (z bardzo dobrym wynikiem z egzaminów wstępnych) studentem nie zostanie, bo odmówił złożenia studenckiej przysięgi. Przystępując do egzaminu nie wiedział, że czeka go jeszcze złożenie przysięgi. Nie zapoznał się z najważniejszym dokumentem określającym zasady przynależności do społeczności akademickiej. Grzegorz Gilewicz, niedoszły student ASP oświadczył zdumionym władzom gdańskiej uczelni, że jest monarchistą i nie będzie ślubował na wartości demokratyczne. Principialna postawa, demokraci powinni ją docenić. Nie docenili. Baron de Kret Zamach Wacław Lewandowski Postpolityka, umiejętnie uprawiana przez Platformę Obywatelską, rozwinęła się ostatnio i wkroczyła w rejony dotąd jej nieznane. Dotychczas było tak, że sztabowcy PO analizowali sondaże opinii publicznej i jeśli z tychże wynikało, że jakaś kwestia bulwersuje, oburza czy niepokoi większość społeczeństwa, wówczas na konferencji prasowej występował Donald Tusk, obwieszczając że jego oburza to również, po czym deklarował, iż użyje nadzwyczajnych środków, by problem raz na zawsze rozwiązać. Zwykle przynosiło to Platformie wzrost notowań na tyle duży, by Tusk mógł więcej daną sprawą się nie przejmować i do niej nie wracać, przeznaczając czas na działania milsze jego naturze, jak jazda na nartach lub gra w piłkę. Zdarzyło się jednak tak, że ta wypróbowana taktyka przestała być skuteczna. Przez kilka tygodni sondaże odnotowywały przewagę PiS nad PO, co zaczęło wskazywać, że nowa metoda działań opozycji, jaką stały się organizowane przez PiS merytoryczne debaty ekspertów, jest politycznie skuteczna. Lekceważony Kaczyński znów okazał się groźny, gdy wbrew oczekiwaniom zaczął wyglądać na polityka, który może wygrać wybory, co ważne, nie tylko te w ustawowym terminie, ale nawet wcześniejsze. PO próbowała zmienić stan rzeczy i odzyskać sympatię za pomocą programowego wystąpienia Tuska w sejmie. Nie zadziałało. Nie tylko nie zmieniły się sondażowe notowania, ale na dodatek pojawiły się głosy, że Tusk jest wypalony, nieprzekonujący i mało wiarygodny. Trzeba było działać w trybie nadzwyczajnym, bo przeciąganie tej sytuacji groziło antytuskowym fermentem w szeregach PO. Trzeba było także dać opinii publicznej wyraźny znak, że Jarosław Kaczyński nie będzie w stanie przejąć władzy. I wtedy właśnie, jak na zamówienie, pojawił się w Rzeczpospolitej artykuł Cezarego Gmyza, informujący, że na wraku tupolewa znaleziono cząstki trotylu, co uprawnia hipotezę, że do katastrofy smoleńskiej doszło w wyniku zamachu. Rzeczpospolita to poważny dziennik, a jej redaktor naczelny, Tomasz Wróblewski, miał opinię człowieka zrównoważonego, który nie ogłosiłby informacji niesprawdzonej, nic zatem dziwnego, że w kraju zawrzało. Tego ranka przed sejmową komisją Macierewicza występowali przedstawiciele rodzin ofiar smoleńskich, nie szczędząc rządowi gorzkich i pełnych oburzenia słów. Zabrał też głos lider PiS, mówiąc o niesłychanej zbrodni, jakiej pod Smoleńskiem dokonano, o zamordowaniu prezydenta RP i osobistości towarzyszących mu w wyprawie do Katynia. Nim te słowa przebrzmiały, prokuratura wojskowa obwieściła, że cząstki substancji znalezione na wraku samolotu mogą pochodzić z substancji wybuchowych, ale mogą także być śladami folii, włókien sztucznych i tym podobnych materiałów, nie wolno więc stwierdzać, że są śladem trotylu, jak napisał Gmyz. W odpowiedzi na to oświadczenie posypały się komentarze, że Jarosław Kaczyński jest politykiem antysystemowym, nieodpowiedzialnym, który mając za podstawę jeden kłamliwy artykuł gotów jest wywrócić państwo. Ktokolwiek podrzucił Gmyzowi fałszywe dane, sprawił, że prokurator generalny, z którym redaktor Wróblewski się konsultował przed publikacją, nie wyjaśnił, że wyniki ekspertyz nie są jednoznaczne. Zaplanował oświadczenie prokuratury nie na poranek, lecz na porę po posiedzeniu komisji Macierewicza. Ktokolwiek to zrobił nie zawiódł się na Kaczyńskim. Ten zareagował tak, jak przewidziano emocjonalnie, w efekcie stając się polityczną ofiarą tego szczególnego zamachu. Teraz, by móc realnie myśleć o powrocie do władzy, Kaczyński musiałby uzyskać rzeczywiste dowody potwierdzające, że w Smoleńsku doszło do zamachu.

12 12 listopad 2012 nowy czas czas na rozmowę Główną ofiarą było społeczeństwo obywatelskie Z ANNE APPLEBAUM o nowej książce Iron Courtain, i nie tylko, rozmawia Grzegorz Małkiewicz Amerykanka mieszkająca w Europie, konkretnie w Polsce, laureatka prestiżowej nagrody Pulitzera (dziennikarski Nobel) wydała kolejną książkę opisującą trudne dzieje tej części świata, która do niedawna postrzegana była przez Zachód jako komunistyczny monolit. Właśnie w związku z wydaniem grubego tomu Iron Curtain. The Crushing of Eastern Europe mam okazję porozmawiać z Anne Applebaum. Umawiamy się w London School of Economics, gdzie studiowała w latach 80., a obecnie, będąc już sławną absolwentką, w roku akademickim objęła zaszczytną pozycję Philippe Roman Chair in History and International Affairs. Jak poprowadzić rozmowę? Sama książka rodzi tysiące pytań, a drugie tyle prywatne życie jej autorki. Jest żoną naszego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, mieszka od kilkunastu lat w Polsce. Zacznijmy od początku proponuję, zanim przejdziemy do ostatniej książki, której tematem jest zniewolenie Europy Środkowo- -Wschodniej. Do Polski przyjechała pani przed upadkiem komunizmu? Miałam pisać doktorat w Oksfordzie, ale późną jesienią 1988 roku wyjechałam do Polski, w charakterze wolnego strzelca, nawiązałam wtedy współpracę z The Economist. Na prośbę Timothy Gartona Asha byłam też kurierką przywiozłam pieniądze dla Solidarności. Pierwsze większe wydarzenie, o którym pisałam, to była wizyta Margaret Thatcher w Polsce. Czy wtedy poznała pani swojego męża? Poznałam go w listopadzie 1989 roku. Przyjechał do Polski po dłuższej nieobecności. Wyjechał z kraju w 1981 roku, a ponieważ miał status uchodźcy, wrócił do kraju dopiero w sierpniu W listopadzie jechaliśmy razem samochodem do Berlina, by być świadkami upadku muru. Polski mąż, obecnie minister, czy to pomaga pani zrozumieć tę część świata? Z Polską związana jestem ponad 25 lat, a fakt, że mój mąż jest Polakiem i polskim ministrem oczywiście pomaga, znam ten region dużo lepiej. Ktoś z takim doświadczeniem zawodowym i prywatnym z pewnością jest w stanie ocenić błędy zachodniego spojrzenia na problemy Europy Środkowo-Wschodniej, na żelazną kurtynę, na komunizm. Czego Zachód nie widzi? pytam. Zachód bardzo mało widzi. Na początku mojego pobytu ja też bardzo mało widziałam. Było takie powiedzenie: Siberia starts at Checkpoint Charlie (w okresie zimnej wojny jedno z najbardziej znanych przejść granicznych między NRD a Berlinem Zachodnim). Co znaczy, że od wschodniej granicy Niemiec wszystko było takie samo, identyczne. Polska, czy Azerbejdżan postrzegane były podobnie. W ostatnich dwudziestu latach to się bardzo zmieniło. W latach 80. i 90. ludzie na Zachodzie nie wiedzieli, że jest jakaś różnica między krajami Europy Wschodniej. Z wielu powodów. Przed internetem i telefonami komórkowymi można było organizować blokadę informacji, i Związek Sowiecki dość skutecznie to robił, do czasu rozwoju technologii. W okresie zimnej wojny najważniejsze było radio, później blokada informacji przestała być możliwa. Drugim ważnym aspektem nieznajomości realiów tej części Europy była mitologia II wojny światowej na Zachodzie. Wygraliśmy, wolność wygrała, wszyscy byli szczęśliwi. Szczególnie tutaj, w Anglii, trudno było zrozumieć, że wprawdzie wojna się skończyła, ale we wschodniej Europie nadal była tyrania. Brytyjczycy przez długi czas nie chcieli akceptować tego, że wojna nie skończyła się tak, jak oni to postrzegali. Niemniej Churchill bardzo szybko zmienił zdanie nieśmiało przerywam słuszną skądinąd wypowiedź. Churchill tak, zmienił zdanie, ale ważne jest to, że po wojnie w Anglii były duże zmiany na lewicy. Oczywiście ta lewica nie była taka, jak w Europie Wschodniej widzieli złe strony komunizmu i Stalina, ale nie chcieli otwarcie krytykować niejako swojej rodziny. Zmiana nastąpiła dopiero po inwazji sowieckiej na Węgrzech w 1956 roku od tego czasu zachodnia lewica już nie twierdziła, że system komunistyczny jest podobny do zachodniej socjaldemokracji. Książka Ann Applebaum Iron Curtain dotyczy właśnie tego okresu, który nie był tak bardzo jednorodny, jak pokazują cezury czasowe. Pierwsze dwa lata po wojnie to okres względnej swobody społeczno-politycznej. Po co Sowietom potrzebne były te lata udawanej demokracji? To nie było udawanie, oni myśleli, że wygrają w wyborach demokratycznych, że ludzie zrozumieją o co chodzi, propaganda zacznie działać i zyskają poparcie. Stalin nie miał też precyzyjnego planu. Oczywiście chciał, żeby cała Europa była komunistyczna, ale nie wiedział, jak długo ten proces potrwa. Początkowo w Europie Wschodniej zastosowali ewolucyjną wizję historii najpierw rewolucja burżuazyjna, a dopiero potem rewolucja proletariacka. Jednak bardzo szybko okazało się, że nie mają żadnego poparcia. Trochę większe poparcie mieli w Czechosłowacji, ale nigdzie nie mieli większości. Bardzo szybko więc zrozumieli, że są źle postrzegani i trzeba zmienić taktykę. To stało się jasne po przegranych wyborach. Ale równolegle do tej demokratycznej taktyki od razu opanowali kluczowe tzw. siłowe ministerstwa. Tak było, od początku, we wszystkich krajach. Stworzyli policję polityczną, a przygotowywali się do tego już od 1939 roku. Wtedy powstała w Sowietach szkoła dla przyszłych funkcjonariuszy bezpieki. Najwięcej kadr przygotowano dla Polski. Dzięki zajęciu wschodnich terenów przedwojennej RP mieli sporo kandydatów. Ważnym elementem pacyfikacji społeczeństwa była całkowita kontrola radia. Także opanowanie i kontrola organizacji młodzieżowych i wszystkich organizacji społecznych (pozarządowych). W Niemczech Wschodnich pod koniec lat 40. najbardziej niebezpieczną rzeczą była przynależność do organizacji kościelnych. Wszyscy działacze zostali aresztowani. W Polsce takie działania dotyczyły harcerstwa i grup studenckich zorganizowanych w Bratniej Pomocy. Nie można pominąć również roli, jaką w komunizacji odegrały czystki etniczne. Wypędzanie Niemców z Polski i z Czechosłowacji cieszyło się dużym poparciem społecznym. Odnoszę wrażenie, że zmierzamy do takiej konkluzji w Europie Wschodniej Sowieci mieli matrycę, którą zastosowali prawie bez poprawek w trzech krajach przez panią opisywanych. W innych też. Ale pozostańmy przy tych przykładach: Niemcy agresor, państwo nazistowskie, które wywołało II wojnę światową; Węgry sojusznik Hitlera, i Polska pierwsza ofiara agresji, członek obozu sprzymierzonych. I te trzy kraje potraktowane są jako ten sam przypadek. Polskę, jak podkreślała komunistyczna propaganda (co obowiązuje do dzisiaj) wyzwoliła Armia Czerwona, która po wyzwoleniu zostaje w kraju. Jedyna różnica między Polską a NRD była taka, że ta okupacja w Polsce jest mniej widoczna. Może poza Rokossowskim, który ostentacyjnie został polskim ministrem. Ja, mieszkając w PRL, nie spotkałem ani jednego Rosjanina, poznałem ich dopiero w Londynie, oczywiście dysydentów. Pani nie narzuca czytelnikowi swoich wniosków, nie ocenia, pokazuje ten proces komunizacji na przykładzie trzech różnych krajów. Rodzą się pytania, czytelnik jest jakby zmuszony na nie odpowiedzieć sam. To gigantyczna praca, którą pani wykonała w oparciu o archiwa niedostępne przed 1989 rokiem. Ann Applebaum koryguje moją ocenę. Nie jestem pierwsza, jest sporo bardzo dobrych prac, z których korzystałam, jak chociażby książki polskiego historyka Andrzeja Paczkowskiego. Sięgałam po archiwa policyjne, ale też rządowe i partyjne. To jest cenne źródło informacji. Wszystko jest zapisane: ich wątpliwości, plany itd. Te archiwa są otwarte i dostępne, w Polsce zdeponowane w Archiwum Akt Nowych. Pani jest wychowana w systemie demokratycznym. Jaką rolę w tym systemie odgrywają struktury administracyjne, odporne na zmiany polityczne? Pamiętam deklaracje kandydata na prezydenta, Baracka Obamy, (przed pierwszą kadencją) dotyczące zamknięcia więzienia w Guantanamo, do czego nie doszło.

13 DRAZKIEWICZ art&design nowy czas listopad czas na wyspie Okazałosię,żejesttotrudniejszeniżonmyślał.Sąwinniinie wiadomo gdzie ich sądzić. Taka konkluzja była możliwa, ponieważ istnieją bardzo mocne struktury demokratycznego państwa, których żaden prezydent nie jest w stanie zmienić. Obama ubiegając się o urząd prezydenta wiedział mniej, po wygranych wyborach poznał tajemnice bezpieczeństwa państwa i musiał zmienić zdanie w bardzo ważnej sprawie swojego programu wyborczego. Stabilne zaplecze polityczne pozostaje bez względu na to, kto jest lokatorem Białego Domu. BrakujemitakiegozapleczawPolsce. SystemtakipowstaniewPolsce.Dwadzieścialattokrótkiokres. Stany są krajem demokratycznym ponad 200 lat. Można też zapytać, czy takie zaplecze istnieje we Włoszech? Myślę, że nie. Demokrację tworzą instytucje, a nie tylko wolne wybory. Totalitaryzm powstaje po zniszczeniu tej infrastruktury, demokracja musi ją odbudować. Również społeczeństwo obywatelskie. W czasach komunizmu wyborcy zostali zwolnieni z uczestniczenia w życiu społecznym, z autentycznego udziału. Wczasachkomunizmutoniebyłoichpaństwo.Byłwyraźny podział my-oni. Zmienić ten stan mentalności to długi proces. Tymbardziejżepowinientobyćruchoddolny,aniesterowany przez polityków. Próbysterowanianiczegoniezmienią.WPolsceobserwuję,że ludzie zaczynają się organizować. MieszkającwPolscemogłapanizaobserwowaćnailePolacy znają problematykę pierwszych lat komunizmu. Ludzie,którzymająobecnie30latjużniewielepamiętajązkomunizmu. Patrzą z dużym dystansem na ten okres, bez emocji, może dzięki temu będą bardziej obiektywni w ocenie. W starszym pokoleniu jest dużo zaangażowania emocjonalnego. Książkę pisałam dla czytelnika zachodniego. Nawetjeślichodziomojepokolenieznajomośćtegookresujest bardzo selektywna, dotyczy bardziej życia codziennego, często jest idealizowana. Ta nasza młodość MożetakbędziejakzGułagiem,żesięgnąpotęksiążkęludzie, którzy te czasy pamiętają. Jest to też spojrzenie z zewnątrz. Może z tego powodu będzie to dla was interesujące? Sięgacie w końcu po książki Normana Davisa Niejestemhistorykiem,trudnomiztegopoziomuocenićpani książkę. Mogę tylko skonfrontować swoje doświadczenie z pani opisem. Dostałem książkę, która mówi o rzeczywistości jeszcze obecnej wmojejmłodości.podziwiampaniązawytrwałość.ktośmusito zrobić, zapoznać się z materiałami policji jawnej i tajnej, bo dopiero wtedy wyłania się pełny obraz tamtych czasów, nie tak bardzo w końcu odległych. Taka wiedza pomaga w ocenach historycznych i pozwala przede wszystkim odbudować struktury społeczne. Pozwala też zająć stanowisko w toczącym się nadal sporze o ocenę tej najnowszej przeszłości. Istnieje taki naturalny podział, że ktoś jest radykałem, ktoś inny jest umiarkowany. Ja to przyjmuję. Gdyby nie było radykałów czy ludzi umiarkowanych świat stałby się bardzo nudny. I tutaj konkretny przykład z pani książki. Zestawienie postaw dwóch prymasów: Mindszenty na Węgrzech i Wyszyński w Polsce. Na Węgrzech bezkompromisowość prymasa nic nie dała. Postawa prymasa Wyszyńskiego, bardziej umiarkowana, za co był krytykowany właśnie przez radykałów, też niczego nie zmieniła. Pamiętam wystąpienie prymasa w sierpniu 1980 roku, kiedy prymas nawoływał do ugody, czym wywołał w Stoczni Gdańskiej burzliwą reakcję strajkujących robotników. Porównujemy dwie postawy iniemażadnejróżnicywskutkach.systembyłsilniejszy,każdąpostawę potrafił zneutralizować. Niebyłoprostychodpowiedziijednoznacznychkierunków działania. Trudno mi ocenić, który z prymasów miał rację. Niektórzy twierdzą, że radykalizm Mindszenty ego doprowadził do węgierskiej rewolucji. Nie wiem, być może. DoczegonajtrudniejbyłosiępaniprzyzwyczaićwPolsce? Pogoda. AlejakośporównywalnazpogodąwNowymJorku? Nie,jestzimniejimniejsłońca. Akuchnia?Zaczęłapanieksperymentowaćipowstaływten sposób pani przepisy polskiej kuchni. Proszę trochę na koniec opowiedzieć o przygodzie kulinarnej nad Wisłą. Zkoleżankąnapisałamksiążkękulinarną(Przepisy z mojego ogrodu). Jest już dostępna w języku polskim, wkrótce ukaże się wersja angielska. Jest to polska kuchnia trochę przez nas zamerykanizowana, ale polscy kucharze też modyfikują stare przepisy. Zwielkąciekawościązapoznamsięzpaniprzepisami,tymbardziej że sam byłem zmuszony odtwarzać w Londynie to, co pozostało mi w głowie i kubkach smakowych. Prawdopodobnie wyszedł z tego jakiś kulinarny dziwoląg. Mówię o swoich przepisach. Dziękuje za rozmowę. Anne Applebaum, Iron Curtain. The Crushing of Eastern Europe, Allen Lane, an imprint of Penguin Books, London listopada w LSE odbędzie się wykład Anne Applebaum na temat książki The Gulag. Old Theatre, Old Building, London School of Economics, godz W Oksfordzie powstaje ośrodek badań nad Polską. Cel: sprawić, by nasz kraj zaznaczył się wyraźniej na mapie intelektualnej świata. I by głośniej było o nim na salonach Adam Dąbrowski Za po mnia łeś o Pol sce z ta kie go żar tu za śmie wa ły się Sta ny Zjed no czo ne pod czas kam pa nii wy bor czej sprzed ośmiu lat. Gdy w trak cie jed nej z de bat kan dy dat de mo kra - tów Al Go re wy mie niał pań stwa wspo ma ga jące Wa szyng - ton w Ira ku, nie wspo mniał o na szym kra ju. Na tych miast wy tknął mu to Geo rge Bush. Efekt? Fra za You for got Po - land sta ła się za oce anem żar to bli wą od po wie dzią tym, któ - rzy upar cie wspo mi na ją o ja kieś zu peł nie nie istot nej kwe stii. Nie da się ukryć, że na Za cho dzie o Pol sce nie jest na co dzień zbyt gło śno. Te raz ma się to zmie nić za po wia da ją z du mą na ukow cy z jed ne go z naj sza cow niej szych uni wer sy - te tów na świe cie. I chy ba wie dzą co mó wią. W koń cu two - rzą wła śnie pierw szy w hi sto rii ośro dek ba dań nad na szym kra jem. POLSKI MAGNES Na po czą tek chce my spra wić, by stu dent na uk po li tycz nych czy hi sto rii w Oks for dzie, ja ko część swo je go pro gra mu stu - diów mógł wy brać opra co wa ne przy na szej po mo cy kur sy zwią za ne z Pol ską. Jak na ra zie jest ich bo wiem bar dzo ma ło tłu ma czy pro fe sor Ti mo thy Gar ton Ash, wy bit ny hi sto ryk, od lat spe cja li zu ją cy się w te ma ty ce wschod nio eu ro pej skiej. Cel jest pro sty: przy szli ab sol wen ci ma ją w o wie le więk - szym stop niu niż do tych czas za zna jomić się z na szym kra - jem. Twór cy pro gra mu sku pia ją się przede wszyst kim na współ cze snej Pol sce. To, co ist nie je w Wiel kiej Bry ta nii, ale tak że we wszyst - kich in nych kra jach na Za cho dzie jest nie zwy kle frag men ta - rycz ne. Tu i tam są po jedyn czy ba da cze, ale jak do tąd nie by ło żad ne go ośrod ka, w któ rym ich in dy wi du al ne wy sił ki by się sku pia ły. In ny mi sło wy, nie ist nia ło ta kie miej sce, do któ re go mógł się udać ktoś za inte re so wa ny Pol ską mó wi in ny oj ciec te go pro jek tu, pro fesor Nor man Da vies. To właśnie Oxford Univeristy ma być ta kim ma gne sem, któ ry przy cią gać bę dzie za inte re so wa nych Pol ską ba da czy i stu den tów. W pla nach są sty pen dia i do fi nan so wy wa nie pro - jek tów ba daw czych. Trwa wła śnie po szu ki wa nie dy rek to ra pro gra mu. Ma to być wy bit ny i uzna ny na świe cie in te lek - tu ali sta. OD SOCJO LO GII PO LIN GWI STY KĘ Jed nym z pierw szych za dań bę dzie stwo rze nie sze regu pro - gra mów kur sów zwią za nych z Pol ską.więk szość stu diów na Za cho dzie zor ga ni zo wa na jest na za sa dzie mo du lar nej. Ozna cza to, że oprócz programu obowiązkowego, stu den ci mogą so bie wy brać sze reg kur sów opcjo nal nych. Przy kład? Stu dent hi sto rii sztu ki na lon dyń skim Birbeck obo wiąz ko wo wziąć mu si ta kie przed mio ty jak Wpro wa dze - nie do eu ro pej skiej sztu ki sprzed 1800 ro ku czy De ba ty w sztu ce no wo cze snej. A na li ście opcji znaj dzie choć by Sztu - kę i ar chi tek tu rę w Eu ro pie w la tach tu dzież Fin de Siec le w Wied niu. Wy brać mo że co kol wiek chce, w za - leż no ści od za inte re so wań. Pol ski ośro dek w Oksfordzie ma za dbać o to, by studenci nie dłu go mogli wy bie rać też spo śród opcji pol skich. Już wkrót ce stu dent kul tu ro znaw stwa na przy kład znaj dzie na li - ście przy go to wa ny przez spe cja listów kurs o współ cze snej li - te ra tu rze pol skiej. So cjo log bę dzie miał do dys po zy cji opcje zwią za ne z pol ski mi prze mia na mi czy kurs ana li zu jący pro - ble my spo łe czeń stwa post ko mu ni stycz ne go. Pol ski pier wia - stek po ja wić ma się w tak wie lu dys cy pli nach, jak to tyl ko moż liwe: od lin gwi sty ki, przez so cjo logię po eko no mię czy na uki po litycz ne. To bę dzie zu peł nie no wa ja kość. Bę dzie my or ga ni zo - wać dys ku sję o ro li Pol ski w świa to wym ży ciu in telek tu al - nym i pu blicz nym en tu zja zmu je się Ti mo thy Gar ton Ash. PRZEPUST KA NA SA LO NY Fakt, że ta ki pro gram po wsta je, do wo dzi bar dzo waż nej rze - czy prze ko nu ją je go twór cy. Ro la Pol ski na are nie mię dzy - na ro do wej ro śnie. Pol ska ma co raz więk sze zna cze nie w Unii Eu ropej - skiej. Lu dzie za czy na ją się in te re so wać tym, co dzie je się nad Wi słą. Nor man Da vies, Jan Zie lon ka czy ja od daw na zaj - mu jemy się spra wa mi pol ski mi. Te raz wcho dzi my jed nak na wyż szy po ziom. Nie każ dy kraj mo że po chwa lić się po dob - ny mi pro gra ma mi. Niem cy czy Sta ny Zjed no czo ne ow - szem. Ale już Cze chy czy Sło wa cja nie. To też świad czy o ro sną cej ro li, ja ką za czy na od gry wać War sza wa pod kre śla z du mą Ti mothy Gar ton Ash. Prze pust ka na sa lony in te lek tu al ne ma być jed no cze śnie prze pust ką na sa lony po li tycz ne i kul tural ne. W koń cu Oxford University co ro ku wy pusz cza w świat am bit nych, dobrze wykształconych ab sol wen tów: przy szłych eko no mi - stów, na ukow ców i po lity ków. A to ozna cza, że je śli po wsta - ją ce mu ośrod ko wi uda się wstrzyk nąć w pro gra my na ucza nia pol skie ak cen ty, je śli stu dent czę ściej w swo jej in - te lek tu al nej po dró ży na ty kać się bę dzie na nasz kraj, to i czę - ściej pa mię tać bę dzie o nim gdy już za sią dzie w ONZ, or ga ni za cji po za rzą do wej czy za biur kiem pre mie ra. Cu dów pew nie nie ma się co spo dzie wać. Kwe stia pol - ska nie sta nie się ra czej prze wod nim te ma tem na stęp nej de - ba ty wy bor czej w Sta nach. Ale po wsta jący ośro dek po wi nien zmie nić ob raz na sze go kra ju. Rzu ci liśmy wła śnie w zie mię pierw sze ziar na. Miej my na dzie ję, że wkrót ce wy ro śnie wiel ki dąb uśmie cha się sze - ro ko Nor man Da vies. Kto wie, mo że dąb spra wi, że wkrót - ce za po mi na nie o Pol sce nie bę dzie już ta kie za baw ne. design: slawek drazkiewicz you&me /2012 foto: agata drazkiewicz & peter zimny Scena Poetycka zaprasza na program poetycko-muzyczny oparty na tworczoêci Agnieszki Osieckiej J a z z Café w POSKu King Street W6 0RF w POSKu w LONDYNIE Re yseria: Maria Drue & Magda W odarczyk Kierownictwo muzyczne : Maria Drue & Daniel uszczki Udzia biorà : Joanna Kaƒska Magda W odarczyk Dorota Zi ciowska Pawe Zdun Fortepian: Daniel uszczki Bilety w cenie 10 (z lampkà wina) do nabycia na godzin przed spektaklem (dla cz onków Klubu Przyjació Sceny Poetyckiej bilety w cenie 8). Rezerwacja na you&me 23 Listopada (piàtek) godz Listopada (niedziela) godz.16.00

14 14 nasze dziedzictwo na wyspach!!! listopad 2012 nowy czas Mysteries of Fawley Court s Matka Boska One could not hope to find more committed people than Canon (Father) John O Shea, and historians John and Lindsay Mullaney. Together, they are currently the archivists, custodians, guardians and restorers of Pugin s little known flint and stone minimalist church, St James in Reading, Buckinghamshire. In fact St James is the earliest known design for a church by famous Victorian architect Augustus Welby Pugin ( ). In 1833 Pugin became a convert to Catholicism. In helping today to revive the fortunes of St James, where extensive restoration work is almost finished, Fr John, and the Mullaneys are also very proud of their evergrowing congregation, and particularly of the strong presence of Poles, young and old, in this Roman Catholic parish, part of the Portsmouth diocese. Imagine then their horror at being suddenly told by a stranger that the marvelous Polish painting of Matka Boska Czestochowska (Virgin Mary with the Child Jesus), displayed in the side, South Lady Chapel aisle of their beloved St James Church, may have been wrongly, indeed unlawfully, donated to them by the Marian Fathers, one-time trustee custodians of Fawley Court. It s a long story. Father John, who took charge of St James in 2010, is genial and unflustered. He takes the news in his stride. He says at the outset that the Matka Boska Czestochowska painting does indeed come from Fawley Court, Henley on Thames, having been donated to St James Church possibly in It is believed that it was Fr Dominic Golding, on behalf of St James, who first took into his care this powerfully symbolic Polish painting of the Virgin Mary and the Child Jesus. It is explained to Father John and the Mullaneys that in 1954 Fr Jozef Jarzebowski, the founder of the school at Fawley Court, and with it the faith of the Divine Mercy in Britain, had arduously, with Polish émigré funds, bought for $200 the painting Matka Boska Czestochowska. This painting, a copy the original is in Czestochowa, Poland is historically special, and sacred to Poles at home, and worldwide. In essence, this Fawley Court Matka Boska should have remained, like everything else, in trust at Fawley Court. For forty years it was displayed, in the oak paneled St Joseph s chapel, on the wall to the left of the altar, in the Christopher Wren main building. Then it mysteriously disappeared. The recent cruel exhumation following a pathetic, and now highly questionable, government contrived/botched High Court process of Fr Jarzembowski ( ), from his chosen place of burial, of nearly half a century by St Anne s Church, to a common cemetery at Fairmile, Henley, has caused indignation, and a huge outcry within the Polish community. Very serious questions, are again, rightly and more fiercely, being asked, not only about the extraordinary, murky Fawley Court sale itself, but also about the disappearance of it s museum, the Arundel marbles (something for the sleuths at English Heritage here), and the many unique religious and secular paintings, sculptures, statues, precious military medals, swords, or otherwise. This was all assembled studiously with Polish émigré money over thirty years by Fr Jozef himself, and Polonia s ardent support. It formed a unique educational and cultural tool. A rare Anglo-Polish Museum in Britain, serving her citizens like no other now broken up! Today, this unique collection (nay treasures!), needlessly dismembered with philistine, unlawful stealth, remains largely unpacked, in totally alien surroundings. Mainly with cynical chutzpah at the Marians money spinning, Las Vegas-style, plastic-like marbled floored, and distasteful gold-domed new Lichen Basilica, near Poznan, Poland. (Construction was actually halted in 1998 due to bankruptcy, and lack of funds Marian Trustee, Eugeniusz Makulski MIC to Polska Agencja Prasowa, PAP/ POLSAT, Telegazeta 13/14 August 1998). The remaining emigré Poles sponsored artefacts have also been secretly salted to other far flung corners of the earth, or even closer to home e.g. to the Polish Catholic Centre (POK), West Ealing, London, or in the case of some furniture, privately to Westminster Thanks to an alert reader of Nowy Czas, Urszula Butterfield, now living in Poland, (see letters page), this Matka Boska Czestochowska s whereabouts has luckily been identified. Mrs Butterfield knew and adored the painting at both Fawley Court, and later at St James Painting of The Virgin Mary and Child Jesus, St. James Eearly evening has set in. Pugin s apse stained glass windows are still in light, giving vivid colour: the softened brilliancy of colouring produces the effect of clustered precious stones. The church exterior, and interior, despite being in a rare rounded Norman Romanesque style, as opposed to Pugin s preferred pointed Gothic manner, carries many of his exacting designs for a church.the essence of Pugin s spiritual geometry is not a matter of mere taste, but a change of soul. Historians John and Lindsay Mullaney kindly give us a highly informative tour. Meanwhile, Father John liaises with the builders, who are just a little behind schedule. The 6pm Saturday Mass is only but an hour and a bit away. There is a real Christian warmth about St James church, which is as much to do with our affable hosts, as with Pugin s poignant design. Our Polish Matka Boska Czestochowska painting rests in safe, temporary comfort here. Rich in hues of red, blue and gold haloes, its long faced, almost Mona Lisa like haunting gaze, with the famous two scars on one cheek the result of a failed abduction offers a startling contrast in colour against the yellow backgound, and Pugin s sober beige limestone church walls. Its commanding holy image is a comforting presence. Lyndsay Mullaney says their Polish worshippers in FAWL EY COURT OLD BOYS WHO Cares WINS 82 PORTOBELLO ROAD, NOTTING HILL, LONDON W11 2QD tel Fax: particular love it. The church of St James and St William of York to give its full name stands on the site of the old Reading Abbey Ruins (12th c.). In its heyday it was, after Glastonbury and Colchester, the third largest Abbey in Europe! Along came the ever law-twisting, money and asset hungry Henry VIII, and with him in the 1530s the catastrophic dissolution, and destruction of England s monasteries including Reading Abbey. The Tudor King, with a compliant priesthood, was not only divorcing his many wives, but also England from the Pope, and Papacy in Rome. You know the rest. And they say history does not repeat itself. Just ask the Marians ( The dissolution of Fawley Court... ). The exception here, and against the grain of history, is that the Marians have just DONATED (thanks to a tax-free Credit Suisse 13m loan to Fawley Court s new owner s, Cherrilow Ltd), 4million (YES 4m!) of POLONIA S ASSET MONEY TO THE VATICAN BANKIN ROME! But back to the sanctuary of St James Church and our Matka Boska Czestochowska painting. The image in its care certainly comes from Fawley Court. But is it genuinely the one bought from Zygmunt Jundzill by Fr Jarzebowski in 1954 for $200? It seems another Matka Boska Czestochowska (see inset), fits the bill more readily. It has a an earlier, primitivist (17th century?), silvery design, and more interestingly a gold leaf frame studded with what appear to be semiprecious stones. It is very different from the one at St James. So where is this one now? But the mystery, indeed cover ups, as always with the Marians and Fawley Court, does not end there. It appears that there exist at least another two Fawley Court Matka Boska Czestochowska paintings, (see photo. Where are they now? This leads us to the scandalous, and vexing issue of the Grade II Listed, St Anne s Church at Fawley Court. St Anne s is clearly a very special church, together with Fr Jarzebowski s temporarily empty grave, both as a shrine and place of pilgrimage. In 2009 St Anne s was insensibly, and unlawfully deconsecrated by Peter Doyle, Bishop of Northampton. Under what jurisdiction? Did the Bishop have the good grace to consult the Radziwill family? As founders and funders of St Anne s they built the church in everlasting memory of Prince Stanislaw s Mother, Anna Lubomirska, who perished in Soviet Siberia. Did it not occur to the Bishop that the remains of Prince

15 nowy czas listopad nasze dziedzictwo na wyspach Czestochowska paintings revealed! From right: Father John O Shea and historians Lindsay and John Mullaney, FCOB chairman Mirek Malevski (in the middle) Stanislaw Radziwill and son Albrecht are now entombed (with others) in perpetuity in the crypt? Were the Poles consulted? Was there a resolution meeting called to determine the fate of the Church, and its precious contents? What has happened to St Anne s crypt columbarium for urns, paid for by the Poles? Why is access both religious and public to the church being unlawfully denied? St Anne s, and the Fawley Court parkland, clearly enjoy long established prescriptive rights of way. Inside St Anne s there should still be the painting of Milosierdzie Boże by the artist Sledzinski, a copy of the original from Vilno. It was of course paid for by Polonia. There should be adorning the walls twenty seven votive plaques, commemorating healings, heard pleas, and in the eyes of many Pugin'sminimalist flint and stone church, St James', Reading miracles. Where are these plaques? How can you in today s parlance trash such a historically holy place and hope to get away with it!? During the Richard Butler-Creagh trial (July 2011) before Justice Eady, the spokesperson or 'agent' (as the Judge would have it),for Cherrilow Ltd, Aida Dellal Hersham, a philanphropist according to the Henley Standard, shared a very telling, private exchange with Bozena Karol, of Save Fawley Court Action Group, and others, in the corridors' of the High Court.. Ms Karol s quite legitimate request was for Polonia to have their St Anne s Church back. Ms Hersham responded by saying that if Polonia found a plot of land elsewhere she would happily dismantle St Anne s and pay for its transport to a new site. Preposterous! And so the visit to St James draws to an end. It is marvelous to see a church cared for in this Christian way, and how Father John and the Mullaneys have restored it, encouraging a growing congregation, particularly the Polish contingent. It begs the question why cannot the same be done at Fawley Court, and St Anne s Church? We leave with a copy of John and Lyndsay Mullaney s marvelous, and aptly titled book: Reformation, Revolution and Rebirth (for a copy for 15 contact or visit: And what of the painting of our Fawley Court Matka Boska Czestochowska? Well, it clearly has a great temporary home at St James Church, Reading, where it is much revered, and enjoyed. It is agreed that the painting remains in situ until when Fawley Court is returned to Polonia. Which it will be. Mirek Malevski Chairman, Fawley CourtOld Boys/FCOB Ltd PS. Humor humorem, ale... SĄ GRANICE Zupełnie słusznie zwrócił mi uwagę Kazik (Juszkiewicz), stary kolega, że po pierwsze, w szkole Kolegium Bożego Miłosierdzia w Fawley Court (lata 60.), bardzo rzadko prał w mordę. A jak tak to w obronie lub jako prefect, żeby zaprowadzić wśród chłopców porządek. Zawsze najpierw pytał, wychodząc z założenia, że należy dyplomatycznie, i spokojnie przeprowadzać dialog, bo to częściej doprowadza do porozumienia poza, oczywiście, pertraktacjami z marianami! Mirek Malevski Zabytkowe organy W kościele pod wezwaniem św. Andrzeja Boboli w londyńskiej dzielnicy Hammersmith ogłoszono akcję PISZCZAŁKA" ratujmy zabytkowe stuletnie organy. Ten tak ważny dla polskiej społeczności kościół, gdzie wystawiona jest ikona Matki Bożej Kozielskiej, może pochwalić się zabytkowymi, ponad stuletnimi organami piszczałkowymi. Zbudowane przez londyńską firmę organmistrzowską Henry Jones & Sons grają do dziś w swojej oryginalnej formie. Zwłaszcza ich historyczna traktura, czyli sposób przenoszenia sygnału, jest nienaruszona. W wielu innych kościołach traktury organów zostały powymieniane na elektryczną lub elektropneumatyczną. Stare, oryginalne instrumenty, zastępowane są nowymi, elektronicznymi, których dźwięk jest zawsze tylko imitacją. Organy kościoła pw. św. Andrzeja Boboli posiadają 18 głosów, dwupoziomową klawiaturę manualową oraz basową, nożną. Powietrze do piszczałek pompowane jest przez dmuchawę elektryczną, produkcji szwajcarskiej, zamontowaną w kościele w połowie XX wieku, działającą niezawodnie! Ciekawostką jest, że na organach można też grać bez elektryczności, używając specjalnych rączek umieszczonych przy ogromnych, skórzanych miechach. Większość z 1100 piszczałek (metalowych i drewnianych) jest ukryta za obudową i we wieży kościoła. Największe piszczałki basowe, wydające najniższe dźwięki, to potężne drewniane kolumny, mające około pięć metrów wysokości! Jedyne widoczne piszczałki to 35 metalowych rurek, tzw. prospektu. Stół gry, czyli miejsce, gdzie siedzi organista i gdzie znajdują się klawiatury, połączony jest z resztą instrumentu systemem prawie 200 ołowianych rurek ułożonych pod podłogą chóru. W 1961roku polska społeczność w zachodnim w Londynie nabyła kościół, który był w zaniedbanym stanie. Podobnie było i z jego organami, które naprawiane były i utrzymywane w stanie używalności przez różne firmy i osoby, często po prostu przez parafian i organistów. Przez wszystkie te lata organy towarzyszyły najważniejszym uroczystościom, dając im piękną oprawę muzyczną. Ich dźwięk znany był także poza Anglią, dzięki regularnym transmisjom Radia Wolna Europa. Unikalna kombinacja brzmienia tego historycznego instrumentu ze specyficzną akustyką kościoła daje niepowtarzalny dźwięk, który po planowanym remoncie nabierze jeszcze piękniejszej, czystszej i bogatszej barwy. Kapitalny remont organów jest niezbędny. W piszczałkach nazbierało się wiele zanieczyszczeń, jak gruz spływający z wodą deszczową z cieknącego dachu. Pod wpływem wilgoci wiele elementów drewnianych uległo odkształceniu, przez co są zupełnie wyłączone z użycia. Skórzane mieszki są poprzecierane. Przy włączeniu wszystkich głosów (tzw. tutti), następuje przeciążenie systemu i organy tracą moc. Cały szereg klawiszy manualu jak i pedała zupełnie nie wydaje dźwięku. Słowem, instrument wymaga naprawy tysiąca różnych usterek, wymiany tysiąca zużytych części. A wszelkie prace konserwatorskie są kosztowne, zwłaszcza że mamy do czynienia z instrumentem ponad stuletnim. Wstępne kosztorysy remontu opiewają na około 30 tys. funtów. Ażeby pomóc w pokryciu tak ogromnych kosztów powstała akcja PISZCZAŁKA. Daje ona możliwość zaadoptowania/wykupienia jednej lub kilku piszczałek spośród 900. Każdy sponsor może wybrać sobie któryś z dźwięków lub głosów, by potem usłyszeć ten dźwięk i być dumnym z jego odrestaurowanego brzmienia. Osobom nie bardzo orientującym się w gęstwinie dźwięków i rejestrów pomaga organista, pan Andrzej Matuszewski, wyjaśniając gdzie wybrana piszczałka się znajduje i jaki wydaje dźwięk. Cały ten proces powoduje, że sponsorzy czują się związani emocjonalnie z instrumentem. Wszyscy otrzymają certyfikaty udziału w akcji oraz ich nazwiska uwiecznione będą w specjalnej księdze pamiątkowej. Najważniejszą jednak sprawą będzie uratowanie zabytkowego instrumentu i przekazanie go w koncertowym stanie kolejnym pokoleniom wiernych kościoła św. Andrzeja Boboli. Piszczałki podzielono na trzy kategorie. Pierwsza to 116 basowych, największych rozmiarami, dochodzących do pięciu metrów (po 50). Druga 56 piszczałek rejestru Mixture (po 30) i trzecia (po 20) wszystkie pozostałe 728 piszczałki. Z pewnością każdy zainteresowany znajdzie odpowiednią dla siebie nutę! Inicjatorami akcji PISZCZAŁKA poza wspomnianym już organistą kościoła Andrzejem Matuszewskim, są członkowie Rady Administracyjnej Paweł Pastuszek i Henryk Szyszko. Sponsorem piszczałki może zostać każdy. Po zgromadzeniu odpowiednich funduszy, w niedalekiej miejmy nadzieję przyszłości, będziemy mogli posłuchać odrestaurowanych organów w ich pełnej dźwiękowej krasie! (aam)

16 16 listopad 2012 nowy czas ludzie i miejsca Przedstawiciele Brukseli z wizytą w Tatrach Fot.: Rafał Rakoczy Paweł Zawadzki Krupówki na starej fotografii, powyżej dr Tytus Chałubiński czyli wszystko już było, nic zgoła nowego pod słońcem jak mawia stary mądry Kohelet. Oto w 1882 roku w Zakopanem przebywali dwaj Belgowie: Karol Buls, burmistrz Brukseli, i August Couyrent, prezydent belgijskiej Izby Deputowanych. Mimo iż należeli do wrogich obozów pierwszy był żarliwym liberałem, drugi przewodził partii katolickiej szanowali i cenili się nawzajem. Łączyła ich też wspólna pasja chodzenia po górach i zdobywania szczytów. Marszałek Sejmu RP dr Mikołaj Zyblikiewicz, który właśnie przebywał w Zakopanem, do spółki z hrabiną Edwardową Raczyńską i doktorem Tytusem Chałubińskim dołożyli wszelkich starań, aby dostojnym gościom pokazać Tatry z najpiękniejszej strony. O przygotowaniach do obu wycieczek tak pisze inny ich uczestnik, dwudziestoletni Wojciech Kossak: Pewnej soboty na Krupówkach spotkałem kochanego pana Tytusa. Smukły i wysoki, o pięknej polskiej twarzy, rozjaśnionej młodym uśmiechem przy siwej, gęstej jak szczotka czuprynie, polecając milczenie o wyprawie, kazał mi być nazajutrz rano na Orawie, u pana Kocjana, gdzie on dziś jeszcze z taborem i Belgami rusza. Burmistrz Brukseli, zapewniony, że pozna kraj dziki zupełnie, mieszkańców w stanie p- ierwotnym, obyczaje proste i naiwne, góry zaludnione tylko niedźwiedziami i kozicami srogiego doznał zawodu i tak opisał swe wrażenia: niestety musieliśmy się wyrzec tych ponętnych obietnic Zastaliśmy tam towarzystwo tak uprzejme, tak gościnne, i Polki tak wdzięczne i czarujące, że ani na chwilę nie żal nam było owej dzikości, którejśmy tutaj przybyli szukać. Członkowie tej kolonji polskiej, złożonej z wysokich dygnitarzy krajowych, z profesorów Uniwersytetów, krakowskiego i warszawskiego, z adwokatów i literatów, udzielili nam zajmujących wiadomości o położeniu kraju, o jego dążnościach, o wrących w nich walkach narodowościowych W Zakopanem spotkaliśmy tę klasę społeczeństwa polskiego, którą sami Polacy nazywają inteligencją, jest to widocznie sam kwiat Karol Buls po powrocie do Brukseli jeszcze w tym samym roku 1882 opublikował swe wspomnienia Revue de Belgique, ich polski przekład był drukowany w Pamiętniku Towarzystwa Tatrzańskiego. Na parę tygodni przed śmiercią Tytusa Chałubińskiego bawiący wtedy w Krakowie i koncertujący Ignacy Paderewski, opromieniony już sławą pierwszego europejskiego pianisty, dowiedziawszy się, że chory Pan Tytus zapewne nie doczeka wiosny, pospieszył do Zakopanego, aby pożegnać się ze swym dostojnym wielbicielem i osłodzić mu ciężkie chwile niemocy mistrzowską grą na fortepianie. Cały wieczór grał choremu Beethovena, Schumanna, Chopina i własne kompozycje: prócz Chałubińskiego słuchało go jeszcze kilka zaproszonych osób, między innymi Witkiewicz, Dembowski a także Henryk Sienkiewicz. Dziś, ponad sto lat po wizycie w Zakopanem burmistrza Brukseli Zakopane zeuropeizowało się tak bardzo, że przypomina skrzyżowanie bazaru z Disneylandem. Ceny zbójeckie, które przypominają odległe czasy zanim ksiądz Stolarczyk pojawił się pod Giewontem gdy lud na pół dziki, rozhukany, samowolny sprzyjał rozbójnictwu i nie uważał w tym nic zdrożnego. Kto Tatry lubi niech sięgnie po znakomitą książkę Ferdynanda Hoesicka Legendowe postacie zakopiańskie (www.ltw.com.pl) Preisner o kinie Jeden z najwybitniejszych polskich kompozytorów spotkał sięz publicznością po prezentacji Krótkiego film o zabijaniu Krzysztofa Kieślowskiego, do którego skomponował muzykę Marta Kazimierczyk W ramach cyklu Seven Deadly Sins, jakie realizuje na jesieni Barbican Centre, poproszono uznanych muzyków, artystów i pisarzy o wybór ulubionych filmów, które najlepiej ilustrują temat grzechu, który może być istnym spiritus movens dobrej historii filmowej. Preisner jako obraz pychy, wybrał kinową wersję słynnego Dekalogu V Kieślowskiego, który zdobył nagrodę Jury w Cannes w 1988 roku. O filmie pisać nie będę cały cykl Dekalogu to dla kinomanów lektura obowiązkowa, a Kieślowski to mistrz, po którym luki od prawie dwóch dekad nie sposób w polskim (i europejskim) kinie wypełnić. Preisner to zresztą potwierdził w arcyciekawej rozmowie po projekcji filmu: Kino polskie umarło wraz z Kieślowskim. Zmienił się też całkowicie związek między reżyserem a kompozytorem. Kiedyś dyskutowało się o treści filmu, pytanie o znaczenie miało wagę fundamentalną przy tworzeniu muzyki. Gdy pracowaliśmy z Krzysztofem przy Trzech kolorach, czy Dekalogu, istotne było: dlaczego, a nie co i gdzie. Nie byliśmy zresztą pierwszym takim duetem kompozytor-reżyser. Wyobrażacie sobie filmy Felliniego bez Nino Roty? Albo westerny Sergio Leone bez muzyki Ennio Morricone? Teraz taka współpraca byłaby nie do pomyślenia. Co takiego się właściwie zmieniło od czasów, gdy w latach 80. i 90. Preisner współpracował z Kieślowskim i innymi tuzami światowego kina? I tu otwiera się szkatułka anegdot. Dziś dostaję protowersję filmu, wszystko podane jest na tacy. Naprawdę nie ma możliwości pomyłki, można nawet 300 wersji ścieżki dźwiękowej zrobić. Kiedyś nie było DVD, wszystko działo się na odległość, bo ja mieszkałem w Krakowie, a Kieślowski w Warszawie. Raz widziałem film, a potem z pamięci musiałem pisać muzykę. Pamiętam, że przy takiej wstępnej projekcji Krótkiego filmu o zabijaniu, w momencie kiedy bohater filmu Jacek zabija taksówkarza, ja zasnąłem. Kieślowski patrzy na mnie i pyta: Ty byku, czemu śpisz? Myślałem, że już koniec mówię. Ale to jest potwornie ważna scena w filmie. Musimy to więc podkreślić muzyką odparłem. Kieślowski ufał muzyce w filmie, i choć brakowało mu słuchu muzycznego, miał wrażliwość i lubił eksperymentować, bawić się dźwiękiem. Preisner, choć był nagradzany za oceanem wielokrotnie i ceniony choćby przez Francisa Copollę czy Terence a Malicka, nie zamierza wracać do Ameryki. Zniechęciły go zmiany reguł rządzące przemysłem filmowym teraz liczy się tam najbardziej, a wszystko jest zimną kalkulacją zysków i strat. Mam nadzieję, że stanie się tak, jak mówił Kieślowski: Przyjdą takie czasy, że humanizm wróci do Hollywood, i nie wszystko będzie można kupić. Kompozytor nie przestaje wspominać Kieślowskiego pierwszy raz pracowali razem w 1982 roku przy Bez końca. Byli też bliskmi przyjaciółmi. Po śmierci reżysera, Preisner zadedykował mu Requiem dla mojego przyjaciela. Był prawdziwym artystą, który cytując Baudlaire a ma siłę i odwagę powiedzieć do ludzi: Chcę pozostawić cień, bo epigonizm nie zostawia wspomnień. Projekjcę filmu oraz potkanie ze Zbigniewem Preisnerem współorganizował Instytu Kultury Polskiej w Londynie.

17 nowy czas listopad ludzie i miejsca Muzyczny archeolog Tak Irminę Trynkos nazwał redaktor prowadzący audycję In Tune wprogramie III Radia BBC. Bo Irmina jest nie tylko niezwykle utalentowaną skrzypaczką o ekscytującj osobowości i nieprzeciętnej urodzie. Ukończyła najlepsze szkoły pod okiem wybitnych pedagogów i, mimo młodego wieku, zdobyła wiele stypendiów i nagród. Irmina ma jeszcze jedną cechę niezwykłą dociekliwość i ciekawość tropiciela ukrytych skarbów. W jej wypadku muzycznych. Teresa Bazarnik Nie pochodzi ze szczególnie umuzykalnionej rodziny, ale już jako maleńka dziewczynka wysiadywała godzinami przed telewizorem słuchając koncertów symfonicznych czy recitali skrzypcowych. W tamtych czasach mówi Irmina w telewizji pełno było programów muzycznych, a ja uwielbiałam je oglądać i nie pozwalałam przełączyć telewizora na inny program. Bardzo dziwiło to moją babcię, z którą spędzałam jako dziecko dużo czasu. Naukę skrzypiec rozpoczęła w wieku pięciu lat w szkole muzycznej w rodzinnym Radomiu. Po kilku latach nauki uczestnictwo w konkursie im. Grażyny Bacewicz pokazało, że w młodziutkiej skrzypaczce drzemie ogromny talent. Wysłana została więc do Kijowa, gdzie w Konserwatorium Muzycznym rozwijała swoje instrumentalne zdolności pod okiem wybitnej solistki Niny Minko. Stamtąd trafiła do słynnego Uniwersytetu Muzycznego Mozarteum w Salzburgu. W klasie Martina Mumeltera zdobyła dyplom czteroletnich studiów licencjackich w dwa lata. Wiedziałam, że muszę to zrobić, bo dostałam stypendium na studia w Royal College of Music w Londynie. Na szczęście polskie szkoły muzyczne dobrze uczą teorii, więc z łatwością zdawałam w szybkim tempie egzamin po egzaminie. Oczywiście z egzaminem praktycznym ze skrzypiec nie było żadnego problemu. Ten za każdym razem zdawała śpiewająco. Potem uzyskała stypendium na naukę w University of Southern California Thornton School of Music w Los Angeles. Na koniec studia podyplomowe (dyplom z wyróżnieniem) w Royal Academy of Music w klasie wybitniej skrzypaczki Lydii Mordkovitch. Pozwoliła mi na indywidualny tok studiów. Nie chodziłam regularnie na lekcje, ale bywało, że ćwiczyłam u niej w domu po osiem godzin, bez jedzenia i bez picia, bo Lydia o takich rzeczach nie pamiętała śmieje się Irmina wspominając nie tak dawne studenckie czasy. Irmina, mieszkająca teraz na stałe w Londynie, olśniła już publiczność Wigmore Hall wzruszającą interpretacją Sonaty skrzypcowej Op. 9 Karola Szymanowskiego oraz błyskotliwym wykonaniem Fantazji Franza Waxmana. W 2011 roku została zaproszona do reprezentowania Wielkiej Brytanii podczas kulturalnej wizyty burmistrza Londynu w Chinach. O jej występie z Orkiestrą Opery w Szanghaju pisały największe gazety chińskie. Niezwykle ważnym wydarzeniem w karierze tej młodej skrzypaczki był jej pierwszy występ z Royal Philharmonic Orchestra, z którą rok później nagrała swoją debiutancką płytę. Wykonanie koncertu skrzypcowego Piotra Czajkowskiego z tą orkiestrą wywołało burzę oklasków. Ale wróćmy do debiutanckiej płyty, współpracy z Royal Philharmonic Orchestra i archeologicznych skłonności Irminy. Przygotowując się do nagrania pierwszej płyty poszukiwała utworów mało znanych. Wrodzona ciekawość spowodowała, że natrafiła na polskiego kompozytora pochodzenia żydowskiego Ignacego Waghaltera. Jak to, urodził się w Warszawie, a ja o nim nie słyszałam? Bardzo mnie to zdumiało i rozpoczęłam poszukiwania tak opowiada o swoim pierwszym kontakcie z zapominanym skrzypkiem, dyrygentem i kompozytorem. Uporczywe poszukiwania doprowadziły do nawiązania kontaktu z mieszkającym w Stanach Zjednoczonych wnukiem Waghaltera, Davidom Greenem, i w konsekwencji dotarciem do nut. Spotkanie było niezwykłe, o czym opowiadał ze swadą wnuk kompozytora po koncercie promocyjnym nowo nagranej płyty z muzyką Waghaltera w St John s Smith Square w Londynie 1 października. Przyleciał do Europy ze Stanów Zjednoczonych. Na krótko zatrzymał się w Londynie, i zamieszkał w hotelu w Knigthsbridge. Próbując pokonać jet lag, szperał późną nocą w internecie, aż nagle zauważył w swojej skrzynce. Prywatny, od młodej skrzypaczki zainteresowanej muzyką jego dziadka, z końcówką.com, nie dającą żadnej wskazówki co do kraju, z jakiego został wysłany. Odpisał od razu. Okazało się, że młoda poszukiwaczka muzycznych skarbów mieszkała kilka ulic od jego hotelu. Wczesnym rankiem umówili się na kawę. Niedługo potem nuty z kompozycjami Waghaltera przyleciały do Londynu. Ignacy Waghalter urodził się w Warszawie, w 1881 roku (zmarł w 1949 w Nowym Jorku) w niezbyt zamożnej rodzinie żydowskiej, ale o dużych tradycjach muzycznych. Jego pradziadek Laibisch Waghalter był szanowanym skrzypkiem, często nazywanym Paganinim Wschodu, a jego najstarszy brat Henryk był jednym z najbardziej znanych polskich wiolonczelistów i profesorem Akademii Muzycznej w Warszawie. Waghalter był postacią bardzo cenioną w środowisku muzycznym swoich czasów. Odniósł duży sukces w Berlinie, dokąd przeprowadził się opuszczając Polskę. Był dyrygentem Deutsche Opernhaus. Jego Sonata skrzypcowa zdobyła prestiżową nagrodę Mendelssohna w 1902 roku, a koncert skrzypcowy z 1911 roku, o niezwykle pięknej linii melodycznej, został doceniony przez krytyków. Kariera jego legła w gruzch w związku z wybuchem wojny. Wcześniej, rozszalały w Niemczech faszyzm spowodował, że opuścił Berlin i wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie między innymi założył orkiestrę składającą się z czarnoskórych muzyków. Nieuchronnie rodzi się pytanie, jak tej klasy kompozytor i muzyk mógł popaść w całkowite zapomnienie. Krytycy próbują znaleźć odpowiedź w kompletnej zmianie gustów estetycznych po II wojnie światowej obejmującej wszystkie sztuki wszechobecnej awangardzie. Waghalter po wojnie został zapomniany. Liryzm jego muzyki, mocne zabarwienie emocjonalne i piękna linia melodyczna po doświadczeniach wojennych i modzie na atonalizm stały się passé. Na obwolucie nagranej przez Irminę Trynkos z Royal Philharmonic Orchestra płyty Michael Haas określa Waghaltera jako jednego z najbardziej niesprawiedliwie zapomnianych muzyków Europy okresu sprzed roku1933. Irmina nie tylko odnalazła nuty z muzyką Waghaltera, ale zaraziła swoją miłością do do tego kompozytora znakomitego dyrygenta Alexandra Walkera, który z pełnym przekonaniem dał się wciągnąć w Waghalter Project stworzony z inicjatywy Irminy, ma na celu popularyzowanie muzyki tego kompozytora. Irmina gra na skrzypcach Jakoba Stainera z 1670 roku. Patrzę z respektem na futerał, w którym schowany jest ten cenny instrument wydobywający piękny, głęboki dźwięk. Jak nosisz ten skarb pytam nabożnie. Na plecach odpowiada ze śmiechem Irmina, wchodząc po schodach Royal Fesival Hall, gdzie umówiłyśmy się na rozmowę. W środę 14 listopada w londyńskim Cadogan Hall Irmina Trynkos zagrała koncert z London Chamber Orchestra pod dyrekcją Alexandra Walkera. W repertuarze oprócz Koncertu skrzypcowego i Rapsodii na skrzypce i wiolonczelę Waghaltera Mozart, Dvorak i Mendelssohn. Zebrała burzę okasków, choć IV Symfonia Mendelssohna nieco zdominowała wieczór. Ale przed Waghalterem jescze wiele sal koncertowych. Właśnie ostatnio grała w Berlinie. Ze Stanów Zjednoczonych znów przyleciał wnuk Waghaltera. Wkrótc wyjdzie biografia poświęcona mojemu dziadkowi mówi mi nie ukrywając podekscytowania. Jak pisze w swoim artykule Wschód Zachód Wojciech Sobczyński (str. 29), bywały w historii często okresy, w których następował przełom, zwrot ideologii, nowa filozofia czy po prostumoda, a wśród nas są tacy artyści, których twórczość jest kontynuacją tego, co najlepsze. To nie jest postawa wsteczna, gdyż osadzona jest w głębokiej wiedzy. Unikatowe wartości doceniają zwykle dopiero następne pokolenia. Irmina właśnie taką wartość znalazła w muzyce Waghaltera. Z pewnością nie tylko ona.

18 18 ludzie i miejsca listopad 2012 nowy czas Artful Faces Moods and secrets by Joanna Ciechanowska It is perhaps very fitting that the exhibition, which has just finished in the POSK Gallery was called Moods. Elvira Olbrich, thecurator and theorganizer, has chosen five Polish artists: Janusz Szpyt, Marek Niedojadło, Małgorzata Maćkowiak, Michał Baca and Agata Stomma who had all, apart from Stomma, graduated from the Academy of Arts in Cracow. Agata Stomma had studied fineart at thewarsaw Academy of Arts. It s rareto havefivepaintings sold or reserved on thefirst night at a PrivateView. One, by Małgorzata Maćkowiak, depicting five ballet dancers, was reserved by the Christies Auction House, in the event if the painting was not sold. It has been. But maybeit is not surprising, sinceall thosepainters have sold their work through Christies before. Janusz Szpyt who had a series of nudes is represented in Poland by Katarzyna Napiórkowska Gallery. She writes about his work: One could compare his paintings to Lucian Freud (.) and may wonder to what extent the psychoanalysis is helpful in the perception of his output. However, without doubt, Janusz Szpyt s paintings are the fruit of the superb knowledge of secrets of the painter s technique and a very attentive observation of the world. Michal Baca follows theimpressionistic tradition with his forgotten gardens of the Polish countryside, as Monika Malkowska, a well known writer and art critic writes: He doesn t experiment but follows the tradition of the colourists of Cracow Art Academia which is almost non-existent in other circles. Agata Stomma, I am told, rarely paints anything outsidecommissions and theoneand only painting Adam and Eva in POSK Gallery has attracted a lot of interest and a possible buyer. Marek Niedojadło was theonly onewho cameto London for theprivateview. Hewas thefirst Polish artist who caught my interest and whose paintings I brought to Christies. I have visited his studio, went up ten floors in an old, rusty lift. I was intrigued by his paintings. And I left my jumper behind, which meant I would comeback laughs Elvira Olbrich, the curator of this show. Niedojadło is not only an interesting artist but also Marek Niedojadło, and above, his Landscape from Tarnów an interesting individual who still lives in the place hewas born, in Tarnow near Cracow, and walks six miles a day in the nearby mountains. No wonder his paintings reflect mostly his fascination with nature. I question the difference between the small, traditional paintings and thebigger, more complicated landscapes. The small ones are done en plein air and thebig ones in thestudio explains theartist simply. They arethesums of gathered feelings. From my studio on the 11th floor I can see the cosmos, I want to reach beyond the horizon, to see what magic is out there. I don t look for motives, but contact with nature and my own feelings are enough. After that, the painting takes over and claims its own rights, becomes a mystery and an adventure. I try to surprise myself because if I can t do that, I won t surprise anybody else. There has to be a mystery in a painting. I am asking Marek Niedojadło, what he thinks of London, sinceit is his first visit. Hedoes not hidea total cultural shock and a knock out feeling by the National Gallery and its collection. Art is for the elite but not confined to a particular class. I have Say Others: Who is this man with a big moustache and a goatie? Is that him? That writer, art critic? The one who writes for Dziennik Polski? Nowy Czas? Art & Business? Teaches in Brighton? Says He: I am a writer. I am an artist. I am a teacher. I have a back-ache, have to run to an osteopath. Leave me alone, I don t have time. What are you scribbling over there, I look like an old Tatar in your drawing? Say I: Not an old Tatar, but a Polish Nobleman from the eighteen century with a sword missing. Although that pokes out in his small, humorous paintings on glass and lyrical graphics which have quite a following. Came to England as an actor invited by a theatre. Bottom line: Like good wine, improves with age Text & graphics by Joanna Ciechanowska read that Picasso had a driver whom he always asked to look at his paintings first. So, who is your first critic? I ask. My wife. There must be a critic and a viewer, otherwise a painting exists in a void. History is his great love and especially the history of an individual. One should always write a diary, reading a diary inspires me, I love the mystery, the unresolved puzzles, the secrets. The history of emigrants especially fascinates me. Are his paintings a form of a diary then? Yes, of course in a sense, they are. There was one that I came back to for years, repainting it. As Jan Cybis, and old Polish painter once said As soon as I see my painting as pretty, I stick it back on the easel. So, for how many years was your painting coming back on the easel? I tease him. After about eight years, it had enough. And it sold. Now, when I look at it in the catalogue, I remember every inch of it, every trace, like a map. Like a diary? I wonder what will come of the London trip, from a painter who claims not to look for motives but for secrets. And one hopes he left his old jumper behind in London.

19 nowy czas listopad 2012 agenda 19 Od Wschodu do Zachodu Wojciech A. Sobczyński Kompleks latarnika nigdy mnie nie opuścił. Dawniej, kiedy świat Wschodu i Zachodu dzieliła żelazna kurtyna, było to zrozumiałe. Życie na wyspie oddzielało mnie od Polski zarówno geograficznie, jak i psychologicznie. Nie było rozmów telefonicznych bez kilkudniowego czekania, połączeń wideo czy stosunkowo tanich lotów. Kanał La Manche, zwany tutaj English Channel, zabezpieczał jako naturalna bariera i jednocześnie oddzielał fizycznie od kontynentu, z którego przybyłem. Myślałem wtedy z młodzieńczą naiwnością, że gdyby wszystkie nadzieje mnie zawiodły, to nawet piechotą nie mógłbym dotrzeć w swojskie strony. Uczucie to nadal jest obecne w mojej podświadomości, przywołując od czasu do czasu nostalgiczne skojarzenia. Jesień niezmiennie przynosi chwile refleksji. Jadąc niedawno samochodem poprzez beskidzki krajobraz utulony we mgle, patrzyłem na wschodzące słońce, przebijające się przez woalkę różu, zieleni i innych tęczowych odcieni i zanuciłem w myślach melodię z dawnych lat dzieciństwa, którą nauczył mnie ojciec: Kiedy ranne wstają zorze Krajobraz przesuwał się migotliwie jak film w przyspieszonym tempie, pozostawiając w pamięci tylko krótkie migawki. Ciemny las, łąki wypełnione mlekiem mgły, domostwa ożywające do nowego dnia, ludzie śpieszący się do porannej pracy, światełka zniczy na cmentarzach, zadbanych i wyczyszczonych na zbliżające się święto pamięci o tych, co odeszli. Beskidzkie domostwa w porannym brzasku Po powrocie do Londynu uczestniczyłem w równie ważnej listopadowej uroczystości, zorganizowanej dla uczczenia Święta Narodowego. Minęły właśnie 94 lata od czasu, kiedy Polska i inne narody Europy wróciły do samostanowienia, wskrzeszone z popiołów I wojny światowej. Nowy Ambasador PR, Witold Sobków, przyjął zebraną Polonię i korpus dyplomatyczny innych krajów w bardzo doniosły sposób i z tradycyjną polską gościnnością. Były przemówienia, toasty i wspomnienia. Zacne twarze otaczały mnie zewsząd. Weterani, uginający się nie tylko pod ciężarem lat i zasług, lecz także pod ciężarem medali, krzyży za waleczność i honorowych odznaczeń, podpierali się na laskach prowadząc dzielnie swoje małżonki rozświetlone błyskiem brylantów w odświętnych kreacjach. Zacne to były twarze, a bruzdy na tych zmarszczonych twarzach zaświadczają o życiu pełnym doświadczeń historii naszych czasów. Były także twarze młode, nowe, śmiałe, budujące przyszłość i choć często z praktycznych powodów zakotwiczone w brytyjskich realiach mające korzenie tysiąc mil na wschód, nad Wisłą. Obraz Ewy Gargulińskiej, olej Takim człowiekiem, którego egzystencja spina obydwa światy polsko-brytyjskiej egzystencji jest artysta malarz Ewa Gargulińska. Wychowana w Krakowie i wykształcona na tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych, podobnie jak wielu artystów z poprzedzających pokoleń Ewa spróbowała zmierzyć swe siły na szerszej arenie świata sztuki. Dawniej szlak taki prowadził do Wiednia, Monachium i docelowo do Paryża. Po II wojnie powstała atlantycka alternatywa. Odzwierciedlało to nowe realia, w których anglojęzyczne narody wraz ze zwycięstwem militarnym zdobyły wiodącą rolę, stając się magnesem kulturalnym. Podobnie było z Ewą, która znalazła się w Londynie we wczesnych latach 70. Po krótkim okresie, kiedy pracowała między innymi w teatrze Polka Jana Pieńkowskiego oraz dla galerii Centaur prowadzonej przez Jana Wieliczko, następnym jej skokiem na trasie atlantyckiej był Dublin. Świat kulturalny Dublina nie był prowincjonalny. Ewa, zwabiona do Irlandii przez przyjaźń z filmowcem Johnem Cussackiem, poznaje grono ciekawych ludzi i maluje w atmosferze intelektualnego ożywienia, stymulowanego światowymi sukcesami takich pisarzy, jak James Joyce i Samuel Beckett. Najsilniejszym magnesem jest jednak Nowy Jork. Ewa Gargulińska w końcu tam dociera, działa, tworzy i zapewne byłaby tam do dzisiaj, gdyby nie komplikacje natury osobistej, które zmusiły ją do powrotu do Anglii. Ta bardzo krótka notka biograficzna jest tylko wstępem zachęcającym i mnie, i czytelnika do zainteresowania się jej malarstwem. Widziałem już kilka jej wystaw w ciągu lat, o wielu nawet nie wiedziałem. Niedawna wizyta w jej pracowni, położonej w malowniczym zakątku nad Tamizą, przypomniała mi o jej wartościach. Ja jestem nawiedzona powtarza o sobie artystka, patrząc na swoje oleje wyciągane z zakamarków pracowni. I rzeczywiście, tematyka jej obrazów to przenikanie się wątków mitologii, poezji, świadomości spuścizny kulturowej, poprzeplatanej z doświadczeniami własnego życia, nie zawsze szczęśliwego, w poszukiwaniu sensu egzystencjalnego, w warunkach dość typowych dla artystów osadzonych w problemach emigracji. Nie mam na myśli tutaj zwykłych zaściankowych problemów natury językowej. Ewa Gargulińska mogłaby być przykładem do naśladowania i operatywności. Uczy malarstwa i rysunku w swojej pracowni, prowadzi o ile wiem kursy w St. Martin s School of Art, wystawia swoje prace, a jednak jest bez wątpienia nie odkrytym artystą, w pełni tego słowa znaczeniu. Jej szlachetna technika olejna na dużych stosunkowo płótnach jest bez zarzutu. Kolor, kompozycja i tematyka jest kontynuacją rodowodu sięgającego do najświetniejszych tradycji europejskiego malarstwa. Klasycznie trenowana ręka miesza piękny rysunek ze współczesnym podejściem do ekspresjonistycznej faktury powierzchni. Zaryzykowałbym określenie, że jest w jej malarstwie symbolizm i ekspresjonizm, czasem wręcz abstrakcyjny, i pomimo jej światowych doświadczeń, osadzony w najlepszej tradycji polskiego malarstwa. I tu leży źródło relatywnej izolacji artystki. Bywały w historii często okresy, w których następował przełom, zwrot ideologii, nowa filozofia czy po prostu moda. Malarstwo też ulega tym zmianom, a są wśród nas tacy artyści, których twórczość jest kontynuacją tego, co najlepsze. To nie jest postawa wsteczna, gdyż osadzona jest w głębokiej wiedzy. Ich unikatowe wartości doceniają zwykle dopiero następne pokolenia, a szkoda, bo sukces daje artyście skrzydła i wyzwala myśli, które szybują nowym lotem. Kilka dni temu zatrzymałem się wraz z całym ulicznym ruchem w centrum Londynu. Moje radio donosiło wiadomości o uroczystościach upamiętniających ofiary dwóch wielkich wojen. Królowa Elżbieta II wraz z całą rodziną królewską składała wieńce na Grobie Nieznanego Żołnierza. Protokół jest niezmienny od lat. Za rodziną królewską jest premier, liderzy opozycji, korpus dyplomatyczny, weterani i przedstawiciele całej brytyjskiej wspólnoty. Znowu listopadowe spotkanie z historią. Ruch zamilkł, kierowcy zgasili silniki. Minutową chwilę ciszy przerywa salwa armatnia. W popłochu zrywają się do lotu londyńskie gołębie. Wszystkie naraz przerywają swoje dziobanie w łapczywej pogoni za następnym kąskiem. Unoszą się nad ulicą, na której stoję, zerwały się z sąsiadujących parków i ulubionych dachów, by za chwilę nurkować z powrotem do tego, co grzmot armat im przerwał. W radio słyszę lamentujące dźwięki fanfar, a dostojny głos oznajmia, że o 11 godzinie, w 11 dzień, 11 miesiąca, będziemy ich wspominać. Brytyjczycy nazywają ten dzień dniem czerwonych maków, a my, Polacy, czerwone maki nierozerwalnie wiążemy z naszymi żołnierzami pod Monte Casino. Pokój jest stanem idealnym, który pomimo tak ciężkich doświadczeń ludzkości nadal pozostaje ulotnym marzeniem w wielu częściach świata. Strzały armat rozbrzmiewały symbolicznie na ulicach Londynu. Tradycyjne fajerwerki 5 listopada też. A jakże inaczej brzmią takie dźwięki na ulicach libańskich miast. Nie wspominając o pobliskiej Syrii, pogrążonej w nasilającym się konflikcie już od przeszło półtora roku. Ulice Bejrutu, który odwiedziłem niecałe dwa tygodnie temu, zatarły już ślady dewastacji doznanej podczas wojny domowej. Centrum lśni nową architekturą, odnowionymi budynkami dawnej zabudowy i rekonstrukcjami, wykonanymi według oryginalnych planów. Życie wróciło do miasta, zwanego dawniej perłą Lewantu. Podczas rekonstrukcji miasta archeolodzy odsłonili fragment zabudowy, sięgający czasów Fenicjan i Imperium Rzymskiego. dokończenie na str. Zabawki chłopca z Libanu Zdjęcia: Wojciech A. Sobczyński

20 20 agenda listopad 2012 nowy czas Od Wschodu do Zachodu Fot.: Wojciech A. Sobczyński Design LITTLE LITTLE EXPERIMENT- AN EXHIBITION BY THE ASSOCIATION OF POLISH ARTISTS POSK GALLERY NOV 2012 OPEN DAILY 11AM -9PM KING STREET W6 0RF Centrum Bejrutu lśni nową architekturą dokończenie ze str. Powalone jak las, ogromne kolumny granitowe przypominają swym stylem o związkach tych ziem z kulturą faraońskiego Egiptu. Blizny po wojnie domowej są jednak poza zasięgiem luksusowego centrum, które błyszczy bogactwem biżuterii i luksusowych samochodów nadal mocno widoczne. Zapach słynnejlibańskiejkuchni zakłóca niestety wszędobylska motoryzacja. Odczuwałem to szczególnie dotkliwie odwiedzając starożytny Trypolis. Tylko w nocy motoryzacja przestaje dominować dźwięki miasta. W wyciszonym Trypolis słychać od czasu do czasu inne dźwięki, które wywołują zaniepokojenie na twarzach wszystkich, których napotykam. Nikt nigdy nie wie, czy eksplozje są zabawą w wojnę libańskich dzieci, eksplodujących petardy, czy też jest to początek nowego konfliktu, odzwierciedlającego wojujące ugrupowania w Syrii, obecne w podobnych proporcjach w libańskim społeczeństwie. Maronici, czyli tradycyjni chrześcijanie libańscy posępnieją z powagą, gdy mówią o niepewnej przyszłości. Nie bez powodu. Mójrozmówca z arabskiejdzielnicy Trypolis powiedział mi, że nie chce, by jego nowo narodzony syn musiał ukrywać się wieczorami w domu, aby uniknąć strzału snajpera, któremu wydaje się, że wyrównuje rachunek niesprawiedliwego świata, zabijając nieznanego człowieka w imię ideologii, której sam najczęściej nie pojmuje. Miniona wojna dzieliła chrześcijan i muzułmanów. Obecny konflikt jest pomiędzy muzułmanami, podzielonymi w wyniku rywalizacji państw walczących o hegemonię w rejonie Bliskiego Wschodu. Sunnitów popiera Arabia Saudyjska. Szyitów popierają irańscy klerycy. Czasami gniew tych ludzi jednoczy się we wspólną akcję i obraca się przeciwko wszystkiemu co ich otacza, zaczynając od Maronitów a kończąc na Izraelczykach. Liban jest pięknym krajem. Wzdłuż wybrzeża na horyzoncie codziennie oglądać można przepiękny zachód słońca. Na wschodzie są góry słynące z cedrowych lasów, które w tejchwili skupiają się głównie w parku narodowym. W górach tradycyjnie chronili się chrześcijanie. Jest tam do tej pory szereg pustelni i klasztorów przyczepionych do skał i niedostępnych jak jaskółcze gniazda. Ludzie urzekają swoją gościnnością i dobrocią, która charakteryzuje te społeczności, utopione nadal w biblijnych czasach, choć wszechobecna myszka Miki już i tam dawno dotarła. Liban korzennych wonności, miry i kadzideł, który kiedyś był centrum fenickiego świata, podbity przez Rzymian, późniejprzez Arabów, splądrowany podczas wojen krzyżowych, wpleciony w mozaikę Imperium Otomańskiego trwa nadal uwikłany we współczesną historię ścierających się prądów religijnych i politycznych. Ludzie wypowiadali do mnie niejednokrotnie swoje życzenie, zamykając je jednym zdaniem: Gdyby tylko świat zechciał nas zostawić w spokoju. Przypominałem sobie podobne słowa wypowiadane za niedawnych czasów przez moich rodaków w Polsce. Wojciech A. Sobczyński ONE WEEK EXHIBITION AND COMPETITION OPEN TO MEMBERS OF APA The aim of the show is to promote andencourage ideas andconcepts that fall outside the usual remit of their work, be it individual activity or a group. There are no restrictions as to the media or technique. An independent Jury had deliberated whether in its judgement the submitted work fulfilledthe criteria of an experiment. On behalf of the Jury it is my pleasure to declare that the winner of the competition is PAWEŁ WĄSEK for the video film Stone Figures. The runner up is the work submittedby Mańka Dowling The desintegration of an Artist, mixedmedia. W. A. Sobczyński Jury: Chairperson Anna Godlewska, Deputy Director Polish Cultural Institute; Jurors: Prof. Jan Wiktor Sienkiewicz University of Torun, Tor Pettersen Tor Pettersen & Partners, Wojciech Antoni Sobczynski curator, Olga Maczynska Saatchi Gallery Paweł Wąsek Stone Figures

OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ

OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ 1 Drogi Czytelniku! Życzymy Ci przyjemnej lektury Szkolnego Newsa. Zachęcamy do refleksji nad pytaniem

Bardziej szczegółowo

g o n iec goniec goniec

g o n iec  goniec goniec goniec g goniec fot. Rafphotostudio goniec goniec goniec Sta e stawki 24/7 Wy lij smsa o tr GONIEC na 816e ci 16 (koszt 5+ stan d sms**) Wybierz 020 8 nast pnie num4e97 4434 a np. 0048xxx & zar docelowy

Bardziej szczegółowo

JÓZEF PIŁSUDSKI (1867-1935)

JÓZEF PIŁSUDSKI (1867-1935) JÓZEF PIŁSUDSKI (1867-1935) 70 ROCZNICA ŚMIERCI (zbiory audiowizualne) Wideokasety 1. A JEDNAK Polska (1918-1921 ) / scen. Wincenty Ronisz. Warszawa : Studio Filmów Edukacyjnych Nauka, 1998. 1 kas. wiz.

Bardziej szczegółowo

g o n iec goniec goniec

g o n iec goniec goniec goniec goniec goniec fot. Rafphotostudio goniec goniec goniec goniec Sta e stawki 24/7 Polska Obs uga Klienta Bez nowej karty SIM 2 1 Wy lij smsa o tre ci GONIEC na 81616 (koszt 5+ stand sms ** ) Wybierz

Bardziej szczegółowo

90. ROCZNICA ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI

90. ROCZNICA ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI "Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku teraźniejszości, ani nie ma prawa do przyszłości". Józef Piłsudski Po 123 latach zaborów Polacy doczekali się odzyskania niepodległości.

Bardziej szczegółowo

Raport statystyczny SCENA POLITYCZNA

Raport statystyczny SCENA POLITYCZNA Raport statystyczny SCENA POLITYCZNA październik 2014 Spis treści Wstęp... 3 Komentarz... 4 Rozdział I - Podsumowanie... 6 Rozdział II - Partie polityczne... 9 Rozdział III - Liderzy partii politycznych...

Bardziej szczegółowo

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Polska Szkoła Sobotnia im. Jana Pawla II w Worcester Opracował: Maciej Liegmann 30/03hj8988765 03/03/2012r. Wspólna decyzja? Anglia i co dalej? Ja i Anglia. Wielka

Bardziej szczegółowo

1989-2014 25 LAT WOLNOŚCI. Szkoła Podstawowa nr 14 w Przemyślu

1989-2014 25 LAT WOLNOŚCI. Szkoła Podstawowa nr 14 w Przemyślu 1989-2014 25 LAT WOLNOŚCI Szkoła Podstawowa nr 14 w Przemyślu W 1945 roku skończyła się II wojna światowa. Był to największy, jak do tej pory, konflikt zbrojny na świecie. Po 6 latach ciężkich walk hitlerowskie

Bardziej szczegółowo

Warszawa, marzec 2013 BS/25/2013 CO ZROBIĆ Z WRAKIEM PREZYDENCKIEGO TUPOLEWA, KTÓRY ROZBIŁ SIĘ POD SMOLEŃSKIEM

Warszawa, marzec 2013 BS/25/2013 CO ZROBIĆ Z WRAKIEM PREZYDENCKIEGO TUPOLEWA, KTÓRY ROZBIŁ SIĘ POD SMOLEŃSKIEM Warszawa, marzec 2013 BS/25/2013 CO ZROBIĆ Z WRAKIEM PREZYDENCKIEGO TUPOLEWA, KTÓRY ROZBIŁ SIĘ POD SMOLEŃSKIEM Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 11 stycznia 2013

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

Błędy agencji PR w kontaktach z mediami

Błędy agencji PR w kontaktach z mediami Wrocław, 16.04.2013 YOUNG PR Błędy agencji PR w kontaktach z mediami Dziennikarz nigdy nie dzwoni dwa razy! Kilkadziesiąt firm podobnych do Waszego klienta. Kilkaset agencji walczących o miejsce w

Bardziej szczegółowo

Prawa Dziecka w Unii Europejskiej. Mam prawo do...

Prawa Dziecka w Unii Europejskiej. Mam prawo do... Prawa Dziecka w Unii Europejskiej Mam prawo do... Marta Drężek; W mojej małej ojczyźnie Szczytnie rozwijam się Czy wiesz, że każdemu dziecku*, niezależnie od koloru skóry, wyznania czy pochodzenia, przysługują

Bardziej szczegółowo

Warszawa, czerwiec 2012 BS/79/2012 POKOLENIE PRZYSZŁYCH WYBORCÓW PREFERENCJE PARTYJNE NIEPEŁNOLETNICH POLAKÓW

Warszawa, czerwiec 2012 BS/79/2012 POKOLENIE PRZYSZŁYCH WYBORCÓW PREFERENCJE PARTYJNE NIEPEŁNOLETNICH POLAKÓW Warszawa, czerwiec 2012 BS/79/2012 POKOLENIE PRZYSZŁYCH WYBORCÓW PREFERENCJE PARTYJNE NIEPEŁNOLETNICH POLAKÓW Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 11 stycznia 2012

Bardziej szczegółowo

Dzień Kuchni Polskiej. zaproszenie do współpracy

Dzień Kuchni Polskiej. zaproszenie do współpracy Dzień Kuchni Polskiej zaproszenie do współpracy Dzień Kuchni Polskiej jest formą radosnych obchodów Narodowego Święta Niepodległości. To apolityczny ruch społeczny, promujący prywatny i całkowicie osobisty

Bardziej szczegółowo

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem!

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem! Proszę bardzo!...książka z przesłaniem! Przesłanie, które daje odpowiedź na pytanie co ja tu właściwie robię? Przesłanie, które odpowie na wszystkie twoje pytania i wątpliwości. Z tej książki dowiesz się,

Bardziej szczegółowo

Żołnierze Wyklęci Źródło: http://www.wykleci.ipn.gov.pl/zw/geneza-swieta/3819,wstep.html Wygenerowano: Piątek, 8 stycznia 2016, 02:46

Żołnierze Wyklęci Źródło: http://www.wykleci.ipn.gov.pl/zw/geneza-swieta/3819,wstep.html Wygenerowano: Piątek, 8 stycznia 2016, 02:46 Żołnierze Wyklęci Źródło: http://www.wykleci.ipn.gov.pl/zw/geneza-swieta/3819,wstep.html Wygenerowano: Piątek, 8 stycznia 2016, 02:46 Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych ma być wyrazem hołdu dla

Bardziej szczegółowo

POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE

POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE "PRZED 75 LATY, 27 WRZEŚNIA 1939 R., ROZPOCZĘTO TWORZENIE STRUKTUR POLSKIEGO PAŃSTWA PODZIEMNEGO. BYŁO ONO FENOMENEM NA SKALĘ ŚWIATOWĄ. TAJNE STRUKTURY PAŃSTWA POLSKIEGO, PODLEGŁE

Bardziej szczegółowo

ZAPIS STENOGRAFICZNY. Posiedzenie Komisji Budżetu i Finansów Publicznych (103.) w dniu 8 sierpnia 2013 r. VIII kadencja

ZAPIS STENOGRAFICZNY. Posiedzenie Komisji Budżetu i Finansów Publicznych (103.) w dniu 8 sierpnia 2013 r. VIII kadencja ZAPIS STENOGRAFICZNY Posiedzenie Komisji Budżetu i Finansów Publicznych (103.) w dniu 8 sierpnia 2013 r. VIII kadencja Porządek obrad: 1. Rozpatrzenie wniosków zgłoszonych na 38. posiedzeniu Senatu do

Bardziej szczegółowo

drewna na rynku. To jednak nie zmienia zasadniczego kierunku, jaki został zapisany w ustawie. Pieniądze wpłacane przez Lasy Państwowe mają być

drewna na rynku. To jednak nie zmienia zasadniczego kierunku, jaki został zapisany w ustawie. Pieniądze wpłacane przez Lasy Państwowe mają być Skok na lasy! Po udanym skoku na pieniądze zgromadzone przez Polaków w OFE rząd Donalda Tuska postanowił tym razem sięgnąć po środki, jakimi dysponują Lasy Państwowe. Tak naprawdę taka polityka jest zwyczajną

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie

Bardziej szczegółowo

Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014

Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014 Imię i nazwisko Klasa III Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014 Zestaw humanistyczny Kurs fotografii Instrukcja dla ucznia 1. Wpisz swoje imię i nazwisko oraz klasę. 2. Bardzo uważnie czytaj tekst

Bardziej szczegółowo

TRANSATLANTIC TRENDS POLAND

TRANSATLANTIC TRENDS POLAND TRANSATLANTIC TRENDS POLAND P.1 Czy uważa Pan(i), że dla przyszłości Polski będzie najlepiej, jeśli będziemy brali aktywny udział w sprawach światowych, czy też jeśli będziemy trzymali się od nich z daleka?

Bardziej szczegółowo

Diva For Rent. Recenzje. Twórcy i wykonawcy. Alicja Węgorzewska. mezzosopran

Diva For Rent. Recenzje. Twórcy i wykonawcy. Alicja Węgorzewska. mezzosopran Recenzje Twórcy i wykonawcy Alicja Węgorzewska mezzosopran Piotr Matuszczyk/Maciej Tomaszewski Fortepian Bogdan Kierejsza skrzypce Jerzy Snakowski pomysł i tekst Jerzy Bończak reżyseria Rafał Olbiński

Bardziej szczegółowo

Raport prasowy SCENA POLITYCZNA

Raport prasowy SCENA POLITYCZNA Raport prasowy SCENA POLITYCZNA listopad 2013 Spis treści Wstęp... 3 Komentarz... 4 Rozdział I - Podsumowanie... 7 Rozdział II - Partie polityczne... 10 Rozdział III - Liderzy partii politycznych... 13

Bardziej szczegółowo

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!!

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W dniu 30-04-2010 roku przeprowadziłem wywiad z moim opą -tak nazywam swojego holenderskiego dziadka, na bardzo polski temat-solidarność. Ten dzień jest może najlepszy

Bardziej szczegółowo

Skwer przed kinem Muranów - startujemy

Skwer przed kinem Muranów - startujemy 27 IX 2014 RAJD OCHOTY ŚLADAMI POWSTANIA WARSZAWSKIEGO W 75. ROCZNICĘ UTWORZENIA POLSKIEGO PAŃSTWA PODZIEMNEGO W sobotę, 27 września 2014 roku na terenie Śródmieścia odbył się Rajd Ochoty Śladami Powstania

Bardziej szczegółowo

FINANSOWY BAROMETR ING: Wiedza finansowa

FINANSOWY BAROMETR ING: Wiedza finansowa FINANSOWY BAROMETR ING: Wiedza finansowa Międzynarodowe badanie ING na temat wiedzy finansowej konsumentów w Polsce i na świecie Wybrane wyniki badania przeprowadzonego dla Grupy ING przez TNS NIPO Maj

Bardziej szczegółowo

KOMENDANT NACZELNIK MARSZAŁEK

KOMENDANT NACZELNIK MARSZAŁEK Dał Polsce wolność, granice, moc i szacunek. Warsztaty historyczne KOMENDANT NACZELNIK MARSZAŁEK Śladami Józefa Piłsudskiego Część 3: DAŁ POLSCE WOLNOŚĆ, GRANICE, MOC I SZACUNEK Po powrocie do Polski,

Bardziej szczegółowo

Fundacja im. Izabeli Jarugi-Nowackiej pyta o atak na mieszkańców squotu 14 listopada 2012

Fundacja im. Izabeli Jarugi-Nowackiej pyta o atak na mieszkańców squotu 14 listopada 2012 Fundacja imienia Izabeli Jarugi-Nowackiej wystosowała list otwarty do premiera Donalda Tuska w sprawie napadu i pobicia mieszkańców wrocławskiego squotu Wagenburg przez zamaskowanych sprawców będących

Bardziej szczegółowo

Polscy związkowcy do prezydenta Francji

Polscy związkowcy do prezydenta Francji Gazeta Wyborcza Polscy związkowcy do prezydenta Francji Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Warszawa. W Wilanowie protestowali związkowcy z ''Solidarności''. Pikieta towarzyszyła spotkaniu przywódców państw

Bardziej szczegółowo

Zeszyt ćwiczeń do laboratorium ATOMÓW cz. I. Region okiem ATOMów wytyczanie kierunków polityki młodzieżowej w województwie warmińsko-mazurskim

Zeszyt ćwiczeń do laboratorium ATOMÓW cz. I. Region okiem ATOMów wytyczanie kierunków polityki młodzieżowej w województwie warmińsko-mazurskim Wytyczanie kierunków polityki młodzieżowej Raport po I spotkaniu: Region okiem ATOMów 2012 Zeszyt ćwiczeń do laboratorium ATOMÓW cz. I. Region okiem ATOMów wytyczanie kierunków polityki młodzieżowej w

Bardziej szczegółowo

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ OPINIE O DZIAŁANIACH WOJENNYCH W AFGANISTANIE I LISTACH ZAWIERAJĄCYCH RZEKOME BAKTERIE WĄGLIKA BS/172/2001

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ OPINIE O DZIAŁANIACH WOJENNYCH W AFGANISTANIE I LISTACH ZAWIERAJĄCYCH RZEKOME BAKTERIE WĄGLIKA BS/172/2001 CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-58 - 95, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

KOMENDANT NACZELNIK MARSZAŁEK

KOMENDANT NACZELNIK MARSZAŁEK Dał Polsce wolność, granice, moc i szacunek. Warsztaty historyczne KOMENDANT NACZELNIK MARSZAŁEK Śladami Józefa Piłsudskiego Część 2: DAŁ POLSCE WOLNOŚĆ, GRANICE, MOC SZACUNEK Podczas studiów Józef zaangażował

Bardziej szczegółowo

DZIESIĘĆ jakże nowoczesnych PRZYKAZAŃ

DZIESIĘĆ jakże nowoczesnych PRZYKAZAŃ Patryk Rutkowski DZIESIĘĆ jakże nowoczesnych PRZYKAZAŃ Problem z Dekalogiem Znacznej części katolików, zwłaszcza tej która odwiedza Kościół jedynie przy okazji większych uroczystości, wydaje się, że chrześcijaństwo

Bardziej szczegółowo

ZBRODNI KATYŃSKIEJ. Centrum Edukacyjne IPN, ul. Marszałkowska 21/25

ZBRODNI KATYŃSKIEJ. Centrum Edukacyjne IPN, ul. Marszałkowska 21/25 ROCZNICA ZBRODNI KATYŃSKIEJ Centrum Edukacyjne IPN, ul. Marszałkowska 21/25 Zostaną po nas tylko guziki (bohater filmu Katyń w reż. A. Wajdy) Szanowni Państwo, Mam zaszczyt zaprosić na I przegląd filmów

Bardziej szczegółowo

Plan obchodów rocznic, dziedzictwa, tradycji i pamięci narodowej na rok 2012 na terenie miasta Katowice

Plan obchodów rocznic, dziedzictwa, tradycji i pamięci narodowej na rok 2012 na terenie miasta Katowice Plan obchodów rocznic, dziedzictwa, tradycji i pamięci narodowej na rok 2012 na terenie miasta Katowice Data Miejsce obchodów Forma obchodów 4 kwietnia Szkoła Policji Posadzenie Dębów Pamięci i odsłonięcie

Bardziej szczegółowo

Droga Czytelniczko! Drogi Czytelniku!

Droga Czytelniczko! Drogi Czytelniku! Droga Czytelniczko! Drogi Czytelniku! Wraz z podręcznikiem oddajemy do twoich rąk zeszyt ćwiczeń. Zawarte są w nim różne polecenia i zadania. Powinny one pomóc ci zrozumieć zagadnienia omawiane w podręczniku

Bardziej szczegółowo

PATRIOTYZM WE WSPÓŁCZESNEJ SZKOLE

PATRIOTYZM WE WSPÓŁCZESNEJ SZKOLE PATRIOTYZM WE WSPÓŁCZESNEJ SZKOLE Co to jest patriotyzm? Zgodnie z definicją podaną w słowniku Władysława Kopalińskiego patriotyzm oznacza: miłość ojczyzny, własnego narodu, połączoną z gotowością do ofiar

Bardziej szczegółowo

629-35 - 69, 628-37 - 04 621-07 - 57, 628-90 - 17 WARSZAWA, MAJ 95

629-35 - 69, 628-37 - 04 621-07 - 57, 628-90 - 17 WARSZAWA, MAJ 95 CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT ZESPÓŁ REALIZACJI BADAŃ 629-35 - 69, 628-37 - 04 621-07 - 57, 628-90 - 17 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET:

Bardziej szczegółowo

Łukasz Gibała Poseł na Sejm RP

Łukasz Gibała Poseł na Sejm RP Kraków, czerwca 2012 r. Szanowny Pan Donald Tusk Prezes Rady Ministrów INTERPELACJA w sprawie konieczności udziału Polski w międzynarodowym porozumieniu Partnerstwo Otwartych Rządów (Open Government Partnership)

Bardziej szczegółowo

Internetowy Projekt Zbieramy Wspomnienia

Internetowy Projekt Zbieramy Wspomnienia Internetowy Projekt Zbieramy Wspomnienia WSPOMNIENIA Z LAT 70 NA PODSTAWIE KRONIK SZKOLNYCH. W ramach Internetowego Projektu Zbieramy Wspomnienia pomiędzy końcem jednych, a początkiem drugich zajęć wybrałam

Bardziej szczegółowo

RAPORT Z AKCJI W REGIONIE LUBELSKIM

RAPORT Z AKCJI W REGIONIE LUBELSKIM AKCJA SOLIDARNI Z TYBETEM 21 MARCA 2008 ROKU STOWARZYSZENIE MŁODZ DEMOKRACI REGION LUBELSKI RAPORT Z AKCJI W REGIONIE LUBELSKIM 21 marca br. o godz. 15.00 na Placu Litewskim w Lublinie, o godz. 14.00 na

Bardziej szczegółowo

Warszawa, kwiecień 2013 BS/45/2013 CZY POLACY SKORZYSTAJĄ Z ODPISU PODATKOWEGO NA KOŚCIÓŁ?

Warszawa, kwiecień 2013 BS/45/2013 CZY POLACY SKORZYSTAJĄ Z ODPISU PODATKOWEGO NA KOŚCIÓŁ? Warszawa, kwiecień 2013 BS/45/2013 CZY POLACY SKORZYSTAJĄ Z ODPISU PODATKOWEGO NA KOŚCIÓŁ? Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 11 stycznia 2013 roku Fundacja Centrum

Bardziej szczegółowo

Joanna Wójcikiewicz, nauczycielka języka polskiego i historii

Joanna Wójcikiewicz, nauczycielka języka polskiego i historii Joanna Wójcikiewicz, nauczycielka języka polskiego i historii Chodź, poprowadzę Cię po mojej Polsce. Podaj mi rękę. Nie bój się. Milcz i nadsłuchuj, bo tu wszystko mówi( ) Scenariusz projektu edukacyjnego

Bardziej szczegółowo

Hektor i tajemnice zycia

Hektor i tajemnice zycia François Lelord Hektor i tajemnice zycia Przelozyla Agnieszka Trabka WYDAWNICTWO WAM Był sobie kiedyś chłopiec o imieniu Hektor. Hektor miał tatę, także Hektora, więc dla odróżnienia rodzina często nazywała

Bardziej szczegółowo

Zostały przeprowadzone 2 debaty. W debatach uczestniczyło około 300 dzieci. Liczba klas 15 Przesłano do jury 3 x15 testów.

Zostały przeprowadzone 2 debaty. W debatach uczestniczyło około 300 dzieci. Liczba klas 15 Przesłano do jury 3 x15 testów. Zadanie numer 1 Przeprowadzenie, we wszystkich klasach szkoły, debaty uczniowskiej nt. Państwo, prawo, społeczeństwo, obywatel z testem sprawdzającym dla uczniów wg układu opracowanego przez szkołę. Zostały

Bardziej szczegółowo

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina...

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina... 1 Budzik dzwonił coraz głośniej i głośniej, a słońce jakby za wszelką cenę chciało się wedrzeć do mojego pokoju. Niedali mi spać już dłużej;wstałam. Wtedy właśnie uswiadomiłam sobie, że jest dzień 11 listopada

Bardziej szczegółowo

Wdrażanie udziału społecznego Przykłady z Berlina i Pragi. Christian Kölling. Europejska Sieć Mobilności i Lokalna Agenda 21

Wdrażanie udziału społecznego Przykłady z Berlina i Pragi. Christian Kölling. Europejska Sieć Mobilności i Lokalna Agenda 21 Wdrażanie udziału społecznego Przykłady z Berlina i Pragi Christian Kölling Europejska Sieć Mobilności i Lokalna Agenda 21 Przewodni Projekt Berlińskiej Agendy 21 Udział społeczny - Wrocław 9.12.2005 Wdrażanie

Bardziej szczegółowo

Warszawa, sierpień 2014 ISSN 2353-5822 NR 119/2014 KONFLIKT UKRAIŃSKI I WOJNA HANDLOWA Z ROSJĄ

Warszawa, sierpień 2014 ISSN 2353-5822 NR 119/2014 KONFLIKT UKRAIŃSKI I WOJNA HANDLOWA Z ROSJĄ Warszawa, sierpień 2014 ISSN 2353-5822 NR 119/2014 KONFLIKT UKRAIŃSKI I WOJNA HANDLOWA Z ROSJĄ Znak jakości przyznany przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 14 stycznia 2014 roku Fundacja Centrum

Bardziej szczegółowo

pobrano z www.sqlmedia.pl ODPOWIEDZI Zadanie 1. (3 pkt) A. nonkonformizm B. ksenofobia C. altruizm Zadanie 2. (3 pkt) A. patrylinearna B.

pobrano z www.sqlmedia.pl ODPOWIEDZI Zadanie 1. (3 pkt) A. nonkonformizm B. ksenofobia C. altruizm Zadanie 2. (3 pkt) A. patrylinearna B. ODPOWIEDZI Zadanie 1. (3 pkt) A. nonkonformizm B. ksenofobia C. altruizm Zadanie 2. (3 pkt) A. patrylinearna B. partnerska C. monogamiczna Zadanie 3. (3 pkt) A. prawda B. fałsz C. fałsz Zadanie 4. (4 pkt)

Bardziej szczegółowo

Modlitwa ciągła nieustająca dopomaga do działania we wszystkim w imieniu Pana Jezusa, a wtenczas wszystkie zwroty na siebie ustają.

Modlitwa ciągła nieustająca dopomaga do działania we wszystkim w imieniu Pana Jezusa, a wtenczas wszystkie zwroty na siebie ustają. Modlitwa ciągła nieustająca dopomaga do działania we wszystkim w imieniu Pana Jezusa, a wtenczas wszystkie zwroty na siebie ustają. /Matka Celina Zapiski -17.VI.1883r./...dziecko drogie, chcę ci objaśnić...ogólną

Bardziej szczegółowo

Lokata Bankowa 10,00% Na 1 mies. od 1000 zł. Sprawdź jak założyć! IdeaBank.pl

Lokata Bankowa 10,00% Na 1 mies. od 1000 zł. Sprawdź jak założyć! IdeaBank.pl Home Odliczanka Gry komputerowe Galeria zdjęć Quiz Kontakt Subskrybuj: Wpisy Komentarze AntyKomor.pl czas Bronisława Komorowskiego jest policzony! Bohaterem bloga jest Bronisław Komorowski Prezydent RP.

Bardziej szczegółowo

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ OPINIA PUBLICZNA NA TEMAT SONDAŻY BS/55/2004 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, MARZEC 2004

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ OPINIA PUBLICZNA NA TEMAT SONDAŻY BS/55/2004 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, MARZEC 2004 CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-46 - 92, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

ZAPIS STENOGRAFICZNY. Posiedzenie Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich (30.) w dniu 14 maja 2013 r. VIII kadencja

ZAPIS STENOGRAFICZNY. Posiedzenie Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich (30.) w dniu 14 maja 2013 r. VIII kadencja ZAPIS STENOGRAFICZNY Posiedzenie Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich (30.) w dniu 14 maja 2013 r. VIII kadencja Porządek obrad: 1. Opinia komisji o formalnej poprawności oświadczenia senatora

Bardziej szczegółowo

Podziękowania naszych podopiecznych:

Podziękowania naszych podopiecznych: Podziękowania naszych podopiecznych: W imieniu swoim jak i moich rodziców składam ogromne podziękowanie Stowarzyszeniu za pomoc finansową. Dzięki działaniu właśnie tego Stowarzyszenia osoby niepełnosprawne

Bardziej szczegółowo

A wolność szła przez Kielce

A wolność szła przez Kielce A wolność szła przez Kielce KIELCE - MIASTO LEGIONÓW Konkurs wiedzy w 100 rocznicę wkroczenia I Kompanii Kadrowej do Kielc 1914 2014 PATRONAT: Prezydent KIELC Wojciech Lubawski Instytut Historii Uniwersytetu

Bardziej szczegółowo

Zestawienie ocen minionego roku w latach 1963-2013

Zestawienie ocen minionego roku w latach 1963-2013 1963-2013 ocena netto mijającego roku Niemal od początków swojej działalności badawczej OBOP teraz TNS Polska zwykle pod koniec roku zwracał się do Polaków z prośbą o podsumowanie starego roku. Pytaliśmy,

Bardziej szczegółowo

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1)

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) Turysta: Dzień dobry! Kobieta: Dzień dobry panu. Słucham? Turysta: Jestem pierwszy raz w Krakowie i nie mam noclegu. Czy mogłaby mi Pani polecić jakiś hotel?

Bardziej szczegółowo

Dzieci 6-letnie. Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw

Dzieci 6-letnie. Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw Dzieci 6-letnie Temat: RADOŚĆ I SMUTEK PRAWEM DZIECKA Cele ogólne: Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw Cele szczegółowe: DZIECKO: poznaje prawo do radości i smutku potrafi

Bardziej szczegółowo

IV Noc z Filmem Historycznym - Jan Nowak Jeziorański - Kurier z Warszawy

IV Noc z Filmem Historycznym - Jan Nowak Jeziorański - Kurier z Warszawy IV Noc z Filmem Historycznym - Jan Nowak Jeziorański - Kurier z Warszawy 20.02.2015r. w naszej szkole odbyła się kolejna Noc z Filmem Historycznym. W tym roku pochyliliśmy się nad sylwetką Jana Nowaka

Bardziej szczegółowo

EUROBAROMETR UE28 PARLAMENT EUROPEJSKI W ODBIORZE SPOŁECZNYM W POLSCE REGIONY W KRAJU ANALIZA MIĘDZYREGIONALNA WYNIKI DLA POLSKI

EUROBAROMETR UE28 PARLAMENT EUROPEJSKI W ODBIORZE SPOŁECZNYM W POLSCE REGIONY W KRAJU ANALIZA MIĘDZYREGIONALNA WYNIKI DLA POLSKI REGIONY W KRAJU 1 ZAŁĄCZNIK DOTYCZĄCY METODOLOGII: ANALIZA WYNIKÓW EUROBAROMETRU Z ROZBICIEM NA REGIONY Poniższa analiza regionalna jest oparta na badaniach Eurobarometru zleconych przez Parlament Europejski.

Bardziej szczegółowo

Rozmowa ze sklepem przez telefon

Rozmowa ze sklepem przez telefon Rozmowa ze sklepem przez telefon - Proszę Pana, chciałam Panu zaproponować opłacalny interes. - Tak, słucham, o co chodzi? - Dzwonię w imieniu portalu internetowego AmigoBONUS. Pan ma sklep, prawda? Chciałam

Bardziej szczegółowo

Raport z badania. Przedsiębiorcy a państwo wzajemny poziom zaufania. IV Kongres Rzetelnych Firm październik 2015 r.

Raport z badania. Przedsiębiorcy a państwo wzajemny poziom zaufania. IV Kongres Rzetelnych Firm październik 2015 r. Raport z badania Przedsiębiorcy a państwo wzajemny poziom zaufania IV Kongres Rzetelnych Firm październik 2015 r. 1 SPIS TREŚCI WSTĘP...3 PRZEDSIĘBIORCY CZUJĄ SIĘ TRAKTOWANI JAK OSZUŚCI...4 UCZCIWOŚĆ POLSKIEGO

Bardziej szczegółowo

Rozkład materiału. kl. III/podręcznik :Poznać, zrozumieć, WSiP 2009/

Rozkład materiału. kl. III/podręcznik :Poznać, zrozumieć, WSiP 2009/ Rozkład materiału kl. III/podręcznik :Poznać, zrozumieć, WSiP 2009/ Lp. Temat jednostki lekcyjnej Zagadnienia 1. I wojna światowa geneza, przebieg, skutki Proponowana Scenariusz lekcji liczba godzin str.

Bardziej szczegółowo

Warszawa, styczeń 2012 BS/10/2012 WSPÓŁCZESNE ZWIĄZKI Z DAWNYMI KRESAMI

Warszawa, styczeń 2012 BS/10/2012 WSPÓŁCZESNE ZWIĄZKI Z DAWNYMI KRESAMI Warszawa, styczeń 2012 BS/10/2012 WSPÓŁCZESNE ZWIĄZKI Z DAWNYMI KRESAMI Znak jakości przyznany przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 13 stycznia 2011 roku Fundacja Centrum Badania Opinii Społecznej

Bardziej szczegółowo

Tak wygląda biuro Oriflame Polska od środka

Tak wygląda biuro Oriflame Polska od środka Tak wygląda biuro Oriflame Polska od środka Gdyby, to była mafia już bym nie żyła... Oto jak z koleżankami otrzymujemy kosmetyki, bawimy się wyśmienicie i jeszcze przy tym zarabiamy (oraz jak możesz do

Bardziej szczegółowo

POLACY O WALENTYNKACH W 2001 ROKU

POLACY O WALENTYNKACH W 2001 ROKU POLACY O WALENTYNKACH W 2001 ROKU Warszawa, luty 2001 roku Niemal wszyscy (94%) badani słyszeli o Święcie Zakochanych. Poziom znajomości Walentynek nie zmienił się od trzech lat. Nieco ponad połowa (52%)

Bardziej szczegółowo

Materiały wypracowane w ramach projektu Szkoła Dialogu - projektu edukacyjnego Fundacji Form

Materiały wypracowane w ramach projektu Szkoła Dialogu - projektu edukacyjnego Fundacji Form Materiały wypracowane w ramach projektu Szkoła Dialogu - projektu edukacyjnego Fundacji Form Nasze zajęcia w ramach Szkoły Dialogu odbyły się 27 i 28 kwietnia oraz 26 i 27 maja. Nauczyły nas one sporo

Bardziej szczegółowo

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 )

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) Klient: Dzień dobry panu! Pracownik: Dzień dobry! W czym mogę pomóc? Klient: Pierwsza sprawa: jestem Włochem i nie zawsze jestem pewny, czy wszystko

Bardziej szczegółowo

Cud nad Wisłą czyli rzecz o wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku...

Cud nad Wisłą czyli rzecz o wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku... XXIII Liceum Ogólnokształcące im. Marii Skłodowskiej-Curie 04-205 Warszawa ul. Naddnieprzańska 2/4 tel. 22-516-91-61; fax. 22-516-91-68 e-mail:sekretariat@liceum23.waw.pl http://www.liceum23.waw.pl DYREKTOR

Bardziej szczegółowo

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły.

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. SZKOŁA dla RODZICÓW Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. (...) Dzieci potrzebują tego, aby ich uczucia były akceptowane i doceniane. Kto pyta nie błądzi. Jak pomóc

Bardziej szczegółowo

Program adaptacyjny. dla klasy I. Jestem pierwszakiem. w Szkole Podstawowej nr 28

Program adaptacyjny. dla klasy I. Jestem pierwszakiem. w Szkole Podstawowej nr 28 Szkoła Podstawowa nr 28 im. K. I. Gałczyńskiego w Białymstoku Program adaptacyjny dla klasy I Jestem pierwszakiem w Szkole Podstawowej nr 28 im. K. I. Gałczyńskiego w Białymstoku ,,Dzieci różnią się od

Bardziej szczegółowo

Rysunek zwykle bardziej przemawia do wyobraźni niż kolumna liczb. Dlatego tak często dane statystyczne przedstawia się graficznie.

Rysunek zwykle bardziej przemawia do wyobraźni niż kolumna liczb. Dlatego tak często dane statystyczne przedstawia się graficznie. PROCENTY I DIAGRAMY Rysunek zwykle bardziej przemawia do wyobraźni niż kolumna liczb. Dlatego tak często dane statystyczne przedstawia się graficznie. Często spotykamy się z diagramami kołowymi. Przedstawiają

Bardziej szczegółowo

REKLAMA. TRYB ROZKAZUJĄCY AUDIO A2 / B1. (wersja dla studentów)

REKLAMA. TRYB ROZKAZUJĄCY AUDIO A2 / B1. (wersja dla studentów) REKLAMA. TRYB ROZKAZUJĄCY AUDIO A2 / B1 (wersja dla studentów) Reklama jest obecna wszędzie w mediach, na ulicy, w miejscach, w których uczymy się, pracujemy i odpoczywamy. Czasem pomaga nam w codziennych

Bardziej szczegółowo

Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan

Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan Na świecie żyło wielu ludzi, których losy uznano za bardzo ciekawe i zamieszczono w pięknie wydanych książkach. Zdarzało się też to w gminie Trzebina, gdzie

Bardziej szczegółowo

SCENARIUSZ AKADEMII Z OKAZJI ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI 11 LISTOPADA

SCENARIUSZ AKADEMII Z OKAZJI ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI 11 LISTOPADA SCENARIUSZ AKADEMII Z OKAZJI ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI 11 LISTOPADA Scenariusz i prowadzenie - Elżbieta Bełz Dekoracje - Lidia Zasada, Justyna Goch Opracowanie muzyczne - Magdalena Witkowska Pokaz slajdów

Bardziej szczegółowo

Prezydent RP w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu

Prezydent RP w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu Strona znajduje się w archiwum. Prezydent RP w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu We wtorek, 24 lutego br., Prezydent RP, Zwierzchnik Sił Zbrojnych Lech Kaczyński złożył wizytę w Wyżej

Bardziej szczegółowo

Wizyta w Gazecie Krakowskiej

Wizyta w Gazecie Krakowskiej Wizyta w Gazecie Krakowskiej fotoreportaż 15.04.2013 byliśmy w Gazecie Krakowskiej w Nowym Sączu. Dowiedzieliśmy, się jak ciężka i wymagająca jest praca dziennikarza. Opowiedzieli nam o tym pan Paweł Szeliga

Bardziej szczegółowo

Przyjazne dziecku prawodawstwo: Kluczowe pojęcia

Przyjazne dziecku prawodawstwo: Kluczowe pojęcia Przyjazne dziecku prawodawstwo: Kluczowe pojęcia Co to są prawa?....3 Co to jest dobro dziecka?....4 Co to jest ochrona przed dyskryminacją?....5 Co to jest ochrona?....6 Co to jest sąd?...7 Co to jest

Bardziej szczegółowo

Z Jackiem Chwedorukiem, prezesem banku inwestycyjnego Rothschild Polska, rozmawia Justyna Piszczatowska.

Z Jackiem Chwedorukiem, prezesem banku inwestycyjnego Rothschild Polska, rozmawia Justyna Piszczatowska. Z Jackiem Chwedorukiem, prezesem banku inwestycyjnego Rothschild Polska, rozmawia Justyna Piszczatowska. Czy Pana zdaniem polskie spółki powinny się obawiać wrogich przejęć w najbliższym czasie? Uważam,

Bardziej szczegółowo

Pomniki i tablice. Toruń. Zbigniew Kręcicki

Pomniki i tablice. Toruń. Zbigniew Kręcicki Zbigniew Kręcicki Pomniki i tablice Toruń Po lewej. Plac Rapackiego. Uroczyste odsłonięcie pomnika Marszałka nastąpiło 15 sierpnia 2000 r. w 80. rocznicę bitwy warszawskiej. Po prawej. Pierwszy, tymczasowy

Bardziej szczegółowo

Wydanie specjalne gazetki szkolnej Na szóstkę. z okazji. Ogólnopolskiego Dnia Praw Dziecka. obchodzonego 20 listopada

Wydanie specjalne gazetki szkolnej Na szóstkę. z okazji. Ogólnopolskiego Dnia Praw Dziecka. obchodzonego 20 listopada Wydanie specjalne gazetki szkolnej Na szóstkę z okazji Ogólnopolskiego Dnia Praw Dziecka obchodzonego 20 listopada Chcesz dowiedzieć się, jakie masz prawa i obowiązki?! A do tego wygrać nagrodę? Nic prostszego!

Bardziej szczegółowo

Witamy w Lebara Mobile www.lebara.dk Co zawiera pakiet startowy?

Witamy w Lebara Mobile www.lebara.dk Co zawiera pakiet startowy? Startpakke Håndbog Witamy w Lebara Mobile Dziękujemy za wybranie Lebara Mobile. Był to dobry wybór, ponieważ oferujemy to, co jest dla Ciebie najważniejsze: 1. Wysoką jakość połączeń na terenie Danii i

Bardziej szczegółowo

Obóz odbywał się od 6 do 28 lipca i z naszej szkoły pojechały na niego dwie uczennice. 5.07.2011 r. (wtorek)

Obóz odbywał się od 6 do 28 lipca i z naszej szkoły pojechały na niego dwie uczennice. 5.07.2011 r. (wtorek) Moscovia letni obóz językowy dla ludzi niemalże z całego świata. Wyjazd daje możliwość nauki j. rosyjskiego w praktyce, a także poznania ludzi z różnych stron świata. Obóz odbywał się od 6 do 28 lipca

Bardziej szczegółowo

Pytania do prezesa Cinema City International Mooky'ego Greidingera o przejęcia i przyszłość grupy.

Pytania do prezesa Cinema City International Mooky'ego Greidingera o przejęcia i przyszłość grupy. Pytania do prezesa Cinema City International Mooky'ego Greidingera o przejęcia i przyszłość grupy. Na jakim etapie jest przetarg na sieć kin Showcase w Wielkiej Brytanii, w którym startuje Cinema City

Bardziej szczegółowo

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa-

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa- Przedstawienie Agata od kilku dni była rozdrażniona. Nie mogła jeść ani spać, a na pytania mamy, co się stało, odpowiadała upartym milczeniem. Nie chcesz powiedzieć? mama spojrzała na nią z troską. Agata

Bardziej szczegółowo

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków,

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, którzy twierdzą, że właściwie w ogóle nie rozmawiają ze swoimi dziećmi, odkąd skończyły osiem czy dziewięć lat. To może wyjaśniać, dlaczego przesiadują

Bardziej szczegółowo

Plik należy pobrać przed wypełnieniem! Aplikacja na Studenckiego Ambasadora Fundacji DKMS Polska

Plik należy pobrać przed wypełnieniem! Aplikacja na Studenckiego Ambasadora Fundacji DKMS Polska Plik należy pobrać przed wypełnieniem! Aplikacja na Studenckiego Ambasadora Fundacji DKMS Polska Drogi Kandydacie/Kandydatko, dziękuję za Twoje zainteresowanie i chęć przystąpienia do Programu Studencki

Bardziej szczegółowo

Warszawa, październik 2009 BS/140/2009 ŚWIATOWA OPINIA PUBLICZNA O DEMOKRACJI

Warszawa, październik 2009 BS/140/2009 ŚWIATOWA OPINIA PUBLICZNA O DEMOKRACJI Warszawa, październik 00 BS/0/00 ŚWIATOWA OPINIA PUBLICZNA O DEMOKRACJI CBOS, wspólnie z ośrodkami badania opinii społecznej z innych państw, uczestniczy w programie World Public Opinion. Jest to program

Bardziej szczegółowo

Przejawy postaw obywatelskich młodzieży szkół mieleckich

Przejawy postaw obywatelskich młodzieży szkół mieleckich Przejawy postaw obywatelskich młodzieży szkół mieleckich Rok 2005 został ogłoszony przez Radę Europy Europejskim Rokiem Edukacji Obywatelskiej. Ma to zwrócić uwagę na znaczenie edukacji dla wspierania

Bardziej szczegółowo

To My! W numerze: Wydanie majowe! Redakcja gazetki: Lektury - czy warto je czytać Wiosna - czas na zabawę Strona patrona Dzień MAMY Święta Krzyżówka

To My! W numerze: Wydanie majowe! Redakcja gazetki: Lektury - czy warto je czytać Wiosna - czas na zabawę Strona patrona Dzień MAMY Święta Krzyżówka To My! Wydanie majowe! W numerze: Lektury - czy warto je czytać Wiosna - czas na zabawę Strona patrona Dzień MAMY Święta Krzyżówka Redakcja gazetki: redaktor naczelny - Julia Duchnowska opiekunowie - pan

Bardziej szczegółowo

Każdy może zostać fundraiserem wywiad z Becky Gilbert z Deutscher Fundraising Verband

Każdy może zostać fundraiserem wywiad z Becky Gilbert z Deutscher Fundraising Verband Centrum KLUCZ w ramach realizacji projektu PWP OWES INSPRO rozwiązania ponadnarodowe prezentuje wywiad z Becky Gilbert z Deutscher Fundraising Verband, przybliżający dobre praktyki z zakresu zachodniego

Bardziej szczegółowo

JAK RADZIĆ SOBIE Z NASTOLATKIEM W SYTUACJACH KONFLIKTOWYCH?

JAK RADZIĆ SOBIE Z NASTOLATKIEM W SYTUACJACH KONFLIKTOWYCH? JAK RADZIĆ SOBIE Z NASTOLATKIEM W SYTUACJACH KONFLIKTOWYCH? Podstawowa zasada radzenia sobie w sytuacjach konfliktowych:,,nie reaguj, tylko działaj Rodzice rzadko starają się dojść do tego, dlaczego ich

Bardziej szczegółowo

Co to jest? SESJA 1 dla RODZICÓW

Co to jest? SESJA 1 dla RODZICÓW SAKRAMENT POJEDNANIA Co to jest? SESJA 1 dla RODZICÓW Znaki Gotowości Czy twoje dziecko czasem Chce się modlić do Boga? Mówi Przepraszam bez podpowiadania? Przebacza innym nawet wtedy, gdy nie mówi przepraszam?

Bardziej szczegółowo

RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010

RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010 RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010 MARKOWI MIDURZE NIGDY BY DO GŁOWY NIE PRZYSZŁO, ŻE UŻYJE SUPER GLUE PRZECIWKO CZŁOWIEKOWI aatakowałem w tramwaju. Była wtedy jedenasta w nocy. Miałem w kieszeni tubkę super glue,

Bardziej szczegółowo

Tabela 3. Porównanie systemów politycznych

Tabela 3. Porównanie systemów politycznych Tabela 3. Porównanie systemów politycznych Charakterystyka ustroju System polityczny charakter głowy państwa republika republika republika republika monarchia parlamentarna budowa terytorialna państwo

Bardziej szczegółowo

Opracował: Rafał Górniak Gra symulacyjna Budujemy wiatraki

Opracował: Rafał Górniak Gra symulacyjna Budujemy wiatraki Gra symulacyjna Budujemy wiatraki Cele gry - poznanie interesów różnych grup społecznych, których dotyczy budowa farmy wiatrowej - poznanie/ lepsze zrozumienie zalet i wad elektrowni wiatrowych - rozwój

Bardziej szczegółowo

Okolicznościowe przemówienie wygłosiła Pani Dyrektor Barbara Bogacz.

Okolicznościowe przemówienie wygłosiła Pani Dyrektor Barbara Bogacz. 22 maja 2010 roku świętowaliśmy Jubileusz pięćdziesięciolecia Szkoły Podstawowej nr 15 im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie. Uroczystości rozpoczęły się Wielką Galą otwarcia w Filharmonii Olsztyńskiej.

Bardziej szczegółowo

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej Prawo jest na naszej stronie! www.profinfo.pl www.wolterskluwer.pl codzienne aktualizacje pełna oferta zapowiedzi wydawnicze rabaty na zamówienia zbiorcze do negocjacji

Bardziej szczegółowo

Tadeusz Cegielski 80. rocznica powstania Rady Najwyższej 33º RSDU dla Niemiec (Frankfurt/M., 6-7 marca 2010 roku)

Tadeusz Cegielski 80. rocznica powstania Rady Najwyższej 33º RSDU dla Niemiec (Frankfurt/M., 6-7 marca 2010 roku) Tadeusz Cegielski 80. rocznica powstania Rady Najwyższej 33º RSDU dla Niemiec (Frankfurt/M., 6-7 marca 2010 roku) Ars Regia : czasopismo poświęcone myśli i historii wolnomularstwa 12/19, 298-302 2010 298

Bardziej szczegółowo