Po przeczytaniu skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Po przeczytaniu skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą."

Transkrypt

1

2

3 JACEK OZAIST SZORTY

4 Po przeczytaniu skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

5 JACEK OZAIST SZORTY Kraków 2012

6 Jacek Ozaist Szorty Copyright Jacek Ozaist 2012 Copyright graphics Władysław Edward Gałka 2012 Copyright (edition) Bogdan Zdanowicz 2012 Gra iki: Władysław Edward Gałka (www.agev.doop.pl) Zdjęcia gra ik: Wout Van Hoeck Skład, łamanie, opracowanie gra iczne, projekt okładki: Druk cyfrowy: Eikon Plus Kraków Wydawca: Bogdan Zdanowicz Kraków Wydanie drugie (poprawione) Kraków listopad 2012 ISBN

7 Infekcja

8

9 Przybyliśmy na miejsce zdarzenia jako pierwsi. Mieliśmy najbliżej. Dwie przecznice stamtąd nudziliśmy się na parkingu osiedla, które kazano nam patrolować. Sierżant Kuwas omal udławił się bułką z topionym serem, kiedy szczekaczka podała, że w bloku nr 1 przy Stokowej wydarzyło się nieszczęście. I prawdopodobnie jest trup. Odpaliłem silnik i pognaliśmy na sygnale. Mój pierwszy dzień w pracy i od razu zwłoki. Tak się przejąłem, że parę razy prawie straciłem panowanie nad kierownicą. Sierżant przyglądał mi się kpiąco, żując swoją bułkę. Spoko, synku mruknął. Napatrzysz się, to i przyzwyczajenie przyjdzie. Pan tak może jeść? zapytałem zgorszony. Na chleb trzeba ciężko pracować stwierdził ilozo icznie. Przecież nie wyrzucę. Zaparkowałem w miejscu zarezerwowanym dla Zakładu Oczyszczania Miasta i pobiegłem za sierżantem do windy. Na szóstym czekała na nas roztrzęsiona kobiecina w szarej podomce. Na twarzy miała świeże ślady łez, ręce jej latały, jak pijakowi po tygodniowym ciągu. Wydało mi się, że coś wystaje jej z lewego ucha. Kawałek sznurka, nóżka, macka? Panowie, panowie... powtarzała, nie mając siły sklecić pełnego zdania. Przyjrzałem się bliżej. Macka znikła, ale mógłbym przysiąc, że na pewno ją widziałem. We wszystkich drzwiach stali ludzie i gapili się na nas w milczeniu. Co tutaj zaszło? zapytał władczo sierżant. 9

10 Ja... ja nie wiem. On nagle wybiegł z pokoju z wielkim krzykiem i do łazienki. Tam... no... stracił głowę. Panowie zobaczcie sami... Szepnąłem Kuwasowi o macce. Spojrzał na mnie takim wzrokiem, że od razu uznałem, iż mi się przywidziało. Później uśmiechnął się do kobieciny łagodnie. Pani weźmie coś na uspokojenie. Zaraz tu będzie lekarz. Na pewno znajdzie się coś mocniejszego. Synek, za mną. Przekroczył próg, a ja za nim. Przystanął, więc ja też. Rozglądał się ostrożnie. Powtarzałem jego gesty, licząc, że czegoś się nauczę. Szło mi całkiem dobrze, dopóki nie weszliśmy do łazienki. Widok tej masy krwi i czegoś jeszcze na ścianach, podłodze i su icie, cisnął mi żołądkiem o podniebienie. Rzygając do kibla, kątem oka widziałem leżące w wannie, pozbawione głowy ciało. Sierżant też był przerażony, lecz bułka w jego brzuchu trawiła się spokojnie, jak u patologa albo grabarza. Nie sprawdzimy pulsu? spytałem cicho. Nie piernicz, synku, dobrze? Stań w drzwiach i nie wpuszczaj nikogo, oprócz chłopaków z kryminalistyki wyszedł z łazienki, a ja pospiesznie podążyłem za nim. Pani szanowna, pani tu pozwoli... Posadził ją na wersalce w większym pokoju, sam usiadł na foteliku przy oknie. Z przedpokoju dobrze słyszałem, co mówią. Ma pani broń palną? Boże uchowaj! Materiały wybuchowe, chemikalia? Nie. Gdzie pani była w chwili zdarzenia? Tutaj. Co pani robiła? Oglądałam serial, jak zawsze. Odkąd jestem na rencie, nic innego nie robię. 10

11 Kim był denat? Studentem. Wynajmował u mnie pokój. Porządny chłopiec, ułożony. Nie pił, nie palił, dziewuch nie sprowadzał. Ostatnio wcale nie wychodził z pokoju. Co tam robił? Oglądał te reality szoły. Dniem i nocą. Urlop jakiś dziekański nawet wziął. Jak się czasem mijaliśmy w kuchni, śmiałam się, że przyszły magister, a tak się ogłupiać daje. Odpowiadał, że moje seriale wcale nie są mądrzejsze. Zachowywał się dziwnie? Skarżył się na coś? Nie, no może, że coraz bardziej swędzi go lewe ucho. Ucho? Sierżant pokiwał głową i poszedł do pokoju studenta. Kiedy otworzył drzwi, spostrzegłem spartańsko urządzone lokum z wielkim telewizorem i sporo pudełek po pizzy, walających się po podłodze. Szybko wrócił. Spojrzał na mnie przelotnie. W jego oczach widziałem irracjonalny lęk i niedowierzanie. Zastanowiło mnie, co może napisać w raporcie: że facet naoglądał się jakiegoś Big Brothera i nagle rozerwało mu głowę? Jedyna szansa, że chłopcy z kryminalistyki znajdą rozsądne wyjaśnienie. Kuwas przystanął nad cienką smugą krwi, która z łazienki zakręcała w stronę pokoju gospodyni. Zmarszczył brwi. Wtedy nie wytrzymałem i mimo rozkazu opuściłem posterunek przy drzwiach. Panie sierżancie, mam pewną teorię powiedziałem nieśmiało. Teorię? Zamknij żółty dziób i iluj na drzwi zgromił mnie. Gdzie ta cholerna ekipa?! Przytaknąłem z opuszczoną głową, ale wątpliwości nie dawały mi spokoju. Musiałem działać. Kuwas swoje lata i posturę miał, jednak tym razem racja stała po mojej stronie. Zerknąłem zza jego pleców na gospodynię. Siedziała skulona, a w kącie cały czas przesuwały się na ekranie telewizora serialowe postacie. Znów wydało mi się, że widzę mackę w jej uchu. Potrąciłem sierżanta, kobieta spojrzała na mnie wystraszona. 11

12 Pochyliłem się, by obejrzeć jej ucho, lecz po macce nie było już śladu. Czy z pani uchem wszystko w porządku? spytałem życzliwie. Z uchem? Tak, tylko trochę swędzi... Swędzi? zainteresował się sierżant i popatrzył mi głęboko w oczy. Rusz się. Jest ekipa. Ustąpiłem miejsca eleganckim mężczyznom z teczkami w dłoniach. Czekałem na korytarzu, aż Kuwas zreferuje im temat. Opowiedział wszystko, oprócz tego, co obaj przypuszczaliśmy, ale w co nie umieliśmy uwierzyć. Wróciliśmy w milczeniu do auta. Dokąd? zapytałem. Na parking, tylko inną drogą. W końcu patrolujemy. Kiwnąłem głową i uruchomiłem silnik.

13 Uwi¹zany

14

15 J. spod 23 obudziły dziwne dźwięki. Będąc jeszcze we śnie, zmarszczył brwi i wykrzywił usta, protestując przeciwko bezprawnemu wyrywaniu go z łóżka przed wrzaskami budzika. Zawsze kiedy nie dosypiał, przez cały dzień chodził struty i złośliwy. Był typem, który musi spać od ośmiu do dziesięciu godzin na dobę, ażeby normalnie funkcjonować. Beczenie, bo było to ewidentnie beczenie, rozległo się ponownie tuż nad jego uchem. Machnął ręką, chcąc odpędzić natrętny dźwięk, ale już było po sprawie. Daremnie zaciskał powieki sen prysł. Otworzył oczy i napotkał tępy wzrok czegoś białego. To coś beknęło znowu, wprawiając go w stan osłupienia. Zerwał się przerażony i uciekł czym prędzej na drugi koniec łóżka. Z niedowierzaniem popatrzył na bielusieńką kozę stojącą u wezgłowia. Zwierzę miało chudy pysk i śmieszną bródkę, a przy tym sprawiało wrażenie niesłychanie sympatycznego. Kolejne bee! było przyjacielskie, niemal proszące, on jednak ani myślał zawierać znajomości z kozą. Wściekły pobiegł do łazienki. Kiedy podniósł sedes, usłyszał cichy tupot, po czym koza wsadziła łeb w drzwi i przejmująco beknęła. Natychmiast zablokowało mu pęcherz. Krzyknął i trzasnął drzwiami. Sparzył się podczas kąpieli, zaciął przy goleniu, w końcu nawet poślizgnął i dotkliwie potłukł. To musiał być sen! Jeden z tych potwornych koszmarów, po których człowiek budzi się zlany potem i ciężko dyszy. To musiał być sen... Ale nie był. Dotkliwy ból w kolanie i barku najlepiej o tym świadczył. I to nieustanne beczenie. Najchętniej nie wychodziłby w ogóle z łazienki, lecz czekały na niego liczne obowiązki. Gdy wreszcie znalazł w sobie 15

16 dość siły, uchylił nieco drzwi i bojaźliwie wyjrzał przez szparę. Od razu napotkał cierpliwe spojrzenie kozy, a kolejne żałosne beknięcie zlało się z hukiem zatrzaskiwanych drzwi. Pałając morderczą pasją zaczął zastanawiać się, kto mógł zrobić mu tak paskudny kawał. Ojciec!!! To na pewno on! Takie głupoty często chodziły mu po głowie. Zapewne miała to być symboliczna aluzja, że J. wciąż nie znalazł sobie kobiety. Chociaż nie. Ojca stać było na różne dziwactwa, ale bez przesady. Kto wobec tego? Kto? Kumple z pracy? Wątpliwe. Sąsiedzi? Też raczej nie. Nikt nie pasował. Żyli w dużym mieście i większość z nich widziała kozy tylko w telewizji. Załamany J. usiadł na zamkniętym sedesie i bezsilnie szarpał potarganą czuprynę. Należał do ludzi raczej impulsywnych, wiec nie usiedział długo. Po krótkiej chwili z determinacją szarpnął klamkę i starając się nie zwracać uwagi na kozę, założył ubranie. Kilka beknięć puścił mimo uszu, lecz gdy próbował zawiązać krawat, stracił nerwy na nowo. Wrzasnął dziko, piorunując zwierzę przekrwionymi z niedospania oczami. Koza zamilkła raptownie i jęła dreptać w miejscu, jak gdyby nie mogła ukryć zdenerwowania. Czego ty chcesz? zapytał napastliwie, a kiedy koza beknęła cicho, dodał. No czego? Potrząsnął szybko głową i otworzył drzwi wyjściowe. Musisz sobie iść... Koza wpatrywała się w niego tępym spojrzeniem i ani myślała ruszyć nogą. Stali naprzeciw siebie, a tykanie zegara boleśnie przypominało mu, że musi iść do pracy. Nagle rozdarł się budzik i oboje podskoczyli ze strachu. J. rzucił się ku niemu i wyłączył mechanizm. W takim razie ja sobie pójdę, a ty rób co chcesz rzekł zdyszany i bezceremonialnie zamknął za sobą drzwi. Do pracy miał blisko. Zawsze chodził piechotą. Słońce pełgało po ścianach budynków, powietrze było jeszcze wolne od spalin. J. szybko by pewnie zapomniał o niedawnych wypadkach, gdyby za plecami nie usłyszał cichego beknięcia. Stanął jak wryty. Krew gwałtownie uderzyła mu do głowy. Odwrócił się z czerwoną, nabrzmiałą twarzą. 16

17 Koza także przystanęła, tylko w rozsądnej odległości, jakby wyczuwała grożące jej w tej chwili niebezpieczeństwo. Won!!! ryknął J. tak, że nieliczni przechodnie obejrzeli się przestraszeni. Odczep się, bo zatłukę!!! Koza beknęła cichutko. J. rozłożył bezradnie ramiona i rozejrzał się po ulicy. Ktoś roześmiał się głośno, ktoś inny zaczął czynić niedwuznaczne uwagi. J. bez namysłu pobiegł chodnikiem, by jak najszybciej zniknąć szydercom z oczu. Skręcił za róg ulicy i biegł tak długo, aż zupełnie stracił dech. Dopiero wtedy ośmielił się odwrócić. Kozy nie było. Spojrzał dziękczynnie w niebo i radośnie pobiegł do pracy. Zdążył w ostatniej chwili zająć miejsce przy biurku. Idący na codzienny obchód kierownik tym razem nie przyłapał go na spóźnieniu. Przesunął jedynie spojrzeniem swoich wodnistych oczu po jego twarzy i zniknął za korkowym przepierzeniem. Niewyspany J. niechętnie zabrał się do pracy. Szybkim ruchem włączył komputer i wtedy usłyszał za plecami ciche beknięcie. Zerwał się z fotela, niczym oblany wrzątkiem i powiódł wokół panicznym wzrokiem. Koza stała w drzwiach i patrzyła prosto na niego. J. widząc uważne spojrzenia współpracowników, poczuł jak miękną mu nogi, a pot ścieka mu z czoła i zalewa oczy. A to kto, kochanka? zapytał okularnik z sąsiedniego biurka. No, nareszcie. Gratuluję dodał chuderlak spod okna. J. nigdy nie poznał ich imion. Gruchnął śmiech, że ściany zadrżały. J. skoczył ku drzwiom, zmuszając kozę do chaotycznej ucieczki. Ona biegła pierwsza, on pędził za nią, biorąc po kilka stopni naraz. Bestia była jednak szybsza. Wypadła na chodnik i przystanęła w bezpiecznej odległości od ogarniętego dziką furią J. On tymczasem złapał pierwszy lepszy kamień i cisnął z mocą w jej kierunku. Umknęła uchylając zad. Kundel obwąchujący jakiś kosz obejrzał się za nią zdziwiony, po czym z ulgą podreptał dalej. 17

18 J. zatrzymał taksówkę i kazał wieźć się byle gdzie, byle dalej od kozy. W drodze odwołał wszystkie czekające go spotkania oraz poprosił kierownika o kilka dni bezpłatnego urlopu. Potem pojechał nad wodę. Tam spędził resztę dnia. Do domu wrócił późnym wieczorem. Ostrożnie zajrzał przez drzwi i zastał kozę grzecznie stojącą przy jego łóżku. Beknęła radośnie na powitanie, ale ją zignorował. Od tej pory starał się jej nie zauważać. Wziął prysznic, przegryzł coś i poszedł spać. Raz tylko pogroził jej nożem, kiedy zachciało jej się beczeć, lecz reszta nocy upłynęła mu spokojnie. Rano znowu obudziła go przedwcześnie i wszystko zaczęło się od nowa. Łaziła za nim wszędzie, powoli rujnując jego życie towarzyskie i zawodowe. Wszędzie budził szyderczy śmiech. Zaczął unikać ludzi, nie chodził do pracy, zakupy robił w najbliższym sklepie za rogiem. Po kilku dniach zdołał przyzwyczaić się do jej obecności. Zawsze rano i wieczorem przynosił jej trawy i nalewał wody do miski, licząc że będzie siedziała cicho, o świcie i po zmroku wyprowadzał ją na skwerek. Skutkowało. Wciąż jednak był powszechnie wyśmiewany. Wszędzie, gdzie się pojawiał, słyszał rechot i produkowane na bieżąco dowcipy na swój temat. Kompletnie załamany łkał po nocach i rozmyślał jak pozbyć się kłopotu. Zabicie kozy nie wchodziło w grę, mógł jednak oddać ją komuś albo samemu przeprowadzić się na koniec świata. Mijały dni. Listonosz przyniósł mu pisemne wypowiedzenie z pracy oraz ostatnią wypłatę. J. cisnął pieniądze do szu lady i zmienił kozie wodę w misce. Beknęła z wdzięcznością. Otarła się głową o jego udo i przypatrywała mu się z czułością. Westchnął ciężko. Potem połechtał ją po szyi. Nigdy nikomu tak na nim nie zależało, nikt tak niewiele nie wymagał w zamian za wierność i towarzystwo. Jakoś będzie, malutka mruknął. Jakoś będzie.

19 Drelich

20

21 Czasem zachodziłem do sklepiku F. po bułki, mleko skondensowane do kawy, butelkę Magi, woreczek ziemniaków lub inny drobny produkt, którego akurat zabrakło w domu. Na poważne zakupy szło się na pobliski bazar albo jechało do hipermarketu, ale wszyscy mieszkańcy doceniali F., jeśli chodziło o szybkie uzupełnienie zapasów. Był rodzajem kulinarnego pogotowia osiedlowego i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Pewnie przebywał na rencie albo emeryturze, bo inaczej nie dałby rady wyjść na swoje z marży na pieczywo, nabiał, napoje czy cebulę. Pewnie robił to, bo przez lata polubił ślęczenie za ladą, liczenie bilonu i kontakt z klientami. Może kształcił dzieci lub wnuki, wspierał je przy kupowaniu mieszkania, sponsorował wakacje. Raczej nie robił tego dla siebie, bo skoro był w pracy codziennie od 6.00 do 16.00, to kiedy miał korzystać z wypracowanych dóbr? Nikt nigdy nie widział za ladą kogoś innego niż F. Wysepka małego handlu pośrodku osiedla składała się z kiosku Ruchu, warzywniaka oraz jego sklepiku. Z tamtych dwóch pozostały jedynie opuszczone ruderki, a F. trwał wbrew prawom koniunktury, rynku, logiki. Pytałem najstarszych mieszkańców, odpowiadali, że był z nimi od zawsze. Lata temu kupił lub wybudował swój niewielki pałacyk handlu i nikomu nie zamierzał go oddawać. Kiedy warzywniak i kiosk upadały, F. sprawił sobie na raty Renault Kangoo w kolorze wiśniowy metalik. Jeździł nim do pracy i z powrotem, a także na zakupy do Makro, Selgrosa albo na giełdę. Parkował naprzeciw szyby wystawowej swojego pawilonu, żeby mieć autko na oku, lecz to mu nie wystarczało. Kiedy nie miał klientów, niezależnie od pory roku, opierał się o futrynę i podziwiał swój zakup, skubiąc w zadowoleniu brodę. Kilkakrotnie w drodze do pracy przyłapałem go na tym uwielbieniu i muszę przyznać, że wyraz jego twarzy niejeden raz zmusił mnie do przycupnięcia na ławce. 21

22 Nie wiedział o mnie. Po prostu stał i przyglądał się jak urzeczony. W końcu zrozumiałem, że to musi być miłość. Ja też zapałałem uczuciem do jego uczucia i tak trwaliśmy codziennie każdy w swojej pozie. Lubiłem F. również za troskę o osiedlowe koty. Sam miałem trzy takie rozrabiaki i cały dom w strzępach, więc doskonale rozumiałem jego poświęcenie. Zaczęło się od tego, że jakiś nieuważny kierowca rozjechał kotkę na parkingu, osierocając malutkiego, pręgowanego kocurka, który tak strasznie miauczał, że całe osiedle słyszało. F. próbował go złapać, ale maluch chował się za nadkolem jednego z zaparkowanych samochodów i za nic nie dawał się dotknąć. Kiedy nadszedł właściciel pojazdu i zapuścił silnik, kocurek zwiał na trawnik obok sklepu i nie bardzo wiedział, co dalej ze sobą począć. F. dał mu na miseczce mleka i to był początek ich wielkiej przyjaźni. Nocami kot sypiał w środku, wchodząc przez dziurę w drzwiach sklepu, a w dzień stanowił żywą maskotkę irmy, przyciągającą coraz większą rzeszę zakochanych w zwierzakach klientów. Felek bo tak w końcu nazwał przyjaciela F. wczesną wiosną założył rodzinę i cała szóstka przyjęła lokum w sklepie za swój naturalny dom. Ilekroć ktoś zachodził do sklepiku, był witany i żegnany przez zgraję kotów, które oswoiły się do tego stopnia, że potra iły wskakiwać gospodyniom do siatek i ze zdziwieniem wychylały główki, kiedy siatka lądowała na posadzce czyjejś kuchni. Całe osiedle zaczęło nagle dbać o kociaki wałęsające się po piwnicach bloków, aż wreszcie zarząd spółdzielni wystosował o icjalne pismo, żeby nie zostawiać resztek jedzenia, bo pożytek z tego mają tylko szczury. Ale żadnych szczurów nie było i każdy mieszkaniec o tym wiedział. Jedna pani omal nie pobiła policjanta, kiedy ten próbował zakazać jej ułożenia pozostałości kolacji przed oknami piwnicy. Dzikie koty żyły dziko, ale o te ze sklepu dbaliśmy najbardziej. Ja też je z ochotą dokarmiałem, za co F. sprzedawał mi Whiskas i Royal Caanin bez prowizji. I tak mijały nam dni w niesamowitej harmonii. Każdy wiedział co ma robić i nawet bezdomny pies miał na naszym osiedlu darmową stołówkę. Niestety, w owym czasie dorastająca młodzież całkiem zdominowała pobliski park. Chłopcy pili, potem się bili, a następnie bili innych. Wchodzenie do parku po było delikatnie mówiąc niewskazane. 22

23 Narastająca agresja odbiła się również na sklepiku F. Którejś nocy ktoś wyłamał zamki i zdemolował mu lokal. Prawie nic nie zginęło, lecz już sam remont kosztował parę tysięcy złotych. Sprawców nie wykryto, więc robili się coraz bardziej bezczelni. Raz po raz leciały szyby i ginęły rzeczy z zaparkowanych przed blokami aut, raz po raz rozlegały się opętańcze wrzaski alarmów, raz po raz właściciel pojazdu wybiegał z bloku z czerwoną twarzą i przekrwionymi oczami, próbując ratować panel radia, zapomniane manatki czy płyty CD. W sumie cieszyłem się, ze nie posiadam samochodu. Miałem o jedną nerwicę mniej. Pewnego ranka jak zwykle wstąpiłem do F., bo zabrakło nam pieczywa w domu. Mam nowy chlebek zagadnął sprytnie. Miodowy. Da się pan skusić? Spytam żony odparłem ostrożnie. Niech zajrzy. Już ja ją przekonam. Podrapałem Felka przy ogonie. Wyprężył się i miauknął krótkie pozdrowienie. Kupiłem gazetę i usiadłem na chwilę na ławce, by obejrzeć harcujące wokół sklepu kociaki oraz niemy zachwyt F. nad swoim samochodem. Maluchy tarzały się po trawie, jak gdyby nigdy nie widziały zieleni, a F. wrócił do sklepu obsłużyć klientów, którzy właśnie nadeszli. Wtedy dwie zakapturzone postacie z wielkim obrzękiem spodni poniżej tyłka napadły największą świętość F. jego Renaulta. Jeden z nich uderzył łokciem w boczną szybę, drugi wsadził do środka rękę i złapał panel radia. Alarm już nikogo na osiedlu nie dziwił. F. natychmiast wyskoczył ze sklepu i porzucając klientów, rzucił się w pogoń za napastnikami. Jak on krzyczał! Pewnie gdyby chcieli go zabić, nie dałby rady wydobyć z siebie tak dramatycznych dźwięków. Nie wiedziałem, co robić, więc dalej siedziałem na ławce. Chłopcy znikli za rogiem najbliższego bloku, a za nimi F. Przez dłuższą chwilę nic się nie działo. Później zobaczyłem biegnącego z powrotem F., rozwijającego prędkość nieprzystającą do jego wieku, a za nim tych dwóch zakapturzonych z nożami w ręce. Darli się przy tym, że go zarżną, jak świnię. Byli chyba po imprezie, działanie alkoholu lub narkotyków jeszcze nie ustało. F. wpadł do sklepu i zaryglował drzwi. Zaczęli szarpać klamkę, 23

24 ale na szczęście nie przyszło im do głowy, żeby wybić szybę. Bałem się zareagować, bo te ich noże były naprawdę duże. Na wysokości zadania stanął za to gospodarz najbliższego bloku. Panie dzielnicowy! Chodź pan tu szybko! krzyknął do kogoś w głębi klatki schodowej. Napastnicy nie zastanawiali się długo. Kiedy niższy rzucił się do ucieczki, ten drugi natychmiast pobiegł za nim. Gdzie ten dzielnicowy? spytałem gospodarza. A ja wiem, panie? odparł ze smutnym uśmiechem i pokręcił głową. Oni nie byli od nas, ale to nasze dzieciaki sprowadzają tu złe towarzystwo. Obaj staraliśmy się pocieszyć F. Wcale nie słuchał. Płakał tak rzewnymi łzami, że omal zmysłów nie postradał. Przegonił nas i przez dwa dni nie pokazywał się w pracy. Kiedy pojawił się w końcu, witał wszystkich z zaciętym wyrazem twarzy i obłędem w oczach. Ubezpieczenie pokryło koszty, lecz jemu to nie wystarczało. Jak się okazało, cały czas tlił mu się w głowie plan zemsty. Na początek wstawił solidne kraty w oknie wystawowym i drzwiach, a potem zamurował tylne wyjście, zostawiając jedynie niewielki otwór dla kotów. Renaulta już nikt nie widział na osiedlu. F. odstawiał go na strzeżony parking, kilka ulic dalej. Po paru dniach pojawił się w sklepie w więziennym drelichu, z zabawną, okrągłą czapeczką na głowie i tak obsługiwał zaskoczonych klientów. Część mieszkańców osiedla rechotała, reszta martwiła się o jego zdrowie psychiczne. Ale F. doskonale wiedział co robi. Wkrótce napisała o nim jedna z lokalnych gazet, zaczęli się pojawiać radiowcy i ekipy z kamerami, a jedna z komercyjnych stacji telewizyjnych urządziła wizję lokalną na żywo. Z dnia na dzień z bazarowego prawdziwka F. stał się osobowością medialną. W gazetach roiło się od jego fotogra ii w więziennym ubraniu, żadne wiadomości telewizyjne nie mogły obyć się bez nowinek z oblężonego sklepu. W wywiadach mówił, że skoro przestępcy chodzą swobodnie po ulicach i nikt nie potra i ich złapać, to on się czuje uwięziony i będzie żył za kratami. W ciągu miesiąca, kiedy było o nim naprawdę głośno, Liga Polskich Rodzin i PIS zaproponowały mu miejsce na swoich listach wyborczych, a Samoobrona zaprosiła na wykłady w Klewkach. 24

25 W Twoim Imperium opowiadał o swoich preferencjach kulinarnych, w Przyjaciółce o kosmetykach żony, w Gazecie Polskiej o roszczeniach wypędzonych, w Zwierzaku o zbrylaniu się żwirku. Zawsze w drelichu, zawsze krzywo uśmiechnięty, zawsze mądrzejszy niż otoczenie. Obroty w jego sklepiku rosły w tempie geometrycznym. Musiał zakupić kasę iskalną i płacić słone podatki, a i tak 1/3 dochodu przekazywał publicznie na ręce rzecznika Policji. Na paliwo, na pałki i kajdanki. W odpowiedzi radiowozy i patrole z psami wizytowały osiedle oraz park kilkanaście razy na dobę. Kiedy Rada Dzielnicy zaczęła debatować czy postawić mu pomnik, wyprowadziłem się w diabły. Mieliśmy już z żoną dość tego cyrku. Ciężarówka z naszym dobytkiem czekała kilka godzin na wyjazd z osiedla, bo akurat zawitał do F. Rudolf Giuliani...

26

27 W pe³ni

28

29 Była pełnia. Blask księżyca niemal raził E. w oczy. Przewracała się na łóżku, nie mogąc zasnąć. Dulux co chwilę podnosił łeb i przypatrywał się jej czujnie. Pomyślała, że może to przez niego. Zajmował sporą powierzchnię łóżka, zabierał jej kołdrę, wydzielał niesamowite ilości ciepła. Otworzyła okno i głęboko oddychała. Puls jednak nadal miała przyspieszony, a ścisk w dołku nie ustawał. Nie pomogły dwa ziołowe Nervomixy zażyte przed snem ani medytacje. Doszła do wniosku, że to skutek nerwicy z powodu męża i nic nie można na to poradzić. Nie chciała używać barbituranów, bo w jej sytuacji o uzależnienie było naprawdę łatwo. Mąż spał w drugim pokoju, nie mając żadnych stresów, lęków ani wątpliwości. Po prostu wszystko olewał i było mu z tym dobrze. Chrapanie zza ściany dodatkowo ją przygnębiło. Był nędzną karykaturą mężczyzny, trzpiotem i pijakiem. Działał z regularnością robota. Wstawał po 5, jechał do pracy, kończył o 15, lecz tak po prostu do domu nie wracał. Szedł na fuchę, tam jadł i pił wódkę, wcale nie licząc się z jej uczuciami. Wracał przed i od razu właził do nie zaścielonego rankiem łóżka. Z jednej strony E. było to na rękę, bo obiadu ani kolacji szykować nie musiała, z drugiej jednak prowadzenie domu dla samej siebie nie miało większego sensu. Wyszedł z niego prawdziwy diabeł już 5 lat po ślubie, ale jak każda młoda kobieta, żyła nadzieją, że się zmieni i tak minęło następne 15. Kiedy wreszcie stwierdziła, że ma go dość, na rozwód było już za późno, a jakiekolwiek romanse przestały mieć znaczenie. Nie czuła się już atrakcyjna i wszelkie formy adoracji ze strony mężczyzn traktowała jako głupotę, zboczenie albo brak logiki. Pogodziła się z losem i gotowała, prała, sprzątała, jak Bóg przed nastaniem feminizmu przykazał. Co dnia obserwowała, jak on wykonuje swoje stąd dotąd, zapada się w fotel i gapi na jakiś durny mecz czy ilm kryminalny. 29

30 Mijali się we mgle. Ona mieszkała w salonie, on w małym pokoiku z drugiej strony. Miał nawet własny telewizor i lodówkę. Poza tym żył po spartańsku, bo to nie wymagało częstego sprzątania. Do starcia dochodziło jedynie wtedy, gdy spod szpary w drzwiach przenikały na jej włości kłęby kurzu albo brudne okna narażały ją na wstyd przed sąsiadami. Czasem chodziło o psa. Sam przyniósł Duluxa, a potem przestał się nim interesować. Poza tym cisza, jak w rodzinnym grobowcu, rozdzierana z rzadka głosem komentatora sportowego lub rozmowami w serialowej kuchni. E. obróciła się na wznak i tępo patrzyła w su it. Zrozumiała, że to poczucie zmarnowanego życia odbiera jej chęć do spania. Lekko kopnęła Duluxa, przewracając się na bok. Mruknął niezadowolony. Posłała mu czułego cmoka. Podczołgał się i liznął ją delikatnie w nos. Nie wolno, Dulux. Wiesz, że pani tego nie lubi. Pies podważył łbem jej rękę. Zaczęła głaskać go i tarmosić za uchem. Blask księżyca raptem przybladł, ale nie zwróciła na to uwagi. Dobrze, że jesteś, piesku. Gdybyś bardziej lubił Pana, byłoby mi gorzej na świecie. Zamknęła oczy, nie przestając go głaskać. Po dłuższej chwili stwierdziła, że blask przenika przez zasłonę powiek i razi ją jeszcze bardziej. Co jest z tym księżycem? mruknęła, siadając na łóżku. Ale księżyc był daleko i wcale już tak nie jaśniał. Źródło oślepiającego blasku pochodziło z pokoju jej męża. Wiązki światła przebijały się przez szpary w drzwiach, przez co wyglądały one, jak skąpane w słońcu. Przerażona E. wtuliła się w kąt między oknem a ścianą i podkurczyła kolana. Dulux w jednej chwili zwiał pod łóżko i tam cicho skomlał. Z pokoju męża dochodziły dziwne dźwięki, szmery, stuki, może szepty. Nie wiedziała ile to trwało, ale miała wrażenie, że długie godziny. Kiedy zerknęła na zegar, okazało się, że raptem półtorej minuty. Blask znikł tak niespodziewanie, jak się pojawił. E. podeszła na palcach do drzwi i pilnie nasłuchiwała. Omal jej serce nie stanęło, gdy znów usłyszała głośne chrapanie. Nie zdecydowała się sprawdzić czy z mężem wszystko 30

31 w porządku. Wstąpiła do toalety i pospiesznie uciekła do łóżka. Wołała Duluxa, on jednak ani myślał wychodzić z kryjówki. Zakryła się kołdrą i w końcu usnęła. Obudził ją delikatny pocałunek. Uśmiechnęła się lekko i otworzyła oczy. Mąż siedział na łóżku, głaskając czule jej włosy. Poderwała się gwałtownie, zażenowana tą sytuacją. Co jest? Gorzej ci? zapytała niepewnie. Mąż nadal uśmiechał się łagodnie, bynajmniej nie zbity z tropu jej reakcją. Śniadanie gotowe powiedział tylko i wyszedł. E. zajrzała pod łóżko. Dulux patrzył na nią szeroko otwartymi oczami. Cmoknęła, wyciągając ku niemu rękę. Liznął ją, lecz wychodzić najwyraźniej nie zamierzał. Usiadła na łóżku, nie wiedząc co robić. Była przerażona. Elu, nie daj się prosić usłyszała i złapała się za głowę. Ten facet albo nie był jej mężem, albo w nocy do reszty postradała zmysły. Postanowiła zaryzykować. Najpierw poszła do łazienki, potem zajrzała do kuchni. Mąż siedział przy suto zastawionym stole, ogolony i w świeżo wyprasowanej koszuli. Omiotła wzrokiem idealnie pokrojone bułki, salaterki pełne past serowych, sałatek, płatków owsianych i spojrzała na niego błagalnie. Poza tym, że wyjątkowo o siebie zadbał, nie dostrzegała żadnych zmian w jego wyglądzie. Tylko to, jak się zachowywał, nakazywało jej ograniczyć zaufanie. Nie mieściło jej się w głowie, że w ciągu jednej nocy tak zdeprawowany człowiek, może doznać olśnienia i próbować wszystko naprawić. Skosztowała pasty. Była wyśmienita, jak zresztą wszystko, co przygotował. E. nie podejrzewała się o taki apetyt. Z reguły jadła rano jabłko, jogurt albo kawałek ciasta, a tymczasem zmogła cztery bułki i wciąż chciała jeszcze. Kiedy wyszedł do pracy, odwiedziła jego pokój. Tam też nic nie uległo zmianie, oprócz tego, że panował idealny porządek. Pokręciła obolałą głową i zamknęła za sobą drzwi. Po chwili Dulux przyniósł w pysku smycz. Wyszedł spod łóżka dopiero, gdy zostali w domu sami. 31

32 Przez pierwsze kilka tygodni obserwowała zachowanie męża, nie bardzo wiedząc do kogo zwrócić się o pomoc, jednak wnioski z tych obserwacji okazały się na tyle krzepiące, że żadnej pomocy nie potrzebowała. Szeroko otwierała za zdumienia oczy, widząc, jak on wstaje rano, przynosi jej śniadanie do łóżka, a po pracy punktualnie zjawia się na obiad, jak naprawia najmniejszą usterkę, jak z pietyzmem podchodzi do każdej czynności, którą wykonuje. Często poruszał razem z nią ważne, życiowe tematy, popijał herbatkę z hibiskusa lub aronii, oglądał telenowele, chodził na długie spacery po parku, wieszał pranie. Niepostrzeżenie stawał się mężem idealnym. Ale najbardziej zaskakiwał ją w sytuacjach intymnych. Gładko ogolony i pachnący drogimi perfumami, najpierw czarował uśmiechem. Uśmiechał się jakoś tak miękko, delikatnie, czule. Później włączał relaksacyjną muzykę, zapalał kadzidełko z drzewa sandałowego albo kominek pot puri i robił jej masaż przy użyciu wyszukanych olejków do ciała. Rozpływała się w jego rękach, a to wcale nie był koniec rozkoszy. Kiedy ssał jej palce u stóp, przed czym się wcześniej wzbraniał, orgazm nierzadko wielokrotny był kwestią sekund. Eksplodowała i zasypiała w jego ramionach, budziła się i nie wierzyła, że to wszystko dzieje się naprawdę. Był tylko jeden mankament, ale drobny. Nowy mąż miał dziwaczne upodobanie do zjadania domowych roślin doniczkowych. Potra ił w kilka dni wykończyć wszystkie kwiaty, które z wielką pieczołowitością hodowała. Z początku drażniło ją to bardziej, niż wcześniejsze napady pijackiej czkawki, odór trawionego piwska i nie kończący się głos komentatora sportowego w telewizji, jednak szybko znalazła na to sposób. Raz na dwa tygodnie jeździli po nowe kwiaty i uzupełniali zjedzone zapasy. Wystrój domu tylko przez to zyskał, bo ciągle pojawiały się nowe elementy. W ciągu roku mąż odbudował wszystko, co przez 20 lat tak skutecznie niszczył. Mało, rozkochał ją w sobie bezgranicznie. Była szczęśliwa. Spała świetnie. Któregoś ranka przy wyśmienitej jajecznicy z papryką i pomidorami, pomyślała, że brakuje im już tylko dzieci, ale zaraz wmówiła sobie, że przecież nie trzeba w życiu mieć wszystkiego.

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM KATARZYNA ŻYCIEBOSOWSKA POPICIU WYDAWNICTWO WAM Zamiast wstępu Za każdym razem, kiedy zaczynasz pić, czuję się oszukana i porzucona. Na początku Twoich ciągów alkoholowych jestem na Ciebie wściekła o to,

Bardziej szczegółowo

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa-

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa- Przedstawienie Agata od kilku dni była rozdrażniona. Nie mogła jeść ani spać, a na pytania mamy, co się stało, odpowiadała upartym milczeniem. Nie chcesz powiedzieć? mama spojrzała na nią z troską. Agata

Bardziej szczegółowo

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady,

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, Laura Mastalerz, gr. IV Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, w których mieszkały wraz ze swoimi rodzinami:

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

Bangsi mieszkał na Grenlandii. Ogromnej, lodowatej

Bangsi mieszkał na Grenlandii. Ogromnej, lodowatej Bangsi mieszkał na Grenlandii. Ogromnej, lodowatej wyspie, białej jak jego futerko. Pewnego wieczoru miś usiadł na górce i patrzył przed siebie. To, co podziwiał, było niebieskie i pełne gwiazd. Miś nie

Bardziej szczegółowo

s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM

s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM Nierówna walka Tego dnia Ogrodnik

Bardziej szczegółowo

Ilustrował Marek Nawrocki. Nasza Księgarnia

Ilustrował Marek Nawrocki. Nasza Księgarnia Ilustrował Marek Nawrocki Nasza Księgarnia Maciuś nie może spać i spać! Minęło jutro. I wreszcie miało przyjść pojutrze. Od wyjazdu na wakacje do gęstego lasu dzieliła Okropnego Maciusia tylko jedna noc.

Bardziej szczegółowo

Hektor i tajemnice zycia

Hektor i tajemnice zycia François Lelord Hektor i tajemnice zycia Przelozyla Agnieszka Trabka WYDAWNICTWO WAM Był sobie kiedyś chłopiec o imieniu Hektor. Hektor miał tatę, także Hektora, więc dla odróżnienia rodzina często nazywała

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Cuda Pana Jezusa

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Cuda Pana Jezusa Biblia dla Dzieci przedstawia Cuda Pana Jezusa Autor: Edward Hughes Ilustracje: Byron Unger; Lazarus Redakcja: E. Frischbutter; Sarah S. Tłumaczenie: Katarzyna Gablewska Druk i oprawa: Bible for Children

Bardziej szczegółowo

Tekst: Barbara Wicher Ilustracje: Ewa Podleś

Tekst: Barbara Wicher Ilustracje: Ewa Podleś Tekst: Barbara Wicher Ilustracje: Ewa Podleś Wydawnictwo Skrzat Kraków p 3...czytam zdania pojedyncze i złożone pierwsze czytanki Książki z serii Detektyw Łodyga na tropie zagadek przyrodniczych zostały

Bardziej szczegółowo

Spacer? uśmiechnął się zając. Mógłbyś używać nóg do bardziej pożytecznych rzeczy.

Spacer? uśmiechnął się zając. Mógłbyś używać nóg do bardziej pożytecznych rzeczy. Zając wychodził z siebie ze złości i krzyczał: Biegniemy jeszcze raz, jeszcze raz wkoło! Nie ma sprawy, odparł jeż, Ile razy masz ochotę. Biegał więc zając siedemdziesiąt trzy razy, a jeż ciągle dotrzymywał

Bardziej szczegółowo

Jak nauczyć szczeniaka załatwiania się na dworze?

Jak nauczyć szczeniaka załatwiania się na dworze? Jak nauczyć szczeniaka załatwiania się na dworze? Właśnie sprawiłeś sobie małego, prześlicznego szczeniaczka. Jakaż wielka jest twoja radość, bo to milutkie, puchate zwierzątko jest po prostu śliczne.

Bardziej szczegółowo

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska spektakl edukacyjno-profilaktyczny dla najmłodszych. (Scenografia i liczba aktorów - zależne od wyobraźni i możliwości technicznych reżysera.) Uczeń A - Popatrz

Bardziej szczegółowo

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków,

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, którzy twierdzą, że właściwie w ogóle nie rozmawiają ze swoimi dziećmi, odkąd skończyły osiem czy dziewięć lat. To może wyjaśniać, dlaczego przesiadują

Bardziej szczegółowo

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 )

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) Klient: Dzień dobry panu! Pracownik: Dzień dobry! W czym mogę pomóc? Klient: Pierwsza sprawa: jestem Włochem i nie zawsze jestem pewny, czy wszystko

Bardziej szczegółowo

Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku...

Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku... Wyznania Wyznania Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku... Wolę być chwilą w Twoim życiu niż wiecznością w życiu innej!!! Nie wiem, czy chcesz ze mną chodzić,

Bardziej szczegółowo

Taniec pogrzebowy. Autor: Mariusz Palarczyk. Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: WOJTEK(19 lat) i ANDRZEJ,(55 lat) który pali papierosa

Taniec pogrzebowy. Autor: Mariusz Palarczyk. Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: WOJTEK(19 lat) i ANDRZEJ,(55 lat) który pali papierosa Taniec pogrzebowy Autor: Mariusz Palarczyk Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: (19 lat) i,(55 lat) który pali papierosa Spogląda na puste miejsce na trumnę Szefie, tutaj? Ta, tutaj. Rzuca papierosa

Bardziej szczegółowo

Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik.

Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik. Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik. Panie Adamie, test przesiewowy i test potwierdzenia wykazały, że jest pan zakażony wirusem HIV. MAM AIDS??! Wiemy teraz, że jest

Bardziej szczegółowo

Zawsze w środy, zanim zadzwoni dzwonek, ja wcześniej muszę się udać do pracowni plastycznej. Przynoszę wodę. Oliwię zastałam w łazience. Myła ręce.

Zawsze w środy, zanim zadzwoni dzwonek, ja wcześniej muszę się udać do pracowni plastycznej. Przynoszę wodę. Oliwię zastałam w łazience. Myła ręce. Kochany Pamiętniku! Pani zadała mi dziwną pracę domową. Miałam obserwować, co w ciągu dnia robią moje ręce. Zadanie to wydawało mi się trudne, ponieważ moim zdaniem niełatwo jest obserwować samą siebie.

Bardziej szczegółowo

W obecnej chwili w schronisku znajdują same psy, ale można oddać pod opiekę również inne zwierzęta, które czekają na nowy dom.

W obecnej chwili w schronisku znajdują same psy, ale można oddać pod opiekę również inne zwierzęta, które czekają na nowy dom. W obecnej chwili w schronisku znajdują same psy, ale można oddać pod opiekę również inne zwierzęta, które czekają na nowy dom. Mogą to być koty: Gdyby również zaszła taka potrzeba zaopiekowalibyśmy się

Bardziej szczegółowo

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV Wolontariat Wolontariat ważna sprawa, nawet super to zabawa. Nabierz w koszyk groszy parę, będziesz miał ich całą chmarę. Z serca swego daj znienacka, będzie wnet Szlachetna Paczka. Komuś w trudzie dopomoże,

Bardziej szczegółowo

Pewien człowiek miał siedmiu synów, lecz ciągle nie miał córeczki, choć

Pewien człowiek miał siedmiu synów, lecz ciągle nie miał córeczki, choć troszeczkę, z każdego kubeczka wypiła łyczek, do ostatniego kubeczka rzuciła zaś obrączkę, którą zabrała ze sobą. Nagle usłyszała trzepot piór i poczuła podmuch powietrza. Karzełek powiedział: Panowie

Bardziej szczegółowo

Filip idzie do dentysty. 1 Proszę aapisać pytania do tekstu Samir jest przeziębiony.

Filip idzie do dentysty. 1 Proszę aapisać pytania do tekstu Samir jest przeziębiony. 114 Lekcja 12 Tak ubrany wychodzi na ulicę. Rezultat jest taki, że Samir jest przeziębiony. Ma katar, kaszel i temperaturę. Musi teraz szybko iść do lekarza. Lekarz bada Samira, daje receptę i to, co Samir

Bardziej szczegółowo

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA Tekst biblijny: Dz. Ap. 16,19 36 Tekst pamięciowy: Dz. Ap. 16,31 ( ) Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom. Bóg chce, abyś uwierzył w Jego Syna, Jezusa

Bardziej szczegółowo

"PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA"

PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA "PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA" Maciej Rak kl.4a 1 PEWNEGO DNIA W SZKOLE NA LEKCJI MATEMATYKI: PANI: Dzieci, proszę o ciszę!!! STAŚ: Słuchajcie pani, bo jak nie, to zgłoszę wychowawczyni żeby wpisała

Bardziej szczegółowo

Bajkę zilustrowały dzieci z Przedszkola Samorządowego POD DĘBEM w Karolewie. z grupy Leśne Ludki. wychowawca: mgr Katarzyna Leopold

Bajkę zilustrowały dzieci z Przedszkola Samorządowego POD DĘBEM w Karolewie. z grupy Leśne Ludki. wychowawca: mgr Katarzyna Leopold KOSMITA W PRZEDSZKOLU B.B Jadach Bajkę zilustrowały dzieci z Przedszkola Samorządowego POD DĘBEM w Karolewie z grupy Leśne Ludki wychowawca: mgr Katarzyna Leopold Pawełek wpadł zdyszany do sali prosto

Bardziej szczegółowo

Pokochaj i przytul dziecko z ADHD. ADHD to zespół zaburzeń polegający na występowaniu wzmożonej pobudliwości i problemów z koncentracją uwagi.

Pokochaj i przytul dziecko z ADHD. ADHD to zespół zaburzeń polegający na występowaniu wzmożonej pobudliwości i problemów z koncentracją uwagi. Pokochaj i przytul dziecko z ADHD ADHD to zespół zaburzeń polegający na występowaniu wzmożonej pobudliwości i problemów z koncentracją uwagi. TYPOWE ZACHOWANIA DZIECI Z ADHD: stale wierci się na krześle,

Bardziej szczegółowo

to myśli o tym co teraz robisz i co ja z Tobą

to myśli o tym co teraz robisz i co ja z Tobą DZIEŃ BEZ CIEBIE Dzień bez Ciebie Dzień bez Ciebie jakoś tak szary to brak mej części i mało widzę co istnieje najpiękniej gdy nie błyszczą Twe słowa tylko przy Tobie nie wiem czy się martwić to myśli

Bardziej szczegółowo

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca Autor wiersza: Anna Sobotka PATRON Każdy patron to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie Pani Ania. Mądra, dobra i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca uszczęśliwić mnie umiała. Myśli moje do Niej

Bardziej szczegółowo

Geneza. Plan wydarzeń

Geneza. Plan wydarzeń Geneza Geneza Pomysł napisania opowiadania o Lampo powstał, kiedy Roman Pisarski poznał historię psa, która została opisana we włoskiej gazecie. Plan wydarzeń 1. Pies przyjeżdża do Marittimy. 2. Zawiadowca

Bardziej szczegółowo

Drogi Doktorze! Drogi Doktorze!

Drogi Doktorze! Drogi Doktorze! Warszawa, 22 maja 1999 Nazywam się Łucja Kowalska i mam 9 lat. Piszę do Pana, ponieważ słyszałam o Panu na lekcjach języka polskiego. Pani powiedziała nam, że był Pan przyjacielem dzieci i dbał o nasze

Bardziej szczegółowo

Uprzejmie prosimy o podanie źródła i autorów w razie cytowania.

Uprzejmie prosimy o podanie źródła i autorów w razie cytowania. Tytuł: Marzenie Franka Kupki Tekst: Anna Cwojdzińska Ilustracje: Aleksandra Bugajewska Wydanie I, lipiec 2012 Text copyright Anna Cwojdzińska Illustration copyright Aleksandra Bugajewska Uprzejmie prosimy

Bardziej szczegółowo

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Jako mała dziewczynka miałam wiele marzeń. Chciałam pomagać innym ludziom. Szczególnie starzy, samotni

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni Biblia dla Dzieci przedstawia Kobieta Przy Studni Autor: Edward Hughes Ilustracje: Lazarus Redakcja: Ruth Klassen Tłumaczenie: Joanna Kowalska Druk i oprawa: Bible for Children www.m1914.org 2014 Bible

Bardziej szczegółowo

ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE

ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE 1 ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE 2 Padał deszcz. Mówią, że podczas deszczu dzieci się nudzą. Nie oni. Ukradkiem wzięli rowery i postanowili pojechać przed siebie: -myślisz, że babcia nas widziała?

Bardziej szczegółowo

Wydawnictwo Skrzat Kraków

Wydawnictwo Skrzat Kraków Wydawnictwo Skrzat Kraków Copyright by Księgarnia Wydawnictwo Skrzat Stanisław Porębski, Kraków 2015 Wycieczka do lasu Tekst i ilustracje: Marta Ostrowska Projekt okładki i skład: Aleksandra Kowal Redakcja:

Bardziej szczegółowo

INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK

INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK Pobrano ze strony http://www.przedszkole15.com.pl/ INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK Jest to bajka, która pomoże dzieciom zrozumieć, jak należy dbać o przyrodę i zachować się w lesie.

Bardziej szczegółowo

HISTORIA TABITY. Służ Bogu tam, gdzie jesteś I. WSTĘP. Tekst biblijny: Dz. Ap. 9,36 41. Tekst pamięciowy: Psalm 100,2; Kol. 3,23

HISTORIA TABITY. Służ Bogu tam, gdzie jesteś I. WSTĘP. Tekst biblijny: Dz. Ap. 9,36 41. Tekst pamięciowy: Psalm 100,2; Kol. 3,23 HISTORIA TABITY Tekst biblijny: Dz. Ap. 9,36 41 Tekst pamięciowy: Psalm 100,2; Kol. 3,23 Służcie Panu z radością ( ) Cokolwiek czynicie, z duszy czyńcie jako dla Pana, a nie dla ludzi. Służ Bogu tam, gdzie

Bardziej szczegółowo

TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA

TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA Drogi uczniu! Instrukcja dla użytkownika testu Najpierw przeczytaj uważnie tekst. Następnie rozwiązuj

Bardziej szczegółowo

Jak wytresować swojego psa? Częs ć 5. Aportowanie

Jak wytresować swojego psa? Częs ć 5. Aportowanie Jak wytresować swojego psa? Częs ć 5 Aportowanie Aportowanie zabawa z psem Wbrew temu, co się powszechnie uważa, aportowanie nie jest dla psa naturalne i trzeba go tego po prostu nauczyć. Większość psów

Bardziej szczegółowo

Moje dziecko chodzi do szkoły...

Moje dziecko chodzi do szkoły... Moje dziecko chodzi do szkoły... Jak mu pomóc rozwijać samodzielność? Opracowanie: Joanna Kiedrowicz psycholog Jak pomóc dziecku oswoić szkołę? Nie zmieniaj swoich decyzji. Nie wprowadzaj atmosfery pośpiechu,

Bardziej szczegółowo

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1)

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) Turysta: Dzień dobry! Kobieta: Dzień dobry panu. Słucham? Turysta: Jestem pierwszy raz w Krakowie i nie mam noclegu. Czy mogłaby mi Pani polecić jakiś hotel?

Bardziej szczegółowo

ĆWICZENIA W ZAPOBIEGANIU OSTEOPOROZY

ĆWICZENIA W ZAPOBIEGANIU OSTEOPOROZY ĆWICZENIA W ZAPOBIEGANIU OSTEOPOROZY Ćwiczenie 1. - Stajemy w rozkroku na szerokości bioder. Stopy skierowane lekko na zewnątrz, mocno przywierają do podłoża. - Unosimy prawą rękę ciągnąc ją jak najdalej

Bardziej szczegółowo

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku I Komunia Święta Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku Ktoś cię dzisiaj woła, Ktoś cię dzisiaj szuka, Ktoś wyciąga dzisiaj swoją dłoń. Wyjdź Mu na spotkanie Z miłym powitaniem, Nie lekceważ znajomości

Bardziej szczegółowo

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych dr Renata Maciejewska Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie Struktura próby według miasta i płci Lublin Puławy Włodawa Ogółem

Bardziej szczegółowo

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Polska Szkoła Sobotnia im. Jana Pawla II w Worcester Opracował: Maciej Liegmann 30/03hj8988765 03/03/2012r. Wspólna decyzja? Anglia i co dalej? Ja i Anglia. Wielka

Bardziej szczegółowo

Pomyślności i radości, Szczęścia w kartach i miłości, W dzień słoneczny i po zmroku Chcę Ci życzyć w Nowym Roku.

Pomyślności i radości, Szczęścia w kartach i miłości, W dzień słoneczny i po zmroku Chcę Ci życzyć w Nowym Roku. Nowy rok Nowy Rok Pomyślności i radości, Szczęścia w kartach i miłości, W dzień słoneczny i po zmroku Chcę Ci życzyć w Nowym Roku. Huczą petardy i gra muzyka, Stary rok mija, za las umyka, Cóż w tym dziwnego,

Bardziej szczegółowo

KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA

KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA GRUPA ŚREDNIA KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA Cel ogólny: tworzenie form 2 osoby l.poj. trybu rozkazującego. Cele operacyjne: uczeń będzie znał legendę o Złotej kaczce w wersji współczesnej,

Bardziej szczegółowo

www.abcprzedszkola.pl

www.abcprzedszkola.pl 1 do artykułu z cyklu Bajkowe Abecadło autorstwa Chanthy E.C. zamieszczonego na www.abcprzedszkola.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Występują: Narrator (przedszkolanka lub rodzic) Brzydkie Kaczątko Mama

Bardziej szczegółowo

Laura pokiwała głową. Od kilku tygodni codziennie mierzyli Belli temperaturę, bo ich weterynarz, Marek, powiedział, że tak najlepiej sprawdzić, czy

Laura pokiwała głową. Od kilku tygodni codziennie mierzyli Belli temperaturę, bo ich weterynarz, Marek, powiedział, że tak najlepiej sprawdzić, czy Rozdział pierwszy Bella wydaje się taka gruba! Laura popatrzyła pod stołem na Bellę, sukę rasy beagle, która siedziała pomiędzy nogami zebranych. Dyszała i nie wyglądała na zbyt zadowoloną. Brzuszek miała

Bardziej szczegółowo

TRYB ROZKAZUJĄCY A2 / B1 (wersja dla studenta)

TRYB ROZKAZUJĄCY A2 / B1 (wersja dla studenta) TRYB ROZKAZUJĄCY A2 / B1 (wersja dla studenta) Materiał prezentuje sposób tworzenia form trybu rozkazującego dla każdej koniugacji (I. m, -sz, II. ę, -isz / -ysz, III. ę, -esz) oraz część do ćwiczeń praktycznych.

Bardziej szczegółowo

NIE BLEDNIJ, KORALICZKU!

NIE BLEDNIJ, KORALICZKU! NIE BLEDNIJ, KORALICZKU! W ogrodzie pojawiła się mamusia Piotra i zabrała syna do domu. Chłopak szepnął Karolci, by nikomu nie mówiła o ich przygodzie. Dziewczynka też wracała do domu. Spotkała tatusia,

Bardziej szczegółowo

MAŁA JADWINIA nr 11. o mała Jadwinia p. dodatek do Jadwiżanki 2 (47) Opracowała Daniela Abramczuk

MAŁA JADWINIA nr 11. o mała Jadwinia p. dodatek do Jadwiżanki 2 (47) Opracowała Daniela Abramczuk o mała Jadwinia p MAŁA JADWINIA nr 11 Opracowała Daniela Abramczuk Zdjęcie na okładce Julia na huśtawce pochodzą z książeczki Julia święta Urszula Ledóchowska za zgodą Wydawnictwa FIDES. o Mała Jadwinia

Bardziej szczegółowo

ALLELUJA. Ref. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja.

ALLELUJA. Ref. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. ALLELUJA 1. Niech zabrzmi Panu chwała w niebiosach, na wysokościach niech cześć oddadzą. Wielbijcie Pana Jego Zastępy, Wielbijcie Pana Duchy niebieskie. Ref. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. Alleluja,

Bardziej szczegółowo

Copyright by Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2007 Text copyright by Grzegorz Kasdepke, 2007 Illustrations copyright by Piotr Rychel, 2007

Copyright by Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2007 Text copyright by Grzegorz Kasdepke, 2007 Illustrations copyright by Piotr Rychel, 2007 Copyright by Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2007 Text copyright by Grzegorz Kasdepke, 2007 Illustrations copyright by Piotr Rychel, 2007 Zagadka trzynasta, czyli kto popsuł latawiec?! Dla detektywa

Bardziej szczegółowo

Ziemia. Modlitwa Żeglarza

Ziemia. Modlitwa Żeglarza Ziemia Ziemia, którą mi dajesz, nie jest fikcją ani bajką, Wolność którą mam w Sobie Jest Prawdziwa. Wszystkie góry na drodze muszą, muszą ustąpić, Bo wiara góry przenosi, a ja wierzę Tobie. Ref: Będę

Bardziej szczegółowo

Nazwijmy go Siedem B (prezentujemy bowiem siedem punktów, jakim BYĆ ) :)

Nazwijmy go Siedem B (prezentujemy bowiem siedem punktów, jakim BYĆ ) :) Czy potrafimy rozmawiać z dziećmi o niepełnosprawności? Czy sprawia nam to trudność? Czujemy się zakłopotani tematem? Sami nie wiemy, jak go ugryźć? A może unikamy go całkiem, skoro nas bezpośrednio nie

Bardziej szczegółowo

Scenariusz widowiska scenicznego Zdrowo żyj Dzieci 5 6 letnie

Scenariusz widowiska scenicznego Zdrowo żyj Dzieci 5 6 letnie Scenariusz widowiska scenicznego Zdrowo żyj Dzieci 5 6 letnie Teksty narratora i słowa piosenek Ewy Knap Choreografia Małgorzata Piotrowicz W widowisku wykorzystano muzykę zespołu ABBA Samorządowe Przedszkole

Bardziej szczegółowo

BEZPIECZNY PIERWSZAK

BEZPIECZNY PIERWSZAK BEZPIECZNY PIERWSZAK BEZPIECZEŃSTWO W DRODZE DO SZKOŁY Codziennie rano wyruszasz w drogę do szkoły i codziennie wracasz do domu. Niezależnie od tego, w jaki sposób pokonujesz tę trasę - ważne, byś poznał

Bardziej szczegółowo

Zabawy i ćwiczenia logopedyczne:

Zabawy i ćwiczenia logopedyczne: Zabawy i ćwiczenia logopedyczne: 1. Ćwiczenia żuchwy: a. opuszczanie i unoszenie; b. przesuwanie w prawo i w lewo; c. wysuwanie do przodu; d. żucie (przy zamkniętych wargach). 2. Ćwiczenia warg: a. szerokie

Bardziej szczegółowo

WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW

WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW Teksty biblijne: Dz. Ap. 6, 1 7 Tekst pamięciowy: Gal. 6, 10 ( ) dobrze czyńmy wszystkim ( ) Nikt nie jest za mały, aby pomagać innym! Zastosowanie: * Pan Bóg pragnie, abyśmy otoczyli

Bardziej szczegółowo

RODZICE, PRACOWNICY SZKOŁY ANKIETA

RODZICE, PRACOWNICY SZKOŁY ANKIETA RODZICE, PRACOWNICY SZKOŁY ANKIETA Szkoła nasza włączyła się do ruchu szkół promujących zdrowie. Rozpoczynając tę pracę chcemy zapytać pracowników o sprawy dotyczące ich zdrowia, samopoczucia i stylu życia.

Bardziej szczegółowo

Wierszyki na wódkę. Tekst moŝe być dowolnie modyfikowany. W przypadku tekstu własnego prosimy o wpisanie w formularzu zamówienia własny.

Wierszyki na wódkę. Tekst moŝe być dowolnie modyfikowany. W przypadku tekstu własnego prosimy o wpisanie w formularzu zamówienia własny. Wierszyki na wódkę Tekst moŝe być dowolnie modyfikowany. W przypadku tekstu własnego prosimy o wpisanie w formularzu zamówienia własny. 1. Niechaj wszyscy Goście na zdrowie dziś piją, a 100 lat w szczęściu

Bardziej szczegółowo

ilustrowała Renata Grzybek Wydawnictwo Skrzat Kraków

ilustrowała Renata Grzybek Wydawnictwo Skrzat Kraków ilustrowała Renata Grzybek Wydawnictwo Skrzat Kraków Copyright by Księgarnia Wydawnictwo Skrzat Stanisław Porębski, Kraków 2009, 2015 Tekst: Magdalena Zarębska Ilustracje: Renata Grzybek, Fotolia.com Redakcja:

Bardziej szczegółowo

KOCHAM CIĘ-NIEPRZYTOMNIE WIEM, ŻE TY- MNIE PODOBNIE NA CÓŻ WIĘC CZEKAĆ MAMY OBOJE? Z NASZYM SPOTKANIEM WSPÓLNYM? MNIE- SZKODA NA TO CZASU TOBIE-

KOCHAM CIĘ-NIEPRZYTOMNIE WIEM, ŻE TY- MNIE PODOBNIE NA CÓŻ WIĘC CZEKAĆ MAMY OBOJE? Z NASZYM SPOTKANIEM WSPÓLNYM? MNIE- SZKODA NA TO CZASU TOBIE- WCZEŚNIEJSZA GWIAZDKA KOCHAM CIĘ-NIEPRZYTOMNIE WIEM, ŻE TY- MNIE PODOBNIE NA CÓŻ WIĘC CZEKAĆ MAMY OBOJE? Z NASZYM SPOTKANIEM WSPÓLNYM? MNIE- SZKODA NA TO CZASU TOBIE- ZAPEWNE TAKŻE, WIĘC SPOTKAJMY SIĘ

Bardziej szczegółowo

RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010

RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010 RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010 MARKOWI MIDURZE NIGDY BY DO GŁOWY NIE PRZYSZŁO, ŻE UŻYJE SUPER GLUE PRZECIWKO CZŁOWIEKOWI aatakowałem w tramwaju. Była wtedy jedenasta w nocy. Miałem w kieszeni tubkę super glue,

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie

Bardziej szczegółowo

Kto chce niech wierzy

Kto chce niech wierzy Kto chce niech wierzy W pewnym miejscu, gdzie mieszka Bóg pojawił się mały wędrowiec. Przysiadł na skale i zapytał: Zechcesz Panie ze mną porozmawiać? Bóg popatrzył i tak odpowiedział: mam wiele czasu,

Bardziej szczegółowo

16.zdaje się nadmiernie podatne na ból, nadmiernie przejęte drobnymi zranieniami

16.zdaje się nadmiernie podatne na ból, nadmiernie przejęte drobnymi zranieniami I. Dotyk Czy twoje dziecko:. 1.unika brudzenia sobie rąk 2.zlości się przy myciu twarzy 3. złości się przy czesaniu włosów lub obcinaniu paznokci 4. woli ubrania z długim rękawem nawet kiedy jest ciepło

Bardziej szczegółowo

Październik. TYDZIEŃ 3.: oto bardzo ważna sprawa strona lewa, strona prawa

Październik. TYDZIEŃ 3.: oto bardzo ważna sprawa strona lewa, strona prawa Październik TYDZIEŃ 3.: oto bardzo ważna sprawa strona lewa, strona prawa Projekt sytuacji edukacyjnych (oprac. mgr Sylwia Kustosz, Edukator Froebel.pl) Przebieg spotkania w Porannym kole: PONIEDZIAŁEK:

Bardziej szczegółowo

Prawdziwa miłość ani nie poucza, ani nie straszy.

Prawdziwa miłość ani nie poucza, ani nie straszy. 5 6 Tyle nam powiedział Święty Paweł, jaka może być miłość: cierpliwa, wytrwała... Widzimy taką miłość w życiu między ludźmi. Możemy ją opisać, używając słów mniej lub bardziej udanych, ale można się zgubić

Bardziej szczegółowo

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej.

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. 34-letnia Emilia Zielińska w dniu 11 kwietnia 2014 otrzymała nowe życie - nerkę

Bardziej szczegółowo

Łomżyńskie Centrum Rozwoju Edukacji Samorządowy Ośrodek Doradztwa Metodycznego i Doskonalenia Nauczycieli w Łomży

Łomżyńskie Centrum Rozwoju Edukacji Samorządowy Ośrodek Doradztwa Metodycznego i Doskonalenia Nauczycieli w Łomży SCENARIUSZ ZAJĘĆ DO PRZEDSZKOLA Z ADMINISTRACJĄ ZA PAN BRAT - - POZNAJEMY ZAWÓD PRACOWNIKA BIUROWEGO I PRACĘ URZĘDNIKA Cel: uświadomienie dzieciom, że z zawodami biurowymi można spotkać się niemalże na

Bardziej szczegółowo

Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2. Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo

Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2. Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo Andrzej Graca BEZ SPINY CZYLI NIE MA CZEGO SIĘ BAĆ Andrzej Graca: Bez spiny czyli nie ma czego się bać 3 Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2

Bardziej szczegółowo

Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci!

Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci! W samo południe 14 Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci! przed czytaniem 1. W internecie można znaleźć wiele rzeczy. W internecie, czyli właściwie gdzie? Opracujcie hasło INTERNET na podstawie własnych skojarzeń

Bardziej szczegółowo

Grzech psuje. Wszyscy odstąpili od Boga, wszyscy popełnili zło. Nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego. (List do Rzymian 3, 12)

Grzech psuje. Wszyscy odstąpili od Boga, wszyscy popełnili zło. Nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego. (List do Rzymian 3, 12) Spotkanie 2 Grzech psuje moją przyjaźń z Bogiem Wszyscy odstąpili od Boga, wszyscy popełnili zło. Nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego. (List do Rzymian 3, 12) Dobra Nowina głosi, że Bóg

Bardziej szczegółowo

"Chciałem cię chronić, będąc twoim cieniem..." Pearlic. Reda 2015.

Chciałem cię chronić, będąc twoim cieniem... Pearlic. Reda 2015. CIEŃ Paulina Klecz "Chciałem cię chronić, będąc twoim cieniem..." Pearlic. Reda 2015. Projekt okładki: Łukasz Orzechowski Copyright Paulina Copyright Pearlic Klecz Wszelkie prawa do publikacji zastrzeżone.

Bardziej szczegółowo

STARY TESTAMENT. JÓZEF I JEGO BRACIA 11. JÓZEF I JEGO BRACIA

STARY TESTAMENT. JÓZEF I JEGO BRACIA 11. JÓZEF I JEGO BRACIA JÓZEF I JEGO BRACIA 53 Jakub miał wielu synów. Było ich dwunastu. Jakub kochał wszystkich, ale najbardziej kochał Józefa. Może to dlatego, że Józef urodził się, kiedy Jakub był już stary. Józef był mądrym

Bardziej szczegółowo

Na wódkę weselną: 1. Wódka Weselna. Niechaj wszyscy Goście na zdrowie dziś piją, a Renata i Dawid 100 lat w szczęściu żyją!!!

Na wódkę weselną: 1. Wódka Weselna. Niechaj wszyscy Goście na zdrowie dziś piją, a Renata i Dawid 100 lat w szczęściu żyją!!! Na wódkę weselną: 1. Niechaj wszyscy Goście na zdrowie dziś piją, a 100 lat w szczęściu żyją!!! 2. Toasty wznosicie za pomyślność Młodej Pary Kielich pierwszy: za Młodych szczęście Drugi: za dziecka poczęcie

Bardziej szczegółowo

Najlepsza Pozycja Seksualna. oswieconykochanek.pl pozycjeseksualne.pl autor: Brunet

Najlepsza Pozycja Seksualna. oswieconykochanek.pl pozycjeseksualne.pl autor: Brunet Najlepsza Pozycja Seksualna oswieconykochanek.pl pozycjeseksualne.pl autor: Brunet Najlepsza pozycja seksualna. Daje zarówno tobie jak i partnerce maksymalne przeżycia. - do stosowania jeśli chcesz mieć

Bardziej szczegółowo

Marcin Pałasz. ilustracje Olga Reszelska

Marcin Pałasz. ilustracje Olga Reszelska Marcin Pałasz ilustracje Olga Reszelska Copyright by Marcin Pałasz Edycja Copyright by Skrzat, Kraków 2012 Redakcja: Sylwia Marszał Korekta: Agnieszka Sabak Skład: Łukasz Libiszewski Ilustracje: Olga Reszelska

Bardziej szczegółowo

Miś zaprosił mnie do środka i zaproponował kanapki z miodem i kakao. Wtedy poczułem, jakby coś ciężkiego leżało na mojej piersi.

Miś zaprosił mnie do środka i zaproponował kanapki z miodem i kakao. Wtedy poczułem, jakby coś ciężkiego leżało na mojej piersi. Pukam do drzwi......cisza... Po chwili, otwiera mi......miś Uszatek... Pyta mnie: co ja tutaj robię? w tak mroźną noc... Odpowiedziałem, że szukam schronienia... A cóż to się stało...? Zgubiłem się w lesie

Bardziej szczegółowo

www.pomaranczoweosiedle.pl mieszkania ze smakiem.

www.pomaranczoweosiedle.pl mieszkania ze smakiem. www.pomaranczoweosiedle.pl mieszkania ze smakiem. Refleksje singla W czasie studiów Gdańsk-Wrzeszcz zaczynał się dla mnie i kończył na olitechnice Gdańskiej. To był mój świat całe moje studenckie życie

Bardziej szczegółowo

Ćwiczenia w chorobie. zwyrodnieniowej. stawów. Rekomendowane przez prof. dr. hab. n. med. Janusza Płomińskiego

Ćwiczenia w chorobie. zwyrodnieniowej. stawów. Rekomendowane przez prof. dr. hab. n. med. Janusza Płomińskiego Ćwiczenia w chorobie zwyrodnieniowej stawów Rekomendowane przez prof. dr. hab. n. med. Janusza Płomińskiego choroby zwyrodnieniowej kolana Ćwiczenia wspomagają utrzymanie w dobrym stanie stawów i mięśni.

Bardziej szczegółowo

Uratowanie Prosiaczka

Uratowanie Prosiaczka Streszczenie W czasie tego długotrwałego deszczu Krzyś siedział w domu i rozmyślał o różnych rzeczach. Każdego dnia rano wychodził z parasolem i wtykał patyczek w miejsce, do którego dochodziła woda. Któregoś

Bardziej szczegółowo

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem!

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem! Proszę bardzo!...książka z przesłaniem! Przesłanie, które daje odpowiedź na pytanie co ja tu właściwie robię? Przesłanie, które odpowie na wszystkie twoje pytania i wątpliwości. Z tej książki dowiesz się,

Bardziej szczegółowo

SCENARIUSZ UROCZYSTOŚCI PASOWANIA NA PRZEDSZKOLAKA GRUPA PSZCZÓŁKI 3, 4-LATKI

SCENARIUSZ UROCZYSTOŚCI PASOWANIA NA PRZEDSZKOLAKA GRUPA PSZCZÓŁKI 3, 4-LATKI SCENARIUSZ UROCZYSTOŚCI PASOWANIA NA PRZEDSZKOLAKA GRUPA PSZCZÓŁKI 3, 4-LATKI Cele główne: Wprowadzenie dzieci w społeczność przedszkolną Zaprezentowanie umiejętności przedszkolaków Wyrabianie nawyku prób

Bardziej szczegółowo

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Czasem źle postępujemy Przez moje złe czyny (grzechy) inni ludzie się smucą, a czasami nawet płaczą. Moje złe czyny brudzą serce. Serce staje się brudne

Bardziej szczegółowo

Skrajne ubóstwo. 2717 rodzin włączonych do projektu. 33% z nich to rodziny dotknięte chorobą. żyje w skrajnym ubóstwie. bądź niepełnosprawnością.

Skrajne ubóstwo. 2717 rodzin włączonych do projektu. 33% z nich to rodziny dotknięte chorobą. żyje w skrajnym ubóstwie. bądź niepełnosprawnością. Skrajne ubóstwo 2717 rodzin włączonych do projektu żyje w skrajnym ubóstwie. 33% z nich to rodziny dotknięte chorobą bądź niepełnosprawnością. tyle, co na papierosy 66% rodzin włączonych do Paczki w 2013

Bardziej szczegółowo

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły.

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. SZKOŁA dla RODZICÓW Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. (...) Dzieci potrzebują tego, aby ich uczucia były akceptowane i doceniane. Kto pyta nie błądzi. Jak pomóc

Bardziej szczegółowo

Gdy dziecko staje się nastolatkiem...

Gdy dziecko staje się nastolatkiem... Gdy dziecko staje się nastolatkiem... Jak mu pomóc? Jak z nim wytrzymać? Jak go zrozumieć? Jak go wychowywać? Opracowanie: Joanna Kiedrowicz psycholog NASTOLATEK DZIECKO Inny wygląd Inna emocjonalność

Bardziej szczegółowo

PIOTR W WIĘZIENIU. Bóg chce, abyś modlił się o innych I. WSTĘP

PIOTR W WIĘZIENIU. Bóg chce, abyś modlił się o innych I. WSTĘP PIOTR W WIĘZIENIU Teksty biblijne: Dz. Ap. 12,1 17 Tekst pamięciowy: Jeremiasz 33,3 dzieci młodsze, Jakub 5,16 dzieci starsze Wołaj do mnie, a odpowiem ci ( ) Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego.

Bardziej szczegółowo

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY Często będę Ci mówić, że to ważna lekcja, ale ta jest naprawdę ważna! Bez niej i kolejnych trzech, czyli całego pierwszego tygodnia nie dasz rady zacząć drugiego. Jeżeli czytałaś wczorajszą lekcję o 4

Bardziej szczegółowo

Wywiady. Pani Halina Glińska. Tancerka, właścicielka sklepu Just Dance z akcesoriami tanecznymi

Wywiady. Pani Halina Glińska. Tancerka, właścicielka sklepu Just Dance z akcesoriami tanecznymi Wywiady Pani Aleksandra Machnikowska Przedsiębiorca od 2009 roku, najpierw w spółce cywilnej prowadziła sklep Just Dance. Od 2012 roku prowadzi restaurację EL KAKTUS. W styczniu 2014 restauracja EL KAKTUS

Bardziej szczegółowo

WYWIAD Z VIDASEM BLEKAITISEM

WYWIAD Z VIDASEM BLEKAITISEM WYWIAD Z VIDASEM BLEKAITISEM Jednym z najlepszych litewskich i światowych siłaczy. Wielokrotnym Wicemistrzem i Drugim Wicemistrzem Litwy Strongman, drużynowym Mistrzem Świata Par Strongman 2007, drużynowym

Bardziej szczegółowo

PRZEGOŃ JESIENNY SMUTEK!

PRZEGOŃ JESIENNY SMUTEK! PRZEGOŃ JESIENNY SMUTEK! Jesień to niełatwy czas dla naszego samopoczucia mała ilość słońca i krótki dzień nie wpływają na nas pozytywnie. Co zatem zrobić, aby nie tracić energii i nie popadać w stany

Bardziej szczegółowo

Widziały gały co brały

Widziały gały co brały Widziały gały co brały KATARZYNA JEZIERSKA-TRATKIEWICZ Widziały gały co brały Uwagi autorki i wydawnictwa Wszystkie informacje zawarte w tej książce zostały przez autorkę starannie zebrane i przygotowane

Bardziej szczegółowo

Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie

Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie Szybciej poznaję ceny. To wszystko upraszcza. Mistrz konstrukcji metalowych, Martin Elsässer, w rozmowie o czasie. Liczą się proste rozwiązania wizyta w

Bardziej szczegółowo

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka 1 Bóg Ojciec kocha każdego człowieka Bóg kocha mnie, takiego jakim jestem. Raduje się każdym moim gestem. Alleluja Boża radość mnie rozpiera, uuuu (słowa piosenki religijnej) SŁOWA KLUCZE Bóg Ojciec Bóg

Bardziej szczegółowo

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD K A T A R Z Y N A O R K I S Z S T O W A R Z Y S Z E N I E N A R Z E C Z D Z I E C I Z N A D P O B U D L I W O Ś C I Ą P S Y C H O R U C H O W Ą Moment narodzenia

Bardziej szczegółowo