ZACHODNI. Prusy W schodnie a Polska. Cena. Rok I. 50 gr Nr. 17/18. P it m o POŚWIĘCONE ŚPRPUUO m UÜZflJEfTINEGO ŚTOŚUNKU POLŚKI i NIEfTlIEC

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "ZACHODNI. Prusy W schodnie a Polska. Cena. Rok I. 50 gr Nr. 17/18. P it m o POŚWIĘCONE ŚPRPUUO m UÜZflJEfTINEGO ŚTOŚUNKU POLŚKI i NIEfTlIEC"

Transkrypt

1 ZACHODNI P it m o POŚWIĘCONE ŚPRPUUO m UÜZflJEfTINEGO ŚTOŚUNKU POLŚKI i NIEfTlIEC Rok I WARSZAWA Cena KATOWICE C en a KRAKÓW POZNAN 5 0 gr LWÓW Dnia 1. listopada r gr Nr. 17/18 TORUŃ B. S. Trudno o lepszy symbol dziejowego stosunku Polski do Prus Wschodnich, niżeli ten, który daje niezapomniana pierwsza scena Żeromskiego Powieści o Walgierzu Udalym. Oto jeden z tych bezimiennych jeszcze królów polskich, pierwszych piastowskich władaczy, zespalających w wysiłku siły i woli ziemie polskie w jedną rzecz wiekuistą, rzecz pospolitą", odnosi zwycięstwo nad niemieckiemi hufcami, W pierwszem uniesieniu zwycięstwa, w głuchem zapamiętaniu pomsty, ślubuje wyniszczenie wroga. Wystarcza jednak zjawienie się pierwszego wstawiennika na rzecz pokonanych, płaczka bożego", chrześcijańskiego biskupa, by zmiękło i wzruszyło się serce królewskie. Odwracają się zamysły bitnego władyki. W gościnnej pokorze prosi on do swego namiotu rycerzy niemieckich, przybyłych po ciała ległych w boju współbraci, biorąc ich w mocną opiekę swej dłoni przed gniewem własnej drużyny bojowej. W czasie siedmiuset lat panowania niemieckiego na ziemiach wschodnio-pruskich scena ta powtarzała się nieraz. W ciągu pięciu stuleci zagadnienie Prus Wschodnich niejednokrotnie powracało i z uporem przypominało o siebie mężom stanu dawnej Polski. Kilkakrotnie było ono rozstrzygane z bronią w ręku, a wówczas wynik orężny narzucał niejako konieczność zasadniczej likwidacji tego zagadnienia. Jednakże w każdym wypadku rozstrzygnięcie było odkładane. To też żaden bodajże odcinek naszej historji nie jest tak pełen zasadniczych błędów, rażącej krótkowzroczności, gnuśnej niechęci do rzeczy dokonanych. Chwiejność, słabość, niezdecydowanie oto są stałe cechy polityki naszej w stosunku do Prus Wschodnich. Smutną, a niekiedy haniebną wprost nicią wiją się one przez pięćset lat naszej historji, od pierwszej decyzji Konrada Mazowieckiego, po przez niewyzyskiwanie zwycięstw orężnych i politycznych możliwości, aż po łatwość pierwszego rozbioru. Łańcuch błędów przeszłości musi być ostrzeżeniem dla Polski dzisiejszej. Zagadnienie Prus Wschodnich stanęło u kolebki nowej Polski w nieco odmiennej postaci, niżeli ta, w jakiej stało ono przed kilku wiekami przed mężami stanu i politykami dawnej Polski. Skomplikowało się ono w ciągu wieków i utrudniło. Z niewielkiego względnie zagadnienia terytorjalnego i ludnościowego stało się ono podstawowem zagadnieniem we wzajemnym stosunku państwa polskiego i Rzeszy Niemieckiej. Prusy W schodnie a Polska Zmiana ta w niczem oczywiście nie umniejsza obowiązku posiadania programowego, jasnego stanowiska wobec tego zagadnienia. Przedewszystkiem nie wolno nam zapominać, że Prusy Wschodnie nigdy, wbrew nawet naszej woli i chęci, nie mogą być nam obojętne. Nie możemy lekko godzić się z myślą, że kraj ten tak bliski nam całością naszej historji, pochodzeniem, a nawet narodowością znacznej części mieszkańców będzie odgrywał w naszej historji obecnej tę samą rolę bastjonu wypadowego przeciwko Polsce, siedliska nieustannych spisków, jaką odgrywał w przeszłości. Nie może być zadaniem publicystyki politycznej odwodzenie trzeźwej myśli narodu w dziedzinę fantazji i proroctw. Stąd też w rozpatrywaniu sprawy wzajemnego stosunku Prus W schodnich i Polski musimy unikać wszystkiego, co nie jest realną oceną istniejącego stanu i warunków, względnie obserwacją przebiegu naturalnych i stałych procesów. Do podstawowych natomiast obowiązków każdego obywatela i członka narodu polskiego winna należeć gruntowna, doskonała znajomość tego zagadnienia w jego n ajrozmaitszych przejawach. A więc powinniśmy znać p rzebieg dziejów naszego stosunku do Prus Wschodnich, aby unikać błędów przeszłości. Winniśmy znać liczby ogólne dzisiejszego stanu, by nie dać się sugestjonować rzekomą wagą tego zagadnienia z punktu widzenia interesów niemieckich. Winniśmy znać sprawę polskiej ludności w P rusach Wschodnich, by nie ubożyć swego narodu o tę zwartą i silną grupę jego członków, która dziś tak często wychowywana jest w najsprzeczniejszych z rzeczywistością pojęciach o Polsce i polskości. Ponad ziemią jezior mazurskich i lasów, ponad kraj ten wszelakiego piękna i melancholji, dający oku niezapomniany widok, wznosi się obraz przerażającej wizji: duszy Mazurów, przybitych do czarnego krzyża Zakonu Krzyżowego, usychającej z pragnienia i tonącej w krwi własnej" tego rodzaju akordem ilustruje dzisiejszy stan polityczny i m oralny pruskiego pogranicza naszych województw białostockiego i warszawskiego jeden z synów tej Ziemi Mazurskiej w artykule pod wymownym tytułemskargą Nieznana Ziemia", drukowanym w n-rze bieżącym naszego czasopisma. Skarga ta nie może pozostać bez echa. Czas już, by Prusy Wschodnie przestały być dla Polski ziemią nieznaną". Oto jest jedno z najpilniejszych zadań naszej myśli politycznej i narodowej.

2 BROUS M4 ZUR Nieznana Ziemia Prasy W schodnie (Do źródeł duszy mieszkańca Prus Wschodnich) A rtykuł, który dajem y do rąk czytelnika, stanowi ciekawy, pełen poezji i m istyki, lecz równocześnie głę. boki w ujęciu, oryginalny w m yśli politycznej, dokument. Pisany w języku niemieckim, przez autora, na którego oddziaływ ały w szystkie w pływ y etniczne i kulturalne, składające się na to dziwne zjawisko człowieka wschodnio, pruskiego", ujm uje on zagadnienie Prus W schodnich w sposób, do którego nie przyzw yczaiła nas polska myśl polityczna. Tem bardziej jednak zasługuje on na przeczytanie i przemyślenie, ze strony tych wszystkich, którzy pod pozorami zewnętrznem i skłonni są szukać głębszej m yśli i głębszej prawdy dziejów. RED AK C JA Jest rzeczą nad wyraz bolesną i niestety zbyt często spotykaną, że narody sąsiadujące ze sobą znają się nawzajem najmniej. O mojej ziemi rodzinnej Prusach W schodnich nawet sfery inteligencji w Polsce niewiele więcej po czasy ostatnie wiedziały, jak nieco z historji i etnografji. W iedziano o Krzyżakach i Grunwaldzie. Znany był obraz Matejki, przedslnwiający hold księcia pruskiego Hohenzollerna królowi polskiemu na rynku w Krakowie. Wiadomo jeszcze było ponadto, że w ziemi M alborskiej, na W arm ji i na Mazurach, mieszka ludność pochodzenia polskiego i mówiąca jeżykiem polskim. Pozatem że jest to ziemia żyjąca całkowicie pod butem junkrów. Oto mniejwięcej wszystko, co się w Polsce na ten temat wiedziało. W ten sposób cuła ta ziemia, od jeziora W ystyty do Malborka tkwiąca w obszarze polskim, była do niedawna nieznaną ziemią terra incognita. W czasach ostatnich zaszła jednak pod tym w zględem pocieszająca zmiana na lepsze. Pod wypróbowaną redakcją M. Zawidzkiego i przy współpracy czołowych uczonych powstała wybitna praca zbiorowa Prusy VJscho- \dnie 1), dająca naukowy wgląd w historję, etnografję, strukturę ludnościową i gospodarkę ziemi wschodnio-pruskiej. Posiadające jeszcze dziś swą wartość naukową, lecz nieznane szerszemu ogółowi prace mego rodaka dr. W. Kętrzyńskiego, poświęcone historji elementu polskiego w Prusach Wschodnich, ze szczególnem uwzględnieniem ich części ewangelickiej, doznały rozszerzenia dzięki rozprawom innego mego msazurskiego rodaka, dr. A. Szymańskiego, jak również dzięki pracy PohoreckiegoJ) W prasie codziennej liczne artykuły uświadamiają w tym zakresie opinję polską J) Przyczyna tego wzrostu zainteresowania leży nietylko w tyradach wojennych wschodnio-pruskich pseudogermanów, lecz również w niesłychanie brutalnem traktowaniu ludności polskiej w Prusach Wschodnich. Jeżeli bowiem dzisiaj ktoś z pośród tej mazurskiej ludności, sproletaryzowanej przez rabunek ziemi, przez zakaz wypasania lasów i uprawiania rybołóstwa odważy się mówić po polsku, śpiewać pieśni polskie, lub też czytać gazetę polską, ten zgóry naraża się na szykany nietylko ze strony najniższych organów administracji państwowej (listonosza, landjćigra), ale również ze strony swego duszpasterza. Nie rrt\i on możności pociągnięcia oszczerców do odpowiedzialności sądowej, a cieszyć się może, gdy go się znieważa tylko słowem. W M IL CZENIU I Z W EW NĘTRZNEM ZAPARCIEM SIE MU SI M AZUR PATRZEĆ DZIEŃ W DZIEŃ N A ZN IE W A ŻAN IE I U PAD LANIE JEGO DUSZY 1 JEGO N A R O DOWOŚCI PRZEZ LUDZI OBCYCH JEGO ZIEMI, W ZGLĘDNIE PRZEZ M AŁO W A R T OŚCIOWYCH MO RALN IE RENEGATÓW. Jeżeli zaś ktoś lojalnie w y stąpi w obronie gospodarczych i kulturalnych praw M azurów, to sin je się zdrajcą kra ju ' i naraża się conajmniej na karne przesiedlenie, zwolnienie ze służby i bojkot, nierzadko zaś na krwawy terror. K ilka epizodów tej mazur- ) Prusy Wschodnie, Przeszłość i teraźniejszość". Książka zbiorowa. Wydawnictwo Związku Obrony Kresów Zachodnich. Poznań, r ) Sprawy Narodowościowe" 1932 nr. 2 3, str s) Zamieszczone w ostatnim czasie w K urjerze W arszawskim" w rażenia Turysty" tracą bardzo na wartości wskutek pomieszania pojęć kultury" z cywilizacją, malej znajomości dworu i wsi oraz naskutek za silnego nastawienia wyznaniowego u autora. Turysta' winien m. in. wiedzieć, że nie panowanie katolickiego Zakonu, lecz jego upadek i reformacja umożliwiły rozwój kraju, założenie uniw ersytetu i połączenie z Polską. skiej martyrologji, jak masakry w Jedwabnie i Dembowcu*), nazwane przez kierownika pracy germanizacyjnej i proletaryzacyjnej na Mazurach, Worgitzkiego czynami godnemi pochwały, odbity się głośnem echem po Polsce. Ponad ziemię jezior mazurskich i lasów, ponad ten kraj wszelkiego piękna i melancholji, dającej oku niezapomniany obraz, wznosi się obraz przerażającej wizji: duszy Mazurów, przybitych do czarnego krzyża Zakonu K rzyżowego, usychającej z pragnienia i tonącej w krwi własnej. Niemniej bolesny i niemniej beznadziejny jest los wschodnio-pruskich Litwinów. Wspólnie z Mazurami mogą się oni wykazać wiekową hislorją pełną lojalnego ustosunkowania się wobec państwa pruskiego. Wspólne im jest wyznanie i formy życia religijnego, wspólna walka o utrzymanie narodowości własnej. Jak na Mazurach, tak i tutaj prześladowania spotyka się na każdym kroku. Niszczy się prastary język litewski. Żywioły hitlerowskie zwalczają bojkotem i terrorem prasę litewską oraz organizacje litewskie. Zdradą kraju jest przyznawanie się do narodowości litew skiej i za zdradę uznawane jest śpiewanie prastarych ludowych pieśni litewskich, nieśmiertelnych jak ziemia, nieśmiertelnych jak dusza tego bohaterskiego narodu. Między Szeszupą a Mierzeją Kurońską wznosi się ponad ziemią pełną bólu drugi olbrzymi krzyż, krzyż narodu litewskiego. A le to nie wszystko. Podobnie jak na Golgocie, tak też i tu są wzniesione trzy krzyże. Do krzyża przybito również Człowieka Nieznanego, który jak duch kołace o północy do domu, gdy obcy a krzykliwi goście w m eszkaniu sądzą, że przecież już dawno zginął z ich ręki i d a wno już jest pogrzebany. Jest to krzyż ostatni: krzyż, na który przybiło pruskiego mieszkańca wschodnich krain niemieckich. Zwykło się naogół utożsamiać element niemiecki Prus W schodnich z ludnością niemiecką Rzeszy. Nic błędniejszego! Przybysze, których z Niemiec przywołał Zakon do skolonizowania przezeń zdobytego i zniszczonego kraju, żyli przez wieki całe wyodrębnieni prawie całkowicie od reszty narodu, pod w pływem innego układu krajobrazowego terenu, innego klimatu i innego kształtowunia się wypadków historycznych. Pozatem ci niemieccy przybysze, od czasu sekularyzacji Zakonu po dzień dzisiejszy, zmieszali się do tego stopnia z ludnością nie-niemiecką, że dzisiaj, mimo zdecydow anej akcji germ anim cyjnej nazwisk, zaledwie Va niemieckiej ludności posiada nazwiska niemieckie. W tern pomięszaniu krwi wzięli niewątpliwie główny udział prastarzy mieszkańcy tej ziemi, Prusowie, których język dzięki mało w Polsce znanym formom niemieckiej opieki mniejszościowej wyginął w X V I stuleciu. Jeszcze dzisiaj cały szereg staropruskich rodzin szlacheckich dobrze pamięta swoje nie-niemieckie pochodzenie i tradycje walk swych przodków z Zakonem. Dalszym szczepem, którego język również został wytępiony i który również zmieszał się z elementem niemieckim, byli słowiańscy Sudawowie (Sudauer), których resztki Zakon przeniósł z okolic Olecka pod Labiewo, do t. zw. sudawskiego zakątka" ( sudauischer W inkel ). W czasach późniejszych do dalszego zmieszania krwi przyczynili się je szcze ewangelicko-reformowani Francuzi, hugonoci. W szystko to posiada zasadnicze znaczenie. Jeżeli mianowicie weźmie się do ręki pierwszy z brzegu spis mieszkańców, obojętnie którego miasteczka wschodniopruskiego, stwierdzi się ju ż na pierwszy rzut oka, że większość z nich tworzą niesłychanie liczne rodziny polskie i litewskie. R odziny te, aczkolwiek zgerntanizowane, zżyte są z ziemią i z nią 4) W łodzimierz Bielski; Oto Prusy! Poznań 1933.

3 t złączone i dzięki swemu wysokiemu przyrostowi naturalnemu spychają powoli na drugi plan ludność obcą, przybyłą z zachodu. Jak etnograficznie, tak też i historycznie posiadają Prusy Wschodnie wobec Rzeszy stanowisko wyjątkowe. Prusy Wschodnie nie należały nigdy do Cesarstwa R zym skiego narodu niemieckiego, od którego były oddzielone polskiem Pomorzem tak pod względem etnograficznym, jak również pod względem polityczrio-geograficznym. Podczas gdy imigranci mieszczanie i chłopi szybko zerwali bliższe więzy z dawną swą ojczyzną, to Zakon utrzymywał żywe stosunki familijne ze szlachtą w Rzeszy oraz stosunki dyplom atyczne z cesarzem i papieżem, który nierzadko w sporach z królem polskim spieszył mu z poparciem. N askutek gospodarczej polityki Zakonu, zdążającej do stworzenia z ludności niewolników, doszło do rokoszu miast i szlachty pruskiej, przyczem przy pomocy króla polskiego ogólnie znienawidzony Zakon został całkowicie zniszczony. Sekularyzacja i powołanie do życia ewangelickiego księstwa pruskiego pod lennem polskiem oznaczało zeru\anie z niemieckim zachodem. Nigdy całkowicie nie złamany opór ujarzmionych starych Prusów wobec niemieckiego rycerza i duchownego rzymskiego wyszedł z tej walki zwycięsko. Przez obdarzenie Elektora brandenburskiego tytułem książęcym, Korona Polska położyła kres temu stanowi rzeczy, popełniając jeden z najbardziej niebezpiecznych błędó w politycznych.. Dzięki chytrej polityce i złamaniu przysięgi lenniczej otrzym ały Prusy W schodnie suwerenność. Jednak opór stanów wschodniopruskich, które czuły się dobrze pod panowaniem polskiem, wobec nowego wiązania ich losów z zachodem, został ostatecznie złamany dopiero po bezprawnem zaaresztowaniu w Warszawie płk. von Kalcksteina oraz w Królewcu Rotha, jednej z czołowych postaci tego miasta. Krystjan v. Kalckstein został stracony wbrew prawu i przepisom, Roth zaś trzymany w więzieniu aż do śmierci. Ludność Prus Wschodnich, uległszy przymusowi, zachowała jednak w sobie opór ducha. Wyraźna niechęć króla Fryderyka II. (zwanego Wielkim ) do własnych ziem, t. zn. do Prus Wschodnich, napotkała na reakcję w kraju. Zaledwie wojska rosyjskie przekroczyły granicę, ludność pospieszyła złożyć hołd Moskwie. Obawy zatem przed separatyzmem wschodniopruskim spowodowały Berlin do tego, że obsadził on polskie Pomorze bezprawnie, po to tylko, by silniej związać ze sobą pod względem polityczno-geograficznym tę kolebkę państwa niemieckiego. W ten sposób samodzielna historja Prus Wschodnich skończyła się. Zdawało się również, że i opór wewnętrzny z faktem tym wygaśnie. Stało się jednak inaczej. Już przed wojną światową zaczyna się przejawiać coraz silniej w życiu artystycznem opór przeciwko zdawałoby się wszechmocnemu zachodowi. Z chwilą powstania Polski i powrotu Pomorza do macierzy przybiera ten opór formy akcji politycznej. W r planuje von Batocki, obszarnik wsckodniopruski 0 polskiem pochodzeniu, stworzenie niezależnego od Rzeszy Niemieckiej państewka. W czasie plebiscytu na Warmji 1 Mazurach mówi się o głosowaniu za przynależeniem nie do Rzeszy Niemieckiej, lecz do Prus Wschodnich. Od tego czasu myśl separatyzmu odżywa w Prusach Wschodnich coraz częściej. W grudniu 1928 r. grozi poseł wschodniopruski v. Plehwe (frakcja niemiecko-narodowych) w Landtagu pruskim oderwaniem Prus Wschodnich od Berlina. W marcu 1931 r. oświadczył Otto v. Bartenstein, potomek immigranta niemieckiego, że ideałem jego jest utworzenie niezależnego, podzielonego na kantony państwa wschodniopruskiegor), w listopadzie zaś 1931 r. popiera tę myśl reprezentant Prus Wschodnich w Radzie R zeszy i późniejszy minister spraw wewnętrznych, Freiherr v. GayP), i modyfikuje ją o tyle, że zamiast oparcia o Polskę proponuje szukać oparcia w Litwie i Łotwie. W ten sposób opór Prus Wschodnich przeciwko Zachodowi odnowa zaczął przybierać formy akcji politycznej. 5) Revue des n ationality et des m inority nat. R. XX. nr. 2 (192) str ) Revue des nationality et des m inority nat. R. XX. nr. 7 (197) «tr Mógłby teraz ktoś sądzić, że wszystkie te koncepcje wychodzą od ludzi, stojących na uboczu, lub też przeprowadzających jakieś osobiste posunięcia polityczne, bez ja kiegoś oparcia moralnego i bez przesłanek ideowych. Czy jednak nawet sama jednolitość rezultatów wyborczych, wrzask związków nacjonalistycznych oraz prasy, nie kryją w sobie czegoś, co się nie mieści w wymowie wyników liczbowych? Wiemy wszak (Srokowski: Z krainy czarnego krzyża ), że t. zw. kultura niemiecka w Prusach Wschodnich jest tylko strzępem prawdziwej kultury niemieckiej. C zy nie istnieje tam jednak nic więcej? Czy głosy triumfalnych fanfar, otrąbujących i po świecie tak wielki sukces niem czyzny Prus Wschodnich, nie są przypadkiem tylko parawanem, za którym kryje się nieznana bliżej Prawda? Czy nie łudzą pozory?, O tak! W kołach samodzielnie myślącej inteligencji wschodniopruskiej niewątpliwie wyczuwa się istotny stan rzeczy, mało jednak kto lepiej wypowiedział to od Ernesta WIECHERT A. Wiechert jest całkowicie zgermanizowany. Jednakże twórczość jego, ciesząca się w Niemczech dużem uznaniem, posiada ze względu na wyjątkowe połączenie liryzmu, melodyjności i siły dram atycznej w szelkie znamiona mazursko-polskiego pochodzenia artysty. I otóż w wydaniu gwiazdkowem dziennika królewieckiego Königsberger Hartungsche Zeitung z r pisze on w artykule p. t. O posłannictwie" co następuje: Było to w dniu Zielonych Świąt, kiedy znalazłem się na moście Pregoły pod Nor kitten i zobaczyłem wschodzące ponad doliną rzeki słońce. Poza mną wznosił się kościół niemiecki nad niemieckiemi dachami: słowa, idące od brzegu do brzegu, były niemieckie i piosenka, wydobywająca się z mgłą pokrytych łąk, była niemiecka. Moje oczy jednak, goniące spojrzeniem w górę rzeki, widziały odległe je j źródła, a z ich toni wychylające się obce oblicze, stępione, smutne i przepastne: z ich toni wyglądało oblicze Wschodu. Dla oka nie jest to samo, czy patrzy się z mostu nad Neckarem w Heidelberdze wprost w roześmianą duszą kw itnącego kraju, czy ze stalowych wiązadeł mostu Kotońskiego ogląda się uroczyście płynące dostojeństwo najbardziej niemieckiej rzeki, czy patrzy z kamiennych filarów w Regensburgu na oszałamiający blask drogi Nibelungów, czy też spogląda z ponad Odry, Łaby czy Wezery. To nie jest to samo, gdyż różnica tkwi w formie, a nie w duszy; w tonie, rytmie i melodyjności, a nie w ich ojczystym charakterze. Nad wszystkiemi temi brzegami można zanucić pieśń: Zwischen Frankreich und dem Böhmerwald. Już jednak na płytkiemi ławicami Odry wkrada się od tych strof lekki, fałszywy ton, przechodzący nad ciemnemi brzegami W arty w poszum, a wzbierający do pełnej smutku skargi nad Wisłą. Przygłusza on śpiew, im pieśniarz dalej kieruje się na wschód, aż wreszcie pieśń ginie, tam, gdzie Niemen wpada do Mierzei Kurońskiej, gdzie w jasnych nocach nad brzegami obce, o rękach złożonych do modłów, pełne bólu rozsiadły się bogi. Tak, cechą ziemi, która do nas należy, jest nietylko to, że jest to ziemia wilków i łosi, piasku i trzęsawisk, lasów i jezior. Do nas należy ziemia, inna od ziemi drugich. Nic to nie znaczy, że wokoło nas kościół i dom, most i droga, wóz i pług, są podobne do tych, które spotykamy w ojczyźnie reszty Niemców. Jest to bowiem tylko szata, ozdoba i szminka na obliczu cywilizacji i nic więcej. Nic nie znaczy to, że zbieramy piosenki, przysłowia i gwarowe bajki, że korzymy się przed sztuką Zakonu i jego zdobyczami kultury, że związki ojczyźniane walczą o duszę ludu. W szystko to nie zda się na nic, gdyż poza wszystkiem tern, co zostało zniekształcone, stoi niezmiennie to, co zniekształcić się nie da: wieki trwająca ziemia, pokryta wiatrami i chmurami, pełna ptactwa, które nad nią przelatuje, przemierzana przez wędrowców, obmyta falą, nabrzmiała łzami i pełna sił ży wotnych, jakich nie znają inne ziemie niemieckie. W jej łonie śpią zasypane wsie, śpi bursztyn, pamiętający ogrody Edenu, śpi krew niezliczonych szczepów, ludów i ras, worana pługiem stuleci, wzruszona maszyną postępu, pokryta duchową powłoką Zachodu. Ci jednak, co patrzą do dna źródeł dzieci, zwierzęta, matki, starcy i poeci widzą wciąż jeszcze oblicze tej tragicznie smutnej ziemi, zobojętniałej jak za kratami w głębokiej melancholji; W ID ZĄ ONI OBLICZE WSCHODU 3 -

4 i Tak jest w istocie. Pod warstwą zniekształcenia duszy i pod nalotem zachodu, który Niemcy dały Prusom W schodnim, a który wyraża się w wytężonej i pedantycznej opiece, w obcych ludowi kraju nazwach, pod tą dostatecznie znaną pseudo-kulturą z je j rażącemi wadami, pod tą grubą warstwą zła, leży ukryte oblicze Wschodu. Jacyż jednak byli tego Wschodu prorocy, wyrośli nie z nalotu, ale z ziemi samej? Pierwszym był HERDER, który wzrósł w tym kraju niewoli, by podnieść glos w obronie wolności kultury. Był on inny od swego ucznia Goethego, który przemyśliwał nad sposobami zgermanizowania Polaków. Herder szedł ze swą misją na cały świat, znajdując gorące echo w narodach południowo-słowiańskich. Dalej wymienić trzeba H A M A N N A, maga z północy", wyczuwającego w ekstazie mistycznej głęboko w narodzie tkwiące siły religijne. Zkolei idzie E. Th. A. H O FFM AN N, polską krew po matce dziedziczący, demon w szaty romantyka odziany, wcześniej od Dostojewskiego kroczący poprzez mroki i głębie duszy. Później ziemia zamilkła. Nic nie mówiło już o obliczu wschodu. A ż dopiero na przełomie stulecia przeszło przez świat drżenie rewolucji ducha. Stare narody i stare kultury zaczynały powstawać z grobów. I stała się rzecz niespodziewana: w kraju starych Prusów, tej ostoi porządku i d y scypliny, zaczęły się chwiać posągi bożków. Malarz Louis CORINTH, urodzony w jednej z biednych chat miasteczku Tapiany, swą twórczością i swem życiem łamie i kruszy jak wulkan grubą warstwę sztucznej politury akademickiej z całem jej zakłamaniem. Będąc naturą szeroką, rosyjską, wyżywa się w bezpośredniości pierwotnych porywów. Do największych jego dzieł należą obrazy ołtarzowe kościoła w Tapianach. Nad brzegami Niemna powstaje znów nowa postać: A. K. T. TIELO. Jako Litwin, w duszy swej nosi on sm ętek m elodyj dajnosów (piosenek ludowych), tłu macząc je na język niemiecki. Po wojnie światowej, po jej wstrząsach i rezultatach, po oddzieleniu Prus Wschodnich od Rzeszy, duch wschodu w dalszym ciągu znajduje swój wyraz w wschodniopruskiej literaturze niemieckiej. Przełom ten jest związany z takiemi nazwiskami, jak Ernst WIE- CHERT, Katarzyna BO TSKY, Fritz RECK oraz Alfred BRUST, spokrewniony mistyczną ekstazą z Hamannem, jednak od niego bardziej surowy i dziki i z pośród w ym ienionych posiadający bodaj że najsilniejsze wschodnie rzec można azjatyckie cechy. Głębiej jednak od nich wgląda w głąb rzeczy kobieta, K atarzyna K O LLW ITZ. Postacie, które ona przedstawia, pochodzą coprawdu z berlińskich dzielnic robotniczych, ale są to jednak ludzie wschodniopruscy, widziani oczyma nawskroś wschodniopruskiej kobiecej duszy artystycznej. Nie dojdzie się do zrozumienia istoty i dróg duszy wschodniopruskiej, jeżeli człowiek nie zagłębi się w pisma Katarzyny KO LLW ITZ. Wszyscy pisarze ci w sposób proroczy dają świadectwo wschodniego oblicza mieszkańca ziem i wschodnio-pruskiej. Cechą naszej ziem i jest pisze W iechert w cytowanym artykule że w stopniu wyższym, niż na każdej innej, ciąży nad nią milczenie śmierci; poezja niewyrażona słowami, muzyka niewyśpiewana, obrazy które nie były namalowane. W cieniu naszych lasów, nad brzegami naszych rzek, na brózdach naszych pól może stać wielu i może spoglądać oczyma ponad horyzont własnego świata, aż tam, gdzie zaczyna się królestwo Boga. Jednak m ilczą oni, a milczenie to będzie wieczne. W śród ludu naszej ziemi mamy niezwykłe twarze. Nie wśród przywódców i sferze oświeconej, ale wśród tych najm niejszych i najbardziej poniewieranych. Twarze człowieka wschodniego, nie człowieka z ośrodków fabrycznych. Do najgłębszych przeżyć należy bezsenne przetrwanie nocy jesiennej pod dachem myśliwskiego szałasu, słuchanie rykowiska jeleni i śmiechów puszczyka, rozważanie podczas szumu deszczu, ile to ciężkich i płomiennych, wieszczych i nieziemskich myśli wznosi się w takiej nocy z dusz, żyjących na naszej ziemi, po to, by ponad nizinami azjatyckiem i zginąć w wichrze z zachodu". Należy się zapytać, czem jest właściwie to oblicze wschodnie", człowiek wschodni"? Je że li trudno przedstawić cechy istotne narodu np. francuskiego, czy angielskiego, którego kultura mógł się poprzez stulecia rozwijać swobodnie, to prawie że niemożliwe jest dokładne określenie samej istoty Prus Wschodnich. Mogłaby się ona wyrazić jedynie tylko w bezsilnej opozycji przeciwko wszechmocnemu autorytetowi władztwa. Z faktu opozycji oraz z jej wschodniego charakteru bliższy jest kraj ten wschodowi, niźli zachodniej niemczyźnie. Pojęcie wschodu, którego inteligencja wschodnio-pruska dość często używa w znaczeniu duchowem, pokrywa się mniejwięcej z tym obrazem, który kształtuje się w dziełach realistów rosyjskich, a przedewszystkiem dobrze znanego Dostojewskiego. Niewątpliwie wielcy Rosjanie wywarli silny wpływ na samodzielnie myślącą inteligencję, jednak nie chodzi tu o sferę inteligencji, ale o lud, którego istota wolna jest od tego rodzaju zewnętrznych wpływów. Jeżeli ktoś pyta o najgłębszą istotę narodu, to pyta się o jego ustosunkowanie do świata,! o jego religijne uczucia. Stosunek jednostki do świata nasuwa dwie możliwości: związania się z nim, lub wyzwolenia od niego. Związanie się ze światem, to chęć wszechstronnego zgłębienia jego tajników, ujarzmienia jego sił, wyzyskania wszystkich jego możliwości. To związanie się, przeprowadzone z tytanicznym rozmachem, jest istotą ducha amerykańskiego oraz światopoglądu socjalistycznego. To stanowisko duchowe możemy określić mianem zachodu, bez względu na to, kto je reprezentuje, choćby to był mieszkaniec Europy wschodniej lub A zji, choćby to były Sowiety. Oderwanie się od świata stanowi w jego najczystszej i najjaśniejszej formie powolne rozpływanie się pragnienia czynu, aż do pełnego wygaśnięcia własnego ja", drogą oderwanego myślenia, chłodnego poznawania. To stanowisko psychiczne właściwe jest duchowi buddystycznemu na Ceylonie, w Sjamie, czy Birmie; bez względu na to, czy jego wyznawcy są rozrzuceni po całym świecie, można je nazwać wschodem. W szystko to, co nie leży w samych ogniskach wschodu, lub zachodu, wszystko to bardzo rzadko decyduje się świadomie na jedno albo drugie. Nie chodzi mi tu jednak o określenia ważne dla każdej jednostki, chodzi jedynie o zaznaczenie tendencji, ku jakiej poszczególne grupy ludzkie się skłaniają. W sferze zasięgu zachodnio-europejskiej kultury dominuje tendencja do wiązania się z otaczającym światem. Ludzie wykonyw ują czynności, by w ten sposób przynajmniej zaskarbić sobie, za łaską Bożą, mistyczne zbawienie. Goethe wyraził tę tendencję niemczyzny w następującem zdaniu z Fausta: Kto wciąż i naprzód dąży w trudzie, ten będzie zbawiony ( W er immer strebend sich bemüht, den können wir erlösen"). To dążenie naprzód w ynika z posłuszeństwa woli Bożej, co tak podkreśla kalwinizm. To z woli Bożej" pochodzące działanie przybiera niekiedy oryginalne formy. Niemcy np. widzą tę swoją nadprzyrodzoną misję w germanizowaniu sąsiednich narodów, głównie Czechów, Polaków i Litwinów. Hasło Lutra, by nawracać tylko wiarą (sola fide), kościół ewangelicko-unijny w praktyce już dawno zarzucił, a za działalność z woli Bożej pochodzącą uznał jedynie obowiązki obywatelskie i pracę w gminie i w państwie (dzisiaj w Prusach Wschodnich nawet w y konanie programu zgranicznej polityki hitlerowskiej). W ten sposób narodził się ów tryb życia obywatela, z najlepszej swej strony przedstawiony przez Goethego w Hermann und Dorothea", jaki dzisiaj spotykam y wśród małomiasteczkowego obywatelstwa wschodniopruskiego w jego najbardziej zniekształconej, płytkiej i zmaterializowanej postaci. Dzierżawca rybacki i fabrykant konserw w romansie W iecherta p. t. Niebieskie skrzydła ( Die blauen Schwingen" ) są typowymi reprezentantami tych sfer, które mej wschodniopruskiej ojczyźnie nadają dzisiaj zew nętrzny ton. Również i wschodnia Europa, o ile żyje w zasięgu myśli chrześcijańskiej, daleka jest w swej metodzie myślenia od systemu buddyjskiego. Europa wschodnia czeka również na mistykę wyzwolenia. O wyzwolenie to jednak modli się ona żarliwiej. Dąży ona do niego przez uwolnienie się od związków ze światem, lecz nie drogą ascetycznych napięć woli, ile przez prostą ucieczkę do ostoi miłosierdzia. Ten potężny pęd w dążeniu ku wyzwoleniu, pozostawiający za sobą wszelkie związki ze światem, nie zastanawiający się nad tern, czy i o ile pochodzą one z woli Bożej", ta dążność do oderwania się od świata charakteryzuje wybitnie napięcie uczuć religijnych Europy wschodniej, bez względu na wyznanie. Żyje w tym kraju słowo, które, od wieków wypisane w spiżu, wyraża nastawienie duchowe Wschodu, 4

5 tak jak wyraża je dla Zachodu cytat z Fausta. Słowo to, na Ostrej Bramie w Wilnie umieszczone, brzmi: Mater misericordiae, sub tuum praesidium confugimus ( Matko miłosierdzia, pod Twoją obronę uciekamy się ). Tu leży ta wewnętrzna przyczyna, która zdecydowała, że rozszerzające się władztwo Berlina nigdy nie przekroczyło granic ziem zakonnych. Zajęcie Pomorza i okres i. zw. południowych Prus są wydarzeniami wyjątkowemi, zaszłemi wbrew woli Prus Wschodnich. Z chwilą upadku Zakonu resztki wierzeń germańskich o walce orężnej, jako misji Bożej, straciły tam podstawę swej egzystencji. Podstawowa forma życia religijnego ludności Prus Wschodnich, reprezentowana w mazursko-litewskiem gromadkarstwie i niemieckich związkach modlitwy, nie krępuje nikogo w szukaniu dróg własnych, sama jednak charakteryzuje się tam, że opanowana jest głęboką tęsknotą za wyzwoleniem się z więzów świata. Ta dążność do wyzwolenia się różni zasadniczo mieszkańca Prus Wschodnich od istoty niemczyzny i daje mu pełne prawo do uważania się za człowieka wschodniego. Teraz dopiero rozumiemy, dlaczego to Wiechert mówi, że nad Wisłą pieśń niemiecka została zagłuszona i dlaczego Oswald Spengler wypowiedział to dziwne zdanie, że Wisła stanowi granicę ginącego świata zachodniego. Temu to człowiekowi wschodniemu, o którym Wiechert pisał, że dla polityków jest przedmiotem niepokojów, w y powiedziana została niesłychana walka. Nikt w Polsce nie pojmie tego, z jak niesłychanym nakładem wysiłku i przy pomocy jakiej metody psychologicznej hitleryzm próbuje bezustannie wmówić w ludność wschodniopruską misję walki, z luoli Bożej pochodzącą. Na masy oddziaływa się na sposób amerykański poprzez niesłychaną ilość zebrań, demonstracyj, mów radjowych, ulotek, widowisk i imprez scenicznych. W szystko pracuje i działa dla je d nego celu: szkoła, kościół i bezpartyjne związki zawodowe. Również i noże, rewolwery i bomby odgrywają w tej duchowej walce dość poważną rolę. W ten sposób walczą Niemcy o kraj ten, z natężeniem całej swej, podziwu godnej, energji germańskiej i uzdolnienia organizacyjnego; walczą o kraj, który wysuwa im się z rąk, a który jest im tak niezbędny dla podbicia wschodniej Europy. Dla tych to względów miałby wrócić w ręce niemieckie ów t. zw. korytarz, który nie gospodarczo zagraża Prusom Wschodnim, ale który, ku zmartwieniu Niemców, podtrzymuje separatyzm w schodnio pruski. Z tych samych względów winni być wytępieni do reszty wschodnio-pruscy M a zurzy i Litwini, tworzący ze względu na swą odrębność językow ą i duchową szczególne niebezpieczeństwo. Ale to jeszcze nie wszystko. Walka z cechami wschodniemi ma być przeprowadzona tym razem aż do rezultatu. Co ta walka znaczy, wynika z książki Kompf urn Ostpreussen, której autor, dr. Norbert ZIMMER, przybył z zachodu dopiero przed paru laty i który dzisiaj jest d w chowym heroldem hitlerowskiego młodopruskiego ruchu. Pisze on, że walka nie kończy się na zgermanizowaniu Mazurów. Z chwilą tą należy dopiero zbudzić germański duch ofensywny, by uwolnić Mazowsze z Warszawą z pod jarzma polskiego" i w ten sposób raz na zawsze położyć kres istnieniu Polski. Cel ten, popierany przez jawną czy milczącą zgodę kościoła ewangelickiego i katolickiego w Prusach Wschodnich, nie opiera się wcale na fikcyjnych rachubach. Niewątpliwie cała ta germanizacyjno-nacjonalistyczna propaganda nie rodzi w człowieku prawdziwych, wewnętrznych wartości, lecz je niszczy. A le pewnego dnia ilość tych zmarnowanych przezeń ludzi może stać się tak ogromna, że ostatki tępionych cech wschodniopruskich w y giną do reszty. A wtenczas, gdy pole będzie wolne, biada jego sąsiadom! Toż projektowana przez Hitlera granica wschodnia ciągnie się od Rygi po Sewastopol! A le stać się może inaczej. Jeżeli na szeroką skalę prowadzone natarcie niemieckiego Zachodu przeciwko Wschodowi zsałamie się a załamać się może tern łatwiej, o ile mniej czasu zużyto na przygotowanie go wtedy, w następstwie samego tego faktu, spodziewać się należy jako reakcji wzmocnienia istotnych cech m ojej ojczyzny. J e żeli gorączkowy obłęd germańsko-zachodnie go wrzasku bojowego doczeka się niesławnego końca, wtenczas w człowieku wschodniopruskim obudzi się zdwojona tęsknota za wyzwoleniem się z nakazów świata i za ucieczką do przystani miłosierdzia. Rzeczą przewidujących mężów będzie wtedy wtłoczyć tego człowieka nazawsze w ramy struktury duchowej wschodniej Europy i skierować jego tęsknoty religijne na wschód, bez opierania się przytem o tradycję, o zasady i o zasadę sola fide Lutra. Trudno coś powiedzieć o tern wykreślaniu drogi, jakkolwiek np. u jednego z mistyków wschodnio-pruskich (A. Bruslu) są tego ślady (w Ostrom i w powieści Die verlorene Erde ), dokąd to kierują się jego tęsknoty: ku Wilnu. Jeżeli na podstawie moich wywodów ktoś przyszedł do przekonania, że podziemne wschodnie kulturalne i polityczne prądy w Prusach Wschodnich istotnie warte są głębszego zainteresowania, to nie znaczy to wcale, by odtąd wszelka troska o Mazury i Warmję była zbyteczna. Wprost przeciwnie. Poto, by Mazurzy utrzymali swoją narodowość, winno się w Polsce wysiłki w tym kierunku spotęgować dziesięcio i stokrotnie. W szystkie środki winny być zużyte w walce o zrealizowanie tego wniosłego celu. Mazur z drugiej strony granicy winien odczuć, że w obronie jego stoi rzeczywista siła i że siła zdolna jest pomścić każdy akt przemocy, każdą szykanę i każdy ucisk na njieszkającym w Polsce jego współziomku. Tu bowiem nie chodzi tylko o Mazurów, lecz o losy całości zagadnienia wschodniopruskiego i co za tern idzie przyszłość Polski. Mazowsze jest związane wiekową historją, więzami krwi, w y znania i gospodarki z Prusami Wschodniemi. Los Prus Wschodnich jest losem M azowsza i tak też powinno zostać. Owi w zwartych skupieniach mieszkający Mazurzy, którzy mimo całego wysiłku germanizatorskiego i sfałszowanych spisów ludnościowych są jeszcze w południowych powiatach prowincji w większości, stawiają dzięki swym odrębnym cechom najsilniejszy choć może dzisiaj je szcze nie w zupełności uświadamiany sobie opór duchowi germańsko-zachodniemu. W yniki wyborcze, mające otumanić opinję publiczną, nie stanowią tutaj dostatecznego kontrargumentu. Są to zjawiska, które dadzą się z łatwością zmienić. Chodzi jednak o to, by właściwości narodowe ludności polskiej popierać równie silnie, jak prądy wschodnie w Prusach. Silne Mazury tworzą pewną drogę duchową ku Polsce i dają najlepszą gwarancję, że w kraju między W isłą a Niemnem głęboko tkwiąca wschodnia dążność do wyzwolenia stale będzie dominowałla nad pochodzącym z woli bożej duchem zguby ze strony niemieckiego zachodu. Scalmy nasze wysiłki i dołóżmy starań, by w tym nieszczęśliwym kraju zostały obalone owe trzy krzyże, a Mazur, Litwin i zgermanizowany człowiek wschodniopruski będzie mógł w spokoju i swobodzie ducha kształtować swoje jestestwo i swą kulturę w myśl wskazań pierwszego wieszcza tej ziemi w duchu Herdera. PRUSY WSCHODNIE PR ZESZŁ O ŚĆ I TER AŹN IEJSZO ŚĆ Źródłowa książka, obejmująca szereg podstawowych prac, dotyczących zagadnienia Prus Wschodnich, pod redakcją Marjana Zawidzkiego N akł. Z w iązku O brony K resów Z achod nich P oznań R ok 1932 Stron 338 C en a zł

6 STANISŁAW SROKOWSKI Prusy W schodnie w św ietle cyfr Informacje, podawane o Prusach Wschodnich, nie pozwalają często opinji polskiej wyrobić sobie należytego sądu, kim i czem jest nasz północny sąsiad, odcinający Polskę od B ałtyku i sprawiający, że cały jej dostęp pomorski ogranicza się do niewielkiego skrawka 146 km brzegu morskiego. Prusy Wschodnie zajmują przestrzeń km2, czyli co do odległości pokryw ają się niem al dokładnie z województwem poleskiem. Pod rolą i łąkami znajduje się w Prusach Wschodnich obszar km2, pod lasem km2, pod jeziorami (powyżej 5 ha powierzchni) km2. Na całej tej przestrzeni żyje (według danych spisu ludności z r. 1925) osób, czyli na 1 km2 60,9, zaś na 1 km2 rolniczo użytkowanej ziemi 37,1. J a k widzimy zatem Prusy Wschodnie w porównaniu z Polską, mającą na 1 km2 83 mieszkańców, są znacznie rzadziej zaludnione, a także i rolnicy nie skupili się tam nigdzie tak gęsto na upraw ianej ziemi, jak to bywa u nas. W szędzie jeszcze jest tu tak przestronno, iż na ziemi wschodniopruskiej w porównaniu z Polską może wyżyć niemal dwukrotnie większa liczba ludności, niż obecnie. Jeżeli mimo to stosunki układają się inaczej, to winę tego ponosi w pierwszym rzędzie polityka ekonomiczna k raju i państwa, do którego kraj przynależy. Zresztą dokładnie w tern samem położeniu znajduje się także wiełe prowincyj niemieckich, położonych na wschód od Łaby. Niemcy u rządziły się przedewszystkiem jako państwo przemysłowe i wschodnie ich obszary rolnicze ponosić muszą konsekwencje tego faktu. Na obszarze Prus Wschodnich znajduje się 78 miast, 4732 gmin wiejskich i obszarów dworskich. Powiatów wiejskich jest 37 i 5 miejskich (Królewiec mieszkańców, Elbląg , Tylża , W ystruć i Olsztyn ). Przyjm ując mieszkańców w gminie jako ostateczną granicę dla wsi względnie osady z charakterem wiejskim, choćby nawet rządzącej się statutem miejskim, doliczyć się można ludzi, przebyw ających w gminach wiejskich (61,18% ogółu) i w miastach (38,82%). A zatem kraj posiada charakter wybitnie agrarny, co potwierdza inna jeszcze cyfra. Oto w r ludność zarobkowo czynna w rolnictwie i zawodach pokrewnych stanowiła w Prusach Wschodnich 57,84 % ogółu, natomiast w przemyśle, górnictwie etc. tylko 19,92%. Wszystkie te cyfry w stosunku do przeciętnych ogólno-niemieckich lub ogólno-pruskich mają się wprost odwrotnie. W Rzeszy np. 64,4% ogółu ludności wypada na mieszczan, a 33,6 % na mieszkańców wsi. Prusy W schodnie są terenem bardzo ożywionej emigracji. Już w r poza granicami Prus Wschodnich żyło ludzi w tym kraju urodzonych. I ten proces opuszczania kraju trwa dalej. Profesor Mann obliczył, że w 7 kwartałach lat 1923/25 wyszło z Prus Wschodnich ludzi, policyjne zaś notatki za r podają liczbę emigrantów na osób. Dziś można powiedzieć, że blisko połowa ludności, urodzonej w Prusach W schodnich, przebywa poza ich terenem. Składa się na to bardzo wiele okoliczności, a nadewszystko istnienie tego rodzaju stanu posiadania na wsi, że w ręku wielkiej własności znajduje się 37,1 % rolniczo użytkowanej ziemi (w pow. rastemborskim nawet 66,4%), że coraz to częściej pracę ręczną na roli zastępują maszyny, a wreszcie, że na miejscu ceny robocizny są wszędzie znacznie niższe niż w przem y śle zachodnio-niemieckim. Emigracja dotyka nadewszystko południowe powiaty mazurskie, ale że siła rozrodcza ludności jest tam większa niż gdzie indziej w kraju, nie te strony wyludniają się w najbardziej rażący sposób, lecz czysto niemiecki środek Prus W schodnich i ich kresy litewskie. Tutaj nawet bezwzględne cyfry zaludnienia okazują spadek. Bo gdy w r w 17 tamtejszych powiatach żyło osób, to w r, 1925 tylko Liczbę Polaków w Prusach Wschodnich dokładnie określić jest bardzo trudno, gdyż statystyka niemiecka wszystko czyni, aby tę sprawę przedstaw ić ile możności w jaknajniekorzystniejszem dla nas świetle. P rzedewszystkiem Niemcy rozróżniają Polaków i Mazurów jako rzekomo dwie odrębne narodowości i tak prowadzą wykazy oficjalne. Na całym terenie Prus Wschodnich dla pierwszych w r przyjmowali cyfrę , dla drugich zaś Przeto Polaków i Mazurów bezspornych ma być według nich zaledwie , a z dodaniem tych, którzy język polski lub mazurski obok niemieckiego podawali jako ojczysty, Otóż i ta maksymalna cyfra, jaką wydedukować można ze statystyki niemieckiej, jest stanowczo za niska. Polaków w Prusiech Wschodnich żyje najmniej (w r źródła oficjalne musiały się jeszcze doliczyć ), aczkolwiek uświadomienie narodowe wschodnio-pruskiej masy polskiej jest bardzo słabe, może z ziem zajętych przez polską ludność tu chyba n ajsłabsze. Główna przyczyna tego leży w całkowitem odcięciu terenu Prus Wschodnich od reszty Polski, a odnośnie do Mazurów także w ich wyznaniu ewangelickiem, które nawet w sferze spraw religijnych poddało ich całkowicie pod wpływy niemieckie. Resztę zdziałał brutalny i powszechnie stosowany teror niemiecki, którego nikt nie pojmie, kto nie przeżył czas dłuższy na terenie Prus W schodnich, teror, który w tym samym rodzaju zastosowany np. w Polsce wobec miejscowych Niemców z pewnością w ciągu jednego roku do połowy przerzedziłby ich szeregi. Obok żywiołu polskiego, poza małą grupą rosyjskich starowierców, na szczególniejszą uwagę zasługują jeszcze Litwini. Niemcy twierdzą, że żywioł litewski na tam tejszym terenie jego przebywania, t. j. w powiatach Labiawa, Niziny, Pilkały, Tylża-Ragneta i Tylża miasto reprezentowany jest zaledwie przez 1,05% osób, mówiących tam po litewsku, co wszystkiego stanowiłoby grupkę nie p rzechodzącą ludzi. W istocie jednak Litwinów jest znacznie więcej, bodaj 10 razy tyle. Przemawia za tern nadewszystko ilość druków litewskich, rozchodzących się między ludnością, a powtóre wiele mówią urzędowe cyfry dawniejszych spisów, kiedy w Niemczech więcej jeszcze liczono się z prawdą i postępowano uczciwiej niż obecnie. I tak w r. 1S90 liczbę Litwinów podaw ały wykazy oficjalne na omawianym terenie mniejwięcej na , w r na blisko Przeto podejrzanym może się wydać ten nagły spadek litewskości w ostatnich kilkunastu latach. Poprostu dzieje się tu to samo, co i na obszarze polskim. Pod wpływem teroru niemieckiego ludzie z różnych względów tają się z swoją narodowością. A teraz słów kilka o znaczeniu Prus Wschodnich dla wyżywienia ludności w państwie, bo o tern czem jest kraj dla całokształtu gospodarki niemieckiej rozwodzić się nie będziemy, konstatując tylko fakt, że jest to prowincja w calem tego słowa pojęciu deficytowa, gdzie do każdego mieszkańca zachód niemiecki musi dopłacać przeciętnie po 160 marek rocznie. Gdy jednak idzie o możliwości aprowizacyjne, które państwu niemieckiemu zapewniają Prusy Wschodnie na wypadek wojny, to probierzem w tym względzie może być czterolecie , kiedy Niemcy pozbawione były normalnych dowozów z zagranicy. W tym czasie Prusy Wschodnie, prócz własnej ludności, żywiły swojem bydłem masłem serem kartoflami chlebem rożnem zbożem owocami strączkowemi 3,65 mil. ludzi 1,30,, 2,87 2,56 2,29 3,39 1,23 Widzimy zatem, że Prusy Wschodnie stanowią nietylko ważny posterunek dla ekspansji politycznej i ekonomicznej Niemiec na wschodzie Bałtyku, dziś tern cenniejszy, iż jedyny, ale również teren pierwszorzędnej wagi pod względem aprowizacyjnym, co dla państwa i narodu myślącego ciągle o wojnie i odwecie posiada szczególniejsze znaczenie.

7 D r. K. CHOD YNICKl Prof. U niw ersytetu Poznańskiego D ążenia Jana III do przyw rócenia Prus K siążęcych do P olsk i Nie przebrzmiały jeszcze echa uroczystości, które cały naród polski urządzał dla uczczenia pamiętnej bitwy pod Wiedniem, która lat temu 250 szeroko rozniosła sławę imienia polskiego po całej Europie. To wielkie dzieło bohaterskiego króla zasłoniło jednak inne jego czyny, które wprawdzie nie były tak głośne, nie uwieńczyły się tak wspaniałym sukcesem, jak walki na wzgórzach Kahlenbergu, ale w rozwoju działań politycznych doniosłe miały znaczenie. Dlatego w roku poświęconym odsieczy wiedeńskiej godzi się je przypomnieć, tembardziej, że dotyczą one często zaniedbanej w naszych dziejach historji Prus Wschodnich. Była to sprawa, na której, od początku jej pojawienia się w naszych dziejach, jakiś dziwny fatalizm zaciężył, utrudniając jej należyte, korzystne dla Rzeczypospolitej rozwikłanie. Nie zdołali usunąć nieopatrznie do ziem polskich sprowadzonych Krzyżaków Piastowie. Ostatni przedstaw i ciel tego rodu, Kazimierz Wielki, przekazał tę sprawę następcom na tronie polskim. Jagiellonowie, zapatrzeni przedewszystkiem na sprawy wschodnie, nie zaniedbywali jednak nigdy usiłowań wyparcia Zakonu z swych posiadłości. Grunwald okrył chwałą rycerstwo polskie, lecz sprawy krzyżackiej nie usunął. Większe znaczenie dla Polski miała wojna trzynastoletnia za Kazimierza Jagiellończyka, uwieńczona pokojem toruńskim w r. 1466, przywracającym do Polski Prusy Zachodnie. Prusy Wschodnie z Królewcem pozostawały w rękach Zakonu. Było to rozwiązanie połowiczne. Jednak traktat toruński, oddając w posiadanie chwilowe Prusy Wschodnie Zakonowi, bardzo silnie uwydatnił, że praw a zwierzchnicze, prawa istotnego władcy i pana Prus Wschodnich, należą do króla polskiego. Słowa dokumentu z r wyraźnie zaznaczały, że król polski ziemie i włości, leżące w Prusach Wschodnich, do królestwa polskiego,,przyłącza, jednoczy z niem, i wciela je" do państwa swego. A już w poprzednim traktacie z r bardzo dobitnie sformułowano, że Prusy Wschodnie i Korona tworzą jedno niepodzielne ciało, jeden lud, jeden naród, złączone z sobą przyjaźnią, przymierzem i jednością". Zakon stawał się lennem państwa polskiego, do którego, jako istotnego władcy, należały wszystkie prawa suwerenne. Ten sam warunek utrzymał się również i w r. 1525, gdy Zygmunt I przyjmował hołd pruski od księcia Albrechta. Dalszy tragiczny splot wydarzeń dziejowych nie pozwolił jednak Polsce na zwiększenie swych prerogatyw w Prusach Książęcych, na przyłączenie ich do państw a polskiego. Dążenie jednak do tego celu, pomimo niepowodzeń, głęboko tkwiło w świadomości królów i polityków polskich. Usiłowania przyłączenia Prus Książęcych do P olski niemal nieprzerwanie przesuwają się przez cały ciąg dziejów naszych. Szczególnie wyraźnie występują one za panowania Ja n a Sobieskiego, gdy ogólna sytuacja polityczna w Europie zachodniej i powikłania w Prusach Wschodnich najlepsze zdawały się rokować nadzieje1). Ludwik XIV prowadził wojnę z Holandją, Austrją, Hiszpanją i Brandenburgią. Szwecja wypowiedziała wojnę kurfirstowi Fryderykowi Wilhelmowi, do którego należały Prusy Wschodnie. W tych warunkach Francji i Szwecji zależało bardzo na tern, aby do tej kampanji wciągnąć także Polskę, któraby uczyniła dywersję w Prusach Wschodnich i w ten sposób sparaliżowała działalność Prus na innych terenach walki. Taka propozycja była dla Polski bardzo ponętna. Stosunki pomiędzy Prusam i a Rzeczpospolitą nie układały się bynajmniej pokojowo. Fryderyk Wilhelm podczas bezkrólewia po abdykacji Ja n a Kazimierza (1668) gwałtownie najechał na Drahim, należący i) Zob. artykuł: Janusz Woliński. Sprawa pruska,74-^5 i traktat jaworowski". Przegl. histor., r PRZESZŁOŚCI STOSUN. KÓW POLSKO.PRUSKICH. do Polski. W dwa lata później poseł pruski, Brandt, podstępnie zwabiwszy do swego mieszkania w Warszawie przewódcę opozycjonistów pruskich, Chrystjana Kalksteina, w kajdanach odesłał go do Królewca, gdzie w dwa lata później został ścięty. Panujący w Polsce król Michał Wiśniowiecki nie zdobył się na żaden silniejszy odruch protestu. Inaczej ułożyły się stosunki, gdy rządy objął Jan Sobieski, którego łączyły węzły przyjaźni z Francją, a który do Fryderyka Wilhelma nie czuł sympatji. Jan lii oddawna, jeszcze przed objęciem tronu polskiego, zajmował się kw estją pruską. Na kilka lat przed elekcją skupował dobra i starostwa w Prusach dla siebie i swoich przyjaciół, by w ten sposób przeciwdziałać wpływom pruskim. Głośno wypowiadał swe oburzenie z powodu gwałtu, dokonanego na Kalksteinie, dążył wprost do tego, aby w sojuszu z Francją, rozwiązać wlokącą się od wieków sprawę Prus Wschodnich, przywrócić istotną władzę królów polskich nad temi ziemiami i wcielić je do Polski. Okoliczności sprzyjały tej akcji. Fryderyk Wilhelm, dążąc do zdobycia pieniędzy, potrzebnych na prowadzenie wojny z Francją, wpadł w ostry zatarg ze stanami pruskiemi, które oczekiwały pomocy od Polski. W tych warunkach, zdawałoby się, że Prusy istotnie zostaną do Polski przyłączone. Z tych okoliczności skorzystał poseł francuski w W arszawie Forbin-Janson, który gorąco namawiał Jan a Sobieskiego do uderzenia na Prusy Wschodnie. Za tę akcję poseł francuski obiecywał posiłki pieniężne od Ludwika XIV w wysokości 200 tysięcy talarów rocznie, tak długo, póki będzie trwała wojna w Prusach. Rokowania w tej sprawie utrudniały jednak dwie przeszkody. Po pierwsze opozycja ze strony niektórych panów polskich, którzy nie zdając sobie sprawy z doniosłości kwestji Prus Wschodnich, zamiast popierać Sobieskiego i jego projekty, wchodzili w rokowania z elektorem brandenburskim. W ażniejszą jednak przeszkodą była wojna z Turcją, która, zadawszy tyle klęsk Polsce, niepokoiła ją krwawemi n a jazdami. Dlatego też Francja, dążąc do przyśpieszenia wojny Polski z Prusami, starała się pojednać Rzeczpospolitą z Turcją. W Jaworowie dnia 11 czerwca 1675 r. został podpisany układ pomiędzy Polską a Francją. Traktat ten wskazywał wyraźnie zgodność polityki obydwu państw. Polska w myśl tego sojuszu miała wypowiedzieć wojnę Prusom i dążyć do odzyskania dla siebie Prus Książęcych. Aby umożliwić tę akcję, F rancja obiecywała pośrednictwo w zawarciu pokoju pomiędzy Polską a Turcją. Istotnie przy współudziale posła francuskiego zawarła Polska w Żórawnie traktat z Portą. Dalszy jednakże splot wypadków, poczęści i zmiana polityki Francji wobec Prus, udaremniły wojnę z Prusami. Kwestja Prus Wschodnich znowu nie została rozwiązana, a dalszy przebieg wypadków wzmacniał potęgę Hohenzollernów w Brandenburgji i dawnych hołdowników Polski na tron królewski wyniósł. Akcja więc Sobieskiego przywrócenia do Polski Prus Wschodnich nie powiodła się. Rzeczpospolita Polska przez cały ciąg dziejów musiała toczyć walki na dwa fronty. Ze wschodu zagrażała Europie nawała turecka. Sobieski, idąc za głosem narodu, podążył pod Wiedeń. Kwestja pruska została poniechana. Lecz zabiegi o przyłączenie Prus W schodnich do Polski przez Sobieskiego są świadectwem tego, jak nawet w XVII w. jeszcze głęboko tkwiła świadomość zwierzchnictwa Korony nad Prusam i W schodniemu I dlatego o tych zabiegach Sobieskiego staraliśmy się przypomnieć w rocznicę triumfu oręża polskiego pod Wiedniem., / _

8 DR. TAD. GRABOWSKI Prof. U niw ersytetu Poznańskiego Prusy W schodnie kolebką literatury polskiej Nie można wątpić, że w wieku, który widział najw iększą potęgę polskiego państwa, literatura polska, jako wvraz wielostronnej świadomości narodowej, nie istniała. Trudno bowiem uznać za jej wyraz kilka łacińskich kronik, kilka łacińskich traktatów politycznych, nieco łacińskich wierszy. Ani Wielkopolska, ani Małopolska, choć stały się kolebką polskiej państwowości, na twórczość literacką w języku narodowym się nie zdobyły, choć na zachodzie było całkiem inaczej i rozwojowi narodów niemieckiego, francuskiego, angielskiego, włoskiego, hiszpańskiego, a n a wet czeskiego towarzyszyła bogata twórczość w dziedzinie epiki, liryki, dydaktyki w prozie i w wierszu. To też wiek ostatnich Jagiellonów, jako lennych p a nów Prus Wschodnich, staje się wiekiem budzenia się polskiej twórczości. Niestety, ogranicza się do przekładów, do popularnych romansów, do nieskładnych wierszy, które z wysoką kulturą dworskiej elity w żadnym nie stoją związku. Ta elita używa zaś dalej łaciny, skoro nawet synowie chłopscy, jak poeta Klemens Janicki, poza nią nie wychodzą. Nie przystoi bowiem wychowankowi wyższej kultury używać języka, który jest językiem prostaków wiejskich i nieuczonej szlachty, co napróżno domaga się na sejmikach książek w języku polskim, I oto na przekór humanistom, co, jak Hozjusz, Frycz, Kromer, Krzycki, piszą traktaty religijne, dzieła polityczne, prace historyczne, wreszcie wiersze po łacinie jeszcze około połowy wieku XVI. a więc w szóstym wieku istnienia polskiej państwowości, zaczyna, w granicach polskiego lenna, stawiać pierwsze nieśmiałe kroki twórczość w języku polskim. Lenno pruskie jest bowiem zasiedlone w znacznej części ludnością mazurską, a żywioł niemiecki skupia się tylko w okolicach Królewca, gdzie wypiera tubylczy żywioł staropruski, a na północnym wschodzie litewski, W Królewcu powstaje uniwersytet, gdzie spieszy m łodzież polska ze wszystkich dzielnic państwa. Nauczają tam znakomici magistrowie, którzy współzawodniczą z k rakowskimi erudycją i humanistycznym polorem. W K rólewcu pojaw iają się pierwsze polskie kancjonały, piszą się polskie postylle, drukują polskie przekłady tekstu biblijnego. Trium fuje tam polski obóz reform acyjny z pionierami ruchu, Samuelem, Seklucjanem, Trepką, Trzecieskim, pod skrzydłami Albrechta Pruskiego, co ściąga do owego miasta synów szlacheckich, jak Rej, Kochanowscy, Otwinowscy i leg jon innych. Ojciec literatury polskiej, Rej, odnosi się z całym pietyzmem do dzieła królewieckiego, by poświęcać księciu pruskiemu wiersze pełne czci i uznania. Jej największy poeta, Ja n Kochanowski, jest dworzaninem książęcym, pisze dla dworu królewieckiego swe pierwsze elegje, czerpie z funduszów patrona środki na w yjazd zagranicę. Królewiec i Prusy nie są bowiem zagranicą, skoro stanowią część polskiego państwa i jego potrzebom siuża. Na sejmie zaś ogromna większość posłów zwraca się do Albrechta Pruskiego, jako do mecenasa, obrońcy ruchu reformacyjnego, senatora, w którego ręku leży może i przyszłość polska. Zygmunt August nie celuje bowiem energją w załatwianiu pilnych spraw egzekucyjnych, jak nazywa się wtedy reformy państwowe. Sejm wyraża zaś wtedy zdrową część narodu, co pragnie wzmocnienia władzy rzą dowej, usunięcia przywilejów stanowych a szczególnie duchowieństwa, wzmożenia skarbu i poprawy sądownictwa, wreszcie lepszej obrony na zewnątrz. Stronnictwo reformy domaga się też praw dla języka polskiego w kościele, na sejmie, wreszcie w szkolnictwie. Te wszystkie dążenia opierają się o Królewiec, gdzie tkwi ośrodek całego oddziaływania na Poznań, Wilno, K ra ków. Tam zwracają się oczy senatorów, co korespondują z Albrechtem Pruskim w sprawach kultury, tam zdąża n a wet szara brać szlachecka i mieszczańska po naukę, tam znajdują oparcie i pomoc wszystkie przedsięwzięcia drukarzy, co szerzą w państwie broszury agitacyjne, katechizmy, kancjonały, traktaty moralizujące. Narodziny literatury polskiej dokonywują się pod kątem wyznaniowym. A ośrodkiem wyznaniowym są w tedy Prusy W schodnie, gdzie nawet małe miasteczka, jak Ełk, posiadają drukarnie polskie, co przeznaczają swe druki nietylko dla miejscowej ludności mazurskiej, ale i całego państwa J a giellonów. Znaczy to, że triumfalny pochód reformacji ma początek w pruskim luteraniźmie, co zakorzenia się w miastach pomorskich i wielkopolskich, sięga w puszcze litewskie, by znaleźć oparcie w Wilnie, wreszcie kusi się 0 Kraków, by wszędzie szerzyć pragnienie odmiany, dążyć do zeświecczenia szkół, do naprawy obyczajów i karności kościelnej, umacniać wpływ języka narodowego. Polskie państwo nowożytne ze swym królem, którego władzę ograniczają prawa, ze swym senatem i sejmem, który dzieli z nim władzę, ze swymi trybunałami, które wydają kolegjalne wyroki sądowe, ze swemi wyższemi 1 średniemi szkołami o charakterze humanistycznym i udziałem żywiołu świeckiego, ma źródło w ruchu zdążającym do podniesienia kultury mas. Jego kultura praw nicza gruntuje się również w tym ruchu, bo trudno jej pojąć bez zbieracza statutów i zwolennika reformy Jakóba Przyłuskiego. Statyści, jak Orzechowski, Frycz, Wolan, czerpią swe podniety w tym ruchu, a wieńcząca to wszystko kultura literacka lat Kochanowskiego ma za swe źródło wskazania królewieckie. Uniwersytet krakowski pozostaje bowiem ciągle w tyle, gdyż ani humanizm ani reform acja nie znajdują w nim prawdziwych i wytrwałych zwolenników. Stąd pochodzi emigracja młodzieży do Królewca, względnie do Niemiec, których dążności kulturalnych jest Królewiec n a j dalej na wschód wysuniętą placówką. Te dążności, ęo zmierzają do umocnienia władzy państwowej, umqralnienia kleru, podniesienia szkół, wychodzą na pożytek państwu. Pod ich wpływem wzmaga się świadomość parq- dowa szerszych warstw, co przychodzą do głosu. Pod ich wpływem budzi się poczucie niebezpieczeństwa także w klerze katolickim, który, za przykładem Królewca, poczyna zwracać się dq pogardzonego języka polskięgo jako narzędzia agitacji. Zaciekli łacinnicy, jak Kromer, Orzechowski, Wujek i inni, ogłaszają dialogi, traktaty, przekłady tekstu biblijnego po polsku. Z Królewca grozi bowiem zalew propagandy tern więcej, że sprowadza on najtęższych głowaczy ruchu na zachodzie, co zwracają się do króla z wołaniem o reformę. Im spieszy zaś w pomoc działacz reformacyjny Rej, co swą rozległą działalnością o charakterze wyznaniowym dowiódł, że Polacy nie gęsi, ale swój język mają. Zajego przykładem idzie zaś odsuwający się od łaciny Kochanowski. Jeżeli zaś kultura polska sięga swemi wpływami na Litwę, Białoruś, Ukrainę i do Moskwy, zawdzięcza to autorytetowi literatury, co staje się potężnem narzędziem państwowej propagandy. Pisać po polsku nietylko dla elity, ale i mas nauczono się pod działaniem inicjatywy Królewca, gdzie zjawiły się też pierwsze druki litewskie. Jeżeli mała kultura litewska tam znalazła swe oparcie, tern bardziej nie mogła nie oprzeć się o nie polska, jeżeli chciała sięgnąć po władztwo od Odry i Dniepru i od K arpat do Bałtyku. Nie jest tedy przesadą, jeżeli uważa się Prusy W schodnie za kolebkę polskiej literatury. W świadomości, że stanowią one część państwa, szlachta domagała się ich wcielenia do jedności, jak to stało się z Litwą. Stanowiły one część państwa, bo dawały inicjatywę w tern, co powinno było należeć do Wielkopolski lub Małopolski. Ich jedność z państwem polskiem znajduje w tych inicjatywach pełne potwierdzenie a zarazem naukę dla przyszłości.

9 DR. KAROL GÓRSKI D ocent Unlw. Poznańskiego Prusy W schodnie w życiu duch w em N iem iec Długo trzeba było czekać, aż zaszczepiona na gruncie Prus, w kraju po Prusakach zdobytym, płonka kultury niemieckiej wyda pierwsze owoce. Kwitła coprawda literatura zakonu krzyżackiego, ale twórcy jej pochodzili przeważnie z Niemiec południowych, zachodnich lub środkowych, rodowitych Prusaków lub Niemców osiadłych w P ru sach prawie, że nie było. Przywożonym też artykułem był humanizm, popierany przez Albrechta: dopiero w XVIII wieku rozkwitła w Prusach kultura niemiecka, wydając dzieła o światowej sławie i kierując rozwój ducha niemieckiego na nowe tory. Trwał ten rozkwit przez pierwsze dziesiątki lat wieku XIX, ściągając na starą, założoną przez pierwszego Hohenzollerna wszechnicę rzesze studentów zarówno z Niemiec, jak z Inflant i Polski. Potem nastąpił powolny upadek. Oryginalność tej pruskiej kultury, typowe cechy tego dorobku, wniesionego do życia Niemiec, polegają na żołnierskim pierwiastku. Zdawać by się mogło, że pierwiastek żołnierski nie rycerski mało się nadaje do zbudowania na nim kultury, tkw i w nim bowiem wiele prostoty i realizmu w ujmowaniu życia, prostoty szczególnie cennej w chwilach trudnych, gdzie trzeba decyzji szybkiej i śmiałej. Ale prostota wydaje się czemś zbyt ciasnem dla rozstrzygania wielkich, podstawowych zagadnień kultury. A jednak stała się ona w Prusach owym kamieniem węgielnym, owym fundamentem, który dziś nawet w przebudowie całej tak bardzo zawiłej składni niemieckiej znalazł swój wyraz. Niema może jasności i prostoty w stylu tych, którzy ową koncepcję żołnierską świata tworzyli: a jednak w myśli ich znalazła ona wyraźne swe o d bicie. Filozof rzadko wydziera się ze swego otoczenia, z poglądów i zainteresowań swej sfery i swego kraju. Tern mniej wydrzeć się mógł z swego środowiska Immanuel Kant, który przez całe swe życie nie wyjechał dalej od swego rodzinnego Królewca, jak o cztery mile. Żyjąc tam niemal w samotności, na starość zdziwaczał. Ale filozofja jego obiegła świat cały, wszędzie znajdując gorących wyznawców i zaciętych wrogów. Szczególniej jednak zakorzeniła się w Niemczech. Kant wchłonął i przetworzył, wykrystalizował to wszystko, co nurtowało w atmosferze Królewca, objawił światu te koncepcje, które w zacisznem mieście nad Pregołą wyznawano. I w tern tkwi cała siła jego genjuszu. Królewiec, daleki od walk i zmagań świata myśli, zamknięty był długi czas w konserwatywnym poglądzie na świat religji. Luteranizm zaciekle i zwycięsko zwalczał tu wszelkie nowości, czy chodziło o pietyzm czy o bezreligijnv lub obojętny racjonalizm. Profesorowie, głoszący zasady nieprawowierne, musieli opuszczać miasto. Zresztą żyła w Królewcu gorąca pobożność i nawet ci, którzy pełną garścią czerpali z dzieł nowych filozofów, pozostawali w duszy chrześcijanami. Hamann i jego przyjaciele bliscy byli Kantowi. Kant wiele czytał, wiele przetrawiał z literatury wieku oświecenia. Walczyć chciał ze sceptyzmem. ale ten sceptycyzm go podbijał. Znalazł wreszcie formułę, która zdawała się godzić racjonalizm z religijnością: wiarę przeniósł do świata uczuć, umysł pozostawił wątpliwościom. Ten kompromis nie zakończył walki, która na zachodzie toczyła się i dalej się toczy. Ale w Królewcu przyjęto tę formułę i kościół luterański uznał Kanta za swego myśliciela i filozofa. Z tą formułą prostą i napozór wyczerpującą poszli Prusacy w życie, zwracając swą uwagę ku innym, życiowym zadaniom. Jeśli jednak Kant dał filozofję temu, co nazywamy prusactwem, to skrystalizował też etykę, którą ono żyło i żyje nadal. Etykę zbudował Kant na wewnętrznym n a kazie, który brzmi w człowieku. Jest to coś na kształt rozkazu wojskowego, nieubłaganego i wyraźnego, któremu całe jestestwo w grozie poddać się musi. Taki nakaz istnieje tylko w wojsku i tylko z wojskowego chyba życia można było go zaczerpnąć. Tak Kant stworzył etykę wymarzoną dla żołnierza, prostą napozór, nie wymagającą myślenia ani nieznającą zbyt wielu wewnętrznych w ątpliwości. Tak żołnierska mentalność weszła do filozofji i rozlała się po całych Niemczech, torując drogę temu, co nazwano ich sprusaczeniem. Nie dziw, że żołnierz przejął się tą filozofią, tembardziej, że był to żołnierz filozof. Gen. Clausewitz nie był rodowitym Prusakiem pochodził ze Śląska, być może z rodziny polskiej. Ale studjował długo i pilnie nauki Kanta, zanim stworzył wreszcie swą naukę o wojnie. Wojna jego zdaniem nie zna etyki. Wolno popełniać największe zbrodnie, byle osięgnąć zwycięstwo. W ciekawym, a pełnym dwuznacznych aluzyj ustępie zezwalać się zdaje nawet na zamach na dowódcę nieprzyjacielskiego. Wojna taka pozbawiona jest wszelkiej rycerskości. Poznał ją świat w rozstrzeliwaniu niewinnych Belgów i Francuzów, w spaleniu Kalisza. Nie były to akty bezrozumnego okrucieństwa, a jedynie stosowanie nauk mistrza. A jednak Clausewitz był płytki. Bo jeśli etyka staje na rozdrożu wobec wojny, to filozofja wskazuje, że sztuka wojenna ma jednak swe prawa. A wiadomo, że każde okrucieństwo Niemców zbliżało ich do klęski. Nie będzie błędne tw ierdzenie, że poprzez Clausewitza Kant wychował arm ję pruską i pruskiego żołnierza. Wychował też Prusaka na czas pokoju. Głosi bowiem Clausewitz, że pokój to dalszy ciąg wojny. Ten dalszy ciąg prowadzą dyplomaci i politycy, a świat im się dziwi, czego chcą: oni tylko czytają i zgłębiają nauki wychowawców narodu niemieckiego, którzy wyszli z Królewca i jego szkoły. W reszcie jeszcze trzeci myśliciel wyszedł z tego ogniska wiedzy, które nad Pregołą się rozsiadło. To pedagog, twórca metod niemieckiej szkoły, uczony Herbart. Stworzył on własny oparty na filozofji system nauczania. N a leży zdaniem jego każdą niejako grupę wiadomości wpajać w sposób określony, zawsze jeden i ten sam: nawiązać do rzeczy znanych, przedstawić rzecz nową, utrwalić ją, zastosować praktycznie. Daremnie byśmy szukali tego p ra ktycznego zastosowania u dzieci szkolnych: zato pasuje to świetnie do żołnierza. Sucha i tępa jest metoda Herbarta, jak tępe musi być nauczanie żołnierza, który służy nie z dobrej woli, lecz z musu. Niema tu miejsca na samodzielny popęd i polot ducha: wszystko jest przytłoczone żelazną dyscypliną myśli, zarówno u nauczyciela, jak i ucznia. Ta żelazna dyscyplina zaprowadzona została do szkół niemieckich i zapanow ała tam niepodzielnie. Dziś nauka obaliła przesłanki Herbarta, powstały nowe prądy i nowe kierunki, ale żelazna, pełna rutyny metoda dalej w niemieckich szkołach panuje. Ta metoda Herbarta wychowała żołnierza pruskiego 1870 i 1914 roku. Tak potężne i n a pozór niezłomne arm je niemieckie były dziełem nauczycieli. Ale też zabił ten system nauczania wszelką samodzielność i krytycyzm myśli. Herbart zabił swą tresurą Niemca marzyciela, stworzył Niemca żołnierza i tylko żołnierza w wojnie i w pokoju. Dziwny zaiste był ten K rólewiec! Przeżył też Królewiec na początku XIX w. swe wielkie dni patrjotycznego porywu, w których skrystalizowała się nienawiść do wszystkiego, co francuskie i polskie. Były to miesiące i lata po Jenie. Wówczas zbiegł tu król z królową Luizą i dworem. Krzepił monarchę w chwilach ciężkich pastor, potem tytułem arcybiskupa obdarzony, Borowski. Bawił tu Fichte, płomienny patrjota. Tu organizowano w cichości opór przeciw znienawidzonemu Napoleonowi, tu stworzono podwaliny armji, opartej na krótkiej ą powszechnej służbie wojskowej. Tu wreszcie, w K rólewcu, opracowywano plany reform i nowej, z konieczności pojednawczej polityki wobec tych Polaków, którzy zgoła dla władz pruskich nieoczekiwanie w r chwycili za broń. Ale ta pojednawczość powierzchowna wnet znalazła zaprzeczenie w polityce antypolskiej, którą z Królewca forsował nadprezydent v. Schön, -.9 -

10 Oto duchowa rola Prus. Krótki, a gwałtowny rozkwit kultury w Królewcu był równoznaczny z przewrotem duchowym, który stworzył podwaliny Niemiec nowożytnych. N ie dziw więc, że bezpieczeństwo Prus tak bardzo leżało Niemcom na sercu: wszak pod naciskiem wpływowych kół, dla ratowania Prus, w r przegrano bitwę nad M arną, wysyłając odsiecz na wschód w chw.li kry tycznej. Rzesza Bismarcka miała w Królewcu swą ojczyznę. Czy Rzesza Trzecia zredukuje miasto nad Pregołą do roli miasta przeszłości? STANISŁAW SROKOWSKI N iem ieckie źró d ła nienaw iści k u P olsce Polak niezbyt rozumie, co to jest nienawiść w skali międzynarodowej. Przed wojną światową w okresie ciężkiego i nikczemnego ucisku rosyjskiego i jeszcze gorszego i jeszcze nikczemniejszego niemieckiego, czyli, jak mawiano u nas często, łudząc się potrosze co do sprawców, ucisku pruskiego, te uczucia, jakie Polak żywił do swych gnębicieli, przecież jednak nienawiścią nie były. Miejsce niej zajmował przedewszystkiem żal do metod postępowania, które tamowały nasz rozwój z tak małym zresztą, jak się pokazało po wojnie, pożytkiem dla tych, którzy je wynaleźli. I jeszcze inne uczucie gnieździło się w n a szych duszach. Było to lekceważenie oprawców. Tak byliśmy przekonani, że przetrw am y ciężki okres niewoli, że prędzej lub później wybije godzina naszego wyzwolenia, iż tych, którzy jej przyjście chcieli opóźnić, traktowaliśm y jakby niewiedzących co czynią. D opatrywaliśmy się w nich głupców, brutali lub szubrawców, co jednak nie wykluczało potrzeby liczenia się z tym żywiołem czy nalotem jako z czynnikiem siły realnej, której byliśmy poddani z zrządzenia niezbadanych wyroków Opatrzności, wyjaśnianych nam przez naszych wieszczów i mędrców narodu. W cierpieniu naszem wchodziliśmy przeto w świat mistyki, czerpiąc z poezji i chrześcijaństwa siły do dalszego trwania. Dla nienawiści jako dźwigni podnoszącej nas i skupiającej wręcz nie było tu miejsca. Nawet w okresie powstań nie ona pchała nas w szeregi w alczących. Raczej miłość zdeptanych ideałów, których triumf chcieliśmy zapewnić. I taką już pozostanie polska dusza na zawsze. Za zachodnią granicą polską żyje znowu inny żywioł. Twardy, brutalny czciciel m aterji, dla którego własne dobro stanowi i zawsze stanowiło, jeżeli nie jedyne, to główne kryterjum w doborze metod postępowania. Dla pozoru i dla osłonięcia owego niemieckiego stosunku do świata i jego sumienia stwarza się tam i dobiera różne teorje i racje stanu, jednak istotny punkt widzenia pozostaje zawsze ten sam. Tak głęboko m aterjalistyczny i egoistyczny naród na tej też tylko podstaw ie daje się organizować. Kto chce to czynić, musi mu umieć wytłumaczyć, że coś lub ktoś stoi na przeszkodzie jego dobru, jego pomyślności, albo wielkości, mówiąc mu wręcz: to twój wróg, masz go nienawidzić, z nim walczyć, a jeżeli można zapanować na nim, aby go zniszczyć. P rzy wrodzonej brutalności i twardości usposobienia niemieckiego ta dyrektywa nie napotyka nigdy na wielkie trudności. I o tern wiedzą wszyscy znakomitsi przywódcy Niemców. O rganizując swych rodaków szczepią nadewszystko w nich nienawiść i tylko nienawiścią kojarzą rozpraszające się siły. Apostołem nienawiści był Fryderyk II pruski, Bismarck, Wilhelm II i wielu, wielu innych, nie wyłączając nawet takich uczonych na miarę światową, jak Mommsen. Dziś śladem ich wszystkich poszedł Hitler. Posuniemy się nawet dalej w naszych wywodach. Jeżeli kiedykolwiek działalność Niemców jako masy miała korzystne znaczenie dla świata, to tylko wówczas, gdy praca nad organizacją materjalnych sił niemieckich gasła, a wraz z tern odrzucaną bywała, jako niepotrzebna sprężyna tej pracy, nienawiść. Tak było np. niekiedy w średniowieczu, tak za czasów Goethego i Schillera. Obecnie Niemcy są u szczytu odradzających się dążności do organizacji sił, aby je rzucić niebawem do walki o stracone w ich mniemaniu prawo do brutalnego suprematu nad innymi. A zatem i napięcie wszelkich nienawiści w łonie niemieckiego społeczeństwa obecnie jest tak duże. Morduje się pacyfistów, zamyka się uczonych, mogących mieć własny sąd o sprawach, w obozach koncentracyjnych, zwraca się przeciwko sobie pół świata, ale na wewnątrz krzepi się siły niemieckie. Źródłem tego pokrzepienia to nienawiść. Podkładając terytorjum pod te racje działania, zrozumiemy bez trudu, iż tam nienawiść, jako siła organizująca Niemców, będzie najżywszą i najbezwzględniejszą, gdzie pewien obszar wymaga, aby właśnie na nim osiągnąć jak najdoskonalsze wyniki w dziedzinie zespalania sił. O d nośnie do Polski przeto terenami takiemi muszą być n a dewszystko Prusy Wschodnie lub obszary śląskie. Niemcy uważają te ziemie za zagrożone, organizują je zatem wszechstronnie. Że zaś zrobićby tego inaczej nie potrafiły, jak tylko przez szczepienie jadu nienawiści do polskości, stąd też owego jadu tyle tam wszędzie widzimy. Z aprawiono nim nawet rdzennie polski lud mazurski. Nienawiść niemiecka do polskości rozszczepia się zaś na dwie zasadnicze składowi, 'jedną, której rodzonym bratem jest lęk, czasem wyrozumowany, a czasem tylko instynktowny, przed siłami tkwiącemi w masie polskiej, i drugą, streszczającą się w pogardzie dla niej, wysnutej nie z czego innego znowu, jak tylko z premis materjalistycznych. Niemcy gardzą nami, bo jesteśmy od nich ubożsi, bo sieć kolejową mamy rzadszą niż oni, bo nasz brzeg morski to nieduża krawędź zamkniętego zewsząd Bałtyku, bo przem ysł nasz wielokrotnie słabszy od niemieckiego, a zatem w razie wojny mniej wyrabiający bomb, gazów trujących, aeroplanów i dział dalekosiężnych, n a dewszystko zaś gardzą nami, bo ciągle przypuszczają jeszcze, że jesteśmy niezdolni do takiego zorganizowania się, aby wszystko, na co nas stać, w razie potrzeby rzucić na szalę. I byłoby wielkiem ryzykiem starać się Niemców wyprowadzać z tego transu antypolskiej nienawiści. N ajpierw musielibyśmy się jąć pracy nadwyraz trudnej, niemal beznadziejnej, jakąby było przekonywanie ich, że są w błędzie, a powtóre wykonalibyśmy czynność nam wręcz szkodliwą. Bo Niemcy prą do porachunku z nami. Dziś niema chyba tak naiwnego polityka ani u nas ani w Europie, któryby nie wierzył, iż w momencie uznanym przez siebie za najdogodniejszy oręż z nami skrzyżują, dążąc do zniszczenia nas. Dla tego napięcia nienawiści, jakie u nich istnieje, ta tylko meta jest logiczną. Zapytać się przeto godzi, czy lepiej, gdy zaczepią nas lekceważonych przez siebie, czy też wysoko ocenianych. Pierwsza a lte r natywa przynieść im może wiele niespodzianek, gdy druga znowu dla nas może się okazać bardzo niewygodną. W łodzim ierz B ielsk i OIO PRUSY Karty z księgi niedoli ludności polskiej w Prusach Wschodnich. Wydawnictwo Związku Obrony K resów Zachodnich. Poznań, rok Str Cena zł 3. 10

11 DR. KAROL GÓRSKI Docent Uniw. Poznańskiego S tare i n o w e id ee w Prusach W schodnich Późno i powoli zżyły się Prusy Wschodnie z resztą Rzeszy. Choć panował język niemiecki, choć w północnej części kraju wytępiono zupełnie Prusaków w ciągu XVI wieku, więź z Rzeszą była nikła. Prusy i Rzesza były to dwa pojęcia przeciwstawne, jak Rzesza i Inflanty czy Estonja lub Kurlandja. Wszystko to były kraje powstałe z kolonizacji, złączone z macierzą węzłami krwi i mowy, ale pełne świadomości własnego, odrębnego jestestwa. Rozwijał się tu silny patrjotyzm lokalny. Patrjotyzm ten dziś zanikł zupełnie, choć odradzać się znów wydaje w formach regjonalizmu. Dawniej był siłą potężną, przemożną w wielu krajach. Tak było i w P ru sach aż do początków XIX wieku. Z trudem Hohenzollernowie wymusili sobie uznanie a potem przywiązali do siebie ludność Prus. Jeszcze za Fryderyka II ludność Prus Wschodnich sympatyzowała z Rosją i król skarżył się na jej niewierność, przeciwstawiając zdradzieckie Prusy Wschodnie wiernej i oddanej Brandenburg)!. Wreszcie dynast ja pokonała i te antypatje, a w całem państwie powstało poczucie wspólnej sprawy racji stanu państwa, należącego do dynastji brandenburskiej. Nie jest to fakt, któryby można było pominąć czy zlekceważyć. Wychowana na racjonaliźmie umysłowość Prusaków przejęła niezwykle silnie ideę oświeconego państwa, które stawiała ponad narodowość. To też krótko trwał poryw patrjotyzmu, który ogarnął po raz pierwszy bodaj Prusy w czasie najazdu francuskiego w latach Wówczas to w oddanym dynastji Królewcu rezydował dwór, tu wykuwano projekty reform, realizowano myśl odwetu. Myślano też wiele o Polakach, którzy tak zupełnie dla biurokracji pruskiej niespodzianie chwycili za broń w Wielkopolsce, płacąc niewdzięcznością za te wszystkie dobrodziejstwa, któremi obdarzyły ich rozbiory. Marzono w Królewcu o odzyskaniu utraconych prowincyj polskich, a stara szkoła biurokratów domagała się surowych a sprawiedliwych kar na wiarołomny naród polski. Obok nich młode pokolenie liberałów chciało godzić narodowość polską z państwem pruskiem. Zrealizowano te idee w W ielkopolsce 1815 r. ale nie na długo. Jeśli jednak był w Prusach poryw patrjotyzmu ogólno-niemieckiego, to wygasł on wnet po zwycięskiej wojnie roku. Wróciła duma z ojczyzny pruskiej, pisano nawet hymny,,narodowe : Ich bin ein Preusse"... Idea państwa panowała tu, dominując stanowczo nad ideą narodu. Tkwi w tern zasadnicza różnica między Prusami a Niemcami z południa i zachodu. Tam, po r. 1815, rozwinął się patrjotyzm narodowy niemiecki, zdolny nawet chwilami wyciągnąć choć na krótko dłoń przyjazną do Polaków. W Prusach Wschodnich nigdy go nie było. Do dziś idee staropruskie żyją we wschodniej części Niemiec, a szczególniej w Królewcu. Podnoszą ich wyznawcy, że na wschodzie Rzeszy nie można mówić o państwie jednolitem narodowo, a tylko o państwie mieszanem. Echa tych haseł brzmią w pismach wielu uczonych niemieckich, niejeden artykuł przywieziony na Kongres Historyczny do W arszawy w r ten właśnie pogląd starał się wpoić w czytelnika. Jest to niewątpliwie coś innego, niż nacjonalizm hitleryzmu, choć nazewnątrz trudno go odróżnić. To też w arto sięgnąć do źródeł tych poglądów, które najjaśniej może sformułował pruski mąż stanu początków XIX wieku, Teodor v. Schön. Schön ma w historji polskiej jeśli nie ozdobną, to dość wielką kartę. Rozpoczął swą karjerę administracyjną na ziemiach polskich w kamerze białostockiej po III rozbiorze. Był później w wieku bardzo młodym bo zaledwie 34-letni współtwórcą reform i współpracownikiem ministra v. Steina. Później był prezydentem Prus Zachodnich, gdzie uczniem jego był osławiony germanizator W ielkopolski Flottwell. Teodor v. Schön chętnie do mistrzostwa w tym wypadku się przyznawał. Niesłusznie, jak się zdaje, oskarżał Wojciech Kętrzyński v. Schöna o wyzucie Pola ~ 11 ków z ziemi po wojnach Napoleońskich raczej był on wogóle szlachcie nieżyczliwy, choć sam z niej pochodził. Był on bowiem liberałem, wychowanym na ideach Adama Smitha i racjonalistą, zwolennikiem równości wobec prawa. Wkrótce Schön został naczelnym prezydentem całych Prus Zachodnich i Wschodnich (1824) i przez długie lata pozostawał na tym urzędzie. Uczynił on z Prus ostoję liberalizmu w całem państwie Hohenzollernów i ośrodek nienawiści do Polaków. Powstanie 1830 roku wywołało jego oburzenie, bez wątpienia nie była mu obca działalność germanizacyjna na M azurach po r On to zachęcił historyka Voigta do napisania zionącej nienawiścią do wszelkiej słowiariskości historji Prus dzieła, które ogromny wpływ wywarło na ukształtowanie się umysłowości Niemców. Schön bowiem nienawidził Rosjan równie silnie jak Polaków. Schön odnowić kazał zamek malborski, którego był burgrabią kazał rozebrać na cegłę pałac biskupi w Lubawie, piękny pomnik polskich rządów i sztuki polskiej. To całkowicie charakteryzuje człowieka. A jednak Schön był zagadkowy. Któż by go sobie wyobraził, jak gdzieś w tajemnicy rozmawia w Królewcu z Szymonem Konarskim, który jedzie z emigracji, by przygotować na Litwie i Rusi powstanie przeciw carowi? Oto Schön miota na Polskę i na powstanie gniewne inwektywy chłopa nie wyzwolono dlatego ruch się nie powiódł. A gdy wobec wyniosłego starca złamany i zgnębiony emisarjusz zapytał, czy jest nadzieja ratunku odparł Schön: Tak, jeśli szlachta dojrzy swą niesprawiedliwość wobec chłopa i naprawi ją. Konarski przyjął te słowa jak wyrocznię i poszedł na śmierć. A Schön domagał się w m em orjałach do rządu zamykania klasztorów jako jaskiń barbarzyństwa i polskości, uważał, że postęp oświaty samorzutnie wytępi polskość, bo jest ona równoznaczna z ciemnotą i barbarzyństwem. Oto język dobrze nam wszystkim znany. Ponad narodowością mówi Schön stoi państwo, narodowość bowiem należy tylko do natury, a państwo do świata wolności. Ale to państwo jest niemieckie, to znaczy kulturalne i dlatego Polacy powinni się niemczyć. O niepodległości niema co marzyć według pisma Schöna z r kulturę tworzy nie naród, lecz państwo. Granice wytyczyć należy nie według zasad narodowych, ale tylko na podstawie interesu państwa. Był też Schön przeciwnikiem zjednoczenia Niemiec. Tu był osamotniony. Ale poglądy jego na sprawę polską głęboko przeniknęły do mentalności niemieckiej, Bismarck niechętnie mówił o Schönie i stosował inne niż on metody presję gospodarczą. Ale wrzesińskie wydarzenia i strajk szkolny wyrosły wprost z programu królewieckiego satrapy. Dziś, po przegranej wojnie, Niemcy zrozumieli, że polityka Bismarcka wobec żywiołu polskiego była dla nich fatalna. Zarzucają więc jej założenia, może nawet w duszy Bismarcka i jego następców potępiają. Ale wracają ao Schöna. Jeśli mówią o państwie nienarodowem na wschodzie, to poto, by w niem cywilizować Polaków, to znaczy ich niemczyć. Jeśli piszą, że nie chcą ucisku narodowościowego, to tylko w pojęciu v. Schöna. Chcą bowiem dobrowolnie przez szkoły i kościół zniemczyć Polaków. Być może, że dla Niemców różnica ujęcia jest wielka dla Polaków jednak niema jej wcale. Je st rzeczą niezmiernie ciekawą, jak się ta stara ideolog ja niemieckiego wschodu ustosunkuje do nowego nacjonalizmu rasowego Trzeciej Rzeszy. To jest coś zupełnie od starej idei pruskiej odmiennego. Czy nastąpią starcia? czy będzie zlanie dwu prądów i pewne ich przenikanie? Oto wielkie zagadnienie współczesności pruskiej. Duch Niemiec nowych, rasowych, walczy z duchem starym. Niemcy zachodnie, narodowo czyste, z elementem słowiańskim nie zmieszane, inaczej myślą i inaczej patrzą na wiele rzeczy, Ale czy w tern starciu widmo epoki fryderycjańskiej, epoki rozbiorów z nowym duchem Niemiec ktoś wogóle zwycięży? Czy raczej należy mniemać, że idee się zleją, ludzie się pogodzą?

12 DR. Z. WOJCIECHOWSKI Prof. U niw ersytetu Poznańskiego R ola H ohenzollernów w h isto rji N iem iec W ypadkiem zasadniczego znaczenia w dziejach Niemiec była t. z w. feodalizacja Niemiec, dokonana z początkiem wieku XIII. W yraziła się ona w tern, że Niemcy rozpadły się na szereg państw terytorialnych, które w prawdzie razem wzięte składały się na pojęcie cesarstwa, lecz spoistość tej budowy nadrzędnej wykazywała znamiona znacznej słabości. Zdaje się przytem nie ulegać wątpieniu, że, obok ogólnych tendencyj decentralizacyjnych, zaznaczających się w dobie feodalizmu, na przem ianach, które się dokonały w Nie::czech, zaważyła w wielkiej mierze polityka włoska dawnego cesarstwa, która umożliwiła emancypację czynnika urzędniczego. Owo rozbicie polityczne Niemiec przetrwało aż do drugiej połowy wieku XIX, obejmując ogółem okres pięciu i pół wieków. Gdy się uprzytomni sobie, że dzieła zjednoczenia dokonała w Niemczech właśnie dynastja Hohenzollernów, zrozumie się odrazu, jak doniosłą była rola dziejowa Hohenzollernów w Niemczech. Tej roli dziejowej nie pojmie się jednak w pełni, gdy się nie będzie śledzić warunków, w oparciu o które Hohenzollernowie mogli dokonać swego dzieła. Polakowi zaś takie studjum nietylko pozwoli pogłębić naukowo ważkie zagadnienie z dziejów sąsiedniego narodu, lecz zarazem pozwoli także zagłębić się w najistotniejsze zagadnienia dziejów własnych. Rola bowiem dziejowa H o henzollernów w Niemczech łączy się najściślej z losami dawnej Polski. Uprzytom nijm y sobie moment wystąpienia Hohenzollernów na widownię dziejową, kiedyto ze skromnej funkcji burgrabiów norymberskich przechodzą do rządów w marchji brandenburskiej. W marchji pojaw iają się w kolejnym porządku po rządach dynastji luksemburskiej. M archja brandenburska, wyrosła z obszaru ziem słowiańskich, składała się w tym czasie i z kawałka ziemi rdzennie polskiej, t. j. ziemi lubuskiej, położonej w okolicach dzisiejszego F rankfurtu nad Odrą. Ziemia ta, stanowiąca ogniwo łą czące Pomorze szczecińskie ze Śląskiem, została w ubolewania godny sposób odstąpiona przez księcia śląskiego Bolesława Rogatkę w połowie wieku XIII na rzecz marchji. Stało się to już po uprzedniej (w końcu wieku XII) u tra cie Pomorza szczecińskiego przez Polskę, a na kilkadziesiąt lat przed u tra tą Śląska, która dokona się z początkiem wieku XIV. Podkreślono w nauce, że utrata ziemi lubuskiej była jakby drugim etapem w opuszczaniu przez Polskę linji Odry, rozpoczętem u tra tą Pomorza szczecińskiego. Zwrócono też uwagę, że te dwie utraty jakby zgóry przygotowały los Śląska, który stał się jego udziałem z początkiem XIV w. M archja narazie w posiadaniu Pomorza szczecińskiego i Śląska się nie znajduje wyjąwszy południowe skrawki Pomorza szczecińskiego, zajęte wnet po opanowaniu ziemi lubuskiej, t. j. w drugiej połowie XIV w. Polityka Hohenzollernów we wieku XV i w początkach XVI w. nie przypom ina jednak późniejszego ich stosunku do Polski. Hohenzollernowie w tym czasie pozostają w związkach rodzinnych i politycznych z dynast ją jagiellońską, w ystępują częstokroć wspólnie. Stan posiadania dynastji Hohenzollernów ulega znacznemu powiększeniu we wieku XVI. Kiedy bowiem na terytor j um Prus krzyżackich powstało państwo świeckie, władcą tego państw a został członek dynastji Hohenzollernów, książę Albrecht. Wiadomo, że został on lennikiem Polski z Prus Książęcych. Wiadomo też, że brandenburska gałąź Hohenzollernów, t. zw. elektorska, zrazu nie posiadała praw spadkowych w stosunku do lenna pruskiego. Wiadomo jednak też, że o te praw a spadkowe Hohenzollernowie brandenburscy starają się już od roku 1535 i że starania ich zostają uwieńczone powodzeniem w roku 1563 dzięki nieszczęśliwej decyzji Zygmunta Augusta. R ealizację praw spadkowych, po wymarciu linji wschodniopruskiej, przeprowadziła gałąź elektorska ostatecznie w roku Jednak podobnie, jak poprzednio gałąź wschodnio-pruska, tak obecnie i linja elektorska składa Polsce hołd lenny z Prus. Ambicją elektora staje się w dalszym ciągu zerwanie podległości lennej. Na to zerwanie w r musiała zezwolić Polska zniszczona wojnami kozacką, moskiewską i szwedzką. Ciężkie to ustępstwo rzuca cień na politykę wschodnią Polski, która to polityka pośrednio spowodowała i decyzję Zygmunta Augusta z roku 1563 i traktat iławski z roku Zważywszy późniejsze następstwa tych decyzyj, zobowiązani jesteśmy stwierdzić, że od połowy wieku XVI polityka państwowa Polski uległa wyraźnemu wykolejeniu. O grubych błędach tej polityki wypada jednakowoż mówić i w odniesieniu do czasów dawniejszych: u traty P o morza, ziemi lubuskiej i Śląska. Wszak rozrost państwa Hohenzollernów to nietylko opanowanie Prus Książęcych, ale także opanowanie Pomorza szczecińskiego (w wyniku wojny 30-letniej, w roku 1648) i opanowanie Śląska (w wyniku wojen śląskich z XVIII wieku). Dopiero teraz, mocno oparłszy się o zrąb ziem macierzystych Polski, opuszczonych przez Polskę, zdolne jest Królestwo Pruskie rozpocząć pełną politykę, idącą na zniszczenie Polski. W szak po trzecim rozbiorze z pięciu ziem macierzystych Polski w ręku Prus znalazły się Pomorze, Śląsk, Wielkopolska i przeważna część Mazowsza! Tylko skrawek Mazowsza i historyczna M ałopolska pozostały wówczas poza obrębem granic pruskich. A choć tra k tat wiedeński z roku 1815 odjął Prusom Mazowsze i część Wielkopolski (kaliskie), to jednak pozostały w ich rękach prawie trzy z pięciu ziem macierzystych Polski, plany zaś polityczne Prus na przestrzeni całego stulecia od Kongresu wiedeńskiego wskazują na uporczywe ich dążenie do granicy trzeciego rozbioru. Po traktacie westfalskim z roku 1648, oddającym P ru som Pomorze szczecińskie (bez Szczecina), elektor brandenburski stał się co do znaczenia drugim obok elektora saskiego księciem Rzeszy. Po zaborze Śląska i rozbiorach Polski wysunął się na czoło władców Rzeszy, był zgóry predystynowany do odegrania roli odnowiciela państw o wości niemieckiej. Rola ta jednak związała się najściślej z rozwojem Prus na obszarze ziem macierzystych Polski, z błędami polityki polskiej, tak w wiekach XII, XIII i XIV, jak i XVI i XVII-tym. Na gruncie tych tylko błędów wyróść mogła pruska polityka likwidacji Polski i głównie na płaszczyźnie tej polityki zrodziła się rola Prus i Hohenzollernów na terenie Niemiec. Polityka włoska dawnego cesarstwa rozsadziła dawne Niemcy, polityka polska Hohenzollernów Niemcy zjednoczyła. BORUSS1CUS Stosunki kościelne i w yznaniow e w Prusach W schodnich Stosunki wyznaniowe w Prusach W schodnich są odzwierciedleniem historji tego kraju. Dawne Prusy Książęce stały się z chwilą sekularyzacji Zakonu Krzyżackiego krajem protestanckim. Pozostała przy Polsce i rządzona przez biskupów W armja została utwierdzona w wierze katolickiej. A reszta dzisiejszych ziem wschodnio-pruskich, należących przed rozbiorami do Rzeczypospolitej, pozostała krajem katolickim z silnemi jednak gniazdami protestantyzmu wszędzie, tam zwłaszcza, gdzie żyły większe skupienia niemieckie (największem takiem gniazdem ewangelickiem jest Elbląg z rozległym okręgiem). ""'..'ii; To też granice osiedlenia ludności obu wyznań pokrywają się w Prusach Wschodnich dość ściśle z granicami politycznemi z roku Ta zbieżność mapy stosunków wyznaniowych z mapą polityczną Polski przedrozbiorowej zaznacza się najsilniej na Warmji. Między jedną mapa a drugą niema tu właściwie żadnych odchyleń. W karcie ziem ongiś polskich ziemia Malborska jest przeważnie katolicka, ziemia Elbląska przeważnie ewangelicka. Prusy Książęce zaś są niemal czysto protestanckie. Obecność innych wyznań w Prusach Wschodnich sprowadza się do cyfr tak nikłych, że nie jest w stanie tego obrazu zaciemnić. Żyją nad rzeczką K rutyną na Mazu- 12

13 rach osady Rosjan staroobrzędowców i prawosławnych. Żyje na Żuławach Malborskich garść Menonitów. Jest w Królewcu gmina Kalwinów pochodzenia francuskiego (Hugenotów). Są w całych Prusach Wschodnich dość liczne gminy żydowskie. Jest wreszcie na całym obszarze ewangelickim, a zwłaszcza na Mazurach i na Litwie pruskiej, silnie rozkrzewione sekciarstwo, którego zresztą stosunek do oficjalnego luteranizmu jest dość nieokreślony i bynajmniej nie zawsze przeciwstawny. Zjawiła się również w ostatnich czasach rozległa diaspora katolicka, obejmująca wszystkie ziemie protestanckie, oraz diaspora protestancka w okolicach katolickich. Ale główny zrąb stosunków pozostaje od wieków niezmienny: W armja i ziemia Malborska to kraj nawskroś katolicki; cała reszta Prus Wschodnich to kraj nawskroś protestancko-luterski, Mówiąc więc o stosunkach wyznaniowych w Prusach Wschodnich trzeba mówić oddzielnie o stosunkach warmijsko-malborskich, a oddzielnie o stosunkach w całej reszcie Prus Wschodnich, gdyż zagadnienia wyznaniowe tu i tam nie są w niczem do siebie podobne. Zacznijmy od terytorjum mniejszego: od stron katolickich. Całe Prusy Wschodnie tworzą pod względem kościelnym jedną diecezję W arm ijską, której stolicą jest From bork maleńkie miasteczko nad zalewem Wiślanym, na W armji niemieckiej. Za polskich czasów centrum diecezji dzieliło się między trzy miasta: w Licbarku (Heilsberg) była rezydencja księcia-biskupa, we Fromborku kapituła, a w Braniewie (Brunsberdze) centrum studjów duchownych. Dzisiaj akadem ja duchowna (Lycaeum Hosianum na pamiątkę jej fundatora, Polaka, słynnego kardynała R ozjusza), mieści się i nadal w Braniewie, pozatem jednak całe życie diecezji skupia się we Fromborku. Życie katolickie w Prusach Wschodnich ma niejako trzy wielkie ogniska: W armję, ziemię Malborską i diasporę. Nie podział geograficzny jednak decyduje o jego naturalnem rozczłonkowaniu: ważniejszy od podziału na obszary geograficzno-historyczne jest podział narodowościowy. Diecezja warmijska jest diecezją dwujęzyczną. R ządzona przez Niemców i w duchu niemieckim, ma ona pośród wiernych i niższego kleru liczny odłam, zaliczający się do narodowości polskiej. W armja południowa i większa część katolickiego obszaru w Malborskiem, to są obszary polskie. Również i w diasporze na Mazurach "1 w Pomeranji jest między katolikami wiele Polaków. Zato cała reszta diaspory, mniejszość ludności w Malborskiem i na W armji południowej no i przedewszystkiem cała rozległa W armja północna zaliczają się do narodowości niemieckiej. Biskupstwo warmijskie jest biskupstwem o bardzo mocnej, polskiej tradycji. Ale dzisiaj nad tradycją tą przechodzi się tam świadomie do porządku dzienego. Całe życie kościelne w Prusach Wschodnich zabarwione jest duchem niemieckim. Kur ja Fromborska jest najbardziej szowinistycznie po niemiecku usposobioną katolicką kurją biskupią w Niemczech. Nie może się z nią pod tym względem równać ani kurja Wrocławska, ani administratura apostolska w Pile, ani mające do czynienia z polskiem wychodźtwem kur je biskupie w głębi Niemiec, ani wreszcie administrująca katolikami Łużyczanami kurja Budziszyńska. W czasach powojennych wszystkie wakujące probostwa w polskich parafjach w Prusach Wschodnich obsadzane są Niemcami, a księża-polacy trzymani są na wikarówkach (kapelanjach), lub wysyłani na najuboższe parafje w niemieckiej diasporze. Polskie nabożeństwa i k a zania kasowane są pod byle pretekstem i zastępowane nabożeństwami i kazaniami niemieckiemi, których starsza generacja wogóle nie rozumie. Dziatwa polska pobiera naukę religji w języku niemieckim. Obóz polski mimo, że akcja polska prowadzona jest w duchu ściśle katolickim jest zwalczany przez proboszczów z kazalnicy i w konfesjonale, a na jego miejsce zalecana była zawsze niemiecka partja centrowa (aż dopóki jej nie rozwiązano). I tak dalej. To też dwujęzyczność diecezji warmijskiej jest tylko faktem naturalnym, w zorganizowanem jednak życiu kościelnem prawie zupełnie się nie odzwierciedla. Tembardziej niemieckie jest w Prusach Wschodnich życie kościoła protestanckiego. W kościele katolickim n a bożeństwa polskie mimo systematycznego ich negowania zajm ują bądź co bądź jeszcze pierwsze miejsce. Żyje jeszcze spora garść księży Polaków, a nawet są jeszcze polscy proboszczowie (z przedwojennej generacji), których teraz rząd hitlerowski pospiesznie usuwa. Żyje wreszcie duży zastęp księży polskiego pochodzenia, deklarujących się wprawdzie politycznie jako Niemcy, lecz żywiących nieraz w głębi duszy pewien dla polskości sentyment. Nic z tego wszystkiego niema w kościele ewangelickim. Nabożeństwa polskie przechowały się po zborach m azurskich już tylko w stanie szczątkowym (choć przed wojną one właśnie dominowały). Pastorów o polskiem poczuciu narodowem niema zupełnie, a pastorów polskiego pochodzenia z pewnym szczątkowym sentymentem dla polskości dogorywa na wiejskich parafjach ledwo kilku. W kościele katolickim przytem, ożywionym wszak tendencjami uniwersalistycznemi, dążności szowinistyczne niemieckie muszą być osłaniane takiemi lub innemi pozorami, co z natury rzeczy łagodzi ich ostrość. W narodowym kościele pruskim (a obecnie w kościele ewangelickim Rzeszy Niemieckiej) niema z samego założenia miejsca na odrębności narodowe, to też tendencje germanizacyjne mogą się przejawiać bez obsłonek i z całym impetem. To też o ile wiara katolicka narodowości polskiej na W armji i w Malborskiem nie chroni o tyle wiara ewangelicka na M azurach wyraźnie narodowości polskiej zagraża. Mówiąc o stosunkach wyznaniowych w Prusach Wschodnich, trzeba wspomnieć jeszcze o jednem zjawisku; 0 sektach. Sekciarstwo rozkrzewiło się szeroko w ewangelickich okolicach Prus Wschodnich, a zwłaszcza wśród Mazurów i Litwinów. Pochodzenie tego sekciarstwa jest bardzo stare bierze ono swój początek jeszcze bodaj z ducha samorzutnej opozycji katolickiej przeciw narzuconej reformacji. W sekciarstwie tern przejaw iły się w formie szczątkowej pewne cechy katolickie naogół jednak duch tego sekciarstwa jest już dziś całkowicie protestancki. Najsilniej przejawił się ruch sekciarski w t. zw. gromadkarstwie, dążności do zbierania się w gromadki poza obrębem kościoła i do modlenia się i komentowania pisma świętego bez udziału pastora. C harakter wyznaniowy,,gromadek" jest dość nieokreślony: trudno powiedzieć, czy są one wobec oficjalnego kościoła ewangelickiego przeciwstawne, czy też mieszczą się w jego ramach. W każdym razie pewien duch opozycji wobec tego kościoła jest ich cechą niezmienną. Co do oblicza narodowego tego ruchu, to z natury rzeczy jest ono bardziej polskie, niż oblicze kościoła, wobec tego, że ruch ten wyrósł z samego łona masy ludowej, która jest polska. Ale ostatnio również 1 w gromadkach zaczynają się utrw alać wpływy niemieckie. Tak więc stosunki wyznaniowe w Prusach W schodnich są tego rodzaju, że religja nie stanowi tam bynajmniej ostoi, w której polskość mogłaby znaleźć bezpieczne schronienie, lecz raczej jest czynnikiem germanizacji. PRUSY WSCHODNIE A POLSKA P op u larn e, w y czerp u jące p rzed sta w ien ie ca ło śc i za g a d n ie n ia Prus W sch od n ich Wydawnictwo Komitetu Tygodnia Propagandowego Z. O. K. Z. Poznań Rok 1933 Stron 48 Cena 50 groszy 13 -

14 STANISŁAW SROKOWSKI P rzyczyny gospodarczej niedoli Prus W schodn ich Kraj, będący w położeniu Prus Wschodnich, t. j. nie m ający zbyt wiele co wywozić, ani za co kupować przywozu, kraj, odcinający się wszelkiemi sposobami od swojego przyrodzonego zaplecza, kraj bardzo ubogi we własne skarby naturalne, kraj, upraw iający stale jak najbezwzględniejszą ksenofobję wobec tych wszystkich, którzy chcieliby w nim się osiedlić i wziąć w rękę wymianę towarów, już z tych względów nie może być nazwany ziemią szczególniejszej pomyślności, Ale są i inne jeszcze powody. Prusy Wschodnie tworzą najbardziej na wschód wysuniętą część Rzeszy Niemieckiej, która, urządzając się jako państwo nowożytne, o wszystkiem raczej myślała, aniżeli o tern, aby tworzone formy ustrojowe zastosować do potrzeb swojej dalekiej ukrainy. Rzesza - to państw o przemysłowe, którego założeniem jest walka z przemysłami sąsiedniemi i dalszemi, które tej myśli podporządkowuje cały swój ustrój, które z niej chce czerpać podstawową rację swojego bytu. W prawdzie zdarzało się niejednokrotnie, że w związku z sytuacją polityczną wewnętrzną, a czasami i zewnętrzną, przychodził do głosu także agrarjusz niemiecki, ale korzyści z tego czerpał wyłącznie praw ie tylko ten z zachodu państw a, który swój produkt dzięki wygórowanemu cłu ochronnemu mógł drogo sprzedać w leżącej opodal osadzie fabrycznej. Dla Prus Wschodnich owe sukcesy i zdobycze agrarjuszów nigdy zbyt wielkiej korzyści nie przedstawiały, bo stały im na zawadzie zawsze dwa przyrodzone względy: surowszy niż na zachodzie klimat prowincji wschodnio-pruskiej i jej odległość od ry n ków zbytu. Aby rzucić zaś jakieś światło na związek klimatu z rentownością uprawy rolnej, wskażemy tylko na fakt, iż gdy w zachodniej i środkowej części Rzeszy na 100 ha uprawianej ziemi trzeba tylko 7,7 koni do wykonania potrzebnych prac, to w Prusach Wschodnich, gdzie klimat zamyka uprawę roli do krótszego okresu czasu, aż 11,2, co finansowo każdy hektar ponad normę zachodnio-niemiecką obciąża wydatkiem rocznym, dochodzącym do 18 marek. Jeszcze mniej tłumaczenia wymaga kwestja odległości. Z Królewca do zagłębia westfalskiego jest okrągło tysiąc kilometrów, które musi przebyć wschodniopruski produkt rolniczy lub hodowlany, aby tam na miejscu współzawodniczyć co do ceny z przywiezionym z pobliskiego Hanoweru, albo też z dostarczonym tanią drogą wodną, Renem, po którym, jak wiemy, krążą statki nawet typu morskiego. Ktoś pomyśli może, że w Prusach Wschodnich te wszystkie niedogodności, jakie stwarza klimat i położenie kraju, wyrównuje tani robotnik. Otóż i ten pogląd utrzymać się nie daje. Po wojnie nietylko bardzo znacznie podniesione zostało wynagrodzenie wschodnio-pruskiego ro botnika, otrzymywane w gotówce i w naturaljach, ale przy równoczesnem zjawieniu się ogromnych ciężarów socjalnych nastąpiło także skrócenie czasu pracy i zniesienie roboty akordowej, tak, że obecnie ludzka praca w porównaniu z tern, co było przed wojną, wypada 10 do 11 razy drożej. I tutaj wyjścia niema żadnego, bo robotnik wschodnio-pruski, którego zastąpić może tylko tani polski, skoro przekona się, że w Nadrenji lub w Turyngji potrafi zarobić więcej, bez wszelkiego oglądania się na uprawianą ziemię emigruje na zachód. Takich zaś bezrolnych robotników, z krajem tylko luźno związanych i przebywających w nim w charakterze służby folwarcznej, istnieje przeszło 1/4 miljona na 2¼ mil. ogółu mieszkańców, bo w Prusach W schodnich, aczkolwiek mających aż 53,2% ludności rolniczej, tylko co dwudziesty człowiek jest posiadaczem jakiejś nieruchomości rolnej i wogóle samodzielnie czynnym w rolnictwie. Tani zaś robotnik polski, który potrafiłby pomóc rolnictwu wschodnio-pruskiemu i uczynić je zdolniejszem do konkurencji z zachodnio-niernieckiem, przy dzisiejszych nastrojach w Rzeszy, a zwłaszcza już na jej wschodzie, wogóle w rachubę brany być nie może, bo żaden rząd niemiecki dzisiaj nie zgodziłby się na wpuszczenie go w masach, jak miało miejsce jeszcze kilka lat temu. W Prusiech Wschodnich te czasy należą już niemal całkowicie do wspomnień. Pozostawałaby jeszcze jedna droga do poprawienia sytuacji ekonomicznej kraju i do wyrwania go z coraz to większego zadłużania się na zachodzie Rzeszy, a mianowicie droga konsekwentnego i wszechstronnego stosowania oszczędności zarówno w gospodarce publicznej, jak i pryw atnej. Jednak możliwość takiego działania jest nierealna. O gospodarce publicznej nawet nie mówimy, bo wszelka myśl oszczędzania odpada wobec istnej pasji ogólno-niemieckiej do inwestowania w robotach, mających służyć ogółowi, dużych kapitałów, bez oglądania się na to, czy one dadzą jakiś dochód lub też nie. Przeto rozchodzić się może tylko o gospodarkę prywatną, o skłonienie Niemców wschodnio-pruskich do tego, aby nie zadłużali się w bankach i gdziekolwiek tylko można na zakupno automobili, jachtów, koni wyścigowych i t. p. rzeczy, aby nie przepijali cennego grosza, aby nie trwonili go na przyjem nościowe podróże albo na eksperym enty w rolnictwie, 0 których zgóry już można wiedzieć, że się nie opłacą. Otóż i tutaj nikt i nigdy wysłuchany nie będzie, bo jeżeli mówiło się dawniej o szlachcie polskiej, że lubi żyć ponad stan, to jeszcze bardziej trzeba ten zarzut odnieść do Niemca wschodnio-pruskiego, a zwłaszcza już junkra. Trwonienie grosza jest tam powszechnym i zakorzenionym nałogiem, a Prusy Wschodnie, gdy idzie o długi, zawsze z tego słynęły, iż brnęły w nie bez opamiętania. Już przed wojną ciężar różnych zobowiązań przygniatał tamtejsze majątki, tak iż ciągle zmieniały one właścicieli. Inflacja, jaka nastąpiła po wojnie, usunęła wprawdzie przeważną część ciężarów z wschodnio-pruskich hipotek, ale ogólnej sytuacji na tern polu nie zmieniła, jak również nie p rzerwała tam wcale procesu dalszego obdłużania się. Co gorsza ujaw nił się nawet zwrot w kierunku wprost przeciwnym. Długi zaczęły tak gwałtownie wzrastać, że już w dniu 1 m aja 1925 suma, ciążąca na wschodnio-pruskich warsztatach rolnych, o 43% przekroczyła stan przedwojenny. W cyfrach absolutnych obciążenie 1 hektara w dniu 1 lipca 1925 w m ajątkach wzorowych wynosiło średnio 347 M., 1 lipca M., 1 lipca M., 1 lipca M. Gdy przed wojną z hektara płacono przeciętnie z tytułu odsetek od długów rocznie 25,70 M., to w maju 1925 aż 36,90, a dziś blisko dwa razy tyle. Tak wygląda gospodarka wschodnio-pruska, do której w pierwszej linji ma dopłacać Rzesza pod postacią specjalnych funduszów, zdobywanych znowu przez uchylanie się państwa od zaciągniętych zobowiązań wobec zagranicy. I fundusze istotnie płyną, kaptując wierność prowincji wschodnio-pruskiej. Gdy zaś na zachodzie Niemiec kiedykolwiek ochota do zasilania wiecznie próżnej kieszeni wschodnio-pruskiej nieco zanika, w tej chwili nad Pregołą podnoszą się jakby groźby, że kraj poszuka sobie innego łaskawcy. Z reguły następuje wówczas dalsza injekcja grosza! Patrjotyzm Niemców wschodnio-pruskich pod w pływem niego wzrasta, ale nie długo! Po roku lub dwóch apel o pieniądze powtarza się tylko w nieco zmienionej formie, bo polityka Przypregola, a przynajmniej jego warstw kierujących, jest typową polityką wyłudzania i handlowania rolą straży przedniej interesów niemieckich na wschodzie Bałtyku. S ta n isła w Srokow ski. Z KRAINY CZARNEGO KRZYZA Jedna z pierwszych powojennych prac o zagadnieniu wschodnio-pruskiem. Książka o niesłabnącej aktualności. W yd aw n ictw o Zw iązku O brony K resów Z achodnich. Poznań, rok Str. 60. C ena zł. 2,50 l d ---

15 DR. WACŁAW OLSZEWICZ P om ost wschodnio-pruski p rzed w ojną św iato w ą W zbiorowem dziele, wydanem w r. z. przez Związek Obrony Kresów Zachodnich p. t. Prusy Wschodnie, przeszłość i teraźniejszość, jeden z autorów (inż. Ant. Plutyński) świetnie uzasadnił twierdzenie, że w miejsce okrzyczanego Drang nach Osten Niemcy uprawiają Drang nach Westen : w związku z industrializacją Niemiec zachodnich, z łatwiejszą tam możnością znalezienia zarobku, wschodnie części Rzeszy wyludniają się ną korzyść zachodnich. Ale Drang nach Osten trwa, tylko nie jako migracja ludności, lecz jako dążenie Niemiec do ujęcia w swe ręce życia gospodarczego krajów, na wschód od Rzeszy położonych. K raje te Niemcy przed wojną uważały za swój hinterland" i umiejętnie, z wielkim nakładem pracy, z pomocą kapitałów i organizacyj bankowych, z poparciem dyplomacji obejmowały stanowisko niezbędnego pośrednika między dawnem Cesarstwem Rosyjskiem i Zachodem. Interesowały się Rosją inne, bogatsze w kapitały narody, inwestowali w niej wiele m iljardów Francuzi, Belgowie, przeciwstawiała się dyplomacji Rzeszy Francja, wynik pozostał dodatni dla Niemiec dzięki znakomitemu położeniu geograficznemu jednej z prowincyj, która je znakomicie potrafiła wykorzystać. Prowincją tą były Prusy Wschodnie, położone nad Bałtykiem tam, gdzie on najgłębiej wrzyna się w kontynent. Piotr Wielki mógł budować port petersburski, K atarzyna II mogła anektować Rygę, Rosja wieku XIX mogła marzyć o nowych bliższych Zachodowi portach w Libawie czy Windawie, ale nie mogło to zmienić uprzywilejowanej przez naturę sytuacji Królewca i Piławy. W ekonomice Prus Wschodnich Cesarstwo Rosyjskie zajęło w XIX w. niemal to stanowisko, jakie przed rozbiorami w życiu Prus Książęcych przypadało W. Ks. Litewskiemu, które było zapleczem Królewca. Miasto to, jak wykazał Tadeusz Korzon, miało w swem ręku około % handlu zagranicznego Litwy. Prowadząc rokowania z Rosją o traktat handlowy, inicjatorzy niemieccy dbali nietylko o możność nabycia w Rosji tanich dla Niemiec surowców i sprzedaży w Rosji gotowych niemieckich wyrobów. Wywalczyli i uzyskali taką konstrukcję taryf kolejowych, że pomimo istnienia portów bałtyckich w granicach Rosji część jej handlu zagranicznego kierowała się na porty, należące do Rzeszy. A z tym wysiłkiem dyplomacji niemieckiej szła ręka w rękę działalność zarządów portowych, dyrekcji pruskich kolei państwowych, samorządów miejskich, organizacyj gospodarczych i prywatnych czynników przemysłowo-handlowych. Nie szczędzono funduszów, by z Królewca uczynić pierwszorzędny port. Kosztem udzielonych przez rząd 20 mil jonów mk. pogłębiono go i połączono 40-kilometrowym kanałem o głębokości 6,5 m. z morzem. Rada Miejska we wrześniu 1913 roku uchwaliła znaczne powiększenie portu i na cel ten przeznaczyła obszerny, 200 ha liczący teren na lewym brzegu Pregoły. Wyrobieni na handlu polskiem i litewskiem zbożem kupcy królewieccy wystawili wielki siło, mieszczący ton zboża, i potężne młyny. Dla dowozu zboża i drzewa z południa i ze wschodu zbudowano 2 wielkie magistrale kolejowe: do Ełku i do Eytkun, łączące Królewiec z Białymstokiem i z Wilnem, a poprzez te węzłowe stacje z całym b. zaborem rosyjskim i z Rosją. Rezultat, przyznać trzeba, był znakomity: Prusy Wschodnie otrzymały znaczną część eksportu polskiego i rosyjskiego drzewa i zboża dla przeróbki lub dalszej ekspedycji. Do Królewca z zagranicy dowieziono w roku 1913 około 1 miljona metrów sześciennych drzewa, przeważnie surowego, w tern 60 procent papierówki, ulegającej na miejscu przeróbce na celulozę. A tego produktu nie licząc t. wywiezionych koleją załadowano na okręty około t. Przez siło zbożowe przechodzi ok t. rocznie, a wielkie młyny przerabiały setki tysięcy ton jęczmienia, żyta, grochu. Otręby, makuchy, konopie, len były dalszemi artykułam i ruchu portu na zachód. Nie zadowolili się Niemcy rolą pośrednika w eksporcie w stosunku do Cesarstwa Rosyjskiego i starali się o takąż 1 q rolę w jego imporcie. Osiągnęli między innemi to, że czwarta część olbrzymiego importu śledzi do Rosji, wynosząca około ton rocznie, przypadła Królewcowi. Był to towar angielski, szkocki, norweski, holenderski. Duże brytyjskie kompan je okrętowe, jedna z Hull, druga z Glasgow, utrzymywały z królewieckim portem stałe rejsy dla komunikacji z Rosją. Swe wschodnio-pruskie magistrale kolejowe, rentujące już dzięki znajomym transportom tranzytowym, zużytkowywali Niemcy dla gospodarstwa Rzeszy, dostarczając na rynek wewnętrzny m aterjał drzewny, mąkę, makuchy, p a pę, bydło i t. d. i dając przemysłowi możność zbycia gotowych towarów i półproduktów na wschodzie. Królewiec miał w tym celu dwa wielkie połączenia z Berlinem (przez Gdańsk i przez Chojnice), a prócz tego bardziej na wschód położony W ystruć połączony był z Berlinem przez Olsztyn Toruń. Mówiąc nawiasem, te linje kolejowe pomimo najprzychylniejszej polityki taryfowej nie mogły konkurować z przewozami morskiemi. Dowóz 1 tony węgla z Anglji do Królewca kalkulował się o 4,14 mk. taniej, niż z Górnego Śląska! Nic też dziwnego, że import węgla brytyjskiego do Prus Wschodnich wynosił setki tysięcy ton rocznie. Ale nawet takim obarczone importem Prusy zajm o wały w bilansie Rzeszy bardzo dodatnie miejsce, bezpośrednio jako eksporter lub reeksporter na zachód, pośrednio jako brama wypadowa niemieckiego przem ysłu na wschód. W ojna przerw ała normalne życie ekonomiki wschodnio-pruskie j, tak ściśle związanej z sąsiadami. Ale zaledwo wojna się skończyła, podjęto znów pracę: w porcie królewieckim zainstalowano nowy basen zbożowy, zbudowano dwa olbrzymie świetnie wyposażone spichrze, otwarto wielkie lotnisko, stanęła największa w Europie fabryka celulozy. Nie dość na postępach technicznych. W iele poświęcono wysiłków i pieniędzy, by wykorzystać geograficzne położenie Prus Wschodnich jako odskoczni w eksporcie do Rosji: na jesień roku 1920 zorganizowano królewieckie Targi Wschodnie ( Ostmesse ), a następnie, w oparciu o nie, powołano do życia specjalny instytut, poświęcony badaniu ziem b. Cesarstwa Rosyjskiego ( W irtschaftsinstitut für Russland und die R andstaaten ). Te trudy, te wkłady uczyniono nie z litości nad osieroconą prowincją". Poczyniono je wskutek zrozumienia, że dla Niemiec, mających zapewniony uprzywilejowany tra n zyt przez nasze Pomorze, niema lepszej drogi w ich ekspansji wschodniej, w ich ekonomicznym Drang nach Osten, lepszego między wschodem i zachodem pomostu. Dziś śpichrze, młyny, tartaki czekają bez pracy, bez zarobków na surowiec. Nadzieje na powrót do przedw o jennych warunków nie ziściły się. Zam ierające życie gospodarcze Prus Wschodnich podtrzymywane jest subwencjami z budżetu państwowego, ulgami podatkowemi i t. d., ofiarnością całej Rzeszy, całego społeczeństwa niemieckiego, w nadziei odzyskania dawniejszego wpływu na te re nie dawnego zaplecza portów wschodnio-pruskich: Polski, Litwy, Rosji. Ustosunkowanie się publicystyki i społeczeństwa w Niemczech do Prus Wschodnich przeszło ewolucję, doskonale scharakteryzow aną w przytoczonem wydawnictwie Związku Obrony Kresów Zachodnich przez Emila Rückera. Umiejętną propagandą sfery kierownicze Rzeszy wprowadziły w świadomość mas, że byt Prus Wschodnich, ich dola i niedola, jest zagadnieniem ogólnopaństwowem pierwszorzędnej doniosłości jako kamień węgielny tyle wieków trw ającej wschodniej gospodarczej ekspansji Niemiec. Przejawy tej świadomości są tern bardziej aktywne, im bardziej swobodne ręce mają Niemcy na zachodzie. Ale i najbardziej aktywne poczynania nie rozwiążą sytuacji, nie odrodzą Prus Wschodnich, jeżeli nie nastąpi pogodzenie się Niemiec z nowym niewzruszonym tery to rialnym stanem rzeczy na ich wschodnich granicach i nie zostanie osiągnięte porozumienie z ważkim czynnikiem, ja kim w życiu gospodarczem tej części Europy stała się odrodzona Polska,

16 BORUSSICUS P ru sy W schodnie ja k o te r e n tu ry sty c z n y d la P o lak ó w W przekonaniu ogółu polskiego Prusy Wschodnie, to teren płaski, jałowy i niczem nie mogący zaciekawić obcego turysty. Tymczasem w rzeczywistości bynajmniej tak nie jest. Jest to kraj, odznaczający się bardzo dużem urozmaiceniem pejzażu i posiadający wcale sporą ilość zasługujących na zwiedzenie zabytków historycznych. Zwłaszcza dla Polaka - Prusy Wschodnie są krajem, który zasługuje na to, by go zwiedzić przed innemi. Główną atrakcją turystyczną Prus Wschodnich jest pojezierze M azurskie. By uzmysłowić polskiemu czytelnikowi, czem ono jest z punktu widzenia turystycznego, wystarczy powiedzieć, że tak ostatnio licznie odwiedzane przez polskich kajakowców i letników i cieszące się tak szybko rosnącym rozgłosem pojezierze Suwalskie (Wigry, Serwy) jest zaledwie niepozornem odgałęzieniem M azurskiego pojezierza, którego główna część leży na obszarze Prus Wschodnich. Urozmaicenie pejzażowe jezior M azurskich nie da się poprostu opisać. Są tam istne małe morza, jak M amry (Mauersee), nad którem stoi nawet m ała la tarnia morska, wskazująca drogę do Węgoborka, jak Niegocin (Löwentinsee), a przedewszystkiem jak Sniardwy (Spirdingsee) wielki tró jk ąt o 119 kilom etrach kw adratowych obszaru, którego brzegi nawet przy najbardziej przejrzystej pogodzie ledwo majaczą w oddali, a przy n a j lżej szem zamgleniu gubią się z oczu zupełnie. Fala na tych jeziorach osiąga bez mała siłę fali morskiej, a wyspy na nich, naprzykład śliczne, czarne, zalesione wysepki na Sniardwach, robią wrażenie samotni, zagubionych na morzu. Na niektórych wyspach tych jeziorach np. na wyspie Czarci Ostrów (Spirdingswerder) na Sniardwach, znajdują się całe wioseczki (etnograficznie czysto polskie). Inny zupełnie charakter mają jeziora mniejsze. Nie da się poprostu opisać malowniczości niektórych jezior, w ijących się w malowniczych skrętach pośród ciemnych lasów i wyniosłych, stromych, najczęściej zalesionych wzgórz. Czarna toń, otwierająca się tuż u stóp wysokiego urwiska, pochylone drzewa nad brzegiem, maczające warkocze swych gałęzi w wodzie, świerki, sosny, dęby, jesiony, ja rzębina, nie mącona przez najlżejszy szelest cisza leśna są to rzeczy, które trzeba samemu zobaczyć, aby odczuć w całej pełni ich niezwykły czar. Takie np. jeziora Nidzkie wielki łuk wodny śród lasów i wzgórz, cały zasypany mrowiem uroczych, zalesionych wysepek oraz łączący się z tern jeziorem ku północy pas jezior Gusianka i Bełdan to zakątek, któremu trudnoby było znaleźć coś równego. Jeszcze inny charakter m ają jeziora średniej wielkości, łączące w sobie urok wielkiej przestrzeni wodnej, wiecznie spienionej od fal, z malowniczością obramowania wysokich brzegów. Wymienić tu należy przedewszystkiem jeziora pod Ełkiem, a zwłaszcza urocze jeziora warmijskie: Łyńskie i Pluskie. Jeszcze inna jest uroda niezliczonych maleńkich jeziorek, wtulonych w kotlinki leśne lub polne to mieniących się jak pawie pióra dzięki odbijającej się w ich toni czerni borów, to błękitnych od przeglądającego się w nich nieba, pachnących ziemią orną, staczającą je aż po kraw ędź wody i rozdzwonionych pieśnią skowronka. W reszcie - wymienić należy urocze rzeczki wschodnio-pruskie zwłaszcza warmijską Łynę i mazurską Krutynę, wartkie jak potoki górskie, wijące się śród uroczych lasów, a miejscami (Łyna) wśród wzgórz, robiących wrażenie podgórskie i przeskakujące z jeziora w jezioro. Turysta, chcący te wszystkie cuda obejrzeć w tempie skróconem, ma do dyspozycji linję parostatków. Nawet na mniejszych jeziorach można zrobić w Prusach W schodnich statkiem niejedną interesującą wycieczkę. Tak np. z samego Olsztyna można wyjechać maleńkim stateczkiem po sięgającem w sam obręb miasta malowniczem jeziorze Okolę do odległej o 6 kilometrów wioski Łupstych, będącej ulubionem miejscem wycieczkowem olsztyniaków. Ale szczególnie można polecać wycieczkę statkiem przez główny pas pojezierza mazurskiego: od Węgoborka (Angerburg) aż do Jańsborka (Johannisburg). Wycieczka taka zajmuje cały długi dzień letni, od wczesnego ranka do zmierzchu. Statek idzie przez piękne rozległe jezioro Mamry (Mauersee), zatrzym uje się na malowniczej wyspie Upałty (Upalten-Insel), przechodzi przez jezioro Kisajny (Kissainsee), miasto Lec (Lötzen), jeziora: Niegocin (Löwentinsee), Jagodniańskie (Jagodnersee), kanałami przechodzi na jeziora Tałtowisko (Taltowiskosee) i Tałty (Talter Gewässer), dochodzi do słynnego ze swych sielaw miasta Mikołajek (Nikolaiken), przez jezioro Bełdan (Beldahnsee) i Gusianka (Gusziankasee), dochodzi do Rudczanego (Rudczany) na jezioro Nidzkie (Nieder- see) i dochodzi aż do Nidów (Nieden). Następnie jedzie się (innym znów statkiem) znowu na jezioro Bełdan i obok wsi Wierzba (Wiersba) wypływa się na Sniardwy, które przemierza się na ukos i kanałem Jeglińskim dochodzi się do Jańsborka. Również bardzo interesująca jest wycieczka statkiem przez kanał Ostródzko-Elbląski. Ale wycieczki statkiem mają jedną wadę: pozwalają zapoznać się z pejzażem, ale nie dają najm niejszej sposobności do zetknięcia się z krajem i z jego ludnością. Ktoś, kto w tłumie niemieckich turystów jedzie utartym szlakiem turystycznym statkiem przez jeziora Mazurskie, może nie dostrzec nawet, że jedzie przez kraj etnograficznie polski. Kto chce nietylko napaść oczy wspaniałością jeziornego krajobrazu, lecz zapoznać się i z miejscowym ludem polskim ten niech się na wycieczkę po Mazurach i W armji wybierze kajakiem. Nie pożałuje tego: niema w całej Polsce szlaków kajakowych tak urozmaiconych i malowniczych, jak szlaki wschodnio-pruskie. A noclegi po oberżach wioskowych, pogawędki z rodakami i rolnikami na brzegach, dadzą mu sposobność bezpośredniego zetknięcia się z ludem i przekonania się w sposób naoczny o jego polskości. Ze szlaków kajakowych można polecić, oprócz szlaków zbliżonych do trasy parostatków (zaleca się tu je dnak wielką ostrożność: wielkie jeziora są z uwagi na ich burzliwość bardzo dla kajaków niebezpieczne) zw łaszcza szlaki następujące: 1. Szlak warmijski: koleją do Stawigudy (Stabigotten) pod Olsztynem, stam tąd na jezioro Pluskie (Plautzigersee), następnie jezioro Łyńskie (Lanskersee) i Łyna do Olsztyna, lub niżej; 2. Szlak K rutyny: od stacji Zorkwity (Sorquitten) szlakiem jezior i rzeczek do wsi Pupy (Puppen) a następnie rzeczką Krutyną (Crutinna Fluss) i kilku większemi jeziorami przez wieś Krutynę i osady Filiponów rosyjskich, przez Uktę i Iznóty na jezioro Bełdan i do Mikołajek; 3. Szlak Jańsborski: Z Jańsborka, przewłócząc kajak z jeziora na jezioro, przez jezioro Prosolasek, W iartel i Nidzkie, przez wsie W iartel (Gross W iartel), Przyrośle (Waldorf), Kurwie (Kurwien) i Nidy do Rudczanego; 4. Szlak Ełcki itd. Dokładne opisy tych szlaków znaleźć można w przew odnikach. Niemniej godne uwagi ze względów pejzażowych są okolice nadmorskie: Wysoka Sambja, przypominające nasz Hel, lecz większe od niego, piasczyste mierzeje, i urocze, ciche, okolone wioskami rybackiemi i maleńkiemi m iasteczkami zalewy. Niestety niema tam polskiego ludu. Są tylko przedewszystkiem we Fromborku polskie zabytki historyczne. Ale przechodzę do tych właśnie historycznych zabytków. Nietylko pejzaż, nietylko polski lud interesować może w Prusach Wschodnich polskiego turystę. Miejsce wspomnień tak wielkich, jak błonia Grunwaldzkie, samo jedno zasługuje na to, by do niego pielgrzymować. A W arm ja! Uroczy Frombork ze w spaniałą katedrą i pamiątkami po Koperniku. Licbark biskupa Ignacego Krasickiego, Braniewo kardynała Hozjusza, Świętalipka, już na Mazurach, ale tuż przy granicy war- - 16

17 mijskiej tak dziwnie przypominająca architekturę wileńską. I tyle, tyle polskich fundacyj, kościołów, klasztorów, pomników, ołtarzy, nagrobków, na całej przestrzeni od granicy mazurskiej aż po morze. A malowniczy Elbląg! A wspaniałe zamczysko krzyżackie w Malborku! A tyle innych zabytków krzyżackich, tylu nićmi związanych z naszą historją! Królewiec, Tylża, Ragneta, zamki nadgraniczne: Dąbrówno, Nibork, Szczytno (pamiętne m ę ką Ju ran d a z Krzyżaków ) i tyle, tyle innych. A zasobne w piękne zbiory Waplewo. A tyle przejawów życie współczesnego! Doprawdy polska turystyka powinna wreszcie Prusy Wschodnie zauważyć. Depczemy wszystkie szlaki turystyczne od fjordów Norwegj i aż po katarakty Nilu, od wybrzeży morza Czarnego aż po Chicago, moglibyśmy też i do pobliskich Prus Książęcych, na W armję i do dawnego województwa Malborskiego zaglądać. Poznalibyśmy kraj, któryśmy wszak znać powinni i który ze wszech miar jest zwiedzenia w art a zarazem pokazalibyśmy rodakom za kordonem, że nie zapomnieliśmy o nich i że chcemy podtrzymać z nimi bliskie, serdeczne, braterskie stosunki. No i pokazalibśmy wschodnio-pruskim Niemcom, że nie tacyśmy straszni, jak nas malują. Że przy bliższem poznaniu przedstawicieli narodu polskiego trzeba wiele zakorzenionych w świadomości ogółu pruskiego błędnych o tym narodzie wyobrażeń sprostować. A więc jedźmy do Prus Wschodnich. Trudności jest nie brak, to prawda. Paszport, wizy, szykany graniczne, różne nieuchronne szykany ze strony części ludności oraz władz na miejscu wszystko to są przeszkody nie małe. Ale niema takich przeszkód, którychby się nie dało pokonać. Dr. A. WOJTKOWSKI Polityka eksterm inacyjna w Prusach W schodnich Stosunki sąsiedzkie pomiędzy Polakami a pogańskimi Prusami, którzy stanowili odgałęzienie szczepu litewskiego, aż do czasu pojawienia się Krzyżaków w ziemi chełmińskiej nie były najgorsze. Polskie wpływy kulturalne zaczęły wcześnie przenikać do Prus i oddziaływały na ich mieszkańców jeszcze w wieku XIII. Już w wieku X św. Wojciech, w oparciu o Polskę Bolesława Chrobrego, próbował nawracać Prusów na chrześcijaństwo. Ale dopiero na początku wieku XIII wysiłki, zmierzające ku nawróceniu tego pogańskiego szczepu, stają się trw ałe i skuteczne. Podstawą operacyjną misyj wśród Prusów był klasztor Cystersów w Łeknie. W r można już było ustanowić pierwsze biskupstwo w Prusach. W owych to latach papież Honorjusz III, chcąc wywrzeć nacisk na Prusów, wezwał chrześcijan, sąsiadujących z nimi, do zerwania stosunków gospodarczych z ludem, który tak opornie przyjmował chrześcijaństwo, głównie zaś do zaniechania dostarczania mu broni, żelaza i soli. Przyciśnięty niedostatkiem lud ten miał się stać powolniejszym wobec misjonarzy- Księciem krakowskim był wówczas Leszek Biały. Wezwany przez Honorjusza III do wyprawy krzyżackiej, Leszek przedstaw ił papieżowi w łasny program nawracania Prusów. Według tego planu miały w Prusach powstawać chrześcijańskie ośrodki handlu żelazem i solą, będące zarazem i siedzibami m isjonarzy, którzyby ludność, przychodzącą kupować te artykuły, pouczali o zasadach wiary chrześcijańskiej. Papież, który niedawno przedtem wzywał do stosowania ucisku gospodarczego wobec Prusów, zgodził się na program Leszka. W kilka lat później rozpoczęli swoją działalność Krzyżacy. Prusowie bronili się rozpaczliwie, zrywali się często do powstań, ale bezskutecznie. W sto lat po zjaw ieniu się Krzyżaków w ziemi chełmińskiej dzieło eksterminacji (gentis exterminium) było dokonane. O okropnych okrucieństwach, popełnionych przy tern przez Krzyżaków, świadczą ich własne kraniki. Oto dwie mętody nawracania pogan: polska humanitarna, posługująca się łagodnem pouczaniem i przekonywaniem; krzyżacka barbarzyńska, eksterminacyjna. Dwie te metody starły się z sobą na soborze konstancjeńskim ( ). Polskiego, postępowego i naswkroś chrześcijańskiego punktu widzenia bronił rektor uniwersytetu krakowskiego, Paweł Włodkowic z Brudzewa, punktu widzenia krzyżackiego dominikanin Jan Falckenberg. Polak wywodził, że nie należy pogan zmuszać do p rzyjmowania chrześcijaństwa, że nie wolno najeżdżać i pustoszyć ziem pogańskich pod pretekstem szerzenia chrześcijaństwa, że wojna zaczepna jest grzechem nawet w stosunku do pogan. Niemiec natomiast wywodził, że pogan trzeba zmuszać do przyjmowania chrztu dla ich własnego dobra, że można ich wydziedziczać z ziemi a samych, jako bluźnierców, karać śmiercią. Sobór uznał jednakże polskie zasady za słuszne, potępiając tern samem barbarzyńskie metody krzyżackie. Już za czasów krzyżackich koloniści mazurscy zaczęli się osiedlać w puszczy na pograniczu Prus i Polski. Z biegiem czasu cała południowa połać Prus Wschodnich została zaludniona przez Polaków. Pierwszy książę pruski, Albrecht Hohenzollern, kazał wprawdzie dla swoich M a zurów drukować katechizmy luterskie w języku polskim, ale równocześnie rugował ich z miejscowości pogranicznych, na oo oburzała się królowa Bona w r Chłop mazurski jednakże wyrugować się nie dał i siedzi do dziś na swojej ziemi, wydartej puszczy i bagnom. Udało się natom iast Prusakom wyrugować polską szlachtę m azurską, dla której w latach wydawano w Królewcu gazetę p. t. Poczta Królewiecka". Z chwilą więc, gdy w pierwszych latach wieku XIX rząd pruski rozpoczął świadomie, celowo i konsekwentnie rugować język polski ze szkół i zborów na Mazowszu pruskiem, Mazurzy byli zupełnie pozbawieni przywódców. Choć opuszczeni i pozostawieni sobie samym, bronili się przecież nadzwyczaj dzielnie. Przez lat kilkadziesiąt musiał więc rząd pruski ponawiać zakazy, grozić represjami i wprzągnąć pastorów do akcji wynaradawiania. Dzieci mazurskie odbywały kilkudniowe pielgrzymki do zborów polskich po drugiej stronie granicy, w Królestwie, gdzie je konfirmowano po polsku. A od r. 1835, przez lat 13, działał wśród Mazurów Gustaw Gizewjusz, który wraz z Celestynem Mrongowjuszem, pastorem gdańskim, potrafił na pewien czas pohamować zapędy germanizacyjne rządu, jeżdżąc do Berlina i konferując z ministrami, pisząc memor jały i niezliczone artykuły w gazetach i czasopismach w obronie języka polskiego w szkołach i zborach m azurskich. Za jego sprawą powstało w r. 1842, a więc wcześniej, niż w Prusach Królewskich, pierwsze polskie pismo dla ludu, mianowicie Przyjaciel ludu łecki". Lecz akcja germanizacyjna na chwilkę tylko doznała osłabienia. Już w r jakieś czasopismo szczecińskie wystąpiło z planem rugowania Mazurów z ziemi, osadzania wśród nich kolonistów niemieckich i rozrywania w ten sposób zwartej masy polskiej na Mazowszu pruskiem. Niebawem też, po śmierci Gizewjusza ((1848), rozpoczęła się rządowa akcja germanizacyjna w szkołach i kościołach ze zdwojoną siłą. Wyniki tej akcji, połączone z naciskiem i terorem, sprawiły, że plebiscyt mazurski stał się taką dla nas klęską. Zgłoś swój współudział w ackji Miesiąca Zagadnień Polsko-Niemieckich 17

18 STANISŁAW SROKOWSKI D zisiejsza rola Prus W schodnich ja k o bastjonu ew en tu a ln y ch podbojów niem ieckich Na rozległej przestrzeni między K arpatam i a B ałtykiem pod względem obronności żaden obszar nie może porównać się z Prusami Wschodniemu Istna twierdza! Od morza dostępu do niej bronią szerokie mielizny, leżące po zewnętrznej stronie balów, a nad jedynem wejściem z Bałtyku, w głąb terytorjum ku Królewcowi, czuwają ufortyfikowane pozycje pod Piławą. Od strony lądu wzdłuż całej granicy południowej rozciąga się barjera jezior, moczarów i lasów, gęsto przetykana sztucznemi obwarowaniami, jak np. na linji Rudczany Szczytno. Niedość tego! Obydwa skrzydła owych pozycyj uniedostępniają jeszcze dolne biegi dużych rzek, W isły i Niemna, oraz moczarzyste równiny, które im towarzyszą. W ewnątrz zaś z północy na południe przecina kraj i dzieli go na dwie dość nierówne części system wielkich jezior t. z. Doliny M azurskiej, wśród których sterczy m ała, ale ważna tw ierdza Boyen, a liczne obwarowania stw arzają pułapki na niedość ostrożnego wroga, jak to na sobie z tak fatalnym skutkiem doświadczyli Rosjanie w wojnie światowej. A wreszcie samo centrum kraju, za które uważać można okolice stacji Korschen, Bisztynka i Heilsberga, w ostatnich latach zostało tak obwarowane solidnemi fortami, iż każdemu nawet najsilniejszemu wrogowi stawić potrafi ono czoło. Całej tej ciągle dozbrajanej twierdzy broni żywa siła, dochodząca mniej więcej do ludzi, gdyż w przybliżeniu tyle każdej chwili mogą wystawić Prusy W schodnie Reichswehry i różnych formacyj wojskowych. Bezustanne dozbrajanie się Niemców na tak od n a tury już obronnym obszarze wschodnio-pruskim stwierdza aż nazbyt wyraźnie, iż kraj ten w ogólnej akcji rew izjonistycznej Rzeszy spełnić ma misję szczególnie ważną, wychodzącą znacznie poza rolę zwykłego terytorjum k resowego w rodzaju np. niemieckiego Pom orza lub innej sąsiedniej prowincji. Prusy Wschodnie swojemi daleko ku wschodowi wybiegającemi granicami znaczą linję, od której pokonana w wojnie światowej niemczyzna nietylko że nie ma zam iaru nigdy odstąpić, ale owszem pragnie dostosować do niej cały szereg terytorjalnych nabytków. Zw racając wzrok ku północy nie może zapomnieć ona niedaw nego znaczenia w Kurlandji, Inflantach i Estonji, gdzie wszędzie baronowie niemieccy przez, całe wieki rządzili i pracowali ad maiorem gloriam Germaniae. Zdobycie powtórne tych krajów, to jedyna droga prowadząca do opanowania Bałtyku i do zamienienia go w wewnętrzne jezioro niemieckie. A podkreślić należy, że z tą myślą Niemcy nie rozstali się jeszcze i że nie prędko się rozstaną. Rozumie się, że panowanie nad Bałtykiem dałoby im nieprzebrane możliwości przenikania handlowego Europy wschodniej i zapewnienia produktom przem ysłu niemieckiego ogromnego rynku zbytu. Znowu Polska ze swojem Pomorzem, Gdynią i wyodrębnionym Gdańskiem, z ujaw nioną ze swej strony tendencją do uczynienia z Bałtyku najważniejszego szlaku handlowego, nietylko już polskiego, ale wręcz środkowo-europej skiego, niemczyźnie, marzącej o nabytkach bałtyckich, szczególnie stoi na zawadzie. Bo przy Polsce, władającej Pomorzem, bastjon wschodniopruski traci nieco na swem znaczeniu ofensywnem, a poza tern od niemieckiej kontroli uchyla się prawie cały handel na międzymorzu bałtycko - czarnomorskiem. Stąd ta niezmierna gwałtowność niemieckiej agitacji na temat krzywdy, jakiej Niemcy mieli doświadczyć, tracąc na rzecz Polski ujście Wisły. A że agitując za zwrotem Pomorza, czyli t. zw. korytarza, Niemcy m ają na myśli również wszystkie ziemie, które potracili na wschodzie na rzecz Polski, to już sprawa dalsza. Dziś zresztą niewiadomo, czyby zadowolili się nawet restytucją granic tych, jakie posiadali na wschodzie państwa w r N ajpraw dopodobniej przy nadarzającej się sposobności wystąpiliby z pretensją polepszenia ich, np. przez zajęcie linji Narwi, Włocławka i Kalisza, a wszystko rzekomo dlatego, iż nie uważają, aby Prusy Wschodnie bez tych nabytków były dość mocno związane z resztą państwa. W ten sposób kraj nad Pregołą w posiadaniu Rzeszy (co atoli wcale nie jest koniecznością, gdyż z jego największym pożytkiem można go usamodzielnić) staje się odskocznią dla różnych kombinacyj, zagrażających pokojowi Europy. Inicjatorami ich wszystkich są wyłącznie tylko Niemcy, czego n a j lepszym dowodem jest znowu fakt, że jakiekolwiek suggestje na temat zawarcia paktu z Polską, zabezpieczające Niemcom spokojne posiadanie Prus Wschodnich, rozumie się za cenę pogodzenia się ich z status quo nad dalszą Wisłą, a limine są odrzucane. Tak nie postępuje strona, która chce się bronić, lecz ta tylko, która pragnie atakować. Poza tern są i inne jeszcze dowody ofensywnej roli Prus Wschodnich. Wyliczymy niektóre. Oto należy do nich bezustanne zwiększanie urządzeń portowych w Królewcu, które zupełnie przerastają dzisiejsze potrzeby kraju, ścisłe odgradzanie się terytorjum Prus W schodnich od ja kichkolwiek związków z Polską, aby w ten sposób jak najszybciej zdławić tam tejszą ludność polską, oraz wychowywanie całej ludności pod kątem ciągłego szczucia jej na Polskę, dążącą rzekomo do zajęcia prowincji wschodniopruskiej. Tymczasem Polska do całego problemu wschodniopruskiego ustosunkowuje się wyraźnie pokojowo i lojalnie. Na zajęciu ubogiego z natury terytorjum wschodniopruskiego nikomu w Polsce zależeć nie może, bo przyłączenie go do naszego państwa zwiększyłoby je tylko o dalszą prowincję rolniczą, może nawet wydatnie p ro dukującą, ale już od wieku przyzwyczajoną do ciągłych zasiłków finansowych, idących dziś wręcz w setki miljo- nów rocznie. Jedyną wartość posiada tam dla nas tylko port królewiecki, który przecież przy dobrej woli Niemców i bez aneksji kraju mógłby się stać dostępnym dla transportów polskich, choćby przez zawarcie odpowiedniego układu. I Niemcy wiedzą o tern doskonale, aczkolwiek okłamują siebie i drugich, utrzymując, że właśnie my jesteśmy autorami agresywnych koncepcyj* Pow tarza się stara ta k tyka krzyżackich matactw, tylko przyobleczona w szaty XX wieku. W rezultacie, jak przed 500 laty, tak i dzisiaj, musimy ciągle tłumaczyć się przed światem z nieżywionych przez nas zamiarów ofensywnych, z drugiej zaś strony trzymać w ręku krzepko miecz, bo nie wiemy ani dnia ani godziny, kiedy ten żalący się baranek niemiecki przyjmie postać wilka, nie aby bronić Prus Wschodnich, ale aby zabrać Polsce jej odwieczne prowincje zachodnie. A ugustyn S teffen ZBIÓR POLSKICH PIEŚMI LUDOWYCH Z WfiRMJI T om I. Teksty i komentarze. Ze wstępem prof. prof.: dr. Jana St. Bystronia i dr. Kazimierza Nitscha. W y d a w n ictw o Z w iązku O brony K resów Z achod nich P ozn ań 1931 Stron 252 C en a zł 7, 18

19 Dr. KAROL GÓRSKI D ocent Uni w. Poznańskiego Socjalne przem iany Prus Prusy Wschodnie i Polska są zdane na współżycie. Wielki, płaski niż, zalegający północną część Europy i ginący w stepach Azji, nie zna granic naturalnych o większem znaczeniu. Ongiś wielkie rzeki, bagna, stanowiły poważne przeszkody: tak Odra osłaniała ziemie polskie, pas jezior i bagien oraz bagnista dolina Wisły odcinały Prusy od Polski. Dziś bagna osuszono i zamieniono na pola orne i łąki, rzeki uregulowano, jeziora skurczyły się. Przerzedziły się lasy, znikły puszcze, a wraz z niemi znikł nadmiar wilgoci, w którym była obrona ludów północnej Europy w czasach odległych. N atura postawiła granice między ludami, ale człowiek je zniósł i zbliżył kraje do siebie. Szczególnie zbliżyły się do siebie Prusy Wschodnie i Polska. Kraj, który ongiś był dostępny tylko w tęgą zimę, dziś stoi otworem, granic pozbawiony. Dopływy Narwi m ają swe źródła w okolicy jezior mazurskich, wody z zachodniej połaci kraju spływ ają do Wisły. Klimat jest podobny, choć w Prusach ostrzejszy, podobna szata roślinna, te same zajęcia ludności, W wielu okolicach, wzdłuż całego pogranicza, język jest ten sam. Dzieje bowiem od wieków związały Prusy z Polską: od misji św. Wojciecha i św. Bruna z (juerfurlu, które organizował Chrobry, wije się nieustannie nić polskiego wpływu. Kościelny język nawróconych Prusaków powstał z polskiego, przyjęli oni po chrzcie prawo polskie, choć byli pod rządam i Zakonu. Wielu Prusaków nosiło na zachodzie polskie imiona. Kraj ten bowiem, długo przez P o laków nawracany, podbity został przy polskiej pomocy przez krzyżaków. Polskie krucjaty utrwaliły władztwo bardzo jeszcze niepewne przybyszów z zachodu, którzy podbiwszy kraj, nadali mu nowy charakter i zmienili w część Niemiec. Ale wpływ polski pozostał, utrwalił się nawet przez kolonizację polską, która od XIV do początków XVII wieku nieustannie płynęła na ziemie ongiś pogańskie. Krzewiła się tu długo, bo do początków XVIII wieku kultura polska, polskie sympatje kwitły i przynosiły owoce, siłą kraj od Rzplitej trzeba było odrywać. Ale potem Prusy uległy zupełnej germanizacji, zerwała się nić wspólnego rozwoju, Prusy stały się ogniskiem wrogich Polsce poczynań, a jedyną zda się nicią, łączącą oba kraje, był ów żywioł mazurski, o którego mowę i przynależność toczy się dziś walka zacięta. A jednak pozostały do dziś węzły niezmiernie silne, łączące Prusy z Polską. Są to węzły natury socjalnej, Jest bowiem między Polską a Prusami Wschodniemi niezmiernie silna współzależność, która nieustannie się objawia w chwilach szczególnie doniosłych. Źródłem jej jest socjalne pokrewieństwo obu krajów. Oba bowiem kraje miały rozwój społeczny oparty na podobnych przesłankach, odmienny od wielu sąsiednich krajów. Ten rozwój ukształtował wiele pokrewnych urządzeń i obyczajów, wiele wspólnych dążeń, choć pod wpływem niemieckim Prusy inny przybrały charakter, niż Polska. A jednak pokrewieństwo socjalne pozostało, choć nie tak jasno dziś się przejawia, jak ongiś. Źródłem owego pokrewieństwa stał się doniosły akt, wydany przed 700 laty, przez dwóch zwierzchników Zakonu niemieckiego: Hermana Salzę i Hermana Balka. W r wystawiony został dokument chełmiński, stanowiący podstawę rozwoju nowego, tworzącego się właśnie państwa Prus krzyżackich. W dokumencie tym, stanowiącym jakby wielką kartę w dziejach społecznych pru skich, postawiono jedną szczególnie zasadę, która o całym następnym rozwoju kraju zadecydowała: rycerstwo miało władać ziemią nie na prawie feudalnem. Prawo rycerskie chełmińskie nie było może własnością w naszem ujęciu, ale było mu o wiele bliższe od prawa feudalnego. Przez to właśnie, przez brak feudalizmu, wykopana została głęboka przepaść między Prusam i Wschodniemi a Rzeszą Niemiecką, przepaść, przez którą mosty rzuciły język i kultura. Zato na wspólnej płaszczyźnie stanęli Prusacy z Polską i Węgrami, gdzie prawa feudalnego nie było. Nie należy się temu dziwić, skoro są podstawy do mniemania, że właśnie 19 z Węgier przejęli Krzyżacy ową zasadę państw a bez feudalizmu, która tak doniosłe skutki miała w przyszłości. Fakt przyjęcia wspomnianej zasady w państwie krzyżackiem przesądził niejako dalszy rozwój stosunków w kraju. Nigdy między ongiś słowiańskiem Pomorzem szczecińskiem, czy nawet Dolnym Śląskiem, nie było tak żywych stosunków, jak między Prusami a Polską. Rozwój własności rycerskiej w Polsce w kierunku zupełnego zniesienia ciężarów państwowych, w kierunku pełnej i nieograniczonej własności, znajduje żywe echa w Prusach: P ru sacy, nawet niemieckiego pochodzenia, chcą żyć według wolności polskiej, na polskiem prawie, nieogranlczonem przez państwo, posiadać ziemię. Była to jedna z przyczyn żywiołowego ruchu, który w r doprowadził do zwy cięskiego powstania i przyłączenia kraju do Polski. W dłu giej, trzynastoletniej, wojnie między Polską a Zakonem nastąpił podział Prus: Prusy Królewskie dostąpiły celi swych pragnień. Ale i w Prusach Wschodnich, Książęcych, hasła polskie nie pozostały bez echa. Wielkim punktem zwrotnym w socjalnych dziejach Prus Wschodnich, gdzie Zakon utrzymał zrazu wszystkie swe urządzenia, była sekularyzacja kraju w roku Albrecht musiał kupić sobie przychylność nowych poddanych, koszta zapłacili chłopi oraz wolni Prusacy, których zamieniono na poddanych. Był to ostatni akt agonji ludu pruskiego: gdy Wielki Elektor zniósł poddaństwo wolnych Prusaków język pruski już był wygasł. Jednak szlachcie pruskiej zapłata owa nie wystarczyła i Albrecht musiał wnet czynić dalsze ustępstwa, których celem ostatecznym było upodobnienie urządzeń Prus Wschodnich do urządzeń polskich. Daremnie ze strony Hohenzollernów starano się skrystalizować formy społeczne w Prusach na modłę niemiecką, daremnie Albrecht wprowadził prawo lenne dla swych możnych rycerzy i starał się wyodrębnić szlachtę jako stan. Napróżno Hohenzollernowie w XVII wieku chcieli wszystkich poza niewielką grupą szlachty zmienić w chłopów: całe Prusy stawiały opór. Była bowiem w Prusach cała szeroka warstwa ongiś rycerzy, ludzi wolnych choć niezamożnych, jakby drobnej szlachty polskiej. W arstw y takiej nie było na Zachodzie i walczyła ona wytrwale przeciw wszelkim próbom zepchnięcia jej do szeregu włościan. Była to warstwa przywiązana do swych przywilejów i oglądająca się na Polskę. Najliczniejsza hyła na Mazurach. Wielki Elektor w r poczynił wreszcie ustępstwa, przyznał drobnym posiadaczom pełną własność ziemi i przez to ich przejednał. W ten sposób powstała w P ru sach cała warstwa posiadaczy ziemskich, większych i mniejszych, przeważnie nieszlachty, choć od wieków ludzie ci służyli orężnie. W rękach ich znajduje się ogromna część ziemi w Prusach, oni dostarczyli wojskom pruskim oficerów i podoficerów i byli podwaliną pruskiej potęgi. Jedną tylko rzeczą zasadniczo się różniła ta warstwa i różni od polskiej szlachty: typ życia jej jest raczej na modłę mieszczańską urobiony. Położenie włościan było w Prusach cięższe niż w Polsce, zanim w r. 1772, wnet po I rozbiorze Polski i w ścisłym związku z tym faktem, zniesiono tu poddaństwo, bliskie niewoli (sprzedaż chłopów bez ziemi). Uwłaszczenie przyszło w XIX wieku, ale położenie robotników rolnych jest zupełnie inne, niż w zachodnich częściach Niemiec. Niema też tu poza Królewcem rozwiniętego przemysłu ani mieszczaństwa, a jedynem źródłem bogactwa jest ziemia. Dziś po tylu wiekach Polska i Prusy stanęły wobec tego samego zagadnienia kwestji agrarnej. Polska zdecydowanie wkroczyła na drogę stopniowej przebudowy systemu agrarnego. W Prusach nie nastąpiła i nie mogła nastąpić decyzja: ludność niemiecka Prus emigruje na bogaty zachód po pracę, zostają Polacy. A jakże Polakom sprzedawać ziemię? Wobec tego wkroczyły Prusy na tru dną a kosztowną i zawodną drogę sprowadzania kolonistów z zachodu. Dokąd ona je zaprowadzi?

20 E. Z. Szkolnictw o polskie w Prusach W schodnich Z chwilą, gdy po wojnie francusko-niemieckiej 1870/71 roku zniesiono na terenie Prus naukę w języku polskim, na długie lata została wygnana z murów szkolnych mowa ojczysta ludności polskiej, zamieszkałej na ziemiach, należących do Rzeszy Niemieckiej, a więc i w prowincji Prus Wschodnich. Przekształcenie się cesarstwa na republikę niemiecką w roku 1918 nie przyniosło pod tym względem poważniejszej zmiany na lepsze. Jedyną koncesją, jakiej wtedy udzielono, było wydanie pod datą 31 grudnia 1918 roku rozporządzenia, dozwalającego na wprowadzenie do szkół początkowych nauki religji po polsku oraz nauki polskiego czytania i pisania. Rozporządzenie to obowiązywało zrazu tylko na obszarach okręgów regencyjnych opolskiego, gdańskiego i kwidzyńskiego, i dopiero w kilka miesięcy później, 3 m aja 1919 roku, zostało rozszerzone na część właściwych Prus Wschodnich, a mianowicie na okręg regencyjny olsztyński. Zamiast jednak tego rozszerzającego rozporządzenia Rejencja Olsztyńska 19 m aja 1919 roku wydała inne zarządzenie, dopuszczając jedynie naukę religji po polsku, a nie naukę języka polskiego, i dopiero w roku 1922 usunięto to nieprawne ograniczenie. Wobec tego pierwsze lata powojenne przynoszą wykorzystanie umiarkowanego rozporządzenia tylko w okręgu regencyjnym kwidzyńskim, którego w międzyczasie (po przy łączeniu Pomorza do Polski) pozostała przy Niemczech część została przyłączona do prowincji Prus Wschodnich, a dopiero później udaje się to uskutecznić i na terenie okręgu regencyjnego olsztyńskiego. Akcja ta, podjęta przez miejscowe organizacje szkolne, n atrafiła jednak na poważne przeszkody ze strony władz niemieckich, które wszelkiemi sposobami starają się uniemożliwić zgłaszanie przez ludność wniosków o naukę języka polskiego. W roku 1926 nauka ta odbywała się w 8 miejscowościach powiatu sztumskiego dla 165 dzieci w 1 miejscowości powiatu kwidzyńskiego dla 15 dzieci w 3 miejscowościach powiatu olsztyńskiego dla 54 dzieci razem w 12 miejscowościach Prus W schodu, dla 234 dzieci W następnych latach akcja ta była prowadzona z powodzeniem na terenie okręgu kwidzyńskiego, czyli na t. zw. Powiślu, nie dawała natomiast lepszych wyników w okręgu olsztyńskim, czyli na Warmji. W roku 1928 nauka istniała: w 10 miejscowościach powiatu sztumskiego dla 248 dzieci w 1 miejscowości powiatu kwidzyńskiego dla 16 dzieci w 2 miejscowościach pow. olsztyńskiego dla 22 dzieci razem w 13 miejscowościach Prus W schodu, dla 286 dzieci Pozatem powstało w tym czasie 10 ochronek polskich, z czego 6 na Powiślu i 4 na W arm ji. Na tern wyczerpywało się przez pierwsze dziesięć lat powojennych nauczanie polskie na terenie Prus W schodnich ani jedno dziecko nie pobierało nauki w języku polskim, a tylko paręset uczyło się języka ojczystego. Je ślibyśmy uwzględnili ilość Polaków tylko według spisu oficjalnego (wiadomo, jak dalekiego od prawdy, zwłaszcza na terenie Prus Wschodnich), okazałoby się, że 100% dzieci polskich pobierało naukę w obcym języku nauczania, a 98,3% nie uczyło się nawet języka ojczystego. Pewna zmiana na lepsze mogła nastąpić dopiero w roku 1929 po wydaniu,,ordynacji dotyczącej uregulowania szkolnictwa dla mniejszości polskiej" z 31 grudnia 1928 r. Na podstawie tego rozporządzenia można było tworzyć polskie szkoły prywatne i z początkiem roku szkolnego 1929/30 powstają pierwsze takie szkoły powszechne: dnia 10 kwietnia 1929 roku w Chabrowie, Gietrzwałdzie, Nowej K aletce i Sząfałdzie na W armji, 3 czerwca w Starym T a r gu, Trzcianie i Waplewie na Powiślu, 19 sierpnia w Podstolinie na Powiślu, 13 stycznia 1930 r. w Pluskach i 24 lutego 1930 r. w W orytach na W armji ogółem przeto powstaje 10 szkół w Prusach Wschodnich. Taką samą ilość szkół zdołano uruchomić w następnym roku szkolnym 1930/31, a mianowicie 25 kwietnia 1930 r. w Lesznie na Warmji, 10 maja w Pruskiej Dąbrówce i 23 czerwca w Nowej Wsi na Powiślu, 11 sierpnia w Skajbotach na Warmji, 18 sierpnia w Mikołajkach i 29 sierpnia w Nowym Targu na Powiślu, 1 września w Stanislewie, 12 września w Jondorfie, 25 października w Wymoju i 18 grudnia w Purdzie na Warmji. Wreszcie w początkach roku szkolnego 1931/32 zdołano otworzyć jeszcze 4 dalsze szkoły: dnia 14 kwietnia 1931 roku w Sadułkach na W armji, 18 kwietnia dla ewangelickiej ludności polskiej w Piasutnie (powiat szczycieński) na Mazurach, 2 czerwca w Giławie i 15 czerwca w Brunswałdzie na Warmji. Na tern narazie ograniczył się rozwój szkolnictwa polskiego w Prusach Wschodnich z powodu trudności finansowych musiał utrzymujący szkoły Związek Polskich Towarzystw Szkolnych wstrzymać zakładanie nowych szkół. Stan maksymalny z 1 stycznia 1932 roku przedstawiał się jak następuje: Powiat olsztyński szkół 13, nauczycieli 13, uczniów 183 reszelski ,, szczycieński,, 1 1,, 2,, sztumski 9 10 _ 205 Prusy Wschodnie szkół 24, nauczycieli 25, uczniów 400 Zwłaszcza wielkie znaczenie miało otwarcie szkoły na Mazurach, niestety szkoła ta liczyła zbyt małą ilość dzieci i po dziesięciomiesięcznem istnieniu uległa likwidacji, co się zbiegło ze śmiercią jej zasłużonego kierownika ś. p. Jerzego Lanca. W następnym roku szkolnym 1932/33 ilość szkół nie uległa zmianie, a ilość dzieci wzrosła nieco na Warmji, a zm alała na Powiślu, wynosząc: Powiat olsztyński szkół 13, nauczycieli 13, uczniów 190,, reszelski sztumski Prusy Wschodnie szkół 23, nauczycieli 24, uczniów 388 Powstające szkolnictwo polskie musiało walczyć z wielkiemi trudnościami ze strony władz i społeczeństwa niemieckiego, które zwłaszcza naciskiem ekonomicznym na ubogą i zależną ludność polską przeciwdziałały posyłaniu dzieci do szkół polskich. Wobec założenia polskich pryw atnych szkół powszechnych zmniejszyła się znacznie nauka języka polskiego w szkołach niemieckich, gdyż dzieci dawniej na nią uczęszczające przeszły do szkół polskich; nauka ta pozostała w 2 miejscowościach powiatu sztumskiego dla 32 dzieci. W okresie czasu r. powiększyła się ilość ochronek polskich w Prusach Wschodnich do 14, z czego 8 na W arm ji i 6 na Powiślu. Rozwojowi szkolnictwa polskiego poza szkolnictwem powszechnem stanęły na przeszkodzie władze niemieckie, nie zezwalające wbrew postanowieniom wydanej przez siebie ordynacji szkolnej ani na powstanie polskich szkół dokształcających ani projektowanego seminarjum ochroniarskiego w Olsztynie. Przedstawiony wyżej stan szkolnictwa polskiego w Prusach Wschodnich znamionuje pewną poprawę w stosunku do lat ubiegłych, głównie dzięki założeniu szkół polskich, jest jednak daleki od ogarnięcia większości dzieci polskich nauczaniem w języku ojczystym zaledwie kilkaset dzieci kształci się w szkołach polskich, kilkanaście tysięcy w szkołach niemieckich. Zapisuicie się na członków tow arzystw a Pom ocy Dzieciom i Młodzieży Polskie! w Niemczech

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Sens życia Gdy na początku dnia czynię z wiarą znak krzyża, wymawiając słowa "W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego", Bóg uświęca cały czas i przestrzeń, która otworzy

Bardziej szczegółowo

MORZE BAŁTYCKIE W KONCEPCJACH I POLITYCE POLSKI I LITWY: SPOJRZENIE NA PODRĘCZNIKI LITEWSKIE

MORZE BAŁTYCKIE W KONCEPCJACH I POLITYCE POLSKI I LITWY: SPOJRZENIE NA PODRĘCZNIKI LITEWSKIE 2015.05.11 1 BALTIJOS JŪRA LENKIJOS IR LIETUVOS KONCEPCIJOSE IR POLITIKOJE: ŽVILGSNIS Į LIETUVIŠKUS VADOVĖLIUS / MORZE BAŁTYCKIE W KONCEPCJACH I POLITYCE POLSKI I LITWY: SPOJRZENIE NA PODRĘCZNIKI LITEWSKIE

Bardziej szczegółowo

ALLELUJA. Ref. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja.

ALLELUJA. Ref. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. ALLELUJA 1. Niech zabrzmi Panu chwała w niebiosach, na wysokościach niech cześć oddadzą. Wielbijcie Pana Jego Zastępy, Wielbijcie Pana Duchy niebieskie. Ref. Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja. Alleluja,

Bardziej szczegółowo

Andrzej Jezierski. Cecylia Leszczyńska HISTORIA

Andrzej Jezierski. Cecylia Leszczyńska HISTORIA Andrzej Jezierski Cecylia Leszczyńska HISTORIA Wydawnictwo Key Text Warszawa 2003 Spis treści Od autorów 13 Rozdział 1 Polska w średniowieczu 1.1. Państwo 15 1.2. Ludność 19 1.2.1. Zaludnienie 19 1.2.2.

Bardziej szczegółowo

Anna Korzycka Rok IV, gr.1. Mapa i plan w dydaktyce historii. Pytania. Poziom: szkoła podstawowa, klasa 5.

Anna Korzycka Rok IV, gr.1. Mapa i plan w dydaktyce historii. Pytania. Poziom: szkoła podstawowa, klasa 5. Anna Korzycka Rok IV, gr.1 Mapa i plan w dydaktyce historii. Pytania Poziom: szkoła podstawowa, klasa 5. 1. Na podstawie mapy Polska za Bolesława Chrobrego podaj miejscowości będące siedzibami arcybiskupa

Bardziej szczegółowo

Modlitwa ciągła nieustająca dopomaga do działania we wszystkim w imieniu Pana Jezusa, a wtenczas wszystkie zwroty na siebie ustają.

Modlitwa ciągła nieustająca dopomaga do działania we wszystkim w imieniu Pana Jezusa, a wtenczas wszystkie zwroty na siebie ustają. Modlitwa ciągła nieustająca dopomaga do działania we wszystkim w imieniu Pana Jezusa, a wtenczas wszystkie zwroty na siebie ustają. /Matka Celina Zapiski -17.VI.1883r./...dziecko drogie, chcę ci objaśnić...ogólną

Bardziej szczegółowo

PAŃSTWA NIEMIECKIE A ROZBIORY RZECZYPOSPOLITEJ

PAŃSTWA NIEMIECKIE A ROZBIORY RZECZYPOSPOLITEJ PAŃSTWA NIEMIECKIE A ROZBIORY RZECZYPOSPOLITEJ Scenariusz lekcji do filmu edukacyjnego Noc w galerii PAŃSTWA NIEMIECKIE A ROZBIORY RZECZYPOSPOLITEJ. CZĘŚĆ I: WPROWADZENIE 2 Czas pracy: 45 minut. Materiały

Bardziej szczegółowo

Początki rządów Jagiellonów

Początki rządów Jagiellonów Początki rządów Jagiellonów 1. Andegawenowie na polskim tronie Łokietek i Kazimierz Wielki dogadywali się w sprawie sukcesji z Węgrami (Kazimierz Wielki w 1339 r. w Wyszehradzie) 1370 r. umiera Kazimierz

Bardziej szczegółowo

Istotą naszego powołania jest tak całkowite oddanie się Bogu, byśmy byli jego ślepym narzędziem do wszystkiego, do czego tylko Bóg nas zechce użyć.

Istotą naszego powołania jest tak całkowite oddanie się Bogu, byśmy byli jego ślepym narzędziem do wszystkiego, do czego tylko Bóg nas zechce użyć. o. Walerian Porankiewicz Istotą naszego powołania jest tak całkowite oddanie się Bogu, byśmy byli jego ślepym narzędziem do wszystkiego, do czego tylko Bóg nas zechce użyć. To całkowite oddanie się Bogu

Bardziej szczegółowo

Spis treści. Wstęp... DZIAŁ PIERWSZY. USTRÓJ POLSKI DO 1795 R... 1

Spis treści. Wstęp... DZIAŁ PIERWSZY. USTRÓJ POLSKI DO 1795 R... 1 Spis treści Wstęp... XI DZIAŁ PIERWSZY. USTRÓJ POLSKI DO 1795 R.... 1 Rozdział I. Monarchia patrymonialna... 3 Część I. Powstanie państwa polskiego... 3 Część II. Ustrój polityczny... 5 Część III. Sądownictwo...

Bardziej szczegółowo

2 NIEDZIELA PO NARODZENIU PAŃSKIM

2 NIEDZIELA PO NARODZENIU PAŃSKIM 2 NIEDZIELA PO NARODZENIU PAŃSKIM PIERWSZE CZYTANIE Syr 24, 1-2. 8-12 Mądrość Boża mieszka w Jego ludzie Czytanie z Księgi Syracydesa. Mądrość wychwala sama siebie, chlubi się pośród swego ludu. Otwiera

Bardziej szczegółowo

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina...

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina... 1 Budzik dzwonił coraz głośniej i głośniej, a słońce jakby za wszelką cenę chciało się wedrzeć do mojego pokoju. Niedali mi spać już dłużej;wstałam. Wtedy właśnie uswiadomiłam sobie, że jest dzień 11 listopada

Bardziej szczegółowo

20 Kiedy bowiem byliście. niewolnikami grzechu, byliście wolni od służby sprawiedliwości.

20 Kiedy bowiem byliście. niewolnikami grzechu, byliście wolni od służby sprawiedliwości. Lectio Divina Rz 6,15-23 1. Czytanie Prowadzący: wezwijmy Ducha św.: Przybądź Duchu Święty... - weźmy do ręki Pismo św.. - Słuchając jak w Kościele śledźmy tekst, aby usłyszeć, co chce nam dzisiaj Jezus

Bardziej szczegółowo

Chcielibyśmy bardziej służyć. Chcielibyśmy bardziej służyć

Chcielibyśmy bardziej służyć. Chcielibyśmy bardziej służyć Chcielibyśmy bardziej służyć Karol Białkowski: Witam serdecznie Piotra Nazaruka, dyrygenta, kompozytora i chyba można tak powiedzieć twórcę chóru Trzeciej Godziny Dnia? Piotr Nazaruk: Twórca to za dużo

Bardziej szczegółowo

Chrześcijaństwo skupia w sobie wiele odłamów, które powstały przez lata, opierający się jednak na jednej nauce Jezusa Chrystusa.

Chrześcijaństwo skupia w sobie wiele odłamów, które powstały przez lata, opierający się jednak na jednej nauce Jezusa Chrystusa. Chrześcijaństwo Chrześcijaństwo jest jedną z głównych religii monoteistycznych wyznawanych na całym świecie. Jest to największa religia pod względem wyznawców, którzy stanowią 1/3 całej populacji. Najliczniej

Bardziej szczegółowo

LITURGIA DOMOWA. Spis treści. Modlitwy w rodzinach na niedziele Okresu Wielkiego Postu 2016. Gliwice 2016

LITURGIA DOMOWA. Spis treści. Modlitwy w rodzinach na niedziele Okresu Wielkiego Postu 2016. Gliwice 2016 Spis treści Wprowadzenie do Liturgii Domowej na Okres Wielkiego Postu 2016... 2 Spotkania na niedziele Okresu Wielkiego Postu 2016: 1 Niedziela Wielkiego Postu [C]... 3 LITURGIA DOMOWA 2 Niedziela Wielkiego

Bardziej szczegółowo

Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU

Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU Jan Paweł II Jan Paweł II właściwie Karol Józef Wojtyła, urodził się 18 maja 1920 w Wadowicach, zmarł 2 kwietnia 2005 w Watykanie polski biskup rzymskokatolicki, biskup

Bardziej szczegółowo

Koperta 2 Grupa B. Szukanie śladów w dawnej twierdzy Kostrzyn Widzieć, czytać i opowiadać historię

Koperta 2 Grupa B. Szukanie śladów w dawnej twierdzy Kostrzyn Widzieć, czytać i opowiadać historię Szukanie śladów w dawnej twierdzy Kostrzyn Widzieć, czytać i opowiadać historię Koperta 2 Grupa B Podczas dzisiejszego szukania śladów przeszłości dla waszej grupy ciekawe będą przede wszystkim: Ratusz,

Bardziej szczegółowo

48. Proszę omówić sytuację w Rzeczypospolitej po drugim rozbiorze. 49. Proszę opisać przebieg insurekcji kościuszkowskiej i jej skutki. 50.

48. Proszę omówić sytuację w Rzeczypospolitej po drugim rozbiorze. 49. Proszę opisać przebieg insurekcji kościuszkowskiej i jej skutki. 50. TEMATY ZAGADNIEŃ EGZAMINACYJNYCH Z HISTORII I SPOŁECZEŃSTWA DLA SŁUCHACZY Niepublicznego Liceum Ogólnokształcącego dla Dorosłych Semestr III klasa IIB 2015/16 1. Proszę wymienić cechy charakterystyczne

Bardziej szczegółowo

POLSKA W LATACH 1944-1947 WALKA O WŁADZĘ. Łukasz Leśniak IVti

POLSKA W LATACH 1944-1947 WALKA O WŁADZĘ. Łukasz Leśniak IVti POLSKA W LATACH 1944-1947 WALKA O WŁADZĘ Łukasz Leśniak IVti W początkowej fazie drugiej wojny światowej rząd polski w skutek działań wojennych musiał ewakuować się poza granice kraju. Po agresji sowieckiej

Bardziej szczegółowo

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem!

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem! Proszę bardzo!...książka z przesłaniem! Przesłanie, które daje odpowiedź na pytanie co ja tu właściwie robię? Przesłanie, które odpowie na wszystkie twoje pytania i wątpliwości. Z tej książki dowiesz się,

Bardziej szczegółowo

WOJEWÓDZKI KONKURS HUMANISTYCZNY DLA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH POZNAŃ 2011/2012 ETAP REJONOWY

WOJEWÓDZKI KONKURS HUMANISTYCZNY DLA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH POZNAŃ 2011/2012 ETAP REJONOWY KOD UCZNIA: Drogi Uczestniku! WOJEWÓDZKI KONKURS HUMANISTYCZNY DLA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH POZNAŃ 2011/2012 ETAP REJONOWY Dialog to budowanie wzajemności ks. prof. Józef Tischner Test zawiera pytania z kilku

Bardziej szczegółowo

HABSBURGOWIE I JAGIELLONOWIE RODZINNA RYWALIZACJA

HABSBURGOWIE I JAGIELLONOWIE RODZINNA RYWALIZACJA HABSBURGOWIE I JAGIELLONOWIE RODZINNA RYWALIZACJA Scenariusz lekcji do filmu edukacyjnego Noc w galerii HABSBURGOWIE I JAGIELLONOWIE RODZINNA RYWALIZACJA. CZĘŚĆ I: WPROWADZENIE 2 Czas pracy: 45 minut.

Bardziej szczegółowo

ODPOWIEDZI DO ZADAŃ:

ODPOWIEDZI DO ZADAŃ: ODPOWIEDZI DO ZADAŃ: Zadanie 1. (0 1) Oceń, które z poniższych zdań odnoszących się do skutków przemian w życiu człowieka jest prawdziwe. Zaznacz P przy zdaniu prawdziwym. 2. W wyniku przemian, które opisano

Bardziej szczegółowo

Warszawa, październik 2009 BS/140/2009 ŚWIATOWA OPINIA PUBLICZNA O DEMOKRACJI

Warszawa, październik 2009 BS/140/2009 ŚWIATOWA OPINIA PUBLICZNA O DEMOKRACJI Warszawa, październik 00 BS/0/00 ŚWIATOWA OPINIA PUBLICZNA O DEMOKRACJI CBOS, wspólnie z ośrodkami badania opinii społecznej z innych państw, uczestniczy w programie World Public Opinion. Jest to program

Bardziej szczegółowo

POD TWOJĄ OBRONĘ UCIEKAMY SIĘ

POD TWOJĄ OBRONĘ UCIEKAMY SIĘ Wincenty POD TWOJĄ OBRONĘ UCIEKAMY SIĘ Pieśń religijno-patriotyczna wielogłosowa Solidarność wznowiono partyturę na trzydziestą rocznicę "Solidarności" Sub Tuum Praesidium -modlitwa maryjna pochodząca

Bardziej szczegółowo

EGZAMIN GIMNAZJALNY W ROKU SZKOLNYM 2012/2013

EGZAMIN GIMNAZJALNY W ROKU SZKOLNYM 2012/2013 EGZAMIN GIMNAZJALNY W ROKU SZKOLNYM 2012/2013 CZĘŚĆ HUMANISTYCZNA HISTORIA I WIEDZA O SPOŁECZEŃSTWIE WYKAZ SPRAWDZANYCH UMIEJĘTNOŚCI Numer zadania Wymagania ogólne (z podstawy programowej) 1. II. Analiza

Bardziej szczegółowo

SPOSOBY NA DOBRY POCZĄTEK ROKU SZKOLNEGO

SPOSOBY NA DOBRY POCZĄTEK ROKU SZKOLNEGO SPOSOBY NA DOBRY POCZĄTEK ROKU SZKOLNEGO 1. Zadbanie, aby dziecko miało stałe miejsce do uczenia się, w którym znajdują się wszystkie potrzebne przedmioty. 2. Podczas odrabiania lekcji ważne jest stworzenie

Bardziej szczegółowo

Warmińsko-mazurskie wita 2015-10-07 11:30:59

Warmińsko-mazurskie wita 2015-10-07 11:30:59 Warmińsko-mazurskie wita 2015-10-07 11:30:59 2 Województwo warmińsko-mazurskie jest jednym z najstabilniej rozwijających się gospodarczo regionów Polski, przy czym jednym z najmniej zanieczyszczonych.

Bardziej szczegółowo

Lud Podolski, Głos Podola, Ziemia Podolska

Lud Podolski, Głos Podola, Ziemia Podolska Lud Podolski, Głos Podola, Ziemia Podolska Terytorium współczesnej Ukrainy zamieszkały przez liczne grupy nieukraińców Radziecki spadek - to spadek niepodległej Ukrainy i niepodległej Polski Ludność polska

Bardziej szczegółowo

Podobno lepiej jest rozmawiać z piękną kobietą i myśleć przy tym o Panu Bogu, niż modlić się do Boga i myśleć o pięknej kobiecie (K. Wójtowicz).

Podobno lepiej jest rozmawiać z piękną kobietą i myśleć przy tym o Panu Bogu, niż modlić się do Boga i myśleć o pięknej kobiecie (K. Wójtowicz). wstęp Podobno lepiej jest rozmawiać z piękną kobietą i myśleć przy tym o Panu Bogu, niż modlić się do Boga i myśleć o pięknej kobiecie (K. Wójtowicz). W pierwszym wypadku, widząc piękno kobiety, można

Bardziej szczegółowo

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Jako mała dziewczynka miałam wiele marzeń. Chciałam pomagać innym ludziom. Szczególnie starzy, samotni

Bardziej szczegółowo

SAKRAMENT POJEDNANIA. Celebracja

SAKRAMENT POJEDNANIA. Celebracja SAKRAMENT POJEDNANIA Celebracja SESJA 2 dla RODZICÓW Ponowne Spotkanie Rozpoczynając tę sesję powiedz osobie, która jest obok ciebie, co zapamiętałeś z poprzedniej rodzicielskiej sesji? Co było pomocne

Bardziej szczegółowo

XXVIII Niedziela Zwykła

XXVIII Niedziela Zwykła XXVIII Niedziela Zwykła Dla wyeksponowania Bożej Mądrości wobec ludzkiego rozumu, Jezus buduje paradoksalną dysproporcję: za przykład stawia wielbłąda, zwierzę juczne, wytrwałe w pracy i wytrzymałe na

Bardziej szczegółowo

Test z historii. Małe olimpiady przedmiotowe. Imię i nazwisko

Test z historii. Małe olimpiady przedmiotowe. Imię i nazwisko Małe olimpiady przedmiotowe Test z historii ORGANIZATORZY: Wydział Edukacji Urzędu Miasta Imię i nazwisko Szkoła Centrum Edukacji Nauczycieli Szkoła Podstawowa nr 17 Szkoła Podstawowa nr 18 Drogi Uczniu,

Bardziej szczegółowo

POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE

POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE "PRZED 75 LATY, 27 WRZEŚNIA 1939 R., ROZPOCZĘTO TWORZENIE STRUKTUR POLSKIEGO PAŃSTWA PODZIEMNEGO. BYŁO ONO FENOMENEM NA SKALĘ ŚWIATOWĄ. TAJNE STRUKTURY PAŃSTWA POLSKIEGO, PODLEGŁE

Bardziej szczegółowo

XXIV Niedziela Zwykła

XXIV Niedziela Zwykła XXIV Niedziela Zwykła Nikt inny jak tylko Pan Bóg wspomaga i prowadzi tych, którzy pragną Mu służyć. Ta droga wymaga ofiary i poświęcenia w pokonywaniu przeciwności. Ten duchowy trening wzmaga odwagę,

Bardziej szczegółowo

PRZEDMIOTOWY SYSTEM OCENIANIA NA LEKCJACH HISTORII W GIMNAZJUM W KLASACH I-III

PRZEDMIOTOWY SYSTEM OCENIANIA NA LEKCJACH HISTORII W GIMNAZJUM W KLASACH I-III PRZEDMIOTOWY SYSTEM OCENIANIA NA LEKCJACH HISTORII W GIMNAZJUM W KLASACH I-III Ważnym elementem procesu dydaktycznego jest ocena, która pozwala określić zakres wiedzy i umiejętności opanowany przez ucznia.

Bardziej szczegółowo

TOTUS TUUS Cały twój

TOTUS TUUS Cały twój TOTUS TUUS Cały twój Przecież niecały umieram. To, co we mnie niezniszczalne, trwa Tryptyk rzymski W swoim właściwym i pełnym kształcie miłosierdzie objawia się jako dowartościowywanie, jako podnoszenie

Bardziej szczegółowo

Polska po II wojnie światowej

Polska po II wojnie światowej Polska po II wojnie światowej w latach 1945-1947 Rafał Nowicki źródła - Internet, (http://historia-polski.klp.pl/a-6269.html) obrazki - Wikipedia TERYTORIUM GRANICE - LUDNOŚĆ Obszar Polski po II wojnie

Bardziej szczegółowo

ŚLĄSKIE MONETY HABSBURGÓW LEOPOLD KATALOG

ŚLĄSKIE MONETY HABSBURGÓW LEOPOLD KATALOG ŚLĄSKIE MONETY HABSBURGÓW LEOPOLD KATALOG Piotr Kalinowski KALETY 2006 Słowo wstępu Katalog, który macie Państwo przed sobą powstał na podstawie wydanego w 1988 dzieła Ivo Halački Mince Ziemí Koruny České.

Bardziej szczegółowo

Warszawa, dnia 27 czerwca 2013 r. Poz. 732

Warszawa, dnia 27 czerwca 2013 r. Poz. 732 Warszawa, dnia 27 czerwca 2013 r. Poz. 732 OBWIESZCZENIE MARSZAŁKA SEJMU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ z dnia 19 kwietnia 2013 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu ustawy o zbiórkach publicznych 1. Na

Bardziej szczegółowo

Nabożeństwo powołaniowo-misyjne

Nabożeństwo powołaniowo-misyjne Nabożeństwo powołaniowo-misyjne Nabożeństwo powołaniowo-misyjne (Wystawienie Najświętszego Sakramentu) K: O Boże, Pasterzu i nauczycielu wiernych, któryś dla zachowania i rozszerzenia swojego Kościoła

Bardziej szczegółowo

PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ

PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ Mariusz Kierasiński PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ Słysząc w kościele podczas czytań mszalnych sformułowanie "prawo i sprawiedliwość" niejeden katolik uśmiecha się pod nosem, myśląc - no tak, nawet Pismo święte

Bardziej szczegółowo

Podziękowania naszych podopiecznych:

Podziękowania naszych podopiecznych: Podziękowania naszych podopiecznych: W imieniu swoim jak i moich rodziców składam ogromne podziękowanie Stowarzyszeniu za pomoc finansową. Dzięki działaniu właśnie tego Stowarzyszenia osoby niepełnosprawne

Bardziej szczegółowo

Sprawdzian IV. Rozbiory i upadek Rzeczypospolitej

Sprawdzian IV. Rozbiory i upadek Rzeczypospolitej Sprawdzian IV Rozbiory i upadek Rzeczypospolitej GRUPA A Zadanie 1. (0 3 pkt) Podkreśl te pojęcia i postacie, które odnoszą się do konfederacji targowickiej. patriotyzm, zdrada, Seweryn Rzewuski, Tadeusz

Bardziej szczegółowo

Pierwszorzêdnym autorem Pisma œw. jest Duch Œwiêty, a drugorzêdnymi ludzie natchnieni przez Ducha Œw. zwani hagiografami.

Pierwszorzêdnym autorem Pisma œw. jest Duch Œwiêty, a drugorzêdnymi ludzie natchnieni przez Ducha Œw. zwani hagiografami. PYTANIA DLA OSóB PRZYGOTOWUJ¹CYCH SIê DO PRZYJêCIA SAKRAMENTU BIERZMOWANIA W PARAFII ŒW. RODZINY W S³UPSKU 1.Co to jest religia? Religia jest to ³¹cznoœæ cz³owieka z Panem Bogiem. 2.Co to jest Pismo œwiête?

Bardziej szczegółowo

Myśl o mnie, a Ja będę myślał o twoich potrzebach. (Jezus)

Myśl o mnie, a Ja będę myślał o twoich potrzebach. (Jezus) Myśl o mnie, a Ja będę myślał o twoich potrzebach. (Jezus) DZIEWI PRÓB JEZUSA Nowenna z Kunegund Siwiec FLOS CARMELI POZNA 2015 NOWENNA ze Suebnic Bo Kunegund Siwiec WPROWADZENIE W trakcie II wojny światowej

Bardziej szczegółowo

PRAWA DZIECKA. dziecko jako istota ludzka wymaga poszanowania jego tożsamości, godności prywatności;

PRAWA DZIECKA. dziecko jako istota ludzka wymaga poszanowania jego tożsamości, godności prywatności; PRAWA DZIECKA "Nie ma dzieci - są ludzie..." - Janusz Korczak Każdy człowiek ma swoje prawa, normy, które go chronią i pozwalają funkcjonować w społeczeństwie, państwie. Prawa mamy również my - dzieci,

Bardziej szczegółowo

Dlaczego bywa ciężko i jak nabierać sił?

Dlaczego bywa ciężko i jak nabierać sił? Dlaczego bywa ciężko i jak nabierać sił? Dwie rzeczywistości Dobro i zło Inicjatywa królestwa światłości Inicjatywa królestwa światłości Chrześcijanin Zaplecze Zadanie Zaplecze w Bogu Ef. 1, 3-14 Wszelkie

Bardziej szczegółowo

Zauważamy, że nowe sytuacje w rodzinach, a także w życiu społecznym, ekonomicznym, politycznym i kulturalnym. domagają się

Zauważamy, że nowe sytuacje w rodzinach, a także w życiu społecznym, ekonomicznym, politycznym i kulturalnym. domagają się Zauważamy, że nowe sytuacje w rodzinach, a także w życiu społecznym, ekonomicznym, Szukamy: politycznym i kulturalnym 1. Doświadczenia żywej wiary 2. Uzasadnienia swojej wiary domagają się 3. Wspólnoty

Bardziej szczegółowo

PATRIOTYZM WE WSPÓŁCZESNEJ SZKOLE

PATRIOTYZM WE WSPÓŁCZESNEJ SZKOLE PATRIOTYZM WE WSPÓŁCZESNEJ SZKOLE Co to jest patriotyzm? Zgodnie z definicją podaną w słowniku Władysława Kopalińskiego patriotyzm oznacza: miłość ojczyzny, własnego narodu, połączoną z gotowością do ofiar

Bardziej szczegółowo

Warszawa, kwiecień 2012 BS/50/2012 KRESOWE KORZENIE POLAKÓW

Warszawa, kwiecień 2012 BS/50/2012 KRESOWE KORZENIE POLAKÓW Warszawa, kwiecień 2012 BS/50/2012 KRESOWE KORZENIE POLAKÓW Znak jakości przyznany przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku stycznia 2012 roku Fundacja Centrum Badania Opinii Społecznej ul. Żurawia

Bardziej szczegółowo

Propozycje śpiewów na Rekolekcje Oazowe stopnia podstawowego

Propozycje śpiewów na Rekolekcje Oazowe stopnia podstawowego Propozycje śpiewów na Rekolekcje Oazowe stopnia podstawowego Wersja robocza 1999 Diakonia Muzyczna Ruchu Światło Życie Archidiecezji Warszawskiej i Diecezji Warszawsko Praskiej Objaśnienia: Pd: Piosenka

Bardziej szczegółowo

SCENARIUSZ AKADEMII Z OKAZJI ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI 11 LISTOPADA

SCENARIUSZ AKADEMII Z OKAZJI ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI 11 LISTOPADA SCENARIUSZ AKADEMII Z OKAZJI ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI 11 LISTOPADA Scenariusz i prowadzenie - Elżbieta Bełz Dekoracje - Lidia Zasada, Justyna Goch Opracowanie muzyczne - Magdalena Witkowska Pokaz slajdów

Bardziej szczegółowo

Zadanie 1. (0-2 pkt.) Połącz w pary postacie z właściwymi opisami. Obok każdej postaci wpisz literę przyporządkowaną odpowiedniemu opisowi.

Zadanie 1. (0-2 pkt.) Połącz w pary postacie z właściwymi opisami. Obok każdej postaci wpisz literę przyporządkowaną odpowiedniemu opisowi. Zadanie 1. (0-2 pkt.) Połącz w pary postacie z właściwymi opisami. Obok każdej postaci wpisz literę przyporządkowaną odpowiedniemu opisowi. I. Józef Poniatowski... II. Ignacy Krasicki... A. sekretarz Towarzystwa

Bardziej szczegółowo

CZyM SĄ ĆwICZENIA DUChOwNE

CZyM SĄ ĆwICZENIA DUChOwNE Spis treści Wstęp... 5 Czym są Ćwiczenia duchowne Mieczysław Bednarz SJ Całościowa wizja Ćwiczeń duchownych św. Ignacego Loyoli... 13 Istota Ćwiczeń duchownych... 14 Przeżycie Ćwiczeń duchownych... 18

Bardziej szczegółowo

Miłosierdzie Miłosierdzie

Miłosierdzie Miłosierdzie Miłosierdzie Miłosierdzie SP Klasa IV, Temat 57 SP SP Klasa IV, IV, Temat 57 57 SP Klasa IV, Temat 57 Koronka do Miłosierdzia Bożego Na początku odmawia się: Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Wierzę

Bardziej szczegółowo

1. Roland rycerz średniowieczny

1. Roland rycerz średniowieczny 1. Roland rycerz średniowieczny Uczeń: Uczeń: a. 1. Cele lekcji i. a) Wiadomości zna fragmenty tekstu Pieśni o Rolandzie, zna podstawowe wiadomości o zwyczajach i tradycjach rycerzy średniowiecznych, rozumie

Bardziej szczegółowo

Program Wychowawczy. Chrześcijańskiej Szkoły Podstawowej im. Króla Dawida oraz Chrześcijańskiego Gimnazjum im. Króla Dawida w Poznaniu

Program Wychowawczy. Chrześcijańskiej Szkoły Podstawowej im. Króla Dawida oraz Chrześcijańskiego Gimnazjum im. Króla Dawida w Poznaniu Program Wychowawczy Chrześcijańskiej Szkoły Podstawowej im. Króla Dawida oraz Chrześcijańskiego Gimnazjum im. Króla Dawida w Poznaniu I. PODSTAWA PRAWNA SZKOLNEGO PROGRAMU WYCHOWAWCZEGO Podstawę prawną

Bardziej szczegółowo

BADANIE DIAGNOSTYCZNE

BADANIE DIAGNOSTYCZNE Centralna Komisja Egzaminacyjna BADANIE DIAGNOSTYCZNE W ROKU SZKOLNYM 2011/2012 CZĘŚĆ HUMANISTYCZNA HISTORIA I WIEDZA O SPOŁECZEŃSTWIE WYKAZ SPRAWDZANYCH UMIEJĘTNOŚCI GRUDZIEŃ 2011 Numer zadania 1. 2.

Bardziej szczegółowo

Kalendarz roku szkolnego 2013/2014

Kalendarz roku szkolnego 2013/2014 Kalendarz roku szkolnego 2013/2014 Termin Wydarzenie 2 września2013 r. Rozpoczęcie roku szkolnego 2i 3 stycznia 2013 r. Dzień wolny po odpracowaniu w dniu 14 i 28 września 2013r. Grudzień 2013 Próbne egzaminy

Bardziej szczegółowo

Miłość nigdy nie ustanie

Miłość nigdy nie ustanie Miłość nigdy nie ustanie Choć kult Serca Pana Jezusa w formie, jaką znamy i praktykujemy dzisiaj, znany jest dopiero od objawień s. Małgorzaty Marii Alacoque (1647-1690), trudno zaprzeczyć, że w swej najgłębszej

Bardziej szczegółowo

ŚLĄSKIE MONETY HABSBURGÓW MARIA TERESA I PÓŹNIEJSZE KATALOG

ŚLĄSKIE MONETY HABSBURGÓW MARIA TERESA I PÓŹNIEJSZE KATALOG ŚLĄSKIE MONETY HABSBURGÓW MARIA TERESA I PÓŹNIEJSZE KATALOG Piotr Kalinowski KALETY 2006 Słowo wstępu Katalog, który macie Państwo przed sobą powstał na podstawie wydanego w 1988 dzieła Ivo Halački Mince

Bardziej szczegółowo

Powtórka przed egzaminem mapy

Powtórka przed egzaminem mapy Powtórka przed egzaminem mapy 1. Starożytność. a) Najstarsze starożytne cywilizacje. A Egipt, B Palestyna, Izrael, Jerozolima, C Mezopotamia, D Grecja b) Starożytna Grecja. A góra Olimp, B Ateny, C- Olimpia

Bardziej szczegółowo

Migracja braci czeskich do Dolnego Śląska

Migracja braci czeskich do Dolnego Śląska Migracja braci czeskich do Dolnego Śląska Sytuacja polityczna Po zwycięstwie Ligi Katolickiej w bitwie pod Białą Górą niedaleko Pragi w 1620 roku rządy zostały przejęte przez Ferdynanda II. (1620-1637).

Bardziej szczegółowo

90. ROCZNICA ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI

90. ROCZNICA ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI "Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku teraźniejszości, ani nie ma prawa do przyszłości". Józef Piłsudski Po 123 latach zaborów Polacy doczekali się odzyskania niepodległości.

Bardziej szczegółowo

11. Licheń. Bazylika górna. Modlitwa o powstanie Katolickiego Królestwa Narodu Polskiego

11. Licheń. Bazylika górna. Modlitwa o powstanie Katolickiego Królestwa Narodu Polskiego 11. Licheń. Bazylika górna. Modlitwa o powstanie Katolickiego Królestwa Narodu Polskiego MARIA REGINA POLONIAE NR 6 / 18 / 2015 Na naszą modlitwę w Bazylice górnej musieliśmy poczekać z powodu koncertu,

Bardziej szczegółowo

ZIELONE RADZYNY REGULAMIN STOWARZYSZENIA ZWYKŁEGO

ZIELONE RADZYNY REGULAMIN STOWARZYSZENIA ZWYKŁEGO ZIELONE RADZYNY REGULAMIN STOWARZYSZENIA ZWYKŁEGO 31 SIERPNIA 2015 REGULAMIN STOWARZYSZENIA ZWYKŁEGO ZIELONE RADZYNY 1 Postanowienia ogólne 1. Stowarzyszenie nosi nazwę Zielone Radzyny w dalszych postanowieniach

Bardziej szczegółowo

Test z historii. Małe olimpiady przedmiotowe

Test z historii. Małe olimpiady przedmiotowe Małe olimpiady przedmiotowe Test z historii Organizatorzy: Wydział Edukacji Urzędu Miasta Centrum Edukacji Nauczycieli Szkoła Podstawowa Nr 17 Szkoła Podstawowa Nr 18 Drogi Uczniu, przeczytaj uwaŝnie polecenia.

Bardziej szczegółowo

Komponent kulturowy w nauczaniu języka kaszubskiego - opinie młodzieży. Wanda Lew-Kiedrowska Danuta Stanulewicz

Komponent kulturowy w nauczaniu języka kaszubskiego - opinie młodzieży. Wanda Lew-Kiedrowska Danuta Stanulewicz Komponent kulturowy w nauczaniu języka kaszubskiego - opinie młodzieży Wanda Lew-Kiedrowska Danuta Stanulewicz Cele referatu Przedstawienie opinii młodzieży nt. obecności kultury w nauczaniu języka kaszubskiego

Bardziej szczegółowo

były wolne od lęków wyjaśnia, czym charakteryzuje się postępowanie ludzi, którzy mają nadzieję. z tęsknotami Jezusa

były wolne od lęków wyjaśnia, czym charakteryzuje się postępowanie ludzi, którzy mają nadzieję. z tęsknotami Jezusa I. Świadkowie Chrystusa 2 3 4 5 6 określa sposoby odnoszenia się do Boga na wzór Jezusa wyjaśnia, czym charakteryzuje się postępowanie ludzi, którzy mają nadzieję. określa sposoby odnoszenia się do Boga

Bardziej szczegółowo

Zakres rozszerzony - moduł 36 Prawa człowieka. Janusz Korzeniowski

Zakres rozszerzony - moduł 36 Prawa człowieka. Janusz Korzeniowski Zakres rozszerzony - moduł 36 Prawa człowieka Opracowanie: Janusz Korzeniowski nauczyciel konsultant ds. edukacji obywatelskiej w Zachodniopomorskim Centrum Doskonalenia Nauczycieli 1 Spis slajdów Idea

Bardziej szczegółowo

Pismo Święte podstawowym źródłem treści w programach. Kościoła Zielonoświątkowego w RP

Pismo Święte podstawowym źródłem treści w programach. Kościoła Zielonoświątkowego w RP Pismo Święte podstawowym źródłem treści w programach nauczania biblijnego Kościoła Zielonoświątkowego w RP Podstawa Programowa katechezy zielonoświątkowej Za podstawowe źródło treści oraz główną przesłankę

Bardziej szczegółowo

Edukacja na rzecz Pokoju. Nauczanie rozwiązywania konfliktów wsród Dzieci ze szkoły podstawowej Tanya Ryskind tanyaryskind@gmail.

Edukacja na rzecz Pokoju. Nauczanie rozwiązywania konfliktów wsród Dzieci ze szkoły podstawowej Tanya Ryskind tanyaryskind@gmail. Edukacja na rzecz Pokoju Nauczanie rozwiązywania konfliktów wsród Dzieci ze szkoły podstawowej Tanya Ryskind tanyaryskind@gmail.com Zaproszenie do Pokojowej Edukacji Dr Maria Montessori (1870 1952) Znana

Bardziej szczegółowo

Kazimierz Jagiellończyk ( 1447-1492)

Kazimierz Jagiellończyk ( 1447-1492) Uzupełnij fragment drzewa genealogicznego. Kazimierz Jagiellończyk ( 1447-1492) Jan I Olbracht Anna Jagiellonka Aleksander Jagiellończyk Katarzyna Jagiellonka... 1492-1501 1501-1506 1506-1548 planowany

Bardziej szczegółowo

KRYTERIUM WYMAGAŃ Z RELIGII. Uczeń otrzymujący ocenę wyższą spełnia wymagania na ocenę niższą.

KRYTERIUM WYMAGAŃ Z RELIGII. Uczeń otrzymujący ocenę wyższą spełnia wymagania na ocenę niższą. KRYTERIUM WYMAGAŃ Z RELIGII Uczeń otrzymujący ocenę wyższą spełnia wymagania na ocenę niższą. KLASA I Semestr I Ocena dopuszczająca -Umie wykonać znak krzyża, -Zna niektóre modlitwy i wymaga dużej pomocy

Bardziej szczegółowo

Warszawa, kwiecień 2013 BS/45/2013 CZY POLACY SKORZYSTAJĄ Z ODPISU PODATKOWEGO NA KOŚCIÓŁ?

Warszawa, kwiecień 2013 BS/45/2013 CZY POLACY SKORZYSTAJĄ Z ODPISU PODATKOWEGO NA KOŚCIÓŁ? Warszawa, kwiecień 2013 BS/45/2013 CZY POLACY SKORZYSTAJĄ Z ODPISU PODATKOWEGO NA KOŚCIÓŁ? Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 11 stycznia 2013 roku Fundacja Centrum

Bardziej szczegółowo

POLACY O WALENTYNKACH W 2001 ROKU

POLACY O WALENTYNKACH W 2001 ROKU POLACY O WALENTYNKACH W 2001 ROKU Warszawa, luty 2001 roku Niemal wszyscy (94%) badani słyszeli o Święcie Zakochanych. Poziom znajomości Walentynek nie zmienił się od trzech lat. Nieco ponad połowa (52%)

Bardziej szczegółowo

I. Ty ścieżkę życia mi ukażesz

I. Ty ścieżkę życia mi ukażesz Ks. Michał Miecznik ROZKŁAD MATERAŁU W KLASACH LO (zgodny z programem nauczania nr AZ-4-0/). Ty ścieżkę życia mi ukażesz MESĄC LCZBA GODZN TREŚC NAUCZANA WYNKAJĄCE Z PODSTAWY PROGRAMOWEJ KATECHEZY. Ukochani

Bardziej szczegółowo

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka 1 Bóg Ojciec kocha każdego człowieka Bóg kocha mnie, takiego jakim jestem. Raduje się każdym moim gestem. Alleluja Boża radość mnie rozpiera, uuuu (słowa piosenki religijnej) SŁOWA KLUCZE Bóg Ojciec Bóg

Bardziej szczegółowo

Na Litwie Polacy uczyć się będą po litewsku.

Na Litwie Polacy uczyć się będą po litewsku. Na Litwie Polacy uczyć się będą po litewsku. Parlament litewski, dokonując zmian w ustawie o oświacie, dąży do pogorszenia obecnego stanu posiadania szkół przez mniejszości narodowe na Litwie, przewidywane

Bardziej szczegółowo

X wieku Cladzco XIII wieku zamek Ernesta Bawarskiego Lorenza Krischke

X wieku Cladzco XIII wieku zamek Ernesta Bawarskiego Lorenza Krischke Twierdza Kłodzko Twierdza Kłodzko to jeden z najlepiej zachowanych obiektów tego typu nie tylko w Polsce ale i w Europie, której losy są ściśle powiązane z miastem, na którego historię miało wpływ położenie

Bardziej szczegółowo

Czy Matka Boska, może do nas przemawiać?

Czy Matka Boska, może do nas przemawiać? Czy Matka Boska, może do nas przemawiać? Jan Paweł, 23.06.2016 11:06 Jedną z osób która nie ma najmniejszych co do tego wątpliwości, jest Chorwatka Miriam, która od 24 czerwca 1981 roku spotyka się z Matką

Bardziej szczegółowo

Panowanie ostatnich Jagiellonów

Panowanie ostatnich Jagiellonów Panowanie ostatnich Jagiellonów 1. Wojny na wschodzie Wielkie Księstwo Moskiewskie za panowania Iwana III Srogiego w 1492 r. atakuje litewską Wiaźmę i tereny nad Oką 1500 r. Księstwo wchodzi w granice

Bardziej szczegółowo

Najczęściej o modlitwie Jezusa pisze ewangelista Łukasz. Najwięcej tekstów Chrystusowej modlitwy podaje Jan.

Najczęściej o modlitwie Jezusa pisze ewangelista Łukasz. Najwięcej tekstów Chrystusowej modlitwy podaje Jan. "Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów». Łk 11,1 Najczęściej o modlitwie Jezusa

Bardziej szczegółowo

TEMATY Z JĘZYKA POLSKIEGO NA MATURĘ USTNĄ na rok 2010/ 2011 w ZSP im. Orląt Lwowskich w Stopnicy

TEMATY Z JĘZYKA POLSKIEGO NA MATURĘ USTNĄ na rok 2010/ 2011 w ZSP im. Orląt Lwowskich w Stopnicy TEMATY Z JĘZYKA POLSKIEGO NA MATURĘ USTNĄ na rok 2010/ 2011 w ZSP im. Orląt Lwowskich w Stopnicy LITERATURA 1. "Żyć życiem innym niż większość". Twoje rozważania o wybranych bohaterach literackich idących

Bardziej szczegółowo

Ewangelizacja O co w tym chodzi?

Ewangelizacja O co w tym chodzi? Ewangelizacja O co w tym chodzi? Droga małego ewangelizatora ;) Warsztaty ewangelizacyjne: 11 maja 2013 r. Ks. Tomek Moch, Diecezjalna Diakonia Ewangelizacji Ruchu Światło-Życie Archidiecezja Warszawska

Bardziej szczegółowo

Koperta 2 Grupa A. Szukanie śladów w dawnej twierdzy Kostrzyn Widzieć, czytać i opowiadać historię

Koperta 2 Grupa A. Szukanie śladów w dawnej twierdzy Kostrzyn Widzieć, czytać i opowiadać historię Szukanie śladów w dawnej twierdzy Kostrzyn Widzieć, czytać i opowiadać historię Koperta 2 Grupa A Podczas dzisiejszego szukania śladów przeszłości w starym mieście Kostrzyn, dla waszej grupy ciekawe będą

Bardziej szczegółowo

Pan. Donald Tusk. W związku z licznymi wątpliwościami jakie wywołała informacja o planowanym na

Pan. Donald Tusk. W związku z licznymi wątpliwościami jakie wywołała informacja o planowanym na Pan Donald Tusk Prezes Rady Ministrów Aleje Ujazdowskie 1/3 00-071 Warszawa W związku z licznymi wątpliwościami jakie wywołała informacja o planowanym na dzień 26 stycznia 2012 r. podpisaniu przez Polskę

Bardziej szczegółowo

Miejsce Zjazdu: Zamek Niepołomice w Niepołomicach. Data Zjazdu: 4-5 października 2014 roku.

Miejsce Zjazdu: Zamek Niepołomice w Niepołomicach. Data Zjazdu: 4-5 października 2014 roku. UNIWERSAŁ trzecich Wici zwołłujjąccy sszllacchettnycch Pollaków do Niepołomic na dwudniiowy Sejm Walny w dniach 4-5 października 2014r.. Wojciech Edward Leszczyński Fundacja im. Króla Stanisława Leszczyńskiego

Bardziej szczegółowo

Przed podróŝą na Litwę

Przed podróŝą na Litwę Przed podróŝą na Litwę Źródło: http://www.hotels-europe.com/lithuania/images/lithuania-map-large.jpg BirŜai to niewielkie miasto litewskie wyznaczone jako miejsce kolejnego, juŝ piątego spotkania przedstawicieli

Bardziej szczegółowo

Polska, jako państwo etyki, kultury i Prawa Cywilizacji Łacińskiej 966-1793

Polska, jako państwo etyki, kultury i Prawa Cywilizacji Łacińskiej 966-1793 Polska, jako państwo etyki, kultury i Prawa Cywilizacji Łacińskiej 966-1793 Słowianie Zachodni X wiek Chrzest roku 966 Przyjęcie zasad organizacji państwa: prowadzenie Kancelarii i Dyplomacji oraz przejęcie

Bardziej szczegółowo

Mieszkańcy Śląska Cieszyńskiego w trudnym czasie I wojny światowej

Mieszkańcy Śląska Cieszyńskiego w trudnym czasie I wojny światowej 1. Mieszkańcy Śląska Cieszyńskiego Przypomnij okoliczności wybuchu I wojny światowej. Jakie stanowisko wobec tego faktu (ze szczególnym uwzględnieniem kwestii udziału Polaków) zajęli czołowi politycy polscy

Bardziej szczegółowo

BOśE NAKAZY - DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ

BOśE NAKAZY - DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ BOśE NAKAZY - DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ W Biblii znajdujemy nakazy i Ŝądania. Zawierają one to, co wierzący nazywają wolą BoŜą. Najbardziej znanym ich zbiorem jest Dziesięć przykazań (Wj 34, 28). Znajdujemy go

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie

Bardziej szczegółowo

Gimnazjum kl. I, Temat 29

Gimnazjum kl. I, Temat 29 Rok liturgiczny Okres zwykły Wielki Post Okres Bożego Narodzenia Triduum Paschalne Okres wielkanocny Adwent Okres zwykły Dopasuj nabożeństwo do okresu liturgicznego. Dopisz kolor szat liturgicznych obowiązujący

Bardziej szczegółowo

Laureat: Nagrody Nobla 80 Nagrody NIKE 98

Laureat: Nagrody Nobla 80 Nagrody NIKE 98 Laureat: Nagrody Nobla 80 Nagrody NIKE 98 Nadchodzi dla Miłosza czas przełomowy zmierzenie się ze sławą i popularnością. Milczenie krytyki polskiej na temat Miłosza ; nieśmiałe upominanie się o jego miejsce.

Bardziej szczegółowo

Mniejszości narodowe i etniczne na Mazowszu

Mniejszości narodowe i etniczne na Mazowszu Mniejszości narodowe i etniczne na Mazowszu - Działania Pełnomocnika Wojewody Mazowieckiego do spraw mniejszości narodowych i etnicznych. Warszawa, dnia 11 czerwca 2013 r. Przestawione dane dotyczą społeczności

Bardziej szczegółowo

HANS CHRISTIAN ANDERSEN. Przygotawała Katarzyna Semla SP-5 Żywiec

HANS CHRISTIAN ANDERSEN. Przygotawała Katarzyna Semla SP-5 Żywiec HANS CHRISTIAN ANDERSEN Przygotawała Katarzyna Semla SP-5 Żywiec HANS CHRISTIAN ANDERSEN Żył w latach 1805 1875; Prozaik, poeta, dramaturg i baśniopisarz duński; W wieku 14 lat, po śmierci ojca, we wrześniu

Bardziej szczegółowo