Biuletyn DWS.org.pl ISSN

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Biuletyn DWS.org.pl ISSN 2080-5780"

Transkrypt

1 Wiem, że się powtarzam Jak zwykle autorzy starzy i debiutanci. Spis treści wprawdzie wydaje się krótki, ale to nie znaczy, że jest mało do czytania! Na początek rzecz wydawałoby się błaha, a przecież to odkrywanie historii najbliższej rodzinnego miasta i jego mieszkańców. Tekst gimnazjalisty Ozawy i jego kolegów, popełniony ze wsparciem nauczyciela, zasługuje na uznanie. Po francuskim pułku przyszła kolej na polski pluton Jazłowiak Paweł Rozdżestwieński przybliża organizację i taktykę działania polskiego plutonu dział piechoty. Polecam. Od strony 12 zaczyna się gwałtowny przypływ aktywności forumowych marynarzy!!! Dwa rocznicowe teksty. Pierwsza fala to mocne wejście Wojtka Budziłły, Wichra, relacjonującego działania ORP Sęp we wrześniu Ciąg dalszy ma nastąpić :) Admirał crolick, w życiu prywatnym Andrzej S. Bartelski, zmierzył się z tematem-rzeką. Tak precyzyjnej analizy dawno już nie widziałem. Mam też wrażenie, że nie wszystkim ustalenia Autora przypadną do gustu. Ale przecież chwały nikomu nie ujmie rzetelne przedstawienie faktów. Rafał Białkowski w dokończeniu opowieści o Nieuporcie 29 próbuje sobie przy okazji wyobrazić, jak wyglądałoby polskie lotnictwo, gdyby nie No właśnie, gdyby nie co? I już tradycyjnie na koniec niezawodny Łukasz Pasztaleniec recenzuje kolejną rzecz o Żołnierzach Wyklętych. Uwaga! Tym razem się nie pastwi. Tadeusz Zawadzki (TZaw1) Biuletyn.DWS.org.pl nr 5 lato 2009 Biuletyn DWS.org.pl ISSN spis treści Mateusz Fryszer, Krzysztof Lam (Ozawa), Patryk Grabarczyk, Tomasz Szczygłowski Wielu jest bohaterów: Weronika Natalia Plucińska ( )...2 Paweł Rozdżestwieński (jazłowiak) Organizacja plutonu artylerii piechoty w Wojsku Polskim...8 Wojciech Budziłło (Wicher) Działania bojowe ORP Sęp we wrześniu 1939 roku...12 Andrzej S. Bartelski (crolick) Wojna powietrzna nad polskim wybrzeżem w 1939 roku...18 Rafał Białkowski (Zelint) Nieuport 29 C1 stracona szansa polskiego lotnictwa. Część druga...46 Łukasz Pasztaleniec (Janowiak) Kapliczka na Wykusie recenzja...53 Wydawca, redakcja, DTP: Tadeusz Zawadzki Projekt graficzny: Teresa Oleszczuk Biuletyn jest bezpłatny. Prawa Autorów są chronione ustawami i konwencjami międzynarodowymi. Kopiowanie, przedruk i wykorzystanie fragmentów obszerniejszych niż przewiduje ustawa tylko za zgodą Autorów. ISSN

2 2 Wielu jest bohaterów Weronika Natalia Plucińska (1899 Mateusz Fryszer, Krzysztof Lam (Ozawa), Patryk Grabarczyk, Tomasz Szczygłowski Pro Memoria Wielu jest bohaterów, o których pamiętamy. Mają swoje pomniki, są patronami ulic i szkół. Poświęcone są im uroczystości, dzięki którym świadomość narodowa Polaków powiększa się. Ale jest wielu takich, o których ta tak zwana wielka historia nie słyszała. Ludzie, dla których najważniejsza była Polska i jej dobro. Oni uczynili wiele, ale niewielu o nich słyszało. Być może nie szukali sławy lub system komunistyczny, w jakim do niedawna Polska była pogrążona, chciał o nich zapomnieć. Dzisiaj mamy możliwość mówić i przywołać Tych zapomnianych, dlatego też naszą pracę poświęcamy jednemu z takich bohaterów, jest nią kobieta Weronika Plucińska. Kim była Weronika Plucińska, jak żyła i dlaczego młodo musiała odejść? Na te pytania postaramy się odpowiedzieć w naszej pracy. Weronika Plucińska urodziła się w Warszawie 1 lutego 1899 r. Jej rodzice Bolesław Pluciński i Matylda z rodu Wajrychów byli śpiewakami w chórze kościelnym. On, prowadzący bas, pochodził z powiatu kaliskiego, ona, primadonna, z rodziny o korzeniach serbsko-łużyckich 1. Weronika miała rodzeństwo, dwie starsze siostry: Władysławę i Zofię oraz młodszego brata, Bolesława. W końcu pierwszego dziesięciolecia XX wieku Plucińscy przenieśli się z Warszawy do Częstochowy, gdzie zostali aż do śmierci. Przez lata zajmowali dom przy ulicy św. Jadwigi 129, który, niestety, nie przetrwał do naszych czasów. Mieścił się w spokojnej dzielnicy Częstochowy, Częstochówce. Miejsce, na którym stał dom Weroniki, wskazuje, że budynek nie był duży, ale zdaniem Haliny Kabus prawie idealny dla sześcioosobowej rodziny 2. Siostra Weroniki, Władysława, pracowała w aptece mieszczącej się w kamienicy zwanej Domem Księcia na rogu dzisiejszych ulic Wolności i Sobieskiego, natomiast Zofia była urzędniczką. Ojciec Bolesław jak i brat Bolesław junior pasjonowali się muzyką, obaj śpiewali w chórze Jasnogórskim. Ojciec, zwerbowany przez przeora Zakonu Paulinów Markiewicza, był w tym zespole czołowym basem, więc i syna 10-latka wciągnął do zespołu. Rodzina Plucińskich należała do bardzo religijnych. Jej członkowie często chodzili do katedry i na Jasną Górę, żeby posłuchać śpiewu ojca i syna. Antoni Pluciński Marianna z d.??? Antoni Wajrych Matylda z d. Szafarz Weronika Plucińska Władysława Plucińska Bolesław Pluciński Bolesław Pluciński Tomasz Pluciński Drzewo genealogiczne Plucińskich Matylda z d. Wajrych Zofia Plucińska Ulica św. Jadwigi 129, miejsce gdzie stał dom rodziny Plucińskich (widok obecny) 8 kwietnia 1937 r., w wieku siedemdziesięciu dwóch lat, umarł ojciec Bolesław Pluciński. Został pochowany na cmentarzu św. Rocha w Częstochowie 3. Po śmierci ojca syn Bolesław wyjechał do Warszawy, panie Plucińskie zostały w Częstochowie same i nie rozstały się ze sobą, aż do tragicznej śmierci. Weronika Plucińska, jak wynika z relacji jej znajomej, Haliny Kabus, nie należała do kobiet o nadzwyczajnej urodzie. Miała bladą cerę, ale jakże delikatne rysy twarzy, kręcone włosy oraz ciemne oczy. Była jednak osobą niezwykle uroczą, o wesołym 1 Relacja Bolesława Michała Plucińskiego ( ), w posiadaniu autorów. 2 Relacja Haliny Kabus ur r. w Częstochowie, zam. w Częstochowie ul. Jana Pawła II; w posiadaniu autorów.. 3 Akt zgonu Bolesława Plucińskiego, Akta Urzędu Stanu Cywilnego w Częstochowie.

3 3 i żywym usposobieniu, zawsze uśmiechniętą, lubiącą zabawę i żarty. Jej nieprzeciętna osobowość zjednywała sympatię ludzi 4. Rodzina Plucińskich żyła skromnie, urzędnicze pensje sióstr starczały tylko na najpotrzebniejsze rzeczy. W 1925 roku Weronika rozpoczęła pracę jako nauczycielka w 7-klasowej Publicznej Szkole Powszechnej nr 8 mieszczącej się przy ulicy Równoległej 12 w Częstochowie. Weronika pracowała jako jedna z trzech nauczycielek pod nadzorem kierownika szkoły Jana Wróblewskiego. To tutaj spotkały się po raz pierwszy Weronika Plucińska i Halina Kabus, której wspomnień mieliśmy przyjemność wysłuchać i wykorzystać w niniejszej pracy. Nasza bohaterka uwielbiała swoją pracę, była wzorową nauczycielką. Kolejny kierownik szkoły, Wojciech Felisiak, sprawujący nadzór pedagogiczny i wychowawczy nad nauczycielkami, tak pisał w swoim arkuszu służbowym: Najlepsze rezultaty osiągnęła nauczycielka Weronika Plucińska i Otylia Chmurska, które nie opuściły ani jednego dnia pracy. Prowadziły one także bibliotekę nauczycielską, jako zajęcia dodatkowe 5. W roku szkolnym 1927/1928 Weronika objęła opieką oddział Ic oraz uczyła klasy starsze religii. W roku następnym została przydzielona do oddziału Ia oraz uczyła już historii (oddział IIIa) oraz robót ręcznych z rysunkami (oddział IVa). Nie gasł w niej zapał do pracy z dziećmi. Miało to wyraz w licznych zapisach w protokołach. I tak w dokumentacji nadzoru z 1929 roku kierownik Felisiak pisze: Na podstawie 76 przeprowadzonych wizytacji stwierdziłem, że najlepsze wyniki pracy osiągnęły następujące osoby: p. Henryk Pietrzak, p. Irena Felisiakowa, p. Halina Kosiarska, p. Weronika Plucińska ( ) 6. Począwszy od roku szkolnego 1929/1930 Weronika przyjmowała na siebie coraz więcej obowiązków, uczyła przede wszystkim religii, ale i również języka polskiego, rachunków, rysunków, robót ręcznych, śpiewu i gimnastyki. W kolejnych latach uczyła jeszcze geografii, pracując najwięcej w całej szkole 7. Przy końcu roku szkolnego1932/1933 na ręce kierownika Felisiaka wpłynęło podanie Weroniki Plucińskiej o przeniesienie do wsi Kawodrza umotywowane tym, że ( ) mieszkając w obrębie miasta obok tej wioski będzie miała zaledwie 1,5 km do szkoły, tymczasem do Ostatniego Grosza (od miejsca zamieszkania) musiała przebywać 5 km i 200 m odległości 8. Według naszych ustaleń powód przeniesienia był jednak inny. Kierownik szkoły Wojciech Felisiak był zagorzałym piłsudczykiem, natomiast Weronika Plucińska związała się z Obozem Wielkiej Polski 9, czyli obozem Romana Dmowskiego. Musiało to doprowadzić do różnicy poglądów politycznych między obojgiem. Potwierdzeniem tych słów jest zapis kierownika Felisiaka, jaki odnaleźliśmy Podanie p. Weroniki Plucińskiej przekazałem do Inspektoratu Szkolnego z wnioskiem Matylda Plucińska matka Weroniki Fotokopia aktu zgonu Bolesława Plucińskiego, ojca Weroniki 4 Relacja Haliny Kabus. 5 Tadeusz Dyl, Monografia PSP nr 8 w Częstochowie, Łódź 1946, s.50 6 Kronika PSP nr 8 w Częstochowie, rocznik 1928/ Kronika PSP, roczniki Kronika PSP, rocznik 1932/ Obóz Wielkiej Polski nacjonalistyczna organizacja polityczna, założona przez Romana Dmowskiego, istniejąca w latach Co ciekawe, data delegalizacji organizacji przez władze państwowe pokrywa się z datą zmiany miejsca pracy przez Plucińską. Matylda Plucińska z córkami

4 4 przychylnym, tym bardziej, że jej przekonania polityczne (podobno należała do Obozu Wielkiej Polski) mogły wpływać ujemnie na przebieg pracy wychowawczej i państwowotwórczej, wobec jednolitego w całej szkole programu wychowawczego nie życzyłem sobie żadnych zgrzytów, których jednak wyraźnie nie dostrzegłem na terenie szkoły, a tylko słyszałem o pewnych wystąpieniach poza szkołą 10. Nowe miejsce pracy przyniósł rok szkolny 1933/1934. W 4-klasowej Powszechnej Szkole Podstawowej w Kawodrzy Górnej Weronika rozpoczęła pracę 1 sierpnia 1933 roku 11. Uczyła przedmiotów świeckich i religii w oddziałach I i II. Od samego początku uczestniczyła w życiu szkoły i środowiska Kawodrzy Górnej. Była członkiem-założycielem Szkolnego Koła Towarzystwa Popierania Budowy Publicznych Szkół Powszechnych w Częstochowie, którego prezesem był kierownik szkoły Szymon Respondek. 25 października 1934 roku Weronika Plucińska założyła Szkolne Koło PCK. Liczba członków w pierwszym roku istnienia Koła wynosiła 84 uczniów 12. Może to wskazywać na fakt, że Weronika była bardzo lubianą nauczycielką wśród uczniów kawodrzańskiej szkoły. W Kawodrzy Górnej Weronika pracowała nieprzerwanie do 1 października 1939 roku. Rok 1939 był jednym z najbardziej tragicznych okresów w dziejach naszego państwa. Realizacja trudnej polityki zagranicznej i nieuchronnie zbliżający się konflikt z Niemcami budziły ogólny niepokój wśród Polaków. Najczarniejsze scenariusze sprawdziły się o świcie 1 września 1939 roku, kiedy to tuż po godzinie 4.00 rano na pobliski Wieluń spadły pierwsze bomby zrzucone przez eskadry niemieckich bombowców. Ten nalot był zapowiedzią najsilniejszego ataku, który został przeprowadzony ze strony Śląska Opolskiego przez 10 armię niemiecką pod dowództwem gen. von Reichenaua. Na tym kierunku natarcia znalazła się Częstochowa. Przyjrzyjmy się sytuacji naszego miasta i jego mieszkańców w pierwszych dniach września 1939 roku. Przytoczę w tym miejscu kilka zdań ze wspomnień mieszkanki Kawodrzy, pani Adeli Koćwin, która tak opisuje tamte wydarzenia: Był bardzo ładny, pogodny dzień 1 września 1939 roku, dokładnie piątek. Około godziny 8 rano wracałyśmy z koleżanką i jej mamą z kościoła z nabożeństwa pierwszopiątkowego. Kiedy byłyśmy na ulicy Barbary, nadleciały samoloty. Leciały bardzo nisko, strzelając z karabinów maszynowych do ludzi, nam udało się schronić do bramy, ale nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Wkrótce ucichły warkoty samolotów, bardzo wystraszone wróciłyśmy do domu. Kilka chwil za nami przyszło nasze wojsko oznajmiając nam, że Niemcy napadli na Polskę i mamy 4 godziny na ucieczkę przed zbliżającym się frontem. Pamiętam mama robiła pranie, a gospodyni, u której mieszkaliśmy, zarobiła chleb do pieczenia, bo piekła w każdy piątek 6 bochenków na cały tydzień. Boże, to był sądny dzień 13. Zadanie obrony Częstochowy otrzymała 7 DP pod dowództwem gen. Janusza Tadeusza Gąsiorowskiego oraz wchodzący 10 Kronika PSP, rocznik Kronika PSP w Kawodrzy Górnej, rocznik Kronika PSP, rocznik Relacja Adeli Koćwin z d. Makówka ur.7 XI 1928, relacja w posiadaniu autorów ze zbiorów Haliny Kabus Weronika Plucińska Weronika Plucińska ( pierwsza z lewej w górnym rzędzie) w gronie rodziny pierwszego kierownika PSP nr 8 Jana Wróblewskiego (drugi od prawej w dolnym rzędzie) i małą Halinką (Halina Kabus). w jej skład częstochowski 27 p.p. Walki w obronie Częstochowy trwały do 3 września, kiedy to na skutek zaciekłych ataków niemieckich żołnierze polscy musieli opuścić miasto. Część z broniących miasto żołnierzy dostała się do niewoli, a 7 D.P. została rozbita w lasach janowskich. Dla Częstochowy rozpoczął się długi okres okupacji. Żołnierze niemieccy mogli spokojnie defilować na głównym placu przed ratuszem manifestując swoją siłę. Już rankiem 4 września żołnierze Wehrmachtu rozpoczęli akcje mające na celu zastraszenie miejscowej ludności masowe aresztowania i łapanki. Ich nasilenie i okrucieństwo było tak duże, że ten dzień mieszkańcy nazwali krwawym poniedziałkiem. W kilku miejscach w Częstochowie odbyły się egzekucje, m.in. na placu przed Katedrą św. Rodziny. Już od pierwszych dni okupacji Weronika wraz ze swoją mamą Matyldą i dwiema siostrami, Władysławą i Zofią, udzielały schronienia ściganym przez gestapo przedwojennym działaczom politycznym. 15 marca 1942 r. na Rynku Wieluńskim odbyła się gwałtowna strzelanina między zebranymi w jednym z domów na rynku ważnymi osobistościami NOW a gestapo 14. Polacy uzbrojeni 14 Narodowa Organizacja Wojskowa zbrojne ramię Stronnictwa Narodowe-

5 5 byli skromnie, tylko w jeden pistolet prawdopodobnie Mauser C96. Na wieść o nadchodzących Niemcach konspiratorzy zabarykadowali się w pokoju. Gdy gestapowcy podeszli na odległość celnego strzału, przez drzwi zaczął strzelać prowadzący odprawę Seweryn Marciniak ps. Jarża, blisko pięćdziesięcioletni lwowiak. Niestety, wkrótce dwóch z czterech uczestniczących w zebraniu konspiratorów zostało trafionych. Pozostali dwaj postanowili uciekać przez okno. Pierwszy z nich zginął, wielokrotnie trafiony kulami z broni maszynowej. Drugi z nich, Jarża, także został ranny dwukrotnie w płuca, ale jakoś dotarł do zakonspirowanego lokalu NOW, jakim był dom Weroniki i jej rodziny. Niestety, tutaj zmarł po krótkim czasie pozbawiony fachowej opieki lekarskiej. Panie Plucińskie pochowały go w swoim ogródku, płytko pod klombem, w trumnie zbitej z desek łóżka. Na pniu rosnącego obok drzewa powiesiły orzełka z żołnierskiej czapki Jarży. 15 Dom Plucińskich stał się miejscem znanym wśród konspiracyjnych działaczy. Miało to zarówno dobre jak i złe strony. Pomimo tego zdecydowano, że w domu pod numerem zostanie uruchomiona tajna drukarnia. Za tą lokalizacją przemawiały położenie na obrzeżach miasta oraz tylne wyjście, którym można było uciec niepostrzeżenie na ulicę Św. Kingi. Wobec wpadki warszawskiej Walki 17 zdecydowano się na zmontowanie nowego tygodnika w Częstochowie. Otrzymał on nazwę Alarm. Panie Plucińskie stały się sercem drukarni. Wykonywały wiele pracy: przepisywały artykuły, prowadziły nasłuch radiowy, pomagały składać numery pisma. Dowiodły swej bezinteresowności, kiedy do pełnego wydrukowanych numerów Alarmu mieszkania doszła wiadomość o zbliżającym się patrolu policji. Matylda zwróciła się wtedy do Jana Pietrzykowskiego, ówczesnego redaktora gazety i kierownika technicznego drukarni: Tak się boję Tak się boję, żeby panów Niemcy nie złapali 18. Wkrótce po wznowieniu druku Walki w Warszawie, skąd do Częstochowy przywozili ją regularnie łącznicy, Weronika wraz z siostrami i matką zaczęły dostarczać numery tygodników do klasztoru jasnogórskiego. Odbierał je od nich sam przeor, o. Norbert Motylewski i o. Polikarp Stefan Sawicki, kapelan Armii Krajowej i autor niektórych tekstów pisanych do Alarmu. Kiedy gestapo odkryło tytuł jednego z pism przemycanego na Jasną Górę, mimo dużego niebezpieczeństwa, Plucińskie nadal kolportowaly Walkę i Alarm na teren klasztoru. Pomimo zaangażowania w działalność konspiracyjną Weronika Plucińska nie zaprzestała pracy nauczycielskiej. 1 października 1939 roku została przeniesiona na zastępstwo do go, utworzone (pod nazwą Armia Narodowa) 13 października 1939 r. 23 sierpnia 1942 r. nastąpiło scalenie NOW z Armią Krajową. 15 J. Pietrzykowski, Jasnogórski łącznik. Pani Matylda i jej córki, Dziennik Częstochowski-24 godziny, 1991, nr 148, s.8 16 Tak nazywano dom Plucińskich w kręgach konspiracyjnych 17 Walka pismo konspiracyjne, centralny organ prasowy Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW). Początkowo wydawana w Warszawie, gdzie jej redaktorem był Stanisław Piasecki, znany przed wojną jako założyciel, wydawca i redaktor tygodnika Prosto z mostu. Walka wyróżniała się spośród nawału innych konspiracyjnie wydawanych gazet estetyką, szatą graficzną i dość dużym formatem. Niestety, 3 grudnia 1940 r. Piasecki został aresztowany przez gestapo, które prawie jednocześnie zdobyło też drukarnię pisma. Wskutek tego Walka nie ukazywała się przez kilka tygodni. 18 J. Pietrzykowski, Jasnogórski łącznik. Pani Matylda i jej córki, ze zbiorów Muzeum Częstochowskiego ze zbiorów Muzeum Częstochowskiego Defilada oddziałów Wehrmachtu przed częstochowskim Ratuszem. Masowe łapanki i aresztowania wśród ludności Częstochowy PSP w Kawodrzy Dolnej i pracowała tam do 1 marca 1940 roku, kiedy to powróciła do Kawodrzy Górnej. Zła sytuacja w polskiej oświacie podczas wojny sprawiła, że Weronika często musiała zmieniać miejsce pracy. Wraz z nastaniem roku szkolnego 1941/1942 powróciła do pracy w PSP w Kawodrzy Dolnej i tutaj pracowała do roku W czasie ostatniego roku Weronika wraz z siostrami i matką dalej kolportowały konspiracyjną prasę na Jasną Górę i pomagały bojownikom NOW. Niestety, zbieg okoliczności zadecydował o końcu tej działalności. W nocy z 23 na 24 września 1943 r. Niemcy z Schupo Kronika PSP w Kawodrzy Dolnej, rocznik Schupo skrót od Schutzpolizei niemiecka Policja Ochronna, część Ord-

6 6 przeprowadzali obławę na nielegalne ubojnie mięsa. W trakcie rewizji natrafiono w domu Plucińskich na ślady drukarni. W ręce Niemców wpadł dość bogaty łup: powielacze, maszyna do pisania, matryce i materiały redakcyjne 21. Wezwani funkcjonariusze gestapo przybyli w charakterystycznych budach 22, a także w samochodach osobowych. Dokładnie przeszukali najbliższe otoczenie domu, znajdując zakopane słoje z zaszyfrowanymi materiałami oraz zwłoki Jarży. Niemcy nie zdołali jednak złamać szyfru (stosowano szyfr książkowy), a znająca go Zofia Plucińska nie zdradziła go. Gestapowcy dodatkowo urządzili w mieszkaniu kocioł, trwał on długo (kilka tygodni), ale nie przyniósł okupantom żadnego efektu 23. Wiele wskazuje na to, że nagła śmierć przeora Motylewskiego (jako przyczynę zgonu podano zawał serca) była powiązana z tym tragicznym wydarzeniem. Przeor, ze względu na kolportaż prasy konspiracyjnej, a także wielką religijność pań Plucińskich, znał je dobrze i był z nimi zaprzyjaźniony. Gdy dowiedział się o aresztowaniu na ulicy Jadwigi, współczuł uwięzionym, ale także obawiał się dekonspiracji 24. Cztery dni po dramacie odszedł z tego świata. Pochowany został w podziemiach Kaplicy Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze. Po aresztowaniu panie Plucińskie zostały przetransportowane do siedziby częstochowskiego gestapo mieszczącej się przy ulicy Kilińskiego 10. Tam zostały poddane brutalnym przesłuchaniom. Bite, wręcz katowane nie ujawniły żadnych informacji mogących zdekonspirować działaczy Polski Podziemnej. Przesłuchań nie przetrzymała 77 letnia Matylda, która zmarła zamęczona w trakcie przesłuchań. W celi, w której była przetrzymywana Weronika Plucińska, pozostał ślad w postaci napisu Wer. Plucińska, pod którym ktoś dopisał: Cześć jej pamięci 25. Niemcy widząc, że nie zmuszą sióstr do mówienia, przetransportowali je w dniu 2 października 1943 roku do KL Auschwitz. Po przybyciu, zostały poddane procedurom ewidencji, nadającym im numery obozowe. Weronika otrzymała numer obozowy 63890, Władysława 63889, Zofia Po niespełna dwóch miesiącach zmarła pierwsza z sióstr, Władysława. Stało się to 22 listopada 1943 roku, jako oficjalną przyczynę jej śmierci podano posocznicę przy ropowicy. Kilka dni później umiera z tego samego powodu nasza bohaterka, Weronika (1 grudnia 1943 roku). Ostatnia z sióstr Zofia zmarła w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia 26 grudnia 1943 roku, z powodu ogólnego osłabienia organizmu 27. Dopiero po 55 latach Weronika Plucińska i jej rodzina doczekali się miejsca upamiętnienia. Symboliczny grób Skrzydła wikipedia.org O. Norbert Motylewski p rzeor Zakonu Paulinów na Jasnej Górze w Częstochowie Stary budynek Publicznej Szkoły Powszechnej w Kawodrzy Dolnej (stan obecny) Siedziba Gestapo przy ul. Kilińskiego 10, obecnie siedziba pogotowia ratunkowego (widok współczesny) nungspolizei (Policji Porządkowej), stacjonująca w większych miejscowościach Generalnego Gubernatorstwa (powyżej 5000 mieszkańców). 21 J.Pietrzykowski, Z.Grządzielski, Polentumsträger, Katowice 1988, s Budy malowane na zielono, kryte brezentem samochody ciężarowe, które transportowały Niemców np. w miejsca obław. 23 J. Pietrzykowski, Jasna Góra w okresie dwóch wojen światowych, Warszawa 1987, s J. Pietrzykowski, Jasna Góra w okresie dwóch wojen, s J. Pietrzykowski, Z. Grządzielski, Polentumsträger, s Podstawą źródłową tych ustaleń są: numerowe wykazy transportów przybyłych do KL Auschwitz, wykaz więźniarek zmarłych w obozie (mat. R.O.), księgi zgonów z KL Auschwitz. 27 tamże Pomnik Skrzydła Pamięci na cmentarzu św. Rocha

7 7 Pamięci pomnik z położoną nań otwartą księgą wykonaną z kamienia. Na przymocowanych dodatkowo płytach widnieją nazwiska kilkudziesięciu osób związanych z konspiracją, a poległych w czasie okupacji lub w okresie PRL-u. U zwieńczenia znajduje się ok. 3,5 metrowy drewniany krzyż w otoczeniu kamiennych skrzydeł z napisem: BÓG, HONOR, OJCZYZNA. Na uwagę zasługuje umieszczone pod krzyżem epitafium: ODESZLI, ABY POZOSTALI MOGLI ŻYĆ W NIEPODLEGŁEJ POLSCE, PRZEKAZUJĄC PRZYSZŁYM POKOLENIOM SIŁĘ PATRIOTYZMU AŻ DO OFIARY WŁASNEGO ŻYCIA. Pomnik powstał z inicjatywy żołnierzy Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych, z dobrowolnych składek, pomocy funduszy Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Urzędu Miasta Częstochowy. Uroczyste odsłonięcie i poświęcenie pomnika nastąpiło 18 kwietnia 1998 roku w obecności przedstawicieli wielu organizacji kombatanckich oraz delegacji władz miasta 28. Słusznie kiedyś powiedział Zbigniew Herbert, że naród, który traci pamięć traci sumienie. My, młodzi, nie mamy takiego bagażu doświadczeń jak nasi dziadkowie czy rodzice, ale mamy coś, czego oni nie mieli mamy wolność, dlatego odważmy się być wolnymi. Dbajmy o pamięć tych, którzy odeszli, a dzięki którym jesteśmy. Poznając życie i męczeńską śmierć Weroniki Plucińskiej oraz osoby z nią związane przeżyliśmy piękne chwile uniesienia. Były też momenty zwątpienia, ale siły dawała nam właśnie Ona. Choć nie poznaliśmy jej osobiście, to czujemy się, jak byśmy razem z Weroniką przeżyli trudne lata okresu międzywojennego i tragiczne chwile II wojny światowej. Wiemy już, co to znaczy kochać Ojczyznę i żyć dla niej. Dla nas Weronika zawsze zostanie młodą, uśmiechniętą nauczycielką kochającą wolność. Mateusz Fryszer Krzysztof Lam (Ozawa) Patryk Grabarczyk Tomasz Szczygłowski Gimnazjum nr 9 im Adama Mickiewicza w Częstochowie ze zbiorów Haliny Kabus Halina Kabus, dziś już 88-letnia kobieta, doskonale pamięta Weronikę i jej rodzinę Weronika Plucińska, taką ją zapamiętamy Bibliografia Grządzielski Z., Pietrzykowski J., Polentumsträger, Katowice 1988 Jasnogórski łącznik, Pani Matylda i jej córki, Dziennik Częstochowski 24 godziny, 1991, nr 148, s. 8 Kapała Z., Prasa konspiracyjna w Częstochowie w latach , Zaranie Śląskie 1981, nr 1, s Lewandowska S., Polska konspiracyjna prasa informacyjno-polityczna , Warszawa 1982 Pietrzykowski J., Hitlerowcy w Częstochowie latach , Poznań 1959 Pietrzykowski J., Jasna Góra w okresie dwóch wojen światowych, Warszawa 1987 Pietrzykowski J., Cień swastyki nad Jasną Górą, Katowice 1985 Rybicki S., Pod znakiem lwa i kruka, Warszawa 1965 Słownik uczestniczek walki o niepodległość Polski Poległe i zmarłe w okresie okupacji hitlerowskiej, Warszawa 1988, s. 321 Szczygłowski T., Życie codzienne mieszkańców Częstochowy w latach , praca magisterska przygotowana pod kierunkiem prof. dr hab. Damiana Tomczyka, Częstochowa Na podstawie strony internetowej

8 8 Organizacja plutonu artylerii piechoty w Wojsku Paweł Rozdżestwieński (jazłowiak) W 1928 r. utworzono w pułkach piechoty artylerię towarzyszącą, określaną dla celów organizacyjnych artylerią piechoty 1. Stanowiła ona część składową piechoty, uzupełniała jej uzbrojenie, umożliwiając natychmiastowe wsparcie ogniowe (strzelanie na wprost i do środków ogniowych). Zasadniczą jednostką taktyczną artylerii piechoty był pluton o dwóch działonach. Pododdziały artyleryjskie w polskiej piechocie wyposażano w armaty 75 mm wz. 1902/26, które były zmodyfikowaną wersją rosyjskich armat 76,2 mm wz ( trzycalówki ). W Starachowickich Zakładach Górniczo-Hutniczych przebudowano w latach ponad czterysta armat. Trafiły one do dywizjonów artylerii konnej, plutonów artylerii piechoty 2 i pociągów pancernych (oczywiście pewna liczba również do szkół, formacji rezerwowych i do rezerwy strategicznej). Przeróbka armat (żartobliwie zwanych prawosławnymi dla odróżnienia od francuskich armat wz. 1897) pozwoliła zastosować amunicję 75 mm, używaną w armatach wz. 1897, stanowiących wyposażenie pułków artylerii lekkiej. Najważniejszą modyfikacją przy przebudowie armat była oczywiście zmiana kalibru. Uzyskano to przez wymianę rury rdzeniowej lufy lub, w mniejszej ilości armat, osadzenie w przewodzie lufy koszulki zmniejszającej średnicę. Kolejną zmianą, wprowadzoną w znacznej części modernizowanego sprzętu, była wymiana lemiesza na węższy oraz zastosowanie nowej zaczepy z amortyzatorem sprężynowym. Zmieniono też drążek celowniczy z prostego na wygięty. Ponadto na bokach łoża zainstalowano półpierścieniowe gniazda i bączki do mocowania wyciora oraz tyczki kierunkowej (z lewej strony) i do mocowania stempla (z prawej). Koła (szprychy i dzwona drewniane, obręcze i piasty stalowe) pozostały w zasadzie bez zmian, w znacznej jednak liczbie armat wprowadzono dodatkowe śruby mocujące tarcze piasty. Z lewej strony tarczy ochronnej umieszczono skrzynkę z bateriami i instalację oświetlającą przyrządy celownicze przy strzelaniu nocnym. Przyrząd celowniczy przymocowany do lewej ściany kołyski składał się z celownika, przyrządu kątów położenia z poziomicą podniesień oraz kwadranta wz Ponadto do armat, do odtykania zapalników rozpryskowych, używano nastawnic zwykłych wz lub zmienionych, dostoso- 1 Instrukcja taktycznego użycia artylerii piechoty (projekt), Warszawa 1928 s.7; określenie artyleria towarzysząca było pojęciem z zakresu taktyki. 2 Wyjątkiem były tylko odpowiednio dwa plutony w 1 i 2 Morskim Batalionie Strzelców, które uzbrojone były we francuskie armaty wz wanych do zapalników o podwójnym działaniu wz. 22/31 A i wz. 24/31 A o czasie palenia 31 sek. Armaty te były używane jeszcze we wrześniu 1939 roku w dywizjonach artylerii konnej, piechocie (ogółem w WP w 1939 r. było sztuk) oraz jako uzbrojenie pociągów pancernych (w lipcu 1938 r. 29 armat). Do armat kal. 75 mm stosowano następującą amunicję: szrapnel wz wyrobu polskiego i francuskiego, granat stalowy wz wyrobu francuskiego, granat stalowy wz wyrobu polskiego i francuskiego, granat stalowy wz wyrobu polskiego i francuskiego, granat stalosurówkowy wz wyrobu polskiego i francuskiego, granat półpancerny AL R/2 wyrobu polskiego i francuskiego, granat pancerny wz wyrobu francuskiego, pocisk dymny (granaty stalowe wz. 1915, wz i stalosurówkowe wz z dodatkowym materiałem dymnym), pocisk zapalający (szrapnel wypełniony materiałem zapalającym), pocisk oświetlający (w kształcie granatu wz. 1915, ale z odrywającym się dnem zawierającym 40-sekundowy ładunek oświetlający na spadochronie), pocisk smugowy wz Dla plutonów artylerii piechoty przerabiano przodki i jaszcze rosyjskie wz dostosowując je do amunicji 75 mm, przed polskimi przeróbkami w przodku znajdowało się 10 gniazd na łódki z pociskami, w jaszczu gniazd było 12. Po przebudowie przodek działa i jaszcza mieścił 36 naboi, jaszcz 44 naboje. Pluton artylerii piechoty czasu wojny podobnie jak pozostałe pododdziały pułku formowane były na podstawie dokumentu Organizacja piechoty na stopie wojennej pułk piechoty wydanej przez Oddział I Sztabu Głównego (l.dz. 3001/ Mob./Org./36) 4. Dokument opisuje interesujące nas pododdział w etacie oznaczonym numerem 7. Ponadto przy odtwarzaniu etatu pododdziałów posłużono się tabelami należności pułku piechoty (l.dz. 5001/Mob./Org./360: materiału uzbrojenia, materiału taborowego i materiału łączności. Gospodarczo pluton arterii pułku piechoty podlegał kompanii gospodarczej pułku. 3 Siergiej Wojciechowicz, Rosyjska artyleria polowa, seria: Muzeum Artylerii, Moskwa 2008, s Przodki i jaszcze wz opracowano i wprowadzono do użytku w rosyjskiej armii do armat wz i Przodki produkowano w dwóch typach: dla konnej artylerii, niższe 7 gniazdowe, a dla artylerii lekkiej i piechoty 10 gniazdowe. Przodki drugiego typu posiadały podnóżki i siedziska dla przewożenia obsługi działa. 4 Na podstawie egzemplarza nr 158, przesłanego do dowództwa 7 Dywizji Piechoty w dniu 6 października 1937 roku.

9 9 Krzysztof Haładaj 75 mm armata wz. 1902/26 prawosławna Dane taktyczno-techniczne 75 mm armaty wz. 1902/26 Armata 75 mm o długim odrzucie lufy, płaskotorowa, strzelająca szrapnelami, granatami i pociskami specjalnymi. Naboje zespolone. Armata miała zamek śrubowo-zawiasowy, oporopowrotnik hydrauliczno-sprężynowy i jednoogonowe łoże (dźwigar czterościenny mieszczący mechanizmy: podniesień i kierunkowy) oraz stalową tarczę ochronną, grubości 7 mm, z górnymi i dolnymi częściami składanymi w czasie marszu. masa działa: 1150 kg kąt podniesienia lufy (przy lemieszu zagłębionym): 6+16º40 wysokość do linii ognia: 927 mm długość lufy; 2285 mm Etat plutonu artylerii 1. Dowódca plutonu Kapitan lub porucznik i dwóch strzelców (ordynans osobisty 5 i luzak dowódcy oraz zastępcy dowódcy) uzbrojonych w karabinki z bagnetami. Koń wierzchowy. Oficer posiadał następujące elementy wyposażenia: torba polowa, pistolet z nabojami, lornetkę, przenośnik, busolę, tabele strzelnicze, blok meldunkowy, szkicownik, ołówki barwne i zwykłe, linijkę z podziałką, komplet map okolicy, gwizdek, latarkę elektryczną z zapasową żarówką i bateryjką, świece i zapałki. Luzak dodatkowo przewoził chorągiewki do oznaczania stanowisk dział Poczet dowódcy: zastępca dowódcy plutonu (por. ppor.) i strzelec ordynans osobisty, uzbrojony w karabinek z bagnetem. Koń wierzchowy. podoficer strzelniczy (kapral), uzbrojony w pistolet. Koń wierzchowy. patrol zwiadowczy (kapral, starszy strzelec, dwóch 5 Ordynans osobisty przysługiwał w 1939 roku tylko oficerom starszym od stopnia majora. Z tego też powodu z powodu pozbawienia ordynansów dla dowódcy i zastępcy dowódcy plutonu prawdopodobnie etat zmniejszono o 2 strzelców, uzbrojonych w 2 karabinki z bagnetem, 2 hełmy, 2 sznury do karabinów i 1 łopatkę saperską. 6 Vade-mecum oficera rezerwy artylerii, wyd. 2., Włodzimierz 1934, s. 22. długość części gwintowanej lufy: 1818 mm ilość gwintów: 24 szerokość obręczy kół: 62 mm szerokość kolei: 1524 mm średnica kół: 1335 mm szerokość działa (mierzona na lonach kół): 1820 mm długość osi kół: 1826 mm długość całkowita działa odprzodkowanego: 4350 mm długość armaty zaprzodkowanej (z dyszlem): 8745 mm długość armaty zaprzodkowanej z zaprzęgiem: mm Źródło: W. Kruk, Armata 75 mm wz. 02/26, Warszawa 1934 (z wyjątkiem wysokości do linii ognia) CAW I zestawienie z września 1937 roku. strzelców), uzbrojenie 4 karabinki z bagnetami. 4 konie wierzchowe. patrol telefoniczny konny (starszy strzelec, dwóch strzelców), uzbrojonych w trzy karabinki z bagnetem. 4 konie wierzchowe, w tym jeden pod juki na sprzęt łączności. patrol telefoniczny (pieszy) (kapral, starszy strzelec, trzech strzelców) uzbrojonych w karabinki z bagnetami. Biedka z koniem pociągowym. 3. Działony: 1. działon działonowy (plutonowy), uzbrojony w pistolet. Koń wierzchowy. jaszczowy (kapral), uzbrojony w pistolet. Koń wierzchowy. 7 obsługa działa i jaszcza (starszy strzelec i pięciu strzelców), uzbrojonych w karabinki z bagnetami. Przewożeni na przodkach. jezdni i konie (starszy strzelec i pięciu strzelców), uzbrojonych w karabinki z bagnetami. 12 koni pociągowych artyleryjskich. 2. działon: jak 1. 7 Podział funkcji był następujący: amunicyjny, dwóch wręczycieli przewożeni na przodku jaszcza, ładowniczy, celowniczy i zamkowy przewożeni na przodku działa.

10 10 4. Tabor: puszkarz, równocześnie podoficer broni (kapral), uzbrojony w karabinek z bagnetem. wóz narzędziowy (strzelec) woźnica, uzbrojony w karabinek z bagnetem. Wóz taborowy, zaprzęg dwukonny. 2 konie pociągowe, taborowe. Łącznie: 48 żołnierzy 8 2 oficerów (2 oficerów broni) 2 plutonowych 6 kaprali 7 starszych strzelców 31 strzelców 15 koni wierzchowych (w tym jeden pod juki) 3 konie pociągowe taborowe 24 konie pociągowe artyleryjskie wóz taborowy 2 jaszcze 2 działa kal. 75 mm wz. 1902/26 biedka juki Tabela należności materiału uzbrojenia: Materiał artyleryjski 75 mm armaty wz. 02/26 dla plutonu artylerii piechoty, etatowe 41 karabinków z bagnetami i sznurami do czyszczenia zwiększono o 5 karabinków z bagnetami przewidzianych zamiast pistoletów, 5 etatowych pistoletów zastąpiono 5 karabinkami z bagnetami, 1 pistolet do nabojów sygnałowych oraz 2 pistolety oficerów nie uwzględnione w etacie. 48 hełmów z podpinkami. 46 sznurów do czyszczenia kbk. Przyrządy optyczne i miernicze: kątomierz busola 9, lorneta nożycowa, 3 etatowe lornetki pryzmatyczne 10 i dwie pozaetatowe lornetki pryzmatyczne oficerów, 2 busole kierunkowe wz. K.M. 11 oraz 4 busole kieszonkowe zwykłe 12. Stolik mierniczy, celownica przeziernikowa, południca (deklinator), współrzędnik cynkowy (1:20000 i 1:25000), linka miernicza 20 m, tyczka miernicza, 2 przenośniki celuloidowe R-12 cm, przenośnik cynkowy R-16,5 cm, liniał cynkowy 60 cm, lupa 3, 2 kątomierze kieszonkowe, śruba z wsadem do przyrządów obserwacyjnych, termometr i zegarek kieszonkowy zwykły. Ilość przydzielonych jednostek ognia: do karabinków 184 j.o., do dział 8 j.o. oraz 1 zestaw 25 mm naboi sygnałowych do pistoletu sygnałowego. Maski przeciwgazowe: 48. Materiały pędne i smary: 2,5 l nafty ciężkiej (destylowanej), 2,5 l oleju F2-75, 2,5 l oleju wrzecionowego artyleryjskiego, 3 kg smaru artyleryjskiego, 4 kg smaru do osi, 5,8 kg wazeliny technicznej. Sprzęt gospodarski: 3 bańki 2 l, 3 bańki 0,5 l, 1 puszka na smar 5 kg, 3 puszki na smar 2 kg, 2 puszki na smar 1 kg. Materiały do konserwacji broni: 1,9 kg pakuł, 7,9 kg szmat pp w sprawozdaniu z 1 maja 1939 roku wykazał 41 szeregowych w plutonie artylerii, z czego 21 pochodziło ze starszego rocznika, a 20 było rezerwistami. 9 Przypisana dowódcy plutonu. 10 Podoficer strzelniczy, podoficer zwiadowczy, obserwator. 11 Busole te mogły zostać zastąpione przez busolę kieszonkową zwykłą. 12 Podoficer strzelniczy, obserwator, podoficer zwiadowczy, podoficer łączności, dowódca patrolu konnego, dowódca patrolu telefonicznego. Tabela należności materiału saperskiego: dla plutonu 27 łopatek piechoty z pokrowcami dla podoficera strzelniczego i ordynansa osobistego, 2 łopatki dla patrolu telefonicznego konnego. Dla patrolu zwiadowczego i patrolu telefonicznego pieszego po 3 łopatki. 8 łopatek dla obsługi każdego działonu. 3 topory II przydzielono po jednym do patrolu telefonicznego, konnego i pieszego oraz patrolu zwiadowczego. Wyposażenie saperskie wozu. 2 piły poprzeczne dla każdego działonu. Siatka 13 do maskowania armaty 75 mm. Tabela należności materiału taborowego: 1 wóz taborowy dwukonny, 1 uprząż taborowa, Biedka telefoniczna z uprzężą jednokonną. 14 rzędów wierzchowych lub improwizowanych. Rząd juczny telefoniczny. 4 uprzęże artyleryjskie szorowe 6-konne. Przedmioty zapasowe, dodatkowe i przybory końskie przewidziane były w tabeli należności materiału taborowego pomocniczego. Materiały opałowe: koks ogrzewniczy 105 kg. Materiały pędne i smary: 2,5 l nafty zwyczajnej rafinowanej. 1 kg smaru do osi. Sprzęt gospodarski: bańka 2 l, puszka na smar 1 kg. Tabela należności materiału łączności 14 : 2 zestawy telefoniczne juczne (III-25/1 i III25/2), 2 zestawy telefoniczne patrolowe typu I (III-35/1 i III-35/II). Materiały pędne i smary: 2 l oleju oświetleniowego dla latarek patrolowych. Sprzęt gospodarski: bańka 2 l. Przybory i materiały kancelaryjne: 2 gumki ołówkowe, 8 kalek ołówkowych, 40 kopert , 2 ołówki grafitowe, 2 ołówki anilinowe, 8 bloków papieru pisarskiego drzewnego (4 bloki czyste, 4 bloki kratkowane). Druki: 8 bloków blankietów tele/fonogramów, 2 dzienniki pracy, 6 rulonów nalepek. Tabela należności materiału sanitarnego: 48 opatrunków osobistych. Tabela należności materiału mundurowego: umundurowanie i oporządzenie oficera jezdnego 2, umundurowanie i oporządzenie podoficera lub szeregowca jezdnego - 39, umundurowanie i oporządzenie podoficera lub szeregowca pieszego 7. Tabele należności pieniężnych: miesięczne uposażenie przeciętne oficera: 1100 zł, miesięczne uposażenie przeciętne podoficera zawodowego: 350 zł, miesięczne uposażenie przeciętne podoficera lub szeregowca niezawodowego: 28 zł, miesięczne uposażenie przeciętne podoficera i szeregowca nadterminowego 100 zł, miesięczne uposażenie przeciętne podchorążego 58 zł. 13 Staraniem MSWojsk. w terminie późniejszym. 14 Dowódca 35 pp w przedstawionym w dniu 14 kwietnia 1939 roku dowódcy 9 DP sprawozdaniu o brakach w sprzęcie łączności meldował, że do przypisanego w tabeli należności sprzętu łączności brakuje tylko: 10 szt. złączy do kabla telefonicznego i znaku stacyjnego T w zestawie III 25/I jucznym i 2 sztuk złączy tyczkowych, 2 sztuk dołączników liniowych z zestawu III-35/I zestawu telef. patrolowego typ I.

11 11 z kolekcji Jacka Habra Działoczyny przy armacie 02/26 Zasady działania W czasie przemarszu pułku piechoty pluton artylerii winien znajdować się bezpośrednio za oddziałem głównym, wraz z dowódcą pułku i I batalionem. Długość kolumny marszowej plutonu artylerii piechoty wynosiła 200 m. 15 Pluton artylerii piechoty jako środków transportu dla materiału artyleryjskiego używał zaprzęgów konnych. Zaprzęg złożony z 3 par koni (czołowej, środkowej i dyszlowej), w uprzęży szorowej, powodowany był przez 3 jezdnych (czołowego, środkowego i dyszlowego). Każda para koni dzieliła się na konia siodłowego (dosiadał go jezdny) i podręcznego. Koń siodłowy oprócz uprzęży miał zakładane siodło artyleryjskie wz. 25 lub 27 ze stroczonym na przednim łęku płaszczem i małym 3 kg owsiakiem na łęku tylnym. Po założeniu uprzęży na konia podręcznego zakładano dodatkowo siodełko podręczne z dwoma sakwami, zawierającymi przedmioty do obsługi koni i przedmioty wyposażenia jezdnego. Sześć koni ciągnęło przodek z działem, następna szóstka przodek z jaszczem. Jezdni powodowali końmi siodłowymi wodzami prowadzonymi lewą ręką, a podręczne wodzami trzymanymi w prawym ręku. W przypadku używania bata wodze obu koni trzymano w lewym ręku. W razie utraty siodłowego lub podręcznego konia pary dyszlowej należało go zastąpić poprzednikiem pary środ- kowej, skręcając postronki w ósemkę i używając naszelnika zdjętego z zabitego konia. Dalej należało prowadzić zaprzęg w piątkę. W razie utraty pary dyszlowej zastępowano ja parą środkową skręcając postronki w ósemkę i używając naszelników zdjętych z zabitych koni. Dalej należało prowadzić zaprzęg w czwórkę. Przy utracie siodłowego lub podręcznego konia pary środkowej należało go zmienić poprzednikiem pary przedniej odpinając postronki. Przy utracie pary środkowej zastępowano ją parą przednią. W razie straty konia siodłowego przedniego zaprzęg prowadzono w piątkę, a siodło wkładano na konia podręcznego W razie dalszego zmniejszenia ilości koni należało wziąć konie z innych zaprzęgów, a w razie konieczności zaprząc konie działonowego lub jaszczowego. W razie utraty jezdnego dyszlowego (czołowego), zastępował go jezdny czołowy (dyszlowy), środkowy szedł na czołowego, a jego miejsce zajmował jeden z członków obsługi. Na krótkich odcinkach jezdnego czołowego lub dyszlowego mógł zastąpić działonowy albo jaszczowi, oddając konia jezdnemu środkowemu. Biedka zaprzężona w konia taborowego, prowadzona była w ręku przez woźnicę. Wóz taborowy, dwukonny, prowadzony był z kozła lejcami przez woźnicę. Koń juczny z jukami prowadzony był z konia prawą ręką przez strzelca z patrolu telefonicznego konnego. Paweł Rozdżestwieński (jazłowiak) 15 Vade-mecum oficera rezerwy artylerii, s. 16.

12 12 Działania bojowe ORP Sęp we wrześniu 1939 Wojciech Budziłło (Wicher) Gdy 1 września 1939 r. Rzeczypospolitą Polską najechały hitlerowskie wojska, do walk w obronie jej granic i niepodległości przystąpiło pięć okrętów podwodnych: OORP Wilk, Ryś, Żbik, Sęp i Orzeł, obsadzonych przez wyszkolonych w kraju i za granicą oficerów, podoficerów i marynarzy. Podczas pierwszych dni wojny operowały one na polskich wodach terytorialnych, zajmując sektory rozmieszczone gwieździście wokół Półwyspu Helskiego, gdzie ze względu na niedogodne warunki hydrograficzne tych wód (mała głębokość, która utrudniała skryte działanie) od pierwszych godzin konfliktu narażone były na nieustanne ataki sił morskich i lotniczych III Rzeszy. Pomimo przewagi w potencjale niemieckiej marynarce wojennej, Kriegsmarine, nie udało się zniszczyć ani jednego polskiego okrętu podwodnego a ich obecność na Bałtyku na półtora miesiąca zablokowała swobodę żeglugi hitlerowskiej floty handlowej. Okrętom tym nie udało się w bezpośredniej akcji zadać strat przeciwnikowi. Jedynie na minach morskich postawionych przez ORP Żbik na północ od Jastarni zatonął 2 października, tuż po kapitulacji Rejonu Umocnionego Hel, niemiecki trałowiec M 85, 22 stycznia 1940 r. zaś duży trawler rybacki Muhlhausen PG 314. Na minie postawionej najprawdopodobniej przez ORP Wilk, która zerwała się z kotwicy i zdryfowała we wschodnią część Zatoki Gdańskiej, zatonął 7 grudnia 1939 r. niemiecki kuter rybacki Heimat 1. Artykuł ten ma na celu przedstawienie działań bojowych ORP Sęp, najmłodszej jednostki Dywizjonu Okrętów Podwodnych Polskiej Marynarki Wojennej (DOP), która zaledwie dwa miesiące przed wybuchem wojny weszła do służby w naszej Flocie 2. Dlatego pominięto w nim wcześniejszą historię okrętu, jak również innych okrętów Dywizjonu, skupiając się tylko na najważniejszych faktach potrzebnych jako wstęp do głównego tematu opracowania. W przededniu wojny 14 marca 1939 roku Wehrmacht dokonał aneksji Czechosłowacji a 22 marca, wobec braku sprzeciwu Francji i Wielkiej Brytanii na wysunięte 19 marca żądania wobec Litwy przekazania 1 A. S. Bartelski, R. M. Kaczmarek, Polskiej wojny podwodnej ciąg dalszy, Morze Statki i Okręty, Nr 4(76), 2008, s Chodzi tu o wejście do tzw. kampanii, które nastąpiło 29 czerwca 1939 r. Banderę polską na okręcie po raz pierwszy podniesiono 16 kwietnia, jednakże Sęp do kraju przybył zanim holenderska stocznia zakończyła prace wyposażeniowe. Z tego powodu pierwsze dwa miesiące spędził przy nabrzeżu Warsztatów Portowych Marynarki Wojennej w Gdyni. autonomicznego Kraju Kłajpedzkiego, wojska niemiecki stacjonujące w Prusach Wschodnich zajęły bezkrwawo również i ten obszar. Kriegsmarine wykonała wówczas demonstrację zbrojną od strony morza. Zespół składający się z sześćdziesięciu dwóch okrętów wojennych i specjalnych, w którego skład wchodził m.in. pancernik Deutschland z Adolfem Hitlerem na pokładzie, przeszedł wzdłuż wybrzeża polskiego, osiągając około południa redę kłajpedzką, po czym wieczorem powrócił do Świnoujścia tą samą trasą. 3 Wzbudziło to niepokój władz polskich, które obawiały się, aby Hitler, upojony najświeższym podbojem, nie zechciał przy okazji wcielić do Rzeszy Wolnego Miasta Gdańska. Na wszystkich jednostkach polskiej floty ogłoszono zatem stan zwiększonej czujności. Po odmownej odpowiedzi rządu polskiego na niemiecką propozycję przedstawioną 21 marca 1939 roku polskiemu ambasadorowi w Berlinie Józefowi Lipskiemu przez ministra spraw zagranicznych III Rzeszy Joachima Ribbentropa dotyczącą trwałego uregulowania kwestii Gdańska i tzw. korytarza pomorskiego, rząd polski 23 marca ogłosił częściową mobilizację wojsk. W związku z tym na okrętach podwodnych, jak i nawodnych, uzupełniono zapasy amunicji, paliwa i suchego prowiantu, oficerom zaś i marynarzom wstrzymano urlopy i nakazano zabrać na okręty rzeczy osobiste. Jednostki DOP przebywały na licznych ćwiczeniach na Zatoce Gdańskiej i na południowych wodach Morza Bałtyckiego. Załogi zapoznawały się ze sprzętem oraz podnosiły sprawność i umiejętności radzenia sobie w różnych sytuacjach przewidywanych na wypadek wojny. Ćwiczono manewrowanie okrętem na i pod wodą, chodzenie na różnych głębokościach przy różnych prędkościach oraz wykonywano strzelania torpedowe i artyleryjskie do celów morskich i powietrznych. Prócz tego okręty odbywały patrole na szlakach komunikacyjnych łączących Rzeszę z Prusami Wschodnimi oraz podchodziły w zanurzeniu do niemieckiej bazy w Piławie gdzie przeprowadzały rozpoznanie 4. Od maja zaczęła obowiązywać w całej flocie sześciogodzinna gotowość. Podczas jednego z takich patroli na ORP Sęp nastąpiła poważna awaria pęknięcie tłumika wydechu prawego silnika spalinowego, co powodowało, że przy zanurzeniu 80 metrów (maksymalne zanurzenie okrętów typu Orzeł zagwarantowa- 3 J. W. Dyskant, Polska Marynarka Wojenna w 1939 roku. W przededniu wojny, cz.1, Gdańsk 2000, s J. Pertek, Dzieje ORP Orzeł, Gdańsk 1998, s. 63.

13 Sęp 55 Brüsterort Żbik Stilo Wielka Wieś Ryś Puck Jastarnia Wejherowo Mechelinki Orzeł Oksywie Gdynia Hel Wilk Pillau Zoppot Kartuzy Danzig Sektory okrętów podwodnych według planu Worek ne przez stocznię) przedostawało się do wnętrza 5 10 litrów wody zaburtowej na godzinę Dowódcą ORP Sęp był komandor podporucznik Władysław Salamon, urodzony 19 lipca 1897 roku w Nowym Sączu. W 1916 roku został zmobilizowany do Austriackiej Marynarki Wojennej. Od 1919 roku służył w Wojsku Polskim. W latach był w Szkole Podchorążych Piechoty a następnie w Oficerskiej Szkole Marynarki w Toruniu. Na ppor. mar. został promowany 29 października 1925 roku. Służył na OORP Gen. Haller i Wilia jako oficer wachtowy a następnie we Flotylli Pińskiej jako oficer flagowy dowódcy Flotylli. Ukończył Ecole d application des enseignes de vaisseaux oraz Ecole de navigation sous-marine w Tulonie. Od grudnia 1931 roku do maja 1933 roku służył na ORP Wilk jako oficer broni podwodnej, do grudnia 1934 roku jako zastępca dowódcy okrętu. Od stycznia 1935 roku do lipca 1936 roku pracował w Kierownictwie Marynarki Wojennej jako referent wyszkoleniowy. Od sierpnia 1936 roku do lipca 1938 roku dowodził ORP Wilk. Wyznaczony na dowódcę ORP Sęp przebywał w Holandii nadzorując jego budowę a 16 kwietnia 1939 roku objął dowództwo okrętu 5. Pozostali oficerowie to: kpt. mar. Justyn Karpiński (zastępca dowódcy okrętu), por. mar. Konrad Duczyński (oficer nawigacyjny), por. mar. Bronisław Horodyski-Hackbeil (oficer broni podwodnej), por. mar. inż. Józef Minkiewicz (I oficer mechanik) oraz ppor. mar. Adam Górnicki (II oficer mechanik). Na wiadomość o podpisaniu niemiecko-radzieckiego układu o nieagresji Marszałek Polski, Edward Rydz-Śmigły, zarządził w nocy z 23 na 24 sierpnia 1939 roku mobilizację alarmową obejmującą 2/3 sił zbrojnych sierpnia komandor porucznik Aleksander Mohuczy, dowódca Dywizjonu OP, zarządził w Dyonie pełną gotowość bojową. Załogi okrętów w ciągu 2 6 godzin uzupełniły na jednostkach zapasy pali- wa, amunicji, torped, żywności (na 42 dni) i innych środków niezbędnych do prowadzenia walki na morzu. Marynarze zobowiązani zostali do szybkiego przeprowadzenia przeglądu mechanizmów głównych i pomocniczych oraz systemów okrętowych i uzbrojenia. Poza tym każdy pobrał znak tożsamości, czyli owalne aluminiowe płytki zawieszane na szyi (nacięte w połowie na każdej połówce wyryty był stopień, imię, nazwisko i wyznanie). Wmontowano również detonatory i zapalniki do min i torped. Dowódcy okrętów otrzymali znaczną sumę w dolarach amerykańskich przeznaczoną na wypadek korzystania z pomocy w portach państw obcych okręty typu Orzeł po 9 tysięcy dolarów, natomiast typu Wilk po 7 tysięcy dolarów. Pieniądze zostały ulokowane w okrętowych kasach pancernych 7. Na wypadek wojny z Niemcami kmdr por. Mohuczy wraz z oficerami dowództwa DOP opracował dwa warianty działań okrętów podwodnych podczas konfliktu zaczepny i obronny. Założeniem wariantu zaczepnego było zwalczanie niemieckich okrętów, konwojów oraz pojedynczych statków transportowych na trasie porty w Rzeszy porty w Prusach Wschodnich. Trzy podwodne stawiacze min miały postawić zagrody minowe między Rozewiem a Bornholmem oraz w Zatoce Pomorskiej (między trawersem Świnoujścia i Oderbank) a następnie dozorować te obszary, jeden okręt typu Orzeł miał patrolować podejście do Piławy, drugi zaś pozostawałby w rezerwie na wezwanie w rejon wykrytego konwoju nieprzyjaciela. Wariant obronny zakładał rozmieszczenie polskich okrętów podwodnych gwiaździście w sektorach wokół Półwyspu Helskiego i w zachodniej części Zatoki Gdańskiej, aby mogły one wykonywać ataki na okręty niemieckie (od kontrtorpedowca wzwyż) zamierzające ostrzeliwać Hel albo podczas prób wysadzenia przez nie desantu na półwyspie. Słabą stroną tego pla- 5 Kadry Morskie Rzeczypospolitej, t. II: Polska Marynarka Wojenna, cz. I: Korpus oficerów , pod red. J.K. Sawickiego, Gdynia 1996, s J. W. Dyskant, op. cit., s Tamże, s. 147; M. Borowiak, Stalowe drapieżniki. Polskie okręty podwodne w wojnie, Gdańsk 2005, s. 64; CAW, II/3/9, s. 1, Akta kampanii wrześniowej, Relacja Aleksandra Mohuczego z działań Dywizjonu Okrętów Podwodnych we wrześniu 1939 r.

14 14 nu były warunki hydrograficzne wód okalających Hel. Płycizny, na których miały działać polskie okręty narażały je na wykrycie przez niemieckie jednostki nawodne współdziałające z lotnictwem. Co gorsza, ów plan został przedstawiony dowódcom okrętów podwodnych dopiero na dzień przed wybuchem wojny, co spowodowało, że dopiero po przybyciu do wyznaczonych sektorów zaczęli się oni zastanawiać nad sposobami wykonania postawionych przed nimi zadań 8. Wariant ten nosił kryptonim Worek i ostatecznie został zatwierdzony do wykonania przez dowódcę Floty, kontradmirała Józefa Unruga. Według planu Worek ORP Sęp miał swój sektor wyznaczony najdalej na zachód, a mianowicie miał operować 5 10 mil morskich na północ od latarni morskiej Rozewie. Z sektorem Sępa sąsiadował obszar działań ORP Żbik. Były to wody na północny-wschód od Jastarni. Kolejnym sektorem był sektor ORP Ryś na północny-wschód od cypla Helu. ORP Wilk miał działać w Zatoce Gdańskiej na linii Hel ujście Wisły, natomiast ostatni okręt Dywizjonu, ORP Orzeł, miał operować w pobliżu Gdyni na zachód od linii Jastarnia ujście Wisły. Była to strefa ograniczająca swobodne manewrowanie, gdyż z jednej strony znajdowała się płytka Zatoka Pucka, zaś z dwóch kolejnych wybrzeże. Plan Worek wyznaczał również miejsca, w których okręty miały w nocy ładować swoje akumulatory. Te miejsca znajdowały się poza sektorami, a ich lokalizację określał rozkaz Sygnałowy nr 1. Zarówno plany operacji Worek jak i rozkaz Sygnałowy nr 1 znajdowały się na wszystkich polskich okrętach podwodnych w postaci zalokowanej koperty opatrzonej znakiem X. Prócz niej na jednostkach znajdowały się jeszcze inne koperty z rozkazami operacyjnymi opatrzone hasłami wykonawczymi, których otrzymanie jakimikolwiek środkami łączności wzywało do ich wykonania. Koperta o kryptonimie Smok nakazywała rozpoczęcie działań wojennych przeciwko Niemcom, koperta Burza realizację zaczepnego planu wykorzystania okrętów podwodnych opracowanego przez kmdr por. Mohuczego. Koperta Znak dotyczyła operacji przeciwko próbie zmiany statusu Wolnego Miasta Gdańsk i nakazywała udanie się okrętów do rejonów działania wyznaczonych w planie ofensywnym, przy czym zakładano, że operacja ta nie jest równoznaczna z wojną polsko-niemiecką. Uzupełnieniem rozkazu Znak był rozkaz Morwa zawierający współrzędne geograficzne miejsc gdzie miano postawić zagrody minowe. Ostatnimi kopertami znajdującymi się na pokładach okrętów podwodnych były koperty Rurka i Mazur. Pierwsza zawierała współrzędne dużych pól minowych postawionych przez polskie okręty nawodne, druga zaś małych pól minowych, stawianych w pojedynczych liniach gwiaździście wokół półwyspu helskiego 9. Aby skrócić czas dojścia okrętów do sektorów, OORP Ryś, Żbik i Sęp zostały 26 sierpnia przebazowane do portu wojennego Hel, natomiast OORP Wilk i Orzeł pozostały w bazie na Oksywiu C. Rudzki, Polskie okręty podwodne , Warszawa 1985, s R. Wysocki, Tajne koperty polskich okrętów podwodnych, Morza Statki i Okręty, Nr 1(61), 2007, s CAW, 1799/91/126, s. 3, Akta Marynarki Wojennej, Dziennik działań bojowych ORP Sęp. Siły niemieckie Wytyczne dla Kriegsmarine dotyczące konfliktu z Polską zostały wydane przez jej dowódcę, Grossadmirala (wielkiego admirała) Ericha Raedera już 16 maja 11. Zadaniem floty było zniszczenie lub unieszkodliwienie Polskiej Marynarki Wojennej; założenie blokady wzdłuż polskiego wybrzeża, aby uniemożliwić jakąkolwiek żeglugę do polskich portów i przerwać polski handel morski; ochrona szlaków żeglugowych na Rzesza Prusy Wschodnie oraz ochrona niemieckich połączeń morskich ze Szwecją i państwami nadbałtyckimi 12. Do realizacji tych zadań adm. Raeder stworzył Grupę Marynarki Wschód (Marinegruppe Ost ) pod dowództwem Generaladmirala Conrada Albrechta, który 14 czerwca postawił przed Grupą plan walki z Polską Marynarką Wojenną, który otrzymał kryptonim Transportübung Stolpmunde (Ćwiczenia transportowe Ustka ) 13. Admirał Albrecht ocenił przy tym, że najbardziej niebezpiecznym przeciwnikiem są polskie okręty podwodne. Należy dążyć wszelkimi środkami do ich zniszczenia, najpóźniej przy wyjściu z Zatoki Gdańskiej 14. Do operacji przeciw Polsce skierował on zespół sił rozpoznawczych Floty wiceadmirała Hermanna Denscha, w skład którego weszły trzy lekkie krążowniki (Nürnberg, Leipzig i Köln), dziewięć kontrtorpedowców (Leberecht Maass, Georg Thiele, Richard Beitzen, Friedrich Ihn, Erich Steinbrinck, Friedrich Eckoldt, Bruno Heinemann, Wolfgang Zenker i Bernd von Arnim), dziesięć okrętów podwodnych (U 5, U 6, U 7, U 14, U 18, U 22, U 31, U 32, U 35 i U 57), dwie flotylle torpedowców, dwie flotylle trałowców, dwie flotylle kutrów trałowych, jedną flotyllę ścigaczy okrętów podwodnych, jedną flotyllę R-bootów (kutrów trałowych), szkolny okręt artyleryjski Brummer oraz stary okręt liniowy (pancernik) Schleswig-Holstein 15. Zespół wiceadm. Denscha wspierało lotnictwo morskie 306, 506 i 706 Küstenfliegergruppen (grupy lotnictwa morskiego) oraz eskadry myśliwska i lotnictwa nurkującego z Trägergruppe 186 przeznaczonej dla budowanego lotniskowca Graf Zeppelin 16. Pierwotnie atak na Polskę wojska niemieckie miały rozpocząć 26 sierpnia o godzinie 4.30, jednak z powodu podpisania 25 sierpnia w Londynie przez ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii lorda Halifax i ambasadora RP Edwarda Raczyńskiego polsko-brytyjskiego układu o wzajemnej pomocy, Adolf Hitler na osiem godzin przed ich realizacją odwołał wcześniej wydane rozkazy. Okręty Kriegsmarine, które zajęły wyznaczone pozycje, zostały wezwane do wycofania się do baz. Podczas wykonywania tego rozkazu w pobliżu Bornholmu doszło do zderzenia kontrtorpedowca Maxa Schulza z torpedowcem Tiger. Ten ostatni został wręcz rozjechany przez większą i cięższą jednostkę i zatonął wraz z większością załogi J. W. Dyskant, op. cit., s C. Rudzki, op. cit., s J. W. Dyskant, op. cit., s C. Rudzki, op. cit., s J. Lipiński, Druga wojna światowa na morzu, Gdynia 1962, s ; J. W. Dyskant, op. cit., s Tamże, s. 165.

15 15 Wojna ORP Sęp był pierwszym okrętem Dywizjonu, który 1 września 1939 roku opuścił port na Helu i udał się do wyznaczonego sektora bojowego. Odcumowanie nastąpiło o godzinie i od razu, gdy tylko pozwalała na to głębokość morza kmdr ppor. Władysław Salamon wydał rozkaz do zanurzenia. Między godziną a odebrano radiogram od dowódcy DOP, kmdr por. Aleksandra Mohuczego, zabraniający wynurzania się na powierzchnię przed zapadnięciem zmroku z uwagi na prawdopodobieństwo ataku z powietrza oraz wzywający do otworzenia koperty X 19. W zalakowanej kopercie znajdowały się rozkazy zezwalające na wykonanie planu Worek i pozwolenie na atakowanie okrętów wroga od kontrtorpedowca wzwyż oraz uzbrojonych lub konwojowanych statków handlowych. Statki nieuzbrojone płynące samotnie można było zatopić tylko według prawa międzynarodowego, to jest po wcześniejszym zatrzymaniu, sprawdzeniu ładunku i w razie znalezienia materiałów uznawanych za wojenne, zapewnieniu załodze bezpiecznego zejścia do szalup ratunkowych. W rzeczywistości było to zadanie niewykonalne, gdyż przy bezwzględnym panowaniu Kriegsmarine i Luftwaffe na Bałtyku przeprowadzenie tych działań równałoby się samobójstwu. Rozkaz dowódcy DOP przyszedł zbyt późno mimo że wojna zaczęła się przed godziną 5.00 do chwili otrzymania oficjalnego potwierdzenia (!) nie można było podejmować żadnych działań bojowych. W międzyczasie, o godzinie 9.55, w dogodnym położeniu do przeprowadzenia ataku, zauważono jednostkę niemiecką, którą rozpoznano jako szkolny okręt artyleryjski Brummer. Podczas przejścia do rejonu działań zauważono na horyzoncie niemieckie kontrtorpedowce, trałowce i wodnosamoloty. Do nakazanego sektora Sęp dopłynął o godzinie i po zachodzie słońca wynurzył się, aby naładować akumulatory. O godzinie załoga została zaskoczona pojawieniem się w pobliżu kontrtorpedowca typu Leberecht Maass, który zmusił polską jednostkę do przerwania ładowania i zanurzenia się. Po oddaleniu się niemieckiego okrętu Sęp ponownie wyszedł na powierzchnię i pozostał w tym położeniu do godziny 4.35 następnego dnia 20. O godzinie 8.21 stojący przy peryskopie oficer wachtowy wypatrzył płynący samotnie zmiennymi kursami i prędkościami kontrtorpedowiec typu Leberecht Maass. Odległość między okrętami była jednak zbyt duża do przeprowadzenia udanego ataku. Komandor Salamon postanowił jednak zapolować na wrogi okręt. Ogłosił alarm bojowy podwodny i polecił przygotować aparaty torpedowe do strzału. Całe przedpołudnie starano się skrycie zbliżyć na odległość dogodnego strzału torpedowego. Wreszcie o godzinie 12.38, gdy przeciwnik przechodził z prędkością 6 7 węzłów w odległości 400 metrów za rufą ORP Sęp, kmdr Salamon zdecydował się wystrzelić pojedynczą 18 CAW, 1799/91/126, s. 9, Akta Marynarki Wojennej, Dziennik działań bojowych ORP Sęp. 19 M. Borowiak podaje, że radiogram został odebrany o godz zaś wg dziennika działań bojowych ORP Sęp nastąpiło to o godz Patrz: M. Borowiak, op. cit., s. 69; CAW, 1799/91/126, s. 9, Akta Marynarki Wojennej, Dziennik działań bojowych ORP Sęp. 20 CAW, 1799/91/126, s. 9, Akta Marynarki Wojennej, Dziennik działań bojowych ORP Sęp. Co się tyczy Brummera w rzeczywistości był to jeden z niemieckich trałowców typu M. torpedę z wyrzutni rufowej. Nie wykorzystał możliwości zaatakowania niemieckiej jednostki salwą czterech torped (tyle właśnie znajdowało się w wyrzutniach na rufie), gdyż w owym czasie atak pojedynczą torpedą był w PMW najbardziej preferowaną metodą. Gdy minęło 18 sekund i nie nastąpiła eksplozja, było wiadomo, że atak nie powiódł się. Ze strony niemieckiej natychmiast nastąpił kontratak przy użyciu bomb głębinowych. Dowódca Sępa zdążył wydać rozkaz o zwiększeniu prędkości i zmianie kursu, równocześnie pozostając na tej samej głębokości 15 metrów. Ta ostatnia decyzja okazała się zbawienna dla polskiego okrętu i jego załogi. Przeciwnik przypuszczając, że Sęp będzie próbował ucieczki w głębinę, nastawił zapalniki wybuchu bomb na dużą głębokość. Dwie minuty po nieudanym ataku pod okrętem za jego rufą a następnie również po obu burtach wybuchły trzy, następnie cztery, potem znowu trzy i na końcu pięć bomb głębinowych. Eksplozje pod kadłubem Sępa poważnie uszkodziły okręt, lecz go nie zniszczyły. Woda zaczęła wdzierać się do pomieszczeń oficerskich, bosmańskich oraz przez uszkodzony jeszcze przed wojną a nie naprawiony tłumik wydechu prawego silnika do przedziału silników spalinowych i elektrycznych. Okręt przebywał na głębokości metrów. Aby zmniejszyć źródła szmerów, które mogły przyczynić się do wykrycia Sępa, odstawiono większość mechanizmów, ogłoszono ciszę na okręcie a załoga wolna od służby miała leżeć na kojach, aby nie zużywała zbyt dużo tlenu. Po południu, gdy powietrze stawało się coraz bardziej nieświeże i gęste, wydano załodze puszki z solą regeneracyjną, aby oddychała przez nie dla zmniejszenia wydzielania bezwodnika węglowego. W międzyczasie do polującego na polski okręt niemieckiego kontrtorpedowca dołączyły dwa R-booty. Od godziny 17 ORP Sęp, najciszej jak się tylko dało, próbował oderwać się od przeciwników jednak został wykryty i około godziny ponownie zaatakowany serią pięciu bomb głębinowych. Okazało się, że był to ostatni atak. O godzinie 21.40, po zlustrowaniu powierzchni morza przy pomocy peryskopu i upewnieniu się, że horyzont jest czysty, okręt wynurzył się 21. Na powierzchni dokonano oględzin okrętu. Meldowano o wielu poważnych usterkach. Prócz powiększenia pęknięcia tłumika wydechu prawego silnika, rozpoznano poluzowanie rufowej grodzi wodoszczelnej, przez którą zaczęła przedostawać się do wnętrza okrętu ropa; przeciekanie wody przez kadłub i zdeformowanie włazów z pokładu do wnętrza okrętu 22. Uszkodzenia te wydłużały czas zanurzenia jednostki, co przy kontakcie z niemieckim lotnictwem groziło zniszczeniem okrętu, oraz trudności podczas manewrowania w położeniu podwodnym. Wobec tego dalsza akcja bojowa była prawie niemożliwa. Komandor Salamon wysłał do dowódcy Dywizjonu depeszę z zapytaniem o możliwość usunięcia awarii w Gdyni lub na Helu, lecz nie otrzymawszy żadnej odpowiedzi postanowił oddalić się na północ od miejsca zagrożenia, by naładować baterie akumulatorów. Zauważono również brak koła ratunkowego znajdującego się na odkrytym pomoście wypłynęło ono na 21 Tamże, s. 10; CAW, II/3/9, k , W. Salamon, Sprawozdanie z przebiegu operacji wojennych ORP Sęp w czasie 1 17.IX.1939 r. na Bałtyku. 22 M. Borowiak, op. cit., s. 71.

16 16 powierzchnię na skutek wstrząsów po detonacjach bomb głębinowych. Niemcy znajdując je, uznali, że zatopili polski okręt, w związku z czym zaniechali dalszych poszukiwań i ataków 23. W sporządzonym sprawozdaniu, dowódca Sępa napisał, że był przekonany o powodzeniu ataku. Napisał on również, że gdyby torpedę wystrzelono z wyrzutni dziobowej, kontrtorpedowiec byłby z pewnością zniszczony. Mając na uwadze niewielkie zanurzenie okrętów typu Leberecht Maass, zanurzenie torpedy ustawiono na dwa metry, a więc najmniejsze z możliwych, co miało przynieść powodzenie. Kmdr Salamon sugeruje, że albo torpeda przeszła przed dziobem albo niemiecki kontrtorpedowiec zauważył jej ślad i ją wyminął. Dziś wiemy, że ta druga wersja jego rozważań okazała się prawdziwa, a zaatakowanym okrętem był kontrtorpedowiec Friedrich Ihn (Z 14) 24. W dniu 3 września ORP Sęp przebywał w zanurzeniu od świtu do godziny Dostająca się do wnętrza okrętu woda powodowała, że trzeba było poświęcić około 20 minut na wyrównanie jednostki. Prowadzono obserwację przez peryskop. Dostrzeżono dwa kontrtorpedowce idące z dużą prędkością w znacznej odległości od okrętu oraz samoloty bombowe lecące w kierunku helskiej bazy. Po wyjściu na powierzchnię rozpoczęto ładowanie baterii. O godzinie w odległości 200 metrów za rufą nastąpił potężny wybuch i ukazał się słup wody. Natychmiast został wydany rozkaz zanurzenia alarmowego. Wybuch, który nastąpił był spowodowany przedwczesną eksplozją torpedy wystrzelonej w kierunku Sępa przez niemiecki okręt podwodny U Nastąpił on na skutek wadliwie działającego zapalnika magnetycznego. U 14, dowodzony przez Kapitänleutnanta (kapitana marynarki) Horsta Wellnera, przeprowadził atak z odległości zaledwie 1000 metrów, co nie świadczy dobrze o marynarzach i oficerach pełniących na Sępie służbę obserwacyjną na pomoście. Z drugiej strony, przed wojną prowadzono ćwiczenia polegające na wykrywaniu i rozpoznawaniu statków i okrętów nawodnych oraz samolotów lecących na wysokim pułapie natomiast pominięto wykrywanie okrętów podwodnych, które z racji swoich kształtów i wielkości były jednostkami trudnymi do wykrycia szczególnie w nocy. Kpt. Wellner po opadnięciu słupa wody nie dostrzegł już polskiej jednostki, ale dostrzegł za to plamę ropy wyciekającej z uszkodzonego zbiornika ORP Sęp. Nadał więc meldunek o zatopieniu polskiego okrętu podwodnego 26. Gdy Sęp oddalił się na wystarczającą odległość od niebezpiecznego rejonu, zapadła decyzja o wynurzeniu. Coraz dotkliwiej odczuwano utratę sprawności technicznej okrętu. Pogarszające się z godziny na godzinę uszkodzenie kadłuba oraz prawego tłumika powodowało, że głębokość peryskopową można było osiągnąć po okresie pół godziny (sprawny okręt osiągał tę głębokość w 50 sekund od przystąpienia do manewru zanurzenia!). Sama awaria tłumika nie pozwalała na zanurzenie głębiej niż 30 metrów. Było jasne, że jeśli okręt na- 23 C. Rudzki, op. cit., s M. Borowiak, op. cit., s. 69; H.R. Bachmann, Die polnische U-Boot-Division in september 1939, Marine Rundschau, Nr 1, 1970, s. 13; Tenże, Die polnische U-Boot- Division in september 1939, Wehrwissenschaftliche Rundschau, Nr 5, 1970, s C. Blair, Hitlera wojna U-bootów. Myśliwi , Warszawa 1996, s C. Rudzki, op. cit., s tknie się na nieprzyjaciela dysponującego podsłuchem i bombami głębinowymi może zostać zniszczony na skutek samej tylko awarii. Załoga 24 godziny na dobę przeciwdziałała postępowaniu uszkodzeń, ale były to tylko zabiegi krótkotrwałe, nie mające szans przywrócenia sprawności okrętu bez specjalistycznego warsztatu stoczniowego. Dlatego nadano kolejną depeszę do Dowództwa Floty o stanie okrętu i zapowiedzi powrotu do bazy na Helu lub w Gdyni. Brzmiała ona: Strzał na Maass nieudany, sektor ujawniony. Ostrzelany BH 27. Awarie. Wracam 28. I tym razem nie otrzymano żadnej odpowiedzi a nie mając przyzwolenia nie można było opuścić sektora. Słusznie wyciągnięto wniosek, że na Helu sytuacja też musi być bardzo trudna port był w tym czasie atakowany przez Luftwaffe. Zanurzenie 4 września nastąpiło o godzinie Pod wodą awarii uległ kolektor rurociągu 12 kg jego nieszczelność powodowało odstawienie toalet przez co załoga załatwiała potrzeby fizjologiczne do zęz i wiader. O godzinie 6.00 w odległości około 1000 metrów przed dziobem Sępa wybuchło siedem bomb głębinowych, a o usłyszano szum śrub przepływającej nad nim niezidentyfikowanej jednostki. Niemcy kontynuowali zaczęty 2 września pościg za polskim okrętem, ale mimo uporczywego tropienia nie zdołali go wykryć. O 16.20, w większej niż rano odległości, nastąpił wybuch kolejnych siedmiu bomb. O godzinie dowódca okrętu wydał rozkaz do wynurzenia i obrania kursu na północ, w stronę szwedzkiej wyspy Gotlandia 29. Tym samym ratując powierzoną mu jednostkę i ludzi samowolnie opuścił wyznaczony sektor. Należy wspomnieć, że od pierwszego dnia wojny na Bałtyku panowały doskonałe warunki atmosferyczne, zarówno w dzień jak i w nocy. Niebo pozostawało bezchmurne, a bezwietrzna pogoda przyczyniła się do gładkości lustra wody 30. To powodowało, że przebywający na małej głębokości Sęp stał się łatwym celem dla niemieckich okrętów i samolotów. Do nieustannego pościgu za nim przyczyniła się również wyciekająca ropa, która pozostawała na powierzchni i jak ogon ciągnęła się za okrętem. Po dopłynięciu do szwedzkiego wybrzeża, w miejscu oddalonym od szlaków komunikacji morskiej, dokonano kolejnej oceny stanu technicznego okrętu, która potwierdziła wcześniejsze opinie na temat wykrytych uszkodzeń. Wykryto również awarię prawego silnika spalinowego, na tyle poważną, że bez portowej naprawy okręt mógł poruszać się tylko przy pomocy lewego silnika i 6 września podczas dnia nie napotkano żadnych jednostek, w nocy zauważono szwedzki patrolowiec, 7 września zaś okręt podwodny, również szwedzkiej bandery. 5 września odebrano rozkaz skierowany do wszystkich jednostek Dywizjonu nakazujący zmianę sektorów okręty miały 27 BH bombami hydrostatycznymi. Inna nazwa bomb głębinowych. 28 CAW, 1799/91/129, s. 3, Akta Marynarki Wojennej, Wyciąg z książki szyfrowanych depesz ORP Sęp. 29 CAW, 1799/91/126, s. 12, Akta Marynarki Wojennej, Dziennik działań bojowych ORP Sęp. 30 CAW, II/3/9, s. 6-7, A. Mohuczy, Relacja z działań Dywizjonu Okrętów Podwodnych we wrześniu 1939 roku. 31 CAW, 1799/91/126, s. 13, Akta Marynarki Wojennej, Dziennik działań bojowych ORP Sęp. M. Borowiak podaje, że ta awaria dotyczyła lewego silnika spalinowego. Patrz: M. Borowiak, op. cit., s. 74.

17 17 zająć pozycję w południowym obszarze Morza Bałtyckiego wzdłuż wybrzeża niemieckiego i polskiego w sektorach równych jednemu stopniowi długości geograficznej. Począwszy od zachodu na wysokości Kołobrzegu, między 15 a 16 stopniem długości geograficznej znajdował się sektor Sępa (nigdy go nie zajął), następne trzy sektory zostały przydzielone OO- RP Żbik, Wilk i Ryś, natomiast ostatni sektor, między 19 a 20 stopniem, na wysokości Piławy miał zająć ORP Orzeł. Nowe sektory miały obowiązywać od godziny 4.00 dnia 7 września 32. Zmiana sektorów była podyktowana chęcią ulżenia załogom i okrętom w nowych rejonach miały być mniej nękane przez Kriegsmarine i Luftwaffe. Rozkaz ten jednak został wydany zbyt późno, kiedy załogi były już bardzo wyczerpane fizycznie i psychiczne, a okręty uszkodzone od wybuchów bomb września o godzinie 8.17 kmdr Salamon nadał do Dowództwa Floty następującą depeszę: Byłem atakowany 14 bombami [w rzeczywistości 34 przyp. W.B.], osłabienie kadłuba awaria peryskopu [bojowego: opadał pod własnym ciężarem przyp. W.B.], masztu, wydechu, przecieki kadłuba. Pływanie bojowe i ładowanie prawie niemożliwe. Otrzymał zwrotną odpowiedź informującą, że remont i postój na Helu są na razie niemożliwe i jeżeli okaże się to konieczne, należy zawinąć do portu szwedzkiego 34. Wcześniej został nawiązany kontakt z ORP Orzeł. Komandor podporucznik Henryk Kłoczkowski poprosił dowódcę Sępa, by ten przeszedł na fonię. Wobec jego odmowy, nadał jedynie krótki sygnał o obraniu kursu na północ, pod Gotlandię. Sęp udał się wówczas w rejon wyspy Oland 35. Między 8 a 11 wrześniem zauważono kilkanaście statków, które płynęły po szwedzkich wodach terytorialnych bez bander. 10 września odebrano depeszę z Dowództwa Floty z zapytaniem o pozycję i widziane statki oraz informującą o zajęciu przez nieprzyjaciela Pucka. Na morzu panował sztorm. Z powodu pracy tylko jednego silnika spalinowego, duża fala utrudniała jednoczesne ładowanie baterii i utrzymywanie wyznaczonych kursów. 11 września odebrano depeszę z Dowództwa adresowaną do ORP Wilk: Próbować iść do Anglii. Wchodzić po zmroku do Sundu przy okręcie-latarni Falsterborev. Jeżeli to niemożliwe, działać jak najdłużej, następnie iść do portu szwedzkiego. Meldować decyzję 36. W dniach 12 oraz 13 września nie napotkano żadnego statku, natomiast napiętą i przygnębiającą atmosferę wśród załogi spowodowaną nieprzerwaną walką o żywotność okrętu, brak sukcesów bojowych i sprzeczne informacje o sytuacji w Polsce, spotęgował niemiecki komunikat o zaminowaniu Bełtu i Sundu. 14 września dostrzeżono pięć statków handlowych (płynących bez bander) oraz szwedzki torpedowiec. Odebrano kolejną depeszę z Dowództwa Floty adresowaną tym razem do wszystkich okrętów podwodnych powtarzającą wytyczne wcześniej kierowane do Wilka i zawiadamiającą o zajęciu Gdyni. Komandor Salamon obrał zatem kurs w stronę cieśnin duńskich jednak coraz gorszy stan Sępa szybko zweryfikował jego zamierzenia. Pompy nie nadążały z wypompowywaniem wody, która bez ustanku wdzierała się do wnętrza okrętu. W tym stanie ORP Sęp nie miał szans niepostrzeżenie przejść przez wody na których roiło się od jednostek wroga. Na wniosek dowódcy, po szczegółowych oględzinach okrętu, kapitan marynarki Justyn Karpiński (zastępca dowódcy okrętu) i porucznik marynarki Józef Minkiewicz (pierwszy oficer mechanik) sporządzili protokół dotyczący uszkodzeń, w którym wykluczyli jakąkolwiek działalność ORP Sęp bez przeprowadzenia remontu stoczniowego 37. Wobec powyższego, kmdr ppor. Salamon wysłał depeszę do Dowództwa Floty: W zanurzeniu możliwość zalania Diesli. Dalsza akcja niemożliwa. Idę zaraz Stockholm 38 i skierował swój okręt na szwedzkie wody terytorialne. Osiągnął je 17 września o godzinie 3.40 wchodząc w szkiery niedaleko Landsortu, na południowy zachód od Sztokholmu. O godzinie 4.45 Sęp zapalił światła pozycyjne i wezwał pilota. Przybył torpedowiec K 75, który wprowadził polski okręt do bazy szwedzkiej marynarki wojennej Stavnas. Następnie komandor Salamon spotkał się ze szwedzkim dowódcą oraz z posłem Rzeczypospolitej w Sztokholmie, Gustawem Potworowskim, któremu złożył meldunek z przebiegu działań i stanie okrętu. O godzinie władze szwedzkie podjęły decyzję o internowaniu jednostki i jej załogi. Zaplombowały radiostację oraz przystąpiły do rozbrajania okrętu wyładowano torpedy oraz usunięto z dział zamki 39. ORP Sęp był pierwszym okrętem Rzeczypospolitej Polskiej internowanym we wrześniu 1939 roku w szwedzkim porcie. Wojciech Budziłło (Wicher) 32 CAW, II/3/9, s. 6, A. Mohuczy, Relacja z działań Dywizjonu Okrętów Podwodnych we wrześniu 1939 roku. 33 M. Borowiak, op. cit., s CAW, 1799/91/129, s. 3, Akta Marynarki Wojennej, Wyciąg z książki szyfrowanych depesz ORP Sęp. 35 M. Borowiak, op. cit., s CAW, 1799/91/126, s. 19, Akta Marynarki Wojennej, Dziennik działań bojowych ORP Sęp. 37 M. Borowiak, op. cit., s CAW, 1799/91/129, s. 2, Akta Marynarki Wojennej, Przebieg działań bojowych ORP Sęp. 39 CAW, 1799/91/126, s. 25, Akta Marynarki Wojennej, Dziennik działań bojowych ORP Sęp.

18 18 Wojna powietrzna nad polskim wybrzeżem w 1939 Andrzej S. Bartelski (crolick) Pomimo upływu prawie 70 lat od bohaterskiej obrony polskiego wybrzeża, w rodzimej literaturze historycznej wciąż pokutują rozliczne mity dotyczące zarówno działań lotniczych Morskiego Dywizjonu Lotniczego, jak też postawy obrońców Gdyni i Helu. Podobnie sprawy przedstawiają się od drugiej strony, gdyż sukcesy odnoszone przez niemiecką Luftwaffe na wybrzeżu są niejednokrotnie wyolbrzymiane i, co gorsza, nie weryfikowane z coraz precyzyjniejszymi listami polskich strat. Artykuł ten ma na celu uporządkowanie tej tematyki i przedstawienie wojny powietrznej nad polskim wybrzeżem w świetle najnowszych badań prowadzonych w archiwach polskich i niemieckich. Przez dziesięciolecia jedynym dostępnym źródłem dla polskich historyków do badań nad historią walk na wybrzeżu w 1939 roku były wspomnienia obrońców skrawka polskiego wybrzeża. Stąd też siłą rzeczy polskie opracowania nie były pozbawione typowych błędów, jakimi obarczone są relacje uczestników zdarzeń (co więcej często spisywane wiele lat po wojnie). Dlatego też w polskiej literaturze można było czytać jedynie o przygniatającej przewadze wroga i bohaterskiej obronie oraz spadających kolejnych zestrzelonych stukasach. Taki stan rzeczy był jednak całkowicie zrozumiały biorąc pod uwagę ówczesny podział polityczny Europy. Jednak od czasu upadku systemu komunistycznego minęło prawie 20 lat, a w polskiej literaturze nie doszło do żadnych poważniejszych zmian mimo, że polscy badacze w końcu otrzymali okazję do zweryfikowania opowieści polskich żołnierzy nie tylko ze wspomnieniami żołnierzy i lotników niemieckich, ale również z dokumentami, które zachowały się z pożogi wojennej. Dlatego tym bardziej dziwią reakcje, jakie wywołały publikacje niemieckiego badacza Mariusa Emmerlinga opisujące działalność Luftwaffe nad Polską. 1 Książki te, z pewnością dla wielu czytelników niezwykle kontrowersyjne ze względu na specyficzną ocenę wydarzeń, po odrzuceniu warstwy ideologicznej stanowią dla polskich badaczy niezwykle ciekawe i cenne źródło. Wreszcie polski czytelnik otrzymał możliwość zapoznania się nie tylko ze wspomnieniami lotników niemieckich piszących o precyzyjnych bombardowaniach wyznaczonych celów, całkowitym braku strat strony własnej oraz tchórzliwych i uciekających Polakach ale również fragmentami zachowanych niemieckich Kriegstagebuchów poszczególnych formacji lotniczych. Dlatego też wzajemna weryfikacja wspomnień strony polskiej i niemieckiej wsparta dokumentami niemieckimi pozwala w końcu! na w miarę precyzyjną i obiektywną rekon- 1 Marius Emmerling, Luftwaffe nad Polską 1939, Cz. I Jagdflieger, Wydawnictwo Armagedon, Gdynia 2002; Cz. II Kampfflieger, Wydawnictwo Armagedon, Gdynia 2005; Cz. III Stukaflieger, Wydawnictwo Armagedon, Gdynia Jeśli nie podano jest inaczej, wszelkie informacje dotyczące działalności niemieckiego lotnictwa pochodzą z tego źródła. strukcję wydarzeń, które miały miejsce przeszło 70 lat temu nad polskim wybrzeżem. Siły przeciwników i ich zadania Nim przejdziemy do opisu działań bojowych, należy wpierw zapoznać się z siłami użytymi przez obie strony konfliktu oraz stawianymi im celami. Bez tego nie można mówic o pełnej ocenie działalności obu stron i skuteczności poszczególnych związków taktycznych w wojnie powietrznej nad wybrzeżem w 1939 roku. Obronę Gdynia oraz Helu zapewniały dwa Morskie Dyony Artylerii Przeciwlotniczej (w skrócie MDAPl. zob. mapa i ramka na s. 19) wyposażone łącznie w 14 dział 75 mm Schneider wz. 22/24, 10 nowoczesnych 40 mm dział Boforsa wz. 36, oraz Zadania 1 M.D.A.Pl (1) Zasadniczym zadaniem dyonu jest obrona przeciwlotnicza portu wojennego Gdynia i stacjonującej w nim floty oraz obiektów wojskowych znajdujących się w pobliżu, jak również obrona przeciwlotnicza miasta i portu handlowego Gdynia. Dowódca MDAPl u jest jednocześnie dowódcą całości czynnej i biernej obrony przeciwlotniczej obszaru gdyńskiego, a będąc równocześnie wiceprzewodniczącym okręgowego Zarządu Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej ma pod swoją pieczą również szkolenie ludności cywilnej w obronie biernej. (2) Dwie przeciwlotnicze baterie nadbrzeżne (Wąwóz Ostrowski i Redłowo) oraz częściowo bateria 3-cia (Grabówek) a przede wszystkim bateria nadbrzeżna Canet, mają służyć jednocześnie jako morskie baterie sztyletowo-przeciwdesantowe dla bezpośredniej obrony portu od strony morza. (3) Ponadto wszystkie baterie na żądanie własnej piechoty miały wykonywać w razie potrzeby ogień naziemny dla zwalczania celów lądowych (w tym przede wszystkim celu dla wystawienia ruchomych wysuniętych artyleryjskich punktów obserwacyjnych podwajał swe stany pluton łączności dyonu). Dla zadań (2) i (3) istniały do pocisków specjalne zapalniki uderzeniowe. Źródło: kmdr ppor. Stanisław Jabłoński, Dzieje 1 Morskiego Dywizjonu Artylerii Przeciwlotniczej [Wojskowe Biuro Badań Historycznych, II/2/89].

19 19 1 Morski Dywizjon Artylerii Przeciwlotniczej Baterie 1 MDAPl. rozmieszczono wokół zasadniczego punktu obrony, którym była baza marynarki w Gdyni. W skład dyonu wchodziły 4 baterie po 2 działa 75 mm Schneider wz. 22/24, kompania 8 przeciwlotniczych ciężkich karabinów maszynowych Maxim wz. 08/15 oraz kompania reflektorów (3 plutony po 4 reflektory 120 mm, a także 3 aparaty podsłuchowe i 6 ckm Maxim wz. 08/15). Dodatkowo dla obrony Gdyni 1 MDAPl. wzmocniono baterią sztyletowo przeciwdesantową * 2 armat morskich 100 mm Schneider wz. 91/92 (tzw. baterią Canet). Dowódcą jednostki był kmdr ppor. Stanisław IV Jabłoński mający pod swoją komendą około 20 oficerów oraz 560 podoficerów i szeregowych z 1 MDAPl. a także 6 oficerów oraz 251 podoficerów i szeregowych z kompanii reflektorów. Po rozpoczęciu działań wojennych baterie 1, 3 i 4 zostały wzmocnione plutonem dział 40 mm każda: 1/1 MDAPl. nad morzem w pobliżu Wąwózu Ostrowskigo, dowódca por. mar. Marian Rostkowski 2/1 MDAPl. wzgórze obok folwarku Redłowo, dowódca kpt. art. Zenon Kumorkiewicz 3/1 MDAPl. wzgórze Grabówek, dowódca kpt. art. Władysław Faczyński 4/1 MDAPl. przy drodze Pogórze Suchy Dwór, dowódca kpt. art. Józef Janowicz Canet/1 MDAPl. Oksywie, dowódca kpt. art. Antoni Ratajczyk A.S. Bartelski (crolick) Rozmieszczenie baterii przeciwlotniczych na Wybrzeżu 3/1 MDAPl. Grabówek 4/1 MDAPl. Pogórze Rumia Puck Gdynia 22/2 MDAPl. Hel Danzig Jastarnia 1/1 MDAPl. Wąwóz Ostrowski 2/1 MDAPl. Redłowo Na mapie zaznaczono zasięg dla dział 75 mm metrów (przy wysokości 3000 metrów) oraz dla dział 40 mm 4000 metrów (przy wysokości 2500 metrów). Hel 23/2 MDAPl. Hel km 21/2 MDAPl. Hel 2 Morski Dywizjon Artylerii Przeciwlotniczej Obronę portu helskiego, jak i całego półwyspu, miał zapewnić 2 MDAPl. składający się z 3 baterii stałych po 2 działa 75 mm wz. 22/24 oraz 4 dwudziałowych plutonów nowoczesnych 40 mm dział Boforsa wz. 36 oraz otrzymanych w czasie mobilizacji 25 sierpnia 2 pojedynczych dział wz. 38 (pierwotnie przeznaczonych dla budujących się w Anglii polskich ścigaczy), jak również 7 nkm Hotchkissa 13,2 mm oraz 20 ckm Maxim wz. 08/15. Dowódcą baterii był kpt. mar. Marian Bolesław Wojcieszek dowodzący 28 oficerami oraz 596 podoficerami i szeregowymi. 21/2 MDAPl. latarnia morska Hel, dowódca kpt. art. Ignacy Dziubiński 22/2 MDAPl. na północ od portu wojennego Hel, dowódca por. art. Wiktor Janowski 23/2 MDAPl. latarnia morska Bór, dowódca kpt. mar. Eugeniusz Gąsiorowski 24/2 MDAPl. różne, dowódca por. mar. Wacław Zbigniew Krzywiec I/24 na zachód od baterii nadbrzeżnej nr 33, dowódca pchor. rez. Kośnikowski II/24 Szwedzka Góra, dowódca ppor. art. Jerzy Rylski III/24 latarnia morska Hel, dowódca pchor. rez. Jan Matczak IV/24 port wojenny Hel, dowódca ppor. mar. Juliusz Zbigniew Bilewicz V/24 Jastarnia, dowódca ppor. mar. Kazimierz Karol Wróblewski (improwizowany) VI/24 Chałupy, dowódca ppor. mar. Jacenty Marian Dehnel (improwizowany) Baterie dział 75 mm były umiejscowione na otwartych stanowiskach, na betonowych podstawach, z wnękami na podręczną amunicję i rowami dobiegowymi. Wyposażono je w schrony dla obsługi i amunicji. Natomiast baterie dział 40 mm były ruchome, przez co sprawiały znacznie więcej problemów Niemcom, którzy mieli kłopoty ze zlokalizowaniem poszczególnych dział. Zasadnicze wyposażenie obu dywizjonów działa przeciwlotnicze 75 mm wz. 22/24 konstrukcji francuskiej nie stanowiły już w 1939 roku sprzętu pełnowartościowego, pomimo wyposażenia każdej z 7 baterii w centralny aparat systemu PZO OPL (Polskie Zakłady Optyczne Optique de Precision de Levallois). Zupełnie nowoczesne były za to działa Boforsa, lecz te albo były pozbawiono aparatów celowniczych bądź też miały niewielki zapas amunicji, co nie pozwalało w pełni wykorzystać ich potencjału. * Ogień sztyletowy jest otwierany niespodziewanie z bliskich odległości (do 400 m) do celów położonych na wprost baterii. [Mała Encyklopedia Wojskowa, Tom II, Wydawnictwo MON, Warszawa 1971, s. 499]

20 20 Zadania wyznaczone bateriom stałym (75 mm) i półstałym (40 mm) 2 M.D.A.Pl. Bateria stała (75 mm) I. Zadania baterii: (1) Obrona plot wysokopułapowa R.U. Hel (2) Zwalczanie morskich desantów w wyznaczonych sektorach pdesantowych (3) Zwalczanie jednostek nawodnych npla (4) Wsparcie ogniowe czołowych linii piechoty II. Wykonanie: (1) Każda bateria odpowiedzialna jest za rozpoznanie i otwarcie na czas ognia do samolotów npla w swoim sektorze głównym. Wyznaczam sektory główne: dla baterii 1-ej od azymutu 47 do 205 dla baterii 2-ej od azymutu 176 do 326 dla baterii 3-ej od azymutu 302 do 104 Przy jednoczesnym zjawieniu się kilku różnych celów powietrznych zwalczać je wg następującej kolejności: 1. Bombowe (nalatujące) 2. Kierujące ogniem art. npla 3. Rozpoznawcze (nalatujące) 4. Szturmowe 5. Rozpoznawcze (odlatujące) 6. Bombowe (odlatujące) (2) Zwalczanie desantów w sektorach wyznaczonych przez dcę R.U. prowadzić w myśl wytycznych ujętych Instrukcją Alarmy bateryjne - Alarm przeciwdesantowy. Bateria półstała (40 mm) (1) Obrona plot średniopułapowa R.U. Hel (2) Zwalczanie desantów npla w wyznaczonych sektorach nadbrzeżnych (3) Zwalczanie drobnych jednostek nawodnych npla (1) Każdy pluton odpowiedzialny jest za rozpoznanie i otwarcie na czas ognia do samolotów npla w swoim sektorze głównym. Wyznaczam sektory główne: dla plutonu 1-go od azymutu 293 do 74 dla plutonu 2-go od azymutu 31 do 144 dla plutonu 3-go od azymutu 117 do 244 dla plutonu 4-go od azymutu 213 do 339 Przy jednoczesnym zjawieniu się kilku różnych celów powietrznych zwalczać je wg następującej kolejności: 1. Bombowe (nalatujące) 2. Szturmowe 3. Rozpoznawcze (nalatujące) 4. Myśliwskie 5. Samoloty odlatujące (2) Zwalczanie desantów w sektorach wyznaczonych przez dcę R.U. prowadzić w myśl zasad ujętych Instrukcją Alarmy bateryjne - Alarm przeciwdesantowy. III. Służba Obs.- Alarm.: (3) Zwalczanie jednostek nawodnych przeciwnika baterie prowadzą samodzielnie. O otwarciu i zakończeniu ognia decydują dcy baterii. We wszystkich wypadkach kierować się zasadami ujętymi w Instrukcja prowadzenia ognia do celów nawodnych z baterii plot 75 mm wz. 22/24. (4) Wsparcie ogniem art. oddziałów piechoty przewidzieć tylko w kierunku nasady półwyspu Hel. Być w stałej gotowości do wykonania ogni zaporowych w myśl otrzymanej Instrukcji (Mapa kwadratów nasady półwyspu Hel). Ogień wykonują oficerowie wachtowi baterii na rozkaz Dcy 2 M.D.A.Pl.-u lub oficera ogniowego Dyonu, przytym baterie zawsze prowadzą ogień na komendę tego ostatniego (znajduje się stale przy Dcy oddziałów piechoty). Kolejność zwalczania celów: Przy jednoczesnym zjawieniu się kilku różnych celów, o ile nie ma specjalnego rozkazu, ogień kierować na cel który najbardziej zagraża bronionemu obiektowi stosując następującą kolejność: 1. Desant npla w sektorze baterii lub w przyległych do baterii sektorach sąsiadów 2. Samoloty bombowe (nalatujące) 3. Samoloty kierujące ogniem art. npla 4. Jednostki nawodne ostrzeliwujące obiekt broniony 5. Samoloty rozpoznawcze (nalatujące) 6. Samoloty rozpoznawcze (odlatujące) 7. Lotnictwo szturmowe 8. Inne jednostki nawodne npla 9. Samoloty odlatujące Wspieranie ogniem art. oddziałów piechoty przy obecności innych celów - baterie wykonują tylko na rozkaz Dcy Dyonu Wszystkie baterie prowadzą w sposób ciągły służbę Obs.- Alarm. W myśl zasad ujętych Instrukcją Alarmy bateryjne Wachta Bojowa. O wszystkich samolotach nalatujących w sektory główne baterii - bezzwłocznie po rozpoznaniu meldować (linią Okólną) wg wzoru: Bateria Nr melduje: położenie, ilość samolotów, rodzaj, kierunek lotu. Meldunki o zbliżających się samolotach z wysuniętych posterunków Obs.-Alarm. i innych stanowisk baterie otrzymywać będą przez linię Okólną z Centrali Dyonu Pluton 1-szy współdziała we wspólnym sektorze z baterią D.A.N.-u Nr. 12 i jest na czas walki przeciwdesantowej podporządkowany Dcy Baterii Nr. 12 Pluton 2-gi samodzielnie we własnym sektorze Pluton 3-ci być gotowym do przejścia na ustalone stanowiska pdesantowe w rejonie między bat. plot. Nr. 1 i bat. H. Laskowskiego (postój ciągników baterii przy plutonie 3-cim) Pluton 4-ty bronić dojścia do basenu portu wojennego na czas walki pdesantowej dcy plutonu podporządkujemy K.M. kompani K.M. Nr. 1 i Nr. 2 (3) Zwalczanie jednostek nawodnych npla - ogranicza do szybkobieżnych kutrów (patrolowce, desantowe, ścigacze), łodzi na odległościach nie przekraczających 4000 m. Plutony otwierają ogień tylko na rozkaz Dcy Baterii. Kolejność zwalczania celów: Przy jednoczesnym zjawieniu się kilku różnych celów, o ile nie ma specjalnego rozkazu, ogień kierować na cel który najbardziej zagraża bronionemu obiektowi stosując następującą kolejność: 1. Desant npla w sektorze plutonu lub w przyległych do plutonu sektorach sąsiadów 2. Samoloty bombowe (nalatujące) 3. Samoloty szturmowe 4. Samoloty rozpoznawcze (nalatujące) 5. Samoloty myśliwskie (nalatujące) 6. Samoloty rozpoznawcze (odlatujące) 7. Inne samoloty odlatujące 8. Inne jednostki nawodne Jak bateria stała

21 21 Zadania wyznaczone bateriom stałym (75 mm) i półstałym (40 mm) 2 M.D.A.Pl. (c.d.) IV. Łączność: V. Amunicja zaopatrzenie i zużycie: VI. Zarządzenia dodatkowe: (1) Linię O (Okólną) przeznaczam wyłącznie dla meldunków służby Obs.-Alarm. (2) Linię B (Bojową) przeznaczam wyłącznie dla rozkazów i meldunków bojowych (3) Linię G (Gospodarczą) przeznaczam wyłącznie do celów gospodarczych i meldunków mniej pilnych W wypadku uszkodzenia linii O lub B do czasu naprawienia, używać dla obu celów pozostałej linii czynnej. Przy uszkodzeniu linii G wykorzystywać linie sąsiadów przy niemożliwości używać gońców. Baterie w swych schronach bateryjnych posiadają po 560 nb 75 mm na lufę oraz całkowite zapasy amunicji małokalibrowej (po 4-y jednostki). Pozostałe po 440 nb na lufę 75 mm znajdują się w schronach M skąd baterie uzupełniać mają swoje schrony do pełnej ich pojemności po każdorazowym zużyciu 25% stanu. Ze względu oszczędności zarządzam: Ostrzelanie samolotów rozpoczynać i kończyć na odległościach poziomych nie przekraczających 7000 m. Wyjątek stanowią samoloty kierujące ogniem art. npla, które zwalczać należy do maksymalnej granicy zasięgu dział Do celów nawodnych prowadzić ogień na odległościach nieprzekraczających 8000 m. Na ostrzelanie 1-go celu przeznaczam 10 nb na lufę. Po każdym nalocie względnie walce z nplem naziemnym czy nawodnym meldować do centrali Dyonu linią G o skutkach walki z podaniem: strat własnych w ludziach i materiale, strat npla, ilości trafnych strzałów (działowych), ilości wystrzelonej amunicji działowej, ewentualnych potrzeb w związku z własnymi stratami i zniszczeniami. O pilnych potrzebach meldować linią O. Jak bateria stała Bateria posiada na sobie po 1000 nb 40 mm na działo oraz całkowity zapas amunicji małokalibrowej. Uzupełnienie do pełnego zapasu bojowego (3000 nb na działo 40 mm) przewidziane jest w czasie późniejszym. Do czasu uzupełnienia amunicji działowej do pełnego stanu zarządzam: Ostrzeliwanie samolotów rozpoczynać i kończyć na odległościach poziomych nie przekraczających 3000 m. Ogień prowadzić wyłącznie krótkimi seriami Do celów nawodnych prowadzić ogień tylko na rozkaz Dcy Dyonu na odległościach nieprzekraczających 4000 m. Wstrzeliwać się 1-ym działem i ogniem pojedynczym. Na ostrzelanie 1-go celu przeznaczam 10 nb na działo. Jak bateria stała Zestawienie własne wg: kpt. mar. Marian Bolesław Wojcieszek, O. de B. i opis działań bojowych 2 Morskiego Dywizjonu Artylerji Przeciwlotniczej [Centralne Archiwum Wojskowe, II/3/8, k. 7 9]. przeszło 30 karabinów przeciwlotniczych (7 nkm Hotchkissa 13,2 mm, 28 ckm Maxim wz. 08/15), jak również 2 armat morskich 100 mm Schneider wz. 91/92 (tzw. baterią Canet). Zadania wyznaczone tym jednostkom udało się ustalić na podstawie wspomnień spisanych przez dowódców 1 oraz 2 MDAPl. Szczegółowy spis rozkazów znajduje się w ramkach na s. 18 i (zachowano pisownię oryginalną). Według stanu na 31 sierpnia 1939 roku, Morski Dywizjon Lotniczy dowodzony przez kmdr. por. pil. Edwarda Stanisława Szystowskiego składał się z 20 wodnosamolotów i samolotów na podwoziu kołowym oraz z około 285 ludzi (w tym około 35 pilotów i obserwatorów). Zasadniczą siłę MDLotu. stanowiła eskadra liniowa bazująca w Pucku i wyposażona w: 2 hydroplany Lublin R-XIII bis/hydro (numery burtowe 702 oraz 703), 4 Lubliny R-XIII ter/hydro (704, 708, 710 oraz 712) oraz 5 Lublinów R-XIII G/hydro (714, 715, 717, 719 oraz 720), jak również 3 Lubliny R-VIII ter/hydro (801, 802 oraz 803). Niestety większość maszyn była już przestarzała i praktycznie pozbawiona wartości bojowej, a trzy R-VIII hydro jeszcze w 1938 roku zostały przeznaczone do kasacji (do września 1939 roku wymontowano silnik z jednego z nich 801). Pozostałe cztery samoloty były różnych typów i spełniały zadania pomocnicze. Jedynie nowoczesny CANT Z.506B był pełnosprawnym wodnosamolotem torpedowo-bombowym, jednak przed wybuchem wojny nie zdążono go w pełni wyposażyć, przez co zastosowanie bojowe maszyny było niemożliwe. Dodatkowo, w składzie plutonu łącznikowego bazującego na lotnisku w Rumi, znajdowały się dwa zmobilizowane kołowe RWD-13 Aeroklubu Gdańskiego (SP-ATB, SP-BML) oraz jeden Lublin R-XIII G (718) na kołach, zaś dowódcą oddziału był ppor. rez. pil. Edmund Jereczek. Przeciw szczupłym polskim siłom Niemcy wystawili łącznie blisko 400 samolotów (zob. tabela s. 22). Należy jednak podkreślić, iż jedynie niewielka ich część działała przez dłuższy czas nad wybrzeżem. Już 2 września przebazowano ciężkie myśliwce Bf 110 oraz bombowce He 111. Największy exodus odbył się 3 września, gdy odwołano aż 110 stukasów oraz 65 myśliwców Bf 109. Z samolotów bojowych do końca kampanii operowało jedynie 12 Ju 87 i 3 Bf 109 z Trägergruppe 186 oraz część wodnosamolotów. 2 Warto podkreślić, iż oprócz regularnych jednostek Luftwaffe nad wybrzeżem działały również jednostki rozpoznawcze przydzielone do Grenzschutz- Abschnitt-Kommando 1 (w skrócie Grz. Sch. Abschn. Kdo. 1) oraz Grupy Eberharda. W pierwszym przypadku był to klucz Hs 126 z 2.(H)/21, natomiast do Fliegergruppe Eberhard przydzielono samoloty Akaflieg Danzig 2 Ar 66 oraz 2 He 46. Zadania stawiane tak potężnym siłom lotniczym, zostały przedstawione przez Oberkommando der Wehrmacht 3 kwietnia 1939 roku w Wytycznych na rok 1939 do jednolitego przygotowania sił zbrojnych do wojny (Weisung für die ein- 2 3 oraz 4 września wycofano wszystkie wodnosamoloty bazujące w Dievenow (Dziwnów) Kü.Fl.Gr. 306, Kü.Fl.Gr. 406, Kü.Fl.Gr. 706; oraz Kamp (Rogów) Kü.Fl. Gr. 506, Kü.Fl.Gr. 606, Kü.Fl.Gr Do końca kampanii operowały jedynie samoloty z: 1.(M)/Kü.Fl.Gr. 506 i 1.(M)/Kü.Fl.Gr. 706 oraz 3.(M)/Kü.Fl.Gr. 506 (tylko do 13 września)

22 22 heitliche Kriegsvorbereitung der Wehrmacht für 1939/40). Zgodnie z planem pierwsze ataki lotnictwa operacyjnego winny rozbić polskie lotnictwo morskie. Dla realizacji tego zadania zaplanowano naloty na morskie lotnisko w Pucku oraz na porty pomocnicze Jastarnia i Hel, jak również na lotniska lądowe w Rumi i Janowie. Kolejnym zadaniem stawianym niemieckim lotnikom było zaatakowanie portów wojennych w Gdyni i na Helu. W tym przypadku zwracano szczególną uwagę na wyeliminowanie w pierwszej kolejności bazujących w porcie okrętów podwodnych oraz w dalszej kolejności jednostek nawodnych. Gdyby uderzenie na polskie porty nie przyniosło spodziewanego efektu, planowano ustanowienie rozpoznania lotniczego na środkowym i południowym Bałtyku tak, by możliwe było szybkie ustalenie pozycji operujących tam polskich okrętów podwodnych. Ostatnim zdaniem stawianym niemieckim lotnikom było wspieranie własnej piechoty atakami na wybrane cele naziemne. 3 Jak więc widzimy, zdaniem niemieckich sztabowców największe zagrożenie stanowiły co z polskiego punktu widzenia wydaje się kuriozalne przestarzałe samoloty MDLot. Jeśli jednak wziąć pod uwagę informacje, którymi dysponowali w tym czasie Niemcy, wówczas ich obawy związane z polskim lotnictwem wydają się być uzasadnione. Otóż zgodnie z rozkazem operacyjnym dla pancernika Schleswig-Holstein z 21 sierpnia 1939 roku, wydanym przez dowódcę Grupy Wschód adm. Conrada Albrechta, skład polskiego lotnictwa marynarki oceniano następująco: 1 dyon bombowy, 2 dyony rozpoznawcze, 3 dyony myśliwskie (sic!) oraz oddział radio i foto, bazujące na dwóch lotniskach w Pucku i Rumi. Siły te oceniano łącznie na 60 samolotów w przeważającej części miały być to samoloty lądowe (sic!) a tylko w małej części wodnosamoloty, które notabene słusznie oceniano jako przestarzałe. Za prawdopodobne uznawano wzmocnienia MDLotu przez lotnictwo lądowe z głębi kraju 4 Ponieważ jak przewidywano wybrzeża będzie bronić około 30 polskich myśliwców, dla ochrony własnych samolotów oraz pancernika Schleswig-Holstein 5 nad wybrzeże wysłano potężną armadę myśliwców łącznie przeszło 100 maszyn myśliwskich. Jednocześnie obawiając się polskich ataków odwetowych postulowano wzmocnienie obrony przeciwlotniczej bazy w Pillau (Piława) i kanału morskiego Königsberg (Królewiec). 6 1 września W pierwszym dniu wojny Niemcy przeprowadzili cztery naloty na pozycje polskie w Pucku, Gdyni, na Helu i wodach Zato- 3 Polskie Siły Zbrojne w drugiej wojnie światowej (1962), tom I Kampania wrześniowa 1939, Część V: Marynarka Wojenna i Obrona Polskiego Wybrzeża, Instytut Historyczny im. gen. Sikorskiego, Londyn, s Polskie Siły Zbrojne, op. cit., s Do ochrony pancernika specjalnie wyznaczono 12 myśliwców Bf 109B oraz 11 Bf 109E z II.(J)/186(T). Jednak tylko raz myśliwce utworzyły parasol myśliwski nad Schleswig-Holsteinem, gdy 1 września od godz do 9.21 samoloty odbyły patrol nad okrętem. 6 Wydaje się jednak, iż Niemcy przesadnie się asekurowali. Zgodnie z doniesieniami Oddziału II jeszcze wiosną 1937 roku w Pillau istniała jedna ciężka bateria przeciwlotnicza oraz aż 9 baterii średniej artylerii przeciwlotniczej łącznie 4 lufy 105 mm oraz aż 36 luf 88 mm nie licząc lekkiej broni przeciwlotniczej oraz karabinów maszynowych. [CAW, Oddział II, I , Ogólne dane o obronie Wybrzeża nad Bałtykiem w Niemczech]. Samoloty Luftwaffe operujące nad wybrzeżem Łącznie Liczba Jednostka Typ samolotów I./ZG 1 Bf I.(J)/LG 2 Bf II.(J)/186(T) Bf (St)/186(T) Bf I./KG 1 He I./KG 152 He IV.(St)/LG 1 Ju II./St.G. 2 Ju III./St.G. 2 Ju (St)/186(T) Ju /B.F.Gr. 196 Ar (F)/Kü.Fl.Gr. 306 Do (F)/Kü.Fl.Gr. 506 Do (F)/Kü.Fl.Gr. 606 Do.18 ~40 1 Stab./Kü.Fl.Gr. 306 He 59 3? 1.(M)/Kü.Fl.Gr. 306 He (M)/Kü.Fl.Gr. 406 He 59 3 Stab./Kü.Fl.Gr. 506 He (M)/Kü.Fl.Gr. 506 He 59 3? 1.(M)/Kü.Fl.Gr. 706 He (M)/Kü.Fl.Gr. 706 He Stab./Kü.Fl.Gr. 306 He (M)/Kü.Fl.Gr. 306 He (M)/Kü.Fl.Gr. 506 He (M)/Kü.Fl.Gr. 706 He 60 ~27 8? 1.(M)/Kü.Fl.Gr. 306 He ? 1.(M)/Kü.Fl.Gr. 506 He 114 8? 1.(M)/Kü.Fl.Gr. 706 He Stab./Kü.Fl.Gr. 506 Ju 52 1 Stab./Kü.Fl.Gr. 706 Ju (H)/21 Grz. Sch. Abschn. Kdo. 1 Hs Fliegergruppe Eberhard Ar Fliegergruppe Eberhard He 46 ki Gdańskiej. Zgodnie z otrzymanymi wytycznymi pierwszym celem lotnictwa niemieckiego było zniszczenie polskiego lotnictwa morskiego rozmieszczonego na wodowisku w Pucku oraz lotnisku w Rumi. Do wykonania tego zadania wyznaczono 30 He 111E z I/KG 1 w osłonie 12 Bf 110C z 1. Staffel I./ZG 1. 7 Jedna eskadra Heinkli skierowała się nad Puck natomiast dwie pozostałe wraz z myśliwcami nad Rumię. Jeszcze w trakcie lotu nad cel skład grupy bombowej został uszczuplony o jedną maszynę, w która na skutek pęknięcia przewodu olejowego została zmuszona do powrotu do bazy w Kolbergu (Kołobrzeg). O godz rozpoczęło się bombardowanie Pucka. Samoloty podzieliły się na trzy grupy po 6 maszyn: pierwsza atakowała prochownię w Swarzewie, koszary i hangary; druga zakotwiczony w zatoce okręt-cel Ślązak; a trzecia dworzec kolejowy w Pucku. Po ataku Niemcy raportowali zniszczenie hangarów i baraków mieszkalnych w Pucku oraz wykrycie na wodowisku jedynie 3 samolotów szkolnych. Jednocześnie piloci bombowców donosili o obecności artylerii przeciwlotniczej w porcie. 7 Początkowo w akcji miały brać udział również maszyny z I.(J)/LG 2, ale ostatecznie myśliwce te nie zostały poderwane.

23 23 W rzeczywistości w Pucku zniszczono jedynie drewniany budynek kasyna oficerskiego (trafione centralnie jedną z bomb), odłamkami uszkodzono hangar nr 4, zapaliły się też warsztaty przy parku MDLot. Były to jedyne szkody materialne powstałe w wyniku bombardowania. Niestety byli również zabici (dowódca MDLot. kmdr por. pil. Edward Szystowski oraz 3 szeregowych: st. bosman mech. Jan Poklękowski, st. bosman adm. Michał Jagodziński, st. mar. Henryk Fabisz) i ranni 16 marynarzy. Ponadto, jak pisał kmdr ppor. Wacław Tym, z wrażenia (najprawdopodobniej atak serca) zmarł zawiadowca stacji kolejowej. 8 Wbrew powszechnemu mniemaniu, baza w Pucku faktycznie była broniona przez kilka ckmów, o czym wspomina w swej relacji pilot MDLot. ppor. rez. pil. Jereczek. 9 Jednocześnie, choć rozpoznanie 3 samolotów było prawidłowe, to jednak niedokładne. Niemcy zdołali dostrzec jedynie wodnosamoloty ustawione na wodzie najbliżej bazy dwa R-VIII ter oraz jeden FBA-17 HE2. Natomiast nie dostrzegli zakotwiczonych wzdłuż brzegu od lotniska w Pucka do prochowni w Swarzewie pozostałych 11 maszyn (inne wodnosamoloty ustawione były w hangarach). Należy podkreślić, że żaden z polskich hydroplanów nie został nawet uszkodzony, a baza wciąż zachowała pełną gotowość bojową. Natomiast samoloty atakujące Rumię według relacji niemieckich pilotów zniszczyły pas startowy oraz 9 samolotów, które stały na ziemi. Przy okazji bombardowania lotniska część bomb zniosło na skraj miejscowości i zniszczyło kilka domostw. W relacji zastanawia stwierdzenie o zbombardowaniu samolotów ustawionych na ziemi, gdyż zgodnie z polskimi relacjami lotnisko w Rumi było opuszczone. 10 Istnieje możliwość, iż jest mowa o 8 samolotach Aeroklubu Gdańskiego (3 RWD-8, 2 RWD-10, 2 RWD-13 oraz 1 RWD-17) oraz jednym samolocie pasażerskim PLL Lot Lockheed L-14H, jednak maszyny te zgodnie z polskimi źródłami miały być ewakuowane jeszcze przed początkiem wojny pod koniec sierpnia. Być może jednak nastąpiło to faktycznie po pierwszym nalocie na Rumię. W każdym bądź razie żaden z wymienionych samolotów nie figuruje na liście strat Doświadczalnych Warsztatów Lotniczych. 11 Powracające z bombardowania maszyny dostały się pod silny ogień baterii przeciwlotniczych w okolicach Gdyni, gdzie trafiony został Bf 110C pilotowany przez Uffz. Karla Weyanda, który został ranny. Maszyna powróciła do bazy z uszkodzeniami, które oszacowano na 35%. Ten pierwszy nalot bombowy nie wystawia niemieckim lotnikom najlepszego świadectwa. Pomimo atutu zaskoczenia, całkowitej dominacji w powietrzu i iluzorycznej obrony przeciwlotniczej lotnisk w Pucku i Rumi, bombowce nie zrealizowały wyznaczonych zadań. Polskie lotnictwo morskie zachowało pełną skądinąd znikomą zdolność bojową, a baza lotnictwa nie została nawet uszkodzona. Przyczyny ta- 8 Wacław Tym, Przygotowania do obrony i lądowa obrona wybrzeża morskiego [CAW, II/3/6, k. 106]. 9 Edmund Jereczek, Spostrzeżenia osobiste z wojny lotniczej w Polsce, [w:] Wacław Tym, Andrzej Rzepniewski, Kępa Oksywska, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1985, s. 83. Olejko podaje, że bazy bronił zaledwie jeden stary nkm Hotchkiss 13,2 mm, ustawiony na dachu budynku startowego (Andrzej Olejko, Morski Dywizjon Lotniczy, Oficyna Wydawnicza Ajaks, Pruszków 1992, s. 33). 10 A. Olejko, Morski, op. cit., s Historia Doświadczalnych Warsztatów Lotniczych, (stan na dzień 12.VII.2007). kiego stanu rzeczy należy upatrywać w błędnych założeniach przyjętych przez niemieckich sztabowców przy wyznaczaniu poszczególnych celów. Bombowce przede wszystkim atakowały cele naziemne szczególnie hangary, natomiast polskie samoloty zostały ustawione głównie na wodzie, dzięki czemu uniknęły uszkodzeń. Oprócz błędnej taktyki, dodatkowo dochodziła mała precyzja bombardowania. Zgodnie z relacjami lotników MDLot. linia wybuchów bomb była położono około 150 metrów od hangarów. 12 Bezpośrednim następstwem nalotów na bazy MDLot. oprócz wymuszonej zmiany na stanowisku dowódcy jednostki było przebazowanie polskich samolotów na stanowiska ewakuacyjne. Rozpatrywano dwie możliwości. Zgodnie z pierwszą samoloty miały przelecieć do Modlina, gdzie mogłyby zostać wykorzystane jako samoloty rozpoznawcze wojsk lądowych. Natomiast druga zgodnie z wytycznymi planu mobilizacyjnego postulowała ewakuowanie samolotów z pozbawionego obrony naziemnej Pucka na Półwysep Helski. Ostatecznie zdecydowano się na Hel, gdyż uznano, że przelot wolnych samolotów za dnia narażał maszyny i pilotów na zbytnie ryzyko. Wobec czego około godz. 8 w powietrze wzbiły się prawie wszystkie maszyny MDLot. rozpoczynając 12-minutowy lot ewakuacyjny w stronę półwyspu. Jedynie pozbawiony silnika R-VIII bis/hydro (801) został odholowany do Kuźnicy przez motorówkę MDLot., a dwa pozostałe R-VIII ter/hydro ewakuowały się do Chałup ślizgiem nie odrywając się od powierzchni wody. Wszystkie 10 wodnosamolotów R-XIII hydro rozstawiono co 100 metrów na Długiej Mieliźnie pomiędzy portem wojennym Hel a Juratą a tzw. ślepaka (702), wraz z amfibią Nikol A-2, wprowadzono do basenu portu wojennego. Samolot dyspozycyjny dowódcy MDLot. FBA-17 HE2 (4.4) oraz CANT Z.506B ustawiono naprzeciw portu wojennego. Natomiast jedyny RWD-17W wyciągnięto na brzeg i po złożeniu skrzydeł ukryto w lesie. Wodnosamolotów nie maskowano, przez co były dobrze widoczne z powietrza. Jednak zasadnicza część samolotów była broniona przez 22/2 MDAPl. oraz IV/24. Pozostałe baterie mogły również, choć w mniejszym stopniu, przeciwdziałać nalotom na zakotwiczone koło Helu hydroplany. Po zakończeniu ewakuacji przeprowadzono pierwszą odprawę sztabu MDLot., na której pełniący obowiązki dowódcy kmdr ppor. pil. Kazimierz Szalewicz omawiał możliwości bojowego zastosowania wodnosamolotów do lotów rozpoznawczych oraz wykonania nalotu na kotwiczący w porcie gdańskim pancernik Schleswig-Holstein. Zgodnie z tą propozycją 10 maszyn R-XIII hydro miało zaatakować 12,5 kg bombami niemiecki okręt liniowy, a następnie samoloty miały odlecieć w głąb kraju, przypuszczalnie do Modlina. Jednakże plan ten został uznany przez dowództwo jako nierealny i ostatecznie odrzucony z trzech powodów. Po pierwsze uznano, iż wysłanie za dnia powolnego i praktycznie bezbronnego R-XIII hydro na jakikolwiek lot równa się utracie maszyny i załogi, zaś w przypadku nocnego nalotu problemem było wodowanie hydroplanów na Wiśle po wykonaniu akcji. Po drugie, poza efektem podtrzymania u przeciwnika przeświadczenia, że 12 A. Olejko, Morski, op. cit., s. 36.

24 24 MDLot. wciąż walczy, korzyści byłyby minimalne gdyż 12,5 kg bomby nie miały najmniejszych szans poczynienia opancerzonej jednostce jakichkolwiek szkód. 13 Wreszcie po trzecie, jak relacjonował obecny na odprawie kpt. Bolesław Trojanowicz-Piotrowski, wśród pilotów nie było chętnych do podjęcia ryzykownej akcji. 14 Najprawdopodobniej ten trzeci czynnik ostatecznie zadecydował o nie przeprowadzeniu nalotu. Jednocześnie na odprawie zalecono jak najszybsze uzbrojenie CANT-a Z.506B w krajowe karabiny maszynowe PWU wz. 37 (do zamontowanych karabinów włoskich Breda 12,7 mm nie było amunicji) oraz zabudowanie wyrzutników bombowych i torpedowego. Zgodnie z planem wodnosamolot miał otrzymać w Głównej Składnicy Marynarki Wojennej w Modlinie wyrzutniki SW i po pobraniu uzbrojenia powrócić na Hel. Jednak nie było mu dane wrócić nad polskie wybrzeże ewakuowany 2 września z Helu wodnosamolot skierowano 6 września na jezioro Siemień gdzie miał oczekiwać na wyposażenie. Ostatecznie 11 września jedyny polski CANT został zniszczony przez niemiecki bombowiec He Nim samoloty Luftwaffe rozpoczęły kolejne bombardowania, nad polskimi portami wykonano wiele lotów rozpoznawczych mających za zadanie dokładne rozpoznanie miejsca bazowania polskich okrętów wojennych szczególnie okrętów podwodnych. Pierwszy był 1 września poranny przelot 3 wodnosamolotów He 60 z 1.(M)/506 nad Helem oraz Gdynią. Wpierw hydroplany pojawiły się nad Helem, gdzie jednak Polakom sprzyjało szczęście cały cypel helski był pokryty nisko leżącą poranną mgłą uniemożliwiającą rozpoznanie. 16 Wobec tego maszyny skierowały się nad Gdynię, nadlatując nad port od strony zatoki. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż wokół przelotu tych 3 wodnosamolotów nad Gdynią narosło wiele niejasności. Faktem bezspornym jest informacja, jaką Dowództwo Floty otrzymało wieczorem 31 sierpnia jakoby W godzinach porannych będą nad portem wojennym przelatywały samoloty. Nie otwierać ognia, będą to samoloty polskie. Po pierwsze, jednak nie jest jasne, o jakich samolotach była mowa. Jedne przekazy twierdzą, iż informacja ta dotyczyła jakoby przelotu samolotów w kierunku na Szwecję. 17 Natomiast inne twierdzą, że informacja ta miała dotyczyć dostarczenia do Polski 3 kolejnych wodnosamolotów torpedowo-bombowych CANT Z.506B. 18 Po drugie, nieznany jest nadawca wiadomości, choć czasami twierdzi się jakoby miało nim być dowództwo Armii Pomorze. Jednak pewne jest, iż wiadomości tej dowództwo Armii Po- 13 Grubość pancerza pokładowego wynosiła 40 mm, sufitu wieży dział głównych 50 mm, natomiast nadbudówek od 30 do 80 mm. 14 Rafał Witkowski, Hel na straży wybrzeża , MON, Warszawa 1974, s Więcej na ten temat w Andrzej Olejko, Polski Cant, Karnak, Tarnobrzeg Co ciekawe jak dotąd nie udało się ustalić jednostki z której pochodził He 111 ani potwierdzić zniszczenia CANTa odpowiednimi meldunkami strony niemieckiej. 16 Hans R. Bachmann, Die polnische U-boot-Division im September 1939, Marine Rundschau 1/1970, s Jerzy Pertek, Wielkie dni małej floty, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1972, s Ludwik Wilczyński Na placówce pod Jastarnią, [w:] Rafał Witkowski, Ostatnia reduta, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1973, s. 188; oraz Stanisław Żochowski Działania kanonierki Generał Haller w kampanii wrześniowej, [w:] R. Witkowski, Ostatnia, op. cit., s morze nie nadało. Wydaje się zatem, że przebieg wypadków może wskazywać na dywersję niemiecką. Oznaczałoby to, iż już przed wojną Niemcy złamali szyfr Polskiej Marynarki Wojennej. Tymczasem o godz niemieckie wodnosamoloty, początkowo nie niepokojone, przeprowadziły rozpoznanie w porcie na Oksywiu. Dopiero przy odlocie zostały one prawidłowo rozpoznane przez oficerów okrętu podwodnego Wilk oraz stawiacza min Gryf, wobec czego rozpoczęto ostrzeliwanie nieprzyjacielskich maszyn. Po krótkiej chwili strzelały wszystkie okręty stojące w porcie, lecz było już za późno i niemieckie samoloty po wykonaniu zadania nad Gdynią skierowały się jeszcze nad wody Zatoki Puckiej, by i tam dokonać rozpoznania. Piloci potwierdzili obecność na Oksywiu tylko dwóch okrętów podwodnych. 19 Po przelocie niemieckich samolotów nad gdyńskim portem większość okrętów polskiej floty opuściła bazę. Z portu wyszły pośpiesznie oba okrętu podwodne Wilk i Orzeł, i w zanurzeniu udały się do swych sektorów. Wkrótce wyszedł również Gryf z zadaniem pobrania dodatkowych min z trzech kryp minowych zakotwiczonych w Jamie Kuźnickiej, gdzie załadowano na pokład około 90 min. Po zakończeniu operacji około godz. 13 stawiacz min skierował się pod Mechelinki, gdzie przeczekał nie niepokojony nalot na port gdyński. Stojący od wieczora 31 sierpnia na redzie kontrtorpedowiec Wicher podniósł parę w jednym z kotłów i wraz z zespołem minowców, który właśnie opuścił port wojenny, powoli krążył w pobliżu płyty oksywskiej. Wraz z pozostałymi jednostkami polskiej floty Gdynię opuściły również byłe jednostki żeglugi przybrzeżnej Jadwiga i Wanda wyruszając ze zmobilizowanymi żołnierzami na pokładach. Pierwszy ze statków płynął do Jastarni, drugi kierował się na Hel. W połowie drogi Wanda została ostrzelana przez trzy wodnosamoloty He 60. Pomimo przestrzelin w burtach dotarła do portu rybackiego, natomiast nie niepokojona Jadwiga dopłynęła do Jastarni. Wieczorem Wanda miała powrócić do Gdyni tym razem pod osłoną minowca Czajka. 20 W tym miejscu należy podkreślić dwie kwestie. Po pierwsze trzeba jasno stwierdzić, że nie jest prawdą wielokrotnie powielana przez polskie publikacje informacja jakoby Wanda i Jadwiga były niezmilitaryzowanymi statkami pasażerskimi żeglugi przybrzeżnej, a atak na bezbronne jednostki białej floty był przykładem barbarzyństwa niemieckich pilotów. W rzeczywistości obie jednostki od lata 1939 roku były wykorzystywane przez wojsko i utrzymywały intensywną komunikację Gdyni z Helem i Jastarnią, przewożąc powołanych rezerwistów, żywność oraz sprzęt wojskowy. Co więcej, zostały formalnie zmobilizowane 24 sierpnia 1939 roku. 21 Przed wojną na wypadek mobilizacji zakładano wyposażenie obu jednostek w trały DLM (po 2 na okręt) oraz bomby hydrostatyczne (po 20 na okręt), jednak nie wiadomo, czy te zamierzenia zostały w sierpniu i wrześniu 1939 roku zrealizowane. 22 Po dru- 19 H.R. Bachmann, Die polnische, op. cit., s Jerzy Miciński, Księga statków polskich , tom 1, Polnord Oskar, Gdańsk 1997, s Waldemar Danielewicz, Córki marszałka Piłsudskiego, Morza Statki i Okręty, 2/2007, s Eugeniusz Pławski, Raport Dowódcy Broni Podwodnej dla Admirała Świrskiego, sporządzony 7 marca 1940 roku [IPiMS, MAR.II.1/6], k Istnieją również

25 25 gie, istnieją sprzeczne relacje co do podróży obu stateczków na Półwysep Helski. Zgodnie z relacją dowódcy Czajki kpt. mar Aleksego Czerwińskiego, wczesnym popołudniem minowiec przeprowadzał przez nieistniejące pole minowe statek spacerowy z Gdyni na Hel. 23 W chwili zbliżania się do portu helskiego z pokładu minowca spostrzeżono pikujące na cypel niemieckie bombowce. Wobec czego Czajka przyśpieszyła i otworzyła ogień do nieprzyjacielskich samolotów. Wkrótce na samotny minowiec rozpoczął atak jeden z kluczy Ju 87B, na szczęście jednak okręt dobrze prowadzony przez swego dowódcę wyszedł z nalotu obronną rękę i nie poniósł żadnych strat. 24 Tymczasem dowódca Wandy kpt. Zygmunt Truszczyński, wspominał, że rankiem 1 września Wanda i Jadwiga samotnie podążały odpowiednio na Hel i do Jastarni i zostały ostrzelane przez niemieckie wodnosamoloty. Dopiero wieczorem Wanda pod eskortą Czajki miała się jakoby udać w podróż powrotną do Gdyni. 25 Widzimy zatem wyraźną sprzeczność pomiędzy relacjami sporządzonymi przez dowódców Wandy i Czajki. Co ciekawe podczas nalotu na Hel lotnicy niemieccy meldowali o obecności manewrujących przed portem kanonierek. Jako, że pozostałe jednostki polskiej floty przebywały wówczas w okolicach Gdyni, najprawdopodobniej mowa była o Czajce i błędnie rozpoznanej Wandzie. Przypuszczalnie zatem jeśli wersja kpt. mar Czerwińskiego jest prawdziwa Wanda płynęła w eskorcie okrętu wojennego, a co za tym idzie ostrzelanie tej jednostki nie stanowiło pogwałcenia prawa międzynarodowego. Jednocześnie w swej relacji z września 1939 roku dowódca Mewy kpt. mar. Wacław Antoni Lipkowski pisał, że trawler miał eskortować Jadwigę z prowiantem z Gdyni na Hel, lecz z powodu rozpoczęcia się nalotu zadania tego nie wykonał. Tłumaczyłoby to dlaczego Wanda podróżowała w eskorcie ptaszka, a Jadwiga takiej ochrony nie otrzymała. 26 Jeszcze przed popołudniowymi nalotami stukasów nad Gdynią wykonano dwa kolejne loty rozpoznawcze. W pierwszym przypadku rozpoznanie przeprowadziły 2 He 59 z 3.(M)/706, natomiast w drugim 2 Do 17P z 2.(F)/121. Zgodnie z meldunkami z rozpoznania o godz na redzie Gdyni były obecne: 1 kontrtorpedowiec, 3 minowce oraz 1 kanonierka a kolejnych 5 minowców i 2 okręty podwodne stały w basenie portu wojennego. 27 Zastanawia wzmianka o dawno już nieobecnych w porcie okrętach podwodnych oraz błędne rozpoznanie liczebne mniejszych jednostek polskiej floty. 28 relacje mówiące o tym, że obie jednostki wyposażono w 3 karabiny maszynowe Maxima. 23 Wieczorem 31 sierpnia Kierownictwo Marynarki Wojennej ogłosiło na falach Polskiego Radia komunikat o zaminowaniu akwenu Zatoki Gdańskiej. Była to fałszywa wiadomość mająca na celu zdezorientowanie przeciwnika i ograniczenie poruszania się jednostek floty niemieckiej w zatoce. 24 Zdzisław Boczkowski, Miny za burtą, Wydawnictwo MON, Warszawa 1967, s Wersję kpt. Truszczyńskiego potwierdza w swych wspomnieniach kpt. żand. Bolesław Żarczyński który pisał, że Jadwiga opuściła Gdynię o 7 rano i podczas przejścia na Hel została ostrzelana przez 3 samoloty. W drodze powrotnej do Gdyni, stateczek miał być eskortowany przez minowiec Czajka, Bolesław Żarczyński, Relacja o działalności 2 Morskiego Plutonu Żandarmerii na Helu w wojnie polsko-niemieckiej [WBBH II/2/88], k Wacław Lipkowski, Sprawozdanie [IPMS, MAR.A.II.5/1d], k Andrzej Rzepniewski, Obrona Wybrzeża w 1939 roku, Wydawnictwo MON, Warszawa 1970, s Na redzie manewrował kontrtorpedowiec Wicher wraz z 6 minowcami, na- Tymczasem po rozpoznaniu celów do ataku ruszyła nowa cudowna broń niemieckiej Luftwaffe bombowce nurkujące. O godz. 14 łącznie 103 maszyny Ju 87B, w eskorcie prawie 50 myśliwców Bf 109E oraz Bf 110B/C rozpoczęło bombardowanie wybranych celów w Gdyni oraz na Helu. Jako pierwszy został zaatakowany Hel, gdzie port wojenny atakowało 11 Ju 87B z 4.(St)/186(T) osłaniane przez Bf 109E z 6. Staffel II.(J)/186(T). Piloci z 4.(St)/186(T) meldowali o obecności w porcie 3 okrętów podwodnych oraz wielkiego parowca w innym porcie (to jest rybackim) a także o manewrujących przed portem kanonierkach. Zdaniem lotników efekty nalotu były druzgocące. Nad całym cyplem miały się unosić chmury dymu i kurzu, a słup ognia od wybuchu schronu z amunicją miał sięgać 200 metrów. Jednocześnie, jak pisał dowódca eskadry Hptm. Hugo Blattner, początkowo samoloty przywitał dobrze leżący ogień przeciwlotniczy (punkty detonacji odległe o zaledwie 100 do 150 metrów), jednak gdy wybuchły pierwsze zrzucone bomby, działa natychmiast zamilkły. W rzeczywistości w porcie już dawno nie było żadnych okrętów podwodnych, gdyż Sęp odcumował już o godz. 5.58, Ryś wypłynął o godz. 6 a Żbik o Najprawdopodobniej spostrzeżonymi jednostkami były 3 krypy pogłębiające, które w następstwie nalotu zostały przeprowadzone do portu rybackiego. Pozostałe jednostki polskiej floty jeszcze nie dotarły na Hel, zatem uderzenie niemieckiego lotnictwa de facto trafiło w próżnię. Zastanawia wzmianka o wielkim parowcu w innym porcie. Możliwe, iż była to barka Paul wprowadzana do portu wojennego przez jeden z holowników marynarki, albo być może był to jeden z dwóch pozostałych na wodach polskich statków neutralnych, o czym mowa niżej. Ciężki nalot trwał prawie 30 minut. W trakcie bombardowania w powietrzu latały części drzew rozrywane wybuchami, oddychanie utrudniał dym i podrywany wybuchami bomb piasek. Niestety słowa Hptm. Blattnera są prawdziwe i potwierdzają je polskie relacje. W pierwszej chwili obsługi baterii przeciwlotniczych uległy presji i wszyscy rezerwiści porzucili swoje stanowiska bojowe, na których pozostali nieliczni. Należy w tym miejscu podkreślić mężne zachowanie tych którzy pozostali na swych stanowiskach i prowadzili ogień do atakujących maszyn. 29 Tymczasem 30 Ju 87B z II/StG 2 (w osłonie 8 Bf 109E z I.(J)/ LG 2 oraz 29 Bf 110B/C z I./ZG 1) atakowało baterię cyplową. W trakcie ataku miało miejsce bardzo rzadkie zdarzenie. Otóż jeden z pilotów 4. Staffel zbyt późno wyprowadził maszynę z lotu nurkowego i podwozie jego stukasa uderzyło w wodę. W efekcie zostało oderwane i dalszy lot uszkodzona maszyna Lt. Hamestera kontynuowała pozbawiana podwozia. Pilot lądował w bazie w Stolp-Reitz na brzuchu. Pomimo tak zmasowanego ataku wyniki były mizerne. W porcie wojennym Hel zatopiono jedynie barkę Paul (ok. 200 BRT) należącą do armatora Kossmann i zmobilizowaną przez PMW jeszcze w sierpniu 1939 roku. Bateria cyplowa nie została trafiona ani razu, zniszczono jedynie prowizoryczny schron z amunicją 75 mm. Rannych zostało 5 marynarzy, w tym 3 ciężko. Jak się okazało około 30% bomb zaryło się w piasek i nie wybuchło. Jedtomiast w porcie wciąż pozostawały 2 kanonierki i okręt artyleryjski Mazur. Być może 2 minowce tymczasowo przebywały w porcie. 29 J. Pertek, Wielkie dni, op. cit., s. 65.

26 26 nocześnie przekonano się, iż przestarzałe ckmy Maxim były całkowicie nieskuteczne przeciw szybkim i opancerzonym stukasom, wobec czego przeniesiono je bliżej morza, z myślą zastosowania ich jako broni przeciwdesantowej. 30 Zgodnie z polskimi relacjami powracające z nalotu na Hel samoloty zniszczyły zakotwiczone koło Kuźnicy polskie wodnosamoloty. 31 Jak wskazuje miejsce ataku, zniszczeniu uległy jedynie trzy niesprawne R-VIII hydro, natomiast pozostałe 15 maszyn wciąż pozostawało sprawnych. Niską skuteczność bombardowań na Helu należy głównie przypisać warunkom terenowym (duże zalesienie) oraz znakomitemu maskowaniu polskich baterii zarówno nadbrzeżnych, jak i przeciwlotniczych. Niestety również polska obrona przeciwlotnicza nie stanęła na wysokości zadania i dopuściła do bezkarnego bombardowania bronionych obiektów. Na szczęście ten przykry incydent w trakcie przebiegu kampanii już się nie powtórzył i w przyszłości obrona przeciwlotnicza na Helu stanowiła zwartą siłę bojową. Równocześnie z bombardowaniem Helu odbył się nalot na Gdynię oraz Oksywie, w którym wzięło udział 30 Ju 87B z III/ StG 2 oraz 32 Ju 87B z IV.(St)/LG 1. Podobnie jak w przypadku ataku na Hel, eskortę zapewniały już wspomniane myśliwce z II.(J)/186(T), I.(J)/LG 2 oraz I./ZG 1. Celem ataku samolotów z III/ StG 2 były baterie i bunkry oraz stanowiska artyleryjskie na Oksywiu. Po dokonaniu podziału celów pierwszy klucz atakował baterie między południowym cyplem Oksywia a wsią Oksywie. Drugi z nich zaatakował zabudowania, natomiast ostatni z kluczy baterię przeciwlotniczą. Zgodnie z meldunkiem pilotów obie atakowane baterie zostały zniszczone oraz dodatkowo zniszczono bunkier z amunicją, który wyleciał w powietrze. Polskie relacje jedynie częściowo potwierdzają niemieckie sukcesy. Wybuch bomby obok baterii Canet nie tylko zniszczył jedno z dział, ale również spowodował śmierć 13 kanonierów, a kolejnych 6 było rannych. 32 Natomiast informacje o zniszczeniu baterii 1/1 MDAPl. oraz schronu amunicyjnego są nieprawdziwe. Wraz z nalotem na Oksywie, o godz. 14 rozpoczęło się bombardowanie Gdyni oraz portu wojennego przez 32 Ju 87B z IV.(St)/LG 1. Jak się okazało atak ten spośród dotychczasowych nalotów spowodował zdecydowanie najpoważniejsze straty wśród obrońców. W momencie ataku nieprzyjacielskiego lotnictwa na polską bazę, większość okrętów była jednak w ruchu i znajdowała się poza portem. Gryf nie niepokojony przez nieprzyjaciela krążył w okolicach Mechelinek, natomiast Wicher wraz z minowcami był w ruchu na redzie Gdyni aktywnie wspierając obronę przeciwlotniczą portu ogniem swych dział. W porcie wojennym poza zacumowanym na stałe hulkiem Bałtyk, pozostały jedynie holowniki Lech, Smok, Żeglarz i Wanda oraz okręt baza dla nurków Nurek. Jedynymi okrętami cumującym w Gdyni w czasie nalotu były okręt artyleryjski Mazur oraz kanonierki Generał Haller i Komendant Piłsudski R. Witkowski, Hel, op. cit., s L. Wilczyński Na placówce, [w:] R. Witkowski, Ostatnia, op. cit., s W. Tym, Przygotowania, op. cit., k Niestety nie jest jasna przyczyna dla której Mazur, wzorem pozostałych jednostek bojowych floty polskiej nie opuścił portu. Faktem jest, że okręt był przygotowywany do wyjścia w morze i połowa załogi maszynowej znajdowała się na swych stanowiskach, co było bezpośrednią przyczyną wysokich strat załogi maszynowej uwięzionej pod pokładem okrętu. Silny nalot trwał około 25 minut, a głównym obiektem ataku był basen portu wojennego. Ewidentnie lotnikom znane były wyniki porannego rozpoznania, gdyż szczególnie bombardowana była przystań okrętów podwodnych, gdzie jeszcze rano stały Wilk i Orzeł. Niestety w trakcie nalotu w okolicach mola zachodniego zacumowane były Mazur oraz Nurek, co przypieczętowało los obu jednostek. Nim rozpoczął się nalot, dowódca okrętu kpt. mar Tadeusz Rutkowski przyprowadził na okręt pracownicę Samodzielnego Referatu Informacyjnego Dowództwa Floty 34 pannę Annę Starkównę, którą miano ewakuować na Hel. Natomiast Nurek miał przewieźć na Hel żyroskopy i detonatory z torpedowni. Już jedna z pierwszych bomb trafiła w prawą nadbudówkę rufową Bałtyku. Jednak uszkodzenie to w najmniejszym stopniu nie wpłynęło na potężny okręt, gdyż jego poszycie nie zostało naruszone. Mimo wielu bomb wybuchających w pobliżu burt nieruchomego byłego krążownika nie został on już trafiony i po zakończeniu nalotu wciąż pozostawał na swym miejscu postoju. Niestety inne okręty nie były tak odporne na trafienia jak hulk. Podczas nalotu jedna z bomb ugodziła w Nurka. Bezpośrednie trafienie w komin bombą SC 250, spowodowało doszczętne zniszczenie śródokręcia, a siła wybuchu odrzuciła okręt o około 25 metrów od mola na środek basenu, gdzie Nurek natychmiast zatonął. Niestety straty były bardzo wysokie, gdyż zginęło 16 członków załogi (z 21) wraz z dowódcą okrętu chor. mar. Wincentym Tomasiewiczem. Siedemnastą ofiarą był obecny w trakcie nalotu na okręcie bosman kapitanatu portu wojennego Gdynia Witold Sierko. 35 Równie tragiczny los spotkał dzielnie broniącego się Mazura. Przez cały czas nalotu okręt ostrzeliwał się z jedynego działa przeciwlotniczego Vickers 40 mm oraz podwójnego karabinu maszynowego Hotchkissa 13,2 mm jak również mało skutecznych 2 pojedynczych karabinów maszynowych Maxim. Dopiero pod koniec nalotu nad okrętem pojawił się feralny samolot, który zrzucił trzy bomby. Jedna z nich trafiła bezpośrednio w dziób odrywając go od reszty okrętu, druga wybuchła przy molo na wysokości działa nr 1 i 2 odrzucając okręt o dobre 75 metrów od mola przez zerwane poszycie do wnętrza zaczęła wdzierać się woda. Dziób okrętu błyskawicznie skrył się pod wodą, natomiast reszta okrętu wystawała jeszcze ponad powierzchnię wody, lecz i ona powoli i nieubłaganie pogrążała się. Jednak i w tym tragicznym momencie okręt nie poddawał się i nadal bronił. Brodząc po kolana w wodzie zastępca dowódcy okrętu por. mar. Jacenty Marian Dehnel oraz artylerzysta mar. Wacław Armada do końca prowadzili ogień do nadlatujących maszyn z czynnego jeszcze działa 40 mm. Niestety straty na Mazurze były zatrważająco wysokie. Co prawda liczby poległych na Mazurze do dziś nie udało się dokładnie ustalić, a różne relacje podają od 25 do 50 zabitych, co stanowi odpowiednio od 32 do 65% całej załogi. Na sporządzonej przez Jerzego Pertka Liście strat osobowych Polskiej Marynarki Wojennej figuruje 46 marynarzy 34 Kontrwywiad Marynarki Wojennej. 35 Wszystkie straty osobowe za: Lista strat osobowych Polskiej Marynarki Wojennej , [w:] J. Pertek, Mała flota, op. cit., s , oraz Straty osobowe Gdyni w okresie II Wojny Światowej, (stan na dzień 27 IV 2009).

27 27 i podoficerów poległych na Mazurze i wydaje się to najbliższe prawdzie. Stojący przy tym samym drewnianym molo co Nurek, holownik Wanda został zatopiony od wybuchu tej samej bomby. Na szczęście tym razem obeszło się bez ofiar, gdyż załoga już wcześniej opuściła pokład. W trakcie nalotu basen portowy opuściły obie kanonierki oraz holowniki Smok, Lech i Żeglarz. Niestety i w tu nie obyło się bez ofiar. Od odłamków bomby lotniczej na kanonierce Generał Haller zmarli st. mar. Jan Dercz oraz st. mar. Sobczyński. Uszkodzony został również holownik Smok. Straty poniosły również jednostki cywilne. Przypuszczalnie od bomb tego dnia zatonęła łódź pilotowo-inspekcyjna Pilot II (11 BRT). Nierozstrzygnięta pozostaje jednak kwestia zapalenia parowca, co meldowali piloci z IV.(St)/LG W porcie gdyńskim obecne były jedynie dwa polskie parowce Tczew (760 BRT) i Toruń (2018 BRT) oraz dwa neutralne norweski Bjørnvik (812 BRT) oraz grecki Ioannis Carras (3527 BRT). Pewne jest, że obie polskie jednostki były uszkodzone jeszcze przed wojną i stały w stoczni, która zgodnie z wytycznymi nie była atakowana przez lotników niemieckich. Pewne jest również, iż w trakcie nalotu z portu wyszedł statek pod neutralną flagą, co potwierdzają liczne relacje świadków. Niestety nie jest pewne, który z parowców. Z relacji ppor. mar. Mieczysława Wróblewskiego oraz starszego marynarza Kazimierza Kasperka (obaj znajdowali się na pokładzie Rybitwy) wynika, iż minowiec około godz. 13 otrzymał rozkaz odprowadzenia greckiego statku przez pole minowe. W pobliżu Jastarni niebo zaroiło się od stukasów lecących w stronę Helu, wtedy też Grek zmienił gwałtownie kurs na wschód i ruszył prosto na Hel. 37 Jednak pewne jest też, że 6 września Ioannis Carras został zatopiony przez PMW w charakterze statku blokującego wejście do portu gdyńskiego. Zatem z jakichś przyczyn statek musiałby zawrócić. Tymczasem zgodnie z danymi norweskimi Bjørnvik w momencie wybuchu wojny przebywał w Gdyni, gdzie podczas nalotu bombowego został uszkodzony. Jednak pomimo uszkodzeń zdołał wydostać się z zagrożonego obszaru. 38 By jeszcze bardziej skomplikować całą sprawę według gdańskich gazet z września 1939 roku, norweski statek Bjørnvik został ostrzelany 3 września w Zatoce Gdańskiej przez niemieckie ścigacze torpedowe! 39 Być może wychodząc z portu Bjørnvik został faktycznie uszkodzony przez niemieckie bombowce a następnie spostrzeżony pod Helem przez niemieckich pilotów i zaklasyfikowany jako wielki parowiec. Sprawa ta jednak wymaga dalszych badań. Krótko przed godz. 16 na okręty polskiej floty ze sztabu Morskiej Obrony Wybrzeża nadano radiogram Wykonać plan Rurka. W związku z tym około godz. 17 na redzie Gdyni zebrały się wszystkie okręty bojowe polskiej floty: Wicher, Gryf oraz 36 Warto również rozpatrzeć możliwość złego rozpoznania i przyjęcia dymu z komina za efekt trafienia bombą. 37 Z. Boczkowski, Miny, op. cit., s.31, Kazimierz Kasperek, Sprawozdanie [IPMS, MAR.A.II.5/1d], k Norwegian Merchant Fleet , (stan na dzień 1 XII 2008). Potwierdza to relacja Wacława Leszczyńskiego, który w swej książce pisał: po południu między nalotami odszedł jedyny handlowy statek pod norweską banderą i widziałem jak podążał w kierunku Helu. Wacław Leszczyński, Ludzie naszego morza. Kartki z kamiętnika, Century Publishing Co, Toronto 1981, s Korespondencja prywatna z Theo Dorgeistem z 20 sierpnia 2007 roku. 6 minowców wraz z 2 kanonierkami, na pokładzie kontrtorpedowca zaś odbyła się odprawa dowódców. Po je zakończeniu flotylla udała się w szyku bojowym w stronę Helu, gdzie była przewidziana koncentracja jednostek przed rozpoczęciem nocnej akcji stawiania min. Jednocześnie na podstawie wcześniejszego rozpoznania lotniczego, które donosiło o godz. 14 o opuszczaniu Gdyni przez polskie jednostki wojenne, dowództwo Luftflotte 1 postanowiło przeprowadzić jeszcze jeden nalot bombowy na Gdynię i ewentualne cele na Zatoce Puckiej. Wobec tego o godz do lotu bojowego poderwano 32 Ju 87B z IV.(St)/LG 1 w eskorcie 8 Bf 109E z I.(J)/LG 2. Z perspektywy czasu decyzja o skoncentrowaniu polskiej floty w jednym miejscu za dnia, kiedy samoloty wroga mogły jeszcze swobodnie operować, wydaje się błędna. Pozostawienie Gryfa pod Mechelinkami pod osłoną baterii przeciwlotniczych byłoby znacznie bezpieczniejsze dla tej najcenniejszej jednostki polskiej floty, 40 gdyż impet niemieckich bombowców skoncentrowałby się na pozostałych jednostkach krążących na redzie Gdyni. Co więcej, niezrozumiałe wydaje się również niezaokrętowanie na Gryfie, na czas tej najważniejszej akcji PMW w czasie kampanii wrześniowej Dowódcy Floty kontradm. Józefa Michała Huberta Unruga, który osobiście powinien dowodzić całością akcji. Zatem wydaje się, że w dużej mierze za niepowodzenie akcji Rurka odpowiada niedostateczne wyszkolenie taktyczne i błędne decyzje Dowódcy Floty (zob. mapa na s. 28). Około godz. 18 rozpoczął się nalot na manewrujące okręty polskie. Wśród wybuchów bomb oraz wściekle terkoczącej broni maszynowej, każdy z okrętów samodzielnie starał się unikać zrzucanych bomb oraz odgryzał się z broni przeciwlotniczej. Szczególnie trudna była sytuacja Gryfa, który w rufowych komorach minowych przewoził przeszło 300 min, czyli ponad 33 tony ładunków wybuchowych! Gdyby choć jedna z bomb trafiła w rufę stawiacza min, okręt zostałby dosłownie zdmuchnięty z powierzchni morza, a i przebywające w pobliżu jednostki byłyby mocno zagrożone z powodu wybuchu trotylu. Dlatego też dowódca Gryfa kmdr ppor. Stefan Kwiatkowski postanowił manewrować okrętem w pewnej odległości od reszty zespołu obawiając się niszczących skutków wybuchu w środku zespołu. Jednak huraganowe ataki niemieckich lotników na polski stawiacz min spowodowały, że właśnie ten okręt był najmocniej bombardowany z całej flotylli, wobec czego większość dowódców samoistnie poczęła zbliżać się do Gryfa, by ogniem swej broni przeciwlotniczej wspomóc stawiacz min w tej walce. Wysiłki polskich marynarzy przyniosły pewien efekt, gdyż kolejne fale nadlatujących stukasów zrzucały bomby z większych wysokości z widocznym respektem dla siły ognia polskiej floty. Jednak nawet zmasowany ogień nie uchronił flotylli od strat. Już pod koniec nalotu dwie jednostki otrzymały bliskie choć nie bezpośrednie trafienia. Seria trzech bomb upadła obok minowca Mewa poważnie go uszkadzając. Jedna bomba wybuchła tuż przy lewej burcie zapalając magazyn farb oraz wybijając do nogi obsadę działa 75 mm, kolejna wybuchła po 40 Ponieważ Gryf w swych ładowniach przenosił około 300 min, od pełnej sprawności okrętu zależało powodzenie całej akcji Rurka.

28 28 Pierwsza bitwa powietrzno-morska drugiej wojny światowej A.S. Bartelski (crolick) Opracowanie własne na podstawie: M. Borowiak, op.cit., s. 40 Kolorem ciemnoniebieskim oznaczono kurs kontrtorpedowca Wicher, niebieskim stawiacza min Gryf, zaś jasnoniebieskim pozostałych mniejszych jednostek polskich. Linią przerywaną podano orientacyjny kierunek nalotu niemieckich bombowców. Uwaga: sylwetki okrętów i samolotów nie są w skali. W przypadku jednostek morskich zachowano jednak proporcje względem poszczególnych okrętów. zderzeniu z lustrem wody na wysokości pomostu, masakrując przebywających tam oficerów i marynarzy. Straty w wyniku nalotu były olbrzymie spośród 35 ludzi załogi, ranna bądź zabita została cała załoga pokładowa. 41 Sam minowiec również został ciężko uszkodzony wszystkie sterowe urządzenia elektryczne nie działały, a przez liczne przebicia kadłuba dostawała się woda, któ ą trzeba było stale wypompowywać. Niestety dwie bomby wybuchły również blisko stawiacza min. Pierwsza feralna bomba wybuchła około 15 metrów od burty Gryfa na wysokości pomostu bojowego okrętu i raziła odłamkami przebywających na pokładzie członków załogi. Zginął dowódca okrętu kmdr ppor. Kwiatkowski oraz mar. Feliks Dutkiewicz, rannych było dalszych 17 członków załogi. 42 Kolejna wybuchła za rufą okrętu uszkadzając ster elektryczny, telegraf maszynowy, żyrokompas oraz podnośniki minowe. Sterowanie okrętem było możliwe jedynie z rufowego awaryjnego stanowiska steru ręcznego. Od bliskich wybuchów i powstałych wstrząsów wiele min wyskoczyło z torów minowych. Wobec śmierci dotychczasowego dowódcy okrętu, do- 41 Polegli: ppor. mar. Zbigniew Roman Mielczarek (oficer wachtowy), mat Józef Rogalski, mat Józef Rutkowski, bosman Tadeusz Szuwarski, st. mar. Rafał Zalewski oraz nieznany z imienia i nazwiska marynarz. Ciężko rannych zostało kolejnych 8 członków załogi, w tym pozostali dwaj oficerowie okrętu: dowódca kpt. mar. Wacław Antoni Lipkowski oraz pełniący funkcję oficera wachtowego bosm. pchor. Zbigniew Sokołowski. Spośród rannych marynarzy w późniejszym terminie zmarli w wyniku poniesionych obrażeń: mat Józef Cichy, mat Jan Czerniak oraz st. mar. Artur Ejdowski. 42 Po dwóch dniach, 3 września, wyniku odniesionych ran zmarli dwaj z nich mar. Piotr Karpowicz oraz mar. Tadeusz Sobek; 27 września zaś zmarł mar. Tadeusz Szlenuk. wodzenie przejął kpt. kontr. mar. Wachtang Lomidze. 43 W tym momencie nalot się zakończył. Jednym z pierwszych rozkazów p.o. dowódcy było wyrzucenie za burtę wszystkich min z pokładu. Ta zaskakująca decyzja po dziś dzień budzi spore wątpliwości co do jej zasadności. Z jednej strony nie należy zapominać, że okręt został uszkodzony i miał niesprawny ster. W przypadku rychłego ataku lotniczego na okręt, prawdopodobieństwo otrzymania bezpośredniego trafienia i unicestwienia Gryfa niebezpiecznie rosło. Z pewnością doświadczenia pierwszego dnia wojny wzmagały strach przed ponownym nalotem, którego można się było spodziewać lada moment. Z drugiej strony wyrzucenie wszystkich min za burtę okrętu pozbawiało polską flotę możliwości wykonania podstawowego zadania jakie jej postawiono przed wojną zablokowania za pomocą min Zatoki Gdańskiej i niedopuszczenia nieprzyjaciela do ostrzeliwania Helu, który miał strategiczne znaczenie jako baza okrętów podwodnych. Pozbycie się nieuzbrojonych min skazywało polskie okręty na swoistą wegetację i od tego momentu jedynym zadaniem Dowódcy Floty była minimalizacja strat wśród załóg. Warto również zaznaczyć, że od bliskich wybuchów bomb uszkodzony został kuter Albatros Hel.67 (25 BRT), który wraz z pozostałymi zmobilizowanymi kutrami rybackimi oraz okrętami-bazami OORP Gdynia i Gdańsk przechodził w czasie nalotu z Gdyni do portów na półwyspie helskim. Uszkodzoną 43 Był to Gruzin, jeden z dwóch przedwojennych oficerów kontraktowych w PMW. Często spotyka się pisownię Wiktor Łomidze, które jest spolszczoną wersją oryginalnego imienia i nazwiska.

29 29 i unieruchomioną w czasie bombardowania jednostkę wzięły na hol inne kutry i doprowadziły bezpiecznie na Hel. 44 Straty niemieckiego lotnictwa w pierwszym dniu wojny nad wybrzeżem nie były duże. Podczas porannego bombardowania Pucka i Rumi, oprócz uszkodzenia od ognia artylerii przeciwlotniczej 1 Bf 110, nie było strat. Podobnie było w przypadku nalotu na Hel. Jednak najpoważniejszy przeprowadzony tego dnia nalot na Gdynię, pociągnął za sobą utratę pierwszych maszyn. Zgodnie z raportami pilotów, w locie powrotnym obrona przeciwlotnicza dosięgła jednego Ju 87B z 7. Staffel (III/StG 2). Była to maszyna oznakowana T6+KR (Nr 290), pilotowana przez Uffz. Ernsta Kanzenbacha, zaś strzelcem był Gefr. Rohr. Po wypadku w okolicach Czernowicz 45 maszyna doszczętnie spłonęła. Obaj lotnicy podjęli próbę przedarcia się na niemiecką stronę frontu, podczas której zgodnie z relacją Gefr. Rohra Uffz. Kanzenbach zginął podczas strzelaniny z 3 polskimi żołnierzami na rowerach. 46 Warto w tym miejscu przytoczyć dwa opisy, które najprawdopodobniej odnoszą się do zestrzelenia stukasa. Otóż, zgodnie z relacją pilotów MDLot., 4 września (czwartego!) pełniąc dyżur na lotnisku w Rumi mar pil. Stefan Czerwiński oraz szer. pil. Wacław Zarudzki zestrzelili z wymontowanego z wodnosamolotu (R-XIII G/hydro 718) karabinu maszynowego Vickers wz. F, powracający nad ziemią bombowiec Ju 87. Maszyna przymusowo lądowała między Redą a Rekowem, gdzie zapadła się w bagnisty grunt, a załoga trafiła do polskiej niewoli. 47 W swej książce o Luftflotte I Krzysztof Janowicz podaje, iż w drodze powrotnej z Gdyni stukasy ostrzelały w locie koszącym z broni maszynowej lotnisko w Rumi, gdzie jedna maszyna została zestrzelona przez obronę przeciwlotniczą lotniska. Samolot miał lądować na bagnach między Redą i Rekowem, a załoga została wzięta do niewoli. 48 Ponieważ 4 września nad Rumią i Gdynią nie operowały żadne Ju 87, a maszyna niewątpliwie została strącona, z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że zdarzenie opisywane przez obie powyższe relacje dotyczyły samolotu Uffz. Kanzenbacha. Zastanawia jedynie stwierdzenie o wzięciu do niewoli obu członków załogi, gdyż jeden lotnik zginął zastrzelony podczas ucieczki, a drugiemu udało się zbiec. 49 W przypadku stukasów atakujących port wojenny nie było strat bezpośrednich lecz kilka maszyn zostało uszkodzonych, zaś jedna z nich (Nr 243) poważnie. 50 Maszyna przeszła do lotu koszącego, podczas którego zahaczyła o wierzchołki drzew. 44 Informacja podawana przez Bohdan Huras, Marek Twardowski, Księga statków polskich , tom 4, Polnord Oskar, Gdańsk 2002, s. 68 jest nieprawdziwa, gdyż nie istniał kuter o oznaczeniu Hel Nie jest jasne, jaką miejscowość mieli na myśli niemieccy lotnicy, gdyż ani na przedwojennych mapach niemieckich ani polskich Czernowicze nie figurują. Najprawdopodobniej jest to przekręcona nazwa jednej z polskich miejscowości. Możliwe, iż tajemnicze Czernowicze to Ciechocino leżące między Redą a Rekowem. 46 Wg danych z bazy Volksbund Deutsche Kriegsgräberfürsorge e. V, (stan na dzień 9 III 2009) miejsce śmierci Kanzenbacha to Kartoszyn, leżący tuż przy granicy nad jeziorem Żarnowieckim. 47 A. Olejko, Morski, op. cit., s Jako ciekawostkę można dodać, iż w 1983 roku podczas prac melioracyjnych wrak stukasa został przypadkowo odnaleziony i wydobyty, a następnie pocięty na złom (sic!). Krzysztof Janowicz, Luftflotte I 1939, Miniatury Lotnicze 11, Kagero, Lublin 2002, s Najprawdopodobniej pilotów zestrzelonego nad Warszkowem Hs 126 błędnie przypisano do tej właśnie maszyny. 50 Niestety nie jest znana ani dokładna liczba uszkodzonych maszyn, ani rozmiary uszkodzeń. Prawdopodobnie dlatego obrońcy uznali to zdarzenie za swój sukces według kilku z nich pociski z kanonierek zestrzeliły jeden samolot, który spadł na Płycie Oksywskiej niedaleko starej latarni morskiej. 51 Podczas tego samego nalotu doszło do tragicznej pomyłki. Otóż załogi dwóch Bf 110 z I./ZG 1 zauważyły niezidentyfikowany samolot nad Gdynią. W wyniku krótkiej walki powietrznej samolot został zestrzelony na zachód od Bitow (Bytów). Jednak zestrzeloną maszyną nie był polski samolot rozpoznawczy lecz niemiecki Henschel Hs 126 z 2.(H)/21 oznaczony P2+MK. Załoga zestrzelonego samolotu Olt. Heinz Rehdanz (miał 4 kule w nodze) oraz Olt. Wilhelm Schmidt wyskoczyła na spadochronach i dostała się do niewoli. Niestety nie są znane nazwiska zwycięskich pilotów. Zdarzenie to relacja por. piech. rez. Jana Handzlika (dowódcy 3 kompanii V Batalionu MBON), który podawał że pierwszego dnia wojny wywiązała się walka w powietrzu, w wyniku której został strącony niemiecki samolot. Dwaj lotnicy zostali ranni i odstawiono ich do punktu sanitarnego, zaś całe zdarzenie miało miejsce w okolicach Warszkowa, na granicy polsko-niemieckiej. 52 Niezrozumiałe wydaje się czemu niemieccy lotnicy podali jako miejsce walki Bitow (Bytów), które leży ponad 80 km na południowyzachód od Warszkowa gdzie spadł samolot. Podsumowując pierwszy dzień zmagań, dowódca 1 Morskiego Pułku Strzelców ppłk piech. Kazimierz Pruszkowski napisał, iż w nalotach nieprzyjaciel stracił tego dnia 3 samoloty. Pierwszy spadł koło cegielni Wejherowo i spalił się kompletnie. We wraku maszyny odkryto zwęglone zwłoki dwóch pilotów. Drugi rozbił się na kolanie szosy w kierunku na Piaśnicę a lotników z tego samolotu przechwycił posterunkowy Jan Dula z Komisariatu Wejherowo (to z pewnością Olt. Rehdanz oraz Olt. Schmidt). Natomiast trzecia maszyna spadła w lasach między Puckiem a jez. Żarnowieckim (to najprawdopodobniej Ju 87B Kanzenbacha i Rohra). 53 Były również meldunki o zestrzeleniu dalszych dwóch samolotów, z których jeden z uszkodzonymi sterami skierował się na Gdańsk, lecz zestrzelenie tych samolotów nie zostało potwierdzone. 54 Najprawdopodobniej uszkodzoną maszyna był Bf 110C pilotowany przez Uffz. Weyanda, który lądował w Malzkowie (Malczkowo, na południowy wschód od Gdańska). Zgodnie z zapiskami dowódcy 2 MDAPl. obronie przeciwlotniczej udało się zestrzelić dwa samoloty. 55 Dane te w pełni zgadzają się z informacjami niemieckich Kriegstagebuchów. Niestety nie jest jasne o jakiej maszynie mówi ppłk piech. Pruszkowski w kontekście samolotu rozbitego w Wejherowie. Ponieważ wrak maszyny został odkryty przez Polaków, z pewnością została ona bądź zestrzelona, bądź lądowała awaryjnie. Żadna inna relacja nie podaje szczegółów o tym samolocie. Najprawdopodobniej była to kolejna maszyna z klucza roz- 51 J. Pertek, Wielkie dni, op. cit., s Jan Handzlik, Udział mój w kampanii wrześniowej 1939 roku w obronie Wybrzeża, [w:] Wacław Tym, Andrzej Rzepniewski, Gdynia 1939, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1979, s Kazimierz Pruszkowski, Walki 1 Morskiego Pułku Strzelców na przedpolu Kępy Oksywskiej w okresie 1 10 września 1939 roku, [w:] W. Tym, A. Rzepniewski, Gdynia, op. cit., s. 345 oraz Wacław Tym, Lądowa obrona polskiego wybrzeża morskiego, cz. III, Wojskowy Przegląd Historyczny 4/1957, s S. Jabłoński, Dzieje, op. cit., k. 23.

30 30 poznawczego przydzielonego dowództwu Grz. Sch. Abschn. Kdo Nie jest również prawdą jakoby tego dnia II.(J)/186(T) utraciła w wieczornym ataku szturmowym zestrzelone 2 Bf 109E. W rzeczywistości eskadra nie wystartowała nawet do ataku. 57 Po stronie polskiej straty również nie były znaczące. Niemieccy lotnicy zdołali zatopić 1 okręt artyleryjski (349 ton), 1 bazę nurków (110 ton), 1 holownik (55 ton) oraz uszkodzić stawiacz min (2085 ton) i wyeliminować z dalszej walki 1 minowiec (186 ton). Pomimo niewielkiej skuteczności niemieckich nalotów, w wyniku splotu nieszczęśliwych okoliczności polska flota została pozbawiona a raczej sama się pozbawiła swojego głównego oręża w walce z Kriegsmarine: możliwości postawienia wielkiej zagrody minowej odcinającej Zatokę Pucką od Zatoki Gdańskiej, uniemożliwiającej tym samym poruszanie się pancernika Schleswig-Holstein wewnątrz Zatoki Puckiej. 2 września Drugi dzień wojny nie był tak pracowity dla niemieckich lotników jak piątek 1 września, gdyż samoloty wykonały jedynie trzy naloty. Jako pierwsze zostały poderwane 32 Ju 87B IV.(St)/LG 1, w eskorcie Bf 109E z dwóch Staffel I.(J)/LG 2 oraz II.(J)/186(T), które o godz. 11 wystartowały celem zbombardowania portu wojennego w Gdyni oraz zaobserwowanej na wodach Zatoki Puckiej floty polskiej. Po półgodzinnym locie stukasy znalazły się w rejonie celu, gdzie się rozdzieliły część bombowców ruszyła w stronę portu w Gdyni, a część rozpoczęła bombardowanie zaobserwowanych na wodach zatoki okrętów wojennych. Zgodnie z relacjami pilotów myśliwców, w wyniku ataków jeden z okrętów został zatopiony, a drugi zaczął bardzo mocno dymić. Po powrocie do baz na podstawie relacji pilotów przyjęto, iż 6 bomb trafiło i zatopiło stawiacz min Gryf lub kontrtorpedowiec Wicher. Rzeczywistość była dramatycznie odmienna. Jak wiadomo rankiem 2 września zarówno Gryf, jak i Wicher, zostały unieruchomione w porcie wojennym na Helu, dlatego nie mogły być one celem ataku niemieckich lotników. Tymczasem na wodach Zatoki Puckiej operowały jedynie dwie kanonierki Komendant Piłsudski oraz Generał Haller oraz okręty-bazy Oddziału Kutrów Trałowych Gdańsk i Gdynia. Pierwszy z zespołów operował na linii Hel Mechelinki, natomiast drugi w okolicach Jastarni. Wpierw, krótko po godz. 11, około 6 8 samolotów zaatakowało obie kanonierki, choć tylko jedna z maszyn zrzuciła bomby. Oba okręty odpowiedziały ogniem oraz rozpoczęły manewry wymijające, a wkrótce potem skierowały się do portu rybackiego Hel, gdzie dotarły już nie niepokojone. Druga grupa jednostek została zaatakowana o godz przez 17 bombowców, które wpierw zaatakowały Gdynię stojącą na kotwicy w okolicach Mechelinek, a następnie Gdańsk 56 W tym miejscu warto zaznaczyć, że wg raportów niemieckich 3 września eskadra rozpoznawcza Grz. Sch. Abschn. Kdo. 1 dysponowała już tylko jednym samolotem: Erinnerungen an den Feldzug gegen Polen im Jahre 1939, [w:] W. Tym, A. Rzepniewski, Gdynia, op. cit., s Korespondencja prywatna z Mariusem Emmerlingiem z 2 maja zakotwiczony w okolicach Babich Dołów. 58 W czasie nalotu do burty Gdyni przycumowane były dwie jednostki: kuter trałowy T.1 59 oraz pozbawiony załogi kuter rybacki Kujawiak Hel.11 (83 BRT). W pobliżu chodziły dwie zmobilizowane motorówki wycieczkowe Jaś i Małgosia. Zgodnie z relacją dowódcy T.1 por. mar. rez. Andrzeja Cypriana Goebla pierwsza bomba detonowała z lewej strony dziobu Gdyni, druga trafiła w lewe skrzydło pomostu, a trzecia uderzyła w morze na wysokości mostka po prawej stronie dziobu. Fale wywołane eksplozją bomb spowodowały oderwanie się T.1 od Gdyni, która w tym czasie otrzymała kolejne bezpośrednie trafienie tym razem w kotłownie, które spowodowało przełamanie się okrętu na pół. 60 Pomimo uszkodzeń spowodowanych bliskimi wybuchami bomb T.1 rozpoczął ratowanie rozbitków. Jednak działania te były utrudnione przez niemieckie stukasy wciąż bombardujące utrzymującą się na powierzchni rufę Gdyni i jednocześnie ostrzeliwujące rozbitków z broni maszynowej. Ostatecznie kuter zdołał podjąć z morza 15 marynarzy, z których aż 12 było rannych i skierował się w stronę Jastarni, skąd z kolei dla ratowania rozbitków wysłano kolejny kuter Aleksander Hel 111. Kuter ten zdołał uratować 18 osób. 61 Udział w akcji ratowniczej brał również kuter Anna Kuź.44, ale liczba uratowanych przez nią rozbitków jest nieznana. Wraz z Gdynią na dno poszedł bezpośrednio trafiony bombą Kujawiak Hel.11. Po zatopieniu Gdyni, pojedynczy Ju 87B skierował się w stronę Gdańska, na który zrzucił 4 bomby. Jedna z bomb wybuchła blisko burty, co spowodowało poluzowanie się nitów, w efekcie czego statek zaczął powoli nabierać wody. Podczas opuszczania statku na skutek nieszczęśliwego wypadku zginął starszy oficer por. mar. rez. Marian Müller. Z Gdańska uratowała się szalupa z 11 ludźmi, która podczas dobijania do brzegu została ostrzelana ogniem maszynowym przez niemiecki samolot, w efekcie czego dwóch rozbitków zostało rannych. 62 Opuszczony przez załogę okręt dryfował swobodnie i dopiero 4 września został osadzony koło Mechelinek na dnie przez załogę wojskową. Zgodnie z dokumentacją niemiecką na dnie Zatoki Puckiej w pozycji N/ E oraz N/ E znajdują się wraki odpowiednio statku parowego oraz kutra. Pozycja zatopienia wskazuje, iż są to szczątki Gdyni oraz Kujawiaka. Ponieważ papiery Oddziału Kutrów Trałowych poszły na dno razem z Gdynią, obecnie niemożliwe jest ustalenie dokładnej liczby ofiar nalotu. Przypuszczalnie zginęło około 35 marynarzy, w tym dowódca wojskowy Gdyni por. mar. rez. Stanisław Kosko oraz mechanik okrętowy ppor. mar. rez. inż. Walerian Grzybowski, a także kapitan handlowej obsługi statku ppor. mar. rez. Apolinary Jankiewicz oraz starszy mechanik 58 Istnieje wiele rozbieżności co do miejsca przebywania obu jednostek. Według kolejnej wersji obie jednostki operowały w okolicy Jastarni, a jeszcze inna podaje że i Gdynia i Gdańsk były pod Mechelinkami. 59 Był to zbudowany (lub przebudowany) w 1939 roku w Stoczni Marynarki Wojennej kuter typu MIR 20a przystosowany do trałowania min. Przed wojną PMW zbudowała przypuszczalnie 6 takich jednostki. Wszystkie we wrześniu 1939 roku były obsadzone załogami wojskowymi i wzięły udział w akcji bojowej pod Mrzezinem 16 września. 60 Z. Boczkowski, Miny, op. cit., s B. Huras, M. Twardowski, Księga, op. cit., s W. Tym, Przygotowania, op. cit., k. 110.

31 31 ppor. mar. rez. Stefan Piasecki. Zgodnie z innymi przekazami liczba ofiar może być większa i wynosić ponad 70 ludzi. 63 Na koniec relacji z zatopienia obu jednostek, warto zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, należy podkreślić całkowicie absurdalne rozpoznanie przeprowadzone przez lotników z Luftwaffe, którzy pomylili 54-metrowe stateczki żeglugi przybrzeżnej z ponadstumetrowymi uzbrojonymi po zęby okrętami wojennymi. Należy się zastanowić, czy w przypadku dokumentów opisujących ten atak nie doszło do pewnych celowych przekłamań. Po drugie, należy rozpatrzyć kwestię bombardowania i ostrzeliwania rozbitków ogniem z karabinów maszynowych, co było niezgodne z IV Konwencją Haską dotyczącą praw i zwyczajów wojny lądowej z 18 października 1907 roku, a dokładniej Art. 22 i 23 pkt. c), oraz z X Konwencją Haską w sprawie zastosowania do wojny morskiej zasad konwencji genewskiej również z 18 października 1907, Art O ile bombardowanie resztek Gdyni i pływających rozbitków, można próbować tłumaczyć chęcią dobicia uszkodzonego okrętu, o tyle ostrzelanie łodzi z Gdańska jest dowodem na zbrodnię wojenną popełnioną przez niemieckich pilotów. Za ten czyn lotnik( cy) Luftwaffe powinien( ni) stanąć przed sądem wojennym. Jednocześnie należy w pełni odrzucić twierdzenia części polskich autorów jakoby atak na Gdynię i Gdańsk był bezprawny. Zarówno Gdynia, jak i Gdańsk, były okrętami PMW dowodzonymi przez oficerów Marynarki Wojennej i za takie należy je uważać. Fakt braku uzbrojenia na obu jednostkach w najmniejszym stopniu nie zmienia postaci rzeczy. Kolejny nalot miał miejsce po południu, gdy 11 Ju 87B z 4.(St)/186(T) o godz zaatakowały wyznaczone cele na cyplu helskim. Według relacji polskich nalot nastąpił o godz , gdy 6 samolotów nadleciało od strony portu wojennego zrzucając bomby na terenie baterii cyplowej. Bomby były jednak niecelne, gdyż wybuchły między wieżą kierowania ogniem a magazynem farb. Pozostałe 5 maszyn atakujących port wojenny również nie zanotowało żadnych sukcesów, jedynie kilka bomb upadło w pobliżu szpitala. W nalocie śmierć poniosło 3 marynarzy, a kilkunastu odniosło rany. 65 Polskie relacje przypisują również tego dnia sukcesy polskiej artylerii przeciwlotniczej. Zdaniem dowódcy 2 MDAPl. kpt. Wojcieszka 3 samoloty zostały trafione, a jeden z nich rzekomo trafiony dwukrotnie w skrzydło, na pełnych obrotach silnika, chcąc zapewne nabrać wysokości, wpadł w morze wraz z załogą, kilkaset metrów od brzegu. Zdaniem dowódcy 24/2 MDAPl por. mar. Wacława Zbigniewa Krzywca sukces ten winien być przypisany plutonowi dział kal. 40 mm na stanowiskach przy Szwedzkiej Górze II/24 z 2 MDAPl. i był to pierwszy sukces artylerii przeciwlotniczej Hel. 66 Zachowana dokumentacja niemiecka nie potwierdza jednak utraty nad wybrzeżem żadnego Ju 87B tego dnia. Ostatnie bombardowanie skierowane było przeciwko polskiej placówce na Westerplatte. Nalot odbył się w dwóch falach. Wpierw o godz. 18 zaatakowały stukasy z II/StG 2, a w 63 J. Miciński, Księga, op. cit., s Więcej na ten temat w Stanisław Ordon, Kampania wrześniowa 1939 r. na morzu w świetle prawa międzynarodowego, Wydawnictwo Morskie, Gdynia R. Witkowski, Hel, op. cit., s J. Pertek, Mała flota, op. cit., s. 66. chwilę po nich 29 Ju 87B z III/StG Według zeznań lotników II/StG 2 zniszczono bunkry wyposażone w karabiny maszynowe w północno-zachodniej części Westerplatte, koszary oraz bunkier z amunicją. Natomiast samoloty z III/StG 2 zniszczyły bunkry w części północno-wschodniej i budynek komendanta. Na drugą falę składały się samoloty He 111, które bombardowały teren placówki przy użyciu bomb zapalających. Zadaniem 3 He 111E z klucza sztabowego I/KG 1 oraz nieznanej liczby He 111H z I/KG 152 było wzniecenie jak największej liczby pożarów. 68 W rzeczywistości w wyniku ataku zniszczeniu uległa wartownia nr 5 trafiona bezpośrednio bombą o wadze 500 kg oraz koszary, które zostały trafione dwukrotnie. Uszkodzeniu uległy wartownie nr 1, 2 i 4 oraz willa oficerska i kasyno podoficerskie. Zniszczone zostały porzucone przez obsługę moździerze Stokes-Brandt wz. 31 kal. 81 mm. Efekt nalotu był piorunujący i wywarł na obrońcach straszliwe wrażenie. 69 Co ciekawe, obrońcy Wojskowej Składnicy Tranzytowej w swych wspomnieniach pisali jedynie o bombardowaniu przez stukasy i żaden z nich nie wspomina o obrzucaniu bombami przez klasyczne bombowce. Dowódca załogi na Westerplatte mjr. Henryka Sucharskiego twierdził, iż nalot trwał z małą przerwą około 45 minut i brało w nim udział 47 maszyn (25 w pierwszym nalocie oraz 22 w drugim). 70 Faktycznie w pierwszej fali nalotów wzięło udział około 58 samolotów, ale nalot Ju 87 trwał zaledwie około 15 minut i dopiero po kilku minutach wznowiły je He 111, obrzucając półwysep bombami zapalającymi. Możliwe jest zatem, iż Polacy kolejne bombardowanie przyjęli jako dalszy ciąg bombardowania przez stukasy, bądź też bombardowanie przez He 111 było jedynie planowane, a w rzeczywistości nie miało miejsca, co jest jednak wątpliwe. Przez cały dzień eskortę kolejnych wypraw bombowych zapewniały myśliwce Bf 109E z I.(J)/LG 2 oraz 6. Staffel II.(J)/186(T). Bombowce otrzymały ochronę myśliwską, gdyż rozpoznanie lotnicze donosiło o dużej aktywności polskich myśliwców nad Gdynią (sic!). Warto również dodać, iż I.(J)/LG 2 straciła tego dnia w wyniku ognia artylerii przeciwlotniczej jeden myśliwiec Bf 109. Niestety, nie są jasne okoliczności tego zdarzenia, lecz nie można wykluczyć, iż padł on ofiarą ognia polskiej artylerii, gdyż tego dnia maszyny I.(J)/LG 2 operowały głównie nad wodami Zatoki Gdańskiej. W przeciwieństwie do pierwszego dnia wojny, 2 września bardzo aktywne były niemieckie wodnosamoloty, które atakowały wybrane cele na wodach Zatoki Puckiej oraz na Helu. Wpierw o godz trójka hydroplanów nadlatujących z kierunku Pillau zaatakowała ogniem maszynowym obie patrolujące Zatokę Pucką kanonierki. Ze względu na zbyt niski tor lotu nie mogły zrzucić bomb, dzięki czemu okręty wyszły bez szwanku. Po chwili patrolujące zatokę maszyny napotkały pięć polskich minowców przechodzących z Helu do Jastarni. 67 Niestety nie jest jasne ile maszyn z II/StG 2 wzięło udział w nalocie. Dzień wcześniej Hel bombardowało 30 maszyn, jednak odliczając uszkodzony samolot Lt. Hamestera, daje to 29 dostępnych maszyn rankiem 2 września. 68 Przypuszczalnie Westerplatte atakowało około 40 maszyn z I/KG Vortal Westerplatte, (stan na dzień 12.VII.2007). 70 Henryk Sucharski, Przebieg działań na Westerplatte od 1 do 7 września 1939 roku, [w:] Zbigniew Flisowski, Westerplatte, Wydawnictwo MON, Warszawa 1989, s. 53.

32 32 W wyniku ataku z broni maszynowej na Czajce zginął st. mar. Rudolf Hereta, a 3 marynarzy zostało rannych. 71 Rankiem 2 września o godz okręt podwodny Ryś został zaatakowany przez dwa wodnosamoloty, które zrzuciły za rufą okrętu pięć bomb. Najprawdopodobniej były to maszyny Ar 196 z 5/B.Fl.Gr Przypuszczalnie samoloty przekazały meldunek o spostrzeżeniu okrętu podwodnego do bazy, gdyż wkrótce Ryś został zaatakowany bombami hydrostatycznymi przez Räumbooty. 73 Wieczorem samoloty wroga ponownie dały o sobie znać obrońcom półwyspu. O godz rozpoczęły się powtarzane systematyczne co minut naloty pojedynczych wodnosamolotów z 2.(M)/Kü.Fl.Gr. 506 na półwysep helski. Taktyka ich polegała na nadlatywaniu od strony Rozewia kursem na cypel helski, gdzie z wysokości metrów zrzucały bomby, a następnie schodząc nad wierzchołki drzew ostrzeliwały stanowiska polskie ogniem broni pokładowej. Niektóre z maszyn zrzucały bomby zapalające licząc na spowodowanie pożaru lasu. Ataki zakończono już 3 września o godz Efekty dla obu stron były mizerne. Pomimo aż 27 nalotów wykonanych przez wodnosamoloty bateria cyplowa nie została nawet uszkodzona, podobnie zresztą jak i baterie artylerii przeciwlotniczej. Nie poniesiono również strat w ludziach. Natomiast mimo intensywnego ognia broni przeciwlotniczej zarówno z nkm, jak i dział 40 mm nie zestrzelono żadnego samolotu nieprzyjaciela. Twierdzenie jakoby nkm nr 2 z baterii cyplowej obsługiwany przez mar. Cybulskiego oraz mar. Wawrzyniaka zestrzelił nad ranem o godz samolot, nie znajduje potwierdzenia w archiwaliach niemieckich. 74 Natomiast zupełnie nieprawdopodobnie brzmią ustalenia kpt. Wojcieszka, który powołując się na anonimowego niemieckiego dowódcę zajmującego Hel, twierdzi iż tej nocy zestrzelono aż 12 (sic!) maszyn. 75 Bardziej prawdopodobne wydaje się, iż tej nocy naloty wykonało 12 wodnosamolotów niemieckich. 3 września Jak pokazała przyszłość, niedziela 3 września okazała się ostatnim dniem tak ciężkich bombardowań w całej kampanii. Przyczyną takiego stanu rzeczy było zatopienie obu największych jednostek PMW, ale nie uprzedzajmy faktów. Rankiem o godz nad Helem przeleciało kilka wodnosamolotów z 3.(M)/KüFlGr 506 prowadząc rozpoznanie. Maszyny nadlatywały wzdłuż półwyspu od strony zatoki i po wykonaniu zadania nad portem wojennym Hel znalazły się nad polskimi hydroplanami zakotwiczonymi na Długiej Mieliźnie. Polskie samoloty zostały ostrzelane ogniem broni maszynowej z wykorzystaniem amunicji przeciwpancernej tak, że pływaki zostały podziurawione jak sito, a wodnosamoloty potonęły. W wyniku nalotu uszkodzonych zostało 9 wodnosa- 71 Z. Boczkowski, Miny, op. cit., s Korespondencja prywatna z Theo Dorgeistem z 8 października 2007 roku. 73 Aleksander Grochowski, Sprawozdanie z działalności okrętu od chwili wybuchu wojny [IPiMS, MAR.A.II.3/2A, k. 1]. 74 R. Witkowski, Hel, op. cit., s M. Wojcieszek, O. de B., op. cit., k. 13. molotów R-XIII hydro. Z pogromu ocalało jedynie 5 maszyn 76 : jeden R-XIII G/hydro (714) oraz nieatakowane ustawione w porcie i na lądzie samoloty szkolne (Nikol A-2, FBA-17 HE2 (44), RWD-17W oraz R-XIII bis/hydro 702). Dwie godziny później do porannego nalotu na Hel, wystartowało 11 stukasów z 4.(St)/186(T) w osłonie 4 Bf 109E z II.(J)/186(T). Zadaniem niemieckich pilotów było atakowanie wszelkich polskich jednostek znajdujących się na północny zachód od linii łączącej Zoppot (Sopot) z cyplem helskim oraz w obrębie 5 Mm od portu wojennego Hel. Specjalnie do tej misji pod maszyny podwieszono bomby SC 500 o wadze 500 kg. Nalot rozpoczął się około godz. 9. Już pierwsze bomby zrzucone przez Ofw. Karla-Hermanna Liona trafiły Gryfa w okolicach rufy. Kolejne 3 wybuchły obok burty powodując oderwanie się okrętu od nabrzeża i uszkadzając prawą burtę tylnego pokładu. Wg raportów w porcie helskim zatopiono też czarny okręt o przybliżonej wyporności 600 ton. Po powrocie niemieccy lotnicy raportowali bardzo silny ogień przeciwlotniczy oraz utratę jednej maszyny i dwóch pilotów. Był to Ju 87B oznaczony J9+LM z załogą Uffz. Wilhelm Czuprina oraz Uffz. Erich Meinhardt. Polskie relacje zgodnie podkreślają, iż niemieckie bombowce zrzuciły bomby z dużego pułapu, obawiając się wyraźnie zejść niżej z powodu silnego ostrzału. Najsłabszym ogniwem polskiej obrony był Gryf, który pozbawiony lewoburtowego Boforsa, zniszczonego w porannej potyczce z niemieckimi kontrtorpedowcami, mógł się bronić jedynie za pomocą mało skutecznych nkm Hotchkissa 13,2 mm oraz prawoburtowego działka 40 mm. Wybuch pierwszej bomby nie okazał się dla okrętu groźny, znacznie gorsze skutki spowodowały 3 pozostałe bomby, które rozluźniły poszycie, przez które poczęła wyciekać ropa ze zbiorników okrętowych. Doszło również do eksplozji amunicji przeciwlotniczej. Bomby spowodowały śmierć dwóch marynarzy: st. mar. Czesława Kujawskiego oraz st. mar. Macieja Baciora. W obawie przed wybuchem amunicji 120 mm dowódca okrętu, kmdr por. Stanisław Hryniewiecki, nakazał zatopienie rufowych komór amunicyjnych. Jednocześnie, ponieważ wskutek awarii pomp nie powiodły się próby gaszenia pożaru, wydano rozkaz opuszczenia okrętu. 77 Raportowanym zatopionym czarnym okrętem najprawdopodobniej była wypalona Mewa, która zatonęła wskutek zerwania się cum. 78 Poranny nalot okazał się częściowych sukcesem Luftwaffe. Za cenę tylko jednego Ju 87B ciężko uszkodzony został największy okręt polskiej floty Gryf. W tym miejscu warto podkreślić pewną nieścisłość występującą w relacjach niemieckich. Otóż jeden z eskortujących myśliwców, Uffz. Herbert Kaiser, zaobserwował zestrzelenie 2 Ju 87 przez polską artylerię przeciwlotniczą, podczas gdy 76 Andrzej Celarek, Morski dywizjon lotniczy wspomnienia lotników, DJ, Gdańsk 2002, s Mariusz Borowiak, ORP Gryf, Biblioteka Magazynu Morza, Statki i Okrętu Nr 4, Magnum-X, Warszawa 2000, s Po ciężkich uszkodzeniach odniesionych w boju 1 września, minowiec został odholowany do portu na Helu i przycumowany do zachodniego molo w porcie wojennym. W trakcie porannej potyczki 3 września między polskimi i niemieckimi jednostkami, jeden z pocisków 127 mm z niemieckich kontrtorpedowców trafił Mewę na wysokości linii wodnej. Podczas nalotu pobliski wybuch bomby zerwał okręt z cum i do wnętrza minowca poprzez dziurę w burcie poczęła się wlewać strumieniami woda. W efekcie po nalocie Mewa spoczęła na dnie.

33 33 Niemcy przyznają się do utraty jedynie jednej maszyny. Jednak opisy zestrzelenia obu samolotów są dość enigmatyczne. Dotychczas uważano, iż jeden z Ju 87B został zestrzelony podczas nalotu na Hel i spadł do wody w pobliżu portu. 79 Jednocześnie w literaturze pokutowało twierdzenie, iż Jaskółka zestrzeliła w połowie września nieprzyjacielski bombowiec Ju 87. Zgodnie z relacją dowódcy Dyonu Minowców kmdr. ppor. Zbigniewa Boczkowskiego, rankiem 8 września otrzymał on rozkaz skierowania w okolice Mechelinek dwóch minowców, celem wydobycia z wody dwóch lotników niemieckich z zestrzelonego samolotu. Do wykonania zadania zostały wyznaczone Jaskółka oraz Rybitwa. Po pewnym czasie okręty dopłynęły do wyznaczonego rejonu i powoli zataczając obszerne kręgi rozpoczęły poszukiwania. Po chwili z pomiędzy rozsianych po niebie chmur wypadł nagle od strony słońca samolot Ju 87, który rozpoczął nurkowanie wprost na okręt z wysokości około 1000 metrów. Natychmiast otworzono ogień z karabinów maszynowej, lecz te po oddaniu zaledwie kilkudziesięciu strzałów zacięły się. Na wysokości około 600 metrów pilot zwolnił bombę, która upadła za rufą z lewej burty w odległości blisko 80 metrów, eksplodując pod wodą i podnosząc potężną fontannę. Jednak pomimo zrzucenia bomby samolot nie wychodził z lotu nurkowego i wkrótce na pełnym gazie zderzył się z powierzchnią wody w odległości 30 metrów za rufą okrętu. W momencie, gdy opadający samolot uderzył o dno na głębokości około 10 metrów rozległa się potężna detonacja. Kadłub zadygotał na całej długości, rufa okrętu skoczyła w górę, a dziób minowca dał nura w wodę. Na dowód zestrzelenia samolotu z wody wyłowiono rękawicę lotniczą i kamizelkę ratunkową. 80 Do tej pory jednak nie można było precyzyjnie ustalić daty zestrzelenia, ponieważ poszczególne relacje różniły się co do umiejscowienia w czasie całego zdarzenia dowódca Jaskółki kpt. mar. Tadeusz Adam Borysiewicz twierdził, iż w poszukiwaniach brała udział cała trójka minowców, a cała akcja miała miejsce 7 września. 81 Żeby dodatkowo skomplikować całą kwestię, kucharz na Jaskółce mat Władysław Urbaniak pisał, że minowiec zestrzelił samolot 3 września podczas przejścia okrętu razem z Rybitwą z Jastarni do Gdyni. 82 Co więcej, relację tego ostatniego potwierdza kmdr ppor. Tym, pisząc, że 3 września strącono 2, względnie 3 samoloty, z czego jeden zestrzelony bombowiec bombardował minowce. 83 Ponadto, zarówno 7, jak i 8 września, nad zatoką nie operowały żadne niemieckie bombowce, a ponieważ zestrzelenie Ju 87 jest absolutnie pewne (pobrane z wody resztki), zatem wszystko wskazuje na to, iż Jaskółka w rzeczywistości zestrzeliła stukasa Czupriny i Meinhardta 3 września. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że lotnicy otrzymali tego dnia rozkaz atakowania nie tylko portu na Helu, ale również jakichkolwiek polskich okrętów na NW od linii Sopot południowy cypel Helu, co usprawiedliwiałoby atak samotnego Ju 87 na polski minowiec. Kwestia zestrzelenia drugiego samolotu jest równie tajemnicza. Strącenie samolotu w okolicach Pucka potwierdzają trzy niezależne relacje polskich oficerów oraz wspominany już Uffz. Kaiser. Pierwsza z relacji została sporządzona przez oficera sygnałowego Dyonu Okrętów Podwodnych i uczestnika obrony Gdyni i Helu ppor. mar. Jerzego Karola Stanisława Koziołkowskiego, który pisał Jeden samolot lądował za Puckiem załoga została zabita natychmiast po wyjściu z samolotu przez miejscowa ludność (sic! przyp. autora), samolot spalony. 84 Natomiast kpt. rez. piech. Ludwik Synowiec (kwatermistrz oddziału ochotniczego LOWyb.) w swoim sprawozdaniu pisał: Tegoż dnia (3 września przyp. autor) patrol powracający z przedpola zauważył nadlatujący bardzo nisko z kierunku Gdyni samolot, widocznie już uszkodzony, który zestrzelono [spadł] w lesie. Pilota mimo dłuższych poszukiwań nie zdołano ująć. Tegoż samego dnia samolot został przyholowany do Pucka. 85 Ostatnią relację złożył już wspominany kmdr ppor. Tym, który pisał iż Jeden z nich (strąconych samolotów przyp. autora) spadł w lasach na zachód od Redy. 86 Zatem z pewnością Niemcy podczas tego nalotu utracili oprócz maszyny Czupriny i Meinhardta kolejny samolot. Najprawdopodobniej była to jedna z maszyn pomocniczych (rozpoznawcza?), której zestrzelenie zaobserwował Uffz. Kaiser. Otwartą kwestią pozostaje ustalenie typu zestrzelonej maszyny oraz los załogi. Możliwe, że faktycznie została ona zabita przez miejscową ludność, przez co patrol nie był w stanie odnaleźć załogi. Szalenie interesująca wydaje się być również informacja dotycząca przyholowania do Pucka samolotu. Być może wrak samolotu ściągnięto za pomocą ciężarówek lub innego ciężkiego sprzętu i przewieziono do Pucka by tam dokonać oględzin jego konstrukcji. Kwestia ta wymaga dalszych badań. Kolejny nalot miał miejsce o godz , gdy 10 Ju 87B miało za zadanie zatopić kontrtorpedowiec Wicher. Jednocześnie samoloty miały zaatakować baterię cyplową oraz dobić uszkodzonego Gryfa. Tym razem zdając sobie sprawę z silnej obrony przeciwlotniczej portu, Niemcy postanowili zaatakować Wichra przy pomocy manewru taktycznego. Gdy większość samolotów krążyła na dużej wysokości szykując się do ataku na Gryfa, klucz stukasów nadleciał od strony półwyspu lecąc tuż nad wierzchołkami drzew tak, że w momencie, gdy pojawił się nad portem polscy artylerzyści, nie mieli już czasu na skierowanie broni na niespodziewanie pojawiające się znad lądu maszyny. Manewr udał się w pełni, gdyż Ju 87B dowodzony przez Olt. Hansa Rummela umiejscowił w dziobie Wichra jedną bombę ćwierćtonową, która rozdarła dziób aż do wysokości pomostu. Druga maszyna dowodzona przez wspomnianego już Ofw. Liona trafiła w prawą burtę Wichra bombą SC 50, rozdzierając poszycie okrętu. Ostatni stukas (niestety nie jest znane nazwisko pilota) ugodził nieszczęsny okręt kolejnymi dwiema bombami 50-kilogramowymi w śródokręcie. 87 Stojący przy nabrzeżu południowym okręt powoli 79 R. Witkowski, Hel, op. cit., s Z. Boczkowski, Miny, op. cit., s Tadeusz Borysiewicz, Przebieg działań bojowych ORP Jaskółka, [w:] R. Witkowski, Ostatnia, op. cit., s Władysław Urbaniak, Pamiętnik wojenny z walk na Helu, [w:] R. Witkowski, Ostatnia, op. cit., s W Tym, Przygotowania, op. cit., k J. Koziołkowski, Załącznik do zeszytu ewidencyjnego Meldunki o znanych działaniach wojennych [IPMS, MAR.A.II.5/1a], k Ludwik Synowiec, List z końca 1959 r., [w:] W. Tym, A. Rzepniewski, Gdynia, op. cit., s W Tym, Przygotowania, op. cit., k R. Witkowski, Hel, op. cit., s. 234.

34 34 przechylał się na prawą burtę i ostatecznie osiadł na dnie. Zatonięcie Wichra stało się faktem. W czasie gdy ginął Wicher, niemieccy lotnicy rozpoczęli ataki na płonącego Gryfa. Już pierwsza bomba ćwierćtonowa ugodziła w śródokręcie okrętu po lewej burcie. Zamilkły nkmy oraz ostatni Bofors. Dwie kolejne bomby ugodziły w stojący obok 5000-tonowy dok. Jedna z jego ścian bocznych została zmieciona podmuchem eksplozji i uderzyła w stojącego obok Gryfa, powodując kolejne pęknięcia poszycia kadłuba i powolne tonięcie stawiacza. Jednak mimo ciężkich ciosów jakie otrzymał, Gryf wciąż utrzymywał się na wodzie. W wyniku nalotu straty na okrętach ograniczyły się jedynie do zmarłego sygnalisty st. mar. Edwarda Kwiatkowskiego oraz 5 ciężko rannych marynarzy i podoficerów oraz 1 oficera wszyscy z załogi kontrtorpedowca. Najprawdopodobniej podczas tego nalotu zatonęła również motorówka broni podwodnej M.8 (często mylnie podawana jako MB), choć nie są znane bliższe szczegóły tego zdarzenia. Najwyraźniej palący się Gryf wciąż wzbudzał niepokój niemieckiego dowództwa, gdyż o godz nad Helem pojawiło się 8 wodnosamolotów He 59 z 3.(M)/KüFlGr 706, które go zaatakowały. I tym razem okręt został bezpośrednio trafiony 10 bomb SC 50 dopełniło jego los. Okręt przechylił się na prawą burtę i osiadł stępką na dnie. Pożar trawił okręt jeszcze przez dwa dni, a chmura dymu była widoczna aż z Jastarni. 88 Przypuszczalnie jeszcze w trakcie tego nalotu lotnicy niemieccy zaatakowali zakotwiczony w Jamie Kuźnickiej były torpedowiec Podhalanin. 89 Najprawdopodobniej Niemcy w nalocie nie utracili żadnego samolotu, choć jeden z nich z powodu problemów z silnikiem nie powrócił do bazy i został uznany za zaginiony. Jednak następnego dnia zguba się odnalazła i uszkodzony hydroplan odholowano do bazy. W tym samym czasie 4 He 59 z 3.(M)/KüFlGr 506 o godz. 16 zaatakowały jednostki stojące w porcie rybackim. Jedna z bomb SC 250 uderzyła w bezpośredniej bliskości w molo, przy którym stała kanonierka Generał Haller, zrywając jej poszycie. Jednak okręt nie zatonął i jedynie się przechylił na prawą burtę. Na okręcie poległ st. mar. Jan Krawczyk, a załoga ratująca się ucieczką do wody została ostrzelana z broni pokładowej. Od wybuchających bomb zdemolowana została również bateria przeciwdesantowa 75 mm, której obsługę siła podmuchu wrzuciła do wody. 90 Oprócz kanonierki w nalocie ucierpiały inne jednostki w porcie rybackim. Były to trzy barki pogłębiające port na Helu. Dwie z nich to należące do belgijskiej firmy Ackermans & van Haaren S.A. Entreprise Antwerpen Zwst. Varsovie (441 BRT) oraz Gornichen II (175 BRT). Natomiast trzecią z jednostek była duńska Passepartout (293 BRT). Po kapitulacji Helu, wszystkie trzy jednostki wpadły uszkodzone w ręce niemieckie. Natomiast Generał Haller zatonął dopiero 6 września w wyniku nalotu wodnosamolotów z 3.(M)/KüFlGr 506. Jedna z bomb wybuchła obok okrętu, co spowodowało przełamanie się Generała Hallera pod linią wodną, w wyniku czego kanonierka została ostatecznie zniszczona. Wraz z zatopieniem Wichra i Gryfa, zakończyła się pierwsza faza walk powietrznych nad wybrzeżem. Niemcy wyeliminowali dwie największe i najsilniejsze jednostki polskiej floty, wobec czego wycofali z obszaru walk przeważającą część swoich bombowców, pozostawiając nad wybrzeżem jedynie eskadrę 4.(St)/186(T). Zniszczenie Wichra oraz Gryfa nie tylko całkowicie przekreśliło możliwość ofensywnego wykorzystania jednostek nawodnych PMW, ale również poważnie osłabiło potencjał ogniowy obrony przeciwlotniczej oraz artylerii nadbrzeżnej. Dzień 3 września okazał się dniem klęski dla polskich marynarzy, gdyż obrona przeciwlotnicza Helu dopuściła do zniszczenia obu największych jednostek polskiej floty. W rezultacie nalotów działalność polskich jednostek nawodnych została ograniczona zaledwie do bazujących w Jastarni trzech minowców, gdyż dwa pozostałe (Czapla i Żuraw) nie były w pełni gotowości bojowej, 91 Mewa zaś została wyeliminowana z dalszych działań bojowych w wyniku działań nieprzyjaciela września Przez cały okres od zatopienia największych okrętów polskiej floty (3 września) do rozpoczęcia natarcia na pozycje polskie na Kępie Oksywskiej (11 września) niemieckie lotnictwo bombowe nie przeprowadzało żadnych nalotów. Nad wybrzeżem latały jedynie wodnosamoloty oraz samoloty rozpoznawcze poszukujące polskich okrętów podwodnych oraz przeprowadzające rozpoznanie polskich pozycji, czasami zrzucając bomby mniejszego wagomiaru. Niestety relacje obrońców Gdyni i Kępy Oksywskiej są bardzo skąpe, jeśli chodzi o opis nalotów na polskie pozycje. Należy zatem przyjąć, iż naloty te nie były przeprowadzane zbyt często, o czym świadczą zapiski dowódcy 2 MDAPl., z których wynika, że hydroplany niemieckie za dnia pojawiały się nad Helem rzadko trzymając się z dala od stanowisk artylerii przeciwlotniczej. Jedynie po zapadnięciu zmroku samoloty schodziły niżej, prowadząc ogień do wybranych celów. Jednak polskie okręty podwodne były nieustanie tropione przez niemieckie wodnosamoloty. Rankiem 4 września nieprzyjacielskie maszyny ponownie dały się we znaki załodze Rysia. Tym razem polowanie na polski okręt podwodny rozpoczęło o godz. 5.45, kiedy niezauważony samolot zrzucił trzy bomby na zanurzony okręt. Dowódca okrętu kmdr ppor. Aleksander Grochowski próbował zmylić pogoń za pomocą zwiększenia głębokości oraz zmiany prędkości i kursu. Jednak ropa wyciekająca z nieszczelnych zbiorników zdradzała miejsce przebywania okrętu. Dlatego też następne bombardowania miały miejsce o godz oraz 6.05, gdy ponownie na okręt spadło 16 bomb. Wobec tego kmdr ppor. Grochowski wbrew rozkazom zdecydował się wycofać z rejonu dozorowania i wpłynąć do portu wojennego Hel, by usunąć uszkodzenia, a zwłaszcza naprawić nieszczelne zbiorniki. Ponieważ jednak okręt nie otrzymał zgody na wejście do portu, Ryś położył się 88 M. Borowiak, Gryf, op. cit., s Korespondencja prywatna z Theo Dorgeistem z 27 maja 2008 roku. 90 R. Witkowski, Hel, op. cit., s Przyczyną tego stanu rzeczy było przejęcie tuż przed wybuchem wojny obu jednostek prosto ze stoczni bez niezbędnych prób. Ponadto obu okrętach występowały notoryczne kłopoty z maszynką sterową. Również załogi nie przeszły niezbędnych praktyk i nie były dostatecznie obeznane z okrętami.

35 35 na dnie na głębokości 37 metrów obok latarni Jastarnia. Tam też został odkryty przez dwa niemieckie wodnosamoloty, które o godz zrzuciły na okręt kolejne 8 bomb, które były dość celne, gdyż odłamki bomb opadły na pokład, na szczęście nie wyrządzając żadnych szkód. 92 Bombardowania nad Helem ponowiono dopiero w nocy z 4 na 5 września, gdy niemieckie wodnosamoloty przeprowadziły naloty pojedynczymi samolotami, zrzucając bomby zapalające, które jak się później okazało w 80% były niewybuchami. 93 Następnej nocy podobne naloty powtórzyły się. Zgodnie z relacją dowódcy XXXI baterii nadbrzeżnej kpt. mar. Zbigniewa Przybyszewskiego, 5 września o świcie w czasie przelotu samolotów nad baterią cyplową jeden z nich został zestrzelony, prawdopodobnie przez nkm, którego karabinowym był mar. Cybulski, a ładowniczym mar. Wawrzyniak. Samolot spadł do morza w odległości 1000 m od łazienek i zatonął z całą załogą. 94 Zestrzelenie to nie znajduje potwierdzenia w źródłach niemieckich, gdyż zarówno 4 jak i 5 września niemieckie lotnictwo nie zanotowało żadnych strat, zatem samolot ten mógł być co najwyżej uszkodzony. Rankiem 6 września o godz trzy pojedyncze samoloty nadleciały z zachodu i z wysokości 1000 metrów zaatakowały stanowisko plutonu baterii półstałej III/24 (2 MDAPl.). Jeden z nich został trafiony pociskiem 40 mm, lecz nim spadł do morza zdążył wyrzucić swoje bomby które spadły w pobliżu stanowiska plutonu. Wybuch bomb zabił 3 marynarzy (byli to: mar. Leon Bizewski, mar. Antoni Faust oraz mar. Wiktor Hebel) i ciężko raniły dalszych pięciu oraz poważnie uszkodził jedno z dział. 95 Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż kpt. Wojcieszek umiejscawia to wydarzenie pod datą 7 września, jednak relacje innych świadków tego ataku jednoznacznie wskazują jako właściwą datę 6 września. 96 Jest jeszcze jeden bardzo przekonywujący dowód świadczący o tym, iż nalot miał miejsce 6 września. Otóż zgodnie z raportami dowództwa Luftwaffe (Oberkommando der Luftwaffe) rankiem 6 września między godz. 4 a 4.20 został zestrzelony przez artylerię przeciwlotniczą He 59D (M7+XL, Nr 2000), który rozbił się 200 m na południe od portu wojennego Hel. Cała załoga w składzie Lt.z.See Münscher, Uffz. Karl Bäcker, Uffz. Fuchs oraz Uffz. Mux poniosła śmierć na miejscu. 97 Jeszcze tego samego dnia wieczorem około godz. 21 nad cyplem wzdłuż półwyspu przeleciał na małej wysokości wodnosamolot z zapalonymi światłami pozycyjnymi, kierując się z zachodu na wschód. Z chwilą, gdy maszyna znalazła się nad stanowiskiem 21/2 MDAPl., została ostrzelana z karabinu maszynowego przez dowódcę baterii kpt. Dziubińskiego. Serie pocisków były trafne, gdyż po chwili zamilkły silniki i samolot runął do morza na wschód od cypla. Wysłany motorówką patrol przywiózł wyłowiony z wody niezbędnik z blachy cyn- 92 A. Grochowski, Sprawozdanie, op. cit., k M. Wojcieszek, O. de B., op. cit., k Zbigniew Przybyszewski, Opis działań baterii artylerii im. H. Laskowskiego w czasie obrony Helu we wrześniu 1939 roku [CAW, II/3/8, k. 6]. Co ciekawe kpt. Wojcieszek zdarzenie to umiejscawia pod datą 4 września o godz Ibidem. 96 J. Pertek, Mała flota, op. cit., s Flugzeugverluste am (Nach Meldungen Lw.F.Stb., Lfl.1, Lfl.2, Gen.d.Lw.b.Ob.d.M.), fotokopia w posiadaniu autora, k. 1. kowej, zawierający butelkę koniaku, dwie paczki papierosów oraz notes ze współrzędnymi, jak również skórzaną rękawicę, oderwany od kombinezonu kołnierz futrzany oraz fragment skrzydła z numerem ewidencyjnym. 98 Choć dowody rzeczowe niezbicie świadczą o zestrzeleniu nieprzyjacielskiego samolotu nie jest pewne, czy dotyczą one samolotu zestrzelonego o poranku, czy też całkiem innej maszyny zniszczonej wieczorem. Niemieckie materiały źródłowe nie potwierdzają zniszczenia żadnego wodnosamolotu nocą 6 września. Istnieje zatem prawdopodobieństwo, że maszyna została jedynie uszkodzona, a zebrane przez motorówkę resztki pochodziły z maszyny Lt. Münschera. Nie można również wykluczyć, iż tego dnia zestrzelono dwa różne hydroplany lub też, że kpt. Dziubińskiego zawiodła pamięć i motorówka została wysłana o poranku, a nie jak pisał, wieczorem. Tego samego dnia po raz pierwszy rozpoczęły loty bojowe samoloty MDLot. Wpierw z rozkazami do Naczelnego Dowództwa miał wystartować R-XIII G (718) pilotowany przez mata pil. Czerwińskiego. Niestety zaraz po starcie maszyna została ostrzelana, w wyniku czego pilot został ranny, a maszyna uszkodzona i zmuszona do lądowania. 99 Tej samej nocy, 6 września o godz , do lotu bojowego wystartował R-XIII G/hydro (714), pilotowany przez por. mar. pil. Józefa Rudzkiego z por. mar. obs. Zdzisławem Karolem Juszczakiewiczem jako obserwatorem. Zadaniem załogi wodnosamolotu było przeprowadzenie rozpoznania ruchu nieprzyjacielskich jednostek w obrębie Zatoki Puckiej i Gdańskiej. Liczono, iż jasna, księżycowa, bezchmurna noc ułatwi określenie ruchów okrętów niemieckich prowadzących blokadę Helu. 100 Po wykonaniu okrążenia nad Zatoką Pucką, pilot skierował samolot w stronę Zatoki Gdańskiej oraz przeleciał w okolicach przedpola Gdyni oraz walczącego wciąż Westerplatte. W trakcie lotu nie napotkano nieprzyjacielskich maszyn ani obrony przeciwlotniczej. Po dwóch godzinach samolot wodował o godz w pobliżu Helu. 101 Ponieważ wyniki rozpoznania były pomyślne, następnej nocy postanowiono przeprowadzić kolejny lot. Tym razem jednak załodze postawiono inne zadania. Po pierwsze miano rozpoznać baseny portu gdańskiego oraz ustalić pozycję bazowania okrętu liniowego Schleswig-Holstein. 102 Rzeko- 98 Ignacy Dziubiński, Walka z okupantem hitlerowskim na placówce RU Hel, [w:] R. Witkowski, Ostatnia, op. cit., s Olejko podaje, że maszynę zestrzelili Niemcy [A. Olejko, Morski, op. cit., s. 63], jednak ponieważ maszyna został później wyremontowana i jeszcze raz wykorzystana oznacza to, że samolot spadł na terenie opanowanym przez Wojsko Polskie. Zatem najprawdopodobniej samolot został strącony przez polską piechotę. Jest to tym bardziej możliwe, że w swej relacji ppor. rez. pil. Jereczek podaje, że były przypadki ostrzelania własnych samolotów R-XIII i RWD-13 (E. Jereczek, Spostrzeżenia, [w:] W. Tym, A. Rzepniewski, Kępa, op. cit., s.85). 100 Andrzej Morgała, Samoloty w polskim lotnictwie morskim, Wydawnictwo Komunikacji i Łączności, Warszawa 1985, s Istnieją pewne rozbieżności co do godziny lądowania samolotu. Zarówno Morgała, jak i Olejko, zgodnie podają godzinę startu lotu (21.30) oraz długość pokonanej trasy (280 km), natomiast podają różną godzinę wodowania bądź o godz bądź o Przyjmując za prawdziwy fakt, że samolot przeleciał 280 km oraz znając prędkość przelotową Lublina R-XIII G/hydro (około 155 km/h) pewne jest, że lot musiał trwać co najmniej około 2 godzin. By dodatkowo skomplikować sytuację, Rozwadowski podaje w swej książce, iż start miał miejsce 5 września o godz. 2.30, a lądowanie koło Juraty o godz [Jerzy Rozwadowski, Morski Dywizjon Lotniczy , Sigma Press, Albany 1973, s. 22]. 102 Być może było to przygotowanie do ewentualnego nalotu na pancernik. Warto podkreślić, iż istniały takie plany. W depeszy z 8 września z godz

36 36 mo piloci otrzymali również rozkaz zbombardowania okrętu bombami o wadze 12,5 kg. Rozkaz ten wydaje się co najmniej wątpliwy, o czym była już uprzednio mowa. O drugim z zadań niestety polscy autorzy milczą. Jednak z mapy zamieszczonej w książce Morgały zdecydowanie wynika, iż wodnosamolot nie wykonywał jak poprzednio rozpoznania w Zatoce Puckiej ani podejść do Gdyni i Helu, lecz skierował się daleko w głąb Zatoki Gdańskiej. Najprawdopodobniej samolot dokonywał rozpoznania dalekich linii blokady. Wieczorem około godz hydroplan ponownie wystartował do lotu z tą samą załogą. Obciążony samolot długo nie mógł poderwać się od powierzchni wody i dopiero po dłuższym czasie oderwał się od lustra wody i powoli nabierając wysokości skierował się nad otwarte wody Zatoki Gdańskiej, gdzie miał przeprowadzić pierwsze z wyznaczonych zadań. Po kilkudziesięciu minutach, samolot nadleciał nad kanał wejściowy do Neufahrwasser (Nowy Port), gdzie spodziewano się odnaleźć kotwiczący okręt liniowy Schleswig-Holstein. Tymczasem, zgodnie z relacją pilotów, w przypuszczalnym miejscu postoju okrętu nie było. 103 Jednakże, nie znajduje to potwierdzenia w dokumentach niemieckich. Zgodnie z Kriegstagebuchem pancernika w nocy z 7 na 8 września kotwiczył on przy nabrzeżu składów drewna, naprzeciwko ówczesnego Dworca Wiślanego w dotychczasowym miejscu postoju 104 Zatem albo polscy piloci nie dostrzegli bryły pancernika, bądź też szukali okrętu w złym miejscu, bądź też w ogóle ich tam nie było, o czym za chwilę. Niemniej jednak dziwi możliwość niedostrzeżenia 130-metrowej jednostki w kanałach portowych w jasną i bezchmurną noc. Dalsze wydarzenia lotu tak relacjonował por. mar. pil. Rudzki oraz por. mar. obs. Juszczakiewicz: Będąc już na wysokości około 400 metrów zauważyliśmy w rejonie obecnej ulicy Grunwaldzkiej w Gdańsku duże skupisko świateł, jak gdyby pochodni. Tam skierowałem wodnosamolot i gdy byliśmy nad celem, obserwator jednym ruchem zrzucił cały ładunek. [ ] wszystkie bomby poszły w dół, wybuchając wśród ciżby rozradowanych hitlerowców. Następnie maszyna na pełnych już obrotach wykonała ciasny skręt i ponownie zeszła nisko nad ulice przechylając się na skrzydło tak, aby obserwator miał możność otwarcia ognia z broni maszynowej. [ ] Zabici i ranni zasłali momentalnie ulicę, dziesiątki i setki osób w szalonej panice dusiły się i deptały w bramach domów, szukając schronienia przed deszczem polskich kul, siekących spod klosza nieba. 105 Po zakończeniu zadania samolot wodował w okolicach Helu o godz po 2 godzinach i 15 minutach lotu. 106 W dotychczasowej literaturze polscy autorzy bezkrytycz- Dowódca Floty adm. Unrug pisał do Naczelnego Wodza Pancernik Schleswig- Holstein bombardował Gdynię Port i odcinek Koniecznie należy zniszczyć go przez lotnictwo (podkreślenie A.B.) oraz podano dokładne miejsce postoju pancernika (sic!). Jeszcze 14 września Dowódca Floty zapytywał Czy lotnictwo może zniszczyć Schleswig-Holstein [Polskie Siły Zbrojne, op. cit., s. 160 i 175]. 103 A. Olejko, Morski, op. cit., s Zanim poddał się Hel. Dziennik Działań Bojowych pancernika Schleswig-Holstein, Wydawnictwo Andruk, Łódź 2003, s. 66, 72 oraz 192 i J. Pertek, Mała flota, op. cit., s Podobnie jak w przypadku wcześniejszego lotu podawane są różne godziny startu i lądowania. Według Morgały lot odbył się między godz a 22.45, tymczasem Olejko przyjmuje, iż lot rozpoczął się o godz bądź 21, a zakończył o godz Podobnie jak we wcześniej wspomnianym przypadku, obaj autorzy zgodnie podają długość trasy lotu na 290 km, zatem ponownie lot powinien trwać nie mniej niż 2 godziny. nie podchodzili do tej relacji. Jednak na jej potwierdzenie poza słowami samych pilotów nie ma niestety żadnych dowodów. W przywoływanym już Kriegstagebuchu pancernika Schleswig-Holstein rankiem 8 września zapisano W ciągu nocy spokojnie 107, co stoi w całkowitej sprzeczności ze wspomnieniami polskich pilotów, którzy twierdzili, iż po nalocie ogień otworzyła artyleria przeciwlotnicza, a czerń nocy rozjaśniły reflektory poszukujące sprawcy bombardowania. Z pewnością otwarcie ognia przez baterie przeciwlotnicze zostałoby zapisane w dzienniku okrętu. Co więcej, istnieją przesłanki z polskich relacji świadczące o tym, że cała historia z rzekomym bombardowaniem Gdańska została zmyślona. W artykule Jak Polacy zbombardowali Gdańsk Tomasz Zając opisuje rozmowę z siwowłosym porucznikiem Rudzkim, który podobno miał twierdzić, że nalot Polaków na Gdańsk nie do końca był prawdą. Również przeprowadzona przez autora kwerenda nie ujawniła, w zachowanych numerach Danziger Neuste Nachrichten oraz Danziger Verposten, jakiejkolwiek wzmianki o nalocie. 108 Zatem wszystko wskazuje na to, iż rzekome bombardowanie niemieckiego Gdańska było jedynie wojenną opowieścią ku pokrzepieniu serc i w rzeczywistości nigdy nie miało miejsca. Najprawdopodobniej samolot w ogóle nie został wyposażony w bomby tej nocy 109 i wykonał jedynie rozpoznanie lotnicze na pełnym morzu na wodach Zatoki Gdańskiej, choć najprawdopodobniej przeleciał on nad Westerplatte i basenami portowymi w poszukiwaniu niemieckiego pancernika (zob. mapa na s. 37). Zgodnie z polskimi relacjami, rankiem 8 września około godz. 7 grupa niemieckich bombowców Ju 87 w odwecie za zbombardowanie Gdańska zaatakowała stojące na wodzie i unieruchomione już wodnosamoloty R-XIII hydro. W wyniku ataku samoloty zostały całkowicie zniszczone od odłamków bomb i kul karabinów maszynowych. 110 Oprócz strat materialnych byli również ranni i zabici, zginęło 3 marynarzy: bosmani Szuba i Matuszewski oraz st. mar. Doliński. 111 Jednak w rzeczywistości nalotu nie przeprowadziły stukasy, lecz niemieckie wodnosamoloty, a bezpośrednią przyczyną nalotu był raport załogi He 60, według którego 7 września o godz zauważono na północ od Helu, na pułapie 3000 metrów polski wodnosamolot (rozpoznany jako R-VIII), który następnie skręcił w kierunku lądu i oddalił się. 112 Co prawda wątpliwe wydaje się, by polski wodnosamolot prowadził rozpoznanie za dnia, choć istnieje taka możliwość, bardziej prawdopodobne wydaje się, że zauważono inny niemiecki wodnosamolot. Po bombardowaniu obsługa MDLot. podpaliła wraki samolotów, by w przyszłości nie ściągały one uwagi niemieckich pilotów i nie narażały jej kwater w lesie. W porcie wojennym uszkodzony został R-XIII bis/hydro (702), a zniszczony FBA-17 HE Zanim poddał się Hel, op. cit., s Tomasz Zając, Jak Polacy zbombardowali Gdańsk, 30 dni 9(11)/1999, s Zgodnie z dokumentacją z prób Lublina R-XIII bis/hydro w Pucku, wodnosamolot mógł przenosić zapas 60 kg bomb jedynie po wypompowaniu około 50 kg ze 141 kg paliwa, co oznaczało że przy przenoszeniu na pokładzie ładunku bombowego maksymalny czas lotu zmniejszał się z 2,5 do 1,5 godziny [Protokół z 11 sierpnia 1932 roku opisujący próby Lublina R-XIII bis, CAW, ]. 110 A. Morgała, Samoloty, op. cit., s J. Rozwadowski, Morski, op. cit., s Korespondencja prywatna z Mariusem Emmrlingiem z 26 maja 2007.

37 37 A.S. Bartelski (crolick) MDLot. w wojnie powietrznej nad Wybrzeżem Puck Jastarnia Hel Pillau Rumia Gdynia Danzig km Opracowanie własne na podstawie: A. Morgała, op. cit., s. 86 Na rysunku na różowo zaznaczono trasę lotu R-XIII G/hydro (714) w nocy 6/7 września, natomiast kolorem żółtym w nocy 7/8 września. Linią przerywaną oznacza hipotetyczną trasę lotu polskiej maszyny nie wykreśloną w materiale źródłowym. Przypuszczalną trasę lotu wyznaczono tak, by suma przebytych kilometrów równała się odpowiednio 280 i 290 km. Możliwe są również inne trasy lotu np. w przypadku 7 września biegnące aż pod port w Pillau. Białe kółka oznaczają przybliżone miejsce wodowania wodnosamolotów MDLot. po ewakuacji 1 września. Zatem jedynymi sprawnymi wodnosamolotami na półwyspie helskim pozostały RWD-17W oraz Nikol A-2. Tymczasem na lądzie zgodnie z polskimi przekazami 7 września 2/1 MDAPl. została praktycznie unicestwiona przez ostrzał z pancernika Schleswig-Holstein po tym, jak jedno działo zostało zniszczone, a drugie uszkodzone. Jeszcze tej samej nocy załoga baterii została spieszona i włączona w skład 2 MPS. 113 Jednak Kriegstagebuch pancernika nie potwierdza faktu ostrzału Redłowa 7 września. Strzelania takie wykonano 8 września w godz oraz , gdy Schleswig-Holstein wystrzelił w kierunku Górnego Redłowa 192 pociski 15 cm. 114 Nim jednak bateria przestała funkcjonować zgodnie z relacją kmdr. ppor. Jabłońskiego zdołała do tego czasu zestrzelić 2 samoloty. Kolejnym ważnym wydarzeniem, jakie zanotował dowódca 1 MDAPl., było zestrzelenie przez 4/1 MDAPl. do 6 września dwóch samolotów w rejonie Obłuża i Pogórza oraz kolejnego w kierunku Rumi. 115 Niestety skąpe informacje na ten temat nie pozwalają ustalić bliższych danych dotyczących podanych zestrzeleń, przez co weryfikacja jest niemożliwa. Można jedynie rozumować, iż skoro samoloty zostały zestrzelone na lądzie w granicach kontrolowanych jeszcze przez Lądową Obronę Wybrzeża (w skrócie LOWyb.), wraki samolotów powinny były być skontrolowane, a lotnicy (jeśli przeżyli katastrofę) wzięci do niewoli. Jedynie wspomnienia odnotowujące takie zdarzenie mogłyby potwierdzić zestrzelenia zgłaszane przez kmdr. ppor. Jabłońskiego. Od 8 września na Helu notowano coraz częstsze loty roz- 113 Polskie Siły Zbrojne, op. cit., s Zanim poddał się Hel, op. cit., s S. Jabłoński, Dzieje, op. cit., k. 31. poznawcze i cięższe ataki lotnictwa na czołowe linie piechoty w Pucku, Swarzewie i Wielkiej Wsi. Był to wynik zbliżania się od zachodu sił niemieckich, które 9 września weszły w bezpośredni kontakt z polskimi jednostkami rozmieszczonymi u nasady półwyspu. Zwłaszcza stanowiska spieszonej załogi MDLot. (czyli 1 Kompanii MDLot.), wraz z rozpoczęciem 10 września bitwy o Wielką Wieś, były szczególnie często atakowane przez wodnosamoloty. Rankiem 9 września niemieckie oddziały zajęły przeciwległy (w stosunku do bazowania samolotów plutonu łącznikowego) skraj lotniska w Rumi i wyparły polską piechotę. W tej sytuacji dowódca plutonu łącznikowego ppor. rez. Jereczek zarządził ewakuację samolotów na lotnisko polowe na Kępie Oksywskiej. Po locie trwającym około 5 min wszystkie trzy samoloty szczęśliwie wylądowały koło Nowego Obłuża, gdzie zostały ukryte pod drzewami w parku. W wyniku ostrzału ze strony piechoty niemieckiej podczas startu oraz ognia własnych oddziałów przy podchodzeniu do lądowania lekko uszkodzony został jeden RWD września W związku z przygotowaniem niemieckiego natarcia na Kępę Oksywską, 11 września Luftwaffe ponownie rozpoczęła intensywne bombardowania pozycji polskich. Tym razem jednak przeprowadzało je jedynie 11 maszyn Ju 87B z 4.(St)/186(T). Innymi bombowcami Niemcy na wybrzeżu już nie dysponowali, ponieważ uznali o czym była już mowa powyżej iż pozostawione samoloty stanowią wystarczającą siłę do zdławienia polskiego oporu. 116 A. Olejko, Morski, op. cit., s. 64

38 38 Po porannym przebazowaniu jednostki z Brüsterort (obecnie rosyjski Majak) do Lauenburga (Lębork), po południu o godz bombardowanie baterii dział przeciwlotniczych koło Pogórza rozpoczęło 10 stukasów. Zgodnie z meldunkiem oficera łącznikowego z Grz. Sch. Abschn. Kdo. 1, bateria została wyłączona w wyniku ataku bombowców nurkujących. 117 Potwierdzają to polskie źródła, gdyż według słów dowódcy 1 MDAPl. kmdr. ppor. Jabłońskiego zbombardowane zostało całe stanowisko baterii 4/1 MDAPl., a straty były poważne. W wyniku nalotu jedno działo było rozbite, została uszkodzona sekcja pomiarowa, a koszary częściowo zniszczone. Były również ofiary wśród obsady baterii (2 3 zabitych i kilku rannych). Mimo bombardowań drugie działo baterii wciąż było sprawne i załoga wycofała się dopiero 18 września po zajęciu jej terenu przez nieprzyjaciela. Nim jednak bateria została rozbita zdołała ona wg kmdr. ppor. Jabłońskiego zestrzelić kolejne 2 samoloty. 118 W nocy z 10 na 11 września 1 Kompania MDLot. opuściła wysunięte stanowiska obronne w Wielkiej Wsi i cofnęła się na skraj lasu na wschód od Władysławowa. O godz. 5 nad ranem 11 września do Wielkiej Wsi wszedł pluton niemieckich rowerzystów, który jednak został odparty natarciem 1 Kompanii MDLot., i o godz. 8 Wielka Wieś ponownie znajdowała się w polskich rękach. Ale spokój nie trwał długo i już o godz. 11 wyszło przeciwuderzenie niemieckiej piechoty w sile kompanii. Marynarze z MDLot. wkrótce otrzymali posiłki w postaci plutonu odwodowego 10 kompanii baonu Hel, wspierany ogniem 5 ckm. Jednakże wkrótce nad miejsce walk nadleciało 7 wodnosamolotów z 1.(M)/Kü.Fl.Gr. 506 startujących z Pucka. Bomby zrzucane z małej wysokości zniszczyły gniazda polskich karabinów maszynowych, a ogień z broni pokładowej zmusił polskich marynarzy do odwrotu. Po trwającej 3 godziny walce ostatecznie opuszczono Wielką Wieś oraz Władysławowo i wycofano się na pozycję opóźniającą pod Chałupami. Jednak polskiej obronie udało się zestrzelić z ręcznego karabinu maszynowego jeden z wodnosamolotów, który spadł do morza i zatonął na północny wschód od portu Hallerowo 300 metrów od brzegu. 119 Źródła niemieckie potwierdzają polskie relacje precyzując, iż zestrzeloną maszyną był He 114 (Nr 2543) z 1.(M)/Kü.Fl.Gr. 506 pilotowany przez Lt.z.See Kapitzkiego, a całe zdarzenie miało przy podejściu do lądowania w Pucku, gdy pilot próbował wodować postrzelaną maszynę. Zarówno pilot jak i strzelec pokładowy Uffz. Nowack zostali ranni. 120 Wraz z początkiem niemieckiego natarcia w kierunku Gdyni, od 12 września rozpoczęły się intensywne bombardowania polskich pozycji obronnych przez stukasy. Tego dnia samoloty 4.(St)/186(T) dwukrotnie atakowały polskie wojska. Rankiem, tuż po godz. 5, 9 Ju 87B bombardowało pozycje polskie koło Kazimierza oraz na północ od Dębogórza. Następny atak przprowadzono o godz , gdy 11 stukasów zniszczyło pociąg pancerny na trasie Gdynia Cisowa, zaatakowało baterię dział przeciwlotniczych koło Chyloni oraz zbombardowało Zagórze, gdzie zniszczono cegielnię i trzy domy. Powracają- 117 Zanim poddał się Hel, op. cit., s S. Jabłoński, Dzieje, op. cit., k A. Olejko, Morski, op. cit., s Korespondencja prywatna z Bjørn Hafsten z 21 marca 2007 roku. ce z akcji bombowce napotkały koło Rewy leżący na mieliźnie holownik, który został zaatakowany przez klucz Ju 87B. Najprawdopodobniej celem porannego ataku były pozycje 3 kompanii 1 MPS starającej się utrzymać pozycje atakowane przez SS Heimwehr Danzig. Na skutek ciężkich strat 3 kompania o godz. 14 rozpoczęła wycofywanie i około godz. 17 Kazimierz został całkowicie opuszczony przez polskie wojska. 121 Uszkodzonym w drugim ataku stukasów około godz. 11 pociągiem pancernym był Smok Kaszubski wagon dowodzenia został prawie doszczętnie rozbity, a wagon desantowy oderwany i zrzucony z toru. Jednak mimo przebicia kotła parowozu, pociąg z najwyższym trudem dotarł do Chyloni. 122 W wyniku nalotu śmierć poniosło 4 marynarzy obsługi pociągu: mat Małecki, mar. Buszko, mar. Kaczmarek oraz mar. Wincenty Śliwa. Zaatakowaną baterią przeciwlotniczą okazała się 3/1 MDAPl., która nie odniosła w wyniku bombardowania poważniejszych uszkodzeń. Jednak w nocy z 12 na 13 września w związku z odwrotem oddziałów LOWyb. załogi baterii 2/1 i 3/1 MDAPl. opuściły swoje stanowiska i wycofały się wraz z resztą wojsk na Kępę Oksywską. Pozycje atakowane w Zagórzu należały do 1 i 2 kompanii III baonu rezerwowego. 123 Nie potwierdzają się natomiast informacje o atakowaniu holownika stojącego na mieliźnie. Najprawdopodobniej jednostkami dostrzeżonymi w okolicach kanału Dypka były 3 kutry rybackie (Maria Jas.6, Gwiazda Morza Bór.52 oraz Aleksander Hel.111), gdzie zostały doprowadzone przez okręt hydrograficzny Pomorzanin w celu zatopienia i zablokowania przejścia z Zatoki Puckiej do Pucka. Jednakże polskie relacje odnotowują obecność jedynie 2 samolotów i nie potwierdzają, by kutry zostały zaatakowane. 124 Być może zatem chodzi o inne polskie jednostki. Warto również dodać, że minowce Czajka, Jaskółka i Rybitwa, które ostrzelały pomiędzy godz. 16 a tego dnia pozycje III/32 pułku Grenzwache w rejonie Rewy, również dostrzegły powracające znad Oksywia trzy niemieckie bombowce, jednak nie były przez nie niepokojone września samoloty 4.(St)/186(T) ponownie przeprowadzały naloty na pozycje polskie na Kępie Oksywskiej. Tym razem 10 Ju 87B o godz zaatakowało wioski Pierwoszyno, Kosakowo, Pogórze oraz Stare Obłuże, które stanęły w płomieniach. Jednak tym razem polska obrona przeciwlotnicza odniosła sukces, gdyż jeden ze stukasów został trafiony w silnik, po czym rozbił się po niemieckiej stronie. Niestety nie jest znany ani numer samolotu, ani skład załogi. O godz ponownie poderwano 10 maszyn, tym razem by zbombardować dworzec towarowy oraz urządzenia kolejowe w północno -zachodniej części Gdyni. W trakcie nalotu lotnicy meldowali o zniszczeniu pociągu towarowego z dwoma platformami przewożącego amunicję. Zgodnie z relacją dowódcy II/2 MPS mjr piech. Witolda Józefa Skwarczyńskiego, w wyniku nalotów powstały pożary w Stefanowie, Suchym Dworze, Starym 121 W Tym, Przygotowania, op. cit., k M. Twardowski, Niszczyciele typu Grom, cz. 1, Encyklopedia Okrętów Wojennych 24, AJ-Press, Gdańsk 2002, s W Tym, Przygotowania, op. cit., k B. Huras, M. Twardowski, Księga, op. cit., s T. Borysiewicz, Materiały do organizacji i działalności PMW w okresie [WBBH, I/3/7], k. 112.

39 39 Obłużu, Kosakowie, Pogórzu i folwarku Nowe Obłuże, a łuny pożarów oświetlały Kępę Oksywską do późnej nocy. 126 W okolicach Stefanowa i Pierwoszyna w wyniku bombardowania ucierpiały oddziały 2 MPS, zaś w Kosakowie zbombardowany został sztab MBON. W Pogórzu zbombardowany został 3 batalion rezerwowy oraz 3 bateria MDAL. dział 75 mm, natomiast w Suchym Dworze III Baon Obrony Narodowej. 127 Jeszcze nim rozpoczęły się niemieckie naloty o godz do lotu ewakuacyjnego do Szwecji wystartowały dwa RWD- 13. Ucieczka udała się jedynie połowicznie, gdyż samolot pilotowany przez szer. pil. Zarudzkiego (SP-ATB), w wyniku problemów z silnikiem, musiał zawrócić i po około 40 minutach szczęśliwie wylądował na polach Obłuża, gdzie został ponownie ukryty w lesie majątku Obłuże. Załoga drugiego samolotu pilotowanego przez ppor. rez. pil. Jereczka (SP-BML) miała więcej szczęścia i samolot bez żadnych przeszkód po 3 godzinach lotu dotarł do Visby na Gotlandii, gdzie obaj piloci zostali internowani. 128 Ponieważ ostrzał artyleryjski wojsk niemieckich przeprowadzony 12 oraz rankiem 14 września przez polskie minowce dawał się we znaki żołnierzom 32 pułku Grenzwache, dowództwo niemieckie postanowiło zniszczyć pozostałe polskie jednostki nawodne i przeprowadzić nalot na Jastarnię. 14 września o godz Ju 87B z 4.(St)/186(T) rozpoczęły bombardowanie portu. 129 Lotnicy meldowali o rozpoznaniu trzech kanonierek, które zostały zniszczone, oraz dwóch większych jednostek nawodnych, z których jedna zatonęła, a druga stanęła w płomieniach. Cały port otaczał płonący olej. W drodze powrotnej do bazy stukasy zbombardowały baterię dział kolejowych na trasie Gdynia-Pogórze, uzyskując bezpośrednie trafienie. W rzeczywistości w wyniku pierwszego nalotu zniszczona została Czapla (186 t), która otrzymała trafienie bombą SC 250 blisko dziobu oraz kolejne trafienie bombą SC 50 w rufę. Jaskółka (186 t) otrzymała tak wiele trafień, iż nie była możliwa identyfikacja zniszczeń, co więcej rozlana ropa z jej zbiorników paliła się i ogień ogarnął cały basen. Rybitwa (186 t) została uszkodzona, otrzymując jedno trafienie bombą, która po przebiciu pokładu i dna okrętu uderzyła w dno basenu i na szczęście nie wybuchła. Uszkodzenie szybko naprawiono zatykając dziury w pokładzie i dnie okrętu drewnianymi kołkami tak, że Rybitwa zachowała pełną gotowość bojową. Czajka oraz Żuraw wyszły z nalotu nietknięte. W nalocie w wyniku trafienia bombą SC 250 w molo oraz eksplozji dalszych bomb w bezpośredniej bliskości mola, zatonęły okręt hydrograficzny Pomorzanin (170 ton) oraz holownik Lech (149 BRT). 130 Na szczęście straty w ludziach były niewielkie. W nalocie ponieśli 126 Witold Skwarczyński, Przebieg działań wojennych II baonu 2 Morskiego Pułku Strzelców od do 19 września 1939 roku, [w:] W. Tym, A. Rzepniewski, Kępa, op. cit., s Wacław Tym, Lądowa obrona polskiego wybrzeża morskiego, cz. V, Wojskowy Przegląd Historyczny 2/1958, s A. Olejko, Morski, op. cit., s Nie jest jasne ile stukasów przeprowadziło nalot, gdyż nie zachowała się odpowiednia dokumentacja. Wieczorem 13 września 4.(St)/186(T) meldowała o 9 Ju 87B gotowych do lotu. Jednak posiadany przez autora raport z 12 października 1939 roku oceniający zniszczenia polskich okrętów dokonane przez niemieckie lotnictwo stwierdza, że w nalocie brało udział 8 względnie 7 maszyn. 130 Opis uszkodzeń okrętów za: Erfahrungen über Bombenwirkung auf polnische Seestreitkräfte, 12 października 1939 roku, Seekriegsleitung Berlin, odpis dokumentu w posiadaniu autora, k śmierć jedynie mat Stanisław Birnbach oraz mar. Jan Kozioł obaj z załogi Jaskółki. Zatem choć w wyniku nalotu wyeliminowane zostały 2 minowce, to teoretycznie 3 z nich pozostawały sprawne. Jednocześnie wydaje się wątpliwe, by stukasy zbombardowały baterię na lorach, gdyż oba improwizowane plutony na lorach zaprzestały działalności już 4 września. Być może niemieccy lotnicy zbombardowali opuszczonego Smoka Kaszubskiego. Tymczasem o godz. 11 niemiecki zwiad lotniczy donosił, iż w porcie w Gdyni zauważono polski okręt podwodny. Do lotu natychmiast poderwano całą eskadrę 4.(St)/186(T). Jednak po przybyciu nad port o godz. 12 nie zaobserwowano ani okrętu podwodnego, ani żadnego innego statku, wobec czego skierowano się ponownie nad Jastarnię, gdzie lotnicy meldowali o zatopieniu kolejnej kanonierki. Zatopioną kanonierką okazał się holownik Krakus (42 BRT), który poszedł na dno na podejściach do portu w Jastarni. W drodze powrotnej z bombardowania portu w Jastarni, w okolicach cypla oksywskiego trafiony został i runął na ziemię Ju 87B (J9+DM) pilotowany przez Olt. Hansa Rummela. Zarówno pilot, jak i strzelec Ofw. Fritz Blunk ponieśli śmierć na miejscu. Według Emmerlinga, następnego dnia niemieccy piloci odkryli resztki maszyny w wodzie koło miejscowości Lazarett około 100 metrów od plaży. Warto w tym miejscu zaznaczyć pewną sprzeczność. Po pierwsze nie istniała na polskim wybrzeżu miejscowość Lazarett, gdyż jest to po prostu niemiecka nazwa szpitala wojskowego, a ten był umiejscowiony w Babich Dołach. Po drugie znane są liczne zdjęcia stukasa rozbitego na cyplu oksywskim. Wiele wskazuje na to, iż jest to maszyna Rummela i Blunka a skoro tak to oczywiście resztki, które odnaleziono w wodzie koło Babich Dołów, nie mogły należeć do tego stukasa. Powstaje zatem pytanie, co tak naprawdę niemieccy piloci zobaczyli w wodzie? Co ciekawe zestrzelenie maszyny Rummela potwierdza również polska relacja, gdyż według dowódcy zaimprowizowanej kompanii ckm por. piech. Ludwika Wolskiego, podczas nalotu 16 września na baterię Canet, ckm obsługiwany przez bosmata Kanieckiego strącił pikujący samolot, który spadł w rejonie tej baterii. 131 Kolejną relację o zestrzeleniu samolotu podczas tego nalotu podaje st. bosman Ludwik Wilczyński dowódca plutonu nkm przeciwlotniczych, umiejscowionych wokół Jastarni. Zgodnie z tą relacją podczas drugiego nalotu, jeden z pikujących na stanowisko plutonu samolotów He 111, nie zdążywszy zrzucić bomb, przeleciał ponad stanowiskiem nkmów i spadł do zatoki, gdzie w momencie zderzenia z taflą wody nastąpił wybuch bomb rozrywając samolot na strzępy. 132 Z pewnością nie mógł być to He 111, gdyż 14 września maszyny te nad wybrzeżem już nie operowały. Jednocześnie na Kępie Oksywskiej wciąż trwały zażarte walki, gdzie oddziały LOWyb. wciąż były spychane w stronę morza przez niemiecką piechotę wspieraną przez stukasy z 4.(St)/186(T). 15 września o godz zaledwie 7 Ju 87B 131 Ludwik Wolski, W obronie Kępy Oksywskiej, [w:] W. Tym, A. Rzepniewski, Kępa, op. cit., s L. Wilczyński Na placówce, [w:] R. Witkowski, Ostatnia, op. cit., s. 193.

40 40 bombardowało pozycje polskich wojsk na północ od Nowego Obłuża. Lotnicy meldowali o pięciu trafieniach i zniszczeniu nieprzyjacielskiej baterii. Zrzucono również 10 bomb na Babie Doły, gdzie wg relacji załóg obrona była bardzo słaba. Ponowny nalot wykonano o godz. 15, gdy 8 Ju 87B zaatakowało magazyn amunicji na południe od Nowego Obłuża, gdzie zdaniem pilotów zniszczono budynki magazynowe, lecz nie spowodowano wybuchu amunicji. W wyniku porannych nalotów zniszczeniu uległ tabor IV batalionu MBON oraz spalono Kosakowo i Stare Obłuże. 133 Zbombardowane zostały 1 i 2 kompania I Baonu Obrony Narodowej stacjonujące na wzgórzu Prawdziwa wydaje się również informacja o doszczętnym zniszczeniu magazynów amunicyjnych w Wąwozie Ostrowskim. Co prawda polskie relacje umiejscawiają to wydarzenie różnie bądź 16, bądź 17 września jednak w tych dniach Wąwóz Ostrowski nie był bombardowany przez samoloty ani pancernik Schleswig-Holstein. Zatem najprawdopodobniej uległ on zniszczeniu właśnie podczas tego ataku. Wybuch amunicji mógł być mało zauważalny ze względu na rozdzielenie amunicji pomiędzy trzy składy amunicyjne (Wąwóz Ostrowski przechowywał jedynie amunicję artyleryjską oraz 35% amunicji piechoty, w Babich Dołach składowano 50% amunicji dla piechoty a w Jarze Pierwoszyńskim pozostałe 15% amunicji piechoty) oraz duże zużycie amunicji, przez co w składach już jej niewiele pozostało. 135 Natomiast nie potwierdza się informacja o zniszczeniu tego dnia polskiej baterii. Ani 1/MDAPl., ani żadna z baterii Morskiego Dyonu Artylerii Lekkiej (w skrócie MDAL) nie została nawet uszkodzona. W tym dniu zgodnie z relacją kmdr ppor. Jabłońskiego polska artyleria miała rzekomo zniszczyć od 6 do 9 samolotów przeciwnika. Otóż o godz. 10 zaobserwowano lądowanie niemieckich samolotów na tymczasowym lądowisku, zlokalizowanym na północ od wzgórza 14 (pomiędzy Mostami a Rewą). O godz. 18 ogień otworzyły dwa plutony I baterii dział 105 mm MDAL pod dowództwem mjr. art. Władysława Kańskiego I pluton oddał 12 strzałów na północną część wzgórza 14, a II pluton kolejnych 16 strzałów na południowy zachód od Rewy. Zgodnie z relacją obserwatora artyleryjskiego, por. art. Czesława Małaszkiewicza w rejonie ostrzału pojawiły się pożary i słupy gęstego czarnego dymu. Tego dnia Niemcy stracili rzekomo 9 zniszczonych i 6 uszkodzonych samolotów lub 6 zniszczonych i 9 uszkodzonych maszyn. 136 Tymczasem w swoim opracowaniu kmdr ppor. Tym podaje, iż ostrzelano lądowisko położone na północ od wzgórza 14. Jednocześnie uzupełnia informację o skutkach ostrzału, jakoby informacji o 9 zniszczonych i 6 uszkodzonych samolotach miał udzielić wzięty do niewoli niemiecki major. 137 Jednakże wersja podawana przez Polaków wydaje się wysoce wątpliwa. Całkowicie zastanawia fakt umiejscowienia lotniska polowego tak blisko frontu w zasięgu polskiej artylerii i w dodatku na podmokłym terenie Mostowego Błota. Po drugie powstaje wysoce za- sadne pytanie do jakiego zadania Niemcy mieliby użyć aż 15 samolotów i czy były to maszyny pomocnicze (transportowe?) czy też bojowe? I wreszcie wątpliwe jest uzyskanie relacji od wziętego do niewoli niemieckiego majora wg ustaleń autora, żaden z 13 majorów z Grz. Sch. Abschn. Kdo. 1 nie dostał się do polskiej niewoli. Być może chodziło o sytuacje odwrotną, gdy po kapitulacji Gdyni informację o rzekomym zniszczeniu niemieckich samolotów przekazał polskim oficerom niemiecki major. Niestety w świetle dostępnej dokumentacji rozwiązanie tej zagadki jest wciąż niemożliwe. 16 września kontynuowano naloty na oddziały LOWyb. O godz Ju 87B zbombardowało posiadłość w Nowym Obłużu, gdzie wg danych niemieckiego wywiadu znajdowała się kwatera główna wojsk polskich, a w nieodległym parku stacjonowały 3 zamaskowane samoloty. Wg relacji niemieckich lotników 70% bomb uderzyło w posiadłość oraz park. Odnotowano również silny ostrzał przeciwlotniczy prowadzony z Oksywia. Najprawdopodobniej podczas nalotu został uszkodzony ostatni RWD-13 którego, wobec niemożności wyremontowania uszkodzonego samolotu, wystawiono jako cel dla niemieckiej artylerii, przez co ostatecznie uległ zniszczeniu. O godz Ju 87B ponownie zbombardowało stanowiska dowodzenia w Dębogórze, gdzie rzekomo zniszczono jedno działo, a na zachód od Pogórza wyleciał w powietrze skład z amunicją. W pełni potwierdzają to relacje polskich oficerów. Wspominany już mjr piech. Skwarczyński relacjonował, iż 16 września zostało zniszczone jedno działo 75 mm plutonu artylerii piechoty, a 3 kanonierów zostało rannych. 138 Również drugie zdarzenie jest prawdziwe, co potwierdza relacja kmdr. ppor. Jabłońskiego. 139 Ostatni sprawny samolot plutonu łącznikowego R-XIII G na kołach, pilotowany przez pil. Czerwińskiego wystartował 17 września do lotu ewakuacyjnego, lecz maszyna wkrótce po starcie około godz. 22 runęła do morza. Niestety mimo natychmiastowej akcji ratunkowej pilot poniósł śmierć na miejscu. 140 Przez następne dwa dni lotnictwo niemieckie nie przeprowadzało żadnych nalotów głównie z powodu wygasania walk na Kępie Oksywskiej. Jednocześnie przeprowadzono reorganizację i 17 września eskadrę 4.(St)/186(T) przemianowano na 3.(St)/186(T), włączając ją w skład grupy I(St)/186. Wbrew temu co podaje w swej książce Emmerling, 18 września 3 Ju 87B z 3.(St)/186(T) nie zaatakowały polskich pojazdów odkrytych między Oksywiem a Jastarnią. Natomiast faktem jest, że 18 września w zatoce koło Kaszycy został zatopiony kuter Modicum Hel.46 (35 BRT). 141 Ostatniego dnia obrony Kępy Oksywskiej stukasy z 3.(St)/186(T) przeprowadziły dwa naloty. Pierwszy atak o godz na cele w Babich Dołach i Wąwozie Ostrowskim przeprowadziło 10 maszyn, natomiast drugi atak z godz wykonało 9 samolotów bombardując latarnię morską Oksywie oraz tereny przyległe. Polskie relacje zgodnie podają, 133 Edward Bednarski, Relacja z przebiegu działań wojennych na Wybrzeżu w 1939 roku, [w:] W. Tym, A. Rzepniewski, Kępa, op. cit., s W. Tym, Lądowa obrona, op. cit., cz. V, s A. Rzepniewski, Obrona Wybrzeża, op. cit., s S. Jabłoński, Dzieje, op. cit., k W. Tym, Lądowa obrona, op. cit., cz. V, s W. Skwarczyński, Krótki opis działań plutonów specjalnych 2 Morskiego Pułku Strzelców, [w:] W. Tym, A. Rzepniewski, Kępa, op. cit., s S. Jabłoński, Dzieje, op. cit., k A. Olejko, Morski, op. cit., s Istnieje również możliwość, iż kuter ten został zatopiony celowo przez PMW ładunkami wybuchowymi.

41 41 iż tego dnia Ju 87B zbombardowały oznakowany szpital wojskowy w Babich Dołach, co było niezgodne z Konwencją Genewską o polepszeniu losu rannych i chorych w armiach czynnych z dnia 27 lipca 1929 roku, Art Niedługo po ostatnim bombardowaniu Luftwaffe resztki oddziałów LOWyb. skapitulowały. 20 września 1 października Po złamaniu oporu bohatersko walczących oddziałów Wojska Polskiego na Oksywiu niemieckie lotnictwo praktycznie zaprzestało lotów bojowych. Polska flota nawodna jako siła bojowa została wyeliminowana, a jej resztki schroniły się w porcie wojennym na Helu i nie stanowiły żadnego zagrożenia, ani dla żeglugi, ani dla wojsk niemieckich. Jednocześnie 42 pułk Grenzwache zajął pozycje na wschód od Wielkiej Wsi, ryglując tym samym wojska polskie na Półwyspie Helskim. Działania wojenne dla większości jednostek niemieckich na wybrzeżu były praktycznie rzecz biorąc zakończone. Jedynie nad Helem kontynuowano naloty nękające przeprowadzane przez wodnosamoloty. Nad półwyspem regularnie krążyły również samoloty rozpoznawcze zbierające informacje niezbędne dla przygotowywanego natarcia. Dopiero 23 września o godz. 15 i przeprowadzono dwa kolejne naloty na tory kolejowe w okolicach Kuźnicy. Tym razem atakowały 6 Ju 87B z 3.(St)/186(T). W wyniku nalotu stwierdzono trafienie czterema bombami w linię kolejową oraz zniszczenie kilku domów. Jak twierdzi polski historyk wojskowości Rafał Witkowski, zburzeniu uległo około 30 domków rybackich, a nalot na Kuźnicę był skierowany przeciwko ludności cywilnej i miał sparaliżować wolę oporu mieszkańców i skierować ich niezadowolenie przeciwko polskim marynarzom i żołnierzom. 142 Ostatni atak bombowy w Wojnie Polskiej 1939 roku na wybrzeżu stukasy wykonały 25 września o godz , gdy 11 maszyn z 3.(St)/186(T) ponownie zbombardowało urządzenia kolejowe w Kuźnicy. Bomby przerwały tory w siedmiu miejscach. Jednocześnie nad Kuźnicą i Chałupami zrzucono ulotki, a w tej ostatniej miejscowości zaobserwowano tyki z białymi flagami i ludzi z podniesionymi rękoma. Z kolei w okolicach Jastarni samoloty zostały ostrzelane z ziemi ogniem karabinów maszynowych. Pomimo zaprzestania działalności bojowej przez maszyny typu Ju 87B nad wybrzeżem wciąż pojawiały się samoloty z czarną swastyką. Podczas rekonesansu 29 września He 114 z 1.(M)/Kü.Fl.Gr. 506 raportowały zbombardowanie w kanale wodnym między Jastarnią a Helem polskiego torpedowca Mazur. Dwie bomby SC 250 miały wybuchnąć w odległości około 10 metrów od dziobu zatapiając okręt. 143 Z pewnością nie był to Mazur, który jak wiadomo zatonął 1 września w porcie wojennym Gdynia. Prawdopodobnie był to torpedowiec Krakowiak, którego kadłub został 2 września odholowany przez holownik Ursus z Gdyni pod Juratę, gdzie zakotwiczono go bez załogi jako zbiornik paliwa R. Witkowski, Hel, op. cit., s Erfahrungen über, op. cit., k Korespondencja prywatna z Markiem Twardowskim z 14 września 2007 roku. O świcie ostatniego dnia września, na pozostałym na Helu RWD-17W próbował ewakuować się ppor. mar. Bilewicz oraz nieznany z nazwiska kapitan intendentury. Po zmontowaniu skrzydeł i spuszczeniu maszyny na wodę, wodnosamolot wystartował z Długiej Mielizny, lecz wkrótce po przeleceniu nad półwyspem silnik przerwał pracę i maszyna pod ostrym kątem wpadła do wody. Na szczęście załoga została uratowana. 145 Warto w tym miejscu odnotować fakt, że od 19 września nad Helem regularnie pojawiał się samolot artyleryjski korygujący ogień z pancernika Schleswig-Holstein. Od tego czasu wraz z ostrzałem baterii cyplowej przez pancernik nad głowami Polaków pojawiał się samolot obserwacyjny pilotowany przez Lt. Hetschko z 1.(M)/Kü.Fl.Gr Wraz z przybyciem 21 września drugiego pancernika Schlesien, do dyspozycji okrętów przydzielony został jeszcze jeden samolot obserwacyjny. Za każdym razem otwierając ogień przeciwlotniczy starano się uniemożliwić poprawną pracę obserwatorom lotniczym. Po części udało się to osiągnąć, gdyż obserwatorzy byli w stanie podać zaledwie do 10% upadków pocisków. 146 Podsumowanie działań Początkowo straty Luftwaffe w kampanii wrześniowej nad wybrzeżem zdecydowanie zawyżano i oceniano jako bardzo poważne. Zarówno kpt. mar. Wojcieszek jak i kpt. art. Dziubiński twierdzili wręcz, że strącono 52 samoloty, a Jerzy Pertek uściślał, że aż 36 maszyn miało paść łupem helskiej artylerii przeciwlotniczej, a jedynie 16 samolotów spadło na terenach okalających Gdynię. 147 Zaś por. mar. Koziołkowski w swej relacji podawał, że łupem artylerii na wybrzeżu padło około 35 samolotów, z czego co najmniej 8 przypadło baterii 24/2 MDAPl., a Gryfowi kolejne 6 7, z tego 4 zaobserwowane naocznie (sic!). 148 Jednak nawet opierając się wyłącznie na polskich źródłach możemy przekonać się, iż jest to liczba aż nadto przesadna. Zdaniem dowódcy 1 MDAPl., na terenie działania dyonu zestrzelono łącznie 10 lub 11 samolotów, w tym: 2/1 MDAPl. mogła zaliczyć na swoje konto 2 samoloty, 4/1 MDAPl. 5 samolotów, a działa 40 mm 3 lub 4 bombowce. 149 Tymczasem kpt. Wojcieszek twierdził, iż w wyniku walk 2 MDAPl. posiadał na swym koncie 17 trafień spośród których 10 samolotów spadło do wody, a 5 spadło na terenie poza własną obserwacją. 150 Jednak uważna lektura wspomnień kpt. Wojcieszka weryfikuje również i tę wartość, albowiem po zsumowaniu zestrzeleń i trafień samolotów nieprzyjacielskich opisanych przez autora w swoich wspomnieniach pod datami dziennymi przyno- 145 Mariusz Konarski, Andrzej Olejko, Polskie Lotnictwo Morskie , (Kampanie Lotnicze 19), AJ Press, Gdańsk 1998, s M. Wojcieszek, O. de B., op. cit., k M. Wojcieszek, O. de B., op. cit., k. 22, I. Dziubiński, Walka, [w:] R. Witkowski, Ostatnia, op. cit., s. 181, J. Pertek, Wielkie dni, op. cit., s W swej relacji Wojcieszek opierał się rzekomo na słowach dowódcy niemieckiego zajmującego Hel, który miał mu przekazać informację, że w całej kampanii Niemcy utracili nad Wybrzeżem aż 52 samoloty. 148 J. Koziołkowski, Uwagi i omówienia do meldunku o znanych działaniach wojennych [IPMS, MAR.A.II.5/1a], k S. Jabłoński, Dzieje, op. cit., k M. Wojcieszek, O. de B., op. cit., k. 22. Zastanawia niezgodność liczby trafień z zestrzelonymi samolotami oraz kwestia zaliczenia samolotów, które spadły poza własną obserwacją.

42 42 si jedynie 8 samolotów zestrzelonych, a 9 dalszych zostało trafionych (zob. tabele obok). Reasumując można przyjąć, że polscy artylerzyści przypisywali sobie zestrzelenie jedynie 18 lub 19 samolotów nieprzyjaciela. Do tego należy doliczyć zestrzelenia zgłaszane przez piechotę: 3 samoloty zestrzelone na zachodnim skraju Kępy Oksywskiej oraz 1 wodnosamolot nad Władysławowem. Łącznie zatem można przyjąć, że polska obrona przeciwlotnicza rościła sobie pretensje do 22 lub 23 zestrzelonych samolotów nieprzyjaciela. W rzeczywistości, źródła niemieckie przyznają się do utraty w wyniku przeciwdziałania wojsk polskich w całej kampanii nad wybrzeżem jedynie siedmiu samolotów bojowych. Należy też pamiętać, iż od 4 do 10 września stukasy nie operowały bojowo, zatem wszelkie zgłaszane w tym okresie przez polską artylerię przeciwlotniczą zestrzelenia mogą odnosić się tylko do wodnosamolotów bądź różnych samolotów pomocniczych wykorzystywanych przez Niemców w walkach nad wybrzeżem. Należy podkreślić, że ustalenia zawarte w poniższej tabeli nie uwzględniają maszyn pomocniczych. Zatem dalsza kwerenda archiwalna może przynieść potwierdzenie kolejnych zestrzeleń zgłaszanych przez polskich kanonierów. Podsumowanie pewnych zestrzeleń maszyn bojowych dokonanych przez polską artylerię przeciwlotniczą nad wybrzeżem w czasie Wojny Polskiej 1939 roku przedstawiono w atbeli na s. 43: Oprócz strat zadanych przez polską artylerię przeciwlotniczą, Niemcy utracili w wyniku wypadków 4 samoloty: 1 września wspominany już Hs 126, 2 września He 60D (M7+DH, Nr 1463) pilotowany przez Uffz. Ernsta Augusta Damraua, który rozbił się podczas startu do lotu rozpoznawczego nad Zatoką Gdańską w wyniku uderzenia pływaków o urządzenia portowe. Samolot zapalił się i doszczętnie spłonął, grzebiąc we swym wnętrzu pilota oraz obserwatora Lt.d.R. Hoffmanna; 11 września kapotował He 60E (Nr 1587) gdy podczas schodzenia do lądowania pilot Lt. Nick został oślepiony reflektorem. Pilot oraz obserwator Lt.z.See Kleemann wyszli z katastrofy bez szwanku; 17 września zatonął podczas lądowania He 114 (Nr 2571). Obu członków załogi wyłowiono z wody. Wszystkie trzy wypadki miały miejsce w bazie w Pillau-Neutief, a samoloty należały do 1.(M)/Kü.Fl.Gr Tym niemniej obraz wyłaniający się z relacji polskich obrońców oraz niemieckich dokumentów, nieoczekiwanie okazał się dość spójny. Obie strony konfliktu, w przeważającej większości wypadków, opisywały te same wydarzenia widziane z różnych perspektyw, dzięki czemu zaistniała możliwość ukazania prawdy o walce powietrznej nad wybrzeżem w 1939 roku. Pomijając niedokładności wynikające z błędów obserwacji prowadzonej w ogniu walki, relacje są zgodne w większości kwestii, a czasami nawet w niektórych szczegółach. Jedynym wyjątkiem są tutaj błędne daty poszczególnych wydarzeń podawane przez polskich obrońców, co jednak jest zrozumiałe swoje relacje spisywali dopiero po wojnie. Dostęp do niemieckich dokumentów opisujących te same zdarzenia pod innymi datami, pozwala jednak na prawidłowe uporządkowanie chronologiczne poszczególnych wydarzeń. Jak zatem należy ocenić skuteczność polskiej artylerii przeciwlotniczej oraz niemieckiego lotnictwa? Odpowiedź nie jest Zestrzelenia wg dowódcy 1 MDAPl. kmdr. ppor. Jabłońskiego Jednostka Liczba zestrzeleń Czas Miejsce 1/1 MDAPl. 0 2/1 MDAPl. 2 do 8 IX?? 3/1 MDAPl. 0 4/1 MDAPl. 5 do 11 IX?? Pogórze Pogórze Rumia baterie improwizowane (40 mm) 3 lub 4 Pogórze Pogórze(?) Oksywie Oksywie Zestrzelenia wg dowódcy 2 MDAPl. kpt. mar. Wojcieszka Dzień / Godzina Liczba zestrzeleń Liczba trafień Jednostka 2 IX / IX / XXI 3 IX / IX / IX / XXI 6 IX / IX / III/24 20 IX /??.?? 1 VI/24 26 IX /??.?? 1 VI/24 28 IX /??.?? 1 1 VI/24 29 IX /??.?? 1 VI/24 jednoznaczna. Z jednej strony należy stwierdzić, że zarówno 1 jak i 2 MDAPl. nie wypełniły swoich głównych zadań. Pierwszy Dyon dopuścił do zbombardowania i zatopienia okrętów polskiej floty bazującej w porcie wojennym Gdynia oraz zniszczenia obiektów wojskowych znajdujących się w pobliżu Gdyni. O bezsilności polskiej obrony świadczyć może fakt zbombardowana i całkowitego zniszczona baterii w Pogórzu (IV/1 MDAPl.). Pamiętać jednak należy, że wobec nowatorskiej wówczas taktyki bombardowania z lotu nurkowego stosowanej przez stukasy, działa 75 mm były bezużyteczne, a jedyną skuteczną bronią przeciw nieprzyjacielskim samolotom okazały się 40 mm działa Boforsa. Jednak było ich za mało, a ich skuteczność była ograniczona małą ilością amunicji i niepełnym wyposażeniem. W pełni swe zadanie wykonała bateria Canet, wielokrotnie dzielnie stawiająca opór przeważającym siłom nieprzyjaciela, pomimo uszczuplenia składu o 1 działo już pierwszego dnia wojny. Wydaje się również, iż trzecie ze stawianych 1 MDAPl. zadań wspomaganie własnej piechoty zostało wykonane. Symptomatyczne jest, iż ponad 80% amunicji artyleria przeciwlotnicza zużyła do strzelań naziemnych, a jedynie 20% do

43 43 Pewne zestrzelenia maszyn bojowych przez polską artylerię przeciwlotniczą Data Godzina 1 1 IX Jednostka Maszyna Załoga Miejsce III/StG 2 7.Staffel Ju 87B T6+KR (W.Nr. 290) 2 1 IX 2.(H)/21 Hs 126??+?? (W.Nr.?) 3 3 IX 9.10 I.(St)/186(T) 4.Staffel Ju 87B J9+LM (W.Nr.?) 4 3 IX????????+?? (W.Nr.?) 5 6 IX IX (M)/Kü.Fl.Gr IX I.(St)/186(T) 4.Staffel 8 14 IX He 59D M7+XL (W.Nr. 2000) 1.(M)/Kü.Fl.Gr. 706 He 114??+?? (W.Nr. 2543) I.(St)/186(T) 4.Staffel Ju 87B??+?? (W.Nr.?) Ju 87B J9+DM (W.Nr.?) Uffz. Ernst Kanzenbach Gefr. Rohr zginęła Uffz. Wilhelm Czuprina Uffz. Erich Meinhardt załoga zabita (?) Lt.z.See Claus Münscher Uffz. Karl Bäcker Uffz. Hermann Karl Fuchs Uffz. Mux Lt.z.See Kapitzki Uffz. Nowack Reda/Rekowo Wejherowo Zatoka Pucka ORP Jaskółka Puck Hel lekko ranna w wyniku wypadku (?) Olt. Hans Rummel Ofw. Fritz Blunk Wielka Wieś/Puck Oksywie Samoloty Luftwaffe utracone w wyniku wypadków Data Godzina Jednostka Maszyna Załoga Miejsce 1 1 IX 2.(H)/21 Hs 126 P2+MK (W.Nr.?) 2 2 IX 1.(M)/Kü.Fl.Gr. 506 He 60D M7+DH (W.Nr. 1463) 3 11 IX 1.(M)/Kü.Fl.Gr. 506 He 60E??+?? (W.Nr. 1587) 4 17 IX 1.(M)/Kü.Fl.Gr. 506 He 114??+?? (W.Nr. 2571) Olt. Heinz Rehdanz (jeniec) Lt. Wilhelm Schmidt (jeniec) Uffz. Ernst August Damrau Lt.d.R. Hoffmann Lt. Nick Lt.z.See Kleemann załoga uratowała się Warszkowo Pillau Pillau Pillau celów powietrznych. 151 Wydaje się jednak, iż postawione zadania w zestawieniu z dysponowanymi siłami daleko przekraczały możliwości 1 MDAPl. Jak już wspomniano, działa 75 mm stanowiące główne wyposażenie Dyonu w 1939 roku nie spełniały już wymogów pola walki. Przy ocenie 2 MDAPl. należy wziąć pod uwagę specyficzną sytuację półwyspu. Wbrew powszechnemu mniemaniu, obrona przeciwlotnicza Helu nie była tak aktywna jak 1 MDAPl. W tym miejscu warto przytoczyć ponownie słowa por. mar. Koziołkowskiego, który pisał Hel utrzymał się przez miesiąc jedynie dzięki temu, że nie był absolutnie niepokojony. Po zniszczeniu Wichra i Gryfa na Helu panował kompletny spokój oraz Dwa razy dziennie przelatywał wodnosamolot rozpoznawczy, okrążający Hel na dużej wysokości, parę razy zrzucono na chybił trafił po kilka bomb. 152 Potwierdza to spis nalotów, które wykonały stukasy na cele zlokalizowane na Półwyspie Helskim po zniszczeniu 3 września największych okrętów polskiej floty, naloty na Hel kontynuowały jedynie wodnosamoloty He 59 i He 60. Dlatego przy ocenie działalności 2 MDAPl. szczególny nacisk należy położyć nie na kwestię obrony przeciwlotniczej półwyspu gdyż ta po 3 września nie odgrywała znaczącej roli ale zdecydowanie na zwalczanie jednostek nawodnych nieprzyjaciela. Wydaje się, że podobnie jak w przypadku dyonu kmdr. ppor. Jabłońskiego, 2 MDAPl. wypełniał swoje zadania 151 Władysław Faczyński, Relacja z okresu kampanii wrześniowej 1939 r. [CAW, II/3/5], k J. Koziołkowski, Dodatkowe uwagi o działaniach wojennych [IPMS, MAR.A.II.2/1], k. 15 oraz J. Koziołkowski, Załącznik, op. cit., k. 15.

44 44 z kolekcji Marka Twardowskiego Powyższe zdjęcie z października 1939 roku znakomicie ilustruje wyniki niemieckiego nalotu z 1 września. Na molo północnym leży na boku wydobyty wrak Nurka, przed wejściem do portu znajduje się kadłub uszkodzonego Bałtyka, a zatopionego Mazura można dostrzec odrzuconego od mola południowego. Jak widać wbrew obiegowym opiniom Mazur nie zatonął w basenie nr 1, lecz w basenie nr 2. Na nabrzeżu wciąż widoczne są leje po bombach. pomocnicze, natomiast zawiódł w przypadku zadania podstawowego, jakim była obrona przeciwlotnicza Rejonu Umocnionego Hel. Niestety ponownie jak w przypadku 1 MDAPl. nie udało się zapobiec utracie okrętów stacjonujących w ochranianym przez dyon porcie wojennym. Pomimo mniejszej aktywności Luftwaffe nad Helem niż nad Gdynią, zużycie amunicji było równie wysokie. W dniu kapitulacji załogi Helu zapasy wynosiły 20% stanu początkowego dla dział 75 mm oraz zaledwie 12% dla armat 40 mm. 153 Ocena niemieckiego lotnictwa jest równie niejednoznaczna. Pomimo, iż polskie hydroplany nie zostały zniszczone 1 września tak, jak przewidywał to rozkaz, to jednak w ciągu dwóch kolejnych dni MDLot. został praktycznie wyeliminowany z walki. W efekcie polskie samoloty nie odegrały żadnej roli w kampanii. Równocześnie ataki na polskie porty w Gdyni i na Helu doprowadziły do zatopienia największych okrętów polskiej floty już w pierwszych trzech dniach wojny, co było dużym sukcesem niemieckich pilotów, dzięki czemu jeszcze tego samego dnia na inne obszary działania przebazowano 110 stukasów. Oprócz zniszczenia sił lotniczych i okrętów PMW, niemieckie lotnictwo miało wspierać własną piechotę, do czego doszło w drugiej połowie września podczas szturmowania Kępy Oksywskiej. Ze wspomnień polskich obrońców możemy wyczytać, że ataki te, choć mało precyzyjne, spełniały jednak swoje zadanie, odpowiednio zmiękczając obronę i siejąc zamęt w szykach obronnych Polaków. 153 M. Wojcieszek, O. de B., op. cit., k. 3. Z drugiej jednak strony należy podkreślić, iż niemieckie lotnictwo nie wykryło i nie wyeliminowało z walki żadnego polskiego okrętu podwodnego, co było jednym z podstawowych celów stawianych Luftwaffe. Choć częste patrole lotnicze niemieckich wodnosamolotów zmusiły polskie jednostki do ciągłego przebywania za dnia pod wodą, nie wpłynęło to jednak na ich sprawność operacyjną. Dodatkowo pomimo intensywnych prób, zarówno niemieckie stukasy, jak i wodnosamoloty, nie były w stanie, ani wykryć, ani zniszczyć baterii cyplowej. Wydaje się, iż było to największe niepowodzenie Luftwaffe w całej kampanii. Przyczyną takiego stanu rzeczy była nie tyle obrona przeciwlotnicza, co przede wszystkim znakomite maskowanie stanowisk artyleryjskich i gęsty las na terenie cypla. Na to nakładała się również duża liczba niewybuchów w podmokłym gruncie półwyspu. Po 3 września, gdy Niemcy zdali sobie sprawę z faktu, iż wykrycie i zbombardowanie baterii wymagałoby niewspółmiernego nakładu sił ze strony lotnictwa, zniszczenie baterii powierzono siłom morskim, a nalotów na nią zaniechano. Warto wspomnieć również o działalności MDLot. We wrześniu 1939 roku samoloty MDLot. wykonały 3 loty bojowe (2 loty R-XIII G/hydro (714) oraz jeden R-XIII G (718)), 2 przeloty techniczne (CANT Z.506B) oraz 22 loty ewakuacyjne. W wyniku działań wojennych zniszczone lub uszkodzone zostały wszystkie maszyny MDLot. z wyjątkiem ewakuowanego do Szwecji RWD-13. Niestety oprócz 2 lotów rozpoznawczych wykonanych nocą 6 i 7 września, maszyny MDLot. nie wzięły udziału w walkach. Wiele wskazuje na to, iż decydujący wpływ

45 45 na działalność MDLotu. miała przypadkowa śmierć dowódcy tej jednostki kmdr. por. pil. Szystowskiego. Oficer ten cieszący się dużym szacunkiem i zaufaniem podległego mu personelu, zgodnie z relacją wszystkich lotników MDLot., potrafiłby poprowadzić swój oddział do pewnych bojowych osiągnięć, do których niestety nie był zdolny jego następca kmdr ppor. pil. Kazimierz Szalewicz. Na koniec jako podsumowanie działań wojennych na wybrzeżu zasadne wydaje się, przytoczenie słów por. mar. Koziołkowskiego: Wyrosła legenda Helu, z adm. Unrugiem, jako jego obrońcą, legenda, pomnożona bohaterską obroną Westerplatte i Oksywia. W przekroju tego co się działo w pozostałej części kraju ci ludzie którzy na wybrzeżu pracowali a potem walczyli zasłużyli na to w pełni, by legendy tej im nie umniejszać, szukaniem drobnych błędów. 154 Andrzej S. Bartelski (crolick) Na koniec, za pomoc w napisaniu tego artykułu autor pragnąłby podziękować dyskutantom na forach: Druga Wojna Światowa (http://www.dws.org.pl/), 12 O Clock High (http://forum.12oclockhigh.net/), Luftwaffe Experten Message Board (http://www.luftwaffe experten.org/), Forum Dawnego Gdańska (http://www.forum.dawnygdansk. pl/) 154 J. Koziołkowski, Uwagi i omówienia, op. cit., k. 6.

46 46 Nieuport 29 C1 stracona szansa polskiego lotnictwa Część Rafał Białkowski (Zelint) Nieuporty we Francji [za:] Wikipedia AN Francuski Nieuport 29 na pocztówce z mityngu lotniczego w Longvic-les-Dijon Rekordowy 29V Nieuport 29 we francuskiej służbie użyty bojowo został tylko raz i to w nietypowej dla siebie roli samolotu szturmowego. Podczas powstania Rifów w Maroku w 1925 roku zorganizowano w Casablance jednostkę pod dowództwem kapitana J. Sadi-Lecointe, w skład której weszły 3 samoloty Nieuport 29, 3 pilotów i 7 mechaników. Samoloty dostosowano do przenoszenia najpierw 8, a potem 10 bomb 10-kilogramowych, normalnie zabieranych przez liniowe Breguety 14. Samolot otrzymał nieoficjalne oznaczenie B-1, co we francuskiej nomenklaturze lotniczej oznaczało samolot bombowy jednomiejscowy. W październiku 1925 roku tak przezbrojony klucz Nieuportów wykonał około 70 lotów bojowych na wsparcie piechoty. Eksperymentalne wykorzystanie myśliwca do lotów bombowo-szturmowych zostało ocenione jako sukces, ale nie było kontynuowane. Prawdopodobnie uznano, że takie wykorzystanie samolotów myśliwskich możliwe było wyłącznie w specyficznych warunkach walki z nie dysponującymi własnym lotnictwem powstańcami w Afryce. Dużo częściej niż bojowo Nieuport 29 był wykorzystywany jako samolot sportowy do bicia rekordów, zarówno prędkości maksymalnej, jak i pułapu. Na początku lat 20. był to bardzo dobry sposób promocji własnego produktu poza granicami kraju, którego wytwórniom lotniczym zależało na zamówieniach zagranicznych ponieważ nie mogły liczyć na większe zamówienia własnego lotnictwa. Specjalnie przygotowane Nieuporty 29 (z oznaczeniem SHV) na pływakach brały udział w Pucharze Schneidera w roku 1919 oraz 1921 jednak bez powodzenia. 14 października 1919 roku J. Sadi-Lecointe na Spadzie 20 pobił rekord prędkości na bazie 2 km osiągając 247,129 km/h. Wyczyn ten zapoczątkował serię rekordów prędkości bitych na zmianę przez Spada 20 i Nieuporta 29. Wytwórnia przygotowała specjalny płatowiec oznaczony Nieuport 29 V (vitesse prędkość). By uzyskać jak największą prędkość, samolot ten wyposażono w silnik o mocy powiększonej o 20 KM oraz drastycznie, bo o połowę, zmniejszono powierzchnię skrzydeł. W 1920 roku J. Sadi-Lecointe wystartował w Pucharze Gordon-Benneta na zmodyfikowanym Ni.D-29 Vs (powierzchnia skrzydeł tylko 12,32 m²) osiągając 28 września prędkość 271,457 km/h, 10 października 1920 roku ten sam pilot osiągnął 302,529 km/h stając się pierwszym człowiekiem, który oficjalnie przekroczył próg 300 km/h. Kilka dni później konkurencyjny Spad 20 poleciał z prędkością 309,012 km/h. W reakcji na rekord konkurencji wytwórnia zmodyfikowała samolot dodając mu całkowicie zakrytą kabinę pilota, co pozwoliło na osiągnięcie prędkości 313,043 km/h (samolot otrzymał oznaczenie 29 Vbis). Ale wynik ten nie trafił do oficjalnych zapisów FAI, gdyż różnica prędkości była mniejsza niż wymagane 3%. Nieuport-Delage 29V dwukrotnie wygrywał zawody Coupe Deutsch de la Meurthe, pierwsze po I wojnie światowej w latach oraz 1922 roku. Okazją do zademonstrowania wyższości własnego samolotu były też próby bicia rekordu maksymalnego pułapu samo-

47 47 Krzysztof Haładaj (krzyhal) Nieuport-Delage 29 z 2 eskadry 2 pułku lotniczego w Strasburgu (rok 1924) lotu. 29 maja 1919 roku J. Casale na płatowcu wyposażonym w turbosprężarkę Rateau wspiął się na pułap 9125 metrów, 7 czerwca 1919 roku poprawił rekord na 9250 metrów, ostatecznie 14 czerwca tego samego roku osiągając 9650 metrów. W styczniu 1920 roku Amerykanie pobili rekord wznosząc się na metry. W 1921 roku pilot Georges Kirsch na Nieuporcie próbował poprawić ten wynik. 24 czerwca 1921 roku osiągnął jednak tylko wysokość 9800 metrów (w czasie 1 h i 20 minut, ostatnie 800 metrów wysokości nabierając przez 35 minut). Z kolei 15 lipca 1921 roku osiągnięto wysokość metrów jednak próba pobicia rekordu powiodła się połowicznie. Nie został on uznany przez światową federację bowiem pilot nie wrócił na miejsce startu i wylądował na innym lotnisku. Żeby pobić rekord wysokości wytwórnia opracowała specjalną wysokościową wersję samolotu oznaczoną Ni.D 40 C-1. Pierwsze próby bicia rekordu wysokości skończyły się niepowodzeniem, zawiodła bowiem instalacja tlenowa pilota. W 1923 roku francuski podsekretarz ds lotnictwa Andre Laurent-Eynac ufundował nagrodę w wysokości franków dla firmy, która pobije rekord wysokości. Nieuport postanowił przebudować zarzuconego Ni.D 40 C-1 na wersję R (od record), m.in. zwiększono powierzchnię skrzydeł do 34 m², a płatowiec wyposażono w specjalny silnik V8 firmy Hispano-Suiza o mocy zwiększonej do 400 KM powyżej 5000 metrów wysokości silnik był napędzany benzolem ze specjalnym śmigłem Regy oraz instalację tlenową. Samolot został wypróbowany przez Sadi-Lecointe pod koniec lipca 1923 roku. Rekord wynosił wtedy już metrów. Pilot przeszedł specjalne treningi mające na celu uodpornienie go na zimno i niskie ciśnienie w komorach testowych. Pierwsze próby bicia rekordu skończyły się niepowodzeniem, ale ostatecznie 5 września 1923 roku pilot osiągnął metrów. Chcąc zostać pierwszym człowiekiem, który osiągnął pułap metrów próbował dalej i 30 AN Joseph Sadi-Lecointe, zdobywca wielu rekordów, m.in. na Nieuportach października tego samego roku udało mu się wzbić na metrów. Rekord ten pozostał nie pobity aż przez 4 lata. Zimą 1923/24 Ni.D 40 R został posadowiony na pływakach, by pobić również rekord wysokości dla wodnosamolotów. Udało się to osiągnąć 11 marca 1924 roku, kiedy to Sadi-Lecointe wzniósł się na 8980 metrów. Poza wersjami sportowymi Nieuport opracowywał też kolejne wersje wojskowe swojego myśliwca. Pierwszą z nich był opracowany jeszcze w 1918 roku Ni.D-29G ostatecznie nazwany Ni.D-32Rh. Samolot z silnikiem rotacyjnym Le Rhone 9R o mocy 180 KM został zakupiony w niewielkiej liczbie przez francuską Marynarkę Wojenną do treningu pilotów w lądowaniach na pokładach okrętów. W grudniu 1922 roku na salonie lotniczym w Paryżu można było obejrzeć dwie zmodyfikowane wersje standardowego myśliwca Ni.D 29. Pierwszą był wysokościowy Ni.D-29 C-1 Cellue 1923 ze skrzydłami powiększonymi do 29,8 m², drugą dolnopułapowy Ni.D-29bis z powierzchnią nośną zmniejszo-

48 48 flightglobal.com Nieuport Sesquiplan (póltorapłat) na paryskim salonie w 1922 r. ną do 21 m². Oba płatowce zostały przygotowane specjalnie na hiszpański konkurs na samolot myśliwski, który miał zostać rozstrzygnięty w roku 1923, jednak żaden z tych samolotów nie został wybrany przez Hiszpanów. W 1923 roku został opracowany zaawansowany wariant szkolny samolotu oznaczony Ni.D-29ET-1, samolot nie był uzbrojony, a ze 180-konnym silnikiem Hispano-Suiza 8Ab osiągał tylko 196 km/h mimo, że był 130 kg lżejszy niż C-1. Zamówiono 100 szt. tej wersji. Eksport Agresywna kampania promocyjna za granicą powiodła się i przyniosła wytwórni oczekiwane zamówienia. Pierwszym obcym nabywcą samolotu była Belgia. W lipcu 1922 roku zakupiła 21 samolotów we Francji oraz 87 licencyjnych z własnej wytwórni SABCA. Kolejnym nabywcą samolotu była Japonia, która pierwszego Nieuporta 29 wraz z licencją zakupiła we Francji w roku Produkcja w Japonii została podjęta przez firmę Nakajima w Ota, a pierwszy samolot seryjny został ukończony w grudniu 1923 roku. Był to jednak egzemplarz zmontowany z części zakupionych we Francji. Produkcja seryjna w Japonii trwała 8 lat (do stycznia 1932 roku) i zamknęła się liczbą 608 wyprodukowanych egzemplarzy. Samolot nosił oznaczenie typ Ko.4 i zastąpił w japońskim lotnictwie wcześniej używane Spady XIII i Nieuporty 24. Samoloty te nadal były w czynnej służbie gdy wybuchły pierwsze walki wojny japońskochińskiej w latach Podobno 7 z japońskich Ko.4 służyło potem jako treningowe w chińskiej Szkole Lotniczej w Liuzhou co wskazywałoby, że co najmniej tyle tych samolotów w taki, czy inny sposób (zdobyte na ziemi podczas walk? a może zakup?) trafiło w ręce Chińczyków. Pod koniec 1922 roku armia Włoch była już gotowa do zamówienia pierwszego powojennego samolotu myśliwskiego. Wymagania postawiono bardzo wysokie ponieważ zażyczono sobie myśliwca mającego osiągać prędkość maksymalną 255 km/h na wysokości 2000 metrów, prędkość lądowania nie większą niż 110 km/h, pułap 5000 metrów samolot miał osiągać w 16 minut, a zasięg miał pozwalać na 3 godziny lotu. AN Rekordowy Nieuport 40R na pływakach Do konkursu stanęły Breda Tebaldi Zari, Caproni MC.1, Dornier Falke, Fiat CR.1, Piaggio P.2 oraz Siai S.52 wszystkie napędzane standardowym 300-konnym silnikiem Hispano Suiza. Żaden z tych samolotów nie spełnił jednak włoskich wymagań i postanowiono zakupić licencje na nowe samoloty we Francji. Wybrano zbudowany w tradycyjnej technologii Ni.D-29 C-1 oraz bardziej zaawansowanego technicznie (o konstrukcji metalowej) Dewoitine D.1bis. Na przełomie lat 1923/1924 oba samoloty testował w Paryżu włoski pilot Mario De Bernardi. Po jego pozytywnej opinii w styczniu 1924 roku oba samoloty postanowiono przyjąć do wyposażenia włoskiego lotnictwa. Produkcja licencyjna Dewoitine D.1bis została powierzona firmie Ansaldo, natomiast Nieuporty początkowo miały być produkowane (po 50 szt.) przez firmy Nieuport-Macchi, Breda i Cantiere Navale Triestino. Ostatecznie w lutym 1924 roku zawarto kontrakt z Nieuport-Macchi (na 100 szt.), a drugie zamówienie na 60 szt. zostało złożone w kwietniu 1924 roku w firmie Caproni. W celu rozpoczęcia produkcji licencyjnej zakupiono we Francji jeden kompletny samolot Ni.D 29C1 oraz 3 płatowce bez silników za cenę odpowiednio i franków każdy. Gotowy samolot oraz jeden z kadłubów skierowano na testy do Montecelio pod Rzymem. W marcu i kwietniu 1924 roku De Bernardii przeprowadzał próby prędkości (225 km/h na poziomie morza), pułapu (oceniono, że pułap praktyczny to 6700 m) i wznoszenia (osiągnięcie 5000 m wymagało aż 35

49 49 Krzysztof Haładaj (krzyhal) Nieuport-Delage 29 (J-2) w barwach Szwecji minut, potem poprawiono ten wynik osiągając czas ). Dwa pozostałe kadłuby wysłano do firm Macchi i Caproni jako egzemplarze wzorcowe do opracowania własnych prototypów produkcyjnych tego samolotu. W listopadzie 1924 roku Nieuport 29 doczekał się nawet interpelacji we włoskim parlamencie, kiedy to 2 posłów zaprotestowało przed wprowadzaniem do włoskiego lotnictwa samolotów obcej konstrukcji. W odpowiedzi na zapytania poselskie podsekretarz lotnictwa, generał Alberto Bonzani, oświadczył, że Nieuport jest samolotem przejściowym przed wprowadzeniem własnych maszyn i że wyposażone w niego będzie nie więcej niż 1/3 z 15 włoskich dywizjonów myśliwskich. W listopadzie 1924 roku pierwsze licencyjne Nieuporty 29 trafiły do eskadr. W maju 1928 roku firma Macchi otrzymała ostatnie zamówienie na 15 samolotów, zamykając włoską produkcję na 175 egzemplarzach. Samoloty we włoskim lotnictwie były używane do roku W 1923 roku w Hiszpanii odbył się wspomniany wyżej konkurs, w którym poza ulepszonymi prototypami brał udział także standardowy Ni.D-a 29, a także Spad 71, Fokker D.X i Dornier Falke. Z porównania zalet wszystkich samolotów okazało się, że najlepszy jest zwykły Nieuport 29 C-1. Hiszpania zamówiła 30 szt., które zostały częściowo zbudowane w wytwórni Levassseur. W sierpniu 1924 roku kilka z nich zostało przerzuconych do Maroka hiszpańskiego, gdzie w służbie zastąpiły samoloty Martinsyde F.4. Samoloty te służyły w linii do roku W 1925 roku 10 egzemplarzy Nieuporta 29C1 zakupiła Szwecja, przy czym kulisy zakupu tego samolotu przez Szwecję mają na poły kabaretowy wydźwięk, ponieważ samoloty zakupił na własną odpowiedzialność, bez zgody rządu, dowódca szwedzkiego lotnictwa pułkownik Kab Amundson Niska cena wynegocjowana przez dowódcę lotnictwa ( koron szwedzkich za 10 szt.) spowodowała jednak, że skandal związany z zakupem samolotów bez upoważnienia został zatuszowany. Samoloty w Szwecji służyły pod nazwą J2 do roku 1930 i cieszyły się bardzo dobrą opinię wśród pilotów. W 1922 roku Syjam postanowił wyposażyć swoje lotnictwo wojskowe tylko w dwa typy samolotów. Wybrano maszyny typu Breguet 14 i Nieuport 29 kupując we Francji gotowe samoloty oraz licencje na ich wytwarzanie. Zakupiono dwa Nieuporty 29 jako wzorce do własnej produkcji, którą uruchomiono w roku 1924 (z innego źródła wynika, że we Francji zakupiono 12 szt., które dostarczono w kwietniu 1923 roku). Pod koniec tego roku gotowe były pierwsze cztery samoloty, a osiem kolejnych było w różnym stadium wytwarzania. Do produkcji używano miejscowych gatunków drewna, które były cięższe, co spowodowało obniżenie osiągów samolotu, a ponadto czasami wywoływało wibracje silnika pracującego na najwyższych obrotach. Ostatecznie wyprodukowano od 12 do ponad 30 egzemplarzy. Od produkcji Nieuportów 29 na większą skalę odstąpiono w 1927 roku, kiedy w Don Muang (lotnisko w Bangkoku) zaprezentowano samolot liniowy Potez 25. Po próbach okazało, że ten bardzo nowoczesny w tym czasie samolot jest znacznie lepszy niż liniowy Breguet 14 oraz, że osiąga prędkość 150 mph, tylko 5 mph mniej niż Nieuport 29. Mimo tego porównania Nieuport 29 pozostał podstawowym myśliwcem lotnictwa Syjamu aż do roku 1934, gdy został zastąpiony przez Curtiss Hawki II. Ostatecznie Nieuporty wycofano z linii w 1936 roku. W tym czasie lotnictwo Syjamu posiadało na stanie jeszcze łącznie 36 Ni.D-29 C1 i Spad VII/XIII (jednak nie wiemy, ile Nieuportów, a ile Spadów). Przed wprowadzeniem Hawków próbowano uniezależnić się od dostaw francuskich konstruując własny samolot myśliwski o nazwie Prajadhipok. Samolot ten napędzany silnikiem rzędowym BMW o mocy 600 hp oblatano w 1928 roku i poddano testom porównawczym, z których wynikło, że nowo opracowany prototyp nie wykazuje się dużo lepszymi osiągami niż licencyjny myśliwiec. W Europie i USA kupowano do przetestowania niewielkie partie nowych samolotów myśliwskich (m.in. w 1930

50 50 roku 2 Bristol Bulldog Mk. IIA oraz 1 Heinkel He-43, a w 1931 roku 2 Boeing P-12E). Żaden z nich nie stał się jednak następcą Nieuporta, a w 1933 roku dwa z trzech dywizjonów myśliwych tajskiego lotnictwa nadal posiadało je na wyposażeniu. Nieuporty 29 były też podobno używane w lotnictwie Argentyny, jednakże brak na ten temat jakichkolwiek szerszych informacji. Nieuport 29 w Polsce dlaczego stracona szansa? Nieuport 29 C1 nie miał jakoś szczęścia, by trafić do wyposażenia polskiego lotnictwa. Najpierw było za wcześnie. W 1921 roku po demobilizacji wojska i przejściu na stopę pokojową mieliśmy dwie licencje na samoloty myśliwskie. W Lublinie produkowano feralne Ansaldo A-1, a Frankopol, który wprawdzie produkcji seryjnej samolotów nigdy nie podjął, posiadał licencję na konkurenta Nieuporta 29 czyli Spada Mając dwie licencje nie można było kupować trzeciej, skoro w budżecie nie było pieniędzy, a samolotów myśliwskich w 4 eskadrach było razem 24 Co więcej, w tym czasie, Nieuport dopiero wchodził do produkcji seryjnej we Francji. Potem było za późno Polska, podpisując w 1921 roku z Francją konwencję wojskową o wzajemnej pomocy, otrzymała w niej także obietnicę przyznania kredytu na dozbrojenie armii w wysokości 400 mln franków francuskich. Przyznanie tej pożyczki ciągnęło się jednak bardzo długo. Dopiero 23 lutego 1923 roku projekt ustawy o kredytach dla Polski został zatwierdzony przez Izbę Deputowanych francuskiego Parlamentu. Druga izba Parlamentu Senat ustawę przyjęła prawie po roku, bo 5 grudnia. Ogłoszono ją 8 stycznia 1924 roku, a 23 stycznia podpisano konwencję gwarancyjną na I ratę, której realizacja rozpoczęła się 2 lutego 1924 roku. Pierwsze przymiarki do rozdysponowania tego kredytu polski Sztab Generalny czynił jednak już wcześniej. Z I raty kredytu planowano dla lotnictwa około 30 mln franków, w tym chciano kupić m.in. 80 samolotów bojowych Breguet i 30 samolotów myśliwskich Newport. W roku 1923 francuski pułkownik Francois-Leon Leveque, który został dowódcą polskiego lotnictwa, przygotował nieco zmienione zamówienie na francuskie samoloty z I raty kredytu. Mianowicie planował kupić 100 samolotów Potez oraz 50 samolotów Newport oraz 300 motorów Hispano-Suiza 300 HP i 750 motorów Lorraine -Dietrel (oczywiście chodziło o Lorraine-Dietrich!) 370 HP. Szczegółowe zapotrzebowanie miało być jednak opracowane po otrzymaniu z Francji cenników. Pułkownik Leveque w 1923 roku wybrał na przyszłe samoloty polskiego lotnictwa podstawowe samoloty będące na wyposażeniu lotnictwa francuskiego, czyli Poteza XV, Nieuporta 29 oraz Farmana F-60. Wszystkie wskazane przez pułkownika samoloty były typami produko- 1. Zauważyć tutaj można, że przy wyborze licencji samolotów dla Frankopolu popełniono błąd który powtórzono kilka lat później. Otóż i dla samolotu myśliwskiego (Spad 20), i dla samolotu towarzyszącego (Breguet XIV) wybrano ten sam silnik Hispano Suiza 300 KM, do którego produkcji Frankopol posiadał prawo do produkcji licencyjnej. Po pewnym czasie okazało się, że dążenie do unifikacji za wszelką cenę jest błędem, ponieważ Breguet XIV nie może latać z silnikiem Hispano Suiza. Z wytwórnią Frankopol prawie rok negocjowano więc zmianę silnika HS 300 KM na Renault 300 KM flightglobal.com Nieuport-Delage 42 C-1 z 500-konnym silnikiem Hispano-Suiza wanymi seryjnie dla lotnictwa francuskiego, sprawdzonymi, solidnymi i niezawodnymi. Były to też samoloty o konstrukcji drewnianej czyli nadające się do produkcji seryjnej w Polsce. Ostatecznie jednak Nieuportów 29 C1 dla polskiego lotnictwa nie kupiono. 9 stycznia 1924 roku wytwórnia Nieuporta złożyła jeszcze ofertę na dostawę dla polskiego lotnictwa samolotów Ni.D 40C1 (będących ulepszoną wysokościową wersją Ni.D-a 29), jednak nie ona została zaakceptowana. Dlaczego tak się stało? Zaważył na tym splot kilku okoliczności. Po pierwsze pułkownik (20 marca 1924 roku mianowany generałem) Leveque kupował samoloty we Francji z kredytu, o czym pisaliśmy wyżej, a jego realizację rozpoczęto dopiero w roku Ponadto od pierwotnego zamysłu opisanych wyżej zakupów z I raty kredytu odstąpiono, kupując z tej raty wyłącznie samoloty liniowe (wraz z licencją) oraz dużą ilość gotowych silników Lorraine Dietrich. Opóźnienie przyznania kredytu i wybieranie samolotów później, niż planowano, spowodowało, że w 1924 roku w Polsce wiedziano już, że Francuzi w 1923 roku ogłosili konkurs na nowy samolot myśliwski napędzany silnikiem o mocy KM mający być następcą Nieuporta 29. Propozycja zakupu myśliwskich Nieuportów 29 została więc opatrzona uwagą: na wypadek gdyby odbywające się obecnie we Francji próby wykazały, że istnieją lepsze typy od wyżej pokazanych należałoby te przyjąć pod uwagę (ale o konstrukcji drewnianej) i odp. licencje zakupić. Próby prototypów nowych samolotów myśliwskich we Francji faktycznie się w tym czasie odbywały. Ich wyniki przedstawiono w tabeli na s. 50. W raporcie z Salonu Paryskiego 1926 zamieszczonym w Locie Polskim ze stycznia 1927 czytamy następujące podsumowanie wyników konkursu: Dzięki narzuceniu konstruktorom [...] programu ciężkich samolotów pościgowych lotnictwo pościgowe francuskie nie stoi na wysokości zadania. [...] Samoloty te zaopatrzone są [...] w: 4 karabiny maszynowe z bardzo dużą ilością nabojów, w zbiorniki na trzy i pół godziny lotu, wyrzucane i obszyte kauczukiem, gaśnicę, rozrusznik, aparat fotograficzny, opancerzone siedzenie, spadochron, masę instrumentów pokładowych. Samolot [...] posiada wszystko, czego mu potrzeba do walki powietrznej, z wyjątkiem zwrotności, pułapu, szybkości... W rezultacie osiągi nowych prototypów okazały się zbliżone do osiągów Nieuporta 29 (podczas prób w 1919 roku samolot ten z silnikiem Hispano Suiza 300 KM przy masie 1102 kg osiągnął na wysokości 2000 metrów prędkość maksymalną

51 51 Wyniki francuskiego konkursu na samolot myśliwski l.p. Typ Silnik (KM) Masa całk. [kg] Vmax. na 5 km [km/h] Wznoszenie na 5 km 1. Nieuport-Delage Ni.D-42 HS (500) 1800 kg 249 km/h Gourdou-Leseurre GL-32 GR 9Ab (420) 1346 kg 236 km/h Dewoitine D.12 LD 12 Eb (450) 1636 kg 233 km/h Bleriot-SPAD 61-5 HS (500) 1631 kg 231 km/h Nieuport-Delage Ni.D-46 HS (500) 1791 kg 248 km/h Dewoitine D.9 GR 9Ab (420) 1491 kg 232 km/h Bleriot-SPAD 51-2 GR 9Ab (420) 1409 kg 238 km/h Gourdou-Leseurre GL-33 LD 12 Eb (450) 1548 kg 233 km/h Bleriot-SPAD 61-2 LD 12 Eb (450) 1563 kg 211 km/h Nieuport-Delage Ni.D-44 LD 12 Eb (450) 1722 kg 227 km/h Wibault 7 GR 9Ab (420) 1444 kg 227 km/h Hanriot-Dupont HD-11 Salmson (500) 1789 kg 207 km/h 16 4 HS Hispano Suiza, GR Gnome Rhone, LD Lorraine Dietrich. 222 km/h, a na 5000 metrów wznosił się w 13 minut i 13 sekund), mimo że nowe samoloty miały silniki mocniejsze o 50% (większość prototypów 450 KM). Francuska ocena tych samolotów musiała być zresztą podobna do opinii polskiego dziennikarza skoro zwycięskie samoloty z konkursu LGL-32 (wyprodukowano 475 szt.) oraz Nieuport 42 (27 szt.), przebudowany potem kolejno do wersji 52 (135 szt. z czego 125 dla lotnictwa hiszpańskiego) i 62 (322 szt.) weszły do służby w większej liczbie dopiero od roku 1929 po wielu modyfikacjach prototypów. Niestety, osoby podejmujące w 1924 roku decyzję o czekaniu na nowe, lepsze samoloty myśliwskie nie wiedziały, że konkurs skończy się takim wynikiem. Nie wiedziały także, że wybrane przez Polskę Spady 61 okażą się samolotami o tak słabej konstrukcji (współczynnik wytrzymałości Nieuporta 29 wynosił 12 wobec 6,5 Spada 61). Dlaczego jednak wybrano Spady 61, a nie zwycięskie Nieuporty 42 lub LGL-32? Prawdopodobnie dlatego, że Spad 61 był samolotem z silnikiem LD 450 KM, którego bardzo duże ilości zakupiono wcześniej. W konkursie wzięły udział cztery prototypy z silnikami LD i zajęły w nim odległe miejsca (nie licząc metalowego Dewoitine D.12, który zajął 3 miejsce). Silnik LD w układzie W chyba słabo nadawał się do samolotów myśliwskich czego dowodem jest porównanie płatowców Nieuporta z silnikami HS i LD. Ni.D-42 z silnikiem Hispano Suiza (w układzie V) wygrał konkurs, a NiD- 44 z silnikiem Lorraine Dietrich był dopiero 10 (i trzeci od końca), mając prędkość maksymalną niższą o 20 km/h i wznoszenie na wysokość 5000 metrów gorsze o minutę 2. Polacy nie mieli dużego wyboru, skoro chcieli mieć nowy płatowiec drewniany i do tego napędzany silnikiem, który już posiadano Zastanawia jednak dlaczego nie wybraliśmy samolotu Gourdou-Leseurre GL-33, analogu Gourdou-Leseurre GL-32, który zajął drugie miejsce w konkursie. Wybór tego samego 2 Co prawda silnik Hispano Suiza był mocniejszy o 50 KM, jednak LD silnikiem o takiej mocy nie w tym czasie nie dysponowało. silnika do wszystkich posiadanych samolotów, determinujący przy okazji wybór samolotu, myśliwskiego ponownie okazał się błędem, tak jak w roku Rezygnując z zakupu Nieuporta 29 C1 jako podstawowego samolotu myśliwskiego zapomniano także o tym, że wytwórnia krajowa posiada już licencję na silniki HS 300 KM 3. Wystarczyło wycofać się z negocjacji z Frankopolem na temat zmiany silnika w produkcji. Jednak tego nie zrobiono na czas i Frankopol zamienił prawa do licencyjnej produkcji silnika HS na licencję Renaulta. Gdyby zdecydowano się na Nieuporta 29 samolot ten mógłby pozostać w linii co najmniej do roku 1930, jeżeli nie dwa lata dłużej. Nie wiadomo jak wyglądałoby w konsekwencji polskie lotnictwo myśliwskie w roku Być może nie rozpoczęto by projektować samolotu PZL P.1, a prawie na pewno nie kupowano by licencji na Avie B-33 i nie projektowano i produkowano w PWS samolotów PWS-10. Oba te typy bowiem miały osiągi niewiele różniące się od Nieuporta. Następcą Nieuporta 29 mógłby za to zostać samolot BM-1 Maryla zgłoszony na konkurs w roku 1925 (z silnikiem Hispano Suiza 450 KM przewidywana prędkość maksymalna na wysokości 0 m 285 km/h, a na 4000 metrów 262 km/h). Do roku 1930 na pewno udałoby się ten samolot oblatać i wdrożyć do produkcji seryjnej. Jaki samolot opracowano by potem w PZL można tutaj tylko spekulować, jednak nie musiałby to być górnopłat, skoro jego projektowanie mogłoby zacząć się później niż w roku 1928 (pierwsze amerykańskie metalowe dolnopłaty pocztowe to rok 1930). Posiadanie w linii Nieuporta 29 miałoby jeszcze tę dodatkową zaletę, że być może nie zatrzymano by w 1928 roku rozbudowy lotnictwa myśliwskiego na 8 eskadrach. Jednym bowiem z powodów zaniechania rozbudowy lotnictwa myśliwskiego był brak odpowiednich samolotów 3 a także o tym, że posiadamy spore ilości silników HS 300 KM pochodzących z wycofywanych z linii samolotów Bristol F.2. W roku 1931 Polska posiadała jeszcze 93 szt. tych silników.

52 52 Podsumowanie i osiągi W 1924 roku znany amerykański teoretyk lotnictwa i generał William Billy Mitchell ogłosił Nieuporta 29C1 najlepszym samolotem pościgowym z najwyższą prędkością wznoszenia spośród wszystkich samolotów będących na wyposażeniu jakiegokolwiek państwa na świecie. Była to lekka przesada, jednak Nieuport rzeczywiście cieszył się bardzo dobrą opinią i był chyba najbardziej udanym samolotem myśliwskim spośród tych, które powstały u schyłku I wojny światowej i nie zdążyły w tym czasie wejść do produkcji seryjnej. Nieuport 29 C-1 był samolotem myśliwskim o konstrukcji mieszanej. Rozpiętość skrzydeł wynosiła 9,70 m; długość płatowca wynosiła 6,49 6,50 m, a powierzchnia nośna 26,70 26,84 m². Napędzany był silnikiem rzędowym Hispano Suiza 8Fb o mocy 300 KM. Masa pustego samolotu ok. 760 kg, masa całkowita samolotu kg. Prędkość maksymalna na wysokości 2000 metrów km/h, natomiast na poziomie morza km/h. Prędkość lądowania 86,3 km/h. Wznoszenie na 1000 metrów 1 59, na 2000 metrów 4 05, na 3000 metrów 6 46, na 4000 metrów 9 44, na 5000 metrów Pułap teoretyczny 8500 metrów (pułap praktyczny 6700 m). Zasięg 580 km (podczas włoskich prób samolot mógł przebywać w powietrzu 2h 35 ). Samolot był uzbrojony w dwa zsynchronizowane karabiny maszynowe. Samoloty francuskie miały karabiny maszynowe typu Vickers kalibru 7,7 mm. Rafał Białkowski (Zelint)

53 53 Marek Jedynak Kapliczka na Wykusie. Wokół powstania Środowiska Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich Armii Krajowej Ponury - Nurt Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej Środowisko Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich PONURY-NURT Instytut Pamięci Narodowej Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Delegatura w Kielcach Kielce-Wąchock-Wykus 2009, ss. 40. ISBN Autor, którego inną publikację już omawiano na tych łamach 1, w liczącej 40 stron publikacji przedstawia historię powstania pomnika ku czci poległych żołnierzy Zgrupowań Partyzanckich AK Ponury umieszczonego na Wykusie, miejscu koncentracji tych oddziałów w czasie wojny. Oprócz tego Marek Jedynak opisuje też czynności Służby Bezpieczeństwa wobec tych działań, a także wobec prac przy kapliczce już po jej uroczystym odsłonięciu. Ogólnie broszurę tę należy ocenić pozytywnie, aczkolwiek trzeba również dodać, że Autor nie ustrzegł się kilku uchybień. Zacznijmy jednak od dobrych stron. Jako pierwszą można wymienić samą ideę przybliżenia tego wątku najnowszej historii Polski w popularnonaukowej broszurze. O ile bowiem literatura historyczna dotycząca, na przykład, pierwszej i drugiej (młodzieżowej) konspiracji antykomunistycznej czy opozycji demokratycznej jest już bardzo rozległa (by wymienić tylko monumentalny Atlas polskiego podziemia niepodległościowego ), o tyle sytuacja środowisk kombatanckich w PRL po 1956 roku jest do tej pory nadal w dużej mierze terra incognita. Świadczyć może o tym fakt, iż prawdopodobnie istnieje tylko jedna stricte naukowa praca poświęcona tematowi rozpracowania przez SB środowisk akowskich. Jest nią, niezwykle skądinąd interesujący, artykuł Janusza Marszalca Na spotkanie ludziom z AK. Służba Bezpieczeństwa wobec środowisk akowskich po 1956 roku na Wybrzeżu Gdańskim, opublikowany pięć lat temu na łamach pisma Pamięć i Sprawiedliwość 3. Kolejnym powodem, by pozytywnie oceniać Kapliczkę na Wykusie jest, zwykły już dla tego autora, sposób potraktowania tematu. Praca zawiera więc nie tylko bardzo wnikliwie opisaną, historię powstania tytułowej kapliczki na Wykusie, ale także jak już wspomniano działania Służby Bezpieczeństwa wobec tej kombatanckiej inicjatywy. Warto w tym miejscu dodać, że wątek resortowy jest o to tyle cenny, iż wśród tych działań można znaleźć też czynności jakby żywcem wyjęte ze scenariusza sensacyjnego filmu, co wydaje się być ciekawe nawet dla osób nie interesujących się tą tematyką. Kolejnym powodem, dla któego praca Marka Jedynaka zasługuje na dobrą ocenę jest, także typowa dla Autora, bardzo dobrej jakości strona graficzna publikacji, znakomicie dopełniająca prowadzony przez Autora wywód. Składają się na nią: cztery zdjęcia, jedna mapa, dwie reprodukcje (jedną z nich jest szkic kapliczki autorstwa Mieczysława Twarowskiego, drugą afisz zawiadamiający o uroczystym odsłonięciu pomnika) oraz cztery fotokopie dokumentów. Praca nie jest jednak wolna od drobnych mankamentów. Chodzi tutaj głównie o dwie kwestie. Pierwszą z nich jest sposób sformułowania myśli przez Autora przy opisywaniu kwestii powielania i rozpowszechniania przez odbiorców ulotki zawiadamiającej o budowie pomnika na Wykusie, w wyniku czego druk ten zmieniał swój tytuł (s. 12, przyp. 19). Nazbyt skrótowe sformułowanie myśli powoduje, że podczas lektury Czytelnik nie do końca dowiaduje się o co mówiąc kolokwialnie chodzi z tym wspomnianym w omawianym passusie Dolnym Śląskiem. Wystarczyło sprecyzować, że powielany w różnych okolicznościach druk ten zmieniał swój tytuł. 4. Drugą sprawą jest nieco lakoniczne sformułowanie wypowiedzi przy fragmencie opisującym sposób, w jaki aparat bezpieczeństwa dowiedział się o pomyśle kombatantów. Autor napisał: Nagła aktywność byłych partyzantów AK nie pozostała bez zainteresowania ze strony organów bezpieczeństwa. Zagrożenie zostało przypadkowo rozpoznane przez por. Józefa Królika starszego oficera operacyjnego Wydziału III Służby Bezpieczeństwa KW MO we Wrocławiu, przez którego ręce w toku rozpracowania przeszedł»rozkaz nr?«(s. 12). Niestety, nie wspomniał o jakie rozpracowanie chodziło, co aż prosi się o wyjaśnienie. Podsumowując należy powiedzieć, że publikację należy ocenić pozytywnie. Wydaje się to tym bardziej uzasadnione, że biorąc pod uwagę zaangażowanie Marka Jedynaka w badanie dziejów środowiska ponuraków w czasach PRL 5 prawdopodobnie najbliższym czasie opublikowana zostanie praca, z której dowiemy się, o jakie rozpracowanie w cytowanym wyżej zdaniu chodziło Autorowi. Łukasz Pasztaleniec (Janowiak) 1 Ł. Pasztaleniec, [rec:] Marek Jedynak, Robotowcy Monografia II Zgrupowania Zgrupowań Partyzanckich AK Ponury, 2008, nr 1, s Atlas polskiego podziemia niepodległościowego , red. R. Wnuk, S. Poleszak, A. Jaczyńska, M. Śladecka, Warszawa-Lublin J. Marszalec, Na spotkanie ludziom z AK. Służba Bezpieczeństwa wobec środowisk akowskich po 1956 roku na Wybrzeżu Gdańskim, Pamięć i Sprawiedliwość 2005, nr 1, s Przyjmuję tutaj, że kwestia związana z Dolnym Śląskiem wiąże się z dokumentem pochodzącym z wrocławskiego archiwum IPN. 5 W tym roku ukaże się co najmniej jeden artykuł Autora. Opisane w nim zostaną przedsięwzięcia SB wobec uroczystości kombatanckich żołnierzy AK Ponurego i Nurta. Z kolei na przyszły rok M. Jedynak planuje wydanie monografii przedstawiającej uroczystości pogrzebowe mjr. Jana Piwnika Ponurego w dniach VI 1988 r.

MŁODZIEŻOWA ENCYKLOPEDIA INTERNETOWA BOHATERÓW KRAJNY POD REDAKCJĄ MICHAŁA KOKOWSKIEGO

MŁODZIEŻOWA ENCYKLOPEDIA INTERNETOWA BOHATERÓW KRAJNY POD REDAKCJĄ MICHAŁA KOKOWSKIEGO MŁODZIEŻOWA ENCYKLOPEDIA INTERNETOWA BOHATERÓW KRAJNY POD REDAKCJĄ MICHAŁA KOKOWSKIEGO WARSZAWA KRAKÓW: INSTYTUT HISTORII NAUKI PAN, 2015 ISBN 978-83-86062-23-2 Życiorys Bolesław Szymon Romanowski urodził

Bardziej szczegółowo

Chcesz pracować w wojsku?

Chcesz pracować w wojsku? Praca w wojsku Chcesz pracować w wojsku? Marzysz o pracy w służbie mundurowej, ale nie wiesz, jak się do niej dostać? Przeczytaj nasz poradnik! str. 1 Charakterystyka Sił Zbrojnych RP Siły Zbrojne Rzeczypospolitej

Bardziej szczegółowo

26 Pułk Artylerii Lekkiej im. Króla Władysława IV

26 Pułk Artylerii Lekkiej im. Króla Władysława IV 26 Pułk Artylerii Lekkiej im. Króla Władysława IV Początki 26. pułku artylerii lekkiej sięgają utworzenia tego pułku, jako 26. pułku artylerii polowej w którego składzie były trzy baterie artyleryjskie

Bardziej szczegółowo

Punkt 12 W tym domu mieszkał i został aresztowany hm. Jan Bytnar ps. Rudy bohater Szarych Szeregów uwolniony z rąk Gestapo 26.III 1943 r.

Punkt 12 W tym domu mieszkał i został aresztowany hm. Jan Bytnar ps. Rudy bohater Szarych Szeregów uwolniony z rąk Gestapo 26.III 1943 r. Grupa I Punkt 23 Miejsce uświęcone krwią Polaków poległych za wolność Ojczyzny. W tym miejscu 2 sierpnia 1944 hitlerowcy rozstrzelali i spalili 40 Polaków. Tablica ta znajduje się na budynku parafii św.

Bardziej szczegółowo

KARTA KRYTERIÓW III KLASY KWALIFIKACYJNEJ

KARTA KRYTERIÓW III KLASY KWALIFIKACYJNEJ Załącznik 1 KARTA KRYTERIÓW III KLASY KWALIFIKACYJNEJ DLA PODOFICERÓW ZAKRES WIEDZY TEORETYCZNEJ ZAKRES UMIEJĘTNOŚCI PRAKTYCZNYCH METODYKA podstawowe obowiązki dowódcy załogi, miejsce i rolę w procesie

Bardziej szczegółowo

Maria Baran Archiwalia organów kontroli administracji wojskowej okresu międzywojennego.

Maria Baran Archiwalia organów kontroli administracji wojskowej okresu międzywojennego. BIBLIOGRAFIA WAŻNIEJSZYCH PUBLIKACJI OGŁOSZONYCH DRUKIEM PRZEZ PRACOWNIKÓW WOJSKOWEJ SŁUŻBY ARCHIWALNEJ Maria Baran Archiwalia organów kontroli administracji wojskowej okresu międzywojennego. [W:] Wybrane

Bardziej szczegółowo

Sprzęt radiotelegraficzny (radiowy) sił lądowych w okresie II Rzeczypospolitej

Sprzęt radiotelegraficzny (radiowy) sił lądowych w okresie II Rzeczypospolitej ppłk dr Mirosław Pakuła Sprzęt radiotelegraficzny (radiowy) sił lądowych w okresie II Rzeczypospolitej 1. Wstęp Po odzyskaniu niepodległości, organizująca się polska radiotelegrafia wojskowa otrzymała

Bardziej szczegółowo

POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE

POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE "PRZED 75 LATY, 27 WRZEŚNIA 1939 R., ROZPOCZĘTO TWORZENIE STRUKTUR POLSKIEGO PAŃSTWA PODZIEMNEGO. BYŁO ONO FENOMENEM NA SKALĘ ŚWIATOWĄ. TAJNE STRUKTURY PAŃSTWA POLSKIEGO, PODLEGŁE

Bardziej szczegółowo

ARCHIWALIA OBRAZUJĄCE POMOC MATERIAŁOWĄ ZSRR DLA LWP W LATACH 1943 1945 * * *

ARCHIWALIA OBRAZUJĄCE POMOC MATERIAŁOWĄ ZSRR DLA LWP W LATACH 1943 1945 * * * Czesław Tokarz ARCHIWALIA OBRAZUJĄCE POMOC MATERIAŁOWĄ ZSRR DLA LWP W LATACH 1943 1945 W kwietniu 1943 r. działający na terenie Związku Radzieckiego Związek Patriotów Polskich wszczął, uwieńczone powodzeniem,

Bardziej szczegółowo

AKTA ZESPOŁÓW JEDNOSTEK OCHRONY Z LAT 1944 1945. 1. Uwagi wstępne

AKTA ZESPOŁÓW JEDNOSTEK OCHRONY Z LAT 1944 1945. 1. Uwagi wstępne Czesław Tokarz AKTA ZESPOŁÓW JEDNOSTEK OCHRONY Z LAT 1944 1945 1. Uwagi wstępne Stosunkowo najmniej liczną grupę aktową jednostek bojowych z lat 1944 1945, przechowywanych w Centralnym Archiwum Wojskowym,

Bardziej szczegółowo

SŁUŻBA PRZYGOTOWAWCZA NOWA FORMA SŁUŻBY WOJSKOWEJ

SŁUŻBA PRZYGOTOWAWCZA NOWA FORMA SŁUŻBY WOJSKOWEJ SZTAB GENERALNY WOJSKA POLSKIEGO ZARZĄD ORGANIZACJI I UZUPEŁNIEŃ P1 SŁUŻBA PRZYGOTOWAWCZA NOWA FORMA SŁUŻBY WOJSKOWEJ ppłk Korneliusz ŁANIEWSKI WROCŁAW PAŹDZIERNIK 2015 rok 1 GENEZA TWORZENIA NARODOWYCH

Bardziej szczegółowo

Pomniki i tablice. Toruń. Zbigniew Kręcicki

Pomniki i tablice. Toruń. Zbigniew Kręcicki Zbigniew Kręcicki Pomniki i tablice Toruń Po lewej. Plac Rapackiego. Uroczyste odsłonięcie pomnika Marszałka nastąpiło 15 sierpnia 2000 r. w 80. rocznicę bitwy warszawskiej. Po prawej. Pierwszy, tymczasowy

Bardziej szczegółowo

ROZPORZĄDZENIE MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. z dnia 27 czerwca 2011 r.

ROZPORZĄDZENIE MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. z dnia 27 czerwca 2011 r. Dziennik Ustaw Nr 143 8693 Poz. 840 840 ROZPORZĄDZENIE MINISTRA OBRONY NARODOWEJ z dnia 27 czerwca 2011 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie wewnętrznych służb ochrony działających na terenach komórek

Bardziej szczegółowo

100 BATALION ŁĄCZNOŚCI JEDNOSTKA WOJSKOWA 4092 78-601 WAŁCZ ul. Kościuszki 24 tel. 472-010

100 BATALION ŁĄCZNOŚCI JEDNOSTKA WOJSKOWA 4092 78-601 WAŁCZ ul. Kościuszki 24 tel. 472-010 100 BATALION ŁĄCZNOŚCI JEDNOSTKA WOJSKOWA 4092 78-601 WAŁCZ ul. Kościuszki 24 tel. 472-010 1. MŁODSZY TECHNIK PLUT. 2. KIEROWNIK STACJI SIERŻ. 3. MŁODSZY ODBIORCA SZER. 4. DOWÓDCA APARATOWNI SIERŻ. 5.

Bardziej szczegółowo

korwetę zwalczania okrętów podwodnych

korwetę zwalczania okrętów podwodnych szkolenia Anna Niwczyk Marynarka Wojenna zorganizowała paradę okrętów i lotnictwa morskiego w Zatoce Gdańskiej 26 czerwca 2011 roku. Pierwszy raz od kilkunastu lat marynarka wojenna prezentowała swoją

Bardziej szczegółowo

MARIAN BEŁC MIESZKANIEC WSI PAPLIN BOHATER BITWY O ANGLIĘ

MARIAN BEŁC MIESZKANIEC WSI PAPLIN BOHATER BITWY O ANGLIĘ MARIAN BEŁC MIESZKANIEC WSI PAPLIN BOHATER BITWY O ANGLIĘ BIOGRAFIA MARIANA BEŁCA Marian Bełc urodził się 27 stycznia 1914 r. w Paplinie, zginął 27 sierpnia 1942 r., miał 28 lat. Rodzicami jego byli Jan

Bardziej szczegółowo

Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan

Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan Na świecie żyło wielu ludzi, których losy uznano za bardzo ciekawe i zamieszczono w pięknie wydanych książkach. Zdarzało się też to w gminie Trzebina, gdzie

Bardziej szczegółowo

Ulica majora pilota Jana Michałowskiego

Ulica majora pilota Jana Michałowskiego Ulica majora pilota Jana Michałowskiego Uchwałą Rady Miejskiej w Białymstoku z dnia 26 listopada 2001 r. nadano imieniem majora pilota Jana Michałowskiego nazwę ulicy w Białymstoku. Jest to odcinek drogi

Bardziej szczegółowo

Płk L. Okulicki z Bronisławą Wysłouchową na tarasie budynku Dowództwa Armii Polskiej w ZSRR (wrzesień 1941 r.)

Płk L. Okulicki z Bronisławą Wysłouchową na tarasie budynku Dowództwa Armii Polskiej w ZSRR (wrzesień 1941 r.) Rozkaz gen. W. Andersa do wstępowania w szeregi Armii Polskiej Wyżsi oficerowie Armii Polskiej w ZSRR. W pierwszym rzędzie siedzą gen.m. Tokarzewski-Karaszewicz (pierwszy z lewej), gen. W. Anders, gen.m.

Bardziej szczegółowo

MINISTERSTWO OBRONY NARODOWEJ DEPARTAMENT KADR SYSTEM UPOSAŻEŃ ŻOŁNIERZY ZAWODOWYCH

MINISTERSTWO OBRONY NARODOWEJ DEPARTAMENT KADR SYSTEM UPOSAŻEŃ ŻOŁNIERZY ZAWODOWYCH MINISTERSTWO OBRONY NARODOWEJ DEPARTAMENT KADR SYSTEM UPOSAŻEŃ ŻOŁNIERZY ZAWODOWYCH 2014 r. ŻOŁNIERZE ZAWODOWI OTRZYMUJĄ: UPOSAŻENIE: NALEŻNOŚCI PIENIĘŻNE: UPOSAŻENIE ZASADNICZE DODATKI: - ZA DŁUGOLETNIĄ

Bardziej szczegółowo

Warszawa, dnia 9 października 2013 r. Poz. 246. DECYZJA Nr 296/MON MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. z dnia 9 października 2013 r.

Warszawa, dnia 9 października 2013 r. Poz. 246. DECYZJA Nr 296/MON MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. z dnia 9 października 2013 r. Warszawa, dnia 9 października 2013 r. Poz. 246 Zarząd Organizacji i Uzupełnień P1 DECYZJA Nr 296/MON MINISTRA OBRONY NARODOWEJ z dnia 9 października 2013 r. w sprawie wdrożenia do eksploatacji użytkowej

Bardziej szczegółowo

Dz.U. 1999 Nr 28 poz. 262 ROZPORZĄDZENIE MINISTRA OBRONY NARODOWEJ

Dz.U. 1999 Nr 28 poz. 262 ROZPORZĄDZENIE MINISTRA OBRONY NARODOWEJ Kancelaria Sejmu s. 1/12 Dz.U. 1999 Nr 28 poz. 262 ROZPORZĄDZENIE MINISTRA OBRONY NARODOWEJ z dnia 29 marca 1999 r. w sprawie uposażenia zasadniczego oraz dodatków do uposażenia zasadniczego dla żołnierzy

Bardziej szczegółowo

Wspomnienie, w setną rocznicę urodzin, Boczkowski Feliks (1909-1942), mgr praw i ekonomii

Wspomnienie, w setną rocznicę urodzin, Boczkowski Feliks (1909-1942), mgr praw i ekonomii Historia Grabowca, Feliks Boczkowski 1 Wspomnienie, w setną rocznicę urodzin, Boczkowski Feliks (1909-1942), mgr praw i ekonomii Chłopak ze wsi, radca z Warszawy, więzień z Oświęcimia w pamięci naszej

Bardziej szczegółowo

MŁODZIEŻOWA ENCYKLOPEDIA INTERNETOWA BOHATERÓW KRAJNY POD REDAKCJĄ MICHAŁA KOKOWSKIEGO

MŁODZIEŻOWA ENCYKLOPEDIA INTERNETOWA BOHATERÓW KRAJNY POD REDAKCJĄ MICHAŁA KOKOWSKIEGO MŁODZIEŻOWA ENCYKLOPEDIA INTERNETOWA BOHATERÓW KRAJNY POD REDAKCJĄ MICHAŁA KOKOWSKIEGO WARSZAWA KRAKÓW: INSTYTUT HISTORII NAUKI PAN, 2015 ISBN 978-83-86062-23-2 Komandor BOLESŁAW ROMANOWSKI 1910 1968 Romanowski

Bardziej szczegółowo

Stowarzyszenie Obrona Narodowa.pl. Kurs Działań Nieregularnych. /program szczegółowy/ II etap szkolenia. Opracował: dr Paweł MAKOWIEC /GSR/

Stowarzyszenie Obrona Narodowa.pl. Kurs Działań Nieregularnych. /program szczegółowy/ II etap szkolenia. Opracował: dr Paweł MAKOWIEC /GSR/ Stowarzyszenie Obrona Narodowa.pl Kurs Działań Nieregularnych. /program szczegółowy/ II etap szkolenia. Opracował: dr Paweł MAKOWIEC /GSR/ L.p. Temat (zagadnienie główne). Zagadnienia podstawowe Cele nauczania

Bardziej szczegółowo

70. ROCZNICA ZAKOŃCZENIA II WOJNY ŚWIATOWEJ

70. ROCZNICA ZAKOŃCZENIA II WOJNY ŚWIATOWEJ 70. ROCZNICA ZAKOŃCZENIA II WOJNY ŚWIATOWEJ Wojna 1939-1945 była konfliktem globalnym prowadzonym na terytoriach: Europy, http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/galeria/402834,5,niemcy-atakuja-polske-ii-wojna-swiatowa-na-zdjeciach-koszmar-ii-wojny-swiatowej-zobacz-zdjecia.html

Bardziej szczegółowo

Jan Draheim, burmistrz Gębic w latach 1919 1932

Jan Draheim, burmistrz Gębic w latach 1919 1932 Jan Draheim, burmistrz Gębic w latach 1919 1932 Jan Draheim urodził się 21 czerwca 1873 r. w Kamionku jako jedno z siedmiorga dzieci Szczepana i Pelagii (z Krugerów) Draheimów. Dnia 16 kwietnia 1884 r.,

Bardziej szczegółowo

AKTA INSTYTUCJI NAUKOWO-SZKOLNYCH MINISTERSTWA SPRAW WOJSKOWYCH Z LAT 1918 1921

AKTA INSTYTUCJI NAUKOWO-SZKOLNYCH MINISTERSTWA SPRAW WOJSKOWYCH Z LAT 1918 1921 Danuta Duszak AKTA INSTYTUCJI NAUKOWO-SZKOLNYCH MINISTERSTWA SPRAW WOJSKOWYCH Z LAT 1918 1921 W latach 1918 1921 w składzie Ministerstwa Spraw Wojskowych istniały trzy instytucje o charakterze naukowo-szkolnym,

Bardziej szczegółowo

BARCZEWO BUDUJE - NOWE CZYLI LEPSZE

BARCZEWO BUDUJE - NOWE CZYLI LEPSZE NR7 (248) lipiec-sierpień 2014 BARCZEWSKIE WYDARZENIA OPINIE INFORMACJE WYWIADY BARCZEWO BUDUJE - NOWE CZYLI LEPSZE We wtorek, 5 sierpnia oddano do użytku nowe mieszkania socjalne oraz oficjalnie przekazano

Bardziej szczegółowo

ORŁY I OZNAKI STOPNI WOJSKOWYCH

ORŁY I OZNAKI STOPNI WOJSKOWYCH ORŁY I OZNAKI STOPNI WOJSKOWYCH Załącznik nr 8 a) b) c) d) Rys 1. Sposób rozmieszczenia orłów i oznak wojskowych na czapce rogatywce a) szeregowego i podoficera c) oficera starszego b) oficera młodszego

Bardziej szczegółowo

PO M N IK I ŚW IA D K A M I H ISTO R II

PO M N IK I ŚW IA D K A M I H ISTO R II PO M N IK I ŚW IA D K A M I H ISTO R II Krężnica Jara, jak tysiące innych miejscowości, ma swoje dowody tragicznej historii. Do nich należą krzyże, pomniki i groby poległych w walce o wolność Ojczyzny.

Bardziej szczegółowo

Szyki marszowe i bojowe

Szyki marszowe i bojowe Szyki marszowe i bojowe Wyróżniamy szyki marszowe i bojowe. Ważne jest poruszanie się w małych grupach z wykorzystaniem charakteru terenu, celu zadania, czasu, wyposażenia, warunków pogodowych, prawdopodobieństwa

Bardziej szczegółowo

Londyn, Krążownik HMS Belfast - największy okręt muzeum w Europie.

Londyn, Krążownik HMS Belfast - największy okręt muzeum w Europie. A gdzież to człowieka poniesie czasem. Ano do Londynu na przykład. A Londyn ma do zaoferowania wiele, oj wiele... Z tego też powodu skłonny jestem założyć się, że odwiedzający to miasto turyści, albo nawet

Bardziej szczegółowo

ROZPORZĄDZENIE MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. z dnia 4 maja 2009 r.

ROZPORZĄDZENIE MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. z dnia 4 maja 2009 r. MINISTER OBRONY NARODOWEJ ROZPORZĄDZENIE MINISTRA OBRONY NARODOWEJ z dnia 4 maja 2009 r. w sprawie określenia innych znaków używanych w Siłach Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej Na podstawie art. 1 ust.

Bardziej szczegółowo

Regulamin IV Powiatowego Konkursu Historycznego: Dla przeszłych i przyszłych lat. Edycja 2015: Powiat Chrzanowski pod okupacją niemiecką

Regulamin IV Powiatowego Konkursu Historycznego: Dla przeszłych i przyszłych lat. Edycja 2015: Powiat Chrzanowski pod okupacją niemiecką Regulamin IV Powiatowego Konkursu Historycznego: Dla przeszłych i przyszłych lat. Edycja 2015: Powiat Chrzanowski pod okupacją niemiecką dla uczniów szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych

Bardziej szczegółowo

DZIENNIK USTAW RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

DZIENNIK USTAW RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ DZIENNIK USTAW RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Warszawa, dnia 30 kwietnia 1993 r. Nr 34 TREŚĆ: Poz.: USTAWA 154 - z dnia 19 lutego 1993 r. o znakach Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej. 677 154 USTAWA z

Bardziej szczegółowo

jednostek przedstawiły główne cele i zadania na rozpoczynający się rok szkoleniowy.

jednostek przedstawiły główne cele i zadania na rozpoczynający się rok szkoleniowy. Rok szkoleniowy 2007 rozpoczęliśmy tradycyjną uroczystą zbiórką przed budynkiem Dowództwa 3. Flotylli Okrętów we wtorek 2 stycznia. Po defiladzie kadra udała się do swoich miejsc pełnienia słuŝby, gdzie

Bardziej szczegółowo

Spis treści. Rozdział I. Zarys historii armii niemieckiej 1918 1920 19

Spis treści. Rozdział I. Zarys historii armii niemieckiej 1918 1920 19 Spis treści Wstęp 5 Rozdział I. Zarys historii armii niemieckiej 1918 1920 19 I.1. Demobilizacja armii niemieckiej 19 I.2. Początki Tymczasowej Reichswehry 34 I.3. Traktat wersalski 47 I.4. Armia Przejściowa

Bardziej szczegółowo

MINISTERSTWO OBRONY NARODOWEJ DEPARTAMENT KADR SYSTEM UPOSAŻEŃ ŻOŁNIERZY ZAWODOWYCH

MINISTERSTWO OBRONY NARODOWEJ DEPARTAMENT KADR SYSTEM UPOSAŻEŃ ŻOŁNIERZY ZAWODOWYCH MINISTERSTWO OBRONY NARODOWEJ DEPARTAMENT KADR SYSTEM UPOSAŻEŃ ŻOŁNIERZY ZAWODOWYCH ŻOŁNIERZE ZAWODOWI OTRZYMUJĄ: UPOSAŻENIE: NALEŻNOŚCI PIENIĘŻNE: UPOSAŻENIE ZASADNICZE DODATKI: - SPECJALNY, - SŁUŻBOWY,

Bardziej szczegółowo

Po wybuchu I wojny światowej na krótko zmobilizowany do armii austriackiej. Przeniesiony następnie do powstającego we Lwowie Legionu Wschodniego, stał się jednym z jego organizatorów. Po likwidacji Legionu

Bardziej szczegółowo

Détachement de Légion Étrangère de Mayotte (DLEM)

Détachement de Légion Étrangère de Mayotte (DLEM) Détachement de Légion Étrangère de Mayotte (DLEM) Oddział Wydzielony Legii Cudzoziemskiej na Mayotte jest spadkobiercą 4 Kompanii (przemianowanej w 1965 r. na 2 Kompanie) z 3 R.E.I. Dzieje 3 Regimentu

Bardziej szczegółowo

Przed Wami znajduje się test złożony z 35 pytań. Do zdobycia jest 61 punktów. Na rozwiązanie macie 60 minut. POWODZENIA!!!

Przed Wami znajduje się test złożony z 35 pytań. Do zdobycia jest 61 punktów. Na rozwiązanie macie 60 minut. POWODZENIA!!! Przed Wami znajduje się test złożony z 35 pytań. Do zdobycia jest 61 punktów Na rozwiązanie macie 60 minut. POWODZENIA!!! 1 1. Podaj imię i nazwisko burmistrza Gostynia i starosty Powiatu Gostyńskiego.

Bardziej szczegółowo

I./2. Dokumenty ( sensu stricto) dotyczące relatora ----- "I./3. Inne materiały dokumentacyjne dotyczące relatora

I./2. Dokumenty ( sensu stricto) dotyczące relatora ----- I./3. Inne materiały dokumentacyjne dotyczące relatora 1 I./l. Relacja ^ /I I./2. Dokumenty ( sensu stricto) dotyczące relatora ----- "I./3. Inne materiały dokumentacyjne dotyczące relatora "II. Materiały uzupełniające relację III./l. Materiały dotyczące rodziny

Bardziej szczegółowo

Szanowni Mieszkańcy Krzczonowic!

Szanowni Mieszkańcy Krzczonowic! Szanowni Mieszkańcy Krzczonowic! W związku ze zbliżającą się 70. rocznicą wybuchu II wojny światowej ( 1 września 2009 r. ) grupa byłych i obecnych mieszkańców naszej wsi w składzie: 1. Krzysztof Granat

Bardziej szczegółowo

Nadawcza Radiostacja Transatlantycka Babice

Nadawcza Radiostacja Transatlantycka Babice Opracowanie: mgr inż. Krzysztof Słomczyński Wojskowe Biuro Zarządzania Częstotliwościami Warszawa, 2005 1 HISTORIA (1) : Po odzyskaniu niepodległości w wyniku pierwszej wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej,

Bardziej szczegółowo

ROZPORZĄDZENIE MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. z dnia 5 marca 2010 r.

ROZPORZĄDZENIE MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. z dnia 5 marca 2010 r. Dziennik Ustaw Nr 41 3560 Poz. 243 243 ROZPORZĄDZENIE MINISTRA OBRONY NARODOWEJ z dnia 5 marca 2010 r. w sprawie należności pieniężnych żołnierzy zawodowych pełniących służbę poza granicami państwa Na

Bardziej szczegółowo

Warszawa, dnia 22 października 2013r. Poz. 268. DECYZJA Nr 302/MON MINISTRA OBRONY NARODOWEJ

Warszawa, dnia 22 października 2013r. Poz. 268. DECYZJA Nr 302/MON MINISTRA OBRONY NARODOWEJ Zarząd Organizacji i Uzupełnień P Warszawa, dnia 22 października 203r. Poz. 268 DECYZJA Nr 302/MON MINISTRA OBRONY NARODOWEJ z dnia 7 października 203 r. w sprawie dostosowania zaszeregowania do stopni

Bardziej szczegółowo

KLASYFIKACJA BRONI STRZELECKIEJ.

KLASYFIKACJA BRONI STRZELECKIEJ. Autor: Marek Kaszczyk KLASYFIKACJA BRONI STRZELECKIEJ. 1. Broń palna. Bronią palną jest urządzenie, które w wyniku działania sprężonych gazów, powstających na skutek spalania materiału miotającego, jest

Bardziej szczegółowo

Miejsca walk powstańczych tablicami pamięci znaczone

Miejsca walk powstańczych tablicami pamięci znaczone Miejsca walk powstańczych tablicami pamięci znaczone * ul. Belwederska róg Promenady w dniach od 15 sierpnia do 22 września 1944 r. walczyła tutaj kompania O2 Pułku AK Baszta broniąca dostępu do Dolnego

Bardziej szczegółowo

Materiały wypracowane w ramach projektu Szkoła Dialogu - projektu edukacyjnego Fundacji Form

Materiały wypracowane w ramach projektu Szkoła Dialogu - projektu edukacyjnego Fundacji Form Materiały wypracowane w ramach projektu Szkoła Dialogu - projektu edukacyjnego Fundacji Form Nasze zajęcia w ramach Szkoły Dialogu odbyły się 27 i 28 kwietnia oraz 26 i 27 maja. Nauczyły nas one sporo

Bardziej szczegółowo

Warszawa, dnia 24 lutego 2015 r. Poz. 252 OBWIESZCZENIE MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. z dnia 4 lutego 2015 r.

Warszawa, dnia 24 lutego 2015 r. Poz. 252 OBWIESZCZENIE MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. z dnia 4 lutego 2015 r. DZIENNIK USTAW RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Warszawa, dnia 24 lutego 2015 r. Poz. 252 OBWIESZCZENIE MINISTRA OBRONY NARODOWEJ z dnia 4 lutego 2015 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu rozporządzenia

Bardziej szczegółowo

DECYZJA Nr 457/MON MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. z dnia 16 listopada 2015 r.

DECYZJA Nr 457/MON MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. z dnia 16 listopada 2015 r. Warszawa, dnia 7 listopada 05 r. Poz. 6 Departament Kadr DECYZJA Nr 457/MON MINISTRA OBRONY NARODOWEJ z dnia 6 listopada 05 r. w sprawie osób właściwych do opracowania modeli przebiegu służby wojskowej

Bardziej szczegółowo

Warszawa, dnia 28 lutego 2014 r. Poz. 75. DECYZJA Nr 61/MON MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. z dnia 26 lutego 2014 r.

Warszawa, dnia 28 lutego 2014 r. Poz. 75. DECYZJA Nr 61/MON MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. z dnia 26 lutego 2014 r. Warszawa, dnia 28 lutego 2014 r. Poz. 75 Zarząd Szkolenia P7 DECYZJA Nr 61/MON MINISTRA OBRONY NARODOWEJ z dnia 26 lutego 2014 r. w sprawie struktur wychowania fizycznego i sportu w resorcie obrony narodowej

Bardziej szczegółowo

X wieku Cladzco XIII wieku zamek Ernesta Bawarskiego Lorenza Krischke

X wieku Cladzco XIII wieku zamek Ernesta Bawarskiego Lorenza Krischke Twierdza Kłodzko Twierdza Kłodzko to jeden z najlepiej zachowanych obiektów tego typu nie tylko w Polsce ale i w Europie, której losy są ściśle powiązane z miastem, na którego historię miało wpływ położenie

Bardziej szczegółowo

LATAJĄCE REPLIKI SAMOLOTÓW HISTORYCZNYCH. Ryszard Kędzia (Polskie Stowarzyszenie Motoszybowcowe) Tomasz Łodygowski (Politechnika Poznańska)

LATAJĄCE REPLIKI SAMOLOTÓW HISTORYCZNYCH. Ryszard Kędzia (Polskie Stowarzyszenie Motoszybowcowe) Tomasz Łodygowski (Politechnika Poznańska) Ryszard Kędzia (Polskie Stowarzyszenie Motoszybowcowe) Tomasz Łodygowski (Politechnika Poznańska) 1. Zapomniana historia, nieznane fakty 2. Przywrócenie pamięci Czynu Wielkopolan 3. Latające repliki samolotów

Bardziej szczegółowo

Historia Grabowca, zdjęcia z lat: 1920-1928

Historia Grabowca, zdjęcia z lat: 1920-1928 1 Zdjęcie 1 Lata 20-te XX wieku (zdjęcie do przesunięcia do innego okresu). Uczniowie ze szkolnego koła z nauczycielem (zdjęcie z kroniki szkoły). Zdjęcie 2 Lata 20-te XX wieku (po 1922 roku a przed 1936

Bardziej szczegółowo

Serwis prasowy nr 44/2013

Serwis prasowy nr 44/2013 MINISTERSTWO OBRONY NARODOWEJ DEPARTAMENT PRASOWO INFORMACYJNY Serwis prasowy nr 44/2013 ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ2011 1.11.20139 8.11.2013 ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ 31 października - 3 listopada 2013 (czwartek- niedziela)

Bardziej szczegółowo

Mjr mgr inż. Mieczysław HUCAŁ WOJSKOWA ŁĄCZNOŚĆ RADIOWA W 20-LECIU MIĘDZYWOJENNYM

Mjr mgr inż. Mieczysław HUCAŁ WOJSKOWA ŁĄCZNOŚĆ RADIOWA W 20-LECIU MIĘDZYWOJENNYM Mjr mgr inż. Mieczysław HUCAŁ WOJSKOWA ŁĄCZNOŚĆ RADIOWA W 20-LECIU MIĘDZYWOJENNYM Pasjonujemy się obecnie nowoczesnym cyfrowym sprzętem łączności, ale niewielu zadaje sobie pytanie jakie były początki,

Bardziej szczegółowo

2. Realizacja tematu lekcji: - rozdanie tekstów źródłowych, - czytanie tekstu i odpowiedzi na pytania do tekstu pod kierunkiem nauczyciela.

2. Realizacja tematu lekcji: - rozdanie tekstów źródłowych, - czytanie tekstu i odpowiedzi na pytania do tekstu pod kierunkiem nauczyciela. Autorzy: Elżbieta Okraszewska, Agnieszka Nowak Temat: Armia Krajowa patron i bohater. Cele lekcji: 1. Uczeń zna: daty: 1 września 1939r., 17 września 1939r., 14 lutego 1942r., 1 sierpnia 1944 2 października

Bardziej szczegółowo

Lud Podolski, Głos Podola, Ziemia Podolska

Lud Podolski, Głos Podola, Ziemia Podolska Lud Podolski, Głos Podola, Ziemia Podolska Terytorium współczesnej Ukrainy zamieszkały przez liczne grupy nieukraińców Radziecki spadek - to spadek niepodległej Ukrainy i niepodległej Polski Ludność polska

Bardziej szczegółowo

w czasie powstania pseudonim rocznik Lasek 1922 stopień powstańczy biogram data wywiadu starszy strzelec - 2008-06-11

w czasie powstania pseudonim rocznik Lasek 1922 stopień powstańczy biogram data wywiadu starszy strzelec - 2008-06-11 Bogdan Rokicki formacja Batalion Kiliński, 3. kompania dzielnica Śródmieście Północne w czasie powstania pseudonim rocznik Lasek 1922 stopień powstańczy biogram data wywiadu starszy strzelec - 2008-06-11

Bardziej szczegółowo

POCHOWANI NA CMENTARZU STARE POWĄZKI ALFONS KÜHN ( 1878-1944)

POCHOWANI NA CMENTARZU STARE POWĄZKI ALFONS KÜHN ( 1878-1944) POCHOWANI NA CMENTARZU STARE POWĄZKI ALFONS KÜHN ( 1878-1944) Prezes Zarządu Głównego Polskiego Czerwonego Krzyża ( 26.05.1936 11.05.1937 ) Inżynier, działacz państwowy II Rzeczypospolitej, poseł na Sejm

Bardziej szczegółowo

Internetowy Projekt Zbieramy Wspomnienia

Internetowy Projekt Zbieramy Wspomnienia Internetowy Projekt Zbieramy Wspomnienia WSPOMNIENIA Z LAT 70 NA PODSTAWIE KRONIK SZKOLNYCH. W ramach Internetowego Projektu Zbieramy Wspomnienia pomiędzy końcem jednych, a początkiem drugich zajęć wybrałam

Bardziej szczegółowo

W sobotę 26 kwietnia byliśmy w Krakowie, w siedzibie Stowarzyszenia Historyków Sztuki przy ul. Starowiślnej 29-31 na otwarciu kolejnej wystawy

W sobotę 26 kwietnia byliśmy w Krakowie, w siedzibie Stowarzyszenia Historyków Sztuki przy ul. Starowiślnej 29-31 na otwarciu kolejnej wystawy W sobotę 26 kwietnia byliśmy w Krakowie, w siedzibie Stowarzyszenia Historyków Sztuki przy ul. Starowiślnej 29-31 na otwarciu kolejnej wystawy realizowanej w ramach projektu 100 lat Flotylli Wiślanej i

Bardziej szczegółowo

Historia Szkoły Podstawowej nr 6 im. Juliusza Słowackiego w Sosnowcu

Historia Szkoły Podstawowej nr 6 im. Juliusza Słowackiego w Sosnowcu Historia Szkoły Podstawowej nr 6 im. Juliusza Słowackiego w Sosnowcu Szkoła Podstawowa nr 6 im. Juliusza Słowackiego w Sosnowcu swoją obecną siedzibę przy ul. Wawel 13 zajmuje od 1924 roku. Fragment internetowego

Bardziej szczegółowo

Regionalna Akademia Twórczej Przedsiębiorczości ul. Piłsudskiego 2, 96-100 Skierniewice tel. 46/ 833 70 93

Regionalna Akademia Twórczej Przedsiębiorczości ul. Piłsudskiego 2, 96-100 Skierniewice tel. 46/ 833 70 93 Regionalna Akademia Twórczej Przedsiębiorczości ul. Piłsudskiego 2, 96-100 Skierniewice tel. 46/ 833 70 93 akademia@mokskierniewice.pl Zabytkowa Willa Kozłowskich, w której mieści się Regionalna Akademia

Bardziej szczegółowo

SPIS ZAWARTOŚCI TECZKI >

SPIS ZAWARTOŚCI TECZKI > 1 SPIS ZAWARTOŚCI TECZKI >. Q ^ :. U 0 ^ ę ^,... I./2. Dokumenty ( sensu stricto) dotyczące relatora 1./3. Inne materiały dokumentacyjne dotyczące relatora *'»» "II. Materiały uzupełniające relację III./l.

Bardziej szczegółowo

Janusz Korczak, właściwie Henryk Goldszmit, ps. Stary Doktor lub pan doktor (ur. 22 lipca 1878 w Warszawie, zm. około 6 sierpnia 1942 w komorze

Janusz Korczak, właściwie Henryk Goldszmit, ps. Stary Doktor lub pan doktor (ur. 22 lipca 1878 w Warszawie, zm. około 6 sierpnia 1942 w komorze Janusz Korczak, właściwie Henryk Goldszmit, ps. Stary Doktor lub pan doktor (ur. 22 lipca 1878 w Warszawie, zm. około 6 sierpnia 1942 w komorze gazowej obozu zagłady w Treblince) polski pedagog, publicysta,

Bardziej szczegółowo

Znaczek Batalionów Chłopskich [ze zbiorów MHPRL w Warszawie] Oddział BCh w okolicach Opatowa, 1942 r. [ze zbiorów Mauzoleum w Michniowie]

Znaczek Batalionów Chłopskich [ze zbiorów MHPRL w Warszawie] Oddział BCh w okolicach Opatowa, 1942 r. [ze zbiorów Mauzoleum w Michniowie] Akcje dywersyjne na Kielecczyźnie. Niszczenie transportów, wysadzanie linii kolejowych było jednym ze sposobów walki z okupantem, b.d.m. [ze zbiorów IPN] Akcje dywersyjne na Kielecczyźnie. Niszczenie transportów,

Bardziej szczegółowo

Obrona lotniska. CAW, kol. 60/14

Obrona lotniska. CAW, kol. 60/14 Janusz Gzyl KOLEKCJA FOTOGRAFII PRZEWRÓT MAJOWY 1926 R. Jedną z kolekcji wyodrębnionych z zasobu ikonograficznego Pracowni Zbiorów Specjalnych Centralnego Archiwum Wojskowego, jest kolekcja Nr 60 Przewrót

Bardziej szczegółowo

TEMAT LEKCJI: Obrona cywilna oraz powszechna samoobrona ludności. System zarządzania kryzysowego.

TEMAT LEKCJI: Obrona cywilna oraz powszechna samoobrona ludności. System zarządzania kryzysowego. ZNAK OBRONY CYWILNEJ Składa się z: Niebieskiego trójkąta na pomarańczowym tle Kierowania ewakuacją Przygotowania zbiorowych schronów Organizowania ratownictwa Likwidowania pożarów Wykrywania i oznaczania

Bardziej szczegółowo

Bitwa o Bochnię 5 września 2009 r.

Bitwa o Bochnię 5 września 2009 r. Bitwa o Bochnię 5 września 2009 r. WSTĘP Mamy przyjemność przedstawić wydarzenie plenerowe, będące rekonstrukcją bitwy o miasto, która miała miejsce we wrześniu 1939 roku. PoniŜej znajdziecie Państwo informacje

Bardziej szczegółowo

MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. Warszawa, dnia 10 czerwca 2002 r. DECYZJE:

MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. Warszawa, dnia 10 czerwca 2002 r. DECYZJE: WD A W Dziennik Urzędowy DZIENNIK 1 URZĘDOWY Warszawa, dnia 10 czerwca 2002 r. Nr 9 TREŚĆ: Poz.: ZARZĄDZENIA: 82 Nr 17/MON w sprawie likwidacji Przedszkola Nr 161 w Białymstoku przy Jednostce Wojskowej

Bardziej szczegółowo

AKADEMIA MARYNARKI WOJENNEJ im. Bohaterów Westerplatte w Gdyni WYDZIAŁ DOWODZENIA I OPERACJI MORSKICH PROGRAM KONFERENCJI

AKADEMIA MARYNARKI WOJENNEJ im. Bohaterów Westerplatte w Gdyni WYDZIAŁ DOWODZENIA I OPERACJI MORSKICH PROGRAM KONFERENCJI AKADEMIA MARYNARKI WOJENNEJ im. Bohaterów Westerplatte w Gdyni WYDZIAŁ DOWODZENIA I OPERACJI MORSKICH PROGRAM KONFERENCJI Konferencja organizowana jest pod patronatem honorowym REKTORA KOMENDANTA AMW kmdr.

Bardziej szczegółowo

KOMENDANT NACZELNIK MARSZAŁEK

KOMENDANT NACZELNIK MARSZAŁEK Dał Polsce wolność, granice, moc i szacunek. Warsztaty historyczne KOMENDANT NACZELNIK MARSZAŁEK Śladami Józefa Piłsudskiego Część 2: DAŁ POLSCE WOLNOŚĆ, GRANICE, MOC SZACUNEK Podczas studiów Józef zaangażował

Bardziej szczegółowo

I. ORGANIZACJA I PRZEBIEG PROCESU KSZTAŁCENIA

I. ORGANIZACJA I PRZEBIEG PROCESU KSZTAŁCENIA PROGRAM KSZTAŁCENIA SPECJALISTYCZNEGO KURSU PRZESZKOLENIA PODOFICERÓW REZERWY KORPUS OSOBOWY: INŻYNIERIA WOJSKOWA GRUPA OSOBOWA: SPECJALNOŚĆ: SAPERSKA OGÓLNA 34-A-21 I. ORGANIZACJA I PRZEBIEG PROCESU KSZTAŁCENIA

Bardziej szczegółowo

Alwernia. Moja Mała Ojczyzna. Opracowała: Karolina Hojowska

Alwernia. Moja Mała Ojczyzna. Opracowała: Karolina Hojowska Alwernia Moja Mała Ojczyzna Opracowała: Karolina Hojowska Nazywam się Karolina Hojowska, mam trzynaście lat i mieszkam w Alwerni. Tutaj też chodzę do Szkoły Podstawowej, jestem uczennicą klasy szóstej.

Bardziej szczegółowo

STOWARZYSZENIA SAPERÓW POLSKICH

STOWARZYSZENIA SAPERÓW POLSKICH STOWARZYSZENIE SAPERÓW POLSKICH WARSZAWA STOWARZYSZENIE SAPERÓW POLSKICH Zarząd Główny 03-435 WARSZAWA ul. 11 Listopada 17/19 STOWARZYSZENIE SAPERÓW POLSKICH WARSZAWA PROGRAM DZIAŁANIA ZARZĄDU GŁÓWNEGO

Bardziej szczegółowo

15 lat Polski w NATO 2014

15 lat Polski w NATO 2014 2014 Siedziba Centrum Szkolenia Sił Połączonych (JFTC) w Bydgoszczy, wybudowana w 2009 r. za ok. 220 mln zł ze środków natowskiego Programu Inwestycji w Dziedzinie Bezpieczeństwa (NSIP). Jest to pierwszy

Bardziej szczegółowo

PRZYSPOSOBIENIE OBRONNE STUDENTEK I STUDENTÓW WYŻSZEJ SZKOŁY TECHNOLOGII TELEINFORMATYCZNYCH W ŚWIDNICY

PRZYSPOSOBIENIE OBRONNE STUDENTEK I STUDENTÓW WYŻSZEJ SZKOŁY TECHNOLOGII TELEINFORMATYCZNYCH W ŚWIDNICY PRZYSPOSOBIENIE OBRONNE STUDENTEK I STUDENTÓW WYŻSZEJ SZKOŁY TECHNOLOGII TELEINFORMATYCZNYCH W ŚWIDNICY NIEOBOWIĄZKOWY PRZEDMIOT NAUKI, PROWADZONY W SYSTEMIE SAMOKSZTAŁCENIA I KONSULTACJI Znowelizowana

Bardziej szczegółowo

Historisch-technisches Informationszentrum.

Historisch-technisches Informationszentrum. 1 Historisch-technisches Informationszentrum. Wojskowy Ośrodek Badawczy w Peenemünde był w latach 1936-1945 jednym z najbardziej nowoczesnych ośrodków technologii na świecie. W październiku 1942 roku udało

Bardziej szczegółowo

Głównym zadaniem AK była walka z okupantem o odzyskanie niepodległości; w tym celu żołnierze podziemnej organizacji prowadzili liczne akcje zbrojne i

Głównym zadaniem AK była walka z okupantem o odzyskanie niepodległości; w tym celu żołnierze podziemnej organizacji prowadzili liczne akcje zbrojne i ARMIA KRAJOWA Armia Krajowa Konspiracyjna organizacja wojskowa polskiego podziemia działająca w okresie II wojny światowej oraz największa i najsilniejsza armia podziemna w Europie, tamtego okresu. W szczytowym

Bardziej szczegółowo

Podsumowanie 2012 roku. działalności Oddziału Regionalnego Wojskowej Agencji Mieszkaniowej w Poznaniu.

Podsumowanie 2012 roku. działalności Oddziału Regionalnego Wojskowej Agencji Mieszkaniowej w Poznaniu. Podsumowanie 2012 roku działalności Oddziału Regionalnego Wojskowej Agencji Mieszkaniowej w Poznaniu. Misja Wojskowej Agencji Mieszkaniowej Rzetelnie i sprawnie realizować wszystkie przysługujące żołnierzom

Bardziej szczegółowo

Warszawa, dnia 12 stycznia 2012 r. Pozycja 32 ROZPORZĄDZENIE MINISTRA FINANSÓW 1) z dnia 22 grudnia 2011 r.

Warszawa, dnia 12 stycznia 2012 r. Pozycja 32 ROZPORZĄDZENIE MINISTRA FINANSÓW 1) z dnia 22 grudnia 2011 r. DZIENNIK USTAW RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Warszawa, dnia 12 stycznia 2012 r. Pozycja 32 ROZPORZĄDZENIE MINISTRA FINANSÓW 1) z dnia 22 grudnia 2011 r. w sprawie przypadków i trybu zwrotu podatku od towarów

Bardziej szczegółowo

Warszawa, dnia 24 marca 2014 r. Poz. 96. DECYZJA Nr 94/MON MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. z dnia 21 marca 2014 r.

Warszawa, dnia 24 marca 2014 r. Poz. 96. DECYZJA Nr 94/MON MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. z dnia 21 marca 2014 r. Warszawa, dnia 24 marca 2014 r. Poz. 96 Departament Budżetowy DECYZJA Nr 94/MON MINISTRA OBRONY NARODOWEJ z dnia 21 marca 2014 r. w sprawie wydatków reprezentacyjnych i okolicznościowych Na podstawie art.

Bardziej szczegółowo

Grupa Reagowania Operacyjno-Manewrowego (GROM)

Grupa Reagowania Operacyjno-Manewrowego (GROM) Strona znajduje się w archiwum. Grupa Reagowania Operacyjno-Manewrowego (GROM) Tworzenie Jednostki rozpoczęto w 1990 roku, wykorzystując najlepsze doświadczenia zagraniczne zwłaszcza Stanów Zjednoczonych

Bardziej szczegółowo

MICHAIŁ DARAGAN. Życzliwy gubernator i jego dokonania

MICHAIŁ DARAGAN. Życzliwy gubernator i jego dokonania MICHAIŁ DARAGAN Życzliwy gubernator i jego dokonania RODZINA Szlachecka rodzina Daraganów bierze swój początek z dwóch ziem ukraińskich. Najstarszym znanym przodkiem gubernatora był jego pradziadek Iwan

Bardziej szczegółowo

HARMONOGRAM PRZEDSIĘWZIĘĆ PATRIOTYCZNYCH W MAŁOPOLSCE W 2015 ROKU

HARMONOGRAM PRZEDSIĘWZIĘĆ PATRIOTYCZNYCH W MAŁOPOLSCE W 2015 ROKU HARMONOGRAM PRZEDSIĘWZIĘĆ PATRIOTYCZNYCH W MAŁOPOLSCE W 05 ROKU STYCZEŃ 70 rocznica wyzwolenia hitlerowskiego obozu w Płaszowie 5.0 teren byłego obozu w Płaszowie Związek Kombatantów RP i Byłych Więźniów

Bardziej szczegółowo

UCHWAŁA Nr 149/XXXIV/2014 RADY DZIELNICY URSUS M.ST. WARSZAWY z dnia 27 marca 2014 r.

UCHWAŁA Nr 149/XXXIV/2014 RADY DZIELNICY URSUS M.ST. WARSZAWY z dnia 27 marca 2014 r. UCHWAŁA Nr 149/XXXIV/2014 RADY DZIELNICY URSUS M.ST. WARSZAWY w sprawie wystąpienia do Rady m.st. Warszawy o nadanie nazwy ulicy w Dzielnicy Ursus m.st. Warszawa Na podstawie art. 13 ust. 2 Statutu Dzielnicy

Bardziej szczegółowo

ZAWARTOŚĆ AKTOWA ZESPOŁÓW SZKÓŁ OFICERSKICH LUDOWEGO WOJSKA POLSKIEGO 1943 1945. 1. Uwagi wstępne

ZAWARTOŚĆ AKTOWA ZESPOŁÓW SZKÓŁ OFICERSKICH LUDOWEGO WOJSKA POLSKIEGO 1943 1945. 1. Uwagi wstępne Czesław Tokarz ZAWARTOŚĆ AKTOWA ZESPOŁÓW SZKÓŁ OFICERSKICH LUDOWEGO WOJSKA POLSKIEGO 1943 1945 1. Uwagi wstępne Ludowe Wojsko Polskie, którego zalążkiem, były regularne jednostki utworzone na terenie Związku

Bardziej szczegółowo

Żołnierze 1. Armii Wojska Polskiego spuszczają łodzie na wodę (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Żołnierze 1. Armii Wojska Polskiego spuszczają łodzie na wodę (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe) Żołnierze 1. Armii Wojska Polskiego spuszczają łodzie na wodę (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe) Powstanie. 1. Armia Wojska Polskiego utworzona 29 lipca 1944 roku z przemianowania 1. Armii Polskiej w ZSRR

Bardziej szczegółowo

Serwis prasowy nr 41/2013

Serwis prasowy nr 41/2013 MINISTERSTWO OBRONY NARODOWEJ DEPARTAMENT PRASOWO INFORMACYJNY Serwis prasowy nr 41/2013 ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ2011 12.10.20139 18.10.2013 ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ 12 października 2013 (sobota) 70.rocznica bitwy

Bardziej szczegółowo

WOJEWÓDZKI SZTAB WOJSKOWY W LUBLINIE

WOJEWÓDZKI SZTAB WOJSKOWY W LUBLINIE Służba przygotowawcza Narodowe Siły Rezerwowe Służba kandydacka - Szkolnictwo wojskowe Zawodowa Służba Wojskowa Służba przygotowawcza to nowy element systemu szkolenia obywateli w warunkach armii zawodowej,

Bardziej szczegółowo

Koncepcja strategiczna obrony obszaru północnoatlantyckiego DC 6/1 1 grudnia 1949 r.

Koncepcja strategiczna obrony obszaru północnoatlantyckiego DC 6/1 1 grudnia 1949 r. Koncepcja strategiczna obrony obszaru północnoatlantyckiego DC 6/1 1 grudnia 1949 r. I Preambuła 1. Osiągnięcie celów Traktatu Północnoatlantyckiego wymaga integracji przez jego państwa-strony takich środków

Bardziej szczegółowo

UCHWAŁA NR 22/2014. Senatu Akademii Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte z dnia 29 maja 2014 roku

UCHWAŁA NR 22/2014. Senatu Akademii Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte z dnia 29 maja 2014 roku UCHWAŁA NR 22/2014 Senatu Akademii Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte z dnia 29 maja 2014 roku w sprawie: określenia dodatkowych efektów kształcenia dla kandydatów na żołnierzy zawodowych dla

Bardziej szczegółowo

Dziennik Ustaw. Warszawa, dnia 21 października 2004 r. Nr 229, Poz. 2307 ROZPORZĄDZENIE. z dnia 5 października 2004 r.

Dziennik Ustaw. Warszawa, dnia 21 października 2004 r. Nr 229, Poz. 2307 ROZPORZĄDZENIE. z dnia 5 października 2004 r. Dziennik Ustaw Warszawa, dnia 21 października 2004 r. Nr 229, Poz. 2307 ROZPORZĄDZENIE z dnia 5 października 2004 r. w sprawie świadczeń osobistych na rzecz obrony w czasie pokoju Na podstawie art. 207

Bardziej szczegółowo

Warszawa, dnia 28 czerwca 2012 r. Poz. 733 ROZPORZĄDZENIE MINISTRA TRANSPORTU, BUDOWNICTWA I GOSPODARKI MORSKIEJ 1) z dnia 22 czerwca 2012 r.

Warszawa, dnia 28 czerwca 2012 r. Poz. 733 ROZPORZĄDZENIE MINISTRA TRANSPORTU, BUDOWNICTWA I GOSPODARKI MORSKIEJ 1) z dnia 22 czerwca 2012 r. DZIENNIK USTAW RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Warszawa, dnia 28 czerwca 2012 r. Poz. 733 ROZPORZĄDZENIE MINISTRA TRANSPORTU, BUDOWNICTWA I GOSPODARKI MORSKIEJ 1) z dnia 22 czerwca 2012 r. w sprawie szczegółowej

Bardziej szczegółowo

PROGRAM PRZYSPOSOBIENIA OBRONNEGO

PROGRAM PRZYSPOSOBIENIA OBRONNEGO PROGRAM PRZYSPOSOBIENIA OBRONNEGO Cel kształcenia Opanowanie przez studentów i studentki podstawowej wiedzy o bezpieczeństwie narodowym, w szczególności o organizacji obrony narodowej oraz poznanie zadań

Bardziej szczegółowo

KONKURS WIEDZY O POLSKIM PAŃSTWIE PODZIEMNYM, ARMII KRAJOWEJ I SZARYCH SZEREGACH EDYCJA VI 2014/2015

KONKURS WIEDZY O POLSKIM PAŃSTWIE PODZIEMNYM, ARMII KRAJOWEJ I SZARYCH SZEREGACH EDYCJA VI 2014/2015 KONKURS WIEDZY O POLSKIM PAŃSTWIE PODZIEMNYM, ARMII KRAJOWEJ I SZARYCH SZEREGACH EDYCJA VI 2014/2015 DLA UCZNIÓW SZKÓŁ PODSTAWOWYCH, GIMNAZJALNYCH I PONADGIMNAZJALNYCH ZNAJDUJĄCYCH SIĘ NA TERENIE I REJONU

Bardziej szczegółowo

AUTOCOMP MANAGEMENT Sp. z o.o. ul. Władysława IV nr 1, 70-651 SZCZECIN, POLAND Certificate AQAP nr 698/A/2009 Certificate ISO nr 698/S/2009 Koncesja

AUTOCOMP MANAGEMENT Sp. z o.o. ul. Władysława IV nr 1, 70-651 SZCZECIN, POLAND Certificate AQAP nr 698/A/2009 Certificate ISO nr 698/S/2009 Koncesja AUTOCOMP MANAGEMENT Sp. z o.o. ul. Władysława IV nr 1, 70-651 SZCZECIN, POLAND Certificate AQAP nr 698/A/2009 Certificate ISO nr 698/S/2009 Koncesja MSWiA nr B 075/2007 1 Systemy okrętowe opracowane, produkowane

Bardziej szczegółowo