W numerze: Skok w tył M.Waszak.. 2. Czy ludzie są bydłem? G. Lepianka. 2

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "W numerze: Skok w tył M.Waszak.. 2. Czy ludzie są bydłem? G. Lepianka. 2"

Transkrypt

1 efleksja, której mamy się oddać przez R najbliższe pół godziny, nie będzie miała już charakteru wybitnie duchowego, lecz na prośbę co najmniej kilkunastu osób przedstawianą wczoraj, dzisiaj chciałbym się z księżmi kapelanami, również z księdzem biskupem, na pierwszym miejscu podzielić refleksją na temat problematyki, w którą jestem od wielu lat włączony - prawie od 20 lat - mianowicie dialogu katolickożydowskiego. Ponieważ część księży prosiła, żeby powiedzieć coś na ten temat (pół godziny to bardzo mało czasu, bo można byłoby na ten temat przeprowadzić semestralne nauczanie), to spróbujmy uzmysłowić sobie parę rzeczy najbardziej podstawowych, a zwłaszcza takich, które przeczytać raczej trudno i znaleźć w źródłach pisanych nie sposób. KONTRO DIALOG Z ŻYDAMI czyli co ks. Chrostowski powiedział kapelanom wojskowym w Częstochowie KTO JEST ŻYDEM? Otóż, jeżeli mówimy "dialog kościoła z Żydami, judaizmem", to musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, kto jest Żydem? To bardzo ważne pytanie - kto jest Żydem? Bo kto jest w Kościele - to my wiemy. Co to znaczy być wierzącym - to my wiemy. Co to znaczy być katolikiem - to my wiemy. Natomiast - kto jest Żydem? Są, proszę księży, dwa wyznaczniki żydowskości. Żydem jest ten, kto jest urodzony z matki Żydówki. Proszę zauważyć zatem, że żydowskość idzie po linii matki, nie po linii ojca. Dlaczego? Talmud odpowiada bardzo prosto: kto jest matką człowieka zawsze wiadomo, natomiast kto jest jego ojcem, to może mieć kłopoty nawet jego własna matka. W związku z tym żydowskość idzie po tej linii, która jest pewna - po linii krwi. ( ) Drugi wyznacznik żydowskości, który trzeba mieć na uwadze, to: Żydem jest ten, kto jest wyznawcą judaizmu. Zatem, o ile po pierwszej linii - tej linii krwi - nie można stać się Żydem, bo matki sobie nie dobieramy, o tyle po drugiej linii - mianowicie po linii religii - można przybliżyć się do żydostwa. Ale człowiek, który decyduje się na to, żeby przyjąć judaizm, a takie przypadki się zdarzają - w Polsce corocznie kilkudziesięciu chrześcijan, katolików przechodzi na judaizm (aczkolwiek Żydzi zarzucają nam prozelityzm, to oni sami uprawiają prozelityzm w naszych środowiskach) - ale taki człowiek, który przechodzi na judaizm, nie jest uznawany za Żyda, jest uznawany za prozelitę. Dopiero jego dzieci będą Żydami. On natomiast nie - to jest cena, jaką płaci za wejście do nowej społeczności. I tu dochodzimy do pytania: no dobrze, a jeżeli ktoś urodził się z matki- Żydówki, ale urodził się w kraju muzułmańskim, w jakimś tam Maroku, Tunezji albo gdziekolwiek, i jest wyznawcą islamu. To proszę mi podpowiedzieć, zdaniem rabinów - jest Żydem czy nie? Rabin powie: jest kalecznym, pokracznym, krzywym, garbatym, potrzebującym uleczenia, ale - Żydem. Posuńmy się dalej. Jeżeli ktoś urodził się w takim rozległym państwie jak Związek Radziecki - i tam te przykłady szły w miliony - i urodził się z matki Żydówki, ale jest ateistą, komunistą-ateistą. Jest Żydem czy nie? Rabin powie, że to jest kaleczny, pokraczny, wymagający uleczenia, ale Żyd. Idźmy dalej. A jeżeli ktoś urodził się z matki Żydówki, a stał się chrześcijaninem - katolikiem czy chrześcijaninem innego wyznania. Casus: arcybiskup Paryża, kardynał Lustinger. Jest Żydem czy nie? Rabin powie: nie jest. Nie jest Żydem. Proszę zwrócić zatem uwagę, bo to jest bardzo ważne dla zrozumienia dialogu, że z żydowskiego punktu widzenia lepiej być ateistą niż chrześcijaninem. Proszę zapamiętać, to jest bardzo ważna przesłanka: lepiej być muzułmaninem, ateistą, kimkolwiek, wolnomyślicielem, nie-wiadomo-kim, niż być chrześcijaninem. Zatem proszę zauważyć - w żydowskim samookreślaniu się, w żydowskim postrzeganiu siebie zawarty jest bardzo silny element antychrześcijański. I tego musimy być świadomi. Tego księża specjalnie nie prze- Dokonaliśmy niewielkich skrótów wykładu WERSJE przy zachowaniu jego ogólnej wymowy. Przypisy oraz wyróżnienia pochodzą od redakcji. Pełny tekst dostępny w Internecie. Rzadko zdarza nam się zgadzać ze stanowiskiem praktykującego księdza katolickiego. Tym razem jednak ks.prof. Chrostowski tak celnie ujął zagadnienie, że tylko w dwóch miejscach musieliśmy zaznaczyć odrębne stanowisko. Polecamy ten wykład zarówno naszym katolickim Czytelnikom, jak i protestantom - beztroski filosemityzm porządnie namącił w głowach wielu Polakom W Lublinie otworzyli synagogę Żydzi z... Warszawy. Będą dojeżdżać? i d ź P O D P R Ą D - pismo biblijnych chrześcijan Możesz kupić lub zamówić w kioskach Ruch / Kolporter W Y D A W C A: KOŚCIÓŁ NOWEGO PRZYMIERZA W LUBLINIE REDAKTOR NACZELNY: Paweł Chojecki ZESPÓŁ REDAKCYJNY: Anna Kopeć, Anna i Michał Fałkowie, Wiesława Gazda, Urszula i Andrzej Hamerowie, Marzena Chojecka, Paweł Machała, Piotr Setkowicz, Renata Kłosowicz. ADRES DO KORESPONDENCJI: Lublin, ul. Czeremchowa 12/19 TELEFON: NR KONTA: PKO BP O/1 Krosno STRONA INTERNETOWA: PRENUMERATA: EGZEMPLARZE ARCHIWALNE: czytają, bo o tym się głośno nie mówi. Oni nam bez przerwy zarzucają potencjał antyżydowski czy antyjudaistyczny, natomiast w żadnym przypadku nie chcą się przyznać do tego, co w ich samookreślaniu się ma charakter zdecydowanie antychrześcijański. Proszę zatem zwrócić uwagę, że to już określa cały ten dialog czy całe te wzajemne stosunki, ponieważ pokazuje nam, że potencjał wrogości, potencjał niechęci, potencjał uprzedzeń istnieje z całą pewnością po obydwu stronach. DWA JUDAIZMY Dlaczego Kościół wszedł w dialog z Żydami, judaizmem? I dlaczego ten dialog - w moim odczuciu - ponosi ogromną porażkę? Żeby na to odpowiedzieć, zastanówmy się, co to znaczy "judaizm", co to znaczy "religia żydowska". Tu istnieje kolejne nieporozumienie. Otóż w ciągu ostatnich piętnastu lat, tzn. po 13 kwietnia 1986 roku, ogromną karierę zrobiło powiedzenie, że Żydzi są starszymi braćmi w wierze Chrześcijan. Jest to nieporozumienie. "Ale przecież Jan rys. Arkadiusz Gacparski Paweł II tak powiedział" ktoś zaznaczy. Wszyscy powołują się na Jana Pawła II. Na szczęście Jan Paweł II tak nie powiedział. Papież w synagodze, w Rzymie zwrócił się do rabinów: "jesteście naszymi braćmi umiłowanymi". A więc dał poznać nasze odczucia, naszą wrażliwość, nasze emocje; to, że w gruncie rzeczy Żydzi - czy wyznawcy judaizmu - nie są postawieni poza nawiasem chrześcijańskiego przykazania miłości Boga i bliźniego. Miłujemy Żydów, tak jak miłujemy wszystkie inne narody, i miłujemy każdego Żyda, tak jak miłujemy każdego innego człowieka. A dalej Ojciec Święty zaznaczył: "i - można powiedzieć - naszymi starszymi braćmi". ( ) Dlaczego więc z ostrożnością trzeba nazywać Żydów (w znaczeniu wyznawców judaizmu) "naszymi starszymi braćmi"? Dlatego, proszę księży, ponieważ oni są wyznawcami judaizmu rabinicznego. cd. na str. 14 Zachęcamy do zamawiania PRENUMERATY. Mimo podwyżki ceny detalicznej, cena prenumeraty pozostaje bez zmian. cena: roczna 30 zł ( w tym koszty przesyłki) przyjmujemy zgłoszenia listowne i owe, realizacja po dokonaniu wpłaty na podane wyżej konto bankowe. Wszystkie dotychczas wydane numery można zamawiać w ten sam sposób jak prenumeratę. Opłata: ilość egzemplarzy pomnożona przez 1 zł; plus koszt wysyłki 2 zł. Dostępne także w formie elektronicznej na stronie i d ź P O D P R Ą D - pismo biblijnych chrześcijan W numerze: KOMU SŁUŻY KATOLICYZM? str.4 idź Skok w tył M.Waszak.. 2 Czy ludzie są bydłem? G. Lepianka. 2 Prorodzinne zbaranienie K. Pochmara 2 Walka o fabrykę gwoździ St. Michalkiewicz... 3 Trudne wersety P. Chojecki Komu służy kościół katolicki? P. Chojecki. 4 Wielkie przedstawienie P. Setkowicz... 6 Ciekawe inicjatywy A. Orkowski. 9 Światłość nad Polską R. Mazierski. 10 Księga Rodzaju a historia - N. Pearcey. 12 Co dalej z teczką JP2? P. Chojecki.. 15 Inkwizycja P. Setkowicz 16 Witaminy... I. Osińska. 17 JKM komentuje.. 18 Okiem narodowca i wolnorynkowca - M. Kowalski, T. Cukiernik 18,19 Dialog z Żydami ks. Chrostowski TYLKO Z D R O W E RYBY CI ZNANI POLACY BYLI CZŁONKAMI KOŚCIOŁÓW PROTESTANCKICH / NIE ZAWSZE CAŁE ŻYCIE/ Mikołaj Rej P Ł Y N Ą P O D P R Ą D ISSN , INDEKS , nakład egz. ROK 5, NR 2 (31) LUTY 2007, CENA 2,50 zł ( VAT 0%) POLAK - KATOLIK? Jan Zamoyski ( ) kanclerz wielki koronny Stefan Starzyński Józef Beck ( ) minister spraw zagranicznych Polski Książę Mikołaj Krzysztof Radziwiłł "Czarny ( ) marszałek wielki litewski, sponsor polskiego tłumaczenia Biblii Stefan Żeromski Samuel Bogumił Linde ( ) autor słownika języka polskiego Adam Małysz Józef Piłsudski Zygmunt Vogel ( ) malarz, rysownik i architekt gen. Władysław Anders Eugeniusz Bodo ( ) polski aktor filmowy i teatralny, reżyser Jan Firlej ( ) marszałek wielki koronny gen. Franciszek Kleeberg Wojciech Gerson ( ) polski malarz historyczny, pejzażysta Jerzy Pilch

2 Mariusz Waszak SKOK W TYŁ igdy nie miałem złudzeń co do N poczytalności gospodarczej PiSuarów, o Chamoobronie i LPR nie wspominając. Sądziłem, że niewiele może mnie jeszcze zdziwić w ich wykonaniu. Myliłem się! Okazuje się, że PiS-uary przygotowują nową ustawę o zatrudnieniu. Bardzo osobliwą. Będzie to nie tylko krok, ale wręcz skok w tył. Na plecy. Eksplozja, może nie tyle totalitaryzmu, ale najzwyczajniejszego, koszmarnego kretyństwa! W czym rzecz? Otóż jakiś ociężały umysłowo bęcwał z koalicji rządzącej zauważył, że często zdarzają się sytuacje, w których np. pielęgniarka pracuje jako wzięta fryzjerka, zaś przedszkolanka jest dobrą dajmy na to kosmetyczką. Doszedł do wniosku, że to niedopuszczalny skandal, aby pewne profesje wykonywały osoby nie mające w tym zakresie wykształcenia, czyli papiurów albo z ruska bumagi. Dlatego powstał projekt, który będzie zabraniał wykonywania wielu zawodów ludziom, którzy nie mają stosownych kwalifikacji. Czy takie osoby wykonują swoją pracę dobrze czy źle, nikogo nie interesuje. To drastyczny powrót do praktyk stosowanych w czasach realnego socjalizmu. Pamiętajmy, że to był czas, kiedy trudno było o solidnego fachowca rzemieślnika. Żądali zawrotnych sum, byli zwykle partaczami i żerowali głównie na pracy... niewolniczej, bo uczniowie, którzy uczyli się u nich zawodu, pracowali za darmochę, co było oczywistym wyzyskiem, bo niemal każdego zawodu można się nauczyć w 14 dni, a nauka zawodu trwała zwykle trzy lata. Działo się to wszystko pod bandyckim patronatem Izb Rzemieślniczych i Cechów, w których rzemieślnicy byli przymusowo zrzeszeni i musieli opłacać im comiesięczny haracz, nie dostając w zamian kompletnie nic! Dobrze pamiętam te procedery, bo sam przez wiele lat byłem rzemieślnikiem, ale mam czyste sumienie nigdy nie korzystałem z niewolniczej pracy dzieci nie miałem uczniów. Skokowa poprawa dostępności i jakości prac świadczonych nam nastąpiła w momencie uwolnienia rynku pracy. Nikt nie interesował się, czy zegarmistrz jest z wykształcenia fotografem albo na odwrót. Interesowało nas, aby zegarek był dobrze naprawiony a zdjęcia się nam podobały, były wykonane w terminie i niedrogo. Niestety, naszym politykom takie rozpasanie jest najwyraźniej nie w smak i chcą nas wepchnąć ponownie w totalitaryzm. Muszę przyznać, że bieżące remonty w domu (malowanie, szpachlowanie, kafelki) najlepiej wykonywał mi człowiek, który z wykształcenia jest... technikiem dentystycznym! Był fenomenalny: pracował spokojnie, cichutko, niedrogo, sprawnie i sam po sobie sprzątał. Niestety wrócił do siebie na Ukrainę. Szkoda. Kolejnym ewenementem tego samego autoramentu jest pomysł nowego Prawa Prasowego. Koniec z samowolką! Jakim prawem, byle kto może być sobie dziennikarzem i wypisywać różności?! PiS-uary uważają taki stan rzeczy za rozbuchany liberalizm i planują ograniczyć prawo publikowania tylko do osób ze stosownym wyższym wykształceniem i posiadających zezwolenie od Związku Dziennikarzy Polskich lub innego, podobnego ciała. Rewelacja! Toż to powrót cenzury! Tylko jak chcą to zrobić w dobie prywatnych mediów i internetu? A może będziemy musieli zejść do podziemia? Ech! Rewolwer sam mi się odbezpiecza w kieszeni... Grzegorz Lepianka CZY LUDZIE SĄ BYDŁEM? daniem lewicy TAK, zdaniem prawicy NIE. Sposobów dzielenia lewicy i Z prawicy jest wiele: tradycyjny posługujący się stereotypem, że prawica jest konserwatywna a lewica postępowa. Można też polityków dzielić ze względu na ich stosunek do gospodarki i wolności. Zatrzymajmy się przy tym podziale. Człowiek jest istotą wolną. Posiadającą wolną wolę. Daje to możliwość dokonywania wyborów. Choćby tak prozaicznych, czy kupimy na obiad hiszpańską marchewkę we francuskim supermarkecie czy też polską na polskim bazarze. Wybory to nie tylko zachowania konsumenckie, ale przede wszystkim życiowe. Tylko od ludzkiego świadomego wyboru zależy ścieżka, jaką kroczy przez życie, czy ofiarowane przez Boga talenty mnoży, zakopuje czy rozmienia na drobne. Wreszcie, jakie sobie stawia cele i czy je realizuje. Jednakże wolna wola i wybory, jakich dokonujemy, zawsze poddane są określonym ograniczeniom, ograniczeniom prawnym na przykład. To dzięki obowiązującemu prawu można jeszcze w miarę bezpiecznie wyjść na ulicę, nie obawiając się, że dostaniemy bejsbolem przez głowę, tylko za dnia oczywiście, bo później w co gorszych dzielnicach większych miast rządzi inne nieco prawo. Podobnie rzecz się ma na poletku gospodarczym. To przepisy prawa określają wysokość płaconego przez nas podatku, akcyzy, VAT-u i innych. Przepisy ustaw określają, ile dostaną pieniędzy szpitale, szkoły, żłobki, policja, wojsko. Ile państwo może się zadłużyć i ile wypłacić emerytury. Lewiatan o tym decyduje. Dobrze. Tylko gdzie tu pozostaje miejsce na ten nasz wolny i świadomy wybór? No właśnie, dobre pytanie. Rząd o nas dba, zapewniając: bezpłatną służbę zdrowia, opiekę służb mundurowych, bezpłatną edukację, a nawet finansuje dostęp do wyższej kultury w postaci dotacji do filharmonii, oper, teatrów. To dzięki rządowi mamy także dostęp do kultury nieco niższej, tzw. publicznej telewizji". To oczywiście wszystko z naszych podatków. Włodzimierz Cimoszewicz w czasie swego urzędowania po powodzi, jaka nawiedziła zachodnią Polskę, raczył powiedzieć słynne zdanie tak często później mu wypominane: Trzeba było się ubezpieczyć. Miał rację, a jednocześnie jej nie miał. Kto miał się ubezpieczyć? Człowiek, który traktowany jest przez wszechobecny Rząd jak dziecko, jak niemowlę, którym trzeba się opiekować? Czy jak bydło, które czeka na swego gospodarza? Ludzie traktowani jak bydło tracą cechy człowieczeństwa, tracą chęć do życia, do podejmowania wyzwań. Tylko człowiek wolny może się rozwijać. Tylko człowiek odpowiedzialny może być szczęśliwy. Dlatego warto wskazać palcem tych polityków, którzy chcą nas, swoich poddanych, traktować jak bydło i tych, którzy widzą nas ludźmi. Kilka dni temu Klub LPR zaproponował wprowadzenie dobrowolności korzystania z Otwartych Funduszy Emerytalnych. Konsekwencją rezygnacji z tzw. II filaru byłoby zmniejszenie składki na ubezpieczenia społeczne - wyjaśniał rzecznik klubu Ligi, Szymon Pawłowski. Czy człowiek jest w stanie samodzielnie zadbać o swoją emeryturę? Człowiek Tak. Bydło Nie. Więcej informacji o inicjatywie Ligi: 2 Krzysztof Pochmara PRORODZINNE ZBARANIENIE wiadomość, że cała nasza, pożal Ś się Boże, Rzeczpospolita musi rozsypać się z hukiem, jest wśród polityków coraz większa. Propozycje reform wskazują, że system runie raczej wcześniej niż później. Kluczowym elementem funkcjonowania współczesnej Polski jest wielkie dzieło redystrybucji dochodów. Należymy do elitarnego kręgu krajów, w których liczba osób pobierających rozmaite świadczenia od państwa jest wyższa niż liczba uczciwie zarabiających. Taki system nie ma prawa działać, tym bardziej, jeśli kryzys reprodukcji i fala emigracji zmniejszają liczbę frajerów gotowych go finansować. Większość polityków problemu nie dostrzega - w końcu kadencja kończy się za parę lat, kogo obchodzi następna dekada? Natomiast ci, którzy demograficzny problem dostrzegają, proponują rozwiązania, które wysadziłyby system w powietrze jeszcze za obecnej kadencji. Najpierw udało się przeforsować becikowe. W tym tygodniu zaś padły kolejne propozycje. Poseł Piłka zaproponował darmowe wejściówki do kin, teatrów i muzeów dla rodzin wielodzietnych. Senator Szymański wymyślił 100 zł zasiłku dla kobiety za każdy miesiąc ciąży. "Pieniądze na to muszą się znaleźć" - z rozbrajającą szczerością stwierdził Marian Piłka. Poseł PiS, jak każdy pobożny socjalista, za nic nie może zrozumieć, że aby obsypać kogokolwiek budżetowym groszem, trzeba najpierw złupić uczciwie pracującego Polaka wysokim podatkiem. Ściągnięte pieniądze musi przetrawić aparat skarbowy, a biurokratyczne procedury muszą ukierunkować je we właściwe miejsce. Efekt tego procesu jest taki, że uczciwie pracującego Polaka, który płaci horrendalne podatki, nie stać nawet na własne życie (stąd emigracja), a tym bardziej jeszcze na życie czwórki dzieci (stąd kryzys demograficzny). Koło się zamyka - im mniej uczciwie pracujących Polaków, tym więcej prorodzinnych reform, tym mniej uczciwie pracujących Polaków... Polska prawica zamiast walczyć o kapitalizm i dobrobyt społeczeństwa, grzęźnie w idiotycznych pomysłach socjalnej korupcji i sama gotuje nam katastrofę. Kryzys demograficzny w Polsce nie skończy się, dopóki nie skończy się socjalistyczne zbaranienie na prawicy. jakurp.republika.pl Ktoś kto sądzi, że Jan Rokita jest politykiem sprzedajnym, mówi o nim w sposób nieuprawniony bardzo złe rzeczy. Donald Tusk, Interia.pl Że złe to zgoda, ale czy nieuzasadnione? wystarczy spojrzeć na biografię polityczna Rokity red....zachowanie premiera Jarosława Kaczyńskiego i minister spraw zagranicznych Anny Fotygi to nacjonalizm niemiecki eurodeputowany Elmar Brok OKIEM WOLNORYNKOWCA Tomasz Cukiernik ędziowie Trybunału Konstytucyjnego uznali, że zapisy S Kodeksu postępowania cywilnego, które chronią szpitale przed wierzycielami, są niezgodne z Konstytucją, ponieważ takie unormowanie prawne narusza zasadę swobody działalności gospodarczej poprzez ograniczenie nieskrępowanej konkurencji. Konieczność przestrzegania prawa okazała się tragiczna w skutkach dla publicznych szpitali, gdyż zadłużenie państwowej służby zdrowia wynosi 6 mld zł i dobierają się już do niej komornicy. Tymczasem ministerstwo zdrowia nadal się upiera, aby niektóre szpitale były chronione przed wierzycielami. A może w ogóle wprowadzić zapis, że w Polsce wierzyciele mogą się domagać spłaty długów tylko od tych dłużników, którzy mają ochotę je spłacać, a od pozostałych wara! A naiwni pożyczkodawcy niech bankrutują! Aby ratować niewypłacalne szpitale, w ramach wieloletniego programu Wzmocnienie Bezpieczeństwa Zdrowotnego Obywateli w ciągu trzech lat dla najważniejszych placówek w kraju rząd przeznaczy dodatkowe 750 mln zł z kieszeni podatników. Z kolei minister zdrowia, Zbigniew Religa, proponuje wprowadzić dodatkowe publiczne ubezpieczenia zdrowotne (5,5 mld zł więcej w 2007 r. to ciągle za mało!). Jednak jest postęp, bo minister Religa dopuścił myśl o możliwości upadku niegospodarnych szpitali, do czego już w tej chwili kwalifikuje się około 30 państwowych placówek. Oczywiście minister nawet się nie zająknął o możliwości prywatyzacji służby zdrowia, w sytuacji gdy z 50 szpitali działających w formie spółki prawa handlowego wszystkie są niezadłużone. Tymczasem, jak podała Rzeczpospolita, rocznie 10 tys. Polaków umiera z powodu zakażeń w państwowych szpitalach. Nie ma się co dziwić, jeśli badanie Państwowego Zakładu Higieny wykazało, że nawet w szpitalnych sterylizatorniach, na blokach operacyjnych i w gabinetach zabiegowych panoszą się prusaki, pchły i inne insekty, na których wykryto 80 chorobotwórczych bakterii odpornych zarówno na stosowane środki dezynfekcyjne, jak i antybiotyki! Odsetek insektów jest oczywiście znacznie wyższy w szpitalnych kuchniach, magazynach i pralniach. Jak by tego było mało dla wiecznie deficytowej państwowej służby zdrowia, Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy domaga się podwyżek pensji dla pracowników medycznych. Z inicjatywy wicepremiera i ministra rolnictwa Andrzeja Leppera, a za zgodą sejmu rząd wprowadza w życie najgorsze interwencjonistyczne praktyki dodatkowy skup nadwyżek trzody chlewnej. Tym samym rząd bierze przykład z Roberta Mugabego, komunistycznego prezydenta pogrążonego w głębokim kryzysie gospodarczym Zimbabwe, gdzie władze skupują od rolników zboże po 52,5 tys. dolarów Zimbabwe za tonę, by sprzedać je młynom za tychże 600 dolarów. No ale rządy potrafią robić tylko tego typu interesy ze szkodą dla podatników. Dlaczego polski rząd uprzywilejował tylko producentów towarów rolnych? Dlaczego nie skupi nadwyżek wszystkich innych wyrobów na rynku? Ich przecież też jest więcej, niż chcą czy mogą kupić konsumenci. A jak będzie potrzeba, to producenci chętnie (mało tego: będą zachwyceni) wyprodukują jeszcze więcej butów, samochodów, książek, mebli czy maszyn, żeby rząd mógł je sobie skupić, a potem sprzedać za 1% ceny zakupu. Mało tego. Lepper chce ustanowić ceny minimalne na żywność. A wiadomo jak to się skończy: nadprodukcja będzie jeszcze większa. Kolejny genialny pomysł Leppera, który obniży konkurencyjność polskiego przemysłu spożywczego, polega na tym, że wicepremier chce na siłę promować firmy z branży spożywczej za ich własne pieniądze! Ma powstać 6 funduszy (Fundusz Promocji Mleka i Przetworów Mlecznych, Fundusz Promocji Mięsa Wieprzowego, Wołowego i Owczego, Fundusz Promocji Przetworów Zbożowych, Fundusz Promocji Owoców i Warzyw, Fundusz Promocji Mięsa Drobiowego i Fundusz Promocji Ryb, przepadły pomysły powołania Funduszu Promocji Miodu i Funduszu Promocji Jaj), które będą dysponowały łączną kwotą ponad 33 mln zł, a same koszty administrowania mają pochłonąć ponad 2 mln zł rocznie. Przecież gdyby przedsiębiorcy tego chcieli, już "Ze swoimi rosnącymi dochodami z eksportu ropy naftowej i kontrolą nad dostawami energii do Europy, ze swymi unowocześnianymi siłami nuklearnymi oraz gotowością dostarczania broni i technologii nuklearnych takim państwom jak Iran, Syria i Arabia Saudyjska, Rosja odzyskałaby status taki, że Stany Zjednoczone»obawiałyby się zrobić dodatkowy krok bez konsultacji«. Taka jest w każdym razie jasno wyrażona ambicja Władimira Putina" Washington Post 19 dawno by się sami promowali. Tymczasem wszyscy wiemy, jak będzie wyglądała promocja prowadzona przez urzędników. Ale ile kolegów Leppera się przy tym wyżywi! Pomysłami wicepremier sypie jak z rękawa - zamierza też doprowadzić w ustawie o Agencji Nieruchomości Rolnych do takiej zmiany, aby tylko prawdziwi rolnicy mogli kupować państwową ziemię. Szykują się kolejne ograniczenia prawa do pracy. Ministerstwo pracy przygotowuje projekt ustawy, która ustanowi nowy samorząd zawodowy tym razem pracownika socjalnego. Z kolei PiS zgłosił projekt zmiany ustawy o rzemiośle, który spowoduje zamknięcie się ponad 100 tzw. zawodów rzemieślniczych. Rzemieślnicy, enumeratywnie wymienieni w ustawie, będą musieli posiadać odpowiednie kwalifikacje do wykonywania zawodu fryzjera, piekarza, taksówkarza, kosmetyczki czy kominiarza. PiS jest też entuzjastycznie nastawiony na propozycję Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, aby wprowadzić ograniczenia również w dostępie do tego zawodu. Z kolei ograniczenia w dostępie do 20 zawodów medycznych (w tym higienistki szkolne, dietetycy, optycy okularowi, asystentki stomatologiczne, technicy dentystyczni, radiolodzy), a także zapisy o specjalnym ministerialnym rejestrze widnieją w projekcie ustawy przyjętym przez rząd, a przygotowanym przez ministerstwo zdrowia, czego domagali się przedstawiciele związków zawodowych. Zwyciężyła też Naczelna Izba Aptekarska, utrwalająca monopol w tym zawodzie, bo posłowie zdecydowali, że nawet leków bez recepty nie będzie można sprzedawać wysyłkowo. Konsekwencją tej kolegialnej decyzji będzie upadek 900 aptek internetowych. O zdanie klienta i konsumenta nikt się nie pyta. Za to w budżetówce szykują się podwyżki płac: nauczyciele dostaną 4% więcej, zawodowi żołnierze 170 zł więcej, emeryci i renciści mają otrzymać jednorazowe dodatki w wysokości od 150 zł do 330 zł, ubogim kobietom w ciąży obiecuje się zapomogi w wysokości 100 zł miesięcznie, a samotnym matkom aż 500 zł miesięcznie. W ostatnim miesiącu przeżywaliśmy zamieszanie z deklaracjami majątkowymi samorządowców i koniecznością powtarzania wyborów. Patologiczne prawo naraża polskich podatników na kolejne koszty (kilkanaście milionów zł), gdyż będą musiały zostać powtórzone wybory samorządowe tam, gdzie kilkuset samorządowców utraciło mandaty na skutek niesporządzenia w terminie oświadczeń majątkowych. Dlaczego poszkodowani muszą być zawsze podatnicy? Niech te powtórne wybory sfinansują z własnej kieszeni parlamentarzyści, którzy uchwalili to prawo lub ewentualnie samorządowcy, którzy nie wypełnili w terminie swojej deklaracji. Niestety coraz mniej wolności. MSWiA szykuje ograniczenia dla narciarzy, a minister edukacji Roman Giertych walczy z symbolem marihuany. Z kolei wg propozycji ministerstwa finansów prawnicy, tłumacze, lekarze i sprzątaczki mają zostać zmuszeni do zakupu kas fiskalnych, a każdy nowy budynek, w ramach dostosowania do unijnego prawa, będzie musiał mieć tzw. świadectwo energetyczne, co ma kosztować inwestora dodatkowe 1000 zł. Natomiast LPR proponuje więcej wolności dzięki intencji wprowadzenia dobrowolności korzystania z Otwartych Funduszy Emerytalnych. Osoby rezygnujące z dotychczas obowiązkowego ubezpieczenia w II filarze zarabiałyby automatycznie 10% więcej netto. Na koniec coś z perspektywy międzynarodowej (jeszcze). Unia Europejska antagonizuje narody poprzez tworzenie monopoli wytwarzania różnych produktów. Do tej pory zarówno po polskiej, jak i słowackiej stronie Tatr można było wyrabiać oscypki i nikomu to nie przeszkadzało. Problemy się zaczęły, jak wtrąciła się UE, która postanowiła, że słowackie oscypki nie mogą się nazywać oscypkami! Nie ma się co dziwić, że teraz Słowacy są nieprzychylnie nastawieni do Polaków. To samo z winem tokaj produkowanym na Węgrzech i na Słowacji, serami czy z polskimi wódkami wytworzonymi wyłącznie z ziemniaków, zboża i buraków cukrowych. Czy to jest zadanie ponadnarodowego gremium, aby debatować, z czego można produkować ser czy wódkę?! Niech producenci konkurują ze sobą i to klient zdecyduje, którego oscypka czy którą wódkę kupić. Dlaczego na starcie dyskryminuje się przedsiębiorców z niektórych krajów? No ale na tym polega rzekomy wolny rynek w UE, który uregulowany jest 1634 dyrektywami i 602 rozporządzeniami. Gdyby ten rynek był wolny, to nie potrzebowałby nawet jednej dyrektywy! "Wspólnie z Rosją możemy wiele osiągnąć" PAP Kanclerz Niemiec Angela Merkel Kanclerz Adolf wiecznie żywy

3 ELEMENTY prawa stosunków III RP z S USA - a w szczególności "tarczy anty-rakietowej" i wysłania wojsk do Afganistanu - jest przez media przedstawiana z zupełnie dziwacznej perspektywy. Co zresztą jest normą: w ogóle to, czego dziś uczy się studentów o prawie, stosunkach międzynarodowych itp., to jakieś dziwactwo - co wynika z tego, że wykładają profesorowie, którzy kończyli studia po roku kiedy to nastąpiła czystka inteligencji żydowskiej. Żydzi byli ostatnimi Mohikanami przedwojennej inteligencji - bo resztę wytrzebili na uczelniach hitlerowcy i stalinowcy. Po 1968 roku nastąpiło swoiste załamanie - a jednocześnie znacznie zwiększyła się liczba studentów... Ostatnio doszedł do tego euro-bełkot i próby uzgadniania wszystkiego z kościołem katolickim. Efekt jest taki, że Polska nie znajduje się już na Ziemi, tylko na Planecie Małp. Spróbujmy rozplątać ten węzeł sine ira & studio. Przede wszystkim: wojsko (zawodowe) nie jest po to, by żołnierze w nim nie ginęli. Żołnierzom płacimy za to, że narażają się na śmierć częściej niż inni obywatele. Czy płaczemy z tego powodu, że zginął Ayrton Senna, fenomenalny kierowca wyścigowy? Żal Go, oczywiście - ale wiedział, na co się naraża. To samo z żołnierzami wyjeżdżającymi do OKIEM NARODOWCA UWAGA NA PODRÓBKI komentuje Iraku czy Afganistanu. Do biur rekrutacyjnych stoją kolejki chętnych - bo płaca tam wyższa niż żołd w Polsce - i to jest ich prywatny wybór, który należy uszanować. Gdy żołnierze WP mieli wyjechać do Iraku, napisałem (można sprawdzić!), że zginie ich tam ok.30. I tyle właśnie zginęło i zginie. W stosunku do 9000, którzy się przez Irak przewinęli, jest to ułamek procenta. W Formule 1 ginie chyba wyższy odsetek kierowców. Przy okazji: dobry żołnierz - to taki, który lubi i nie boi się ryzykować. By takich mieć w wojsku, należy oferować im dobry żołd - i żadnej renty ani emerytury! Żołnierz myślący o emeryturze - to żaden żołnierz. To dobry kandydat na księgowego... Po drugie: gdybym ja o tym decydował, to wysłałbym do Afganistanu nie 1000, a żołnierzy. I co pół roku wymieniał. Koszty? Nie dajmy się zwariować! Z uwagi na cieplejszy klimat żołnierze mogą mieszkać pod namiotami (a nie w ogrzewanych koszarach) i jedzą znacznie mniej. Również umundurowanie zimowe jest droższe! Co prawda: za ryzyko trzeba im płacić znacznie więcej - ale oni te pieniądze prześlą rodzinom lub przywiozą do kraju!! Tak więc: zamiast dopłacać do bezrobotnych, kolei, stoczni czy czego tam jeszcze - należy dobrze płacić za pracę. Za trudną pracę żołnierza. Dla państwa jest to ogromna korzyść - bo żołnierz, który nie powąchał prochu na prawdziwej wojnie - to żołnierz, który przez pierwsze trzy miesiące wojny jest do niczego. A tak po czterech latach miałbym przeszkoloną całą armię!! Czysty zysk! Oczywiście część różnicy - tę realną różnicę między kosztem utrzymania żołnierza w Afganistanie, niewielką zresztą - powinni zapłacić Amerykanie. To ich wojna - a nie nasza. Nie mamy żadnych zobowiązań - każdy, kto zajrzał do Karty NATO wie, że NATO ma prawo działać wyłącznie w obszarze Płn. Atlantyku (do Zwrotnika Koziorożca), włączając w to Basen Morza Śródziemnego. O ile wiem Afganistan z Atlantykiem nie ma nic, ale to nic wspólnego. Proszę przestać wmawiać w społeczeństwo, że "musimy" wysłać żołnierzy, bo "Pakt Północno-Atlantycki"... Bzdura! Nie musimy! Jeśli mamy wysłać - to musimy mieć jakąś korzyść. Ostatecznie z tego powodu tracimy w oczach większości muzułmanów... Nie chodzi o pieniądze - lecz np. o zawarcie z tej okazji dwustronnego Układu z USA. Na NATO nie ma co liczyć - bo odpowiedni punkt Karty NATO powiada, że w przypadku ataku na Członka NATO "pozostałe państwa użyją stosownych środków, nie wykluczając użycia siły zbrojnej". Co oznacza, że mogą użyć siły zbrojnej - a mogą zastosować inny "stosowny środek" (np. wystosować "energiczny protest"). No, i NATO nie chroni przed atakiem innych Członków NATO - np. Niemiec. Więc chcę mieć tu elementy "Tarczy". Nikt nie zaatakuje państwa, na terytorium którego są amerykańskie instalacje... To - w skrócie - tyle. Marian Kowalski iedawno obejrzałem reportaż przedstawiający niszczenie ubrań z N podrobionymi znakami firmowymi. Produkty takie napływają masowo ze wschodu i można je zakupić na bazarach. Na pierwszy rzut oka nie różnią się zbytnio od oryginalnych wyprodukowanych na zachodzie, ale są znacznie tańsze. Towary te po przejęciu przez polskich celników są palone, ponieważ właściciele znaków firmowych nie wyrażają zgody na przekazanie tych ubrań np. domom dziecka. Wydaje się prawie pewne, że odsunięcie braci Kaczyńskich od władzy jest niemożliwe. PO i lewica robiły, co mogły, by takiej zmiany dokonać. Namawiały do manifestacji, obywatelskiego nieposłuszeństwa, zaprzęgły nawet do swego dzieła prostytutki w rodzaju Anety K. Skoro to nie pomogło, zagrożone środowiska, np. byli ubecy, a obecnie kwiat finansjery, podsuwają wyborcom nowe produkty, które w przyszłych wyborach uratują dziedzictwo bękarta Okrągłego Stołu, jakim była III RP. Z jednej strony w tournee po kraju ruszył Jan Rokita, niegdyś Maria i prezentuje się jako szczery konserwatysta. Publiczności opowiada, że lubi wszystkich, nawet Ojca Rydzyka i gdy obejmie władzę, Polska nareszcie stanie się krajem ujmującego spokoju niczym z landszaftów Chełmońskiego. Plotkuje się, że nowy byt polityczny utworzy wraz z premierem Marcinkiewiczem, chwilowo bezrobotnym. Osobom młodym oraz tym, których pamięć zawodzi, przypominam, że Rokita był najzacieklejszym wrogiem oczyszczenia państwa z wpływów dawnych służb specjalnych i jako prawa ręka premier Suchockiej był inspiratorem inwigilacji prawicy. Inwigilacja ta nie zawierała jedynie opcji mordu politycznego. Rokita jako działacz Unii Demokratycznej istotnie przyczynił się do spaskudzenia odradzającego się państwa polskiego i co gorsza polskiej duszy. Przypominam także, że w rządzie Suchockiej zasiadał również pan Marcinkiewicz. Sondaże podały, że partia tych panów, taki POPiS, może dostać 28% głosów w wyborach. Do tego ugrupowania z pewnością chętnie wejdą działacze PO rozczarowani brakiem dostępu do koryta oraz PiSiacy którzy zdezerterują przestraszeni ostrzałem obecnej koalicji. Z drugiej zaś strony Andrzej Olechowski zaczął jadać obiady z Aleksandrem Kwaśniewskim. Ex-prezydent biesiadować lubi i potrafi, czego dowodzi jego wygląd oraz dawne pijackie ekscesy. Jak sądzę, na jadaniu się nie kończy, bo dwóch takich frantów lubiących pożyć na koszt podatnika może mieć wielkie plany. Olechowski oczywiście prezentuje się jako konserwatywny liberał. Ten ulubieniec warszawskich salonów jest synem PRL-owskiego dygnitarza, przy Okrągłym Stole reprezentował stronę Jaruzelską, by z dnia na dzień stać się prawą ręką słynnego przywódcy ruchu robotniczego, Lecha Wałęsy. Widzimy, że Olechowski krzywdy nie da sobie zrobić i może uratować niejeden palący się tyłek. Sądzę, że jest kreowany na przyszłego prezydenta Polski. Wysławia się gładko i z humorkiem, nie wadzi nikomu i całkiem nieźle mimo upływu lat wygląda. Gdy się go częściej popokazuje w telewizorze, z łatwością zgarnie głosy pań po 50-tce, bo chciałyby mieć takiego męża, oraz ich mężów, bo chcieliby tak wyglądać. Wyraz mężowie powinienem tu wziąć w cudzysłów, ale nie wiem, jak nazwać tych nieszczęśników tresowanych przez swoje właścicielki. Może safanduły, bo na pewno nie fujary. Prezydent Olechowski to marzenie wielu pseudointeligentów wyhodowanych przez Wyborczą. Taki co to i w kościółku przyklęknie, i demonstrującym pederastom rączką pokiwa. Gdy okazało się, że PO w siłę nie rośnie a lewica na władzę nie ma szansy, a może i chęci, trzeba Polakom podsunąć jakąś pseudokonserwatywno-liberalną podróbkę. Uważajmy więc, by nie kupić towaru wprawdzie taniego, ale nadającego się jedynie do spalenia i to ze wstydu. Pozdrawiam Lublin, r. zytając niektórych ekonomistów i słuchając niektó- C rych, a właściwie nie tyle "niektórych", co większości polityków, przypominam sobie mego przyjaciela z dzieciństwa, Henia Zielskiego z Markuszowa pod Lublinem. Jako cztero i pięciolatkowie często bawiliśmy się razem, a że w tamtych czasach nie było zbyt wielu wymyślnych zabawek, więc używaliśmy w tym celu skrzynki ze starymi gwoździami i innymi rupieciami. Zetknęliśmy się wówczas z problemem kluczowym dla ekonomii, z którego w ogóle ona wyrasta, a mianowicie ze zjawiskiem rzadkości. Nas było dwóch, natomiast skrzynka - tylko jedna i na tym tle rodziły się kontrowersje, kto właściwie ma się nią bawić. Wprawdzie skrzynka i gwoździe były nasze, tzn. stanowiły własność mojej rodziny, ale wydawało mi się, że podnoszenie wobec Henia tego argumentu byłoby nietaktowne tym bardziej, że nie chciał on mi jej odbierać "na zawsze", a tylko chwilowo posiadać w charakterze posiadacza samoistnego, o którym kodeks cywilny mówi, że "włada jak właściciel". Ale ja też chciałem ją posiadać i często instynkt posiadania przeważał, budząc niezadowolenie Henia. Pewnego dnia, w przystępie takiego niezadowolenia, Henio Zielski sformułował zasadę, która - o czym wtedy jeszcze nie wiedziałem - była już wykładana na uniwersytetach, a i dzisiaj znowu przeżywa renesans. "Jak to może być - zaczął Henio - żeby jeden miał całą fabrykę gwoździ, a drugi żeby nic nie miał? Jak jeden ma całą fabrykę Jak.2:24, Gal.2:16 T R U D N E 13 O d lat chrześcijanie i katolicy przerzucają się tymi dwoma wersetami. Jedni za Pawłem udowadniają całkowitą darmowość usprawiedliwienia z grzechów Stanisław Michalkiewicz WALKA O FABRYKĘ G W O Ź D Z I WERSETY gwoździ, to i drugi niech ma całą fabrykę gwoździ. A jak jeden nie ma nic, to i drugi niech nic nie ma". Jak widzimy, w pierwszym zdaniu Henio dał wyraz potrzebie sprawiedliwości społecznej. Każdy powinien mieć to samo, np. fabrykę gwoździ. No bo dlaczego właściwie jeden ma, a drugi nie ma? Tłumaczenie, że np. jeden oszczędzał i sobie kupił, a drugi nie oszczędzał i sobie nie kupił, nie każdego przekonuje, zwłaszcza kiedy nie bardzo ma z czego oszczędzać na zakup fabryki gwoździ. Widok takiej fabryki w posiadaniu innego budzi w nim rozgoryczenie i pragnienie posiadania takiej samej fabryki. Czy nie jest to aby sprzeczne z dziesiątym przykazaniem Dekalogu, przestrzegającym przed pożądaniem cudzej własności? Z pozoru nie, bo przecież pożądający niekoniecznie pragnie tej samej fabryki gwoździ i pewnie zadowoliłby się taką samą. Problem wszelako w tym, że z powodu nieszczęsnej rzadkości dóbr bardzo trudno sprokurować mu na poczekaniu taką samą fabrykę gwoździ. Mówiąc szczerze, jest to wręcz niepodobieństwem. W rezultacie pożądanie siłą rzeczy kieruje się w stronę TEJ fabryki gwoździ, bo wiadomo, że innej nie ma i nie będzie. A jeśli ktoś nie potrafi tego pożądania opanować, to będzie próbował złamać przykazanie siódme, a kto wie - może i piąte, jeśli właściciel fabryki spróbuje jej bronić. Przypominam sobie, że i między nami czasami dochodziło do bójek na tle posiadania skrzynki z gwoździami, nazywanej "fabryką gwoździ", więc nie jest to przypuszczenie tak całkiem bezpodstawne. Jeszcze mniej przekonujący bywa argument, że ktoś ma fabrykę gwoździ, bo ją odziedziczył. Przeciwko temu wysuwa się na ogół zastrzeżenia natury Widzicie, że człowiek bywa usprawiedliwiony z uczynków, a nie jedynie z wiary. Jak. 2:24 moralnej; heres stał się właścicielem fabryki gwoździ bez żadnej zasługi osobistej, bo rzeczywiście - trudno uznać za osobistą zasługę fakt urodzenia np. w rodzinie Rotszyldów. Inna sprawa, że pożądający też nie ma mocnego argumentu na rzecz przyznania mu własności fabryki gwoździ poza tym, że bardzo pragnie ją posiadać i tylko sprytnie ubiera swoją żądzę w kostium sprawiedliwości. Gdyby tak zatem odwrócić jego rozumowanie i zapytać, dlaczego właściwie heres ma odziedziczoną fabrykę oddać właśnie jemu, z pewnością nie potrafiłby udzielić zadowalającej odpowiedzi. Widać zatem wyraźnie, że ta cała "sprawiedliwość społeczna" nie ma zbyt mocnych podstaw teoretycznych. Na domiar złego, z uwagi na ową nieszczęsną rzadkość, sprawiedliwość społeczna, rozumiana jako sytuacja, że każdy ma wszystko, jest nawet teoretycznie niemożliwa do osiągnięcia. Znacznie łatwiejsze, a właściwie jedynie możliwe staje się zatem zrealizowanie drugiego, alternatywnego postulatu Henia Zielskiego, to znaczy, że jeśli jeden nie ma nic, to i drugi niech nic nie ma. Jest to jedyna możliwa wersja sprawiedliwości społecznej, bo jużci - w przypadku pozbawienia własności każdego, wszyscy zostają zrównani w nędzy. Nic też dziwnego, że tylko ta możliwość mogła być wykorzystana i nie bez kozery została nazwana "socjalizmem realnym". Oczywiście niekonsekwentnie, bo nawet wtedy istniało zróżnicowanie stanu posiadania; jak wiadomo, koniak był napojem klasy robotniczej, pitym ustami jej najlepszych przedstawicieli. Nie bądźmy jednak zbyt wymagający od pięcioletniego Henia Zielskiego, skoro nawet dzisiaj uczeni profesorowie uniwersytetów też nie potrafią sformułować tej zasady lepiej. Czy jednak sytuacja, w której nikt nie ma nic, cd. na str. 9 Wiedząc wszakże, że człowiek zostaje usprawiedliwiony nie z uczynków zakonu, a tylko przez wiarę( ). Gal. 2:16 przez samą tylko wiarę, a drudzy cytują Jakuba, udowadniając, że Boża arytmetyka zbawienia wygląda następująco: wiara + uczynki (niekiedy jeszcze + x) = zbawienie. Nie wyczerpując wszystkich wątków sporu o powyższe wersety, chciałbym zwrócić uwagę na pewien zdawałoby się drobny szczegół. Większość dyskutantów przyjmuje milczące założenie, że słowo wiara w obydwu listach znaczy to samo. Taki automatyzm znaczeniowy jest jednak poważnym błędem. Nawet w mowie potocznej często musimy definiować słowa, by właściwie porozumieć się z rozmówcą. Każdy język (za wyjątkiem komputerowego) niesie w sobie ryzyko wieloznaczności. Dopiero nasz mózg i wysiłek doprowadzają komunikację do jednoznacznego finału (choć niestety nie zawsze). W jaki sposób możemy poznać znaczenie słów u danego Autora? Jak zwykle poprzez kontekst. Obserwujemy, jak używa on danego słowa w zdaniach czy większych fragmentach księgi. Stosując tę zasadę do Jakuba i Pawła, co odkrywamy? Jakub: Lecz powie ktoś: Ty masz wiarę, a ja mam uczynki; pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, a ja ci pokażę wiarę z uczynków moich. Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Dobrze czynisz; demony również wierzą i drżą. Jak. 2:18-19 Jakub zmienia (w.18) przeciwstawienie wiara/ uczynki w wiara bez uczynków/wiara z uczynkami. W następnym wersecie jeszcze jaśniej ilustruje, co rozumie pod pojęciem wiara/wierzyć wierzysz, że Bóg jest jeden?. Wiara dla niego to przekonanie intelektualne, coś na kształt wiedzy ( demony również wierzą ), co niekoniecznie musi wpływać na nasze życie. Przykładowo palacz wie (a raczej właśnie wierzy), że papierosy są szkodliwe, ale pomimo tego przekonania intelektualnego podejmuje decyzję, by ryzykować. Idąc Jakubowym tokiem rozumowania, człowiek może mieć intelektualną świadomość istnienia Boga, ale nic z tego w jego życiu nie wynika. Możliwa jest też druga sytuacja, że ta wstępna wiedza o Jego istnieniu popycha go dalej. Apostoł Paweł tak definiuje swoje rozumienie wiary: Wiedząc wszakże, że człowiek zostaje usprawiedliwiony nie z uczynków zakonu, a tylko przez wiarę w Chrystusa Jezusa, i myśmy w Chrystusa Jezusa uwierzyli, abyśmy zostali usprawiedliwieni z wiary w Chrystusa, a nie z uczynków zakonu, ponieważ z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony żaden człowiek. ( ) Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie. Gal. 2:16,20 Kilka prostych obserwacji porównawczych: Paweł przedstawia wiarę jako: posiadającą konkretny obiekt ( wiarę w Chrystusa Jezusa ), będącą decyzją człowieka ( myśmy w Chrystusa Jezusa uwierzyli ) i totalnie zmieniającą człowieka od wewnątrz ( żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus ). U Jakuba mamy intelektualne przekonanie o istnieniu jednego Boga. U Pawła przemyślaną decyzję złożenia swego losu w ręce Jezusa Chrystusa teraz i na wieki. Mam nadzieję, że korzystając z tego rozróżnienia, bez problemu poradzą sobie Państwo z pogodzeniem tych z pozoru sprzecznych fragmentów Pisma. Paweł Chojecki 18 3

4 KOMU SŁUŻY KOŚCIÓŁ KATOLICKI? W Polsce najczęściej spotkalibyśmy się z trzema odpowiedziami na tak postawione pytanie: Bogu, Ojczyźnie, Wartościom. Choć w pewnych zakresach te odpowiedzi są prawdziwe, to nie dotykają sedna problemu. Najprościej można sprawę ująć następująco: kościół katolicki służy samemu sobie! Ze względów koniunkturalnych czasami zdarza mu się służyć sprawie Bożej, narodowej czy zachowaniu moralności, ale zawsze czyni tak, mając na uwadze swoje wpływy, dochody i pozycję (popularność). Gdyby fakt ten dotarł do świadomości Polaków, a szczególnie naszych elit, moglibyśmy zacząć budować prawdziwie suwerenne państwo, a Watykan wykorzystywać, by co najwyżej służył naszym interesom. Niewykluczone, że obecna ekipa rządząca (chętnie odwołująca się do Piłsudskiego, który umiał przytroczyć sobie kler do kulbaki ), ma tego świadomość. Jej zaangażowanie z sukcesem w zmianę suwerennej decyzji papieża dobrze rokuje sprawie narodowej. Trzeba jednak dotrzeć jeszcze z tą prawdą pod strzechy. Katolicyzm służy Bogu Tę tezę stosunkowo najłatwiej zweryfikować. Bóg objawił swoje Słowo. Każdy kościół podlega temu samemu kryterium czy jest wierny w głoszeniu tego Słowa i życiu nim. Jezus tak to ujął: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata. Mat. 28:18-20 Ludzie Boga mają głosić wieść o zbawieniu w Jezusie, a tych, którzy uwierzą, mają uczyć PRZE- STRZEGAĆ WSZYSTKIEGO, co Jezus nakazał. Nawet pobieżna znajomość Biblii wystarczy, by stwierdzić, że Watykan w pewnych miejscach coś odjął z Pisma, a w innych dodał. Usunął przykładowo II Przykazanie (by nie czynić rzeźb ani obrazów i nie kłaniać się im 2Mojż. 20) oraz konieczność założenia rodziny przez przyszłych przywódców kościoła (1Tym. 3:4-5). Dodał natomiast odpusty, modlitwę za zmarłych (dzięki dodaniu w XVI w. do Pisma Św. żydowskich ksiąg historycznych, tzw. Machabejskich). To oczywiście tylko skromny fragment katolickich wynalazków okołobiblijnych i dociekliwy Czytelnik Słowa Boga może ich znaleźć znacznie więcej. Jezus nie pozostawia nam złudzeń, jak traktuje takie praktyki: ( )tak to unieważniliście słowo Boże przez naukę swoją. Obłudnicy! Dobrze prorokował o was Izajasz w słowach: Lud ten czci mnie wargami, ale serce ich daleko jest ode mnie. Daremnie mi jednak cześć oddają, głosząc nauki, które są nakazami ludzkimi. Mat. 15:6-9 Drugi test stosowania się w życiu do nauki Jezusa nie wymaga mojego udziału. Sami znacie Państwo z autopsji chrześcijańską pobożność, pokorę, czystość i szczodrość większości księży, a szczególnie dających wzór biskupów. Posłużę się jedynie zręcznie wyrażoną opinią mistrza Jana z Czarnolasu: O KAZNODZIEI Pytano kaznodzieje: "Czemu to, prałacie, Nie tak sami żywiecie, jako nauczacie?" (A miał doma kucharkę.) I rzecze: "Mój panie, Kazaniu się nie dziwuj, bo mam pięćset na nie; A nie wziąłbych tysiąca, mogę to rzec śmiele, Bych tak miał czynić, jako nauczam w kościele." Katolicyzm służy Ojczyźnie W stwierdzeniu tym istnieje wewnętrzna sprzeczność. To tak, jakby powiedzieć, że państwo niemieckie (można wstawić rosyjskie, amerykańskie, izraelskie itp.) służy Polsce. Kościół katolicki jest państwem w pełnym tego słowa znaczeniu. W wyniku wzrostu świadomości narodowej Włochów (Garibaldi) został co prawda na krótko pozbawiony terytorium, ale dzięki wdzięczności Duce za pomoc w dojściu do władzy, otrzymał na własność skrawek Rzymu. Watykan prowadzi dziś jedną z najbardziej intensywnych polityk zagranicznych w świecie. JP2 zintensyfikował tę dziedzinę chrześcijańskiej aktywności gdy doszedł do władzy, miał ok. 90 ambasadorów, gdy odchodził - ponad 180! Polityka zagraniczna Watykanu może niekiedy pokrywać się z polskim interesem narodowym, ale nie jest to zjawisko automatyczne. Przykładem może być popieranie Unii Europejskiej. JP2 stręczył ją państwom postkomunistycznym, a B16 mami Turcję. Co ciekawe doradcą w sprawach zagranicznych obecnego papieża jest polityk żydowskiego pochodzenia, Henry Kissinger, a nie wydaje mi się, by wielu Polaków-katolików chciało mieć właśnie jego za polityczny autorytet dla naszego państwa Przeglądając pobieżnie historię Polski, łatwo dostrzec, że im dalej od interesów Rzymu, tym lepiej miało się nasze państwo. Wyjątek stanowią czasy Mieszka I, kiedy papiestwo i cesarstwo były w konflikcie. Władca ten mistrzowsko posłużył się katolicyzmem, by wytrącić Niemcom argument misyjnego charakteru ich drag nach osten. Druga korzystna dla nas sytuacja użycia papiestwa do naszych celów pojawiła się za czasów Jagiełły, gdy równocześnie urzędowało dwóch (a nawet trzech) następców św. Piotra. Jeden z nich (Jan 23) sprzyjał Polakom w konflikcie z rycerzami Najświętszej Marii Panny. Wydał nawet w tej sprawie dwie bulle znoszące przywileje Krzyżaków. Niestety obstawiliśmy złego konia nie ten kandydat wyeliminował konkurencję. Nowy papież (Marcin 5) miał zgoła odmienne preferencje. O mało nie doszło do rękoczynów, kiedy nie chciano wpuścić polskiej delegacji przed oblicze zastępcy Boga Oto słowa, które jasno oddają myślenie polityków z opcji katolickiej: "Nie jest ważne, czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka". Henryk Goryszewski, polityk i wicepremier z ramienia katolickiej partii ZChN Ja jestem zwolennikiem państwa wyznaniowego i powiem to wprost. Nawet takiego, w którym p. Chojecki za swoje insynuacje i napastliwe ataki na Kościół katolicki poniósłby karę ( ) młody działacz katolicki z dyskusji internetowej na e-upr na ziemi - krewcy Polacy wyważyli bramę pałacu, a Zawisza Czarny i Jan z Tuliszkowa chcieli się pojedynkować w obronie racji Korony Polskiej. Przestraszony papież złagodził nieco swe prokrzyżackie stanowisko. Przy tej okazji wydarzył się jeszcze jeden znamienny epizod pokazujący podwójną lojalność katolickiego kleru. Oprócz wymienionych rycerzy i znanego z odważnych i mądrych wystąpień Pawła Włodkowica członkiem delegacji był arcybiskup Gniezna, Mikołaj Trąba. Ten to hierarcha, mając do wyboru widoki na papieską tiarę i obronę polskich racji przed krzyżackimi oszczerstwami (spisanymi przez krakowskiego dominikanina Falkenberga Satyra na herezje i na nikczemności Polaków oraz króla ich Jagiełły ) przyłączył się do proniemieckiego stronnictwa! Papieżem nie został, ale zdrada była nagrodzona. Nowy biskup Rzymu nadał mu po raz pierwszy w historii Polski tytuł Primas Regni. Tak oto doczekaliśmy się pierwszego w historii prymasa (nomen omen zdrajcy!). Wielu jego następców poszło w ślady prekursora (jednego M.J. Poniatowskiego, brata króla - tylko trucizna uratowała przed stryczkiem). Po niedawnych zamieszaniach z patriotycznie nastawionymi biskupami naszych czasów widać, że tradycja ta jest dalej w polskim kościele pieczołowicie pielęgnowana. W normalnych (suwerennych) państwach kler katolicki traktowany jest z definicji podejrzliwie, jako ślubujący posłu- Przy okazji dekonspiracji katolickich hierarchów warto zwrócić uwagę, że najzdolniejsi z dotychczas ujawnionych, Wielgus i Czajkowski, kolaborowali z bezpieką dobrowolnie i gorliwie. W przypadku Wielgusa nie trzeba było nawet szantażować go ujawnieniem kochanek, o których wiedziała SB podjął współpracę, rozumiejąc konieczność dziejowych przemian i mając patriotyczną i obywatelską postawę (cytat z materiałów SB). U obydwu panów pojawia się wątek dobra i reformy kościoła dokonywanej przy pomocy moskiewskich agentów. Co tam dobro Polski Paweł Chojecki szeństwo obcemu monarsze (papieżowi). W dzisiejszej Polsce udało się wmówić ludowi, że kościół katolicki zawsze bronił i broni polskiej sprawy. Pozostaje tylko zapytać: skąd przyszło do głowy Słowackiemu zawołać: Polsko ( ) twa zguba w Rzymie!? Kościół broni Wartości Jeden z moich zacnych katolickich przyjaciół, skonfrontowany z powyższymi faktami, wyznał zatroskany: Wiem, że to wszystko prawda, ale jeśli przejdę na stronę wrogów kościoła, opowiem się za całym plugastwem postępu. Tak, Kościół ma wiele na sumieniu, ale przynajmniej broni Wartości! Rzeczywiście, postrzegając świat dwubiegunowo za lub przeciw lewackiemu postępowi i zakładając, że Watykan jest po stronie tradycyjnych Wartości, walka z nim to wzmacnianie sił WITAMINY ROZPUSZCZALNE W TŁUSZCZACH Iwona Osińska itaminy są to substancje W odpowiedzialne za prawidłowe funkcjonowanie naszego organizmu. Biorą udział we wszystkich procesach przemiany materii i podstawowych czynnościach życiowych. Kierują naszą biochemią poprzez system enzymatyczny. Należy dostarczać je z pożywieniem, ponieważ nie potrafimy w większości sami ich wytworzyć. Z niedoborem witamin można liczyć się wtedy, gdy w diecie znajduje się cukier, biała mąka, konserwy. Czujemy się wtedy zmęczeni, mamy zaburzoną koncentrację, bóle głowy. Matki karmiące i młodzież powinni szczególnie dbać o zrównoważoną dietę, ponieważ brak chociażby jednej witaminy doprowadza do zaburzeń w funkcjonowaniu organizmu. Witaminy dzielimy na dwie grupy : rozpuszczalne w tłuszczach i rozpuszczalne w wodzie. Do pierwszej należą witaminy A, D, E, K i F. Wchłaniają się one z tłuszczami i magazynują w tkankach. Nadmiar ich jest szkodliwy. Witamina A jest ściśle związana z naszym wzrokiem. Gdy mamy światłowstręt, pieczenie pod powiekami, złe widzenie o zmierzchu, jeżeli po zapaleniu światła przyzwy- DOWCIP MIESIĄCA Dziennikarze pytają Dziwisza: "JP2 chciał, by spalono jego osobiste notatki. Kiedy Ksiądz Kardynał tego nie zrobił, pojawiły się zarzuty" Dziwisz na to: "Osobistych notatek, w tym, co Jan Paweł II pozostawił po sobie, nie było. onet.pl Demencja papieża, czy zakłamanie kardynała? nacji, bo red. Wołoszański najwyraźniej nie wiedząc o zatwierdzeniu nowej taktyki obrony, na konferencji prasowej przyznał się wprawdzie do podpisania współpracy, ale wyjaśnił, że chciał przeżyć przygodę, żeby zobaczyć funkcjonowanie tajnych służb od środka, no a poza tym na nikogo nie donosił ani tym bardziej nikomu nie zaszkodził. Początki są zawsze trudne, zwłaszcza gdy Rzeczpospolita, zamiast taktownie skierować nakład na przemiał, rzuciła go do sprzedaży. michalkiewicz.pl Przed nami dwa wydarzenia, które mogą zburzyć ten chwiejny kompromis publikacja książki ks. Isakowicza-Zaleskiego oraz raportu o agenturze i przestępstwach WSI. Możliwe jednak, że na górze znowu zapanowała zgoda i jest plan zneutralizowania tego nikomu niepotrzebnego prania brudów. Ludowi da się igrzyska w postaci wyniesienia na ołtarze zdrajcy, a ludzie myślący zasilą strumień emigracji. Historia kołem się potoczy, a Polak przed szkodą i po szkodzie głupi czajamy wzrok dłużej niż siedem sekund, to prawdopodobnie cierpimy na jej niedobór. Witamina A wpływa również na syntezę białek, lipidów, hormonów tarczycy, zwiększa odporność na infekcję, odbudowuje naskórek i błony śluzowe. Bierze także udział we wzroście kości, strukturze włosów, zębów i dziąseł. Warunkuje prawidłowy wzrost, pobudzając tworzenie się komórek, reguluje czynność gruczołów płciowych, wspiera układ immunologiczny. Jest pomocna w leczeniu łuszczycy, trądziku, chroni przed wysychaniem rogówki i spojówek. Szukajmy jej w wątróbce cielęcej, marchwi, tranie, wędzonym węgorzu, jajach, serach i owocach. Witamina D powstaje w skórze pod wpływem światła słonecznego. Uczestniczy w metabolizmie wapnia i fosforu koniecznych do utrzymania prawidłowej struktury kości i zębów. Witamina ta zapobiega krzywicy u dzieci i osteoporozie u ludzi starszych. Chroni nas przed wirusami. Jest szczególnie polecana osobom pracującym w nocy i narażonym na duże zanieczyszczenie powietrza. Ludzie spędzający dziesięć minut na słońcu są dostatecznie zaopatrzeni w witaminę D. Znaleźć ją można również w maśle, śmietanie, żółtkach jaj, wątrobie, kiełkach lucerny, owocach avocado, borówkach, śledziu, węgorzu i tranie. Witamina E jest bardzo skutecznym przeciwutleniaczem, gdyż chroni witaminę A i nienasycone kwasy tłuszczowe przed wolnymi rodnikami. Nazywamy ją witaminą młodości. Zalecana jest ludziom w podeszłym wieku, ponieważ hamuje procesy starzenia się komórek, a młodym - przy problemach z bezpłodnością. Witamina E zabezpiecza płuca przed zanieczyszczeniami. Obniża nasze ciśnienie, hamuje krzepnięcie krwi i rozszerza naczynia krwionośne, chroniąc przed chorobą niedokrwienną. Łagodzi skurcze mięśni, przyspiesza gojenie się ran, niweluje stany zapalne i reumatyczne. Źródłem witaminy E są kiełki pszenicy, seler, groszek zielony, szparagi, szpinak, brokuły, brukselka, zielonolistne warzywa, papryka, mięso indyka, siemię lniane, ziarno soi oraz oleje roślinne. Witamina K decyduje o krzepliwości krwi. Wytwarzana jest przez drobnoustroje w jelicie grubym. Niedobory jej spotyka się u chorych przyjmujących antybiotyki lub sulfonamidy oraz w przypadku złego wchłaniania. Witaminę tę możemy pozyskać z zielonych liści warzyw, jarmużu, brukselki, owoców kiwi i avocado, brokułów, sałaty, kapusty, płatków owsianych, tłustego twarogu i wątroby. Witamina F to nienasycone kwasy tłuszczowe. Ułatwiają one spalanie tłuszczu brunatnego, obniżając masę naszego ciała. Wpływają korzystnie na stan skóry, włosów oraz pracę mózgu i układu nerwowego. Biorą udział w procesach wzrostu organizmu, rozwoju gruczołów wydzielania wewnętrznego, transporcie wapnia do komórek. Zapobiegają chorobom serca przez obniżenie poziomu cholesterolu we krwi. Źródłem naturalnym witaminy F jest tran, ryby morskie, pełne mleko, oliwa z oliwek i wszelkie oleje roślinne (przede wszystkim olej lniany), kiełki pszenicy, soja, orzeszki ziemne, pestki słonecznika, orzechy włoskie, nasiona dyni, migdały i owoce avocado. Przewaga węglowodanów w diecie powoduje większe zapotrzebowanie organizmu na tę witaminę. Normy spożycia omawianych witamin to w przypadku witaminy A 500 jednostek ug dla dzieci i 1000 ug dla dorosłych. Witamina D - do 10 ug dla osób w różnym wieku. Witamina E dla dzieci 5 mg, dla dorosłych 10 mg Witamina K ok. 70 ug dla każdego 12 łyżek nasion słonecznika lub dwie łyżki oleju zapewnia całkowitą dzienną dawkę witaminy F. Witaminy z grupy rozpuszczających się w tłuszczach giną pod wpływem światła i wysokiej temperatury. Należy zatem przetrzymywać oleje w ciemnych butelkach i chłodnym miejscu, utrzymując temperaturę od 5-12ºC. Najzagorzalsi wielbiciele Jana Pawła II nie mogą już z czystym sumieniem odrzucić supozycji, że szerzona przez niego idea ultra miłosierdzia (bezwarunkowe wybaczanie) miała istotny wpływ na praktykę kontrlustracyjną Episkopatu, czyli na usilne zamiatanie pod dywan problemu kolaboracji między częścią kleru a bezpieką. Waldemar Łysiak GP O dziwo, do grona demaskatorów paskudnych poczynań Wielkiego Polaka przyłączył się dość niemrawy dotychczas w kwestiach religijnych nadworny luteranin III RP, Jerzy Pilch: Dwa dni temu na tych łamach ("Dziennika" - przyp.red.) Maciej Rybiński ogłosił "Koniec Polski Kiszczaka i Michnika". Koniec ten - zdaniem Rybińskiego - sprawił Benedykt XVI, który jednym dekretem zburzył III RP - "twór pokraczny (...), urągający swym istnieniem logice, poczuciu moralnemu i zwykłej przyzwoitości". Otóż zapewne przez zapomnienie autor nie zaznaczył, iż koniec III RP, kraju Kiszczaka i Michnika, jest też końcem Polski Jana Pawła II. Nie ma w tym żadnego paradoksu. Wojtyła pokraczności i nikczemności III RP patronował. Na równi z tamtymi był utrwalaczem postkomunizmu i specjalnie się z tym nie krył. Z Kwaśniewskim nie tylko gadał, ale wręcz się bratał: z ostentacją zaprosił go na symbolicznie wymowną przejażdżkę. Jaruzelskiego przyjmował w Watykanie, nawet jak ten był już na emeryturze, a Michnikiem był wprost oczarowany. Legendy krążą, jak to na salonach Castel Gandolfo naczelny "Wyborczej" do łez rozbawiał Papieża swymi nihilistycznymi anegdotami. W efekcie zaczadzony Michnikiem Jana Paweł II w sprawie swej ojczyzny nawet palcem nie kiwnął. 4 17

5 zaufania do tego stopnia, że gdy Rzeczpospolita ogłosiła, że tajnym współpracownikiem był również red. Bogusław Wołoszański, utworzyło się spontanicznie coś, co można by nazwać Komitetem Obrony Wołoszańskiego, z red. Jackiem Żakowskim na czele. Red. Żakowski nie wdawał się w żadne palavery na temat dokumentów odnalezionych w IPN przez dra Gontarczyka, a dotyczące konfidencjonalnej współpracy red. Wołoszańskiego z I Departamentem MSW (penetracja środowisk polonijnych w Wlk. Brytanii), tylko pogrążył oskarżycieli w konfuzji, stwierdzając, że zamieszczanie takich materiałów nie przystoi pismom tej rangi jak Rzeczpospolita. Jeszcze dał się zauważyć brak koordycz.17 My nie niszczymy naszych wrogów; my ich zmieniamy. George Orwell Rok 1984 My nie niszczymy naszych wrogów; my ich zmieniamy. George Orwell Rok 1984 PSY PAŃSKIE Od popełnienia pierwszego grzechu człowiek zrzuca winę na innych. Może twierdzić, że nie oszukiwałby, gdyby nie musiał zarabiać na swoje utrzymanie, że jego chciwość to w rzeczywistości wyłącznie chęć zapewnienia rodzinie godziwych warunków życia, że wcale nie jest taki kłótliwy i nie chce nikogo znieważać, tylko ludzie, z którymi przyszło mu żyć, są wyjątkowo okropni Z tych przekonań nieuchronnie wypływa wniosek, że najlepszym sposobem przezwyciężenia złych skłonności jest odizolowanie się od normalnego społeczeństwa. Choć większość ludzi wyznających ten pogląd nie odważa się wcielić go w życie, to jednak wielokrotnie w historii podejmowano próby utworzenia takich społeczności złożonych z ludzi, którzy chcieli być lepsi. Niezależnie od tego, jaką religię wyznawali, postępowali oni dość podobnie. Zamieszkiwali razem w ustronnych miejscach i tworzyli prawo regulujące stosunki między nimi regułę. Potem okazywało się, że grzech w tych warunkach wcale nie znika, choć często przybiera inne formy. Wystarczy jednak odrobina dobrej woli, by tego nie zauważyć. Jeszcze trudniej dostrzec to z zewnątrz, dlatego członkowie takich zgromadzeń cieszą się zazwyczaj wielkim szacunkiem. W trzynastowiecznej Europie jedną z głównych podpór katolicyzmu były zakony, które wyrosły z takich właśnie wspólnot: benedyktyni i cystersi. Szanowano ich nie tylko za często tylko udawaną ascezę, ale też za wiedzę i rzadkie umiejętności. Powstawały w Ale był to dopiero początek gwałtownego zwrotu od skrajnego sceptycyzmu do bezgranicznego zaufania, bo już w nocy z piątku na sobotę kierowcy rozwożący Dziennik powracali do rozdzielni z paczkami tej gazety, które od razu szły na przemiał z powodu artykułu o Teologu, pod którym to pseudonimem ukrywać się miał JE abp Pylak z Lublina. Najwyraźniej ktoś, a może nawet KTOŚ, włączył już nie hamulec, a wsteczny bieg, bo chociaż jeszcze w piątek Rada Stała wykazywała zrozumienie dla potrzeby lustracji, to już następnego dnia JE Stanisław kardynał Dziwisz w wywiadzie dla włoskiej gazety powiedział, że lustracja jest złem. W tej sytuacji rewelacje tygodnika Wprost, ĘDZIOWIE MYŚLI - Z DZIEJÓW INKWIZYCJI tym czasie nowe wspólnoty ludzi pragnących żyć w ubóstwie i oddzieleniu od świata. Z grupy skupionej wokół Dominika Guzmana miał powstać zakon dominikanów, a naśladowcy Franciszka z Asyżu dali początek franciszkanom. Obydwa te zakony miały odegrać w zwalczaniu heretyków olbrzymią rolę. Zwłaszcza Dominik Guzman od samego początku miał ten właśnie cel i nic dziwnego, że jego inicjatywa zyskała wielkie poparcie papieży, a on sam został tak szybko po śmierci kanonizowany. Główne zagrożenie dla katolicyzmu w tym czasie także stanowili ludzie, którzy umartwiali się w sposób widoczny dla wszystkich katarscy kaznodzieje zwani doskonałymi. Ich popularność miała przynajmniej dwie przyczyny żyli bardzo skromnie i nikogo nie wyzyskiwali. Ówcześni ludzie widzieli, jak żyją ich biskupi i wiedzieli, że żyją tak na ich koszt. Ich sympatia w naturalny sposób kierowała się ku katarom. Ktoś, kto chciał zwalczać słowem głoszoną przez nich naukę, musiał wykazać się podobnymi cechami. Inaczej nie mógł mieć nadziei, że będzie wysłuchany. Dominik rozumiał to i w swojej działalności naśladował katarskich kaznodziejów. Nawet strój, który dominikanie do dziś noszą, był podobny do używanego przez katarów 1 - tylko że doskonali nosili się na czarno. Dominik wędrował od miejscowości do miejscowości, chodził we włosiennicy, chłostał się stalowym łańcuchem, nigdy nie sypiał w łóżku, lecz na ziemi lub deskach. 2 Nie ograniczał się do umartwień, nieustannie się uczył i prowadził z katarami dysputy teologiczne. Skupiał też wokół siebie ludzi, którzy również chcieli zwalczać herezję w ten sposób. Wymagał absolutnego posłuszeństwa i odcięcia się od swojej rodziny. Życie zakonne może nie czyni człowieka lepszym, ale daje okazję do ukształtowania w nim cech, które w innych warunkach by się nie pojawiły. Dominik Guzman wychowywał ludzi, którzy w walce z herezją mieli nie cofnąć się przed niczym. Niedaleka przyszłość miała pokazać, że robił to bardzo skutecznie. Zakon, który utwo- rzył, uzyskał formalne zatwierdzenie w grudniu 1216 roku i nazwę Ordo Predicatorum Zakon Kaznodziejski. Nie należy sądzić, że uważał głoszenie kazań za jedyną dopuszczalną formę walki z herezją. Jego mowa do mieszkańców Prouille wygłoszona po śmierci Piotra de Castelnau nie pozostawia wątpliwości: Przez wiele lat przemawiałem do was łagodnym głosem, prawiąc kazania, błagając, lejąc łzy. Lecz, jak mawiają w moim kraju, gdzie dobre słowo nie pomoże, tam kij przemoże. Trzeba nam teraz gromić was, wodzowie i prałaci, coście biada wam! sprzysięgli się przeciw tej ziemi i wielu zadać śmierć mieczem, zdruzgotać wasze wieże, obrócić w perzynę wasze mury, ugiąć wasze karki siła kija przemoże tam, gdzie łagodność i dobroć nic nie wskórały. Warto zauważyć, że Dominik obiecał gromić tych, z którymi duchowieństwo diecezjalne nie było skłonne zadzierać - wodzów, a także przedstawicieli tegoż duchowieństwa - prałatów. Te słowa stały się drogowskazem dla dominikanów zarówno za życia twórcy zakonu, jak i na długo po jego śmierci. Wyraz dominicanes można podzielić na dwa domini canes psy pana. Członkowie zakonu kaznodziejskiego mówili tak o sobie z dumą i bardzo szybko zasłynęli rzeczywiście z wielkiej skłonności do węszenia. W Carcassonne i Tuluzie, gdzie dominikanie założyli swoje pierwsze klasztory, szybko zrazili do siebie mieszkańców swoją skłonnością do szpiegowania. 3 Już Szymon de Montfort korzystał z pomocy Dominika Guzmana i jego braci, kiedy trzeba było rozstrzygnąć o losie podejrzanych o herezję. Wydaje się, że byli przyjaciółmi. Szymon obdarował Dominika łupami wojennymi, a ten z kolei ochrzcił jego córkę i udzielił ślubu jego synowi. 4 Po śmierci obydwu zaangażowanie zakonu w walce z herezją nadal wzrastało. W roku 1227 papieżem został Ugolino di Conti di Segni, który przyjął imię Grzegorza IX. Był on gorącym wielbicielem Dominika, osobiście poprowadził jego pogrzeb. Przemawiając nad jego grobem, miał stwierdzić: spotkałem w nim człowieka, który w jakoby również przywódca Socjaldemokracji Polskiej, Marek Borowski, miał być w zainteresowaniu Służby Bezpieczeństwa, zostały przyjęte z niedowierzaniem tym bardziej, że sam Borowski kategorycznie im zaprzeczył. Jeszcze tego samego dnia wieczorem w jednej ze stacji telewizyjnych odbyło się coś w rodzaju świeckiego nabożeństwa, wynagradzającego Markowi Borowskiemu tę zniewagę, które w charakterze dziennikarza poprowadził sam Daniel Passent, o którym redaktorzy Misji Specjalnej też wspominali jako o TW John. Ponieważ wcześniej niezawisły sąd oczyścił z podejrzeń Małgorzatę Niezabitowską, głównie dzięki zeznaniom ubeków, którzy powiedzieli, iż zarejestrowali ją fikcyjnie, pogłębiło to atmosferę 16 pełni realizował regułę życia Apostołów i nie wątpię, że połączył się z nimi w ich chwale w niebie. (http:// dominik.html). Korzystał z rad dominikanów w sprawach wiary. W roku 1231 powołał Święte Oficjum centralny urząd kierujący walką z herezją. W tym samym roku w bulli Excomunicamus et anathematisamus potwierdził, że katarscy doskonali powinni być karani śmiercią. Wreszcie w kwietniu 1233 roku wydał dwie bulle. W pierwszej z 10 kwietnia skierowanej do biskupów Langwedocji napisał: Widząc, jak bardzo wciąga was wir trosk i ledwie możecie wytrzymać ciężar przemożnego niepokoju, uznaliśmy, iż należy dzielić z wami to brzemię, by łatwiej było je unieść. Powzięliśmy zatem zamiar wysłania braci kaznodziejów przeciw heretykom we Francji i w pobliskich prowincjach. Prosimy was, ostrzegamy i zaklinamy, byście przyjmowali ich mile i traktowali dobrze, służąc im w tym ( ) pomocą, tak by mogli czynić swą powinność. Bulla z 12 kwietnia, skierowana tylko do dominikanów, głosiła: jesteście w mocy ( ) odbierania na zawsze klerkom (tj. duchownym) beneficjów, jak też działania przeciw nim i wszystkim innym bez żadnej apelacji, odwołując się w razie konieczności do jurysdykcji świeckiej. Jak widać papież zrobił co mógł, aby biskupi i podlegli im duchowni przyjmowali ich mile i traktowali dobrze. Proces budowy inkwizycji papieskiej dobiegł końca. Kadr dla niej miały dostarczać wszystkie zakony i duchowieństwo diecezjalne, ale wiodącą rolę odgrywać mieli dominikanie. Psy pańskie spuszczono ze smyczy. Cdn. Piotr Setkowicz Przypisy: 1 Roman Konik, op. cit., str Michael Baigent, Richard Leigh, op. cit., str Michael Baigent, Richard Leigh, op. cit., str Michael Baigent, Richard Leigh, op. cit., str.23. postępu. Pozwolę sobie w tym miejscu na teoretyczne pytanie: kto jest gorszy od jawnego wroga? Wróg ukryty. A jeszcze gorszy jest wróg, którego uważamy za przyjaciela Katolicyzm ochoczo szermuje hasłami obrony niezmiennej Prawdy, ostoi Wartości i tradycji. Czy jednak katoliccy konserwatyści są na tyle ślepi, by nie dostrzegać swoistej płynności katolickiego nauczania? Czy nie pamiętają wielu grzechów, które sto czy pięćdziesiąt, czy pięć lat temu nimi były, a dziś już nie są??? Czy nie pamiętacie grzechu wolności religijnej, demokracji (Syllabus Errorum 1864r.)? Czy nie pamiętacie zmiany stosunku do prezerwatyw (w latach sześćdziesiątych ub. wieku zawsze grzech dziś wyraz troski o zarażonego współmałżonka? TO NASI ZAWSZE WIERNI PRAWDZIE BISKUPI: Kościół w Polsce zawsze czuł z narodem i dzielił jego losy, zwłaszcza w najbardziej mrocznych okresach naszych dziejów A TO NASZA HISTORIA: Co szczególnie zatrważa nas, to nie tyle plany zagranicznych ministrów, ile lekkomyślność i obojętność katolików, a zwłaszcza biskupów. Napominamy bardziej patriotycznych spośród biskupów, by nie występowali tak mocno z powodu własnych, choćby najbardziej oczywistych i ciężkich uraz, lecz by przypomnieli sobie, że są w pierwszym rzędzie katolikami, a potem dopiero Polakami Klemens 14, instrukcja dla nuncjusza Garampi w czasach pierwszego rozbioru Polski. Nisbet R. Bain, The last king of Poland, Londyn 1909, s Ojciec Święty, któremu Polacy zawsze ślepo wierzyli, pośpieszył jej odpowiedzieć w imieniu nieba i ziemi, >>że inwazja i rozbiór były nie tylko właściwe politycznie, ale i w interesie religii. ( )dla duchowego dobra Kościoła było konieczne, ażeby dwór wiedeński rozciągnął swe panowanie w Polsce możliwie daleko Joachim Lelewel, Histoire do Pologne, o rozgrzeszeniu cesarzowej Austrii za I rozbiór Polski. J. P. Norblin Wieszanie zdrajców Rok 1792 Pius 6 błogosławi Targowicę Rok 1794 w Warszawie na biskupów czekają szubienice... Rok 1795 Pius 6 potępia Insurekcję Kościuszkowską Grzegorz 16 o przywódcach Powstania Listopadowego: Gdy tylko doszła do nas wieść o strasznych klęskach, które w roku ubiegłym kwitnące wasze Królestwo nawiedziły, zaraz obudziło się w nas przypuszczenie, że one nie skądinąd pochodzą, jak od niektórych podstępu i kłamstwa sprawców, którzy pod pozorem religii w czasach naszych smutnych przeciwko legalnej książąt władzy głowę podnosząc, ojczyznę swoją, spod należnego posłuszeństwa się wyłamującą, bardzo ciężką żałobą okryli. Cum primum 1832 Tak przedstawił to Słowacki w Kordianie : Niech się Polaki modlą, czczą cara i wierzą, (...) Na pobitych Polaków pierwszy klątwę rzucę. Co takiego bowiem dobrego Kościół zrobił dla Polski? Co uczynił poza tym, że w 1603 roku wpisał na Indeks Ksiąg Zakazanych dzieła Jana Kochanowskiego i Mikołaja Reja - piewców polskości, a nieco później na ten sam Indeks wpisał "Wykłady Paryskie" Adama Mickiewicza? Co uczynił poza tym, że tuż po podpisaniu Konstytucji 3 maja Stolica Apostolska oficjalnie potępiła ów dokument i wydała zaborcom oficjalną zgodę Kościoła na likwidację Polski i narodu polskiego? Co uczynił poza tym, że jeszcze w XVII wieku Kościół zakazywał pisać i wydawać książki w języku polskim w sześciu dziedzinach, takich jak filozofia, nauka, teologia, historia, prawo i sądownictwo, czym ów Kościół pragnął utrzymać ciemnotę narodu polskiego, a ipso facto swoją nad nim władzę? Patryk Przemysław Gurtowski, filozof, niezależny publicysta Czy nie pamiętacie zmiany przykazań kościelnych (2002r.) i postu w Wigilię? Jeszcze jedna arcyważna sprawa z ostatniej chwili. Fundamentem zachowywania ładu moralnego w społeczeństwie jest kara śmierci dla morderców (1Mojż. 9:6; Rzym. 13:3-4). Watykan od kilkudziesięciu lat sprytnie podmywał jej zasadność, płynąc z prądem lewicowej, humanistycznej propagandy, aż do totalnego jej zanegowania! Oto słowa konserwatywnego B16 o karze śmierci: jest nie tylko zamachem na życie, lecz również obrazą godności człowieka Interia.pl. Jaką jeszcze Wartość katolicyzm ma sprzedać w zamian za popularność i wpływy we współczesnym świecie??? Można być pewnym, że jeśli złożył wyjątkowość Jezusa jako drogi do Boga na ołtarzu dialogu religijnego, "W dziejach naszej części świata polityka kościelna często błądziła, usiłując przeciwstawić się prawowitemu państwu i narodowej idei lub sprowadzając je z właściwej drogi dla celów swojej organizacji.(...) wina za to spada na politykę kościelną i na miejscowe duchowieństwo, które tyle zrobiło usiłowań, by Państwo i narodową ideę zupełnie podporządkować widokom Kościoła i tem przyczyniło się do zdezorganizowania instynktów narodowych". Roman Dmowski, Dziesięciolecie Przeglądu Wszechpolskiego o biskupach: Stykając się z ludźmi, którzy popełnili zbrodnie i mają ręce splamione krwią niewinnych, legalizują te zbrodnie. Wincenty Witos przed żadną zdradą już się nie cofnie. Nie podobna być zarazem dobrym katolikiem i dobrym Polakiem, a przynajmniej, że między dążeniami katolika i Polaka jest pewien rozbrat, który nadto interesowi pierwszego daje przewagę nad interesem drugiego; z takiej przyrody ich stosunków czyż nie może czasem wyniknąć zupełna między nimi sprzeczność i potrzeba, ażeby Polak ustąpił katolikowi, poświęcił swoje obywatelskie obowiązki obowiązkom religijnym. Seweryn Goszczyński, Pisma "Urządziwszy Polskę w swoim duchu, podniósłszy się nad nią władzą duchową, pojrzał na nią jak na swoją własność, zapragnął zmienić ją w ślepe narzędzie swojego bezwarunkowego samowładztwa. Stąd wynikło, że ją ociemnił jezuityzmem, duchem cudzoziemszczyzny, sprowadził z drogi czysto narodowej, nietolerancją zakrwawił, zeszpecił, rozdzielił, zesłabił, następnie upodlił, przywiódł nad przepaść zguby i w końcu przeklął." Seweryn Goszczyński, Dzieła zbiorowe JESTEM POLAKIEM, WIĘC MAM OBOWIĄZKI POLSKIE Roman Dmowski Przykłady niezależnej od katolicyzmu polityki Dmowskiego (M. Giertych Dmowski a Kościół ): W roku 1904 były w Prusach wybory. Kościół katolicki wzywał do głosowania na katolicką partię Centrum. Tymczasem Liga Narodowa, której Dmowski przewodził, wystawiła kandydatów polskich i wzywała do głosowania na Polaków, np. na Wojciecha Korfantego na Śląsku, gdzie wygrał on z kandydatem popieranym przez proboszczów. W roku 1916 Dmowski był na audiencji u Człowiek sowiecki powinien mieć zdolność natychmiastowego uwierzenia bez zastrzeżeń w to, co partia akurat do wierzenia podała, nawet jeśli jest to zasadniczo odmienne od tego, co podawała do wierzenia wczoraj. St. Michalkiewicz A czym w takim razie człowiek sowiecki różni się od człowieka katolickiego? Chce on [Kościół] rządzić, a do tego potrzeba mu ograniczonych w swym myśleniu mas, które będą się korzyć i pozwolą nad sobą panować. Goethe Księża i prałaci, wy Fałszywa, dawna po cezarach wdowa, oczekujecie zbawienia tylko od złota Kościół bez ducha bożego i słowa Adam Mickiewicz, Podróż na Wschód, Wykłady Paryskie J.Słowacki "Niestety, z chwilą nastania tzw. niepodległości Kościół dąży do stworzenia kraju wyznaniowego. Mamy być takim skansenem polskiego fundamentalizmu. To jest zupełna katastrofa." Jerzy Giedrojć, Angora Musicie baczyć, aby nie wyzyskiwali waszej wiary ci, co Boga i Ojczyznę mają wciąż na ustach, ale sam fałsz i obłudę w duszy, co dla swoich prywatnych celów gotowi są nadużyć kościoła i ambony. Wincenty Witos 1922 Lud, który walczy o swoją niepodległość albo o rozszerzenie swoich swobód... powinien nie ufać wysokim dostojnikom Kościoła, którzy wszyscy jednakowo są przywiązani do kultu absolutyzmu bez względu na to, czy ten absolutyzm jest mahometańskim, czy heretycki, czy nawet ateistyczny. Adam Mickiewicz, Wykłady Paryskie Kler, który, uporawszy się z 'heretykami', położył w dawnej Polsce rękę na wszystkim, przyczynił się do pogrążenia narodu w owej straszliwej ciemnocie, w jakiej tkwiliśmy przez cały wiek siedemnasty i trzy czwarte ośmnastego, wówczas gdy inne narody spełniały największą pracę myśli. Tadeusz Żeleński-Boy, Dziewice konsystorskie uznając zgodność naszej polityki z polityką Kościoła o ile to ma na celu jedynie obronę i szerzenie katolicyzmu, przeciwdziałać uzależnieniu naszych spraw narodowych od widoków polityki kościelnej, które związku bezpośredniego z powyższym nie mają Roman Dmowski, Statut Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego Papieża i szukał poparcia dla swojej polityki. W Watykanie poradzono mu, by Polska trzymała się katolickiej Austrii. Zignorował te rady i doprowadził do odbudowania państwa polskiego na gruzach Prus i Austrii. W latach jego własny arcypasterz ks. abp Aleksander Kakowski zaangażował się politycznie po stronie Prus, wchodząc do Rady Regencyjnej. Dmowski nie miał skrupułów religijnych w zwalczaniu tej opcji politycznej. 5

6 Wielkie przedstawienie - P E N T A G O N B Y Ł O I N A C Z E J WYMIANA UPRZEJMOŚCI oeing Lot 77 odleciał z lotniska B imieniem Dullesa w Waszyngtonie do Los Angeles w dniu 11 września 2001 roku z małym opóźnieniem. Start był zaplanowany na godzinę W rzeczywistości nastąpił dziesięć minut później. Na 176 miejsc tylko 58 było zajętych przez pasażerów. Poza nimi na pokładzie było dwóch pilotów i cztery stewardesy. Dowódcą załogi był kapitan Charles Burlingham - były pilot wojskowy, weteran wojny w Wietnamie. Wszyscy znajomi określali go jako człowieka niezwykle sumiennego, odważnego i zawsze walczącego do końca. Do dziś nie mogą uwierzyć, że można go było skłonić do oddania steru, grożąc nożem do cięcia kartonu. Po odejściu z czynnej służby kapitan Burlingham pracował przez pewien czas w Pentagonie. Zajmował się tam strategią walki z terroryzmem. Niewątpliwie tego dnia właściwy człowiek znalazł się na właściwym miejscu, ale nic to nie pomogło. Samolot uderzył w skrzydło Pentagonu, w którym Burligham kiedyś pracował (http://tinyurl.com/2lk64j). Być może sprawy potoczyłyby się inaczej, gdyby w lipcu 2001 roku nie został wprowadzony zakaz zabierania przez pilotów na pokład samolotów pasażerskich broni palnej (http:// tinyurl.com/2eorv6). Nie była to jedyna innowacja prawna wprowadzona niedługo przed 11 września, która ułatwiła zadanie autorom ataku na Amerykę. Inną była wydana 1 czerwca 2001 roku nowa dyrektywa regulująca zasady walki z piractwem powietrznym. Zgodnie z nią - przed wysłaniem myśliwca na przechwycenie podejrzanie zachowującego się samolotu należało uzyskać zgodę Sekretarza Obrony (http:// tinyurl.com/25cf7). Oczywiście nie tak od razu. Najpierw kontrola lotu miała powiadomić tak zwane Centrum Dowództwa Wojskowego National Military Command Center (NMCC). Dopiero NMCC miało występować o zgodę Sekretarza Obrony na wykonanie przechwycenia. Zapewne po głębokim namyśle. Autorem dyrektywy był admirał V. Frey. Czy rozumiał, że taka procedura wydłuża proces decyzyjny w sytuacji, w której szybkość działania ma podstawowe znaczenie? Jeśli nie, to dlaczego miał stopień admirała? Dlaczego Donald Rumsfeld zatwierdził tę dyrektywę? Gdy głupota jest wystarczającym wyjaśnieniem szkoda czasu na szukanie innych. Czy w tym wypadku jest? Pasażerów Lotu 77 miało być więcej, ale w ostatniej chwili grupa urzędników Pentagonu odwołała rezerwację. Napisał o tym Newsweek w numerze z 24 września 2001 roku. Można uznać to za czysty przypadek. Czyjaś rezygnacja z lotu samolotem nie musi oznaczać, że wiedział, co się z nim stanie. Tylko że takich przypadków było tego dnia więcej i zdarzyły się nie tylko w tym locie. Wiele znanych i wysoko postawionych osób ze Stanów Zjednoczonych - i nie tylko - zrezygnowało 11 września 2001 roku z podróży samolotem. Byli wśród nich politycy, biznesmani i artyści. Niektórzy z nich przyznali, że zostali ostrzeżeni. Burmistrz San Francisco Will Brown odwołał swoją podróż do Nowego Jorku po telefonie kogoś z i d ź P O D P R Ą D nr 2/31/luty 2007 ochrony lotniska. Pisała o tym San Francisco Chronicle z 12 września 2001 roku (http:// tinyurl.com/284xbf). Londyński Times 27 września 2001 doniósł, że również Salmanowi Rushdiemu amerykański Federalny Zarząd Lotnictwa FAA odradzał korzystanie z usług amerykańskich linii lotniczych. Można powiedzieć, że pisarz wykorzystał okazję, aby przypomnieć światu o swoim istnieniu, ale przedstawiciel FAA potwierdził jego słowa. Odmówił odpowiedzi na pytanie, czego się obawiano i na jakiej podstawie (http://tinyurl.com/yolznh). W świetle tych i podobnych faktów twierdzenia prezydenta Busha oraz polityków z jego administracji, że do tragedii doszło, bo nikt nie spodziewał się ataku terrorystów na Stany Zjednoczone, nie brzmią zbyt przekonująco. O godzinie 8 46 samolot osiągnął wysokość podróżną. Wtedy też po raz pierwszy zboczył nieco z kursu. Powrócił na zadaną trasę o godzinie Natomiast o 8 55 znów zboczył wyraźnie z kursu, tym razem skręcając na południe. Zgodnie z przepisami kontrola ruchu powietrznego zobowiązana jest powiadomić niezwłocznie lotnictwo wojskowe o każdym przypadku zboczenia przez samolot z zadanego kursu o więcej niż dwie mile lub odchylenia od niego o więcej niż piętnaście stopni. Natomiast Siły Powietrzne mają obowiązek wysłać do takiego samolotu myśliwce, aby zorientowały się w sytuacji i sprowadziły go na właściwy kurs. Minutę później nastąpiło następne wydarzenie, o którym zgodnie z przepisami kontrolerzy powinni natychmiast powiadomić Północnoamerykańskie Dowództwo Obrony Przeciwlotniczej (NORAD) został wyłączony transponder. Jest to urządzenie nadające sygnał rozpoznawczy samolotu, które bardzo ułatwia naziemnej kontroli ruchu powietrznego nadzór nad nim. W kontroli lotów stosuje się dwa rodzaje radarów pierwotne i wtórne. Zasada działania radaru pierwotnego nie zmieniła się od drugiej wojny światowej. Nadajnik wysyła impulsy sondujące, które odbiwszy się od lokalizowanego obiektu, wracają do anteny odbiornika i pozwalają określić jego położenie. W radarze wtórnym nadajnik jest potrzebny, by wysyłać tak zwane zapytania, na które transponder śledzonego samolotu udziela odpowiedzi. Zawierają one kod identyfikujący samolot oraz dane o wysokości i prędkości, które przy pomocy radaru pierwotnego ustalić jest bardzo trudno. Można też tą drogą przesyłać informacje o sytuacji na pokładzie. Radar wtórny zużywa znacznie mniej energii i ma większy zasięg. Wyłączenie transpondera samolotu spowodowało, że znikł on z ekranów nadzorujących go kontrolerów lotu z Indianapolis. Starali się oni oczywiście nawiązać łączność z załogą, ale Lot 77 nie odpowiadał. Dziś wiemy, że o godzinie 9 00 samolot wykonał zwrot o 180 stopni i wziął kurs na Waszyngton. Nie trzeba było w tym momencie szczególnej bystrości, by wywnioskować, że mogło nastąpić porwanie. Oprócz tego istniało niebezpieczeństwo, że samolot lecący poza wyznaczoną trasą zderzy się z jakimś innym. Może się wydawać, że przestrzeń powietrzna nad USA jest bardzo duża, ale w tym momencie znajdowało się w niej jakieś 4200 maszyn. Kolizja wcale nie była taka nieprawdopocz.3 Piotr Setkowicz 6 dobna. Możliwe było też, że samolot po prostu się rozbił. Najprawdopodobniej kontrolerzy już wiedzieli, że o godzinie 8 46 uprowadzony Boeing 767 Lot 11 z Bostonu do Los Angeles uderzył w północną wieżę Światowego Centrum Handlu. Wiadomość o uderzeniu o godzinie 9 03 w południową wieżę WTC drugiego samolotu również powinna dotrzeć do nich bardzo szybko. W obu przypadkach przebieg wydarzeń był bardzo podobny zboczenie z trasy, wyłączenie transpondera i uderzenie. Przypadek Lotu 77 wyglądał na powtórzenie tego scenariusza. W każdym razie należało sprawę szybko wyjaśnić. Najsprawniej mogły to zrobić wojskowe myśliwce. Przepisy stanowiły, że w wypadku zboczenia samolotu z kursu należy niezwłocznie powiadomić o tym NORAD. Sytuacja była na tyle poważna, że trudno uwierzyć, by kontrolerzy ruchu powietrznego zdecydowali się je złamać. Nawet jeśli nie wiedzieli, co stało się w Nowym Jorku. A jednak, według oficjalnej wersji wydarzeń, tak właśnie zrobili. O godzinie 9 25 kontrolerzy lotniska Dulles zobaczyli na ekranie radaru pierwotnego zbliżający się niezidentyfikowany samolot zmierzający w kierunku Waszyngtonu. W momencie wykrycia znajdował się około 50 mil, czyli 80 kilometrów od miasta. Zmierzał prosto na Biały Dom. Jakoś nikt już nie miał wątpliwości, że nastąpi kolejny samobójczy atak. Innymi możliwymi celami były budynek Kongresu i Pentagon. Mogłoby się wydawać, że możliwość zniszczenia rezydencji prezydenta Stanów Zjednoczonych spowoduje natychmiastową reakcję sił zbrojnych, że być może zostanie wydany rozkaz zestrzelenia samolotu. Zwłaszcza że baza lotnicza Andrews znajduje się bardzo blisko miasta i niemal za płotem Pentagonu w odległości 16 kilometrów. Jednak żaden samolot z bazy Andrews nie wystartował. Około godziny 9 30 wystartowały z zadaniem przechwycenia samoloty z odległej o ponad 200 kilometrów bazy w Langley. Lecąc z maksymalną prędkością powinny przebyć drogę do Waszyngtonu w ciągu kilku minut. Mogły znaleźć się nad Pentagonem przed porwanym Boeingiem, ale dotarły tam dopiero o godzinie 9 49, gdy było już po wszystkim. O godzinie 9 38 Lot 77 uderzył w remontowany Klin 1 Pentagonu. Znajdowało się tam około 800 osób. Zginęło 125 z nich i 64 znajdujące się w samolocie. W każdym z pozostałych klinów pracowało około 4500 osób. Gdyby samolot uderzył gdzie indziej, straty byłyby kilkakrotnie większe. Można powiedzieć - szczęście w nieszczęściu. Można też powiedzieć, że między terrorystami a amerykańskimi organami bezpieczeństwa nastąpiła jakaś dziwna wymiana uprzejmości. Podobne wrażenie wywołują historie porwania Lotu 11 i Lotu 175, ale w wypadku Lotu 77 jest to szczególnie wyraźne. Samolot startował z Waszyngtonu. Po oderwaniu się od ziemi przeleciał w odległości kilku kilometrów od Pentagonu, a jednak porwany został dopiero po prawie 40 minutach lotu, gdy znalazł się w odległości kilkuset kilometrów od celu. Potrzebował następnych 40 minut, by go osiągnąć. Porywacze dali naprawdę dużo czasu i okazji, by kontrola ruchu powietrznego lub wojskowe radary mogły ich wykryć, a myśliwce z bazy Andrews strzegące Waszyngtonu przechwycić i ewentualnie zestrzelić. Amerykanie tych okazji nie wykorzystali, a W związku z tym ostrzegaliśmy kancelarię prezydenta i premiera, że nie wolno doprowadzić do tego, żeby polski rząd miał przepraszać Żydów. Ponieważ w języku dyplomatycznym za przeprosinami idą pieniądze. Proszę sobie przypomnieć np. casus tego samolotu amerykańskiego zestrzelonego w Chinach. Amerykanie bardzo długo nie chcieli przeprosić, ponieważ doskonale wiedzieli, że jeżeli przeproszą, to muszą potem Chińczykom płacić. Proszę sobie przypomnieć teraz ostatni casus Afryki. Tam wydano taką deklarację, że te narody białe przepraszają Murzynów za to, że ich wyniszczyły. A Murzyni natychmiast powiedzieli: "skoro nas przeprosiliście, to nam zapłaćcie teraz, dajcie nam odszkodowania za niewolnictwo, za to, za tamto, itd., itd.". I z dialogu, proszę zauważyć, i z ludzi dialogu zaczęto robić sprzymierzeńców kampanii czysto politycznej, ekonomicznej. Byli tacy, którzy na to poszli. Np. z pracujących w tych kręgach akademickich - ks. prof. Michał Czajkowski. Myśmy go prosili, mówili, ksiądz prymas również: "nie wolno ci tego robić". Pozostawało bez echa i pozostaje nadal. Natomiast byli tacy, którzy powiedzieli twardo "nie". I spowodowało to określone reakcje. Ale nie posunęło rzeczy naprzód. Dla mnie takim krytycznym był rok 1998, do którego to czasu byłem współprzewodniczącym Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Drugim współprzewodniczącym był Stanisław Krajewski, Żyd. Chodziło o sprawę Auschwitz i krzyża w Auschwitz. Były na nas naciski, żebyśmy przyczynili się do tego, że krzyż z Auschwitz zostanie przesunięty, przeniesiony. Powiedziałem: "absolutnie to nie wchodzi w rachubę". Krajewski zadzwonił do mnie i powiada: "Słuchaj, no to jest dialog - my musimy mówić jednym głosem". Mówię mu: "W porządku. Tylko czy to musi być Twój głos?". Tu nasze drogi się rozeszły, prawda? Bo mówienie jednym głosem to mówienie tego, czego oni chcą. I trzeba było po prostu twardo powiedzieć "nie". Druga okoliczność, na którą warto zwrócić uwagę, ma charakter specyficznie religijny. Mianowicie my podejmujemy dialog, chcąc lepiej zrozumieć siebie. Ale tu uwaga: wyszło mnóstwo książek typu tytuły: "Jezus - Żyd praktykujący". A na okładce mężczyzna odwrócony, w tałesie, pod Ścianą Płaczu, co sugeruje, że tak wygląda Jezus - czyli tak jakby Jezus był współczesnym Żydem. To jest bzdura. Jezus - po raz trzeci powtarzam - nie przynależał do judaizmu talmudycznego ani rabinicznego, bo ten jest z gruntu antyjezusowy i antychrześcijański. Otóż, jeżeli podejmujemy dialog z judaizmem rabinicznym, to dlatego, że mamy świadomość, że także we współczesnej religii żydowskiej, pomimo wielkiego potencjału anty-chrześcijańskości, jest jednak pewna wierność i ciągłość z judaizmem biblijnym. I że rozmaite formy życia religijnego żydowskiego prowadzą wyznawców judaizmu do Pana Boga, i że jest to dla tych z nich, którzy żyją wedle swojego sumienia, skuteczna droga do Pana Boga. (Tu szanowny Profesor niestety rażąco rozminął się z nauczaniem Jezusa i Apostołów por. Jan 14:6, Dz. 4:12 - przyp.red.) Polityka broni kościoła: Zamieszanie wokół teczek biskupów w fałszywej perspektywie ukazuje dzieje Kościoła w czasach PRL. Stwarza bowiem wrażenie, że był on częścią systemu, a nie jego głównym przeciwnikiem, jak było w rzeczywistości. (przypominamy: żeby poznać prawdę, czyta się na wspak - red.) GROŹBA WUNDERWAFFE POSKUTKOWAŁA! CO DALEJ Z TECZKĄ JP2? epchnięty do narożnika teczkową rewolucją okrągłostołowy salon wyciągnął swój Z ostatni, ale jakże ważki atut: groźbę ujawnienia roli Wojtyły w odzyskaniu niepodległości w roku Najpierw tow. Skalski, broniąc w prasie związków Wielgusa z SB, rzucił mimochodem: ( ) Podobnie jak, więcej niż prawdopodobne, kontakty innego hierarchy, Karola Wojtyły. salon24.pl Z telewizji z kolei złowrogo ostrzegł tow. Żakowski jeśli nie podoba się wam Polska Michnika i Kiszczaka, to przypominamy delikatnie, że jest to też Polska JP2 Druga strona w lot pojęła zagrożenie obalenie mitu papieża nikomu się nie opłaci - wszyscy przecież podpieraliśmy się jego autorytetem. Dalej, co pocznie skołowany lud pozbawiony swego bożyszcza? Otrzeźwieje i rozliczy zdrajców czy rzuci się na ujawniających prawdę o świętym? I tak źle, i tak jeszcze gorzej. Cóż było począć. Ogłoszono zawieszenie broni koniec z ujawnianiem dalszych czarnych i różowych agentów przynajmniej na razie. Oto jak Stanisław Michalkiewicz relacjonuje dramatyczne nocne wydarzenia: Jeszcze w piątek 12 stycznia, kiedy Rada Stała Episkopatu wraz z biskupami diecezjalnymi podjęła decyzję o przeprowadzeniu lustracji w Kościele, zaraz JE abp Życiński udzielił wywiadu Katolickiej Agencji Informacyjnej, zapewniając, że nie jest żadnym Filozofem, a jeśli nawet został w takim charakterze zarejestrowany, to bez swojej wiedzy i zgody. ANTYSEMITYZM KONCESJONOWANY My więc podejmujemy dialog z perspektyw, z przesłanek religijnych, teologicznych. Chcemy również lepiej zrozumieć siebie i chcemy podać rękę tym, którzy - tak jak my - wyznają Boga Jedynego (kolejna nieprawda: Aby wszyscy czcili Syna, jak czczą Ojca. Kto nie czci Syna, ten nie czci Ojca, który go posłał Jan 5:23 przyp.red.). Żydów nie interesuje dialog teologiczny. Mało tego, mają - powtarzam to po raz drugi - zakaz teologicznych debat z chrześcijanami. Jeżeli nawiązują kontakty, to czynią to z przesłanek politycznych i społecznych, szukając wśród chrześcijan sojuszników do zwalczania antysemityzmu. I tylko tyle. Na tym się cała sprawa kończy. Jeżeli któryś chrześcijanin nie chce być sojusznikiem w zwalczaniu antysemityzmu - stawiają go natychmiast poza nawiasem. A co to jest antysemityzm? Tutaj też nastąpiła pewna zmiana. Aż do lat 90. antysemitą był ten, kto nie lubił Żydów. Od początku lat 90. antysemitami mogą być również ci, których Żydzi nie lubią. I tu się zaczyna problem. Dlatego że antysemityzm, antysemita to może być nominacja - można zostać antysemitą z nominacji. Jeżeli ktoś jest niewygodny - przylepia mu się etykietę. Taka etykieta w Ameryce czy w Kanadzie oznacza publiczną śmierć. Dziennikarz, naukowiec tym obrzucony traci posadę. Casus: Norman Davis. Casus: Finkelstein, który sam jest Żydem z urodzenia, ale został okrzyczany antysemitą - można być więc i Żydem, i antysemitą, to już jest wyjątkowa dialektyka. No i ostatnia uwaga, która pozwala nam to zrozumieć. W zasadzie nie zrozumieć, ale zobaczyć, jak to jest bardzo trudne. Otóż, proszę księży, wydaje mi się, że w tym wszystkim aktualnie jest ogromny impas. Dlaczego impas? Dlatego że znaleźli się ludzie, którzy nazywają rzeczy po imieniu. Ponieważ Żydzi do tej pory - wśród katolików - szukali takich, którzy powtarzali to, co im się podobało (tym Żydom), albo czego Żydzi chcieli słuchać. W momencie, kiedy po stronie katolickiej pojawiły się osoby, które nazywają rzeczy po imieniu, nastąpiła próba zwekslowania ich na bok i takiego ułożenia modelu dialogu, który się Żydom podoba. Na to można Żydom odpowiedzieć krótko, po żydowsku - czyli tak jak rabin Mendel z Kocka. A rabin Mendel z Kocka powiedział tak: "Jeżeli ja to jestem ja, bo Ty to jesteś Ty, to ani ja nie jestem ja, ani Ty nie jesteś Ty". Czyli: jeżeli ja podejmuję jakąś rozmowę po to, żeby się tobie przypodobać, to ani ja nie jestem sobą, ani ty nie jesteś sobą. Ale rabin dalej powiedział: "Jeżeli ja to jestem ja, bo ja to jestem ja, a Ty to jesteś Ty, bo Ty to jesteś Ty, to wtedy ja to jestem ja, a Ty to jesteś Ty, i możemy ze sobą gadać". Więc wtedy będzie dialog, jeżeli chrześcijanie pozostają sobą, Żydzi - jeżeli tak chcą - pozostają sobą i te rzeczy są nazywane otwarcie, i nazywane bez kompleksów. Jeżeli coś takiego się dzieje, jeżeli by się coś takiego odbywało, to wtedy te wzajemne kontakty mają sens. Bez tego przeobrażają się w umizgi, które - w moim przekonaniu - prowadzą z chrześcijańskiej strony donikąd, a nawet więcej - one przesądzają o tym, że następuje rozmywanie chrześcijańskiej tożsamości, a więc osłabianie chrześcijaństwa, czyli rozsadzanie go od środka. Ks. Waldemar Chrostowski Paweł Chojecki Nigdy nie podjąłem działań, które mogłyby być uznane za współpracę z SB oświadczył. Można było odnieść wrażenie, że ta deklaracja została przez media powitana już z wyraźną ulgą, bo wszyscy od razu w nią uwierzyli bez najmniejszych zastrzeżeń. rys. Arkadiusz Gacparski 15

7 DIALOG Z ŻYDAMI cd. ze str. 20 ks. Waldemar Chrostowski Ten judaizm rabiniczny, który wyznają, ukształtował się po 70 r. po Chrystusie w opozycji do chrześcijaństwa. Otóż chrześcijaństwo nie wyłoniło się z judaizmu rabinicznego. Chrześcijaństwo stanowi przedłużenie, wyrosło, karmiło się judaizmem biblijnym. Jezus Chrystus nie przynależał do judaizmu rabinicznego, bo tego jeszcze nie było. Aczkolwiek w Jego czasach byli rabini i aczkolwiek Jezusa nazywano czasami Rabbim, to jednak nie był to ten judaizm, który ukształtował się po upadku Jerozolimy.( ) Natomiast po roku 70., kiedy wyłoniło się chrześcijaństwo, kiedy chrześcijaństwo okrzepło - rabini wywalili wszystkie inne nurty życia żydowskiego i przeorientowali, przebudowali swoją wiarę tylko na gruncie faryzejskim, tylko na gruncie rabinicznym. Na tym gruncie wyłoniła się ok. roku 220. po Chrystusie Miszna, następnie tzw. Tosefta - a ponieważ są dwie Tosefty: napisana w Palestynie i w Babilonii, to obie te Tosefty i Miszna, ogromne dzieła, składają się na Talmud Palestyński i Babiloński. Normatywny dla życia żydowskiego jest Talmud Babiloński. W związku z tym judaizm rabiniczny bywa nazywany również judaizmem talmudycznym. W tym judaizmie talmudycznym jest mnóstwo elementów antychrześcijańskich. OBSESYJNA NIENAWIŚĆ DO CHRZEŚCIJAŃSTWA Natomiast największym, najgorszym paszkwilem antychrześcijańskim, który znany był bardzo długo w tradycji ustnej, a pod koniec I tysiąclecia został spisany, jest żydowskie dzieło zatytułowane "Toledot Jeszu", czyli - "Historia Jezusa", "Historia Jeszu" dokładnie. To jest takie przekręcone słowo. Tak jak dzieci przedrzeźniają jedno drugiego, tak i tutaj imię Jezusa jest przedrzeźniane. To paszkwil na Ewangelię, ze szczególnym upodobaniem skierowanym przeciwko Ewangelii św. Mateusza, która, jak wiemy, wśród czterech kanonicznych ewangelii jest najbardziej żydowska. I, proszę księży, myślenie żydowskie - mówię to z pełną odpowiedzialnością - mentalność żydowska, wychowanie żydowskie jest mocno zakorzenione w tych właśnie antychrześcijańskich i antyjezusowych nurtach, które rzadko były spisywane (aczkolwiek były), natomiast tkwią w podświadomości i w żydowskich rodzinach. Przykłady można mnożyć. Otóż jest taka książka - "Córka przymierza", napisana przez Żydówkę, która stała się chrześcijanką. Nazywa się Michele Guiness - Angielka, Żydówka angielska. Wspomina swoje dzieciństwo. Kiedy pierwszy raz usłyszała o Jezusie, zapytała swojego nauczyciela żydowskiego, co on myśli o Jezusie. Odpowiedź nauczyciela była taka: "Nigdy, przenigdy, nie wypowiadaj przy mnie tego imienia". Otóż pierwsza postawa Żydów rabinicznych - talmudycznych, czyli tych Żydów, z jakimi mamy do czynienia, to jest absolutne milczenie o Jezusie. Nie wolno w żydowskich rodzinach mówić o Jezusie. I nie wolno Żydom podejmować teologicznej rozmowy, religijnej rozmowy o Jezusie z chrześcijanami. Jeżeli jacyś podejmują, to tylko i wyłącznie jako inicjatywa prywatna, natomiast nie jako przedsięwzięcie, w którym mieliby reprezentować religię żydowską jako taką. ( ) Dialog zatem jest straszliwie trudny, ponieważ - zwróćmy uwagę - jest to dialog z judaizmem rabinicznym, który ukształtował się w opozycji do chrześcijaństwa. Zatem - i to jest pewien paradoks - oni są młodsi od nas. Bo ci Żydzi, na gruncie których wyrosło chrześcijaństwo, to był - jak powiedziałem - judaizm biblijny. Przecież Piotr był Żydem, Paweł był Żydem, Jakub był Żydem. Wszyscy Apostołowie, być może z wyjątkiem jednego, byli Żydami. Dlaczego, mimo tak trudnej sytuacji, Kościół nawiązał dialog z Żydami? O tym przesądziły trzy okoliczności. Jedna - to sprawa wymordowania Żydów w Europie. I w związku z tym - aczkolwiek cyfry się wahają - Żydzi usankcjonowali cyfrę 6 milionów. Dzisiaj nie ma żadnej dyskusji nad tą cyfrą. Każdy, kto zakwestionuje 6 milionów jest rewizjonistą. Jeżeli księża pojadą do Jerozolimy, to przy ścianie płaczu, na dziedzińcu zobaczą sześć świeczników - sześć lamp. I te sześć lamp oznacza sześć milionów. Jakakolwiek dyskusja na ten temat jest natychmiast ucinana i niczego się nie zmieni. Podobnie np. jak niczego nie zmieniła ekshumacja w Jedwabnem - podano 1600 i to jest cyfra święta. I koniec - żadna ekshumacja nic tu nie pomoże. Dlaczego? Bo spotykają się dwa sposoby myślenia. OPOWIADANIE ZAMIAST FAKTÓW My próbujemy w myśleniu o wojnie odtworzyć to, co się wydarzyło. Próbujemy odtworzyć kto, gdzie, kiedy, ile osób, dlaczego, itd. Myślimy na sposób historyczny - chcemy odtworzyć fakty. Proszę księży, dla Żydów fakty nie mają żadnego znaczenia. Proszę to zapamiętać, mówię to z długiego doświadczenia. Żydów nie interesuje historia jako taka. Nie mają pojęcia historii obiektywnej. Co ich interesuje? Żydów interesuje haggada o przeszłości - opowiadanie o przeszłości. A to jest zupełnie co innego. Nie liczy się to, co się wydarzyło. Ważne jest, jak się o tym opowiada. Zatem - upraszczając nieco - nie zadaje się pytania, co jest prawdziwe. Zadaje się pytanie, co jest prawdziwe dla Żyda. Nie mówi się, co jest dobre, lecz co jest dobre dla Żydów. Nie mówi się, co się wydarzyło, ale co się wydarzyło, żeby to było dobre dla Żydów. Otóż to jest mentalność - sposób myślenia ukształtowany przez tysiąclecia. Spotykają się ze sobą dwie mentalności. My w tym wydarzeniu zagłady Żydów chcemy ustalać fakty. Natomiast Żydzi wyciągają stąd znaczenie, sens, który mógłby być dla nich pożyteczny. Jeżeli fakty temu przeczą, to tym gorzej dla faktów. W związku z tym dyskusja z nimi na temat faktów mija się w ogóle z celem. I typowy przykład tego mogą księża znaleźć w licznych publikacjach "Gazety Wyborczej". Jest to gazeta - mówię to z pełna odpowiedzialnością - w specyficznym i pełnym tego słowa znaczeniu - żydowska. Redagowanie, sposób podawania informacji, sposób układania informacji itd., itd. doskonale odzwierciedla mentalność żydowską. Posuńmy się dalej. Kiedy wchodziliśmy w ten dialog - a w Kościele katolickim w Polsce następowało to w połowie lat sądziliśmy, że wobec zagłady Żydów można wykazać wrażliwość. Upłynęło, co prawda, 40 lat od II wojny, pokolenie, które było świadkiem zagłady już powoli odchodziło, ale wydawało się, że Kościół powinien powiedzieć: "współcierpimy z Wami, rozumiemy Was". Myśmy pojmowali ten dialog w kategoriach etycznych, moralnych i duchowych. Bardzo szybko zobaczyliśmy, że te kategorie zupełnie nie interesują rozmówców. Oni mówili o tych samych rzeczach, ale w kategoriach politycznych, społecznych i ekonomicznych. Kiedy więc myśmy mówili, że współczujemy, to odpowiedź była: "a ile można by z tego zyskać?". Ona nie była wręcz tak podawana, ale do tego się sprowadzała. Niemcy w latach 50. i 60. zapłacili Izraelowi ponad 100 miliardów marek, dzięki czemu to państwo okrzepło. A kiedy źródło niemieckie wyschło, wtedy zaczęto szukać możliwości gdzie indziej. Oczywiście Izrael jest stale utrzymywany przez Stany Zjednoczone. Roczna subwencja bezzwrotna Ameryki na rzecz Izraela wynosi - według źródeł oficjalnych - 10 miliardów dolarów. A ponadto każdy Żyd mieszkający na terenie Ameryki jest opodatkowany na rzecz Izraela. Więc Izrael może się rozwijać. Myśmy bardzo wielu z tych rzeczy przedtem po prostu nie wiedzieli. Obracaliśmy się w kategoriach moralnych, a te kategorie były przekładane na kategorie finansowe. KARMELITANKI, KRZYŻ, JEDWABNE... Kiedy więc zaczęliśmy mówić o współczuciu, to zaczęto - również w Polsce - przekładać je na żądania finansowe obliczone na ok. 65 miliardów dolarów. I zaczęto dawać do zrozumienia, że któregoś dnia ci, którzy współczują Żydom, muszą stać się sojusznikami w wywieraniu presji. Testem była sprawa Oświęcimia. Nie sposób tego, choćby pokrótce, streszczać. Przypomnę tylko, że Żydzi mocno domagali się przeniesienia sióstr Karmelitanek. W tej sprawie zostało podpisane zobowiązanie, które w Polsce w ogóle nie było konsultowane. A w momencie kiedy sygnatariusze tego zobowiązania nie mogli się z niego wywiązać - wówczas całe ostrze skierowano przeciwko Janowi Pawłowi II, grożąc bojkotem papieskich pielgrzymek. I w tamtych warunkach Komisja Episkopatu Polski musiała niejako wspomóc Ojca Świętego, a w każdym razie zaoszczędzić ewentualnego wstydu. Karmelitanki zostały przeniesione. To był tylko początek - potem pojawiła się sprawa krzyża na żwirowisku. Gdyby krzyż został przeniesiony, to pojawiłaby się sprawa usunięcia wszystkich krzyży na terenie Oświęcimia, tak żeby nie było ich widać z obozu Birkenau. A potem kolejne żądania. Dzięki Bogu, na pewnym etapie ksiądz Prymas powiedział: "Nie. Krzyż jest i będzie". Rozpoczęła się wielka nagonka przeciwko Prymasowi. Przeżył ją bardzo, ale jest faktem, że krzyż został. Skoro ten etap nie został przeskoczony, to nie posunięto się dalej. A dlaczego to było takie ważne? Bo w ten sposób chciano dokonać judaizacji Auschwitz jako symbolu zagłady Żydów i całą II wojnę światową sprowadzić do wojny przeciwko Żydom, do zagłady Żydów. Inna martyrologia nie wchodziłaby w rachubę. A skoro "inni" wymordowali Żydów, to ci "inni" to nie tylko Niemcy, ale również Polacy, Litwini, Łotysze, Ukraińcy, Białorusini i Bóg wie kto jeszcze. I potem tę odpowiedzialność, narzuconą sztucznie, należało przełożyć na odpowiedzialność ekonomiczną. Skoro nie zdało to egzaminu z Auschwitz, przerzucono się na Jedwabne. Jedwabne było przygotowywane od trzech lat - starannie i precyzyjnie. Kiedy mówiliśmy o tym wcześniej, to specjalnie nas nie chciano słuchać. Ksiądz Prymas dostawał bardzo dobre informacje, że Jedwabne się szykuje. To była starannie przygotowana kampania. Chodziło w niej o to, żeby z Polaków uczynić współsprawców Holocaustu, obok Niemców. Ale nie tylko o odpowiedzialność moralną chodzi, ale o odpowiedzialność polityczną. zamachowcy z kolei odwdzięczyli się, wykonując atak na Pentagon w taki sposób, by pociągnął możliwie najmniej ofiar. Aby tego dokonać, wykonali manewr graniczący z akrobacją. Porywacze już nie mogą nam powiedzieć, dlaczego tak postępowali. Natomiast Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych i Federalny Zarząd Lotnictwa mogłyby, ale najwyraźniej nie chcą. WAŻNE MINUTY Ktoś może powiedzieć, że całe to zastanawianie się, czemu myśliwce USAF nie przechwyciły porwanych samolotów jest bez sensu. Przecież, aby udaremnić zamachy, trzeba byłoby je zestrzelić, czyli zabić niewinnych pasażerów, a na to nikt by się i tak nie zdecydował. Nie zgadzam się z takim rozumowaniem. Piloci śledzący porwane samoloty mogli się domyślić, do czego mają zostać użyte. Może piloci śledzący Lot 11 nie wiedzieli, dlaczego gwałtownie obniża wysokość, ale to samo zachowanie Lotu 175 zostałoby już zapewne prawidłowo zinterpretowane. Ostrzeżenie, nawet na kilka minut przed atakiem, mogłoby dać kilkuset ludziom szansę przeżycia. Tym bardziej, że całkiem niedawno postępowanie po uderzeniu porwanego samolotu w WTC i w Pentagon było przedmiotem ćwiczeń. 18 października 2004 roku w USATODAY pisali na ten temat Steven Komarow i Tom Squitieri. Autorzy powołują się na oficjalne potwierdzenie tego faktu przez NORAD (http://tinyurl.com/2tdfu). Po takich ćwiczeniach zapewne wiadomo było, co trzeba robić, aby jak najwięcej ludzi przeżyło. Chyba że ich celem było doskonalenie metod dokonania zamachu. Swoją drogą, jeśli się one odbyły, to dlaczego George W. Bush i Condoleeza Rice twierdzą, że nikt nie spodziewał się takiego ataku? Wróćmy do działań kontroli ruchu lotniczego i sił obrony powietrznej USA w tym dniu. Odbiegały one w takim stopniu od wykonywanych codziennie, że musi to zastanowić. Na ogół interwencja była bardzo sprawna, jeśli został naruszony porządek w przestrzeni powietrznej. W roku 2000 FAA zgłosiła do NORAD 129 przypadków podejrzanego zachowania się nadzorowanych samolotów pasażerskich. Zawsze następowało to natychmiast po stwierdzeniu nieprawidłowości. Dowództwo obrony powietrznej wysyłało za każdym razem do takiego samolotu dyżurne myśliwce. Na stronie internetowej NORAD znajdowało się stwierdzenie, że procedura, od momentu zboczenia samolotu z kursu do przechwycenia go przez myśliwce, zajmuje najwyżej dziesięć minut. Nie były to czcze przechwałki. Fakt, że porwany samolot tak długo mógł się swobodnie poruszać w najlepiej strzeżonej części przestrzeni powietrznej USA, jest straszliwą plamą na honorze obu tych instytucji. Próbowano na różne sposoby wyjaśnić, jak to się stało, ale zagadka wciąż pozostaje nierozwiązana. Sądzę, że aby znaleźć odpowiednik dla uderzenia Lotu 77 w Pentagon, trzeba cofnąć się do 28 maja 1987 roku. Tego dnia Mathias Rust wylądował swoją awionetką na Placu Czerwonym w Moskwie, ośmieszając w ten sposób sowieckie siły zbrojne, a w szczególności wojska Obrony Powietrznej Kraju. Niemiec dotarł do najlepiej strzeżonego sektora przestrzeni powietrznej ZSRS Kremla, a oddziały przeznaczone do jego ochrony nie zareagowały. Nie zauważyły go nawet. Po tym incydencie rozpoczęło się szukanie winnych. Odszedł ze swojego stanowiska Minister Obrony i dowódca wojsk OPK. Z niższych szczebli dowodzenia usunięto około 2000 oficerów. W Waszyngtonie za obiekty szczególnie ważne uznano Biały Dom i Kapitol. Niebo nad siedzibami prezydenta i Kongresu USA jest zamknięte dla wszystkich samolotów. Jest to tak zwana strefa P 56. Strzeżona jest, na ogół, bardzo czujnie. Jeśli jakiś samolot pasażerski startujący z waszyngtońskiego lotniska zboczy z trasy i zbliży się do tej strefy, myśliwce pojawiają się przy nim błyskawicznie. Było tak na długo przed 11 września Schematyczny plan zamkniętej strefy P 56 (http://tinyurl.com/2hoalu). Jak widać, Pentagon znajduje się tuż za jej granicą. Wokół strefy P 56 rozciąga się tak zwana Air Defense Identification Zone (ADIZ) Strefa Identyfikacji Obrony Powietrznej. Sięga ona na odległość 50 mil od Waszyngtonu i jest szczególnie dokładnie śledzona przez wojskowe radary. Nic nie powinno przedostać się przez nią niezauważone, a jednak Należy zwrócić uwagę, że po 11 września 2001 w kierownictwie amerykańskich sił zbrojnych głowy nie spadły. Pozostał na swoim stanowisku Sekretarz Obrony i szef NORAD. Najwyższym rangą oficerem amerykańskich sił zbrojnych jest Szef Połączonego Komitetu Szefów Sztabów. Stanowisko to nie było tego dnia obsadzone. Obowiązki pełnił wtedy generał Richard Myers. Kiedy Lot 11 uderzył w WTC, nie uznał on za stosowne, by się tym zainteresować. Dwa dni później odebrał nominację. W roku 2005 jego następcą został generał Eberhard, który 11 września 2001 roku był szefem NORAD. Również kontrolerom ruchu lotniczego nie stała się krzywda. Pracowników FAA ogłoszono bohaterami tego dnia. Co prawda ten tytuł przyznano im przede wszystkim za wzorowe sprowadzenie na ziemię wszystkich samolotów, kiedy po katastrofie (lub zestrzeleniu) Lotu 93 pod Shanksville zarządzono całkowite wstrzymanie ruchu lotniczego, ale nie zgłaszano też żadnych uwag do ich wcześniejszych poczynań. Krótko mówiąc - nie ma winnych. Nikomu nie zarzucono nieudolności, zaniedbania, a przecież nawet biorąc za dobrą monetę oficjalną wersję wydarzeń, można było to zrobić. 18 września 2001 NORAD opublikował zapis swoich działań podczas ataku na Amerykę (http://tinyurl.com/5hc4m). Według tego dokumentu o uprowadzeniu Lotu 77 kontrola lotów powiadomiła dopiero o godzinie 9 24! Komisja Kongresu Stanów Zjednoczonych badająca wydarzenia 11 września ustaliła, że nastąpiło to jeszcze później o godzinie Byłby to powód, by pociągnąć kontrolerów do odpowiedzialności za przyczynienie się do śmierci prawie dwustu osób. Nie zrobiono tego i to jest poważny powód, by wątpić w prawdziwość tych informacji. Nawet jeśli wojsko zostało powiadomione tak późno, to ma ono przecież swoją własną służbę radiolokacyjną. Dlaczego ona zawiodła? To nie koniec pytań, na które brak odpowiedzi. Przyjmijmy, że rzeczywiście obrona powietrzna dowiedziała się o porwaniu Lotu 77 o godzinie 9 24, a o tym, że niezidentyfikowany samolot zmierza w kierunku Waszyngtonu minutę później. Wbrew pozorom czasu na to, aby coś zrobić, pozostawało całkiem sporo. Jak wspomniałem, główna baza strzegąca dostępu do stolicy USA znajduje się w Saint Andrews i od Pentagonu dzieli ją 10 mil 16 kilometrów. Stacjonują tam dwa dywizjony myśliwców 121 Sił Powietrznych i 321 Marynarki Wojennej. Są to tak zwane jednostki Combat ready znajdujące się w stanie gotowości bojowej. Nie użyto ich do przechwycenia Lotu 77. Myśliwce z Andrews wystartowały dopiero po zamachu. Dlaczego? Odpowiedzi na to pytanie próbowało udzielić pismo Aviation Week and Space Technology (http://tinyurl.com/2c6vlw). W numerze z 9 września 2002 roku ukazał się artykuł Williama Scotta, w którym autor stwierdza, że myśliwce nie wystartowały, ponieważ nie miały amunicji, a w szczególności pocisków rakietowych. Co ciekawe w artykule jest mowa, że niedługo po uderzeniu Lotu 175 w WTC, czyli po godzinie 9 03, do bazy zadzwonił ktoś z Secret Service służby odpowiedzialnej za ochronę prezydenta - prosząc o wysłanie samolotów w powietrze. Rozpoczęło się przygotowywanie myśliwców do akcji. Pociski rakietowe znajdowały się w bunkrze po drugiej stronie bazy. Zanim je przywieziono i podwieszono, minęło trochę czasu i pierwsze myśliwce wystartowały już po uderzeniu Lotu 77 w Pentagon. Autor artykułu nie widzi w tym niczego dziwnego, a zazwyczaj są w takich jednostkach gotowe do akcji samoloty dyżurne. Potwierdza też, że trzy myśliwce odbywały w tym czasie lot ćwiczebny nad Północną Karoliną i nie wyjaśnia, dlaczego nie polecono im przechwycenia zbliżającego się do Waszyngtonu samolotu. Nie miały amunicji, ale mogły mu się przyjrzeć, zidentyfikować, próbować zmusić go do zmiany kursu. Jeśli trzeba, myśliwiec może strącić samolot pasażerski, nie używając uzbrojenia. Wystarczy, że się rozpędzi i uderzy o jego skrzydło swoim. Potem oczywiście trzeba się katapultować, ale pilot myśliwca jest od tego, żeby ryzykował swoim życiem. William Scott twierdzi, że piloci z bazy Andrews byli na to gotowi. 14 7

8 Ładowanie amunicji musiało trwać około pół godziny. W jednostce Combat ready! Delikatnie mówiąc, wydaje mi się to zbyt długo i wyjaśnienie przedstawione przez Aviation Week and Space Technology nie zadowala mnie. Jak wspominałem, dowództwo zdecydowało się użyć do przechwycenia samolotów z bazy Langley. Rozkaz wydano o godzinie 9 27, a o 9 30 trzy myśliwce były już w drodze. Były uzbrojone, a piloci podobno zostali upoważnieni do zestrzelenia samolotu w razie potrzeby. Do momentu startu, jeśli wierzyć raportowi, amerykańskie siły powietrzne odzyskały swoją zwykłą sprawność. Natomiast później stało się coś dziwnego. W momencie uderzenia uprowadzonego Boeinga w Pentagon, myśliwce miały znajdować się według NORAD w odległości 105 mil od niego. Czyli w ciągu ośmiu minut pokonały 25 mil. Ich średnia prędkość wynosiła 187 mil na godzinę. Były to samoloty F 16, których maksymalna prędkość wynosi około 1500 mil na godzinę, czyli ponad 2400 km/h. Po zamachu przyspieszyły i dotarły nad Pentagon o godzinie Pokonały drogę z Langley ze średnią prędkością 411 mil, czyli 658 kilometrów na godzinę. Przyczyn takiego pośpiechu nigdy nie wyjaśniono. W powietrzu nie ma korków. Oczywiście średnią prędkość policzyłem zakładając, że samoloty poruszały się po linii prostej. Być może po starcie piloci otrzymali na przykład kilka rozkazów o zmianie kursu. To wyjaśniałoby wszystko. Czy tak było, nie wiemy. od koniec listopada 2006 r. redakcja biuletynu Liberum veto!, Koło P Unii Polityki Realnej w Kaliszu, Wielkopolski Okręg UPR, Wydawnictwo Arwil, Miesięcznik Chrześcijański idź POD PRĄD oraz Gazeta Wolnorynkowa Korespondent.pl ogłosiły wspólny konkurs na hasło promujące wolny rynek. Zgodnie z regulaminem przyjmowanie haseł zakończyliśmy 20 stycznia br. Czas więc ogłosić zwycięzców i zdobywców nagród. Na konkurs wpłynęło 350 propozycji. Spośród nich jury w składzie: Grzegorz Grocki, Marcin Hugo Kosiński, Andrzej Orkowski, Dawid Rubiński, Paweł Toboła-Pertkiewicz nagrodziło następujące propozycje: Miejsce I - hasło: WOLNY RYNEK: MOC PERSPEKTYW BEZ DYREKTYW nadesłane przez p. Tadeusza Charmuszkę nagroda: książka W. Łysiaka pt. Salon. Rzeczpospolita kłamców Miejsce II - hasło: WOLNOŚĆ KONCESJONOWANA TO WOLNOŚĆ POZOROWANA nadesłane przez p. Marcina Zaparta nagroda: książka prof. M. Wojciechowskiego pt. W ustroju biurokratycznym Miejsce III - hasło: DLACZEGO WOLNY RYNEK JEST SPRAWIEDLIWY? BO NIEWI- DZIALNEJ RĘCE RYNKU NIE MOŻNA DAĆ W ŁAPĘ nadesłane przez p. Przemysława Ślusarskiego nagroda: książka ks. R.A. Sirico pt. Religia, wolność, przedsiębiorczość Jury wyróżniło też i przyznało nagrody następującym osobom: Annie Prescot (pseud.) za hasło Wolny Rynek - konkurencja dla komunizmu, p. Marcinowi Zapartowi za hasło Im więcej podatków, tym mniej w domku obiadków p. Marcinowi Zapartowi za hasło Wolność to nie gwarancja minimum, ale szansa na wszystko p. Marioli Gawińskiej za hasło Wolny rynek - wolny człowiek p. Maciejowi Cherkowi za hasło Lubię wolność, również gospodarczą Trudno uwierzyć, że raport NORAD 18 września 2001 podaje rzeczywisty przebieg wydarzeń. Warto też wiedzieć, w jakich okolicznościach został wydany. Początkowo oficjalna wersja wydarzeń była inna. Według niej do uderzenia Lotu 77 w Pentagon nie podjęto w ogóle żadnych prób przechwycenia porwanych samolotów. Tak stwierdził 13 września podczas przesłuchania przed senacką komisją sił zbrojnych generał Richard Myers (http:// tinyurl.com/26xngp). Został po nim mianowany Szefem Połączonego Komitetu Szefów Sztabów. Już następnego dnia okazało się, że generał mijał się z prawdą. Reporter CBS, Bob Orr, odkrył, że o godzinie 8 52 z bazy Gwardii Narodowej Otis wysłano dwa myśliwce F 15 z zadaniem przechwycenia Lotu 175, a o godzinie 9 30 startowały myśliwce z Langley. Wniosek jest prosty - albo generał Myers nie wiedział, co robili jego podwładni, albo rozmyślnie kłamał. W obu przypadkach powinien zostać odwołany ze swego stanowiska. Nie został odwołany. Oficjalną wersję wypadków trzeba było jednak zmienić i 18 września 2001 roku NORAD opublikował swój dziwaczny raport. Ta wersja ostała się do czasu ogłoszenia wyników pracy komisji Kongresu badającej wydarzenia z 11 września Stwierdziła ona, że FAA powiadomiła o uprowadzeniu Lotu 77 o godzinie 9 34 dziesięć minut później niż w raporcie NORAD. Dla przeciętnego człowieka to chwila, ale w lotnictwie dziesięć minut to bardzo dużo czasu. Gdyby wojsko zostało rzeczywiście powiadomione tak późno, myśliwce z Langley p. Jarosławowi Cholewińskiemu za hasło Wolny rynek, prosta odpowiedź na trudne pytania p. Marcinowi Zapartowi za hasło Wolny rynek - zanim ostatni zgasi światło p. Marcinowi Zapartowi za hasło Na wolnym rynku to Ty wybierasz! p. Maciejowi Cherkowi za hasło Zagłosuj na wolny rynek, nie będziesz musiał emigrować Nagrody indywidualne, przyznawane osobiście przez fundatorów zdobyli: Nagroda Prezesa kaliskiego Koła UPR: książka F. Bastiata pt. Co widać a czego nie widać za hasło Zagłosuj na wolny rynek - nie będziesz musiał emigrować, nadesłane przez p. Macieja Cherka Nagroda Prezesa Wielkopolskiego Okręgu UPR: książka pt. Alfabet szulerów. Salon 2 t.1 i 2 wędruje do p. Roberta Michalaka za hasło Wolny rynek - świat bez barier. Nagroda redaktora naczelnego serwisu Korespondent.pl: książka T. Cukiernika pt. Prawicowa koncepcja państwa za hasło zaproponowane przez p. Karola Wyszyńskiego: Ten ołówek masz dzięki wolnemu rynkowi. Nagroda wydawnictwa Arwil: książka ks. R.A. Sirico pt. Religia, wolność, przedsiębiorczość + książka M. Wojciechowskiego pt. W ustroju biurokratycznym trafi do p. Roberta Michalaka za hasło Świat bez ceł, better way. Jurorzy i fundatorzy nagród skontaktują się z laureatami i prześlą nagrody pod wskazane adresy. Dziękujemy wszystkim uczestnikom, którzy zaangażowali się w promocję wolnego rynku, biorąc udział w konkursie, a zwycięzcom gratulujemy wygranych. Przypominamy, że wszystkie hasła stają się własnością publiczną i mogą być wykorzystywane bez dodatkowej zgody autorów i organizatorów konkursu. Andrzej Orkowski ROZSTRZYGNIĘCIE KONKURSU!!! nie mogłyby dolecieć nad Pentagon przed Lotem 77. Tylko że wiadomość z pewnością dotarła wcześniej. Komisja ta przesłuchiwała Sekretarza Transportu, Normana Minetę. Zeznał, że około godziny 9 25 stawił się na wezwanie Dicka Chenneya w schronie pod Białym Domem. Wiceprezydent miał tam stanowisko dowodzenia i był na bieżąco informowany o ruchach samolotu. Zeznanie Minety było transmitowane przez telewizję, ale na raport końcowy komisji nie wpłynęło w najmniejszym stopniu. Z zasady ignorowała ona fakty przeczące tezie, którą miała zamiar udowodnić. Był bardzo prosty sposób, by ustalić kiedy FAA powiadomiła o porwaniu Lotu 77 i innych samolotów. Wszystkie rozmowy kontrolerów ruchu lotniczego są nagrywane. Wystarczyło przesłuchać taśmy. Nie zrobiono tego, a 6 maja 2004 roku Departament Transportu oświadczył, że Dział Zapewnienia Jakości FAA zniszczył je (http:// tinyurl.com/2h2egl). Atak na Pentagon wciąż pozostaje zagadką. Mam wrażenie, że jakaś niewidzialna ręka hamowała wysiłki wszystkich, którzy chcieli zapobiec tragedii, a teraz krzyżuje szyki chcącym dotrzeć do prawdy. Przedstawiono trzy podejrzane i wzajemnie wykluczające się chronologie wypadków. Podejrzewam, że równie daleka od prawdy będzie dziesiąta. Jednak nie tylko chronologia budzi poważne wątpliwości. Cdn. Prawda wcale nie zależy od Liczby jej zwolenników, jak wydaje się demokratom, ani nie leży pośrodku, jak wydaje się irenistom, tylko Leży Tam Gdzie Leży, zaś moralną powinnością człowieka rozumnego jest znalezienie tego miejsca i spenetrowanie Prawdy. Jej nagość może czasami budzić zażenowanie, a nawet przerażenie, zwłaszcza wśród osób niezwyczajnych takich widoków np. z powodu uzależnienia od pochlebstw. Stanisław Michalkiewicz LIBERUM VETO UPR idź POD PRĄD ARWIL KORESPONDENT.PL wplecioną między nie opowieścią o wieży Babel), a w końcu o powołaniu Abrahama w rozdziale 12. Nie ma żadnego świadectwa w samym tekście, które by wskazywało, że stworzenie, upadek, potop czy wieżę Babel należy rozumieć odmiennie od genealogii czy opisu dziejów Abrahama. Całość Księgi Rodzaju jest ponadto związana w literackim stylu przez okresowe powtarzanie zwrotu "Oto są pokolenia..." Refren ten występuje w 2:4; 5:1; 6:9; 10:1; 11:10; 25:12; 36:1 oraz 37:2 [od tłumacza: Biblia Tysiąclecia różnie ten zwrot tłumaczy]. Łączy on nierozerwalnie opisy stworzenia i potopu z tymi fragmentami Genesis, które uznaje się za historyczne. Nad dokładnym znaczeniem zwrotu "Oto są pokolenia..." teologowie głowili się przez długi czas. I wówczas w 1936 roku P.J. Wiseman wysunął hipotezę, że był to kolofon (jak u Babilończyków), wskazujący na istnienie tabliczek, jakie powszechnie znajdujemy w miejscach wykopalisk w Mezopotamii. Tabliczki te zwykle mają tytuł, potem następuje treść dokumentu - list lub dokument prawny - a na końcu znajduje się kolofon. Jeśli w kolekcji znajduje się więcej niż jedna tabliczka, kolofon zwykle obejmuje tytuł tabliczki, a potem imię skryby lub właściciela tabliczki (może to być ta sama osoba) oraz datę. Jeśli interpretujemy zwrot "Oto są pokolenia..." jako kolofon, to sugeruje to, że Księga Rodzaju oparta jest na zbiorze takich tabliczek. Termin "pokolenia" naprawdę znaczy "historie" albo "zapisy rodzinne" i implikuje, że te zapisy rodzinne troskliwie zachowywano od czasów Adama. Jest 11 takich zwrotów w Genesis. Jeśli każda oznacza koniec zbioru glinianych tabliczek, to wskazują one, że Mojżesz miał przed sobą taki ciąg tabliczek, jakich powszechnie używano w starożytnej Mezopotamii, i użył ich jako źródła dla Księgi Rodzaju. Archeologiczne odkrycia ubiegłego stulecia wskazują, że było to możliwe. Umiejętność pisania była dobrze rozwinięta długo przed narodzeniem się Abrahama, a zapisy skrupulatnie zachowywano, jak już wcześniej powiedzieliśmy. Ponadto tabliczki te posiadają tę samą postać jak wiele wykopanych w Mezopotamii; nawet materiał genealogiczny jest dość typowy. Zaletą tej tabliczkowej teorii Księgi Rodzaju jest to, że uwzględnia ona rzeczywiste bliskowschodnie metody pisania i w naświetlaniu literackich źródeł Genesis nie zależy jedynie od naszych współczesnych prekoncepcji. [4] Reszta Pisma Świętego Przy poszukiwaniu zrozumienia pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju ważny jest nie tylko ich bezpośredni kontekst, ale także i reszta Pisma Świętego. Biblijne ujęcie Genesis musi uwzględniać, jak inni autorzy biblijni traktowali wydarzenia tam opisane. Reszta Pisma Świętego często wspomina stworzenie i upadek, za każdym razem traktując je jako całkowicie historyczne. Nigdy nie ma choćby najmniejszej sugestii, że opisy stworzenia czy życia Adama i Ewy mają obrazowy lub mitologiczny charakter. Najmocniejszy przykład znajduje się w Liście do Rzymian 5:12 i dalej, gdzie Paweł przedstawia czytelnikowi potrójną paralelę między Adamem i Chrystusem. Istnienie wszystkich trzech uznawane jest na równi za historyczne. Paralela między Adamem i Chrystusem występuje ponownie w 1 Liście do Koryntian 15. Podobnie Łukasz zakłada, że Adam jest rzeczywistą osobą, śledząc genealogię Jezusa aż do niego (Łuk. 3:38). Paweł oczekuje, że czytelnicy przyjmują także historyczność Ewy (1 List do Tymoteusza 2:13-14, 1 List do Koryntian 11:8-9, 2 List do Koryntian 11:3). Piotr uważa stworzenie za tak samo historyczne jak potop i sąd ostateczny (2Piotra 3:3-8). Nie ulega wątpliwości, że autorzy Nowego Testamentu wierzyli, iż Adam i Ewa byli rzeczywistymi ludźmi. Istnieje w Nowym Testamencie ponad dziesięć cytatów lub bezpośrednich odniesień do Genesis 1-11 i każdy z nowotestamentowych autorów odnosi się do tej części Księgi Rodzaju gdzieś w swoich pismach. Sam Jezus odwoływał się do tych rozdziałów przynajmniej sześć razy. [5] Autorzy starotestamentowi również odwoływali się często do Księgi Rodzaju. W grę wchodzi więc nie sama Księga Rodzaju, nie sam opis stworzenia, ale autorytet całej Biblii. Jeśli Adam i Ewa nie byli historycznymi osobami, to Paweł się mylił, a Jezus błądził. A jeśli Jezus i autorzy biblijni mylili się, gdy traktowali Księgę Rodzaju historycznie, to nie ma powodu uważać, że mieli rację w jakichkolwiek innych twierdzeniach, które wypowiadali. Nic dziwnego, że uznający to słabe ujęcie Księgi Rodzaju niemal nieuchronnie zauważają, że prowadzi ono - jeśli nie w ich umysłach, to w umysłach ich dzieci - do osłabionego ujęcia autorytetu całej Biblii. [6] Nie "tylko" historia Przeciwnicy często przedstawiają kreacjonistów jako zainteresowanych jedynie historyczną treścią Księgi Rodzaju. Podkreślanie historycznej prawdy rozdziałów zarzucają krytycy - to wi- dzenie ich jedynie jako płaskiego, faktualnego ujęcia i pomijanie ich bogatego duchowego przesłania. Posłuchajmy na przykład słów Howarda Van Tilla, astrofizyka z Calvin College: Jestem jednak przekonany, że początkowe rozdziały Księgi Rodzaju nigdy nie miały nauczać niczego o szczegółach kosmicznej historii (...) Genesis 1 jest mocną polemiką z pogańskimi ideami na temat statusu Kosmosu. Redukowanie go do prymitywnego technicznego raportu z historii Kosmosu jest pomijaniem jego ważnych nauk (...). [7] Zwróćmy uwagę, że dla Van Tilla dostrzeganie historii w Księdze Rodzaju jest "pomijaniem" jej nauk teologicznych. Jest to kompletny nonsens. Podkreślanie jednej (historycznej) strony dla pewnych celów nie jest zaprzeczaniem istnienia wielu innych stron. Kreacjoniści zwracają uwagę na historyczny element w Genesis nie dlatego, że uważają, iż jest to wszystko, co tam istnieje, ale ponieważ jest to element obecnie atakowany. Kreacjoniści argumentują, że stworzenie i upadek jako doktryny teologiczne muszą opierać się na wydarzeniach, które rzeczywiście miały miejsce. Nie ma tu różnicy z postawą, jaką wszyscy ewangeliczni chrześcijanie przyjmują wobec zmartwychwstania - w tym bez wątpienia i Van Till. Bogate duchowe przesłanie nowego życia, które trwa na wieki, nie ma sensu, jeśli Jezus rzeczywiście, historycznie nie powstał z martwych. Ponadto kreacjoniści podkreślają, że gdy już przyjmiemy Księgę Rodzaju za opis wydarzeń, jakie naprawdę miały miejsce, to musimy przyjąć poważnie, co ona mówi o świecie przyrody, jako ramę roboczą dla nauki. KONIEC Źródło: Archiwum "Na początku...", Zeszyt 8, Warszawa Księga Rodzaju a historia, Na Początku , nr 7b(89), s (Did It Really Happen? - Genesis and History, Bible-Science Newsletter, March 1987, vol.25, No.3, s.6-9; za zgodą Autora) Przypisy: [1] E. H. Andrews, God, Science, and Evolution, Creation-Life Publishers, San Diego 1980, s. 69. [2] R. J. Harrison, Historical and Literary Criticism of the Old Testament, w: Frank E. Gaebelein (ed.), The Expositor's Bible Commentary, Zondervan, Grand Rapids 1979, vol. 1, s [3] Tamże, s [4] Więcej na temat tabliczkowej teorii patrz tamże, s Patrz też R.K. Harrison, Introduction to the Old Testament, Eerdmans, Grand Rapids 1969, s. 543 ff; oraz Henry M. Morris, The Genesis Record, Baker Book House, Grand Rapids 1976, s [5] Morris, The Genesis..., s. 21. [6] Niektórzy pytają, co zrobić z faktem, że dzisiejsi chrześcijanie nie praktykują już wszystkiego, czego Biblia naucza, na przykład starotestamentowego prawa? Odpowiedź wygląda następująco: kiedy samo Pismo Święte daje nam zasadę, by już nie stosować jego pewnych fragmentów (jak rytuały świątynne Starego Testamentu), to możemy je porzucić, nie podcinając reszty jego nauczania, bowiem w takim przypadku działamy na podstawie Biblii. Ale kiedy zaczynamy odrzucać fragmenty Pisma Świętego, ponieważ subiektywnie nam się one nie podobają, to wówczas przedkładamy nasze własne rozumienie tego, co jest słuszne lub prawdziwe, ponad to, czego naucza Biblia. Wtedy w zasadzie porzucamy ideę, że Biblia jest objawieniem i że to nie my mamy ją osądzać. [7] Howard Van Till, The Cosmos: Nature or Creation?, Occasional Papers from Calvin College, vol. 3, No. 1, January 1984, s. 33 (podkr. w oryginale). Bibliografia 1. E.H. Andrews, God, Science, and Evolution, Creation-Life Publishers, San Diego Gleason Archer, Alleged Errors and Discrepancies in the Original Manuscripts of the Bible, w: Norman L. Geisler (ed.), Inerrancy, Zondervan, Grand Rapids R.K. Harrison, Historical and Literary Criticism of the Old Testament, w: Frank E. Gaebelein (gen. ed.), The Expositor's Bible Commentary, vol. 1, Zondervan, Grand Rapids Walter C. Kaiser, Jr., Legitimate Hermeneutics, w: Geisler (ed.), Inerrancy Henry M. Morris, The Genesis Record, Baker Book House, Grand Rapids Francis Schaeffer, Genesis in Space and Time, InterVarsity Press, Downers Grove Howard Van Till, The Cosmos: Nature or Creation?, Occasional Papers from Calvin College, January 1984, vol. 3, No Nancy Pearcey, Did It Really Happen? - Genesis and History, Bible-Science Newsletter, March 1987, vol. 25, No. 3, s. 6-9; z jęz. ang. za zgodą Redakcji i Autorki tłum. Mieczysław Pajewski) 9. Źródło: Archiwum "Na początku...", Zeszyt 8, Warszawa Księga Rodzaju a historia, Na Początku , nr 7b(89), s (Did It Really Happen? - Genesis and History, Bible-Science Newsletter, March 1987, vol.25, No.3, s.6-9; za zgodą Autorki )

9 Nancy Pearcey KSIĘGA RODZAJU A HISTORIA cz. 2 Jak odczytywać Księgę Rodzaju? "Nie uprawiamy liberalnej teologii - my tylko interpretujemy inaczej Biblię". Tak mówi wielu ewangelicznych chrześcijan, gdy porzuca tradycyjne rozumienie niektórych fragmentów Pisma Świętego. Często to słychać dzisiaj, jeśli chodzi o Genesis (Księga Rodzaju). W ujęciu tradycyjnym Księga Rodzaju daje nam rzetelną informację: mówi w zarysie, jak Bóg stworzył świat i pierwsze istoty ludzkie oraz jak popadły one w grzech. Chociaż `stworzenie ex nihilo jest tak dalekie od naszego codziennego doświadczenia, że trudno nam interpretować jego szczegóły, to jednak możemy z tekstu wyprowadzić pewne rozumienie zdarzeń, jakie rzeczywiście miały miejsce. Bóg stworzył Wszechświat i pierwsze istoty żywe. Adam i Ewa zostali stworzeni, nie zaś - wyewoluowani. Podjęli oni decyzję, by sprzeciwić się Bogu i złamali bliską społeczność, jaką się z Nim cieszyli. Dziś jednak istnieje mocna tendencja, by traktować Genesis jako księgę niehistoryczną. Nawet niektórzy, przyjmujący resztę Biblii za rzetelną historię, unikają traktowania w ten sam sposób Księgi Rodzaju. Zamiast tego rozdziały od Meandry starożytny Hebrajczyk mógł ją rozumieć. Zwroty, które brzmią dziwnie dla naszego ucha, mogą się wydawać poetyckimi, ale to nie jest ważne - ważne jest, czy jest to hebrajska forma poezji. Jeśli chcemy wiedzieć, co dany fragment znaczy, musimy zrozumieć, jak autor chciał, by jego słowa rozumiano: obrazowo, ironicznie, alegorycznie czy jako zwykłe stwierdzenie. Aby odkryć intencję autora, musimy zwrócić uwagę na odkrycia archeologów, jeśli chodzi o starożytną literaturę Bliskiego Wschodu. Zwykło się sądzić, że starożytni nie interesowali się historią jako taką; że starożytne zapisy należy rozumieć jako legendę i mit. Sądzono, że pewne opowieści mogły być oparte na wydarzeniach, które zaszły w pewnej epoce, ale zostały zapisane dopiero później, gdy obrosły mocno legendą. Wiemy już, że nie jest to prawda. W starożytności wydarzenia zapisywano wówczas, gdy one zachodziły albo wkrótce po ich zajściu. Chociaż tradycja ustna często rozwijała się równoległe do pisemnego zapisu, to jednak standardową praktyką było rejestrowanie wszystkich większych wydarzeń na piśmie. Dzisiejsi uczeni dużo bardziej szanują historyczną prawdziwość starożytnej literatury, niż zwykli to robić w przeszłości. Starożytni Hebrajczycy okazują się być szczególnie troskliwymi rejestratorami wydarzeń. R.K. Harrison tak pisze na ten temat: Porównawcze studia historiograficzne wykapierwszego do trzeciego tej księgi uważają za przenośne. Traktują je jako przypowieść, sagę, hymn chwały, poetyckie ujęcie procesu stworzenia, który sam w sobie jest niewyrażalny słowami, albo uznają za religijną polemikę z ideami pogańskimi. Mówi się, że celem Genesis 1-3 nie jest dostarczenie jakiejś informacji poznawczej, ale nakłanianie do uwielbienia Boga. Rozdziały te mają zawierać język obrazowy, którego nie należy rozumieć dosłownie, ale jedynie jako środek przekazania prawd duchowych. Kto ma rację? Które ujęcie Genesis jest poprawne? Odpowiadając na to pytanie, moglibyśmy potraktować Księgę Rodzaju jak każdą inną literaturę i użyć zwykłych zasad interpretacji. Poszukując zrozumienia tekstu literackiego, moglibyśmy zadać tego typu pytania: Jaki rodzaj materiału chce on przedstawić? Jakim stylem literackim jest napisany? Jaki jest jego kontekst? Jak wygląda na tle innych pism z tego samego okresu? Ci, którzy nalegają, iż Pismo Święte jest historycznie dokładne, nie rozumieją przez to, że zawiera ono tylko narrację prozą. W Piśmie Świętym znajdujemy różnorodność stylów literackich, zależnie od celu stawianego przez autora: poezję, pieśń, przypowieść, nakazy etyczne, nauczanie doktrynalne, modlitwę i tak dalej. Analizując konkretny fragment, musimy najpierw określić, jakim stylem został on napisany. Byłoby niemądre na przykład interpretowanie przypowieści Jezusa jako historię, ponieważ zostały one wyraźnie nazwane przypowieściami. Podobnie byłoby niezasadne interpretowanie fragmentu historycznego jako przypowieść tylko dlatego, że trudno nam weń uwierzyć. Jeśli mamy być biblijni, to musimy określić, co sama Biblia twierdzi o danym fragmencie i nie narzucać NAUKA A BIBLIA mu jakiejś innej interpretacji z pogwałceniem tekstu. Styl Jak odczytujemy opis stworzenia i upadku w pierwszych trzech rozdziałach Księgi Rodzaju? Najpierw, czym ten opis nie jest? Nie jest on poezją; widać to, porównując go z poetyckimi opisami stworzenia w innych częściach Pisma (np. Psalm 14 i Hioba 38). Te inne fragmenty korzystają z powszechnych narzędzi poetyckich jak metafora czy porównanie, których brak w Genesis 1. Nie jest to też przypowieść. Nie ma wprowadzenia, jakiego Jezus używał, gdy zaczynał Swoje przypowieści ("Królestwo Boże jest jak..."). Nie jest to wizja, bowiem brakuje mu zwrotów używanych przez Ezechiela, Daniela i Jana, gdy szczegółowo opisywali swoje wizje i sny ("... niebiosa się otworzyły"). Krótko mówiąc, nie ma niczego w literackim stylu Genesis 1-3, co by wskazywało, że należy tekst rozumieć jako coś innego niż narracja historyczna. Forma jest naturalna i opisuje rzeczy dalekie od naszego zwykłego doświadczenia (stworzenie i świat przed upadkiem), ale nie ma żadnej wskazówki, że należy ją brać za coś innego niż ujęcie wydarzeń, jakie faktycznie miały miejsce. Kreacjonista E.H. Andrews tak pisze na ten temat: Wewnętrzna struktura tych tekstów wskazuje na bezpośrednią narrację, bez świadectwa typowych hebrajskich form poetyckich i bez "komentarza" sugerującego, że opisanych wydarzeń nie powinno się traktować dosłownie. [1] Andrews czyni tu aluzję do kluczowej sprawy: nie jak my rozumiemy Księgę Rodzaju, ale jak sporów o zały, że obok Hetytów starożytni Hebrajczycy należeli do najdokładniejszych, najbardziej obiektywnych i odpowiedzialnych rejestratorów wydarzeń historii Bliskiego Wschodu. [2] W rezultacie dużo większe zaufanie pokłada się obecnie we wczesnych fragmentach Starego Testamentu, które pretendują do historyczności, niż to było poprzednio. Nie możemy bezmyślnie mówić, że dawni ludzie po prostu nie byli zainteresowani historią. Przeciwnie, wykonali oni wspaniałą pracę rejestrowania wydarzeń historycznych. Prawdą jest, że Księga Rodzaju jest napisana z religijnego punktu widzenia; nie jest ona po prostu suchym, pedantycznym ujęciem faktów, jaki mógłby wyjść spod ręki sądowej stenotypistki. Ma ona cel religijny: nauczać nas o Bogu i grzechu oraz o kondycji człowieka. Ale samo to nie znaczy, że autor manipulował faktami, aby dostarczyć przesłania religijnego albo że wymyślał w całości te opowieści, lub że uczniowie wymyślili historię o zmartwychwstaniu Jezusa, aby przekazać religijne przesłanie o nowym życiu w Bogu. Jak już powiedzieliśmy, dla autorów biblijnych znaczenie teologiczne jest zawsze uwikłane w faktach. Mamy ponadto dane świadczące, że mentalność ta była powszechna na starożytnym Bliskim Wschodzie. Zwykle pisano historię z przesłaniem religijnym lub ideologicznym, ale mimo to pisano ją dokładnie. Zacytujmy znowu Harrisona: pochodzenie Liczne wydobyte teksty klinowe pokazują, jak mezopotamscy autorzy wczesnego historiograficznego materiału wyrażali się w kategoriach obrazu świata, podobnie jak to było w przypadku pierwszych kilku rozdziałów Księgi Rodzaju, wskazując przez to, że materiału tego nie należy traktować jako mitu, lecz jako mezopotamską historiografię. [3] Starożytni nie pisali historii w ten sam sposób, jak my to robimy, co wielu doprowadziło do stwierdzenia, że Stary Testament nie jest w ogóle historią. Ale to jest niewiarygodnie zaściankowy sposób myślenia. Jeśli chcemy zrozumieć jakiś utwór literacki, pochodzący z innej epoki lub kultury, to musimy polegać nie na tym, jak literatura ta oddziałuje na nas dzisiaj, lecz na tym, czego dowiedzieliśmy się z archeologii o kulturze i czasach, w których była napisana. Umieszczenie w kontekście Aby zrozumieć jakiś fragment, musimy zobaczyć, jak pasuje on do otaczającego go kontekstu. Większość ewangelicznych chrześcijan akceptuje treść Księgi Rodzaju od rozdziału 12 do końca jako rzetelnie historyczną (ujęcie dziejów Abrahama i powstanie narodu hebrajskiego). Często jednak kwestionuje się Genesis 1-11, zwłaszcza ujęcia stworzenia, upadku i potopu. Jeśli jednak zbadamy sam tekst, to zobaczymy, że nie ma żadnej przerwy między tymi epizodami, które są kwestionowane, a resztą Księgi Rodzaju. Po opisie stworzenia i upadku w Genesis 1-3 następują w ciągły sposób genealogie rozdziałów 4 i 5, które bez wątpienia mają historyczną treść. Te z kolei w gładki sposób przechodzą w rozdziały 6-9, opis potopu, po którym z kolei następują gładko genealogie w rozdziałach 10 i 11 (z INICJATYWY e wrześniu 1993 roku miały odbyć W się wybory do sejmu III kadencji. Wówczas to trzech młodych i zdecydowanych zawojować świat upeerowców z Kalisza postanowiło wydawać konserwatywno-liberalny biuletyn. Pomysłodawcą, autorem większości tekstów i duszą całego przedsięwzięcia był ówczesny prezes koła UPR, Mariusz Kurzajczyk. On też o ile dobrze pamiętam - wymyślił dla czasopisma tytuł Liberum veto!. Pozostałe dwie osoby to Karol Brukowski, który zajmował się głównie składem i grafiką oraz - najmniej zasłużony - niżej podpisany. Nakład nie był może zbyt imponujący, bo wynosił kilkaset egzemplarzy, ale rozchodził się niemal do ostatniej sztuki. Poza Kaliszem pewna liczba egzemplarzy rozprowadzana była również w Ostrowie Wlkp., Jarocinie i Pleszewie, a naszą ambicją z czasem stało się objęcie zasięgiem całego ówczesnego województwa kaliskiego. Rynek czasopism i gazet nie był jeszcze tak różnorodny i bogaty jak jest obecnie, tym niemniej w tym czasie w różnych regionach kraju wiele kół UPR wydawało swoje biuletyny. Wzorcem dla nich wszystkich był Najwyższy Czas! oraz Stańczyk, ale oprócz przedruków najlepszych tekstów znajdowało się w nich i miejsce dla raczkujących wówczas adeptów publicystyki. Nie inaczej było i z naszym Liberum veto!. Mariusz Kurzajczyk, co prawda, miał już spore doświadczenie dziennikarskie, gdyż pracował dla największego wówczas lokalnego tygodnika Ziemia Kaliska. Jego olbrzymia wiedza historyczna i gospodarcza, oczytanie w dziełach mistrzów myśli wolnorynkowej oraz owo doświadczenie predestynowały go od razu na funkcję nieformalnego redaktora prowadzącego, choć formalnie umówiliśmy się, że pismo nie będzie miało naczelnego i każdy z nas będzie do niego wnosił to, co uważa za przydatne. Linię programową Liberum veto! określiliśmy we wstępie do 1. numeru, napisanym oczywiście przez Mariusza. Tuż pod winietą biuletynu, pisaną wówczas gotyckim krojem, dla podkreślenia naszego konserwatyzmu, pisał on: Nie zaczynamy od pompatycznych wstępniaków, wyjaśniających po co wydajemy to pismo. Nie będziemy także wskazywać na różnice pomiędzy Liberum veto! a innymi czasopismami i biuletynami politycznymi inteligentny czytelnik od razu je zauważy, a pozostali nas nie interesują. Zamiast tego publikujemy fragment dzieła Fryderyka 12 9 CIEKAWE WALKA O FABRYKĘ G W O Ź D Z I Andrzej Orkowski Bastiata PRAWO, napisanego i opublikowanego przed 150 laty... Legalna grabież może być popełniona na nieskończoną ilość sposobów. Zatem mamy nieskończoną ilość planów jej zorganizowania: taryfy celne, zasiłki, subwencje, poparcia, progresywne podatki, państwowe szkoły, gwarantowane zatrudnienie, gwarantowane zyski, minimalna płaca, prawo do pomocy, prawo do narzędzi pracy itd., itd. Wszystkie te plany jako całość z ich wspólnym celem legalnej grabieży stanowią socjalizm. Ta definicja legalnej grabieży jest jakby mottem dla naszego pisma. Na jego łamach walczyć będziemy ze wszelkimi przejawami legalnej grabieży, wierząc, że zwycięży PRAWO, które jest dla nas nie prawem do... (zasiłku, subwencji itd.), lecz organizacją wspólnej siły rządu, sądownictwa, policji i wojska przez jednostki w celu ochrony OSOBY, WOLNOŚCI i WŁASNOŚCI. PRAWO musi wykonywać te trzy zadania, lecz jeśli wykracza poza nie, staje się właśnie legalną grabieżą. I tej linii programowej pismo jest wierne do dziś. Z czasem, kiedy ukazywały się kolejne numery, przybywało pismu treści i pojawiało się coraz więcej autorów tekstów. Zaczęliśmy się skupiać głównie na sprawach lokalnych, nie zaniedbując jednak rozważań nad problemami doktrynalnymi. Wspólnymi siłami, w okresie od września 1993 do kwietnia 1994 r., wydaliśmy 10 numerów Liberum veto!. Potem, już nie pamiętam z jakich powodów, wydawanie pisma zostało zawieszone. Reaktywacja nastąpiła dopiero po 9,5 roku, wraz z powstaniem w Kaliszu nowego koła Unii Polityki Realnej. Wówczas to, w sierpniu 2003 r., dzięki zaangażowaniu prezesa Dawida Rubińskiego oraz pozostałych członków i sympatyków udało się zapewnić środki finansowe i siły intelektualne niezbędne dla wznowienia pisma w wymiarze kaliskim. O tego czasu biuletyn ukazuje się nieprzerwanie, w cyklu miesięcznym, plus kilka wydań nadzwyczajnych, edytowanych przy okazji różnego rodzaju akcji organizowanych przez koło UPR. Liberum veto! nadal było jednak tylko bezpłatną ulotką, finansowaną z tzw. zrzutek i rozprowadzaną przez nas samych w przypadkowych miejscach. Dopiero po jakimś czasie zapewniliśmy pismu stałe punkty dystrybucji, korzystając z uprzejmości kaliskich kioskarzy, właścicieli punktów usługowych i firm. Prowadzona jest także subskrybcja owa, a każdy numer publikowany jest w formacie pdf na stronie kaliskiego koła UPR Od sierpnia 2005 r. Liberum veto! zmienia nieco swoją formułę. Z czasopisma kaliskiego staje się biuletynem wielkopolskim, firmowanym przez Okręg Wielkopolski UPR. Wówczas to powstała kontynuowana do dziś idea tzw. wkładek regionalnych. Sześciostronicowe pismo dzieli się na czterostronicową, stałą część ogólną, ukazującą się w całym regionie i dwustronicowe tzw. wkładki lokalne. W swojej historii mieliśmy już wkładkę kaliską (w każdym numerze) oraz sporadycznie ukazujące się wkładki konińskie, leszczyńskie, ostrowskie, poznańskie i wrzesińskie. W lutym ubiegłego roku, obawiając się, że rosnąca popularność naszego tytułu może kogoś sprowokować do jego przejęcia, rejestrujemy się w sądzie. Właścicielem tytułu zostaje prezes okręgu wielkopolskiego UPR, Grzegorz Grocki, a niżej podpisany - redaktorem naczelnym. Niestety, dziś jestem jedynym członkiem zespołu redakcyjnego, który ma swój udział w tworzeniu wszystkich numerów Liberum veto! od 1993 roku. Tym niemniej sama redakcja rozrosła się z trzech do kilkunastu osób piszących stale i kilku, które dosyłają swoje teksty sporadycznie. Co ważne, współpracownicy pochodzą z różnych zakątków kraju, a nie tylko z samej Wielkopolski. Dobrze rokuje to ewentualnej ekspansji pisma poza Wielkopolskę. Od stycznia 2006 r. mamy też swojego nadwornego karykaturzystę i rysownika, którym jest p. Artur Żukow, nauczyciel wychowania plastycznego spod Częstochowy. Warto podkreślić, że od pierwszego do ostatniego numeru nasza comiesięczna ulotka, a potem biuletyn jest rozprowadzany bezpłatnie i finansowany wyłącznie z prywatnych dotacji różnych osób. Wszyscy autorzy także pracują dla idei, nie pobierając honorariów za swoje teksty, a współpracownikiem może zostać każdy, kto potrafi pisać, podziela nasze poglądy i prześle do nas swój tekst. Nigdy nie ubiegaliśmy się o żadne publiczne pieniądze, choć miewaliśmy takie propozycje. Zachowujemy konsekwencję w głoszeniu konserwatywno-liberalnych treści i nie wyobrażamy sobie, by dla uzyskania dotacji z zewnątrz mielibyśmy je zmieniać. Nie możemy także, krytykując na każdym kroku rozdawnictwo publicznych środków, korzystać z możliwości, jakie w tym zakresie daje nam np. Unia Europejska. Naszym celem jest dotarcie do zwykłych ludzi, którzy na co dzień nie interesują się polityką i gospodarką, a zatem nigdy nie kupiliby naszego biuletynu. Dlatego też nie decydujemy się na finansowanie pisma ze sprzedaży. Zapraszamy zatem wszystkich chętnych do współpracy, zwłaszcza w zakresie dystrybucji Liberum veto!, aby pomogli nam dotrzeć do potencjalnych Czytelników, czy to w formie papierowej, czy owej. Zapraszamy też i młodych, i tych bardziej doświadczonych publicystów. Zgodnie z wolnorynkową zasadą, że wygrywa lepszy, nie patrzymy na nazwiska, a na treści. U nas każdy ma szansę wygrać współzawodnictwo o miejsce na łamach. cd. ze str. 3 jest z punktu widzenia ekonomicznego i społecznego pożądana? Wszystko wskazuje na to, że nie, zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę cel, dla którego w ogóle istnieje gospodarka, a więc produkcja i wymiana dóbr i usług. Tym celem jest konsumpcja, a jaka konsumpcja może mieć miejsce w przypadku, kiedy nikt nie ma nic? Jeśli nikt nic nie ma, to cóż właściwie może skonsumować, zaoszczędzić albo wymienić? Ex nihilo nihil fit - z niczego nic nie będzie, co zauważyli już starożytni Rzymianie, a więc nie będzie też żadnej konsumpcji. Wygląda na to, że w przypadku spełniania drugiego członu alternatywy nakreślonej przez Henia Zielskiego, jakakolwiek gospodarka utraciłaby sens. W takim razie jest oczywiste, że ziszczenie się tej możliwości jest z punktu widzenia gospodarki absolutnie niepożądane. Wydaje się też, że sytuacja, w której nikt nic nie ma, jest niepożądana również z punktu widzenia społecznego. Gdyby wszyscy ludzie byli jednakowi - a tacy byliby z pewnością w sytuacji, gdy nikt niczego nie ma, tzn. również nie wyróżnia się niczym na tle innych, np. zdolnościami, urodą czy umiejętnościami - to jeden drugiemu nie byłby do niczego potrzebny. Żeby bowiem jeden człowiek stał się potrzebny drugiemu, to najpierw musi obudzić jakieś jego zaciekawienie. A co mogłoby zaciekawić człowieka w osobniku takim samym jak on? Nic zgoła, a skoro nie potrafiłby wzbudzić nawet zainteresowania, to tym bardziej - żadnych uczuć wyższego rzędu, jak np. przyjaźni czy miłości. Widać zatem, że komunizm - bo to on właśnie zmierza do osiągnięcia powszechnej urawniłowki - jest ideą prowadzącą gatunek ludzki od cywilizacji, która oznacza zróżnicowanie i skomplikowanie - ku barbarzyństwu, oznaczającemu ujednolicenie i uproszczenie, tzn. sprymitywizowanie. Henio Zielski nie mógł sobie zdawać z tego sprawy, ale cóż powiedzieć o jego dorosłych, utytułowanych naśladowcach? kapitalizm.republika.pl

10 ŚWIADECTWO NAWRÓCONEGO KSIĘDZA ROMANA MAZIERSKIEGO Światłość nad Polską rodziłem się w Polsce, U kraju, gdzie około 92 procent mieszkańców przyznawało się przynajmniej formalnie do wyznania rzymskokatolickiego. Przyszedłem na świat w rodzinie typowo katolickiej. W wieku siedmiu lat zacząłem naukę w szkole powszechnej, gdzie mieliśmy też lekcje religii, prowadzone przez księdza, poświęcone niektórym historiom ze Starego i Nowego Testamentu oraz definicjom katechizmowym. Serce spragnione Boga W moim sercu zaczęło wtedy rosnąć podwójne pragnienie: znaleźć się bliżej Jezusa i zdobyć większą wiedzę na temat Boga. Mógłbym to nazwać powołaniem Bożym, tyle że w owym czasie nie miałem pojęcia ani o tym, że to Jego wezwanie, ani o tym, jak można je wypełnić. Nie mogłem szukać wskazówek w Słowie Bożym, gdyż Biblii nie posiadaliśmy. Do zakupu Pisma Świętego nie zachęcano ani dzieci, ani dorosłych; co więcej, wyższe duchowieństwo szerzyło pogłoski, iż lektura taka może się okazać niebezpieczna, bo Pismo zawiera zalążki herezji, które tylko kościół jest w stanie rozpoznać, wybierając ustępy, jakie można bez szkody odczytywać na niedzielnej mszy. Co niedziela szkolni nauczyciele prowadzili nas do pobliskiego kościoła, ale ponieważ mszę odprawiano po łacinie, nie rozumieliśmy ani słowa. Długie lata serce pozostawało złaknione Boga i Jego prawdy. Duchowe tortury Podczas młodych lat katolika jest przynajmniej jedna chwila, w której ma on okazję zbliżyć się do Jezusa: uroczystość pierwszej komunii świętej. Niestety, w moim wypadku przyniosła ona tylko gorzkie rozczarowanie. Czemu? Bo przed pierwszą komunią 8- i 9-letnie dzieci muszą iść do pierwszej spowiedzi, to zaś wymaga długich i starannych przygotowań. W trakcie półrocznych przygotowań ksiądz katecheta nie próbował nawet wlać w młode serca ufności i miłości do Jezusa; nie omieszkał natomiast straszyć nas i przerażać, raz po raz przypominając, iż nieodzownie trzeba wyznać w konfesjonale absolutnie wszystkie grzechy śmiertelne, bo w przeciwnym razie winni świętokradztwa na wieki trafimy do piekła. Z punktu widzenia rzymskiej teologii spowiedzi katecheta spisał się rzecz jasna dobrze, ale jakimż okrucieństwem jest odciskanie na młodziutkim umyśle nauki tak bezlitosnej, zdolnej złamać serce i do końca życia napawać przerażeniem. Nie mieliśmy szans rozmyślać o spotkaniu z Jezusem, skupiając się na trudnym zadaniu zapamiętania wszystkich grzechów (nie umieliśmy ocenić, który jest na pewno śmiertelny, a który nie) i dokładnego powtórzenia ich księdzu. Była to istna tortura umysłu, dokonywana w atmosferze dojmującego lęku przed potępieniem wiecznym. Niektóre dzieci prosiły rodziców o przypominanie im grzechów, inne trawiły całe godziny na sporządzaniu długiej listy przewinień i kuciu jej na pamięć, ale nie sposób było pozbyć się obawy, iż w kluczowym punkcie spowiedzi o którymś zapomnimy. Niektórzy zabierali spis do kościoła i w konfesjonale usiłowali czytać ukradkiem, drżąc ze strachu, gdyż taka praktyka była zabroniona. Strach ten pozostał w wielu sercach do końca życia; osłabiając i paraliżując wolność wyboru, doprowadził do ślepej uległości wobec duchowej dyktatury kościoła i duchowieństwa. Wystarczyło potem powiedzieć takiej osobie, że ma słuchać tylko kościoła, choćby i wbrew sumieniu, że nie wolno jej chodzić na heretyckie spotkania, gdzie głosi się niesfałszowaną Ewangelię, że nie wolno ani przez chwilę myśleć o opuszczeniu kościoła, bo za to grozi ekskomunika, a po śmierci wieczne potępienie. Doprowadziło to wiele dzieci do duchowego kalectwa, a nieraz przyczyniało się do chorób fizycznych, dręczących je do końca życia. Spotykałem ofiary takiego terroru religijnego. Zawsze wywoływały one we mnie głęboki wstrząs. Do seminarium Po szkole powszechnej i gimnazjum musiałem postanowić o dalszych swoich poczynaniach. Wciąż słyszałem przyzywający mnie głos Boży i czułem pragnienie oddania Bogu całego życia. Jak jednak miałem tego dokonać? Uczono mnie, że jedyną drogą do Boga jest Jego jedyny prawdziwy kościół: kościół rzymski. Nie widziałem więc innego wyjścia jak zdecydować się na posługę kapłana w tymże jedynym prawdziwym kościele. Wszystkie inne kościoły ogłoszono fałszywymi, heretyckimi i antychrystowymi - a ja w to święcie wierzyłem. Zapisałem się na Wydział Teologiczny Uniwersytetu Lwowskiego. Zrazu było mi tam bardzo dobrze. Wszystko wydawało się inne niż świat zewnętrzny, jakby specjalnie pomyślane po to, aby zbliżyć nas do Boga i Zbawcy. Życie obracało się wokół dwóch spraw: czytań duchownych i studiów teologicznych. Obie miały - jak się zdawało - pogłębiać naszą więź z Bogiem przez Jego Syna, Jezusa Chrystusa. Z młodzieńczym zapałem i ufnością przerabiałem wszystkie czytania duchowne, jakie nakazywał i zalecał kościół; co dzień uczestniczyłem w jednej czy dwu mszach, rano przystępowałem do komunii, raz w tygodniu spowiadałem się. Gorliwie oddawałem się rozważaniom i modlitwom, brałem udział w nieszporach, odmawiałem różaniec i litanie, czytałem biografie kanonizowanych świętych i szczerze próbowałem ich naśladować. Wkrótce zyskałem sobie renomę jednego z najpilniejszych seminarzystów. 10 Czy powrót do przedpoborowego katolicyzmu jest lekiem na wszelkie zło? Rozterki kleryka Wszystkie te wysiłki i zasługi nie zbliżyły mnie jednak do Zbawcy. Byłem rozczarowany; lecz przecież przede mną ktoś inny próbował już tych samych metod: apostoł Paweł, który przed nawróceniem jako wierny faryzeusz starał się osiągnąć osobistą sprawiedliwość własnymi wysiłkami, według nauki rabinów, wypełniając określone przepisy Prawa. To jednak nie pomogło mu pojednać się z Bogiem, jak szczerze wyznaje (3. rozdział Listu do Filipian). Nie pomogło również i mnie. Klerycy częstokroć uczestniczyli w długich, ale przepięknych liturgiach w lwowskiej katedrze. Koncelebrował je arcybiskup bądź biskup w asyście licznego duchowieństwa, odzianego w srebrzyste i złociste ornaty mieniące się drogimi kamieniami. Ołtarz główny, przyozdobiony kwieciem i migocący mnóstwem świec i świateł elektrycznych, woń kadzidła, powolne, pełne namaszczenia ruchy koncelebransów, średniowieczne śpiewy gregoriańskie - wszystko to tworzyło iście mistyczny nastrój, tak iż kościół wydawał się niejednemu prostaczkowi przedsionkiem Niebios. Ale z czasem spostrzegłem, iż poruszające obrzędy mają charakter czysto zewnętrzny i brak im Ducha. Nieraz kapłani wykonywali je tak, iż zamierałem ze zgrozy; nietrudno było pojąć, że sami nie wierzą w to, co robią. Podczas tych uroczystości często nawet wyższe duchowieństwo gawędziło szeptem, opowiadając sobie żarty, a nawet dowcipkując o akurat celebrowanych częściach liturgii. Czasem odprawiali liturgię pośpiesznie, jak urzędnicy znudzeni pracą i chcący co prędzej wyrwać się do domu. Wtedy przypominały mi się gorzkie słowa Pana, przekazane ustami Jego proroka:...lud ten zbliża się do Mnie tylko w słowach i sławi Mnie tylko wargami, podczas gdy serce jego jest z dala ode Mnie, ponieważ cześć jego jest dla Mnie tylko wyuczonym przez ludzi zwyczajem (Iz 29:13). Przechodził mnie dreszcz na myśl, iż ja sam mógłbym się kiedyś stać jak jeden z nich; na podobieństwo tego, o czym pisał jeden z naszych wielkich poetów: Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy. Teologię definiuje się jako naukę o Bogu ; by wiedzę tę posiąść, słuchaliśmy wykładów najwybitniejszych księży profesorów naszego uniwersytetu. Właśnie na zajęciach ze Starego i Nowego Testamentu pierwszy raz w życiu czytaliśmy i studiowaliśmy Biblię. Niektóre jej ustępy wykładowcy komentowali z wyjątkową pieczołowitością; używaliśmy zresztą tylko przekładu zatwierdzonego przez kościół, uzupełnianego na każdej stronie przypisami: oficjalną interpretacją kościoła. Nie wolno było czytać Pisma z pominięciem tych przypisów, tak aby nikt nie rozumiał go sprzecznie z intencją kościoła. Wkrótce spostrzegłem, iż przypisy raczej zaciemniają prostą wymowę Słowa, a bywa, że jej przeczą. Zaczęły mnie dręczyć wątpliwości; w końcu doszedłem do wniosku, że coś się mocno nie zgadza. Usiłując znaleźć wyjście z sytuacji, badałem oficjalne doktryny kościoła, zwane dogmatami. I odkryłem, że niektóre wcale nie opierają się na Słowie Bożym, inne wręcz mu przeczą. W rozterce udałem się po radę do ojca duchownego, który miał nas ukierunkowywać i pomagać w pokonywaniu trudności duchowych. Wysłuchawszy mnie uważnie, dał taką odpowiedź: Jak wiesz, w nauce naszego kościoła błędu być nie może, bo to jedyny prawdziwy kościół Chrystusa na ziemi. Jeśli coś jest nie w porządku, to co najwyżej z twym sumieniem, w którym jako człowiek młody buntujesz się przeciw władzy kościoła. Taka pokusa duchowa często dręczy młodych studentów teologii. Poradził, bym się tym nie gryzł i nie szukał rozwiązania problemu, ale starał się o nim zapomnieć. Stosując się do rady, usiłowałem zapomnieć o wątpliwościach. Tłumiłem głos sumienia, który stale, acz na próżno, ostrzegał, iż coś jest nie w porządku. Duchowa walka toczyła się przez całe studia; aż zdawszy wszystkie egzaminy, stanąłem przed perspektywą święceń kapłańskich. Nadszedł czas trudnej decyzji. Wątpiący i pełen złych przeczuć, rozważałem rezygnację; ale nie chcąc polegać na uczuciach, zwróciłem się do jednego z najpobożniejszych i najbardziej doświadczonych lwowskich księży. Otwarłem przed nim serce, pytając, co począć. Odparł: Nie ma powodu, byś rezygnował ze święceń. Każdy miewa okresy zwątpień w naukę kościoła, ale to nie grzech, jeśli z nimi walczysz i starasz się je odrzucić. Tak czy inaczej po święceniach kapłańskich arcybiskup rychło porozsyła was po parafiach. Będzie tyle do roboty, że nie zostanie ci ani chwili na myśli o wątpliwościach. Rada podniosła mnie na duchu, przyjąłem zatem święcenia i zostałem kapłanem. Rozterki kapłana Po jakichś dwu tygodniach zostałem przez kancelarię arcybiskupa wysłany na mą pierwszą placówkę jako pomocnik wikariatu w jednym z miasteczek południowo-wschodniej Polski. Wikary widać uznał, że jestem za młody i za mało doświadczony, by pra- cować w mieście, toteż zlecił mi opiekę duchową nad chłopami z kilkunastu wsi należących do parafii. Widziałem, że moi biedni wieśniacy nie są wykształceni, ale szczerze oddani kościołowi, przede wszystkim zaś wszelkimi sposobami zabiegają o zbawienie. Współczułem nieraz im i ich dzieciom tej łatwowierności, każącej wierzyć w każde słowo księdza, którego mieli czcić ponad wszystko jako pośrednika między nimi a Bogiem i namiestnika Chrystusa. Ze zbolałym sercem patrzyłem, jak księża umieją to wykorzystać, nie tylko wpajając wiernym średniowieczne zabobony, ale i strasząc ich wizjami piekła i czerpiąc z tej naiwności pokaźne zyski. Nie tak traktował Jezus tłumy, które za Nim chodziły. Jego przykład skłonił mnie do współczucia tym ludziom, bo są jak owce bez pasterza, uciskane przez najemników. Pan dał mi zapał do pracy; sądzę, że to z Jego natchnienia w nauce i kazaniach trzymałem się blisko Jego Słowa. Czułem, że jeśli coś jest nie w porządku, to na pewno nie w Ewangeliach. Jego wzór uczył mnie też nie straszyć ludzi, zwłaszcza dzieci. Na religii ukazywałem Jezusa jako miłującego Przyjaciela, którego nie trzeba się bać: Jezus zaś przywołał [dzieci] do siebie i rzekł: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie i nie przeszkadzajcie im: do takich bowiem należy królestwo Boże (Łk 18:16). Czasem zdawało mi się, że powierzone mi duszyczki naprawdę wiodę do Jezusa, samemu trwając jednak z dala. Zdążałem złą drogą, nie umiejąc znaleźć tej właściwej, do Niego. Pozostało mi jedno, które umiałem jako tako robić: modlitwa. Zamykałem się w pustym kościele popołudniami, gdy nikt tam nie zachodził, albo późnymi wieczorami, gdy księżycowa poświata, sącząc się przez witraże, rozpraszała ciemności. Padałem na kolana, wołając: Boże, pokaż mi drogę z ciemności do Ciebie, powiedz, co jest złe, a co dobre. Modliłem się długie lata bez widocznej zmiany; rozterki trwały. Ale bywało, że miłosierny Pan dawał znać, że słyszy: Rozświetlał promieniem swej światłości ciemność duszy i w świetle tym widziałem, co słuszne, bo oparte na twardej skale Jego Słowa, a co niesłuszne, bo wzniesione na ruchomych piaskach ludzkich nauk i tradycji. W świetle tym system kościoła katolickiego i jego duch narażał się na Boże potępienie. ( ) Olśnienie Zdarzyło się to jednego ranka na przedwiośniu, w typowy w Polsce szary, mokry dzień przeplatający śnieg z deszczem. Właśnie wróciłem do domu po odprawieniu porannej mszy, gdy zapukano do drzwi i do środka wszedł pewien woźnica. Pojedzie ksiądz z wiatykiem? Człowiek kona poprosił. Już jadę odparłem i poszedłem do kościoła po Przenajświętszy Sakrament i wszystko, co niezbędne w tej sytuacji. Za kilka minut podskakiwałem już na niewygodnym słomianym siedzeniu chłopskiej furmanki. Gdy jechaliśmy ulicami miasteczka, furman dzwonił dzwonkiem, a ludzie klękali, chyląc głowy przed Hostią, co było powszechnym zwyczajem w kraju, gdzie większość stanowili katolicy. Zajechaliśmy przed chałupkę na skraju miasteczka; wszedłem do ubogo urządzonej izby, tak niskiej, iż musiałem schylić głowę, by nie uderzyć w sufit. Musieli tu mieszkać bardzo biedni ludzie. Pośrodku stało wielkie łoże, wysłane słomą zamiast materaców i nakryte białym prześcieradłem. Na nim leżał konający. Nie był stary; liczył zdaje się 46 lat, ale wyglądał na bardzo wycieńczonego chorobą, może biedą, ciężką pracą? Nie było czasu na pytania, spostrzegłem bowiem, iż nie zostało mu wiele czasu. Leżał na plecach, wpatrując się w sufit szeroko otwartymi oczyma i ciężko dysząc. Trzeba się było śpieszyć z ostatnim namaszczeniem. Zacząłem do niego mówić, chcąc przygotować go do spowiedzi i udzielić mu rozgrzeszenia, komunii i ostatniego namaszczenia. Przerwano mi jednak. Niech się ksiądz nie gniewa, ale on chyba nie słyszy. Jest nieprzytomny odezwała się żona. Stała oparta o ścianę i gorzko płakała. Cóż pomyślałem kobiecina może się mylić, słuch mu się tylko pogorszył. Krzyknąłem mu prosto w ucho: Przyszedł ksiądz! Przypomnij sobie grzechy i wyznaj mi! Nie drgnął, nawet nie ruszył głową. Widać stracił słuch. Oczy otwarte... może widzi? pomyślałem. Pragnąc dotrzeć do jego duszy, zanim opuści ten świat i ostatnim namaszczeniem zadbać o jej zbawienie, stanąłem w nogach łóżka naprzeciw głowy konającego, w nadziei, że spojrzy ku mnie i na widok czarnej sutanny, białej koloratki i stuły pojmie, że to ostatnia szansa na wyznanie grzechów i rozgrzeszenie. Czekałem i czekałem, ale nie popatrzył; widać stracił i wzrok. Postanowiłem spróbować przez zmysł dotyku. Wyjąłem z torby mały krucyfiks i lekko przycisnąłem mu do ust, licząc, że chory da znak, iż jest świadom, co się dzieje, i ucałuje krzyż. Ale to nie nastąpiło. Sprawa była beznadziejna. Stałem u łoża śmierci z całą moją władzą, z mocą zbawiania dusz i otwierania niebios a nie mogłem zrobić nic. Wiedziałem co prawda ze studiów i zaleceń kościoła, iż mogę udzielić rozgrzeszenia warunkowego, mającego ważność i bez spowiedzi, ale pod warunkiem, że przed utratą świadomości chory szczerze żałował za grzechy. Cóż jednak, jeżeli nie żałował? Teologowie Daleko od Rzymu Blisko Boga Relacje 50. księży, którzy porzucając rytuały Rzymu, znaleźli zbawienie w Jezusie Cena: 22zł z wysyłką Zamówienia: lub w naszej redakcji. Jedna z historii - obok. orzekliby, iż sam jest sobie winien. Jeśli zaś był w stanie grzechu śmiertelnego, to takie rozgrzeszenie warunkowe i tak by nie pomogło, i człowiek ów poszedłby do piekła. A przed tym chciałem go uchronić. Miałem dość kłopotów z własną duszą i za nic w świecie nie chciałem odpowiadać za potępienie biedaka. Stałem tak, przybity, choć wyposażony w arsenał środków, jakie posiada kościół, by ratować ginących. Okazały się niewystarczające, niepewne. Bezradnie patrzyłem na wychudłą, ziemistą twarz. Coś mnie uderzyło: usta się poruszały! Ciągle. Czyżby człowiek ten coś szeptał? A jeśli tak, to co? Ze swego miejsca nie słyszałem, dopiero gdy podszedłem, nachyliłem się i wytężyłem słuch, rozpoznałem słowa: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego. Słowa, które na krzyżu wypowiedział Pan Jezus, umierając za zbawienie każdego, kto w Niego wierzy, by nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16)! Konając na krzyżu, oddawał Chrystus ducha w miłujące ręce Ojca, ze słowami tej modlitwy: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Teraz zaś ów człowiek, który nic już nie widział i nie czuł, nieświadomy, w agonii, gasnącym szeptem powtarzał: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego. Z tymi słowami na ustach umarł. Kościół i jego obrzędy nie umiały ocalić jego duszy, lecz mimo wielkiej być może jej grzeszności Pan dał mi przekonanie, iż człowiek ów nie potrzebuje rozgrzeszenia, warunkowego ani bezwarunkowego, nie potrzebuje rytuałów i sakramentów, nie potrzebuje do zbawienia pomocy kapłana bo zbawiła go wiara w jedynego prawdziwego Kapłana i Zbawcę, Jezusa Chrystusa. Wiara ta musiała być obecna w jego życiu od dawna, w ciężkim trudzie i w tej ostatniej chorobie, pocieszając go i pokrzepiając, tak że nawet w agonii ufna dusza zdołała przemóc nieświadomość i modlić się: Ojcze, w Twe ręce.... To była najlepsza lekcja teologii. U tego łoża śmierci Pan pokazał mi, że zbawienie zależy nie od ludzkich wysiłków, rytuałów i dogmatów, ale od ofiary Jezusa na krzyżu i naszej wiary w Niego, a przez Niego w Ojca w niebie. Już dużo później, po nawróceniu, znalazłem w Biblii potwierdzenie tej prawdy: i w Starym (Habakuka 2:4: sprawiedliwy z wiary żyć będzie [BW]), i w Nowym Testamencie (Rz 1:17:...jak jest napisane: a sprawiedliwy z wiary żyć będzie ). To objawienie rozbiło w drobny mak mą wiarę w rzymski dogmat o automatycznej (ex opere operato) mocy rytuałów i sakramentów. Jakie to szczęście, że zbawienie nasze nie zależy od niepewnych i nie zawsze dających się zastosować czynności, ale od miłosierdzia Ojca, jakim obdarzył nas w najwyższej ofierze swego umiłowanego Syna. ( ) Przełom Po wszystkich objawieniach udzielanych mi przez lata na końcu Pan postawił mnie przed dylematem: Mogłem pozostać w kościele rzymskokatolickim, gdzie się urodziłem i przyjąłem święcenia kapłańskie, mogłem zachować wszelkie związane z tym przywileje, respekt ludzi i przełożonych, mogłem robić obiecującą karierę w hierarchii kościelnej, tracąc jednakże zupełnie wiarę i szansę na związek z Jezusem. Albo też mogłem opuścić ten kościół i jego kapłaństwo, błędne, bo nie zbudowane na Jego Słowie, a oddać Mu się całkowicie. Jeśli ktoś sądzi, że zdecydowałem się z dnia na dzień, to myli się. Nie umiałem postanowić od razu, za słaby i za bardzo wystraszony; od dzieciństwa wpajano mi przecież, iż poza tym jedynym Kościołem nie ma zbawienia, a każdy, kto kościół ów opuści, pójdzie do piekła, gdzie najgorsze męki obmyślono dla ekskomunikowanych księży. Wybór takiego losu w kraju katolickim jak Włochy, Hiszpania czy Polska równa się w oczach rodziny i otoczenia piętnu zdrajcy nie tylko kościoła, ale i narodu, bo prawdziwy Włoch, Hiszpan i Polak to katolik. Trzeba przygotować się na swoisty bojkot społeczny, a w najlepszym razie - na utratę przyjaciół i znajomych. To nie zachęcało do takiej decyzji. Z drugiej strony wiedziałem, że to ostatnia szansa, jaką daje mi Pan. Jednak nie umiałem zdobyć się na to, aby ją wykorzystać. Konflikt sumienia trwał jeszcze około roku. Mogłem już tylko jedno: modlić się. Panie, uczyń coś, bo jestem słaby. Umocnij mego ducha, pomóż! Dniami i nocami wołałem do Niego z głębi serca. I Jego łaska zwyciężyła. Dał mi dość odwagi, bym posłuchał Jego wezwania, tak że nie trapiłem się już cierpieniem, jakie mogło mnie wskutek tego czekać. Zaufałem Mu bez reszty, nigdy tego nie żałując. To On dokonał we mnie nawrócenia, nie ma w tym mojej zasługi. Przedwieczny wydobył mnie z ciemności i obdarzył błogosławioną wolnością dzieci Bożych. ( ) Zakończę stwierdzeniem, że wszystkie duchowe problemy, niepewność i strach znikły na dobre. Z Panem jestem szczęśliwy jak nigdy przedtem. I w tej szczęśliwości modlę się za wszystkich, którzy wciąż tkwią w tej samej ciemności, w której niegdyś ja tkwiłem. Zanim wybawił mnie Pan. nie wolno zastępować Ewangelii Jezusa Chrystusa przywidzeniami traktowanymi jako objawienia prywatne. abp Życiński (o wyrzuconych z zakonu betankach z Kazimierza n. Wisłą) Onet.pl Szkoda, że mądrość biskupa nie sięga dalej do antychrześcijańskich objawień w Lourdes czy Fatimie 11

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Sens życia Gdy na początku dnia czynię z wiarą znak krzyża, wymawiając słowa "W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego", Bóg uświęca cały czas i przestrzeń, która otworzy

Bardziej szczegółowo

Czy Matka Boska, może do nas przemawiać?

Czy Matka Boska, może do nas przemawiać? Czy Matka Boska, może do nas przemawiać? Jan Paweł, 23.06.2016 11:06 Jedną z osób która nie ma najmniejszych co do tego wątpliwości, jest Chorwatka Miriam, która od 24 czerwca 1981 roku spotyka się z Matką

Bardziej szczegółowo

Warszawa, kwiecień 2013 BS/45/2013 CZY POLACY SKORZYSTAJĄ Z ODPISU PODATKOWEGO NA KOŚCIÓŁ?

Warszawa, kwiecień 2013 BS/45/2013 CZY POLACY SKORZYSTAJĄ Z ODPISU PODATKOWEGO NA KOŚCIÓŁ? Warszawa, kwiecień 2013 BS/45/2013 CZY POLACY SKORZYSTAJĄ Z ODPISU PODATKOWEGO NA KOŚCIÓŁ? Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 11 stycznia 2013 roku Fundacja Centrum

Bardziej szczegółowo

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem!

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem! Proszę bardzo!...książka z przesłaniem! Przesłanie, które daje odpowiedź na pytanie co ja tu właściwie robię? Przesłanie, które odpowie na wszystkie twoje pytania i wątpliwości. Z tej książki dowiesz się,

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni Biblia dla Dzieci przedstawia Kobieta Przy Studni Autor: Edward Hughes Ilustracje: Lazarus Redakcja: Ruth Klassen Tłumaczenie: Joanna Kowalska Druk i oprawa: Bible for Children www.m1914.org 2014 Bible

Bardziej szczegółowo

1 Ojcostwo na co dzień. Czyli czego dziecko potrzebuje od ojca Krzysztof Pilch

1 Ojcostwo na co dzień. Czyli czego dziecko potrzebuje od ojca Krzysztof Pilch 1 2 Spis treści Wstęp......6 Rozdział I: Co wpływa na to, jakim jesteś ojcem?...... 8 Twoje korzenie......8 Stereotypy.... 10 1. Dziecku do prawidłowego rozwoju wystarczy matka.... 11 2. Wychowanie to

Bardziej szczegółowo

KRÓTKI KATECHIZM DZIECKA PRZYGOTOWUJĄCEGO SIĘ DO PIERWSZEJ SPOWIEDZI I KOMUNII ŚWIĘTEJ

KRÓTKI KATECHIZM DZIECKA PRZYGOTOWUJĄCEGO SIĘ DO PIERWSZEJ SPOWIEDZI I KOMUNII ŚWIĘTEJ KRÓTKI KATECHIZM DZIECKA PRZYGOTOWUJĄCEGO SIĘ Materiały wykorzystywane w przygotowywaniu dziecka do I Spowiedzi i Komunii świętej w Parafii Alwernia DO PIERWSZEJ SPOWIEDZI I KOMUNII ŚWIĘTEJ KRÓTKI KATECHIZM

Bardziej szczegółowo

KRYTERIUM WYMAGAŃ Z RELIGII. Uczeń otrzymujący ocenę wyższą spełnia wymagania na ocenę niższą.

KRYTERIUM WYMAGAŃ Z RELIGII. Uczeń otrzymujący ocenę wyższą spełnia wymagania na ocenę niższą. KRYTERIUM WYMAGAŃ Z RELIGII Uczeń otrzymujący ocenę wyższą spełnia wymagania na ocenę niższą. KLASA I Semestr I Ocena dopuszczająca -Umie wykonać znak krzyża, -Zna niektóre modlitwy i wymaga dużej pomocy

Bardziej szczegółowo

Warszawa, czerwiec 2012 BS/79/2012 POKOLENIE PRZYSZŁYCH WYBORCÓW PREFERENCJE PARTYJNE NIEPEŁNOLETNICH POLAKÓW

Warszawa, czerwiec 2012 BS/79/2012 POKOLENIE PRZYSZŁYCH WYBORCÓW PREFERENCJE PARTYJNE NIEPEŁNOLETNICH POLAKÓW Warszawa, czerwiec 2012 BS/79/2012 POKOLENIE PRZYSZŁYCH WYBORCÓW PREFERENCJE PARTYJNE NIEPEŁNOLETNICH POLAKÓW Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 11 stycznia 2012

Bardziej szczegółowo

Chrześcijaństwo skupia w sobie wiele odłamów, które powstały przez lata, opierający się jednak na jednej nauce Jezusa Chrystusa.

Chrześcijaństwo skupia w sobie wiele odłamów, które powstały przez lata, opierający się jednak na jednej nauce Jezusa Chrystusa. Chrześcijaństwo Chrześcijaństwo jest jedną z głównych religii monoteistycznych wyznawanych na całym świecie. Jest to największa religia pod względem wyznawców, którzy stanowią 1/3 całej populacji. Najliczniej

Bardziej szczegółowo

Ewangelizacja O co w tym chodzi?

Ewangelizacja O co w tym chodzi? Ewangelizacja O co w tym chodzi? Droga małego ewangelizatora ;) Warsztaty ewangelizacyjne: 11 maja 2013 r. Ks. Tomek Moch, Diecezjalna Diakonia Ewangelizacji Ruchu Światło-Życie Archidiecezja Warszawska

Bardziej szczegółowo

1 Rozważania na każdy dzień. Cz. IX Marcin Adam Stradowski J.J. OPs

1 Rozważania na każdy dzień. Cz. IX Marcin Adam Stradowski J.J. OPs 1 2 Spis treści Wszystkich Świętych (1 listopada)......6 Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych (2 listopada)......7 Prawdziwie w Bogu (3 listopada)......8 Przełamać duchową pustkę (4 listopada)......9

Bardziej szczegółowo

2 NIEDZIELA PO NARODZENIU PAŃSKIM

2 NIEDZIELA PO NARODZENIU PAŃSKIM 2 NIEDZIELA PO NARODZENIU PAŃSKIM PIERWSZE CZYTANIE Syr 24, 1-2. 8-12 Mądrość Boża mieszka w Jego ludzie Czytanie z Księgi Syracydesa. Mądrość wychwala sama siebie, chlubi się pośród swego ludu. Otwiera

Bardziej szczegółowo

Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU

Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU Jan Paweł II Jan Paweł II właściwie Karol Józef Wojtyła, urodził się 18 maja 1920 w Wadowicach, zmarł 2 kwietnia 2005 w Watykanie polski biskup rzymskokatolicki, biskup

Bardziej szczegółowo

raport z badania przeprowadzonego na zlecenie firmy Danone i Forum Odpowiedzialnego Biznesu

raport z badania przeprowadzonego na zlecenie firmy Danone i Forum Odpowiedzialnego Biznesu Odpowiedzialny biznes to przede wszystkim uczciwe postępowanie raport z badania przeprowadzonego na zlecenie firmy Danone i Forum Odpowiedzialnego Biznesu Współcześnie coraz więcej mówi się na świecie

Bardziej szczegółowo

2A. Który z tych wzorów jest dla P. najważniejszy? [ANKIETER : zapytać tylko o te kategorie, na które

2A. Który z tych wzorów jest dla P. najważniejszy? [ANKIETER : zapytać tylko o te kategorie, na które 1. Gdyby miał P. urządzać mieszkanie, to czy byłoby dla P. wzorem [ANKIETER odczytuje wszystkie opcje, respondent przy każdej z nich odpowiada tak/nie, rotacja] 1.1 To, jak wyglądają mieszkania w serialach,

Bardziej szczegółowo

Najczęściej o modlitwie Jezusa pisze ewangelista Łukasz. Najwięcej tekstów Chrystusowej modlitwy podaje Jan.

Najczęściej o modlitwie Jezusa pisze ewangelista Łukasz. Najwięcej tekstów Chrystusowej modlitwy podaje Jan. "Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów». Łk 11,1 Najczęściej o modlitwie Jezusa

Bardziej szczegółowo

Otwieramy firmę żeby więcej zarabiać

Otwieramy firmę żeby więcej zarabiać Otwieramy firmę żeby więcej zarabiać Mężczyzna, w wieku do 40 lat, wykształcony, chcący osiągać wyższe zarobki i być niezależny taki portret startującego polskiego przedsiębiorcy można nakreślić analizując

Bardziej szczegółowo

się do woli Bożej może być nieraz tak samo trudne jak samo jej pełnienie. Czasami bywa nawet trudniejsze.

się do woli Bożej może być nieraz tak samo trudne jak samo jej pełnienie. Czasami bywa nawet trudniejsze. WSTęP Pytanie zadane przez Autora w tytule może brzmieć jak obiecujące hasło reklamowe: przeczytaj książkę, a przekonasz się, że wszystkie trudności i problemy twojego życia duchowego i wspólnotowego zostaną

Bardziej szczegółowo

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka 1 Bóg Ojciec kocha każdego człowieka Bóg kocha mnie, takiego jakim jestem. Raduje się każdym moim gestem. Alleluja Boża radość mnie rozpiera, uuuu (słowa piosenki religijnej) SŁOWA KLUCZE Bóg Ojciec Bóg

Bardziej szczegółowo

Chcielibyśmy bardziej służyć. Chcielibyśmy bardziej służyć

Chcielibyśmy bardziej służyć. Chcielibyśmy bardziej służyć Chcielibyśmy bardziej służyć Karol Białkowski: Witam serdecznie Piotra Nazaruka, dyrygenta, kompozytora i chyba można tak powiedzieć twórcę chóru Trzeciej Godziny Dnia? Piotr Nazaruk: Twórca to za dużo

Bardziej szczegółowo

PRACA ZBIOROWA ELŻBIETA GIL, NINA MAJ, LECH PROKOP. ILUSTROWANY KATALOG POLSKICH POCZTÓWEK O TEMATYCE JAN PAWEŁ II. PAPIESKIE CYTATY I MODLITWY.

PRACA ZBIOROWA ELŻBIETA GIL, NINA MAJ, LECH PROKOP. ILUSTROWANY KATALOG POLSKICH POCZTÓWEK O TEMATYCE JAN PAWEŁ II. PAPIESKIE CYTATY I MODLITWY. PRACA ZBIOROWA ELŻBIETA GIL, NINA MAJ, LECH PROKOP. ILUSTROWANY KATALOG POLSKICH POCZTÓWEK O TEMATYCE JAN PAWEŁ II. PAPIESKIE CYTATY I MODLITWY. CZĘŚĆ I b OPRACOWAŁ I WYKONAŁ LECH PROKOP, UL. ZAMKOWA 2/1,

Bardziej szczegółowo

20 Kiedy bowiem byliście. niewolnikami grzechu, byliście wolni od służby sprawiedliwości.

20 Kiedy bowiem byliście. niewolnikami grzechu, byliście wolni od służby sprawiedliwości. Lectio Divina Rz 6,15-23 1. Czytanie Prowadzący: wezwijmy Ducha św.: Przybądź Duchu Święty... - weźmy do ręki Pismo św.. - Słuchając jak w Kościele śledźmy tekst, aby usłyszeć, co chce nam dzisiaj Jezus

Bardziej szczegółowo

Rozmowa ze sklepem przez telefon

Rozmowa ze sklepem przez telefon Rozmowa ze sklepem przez telefon - Proszę Pana, chciałam Panu zaproponować opłacalny interes. - Tak, słucham, o co chodzi? - Dzwonię w imieniu portalu internetowego AmigoBONUS. Pan ma sklep, prawda? Chciałam

Bardziej szczegółowo

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM KATARZYNA ŻYCIEBOSOWSKA POPICIU WYDAWNICTWO WAM Zamiast wstępu Za każdym razem, kiedy zaczynasz pić, czuję się oszukana i porzucona. Na początku Twoich ciągów alkoholowych jestem na Ciebie wściekła o to,

Bardziej szczegółowo

Prezydent RP w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu

Prezydent RP w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu Strona znajduje się w archiwum. Prezydent RP w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu We wtorek, 24 lutego br., Prezydent RP, Zwierzchnik Sił Zbrojnych Lech Kaczyński złożył wizytę w Wyżej

Bardziej szczegółowo

Kryteria oceniania z religii dla klasy pierwszej liceum

Kryteria oceniania z religii dla klasy pierwszej liceum Kryteria oceniania z religii dla klasy pierwszej liceum ROZDZIAŁ CELUJĄCY BARDZO DOBRY DOBRY DOSTATECZNY DOPUSZCZAJĄCY NIEDOSTATECZNY I. Kim jestem? 2. Uzupełnia zdobytą na 3. Aktywnie uczestniczy w lekcji

Bardziej szczegółowo

były wolne od lęków wyjaśnia, czym charakteryzuje się postępowanie ludzi, którzy mają nadzieję. z tęsknotami Jezusa

były wolne od lęków wyjaśnia, czym charakteryzuje się postępowanie ludzi, którzy mają nadzieję. z tęsknotami Jezusa I. Świadkowie Chrystusa 2 3 4 5 6 określa sposoby odnoszenia się do Boga na wzór Jezusa wyjaśnia, czym charakteryzuje się postępowanie ludzi, którzy mają nadzieję. określa sposoby odnoszenia się do Boga

Bardziej szczegółowo

BOśE NAKAZY - DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ

BOśE NAKAZY - DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ BOśE NAKAZY - DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ W Biblii znajdujemy nakazy i Ŝądania. Zawierają one to, co wierzący nazywają wolą BoŜą. Najbardziej znanym ich zbiorem jest Dziesięć przykazań (Wj 34, 28). Znajdujemy go

Bardziej szczegółowo

KONSPEKT KATECHEZY SZAWLE! SZAWLE! DLACZEGO MNIE PRZEŚLADUJESZ?. O PRZEŚLADOWANIU CHRZEŚCIJAN W EGIPCIE

KONSPEKT KATECHEZY SZAWLE! SZAWLE! DLACZEGO MNIE PRZEŚLADUJESZ?. O PRZEŚLADOWANIU CHRZEŚCIJAN W EGIPCIE KONSPEKT KATECHEZY SZAWLE! SZAWLE! DLACZEGO MNIE PRZEŚLADUJESZ?. O PRZEŚLADOWANIU CHRZEŚCIJAN W EGIPCIE klasy IV-VI szkoły podstawowej Oprac. Ks. Łukasz Skolimowski Warszawa 2012 Przeznaczenie: Szkoła

Bardziej szczegółowo

Podobny czy inny? Dziedziczyć można też majątek, ale jest coś, czego nie można odziedziczyć po rodzicach.

Podobny czy inny? Dziedziczyć można też majątek, ale jest coś, czego nie można odziedziczyć po rodzicach. Podobny czy inny? Agata Rysiewicz 1. Pogadanka o podobieństwie. - W czym jesteś podobny do rodziców? - Jak to się stało, że jesteś podobny do rodziców? Dziedziczysz cechy wyglądu, charakteru, intelektu.

Bardziej szczegółowo

WYMAGANIA EDUKACYJNE W ZAKRESIE IV KLASY SZKOŁY PODSTAWOWEJ. Zaproszeni przez Boga z serii Drogi przymierza

WYMAGANIA EDUKACYJNE W ZAKRESIE IV KLASY SZKOŁY PODSTAWOWEJ. Zaproszeni przez Boga z serii Drogi przymierza WYMAGANIA EDUKACYJNE W ZAKRESIE IV KLASY SZKOŁY PODSTAWOWEJ Zaproszeni przez Boga z serii Drogi przymierza Wymagania edukacyjne śródroczne Ocena celująca Ocenę celującą przewiduję dla uczniów przejawiających

Bardziej szczegółowo

Rok XXIII listopad-grudzień 2013 nr 6(127) cena: 6,00 PLN (w tym 5% VAT) temat na czasie MEDIA KONTRA KOŚCIÓŁ? ISSN 1230-7297 11

Rok XXIII listopad-grudzień 2013 nr 6(127) cena: 6,00 PLN (w tym 5% VAT) temat na czasie MEDIA KONTRA KOŚCIÓŁ? ISSN 1230-7297 11 Rok XXIII listopad-grudzień 2013 nr 6(127) cena: 6,00 PLN (w tym 5% VAT) czasser CA dwumiesięcznik religijno-społeczny dwum iesięcę znik religij ijno no-s -spo łeczny temat na czasie MEDIA KONTRA KOŚCIÓŁ?

Bardziej szczegółowo

Boże spojrzenie na człowieka 1

Boże spojrzenie na człowieka 1 Boże spojrzenie na człowieka 1 opracował: Artur Trzęsiok Knurów, 24 marca 2006 1 wersja beta 1 Wprowadzenie dla Animatora Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą,

Bardziej szczegółowo

PRAWA DZIECKA. dziecko jako istota ludzka wymaga poszanowania jego tożsamości, godności prywatności;

PRAWA DZIECKA. dziecko jako istota ludzka wymaga poszanowania jego tożsamości, godności prywatności; PRAWA DZIECKA "Nie ma dzieci - są ludzie..." - Janusz Korczak Każdy człowiek ma swoje prawa, normy, które go chronią i pozwalają funkcjonować w społeczeństwie, państwie. Prawa mamy również my - dzieci,

Bardziej szczegółowo

Lectio Divina Rz 6,1-14

Lectio Divina Rz 6,1-14 Lectio Divina Rz 6,1-14 1. Czytanie Prowadzący: wezwijmy Ducha św.: Przybądź Duchu Święty... - weźmy do ręki Pismo św.. - Słuchając jak w Kościele śledźmy tekst, aby usłyszeć, co chce nam dzisiaj Jezus

Bardziej szczegółowo

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA Tekst biblijny: Dz. Ap. 16,19 36 Tekst pamięciowy: Dz. Ap. 16,31 ( ) Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom. Bóg chce, abyś uwierzył w Jego Syna, Jezusa

Bardziej szczegółowo

Warszawa, dnia 22 listopada 2001 r.

Warszawa, dnia 22 listopada 2001 r. Warszawa, dnia 22 listopada 2001 r. Opinia prawna w sprawie pytania prawnego Sądu Okręgowego Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Gdańsku do Trybunału Konstytucyjnego - sygn. akt P.10/01. Sąd Okręgowy

Bardziej szczegółowo

5 kroków do skutecznego wprowadzania zmian w życiu

5 kroków do skutecznego wprowadzania zmian w życiu 5 kroków do skutecznego wprowadzania zmian w życiu Jak zarządzać zmianą w życiu osobistym i w pracy www.dorotasoida.pl 5 kroków do skutecznego wprowadzania zmian w życiu Jak zarządzać zmianą w życiu osobistym

Bardziej szczegółowo

Kryteria ocen z religii kl. 4

Kryteria ocen z religii kl. 4 Kryteria ocen z religii kl. 4 Ocena celująca - spełnia wymagania w zakresie oceny bardzo dobrej - prezentuje treści wiadomości powiązane ze sobą w systematyczny układ - samodzielnie posługuje się wiedzą

Bardziej szczegółowo

Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2. Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo

Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2. Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo Andrzej Graca BEZ SPINY CZYLI NIE MA CZEGO SIĘ BAĆ Andrzej Graca: Bez spiny czyli nie ma czego się bać 3 Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2

Bardziej szczegółowo

Deficyt publiczny - jak mu zaradzić piątek, 07 października 2011 20:10 - Poprawiony sobota, 19 kwietnia 2014 16:28

Deficyt publiczny - jak mu zaradzić piątek, 07 października 2011 20:10 - Poprawiony sobota, 19 kwietnia 2014 16:28 Z Olgierdem Bagniewskim*, szefem zespołu analityków niemieckiego instytutu East Stock Informationsdienste GmbH w Hamburgu, rozmawia Iwona Bartczak. I.B.: Brak równowagi finansów publicznych jest znanym

Bardziej szczegółowo

Ewangelia Jana 3:16-19

Ewangelia Jana 3:16-19 1. POTRZEBA ŁASKI "(16) Bóg bowiem tak bardzo ukochał świat, że dał swego Jedynego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. (17) Bóg nie posłał swego Syna na świat, aby

Bardziej szczegółowo

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ OPINIA PUBLICZNA NA TEMAT SONDAŻY BS/55/2004 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, MARZEC 2004

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ OPINIA PUBLICZNA NA TEMAT SONDAŻY BS/55/2004 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, MARZEC 2004 CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-46 - 92, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 )

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) Klient: Dzień dobry panu! Pracownik: Dzień dobry! W czym mogę pomóc? Klient: Pierwsza sprawa: jestem Włochem i nie zawsze jestem pewny, czy wszystko

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

Kto pomoże dziadkom, czyli historia systemów emerytalnych. Autor: Artur Brzeziński

Kto pomoże dziadkom, czyli historia systemów emerytalnych. Autor: Artur Brzeziński Kto pomoże dziadkom, czyli historia systemów emerytalnych Autor: Artur Brzeziński Skrócony opis lekcji Uczniowie poznają wybrane fakty z historii emerytur, przeanalizują dwa podstawowe systemy emerytalne

Bardziej szczegółowo

Spotkanie 2 Zrozumieć powody przyjścia Chrystusa na ziemię

Spotkanie 2 Zrozumieć powody przyjścia Chrystusa na ziemię Spotkanie 2 Zrozumieć powody przyjścia Chrystusa na ziemię W co naprawdę wierzy nasza młodzież? Badania pokazują, że 64% młodzieży chodzącej do kościoła wierzy, że Chrystus przyszedł na ziemię, aby nauczyć

Bardziej szczegółowo

JAK CZYTAĆ WYKRESY I DANE STATYSTYCZNE PRZYKŁADY ZADAŃ

JAK CZYTAĆ WYKRESY I DANE STATYSTYCZNE PRZYKŁADY ZADAŃ JAK CZYTAĆ WYKRESY I DANE STATYSTYCZNE PRZYKŁADY ZADAŃ 1. Polityk roku 2003 w Polsce i na Świecie. Badanie CBOS 1. Wyjaśnij kim są poszczególne osoby wymienione w sondażu; 2. Jakie wydarzenia sprawiły,

Bardziej szczegółowo

Istotą naszego powołania jest tak całkowite oddanie się Bogu, byśmy byli jego ślepym narzędziem do wszystkiego, do czego tylko Bóg nas zechce użyć.

Istotą naszego powołania jest tak całkowite oddanie się Bogu, byśmy byli jego ślepym narzędziem do wszystkiego, do czego tylko Bóg nas zechce użyć. o. Walerian Porankiewicz Istotą naszego powołania jest tak całkowite oddanie się Bogu, byśmy byli jego ślepym narzędziem do wszystkiego, do czego tylko Bóg nas zechce użyć. To całkowite oddanie się Bogu

Bardziej szczegółowo

DZIESIĘĆ jakże nowoczesnych PRZYKAZAŃ

DZIESIĘĆ jakże nowoczesnych PRZYKAZAŃ Patryk Rutkowski DZIESIĘĆ jakże nowoczesnych PRZYKAZAŃ Problem z Dekalogiem Znacznej części katolików, zwłaszcza tej która odwiedza Kościół jedynie przy okazji większych uroczystości, wydaje się, że chrześcijaństwo

Bardziej szczegółowo

RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010

RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010 RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010 MARKOWI MIDURZE NIGDY BY DO GŁOWY NIE PRZYSZŁO, ŻE UŻYJE SUPER GLUE PRZECIWKO CZŁOWIEKOWI aatakowałem w tramwaju. Była wtedy jedenasta w nocy. Miałem w kieszeni tubkę super glue,

Bardziej szczegółowo

AMERYKAŃSKIE WIZY DLA POLAKÓW

AMERYKAŃSKIE WIZY DLA POLAKÓW AMERYKAŃSKIE WIZY DLA POLAKÓW Warszawa, luty 2004 r. W sondażu OBOP z 5-8 lutego 2004 r. okazało się, że: 80%. badanych uznało sprawę amerykańskich wiz dla Polaków za sprawę ważną dla Polski, zaś 39% -

Bardziej szczegółowo

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych dr Renata Maciejewska Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie Struktura próby według miasta i płci Lublin Puławy Włodawa Ogółem

Bardziej szczegółowo

Warszawa, lipiec 2014 ISSN 2353-5822 NR 95/2014 STOSUNKI POLSKO-UKRAIŃSKIE W OPINIACH POLAKÓW

Warszawa, lipiec 2014 ISSN 2353-5822 NR 95/2014 STOSUNKI POLSKO-UKRAIŃSKIE W OPINIACH POLAKÓW Warszawa, lipiec 2014 ISSN 2353-5822 NR 95/2014 STOSUNKI POLSKO-UKRAIŃSKIE W OPINIACH POLAKÓW Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 14 stycznia 2014 roku Fundacja Centrum

Bardziej szczegółowo

drewna na rynku. To jednak nie zmienia zasadniczego kierunku, jaki został zapisany w ustawie. Pieniądze wpłacane przez Lasy Państwowe mają być

drewna na rynku. To jednak nie zmienia zasadniczego kierunku, jaki został zapisany w ustawie. Pieniądze wpłacane przez Lasy Państwowe mają być Skok na lasy! Po udanym skoku na pieniądze zgromadzone przez Polaków w OFE rząd Donalda Tuska postanowił tym razem sięgnąć po środki, jakimi dysponują Lasy Państwowe. Tak naprawdę taka polityka jest zwyczajną

Bardziej szczegółowo

TRANSATLANTIC TRENDS POLAND

TRANSATLANTIC TRENDS POLAND TRANSATLANTIC TRENDS POLAND P.1 Czy uważa Pan(i), że dla przyszłości Polski będzie najlepiej, jeśli będziemy brali aktywny udział w sprawach światowych, czy też jeśli będziemy trzymali się od nich z daleka?

Bardziej szczegółowo

Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. (1 J 4,11) Droga Uczennico! Drogi Uczniu!

Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. (1 J 4,11) Droga Uczennico! Drogi Uczniu! Droga Uczennico! Drogi Uczniu! Jesteś już uczniem i właśnie rozpoczynasz swoją przygodę ze szkołą. Poznajesz nowe koleżanki i nowych kolegów. Tworzysz razem z nimi grupę klasową i katechetyczną. Podczas

Bardziej szczegółowo

Raport: Co wiemy o alternatywnych inwestycjach?

Raport: Co wiemy o alternatywnych inwestycjach? Inwestycje alternatywne w Polsce do niedawna nie były szczególnie popularne, a wiedza na ich temat była znikoma. Jednak od paru lat ta sytuacja się zmienia, a nasze portfele inwestycyjne coraz częściej

Bardziej szczegółowo

FINANSOWY BAROMETR ING: Wiedza finansowa

FINANSOWY BAROMETR ING: Wiedza finansowa FINANSOWY BAROMETR ING: Wiedza finansowa Międzynarodowe badanie ING na temat wiedzy finansowej konsumentów w Polsce i na świecie Wybrane wyniki badania przeprowadzonego dla Grupy ING przez TNS NIPO Maj

Bardziej szczegółowo

Jezus do Ludzkości. Modlitwy Litanii (1-6) przekazane przez Jezusa Marii od Miłosierdzia Bożego

Jezus do Ludzkości. Modlitwy Litanii (1-6) przekazane przez Jezusa Marii od Miłosierdzia Bożego Jezus do Ludzkości Modlitwy Litanii (1-6) przekazane przez Jezusa Marii od Miłosierdzia Bożego źródło: www.thewarningsecondcoming.com tłumaczenie: www.armiajezusachrystusa.pl Modlitwa Litanii 1 Ochrona

Bardziej szczegółowo

Materiały wypracowane w ramach projektu Szkoła Dialogu - projektu edukacyjnego Fundacji Form

Materiały wypracowane w ramach projektu Szkoła Dialogu - projektu edukacyjnego Fundacji Form Materiały wypracowane w ramach projektu Szkoła Dialogu - projektu edukacyjnego Fundacji Form Nasze zajęcia w ramach Szkoły Dialogu odbyły się 27 i 28 kwietnia oraz 26 i 27 maja. Nauczyły nas one sporo

Bardziej szczegółowo

Nie ma ludzi idealnych. Każdy ma inny wyimaginowany schemat perfekcyjnego Polaka, dlatego nie jest możliwe jednoznaczne określenie cech. Jednakże większość z ludzi zapewne wymieniłoby wiele takich samych

Bardziej szczegółowo

- o zmianie ustawy - Kodeks pracy.

- o zmianie ustawy - Kodeks pracy. SEJM RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ VI kadencja Prezes Rady Ministrów RM 10-120-10 Druk nr 3478 Warszawa, 11 października 2010 r. Pan Grzegorz Schetyna Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Szanowny Panie

Bardziej szczegółowo

Ustawa. z dnia. o zmianie ustawy o świadczeniach rodzinnych

Ustawa. z dnia. o zmianie ustawy o świadczeniach rodzinnych Projekt z dnia Ustawa o zmianie ustawy o świadczeniach rodzinnych Art. 1 W ustawie z dnia 28 listopada 2003 roku o świadczeniach rodzinnych (Dz. U. z 2006 r., Nr 139, poz. 992 z późn. zm. 1 ) wprowadza

Bardziej szczegółowo

WYCHOWANIE DO ŻYCIA W RODZINIE - PRZEDMIOT SZKOLNY. Magdalena Kopeć

WYCHOWANIE DO ŻYCIA W RODZINIE - PRZEDMIOT SZKOLNY. Magdalena Kopeć WYCHOWANIE DO ŻYCIA W RODZINIE - PRZEDMIOT SZKOLNY Magdalena Kopeć NAZWA Wychowanie do życia w rodzinie = WDŻwR (WDŻ) Prezentacja jest próbą udzielenia wskazówek do aktywności w szkołach naszych dzieci

Bardziej szczegółowo

Hektor i tajemnice zycia

Hektor i tajemnice zycia François Lelord Hektor i tajemnice zycia Przelozyla Agnieszka Trabka WYDAWNICTWO WAM Był sobie kiedyś chłopiec o imieniu Hektor. Hektor miał tatę, także Hektora, więc dla odróżnienia rodzina często nazywała

Bardziej szczegółowo

Duch dziecięctwa i droga dziecięctwa

Duch dziecięctwa i droga dziecięctwa ks.porankiewicz ks.woźny Duch dziecięctwa i droga dziecięctwa Zaprawdę powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Dlaczego mamy być jak

Bardziej szczegółowo

Jak mam uwielbiać Boga w moim życiu, aby modlitwa była skuteczna? Na czym polega uwielbienie?

Jak mam uwielbiać Boga w moim życiu, aby modlitwa była skuteczna? Na czym polega uwielbienie? Jak mam uwielbiać Boga w moim życiu, aby modlitwa była skuteczna? Na czym polega uwielbienie? UWIELBIAJ DUSZO MOJA PANA!!! ZANIM UWIELBISZ PRAWDZIWIE ZAAKCEPTUJ SYTUACJĘ, KTÓRĄ BÓG DOPUSZCZA UWIELBIANIE

Bardziej szczegółowo

Świętość jest dla dzisiejszego świata tematem z jednej strony wstydliwym i wręcz niechcianym, a z drugiej, czasem co prawda nie wprost, ale niezwykle

Świętość jest dla dzisiejszego świata tematem z jednej strony wstydliwym i wręcz niechcianym, a z drugiej, czasem co prawda nie wprost, ale niezwykle JAN PAWEŁ II Świętość jest dla dzisiejszego świata tematem z jednej strony wstydliwym i wręcz niechcianym, a z drugiej, czasem co prawda nie wprost, ale niezwykle pożądanym. Niektórzy zdają się nie interesować

Bardziej szczegółowo

Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik.

Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik. Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik. Panie Adamie, test przesiewowy i test potwierdzenia wykazały, że jest pan zakażony wirusem HIV. MAM AIDS??! Wiemy teraz, że jest

Bardziej szczegółowo

Każdy może zostać fundraiserem wywiad z Becky Gilbert z Deutscher Fundraising Verband

Każdy może zostać fundraiserem wywiad z Becky Gilbert z Deutscher Fundraising Verband Centrum KLUCZ w ramach realizacji projektu PWP OWES INSPRO rozwiązania ponadnarodowe prezentuje wywiad z Becky Gilbert z Deutscher Fundraising Verband, przybliżający dobre praktyki z zakresu zachodniego

Bardziej szczegółowo

Własność : Anny i Szczepana Polachowskich

Własność : Anny i Szczepana Polachowskich 1 Opracowanie: Anna Polachowska Korekta: Anna i Szczepan Polachowski Okładka : Anna Polachowska Zdjęcia wykorzystane do tej książki są autorstwa : Anna i Szczepana Polachowskich I pochodzą z własnej kolekcji

Bardziej szczegółowo

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku I Komunia Święta Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku Ktoś cię dzisiaj woła, Ktoś cię dzisiaj szuka, Ktoś wyciąga dzisiaj swoją dłoń. Wyjdź Mu na spotkanie Z miłym powitaniem, Nie lekceważ znajomości

Bardziej szczegółowo

Dlaczego bywa ciężko i jak nabierać sił?

Dlaczego bywa ciężko i jak nabierać sił? Dlaczego bywa ciężko i jak nabierać sił? Dwie rzeczywistości Dobro i zło Inicjatywa królestwa światłości Inicjatywa królestwa światłości Chrześcijanin Zaplecze Zadanie Zaplecze w Bogu Ef. 1, 3-14 Wszelkie

Bardziej szczegółowo

WOJEWÓDZKI KONKURS HUMANISTYCZNY DLA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH POZNAŃ 2011/2012 ETAP REJONOWY

WOJEWÓDZKI KONKURS HUMANISTYCZNY DLA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH POZNAŃ 2011/2012 ETAP REJONOWY KOD UCZNIA: Drogi Uczestniku! WOJEWÓDZKI KONKURS HUMANISTYCZNY DLA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH POZNAŃ 2011/2012 ETAP REJONOWY Dialog to budowanie wzajemności ks. prof. Józef Tischner Test zawiera pytania z kilku

Bardziej szczegółowo

Twoje prawa obywatelskie

Twoje prawa obywatelskie Twoje prawa obywatelskie Osoba niepełnosprawna w obliczu prawa Inclusion Europe Raport Austria Anglia Belgia Bułgaria Chorwacja Cypr Czechy Dania Estonia Finlandia Francja Grecja Hiszpania Holandia Islandia

Bardziej szczegółowo

Wywiady. Pani Halina Glińska. Tancerka, właścicielka sklepu Just Dance z akcesoriami tanecznymi

Wywiady. Pani Halina Glińska. Tancerka, właścicielka sklepu Just Dance z akcesoriami tanecznymi Wywiady Pani Aleksandra Machnikowska Przedsiębiorca od 2009 roku, najpierw w spółce cywilnej prowadziła sklep Just Dance. Od 2012 roku prowadzi restaurację EL KAKTUS. W styczniu 2014 restauracja EL KAKTUS

Bardziej szczegółowo

- o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych oraz ich rodzin.

- o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych oraz ich rodzin. SEJM RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ VI kadencja Prezes Rady Ministrów RM 10-20-09 Druk nr 1743 Warszawa, 20 lutego 2009 r. Pan Bronisław Komorowski Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Na podstawie art.

Bardziej szczegółowo

Warszawa, październik 2009 BS/134/2009 WZORY I AUTORYTETY POLAKÓW

Warszawa, październik 2009 BS/134/2009 WZORY I AUTORYTETY POLAKÓW Warszawa, październik 2009 BS/134/2009 WZORY I AUTORYTETY POLAKÓW We współczesnym społeczeństwie dość często mówi się o upadku autorytetów. Poruszane są kwestie braku wzorów osobowych zarówno w działalności

Bardziej szczegółowo

projekt biznesowy Mini-podręcznik z ćwiczeniami

projekt biznesowy Mini-podręcznik z ćwiczeniami DARMOWY FRAGMENT projekt biznesowy Mini-podręcznik z ćwiczeniami Od Autorki Cześć drogi Czytelniku! Witaj w darmowym fragmencie podręcznika Jak zacząć projekt biznesowy?! Jego pełna wersja, zbiera w jednym

Bardziej szczegółowo

zdrowia Zaangażuj się

zdrowia Zaangażuj się Ochrona Twojego zdrowia Zaangażuj się Niniejszy projekt jest finansowany przez Ochrona Twojego zdrowia Zaangażuj się www.oha.com 1. Zainteresuj się ochroną swojego zdrowia. Jeśli masz pytania lub wątpliwości

Bardziej szczegółowo

Lawrence W. Reed. Czy Jezus był Socjalistą? Rendering Unto Caesar: Was Jesus a Socialist? Wydawnictwo: MESODECOR Jakub Kozieł

Lawrence W. Reed. Czy Jezus był Socjalistą? Rendering Unto Caesar: Was Jesus a Socialist? Wydawnictwo: MESODECOR Jakub Kozieł Lawrence W. Reed Czy Jezus był Socjalistą? Rendering Unto Caesar: Was Jesus a Socialist? Wydawnictwo: MESODECOR Jakub Kozieł Oryginał angielski: Rendering Unto Caesar: Was Jesus a Socialist? Copyright

Bardziej szczegółowo

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne historie. Tą osobą jest Maryja, mama Pana Jezusa. Maryja opowiada

Bardziej szczegółowo

PUBLIKACJE O TEMATYCE

PUBLIKACJE O TEMATYCE PUBLIKACJE O TEMATYCE FUNDUSZY INWESTYCYJNYCH Poznań, 22 grudnia 2010, 10:15 CZ.1 Zbliżają się Święta. Zbliża się Mikołaj. Od ponad półtora roku na szkoleniach o tematyce funduszy inwestycyjnych pomijam

Bardziej szczegółowo

OCHRONA ZDROWIA - POWINNOŚĆ PAŃSTWA CZY OBYWATELA? WARSZAWA, LUTY 2000

OCHRONA ZDROWIA - POWINNOŚĆ PAŃSTWA CZY OBYWATELA? WARSZAWA, LUTY 2000 CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-58 - 95, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

Człowiek, który nie wierzy własnym zmysłom, jest równie szalony jak człowiek, który nie wierzy niczemu innemu oprócz własnych zmysłów.

Człowiek, który nie wierzy własnym zmysłom, jest równie szalony jak człowiek, który nie wierzy niczemu innemu oprócz własnych zmysłów. Wybitny myśliciel angielski, felietonista, redaktor i pisarz. Znany jako mistrz paradoksu. Jego książki wywarły wielki wpływ na wiarę jemu współczesnych w tym na autora Opowieści z Narnii C. S. Lewisa.

Bardziej szczegółowo

Warszawa, maj 2014 ISSN 2353-5822 NR 59/2014 WYDARZENIA NA UKRAINIE A POCZUCIE ZAGROŻENIA W EUROPIE ŚRODKOWO-WSCHODNIEJ

Warszawa, maj 2014 ISSN 2353-5822 NR 59/2014 WYDARZENIA NA UKRAINIE A POCZUCIE ZAGROŻENIA W EUROPIE ŚRODKOWO-WSCHODNIEJ Warszawa, maj 2014 ISSN 2353-5822 NR 59/2014 WYDARZENIA NA UKRAINIE A POCZUCIE ZAGROŻENIA W EUROPIE ŚRODKOWO-WSCHODNIEJ Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 14 stycznia

Bardziej szczegółowo

11. Licheń. Bazylika górna. Modlitwa o powstanie Katolickiego Królestwa Narodu Polskiego

11. Licheń. Bazylika górna. Modlitwa o powstanie Katolickiego Królestwa Narodu Polskiego 11. Licheń. Bazylika górna. Modlitwa o powstanie Katolickiego Królestwa Narodu Polskiego MARIA REGINA POLONIAE NR 6 / 18 / 2015 Na naszą modlitwę w Bazylice górnej musieliśmy poczekać z powodu koncertu,

Bardziej szczegółowo

II ETAP KONKURSU O JÓZEFIE PIŁSUDSKIM

II ETAP KONKURSU O JÓZEFIE PIŁSUDSKIM II ETAP KONKURSU O JÓZEFIE PIŁSUDSKIM Imię i nazwisko Szkoła.. 1. W którym roku uchwalono konstytucję kwietniową?... 2. Podaj lata, w jakich Piłsudski był Naczelnikiem Państwa?... 3. W jakiej tradycji

Bardziej szczegółowo

LearnIT project PL/08/LLP-LdV/TOI/140001

LearnIT project PL/08/LLP-LdV/TOI/140001 LEARNIT KOBIETY W IT EMANUELA (IT) Ten projekt został zrealizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej. Projekt lub publikacja odzwierciedlają jedynie stanowisko ich autora i Komisja Europejska

Bardziej szczegółowo

Podziękowania naszych podopiecznych:

Podziękowania naszych podopiecznych: Podziękowania naszych podopiecznych: W imieniu swoim jak i moich rodziców składam ogromne podziękowanie Stowarzyszeniu za pomoc finansową. Dzięki działaniu właśnie tego Stowarzyszenia osoby niepełnosprawne

Bardziej szczegółowo

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ OPINIA PUBLICZNA O KONTRAKCIE Z NORWEGIĄ NA DOSTAWĘ GAZU DO POLSKI BS/166/2001 KOMUNIKAT Z BADAŃ

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ OPINIA PUBLICZNA O KONTRAKCIE Z NORWEGIĄ NA DOSTAWĘ GAZU DO POLSKI BS/166/2001 KOMUNIKAT Z BADAŃ CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-58 - 95, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

PRAWA CZŁOWIEKA W BIOMEDYCYNIE. ks. Artur Aleksiejuk

PRAWA CZŁOWIEKA W BIOMEDYCYNIE. ks. Artur Aleksiejuk PRAWA CZŁOWIEKA W BIOMEDYCYNIE ks. Artur Aleksiejuk Pojęcie praw człowieka Przez prawa człowieka rozumie się te prawa, które są bezpośrednio związane z naturą człowieka jako istoty rozumnej i wolnej (osoby)

Bardziej szczegółowo

4 JUNIOR PHARMA PREZENTUJE. suplementy stworzone z myślą o najmłodszych sportowcach

4 JUNIOR PHARMA PREZENTUJE. suplementy stworzone z myślą o najmłodszych sportowcach 4 JUNIOR PHARMA PREZENTUJE suplementy stworzone z myślą o najmłodszych sportowcach JESTEŚ RODZICEM MŁODEGO SPORTOWCA? Czy Twoje dziecko uczęszcza na treningi minimum 2 razy w tygodniu? Zdarzyło się, że

Bardziej szczegółowo

WYMAGANIA NA POSZCZEGÓLNE OCENY W KLASIE I Ocena celująca Uczeń: twórczo rozwija uzdolnienia i zainteresowania, dzieląc się zdobytą wiedzą z innymi.

WYMAGANIA NA POSZCZEGÓLNE OCENY W KLASIE I Ocena celująca Uczeń: twórczo rozwija uzdolnienia i zainteresowania, dzieląc się zdobytą wiedzą z innymi. WYMAGANIA NA POSZCZEGÓLNE OCENY W KLASIE I twórczo rozwija uzdolnienia i zainteresowania, dzieląc się zdobytą wiedzą z innymi. reprezentuje klasę lub szkołę w parafii lub diecezji, np. poprzez udział w

Bardziej szczegółowo

Wyniki są pozytywne, ale należy jeszcze zmniejszyć liczbę uczniów przez których ktoś płakał całkiem niedawno, szczególnie w klasie IV.

Wyniki są pozytywne, ale należy jeszcze zmniejszyć liczbę uczniów przez których ktoś płakał całkiem niedawno, szczególnie w klasie IV. Test Czy jesteś tolerancyjny? Człowiek tolerancyjny - jest wyrozumiały dla cudzych poglądów, upodobań, wierzeń, rozumie je i szanuje, zachowując swoją indywidualność: w swoich decyzjach i działaniach uwzględnia

Bardziej szczegółowo

Zapis stenograficzny (1937) 282. posiedzenie Komisji Gospodarki Narodowej w dniu 4 stycznia 2011 r.

Zapis stenograficzny (1937) 282. posiedzenie Komisji Gospodarki Narodowej w dniu 4 stycznia 2011 r. ISSN 1643-2851 SENAT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Zapis stenograficzny (1937) 282. posiedzenie Komisji Gospodarki Narodowej w dniu 4 stycznia 2011 r. VII kadencja Porządek obrad: 1. Rozpatrzenie ustawy o

Bardziej szczegółowo

Co to jest? SESJA 1 dla RODZICÓW

Co to jest? SESJA 1 dla RODZICÓW SAKRAMENT POJEDNANIA Co to jest? SESJA 1 dla RODZICÓW Znaki Gotowości Czy twoje dziecko czasem Chce się modlić do Boga? Mówi Przepraszam bez podpowiadania? Przebacza innym nawet wtedy, gdy nie mówi przepraszam?

Bardziej szczegółowo

Państwo/samorząd - a rodzina z osobą niepełnosprawną

Państwo/samorząd - a rodzina z osobą niepełnosprawną Państwo/samorząd - a rodzina z osobą niepełnosprawną dr Barbara Kołodziej Górnośląska Wyższa Szkoła Pedagogiczna im. kard. Augusta Hlonda w Mysłowicach I Regionalne Warsztaty Panelowe na temat: Wielospecjalistyczne

Bardziej szczegółowo