Sztorm pokonał Fryderyka

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Sztorm pokonał Fryderyka"

Transkrypt

1 LoNdoN 6-19 November (153) FrEE ISSN CZAS NA WYSPIE»4 Przy grobie ojca Józefa Nowi właściciele Fawley Court nadal zatrudniają Polaków. Na moją prośbę ochroniarz zawołał jednego z nich, który pracuje tam blisko dziewięć lat. Od niego dowiedziałem się, że grób ojca Józefa przed dniem Wszystkich Świętych został uporządkowany przez Polaków. Sztorm pokonał Fryderyka»3 takie CZASY»19 Kartki z kalendarza Dojeżdżałem w swojskie strony wczesnym świtem w stanie przypominającym delirium. Przejazd przez Śląsk w kierunku Krakowa był szczególnie smutny. W porannej szarzyźnie stały szpalery szarych ludzi przeważnie górników czekających na autobusy w drodze na poranną szychtę. Ich twarze były umęczone i bez radości, napiętnowane i jakby skazane na trudy życia. PodróżE Po ŚWIECIE»13 Bujając po Morzu Śródziemnym Przez okna podchodzącego do lądowania samolotu skały Sierra de Tramuntana wyglądają jak utopione we mgle klify wyspy King Konga z filmu Petera Jacksona. Wzburzone fale wspinają się po nich, daremnie próbując wedrzeć się po ścianach na ląd. Aż się wierzyć nie chce, że po minięciu tych gór od razu napotykamy rozległą, łagodną nizinę, która pokrywa resztę powierzchni Majorki. Fawley Court Nothing is as powerful as an idea whose time has come. We call for a public inquiry and reversal of the "sale". Congratulations to the people in High Wycombe who have contacted Steve Baker MP. Anyone with documents of the early period of Fawley Court and/or correspondence with the Charity Commission from 008 please contact urgently.

2 6-19 listopada 010 nowy czas Duch Czasu straszy nawet ateistów. Stanisław Jerzy Lec sobota, 6 listopada, feliksa, leonarda 1917 W Piotrogradzie z krążownika Aurora padł wystrzał, który był sygnałem dla bolszewików do ataku na Pałac Zimowy. Wybuchła rewolucja paź dziernikowa, rozpoczął się proces budowania państwa komunistycznego. Niedziela, 7 listopada, MarzeNy, KariNy 1939 Generał Władysław Sikorski został mianowany Naczelnym Wodzem i Generalnym Inspektorem Sił Zbrojnych. poniedziałek, 8 listopada, BogdaNa, Bożydara 1939 Nieudany zamach na Hitlera w monachijskiej piwiarni, w której wygłaszał przemówienie z okazji kolejnej rocznicy puczu NSDAP. WtoreK, 9 listopada, aleksandra, elżbiety 1989 Rozpoczęło się burzenie muru berlińskiego. Był to symboliczny dzień końca podziału Europy na blok wschodni i zachodni. Środa, 10 listopada, andrzeja, leona 1980 Zarejestrowany został Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Solidarność", jeden z głównych ośrodków masowego ruchu oporu przeciw komunistycznym rządom Polski Ludowej. CzWarteK, 11 listopada, alicji, MarCiNa 1940 Emigracyjne rządy Polski i Czechosłowacji ogłosiły w Londynie deklarację o zaprzestaniu sporów zachodzących w przeszłości i o podjęciu ścisłej współpracy po zakończeniu wojny. piątek, 1 listopada, gabriela, renaty 1919 Bracia Smith rozpoczęli pierwszy w historii lotnictwa lot z Anglii do Australii. Trasa przelotu wynosiła ponad 18 tysięcy kilometrów. sobota, 13 listopada, arkadiusza, stanisława 194 Władysław Reymont, jeden z głównych przedstawicieli realizmu krytycznego w okresie Młodej Polski, otrzymał Nagrodę Nobla za powieść Chłopi. Niedziela, 14 listopada, agaty, stefana 19 W Londynie zaczęła nadawać stacja BBC, główny brytyjski publiczny nadawca radiowo-telewizyjny i największa tego typu instytucja na świecie. 196 W Parku Łazienkowskim w Warszawie odsłonięto pomnik Fryderyka Chopina projektu Wacława Szymanowskiego. W maju 1940 roku pomnik został wysadzony w powietrze i wywieziony na złom. poniedziałek, 15 listopada, artura, leopolda 1988 Palestyński przywódca Organizacji Wyzwolenia Palestyny Jaser Arafat ogłosił niepodległość tego kraju. WtoreK, 16 listopada, edmunda, łucji 1849 Fiodor Dostojewski został skazany na śmierć za przynależność do tzw. Koła Pietraszewskiego, prozachodnie poglądy oraz krytykę zacofania kulturowego, społecznego i ekonomicznego Rosji. Wyrok tuż przed egzekucją zmieniono na zesłanie i służbę wojskową w stopniu szeregowca. Środa, 17 listopada, WiKtorii, rocha 1989 Wyemitowano ostatnie wydanie Dziennika Telewizyjnego, głównego programu informacyjnego TVP w czasach PRL, nadawanego od 1958 roku. CzWarteK, 18 listopada, agnieszki, romana 1965 Polscy biskupi wystosowali do niemieckiego episkopatu list w sprawie wzajemnego wybaczenia krzywd, ze słynnym zwrotem: Przebaczamy i prosimy o przebaczenie". piątek, 19 listopada, Matyldy, seweryna 1655 Rozpoczęła się obrona Jasnej Góry i Klasztoru Paulinów, zaatakowanej przez Szwedów. Czyn ten stał się symbolem oporu i punktem zwrotnym podczas najazdu wojsk szwedzkich na Polskę. 63 King s Grove, London SE15 NA Tel.: , RedaktoR naczelny: Grzegorz Małkiewicz Redakcja: Teresa Bazarnik Jacek Ozaist, Daniel Kowalski Alex Sławiński; WSPÓŁPRACA REDAKCYJNA: Lidia Aleksandrowicz; FelIetony: Krystyna Cywińska, Wacław Lewandowski; RySUnkI: Andrzej Krauze, Andrzej Lichota; zdjęcia: Piotr Apolinarski, Aneta Grochowska; WSpółpRaca: Małgorzata Białecka, Grzegorz Borkowski, Włodzimierz Fenrych, Tomasz Furmanek, Anna Maria Grabania, Stefan Gołębiowski, Katarzyna Gryniewicz, Mikołaj Hęciak, Przemysław Kobus, Michał Opolski, Łucja Piejko, Roma Piotrowska, Fryderyk Rossakovsky-Lloyd, Wojciech Sobczyński, Agnieszka Stando dział MaRketIngU: tel./fax: , mobile: Marcin Rogoziński WydaWca: CZAS Publishers Ltd. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych reklam i ogłoszeń oraz zastrzega sobie prawo niezamieszczenia ogłoszenia. nowyczas Wydanie dofinansowane w ramach zlecania przez Kancelarię Senatu zadań w zakresie opieki nad Polonią i Polakami za granicą w 010 roku. droga redakcjo! serdecznie gratulacje z okazji wydania 150 numeru Nowego Czasu! Pamiętam dzień, kiedy wpadł mi do ręki Wasz 1 numer. Przebiegłam wzrokiem pierwszą stronę, ale pilne obowiązki nie pozwoliły mi zagłębić się w treść. Odkładając z żalem gazetę, wiedziałam, że będzie to moja ulubiona lektura, a szósty czy nawet siódmy zmysł podszeptywał mi, że Nowy Czas ma coś wspólnego z Redaktorem, Panem Grzegorzem Małkiewiczem, którego notabene ceniłam jeszcze w starym czasie i z tą samą siłą cenię do dziś. Przekonałam się bardzo szybko, że intuicja mnie nie zawiodła. Nie dość, że mój ulubiony Redaktor, to jeszcze dobrał sobie wspaniały zespół Współpracowników jesteście THe BesT! Redagujecie ciekawą, na wysokim poziomie gazetę. Bardzo lubię Was wszystkich czytać. Polubiłam Wasze pismo od pierwszego przeczytanego słowa, a dziwnym zbiegiem okoliczności, kiedy wychodził 1 numer Nowego Czasu, dla mnie wtedy nastał również nowy czas Zawsze więc będziecie mi się kojarzyć z dobrym, najlepszym nowym czasem... Oby tak dalej! Panu Naczelnemu i jego piszącym w pocie czoła Współpracownikom dziękuję i życzę, ażeby wena nawiedzała Ciało Redakcyjne bez przerwy, od rana do wieczora, ku ogólnemu zadowoleniu. Z podziękowaniem i pozdrowieniami a. Maćkowiak Kurczak z trzema nogami? komentarz pana Włodzimierza Fenrycha w poprzednim wydaniu Nowego Czasu (3.10, nr 16/15) przyjąłem z pewnym zaskoczeniem. Nie dlatego, że jest krytyczny wobec mojego artykułu (daj nam, Panie Boże, więcej takiej krytyki), tylko dlatego, że wydaje się podkreślać w nim treści, których nie widział ani autor artykułu, ani redakcja Nowego Czasu. W artykule Dziecięcy rasizm? nie chodziło bynajmniej o sensację i nawet nie o pobicie Polki, tak jak w obrazie nie chodzi o ruszanie pędzlem, a w krzyżówce o wpisanie liter. Mogłoby się wydawać, że wypowiedzi aż trzech przedstawicieli instytucji publicznych w tej sprawie są tego najlepszym potwierdzeniem. a jednak nie z listu pana Fenrycha wynika, że z braku UFO, kurczaka z trzema nogami i porządnego morderstwa redakcja Nowego Czasu jako ostatniej deski ratunku w pogoni za sensacją chwyciła się pobitej Polki. Tylko czy zdają sobie sprawę z tego sami zainteresowani Polacy w Luton, którzy rozpowszechnili gazetę z tymże artykułem lotem błyskawicy? To oni i ich dzieci przez kilka miesięcy doświadczali tzw. bullyingu, mimo wdrożonej przez ministerstwo edukacji i stanowczej polityki antybullyingowej. To dyrektor szkoły został przesłuchany przez policję jako świadek i to szkoła dla rozładowania napięcia zapewniła o tym, że bezpieczeństwo uczniów i członków społeczeństwa jest dla niej najważniejsze. Nowy Czas zrobił to, co w demokracji należy do czwartej władzy ujawnił problem i zapobiegł zamieceniu go pod dywan. Wbrew temu, co pisze pan Włodzimierz Fenrych właśnie proponowana przez niego rubryka tym razem Polak napadł na... byłaby na poziomie tabloidu, czyż więc powinna znaleźć miejsce w Nowym Czasie? Z poważaniem MaCiej Psyk Czas na prenumeratę Imię i Nazwisko... Adres Kod pocztowy... Tel... Liczba wydań... Prenumerata od numeru...(włącznie) Prenumeratę zamówić można na dowolny adres wukbądźteżwkrajachunii. Aby dokonać zamówienia należy wypełnić i odesłać formularz na adreswydawcywrazzzałączonym czekiem lub postal order. liczba wydań UK UE KAYAH_KONKURS Aby wygrać dwa bilety na jedyny w Londynie koncert Kayah wystarczy odpowiedzieć prawidłowo na poniższe pytanie, a odpowiedź wraz z imieniem, nazwiskiem i numerem telefonu przesłać do redakcji Nowego Czasu na adres: lub SMSem na numer do 9 listopada do godz Jaki jest tytuł singla, w którym Kayah zaśpiewała z Cesaria Evora? Zwycięzców, wyłonionych w drodze losowania, powiadomimy o wygranej telefonicznie. Czeki prosimy wystawiać na: CZAS PUBLISHERS LTD 63 Kings Grove London SE15 NA

3 6-19 listopada 010 nowy czas 3 SZTorm PokoNał FryDeryka Podobno trzy najpiękniejsze rzeczy na świecie to kobieta w tańcu, pełnej krwi arabskiej koń w galopie i fregata pod pełnymi żaglami. Wiem na pewno, że polski bryg Fryderyk Chopin na pełnym morzu to jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie w życiu widziałem. Gdy niedawno polski żaglowiec opuszczał port w Plymouth, nikt nie spodziewał się, że już dwa dni później rozegra się dramat. Dramat walki o ludzkie życie i statek. czas na wyspie Uczniowie Szkoły pod Żaglami szczęśliwie dobijają do brzegu NieSPokojNy DZień Jest piątek 9 października. W Londynie słoneczny poranek. Zapowiada się spokojny weekend, gdy portal elondyn podaje informacje o kryzysowej sytuacji polskiego żaglowca. Chwilę później TVN4 podejmuje temat, a TVP, Polsat, Sky News i BBC również zaczynają relacjonować sytuację. Kłopoty Fryderyka Chopina zaczęły się jeszcze w nocy około stu mil morskich od brytyjskich wysp Scilly, gdy pogoda nagle się pogorszyła. Na pokładzie płyną m.in. gimnazjaliści ze Szkoły pod żaglami. Warunki, w których płynie żaglowiec, są bardzo ciężkie. Jest ciemno, szaleje silny sztorm. Załoga robi wszystko, aby utrzymać statek w tych trudnych warunkach. W pewnym momencie żywioł ukazuje swoją okrutną potęgę. Pod naporem wiatru i wody pęka bukszpryt, a chwilę później łamie się pierwszy maszt. O 8.03 Fryderyk Chopin nadaje sygnał SOS:... jesteśmy w niebezpieczeństwie. Straciliśmy bukszpryt i fokmaszt... walczymy o utrzymanie drugiego masztu. Pozostajemy w silnym sztormie. Komunikat odbiera brytyjska Straż Wybrzeża oraz jednostki w sąsiedztwie polskiego żaglowca. Załoga walczy jeszcze o drugi, ostatni maszt, który niedługo potem podzieli los pierwszego. Rozpoczyna się akcja ratunkowa, która potrwa trzy dni. CZarNe ChmUry NaD FalmoUTh Dziś Fryderyk Chopin stoi w dokach Falmouth w Kornwalii. Medialny szum opadł, ale problemy pozostały. Koszty holowania i remontu są ogromne, a wizja odesłania do Polski dzieci biorących udział w rejsie przykra. Tym bardziej że dzieci wcale nie chcą wracać do domu i deklarują chęć pomocy przy naprawie żaglowca. Rodzice wspierają ich zapał i podkreślają pełne zaufanie do kapitana Ziemowita Barańskiego oraz jego załogi. Mają też nadzieję, że wszystko zakończy się dobrze, a ich pociechy już niedługo popłyną dalej. Dzieci uczestniczące w Szkole pod żaglami to gimnazjaliści, dla których ten rejs miał być nagrodą za ich pracę na rzecz ludzi potrzebujących. Projekt polega na spędzeniu roku szkolnego na żaglowcu, dzieląc czas na naukę, pracę i zwiedzanie wszystkich portów w drodze na Morze Karaibskie. Armatorem żaglowca Fryderyk Chopin jest Wyższa Szkoła Prawa i Administracji w Warszawie, która użycza go w ramach tego projektu nieodpłatnie. W tej chwili dzieci przebywają na lądzie nieopodal Falmouth. Mają zapewnioną dobrą opiekę zarówno ze strony polskiego konsulatu (konsul Jakub Zaborowski pojechał do Falmouth, kiedy tylko dowiedział się, w jakiej sytuacji znalazł się nasz żaglowiec), jak i polskiej społeczności. Już w pierwszy dzień właścicielki polskiej naleśnikarni z Falmouth zaoferowały chęć pomocy polskim uczniom. Przyjazne są też lokalne władze i sami mieszkańcy Falmouth. Na pomoc przybyli również nurkowie z polskiego klubu płetwonurków Waleń z Londynu. Bezpłatnie usunęli zaplątane w ster i śrubę napędową liny. Dzięki nim Fryderyk Chopin mógł o własnych siłach wpłynąć do portu w Falmouth. Wszyscy są więc dobrej myśli, że już niedługo żaglowiec odzyska swój pierwotny stan, a dzieci popłyną dalej. Tekst i fot.: Piotr Apolinarski Zanim wypłynął na wielkie wodu można go było podziwiać przy brzegu Tamizy zapraszamy nowa strona stary adres nowyczas.co.uk

4 4 czas na wyspie 6-19 listopada 010 nowy czas Ocalić i zachować Akcja sprzątania polskich grobów prowadzona od kilku lat z inicjatywy Poland Street odbyła się po raz kolejny. Tym razem objęła ona swym zasięgiem nie tylko londyńskie cmentarze. Za sprawą Polish Heritage Society oraz kilku innych organizacji na terenie niemalże całej Wielkiej Brytanii oczyszczono polskie groby i zapalono na nich lampki. Przy grobie ojca Józefa Marek Stella-Sawicki W poniedziałek 1 listopada Philip Bujak (sekretarz) i ja (prezes Polish Herritage Society) dotarliśmy do Fawley Court w Henley on Thames około godz. 11. Data i czas wizyty były uzgodnione z nowymi właścicielami za pośrednictwem ich prawników dzięki talentowi organizacyjnemu Philipa. Nowi właściciele Fawley Court wiedzieli, że reprezentujemy Polish Herritage Society i wszystkich tych, dla których pamięć pochowanego w Fawley Court ojca Józefa Jarzębowskiego jest i była zawsze bliska. Stan jego grobu o czym pamiętamy był nie do zaakceptowania, nie tylko pod względem religijnym, moralnym, ale i czysto cywilizacyjnym. Firma ochroniarska strzegąca Fawley Court miała dane Philipa oraz jego samochodu, natomiast o mnie nic nie wiedziano. Dlatego moja obecność była powodem krótkiego opóźnienia wjazdu na tak dobrze mi znany od blisko 40 lat teren. Czekaliśmy zatem chwilę przy bramie północnej (osobne wejście, nie to główne), po czym dwóch uprzejmych ochroniarzy eskortowało nas w drodze do kościoła św. Anny oraz do grobu ojca Józefa. Główne wejście do Fawley Court, zabezpieczone podwójnym kordonem bram z drutem kolczastym, przypomniało mi przejazd przez wschodni Berlin w latach sześćdziesiątych. To na wypadek włamań i prób wejścia ludzi mówi ochroniarz. W myśli zaś dodałem sobie których nowi właściciele nie chcą widzieć na swoim terenie. Kościół św. Anny jest zamknięty na kłódkę wiszącą na pięknej kutej bramie z polskimi orłami. Powiedziano nam, że szczątki z grobów rodziny księcia Stanisława Radziwiłła fundatora kościoła będą prawdopodobnie przeniesione do Szwajcarii, zgodnie z życzeniem rodziny. Po drodze zauważyliśmy, że piękne popiersie kardynała Newmana stoi na dawnym miejscu. Troszkę dalej jest inne popiersie, polskie. Ochroniarze, choć bardzo zaambarasowani całą sytuacją, byli uprzejmi, ale nie pozwolili nam robić żadnych fotografii, z wyjątkiem grobu ojca Józefa. Jeden z nich był brytyjskim spadochroniarzem i słyszał o Arnhem oraz generale Sosabowskim, więc udało mi się nawiązać rozmowę i przełamać lody. Obaj ochroniarze powiedzieli nam, że mają wielki szacunek dla wszystkich pochowanych w Fawely Court. Grób ojca Józefa teraz był zadbany nie było na nim ani jednego listka, wszystko pięknie uporządkowano, łącznie z okalającą go zielenią. W miejsce brakującej płyty kamiennej została założona drewniana pokrywa (widać to na zdjęciu), na której stały biało- -czerwone kwiaty oraz znicz, co stanowiło olbrzymi kontrast ze śmietniskiem, które widzieliśmy na fotografii w ostatnim numerze Nowego Czasu. Wywołało to wówczas wielkie oburzenie wszystkich, którzy to zobaczyli. Pozwolono mi zapalić mały znicz w imieniu Polish Heritage Society. Nowi właściciele Fawley Court nadal zatrudniają Polaków. Na moją prośbę ochroniarz zawołał jednego z nich, który pracuje tam blisko dziewięć lat. Od niego dowiedziałem się, że grób ojca Józefa przed dniem Wszystkich Świętych został uporządkowany przez Polaków. Alex Słwiński Sobota, 30 października, cmentarz Gunnersbury w zachodnim Londynie. Tam właśnie swój wieczny spoczynek znalazło wielu Polaków, którzy zasłużyli się zarówno w czasie wojny, walcząc z wrogiem, jak i w okresie powojennym, budując i aktywnie rozwijając polską społeczność w Wielkiej Brytanii. Groby wielu spośród tych osób są dziś zapomniane, zaniedbane, niejeden z nich nie był odwiedzany od lat. A jednak są. W Wielkiej Brytanii jest tych polskich grobów blisko 50 tys. Jak powiedziała Paulina Pyrkosz, przewodnicząca Poland Street, swoje zainteresowanie wzięciem udziału w tej akcji wyraziło kilkadziesiąt osób. Ostatecznie na cmentarzu Gunnersbury zjawiło się ich nieco mniej, jednak jak to zazwyczaj bywa bardziej liczyło się ich zaangażowanie niż sama liczba przybyłych. W ubiegłym roku skupiono się głównie na sprzątaniu grobów usytuowanych na północ od stojącego tam Pomnika Katyńskiego. Teraz zajęto się przede wszystkim tymi od południa. Mniej widocznymi i niejednokrotnie bardziej zaniedbanymi. A było nad czym pracować. Na cmentarzu Gunnersbury znajduje się półtora tysiąca polskich grobów. Jest wśród nich także nagrobek generała Tadeusza Bora-Komorowskiego. Stoi przy jednej z głównych alejek. Przekrzywiony, zapadający się w miękką ziemię. Zapaliłem na nim lampkę. Bo co innego mogłem zrobić? Ani ja, ani żadna z osób biorących udział w akcji nie byliśmy w stanie go wyprostować. Choć z pewnością jest gdzieś ktoś, kto mógłby się tym zająć Prosto z Gunnersbury trafiłem na Ealing Brodway na spotkanie z dr. Markiem Stellą-Sawickim, prezesem Polish Heritage Asociation. W tym roku to właśnie kierowane przez niego stowarzyszenie wzięło na siebie ciężar zorganizowania akcji. I dzięki niemu inicjatywa wspięła się na zupełnie inny poziom. Zadzwonił do mnie Łukasz Boryczko z Poland Street, który koordynował ubiegłoroczną akcję na cmentarzu w Gunnersbury mówi prezes. Zorganizowaliśmy spotkanie w Ognisku Polskim przy Exhibition Road. Przybyli na nie również przedstawiciele Polskiej Macierzy Szkolnej, zakonu maltańskiego, Fawley Court Old Boys i wielu innych organizacji oraz harcerze. Na tym zebraniu postanowiono, że wspólna inicjatywa będzie prowadzona pod hasłem Polski znicz na polskim grobie. Ma ona na celu już nie tylko porządkowanie polskich grobów, ale przede wszystkim stworzenie dokładnej mapy mogił w całej Wielkiej Brytanii. Wyczyścić grób to jest jedna sprawa mówi dr Stella-Sawicki. Chcę, żeby zapalić na czystym grobie świece, odmówić pacierz i zrobić zdjęcie. Chcę stworzyć bazę danych, w której znajdziemy nie tylko lokalizację, imię i nazwisko pochowanej tam osoby, ale także dołączone tam zdjęcie grobu. Bo za parę lat znalezienie tych mogił będzie wielkim problemem. W realizację projektu zaangażowała się spora grupa wolontariuszy. Oprócz harcerzy zgłosiło się mnóstwo osób z polskich szkół. Większość z nich to młode nauczycielki uczące w szkołach sobotnich, często w takich miejscach, o których istnieniu pewnie nie słyszałeś. I tu Marek Stella-Sawicki podaje przykład polskiej społeczności w Somerset, gdzie mieszka i pracuje około 700 naszych rodaków. Mają swoją szkołę i kościół. Żyją w tym miejscu od kilku lat, jednak do tej pory nie wiedzieli o okolicy zbyt wiele. A właśnie tam znajdowały się trzy lotniska Polish Air Force. U góry: dr Marek Stella- Sawicki przy grobie o. Józefa Jarzębowskiego, przykrytego tymczasową, drewnianą skrzynią w Fawley Court. Obok: na oryginalnej płycie z grobu założyciela Kolegium Miłosierdzia Bożego, która leży porzucona na cmentarzu komunalnym w Henley on Thames (mimo że sparwa eksumacji trafiła do sądu), też ktoś zapalił znicz i złożył kwiaty.

5 5 nowy czas 6-19 listopada 010 czas na wyspie Organizatorzy zdawali sobie sprawę z tego, że nie będą w stanie zająć się wszystkimi grobami jednocześnie. Dlatego na początku postanowiono skupić się na mogiłach tych osób, które w życiu polskiej społeczności zapisały się w sposób szczególny dowódców wojskowych, oficerów, a także ludzi sztuki, artystów, przedstawicieli arystokracji Jednak analizując dostępne materiały takie jak choćby dokumenty przekazane przez Polską Akcję Katolicką doszukano się miejsc, w których leżą powstańcy styczniowi czy listopadowi. Zlokalizowano groby, które mają już prawie 00 lat. Ale też i znacznie późniejsze, te powojenne, które powoli popadają w zapomnienie, gdyż leżący w nich nie pozostawili po sobie bliskich. Dlatego zmodyfikowaliśmy nieco swoje podejście dodaje Marek Stella-Sawicki i zajęliśmy się nie tylko słynnymi osobami, ale także tymi, o których już nikt nie pamięta. Wydaje mi się to bardziej humanitarne. Pracowaliśmy na ponad 50 cmentarzach dorzuca prezes Polish Heritage Society. A mówiąc to, ma również na myśli siebie. Teraz siedzimy w zacisznej kawiarence w samym sercu Ealingu, jednak jeszcze przed chwilą prezes sprzątał groby na cmentarzu przy South Ealing. Na stoliku, obok wspaniale pachnącego cappuccino leży jego ociekający wodą kapelusz. W Bristolu mamy 60 wolontariuszy. Akcja cieszy się również olbrzymim zainteresowaniem w Szkocji i Manchesterze. Tam właśnie są harcerze prowadzeni przez harcmistrzynię mającą 90 lat. Zgłosiło się do mnie również BBC w związku z groba- mi przy lotnisku w Coventry, gdzie leży jedenastu polskich pilotów z dywizjonu 305, którzy zginęli, broniąc miasta podczas Coventry Blitz w 1940 roku. Okazuje się, że zainicjowana kilka lat temu przez Poland Street akcja zaczyna nabierać całkiem innego niż dotąd charakteru. To już nie tylko gest, oddanie hołdu tym, którzy dla Polski żyli, za nią walczyli i umierali. To również a może przede wszystkim próba zachowania dla nas tego, co już wkrótce może przestać istnieć. Naszej historii i tożsamości. Polska historia nie tworzyła się tylko w Polsce. Bardzo często najważniejsze sprawy realizowały się daleko od naszych granic. Oprócz wielkich aktorów miała również swoich małych bohaterów. Wielu spoczywa dziś na brytyjskiej ziemi. Z pewnością większość z nich wcale nie chciała zostać bohaterami. Chcieli po prostu żyć. Normalnie, jak każdy z nas. Ktoś inny wybrał za nich Tym bardziej więc nasza pamięć o nich jest ważna. Żeby trud i przelana krew nie poszły na marne. Odbierzcie im ich historię, a zabierzecie im przyszłość przypominam sobie przeczytane dawno słowa. To od nas zależy, kim będziemy w przyszłości dumnym narodem, który łączy kultura i historia, czy też przypadkową zbieraniną nieświadomych swoich korzeni ludzi. Wierzę jednak, że chociażby dzięki takim akcjom jak ta zainicjowana przez Poland Street, a teraz poszerzona o Polish Heritage Society pozostaniemy tym pierwszym. Alex Sławiński Na cmentarzu Gunnersbury było nad czym pracować. Jest tam ok polskich grobów Polski znicz na polskim grobie Akcja objęła swym zasięgiem teren całej Wielkiej Brytanii. Udział w niej wzięło ponad 500 osób. Uprzątnięto i zarchiwizowano groby na przynajmniej 50 cmentarzach. Organizatorzy otrzymali bogatą dokumentację fotograficzną liczącą kilkaset zdjęć. W inicjatywę, oprócz Poland Street i Polish Heritage Asociation, zaangażowały się Polska Macierz Szkolna, BBC, harcerze i SPK. Nad koordynacją prac wolontariuszy czuwała Małgosia Alterman. Philip Bujak rozsyłał znicze, a dr Andrzej Meeson-Kielanowski i dr Marek Stella-Sawicki osobiście pomagali dziesiątkom ludzi dobrej woli, którzy włączyli się do projektu. Wszystkim, którzy poświęcili swój czas i energię, należą się podziękowania. Kolejna akcja już za rok. $ 7 ' 1, :<ģ/ =<67.,(. &(* * 6 6 / 9 : $ : $ 7 $ ( : 3â $. â 1 67$ %$ Ĉ.$&+ 5 + &, 7: : 7 6 ( RWYBÓ %H]SàDWQD LQIROLQLD D ZZZ ZZZ PRQH\JUDP FRP PRQH\JUDP FRP P :<Ĝ/,- = I gdziekolwiek zobaczysz znak MoneyGram 3R]D RGQRĝQ\PL RSàDWDPL WUDQVDN WUDQVDNF\MQ\PL NF\MQ\PL ]D SU]HOHZ SU]HOHZ VWRVXMH VLĉ NXUV Z\PLDQ\ XVWDORQ\ X SU]H] ¾UPĉ 0RQH\*UDP OXE DJHQWD SàDWD Z Z\VRNRĝFL RERZLĄ]XMH ]D SU]H SU]HND]\ ND]\ Z\NRQDQH QD REV]DU]H /RQG\QX Z JUDQLF JUDQLFDFK FDFK REZRGQLF\ 0 SàDWD ]D Z\QRVL ]DVWRVRZDQ\ 0RQH\*UDP DJHQWyZ 0RQH\*UDP,QWHUQD,QWHUQDWLRQDO UHJXORZDQĄ SU]HND]\ VSR]D WHJR REV]DUX Z\QR RVL 'RGDWNRZR GR RSàDW\ ]D SU]HND] ]D VWRVRZDQ\ ]RVWDQLH NXUV Z\PLDQ\ ZDOXW 0RQH H\*UDP OXE MHJR DJHQWyZ DWLRQDO /LPLWHG MHVW ¾UPĄ DXWRU\]RZDQĄ L UHJXOR RZDQĄ SU]H] )LQDQFLDO 6HUYLFHV $XWKRULW\ WDPL 0RQH\*UDP,QWHUQDWLRQDO /LPLWHG ĝzldgf F]ĄF\P XVàXJL SU]HND]yZ SLHQLĉĩQ\FK 3RVW I¾FH L 3RVW I¾FH ORJR VĄ ]DUHMHVWURZDQ\PL ]QDNDPL KDQGORZ\PL 3RVW I¾FH /WG 0RQH\*UDP :V]\VWNLH SUDZD $XWKRULW\ 3RZ\ĩVL DJHQFL VĄ DJHQW DJHQWDPL ĝzldgf]ąf\p ]DVWU]HĩRQH &6

6 listopada 010 nowy czas fawley court THE RETURN OF VLAD! and other matters Almost a year after FCOB and Nowy Czas started their search for Vladislav (Władyslaw) Duda, (formerly, Rev. Fr W DUDA MIC, Provincial Superior of the British Province of the Marian Fathers, and trustee of Marian Charities Nos and ), we are happy to announce that he has now re-surfaced! Readers will recall our search commenced on December 009,( A Beautiful Part of England that is forever Poland letter to Andrew Hind, the former Chief Executive of the Charity Commission),wherein we invited you to contact the then Rev. Fr,and Trustee, Vladislav Duda to explain the needless, and tragic proposed sale of Fawley Court. Thereafter there was an eerie silence. Our letters and telephone calls to the MARIAN TRUSTEES (under Charity Commission advice hence guidance) all went unheeded. Readers will recall our plea to the Charity Commission itself, to stay the sale of Fawley Court until such time when awkward and searching questions could and should have been answered! This was ignored. In addition, three diplomatic, but firm interrogatory letters querying the bedevilled proposed sale of Fawley Court were sent to messrs Pothecary Witham Weld, (Solicitors for the Marians) which were acknowledged but to which FCOB never even received the courtesy of an informed reply. Since then much has resurfaced shedding a totally radically different light on this ignominious dog s breakfast; important Fawley Court copy/original documents, deeds, accounts, correspondence, notes etc including now, our own Wladyslaw Duda! The cause for W Duda s re-emergence is curious. He is unhappy about an item about Fawley Court in Private Eye and has written to Private Eye expressing his displeasure. At the same time we learn that he now works in London, in a community capacity and apparently; He s very good at his job too. In his to Private Eye, W Duda volunteers some very interesting information relating to his tasks and days at Fawley Court. He informs us that he; spent a lot of time in sorting out the Trust s archives. He adds; To my knowledge all documents were kept in safe file cabinets, and fascinatingly for all of us concerned about the fate of Father Joseph Jarzembowski s Museum, he also tells us in no uncertain terms; I would also like to point out that under my management, a complete evaluation of the museum was carried out and a full inventory was prepared with the help of several professional institutions (both English and Polish) I did not play any role in selling Fawley Court. Well, that may or may not be that then. But hang on a second, what about the building of the New Centre for the Apostolate at Fawley Court itself, which he, W Duda, was charged with to oversee, and for which he, on behalf of the Marian Charitable Trust(s), solicited sizeable donation commencing in the Winter of 000 onwards?! In fact, some two hundred and fifty individual Anglo-Polish donors, (we have the full list), contributed at least 0, by purchasing living stones for this worthy cause. (With bank interest compounded at a mean of 5% over ten years, today this outstanding sum stands at exactly 357,579.93p.). Where is this money and where is this new Apostolate Centre at Fawley Court for which Wycombe District Council granted planning permission? Having long ago promised to investigate this problem (they call it a failed appeal ), and the whereabouts of 400,000.00, from the Marians secretive sale of the North Lodge in 006 the Charity Commission are as usual still rooting around in this fiasco and quagmire, like a stumbling truffle pig with a blunt snout,and opaque sunglasses. Meanwhile, two hundred and fifty fleeced donors are all still waiting and as the law demands wanting. W Duda concludes his piece to Private Eye with an invitation if you would like to discuss it further please call (me) on: A mobile number (which obviously we cannot advertise) is given. To those given to superstition,and sensitive to numerical symbolism,suffice it to say that it contains three consecutive sixes and for good measure another six Anyway, onto other more serious and uplifting matters. Our hearty congratulations go out to Polish Heritage, and in particular to both, Dr Mark Stella-Sawicki, and Philip Bujak on their splendid initiative in observing the time-honoured Polish tradition of Zaduszki (All Soul s Day), by gaining formal access to Fawley Court and placing a znicz (glass guarded candle), at the grave of Father Josef Jarzembowski this Monday 1st November. Doubtless our spiritual guardians at Fawley Court; Fr. Josef Jarzembowski, Prince S Radziwill and Cardinal Blessed John Henry Newman, embraced warmly the visit of Polish Heritage on behalf of tens. if not hundreds of thousands from Polonia. It seems however that Mark Sawicki s and Philip Bujak s unique homage did not pass without its travails ; troublesome security guards at those dreaded Belsen gates, and a tragic, mock (wooden) tombstone/plinth at Fr Josef s grave, passing as the real thing (A first hand account of this special event from the authors themselves is carried in this week s Nowy Czas, p.4). It goes without saying as to the overall, awful grotesque act being played out here. We have a minority bunch of young insensitive Marian Trustees wearing the mantle of priests, hellbent on driving out their Founder, Fr Josef from his Fawley Court grave of near half a century! (They weren t yet, even a twinkle in their Mothers eyes at the time of Fr Joseph s funeral, let alone His founding of His school, Kolegium Bożego Miłosierdzia, and the beacon of freedom it proudly stood for). These young suited desperadoes,in their occasional swinging cassocks ar in turn driven by the arrogant, misguided, mercenary, asset stripping desperation of their distant Superior Trustee Pawel Naumowicz in Warsaw, whose sum total of visits to his parish at Fawley Court over ten years you can count on one hand, and you still have few fingers left (if you are lucky). His mantra is money. It s a shame he can t add. Was something lost in translation? million is not the same as a pathetic 13million. In any event Fawley Court is priceless, and is not Naumowicz s or the Marians to sell. We have two testimonies from the Marians themselves confirming their own ecclesiastical and legally binding contract with Fr Josef s testamentary wishes for him to remain in his grave at Fawley Court, in perpetuity. The first comes from their very own Trust Journal, the Zwiastun of Autumn In a funeral reminiscence from 1964, they write warmly ; that he (Father Josef Jarzembowski) be buried humbly facing the school (Divine Mercy College, Fawley Court), so that he could watch his boys playing football (in perpetuity). The second, equally telling testimony comes from no less an authority than the Marians own one-time Father Superior at Fawley Court, namely Fr.Antoni Papużyński MIC. In the foreword to their booklet Ave Maryja commemorating the twenty fifth anniversary of Fr Jarzembowski s passing away (13 September September 1989) Fr PapużyĶski writes on behalf of the Marians; As one stands over Fr Josef s grave (at Fawley Court), twenty five years on, one is fully aware that His spirit prevails at this very spot, he literally reigns over Fawley Court. The good deeds he enacted here, are as relevant today as in his own time. Not far from his humble grave there stands, and continues to grow, the Sanctuary, containing the holy painting of Divine Mercy. In accordance with Father Josef s own wishes,this Divine Mercy continues to blossom embracing an ever growing congregation and people who visit in large numbers to receive, and be touched, by a unique Divine Grace. And he adds further and importantly in the same foreword; Pragniemy, aby zgodnie z wolą o. Józefa fawley Court (!), ten Jedyny w swoim rodzaju ośrodek katolicki i Polski na emigracji, stawał się miejscem, w którym rozproszeni rodacy będą mieli możliwość odnajdywać i utwierdzać swoją CHrześCiJaŃską i narodową tożsamość. ( We desire, in keeping with Fr Joseph s own will for Fawley Court, that this unique and the only one of its kind, Catholic and Polish sanctuary held by the Poles in exile, continues to be an abode for fellow (Polish) compatriots from all parts of the world, so that they have the opportunity to find themselves, and affirm their Christian faith and national identity ). That s a Marian speaking on the 13 September 1989, on the 5th anniversary of Father Jozef Jarzembowski s passing away. Let s hear more from the good ones. Never a truer word has been spoken or written about Fawley Court and its real and original raison d etre,(together with it should hastily be added The CY-PRES DOCTRINE and its legal application to the school Divine Mercy College, which is also the true, original reason why Fawley Court was bought by all of us). It is now time for some real support, cooperation and unity from all of Polonia, (and that includes the Polska Misja Katolicka ), in the campaign to save Fawley Court! Let s see it! Let s hear it! Let s win it! FAWLEY COURT! Who knows,perhaps even Wladyslaw Duda may join us? Mirek Malevski, Chairman FCOB Nothing is as powerful as an idea whose time has come. We call for a public inquiry and reversal of the "sale". Congratulations to the people in High Wycombe who have contacted Steve Baker MP. Anyone with documents of the early period of Fawley Court and/or correspondence with the Charity Commission from 008 please contact urgently.

7 nowy czas 6-19 listopada 010 Nad grobem Conrada 7 drugi brzeg Tadeusz de Virion Od lat wybierałem się odwiedzić grób Josepha Conrada Korzeniowskiego, mojego ulubionego pisarza. Z Londynu do Canterbury, gdzie przez kilka lat mieszkał i gdzie został pochowany, nie jest w końcu tak daleko. Dlaczego tyle lat to trwało? W tym roku, chociaż nic nie sprzyjało zrealizowaniu tego postanowienia (włącznie z deszczową pogodą), wyruszyliśmy w tę podróż z Tomkiem Stando kuratorem ostatniej ARTerii zgodnie z planem. Tomka nie musiałem namawiać, a dlaczego, zrozumiałem to w trakcie naszej godzinnej podróży. Podobnie jak ja od lat jest zafascynowany twórczością Conrada. Nie jest pierwszym artystą malarzem, dla którego Conrad był ważną inspiracją, również Francis Bacon twierdził, że Conrad był w jego twórczości inspiracją najważniejszą. Lektura Jądra ciemności poprzedziła powstanie najsłynniejszych tryptyków Bacona. Człowiek zmagający się ze swoim piekłem. Człowiek upadły, człowiek zwycięski, człowiek nieznający kompromisu. Każdy artysta, bez względu na środki wyrazu, stoi przed podobnymi wyzwaniami. Niewielki, malowniczy, miejski cmentarz. Na mapce zaznaczone miejsce spoczynku Conrada, jedyny grób posiadający kategorię zabytku chronionego na XIX-wiecznym cmentarzu. Cmentarz pusty. Idziemy, milcząc, jakbyśmy za chwilę mieli spotkać Mistrza, który oświadczy, że nic więcej nie ma już nam do powiedzenia. Jego grobem jest milcząca skała granitu, nawet nie mówi, że był pisarzem i jaką przeszedł drogę. Tylko polskie nazwisko wskazuje na początek. A napis na skale nie przynosi pocieszenia żyjącym. W oddali monumentalna katedra przytłacza rozmiarem. Sleep after toyle, port after stormie seas, ease after warre, death after life, does greatly please (Spenser). Grzegorz Małkiewicz W wieku 84 lat zmarł Tadeusz de Virion, polski adwokat, dyplomata, pierwszy po II wojnie światowej niekomunistyczny ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Wielkiej Brytanii. Tadeusz de Virion (ur. 196) prawnikiem został w wieku lat. Był obrońcą w procesach politycznych. Bronił m.in. Karola Modzelewskiego, Jacka Kuronia, Adama Michnika, hutników z Huty Warszawa. Był jednak nie tylko prawnikiem. W 1990 roku został pierwszym niekomunistycznym ambasadorem RP w Londynie. Był również członkiem Trybunału Stanu w latach i W 1944 roku brał udział w powstaniu warszawskim. Występował jako obrońca w najgłośniejszych procesach. W 1965 roku bronił skazanego na śmierć w tzw. aferze mięsnej Stanisława Wawrzeckiego. Bronił też opozycjonistów w stanie wojennym. W III RP był obrońcą w procesach m.in. członków gangu pruszkowskiego, gangu Rympałka, był polskim obrońcą Jeremiasza B. Baraniny. Reprezentował prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego w procesie z gazetą Życie. Ostatnią głośną sprawą, w której występował, było wydanie Belgii na mocy Europejskiego Nakazu Aresztowania Adama G., który zamordował w Brukseli belgijskiego nastolatka. Został odznaczony m.in. Krzyżem AK, Warszawskim Krzyżem Powstańczym, Złotym Krzyżem Zasługi, Złotą Odznaką Adwokatury. Od 1980 roku był również członkiem Zakonu Kawalerów Maltańskich. Ludwik Jerzy Kern W Krakowie po ciężkiej chorobie zmarł Ludwik Jerzy Kern, pisarz, poeta, satyryk, prawie całe swe zawodowe życie związany z legendarnym krakowskim Przekrojem, do którego jak wspominał wprowadził go w 1948 roku sam Konstanty Ildefons Gałczyński Był jednym z filarów tego tygodnika, obok Mariana Eilego, Zbigniewa Lengrena, Miry Michałowskiej, Lucjana Kydryńskiego, Daniela Mroza, Sławomira Mrożka. Z Przekrojem współpracował do 00 roku, kiedy redakcja przeniosła się do Warszawy. Co tydzień przez wiele lat publikował wiersze, ale także reportaże oraz przekłady. Był autorem wybitnych książek dla dzieci: m.in. Proszę słonia, Karampuk oraz Ferdynand Wspaniały, przetłumaczony na 0 języków i znakomicie ilustrowany przez innego wybitnego krakowskiego artystę Kazimierza Mikulskiego. Był także autorem szlagierów m.in. Lato, lato, Nie bądź taki szybki Bill Cicha woda a także Wojna domowa do sławnego komediowego serialu telewizyjnego. Ludwik Jerzy Kern urodził się w Łodzi, debiutował przed wojną na łamach popularnego Ilustrowanego Kuriera Codziennego", brał udział w kamanii wrześniowej, po upadku Powstania Warszawskiego przeniósł się do Krakowa. Miał 90 lat. Ech, tak mi szkoda niezmiernie że już po Jerzym Kernie i skurczył jakoś się Kraków. Chociaż, co do Polaków, to jakoś... Nie uwierzę, by znali, kto zacz Ludwik Jerzy. Ech, przecież, takim cudnym słoneczkiem był Jerzy Ludwik... A Polak się kocha w powstaniach, martyrologiach, kazaniach, pogrzebach i ekshumacjach, phoezjach i khontestacjach i mu słoneczka nie trzeba. Z mało-polskiego nieba zszedł więc i został smutek. *** A on już z Piotrem! Filutek! Tomasz Januszkiewicz

8 8 takie czasy 6-19 listopada 010 nowy czas Kartki z kalendarza Wojciech Sobczyński Lata temu podróżowanie do Polski z Zachodu wiązało się z wieloma emocjami. Jedną z nich był prawdziwy lęk, czy na koniec podróży zostaniemy wypuszczeni na granicy. Związane z tym poczucie ryzyka pogłębiał refleksyjny nastrój. Gdy jechałem w taką podróż po raz pierwszy, żelazna kurtyna dzieląca dwa światy Europy trzymała się jeszcze bardzo mocno. Bezwzględni ludzie, którzy ją zawiesili, doprowadzili swój szaleńczy akt do perfekcji i w Orwellowski sposób sprawowali absolutną kontrolę. Moje pierwsze podróże do Polski zawsze odbywałem z uciążliwymi przystankami na granicy wschodnioniemieckiej i polskiej. Dojeżdżałem w swojskie strony wczesnym świtem w stanie przypominającym delirium. Przejazd przez Śląsk w stronę Krakowa był szczególnie smutny. W porannej szarzyźnie stały szpalery szarych ludzi przeważnie górników czekających na autobusy w drodze na poranną szychtę. Ich twarze były umęczone i bez radości, napiętnowane i jakby skazane na trudy życia. Dalej droga wiodła przez Olkusz i kończyła się w Kościuszkowskiej krainie koło pól bitewnych Racławic aż po Bronowice, na przedpolu Krakowa. Tam czekała na mnie wtedy, jak i teraz, nagroda widok na kopiec Kościuszki, zawoalowany poranną mgłą i zaróżowionym światłem leniwego jesiennego słońca. Kiedyś, przed laty, miałem okazję trzymać w ręku dwa obrazy Stanisława Wyspiańskiego przedstawiające widok na kopiec, malowane właśnie z Bronowic, gdzie artysta mieszkał w chłopskiej chacie. Było na nich więcej bieli po pierwszych opadach śniegu i skrzących się przymrozkowych szronów, które pojawiały się w wigilię Wszystkich Świętych. W tym roku wiatr halny przyniósł ciepłe powietrze z południa, pewnie aż z Bałkanów, dając szansę Polakom obchodzić jedno z najważniejszych świąt w kalendarzu szczególnie nastrojowo. Już blisko dwa tygodnie wcześniej na targowiskach, w sklepach lub wręcz improwizowanych stoiskach ulicznych pojawiły się cmentarne ozdoby, znicze i nieodłączne chryzantemy. Przy cmentarzach sznury ludzi obładowanych konewkami, wiadrami i wszystkim tym, co potrzebne, aby uporządkować mogiły rodzinne przed zbliżającym się świętem. W wigilię Wszystkich Świętych roboty cmentarne są zwykle ukończone i wieczorem zaczyna się rytualna wędrówka najpierw na groby najbliższych, później znajomych, a dalej groby zasłużonych, pochylając nad nimi czoło. Po zmierzchu też wędrowałem wraz z miłymi mi ludźmi po cmentarnych zakamarkach starych cmentarzy Krakowa. Od krańca do krańca, jak okiem sięgnąć, migotały światełka zniczy, rozsiewając słodką woń palącego się wosku. Z pobliskiej kaplicy rozlegały się głosy żałosnej modlitwy o wieczne odpoczywanie dla zmarłych, a przecież także o spokój ducha dla nas żywych. Mnie ten nastrój udzielał się szczególnie, bo zaledwie dwa miesiące temu pożegnałem na zawsze moją staruszkę mamę, a najbliżsi przyjaciele stracili długo wyczekiwane, a jeszcze nienarodzone maleństwo. Będąc na cmentarzu widziałem nowe groby ofiar smoleńskiej katastrofy w Alei Zasłużonych. Krakowianie jednak największy hołd składali ludziom kultury i teatru. Morzem zniczy zalane były miejsca spoczynku uznanych, między innymi Marka Grechuty (piosenkarza i poety), Tadeusz Kantora (malarza i twórcy Teatru Cricot), Piotra Skrzyneckiego (współtwórcy kabaretu Piwnica pod Baranami ), Jerzego Bińczyckiego (aktora i dyrektora Starego Teatru), Basi Kwiatkowskiej (aktorki teatru i filmu), a także Jerzego Panka (znakomitego polskiego artysty grafika). Ich życie, jak i wszystkich innych, w starych kamiennych grobach i świeżo uklepanych mogiłach byłoby tak jak te kartki, które wyrwane z kalendarza wiatr unosi w niepamięć. Ale my nie chcemy zapominać i jak mówił Cyprian Kamil Norwid o ołtarzach pamięci, gdzie się jeszcze Święty Ogień żarzy i my winniśmy im cześć. No cóż, życie i śmierć są ze sobą nieodłączne, a cmentarne obrządki stanowią jakby pomost pomiędzy dwoma brzegami Styksu. Są to dni piękne w swojej głębi i zadumie, akcentowane też we wspaniałych audycjach Programu II Polskiego Radia, które są dostępne dla polskich słuchaczy poza granicami kraju poprzez internet. We wtorek był Dzień Zaduszny jakby ostatni akt tej trylogii. Polacy wrócili do pracy, a wraz z nimi i ja. Myśląc nadal o Wyspiańskim i innych artystach, którzy ulegli urokowi Bronowic, poszedłem tam, by przymierzyć się do tego magicznego miejsca. Wypełniłem kilka kartek szkicownika, z czego jedną kilkuminutowy rysunek załączam dla czytelników Nowego Czasu.

9 listopada 010 nowy czas takie czasy BRUKSELA: Polska umową gazową z Rosją zdradza Europę Bartosz Rutkowski Mamy nową umowę gazową z Rosją i od razu ogromne problemy z Unią Europejską. Już dziś w Brukseli mówi się, że Polska, która tak bardzo forsowała ideę solidarności energetycznej Europy (kiedy ja mam problemy, sąsiedzi przychodzą mi z pomocą np. w formie dostaw gazu), sama tę ideę grzebie w imię swoich partykularnych interesów. BRuksela nas nie wesprze To działanie na krótką metę, jeśli na przykład wyjdą jakieś problemy z gazociągiem, który ma biec pod dnem Bałtyku z Rosji do Niemiec, wtedy Polska nie będzie mogła skutecznie oczekiwać na pomoc Brukseli mówi jeden z polskich analityków zajmujących się problemami energii. Tymczasem Warszawa twierdzi, że podpisana umowa z Rosją do 0 roku spełnia wszystkie warunki, jakie stawiała nam Unia Europejska. Bruksela zaś odpowiada: jak możemy oceniać warunki tej umowy, skoro Polska, powołując się na tajemnicę handlową, nie chce nam jej ujawnić. I błędne koło się zamyka. Polsko-rosyjskie targi o gaz pokazują, jak trudna jest europeizacja polityki energetycznej. Świadczą o tym najlepiej słowa europosłanki Leny Kolarskiej-Bobińskiej z ramienia Platformy Obywatelskiej, która mówi: My walczymy o dobre zapisy w Parlamencie Europejskim, a w tym samym czasie polski rząd wprowadza niespójność i chaos. Odmawiając przekazania Komisji Europejskiej treści umowy o zarządzaniu rurociągiem jamalskim, sprawiamy, że jako główny bojownik o bezpieczeństwo energetyczne Europy tracimy twarz. komisarz został na lodzie Sprawa jest o tyle dziwna, że to my prosiliśmy komisarza UE ds. energii Günthera Ettingera, by ocenił umowę gazową z Rosją. Sam Ettinger sugerował nawet, że mógłby uczestniczyć w podpisaniu tej umowy podczas swojej wizyty w Polsce. Zaproszenia jednak nie dostał. Umowę, do której dostępu domaga się KE, podpisała państwowa firma Gaz-System oraz polsko-rosyjska spółka EuRoPol Gaz. Nasz resort skarbu odmówił przekazania KE umowy, wysyłając tylko jej omówienie. Powód? Umowa stanowi tajemnicę handlową. Żaden prawnik nie powie, że umowa jest w porządku, jeśli jej nie zobaczy oburza się na postępowanie Warszawy rzeczniczka KE Marlene Holzner. Polski rząd zatwierdził porozumienie gazowe z Rosją, nie czekając, aż Komisja Europejska oceni, czy jego uzgodnienia są zgodne z prawem unijnym. A przypomnijmy, że wcześniejszą wersję porozumienia z Moskwą, jaką rząd Donalda Tuska zatwierdził w lutym, trzeba było zmienić, zastrzeżenia miała Komisja Europejska. Bruksela zwróciła uwagę, że porozumienie gwarantuje monopol Gazpromu na wykorzystanie jamalskiej tranzytowej rury do Niemiec, co jest sprzeczne z europejskim prawem. Dlatego Bruksela czeka na tzw. umowę operatorską o zarządzaniu gazociągiem jamalskim. Władzom Unii Europejskiej zależy na dopuszczeniu do korzystania z rury konkurentów Gazpromu, bo tak stanowi unijne prawo. tajemnica I tajemnica Dlaczego resort skarbu nie przekazał KE umowy? Jak mantrę nasi urzędnicy powtarzają, że jest ona objęta tajemnicą handlową i ma charakter poufny. Jedynie spółki będące stronami umowy mogą udostępnić jej treść podmiotom trzecim. Kiedy pada pytanie: kto i dlaczego zdecydował o utajnieniu umowy Gaz-System czy EuRoPol Gaz? rzecznicy polskich ministerstw solidarnie milczą. Dla Brukseli to zaskoczenie. To nie kto inny, ale rząd Polski od lutego prosił nas o opinię, czy porozumienie z Rosją jest zgodne z prawem UE, i zwracał się do nas o prawną pomoc w negocjacjach. Jeśli teraz chce, byśmy ocenili, czy nowe porozumienie jest zgodne z prawem UE, to musi nas zapoznać z dokumentacją mówi rzeczniczka KE Marlene Holzner. Sprawa jest poważna, bo już w lipcu KE zapowiedziała, że jeśli polski rząd nie zlikwiduje monopolu Gazpromu w jamalskiej rurze, to Komisja pozwie Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE. Rosja zakłada pętlę Ale w cieniu tego starcia z unijnymi władzami jest też sprawa samego kontraktu, który początkowo miał obowiązywać do 037 roku, co wielu nazwało nawet zdradą Polski. Ostatecznie zgodzono się na czas jej obowiązywania do 0 roku. Być może poskutkowała krytyka takiego ruchu, która wskazywała, że tak długa umowa była poważnym błędem i to z kilku powodów. Po pierwsze nie mamy noża na gardle, by wiązać się z rosyjskim partnerem na tak długi czas. W razie problemów możemy się posiłkować zakupami gazu od krajów Europy Zachodniej. Po drugie powstaje w Świnoujściu Gazoport, tam będzie dostarczany gaz, który może być w przyszłości tańszy od rosyjskiego. To mogłoby sprawić, że wyrzucilibyśmy miliardy dolarów czy euro w błoto. Po trzecie Polska leży jak potwierdził geologiczny zwiad na złożach łupków, które jak twierdzą z kolei Amerykanie dadzą nam gazu nawet na 00 lat. Przy obecnych postępach technologii można sobie wyobrazić, że już za 10 lat będzie można ten gaz z łupków pozyskiwać. Pierwszy odwiert już wykonano kilka miesięcy temu. Może się więc okazać, że jesteśmy nie tylko samowystarczalni, ale także, iż będziemy mieli gaz również na eksport. Jeśli dodamy do tego fakt, że rośnie też produkcja biomasy, np. z wierzby energetycznej używanej do celów grzewczych, która zastępuje gaz, to zaspokojenie naszych potrzeb na ten rodzaj energii będzie wystarczające. Następnym argumentem jest niepewność tempa, w jakim będziemy się rozwijali. Od tego jest uzależnione zapotrzebowanie na gaz. I jeszcze jedna sprawa. Do tej pory Polska importowała z Rosji 7 mld metrów sześciennych gazu. Zgodnie z nową umową ma to być 10,3 mld m sześc. Za 85 proc. zakontraktowanych dostaw musimy zapłacić, a więc nawet przy braku zapotrzebowania będzie to kwota ok. 9 mld m sześc. rocznie. W dodatku zostanie utrzymany zakaz odsprzedaży tego gazu. kompromis(?) w ostatniej chwili Sytuację pogorszyła wypowiedź premiera Rosji Władymira Putina, który stwierdził, że umowa będzie obowiązywała do 045 roku. Putinowi zaprzeczył polski wicepremier Waldemar Pawlak pokazując dziennikarzom stronę tajnej umowy dotyczącą daty. W końcu strona polska pokazała umowę Komisji Europejskiej, ale jej tajność nadal obowiązuje. Obywatele Polski są mniej uprzywilejowani i nie poznają jej treści.

10 nowy czas 6-19 listopada kalejdoskop PLan na powrót Wielka Brytania Polski znaczek w najnowszej edycji Royal Mail Wielka Brytania Brytyjska Poczta Królewska 8 października wydała nową serię znaczków pocztowych związanych z National Memorial Arboretum, gdzie znajduje się również pomnik odsłonięty rok temu upamiętniający polskich żołnierzy, którzy zginęli na frontach II wojny światowej. Blok dziesięciu znaczków w cenie można nabyć w większych oddziałach poczty albo za pośrednictwem internetu: Niedoszły zamach Wielka Brytania Brytyjskie służby specjalne rozbroiły bombę znajdującą się na pokładzie samolotu towarowego lecącego do Stanów Zjednoczonych. Jak się okazało, znalezienie bomby (dopiero przy drugim podejściu) było czystym przypadkiem. Pierwsze sprawdzenie samolotu po otrzymaniu informacji z zagranicy nie przyniosło rezultatu. Dopiero ponowne sprawdzenie doprowadziło do znalezienia ładunku wybuchowego w drukarce komputerowej. Eksperci zwracają uwagę, że fakt przesyłania drukarki z Jemenu do Stanów Zjednoczonych (co było o wiele droższe niż zakupienie drukarki na miejscu) powinien zwrócić uwagę kontrolerów na 9.71 z każdej sprzedaży będzie przeznaczone na ośrodek spotkań, jaki ma powstać w Arboretum. Koszt całego projektu, którego patronem jest książę William, wyniesie 8 mln funtów. Polski znaczek przedstawia fragment pomnika (czapkę żołnierza z kampanii wrześniowej), który również zwrócił naszą uwagę w dniu odsłonięcia. Pisaliśmy wtedy w Nowym Czasie : Kiedy opadły już emocje zauważyłem nieopodal pomnika samotną czapkę żołnierza. Ta rogatywka odlana w brązie jest najbardziej poruszającym symbolem tych, co polegli. (gm) lotniskach. W dalszym ciągu nie wiadomo, kiedy i gdzie na trasie samolotu terroryści planowali odpalenie ładunku. Mieli pełną, zdalną kontrolę za pomocą telefonu komórkowego i, zdaniem ekspertów, prawdopodobnie zamierzali doprowadzić do eksplozji w czasie przelotu nad terenem zabudowanym. Było to największe zagrożenie atakiem terrorystycznym w czasie kadencji Davida Camerona, o którym premier został poinformowany dopiero kilka godzin później. O zagrożeniu wcześniej poinformowano prezydenta Baracka Obamę. Konsekwencją tego niedoszłego zamachu z pewnością będą nowe restrykcje. Służby w wielu krajach pracują obecnie nad usprawnieniem procedur sprawdzających zawartość przesyłek. (gm) Jesteś na Wyspach już jakiś czas, nieźle zarabiasz, być może masz kierownicze stanowisko. Ale ciągnie cię do kraju. Od czego zacząć układanie planu powrotu? Można zajrzeć na stronę powroty.gov.pl. Jej koordynator, Maciej Szczepański mówi, że emigranci znajdą tu narzędzie o nazwie Powrotnik. To baza danych zawierająca aktualne informacje o wszystkich sprawach, o jakich musimy pomyśleć planując powrót. Są też informacje o tym, jak znaleźć na miejscu pracę, założyć swój biznes i odnaleźć się w podatkach. Jest też poradnik dotyczący służby zdrowia i opieki społecznej. Wracanie w ciemno nie jest dobrym pomysłem. O powrocie trzeba myśleć jako o czymś bardzo skomplikowanym. Wielu reemigrantów wspomina, że łatwiej było wyjechać na Wyspy niż potem wrócić do kraju. Najlepiej byłoby, gdybyśmy jeszcze przed powrotem załatwili sobie pracę nad Wisłą ostrzega Szczepański. Powracający mogą też przeżyć szok kulturowy. Można pomyśleć, że cztery, pięć lat na Wyspach to nie tak wiele, ale nasi eksperci ostrzegają, że nie jest to rzadkie. Ludzie, którzy na powrót osiadają w Polsce często nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo się zmienili i jak bardzo zmienił się świat wokół nich mówi koordynator serwisu. Potwierdza to Christopher Hume z AERO International, firmy rekrutacyjnej, celującej przede wszystkim w ponownym sprowadzaniu nad Wisłę Polaków pracujących w bankowości, finansach i marketingu. Wracając do kraju musimy być realistami i nie spodziewać się podobnych pieniędzy jak nad Tamizą. Nasze oczekiwania muszą być dostosowane do lokalnego rynku, choć możemy liczyć na nieco więcej pieniędzy. Pracodawca zapłaci nam bowiem więcej, ponieważ mamy dodatkowe kompetencje mówi Hume. Sylwia Kujawa spędziała sześć lat w Irlandii, pracując w Citi Bank i Price Waterhouse, a po powrocie do Polski w 009 roku otrzymała wysokie stanowisko w Banku Zachodnim Podczas sympozjum przygotowanego przez AER i Polish Professionals, Hume wymieniał zalety, jakie z punktu widzenia pracodawcy mają reemigranci: znajomość języka obcego; znajomość rynków międzynarodowych; radzenie sobie z odmienną kulturą korporacyjną; posiadanie kwalifikacji uznawanych na całym świecie (dyplomy, certyfikaty itp.) Ale nie wszyscy powracający automatycznie zyskują przewagę. Jeśli pracujesz w sprzedaży, możesz mieć problemy, bo tu liczą się kontakty i znajomość lokalnego rynku. Nie mówię, że sobie nie poradzisz, ale korzyści z twojego czasu spędzonego na Wyspach będą mniejsze - tłumaczy Hume. Z danych AERO wynika, że przeciętny reemigrant, który szczęśliwie ląduje w Polsce ma 33 lata, przynajmniej od czterech i pół roku pracował na Wyspach jako specjalista (professional), posiada wyższe wykształcenie i zarabia około 4 tys. funtów rocznie. Adam Dąbrowski Fikcja jak rzeczywistość: wielka polityka w terenie Polska Jak na złość, polskie wybory lokalne zaczynają przypominać te zachodnie i to w najgorszym wydaniu, kiedy fikcja staje się rzeczywistością. Przykład? W wielkopolskich Dusznikach dotychczasowy wójt zmierzy się z emigrantką z USA. Kobieta nie ma jednak jak bohaterka znanego serialu Rancho na imię Lucy, a bliźniak wójta nie jest proboszczem. Choć Dorota Tułodziecka-Adams też mieszka w dworku, mówi po polsku nawet lepiej niż serialowa Lucy. Kandydatka ma 53 lata i została zgłoszona przez komitet wyborczy Rozwój Przyszłość. Ma wykształcenie artystyczne, zajmuje się fotografią. Serial Ranczo zna pobieżnie. Oglądałam tylko kilka odcinków i widzę pewną wspólną sprawę: wydaje mi się, że emigranci wracający do kraju mogą z dystansu ocenić pewne rzeczy ostrzej. Przez ostatnie półtora roku miałam okazję widzieć, co się dzieje w mojej gminie. Komitet Rozwój Przyszłość został założony z powodu wójta, który nie troszczy się o losy mieszkańców i o ich dobro przekonuje kandydatka. A jej konkretne propozycje? Tułodziecka- -Adams między innymi chce powstrzymać budowę farmy wiatraków w gminie. Nie jest przeciwna energii odnawialnej, ale jej zdaniem inwestycja ta przewidziana jest zbyt blisko zabudowań. Myśli też o rozwoju gminnych dróg. Adam Woropaj zdaje sobie sprawę, jak skończyła się kampania wyborcza w serialu Ranczo. Podkreśla, że nie można mylić polityki z serialem. Jeśli niektórym osobom miesza się fikcja filmowa z rzeczywistością, to współczuję im. Mieszkańcy wiedzą lepiej, a to oni wybierają, a nie reżyser czy ktoś inny. To mieszkańcy wezmą pod uwagę fakt, czy moja dotychczasowa działalność była dobra, czy chcą zmiany i wybiorą kogoś, kto nie ma nic wspólnego z tym terenem mówi. Woropaj zaznaczył, że ma świadomość wpływu mediów na ludzi i nie lekceważy przeciwniczki. Dodał też, że zna Dorotę Tułodziecką-Adams. Ta pani ma dworek w Grzebienisku, ona cały czas przebywała w USA, tu przylatywała tylko na wakacje i święta. Nie wiem, czy przyleciała tylko po to, by wystartować w wyborach, czy chce się osiedlić powiedział. Mieszkańcy, poza kandydatem PSL-u, a zarazem obecnym wójtem i Dorotą Tułodziecką-Adams, będą mogli poprzeć w wyborach jeszcze trzeciego kandydata Łukasza Walora, wystawionego przez komitet wyborczy Nowoczesna Gmina. Na szczęście to tylko odosobniona egzotyka, ludzie znają swoich kandydatów, a także ich słabe i dobre strony. (br)

11 listopada 010 nowy czas felietony opinie King s Grove London SE15 NA De profundis Krystyna Cywińska Starzejemy się szybciej niż pomniki, jakie stawiamy, zwłaszcza te nagrobne. Te anioły skrzydlate, te smutne wdowy zakute w marmurze. Te posągowe postacie mężów wybitnych albo i nie. Pomniki można odrestaurować. Dorobić im przetrącone skrzydła, nosy głowy. Oczyścić i tchnąć w nie nowe nagrobne życie. Z człowiekiem znacznie gorzej. Jak zacznie się starzeć, skrzypieć, kwękać i stękać. Gdy łamią go kości i woda bulgocze mu w płucach, wzywa lekarza. Dzwoni do przychodni. Odzywa się katarynka. Tu przychodnia. Żałujemy, przepraszamy, ale wszyscy asystenci są zajęci. Już nie sekretarki. Nie pielęgniarki, ale asystenci. Kości cię łamię, w płucach ci świszczy, ręce opadają. Wzywasz pogotowie. Zajeżdża karetka na sygnałach. Wszyscy sąsiedzi w oknach i drzwiach. Ktoś umarł? Nie, jeszcze żyje. Sanitariusze wskakują do domu z noszami i aparatami. Dopadają pacjenta. Badają mu ciśnienie. Podają mu tlen. Anioły pierwszej potrzeby. Po czym rozstawiają nosze i ładują na nie chorego. Zabieramy cię do szpitala. Jak się nazywasz. Adam. Ale ja nie chcę do szpitala woła. Nie pojadę. Dlaczego? Bo nie znam ani urdu, ani suahili, ani żadnego innego narzecza. Nie dogadam się w szpitalu. Pacjent ma już lekko przechlapane jako rasista. Zbieraj się. Get your ars, jedziemy. I pojechali. Rodzina zdruzgotana. Dzwoni do szpitala. Tu szpital pod wezwaniem św. Wita. Witajcie. W czym możemy pomóc? Gdzie jest pacjent Adam, wczoraj w nocy przywieziony? A jak się nazywa? Rodzina podaje nazwisko. Jak? Rodzina literuje litera po literze. I czeka. Po jakimś czasie słyszy: Jest na oddziale diagnostycznym. Łączymy. Na oddziale diagnostycznym go nie ma. Gdzie jest? Na oddziale kardiologicznym. Łączymy. Tam też go nie ma. Był, ale go przeniesiono. Gdzie? I tak przez kolejne oddziały. Wreszcie pacjent się znalazł. Siedzi Adam w fotelu na kółkach na korytarzu, na oddziale terapii i czeka na łóżko. Rodzina pędzi galopem do szpitala. A szpital jest jak miasto umierających, jak siódmy krąg przedpiekla. Rodzina kluczy po korytarzach, przedsionkach, oddziałach i salach. Bladych twarzy jak na lekarstwo. Czarne, smagłe, żółtawe twarze szwargoczą między sobą narzeczami z wieży Babel. Doktora! woła rodzina. Po godzinie doktor się zjawia. Smagły pan w średnim wieku, w wyszarzałych spodniach, w koszuli steranej w maglu i w przybrudzonych tenisówkach. Rodzina rodem z Polski oczekiwała postaci poważnej, w białym fartuchu, ze stetoskopem na szyi. Przy ogólnym zaskoczeniu zaniemówiła. Doktor okazał się Grekiem. Po paru popisach rodziny ze znajomości Iliady i Odysei, i greckiej mitologii lekarz został dopuszczony do diagnozy pacjenta. Nic mu nie będzie, jak tu poleży z kroplówką, kateterem i dializą. Za mało moczu oddaje. Rodzina wyszła uspokojona, choć pacjent wybrzydzał na jedzenie. Pomyjami tu karmią! Nie szkodzi. Schudnie. Ale żona pacjenta orzekła, że to skandal. Skandal, żeby obsługa szpitalna w byle czym latała, a lekarze bez białego fartucha badali pacjentów. Nawet w PRL-u nie do pomyślenia. I tak wyrzekając na upadek obyczajów szpitalnych w tym kraju, nadziała się na Sikha w turbanie wycierającego podłogę mopem z dezynfekcją. W czasie Powstania Warszawskiego burknęła lepsze mieliśmy płyny dezynfekujące, mniej śmierdzące. I gdzie się podziały szpitalne matrons postrach personelu, anioł stróż pacjentów? Dawno je zredukowano. Anglia jest krajem wielorasowym, wielojęzycznym i demokratycznym. A demokracja nakazuje równanie w dół. Żeby się nikt nie wyróżniał ubraniem i dystynkcjami. I wszyscy są teraz health carers. Począwszy od lekarzy, a skończywszy na sprzątaczach i kucharzach. Po dwóch tygodniach rodzina szykuje się do odebrania pacjenta. Dzwoni do szpitala. Kiedy go karetka przywiezie? Na razie niemożliwe, bo ma spuchnięte nogi. Jak to? Wczoraj nie miał spuchniętych nóg, a teraz ma? Tak, ma. Za mało moczu oddaje. Rodzina leci do szpitala. Adam, pokaż nogi. Po co? pyta zdumiony Adam. Bo masz spuchnięte. Ja? Nie! To ten pacjent obok ma spuchnięte nogi. Sorry, sorry mała pomyłka. Nie odróżnili Adama od sąsiada Murzyna. I odstawiono pacjenta do domu po ośmiu godzinach czekania na korytarzu na karetkę. A tej pacjentce po drugiej stronie opowiada Adam która się skarżyła na ból nóg, jak ją wypisywali, powiedzieli, niech jeździ taksówkami. Nasz znajomy miał lekki atak serca. Gdy wychodził ze szpitala, czarny jak heban kardiolog powiedział mu: Jak pan przyjdzie do mnie za dwa tygodnie, powiem panu, kiedy pan umrze. Taki widać miał czarny humor ten kardiolog. Rodzinny lekarz w przychodni zarządził dalszą terapię Adama. Ma mieć co tydzień pobieraną krew do analizy. I co tydzień zjawiają się różne postacie i kłują Adam bez miłosierdzia. Ma pełno siniaków. Po czym się okazuje, że analiza krwi przepadła w komputerze. A w leczeniu przecież komputer ma ostatnie zdanie diagnostyczne. W Polsce chyba jest inaczej rzekła żona pacjenta. Ale gdzie tu na tym wygnaniu szukać polskiego lekarza? Hydraulika, owszem, ale polskiego lekarza na zawołanie? Pewna Angielka wezwała hydraulika, żeby naprawił cieknący kaloryfer w pokoju jej chorego męża. I niech mu nie przeszkadza. Po pewnym czasie hydraulik wyszedł i powiada: I ve fixed a radiator and I ve fixed your husband. What? wrzasnęła Angielka. No tak. Bo w Anglii jestem hydraulikiem, a w Polsce lekarzem. Miała baba szczęście. Starzejemy się znacznie szybciej niż pomniki, jakie stawiamy na cmentarzach. Co sobie uświadomiłam, odwiedzając w Dzień Zaduszny przywrócone do życia grobowce. Z odnowieniem człowieka jest znacznie trudniej co rzekł de porofundis. 010 Ludzie listy piszą (jeszcze) Cuda się jednak zdarzają! Przekonałem się o tym niedawno. Do redakcji trafił list od oburzonej Czytelniczki, która przeczytawszy jeden z moich felietonów, nie mogła zrozumieć, dlaczego używam słowa kurde i po co w ogóle wulgaryzmy w tak porządnej gazecie. Za list serdecznie dziękuję. Przypomniał mi on stare dobre czasy, kiedy przeważnie po każdym artykule przychodził chociaż jeden list do redakcji. Ludziom chciało się pisać. Było to tak dawno temu, że już nawet nie jestem pewien, czy tak było rzeczywiście, czy aby już pamięć mnie nie zawodzi. Gdy dostałem więc list od Czytelniczki w 010 roku, podskoczyłem z wrażenia i byłem jak małe dziecko, które właśnie dostało nową zabawkę. Uwierzyłem w cuda! To warte podkreślenia, bo teraz w czasach wszechobecnych telefonów komórkowych mało kto jeszcze kusi się na napisanie czegoś więcej niż SMS. Owszem, czasem ktoś zostawi jakiś wpis na Facebooku lub Twitterze, ale to już bodaj wszystko, czego można się w tych czasach spodziewać. O listach (jako takich) przeważnie już wszyscy zapomnieliśmy. Pamiętam dobrze czasy, kiedy zawsze wypadało mieć w domu dobre koperty, papier listowy i kilka znaczków pocztowych pod ręką. Listy, wtedy jeszcze pisane wiecznym piórem lub co najmniej czarnym długopisem, wysyłało się często. Jedna strona, dwie strony, czasem więcej, jeśli było o czym pogadać. Przeważnie było. Telefon (ten na kabel, nie komórkowy) był wówczas rarytasem, na który mało kto mógł sobie pozwolić. A jeśli już mógł, to i tak nie było to najtańsze. Co innego znaczek pocztowy. Do dzisiaj pamiętam słodkawy smak kleju. Tak, znaczki się wówczas lizało... Tak samo było z listami do redakcji. Niemal w każdej, w której wówczas pracowałem, był specjalny dział zajmujący się odpisywaniem na listy. Przeważnie zatrudniano tam panie, które zdawały się mieć więcej cierpliwości i większą wprawę w pisaniu na maszynie. Siedziały więc przy biurkach i stukały w klawisze przez cały dzień. Stuk, stuk, stuk, stuk List napisany. Odpowiedź w kopercie. Aż do następnego listu. Byli tacy, którzy do redakcji pisali co tydzień. Albo i częściej. Jakby musieli z kimś pogadać o najważniejszych problemach. Pisali o wszystkim: co się dzieje w polityce i co ci ważni politycy powinni zrobić. Albo o pogodzie. To był też istotny temat. Najczęściej jednak pisali albo o przeczytanych artykułach, z którymi się przeważnie nie zgadzali, albo najzwyczajniej o sobie. Takich osobistych wyznań było bodaj najwięcej. Niektórzy uważali, że redakcja regularnie powinna być informowana o wszystkim, co się wydarzyło na podwórku pana Nowaka lub Kowalskiego. No i pisali. Również i na te listy odpisywaliśmy. Przynajmniej na początku. Potem okazało się, że lepiej jest nie odpowiadać, bo to jedynie mobilizowało nadawców do częstszego sięgania po pióro. Co innego dzisiaj. W skrzynce znajduję jedynie rachunki. Czasem ktoś zrobi wyjątek i wyśle pocztówkę z wakacji. Ale i to zdarza się rzadziej, bo łatwiej zrobić zdjęcie telefonem komórkowym i wysłać elektronicznie, MMS dojdzie natychmiast i obywa się bez znaczków. Mniej kłopotów z szukaniem skrzynki pocztowej, łatwiej i wygodniej. Tylko czy aby na pewno? Co się stało z tymi wszystkimi starymi kanałami komunikacji, bez których jeszcze nie tak dawno trudno było żyć, a o których dzisiaj, zdaje się, już nikt nie pamięta? Jak w ogóle się ze sobą porozumiewamy w tych zwariowanych czasach? Czy mamy jeszcze czas na to, by w ogóle rozmawiać ze sobą, czy już tylko wystarczy nam krótka rozmowa przez telefon w drodze do pracy lub z pracy? Albo mniej lub bardziej sporadyczne wysłanie SMS-a załatwia sprawę? O kurde! (Tfu, przepraszam!). Zupełnie zapomniałem o liście pani Anny Kossowskiej. To ona sprowokowała mnie do takich nostalgicznych wynurzeń. Bardzo serdecznie dziękuję. Obiecuję poprawę. V. Valdi nowyczas.co.uk

12 nowy czas 6-19 listopada felietony i opinie Na czasie Grzegorz Małkiewicz KOMENTARZ ANDRZEJA KRAUZEGO Drogi Pawle, oczekujesz ode mnie wyraźnej deklaracji. Pytasz, po której jestem stronie. Może nie wprost, ale tak to odbieram. Odpowiedź jest prosta. Parafrazując Gombrowicza, mógłbym powiedzieć nie jestem taki szalony, żeby być po jakiejkolwiek stronie, zwłaszcza w sporze toczącym się obecnie w Polsce. Niemniej jestem na tyle szalony, żeby coś na temat tego sporu mniemać. A spór to szczególny. Polska polityka, debata publiczna, nocne Polaków rozmowy zmieniły się w mecz futbolowy. Nie wymagaj ode mnie, żebym nagle stał się szalikowcem. Podziwiam oddanych kibiców, podziwiam dobrą piłkę, ale z dystansu, brakuje mi, niestety, zaangażowania. Być może jestem uboższy, nie znam tych uczuć i emocji, ale proszę Cię o wyrozumiałość dla wrażliwych inaczej. W demokracji, społeczeństwie, debacie, rozmowie nie chodzi o to, żeby zdobyć punkty, przesunąć się w tabeli, ukręcić przeciwnikowi łeb, pokonać go, zniszczyć. W demokracji, w debacie nie obowiązują reguły gier zespołowych. Oddani kibice największych partii to zaledwie niewielki element tej gry. Nie oni decydują o zwycięstwie. Tak zwana masa krytyczna to wyborcy niezdecydowani, pragmatyczni i często brutalni. W ich ocenie liczą się czyny, a nie pozory. Nikt też ich nie gani za brak oświecenia i sprzyjanie ciemnym siłom. Najlepszym przykładem są ostatnie wybory w Stanach Zjednoczonych. Wydawało się, że Amerykanie dwa lata temu dali przyzwolenie na radykalne reformy wybranemu na fali entuzjazmu prezydentowi Obamie. Kiedy doszło do sprawdzenia i oceny rezultatów, wycofali swoje poparcie, wybierając do Kongresu nawet przedstawicieli skrajnej prawicy. Wyrok zapadł i nikt tam nie mówi o skrajnej prawicy i niedojrzałości elektoratu. Tematem analiz jest prezydent, bo to on został oceniony. Prezydenckie przesłanie yes we can było nośne wiecowo, ale nie dało, w przekonaniu Amerykanów, wymiernych rezultatów. Nikt jednak ani prezydent, ani komentatorzy nie sugeruje, że zwyciężyła opcja moherowa. W Polsce duży procent elektoratu jest poniżany i otwarcie zwalczany. Podział na my i oni, jaki jednoczył społeczeństwo w czasach komunistycznych, przeniesiony do Polski wolnej stał się katalizatorem niezgody społecznej, stygmatyzacji inaczej myślących i likwidowania tej części elektoratu, która dla procesów demokratycznych jest najważniejsza. Czyli części niezdecydowanej, pozostawiającej sobie swobodę oceny dokonań rządzących. Tej części chciałbym bronić, bo tylko w niej jest szansa na zachowanie zdrowego rozsądku i wolności myślenia. W moim odczuciu Twój wywód bierze często rozbrat z wolnością myślenia i oddaje się bezrefleksyjnie tej psychozie intelektualnej, która zastąpiła dyskurs. Jest przyzwoleniem na toczący się mecz futbolowy, na karykaturę rzeczywistości i naszych aspiracji. Krytykujesz prezesa, do czego masz prawo, za coś, czego nie powiedział, do czego prawa nie masz. Zdanie stwierdzające fakt: Ten człowiek zginął za mnie, umieszczasz w kontekście jakże dobrze nam, Polakom, znanym zginąć za Polskę, wiarę, czyli w tym przypadku za prezesa, jego ideologię itd. Ale w drugim zdaniu tej samej wypowiedzi ten ganiony przez Ciebie uzurpator nie pozostawia żadnej dwuznaczności. To ja byłem celem napastnika czyli za mnie znaczy w zastępstwie bez tej romantyczno-rewolucyjnej kreacji, którą sugerujesz. Taka brawura semantyczna jest, niestety, powszechna, dlatego wolę pozostać intruzem i malkontentem niezrzeszonym. Na razie dziwiącym się, dlaczego sprawy ważne dla kraju, jak chociażby umowa gazowa, ma klauzulę tajności i nikt nie protestuje. Czy państwo polskie jest własnością rządzących? kronika absurdu Proboszcz parafii w Górce Pabianickiej w Łódzkiem zatroskany żmudną pracą parafian na miejscowym cmentarzu postanowił im życie ułatwić. Ściął wszystkie drzewa, nie ma już liści na grobach, nie ma wiekowych dębów. Zniknęły lipy, topole, osiki okalające nekropolię. Było tak miło, ładnie. Teraz cmentarz wygląda jak łyse pobojowisko skarży się niewdzięczna parafianka w Gazecie Wyborczej, która gospodarność proboszcza opisała. Skarży się też proboszcz: Nikt nam nie będzie mówił, czy możemy ściąć drzewo, czy nie. Mamy wolność. Jeszcze trochę i zakażą nam oddychać świeżym powietrzem. Baron de Kret Wacław Lewandowski Jesiennie Kończy się tzw. złota polska jesień, pluchy jeszcze wprawdzie nie nastały, ale już dzień krótki, chłód w powietrzu i coraz więcej szarości. Dziko żyjące w mieście bezpańskie koty, zwierzęta ciepłolubne, nie przepuszczą w tę porę żadnej okazji, by wpełznąć pod właśnie zaparkowany gdzieś samochód i wyciągnąć dla siebie jak najwięcej ciepła spod rozgrzanego jeszcze silnika czy wolno stygnącego katalizatora. Wrony i sroki, które w ostatnich latach opuściły wiejskie ścierniska i wyemigrowały do miast, gdzie byt pewniejszy i więcej pożywienia, sprytnie wyszukują w przydomowych ogrodach opadłych z drzewa orzechów i z właściwą sobie inteligencją oraz sprytem bombardują asfalt ulic zrzucaną w koszącym locie zdobyczą, wiele razy, aż pęknie łupina i można będzie wydobyć z jej wnętrza upragnioną i pożywną zawartość. Człowiek przygląda się temu z niejakim podziwem i uśmiechem uznania, a jeśli ma już jakieś doświadczenie życiowe, zaduma się też nad względnością ludzkiej wyższości pośród innego stworzenia Piękne, podbarwiane brązem i błękitem sójki przysiadły na chwilę na płocie przed domem, jak zawsze parami, jak zawsze płochliwe i ostrożne. Wystarczy, że w zasięgu ich wzroku pojawi się przelatująca z krzykiem sroka, a już kończą chwilowy postój, zrywają się do lotu i nikną człowiekowi z oczu. Mniej ostrożne są małe i pękate sikory, które już przyleciały tłumnie i z dumą prezentują swe barwne brzuszki. Zajęte skrzętnym wyszukiwaniem pożywienia mniej zwracają uwagę na otoczenie, zlatują zawsze w większej grupie, po kilka, kilkanaście sztuk, co może dodaje im poczucia pewności siebie. Takie widoki, dopełnione barwami opadłych, a jeszcze niegnijących liści i przebłyskami niskiego już słońca, właściwie powinny wprowadzać obserwatora w dobry nastrój oraz skłaniać ku myślom pogodnym i beztroskim. Dzieje się jednak inaczej starsi stają się gderliwi i rozdrażnieni, ci, którzy minęli już połowę drogi swego żywota, popadają w melancholię, młodzież staje się rozleniwiona i zniechęcona do codziennych obowiązków. Niełatwo w taką porę poddać się z zapałem rygorom pracy, łatwiej za to wątpić w jej sens i pożytek, jaki mogłaby przynieść Człowiek nabiera dystansu do spraw codziennych, zaczyna myśleć o sobie jako o drobinie, cząstce zabłąkanej w obszary nieodgadnionego przezeń porządku lub chaosu. I pewnie jak najtrafniej jest to pomyślane, że w taką porę wypada dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki, bo przecież doświadczając jesienią niezwykle intensywnie przemijania, jakoś szczególnie odczuwając kruchość własną, jesteśmy bardziej odpowiednio nastrojeni do myśli o tych, których już tu pośród nas i pośród tej jesiennej aury nie ma, którzy już życie swe zakończyli. Łatwiej im teraz przeniknąć do naszych myśli, stać się obiektem przywołań i wspomnień. Myślimy więc o nich, wspominamy, czasem zastanawiamy się, jak gdyby nadal byli przebiegałyby dzisiaj nasze spotkania i rozmowy. Bywa też tak, że w te dni jesienne mamy wrażenie, iż nadal utrzymujemy z nimi kontakt i prowadzimy dialog, nadal potrafimy rozmawiać. Nawet z tymi, których miejsc spoczynku nie zdołamy w tym czasie odwiedzić, którym nie zapalimy zniczy ani nie położymy kwiatów na grobie. W taką porę skądś wiemy albo mamy silne wrażenie, że wiemy iż tym naszym Zmarłym bardziej niż na płomieniach zniczy i nagrobnych świątecznych dekoracjach zależy na tym, byśmy czasem takie rozmowy w myślach z nimi prowadzili i trwali w przekonaniu, że oni słuchają i słyszą, odpowiadają nam i nawet jeśli pozostawiają nas z jakimś niedosytem, wzbogacają nas równocześnie, obdarowują.

13 14 kultura 6-19 listopada 010 nowy czas Tak jak obraz Fot. Franco Chen Łucja Piejko Ten dzień pamiętam bardzo dokładnie. To była jesień i za oknem jeleniogórskiej szkoły muzycznej zapadał zmrok. I właśnie wtedy, w czasie jednej z lekcji historii muzyki, usłyszałam zdanie, którego długo nie mogłam zrozumieć, mimo jego jasności i oczywistości. Po latach praktyki i nieustannego kontaktu z muzyką jednak pojęłam i, co istotne, zupełnie się zgadzam, że do Mozarta trzeba dorosnąć. Że pozorna prostota techniczna ma się nijak do emocjonalnej głębi twórczego geniuszu i że zdolność ogarnięcia tego geniuszu naszą muzyczną wrażliwością rodzi się z czasem. To chyba trochę tak jak z jazzem. Uważany często za muzykę raczej dla koneserów, za coś alternatywnego, wyszukanego i mało skomercjalizowanego, jazz jest nurtem wymagającym sporego nakładu energii i emocji. Bo nie jest to muzyka prosta, z czym na pewno każdy się zgodzi. Bogactwo stylów, technik i odcieni jazzu, od malowniczych pejzaży Patha Metheny ego po eksperymenty dźwiękowe Milesa Davisa sprawia, że czasem musi upłynąć wiele nut i lat, by w pełni i z całą rozkoszą chłonąć jego piękno. Przyznać się muszę, że choć dojrzałam do Mozarta w pełnym znaczeniu tego słowa, wciąż jestem raczej początkująca, jeśli chodzi o jazz. Z tym większą radością przesłuchuję więc, raz za razem, najnowszą płytę Janusza Kohuta Landscapes, bo o niej mowa, która jest dla mnie płytą zupełnie wyjątkową. Dlaczego? Przynajmniej z kilku powodów. Po pierwsze więc, obecność trójki znakomitych muzyków, których Od lewej: Yaron Stavi, Leszek Kohut, Tomasz Nowak, Jan Budziaszek po koncercie w Jazz Cafe POSK Kohut zaprosił do artystycznej współpracy. Jest więc Tomasz Nowak, trębacz współpracujący między innymi z Nigelem Kennedym czy Leszkiem Możdżerem, jest Yaron Stavi, znakomity kontrabasista, członek Gilad Atzmon s Band The Orient House Ensemble nagrodzonego BBC Jazz Awards w 003 roku za najlepszą płytę jazzową (rozmowę z Yaronem Stawi opublikowaliśmy w porzednim wydaniu Nowego Czasu ), jest i Jan Budziaszek, legendarny perkusista równie legendarnych Skaldów. Dream team? Chyba tak, bo efekt ich wspólnych artystycznych wysiłków jest, bez słowa przesady, znakomity. Mieszanka barwnego i smakowicie podanego jazzu, przyprawiona elementami bluesa, folku, szczypty klasycznych brzmień i przede wszystkich unikalnego stylu Janusza Kohuta, tworzy całość tak smakowitą, że naprawdę trudno się oprzeć. Każdy landscape jest osobną opowieścią, osobną historią, osobnym muzycznym organizmem, który od pierwszej do ostatniej nuty żyje swoim życiem. Janusz Kohut powiedział kiedyś w odpowiedzi na moje pytanie w jednym z wywiadów że jego największym marzeniem jest uchwycenie całej formy muzycznej w jednym momencie, tak jak ogląda się obraz. Po wielokrotnym rozkoszowaniu się Landscapes, z zamkniętymi oczami, mogę powiedzieć, że chyba mu się to wreszcie udało. Polecam. PS. Janusz Kohut z towarzyszącymi mu muzykami wystąpił w ubiegły weekend w POSK-u, najpierw w Sali Teatralnej, w pierwszej części koncertu (w drugiej wystąpił znakomity Leszek Możdżer). A w niedzielę 31 października w Jazz Cafe, przywołując krakowskie Zaduszki Jazzowe na londyńskiej scenie. Piękny, wzruszający koncert. Groove Razors at The Roof Gardens By James Savage-Hanford Appearing last Hallowe en weekend as part of Jazz FM s live music series at The Roof Gardens, Kensingtn, London-based fusion quintet the Groove Razors produced a set that was full of vitality, effortlessly stylish and technically superb. Founded in 009 by pianist and composer Tomasz Zyrmont and drummer Laurie Lowe, musically this ensemble presents something of a mixed bag, both stylistically and generically. Zyrmont s songs are obviously accomplished pieces of writing and were performed with great verve and fluency. But it was just how generically permissive, or flexible, his compositions seemed that made them so engaging. Aside from the more obvious funk and R&B-inspired grooves and rhythms that typify much jazz-fusion, there was also a tendency (most apparent in ballad numbers such as Blask and Ballad for Venus ) towards a more ambient, relaxed sound. It hinted at the more commercially accessible genres of chillout or even smooth jazz. These slower numbers were fairly standard as far as ballads go, but they stood out in large part due to frontman Alan Short s sensitive and often-mesmerising saxophone playing. Indeed, while his spoken introductions may have betrayed an air of befuddled unworldliness, Short s playing (whether on alto sax or flute) was generally stunning. As for the remaining members of the quintet, Lorenzo Bassignani was reliable and inventive on bass, and special guest Alex Hutchings often stole the show with his guitar solos. The group was at its best in those songs that successfully combined, or juxtaposed, constituent elements of this ambient ballad style with material that was more upbeat or rhythmically complex. It gave the musicians the opportunity to explore and exploit a truly broad expressive range. Short s melancholic sax solo at the start of Inspired Thoughts, for instance, sounded almost like it belonged on a film noir soundtrack. But this gave way every so often to a more buoyant melodic riff, before lapsing into extended upbeat improvisation (again, Short s screaming alto was quite something to experience). The riveting and darkly introverted Night with You, which followed, exaggerated the process but in reverse. A driving, repetitive melodic figure played in unison at the start dissolved into a hypnotic web of melodic figurations in the keyboards. On second listening, you can hear how these two different musical worlds are alternated and developed (although I wonder if that initial unison riff becomes too repetitive when it s heard again later in the song). Spinning Groove, whose rapid opening almost threatened to spin out of control, suddenly descended into a wonderfully broad, electronic soundscape before being recombined with Lowe s unrelenting drum strokes. Groove Razors podczas koncertu inaugurującego ich pierwszy album What makes these numbers stand out is the way in which Zyrmont has crafted them into genuinely self-contained pieces that are also full of stylistic, generic and textural variety. This becomes more apparent through repeated listening, and at the same time as revealing deeper complexities within the music, the Groove Razors eponymously titled album successfully captures that same sense of tight, yet spontaneous ensemble playing that was so impressive live. No doubt this is thanks in large part to producer and recording engineer Norbert Skopinski, and for me Night with You and Blask stand out in particular. Inevitably, however, the one thing you always miss on studio recordings are those little moments of improvisation that can make a live performance so special. Short s saxophone fanfare while duetting with Hutchings in Duke Dance (which doesn t actually appear on the album) was pure musical irony. Similarly, Hutchings and Zyrmont s conversational duet in Tatitatune (which closed the first half) was compelling to say the least. For a band that was only formed last year, it was great to witness each of these musicians simultaneously interacting and engaging with this stylistically varied musical material with such conviction. It spells exciting developments for the future.

14 nowy czas 6-19 listopada rozmowa na czasie Fot. Monika Lisiecka Jarek Śmietana Bez wątpienia najwybitniejszy polski gitarzysta jazzowy, jego sława już dawno przekroczyła granice Polski. Grał i nagrywał z gwiazdami jazzu największego formatu, wymienię tu tylko kilka nazwisk: Art Farmer, John Abercrombie, Eddie Henderson, Joe Zawinul, Lee Konitz czy Freddie Hubbard... Lista mogłaby być długa. Laureat niezliczonej liczby nagród, nagrał 31 autorskich płyt. 30 października w prestiżowym londyńskim klubie Pizza Express Jazz Live na Dean Street odbyły się dwa koncerty The Jarek Śmietana Trio, które zostały zorganizowane z pomocą DeConstuction Project. Mistrz gitary wystąpił tam w towarzystwie Yarona Stavi grającego na kontrabasie i Adama Czerwińskiego na perkusji. W przerwie między pierwszym, całkowicie wyprzedanym, setem a drugim (jak się później okazało uwieńczonym równie spektakularnym sukcesem) udało mi się odbyć rozmowę z Jarkiem Śmietaną rozmowę wielokrotnie przerywaną podziękowaniami i gratulacjami od wdzięcznych i zachwyconych słuchaczy różnych narodowości. Panie Jarku, koncertował pan wielokrotnie w Londynie, dzisiaj jednak mamy pierwszy koncert w Pizza express duży, złożony z dwóch setów klubowy show the Jarek Śmietana trio. Czym jest dla pana ten koncert, czy ma on jakieś szczególne znaczenie? Bardzo się cieszę, że udało się nam zagrać w tym klubie, gdyż jest to bardzo prestiżowe miejsce. Rzeczywiście wielokrotnie grałem wcześniej w Londynie, w trio czy jako kwartet, grywałem też często z Nigelem Kennedym w bardzo prestiżowych salach, takich jak np. Ronnie Scott s, ale było to zawsze z kimś czy przy kimś, kto również firmował to wydarzenie. Jestem więc pierwszy raz tutaj, w brytyjskim klubie, jako Jarek Śmietana. Grywałem też często w Jazz Cafe POSK, polskim klubie... można powiedzieć, że z Jazz Cafe POSk połączyła pana bliska, serdeczna współpraca i przyjaźń, która zaowocowała wieloma koncertami. Jakie były początki tej relacji? Po prostu zadzwoniono do mnie z pytaniem, czy przyjechałbym do Londynu? Bardzo lubię tu przyjeżdżać, gdyż mieszka tutaj moja córka [w Nowym Czasie opublikowaliśmy rozmowę z Alicją Śmietaną Orchestra of Life? Nie of Love, NC 11/147 red.], więc cieszy mnie i odpowiada mi każdy pretekst do pojawienia się tutaj. Przyjechałem więc i okazało się, że była tam wspaniała publiczność i że świetnie to zorganizowali. Byliśmy już w Jazz Cafe POSK kilka razy, zawsze mieliśmy tam bardzo udane koncerty przy nadkompletach publiczności. Jednakowoż jest to miejsce skupiające wokół siebie głównie polskich słuchaczy, natomiast tutaj, w Pizza Express, mamy okazję skonfrontować się z międzynarodową publicznością... Lubi pan Londyn? Londyn to niemalże całe moje życie, jak wspomniałem, moja córka mieszka tutaj, mój brat mieszka w Londynie od 30 lat, mój ojciec kiedyś bardzo często bywał w Londynie. Kocham Londyn, od dziecka, pamiętam, że z pasją uczyłem się języka angielskiego, w jakiś dziwny sposób czuję się związany z tym miejscem, może przez sentyment do lat sześćdziesiątych? Kocham Londyn lat z tych lat, mimo że go nigdy nie widziałem, gdyż w tamtych czasach byłem dzieckiem. To niesamowite, jakim tyglem kultury czy popkultury było to miasto w tym okresie. Myślę, że Londyn był i jest bardzo ważnym miejscem na mapie świata. Grał pan i nagrywał z gwiazdami jazzu największego formatu, ma pan na swoim koncie niezliczona liczbę sukcesów i nagród, chociażby takich jak laur Fryderyka w 1998 roku czy nagroda Prezydenta miasta krakowa za wybitne osiągnięcia, a także nagroda Państwowa za popularyzację polskiej kultury za granicą... Od 0 lat w ankietach pism fachowych jest uznawany pan za najwybitniejszego gitarzystę jazzowego nie tylko w Polsce. która z tych nagród była dla pana najważniejsza, co pan sam uważa za swój największy sukces? Uważam, że moim sukcesem jest to, że od 35 lat gram jazz, cały czas aktywnie, nigdy się nie poddałem nawet w najtrudniejszych czasach stanu wojennego w Polsce. Przez cały ten czas grałem jazz profesjonalny, nigdy nie pojechałem np. grać na statek, nigdy nie grałem w zespole Szczęka Teściowej (śmiech) itp., zawsze, przez 35 lat, grałem muzykę progresywną i fakt, że udaje mi się to w dalszym ciągu, uważam za sukces. Konsekwencja w działaniu, nagrywanie płyt, bycie aktywnym muzykiem uważam, że to jest wymierny sukces. Wszystkie inne nagrody to są rzeczy chwilowe, aczkolwiek bardzo miłe, utwierdzają mnie w działaniach. alicja, pana córka, skrzypaczka w Orchestra of Life nigela kennedy ego jest absolwentką akademii muzycznej w krakowie oraz Guildhall School of music and Drama w Londynie. ma niewątpliwy talent, mieszka w Londynie i odnosi sukcesy. Czy wpłynął pan w jakiś sposób na wybór jej drogi życiowej, czy wierzy pan w muzyczny gen? Oczywiście, że wyborem moim i mojej żony było to, żeby Alicja została muzykiem, ale nie robiliśmy tego za wszelka cenę, daliśmy także jej wybór. Początki jak to często u dzieci bywa były trochę trudne, gdyż wymagały pracy, a ona nie za bardzo do tej pracy się garnęła. Przyszedł jednak moment, że tak zakochała się w muzyce, iż zaczęła podchodzić do tego z pasją. Bałem się, by nie zniechęcić jej nadmiernym przymuszaniem, i chyba to się udało. Efekty są piorunujące jest wybitnie zdolna, odnosi sukcesy ale to się stało w bardzo naturalny sposób. rozmawiał tomasz Furmanek Wladimir miller i mnm trio Sobota 6.11, godz Bilety: 6 Muzyka zespołu Wladimira Millerato to interesująca fuzja współczesnej muzyki europejskiej i folkloru rosyjskiego. A MNM Trio to młody węgierski zespół, którego członkowie są rozrzuceni po całym świecie. Chęć wspólnego muzykowania jest tak wielka, że muzycy regularnie się spotykają na wspólne koncerty i sesje nagraniowe, zarówno tworząc własne kompozycje, jak i w nowatorski sposób interpretując znane standardy jazzowe. Zespół aureliusza Sciuki niedziela 7.11, godz Bilety: 6 Po koncercie zespołu jam session w wykonaniu młodych muzyków brytyjskich i wschodnioeuropejskich. OXJam Festiwal muzyczny na rzecz organizacji charytatywnej Oxfam Czwartek 11.11, godz Bilety: 10 OXJAM to impreza muzyczno-taneczna, której celem jest zebranie funduszy dla organizacji Oxfam pomagającej krajom dotkniętymi kataklizmami, a także wspierającej wartościowe projekty mające na celu poprawę warunków życia mieszkańcom krajów Trzeciego Świata. W Jazz Cafe zobaczymy i usłyszymy brytyjskie zespoły muzyczne, wokalistów oraz aktorów komediowych. Będzie też okazja do potańczenia przy muzyce, którą zapewni nasz DJ. Gill manly z zespołem Sobota 0.11, godz Bilety: 5 W naszej opinii obecnie najlepsza brytyjska wokalistka jazzowa obdarzona przepięknym głosem i wielkim talentem interpretacyjnym. Gill śpiewa znane standardy wokalne z repertuaru takich gwiazd, jak Ella Fitzgerald, Nina Simone czy Joni Mitchell. W 008 roku nagrała album Z piosenką w mym sercu będący wokalnym hołdem złożonym Elli Fitzgerald, który otrzymał entuzjastyczne recenzje od wszystkich liczących się krytyków muzycznych.

15 16 kultura 6-19 listopada 010 nowy czas Pamiątki z Wenecji Agnieszka Stando Niedawno w jednej z angielskich gazet zobaczyłam reklamę wystawy Canaletto and his Rivals zorganizowanej przez National Gallery w Londynie we współpracy z National Gallery of Art w Waszyngtonie. Obrazek w gazecie przedstawiał gondolę pływającą po Trafalgar Square w blasku włoskiego słońca. Siła reklamy i warszawskie wspomnienie Canaletta skłoniły mnie do obejrzenia wystawy wkrótce po jej otwarciu. Wenecja jeden z cudów świata, miasto piratów, w którym sztukę dzięki bogactwu i manii wielkości jej władców doprowadzono do najwyższego kunsztu. Na wystawie można zobaczyć kilkadziesiąt dużych płócien. Prawie wszystkie przedstawiają pejzaże miejskie w podobny sposób to widoki architektury zagubionej między wielkimi płaszczyznami wody i niebem rozjaśnionym magicznym światłem odbitym od wszechobecnej wody. Dominują pastelowe kolory, tak widać je w rozproszonym świetle, gdy powietrze jest wilgotne. Pomiędzy budynkami i na łodziach mnóstwo drobnych postaci, namalowanych jak figurki na makietach architektów. To nie ludzie są tu podmiotem i nie natura, ale architektura wtopiona w ten powietrzno-wodny krajobraz. Jest to malarstwo kontemplacyjne, obrazy pełne porządku, harmonii i elegancji. Takie było moje pierwsze wrażenie. A po chwili przyszło mi do głowy pytanie, kto wymyślił taki kanon: dużo nieba i wody, pejzaże bez ziemi, z małymi figurkami ludzi i zwierząt i ten turystyczny sposób przedstawiania miejsca nawet ktoś, kto nie był w Wenecji, rozpozna ją z łatwością. Ktoś tak malował już 100 lat wcześniej. Holendrzy? Skąd Holendrzy w świetlistej Republice Wenecji? Zajrzałam do katalogu. Rzeczywiście, czytamy tam: XVIII-wieczna Wenecja była celem podróży wielu ówczesnych dygnitarzy i turystów, w tym również młodej arystokracji angielskiej. Ulubionymi pamiątkami przywożonymi masowo z podróży do Europy stały się widoki miast, tzw. weduty, po włosku le vedute. Mniejsze obrazy wywożono jak fotografie za granicę, a te ogromne były wykonywane dla lokalnych rezydencji magnackich. Wystawa bada proces rozwoju tej formy malarskiej na przestrzeni kilkudziesięciu lat, przedstawiając karierę najbardziej popularnego autora wedut, którym był Giovanni Antonio Canal, znany jako Canaletto, co po włosku znaczy mały kanał. Canaletto urodził się w 1697 roku, oczywiście, w Wenecji. W tym samym roku przybył tam niejaki Gaspar van Wittel, malarz holenderski, znany we Włoszech jako Vanvitelli, przywożąc ze sobą północną tradycję realistycznego przedstawiania pejzażu. kilkadziesiąt dużych płócien. prawie wszystkie przedstawiają pejzaże miejskie w podobny sposób to widoki architektury zagubionej między wielkimi płaszczyznami wody i niebem rozjaśnionym magicznym światłem odbitym od wszechobecnej wody. Z północy również pochodzili Luca Carlevaris, który już w 1703 roku zapoczątkował konwencję, w jakiej przedstawiano znane widoki oraz ceremonie, a także Johan Richter, który po osiedleniu się w Wenecji malował zarówno bardzo znane miejsca, jak i mniej uczęszczane zaułki. Tak więc narodził się sposób malowania tak powszechny i dominujący, że obrazy Canaletta od prac jego rywali, czyli innych artystów weneckich, różni tylko nieznacznie technika lub raczej pociągnięcia pędzlem, które są tak specyficzne, jak charakter pisma. Obrazy, które możemy zobaczyć w National Gallery, przedstawiają zaledwie 15 najpopularniejszych miejsc Wenecji, tak znanych jak Piazza San Marco. Mamy więc rzadką okazję obejrzeć widok tego samego miejsca przedstawiony przez Canaletta oraz innych artystów. Dzięki temu można zobaczyć, jak manipulowali przedstawionymi obiektami, żeby oddać piękno najjaśniejszego miasta (po włosku La Serenissima Venecia), jego spektakularne obyczaje i wielkie wydarzenia publiczne. Wydaje mi się, że mimo indywidualnych różnic obrazy wszystkich rywali : czyli Canaletta, Nichele Marieschiego, Bernarda Bellotta, Lucasa Carlevarisa i Francesca Guardiego, mają wiele cech wspólnych, wykraczających poza holenderski kanon. Są malowane laserunkowo, czyli cienką warstwą farby, spod której widać niekiedy kolor podłoża. Architektura jest narysowana uprzednio, tzn. na techniczny rysunek budynku nanoszony jest kolor, a na koniec gdzieniegdzie impasty, czyli grubsze pociągnięcia jasną farbą, by stworzyć wrażenie trójwymiarowości. Charakterystyczna jest perłowo-pastelowa tonacja, która dominowała w XVIII wieku od peruk i strojów do mebli i architektury. Prawdopodobnie przy malowaniu wszystkich tych obrazów używano urządzeń optycznych takich jak camera obscura aby dokładnie oddać perspektywę i proporcje. Dzięki dokładności Bernarda Bellotta konserwatorzy i architekci rekonstruowali budowle Starego Miasta w zrujnowanej przez wojnę Warszawie. Bellotto, siostrzeniec Canaletta, zwany w Polsce Canalettem (!), opuścił Wenecję, by zostać nadwornym malarzem Stanisława Augusta Poniatowskiego, ostatniego króla Polski. Wykonał on dekorację (freski) w Zamku Ujazdowskim, ale jego głównym dziełem są weduty Warszawy i pałacu w Wilanowie. Z 30 powstałych obrazów zachowały się do dziś 4, które można oglądać w Zamku Królewskim i Muzeum Narodowym w Warszawie. Chciałabym więc zwrócić uwagę na niezwykłą funkcję dokumentacyjną malarstwa wedutowego. Wenecja, laguna i niebo nad nią wyglądają, na szczęście, wciąż tak jak na obrazach sprzed 300 lat. Oprócz funkcji dokumentacyjnej te olbrzymie dekoracyjne obrazy pełniły rolę reprezentacyjną. Były też pamiątkami z podróży. Niektóre weduty przedstawiały ważne wydarzenia z życia miasta. Zbudowane jak komiksy z wielu scen mogły być oglądane wielokrotnie i wciąż budziły zainteresowanie. Mistrzem oddawania na płótnie takich ceremonii z udziałem dostojników w gondolach lub wyścigów łodzi wśród zachwytów tłumu zgromadzonego wzdłuż Canale Grande był Luca Carlevaris. Jego sposób malowania scen zbiorowych ciągle budzi podziw. Po wyjściu z National Gallery na Trafalgar Square nie zobaczyłam wprawdzie gondoli, ale przez resztę dnia nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że jesienny blask słońca, srebrne światło odbite od fal Tamizy i jasne kolory budynków City of Westminster i ta wilgoć tak bardzo przypominają mi daleką Wenecję. Venice : Canaletto and His Rivals 13 October January 011, National Gallery, Trafalgar Square, WCN 5DN Stan wyjątkowy Dana Parys-White Pytanie: dlaczego?, często pojawia się w naszych umysłach. Jesteśmy dociekliwi. Chcemy poznać przyczynę, nawet zanim zastanowimy się nad skutkiem. Dlaczego boli? Dlaczego powstało? Dlaczego nie ma? Dlaczego jest? Październikowy wieczór poetycki Anny Marii Mickiewicz, na którym zostało zaprezentowane drugie wydanie tomiku wierszy z okresu stanu wojennego pod nowym tytułem Proscenium, skłonił mnie do refleksji. Nieznośnie zagnieździło się w mojej głowie pytanie, dlaczego autorka wznawia publikację sprzed 5 lat? Czy to czysty sentyment, czy też coś znacznie istotniejszego, znacznie głębszego? Chciałam poznać odpowiedź. Na dodatek prezentacja ta miała być swoistym poetyckim amalgamatem pod hasłem Oblicza przyjaźni, gdyż została połączona z promocją książki Moja droga na księżyc, autora zamieszkałego na stałe w Brazylii Tomasza Łychowskiego. Na spotkanie przybyło wyjątkowo dużo osób, z przekroju co najmniej trzech pokoleń, choć z reguły spotkania poetyckie nie przyciągają tak wielu różnorodnych słuchaczy. Wszak tkwimy w wyraźnie rozwarstwionym społeczeństwie polonijnym, izolującym się od siebie z własnej woli, więc skutecznie. Czyżby istniała platforma, na której może jednak siedzieć obok siebie były żołnierz armii Andersa i współczesny wojownik ostatniej dziesięciolatki, migracyjny poszukiwacz smaczniejszego chleba i lżejszego życia? Sama myśl, że jest to możliwe, podziałała na mnie jak wszechmocny Amol. Wieczór poprowadził prezes Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie Andrzej Krzeczunowicz, a wprowadziła słuchaczy w atmosferę prezentowanej w Proscenium poezji Urszula Chowaniec, doświadczony wykładowca literatury polskiej. Jej analiza tomiku Anny Marii Mickiewicz zaintrygowała mnie. Poruszała bowiem (oprócz oczywistych wartości literackich) z pozoru marginesowy aspekt publikacji, mianowicie jej szatę graficzną: Mamy przed sobą tomik dziwny, który już był, już się wydarzył, miał swój czas i miejsce. Miał nawet swój tytuł. To już było. Ale, który, przychodzi do nas, Czytelników, raz jeszcze. Przychodzi na nowo i to w potrójnym znaczeniu, w potrójnej inności: w innej szacie [ ], z innym tytułem. W tym momencie został przekazany do rąk uczestników spotkania jedyny zachowany egzemplarz oryginalnego wydania z lat osiemdziesiątych XX wieku pod pierwotnym tytułem Dziewanna. Wiotki i kruchy papier, jak weselny welon mojej babci, zachował w sobie ducha tamtych lat i budził nieodpartą ciekawość. Cieniutka broszura, małego formatu, bez wyrazistej okładki, obłożona symboliczną bibułą wydawała się przedstawiać nagą prawdę dnia codziennego tamtych lat. Otworzyłam go delikatnie i przeczytałam parę wersów: Nawlekaj paciorki łez mych na nitkę niech dźwięczą w nocy [ ] niech mówią, że to nie koniec. Obok mnie siedziała dosyć młoda dziewczyna. Okres stanu wojennego mogła zapamiętać jedynie oczami dziecka. Mgliście, jak wyrwane z kontekstu stopklatki. To mogła być radość z tego, że nie musi myć zębów, bo mama nie wystała w kolejce szczypiącej język pasty do zębów marki Nivea. Ale mógł to też być dziwny skurcz w klatce piersiowej na odgłos nocnego szurania maminych kapci, nerwowo zmieniających kierunek od okna do okna, kiedy mijała godzina, a jej taty jeszcze nie było w domu. Potem odgłosy tłumionych rozmów kuchennych i cichy szloch jej mamy jak pisk pluszowego

16 nowy czas 6-19 listopada kultura Wystwa jesienna Rok 010, bogaty w imprezy upamiętniające 00 rocznicę urodzin Fryderyka Chopina, dobiega końca. Sylwetkę tego, tak bardzo kojarzącego się z polskością, kompozytora wybrali artyści APA (Association of Polish Artists in GB) jako temat ich jesiennej wystawy w Galerii POSK. Kuratorzy jesiennej wystawy APA w trakcie wernisażu. Od lewej: Ryszard Szydło, Maria Kaleta i Marysia Jaczyńska Artyści biorący udział: Janina Baranowska, Andrzej Maria Borkowski, Sławomir Blatton, Elżbieta Chojak-Mysko, Joanna Ciechanowska, Krystyna Dankiewicz, Andrzej Dawidowski, Manka Dowling, Wanda Garland, Raya Herzig, Marysia Jaczyńska, Jolanta Jagiełło, Kasia Kaldowski, Mariusz Kaldowski, Maria Kaleta, Krystyna Kaplan, Lydia Karpinska, Piotr Kirilo, Kinga Kozerska, Dariusz Krosta, Renata Lanowska, Elżbieta Lewandowska, Christopher Malski, Alicja Mazur-Marczewska, Halina Nekanda-Trepka, Sergiusz Paplinski, Andrzej Pass, Franek Pawlik, Jadwiga Pietraszewska, Olga Sienko, Ryszard Szydło, Paweł Wasek i Barbara Weintrub. APA jest związkiem, który działa od 60 lat i zrzesza artystów w różnym wieku, o odrębnych stylach i technikach, malarzy, grafików, fotografów, rzeźbiarzy, a ich jedynym wspólnym mianownikiem jest Polska. Na wystawie są tradycyjne portrety, a także grafika komputerowa. Rzeźba z kamienia i brązu oraz fotografia. Malarskie pejzaże i prowokujące widza instalacje o seksualnej nucie. Chopin uczył swoich uczniów, że technika jest tylko kluczem do ekspresji. Mówił, iż palce powinny pieścić, a nie uderzać klawisze, że technika bez uczucia jest jak wiersz recytowany na pamięć bez zrozumienia treści. Czy można i trzeba takie kryteria stosować do malarstwa, rzeźby i fotografii? Czy rozerwana, rowerowa dętka na białym płótnie wzbudzi głębsze uczucia niż widok nagiej kobiet siedzącej przy fortepianie? Czy pejzaż z wierzbami bardziej wzruszy niż sylwetka nóg w czarnych obcasach naciskających pedały pianina? Przyjaciel Chopina, malarz Delacroix dyktował obrazy, które kompozytor mazurków grał, znajdując zależność między rytmem i konturem, między kolorem i tonem. Dźwięk, tak jak barwa i kształt, jest tylko środkiem, którym artysta wyraża głębię swojej wrażliwości. Chyba warto odwiedzić Galerie POSK i osobiście się przekonać, co gra w duszy Polaka artysty; koncert fortepianowy z pełną orkiestrą czy samotny lot jaskółki w Nokturnie. Kuratorami jesiennej wystawy APA byli: Marysia Jaczyńska, Maria Kaleta i Ryszard Szydło. Wystawa jest czynna codziennie w godz. 10 1, do 1 listopada. Świat potrzebuje waszego śpiewu, aby język piękna dotarł do serc i wpłynął na spotkanie z Bogiem. Jan Paweł II, Rzym 1999 W listopadzie 008 roku Chór im Jana Pawła II, pod batutą Anny Stein zainicjował spotkania chóralne o nazwie Londyńska Jesień św. Cecylii. Czas, w którym Kościół katolicki i prawosławny wspomina św. Cecylię, patronkę muzyki sakralnej, to dobra okazja do świętowania i wymiany doświadczeń chórów działających przy lokalnych parafiach. Wielokulturowość Londynu stwarza zaś niepowtarzalną szansę na to, by piękna inicjatywa wspólnego muzykowania nadała Festiwalowi prawdziwie ekumeniczną wymowę, zbliżając narody, kultury, języki... Wszak tego orędownikiem był Jan Paweł II, którego imię przybrali organizatorzy Festiwalu. 4 listopada o godz Kościół pw. Chrystusa Króla na Balham już po raz trzeci, dzięki gościnności swojego Proboszcza ks. Władysława Wyszowadzkiego wypełni swe piękne wnętrze muzyką chóralną. Festiwal jest realizowany przy wsparciu Ambasady Polskiej w Londynie oraz Wandsworth Council. Zapraszamy!!! misia, którego (być może) przytulała wtedy mocno do siebie. Potem ranny telefon z informacją, że ktoś bliski został aresztowany, bo sąsiad doniósł... i popłoch, i skurcz żołądka. A potem jeszcze ciężar milczenia podczas mijania tego sąsiada z ulicy i wzrok jej mamy dziwnie wbity w rozbiegane oczy mężczyzny, gdy jego: Dzień dobry!, pozostało bez odpowiedzi. Wróciłam myślami do teraźniejszości. Rozpoczęła się bowiem prezentacja wybranych wierszy z Proscenium przez Monikę Lidke i Włodka Fenrycha. Wróciłam myślami do wstępnych słów Urszuli Chowaniec: Oto wiersz pisany w sierpniu 1984 roku, w czasie smutnym, po euforii i straconych nadziejach Solidarnościowych i po czarnych chwilach stanu wojennego. W czasie zastygłym, jakby powiedział poeta, czasie szarym, naznaczonym piętnem ciągnących się w nieskończoność kolejek, długich rzędów zmęczonych twarzy. [...] Ale może to tylko jedna z narracji? Jedno tylko opowiadanie o tamtym czasie? Być może był jakiś innych czas, choć tego samego roku? Spokojny i słoneczny, którego wspomnieniem zaskakuje nas poetka na pierwszych stronicach swojego tomiku? Moje uszy chłonęły teraz recytowane przez Monikę i Włodka słowa-klucze. Zastanawiałam się, czy budziły podobny zgrzyt w umysłach skupionych słuchaczy, czy też czas zmienił ich wydźwięk i ich znaczenie? Wyobrażałam sobie, że dla jednych wiersze te otwierały zapomniane komnaty z osobistymi zmorami, dla innych rozchylały kotary nieznanego im horyzontu. Cokolwiek by to było, zmuszało do zastanowienia. Wieczór dopełniły piosenki Moniki Lidke z akompaniamentem Maćka Pysza. Kiedy słuchałam dźwięków gitary, jak wykaligrafowanych znaków fonetycznych, harmonijnie zestawionych z głosem Moniki, a skupione twarze trzech polonijnych pokoleń zdawały się łączyć podobną wrażliwością, pomyślałam o moim pytaniu, które męczyło mnie jeszcze przed spotkaniem. Odpowiedź wydawała się formować w stan wyjątkowy. Taki stan, który progresywnie kształtuje oblicze naszego życia. Jak odmienny stan świadomości powracający nieustannie, choć zawsze nieco inaczej. Stan, kiedy: życia rytm tak szlifuje z nas brylanty jak chce, świat szlachetnie zdobimy lub pękamy na dnie (fragm. własnego wiersza Szlifowani na brylanty ), bo: W kruszynie ciała błyszczy diament istnienia, jak pięknie podkreśliła Anna Maria Mickiewicz w wierszu Diament. Jeden wniosek nasuwał się nieodparcie, że każda powtórka jest stanem kształcenia, stanem szlifowania spójności i jedności naszego życia. Chwilę później Andrzej Krzeczunowicz przedstawił poetę i malarza intrygującego pochodzenia i niezwykłych losów, urodzonego w Angoli, od lat mieszkającego w Brazylii Tomasza Łyczowskiego. Ujrzałam dystyngowanego pana na tle jego malarskich płócien. Ciepły wyraz jego twarzy pięknie harmonizował z gamą kolorów na jego obrazach, które zdawały się tańczyć gorącą sambę. Moja matka była Niemką, ojciec Polakiem podkreślił Tomasz Łychowski na wstępie swojej wypowiedzi. Był czas wojny i czas walki z wrogiem, a w sercach jego rodziców wciąż kwitła przedwojenna miłość. Byli więzieni na Pawiaku wraz z siedmioletnim wtedy Tomkiem. Wojna zesłała jego ojca do Auschwitz, a potem do Buchewaldu. Przeżyli i chcieli wierzyć, że da się zbudować harmonijny dom w Polsce. Czy ojciec Łychowskiego mógł wtedy liczyć na błogosławieństwo swoich rodaków, na zrozumienie? Czy dlatego opuścili Polskę? Nie było to teraz istotne. Ważniejsza była istota pokoju i przyjaźni, jaka gościła w sercach rodziców Łychowskiego i przekazana synowi. Teraz to jego syn, Roderigo towarzyszył ojcu w jego Drodze na księżyc, bo taki właśnie tytuł nadał Łychowski swojej najnowszej publikacji. Intrygujące motto książki: 3 x Teraz wczoraj, dzisiaj, jutro (św. Augustyn), kusiło, by zajrzeć do środka. Opowieść rozpoczynaly sława: Rok Na fermie Quissala nieco oddalonej od Nova Lisbona w Angolii (Afryka Portugalska), kilkumiesięczne niemowlę walczy o życie. Dalej opowieść snuła się wątkiem na kształt gawędy z Pożegnania z Afryką : Plantacja kawy mojego taty jakoś nie bardzo prosperpwała ( ). Z ogromną przyjemnością wysłuchałam fragmentu książki w wykonaniu Roderigo. Płynność jego języka budziła uznanie, a w moim sercu nadzieję, że mój syn z takim samym pietyzmem będzie kiedyś pielęgnował znajomość języka swoich przodków. Spontaniczność Łychowskiego zainspirowała Reginę Wasiak-Taylor do nadprogramowego wystąpienia, by podzielić się ze słuchaczami garścią refleksji z ostatnich lat współpracy i przyjaźni członków Związku Pisarzy z tymże poetą, który publikuje z reguły w trzech językach, polskim, brazylijskim i angielskim. Kiedy wróciłam do domu, siadłam w bujanym fotelu, który kołysze się od wieków, choć za każdym razem obiera nieco inny kierunek. Jego ruchy pozostawiają ścieżkę lekko przesuniętych znaków na podłodze. Czasami zygzakowatych, a czasami centrycznych. To znaki, których nie da się ani wyprostować, ani wytrzeć z podłogi. Są i zawsze będą. To właśnie te znaki, jak znaki-wiersze Anny Marii i twórczość Tomasza Łychowskiego uświadamiają harmonię i ciągłość ludzkiego istnienia.

17 18 spacery po londynie 6-19 listopada 010 nowy czas SOHO Soho eksplodowało nagle. W 1650 roku stało tu ledwie parę domów, ale w niecałe 0 lat później dzielnica tętniła już życiem. Wszystko dzięki pewnemu nieuważnemu piekarzowi z drugiego końca miasta. Adam Dąbrowski września 1666 roku w piekarni Thomasa Farrinera na Pudding Lane wybuchł pożar, który zniszczył potężne połacie średniowiecznego City. Gdy po trzech dniach płomienie ugaszono, okazało się, że dach nad głową straciło około 100 tysięcy londyńczyków. Zamiast odbudowywać swoje domy na gruzach, zwrócili się oni na zachód, gdzie o rzut kamieniem od pałaców Westminster i Whitehall znajdowały się zielone pola Soho. złote lata SOHO Większość dzielnicy powstała tuż po pożarze. Arystokracja zostawiła po sobie na przykład Golden Square. Dziś są tu siedziby Absolute Radio i M&C Saatchi. Tygodnik Time Out nazwał plac największym sekretem dzielnicy : To Soho Square minus tłumy i gołębie napisali dziennikarze. No właśnie, Soho Square. Zielony placyk z charakterystyczną pagodą na środku jest oazą oddaloną ledwie o trzy minuty drogi od niecichnącej nigdy Oxford Street. W pierwszych latach swego istnienia był jednym z najbardziej eleganckich miejsc Londynu. Upodobali go sobie dyplomaci. Mieszkali tu ambasadorowie Wenecji, Hiszpanii, Francji, Rosji i Szwecji. Na przełomie XVII i XVIII wieku był to też dom dla parlamentarzystów, w tym aż trzech speakerów. Dziś wygodnie rozsiadły się tu duże firmy. Pod numerem 1 znajdziemy należącą do sir Paula McCartney a MPL. Jest tu też angielska siedziba 0th Century Fox. Latem na trawniku trudno znaleźć wolny skrawek; przesiadują tu turyści i studenci okolicznych szkół językowych. Od agathy christie do dylana thomasa Złota epoka Soho nie trwała długo. Od połowy XVII wieku bogacze przenosili się do Mayfair i Bloomsbury, a dzielnica z wolna podupadała. Miejsce arystokratycznych kamienic zajęły domy publiczne, tanie pijalnie piwa i kabarety. Gdy porządny londyńczyk chce się poczuć szatańsko, zmierza ku Soho, gdzie każda ulica jest piosenką notował w 1915 roku pisarz Thomas Burke. Przełomowe były lata dwudzieste ubiegłego wieku, kiedy do Soho, podobnie jak dziś do Shoreditch, zaczęli ściągać artyści. W latach dwudziestych przy Gerrard Street odbywały się spotkania Detection Club skupiającego autorów kryminałów. Należeli do niego chociażby Agatha Christie czy Gilbert Keith Chesterton. Dzielnicę odwiedzał Fred Astaire. Gośćmi Colony Club przy Dean Street byli Francis Bacon i Lucian Freud. Na pintę wpadali George Orwell i Dylan Thomas. Ten ostatni zostawił w jednym z pubów swój drogocenny rękopis. Szczęśliwy znalazca dostał za niego równowartość 40 tysięcy dzisiejszych funtów. zagłębie Pubów i kawiarni Jeśli chcecie zobaczyć prawdziwe Soho, musicie się tu wybrać w piątek. Wtedy to spięty na co dzień Londyn oddycha pełną piersią i zaczyna się bawić w tutejszych pubach i kawiarniach. W latach pięćdziesiątych to właśnie tu zawitała nowość coffee bars. Najsłynniejszy jest chyba Bar Italia przy Frith Street, działający nieprzerwanie od 61 lat. Jest otwarty całą dobę, więc po nocy spędzonej na clubbingu można zjeść tu wczesne śniadanie w towarzystwie listonoszy czy kierowców ciężarówek. Kawa jest podobno wyśmienita. Problemem są ceny. Właściciele sporo sobie życzą za przywiązanie do tradycji. W jesienne wieczory koniecznie trzeba się wybrać do kultowego Ronnie Scott s mekki fanów jazzu na całym świecie. Prawdziwą instytucją jest Coach & Horses na Greek Street. Dwa razy w miesiącu odbywają się tu bankiety pisma Private Eye zarezerwowane tylko dla wybranych. Na liście szczęśliwców są: dziennikarz Melvyn Bragg, feministka Germaine Greer, pisarz Salman Rushdie i była premier Margaret Thatcher. Interesujący jest też De Hems, istniejący pod inną nazwą od 1688 roku. Na początku ubiegłego wieku przejął go holenderski marynarz i jako miłośnik skorupiaków udekorował 300 tysiącami muszli po ostrygach. Ostatnie przetrwały do lat pięćdziesiątych. Dziś można się tu napić piwa z Holandii i Belgii (w tym fantastycznego, wiśniowego Krieka) i obejrzeć mecze reprezentacji Pomarańczowych. Płyty, chińszczyzna, StriPtiz i SObieSki Po Soho trzeba pochodzić dłużej i zajrzeć w każdy zakamarek. Skrywają one coś niemal dla każdego: od szalonych kolekcjonerów płyt po miłośników bardziej pikantnych rozrywek. Pamiętacie Roba, maniakalnego fana rocka z powieści Wierność w stereo Nicka Hornby ego? W Soho pełno jest sklepików dla takich zapaleńców. Powinni się oni wybrać zwłaszcza na Berwick Street. W Sister Ray czy Silk Sounds znajdziemy niemal wszystko od winyli Motown z lat sześćdziesiątych, przez bootlegi Boba Dylana, po singla z autografem Elvisa Costello. Nie można nie wspomnieć o najciemniejszych zakątkach Soho. To właśnie tutaj w okolicach Rupert Street, Brewer Street i Tisbury Court znajduje się londyńska dzielnica czerwonych latarni. Choć rozmiarami nie dorównuje swojej odpowiedniczce z Amsterdamu, amatorzy striptizu czy tańca na kolanach klienta znajdą tu coś dla siebie. Pełno jest też sklepów z pikantną bielizną i niegrzecznymi akcesoriami. Co ciekawe, niektóre z nich oferują w bardzo dobrej cenie wydawnictwa o sztuce i fotografii. Soho proponuje też coś fanom chińskiej kuchni. Nieopodal Gerrard Street, w China Town, rozsiadły się dziesiątki knajpek i bufetów. Trafić tu można bez mapy, po kuszącym zapachu. Wbrew pozorom Chińczycy obecni są w Soho stosunkowo od niedawna, bo od lat siedemdziesiątych. Wcześniej w mniejszej wersji Chinatown znajdowało się koło Limehouse. Jest też ślad polski. Poland Street nie jest, jak sądzą niektórzy, ulicą nazwaną ku czci naszego kraju. Kroniki wspominają, że w 1689 stała tu gospoda, której nazwa upamiętniała zwycięstwo Jana III Sobieskiego pod Wiedniem. Nazwisko naszego króla okazało się za trudne, więc nazwano ją po prostu polską gospodą. Z biegiem lat lokal po którym dziś nie ma śladu użyczył imienia całej ulicy. Dziś swoją siedzibę ma tu Instytut Kultury Polskiej. David Hume. Sławny szkocki filozof, na którego do dziś powołują się sceptycy tego świata. Mieszkał przez dwa lata na Brewer Street. Za Londynem jednak nie przepadał. Zanotował potem, że swoimi pismami nie przysporzył sobie tu ani jednego wroga, jeśli nie liczyć wszystkich wigów, torysów i chrześcijan. William Blake. Przyszedł na świat przy Golden Square. Kojarzymy go z charakterystycznych rysunków zawieszonych gdzieś między fantazjami El Greco a koszmarami Paula Nasha i monumentalnej poezji romantycznej, takiej jak Jerusalem. Dla współczesnych pozostał jednak anonimowy. Pochowany został w nieoznaczonym grobie na cmentarzu Bunhill Fields w Islington. Karol Marks. Przybył tu po upadku Wiosny Ludów. Wynajął dwa pokoje przy Dean St. Warunki sanitarne były fatalne, a filozof nie miał pieniędzy. Stracił troje dzieci (powodami były: zapalenie płuc, ogólna słabość i epidemia cholery, która zdziesiątkowała populację Soho korzystającą z zainfekowanej studni na rogu Broad Street i Cambridge Street). Podczas swojego pobytu w Londynie Marks napisał Kapitał. Casanova. Przybył do Londynu w 1764 roku. Osiadł na moment przy Greek Street, która już wtedy słynęła z doskonałych tawern i restauracji. Podobno romansował z mieszkającą nieopodal panią Betsy Green. Dama ta była ponoć bardzo wulgarna, ale nadrabiała wyjątkową urodą, na którą skusił się nawet kochanek wszech czasów.

18 nowy czas 6-19 listopada podróże po świecie Bujając po Morzu Śródziemnym Przez okna podchodzącego do lądowania samolotu skały Sierra de Tramuntana wyglądają jak utopione we mgle klify wyspy King Konga z filmu Petera Jacksona. Wzburzone fale wspinają się po nich, daremnie próbując wedrzeć się po ścianach na ląd. Aż się wierzyć nie chce, że po minięciu tych gór od razu napotykamy rozległą, łagodną nizinę, która pokrywa resztę powierzchni Majorki. Jacek Ozaist Palma de Mallorca jest pełna masztów zacumowanych jachtów i kominów wielopokładowych promów pasażerskich. Jadąc wzdłuż wybrzeża, po jednej stronie można podziwiać wszystko, co zdołało zacumować w niemającym końca porcie, po drugiej na zboczach luksusowe hotele, wspaniałe restauracje i kluby oraz fantazyjne budynki apartamentów do wynajęcia. Cumujemy w przestronnej kajucie na szóstym pokładzie Thomson Dream i czekamy na walizki. Kilka pokładów wyżej pracują pełną parą trzy restauracje, czekają kluby, kabarety, kawiarnie. Bulgocze spa, przelewa się czerpana wprost z morza woda w basenie, pokornie uginają się łóżka do opalania na górnych pokładach. Już niedługo, nocą popłyniemy w stronę południowych Włoch. Załatwić wszystko przed urlopem, spakować się, dojechać na lotnisko, dolecieć na miejsce, dojechać do promu, rozpakować się te czynności zwykle kończą się w naszym przypadku wielkim spaniem. To nasza trzecia wyprawa promem. Wiemy, że gdy buja, śpi się najlepiej. Prom sunie wolno, pogoda dopisuje. Nawet nie czujemy, że pod nami drzemie przepaść pełna wody. Nazajutrz rano wita nas uśpiony morderca Wezuwiusz. Jesteśmy w Neapolu, stolicy najbiedniejszego regionu kraju, mieście pełnym emigrantów, przestępców i szeregowych żołnierzy mafii. I rzeczywiście twarze napotkanych ludzi działają na wyobraźnię. Są ponure, nieogolone, idealnie pasują do rzezimieszkowatej legendy miasta. Wędrówka niesamowicie wąskimi uliczkami okazuje się pełna emocji z zupełnie innego powodu. Raz po raz przemykają nimi motocykle i samochody, trąbiąc niemiłosiernie na pieszych, by ustąpili choć trochę z drogi. Uskakujemy na bok, wtulamy się w ściany niebosiężnych kamienic i tak brniemy od placu do placu, bo tylko tam można nieco odetchnąć od ruchu kołowego. Po lunchu jedziemy zwiedzić Pompeje. Mieliśmy do wyboru wycieczkę wodolotem na wyspę milionerów, czyli Capri, lub wyjazd do Sorento, kurortu zbudowanego na niesamowitych klifach, ale postawiliśmy na historię. Ogrom zachowanego miasta przytłacza. Popiół wulkaniczny, jaki pokrył Pompeje w wyniku wybuchu Wezuwiusza w 79 roku naszej ery, idealnie zakonserwował budynki, uliczki, a nawet uciekających, unieruchomionych w wyniku nagłej śmierci mieszkańców. W trakcie kilkugodzinnego, pełnego refleksji spaceru odwiedzamy domy, sklepy, świątynie, termy, amfiteatry jednego z najznamienitszych miast Imperium Rzymskiego. Podobno doskonale zdawano sobie sprawę, że budując miasto na morzu zastygłej przed laty lawy, można pewnego dnia spowodować jego zagładę, lecz nie wierzono, by wybuch mógł się powtórzyć. Dziś jest tak samo dwa miliony mieszkańców Neapolu i okolic znajduje się w polu rażenia Wezuwiusza. Ewentualna erupcja nie będzie miała precedensu. Nocą płyniemy w kierunku Sardynii. Nie mamy wielkich planów dotyczących tej wyspy. Nie możemy dotrzeć do stolicy, czyli Cagliari, zawiniemy jedynie do prowincjonalnego portu Olbia. Zakładamy więc, że jedziemy na całodzienne plażowanie na jednej z najsłynniejszych sardyńskich plaż, która ma przypominać karaibskie. Szybko weryfikujemy ową karaibskość sardyńskiej plaży, która w części naprawdę składa się z delikatnego, miałkiego piasku, a w części z kolorowych kamoli. Ale dno morza przy plaży w istocie przypomina lagunę, w której pławiliśmy się na Jolly Beach na Antidze. Jest płytko, przyjaźnie i miękko. Skała Tavolara staje na wysokości zadania. Jest podobno największą wolnostojącą skałą na świecie, ale nie umiem tej informacji zweryfikować nawet w in ter ne cie. Spę dza my ca ły dzień na pla ży u stóp Ta vo la ry, roz ko szu jąc się sar dyń skim słoń cem wraz z miesz kań ca mi po bli skie go kem pin gu. Nim za pa da zmrok, mi ja my prze smyk po - mię dzy Sar dy nią i Kor sy ką. Z obu burt wi dać im po nu ją ce skal ne wy spy, stra szą ce urwi ska mi i nie do stęp ny mi za tocz ka mi. Opusz cza my stre fę wło ską, za głę bia my się we fran cu ską. Do Tu lo nu wpły wa my w rześ ki, nie dziel ny po ra nek. La zu ro we Wy brze że, Pro wan sja, fil my Uśpiony morderca Wezuwiusz i zastygły w lawie mieszkaniec Pompei; poniżej: port w Majorce z Lo uisem de Funésem. Uśpio ne mia sto szyb ko po zba wia nas złu dzeń. Nie ma tam nic cie ka we - go, oprócz mu zeum ma ry nar ki wo jen nej, przy któ rym cu mu ją hi sto rycz ne okrę ty wo jen ne. Jest nie dzie la. Mia sto śpi. Czyn ne są je dy nie knajp ki na por to wych bul wa rach oraz ba zar z wa rzy wa mi i owo ca mi. Lu dzie kłę bią się po mię dzy sto iska mi z owo ca mi mo rza, oliw ka mi, se ra mi, pie czy wem. Okrę ty wo jen ne ro bią lep sze wra że nie, gdy nasz prom opusz cza port. Ca ła flo ta jest wi docz - na jak na dło ni. Wpły wa jąc do por tu w sto li cy Ka ta lo nii, ma ło kto dał by wia rę, że wpły wa do Bar ce lo ny. Żu ra - wie, kon te ne ry, si lo sy, na brze ża prze ła dun ko we ra czej nie grze szą uro dą. Ogo ło co ne z zie le ni zbo cza też nie po ma ga ją w oce nie pierw sze go wra że nia mia sta, któ re ucho dzi za jed no z naj - bar dziej ro man tycz nych miejsc na świe cie. Do pie ro po mnik Krzysz to fa Ko lum ba po ka - zu ją ce go swo ją wy ma rzo ną Ame ry kę roz po czy na wę drów kę po praw dzi wej Bar ce lo nie. Idzie my wzdłuż Las Ram blas, naj słyn niej szej alei mia sta, po śród gę ste go tłu mu tu ry stów. At mos fe ra przy - po mi na tę z kra kow skie go ryn ku trze ba usiąść w któ rejś z ka wia re nek i zjeść pa el lę lub na pić się pi wa. Środ kiem su nie tłum, omi ja jąc ty sią ce sto li - ków z krze seł ka mi roz sia nych wzdłuż słyn ne go dep ta ka. Do cie ra my do obu naj słyn niej szych bu dyn - ków An to nio Gau die go Ca sa Mi la i Ca sa Ba ti lo. Fan ta zyj ne pro jek ty oka zu ją się pięk niej - sze niż ich le gen da. Po tem je dzie my do par ku Gü ell, jednego z najpo pu lar niejszych miej sc za - pro jek to wa nych przez Gau die go. Chy ba każ dy twór ca ko mik sów czy au tor scien ce fic tion cho - ciaż raz był w tym miej scu. Ba śnio we ko lum na dy, prze dziw ne pie cza ry, dom ki ro dem z ba śni bra ci Grimm to tyl ko nie licz ne mo ty wy, któ re in spi ro wa ły świat ar ty stów. W dro dze po wrot nej od wie dza my ba zy li kę Sa gra da Fa mi lia. Naj bar dziej zna na świątynia na świe cie oka zu je się wciąż w bu do wie i nikt nie wie, kie dy bu dow la zo sta nie ukoń czo na. Wra ca my na Ma jor kę. Za mek gó ru ją cy nad por tem jest pięk ny jak ni gdy. Ulicz ki Ma jor ki w ni czym nie ustę pu ją ulicz kom in nych hisz pań - skich wysp. Tu i ów dzie le je się wi no, bu ti ki pro po nu ją wca le nie naj gor sze tka ni ny i ko szu le, pa miąt ki oraz musz le. Już nie dłu go trze ba bę dzie wró cić na prom.

19 listopada 010 nowy czas co się dzieje jacek ozaist WYSPA [3] Wiosna 008. Wiosna? Niebo ponure, niczym przedsionek piekła, porywisty wiatr, gradobicie, deszcz. Czegoś takiego w Anglii jeszcze nie przeżyłem. Wiele słyszało się o fatalnej wyspiarskiej pogodzie. Myślałem jednak, że to tylko złośliwe legendy tworzone przez turystów z bardziej słonecznych krajów, którzy wpadli sfotografować się z Big Benem i trochę przy tym zmokli. Ile ja miałem radości przez ostatnie lata, gdy w styczniu było 15 stopni na plusie i nigdy nie padał deszcz!!! I było zielono. I kwitły kwiaty. A ludzie w kożuchach byli co najmniej 1500 kilometrów na wschód od Tamizy. Teraz trzęsę się z zimna i wygrażam srogiemu brytyjskiemu niebu, że wyjadę stąd i nigdy nie wrócę. Polską knajpkę w angielskim pubie otworzyliśmy 8 marca. W sobotę. Przesąd prawi, że należy to zrobić we wtorek lub w sobotę, bo wtedy wszystko dobrze się układa i dobrze wróży na przyszłość. To coś jak branie ślubu w miesiącu z literą r w nazwie marzec, sierpień itp. Szkoda, że żaden socjolog czy antropolog nie zbadał, jaki procent rozwodów następuje mimo owego magicznego r, a także, ile knajp upada, mimo iż zostały otwarte we wtorek lub w sobotę. Zaczęliśmy więc w sobotę. Podczas ulewy i huraganowego wiatru. W ciągu kwadransa stojaki reklamowe z napisami: Polska kuchnia oraz Obiady domowe zostały roztrzaskane w drobny mak. Chwilę potem bardzo drogi baner stracił metalowe okucia, powiewając bezwładnie wzdłuż drzwi pubu. Na koniec tego ponurego spektaklu popękały kolorowe baloniki, a ich żałosne huknięcia zostały zagłuszone przez rozszalałą burzę. Moja skromna kampania reklamowa legła w gruzach. Gapiłem się w zalane deszczem okno i wymyślałem pogodzie na wszystkie sposoby. Ulicą przemykały nieliczne auta i porwane parasole. Z rzadka przebiegał samotny desperat. Było jasne, że tego dnia już nie pohandlujemy. Od całkowitej klęski uratowali nas stali bywalcy pubu i kilku przypadkowych Polaków, których zainteresowały plakaty w oknach. Sprzedaliśmy może 10 obiadów. Następnego dnia było jeszcze gorzej, bo bywalcy pubu uznali, że więcej nam się od nich nie należy, i spokojnie popijali piwo jak co dzień. Bez przegryzki. A burza za oknami szalała. Przez cały kolejny tydzień ziewałem, czekając na jakiegoś zabłąkanego wędrowca i wysłuchując pocieszeń naszego kucharza, że na czym jak na czym, ale na gastronomii to jeszcze nikt nie stracił. I że lada dzień wypogodzi się i zaczniemy pracę. Wieczorem, o ile akurat nie byłem pijany i od razu nie maszerowałem do łóżka, chowałem się w łazience, by uniknąć ironicznych spojrzeń Anety. Znałem już dobrze wszystkie: a nie mówiłam, a trzeba było, gdybyś wtedy, i te namolne refreny wolałem zostawić telewizji VIVA. Pewnego wieczoru zastawiła się jednak na mnie i do łazienki nie uciekłem. Przepraszam. To przeze mnie oświadczyła, tuląc mnie na pocieszenie. Zawsze tak mam, że gdy bardzo czegoś pragnę, idzie jak po grudzie... Ale przecież... ty tego bardzo nie pragniesz zauważyłem. Pragnę, żeby ci się udało... Milczałem. Dzielnie znosiłem wszelkie próby podkopania mojego niezachwianego morale przyszłego właściciela restauracji. O tym wszystkim marzyłem, gdy los mnie rzucił do tej dziwnej dzielnicy. Chciałem mieć gdzie się napić polskiego piwa, obejrzeć mecz, zjeść kotleta albo pierogi. I to wszystko osiągnąłem. Dlatego nie chciałem przyjmować do wiadomości tego, co się dzieje dookoła. Czytałem książki i gazety, gapiłem się w telewizor, w skrajnych przypadkach zakładałem słuchawki i słuchałem pogodnej muzyki. Lśniący sztandar mojego optymizmu hardo powiewał na tle czarnych londyńskich chmur. Punkt krytyczny osiągnąłem w Wielkanoc, kiedy nieoczekiwanie spadł śnieg. Wielkie jak czipsy białe płatki przesłoniły świat, dając mi do zrozumienia, że jeśli nadzieja umiera ostatnia, to ta chwila właśnie nadeszła. Dzień wcześniej sprzedałem pięć obiadów, przez większość czasu drzemiąc na sofie. W pewnej chwili wyszedłem na zalaną deszczem ulicę. Niebo, gdyby mogło, wzruszyłoby ramionami, a Turcy i Arabowie z naprzeciwka uśmiechali się drwiąco. Oni byli tu od lat. Ich marne, ale tanie kurczaki, hamburgery i kebaby, które nazywałem karmą dla emigrantów, miały już swoją markę, zarobione wcześniej pieniądze zaś łagodnie amortyzowały skutki złej pogody. Patrząc na nich, znów zacząłem zastanawiać się, co tym razem zrobiłem nie tak, i na krótką chwilę poczułem się zagubiony i zrezygnowany, jak wtedy, na dziesiątym piętrze bloku krakowskiego osiedla, na dzień przed wyjazdem w nieznane. Tym razem jednak trwało to i znaczyło tyle, co nic. Po paru minutach dotarło do mnie, że nadal mogę malować mieszkania i strzyc trawniki, mogę iść do pracy, gdziekolwiek zechcę, a pieniądze wydane na stworzenie komercyjnej kuchni w Duke u, to nie były ostatnie zaskórniaki. Królem życia może nie byłem, ale żebrakiem też nie. Zrozumiawszy różnicę między głębokim dołem w Polsce a angielskim dołkiem golfowym, pojąłem, że wcale nie straciłem animuszu ani woli walki. Wziąłem się do kupy i stwierdziłem, iż zawaliłem dwie ważne sprawy nie sprawdziłem długoterminowej prognozy pogody i zaniedbałem kampanię reklamową. Nie miałem, rzecz jasna, ani określonego budżetu, ani ambicji, by iść do mediów, jednak lokalnie mogłem rozegrać to nieco inaczej. W Wielkanoc, mniej więcej w połowie dnia, śnieg przestał padać, a ja poczułem twórczą furię. Zleciłem druk ulotek i plakatów oraz zrobienie lepszych, trwalszych tablic reklamowych. Naprawiłem też baner. Byłem dziwnie spokojny, że wraz z lepszą pogodą nadchodzą lepsze czasy. I tak minęły następne cztery tygodnie. Stoimy z kucharzem twarzą w twarz i patrzymy sobie dziko w oczy. Atmosfera gęsta jak przed burzą. Nie zaniosę klientowi tego placka mówię z napięciem. Jest spalony. Ostatnio zamiast gulaszu dałeś człowiekowi sam olej, a teraz to. Moim zdaniem jest dobrze wysmażony odpowiada, jak gdyby mówił do niesfornego dziecka, co doprowadza mnie do szewskiej pasji. Odpuść i zanieś. Usmaż następny cedzę przez zęby. Głos kucharza staje się coraz bardziej bełkotliwy. Nie mam pojęcia, ile zdążył wypić, ale jestem pewien, że sobie nie żałował. Jacek, ja to cię nawet lubię, ale to ja odpowiadam za kuchnię. Nie pouczaj mnie, co mam podawać, a czego nie. Gdzieś w środku czuję zwiastun końca naszej współpracy. Powtarzam łagodnie jak mogę: Cezary, ja tu decyduję, co podajemy. Wydałeś mi już surowe gołąbki i puste w środku pierogi ruskie. Teraz, kiedy zaczął się ruch, nie pozwolę byś to zepsuł. Kucharz gwałtownie czerwienieje i tylko czeka na pretekst, by pokazać mi, do czego jest zdolny. Kawał z niego chłopa, więc cofam się krok do tyłu, rozglądając za czymś, co mogłoby mnie wspomóc w nierównej walce. Jacek, bo sobie pójdę mówi przez zaciśnięte zęby. Zostaniesz z tym bajzlem sam... Nagle do kuchni wchodzi Aneta i widząc, co się święci, wyrzuca zwęglony placek po zbójnicku do kosza. Cezary, tak dłużej być nie może. Pewnie, że nie... Kucharz podchodzi do szafki i ostentacyjnym ruchem wyjmuje butelkę whisky, po czym wychodzi bez słowa. Przez moment stoimy bez ruchu. Kilkunastu klientów siedzących na sali nie ma pojęcia, że awantura w kuchni może pozbawić ich długo wyczekiwanego posiłku. Co robimy? pyta Aneta drżącym głosem. Rzućmy monetą śmieję się głupkowato, by rozładować napięcie. Nie pójdę na salę! Obiecałam sobie, że już nigdy nie cdn xxpoprzednie JACEK OZAIST Z URODZENIA BIELSZCZANIN, Z SERCA KRAKOWIANIN, Z DESPERACJI LONDYŃCZYK. ABSOLWENT FILMOZNAWSTWA UJ PISZE GŁÓWNIE PROZĄ, POEZJĄ PARA SIĘ NIEREGULARNIE kino Burke and Hare John Landis zabiera nas do dziewiętnastowiecznego Edynburga, by opowiedzieć historię dwóch cwaniaczków, którzy zarabiają na życie wykradaniem zwłok z miejscowego cmentarza i odsprzedawaniem ich pobliskiej szkole medycznej. Reżyserowi (który na koncie ma pierwszą część Blues Brothers czy Szpiegów takich, jak my ) szczególnie zależało na oddaniu atmosfery dziewiętnastowiecznej stolicy Szkocji. Zdjęcia są więc wysmakowane i bogate w detale. Another Year Mike Leigh, człowiek, któremu zawdzięczamy Sekret i kłamstwa i Happy Go Lucky tym razem proponuje nam historię pary w średnim wieku i ich samotnych przyjaciół. Jak zwykle u tego reżysera śmiech będzie się mieszał ze łzami. Recenzenci są zachwyceni. Jackass 3D Co może być lepszego od oglądania faceta, który przez półtorej godziny kąpie się w szambie i je żywe dżdżownice? Oczywiście to samo, ale w wersji trójwymiarowej! No dobra, tak przynajmniej uważają twórcy Jackass 3D paradokumentu, którego bohater znajduje perwersyjną przyjemność w aplikowaniu sobie najróżniejszych form tortur. Nie jest w tym najwyraźniej odosobniony, bo do kin ściągają tłumy. POWTÓRKA Z ROZRYWKI: Nowe kino czeskie Riverside Studios zaprasza na dwa spotkanie z nowym kinem naszych południowych sąsiadów. Zobaczymy coś, w czym Czesi zawsze byli mocni: bajki animowane: Kto się boi wilka Marii Prochazkovej i Ups, pomyłka Anety Kyrovej. Dwa bilety w cenie jednego. 13 listopada, godz Riverside Studios, Crisp Road, Hammersmith, W6 9 RL Weekend z Agathą Christie Zastanawiacie się, czy w XXI wieku staromodne kryminały Agathy Christie mogą jeszcze cieszyć się powodzeniem? Być może podpowiedzią będzie fakt, że bilety na Morderstwo w Orient Ekspresie wyprzedane zostały na miesiąc przed pokazem! Na szczęście wciąż jest z czego wybierać: od I nie było już nikogo, przez Zło, które żyje pod słońcem po odcinek Doktora Who, w którym bohater cofa się w czasie do epoki pisarki. Weekend 19-1 listopada BFI South Bank, SE1 8XT muzyka Polskie skrzypce na Southbank Będzie klasyka Ravel i Bach ale też coś nowego: premiera Vocal Fanfare Tima Brice a. Wśród wykonawców dwoje polskich skrzypków: Irmina Trynkos i Michał Ćwiżewicz. Poniedziałek, listopada, godz Southbank Centre, Queen Elizabeth Hall, SE1 8XX A Dog s Heart Premiera opery Aleksandra Raskatova, opartej na satyrze Bułhakowa. To opowieść o bezdomnym kundlu, który w wyniku eksperymentów medycznych zmienia się w człowieka.

20 nowy czas 6-19 listopada co się dzieje Środa, 3 października, godz English National Opera, St Martin s Lane, WCN, 4ES Mystery Jets Odrobina alternatywnego psychopoopu Czwartek, 11 listopada, godz Roundhouse, Chalk Farm Rd, NW1 8EH Jazz wieczorową porą Wokalista i pianista Ian Shaw zaśpiewa nam klasyki amerykańskiej piosenki popularnej, wplatając między nie własne kompozycje. Czwartek, 18 listopada godz..00 Royal Albert Hall, Kensington Gore, SW7 AP Piotr Anderszewski w Barbican Piotr Anderszewski jest bez wątpienia jednym z najbardziej wyjątkowych i fascynujących pianistów naszych czasów tak o naszym muzyki napisał dziennik the Daily Telegraph. Podczas jego występu usłymy między innymi Suitę Angielską Bacha i dzieła Schummana. 7 grudnia, godz Barbican, 75 Pentoville Road, N1 9NL Wieczór z Juliette Greco Legenda francuskiej piosenki wystąpi w londyńskim Southbank po dziesięciu latach przerwy. Zaśpiewa piosenki takich twórców, jak Jacques Brel, Leo Ferré i Serge Gainsbourg. Nie zabraknie też utworów tworzących kanon jej repertuaru. Warto zamówić wcześniej bilety. Niedziela, 1 listopada, godz Purcell Room, Southbank SE1 Aleksandra Kwaśniewska & The Belgian Sweets LONDON TOUR NOVEMBER 010 Jazz Café Posk, 8:00pm Support Peter Sarik Trio. Niedziela, 14 listopada, godz. 0,00 POSK, 38 King Street, W6)RF Ronnie s Bar, upstairs at Ronnie Scott s Aleksandra zaprezentuje utwory z nowego albumu, jak również ulubione utwory z albumu debiutanckiego Poniedziałek, 15 listopada godz tel: wystawy/pokazy Zdjęcia Mary McCartney Co zrobić, by wyjść z cienia sławnego ojca? Każde z dzieci Paula McCartneya miało inny pomysł. James zdecydował się grać niezależnego rocka, Stella projekuje ekskluzywne ciuchy, a Mary robi zdjęcia. Dzieła tej ostatniej podziwiać można w muzealnej kawiarni. National Portait Gallery, St. Martin s Place WC Romantycy John Constable, Richard Dadd, Joseph Mallord WilliamTurner to tylko niektórzy z artystów, których prace zobaczyć można podczas wystawy Romantycy. Największą atrakcją są rzadkie rysunki Williama Blake a. Tate Britain, Millbank, SW1 Damian Ortega Od połowy października przez miesiąc meksykański artysta zagląda do gazet i tworzy improwizowane instalacje dotyczące bieżących wydarzeń. Efekty można oglądać do 16 stycznia. Barbican Centre, Silk Street ECY 8DS Plakatem w Mussoliniego Wystawa prezentuje oryginalne plakaty skierowane przeciwko reżimowi Benito Mussoliniego. Estorick Collection of Modern Italian Art., Canonbury Square N1 AN Twarzą w twarz Brytyjskie autoportrety z XX wieku. King s Place Gallery, 90 York Way, N1 9AG Zaklęty Kensington Palace Wystawa poświęcona sławnym mieszkankom pałacu księżniczkom Marii, Annie, Karolinie, Charlotte, Wiktorii, Małgorzacie i Dianie. Zobaczymy ich suknie, osobiste przedmioty i pamiątki a także scenki teatralne odtwarzające najważniejsze wydarzenia z czasu ich pobytu w budynku. Kensington Gardens, W8 4PX Festiwal Filmów Żydowskich Organizatorzy Festiwalu Filmów Żydowskich podkreślają, że nie chodzi tu tylko o filmy z Izraela, ale o każde dzieło dotykające poplątanej, żydowskiej tożsamości. W tym roku pokażą nam więc między innymi chińską kreskówkę poświęconą Holocaustowi. Roześmiani, dobrze ubrani ludzi kręcą kółka na parkiecie i stukają się szklaneczkami w kawiarniach. Idylliczny obrazek, jeśli nie wiemy, na co dokładnie patrzymy. A widzimy warszawskie getto, takie jakie chcieli pokazać światu nazistowscy propagandziści. Dokument nigdy nie został ukończony, a w wiele lat po wojnie taśmy bez dźwięku - odnalazły się stanowiąc dziś prawdziwy skarb dla badaczy Zagłady. Reżyser Yayel Hersonski zmontował te nieme obrazy i odszukał niektórych ludzi, których widać na taśmie. Dotarł również do SS-mana, który kręcił film. Efektem jest Niedokończony film, który zobaczymy na koniec przeglądu. Zupełnie inaczej na Holocaust spojrzał Wang Genf, autor A Jewish Girl in Shanghai, chińskiej kreskówki poświęconej Shoah. Reżyser zabiera nas do Szanghaju lat czterdziestych, nazywanym w owym czasie Małym Wiedniem ze względu na dużą ilość napływających tu uchodźców pochodzenia żydowskiego. Dramat małej Żydówki splata się tu z losem Szanghajczyków będących w owym czasie pod okupacją japońską. Nie znaczy to jednak, że festiwal będzie zdominowany przez poważną tematykę. W programie dużo miejsca zarezerwowano dla lżejszych filmów. Będzie więc thriller szpiegowski Dług z Samem Worthingtonem i Hellen Mirren w rolach głównych. Niespodzianką jest z pewnością komedia He s my Girl poświęcona romansowi dwóch homoseksualistów z przeciwnych stron arabsko izraelskiej barykady. Jest też miejsce na akcent londyński. Film Broken Lines Sallie Aprahamian opowiada o żydowskim chłopcu z klasy pracującej i jego narzeczonej Zoe. Gdy pewnego dnia ojciec chłopaka umiera, ten wyrusza ku rodzinnemu domu na Finsbury Park w poszukiwaniu okruchów przeszłości. Ale na miejscu odnajduje też romans. Rolę Zoe gra Olivia Williams znana z An Education i Ghost Writera Polańskiego. Festiwal potrwa do 1 listopada. Więcej szczegółów na stronie Nagroda Literacka za rok 010 Jury Nagrody Literackiej Stowarzyszenia Pisarzy Polskich za Granicą uprzejmie informuje, że w roku 010 nagroda za całokształt twórczości dla polskiego pisarza stale mieszkającego poza granicami Kraju ufundowana przez Stowarzyszenie Polskich Kombatantów w Wielkiej Brytanii przyznana została pisarzowi z Londynu, ROMUALDOWI WERNIKOWI. Wręczenie Nagrody nastąpi 7 listopada 010 (niedziela, godz. 18:00) podczas Wieczoru Laureata w Sali Malinowej POSK-u. Uroczystość dopełni część artystyczna: Poeci są wśród nas. Lampka wina. Wstęp wolny. Zapraszamy! (38-46 King Street, metro: Ravenscourt Park, London W6 0RF).

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 4

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 4 Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 4 Przetłumacz na język angielski.klucz znajdziesz w drugiej części ćwiczenia. 1. to be angry with somebody gniewać się na kogoś Czy gniewasz

Bardziej szczegółowo

Lekcja 1 Przedstawianie się

Lekcja 1 Przedstawianie się Lekcja 1 Przedstawianie się i poznawanie innych 2 Wysłuchaj dialogów, najpierw w wersji oryginalnej, później z tłumaczeniem. Powtarzaj poszczególne kwestie za lektorami. Dialog 1 Przedstawianie się w sytuacji

Bardziej szczegółowo

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 3

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 3 Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 3 Przetłumacz na język angielski.klucz znajdziesz w drugiej części ćwiczenia. 1. to be at the airport być na lotnisku Ona jest teraz na

Bardziej szczegółowo

Working Tax Credit Child Tax Credit Jobseeker s Allowance

Working Tax Credit Child Tax Credit Jobseeker s Allowance Benefits Depending on your residency status (EU citizen or not) there are various benefits available to help you with costs of living. A8 nationals need to have been working for a year and be registered

Bardziej szczegółowo

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 5

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 5 Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 5 Przetłumacz na język angielski.klucz znajdziesz w drugiej części ćwiczenia. 1. to be to do something mieć coś zrobić Mam jej pomóc jutro.

Bardziej szczegółowo

Test sprawdzający znajomość języka angielskiego

Test sprawdzający znajomość języka angielskiego Test sprawdzający znajomość języka angielskiego Imię i Nazwisko Kandydata/Kandydatki Proszę wstawić X w pole zgodnie z prawdą: Brak znajomości języka angielskiego Znam j. angielski (Proszę wypełnić poniższy

Bardziej szczegółowo

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 6

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 6 Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 6 Przetłumacz na język angielski.klucz znajdziesz w drugiej części ćwiczenia. 1. to eat out jeść poza domem Czy często jadasz poza domem?

Bardziej szczegółowo

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 8

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 8 Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 8 Przetłumacz na język angielski.klucz znajdziesz w drugiej części ćwiczenia. 1. to take a rest - odpocząć Muszę odpocząć. (5) Czy chcesz

Bardziej szczegółowo

Egzamin maturalny z języka angielskiego na poziomie dwujęzycznym Rozmowa wstępna (wyłącznie dla egzaminującego)

Egzamin maturalny z języka angielskiego na poziomie dwujęzycznym Rozmowa wstępna (wyłącznie dla egzaminującego) 112 Informator o egzaminie maturalnym z języka angielskiego od roku szkolnego 2014/2015 2.6.4. Część ustna. Przykładowe zestawy zadań Przykładowe pytania do rozmowy wstępnej Rozmowa wstępna (wyłącznie

Bardziej szczegółowo

KĄCIK JĘZYKA ANGIELSKIEGO

KĄCIK JĘZYKA ANGIELSKIEGO KĄCIK JĘZYKA ANGIELSKIEGO Język angielski jest językiem międzynarodowym. Posługują się nim ludzie na całym świecie. Ty jesteś jedną z tych osób. Warto więc dowiedzieć się w jakich państwach mówi się po

Bardziej szczegółowo

Konsorcjum Śląskich Uczelni Publicznych

Konsorcjum Śląskich Uczelni Publicznych Konsorcjum Śląskich Uczelni Publicznych Dlaczego powstało? - świat przeżywa dziś rewolucję w obszarze edukacji, - naszym celem jest promocja śląskiego jako regionu opartego na wiedzy, i najnowszych technologiach,

Bardziej szczegółowo

Polska Szkoła Weekendowa, Arklow, Co. Wicklow KWESTIONRIUSZ OSOBOWY DZIECKA CHILD RECORD FORM

Polska Szkoła Weekendowa, Arklow, Co. Wicklow KWESTIONRIUSZ OSOBOWY DZIECKA CHILD RECORD FORM KWESTIONRIUSZ OSOBOWY DZIECKA CHILD RECORD FORM 1. Imię i nazwisko dziecka / Child's name... 2. Adres / Address... 3. Data urodzenia / Date of birth... 4. Imię i nazwisko matki /Mother's name... 5. Adres

Bardziej szczegółowo

Extraclass. Football Men. Season 2009/10 - Autumn round

Extraclass. Football Men. Season 2009/10 - Autumn round Extraclass Football Men Season 2009/10 - Autumn round Invitation Dear All, On the date of 29th July starts the new season of Polish Extraclass. There will be live coverage form all the matches on Canal+

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie

Bardziej szczegółowo

Skwer przed kinem Muranów - startujemy

Skwer przed kinem Muranów - startujemy 27 IX 2014 RAJD OCHOTY ŚLADAMI POWSTANIA WARSZAWSKIEGO W 75. ROCZNICĘ UTWORZENIA POLSKIEGO PAŃSTWA PODZIEMNEGO W sobotę, 27 września 2014 roku na terenie Śródmieścia odbył się Rajd Ochoty Śladami Powstania

Bardziej szczegółowo

POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE

POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE "PRZED 75 LATY, 27 WRZEŚNIA 1939 R., ROZPOCZĘTO TWORZENIE STRUKTUR POLSKIEGO PAŃSTWA PODZIEMNEGO. BYŁO ONO FENOMENEM NA SKALĘ ŚWIATOWĄ. TAJNE STRUKTURY PAŃSTWA POLSKIEGO, PODLEGŁE

Bardziej szczegółowo

Volley English! Dziś lekcja 1 Zaproszenie. Zapraszamy i my

Volley English! Dziś lekcja 1 Zaproszenie. Zapraszamy i my Volley English! Już od dziś, co miesiąc, znajdziecie w naszym serwisie nową ofertę. Zapraszamy Cię do nauki angielskiego w praktycznym wydaniu. Przygotowaliśmy dla Ciebie wyjątkowe materiały, które odnoszą

Bardziej szczegółowo

Formularz dla osób planujących ubiegać się o przyjęcie na studia undergraduate (I stopnia) w USA na rok akademicki

Formularz dla osób planujących ubiegać się o przyjęcie na studia undergraduate (I stopnia) w USA na rok akademicki Formularz dla osób planujących ubiegać się o przyjęcie na studia undergraduate (I stopnia) w USA na rok akademicki 2017-2018 Zanim zaczniesz wypełniać formularz, zapoznaj się z Instrukcjami! Imię i nazwisko:

Bardziej szczegółowo

Zestawienie czasów angielskich

Zestawienie czasów angielskich Zestawienie czasów angielskich Present Continuous I am, You are, She/ He/ It is, We/ You/ They are podmiot + operator + (czasownik główny + ing) + reszta I' m driving. operator + podmiot + (czasownik główny

Bardziej szczegółowo

EGZAMIN MATURALNY 2012 JĘZYK ANGIELSKI

EGZAMIN MATURALNY 2012 JĘZYK ANGIELSKI Centralna Komisja Egzaminacyjna w Warszawie EGZAMIN MATURALNY 2012 JĘZYK ANGIELSKI POZIOM PODSTAWOWY Kryteria oceniania odpowiedzi MAJ 2012 ZADANIA ZAMKNIĘTE Zadanie 1. Obszar standardów Rozumienie ze

Bardziej szczegółowo

ALA MA KOTA PRESCHOOL URSYNÓW WARSAW POLAND

ALA MA KOTA PRESCHOOL URSYNÓW WARSAW POLAND ALA MA KOTA PRESCHOOL URSYNÓW WARSAW POLAND Ala ma kota is a network of non-public education preschools which are entered into the register of non-public schools and institutions of the Capital City of

Bardziej szczegółowo

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 7

Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 7 Angielski bezpłatne ćwiczenia - gramatyka i słownictwo. Ćwiczenie 7 Przetłumacz na język angielski.klucz znajdziesz w drugiej części ćwiczenia. 1. to do business prowadzić interesy Prowadzę interesy w

Bardziej szczegółowo

Ankiety Nowe funkcje! Pomoc magda.szewczyk@slo-wroc.pl. magda.szewczyk@slo-wroc.pl. Twoje konto Wyloguj. BIODIVERSITY OF RIVERS: Survey to students

Ankiety Nowe funkcje! Pomoc magda.szewczyk@slo-wroc.pl. magda.szewczyk@slo-wroc.pl. Twoje konto Wyloguj. BIODIVERSITY OF RIVERS: Survey to students Ankiety Nowe funkcje! Pomoc magda.szewczyk@slo-wroc.pl Back Twoje konto Wyloguj magda.szewczyk@slo-wroc.pl BIODIVERSITY OF RIVERS: Survey to students Tworzenie ankiety Udostępnianie Analiza (55) Wyniki

Bardziej szczegółowo

Anything else? Are you all right? Are you drinking milk now? Are you single or married? Are you sure? Can I make a phone call please?

Anything else? Are you all right? Are you drinking milk now? Are you single or married? Are you sure? Can I make a phone call please? Anything else? Are you all right? Are you drinking milk now? Are you single or married? Are you sure? Can I make a phone call please? Can you drive a car? Can you meet me tomorrow? Can you recommend a

Bardziej szczegółowo

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina...

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina... 1 Budzik dzwonił coraz głośniej i głośniej, a słońce jakby za wszelką cenę chciało się wedrzeć do mojego pokoju. Niedali mi spać już dłużej;wstałam. Wtedy właśnie uswiadomiłam sobie, że jest dzień 11 listopada

Bardziej szczegółowo

EGZAMIN MATURALNY 2012 JĘZYK ANGIELSKI

EGZAMIN MATURALNY 2012 JĘZYK ANGIELSKI Centralna Komisja Egzaminacyjna w Warszawie EGZAMIN MATURALNY 2012 JĘZYK ANGIELSKI POZIOM PODSTAWOWY Kryteria oceniania odpowiedzi CZERWIEC 2012 ZADANIA ZAMKNIĘTE Zadanie 1. Obszar standardów Rozumienie

Bardziej szczegółowo

ANKIETA ŚWIAT BAJEK MOJEGO DZIECKA

ANKIETA ŚWIAT BAJEK MOJEGO DZIECKA Przedszkole Nr 1 w Zabrzu ANKIETA ul. Reymonta 52 41-800 Zabrze tel./fax. 0048 32 271-27-34 p1zabrze@poczta.onet.pl http://jedyneczka.bnet.pl ŚWIAT BAJEK MOJEGO DZIECKA Drodzy Rodzice. W związku z realizacją

Bardziej szczegółowo

Język angielski. Gry i zabawy. Podróże dalekie i bliskie

Język angielski. Gry i zabawy. Podróże dalekie i bliskie Język angielski Gry i zabawy Podróże dalekie i bliskie Tytuł oryginału: 365 gier i zabaw dla całej rodziny. Język angielski Autorzy oryginału: Natalia Kertyczak, Ewa Mikołajska, Radosław Mikołajski, Małgorzata

Bardziej szczegółowo

Darmowy artykuł, opublikowany na: www.fluent.com.pl

Darmowy artykuł, opublikowany na: www.fluent.com.pl Copyright for Polish edition by Bartosz Goździeniak Data: 4.06.2013 Tytuł: Pytanie o czynność wykonywaną w czasie teraźniejszym Autor: Bartosz Goździeniak e-mail: bgozdzieniak@gmail.com Darmowy artykuł,

Bardziej szczegółowo

Obchody 11 listopada Biłgoraj 2014

Obchody 11 listopada Biłgoraj 2014 Obchody 11 listopada Biłgoraj 2014 fot. Zenon Łój od redakcji Spis treści Wstęp 3 Stefan Szmidt Mój Biłgoraj 4 Henryk Wujec Bez uproszczeń Dominikańskie listy z Lublina 6 o. Tomasz Dostatni Wypisy z lektury

Bardziej szczegółowo

EGZAMIN MATURALNY 2012 JĘZYK ANGIELSKI

EGZAMIN MATURALNY 2012 JĘZYK ANGIELSKI Centralna Komisja Egzaminacyjna EGZAMIN MATURALNY 2012 JĘZYK ANGIELSKI POZIOM PODSTAWOWY Kryteria oceniania odpowiedzi SIERPIEŃ 2012 ZADANIA ZAMKNIĘTE Zadanie 1. Egzamin maturalny z języka angielskiego

Bardziej szczegółowo

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Polska Szkoła Sobotnia im. Jana Pawla II w Worcester Opracował: Maciej Liegmann 30/03hj8988765 03/03/2012r. Wspólna decyzja? Anglia i co dalej? Ja i Anglia. Wielka

Bardziej szczegółowo

JĘZYK ANGIELSKI POZIOM PODSTAWOWY

JĘZYK ANGIELSKI POZIOM PODSTAWOWY EGZAMIN MATURALNY W ROKU SZKOLNYM 2013/2014 JĘZYK ANGIELSKI POZIOM PODSTAWOWY ROZWIĄZANIA ZADAŃ I SCHEMAT PUNKTOWANIA MAJ 2014 ZADANIA ZAMKNIĘTE Zadanie 1. Obszar standardów Rozumienie ze słuchu 1.1. 1.2.

Bardziej szczegółowo

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem!

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem! Proszę bardzo!...książka z przesłaniem! Przesłanie, które daje odpowiedź na pytanie co ja tu właściwie robię? Przesłanie, które odpowie na wszystkie twoje pytania i wątpliwości. Z tej książki dowiesz się,

Bardziej szczegółowo

UZUPEŁNIA ZESPÓŁ NADZORUJĄCY BADANIE DIAGNOSTYCZNE W KLASIE TRZECIEJ GIMNAZJUM Z JĘZYKA ANGIELSKIEGO POZIOM PODSTAWOWY GRUDZIEŃ 2011

UZUPEŁNIA ZESPÓŁ NADZORUJĄCY BADANIE DIAGNOSTYCZNE W KLASIE TRZECIEJ GIMNAZJUM Z JĘZYKA ANGIELSKIEGO POZIOM PODSTAWOWY GRUDZIEŃ 2011 Centralna Komisja Egzaminacyjna Arkusz zawiera informacje prawnie chronione do momentu rozpoczęcia egzaminu. Układ graficzny CKE 2011 UZUPEŁNIA ZESPÓŁ NADZORUJĄCY KOD UCZNIA PESEL miejsce na naklejkę z

Bardziej szczegółowo

Czwórka z PLUSEM Od redakcji Witamy! redakcjaczworki@tlen.pl Nr 3 listopad 2010 Cena 1,oo zł

Czwórka z PLUSEM Od redakcji Witamy! redakcjaczworki@tlen.pl Nr 3 listopad 2010 Cena 1,oo zł Strona 1 A jak Australia, moje marzenie B jak Boże Narodzenie, piękne święta już niedługo C jak ciasta, ciastka i ciasteczka p. Ani Szostak D jak deska do prasowania (nie cierpię prasować) E jak encyklopedia,

Bardziej szczegółowo

ERASMUS + : Trail of extinct and active volcanoes, earthquakes through Europe. SURVEY TO STUDENTS.

ERASMUS + : Trail of extinct and active volcanoes, earthquakes through Europe. SURVEY TO STUDENTS. ERASMUS + : Trail of extinct and active volcanoes, earthquakes through Europe. SURVEY TO STUDENTS. Strona 1 1. Please give one answer. I am: Students involved in project 69% 18 Student not involved in

Bardziej szczegółowo

DODATKOWE ĆWICZENIA EGZAMINACYJNE

DODATKOWE ĆWICZENIA EGZAMINACYJNE I.1. X Have a nice day! Y a) Good idea b) See you soon c) The same to you I.2. X: This is my new computer. Y: Wow! Can I have a look at the Internet? X: a) Thank you b) Go ahead c) Let me try I.3. X: What

Bardziej szczegółowo

EGZAMIN MATURALNY 2011 JĘZYK ANGIELSKI

EGZAMIN MATURALNY 2011 JĘZYK ANGIELSKI Centralna Komisja Egzaminacyjna w Warszawie EGZAMIN MATURALNY 2011 JĘZYK ANGIELSKI POZIOM PODSTAWOWY MAJ 2011 2 Egzamin maturalny z języka angielskiego poziom podstawowy ZADANIA ZAMKNIĘTE Zadanie 1. Obszar

Bardziej szczegółowo

CZASY ANGIELSKIE W PIGUŁCE

CZASY ANGIELSKIE W PIGUŁCE 1) SIMPLE PRESENT (Czas teraźniejszy prosty) CZASY ANGIELSKIE W PIGUŁCE informujemy o czyimś zwyczaju, przyzwyczajeniu czynności powtarzające się, rutynowe plan lekcji, rozkłady jazdy + czasownik zwykły

Bardziej szczegółowo

Copyright by Wydawnictwo EPROFESS

Copyright by Wydawnictwo EPROFESS Copyright by Wydawnictwo EPROFESS Wydanie I, 2012 ISBN: 978-83-62435-30-2 Projekt okładki: Jacek Piekarczyk Wszelkie prawa zastrzeżone. Każda reprodukcja lub adaptacja całości bądź części niniejszej publikacji,

Bardziej szczegółowo

Żołnierze Wyklęci Źródło: http://www.wykleci.ipn.gov.pl/zw/geneza-swieta/3819,wstep.html Wygenerowano: Piątek, 8 stycznia 2016, 02:46

Żołnierze Wyklęci Źródło: http://www.wykleci.ipn.gov.pl/zw/geneza-swieta/3819,wstep.html Wygenerowano: Piątek, 8 stycznia 2016, 02:46 Żołnierze Wyklęci Źródło: http://www.wykleci.ipn.gov.pl/zw/geneza-swieta/3819,wstep.html Wygenerowano: Piątek, 8 stycznia 2016, 02:46 Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych ma być wyrazem hołdu dla

Bardziej szczegółowo

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne

Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne Czy znacie kogoś kto potrafi opowiadać piękne historie? Ja znam jedną osobę, która opowiada nam bardzo piękne, czasem radosne, a czasem smutne historie. Tą osobą jest Maryja, mama Pana Jezusa. Maryja opowiada

Bardziej szczegółowo

KALENDARZ DAT I OKRESÓW LITURGICZNYCH

KALENDARZ DAT I OKRESÓW LITURGICZNYCH KALENDARZ DAT I OKRESÓW LITURGICZNYCH 1. KALENDARZ OKRESÓW LITURGICZNYCH W KOŚCIELE KATOLICKIM 2012-2111 2. KALENDARZ DIECEZJI POLSKICH - 2013-02-28 3. WPROWADZENIA TEOLOGICZNO PASTORALNE DO KSIĄG LITURGICZNYCH

Bardziej szczegółowo

Adult Education and Lifelong Learning

Adult Education and Lifelong Learning Adult Education and Lifelong Learning Adult Education Centers can provide a number of courses many of which are free to the learner. For information on the courses they provide visit www.lincolnshire.gov.uk/

Bardziej szczegółowo

Przed podróŝą na Litwę

Przed podróŝą na Litwę Przed podróŝą na Litwę Źródło: http://www.hotels-europe.com/lithuania/images/lithuania-map-large.jpg BirŜai to niewielkie miasto litewskie wyznaczone jako miejsce kolejnego, juŝ piątego spotkania przedstawicieli

Bardziej szczegółowo

Domy inaczej pomyślane A different type of housing CEZARY SANKOWSKI

Domy inaczej pomyślane A different type of housing CEZARY SANKOWSKI Domy inaczej pomyślane A different type of housing CEZARY SANKOWSKI O tym, dlaczego warto budować pasywnie, komu budownictwo pasywne się opłaca, a kto się go boi, z architektem, Cezarym Sankowskim, rozmawia

Bardziej szczegółowo

Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU

Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU Jan Paweł II JEGO OBRAZ W MOIM SERCU Jan Paweł II Jan Paweł II właściwie Karol Józef Wojtyła, urodził się 18 maja 1920 w Wadowicach, zmarł 2 kwietnia 2005 w Watykanie polski biskup rzymskokatolicki, biskup

Bardziej szczegółowo

PLSH1 (JUN12PLSH101) General Certificate of Education Advanced Subsidiary Examination June 2012. Reading and Writing TOTAL

PLSH1 (JUN12PLSH101) General Certificate of Education Advanced Subsidiary Examination June 2012. Reading and Writing TOTAL Centre Number Surname Candidate Number For Examiner s Use Other Names Candidate Signature Examiner s Initials Polish Unit 1 Reading and Writing General Certificate of Education Advanced Subsidiary Examination

Bardziej szczegółowo

DRODZY WOKALIŚCI. Pozdrawiam serdecznie. Do zobaczenia. Ola Królik 1. Selah Sue - This World https://www.youtube.com/watch?

DRODZY WOKALIŚCI. Pozdrawiam serdecznie. Do zobaczenia. Ola Królik 1. Selah Sue - This World https://www.youtube.com/watch? DRODZY WOKALIŚCI. Podczas tegorocznych, zimowych warsztatów muzycznych będziecie mogli pośpiewać zarówno solo jak i w zespole. Pierwszego dnia odbędzie się spotkanie organizacyjne, zaraz po nim zabierzemy

Bardziej szczegółowo

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!!

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W dniu 30-04-2010 roku przeprowadziłem wywiad z moim opą -tak nazywam swojego holenderskiego dziadka, na bardzo polski temat-solidarność. Ten dzień jest może najlepszy

Bardziej szczegółowo

Język angielski. Poziom rozszerzony Próbna Matura z OPERONEM i Gazetą Wyborczą CZĘŚĆ I KRYTERIA OCENIANIA ODPOWIEDZI POZIOM ROZSZERZONY CZĘŚĆ I

Język angielski. Poziom rozszerzony Próbna Matura z OPERONEM i Gazetą Wyborczą CZĘŚĆ I KRYTERIA OCENIANIA ODPOWIEDZI POZIOM ROZSZERZONY CZĘŚĆ I Poziom rozszerzony Język angielski Język angielski. Poziom rozszerzony KRYTERIA OCENIANIA ODPOWIEDZI POZIOM ROZSZERZONY CZĘŚĆ I W schemacie oceniania zadań otwartych są prezentowane przykładowe odpowiedzi.

Bardziej szczegółowo

WIEŚCI SZKOLNE Z ŻYCIA SZKOŁY. Cyprian Kamil Norwid

WIEŚCI SZKOLNE Z ŻYCIA SZKOŁY. Cyprian Kamil Norwid MIESIĘCZNIK SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. C.K. NORWIDA W DĄBRÓWCE WIEŚCI Cyprian Kamil Norwid Cyprian Kamil Norwid N U M E R V I SZKOLNE M A R Z E C 2 0 1 4 Z ŻYCIA SZKOŁY W TYM NUMERZE: Z życia szkoły 1 Zuch

Bardziej szczegółowo

Przed Wami znajduje się test złożony z 35 pytań. Do zdobycia jest 61 punktów. Na rozwiązanie macie 60 minut. POWODZENIA!!!

Przed Wami znajduje się test złożony z 35 pytań. Do zdobycia jest 61 punktów. Na rozwiązanie macie 60 minut. POWODZENIA!!! Przed Wami znajduje się test złożony z 35 pytań. Do zdobycia jest 61 punktów Na rozwiązanie macie 60 minut. POWODZENIA!!! 1 1. Podaj imię i nazwisko burmistrza Gostynia i starosty Powiatu Gostyńskiego.

Bardziej szczegółowo

Marzycielska Poczta: szczegółowy opis akcji

Marzycielska Poczta: szczegółowy opis akcji Marzycielska Poczta: szczegółowy opis akcji Czym jest Marzycielska Poczta? Marzycielska Poczta to ogólnopolska akcja, która polega na wysyłaniu tradycyjnych listów i kartek do ciężko chorych dzieci. Na

Bardziej szczegółowo

Lekcja 10 Podróżowanie

Lekcja 10 Podróżowanie LEKCJA 10 Lekcja 10 Podróżowanie 59 Wysłuchaj dialogów, najpierw w wersji oryginalnej, później z tłumaczeniem. Powtarzaj poszczególne kwestie za lektorami. Dialog 1 Kupowanie biletu na pociąg - Hello,

Bardziej szczegółowo

Co wiemy o Wielkiej Brytanii?

Co wiemy o Wielkiej Brytanii? Co wiemy o Wielkiej Brytanii? Konkurs międzyszkolny 3 marca, godzina 10:00. Podbiegam do drzwi biblioteki, chwytam za klamkę, wchodzę. Mimo że wszyscy zajęli już swoje miejsca, nadal panuje dookoła chaos.

Bardziej szczegółowo

Prezydent RP w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu

Prezydent RP w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu Strona znajduje się w archiwum. Prezydent RP w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu We wtorek, 24 lutego br., Prezydent RP, Zwierzchnik Sił Zbrojnych Lech Kaczyński złożył wizytę w Wyżej

Bardziej szczegółowo

Nowinki Szkolnej Rodzinki

Nowinki Szkolnej Rodzinki Nowinki Szkolnej Rodzinki ORGANIZATOR PROJEKTU ZGSP im.janusza Korczaka w Pawłowiczkach ul. Korfantego 3 47-2, Pawłowiczki Numer 51 11/15 PARTNER W TYM NUMERZE: - spotkanie z Panią Poprawialską, -spektakl

Bardziej szczegółowo

Prawa autorskie, licencje

Prawa autorskie, licencje Prawa autorskie, licencje Wyjaśnienie pojęć oraz tezy do dyskusji Michał Rad 21.10.2015 Przedstawione w dalszej części wykładu tezy są prywatnym poglądem autora i powinne być traktowane jako głos w dyskusji,

Bardziej szczegółowo

PLSH1 (JUN14PLSH101) General Certificate of Education Advanced Subsidiary Examination June 2014. Reading and Writing TOTAL

PLSH1 (JUN14PLSH101) General Certificate of Education Advanced Subsidiary Examination June 2014. Reading and Writing TOTAL Centre Number Surname Candidate Number For Examiner s Use Other Names Candidate Signature Examiner s Initials Section Mark Polish Unit 1 Reading and Writing General Certificate of Education Advanced Subsidiary

Bardziej szczegółowo

Szanowni Mieszkańcy Krzczonowic!

Szanowni Mieszkańcy Krzczonowic! Szanowni Mieszkańcy Krzczonowic! W związku ze zbliżającą się 70. rocznicą wybuchu II wojny światowej ( 1 września 2009 r. ) grupa byłych i obecnych mieszkańców naszej wsi w składzie: 1. Krzysztof Granat

Bardziej szczegółowo

Ksiądz Profesor Józef Tischner - Łopuszna sierpień 2006

Ksiądz Profesor Józef Tischner - Łopuszna sierpień 2006 Ksiądz Profesor Józef Tischner - Łopuszna sierpień 2006 Jak w kilku zdaniach ująć naukę, jaką odebraliśmy z tego, co mówił do nas Ksiądz Profesor. Czym dla nas była Jego obecność w polskiej rzeczywistości,

Bardziej szczegółowo

Dynamiczny DNS dla usług typu Neostrada przykład konfiguracji

Dynamiczny DNS dla usług typu Neostrada przykład konfiguracji W usłudze Neostrada TP czy Net24 (Netia) router otrzymuje jeden publiczny adres IP, który zapewnia globalną osiągalność routera z dowolnego miejsca w Internecie. Niestety adres ten ulega losowej wymianie

Bardziej szczegółowo

Auschwitz and Birkenau Concentration Camp Records, 1940 1945 RG 15.191M

Auschwitz and Birkenau Concentration Camp Records, 1940 1945 RG 15.191M Auschwitz and Birkenau Concentration Camp Records, 1940 1945 RG 15.191M United States Holocaust Memorial Museum Archive 100 Raoul Wallenberg Place SW Washington, DC 20024 2126 Tel. (202) 479 9717 Email:

Bardziej szczegółowo

Please fill in the questionnaire below. Each person who was involved in (parts of) the project can respond.

Please fill in the questionnaire below. Each person who was involved in (parts of) the project can respond. Project CARETRAINING PROJECT EVALUATION QUESTIONNAIRE Projekt CARETRAINING KWESTIONARIUSZ EWALUACJI PROJEKTU Please fill in the questionnaire below. Each person who was involved in (parts of) the project

Bardziej szczegółowo

Ankiety Nowe funkcje! Pomoc magda.szewczyk@slo-wroc.pl. magda.szewczyk@slo-wroc.pl. Twoje konto Wyloguj. BIODIVERSITY OF RIVERS: Survey to teachers

Ankiety Nowe funkcje! Pomoc magda.szewczyk@slo-wroc.pl. magda.szewczyk@slo-wroc.pl. Twoje konto Wyloguj. BIODIVERSITY OF RIVERS: Survey to teachers 1 z 7 2015-05-14 18:32 Ankiety Nowe funkcje! Pomoc magda.szewczyk@slo-wroc.pl Back Twoje konto Wyloguj magda.szewczyk@slo-wroc.pl BIODIVERSITY OF RIVERS: Survey to teachers Tworzenie ankiety Udostępnianie

Bardziej szczegółowo

Szanowni Zgromadzeni!

Szanowni Zgromadzeni! Szanowni Zgromadzeni! Witam serdecznie gości oraz seniorów lotnictwa przybyłych na dzisiejsze spotkanie z okazji 40- lecia naszego Klubu w dniu Święta Lotnictwa Polskiego. Tu przy Aeroklubie Białostockim

Bardziej szczegółowo

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca Autor wiersza: Anna Sobotka PATRON Każdy patron to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie Pani Ania. Mądra, dobra i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca uszczęśliwić mnie umiała. Myśli moje do Niej

Bardziej szczegółowo

M Z A UR U SKI SK E I J HIST

M Z A UR U SKI SK E I J HIST NATROPACH MAZURSKIEJHISTORII I WOJNA ŚWIATOWA W KRAJOBRAZIE POWIATU GIŻYCKIEGO Projekt edukacyjny skierowany do uczniów szkół ponadgimnazjalnych powiatu giżyckiego I WOJNA ŚWIATOWA W KRAJOBRAZIE POWIATU

Bardziej szczegółowo

Sala C1 Sala 101 Sala 102. 12:30 14:00 Efektywne uczenie się - lepiej, przyjemniej i szybciej.

Sala C1 Sala 101 Sala 102. 12:30 14:00 Efektywne uczenie się - lepiej, przyjemniej i szybciej. Sala C1 Sala 101 Sala 102 11:30 13:30 ABC pracy w instytucjach i agencjach UE Agnieszka Zakrzewska (EU Careers Ambassador, członek Team Europe) Zapraszamy do kontaktu z pracodawcami przy stoiskach wystawienniczych

Bardziej szczegółowo

EGZAMIN MATURALNY 2013 JĘZYK ANGIELSKI

EGZAMIN MATURALNY 2013 JĘZYK ANGIELSKI Centralna Komisja Egzaminacyjna w Warszawie EGZAMIN MATURALNY 2013 JĘZYK ANGIELSKI POZIOM PODSTAWOWY Kryteria oceniania odpowiedzi MAJ 2013 ZADANIA ZAMKNIĘTE Zadanie 1. Obszar standardów Rozumienie ze

Bardziej szczegółowo

photo graphic Jan Witkowski Project for exhibition compositions typography colors : +48 506 780 943 : janwi@janwi.com

photo graphic Jan Witkowski Project for exhibition compositions typography colors : +48 506 780 943 : janwi@janwi.com Jan Witkowski : +48 506 780 943 : janwi@janwi.com Project for exhibition photo graphic compositions typography colors Berlin London Paris Barcelona Vienna Prague Krakow Zakopane Jan Witkowski ARTIST FROM

Bardziej szczegółowo

Warszawa, dnia 26 lutego 2015 r. Poz. 273 OBWIESZCZENIE MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. z dnia 4 lutego 2015 r.

Warszawa, dnia 26 lutego 2015 r. Poz. 273 OBWIESZCZENIE MINISTRA OBRONY NARODOWEJ. z dnia 4 lutego 2015 r. DZIENNIK USTAW RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Warszawa, dnia 26 lutego 2015 r. Poz. 273 OBWIESZCZENIE MINISTRA OBRONY NARODOWEJ z dnia 4 lutego 2015 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu rozporządzenia

Bardziej szczegółowo

Ile za wodę, ścieki i odpady komunalne. Nowy stary cmentarz. Pomiędzy sacrum a profanum... Drodzy Czytelnicy! Wiosna w kulturze

Ile za wodę, ścieki i odpady komunalne. Nowy stary cmentarz. Pomiędzy sacrum a profanum... Drodzy Czytelnicy! Wiosna w kulturze Redaktor wydania: Roman Sokal Dziennikarze: Roman Sokal, Joanna Wyrostek, Współpraca: Andrzej Czacharowski, Piotr Flor, Albin Jaworski, Wiktoria Klechowa, Aneta Klimczak, Andrzej B. Miazga, Kazimierz Szubiak,

Bardziej szczegółowo

wtorek, 22 stycznia 2013 15/13

wtorek, 22 stycznia 2013 15/13 wtorek, 22 stycznia 2013 15/13 AKTUALNOŚCI: SESJA SPRZEDANA NA AUKCJI Dziś (22 stycznia) o godz. 13:54:03 zakończyła się internetowa, charytatywna aukcja zaproszenia na uroczystą sesję Rady Stołecznego

Bardziej szczegółowo

POLITYKA PRYWATNOŚCI / PRIVACY POLICY

POLITYKA PRYWATNOŚCI / PRIVACY POLICY POLITYKA PRYWATNOŚCI / PRIVACY POLICY TeleTrade DJ International Consulting Ltd Sierpień 2013 2011-2014 TeleTrade-DJ International Consulting Ltd. 1 Polityka Prywatności Privacy Policy Niniejsza Polityka

Bardziej szczegółowo

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych dr Renata Maciejewska Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie Struktura próby według miasta i płci Lublin Puławy Włodawa Ogółem

Bardziej szczegółowo

Perspektywy PDF. ==>Download: Perspektywy PDF ebook By 0

Perspektywy PDF. ==>Download: Perspektywy PDF ebook By 0 Perspektywy PDF ==>Download: Perspektywy PDF ebook By 0 Perspektywy PDF By 0 - Are you searching for Perspektywy pdf Books? Now, you will be happy that Perspektywy PDF is available at our online library

Bardziej szczegółowo

Gimnazjum nr 1 im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Luboniu Narodowy Instytut Dziedzictwa Oddział Terenowy w Poznaniu 1863 PAMIĘTAMY

Gimnazjum nr 1 im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Luboniu Narodowy Instytut Dziedzictwa Oddział Terenowy w Poznaniu 1863 PAMIĘTAMY POWSTANIE STYCZNIOWE 150 ROCZNICA DLA SZKÓŁ GIMNAZJALNYCH organizowany przez GIMNAZJUM NR 1 IM. KARDYNAŁA STEFANA WYSZYŃSKIEGO W LUBONIU NARODOWY INSTYTUT DZIEDZICTWA ODDZIAŁ TERENOWY W POZNANIU Konkurs

Bardziej szczegółowo

Kto pamięta... Barczewo w obiektywie

Kto pamięta... Barczewo w obiektywie Informacje Kto pamięta... Barczewo w obiektywie Dziś prezentujemy Czytelnikom dwie fotografie, przedstawiające to samo miejsce. Znajduje się ono u zbiegu ul. Armii Krajowej i ul. Kasprowicza, w pobliżu

Bardziej szczegółowo

Plan obchodów rocznic, dziedzictwa, tradycji i pamięci narodowej na rok 2012 na terenie miasta Katowice

Plan obchodów rocznic, dziedzictwa, tradycji i pamięci narodowej na rok 2012 na terenie miasta Katowice Plan obchodów rocznic, dziedzictwa, tradycji i pamięci narodowej na rok 2012 na terenie miasta Katowice Data Miejsce obchodów Forma obchodów 4 kwietnia Szkoła Policji Posadzenie Dębów Pamięci i odsłonięcie

Bardziej szczegółowo

Szefowa MSW - Dziękuję za ofiarną i odważną służbę

Szefowa MSW - Dziękuję za ofiarną i odważną służbę Źródło: http://msw.gov.pl Wygenerowano: Poniedziałek, 26 października 2015, 20:00 Strona znajduje się w archiwum. Sobota, 25 lipca 2015 Szefowa MSW - Dziękuję za ofiarną i odważną służbę Z narażeniem życia

Bardziej szczegółowo

Gazetka Szkoły Podstawowej im. Bohaterów Westerplatte w Gardnie. Rok szkolny 2013/2014 WAŻNE WYDARZENIA Z ŻYCIA SZKOŁY

Gazetka Szkoły Podstawowej im. Bohaterów Westerplatte w Gardnie. Rok szkolny 2013/2014 WAŻNE WYDARZENIA Z ŻYCIA SZKOŁY .KROPECZKA. Gazetka Szkoły Podstawowej im. Bohaterów Westerplatte w Gardnie Rok szkolny 2013/2014 WAŻNE WYDARZENIA Z ŻYCIA SZKOŁY 1. ROZPOCZĘCIE ROKU SZKOLNEGO 2013/2014 Nowy rok szkolny powitaliśmy 2

Bardziej szczegółowo

KLUCZ ODPOWIEDZI. K O N K U R S H I S T O R Y C Z N Y dla gimnazjów etap szkolny

KLUCZ ODPOWIEDZI. K O N K U R S H I S T O R Y C Z N Y dla gimnazjów etap szkolny KLUCZ ODPOWIEDZI K O N K U R S H I S T O R Y C Z N Y dla gimnazjów etap szkolny Zadanie 1. max. 7 p. Wiosna Ludów na ziemiach polskich Zaznacz w tabeli (wpisując w odpowiednią rubrykę literę ), czy poniższe

Bardziej szczegółowo

Osoby 50+ na rynku pracy 2013-1-PL1-GRU06-38713

Osoby 50+ na rynku pracy 2013-1-PL1-GRU06-38713 Osoby 50+ na rynku pracy 2013-1-PL1-GRU06-38713 Piąte spotkanie grupy partnerskiej w Katowicach (Polska) 19-20 maj 2015 Program Uczenie się przez całe życie Grundtvig Tytył projektu: Osoby 50+ na rynku

Bardziej szczegółowo

Wydanie specjalne gazetki szkolnej Na szóstkę. z okazji. Ogólnopolskiego Dnia Praw Dziecka. obchodzonego 20 listopada

Wydanie specjalne gazetki szkolnej Na szóstkę. z okazji. Ogólnopolskiego Dnia Praw Dziecka. obchodzonego 20 listopada Wydanie specjalne gazetki szkolnej Na szóstkę z okazji Ogólnopolskiego Dnia Praw Dziecka obchodzonego 20 listopada Chcesz dowiedzieć się, jakie masz prawa i obowiązki?! A do tego wygrać nagrodę? Nic prostszego!

Bardziej szczegółowo

11. Licheń. Bazylika górna. Modlitwa o powstanie Katolickiego Królestwa Narodu Polskiego

11. Licheń. Bazylika górna. Modlitwa o powstanie Katolickiego Królestwa Narodu Polskiego 11. Licheń. Bazylika górna. Modlitwa o powstanie Katolickiego Królestwa Narodu Polskiego MARIA REGINA POLONIAE NR 6 / 18 / 2015 Na naszą modlitwę w Bazylice górnej musieliśmy poczekać z powodu koncertu,

Bardziej szczegółowo

The Lights of Chartres Eustachy Kossakowski, 1983-1989

The Lights of Chartres Eustachy Kossakowski, 1983-1989 Eustachy Kossakowski, 1983-1989 dimensions: 40 x 29 cm technique: 12 color prints on Hahnemuhle Photo Rag 308 g/m² paper made from original Eustachy Kossakowski s negatives edition: 6 price: 12 000 PLN

Bardziej szczegółowo

HARMONOGRAM PRZEDSIĘWZIĘĆ PATRIOTYCZNYCH W MAŁOPOLSCE W 2015 ROKU

HARMONOGRAM PRZEDSIĘWZIĘĆ PATRIOTYCZNYCH W MAŁOPOLSCE W 2015 ROKU HARMONOGRAM PRZEDSIĘWZIĘĆ PATRIOTYCZNYCH W MAŁOPOLSCE W 05 ROKU STYCZEŃ 70 rocznica wyzwolenia hitlerowskiego obozu w Płaszowie 5.0 teren byłego obozu w Płaszowie Związek Kombatantów RP i Byłych Więźniów

Bardziej szczegółowo

Droga Czytelniczko! Drogi Czytelniku!

Droga Czytelniczko! Drogi Czytelniku! Droga Czytelniczko! Drogi Czytelniku! Wraz z podręcznikiem oddajemy do twoich rąk zeszyt ćwiczeń. Zawarte są w nim różne polecenia i zadania. Powinny one pomóc ci zrozumieć zagadnienia omawiane w podręczniku

Bardziej szczegółowo

Londyn, Londyn, Londyn

Londyn, Londyn, Londyn Londyn, Londyn, Londyn W dniach 8.10-12.10.2010r. członkowie Klubu Przyjaciół National Geographic Gimnazjum im. Jana Pawła II w Sycowie uczestniczyli w wycieczce edukacyjno turystycznej do Londynu. Patronat

Bardziej szczegółowo

Szefowa MSW: Działamy solidarnie i odpowiedzialnie

Szefowa MSW: Działamy solidarnie i odpowiedzialnie Źródło: http://msw.gov.pl Wygenerowano: Wtorek, 27 października 2015, 11:05 Strona znajduje się w archiwum. Piątek, 11 września 2015 Szefowa MSW: Działamy solidarnie i odpowiedzialnie - Działania polskiego

Bardziej szczegółowo

Załącznik 1. Kwestionariusz rozesłany został również w języku angielskim do spółek zagranicznych.

Załącznik 1. Kwestionariusz rozesłany został również w języku angielskim do spółek zagranicznych. Załącznik 1. Poniżej znajduje się kwestionariusz, za pomocą którego Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych zwróciło się do emitentów z prośbą o wyrażenie opinii na temat tzw. listy alertów. Spółki oceniały

Bardziej szczegółowo

ZBRODNI KATYŃSKIEJ. Centrum Edukacyjne IPN, ul. Marszałkowska 21/25

ZBRODNI KATYŃSKIEJ. Centrum Edukacyjne IPN, ul. Marszałkowska 21/25 ROCZNICA ZBRODNI KATYŃSKIEJ Centrum Edukacyjne IPN, ul. Marszałkowska 21/25 Zostaną po nas tylko guziki (bohater filmu Katyń w reż. A. Wajdy) Szanowni Państwo, Mam zaszczyt zaprosić na I przegląd filmów

Bardziej szczegółowo

Oficjalny program wizyty papieża Franciszka w Polsce i podczas Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016. Kraków Jasna Góra Oświęcim: 27 31 lipca 2016

Oficjalny program wizyty papieża Franciszka w Polsce i podczas Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016. Kraków Jasna Góra Oświęcim: 27 31 lipca 2016 Oficjalny program wizyty papieża Franciszka w Polsce i podczas Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016 Kraków Jasna Góra Oświęcim: 27 31 lipca 2016 Środa, 27 lipca 16.00 przylot na Lotnisko Międzynarodowe

Bardziej szczegółowo

NAUCZYCIELE/TEACHERS Nauczyciele z Polskiej Szkoły Sobotniej z Liverpool:

NAUCZYCIELE/TEACHERS Nauczyciele z Polskiej Szkoły Sobotniej z Liverpool: NAUCZYCIELE/TEACHERS Nauczyciele z Polskiej Szkoły Sobotniej z Liverpool: posiadają odpowiednie kwalifikacje, przygotowanie pedagogiczne oraz doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą, stosują w swojej

Bardziej szczegółowo

18. Przydatne zwroty podczas egzaminu ustnego. 19. Mo liwe pytania egzaminatora i przyk³adowe odpowiedzi egzaminowanego

18. Przydatne zwroty podczas egzaminu ustnego. 19. Mo liwe pytania egzaminatora i przyk³adowe odpowiedzi egzaminowanego 18. Przydatne zwroty podczas egzaminu ustnego I m sorry, could you repeat that, please? - Przepraszam, czy mo na prosiæ o powtórzenie? I m sorry, I don t understand. - Przepraszam, nie rozumiem. Did you

Bardziej szczegółowo

UE przyjmuje nowy program Bezpieczny Internet : 55 mln euro, aby Internet stał się bezpieczny dla dzieci

UE przyjmuje nowy program Bezpieczny Internet : 55 mln euro, aby Internet stał się bezpieczny dla dzieci IP/8/899 Bruksela, dnia 9 grudnia 8 r. UE przyjmuje nowy program Bezpieczny Internet : mln euro, aby Internet stał się bezpieczny dla dzieci Od dnia stycznia 9 r. UE będzie miała nowy program Bezpieczny

Bardziej szczegółowo

Scenariusz zajęć do programu kształcenia Myślę- działam- idę w świat

Scenariusz zajęć do programu kształcenia Myślę- działam- idę w świat Scenariusz zajęć do programu kształcenia Myślę- działam- idę w świat Autor: Justyna Krawczyk Klasa III Edukacja językowa: język angielski Cel/cele zajęć: Uczeń: nazywa najważniejsze obiekty znajdujące

Bardziej szczegółowo