Piotr Jan Marczyński OBCHÓD

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Piotr Jan Marczyński OBCHÓD"

Transkrypt

1 1 Piotr Jan Marczyński OBCHÓD

2 2 Książkę tą dedykuję moim dziewczynom: Dużej Ali która wybacza wszystko i nigdy się nie gniewa (Mamo, ty gniewasz się przecież tylko na równych sobie) Dadze (Ona już wie za co) Małej Ali która mnie bezkrytycznie uwielbia i nie widzi żadnych moich wad

3 3 coś dla ciebie mój Matołku Ta nauka nie jest zdrowa Idź ty lepiej koziołeczku Szukać swego Pacanow Konrad Makuszyński PRZEDMOWA Pradziadek był felczerem, mama chciała być lekarką, zostałem lekarzem. Zaraz, to nie tak. Najpierw oczywiście chciałem być śmieciarzem ku utrapieniu rodziców i babci zainspirowany pracującą pod oknem śmieciarką budowałem swoją z kilku taboretów i wiklinowego fotelika, który w moich oczach do złudzenia przypominał podnoszący się na zawiasie pojemnik z tyłu tego pojazdu; i tak zaimprowizowanym pojazdem rysowałem dębowy parkiet trzydzistu metrów kwadratowych mieszkania moich rodziców. Już ta pierwsza i szybko zresztą porzucona ścieżka kariery doprowadziła mnie do progu sławy: pana syn zakłóca spokój całej kamienicy pisał do mojego ojca nieznany (anonimowy) twórca. Później nie byłem już oryginalny: przyszły zawód zmieniałem systematycznie, uprzedni porzucając bez żalu. Aż wreszcie objawienie przeczytałem Pacjentów a wkrótce potem Stulecie chirurgów i już wiedziałem, co będę robić będę chirurgiem a skoro inaczej się nie da to skończę medycynę. Decyzja ta podjęta w drugiej bodajże klasie liceum spotkała się różnym odbiorem: mama była zachwycona widząc w niej z jednej strony kontynuację swoich marzeń, z drugiej czynnik, który może mnie zmotywować do nauki. Biegunowo inna reakcja ciotecznej babci, która poinformowana w dwa lata później, że mam wymarzony indeks skomentowała krótko: to niemożliwe oddawała chyba wierniej wiarę rodziny w moje możliwości niezaślepioną

4 4 matczyną miłością. Zapamiętałem jej to do końca życia i przypomniałem na po obronieniu doktoratu, na (jej oczywiście) dziewięćdziesiątych urodzinach. Potem drobnych kilka lat nauki, trochę wzlotów i upadków i z dyplomem lekarza w ręku stanąłem na rozdrożu kariery: wybierając między stanowiskiem bosmana na żaglowcu a posadą lekarza stażysty nie bez wewnętrznej rozterki założyłem biały kitel. Jeszcze tylko rok stażu i droga do chirurgii stanęła przede mną otworem, a jak długa była to droga miało się dopiero okazać.

5 5 Po to Pan Bóg dał niedzielę, By po tygodniowym trudzie Pomodliwszy się w kościele Wódki napić mogli ludzie Juliusz Słowacki ROZDZIAŁ PIERWSZY ORDYNATOR - OWOCE SUKCESU - CZYLI KONIEC POCZĄTKU Kolejny dzień. W poczcie trzy anonse: allegro - skasować, pudelek donosi, (co za debil ten portal tak nazwał) skasować, pudelek donosi - skasować - jak zablokować to gówno, oferta nurkowań - skasować, reklama Leroy Merlin - skasować, oferty pracy. Ok. przerwa, zalałem kawę, odprawa: zabrać kalendarz!! -Proszę czytać raport z dyżuru - raport...przyjęcia pooperacyjni - jednostajny głos dr Bocianowskiego usypia, zamyślam się -...interwencje...brak krwi - czemu ten uroczy siedemdziesięcioletni staruszek zawsze elegancko ubrany w staroświeckiej muszce, dawny wieloletni dyrektor szpitala na Solcu musi sobie dorabiać do emerytury nocnymi dyżurami myślę i - co będzie jak jemu coś się stanie? Z drugiej strony gdyby nie tacy jak on dyżuranci z zewnątrz to już by trzeba było zamknąć oddział -proszę powtórzyć zamyśliłem się, dla kogo? - Ok. proszę poinformować ich, że trzeci raz spadną z zabiegu Plan operacyjny na dziś idzie, babcia z Sali jedenastej prosiła żebym ją zrobił umyjemy się razem - ma 88 lat niech się nie stresuje, wiek ma swoje prawa. Plan na jutro

6 6 - Paweł rozpisz tych, co spadli, powiedz im, że to znów warunkowo, bo zależy od krwi, to samo do operacji nerek sprawy bieżące - dyrekcja podała nowe dyrektywy NFZ do wglądu w sekretariacie - jak zwykle niejasne - jak zwykle -zmienią pewnie za tydzień Dwa łyki kawy, uporządkować myśli, co muszę zrobić przed zabiegami? Telefon na tomografię- mogę zejść za piętnaście minut- zabieg za dwadzieścia pięć, mam chwilę na sczytanie poczty. Zeszły kolejne dwie propozycje pracy, tym razem Arabia Saudyjska prywatna klinika, Irlandia- konsultant. Wczoraj dzwoniła pani z firmy headhunterskiej namawiała na pracę w terytoriach zamorskich Hiszpanii. Poszukują urologa, płacą sześć tysięcy euro brutto miesięcznie, pochodne, premie, dyżury pod telefonem etc. Zbyłem ją: -jak pani znajdzie również pracę dla mojej żony to chętnie -będę próbowała - ale na miejscu byłoby prościej szukać -nie chcę prowizorki i działań partyzanckich, to mam tu, będzie oferta, to rozpatrzę -to prześlę propozycję mailem, pozostajemy w kontakcie, do widzenia -Do widzenia, czekam Kolejna przerwa miedzy zabiegami, można przejrzeć przegląd prasy przesłany przez dyrekcję- ciekawe, co nowego po doktorze Menele, skórach, kogo tym razem aresztowali i wyprowadzili z pracy lub dyżuru. DRRR DRRR DRRR DRRR - dzwoni telefon: -słucham -czy to Warszawa?

7 7 -tak -Szpital? -tak -jaki? -Wolski -Wolski? -tak, Wolskii -A gdzie to właściwie jest? -a, do kogo Pani chciała się dodzwonić? -bo ja w sprawie męża Mariana -ale, w czym mogę pomóc -bo mężowi spuchły nogi w zeszła środę -a czy ja znam pani męża -nie, ale -to proszę zgłosić się do swojego lekarza -ale ja nie mam lekarza -to proszę sobie wybrać, zapisać się i zgłosić -ale jak mam się zgłosić osobiście? -myślę, że tak będzie najlepiej -przepraszam, ale jestem zajęty, do widzenia Pani, DRRR DRRR DRRR DRRR - znowu dzwoni telefon: -Izba przyjęć? -nie, urologia -to proszę przełączyć -nie mam możliwości -jak to pan nie ma to, co pan tam właściwie robisz? -.. do widzenia Na szczęście zabieg, jeszcze jeden telefon i zapomnę, po co tu właściwie jestem.

8 8 PUK PUK proszę -panie ordynatorze ktoś do pana dzwoni -czemu nie na mój numer Bo nie znał -to może i dobrze -słucham? W czym mogę pomóc? -ja ze skargą do pana ordynatora -co się stało? -nie chcieli mnie zapisać przez telefon na środę do dr Iwańskiego, powiedzieli, że może być piątek, a jak powiedziałem, że mi piątki nie pasują to pani była chamska i oznajmiła, że mogę do kogo innego i że nie ma czasu ze mną rozmawiać -może rzeczywiście nie ma, tam są tylko dwie panie; rejestrują, robią, zabiegi, odbierają telefony a pacjentów jest ponad 60 ciu dziennie -ale ja na was płacę -myślę, że ta rozmowa nie ma sensu. -za moje pieniondze siem chamie wykształciłeś -żegnam!!! PUK PUK PUK -proszę -panie ordynatorze.. -tak pani Aniu? -zamówiłam trzy ryzy papieru dali jedną dzwoniłam do zaopatrzenia powiedzieli, że więcej nie dadzą - co ja Pani poradzę, jak się zgłosi jakaś firma to ja Pani podeśle spróbuję naciągnąć - zepsuła się kolejna dźwignia Albbarrana - to proszę dać no naprawy

9 9 - nie da się już jej naprawić była z serwisu mówiła, że trzeba nowa dzwoniłam do zaopatrzenia odesłali do dyrektora - Ok. ja to załatwię a co z pozostałymi - została ostatnia - jak to? - trzy są w naprawie od sześciu miesięcy - to trzeba monitować - dzwoniłam szpital nie płaci to nie robią - Dobrze, niech pani usiądzie, zadzwonię -sekretariat dyrektora? Piotr Mrówczyk się kłania, poproszę z panem dyrektorem Bobrowskim -słucham panie ordynatorze, co się stało? -nie mamy czym pracować, sprzęt zalega w naprawie, zużywa się -niech mi Pan to napisze -złożyłem to już w ubiegły b poniedziałek i zeszłym miesiącu -dobrze to niech Pan mi to przyśle jeszcze raz Pani Marto!!!!!!!!!!!!!! -tak panie ordynatorze? -niech pani to pismo o zaleganiu sprzętu w naprawie jeszcze raz wydrukuje i złoży na dziennik w dyrekcji z potwierdzeniem na kopii jak zwykle -załączniki też? to piętnaście stron, a papier się kończy? -też jak zwykle; to wszystko - pani Aniu niech Pani ściągnie tą babę ze Stortza trzeba jej wytłumaczyć żeby wymienili na nowe a wystawili fakturę na naprawę bo inaczej będziemy patykiem operować. Dzwonił Jacek. Tomek jest w Polsce na urlopie po pół roku pracy w Hiszpanii opowiadał - to się nóż w kieszeni otwiera: piętnastu pacjentów na konsultacji dziennie,

10 wszystko umówione, zorganizowane, przyniesione, grafik godzinowy, cisza, spokój, pełny profesjonalizm; sekretarka, dyktafon te rzeczy Mówił że żona po roku znalazła pracę, zadowoleni, cieszą się z decyzji choć trochę nostalgii słychać w głosie. Mail od Czarka konsultanta w Walii (od ośmiu miesięcy): na początku nie rozumiałem co do mnie mówią, ale życzliwość i lektorka zrobiły swoje. Do systemu przyzwyczajałem się dwa miesiące czy coś koło tego: jestem od leczenia, konsultowania, operowania, od pisania są biura, od zarządzania menager, od noszenia goniec: mam dwie sekretarki, dyktafon. Po kilku tygodniach zaniepokoiłem się że nie robie wypisów zapytałem sekretarkę czy ona robi nie wiedziała o co mi chodzi, druga tak samo; zaniepokojony zacząłem dyskretnie szukać odkryłem że w suterenie jest specjalna komórka zajmująca się wyłącznie tym; i tak ze wszystkim oni to budowali dwieście lat, my chcemy z kosą na słońce. Jak tego słucham to zaczynam mieć wątpliwości, tu kariera, niby u siebie (ale czy na pewno?). Na szczęście kicha w polityce i zaczęli zajmować się sobą i nawzajem oblewać pomyjami a nas zostawili na chwilę w spokoju. Znów afera, dziadunio którego przyjęliśmy z rozsianym nowotworem, krwotokiem oddał ducha bogu a rodzina awanturuje się na korytarzu, wyzywa, grozi prokuraturą. Niech żyje minister Ziobro i jego CBA, rozpierdolił transplantologię, zniszczy cały system dzwoniłem do Dagi: -a to twój system? Niech rozpiepszą, Urbana rząd się wyżywił, lekarze IV RP się wyleczą, a reszta wybrała to ma, niech się jeszcze raz zlustrują Ma rację, byle chłopek roztropek uważa że wie więcej, jedna trzecia nie płaci za leczenie a ja mam się przejmować? Spadam do drugiej roboty. Zapamiętać: Sprawdzić tą ofertę z Ceuty

11 Pogadać z Dagą jak ona widzi tą Hiszpanię? Weterynarzy też tam przecież mają, a dzieciaki dadzą sobie radę Załatwiamy papiery w ambasadzie tak na wszelki wypadek w razie czego ostatni gasi światło niech się sami leczą A tak swoją drogą jak murarz się za moje wykształcił, to dlaczego mi darmo nie muruje skoro ja mam go darmo leczyć?

12 CZĘŚĆ PIERWSZA KANDYDAT NA LEKARZA *

13 Może myślisz że więcej coś znaczysz Bo masz rozum dwie ręce i chęć Twoje ręce na Ziemi tłumaczy Zaliczona matura na pięć Janusz Borysewicz ROZDZIAŁ DRUGI EGZAMIN WSTĘPNY DRRRR DRRRR DRRRR dobiegłem do telefonu: -słucham! Krzyczę - są wyniki! Jesteś! Dostałeś się! Drze się Anka masz sto szesnaście punktów! - jak to? Miały być jutro? To pewne? A ty? A jaka była poprzeczka? Niedowierzanie, radość, gonitwa myśli krzyczę przez mieszkanie: - tato! Są wyniki! Podobno się dostałem?! -ja też mówi Anka poprzeczka dla dziewczyn była sto dziesięć dla chłopaków sto dwa -ile miałaś? -sto dwanaście - przyjedziesz zobaczyć? Dzwoniłam do wszystkich -a jak inni? Prosto spod dziekanatu gdzie wisi lista przyjętych przyjeżdżamy na działkę. Mamy z Pawłem nigdzie nie widać, tata po cichu wyjmuje z bagażnika siatkę flaszek wina i idzie w kierunku studni. Wysiadam idę do domu zza którego wybiega krzycząc Pawełek a za nim mama macham do nich. -i?...zaczyna pytać mama, ale w słowo wchodzi jej ojciec, oznajmiając z grobową miną:

14 nie zdał, ale nawet mu nieźle poszło, miał osiemdziesiąt dziewięć punktów, zaliczało dziewięćdziesiąt patrzę na reakcję mamy jest wyraźnie zawiedziona i zmartwiona mimo tylu lat nie rozgryzła specyficznego poczucia humoru ojca. Paweł wisi na mojej nodze, podskakuje i coś wyje - nie martw się, coś wymyślimy, może spróbujesz znowu za rok mówi -żeby go do wojska nie wzięli mówi ojciec trzeba będzie szybko złożyć papiery do jakiejś szkoły pomaturalnej. -lepiej może jakby popracował na punkty, zawsze trochę łatwiej by mu było, a przy tej ilości z punktami za pochodzenie wszystko się liczy mamie wyraźnie jest przykro, przygarnia mnie ręką nie martw się mówi teraz siadajcie do stołu, masz wakacje, będzie dobrze, masz rok zapasu bo poszedłeś wcześniej do szkoły -tylko co z wojskiem? mówię wchodząc w grę rozpoczętą przez ojca i co na obiad? (gra, grą, a obiad, obiadem) -nie spodziewałam się was dzisiaj, ale jest zupa i kotlety, zawołaj ojca i siadaj, a ja zrobię jakąś sałatkę, Paweł przestań! wyraźnie nie zainteresowany rozmową mój braciszek robi podkówkę i przestaje ściągać mamie spódnicę na gumkę. -tata!! Obiad!! wołam, biorę brata na rękę i wchodzę z nim po schodkach na taras, rozkładam talerze -sztućce ja!! krzyczy Paweł. Siadamy, zjawia się mama z dymiącą zupą, znika i pojawia się ponownie z półmiskiem kotletów -może byś mi pomógł? mówi (odnotowuję w myślach ze względu na przykrą dla mnie sytuację powstrzymała się od swojego zwykłego komentarza że u nastolatków coraz powszechniej występuje zespół ołowianej dupy ) Idę za nią do kuchni, przynosimy sałatkę, ziemniaki, zsiadłe mleko więc jednak nie głodowali tu z Pawłem widząc moje pytające spojrzenie mówi -trochę jednak liczyłam że przyjedziecie, ale gdzie ojciec? Jaaanek!!!

15 Zza iglaków wyłania się grobowa mina ojca a po chwili poniżej widać tacę z kieliszkami i szampanem widzę gwałtowną przemianę na twarzy mamy konsternacja, niedowierzanie i wreszcie - radość -dostałeś się mówi i przytula mnie dlaczego mi nie powiedzieliście od razu spogląda z wyrzutem na ojca, który jest wyraźnie dumny ze mnie że zdałem i z siebie, że udało mu się oszukać matkę. Tylko Paweł niezainteresowany rozwojem sytuacji siedzi machając nogami i ze znudzoną miną dłubie w nosie. Wstajemy, wznosimy toast szampanem. Jestem dumny i szczęśliwy jestem dorosły, mam indeks, będę chirurgiem, odniosłem sukces! Świat jest piękny, przyszłość różowa, jeszcze triumfalny objazd rodziny wakacje zasłużone! -trzeba ci zorganizować wakacje, zasłużyłeś mówi ojciec masz jakieś plany? -miesiąc muszę przepracować, mam praktykę robotniczą jako salowy w szpitalu mówię a potem chciałbym pojechać na obóz roku zerowego, do Trzebieży na kurs na sternika, może potem od razu na jakiś rejs po Bałtyku, i jeszcze gdzieś z Agnieszką. -widzę że masz duże plany wchodzi mi w słowo ojciec (słyszę lekki sarkazm w jego głosie) zdążysz wszystko na raz? -nie dokuczaj mu to jego dzień mówi mama a zresztą to już student i ma o miesiąc dłuższe wakacje

16 Zmarnowałem podeszwy w całodziennych spieszeniach Teraz jestem słoneczny, siebiepewny i rad idę młody, genialny, trzymam ręce w kieszeniach. Stawiam kroki milowe, zamaszyste, jak świat. Bruno Jasieński ROZDZIAŁ TRZECI LICEUM Pomysł z medycyną świtał mi w głowie odkąd pamiętam. Stąd wzięła się decyzja o wybraniu w liceum profilu biologiczno chemicznego. Historie z czasów studenckich mamy, mieszały się z opowieściami kilku zaprzyjaźnionych z rodzicami lekarzy. Nie wiedzieć czemu opowiadania ojca inżyniera nie robiły na mnie specjalnego wrażenia. Czyżby zadecydowała podświadoma rywalizacja samców? Chyba nie Z ojcem polowałem z kuszą na ryby, konkurowałem na nartach. Pod jego wpływem zacząłem żeglować po morzu i podnosić swoje kwalifikacje żeglarskie by, w końcu, tak jak on prowadzić jako pełnoprawny kapitan jachty po morzu. Udało się, dopiąłem swego a nawet poszedłem krok dalej: Kilka lat później, mając w jednym ręku patent kapitana żeglugi jachtowej i instruktora żeglarstwa a w drugim jeszcze ciepły dyplom lekarza po długim namyśle odrzuciłem posadę bosmana na jednym ze szkolnych żaglowców. Nęciły dalekie rejsy, przy ziemi trzymała świadomość że to tylko epizod w życiu i że na trzymiesięcznym sezonie żeglarskim nie można budować przyszłości swojej i rodziny. A może było można? Z perspektywy czasu wygląda to inaczej wtedy pozostać tam znaczyło być może nigdy tu nie wrócić. Czasy się zmieniły, Teraz, gdy

17 prawie ćwierć wieku od matury chciałbym służyć tym czego się nauczyłem i wciąż uczę pracując uczciwie żyjąc godnie jestem opluwany, poniżany i straszony i to przez kogo? Przez nową, demokratycznie wybraną władzę. Ja, przedstawiciel jednego z najtrudniejszych, najcięższych, i dotychczas zawsze szanowanych zawodów. Hipokryzja tych, którzy odpowiadając za żenująco niski poziom świadczeń medycznych i bezpieczeństwa obywateli odwracają ich uwagę organizując igrzyska przeraża. Nigdy nie ślubowałem ubóstwa, więc czemu mi się zarzuca że nie żyję w biedzie. Odniosłem sukces i jestem z tego dumny, to co mam osiągnąłem sam, ciężką pracą od świtu do nocy (a czasem i w nocy), dyżurując po kilkanaście razy w miesiącu, latami wyrzeczeń. Więc czemu z obawą spoglądam przez ramię? obława, obława, na młode wilki obława Ale to przecież nie miało być o nas. Wtedy w liceum świat miał inne barwy. A może były to czasy idealistów? Jest coś z prawdy w słowach, że kto w młodości nie był rewolucjonistą, ten na starość będzie świnią. Ucieczki z żoliborskiego liceum by podawać paczki strajkującym studentom Wyższej Oficerskiej Szkoły Straży Pożarnej którzy nie chcieli podlegać MSW, udział w mszach odprawianych przez księdza Jerzego przeplatane były z głupimi dowcipami i walką z noszeniem tarcz szkolnych. Zafascynowany Pacjentami (których przeczytałem z zapartym tchem w ciągu jednej nocy) relacjonowałem kolegom książkę na przerwie. Z klasy na medycynę wybierała się jedna trzecia, połowa miała się dostać (wtedy na jedno

18 miejsce było jeszcze ośmiu kandydatów), z tych co się dostali większość skończyła, z tych co skończyli niektórzy są jeszcze w Polsce. Jacek (ze znanej warszawskiej rodziny lekarskiej, syn słynnego wtedy profesora okulisty, aktualnie pracuje w Toronto) pożyczył mi Stulecie chirurgów. Zakochałem się w tej książce i już wiedziałem co chcę robić w życiu być chirurgiem! Nasza przyjaźń z Jackiem zaczęła się, gdy w rewanżu za wciągnięcie mojej teczki na komin kotłowni, włożyłem mu do kanapki rosówkę. Nigdy nie zapomnę jego zzieleniałej miny, gdy początkowo z kpiną i niedowierzaniem, następnie z obrzydzeniem w oczach pobiegł w sobie tylko znanym kierunku, ściskając w zaciśniętym ręku niedojedzone pół kanapki. Na skutek jego rewanżu mieliśmy niepowtarzalną okazję poznać się bliżej, wspólnie porządkując szkolny składzik makulatury. Moje fascynacje w tym okresie nie ograniczały się wyłącznie do medycyny. Małe, kameralne liceum, schowane za linią bloków na oficerskim Żoliborzu, wydawało się miejscem spokojnym i bezpiecznym. Kierująca nim w tym okresie pani dyrektor o wdzięcznym przezwisku Kiełbasa troskę swą o uczniów przejawiała w swoisty sposób: -po coś tam chodził? przecież mogłeś się poślizgnąć usłyszał wezwany na dywanik przywieziony suką z manifestacji pod kościołem Świętej Anny Tomek -uważałem pani dyrektor odpowiedział pokornie -zaległości sobie porobisz a matura za dwa lata gderała zgłoś się do pani woźnej to już ci jakieś zajęcie znajdzie. Wystawiwszy w holu na piętrze dwa stoły do ping ponga naiwnie liczyła że odciągnie naszą uwagę od tego co się w kraju działo, a działo się!!! Ze stołów tych korzystaliśmy zresztą namiętnie, niestety tylko na przerwach. Na lekcjach królował rozgrywany cicho pod ławką turniej brydża czy różne

19 odkrycia tego okresu, jak kostka Rubika (posiadany przeze mnie rekord klasy w jej układaniu wynosił 46 sekund). Cotygodniowe prywatki z przemycanym ukradkiem kartkowym alkoholem, przeplatały się z odprawianymi u Świętego Stanisława Kostki mszami za Ojczyznę, w których braliśmy udział siedząc na dachu czteropiętrowych bloków przy Kasprowicza. Cóż, byliśmy normalni.

20 Lato, lato, lato czeka Razem z latem czeka rzeka Razem z rzeka czeka las A tam ciągle nie ma nas Śpiewnik harcerski ROZDZIAŁ CZWARTY PRAKTYKI WAKACYJNE Jedziemy: ja, Anka, Gośka załatwiać praktykę dla naszej czwórki. Czwarty jest Jeremi (chłopak Gośki) który jak zwykle nie ma czasu. Spotkaliśmy się na przystanku w Wilanowie i czekamy na autobus do Konstancina. Pogoda piękna: świeci słońce, lekki wiaterek, bezchmurne niebo. Dziewczyny w sukienkach zazdroszczę im ja pocę się w jeansach ale na rozmowę z dyrektorem szpitala w szortach jakoś głupio... Na pomysł praktyk w Stocerze wpadła Anka: -po co marnować miesiąc wakacji siedząc w mieście mówiła znajdźmy jakiś szpital w fajnym miejscu i pojedźmy tam całą bandą. Pomysł spodobał się Gośce: super, weźmiemy namiot, będzie jakaś woda, doba ma dwadzieścia cztery godziny a dyżur tylko osiem, szkoda marnować takie lato tylko gdzie? Może znacie kogoś gdzieś gdzie jest ładnie. -Ja nikogo nie znam poza Warszawą włączyłem się w rozmowę - ale najlepiej na Mazury tylko sprawdźmy gdzie tam są szpitale i spróbujmy gdzieś się wkręcić przez telefon. -To ustalone, super! -To co? Jutro usiądziemy z mapą i książką telefoniczną i ustalimy gdzie? to bądźcie rano u mnie rzuciła Anka.

21 Ale następnego dnia okazało się że Jeremi ma zobowiązania, że wyjechać tak daleko to nie może, Gośka sama też nie chciała jechać. -To może Stocer w Konstancinie? rzuciła Anka da się stamtąd wrócić do Warszawy, zwłaszcza że Jeremi mieszka w Wilanowie. I stąd ten Konstancin niby daleko a blisko, jezior co prawda nie ma ale są tężnie a jak poszukamy to może znajdzie się gdzieś niedaleko jakaś glinianka. Nadjeżdża czerwony autobus chyba nasz, wsiadamy kolejno. W środku gorąco, duszno mimo otwartych okien. Za pół godziny będziemy. Autobus wjeżdża do Konstancina, skręca w lewo: -to chyba tu a jak się nie zgodzi na rozbicie namiotu na terenie szpitala? -czemu ma się nie zgodzić? Mają tam duży park, zresztą można rozbić gdzie indziej. Wchodzimy na teren Stoceru, mijamy duży klomb, wchodzimy do głównego holu i zamieramy: Przy palmie obok wejścia kilku dziesięcio najwyżej dwunasto letnich chłopców prowadzi ożywioną dyskusję bujając się na tylnych kołach wózków inwalidzkich. Patrzę na to z niedowierzaniem i przerażeniem modląc się w duchu aby żaden nie stracił równowagi i nie przewrócił się na plecy, dziewczyny wyraźnie przestraszone stoją jak zamurowane. Kilku z nich nie ma nóg, inni mają wyraźnie bezwładne. Nagle zza zakrętu pojawiają się dwa kolejne pędzące szybko wózki, od grupy dzielą je cztery stopnie schodów ale najwyraźniej ich nie widzą. Tymczasem grupa na wózkach wyraźnie się ożywia i zaczyna wznosić okrzyki: -Tomek!! Tomek!!!! -Wojtek!! Dwa wózki w dzikim pędzie najeżdżają na schody i wylatują w powietrze lądując tylnymi kołami na marmurowej posadzce koło grupy

22 -Tomek wygrał!! Uff!, Żyją, w życiu nie myślałem że coś takiego zobaczę, idziemy dalej, zza pleców dobiegają głosy -a może teraz tyłem? Boimy się na to patrzeć, przyśpieszamy. Dyrektor się zgodził. Będziemy wykonywać obowiązki salowych na oddziałach szpitalnych i uczyć się elementów pracy pielęgniarki. Zaczynamy jutro, trafiłem z Jeremim na oddział trzeci - ortopedię, dziewczyny na drugi - neurologię. Rozdzielamy się i idziemy na spotkania z ordynatorami.. Wspinam się na drugie piętro, wchodzę na oddział i znajduję drzwi z napisem Kierownik Kliniki Sekretariat, pukam i nieśmiało wchodzę: -dzień dobry, nazywam się Piotr Mrówczyk i jestem studentem pierwszego roku medycyny wygłaszam nieśmiało ale i z dumą chciałem zgłosić się na praktyki -dzień dobry sekretarka podnosi wzrok znad maszyny do pisania profesor jest zajęty - operuje podnosi telefon, wykręca numer i mówi: pani Basiu zgłosił się student na praktyki robotnicze wysyłam go do pani proszę zgłosić się do pielęgniarki oddziałowej to już do mnie. Mój pierwszy zawodowy kontakt ze szpitalem podniósł mnie na duchu: oddziałowa wyraźnie się ucieszyła powiedziała że brakuje rąk do pracy, wyjęła grafik pracy pielęgniarek i zaproponowała mi dyżury tam gdzie była najsłabsza obsada. Będę pracować na trzy zmiany, pomagać pielęgniarkom, nauczę się robić zastrzyki. Pierwszy dyżur ma jutro od rana, potem rozbiję namiot, odpocznę i wracam na oddział na dyżur nocny. Spotykam dziewczyny w głównym holu, zawody wyraźnie się już skończyły. Widzę że ich entuzjazm jakby przygasł, wzajemnie zdajemy sobie relacje: Anka też zaczyna od jutra, Gośka dopiero od środy. Mają zabrać ubrania ochronne, będą pracować w grafiku salowych ich oddziałowa okazała się wyraźnie mniej

23 łaskawa może zobaczyła w nich przyszłe lekarki? Wychodzimy ze szpitala, wracamy do Warszawy i jedziemy na starówkę obgadać wszystko u Fukiera. Ktoś szarpie mnie za ramię zrywam się gwałtownie ktoś mocno mnie trzyma, słyszę głos: -spokojnie kolego, powoli, bo spadnie pan i krzywdę sobie zrobi Otwieram oczy, wszystko mnie boli, gdzie ja jestem? Pochylony nade mną stoi Profesor. Zrywam się, wstaję, przypominam sobie jak ledwo żywy ze zmęczenia położyłem się nad ranę na chwile na stojącym w kącie zepsutym łóżku rehabilitacyjnym (dyżur miałem sam z jedną drobniutką pielęgniarką druga nie przyszła bo złamała rękę i jedynym zastępstwem jakie zdołała znaleźć oddziałowa byłem ja, na oddziale leży prawie sześćdziesięciu chorych, połowa z nich jest porażona i wszystkich trzeba co dwie godziny obracać w łóżkach aby przeciwdziałać odleżynom, Taki jeden kurs trwał półtorej godziny, chwila przerwy i znowu i tak przez całą noc). -przepraszam panie Profesorze, położyłem się na moment i widocznie zasnąłem ze zmęczenia, to się więcej nie powtórzy mówię patrząc ma jego białe chodaki niech pan się nie przejmuje odpowiada życzliwie rozumiem, nie jest pan przyzwyczajony, dyżury są tu ciężkie a sezon na skoczków dopiero się zaczął, powodzenia odchodzi. Przypomniały mi się rozmowy ze sparaliżowanymi pacjentami których karmienie należało do moich obowiązków w ubiegłym tygodniu prawie połowa z nich to ofiary własnej głupoty sparaliżowani po skoku na główkę do nieznanej wody, znaczna część pozostałych to motocykliści. Noc. Siedzimy w namiocie, nad nami rozgwieżdżone niebo. Siedzimy całą naszą czwórką po turecku (Jeremi dojechał i w dodatku udało mu się kupić dwie

24 butelki Egri Bikawer w restauracji Ambasador), przy świetle świecy gramy w brydża i pijemy wino. -Oddziałowa pozwoliła mi zrobić zastrzyk relacjonuje wyraźnie tym podekscytowana Gośka (która w przyszłości ma zostać anestezjologiem) -jaki - pytam -domięśniowy odpowiada pokazała mi jak się robi: pośladek trzeba podzielić na cztery kwadranty i wbić igłę pod kontem prostym w górny zewnętrzny kwadrant -podobno na zachodzie ćwiczy się na pomarańczach wtrąca Jeremi tylko skąd wziąć tyle pomarańczy? rzuca -i co? Jak było? -wbiłam igłę! I... uciekłam mówi nagle skonfundowana Gośka -jak to? krztusząc się ze śmiechu pyta Anka -a co z igłą i strzykawką? niezrażony speszeniem Gośki zaspokaja niezdrową ciekawość Jeremi -została wbita w pacjenta, oddziałowa dogoniła mnie, wzięła za rękę, przyprowadziła z powrotem i dokończyłyśmy razem, bałam się mu spojrzeć w oczy -a on co? Pytam -nic, śmiał się, mówił że to jedyny plus tego że od pasa w dół nic nie czuje i powiedział że mogę nadal się na nim uczyć tylko żebym już z piskiem nie uciekała bo się przestraszył Wybuchamy wszyscy śmiechem.

25 Zaprosił kolegów słoni na kart Na wpół do czwartej Przychodzą, ryczą dzień dobry kolego Nikt nie odpowiada. Nie ma Trąbalskiego Zapomniał wyszed Julian Tuwim ROZDZIAŁ PIĄTY EGZAMIN Z ANATOMII Wracam z mamą ze sklepu ze sprzętem medycznym. Jak zawsze gdy jedziemy razem to ja prowadzę jej malucha. Na tylnym siedzeniu w reklamówce leżą: dwa wiązane na plecach białe fartuchy, dwa białe czepki na głowę. Drucianej sondy nie było, zrobię ją sobie sam w domu. Pęsety anatomicznej nie da się nigdzie kupić, mama spróbuje załatwić przez znajomego pracującego w szpitalu Bielańskim. Jutro pierwsze zajęcia z anatomii. Stoimy stłoczeni pod zamkniętymi drzwiami prosektorium. Jest nas ponad setka: podzieleni na kilkunastoosobowe grupy blokujemy całe skrzydło Collegium Anatomicum. Nerwowe chichoty milkną gdy kolejno grupami mijamy gabloty wypełnione zdeformowanymi płodami i potworkami w wielkich słojach z formaliną. Czuję że robię się zielony słyszałem o tym ale myślałem że to dowcip, a w każdym razie nie spodziewałem się tak bezpośredniej styczności z patologią. Zdeformowane małe twarze płodów z wadami genetycznymi, ciała bezmózgowców, brr. To straszne barbarzyństwo zrobić taki cmentarz w słoikach, czuję że wielokrotnie mi się to przyśni. Otwierają się drzwi prosektorium, wchodzimy, moja grupa ma mieć zajęcia na trzeciej Sali. Kamienna podłoga, ściany od podłogi do sufitu wyłożone

26 kafelkami, na środku stoją dwa marmurowe stoły z zaokrąglonymi rogami, jakimiś rowkami i dziurą na środku, brr. Podchodzimy do bliższego, patrzymy ma rozłożone na nim dwa szkielety, w głowie uporczywie kołacze się pytanie: jak ja się tych wszystkich nazw kości nauczę? Nawet przez myśl mi nie przyszło że każda z nich ma kilkadziesiąt elementów, że przez każdy otwór przechodzi mnóstwo nazwanych struktur które dzielą się na mniejsze też nazwane i to wszystko już niedługo będę umieć i po polsku i po łacinie. Sulcus tendinis musculi flexori halucis longi w pierwszym momencie wydaje mi się że tego nawet nie powtórzę a co dopiero zapamiętam. Dwa tygodnie później leżąc w środku nocy z czaszką i notatkami w łóżku cierpliwie sonduję dziesiątki otworków i recytuję litanię łacińskich słów. Przy łóżku na piramidzie książek (siedem tomów anatomii Bochenka, dwa Sylwanowicza, trzytomowy atlas Siemielnikowa ciekawe jakim cudem uda mi się to wszystko przeczytać?) - stoi półlitrowy kubek z kawą. Czaszkę pożyczyłem od znajomej z AWF- u. Ci którzy mają kolegów na starszych latach mieli skąd kupić, pozostałym został cmentarz (za pół litra można dostać od grabarzy w zupełnie niezłym stanie i wstępnie oczyszczoną). Mama początkowo próbowała protestować, ale zrozumiała że inaczej się tego nauczyć nie da. Mnie samemu już nawet nie wydaje się dziwne że budzę się trzymając w ręku czyjąś czaszkę nad którą ucząc się zasnąłem. Za oknem śnieg. Przeraźliwy smród dawno przestał przeszkadzać. Ręce zniszczone formaliną szczypią coraz mniej (zakaz używania gumowych rękawiczek przy preparowaniu zwłok początkowo prawie wywołał bunt; podobno tak nam tłumaczono bez nich jest lepsze wyczucie tkanek my

27 traktowaliśmy to jak szykanę, ale teraz nikt już nie zwraca na to uwagi tylko na dworze trzeba chować ręce do kieszeni, bo bardzo marzną). Codzienna porcja wkuwanych kilkudziesięciu nowych nazw i ich odpowiedników po łacinie powoli zaczyna układać się w jakąś logiczną całość. Wielokrotnie opowiadany przez przyjaciół z innych uczelni dowcip, że studentowi medycyny łatwiej jest nauczyć się książki telefonicznej na pamięć, niż ją przeczytać przestał wkurzać (zresztą po pierwsze na życie towarzyskie na tych studiach praktycznie nie ma czasu a po drugie jest to bliskie prawdy). Józef (tak ochrzciliśmy nasze zwłoki) jest już całkowicie otwarty, systematycznie wypreparowujemy kolejne narządy. Początkowo część z nas trzymała się z tyłu, niektórzy bali się, inni brzydzili, teraz preparowanie zwłok nie wydaje nam się niczym nadzwyczajnym, coraz częściej widzi się że ktoś ukradkiem je drugie śniadanie nie wychodząc z prosektorium. I tylko czasem jak dziś, gdy wsiadając we trójkę do zatłoczonego tramwaju wokół nas zrobiła się pustka a ludzie stłoczeni jak śledzie na kolejnym przystanku zaczęli wysiadać zrozumieliśmy że otacza nas aura czegoś nadzwyczajnego (złośliwi twierdzą że tylko smród formaliny faktem jest że pozbycie się jej fetoru z włosów mimo ochronnego czepka i różnych szamponów jest praktycznie niemożliwe). Dziś moja kolej zademonstrować jak preparuję: -proszę odsłonić przebieg nerwu zasłonowego wydaje polecenie asystentka. -oczywiście odpowiadam -czy mogę po lewej stronie? Pytam -tak, proszę pada odpowiedź młoda czarnooka asystentka kliniki laryngologii (która robiąc doktorat z anatomii prowadzi z naszą grupą zajęcia) patrzy na mnie badawczo Podwijając rękawy (sweter który mam pod fartuchem jakoś nie lubi formaliny) ze skalpelem i pęsetą w ręku podchodzę do stołu. Chwytam delikatnie w pęsetę tkankę tłuszczową zawierającą węzły chłonne wokół lewych naczyń biodrowych

28 (tłuszcz pod wpływem formaliny robi się obrzydliwie sino-brunatny i jakiś taki kruchy) odsłaniam żyłę biodrową od jej ujścia do żyły głównej dolnej po podział na wewnętrzną i zewnętrzną. Czuję na plecach skupiony wzrok całej grupy. Pomiędzy nimi pojawia się otwór zasłonowy, słyszę z boku jakiś dźwięk odwracam się przez ramię przy sąsiednim stole upadła pęseta. Kolega Mazurek zanurzony prawie cały preparuje mięśnie grzbietu, pomagająca mu szczupła studentka sięga na podłogę zanurzając nieświadomie swoje rozpuszczone blond włosy w formalinie wypełniającej preparat, brr, obrzydliwe, a wczoraj zaprosiłem ją sobotnią prywatkę, będę musiał się z tego wykręcić, zawsze będę ją widzieć z włosami w trupie myślę sobie... -co pana tak zamurowało? Pyta wyraźnie zniecierpliwiona czarnooka przypominam, że jak ktoś nie zaliczy preparowania to nie będzie dopuszczony do egzaminu -przepraszam pani doktor mówię i wracam do preparowania. Początek czerwca, dziesiąta rano. Znów jesteśmy stłoczeni pod zamkniętymi drzwiami prosektorium. Wszyscy jak zwykle w białych fartuchach ale dziś wyjątkowo narzuconych na garnitury i odświętne bluzki. I znów przestraszeni. Twarze bladozielone z przemęczenia i niewyspania, czekamy na wywołanie z Sali. Szczęśliwcy, którzy dzisiaj zaliczą (podobno 30%) będą po odpracowaniu miesiąca praktyk w szpitalu mieć wakacje. Pozostali lato spędzą w prosektorium, pierwszego roku medycyny się nie powtarza, z ponad pięciuset studentów miejsce na ćwiczeniach na roku drugim zapewnione jest dla trzystu. -pan Mrówczyk Piotr słyszę i serce bije mi tak mocno że wszyscy muszą to słyszeć Mrówczyk szmer powtarzanego przez studentów nazwiska na wypadek gdybym nie słyszał (jest nas tak dużo że nie wszyscy się znamy). Przedzieram się przez zbity tłum białych kitli i wchodzę: kilkadziesiąt stanowisk, niektóre to stoły sekcyjne z leżącymi na nich wypreparowanymi

29 zwłokami, pozostałe to laminowane stoliki na których leżą ludzkie narządy. Przy każdym preparacie numer, wetknięta sonda, obok kartka z pytaniem. W całym olbrzymim prosektorium składającym się z trzech pomieszczeń w amfiladzie są trzej czy czterej studenci którzy weszli przede mną i zachowując odstęp przechodzą pojedynczo od stołu do stołu, kilku pilnujących asystentów i ja. Jeden z nich podchodzi do mnie, próbuję się uśmiechnąć ale nie udaje mi się, on nawet nie próbuje: -proszę pokazać indeks słyszę jest pan gotowy? Ma pan pól minuty na jedno stanowisko, proszę ruszać mówi. Ruszam, przestaję się bać, nagle następuje wewnętrzna przemiana: jestem skupionym mózgiem przechodzącym przez tor przeszkód, zaczęła się gra. Dwadzieścia minut później opuszczam prosektorium drugimi drzwiami. Siadam, muszę ochłonąć, zebrać myśli. Mam to przez organizatorów zapewnione aby nie było giełdy jesteśmy skoszarowani dopóki ostatni student nie wejdzie na salę egzaminacyjną. Nie można palić okna zamknięte (ktoś mógłby rzucić kartkę z pytaniami). Zaczyna się nerwowe oczekiwanie i konfrontowanie odpowiedzi: ci którzy zaliczą, mają jutro test i jeśli go zaliczą - w przyszłym tygodniu egzamin ustny.

30 H złamało kładeczkę B- zbiło sobie brzuszki. A zwichnęło nóżki. O jak balon pękło Julian Tuwim ROZDZIAŁ SZÓSTY DYŻUR Nie mogę się doczekać, jutro mam pierwsze zebranie koła naukowego chirurgii przy Pierwszej Klinice Chirurgicznej. Pierwsze dla mnie, można zapisywać się dopiero od trzeciego roku. Idziemy we trójkę, Gośka odpuściła zapisuje się do Ankony, chce być anestezjologiem. Sala odpraw Kliniki, siedzimy stłoczeni, dla większości zabrakło krzeseł; na ścianie naprzeciw okna rząd negatoskopów, obok drzwi tablica na której przewodniczący koła rysuje jakąś tabelę. Na blacie stojącego za jego plecami stolika widać leżące narzędzia chirurgiczne oraz trudne do rozpoznania liczne drobiazgi. W przednich rzędach wesoło, siedzący tam studenci starszych lat zapewne starzy członkowie przekrzykując się wesoło komentują miniony rok działania koła i wspominają wakacje. W tyle sali stłoczeni jesteśmy my kandydaci. Spięci, zdenerwowani wymieniamy szeptem uwagi. Podobno zaraz po zebraniu informacyjnym będą rozmowy kwalifikacyjne i niektórych z nas przyjmą. Jest nas dwudziestka, w tym trzy dziewczyny wydaje mi się, że patrzą na mnie z wyższością fama głosi, że mają przewagę. Otwierają się drzwi przełykam nerwowo ślinę wchodzi kilku ubranych na biało mężczyzn, pod kurtkami mundurków widać zielone bluzy chirurgiczne.

31 dzień dobry państwu mówi najstarszy z nich, lekko łysiejący blondyn po trzydziestce nazywam się Jacek Szkot i będę w tym roku państwa opiekunem Rozlegają się gromkie brawa, po Sali konspiracyjnym szeptem przenosi się z ust do ust informacja: -to super że Profesor jego właśnie wyznaczył jest świetny, ma dwójkę i jest najlepszym szefem dyżuru pozostali to doktor Jabłoński - szef dzisiejszego dyżuru, doktor Kowalski z drugiej chirurgii - przekazuje mi szeptem na ucho Boldo nie jest jeszcze pewien czy zostanie zabiegowcem, ale chce się nauczyć szyć. Wchodzę ponownie na opustoszałą sale odpraw, przy stoliku ze sprzętem chirurgicznym siedzi przewodniczący koła i jeszcze jakichś dwu studentów: -niech kolega siada mówi jeden z nich jestem Tomek dodaje -Piotrek odpowiadam - i się uśmiecham starając się wywrzeć jak najlepsze wrażenie -Wojtek mówi drugi nieznajomy student patrzy na mnie badawczo i nie uśmiecha się -Maciek mówi szef koła zapada chwila milczenia, przełykam nerwowo ślinę wiesz czym się różnią? Pyta mnie podnosząc z blatu dwa narzędzia Oddycham z ulgą: -oczywiście to jest prosty pean, a to kocher odpowiadam kocher ma na końcu ząbek i jest twardszy dodaję -czemu się chcesz do nas zapisać, opowiedz coś o sobie rzuca Tomek Zbieram szybko myśli nie chcę żeby zabrzmiało to zbyt górnolotnie i pretensjonalnie jak tu w jednym, czy dwóch zdaniach wytłumaczyć że muszę zostać chirurgiem i tylko w tym celu poszedłem na medycynę i od trzech lat uczę się na pamięć tego wszystkiego nie widząc nawet pacjenta -chcę być chirurgiem zaczynam -wszyscy co tu przyszli, chcą przerywa mi brutalnie

32 tak, ale ja chcę od zawsze, i musze tylko po to studiuję na medycynie! Rzucam zdenerwowany słowną napaścią -dzięki, wystarczy, nie chciałem cię atakować, chciałem usłyszeć zdecydowaną odpowiedź a nie pitu pitu mówi Tomek umiesz wiązać? Pyta wyciągając ze słoika ze spirytusem kawałem żyłki podaje mi -uczę się biorę od niego nitkę, owijam na nodze od stolika i zaczynam demonstrować: najpierw podwójny, następnie pojedyncze, naprzemiennie prawe i lewe, staram się nie patrzeć na nitkę a jednocześnie jej nie poluzować i równo dociągać kolejne węzły. Przygotowywałem się do tego i ćwiczyłem przy każdej nadarzającej się okazji instalując łańcuszki z żyłki chirurgicznej nawet u cioci na imieninach. -nie ma bardzo mi tylko wychodzi na narzędziu mówię nie mam w domu czym ćwiczyć usprawiedliwiam się -nie ma sprawy, nauczysz się na dyżurach mówi możesz się rozpisać jak chcesz, są jeszcze wolne miejsca na październik dodaje i podaje mi grafik Biorę do ręki, czuję że się czerwienię. Jest wolne miejsce w piątek 29-go i w niedzielę 31-go (pewnie ludzie jadą na wszystkich świętych do domu), uśmiecham się i wpisuję swoje nazwisko w tabelkę. -tylko pamiętaj nie spóźnij się dyżur powszedni od piętnastej, świąteczny od ósmej rano, piątek mamy razem, znajdziesz mnie to ci wszystko objaśnię rzuca wstając Tomek i wyciąga do mnie rękę -cześć, powodzenia, spadaj a my pędzimy dalej mówi Wstaję podając mu rękę -cześć mówię i wychodzę z Sali, czując się jak na skrzydłach -następny proszę słyszę za plecami głos Maćka -jak? Przyjęli cię? O co pytali? Jak było? Słyszę rozgorączkowane głosy otaczającej mnie grupki oczekujących na swoja kolej -spoko, przyjęli, mam dwa dyżury mówię z dumą.

33 Czekam na windę, nie ma, spoglądam na zegarek trzynasta otwieram drzwi na klatkę schodową i zbiegam skaczą po trzy stopnie z dziesiątego piętra, wybiegam z bloku, spoglądam na przystanek stoi spory tłumek pewnie dawno nie było autobusu przyśpieszam. Kątem oka spoglądam przez lewe ramię - miałem rację: 157 wyłania się zza zakrętu i skręca w Podleśną oceniam sytuację, jak kierowca nie będzie złośliwy zdążę. Podleśną osiągam równo z nim, przepuszczam dwa z przeciwka maluchy i dopadam zamykających się tylnych drzwi Ikarusa, mijam je, dobiegam do środkowych biegnąc równolegle z jadącym już autobusem wskakuję na stopień drzwi zasuwają się za mną opieram się o nie ciężko dysząc jadę. Robię w myślach przegląd plecaka: drewniaki? Są, fartuch? Jest, kosmetyczka?- Jest. OK, wchodzę stopień wyżej siadam na poręczy otaczającą koło przegubu, mimo że tylko przystanek za pętlą wszystkie miejsca siedzące są już zajęte. Z wysoka odruchowo rozglądam się po autobusie, nikogo znajomego nie widzę, nic dziwnego godzina jest nietypowa, mnie też by nie było, ale ze względu na poniedziałkowe święto udało się nam odwołać popołudniowe zajęcia. Dzięki temu zdążyłem wpaść do domu przed dyżurem, również z tego powodu tak się śpieszę. Plac Wilsona (oficjalnie Komuny Paryskiej ale mieszkańcy Żoliborza solidarnie bojkotują tą nazwę) spoglądam na zegarek, jest kwadrans po spoko, do Banacha nigdy nie jedzie stąd dłużej niż pół godziny zdążę. Wyciągam książkę i pogrążam się w lekturze, kątem oka kontroluję mijane ulice. Autobus skręca w Banacha, spokojnie wpycham książkę do wypchanego plecaka i zsuwam się z poręczy. Jestem na miejscu z dużą rezerwą czasu, wchodzę do budynku klinicznego szpitala i kieruję się do łącznika, po kilkudziesięciu krokach skręcam w ciemny korytarzyk w lewo i jestem na miejscu pokój studentów koła chirurgicznego szarpię za klamkę, zamknięte, niezrażony pukam. Zza drzwi dochodzi jakiś

34 dźwięk nadstawiam uszy słychać jakiś rumor, otwierają się drzwi, pokazuje się zaspana twarz Tomka -cześć mówię przepraszam że cię obudziłem -sorry odpowiada, kimnąłem się na chwilę bo kibluję tu już trzecią dobę z przerwami na zajęcia. Otwiera szeroko drzwi zapala górne światło i przepuszcza mnie przed sobą do środka. -tylko nie przestrasz się mówi W migającej sinej poświacie rozżarzających się neonówek widać uciekające z pokrytego okruszkami stołu setki prusaków. Ich matowe odwłoki nikną mrocznej przestrzeni na szafą, część umyka prosto do odpływu wiszącej w rogu umywalki, część niknie za przypodłogowymi listwami. -spoko mówię u mnie w bloku w zsypie też są, kiedyś były w mieszkaniu ale po deratyzacji zniknęły. Zresztą na Lindleya na internie są karaluchy. - Siadaj mówi wskazując jedno z trzech stojących w pokoju łóżek wyjaśnię ci zasady i idziemy na izbę: - jest nas na dyżurze czwórka, dwóch na izbie przyjęć, trzeci na oddziale opisuje przyjmowanych na ostro chorych i ewentualnie myje się do zabiegów, czwarty odpoczywa, ewentualnie przychodzi na blok do większych zabiegów na haki. -a co możemy robić na Izbie Przyjęć? Pytam -to zależy kto ma dyżur i co przywiozą mówi jak są sensowne pielęgniarki to się można powkłuwać do żyły, poza tym opatrunki, szycie prostych ran i asystowanie przy badaniu chorych -zajebiście mówię idziemy? To mój pierwszy w życiu samodzielnie wykonywany zabieg. Znieczulony alkoholem kloszard wierci się niespokojnie na leżance.

35 Pod okiem zabiegowej pielęgniarki myję ranę na czole wodą utlenioną i dwukrotnie dezynfekuję skórę wokół niej jodyną. Obkładam starannie zieloną szmatą z wyciętą w środku dziurą. -duszno mi, nic nie widzę bełkoce spod obłożenia mój pierwszy pacjent Spłoszonym wzrokiem spoglądam na pielęgniarkę -cicho leż jak ci dobrze rzuca siostra ostro uspokoił się Patrzę na nią z wdzięcznością, biorę ze stolika strzykawkę, nakładam igłę, nabieram z podanej mi przez pielęgniarkę ampułki lignokainę i wbijam w skórę czoła poniżej bieguna rany -Ałła!! Słyszę -cicho było nie pić słyszę głos siostry to znieczulenie Jednostajnym ruchem wstrzykuję zawartość strzykawki wbijając igłę coraz dalej najpierw wzdłuż górnego następnie po jej wycofaniu, wzdłuż dolnego brzegu rany. Przyglądająca mi się z wyraźnym podziwem przez ramię Anka szepcze mi do ucha: -jak na początek nieźle ci idzie, mnie za pierwszym razem cała zawartość strzykawki wytrysnęła no oka -super, tylko co dalej odwracam się i odpowiadam szeptem -spoko, tylko pamiętaj: zszyj białe z białym czerwone z czerwonym dodaje mi po cichu otuchy Chwytam w lewą rękę imadło, mocuję w nim igłę i zakładam nitkę. Na razie idzie mi sprawnie- myślę godziny treningu przy przerabianiu koca na śpiwór (które to ćwiczenie doradził mi znajomy chirurg) nie poszło na marne. Biorę w prawą rękę pęsetę i chwytam nią brzeg skóry, następnie okrężnym ruchem wbijam igłę w skórę a raczej próbuję ją wbić ten pijak jest znacznie twardszy od wełnianego koca. Próbuję kolejny raz - mocniej udało się, wiążę z pietyzmem pięć razy: pierwszy podwójny, potem naprzemiennie cztery pojedyncze udało się! - Pierwszy w życiu szew założony. Zszywam całą ranę,

36 obmywam, zakładam opatrunek. Czuję się jak dr Bernard gdy jako pierwszy na świecie chirurg przeszczepił ludzkie serce. Po chwili przywożą kolejnego pijaka z rozbitym łbem teraz kolej Anki patrzę na jej nieudolne ruchy z wyższością i pobłażaniem. Siedzimy w pokoju i jemy kanapki, jest moja kolej przerwy ale przyszedł do mnie Tomek i spytał -myłeś się już kiedyś spojrzałem ze zdziwieniem o co mu chodzi? -do zabiegu idioto -jeszcze nie odpowiadam ze skruchą jakbym przyznawał się do wstydliwej choroby -jak chcesz, możesz stanąć na trzeciego do perforacji żołądka -jasne! Zrywam się z miejsca -spokojnie osadził mnie głosem na miejsce anestezjolodzy powoli szykują, a szef dyżuru je u instrumentariuszek kolację ale laski, wyraźnie się rozmarzył - nie będziemy im przeszkadzać -może dołączymy i poczekamy z nimi rzucam niecierpliwie -nie rób sobie nadziei rzuca niewłaściwie oceniając moje intencje one na studenta nawet nie spojrzą, nie jesteś chirurgiem do bracie nie istniejesz słyszę wyczuwalny smutek w jego głosie. Wchodzimy przez śluzę na blok operacyjny, przebieramy się w zielone ubrania chirurgiczne -sprawdź kieszenie i nie zostawiaj tu niczego wartościowego ostrzega Tomek -coś ty? Noc, pusto, myślisz że kradną? Rzucam z niedowierzaniem -jak cholera, nikt nikogo nie zna, przychodzą z zewnątrz, golą pijaczków na Izbie, chorych na oddziałach, czasem trzepią ubrania w szatniach -nigdy bym nie pomyślał mówię i na wszelki wypadek dokładnie sprawdzam kieszenie.

37 Zakładam pokrowce na drewniaki i wchodzimy na pogrążony w półmroku blok operacyjny. W oddali widać światło na dyżurnej sali i w pomieszczeniach socjalnych. Wchodzimy prosto do myjni i pod okiem Tomka szoruję się do operacji. Stoję ubrany w zielony fartuch, rękawiczki i czepek. Na twarzy mam maskę, starając się nie opierać o pacjenta rozciągam metalowymi hakami brzegi otwartej rany. Pacjent jest cały przykryty zielonymi serwetami, widać tylko zawartość brzucha. Coś niesamowitego, rzeczywistość przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Patrzę na sprawne ruchy rąk pierwszego operatora, jak wirtuoz z niesamowitą szybkością i gracją rozdziela tkanki. Pozornie niedbale prowadzi luźną konwersację, przerywaną tylko wydawaniem krótkich, zdecydowanych poleceń wpatrzonej w niego jak w bóstwo instrumentariuszką,. Widać że wie co chce zrobić, panuje nad sytuacją. Czy ja kiedykolwiek będę tak potrafił przebiega mi przez głowę myśl. Nie mogę doczekać się następnego dyżuru, i wielu kolejnych.

38 Było nas trzech W każdym z nas inna krew Ale jeden przyświecał na cel Za kilka lat Mieć u stóp cały świat Wszystkiego w bród Perfekt - autobiografia ROZDZIAŁ SIÓDMY SAKSY Sesja zaliczona w zerówce, praktyka wakacyjna w szpitalu na Stępińskiej biorąc łączone dyżury popołudnie z nocą udało się ja odrobić w 10 dni. Wyjeżdżamy jutro, kilka tygodni przygotowań dobiegło końca. Od ponad roku zastanawiałem się jak załatwić sobie pracę za granicą na wakacje. Krążące opowieści o winobraniu, zbieraniu jagód czy winogron rozpalały wyobraźnię. Gdyby tak udało się pojechać, zobaczyć kawałek świata a przy okazji zarobić pieniądze! Tylko jak to zrobić? I skąd wziąć zaproszenie? No i udało się. Pół roku temu brat dostał stypendium doktoranckie na uniwersytecie w Hadze i po dwu miesiącach pobytu napisał, że Holendrzy u których mieszka, zaproponowali, że zaproszą kilkoro polskich studentów na wakacje i pomogą im znaleźć jakąś sezonową pracę. Pod koniec kwietnia przyszły upragnione zaproszenia, dostaliśmy paszporty, wizy holenderskie, tranzytowe niemieckie i jedziemy: ja, Wojtek i Tomek od razu, Boldo ze swoją dziewczyną dojadą do nas po dwu lub trzech tygodniach. Mama po długich przekonywaniach zgodziła się pożyczyć mi swojego malucha. O dziwo, bardzo poparł mnie ojciec, który dodatkowo dał mi na imieniny dwieście dolarów, podkreślając jednak wyraźnie, bym tą kwotą gospodarował

39 bardzo rozważnie i postarał się ją w Holandii odtworzyć, tak abym miał w przyszłości na wyjazdy za granicę, bo na więcej liczyć nie mogę. Jedziemy. Wyruszyliśmy o piątej rano, jedziemy oczywiście non stop. Namiot, śpiwory, benzynowy kocher (butle gazowe zajmują zbyt dużo miejsca), menażka, sto puszek pasztetu podlaskiego, zupy w proszku, ryż, ziemniaki puree, rzeczy całej naszej piątki (Boldo i Gośka zabiorą się Tirem z jakimś znajomym rodziców), kilka flaszek na prezenty (i do wypicia) no i nas trzech. Pod nogami z tyłu zaształowany kanister, zapas oleju, narzędzia, jakieś części zapasowe do silnika (przygotował znajomy mechanik, lista i podręcznik obsługi są w środku). Prowadzić będziemy na zmianę z Wojtkiem, Tomek który nie ma prawka, będzie pilotem. Za Polską granicą zaczyna się autostrada podobno jeszcze pohitlerowska monotonny stukot kół na łączeniach tworzących powierzchnię betonowych płyt usypia. Granica NRD z RFN, granica systemów. Po drobiazgowej kontroli przez NRD-owców wjeżdżamy powoli na ziemię niczyją klucząc między zaporami przypominającymi gwiazdobloki, po bokach drogi potężne betonowe bunkry połączone wysokim murem i zasiekami z drutu kolczastego. Czujemy się obserwowani ze wszystkich stron. Kontrola po stronie zachodniej okazuje się czystą formalnością, Wojtek który zna niemiecki siedzi przygotowany ze słownikiem na kolanach ale nikt o nic nie pyta, strażnik salutuje i jedziemy dalej. Nasz maluch raźno mknie szeroką asfaltową autostradą, uważamy na ograniczenia prędkości ale nie jest to duże utrudnienie bo auto jest tak obciążone że rozpędzenie go powyżej 100km/godzinę zajmuje kilka minut. Na granicy holenderskiej ubrana w mini celniczka wypytuje nas czy nie przewozimy broni, amunicji i narkotyków akurat bym jej powiedział.

40 W nocy dojeżdżamy na miejsce, prześpimy w samochodzie do rana i jedziemy na kemping który polecili nam znajomi. Chłopaki mają cztery tygodnie na znalezienie pracy na tyle starczy nam kasy jeśli będziemy kupować tylko pieczywo i płacić za kemping. Gospodarze brata załatwili dla mnie pracę na pierwsze dwa tygodnie od jutra będę dojeżdżał do Hagi i pomagał przy remoncie domu. Rozbijamy namiot, na kempingu poza nami sami Irlandczycy i jeden Izraelczyk. Zapoznajemy się z nimi mówią że z robotą krucho ale że niedługo zacznie się sezon na hiacynty wypijamy po piwie (sklepik u gospodarza kempingu strasznie zdziera: guldena za butelkę, więcej nie będziemy tu kupować) i idziemy spać. Wracam z Hagi, jest super! -Chłopaki! Płacą dziesięć guldenów za godzinę, będę pracować od ósmej do ósmej. Facet remontuje willę! W życiu tyle elektronarzędzi na raz nie widziałem! Pewex może się schować! Wykrzykuję urywanymi zdaniami czuję że sam się nakręcam -mam mu pomagać po jego pracy a rano kontynuować pod okiem jego żony; i do tego codziennie obiad! Dodaję Zajebiście, co? -bez rowerów kicha mówi Wojtek ty bryki nie zostawisz póki masz robotę w Hadze a stąd wszędzie daleko -obskoczyliśmy prawie trzydzieści miejsc i nic dodaje Tomek ale jest nadzieja że w przyszłym tygodniu zaczną kopać cebulki tulipanów -jak nic jutro nie znajdziemy to skoczymy stopem do Amsterdamu na trzy dni -a gdzie będziecie spać pytam? -ciepło jest, zresztą jedziemy tam zobaczyć życie nocne a nie spać -OK, namiotu chyba nie ukradną, musimy Irlandczykom postawić flaszkę może nam bomby pod namiot nie podłożą

Taniec pogrzebowy. Autor: Mariusz Palarczyk. Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: WOJTEK(19 lat) i ANDRZEJ,(55 lat) który pali papierosa

Taniec pogrzebowy. Autor: Mariusz Palarczyk. Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: WOJTEK(19 lat) i ANDRZEJ,(55 lat) który pali papierosa Taniec pogrzebowy Autor: Mariusz Palarczyk Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: (19 lat) i,(55 lat) który pali papierosa Spogląda na puste miejsce na trumnę Szefie, tutaj? Ta, tutaj. Rzuca papierosa

Bardziej szczegółowo

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM KATARZYNA ŻYCIEBOSOWSKA POPICIU WYDAWNICTWO WAM Zamiast wstępu Za każdym razem, kiedy zaczynasz pić, czuję się oszukana i porzucona. Na początku Twoich ciągów alkoholowych jestem na Ciebie wściekła o to,

Bardziej szczegółowo

Filip idzie do dentysty. 1 Proszę aapisać pytania do tekstu Samir jest przeziębiony.

Filip idzie do dentysty. 1 Proszę aapisać pytania do tekstu Samir jest przeziębiony. 114 Lekcja 12 Tak ubrany wychodzi na ulicę. Rezultat jest taki, że Samir jest przeziębiony. Ma katar, kaszel i temperaturę. Musi teraz szybko iść do lekarza. Lekarz bada Samira, daje receptę i to, co Samir

Bardziej szczegółowo

TRYB ROZKAZUJĄCY A2 / B1 (wersja dla studenta)

TRYB ROZKAZUJĄCY A2 / B1 (wersja dla studenta) TRYB ROZKAZUJĄCY A2 / B1 (wersja dla studenta) Materiał prezentuje sposób tworzenia form trybu rozkazującego dla każdej koniugacji (I. m, -sz, II. ę, -isz / -ysz, III. ę, -esz) oraz część do ćwiczeń praktycznych.

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku I Komunia Święta Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku Ktoś cię dzisiaj woła, Ktoś cię dzisiaj szuka, Ktoś wyciąga dzisiaj swoją dłoń. Wyjdź Mu na spotkanie Z miłym powitaniem, Nie lekceważ znajomości

Bardziej szczegółowo

Mówię po polsku Waldemar Szyngwelski

Mówię po polsku Waldemar Szyngwelski Mówię po polsku Waldemar Szyngwelski Lekcja numer 3 Poznajemy godziny i pytamy o nie. Rozmawiamy o tym, co mamy w zwyczaju robić każdego dnia. 0 zero 1 jeden 2 dwa 3 trzy 4 cztery 5 pięć 6 sześć 7 siedem

Bardziej szczegółowo

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska spektakl edukacyjno-profilaktyczny dla najmłodszych. (Scenografia i liczba aktorów - zależne od wyobraźni i możliwości technicznych reżysera.) Uczeń A - Popatrz

Bardziej szczegółowo

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa-

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa- Przedstawienie Agata od kilku dni była rozdrażniona. Nie mogła jeść ani spać, a na pytania mamy, co się stało, odpowiadała upartym milczeniem. Nie chcesz powiedzieć? mama spojrzała na nią z troską. Agata

Bardziej szczegółowo

Ćwiczenia w chorobie. zwyrodnieniowej. stawów. Rekomendowane przez prof. dr. hab. n. med. Janusza Płomińskiego

Ćwiczenia w chorobie. zwyrodnieniowej. stawów. Rekomendowane przez prof. dr. hab. n. med. Janusza Płomińskiego Ćwiczenia w chorobie zwyrodnieniowej stawów Rekomendowane przez prof. dr. hab. n. med. Janusza Płomińskiego choroby zwyrodnieniowej kolana Ćwiczenia wspomagają utrzymanie w dobrym stanie stawów i mięśni.

Bardziej szczegółowo

Hektor i tajemnice zycia

Hektor i tajemnice zycia François Lelord Hektor i tajemnice zycia Przelozyla Agnieszka Trabka WYDAWNICTWO WAM Był sobie kiedyś chłopiec o imieniu Hektor. Hektor miał tatę, także Hektora, więc dla odróżnienia rodzina często nazywała

Bardziej szczegółowo

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Polska Szkoła Sobotnia im. Jana Pawla II w Worcester Opracował: Maciej Liegmann 30/03hj8988765 03/03/2012r. Wspólna decyzja? Anglia i co dalej? Ja i Anglia. Wielka

Bardziej szczegółowo

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY Często będę Ci mówić, że to ważna lekcja, ale ta jest naprawdę ważna! Bez niej i kolejnych trzech, czyli całego pierwszego tygodnia nie dasz rady zacząć drugiego. Jeżeli czytałaś wczorajszą lekcję o 4

Bardziej szczegółowo

Operacja KRAINA MARZEN

Operacja KRAINA MARZEN Wydawca: Drägerwerk AG & Co. KGaA, Corporate Communications, Moislinger Allee 53 55, 23558 Lubeka www.draeger.com Drägerwerk AG & Co. KGaA, 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone Tekst i koncepcja: Christiane

Bardziej szczegółowo

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej.

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. 34-letnia Emilia Zielińska w dniu 11 kwietnia 2014 otrzymała nowe życie - nerkę

Bardziej szczegółowo

INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK

INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK Pobrano ze strony http://www.przedszkole15.com.pl/ INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK Jest to bajka, która pomoże dzieciom zrozumieć, jak należy dbać o przyrodę i zachować się w lesie.

Bardziej szczegółowo

Czerwony Kapturek Inscenizacja na podstawie przewrotnej bajki Mirosława Grzegórzka z tomiku Słowostwory pod tym samym tytułem tegoż samego autora

Czerwony Kapturek Inscenizacja na podstawie przewrotnej bajki Mirosława Grzegórzka z tomiku Słowostwory pod tym samym tytułem tegoż samego autora Inscenizacja na podstawie przewrotnej bajki Mirosława Grzegórzka z tomiku Słowostwory pod tym samym tytułem tegoż samego autora Osoby: Myśliwy (Gajowy) Babcia Przed domem Czerwonego Kapturka. zacierając

Bardziej szczegółowo

ZASADY BEZPIECZNEGO ZACHOWANIA DLA NAJMŁODSZYCH, cz. 2.

ZASADY BEZPIECZNEGO ZACHOWANIA DLA NAJMŁODSZYCH, cz. 2. ZASADY BEZPIECZNEGO ZACHOWANIA DLA NAJMŁODSZYCH, cz. 2. Dzieci z natury są spontaniczne i mało krytyczne. Trudno im również ocenić jak powinny zachować się w danej sytuacji, aby były bezpieczne. Nasze

Bardziej szczegółowo

Tekst łatwy do czytania. foto: Anna Olszak. Dofinansowanie zakupu sprzętu lub wykonania usług z zakresu likwidacji barier technicznych

Tekst łatwy do czytania. foto: Anna Olszak. Dofinansowanie zakupu sprzętu lub wykonania usług z zakresu likwidacji barier technicznych Tekst łatwy do czytania foto: Anna Olszak Dofinansowanie zakupu sprzętu lub wykonania usług z zakresu likwidacji barier technicznych Bariery techniczne to wszystko, co przeszkadza ci sprawnie funkcjonować

Bardziej szczegółowo

SCENARIUSZ KAŻDY PIERWSZAK CHCE ZOSTAĆ SIŁACZKIEM

SCENARIUSZ KAŻDY PIERWSZAK CHCE ZOSTAĆ SIŁACZKIEM SCENARIUSZ KAŻDY PIERWSZAK CHCE ZOSTAĆ SIŁACZKIEM CELE: 1. Uświadomienie dzieciom wpływu aktywności fizycznej na stan zdrowia, prawidłowy rozwój i samopoczucie. 2. Zwiększanie sprawności fizycznej: rozwijanie

Bardziej szczegółowo

Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci!

Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci! W samo południe 14 Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci! przed czytaniem 1. W internecie można znaleźć wiele rzeczy. W internecie, czyli właściwie gdzie? Opracujcie hasło INTERNET na podstawie własnych skojarzeń

Bardziej szczegółowo

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca Autor wiersza: Anna Sobotka PATRON Każdy patron to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie Pani Ania. Mądra, dobra i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca uszczęśliwić mnie umiała. Myśli moje do Niej

Bardziej szczegółowo

KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA

KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA GRUPA ŚREDNIA KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA Cel ogólny: tworzenie form 2 osoby l.poj. trybu rozkazującego. Cele operacyjne: uczeń będzie znał legendę o Złotej kaczce w wersji współczesnej,

Bardziej szczegółowo

Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku...

Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku... Wyznania Wyznania Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku... Wolę być chwilą w Twoim życiu niż wiecznością w życiu innej!!! Nie wiem, czy chcesz ze mną chodzić,

Bardziej szczegółowo

Spacer? uśmiechnął się zając. Mógłbyś używać nóg do bardziej pożytecznych rzeczy.

Spacer? uśmiechnął się zając. Mógłbyś używać nóg do bardziej pożytecznych rzeczy. Zając wychodził z siebie ze złości i krzyczał: Biegniemy jeszcze raz, jeszcze raz wkoło! Nie ma sprawy, odparł jeż, Ile razy masz ochotę. Biegał więc zając siedemdziesiąt trzy razy, a jeż ciągle dotrzymywał

Bardziej szczegółowo

TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA

TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA Drogi uczniu! Instrukcja dla użytkownika testu Najpierw przeczytaj uważnie tekst. Następnie rozwiązuj

Bardziej szczegółowo

Friedrichshafen 2014. Wjazd pełen miłych niespodzianek

Friedrichshafen 2014. Wjazd pełen miłych niespodzianek Friedrichshafen 2014 Wjazd pełen miłych niespodzianek Do piątku wieczora nie wiedziałem jeszcze czy pojadę, ale udało mi się wrócić na firmę, więc po powrocie do domu szybkie pakowanie i rano o 6.15 wyjazd.

Bardziej szczegółowo

Spis barier technicznych znajdziesz w Internecie. Wejdź na stronę www.mopr.poznan.pl

Spis barier technicznych znajdziesz w Internecie. Wejdź na stronę www.mopr.poznan.pl 1 Bariery techniczne to wszystko, co przeszkadza ci sprawnie funkcjonować w twoim środowisku i wśród ludzi. Bariery techniczne to również to, co przeszkadza, by inni mogli sprawnie się tobą opiekować.

Bardziej szczegółowo

AKADEMIA PIŁKARSKA WISŁA KRAKÓW ROCZNIK 2002

AKADEMIA PIŁKARSKA WISŁA KRAKÓW ROCZNIK 2002 AKADEMIA PIŁKARSKA WISŁA KRAKÓW ROCZNIK 2002 Okres przejściowy podzielony na 2 fazy: 18.12-28.12 Odpoczynek 29.12.14-6.01.15 Trening do indywidualnego wykonania zgodny z planem podanym poniżej (możliwe

Bardziej szczegółowo

BEZPIECZNY PIERWSZAK

BEZPIECZNY PIERWSZAK BEZPIECZNY PIERWSZAK BEZPIECZEŃSTWO W DRODZE DO SZKOŁY Codziennie rano wyruszasz w drogę do szkoły i codziennie wracasz do domu. Niezależnie od tego, w jaki sposób pokonujesz tę trasę - ważne, byś poznał

Bardziej szczegółowo

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady,

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, Laura Mastalerz, gr. IV Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, w których mieszkały wraz ze swoimi rodzinami:

Bardziej szczegółowo

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły.

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. SZKOŁA dla RODZICÓW Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. (...) Dzieci potrzebują tego, aby ich uczucia były akceptowane i doceniane. Kto pyta nie błądzi. Jak pomóc

Bardziej szczegółowo

"PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA"

PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA "PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA" Maciej Rak kl.4a 1 PEWNEGO DNIA W SZKOLE NA LEKCJI MATEMATYKI: PANI: Dzieci, proszę o ciszę!!! STAŚ: Słuchajcie pani, bo jak nie, to zgłoszę wychowawczyni żeby wpisała

Bardziej szczegółowo

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Czasem źle postępujemy Przez moje złe czyny (grzechy) inni ludzie się smucą, a czasami nawet płaczą. Moje złe czyny brudzą serce. Serce staje się brudne

Bardziej szczegółowo

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina...

...Dumny sztandar pręży pierś W słońcu błyszczą karabiny, Dziś rozlega się już pieśń... rytm jej -wolność przypomina... 1 Budzik dzwonił coraz głośniej i głośniej, a słońce jakby za wszelką cenę chciało się wedrzeć do mojego pokoju. Niedali mi spać już dłużej;wstałam. Wtedy właśnie uswiadomiłam sobie, że jest dzień 11 listopada

Bardziej szczegółowo

projekt biznesowy Mini-podręcznik z ćwiczeniami

projekt biznesowy Mini-podręcznik z ćwiczeniami DARMOWY FRAGMENT projekt biznesowy Mini-podręcznik z ćwiczeniami Od Autorki Cześć drogi Czytelniku! Witaj w darmowym fragmencie podręcznika Jak zacząć projekt biznesowy?! Jego pełna wersja, zbiera w jednym

Bardziej szczegółowo

Kto chce niech wierzy

Kto chce niech wierzy Kto chce niech wierzy W pewnym miejscu, gdzie mieszka Bóg pojawił się mały wędrowiec. Przysiadł na skale i zapytał: Zechcesz Panie ze mną porozmawiać? Bóg popatrzył i tak odpowiedział: mam wiele czasu,

Bardziej szczegółowo

WYWIAD Z VIDASEM BLEKAITISEM

WYWIAD Z VIDASEM BLEKAITISEM WYWIAD Z VIDASEM BLEKAITISEM Jednym z najlepszych litewskich i światowych siłaczy. Wielokrotnym Wicemistrzem i Drugim Wicemistrzem Litwy Strongman, drużynowym Mistrzem Świata Par Strongman 2007, drużynowym

Bardziej szczegółowo

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków,

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, którzy twierdzą, że właściwie w ogóle nie rozmawiają ze swoimi dziećmi, odkąd skończyły osiem czy dziewięć lat. To może wyjaśniać, dlaczego przesiadują

Bardziej szczegółowo

Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. (1 J 4,11) Droga Uczennico! Drogi Uczniu!

Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. (1 J 4,11) Droga Uczennico! Drogi Uczniu! Droga Uczennico! Drogi Uczniu! Jesteś już uczniem i właśnie rozpoczynasz swoją przygodę ze szkołą. Poznajesz nowe koleżanki i nowych kolegów. Tworzysz razem z nimi grupę klasową i katechetyczną. Podczas

Bardziej szczegółowo

zdrowia Zaangażuj się

zdrowia Zaangażuj się Ochrona Twojego zdrowia Zaangażuj się Niniejszy projekt jest finansowany przez Ochrona Twojego zdrowia Zaangażuj się www.oha.com 1. Zainteresuj się ochroną swojego zdrowia. Jeśli masz pytania lub wątpliwości

Bardziej szczegółowo

do trzech razy sztuka...

do trzech razy sztuka... T O, C O L U B I M Y do trzech razy sztuka... Tu musiało się wtrącić przeznaczenie. Ten sam dom wybrali trzy razy, myśląc, że to różne wille. Kiedy go zobaczyli w naturze, polubili się od razu. Pozostało

Bardziej szczegółowo

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA Tekst biblijny: Dz. Ap. 16,19 36 Tekst pamięciowy: Dz. Ap. 16,31 ( ) Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom. Bóg chce, abyś uwierzył w Jego Syna, Jezusa

Bardziej szczegółowo

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!!

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W dniu 30-04-2010 roku przeprowadziłem wywiad z moim opą -tak nazywam swojego holenderskiego dziadka, na bardzo polski temat-solidarność. Ten dzień jest może najlepszy

Bardziej szczegółowo

Bezpieczeństwo w drodze do szkoły ZASADY PRZECHODZENIA PRZEZ JEZDNIĘ

Bezpieczeństwo w drodze do szkoły ZASADY PRZECHODZENIA PRZEZ JEZDNIĘ Bezpieczeństwo w drodze do szkoły Codziennie rano wyruszasz w drogę do szkoły i codziennie wracasz do domu. Niezależnie od tego, w jaki sposób pokonujesz tę trasę - ważne, byś poznał zasady ruchu drogowego,

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie

Bardziej szczegółowo

KULTURALNY UCZEŃ GATUNEK ZAGROŻONY WYGINIĘCIEM???

KULTURALNY UCZEŃ GATUNEK ZAGROŻONY WYGINIĘCIEM??? KULTURALNY UCZEŃ GATUNEK ZAGROŻONY WYGINIĘCIEM??? A MOŻE JUŻ WYGINIĘTY??? Gdzie ci... dżentelmeni??? Prawdziwi tacy? Orły, sokoły, herosy! Gdzie ci... dżentelmeni??? Gdzie oni są??? Gdzie oni są??? Dżentelmen

Bardziej szczegółowo

Uniwersytet PrzyszĿości

Uniwersytet PrzyszĿości Kseniya Zhuraukova MSOŚ, II rok Uniwersytet PrzyszĿości Świat nie stoi w miejscu. Już teraz spoŀeczeństwo jest na takim poziomie rozwoju, o którym nasze babcie i nasi dziadkowie nawet by nie pomyśleli.

Bardziej szczegółowo

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV Wolontariat Wolontariat ważna sprawa, nawet super to zabawa. Nabierz w koszyk groszy parę, będziesz miał ich całą chmarę. Z serca swego daj znienacka, będzie wnet Szlachetna Paczka. Komuś w trudzie dopomoże,

Bardziej szczegółowo

Pielgrzymka,18.01. 2013. Kochana Mamo!

Pielgrzymka,18.01. 2013. Kochana Mamo! Pielgrzymka,18.01. 2013 Kochana Mamo! Na początku mego listu chciałbym Ci podziękować za wiedzę, którą mi przekazałaś. Wiedza ta jest niesamowita i wielka. Cudownie ją opanowałem i staram się ją dobrze

Bardziej szczegółowo

16. niedziela po Trójcy Świętej

16. niedziela po Trójcy Świętej Centrum Misji i Ewangelizacji/ www.cme.org.pl 16. niedziela po Trójcy Świętej Główna myśl: Pan Jezus pociesza Tekst: J 11,1,3,17-27 Wskrzeszenie Łazarza Wiersz: Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem

Bardziej szczegółowo

20 sposobów na wspieranie dziecka - w nauce i emocjach. Opracowała: Katarzyna Maszkowska- pedagog szkolny

20 sposobów na wspieranie dziecka - w nauce i emocjach. Opracowała: Katarzyna Maszkowska- pedagog szkolny 20 sposobów na wspieranie dziecka - w nauce i emocjach Opracowała: Katarzyna Maszkowska- pedagog szkolny Kiedy się uczymy, emocje są niezwykle ważne. Gdybyśmy uczyli się tylko biorąc suche fakty, które

Bardziej szczegółowo

dla Mariusza Krótka historia o z łosiem w tle.

dla Mariusza Krótka historia o z łosiem w tle. Krótka historia o życiu z łosiem w tle. Kim jest Mariusz? Mariusz Kowalczyk - Mario Przystojny 34 letni brunet o niebieskoszarych oczach, pasjonat muzyki i życia W jego życiu liczą się trzy kobiety: żona

Bardziej szczegółowo

Drogi Doktorze! Drogi Doktorze!

Drogi Doktorze! Drogi Doktorze! Warszawa, 22 maja 1999 Nazywam się Łucja Kowalska i mam 9 lat. Piszę do Pana, ponieważ słyszałam o Panu na lekcjach języka polskiego. Pani powiedziała nam, że był Pan przyjacielem dzieci i dbał o nasze

Bardziej szczegółowo

to jest właśnie to, co nazywamy procesem życia, doświadczenie, mądrość, wyciąganie konsekwencji, wyciąganie wniosków.

to jest właśnie to, co nazywamy procesem życia, doświadczenie, mądrość, wyciąganie konsekwencji, wyciąganie wniosków. Cześć, Jak to jest, że rzeczywistość mamy tylko jedną i czy aby na pewno tak jest? I na ile to może przydać się Tobie, na ile to może zmienić Twoją perspektywę i pomóc Tobie w osiąganiu tego do czego dążysz?

Bardziej szczegółowo

STARY TESTAMENT. JÓZEF I JEGO BRACIA 11. JÓZEF I JEGO BRACIA

STARY TESTAMENT. JÓZEF I JEGO BRACIA 11. JÓZEF I JEGO BRACIA JÓZEF I JEGO BRACIA 53 Jakub miał wielu synów. Było ich dwunastu. Jakub kochał wszystkich, ale najbardziej kochał Józefa. Może to dlatego, że Józef urodził się, kiedy Jakub był już stary. Józef był mądrym

Bardziej szczegółowo

Geneza. Plan wydarzeń

Geneza. Plan wydarzeń Geneza Geneza Pomysł napisania opowiadania o Lampo powstał, kiedy Roman Pisarski poznał historię psa, która została opisana we włoskiej gazecie. Plan wydarzeń 1. Pies przyjeżdża do Marittimy. 2. Zawiadowca

Bardziej szczegółowo

Siekierczyn, 12.11.2012r. Kochana Babciu!

Siekierczyn, 12.11.2012r. Kochana Babciu! Siekierczyn, 12.11.2012r. Kochana Babciu! Na wstępie mojego listu serdecznie Cię pozdrawiam. Chcę Ci opowiedzieć, jak dbam o siebie. Zdrowo się odżywiam. Piję soki owocowe. Chodzę z mamą na spacery. Dużo

Bardziej szczegółowo

Teksty Drugie 2005, 6, s. 210-215. Wiersze. Tadeusz Kantor. http://rcin.org.pl

Teksty Drugie 2005, 6, s. 210-215. Wiersze. Tadeusz Kantor. http://rcin.org.pl Teksty Drugie 2005, 6, s. 210-215 Tadeusz Kantor Tadeusz KANTOR Alaube żeby tylko ta chwila szczególna nie uleciała, jest przed świtem godzina 4 ta nad ranem - ta szczególna chwila, która jest w ą t i

Bardziej szczegółowo

ĆWICZENIA W ZAPOBIEGANIU OSTEOPOROZY

ĆWICZENIA W ZAPOBIEGANIU OSTEOPOROZY ĆWICZENIA W ZAPOBIEGANIU OSTEOPOROZY Ćwiczenie 1. - Stajemy w rozkroku na szerokości bioder. Stopy skierowane lekko na zewnątrz, mocno przywierają do podłoża. - Unosimy prawą rękę ciągnąc ją jak najdalej

Bardziej szczegółowo

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 )

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) Klient: Dzień dobry panu! Pracownik: Dzień dobry! W czym mogę pomóc? Klient: Pierwsza sprawa: jestem Włochem i nie zawsze jestem pewny, czy wszystko

Bardziej szczegółowo

BAW SIĘ I BĄDŹ BEZPIECZNY! GRA EDUKACYJNA

BAW SIĘ I BĄDŹ BEZPIECZNY! GRA EDUKACYJNA BAW SIĘ I BĄDŹ BEZPIECZNY! GRA EDUKACYJNA Gra edukacyjna Baw się i bądź bezpieczny! stanowi podsumowanie wiadomości nabytych przez dzieci w trakcie zajęć poświęconych bezpieczeństwu. Gra oparta jest o

Bardziej szczegółowo

Grzech psuje. Wszyscy odstąpili od Boga, wszyscy popełnili zło. Nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego. (List do Rzymian 3, 12)

Grzech psuje. Wszyscy odstąpili od Boga, wszyscy popełnili zło. Nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego. (List do Rzymian 3, 12) Spotkanie 2 Grzech psuje moją przyjaźń z Bogiem Wszyscy odstąpili od Boga, wszyscy popełnili zło. Nie ma takiego, co dobrze czyni, nie ma ani jednego. (List do Rzymian 3, 12) Dobra Nowina głosi, że Bóg

Bardziej szczegółowo

Scenariusz zajęć w świetlicy szkolnej

Scenariusz zajęć w świetlicy szkolnej Scenariusz zajęć w świetlicy szkolnej Temat: Trzy magiczne słowa. Czas trwania zajęć: 45 minut Cele: integracja grupy poprzez wspólną zabawę, wzajemne poznawanie się, kształtowanie postawy szacunku na

Bardziej szczegółowo

ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE

ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE 1 ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE 2 Padał deszcz. Mówią, że podczas deszczu dzieci się nudzą. Nie oni. Ukradkiem wzięli rowery i postanowili pojechać przed siebie: -myślisz, że babcia nas widziała?

Bardziej szczegółowo

Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014

Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014 Imię i nazwisko Klasa III Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014 Zestaw humanistyczny Kurs fotografii Instrukcja dla ucznia 1. Wpisz swoje imię i nazwisko oraz klasę. 2. Bardzo uważnie czytaj tekst

Bardziej szczegółowo

Trening INTEGRA Dodatkowe dialogi

Trening INTEGRA Dodatkowe dialogi Trening INTEGRA Dodatkowe dialogi Pobieranie pieniędzy z banku Wersja 1 - Chciałbym/abym wypłacić pieniądze. - Ile dokładnie? - 100 Euro - Proszę o okazanie dokumentu tożsamości. - Mam ze sobą mój paszport

Bardziej szczegółowo

GAZETKA SZKOLNA SZKOŁY PODSTAWOWEJ NR 28 W DABROWIE GÓRNICZEJ SPECJALNE - JAK BEZPIECZNIE DOTRZEC DO SZKOŁY

GAZETKA SZKOLNA SZKOŁY PODSTAWOWEJ NR 28 W DABROWIE GÓRNICZEJ SPECJALNE - JAK BEZPIECZNIE DOTRZEC DO SZKOŁY GAZETKA SZKOLNA SZKOŁY PODSTAWOWEJ NR 28 W DABROWIE GÓRNICZEJ WYDANIE SPECJALNE - JAK BEZPIECZNIE DOTRZEC DO SZKOŁY W numerze: Zasady ruchu drogowego z Pinokiem Co każdy rowerzysta wiedzieć powinien Gdy

Bardziej szczegółowo

sprzętu rehabilitacyjnego Tekst łatwy do czytania foto: Anna Olszak Dofinansowanie zakupu

sprzętu rehabilitacyjnego Tekst łatwy do czytania foto: Anna Olszak Dofinansowanie zakupu sprzętu rehabilitacyjnego Tekst łatwy do czytania foto: Anna Olszak Dofinansowanie zakupu Sprzęt rehabilitacyjny to urządzenia, które pomogą ci wykonywać ćwiczenia konieczne do poprawy twojej sprawności

Bardziej szczegółowo

Wydawnictwo Skrzat Kraków

Wydawnictwo Skrzat Kraków Wydawnictwo Skrzat Kraków Copyright by Księgarnia Wydawnictwo Skrzat Stanisław Porębski, Kraków 2015 Wycieczka do lasu Tekst i ilustracje: Marta Ostrowska Projekt okładki i skład: Aleksandra Kowal Redakcja:

Bardziej szczegółowo

Skrajne ubóstwo. 2717 rodzin włączonych do projektu. 33% z nich to rodziny dotknięte chorobą. żyje w skrajnym ubóstwie. bądź niepełnosprawnością.

Skrajne ubóstwo. 2717 rodzin włączonych do projektu. 33% z nich to rodziny dotknięte chorobą. żyje w skrajnym ubóstwie. bądź niepełnosprawnością. Skrajne ubóstwo 2717 rodzin włączonych do projektu żyje w skrajnym ubóstwie. 33% z nich to rodziny dotknięte chorobą bądź niepełnosprawnością. tyle, co na papierosy 66% rodzin włączonych do Paczki w 2013

Bardziej szczegółowo

Widziały gały co brały

Widziały gały co brały Widziały gały co brały KATARZYNA JEZIERSKA-TRATKIEWICZ Widziały gały co brały Uwagi autorki i wydawnictwa Wszystkie informacje zawarte w tej książce zostały przez autorkę starannie zebrane i przygotowane

Bardziej szczegółowo

Pokochaj i przytul dziecko z ADHD. ADHD to zespół zaburzeń polegający na występowaniu wzmożonej pobudliwości i problemów z koncentracją uwagi.

Pokochaj i przytul dziecko z ADHD. ADHD to zespół zaburzeń polegający na występowaniu wzmożonej pobudliwości i problemów z koncentracją uwagi. Pokochaj i przytul dziecko z ADHD ADHD to zespół zaburzeń polegający na występowaniu wzmożonej pobudliwości i problemów z koncentracją uwagi. TYPOWE ZACHOWANIA DZIECI Z ADHD: stale wierci się na krześle,

Bardziej szczegółowo

Moje dziecko chodzi do szkoły...

Moje dziecko chodzi do szkoły... Moje dziecko chodzi do szkoły... Jak mu pomóc rozwijać samodzielność? Opracowanie: Joanna Kiedrowicz psycholog Jak pomóc dziecku oswoić szkołę? Nie zmieniaj swoich decyzji. Nie wprowadzaj atmosfery pośpiechu,

Bardziej szczegółowo

WYZWANIA EDUKACYJNE EDUKACJA DLA KAŻDEGO PORADY MAŁEJ EWUNI DUŻEJ EWIE. Dziecko jest mądrzejsze niż myślisz. Ewa Danuta Białek

WYZWANIA EDUKACYJNE EDUKACJA DLA KAŻDEGO PORADY MAŁEJ EWUNI DUŻEJ EWIE. Dziecko jest mądrzejsze niż myślisz. Ewa Danuta Białek 1 WYZWANIA EDUKACYJNE EDUKACJA DLA KAŻDEGO SZTUKA ŻYCIA W ŚWIECIE PORADY MAŁEJ EWUNI DUŻEJ EWIE Dziecko jest mądrzejsze niż myślisz Ewa Danuta Białek 1 2 Ewa Danuta Białek PORADY MAŁEJ EWUNI DUŻEJ EWIE

Bardziej szczegółowo

Scenariusz lekcji. Autor/ka / Autorzy: JUSTYNA BRZOZOWSKA Trenerka wiodąca: ANNA CIEŚLUK. Tytuł lekcji Uczymy się wyrażać emocje i uczucia.

Scenariusz lekcji. Autor/ka / Autorzy: JUSTYNA BRZOZOWSKA Trenerka wiodąca: ANNA CIEŚLUK. Tytuł lekcji Uczymy się wyrażać emocje i uczucia. Scenariusz lekcji Autor/ka / Autorzy: JUSTYNA BRZOZOWSKA Trenerka wiodąca: ANNA CIEŚLUK Tytuł lekcji Uczymy się wyrażać emocje i uczucia. Data i miejsce realizacji 12.03.2014r., Szkoła Podstawowa im. ks.

Bardziej szczegółowo

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1)

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) Turysta: Dzień dobry! Kobieta: Dzień dobry panu. Słucham? Turysta: Jestem pierwszy raz w Krakowie i nie mam noclegu. Czy mogłaby mi Pani polecić jakiś hotel?

Bardziej szczegółowo

BUDOWA ZDANIA POJEDYNCZEGO

BUDOWA ZDANIA POJEDYNCZEGO BUDOWA ZDANIA POJEDYNCZEGO polski.gim26.gda.pl 1 1. Zdanie jest to wypowiedzenie zawierające przynajmniej jedno orzeczenie. np. Ania rozmawia przez telefon. Pada deszcz. polski.gim26.gda.pl 2 2. RÓWNOWAŻNIK

Bardziej szczegółowo

Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole A D E L E F A B E R E L A I N E M A Z L I S H

Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole A D E L E F A B E R E L A I N E M A Z L I S H Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole A D E L E F A B E R E L A I N E M A Z L I S H ZAMIAST ZAPRZECZAĆ UCZUCIOM NAZWIJ JE ZAMIAST -Tu jest za dużo słów. -Bzdura. Wszystkie słowa są łatwe.

Bardziej szczegółowo

SCENARIUSZE ZAJĘĆ EDUKACJI GLOBALNEJ DLA SZKOŁY PODSTAWOWEJ, GIMNAZJUM I SZKOŁY PONADGIMNAZJALNEJ

SCENARIUSZE ZAJĘĆ EDUKACJI GLOBALNEJ DLA SZKOŁY PODSTAWOWEJ, GIMNAZJUM I SZKOŁY PONADGIMNAZJALNEJ NA ROWERY Dziewczyny na rowery! SCENARIUSZE ZAJĘĆ EDUKACJI GLOBALNEJ DLA SZKOŁY PODSTAWOWEJ, GIMNAZJUM I SZKOŁY PONADGIMNAZJALNEJ Czas trwania zajęć: 90 minut CELE LEKCJI Po zajęciach uczniowie będą potrafili:

Bardziej szczegółowo

Olinek - ośrodek naszych marzeń

Olinek - ośrodek naszych marzeń W ośrodku, który niebawem będzie obchodził swoje czwarte urodziny, prowadzona jest Oczekiwanie na narodziny upragnionego dziecka to jedna z najpiękniejszych chwil w życiu każdej rodziny. Cud narodzin i

Bardziej szczegółowo

Jak Zarobić Na Fakcie Własnego Rozwoju I Edukacji. Czyli propozycja, której NIKT jeszcze nie złożył w e-biznesie ani w Polsce ani na świecie.

Jak Zarobić Na Fakcie Własnego Rozwoju I Edukacji. Czyli propozycja, której NIKT jeszcze nie złożył w e-biznesie ani w Polsce ani na świecie. Jak Zarobić Na Fakcie Własnego Rozwoju I Edukacji Czyli propozycja, której NIKT jeszcze nie złożył w e-biznesie ani w Polsce ani na świecie. Przede wszystkim dziękuję Ci, że chciałeś zapoznać się z moją

Bardziej szczegółowo

JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM?

JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM? JAK ROZMAWIAĆ Z BOGIEM? wg Lucy Rooney, Robert Faricy SJ MODLITWA NA TYDZIEŃ DRUGI Skrucha i przyjęcie przebaczenia Pana Jezusa Dzień pierwszy Przeczytaj ze zrozumieniem fragment Pisma Świętego: Łk 18,

Bardziej szczegółowo

Rozmowa ze sklepem przez telefon

Rozmowa ze sklepem przez telefon Rozmowa ze sklepem przez telefon - Proszę Pana, chciałam Panu zaproponować opłacalny interes. - Tak, słucham, o co chodzi? - Dzwonię w imieniu portalu internetowego AmigoBONUS. Pan ma sklep, prawda? Chciałam

Bardziej szczegółowo

to myśli o tym co teraz robisz i co ja z Tobą

to myśli o tym co teraz robisz i co ja z Tobą DZIEŃ BEZ CIEBIE Dzień bez Ciebie Dzień bez Ciebie jakoś tak szary to brak mej części i mało widzę co istnieje najpiękniej gdy nie błyszczą Twe słowa tylko przy Tobie nie wiem czy się martwić to myśli

Bardziej szczegółowo

O Sławku, który urodził się na nowo

O Sławku, który urodził się na nowo O Sławku, który urodził się na nowo Sławek Nowakowski ma 23 lata. W wieku 15 lat usłyszał od lekarzy diagnozę pierwotne stwardniające zapalenie dróg żółciowych. Na początku choroba objawiała się zwykłym

Bardziej szczegółowo

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych dr Renata Maciejewska Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie Struktura próby według miasta i płci Lublin Puławy Włodawa Ogółem

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni Biblia dla Dzieci przedstawia Kobieta Przy Studni Autor: Edward Hughes Ilustracje: Lazarus Redakcja: Ruth Klassen Tłumaczenie: Joanna Kowalska Druk i oprawa: Bible for Children www.m1914.org 2014 Bible

Bardziej szczegółowo

TYDZIEŃ MODLITW MŁODZIEŻY 16 23 MARCA 2013 WSKAZÓWKI DLA LIDERÓW MŁODZIEŻY

TYDZIEŃ MODLITW MŁODZIEŻY 16 23 MARCA 2013 WSKAZÓWKI DLA LIDERÓW MŁODZIEŻY TYDZIEŃ MODLITW MŁODZIEŻY 16 23 MARCA 2013 WSKAZÓWKI DLA LIDERÓW MŁODZIEŻY 01Modlitwa: A. Módl się na kilka tygodni przed samym wydarzeniem o Boże prowadzenie dla Ciebie i młodzieży w Twoim zborze. B.

Bardziej szczegółowo

Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik.

Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik. Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik. Panie Adamie, test przesiewowy i test potwierdzenia wykazały, że jest pan zakażony wirusem HIV. MAM AIDS??! Wiemy teraz, że jest

Bardziej szczegółowo

PIOTR W WIĘZIENIU. Bóg chce, abyś modlił się o innych I. WSTĘP

PIOTR W WIĘZIENIU. Bóg chce, abyś modlił się o innych I. WSTĘP PIOTR W WIĘZIENIU Teksty biblijne: Dz. Ap. 12,1 17 Tekst pamięciowy: Jeremiasz 33,3 dzieci młodsze, Jakub 5,16 dzieci starsze Wołaj do mnie, a odpowiem ci ( ) Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego.

Bardziej szczegółowo

Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie

Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie Szybciej poznaję ceny. To wszystko upraszcza. Mistrz konstrukcji metalowych, Martin Elsässer, w rozmowie o czasie. Liczą się proste rozwiązania wizyta w

Bardziej szczegółowo

SPOTKANIE Z MIKOŁAJEM

SPOTKANIE Z MIKOŁAJEM SPOTKANIE Z MIKOŁAJEM Data: 6.12.2010r Grupa: wszystkie grupy wiekowe Cele ogólne Pielęgnowanie zwyczajów mikołajkowych, Stwarzanie okazji do wyrażania pozytywnych uczuć (radości), Prezentowanie własnych

Bardziej szczegółowo

Tak wygląda biuro Oriflame Polska od środka

Tak wygląda biuro Oriflame Polska od środka Tak wygląda biuro Oriflame Polska od środka Gdyby, to była mafia już bym nie żyła... Oto jak z koleżankami otrzymujemy kosmetyki, bawimy się wyśmienicie i jeszcze przy tym zarabiamy (oraz jak możesz do

Bardziej szczegółowo

Pod hiszpańskim niebem

Pod hiszpańskim niebem Pod hiszpańskim niebem 7 dni z Erasmusem ciężko jest z całego pobytu na stypendium opisać tylko siedem dni moja erasmusowa przygoda trwała ich dokładnie sto dziewięćdziesiąt sześć i każdy z tych dni był

Bardziej szczegółowo

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD K A T A R Z Y N A O R K I S Z S T O W A R Z Y S Z E N I E N A R Z E C Z D Z I E C I Z N A D P O B U D L I W O Ś C I Ą P S Y C H O R U C H O W Ą Moment narodzenia

Bardziej szczegółowo

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem!

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem! Proszę bardzo!...książka z przesłaniem! Przesłanie, które daje odpowiedź na pytanie co ja tu właściwie robię? Przesłanie, które odpowie na wszystkie twoje pytania i wątpliwości. Z tej książki dowiesz się,

Bardziej szczegółowo

Bangsi mieszkał na Grenlandii. Ogromnej, lodowatej

Bangsi mieszkał na Grenlandii. Ogromnej, lodowatej Bangsi mieszkał na Grenlandii. Ogromnej, lodowatej wyspie, białej jak jego futerko. Pewnego wieczoru miś usiadł na górce i patrzył przed siebie. To, co podziwiał, było niebieskie i pełne gwiazd. Miś nie

Bardziej szczegółowo

Poszukiwanie skarbu. Liczba osób: 1 + 1. Opis

Poszukiwanie skarbu. Liczba osób: 1 + 1. Opis Poszukiwanie skarbu Liczba osób: 1 + 1. Opis Na dworze, w różnych miejscach (drzewa, krzaki, kamienie, kępki trawy), chowamy jakiś przedmiot. Zależnie od naszych intencji może to być rzecz znana dziecku,

Bardziej szczegółowo