Felietony:»10. Dziewczyny w okryjbidkach. WymarszzpowstańczychzgliszczWarszawy.Wywózkanaziemięniemiecką.

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Felietony:»10. Dziewczyny w okryjbidkach. WymarszzpowstańczychzgliszczWarszawy.Wywózkanaziemięniemiecką."

Transkrypt

1 london 4 september (146) Free issn Mamy nadzieję, że z każdym rokiem arteria będzie coraz większym świętem polskiej kultury nad tamizą. serdecznie wszystkich państwa zapraszamy!»3-4 czas na wyspie»6 Gorączka sobotniej nocy Wciąguostatniegorokupolicjaz Southamptonukarałagrzywnamiza pijaństwo,zaczepianieprzechodniów naulicachiwulgarnezachowanie 346dziewczątwwieku16-20lat.To kolejnysmutnyrekord Młode dziewczętauczestnicząwaktach chuligaństwa,pijaństwieiwandalizmie,prowokująawantury,anawet rwąsiędobijatyki. Fawley court»7 Walka trwa Zkażdymdniemwyłaniasięcorazwięcejdokumentów,którepokazująto,o czymwszyscywiemy,żecałapodejrzanatransakcjasprzedażyfawleycourti zniknięciemuzeumjestaktemskandalicznym.władzezaczęłyżywointeresować się zarówno przeszłością, jak i przyszłościąfawleycourt,zwłaszczatu, nawyspach,gdziepolicjabacznieprzyglądasiępoczynaniomczęścipolskiego duchowieństwaipowiernikówpodejrzanychorganizacjicharytatywnych. Felietony:»10 Dziewczyny w okryjbidkach WPolscekwasimyogórki,botakjest taniej.robiłytonaszebabkiimatki. Znamysmaktakiegoogórka,wyjętegozesłoikapozakiszeniu,więckontynuujemytradycję.Podobniejestz chodzeniemnagrzyby,jagodyczyz jeżdżeniemnarowerze.wpolscenie zatraciliśmyjeszczewieluekologicznychzwyczajów,októrychwwielkiej Brytaniijużdawnozapomniano. Większośćmoichangielskichznajomychnigdyniebyłanagrzybach WymarszzpowstańczychzgliszczWarszawy.Wywózkanaziemięniemiecką. Dramatyobozowe,kłótnieokartofel. Wszy,głód,beznadziejność,ziąb.Przyjaźnie,romanseprzezdrutyobozowena migi.iwyzwolenieprzezpolskichżołnierzyprzybyłychzdalekiejszkocji.na zakończenieślubyakaczekzpancerniakami,awpostscriptumwnukiiprawnukimówiącełamanąpolszczyzną. takie czasy»13 Ofoliowana zdrowiei uroda»24 Twoje zdrowie w twoich nogach Czywiesz,żejużczterytysiącelattemunapodstawiestopychińscylekarzepotrafilipostawićprawidłową diagnozęcodostanuzdrowiadanej osoby?okazujesię,żenatejpozorniemałoważnejiczęstotraktowanej pomacoszemustopieznajdująsięreceptory,odktórychzależynaszesamopoczucie,zdrowieiwitalność.

2 2 4 września 2010 nowy czas Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić. Albert Einstein SOBOTA, 4 września, LiLiAny, rozalii 1609 Angielski żeglarz Henry Hudson dopłynął do brzegu wyspy Manhattan, dziś największego na świecie skupiska drapaczy chmur Pierwszy międzykontynentalny przekaz programu telewizyjnego. Było nim wystąpienie prezydenta USA Harry'ego Trumana. niedziela, 5 września, doroty, wawrzyńca 1910 Naukowcy: Maria Skłodowska-Curie i Andre Debierne zgłosili swoje nowe osiągnięcie w Akademii Nauk uzyskali rad w postaci metalu. POniedziAłek, 6 września, BeATy, eugeniusza 1937 Urodził się Jerzy Bińczycki, aktor teatralny i filmowy. M.in. Bogumił w Nocach i dniach ; doktor Wilczur w Znachorze Prezydent Francji generał Charles de Gaulle rozpoczął wizytę w Polsce. Odwiedził Warszawę, Kraków, Oświęcim, Zabrze i Gdańsk. wtorek, 7 września, MeLchiOrA, reginy 1812 Bitwa pod Borodino otworzyła Napoleonowi drogę na Moskwę, chociaż obie strony poniosły ogromne straty Kapitulacja Westerplatte. Dowodzący obroną mjr Henryk Sucharski zdecydował o kapitulacji mając na uwadze los rannych żołnierzy. środa, 8 września, MArii, AdriAnny 1253 Kanonizacja św. Stanisława w bazylice św. Franciszka w Asyżu przez Innocentego IV. Polska, a szczególnie Kraków, zyskała nowego patrona Urodził się Krzysztof Krawczyk, piosenkarz, współzałożyciel Trubadurów. czwartek, 9 września, SergiuSzA, PiOTrA 1992 Czterdziestym drugim prezydentem USA został Bill Clinton, prawnik oraz prokurator generalny stanu Arkansas. PiĄTek, 10 września, MikOłAjA, łukasza 1382 Zmarł Ludwik I Wielki, król węgierski, a od 1370 też i polski, ojciec królowej Jadwigi, za jego panowania nastąpił rozkwit potęgi Węgier. SOBOTA, 11 września, jacka, PiOTrA 1932 W katastrofie lotniczej nad Czechosłowacją zginęli Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura. Odbyli na samolocie RWD-2 lot dokoła Europy W Nowym Jorku i Waszyngtonie doszło do aktów terrorystycznych. Porwano cztery samoloty z lotniska z Bostonu, które w krótkich odstępach czasu uderzyły w wieże drapacza chmur World Trade Center. Dwa bliźniacze budynki zawaliły się po godzinie. Trzeci z porwanych samolotów uderzył w budynek Pentagonu w Waszyngtonie. niedziela, 12 września, MArii, gwidona 1683 Rozpoczęła się bitwa pod Wiedniem. Wojska pod dowództwem Jana III Sobieskiego pokonały wojska tureckie. POniedziAłek 13 września, eugenii, AureLiuSzA 1894 Urodził się Julian Tuwim, poeta, czołowy przedstawiciel polskiej poezji XX wieku, należał do grupy poetyckiej Skamander, której był współtwórcą. wtorek, 14 września, roksany, cypriana 1953 Rozpoczął się proces przed sądem wojskowym przeciwko biskupowi Czesławowi Kaczmarkowi za działalność na niekorzyść ZSRR. środa, 15 września, ALBinA, nikodema 1890 Urodziła się Agatha Christie, angielska pisarka; autorka poczytnych kryminałów, twórczyni postaci Herculesa Poirot i Miss Marple. czwartek, 16 września, edyty, kornela 1995 Spacer po otwartej przestrzeni kosmicznej amerykańskich kosmonautów Jamessa Voss i Michaela Gerhardt z wahadłowca Endeavour. PiĄTek, 17 września, FrAnciSzkA, roberta 1939 Agresja ZSRR na Polskę. Rosja przekroczyła granicę Rzeczpospolitej. Droga Redakcjo, jak każdy potencjalny zjadacz... (czegoś tam, co w Tessco i Lidlu można kupić) zaczynam czytać gazety od tyłu. W ostatnim, przedwakacyjnym numerze Nowego Czasu rzuciłem się na artykuł pani Aleksandry Ptasińskiej pt. Mały Wawel i przewrócona komoda"... Dlaczego? Dlatego, że od razu ze zdjęcia poznałem zamek Tenczyn czy też zamek w Tenczynku, czy zamek Tenczyńskich... Te nazwy obowiązują w potocznej rozmowie okolicznych mieszkańców o miejscu opisanym przez panią Aleksandrę Ptasińską. Jak piszę, rzuciłem się na ten artykuł z nadzieją, że ktoś wykupił ten teren. Niekoniecznie prywatnie, ale na przykład jakieś muzeum, tak jak to zrobiono w przypadku zamku w Lipowcu, który jest mniej okazały niż zamek Tenczyn, ale też i jego funkcja czas była inna. Zamek w Lipowcu służył jako więzienie dla nieposłusznego kleru, głównie biskupów krakowskich. Dyrektor muzeum w Chrzanowie czy też muzeum w Chrzanowie nie dopuściło jednak do dewastacji ruin zamku, który jako sąsiad zabytkowej budowli w Tenczynku stanowi główną atrakcję regionu Regionu geologicznego nazwanego Garbem Tenczyńskim. Zamek Tenczyn zapamiętałem jeszcze z lat młodzieńczych ze względu na to, że mój brat Jerzy jako harcerz Technikum Drzewnego w Krzeszowicach opowiadał mi wiele o zlokalizowanej w głównej wierzy tego zamku harcówce, a ja jako uczeń technikum w Chrzanowie zaprosiłem tam swoich kolegów z klasy na wagary. Zamek Tenczyn nie tyle mógłby odzyskać świetność, bo tak jak pani Aleksandra pisze w swoim artykule, jaki kształt pierwotnie miał zamek ile można byłoby po prostu zadbać o to, by dalej nie niszczał i stanowił fantastyczną bazę turystyczną do poznawania bardzo ciekawego regionu. Mamy tam widoczne odsłonięcia kilku pięter geologicznych..., bo oto w lasach Rudna widoczne są pokłady węgla kamiennego, a to przecież karbon. Dalej na południowy wschód roztacza się widok czynnego w permie wulkanu z Górą Niedźwiedzią, gdzie można naocznie sprawdzić, jakiego rodzaju skały powstają z czynnych wulkanów i jego popiołów, a te już możemy oglądać w miejscowości Regulice koło Alwernii, rodzinnego miasteczka Andrzeja Grabowskiego, słynnego aktora z roli w serialu Rodzina Kiepskich. Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł pt. Mały Wawel.... Pani Aleksandro, DZIĘKUJĘ.. JANUsZ FRąCZeK na prenumeratę 63 King s Grove, London SE15 2NA Tel.: , RedaktoR naczelny: Grzegorz Małkiewicz Redakcja: Teresa Bazarnik Jacek Ozaist, Daniel Kowalski Alex Sławiński WSPÓŁPRACA REDAKCYJNA: Lidia Aleksandrowicz FelIetony: Krystyna Cywińska, Wacław Lewandowski; RySUnkI: Andrzej Krauze, Andrzej Lichota; zdjęcia: Piotr Apolinarski, Aneta Grochowska; WSpółpRaca: Małgorzata Białecka, Irena Bieniusa, Grzegorz Borkowski, Włodzimierz Fenrych, Tomasz Furmanek, Gabriela Jatkowska, Anna Maria Grabania, Stefan Gołębiowski, Katarzyna Gryniewicz, Mikołaj Hęciak, Zbigniew Janusz, Przemysław Kobus, Michał Opolski, Łucja Piejko, Roma Piotrowska, Fryderyk Rossakovsky-Lloyd dział MaRketIngU: tel./fax: , mobile: Marcin Rogoziński WydaWca: CZAS Publishers Ltd. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych reklam i ogłoszeń oraz zastrzega sobie prawo niezamieszczenia ogłoszenia. nowyczas Wydanie dofinansowane w ramach zlecania przez Kancelarię Senatu zadań w zakresie opieki nad Polonią i Polakami za granicą w 2010 roku. PRENUMERATĘ zamówićmożnanadowolnyadreswuk bądź też w krajach Unii. Aby dokonać zamówienia należy wypełnić i odesłać formularznaadreswydawcywraz z załączonym czekiem lub postal order. Gazeta wysyłana jest w dniu wydania. liczba wydań UK UE Imię i nazwisko... Adres Kod pocztowy... Tel... Liczba wydań... Prenumerata od numeru... (włącznie) Czeki prosimy wystawiać na: CZAS PUBLISHERS LTD. 63 Kings Grove London SE15 2NA

3 arteria nowyczas Admission free SPONSORED BY THE HANNA & ZDZISŁAW BRONCEL CHARITABLE TRUST

4 4 4 września 2010 nowy czas arteria paintings photography sculptures live music & gastronomia THE POLISH ART FESTIVAL IN THE CRYPT OF ST GEORGE THE MARTYR Art exhibition: Marek Borysiewicz, Elżbieta Chojak, Konrad Grabowski, Agnieszka Handzel-Kordaczka, Maria Kaleta, Karolina Khouri, Paweł Kordaczka, Beata Kozłowska, Basia Lautman, Elżbieta Piekacz, Anna Pieniążek, Olga Sienko, Wojciech Sobczyński, Danuta Sołowiej, Agnieszka Stando, Tomasz Stando, Joanna Szwej-Hawkin, Ryszard Szydło, Paweł Wąsek głos komisarza W DNIACH 9-11 września odbędzie się druga duża ARTeria, nazywana przez niektórych festiwalem polskiej sztuki. Teresa Bazarnik zaproponowała mi, abym pomógł jej w przygotowaniach, żebym został kimś w rodzaju kuratora ja się nazwałem komisarzem. Chciałbym, żeby tegoroczna ARTeria była wydarzeniem wychodzącym na zewnątrz, którym będziemy mogli zainteresować miasto i ludzi w nim żyjących, pokazać na tle Londynu, jego różnorodności i bogactwa kulturowego naszą grupę, jej energię, ale także jej różnorodność. Ludzi pochodzących z jednego kraju, ale z różnych jego części, w różnym wieku, z różnym przygotowaniem i nastawieniem do życia i swojej pracy twórczej, a także z różnym stażem pobytu w Londynie. Nie chciałbym, aby było to tylko wydarzenie towarzyskie, integrujące pewną grupę ludzi. Wydaje mi się, że znalazłem formułę, która pomoże to osiągnąć. Poprosiłem artystów o odpowiedź na dwa pytania: Kto to jest artysta? i Co to jest dzieło sztuki? Odpowiedzi na te pytania pomogą nam wspólnie zorganizować wystawę. Na podstawie tych opinii oparta będzie formuła wystawy. Chcemy pokazać wystawę tak, aby stała się odrębnym dziełem, które będzie nas reprezentować na zewnątrz indywidualnie i jako grupę. Tomasz Stando Curator: Tomasz Stando programme Thursday 9th September 7.00pm 8.00pm Wine reception, Polish buffet Concert: Maciek Pysz Trio Maciek Pysz guitar Asaf Sirkis drums/percussion Mao Yamada double bass Private view of the art exhibition Friday, 10 September Exhibition open from 1pm till pm Live music from 7.00pm Groove Razors Tomasz Żyrmont Quartet admission free St. George the Martyr Borough High Street London, SE1 1JA (opposite Borough tube station) i redaktora Od czasu pierwszej edycji festiwalu w ubiegłym roku, ARTeria przykuwa coraz większą uwagę opinii publicznej, owocując wielką dawką twórczej energii. Pomiędzy pierwszą edycją i obecną Nowy Czas zorganizował kilka mniejszych imprez ARTeryjnych, które promowały kulturalną wymianę i stymulowały dialog pomiędzy różnymi generacjami polskich artystów, muzyków, pisarzy i intelektualistów z różnych regionów naszego kraju, obecnie zjednoczonych w Londynie. Największym jednak naszym sukcesem było wyjście poza polskie środowisko. Tegoroczna ARTeria to już festiwal, który, mam nadzieję, pozostanie na stałe w kalendarzu, i będzie z każdym rokiem coraz większym świętem polskiej kultury nad Tamizą. Serdecznie wszystkich Państwa zapraszam do wspólnej zabawy. Grzegorz Małkiewicz Aleksandra Kwaśniewska (vocal) & Boglarka Gerstner (keyboard) Aneta Barcik (vocal) & Dhevdhas Nair (keyboard, santur) Jake Show our special guest, south London based artist and recent BBC New Talent finalist playing alternative folk/pop Saturday, 11 September Exhibition open from 1pm till pm nowyczas Live music from 7.00 pm Monika Lidke (vocal), Maciek Pysz (guitar) Dominika Zachman (vocal), The Oli Arlotto food for (sax), this evening s Yuji Wada (double bass) Roman Iwanowicz (solo guitar) & his band gastronomia by nowyczas The food for this evening s &

5 5 nowy czas 4 września 2010 transport R o w e re m pr ze z m ia s t o Ro we rzy stą je stem od dziec ka, cho ciaż obec nie nie prak ty ku ją cym. Prze sta łem jeź dzić na ro we rze, kie dy przy jem ność ta sta ła się w Lon dy nie do syć nie bez piecz na. Po kil ku ko li zjach z bez tro ski mi kie row ca mi prze sia dłem się do sa mo cho du. Kil ka mie się cy te mu za chę co ny przez po li ty ków spró bo wa łem po now nie, ku swo je mu prze ra że niu. To, co kil ka lat te mu wy da wa ło się nie bez piecz ne, te raz przy po mi na wal kę o ży cie, a naj le piej ilu stru ją to opan ce rze ni ro we rzy ści. Prak tycz nie nie spo sób spo tkać ro we rzy stę bez ochron ne go na kry cia gło wy, co dru gi ma ochraniacze na ko la nach i łok ciach, i nie jest to tyl ko mo da wzię ta z sen sa cyj no -przy go do wych fil mów. Prze miesz cza nie się ro we rem w za tło czo nym mie ście mo że być wy god ne, ale po win no też być bez piecz ne. Dla te go cie szą ko lej ne ścież ki ro we ro we wpro wa dza ne wzo rem in nych miast w Lon dy nie. Ostat nio na wet nie któ re ścież ki ma lu je się na nie bie sko. W ce lu zwięk sze nia bez pie czeń stwa ko rzy sta ją cych z nich ro we rzy stów? Wąt pię. Z pew no ścią wpro wa dzo no no wy ko lor w miej ski pejzaż, nie ste ty draż nią cy oko. A ro we rzy sta tym bar dziej po dró żu je pod ko ła mi prze miesz cza ją cych się sa mo cho dów. Ścież ki ro we ro we z praw dzi we go zda rze nia prak tycz nie w Lon dy nie nie ist nie ją. Prze ko na łem się o tym prze by wa jąc nie daw no w ma low ni czym nie miec - kim mie ście śred nich roz mia rów Mun ster. Ce lo wo nie po rów nu ję Lon dy nu z Am ster da mem, gdzie wy łą czo ne z ru chu sa mo cho do we go uli ce są ra jem dla ro we rzy stów. W Mun ster sa mo cho dem moż na do je chać pra wie do sa me go cen trum. Pod wa run kiem, że kie row ca uwa ża na ro we rzy stów. Są świę ty mi kro wa mi ostrze gła mnie zna jo ma Niem ka i na każ dym skrzy żo wa niu wy pa try wa ła, z któ rej stro ny nad ja dą. Bo tyl ko na skrzy żo wa niach mo że dojść do ko li zji. Po za skrzy żo wa nia mi ma ją swo je wy dzie lo ne ścież ki ro we ro we, kosz tem pie szych i zmo to ry zo wa nych. Rowerzystów jest tam ma sa, w każ dym wie ku i każ dej pro fe sji. Czu ją się bez piecz nie, mo że dla te go nie któ rzy z nich są tro chę niecierpliwi w sto sun ku do kie row ców na skrzy żo wa niach. Kie dy wró ci łem do Lon dy nu po tym nie miec kim ro we ro wym do świad cze niu ucie szył mnie wi dok no wych, błysz czą cych ro we rów za par ko wa nych w cen trum mia sta. Wy da wa ło się, że nikt z nich nie ko rzy sta. Set ki ro we rów z lo go Barc lays spon so ra tej no wo ści. Na stęp ne go dnia by ło już jed nak ina czej, więk szość z nich zna la zła ama to rów, cho ciaż ce ny nie są za chę ca ją ce. W sa mym cen trum jed nak, je śli po dróż od bę dzie się w ciągu pół godziny prze jażdż ka nic nas nie kosz tu je. War to spró bo wać. Grzegorz Małkiewicz Łatwo rozpoznawalne rowery do wynajęcia. W celu skorzystania musimy najpierw wykupić kartę dostępu (na 24 godz. 1), za korzystanie z roweru za 1 godz. płacimy 1, 1,5 godz. 4, 2 godz. 6 więcej informacji na: <, 0 $. â 6 / < 6 2 ( 3 * = 2 5 ' 3 ( = ' ć, 1 (, , 0 : : Î ) $ 7 ( = '275 ** 9 9 =$ 5..$&+ Ĉ 5 + &, : 7:2 7 6 ( R WYBÓ %H]SàDWQD LQIROLQLD: :<Ĝ/,- = ODBIERZ Z: I gdziekolwiek zobaczysz znak MoneyGram : JRG]LQDFK SUDF\ DJHQWD L ] ]DVWU]HĩHQLHP ORNDOQ\FK SU]HSLVyZ 3R]D RGQRĝQ\PL RSàDWDPL WUDQVDNF\MQ\PL ]D SU]HOHZ VWRVXMH VLĉ NXUV Z\PLDQ\ XVWDORQ\ SU]H] ¾UPĉ 0RQH\*UDP OXE DJHQWD 0RQH\*UDP,QWHUQDWLRQDO /LPLWHG MHVW ¾UPĄ DXWRU\]RZDQĄ L UHJXORZDQĄ SU]H] )LQDQFLDO 6HUYLFHV $XWKRULW\ 3RZ\ĩVL DJHQFL VĄ DJHQWDPL 0RQH\*UDP,QWHUQDWLRQDO /LPLWHG ĝzldgf]ąf\p XVàXJL SU]HND]yZ SLHQLĉĩQ\FK 0RQH\*UDP :V]HONLH SUDZD ]DVWU]HĩRQH

6 6 czas na wyspie 4 września 2010 nowy czas Gorączka sobotniej nocy W ciągu ostatniego roku policja z Southampton ukarała grzywnami za pijaństwo, zaczepianie przechodniów na ulicach i wulgarne zachowanie 346 dziewcząt w wieku lat. To kolejny smutny rekord w mieście uznawanym za jedno z bardziej zapijaczonych w Wielkiej Brytanii. Grzegorz Borkowski Zaledwie przed rokiem ogólnobrytyjskie statystyki wykroczeń i przestępstw popełnionych pod wpływem alkoholu wykazały, że Southampton jest trzecim wśród najbardziej zapijaczonych miast Zjednoczonego Królestwa. Młode dziewczęta uczestniczą w aktach chuligaństwa, pijaństwie i wandalizmie, prowokują awantury, a nawet rwą się do bijatyki. Budynek, w którym mieszkam, jest szczególnie pechowy, jeśli chodzi o awantury z udziałem podpitych dziewcząt opowiada Mariusz, mieszkaniec niewielkiego apartamentowca na pograniczu Totton i Redbridge (dwie, dość odległe od centrum i pozornie ciche dzielnice Southampton). Problemy zawsze pojawiają się w weekend, najczęściej w sobotę, tuż po północy. Para mieszkająca w sąsiedztwie młodzi Anglicy wychodzi wieczorem razem na Sta e stawki po cze 24/7 Wybierz numer dost powy a nast pnie numer docelowy np. 0048xxx. Zako cz # i poczekaj na po czenie. Auracall wspiera: Polska Obs uga Klienta: Polska 2p/min Irlandia 3p/min S owacja 2p/min Bez zak adania konta Polska 7p/min Czechy 2p/min Niemcy 1p/min T&Cs: Ask bill payer s permission. Calls billed per minute & include VAT. Charges apply from the moment of connection. One off 8p set-up fee by BT. Cost of calls from non BT operators & mobiles may vary. Check with your operator. Rates are subject to change without prior notice. This service is provided by Auracall Ltd. Agents required, please call piwko do pubu, ale jeszcze nigdy nie widziałem ich wracających razem. Młodzieniec, lekko podpity przychodzi zazwyczaj około 10 wieczorej, ale bez swojej Lady. Jej najwyraźniej było jeszcze mało. To działo się przed rokiem. Mariusz dość wcześnie położył się spać w sobotni wieczór. Ze snu wybudziło go łomotanie do drzwi w sąsiedztwie, wrzaski i anglojęzyczne wyzwiska. Oczywiście była to Lady z sąsiedztwa. Nie szczędziła wyzwisk i gróźb swojemu partnerowi, który najnormalniej w świecie nie zamierzał jej wpuścić do domu. Możemy się jedynie domyślać, że coś zaszło w pubie i nie chciał jej widzieć. Teraz ta, na oko dwudziestka, stała przed drzwiami, zupełnie pijana, w poszarpanych ciuchach, waląc w drzwi niemal doszczętnie rozbitą komórką. Wpuść mnie, bo i tak wejdę, mam przecież klucz krzyczała bez większego sensu. Wydzierała się coraz głośniej, nie szczędząc najbardziej wulgarnych inwektyw. Wreszcie Mariusz i jego żona nie wytrzymali. Po kilkunastu minutach otworzyli drzwi i zwrócili uwagę, że jest noc i chcą spać. Zamknijcie się i sp...lajcie do siebie! usłyszeli. Ale Mariusz nie należy do ludzi, którzy pozwalają sobie byle komu w kaszę dmuchać. Podszedł do dziewczyny i raz jeszcze, grzecznie, lecz stanowczo, zwrócił jej uwagę, że jest środek nocy i on chce spać. Jeśli nie uszanuje jego praw, wezwie policję. Nie zdążył nawet zareagować, kiedy dziewczęca, ale silna pięść wylądowała na jego twarzy. Zamknij się su...synu i sp...dalaj! wydarła się. Ostatecznie nie mieli innego wyjścia, jak tylko wycofać się i rzeczywiście wezwać policję. Jednak zanim wybrali numer pogotowia policyjnego, zjawił się patrol wezwany przez innego sąsiada. Nerwowa Angielka nie szczędziła inwektyw także pod adresem policjantów. Nasi bohaterowie, oczywiście, wyszli na zewnątrz, by potwierdzić skargę sąsiada na zakłócanie nocnego spokoju. Pijana skwitowała to kolejną serią wyzwisk, na które policjanci nie zareagowali nawet upomnieniem. Mariusz i jego żona zadeklarowali, że mogą złożyć zeznania na komisariacie, jeśli będzie to konieczne. Usłyszeli, że nie będzie. Awanturnica zostanie po prostu odwieziona do domu i ukarana mandatem. Minął tydzień i koszmar powrócił. I to w gorszej postaci, gdyż znów pijana dziewczyna wzięła sobie za cel drzwi naszych bohaterów, tłukąc w nie kamieniem. Była sobotnia noc, dwie godziny po północy. Obudziła ich wrzawa przed drzwiami i tłuczenie. Nauczeni doświadczeniem sprzed tygodnia nie otworzyli drzwi, jedynie patrząc przez wizjer, upewnili się, że to ta sama osoba i zadzwonili na pogotowie policyjne. Patrol przyjechał. Policjanci z anielską cierpliwością znów wysłuchali inwektyw i zabrali awanturnicę na komisariat. Krzyczała coś o 80 quidach, więc wywnioskowaliśmy, że kolejna napaść miała być zemstą za ukaranie jej mandatem słyszymy od Mariusza. Historia bynajmniej się nie skończyła w tym miejscu. Kłopotliwy sąsiad naszego bohatera wyprowadził się po kilku miesiącach, lecz jego partnerka... upodobała sobie byłe mieszkanie jako cel sobotnich napadów. Czasami tłucze czymś w drzwi, czasem wręcz łomocze pięścią w okna. Nie szczędzi wyzwisk. Czuje się bezkarna, stąd wniosek, że na jednym mandacie się skończyło. Mariusz i jego żona złożyli skargę do landlorda i przestali reagować. Podobne przygody miało wielu naszych rodaków. Andrzej z Hedge End (kolejna, pozornie spokojna dzielnica Southampton) przeżył niemiłą przygodę, gdy w piątkową, lipcową noc wybrał się do lokalnego pubu. W zasadzie unikam chodzenia do pubu, bo szkoda mi pieniędzy, poza tym cieżko mi się zrelaksować przy piwku, gdy wokół wszyscy szwargocą po angielsku opowiada. Nie mam zasadniczo większych problemów z tym językiem, ale kiedy tak wszyscy się przekrzykują, a do tego używają słów potocznych i slangu, niewiele rozumiem, czuję się wyalienowany i jakoś przytłoczony. Jednak tak się złożyło, że kilka dni wcześniej widziałem w telewizji program o tym, jak fajnie Anglicy bawią się w pubach i po prosu nabrałem ochoty, by posmakować szczyptę lokalnego kolorytu. No i posmakowałem znacznie więcej niż bym chciał. Usiadł cicho przy osamotnionym stoliku w rogu. Atmosfera w pubie była raczej senna, klienci bez większego przekonania obserwowali przypadkowy mecz na dużym ekranie. Kilka osób wyszło na zewnątrz, by zapalić. Tymczasem do stolika Andrzeja dosiadła się dość młoda, otyła i raczej nie za bardzo zadbana dziewczyna. Zagadnęła, co tutaj robię, a słysząc obcy akcent, spytała skąd jestem opowiada dalej. Na początku była nawet miła. Wreszcie rozgadała się trochę. Poprosiłem, by mówiła wolno i unikała slangu. Po kilku kolejnych zdaniach pojąłem, że daje mi do zrozumienia, iż chce, byśmy wyszli razem i poszli do niej. Najgrzeczniej jak umiałem odpowiedziałem, że nie jestem zainteresowany. Wtedy posypały się inwektywy. Jedynie po tonie kolejnych zdań Andrzej wnioskował, że jest obrażany, gdyż dziewczyna w większości używała zwrotów slangowych. Wstał wreszcie i skierował się do wyjścia. Nie waż się wychodzić, kiedy do ciebie mówię, piep...ny imigrancie! usłyszał i pijana dziewczyna (teraz dopiero poczuł od niej alkohol) zaczęła szarpać jego koszulę i okładać go otwartą dłonią po twarzy. Próbowałem się oswobodzić, ale ona stawała się coraz bardziej agresywna. Wreszcie wokół zebrał się tłumek klienteli pubu, zaczęli mnie popychać i poszturchiwać. Tłumaczyłem, że nie ja się tu awanturuję i że tylko chcę wyjść. Andrzejowi cudem udało się opuścić pub. Był uboższy o porwaną koszulę i bogatszy o jedno doświadczenie nigdy nie wchodzić do lokalnego pubu, przynajmniej nie indywidualnie, bez towarzystwa większej grupy znanych mu ludzi. Nawet nie próbował zgłaszać incydentu na policję; nie miał złudzeń, że jego wersja wydarzeń stanie przeciwko kilkunastu opowieściom o Polaku pijaku i awanturniku. W wywiadzie udzielonym lokalnej gazecie Phil Bates, komendant policji miejskiej, skomentował: Jestem oficerem policji od 28 lat i jestem świadkiem stałego wzrostu liczby wykroczeń popełnianych przez pijane, młode dziewczyny. Problem jest coraz bardziej poważny. Może nie nazwałbym go epidemią czy czymś ogromnie alarmującym, ale jest to problem, który trzeba nazwać i się nim zająć. Ochroniarze z klubów nocnych w Southampton stosują system żółtych kartek. Chris jest nocnym bramkarzem w klubie nocnym w centrum miasta: Każda awanturująca się po pijanemu osoba dostaje żółtą kartkę. To, oczywiście, przenośnia. W rzeczywistości robimy takiej osobie zdjęcie, a jej dane trafiają do bazy danych klubu z adnotacją, że po następnej awanturze osoba ta będzie mieć zakaz wstępu do naszego klubu przez cały rok. Niestety, system ma luki. Policjanci miejscy z Southampton opowiadają o przypadku młodego człowieka, który sprawiał w ciągu tylko tego lata kłopoty w kilkudziesięciu miejscach po tym, jak dostał wilczy bilet w jednym klubie. Wszystko dlatego, że nie ma jednego, zintegrowanego systemu żółtych kartek, a w dodatku mniejsze kluby i puby nie mają stałego personelu ochrony, co najwyżej wynajmują go w przypadku większych imprez.

7 4 września 2010 nowy czas 7 fawley court Więcej na temat zdumiewającej sprzedaży Fawley Court, okazałej XVII-wiecznej rezydencji, położonej niedaleko Henley-on-Thames, nabytej przez Współnotę Polską w Wielkiej Brytanii w 1953 roku. Prowadzony przez księży marianów Divine Mercy College mieścił się w głównym budynku. Na terenie posesji znajduje się też rzymskokatolicki kościół św. Anny ufundowany przez księcia Stanisława Radziwiłła. College został zamknięty w 1986 roku w niejasnych okolicznościach; dwa lata temu księża marianie wystawili podupadający obecnie pałac na sprzedaż. Oferta 14 milionów funtów, złożona przez grupę tworzącą polsko-angielskie konsorcjum została odrzucona. Fawley Court sprzedano nabywcy, którego nazwisko trzymano w tajemnicy. Okazała się nim Aida Hersham. Liczne wątpliwości dotyczące legalności tej sprzedaży, zgłaszane przez Polaków do Charity Comissioners, zostały zlekceważone. Pani Hersham, perska dziedziczka i celebrity, jednocześnie była żona agenta nieruchomości w Mayfair, Gary Hershama, zamierza odrestaurować Fawley Court i zamieszkać w posiadłości ze swoim nowym partnerem, Patrickiem Sieff. Jesteśmy niezwykle szczęśliwi, że możemy przywrócić Fawley Court jego blask. Jeśli nie do jego dawnej świetności, to przynajmniej do piękna, na jakie zasługuje przyznała Hersham. Czujemy wielką odpowiedzialność wobec do tego pałacu. Wszystko pięknie, na jaw wyszły jednak pewne problemy. Aida Hersham została pozwana do sądu przez Richarda Butlera-Creagha, developera zaangażowanego w proces zakupu Fawley Court, na sumę 5 milionów funtów. Butler-Creagh utrzymuje, że zgodził się na wykupienie posiadłości za 22,5 miliona funtów, z zamiarem przekształcenia jej w hotel i wybudowania na 27 akrach gruntu kolejnych mieszkań. Przewidywany zysk miał wynieść 32 miliony funtów. Z powodu braku gotówki Butler-Creagh chętnie skorzystał z oferty złożonej mu przez Aidę Hersham uzgodniono, że po współpracy i finalizacji zakupu Hersham zapłaci mu 5 milionów funtów. Ostatecznie Fawley Court sprzedano za 16,5 miliona funtów. Następnie cena została obniżona przez zarejestrowaną w Jersey spółkę Cherillow Ltd. do 13 milionów. Hersham odmówiła wypłacenia obiecanych 5 milionów. Wersja wydarzeń Aidy Hersham jest nieco inna. Twierdzi ona, że to Butler- -Creagh pierwszy złożył jej swoją ofertę suma obiecanych 5 milionów funtów miała być wypłacona tylko wówczas, gdy zaplanowany zysk zostanie zrealizowany. Jej zdaniem plan Butlera był mało realistyczny i równie mało prawdopodobne było, by uzyskał on pozwolenie na budowę. Jej zdaniem najwłaściwszym przeznaczeniem Fawley Court jest rezydencja mieszkalna. Roszczenia pana Butlera-Creagha są zupełnie bezpodstawne, dlatego będziemy bronić się w Sądzie Najwyższym. To jednak niejedyna kwestia dotycząca posesji, która została przedłożona do rozpatrzenia do Sądu Najwyższego. W celu ułatwienia sprzedaży pałacu księża marianie zaplanowali ekshumację ciała założyciela szkoły księdza Józefa Jarzębowskiego, pochowanego na terenie Fawley Court, tuż obok kościoła św. Anny (w którego kryptach pochowany jest książę Radziwiłł). Kościół św. Anny, wpisany na listę budynków prawnie chronionych, jest obecnie, ku niezadowoleniu lokalnych katolików, zamknięty. Ekshumacja została wstrzymana nakazem sądowym. Sprawa powróci na wokandę jeszcze w tym roku. Fawley Court Old Boys Association żąda zbadania prawomocności transakcji. Jest bowiem wiele pytań, na które w dalszym ciągu nie ma odpowiedzi. Dlaczego księża marianie byli przygotowani na sprzedanie Fawley Court firmie pani Hersham po zaniżonej cenie, odrzuciwszy znacznie korzystniejszą ofertę polsko-angielskiego konsorcjum? Co się stało z cennymi eksponatami z Muzeum im. Józefa Jarzębowskiego, których wartość jest szacowana na 15 milionów funtów? I wreszcie, co najważniejsze, czy ojcowie marianie mieli prawne i moralne prawo do sprzedaży posiadłości? Fawley Court zakupiono z donacji polskiej społeczności w Wielkiej Brytanii i zarejestrowano jako ośrodek edukacyjny o charakterze charytatywnym. Jak się niedawno okazało, w 2000 roku księża marianie dokonali zmian w akcie notarialnym na korzyść Marian Fathers Charitable Trust. Zataiwszy oryginalne dokumenty, roszczą obie teraz wyłączne prawo do całkowitej własności Fawley Court. Czyżby Charity Comissioners zbyt pochopnie wyrazili zgodę na sprzedaż posiadłości? Do sprawy powrócimy. POLOTI Pri va te Eye, Przełożyła ŁucjaPiejko Pod ko niec lip ca przez Faw ley Co urt Old Boys zo stał wy - sła ny list do wszyst kich (646) człon ków Izby Gmin par la - men tu bry tyj skie go za ty tu ło wa ny Gra bież Faw ley Co urt i po gwał ce nie CY -PRES Do ctri ne zwra ca ją cy uwa gę na tra gicz ną, nie do za ak cep to wa nia sy tu ację Faw ley Co urt (ko pia li stu poniżej). Bio rąc pod uwa gę fakt, że list zo stał wy sła ny tuż przed let nią prze rwą par la men tu, re ak cja po słów, jak do tej po ry, jest zna ko mi ta oscy lu je od praw dzi we go zro zu mie nia i po par cia na szej dzia łal no ści, po przez za in te re so wa nie, aż do pew ne go za kło po ta nia. Oto kil ka cy ta tów: W peł ni ro zu miem Wa szą tro skę zwią za ną z Faw ley Co - urt. Bę dę wdzięcz ny za in for mo wa nie mnie o tym, ja kie kro - ki zo sta ły pod ję te. Z pew no ścią nie ży czył bym so bie, by coś ta kie go wy da rzy ło się w mo im okrę gu wy bor czym. Al - bo za ska ku ją ca od po wiedź po sła szkoc kie go, któ ry stwier - dził, że (na szczę ście?) ak ty praw ne do ty czą ce dzia łal no ści Cha ri ty Com mis sion i spo sób jej funk cjo no wa nia nie obo - wią zu ją w Szko cji. Z każ dym dniem wy ła nia się co raz wię cej do ku men tów, któ re po ka zu ją to, o czym wszy scy wie my, że ca ła po dej rza - na trans ak cja sprze da ży Faw ley Co urt i znik nię cie uni ka to - wych zbio rów mu zeum jest ak tem skan da licz nym. Wła dze w An glii i Pol sce za czę ły ży wo in te re so wać się za rów no prze szło ścią, jak i przy szło ścią Faw ley Co urt, zwłasz cza tu,..mp BY HAND House of Commons London, SW1A OAA 26 July 2010 Dear THE RAPE OF FAWLEY COURT, AND VIOLATION OF THE CY-PRES DOCTRINE; COULD SUCH A MISADVENTURE OF TRUST HAPPEN IN YOUR CONSTITUENCY? This letter, whilst mindful of constituency protocol, is written to you as a matter of public policy/interest, and natural justice. On 13 April this year a curious, nigh scandalous, and needless 13m (sic) property asset disposal of Fawley Court, a prized spiritual sanctuary, to thousands of Catholic (and Anglican) beneficiaries, (a renown pastoral visitor was Cardinal Newman to be beatified by Pope Benedict XVI at Cofton Park, Birmingham, on 19 September), was executed by the Marian Fathers Charitable Trust (No ). The disposal was registered by Cherrilow Ltd, an odd offshore Jersey company, at Leicester Land Registry, despite years of just protest. Fawley Court, Henley-on-Thames, houses; a Grade 1 Christopher Wren-like mansion, six Grade 11 monuments, 50 acres of Capability brown parkland, a Grade 11 Church, (St Anne s, where Prince Radziwill and others are entombed or interred) together with a (now mutilated) blessed Holy Virgin Grotto, and burial ground. Within this burial ground rests Father Josef Jarzembowski, the revered founder of Divine Mercy College. This school closed under a cloud, in 1986, twenty two years after his death. A mercenary attempt to exhume Fr.Josef s grave. Has been scuppered by a High Court injunction. The case is set for Judicial Review later this year. The historic, charitable status of the school and museum is of much concern. Under the CY-PRES Doctrine Fawley Court is owned by the Polish community, and bona fide interested Anglo-Polish bodies. Bought in 1952, largely by civil funds, it was always meant to be a school. The Marians were invited to be custodians (not sellers), of this asset, and its sister charity, the unique, educative Fr.Jarzembowski Museum. Both now usurped in violation of the CY-PRES Doctrine. The CY-PRES Doctrine, enshrined in law, (1601, Charities Act, 1993 & 2006), preserves the original aims of a Charity or Trust, and the wishes of its founders. For whatever reason the Charity Commission has calamitously ignored this point over Fawley Court; with the result that a pall of litigation now hangs over this desecrated tiny corner of Anglo-Polish England Could the same misadventure befall a Trust in your constituency? Your response is awaited. Yours sincerely Mirek Malevski Esq.,Chairman, Fawley Court old Boys na Wy spach, gdzie po li cja bacz nie przy glą da się po czy na - niom czę ści pol skie go du cho wień stwa i po wier ni ków po - dej rza nych or ga ni za cji cha ry ta tyw nych. Z opóź nie niem wy ła nia ją się na świa tło dzien ne do ku - men ty Cha ri ty Com mis sion (część z nich zo sta ła znisz czo na w ta jem ni czych oko licz no ściach). Te do tych czas ist nie ją ce sta wia ją bo wiem znacz nie wię cej py tań niż od po wie dzi. Szcze gól nie za sta na wia ją ca jest w dal szym cią gu ro la by łe go po wier ni ka Wła dy sła wa Du dy i zmie nia nych przez nie go, na sta wio nych na osią gnię cie pry wat nych ko rzy ści ma te rial - nych, za pi sów no ta rial nych. Rów nie nie po ko ją ce jest znik - nię cie oko ło mi lio na fun tów wraz z nie roz li czo ny mi do tych czas 45 mi lio na mi (!!!), czy li łącz na war tość Faw ley Co urt, innych za bu do wań, zie mi i mu zeum. W świe tle wie lu py tań bez od po wie dzi, cha osu i nie ja - sno ści wo kół Faw ley Co urt FCOB do ma ga się, by An drew Hind, szef Cha ri ty Com mis sions, bez zwłocz nie ustą pił ze swe go sta no wi ska, skan da licz na sprze daż Faw ley Co urt zo sta ła unie waż nio na, uni ka to we mu zeum przy wró co ne na swo je miej sce, a ko ściół św. An ny, słu żą cy za rów no ka - to lic kiej, jak i an gli kań skiej spo łecz no ści, po now nie zo stał udo stęp nio ny wier nym. I wresz cie, by usza no wa no i zo sta - wio no w spo ko ju miej sce spo czyn ku oj ca Jó ze fa. MirekMalevski prezesfcob Drogi Czytelniku, prosimy Cię o wysłanie kopii tego listu do Twojego MP wraz z adresem i notatką, że popierasz tę akcję (I endorse this letter and ask you to raise this matter in Parliament), nazwisko i podpis.

8 8 4 września 2010 nowy czas takie czasy Obrazki z Polski SoLiDArNość 30 rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych miała być świętem wolnej Polski, świętem tych, którzy walczyli onegdaj o demokrację i kapitalizm. Już przed uroczystościami prasa w Polsce i za granicą miast koncentrować się na wadze i znaczeniu rocznicy, skupiała się wokół wielkich nieobecnych, a dokładniej wokół Lecha Wałęsy. Ten historyczny już przywódca powiedział wprost: Nie przyjadę, bo sytuacja polityczna jest nie najlepsza. Związkowcy biorący udział w rocznicowych obchodach pokazali, jak bardzo Krzyż Stoi. Przed pałacem prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu. Krzyż drewniany ustawiony przez harcerzy z ZHR (nie mylić z ZHP) 15 kwietnia na znak solidarności z ofiarami katastrofy smoleńskiej, solidarności z ich rodzinami, by nadać symbol miejscu spotkań tysięcy Polaków oddających hołd tragicznie zmarłym. Po miesiącu krzyż, który początkowo nie miał właściciela, został nabyty przez obrońców. Kiedy prezydent Bronisław Komorowski oświadczył, że krzyż należy prze- nowiska. Episkopat uznał jednak, że krzyż powinien trafić do kościoła św. Anny, ale obrońcom należałoby coś dać w zamian. Państwo nie mówi nic. Zawiesiło na ścianie tablicę. Ceremonia upamiętnienia ofiar trwała 15 minut. Wzięło w niej udział dwóch urzędników. Z jednej strony histeryczne zachowania obrońców, z drugiej nietaktowne działania rządzących i bulwersujące sceny urządzane przez przeciwników. W Polsce nie potrafimy ze sobą rozmawiać. O kompromisach nie ma mowy. Euro-SKANDAL-2010 Z 40 procentami inwestycji na Euro 2012 nie zdążymy. Przypomina się od razu pewna słynna, kabaretowa piosenka Grzegorza Halamy: A mówiłem, że tak będzie, aha, aha. Gdy zostaliśmy organizatorem mistrzostw w piłce nożnej, chyba żaden z Polaków nie wierzył, że z czymkolwiek zdążymy. Nie mieliśmy (i nie mamy) autostrad, nie mieliśmy (i mamy trochę) dróg ekspresowych. Nie mieliśmy (ale te, na szczęście, się budują) stadionów z prawdziwego zdarzenia. Dzisiaj mamy boiska, lecz nie bardzo wiemy, jak kibice będą się między miastami przemieszczać. Zresztą na Ukrainie sytuacja jest podobna, jeśli, niestety, nie gorsza. Torów dla szybkich kolei nie udało się i nie uda się na wszystkich zaplanowanych odcinkach wyremontować. Jazda składem PKP z prędkością 30 km/godz. nie jest dzisiaj rzadkością, a pokonanie 130-kilometrowego odcinka w blisko 3 godziny nie należy do odosobnionych rekordów. Takich kwiatków mamy całe łąki. Nowe-stare spojrzenie na stan przygotowań Polski do Mistrzostw Europy w Polsce zaprezentowała Najwyższa Izba Kontroli. Ta zawsze odkrywa odkryte, ale, na szczęście, z Izbą się nie polemizuje, bo na wszystko ma odpowiednie dokumenty. Nie jesteśmy gotowi i nie będziemy gotowi na Euro I już słyszę śpiew Halamy godzinę terroryzuje okolicę. Strzela do wszystkiego, co się rusza. Rannych zostaje osiem osób, dwie ciężko. Skąd 38-latek miał broń? Nie wiadomo. Jakim cudem dysponował bronią automatyczną? Nie wiadomo. Policja nad tym pracuje. Złodzieje. Szczytem chamstwa, dziadostwa i głupoty okazały się prace przy budowie autostrady A-1. Policja na Śląsku ujawniła, że za dnia wykonawca zwoził dolomit do utwardzenia drogi. W nocy wywoził dolomit, a zastępował go nieodpowiednią, mało wytrzymałą substancją. Zarabiał na tym krocie. A że w przyszłości autostrada mogłaby się zapaść, że może mogliby zginąć ludzie BitwA PoD GruNwALDEm Jest taki kawał z brodą: czy kota się wyżyma? Tak, ale tylko raz. Czy na wąską dróżkę można wpuścić kilkanaście tysięcy samochodów? Tak, wpuścić można, ale czy wyjadą? Organizatorzy 600-lecia bitwy pod Grunwaldem ściągnęli tłumy, dosłownie tłumy Polaków. Zapomnieli jednak zapoznać się dokładnie z topografią terenu, z ustaleniem dróg awaryjnych, wjazdowych i wyjazdowych. Po zakończeniu zabawy te naście tysięcy samochodów miało do dyspozycji zaledwie jedno wyjście ewakuacyjne. Wąskie i zwykle blokowane przez kolumny VIP-ów. Ministrowie, samo- PowoDziE sytuacja jest pogmatwana, jak wielkim zaufaniem darzą Jarosława Kaczyńskiego, lidera PiS, któremu jedna z sygnatariuszek Porozumień, Henryka Krzywonos, wykrzyczała do mikrofonu: Niech pan nie buntuje ludzi przeciwko sobie. Związkowcy wygwizdali premiera Donalda Tuska, kiedy zapytał, gdzie się podziało 9 mln członków Solidarności sprzed 30 laty. Szef NSZZ Solidarność Janusz Śniadek oświadczył, że państwo nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa swoim obywatelom, z prezydentem na czele. Odpowiedział też prezydentowi Komorowskiemu, który w Szczecinie porównał stoczniowe dźwigi do Statuy Wolności. Panie prezydencie mówił szef związkowców nie są Statuą Wolności stojące dźwigi. Czym jest dzisiaj Solidarność? Nie wiem. Wiem, czym była. nieść, próbowali się do niego przywiązać, straszyli walką do ostatniej kropli krwi. Duchownych, którzy chcieli pójść z krzyżem na Jasną Górę, a potem do kościoła św. Anny, nazywali nie-polakami, niekatolikami. Katolikiem mógł być tylko ten, kto bronił krzyża. Księdzem mógł być tylko ten, kto powie, że na Krakowskim Przedmieściu winien stanąć wielki pomnik Lecha Kaczyńskiego. Politycy PiS nie kryli się ze wsparciem dla obrońców, nie zastanawiali się, czy ich słowa doprowadzą do zaostrzenia sytuacji. Na Krakowskie Przedmiście przybyli przeciwnicy krzyża. Dochodziło do konfrontacji, musiała interweniować policja. Coraz bardziej granica tego, co dopuszczalne w debacie publicznej, przesuwała się dalej. Krzyż stał się najważniejszym tematem w polskich mediach. Kościół nie zajął jednoznacznego sta- Majowa, czerwcowa. A potem ta na Dolnym Śląsku. Polska płynęła z południa na północ od wschodu do zachodu. Straty potężne, niemiłosierne problemy, zniszczona niemal doszczętnie Bogatynia z naprawdę prześlicznymi starymi zabudowaniami. Znów te same oskarżenia: a kto pozwolił się budować, kto zapomniał o wałach, kto nie regulował koryt rzek, dlaczego tyle zaniedbań, dlaczego działania służb ratunkowych wojewodów znów były jakby spóźnione, jakby nieskoordynowane. Nad zalanymi posesjami latał śmigłowiec jednej ze stacji telewizyjnych, a dziennikarze szczycili się najlepszymi zdjęciami. Na dole trwał dramat, na dole ludzie tracili wszystko. W jednej chwili, w kilkanaście minut. Co dalej? Pewnie kolejna powódź, kolejne szukanie winnych, kolejne oskarżenia I, oczywiście, żadnych działań na rzecz okiełznania wód. SzALEńcy, złodzieje W Polsce posiadanie broni jest co do zasady niedozwolone. Zdobycie broni zgodnie z prawem jest karkołomnym i kosztownym przedsięwzięciem, które nie gwarantuje wydania pozwolenia. W Rybniku dotąd spokojny mężczyzna w sobotnie popołudnie rozpoczyna kanonadę. Strzela do bliskich, do policjantów, do lekarzy. Trzyma wszystkich na muszce, przez rządowcy, prominencje wyjeżdżali. Szybko i skutecznie. Lud stał w korkach, w pełnym słońcu, dokładnie zapoznając się z taktyką Jagiełły skierowaną na zmęczenie Krzyżaków. Podobnie jak podwładni Jungingena kierowcy z rodzinami smażyli się w puszkach (autach), przesuwając się po kilka centymetrów. Przedsiębiorczy rolnicy za jedyne 20 złotych wskazywali drogi przez własne pola. Po 1 złoty sprzedawali szklankę kranówki. Organizatorzy szczęśliwi, obrotni gospodarze również, widzowie co najmniej zdegustowani. A NiEBAwEm wybory samorządowe i kolejna walka na noże, bo idzie o ostatni rzut na wielką unijną kasę. Poza tym od stycznia podwyżka podatku (VAT) niby jednego, ale wyjątkowo wrednego, bo doliczanego do wszystkiego. Ponadto to, co zwykle, trochę nienawiści, trochę zawiści. Przemysław Kobus

9 nowy czas 4 września czas na wyspie Film i polityka Pawłowi Jasienicy jednemu z moich mistrzów pióra Jacek Ozaist Wpadł mi właśnie w ręce absolutnie niezwykły film. Wiedziałem o nim, słyszałem, ile szumu narobił, ile nagród zebrał, ale nie mieliśmy przyjemności współobcowania. W telewizji trwa krucjata tzw. obrońców krzyża, która dzieli naszych rodaków na mniej lub bardziej prawdziwych. Były krzykliwe obchody pamiętnego Sierpnia. W społeczeństwie wrze. Zorganizowane grupy i przypadkowe osoby zmieniają warszawskie Krakowskie Przedmieście w Hyde Park. Tam teraz jest Stocznia, Nowa Huta i... Jasna Góra. W filmie, który oglądam, zbliża się Marzec 1968, lecz tak naprawdę władza ludowa jeszcze świętuje 50 rocznicę rewolucji październikowej. Oficer Służby Bezpieczeństwa Roman Rożek (Robert Więckiewicz) dostaje od gnębionego przez wierchuszkę przełożonego pułkownika Wiśniaka (Jan Frycz) rozkaz przedostania się za wszelką cenę w pobliże znanego literata Adama Warczewskiego (genialny Andrzej Seweryn). Kochanka Rożka, Kamila Sakowicz (teoria spiskowa od razu podsunęła mi, że to potomkini tego gada, co Kmicica żywym ogniem przypalał), liczy, że Rożek w końcu jej się oświadczy. Zamiast propozycji zamążpójścia otrzymuje ultimatum, że jeśli nie zbliży się do Warczewskiego, ich związek nie ma przyszłości. Trzeba tylko słuchać, podglądać i spisywać raporty. Początkowo oburzona i obrażona Kamila w końcu ulega i robi wszystko, by przypodobać się znanemu profesorowi, przy okazji fascynując się nim. Ze wzajemnością zresztą. Już w fazie produkcyjnej Różyczki córka Pawła Jasienicy, Ewa Beynar- -Czeczott, rozpoczęła krucjatę przeciwko filmowi, twierdząc, iż jest on adaptacją losów jej ojca. W moim przekonaniu nie ma to znaczenia, bo nikt ani przez chwilę nie twierdzi, że to biografia sławnego pisarza. Zwykle jeśli uderzyć w stół, odezwą się jednak nożyce. Przyznać trzeba, że to, co przydarzyło się Jasienicy, nie ma chyba precedensu w historii Polski, a może i całego świata. Wieloletni związek TW (czyli tajnego współpracownika SB) i Figuranta (osoby rozpracowywanej przez slużby) zakończony małżeństwem to przecież temat samograj. I rzeczywiście zainspirował on twórców scenariusza. Sporo elementów tła też się zgadza. Warczewski to używając dziesiejszego języka celebryta, wykładowca, publicysta, członek prezydium różnych literackich i naukowych związków. Wdowiec. Ojciec małej dziewczynki. Mężczyzna samotny. Dużo tego, a jednak w moim przekonaniu Jan Kidawa- -Błoński nie starał się na siłę budować podobieństw między Jasienicą a Warczewskim. Nie wyglądają tak samo, nie umierają w ten sam sposób. Różnic jest Związek Pisarzy Polskich na Obczyźnie zaprasza na wykład Adama Zamoyskiego Polskość Chopina 11 września 2010 (sobota), godz W programie: spotkanie z Adamem Zamoyskim autorem bestselleru Chopin. Prince of the Romantics, pokaz jednoaktowego baletu Vita Nuova z muzyką Fryderyka Chopina w wykonaniu zespołu Cracow Centre Ballet i Pawła Ulmana (fortepian), chwila poezji z Wojtkiem Piekarskim, okolicznościowa wystawa ze zbiorów Zbigniewa Choroszewskiego. Spotkanie prowadzi Regina Wasiak-Taylor Bilety 5, rezerwacja lub od 25 sierpnia u Niny Hollis w godz , tel oraz wieczorem w kasie teatru w POSK-u, w godz , tel Oglądam Różyczkę, jednocześnie ROzmyślając, co POlak POtRafi zrobić drugiemu POlakOwi w imię doraźnej korzyści czy zysku. i z czego jest w stanie zrezygnować. więcej, ale nie chcę brnąć dalej w spór między zainteresowanymi stronami. Ten znakomity film broni się sam i nie potrzebuje adwokatów. Zresztą postać Warczewskiego jest w filmie jedną z trzech równie tragicznych postaci dramatu, choć rzecz jasna najważniejszą. Oglądam Różyczkę, jednocześnie rozmyślając, co Polak potrafi zrobić drugiemu Polakowi w imię doraźnej korzyści czy zysku. I z czego jest w stanie zrezygnować. Adrian Lyne dawał bohaterowi swojej Niemoralnej propozycji milion dolarów w zamian za to, że żona bohatera prześpi się z bogatym biznesemenem. Oficer SB Rożek (jak się później okazuje Rosen) poza miłością Kamili ma do stracenia jedynie kilka nic nieznaczących pucharów zdobytych w boksie. Nakłoniony przez przełożonych zmusza swoją dziewczynę do narzucania się znanemu pisarzowi, zupełnie nie licząc się z konsekwencjami. Traci ją, traci pracę, traci ojczyznę. Zresztą w tym smutnym filmie w ostatecznym rozrachunku tracą i przegrywają wszyscy. Władza, bo Rosen w szale zazdrości demaskuje tajnego współpracownika o pseudonimie Różyczka; Rosen, bo traci ukochaną kobietę, a do tego musi opuścić Polskę wraz z blisko piętnastoma tysiącami osób semickiego pochodzenia; Warczewski, bo uwierzył w czystą miłość i zaryzykował karierę. Kamila, teoretycznie, traci jedynie moralność, choć w jednej z ostatnich scen ta ciężarna kobieta nie wygląda na szczęśliwą. Mamy naprawdę trudną historię, a tzw. polityka historyczna prowadzona przez niektórych polityków niczego nam nie ułatwia. Dziennikarze, filmowcy, pisarze próbują, jak mogą, ale zawsze znajdzie się ktoś, komu zadana trucizna prawdziwej polskości nakaże przypuścić atak. Teraz w Warszawie bronią krzyża. Przed kim? Kto jest nowym wrogiem? Młodzież nieumiejąca wyrazić swojego sprzeciwu inaczej niż w formie happeningu? Policja broniąca porządku? Zgłupiali biskupi? Obojętny rząd? A może jak zwykle Żydzi, masoni, cykliści i gradobicia? Choć przecież jest jeszcze TVN24 i Wyborcza... Przeżyliśmy Ruska, przeżyjemy Tuska czytam na transparencie w 30 rocznicę pamiętnego Sierpnia i nie mogę uwierzyć. Przecież to stawia w równej linii urzędującego premiera wolnej Polski z dzikim najeźdźcą zza gór Uralu. Myślę, że granica wolności słowa jest w tym wypadku naprawdę blisko. Liderzy partii i związków najwyraźniej tracą zdrowy rozsądek, próbując targować się o proc. ludzi naprawdę myślących w ten sposób. Przegrani próbują pisać historię na nowo. Dzielą naród, dzielą miasta i społeczności, dzielą już nawet rodziny. Niebawem nie będzie święta narodowego lub ważnej rocznicy, która nie byłaby powodem do nowych podziałów. W tym roku został już właściwie tylko 11 listopada. Potem byle do kwietnia. Pisząc ten tekst, popełniam pewnie zbrodnię przeciwko prawdziwej polskości. Słuchając pieśni Bułata Okudżawy, dodatkowo narażam się różnym prezesom paranoikom. Witalij Petraniuk pomógł mi dokonać tej wielokrotnej zbrodni, nagrywając płytę w studiu Radia Plus w Krakowie w 2000 roku. Ze zgrozą czytam tytuły piosenek, takie jak: na gościnny występ Kwiecień albo Smoleńska droga. Nie jestem pewien, czy nie ma w tym jakiegoś spisku lub zbrodniczego zamiaru, ale niech tam. Różyczka i relacje z polskiej telewizji wzbudziły we mnie coś więcej niż zwykłą reakcję. Brakuje mi jakoś komentarza Lecha Beynara (Paweł Jasienica), choć pewnie i on usłyszałby od niektórych ludzi, że wara od mądrości i prawdy. Na koniec chciałbym zadedykować wszystkim hodującym nienawiść Polakom prosty i skuteczny w swoim czasie refren: ale zbaw mnie od nienawiści, ocal mnie od pogardy Panie (J. Kaczmarski, P. Gintrowski). Paweł Jasienica dał mi Polskę Piastów, Polskę Jagiellonów i Rzeczpospolitą Obojga Narodуw. Od paru lat politycy nie dają mi niczego, wciąż starają się coś mi zabrać. Godność, spokój ducha, neutralność, apolityczność... Obejrzyjcie Różyczkę. Jan Kidawa-Błoński z niezwykłym ciepłem sportretował Ryszarda Riedla w Skazanym na bluesa, a teraz ocieplił coś tak zimnego jak Marzec Gdybym miał prawdziwe pieniądze, postawiłbym na jego następny film trzy czwarte swojego majątku. ZAPROSZENIE TEATRU BALETU SVETLANY GAIDY CRACOW CENTRE BALLET młodego zespołu tancerzy z Krakowa w programie prezentującym znane i lubiane układy taneczne baletu klasycznego i nowoczesnego w ciekawej choreografii i pięknych kostiumach oraz balet Vita Nuova. W programie wystąpi Paweł Ulman fortepian. Teatr Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego POSK 5 września (niedziela), godz września (środa), godz września (piątek), godz września(sobota), godz Bilety 10, (szkolne 5), rezerwacja lub u Niny Hollis w godz , tel oraz wieczorem w kasie teatru w POSK-u, w godz , tel

10 10 4 września 2010 nowy czas felietony opinie King s Grove London SE15 2NA Dziewczyny w okryjbidkach Krystyna Cywińska Pisanie wspomnień po faktach jest ryzykowne. Zniekształca je czas. Upiększa albo demonizuje. Nadaje rangę wydarzeniom, na jaką nie zawsze zasługują. I przeważnie zabarwia je sentymentem albo resentymentami. Nie należy do większości wspomnień przywiązywać zbyt wielkiej wagi historycznej. Pamięć ludzka przeważnie po jakimś czasie nie dopisuje, a fantazja dopisuje przeważnie w nadmiarze. A poza tym mało kogo to obchodzi po 30 czy 50 latach. Nie zamierzam zanudzać czytelników deliberowaniem nad Solidarnością. Robią to w nadmiarze inni. Wracam myślą do dawniejszych czasów. Czasów wojenno-powojennych. Wyzwolenie obozu Oberlangen w Niemczech przy granicy z Holandią, w nawałnicy rocznic zasługiwałoby co najwyżej na paragraf w mediach. Ale są dwa fakty, które je podnoszą do nieco wyższej rangi. Bo w tym obozie siedziało 1726 akaczek i siedmioro niemowląt. I wyzwolił to zniewolone kłębowisko 12 kwietnia 1945 roku patrol polskiej I Dywizji Pancernej w sile 11 pancerniaków. Wydarzenie raczej bez precedensu w naszej historii. Kwalifikuje się chyba do filmu fabularnego, o który jak dotąd nikt się nie pokusił. Fabuła sama ciśnie się pod pióro. Wymarsz z powstańczych zgliszcz Warszawy. Wywózka na ziemię niemiecką. Dramaty obozowe, kłótnie o kartofel. Wszy, głód, beznadziejność, ziąb. Przyjaźnie, romanse przez druty obozowe na migi. I wyzwolenie przez polskich żołnierzy przybyłych z dalekiej Szkocji. Na zakończenie śluby akaczek z pancerniakami, a w postscriptum wnuki i prawnuki mówiące najwyżej łamaną polszczyzną. Akaczki były w pewnym sensie kobietami bez precedensu w historii. Różne przed nami Polki w różnych okresach historii walczyły z najeźdźcami i okupantami. W okresie I wojny światowej działały czynnie pomocnicze służby kobiet. A w wojnie z bolszewikami kilku kobietom zdarzyło się w męskim przebraniu gonić bolszewików z lancą w dłoni. W czasie II wojny światowej zaroiło się w wojennym teatrze na Wschodzie i Zachodzie od Polek w mundurach. Ale my, akaczki, ustanowiłyśmy jednak historyczny precedens. Uznano nas za żołnierzy wziętych do niewoli na polu walki. I odstawiono nas zgodnie z Konwencją Genewską do obozów niemieckich 2 października 1944 roku, kiedy losy Powstania Warszawskiego były już przesądzone. Nie było wiadomo, co się z nami stanie. Groziło nam widmo obozu koncentracyjnego. Ale 2 października linie niemieckie przekroczyła delegacja dowództwa AK na czele z pułkownikiem Kazimierzem Irankiem Osmeckim. Delegacja udała się do Ożarowa, do kwatery generała SS Ericha von dem Bacha, dowódcy wojsk niemieckich działających w obszarze Warszawy. Podpisano umowę kapitulacyjną, przypieczętowano nasze losy. Los i prawa jeńców wojennych. Za mundur żołnierski uznano biało-czerwone opaski na rękawach, proporczyki lub orzełki polskie. Niezależnie od charakteru ubrania. Wychodziłyśmy oddziałami z pokonanej Warszawy do Ożarowa obsypywane po drodze kwiatami, chlebem i marchwią. Stojący na naszej trasie żołnierze niemieccy patrzyli na nas ze zdumieniem. Patrzyli na te rozczochrane, umorusane dziewczyny w butach różnej maści, w szynelach, okryjbidkach, beretach i furażerkach. Przygniecione ciężarem ostatniego dobytku, niektóre z niemowlętami przytroczonymi do pleców, tak jak żona dowódcy AK pani Irena Komorowska. Musiałyśmy wyglądać jak nieboskie stworzenia z piekła rodem. Piekła, które pozostawiłyśmy za sobą. Szłyśmy harde, nierozumiejące ani tragedii miasta, obróconego w gruzy, ani naszego udziału w tej tragedii. Byłyśmy pewne dobrze spełnionego obowiązku patriotycznego. I żadna z nas nie podejrzewała wtedy, że na tym piekielnym rumowisku, które za nami zostało, wyrośnie najpierw jedna z najbrzydszych stolic Europy socjalistyczne miasto. Bo co było piękne w tym mieście, ostatecznie strawił ogień. Odbijałyśmy krok po kroku po twardej grudzie wysuszonej jesiennym słońcem i śpiewałyśmy Z młodej piersi się wyrwało. Wyrwało się część naszego serca. Szłyśmy wyzwolone z codziennego patrzenia jak kona miasto. Jak się rozkłada na gruzach barykad ulica za ulicą, plac za placem. Szłyśmy już wyzwolone z krzyku chłopców i dziewcząt rozdartych szrapnelami, okaleczonych od kul. Bez rąk, bez nóg, bez pomocy, do których śmierć przychodziła opieszale, kładąc sine cienie na ich oczy i usta, kiedyś kochane i całowane. Zostali tam pod słupem czarnego dymu, bijącego pod niebo bezlitośnie błękitne. I to było nasze pierwsze wyzwolenie, a potem poprzez różne obozy jenieckie i tzw. komenderówki, czyli obozy pracy, wylądowałyśmy w Oberlangen. W szarym, mokrym obozie za kolczastymi drutami na burej płaszczyźnie zachodniego Oldenburga. Zgiełk, kłębowisko kobiet, odwszalnia, latryny, mokre sienniki na klepisku baraku, poranne apele i władcze rozkazy komendantek. No bo jak wojsko to wojsko. W tym szaleństwie dyscypliny pseudowojskowej była pewna metoda. Utrzymywała nas w jakieś formie i pewnych ryzach. I nie odstępował wiele z nas humor. Ta psychiczna zapora chroniąca od depresji. Oberlangen, jak każdy obóz przedtem i potem, miał też i swój normalny rytm i nurt życia. Plotki, kwasy, obmawianie i omawianie. Wizyty w sąsiednich barakach. Pitraszenie z resztek paczek. Miał też obozową gazetkę i swoisty teatr, wieczorne śpiewy, zawodzenie, zbiorowe modlitwy. Wyrzekania, wspomnienia. Typy kobiet, które tam siedziały, mogłyby posłużyć do głębszej psychoanalizy, gdyby się ktoś wtedy o to pokusił. Ale dziś, po tylu, tylu latach jest na to za późno. Ryzykowne byłoby stwierdzenie, jakim się szafuje, że wszystkie jak jeden mąż poszłyśmy świadomie na Powstanie, natchnione patriotycznym poczuciem obowiązku. Wiele z Za mundur żołnierski uznano białoczerwone opaski na rękawach, proporczyki lub orzełki polskie nas, jak te przysłowiowe kamienie na szaniec, zostały przypadkowo rzucone w ten wir historii. Historii robionej cudzymi rękami i do dziś, w kolejną rocznicę Powstania Warszawskiego, kwestionowanych. Wieczorne rozmowy na pryczach dawały wiele do myślenia. Były często przyczyną zajadłych dyskusji nad sensem tego, co się stało. Już wtedy. Ale obowiązywał rygor ówczesnego, poprawnego politycznego myślenia. Bóg, honor, ojczyzna i powinność. Niektórym z nas ta sztampa pomagała w przetrwaniu. Inne napełniała goryczą. Kwiecień 1945 roku był deszczowy. Przed drutami obozu od czasu do czasu pojawiały się niedobitki rozgromionych oddziałów niemieckich. Szli bezładnie, niektórzy o kulach, niektórzy krwią zbroczeni, podpierając się nawzajem. W poszarpanych mundurach. Upiorne widma potwornej armii. Przechodzili opodal kolczastych drutów naszego obozu odprowadzani milczącym spojrzeniem twardych, niewspółczujących, tryumfujących oczu kobiet- -jeńców. Niektórzy przystawali i patrzyli na nas oczodołami bez oczu gdzieś głęboko zapadniętych. Może zażenowani. Koło historii zaczęło się odwracać przed naszymi drutami. W obozie zaczęło się mówić, że nadciąga ku nam jakaś armia. Kanadyjska, brytyjska? Nikomu się nie śniło, że nadciągają pancerni gen. Maczka. Nikt z nas nawet o nich nie słyszał. I tak nadszedł 14 kwietnia. Cud wyzwolenia przez naszych żołnierzy. Ich zwiastunem był motocyklista kapral Witkowski z II Pułku Pancernego. Galopował prosto na druty. Zadarł motocykl niczym konia i stanął zdumiony tym, co zobaczył. Któraś z nas wrzasnęła: Kanadyjczyk! Inne krzyczały: Brytyjczyk! Żadna z nas nie widziała wcześniej munduru koloru khaki. A on okiełznał motocykl i krzyknął: Polak! Jestem Polak! A potem wszystko zawirowało. Znalazłam się z wrażenia w błocie. Utytłana po nos i szczęśliwa. Otrzeźwił mnie jeden krzyk radości tłumu kobiet. Potem huk czołgu rozwalającego obozową bramę. Reszta jest już legendą. A każdy dopisywany do niej nowy epizod chyba nie dorówna rzeczywistości, która była jak bajka z happy endem. To wspomnienie po tylu latach i kolejnych rocznicach nie dałoby się już upiększyć. Przeszło nawet fantazję. A dlaczego dziś o tym piszę? Bo znowu przeżywam we wspomnieniach potworności Powstania Warszawskiego, które były moim udziałem. Gdybym po wojnie wróciła do kraju, pewnie bym się znalazła w Solidarności. Raz jeszcze w ruchu oporu. Raz jeszcze wciągnięta weń odruchowo, z nakazu solidarności narodowej. I pewnie znowu roznosiłabym ulotki i biuletyny. I pewnie byłabym znowu gotowa na wszystko. Raz jeszcze na zniewolenie za kratami czy drutami obozu. I smutno mi dziś, kiedy słyszę jazgot medialny, gwizdy, buczenie, kłótnie, poniżenia. Wzajemne oskarżenia, uwłaczające wartościom tego zrywu społecznego. Wyrosłego także na legendzie Armii Krajowej. Zrywu, który przyniósł Polsce niepodległość. Tę wymarzoną, nieziszczoną przez pokolenie Kolumbów. Dzisiaj się raduję i dziękuję Solidarności za to, że klęskę naszego Powstania przekuł w zwycięstwo.

11 nowy czas 4 września felietony i opinie Na czasie Grzegorz Małkiewicz KOMENTARZ ANDRZEJA KRAUZEGO Za oknem dudnią śmieciarze? Bo jak ich inaczej nazwać? Sępy. Wymazują ślady po człowieku, który tu mieszkał od dziecka, od zawsze. Była Królową tego królewskiego zagajnika. Tak ją nazywaliśmy. Zawsze obecna, jeśli nie przed domem, na murku, bo pogoda była podła, to w swoim oknie. Znała wszystkich i wszyscy ją znali. Była częścią King s Grove. A teraz to, w co wierzymy, że jest nieodłączne, zostaje wymazywane. Był człowiek i nie ma człowieka, i nie będzie po nim nawet najmniejszego śladu. Ta smutna wiadomość potwierdziła moje obawy sprzed wakacji, że wyjeżdżając na dłużej, możemy nie wrócić już do tej samej rzeczywistości. Zamiast Królowej King s Grove przywitały nas wiązanki kwiatów w miejscu, gdzie zawsze siedziała przed swoim domem. W pierwszej rozmowie telefonicznej po powrocie najważniejszą wiadomością była śmierć Królowej. Jak to zmarła? Nic o tym nie wiem usłyszałem. Nieporozumienie było oczywiste. Nasza Królowa, nie Elżbieta II. Nasza to też złe określenie, Elżbieta II też jest nasza. Ona była Królową tego małego królestwa na King s Grove. To był jej świat nasza ulica King s Grove i może dwie ulice dalej. Takie były granice, których nie przekraczała. Od sąsiadki usłyszałem, że była osobą samotną. Czyli im więcej ludzi wokół nas, tym większa samotność. Jeszcze jedna smutna prawda o naszych międzyludzkich relacjach. Czy jest to jednak cała prawda o Dot, jak ją zdrobniale nazywano? Dorothy nie miała rodziny, ale czy była samotna? Mówiła o sobie dużo, o czasach, kiedy pracowała, ale miała też sferę prywatności dla nikogo niedostępną. Przynajmniej raz w tygodniu odwiedzał ją przystojny przyjaciel z dawnych lat. Podobno miał swoją rodzinę, do której wracał. Wtedy opuszczała swój posterunek i przez kilka godzin przebywali razem. Nic o nim nie opowiadała poza krótką wzmianką, że właśnie czeka na swego boyfrienda, że przyjedzie niebawem. I przyjeżdżał, zwykle z torebkami takeaway. Jedli romantyczną kolację we dwoje, wspominali dawne czasy? Miałem wrażenie, że żyła dla niego, a my wszyscy wypełnialiśmy tylko ten pusty czas pomiędzy jego odwiedzinami. A może czerpała z tych spotkań tyle energii, że była w stanie dzielić się nią z nami? Jej przestrzenią współżycia z innymi pozostawała ulica. Nikogo do siebie nie zapraszała, chociaż sama była zapraszana. Mieszkanie było jej wyłączną prywatnością, dostępną tylko dla niego. A teraz, kiedy jej nie ma, kilku rosłych sępów z lokalnego council spakowało całe jej tajemnicze życie w plastikowe worki, które wyrzucają z hukiem na ulicę. Jeszcze jeden worek z rzeczami, ważnymi w jej życiu, o które dbała, przechowywała, chociaż już dawno straciły jakąkolwiek wartość użyteczną. Nie mogę na to patrzeć. Coś jednak ściska mi gardło i nie pozwala na interwencję. Dlaczego nie zrobią tego dyskretniej? W końcu można znieść ten swoisty zapis życia człowieka po schodach. Ale przez okno, prosto na bruk, jest łatwiej i szybciej. Co z tego, że kogoś to boli. Mam złe skojarzenia i chyba dla nich nieczytelne. W jaki sposób mógłbym im wytłumaczyć, dlaczego jest to dla mnie tak ważne? Jej posterunek był naprzeciw okien redakcji, znała wszystkie osoby, które nas odwiedzały, była poniekąd członkiem zespołu Nowego Czasu. Zawsze obecna. Cześć Jej pamięci! kronika absurdu W latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia firma Polly Peck zajmująca się importem owoców cytrusowych odniosła spektakularny sukces w Wielkiej Brytanii i zakończyła swoją działalność jeszcze większym upadkiem. Jej twórca Asil Nadir, ulubieniec władz (wpłacił na konto konserwatystów pół miliona funtów) podejrzewany o defraudację 35 mln funtów, opuścił Wyspy prywatnym samolotem i zamieszkał w bezpiecznej tureckiej części Cypru. Przez 17 lat był niedostępny dla brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości. W końcu postanowił wrócić i oczyścić swoje dobre imię. Wrócił też wynajętym samolotem z całą świtą i dziennikarzami na pokładzie. Po 17 latach dowodów brak, a śledczy już na emeryturze. Ot, tryumfalny powrót! Ile będzie kosztował proces? Baron de Kret Wacław Lewandowski Po wyroku Wyrok gdańskiego sądu w sprawie wytoczonej Krzysztofowi Wyszkowskiemu przez Lecha Wałęsę przyjąłem z prawdziwą radością. Od czasu, gdy Wyszkowski nazwał Wałęsę współpracownikiem SB o pseudonimie Bolek, minęło wiele miesięcy, w ciągu których nastąpiły wydarzenia nakazujące martwić się o stan wolności słowa w Polsce. Przypomnę ataki na historyków Gontarczyka i Cenckiewicza, odsądzanych od czci i wiary autorów naukowej rozprawy o Wałęsie, ujawniających jego związki z SB na podstawie dokumentów źródłowych, za co spotkało ich powszechne potępienie. Przypomnę też sprawę pracy magisterskiej P. Zyzaka, za którą minister Kudrycka groziła Uniwersytetowi Jagiellońskiemu specjalną kontrolą. Przypomnę wreszcie wypowiedzi obecnego prezydenta i premiera, którzy kazali widzieć w Wałęsie wyłącznie dobro narodowe i orzekali, iż wszelkie głosy krytyczne na temat jego biografii są nieuczciwe, nieuprawnione i szkodliwe. Zdawało się więc, że to administracja państwowa chce w Polsce określać, jakie narracje historyczne są dopuszczalne i jedynie słuszne, jakie zaś należy z przestrzeni publicznej wykluczyć. Gdy Lech Wałęsa otrzymał od IPN status pokrzywdzonego, natychmiast ogłosił, że pozwie do sądu każdego, kto pozwoli sobie na mówienie o jego związkach ze Służbą Bezpieczeństwa. I pozwał Wyszkowskiego. W ten sposób o dopuszczalności pewnych historycznych narracji miał orzec sąd. Jest krzepiące, że sąd ten uznał, iż nie jest organem powołanym do oceniania trafności historiograficznych prac, które jeśli spełniają wymagania warsztatowe takim pracom stawiane nie mogą naruszać niczyich dóbr osobistych, nawet dóbr osobistych Lecha Wałęsy. Pozostaje mieć nadzieję, że sąd drugiej instancji to orzeczenie utrzyma i przyzna, iż na płaszczyźnie nauk historycznych jest miejsce na wiele, często wzajemnie sprzecznych historycznych narracji i żadnej z władz państwowych (wykonawczej, ustawodawczej ani sądowniczej) nic do tego. Potwierdzi to normalność naszego kraju, nieco zachwianą po wypowiedziach prominentnych urzędników państwowych broniących dobrego imienia Wałęsy z zaangażowaniem całego majestatu swych urzędów. Osobnym zagadnieniem jest to, czy Wałęsa był rzeczywiście Bolkiem, i zapewne historycy będą się o to długo spierać, bo ostatecznych rozstrzygnięć nie będzie. Nie znajdą się podpisane dokumenty zobowiązania do współpracy czy podpisy potwierdzające odbiór pieniędzy. Romans Wałęsy z SB jest jednak prawdopodobny, o czym przekonywał on sam, mówiąc niegdyś, jak to w latach siedemdziesiątych negocjował z SB. Oczywiście, wystarczy znać metody SB, przypomnieć sobie, że wtedy Wałęsa był młodym robotnikiem wciągniętym na czarną listę ze względu na aktywność podczas strajku w 1970 roku, by wyobrazić sobie, jakie to mogłyby być negocjacje. Dziwne i niepokojące jest natomiast to, że Wałęsa uparcie odmawiał przyznania się do tych związków. Jeśli bowiem rzeczywiście zobowiązał się do tajnej współpracy, a potem, gdy dojrzał, zerwał kontakty z esbekami, mógłby z tego uczynić chwalebny punkt swojej biografii. Milcząc i zaprzeczając, zrodził u wielu podejrzenia, że owych kontaktów nie zerwał nigdy Cokolwiek o tym myśli sam Wałęsa, jedno powinno być oczywiste. Nie prezydent, nie premier, nie rząd są od ustalania obowiązującej wykładni historii najnowszej. W kraju wolnym i normalnym owych wykładni może być tyle, ilu jest fachowych historyków zajmujących się danym zagadnieniem. I nie sądom rozstrzygać, która z owych wykładni jest najsłuszniejsza, a która mniej słuszna lub z gruntu niesłuszna. I dobrze, że chociaż sąd to pojmuje.

12 12 4 września 2010 nowy czas Zaciskanie pasa czas pieniądz biznes media nieruchomości Krzysztof Wach Koalicja konserwatywno-liberalna przystąpiła do reformy finansów publicznych szybciej, niż spodziewali się tego wyborcy i analitycy. 22 czerwca, kiedy wszyscy myślami byli już na urlopie, nowy kanclerz finansów George Osborn, który zastąpił na tym stanowisku Alistera Darlinga, przedstawił Emergency Budget. Celem tego budżetu było, oczywiście, ogłoszenie i jak najszybsze wprowadzenie zmian w finansach publicznych. Sprawdzając portfele po tegorocznych wakacjach, musimy więc uwzględnić to, co nas czeka w najbliższych miesiącach. Zmiany przyniosły, jak to zwykle bywa, zarówno dobre, jak i złe wiadomości. Niewątpliwie dobrą wiadomością był wzrost personal tax free allowance z 6,475 funtów w bieżącym 2010/2011 roku podatkowym do 7,475 funtów w roku podatkowym rozpoczynającym się 6 kwietnia Koalicja obiecała, iż przez cały okres jej kadencji w parlamencie kwota wolna od podatku wzrośnie do 10,000 funtów. Wzrost kwoty wolnej od podatku o 1,000 funtów oznacza, iż podatnicy płacący podatek w podstawowym progu (20%) w przyszłym roku podatkowym będą bogatsi o 200 funtów. Stawki podatkowe płatne od zarobków osób fizycznych (pracownicy oraz osoby self employed) pozostały bez zmian, czyli podstawowa stawka to 20%, wyższa stawka 40%, oraz ta najwyższa 50%. Dobrą wiadomością był również spadek podatku dochodowego od osób prawnych, czyli corporation tax. Dla małych spółek stopa podatkowa spadnie od 1 kwietnia 2011 z 21 do 20%, dla dużych zaś z 28 do 27%, z planem obniżenia tej stawki nawet do 24% od 2014/2015 roku podatkowego. Redukcja tych stawek ma na celu głównie zwiększenie konkurencyjności brytyjskiego rynku dla zagranicznych spółek. Przypomnę, że w trakcie ostatnich kilku lat rządów laburzystów byliśmy świadkami emigracji wielu dużych międzynarodowych korporacji ze względu na wzrost stawek podatku dochodowego czy skomplikowanych przepisów fiskalnych. Wydaje się, że dla tych, którzy się zastanawiają nad przetransferowaniem swojego przedsiębiorstwa (self employed lub partnership) w spółkę limited, chyba nigdy nie było lepszego momenu. Stawki podatkowe spółek limited maleją przy jednoczesnym wzroście stawek podatkowych od osób fizycznych. Nie zapominajmy przecież, że od 6 kwietnia 2010 najwyższa stawka podatkowa od zarobków powyżej 150,000 funtów rocznie wynosi aż 50%! Stawki ubezpieczeń socjalnych (National Insurance Contributions) są jednym z największych obciążeń fiskalnych każdego pracodawcy w Anglii. Wzrost stawek NIC o 1% ogłoszony w budżecie w marcu 2010 roku został, niestety, podtrzymany (dotyczy to również osób self employed), chociaż żeby wspomóc nowe firmy, zostanie wprowadzony tzw. National Insurance Contributions (NIC) Holiday. Będzie on dostępny tylko i wyłącznie dla nowo powstałych przedsiębiorstw i jedynie w wybranych przez rząd rejonach kraju, tzn. Scotland, Wales, Northern Ireland, North East, Yorkshire, East Mi- dlands, West Midlands, South West oraz North West, czyli obejmuje on dużą część Wielkiej Brytanii, z wyjątkiem South East (Londyn i okolice). NIC Holiday zwolni wszystkich George Osborn, nowy kanclerz skarbu, do roku fiskalnego 2014/15 obiecał cięcia finansowe w wysokości 11 mld funtów nowych pracodawców z płatności składek NIC do wysokości 5,000 funtów od wypłat każdego nowo zatrudnionego pracownika. Dotyczyć to będzie tylko pierwszego roku działalności danej firmy i jedynie pierwszych 10 nowo zatrudnionych pracowników. Wprowadzenie tego jest planowane na wrzesień 2010 roku i z pewnością jest to zachęta do zatrudniania nowych pracowników. Dla zwolenników używek Emergency Budget był równie dobry. Kanclerz nie ogłosił żadnego wzrostu akcyzy na alkohol czy papierosy. Pamiętamy przecież, że podwyżki te były bardzo popularne w trakcie rządów laburzystów. Jakie były więc złe wiadomości wynikające z Emergency Budget? Chyba każdy może się domyślić. Załatanie wszystkich dziur pozostawionych przez laburzystów, sukcesywne spłacanie największego zadłużenia kraju w historii wymaga, niestety, wielu zmian i cięć. Zbilansowanie ksiąg publicznych zajmie wiele lat i prawda jest taka, że skorygowanie tego problemu spadło na nas. To już nie chodzi o to, żebyśmy z tej poprawy skorzystali, to są działania, których owoce będzie zbierać dopiero następne pokolenie. Każdy doradca podatkowy przed Emergency Budget rozmawiał o Vacie. Wzrost stawki VAT-u był według większości nieunikniony. I tak też się stało. Od 4 stycznia 2011 roku stawka VAT wzrośnie do 20%. To może być szokujące dla wielu firm. Przecież niedawno mieliśmy stawkę 15%, obecnie jest 17,5%, a za pół roku będzie 20%. Okazuje się, niestety, że to jedna z najłatwiejszych dróg na przyniesienie dodatkowych pieniędzy do budżetu państwa (firmy pobierają podatek VAT od konsumentów w imieniu skarbu państwa. HM Revenue and Customs wcale nie musi się ciężko napracować, aby pieniadze z VAT-u wpływały do skarbówki). Nie zapominajmy też, że te 20% klasyfikuje się mniej więcej pośrodku w krajach Unii Europejskiej. Jest wiele krajów w UE, gdzie stawka VAT jest wyższa niż 20%, na przykład w Polsce, więc chyba nie jest aż tak źle! Podatek kapitałowy (Capital Gains Tax w skrócie CGT), płatny od sprzedaży osobistych środków trwałych, został zmodyfikowany natychmiast, od 22 czerwca 2010 (czyli od dnia ogłoszenia Emergency Budget). Dotychczasowa stawka podatku w wysokości 18% wzrosła do 28%. Ci podatnicy, którzy w przeszłości kupili nieruchomość do celów inwestycyjnych, najbardziej na tym ucierpią. W momencie sprzedaży takiej nieruchomości większość zysku osiągniętego wskutek wzrostu wartości rynkowej danej nieruchomości zostanie pochłonięta przez wyższą stawkę podatku CGT. Wyższa stawka podatku kapitałowego dotyczy tylko tych podatników, którzy są opodatkowani w najwyższym progu podatkowym. Ci zaś, których ogólny dochód osiągnięty w danym roku podatkowym mieści się w przedziale podstawowego progu podatkowego (20%), w razie sprzedaży osobistego środka trwałego będą płacić w dalszym ciągu 18%. Zmiany te niewątpliwie skomplikują życie wielu doradcom podatkowym, którzy będą przeprowadzać kalkulacje podatku za 2010/2011 rok fiskalny. Zmiany nie dotyczą sprzedaży firmowych środków trwałych (np. sprzedaż całego lub części przedsiębiorstwa, sprzedaż akcji itp). Tutaj efektywna stawka podatku pozostała w wyskości 10% (to, oczywiście, zależy od dostępnych ulg podatkowych). Jeśli chodzi o zasiłki oferowane przez państwo, rząd zobowiązał się do cięć w wysokości 11 mld funtów do 2014/2015 roku fiskalnego. Oznacza to między innymi: zamrożenie wzrostu stawek Child Benefits na kolejne 3 lata, redukcję Tax Credits dla tych rodzin, które zarabiają więcej niż 40 tysięcy funtów rocznie, limit płatności Housing Benefit, który został zredukowany do 400 funtów tygodniowo, oraz zamrożenie płac pracowników sektora publicznego na 2 lata. To wydaje się potwierdzać motto rządzącej koalicji, która przeprowadza cięcia nie tylko w sferze sektora prywatnego, ale również na swoim podwórku. Ciekaw jestem tylko, jak na takie zaciśnięcie pasa zareagują brytyjskie związki zawodowe! Emergency Budget ogłoszony 22 czerwca nie był łatwy do przełknięcia. Już dziś widać wiele cięć i zmian, zwłaszcza w sferze publicznej (zamykanie różnych organizacji okołorządowych, tzw. Quangos czy zmiany w NHS). To, czy był on większym zaskoczeniem niż odpadnięcie we wczesnej fazie mistrzostw świata w piłce nożnej takich ekip, jak Włochy czy Francja, to już pozostawiam Państwu do oceny. Jedno jest pewne, konsekwencje tych zmian odbiją się na życiu wielu podatników w UK. Author takes no responsibility for any loss occassioned to any person acting as a result of material contained in this article

13 13 nowy czas 4 września 2010 takie czasy Ofoliowana Roma Piotrowska Wychodzę z supermarketu, a w bawełnianej siatce mam: ser, chleb, oliwki, mleko oraz warzywa: sałatę już umytą ofoliowaną; cztery pomarańczowe pomidory, market value ofoliowane; dwa organiczne awokado ofoliowane; szczypiorek z obciętymi końcówkami; kilogram czystych ziemniaków ofoliowanych; marchew umytą ofoliowaną. Nie mogę znieść tych wyczyszczonych, prawie takich samych, wyrośniętych według europejskich standardów owoców i warzyw bez smaku. Szukam alternatyw. Nie jestem sama. Mam poparcie całego zastępu angielskich ekoentuzjastów. Pytam, patrzę, podglądam, w jaki sposób oni sobie radzą z kiepskiej jakości jedzeniem dostępnym w większości angielskich supermarketów. Inicjatyw jest wiele. Począwszy od programów telewizyjnych, przez Farmers Markets, po działki i ogrody. Wiele osób próbuje sadzić organiczne sałaty, szczypiorki, cukinie i ogórki. Uwielbiam ogórki małosolne. Niestety, nigdzie w Anglii nie ma dostępnych w sprzedaży odpowiednich, małych ogórków, nigdzie... oprócz polskich sklepów. Kupiłam więc kilogram ogórków, koper, korzeń chrzanu i przyprawę do kiszenia. Wsadziłam wszystko do wielkiego słoja, zalałam wodą z solą i podekscytowana czekam na pierwszą porcję. Powiedziałam o tym mamie, a ona z dumą uznała, że jestem zaradna. Pochwaliłam się moim wyczynem także angielskim znajomym. Ci pokiwali z aprobatą głowami tego jeszcze nie próbowali, muszą także kiedyś coś zapiklować. Istnieje ogromna przepaść między polską i angielską ekologią. Polska ekologia jest dyktowana pragmatyką, angielska ideologią. Większość znanych mi polskich babć jest bardzo ekologiczna, nawet nie zdając sobie z tego sprawy! Moi babcia i dziadek mieli kiedyś ogród, na którym sadzili wszystkie potrzebne warzywa i owoce. Odpadki pozostałe z przygotowywania obiadu zachowywało się na kompost. Mama pamięta, że kiedyś, zaraz po wojnie, trzymali w ogrodzie także świnie i kury. Kury to, prawdę mówiąc, i ja pamiętam. Należy przy tym podkreślić, że dziadkowie mieszkają w mieście. W Polsce kwasimy ogórki, bo tak jest taniej. Robiły to nasze babki i matki. Znamy smak takiego ogórka, wyjętego ze słoika drugiego dnia po zakiszeniu, więc kontynuujemy tradycję. Podobnie jest z chodzeniem na grzyby, jagody czy z jeżdżeniem na rowerze. W Polsce nie zatraciliśmy jeszcze wielu ekologicznych zwyczajów, o których w Wielkiej Brytanii już dawno zapomniano. Większość moich angielskich znajomych nigdy nie była na grzybach, co więcej nie próbowała marchewki prosto z ziemi, syropu z malin czy konfitur domowej roboty. Obecnie sztucznie się powraca do tych zwyczajów, robiąc przy okazji niezły interes. W Birmingham na przykład istnieje szkoła, która oferuje kursy mające na celu nabycie zatraconych umiejętności kulinarno-żywieniowych. Lekcje odbywają się w nieformalnej atmosferze w domu i ogrodzie prowadzącego szkołę. Na następne cztery miesiące większość kursów już została wyprzedana. Szczególnie popularne są te uczące wypieku chleba (koszt rzędu 75 funtów) oraz zbierania jadalnych roślin (30 funtów). Może kurs wypieku chleba także by mi się przydał, ale przynajmniej zbierać grzyby potrafię! Moimi przewodnikami po lesie byli rodzice i dziadkowie. Nie chciałabym, aby moje dzieci musiały komuś płacić za tego rodzaju wiedzę. Rozsądnie przyjmujmy nowinki technologiczne i nie zapominajmy o tradycji, także tej żywieniowej! Rozumiał to już przed laty austriacki myśliciel i krytyk współczesnego społeczeństwa Ivan Illich, którego odkryłam dzięki Jankowi Sowie i wywiadowi, którego udzielił w ostatnim numerze Notesu na 6 Tygodni (nr 62). Illich pokazywał, że wiele osiągnięć cywilizacji przemysłowej stało się kontrproduktywnych: realizują to, co mają realizować gorzej niż starsze wynalazki i rozwiązania. Obnażał on niewydajność istniejących rozwiązań i dlatego, według Sowy, jest to powód, dla którego idee Illicha mają szanse powodzenia nie trzeba przyjmować perspektywy ideologicznej, aby się za nimi opowiedzieć, wystarczy pragmatyzm. Bazar n a i z d o w o p a n d ó h c do Z A P R A SZ A M Y POLSKA MSZA Loteria, smako!yki, bi beloty, ksi"#ki i wiele innych artyku!ów Dla ka#dego co$ mi!e go! Na ka#d" kiesze%! W CENTRUM LONDYNU PRZY WATERLOO & W KAŻDĄ NIEDZIELĘ O GODZ & ZAPRASZAJĄ OO. FRANCISZKANIE PARAFIA ŚW. PATRYKA 26 CORNWALL ROAD LONDON SE1 8TW DATA :& Niedziela, 19 Wrze$nia GD ZI E:& POSK sala Malinowa ' CZ A S:' Zapraszaj": Prezydiu m Zjednoczenia Pols kiego i POSK. Ca!kowity do chód z bazaru zostan ie przekazany na pom oc powodzianom

14 14 kultura 4 września 2010 nowy czas retrospektywa Agnieszka Stando Retrospektywna wystawa Romana Cieślewicza w Royal College of Art, która zakończyła się wsierpniu, cieszyła się ogromnym zainteresowaniem, zasługuje więc na szersze omówienie. Na wernisażu tłum studentów, artystów i zainteresowanych z całego świata. Wystawa świetnie zaaranżowana przestrzennie, z miłą atmosferą, jaka zawsze towarzyszy letnim wystawom końcoworocznym na uczelniach artystycznych, kiedy spotyka się mnóstwo znajomych i świat wydaje się mały. Towarzyszyły jej warsztaty graficzne oraz spotkanie z kuratorami Andrzejem Klimowskim i Davidem Crowleyem, którzy opowiadali o artyście i jego pracach, eksponowanych na wystawie chronologicznie od plakatów z lat pięćdziesiątych, przez późniejsze obrazy symetryczne, ilustracje, wielkie plakaty z Francji, do wstrząsających rozkładówek z ostatnich numerów pisma Kamikaze. Twórczość i osobowość Cieślewicza miały jak podkreślano na spotkaniu ogromne znaczenie dla projektowania graficznego w Europie. Jego niezwykła kariera łączyła konteksty dwóch światów; surrealistycznej rzeczywistości komunistycznej Polski i rzeczywistości Europy Zachodniej (jakkolwiek by ją nazywać). Z obu kontekstów potrafił on wydobyć istotne, rozpoznawalne obrazy i znaki elementy, z których budował swoje prace, funkcjonujące dalej w kulturze masowej jako ikony stylu podobnie jak portrety Andy ego Warchola, np. Cze Guevara z okładki pisma Opus ( CZE. SI ) z 1967 roku. Dzięki niezwykłej wyobraźni i silnej osobowości Cieślewicz był więc nie tylko dyspozycyjnym projektantem, ale też twórcą nowego stylu. Po II wojnie światowej plakat w Polsce miał ogromne znaczenie. Powstawały Siła i ekspresja polskiego plakatu powojennego fascynowała projektantów z europy zachodniej, dlatego cieślewicz został przyjęty we francji z entuzjazmem. plakaty propagandowe dla nowej władzy, ale także teatralne i filmowe, które były wówczas najlepszym nośnikiem informacji o wydarzeniach kulturalnych. Wtedy właśnie powstawał nowoczesny język informacji wizualnej. W latach pięćdziesiątych gazeta Życie Warszawy wprowadziła comiesięczny konkurs na najpopularniejszy plakat, wybierany przez czytelników. W plakatach z tego okresu (powstało ich podobno 250) Cieślewicz używał technik malarskich, są one przy tym zdecydowanie figuratywne, w niektórych występują fragmenty zdjęć, na wielu są powtarzane te same elementy. Późniejsze z lat sześćdziesiątych mają coraz bardziej ekspresyjną typografię, pojawia się na nich więcej fragmentów zdjęć. Jak mówił David Crowley, Cieślewicz używał wtedy więcej zdjęć niż jego koledzy. Z tego nurtu, w tradycji pełnego symboli języka surrealizmu, powstały później fotomontaże. Język surrealistycznych przenośni był bardzo popularny i akceptowany przez władze w krajach komunistycznych, gdzie codzienność była pełna paradoksów, niedomówień i aluzji. W plakatach z lat sześćdziesiątych pojawiają się również europejskie trendy, takie jak egzystencjalizm. W 1967 roku, w 50 rocznicę rewolucji październikowej, kiedy w Warszawie trwały wystąpienia antyradzieckie, powstał pełen emocjonalnej ekspresji i, jak określił David Crowley, bardzo precyzyjny intelektualnie plakat do spektaklu Dziady w Teatrze Narodowym. W latach siedemdziesiątych, po śmierci żony Aliny Szapocznikow, Cieślewicz stworzył cykl czarno-białych kompozycji symetrycznych. Są to oparte na centralnej osi symetrii kompozycjezdramatycznymipłaszczyznamiczernii dużymrastrem,wykorzystująceefekttesturocharda wprzestrzenipublicznej.wtymczasiepowstałyplakatyteatralnem.in.dosprawydantonadlateatru Powszechnego. Wlatach Cieślewiczbyłdyrektoremartystycznympismailustrowanego TyiJa,które szybkostałosiękultowymmiesięcznikiemmłodejinteligencjipolskiejizktóregodowiadywanosięo bieżącychtrendachwświatowejmodzie,sztuce,literaturze,filmieiprojektowaniugraficznym.dla Cieślewiczabyłtobardzoważnyokreswkarierze,kiedymógłdecydowaćokształciegazety.Byłwówczas nietylkoznanymplakacistą,aletakże,jakzauważył DavidCrowley, bardzopopularnymdesigneremkomercyjnym,pracującymwreklamie.idodałdalej: Jeżelizajmujeszsięprojektowaniemgraficznym,ważneabyśrównocześnierobiłpracedlasiebie, eksperymentował..właśnieztakichposzukiwańpowstawałyniezwykłeilustracje fotomontażenp.doksiążkiann RadcliffeTajemnicezamkuUdolphoz1975roku.Podobnymjęzykiemfotomontażuikolażuposługiwalisię koledzycieślewicza JanLenicaiWalerianBorowczyk.Wspólniezrealizowaliwersjęwideoswoich kolażychangementdeclimat,którabylawyświetlana nawystawie. Plakatyparyskiezkońcalatsiedemdziesiątychi osiemdziesiątych(cieślewiczprojektowałwtymczasie równieżogromnekatalogidlaparyskiegocentrum Pompidou)charakteryzujerodzajkolażuużywany przezrodczenkęisowieckichkonstruktywistówzlat dwudziestychxxwieku,czyliawangardę,którainspirujewciążwspółczesnąreklamęoraznowoczesną geometrycznątypografię. PodkonieclatosiemdziesiątychCieślewiczwspółtworzyłpismosurrealistyczne Kamikaze opartena przekazieobrazemowielkiejmocyiekspresyjnejtypografii byłtoznowupewienrodzajeksperymentu wizualnego. Nicniestoinadrodzedoprzekazuwizualnego tohasłocieślewiczastałosięmotywem wiodącymwcałejjegotwórczościimottem Kamikaze. RomanCieślewiczbyłartystąposzukującymnowego znaczeniasymbolugraficznegojakonowejjakości przekaźnikainformacjiwizualnej.zauważyłirozwinął ogromnąsiłęznakugraficznego,takiegojakkoło,swastyka,kwadrat. Możnasiępokusić,przyokazji,ostwierdzenie,żesystemytotalitarnelubposttotalitarnesprzyjałynowym pomysłomgraficznym,powstawałanowasymbolika, świetnierozwijałsięplakat. WkomunistycznejPolsce,podobniejakwprzedstalinowskimZwiązkuRadzieckim,graficymieli względnąwolnośćwypowiedziinowychzleceniodawców,oczekującychświeżychpomysłów nowego językagraficznegodlanowychtreści.siłaiekspresja polskiegoplakatupowojennegofascynowałaprojektantówzeuropyzachodniej,dlategocieślewiczzostał przyjętywefrancjizentuzjazmem.zresztąniewyjechałzpolskizpowodówpolitycznych,aleprzede wszystkimzpowoduniższegopoziomuzaawansowaniatechnicznegopoligrafiiniżwinnychkrajach.był sfrustrowanyróżnicąwjakościprojektuipracywydrukowanej.wefrancjibyłuważanyzaartystęo poglądachlewicowych.najbardziejzaangażowane polityczniepracepowstałytuzokazjiobchodówzburzeniabastyliiirewolucjifrancuskiej. OstatniepraceprezentowanewRoyalCollegeof Artpowstałytużprzedjegośmiercią(w1996roku). Artystabyłniezwykleaktywnydosamegokońca. Plakatyprzedstawionenawystawiepochodząze zbiorówmuzeumnarodowymwpoznaniu,współorganizatoremwystawybyłinstytutkulturypolskiejw Londynie.

15 nowy czas 4 września kultura WYSTWA PICASSA W LONDYNIE I ABAKANOWICZ W KRAKOWIE TO WYSTAWY MISTRZÓW Mistrzowie Wojciech Sobczyński Chcę się podzielić z czytelnikami Nowego Czasu moimi wrażeniami z dwóch wystaw, które niestety, właśnie się zamknęły. Pierwsza to wystawa Pabla Picassa w Gagosian Gallery (Britannia Street, King s Cross) w Londynie, druga zaś to ekspozycja Magdaleny Abakanowicz w Krakowskim Oddziale Muzeum Narodowym. Obydwie są wystawami mistrzów. Angielski termin modern masters w leksykonie współczesnych twórców dobrze oddaje rangę tych artystów. Wystawy te zorganizowano znakomicie. W Gagosian kuratorem był słynny historyk sztuki John Richardson. Jest on znawcą sztuki współczesnej. Był bliskim przyjacielem Pabla Picassa, a także wielu innych paryskich artystów, włącznie z brytyjskim członkiem paryskiego port folio Francisa Bacona, któremu Bacon w dużej mierze zawdzięcza swój sukces. Galeria Gagosian jest chyba najważniejszą wśród prywatnych instytucji na światowej scenie handlu dziełami sztuki współczesnej. Ich główna siedziba mieści się w Nowym Jorku, gdzie wystawy w Gagosian zawsze są dużymi wydarzeniami w kalendarzu życia artystycznego. I tak stało się też z dwoma filiami Gagosian w Londynie, jedną na Mayfair, a drugą otwartą stosunkowo niedawno w rejonie King s Cross. Stworzenie filii na Britannia Street było, można powiedzieć, eksperymentem. Tradycyjnie był to rejon Londynu, gdzie na ogół wypuszczali się ludzie w poszukiwaniu zupełnie innych doświadczeń, dość dalekich od doznań publiczności bywającej na wystawach i w muzeach. Dzisiaj jest inaczej. Publiczność normalnie przekraczająca most Millennium na Tamizie i udająca się w stronę Tate Modern teraz do ostatniego dnia podążała, by zobaczyć wystawę Picassa. Oprócz obrazów i grafik Picassa, tworzonych głównie w sześćdziesiątych latach ubiegłego stulecia, w luźnej kategorii śródziemnomorskich, organizatorzy pokazali ceramikę, małe formy rzeźbiarskie, kolaże, wycinanki, duże rzeźby w brązie i trójwymiarowe rzeźbiarskie kolaże. Wspólny mianownik całej wystawy to nieokiełznana wyobraźnia artysty. Picasso nie znał konwencji i nie miał zahamowań. To, co bezkompromisowo brał od mistrzów i historii, przetwarzał do swoich cele. I robił to genialnie. Kto nie widział tej wystawy, ma szansę zrobić to, studiując katalog, którego nowa edycja już jest w druku. Twórczość Magdaleny Abakanowicz była pokazana w Krakowie w podobnych konwencjach wystawienniczych. Nowoczesne, czyste i przejrzyste przedstawienie sztuki, zdyscyplinowane, nieprzegadane, okrojone jedynie do niezbędnych elementów. Wszystko to przyczyniło się do osiągnięcia maksymalnej ekspresji. Artystka osiągnęła swój międzynarodowy sukces serią prac tekstylnych znanych jako Abakany. Jednakże od wielu lat uprawia ona czysto rzeźbiarską dyscyplinę, kreując grupy form rzeźbiarskich, których egzystencjalistyczny klimat przemawia do mnie zupełnie. Tak więc w Krakowie artystka pokazała serię pod tytułem Plecy, serię postaci zwanych Ogłowione oraz serię rysunków pod tytułem Twarze niebędące twarzami. Materiały, z których tworzy, są nadal tekstylne, takie jak worki jutowe utwardzone żywicami syntetycznymi. Tematyka prac opiera się głównie na bardzo osobistych refleksjach nad otaczającą nas współczesnością. Abakanowicz jest światowym artystą i przynosi wiele chluby nam Polakom. Szkoda tylko, że Polacy, poza raczej wąskim gronem specjalistów, na ogół nie zauważają jej wielkości. Orla Murphy and her band Sobota g , 5 Urodzona w Belfaście Orla od pięciu lat aktywnie występuje na londyńskich i brytyjskich scenach jazzowych, współpracując z takimi muzykami jak Simon Wallace, Jonathan Gee, Barry Green, Julie Walkington, Amy Baldwin, Winston Clifford. Oprócz koncertów klubowych występowała na liczących się festiwalach jazzowych jak Derry Jazz i Big Band Festival w Północnej Irlandii, Glasgow International Jazz Festival czy Swansea Jazzland w Walii. W 2008 roku nagrała swą debiutancką płytę 'Wishful Thinking', która natychmiast zyskała uznanie krytyki muzycznej. Jej głos jest określany jako ciepły i liryczny a jednocześnie ekspresyjny jak ona sama. Kelvin Christiane Quartet Sobota g , 5 Saksofonista Kelvin jest dobrze znany naszej publiczności jako że występuje w każdy ostatni piątek miesiąca z big bandem Wiliego Garnetta.Tym razem wystąpi ze swym kwartetem w programie nowoczesnego jazzu zawierającym zarówno standardy, jak i jego własne kompozycje. Dorobek muzyczny Kelvina jest imponujący: nagrał 16 albumów zawierających głównie jego własne kompozycje, jak również występował na wszystkich liczących się europejskich i światowych scenach jazzowych. Czuje się znakomicie w różnych gatunkach muzycznych: bluesie, klasycznym jazzie, muzyce latynoskiej i muzyce światowej. Brigitte Beraha and her band Sobota g , 5 Urodzona we Włoszech w tureckobrytyjskich rodzinie, wychowana w Monako, Brigitte od 10 lat mieszka w Londynie niestrudzenie koncentrując i tworząc nowe programy muzyczne. W krótkim czasie stała się międzynarodową gwiazdą jazzową prezentując swój niewątpliwy talent wokalny na scenach brytyjskich, jak również w USA, Francji, Belgii, Szwajcarii, Finlandii, Turcji i Nepalu. Jej dotychczasowe dwie płyty znakomicie odzwierciedlają jej międzynarodowe pochodzenie, będąc znakomitą mieszanką anglosaskiej, europejskiej i latynoskiej muzyki. Wraz z Brigitte w Jazz Cafe wystąpią czołowi muzycy londyńskiej sceny jazzowej: Barry Green fortepian, Fulvio Sigurta trąbka, Paul Clarvis perkusja. Willie Garnett Big Band Piątek g.20.30, 5 Nie wąt pli wie je den z naj lep szych lon dyń - skich big ban dów, pro wa dzo ny przez sak so fo ni stę Wil lie go Gar net ta, któ re go ka rie ra się ga po nad 50 lat, wy stę pu je na sce nie Jazz Ca fe w każ dy ostat ni pią tek mie sią ca. W ze spo le gra ją mu zy cy trzech po ko leń a wo ka list ką ze spo łu jest Le slie Chri stian ne, zna ko mi cie in ter pre tu ją ca zna - ne i lu bia ne standardy jaz zo we. Papa George Blues Band Sobota g.20.30, 5 W naszej opinii najbardziej kolorowa postać na londyńskiej, europejskiej i światowej scenie bluesowej. W ciągu swej 30-letniej kariery muzycznej Papa George zdobył respekt i uznanie u tysięcy słuchaczy jak również u swych kolegów muzyków. Podziwiany i szanowany po obu stronach oceanu za swój oryginalny głos, oraz pasję, z jaką niesie przez świat swą miłość do bluesa. Jest to specjalny koncert dla tych wszystkich, którzy chcą posłuchać bluesa w wydaniu jednego z największych bluesmanów dzisiejszych czasów. Uwaga miłośnicy europejskiego jazzu! Już wkrótce 3 Festiwal Jazzu Wschodnio europejskiego! W październiku w Jazz Cafe POSK zaprezentują się zespoły z Polski, Litwy, Łotwy, Macedonii, Serbii i Węgier.

16 16 sylwetki emigracji 4 września 2010 nowy czas W stulecie urodzin Józefa Bujnowskiego Anna Maria Grabania W rozmowie z Wojciechem Ligęzą Józef Bujnowski żalił się, że na emigracji czuje się osamotniony. Śledząc życiorys poety i profesora, z niedowierzaniem przeczytałam, że po przyjeździe do Wielkiej Brytanii przez kilka lat pracował w angielskiej drukarni, nosząc ciężkie paczki z papierem. Co prawda, później był zecerem, ale cóż to za awans dla człowieka tego formatu? Bujnowski był twardy, nie rozczulał się nad sobą, nie narzekał, ale kiedyś w rozmowie ze mną opowiedział mi o tym trudnym dla niego okresie, kiedy nie miał czasu na pisanie. Dla niego, intelektualisty, poety to była najzwyklejsza strata czasu. Bujnowskiego nie interesowała walka o stołki, która po wojnie rozgrywała się wśród polskich wychodźców. Był niezależny, ponad to i jakoś przetrwał. Myślałam, że może trzy żony to na emigrację za dużo. Sprawa jest jednak poważniejsza. Bujnowski należał do ZWZ Wilno, był więziony i torturowany, jakby tego było mało, po wyjściu z więzienia znalazł się w kołchozie Sołomatowo w głębokiej Rosji, z którego mimo porozumienia Sikorski Majski nie chciano go wypuścić. Pisał rozpaczliwe listy do Delegatury Polskiej, najpierw do Moskwy, później do Kojbyszewa: Domagam się kategorycznie na podstawie umowy polsko-sowieckiej o odesłanie mię do Polskiej Armii albo do dyspozycji polskiego poselstwa. Odpowiedzi nie było. Bujnowski zdecydował się na ucieczkę z kołchozu 8 sierpnia 1942, dotarł do Delegatury Polskiej w Kirowie. Po poru tygodniach podróży znalazł się w sztabie w Jangi-Julu u pułkownika Nowiny-Sawickiego. Był koniec sierpnia, okazało się, że jest spóźniony; ewakuacja PSZ w ZSRR do Iranu została zakończona. Na własne ryzyko w przebraniu junackim dotarł do Aszchabadu. Zameldował się u pułkownika Edwarda Perkowicza, zastępcy bazy w Aszchabadzie, placówki zajmującej się likwidowaniem Armii Polskiej w ZSRR. Nie ufali mu. Jego prośba o przyjęcie do armii została odrzucona. Pozostawało mu nielegalne przedostanie się przez granicę z Iranem. Żeby zrozumieć burzę przeżyć, którą wówczas przeszedłem, trzeba ją przeżyć. Więc front 1939 r., niewola, podziemna walka w Wilnie, więzienie, katowanie, wszystkie przeżycia w kołchozie, moje przedzieranie się do armii wzdłuż całej Rosji, to wszystko bez znaczenia, bez sensu? Puenta tej dramatycznej historii jest dość banalna i zaskakująca. Bujnowski spotkał panią Szałkiewiczową, która pamiętała go jeszcze z Wilna, i to ona potwierdziła jego tożsamość, a także prosiła o protekcję u pułkownika Nowiny-Sawickiego i rotmistrza Oskierki. Był bohaterem i patriotą, brał udział we wszystkich walkach 2 Korpusu, łącznie z tą pod Monte Cassino, a za udział w ZWZW został odznaczony Krzyżem Walecznych. Poza tym był intelektualistą, humanistą, poetą, bezkompromisowy i sprawiedliwy. Szkoda, że nie znalazła się dla niego lepsza praca po wojnie, chociaż na początek. Jest jeszcze jedna sprawa dotąd niewyjaśniona. Bujnowski za walkę pod Monte Cassino nie został uhonorowany żadnym odznaczeniem. Dlaczego? Jak wspomina żona poety Heide Bujnowska, dopiero w 1986 roku, kiedy Prezydent RP na Uchodźstwie, Edward Raczyński, dekorował go Krzyżem Oficerskim Polonia Restituta, miał powiedzieć: Niech ten krzyż zrekompensuje krzywdę, jaką Panu wyrządzono po bitwie pod Monte Cassino. Czy jakieś fakty, których nie znamy, mogły wpłynąć na blokowanie Bujnowskiego w cywilu? Przyczyny osamotnienia Bujnowskiego można tłumaczyć też tym, że życie kulturalne i literackie w latach powojennych ogniskowało się wokół Wiadomości, które programowo były zdominowane przez Skamandrytów. Do dorobku Skamandra nawiązywali Wierzyński, Lechoń, Baliński. Literatura refleksyjna, konfrontująca przeszłość z teraźniejszością, miała być rodzajem psychoterapii dla polskiego wychodźstwa. Józef Bujnowski wymyka się tej koncepcji. Jak pisze w jednym z artykułów Marta Karpińska, Bujnowski dał się poznać jako twórca osobny, zwolennik wyrwania się z emigracyjności. Bujnowski był nie tylko poetą, ale i teoretykiem; interesował się teorią awangardy, poezją konkretną. Profesor Alicja H. Moskalowa przyjaźniła się z Bujnowskim przez lata, pisała u niego pracę doktorską na Polskim Uniwersytecie na Obczyźnie w Londynie, później habilitowała się, została profesorem. Ich współpraca przerodziła się w wieloletnią przyjaźń. Po śmierci jej męża państwo Bujnowscy okazali jej wiele serdeczności i zrozumienia. Pod koniec życia telefonował do niej prawie codziennie, nieraz chciał sprawdzić jakiś cytat, szukał pretekstu, żeby porozmawiać. W tym trudnym okresie Alicja H. Moskalowa odwiedzała profesora, żeby mu poczytać, trochę z nim pobyć. Teraz utrzymuje serdeczne kontakty z jego żoną Heide. Według Alicji H. Moskalowej poczucie osamotnienia Bujnowskiego wynikało stąd, że mimo zajęć uniwersyteckich jako poeta uprawiający poezję awangardową, a zatem niełatwą, nie taką, do jakiej przywykli emigranci czuł się na uboczu. Powojenni wychodźcy byli wykształceni na wielkiej poezji romantycznej, oswojeni z poezją Skamandrytów. To ta grupa poetycka po wojnie znalazła się w większości w Londynie. Ich pismo Wiadomości Literackie, wznowione w Londynie w 1946 roku jako Wiadomości, publikowało głównie Skamandrytów i ich kontynuatorów. Poeci awangardowi byli drukowani rzadziej, nie mieli swojego pisma. Bujnowski, zdaniem prof. Moskalowej, po wojnie znacznie rozbudował swą awangardowość, dodając do niej najnowsze trendy europejskie, co mu nie przysporzyło zwolenników. FANTASTYCZNY CZŁOWIEK! Alicja H. Moskalowa zapamiętała Bujnowskiego jako nadzwyczajnego człowieka; ciepłego, a równocześnie twardego, niezależnego, tolerancyjnego, sprawiedliwego Do wszystkich był nastawiony życzliwie. Lubił młodzież, sam też był młody duchem. Lubił też się śmiać, przyjaźnił się z Tadeuszem Różewiczem. Pozostała korespondencja obu poetów Józef Bujnowski, w czasie wojny Józef Bujnowski ( ) urodził się w Okolicy-Rudawie na Wileńszczyźnie. Poeta, prozaik, eseista, historyk literatury, pedagog, adiutant komendanta Okręgu Wileńskiego, aresztowany przez NKWD, zesłany do pracy przymusowej w kołchozie Sołomatowo w Związku Sowieckim, uczestnik najważniejszych walk 2 Korpusu (Monte Cassino, Ankona, Senio). Przed wojną studiował polonistykę na Uniwersytecie im. Stefana Batorego w Wilnie. Wieloletni profesor literatury polskiej i dziekan wydziału humanistycznego na Polskim Uniwersytecie w Londynie, niemal przez dziewięć lat związany z Uniwersytetem w Amsterdamie, wykładał w Heidelbergu i School of Slavonic Studies na Uniwersytecie Londyńskim. Wydał trzynaście tomów poezji, powieść poetycką Koła w mgławicach. Jest autorem licznych esejów i rozpraw o najnowszych kierunkach we współczesnej poezji światowej. i zdjęcia, na których są zawsze pogodni, wręcz rozbawieni. Jak widać, nie konkurowali jako poeci, każdy z nich szedł swoją drogą. Różewicz przyjeżdżał do Londynu na festiwale poezji (Polacy i Brytyjczycy zapamiętali zapewne także Spotkania z Różewiczem organizowane przez Teatr Małych Form w 1993 roku), zwiedzał galerie, zwykle odwiedzając Bujnowskich w ich domu na Balham. Ta przyjaźń datowana z okresu amsterdamskiego przetrwała próbę czasu. PEDAGOG Przez całe życie był nauczycielem. Przed wojną uczył w gimnazjum, podczas wojny na tajnych kompletach, uczył też w wojsku. W 1945 roku został skierowany do pracy nauczycielskiej we Włoszech, w Matino, gdzie prowadził kursy maturalne dla wojskowych. Cieszył się uznaniem i dużym autorytetem. Szkołę, w której nauczał, przeniesiono do Anglii, gdzie do końca 1952 roku pracował na etacie polonisty. Wykładał na kilku uniwersytetach: w Amsterdamie od 1970 roku przez dziewięć lat z krótką przerwą na wykłady w Heidelbergu, gdzie został zaproszony do zorganizowania studiów polonistycznych na wydziale slawistyki, i w School of Slavonic Studies na Uniwersytecie Londyńskim, najdłużej zaś, bo od 1952 roku aż do śmierci, na Polskim Uniwersytecie na Obczyźnie w Londynie. Profesor Alicja H. Moskalowa pamięta jego wykłady. Był popularny, potrafił utrzymać dyscyplinę. W latach osiemdziesiątych na jego wykłady przychodziło nawet 200, 300 osób. Trzeba było przenosić się do Sali Teatralnej czy Malinowej. Heide Bujnowska, która poznała profesora w latach sześćdziesiątych, zwróciła uwagę na jego podejście do młodzieży; wszystkich traktował poważnie, do każdego miał indywidualne podejście, uczył i wychowywał, starał się wpływać na rozwój umysłowy swoich studentów. To mu sprawiało radość i dawało satysfakcję. TWÓRCZOŚĆ Bujnowski jest autorem licznych prac naukowych, wydał czternaście tomików poezji, jedną powieść poetycką: Koła w mgławicach, powstałą w 1945 roku, a wydaną dopiero w 1993 roku przez krajowe Wydawnictwo Baran i Suszyński. Dwa tomiki poezji ukazały się przed wojną: Błękitny tor (1937) i Pięścią w twarz, kwiatami pod nogi (1939). Poeta, prezes Klubu Błękitnych, który podobnie jak Awangarda Krakowska nie uznawał zamkniętych struktur, konwencji, uważał, że każdy utwór poetycki powinien mieć nową i niepowtarzalną formę. Dwa pierwsze tomiki są wyrazem takiego buntu skierowanego przeciwko tradycyjnej poezji. Jednak jego twórczość poetycka rozwinęła się dopiero na emigracji. Znalazł się w nowej rzeczywistości, po trudnych latach nastąpiła stabilizacja. Pracował nad słowem, eksperymentował językiem, układem graficznym wiersza. Alicja H. Moskalowa uważa, że jego ostatni tomik: Spod gwiazdozbioru Wielkiego Psa (Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1987) to twórczość człowieka szczęśliwego. Forma przyszła naturalnie. Pojechał z żoną do Grecji. Pogoda, słońce. Na urlopie odstąpił od

17 nowy czas 4 września sylwetki emigracji Tadeusz Różewicz i Józef Bujnowski, Londyn, lata 70. swoich rygorów, wyszedł z klatki słów, dał sobie spokój z awangardą. Nie jest to głos odosobniony. Ostatni tomik poety krytyka przyjęła z entuzjazmem. Dariusz Muszer w recenzji zamieszczonej w Poezji (nr 10/1988) pisał: Mało u nas poezji radosnej, żartobliwej, cieszącej się życiem. Dobrze, że podratował nas pan zza siódmej góry i siódmej rzeki. Florian Śmieja we wspomnieniu pośmiertnym zatytułowanym Trzeba zrozumieć porządek rzeczy, zamieszczonym w Przeglądzie Polskim 8 marca 2001 roku, pisał: Znalazł nieobowiązujący, niekoturnowy ton, beztroski humor i bezpośredniość, których brakowało jego eksperymentującym wierszom. Pojawiła się w nich dojrzała nonszalancja, która zaowocowała utworami podobającymi się, kto wie czy nie najlepszymi. W 1988 roku Józef Bujnowski za całokształt twórczości literackiej otrzymał nagrodę Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie. MISTRZ I UCZNIOWIE Bujnowski wywarł podobno znaczny wpływ na młodsze pokolenie emigracyjne poetów pisał Piotr Kuncewicz. Florian Śmieja to potwierdza. Bujnowski opiekował się młodymi twórcami, wskazywał nowe wzorce, ale niczego nie narzucał, szanował każdą Józef Bujnowski rozmawia z Peterem Czajkowskim, reżyserem spektaklu Impressions powstałym w oparciu o tomik Spod gwiazdozbioru Wielkiego Psa. Wiersze przetłumaczyli na język angielski Barbara Plebanek i Tony Howard. Spektakl wystawił Teatr Małych Form. indywidualność twórczą. Jako przedstawiciel awangardy poszukiwał nowej formy i zwracał uwagę na dobór słów, wskazywał na inne rozwiązania. Bujnowski swoim przykładem, a także ofiarnością i bezinteresownością wobec młodych, wpłynął na nasze wybory, pisał Śmieja w pożegnalnym artykule Trzeba zrozumieć porządek rzeczy. Na PUNO pomógł założyć Koło Polonistów Studentów Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie, proponując dwie specjalizacje: twórczość oryginalną i badania historcznoliterackie.po zajęciach życie literackie toczyło się w kawiarni Dakowskiego, nierzadko z udziałem znanych pisarzy i artystów. Młodzi twórcy drukowali swoje teksty w Kontynentach i Merkuriuszu, a Bujnowski był ich doradcą. OSTATNIA MIŁOŚĆ Bujnowski miał trzy żony. Z pierwszą, Ireną Wilhelminą Terwandówną, farmaceutką, ożenił się w 1934 roku. Ich ślub odbył się w wileńskiej świątyni ewangelicko-augsburskiej, łączyło ich wielkie uczucie, razem pracowali w konspiracji w ZWZ Wilno. Po ślubie wręczył świeżo poślubionej żonie wiersz-manifest, który oddaje temperaturę ich uczuć. Wiersz ten nie był dotąd nigdy cytowany. Oto jego fragmenty. Ja jestem wicher, bunt i płomień/ Hunn dziki i pogański witeź/ A ty porannej zorzy promień/ Ciche jezioro Switeź/ Cóż mi z pożarów?/ Zórz zapłonień?/ Mam pełne oczy ognia / chciałbym, byś jeden złoty promień dała mi co dnia. Ale była to miłość tragiczna, bo rozdzieliła ich wojna. Po wojnie Bujnowski dwukrotnie chciał żonę sprowadzić do Anglii, ale ona bała się i nie ufała. Dopiero, gdy dostała pierścionek, znany jej talizman, uwierzyła, lecz było już za późno. Bujnowski był już związany z Danutą Lewicką, którą wkrótce poślubił i adoptował jej syna. Było to raczej małżeństwo z rozsądku. Heide Pirwitz, studentka historii Uniwersytetu w Getyndze, poznała swojego przyszłego męża w Instytucie Sikorskiego w Londynie, gdzie przyjechała w 1967 roku w poszukiwaniu materiałów do pracy magisterskiej. Miała wtedy dwadzieścia kilka lat, on ponad pięćdziesiąt. Mówiono o nim profesor, poeta, bohater spod Monte Cassino. Któregoś dnia zaprosił ją na wykład. Jaki ciekawy człowiek myślała i bardziej liberalny od innych. Nie był arogancki, zadufany w sobie, ludzi przyjmował takimi, jakimi są. Uczucie przyszło niespodziewanie. Znali się już dość długo, gdy się pobrali we wrześniu 1969 roku. Nigdy tego nie żałowała. Nigdy nie było z nim nudno, bo był to człowiek z pasją. Ponadto miał pogodne usposobienie, niezwykłą inteligencję i niespotykaną bystrość umysłu. Kiedyś powiedział: Ty jesteś, jak ja. Znaczna różnica wieku, pochodzenie, inne kultury, języki, a jednak byli do siebie podobni. Zawsze podkreślał, że przyniosła mu w życiu szczęście. To jej poświęcił najpiękniejsze strofy. Erotyk 1. Gdybym był na pustyni, mówiłbym: jesteś studnią/ nie tylko że odbicie oczu/ na dnie/ nie dlatego/ że usta w źródle/ w ocembrowaniu/ czoło gorące/ skronie/ w łożysku / ale nie wiem gdzie ty, a gdzie ja/ w zapatrzeniu/ w czerpaniu/ żono. 2. Kochanka pieśni nad pieśniami/ była jak róża Sarońska/ a piersi jej jagnięta/ pasły się między liliami/ w hymnach/ a ty oblubienico moja/ sama jesteś/ hymnem/ piersi twoje/ są pieśnią/ strzelistą/ biodra twoje/ piękniejsze nad róże Sarońskie/ olejki wonne i myrra/ w twoim łonie/ oblubienico moja/ nie Salomon/ a król/ bo/ kochasz. 3. Darowałaś mi darowałaś mi darowałaś/ dziewczęcą/ kwitnącą/ młodość/ królewno/ królewski/ dar/ a mówiono mi/ że kwiat paproci / to bajka/ nie świętojańska to była noc/ gdy szukałem/ i nie noc/ gdy znalazłem/ i/ nie bajka ( Spod gwiazdozbioru Wielkiego Psa ). W 1969 roku ukazał się artykuł Józefa Bujnowskiego o poezji konkretnej w prestiżowym czasopiśmie wydawanym w Monachium: Die Welt der Slaven w tłumaczeniu Heide Bujnowskiej. Artykuł przeczytał dr Jan van Eng, dyrektor literaturoznawstwa na slawistyce w Amsterdamie i zainteresował się jego autorem. Kontaktując się z nim telefonicznie, prosił o pilne spotkanie, do którego wkrótce doszło na lotnisku Heathrow w Londynie. To wtedy Józef Bujnowski otrzymał ofertę pracy na tamtejszym uniwersytecie. Do Amsterdamu pojechali razem na 9 lat, z małymi przerwami. Organizował katedrę literatury polskiej na wydziale slawistyki, stworzył niezbędny warsztat pracy w postaci księgozbioru, ciągle wzbogacanego o nowe publikacje, z którego sam miał okazję korzystać. Zawsze podkreślał, że był to najwspanialszy okres w jego życiu. OSWAJANIE ŚMIERCI Józef Bujnowski miał ciekawe, bogate życie, pełne dramatycznych wydarzeń, które zwłaszcza w okresie wojny przypomina spacer po linie nad przepaścią. Po wojnie również dzielnie znosił ciężką pracę w pierwszych latach wychodźstwa. Właściwie jego byt poprawił się dopiero po otrzymaniu pracy na uniwersytecie w Amsterdamie. Kiedy spotkałam Józefa Bujnowskiego na początku lat osiemdziesiątych, zrobił na mnie wrażenie krzepkiego i szczęśliwego. Jak opowiada Heide Bujnowska, miewał często kłopoty ze zdrowiem. Jego pogarszającej się kondycji nie pomagał nałóg nikotynowy w 1940 roku palił po czterdzieści papierosów dziennie. Lekarz powiedział mu, że jak chce żyć, powinien przestać palić. I rzucił papierosy z dnia na dzień. W 1994 roku podczas ich pobytu w Polsce bardzo się rozchorował. Stan był poważny. Musieli odwołać lot. Przeleżał kilka miesięcy. Wtedy powstały jego mało znane, przejmujące wiersze, które opublikował tygodnik Sycyna (nr 16 z 2 lipca 1995 roku). I w tych wierszach nie zabrakło humoru. Od dzisiaj zaczynam targ/ o każdy następny dzień/ Wiem, że w tym targu przegram/ może jednak za jakąś cenę/ utarguję kilkanaście dni/ Wezmę na kredyt/ Pytasz czym się wypłacę/ nie mam nic cennego/ kilkanaście słów/ zamkniętych w wiersz/ i nieregularnie bijące serce. Józef Bujnowski był na swój sposób człowiekiem wierzącym. Mówił, że ma bezpośredni kontakt z Panem Bogiem i nie potrzebuje pośredników. Ostatnie dwa lata przed śmiercią z każdym dniem gasł. Rozmyślał nad swoim życiem, porządkował swoją twórczość, korespondencję, dokumenty. Przy jego fotelu wisiała kopia Psalmu 91 Jana Kochanowskiego: Kto się w opiekę, z którego czasem lubił recytować fragmenty ( nie będzie dla mnie straszna żadna trwoga i na ogromnym smoku jeździć będziesz ). Kilka dni przed odejściem zwierzył się lekarzowi, że boi się śmierci. Lekarz mu odpowiedział, że każdy się boi. 15 lutego 2001 roku był słoneczny dzień, szła wiosna. Rano, przy wspólnym śniadaniu już nic nie jadł, odmówił przyjęcia lekarstw. Przy pomocy żony przeszedł do pokoju i usiadł w swoim fotelu. W pewnym momencie Heide zobaczyła na jego twarzy światło. Odchodził. Podeszła, objęła męża i mocno przytuliła. Tekst powstał na podstawie rozmów autorki z Heide Bujnowską i prof. Alicją H. Moskalową oraz dostępnych materiałów. Zdjęcia pochodzą z archiwum Heide Bujnowskiej.

18 18 czas przeszły 4 września 2010 nowy czas Kiedy Wielka Brytania rządziła światem Adam Dąbrowski Mogą kojarzyć się z ponurymi domami i dymiącymi kominami, ale były to złote czasy Imperium. To wtedy na chwilę małe wyspy na skraju Europy stały się centrum świata. Wszystko zaczęło się 173 lata temu, gdy na brytyjskim tronie zasiadła filigranowa osiemnastolatka królowa Wiktoria. Koronacja była prawdziwą tragedią. Odbywała się w pośpiechu. Nie przeprowadzono prób, więc zdenerwowana Wiktoria co chwilę pytała, co ma robić. Arcybiskup Cantenbury nakładał kobiecie pierścień na zły palec, powodując bolesne zadrapanie. Jeden z sędziwych baronów potknął się podczas składania hołdu monarchini i stoczył ze schodów. Początki ery wiktoriańskiej nie były więc spektakularne. Przez większą część XX wieku mieszkańcy Wielkiej Brytanii wspominali ją z niechęcią. W latach sześćdziesiątych oddali nawet jedno z największych arcydzieł ówczesnego malarstwa Ostatni sen Artura w Avalonie pędzla Edwarda Burn-Jonesa do muzeum narodowego w Puerto Rico. Ale dziś się to zmienia. Powstają nowe książki i filmy, a na uniwersytetach kierunki zajmujące się tą epoką. I choć wehikuł czasu marzenie jednego z najwybitniejszych pisarzy epoki Herberta Georga Wellsa wciąż nie istnieje, mieszkańcy Wysp coraz częściej wyruszają w podróż do epoki pary, elektryczności i gorsetów. Jesteś Brytyjczykiem, a to tak, jakbyś wygrał los na loterii mówił Cecil Rhodes, brytyjski polityk. Przekonanie, że Brytyjczycy są awangardą, narodem wybranym przez Boga w celu niesienia światu postępu było w owym czasie powszechne. Centrum Londynu uderzało bogactwem i nowoczesnością. Na ulicach pojawiły się krawężniki i oświetlenie. Pierwsze na świecie metro rozwiązało piętrzące się już wtedy problemy komunikacyjne stolicy. Klasa średnia miała coraz więcej pieniędzy. Przepuszczała je więc w teatrach, kabaretach i coraz bardziej ekskluzywnych sklepach. To właśnie na Kensington High Street czy na Regent's Street narodził się dzisiejszy konsumpcjonizm. Niezaspokojony głód nowości sprawił, że zaczęły powstawać gigantyczne domy handlowe. Pomiędzy piętrami można było przemieszczać się pierwszymi windami. Na początku ich operatorzy byli wyposażeni w sole cucące przecież nie wszyscy klienci byli przygotowani na tak ekstremalne doznania. W czasach królowej Wiktorii świat nagle się skurczył był na wyciągnięcie ręki (o ile ręka ta ściskała odrobinę gotówki). Po spróbowaniu smakołyków z Indii i kupieniu dywanu z Dalekiego Wschodu można było się wybrać do oszałamiającego Muzeum Alberta i Wiktorii, gdzie przed oczami zwiedzających rozciągały się dobra z całego Imperium, które w owych czasach obejmowało ziemie od Nepalu po Kanadę. Podróże trwały znacznie krócej pejzaż Wysp błyskawicznie poprzecinały tory kolejowe. W 1845 roku ich łączna długość wynosiła niespełna dwa i pół tysiąca mil. Pół wieku później dziewięć razy tyle. Wiadukty i tunele budowane przez wiktoriańskich inżynierów służą Brytyjczykom do dziś, podobnie jak tysiące stacji rozsianych po całym kraju. Podczas swej pierwszej podróży pociągiem sędziwy już w owym czasie malarz Joseph M.W. Turner nie potrafił powstrzymać entuzjazmu: skakał i tańczył po całym przedziale. Potem poświęcił nowemu wynalazkowi jeden ze swoich najsłynniejszych obrazów Deszcz, para, szybkość, na którym pociąg pewnie mknie przez rozmazany, płynny i gwałtownie zmieniający się świat. Mieszkańcy niewielkich wysp na skraju Europy zdawali sobie sprawę, że są one centrum rewolucji kulturowej. Niewątpliwie żyjemy w czasach cudownych przemian mówił z dumą małżonek Wiktorii, książę Albert. Ich tempo był zawrotne. Największe odległości unieważniane były przez dwa wiekopomne wynalazki: telegraf i telefon. Aparat fotograficzny zatrzymywał czas, żarówka odpędzała ciemności. A w Hyde Parku stanął kryształowy pałac. Jego budowa trwała zaledwie dziewięć miesięcy. Powstał ze szkła i stali. Ze swoimi rozmiarami powierzchnia wystawowa liczyła niemal 100 tys. metrów kwadratowych był pierwszym cudem świata wieku pary. A w środku? Dzieła przemysłu wszystkich narodów! chełpili się organizatorzy Wielkiej Wystawy z 1851 roku, wydarzenia, na którego potrzeby Crystal Palace został wzniesiony. Wydarzenia, które przyciągnęło jedną czwartą mieszkańców kraju. Zobaczyć tu było można ponad 14 tys. eksponatów: mikroskop, latarnię morską naturalnych rozmiarów, największy na świecie diament i dalekiego przodka samochodów powóz wprawiany w ruch za pomocą wielkiego latawca. Chyba tylko magia mogła zebrać tu całe to bogactwo pochodzące ze wszystkich krańców świata wspominała z zachwytem pisarka Charlotte Bronte. Oczywiście, nie wszystkie zaprezentowane tu wynalazki się przyjęły. Wśród eksponatów było na przykład wyjęte jakby z opowieści o Wallacie i Gromicie łóżko, które rano przechylało się automatycznie do pionu i wrzucało jego właściciela do wanny. Mimo to wystawa była pokazem triumfu i potęgi Wielkiej Brytanii. Skraplała cały optymizm i energię epoki wiktoriańskiej, która niczym Turnerowski pociąg parła wytrwale ku przyszłości. Jesteś Brytyjczykiem, a to tak, jakbyś wygrał los na loterii Cecil Rhodes, brytyjski polityk Ale nie wszyscy podzielali optymizm Turnera i księcia Alberta. Bo całkiem niedaleko od świata kryształowych pałaców żyli ci mieszkańcy Wysp, którzy wyciągnęli mniej szczęśliwe losy. Miasto z czerwonej cegły, a raczej z cegły, która mogłaby być czerwona, gdyby dym i popiół pozwoliły na to. Było to miasto maszyn i wysokich kominów, z których nieskończone węże dymu kłębiły się ciągle i nieustannie, a nigdy rozplątać się nie mogły pisał Charles Dickens w Ciężkich czasach. Opis ten pasuje do wielu wiktoriańskich miast. Do Manchesteru z niekończącymi się uliczkami okopconych dymem domów, do Sheffield światowej stolicy stali, i do Londynu, który w owym czasie rozpadł się na dwie części. Na zachodzie mieszkali klienci Harrodsa i smakosze owoców morza. Wschodnie dzielnice zamieszkiwała biedota głównie przybysze z terenów wiejskich. Co zastawali, gdy przybyli już na miejsce? Mówi nam o tym głośny w owym czasie raport parlamentarny posła Edwina Chadwicka. Przede wszystkim ciasne izby domów, których było zdecydowanie za mało, by pomieścić potężną falę imigracji. Śmieci gnijące na ulicach. Wodę niezdatną do picia. Choroby i zatrucia. Rocznie z powodu brudu i złej jakości powietrza ginie więcej ludzi niż podczas jakiejkolwiek wojny, którą w naszych czasach prowadziła Wielka Brytania ostrzegał Chadwick i dodawał, że miejsce każdej przedwcześnie zmarłej osoby szybko zajmuje następna bo rozrodczość w slumsach była nie do opanowania. Najgorzej było w Londynie, ale większość innych miast doby rewolucji przemysłowej nie odstawała w tym wypadku od stolicy. Lekarz odwiedzający biedną dzielnicę Manchesteru z przerażeniem odkrył, że z jednej toalety korzystało 380 osób. Mathew Crabtree rozpoczął pracę w fabryce w wieku ośmiu lat. Gdy roboty było mniej, pracował 11 godzin. Kiedy trzeba było się przyłożyć, stał przy swojej maszynie od piątej rano do dziewiątej wieczorem. Mieszkał dwie mile od miejsca pracy, ale zwykle zdążył na czas. W przypadku spóźnienia był bowiem bity. Zresztą kary cielesne wymierzano nawet za najmniejsze przewinienia. Mathew opowiadał, że krzyki i płacz nie ustawały w warsztacie ani na moment. W końcu rozlegał się gwizdek. Chłopak wracał do domu, do rodziców. Jadł kolację (o ile była) i szedł spać. Mathew Crabtree był jednym z wielu. Głodowe pensje robotników sprawiały, że rodziny z klasy robotniczej nie mogłyby się utrzymać bez dodatkowych pieniędzy przynoszonych do domu przez latorośle. Prawdę mówiąc, chłopak mógł trafić gorzej. Gdyby, jak tysiącom dzieci w całej Wielkiej Brytanii, przyszło mu czyścić kominy, mógł złamać sobie kark albo udusić się czadem.

19 nowy czas 4 września czas przeszły Głód i niewygody stłoczonych w nieludzkich warunkach mas nieznających się nawzajem ludzi sprawiały, że w miastach dramatycznie rosła przestępczość. Polskie słowo chuligan pochodzi najprawdopodobniej od imienia Houlihan, należącego do irlandzkiego opryszka grasującego w owym czasie po londyńskiej dzielnicy Southwark. Zaniepokojenie szerzącymi się w całym kraju zabójstwami, gwałtami i kradzieżami wyrażała nawet królowa Wiktoria. Trzeba było coś z tym zrobić. Jeszcze w 1829 roku rząd wprowadził na ulice Londynu policjantów znanych dziś jako bobbies. Na początku nazywano ich peelers (od nazwiska Roberta Peela ówczesnego ministra spraw wewnętrznych), ale już wtedy ubrani byli w charakterystyczne mundury i czapki. W latach pięćdziesiątych XIX wieku komisariat był już w każdym większym mieście. Ale nawet bobbies nie mogli powstrzymać mordercy z Whitechapel, szerzej znanego jako Kuba Rozpruwacz. W 1888 roku na wschodzie Londynu zaczęto odkrywać ofiary brutalnych mordów na prostytutkach. Zabójca czuł się bardzo pewnie. Był nawet na tyle bezczelny, że wysłał list do przywódcy komitetu obywatelskiego, który codziennie patrolował ulice dzielnicy Whitechapel. Do przesyłki dodał niewielkie pudełeczko z makabryczną zawartością połową ludzkiej nerki. Jak twierdził, drugą zjadł. Miejsce nadania: Piekło widniało na kopercie. Zbrodniarza nigdy nie złapano. Na nic codzienne patrole i niekończące się domysły mieszkańców. Czy to masoneria? Może ktoś z policji? To z pewnością Żydzi! A może ktoś, kto w tak makabryczny sposób chce wykazać bezradność funkcjonariuszy? Mnożyły się domysły. Na nic zdały się nowatorskie metody prowadzenia śledztwa. Scotland Yard po raz pierwszy sprowadził na jego potrzeby specjalnie szkolone psy. Wkrótce z nich zrezygnował, ponieważ karma okazała się zbyt droga, a nosy ogarów nic nie W Hyde Parku stanął kryształowy pałac wywąchały. Tajemnicę swojej tożsamości Kuba Rozpruwacz wziął ze sobą do grobu. Historyk Paul Begg napisał potem, że dla przedstawicieli wyższych klas był on ucieleśnieniem wszystkich obaw, jakie wiązali z gwałtowną, zdemoralizowaną i brudną masą ludzi czających się w ciemnych zakamarkach East Endu. Jedyną rzeczą, jaką kobieta może zrobić dla zapewnienia sobie przyzwoitego bytu to być dobrą dla takiego mężczyzny, którego stać na to, żeby był dla niej dobry napisał George Bernard Shaw w Profesji pani Warren. Dziewczyna z rozpuszczonymi włosami zapewne prostytutka gwałtownie podnosi się z kolan swojego bogatego kochanka. Do pokoju wpada promień światła. Na fortepianie leżą wciąż otwarte nuty piosenki, którą para jeszcze przed chwilą śpiewała Often in Dla Brytyjczyków śmierć Wiktorii był końcem świata, bo niewielu pamiętało go bez królowej the Still Night opowiada o utraconej niewinności. Zegar pokazuje już niemal południe; czasu na zejście ze złej drogi zostało więc niewiele. Pod stołem złowroga przepowiednia: tłusty kot poluje na swoją ofiarę niewielką myszkę. Awakening Conscience (Budzące się sumienie) obraz namalowany w 1853 roku przez Williama Holmana Hunta mógłby stać się symbolem wiktoriańskiej hipokryzji w sprawach seksu. Bo życie w XIX-wiecznej Anglii to życie podwójne. Na pierwszym planie była rodzina, czystość i cnota; na drugim częste wizyty w burdelu. Prostytucja na ulicach wiktoriańskiego Londynu była powszechna. Gdy po Wiośnie Ludów na Wyspy przybywali imigranci z kontynentu, zwracali uwagę na przepych miasta, ale też na liczbę kobiet pracujących na ulicy. Dostojewski wspominał z przerażeniem tłumy dwunastolatek sprzedających swe wdzięki na Haymarket. W samej stolicy na życie zarabiało w ten sposób niemal 100 tys. kobiet. To nie przypadek, że pod koniec Dickensowskiego Olivera Twista tytułowy bohater schodzi na drugi plan, a nasza uwaga skupia się na Nancy upadłej dziewczynie o złotym sercu. Przeciwko sytuacji kobiet protestował też dramaturg G.B. Shaw, pisząc swoją Profesję pani Warren. Wiktoriańscy gentelmani nie byli przygotowani na coś tak wulgarnego cenzura teatralna przezornie zakazała więc publicznego wystawiania sztuki. Prawo nie stało po stronie kobiet. O tym, by głosowały, nie mogło być mowy. Parlament przyjął ustawę, która pozwalała na natychmiastowe uzyskanie rozwodu w przypadku, gdy małżonce udowodniono niewierność. Kiedy zaś winny był mąż, to już nie wystarczało. Wprawdzie pod koniec lat pięćdziesiątych XIX wieku rozwody stały się legalne, ale niewiele kobiet się na nie decydowało. Powód? Po rozstaniu całość majątku włącznie z posagiem zagarniał małżonek. Panowie nie musieli się też przejmować dziećmi z nieprawego łoża. Ustawa z 1834 roku zwalniała ich z obowiązku płacenia alimentów. Tradycyjne małżeństwo wiktoriańskie opierało się na uświęconej tradycją dominacji mężczyzny męża i ojca. Ideałem dla kobiety była rola domowego anioła. W końcu, jak przekonywał socjolog Herbert Spencer, kobieta jest po prostu nierozwiniętym do końca mężczyzną. Instynkt seksualny? To głównie domena mężczyzn twierdził doktor Harry Campbell w swoim monumentalnym dziele Fizjologiczne i patologiczne różnice sytemu nerwowego mężczyzn i kobiet. Wybitny krytyk sztuki John Ruskin dodawał zaś, że umysł niewiasty ma ograniczoną pojemność. Edukację trzeba mu więc dawkować oszczędnie. Przecież jeśli zapełni go greka czy łacina, nie starczy już miejsca na umiejętności naprawdę kobietom niezbędne: szycie, sprzątanie i gotowanie. Jeśli już kobieta wbrew podobnym głosom ukończyła szkoły, dalsza droga nie była łatwa. Charlotte Bronte wspomina w jednym ze swoich listów, że wybór był bardzo zawężony i sprowadzał się do kilku opcji: guwernantka, nauczycielka, pokojówka. Zawsze pozostawała też fabryka. Samotne matki, żyjące na skraju ubóstwa i poddane codziennemu ostracyzmowi, bardzo często decydowały się na samobójstwo. Szerokim echem odbiła się historia Mary Furley opisana przez dziennik The Times. W 1844 roku czterdziestoletnia kobieta rzuciła się z jednego z mostów nad Regent s Canal. W ramionach trzymała półtoraroczne dziecko. Furley mieszkała w przytułku, gdzie regularnie ją maltretowano. Pewnego dnia zabrała dziecko i uciekła. Chciała zarabiać na życie, szyjąc ubrania. Gdy zrozumiała, że nie będzie w stanie się w ten sposób utrzymać, zdecydowała, że woli odebrać sobie życie, niż wrócić do przytułku. Kobietę odratowano, ale dziecko zginęło. Mimo głośnych protestów mediów Furley skończyła na szubienicy. Była jedną z wielu. Times publikował nawet specjalną rubrykę Found Drowned dokumentującą przypadki kobiet głównie prostytutek rzucających się z mostów. Podczas gdy Anglicy robili zakupy i oglądali cuda techniki, na Półwyspie Appenińskim spiskowali karbonariusze. Gdy po drugiej stronie kanału La Manche eksplodował impresjonizm, na Wyspach tworzyli prerafaelici zapatrzeni w jasne kolory renesansu. Wrzały ulice Berlina, Wiednia i Paryża. Na ulice Londynu rewolucja nie dotarła. Wiktoriańską Anglię spowijała otulina oddzielająca ją od burzliwych wydarzeń reszty Europy. Rytuału picia herbaty o piątej nie mąciły niepokoje społeczne znane z innych zakątków Starego Kontynentu. Ten spokój Brytyjczycy zawdzięczali swej gotowości do reformowania kraju. Sytuacja kobiet z wolna się poprawiała. W latach pięćdziesiątych wywalczyły one prawo do zabezpieczenia finansowego w przypadku rozpadu małżeństwa. Po interwencji posła i filozofa Johna Stuarta Milla dostały też prawo głosu w wyborach lokalnych. Dzieci od pracy w kopalniach i kominach wybawiła szkoła. Parlament z wolna ograniczał czas pracy, po raz pierwszy w historii fundując wielu Brytyjczykom wakacje z prawdziwego zdarzenia. Wiek XIX bowiem to wiek filantropów i idealistycznych reformatorów, takich jak wspomniany już Edwin Chadwick czy lord Shaftesbury. Era wiktoriańska była złota również dlatego, że tak wielu żyjących ówcześnie ludzi zdawało sobie sprawę z jej ciemnych stron. To prawda, reformy były często powolne i niewystarczające. Kobiety na pełnię praw wyborczych musiały czekać jeszcze długo do końca I wojny światowej. Ale zmiany wystarczały, by upuścić parę społecznego niezadowolenia. Anglia, którą królowa Wiktoria widziała, po raz pierwszy wychodząc w koronie na balkon Buckhingam Palace, bardzo różniła się od tej z przełomu wieków. Wiktoria umarła 22 stycznia 1901 roku. Dla Brytyjczyków był to koniec świata, bo niewielu pamiętało go bez królowej. Życie bez niej wydawało się niemożliwe. A jednak żyć trzeba było. Nad Europą zbierały się już ciemne chmury, a XIX-wieczny optymizm i wiara w postęp miały być wystawione na ciężką próbę. Gdy wiktoriańska lokomotywa zmierzała ku końcowej stacji, Niemcy i Włochy były już zjednoczone, a Ameryka niegdyś angielska kolonia powoli doganiała Imperium. Indyjska perła w koronie śniła sny o niepodległości. Rosyjscy rewolucjoniści czytali napisany w bibliotece British Museum Kapitał. A Wiktoria umierała w ramionach swego prawnuka Wilhelma II jednego z tych, którzy utopią XX wiek w morzu krwi. Adam Dąbrowski

20 20 agenda 4 września 2010 nowy czas A New Chapter Sophia Butler vegetables hold you on an even keel, not often rocked by urgent cravings for sugar or comfort foods. I find myself living according to the law of attraction and repulsion with regards to rubbish thoughts and words, phrases and associations which we are constantly accumulating (mostly unconsciously). I can hear my inner voice in the quiet times now; she tells me that when I start skidding I must steer in the direction in which I am pushed only this way is eventual equilibrium regained. The time between August and September is not recognised in the West as a separate season, but it is known in popular films and literature as the Indian summer. It is the transitional time from the light and warmth of the summer, into the rusty colours and sounds of autumn; when the energy of intensity begins to settle. A certain pause takes place when we stop to feel it. This sweet and mellow time of year ushers in the harvest. In love, passion recedes into introspection; it is a time for addressing and assimilating the sometimes flashing tempers of summer and highly charged emotions in relationships. As the conkers drop to the ground, life feels a little more serious than in the heat and we tend towards nostalgia and a touch of melancholia as the evenings draw in and the colourful carpet of leaves weans us from the bright days into the bleaker mornings to come. After eating macrobiotically for just six months, you respond to natural rhythms. They guide you like a compass, as moods and cravings calm themselves; the whole grains and After a two year wait, Ania s wedding finally arrived and our Snob Club reassembled in Krakow, where we met and lived together for six months. Our little conglomerate hails from Australia, America, Holland, Hungary, Germany/Italy and the UK; a mixture of pure bloods and mongrels, all living in the Polish diaspora. Krakow came to all of us the first time as a stop gap: we were reluctant to completely relinquish student-dom and begin serious life. I was pleased to see that some things do not change; our favourite barman and dear friend Maciek served us our remembered favourites in Wodka bar. We had to recognize that each of us was adrift in the world and once again, the homeland brought out the spark we needed to return to our lives with renewed gusto; for soulless jobs to left, dissertations to be written and serious plans to be laid. The wedding was a wonderful fusion of traditions and cultures; the Italians were not sure what to do with the rice, how to handle the Polish vodka which was flowing ceaselessly from open buckets and the meaning of the bramy positively baffled them. In the spirit of the World Cup; vuvuzelas were pulled from the Italian cars during the negotiations to allow the bride and groom to pass! At some point during the reception, the language barriers began to fade away and the Italians Our Snob Club at Anias' wedding began something of a show to rival our Polish waltz and chants. When we shouted Gorzko! Gorzko! meaning bitter the bride and groom had to kiss to sweeten the atmosphere, the kisses became passionate embraces and the guests howled with delight. At which point the men on the groom s side put a shoe in their mouths and began a tango of sorts amongst themselves. We are still unsure whether this is a custom, or simply the effect of our Wyborowa! Living together in Krakow as a family would be a brilliant prospect for the Snobs! We struck up a deal: if in time to come we find ourselves isolated and lonely, we will all return and open a bar together. A contingency plan made in heaven! Even if it never comes to pass, the thought itself cushions the harsher blows of life in which we learn the lessons we need to become who we are. My closing column signals the end of Ania s life as a single woman and the close of living at Ladyholm. A new chapter begins for Ania as Mrs. Esposito, and for Ross and I: new paths. We jumped into our experiment of living together, in the wilderness. Unfortunately, our journeys have led us apart. In times of acute distress, I always find myself reaching out for philosophies which put things into perspective. The urgency of despair drives us to the brink of madness and sometimes beyond. How can we love fiercely and passionately and be expected to get over it, move on and accept it when we don t want to?! It is an incomprehensible business. It is difficult to know when to fight and when to accept; does surrender mean inaction? How can we act when we cannot trust our instincts, because they are so coloured by our emotional drive? Can we ever come back from hurting each other deeply? By all accounts, this seems to be a ripe time for spiritual development. There is something about the depth of agony and pain which activates the immediateness of life; colours look more distinct, everything tastes sharper, every conversation you engage in feels divinely inspired; gleaning untold pearls of wisdom. For those of you who, like me are experiencing this state, inter- jacek ozaist WYSPA [29] Lecę na chmurze dymu w srebrzystej stroboaureoli zanotowałem po ciemku na obdartym z folii pudełku po marlboro. Miał to być wstęp do wiersza, piosenki lub czegoś podobnego, co, oczywiście, nigdy potem nie miało być kontynuowane. Ale zapisałem, bo byłem szczęśliwy i uważałem, że warto. I zawsze można było zrymować z boli. Ukryty w mroku sceny pubu Duke of Cambridge na której onegdaj zagrał sam Jimmy Hendrix z bijącym sercem patrzę na kołyszących się bezładnie ludzi. Jeszcze parę tygodni temu nie miałem pojęcia, kim są: Pakito, Tiesto, C-Bool, Kalwi&Remi... Bawią się tętni mi w głowie radosna myśl tańczą jak szaleni. Spaliłem pierwsze dwa, trzy piątki, bo chciałem, żeby było jak w krakowskiej Rotundzie ostro, rockowo, metalowo. Zresztą profil Duke a skłaniał mnie do tego, bym uderzył w mocne tony. Przecież to tu w każdą sobotę zbierała się szalona gromada wielbicieli ostrego grania, a sala prawie pękała w szwach. Ale moi Polacy chcieli disco polo, techno, dance. Pukali się w głowę, pokazywali mi różne brzydkie gesty, pluli, szarpali się, wychodzili, gdy proponowałem im Metallikę, Acid Drinkers, Vadera, Kata, Theriona, Cradle of Filth... Dwie młode Francuzki ratowały nieco sytuację, od czasu do czasu wyskakując na parkiet, by potrząsnąć przebarwionymi na czerwono czuprynami. To zatrzymało kilku kolesi i około północy, po wypiciu hektolitrów piwa, wszyscy bawili się świetnie. Ale do domu wracałem z opuszczoną głową. Przez całe studia chodziliśmy z Matusiem w każdy piątek do Rotundy. Nieraz był taki tłok, że trzeba było czekać, aż słabsi się upiją i pójdą spać, by dopchać się na parkiet. Ile ja tam widziałem koncertów! Acid Drinkers, Dżem (z Dewódzkim), Closterkeller, Piwo, Artrosis, Bakszysz, Golden Life... więcej nie pamiętam, choć było tych kapel wiele. O północy zawsze puszczali nam We will rock you Queen, żebyśmy wiedzieli, że jeszcze sześć godzin balangi przed nami, a o szóstej rano, kiedy Luis Armstong nucił swój Wonderful World, to był znak, że już świt i trzeba iść do domu. W Rotundzie leczyłem się z emocjonalnych ran zadanych przez przypadkowo spotkane kobiety, które uważałem za kobiety życia. Tam odpoczywałem po trudach każdego tygodnia i świętowałem udane sesje. Bardzo chciałem przenieść tego ducha młodzieńczego szczęścia i niczym nieskalanej, spontanicznej radości do Duke a, lecz okazało się to niemożliwe. Kraków 1997 i Londyn 2006 to były dwa różne wszechświaty. W trzeci piątek mojej daremnej, rozrywkowej krucjaty dla emigrantów jakiś młody, nieco pulchny chłopak wskoczył mi na scenę i zawołał: A nie masz Pakito?! Czego?! Tiesto nie masz?! Co?! Spojrzał na mnie niczym cierpliwe dziecko na swego mało rozgarniętego tatusia. Tu trzeba techno zapodać. Ludziska chcą tańczyć, nie czarną mszę odprawiać. Jak nie masz, to ja ci przyniosę. Nawet teraz mam... Sięgnął do kieszeni i podał mi CD. Kumplowi nagrałem. Bierz i graj! Po kolei!!! Zmieniłem muzykę, zmieniłem sposób myślenia, zapełniłem salę. Odtąd nikt nie wychodził obrażony ani nie pokazywał mi, gdzie mam się popukać, żeby jutro było lepiej. I zaczęło ludzi przybywać. W pewnym momencie przestraszyłem się, że nie dam rady. Nie miałem skąd brać muzyki. Z pomocą przyszedł mi mój młody szwagier, który okazał się wielbicielem techno i bywalcem klubów, o jakich nigdy wcześniej nie słyszałem. Przesłuchiwaliśmy, nagrywaliśmy, porównywaliśmy klimaty i bity. Po tygodniu sieczka w moich uszach przybrała kształt wysublimowanej rozrywki dla mas. Miałem tyle muzy, że mogłem grać imprezę przez tydzień. Pytanie, czy się do tego nadawałem, delikatnie pominę. Praca to praca. Przygotowałem się, najlepiej jak umiałem, i w niektóre piątki było w Duke u naprawdę tłoczno. Do pierwszej bijatyki, pierwszych straconych zębów, pierwszych ran zadanych tępym ostrzem nienawiści. Wiele razy słyszałem, że ostra, ciężka muzyka wzbudza agresję. Tymczasem w klubie, który stworzyłem, Polacy bili innych Polaków bez mrugnięcia powieką. Jednemu z nich uratowałem tyłek, trzymając go przez całą noc pod nogami w didżejce. Później okazało się, że to on zawinił. Podobno nasłał na porządnego człowieka bandę naćpanych kolesi, którzy wytłukli mu zęby i połamali żebra. Do końca życia nie zapomnę uścisku jego palców zaciśniętych na moich łydkach, gdy bardzo umięśnieni i zezłoszczeni mężczyźni szukali go po całym klubie. Był siny, prawie zielony, gdy barmanka zamknęła wszystkie drzwi i mógł nareszcie wypełznąć na wolność. Początkowo pracowaliśmy we troje. Przypadkowo złowiona Kasia objęła w posiadanie bar, ja wziąłem salę, a mój znowu pijący przyjaciel Grześ pracował jako ochroniarz. Cwana była z niego bestia. Od progu mówił ludziom, że bardzo ceni sobie tę pracę i prosi, by nie wszczynać burd, bo inaczej ją straci. Słuchajcie, spójrzcie na mnie. Nie jestem kozakiem. Wyświadczcie mi przysługę, proszę. Zachowujcie się przyzwoicie. Jestem niskiego wzrostu, porządnym gościem. Jeśli będą zadymy, zwolnią mnie. Rozumiecie?

Opakowania na materiały niebezpieczne

Opakowania na materiały niebezpieczne Założyciel firmy Georg Utz 1916 1988 Opakowania na materiały 208 GGVS Opakowania na materiały 209 Opakowania na materiały Cer ty fi ko wa ne po jem ni ki Utz jest pro du cen tem sze ro kiej ga my opa ko

Bardziej szczegółowo

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!!

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W dniu 30-04-2010 roku przeprowadziłem wywiad z moim opą -tak nazywam swojego holenderskiego dziadka, na bardzo polski temat-solidarność. Ten dzień jest może najlepszy

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie

Bardziej szczegółowo

250 pytań rekrutacyjnych

250 pytań rekrutacyjnych 250 pytań rekrutacyjnych które pomogą Ci zatrudnić właściwych ludzi 250 pytań rekrutacyjnych, które pomogą Ci zatrudnić właściwych ludzi Autorzy Katarzyna Chudzińska dyrektor zarządzający zasobami ludzkimi

Bardziej szczegółowo

g o n iec goniec goniec

g o n iec  goniec goniec goniec g goniec fot. Rafphotostudio goniec goniec goniec Sta e stawki 24/7 Wy lij smsa o tr GONIEC na 816e ci 16 (koszt 5+ stan d sms**) Wybierz 020 8 nast pnie num4e97 4434 a np. 0048xxx & zar docelowy

Bardziej szczegółowo

KRYTERIA OCENIANIA ODPOWIEDZI Próbna Matura z OPERONEM i Gazetą Wyborczą. Wiedza o społeczeństwie Poziom podstawowy

KRYTERIA OCENIANIA ODPOWIEDZI Próbna Matura z OPERONEM i Gazetą Wyborczą. Wiedza o społeczeństwie Poziom podstawowy KRYTERIA OCENIANIA ODPOWIEDZI Wiedza o społeczeństwie Poziom podstawowy Listopad 2011 W ni niej szym sche ma cie oce nia nia za dań otwar tych są pre zen to wa ne przy kła do we po praw ne od po wie dzi.

Bardziej szczegółowo

ARKUSZ PRÓBNEJ MATURY Z OPERONEM CHEMIA

ARKUSZ PRÓBNEJ MATURY Z OPERONEM CHEMIA Miejsce na naklejk z kodem ARKUSZ PRÓBNEJ MATURY Z OPERONEM CHEMIA Instrukcja dla zdajàcego POZIOM PODSTAWOWY Czas pracy 120 minut 1. Spraw dê, czy ar kusz eg za mi na cyj ny za wie ra 11 stron (zadania

Bardziej szczegółowo

Wykaz skrótów... 11. Wstęp (Andrzej Patulski)... 13

Wykaz skrótów... 11. Wstęp (Andrzej Patulski)... 13 Wstęp Spis treści Wykaz skrótów... 11 Wstęp (Andrzej Patulski)... 13 1. Źródła i zasady prawa pracy (Krzysztof Walczak)... 19 1.1. Wprowadzenie... 19 1.2. Fi lo zo fia pra wa pra cy... 20 1.3. Pod sta

Bardziej szczegółowo

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1)

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) Turysta: Dzień dobry! Kobieta: Dzień dobry panu. Słucham? Turysta: Jestem pierwszy raz w Krakowie i nie mam noclegu. Czy mogłaby mi Pani polecić jakiś hotel?

Bardziej szczegółowo

UROCZYSTOŚĆ ODSŁONIĘCIA TABLICY PAMIĄTKOWEJ POŚWIĘCONEJ PAMIĘCI PREZYDENTA RP LECHA KACZYŃSKIEGO I OFIAR TRAGEDII SMOLEŃSKIEJ W LO

UROCZYSTOŚĆ ODSŁONIĘCIA TABLICY PAMIĄTKOWEJ POŚWIĘCONEJ PAMIĘCI PREZYDENTA RP LECHA KACZYŃSKIEGO I OFIAR TRAGEDII SMOLEŃSKIEJ W LO UROCZYSTOŚĆ ODSŁONIĘCIA TABLICY PAMIĄTKOWEJ POŚWIĘCONEJ PAMIĘCI PREZYDENTA RP LECHA KACZYŃSKIEGO I OFIAR TRAGEDII SMOLEŃSKIEJ W LO Nr XVII im. A. OSIECKIEJ we WROCŁAWIU, 13 grudnia 2010 r. 13 grudnia 2010

Bardziej szczegółowo

2.1. Identyfikacja Interesariuszy. G4 25a

2.1. Identyfikacja Interesariuszy. G4 25a 16 17 2.1. Identyfikacja Interesariuszy Gru py In te re sa riu szy zo sta y wy bra ne w opar ciu o ana li z dzia al - no Êci ope ra cyj nej Gru py Ban ku Mil len nium. W wy ni ku pro ce su ma - po wa nia

Bardziej szczegółowo

ZBRODNI KATYŃSKIEJ. Centrum Edukacyjne IPN, ul. Marszałkowska 21/25

ZBRODNI KATYŃSKIEJ. Centrum Edukacyjne IPN, ul. Marszałkowska 21/25 ROCZNICA ZBRODNI KATYŃSKIEJ Centrum Edukacyjne IPN, ul. Marszałkowska 21/25 Zostaną po nas tylko guziki (bohater filmu Katyń w reż. A. Wajdy) Szanowni Państwo, Mam zaszczyt zaprosić na I przegląd filmów

Bardziej szczegółowo

ARKUSZ PRÓBNEJ MATURY Z OPERONEM JĘZYK NIEMIECKI

ARKUSZ PRÓBNEJ MATURY Z OPERONEM JĘZYK NIEMIECKI Miejsce na identyfikację szkoły ARKUSZ PRÓBNEJ MATURY Z OPERONEM JĘZYK NIEMIECKI POZIOM ROZSZERZONY CZĘŚĆ I LISTOPAD 2010 Instrukcja dla zdającego Czas pracy 120 minut 1. Sprawdź, czy ar kusz eg za mi

Bardziej szczegółowo

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem!

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem! Proszę bardzo!...książka z przesłaniem! Przesłanie, które daje odpowiedź na pytanie co ja tu właściwie robię? Przesłanie, które odpowie na wszystkie twoje pytania i wątpliwości. Z tej książki dowiesz się,

Bardziej szczegółowo

Jak działa mikroskop? Konspekt lekcji

Jak działa mikroskop? Konspekt lekcji Jak działa mikroskop? Konspekt lekcji Zajęcia zgodne z niniejszym konspektem przeprowadzono z uczniami klasy I gimnazjum podczas Klubu Młodego Odkrywcy DawBas, działającego przy Zespole Szkół w Górsku.

Bardziej szczegółowo

SPRAWDZIAN KOMPETENCJI DRUGOKLASISTY. Kolorowe zadanie 2012

SPRAWDZIAN KOMPETENCJI DRUGOKLASISTY. Kolorowe zadanie 2012 Imię i nazwisko ucznia... Wypełnia nauczyciel Klasa.... SPRAWDZIAN KOMPETENCJI DRUGOKLASISTY Numer ucznia w dzienniku Instrukcja dla ucznia Kolorowe zadanie 2012 TEST Z JĘZYKA POLSKIEGO Czas pracy: 45

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

Hektor i tajemnice zycia

Hektor i tajemnice zycia François Lelord Hektor i tajemnice zycia Przelozyla Agnieszka Trabka WYDAWNICTWO WAM Był sobie kiedyś chłopiec o imieniu Hektor. Hektor miał tatę, także Hektora, więc dla odróżnienia rodzina często nazywała

Bardziej szczegółowo

Doskonalenie w zakresie edukacji zdrowotnej kurs dla nauczycieli wf w gimnazjach

Doskonalenie w zakresie edukacji zdrowotnej kurs dla nauczycieli wf w gimnazjach BAR BA RA WOY NA ROW SKA, MA RIA SO KO OW SKA, MAG DA LE NA WOY NA ROW SKA -SO DAN Doskonalenie w zakresie edukacji zdrowotnej kurs dla nauczycieli wf w gimnazjach W nowej podstawie programowej kszta³cenia

Bardziej szczegółowo

Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik.

Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik. Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik. Panie Adamie, test przesiewowy i test potwierdzenia wykazały, że jest pan zakażony wirusem HIV. MAM AIDS??! Wiemy teraz, że jest

Bardziej szczegółowo

str. 28 DZIENNIK URZÊDOWY KG PSP 1 2 Zarz¹dzenie nr 3

str. 28 DZIENNIK URZÊDOWY KG PSP 1 2 Zarz¹dzenie nr 3 str. 28 DZIENNIK URZÊDOWY KG PSP 1 2 Zarz¹dzenie nr 3 Ko men dan ta G³ówne go Pa ñ stwo wej Stra y Po a r nej z dnia 24 lu te go 2006 r. w spra wie spo so bu pro wa dze nia przez prze³o o nych do ku men

Bardziej szczegółowo

Diva For Rent. Recenzje. Twórcy i wykonawcy. Alicja Węgorzewska. mezzosopran

Diva For Rent. Recenzje. Twórcy i wykonawcy. Alicja Węgorzewska. mezzosopran Recenzje Twórcy i wykonawcy Alicja Węgorzewska mezzosopran Piotr Matuszczyk/Maciej Tomaszewski Fortepian Bogdan Kierejsza skrzypce Jerzy Snakowski pomysł i tekst Jerzy Bończak reżyseria Rafał Olbiński

Bardziej szczegółowo

Fotografia kliniczna w kosmetologii i medycynie estetycznej

Fotografia kliniczna w kosmetologii i medycynie estetycznej aparatura i technika Dr n. farm. Sławomir Wilczyński Katedra i Zakład Biofizyki Wydziału Farmaceutycznego z OML w Sosnowcu, SUM w Katowicach Kierownik Katedry: prof. zw. dr hab. n. fiz. Barbara Pilawa

Bardziej szczegółowo

1. PRZEWODNIK. 1.1. Spis treœci 1.2. Zespó³ autorski 1.3. Skorowidz rzeczowy 1.4. Wykaz skrótów 1.5. Objaœnienia piktogramów PRZEWODNIK.

1. PRZEWODNIK. 1.1. Spis treœci 1.2. Zespó³ autorski 1.3. Skorowidz rzeczowy 1.4. Wykaz skrótów 1.5. Objaœnienia piktogramów PRZEWODNIK. PRZEWODNIK Rozdzia³ 1, str. 1 SKUTECZNE ZARZ DZANIE SPÓ DZIELNI MIESZKANIOW Spis treœci 1. PRZEWODNIK 1.1. Spis treœci 1.2. Zespó³ autorski 1.3. Skorowidz rzeczowy 1.4. Wykaz skrótów 1.5. Objaœnienia piktogramów

Bardziej szczegółowo

Lekcja 1 Przedstawianie się

Lekcja 1 Przedstawianie się Lekcja 1 Przedstawianie się i poznawanie innych 2 Wysłuchaj dialogów, najpierw w wersji oryginalnej, później z tłumaczeniem. Powtarzaj poszczególne kwestie za lektorami. Dialog 1 Przedstawianie się w sytuacji

Bardziej szczegółowo

Drodzy Czytelnicy! Szansa dla powiatu

Drodzy Czytelnicy! Szansa dla powiatu Redaktor wydania: Roman Sokal Dziennikarze: Roman Sokal, Joanna Wyrostek, Marta Wilkos Współpraca: Andrzej Czacharowski, Piotr Flor, Albin Jaworski, Wiktoria Klechowa, Aneta Klimczak, Andrzej B. Miazga,

Bardziej szczegółowo

OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ

OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ 1 Drogi Czytelniku! Życzymy Ci przyjemnej lektury Szkolnego Newsa. Zachęcamy do refleksji nad pytaniem

Bardziej szczegółowo

Przyjazne dziecku prawodawstwo: Kluczowe pojęcia

Przyjazne dziecku prawodawstwo: Kluczowe pojęcia Przyjazne dziecku prawodawstwo: Kluczowe pojęcia Co to są prawa?....3 Co to jest dobro dziecka?....4 Co to jest ochrona przed dyskryminacją?....5 Co to jest ochrona?....6 Co to jest sąd?...7 Co to jest

Bardziej szczegółowo

PALIĆ CZY NIE PALIĆ OTO JEST PYTANIE. SZKOLNY KONKURS ANTYNIKOTYNOWY.

PALIĆ CZY NIE PALIĆ OTO JEST PYTANIE. SZKOLNY KONKURS ANTYNIKOTYNOWY. PALIĆ CZY NIE PALIĆ OTO JEST PYTANIE. SZKOLNY KONKURS ANTYNIKOTYNOWY. DRODZY PIĄTOKLASIŚCI! Palić, czy nie palić - oto jest pytanie, na które uczniowie będą mieli okazję odpowiedzieć już w środę 3 listopada

Bardziej szczegółowo

Obchody 11 listopada Biłgoraj 2014

Obchody 11 listopada Biłgoraj 2014 Obchody 11 listopada Biłgoraj 2014 fot. Zenon Łój od redakcji Spis treści Wstęp 3 Stefan Szmidt Mój Biłgoraj 4 Henryk Wujec Bez uproszczeń Dominikańskie listy z Lublina 6 o. Tomasz Dostatni Wypisy z lektury

Bardziej szczegółowo

STA TUT ZWI Z KU KY NO LO GICZ NE GOWPOL SCE

STA TUT ZWI Z KU KY NO LO GICZ NE GOWPOL SCE Statut Zwi zku Kynologicznego w Polsce 2/ 1 STA TUT ZWI Z KU KY NO LO GICZ NE GOWPOL SCE Roz dzia³ I Po sta no wie nia og l ne 1 Sto wa rzy sze nie no si na zw Zwi zek Ky no lo gicz ny w Pol sceµ zwa ny

Bardziej szczegółowo

Metoda projekt w. badawczych. Po szu ku j¹c no wych spo so b w za in te re so -

Metoda projekt w. badawczych. Po szu ku j¹c no wych spo so b w za in te re so - Metoda projekt w badawczych Me to da pro jek t w jest spo so bem wspie ra nia ak tyw ne go za an ga o wa nia i ce lo we go ucze nia siê oraz roz wo ju in te lek tu al ne go, a dla nie kt rych na uczy cie

Bardziej szczegółowo

Lista zwycięzców 30 zł na start z BZWBK24 mobile

Lista zwycięzców 30 zł na start z BZWBK24 mobile Lista zwycięzców 30 zł na start z BZWBK24 mobile KRYSTYNA S. KRYSTYNA C. EDWARD F. KAROLINA C. WOJCIECH T. JANINA F. FRANCISZKA G. HENRYK H. MIROSŁAW W. JULI BARBARA H. CELINA Ł. STANISŁAW K. HELENA S.

Bardziej szczegółowo

Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014

Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014 Imię i nazwisko Klasa III Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014 Zestaw humanistyczny Kurs fotografii Instrukcja dla ucznia 1. Wpisz swoje imię i nazwisko oraz klasę. 2. Bardzo uważnie czytaj tekst

Bardziej szczegółowo

VAT 2015 PODATKI CZĘŚĆ 1. Ustawa. Akty wykonawcze. Przewodnik po zmianach w VAT tabelaryczne zestawienie zmian z komentarzem PODATKI NR 3

VAT 2015 PODATKI CZĘŚĆ 1. Ustawa. Akty wykonawcze. Przewodnik po zmianach w VAT tabelaryczne zestawienie zmian z komentarzem PODATKI NR 3 PODATKI NR 3 INDEKS 36990X ISBN 9788374403108 STYCZEŃ 2015 CENA 29,90 ZŁ (W TYM 5% VAT) UKAZUJE SIĘ OD 1995 ROKU VAT 2015 PODATKI CZĘŚĆ 1 Ustawa Akty wykonawcze Przewodnik po zmianach w VAT tabelaryczne

Bardziej szczegółowo

Największa operacja służb od czasu papieskiej pielgrzymki

Największa operacja służb od czasu papieskiej pielgrzymki Źródło: http://msw.gov.pl/pl/aktualnosci/12074,najwieksza-operacja-sluzb-od-czasu-papieskiej-pielgrzymki.html Wygenerowano: Czwartek, 7 stycznia 2016, 11:56 Strona znajduje się w archiwum. Czwartek, 05

Bardziej szczegółowo

Na uczy ciel jest oso bą wspo ma ga ją cą,

Na uczy ciel jest oso bą wspo ma ga ją cą, DZIELIMY SIĘ DOŚWIADCZENIAMI Ratujmy kasztanowce Metoda projektu Istota metody projektów polega na tym, że grupa osób uczących się samodzielnie inicjuje, planuje i wykonuje pewne przedsięwzięcia, a następnie

Bardziej szczegółowo

Wydanie specjalne gazetki szkolnej Na szóstkę. z okazji. Ogólnopolskiego Dnia Praw Dziecka. obchodzonego 20 listopada

Wydanie specjalne gazetki szkolnej Na szóstkę. z okazji. Ogólnopolskiego Dnia Praw Dziecka. obchodzonego 20 listopada Wydanie specjalne gazetki szkolnej Na szóstkę z okazji Ogólnopolskiego Dnia Praw Dziecka obchodzonego 20 listopada Chcesz dowiedzieć się, jakie masz prawa i obowiązki?! A do tego wygrać nagrodę? Nic prostszego!

Bardziej szczegółowo

www.nie bo na zie mi.pl

www.nie bo na zie mi.pl Nie bo Na Zie mi www.nie bo na zie mi.pl Kon rad Mi lew ski Wszel kie pra wa za strze żo ne. Nie au to ry zo wa ne roz po wszech nia nie ca ło ści lub frag men tu ni niej szej pu bli ka cji w ja kiej kol

Bardziej szczegółowo

g o n iec goniec goniec

g o n iec goniec goniec goniec goniec goniec fot. Rafphotostudio goniec goniec goniec goniec Sta e stawki 24/7 Polska Obs uga Klienta Bez nowej karty SIM 2 1 Wy lij smsa o tre ci GONIEC na 81616 (koszt 5+ stand sms ** ) Wybierz

Bardziej szczegółowo

RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010

RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010 RYSZARD SADAJ KRAKÓW 2010 MARKOWI MIDURZE NIGDY BY DO GŁOWY NIE PRZYSZŁO, ŻE UŻYJE SUPER GLUE PRZECIWKO CZŁOWIEKOWI aatakowałem w tramwaju. Była wtedy jedenasta w nocy. Miałem w kieszeni tubkę super glue,

Bardziej szczegółowo

WSZĘDZIE DOBRZE, ALE... W SZKOLE NAJLEPIEJ!!!

WSZĘDZIE DOBRZE, ALE... W SZKOLE NAJLEPIEJ!!! GAZETKA SZKOLNA Szkoła Podstawowa Im Mikołaja Kopernika Chorzelów 316 Chorzelów http://www.spchorzelow.pl/ Numer 1 WRZESIEŃ 2009 WSZĘDZIE DOBRZE, ALE... W SZKOLE NAJLEPIEJ!!! CO WARTO PRZECZYTAĆ W GAZETCE?

Bardziej szczegółowo

Twoje prawa obywatelskie

Twoje prawa obywatelskie Twoje prawa obywatelskie Dostęp do praw i sprawiedliwości dla osób z niepełnosprawnością intelektualną Inclusion Europe Raport Austria Anglia Belgia Bułgaria Chorwacja Cypr Czechy Dania Estonia Finlandia

Bardziej szczegółowo

Ogólne warunki grupowego pracowniczego ubezpieczenia na życie GRU/P. Ogólne warunki dodatkowych ubezpieczeń grupowych

Ogólne warunki grupowego pracowniczego ubezpieczenia na życie GRU/P. Ogólne warunki dodatkowych ubezpieczeń grupowych Ogólne warunki grupowego pracowniczego ubezpieczenia na życie GRU/P Ogólne warunki dodatkowych ubezpieczeń grupowych Szanowni Państwo, Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom naszych Klientów, zamieściliśmy

Bardziej szczegółowo

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY Często będę Ci mówić, że to ważna lekcja, ale ta jest naprawdę ważna! Bez niej i kolejnych trzech, czyli całego pierwszego tygodnia nie dasz rady zacząć drugiego. Jeżeli czytałaś wczorajszą lekcję o 4

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Noe i Potop

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Noe i Potop Biblia dla Dzieci przedstawia Noe i Potop Autor: Edward Hughes Ilustracje: Byron Unger; Lazarus Redakcja: M. Maillot; Tammy S. Tłumaczenie: Katarzyna Gablewska Druk i oprawa: Bible for Children www.m1914.org

Bardziej szczegółowo

Spis barier technicznych znajdziesz w Internecie. Wejdź na stronę www.mopr.poznan.pl

Spis barier technicznych znajdziesz w Internecie. Wejdź na stronę www.mopr.poznan.pl 1 Bariery techniczne to wszystko, co przeszkadza ci sprawnie funkcjonować w twoim środowisku i wśród ludzi. Bariery techniczne to również to, co przeszkadza, by inni mogli sprawnie się tobą opiekować.

Bardziej szczegółowo

Balon Krzysztof. 1. Życiorys. 4. Arkusz. Spis Treści: 2. Reakcje 3. Rysunek. Prezentacja końcowa Grupa 1011

Balon Krzysztof. 1. Życiorys. 4. Arkusz. Spis Treści: 2. Reakcje 3. Rysunek. Prezentacja końcowa Grupa 1011 Spis Treści: 1. Życiorys 2. Reakcje 3. Rysunek 4. Arkusz Balon Krzysztof Prezentacja końcowa Grupa 1011 Życiorys Urodziłem sie 21.10.1993 w Krakowskim szpitalu. Początkowe lata dzieciństwa spędziłem na

Bardziej szczegółowo

JUŻ PRA CU JĄ! materiały prasowe

JUŻ PRA CU JĄ! materiały prasowe JUŻ PRA CU JĄ! materiały prasowe Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych Projekt jest współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach działania

Bardziej szczegółowo

Parafia Rokitnica. Kalendarz

Parafia Rokitnica. Kalendarz Parafia Rokitnica Kalendarz 2012 KOŚCIÓŁ PARAFIALNY P.W. NAJŚW. SERCA PANA JEZUSA W ZABRZU ROKITNICY Wj eż d ż a ją c d o Ro k i t n i c y, z w ł a s z c z a d r o g a m i o d s t r o n y Mi e ch o w i

Bardziej szczegółowo

Rozmowa ze sklepem przez telefon

Rozmowa ze sklepem przez telefon Rozmowa ze sklepem przez telefon - Proszę Pana, chciałam Panu zaproponować opłacalny interes. - Tak, słucham, o co chodzi? - Dzwonię w imieniu portalu internetowego AmigoBONUS. Pan ma sklep, prawda? Chciałam

Bardziej szczegółowo

Obóz odbywał się od 6 do 28 lipca i z naszej szkoły pojechały na niego dwie uczennice. 5.07.2011 r. (wtorek)

Obóz odbywał się od 6 do 28 lipca i z naszej szkoły pojechały na niego dwie uczennice. 5.07.2011 r. (wtorek) Moscovia letni obóz językowy dla ludzi niemalże z całego świata. Wyjazd daje możliwość nauki j. rosyjskiego w praktyce, a także poznania ludzi z różnych stron świata. Obóz odbywał się od 6 do 28 lipca

Bardziej szczegółowo

IV Noc z Filmem Historycznym - Jan Nowak Jeziorański - Kurier z Warszawy

IV Noc z Filmem Historycznym - Jan Nowak Jeziorański - Kurier z Warszawy IV Noc z Filmem Historycznym - Jan Nowak Jeziorański - Kurier z Warszawy 20.02.2015r. w naszej szkole odbyła się kolejna Noc z Filmem Historycznym. W tym roku pochyliliśmy się nad sylwetką Jana Nowaka

Bardziej szczegółowo

Warszawa, czerwiec 2012 BS/78/2012 KTO WYGRA EURO 2012 PRZEWIDYWANIA POLAKÓW

Warszawa, czerwiec 2012 BS/78/2012 KTO WYGRA EURO 2012 PRZEWIDYWANIA POLAKÓW Warszawa, czerwiec 2012 BS/78/2012 KTO WYGRA EURO 2012 PRZEWIDYWANIA POLAKÓW Znak jakości przyznany przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 11 stycznia 2012 roku Fundacja Centrum Badania Opinii Społecznej

Bardziej szczegółowo

Praca w wakacje. www.pip.gov.pl

Praca w wakacje. www.pip.gov.pl www.pip.gov.pl Pierwsza praca Jeżeli chcesz podjąć pracę jako pracownik młodociany mu sisz: mieć co najmniej ukończone gimnazjum oraz po sia dać świa dec two le kar skie stwier dza ją ce, że praca którą

Bardziej szczegółowo

Piotr Wojciechowski PRAWO PRACY. Poradnik dla pracodawcy

Piotr Wojciechowski PRAWO PRACY. Poradnik dla pracodawcy Piotr Wojciechowski PRAWO PRACY Poradnik dla pracodawcy Projekt graficzny okładki Dorota Zając Opracowanie redakcyjne Izabella Skrzecz Opracowanie typograficzne i łamanie Barbara Charewicz Copyright Główny

Bardziej szczegółowo

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 )

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) Klient: Dzień dobry panu! Pracownik: Dzień dobry! W czym mogę pomóc? Klient: Pierwsza sprawa: jestem Włochem i nie zawsze jestem pewny, czy wszystko

Bardziej szczegółowo

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Jako mała dziewczynka miałam wiele marzeń. Chciałam pomagać innym ludziom. Szczególnie starzy, samotni

Bardziej szczegółowo

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM KATARZYNA ŻYCIEBOSOWSKA POPICIU WYDAWNICTWO WAM Zamiast wstępu Za każdym razem, kiedy zaczynasz pić, czuję się oszukana i porzucona. Na początku Twoich ciągów alkoholowych jestem na Ciebie wściekła o to,

Bardziej szczegółowo

Ubezpieczenia osobowe. Og lne Warunki Ubezpieczenia Sp³aty Kredytu dla Kredytobiorc w Banku PAKIET MULTIBEZPIECZNY. Allianz ubezpieczenia od A do Z.

Ubezpieczenia osobowe. Og lne Warunki Ubezpieczenia Sp³aty Kredytu dla Kredytobiorc w Banku PAKIET MULTIBEZPIECZNY. Allianz ubezpieczenia od A do Z. Ubezpieczenia osobowe Og lne Warunki Ubezpieczenia Sp³aty Kredytu dla Kredytobiorc w Banku PAKIET MULTIBEZPIECZNY Allianz ubezpieczenia od A do Z. Spis treœci.........................................................................................................

Bardziej szczegółowo

PODSUMOWANIE AKCJI DRUGIE ŻYCIE

PODSUMOWANIE AKCJI DRUGIE ŻYCIE PODSUMOWANIE AKCJI DRUGIE ŻYCIE I LO IM. KAROLA MARCINKOWSKIEGO W POZNANIU KLASA MEDICUS-2 Wychowawca klasy: mgr Renata Mikołajczyk-Szwaczkowska POZNAŃ 2013/2014 25 października 2013r. - w naszej szkole

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni Biblia dla Dzieci przedstawia Kobieta Przy Studni Autor: Edward Hughes Ilustracje: Lazarus Redakcja: Ruth Klassen Tłumaczenie: Joanna Kowalska Druk i oprawa: Bible for Children www.m1914.org 2014 Bible

Bardziej szczegółowo

Dzieci 6-letnie. Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw

Dzieci 6-letnie. Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw Dzieci 6-letnie Temat: RADOŚĆ I SMUTEK PRAWEM DZIECKA Cele ogólne: Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw Cele szczegółowe: DZIECKO: poznaje prawo do radości i smutku potrafi

Bardziej szczegółowo

Informator Kulturalny Bibliotecznego Punktu Informacji Kulturalnej 02.10.2015 31.10.2015

Informator Kulturalny Bibliotecznego Punktu Informacji Kulturalnej 02.10.2015 31.10.2015 Informator Kulturalny Bibliotecznego Punktu Informacji Kulturalnej 02.10.2015 31.10.2015 02 październik 2015 (piątek) wstęp 10.00.00 Kino Kępa Noc Walpurgii Centrum Promocji Kultury ul. Podskarbińska 2

Bardziej szczegółowo

Plan obchodów rocznic, dziedzictwa, tradycji i pamięci narodowej na rok 2012 na terenie miasta Katowice

Plan obchodów rocznic, dziedzictwa, tradycji i pamięci narodowej na rok 2012 na terenie miasta Katowice Plan obchodów rocznic, dziedzictwa, tradycji i pamięci narodowej na rok 2012 na terenie miasta Katowice Data Miejsce obchodów Forma obchodów 4 kwietnia Szkoła Policji Posadzenie Dębów Pamięci i odsłonięcie

Bardziej szczegółowo

Wizyta WAT w Zespole Szkół im. gen. Sylwestra Kaliskiego w Górze

Wizyta WAT w Zespole Szkół im. gen. Sylwestra Kaliskiego w Górze Wizyta WAT w Zespole Szkół im. gen. Sylwestra Kaliskiego w Górze W dniach 09-11 kwietnia 2014 r. gościliśmy w naszej szkole delegację z Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie w składzie: płk dr inż.

Bardziej szczegółowo

Staż zawodowy w Komendzie Siegen Wittgenstein

Staż zawodowy w Komendzie Siegen Wittgenstein Staż zawodowy w Komendzie Siegen Wittgenstein Komisarz Martin Schlagner policjant z Siegen przebywał na stażu zawodowym w Jeleniej Górze we wrześniu 2012 roku, natomiast w październiku w Policji Siegen

Bardziej szczegółowo

Wykonanie posadzki betonowej

Wykonanie posadzki betonowej Wykonanie posadzki betonowej Gładź betonowa grubości 8-10 cm powinna być zbrojona siatką stalową. NARZĘDZIA I MATERIAŁY poziomnica miarka deski grubości 27 mm linijka deski grubości 12 mm, służące do wyznaczenia

Bardziej szczegółowo

Marcin Witkowski Wystawa "Katyń" Wadoviana : przegląd historyczno-kulturalny 13, 284-287

Marcin Witkowski Wystawa Katyń Wadoviana : przegląd historyczno-kulturalny 13, 284-287 Marcin Witkowski Wystawa "Katyń" Wadoviana : przegląd historyczno-kulturalny 13, 284-287 2010 Marcin Witkowski Wystawa Katyń W dniach 9 kwietnia 14 maja 2010 roku na wadowickim Rynku prezentowaliśmy wystawę

Bardziej szczegółowo

W dzisiejszym wydaniu:

W dzisiejszym wydaniu: Internetowy Miesięcznik wydawany przez Zespół Szkół Nr 1 im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w Myszkowie Wrzesień 2009 Czy to była kula, synku, czy to serce pękło? Krzysztof Kamil Baczyński W dzisiejszym wydaniu:

Bardziej szczegółowo

ubezpieczenia komunikacyjne ogólne warunki ubezpieczeń komunikacyjnych

ubezpieczenia komunikacyjne ogólne warunki ubezpieczeń komunikacyjnych ubezpieczenia komunikacyjne ogólne warunki ubezpieczeń komunikacyjnych Ogólne Warunki Ubezpieczenia Odpowiedzialności Cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych w ruchu zagranicznym - Zielona Karta 24.02.2016

Bardziej szczegółowo

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa-

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa- Przedstawienie Agata od kilku dni była rozdrażniona. Nie mogła jeść ani spać, a na pytania mamy, co się stało, odpowiadała upartym milczeniem. Nie chcesz powiedzieć? mama spojrzała na nią z troską. Agata

Bardziej szczegółowo

OGسLNE ZASADY zamieszczania nekrolog w

OGسLNE ZASADY zamieszczania nekrolog w OGسLNE ZASADY zamieszczania nekrolog w I. DEKLARACJA WYDAWCY II. OKREعLENIA Ago ra SA, wy daw ca Ga ze ty Wy bor czej wiad czy kom plek so wà usùu gو Ne kro lo gi, po le ga jà cà na za miesz cza niu ne

Bardziej szczegółowo

Warszawa, marzec 2013 BS/25/2013 CO ZROBIĆ Z WRAKIEM PREZYDENCKIEGO TUPOLEWA, KTÓRY ROZBIŁ SIĘ POD SMOLEŃSKIEM

Warszawa, marzec 2013 BS/25/2013 CO ZROBIĆ Z WRAKIEM PREZYDENCKIEGO TUPOLEWA, KTÓRY ROZBIŁ SIĘ POD SMOLEŃSKIEM Warszawa, marzec 2013 BS/25/2013 CO ZROBIĆ Z WRAKIEM PREZYDENCKIEGO TUPOLEWA, KTÓRY ROZBIŁ SIĘ POD SMOLEŃSKIEM Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 11 stycznia 2013

Bardziej szczegółowo

Rysunek 3.13 Zakup płyty Audio CD w sklepie internetowym

Rysunek 3.13 Zakup płyty Audio CD w sklepie internetowym 64 Zakupy w sieci Trochę inaczej wygląda zakup towarów lub usług. Masz np. zamiar kupić książkę lub płytę CD z muzyką ulubionego zespołu. Wymienione produkty należą do często kupowanych przez Internet,

Bardziej szczegółowo

Pojemniki niestandardowe

Pojemniki niestandardowe Założyciel firmy Georg Utz 1916 1988 Pojemniki niestandardowe 236 Pojemniki specjalnego przeznaczenia Pojemniki specjalnego przeznaczenia 237 Rozwiązania dopasowane do potrzeb klienta Po jem ni ki spe

Bardziej szczegółowo

Janusz A. Marszalec Jak zostać przedsiębiorcą Zbuduj własną firmę i odnieś sukces!

Janusz A. Marszalec Jak zostać przedsiębiorcą Zbuduj własną firmę i odnieś sukces! Janusz A. Marszalec Jak zostać przedsiębiorcą Zbuduj własną firmę i odnieś sukces! Obecnym i przyszłym przedsiębiorcom, którzy codziennie walczą o lepszy byt dla siebie i rodziny, i o lepszy świat. W książce

Bardziej szczegółowo

Prezydent RP w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu

Prezydent RP w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu Strona znajduje się w archiwum. Prezydent RP w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu We wtorek, 24 lutego br., Prezydent RP, Zwierzchnik Sił Zbrojnych Lech Kaczyński złożył wizytę w Wyżej

Bardziej szczegółowo

www.budzet.darlowo.pl mln złotych kosztować będzie nowy ciąg ulic prowadzących do portu morskiego

www.budzet.darlowo.pl mln złotych kosztować będzie nowy ciąg ulic prowadzących do portu morskiego W Darłowie ruszył pilotażowy program budżetu obywatelskiego na 2015 rok. Każdy, kto chce i ma ciekawy pomysł na działanie, zmianę, inwestycję czy remont w swojej okolicy, może zgłosić swój projekt do 9

Bardziej szczegółowo

Tekst łatwy do czytania. foto: Anna Olszak. Dofinansowanie zakupu sprzętu lub wykonania usług z zakresu likwidacji barier technicznych

Tekst łatwy do czytania. foto: Anna Olszak. Dofinansowanie zakupu sprzętu lub wykonania usług z zakresu likwidacji barier technicznych Tekst łatwy do czytania foto: Anna Olszak Dofinansowanie zakupu sprzętu lub wykonania usług z zakresu likwidacji barier technicznych Bariery techniczne to wszystko, co przeszkadza ci sprawnie funkcjonować

Bardziej szczegółowo

Ogólne warunki umowy dodatkowej do ubezpieczenia Nowa Perspektywa. Terminowe Ubezpieczenie na Życie

Ogólne warunki umowy dodatkowej do ubezpieczenia Nowa Perspektywa. Terminowe Ubezpieczenie na Życie Ogólne warunki umowy dodatkowej do ubezpieczenia Nowa Perspektywa Terminowe Ubezpieczenie na Życie OGÓLNE WARUNKI DODATKOWEJ UMOWY TERMINOWEGO UBEZPIECZENIA NA ŻYCIE TUŻ/NPER/1/2007 Niniejsze ogólne warunki

Bardziej szczegółowo

Terminy określone w ogólnych warunkach umowy podstawowej stosuje się odpowiednio w niniejszych ogólnych warunkach ubezpieczenia.

Terminy określone w ogólnych warunkach umowy podstawowej stosuje się odpowiednio w niniejszych ogólnych warunkach ubezpieczenia. Ogólne warunki dodatkowego ubezpieczenia na wypadek śmierci lub trwałego i całkowitego inwalidztwa w wyniku nieszczęśliwego wypadku Niniejsze ogólne warunki ubezpieczenia na wypadek śmierci lub trwałego

Bardziej szczegółowo

Gościmy gimnazjalistów ze Społecznego Gimnazjum STO nr 8 w Krakowie. Augustów, 17-19 września 2014

Gościmy gimnazjalistów ze Społecznego Gimnazjum STO nr 8 w Krakowie. Augustów, 17-19 września 2014 Gościmy gimnazjalistów ze Społecznego Gimnazjum STO nr 8 w Krakowie Augustów, 17-19 września 2014 . Jarosław Pytlak - dyrektor Zespołu Szkół STO na Bemowie w Warszawie - zaproponował realizację projektu

Bardziej szczegółowo

NAUKA JAK UCZYĆ SIĘ SKUTECZNIE (A2 / B1)

NAUKA JAK UCZYĆ SIĘ SKUTECZNIE (A2 / B1) NAUKA JAK UCZYĆ SIĘ SKUTECZNIE (A2 / B1) CZYTANIE A. Mówi się, że człowiek uczy się całe życie. I jest to bez wątpienia prawda. Bo przecież wiedzę zdobywamy nie tylko w szkole, ale również w pracy, albo

Bardziej szczegółowo

można było mówić o spokoju. W tym numerze: Relacja z andrzejek w szkole, które odbyły się w formie dyskoteki,

można było mówić o spokoju. W tym numerze: Relacja z andrzejek w szkole, które odbyły się w formie dyskoteki, MIESIĘCZNIK SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. C.K. NORWIDA W DĄBRÓWCE WIEŚCI Cyprian Kamil Norwid Cyprian Kamil Norwid N U M E R I I I SZKOLNE L I S T O P A D 2 0 1 3 Z ŻYCIA SZKOŁY W TYM NUMERZE: Z życia szkoły

Bardziej szczegółowo

2A. Który z tych wzorów jest dla P. najważniejszy? [ANKIETER : zapytać tylko o te kategorie, na które

2A. Który z tych wzorów jest dla P. najważniejszy? [ANKIETER : zapytać tylko o te kategorie, na które 1. Gdyby miał P. urządzać mieszkanie, to czy byłoby dla P. wzorem [ANKIETER odczytuje wszystkie opcje, respondent przy każdej z nich odpowiada tak/nie, rotacja] 1.1 To, jak wyglądają mieszkania w serialach,

Bardziej szczegółowo

Środ ka mi ochro ny indywidualnej wska za ny mi w oce nie ry zy ka za wo do we go przy ob słu dze LPG są także: oku

Środ ka mi ochro ny indywidualnej wska za ny mi w oce nie ry zy ka za wo do we go przy ob słu dze LPG są także: oku BHP NA STACJACH LPG Pra cow nik, przy stę pu jąc do pra cy na sta no wi sku ope ra to ra LPG po wi nien za po znać się z oce ną ry zy - ka za wo do we go dla je go sta no wi ska oraz sto so wać odzież

Bardziej szczegółowo

1 www.pelplin.pl www.mok.pelplin.pl

1 www.pelplin.pl www.mok.pelplin.pl LP. Data Nazwa imprezy Miejsce Organizator 1 03.04 (czwartek) W oczekiwaniu na kanonizację Jana Pawła II zespół Familia HP wykona program "Tłumy serc". Utwory pochodzą z dzieł: Pieśń o Bogu ukrytym oraz

Bardziej szczegółowo

SENAT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

SENAT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ ISSN 1643-2851 SENAT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Zapis stenograficzny (1795) Wspólne posiedzenie Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej (204.) oraz Komisji Budżetu i Finansów Publicznych(116.)

Bardziej szczegółowo

Czy Rape Crisis Centre oferuje pomoc wyłącznie kobietom, które niedawno padły ofiarą gwałtu?

Czy Rape Crisis Centre oferuje pomoc wyłącznie kobietom, które niedawno padły ofiarą gwałtu? Jakiego rodzaju usługi oferuje Rape Crisis Centre? Rape Crisis Centre oferuje szeroki zakres usług dla kobiet powyżej 13. roku życia, które padły ofiarą gwałtu, napaści lub przemocy seksualnej. Jest to

Bardziej szczegółowo

XXII MINIKONKURS MATEMATYCZNY

XXII MINIKONKURS MATEMATYCZNY KOD UCZNIA XXII MINIKONKURS MATEMATYCZNY DLA UCZNIÓW KLAS 4 etap szkolny 1. Liczba o dwa większa od liczby dwa razy większej od 6724 to: A. 6 728 B. 2 688 C. 13 42 D. 13 40 2. Do stołówki przyszła grupa

Bardziej szczegółowo

1 3Przyj 0 1cie FOT. MAT. PRASOWE CUKIERNIA KACZMARCZYK. 58 magazyn wesele

1 3Przyj 0 1cie FOT. MAT. PRASOWE CUKIERNIA KACZMARCZYK. 58 magazyn wesele 1 3Przyj 0 1cie W E S E L N E 58 magazyn wesele 1 3 Tortowy zawr t g 0 0owy C o fantazjach w 0 2wiecie s 0 0odko 0 2ci C u kier ni czy 0 2wiat roz wi ja si 0 1 w b 0 0y ska wicz - nym tem pie, ofe ru j

Bardziej szczegółowo

dr To masz To kar ski er go no mia pra cy z lap to pem

dr To masz To kar ski er go no mia pra cy z lap to pem dr To masz To kar ski er go no mia pra cy z lap to pem War sza wa 2010 Pro jekt okład ki Do ro ta Za jąc Zdję cie na okład ce Wojciech Sternak Opra co wa nie re dak cyj ne Iza bel la Skrzecz Re dak cja

Bardziej szczegółowo

RAPORT PODSUMOWUJĄCY

RAPORT PODSUMOWUJĄCY RAPORT PODSUMOWUJĄCY Szczecin, grudzień 2009 Strona1 za nami druga edycja Światowego Tygodnia Przedsiębiorczości w Polsce. Województwo Zachodniopomorskie potwierdziło swoje miejsce w czołówce zarówno polskiej,

Bardziej szczegółowo

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych dr Renata Maciejewska Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie Struktura próby według miasta i płci Lublin Puławy Włodawa Ogółem

Bardziej szczegółowo

Savoir-vivre wobec osób z niepełnosprawnością

Savoir-vivre wobec osób z niepełnosprawnością Savoir-vivre wobec osób z niepełnosprawnością Redakcja: Konstancja Zofia Tanjga Rysunki: Katarzyna Pac-Raszewska Przygotowanie do druku: Adriana Herbut Wydawca i organizator kampanii Wybory samorządowe

Bardziej szczegółowo

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka

Bóg Ojciec kocha każdego człowieka 1 Bóg Ojciec kocha każdego człowieka Bóg kocha mnie, takiego jakim jestem. Raduje się każdym moim gestem. Alleluja Boża radość mnie rozpiera, uuuu (słowa piosenki religijnej) SŁOWA KLUCZE Bóg Ojciec Bóg

Bardziej szczegółowo

32 ROCZNICA-POROZUMIENIA SIERPNIOWE

32 ROCZNICA-POROZUMIENIA SIERPNIOWE BIULETYN N S Z Z S O L I DA R N O Ś Ć K W B KO N I N Do użytku wewnętrznego Biuletyn Nr 77 SIERPIEŃ 2012 Data wydania 30.08.2012 R. Jeśli chcesz znaleźć źródło, musisz iść do góry, pod prąd. /bł. Jan Paweł

Bardziej szczegółowo

Elżbieta Judasz. Prawo pra cy. pierwsze kroki

Elżbieta Judasz. Prawo pra cy. pierwsze kroki Elżbieta Judasz Prawo pra cy pierwsze kroki War sza wa 2012 Aktualizacja Katarzyna Piecyk Pro jekt okład ki www.jsphoto.eu Opra co wa nie re dak cyj ne Izabella Skrzecz Opra co wa nie ty po gra ficz ne

Bardziej szczegółowo