Maria Ziemna Warsaw Poland September October 2005 Interviewer: Marta Cobel-Tokarska Tape 1 Side A

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Maria Ziemna Warsaw Poland September October 2005 Interviewer: Marta Cobel-Tokarska Tape 1 Side A 27.09.2005"

Transkrypt

1 1 Maria Ziemna Warsaw Poland September October 2005 Interviewer: Marta Cobel-Tokarska Tape 1 Side A M.C.-T.: Najpierw pierwsza rzecz, o którą chciałabym zapytać, to jest, co pani pamięta z takich najdawniejszych dziejów pani rodziny: o dziadkach, może albo o pradziadkach, skąd pani rodzina pochodzi. M.Z.: O mojej rodzinie najpierw, tak? No to, dobrze, bo ja spodziewałam się, że będę mówić najpierw o sobie, o swoim urodzeniu Dobrze, ale mogę mówić. Znaczy najbliższa mi to była matka mojej matki, moja babunia ukochana. To była dosyć ciekawa rodzina, bo to była taka rodzina, żyjąca w Chochołowie. Chyba byli jedyną żydowską rodziną w Chochołowie. Tak podejrzewam, mieli tam jakiś sklep. Moja babunia miała dziewięcioro rodzeństwa, była jedną z najstarszych, czy najstarszą córką, ja nie wiem dokładnie i wcześnie zmarła ich matka, na raka i moja babunia się zajmowała rodzeństwem. I prowadziła ten dom, tak że stosunkowo późno jak na tamte czasy wyszła za mąż, bo miała zdaje się 24 czy 25 lat dopiero jak już wyszła, zdaje się, to już była w tamtych czasach stara panna. No a, i pięcioro z tych dziewięciorga rodzeństwa, pięcioro wyemigrowało do Ameryki. M.C.-T.: Przed wojną jeszcze? M.Z.: To była pierwsza wojna, przed pierwsza wojną. Może cześć już po pierwszej wonie, ale raczej przed pierwszą wojną. Tak, że ja mam rodzinę w Ameryce, dużą rodzinę, z którą nie mam w tej chwili kontaktu, z jedną osobą właściwie w tej chwili już. Ale byłam tam w Ameryce u mojej rodziny i opowiem o tym więcej zresztą. Jeśli chodzi o, no tak to wyglądało, ona sama wyszła za mąż, mój dziadek był mało wiem o jego pochodzeniu. Prawdopodobnie pochodził z bardzo religijnej, bo babunia była taka zgóralszczona, że tak powiem, mówiła po góralsku, bo oni żyli wśród górali, byli jedyną żydowską rodziną. A jeśli chodzi o dziadka, to pochodził z bardziej żydowskiej rodziny. Wiem, że był nauczycielem, nie wiem dokładnie, czego, w młodości, potem był w wojsku austriackim, w czasie wojny

2 2 pierwszej, naturalnie, i był kontuzjowany, potem miał jakąś rentę. Potem oni, oni mieli czworo dzieci M.C.-T.: A przepraszam, mogłaby pani powiedzieć, jak się nazywała babcia i dziadek? M.Z.: Tak, naturalnie. Oni się nazywali Rumeldowie, Antonina i Herman Rumeldowie, a ona z domu była Herzman. I mieli czworo dzieci, najpierw najstarsza była moja matka, potem był syn Karol, potem były bliźniaki, z których jeden umarł mając 10 lat. Tak że zostało troje dzieci, które wszystkie wykształciła. Sama miała zdaje się tylko trzy klasy moja babunia, ale wykształciła wszystkie dzieci. Jeden syn był polonistą, jeden był lekarzem a moja mama miała klasyczne gimnazjum skończone i też zaczęła jakieś studia, ale wyszła za mąż, to przerwała. No cóż, potem, oni dosyć, dosyć im było ciężko materialnie, tak, że moja babunia całe życie jakoś wydawała obiady, jakoś miała lokatorów, jakoś wydawała obiady, jakoś tak musiała dopomagać. M.C.-T.: A gdzie oni mieszkali? M.Z.: Mieszkali chyba mieszkali jakiś czas w Tarnowie, a potem w Krakowie. I tam w Krakowie dzieci się kształciły i cały czas też dawały korepetycje, bo była bieda. I potem, po drugiej po pierwszej wojnie światowej moja babunia pojechała ze swoim mężem, właśnie ona była tą głównodowodzącą w tym małżeństwie, można powiedzieć, on taki był bardziej bierny; wyjechali do Zakopanego i prowadziła pensjonat w Zakopanem. Najpierw wynajmowała pensjonaty, najpierw miała pensjonat na Bystrem. Tam były dwa takie pensjonaty: George i nie wiem jak się ten drugi nazywał, w tej chwili mi wyszło z głowy: Bajadera. George i Bajadera. Na samym Bystrym, na ryneczku w Bystrym, potem miała pensjonat na Zamojskiego, a potem wynajmowała, w drodze do Białego wynajmowała taki duży pensjonat Przystań, to był, to był, właścicielką była pani Stawarzowa, córka Witosa. Babunia wynajmowała ten pensjonat i go prowadziła, potem kupiła drewniany dom na Kasprusia, który spłonął, taka willa Bajka, która spłonęła, zanim się tam zdążyła wprowadzić. I potem pomógł jej najmłodszy brat z Ameryki, który był jej właściwie wychowankiem, bo jego po śmierci matki całkowicie wychowywała, miał kilkanaście lat jak wyjechał do stanów. I on jej pomógł, kupiła taką willę, która się nazywała Pogoń, bo to była, właściciele to byli Radziwiłłowie i to był ich herb, no i ten pensjonat miała, prowadziła do wojny. Do wybuchu wojny. W czasie tuż przed wojną synowie i córka wywieźli swoich rodziców z Zakopanego, i podzielili ich w ten sposób, że matkę wywieźli do Warszawy. I ona tam zmarła po bombardowaniu Warszawy zmarła. A jej mąż został w Krakowie, u nas w Krakowie. Tak, że było ze mną w czasie wojny było dwóch dziadków, bo druga babcia też zmarła przed wojną. Jeśli chodzi o jej męża, to wiem, że był, w dzieciństwie grał ze mną w pokera, i opowiadał mi

3 3 bajki. Wiem, że pisał. Nie wiem, czy w jidysz, czy po hebrajsku, ale pisał, w którymś z tych języków, jakieś opowiadania, podobno dobre, ale to wszystko zginęło. Muszę powiedzieć, że jak umierał, moi dziadkowie, na szczęście zmarli śmiercią naturalną, to opowiem później, był wyjątkowo cierpliwy jak chorował, nie narzekał nigdy, nie narzekał. Nie miałam z nim bliskiej więzi, ale cenię go za to, że tak dzielnie umierał. Był takim właściwie, bardzo cichym, spokojnym człowiekiem, który żył w cieniu swojej żony. W ten sposób to było. To byli rodzice moje matki, a jeśli chodzi o rodziców mojego ojca, to miałam z nimi mniejsze więzi, chociaż żyli w Krakowie. Mój dziadek miał firmę taką spedycyjną, ze wspólnikiem swoim i dobrze mu się powodziło, a babcia, znaczy, oni przeszli bardzo ciężką tragedię, dlatego, że w czasie pierwszej wojny mój ojciec, starszy ich syn był na wojnie, w wojsku austriackim na froncie włoskim, a drugi brat, drugi syn ich zdał właśnie maturę. Ponieważ oni dosyć byli zamożni, to wysłali tego swojego syna, on wyjechał z kolegą, który był jedynakiem, wyjechali do zakopanego. Ale tam było pełno różnych typów dziwnych się kręciło wtedy w Zakopanem, jeńcy byli rosyjscy, i prawdopodobnie ktoś, ostatni raz widziano ich w Kirach, prawdopodobnie pokazali, że mają gotówkę, musiał ktoś zauważyć, ze mają dużo pieniędzy, w każdym razie ktoś ich chyba zabił, gdzieś tam wrzucił do jakiejś jamy, gdziekolwiek, trudno powiedzieć gdzie. Dziadek organizował jakieś ekspedycje, ale nic nie dało. Nigdy ich nie znaleziono. Tak, że przeżyli taką tragedię. I babcia, która podobno kiedyś bardzo dobrze grała na fortepianie, ja jej nigdy nie słyszałam już grającej. Taką była sobie cichą osobą, ja miałam jakoś mały z nimi kontakt. Najbardziej kochałam tamtą babunię, a do nich chodziliśmy w niedzielę na obiady, no i trudno mi coś bliższego powiedzieć. Babcia zmarła tuż przed wojna, w czerwcu w 1939 roku na cukrzycę. No i związane z tym powikłania. A dziadek już w czasie wojny, to potem opowiem w dalszej historii jak to było z dziadkami. M.C.-T.: A mogłaby pani M.Z.: Jeśli chodzi o wujków, to mogę opowiedzieć o swoich wujkach. Więc Starszy z nich był lekarzem ginekologiem. M.C.-T.: Ale to wujkowie od strony M.Z.: To znaczy, bo ojciec miał tego jednego brata, to byłby stryjek, to był jedyny brat, który zginął. M.C.-T.: Czyli to mamy rodzeństwo. M.Z.: A to jest rodzeństwo mamy. Dwóch wujków. Starszy Karol właśnie był lekarzem, i pamiętam miał cztery żony w swoim życiu, pierwszą, nie miał dzieci, pierwszą żonę pamiętam pierwszy ślub, który się odbył w Templu w Krakowie, byłam, miałam kilka lat, to

4 4 pamiętam ten ślub. Potem, ale już przed wojną ożenił się, zmienił wiarę, przeszedł na ewangelizm i ożenił się z o 20 lat młodszą dziewczyną pani imienniczką, Martą, która bardzo kochałam i która była o 3 lata ode mnie starsza. I ona zmarła zaraz po wojnie, ale ona mnie ratowała. W znacznym stopniu. Znaczy, nie tylko, ale ona w znacznym stopniu mi pomagała w czasie okupacji. Drugi wujek, Stefan, był polonistą, ożenił się, to ten z bliźniaków, który stracił brata swego, jak mieli po 10 lat, Stefan ożenił się z bogatego domu pochodząca dziewczyną, z Warszawy. Ona była filologiem francuskim, ona uczyła francuskiego, a on polskiego, uczyli w żydowskich szkołach, w żydowskich gimnazjach przed wojną w Warszawie uczyli. No i oni oboje zginęli w getcie. Zresztą tak zginęli, musze to powiedzieć, Karol, który był na zewnątrz getta przysłał kogoś, żeby wyprowadził brata, ale nie bardzo chciał wyprowadzić bratową, której nie lubił. Ponieważ odchodziły targi na temat bratowej, a Stefan nie chciał bez niej wyjść, to było bardzo kochające się małżeństwo, tak, że potem już nie zdążyli wyjść. Tak było. Czego Karolowi nie zapomnę. A ja bardzo Cesię kochałam. Ona się Cesia nazywała. Oni się nazywali Stefan Rumeld i Cecylia była z domu Kamieniecka, to była znana Warszawska rodzina. Jej stryjek miał fabrykę Plutosa, bardzo znaną. A ojciec, nie wiem dokładnie, co jej ojciec robił, ale to byli bardzo zamożni ludzie. No, ale ja nie myślę, żeby oni korzystali z tego, żyli ze swoich pensji profesorskich. Mieszkali na ulicy Hortensji w Warszawie. Obecnie Górskiego. No to to jest moja najbliższa rodzina, ja byłam jedynym dzieckiem. M.C.-T.: To panią rozpieszczali pewnie wszyscy. M.Z.: No tak, byłam jedynaczką, bardzo rozpieszczoną. M.C.-T.: A czy mogłaby pani jeszcze coś o tej babuni opowiedzieć? Jaką ona była osobą, jeżeli pani miała z nią taki bliski kontakt? M.Z.: No, była wie pani, no cóż, ja miałam 17 lat, jak ona zmarła, więc, wiem że miałam z nią chyba bliższy kontakt niż z matką. Bardzo ją kochałam, ona bardzo energicznie prowadziła pensjonat, bardzo dobrze, i mimo że miała tylko 3 klasy, potrafiła w urzędach wszystko załatwić, wszystkie sprawy załatwiała. Mąż bardzo mało jej pomagał, coś tam robił, jakieś meldunki załatwiał, coś takiego, ale wszystkie sprawy ona załatwiała bardzo energicznie. Jeszcze muszę coś na temat jej rodziny chochołowskiej opowiedzieć. Bo tu mam żal, bo myśmy byli tą częścią asymilowaną rodziny i jakby się odgradzali się od tej części rodziny, która została bardziej żydowska. Tak było. Bo ja pamiętam, ze z Chochołowa do Zakopanego przyjeżdżali jacyś ludzie, mnie nikt nie przedstawiał, ani mnie im, których gdzieś przyjmowano na zapleczu, dawano im jedzenie, dawano im pieniądze, dawano im ciuchy, ale

5 5 to się tak odbywało, że ja byłam od tego odgrodzona, i dlatego mam żal. Bo nie znałam właściwie tej rodziny wszystkich. M.C.-T.: A to było rodzeństwo babci prawdopodobnie. M.Z.: To już, no tam może było jakieś rodzeństwo, bo mówię, z dziewięciorga pięcioro wyemigrowało, ale ale ich dzieci. Nie wiem dokładnie, nic na ten temat niestety nie wiem. Nie wiem, co się z nimi stało w ogóle. Zginęli prawdopodobnie. Nie miałam z nimi kontaktu. M.C.-T.:A pani bywała na pewno często u dziadków? W domu M.Z.: W Zakopanem? Bardzo często. M.C.-T.: I jaki to był dom, jak to wyglądało, jak tam było? M.Z.: Znaczy to był pensjonat. M.C.-T.: O to proszę opowiedzieć. M.Z.: To był pensjonat, więc w zimie jeździłam dużo na nartach, wcześnie zaczęłam jeździć na nartach, miałam tam młodzież, która przyjeżdżała, tak ze w życie samego domu się specjalnie nie wgłębiałam, w każdym razie nie obchodzono świat żydowskich, choinka była zawsze. Choinka była na święta. Nie było żadnego koszernego jedzenia. A goście byli mieszani. M.C.-T.: A rozumiem, że skoro w górach, to goście przez okrągły rok przyjeżdżali, prawda, nie tylko w lato. M.Z.: Znaczy był martwy sezon to był listopad właściwie. To wtedy babunia zwykle przyjeżdżała do nas do Krakowa. I był a u nas. Taki miała urlop u nas od tych swoich spraw. Bardzo ciężko pracowała. Nic więcej nie mogę powiedzieć o moim stosunku do niej i odwrotnie, bo po prostu nie pamiętam. M.C.-T.: To w takim razie mogę teraz zapytać o rodziców pani. Jak oni się poznali, czy wie pani coś na ten temat, jak to się stało, że M.Z.: jak się poznali dokładnie nie wiem, wiem, z tam to było jakieś całe towarzystwo Nie wiem, nie wiem dokładnie, jak się poznali, w każdym razie wtedy kiedy się poznali mój ojciec był na wojnie. W czasie wojny się chyba poznali. A ślub brali w 1918 roku czy w Bo trzy lata przed moim urodzeniem, ja się urodziłam w 1922, to w Chyba w Krakowie, chyba w Templu, nie wiem. Ja miałam takie wspaniałe zdjęcie, ale ono mi zginęło. Miałam zdjęcie moich rodziców, mój ojciec był w mundurze, był już w polskim mundurze, bo był najpierw w austriackim, był w artylerii ciężkiej, w austriackiej podchorążówce, potem w wojsku austriackim na froncie włoskim, a potem był w polskim wojsku na froncie bolszewickim. I w czasie ślubu był już w polskim mundurze, był porucznikiem, mam była w welonie. Pamiętam, że mama się tak prosto patrzyła przed siebie a ojciec takim szelmowskim

6 6 uśmiechem na nią się patrzył. Takie miałam śliczne zdjęcie, nie mam tego zdjęcia, zginęło. No i cóż, ojciec skończył prawo.(...) Mam jego dyplom, to jest bardzo ciekawe, taka wielka płachta gdzie są bardzo znani profesorzy podpisani, dyplom ukończenia studiów na uniwersytecie Jagiellońskim. I skończył prawo, po wojnie już jego ojciec miał swoją firmę spedycyjną, chciał, żeby syn u niego pracował, ale mój ojciec tam zdaje się parę dni tylko pracował, bo ojciec mu mówił dokładnie, co ma robić, gdzie ma iść, co ma powiedzieć, ze ma powiedzieć dzień dobry, przedstawić się Wobec tego poszedł załatwiać swoje sprawy i załatwił sobie pracę gdzie indziej. Nie wiem, właśnie na początku chyba gdzie indziej pracował, ale potem to wiele lat pracował w banku, w Powszechnym Banku Kredytowym jako prokurent bankowy. Był dobrze uposażony, dobra to była praca, myśmy byli dosyć zamożni. Mój ojciec nazywał się Zipper, Z-I- dwa P, ja też się tak nazywałam, Ludwik. Jego ojciec się nazywał Herman a matka Barbara. Prawdopodobnie Basia, prawdopodobnie to było imię Basia, jeśli chodzi o żydowskie imię. I ona jedna pamiętam chodziła do Templu ta moja babcia, w święta chodziła do Templu i ja chodziłam po nią żeby ją odprowadzić do domu. I tyle pamiętam. M.C.-T.: A dlaczego pani po nią chodziła? M.Z.: Chodziłam po nią, po prostu ktoś musiał po nią pójść, żeby ją przyprowadzić do domu. To ją jedną pamiętam, żeby chodziła, utrzymywała jakieś związki religijne, jeśli idzie o moją rodzinę. Jeśli idzie o język żydowski, to nie wiem, czy ktoś z mojej rodziny znał. Może ten mój dziadek w Zakopanym, prawdopodobnie tak, bo on nie bardzo czystą polszczyzną mówił. A czy babunia znała, to trudno mi powiedzieć, Może znała. Ale nie używała. A moi rodzice już nie znali, znali natomiast niemiecki, bo wtedy uczono, to była Galicja, uczono języka niemieckiego w szkołach, i jak nie chcieli, żebym rozumiała, to mówili po niemiecku. Ja troszkę potem już rozumiałam. Ja się nie uczyłam nigdy niemieckiego, no, ale w czasie okupacji pracowałam u Niemców, to się trochę osłuchałam. Tak, że się mogę trochę porozumieć w tym języku. M.C.-T.: A w którym roku się tata urodził? M.Z.: W 1893 chyba. A mama w Mam dokładnie ich tam dane. Tak, chyba tak, może coś pomyliłam, ale mam to napisane gdzieś, tak że to jest do sprawdzenia. Co mam teraz mówić? MC: No o mamie teraz, jak pani opowiedziała o tacie, to o mamie kilka słow. M.Z.: Mama skończyła klasyczne gimnazjum na ulicy Lwowskiej w Krakowie, dobrze znała łacinę i grekę dobrze znała, tak, że jeszcze mojej córce pomagała w łacinie. Nie zajmowała się niczym. Znaczy, nie pracowała, prowadziła takie towarzyskie, kawiarniane życie przed

7 7 wojną, miała tam jakieś swoje kumy, z którymi spotykała się w kawiarniach. Dopiero wielkim przeżyciem był obóz. Moi oboje rodzice przeżyli obóz koncentracyjny. A tak miała takie dosyć spokojne uładzone życie, w dobrych warunkach materialnych. Nie umiem o niej, co mogę więcej powiedzieć. Co by pani chciała jeszcze wiedzieć? M.C.-T.: No na przykład mogłaby pani opowiedzieć o pani domu rodzinnym. Gdzie mieszkaliście, jak wyglądał ten dom, mieszkanie jak wyglądało. M.Z.: Ja się urodziłam na ulicy Dietla w Krakowie, Dietla 101 oficyna trzecie piętro, to był taki dom na granicy dzielnicy żydowskiej. Znaczy ta ulica Dietla, to granica żydowskiej dzielnicy. (...) myśmy mieszkali 101 to już jest bliżej mostu Przegórzeckiego. I tam mieszkałam, znaczy to było mieszkanie moich dziadków, którzy wyjechali do Zakopanego, a potem moi rodzice tam byli. I na początku tam jeszcze jakiś lokator, to było trzypokojowe mieszkanie i na początku mieszkał jakiś lokator. A takie pamiętam zdarzenia z mojego życia, pierwsze zdarzenia z mojego życia z tego mieszkania, to pamiętam, że chyba byłam bardzo mała jeszcze, bo jedno to pamiętam jak byłam w łóżeczku z siatką takim, białym łóżeczku z siatką, w pokoju to stało w sypialni moich rodziców a w środkowym pokoju, bo były trzy pokoje w amfiladzie, w środkowym pokoju była jadalnia. Przyjechał mój wuj Stefan, miał dla mnie jakąś zabawkę, chyba wielkiego słonia. I ja tak wychylałam się przez to łóżeczko i przez te drzwi, żeby popatrzeć tam do tamtego pokoju, bo bardzo tam interesowała mnie ten słoń. Ale jak on przychodził z tym słoniem, to ja się chowałam pod kołdrę. To pamiętam dokładnie takie pierwsze zdarzenia, jakie pamiętam z życia. I drugie też pamiętam, że w tym mieszkaniu była właśnie jakiś lokator ja w nocy się obudziłam, wstałam w długiej koszuli nocnej chodziłam po mieszkaniu, i szukałam kogoś, rodziców nie było, gdzieś wyszli, i miała mnie pilnować służąca, która też gdzieś sobie poszła. I wyszedł lokator ze swojego pokoju, pamiętam, że przemawiał tak do mnie, jak do dorosłej osoby. To pamiętam dokładnie, ze spokojnie mi tłumaczył, ż wrócą, że takie dwa fragmenty pamiętam z tego mieszkania. Tam mieszkaliśmy do 12 roku mojego życia. Potem przeprowadziliśmy się na aleję Krasińskiego, do mieszkania bardziej komfortowego, ale tam niedługośmy mieszkali, bo na tej samej ulicy wybudowano taki dom, zna pani Kraków, to jest al. Krasińskiego 5, to jest przy takim Jubilacie. Tam jest taki dom towarowy Jubilat i przy tym Jubilacie, a na rogu już jest plac Kossaka. Tam w tym miejscu fabryka kabli wybudowała bardzo komfortowy dom, tak że nie wiem, takie mieszkanie, jakiego nigdy później nie miałam. O to były 3 pokoje, które miały gdzieś 120 metrów, hol, przedpokój, hol, służąca miała swój pokój z oknem, normalny pokoik, nieduży, ale z oknem, była spiżarka przy kuchni, a w łazience były takie urządzenia, jakich do tej pory nie ma, bo na przykład było specjalne oprócz umywalki było

8 8 specjalne takie do mycia zębów, zrobione jak u dentysty taki okrągły zbiornik do plucia. Żeby nie pluć do umywalki. Bidet, i wszystkie takie urządzenia, których już teraz nie ma. No i bardzo to było piękne mieszkanie, na piątym piętrze żeśmy mieszkali, tam mieszkaliśmy do samej wojny, póki nas Niemcy Ponieważ to były jedne z najładniejszych domów w Krakowie, to szybko Niemcy z tego zrobili niemiecką dzielnicę. I zabrali nam to mieszkanie razem ze wszystkim, co tam było. Oprócz tego, cośmy zdołali jeszcze wynieść. Bo były perskie dywany, były dobre obrazy, ale nie wszystko to wynieśli. Cześć została, większość została. No i jak myśmy żyli. No ja chodziłam najpierw do, jeszcze na Dietla chodziłam do szkoły powszechnej, która na tej granicy z żydowską dzielnicą, tam było dużo żydowskich dzieci, biednych, a ja byłam ta zamożniejszą dziewczynka i bardzo nie lubiałam tam chodzić do tej szkoły, bo nauczycielka mnie wyróżniała, a mnie to denerwowało, ze ona mnie wyróżnia, że jest niesprawiedliwa wobec tych innych dzieci, pamiętam. Mnie bardzo denerwowało, że jak coś się zdarzyło innemu dziecku, to bardzo ostro się odnosiła, a do mnie łagodnie. Chodziłam tam rok albo 2 lata, a potem przeniosła mnie mama do takiej szkoły, do szkoły publicznej, to była szkoła imienia świętej Scholastyki, gdzie już było kilka Żydówek, byłam tam, był bardzo wysoki poziom w tej szkole, musiałam się wtedy tam pierwszy raz zabrać do nauki, w tamtej pierwszej szkole to za dużo się nie uczyłam, bo wszystko wiedziałam już sama. (...) M.C.-T.: A pamięta pani jakieś koleżanki z tych szkół? M.Z.: Z pierwszych szkół, to była taka jedna koleżanka, która była w Izraelu, Ada Latzmann się nazywała, która była w Izraelu, która przyjechała do Polski z synem i odwiedziła mnie. To nie była żadna moja bliska koleżanka. Ona po prostu chodziła od tej samej klasy. M.C.-T.: Ale w tej pierwszej szkole czy w tej drugiej? M.Z.: W tej drugiej. Z tej pierwszej szkoły to, nie to za krótko było, żebym kogokolwiek pamiętała. Z tej drugiej szkoły. (...) Ona już nie żyje. Z tamtej szkoły nie pamiętam nikogo. Nie, chyba nie pamiętam nikogo, jeśli chodzi o gimnazjum, potem chodziłam do państwowego gimnazjum, które najpierw mieścił się na ulicy Franciszkańskiej, naprzeciw kościoła, a potem na Oleandrach tam zbudowano bardzo komfortowe gimnazjum. Gdzie był bardzo wysoki poziom, tak że u nas jeżeli ktoś nie zdał i szedł do prywatnej szkoły, to tam była najlepszą uczennicą. Stawała się. Tak że u nas trzeba było się naprawdę dobrze uczyć, dużo. Ja zresztą miała korepetycje, nie byłam samodzielna, długo nie byłam samodzielna. Miałam korepetycje właśnie z matematyki. Z matematyki jestem tępa do dzisiejszego dnia. No w tej ostatniej szkole to miałam koleżanki, w klasie było kilka Żydówek. Jeśli chodzi o Żydówki, to bliżej pamiętam dwie, Mię Karmel i Alinę Klug. Takie dwie dziewczyny, one

9 9 zginęły w czasie wojny. Ale moimi bliskimi koleżankami to nie były Żydówki, tylko katoliczki. Miałam taką koleżankę Marysię Zemlik, najbliższa była, zawsze razemśmy wracały ze szkoły, stałyśmy długo na rogu, nie mogłyśmy się rozstać. Z nią się jeszcze kontaktowałam po wojnie, ale potem się kontakt urwał. Jeszcze się po wojnie z nią kontaktowałam. M.C.-T.: A nauczycieli jakiś pani pamięta, ulubionych? M.Z.: No jeśli chodzi o nauczycieli, to wychowawczyni klasy to była, uczyła nas łaciny, utykała i zezowała. I strasznie nie lubiała jak którąś dziewczynę zobaczyła z chłopcem, to już była wykończona. Na słówkach ją wykończyła. M.C.-T.: Czyli stróż moralności waszej? M.Z.: Tak. Tak że miałam raz przyjemność tak ja spotkać, jak szłam z kolegami, i od tego czasu bardzo mnie sekowała. Pamiętam taką wycieczkę do Warszawy kilkudniowa, i tu jeden z wujków po mnie przyszedł, żeby mnie zabrać do teatru, zwolnił mnie u niej. Ale to był Karol wtedy, przyszedł ze swoją młodą żoną Marta, byli bardzo opaleni, bo akurat wrócili z Włoch, bardzo młodo wyglądali i coś miała podejrzenie, że to nie jest wcale wujek. I po tej wycieczce zepsuła mi zachowanie. Pamiętam jeszcze takiego starego austriackiego nauczyciela, taki pan Trzciński, który uczył nas polskiego, ale słaby był bardzo. Pamiętam pana Dobrowolskiego, który nas uczył historii i który pytał raz na dwa tygodnie, dokładnie zawsze wiedział każdy, kiedy, wobec tego umiem historię raz na dwa tygodnie. Tak się uczyłam tej historii, znaczy wiedziałam, kiedy będę pytana i tylko wtedy się uczyłam. No a najlepiej pamiętam panią Zborowską, to była nauczycielka francuskiego, która naprawdę nas dobrze nauczyła. Bo ja z tego języka korzystam do dzisiejszego dnia. I daję sobie z nim radę. Tak że na lekcji można było mówić tylko po francusku, trzeba było opowiadać, co się przeczytało, w ogóle zaczynało się od modlitwy po francusku, którą jeszcze pamiętam. I naprawdę dobrze mnie nauczyła. Ja mam styczność z Francją, bo mam córkę we Francji, wnuczka moja nie mówi po polsku, więc musze z nią mówić po francusku. Niestety, moja córka jej nie nauczyła. I wszyscy się pytają, skąd znam ten język i trudno mi mówić, że znam go tylko ze szkoły, tak dawnej szkoły, prawda.(...) No to jeśli chodzi o profesorów, dyrektorką szkoły była osoba pochodzenia żydowskiego, Bergrin się nazywała. Chyba ona była przechrzczona, nie wiem. Bo to było państwowe gimnazjum. Była bardzo ostra osoba, która potrafiła myśmy musiały chodzić w mundurkach, w lecie były inne mundurki, w zimie inne, tak dalece, ze kazała nam zdejmować fartuchy i patrzała, czy pod fartuchem jesteśmy w mundurku. I w klasie, w szatni sprawdzali, czy płaszcze mamy przepisowe. Jak któraś, niektóre dziewczynki, takie większe, chciały nosić kostiumy, to zawsze miały kłopoty,

10 10 Nie wolno było. Tak że jak ona znajdowała jakiś nieprzepisowy płaszcz, to zabierała do siebie i osobiście trzeba było u niej odebrać, a ja raz to pamiętam, chodziłyśmy do teatru Słowackiego, chodziłyśmy tak co 2, 3 tygodnie, chodziłyśmy na przedstawienia, ja miałam pod fartuchem miałam zamiast fałdowanej spódnicy miałam gładką. Też granatową, ale gładką. No i był teatr, więc trzeba było zdjąć fartuszek i pójść tak do tego teatru. I w teatrze jedna z nauczycielek powiedział mi: Masz iść do domu, bo nie masz przepisowej spódnicy! ale ja nie poszłam do domu, tylko drugim wejściem jakoś weszłam. M.C.-T.: No to faktycznie. M.Z.: Takie czasy były. Trudno w to uwierzyć. Jak dziewczęta się stroją i malują. Tape 1 Side B M.C.-T.: Ale właśnie, o tym teatrze bym chciała, żeby mi pani coś opowiedziała. Pani chodziła ze szkołą do teatru, a tak z rodzicami też czasami? M.Z.: Nie, nie przypominam sobie. Mój ojciec grał w bridża albo chodził na babki. No nie, no, lubiał kobiety, prawdopodobnie miewał jakieś romanse. Nie wiem, czy to było na terenie Krakowa, czy też wtedy jak wyjeżdżał sam na wakacje, nie wiem. W każdym razie, ojciec szedł na bridża, matka szła do kawiarni, a ja spędzałam, siedziałam ze służącą i jadłam z nią kolację. Przeważnie tak było. Ale ja nie miałam jakoś żalu do rodziców o to, nie wiem. Uważałam, że to tak ma być może. Specjalnieśmy nigdzie nie chodzili, nie jeździli, jeździłam tylko do tego Zakopanego, raz czy dwa razy byłam nad morzem w Orłowie. Dwa razy chyba, to z mamą byłam w Orłowie. Raz byłam zagranica. Miałam 6 czy 7 lat, chorowałam na nerki, miałam zapalenie miedniczek nerkowych, które się powtarzało, i lekarze powiedzieli, że dobrze byłoby żeby pojechać na południe i wygrzać na gorącym piasku. I pojechaliśmy najpierw do Wiednia, jeszcze lekarz mnie zbadał, jakiś specjalista, pediatra, dziecięcy, i polecił żeby pojechać na wyspę Grado, to jest koło Triestu. Taka wyspa. Bardzo dobrze pamiętam ten wyjazd. Znaczy do Wiednia, to żeśmy pojechali we trojkę, ja z rodzicami, w Wiedniuśmy się rozstali, ojciec pojechał do Karlsbadu, czyli do Karlovych Varów, na kurację, bo on chorował na woreczek na wątrobę, jakieś ciągle dolegliwości, i wyjeżdżał przeważnie sam. A myśmy z mama pojechały na Grado. No i tam byłyśmy w takim pensjonacie, żydowski pensjonat, pamiętam, że się podobnie nazywał, bo się Zipfer nazywał, zapamiętałam, bo my Zipper, a on Zipfer. Sie nazywał. Myśmy tam byli, to był bardzo drogi pensjonat, a myśmy byli takimi średnimi gośćmi, nie tymi najbogatszymi, wobec

11 11 tego specjalnie przeznaczony dla dzieci pensjonat. Dzieci miały osobną dietę, na przykład dzieciom nie robiono nic na oliwie, jak to się robi we Włoszech, tylko na maśle wszystko dzieci miały robione i jak grzecznie jadły, dostawały prezenty. Ja nie jadłam grzecznie, a jak już dostawałam prezent, to skromniejszy od tych bogatych dzieci. Pamiętam, bogate dzieci dostawały lepsze prezenty. Ale w ogóle to był raj, bo były łódeczki takie specjalne kajaczki dla dzieci na morzu, były specjalne autka dla dzieci, no i kąpiel, no i leżenie na piasku, no i wyleczyłam się raz na zawsze. 6 tygodni. To była jedyna taka podróż. A we Wiedniu była też jakaś rodzina. We Wiedniu była rodzina ze strony ale to było ze strony mojej babci chyba. Albo dziadka tego ze strony ojca. Ale czy to jego krewni byli czy jej krewni, to ja już w tej chwili nie pamiętam. Raczej jej krewni. Wiem, że się nazywali Rebnerowie. Że ja tam u nich spałam, rodzice wzięli hotel, a ja tam u nich spałam, pamiętam, że mi dali brudną pościel i to pamiętam. I mieli straszny bałagan w mieszkaniu, co dla mnie było szokiem, bo u nas był zawsze porządek, i była zawsze służąca. Był porządek, a tam był straszny bałagan, ale pani domu, która była rozwódka, miała jakiegoś przyjaciela, to przy takim, zabałaganionej toaletce się malowała i wychodziła zawsze bardzo elegancka z tego domu, tak że nie było śladu tego bałaganu na niej widać. A ja straszną rzecz popełniłam, bo jak byłyśmy razem w kawiarni jakiejś, wylałam coś na nią, na tą jej elegancką suknię. Niechcący. Tak, że podpadłam. Wiem, że mój dziadek tam posyłał pieniądze, to była biedna rodzina. Że mój dziadek tam posyłał pieniądze, i jeszcze nawet; ten z Krakowa dziadek, posyłał pieniądze, jeszcze w czasie okupacji. Tam był, ona miął synka, znaczy tam byli rodzice tej kobiety, ona i jej synek. Inie wiem, prawdopodobnie też zginęli, bo żadnej wiadomości po wojnie nie było. Co mam teraz mówić? M.C.-T.: A ta służąca, co była w domu, to była cały czas ta sam, czy one się zmieniały? M.Z.: No, ostatnie lata była długo ta sama, to była Józia, ona się nazywała Józia Kłosowska. I ona była wiele lat i ona została w tym mieszkaniu, ona została w tym mieszkaniu z Niemcami. I po wojnie moja mama przyjechała do Krakowa i ona była w tym mieszkaniu. Myśmy już do tego mieszkania nie wrócili. A ona tam była jeszcze. Ale nie pamiętam jeszcze. Czy coś z naszych rzeczy wiem, że większość została wywieziona, czy coś tam moja matka zastała, w każdym razie nic tam nie zabierała z tego mieszkania. M.C.-T.: To pani jakąś specjalną sympatią jej nie darzyła, nie było jakiegoś takiego bliskiego kontaktu z nią? M.Z.: Z Józią? Tak. Znaczy u nas bardzo dobrze się traktowało służącą, to znaczy, ale nie tak dalece, żeby była członkiem rodziny. Tak dalece powiedziałabym, nie, ale nie wolno było bycniegrzeczną wobec niej, mówiło się do niej niech Józia, pamiętam, i ale ona musiała

12 12 znać swoje miejsce. Tak ze nie jadła z nami przy stole, ale była bardzo dobrze traktowana. Miała swój pokój, ten pokój był z umywalką, naturalnie z łazienki też mogła korzystać. Czy a coś bliższego do niej czułam? Nie, nie, to nie. M.C.-T.: A ta Józia się zajmowała generalnie prowadzeniem domu, tak? Gotowała też ona? M.Z.: Wszystko robiła. Gotowała, sprzątała. Znaczy moja mama robiła cześć zakupów chyba, takie jakieś lepsze rzeczy, że tak powiem, a mniej ciężkie pewnie. A tak to ona wszystko robiła. Poza tym przychodziła do domu krawcowa, taka pani Natalia. Wtedy w pokoju Józi się ustawiała maszynę do szycia, zresztą maszyna tam chyba zawsze stała, i pani Natalia obszywała dom. To tak było, że, pamiętam, że dostawała 3 złote dziennie i dostawała utrzymanie, 3 złote dziennie i obszywała, robiła naprawki, szyła. Moja mama miała przyjaciółkę, która była najlepszą krawcową w Krakowie, i od niej dostawała modele, sama u niej nie szyła, bo u niej było bardzo drogo, ale dostawała od niej nie raz modele i pani Natalia wszystko potrafiła skopiować. Tak że przeróbki różne robiła, naprawy, wszystko. Nieraz tydzień dwa, nieraz siedziała u nas, czy nawet więcej i obszywała cały dom. To tak było, poza tym właśnie nie pamiętam, jak było z praniem, czy Józia prała, czy ktoś przychodził do prania chyba ktoś przychodził, ale nie pamiętam tego dokładnie. Przecież pralek nie było. Na pewno część Józia prała, ale być może, że ktoś przychodził do tego. Nie pamiętam dokładnie. W każdym razie ja byłam bardzo niesamodzielna, Józia mi musiała nawet przypinać kołnierzyk do fartuszka. Ja nic nie robiłam sama, absolutnie, nic, nic. Do wojny, do wojny nic nie robiłam, a potem nagle dojrzałam, można powiedzieć w ciągu paru dniu dojrzałam. Nagle musiałam wszystko robić, o wszystkim decydować. Nagle to się wszystko zmieniło, bo jak wojna wybuchła, to mój ojciec wyjechał, bo miał powołanie do wojska, i myśmy się dowiedzieli o śmierci babuni w Warszawie, moja mama wyła przez parę dni i była nie przytomna, tu nas wyrzucali z mieszkania, i ja wtedy nagle stałam się decydującą osoba o wszystkim. Tak ze z takiej zupełnie rozpieszczonej jedynaczki, która nie wiedziała, jak dokładnie, jak co robić, nic nie umiała zrobić, o niczym decydować, nagle jednego dnia musiałam się M.C.-T.: Nawet warkoczy pani nie plotła sama? M.Z.: Nie, chyba nie. Dostawałam rano do łóżka mleczko, które tak ssałam, pamiętam długo, nie piłam normalnie łykami, tylko tak ssałam z filiżanki. Jakieś przedłużone dzieciństwo miałam. Ja się późno rozwinęłam, właściwie przed samą wojną się rozwinęłam. Ale miałam chłopaka, z którym chodziłam. Ale tylko chodziłam. Nawet się nie całowałam. Ale to było raczej tak po koleżeńsku znaczy z jego strony może nie. Ale ze mnie, z mojej strony, ponieważ byłam dziecinna, to było zupełnie koleżeńskie, tylko.

13 13 M.C.-T.: A mogłaby pani coś o nim opowiedzieć więcej? M.Z.: No to był zresztą ja potem wyszłam za jego mój mąż był jego ciotecznym bratem. A tamten nazywał się Jurek Minder, był synem tej właśnie najlepszej krawcowej w Warszawie, tej Zosi Minderowej M.C.-T.: W Warszawie w Krakowie. MZ W Krakowie, w Krakowie, przepraszam, ja się już do tej Warszawy przyzwyczaiłam Jego ojciec był prawnikiem, ale nie miał dużej praktyki, głównie utrzymywała dom Jego żona. I teść też był krawcem i oni mieli razem taką wielką męskodamską pracownię na ulicy Karmelickiej mieszkali, mieli tą pracownię wielką. No a on był tak bardzo arystokratycznie wychowywany, byli zresztą bardzo zamożni, mieli lokaja, tak że on na przykład przysyłał mi jakieś karteczki przez lokaja. No i cóż, myśmy mieli, ponieważ tak się złożyło, że jego klasa ze szkoły, on był w gimnazjum Sobieskiego, a ja w gimnazjum Królowej Wandy, na Oleandrach, myśmy mieli razem lekcję tańców. Tak się złożyło. No ale tańczyć razem z nim nie mogłam, bo on był wysoki, a ja byłam bardzo mała długo. Tak że nauczyciel dobierał według wzrostu, tak że na lekcjach tańca, jak raz zatańczyliśmy, to nas szybko rozdzielili. No i tak, że przyjaźniłam się z kilkoma jeszcze kolegami z jego klasy, z jednym z nich do tej pory się przyjaźnię, on żyje w Australii. Dzwonił nawet parę dni temu do mnie. Wyjechali w 50 latach do Australii, z żoną i z córką, a córka im zmarła. Rok temu. Ale maja trzech wnuków, prawnuczkę już mają. No i n i tak z kilkoma jeszcze kolegami poznałam się. No ale jeździliśmy razem na rowerze, pamiętam, że mnie uczył jeździć na rowerze, jak przyjeżdżał do Zakopanego, to jeździliśmy na nartach, ale w Zakopanem miałam takie inne towarzystwo, jeszcze miałam kolegów z Warszawy, z którymi jeździłam na nartach. Pokażę, będę go miała na zdjęciu. Potem on sobie znalazł inną dziewczynę, z która na serio zdaje się miał związek. I zaprosił mnie pamiętam na jakieś swoje urodziny przesyłając kartkę przez lokaja, ja poszłam na te urodziny, tam zostało tak ustalone, kto kogo odprowadzi, tak że mnie odprowadzał jakiś inny kolega, on mnie chciał zdaje się w ten sposób upokorzyć. Pokazać, że ona ma inną dziewczynę, ale mnie to nie uderzyło specjalnie, bo ja się w nim nie kochałam. Traktowałam go tylko jako kolegę. Co jeszcze? M.C.-T.: Jeszcze chciałabym zapytać, zanim zaczęła pani mówić o tym koledze, to o tym życiu codziennym właśnie. Czy na przykład mieliście jakieś stałe miejsca gdzie się robiło zakupy? Takie jedzeniowe, czy też ktoś może przynosił do domu różne rzeczy? M.Z.: Nie tego nie, wtedy nikt nie przynosił do domu. Nie wiem, wiem, że były takie sklepy w Krakowie kolonialne, jakiegoś Mainla, czy tam. Na rynku, jakieś tam, wiem, że gdzieś był

14 14 taki sklep, gdzie wędliny kupowała moja matka. A tak to były sklepiki w pobliżu, to tylko służąca przeważnie kupowała. Ja specjalnie nic nie wiem o zakupach. Ja tylko zajmowałam się, ja tylko dostawałam pieniądze i kupowałam gazetę Kino, bo się interesowałam aktorami. Zbierałam, zbierałam Shirley Temple i Gary Coopera, moją miłość. Tak że żadnych ja zakupów nie robiłam. M.C.-T.: A jakieś tam, nie wiem, słodycze, albo jakieś przyjemności? M.Z.: Mój ojciec był prokurentem bankowym i były takie zwyczaje w tedy, ze prokurenci dostawali od swoich klientów, tak że myśmy dostawali całe paki czekoladek. Tak. M.C.-T.: To przyjemny zwyczaj bardzo. M.Z.: Taki zwyczaj. Od obecnego Wawela, jak to się nazywało przedtem? Zapomniałam. To ojciec jakieś wino, jakieś piwo dostawał, takie rzeczy. Bardzo często. No ale ja specjalnie na nic nie leciałam, ja właściwie nie lubiałam jeść. Właściwie dopiero przed samą wojną nabrałam apetytu. A tak to A właściwie może w czasie wojny dopiero. Jak już nic nie było. A tak to, przecież miałam wspaniałą kuchnię w Zakopanym, moja babunia karmiła gości 5 razy dziennie, pani sobie wyobraża, jak można jeść 5 razy dziennie? Mnie jest trudno w ogóle sobie wyobrazić, jak można jeść 5 razy dziennie. Śniadanie, drugie śniadanie, podwieczorek, obiad, kolacja, i ot wszystko bardzo obfite. I było tam naprawdę bardzo dobre jedzenie, bardzo dobrzy kucharze zawsze, kucharki. Ale ja jakoś nie umiałam wtedy z tego korzystać. Nie przepadałam za jedzeniem. Dopiero nabrałam takich, przed samą wojną dopiero zaczęłam doceniać to. A u nas w domu się jadło skromnie, dlatego, ze mój ojciec właśnie chorował na wątrobę, miał takie ataki, miał bardzo silnych kilka ataków przed wojną, wyleczył go obóz. Obóz go z tego wyleczył. A tak stale jeździł właśnie na kuracje, bo miał bardzo silne ataki. I przeważnie u nas się jadło gotowane mięso, takie dietetyczne rzeczy i cała rodzina już to jadła, po prostu, ze względu na ojca. Tak że ja bardzo skromnie jadłam, a za słodyczami nie przepadałam specjalnie, tak że to nie odgrywało takiej roli w moim życiu. Taka byłam dosyć bierna i bezwolna dochodzę do wniosku. Bardzo długo taka byłam. M.C.-T.: Miała pani po prostu beztroskie dzieciństwo. Nie musiała się pani niczym martwić. M.Z.: Mogę powiedzieć, że miałam dobre dzieciństwo. Właściwie nie powinnam narzekać. Miałam dobre dzieciństwo, ale zawsze tęskniłam za rodzeństwem, czułam się samotna, zawsze pisałam listy do Mikołaja, do świętego Mikołaja, pisałam listy, żeby mi przywiózł jakąś siostrę albo brata. M.C.-T.: A Mikołaj nic. M.Z.: A Mikołaj nic. I nawet moja mama, moi rodzice się trzy lata przed moim urodzeniem pobrali i gdzieś półtora roku przede mną moja mama była w ciąży i poroniła. A potem już nie

15 15 miała dzieci. Nie wiem, czy nie mogła zajść w ciążę. I zawsze wszystkim opowiadałam, opowiadałam jeszcze w czasie okupacji pamiętam, jak musiałam wymyślać sobie różne życiorysy, bo musiałam, jak zmieniałam różne nazwiska, musiałam różne życiorysy wymyślać, zawsze wymyślałam jakiegoś brata, który był w Londynie. Tak, że nie jest dobrze być jedynakiem. Pani jest jedynaczką też? M.C.-T.: Ja wiem, czy niedobrze? To zależy. M.Z.: Ale nie zna się tego uczucia, jak to jest mieć siostrę czy brata, czegoś człowiek jest pozbawiony. M.C.-T.: Na pewno, ale z drugiej strony się ma całą troskę i uwagę tylko dla siebie. To też jest miłe. M.Z.: Ja nie wiem, czy taką miałam troskę. Dosyć samotnie spędzałam tamten czas. Jakoś nie było takich wspólnych wyjazdów, wspólnych wyjść na miasto, żeby coś zobaczyć, żeby, zobaczyć, jakiś wspólnych wycieczek niedzielnych, co organizują różne rodziny, tego nie było właśnie. No obiad u dziadków był w niedzielę, to zabijało jakoś możliwości. Jakiś gdzieś, jakiś pamiętam jeden wyjazd, w nieznane pociągiem, na jakąś jedną wycieczkę. Ale ja na przykład słabo znam Kraków, bo nigdy rodzice nie chodzili, nic mi nie pokazywali. Może raz w jakimś muzeum byliśmy, mało takich wspólnych wyjść. M.C.-T.: No właśnie, bo ja się chciałam zapytać, czy pani by mogła opowiedzieć, jak pani zapamiętała Kraków sprzed wojny. Miasto, jakie to było miasto. M.Z.: No ja pamiętam tylko swoją dzielnicę, najlepiej pamiętam okolice Krasińskiego, Oleandry, tam Błonia itd, bo tam się w tym kręciłam najwięcej. Czy tam Ogród Jordanowski czy Błonia, gdzie jeździłam na rowerze. Zresztą rower dostałam późno, bo gdzieś wśród znajomych był jakiś wypadek, jakiś syn, czy miał wypadek rowerowy, to przez to długo tego roweru nie dostawałam, bo się bali. Ale dostałam w końcu, no i to tyle pamiętam tylko. A jeśli chodzi o Kazimierz, to pamiętam z takiego przeżycia, które miałam na początku wojny. Najwięcej pamiętam ten Kazimierz, bo ja miałam taką dziewczynę, która mi dawała korepetycje, ona mieszkała na Kazim ona nie mieszkała na Kazimierzu tez, ale miała tam siostrę, w każdym razie ona przyszła do mnie pewnego dnia, na początku okupacji, i zaproponowała, żebyśmy się przeszły, już wtedy były opaski, i myśmy się przeszły, i kiedy byłyśmy gdzieś na ulicy właśnie Dietla, już w pobliżu Sebastiana, zagarnęli nas niemieccy żandarmi, i kazali wejść do getta, na Kazimierz, i wtedy cały Kazimierz został otoczony. Wszystkie domy, wszystkie mieszkania wtedy plądrowali, dużo ludzi zabili. Plądrowali, kradli itd. I ja nie wróciłam na noc do domu, tylko właśnie dotarłyśmy do jej siostry, która mieszkała na Kazimierzu, tam nas przenocowali. I tam też byli Niemcy, przyszli. No ale na

16 16 szczęście były telefony, tak ze się, zadzwoniłam do matki, gdzie jestem. Wypuszczono nas dopiero na drugi dzień. Przestano już otaczać tą dzielnicę. I to najwięcej pamiętam Kazimierz z tego przejścia wojennego już. A tak, to specjalnie nie chodziłam tam wcześniej. Przed wojną. No chodziłam do Parku Krakowskiego, tam chodziłam na pływalnię, i tam na rower, i tam z tym Jurkiem się spotykałam, z jego kolegami. Chodziłam do YMKI, gdzie się uczyłam pływać, to ze szkołąśmy chodziły do YMKI, nauczyłam się tam pływać. No do teatru, to były moje wyjścia wszystkie. Właściwie pamiętam tą swoją dzielnicę tylko. M.C.-T.: A nie miała pani nigdy takich ciągot, żeby się zaangażować w jakąś organizację młodzieżową, coś takiego? M.Z.: Nie, w ogóle z tym nie miałam styczności żadnej. M.C.-T.: Ani harcerstwo, ani nic? M.Z.: O, do harcerstwa należałam dwa dni chyba. Poszłam raz na zbiórkę i strasznie mi się nie podobało. Poszłam na pierwszą zbiórkę, i trzeba było ten rygor, mi się nie podobał, w ogóle mi to nie odpowiadało. I więcej nie poszłam. Nie jeździłam nigdy na kolonie żadne, bo rodzice bali mnie się wysyłać. Wyjeżdżałam tylko, nasza klasa, nasza szkoła miała w Harbutowicahc koło Lanckorony, w Harbutowicach miała taki ośrodek letni, gdzie każda klasa spędzała w ciągu roku szkolnego trzy tygodnie, w okresie wiosennym przeważnie. To wtedy z klasa wyjeżdżałam, to było jedyne takie wyjazdy, kiedy mi wolno było wyjechać z kimś, ze tak powiem, nie z rodzicami, nie z mamą. No i to miło wspominam, te wyjazdy, i tuz przed wojną wyjechałam na Bukowinę, taki był instruktorski narciarski kurs. Znaczy ja wtedy już dobrze jeździłam na nartach i to ze szkoła wyjechałam na taki kurs instruktorski. I to już było przed wojną, przedostatnia zima przed wojną chyba, bo ostatnią zimę to ja przechorowałam, przed wojną miałam zapalenie płuc, przerwałam wtedy szkołę i spędziła w Zakopanem cały ten okres, nawet zaczęłam chodzić do szkoły, ale ta szkoła mi się nie podobała, tak, że straciłam ten rok. M.C.-T.: A chciałam zapytać czy może pani coś powiedzieć o rodziców poglądach politycznych, czy oni jakieś prezentowali? M.Z.: Pojęcia nie mam. M.C.-T.: Nie rozmawiało się w domu na takie tematy? M.Z.: Jakoś nie, może rozmawiali, ale nie wiem, ja w ogóle nie pamiętam czegoś takiego. W ogóle. M.C.-T.: A gazety jakie się czytało? M.Z.: IKaCa. Ilustrowany Kurier, IKaCa się czytało. M.C.-T.: No to faktycznie tak neutralnie.

17 17 M.Z.: Nie, o żadnych organizacjach, o żadnych politycznych nie mam pojęcia. Nie wiem w ogóle jak się odnosili od przewrotu majowego, w każdym razie ja byłam wychowana w kulcie Piłsudskiego. Szkoła nas wychowywała w kulcie Piłsudskiego i w domu też, mogę powiedzieć. Tak, ze jak Piłsudski umarł, jak był jego pogrzeb, to bank mojego ojca był na rogu rynku i jak się ta ulica nazywa? W każdym razie przechodził tamtędy pogrzeb, i pamiętam, że ojciec nas zabrał do siebie do banku, tam takie wysokie te okna były parterowe i tam na tych oknach jeszcze krzesła postawione, tam myśmy siedziały i tam myśmy obserwowały pogrzeb Piłsudskiego. A w szkole była sześciotygodniowa żałoba, wszyscy chodzili w opaskach przez 6 tygodni. To to pamiętam, jeśli chodzi o politykę. A żadnych innych poglądów nie pamiętam. W każdym razie ojciec był w wojsku polskim, więc, walczył z bolszewikami, więc rodzice się czuli Polakami. Bo myśmy zawsze wypełniali, jak były jakieś ankiety, myśmy wypełniali: narodowość polska, wyznanie mojżeszowe. W ten sposób. Czuli się Polakami po prostu. Ja się też czuję Polką pochodzenia żydowskiego. Przepraszam, czy pani jest Żydówką? M.C.-T.: Nie. M.Z.: Przepraszam, że pytam. M.C.-T.: Nie, przecież to nic. M.Z.: No nic nie poradzę, tak się czuję. M.C.-T.: Nie ma w tym nic złego. M.Z.: No miałam bardzo mały związek z żydostwem, ja pamiętam, że bardzo długo, bardzo długo byłam pewna, ponieważ moje życie się toczyło między Krakowem a Zakopanem, to byłam pewna, że w Krakowie mieszkają katolicy, a w Zakopanem Żydzi. Długo tak myślałam. Bo tak nie odróżniałam tego specjalnie. W ogóle nie byłam wychowywana w żadnej religii. To znaczy, jak byłam całkiem małą to jakiś tam wierszyk taki do Boga, coś tam mówiłam, pamiętam. Jakąś taka modlitwę neutralną. Już jej nie pamiętam, ale coś tam mówiłam. Ale to było na początku, a potem, potem żadnych nacisków nie było. Nie. Wyrosłam na agnostyka. M.C.-T.: Ale w szkole była religia, prawda? M.Z.: W szkole to tak wyglądało: była religia, ja zawsze miałam do czynienia z księdzem, który mi się pytał, dlaczego ja nie przychodzę na religię, zawsze tak było. Nawet w Zakopanem jak krótko chodziłam do tej szkoły to też pamiętam, ze mnie ksiądz zaczepił i spytał, dlaczego nie przyszłam na religię. Ale przychodził rabi, który uczył nas religii, to znaczy na lekcję religii katolickiej wychodziłyśmy z klasy. I ja pamiętam z taką koleżanka Mią Karmel zawsze bawiłyśmy się wtedy gdzieś na korytarzu, w bufecie, w tej szkole. A jak

18 18 przychodził, przychodził taki, chyba się nazywał Szmelkes, rabin Szmelkes przychodził i niczego nas nie zdołał nauczyć. Znaczy uczył nas jakiś hebrajskich liter, nas uczył, i uczył nas historii Żydów, ale mnie niczego nie nauczył, absolutnie. No i tam jak pytał uczennice, to je bardzo przyciskał. Wołał do siebie każdą, tak obejmował i przyciskał. Ale wtedy sobie człowiek nie zdawał sprawy z tego, co to jest, naturalnie. No i to tak było, bo musiał być stopień z religii na świadectwie. Tak było przed wojną, musiał być stopień z religii na świadectwie. Wobec tego, miałyśmy. M.C.-T.: Ale to było w gimnazjum? M.Z.: Tak. M.C.-T.: A w tej drugiej szkole powszechnej? M.Z.: A w tamtej to musiało też coś takiego być, ale nie pamiętam. Musiało też coś takiego być. Ale w ogóle nie pamiętam. M.C.-T.: A zetknęła się pani przed wojna z jakimiś antysemickimi sprawami? M.Z.: Przed wojną? Nie pamiętam. Pamiętam taką scenę, tylko pamiętam taką scenę ze szkoły, jak pytano każdą uczennicę, w gimnazjum, pamiętam jak pytano uczennice, czym zajmuje się jej ojciec, na lekcji wychowawczej. Nie wiem, po co to było wtedy. I wtedy Mia Karmel powiedziała, że jej ojciec jest bezrobotny. Pamiętam, że cała klasa wybuchnęła śmiechem, i ja też. Bo to było strasznie śmieszne, że Żyd jest bezrobotny. Bo Żyd nie był bezrobotny, Żyd handlował, to nie było tak, żeby Żyd był bezrobotny. Nie do wyobrażenia. M.C.-T.: A on był. M.Z.: A on był. Pamiętam, ze mnie tak samo to śmieszyło, jak pozostałe koleżanki. Pamiętam, żeśmy pękały ze śmiechu. Ale nie, w ogóle się nie zetknęłam przed wojna z antysemityzmem. Dopiero bardzo się zetknęłam po wojnie. Było tak przykre, że wywołało u mnie kompleks właśnie. Bo właśnie po wojnie przepłynęłam Wisłę i się dostałam na Grochów, bo ja miałam w czasie okupacji ukończony kurs sanitarny. Myślałam, że ponieważ nic nie mam, jestem goła i nic nie mam po tym przepłynięciu, ani nikogo, ani nic, rodzice w obozie, więc może pójdę do wojska. Poszłam, znalazłam szpital wojskowy, weszłam do tego szpitala, miałam ze sobą swoją kenkartę, która była fałszywą kenkartą. I pamiętam był taki lekarz i zaczęłam mu mówić, że chciałabym, czy mógłby mnie przyjąć w charakterze sanitariuszki. Jak się pani nazywa? Ja mówię: mogę panu pokazać kenkartę, nazywam się tak i tak, ale to jest nieprawdziwa kenkarta, bo jestem Żydówką. O, Żydów to nam tu nie potrzeba. I od tego czasu wiedziałam, że nie mogę się do tego przyznawać. M.C.-T.: A w którym to było roku?

19 19 M.Z.: To było po powstaniu. W wojsku polskim. Oficer wojska. I to mnie oduczyło, i dlatego się w dalszym ciągu ukrywałam przez wiele lat, dopiero niedawno się otworzyłam. Moi rodzice się ukrywali też. Przeżyli obóz właśnie na polskich papierach. Moi rodzice się przechrzcili po wojnie. Ja nie. Bo ja uważałam to za fałszywe, przyjmować religię, skoro nie będę nigdy wierząca, prawda? Byłoby to nieuczciwe. Więc ja się nie przechrzciłam. Ale moi rodzice byli jakoś wierzący. M.C.-T.: No dobrze. Tape 2 Side A M.Z.: Nie mogę sobie przypomnieć, bo przypomniałam sobie, że przed samą wojną, spędziłam parę, dwa tygodnie byłam w Nowym Sączu u takiej koleżanki. Miałam koleżankę, która się nazywała Irena Treper, mieszkała w Nowym Sączu i ona przyjeżdżała na narty do nas, do Zakopanego, a ja tam do niej zostałam zaproszona, do jej rodziców, oni mieszkali w Nowym Sączu, a jej ojciec był kierownikiem cegielni, która mieściła się w Biegonicach, pod Nowym Sączem, my tam do Starego Sącza, do Biegonic jeździliśmy na rowerach, pamiętam i tam tuż przed wojną ojciec po mnie przyjechał i zabrali mnie do Zakopanego, już, już, już poborowi byli, w pociągach już, już jakieś pijaństwa, jakieś takie niespokojne rzeczy, że nie chciał, żebym sama jechała i przyjechał po mnie. A ostatnie lato przed wojną, znaczy, bo ja już spędziłam właśnie, ostatnie, cały rok prawie spędziłam w Zakopanym, znaczy, w zimie zachorowałam, miałam zapalenie opłucnej, potem pojechałam do Zakopanego i tam już zostałam, potem, jak się lepiej czułam, zaczęłam jeździć spowrotem na nartach, no i potem nastąpiło lato i wtedy pamiętam przyjechał tam młody człowiek, który mi się bardzo podobał, który był z Drohobycza, on tam był z rodzicami i młodszym bratem, a on już był studentem, studentem politechniki i właśnie była, wtedy u nas była Irka Treper i druga taka Irka, zapomniałam jak się na nazwisko nazywała, też z Nowego Sącza, młodsza od niej, a Irka była gdzieś z rok ode mnie młodsza. I pamiętam, że ten chłopak, Marian się nazywał, Marian Horniker, on adorował mnie i, ale chodziliśmy wszędzie we trójkę. Chodziliśmy wszędzie we trójkę, ale tańczyłam dużo z nim, chodziliśmy do Watry, w Zakopanym tańczyliśmy. Ja bardzo dobrze tańczyłam, bo w ogóle od dziecka tańczyłam z wszystkimi gośćmi w pensjonacie. I zawsze mnie wszyscy prosili do tańca. I nawet raz była taka sytuacja, że taki przychodził na obiady prawnik, adwokat, który przychodził tylko na obiady, mieszkał w Zakopanym i on; i ja stałam w takiej jadalni, to było po jakimś obiedzie, czy po kolacji,

20 20 nastawił patefon na drugiej stronie pokoju i tak zawołał na mnie, no, ale ja nie byłam taka skora, żeby chodzi na takie zawalanie, natomiast stała moja mama i obok mojej mamy stała jakąś jej znajoma w futrze. Ta pani szybko zrzuciła futro i poleciała do niego. On z nią zatańczył naturalnie, bo był grzeczny, po czym znad, nad jej głową na mnie porozumiewawczo. Ale ja nie byłam taka skłonna, żeby lecieć na kiwnięcie. I on bardzo lubiał ze mną tańczyć, no a ten Marian też ze mną tańczył i pamiętam, żeśmy poszli do parku, nasz dom Pogoń znajdował się niedaleko takiego parku w Zakopanem, we trójkę, znaczy my trzy i on, wszyscyśmy poszli razem, one nic nie mówiły, ja z nim rozmawiałam, a one były tylko jako towarzystwo. Ja się nie umiałam ich pozbyć w ogóle wtedy i pamiętam, ze mnie poczęstował pierwszym papierosem w życiu, to był papieros, nazywał się Fis, od tych zawodów narciarskich Fisów, które się odbyły wtedy tej ostatniej zimy w Zakopanym. No i bardzo mis smakował ten papieros i od tego czasu zaczęłam palić. I paliłam wiele lat, na szczęście się odzwyczaiłam. I ja miałam jego jakieś zdjęcie i zapałaliśmy do siebie sympatią, mówił mi jakieś komplementy, pamiętam, pierwszy raz w życiu coś poczułam do chłopca, no, ale więcej go w życiu nie zobaczyłam, nie wiem, czy przeżył wojnę, czy nie przeżył. Pojęcia nie mam. On studiował za granicą, chyba we Włoszech, czy w Anglii, nie wiem dobrze. Gdzieś miał wyjechać, może zdążył wyjechać, może przeżył, nie mam pojęcia. No, ale ja nie miałam odwagi, żeby go szukać, bo ja byłam bierna bardzo tradycyjnie, nie umiałam czynnie jakoś. Potem jego zdjęcie mi zginęło, także nie ma jego zdjęcia, muszę zajrzeć jeszcze. Będę sobie tu wykreślać kolejno. M.C.-T.: Dobrze, proszę bardzo. M.Z.: No przede wszystkim chciałam powiedzieć, że nie powiedziałam bardzo ważnej rzeczy, że ja bardzo dużo chorowałam w dzieciństwie, właśnie na tym pierwszym mieszkaniu jeszcze i przeszłam wszystkie dziecięce choroby, koklusz, dyfterię, szkarlatynę, ospę, odrę i, no i oprócz tego jakiś taki tak zwany fałszywy, fałszywą dyfterię i jakieś zapalenia oskrzeli i zapalenia płuc, no bardzo ciężko chorowałam, no i złamaną rękę jeszcze miałam też. I był lekarz, który mnie wspaniale leczył, był taki kuzyn, właściwie jego żona była kuzynką mojej babki, tej, która mieszkała w Krakowie. Jak myśmy mieszkali na Dietla, to moi dziadkowie mieszkali na Sarego niedaleko stamtąd, a na Sebastiana właśnie mieszkał ten doktor, Michał Leinkram, Michał się nazywał, tak jak pani zdaje się, i oni mieli dwie córki, to była kuzynka, nie wiem, jak, jak spokrewniona z moja babką, trudno mi dokładnie powiedzieć, jakie to było pokrewieństwo. I on mnie leczył, on był internistą, nie był pediatrą, był internistą, jedyne badanie, jakie robił sam, to badanie moczu. Do, do 16 roku życia żadnych innych badań nie miałam nigdy robionych, szczepień wtedy nie było, wiec musiałam przejść te wszystkie

Hektor i tajemnice zycia

Hektor i tajemnice zycia François Lelord Hektor i tajemnice zycia Przelozyla Agnieszka Trabka WYDAWNICTWO WAM Był sobie kiedyś chłopiec o imieniu Hektor. Hektor miał tatę, także Hektora, więc dla odróżnienia rodzina często nazywała

Bardziej szczegółowo

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej.

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. 34-letnia Emilia Zielińska w dniu 11 kwietnia 2014 otrzymała nowe życie - nerkę

Bardziej szczegółowo

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Polska Szkoła Sobotnia im. Jana Pawla II w Worcester Opracował: Maciej Liegmann 30/03hj8988765 03/03/2012r. Wspólna decyzja? Anglia i co dalej? Ja i Anglia. Wielka

Bardziej szczegółowo

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!!

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W dniu 30-04-2010 roku przeprowadziłem wywiad z moim opą -tak nazywam swojego holenderskiego dziadka, na bardzo polski temat-solidarność. Ten dzień jest może najlepszy

Bardziej szczegółowo

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1)

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) Turysta: Dzień dobry! Kobieta: Dzień dobry panu. Słucham? Turysta: Jestem pierwszy raz w Krakowie i nie mam noclegu. Czy mogłaby mi Pani polecić jakiś hotel?

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM KATARZYNA ŻYCIEBOSOWSKA POPICIU WYDAWNICTWO WAM Zamiast wstępu Za każdym razem, kiedy zaczynasz pić, czuję się oszukana i porzucona. Na początku Twoich ciągów alkoholowych jestem na Ciebie wściekła o to,

Bardziej szczegółowo

Dom Ani Mój dom znajduje się w niewielkiej wsi 20km od Ostródy. Dla mnie jest miejscem niezwykłym, chyba najwspanialszym na świecie. To z nim wiążą się moje przeżycia z dzieciństwa, gdyż mieszkam tu od

Bardziej szczegółowo

TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA

TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA TEST SPRAWDZAJĄCY UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM DLA KLASY IV NA PODSTAWIE TEKSTU PT. DZIEŃ DZIECKA Drogi uczniu! Instrukcja dla użytkownika testu Najpierw przeczytaj uważnie tekst. Następnie rozwiązuj

Bardziej szczegółowo

LP JA - autoprezentacja JA - autoidentyfikacja MY ONI 1. SZKOŁA: nie było jakiejś fajnej paczki, było ze Ŝeśmy się spotykali w bramie rano i palili

LP JA - autoprezentacja JA - autoidentyfikacja MY ONI 1. SZKOŁA: nie było jakiejś fajnej paczki, było ze Ŝeśmy się spotykali w bramie rano i palili LP JA - autoprezentacja JA - autoidentyfikacja MY ONI 1. SZKOŁA: nie było jakiejś fajnej paczki, było ze Ŝeśmy się spotykali w bramie rano i palili papierosy a później wieczorem po szkole tez Ŝeśmy się

Bardziej szczegółowo

Transkrypcja wywiadu z: p. Przemysławem Namsołkiem

Transkrypcja wywiadu z: p. Przemysławem Namsołkiem Transkrypcja wywiadu z: p. Przemysławem Namsołkiem Wywiad przeprowadziły: Magdalena Weltz Grażyna Niemyjska Fotografia: Justyna Witalis Transkrypcja: Judyta Warzecha 1 -Niech Pan opowie o sobie. Skąd korzenie

Bardziej szczegółowo

w czasie powstania pseudonim rocznik Lasek 1922 stopień powstańczy biogram data wywiadu starszy strzelec - 2008-06-11

w czasie powstania pseudonim rocznik Lasek 1922 stopień powstańczy biogram data wywiadu starszy strzelec - 2008-06-11 Bogdan Rokicki formacja Batalion Kiliński, 3. kompania dzielnica Śródmieście Północne w czasie powstania pseudonim rocznik Lasek 1922 stopień powstańczy biogram data wywiadu starszy strzelec - 2008-06-11

Bardziej szczegółowo

Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci!

Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci! W samo południe 14 Uwaga, niebezpieczeństwo w sieci! przed czytaniem 1. W internecie można znaleźć wiele rzeczy. W internecie, czyli właściwie gdzie? Opracujcie hasło INTERNET na podstawie własnych skojarzeń

Bardziej szczegółowo

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady,

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, Laura Mastalerz, gr. IV Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, w których mieszkały wraz ze swoimi rodzinami:

Bardziej szczegółowo

TRYB ROZKAZUJĄCY A2 / B1 (wersja dla studenta)

TRYB ROZKAZUJĄCY A2 / B1 (wersja dla studenta) TRYB ROZKAZUJĄCY A2 / B1 (wersja dla studenta) Materiał prezentuje sposób tworzenia form trybu rozkazującego dla każdej koniugacji (I. m, -sz, II. ę, -isz / -ysz, III. ę, -esz) oraz część do ćwiczeń praktycznych.

Bardziej szczegółowo

KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA

KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA GRUPA ŚREDNIA KONSPEKT ZAJĘĆ Z JĘZYKA POLSKIEGO ZŁOTA KACZKA Cel ogólny: tworzenie form 2 osoby l.poj. trybu rozkazującego. Cele operacyjne: uczeń będzie znał legendę o Złotej kaczce w wersji współczesnej,

Bardziej szczegółowo

Drogi Doktorze! Drogi Doktorze!

Drogi Doktorze! Drogi Doktorze! Warszawa, 22 maja 1999 Nazywam się Łucja Kowalska i mam 9 lat. Piszę do Pana, ponieważ słyszałam o Panu na lekcjach języka polskiego. Pani powiedziała nam, że był Pan przyjacielem dzieci i dbał o nasze

Bardziej szczegółowo

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa-

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa- Przedstawienie Agata od kilku dni była rozdrażniona. Nie mogła jeść ani spać, a na pytania mamy, co się stało, odpowiadała upartym milczeniem. Nie chcesz powiedzieć? mama spojrzała na nią z troską. Agata

Bardziej szczegółowo

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Jako mała dziewczynka miałam wiele marzeń. Chciałam pomagać innym ludziom. Szczególnie starzy, samotni

Bardziej szczegółowo

Uzupełnij: Vorname:..

Uzupełnij: Vorname:.. Uzupełnij: Vorname:.. Name: Geburtsdatum:.. Land:. Adresse:. Telefonnummer: E-Mail:.. Schule:... Klasse:... Geschwister:.. Lieblingsfach: Lieblingslehrer:. Freunde: Haustiere:.. Hobbys:. Freizeit:. Tam,

Bardziej szczegółowo

Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan

Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan Trzebinia - Moja mała ojczyzna Szczepan Matan Na świecie żyło wielu ludzi, których losy uznano za bardzo ciekawe i zamieszczono w pięknie wydanych książkach. Zdarzało się też to w gminie Trzebina, gdzie

Bardziej szczegółowo

Filip idzie do dentysty. 1 Proszę aapisać pytania do tekstu Samir jest przeziębiony.

Filip idzie do dentysty. 1 Proszę aapisać pytania do tekstu Samir jest przeziębiony. 114 Lekcja 12 Tak ubrany wychodzi na ulicę. Rezultat jest taki, że Samir jest przeziębiony. Ma katar, kaszel i temperaturę. Musi teraz szybko iść do lekarza. Lekarz bada Samira, daje receptę i to, co Samir

Bardziej szczegółowo

Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014

Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014 Imię i nazwisko Klasa III Sprawdzian kompetencji trzecioklasisty 2014 Zestaw humanistyczny Kurs fotografii Instrukcja dla ucznia 1. Wpisz swoje imię i nazwisko oraz klasę. 2. Bardzo uważnie czytaj tekst

Bardziej szczegółowo

Wszelkie prawa zastrzeżone. Matko. córki. Konferencja Kobieta jest trendy 5 marca 2015

Wszelkie prawa zastrzeżone. Matko. córki. Konferencja Kobieta jest trendy 5 marca 2015 Wszelkie prawa zastrzeżone Matko córki Konferencja Kobieta jest trendy 5 marca 2015 Co się zmieniło? 14%-> 40% 44% 25-34 latków mieszka z rodzicami Wzrosła w latach 2002-2014 liczba 30-34-letnich Polaków

Bardziej szczegółowo

Materiały są dostępne na licencji Creative Commons BY-SA 3.0 Polska

Materiały są dostępne na licencji Creative Commons BY-SA 3.0 Polska ,,Mając trzy lata... Dnia 30 maja miałyśmy okazje przeprowadzić wywiad z Panem Januszem Jezierskim. Mężczyzna mając trzy lata został wysiedlony wraz z całą rodziną z Jarocina do Warszawy. Czy pamięta Pan

Bardziej szczegółowo

Jaki jest Twój ulubiony dzień tygodnia? Czy wiesz jaki dzień tygodnia najbardziej lubią Twoi bliscy?

Jaki jest Twój ulubiony dzień tygodnia? Czy wiesz jaki dzień tygodnia najbardziej lubią Twoi bliscy? Kogo podziwiasz dzisiaj, a kogo podziwiałeś w przeszłości? Jaki jest Twój ulubiony dzień tygodnia? Czy wiesz jaki dzień tygodnia najbardziej lubią Twoi bliscy? Jaka jest Twoja ulubiona potrawa? Czy wiesz

Bardziej szczegółowo

Uprzejmie prosimy o podanie źródła i autorów w razie cytowania.

Uprzejmie prosimy o podanie źródła i autorów w razie cytowania. Tytuł: Marzenie Franka Kupki Tekst: Anna Cwojdzińska Ilustracje: Aleksandra Bugajewska Wydanie I, lipiec 2012 Text copyright Anna Cwojdzińska Illustration copyright Aleksandra Bugajewska Uprzejmie prosimy

Bardziej szczegółowo

Zbliża się Dzień Babci i Dzień Dziadka.

Zbliża się Dzień Babci i Dzień Dziadka. Zbliża się Dzień Babci i Dzień Dziadka. To okazja, by pamiętać o naszych najbliższych, starsze pokolenia jest wzorem wartości religijnych i narodowych. Duża wielopokoleniowa rodzina żyjąca zgodnie pod

Bardziej szczegółowo

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD K A T A R Z Y N A O R K I S Z S T O W A R Z Y S Z E N I E N A R Z E C Z D Z I E C I Z N A D P O B U D L I W O Ś C I Ą P S Y C H O R U C H O W Ą Moment narodzenia

Bardziej szczegółowo

WYWIAD Z ŚW. STANISŁAWEM KOSTKĄ

WYWIAD Z ŚW. STANISŁAWEM KOSTKĄ WYWIAD Z ŚW. STANISŁAWEM KOSTKĄ Witaj Św. Stanisławie, czy mogę z Tobą przeprowadzić wywiad? - Witam. Tak bardzo chętnie udzielę wywiadu. Gdzie i kiedy się urodziłeś? - Urodziłem się w Październiku 1550r.

Bardziej szczegółowo

KARTA ZGŁOSZENIA DZIECKA DO PRZEDSZKOLA

KARTA ZGŁOSZENIA DZIECKA DO PRZEDSZKOLA KARTA ZGŁOSZENIA DZIECKA DO PRZEDSZKOLA... (imię i nazwisko dziecka przyjmowanego do przedszkola) Data i miejsce urodzenia dziecka... Pesel.. Imiona rodziców... Rodzeństwo (imię, nazwisko, wiek).... Adres

Bardziej szczegółowo

DZIĘKUJĘ MAMO DZIĘKUJĘ TATO

DZIĘKUJĘ MAMO DZIĘKUJĘ TATO DZIĘKUJĘ MAMO DZIĘKUJĘ TATO DZIEKUJE MAMO DZIĘKUJE TATO Nie da się w słowach wyrazić wdzięczności Jaka do dzisiaj w sercu mym gości, Moim rodzicom chcę podziękować, Skromny ten wierszyk im dedykować. Za

Bardziej szczegółowo

WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW

WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW Teksty biblijne: Dz. Ap. 6, 1 7 Tekst pamięciowy: Gal. 6, 10 ( ) dobrze czyńmy wszystkim ( ) Nikt nie jest za mały, aby pomagać innym! Zastosowanie: * Pan Bóg pragnie, abyśmy otoczyli

Bardziej szczegółowo

STARY TESTAMENT. JÓZEF I JEGO BRACIA 11. JÓZEF I JEGO BRACIA

STARY TESTAMENT. JÓZEF I JEGO BRACIA 11. JÓZEF I JEGO BRACIA JÓZEF I JEGO BRACIA 53 Jakub miał wielu synów. Było ich dwunastu. Jakub kochał wszystkich, ale najbardziej kochał Józefa. Może to dlatego, że Józef urodził się, kiedy Jakub był już stary. Józef był mądrym

Bardziej szczegółowo

Wydanie specjalne gazetki szkolnej Na szóstkę. z okazji. Ogólnopolskiego Dnia Praw Dziecka. obchodzonego 20 listopada

Wydanie specjalne gazetki szkolnej Na szóstkę. z okazji. Ogólnopolskiego Dnia Praw Dziecka. obchodzonego 20 listopada Wydanie specjalne gazetki szkolnej Na szóstkę z okazji Ogólnopolskiego Dnia Praw Dziecka obchodzonego 20 listopada Chcesz dowiedzieć się, jakie masz prawa i obowiązki?! A do tego wygrać nagrodę? Nic prostszego!

Bardziej szczegółowo

Zawsze w środy, zanim zadzwoni dzwonek, ja wcześniej muszę się udać do pracowni plastycznej. Przynoszę wodę. Oliwię zastałam w łazience. Myła ręce.

Zawsze w środy, zanim zadzwoni dzwonek, ja wcześniej muszę się udać do pracowni plastycznej. Przynoszę wodę. Oliwię zastałam w łazience. Myła ręce. Kochany Pamiętniku! Pani zadała mi dziwną pracę domową. Miałam obserwować, co w ciągu dnia robią moje ręce. Zadanie to wydawało mi się trudne, ponieważ moim zdaniem niełatwo jest obserwować samą siebie.

Bardziej szczegółowo

KSIĄŻECZKA ZUCHA SPRAWNEGO. 21 Gromada Zuchowa Misie Patysie. Opracowała: pwd. Aleksandra Nowak

KSIĄŻECZKA ZUCHA SPRAWNEGO. 21 Gromada Zuchowa Misie Patysie. Opracowała: pwd. Aleksandra Nowak KSIĄŻECZKA ZUCHA SPRAWNEGO 21 Gromada Zuchowa Misie Patysie Opracowała: pwd. Aleksandra Nowak JA W przyszłości chciałabym być, opowiedziałam o tym na zbiórce. Nazywam się W wolnym czasie lubię Urodziny

Bardziej szczegółowo

Są rodziny, w których życie kwitnie.

Są rodziny, w których życie kwitnie. Są rodziny, w których życie kwitnie. Są rodziny, w których jest źle. Czy Twój dom jest spokojnym miejscem? Czy masz dokąd wracad? Czy czujesz się w domu bezpiecznie? Jeśli tak, to gratuluję. Niektóre dzieci

Bardziej szczegółowo

Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. (1 J 4,11) Droga Uczennico! Drogi Uczniu!

Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. (1 J 4,11) Droga Uczennico! Drogi Uczniu! Droga Uczennico! Drogi Uczniu! Jesteś już uczniem i właśnie rozpoczynasz swoją przygodę ze szkołą. Poznajesz nowe koleżanki i nowych kolegów. Tworzysz razem z nimi grupę klasową i katechetyczną. Podczas

Bardziej szczegółowo

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska spektakl edukacyjno-profilaktyczny dla najmłodszych. (Scenografia i liczba aktorów - zależne od wyobraźni i możliwości technicznych reżysera.) Uczeń A - Popatrz

Bardziej szczegółowo

Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik.

Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik. Dzień dobry panie Adamie, proszę usiąść. No, to proszę dać mi ten wynik. Panie Adamie, test przesiewowy i test potwierdzenia wykazały, że jest pan zakażony wirusem HIV. MAM AIDS??! Wiemy teraz, że jest

Bardziej szczegółowo

4. po Wielkanocy CANTATE

4. po Wielkanocy CANTATE Centrum Misji i Ewangelizacji / www.cme.org.pl 4. po Wielkanocy CANTATE Główna myśl: Wysławiaj Boga! Wiersz przewodni: Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi. Mt 11,25a Fragment biblijny: Jezus wysławia

Bardziej szczegółowo

Szkoła tolerancji Janusza Korczaka

Szkoła tolerancji Janusza Korczaka Szkoła tolerancji Janusza Korczaka Warszawa, 2012 data Szkoła tolerancji Zajęcia na kanwie utworów literackich Janusza Korczaka. W warsztatach kładziemy nacisk na rozwój umiejętności współpracy i dialogu,

Bardziej szczegółowo

4. Rozmawiasz z pracodawcą odnośnie Twojej pracy wakacyjnej. Omów: - wynagrodzenie - obowiązki - godziny pracy - umiejętności

4. Rozmawiasz z pracodawcą odnośnie Twojej pracy wakacyjnej. Omów: - wynagrodzenie - obowiązki - godziny pracy - umiejętności 1. Chcesz zapisać się na kurs języka w Londynie. W rozmowie z pracownikiem szkoły językowej omów następujące kwestie: - twój poziom znajomości języka - koszty - prowadzący - zajęcia dodatkowe 2. Jesteś

Bardziej szczegółowo

WOJEWÓDZKI KONKURS HUMANISTYCZNY DLA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH POZNAŃ 2011/2012 ETAP REJONOWY

WOJEWÓDZKI KONKURS HUMANISTYCZNY DLA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH POZNAŃ 2011/2012 ETAP REJONOWY KOD UCZNIA: Drogi Uczestniku! WOJEWÓDZKI KONKURS HUMANISTYCZNY DLA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH POZNAŃ 2011/2012 ETAP REJONOWY Dialog to budowanie wzajemności ks. prof. Józef Tischner Test zawiera pytania z kilku

Bardziej szczegółowo

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem!

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem! Proszę bardzo!...książka z przesłaniem! Przesłanie, które daje odpowiedź na pytanie co ja tu właściwie robię? Przesłanie, które odpowie na wszystkie twoje pytania i wątpliwości. Z tej książki dowiesz się,

Bardziej szczegółowo

DOBRE MANIERY. DOBRE MANIERY: zachowanie społecznie właściwe. ETYKIETA: powszechnie przyjęte zasady właściwego zachowania.

DOBRE MANIERY. DOBRE MANIERY: zachowanie społecznie właściwe. ETYKIETA: powszechnie przyjęte zasady właściwego zachowania. DOBRE MANIERY DOBRE MANIERY: zachowanie społecznie właściwe. ETYKIETA: powszechnie przyjęte zasady właściwego zachowania. GRZECZNOŚĆ: dobre maniery i taktowne zachowanie. Dobre maniery świadczą o szacunku

Bardziej szczegółowo

Nazwijmy go Siedem B (prezentujemy bowiem siedem punktów, jakim BYĆ ) :)

Nazwijmy go Siedem B (prezentujemy bowiem siedem punktów, jakim BYĆ ) :) Czy potrafimy rozmawiać z dziećmi o niepełnosprawności? Czy sprawia nam to trudność? Czujemy się zakłopotani tematem? Sami nie wiemy, jak go ugryźć? A może unikamy go całkiem, skoro nas bezpośrednio nie

Bardziej szczegółowo

Uniwersytet PrzyszĿości

Uniwersytet PrzyszĿości Kseniya Zhuraukova MSOŚ, II rok Uniwersytet PrzyszĿości Świat nie stoi w miejscu. Już teraz spoŀeczeństwo jest na takim poziomie rozwoju, o którym nasze babcie i nasi dziadkowie nawet by nie pomyśleli.

Bardziej szczegółowo

lekarz, pedagog, pisarz, publicysta, działacz społeczny pochodzenia żydowskiego.

lekarz, pedagog, pisarz, publicysta, działacz społeczny pochodzenia żydowskiego. JANUSZ KORCZAK Janusz Korczak, właściwie Henryk Goldszmit, znany też jako: Stary Doktor lub Pan doktor padoktor (ur. 22 lipca 1878 lub 1879 w Warszawie, zm. 5 sierpnia lub 6 sierpnia 1942 w Treblince)

Bardziej szczegółowo

INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK

INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK Pobrano ze strony http://www.przedszkole15.com.pl/ INSCENIZACJA OPARTA NA PODSTAWIE BAJKI CZERWONY KAPTUREK Jest to bajka, która pomoże dzieciom zrozumieć, jak należy dbać o przyrodę i zachować się w lesie.

Bardziej szczegółowo

awno temu w Polsce ludzie żyli inaczej niż dziś. Nie było komputerów, bo nie było prądu. A prądu nie było, bo nie było elektrowni. A elektrowni nie było, bo nikt ich jeszcze nie wymyślił. Tatusiowie wsiadali

Bardziej szczegółowo

Rozdział 1. Nikt się nie ostał

Rozdział 1. Nikt się nie ostał Spis treści O autorze... 5 Plan wydarzeń...5 Streszczenie...7 Bohaterowie...48 Czas akcji...55 Miejsce akcji...55 Problematyka...56 Wypracowania...58 Zadania sprawdzające...63 Test...63 Krzyżówki...65

Bardziej szczegółowo

Dzieci to cud! A jak są dzieci, to jest już naprawdę cud". Proszę nam opowiedzieć o tym swoim Cudzie. Don Bosco

Dzieci to cud! A jak są dzieci, to jest już naprawdę cud. Proszę nam opowiedzieć o tym swoim Cudzie. Don Bosco Dzieci to cud! Don Bosco Z Tomaszem Budzyńskim, wokalistą rockowym, kompozytorem, poetą i malarzem, rozmawia Grażyna Starzak W wywiadach, publicznych wypowiedziach, często wspomina Pan o swojej żonie,

Bardziej szczegółowo

Siekierczyn, 12.11.2012r. Kochana Babciu!

Siekierczyn, 12.11.2012r. Kochana Babciu! Siekierczyn, 12.11.2012r. Kochana Babciu! Na wstępie mojego listu serdecznie Cię pozdrawiam. Chcę Ci opowiedzieć, jak dbam o siebie. Zdrowo się odżywiam. Piję soki owocowe. Chodzę z mamą na spacery. Dużo

Bardziej szczegółowo

NAUKA JAK UCZYĆ SIĘ SKUTECZNIE (A2 / B1)

NAUKA JAK UCZYĆ SIĘ SKUTECZNIE (A2 / B1) NAUKA JAK UCZYĆ SIĘ SKUTECZNIE (A2 / B1) CZYTANIE A. Mówi się, że człowiek uczy się całe życie. I jest to bez wątpienia prawda. Bo przecież wiedzę zdobywamy nie tylko w szkole, ale również w pracy, albo

Bardziej szczegółowo

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni

Biblia dla Dzieci. przedstawia. Kobieta Przy Studni Biblia dla Dzieci przedstawia Kobieta Przy Studni Autor: Edward Hughes Ilustracje: Lazarus Redakcja: Ruth Klassen Tłumaczenie: Joanna Kowalska Druk i oprawa: Bible for Children www.m1914.org 2014 Bible

Bardziej szczegółowo

MAŁA JADWINIA nr 11. o mała Jadwinia p. dodatek do Jadwiżanki 2 (47) Opracowała Daniela Abramczuk

MAŁA JADWINIA nr 11. o mała Jadwinia p. dodatek do Jadwiżanki 2 (47) Opracowała Daniela Abramczuk o mała Jadwinia p MAŁA JADWINIA nr 11 Opracowała Daniela Abramczuk Zdjęcie na okładce Julia na huśtawce pochodzą z książeczki Julia święta Urszula Ledóchowska za zgodą Wydawnictwa FIDES. o Mała Jadwinia

Bardziej szczegółowo

ANKIETA DLA RODZICÓW NASZEGO PRZEDSZKOLA

ANKIETA DLA RODZICÓW NASZEGO PRZEDSZKOLA ANKIETA DLA RODZICÓW NASZEGO PRZEDSZKOLA DRODZY PAŃSTWO! Rozpoczęcie edukacji przedszkolnej jest dla dziecka i jego rodziców ogromnym przeżyciem. Następuje wiele zmian, między innymi dotychczasowa organizacja

Bardziej szczegółowo

Sprawozdanie z ankiety: Styl Ŝycia nastolatków.

Sprawozdanie z ankiety: Styl Ŝycia nastolatków. Sprawozdanie z ankiety: Styl Ŝycia nastolatków. Klasa:. Szkoła 1. Jaki jest twój ulubiony przedmiot? Odpowiedź uzasadnij Ulubiony przedmiot Ilość Uzasadnienie 1. W-f 2. J. polski 3. Geografia 4. J. angielski

Bardziej szczegółowo

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych dr Renata Maciejewska Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie Struktura próby według miasta i płci Lublin Puławy Włodawa Ogółem

Bardziej szczegółowo

Pielgrzymka,18.01. 2013. Kochana Mamo!

Pielgrzymka,18.01. 2013. Kochana Mamo! Pielgrzymka,18.01. 2013 Kochana Mamo! Na początku mego listu chciałbym Ci podziękować za wiedzę, którą mi przekazałaś. Wiedza ta jest niesamowita i wielka. Cudownie ją opanowałem i staram się ją dobrze

Bardziej szczegółowo

Skrajne ubóstwo. 2717 rodzin włączonych do projektu. 33% z nich to rodziny dotknięte chorobą. żyje w skrajnym ubóstwie. bądź niepełnosprawnością.

Skrajne ubóstwo. 2717 rodzin włączonych do projektu. 33% z nich to rodziny dotknięte chorobą. żyje w skrajnym ubóstwie. bądź niepełnosprawnością. Skrajne ubóstwo 2717 rodzin włączonych do projektu żyje w skrajnym ubóstwie. 33% z nich to rodziny dotknięte chorobą bądź niepełnosprawnością. tyle, co na papierosy 66% rodzin włączonych do Paczki w 2013

Bardziej szczegółowo

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca Autor wiersza: Anna Sobotka PATRON Każdy patron to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie Pani Ania. Mądra, dobra i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca uszczęśliwić mnie umiała. Myśli moje do Niej

Bardziej szczegółowo

NIANIA/OPIEKUNKA DO DZIECI

NIANIA/OPIEKUNKA DO DZIECI Wypełnia agencja: WIEK KANDYDATA PRAWO JAZDY ROZPOCZĘCIE PRACY ILOŚĆ I WIEK DZIECI ZNAJOMOŚC JĘZYKÓW WYNAGRODZENIE LOKALIZACJA INNE INFORMACJE Nazwisko Imię NIANIA/OPIEKUNKA DO DZIECI DANE PERSONALNE Data

Bardziej szczegółowo

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków,

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, którzy twierdzą, że właściwie w ogóle nie rozmawiają ze swoimi dziećmi, odkąd skończyły osiem czy dziewięć lat. To może wyjaśniać, dlaczego przesiadują

Bardziej szczegółowo

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV

Wolontariat. Igor Jaszczuk kl. IV Wolontariat Wolontariat ważna sprawa, nawet super to zabawa. Nabierz w koszyk groszy parę, będziesz miał ich całą chmarę. Z serca swego daj znienacka, będzie wnet Szlachetna Paczka. Komuś w trudzie dopomoże,

Bardziej szczegółowo

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY Często będę Ci mówić, że to ważna lekcja, ale ta jest naprawdę ważna! Bez niej i kolejnych trzech, czyli całego pierwszego tygodnia nie dasz rady zacząć drugiego. Jeżeli czytałaś wczorajszą lekcję o 4

Bardziej szczegółowo

bab.la Zwroty: Korespondencja osobista Życzenia polski-polski

bab.la Zwroty: Korespondencja osobista Życzenia polski-polski Życzenia : Ślub Gratulujemy! Życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze! Gratulujemy! Życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze! młodej parze Gratulacje i najlepsze życzenia w dniu ślubu! Gratulacje i najlepsze

Bardziej szczegółowo

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA

HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA HISTORIA WIĘZIENNEGO STRAŻNIKA Tekst biblijny: Dz. Ap. 16,19 36 Tekst pamięciowy: Dz. Ap. 16,31 ( ) Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom. Bóg chce, abyś uwierzył w Jego Syna, Jezusa

Bardziej szczegółowo

Przedszkole Niepubliczne rok szkolny 2014/2015 r. WYSPA SKARBÓW" ul. Jazowa 28b 35-326 Rzeszów ANKIETA INFORMACYJNA O DZIECKU

Przedszkole Niepubliczne rok szkolny 2014/2015 r. WYSPA SKARBÓW ul. Jazowa 28b 35-326 Rzeszów ANKIETA INFORMACYJNA O DZIECKU Przedszkole Niepubliczne rok szkolny 2014/2015 r. WYSPA SKARBÓW" ul. Jazowa 28b 35-326 Rzeszów ANKIETA INFORMACYJNA O DZIECKU DRODZY RODZICE! Bardzo cieszymy się, że zdecydowali się Państwo zapisać swoje

Bardziej szczegółowo

STARY TESTAMENT. ŻONA DLA IZAAKA 8. ŻONA DLA IZAAKA

STARY TESTAMENT. ŻONA DLA IZAAKA 8. ŻONA DLA IZAAKA ŻONA DLA IZAAKA 35 Pamiętamy, że Pan Bóg obiecał Abrahamowi i Sarze, że pomimo że są w starym wieku będą mieli syna. O oznaczonym czasie, przepowiedzianym przez Pana Boga narodził się Izaak. Abraham bardzo

Bardziej szczegółowo

Wizyta w Gazecie Krakowskiej

Wizyta w Gazecie Krakowskiej Wizyta w Gazecie Krakowskiej fotoreportaż 15.04.2013 byliśmy w Gazecie Krakowskiej w Nowym Sączu. Dowiedzieliśmy, się jak ciężka i wymagająca jest praca dziennikarza. Opowiedzieli nam o tym pan Paweł Szeliga

Bardziej szczegółowo

Wspomnienia z praktyki

Wspomnienia z praktyki Wiktor Pytka EAIiE, Automatyka i Robotyka Wspomnienia z praktyki Dresden,Niemcy 2010 1. Przed wyjazdem... 2 1.1 Kontakt z komitetem LC Dresden... 2 1.2 Środek transportu... 2 2. Pierwsze dni w Dreznie...

Bardziej szczegółowo

bab.la Zwroty: Korespondencja osobista Życzenia chiński-polski

bab.la Zwroty: Korespondencja osobista Życzenia chiński-polski Życzenia : Ślub 祝 贺, 愿 你 们 幸 福 快 乐, 天 长 地 久 Gratulujemy! Życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze! młodej parze 致 以 我 对 你 们 婚 姻 真 诚 的 祝 福 Gratulacje i najlepsze życzenia w dniu ślubu! młodej parze 恭 喜 喜 结

Bardziej szczegółowo

Alwernia. Moja Mała Ojczyzna. Opracowała: Karolina Hojowska

Alwernia. Moja Mała Ojczyzna. Opracowała: Karolina Hojowska Alwernia Moja Mała Ojczyzna Opracowała: Karolina Hojowska Nazywam się Karolina Hojowska, mam trzynaście lat i mieszkam w Alwerni. Tutaj też chodzę do Szkoły Podstawowej, jestem uczennicą klasy szóstej.

Bardziej szczegółowo

SCENARIUSZE ZAJĘĆ EDUKACJI GLOBALNEJ DLA SZKOŁY PODSTAWOWEJ, GIMNAZJUM I SZKOŁY PONADGIMNAZJALNEJ

SCENARIUSZE ZAJĘĆ EDUKACJI GLOBALNEJ DLA SZKOŁY PODSTAWOWEJ, GIMNAZJUM I SZKOŁY PONADGIMNAZJALNEJ NA ROWERY Dziewczyny na rowery! SCENARIUSZE ZAJĘĆ EDUKACJI GLOBALNEJ DLA SZKOŁY PODSTAWOWEJ, GIMNAZJUM I SZKOŁY PONADGIMNAZJALNEJ Czas trwania zajęć: 90 minut CELE LEKCJI Po zajęciach uczniowie będą potrafili:

Bardziej szczegółowo

Transkrypcja wywiadu z: p. Jadwigą Stasiłowicz

Transkrypcja wywiadu z: p. Jadwigą Stasiłowicz Transkrypcja wywiadu z: p. Jadwigą Stasiłowicz Wywiad przeprowadziła: Bożena Kisiel Transkrypcja: Artur Giżewski 1 Bożena Kisiel - Pani Jadwigo, chciałabym, żeby pani opowiedziała troszeczkę, o tym jak

Bardziej szczegółowo

Janusz Korczak. przyjaciel dzieci

Janusz Korczak. przyjaciel dzieci Janusz Korczak przyjaciel dzieci Janusz Korczak o lekarz o pedagog o wychowawca o pisarz Dzieciństwo, młodość i edukacja Janusz Korczak (właściwe nazwisko Henryk Goldszmit) urodził się 22 lipca 1878 roku

Bardziej szczegółowo

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 )

FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) FILM - SALON SPRZEDAŻY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH (A2 / B1 ) Klient: Dzień dobry panu! Pracownik: Dzień dobry! W czym mogę pomóc? Klient: Pierwsza sprawa: jestem Włochem i nie zawsze jestem pewny, czy wszystko

Bardziej szczegółowo

Zmieniaj świat słowami karta pracy grupa 1/A

Zmieniaj świat słowami karta pracy grupa 1/A Zmieniaj świat słowami karta pracy grupa 1/A Przekonaj kolegę do wspólnego wyjścia do kina w czwartek wieczorem. Kolega lubi filmy akcji, a namawiasz go na wspólne obejrzenie kolejnej części jego ulubionego

Bardziej szczegółowo

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Czasem źle postępujemy Przez moje złe czyny (grzechy) inni ludzie się smucą, a czasami nawet płaczą. Moje złe czyny brudzą serce. Serce staje się brudne

Bardziej szczegółowo

ZASADY BEZPIECZNEGO ZACHOWANIA DLA NAJMŁODSZYCH, cz. 2.

ZASADY BEZPIECZNEGO ZACHOWANIA DLA NAJMŁODSZYCH, cz. 2. ZASADY BEZPIECZNEGO ZACHOWANIA DLA NAJMŁODSZYCH, cz. 2. Dzieci z natury są spontaniczne i mało krytyczne. Trudno im również ocenić jak powinny zachować się w danej sytuacji, aby były bezpieczne. Nasze

Bardziej szczegółowo

1. Czym się teraz zajmujesz?/do jakiej szkoły chodzisz? 2. Co najmilej wspominasz z czasów, gdy byłeś uczniem Gimnazjum nr 3 w Lublinie?

1. Czym się teraz zajmujesz?/do jakiej szkoły chodzisz? 2. Co najmilej wspominasz z czasów, gdy byłeś uczniem Gimnazjum nr 3 w Lublinie? 1. Czym się teraz zajmujesz?/do jakiej szkoły chodzisz? 2. Co najmilej wspominasz z czasów, gdy byłeś uczniem Gimnazjum nr 3 w Lublinie? 3. Jakie talenty Gimnazjum nr 3 w Lublinie pomogło Ci w sobie odkryć,

Bardziej szczegółowo

Nowinki Naszej Szkolnej Rodzinki

Nowinki Naszej Szkolnej Rodzinki Nowinki Naszej Szkolnej Rodzinki Grudzień 2015 W tym numerze: Fotoreportaż z Otrzęsin klas 1 Fotoreportaż z Otrzęsin klas 1 Święty Mikołaj vs Dziadek Mróz 1 2 3 Zespół Szkół Nr 7 w Rzeszowie Fotoreportaż

Bardziej szczegółowo

TRYB WARUNKOWY A2 / B1

TRYB WARUNKOWY A2 / B1 TRYB WARUNKOWY A2 / B1 (wersja dla studenta) Materiał prezentuje sposób tworzenia form trybu warunkowego. Pierwsza część to tekst, w którym użyto nowych form. Kolejna część prezentuje formy, sposób ich

Bardziej szczegółowo

Pamiętnik szalonego nauczyciela cz. VII. Napisała: Dorota Pąchalska Rok szkolny 2014/2015

Pamiętnik szalonego nauczyciela cz. VII. Napisała: Dorota Pąchalska Rok szkolny 2014/2015 Pamiętnik szalonego nauczyciela cz. VII Napisała: Dorota Pąchalska Rok szkolny 2014/2015 Przede mną nowy rok szkolny. Dużo myślałam podczas wakacji o tym, jak powinien on wyglądać. Kolejny raz przeczytałam

Bardziej szczegółowo

Cykl życia sprzętu elektrycznego i elektronicznego

Cykl życia sprzętu elektrycznego i elektronicznego Cykl życia sprzętu elektrycznego i elektronicznego Spis treści: 1. Wstęp. 2. Cykl życia urządzeń elektrycznych i elektronicznych. 3. Cykl życia mojego starego komputera w porównaniu z kosztami eksploatacyjnymi.

Bardziej szczegółowo

zdecydowanie tak do większości zajęć do wszystkich zajęć zdecydowanie tak do większości do wszystkich do wszystkich do większości zdecydowanie tak

zdecydowanie tak do większości zajęć do wszystkich zajęć zdecydowanie tak do większości do wszystkich do wszystkich do większości zdecydowanie tak Kwestioriusz ankiety dla uczniów "Moja szkoła" Dzień bry, Odpowiedz, proszę, pytania temat Twojej szkoły. Odpowiedzi udzielone przez Ciebie i Twoje koleżanki i kolegów pomogą rosłym zobaczyć szkołę Waszymi

Bardziej szczegółowo

Jak nauczyć szczeniaka załatwiania się na dworze?

Jak nauczyć szczeniaka załatwiania się na dworze? Jak nauczyć szczeniaka załatwiania się na dworze? Właśnie sprawiłeś sobie małego, prześlicznego szczeniaczka. Jakaż wielka jest twoja radość, bo to milutkie, puchate zwierzątko jest po prostu śliczne.

Bardziej szczegółowo

Tak prezentują się laurki i duży obrazek z życzeniami. Juz jesteśmy bardzo blisko.

Tak prezentują się laurki i duży obrazek z życzeniami. Juz jesteśmy bardzo blisko. Przygotowujemy laurki dla dzielnych strażaków. Starałyśmy się, by prace były ładne. Tak prezentują się laurki i duży obrazek z życzeniami. Juz jesteśmy bardzo blisko. 182 Jeszcze kilka kroków i będziemy

Bardziej szczegółowo

Bajkę zilustrowały dzieci z Przedszkola Samorządowego POD DĘBEM w Karolewie. z grupy Leśne Ludki. wychowawca: mgr Katarzyna Leopold

Bajkę zilustrowały dzieci z Przedszkola Samorządowego POD DĘBEM w Karolewie. z grupy Leśne Ludki. wychowawca: mgr Katarzyna Leopold KOSMITA W PRZEDSZKOLU B.B Jadach Bajkę zilustrowały dzieci z Przedszkola Samorządowego POD DĘBEM w Karolewie z grupy Leśne Ludki wychowawca: mgr Katarzyna Leopold Pawełek wpadł zdyszany do sali prosto

Bardziej szczegółowo

Konferencja "Nowa jakość w kształceniu zawodowym i ustawicznym" Warszawa, 23.10.2013r

Konferencja Nowa jakość w kształceniu zawodowym i ustawicznym Warszawa, 23.10.2013r Konferencja "Nowa jakość w kształceniu zawodowym i ustawicznym" Warszawa, 23.10.2013r E W A K O S U N I W E R S Y T E T Ł Ó D Z K I K W E S T I O N A R I U S Z P R E D Y S P O Z Y C J I Z A W O D O W Y

Bardziej szczegółowo

NIE BLEDNIJ, KORALICZKU!

NIE BLEDNIJ, KORALICZKU! NIE BLEDNIJ, KORALICZKU! W ogrodzie pojawiła się mamusia Piotra i zabrała syna do domu. Chłopak szepnął Karolci, by nikomu nie mówiła o ich przygodzie. Dziewczynka też wracała do domu. Spotkała tatusia,

Bardziej szczegółowo

Anita Leszczyńska KONSPEKT LEKCJI WYCHOWAWCZEJ KLASA V TEMAT: GRZECZNOŚĆ NIE JEST NAUKĄ ŁATWĄ ANI MAŁĄ.

Anita Leszczyńska KONSPEKT LEKCJI WYCHOWAWCZEJ KLASA V TEMAT: GRZECZNOŚĆ NIE JEST NAUKĄ ŁATWĄ ANI MAŁĄ. Anita Leszczyńska KONSPEKT LEKCJI WYCHOWAWCZEJ KLASA V TEMAT: GRZECZNOŚĆ NIE JEST NAUKĄ ŁATWĄ ANI MAŁĄ. REALIZOWANE ZAGADNIENIA PROGRAMU WYCHOWAWCZEGO SZKOŁY: - realizacja szkolnego programu profilaktyki:

Bardziej szczegółowo

Historia szkoły w Jerzykowie

Historia szkoły w Jerzykowie Historia szkoły w Jerzykowie Szkoła w Jerzykowie została zbudowana w roku 1905. Nauka rozpoczęł ęła się 22 sierpnia 1905 roku. Pierwszym nauczycielem był Niemiec ewangelik Scholz, który przybył tu z Pruszewca.

Bardziej szczegółowo

Motto. Wszystko ma swoje przyczyny i sens. Wojciech Zinka

Motto. Wszystko ma swoje przyczyny i sens. Wojciech Zinka Dzień dobry! O mnie Nazywam się Wojciech Zinka i jestem wariatem Na schizofrenię zachorowałem w roku 2004, w wieku 22 lat Opowiem jak szaleństwo zmieniło moje życie Motto Wszystko ma swoje przyczyny i

Bardziej szczegółowo

"PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA"

PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA "PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA" Maciej Rak kl.4a 1 PEWNEGO DNIA W SZKOLE NA LEKCJI MATEMATYKI: PANI: Dzieci, proszę o ciszę!!! STAŚ: Słuchajcie pani, bo jak nie, to zgłoszę wychowawczyni żeby wpisała

Bardziej szczegółowo

Dzień dobry, chciałbym zrobić test na HIV. Dzień dobry... Proszę usiąść...

Dzień dobry, chciałbym zrobić test na HIV. Dzień dobry... Proszę usiąść... Dzień dobry, chciałbym zrobić test na HIV Dzień dobry... Proszę usiąść... Dlaczego chce się pan przebadać? Dziewczyna mi kazała. To co, mogę dostać skierowanie? Mamy taką zasadę, że przed badaniem przeprowadzamy

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie

Bardziej szczegółowo