Spis treści. nr 1(31) styczeń luty Szanowni Państwo!

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Spis treści. nr 1(31) styczeń luty 2014 1. Szanowni Państwo!"

Transkrypt

1

2

3 Szanowni Państwo! Przed nami wybory do Parlamentu Europejskiego, w których wybierzemy 51 posłów. W hierarchii instytucji politycznych oraz frekwencji wyborczej należą one do najniżej notowanych i wahają się od 20,87% w 2004 roku do 24,53% w roku 2009 w stosunku do prawie dwa razy wyższej frekwencji do parlamentu, organów samorządu terytorialnego oraz wyborów prezydenckich. Niska frekwencja wyborcza do europarlamentu jest wypadkową wielu czynników, do których możemy zaliczyć zróżnicowany stosunek do Unii Europejskiej, który w wypadku sceptyków łączy się z absencją przy urnie wyborczej, przekonanie dużej liczby obywateli o żadnym albo niskim wpływie wyborcy na eurodeputowanego oraz na decyzje Parlamentu Europejskiego oraz uniwersalny powód niski poziom obywatelskości polskiego społeczeństwa. Polska charakteryzuje się jednym z najsłabszych wskaźników obywatelskiej aktywności mierzonej frekwencją przy wyborach organów władzy w całej środkowo-wschodniej Europie, a na pewno zamyka listę 10 państw naszego regionu należących do Eurolandu. Zachęcam naszych Czytelników do wzięcia udziału w majowych wyborach i oddania głosów na tych kandydatów, którzy na problemach i instytucjach europejskich się znają i potrafią reprezentować interesy naszego kraju, ale również regionu (województwa śląskiego) w szerokim i wąskim tego słowa znaczeniu (Zagłębia Dąbrowskiego). Kilka dni temu wstrząsnęła mną tragiczna wiadomość o śmierci profesora Mirosława Ponczka. Był moim nauczycielem propedeutyki nauki o społeczeństwie w Technikum Energetycznym w Sosnowcu, a później kolegą z Uniwersytetu Śląskiego, w murach której to Alma Mater w 1984 roku obroniliśmy doktoraty. Mirek był zafascynowany historią sportu, poświęcił mu wszystkie ważniejsze książki, kolejno habilitacyjną i profesorską. Jego dorobek naukowy jest ogromny, a wkład w naukę w zakresie historii sportu niekwestionowany. Profesor Ponczek poza pracą zawodową był aktywnym członkiem wielu stowarzyszeń i organizacji pozarządowych lokalnych, regionalnych i ogólnopolskich. W swojej działalności odkrywał i popularyzował historię Zagłębia Dąbrowskiego, jego rolę i znaczenie w zróżnicowanym kulturowo województwie śląskim. Był stałym naszym współpracownikiem, którego artykuły wielokrotnie gościły na łamach Nowego Zagłębia. Mirku, będzie nam Ciebie ogromnie brakowało. Będzie Cię brakowało Czytelnikom naszego czasopisma. Cześć Twojej Pamięci. Marek Barański Spis treści Śląsk to Polska....2 SONETY BRYNOWSKIE....4 Sztuka w służbie patriotyzmu. Tetmajerowskie polichromie w katedrze WNPM w Sosnowcu....5 Mocny gracz na rynku koksu....8 Bank BGŻ Agencji Rozwoju Lokalnego lat Zespołu Szkół Plastycznych im. T. Kantora w Dąbrowie Górniczej POLSKA-CZECHY-SŁOWACJA Maestra śpiewu solowego W sąsiedztwie mistrza KOPERNIK OD KUCHNI Historie i legendy śląskich i zagłębiowskich pszczelarzy Naprawmy to! PLASTYKA FILM RECENZJA FELIETON PROZA POEZJA Powrót Skarbińskich Będzin przemysłowców Zagłębiacy pod presją czasu In memoriam Antoni Pączek REGION Nowe Zagłębie czasopismo społeczno-kulturalne Redaguje kolegium w składzie: Marek Barański redaktor naczelny, Paweł Sarna sekretarz redakcji, Maja Barańska, Ewa M. Walewska, Tomasz Kowalski redakcja techniczna Adres redakcji: Sosnowiec, ul. Będzińska 65, tel./ fax: do 63, Wydawca: Związek Zagłębiowski Współpracownicy: Zbigniew Adamczyk, Edyta Antoniak-Kiedos, Monika Bednarczyk, Paulina Budna, Michał Kubara, Karol Kućmierz, Krzysztof M. Macha, Dariusz Majchrzak, Jacek Malikowski, Dobrawa Skonieczna-Gawlik, Jerzy Suchanek, Joanna Wójcik Felietoniści: Zbigniew Adamczyk, Jadwiga Gierczycka, Michał Kręcisz, Andrzej Wasik Druk: Progress Sp. z o.o. Sosnowiec Nakład: 1000 egzemplarzy Tekstów niezamówionych redakcja nie zwraca. Redakcja zastrzega sobie prawo ingerencji w teksty zamówione. Reklamę można zamawiać w redakcji; za treści publikowane w reklamach redakcja nie ponosi odpowiedzialności Zasady prenumeraty Nowego Zagłębia : Prenumeratę krajową lub zagraniczną można zamawiać bezpośrednio w redakcji lub em Cena prenumeraty półrocznej (przesyłanej pocztą zwykłą) 3 wydania 20 złotych, rocznej 40 złotych Prenumerata zagraniczna przesyłana pocztą zwykłą 3 wydania 60 złotych, roczna 120 złotych Wpłat na prenumeratę należy dokonywać na konto: Związek Zagłębiowski, Bank Gospodarki Żywnościowej S.A., Informujemy, iż Redakcja czasopisma Nowe Zagłębie nie bierze odpowiedzialności za poglądy Autorów piszących na naszych łamach. Jesteśmy otwarci na wszystkie opinie i przekonania oraz staramy się, aby były one reprezentatywne dla szerokiej grupy odbiorców naszego periodyku. XX LAT ZWIĄZKU ZAGŁĘBIOWSKIEGO Druk i upowszechnianie czasopisma Nowe Zagłębie są współfinansowane przez Samorząd Województwa Śląskiego, gminę Sosnowiec, gminę Zawiercie Powiat Będziński nr 1(31) styczeń luty

4 2 Wywiad Śląsk to Polska Z poetą, dziennikarzem, działaczem społeczno-kulturalnym Tadeuszem Kijonką, między innymi o relacjach śląsko-zagłębiowskich, rozmawia Edyta Antoniak-Kiedos Będąc założycielem miesięcznika Śląsk, a potem wieloletnim jego redaktorem naczelnym dbał Pan zawsze o sprawy Zagłębia. To fakt, żadne ważne wydarzenie ani postać z Zagłębia nie zostały pominięte. Krąg tamtejszych autorów jest bardzo szeroki, szczególnie to widać w grupie recenzentów. Wielu młodych z tzw. roczników wstępujących było obecnych w Śląsku, podobnie jak w czasach, kiedy byłem redaktorem w Poglądach. Nie było tu żadnych ograniczeń choćby z tego względu, że prozą w Poglądach zajmował się Jan Pierzchała, autor Legendy Zagłębia, który z niezwykłą skrupulatnością śledził to, co ważne. Podobnie Śląsk od początku miał integrować, a nie dzielić. Proszę chociażby zwrócić uwagę na stałe kroniki częstochowska, bielska, Zaolzie, Opole, czyli bardzo duża kronika województwa śląskiego, wcześniej katowickiego. Trudno określić granice między Śląskiem a Zagłębiem, ponieważ one na siebie zachodzą, wynika to choćby z licznych zmian administracyjnych. Mówi Pan o sobie, że jest rybniczaninem z Radlina, Ślązakiem z Rybnickiego i Polakiem ze Śląska. To przekłada się na Pana poglądy chociażby w sprawie Powstań Śląskich. Jestem bardzo związany z polskością. Miesięcznik Śląsk zawsze stawał w obronie Powstań Śląskich. Pojawiały się w nim artykuły, które negowały teorie, że była to wojna domowa. Powszechnie wiadomo, iż autorzy, piszący na temat powstań jak o wojnie domowej, działali na określone zamówienie polityczne, jednocześnie nie zastanawiając się nad teorią wojny domowej. Stąd podkreślano też w Śląsku współpracę między Zagłębiem a Górnym Śląskiem w czasie powstań. Skąd zatem narastające animozje na linii Śląsk- -Zagłębie? Ważne były różnice cywilizacyjne w okresie międzywojnia, które zacierały się dopiero później. Fatalnie postawiony jest też problem przy wystawianiu rachunków kto kogo krzywdził bardziej, bo pamięć każdego regionu jest wyczulona na własne rachunki krzywd i to one zawsze doprowadzają do urazów. Innymi słowy, kolejny raz przeszłość wykorzystywana jest do celów politycznych. Kiedyś Pani Profesor Wodzowa zaprosiła mnie na dyskusję do Dąbrowy Górniczej w tej sprawie i wypowiedziałem się na temat fatalnych decyzji z przeszłości. Do nr 1(31) styczeń luty 2014 nich należała decyzja o wyprowadzeniu polonistyki z Katowic do Sosnowca. Było to działanie zaskakujące; Grudzień chciał zrobić przyjemność Gierkowi, choć ten nawet tego nie oczekiwał. Spowodowało to szkodliwe zmiany i kiedy jako poseł miałem na coś wpływ, bardzo silnie zaangażowałem się w to, by gmach po komitecie wojewódzkim przeznaczyć na polonistykę. Uzyskałem wówczas prawo do drugiego budynku, tam miały być wszystkie neofilologie. Wystąpiłem z ideą złotej osi humanistycznej od Biblioteki Śląskiej po ASP. Kiedy po wydarzeniach sierpniowych pojawił się Komitet Porozumiewawczy Stowarzyszeń Twórczych i Naukowych, bardzo silnie zaangażowaliśmy się w uzyskanie pomieszczeń dla skoncentrowanego w Katowicach uniwersytetu. To nie było jednak wynikiem antagonizmów, chodziło o to, żeby ten młody uniwersytet nie był poszatkowany. Sprawa się inaczej potoczyła. Ale faktycznie uważam za swoją zasługę, że w Katowicach jest polonistyka. Polonistyka powinna być w Katowicach, ponieważ tutaj powstała i jest najważniejszym

5 Wywiad Zdjęcia dokumentują spotkanie jubileuszowe Dwie kosy z okazji 77. rocznicy urodzin Tadeusza Kijonki, które w Bibliotece Śląskiej w Katowicach 19 grudnia 2013 poprowadził Maciej Szczawiński. Na program spotkania złożyły się: promocja wyboru wierszy Czas, miejsca i słowa i utwory w prezentacji Autora, panel krytyczno-literacki z udziałem literaturoznawców: Anny Węgrzyniak, Krzysztofa Kłosińskiego, Aleksandra Nawareckiego, Edyty Antoniak-Kiedos, Krystyny Heskiej-Kwaśniewicz, Joanny Kisiel, Anny Szawerny-Dyrszki i Jerzego Szymika. Panel prowadził prof. Marian Kisiel. Fot. Arch. Biblioteki Śląskiej. ogniskiem uniwersytetu, jeśli chodzi o życie intelektualne i humanistyczne. Sosnowiczanie mogą to widzieć inaczej, ale przecież to nie najważniejsza przyczyna animozji śląsko-zagłębiowskich Innym ważnym aspektem jest degradacja sportu śląskiego, bo na przykład najlepszych hokeistów przenoszono niemal z dnia na dzień do Sosnowca. Podobnie było z piłką nożną. Decyzje te powodowały bardzo negatywny odbiór po stronie południowej. Jeszcze inna sprawa to fakt, iż w 1949 roku miał powstać w Katowicach Teatr Wielki, ale jak wiemy nie doszło do tego do dziś Mieliśmy najlepszy zespół w Polsce Paprocki, Szczepańska, tu osiadła Opera Lwowska. Didur skupił najlepsze nazwiska wokół siebie, wspomnijmy choćby Bittnerównę. W sześciolatce była obietnica Zawadzkiego, że w ramach tego planu teatr powstanie. W to miejsce wybudowano jednak Pałac Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej. Ten fakt w środowiskach kulturalnych zapadł na długo w pamięć. Ja byłem wówczas zaprzyjaźniony z Paprockim i innymi, którzy twierdzili, że to zapoczątkowało pierwszą falę wyjazdów z Opery Śląskiej. To są urazy, które do dzisiaj pokutują, a całe województwo skorzystałoby, gdyby istniała wielka nowoczesna scena. Postać generała Zawadzkiego wciąż budzi kontrowersje. Budowa PKZ to była decyzja administracyjna jednego człowieka, ja jednak broniłem pomnika Zawadzkiego w Dąbrowie Górniczej. Miał on przecież niewątpliwe zasługi dla Zagłębia Dąbrowskiego. Uważam, że prostackie argumenty polityczne nie mogą ważyć na pamięci historycznej. Jak postrzega Pan dzisiejszą modę na antypolską śląskość? Moja śląskość nigdy nie była śląskością antagonizującą. Znam gwarę. To język mojego dzieciństwa, ale nigdy nie starałem się przeciwstawiać gwary językowi ogólnopolskiemu i to też było w Śląsku widoczne. Pismo było zawsze negatywnie nastawione do koncepcji autonomicznych Jerzego Gorzelika. Od kiedy nie ma go w zarządzie województwa, troszkę ucichły sprawy autonomii. Zresztą ta próba z przechwyceniem Muzeum Śląskiego... Uczestniczyłem w posiedzeniach w sali Sejmu Śląskiego. Uważam, że to był najzwyczajniej podstęp. Co zatem z Zagłębiem? Tworzenie tożsamości zagłębiowskiej powinno się rozwijać nie w opozycji do górnośląskiej, ale tak jak na przykład funkcjonuje tożsamość cieszyńska. Zawsze będą istniały mniejsze przestrzenie, z którymi ludzie się utożsamiają. To są własne tradycje, losy ludzkie, takie czy inne aspiracje. Natomiast mrugam, kiedy się wypowiada na ten temat Gorzelik, który jest współinicjatorem tworzenia skupisk tożsamościowych. Ma w tym swój cel polityczny, nie jest to sprawa sympatii do Zagłębia. Co Pana boli po drugiej stronie Brynicy? Przy okazji sportu jest mi naprawdę przykro, że Zagłębie Sosnowiec tak bieduje na piłkarskich boiskach. Pamiętam tę drużynę z okresu Majewskiego, Wasika, kiedy to była wielka drużyna i starała się o mistrzostwo polski. Jak można było dopuścić do takiej degradacji piłki nożnej w Zagłębiu? Podobnie hokej niewiele dziś znaczy. Sport jest ważny i on powinien być traktowany w polityce społecznej jako istotny instrument także do określania tożsamości. Teraz szczególnie widać to przy okazji afer z kibolami, gdzie poczucie tożsamości idzie w złą stronę. Czy od zawsze widzi Pan podziały w regionie? Kiedy byłem studentem, miałem praktykę w Będzinie i w jednej z ławek siedział Sławomir Pietras, potem miałem praktykę w Sosnowcu, w Liceum Staszica. Potem znalazłem się w Katowicach. Pochodzę z rybnickiego i muszę przyznać, że przez długi czas w ogóle nie uświadamiałem sobie, że istnieje taki konflikt. On funkcjonował zaraz po wojnie, potem przycichł w okresie stalinowskim i na nowo ożył w latach 60. Najwyższy pułap osiągnął w okresie Grudnia, kiedy z fotela wojewody został zrzucony Jerzy Ziętek. Wtedy zaczęły się konflikty, choćby te w sporcie. Długi czas nie odczuwałem ich, a przecież mogłem mieć jakiś nasłuch, bo przez wiele lat funkcjonowałem w towarzystwie Wilhelma Szewczyka i innych osób z tamtych stron, np. Marii Klimas Błachutowej, Jana Pierzchały. Ja jestem patriotą i po prostu chciałbym, aby Polska rozwijała się harmonijnie i równorzędnie, bo nic nie działa tak negatywnie jak poczucie krzywdy. A jeszcze gorzej, gdy to poczucie krzywdy jest wyolbrzymiane i stanowi punkt programu osób i środowisk, które mają w tym interes. Dziękuję za rozmowę. nr 1(31) styczeń luty

6 Poezja SONETY BRYNOWSKIE Tadeusz Kijonka Prezentujemy 5 wierszy Tadeusza Kijonki z przygotowywanego do druku tomu pt. 44. Książka zawierać będzie znakomity cykl wierszy znany jako Sonety brynowskie. Kijonka odświeża dla współczesnego czytelnika gatunek sonetu, przypomina o uroku, jakim obdarzył go w literaturze polskiej Adam Mickiewicz i wplatając elementy rodzimego krajobrazu tworzy swoisty pomnik swojej małej ojczyzny. EAK DO KRESU Z gór schodzą śniegi zakosami stoków, Koczują w lasach nim sczezną w wądołach. I garstki śniegu też donieść nie zdołasz Tam gdzie przeważa się szala wyroku. Szczyt jeszcze w błyskach, lecz co krok po kroku Wysepki śniegu toną dookoła. Co ślad bez śladu: kto woła, skąd woła? Znów w oczach drzazgi śnieżystych obłoków. Gdzie tamte śniegi w szczytach górskich grzbietów; Te dni zwietrzałe, listy bez adresów, Wymienne wiersze rówieśnych poetów? Z gór zeszły śniegi. Jak strzępy notesu Tonące skrawki... I tak już do kresu, Gdzie dreszcz śnieg tamten pierwszego sonetu. FLOTYLLA Karawele, korwety, brygi i fregaty Pod żaglami obłoków w odmętach błękitu. Co dnia na oślep w oknie szpitalnym od świtu Serce, co będzie z nami?.. Nikt nie zna tej daty? Dokąd flotyllo lotna nad światem w zaświaty, A ja bo ile jeszcze dni pisanych mi tu? Serce, co będzie z nami?.. Choć ty się ulituj I trwaj wierne do końca dramatu zatraty. Błędne żaglowce w locie gdzie je wiatr poniesie Bezpowrotne, dzień po dniu gdy w pościeli tonę. To pełnia lata jeszcze, czy ostatnia jesień? Już pora spisać życie adres po adresie. A co gdy końca wiersza nie dotrwa ten sonet Serce, co będzie z nami?.. Nic, życie skończone. Z POGROMU Minęło, przeminęło, jak królewskie śluby W snach obojga narodów, berła i korony. Jak kresy zagrabione, tron nie do obrony, Bezpotomnej monarchii skazanej na zgubę. Gdzie szarże tryumfalne i sobole szuby Chorągwie w złotogłowiach, hołdy i pokłony? Komu na chwałę biją zniewolone dzwony, Gdy już boskie i ludzkie zawiodły rachuby. Ten szczęk łamanych szabel, łoża splugawione, Stuk kosturów na drogę wypędzonych z domów, Kiedy jak klątwa pełznie: Pod twoją obronę Minęło, przeminęło Co uszli z pogromu Szczyptę ziemi w szkaplerzu tuląc po kryjomu, Bo ile zdoła unieść ocalony sonet? DO SZPIKU Czas zamknąć się w sonecie jak w wymarłym domu, Z pustą kartką naprzeciw by z sobą się zmierzyć Po rdzeń szpiku gdy tylko od ciebie zależy Równanie ostateczne serca i rozumu. Z prostokąta tej kartki celi swej nikomu Ni słowa przed spisaniem tego co powierzyć Masz w zeznaniach sonetu, nim w serce uderzy Lęk przed sobą, mózg zamrze pod grozą pogromu. I stało się: znów widzisz przedmioty i twarze, Zaległe w niepamięci miejsca porzucone Są ci co skarżyć będą, bądź wniosą obronę. A zanim słowo w słowo wszystko się okaże, Nim opadną wskazówki martwe na zegarze, Patrz jak w życiu po życiu szczęki zwiera sonet. W OGIEŃ A co z sercem, co z sercem ono będzie biło W tym wierszu co zamiera w zgrzebnym rękopisie. Dotknij: w starganych słowach jeszcze życie tli się, Lecz jak długo co tętno z coraz mniejszą siłą. Śmierć wiersza cóż takiego w końcu się zdarzyło; Ileż wierszy przetrwało z tych co czas nie wysiekł? Wiersz jak wiersz: tren czy sonet co rymami skrzy się Gruzowisko poezji jest bo zawsze było. Nie, nie kończ tego wiersza czy wiesz co się stanie? Skąd słów zerwą się strzępy by dopaść swych racji, Skoro dotąd się zmagasz z tym samym pytaniem. Rękopis zmięty w ogień!... Czas na akt kremacji, Bo i cóż serce pocznie gdy rozpacz oślepi? Nie pisz tego sonetu, nie pisz, nie pisz, nie pisz. 4 nr 1(31) styczeń luty 2014

7 Sztuka Wnętrze kościoła katedralnego pod wezwaniem NMP w Sosnowcu budzi zachwyt każdego wchodzącego do świątyni. Przyczyną tego jest nie tylko ciekawy układ wnętrz, w postaci bazyliki na planie krzyża greckiego, ale przede wszystkim bogato polichromowane ściany. Przepych malowideł i ornamentyki przytłacza, a monumentalność połączona z harmonią i wysmakowaniem proporcji urzeka. Śmiało można by powiedzieć, że wywiera takie samo wrażenie na dzisiejszych odwiedzających jak i 100 lat temu na naszych przodkach. Sztuka w służbie patriotyzmu. Tetmajerowskie polichromie w katedrze WNPM w Sosnowcu Stefania Hanusek Inicjatorem budowy neorenesansowej świątyni, zapoczątkowanej w 1893 roku, był ksiądz Dominik Roch Milbert, pierwszy proboszcz sosnowieckiej parafii. Za kształt architektoniczny budynku odpowiadał warszawski architekt Karol Kozłowski. Obszerną sylwetę kościoła wzniesiono z cegły, akcentując dekoracyjność elementów kamieniem, fasadę podkreślono masywną wieżą z rozetą i latarnią, a skrzyżowanie naw zwieńczono sygnaturką. Szczególny charakter nadano wnętrzu kościoła, w którym treści religijne połączono ze scenami z historii Polski, ukazując w sposób niezwykły, że zarówno religia, jak i historia są ze sobą nierozerwalnie związane. Pięć lat po ukończeniu kościoła, w 1904 roku, za sprawą ks. Rocha Milberta dekorację wnętrza świątyni powierzono dwóm krakowskim artystom Włodzimierzowi Tetmajerowi oraz Henrykowi Uziembło. Włodzimierz Tetmajer był już wówczas uznanym artystą, tworzącym w nurcie Młodej Polski, związanym z środowiskiem krakowskim. Domeną Tetmajera zasadniczo było malarstwo sztalugowe, polichromie wykonywał głównie ze względów ekonomicznych. W pierwszym dziesięcioleciu XX wieku zrealizował w ten sposób przynajmniej sześć takich zleceń. Tuż przed rozpoczęciem prac w Sosnowcu, Tetmajer wykonał malowidła w kaplicy św. Zofii na Wawelu, uznawane za jego najświetniejszą realizację w tej dziedzinie. Jego dziełem jest także polichromia w kaplicy św. Jana Nepomucena w Kościele Mariackim w Krakowie, malowidła w Modlnicy, Bieczu oraz w Kaliszu. Obok Tetmajera w dekoracji wnętrz brał udział Henryk Uziembło wywodzący się także ze środowiska krakowskiego malarz, grafik, projektant i witrażysta. Co wpłynęło na wybór właśnie Włodzimierza Tetmajera? tego nie wiemy. Związki Zagłębia z Krakowem, przynajmniej w dziedzinie sztuki, były wówczas niezwykle żywe, a idea Fot. arch. aut. nr 1(31) styczeń luty

8 Sztuka 6 Fot. arch. aut. nr 1(31) styczeń luty 2014 narodowego oporu wobec ucisku zaborców łączyła bezwzględnie wszystkie środowiska. Być może oczekiwano od Tetmajera, znanego już wówczas z jego emocjonalnego stosunku do kwestii niepodległości, polichromii, która tak jak i innego jego realizacje skomponowana zostanie ku pokrzepieniu serc mieszkańców zagłębiowskiej części zaboru rosyjskiego. W przeciwieństwie do wymienionych wcześniej realizacji w Sosnowcu Tetmajer miał do zagospodarowania nieporównywalnie większą przestrzeń niż w innych obiektach m 2. Swoboda, jaką dawały rozległe powierzchnie ścienne w całym kościele, ograniczana była jedynie detalami architektury wnętrz. Malowidłami pokryte zostały całe ściany i sklepienia naw kościoła, transept, prezbiterium, kruchta oraz zakrystie. Łącznie na dekorację złożyło się 14 kompletnych scen figuralnych, 22 pełnopostaciowe ujęcia świętych oraz 40 popiersi. Oprócz malatury ściennej Tetmajer był także autorem obrazu Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny w ołtarzu głównym. Sceny o charakterze historyczno-religijnym rozmieszczone zostały w sposób następujący: kruchta scena położenia kamienia węgielnego pod budowę kościoła, przedsionek nawy głównej Ucieczka Matki Boskiej do Egiptu, Ukrzyżowanie Chrystusa, przedsionek nawy bocznej Dawid i św. Cecylia z harfą, nawa boczna północna Chrzest Litwy, nawa boczna południowa Ziemia Śląska (lub Zaślubiny błogosławionej Kingi), transept południowy Zmartwychwstanie Chrystusa, Znalezienie Krzyża przez św. Helenę, transept północny św. Rodzina, Hołd Trzech Króli, prezbiterium Chrzest Polski, Śluby Jana Kazimierza, sklepienie na skrzyżowaniu naw Koronacja Najświętszej Marii Panny. Sklepienia naw bocznych ozdobiono wizerunkami świętych. Ściany świątyni zakomponowano w sposób określany w sztuce jako horror vacui wszystkie powierzchnie pokryto zupełnie malowidłami, nie pozostawiając żadnych pustych przestrzeni. W miejscach, gdzie nie zaplanowano kompozycji figuralnych, ściany pokryte zostały pieczołowitą dekoracją złożoną z wici roślinnych oraz motywów ludowych. Wykonanie tej części malatury przypisuje się Henrykowi Uziembło, którego domeną były drobne formy malarskie, niekoniecznie zaś monumentalne sceny. Zakres prac pasuje ponadto do jego zainteresowań Uziembło był jednym z propagatorów tzw. stylu swojskiego w polskim zdobnictwie, charakteryzującego się wykorzystaniem rodzimych wzorów ludowych. Tworząc obszerne kompozycje figuralne, Tetmajer zrównoważył proporcje pomiędzy scenami religijnymi a historycznymi. W stosunku do innych monumentalnych dzieł artysty, gdzie mocno akcentował patriotyczne zabarwienie, w sosnowieckim kościele sceny są znacznie mniej nasycone ideologicznie. Na załagodzenie sposobu wyrażania treści narodowych miał wpływ lęk przed bardzo surową cenzurą carskiej nomenklatury, która z dużą uwagą kontrolowała wszelkie realizacje, dbając, by nie dopatrzono się w nich patriotycznych nawiązań i treści. Przedsięwzięcie artystyczne od początku odbywało się w sposób konspiracyjny. Włodzimierz Tetmajer i Henryk Uziembło, zamieszkali pod Krakowem (Tetmajer w osławionych Bronowicach) wielokrotnie przekraczali granicę zaboru w sposób nielegalny, a atmosfera tajemnicy na pewno wyzwalała w artystach ducha oporu, wyrażającego się w nadaniu malowidłom symbolicznego, patriotycznego wymiaru. Według przekazów, już po ukończeniu prac w kościele, dopatrzono się w malowidłach wątków patriotycznych, drażniących Rosjan. Doniesiono o tym piotrkowskiemu gubernatorowi, który wysłał do Sosnowca urzędników z zadaniem zbadania sprawy. Ksiądz Milbert, przezornie przewidując intencje przybyłych delegatów, zamiast do świątyni zaprosił ich najpierw na plebanię, gdzie suto ugościł w trakcie długiej biesiady. Obdarzeni sprezentowanymi przez księdza darami urzędnicy opuścili plebanię

9 Sztuka bez wchodzenia do kościoła, a swojemu przełożonemu w Piotrkowie zameldowali, że donosy są nieprawdziwe. W obrazy artysta wkomponował ludowe, najczęściej małopolskie elementy ubiorów, manifestując tym samym swoją twórczość w duchu Młodej Polski. W scenie Chrztu Polski postaci chłopów zostały zestawione z postaciami św. Wojciecha, króla Mieszka I dumnie noszącego bogaty pas krakowski i jego żony Dobrawy, ubranej w czerwone, ludowe korale i chustę na głowie. Wyjątkowy wymiar symboliczny, w którym zupełnie spolonizowano wątek religijny, ma Hołd Trzech Króli, na którym tytułowe postacie uosabiają Kazimierz Wielki, Stefan Batory i Jan III Sobieski. Artysta pod kostiumem sceny biblijnej zaprezentował bardzo jasną i zrozumiałą treść oto wielcy monarchowie, symbolizujący najlepsze czasy w historii narodu, składają do stóp Matki Boskiej prośbę o uwolnienie kraju spod jarzma zaborców. Nadzieję na odzyskanie niepodległości miało dawać malowidło Śluby Jana Kazimierza, który to władca wobec zagrożenia w czasie potopu szwedzkiego, kiedy wydawało się, że należy porzucić wszelką nadzieję, nie poddał się i pokonał wrogów, wyzwalając kraj spod zalewu Szwedów. Scenę tę zestawiono z drugą, równie wymowną. Oto bowiem szlachcic Sarmata przyodziany w żupan, z karabelą u boku, pochyla się nad klęczącym obok chłopem ubranym w strój krakowski. Polichromia miała symbolizować nie tylko złączenie sił we wspólnym działaniu, ale także ideę zbratania stanów, czyli ich zgodnego i równego współżycia. Dowód na popieranie tej koncepcji dał sam Tetmajer, żeniąc się z przedstawicielką chłopstwa, Anną Mikołajczykówną, wpisując się tym samym w popularny wówczas nurt chłopomanii. W Ucieczce Matki Boskiej do Egiptu przed postacią Maryi klęczy mężczyzna w stroju krakowskim, symbolizujący umęczonego niewolą, błagającego o niepodległość Polaka. Czarny, żałobny welon na jego głowie oznaczał niewolę. W obrazie Znalezienie Krzyża Świętego młoda, zmarła kobieta to uosobienie Polonii, przyciśniętej ciężarem krzyża, ale i dzięki temu krzyżowi mającej się odrodzić. Zarówno w Hołdzie Trzech Króli, jak i w Ucieczce Matki Boskiej Maryja ubrana jest w ludowy, krakowski strój. Przedstawianie postaci historycznych oraz sylwetki Matki Boskiej w stroju ludowym związane było z przekonaniem, że kultura piastowska przetrwała właśnie w sztuce ludowej i folklorze, a stan chłopski jest nośnikiem dawnych cnót i wartości. Znane dobrze ubranie miało za cel przybliżenie scen biblijnych i wywoływało wrażenie tutejszości, swojskości w wiernych odwiedzających katedrę. Jednocześnie miało się kojarzyć z tym co polskie i narodowe, a tym samym zakazane i tłamszone przez zaborcę. W Chrzcie Litwy i w Ziemi Śląskiej postacie królowej Jadwigi i św. Kingi noszą białe szaty i czerwone płaszcze kojarzące się z polskimi barwami narodowymi. W scenę Koronacji NMP, Tetmajer w sposób ostentacyjny wkomponował orła polskiego w miejsce gołębicy, a aniołom przydał orle skrzydła. W tło scen znajdują się często polskie litewskie sztandary i chorągwie. Kolorystyka, jaką zastosował Tetmajer, oparta była na głębokich, nasyconych barwach: karminie, złocie, błękicie i zieleni. Kolory te nadały wnętrzu kościoła ciepła i przytulności, ale także tchnęły w niego bizantyński przepych. Artysta nanosił malowidła z wielkim rozmachem, zaznaczając postacie grubym, czarnym konturem, typowym dla jego dzieł. W polichromiach kunsztownie połączył manierę charakterystyczną dla panującego wówczas stylu secesji z zamiłowaniem do kultury ludowej wsi podkrakowskiej. Tą syntezą secesji i chłopomanii Włodzimierz Tetmajer zamanifestował swoją przynależność do kręgu Młodej Polski. W jego dziele wyraźne są także wpływy Jana Matejki, którego uczniem był w młodości Tetmajer. Ogromne piętno mistrza Jana widać nie tylko w rysach i sposobie przedstawiania postaci, ale przede wszystkim w podejmowanej tematyce historycznej. Wybitnie patriotyczny motyw, jaki przyświecał obu artystom przy dekorowaniu kościoła, wyrazili sami w inskrypcji, umieszczonej w widocznym dla każdego wchodzącego w kruchcie kościoła: Kościół ten staraniem przewielebnego księdza Dominika Rocha Milberta proboszcza naonczas w Sosnowcu z dobrowolnych ofiar przez artystów z Krakowa panów Włodzimierza Tetmajera i Henryka Uziembło w roku malowanie ozdobiony został ku czci Bożej i chwale Rzeczypospolitej nieszczęśliwej wspomożeniu dla dźwignięcia serc wszystkich Polaków ozdobiona świątynia niechaj będzie przybytkiem wiary w sprawiedliwość Bożą. W artykule wykorzystano źródła: I. Kontny, Polichromie secesyjne w województwie śląskim. W: Secesja i jej górnośląskie formy, red. K. Jarmuł, Katowice Cz. Ryszka, Matka kościołów. Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Sosnowcu, Bytom-Sosnowiec D. Sawicka-Oleksy, Polichromia Włodzimierza Tetmajera i Henryka Uziembył w Kościele Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Sosnowcu. W: Z dziejów Sztuki Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego XV XX wieku, red. E. Chojecka, Katowice Fot. arch. aut. nr 1(31) styczeń luty

10 Przemysł Mocny gracz na rynku koksu Rozmowa z Edwardem Szlękiem, prezesem Zarządu JSW KOKS S.A. 8 Panie Prezesie, 2 stycznia bieżącego roku postanowieniem Sądu Rejonowego w Katowicach nastąpiło połączenie Kombinatu Koksochemicznego Zabrze S.A. i Koksowni Przyjaźń S.A. Media informowały opinię publiczną, że powstała nowa firma JSW KOKS S.A. Chciałbym sprecyzować doniesienia mediów, które piszą o powstaniu nowej spółki. Pod względem formalnoprawnym nie powstała żadna nowa spółka, tylko Koksownia Przyjaźń połączyła się z KK Zabrze poprzez jego przejęcie i działa teraz pod nazwą JSW KOKS S.A. Siedziba spółki znajduje się w Zabrzu przy ulicy Pawliczka 1. W skład JSW KOKS wchodzą koksownie: Dębieńsko, Jadwiga, Radlin oraz Koksownia Przyjaźń. Należymy do segmentu koksowniczego Grupy Kapitałowej Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która jest naszym właścicielem. Jak długo trwały przygotowania do połączenia spółek? Postanowienie katowickiego Sądu Rejonowego było zwieńczeniem wielomiesięcznego procesu integracyjnego, który realizujemy w myśl planu rozwoju Grupy JSW na lata dla segmentu koksowniczego. Plan ten obejmuje nie tylko koksownie, ale także związane z nimi obszary działalności pomocniczej. W poszczególnych koksowniach powołaliśmy zespoły robocze, które podczas przygotowania procesu łączenia naszych koksowni uporządkowały działalność w zakresie transportu, infrastruktury kolejowej, usług laboratoryjnych, informatycznych, ubezpieczeniowych świadczonych przez spółki z Grupy JSW dla wszystkich podmiotów wchodzących w skład tej Grupy. Głównym celem integracji była optymalizacja organizacyjna i ograniczenie kosztów działalności pomocniczej, jak również odciążenie zakładów produkcyjnych, które powinny się skupiać wyłącznie na produkcji. Koksownie w ten sposób mogą się skoncentrować wyłącznie na swoich podstawowych funkcjach, jakimi są wytwarzanie koksu oraz produktów węglopochodnych. Dzięki temu nasze zakłady będą mogły jeszcze skuteczniej pilnować jakości produkcji oraz kosztów przetwarzania. Nowy ład organizacyjny wpływa również na rozwój technologiczny, spełnienie wymogów środowiskowych oraz bezpieczeństwo pracy naszych pracowników. Wynika to z faktu, że duża spółka może znacznie więcej zdziałać niż mały podmiot gospodarczy. Struktura organizacyjna JSW KOKS S.A. jest dostosowana do nowoczesnego i skutecznego zarządzania z pełnym wykorzystaniem posiadanego potencjału produkcyjnego i ludzkiego. Pracownicy poszczególnych koksowni to fachowcy dysponujący wiedzą i wieloletnim doświadczeniem. A co z Wałbrzyskimi Zakładami Koksowniczymi Victoria S.A., które też należą do Grupy JSW? Plany naszego właściciela, czyli JSW S.A. przewidują, że przyłączenie wałbrzyskiej Victorii do struktur JSW KOKS ma nastąpić w perspektywie 2015 roku. Nie ma jeszcze ustalonej konkretnej daty. Najpierw skupiliśmy się na połączeniu koksowni z Zabrza i Dąbrowy Górniczej, które są usytuowane blisko siebie i mają podobne produkty. Wałbrzyska Victoria ma trochę inny profil. Produkuje koks odlewniczy i jest w znacznej odległości od Śląska i Zagłębia. Włączenie jej do jednolitego systemu zarządzania przewidziane jest dopiero w drugim etapie. Gdy to się stanie, proces integracyjny segmentu koksowniczego Grupy JSW zostanie zakończony. Edward Szlęk Prezes Zarządu JSW KOKS S.A. Z wykształcenia mgr inż. elektryk, absolwent krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. Dodatkowo ukończył: podyplomowe studia informatyczne w Akademii Górniczo-Hutniczej, studium zarządzania w katowickim Towarzystwie Naukowym Organizacji i Kierownictwa, a także studium umiejętności menedżerskich w Harvard Business School. Od 1973 do 2000 r. pracował w Hucie Zawiercie, przechodząc wszystkie szczeble kariery zawodowej od stanowiska mistrza do funkcji Prezesa Zarządu. Od 2000 roku pracował w spółce Stalexport S.A. na stanowiskach wiceprezesa Dyrektora Grupy Kapitałowej, a potem wiceprezesa Zarządu Dyrektora Handlowego. Od 2003 do 2006 r. kierował jako Prezes Zarządu restrukturyzowanymi Zakładami Chemicznymi Alwernia S.A. Od 2006 r. był Prezesem Zarządu Koksowni Przyjaźń Sp. z o.o., (potem Koksownia Przyjaźń S.A.), a od stycznia 2012 r. jednocześnie pełnił funkcję Prezesa Zarządu Kombinatu Koksochemicznego Zabrze S.A. Prowadzi i koordynuje proces integracji segmentu koksowniczego Grupy Kapitałowej JSW. Prezes Edward Szlęk został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Złotym za Długoletnią Służbę i Krzyżem Kawalerskim oraz Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Posiada Srebrną Odznakę Racjonalizatora Produkcji, Odznakę honorową Za Zasługi dla Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz tytuł Menedżera roku 2010 na Śląsku. Jest członkiem Akademicko-Gospodarczego Stowarzyszenia AGH, pełni funkcje w Związku Pracodawców Przemysłu Hutniczego oraz Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej. nr 1(31) styczeń luty 2014

11 Przemysł Z pańskich wypowiedzi wynika zatem, że powstał jeden z największych krajowych podmiotów działających na rynku koksowniczym. To prawda, takie są fakty. Potencjał produkcyjny JSW KOKS to aktualnie prawie 4 miliony ton koksu rocznie, co oznacza, że jesteśmy w stanie przerobić ponad 5 mln ton węgla koksowego wydobywanego przez JSW SA. Ale to nie wszystko. Dla nas najważniejsza jest konkurencyjność polskiego koksownictwa. Dlatego tak mocno stawiamy na energetykę. W ramach polityki energetycznej Grupy Kapitałowej JSW prowadzimy zaawansowane inwestycje energetyczne w Przyjaźni. Przygotowane i zatwierdzone są plany dla Koksowni Radlin i Victorii. Po zrealizowaniu inwestycji będziemy dysponować mocą elektryczną prawie 160 MW. Nasz koks jest kierowany na rynki krajowe i zagraniczne. Produkcja energii elektrycznej poprzez wykorzystanie gazu koksowniczego i nadmiarowego zmniejszy znacząco nasze koszty. Będziemy zatem jeszcze bardziej konkurencyjnym graczem na rynku. Jeśli zostaną zrealizowane wszystkie inwestycje, Grupa JSW będzie dysponować w skali Unii Europejskiej potężnym segmentem przetwórczym o potencjale sięgającym 5 mln ton koksu rocznie i zdolnym przetworzyć prawie 7 mln ton jastrzębskiego węgla. Warunkiem tego jest spójne i skuteczne zarządzanie segmentem. I to jest właśnie zadanie JSW KOKS S.A. Dziękujemy za rozmowę. Magazyn Koksowniczy jest czasopismem wydawanym przez JSW KOKS S.A. Do 2012 roku wydawany był pod tytułem Nowa Przyjaźń jako miesięcznik Koksowni Przyjaźń. Zmiana tytułu pisma wiązała się z utworzeniem segmentu koksowniczego Grupy Jastrzęb- Nr 1(23) styczeń 2014 r. skiej Spółki Węglowej, w skład którego weszła Koksownia Przyjaźń Sp. z o.o., Kombinat Koksochemiczny Zabrze S.A. i Wałbrzyskie Zakłady Koksownicze Victoria S.A. Od marca 2012 roku Magazyn Koksowniczy zaczął ukazywać się we wszystkich wymienionych koksowniach Grupy JSW, a następnie JSW KOKS S.A. Tematyka Magazynu dotyczy przede wszystkim działalności zakładów wchodzących w skład JSW KOKS S.A., a jego misją jest informowanie o aktualnych wydarzeniach, problemach i sukcesach spółki oraz sprawach jej pracowników. Obok informacji związanych stricte z działalnością JSW KOKS S.A., Magazyn Koksowniczy informuje również o lokalnych wydarzeniach sportowych i kulturalnych, zarówno tych związanych z działalnością pozaprzemysłową JSW KOKS S.A., w numerze: jak i rozgrywających się w okolicach zakładów należących do spółki. Redaktorem naczelnym pisma jest Jerzy Powstał silny gracz na rynku! str. 3 5 Pikuła, w skład kolegium redakcyjnego wchodzi także Katarzyna Sta- Nadzwyczajne Walne Zgromadzenia str. 5 chowicz, Wioletta Polak-Bodziony Dobra sprzedaż węgla JSW w 2013 r. str. 10 i Marek Filas. Nakład wynosi 2650 egzemplarzy. Magazyn Koksowniczy dostępny jest także w internecie na stronie (red.) nr 1(31) styczeń luty Koksownia Dębieńsko Koksownia Jadwiga Koksownia Przyjaźń Koksownia Radlin WZK Victoria S.A.

12 Gospodarka Pytania do Dariusza Winka, głównego ekonomisty Banku BGŻ 10 Jak wiele finansowanych przez Bank BGŻ projektów inwestycyjnych kierowanych jest do przedsiębiorców z rejonu Zagłębia Dąbrowskiego i które gałęzie gospodarki są zasilane tymi środkami inwestycyjnymi (produkcja przemysłowa, innowacyjność, biotechnologie)? Zagłębie Dąbrowskie jest w ocenie Banku BGŻ rynkiem lokalnym o dużym i nadal niewykorzystanym potencjale. Blisko 70 tys. mikro i małych firm mających siedzibę w powiecie sosnowieckim, trudno pomijać. W relacji do populacji jest to blisko jedna firma na 10 mieszkańców, a co ważne skala inwestycji w przedsiębiorstwach przypadająca na jednego mieszkańca przewyższa średnią krajową. Oznacza to, że ten region charakteryzuje się przedsiębiorczością, choć nadal nie udaje się w pełni zagospodarować dostępnych lokalnie zasobów pracy (w III kwartale 2013 r. stopa bezrobocia w powiecie sosnowieckim wynosiła 14,5% wobec 13% przeciętnie w kraju). Cieszy nasz również to, że w badaniach koniunktury przedsiębiorcy tego regionu planują kolejne inwestycje i do tego w mniejszym stopniu niż w innych regionach finansowane ze środków własnych. Firmy myślą o innowacjach produktowych i procesowych, a także zwiększaniu eksportu. Dlatego od blisko już czterech lat staramy się aktywnie działać na tym lokalnym rynku, w oparciu o dwie placówki w Sosnowcu i Dąbrowie Górniczej. Co do profilu, to tradycyjnie Bank BGŻ specjalizuje się w finansowaniu firm sektora rolno-spożywczego i w tym widzimy nasze największe przewagi konkurencyjne. W Zagłębiu jednak profil naszej działalności uwzględnia lokalną specyfikę i z małymi wyjątkami jesteśmy zasadniczo otwarci na wszystkich przedsiębiorców. Warto przy tej okazji się pochwalić, że Bank BGŻ od kilku lat regularnie poddaje weryfikacji ekspertów swoją ofertę produktów oraz usług dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw w konkursie Bank Przyjazny dla Przedsiębiorców. W ostatniej XV edycji rankingu otrzymaliśmy tytuł Laureata w kategorii Bank Uniwersalny. Oznacza to, że zostaliśmy najwyżej ocenieni spośród banków komercyjnych uczestniczących w konkursie. Tytuł Laureata Bank BGŻ otrzymał za zaangażowanie we wspieraniu rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw, za zbudowanie zespołu posiadającego szeroką wiedzę ekspercką, a także za skonstruowanie oferty produktów, która sprzyja szybkiemu rozwojowi przedsiębiorstw. Dariusz Rafał Winek Główny ekonomista Banku BGŻ (od 2006 r.), Dyrektor Departamentu Analiz Makroekonomicznych i Sektorowych. W latach pracownik naukowy WSHiFM im. F.Skarbka w Warszawie, gdzie pełnił również funkcje sekretarza Senatu oraz redaktora naczelnego zeszytów naukowych. Absolwent Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie na kierunkach: Ekonomia oraz Finanse i Bankowość, a także studiów doktoranckich w Kolegium Analiz Ekonomicznych. Laureat nagrody głównej w konkursie NBP i Rzeczpospolitej na najlepszego analityka makroekonomicznego 2011 r. Stypendysta m.in. Fundacji Nauki Polskiej oraz Dekaban-Liddle na Uniwersytecie w Glasgow. Uczestnik wielu krajowych i międzynarodowych szkoleń w zakresie ekonomii i biznesu, m.in. IESE Business School w Barcelonie, Harvard Business Review Polska, czy programu rozwoju talentów grupy Rabobank. Autor publikacji naukowych oraz publicystycznych w prasie i czasopismach ekonomicznych, a także opracowań eksperckich dla instytucji publicznych. nr 1(31) styczeń luty 2014

13 Gospodarka Czy może Pan przybliżyć nam skalę pomocy BGŻ oferowanej podmiotom trzeciego sektora (organizacjom pozarządowym). Bank BGŻ zgodnie ze swą misją jest bankiem lokalnych społeczności, dlatego zwracamy uwagę na społeczną odpowiedzialność biznesu. Oznacza to realizowanie celów biznesowych w sposób, który bierze pod uwagę interes społeczny i środowisko naturalne. W tym obszarze mamy się czym pochwalić. Zewnętrzni eksperci z Forum Odpowiedzialnego Biznesu na potrzeby raportu Odpowiedzialny biznes w Polsce. Dobre praktyki oceniając działania firm wyróżnili kilka inicjatyw prowadzonych przez Bank w tym m.in. Pakiet Społeczny Lider, czyli bezpłatny rachunek dla organizacji non-profit, ogólnopolski program edukacyjny Fundacji BGŻ Jeżdżę z głową, promujący bezpieczeństwo na drogach, czy wreszcie program stypendialny Klasa BGŻ, skierowany do absolwentów gimnazjów z mniejszych miejscowościdający im możliwość kontynuowania nauki w wybranych prestiżowych liceach. Jesteśmy też dumni z faktu, iż Bank BGŻ został wyróżniony w prestiżowym Rankingu Odpowiedzialnych Firm 2013 Dziennika Gazety Prawnej. Zajął pierwsze miejsce wśród spółek z sektora bankowości, finansów i ubezpieczeń. Więcej o projektach wspierających społeczności lokalne można poczytać w zakładce SOB na stronie internetowej banku na stronie Rocznie Bank BGŻ i działająca w imieniu Banku Fundacja BGŻ realizuje ponad 300 aktywności społecznych, czyli takich które są odpowiedzią na lokalne problemy i potrzeby społeczne. Szczególnie aktywni są pracownicy oddziałów banku, bo to oni należą do tych społeczności, najlepiej znają lokalne problemy i potrzeby społeczne. Właśnie dla wsparcia ich zaangażowania, w Banku od 4 lat działa Program Wsparcia Lokalnego oddziały Banku mogą typować organizacje pozarządowe do pozyskania małych grantów finansowych na działalność społeczną. Rocznie ponad 100 lokalnych organizacji pozarządowych otrzymuje takie wsparcie. Tegoroczna edycja rusza w marcu. Dla III sektora niebagatelnym wsparciemjest specjalnie dla niego dedykowany rachunek Bankowy Społeczny Lider. Wiemy, że zwłaszcza dla małych organizacji społecznych naprawdę liczy się każda złotówka. Dlatego też bezpłatne konto w banku,a jest to w Polsce jedyne takie konto, to duże udogodnienie. (mz) 3-procentowe tempo wzrostu możliwe już w I kwartale Początek 2014 r. był dla polskiej gospodarki okresem dalszego przyspieszenia tempa wzrostu, dlatego już w I kwartale 2014 r. dynamika PKB może przekroczyć 3%, a w całym roku zbliżyć się do 3,5%. Oznacza to, że polska gospodarka rozwija się już w tempie wzrostu tzw. produktu potencjalnego, czyli przyrostu produkcji wynikającego ze wzrostu wydajności i zmian nakładów czynników wytwórczych. Z tego tytułu można oczekiwać coraz wyraźniejszych symptomów poprawy sytuacji na rynku pracy, które zresztą są już widoczne od kilku miesięcy. Przedsiębiorstwa zwiększały z miesiąca na miesiąc zatrudnienie od maja do listopada i pomimo sezonowego spadku w grudniu, badania koniunktury wskazują na dalszy oczekiwany wzrost zatrudnienia w kolejnych miesiącach. Ostatnie miesiące ubiegłego roku przyniosły też ożywienie w zakresie inwestycji, co stopniowo przekłada się na poprawę sytuacji w budownictwie i na rynku nieruchomości. Przyspieszeniu ulega też popyt konsumpcyjny, co jest wynikiem wzrostu zatrudnienia i rosnącej skłonności do konsumpcji, pobudzanej oczekiwaniami na poprawę sytuacji finansowej gospodarstw domowych. Warto zwrócić uwagę, że duży pozytywny wpływ na dane o sprzedaży detalicznej miała w ostatnich miesiącach sprzedaż samochodów. Korzystne zmiany w podatku VAT w nowym roku, mogą ten efekt jeszcze dodatkowo nasilić.nabierające tempa ożywienie gospodarcze będzie stopniowo prowadziło do wzrostu inflacji. Przy czym nadal niskie ceny surowców energetycznych i rolnych sprawiają, że inflacja będzie narastać dość powoli. Początek roku przyniósł jednak sporo zawirowań na rynkach finansowych związanych z wyprzedażą aktywów na rynkach wschodzących, stymulowanych przez redukowanie programu skupu aktywów przez amerykański System Rezerwy Federalnej. Budzić to może pewien niepokój wśród przedsiębiorców, co do trwałości popytu generowanego przez kraje wschodzące. Wzrost niepewności może być też stymulowany poprzez wdrożenie pierwszego etapu reformy emerytalnej w Polsce (przeniesienie obligacji z OFE do ZUS). Odbija się to na zwiększonej obecnie presji na ewentualną deprecjację złotego. O ile można mieć nadzieję, że nie powinno to negatywnie odbijać się na tempie wzrostu gospodarczego, o tyle może przyspieszać proces wzrostu inflacji. Na szczęście wzrost cen nadal znajduje się wyraźnie poniżej celu inflacyjnego NBP. Dlatego nie należy oczekiwać zmiany stóp procentowych w najbliższych miesiącach. Wydaje się, że dopiero wzrost inflacji do poziomu zbliżonego do celu RPP, przy utrzymaniu nadal dobrej kondycji polskiej gospodarki wymusiłoby konieczność podwyżek stóp procentowych. W związku z tym można przypuszczać, że nie dojdzie do tego wcześniej niż w listopadzie bieżącego roku. Przy tym ponowne gwałtowne osłabienie złotego podobne do tego obserwowanego w końcu stycznia może pobudzić władze monetarne do interwencji na rynku walutowym. Ewentualne osłabienie złotego nie powinno być jednak długotrwałe, bo dobre wyniki gospodarki, przekładające się na niższy deficyt budżetowy państwa, powinny wspierać walutę krajową. Podobną rolę powinny odgrywać oczekiwania na podwyżki stóp procentowych, które nastąpią w Polsce szybciej niż w Stanach Zjednoczonych czy strefie euro. Dlatego w drugiej połowie roku należy się liczyć z aprecjacją złotego. Dariusz Winek, główny ekonomista Banku BGŻ nr 1(31) styczeń luty

14 Gospodarka Z Grzegorzem Dąbrowskim, Prezesem Agencji Rozwoju Lokalnego S.A. w Sosnowcu rozmawia Stanisław Drechnowicz Panie Prezesie, proszę przedstawić w kilku słowach historię Agencji Rozwoju Lokalnego w Sosnowcu. Trudno w kilku słowach przedstawić 16 lat działalności firmy, która powstała w 1997 roku. Agencję Rozwoju Lokalnego powołano w czasach, kiedy system gospodarczy, szczególnie w Zagłębiu Dąbrowskim uległ poważnemu załamaniu, zwłaszcza wskutek likwidacji praktycznie większości działających wtedy przedsiębiorstw państwowych. Stopniowa likwidacja przemysłu górniczego, hutniczego i włókienniczego zaowocowała tym, że w ciągu zaledwie kilku lat przestało istnieć kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy, a spośród wielu kopalń na terenie Sosnowca pozostała tylko KWK Kazimierz-Juliusz. I takie właśnie firmy otoczenia biznesu jak ARL, powstały po to, by wspierać środowisko bezrobotnych oraz drobnych przedsiębiorców, często wywodzących się z likwidowanego przemysłu. W powołanie do życia Agencji zaangażowały się okoliczne samorządy i władze województwa. To właśnie z wkładów, głównie Sosnowca, Dąbrowy Górniczej i powiatu będzińskiego, powstała w 1997 roku sosnowiecka Agencja Rozwoju Lokalnego. Nieruchomości w postaci biurowca i budynku handlowego Supermarket wniesione wówczas aportem, stanowią do dziś jej siedzibę, ale też dają możliwość zarobkowania z wynajmu, co pozwala realizować misję Agencji. Firma działa na zasadach non-profit. Wszystkie generowane zyski przeznaczane są na działalność statutową. Podstawowym obszarem działalności Agencji Rozwoju Lokalnego w Sosnowcu jest pomoc małym i średnim przedsiębiorstwom, jak i doradztwo kierowane do tych, którzy mają żyłkę do przedsiębiorczości, chcąc założyć i prowadzić działalność na własny rachunek. A potrzeby i nowe wyzwania są w tym zakresie ogromne. Dzisiaj, po kilkunastu latach funkcjonowania firmy można śmiało powiedzieć, że jej stworzenie było bardzo dobrą decyzją. Pomoc finansowa, wsparcie w postaci szkoleń, współpraca z urzędami pracy w zakresie przebranżawiania bezrobotnych to główne cele Agencji. Pomogliśmy tysiącom osób ułożyć na nowo swoje życie zawodowe. Największym przedsięwzięciem realizowanym obecnie przez Spółkę jest prowadzenie Sosnowieckiego Parku Naukowo-Technologicznego. Zbudowany przez gminę Sosnowiec za kwotę blisko 40 mln złotych w miejscu byłej KWK Niwka-Modrzejów kompleks dwóch nowoczesnych obiektów w ramach projektu pn. Gospodarcza Brama Śląska, został w 85% sfinansowany ze środków unijnych. Zgodnie z założeniami, Park ma stymulować rozwój innowacyjnej gospodarki i przyciągnąć inwestorów, oferując preferencyjne warunki wynajmu powierzchni biurowych i laboratoryjnych. ARL na mocy koncesji objęła zarządzanie tą instytucją. Dekoniunktura gospodarcza, która dotknęła Polskę w związku ze światowym kryzysem finansowym nie sprzyjała startowi tej kluczowej dla miasta inwestycji. Obecnie, po kilkunastu miesiącach działalności SPNT można już powiedzieć, że sprawy idą we właściwym kierunku. Intensywne działania marketingowe jakie podjęliśmy po objęciu Parku, zatrudnienie grupy kompetentnych i zaangażowanych pracowników sprawiły, że w SPNT funkcjonuje już kilka firm działających w obszarze nowych technologii. Do zagospodarowania pozostało zaledwie około 40% powierzchni obiektów. Przedsiębiorcy mają tu do dyspozycji nowoczesne centrum szkoleniowe i konferencyjne. Pracownicy, realizując misję Parku, inicjują kontakt świata biznesu ze światem nauki. Świadczymy też usługi doradztwa w zakresie pozyskiwania środków unijnych. Wspieramy tzw. transfer wiedzy między komercyjnymi firmami a uczelniami wyższymi. Sosnowiecki Park Naukowo-Technologiczny współpracuje m.in. z Uniwersytetem Śląskim, Politechniką Śląską (w tym gliwickim Technoparkiem). Doskonale układa się współpraca ze Śląskim Uniwersytetem Medycznym i Wyższą Szkołą Biznesu w Dąbrowie Górniczej. Dzięki bliskości sosnowieckiego Wydziału Farmaceutycznego SUM udało się ulokować w Parku firmę Nutrico, która niebawem rozpocznie tu produkcję bardzo potrzebnych szpitalom preparatów do żywienia pozajelitowego. Wszystkie te działania mają na celu tworzenie warunków do rozwoju przedsiębiorczości i ograniczanie emigracji zarobkowej młodego pokolenia. Otwierają też zupełnie nowy rozdział w historii ARL. Jak długo jest Pan związany z Agencją Rozwoju Lokalnego? Które działania mógłby Pan wskazać jako priorytetowe? Z Agencją jestem związany już od 2002 roku. Pierwszych dziewięć lat pracowałem w Radzie Nadzorczej, reprezentując gminę Sosnowiec. W połowie 2011 r. zostałem członkiem Zarządu, a od sierpnia 2012 r. mam przyjemność pełnić funkcję prezesa w dwuosobowym Zarządzie ARL S.A. Co do priorytetów te podstawowe, czyli wsparcie dla sektora MŚP, pozostają niezmienne. Z tym związana jest ściśle praca nad kolejnymi projektami, które pozwolą nam pozyskiwać środki zewnętrzne, głównie unijne. Przed nami nowy budżet europejski. Choć pierwsze środki pojawią się pewnie dopiero w przyszłym roku, my już dziś intensywnie pracujemy nad projektami. Dzięki nim uda się, mam nadzieję, pozyskać środki, które przez następnych kilka lat posłużą realizacji naszych celów. Ważnym elementem w tym kontekście jest Sosnowiecki Park Naukowo-Technologiczny. Zbliżające się nowe programowanie unijne zakłada dużą kumulację środków na innowacje i rozwój technologiczny. Wierzę, że jako operator Parku będziemy mogli zrealizować wiele projektów, a inwencji, zaangażowania i doświadczenia nam nie brakuje. Dowodem na to jest choćby ubiegły rok, kiedy to udało nam się pozyskać 3 mln zł na realizację dwóch ciekawych projektów przeznaczonych dla osób bezrobotnych chcących założyć własną działalność gospodarczą. Oba realizowane właśnie w SPNT. Najbliższe kilka lat to również inwestycje w naszych nieruchomościach. Szczególnie w biurowcu przy ul. Teatralnej. Mamy gotową dokumentację techniczną na termomodernizację gmachu z wymianą całej instalacji grzewczej. Przygotowaliśmy też wniosek do Funduszu Ochrony Środo- 12 nr 1(31) styczeń luty 2014

15 Gospodarka wiska, który wspiera takie przedsięwzięcia. To jednak inwestycja sięgająca kilku milionów złotych. Bez dodatkowego montażu finansowego się nie obędzie. Takich rozwiązań również będziemy poszukiwać w nowym budżetowaniu. Gdy to się powiedzie, trzydziestoletni biurowiec nie tylko odzyska blask, ale podniesie się jego standard i konkurencyjność na coraz trudniejszym rynku nieruchomości biurowych. Rozwijamy też nasze fundusze pożyczkowe. Nowe produkty wprowadzone w ubiegłym roku funkcjonują bardzo dobrze. Mamy ofertę, która uzupełnia ofertę kredytów bankowych. Światowy kryzys finansowy skłonił banki do usztywnienia kryteriów kredytowania przedsiębiorstw. ARL udziela m.in. pożyczek firmom działającym poniżej jednego roku, które bez historii finansowej, nie mają żadnych szans na kredyty bankowe. Nasze pożyczki są oprocentowane już od 3,9% w skali roku, dając szanse rozwoju głównie małym i mniej zamożnym firmom. Produkty finansowe ARL cieszą się dużym zainteresowaniem, więc będziemy je też rozwijać w przyszłości. Czy ARL przewiduje wprowadzenie oferty kierowanej do wszystkich podmiotów trzeciego sektora, a nie tylko tych prowadzących działalność gospodarczą? Tak, i jesteśmy merytorycznie do tego przygotowani. Wymaga to jednak dodatkowych funduszy. Środki uzyskiwane z dotacji w ramach otwartych konkursów ofert w gminach są zwykle dość skromne, co nie pozwala rozwijać działalności wielu cennym organizacjom. Na bieżąco jesteśmy w kontakcie z lokalnymi centrami organizacji pozarządowych i wierzymy, że nowe programowanie unijne pozwoli utworzyć specjalny fundusz wsparcia dla trzeciego sektora. Jakie widzi Pan szanse i zagrożenia dla aktywności gospodarczej w 2014 roku? Ten rok będzie bardzo trudny, zwłaszcza dla podmiotów działających z przewagą środków unijnych. Trwa przerwa w dystrybucji unijnych pieniędzy przed przyszłą perspektywą budżetową. Wiele firm może nie przetrwać. Na szczęście projekty unijne nie są filarem działalności ARL w Sosnowcu, a nasza oferta wsparcia dla przedsiębiorstw jest właśnie stworzona po to, by powiększać szanse na aktywizację lokalnej gospodarki. Myślę, że również ważne byłoby poinformowanie opinii publicznej o nadchodzącym trudnym okresie. Nasze działania skupiają się na szkoleniu i informowaniu środowisk gospodarczych, jak pozyskać środki z następnych programów unijnych. W tym obszarze podejmujemy różnego rodzaju działania informacyjne organizujemy wiele spotkań. W samym tylko marcu planujemy trzy duże konferencje. Kierujemy je głównie do małych przedsiębiorstw. Informacją i pomocą służymy także na bieżąco w siedzibie ARL w Sosnowcu przy ul. Teatralnej 9. Następne pytanie jest związane z sytuacją pokolenia młodych ludzi. Czy Agencja Rozwoju Lokalnego dysponuje ofertą dla młodych adeptów biznesu w dobie narastającej emigracji zarobkowej młodych? Obecnie realizujemy trzy projekty skierowane do osób przedsiębiorczych. Dwa z nich, pn. Startuj z SPNT to programy opracowane przede wszystkim dla młodych ludzi, teraz bezrobotnych, lecz chcących usamodzielnić się gospodarczo poprzez założenie własnej firmy. Startuj, czyli wejdź na rynek gospodarczy ze wsparciem Parku Naukowo-Technologicznego, i zostań nie wycofuj się. Myślę, że będziemy realizować więcej tego typu projektów. Jesteśmy na etapie ich przygotowywania. Będą kierowane głównie do młodych absolwentów, którym chcemy stworzyć warunki stabilnego rozwoju. Panie Prezesie, jakie przedsięwzięcia ARL w Sosnowcu przyniosły Wam największą satysfakcję, a jakie są największe przeszkody w realizowaniu misji ARL? Z satysfakcją mogę powiedzieć, że dobrym pomysłem gminy było utworzenie Sosnowieckiego Parku Naukowo-Technologicznego, którego mamy zaszczyt być operatorem. To szansa na sukces dla całego Zagłębia. To jedyne miejsce w Zagłębiu, które oferuje tak szerokie usługi nie tylko atrakcyjny cenowo wynajem przestrzeni w nowoczesnych obiektach, ale też kompleksowe usługi doradztwa biznesowego, możliwość współpracy ze środowiskiem naukowym, ale też udostępnianie centrum konferencyjnego z bogato wyposażoną aulą i skomputeryzowanymi salami szkoleniowymi. Największe przeszkody odnotowujemy ostatnio na rynku nieruchomości biurowych. W dobie kryzysu upadło wiele firm. Pozostałe, by przetrwać szukają oszczędności, ograniczając wynajmowane powierzchnie, albo szukając tańszych. Duża konkurencja na tym rynku, szczególnie ze strony spółdzielni mieszkaniowych oferujących często lokale użytkowe po kosztach sprawia, że musimy pokonywać te bariery wzbogacając naszą ofertę dla potencjalnych najemców. Oferujemy zatem pakietowo atrakcyjne pożyczki, darmowe miejsca parkingowe, doradztwo finansowe, czy wsparcie w pozyskiwaniu środków zewnętrznych. To jest nasz sposób na przyciąganie nowych najemców. Nie ma w Zagłębiu podobnej oferty wśród właścicieli nieruchomości biurowych. Takie pakiety wprowadzamy zaledwie od kilku tygodni efekt ocenimy za kilka miesięcy. Jak postrzega Pan działalność ARL w dzisiejszych realiach? Grzegorz Dąbrowski absolwent Wydziału Techniki Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Przez osiem lat pełnił funkcję rzecznika prasowego i naczelnika Wydziału Informacji i Promocji Miasta Urzędu Miejskiego w Sosnowcu, tworząc pierwsze w historii sosnowieckiego samorządu biuro prasowe, na którego strukturze wzorowało się później wiele innych miast. Tutaj współtworzył jedną z pierwszych w Polsce strategii promocji miasta. Przykłady jej konsekwentnej realizacji znalazły odzwierciedlenie w wielu branżowych artykułach i wykładach jego autorstwa. Był jednym z najlepiej rozpoznawalnych rzeczników w regionie. Od 2011 roku w Zarządzie Agencji Rozwoju Lokalnego S.A. w Sosnowcu operatora Sosnowieckiego Parku Naukowo-Technologicznego, najpierw jako członek Zarządu, a od połowy 2012 roku na stanowisku Prezesa Zarządu. W zasadzie mówiliśmy o tym cały czas. Realia są takie, że żyjemy w ciekawych czasach.. Polskie członkostwo w Unii Europejskiej daje szanse na rozwój. Po te szanse trzeba jednak umieć sięgnąć, a Agencja Rozwoju Lokalnego w Sosnowcu wie jak to robić. Nasza młoda i kompetentna kadra oraz bogata oferta usług okołobiznesowych kierowanych bezpośrednio do przedsiębiorców pozwala stymulować rozwój gospodarczy nie tylko w Sosnowcu, ale też w całym regionie. Nie jest dziś łatwo prowadzić firmę. ARL została stworzona po to, by pomagać i doradzać przedsiębiorcom w przebrnięciu przez gąszcz przepisów i innych problemów stojących na drodze do rozwoju. Dziękuję za rozmowę. nr 1(31) styczeń luty

16 Szkolnictwo 35 lat Zespołu Szkół Plastycznych im. T. Kantora w Dąbrowie Górniczej Nasza szkoła powstała 20 czerwca 1978 roku jako pięcioletnie Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w budynku przy ul. Kosmonautów 8. Głównym inicjatorem i dobrym duchem całego przedsięwzięcia był Jerzy Krzyż, grafik, absolwent katowickiej ASP. Został on pierwszym dyrektorem placówki i pełnił tę funkcję z ogromnym zaangażowaniem. Współpracował z nim Stanisław Holecki, który pokierował Fot. ZSP w Dąbrowie Górniczej 14 szkołą po nagłej śmierci założyciela. Początkowo dzieliliśmy siedzibę ze Szkołą Podstawową nr 13 (zważywszy, że jeszcze wcześniej było tam przedszkole, można mieć nadzieję, że kiedyś będziemy Akademią Sztuk Pięknych). Naukę rozpoczęło 26 osób, a wychowawcą tej pionierskiej klasy została Anna Zugaj. Z każdym rokiem uczniów przybywało, (do dziś uczyło się w niej ponad 1100 adeptów), dlatego konieczne było przeprowadzanie remontów dostosowujących budynek do potrzeb i specyfiki szkoły. Zespół uczniów i nauczycieli pracował jednak sprawnie, i w 1983 roku odbyły się pierwsze obrony prac dyplomowych oraz egzaminy maturalne. Dwa lata później szkoła na pół roku zmieniła siedzibę z powodu problemów z centralnym ogrzewaniem. Młodych artystów i ich mentorów nie zniechęciły jednak warunki panujące w barakach przy Wybickiego (spadła tylko temperatura, nie zaangażowanie), czego dowodem poziom prac zaprezentowanych z okazji uroczystych obchodów X-lecia szkoły. Uczniowie naszej szkoły muszą nie tylko nauczyć się tworzyć, ale również organizować wystawy, dokonywać selekcji prac i odpowiednio je reklamować. Mieli więc ku temu okazję, bo w grudniu 1992 roku w dąbrowskim Pałacu Kultury odbyła się pierwsza aukcja ich prac. Uroczystość tak się spodobała, że od tej pory organizowana jest cyklicznie i wszyscy są zadowoleni; uczniowie bo mogą zaprezentować swoją twórczość szerszemu gronu, nauczyciele bo widzą efekty swojej pracy, nabywcy bo mogą niewielkim kosztem nabyć dobry obraz czy rzeźbę, a przy okazji szkoła zbiera fundusze potrzebne do pracowni plastycznych. Aukcja stała się więc swoistym świętem szkoły, ponieważ daje też okazję do zabawy, jako że często wiąże się z określonym tematem przewodnim, zazwyczaj będącym odniesieniem do aktualnych zjawisk społecznych czy artystycznych i wymaga od organizatorów odpowiedniego stroju (przebrania), a nieraz i umiejętności teatralnych. Stopniowo nasza szkoła nie tylko wrastała w otoczenie, ale i oddziaływała na nie, stąd w 1993 r. była gospodarzem II Przeglądu Dyplomów Liceów Plastycznych. Aby jeszcze bardziej podnieść poziom Fot. ZSP w Dąbrowie Górniczej nr 1(31) styczeń luty 2014

17 Szkolnictwo Fot. ZSP w Dąbrowie Górniczej Nasz okrągły jubileusz to nie tylko okazja do wspomnień, lecz i źródło refleksji. Wierzymy, że tych pierwszych jest więcej. Ze szkołą związała swoje losy i drogę zawodową duża grupa wybitnych artystów, którzy potrafią zarazić uczniów swoją pasją, wprowadzić ich w niełatwy nieraz świat sztuki. Wiemy, że świat się zmienia, a wraz z nim szkoła. Wzorem patrona sięgamy do tradycji, by skonstruować coś nowego zapraszamy więc wszystkich chętnych, o otwartych głowach, może razem wymyślimy coś absolutnie unikatowego? Jak mawiał Kantor: Wyobraźnia do władzy! W ramach obchodów 35-lecia szkoły, w Muzeum Miejskim Sztygarka w Dąbrowie Górniczej trwa jubileuszowa wystawa prac pedagogów. Prezentuje ona dorobek artystyczny nauczycieli-plastyków, którzy na co dzień kreują potencjał młodych adeptów sztuki. Malarstwo, grafika, rysunek, formy rzeźbiarskie praktycznie każda dziedzina i technika znalazła swoje miejsce na tak szczególnej ekspozycji. Różnorodność form wyrazu, różnorodność przekazu, wrażliwości, wyczucia koloru i gestu tworzy z odrębnych ogniw jeden niepowtarzalny organizm naszą szkołę. Ewelina Sobczyk-Podleszańska Fot. ZSP w Dąbrowie Górniczej Fot. ZSP w Dąbrowie Górniczej prac i jednocześnie umożliwić uczniom poznanie specyfiki wszystkich pracowni, od 1 września zdecydowano, że wszyscy uczniowie klas pierwszych będą uczęszczali rotacyjnie na zajęcia z wystawiennictwa, grafiki warsztatowej, szkła artystycznego i witrażu, zanim ostatecznie dokonają wyboru. Efekty tej reformy można oglądać w szkolnej galerii Corytage. W 1998 roku obchodziliśmy jubileusz XX-lecia szkoły, od tego samego roku nosi ona imię Tadeusza Kantora. Ze względu na reformę szkolnictwa szkoła otworzyła swe podwoje również dla młodszych adeptów sztuki i w 1999 r., obok liceum zaczęła funkcjonować Ogólnokształcąca Szkoła Sztuk Pięknych, a całą placówkę nazwano Zespołem Szkół Plastycznych. Nowe liceum czteroletnie zastąpiło dawne, w którym nauka trwała 5 lat. Szkoła pęczniała od uczniów, pędzli i idei, na szczęście udało się przebudować strych i zaadaptować go na potrzeby pracowni reklamy wizualnej, fotograficznej, informatycznej i malarskiej. Jesteśmy rozpoznawalni jako szkoła, bo nie tylko bierzemy udział (z sukcesami) w różnych konkursach, ale organizujemy też własne niegdyś Ogólnopolski Konkurs Historii Sztuki, obecnie Międzynarodowy Konkurs Plastyczny Labirynt Wyobraźni, Ogólnopolskie Biennale Grafiki Projektowej i inne. nr 1(31) styczeń luty

18 Historia Problemy narodowościowe i etniczne na europejskich pograniczach były i są istotne zarówno z uwagi na praktykę polityczną, jak i materiał do badań. Obok kwestii granic zachodnich i wschodnich ważny jest także, nie tak często poruszany, problem pogranicza południowego. POLSKA-CZECHY-SŁOWACJA Dylematy sąsiedztwa i granic, cz. 1 Eugeniusz Januła Śląsk Cieszyński-Obszar geograficzny. Źródło. Historia Śląska. T. II. cz I. Pod red. W. Długoborskiego. Ossolineum. Wrocław-Warszawa-Kraków 1966, s Zbiór map. Granice geograficzne i topograficzne Śląska Cieszyńskiego Herb Piastów cieszyńskich; jednocześnie herb Księstwa Cieszyńskiego za ich panowania. Źródło: Dostęp: Podobnie jak inne granice Polski, również południowe, kształtowały się pod wpływem różnych wydarzeń, decyzji politycznych podejmowanych albo przy huku armat, albo też w zacisznych gabinetach dyplomatów. Śledząc historię kształtowania się granic południowych, nie można oprzeć się wrażeniu, że polscy politycy nie umieli ustrzec naszego stanu posiadania. A co gorsza, de facto zezwolili, aby wiele tysięcy Polaków pozostawało poza granicami swojego narodowego państwa. Takie wnioski można wysnuć analizując kształtowanie się polskiej granicy południowej. Nie można też dłużej ukrywać, że tacy politycy sąsiednich narodów jak BeneŠ czy też zwyczajny faszysta ksiądz Tiso, byli polonofobami i Polska, a szczególnie Polacy wiele złego im zawdzięczają. Ale z drugiej strony, była i jest po obu stronach granicy olbrzymia większość zwyczajnych dobrych ludzi, którzy sąsiedztwo uważają za coś dobrego i pożytecznego. Niektórzy z nich przeżywają wewnętrzne dylematy. Bo trudno im jednoznacznie się określić narodowościowo. W niezbyt odległej perspektywie nie będzie to już miało wielkiego znaczenia. Wszyscy stajemy się w pierwszej kolejności Europejczykami i w nieodległej perspektywie to będzie tożsamość podstawowa. Tym bardziej że jest coraz więcej mieszanych małżeństw, w których szczególnie dzieci wcale nie zadają sobie trudu z określaniem swojego etosu narodowościowego. Starając się prześledzić kształtowanie się granic na odcinku południowym, musimy wziąć pod uwagę trzy newralgiczne subregiony. Jest to Śląsk Cieszyński oraz zbliżone do siebie Orawa i Spisz. Autor nie będzie zajmował się kształtowaniem granic na Śląsku Opawsko- -Karniowskim, przez co wcale nie należy rozumieć, że jest to jakiś mniej ważny subregion Śląska 1. Nadmienić należy tylko, że ten subregion Śląska był do 1939 roku zamieszkały w większości przez Niemców Sudeckich, których po wojnie przesiedlono czy też, jak uważają niektórzy, wypędzono do Niemiec. Również nie podjęto w tym szkicu problemu przebiegu granicy w Kotlinie Kłodzkiej. Autor sądzi, że powinno być to przedmiotem odrębnego opracowania. Natomiast trzeba zaznaczyć że historiografia czeska umiejscawia właśnie na terenie tej kotliny nieistniejącą od praktycznie wczesnego średniowiecza miejscowość Libice. Tu jeżeli oczywiście lokalizacja nr 1(31) styczeń luty 2014

19 Historia Mapa Śląska Cieszyńskiego i podział administracyjny jego terytorium. Źródło: Dostęp: jest prawidłowa, a trzeba zauważyć, że hipotetycznych lokalizacji tej miejscowości jest kilka, był w zaraniach państwa czeskiego drugi obok Pragi ośrodek metropolitalny. Libice były bowiem rodową siedzibą młodszej gałęzi Przemyślidów, mianowicie Sławnikowców 2. Warto przypomnieć, że z tego rodu wywodził się św. Wojciech i jego młodszy brat, a pierwszy arcybiskup gnieźnieński Radzym Gaudenty. Z kolei ich starszy brat, a zarazem głowa rodu Sławnikowców, Sobiebór (który ocalał z rzezi jaką na rozkaz Bolesława Srogiego zgotowano właśnie Sławnikowcom jako poważnym rywalom do tronu czeskiego) przebywał później jako rezydent na dworze Bolesława Chrobrego i był prawdopodobnie autorem nie do końca pomyślnie zrealizowanego planu połączenia Polski i Czech w jedno królestwo pod panowaniem również syna Dobrawy, a więc posiadającego pełne prawa do praskiego tronu Bolesława Chrobrego 3. Śląsk Cieszyński stanowi krainę historyczną położoną obecnie w Polsce i Czechach, obejmującą południowo-wschodnią część Śląska, skupioną wokół miasta Cieszyn i rzeki Olzy. Jego obszar to ok km². Aktualnie (2010 rok) teren ten zamieszkuje ponad 800 tysięcy ludzi, z czego 463 tysiące po stronie czeskiej oraz ok. 350 tysięcy osób po polskiej. Granice regionu ukształtowały się zasadniczo już w średniowieczu wraz z powstaniem kasztelanii cieszyńskiej, po raz pierwszy wzmiankowanej w dokumentach w 1155 roku. Następnie region ten utrwalił się w postaci księstwa, które począwszy od piętnastego wieku poczęło tracić okresowo lub na stałe teryto- ją się źródła rzeki Białki, dalej na południe zgodnie z granicą powiatów cieszyńskiego i żywieckiego aż do aktualnej granicy polsko-słowackiej. Granica południowa przebiega z kolei wzdłuż granicy państwowej pomiędzy Polską i Słowacją w rejonie Koniakowa, a następnie na zachód wzdłuż granicy pomiędzy Czechami i Słowacją aż do źródeł rzeki Ostrawicy, która jest również naturalną granicą językową czeskiego i polskiego Cieszyna. Granica zachodnia przebiega wzdłuż rzeki Ostrawicy aż do jej ujścia do rzeki Odry na terenie miasta Ostrawy; dalej na północ wzdłuż rzeki Odry aż do ujścia rzeki Olzy w rejonie Bogumina 6. Pod względem administracyjnym na obszar Śląska Cieszyńskiego składają się następujące części składowe: W części polskiej: powiat cieszyński, zachodnia rialną jedność. Pomimo tego przez dłuższy część powiatu bielskiego oraz zarialną czas wśród mieszkańców subregionu utrzymywało chodnia część miasta Bielsko-Biała; cały obnych się wspólne poczucie więzi społeczszar znajduje się w granicach woj. śląskiego. i wspólnego poczucia tożsamości. Nie W części, która administrują aktualnie można ukrywać, że to lokalne poczucie tożsamości Czechy: powiat Karwina, wschodnia część łączyło się z aspektem pewnej od- powiatu Frydek Mistek,następnie wschod- rębności, ale również elitarności. nia część powiatu Ostrawa oraz wschodnia Tu trzeba dodać, że pewna część literatury część miasta Ostrawa nazywana zwyczajo- traktuje Śląsk Cieszyński i Górny Śląsk wo-polska Ostrawa. Cały ten obszar znajdu- jako dwa osobne regiony, ale według zdecydowanej je się w granicach kraju morawsko-śląskiego. większości badaczy Śląsk Cieszyń- Geograficznie w skład Śląska Cieszyńskiego ski znajduje się w historycznych i geograficznych wchodzą: zachodnia część Pogórza Śląskiego granicach Górnego Śląska 4. Co warto (zwana też Pogórzem Cieszyńskim), zachod- natomiast podkreślić, mieszkańcy Śląska Cieszyńskiego nia część Beskidu Śląskiego (granica biegnie cechują się bardzo silnym poczu- tu wododziałem Wisły i Soły), wschodnia ciem tożsamości regionalnej. Dotyczy to zarówno część Beskidu Śląsko-Morawskiego, następ- polskiej części tego regionu, jak i tzw. nie północna część Bramy Morawskiej oraz Zaolzia 5. Jedną z unikalnych cech charakterystycznych także południowo-zachodnia część Kotliny tego regionu był wielki rozwój pol- Oświęcimskiej. skiego ruchu narodowego na tym obszarze. Sieć osadnicza na Śląsku Cieszyńskim jest bardzo nierównomierna. Zasadniczo można Granica północna przebiega wzdłuż rzeki wyodrębnić silnie zurbanizowaną, uprzemyżu Olzy od jej ujścia do rzeki Odry w poblisłowioną i gęsto zaludnioną część południo- Bogumina i dalej na wschód wzdłuż aktualnej wo-zachodnią oraz znacznie mniej zaludnioną granicy polsko-czeskiej w okolicach część wschodnią, na którą składają się głównie Karwiny następnie na terytorium Polski rejony górskie. W 2010 r. czeską część Śląska wzdłuż północnej granicy powiatów cieszyńskiego Cieszyńskiego zamieszkiwało ponad 463 tyści i pszczyńskiego, w tym w pewnej częsiące osób, zaś polską stronę w analogicznym wzdłuż Jeziora Goczałkowickiego, a dalej okresie zamieszkiwało ok. od 347 do 350 tysięcy powiatów bielskiego i pszczyńskiego wzdłuż osób. Ogólna liczba mieszkańców Ślą- rzeki Wisły aż do ujścia rzeki Białej. ska Cieszyńskiego szacowana może być więc Granica wschodnia przebiega wzdłuż rzeki na ok. 810 do 815 tys., a gęstość zaludnienia Białej przez miasto Bielsko-Biała aż do uj- na ok. 355 do 360 osób/km². Ponad 65% ścia dopływowej rzeki Białki; następnie na ludności na tym obszarze zamieszkuje miasta. zachód wzdłuż rzeki Białki pomiędzy miejscowościami Tu z kolei największymi są Bielsko-Biała Bystra Śląska i Bystra Krakowska położone na wschodnim skrawku omawia- do szczytu góry Klimczok, gdzie znajdunego terenu oraz Ostrawa 7. Warto zauważyć, nr 1(31) styczeń luty

20 Historia 18 że zwyczajowo już od wielu dziesiątków lat w tym właśnie mieście przyjęło się nazewnictwo dla dwóch części miasta leżącego na brzegach Ostrawicy; dla zachodniej, większej części Morawska Ostrawa, a dla wschodniej, nieco mniejszej Polska Ostrawa. Tu należy dodać, że te historyczne nazwy bardzo niechętnie akceptowane były i są przez administrację czeską. Z kolei historycznie, prawobrzeżna część Bielska-Białej, mianowicie Biała należała do Galicji. Jednak czysta pragmatyka spowodowała, że miasta Bielsko i Biała w naturalny sposób połączyły się i w ten sposób w strukturze Śląska Cieszyńskiego uwzględnia się całe dwuczłonowe miasto. Główne miasta: W części polskiej: Cieszyn, Bielsko-Biała, Czechowice-Dziedzice, Skoczów, Ustroń, Wisła, Strumień. W części administrowanej przez Czechy: Karwina, Frydek-Mistek, a szczególnie wschodnia część miasta z historycznym miastem Frydek, Hawierzów, czeska część Cieszyna, Jabłonków, Trzyniec, oraz Bogumin. Śląsk Cieszyński jako w pewnym sensie autonomiczna struktura kulturowo-społeczna i gospodarcza utrwalił się pod władzą dynastii Habsburgów po przejęciu przez nich w 1653 roku piastowskiego Księstwa Cieszyńskiego, którego historia sięga 1290 roku. Jednym z wyróżników tego regionu w stosunku do Górnego Śląska była znaczna rola jaką wśród ludności pełniło wyznanie ewangelicko-augsburskie po okresie kontrreformacyjnym oraz fakt pozostania Śląska Cieszyńskiego w Monarchii Habsburgów po zakończeniu wojen śląskich. Bo też pokój w Hubersburgu (1763) był swego rodzaju otwarciem nowej epoki w dziejach całego Śląska, a tym samym też w subregionie Śląska Cieszyńskiego 8. W okresie rozbiorów Polski napłynęła tu z kolei w skali masowej ludność polska z Galicji, głównie do szybko rozwijającego się Ostrawsko-Karwińskiego Zagłębia Węglowego, które wkrótce urosło do roli największego tego typu obszaru przemysłowego w Cesarstwie Austriackim. Mimo zrozumiałych niedokładności jak też braku obiektywizmu w ówczesnych spisach powszechnych, a przecież chodzi o przełom XIX i XX wieku w kolejnych sumarycznych spisach, zarówno w 1890 jak i w 1900 roku polskojęzyczna ludność tego obszaru stanowiła 60,6% ogółu mieszkańców, natomiast w roku 1910 w wyniku nasilonej germanizacji i czechizacji odsetek ten zmniejszył się do 54,8%, wobec 27,1% czesko- i 18% niemieckojęzycznych mniejszości 9. Spisy sporządzała administracja państwowa, więc należy pamiętać o tym, kiedy pytamy o wiarygodność danych, szczególnie tych, które miałyby pokazać tworzącą się tendencję na niekorzyść Polaków. Po zakończeniu I wojny światowej zarówno Polska, jak i Czechy oraz Słowacja natychmiast rozpoczęły proces kształtowania swoich państwowości. 5 listopada 1918 roku w wyniku uzgodnień lokalnych rad: polskiej Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego, w której skład weszli: Józef Londzin, Tadeusz Reger, Jan Michejda, oraz czeskiej Narodowej Rady Ziemi Śląskiej (Zemský národní výbor pro Slezsko) teren Śląska Cieszyńskiego został tymczasowo podzielony według dość logicznego kryterium etnograficznego z zastrzeżeniem, że ostateczne rozgraniczenie terytorialne pozostawia się do rozstrzygnięcia przez rządy Polski i Czech 10. Umowa ta wydzielała dla polskiej administracji powiaty, które zamieszkałe były w większości przez ludność polskojęzyczną czyli: bielski, cieszyński oraz część powiatu frysztackiego, a czeskiej powiat frydecki i pozostałą częścią powiatu frysztackiego. Kryterium podziału etnograficznego nie zostało jednak zaakceptowane przez rząd w Pradze, który przedstawiał swoje wydumane pretensje rzekomo historyczne wobec terenów zamieszkałych przez Polaków. Jedną z głównych przyczyn tego sporu była też strategiczna dla Czechosłowacji linia kolejowa z Bogumina do Koszyc tzw. Kolej Koszycko-Bogumińska, wówczas jedno z najważniejszych połączeń czeskiej sieci kolejowej ze Słowacją 11. Dalszym powodem były złoża węgla kamiennego w zagłębiu karwińskim i przemysł ciężki Śląska Cieszyńskiego, czyli przede wszystkim huta w Trzyńcu, zakłady przemysłowe w Boguminie oraz zakłady metalurgiczne Vitkowice akurat zlokalizowane w Polskiej Ostrawie. Nie bez znaczenia były także mocarstwowe ambicje Czechów. Przedwojennymi celami politycznymi postawionymi Czechosłowacji przez Karla Kramářa, pierwszego czeskiego premiera, było dążenie do utworzenia silnego i bardzo rozległego państwa czeskiego rzekomo w granicach historycznych, połączonego wspólną granicą z Rosją. Jego ambicje obejmowały zajęcie znacznych części południowej Polski, zachodniej Ukrainy, Śląska, Słowacji, a nawet Łużyc i północnej Austrii listopada 1918 roku Naczelnik Państwa Polskiego Józef Piłsudski wydał dekret o wyborach do Sejmu Ustawodawczego na dzień 26 stycznia 1919 roku (Dz.U. z 1918 nr 18 poz. 47). Ustanowiony dekretem okręg wyborczy nr 35 obejmował między innymi na Śląsku Cieszyńskim: miasto Bielsko, powiat bielski, powiaty Cieszyn i Frysztat bez gmin: Orłowa, Dziećmorowice, Pietwałd, Łazy, Sucha Średnia i Dola. Dekretu tego nie uznały władze czeskie w Pradze i zażądały wycofania się polskiej administracji oraz oddziałów polskich z tego terenu. Miało to na celu uniemożliwienie przeprowadzenia w polskiej strefie wyborów do Sejmu 13. Czechosłowacja rozpoczęła także koncentrację swych wojsk w rejonie Cieszyna. Te oddziały składały się głównie z żołnierzy rekrutujących się z formacji legionów czechosłowackich walczących w czasie I wojny światowej na terenie Włoch i Francji, którzy powracali teraz do domu. W połowie grudnia Józef Piłsudski wysłał do prezydenta Czech Tomáša Masaryka oficjalny list z prośbą o rozwiązanie konfliktu drogą negocjacji, ale Czesi w odpowiedzi cynicznie zajęli zbrojnie Spisz i Orawę. Następnie wykorzystując chaos panujący w Polsce w związku z organizowaniem się struktur państwowo-wojskowych, wojną polsko-ukraińską i powstaniem wielkopolskim, 23 stycznia 1919 roku, na rozkaz premiera Karla Kramářa i prezydenta Tomáša Masaryka, wojska czeskie w liczbie 16 tys. żołnierzy, wsparte pociągiem pancernym i artylerią pod dowództwem ppłk. Josefa Šnejdarka, wkroczyły na Śląsk Cieszyński 14. Atak był jednostronnym aktem agresji oraz dodatkowo złamaniem umowy z 5 listopada, a jego celem było zajęcie i wcielenie całego Śląska Cieszyńskiego do Czechosłowacji. W pierwszym dniu ofensywy mający olbrzymią przewagę liczebną i sprzętową Czesi zdobyli ważny węzeł kolejowy Bogumin oraz kopalnie Zagłębia Karwińskiego. Naprzeciw regularnej armii czechosłowackiej stanęły ze strony polskiej tylko naprędce improwizowane oddziały ochotnicze złożone z miejscowych górników i polskiej młodzieży szkolnej dowodzonej przez gen. Franciszka Latinika. Pomimo oporu, wobec ogromnej przewagi przeciwnika te bardzo nieliczne oddziały polskiej samoobrony liczące w tym etapie wojny ok. 1,5 tys. Czesi zaczęli spychać w kierunku Cieszyna 15. Mimo dokonanych uzupełnień przez ochotników nadchodzących z terenów Polski oraz zwiększenia liczby obrońców do ok. 3 tys. oddziały polskie sukcesywnie spychane były za linię Wisły. Czesi 24 stycznia zajęli Karwinę, Suchą i Jabłonków, a o świcie 26 stycznia natarli na, znajdujący się między Zebrzydowicami i Kończycami Małymi, 60-osobowy oddział kpt. Cezarego Hallera, brata gen. nr 1(31) styczeń luty 2014

21 Historia cic, bronionej tylko przez 30 miejscowych milicjantów ppor. Pawlasa, gen. Latinik ok. godz wydał rozkaz wycofania wojsk na linię Wisły i opuszczenia oskrzydlonego już przez czeskich agresorów Cieszyna. Następnego dnia wojska czeskie zajęły Cieszyn, Goleszów Hermanice, Ustroń i Nierodzim. Natychmiast po wejściu do Cieszyna wywiesili Czesi na wieży ratuszowej chorągiew o czeskich kolorach narodowych. Zaraz też pozdzierano wszystkie orły polskie, przy czym żołnierze czescy orły te deptali, pluli na nie i rzucali do Olzy pisał redaktor Dziennika Cieszyńskiego, Władysław Zabawski 16. W dniach stycznia stoczono na linii Wisły nierozstrzygniętą krwawą bitwę pod Skoczowem. Ta operacja zatrzymała dalszy postęp wojska czeskiego. W tym samym czasie z powodu silnego nacisku Ententy nastąpiło też zawieszenie broni. Strona czeska jednak nie bardzo chciała zrezygnować ze swego celu włączenia całego Śląska Cieszyńskiego do Czechosłowacji i dopiero po bardzo silnych naciskach mocarstw zachodnich Czesi zgodzili się przystąpić do negocjacji 17. W dniu 3 lutego podpisano polsko-czeski układ o tymczasowej granicy na Śląsku Cieszyńskim, w myśl którego ustalono nową linię demarkacyjną wzdłuż linii kolei koszycko-bogumińskiej. Tu strona czeska uzyskała południowo-zachodnią część powiatów Cieszyn i Frysztat kontrolowanych przed inwazją przez Polskę. Był to oczywiście obszar zamieszkały w olbrzymiej większości przez Polaków. Zmuszenie strony czeskiej do realizacji postanowień tej umowy okazało się bardzo trudne. Przeciągające się negocjacje w sprawie wycofania się wojsk czeskich były kilkakrotnie przerywane ponownymi atakami żołnierzy czeskich, którzy próbowali pokonać słabsze oddziały polskie, przy czym ostatnie ataki zostały podjęte przez wojsko czeskie pomiędzy lutego. Po wielokrotnych interwencjach mocarstw zachodnich Czesi wycofali się w końcu na nową korzystniejszą dla nich od linii z 5 listopada linię demarkacyjną lutego wojsko polskie wreszcie ponownie wkroczyło do ale już tylko wschodniego Cieszyna. Obszar planowanego plebiscytu w 1919 roku na Śląsku Cieszyńskim oraz na Orawie i Spiszu, do którego nie doszło. Źródło: Dostęp: Józefa Hallera. Około godz. 8 rano czeskie natarcie powstrzymała dopiero polska kompania piechoty z Wadowic dowodzona przez porucznika Kowalskiego. Około południa tego samego dnia wojska czeskie natarły na Stonawę, z której Polacy musieli się wycofać na skutek braku amunicji. Po jej uzupełnieniu podjęli wysoce nieskuteczną próbę odbicia miasta. W natarciu na czeskie pozycje zginęło ok. 75% polskiej kompanii. Pozostałych kilkunastu żołnierzy wziętych do niewoli Czesi wymordowali, zakłuwając ich bagnetami. Była to niczym nieusprawiedliwiona zbrodnia wojenna i akt ludobójstwa, który obciąża czeskich polityków z BeneŠem na czele. Z odsieczą w rejon walk przybyły polskie posiłki pchor. Królikowskiego, które kontratakiem spieszonych szwoleżerów odzyskały utracony teren i zatrzymały czeskie natarcie na tym odcinku frontu. W związku z ponawianymi atakami czeskimi od strony lewej flanki w rejonie Suchej Górnej i Olbrach- 1 Szerzej zob. Historia Śląska. T. II. cz I. Pod red. W. Długoborskiego. Ossolineum. Wrocław-Warszawa-Kraków 1966, s H. Łowmiański: Początki Polski. T. III, cz. I. PWN, Warszawa 1971, s. 159 i nast. 3 Kronika Thietmara. PWN, Warszawa 1974, s J. Chlebowczyk: Nad Olzą. Wyd. Śląsk, Katowice1971, s.16 i nast. K. Popiołek. Historia Śląska. Wyd. Śląsk, Katowice 1975, s. 23 i nast. 5 http/www.slaskcieszyński.pl. Dostęp: Ibid. Dostęp: Rocznik statystyczny RP GUS, Warszawa 2011, s oraz Rocznik statystyczny Rep. Czeskiej Praga Rozdział: Kraj Morawsko-Śląski, s Historia Śląska, op. cit., s. 359 i nast. 9 Ibid., s H. Zieliński: Historia Polski. PWN, Warszawa 1970, s Z. Gluza: Zaolzie Karta 55. Fundacja Ośrodka Karta, Warszawa 2008, s J. Friedl: Na jednym froncie. Wyd. Scholar, Gdańsk- -Warszawa 2011, s A.L Szczęśniak: Historia Innowacja. Warszawa 1993, s T. Janowicz. Czesi. Studium historyczno-politologiczne. Wojna o Śląsk Cieszyński. Wyd. Antyk 2010, s J. Drużycki: Zapomniana wojna. Czesi w Cieszynie kresy. Dostęp: Dziennik Cieszyński Szerzej zob. W. Janik: Bitwa pod Skoczowem stycznia 1919 r. Książnica cieszyńska. Cieszyn 1999, s. 5 i nast. 18 M.K. Kamiński: Konflikt Polsko-Czeski Nestor, Warszawa 2001, s. 67 i nast. nr 1(31) styczeń luty

22 Biografie Pozostaje legendą filharmoników i nauczycielką gwiazd śpiewających w teatrach muzycznych świata. Nazywa się Irena Lewińska. Maestra śpiewu solowego cz. I Henryk Szczepański Pierwsza dama pieśni symfonicznej Przyjaciół i adeptów pieśniarstwa przyjmowała w swoim mieszkaniu na trzecim piętrze narożnej kamienicy u zbiegu Podgórnej z Dąbrowskiego. Przed wojną mieszkał tam dyrektor Śląskiego Konserwatorium Muzycznego prof. kpt. Faustyn Kulczycki i jego żona Waleria, a po sąsiedzku pod nr 8. prof. Jan Bielecki, muzyk tej uczelni. Sąsiadem Ireny z II piętra był malarz Walter Brzoza. Dla artystów było to miejsce magiczne. Poczesną jego ozdobę stanowił czarno lakierowany Bechstein, w którego dźwięki, a nierzadko i liryczny sopran pani Ireny z upodobaniem wsłuchiwali się sąsiedzi z pobliskich domów. Pełniło też funkcję gabinetu, w którym odbywała się nauka śpiewu. Profesor Lewińska ceniła sobie punktualność. Lekcje rozpoczynały się równo o umówionej godzinie. Zawsze elegancko ubrana zasiadała przy pianinie. Grała, a ja śpiewałam wspomina Leokadia Duży, dawniej uczennica prof. Lewińskiej, a potem primadonna Opery Śląskiej W przerwach rozmawiałyśmy o technice wykonawczej. Gdy towarzyszyła nam akompaniatorka, pani Profesor siadała przy stoliku obok słuchała, śpiewała frazy i robiła uwagi. Doskonale pamiętam ten dom, trafiłabym tam z zamkniętymi oczyma. Również wtedy, gdy już pracowałam, chętnie pomagała, doradzała i korygowała mój śpiew. Dzięki jej radom pokonywałam moje słabości. To było bardzo cenne na piątym roku, gdy zbliżałam się do dyplomu. Umiała dodać otuchy bo była osobą wielkiej mądrości o nietuzinkowym poczuciu humoru. Zyskiwała przy bliższym poznaniu. To był szalenie dobry człowiek, nieprawdopodobnie inteligentny i nieprawdopodobnie dobrze słyszący! Słyszała nadzwyczajnie, co być może wiązało się ze znacznie osłabionym wzrokiem. Zawdzięczam jej miłość do muzyki francuskiej. Ona mi ją zaszczepiła. Przechowuję wydane w Paryżu nuty: Faure, Gounoda, Ravela i Debussy ego, z których kiedyś ona grała. Po śmierci swojej siostry pani Zofia Lewińska, zgodnie z wolą zmarłej podzieliła jej nuty pomiędzy uczennice. Mnie dostała się kolekcja francuska. Czuję się spadkobierczynią tej szkoły i tradycji. W salonie przy Dąbrowskiego Irena organizowała domowe koncerty noworoczne, podczas których wspólnie z jej bratem Maciejem, księdzem katolickim i Zofią, siostrą, architektem z Krakowa, goście śpiewali kolędy, a potem podziwiali pieśni w wykonaniu pani domu. Gdy zasiadała przy fortepianie, na jej twarzy malowało się ożywienie i radość. Miała czarujący uśmiech i pełne życzliwości spojrzenie. W jej szarych oczach wyglądających zza okularów zawsze tliła się iskierka wesołości. Taka była na co dzień i taka pozostała na fotografiach w rodzinnych albumach. Miłym i zawsze oczekiwanym gościem pieśniarki była Stefania Szewczykowa, żona pisarza; Irena przepadała za wypiekanymi przez nią tortami. Znały się od dzieciństwa. W przedwojennym Sosnowcu, dziadek Stefanii miał dom z ogrodem, w sąsiedztwie którego mieszkali rodzice Ireny. Irena i siostra Stefanii uczęszczały na lekcje gry na pianinie do tej samej nauczycielki, dobrej znajomej Jana Kiepury, zamieszkującej w pobliżu ich domów, w okolicy ulicy Pańskiej, dziś nazywanej Rozwojową. Wśród szkolnych koleżanek, czerwiec Irenka Lewińska stoi pierwsza z prawej. Fot. arch. dom. Z. Lewińskiej W powojennych Katowicach Lewińska zachodziła do Szewczyków mieszkających nieopodal przy Plebiscytowej. Tam spotkała Wojciecha Żukrowskiego, znajomego z czasów okupacji; wtedy animatora zakonspirowanego życia kulturalnego Polaków w Krakowie. Dawniej spotykali się przy okazji koncertów w kościele Mariackim. W 1948 roku, gdy był już popularnym pisarzem i poetą podarował jej jeden z pierwszych egzemplarzy swojej nowej książki Piórkiem flaminga. Na stronie tytułowej wykaligrafował krótką dedykację: Irusi Wojtuś. Zaczęło się nad Przemszą... Urodziła się 14 stycznia 1917 r. w Sosnowcu, w parafii Wniebowzięcia NMP, słynącej z wspaniałych talentów śpiewaczych. W domu Janiny i Aleksandra Lewińskich przy Pańskiej zawsze znajdował się jakiś instrument, a ojciec Ireny śpiewał imponującym basem. Robił to z wielkim upodobaniem. Choć był amatorem brzmiał jak profesjonalista. Wtedy za oknami ich domu leżącego w pobliżu bulwarów nad Przemszą jeszcze piękniej kląskały słowiki a wiosną i latem cudownie pachniały bzy, czeremchy i jaśminy. Najpierw, jako mała dziewuszka z warkoczykami, podśpiewywała na podwórku, przed sosnowieckim domem rodziców. Po latach okazało się, że nie była to przedszkolna zabawa, ale pasja na całe życie. Gdy została gimnazjalistką pani Heleny Rzadkiewiczowej, występowała na szkolnych uroczystościach. Garnęła się do sceny i publiczności. Rówieśnicy zapamiętali ją jako drobną dziewczynkę w szarym mundurku i plisowanej spódniczce, prawie każdej niedzieli, tuż przed rozpoczęciem poranku filmowego dla dzieci, śpiewała piosenki w sosnowieckim kinie Zagłębie. Wtedy nikomu nie przyszło do głowy, że kilkanaście lat później, już jako profesjonalistka, na podobnych porankach artystycznych dla dzieci będzie śpiewała w teatrze im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach, a w eterze jej recital będzie transmitowało Polskie Radio. Przed wojną była jedną z pierwszych wokalistek rozgłośni radiowej w Sosnowcu. W tamtejszym Żeńskim Gimnazjum przy ulicy Dęblińskiej otrzymała świadectwo dojrzałości. Pod okiem mistrzów Studiowała w Śląskim Konserwatorium Muzycznym w Katowicach i tu w roku 1939 zdobyła dyplom. Brała lekcje u prof. Marii Gajekowej. Wybuch wojny uniemożliwił jej wyjazd na stypendium artystyczne do Włoch. W Krakowie, mimo okupacji kontynuowała studia. Od 1940 r. była uczennicą, a przez jakiś czas także asystentką sławnego tenora prof. Bronisława Romaniszyna, wychowanka Jana Reszke wielkiej sławy światowej wokalistyki. 20 nr 1(31) styczeń luty 2014

23 Biografie Swojej uczennicy maestro podarował piękne gabinetowe zdjęcie z dedykacją. Zawsze należało do najcenniejszych pamiątek mojej siostry zapewnia Zofia Lewińska prof. Romaniszyn jeszcze przed wojną był wykładowcą katowickiego konserwatorium muzycznego. Zapamiętałam go jako człowieka niezwykle pogodnego, życzliwego i chętnie opowiadającego anegdoty, szczególnie góralskie. W 1936 roku Lewińscy przeprowadzili się z Sosnowca do Krakowa. Z Krakowa do Katowic wyprawiła się natychmiast gdy tylko dowiedziała się, że są już wyzwolone. To było w lutym albo w marcu. Nie kursowały jeszcze pociągi. Zabrała się jakąś ciężarówką z rosyjskimi żołnierzami. Potem mama natarła jej uszu i bardzo ją strofowała za niepotrzebną brawurę. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Gdy już przyjechała do Katowic, to najpierw pobiegła do Konserwatorium i tam odszukała znajomych. Znalazła sobie jakąś sublokatorkę, ale po dwu czy trzech tygodniach wróciła do rodziców na Kazimierza Wielkiego. Wycieczka do Katowic zadecydowała o dalszych losach Ireny. Dnia 15 marca 1945 r. rektor organizującego się konserwatorium prof. Faustyn Kulczycki przysłał do niej list, a w nim, znamienne dla tamtych czasów urzędowo-wojskowe wezwanie zaczynające się od: Wzywam Obywatelkę Za wstawiennictwem rektoratu wicewojewoda Zięntek przyznał jej dwa pokoje z kuchnią i łazienką przy ulicy Dąbrowskiego 16. Tam mieszkała do końca życia. W tamtych latach często podróżowała pomiędzy Krakowem i Katowicami. Chętnie wpadała do rodziców i śpiewała w obydwu filharmoniach: krakowskiej i katowickiej wspomina pani Zofia Lewińska. Okupacja W czasie wojny młoda pieśniarka podjęła pracę na poczcie, gdzie sprzedawała znaczki i przyjmowała listy. Tym sposobem uniknęła deportacji w głąb Niemiec albo ciężkiej pracy fizycznej, na jaką naziści skazywali osoby polskiego pochodzenia. Gdy Niemcy zajęli Kraków wspomina pani Zofia moja siostra pilnie zaczęła się uczyć języka niemieckiego. Wcześniej dobrze posługiwała się włoskim i francuskim. Miała jakieś specjalne uzdolnienia, bo dość szybko opanowała mowę naszych wrogów. Dzięki temu, że płynnie mówiła po nie- Uczniowie wielkiej maestry Otrzymała angaż nauczycielki Liceum Muzycznego w Katowicach, a od 1954 roku aż do ostatnich dni była wykładowcą klasy śpiewu solowego w katowickiej Akademii Muzycznej. W latach pełniła obowiązki dziekana wydziału wokalnego tej uczelni. Cieszyła się autorytetem wytrawnego znawcy pieśni francuskiej i prowadziła seminaria z tego zakresu. Studenci zapamiętali ją jako człowieka szczególnej dobroci o wyjątkowej kulturze osobistej. W ich opinii pani docent Lewińska, to doskonały pedagog, rozumiejąca niepokoje śpiewaka, cennymi radami potrafiąca wesprzeć debiutanta. Ta praca cieszy i przynosi satysfakcję zwierzała się doc. Lewińska opowiadając o swoich zajęciach ze studentami wokalistyki. Trudno byłoby Irena Lewińska i akompaniatorzy po dyplomie ŚKM. Fot. arch. dom. Z. Lewińskiej wymienić wszystkich adeptów, którzy kształcili się pod jej kierunkiem. Primadonnami scen muzycznych i operowych świata pozostają jej uczennice: miecku i dzięki wrodzonemu sprytowi uniknęła przymusowej pracy w fabryce, słynąca z niezwykłego głosu i talentu aktorskiego, Urszula Koszut-Okruta, a niedługo potem wymknęła się z łapanki przy moście Dębnickim. uczestniczka konkursu w Genewie w y1965 r., potem solistka Teatru Wiel- Wraz z rodzicami i siostrą mieszkała wtedy przy ulicy Kazimierza Wielkiego kiego w Warszawie, a później wykonawczyni pierwszoplanowych partii na 142. Na konspiracyjnych kompletach doskonaliła warsztat wokalny. wielu scenach operowych Europy i Ameryki; sławna na wielu kontynentach Brała udział w tajnych recitalach i koncertach organizowanych w domach Krystyna Zaręba, zdobywczyni medalu na Międzynarodowym Konkursie polskich inteligentów. Wokalnym im. Marii Callas w Atenach (1978 r.); Leokadia Duży, ostatnia Pani Zofia przypomina sobie znakomity kawał, jaki krakowianie zrobili dyplomantka prof. Lewińskiej, solistka Opery Śląskiej, laureatka konkursów okupantom. W proniemieckiej gadzinówce Goniec krakowski ktoś zamieścił krajowych i międzynarodowych; Maria Zientek, solistka tejże Opery i laure- ogłoszenie drobne o treści: Władysław Sikorski garbuje skóry dzikich atka licznych nagród, a także tenor liryczny Piotr Beczała, który od 2000 r. zwierząt; specjalność iberalesy. Zanim Niemcy się połapali, krakowianie z roku na rok oczarowuje melomanów kolejnych teatrów muzycznych: Covent zdążyli się dobrze uśmiać! Garden w Londynie, Opera Bastille w Paryżu, La Scala w Mediolanie, Irena śpiewała w kościołach i kawiarni dopiero co otwartego Domu Plastyków Staatsoper w Monachium czy Metropolitan Opera na Broadwayu, gdzie zalice. przy Łobzowskiej 3, a regularnie, każdej niedzieli w mariackiej bazyśpiewał księcia Mantui w Rigoletto Giuseppe Verdiego. Była solistką chóru Stefana Profica, wieloletniego organisty i dyrygenta Irena była wspaniała. Prawdę powiedziała każdemu. Należała do osób chórzystów od Najświętszej Marii Panny organizatora życia muzycznego odważnych. Była doskonałym fachowcem. Znała się na muzyce francuską w katolickich świątyniach okupowanego Krakowa. Przy parafii w Rzemieślniczym miała w jednym palcu. Tego co na ten temat mówiła, słuchaliśmy z ogrom- Towarzystwie Śpiewackim Hasło jako wokalista występował także nymi uszami! Była laureatką wielkiego konkursu i cudowną koleżanką. Choć jej ojciec. Przed wspaniałym ołtarzem Wita Stwosza wielokrotnie wykonywała miła i towarzyska do końca pozostała kobietą samotną. To był jej wybór. Mia- Modlitwę Leonory z IV aktu Mocy przeznaczenia Giuseppe Verdiego ła więcej czasu dla muzyki. Uczniowie ją kochali i uwielbiali, uznawali ją za zaczynającą się od słów: Pace, pace, mio Dio. prawdziwą Maestrę! Należała do pokolenia śpiewaczek o sławie niepodważalnej. Udział w na wpół legalnych koncertach mariackich, w których śpiewała Upływ czasu przyćmił nieco pamięć tamtych dni, ale ja chętnie wra- najważniejsze partie solowe, był dla krakowskich patriotów okazją do zamanifestowania cam do dawnych autorytetów powiedziała Halina Skubis, primadonna ope- polskości. retek w Krakowie i Gliwicach, potem starszy wykładowca w klasie śpiewu Chyba tęskniła za Katowicami. solowego katowickiej Akademii Muzycznej. nr 1(31) styczeń luty

24 Historia 22 Razem z Filharmonią Śląską Jako śpiewaczka koncertowa debiutowała 26 maja 1945 r. Działo się to w Katowicach, na scenie Państwowej Filharmonii Śląskiej przy ulicy Sokolskiej 2, która tego samego dnia i tym samym koncertem również jako debiutantka wpisywała się w kroniki muzyki narodowej. Na estradzie towarzyszyli jej najznakomitsi polscy muzycy, a na sali elita kulturalna ówczesnych Katowic oraz dziesiątki zaproszonych gości z Krakowa, Poznania, Lublina, Łodzi i zrujnowanej jeszcze Warszawy. Katowicki koncert miał rangę uroczystości ogólnopolskiej, w niespełna trzy tygodnie po zakończeniu okupacji, zapoczątkowującej pierwszy powojenny sezon muzyczny. Owego wiosennego popołudnia wraz z orkiestrą symfoniczną pod batutą prof. Faustyna Kulczyckiego zaśpiewała 3 przez niego skomponowane pieśni: O, gwiazdeczko, Len oraz O czym ci się śni, dziewczyno?. Była gwiazdą starannie wyreżyserowanego koncertu, po jej występie i burzy braw orkiestra, nad którą dyrekcję przejął Jan Niwiński, grała utwory, przy których nogi same niosą do tańca : skocznego Krakowiaka, autorstwa obecnego w audytorium prof. Ludomira Różyckiego, potem Tańce góralskie Stanisława Moniuszki, a na finał jego dziarskiego Mazura z Halki. Chcąc nie chcąc Irena Lewińska jako pieśniarka symfoniczna została rówieśniczką Filharmonii Śląskiej. Tego samego roku, z programem inauguracyjnym katowiccy filharmonicy i solistka wystąpili w Zabrzu, a następnie w Dąbrowie Górniczej. Pierwsza dama pieśni symfonicznej miała szczęście do inauguracji. Podczas uroczystego otwarcia Filharmonii Śląskiej w Katowicach zapoczątkowała pierwszy sezon muzyczny w wyzwolonej Polsce. Parę dni po tym historycznym wydarzeniu wystąpiła w Koncercie Solistów Państwowego Konserwatorium Muzycznego w Katowicach. Koncert otworzył cykl popularyzujący osiągnięcia pedagogów i studentów. Od pierwszego koncertu (25 marca 1945) jako wokalistka śpiewała z towarzyszeniem Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach, występującej wtedy pod batutą Witolda Rowickiego. W jej skład wchodzili muzycy Narodowej Orkiestry Symfonicznej założonej w Warszawie w 1935 roku. To był ich powojenny debiut na antenie rozgłośni Katowice. Opinie W sobotę, 2 czerwca 1945 r. Irena Lewińska znów śpiewała w Filharmonii przy ulicy Sokolskiej, prezentując już nieco inny repertuar. Recenzent muzyczny Trybuny Robotniczej napisał: Osiągnęła poziom kultury śpiewaczej, który bez przesady nazwać można europejskim, a na naszym śląskim terenie najwyższym. Idealnie czysty sopran, wspaniała technika, najdokładniejsze opracowanie każdej nuty, każdego spadku głosu połączyła z repertuarem interesującym: Szymanowski, Debussy, Franck. Jesteśmy winni Lewińskiej nie tylko wdzięczność za wspaniały koncert (najefektowniejszy był chyba Syn marnotrawny Debussy ego), ale i uznanie dla wielkości jej talentu. Po kilku miesiącach, na łamach Tygodnika Powszechnego Ireną Lewińską zachwycał się Stefan Kisielewski, który słuchał jej w Filharmonii Krakowskiej: To rzadki u nas przykład głosu idealnie postawionego i wyrównanego. Jest to duży sopran o pięknym, ciemnym dole i jasnej, donośnej górze, emisja głosu i dykcja nienaganne, muzykalność i kultura również na wysokim poziomie w sumie śpiewaczka naprawdę nieprzeciętna, ujmująca przy tym wszechstronnością repertuaru (obok przepięknych pieśni Debussy ego i Pieśni Kurpiowskich Szymanowskiego aria z Wesela Figara Mozarta). Młodą śpiewaczkę oczekuje niewątpliwie wielka kariera estradowa. Zimą 1946 r. na talent, walory głosowe i wykonawcze początkującej artystki uwagę zwrócił także katowicki krytyk muzyczny M. J. Michałowski. Po wysłuchaniu jej recitalu w Filharmonii Śląskiej, prorokował, że takie atuty predestynują do zajęcia jednego z pierwszych, jeśli nie pierwszego miejsca, wśród młodych polskich śpiewaczek estradowych. W jego recenzji odnajdujemy jeden z najbardziej wnikliwych i obszernych opisów artystycznej sylwetki Ireny Lewińskiej: Głos ma z natury piękny, o miłej barwie, i uczuciowej niezbyt gęstej wibracji. Znakomita, jak się okazało, szkoła p. Romaniszyna i własna praca artystki uczyniła z niego instrument o bardzo wysokiej sprawności technicznej. Prawidłowa impostacja, przy nadzwyczajnie wyrównanych rejestrach i opanowaniu, ekonomicznie używanym oddechu pozwala artystce na swobodną i interesującą muzycznie interpretację z wielkim smakiem i kulturą wybranych utworów. W koncercie Lewińskiej zagadnienie architektoniki muzycznej, tj. przy jednoczesnym zachowaniu ładu stylowego rozwiązane zostało należycie. W bezpośredniej, szczerej, pełnej umiaru i wyczucia stylu interpretacji artystki znalazły właściwy wyraz dzieła Bacha, Haendla, Mozarta, Brahmsa, Paderewskiego, Debussy ego, Szymanowskiego i na bis Chopina, Niewiadomskiego i Moniuszki. Bezwzględna czystość intonacji, wyrazista dykcja i przemyślana praca sprawiły, że słuchacze, jakkolwiek z żalem stwierdzamy nie dość liczni, wynieśli z koncertu jak najlepsze wrażenie pisał Michałowski w cyklu Z sal koncertowych ukazującym się na łamach Dziennika Zachodniego. Ten sam krytyk równie wysoką notę wystawił jej w kilka miesięcy później, po wysłuchaniu koncertu ku czci Karola Szymanowskiego: Irena Lewińska i tym razem nie zawiodła pokładanych w niej nadziei. Ślicznie, miękko brzmiący jej głos, wyrazista i czysta wymowa, absolutna pewność intonacyjna w połączeniu z bardzo muzykalną, można by powiedzieć, idealną interpretacją Pieśni Kurpiowskich Szymanowskiego dały chwile najpełniejszego zadowolenia napisał w Dzienniku Zachodnim z dnia 6 maja 1946 r. Właśnie w tych dniach mieszkająca już w Katowicach Irena decydowała się na udział w ogólnopolskich przesłuchaniach młodych muzyków i śpiewaków, które organizowało ministerstwo kultury. nr 1(31) styczeń luty 2014

25 W sąsiedztwie mistrza Monika Bednarczyk Pan profesor Adam Rieger zorganizował spotkanie, na którym miano ocenić, czy mam talent i rokuję nadzieję na jego rozwinięcie. Przybyli Stanisław Wiechowicz, Maria Dziewulska i chyba także Malawski. Zadecydowano, że warto się mną zająć, że być może coś ze mnie będzie, ale wymaga to sporo pracy ( ). W. Kilar Program 3 Polskiego Radia 29 grudnia 2013 r. nadał wiadomość o śmierci Wojciecha Kilara pianisty, kompozytora. Kazimierz Kutz, którego poproszono o wypowiedź przywołał postać człowieka, który żył i tworzył w Katowicach. Swoje utwory grał z orkiestrą symfoniczną Polskiego Radia można je było zapewne wielokrotnie posłyszeć przechodząc ul. Ligonia, bądź Placem Sejmu Śląskiego. On był Ślązakiem z wyboru powiedział Kutz. Pogrzeb kompozytora miał charakter państwowy i odbył się w Katedrze Chrystusa Króla. Wojciech Kilar należał jednak do brynowskiej parafii pod wezwaniem Najświętszych Imion Jezusa i Maryi. Tam też wspominano jego odejście, tak jak wspomina się o każdym członku wspólnoty. A jednak tym razem pożegnano mistrza, który żył i tworzył w sąsiedztwie. Obywatel świata Wojciech Kilar był rodowitym lwowianinem. We Lwowie spędził dzieciństwo, które zakończyła II wojna światowa, kończąc równocześnie erę polskości tego miasta. Jego utrata wytworzyła bardzo szybko mit Kresów pogranicza obfitego w ludzi o nieprzeciętnej inteligencji, talencie i sposobie bycia innym a zarazem imponującym. Wielkość polskiego Lwowa rozproszyła się za sprawą rozproszonych jego mieszkańców po całej Polsce i świecie. Wojciech Kilar trafił do Rzeszowa. Do Lwowa nigdy już nie powrócił. Natomiast to mówił w czym ja, a także wszyscy lwowiacy wyrośliśmy i co nas w pewien sposób ukształtowało, to bardzo wczesna edukacja patriotyczna i polityczna, wynikająca z faktu, że zostaliśmy pozbawieni naszego na to wciąż nie ma polskiego słowa Heimatu, naszej małej ojczyzny. Rzeszów okazał się jedynie etapem podróży do miejsca i ludzi, którzy zdołaliby opanować młodego człowieka i jego talent. Niejako przez Kraków (roczny epizod) Kilar trafił do Katowic, do liceum muzycznego i później do Akademii Muzycznej, do świata zdecydowanie bardziej ascetycznego, lecz gwarantującego przyszłość. W Katowicach wspominał zaczęło się już dla mnie normalne życie muzyczne. Miałem wspaniałych kolegów i koleżanki, panowała dobra atmosfera muzyczna. Owa atmosfera miała stać się ostoją kompozytora, a miasto przestrzenią, do której Historia wracał ze swoich podróży. Trwałość i jej potrzeba nie wyklucza jednak wolności, ona jest stanem umysłu. Dlatego obywatel lwowskiej ojczyzny stał się obywatelem świata, który to świat do niego zwracał się z prośbą o tworzenie muzyki: To zabrzmi może absurdalnie, ale właśnie siedząc w swoim domu dostałem się do Hollywood powiedział przekornie. Po prostu, mam telefon. Mała ojczyzna, czyli fenomen Śląska Poniżej placu, na skrzyżowaniu z ulicą Batorego wspomina Aleksander Nawarecki w swojej książce zatytułowanej Lajerman mieści się piekarnia, przed którą w czasach szkolnych co sobota wystawałem w ogromnej kolejce po chleb, ramię w ramię z Wojciechem Kilarem. Mieszkał wtedy w pobliżu, chyba na Curie-Skłodowskiej, blisko skrzyżowania z Rymera ( ). Pięćdziesiąt metrów stąd, na skrzyżowaniu z ulicą PCK, mieszkał Jerzy Piotrowski (perkusista SBB ), a na przedłużeniu tej ulicy (w stronę katedry) sto metrów dalej, bluesman Ireneusz Dudek (Shakin Dudi). Kręcił się tu także Ryszard Riedel (..). Śląsk, jak pisze Nawarecki, to kraina muzyki. Kraina wielbiąca równocześnie trwałość, czyli tradycję jak również, niebojąca się zmian, czyli innowacji. nr 1(31) styczeń luty

26 Taki obraz Śląska współgra z ideą postmodernizmu, która w sztuce oznacza otwarcie na nowość bez odcinania się od przeszłości. Tak właśnie powstało dzieło Wojciecha Kilara Krzesany, w którym nawiązuje on do góralskiego folkloru. Oddał poniekąd w ten sposób hołd patronowi katowickiej Akademii Karolowi Szymanowskiemu, to on, również zakochany w Zakopanem, wprowadził motywy górskiej muzyki do swoich utworów. Wkroczenie na szlaki fascynacji folklorem spotkało się jednak z dezaprobatą największego miłośnika talentu Szymanowskiego, jego kuzyna, Jarosława Iwaszkiewicza. Kilar wspominał: ( ) Iwaszkiewicz nie lubił Krzesanego, jest oczywiste. On żył przeszłością, dla niego liczyła się tylko muzyka Karola Szymanowskiego. Kto ośmielił się wtargnąć do świątyni Karola, i to tak radykalnie, zrobił rzecz niedopuszczalną. Z fascynacji folklorem powstała również Orawa, utwór który, jak stwierdził kompozytor, w pełni go satysfakcjonował. Został również dobrze odebrany przez publiczność: Od pierwszego wykonania w Zakopanem w roku 1986 czytamy na oficjalnej stronie internetowej artysty stała się przebojem sal koncertowych, zachwycając żywiołowością, energią, temperamentem. Zdecydowanie innowacyjny charakter miał natomiast utwór Riff 62. W jego opisie czytamy: Jest to wczesna kompozycja Wojciecha Kilara, która stała się symbolem sprzeciwu wobec tradycji, manifestem przyszłości, niemal sztandarowym przykładem sonoryzmu w muzyce polskiej. Sam kompozytor nie czuł jednak przywiązania do owego sonoryzmu. Ta fascynacja szybko została porzucona, wiązała się bowiem z powtarzalnością i co za tym idzie z frustracją. Bezpośrednio po Riffie czytamy w wywiadzie z kompozytorem zainspirowany zjawiskiem komunikacyjnego korka na ulicach Paryża, w którym wszyscy bez przerwy trąbią, napisałem Générique, który rozpoczyna się właśnie takim trąbieniem i syreną. Utrzymany w duchu sonorystycznym, nie jest najgorszym z moich utworów z lat 60. Ale nie jest już tak świeży jak Riff. Potrzeba zmiany prowadziła Wojciecha Kilara drogą artystycznego rozwoju, nie pozwalając przy tym na zbyt długie okresy trwania w tym samym nurcie. To zaś owocowało różnorodnością. W pobliżu ogrodu, w pobliżu człowieka Film stał się gałęzią sztuki, która angażuje wszystkie pozostałe jej dziedziny, nadając reżyserskiej wizji cechy spójnej narracji. Opowieść utkana z obrazu i dźwięku jako tło wykorzystuje muzykę. Niełatwo jednak godzić się kompozytorowi na rolę twórcy tła dla cudzej wypowiedzi artystycznej. Wojciech Kilar nie przywiązywał też wielkiej wagi do swej filmowej działalności. Pracował z największymi (także twórcami amerykańskiego kina), proszony o swój udział. Udział ten owocował muzycznymi perłami, które towarzyszyły nie tylko opowieściom, ale również najważniejszym polskim symbolom. Polonez wieńczący Pana Tadeusza Andrzeja Wajdy jest tego najlepszym przykładem. Innym, równie przejmującym utworem staje się ten skomponowany dla Romana Polańskiego do filmu Pianista utrzymany w stylistyce muzyki żydowskiej, wiodący głos klarnetu przeobraża się wrodzaj polemiki z obrazem zagłady. Wreszcie współpraca z Kazimierzem Kutzem i tworzenie muzyki dla śląskim obrazów. Przygoda z kinem oznaczała zatem umiejętność zejścia na drugi plan i jednocześnie zdolność wypełnienia go w sposób niepowtarzalny. Współpraca z ludźmi kina oznaczała również umiejętność otwarcia się na drugiego człowieka, jego wizję świata i sztuki, jego potrzeby. Tym jest właśnie kultura składa się z ludzkiej działalności uporządkowanej tak, byśmy mogli postrzegać ją jako całość. Wojciecha Kilara można by nazwać człowiekiem porządku, precyzji, więc człowiekiem ogrodu. Ogród bowiem jako zjawisko kultury symbolizuje ludzkie pragnienie panowania nad materią, nad światem. Pracę kompozytora Kilar nazywał więc rzemiosłem, siebie zaś rzemieślnikiem, dążącym do harmonii i doskonałości swego dzieła: prawdziwy kompozytor ma wyłącznie rzemiosło. Pisanie muzyki jest walką z interwałami, instrumentami, z materią muzyczną. Dlatego dopiero po ukończeniu utworu zastanawiam się nad jego sensem, znaczeniem. Wojciech Kilar za najmocniejszą stronę swoich utworów uważał formę, do niej też przywiązywał ogromną wagę. W każdym utworze dążył do całości, choć te dążenia nie były dostrzegalne, nie stanowiły bowiem dla odbiorcy ciężaru. Postrzeganie siebie jako rzemieślnika nie zaś artystę członka bohemy, wiązało się zapewne z religijnością kompozytora. Uważał siebie za tradycjonalistę, przywiązanego do wiary i Kościoła i w tym sensie niechętny zmianom. Jednocześnie jednak zachowywał pokorę względem innych. Istnieje forma tzw. katolicyzmu otwartego mówił. Otóż ja muszę się zadeklarować jako katolik zamknięty, powiązany różańcem, zamknięty na stronach brewiarza, przytłoczony szkaplerzem, związany obowiązkami mszy świętej, postu. ( ) Ja jestem trochę fundamentalistą, ale nie triumfalistą katolickim. W stosunku do innych religii buddyzmu, islamu, judaizmu, protestantyzmu uważam się za katolika całkowicie otwartego. Angelus utwór skomponowany do słów Pozdrowienia Anielskiego jest przykładem próby wyrażenia przez artystę religijnego doświadczenia. Podobnie Exodus, który jednak zyskuje znamiona owego otwarcia na inność: Chciałem, żeby Exodus został odebrany tak, jak napisał Andrzej Chłopiecki jako przejście przez Morze Czerwone. Kto czytał Pismo Święte i zna trochę muzykę żydowską, znajdzie w tym utworze pewne motywy z Księgi Wyjścia i cechy tej muzyki (tamburyn, w który uderza Miriam prorokini, święto Purim, klarnet). Exodus stał się ulubionym utworem Wojciecha Kilara. Przemijanie Kompozytor w rozmowach z Klaudią Podobińską i Leszkiem Polonym zapytany o znikomość życia przywołał Paryż jako miejsce, w którym przemijanie staje się przyjemne. Do tego miasta wielokrotnie też powracał. Zacytował utwór Arthura Rimbauda (w przekładzie J. Iwaszkiewicza), który ukazuje ową niezwykłą atmosferę paryskiego wieczoru: W taki wieczór w kawiarni szumiącej radośnie / Każesz dać bombę piwa albo lemoniady / Ach, nie jest się poważnym siedemnastej wiośnie / Kiedy cień lip zielonych kryje promenady. Po czym dodał: W sześćdziesiątej piątej także, i aby tak zostało do końca. W artykule wykorzystano źródła: pl; Cieszę się darem życia. Rozmowy z Wojciechem Kilarem, Kraków nr 1(31) styczeń luty 2014

27 Historia Kopernik od kuchni to cykl artykułów poświęconych historii I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Będzinie, które w 2012 r. obchodziło 110-lecie istnienia. Ta najlepsza w powiecie będzińskim i jedna z najlepszych w województwie śląskim placówka szkolna, dbając o wysoki poziom nauczania, nie zapomina również o swojej historii, a będzińskie liceum może się pochwalić w tej dziedzinie wieloma ciekawymi anegdotami ze swojej ponad stuletniej przeszłości. KOPERNIK OD KUCHNI Odsłona druga: Zgubne skutki nałogu Będzińska Szkoła Handlowa (ob. I L.O. im. M. Kopernika). Rok szkolny 1911/1912. Główny bohater: uczeń klasy VII Stanisław Kocot. Uczeń Wacław Zembal poprosił dyrektora szkoły p. Sujkowskiego o zwolnienie go z ostatnich, dwóch lekcji, z powodu spraw osobistych. Dyrektor wyznając starą zasadę, że dla ucznia nie ma niczego ważniejszego niż edukacja, odmówił przychylenia się do jego prośby. Sam zainteresowany nie chciał też zdradzić Sujkowskiemu, czym są owe sprawy, które zmuszają go do wcześniejszego opuszczenia placówki szkolnej. Zembal postanowił jednak nie rezygnować z realizacji swojego zamierzenia. Udał się czym prędzej do szkolnego lekarza, gdzie uzyskał kartkę ze zwolnieniem ze względu na zły stan zdrowia. Sujkowski znał dobrze tego ucznia. Wiedział o jego nerwowości i jego chorobliwej megalomanii. Był jednak świadom, iż paradoksalnie jego zachowanie było dotąd nienaganne, dlatego sam postanowił wyjaśnić tę sprawę, bez poruszania jej podczas posiedzenia rady pedagogicznej szkoły. Kilka dni później dyrektor będąc w swym gabinecie, zauważył podczas tzw. dużej przerwy, iż uczeń klasy VII Stanisław Kocot znajduje się w drzwiach, w pobliżu schodów, gdzie często uczniowie zwykli palić papierosy. Sujkowski udał się we wspomniane miejsce i tam nie będąc szczególnie zaskoczonym, zobaczył palącego Kocota. W tej samej chwili kategorycznym tonem kazał uczniowi zabrać swoje książki i bez ojca nie pokazywać się na terenie szkoły. Kocot postanowił jednak stawić czoła władzy Szkoły Handlowej i odpowiedział dyrektorowi: ale ja mogę siedzieć do końca lekcji. Sujkowskiego nie przekonał ten wątpliwej jakości argument i podtrzymał swój nakaz wobec ucznia o natychmiastowym opuszczeniu przez niego szkoły. Kocot był jednak pewny siebie. Nie podporządkował się dyrektorowi, co tenże zauważył, bacznie obserwując zachowanie ucznia, który postanowił zostać na kolejnych zajęciach. Sujkowski poprosił nauczyciela, z którym delikwent miał kolejne zajęcia, aby ten przysłał do niego niepokornego młodzieńca. Tak też się stało. Kocot zjawił się w gabinecie dyrektora, gdzie zostało mu postawione pytanie: co ma znaczyć ten objaw wyraźnego nieposłuszeństwa? Uczeń tonem podniesionym i rubasznym odrzekł, iż uważa swoje zachowanie za powód zbyt błahy, aby stosować wobec niego tak surową karę. Sujkowskiemu w tym momencie skończyła się cierpliwość i zawołał woźnego. Kocot widząc, że jego sytuacja staje się beznadziejna, rzucił w stronę dyrektora, że wyrzucać może swoich synów, po czym wyszedł trzasnąwszy drzwiami. Kilka godzin później do drzwi mieszkania Sujkowskiego zapukał ojciec Kocota. Budynek I L.O. im. M. Kopernika w Będzinie. Lata 30-te XX w. Fot. Arch. Z rozmowy z nim wynikło, iż młodzieniec wybielił się w oczach rodzica, przedstawiając mu swoją wersję wydarzeń. Dyrektor opisał ojcu przebieg całego zajścia. Kiedy ten zrozumiał, że jego syn może zostać usunięty karnie ze szkoły, charakter jego wypowiedzi wobec Sujkowskiego stał się ostry i groźny. Dyrektor nie dał się jednak zastraszyć. Tonem kategorycznym przerwał rozmowę i zakończył spotkanie. Sujkowski po przedstawieniu sprawy na posiedzeniu rady pedagogicznej zażądał usunięcia ucznia ze szkoły. Przymknięcie oka na brak szacunku dla władz szkoły byłoby sygnałem dla innych uczniów, iż mogą oni przekraczać dotąd wyraźnie ustalone granice i łamać bezkarnie zasady obowiązujące w szkole. Wychowawcy klas zaproponowali nieco inne sankcje wobec Kocota. Wrzosek wnioskował karę dłuższej kozy. Kwiatkowski był za usunięciem ucznia z prawem składania nr 1(31) styczeń luty

28 Historia egzaminów wspólnie z uczniami klasy VII, po uprzednim przeproszeniu Sujkowskiego. Kaczyński zasugerował usunięcie Kocota, z prawem składania przez niego egzaminów z siedmiu klas, ze wszystkich przedmiotów, po uprzednim przeproszeniu dyrektora. Zaś Łazowski przychylając się do propozycji Kwiatkow6skiego, zaznaczył, iż należy dać do zrozumienia uczniowi, że nie jest pewnym, czy uzyska on prawo do składania egzaminów. Dyrektor był za usunięciem Kocota bez prawa składania przez niego egzaminów w będzińskiej szkole. Ostatecznie uczeń Stanisław Kocot decyzją rady pedagogicznej został relegowany ze szkoły z możliwością składania w niej egzaminów z siedmiu klas, ze wszystkich przedmiotów, a więc w tym także tych, które składał w klasach poprzednich, po uprzednim przeproszeniu dyrektora. Uczniowie będzińskiego liceum. Fot. Arch. Dariusz Majchrzak Artykuł powstał na podstawie dokumentów archiwalnych ze zbiorów I L.O. im. M. Kopernika w Będzinie, we współpracy z Grażyną Szewczyk. 26 Herb Bończa Zwany również Głoworożcem, Jednorożcem i Buńczą. Podstawowa wersja herbu przedstawiała w polu błękitnym jednorożca barwy srebrnej (białej), przednimi nogami w górę wspiętego, jakby w biegu zapędzonego, zwróconego w prawą stronę tarczy, mającego na czole róg kończaty. Nad hełmem w koronie pół jednorożca identycznego z występującym na tarczy. Wspomnieć należy o drugiej wersji (młodszej) zaliczanej przez niektórych heraldyków (niesłusznie) do kolejnej wersji podstawowej. Przedstawia ona jednorożca jak w wersji poprzedniej, przeciętego w połowie półksiężycem koloru złotego, zwroconego złotym rogiem w prawą stronę, przy górnym rogu półksiężyca trzy sześciopromienne gwiazdy koloru złotego, ułożone w wzorze 2 i 1. Nad Hełmem w koronie pół jednorożca koloru srebrnego. Wizerunek herbu znany wśród szlachty zachodnioeuropejskiej, przedstawiał legendarnego zwierzaka, podobnego do konia, z którym łączyło się wiele legend i przypowieści. Trafił on na nasze ziemie w początkach rodzącego sie chrześcijaństwa, na przełomie X i XI w. wraz z przybywającymi do naszego kraju Włochami. Przejęty przez polską rodzinę piszącą się z Mirzyńca a notowaną jako Myrza (Mierzba), której najwybitniejszym przedstawicielem był w owych czasach Klemens Mierzba, biskup smogorzewski (wrocławski). Nazwa herbu pochodzi od Imienia Boniek (Bonifacy) i odnosi się do wsi Bończa leżącej na Mazowszu niedaleko Czerska. Najstarsze pieczęcie z wizerunkiem herbu to znaki Arnolfa z Mirzyńca oraz ruska, obie z 1464 r. Tym herbem pieczętował się Adam Boniecki, jeden z czołowych genealogów i heraldyków narodowych. Mirosław Rakowski Bończa nr 1(31) styczeń luty 2014

29 Historie i legendy śląskich i zagłębiowskich pszczelarzy Rzemiosło W roku 2012 minęła 140. rocznica urodzin Emanuela Biskupka, założyciela Stowarzyszenia Pszczelarzy Śląskich. Owocem tych obchodów jest epitafium wmurowane przy kościele św. Marcina w Tarnowicach Starych, książka oraz galeria wystawowaw Centrum Sztuki i Rzemiosła Dawnego w Zamku w Tarnowicach Starych, dlatego ten artykuł odnosi się do tych trzech wydarzeń. W roku 2015 obchodzić będziemy 95. rocznicę istnienia Stowarzyszenia Pszczelarzy Śląskich powołanego w 1920 roku na zjeździe pszczelarzy śląskich w Bytomiu, zorganizowanym przez Emanuela Biskupka i Księdza Leopolda Jędrzejczyka. Mamy nadzieję, że do tego czasu pszczelarze śląscy i zagłębiowscy uzupełnią wystawę dalszymi eksponatami np. służącymi do produkcji węzy i innymi. Wystawa powstaje pod patronatem Śląskiego Związku Pszczelarzy w Katowicach i Fundacji Kompleks Zamkowy Tarnowice Stare Pana Rajnera Smolorza. Książka i wystawa pszczelarska w Zamku, uzupełniają się i przybliżają czytelnikom i zwiedzającym pszczelarstwo. Gdzie mieszkają pszczoły Kłoda Emanuela Biskupka w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu. Fot. T. Szemalikowski Dziuple i barcie dłubane przez bartników bartodziejów, były pierwszymi siedliskami pszczół. Dlatego stała wystawa pszczelarstwa śląskiego w Zamku w Tarnowicach Starych powinna rozpoczynać się od barci wyłowionej z Odry lub barci wyrzeźbionej przez Emanuela Biskupka. Barcie te są w Muzeum ks. Jana Dzierżona w Kluczborku i w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu. Mamy nadzieję na uzyskanie takiej barci od pszczelarzy. Brakuje także ula Dzierżona, ale nie od razu Kraków zbudowano. Pieczęć Związku Pszczelarzy na Łabędy i okolice. Fot. W. Hombek My prezentujemy zwiedzającym na początku wystawy, a także w książce, kószki, czyli ul słomiany i z wikliny, w których hodowali pszczoły bartnicy. Tego typu ule używali bartnicy śląscy, a ich postacie zachowały się w herbach Miedar, miejscowości leżącej blisko Tarnowic Starych, Rożdzienia dzielnicy Katowic czy też miejscowości Rój, dzielnicy Żor, a także na pieczęci polskiego Związku Pszczelarzy na Łabędy i okolice. Oficjalna wersja herbu Miedar. Henryk Niestrój Miedary Pszczoły bronią swoich gniazd przed intruzami żądłami, dlatego bartnicy chronili twarz przy pomocy sit, a obecnie pszczelarze używają kapeluszy pszczelarskich, które widać na wystawie i na rycinie. Kolejne duże eksponaty to ule, w których mają siedliska pszczoły, my prezentujemy je od najmniejszych. Mamy tu rojnicę transportówkę do przenoszenia i przewożenia rojów pszczół, z otworami wentylacyjnymi, obok ulik weselny, w którym wywozi się matkę pszczelą na trutowisko w celu zapłodnienia rasowymi trutniami. Naprawdę duży ul to słomiany Dadanta z ramkami i nadstawką (miodnią), który podarował pszczelarz z Koła w Będzinie. Strój bartnika z sitem na głowie. Artur Grottger Encyklopedia Dalej stoi ul Kuntzscha używany przed II wojną światową na Śląsku i w Niemczech, podarowany przez pszczelarza z Jaworzna. Obok niego stoi ul warszawski zwykły z ramkami, podarowany i przywieziony przez pszczelarza z Koła w Czeladzi. Taki typ ula używał także Emanuel Biskupek założyciel Stowarzyszenia Pszczelarzy Śląskich. W ulach na ramkach z węzą pszczoły woszczarki budują plastry woskowe z komórek, w których pszczoły składają nektar, a następnie przerabiają go na miód. Matka pszczela królowa składa w komórkach tych plastrów jajeczka z których powstają pszczoły robotnice lub trutnie w większych komórkach. Kopernik ula Do powstania w ulach ramek z listewek górnych (snoz) przyczynił się ks. Jan Dzierżon żyjący w latach w Łowkowicach koło Opola na Górnym Śląsku. Z listewek snozowych, które Dzierżon zastosował w ulach powstały ramki i ule ramowe, gniazdo pszczele stało się ruchome. Dzięki temu wynalazkowi ks. Jana Dzierżona powstała dalsza innowacja w budowie uli w Polsce i w całej Europie, powstał ul Dzierżon, a następnie ule wielokorpusowe. nr 1(31) styczeń luty

30 Rzemiosło Staramy się o taki ul, na przykład wielkopolski i ul Dzierżona. Jednak najważniejszym odkryciem ks. Jana Dzierżona było udowodnienie, że matka pszczela składa w komórkach plastra jajeczka zapłodnione, z których powstają pszczoły, i niezapłodnione (dzieworództwo), z których powstają trutnie. Za to odkrycie ks. Jan Dzierżon otrzymał w 1872 roku tytuł Doktora Honoris Causa. Sprzęt pasieczny Przy pracy w pasiece bartnicy i pszczelarze używają podkurzaczy, w których spalają próchno z drzew liściastych. Na wystawie widzimy najstarszy podkurzacz wykonany z gliny, podarowany przez pszczelarza z Koła w Czeladzi, a następnie dwa podkurzacze fajkowe, które przekazała Pani wiceprezes ŚZP w Katowicach, pszczelarz trzyma podkurzacz w ustach, dzięki temu ma wolne ręce do pracy w pasiece. Na zdjęciu podkurzacz obecnie używany. starali się usprawnić tę czynność. Wymyślono miodarkę jednoramkową, w której przy pomocy siły odśrodkowej wypływał miód z plastra (po odsklepieniu komórek). Dzięki temu uzyskiwano miód bez niszczenia plastrów, które mogły być użyte ponownie. Mamy dwie takie miodarki. Pszczelarze zawsze udoskonalali sprzęt pasieczny, tak też było w tym przypadku. Czeski pszczelarz Franciszek Hruska w 1868 roku wynalazł miodarkę bębnową, którą pokazał na wystawie pszczelarskiej w Paryżu. Tego rodzaju miodarki z Koła w Jaworznie i w Czeladzi można oglądać na naszej wystawie. Jest bardzo wiele typów tych miodarek. Obecnie produkuje się miodarki na kilka lub kilkanaście ramek z blachy nierdzewnej z napędem ręcznym lub elektrycznym sterowanym komputerem. Te miodarki nie niszczą plastrów i takie ramki już bez miodu, można ponownie włożyć do ula, aby pszczoły nie musiały budować nowych plastrów. Lepiej mieć świece przed sobą niż za sobą Z plastrów pszczelich uzyskuje się wosk w topiarkach wodnych, parowych, elektrycznych lub słonecznych. Wosk był za wsze cennym materiałem i służył początkowo do produkcji świec, a później używany był w przemyśle odlewniczym. W tamtych czasach powstało powiedzenie lepiej mieć świece przed sobą niż za sobą, gdyż uczestnicy pogrzebów nieśli świece przed sobą, idąc za trumną. Obecnie wosk pszczeli ma zastosowanie w przemyśle farmaceutycznym i chemicznym. Zanim Łukasiewicz odkrył właściwości ropy i zbudował lampę naftową, kościoły, pałace, dwory, zamki, w tym także komnaty na zamku w Tarnowicach Starych, były oświetlane świecami woskowymi i kagankami łojowymi. Na wystawie mamy topiarkę elektryczną Tomera, ale także topiarkę słoneczną używaną i zrobioną przez Emanuela Biskupka po II wojnie światowej. Emanuel Biskupek na Zamku Centralne miejsce na naszej wystawie zajmują pamiątki po Emanuelu Biskupku ( ) założycielu Stowarzyszenia Pszczelarzy Śląskich w 1920 roku. Emanuel Biskupek mieszkał naprzeciwko Klateczka na matkę pszczelą i obok podkurzacz wykonany przez Emanuela Biskupka. Fot. ze zbioru Katarzyny Piontek Pszczelarze używają także w pasiece noży, odsklepiaczy plastrów różnych typów, wykorzystywane są też widelce pasieczne. Taki właśnie widelec pasieczny jest w herbie Miedar, a oryginał znaleziony w wykopaliskach koło Opola znajduje się w muzeum ks. Jana Dzierżona w Kluczborku. Na wystawie mamy jego wierną kopię, dzięki współpracy z dyrektor muzeum panią Janiną Baj. Po wyjęciu z ula ramek z plastrami z miodem i po odsklepieniu ich, pszczelarz wydobywa z plastrów miód. Dawniej wkładano plastry do beczki lub do garnka i wygniatano miód, który z garnka wypływał otworami (taki garnek gliniany mamy na wystawie od pszczelarz z Koła w Czeladzi). Była to czynność bardzo pracochłonna i mało wydajna, a polegała na niszczeniu plastrów woskowych. Dlatego pszczelarze Świeca ozdobna wykonana przez Andrzeja Kołando z Bobrownik Emanuel Biskupek. Fot. ze zbiorów Katarzyny Piontek kościoła św. Marcina i zmarł w Tarnowicach Starych i tam miał pasiekę w ogrodzie. Jest on wzorem patriotyzmu, gdyż po wytyczeniu granicy, po odzyskaniu niepodległości jego dom znalazł się po stronie niemieckiej i wtedy przeprowadził się do Tarnowic Starych w Polsce, aby działać na rzecz polskiej organizacji pszczelarzy. Mamy jego podkurzacz pasieczny, klateczkę na matkę, topiarkę słoneczną, notatnik pasieczny, binokle, kalendarze z 1918 i 1920 roku z jego notatkami, książkę z poezją Juliusza Słowackiego, którą otrzymał od wydawnictwa Pracy z Poznania w 1900 roku, oraz zdjęcia rodzinne. Za zasługi dla pszczelarstwa śląskie- 28 nr 1(31) styczeń luty 2014

31 Rzemiosło go przy kościele św. Marcina w Tarnowicach Starych, w 140 rocznicę jego urodzin Śląski Związek Pszczelarzy w Katowicach wmurował epitafium 28 lipca 2012 roku. Emanuel Biskupek był pierwszym i honorowym prezesem Stowarzyszenia Pszczelarzy Śląskich. Do roku 2014 było wybranych 11 prezesów, których zdjęcia są w książce. Udało się także ustalić, pomimo burzliwej naszej historii poszczególne kadencje zarządów Wojewódzkiego i Śląskiego Związku Pszczelarzy. Obecny zarząd jest 19. (wybrany roku). Obok stoi na wystawie drewniana figura św. Ambrożego, patrona pszczelarzy podarowana przez prezesa ŚZP w Katowicach. Będzie jeszcze jedna rzeźba św. Ambrożego na wystawie, znacznie większa wykonana z wyciętego drzewa lipowego, posadzonego przed laty przez pszczelarza Henryka Siwego w Strzybnicy, a wyrzeźbiona przez pszczelarza Jerzego Pasamonika z koła pszczelarzy w Czeladzi na zamówienie Zarządu ŚZP w Katowicach. Integralną częścią książki jest wystawa w Zamku, dlatego przy okazji staram się przekazać jak najwięcej informacji i komentarzy na temat pszczelarstwa. Epitafium Emanuela Biskupka na wewnętrznej stronie muru otaczającego kościół św. Marcina. Fot. Adam A. Wilczyński Dzieła sztuki z wosku Bartnicy i pszczelarze to nie tylko rzemieślnicy wykonujący barcie, kószki i sprzęt pasieczny, ale także artyści rzeźbiarze, którzy z drewna i z wosku tworzą dzieła sztuki. Ule figuralne, paschały duże świece ozdobne do kościołów wykonane ręcznie. Na wystawie zgromadzono ich wyroby w postaci świec ozdobnych, figuralnych, płaskorzeźb, plakietek, które wykonali pszczelarze; Andrzej Kołando z Bobrownik, Krzysztof Kluba z Siemianowic, Werner Pollok z Toszka, Robert Putowski z Zalesia i wielu innych. Z okazji Bożego Narodzenia i spotkania opłatkowego Zarządu ŚZP w kompleksie zamkowym powstała szopka z figur woskowych. Plakietka woskowa przygotowana przez dra Wiesława Londzina na 85-lecie ŚZP w Katowicach Zeszyty szkolne z tabliczek woskowych Rola bartników i produkowanego przez nich wosku pszczelego, jest niedoceniana przez historyków w rozwoju piśmiennictwa w Polsce, gdyż brakuje informacji w monografiach miejscowości o bartnikach i o tym jak i na czym uczyły się dzieci pisać i czytać w szkółkach parafialnych, zanim papier w Polsce był powszechnie dostępny. W Polsce pierwszy młyn papierniczy powstał pod Krakowem w 1491 roku, a na Śląsku w Dusznikach Zdroju w 1562 roku, w którym obecnie jest muzeum papieru. W tamtych czasach papier był bardzo drogi i długo trzeba było czekać, aż znalazł się w powszechnym użytku. Na szczęście w muzeum etnograficznym w Krakowie oraz w Toruniu, zachowało się kilka tabliczek woskowych, którymi posługiwano się w tamtych czasach. Na wystawie mamy takie tabliczki wykonane przez pszczelarzy Adama Wilczyńskiego i Andrzeja Kołando, na wzór tych średniowiecznych, które służyły dzieciom jako zeszyty szkolne w dawnych wiekach. Produkty pszczele i miód pitny Mieszka I Prezentujemy także na wystawie produkty pszczele, miód, pyłek pszczeli, propolis, czyli kit pszczeli. O miodzie nie będę pisał, gdyż uważam, że jego walory są powszechnie znane, dodam tylko że w dobie (chemizacji żywności) jest to jedyny naturalny produkt naprawdę bez konserwantów. Miód z pasiek śląskich nigdy jakością nie odbiegał od innych miodów, gdyż pszczoły na Śląsku w zanieczyszczonym środowisku żyły krócej bo wchłaniały zanieczyszczenia, a miód był w normie. Obecnie po restrukturyzacji przemysłu tych zanieczyszczeń jest mniej niż w innych rejonach Polski. Powstały nieużytki i szczątkowe rolnictwo, a działkowicze stosują jedynie do zasilania roślin kompost. W tym miejscu wypada jedynie wyjaśnić, co to jest pyłek. Pyłek to męskie komórki rozrodcze produkowane przez rośliny w kwiatach na pręcikach, pszczoły go zbierają i na nóżkach przynoszą do ula, gdzie jest mieszany z miodem i śliną pszczoły, a po złożeniu do komórek w plastrach woskowych nazywa się pierzgą i stanowi cenny pokarm do produkcji mleczka pszczelego, którym karmione są przez pszczoły karmicielki matki i larw pszczół. Propolis (z łaciny przedmurze) to kit pszczeli, pszczoły używają go do uszczelniania uli. Powstaje on z żywic różnych drzew po zmieszaniu z woskiem i śliną pszczoły, służy także do dezynfekcji ula. Pszczoły budują z propolisu tak zwany próg przy wylotku z ula przez który muszą przejść wszystkie pszczoły wlatujące i wylatujące. Do produktów pszczelich musimy zaliczyć także miód pitny, dlatego prezentujemy plansze na ten temat i ozdobne butelki po miodzie pitnym, którym suto raczył posłów papieskich już Mieszko I, a który jako nisko procentowy alkohol jest produkowany na własne potrzeby przez pszczelarzy oraz licencjonowane wytwórnie. Takie korzyści z hodowli pszczół mają pszczelarze, ale za to rolnicy, sadownicy, ogrodnicy, działkowcy, znacznie większe. Nie będzie pszczół nie będzie nas Efekty pracy pszczół to głównie zapylanie drzew, krzewów, i upraw owadopylnych, dzięki czemu plony rolników, sadowników, ogrodników, działkowców są znacznie większe. Naukowcy oceniają, że 80% efektów pracy pszczół to wzrost plonów z upraw rolniczych, a 20% to wartość miodu, wosku, pyłku, propolisu, które uzyskują pszczelarze. Na tym polega znaczenie pszczół w produkcji żywności, i tak powstało powiedzenie Nie będzie pszczół, nie będzie nas. Tradycje bartnicze na Śląsku i w Zagłębiu Proszę zwrócić uwagę na miejsca produkcji miodu zapisane na słoikach z różnego rodzaju miodem, aby wyjść z wystawy z przekonaniem, że na Śląsku i w Zagłębiu produkowano nie tylko srebro, cynk, węnr 1(31) styczeń luty

32 Rzemiosło giel i stal, ale znacznie wcześniej niż zbudowano Zamek w Tarnowicach Starych czy w Będzinie. Bartnicy śląscy i zagłębiowscy mieli w lasach, a potem przy domach w ogrodach pasieki i produkowali miód, wosk, miód pitny i robią to dalej do dzisiaj, zorganizowani w kołach pszczelarskich. Działają takie Koła Pszczelarzy blisko Zamku w Tarnowskich Górach, Nakle Śląskim, Strzybnicy, Pyskowicach, Toszku, Łabędach, ale także w Katowicach, Jaworznie, Zawierciu, Kaczycach i wielu innych w sumie 65 miejscowościach Śląska i Zagłębia. Najlepszym dowodem na to, że tradycje bartnicze na Śląsku i w Zagłębiu przekształciły się w pszczelarskie to foldery Kół Pszczelarskich z całego Województwa Śląskiego. Tylko Śląski Związek Pszczelarski w Katowicach skupia ponad 2000 pszczelarzy w 65 organizacjach pszczelarskich oraz legendy, które zamieściłem w książce pod takimi tytułami jak: Sybirak z kószką na ramieniu. Ul cesarza. Początki okupacji niemieckiej. Oficer niemiecki pomaga pszczelarzowi. Na robotach przymusowych w Niemczech. Dożynki w Gieble w czasach PRL-u. Burmistrz Czeladzi bartnikiem. Niegdyś prezes ŚZP w Katowicach Zbigniew Binko powiedział tak Nad Śląskiem Herby nad głównym wejściem do zamku. Fot. Adam A. Wilczyński krąży miliony pszczół tu trzeba dodać, które zapylają miliony drzew, krzewów i roślin w województwie śląskim. Adam Wilczyński Przewodniczący Sekcji Historycznej ŚZP w Katowicach Więcej można dowiedzieć się o śląskim pszczelarstwie z mojej książki Historie legendy śląskich i zagłębiowskich pszczelarzy wydanej przez Śląski Związek Pszczelarzy w Katowicach. Książka w cenie 12 zł. jest w sprzedaży w Zamku i Biurze Zarządu ŚZP w Katowicach 30 Miód dla dzieci specjalnej troski Od wielu lat pszczelarze Zagłębiowskiego Koła Pszczelarzy w Czeladzi zbierają co roku miód dla dzieci specjalnej troski. Od lewej Zenon Będkowski i Ryszard Filipczyk z aniołkiem. Fot. arch. Aut. nr 1(31) styczeń luty 2014 Tak też było w 2013 roku, pomimo że zbiory miodu w pasiekach były mniejsze. Trzeba dodać, że Zagłębiowskie Koło Pszczelarzy w Czeladzi zrzesza 103 pszczelarzy z ponad 20 miejscowości Zagłębia i stara się dostarczyć miód do jak największej liczby ośrodków i szkół dla dzieci niepełnosprawnych. W sumie Ryszard Filipczyk i Zenon Będkowski z Zarządu Koła zebrali od pszczelarzy w 2013 roku 74 słoje miodu o łącznej wadze około 92 kg. Najwięcej miodu, od 6 do 3 słojów przekazali Zbigniew Binko z Rogożnika, Henryk Domagała z Czeladzi, Konrad Duda z Będzina, Zenon Będkowski z Malinowic. Miód w ostatnich dwóch miesiącach ubiegłego roku rozwieziono do następujących ośrodków opiekuńczych i wychowawczych dla dzieci wymagających specjalnej troski: Zespół Szkół Specjalnych w Czeladzi; Dom Dziecka im. Dominika Sawio w Sarnowie; Specjalistyczny Ośrodek Wychowawczy w Będzinie; Środowiskowy Dom Opieki Ostoja w Czeladzi; Stowarzyszenie dla Niesprawnych Ruchowo w Czeladzi; Zespół Szkół Specjalnych nr 4 w Sosnowcu; Centrum Opiekuńczo- -wychowawcze, Pomocy Dzieciom i Rodzinie nr 2 w Sosnowcu. Przekazano tak-

33 Rzemiosło że, jak co roku, 10 słojów miodu na licytację dla Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzego Owsiaka. Pomimo że zbiory miodu w 2013 roku były mniejsze, rozszerzono ilość instytucji opiekuńczych, do których przekazano miód o Katolickie Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych im. Jadwigi Śląskiej w Sosnowcu powołane przez Biskupa Sosnowieckiego dra Grzegorza Kaszaka, który w herbie ma pszczołę, o czym nie wszyscy wiedzą. Uważamy, że należy wspierać rodziny wielodzietne, szczególnie teraz gdy przyrost naturalny w Polsce maleje. Podziękowaniom towarzyszył aniołek podarowany przez dzieci ze Szkoły Specjalnej nr 4 w Sosnowcu, który krążył wśród pszczelarzy. Adam Wilczyński W krajach europejskich pojęcie społeczeństwa obywatelskiego jest już powszechnie znane i używane na milion sposobów. W Polsce dopiero uczymy się, że nie wszystko zależy od władzy, a my, jako obywatele państwa, również mamy głos. gu zaledwie 4 miesięcy mieszkańcy miasta zgłosili na nim ponad tysiąc spraw. Platforma NaprawmyTo.pl jest częścią projektu realizowanego przez Fundację Pracownia Badań i Innowacji Społecznych Stocznia, a Dąbrowa Górnicza jest czternastym miastem i jedynym w województwie śląskim, które do niego dołączyło. Co więcej, prowadzeniem portalu zajmuje się samo miasto, a nie organizacje pozarządowe, jak to jest w przypadku innych uczestników projektu. Czym wyróżnia się opisywana platforma? Najprościej mówiąc, jest to miejsce, w którym można zgłaszać wszelkie zauważone problemy w przestrzeni publicznej. Spectrum jest bardzo szerokie: od dziury w drodze, po akty wandalizmu. Daniel Ujdak, z dąbrowskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, koordynator i pełnomocnik serwisu Naprawmy- To.pl twierdzi, że działania w Dąbrowie przebiegają niezwykle sprawnie, a zgłaszane sprawy są rozpatrywane w ciągu kilku dni. Procedura w każdym przypad- Paulina Budna nr 1(31) styczeń luty ku jest taka sama: informacja wpływająca do portalu jest najpierw sprawdzana i przyporządkowana do konkretnego wydziału, co zajmuje średnio 2 dni. W czasie kolejnych 5 dni wyjaśnia się, co dalej będzie ze zgłoszonym problemem i jak będzie rozwiązany. Żadne ze zgłoszeń nie pozostaje bez odpowiedzi. Czasem zdarza się, że przesłane zagadnienie nie leży w gestii władz miasta, lecz policji, straży miejskiej itp. Na stronie głównej portalu można śledzić przebieg zgłoszonej sprawy na jakim jest etapie i kiedy można spodziewać się jej finału. Pracownicy Naprawmy- To.pl przyjmują dwa rodzaje zgłoszeń: te anonimowe, których jest zdecydowanie więcej oraz od konkretnych osób zarejestrowanych na platformie. Informacje grupowane są w 33 kategoriach, a te z kolei w pięciu działach: infrastruktura, bezpieczeństwo, przyroda, budynki, inne. By zgłosić problem należy go opisać, zaznaczyć miejsce na mapie, można też dodać zdjęcie. Do tej pory rozwiązano 350 z przesłanych spraw, a 500 czeka na swój finał. Pracownicy NaprawmyTo. pl nie zamierzają spoczywać na laurach i już zapowiadają, że planują współpracę z innymi instytucjami na Śląsku, m.in. KZKGOP czy Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji. W ostatnich kilku latach pojawiają się pomysły na to, jak zaktywizować społeczeństwo, zaangażować w życie lokalnej społeczności i sprawić, by mieszkańcy spojrzeli na otoczenie, jako na miejsce, które choć trochę należy do nich. Do tej pory odpowiedzialność i decyzyjność w istotnych dla społeczności sprawach należała przede wszystkim do organów władzy. Jednak powoli zaczyna się to zmieniać. Również na obszarze Zagłębia Dąbrowskiego. Zaczęło się od dziennikarstwa obywatelskiego, które zaczęło być lansowane kilka lat temu. Potem przyszedł czas na większe zaangażowanie mieszkańców i współudział w tworzeniu budżetu miasta, co sprawdziło się w Chorzowie i Dąbrowie Górniczej. W końcu nieuniknionym stało się, że Zagłębiacy zaczęli brać odpowiedzialność za swoją małą ojczyznę, czyli najbliższe im otoczenie. W październiku 2013 roku w Dąbrowie powstał portal internetowy NaprawmyTo.pl, który szybko okazał się strzałem w dziesiątkę. W cią-

34 Plastyka Bartosz Zaskórski lubi rysować. Oprócz tego lubi pleśń, grzyby, dziwne metalowe przedmioty znalezione na ulicy, resztki instalacji elektrycznych oraz muzykę. Współpracował z takimi zespołami/ projektami, jak Fuka Lata, Thaw, Deafault, labelem Nasiono Records. Zaprojektował również serię plakatów dla koncertów z muzyką eksperymentalną. Oprócz rysowania Bartosz sam zajmuje się muzyką: tworzy radosny 8bit, melancholijny synthpop oraz sztubacki noise. Lubi również biegać. 32 nr 1(31) styczeń luty 2014

35 Plastyka nr 1(31) styczeń luty

36 34 Film W ręce self made mana telefon zamiast karabinu. Czyli rzecz o Wilku z Wall Street Oskarowe nominacje jak zawsze wzbudzają wielkie emocje i dyskusje. W tym roku do konkursu Akademii w kategorii najlepszy film przystąpią: Grawitacja, American Hustle, Zniewolony. 12 Years a Slave, Witaj w klubie, Nebraska, Kapitan Phillips, Ona oraz święcący triumfy w kinach Wilk z Wall Street. Ostatni tytuł jak magnes przyciąga większość widzów. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: reżyserem jest Martin Scorsese twórca takich dzieł jak: Taksówkarz, Chłopcy z Ferajny, Gangi Nowego Jorku, Aviator, Wyspa Tajemnic czy Hugo i jego wynalazek. Co więcej, oprócz doskonałej reżyserii, film może poszczycić się doskonale znanym aktorem Leonardem DiCaprio, który gra tytułowego wilka. Fabuła jest prosta i nie wymaga zbyt dużej uwagi od widza. Każdy kto wytrzyma prawie trzy godziny na sali spokojnie za nią nadąży. Widzowie są świadkami historii życia opowiadanej przez głównego bohatera. Życia, którego mogłoby się wydawać, pragnąłby każdy mieszkający w krainie snów (i nie tylko) pełnego pieniędzy, a co za tym idzie również pełnego dóbr materialnych. One jednak nie pojawiają się znikąd. Są wytworem inteligencji i sprytu głównej postaci Jordana Belforta, który tworząc wokół siebie podziw zdobywa kolejne stopnie wtajemniczenia na nowojorskiej giełdzie, które odpowiadają coraz większej ilości aut, prostytutek i narkotyków. Cała fabuła filmu jest oparta na micie często wykorzystywanym w filmie tzw. self made mana, czyli inaczej mówiąc opowiada o karierze od pucybuta do milionera Belfort zaczyna swoją karierę maklera z przypadkowymi osobami, które nie mają nic wspólnego z prawdziwym robieniem pieniędzy. Nie potrafią sprzedać nawet wartego parę groszy długopisu. Jednak krok po kroku, młody biznesmen uczy ich, jakie zasady panują na giełdzie (kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo) tworząc grupę, z którą (albo z której) zbija miliony. Nie jest zaskoczeniem, że za swoje przekręty ląduje na kilkanaście miesięcy w więzieniu po wyjściu z niego jest znów uwielbiany i szanowany i to nie przez ludzi z branży (których wydał w zamian za częściowe odjęcie kary), ale przez zwykłe osoby, być może pamiętające jego wzburzająca krew w żyłach karierę (a niedostrzegające tego, że prawdopodobnie były jego ofiarami). Teraz on jest dostępny dla nich, upowszechniając tajniki technik sprzedażowych handlowca. Gdyby film był miał być w pełni zgodny z przywołanym mitem, Belfort powinien zostać długo żyjącym milionerem albo mógłby wraz ze swoim najbliższym współpracownikiem planować kolejne machlojki. Prawidłową końcówką filmu według konwencji filmu gangsterskiego, byłaby z kolei śmierć lub przynajmniej kara dożywocia dla Belforta. Innym ważnym źródłem, z którego czerpie Scorsese, jest film gangsterski i to nie ten klasyczny z lat trzydziestych, ale film gangsterski według Scorsesego. W swoich wcześniejszych dziełach reżyser łamie typowy mit gangstera eleganckiego mężczyzny, sprzeciwiającego się władzy, za którym stoi wspierająca i potrzebująca go społeczność. Był on często osobą, która omija obowiązujące zakazy, zmienia dotychczasowy porządek i odnosi sukcesy w świecie, w którym zwykły zjadacz chleba musi borykać się z doczesnymi problemami. U reżysera ten mit ulatuje, zostają mafiozi, którzy otwarcie gardzą zdradą, a potem sami zdradzają (np. Henry Hill z Chłopców z ferajny ) oraz pragną tylko się wzbogacić i odnieść sukces w mafijnych kręgach. Nie bacząc na wszystkich innych mafioso staje się sam dla siebie najważniejszy. Henry Hill pozostaje anonimowym mieszkańcem osiedla domków jednorodzinnych dla niego jest to największa hańba utracił swoją godność i chwałę. Jest nikim. Nie inaczej jest z wilkiem. Belfort nie tylko walczy z systemem, oszukując go i kpiąc z niego, ale również czerpie zyski dla siebie, oszukując klientów, oraz wykorzystując swoich pracowników ( jest dla nich niczym pastor albo gwiazda filmowa). Nie interesuje go nic innego poza coraz większą ilością pieniędzy, narkotyków i imprez. Jest bezwzględny w swoich poczynaniach i zachowuje zimną krew, nawet kiedy wydaje swoich najbliższych pracowników. Sprzeciwia się władzom, ale tylko z własnych pobudek, a kobiety traktuje przedmiotowo. Kończy jako podrzędny handlowiec, który nie może liczyć na podziw i aplauz, z którym miał do czynienia wcześniej teoretycznie jest bohaterem zdegradowanym. Ale czy na pewno? Czy na jego twarzy widzimy żal rozgoryczenie za dawnym światem? Czy na pewno jest to bohater ponoszący klęskę? To pytanie pozostawiam otwarte... nr 1(31) styczeń luty 2014 Miła Skomra

37 Prasa samorządowa czy prasa władz samorządowych? Prasa samorządowa stanowi niezwykle istotny element lokalnych systemów komunikacyjnych, będąc w wielu przypadkach jedynym medium występującym na danym terenie. Jednocześnie jest to prasa poddawana częstej krytyce, szczególnie z powodu swojego upolitycznienia. W wielu przypadkach nazywa się ją wprost tubą propagandową władz lokalnych, którym zarzuca się wykorzystywanie publicznych środków dla promowania swojej działalności. Nierzadkie są też przypadki poddawania w wątpliwość sensu czy nawet legalności wydawania tego rodzaju periodyków. Książka jest próbą odpowiedzi, na ile rzeczywiście upolitycznione są treści zawarte w prasie samorządowej i jak do tego upolitycznienia odnoszą się jej czytelnicy oraz jakie w związku z tym prasa samorządowa może spełniać funkcje dla lokalnych społeczności. P. Szostok: Prasa samorządowa czy prasa władz samorządowych? Wydawnictwo Gnome, Katowice Recenzja Sosnowiec w czasie I wojny światowej Przed prawie stu laty wybuchła I wojna światowa, która wywarła ogromny wpływ na dzieje i rozwój Sosnowca oraz losy jego mieszkańców. Z tej okazji warto przypomnieć wydarzenia polityczne, gospodarcze, społeczne oraz związane z kulturą i oświatą z tego okresu. Wiele z nich zatarło się w ludzkiej pamięci nie należy o nich zapominać. Niedawno staraniem sosnowieckiego muzeum ukazała się publikacja Z dziejów Sosnowca w latach Zbigniewa Studenckiego, która porusza właśnie tę tematykę. Składa się z kilku części. W pierwszej przedstawiono dzieje Zagłębia Dąbrowskiego i jego stolicy pod okupacją niemiecką i austriacką oraz położenie i warunki socjalno-bytowe ludności. Część druga zawiera wspomnienia Fanny, żony Pawła Lamprechta i siostry braci Schönów, którzy należeli do grona przemysłowców pochodzenia niemieckiego kładących podwaliny pod rozwój Sosnowca na przełomie XIX/XX w. Losy swoje i członków najbliższej rodziny w czasie wojennej zawieruchy ukazane zostały w sposób ciekawy nie tylko poprzez pryzmat codziennego życia, ale również na szerszym europejskim tle. Oczywiście nie są one pozbawione pewnej dozy subiektywizmu, ale ich autorka miała do tego całkowite prawo. Część trzecia to krótki kronikarski zapis ponad stu wydarzeń z lat Natomiast czwarta część to alfabetyczny wykaz 94 sosnowiczan legionistów Józefa Piłsudskiego urodzonych w granicach obecnego miasta wraz Z krótkimi notkami biograficznymi. W chwili wybuchu wojny ich przeciętny wiek wynosił ponad 18 lat, a blisko 40 procent stanowiły osoby liczące 18 i mniej lat. Wśród tej grupy znajdowali się najmłodsi, chłopcy letni, których było 14. Kończąc warto dodać że grupa 18 legionistów z prezentowanego wykazu, co stanowi blisko 20 procent całości, zginęła lub zmarła z odniesionych ran walcząc o wskrzeszenie niepodległej Polski. Wydawnictwo ukazało się w ramach realizowanego w tym roku przez sosnowieckie Muzeum wielozadaniowego projektu Legiony Piłsudskiego w Zagłębiu Dąbrowskim. nr 1(31) styczeń luty

38 36 Felieton Kiedy przyjdą dobre czasy? Zgodnie z prognozą premiera naszego rządu przyjdą za osiem lat. Jeżeli spojrzymy na zestawienie najbogatszych państw świata, gdzie bogactwo jest mierzone globalnym PKB, to jesteśmy na 21. miejscu z kwotą 801 mld dolarów. Na czele listy są oczywiście Stany Zjednoczone i Chiny. Czyli ośmiu lat potrzebujemy na awans o jedną pozycję. Zawsze uczę moich studentów, że dane statystyczne trzeba umieć interpretować. Jeżeli interesuje nas poziom życia, czyli zamożność obywateli, to pod względem PKB per capita (na głowę) jesteśmy niestety na 47. miejscu. Daleko za naszymi sąsiadami: Czechami, Słowacją. Pozornie wszystko się zgadza. Premier nie powiedział, że Polska wejdzie do najbogatszych krajów świata, tylko że dokonamy skoku cywilizacyjnego. Jeżeli jedno miejsce z 21. na 20., to ten skok to się zgadzam. Jeżeli jednak z 47. mamy się znaleźć na 20., to będzie trudno. Tym bardziej, iż inne kraje nie chcą czekać, tylko też rosną w siłę. Liczymy na efektywne wykorzystanie środków unijnych w perspektywie Problem leży w tej efektywności. W poprzedniej perspektywie finansowej znaczne fundusze były przeznaczone na rozwój regionalny. Jednak jak dotąd, dystans między Polską A i B pozostał niezmienny, a o inwestycjach prorozwojowych pisano tylko w planach i założeniach. Owszem, wiele inwestycji było trafionych, ale na utrzymanie wielu z nich gminy, powiaty i województwa nie mają środków. Na szczęście z gospodarki płyną optymistyczne sygnały. Ten rok ma być łatwiejszy. W gospodarce pojawiają się oznaki ożywienia. Recesja po sześciu latach opuszcza Europę. Obserwując opublikowane wskaźniki koniunktury PMI dla Polski i Europy można spodziewać się poprawy sytuacji gospodarczej. Przedsiębiorcy mają zamiar zwiększyć produkcję i zatrudnienie. Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie się rozwijała w tym roku w tempie 2,5%, zaś nowy minister finansów uważa, że wzrost PKB może wynieść 3,0%. Czy wzrost ten przełoży się na spadek bezrobocia. Na pewno tak, ale nie w takich rozmiarach, jak oczekujemy. Ryszard Petru przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich, twierdzi, iż ten rok będzie nadal rokiem rynku pracodawców. Dopiero w 2015 roku możemy oczekiwać równowagi na rynku pracy. Jednak bezrobocie nadal nie spadnie poniżej 10%. Według Petru powodem jest to, że mamy bezrobocie strukturalne, tzn. niedopasowanie kwalifikacji bezrobotnych do potrzeb rynku pracy. Trzeba też wyraźnie powiedzieć, iż dopiero wzrost gospodarczy w tempie 5,0%, 6,0% powoduje zdecydowany wzrost zatrudnienia i spadek bezrobocia. A na taki musimy jeszcze trochę poczekać. Tylko czy będą czekać młodzi wykształceni Polacy? Prawie co drugi Polak w wieku od 19 do 34 lat nie ma pracy. W ciągu ostatnich dwudziestu lat odsetek młodych Polaków kończących studia zwiększył się z 7,0% do 39%. No i co z tego, jak nie ma dla nich pracy. Wciąż przybywa wyjeżdżających. W 2012 roku z Polski wyjechało 120 tys. obywateli to tyle, ile mieszka w średniej wielkości mieście. Być może rząd zrozumiał, że musi szybko podjąć działania w celu zatrzymania młodych Polaków w kraju i ograniczania bezrobocia. Na 2014 rok zapowiedziano ograniczenie tzw. umów śmieciowych i oskładkowanie umów-zleceń. Dla pracowników może to i dobre, ale przedsiębiorcy, szczególnie mali i średni, jak nie będą zatrudniać na śmieciówki, to będą zatrudniać na czarno, czyli bez umów. Często nie po to, aby oszukać ZUS, tylko dlatego, że ich po prostu nie stać na płacenie wysokich składek i podatków. Rząd zaplanował również wprowadzenie bonu migracyjnego w wysokości 7,5 tys. dla osób szukających pracy w innej miejscowości. Nie wiem tylko, czy rząd zdaje sobie sprawę na co temu poszukującemu pracy te 7,5 tys. wystarczy. Czy za taką kwotę wynajmie mieszkanie dla siebie i rodziny i będzie mógł przenieść się z dotychczasowego miejsca zamieszkania. Wiem, lepiej tyle niż nic, ale kwota ta jest zdecydowanie za skromna. Kolejna propozycja to 10 tys. dla ewentualnego pracodawcy, który zatrudni młodą osobę. Widzimy, iż rząd podejmuje nieśmiałe kroki w celu zatrzymania młodych, wykształconych Polaków w kraju. Myślę, że sprawa jest na tyle poważna, iż trzeba działać śmiało i z dużą determinacją, aby młodzi i wykształceni ludzie mieli pracę w Polsce, a ich wiedza i przedsiębiorczość nr 1(31) styczeń luty 2014 służyła naszym przedsiębiorstwom, które muszą być innowacyjne, aby konkurować na międzynarodowym rynku. Jadwiga Gierczycka A PRAWO, PRAWO MIAŁO ZNACZYĆ? Szanowni Państwo, chciałbym na wstępie wyjaśnić, że moje felietony nie dotyczą pojedynczych osób czy stanowisk, które piastują, zarabiając w ten sposób na utrzymanie własne i swojej rodziny. Jeżeli opisane w felietonach przypadki, różnego rodzaju idiotyzmy czy buble prawne ktoś bierze do siebie, to jest to jego osobistą sprawą, a może i refleksją, lecz nie było to moim zamiarem. Jeżeli krytykuję, to po to, aby wytknięte błędy naprawiono lub aby społeczeństwo zrozumiało w jakim państwie żyje i kto to robi, że jest tak jak jest. Chociaż może być lepiej, ale nikomu na tym nie zależy. Usta polityków i władz administracyjnych są pełne sloganów, frazesów i bzdur, którymi nas częstują, bo są bezkarni. Wszyscy chcą dobrze, a wychodzi jak zwykle i nie należy pokazywać im błędów, bo się obrażą i nic nie będą chcieli robić, tylko brać pieniądze, które im się będą należały w wyniku zawartych umów o pracę.

39 Felieton Coraz więcej Polaków żyje na kredyt lub dzięki kredytom, czyli mamy społeczeństwo zadłużone na olbrzymie kwoty, sięgające kilku miliardów PLN. I co? I NIC!!! Czy ktoś wyciąga z tego faktu wniosek dlaczego? Kto na tym fakcie traci, a kto zarabia? Czy Państwo Polskie? Czy osoby prywatne? Czy polskie banki, czy inne podmioty finansowe? A może tak ma być i wszystko jest w najlepszym porządku, a ja się czepiam nie wiadomo po co? Co innego jest zadłużenie inwestycyjne, ale tym tematem nie chce się zajmować, wielu Polaków zadłuża się aby przeżyć, aby się wyleczyć, aby pomóc dzieciom zatrudnionym albo i nie na umowę śmieciową, na którą żaden bank nie udzieli im kredytu. Zarabiają wszyscy poza państwem polskim. Czy wiecie Państwo, że już nie ma banku, którego właścicielem jest nasze państwo? Że firmy finansowe, tzw. parabankowe powstają dla tych, którym bank nie udzieli kredytu czy pożyczki? A takich jest coraz więcej. Premier zapowiada, że w 2014 roku kolejki do lekarzy specjalistów zostaną skrócone do minimum. Nie wiem, jak to zrobi, ale ubodzy będą mieli szansę przeżycia. Bo to ich nie stać na płatną służbę zdrowia, która się rozwija (przez kilkumiesięczne kolejki) i do której również są zapisy i terminy. Co ma zrobić biedny, który się chce leczyć, a nie ma na ten cel pieniędzy? Zadłuża się i leczy się prywatnie. Później traci mieszkanie, samochód itd., bo nie ma środków finansowych, aby dług spłacić. Ale przecież mamy sądy, prawo egzekucyjne, komornicze i Bóg jedyny wie jeszcze, jakie inne przepisy windykacyjne, które mają służyć społeczeństwu. Spróbujcie złożyć skargę na czynności komornicze egzekucyjne do sądu, przy którym komornik działa. Życzę sukcesów, aby Wasza skarga została rozpatrzona pozytywnie. Ale przecież prawo Wam pozwala wnosić skargi, zażalenia, odwołania, protesty. Tylko jaki jest ich rezultat? Najczęściej ten sam. Negatywny dla skarżącego. Długami się handluje, gdyż są to wierzytelności, którymi obrót gospodarczo-finansowy przewiduje prawo. A więc firma zajmująca się windykacją wierzytelności po 5-10 latach powstania zobowiązania finansowego kupuje od wierzyciela taki dług, wnosi pozew o wydanie nakazu zapłaty do tzw. e-sądu w Lublinie (elektronicznie), który wydaje nakazy zapłaty, jak leci, wszystkim, którzy wnieśli w systemie elektronicznym powództwo. Nie bada on, czy wierzytelność nie jest przeterminowana. Nie sprawdza adresu, czy jest aktualny itd., itp. Wydaje nakaz zapłaty na osobę nic nie wiedzącą o tej czynności sądu, bo zmieniła w czasie 10 lat adres. Nie ma możliwości odwoławczych, bo nic o wydanym nakazie zapłaty nie wie. Firma, która posiada taki nakaz zapłaty, czeka na uprawomocnienie się tego dokumentu, wnosi o nadanie klauzuli natychmiastowej wykonalności i przekazuje po otrzymaniu powyższych danych do egzekucji komorniczej, zatrudniając radcę prawnego lub adwokata celem sporządzenia wniosku egzekucyjnego, któremu komornik przyznaje wynagrodzenie za tę czynność i potrąca Wam w ramach prowadzonej egzekucji. Oczywiście, takie działania są niezgodne z obowiązującym prawem, ale są i cieszą się wielką popularnością pośród cwaniaków, którzy stworzyli sobie z nieszczęścia ludzkiego całkiem dochodowy interes. Te firmy to najczęściej jakieś Niestandaryzowane Fundusze Powiernicze Otwarte lub Zamknięte z siedzibą na Arubie, Seszelach, Luxemburgu, Holandii itp. Nawet jak wygracie Państwo po 3-latach procesowania się z komornikiem, to dowiecie się, że Wasze należności zostały przekazane wierzycielowi. I co teraz? I NIC!!! Należy wynająć kancelarię prawną na Arubie, Seszelach, Luxemburgu czy innym państwie, zapłacić im i dochodzić swoich praw, aby odzyskać niezgodnie z prawem polskim zabrane pieniądze. A za co? To już nikogo nie interesuje. Przecież możecie wziąć następną pożyczkę z firmy parabankowej, zapłacić i sądzić się przez ileś lat. Zauważcie Państwo, ilu ludziom daliście zatrudnienie i możliwość zarobienia z Waszych pieniędzy. Tylko co Wy z tego macie? Nieszczęście, zgryzotę, zawał serca, eksmisję z mieszkania i następny dług do spłacenia, który znów po 10-latach nabędzie firma windykacyjna z Aruby czy Seszeli. I CO? I NIC? Kto pozwala na takie praktyki? Kto za tym stoi? Gdzie polscy prawnicy, posłowie czy Ministerstwo Finansów? A tak się dzieje. Polska z dochodów uzyskiwanych przez te firmy w wyniku swej haniebnej działalności nie ma nic, bo oni podatki płacą w miejscu, gdzie jest ich siedziba, a nie w Polsce. Komu zależy na tym, aby prawo było świadomie łamane? Czyżby to były działania lobbystów? Kiedyś mówiono łapówkarz, dzisiaj jest to lobbysta. Jaka ładna nazwa, zresztą taka jak wiele innych. Kiedyś było wydarzenie, a dzisiaj robi się iwent. Kiedyś były wnioski i zadania do realizacji, dzisiaj są projekty, które się pisze i składa, ale nie wiadomo czy się zrealizuje i otrzyma się (bez lobbysty) na ten cel pieniądze. Przestrzegam wszystkich czytelników przed łatwymi i szybkimi pożyczkami, nieuczciwymi pracodawcami oraz polskim e-sądem i komornikiem, współdziałającym z firmami windykacyjnymi z siedzibą poza Polską. Nie wierzcie im i czasami nie zaufajcie lobbyście czego sobie i Państwu życzę. I po co ta Legia? Michał Kręcisz Spotkałem się z opiniami, że Zagłębie Sosnowiec na współpracy z Legią Warszawa wyjdzie jak Zabłocki na mydle. I zacząłem się zastanawiać, rzeczywiście, po co nam tu ta Legia? Przypomnijmy jednak trochę faktów jeszcze z wiosny ubiegłego roku. Niespodziewanie doszło do zmiany prezesa Zagłębia Leszka Baczyńskiego zastąpił Marcin Jaroszewski. A wkrótce gruchnęła informacja, że klub ze stolicy kupił ten z Sosnowca. Co niektórzy snuli świetlane wizje, że to świetnie, bo pieniądze plus niektórzy piłkarze z Warszawy zapewnią szybki awans do pierwszej ligi. Inni ponuro wieszczyli, że wręcz przeciwnie Zagłębie, jak to się dzieje często w zachodniej Europie, będzie takim farmerskim klubem, czyli mówiąc wprost rezerwami Legii. I w żadnym przypadku nie będzie mowy o jakichkolwiek awansach. Wręcz przeciwnie, nasz klub będzie traktowany przez warszawski jak kiedyś zamorska kolonia, z której trzeba wycisnąć co się tylko da, czyli zabrać najlepszych zawodników. Wtedy za stosowne uznał zabrać głos nowy prezes. Zachowujemy pełną samodzielność organizacyjną i prawną jako klub, nie ma żadnej ingerencji Legii w Zagłębie Sosnowiec, podejmujemy tylko aktywną współpracę mówił na specjalnie zwołanej konferencji prasowej Jaroszewski. I dodał: Chcę rozwiać wątpliwości wszystkich kibiców pierwsza drużyna pozostaje całkowicie autonomiczna. Nie ma mowy o jakiejkolwiek ingerencji ze strony Legii czy przejęciu klubu. Chodzi głównie o działania związane ze szkoleniem młodzieży i marketingiem. Zielone światło na realizację tego przedsięwzięcia dał działający z rozmachem prezes Legii, Bogusław Leśnodorski. Linr 1(31) styczeń luty

40 Felieton 38 Pan i pani, czyli o dodatkach Pan spoglądał ze skupieniem w telewizor i przeżywał traumatycznie wraz z całym oburzonym społeczeństwem informacje o kolejnych tragediach na polskich drogach spowodowanych przez nietrzeźwych kierowców. Kochanie, koniecznie muszę kupić alkomat ogłosił pan mocnym głosem. Przecież jesteś abstynentem pani zdziwiła się szczerze. Pan postanowił bowiem stanowczo z nowym, 2014 rokiem zrezygnować z delektowania się jednym kieliszkiem wina po obiedzie. I rzeczywiście, przyrzeczenia bohatersko dochowywał. A czyż nie jest możliwym bierne picie? pan uniósł wysoko lewą brew, podkreślając tym samym swoje wątpliwości. Jeśli jest bierne palenie, zatem musi być także bierne picie. Nasuwa czymy na skorzystanie nieco z blasku Legii i przyciągnięcie sponsorów. Będziemy mogli wypożyczyć kogoś z szerokiej kadry warszawskiej drużyny, ale nie będziemy opierać naszego zespołu na zawodnikach Legii. Będą to pojedyncze przypadki, piłkarze, których poleci nam trener Jan Urban. Zagłębie w ostatnim czasie poczyniło znaczący postęp, chyba największy spośród drużyn pierwszych trzech lig. Mamy potencjał i chcemy go wykorzystać awansując do I ligi, potem do Ekstraklasy. Obecna na tej konferencji pani wiceprezydent Sosnowca, Agnieszka Czechowska-Kopeć, przedstawiła stanowisko w imieniu miasta, właściciela klubu przecież. Ten projekt przeprowadzany jest z myślą o korzyściach dla Zagłębia, liczymy na rozwój klubu i stworzenie dla niego nowych możliwości. Chcemy wyraźnie zaznaczyć, że nasza współpraca oparta jest na partnerstwie. My dajemy tereny, czyli boiska, a od Legii otrzymujemy know-how, a więc założenia dotyczące szkolenia. To nie do końca wszystkich uspokoiło, zwłaszcza tych związanych z klubem od wielu lat. Ich podstawowy argument jest taki: po co nam jakieś wzorce z Warszawy, jak w Sosnowcu od lat jest wspaniała praca z młodzieżą. I jakby na potwierdzenie tej opinii w lipcu ubiegłego roku 20-letni wychowanek Zagłębia, Michał Grunt, podpisał 4-letni kontrakt ze Sportingiem Braga, czwartą drużyną ligi portugalskiej. Co prawda sosnowiczanin zwrócił uwagę Portugalczyków dopiero grając w Polonii Warszawa, gdzie został królem strzelców Młodej Ekstraklasy, ale szlify zdobywał przecież przy Kresowej. Portugalskiej ligi Grunt jeszcze nie podbił, bowiem gra w rezerwach Sportingu w II lidze, ale w grudniu zdobył pierwszego gola. Wszystko więc jeszcze przed nim. Tak jak wszystko było przed wieloma chłopakami z Sosnowca, którzy w ostatnich latach próbowali podbić boiska krajowe i zagraniczne. I tu wyleję kubeł zimnej wody na głowy tych, uważających, że w Zagłębiu jak to barwnie mawiał zawsze Leszek Baczyński na pełnych obrotach pracuje fabryka produkująca młodych piłkarzy. Tak, być może rzeczywiście produkuje, ale poza wspomnianym Gruntem żadnego wybitnego nie wyprodukowała. Nie ma sosnowiczan w żadnych reprezentacjach juniorskich i młodzieżowych. Ostatnimi byli Rafał Pietrzak i Adrian Marek. Szybko trafili do ekstraklasowych klubów, ale w nich nie zaistnieli. W czołowych polskich klubach praktycznie nie ma zawodników, którzy mieliby w swoich CV notkę, że zaczynali w Zagłębiu Sosnowiec. Gdzie więc podziewa się cała masa tych, którzy kończą wiek juniora? Grają, jak najbardziej w licznych klubach zagłębiowskich w A klasach i ligach okręgowych. Czy to nie daje do myślenia, dlaczego tak się dzieje? Tym bardziej musi dawać do myślenia jeżeli widzi się na boiskach przy Kresowej setki trenujących chłopaków od lat trzech do kilkunastu. A ich trenerami nie są przypadkowi ludzie, lecz najczęściej byli piłkarze z odpowiednimi papierami. Gdzieś musi więc być błąd, powodujący, że fabryka o nazwie Zagłębie nie wyprodukowała towaru na eksport. Czy zmieni się to po się oczywisty wniosek w polskim powietrzu musi być ładnych kilka promili, więc wolę nie ryzykować. Postanowiłaś przecież zabrać mnie na zakupy do Tesco. Może faktycznie masz rację, mój miły zastanowiła się pani. Zdecydowanie preferuję trzeźwego kierowcę. Jednak zastanawiam się, czy ten alkomat będzie właściwie skalibrowany? Jeśli to, co mówisz o zawartości polskiego powietrza, jest faktem, to żaden alkomat nie pomoże. Zrobisz kilka głębszych wdechów i już się zanietrzeźwisz pani wyraziła swoją racjonalną obawę. Jednak pan premier musi mieć rację. A to on właśnie zaproponował obowiązkowe posiadanie alkomatu w każdym samochodzie pan z wypiekami przejęcia bronił niczym Spartanin Termopili swojego stanowczego postanowienia. Jeśli tak, to zupełnie inna sprawa zastanowiła się pani. On taki mądry i przystojny. Stanowczy i efektywny. I wie, co mówi zachwyciła się rozmarzona. nr 1(31) styczeń luty 2014 otrzymaniu od Legii wspomnianego przez panią wiceprezydent know-how? Przekonany jest o tym prezes Jaroszewski, który przekonywał niedawno radnych Sosnowca, starając się o kolejny zastrzyk finansowy z miasta dla klubu. Obiecywał, że te pieniądze nie pójdą na pozyskiwanie weteranów boisk, mających pomóc wywalczyć awans. W skrócie jego wystąpienie można przedstawić tak: Chcemy, żeby Zagłębie wychowywało piłkarzy, którzy są w stanie dać swoją grą radość sosnowieckim kibicom, a w przyszłości poprzez transfery przynosić dochód klubowi. Tak jak Legia Warszawa właśnie, która na przestrzeni kilku lat sprzedała do zagranicznych klubów za duże pieniądze kilku swoich młodych piłkarzy. Jak chociażby w ostatnich dniach Dominika Furmana za blisko trzy miliony euro do Francji. Nie zrzędźmy więc, nie szukajmy dziury w całym, tylko poczekajmy na efekty współpracy. Bo od kogo się uczyć jak nie od mistrza? A Legia Warszawa mistrzem Polski przecież jest! Andrzej Wasik Szkoda, że o tobie nie można tego powiedzieć dodała pod noskiem delikatnie upudrowanym, jednak nie na tyle cicho, by pan nie usłyszał. Słyszałem potwierdził zdruzgotany, bo poczuł, że cały jego świat, zbudowany na zasadach miłości do pani i przekonaniu o szczerej wzajemności, legł w gruzach. Pani wzruszyła lekceważąco krągłymi ramionkami, dając dowód, że zupełnie nie przejmuje się niezadowoleniem pana prawda w oczy kole prychnęła dobijająco. To ja nie jadę pan zgłosił votum seperatum głosem zbitego psa. Zresztą postanowił bohatersko zawalczyć o swoje racje żaden szczery patriota nie będzie popierał tych wrednych Angoli, którzy tyle razy już zawiedli nasz ukochany kraj. A myśmy im niebo nad Anglią bohatersko bronili wykrzyknął z patriotycznym przekonaniem. Kiedy to było? pani wykrzywiła prześliczny wykrój ust podkreślony ekskluzywną po-

41 Felieton madką beju star. Nie była to, niestety, KissKiss Gold and Diamonds, z dodatkiem złota i diamentów, po której podwójny pocałunek musi być zabójczy. W tej chwili pan spojrzał na nią z takim apetytem, że obawiała się, iż może się odważyć zbrukać jej perfekcyjnie umalowane usta. Spojrzała przenikliwie i się nie odważył. Ale było syknął odważnie pan. I nawet nie pozwolili naszym lotnikom, którzy ocalili im d... no, dumę zmienił zdanie pod karcącym wzrokiem pani uczestniczyć w paradzie zwycięstwa. A teraz chcą biednym, pracowitym Polakom, którzy znów obronili Brytyjczyków przed kryzysem ekonomicznym i demograficznym, wyręczając angielskich nierobów swoją energią, zaradnością, pracowitością, pomysłowością, sumiennością, gorliwością, pożądliwością, efektywnością, obowiązkowością Coś się tak z-ościł przerwała ironicznie elokwentne nagromadzenie epitetów w najprawdziwszej epifanii polskiej pracowitości. Faktycznie nasz naród słynie z zapobiegliwości znów jej toczone ramionka drgnęły lekceważąco. No nie! pan postanowił zaprotestować stanowczo. Mam tego zdecydowanie dość. Jak możesz tak deprecjonować swoich rodaków, którym angielskie niewdzięczne pasożyty próbują odebrać absolutnie przynależne, przez Unię Europejska zatwierdzone, przywileje. Co ja mówię Bynajmniej nie przywileje, lecz należne, wypracowane w pocie czoła na angielskich zmywakach, zbieraniu anglosaskich warzyw, przy opróżnianiu brytyjskich szamb, dodatki na dzieci. A dzieci my nad życie kochamy, bo dzieci to przyszłość nasza. To nadzieja, to nasz ród. Sam jakoś dzieci nie chcesz mieć syknęła pani jadowicie. Kochanie. Jak to nie chcę? Bardzo chcę, ale sama wiesz pan zaczął desperacko mataczyć nie w tej chwili. Może gdy będziemy w dwudziestce najbogatszych krajów świata. Pan premier to obiecał. Jeśli pan premier zmieniła ton pani to i ja poczekam. Wątpię, żebyś się doczekała. Zegar biologiczny tyka bezlitośnie szepnął pan tak cicho, że mgły unoszące się letnim porankiem nad połoninami w blasku wstającego równie bezszelestnie słońca były bardziej głośne. Więc pani nie usłyszała. Zbigniew Adamczyk Porady prawne Kwestie opłat, zasad i trybu pobierania kosztów sądowych w sprawach cywilnych Witam Państwa, w dzisiejszym artykule przedstawię zagadnienie opłat, zasad i trybu pobierania kosztów sądowych w sprawach cywilnych, o które Państwo często się pytacie. Przedmiotową kwestię reguluje Ustawa z dnia r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz.U. nr 167,poz z późn. zm.). Zasadą jest, że do uiszczenia kosztów sądowych obowiązana jest strona, która wnosi do sądu pismo podlegające opłacie lub powodujące wydatki. Opłatę należy uiścić przy wniesieniu do sądu pisma podlegającego opłacie. Zgodnie z art. 3 ust. 2 Ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych opłacie podlegają w szczególności następujące pisma: 1) pozew i pozew wzajemny, 2) apelacja i zażalenia, 3) skarga kasacyjna i skarga o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, 4) sprzeciw od wyroku zaocznego, 5) zarzuty od nakazu zapłaty, 6) interwencja główna i uboczna, 7) wniosek: a) o wszczęcie postępowania nieprocesowego, b) o ogłoszenie upadłości, c) o wpis w Krajowym Rejestrze Sądowym i w rejestrze zastawów oraz o zmianę i wykreślenie tych wpisów, 8) Skarga, a) o wznowienie postępowania, b) o uchylenie wyroku sądu polubownego, c) na orzeczenie referendarza sądowego, d) na czynności komornika. Zgodnie z art. 3 ust. 3 Ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych opłacie podlega wniosek o wydanie na podstawie akt: odpisu, wypisu, zaświadczenia, wyciągu, innego dokumentu oraz kopii, a nadto biegłego, tłumacza lub innej osoby oraz od- 2) skazania na grzywnę strony, świadka, wniosek o wydanie odpisu księgi wieczystej. mowy zwolnienia od grzywny, W zależności od rodzaju sprawy opłata 3) przymusowego sprowadzenia lub aresztowania świadka oraz odmowy zwolnienia może być stała, stosunkowa lub podstawowa (art.11 Ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych). 4) wynagrodzenia i zwrotu kosztów ponie- od przymusowego sprowadzenia, W dalszej części artykułu przedstawię dokładnie opłaty co do wysokości wszystkich 5) należności świadka. sionych przez biegłego, tłumacza i kuratora rodzajów spraw Art. 23: opłatę stałą w kwocie 40 zł pobiera się od: (reguluje dział 2 ustawy). Art. 22 brzmi: opłatę stałą w wysokości 40 1) wniosku o wszczęcie postępowania nieprocesowego lub samodzielnej jego części, zł pobiera się od zażalenia na postanowienie w przedmiocie: chyba że przepis szczególny stanowi inaczej, 1) oddalenia wniosku o wyłączenie sędziego lub ławnika, skargi o wznowienie postępowania i skargi 2) apelacji, zażalenia, skargi kasacyjnej, nr 1(31) styczeń luty

42 Poezja o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia w sprawie, w której postępowanie nieprocesowe zostało wszczęte z urzędu, 3) wniosku o przeprowadzenie postępowania pojednawczego, 4) wniosku o zabezpieczenie dowodu. Art. 24: opłatę w wysokości 300 zł pobiera się od wniosku o: 1) ustalenie, że orzeczenie sądu państwa obcego lub rozstrzygniecie innego organu państwa obcego podlega lub nie podlega uznaniu, 2) stwierdzenie wykonalności orzeczenia sądu państwa obcego lub rozstrzygnięcia innego organu państwa obcego albo ugody zawartej przed tym sądem lub organem lub zatwierdzonej przez ten sąd lub organ, 3) uznanie lub stwierdzenie wykonalności orzeczenia sądu polubownego lub ugody zawartej przed tym sądem, Opłatę stałą w kwocie 200 zł pobiera się od wniosku o dokonanie przez sąd czynności w trakcie postępowania przed sądem polubownym niewymienionych w ust.1. Art. 25: opłatę stałą w wysokości 100 zł pobiera się od: 1) skargi na czynności komornika, 2) zażalenia na odmowę dokonania czynności notarialnej. Opłatę od skargi na orzeczenie referendarza pobiera się w wysokości opłaty od wniosku o wydanie tego orzeczenia, nie więcej jednak niż 100 zł. Dział 3 Wysokość opłat w procesie Rozdział 1 Sprawy z zakresu prawa cywilnego i rodzinnego Art. 26: opłatę stałą w kwocie 600 złotych pobiera się od pozwu o : 1) rozwód, 2) separację, 3) ochronę dóbr osobistych, 4) ochronę niemajątkowych praw autorskich, 5) ochronę niemajątkowych praw wynikających z uzyskania patentu na wynalazek, prawa ochronnego na wzór użytkowy, prawa rejestracji wzoru przemysłowego lub zdobniczego, prawa ochronnego na znak towarowy, prawa z rejestracji na oznaczenia geograficzne, prawa z rejestracji topografii. Ponadto art.27 ustawy brzmi: opłatę stałą w kwocie 200 zł pobiera się w sprawach m.in. o: 1) ustalenie istnienia lub nie istnienia małżeństwa, 2) unieważnienie małżeństwa, 3) rozwiązanie przysposobienia, 4) unieważnienie uznania dziecka, 5) zaprzeczenie uznania ojcostwa lub macierzyństwa. Ponadto w sprawie podlegającej rozpoznaniu w postępowaniu uproszczonym pobiera się opłatę stałą od pozwu, przy wartości przedmiotu sporu lub wartości przedmiotu umowy, a od apelacji, przy wartości przedmiotu zaskarżenia: 1) do 2000 zł 30 zł, 2) ponad 2000 zł do 5000 zł 100 zł, 3) ponad 5000 zł do 7500 zł 250 zł, 4) ponad 7500 zł 300 zł. W kolejnym artykule spróbuje Państwa zapoznać z wysokościami opłat w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, w sprawach z zakresu prawa rzeczowego, stwierdzenia spadku, wysokości opłat w postępowaniu zabezpieczającym, upadłościowym, układowym i naprawczym oraz możliwości zwrotu opłaty sądowej, zwolnienia z kosztów ze względu na sytuację materialną strony sporu. Tradycyjnie zapraszam na darmowe porady prawne w środy w biurze SLD przy ulicy Mościckiego 14 w godzinach od 15 do 17. Radca prawny Jacek Chomicz Agnieszka Suchy Dobranoc Spłynęła łza Na pożółkłą kartę Wspominającą świat Szlochanie po nocach Tęsknotę cierpienia Sprzed siedemdziesięciu lat Cisza muzyką jest najpiękniejszą...? Być może wszędzie Ale nie tam Gdzie po głuchej serii Tysięcy strzałów Zamilknął katyński las. Spłynęła łza Zgasiła płomień Tlący się żywo nad wspólną mogiłą Lecz przetrwa wspomnienie O żołnierzu którego ciało pod Czarną ziemią się kryło. Śmierć wyciągnęła zakrwawione ręce Czaszkę na wskroś przeszywając Spłynęła łza Na wieczną wartę żołnierzu idź Dobranoc... Tu, u Boga tylko cisza. Nie ma huków armat, krwi... Tam, na dole, czaszki, zgliszcza i Rudego głośny krzyk. I ta torba pełna listów...,,tato, żyję, wszystko dobrze. Pozdrów matkę, bywaj zdrów Daj im swe królestwo, Boże! Tu, u góry, widać lepiej... ziemia to niejasne lustro. Moja matka! Grób, płomienie, jak mi tu bez Ciebie pusto... Słyszę kroki. To Bóg Ojciec zmierza ku mnie, już tu jest:,,dam Ci cały niebios skarbiec, powiedz tylko, czego chcesz Ja podnoszę smutne oczy:,,ojcze, czy to rzecz możliwa, żeby tu, za dnia i w nocy moja matka ze mną była? Bóg zamyślił się, zasępił, po czym rzecze do mnie tak:,,doskonale wiem, jak tęsknisz, jednak jeszcze nie jej czas W dół spoglądam jak przez mgłę... oczy przesłaniają łzy. Matki dłoń trzyma lilijkę, w grobie mój harcerski krzyż Tu, u Boga tylko cisza... nie ma huków, matki łez... tam, na dole płomień znicza. Mamo, czuwaj... to nie kres nr 1(31) styczeń luty 2014

43 Proza Zbigniew Adamczyk, Piotr Mamcarz BUFFALO BIAŁY MIŚ Bez sprawdzenia alkomatem poziomu wczorajszego dnia w krwi, wyruszyliśmy land roverem na podbój Bieszczadów. Akurat zima zdecydowała, że zabarwi szarość najpóźniejszej od lat jesieni i pobieli świat cudownie czystą bielą, niczym proszek OMO mistrz prania nie do Pizgało śniegiem aż strach, ziąb, że ptaszek się schował do środka brzucha i trzeba było lać na siedząco, a szybko, żeby mocz zamarzając, nie rozwalił cewy. Trafiliśmy do baru w Cisnej. Drewniany cud architektury bieszczadzkiej, czyli coś przede wszystkim funkcjonalnego, ale niekoniecznie pięknego. Pośrodku budowli drzwi. Na nich napis wejście z boku. Aha. Drzwi frontowe to drzwi zapasowe. Niech i tak będzie. Ruszamy po odśnieżonym kawałku parkingu do stromych schodów prowadzących do wrót z czerwoną siekierą. Schody odśnieżone nie zostały, bo po co odśnieżać schody? Jakby były odśnieżone, to nie byłyby to bieszczadzkie schody. przez mniej czy bardziej zdolnych producentów napojów. Z otchłani wyłonił się zakapturzony jegomość w dresach. Grzecznie Mógłbym z panem porozmawiać? indaguje tajemniczo i już nabrałem pewności, że to miejscowy lumpek, który chce naciągnąć przy- zagajam dzień dobry bo dobrze wychowany jestem. Dla kogo dobry? odpowiada markotnie odśnieżacz schodów. jezdnych na darmowe piwo. I tu zaskoczenie widząc, że jem z apetytem, przeprasza i znika bez wyartykułowania prośby. Ignorując go wchodzę do Siekiery, której wystrój skomponował podczas upiornego snu chory, pijany lub nawiedzony drwal artysta. Sądząc Ale wraca. Półgłosem, aby nie usłyszał kolega kończący właśnie żurek, prosi o papierosa. I kolejne zaskoczenie a nie chciałby pan pójść po kompozycji najprawdopodobniej trzy w jednym. O dziwo, w środku także zawiewa. Zimno. Zamawiamy wysokokaloryczne zupki i grzane winka. A pan zwraca się do mojego kolegi, który zanurzył nos w abso- i zapalić ze mną? Bo faktycznie palenie w pojedynkę mniej smakuje. Zanim pani barmanka poda, korzystam z okazji i wychodzę na szluga. lutnie unikatowym menu, zawierającym oprócz karty potraw, najprzeróżniejsze wpisy oraz fragmenty Bieszczadzkiej Siekierezady niech nie Z trudem odpalam, kurczę się z zimna, mrużąc oczy od jaskrawego blasku śniegu. Z płatków wynurza się znana wcześniej postać. Odśnieża schody, czyta o Baflu. trzymając w wykrzywionych ustach papierosa, dym przesłania mu twarz. Wychodzimy. Palenie szkodzi! informuje z przejęciem. Próbujemy odpalić faje na zewnątrz, ponieważ w środku nie można, Tak? odpowiadam zaciekawiony. bo jakby można było, to palilibyśmy w środku. Wyciągam rękę z ogniem Koleś mnie przestawia na bok i odśnieża wycieraczkę przed drzwiami wejściowymi. się ogniem. do kolesia, nie zważając na smutny los Prometeusza, który także bawił Mówię, że szkodzi, ale nikt mi, kurwa, nie wierzy mruczy pod nosem. Tamten wyszczerza zęby i podnosi swoją zapalniczkę, mówiąc u nas Gaszę fajkę i wracam do baru. Na ławie z wbitymi dwiema olbrzymimi siekierami, na wszelki wypadek okręconymi długim łańcuchem, bo i odpalam papierosa. w Cisnej szanujący się sęp ma zawsze swoją zapalniczkę. Uśmiecham się mogłyby się komuś przydać, już paruje pyszna zupka. Taki żurek widziałem i pochłaniałem pierwszy raz w życiu. Gęsty, że łyżka stała jak napalotuje mnie pierdoleniem o biedzie, budowlance i pracy w lesie i że sezo- Stoję w śniegu, nie mogę petem trafić do ust, tak piździ. Gostek traknemu drwalowi przed zabawą taneczną pod chmurką. nu nie ma, jakby mnie to obchodziło. Wzruszam obojętnie ramionami. Czy pan bije usłyszałem zachrypnięty głos. Przechodzi zatem do ataku. Ze sprawności przesłuchiwacza radia polskiego wyciąga informacje o mnie. Zdawkowo odpowiadam, bo jako Nie odpowiadam zgodnie z prawdą. Naprawdę w głosie czuć nie tyle ulgę, co ogromne zdziwienie. się rzekło, grzeczny jestem z natury i wychowania pobranego w dobrym Czerwona gęba z zajęczą wargą pewnie nie raz puchła nie tylko od spożywania najprzeróżniejszych, o różnych stopniach mocy, przyrządzanej Tak, jestem lekarzem. Tak, od kości. domu. Jednak się sypłem. nr 1(31) styczeń luty

44 Proza Nieznajomy opowiada zadziwiającą, urzekającą historię o swoich trzynastu złamaniach. Panie, ja nie jestem z tych co się łamią zapewnia. Ale połamałem nadgarstki i nawet nie zauważyłem. Upadłem, wracając znad rzeki, nawet nie zabolało. Dopiero później. Kończymy fajki i odrywając zamarznięte podeszwy, wracam do środka pod pretekstem dotrzymania kumplowi towarzystwa. Po wejściu spostrzegam pustkę. Ktoś tu był i znikł słyszę zza pleców głos nieznajomego. A wezwała go natura rzuca, widząc, że kolega wychodzi właśnie z klopa. Przez diabelskie drzwi otwierające się po kowbojsku na boki, ozdobione wizerunkami biesów, idzie w kierunku baru. Znika. Ale to bynajmniej nie koniec znajomości. Znów wraca, tym razem już jako znana postać, niemal bohater literacki, bo kolega przez czas, kiedy marzłem paląc fajkę z menelem, wyczytał co to za jeden. Wiesz z kim kurzyłeś?. Wzruszam ramionami, bo skąd niby mam wiedzieć? To sam Buffalo dziki człowiek. Zwany również Tatanką pokazuje kartkę z menu. Czytam: Chodzi po wsi bardzo szybko. Oblicza się, że na jedno piwo statystycznie przypada Buffalowi 76 km przebiegu. Po konwersacjach z Buffalem Tatanką sądziłem, że jest bardziej niż szalony. Ale ostatnio zweryfikowałem swój pogląd na stanowisko bardziej radykalne Tatanka jest mocno pierdolnięty. Tatanka wychyla się słysząc, że o nim rozmawiamy. To nieprawda prostuje. Całkiem nieprawdziwa prawda. I wyciąga rękę po darowiznę. Tym razem to całkiem co innego już nie przypadkowy menelik, ale konkretny człowiek, poważny bohater literacki. Kasuje więc dychę i w zamian pozyskuje panią barmankę do zrobienia pamiątkowego zdjęcia. Ostatecznie biały miś w Zakopanem też kasuje, więc należy mu się, jak psu buda. Wychodzimy, pojedzeni i rozgrzani, ale Bulaffo ani myśli mnie zwolnić. Panie doktorze, przydałaby mi się jakaś renta. Dało by się? Bo ja mam padaczkę i biorę te takie tabletki z kwiatuszkiem. Oczywiście, jak nie łykam, bo jak łykam, to przecież nie ma sensu. Odpowiadam, że może się zgłosić po grupę, bo pewnie mu coś tam się należy. Ale nie do mnie, bo to inni lekarze orzekają. Jak byłem na odwyku w Jarosławiu uzupełnia Buffalo to tam panie pielęgniarki powiedziały, że mogę, tylko ja nie wiem, jak to zrobić. Mam wziąć adwokata czy jak? Poradziłem mu, żeby udał się do lekarza rodzinnego, a potem do powiatu i czmychnąłem czym prędzej, pozostawiając Tatance decyzję, co dalej postanowi zrobić. Jeszcze usłyszałem za sobą ale mi, kurwa, pomógł. I już mnie nie było. XIII Konkurs Literacki im. Haliny Snopkiewicz rozstrzygnięty 42 Już po raz trzynasty odbył się w Zawierciu Konkurs Literacki im. Haliny Snopkiewicz, organizowany co roku przez Wydział Rozwoju i Promocji Powiatu Zawierciańskiego. 12 grudnia 2013 roku, w zawierciańskim klubie Novum odbyło się uroczyste rozstrzygnięcie Konkursu. W skład jury weszli: Bogdan Dworak, Olgerd Dziechciarz i Marek Baczewski wybitni literaci i działacze kultury Zagłębia. W kategorii Poezja pierwsze miejsce zdobył Janusz Pyziński z Dębicy, drugie miejsce zajęła Ewa Włodarska z Krakowa, zaś miejsce trzecie przypadło Piotrowi Zemankowi z Bielska-Białej. Nagrodę specjalną w tej kategorii otrzymał Kamil Pietrzyk z Zawiercia. W kategorii Proza pierwsze miejsce zdobyła Anna Kokot z Przeźmierowa, drugie miejsce zajął Leonard Jaworski ze Szczecinka, a trzecie Iwona Kuśmierz z Kraśnika. Wyróżnienia w tej kategorii otrzymali: Magdalena Dworak z Poręby i Krzysztof Martwicki z Warszawy. nr 1(31) styczeń luty 2014

45 Z Kamilem Pietrzykiem, laureatem Nagrody Specjalnej XIII Konkursu Literackiego im. Haliny Snopkiewicz, rozmawia Michał Kubara. Poezja Może na początek kilka słów o sobie... Nazywam się Kamil Pietrzyk, na drugie mam Krzysztof, a więc mam imiona odziedziczone po Baczyńskim, tylko na odwrót. Jestem od urodzenia związany z Ziemią Zawierciańską. Moi rodzice też stąd pochodzą, ale ja sam przypadkiem urodziłem się w Katowicach. W roku 2013 ukończyłem filologię polską na Uniwersytecie Śląskim. Obroniłem pracę magisterską poświęconą prozie Jana Himilsbacha. Jest to postać kojarzona głównie z kinem, ale ja zająłem się jego twórczością literacką, jako że jest dziś nieco przykryta kurzem. Postanowiłem bowiem zająć się tematem, którym nikt się obecnie nie zajmuje, choć okazało się potem, że o Himilsbachu pisze także pewien mój serdeczny kolega... Obecnie studiuję podyplomowo logopedię Czy wcześniej startowałeś w jakichś konkursach literackich? Co jest Twoją inspiracją i jacy są Twoi ulubieni poeci? Piszę od bardzo dawna, ale nigdy nie miałem szczególnie wielkiego mniemania o swoim pisaniu... Na uczestnictwo w konkursach literackich zdecydowałem się dopiero niedawno. Jako gimnazjalista, miałem opublikowane dwa wiersze w zbiorze Słowem malowane, wydanym przez panią Ewę Madej. Dopiero w 2012 roku wziąłem udział w Konkursie im. Haliny Snopkiewicz, w którym zdobyłem Nagrodę Specjalną w dziedzinie poezji. Następnie, w roku 2013, brałem udział w innych konkursach, ale nie otrzymałem w nich żadnej nagrody, jedynie trzy moje wiersze zakwalifikowały się do publikacji w antologii pokonkursowej Konkursu im. Jana Himilsbacha w Mińsku Mazowieckim. Co do moich inspiracji: kiedy zacząłem pisać i szerzej interesować się literaturą, moim ulubionym poetą był Krzysztof Kamil Baczyński. Niejako trafiłem na niego za sprawą imion... Będąc w liceum zainteresowałem się Marcinem Świetlickim był to idealny poeta dla zbuntowanych młodych ludzi. Natomiast na studiach odkryłem Zbigniewa Herberta. Do moich inspiracji należy także stare kino, głównie amerykańskie kino noir oraz muzyka rockowa lat 70. Dzięki studiom polonistycznym byłem stale stymulowany literacko, a wraz z koleżankami i kolegami z roku założyliśmy własną grupę poetycką o nazwie Grota. Działaliśmy jednak kameralnie i nie wdzieraliśmy się z impetem na salony. Jedynie kilkakrotnie prezentowaliśmy publicznie nasze teksty na zorganizowanych wydarzeniach i spotkaniach poetyckich. Czy obok poezji zajmowałeś się też innymi gatunkami czy dziedzinami sztuki? Nie odkryłem w sobie powołania do pisania dłuższych form. Moim zdaniem, średnio mi wychodzą, a wymagają za to większych nakładów pracy. Jeśli zaś chodzi o inne dziedziny sztuki to miałem kiedyś z kolegami zespół thrashmetalowy o nazwie Anhedony. Realizowałem się w tym zespole literacko i wokalnie charcząc i wrzeszcząc... Nagraliśmy w domowych warunkach płytę, można znaleźć na YouTube dziesięć naszych utworów. Obecnie zespół już nie istnieje, każdy z nas gdzieś wyjechał: jeden kolega perkusista we Wrocławiu, drugi w Krakowie, a trzeci kolega najpierw studiował w Czechach, potem wybrał się do Ameryki i tam się realizował... Mieliśmy się reaktywować, ale nie wiem, co z tego będzie... Obecnie zajmuję się muzyką jedynie jako recenzent serwisu internetowego o muzyce rockowej rockmagazyn.pl, w którym publikuję swoje teksty. Swoją drogą, migracja to typowy problem dla Zawiercia i pewnie też w ogóle Zagłębia: młodzież masowo wyjeżdża, nie widząc tutaj dla siebie przyszłości... Tak, zresztą Bogdan Dworak często wspomina, że to poważny problem naszego miasta... W większych miastach ambitna młodzież wyjeżdża za granicę, zaś ci z mniejszych miasteczek wyjeżdżają do większych. A kto przyjedzie do nas...? Jakie są Twoje plany na przyszłość? Oczywiście, jak każdy, kto próbuje pisać, marzę o wydaniu kiedyś swojego tomiku i wiem, że teoretycznie można byłoby po prostu zapłacić i wydać swoją twórczość. Jednak robią tak często także ci, którzy pisać nie potrafią, a bardzo się swoim pisarstwem chwalą. Ale jeśli ktoś doceniłby moją poezję i chciałby ją wydać to byłbym naprawdę szczęśliwy. Tymczasem publikuję w internecie i tam ludzie oceniają moją twórczość czasami dobrze, czasami źle... Jest to dla mnie bardzo cenne, bo sam nie jestem obiektywny w ocenie tego, co piszę. W takim razie życzę ci powodzenia w poszukiwaniu wydawcy i mam nadzieję, że jeszcze o tobie usłyszymy... Myślę, że pisanie to bardziej hobby. Każdy, kto ukończył studia marzy przede wszystkim o tym, aby znaleźć pracę, najlepiej związaną z wyuczonym zawodem. Potem dopiero można się spokojnie zajmować literaturą. Z samej literatury się nie wyżyje. Dziękuję za rozmowę. Ancug Od jakiegoś czasu noszę na swoim ciele źle skrojony ancug szyty niby na miarę przez krawca ze strajkującą parą oczu im również należy się kilka dni urlopu rzekły rozszalałe związki spojrzeniowe. Garnitur zgrany jak talia trefnych kart przetarty niczym płyta disc jockeya. W twarz wsmarowałem cuchnącą papkę gotowych min i grymasów. Wystarczy zalać wrzątkiem, mieszać, podmuchać, przełknąć. Wszystko po to by jak najmniej zdradzić. Jak najmniej kul wystrzelić z magazynku. Nie czaić się na czyjąś klęskę aby z rozpaćkanych flaków urządzić syte party przy zapalonych świecach. Nożem i widelcem według prawideł savoir vivru pokroisz mnie i wetkniesz do ust, by przełknąć jak kotleta. Ancug ostatnio zżarły mole. Pękną jak balon. Dla nich to niezła wyżerka, choć powoduje dużą niestrawność. Więc warto twarz przywdziewać z kamienia. Aby inni nie wyrzygiwali resztek radości, tych których nie zjadły jeszcze sępy i nie zwąchały hieny by opisać w gazetach. Himilsbach Baśniowy nastrój w końcu stał się twoją kaźnią, gdy ducha wyzionąłeś w obskurnej melinie. W niebieskich ptaków gnieździe, co jest mętów łaźnią, w schronisku jaj kukułczych spijał się margines. Mówiła ci Basica - "Nie chlej tyle, Janku! wywinąć pragniesz orła, zdechnąć jak to zwierzę?" Złożono cię do trumny w eleganckim wdzianku, a Maklak jęknął z nieba - "kurwa, ja nie wierzę." Rozległy się przepite, zachrypnięte krzyki, nierobów i kloszardów z twych plebejskich gawęd. Jest Sroka, Heńka Bulbes oraz inne dziwki, złodzieje i cwaniaki, starzy kamieniarze. Gdy pleban celebrował ostatni sakrament, finalny rejs stateczkiem - pijanym okrętem. W niebiosach pili wódkę z Jankiem Himilsbachem. Aniołek Stróż zapomniał, że był abstynentem. nr 1(31) styczeń luty

46 Historia Powrót Skarbińskich Będzin przemysłowców 44 Uroczyste odsłonięcie tablicy pamięci Stanisława Skarbińskiego, jak również seminarium naukowe na temat zasłużonych dla Zagłębia rodów Skarbińskich i Ciechanowskich odbędzie się 31 marca w Będzinie w I LO. Pomysłodawcą tablicy jest Dariusz Majchrzak, będziński historyk, doktorant na Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie, nauczyciel historii w I L.O. im. M. Kopernika w Będzinie, a jego prelekcja będzie dotyczyć Ciechanowskich urzędników i przemysłowców. Z kolei dr inż. Dorota Starościak przedstawi Skarbińskich. Warto przypomnieć, że na łamach Nowego Zagłębia, Dorota Starościak prawnuczka przemysłowca i działacza gospodarczego Stanisława Skarbińskiego, opublikowała cykl tekstów na temat zagłębiowskich przemysłowców. Z radością i uznaniem przyjeliśmy decyzję Rady Miasta Będzina o nadaniu skwerowi przed Ośrodkiem Kultury w Grodźcu od 18 grudnia 2013 nazwy Placu im. Skarbińskich. O wypowiedź poprosiliśmy wspomnianych już, Dorotę Starościak i Dariusza Majchrzaka, a także przewodniczącego Rady Miejskiej Będzina Sławomira Brodzińskiego. Sławomir Brodziński Rada Miejska Będzina nadała nazwę PLAC IM. SKARBIŃSKICH skwerowi przed filią Ośrodka Kultury w Będzinie-Grodźcu. W ten sposób radni po raz kolejny dali wyraz dążeniu do honorowania osób szczególnie zasłużonych dla miasta. Ma ono swoje stałe odzwierciedlenie w nadawaniu honorowych obywatelstw miasta, w nadawaniu patronów instytucjom miejskim, w nazewnictwie ulic i placów czy chociaż w upamiętnianiu na sesjach Rady Miejskiej rocznic ważnych wydarzeń lokalnych. To szczególny wymiar realizowania polityki historycznej (pamięci) rozumianej jako refleksja nad historią lokalną i jako kształtowanie świadomości historycznej społeczności lokalnej. Stąd nazwanie placu w Grodźcu imieniem rodziny Skarbińskich, wielce zasłużonej w wielu płaszczyznach dla mieszkańców Grodźca, ale i całej wspólnoty samorządowej Będzina. Portret olejny Stanisława Skarbińskiego. Fot arch. D. Starościak Dariusz Majchrzak Od kilku lat staram się o godne upamiętnienie dwóch rodzin przemysłowców i społeczników, związanych z obecną dzielnicą Będzina Grodźcem. Mowa tu o Skarbińskich oraz Ciechanowskich. Przedstawiciele wspomnianych rodów inwestując w okresie tzw. zaborów i II Rzeczypospolitej w industrializację tych terenów, stworzyli z Grodźca przemysłową stolicę Zagłębia Dąbrowskiego. Pod koniec 2013 r. Prezydent Miasta Będzina Pan Łukasz Komoniewski, Rada Miejska Będzina oraz jej Przewodniczący Pan Sławomir Brodziński pozytywnie odnieśli się do mojej inicjatywy, dotyczącej nadania placowi przy filii Ośrodka Kultury w Będzinie-Grodźcu, przy ul. Słowackiego patrona w postaci rodziny Skarbińskich. Dlatego też pragnę w tym miejscu podziękować wyżej wymienionym za poświęcony mi czas, cenne uwagi oraz przychylność wobec tego rodzaju projektu. Mój pomysł poparła również potomkini rodu Skarbińskich Pani dr inż. Dorota Starościak, z którą miałem przyjemność współpracować przez kilka ostatnich lat nad monografią grodzieckich rodów (m.in. Ciechanowskich i Skarbińskich) oraz Towarzystwo Przyjaciół Grodźca, które również lobbowało za upamiętnieniem wspomnianych rodzin. Szczególnie dziękuję Panu Jerzemu Wieczorkowi (członkowi Towarzystwa), człowiekowi, który nauczył mnie szacunku do historii Grodźca i pokazał, że tak naprawdę jeszcze wiele jest do odkrycia i zbadania, jeśli chodzi o przeszłość tego miejsca. W 2013 r. w Częstochowie (Akademia im. Jana Długosza), Będzinie-Grodźcu (Filia Ośrodka Kultury) i Dąbrowie Górniczej (Wyższa Szkoła Biznesu) miały miejsce wystawy poświęcone rodowi Skarbińskich. Materiały na jej stworzenie użyczyli mojej osobie dr inż. Dorota Starościak oraz Filip Wach. Autorem oprawy graficznej była Anna Badowska. W 2014 roku przekazałem wystawę na dożywotnie użytkowanie I Liceum Ogólnokształcącemu im. Mikołaja Kopernika w Będzinie, z którym związany był Stanisław Skarbiński senior ( ), pełniący tam (wówczas 7-klasowej Szkoły Handlowej Zgromadzenia Kupców) funkcję Prezesa Rady Opiekuńczej. Dzięki przychylności i konsekwencji dyrekcji liceum, tj. Pani Wandy Zalejskiej, udało się doprowadzić do stworzenia tablicy pamiątkowej, poświęconej wspomnianemu Stanisławowi Skarbińskiemu, która w tym roku odsłonięta zostanie w budynku szkoły. Dorota Starościak Moje pierwsze wspomnienia z odległego dzieciństwa to wielka brązowa teka z pożółkłymi dokumentami i album pełen fotogra- nr 1(31) styczeń luty 2014

47 Historia fii rodzinnych, oprawiony w ciemnozieloną skórę. Gdy mama była zajęta i chciała przez jakiś czas mieć spokój, sadzała mnie na podłodze w naszym sopockim mieszkaniu i pozwalała wertować owe archiwalia, związane głównie z Zagłębiem Dąbrowskim, a szczególnie z Grodźcem, miejscem jakże ważnym w życiu mojej rodziny. Do dziś pamiętam moją mamę, która nazwę Grodziec wymawiała z wyraźną nostalgią w głosie i mgiełką w oczach. Po wielokroć prosiłam ją o opowieści o pradziadku Stanisławie Skarbińskim, dyrektorze grodzieckiej cementowni, a następnie przez ponad ćwierć wieku, Grodzieckiego Towarzystwa Kopalń Węgla i Zakładów Przemysłowych. Z wypiekami na twarzy słuchałam wspomnień o jego żonie Izabelli, czyli mojej prababci, oraz ich dzieciach Jadwidze (mojej babci) i Stanisławie, zwanym w rodzinie wujem Stasieczkiem, który idąc w ślady ojca, całe swoje zawodowe życie związał z grodzieckim przemysłem. Do dziś pamiętam coroczne wizyty u wujostwa Skarbińskich przy Konopnickiej 19, gdy podczas Świąt Wielkanocnych zjeżdżała się bliższa i dalsza rodzina oraz przyjaciele domu. Przy świątecznym stole zasiadali przedstawiciele Schönów, Zarębskich, Pogorzelskich, Karszów, Kolbe i Kwapiszewskich. Ciekawe opowieści, interesujący ludzie, dużo serdeczności i śmiechu, wielkanocne specjały, wspólne święcenie jajek i wyprawy na górującą nad Grodźcem Dorotkę, której zawdzięczam swe imię. Naturalną koleją rzeczy, po śmierci wuja Stasieczka i wyjeździe wujenki do Warszawy, Grodziec zaczął funkcjonować jedynie jako wspomnienie beztroskiego dzieciństwa. Studia, założenie rodziny, kariera zawodowa i dłuższy pobyt za granicą, wystarczająco zajmowały czas i uwagę, by jedynie w okolicach Wielkiej Nocy choć na chwilkę pojawiały się grodzieckie impresje. I dopiero przejście na emeryturę dało impuls do sięgnięcia po odziedziczone dokumenty oraz fotografie i skłoniło mnie do podjęcia próby zachowania od zapomnienia zarówno rodziny Skarbińskich, jak i spokrewnionych z nią, spowinowaconych lub zaprzyjaźnionych, zasłużonych zagłębiowskich rodów. Nieodparta myśl, że warto rejestrować dzieje przodków, szczególnie, gdy ich losy, życiowe wybory i zawodowe kariery miały wymiar ponadrodzinny, zaowocowała szeregiem artykułów na łamach dwumiesięcznika Nowe Zagłębie oraz publikacją w Kwartalniku Historii Nauki i Techniki PAN, zatytułowaną Inżynierowie z rodziny Skarbińskich. Czułam, że wypełniam rodzaj swoistej misji, szczególnie wobec pradziadków Izabelli i Stanisława Skarbińskich. Jestem głęboko przekonana, że mojej pracy towarzyszyło ciche wsparcie opisywanych Nieobecnych i że to oni postawili na mojej drodze tylu wspaniałych grodźczan, jak m.in. Jerzy Sz. Wieczorek, Marek Walancik, Lucjan Zagórny, Ryszard Proszowski, Janina Kozłowska i Filip Wach, a także Dariusz Majchrzak, pomysłodawca i dobry duch uczczenia pamięci rodziny Skarbińskich. Z nieukrywanym wzruszeniem i radością przyjęłam informację, że pod koniec grudnia ubiegłego roku Rada Miasta Będzina nadała skwerowi przed Ośrodkiem Kultury w Będzinie-Grodź- nr 1(31) styczeń luty

48 Historia cu nazwę: Plac im. Skarbińskich. Z kolei 31 marca 2014 roku w wyniku wspólnej inicjatywy I LO im. M. Kopernika w Będzinie i Wyższej Szkoły Biznesu w Dąbrowie Górniczej odbędzie się uroczystość wmurowania tablicy poświęconej pamięci pradziadka Stanisława Skarbińskiego, połączona z Seminarium Naukowym zatytułowanym Przedsiębiorcy i społecznicy Zagłębia Dąbrowskiego. W ten oto sposób, po 90 latach, pradziadek powróci w mury szkoły, w której w latach pełnił funkcję prezesa Rady Opiekuńczej 7-klasowej Szkoły Handlowej Męskiej Zgromadzenia Kupców w Będzinie. Wiązanie w całość znalezionych w dokumentach rodzinnych, ale także zarejestrowanych na łamach ówczesnej prasy wydarzeń, kwerenda w archiwach i poszukiwania w bibliotekach oraz muzeach, docieranie do unikatowych materiałów fotograficznych, zachowanych dzięki pasji zakochanych w Zagłębiu prywatnych kolekcjonerów, zajęły mi ponad pięć lat. Efektem jest książka zatytułowana W dziełach swoich Przemysłowcy i społecznicy Zagłębia Dąbrowskiego, która niebawem ukaże się nakładem Wydawnictwa Naukowego Wyższej Szkoły Biznesu w Dąbrowie Górniczej. Po śmierci pradziadka w Przeglądzie Górniczo-Hutniczym z maja 1925 roku napisano: Odszedł od nas człowiek, którego cechowały rozważny umysł, nieugięta wola i niezmordowana praca, w którym tkwiło, pomimo zimnej na pozór powierzchowności, serce gorące, wrażliwe na niedolę ludzką i dobra tej ludzkości pragnące. Warto życie i działalność takich ludzi zachować od zapomnienia. Oprac. P. Sarna Grobowiec rodziny Skarbińskich na Starych Powązkach. Fot arch. D. Starościak 46 Zagłębiacy pod presją czasu Na kanwie lektury Tyrania chwili T.H. Eriksena nr 1(31) styczeń luty 2014 Większość Zagłębiaków prowadzi naraz ileś egzystencjalnych wątków, doświadczając nieustannego rozmijania się chęci i obowiązku, życia i pracy, bliskich i obcych. To wywołuje pytanie: czy istnieje jakieś antidotum na to intensywniejące tu i teraz, ich dotykające? Czy to tylko współczesna zadyszka dopadająca przejściowo tu mieszkających? Kto ulega rosnącej presji tu i teraz ; czy tylko umacniające się segmenty zbiorowości regionalnej, owi beneficjenci zmian społeczno-ekonomicznych? O ile zagrożenia czasu i przestrzeni dotyczą, uwydatniając istniejące ekstrema, z jednej strony osób o statusie singla funkcjonujących w nienormowanym czasie pracy, z drugiej wykluczonych społecznie? Sięgając z brzegu do młodych Zagłębiaków dla których podłączony do internetu komputer jest naturalnym środowiskiem życia zaprzestających kontaktów w realnej rzeczywistości, koncentrujących się na komunikacji w sieci. Czy mają oni świadomość, że spędzają średnio 72 godziny w tygodniu na kontaktach przez telefon komórkowy i internet, szukając porady i wskazówki przy podejmowaniu nawet najdrobniejszych decyzji. I tu trzeba zadać pytanie: jak w tym cyfrowym świecie XXI wieku odnajduje się generacja ludzi starych wcale liczna i rosnąca którą określić można jako przedwirtualną? Informacja stając się nowym towarem, uczyniła społeczeństwo informacyjne dominującym obecnie paradygmatem zmiany. Fenomenem umożliwiającym zaistnienie społeczeństwa informacyjnego i zarazem konsumpcyjnego w skali globalnej stało się medium powszechnego dostępu internet. Wprowadzenie zaś przeglądarki Internet Explorer później Mozilla Firefox, Opera itd. uczyniło go łatwym w obsłudze i przystępnym dla każdego użytkownika. Tym samym informacja z dekady na dekadę zamienia się stopniowo w substytut surowców, siły roboczej i innych zasobów. Decydującym źródłem kapitałowo pojętej zasobności ludzkiej staje się teraz dostęp do informacji, nowoczesnych technologii teleinformatycznych, który ułatwia wykorzystanie własnej wiedzy i kreatywności. Co więcej, tworzy to nową oś stratyfikacji społecznej. Wprowadza też ewidentnie zupełnie nową jakość, bowiem wiedza i kreatywność ludzka są zasobami niewyczerpywalnymi i odnawialnymi. Zmianę zaś ze swej istoty uznaje się odtąd źródłem rzeczywistości społecznej. Dziś informować, to inaczej komunikować wiedzę. Wiedza to rezultat poinformowania. Jednak nadmiar informacji jak choćby dokuczliwy spam przeciwdziała komunikacji. Rodzi się kolejne pytanie, kto jest objęty tym procesem informatyzacji i mediatyzacji; czy tylko stale korzystający z internetu niczym z sieci, zarówno technicznej, jak i społecznej? Czymś co rzuca się w oczy w internecie, szczególnie w jego aktualnej fazie rozwoju zwanej Web 2.0, jest kult amatorszczyzny i cyfrowy narcyzm przejawiający się zainteresowaniem tylko rozmową z samym sobą, i podobnymi do siebie. Do takich rosnących masowo cybermiesz-

49 Społeczeństwo kańców dołączyli użytko7wnicy telefonów komórkowych najnowszych generacji i smartfonów, zasypujący się nawzajem sms-ami, mms-ami, e- -mailami; tym bardziej że, już 88% Polaków jak wynika z niedawnych badań CBOS-u ( październik 2011) posiada przynajmniej 1 komórkę. Dzięki jednemu kliknięciu mają oni uczucie, że prawie cały świat staje przed nimi otworem i chociaż na ułamek sekundy mogą mieć poczucie swojego 5 minut, właściwego każdemu. Parafrazując znane powiedzenie, można by rzec, iż jeszcze nigdy tak wielu nie przekazywało tak wiele, tak licznym i tak tanio oraz szybko. Niestety, bycie online stwarza uboczne negatywne skutki. Mianowicie, nieograniczone możliwości preparowania wysyłanych informacji, nafaszerowanych ukrytą reklamą i propagandą marketingową, zgodnie z niepisaną regułą: każdy może tu wpisać swoją wersję prawdy. Nie dość nadmiaru napływających informacji w cyberprzestrzeni; kolejne zwielokrotnienie jej przesyłu staje się możliwe poprzez coraz częstsze używanie komunikatorów internetowych Gadu-Gadu, Skype a. Tak oto niepostrzeżenie narasta coś bliskiego aury amoku informacyjnego, który bierze się z nadania informacji statusu zarówno środka, jak i celu ludzkiej twórczości. Podobnie jak inni, Zagłębiacy poddając się duchowi czasu, tj. niepohamowanemu indywidualizmowi i kompulsywnemu zaspokajaniu potrzeb konsumpcji, rywalizacji i sukcesu, starają się wycisnąć jak najwięcej doznań i doświadczeń z każdej pojawiającej się chwili. Preferowany kult młodości łączony z nieustanną ekspansją i dynamiką podejmowanych, działań, intensywnością i atrakcyjnością przeżyć, sprawia, że powolność przeciętnemu pracownikowi czy konsumentowi kojarzy się ze starym, niemodnym. Hasłem teraźniejszości staje się hasło nie trać ani chwili. Podejmowana działalność społeczno-ekonomiczna jest mechanizmem samonapędzającym przez coraz szybsze tempo zmian technologicznych. Wymuszane przez rynek częste innowacje i szybki obrót towarami dyktują warunki gospodarce lokalnej. Odstęp czasu między pojawieniem się potrzeby a jej zaspokojeniem szybko maleje, gdyż coraz szersza oferta rynkowa pojawia się w ulegającym skróceniu cyklu życia generacji lub wersji. Tłok spowodowany przez otaczające produkty i zalewające nas informacje, a właściwie głównie newsy czy spoty, przekłada się wprost na prędkość. Ciągle aktualizowana oferta informacyjna mediów elektronicznych, w formule zawieszanych odsłon wytwarzając błędne koło, żywi się coraz bardziej sama sobą, w istocie zjadając własny ogon. W obliczu stale rosnącej konkurencji twórcy i nadawcy medialni zmuszeni są do zamieszczania informacji wymagających błyskawicznego reagowania. Oczekuje się od nich bowiem czujności, wobec fali opinii mogących ich szybko ponieść albo zatopić. Przeciętny Zagłębiak będąc robotnikiem (45% w strukturze społecznej) lub urzędnikiem (30 %), który spędza co najmniej 10 godzin z dojazdami w pracy, potem mając chwilę na domowo- -rodzicielskie obowiązki i obejrzenie w telewizji obojętnie jakiego filmu, jest zniewolony szybko mijającym czasem. Będąc na dorobku, jest przepracowany i czując jak ubywa mu czasu wolnego, tak samo szybko i intensywnie spędza czas wolny, jak pracuje. Nie powinno dziwić, że tym bardziej staje się ofiarą poczucia szybkości mijającego czasu. 80% uważa, że czas płynie szybko, w tym prawie 40%, że bardzo szybko: upływa on zdecydowanie szybciej m.in. kobietom i osobom z wyższym wykształceniem. T.H. Eriksen. Fot arch. Widoczny wzrost zamożności i wykształcenia Nie zapominając o tym, że nowoczesność przynosi ze sobą jako skutek uboczny nie- jest szybkością, jednocześnie warto pamiętać odłączny i narastający stres związany z czasem. o pielęgnowaniu oraz chronieniu powolności Przeznacza się go bowiem przede wszystkim i wewnętrznej spójności, składanych jakże często na wyczerpującą i często nienormowaną pracę, w ofierze społeczeństwu informacyjnemu, wpędzającą w pracoholizm, a po niej w zachłanną z kompulsywną konsumpcją, rywalizacją ekosto i nienasyconą konsumpcję dóbr i usług. Częnomiczno-polityczną i dążeniem do indywidu- przekraczający możliwości człowieka wybór alnego sukcesu. Celem do tego prowadzącym pogłębia tylko frustrację i psychiczną niestrawność, może okazać się choćby rezygnacja z religijnego wywołując neurotyczne zachowania. Stąd niemal uwielbienia dla wydajności i efektywno- już blisko do groźby zatracenia indywidualności ści, stanowiących wartości przecież nie inne, jak na rzecz osobowości rynkowej, podatnej na utylitarne. Tym sposobem może być afirmacja mody i trendy powiększającej się oferty towarowej, życia jako fenomenu społecznego, kulturowego traktującej innych i siebie jako wartość wy- i biologicznego czy też homeostaza psychiczna, mienną. Spełniając te oczekiwania, nawet niezajęte czyli równowaga między wieloma wartościami. jeszcze szczeliny czasu wolnego show-biznes Najnaturalniej i najhigieniczniej po ludzku, próbuje zaanektować, atakując swoją ofertą potencjalnych byłoby dobrze powstrzymać się od niekontrolo- klientów. Mimo, iż nie do końca to wanego uczestnictwa w ściganiu własnego ogona akceptujemy, to jednak niepostrzeżenie oraz niecierpliwie i ustawicznego porównywania się z innymi. Podżetom nasza wyobraźnia ulega symbolom i gagłębiający i przedłużający się kryzys, także warto- cywilizacji pośpiechu. ści zachęca do rewizji postaw życiowych. Przerost Czas Zagłębiakom (nie licząc ludzi znajdujących ambicji i egoistycznej konsumpcji, w tym także się na marginesie życia politycznego, ekono- przepływającej informacji, postrzeganej jako klu- micznego, kulturalnego czy wręcz obywatelskiego czowy zasób, działa wyniszczająco na samoocenę ok. 20%) stale się kurczy i ciągle go im brakuje. homo informaticusa nie zawsze z potencjałem Natychmiastowość dominuje w relacjach międzyludzkich przemiany w homo hubris (osoby o rozbudo- i życiu emocjonalnym, a byle do jutra wanej potrzebie osiągania) jego higienę życia staje się dewizą wielu ofiar czasu, żyjących przeciekającą psychicznego i refleksyjny dystans umysłu wo- między palcami chwilą. bec płynnej i ciągle przyspieszającej rzeczywisto- Pod presją permanentnego posiadania oraz ści. I to tym bardziej, że nieustanny wzrost i konsumpcja aktualizowania wiedzy i ze strachu, iż nie będzie są nie do utrzymania na dłuższą metę, ona wystarczać, homo informaticusa ogarnia niepokój co w konsekwencji prowadzić może do spadku informacyjny. Dokąd to zmierza? Jeśli więc poziomu życia. Tymczasem, równowagę między informacje w swym nadmiarze mają być dla niego życiem a pracą można osiągnąć poprzez odzyska- źródłem wiedzy, muszą zostać przefiltrowane, nie czasu dla siebie i koncentracji na najistotniej- zorganizowane i zinterpretowane w oparciu o jakiś szych sprawach własnej egzystencji. życiowy modus operandi. Jacek Malikowski nr 1(31) styczeń luty

50 Profesor Mirosław Ponczek ( ) In memoriam Odszedł przedwcześnie. Choroba nastąpiła nagle. Był synem Edwarda, długoletniego grodzieckiego organisty, i Marianny. Miał dwóch braci (obaj już emeryci). Mirosława Ponczka poznałem w 1992 r., kiedy wraz z grodzieckim proboszczem prał. Leopoldem Szweblikiem napisaliśmy książkę o historii parafii św. Katarzyny w Grodźcu. On, historyk, napisał do tej pracy recenzję wydawniczą. M. Ponczek urodził się 23 lutego 1947 roku w Siemoni w rodzinie o tradycjach patriotycznych i muzycznych. Ukończył LO w Wojkowicach-Żychcicach (1965) i Studium Nauczycielskie w Cieszynie (1967). W 1972 r. ukończył studia stacjonarne w zakresie historii na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Łódzkiego w Łodzi. W latach pracował jako nauczyciel historii w Technikum Energetycznym w Sosnowcu. Jednocześnie był wykładowcą na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego (w bloku dyscyplin politologicznych, 1981). Następnie w latach był kierownikiem Sekcji Historii Sportu w Muzeum Śląskim w Katowicach. Od 1986 r. pracował w Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach (był kierownikiem Katedry Humanistycznych Podstaw Kultury Fizycznej). Doktoryzował się z historii kultury fizycznej w AWF Kraków (1984). Habilitował się w AWF w Poznaniu (1999). W 2007 r. uzyskał tytuł profesora nauk kultury fizycznej, a w 2008 z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego odebrał tytuł profesora zwyczajnego. Ponczek posiada niezwykle bogaty dorobek naukowy i społeczny. Na terenie Zagłębia Dąbrowskiego był działaczem Klubu Kronikarzy Z.D. im. J. Przemszy-Zielińskiego, członkiem Będzińskiego Oddziału Stowarzyszenia Autorów Polskich, przewodniczącym Instytutu Autorskiego SAP w Będzinie, członkiem Stowarzyszenia Dam i Kawalerów Orderu św. Stanisława Komandoria Zagłębiowska. Wiele razy uczestniczył w zagłębiowskich sympozjach naukowych. Jedną z ostatnich jego publikacji było opracowanie o kulturze fizycznej w Zagłębiu Dąbrowskim oraz regionach ościennych. Był autorem ponad 220 publikacji naukowych, 15 książek, około 320 publikacji popularnonaukowych. Wypromował 8 doktorów nauk o kulturze fizycznej oraz 223 magistrów wychowania fizycznego. Wyróżniony wieloma nagrodami i odznaczeniami, przede wszystkim Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi. Z pierwszego małżeństwa (z Danutą Ponczek) ma dwóch synów (Przemysława i Marcina). Po przedwczesnej śmierci żony w 2000 r. ożenił się po raz drugi (z Anną Sitko-Ponczek). Hobby Mirosława związane było z muzyką (grał na pianinie, organach, akordeonie), sportem, teatrem, filmem, kulturą i sztuką. Zmarł 12 lutego 2014 r., a jego pogrzeb odbędzie się o godzinie 12:00 dnia 15 lutego ze mszą świętą w katedrze sosnowieckiej. Żegnamy go i przyrzekamy o nim pamiętać. Bolesław Ciepiela 48 Antoni Pączek ( ) Przyczynek do biografii parlamentarzysty z Sielca Wszystko co było dzisiaj dla nas pamiątką, jutro może być zasypane pyłem zapomnienia i przepaść w wieczności, bez pozostawienia śladu dla przyszłych pokoleń. Obowiązkiem żyjących jest zebrać te ułomki i okruchy najdroższych pamiątek przeszłości i w pamięci przyszłych pokoleń zapisać (Marian Kantor-Mirski 1930) Na łamach sosnowieckiego Kuriera Miejskiego z 31 stycznia 2002 roku (Nr 2, s. 5), znany na terenie Zagłębia Dąbrowskiego, pochodzący z Będzina-Łagiszy, miłośnik historii tego regionu Bolesław Ciepiela, wśród wielu chwalebnych kandydatów do miana Sosnowiczanina stulecia wymienił m.in. Antoniego Pączka. Czytelnik mógłby w tym miejscu jednak zapytać, kim był ten sosnowiczanin. Znani są na przykład Marian Kantor-Mirski ( ), wybitny badacz dziejów Zagłębia Dąbrowskiego; Janina Kierocińska ( ), obdarzona wspaniałą kobiecą wrażliwością zakonnica, zwana Matką Zagłębia ; Jan Kiepura ( ), światowej sławy śpiewak operowy (tenor); Władysław Szpilman ( ); znany z filmu Romana Polańskiego Pianista, tj. żydowskiego pochodzenia kompozytor i wirtuoz fortepianu; Edward Gierek ( ), różnie oceniany przez współczesnych polityk, dla którego jednak Sosnowiec był niewątpliwie oczkiem w głowie, jak też Jan Ciszewski ( ), niezapomniany sprawozdawca sportowy. Można by odpowiedzieć, że wymienieni rzeczywiście bardzo rozsławili to miasto. nr 1(31) styczeń luty 2014 Niemniej nietuzinkową postacią, wartą zapisania w pamięci potomnych, był moim zdaniem także Antoni Pączek. Pamięć o nim, kilkanaście lat temu (tj roku), uczcił m.in. znakomity regionalista, dziennikarz, twórca i wydawca czasopisma Ekspres Magazyn Zagłębiowski (dalej: EMZ), wieloletni redaktor naczelny Wiadomości Zagłębia i autor wielu poczytnych książek o ziemi zagłębiowskiej Jan Przemsza-Zieliński ( ). Ten wybitny kontynuator dzieł Mariana Kantora-Mirskiego uczynił to na łamach EMZ (Red. W sprawie zagłębiowskich posłów na Sejm Ustawodawczy 1919 roku. Antoni Pączek EMZ, nr 9 (70), R. VI, 4 listopada 1995, s. 46). Nieco wcześniej, jako uczeń Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Prusa w Sosnowcu, dzięki cennej pomocy mojego Ojca (tj. Mirosława Ponczka, historyka kultury fizycznej) i Dziadka (tj. Edwarda Ponczka , wieloletniego organisty Diecezji Sosnowieckiej) także i ja napisałem artykuł [Ludzie,

51 Biografie o których pamięć nie może zaginąć. Antoni Pączek (EMZ, nr 17 (44), R. IV, 3 kwietnia 1993, s. 13], którym uczciłem pamięć tego, który był moim stryjecznym pradziadkiem, a zarazem bratem stryjecznym mojego pradziadka Jana Pączka ( ). Doktor nauk historycznych i polonista Jan Przemsza-Zieliński, którego miałem szczęście poznać osobiście, poświęcił Antoniemu Pączkowi nadto osobny i dość obszerny biogram w Sosnowieckiej Encyklopedii Historycznej (sygnały biograficzno-tematyczne, zeszyt 4 marzec 1998, hasła: PRS, Sosnowiec 1998, s ). Na temat tego pochodzącego z Zagłębia Dąbrowskiego parlamentarzysty wspominano nie tylko w piśmiennictwie regionalnym, ale i w tym o zasięgu ogólnopolskim. Świadczą o tym liczne poświęcone mu biogramy opracowane zarówno w okresie międzywojennym, w latach PRL-u, jak i w czasach Trzeciej Rzeczypospolitej. Wiele informacji dotyczących Antoniego Pączka znaleźć można także w zasobach internetowych. Przyjęło się powszechnie w literaturze przedmiotu uznawać, że Antoni Pączek urodził się w 1890 roku, przy czym w pochodzącym z 1928 roku opracowaniu pt.: Parlament Rzeczypospolitej Polskiej podaje się za dzień urodzenia 13 marca, podczas gdy wszystkie inne publikacje wskazują na czerwiec (tj ). Wymieniana data nie jest jednak właściwa, o czym świadczy przede wszystkim odnaleziony przeze mnie z pomocą Archiwum Państwowego w Katowicach (ul. Józefowska 104, Katowice) akt urodzenia o numerze: 561/1891, którego oryginał znajduje się w zespole akt stanu cywilnego nr: 12/1054 Parafii Rzymskokatolickiej w Zagórzu , sygn. 3/4. Wynika z niego jednoznacznie, że Antoni Pączek urodził się w dniu 13 czerwca 1891 roku. Rok 1891 figuruje także w tzw. Arbeitskarte (tj. datowanej na dzień 09 września 1944r. karcie pracy nr: 383/11811, wydanej Antoniemu Pączkowi przez władze hitlerowskie Generalnego Gubernatorstwa), którą udostępniła, zamieszkała w Warszawie Pani Elżbieta Blewońska wnuczka Antoniego. Także i będący w zbiorach archiwalnych Biblioteki Sejmowej odpis zupełny aktu zgonu (nr: 1/416/1952) z USC Warszawa, wydany w dniu 28 czerwca 2006 r., wskazuje na 1891 rok, jako datę urodzenia Antoniego Pączka. Wspomniany akt urodzenia mojego stryjecznego pradziadka został sporządzony w języku rosyjskim, za pomocą tzw. cyrylicy. W jego górnym lewym rogu widnieje numer aktu urodzenia, tj. 561 a tuż pod nim nazwa miejscowości: Сельце, czyli Sielce. W tłumaczeniu na język Skan ww. aktu urodzenia z 1891 roku uzyskany z Archiwum Państwowego w Katowicach. Fot. arch. aut. polski fragmenty tego nigdzie dotąd niepublikowanego aktu brzmią następująco: Działo się we wsi Zagórze drugiego (czternastego) czerwca 1891 roku o godzinie dziesiątej rano. Stawił się osobiście Antoni Pączek (w oryginale: Пончекь) robotnik (w oryginale: рабóтникъ) lat trzydzieści cztery (34), mieszkający we wsi Sielce (w oryginale: Сельце) [ ] i okazał Nam dziecię płci męskiej, oświadczając że urodził się on we wsi Sielce (Сельце) pierwszego (trzynastego) czerwca tego roku o godzinie piątej rano z prawowitej jego żony Aleksandry urodzonej Żwadło (w oryginale: Жвадло) lat dwadzieścia pięć. Młodzieńcu temu przy Chrzcie Świętym, dokładnie w dniu dzisiejszym ( ) dano Imię Antoni [ ]. Drugie imię Antoniego, jakie otrzymał podczas chrztu świętego w obrządku katolickim, to Władysław. Był jednym z dziesięciorga dzieci Antoniego Pączka i Aleksandry ze Żwadłów. Rodzeństwem Antoniego byli natomiast m.in. Stanisław Pączek ( ) z zawodu tokarz, członek Polskiej Partii Socjalistycznej, za działalność polityczną zesłany ok roku do guberni wołogrodzkiej, zamordowany w czasie powstania warszawskiego i Szymon Pączek ( ), żołnierz Legionów Polskich, który poległ w bitwie pod Jastkowem, jak też mniej znany Ignacy Pączek, który zginął śmiercią tragiczną (w wypadku). Na temat matki Aleksandry z domu Żwadło nie wiadomo nic poza tym, że urodziła się ok r., a po śmierci męża (1918), w akcie ślubu swego syna Antoniego (1920), została wspomniana jako wdowa, emerytka zamieszkała w Sosnowcu. Zapewne w jakiś czas po 1920 roku być może w l. 30. przeniosła się do Warszawy, gdzie zmarła w czasie okupacji hitlerowskiej. Pochowana została na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie. Niejako na marginesie podkreślić należy, że w akcie zgonu jej męża (zmarłego w Sosnowcu) użyto błędnego zapisu jej nazwiska, tj. jako Zawadło, zamiast prawidłowego Żwadło. Wśród biografów (Andrzej Krzysztof Kunert a za nim: Józef Marczuk, Marek Gałęzowski i Piotr Majewski) istnieje zgodność co do tego, że ojciec Antoniego Pączka też noszący imię Antoni był felczerem w Fabryce Kotłów Parowych W. Fitzner & K. Gamper (aktualna nazwa to: Foster Wheeler Energy Fakop Sp. z o.o.). W akcie ślubu jego syna Antoniego (1920) zapisano, że był lekarzem, natomiast z aktu zgonu (1918) wynikało, iż wykonywał zawód sanitariusza w jednym z sieleckich szpitali. Być może był to założony w 1899 roku Szpital Akcyjnego Towarzystwa Huta Katarzyna w Sielcu albo istniejący od 1865 roku Szpital Towarzystwa Przemysłowo-Górniczego hr. Renarda w Sielcu (zwany sieleckim szpitalem górniczym). Nazwisko Pączek powstało prawdopodobnie ze zdrobnienia (łac. deminutivum) słowa pęk (tj. zawiązek łodygi, liścia lub kwiatu ), co oznaczało mały pąk. W XVI-wiecznej polszczyźnie słowo pączek oznaczało też ciasto o kulistym kształcie (H. Kowalczyk, Pączek [w:] Słownik polszczyzny XVI wieku, tom XXXIII P-Phy, Warszawa 1995, s ; W. Boryś, Słownik etymologiczny języka polskiego, Kraków 2005, s. 420; M. S. B. Linde, Słownik Języka Polskiego, Tom II. Część II. P., Hasło Pęcz, Warszawa 1811, s. 658). W pamięci rodziny Pączków, jak i pozostałych mieszkańców Podlesia, z pewnością dobrze zapisało się to, że w dniu 4 maja 1863 roku pod wsią Podlesie oddział płk. Józefa Miniewskiego, liczący razem z ochotnikami dowodzonymi przez płk. Francesco Nullo około 500 ludzi, po wkroczeniu na teren Królestwa Polskiego, odniósł zwycięstwo nad wojskami carskimi, jak też i to, że następnego dnia został on pokonany pod Krzykawką k/olkusza [J. K. Janowski, Pamiętniki o powstaniu styczniowem. T. 1, (sty- nr 1(31) styczeń luty

52 Biografie 50 czeń-maj 1863 r.), Lwów 1923, s. 383]. Po latach, Antoni Pączek ( ) przywołując czasy powstania styczniowego pisał: ( ) Po ostatniem, nieudanem powstaniu styczniowem, załamanie duchowe zaciążyło nad całym prawie narodem polskim. Niewolnicza filozofja, usiłująca przekonać naród, iż niewola ma swoje dobre strony, bo dzięki niej Polska»nie kala bieli swej duszy wojną i dyplomacją«święciła triumfy. Z tych założeń wychodząc, zalecano społeczeństwu polskiemu możliwie najwygodniejsze urządzanie się w klatkach, w których nas zamknęli zaborcy ( ) [A. Pączek, Na drogach Józefa Piłsudskiego {w:} Legjon. Miesięcznik. Rok II, wrzesień- -październik 1930, Nr 9-10, s. 4]. W identycznym duchu przemawiał, jako wiceprezydent miasta Łodzi w dniu 11 listopada 1938 roku, podczas inauguracji otwarcia Muzeum Pamiątek po Marszałku Józefie Piłsudskim: ( ) Gdy po ostatnim nieudanym powstaniu 1863 roku spadły na pokonaną Polskę tysięczne represje i kary, gdy powstały i zaskrzypiały nowe szubienice i zapełniły się więzienia i kazamaty, a zroszone krwią naszych praojców i zasłane kośćmi najlepszych synów Ojczyzny sybirskie szlaki pokryły się nowymi mogiłami, naród polski, pod ciężarem jarzma i na skutek straszliwego krwi upustu w powstaniu styczniowym, odrzuciwszy od siebie gorącą jeszcze broń i poszarpane w bojach sztandary, skłonny był urządzić sobie w klatkach, w których nas zamknęli zaborcy, możliwie najwygodniejsze życie. I rozpostarła się nad Polską czarna i beznadziejna noc straszliwej niewoli. A słabi duchem zaczęli już poszukiwać argumentów, mających dowieść narodowi, że i niewola ma swoje dobre strony( ) [Szlakiem wielkości. Odtworzony warsztat pracy konspiracyjnej J. Piłsudskiego w Łodzi, Łódź 1939, s. 108]. Przybywszy do Sosnowca (Sosnowic) Antoni Pączek ojciec, wraz ze swoją małżonką Aleksandrą, zamieszkał prawdopodobnie przy którejś z sieleckich ulic, zlokalizowanej być może na tzw. pracowniczym Osiedlu Renardowskim, tj. w rejonie obecnych ulic: Zamkowej, Szkolnej lub Legionów. Tam też zapewne urodził się ich syn, Antoni. W latach osiemdziesiątych XIX wieku przy niektórych większych fabrykach Królestwa Polskiego (zabór rosyjski) zaczęły powstawać prywatne szkoły przyfabryczne. Były one przeznaczone dla dzieci pracowników zatrudnionych w fabryce na różnych stanowiskach, ale uczyli się w nich także młodociani robotnicy (pracownicy). Od takiej też szkoły rozpoczął swoją elementarną edukację Antoni Pączek, który będąc synem przedstawiciela inteligencji fabrycznej, tj. pracownika (felczera) sosnowieckich zakładów W. Fitzner i K. Gamper ukończył 6-oddziałową, jedno albo dwuklasową elementarną szkołę fabryczną. Była to szkoła zapewne w dużym stopniu zrusyfikowana, gdyż w latach w szkołach zagłębiowskich, jak i w całym Królestwie Polskim wprowadzono obowiązkowe nauczanie języka rosyjskiego, za wyjątkiem lekcji religii i języka polskiego. Dalszą naukę w sosnowieckich szkołach uniemożliwiły mu jednak trudne warunki materialne, w jakich znaleźli się jego rodzice, był wszakże Antoni nie jedynym, ale jednym z dziesięciorga dzieci Antoniego Pączka i Aleksandry ze Żwadłów. Nie było ich stać na to, aby opłacić synowi edukację w szkole realnej (opłata za naukę w takiej szkole była bardzo wysoka i wynosiła w niższych klasach 80 rubli, a w klasach wyższych 100 rubli rocznie). Poza tym duże sumy pieniężne pochłaniały podręczniki i inne pomoce naukowe, opłata wpisowa do szkoły, mundurki szkolne itp. Nic więc dziwnego, że ubogi pracownik sosnowieckiej fabryki nie był w stanie posyłać swoich dzieci do miejscowej szkoły średniej. Zapewne też praca w fabryce Fitzner i Gamper nie była najlepiej wynagradzana, skoro robotnicy systematycznie domagali się podwyżek, organizując wystąpienia robotnicze i strajki (np. świadczy o tym strajk, jaki miał miejsce 23 kwietnia 1894 roku, który został jednak stłumiony). Wraz z ukończeniem sześciooddziałowej szkoły fabrycznej, wykazując niewątpliwe zdolności intelektualne, w wieku zaledwie 11 lat (1902 rok) podjął A. Pączek swoją pierwszą w życiu pracę, tj. w biurze fabryki Fitznera i Gampera, a zatem dokładnie w czasie, kiedy Sosnowiec zaczął się kształtować, jako nowe miasto. Między 1902 a 1905 rokiem swoją edukację uwieńczył zdaniem prawdopodobnie eksternistycznie egzaminu gimnazjalnego albo progimnazjalnego w Kijowie. Niedługo po tym, jako 13 letni młodzieniec (1904 r.), po raz pierwszy zetknął się z nielegalnie działającymi w Sosnowcu organizacjami politycznymi, tj.: lewicowo-internacjonalistyczną SDK- PiL (Socjaldemokracją Królestwa Polskiego i Litwy), socjalistyczno-niepodległościową PPS (Polską Partią Socjalistyczną) oraz narodowo- -demokratyczną Ligą Narodową. Wybór dokonany przez młodego Antoniego Pączka pozostawał w zgodzie z panującymi w Zagłębiu Dąbrowskim przekonaniami, ponieważ to właśnie Polska Partia Socjalistyczna miała tu więcej zwolenników niż SDKPiL, zwyciężała więc w tym regionie wyraźnie opcja socjalistyczna nad komunistyczną. W fabryce Fitzner i Gamper prowadzono w tym czasie (tj. nr 1(31) styczeń luty 2014 pod koniec 1904 roku) kolportaż tzw. bibuły, rozprowadzając książki i broszury polityczne. Treść tej fabrycznej publicystyki z pewnością była znana młodemu Antoniemu Pączkowi i zapewne stała się niejednokrotnie przedmiotem rozmów, jakie prowadził z miejscowymi pracownikami, w tym też z początkującymi działaczami partyjnymi. W 1904 roku działały komitety dzielnicowe PPS także w Sielcu, rodzinnej dzielnicy A. Pączka. Być może więc, że już wtedy (tj. z końcem 1904 roku) stał się członkiem PPS-u, kolportując wśród robotników fabryki Fitzner & Gamper nielegalne wydawnictwa, za co na pewien czas został nawet zwolniony z pracy. Piotr Majewski, w monumentalnym dziele pt.: Posłowie i senatorowie Rzeczypospolitej Polskiej Słownik biograficzny, informując o tym, że Pączek należał do PPS-u, nie podał daty początkowej członkostwa. Autor o pseudonimie WALD uważał z kolei, że jej członkiem (tj. PPS dop. PP) został w lutym Natomiast twórcy biogramu (tj. H. Mościcki i W. Dzwonkowski) z 1928 roku, napisali, że: Po raz pierwszy zaczął Pączek działać z ramienia Polskiej Partii Socjalistycznej w pierwszych dniach lutego 1905 r. po wielkiej rzezi urządzonej pod bramą huty Katarzyna w Sosnowcu. Komitet P.P.S. zaraz nazajutrz po wypadku wydał odezwę, zaczynającą się od słów: 40 zabitych i około 150 rannych, w której piętnował ten masowy mord, dokonany przez piechotę carską na manifestujących robotnikach. Pączek wraz z innymi zajął się energicznie kolportażem tej odezwy (Parlament Rzeczypospolitej Polskiej dz. cyt., s. 276). Antoni Pączek wspominał o tym po latach w słowach: 9 lutego 1905 otrzymałem pierwszy chrzest ogniowy. Piechota carska strzelała ogniem krzyżowym, salwami do tłumu manifestantów. Padło na miejscu 38 zabitych, a ponad 150 było rannych. Ja miałem dwukrotnie postrzelone palto. Stało się to pod Hutą Katarzyna. Nazajutrz ukazały się ulotki o tej rzezi masowej kolportowałem je w ciągu dnia i rozklejałem na murach i płotach (mimo ogłoszonego stanu wojennego, zabraniającego chodzenia po ulicach od zmroku) w ciągu całej nocy. Represje odniosły skutek odwrotny od zamierzonego i nastroje rewolucyjne podniosły się, wzmocniły i okrzepły. Znowu miałem pełne ręce roboty (cytat za: M. Gałęzowski, Wierni Polsce dz. cyt., s. 498). Być może pod słowami otrzymałem pierwszy chrzest ogniowy kryje się to, że choć wcześniej w jakiś sposób angażował się w działalność PPS-u (np. stając się członkiem tejże partii lub kolportując ulotki), to jednak nigdy wcześniej nie przeżył na własnej skórze tego,

53 Biografie czego był bezpośrednim świadkiem w dniu 9 lutego 1905 roku. W tym dniu, tak wstrząsającym dla tego młodego człowieka, Antoni Pączek miał bowiem dwukrotnie postrzelone palto. Mógł zatem mówić o wielkim szczęściu, ponieważ w masakrze pod Hutą Katarzyna zabitych zostało kilkadziesiąt osób i około 150 odniosło rany (wśród ofiar śmiertelnych był m.in. Aleksander Malewicz, zbliżony wiekiem do Antoniego, młodziutki działacz robotniczy, uczeń sosnowieckiego gimnazjum). Nie zrażając się jednak grożącymi konsekwencjami, Antoni pełen zapału i odwagi, całą resztę dnia i całą noc (tj. 9/10 lutego 1905 roku), mimo ogłoszonego stanu wojennego, zabraniającego chodzenia po ulicach od zmroku kolportował ulotki o tej rzezi masowej i rozklejał je na murach i płotach. Wydarzenia spod huty Katarzyna, w jakich młodziutki Antoni Pączek uczestniczył, mocno zapisały się w jego pamięci, wzmacniając bez wątpienia wrażliwość społeczną przyszłego parlamentarzysty. Antoni Pączek nie zatrzymywał się jednak na samych tylko słowach, ale przechodził do czynów, także na forum polskiego parlamentu. Dla przykładu, w interpelacji poselskiej nr 845/19 przedstawionej w dniu 30 października 1919 roku na 93 posiedzeniu Sejmu Ustawodawczego II RP ( ) i skierowanej do ówczesnego Ministra Sprawiedliwości (tj. Bronisława Sobolewskiego), wstawiał się za pracownikami rolnymi i ich rodzinami, eksmitowanymi w trybie natychmiastowym wbrew obowiązującemu prawu, tj. z pominięciem procedury pojednawczej przed Komisjami Rozjemczymi z zajmowanych mieszkań na mocy wyroków tzw. sądów pokoju, z powodu czego wielu robotników zostało wyrzuconych z pracy i z mieszkań na bruk, co pozbawiło znaczną ilość rodzin dachu nad głową (http://bs.sejm.gov.pl). Podczas tej samej kadencji Sejmu, na posiedzeniu nr 306 z dnia 10 maja 1922 roku adresatem interpelacji był tym razem Minister Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego (tj. Antoni Ponikowski) w sprawie gwałtów, dokonanych na dzieciach w szkole ludowej w Bodzechowie (powiat Opatowski), które nie zostały przez swoich rodziców (robotników) posłane do szkoły na uroczystości pierwszomajowe. Antoni Pączek przeciwstawiał się surowym represjom, jakim kierownictwo szkoły i tamtejsi nauczyciele zastosowali wobec siedemdziesięciorga dzieci (uczniów i uczennic) w postaci wydalenia ze szkoły (dwoje dzieci), kary aresztu w wymiarze dwóch godzin dziennie w ciągu 3 dni (68 dzieci) i kar cielesnych (dwoje dzieci pobito po twarzy, inne zaś zostało pokaleczone linijką), jak też niedopuszczania matek do aresztowanych przynoszących swoim dzieciom posiłki. Natomiast podczas następnej kadencji Sejmu II RP ( ) w trakcie posiedzenia nr 129 w dniu 13 czerwca 1924 roku zwrócił się z interpelacją do Ministra Spraw Wewnętrznych (tj. Cyryla Ratajskiego) w sprawie pobicia przez policję robotników zakładów starachowickich. W kwietniu 1926 roku interweniował z kolei u premiera Kazimierza Bartla w sprawie akcji policji przeciwko strajkującym robotnikom w Ostrowcu, a jego artykuł pt.: Tragedia robotników ostrowieckich ( Robotnik nr 161) został skonfiskowany. Umiejętność niejako empatycznego zrozumienia problemów robotników i ich rodzin zawdzięczał Antoni Pączek niewątpliwie swoim związkom z Zagłębiem Dąbrowskim. Z czasem przynosiło to swoje owoce nie tylko w wykonywanej przez niego pracy (np. technika elektryka podczas pobytu w Krakowie w 1913 r.), ale też działalności m.in. jako sekretarza klasowego związku zawodowego metalowców, sekretarza Rady Związków Zawodowych, członkostwa w zarządzie Spółdzielni Spożywców w Ostrowcu Świętokrzyskim (między lipcem 1917 a październikiem 1918 roku), pełnienia funkcji przewodniczącego Komitetu Robotniczego PPS w Ostrowcu ( ), członka redakcji Frontu Robotniczego (od połowy 1931 r.), prezesa Związku Zawodowego Robotników Przemysłu Chemicznego i Pokrewnych w RP (l ), prezesa Związku Pracowników Ubezpieczeń Społecznych (l ), wiceprezesa Robotniczego Instytutu Oświaty i Kultury im. Stefana Żeromskiego (1939), autora licznych artykułów w Robotniku, Froncie Robotniczym, Kolejarzu Związkowcu, jak też Wieściach Ostrowieckich, Młocie i Pługu (M. Gałęzowski, Wierni Polsce dz. cyt., s ). W marcu 1905 roku dobiegł końca strajk robotniczy w sosnowieckich hutach, niektórych fabrykach i okolicznych kopalniach. W związku z tym, po krótkiej przerwie wywołanej tymi rewolucyjnymi wydarzeniami A. Pączek w latach ponownie podjął pracę w biurze fabryki Fitzner i Gamper. Natomiast w międzyczasie ukończył korespondencyjnie roczny kurs buchalterii, zajmując się odtąd stroną ekonomiczną (księgowość, rachunkowość) przedsiębiorstwa. Pracował wówczas w ramach X Biura Buchalterii Głównej (skrót: B.B.G.), czyli jednego z trzynastu wydziałów tej fabryki. Zadaniem, które miał do wykonania było natomiast księgowanie, jak też konstatowanie, utrwalanie w księgach i grupowanie faktów dokonanych podług wiarygodnych i ulegalizowanych dokumentów (Zasady Organizacyi wewnętrznej sieleckiej Fabryki Tow. Akc. Zakładów Kotlarskich i Mechanicznych W. Fitzner i K. Gamper w Sosnowcu, Sosnowiec 1915, s. 49, 52). Warto przy tym podkreślić, że Antoni Pączek niemal całe swoje życie pozostawał miłośnikiem ekonomii i statystyki. Natomiast zawód buchaltera zapewne ułatwił mu późniejsze zatrudnienie w budżetówce parlamentarnej w latach 20. i 30. II Rzeczypospolitej, jak też wykonywanie innych ważnych funkcji, takich jak np. członkostwo Komisji Skarbowo-Budżetowej Sejmu Ustawodawczego ( ), stanowisko skarbnika Związku Parlamentarnego Polskich Socjalistów i sekretarza sejmowej Komisji Budżetowej Sejmu I kadencji (l ) oraz Komisji Kontroli Długów Państwowych w Sejmie II kadencji (od 8 czerwca 1922 r.), członkostwo w Komisji Opiniodawczej przy Prezesie Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów (tzw. Komisji Pracy, od grudnia 1926), zastępstwo (II wiceprzewodniczący) przewodniczącego sejmowej Komisji Budżetowej Sejmu III kadencji ( ), członkostwo w Państwowej Radzie Statystycznej i Komisji Rewizyjnej Kas Chorych (l. 30- te), czy też pełnienie we wrześniu 1939 roku funkcji zastępcy szefa Wydziału Finansowego ochotniczej Straży Obywatelskiej w okupowanej Warszawie. Parlamentarzysta z Sielca, oprócz tego, że w parlamencie słynął jako świetny mówca, był przy tym płodnym publicystą, także w tematyce finansowo-skarbowej (tj. broszury pt.: Jakie są w Polsce podatki i kto je płaci? 1923 r., Naprawa skarbu Rzeczypospolitej 1924 r., Położenie gospodarcze Polski 1925 r., Czy rządy obecne unikają kontroli? 1928/29 r.). Antoni Pączek kontynuując pracę w fabryce Fitzner i Gamper nadal działał w Polskiej Partii Socjalistycznej. W listopadzie 1906 roku doszło jednak do rozłamu w tejże partii, rezultatem czego był podział PPS-u na PPS-Lewicę (skupiającą w swych szeregach m.in. niemal całą inteligencję i elitę robotniczą) i PPS-Frakcję Rewolucyjną. Po rozłamie PPS-u Pączek stanął po stronie odłamu frakcji rewolucyjnej. Należał także do Organizacji Bojowej PPS w l (dalej też: OB PPS), jako powstałej w 1904 roku specyficznej formy organizacyjno-zbrojnej PPS-u. Stanowiła ona odłam tzw. Starych, czyli prawicy PPS-u, mając na celu oderwanie ziem polskich od Rosji na drodze zbrojnego powstania narodowego. Zgodnie z poglądami Józefa Piłsudskiego, kładziono nacisk na systematyczne szkolenia, gromadzenie broni i materiałów wybuchowych. W zamierzeniu tego wybitne- nr 1(31) styczeń luty

54 Biografie 52 go wodza OB PPS miała bowiem nabrać czysto wojskowego charakteru, stanowiąc podstawę dla stworzenia w przyszłości polskiej armii narodowej. Organizacja ta składała się z luźnych, całkowicie niezależnych od siebie oddziałów, liczących pięć, a później sześcioro ludzi (tzw. szóstki ), przy czym w dzielnicy sieleckiej były dwie takie szóstki. I właśnie sielecka bojówka była jedną z aktywniejszych, staczając potyczki z carskimi żandarmami, policją lub wojskiem. Należąc krótko do tej organizacji Pączek podlegał oddziałowi pod dowództwem Zagłoby, tj. Antoniego Góralczyka (ok ), robotnika, członka PPS i OB PPS, uczestniczącego w l w wielu akcjach bojowych w Zagłębiu Dąbrowskim, w Częstochowie i okręgu; instruktora szóstek bojowych w tym sieleckiej i starososnowieckiej. Z czasem carat zaostrzył represje a schwytanym z bronią w ręku bojowcom groził sąd polowy i wyrok śmierci lub wywózka na syberyjską katorgę. Wskutek wzmożonej działalności rosyjskiej Ochrany, tj. policji politycznej, inwigilującej środowiska robotnicze, schwytano wielu członków OB PPS na terenie Zagłębia. Carskiej bezpiece udało się wtedy pochwycić i zamknąć w więzieniach prawie co czwartego, aktywnego działacza PPS-u. Wśród schwytanych znalazł się także 20-letni Antoni Pączek, aresztowany na krótko w 1909 roku. W dalszym okresie swego życia przywiązywał Pączek wielką wagę do pracy Związku Walki Czynnej, a następnie Związku Strzeleckiego, działającego w Galicji, z zamiłowaniem więc oddawał się studjom teoretycznym i praktycznym z dziedziny sztuki wojskowej w nielegalnych kółkach wojskowych oraz w towarzystwie gimnastycznem Piechurze. Gdy Piechur urządził ćwiczenia taktyczne w okolicach Chrzanowa, przekradł się na nie przez granicę Pączek z 400 towarzyszami z Zagłębia przy pomocy fałszywych paszportów (Parlament Rzeczypospolitej Polskiej dz. cyt., s. 276). W powojennych biografiach Antoniego Pączka nie zauważono jak dotąd, że żywo interesował się pracą Związku Walki Czynnej (dalej: ZWC), która to tajna organizacja wojskowa powstała we Lwowie, w czerwcu 1908 roku. Ta działająca do 1910 roku w konspiracji nowa struktura wojskowa korzystała z pomocy kadr OB PPS Frakcji. W prace ZWC angażował się m.in. Józef Piłsudski, który uczestniczył w jej naradach partyjnych, będąc aż do wybuchu I Wojny Światowej czynnym członkiem zarządu tej organizacji. Związek Walki Czynnej zainicjował powstanie w 1910 roku organizacji strzeleckich, takich jak w Krakowie Towarzystwo Strzelec pod kierownictwem Piłsudskiego i Związek Strzelecki we Lwowie, któremu przewodził Władysław Sikorski (zmarły tragicznie w lotniczej katastrofie pod Gibraltarem, późniejszy generał i Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych), będące w istocie pierwszymi jawnymi agendami ZWC. Antoni Pączek z pewnością od samego początku interesował się rozwojem tych dwu organizacji, dlatego już w 1910 roku wstąpił w szeregi działającego pod zaborem austriackim (Galicja) Związku Strzeleckiego, wieńcząc członkostwo ukończeniem kursu instruktorskiego. Początkowo jednak nie mógł aktywnie udzielać się na terenie Zagłębia Dąbrowskiego, tutaj bowiem Związek Strzelecki powstał dopiero w 1912 roku, jako założony przez działaczy Polskiej Partii Socjalistycznej z Sosnowca, skąd następnie rozprzestrzenił się po całym Zagłębiu [Al. Bień, Gdzie jesteś i co robisz prawdziwa I Brygado Zagłębiowska? (Uwagi na czasie) {w:} Głos Zagłębia. Organ Polskiej Partii Socjalistycznej Zagłębia Dąbrowskiego, Nr 21, Niedziela 26 maja 1929, Rok 6, s. 1]. W świetle powyższego zaskakującym jest wzmianka biograficzna o tym, że Antoni Pączek już od 1911 roku prowadził tajną pracę w Związku Strzeleckim w Zagłębiu Dąbrowskim (M. Gałęzowski, Wierni Polsce dz. cyt., s. 498). Nie mógł bowiem prowadzić tam jakiejkolwiek tajnej działalności na rzecz Związku Strzeleckiego, ten bowiem w Zagłębiu Dąbrowskim jeszcze nie powstał. Można zatem co najwyżej domniemywać, że w 1911 roku współpracował z niektórymi działaczami PPS-u, mającymi zamiar zorganizować na tym terenie Związek Strzelecki. W międzyczasie Antoni Pączek oddając się studjom teoretycznym i praktycznym z dziedziny sztuki wojskowej w nielegalnych kołkach wojskowych (Parlament Rzeczypospolitej Polskiej dz. cyt., s. 276) zapewne podobnie jak to było przyjęte w szkoleniach organizowanych przez ZWC, przyswajał sobie m.in. naukę o broni, balistykę, terenoznawstwo, pirotechnikę, musztrę, a wszystko to doskonalił podczas odbywanych poza miastem zajęciach strzeleckich. Uczestniczył nadto w zajęciach organizowanych przez Towarzystwo Gimnastyczne Piechur, związane z narodową demokracją, propagujące patriotyzm i rozwój kultury fizycznej (zawiązane w Sosnowcu w dniu 6 listopada 1908 roku) [Ruch, dwutygodnik poświęcony sprawom wychowania fizycznego i w ogóle normalnego rozwoju ciała, Warszawa, 26 sierpnia 1910 r., Rok V, Nb. 16 (106), s. 180]. Nazwa Piechur była zawoalowaną formą, pod którą nawiązywano do tradycji gniazd sokolich (M. Ponczek, Początki nr 1(31) styczeń luty 2014 Zagłębiowskiego Sokoła pod zaborem rosyjskim {w:} EMZ z dn. 20 lipca 1991r., Nr 4(17), s. 7). Ich działalność bowiem po krótkim tzw. okresie wolnościowym została zdławiona, tj. oficjalnie zawieszona przez rząd carski w dniu 3 września 1907 roku. Antoni Pączek wstąpił w szeregi Piechura, zapewne przyciągany nie tylko sportową, ale nade wszystko patriotyczną, niepodległościową i półwojskową działalnością tej organizacji, powiązaną ze Związkiem Walki Czynnej (S. Łaniec, Kolejarze Królestwa Polskiego. Walki klasowe i życie polityczne , Warszawa 1979, s. 97, 98, 108). Była to nadto aktywność konspiracyjna, co znajduje swoje potwierdzenie w tym, że członków sosnowieckiego Piechura dodatkowo i w tajemnicy szkolono na terenie zaboru austriackiego. Informowali o tym autorzy biografii Antoniego Pączka, wedle których po tym, jak przekradł się ( ) przez granicę ( ) z 400 towarzyszami z Zagłębia przy pomocy fałszywych paszportów (Parlament Rzeczypospolitej Polskiej dz. cyt., s. 276) uczestniczył on w ćwiczeniach taktycznych organizowanych przez towarzystwo Piechur w okolicach Chrzanowa, czyli właśnie za granicą, czyli w zaborze austriackim. Z czasem jednak doszło do ujawnienia konspiracyjnej i paramilitarnej działalności tej organizacji. Towarzystwo Gimnastyczne Piechur zostało wskutek tego przez władze carskie rozwiązane w 1912 roku (W. Jaworski, Legalne stowarzyszenia sportowe na obszarze Sosnowca do 1914 roku {w:} Z dziejów kultury fizycznej w Sosnowcu, Sosnowiec Katowice 2012, s. 21, 22). W latach następnych, tj. w 1912 i 1913 roku Antoni Pączek prowadził energiczną propagandę antyrosyjską wśród żołnierzy Polaków z garnizonu kijowskiego. Zmuszony do wyjazdu za granicę, w marcu 1913 r. znalazł się w Krakowie, gdzie wziął udział w pracach Związku Strzeleckiego. 8 sierpnia 1914 r. wyruszył na wojnę z bataljonem strzeleckim ś. p. Wyrwy-Furgalskiego. Od tego czasu aż do lipca 1917 r. był w pierwszym pułku pierwszej brygady Józefa Piłsudskiego. W okresie Pączek jak wynika z jego własnych wspomnień, na polecenie Związku Strzeleckiego odbywał służbę wojskową w 129 Besarabskim pułku piechoty w Kijowie, prowadząc w tej jednostce agitację niepodległościową. Natomiast po opuszczeniu pułku, na znak dany przez Związek Strzelecki (tj. znakiem tym była nadesłana mu widokówka przedstawiająca pomnik Adama Mickiewicza w Krakowie), Pączek przyjechał do Krakowa. Złożył wówczas raport Józefowi Piłsudskiemu ze swojej służby w armii rosyjskiej i przez kilka dni mieszkał u niego przy

55 Region ul. Szlak 31, w jednym z czterech wynajmowanych pokoi. Będąc w Krakowie, czyli na terenie zaboru austriackiego, wciąż działał w Związku Strzeleckim. Na temat działalności Pączka w Strzelcu (tj. Związku Strzeleckim) wspominał także Aleksy Bień, w l Prezydent Miasta Sosnowca i poseł na Sejm II RP 2 i 3 kadencji (tj. w l ). W imiennym spisie tych, którzy brali czynny udział w pracach Strzelca w latach w Zagłębiu Dąbrowskim wymienił Antoniego Pączka, wzmiankując że wcześniej zetknął się z Pączkiem w sosnowieckim kole Fitzner i Gamper. Nadmienił też, że Pączek był uczestnikiem organizowanego przez Związek Strzelecki kursu w Stróży w 1913 roku i że posługiwał się wtenczas pseudonimem Władysław (A. Bień, W podziemiach Zagłębia, Płocka i Włocławka , Dąbrowa Górnicza 1930, s. 8). Jednomiesięczny podoficerski kurs instruktorski (tzw. Szkoła Letnia Strzelców) w Stróży (wieś podkarpacka, obok Tymbarku w powiecie Limanowskim, woj. Małopolskie zabór austriacki) odbył się w pierwszych dniach sierpnia 1913 roku. Z regionu Zagłębia Dąbrowskiego na kurs przybyło prawdopodobnie 18 osób pod komendą Zygmunta Kuczyńskiego ps. Kazik (późniejszy pułkownik). W obozie uczestniczyło łącznie kilkudziesięciu (ok. 100) Strzelców w tym m.in. przybyły z Krakowa Władysław Sikorski powołanych przez Głównego Komendanta Józefa Piłsudskiego. Wykłady dla zgromadzonych prowadził m.in. Józef Piłsudski (ps. Mieczysław), w organizowaniu szkolenia pomagał Kazimierz Sosnkowski a obóz odwiedzali w tym czasie Bolesław Limanowski (późniejszy senator), Włodzimierz Tetmajer, Michał Sokolnicki (ps. Leszek), Gustaw Daniłowski (ps. Tankret), Herwin-Piątek, Frank-Wiśniowski (ps. Słoń), Leopold Lis-Kula i Żmigrodzki. W ten sposób wśród wykładów, ćwiczeń i przygód hartował się duch strzelecki i legjonowy, a cenne wskazówski i zarządzenia Komendanta nadawały już wtedy tej młodzieży specjalny charakter, który uwydatnił się tak w walkach o wolność Polski, jak i potem w czasach ugruntowania naszej państwowości (Z. Zygmuntowicz, Szkoła instruktorów Strzelca w Stróży 1913, nr 49, s. 7). Na praktyczne sprawdzenie zdobytych umiejętności Antoni Pączek nie czekał długo. Wraz z wybuchem I wojny światowej w dniu 6 sierpnia 1914 roku wstąpił bowiem do Legionów Polskich. Służył w pierwszym pułku piechoty I Brygady Legionów. Z akt I Brygady znajdujących się w Centralnym Archiwum Wojskowym w Rembertowie wynikało, że ten pochodzący z Zagłębia Dąbrowskiego legionista posługiwał się pseud. Wojnarowski był synem Antoniego i Aleksandry, ur. 13 czerwca 1890 roku (znowu błędna data dop. PP); buchalterem korespondentem, który wstąpił do LP 6 VIII 1914; starszym sierżantem, służącym w 1 pp leg., zamieszkałym w Sosnowcu przy ul. Chemiczna 33, tj. w pobliżu ówczesnej fabryki chemicznej Gzichów, przędzalni Schoena i fabryki Fitzner i Gamper. cdn Przemysław Ponczek Maria Skłodowska-Curie szkoła da się lubić W centrum Dąbrowy Górniczej działają Liceum Ogólnokształcące, Gimnazjum i Szkoła Podstawowa im. Marii Skłodowskiej- -Curie. Budynek z zewnątrz nie wygląda jak szkoła, bardziej przypomina wielki dom, w którym spotykają się bliscy znajomi z najlepszą kadrą nauczycielską mówi jedna z uczennic. Ktoś inny dodaje, że od września wydarzyło się tutaj tyle ciekawych rzeczy, że trudno je wszystkie wymienić. Na pytanie, z jakiego powodu uczniowie wybierają tę szkołę, Jola Fornalska z klasy 1a liceum odpowiada: Tutaj inaczej komunikujemy się ze sobą. W Skłodowskiej uczą młodzi, wykształceni na wielu kierunkach nauczyciele. Wypowiedź Joli uzupełnia Julia Uszko z klasy 1a gimnazjum: W szkole zachwyca mnie podejście nauczycieli do uczniów. Tutaj nauczyciele uczą nas na lekcjach, bo znają naturę ucznia. Nie zadają do domu 40 zadań, 30 czytanek i 100 słówek na następny dzień. Wiedzą, że i tak prawie nikt nie odrobi pracy domowej. Dyrektor szkoły dr Aleksandra Malec z satysfakcją odnosi się do wypowiedzi Julii i dodaje: Tutejszych nauczycieli charakteryzują wiedza i kompetencje społeczne. Poziom szkoły jest wtedy wysoki, gdy nauczyciel potrafi pracować i porozumiewać się z każdym uczniem, podnosząc go w ten sposób na wyższy poziom. Mówi: Lekcja jest aktem społecznym i panują na niej prawa społeczne, które uczeń musi znać. Szkoła zaś jest miejscem uspołecznienia. Kluczem do zrozumienia osobności tej szkoły są właśnie jej podejście społeczne oraz czynnik ludzki. One zostały zaszczepione w systemach oświatowych w rozwiniętych demokracjach europejskich, zwłaszcza skandynawskich. U ich podstaw leżą elementy filozofii, socjologii i psychologii. One jak to formułuje dyrektor pozwalają uczniowi na ocenę własnych działań poprzez kontrolowanie procesów społecznych zachodzących wokół nich. Przydatna jest do tego etyka Immanuela Kanta, która w największym skrócie mówi: w swoim życiu postępuj tak, jak byś chciał, aby postępowano w stosunku do ciebie. Uczymy naszych uczniów tej zasady. Dzięki jej znajomości stają się oni otwarci na innych i uczą się komunikacji oraz zrozumienia drugiego człowieka. Są również gotowi do zmian, mówi Magdalena Nykiel, nauczycielka języków polskiego i niemieckiego. Cieszymy się, że nasze idee i wzory, przyznaje dyrektor, zostały pozytywnie zaopiniowane podczas kontroli Najwyższej Izby Kontroli i Kuratorium Oświaty. Dla niej bardzo ważne jest także rozwijanie w uczniu świadomości obywatelskiej. Nauczyciele uczą swoich uczniów być ze sobą. Starsi uczniowie opiekują się młodszymi, tworząc społeczeństwo świata dorosłych. Dlatego zauważamy istotną róż- Campus Szkolny. Fot. arch szkoły nr 1(31) styczeń luty

56 Region Ostatnio malujemy szkołę. Fot. M. Adamczyk nicę w zachowaniu ucznia przychodzącego do szkoły i wychodzącego z niej mówi. Malec wyraźnie podkreśla, że chodzi o umiejętność współistnienia, współdziałania i współpracy każdego z każdym: w szkole, w domu, na ulicy, w życiu codziennym. W procesie uczenia i wychowania uczestniczą wszyscy pracownicy szkoły, dodaje. Toteż nie może dziwić taka oto deklaracja cytowanej już Joli: Najbardziej lubię panią Zosię. Pani Zosia zajmuje się sklepikiem szkolnym i sprzedaje nam smaczne bułki. Pani Zosia ma duże poczucie humoru, więc można się z nią pośmiać. A kiedy zachowujemy się niewłaściwie, to i da nam pstryczka w nos. Ważnym uzupełnieniem systemu jest specjalnie opracowany model lekcji, który stosują wszyscy nauczyciele. Istotę modelu wyjaśnia Karol Kasza, nauczyciel historii i wiedzy o społeczeństwie: Przede wszystkim ma on za zadanie uczyć ucznia na lekcji. Maksymalnie aktywizuje wskutek nieustannych rozmów, dyskusji i powtarzania młodzież do pracy, zwłaszcza, że nauczyciel ma zajmować tylko 7 9 % czasu, natomiast resztę przeznaczyć uczniowi. Zakłada on rozpoczynanie każdej jednostki lekcyjnej od powtórzenia kluczowych zagadnień, jakie pojawiają się podczas omawiania danej partii materiału. Co więcej, model porządkuje i spaja lekcję. Stosowanie modelu lekcji jest efektywne, zwłaszcza, że klasy są małe (w szkołach uczy się prawie 300 uczniów; dodajmy jeszcze w tym miejscu, że mają one uprawnienia szkoły publicznej). Następstwo tego wyraża Klaudia Gardyńska, uczennica 1b liceum: Szkoła jest mała, klasy są niewielkie, uczniów jest raczej mało, a wszystko to działa korzystnie na nas, ponieważ w ten sposób możliwa jest prawdziwa integracja uczniów. Charakter szkoły podkreśla również Ola Trzcina z tej samej klasy: Budynek z zewnątrz nie wygląda jak szkoła, bardziej przypomina wielki dom, w którym spotykają się bliscy znajomi z najlepszą kadrą nauczycielską. Jednak ten dom zachowuje styl instytucji. Wspomniani bliscy znajomi z pewnością nie nudzą się ani na lekcjach, ani na przerwach. Nasi nauczyciele angażują nas w każdy projekt; ostatnio na przykład malujemy szkołę, mówi Martyna Sack z kl. 1a gimnazjum. Jest dużo wycieczek w różne miejsca. Wychodzimy też z własnymi inicjatywami. Od września wydarzyło się tutaj tyle ciekawych rzeczy, że trudno jest je wszystkie wymienić, kończy. Podajmy kilka: udział w muzycznym HydeParku w ramach Festiwalu Zagłębie Wood (uczniowie szkoły zajęli 1. miejsce), prezentacja świątecznego flash moba w Centrum Handlowym Pogoria, nagranie coveru Jutro jest dziś K. Nosowskiej i O.S.T.R., spotkanie z podróżniczką z Tajwanu, noce filmowe, wycieczki organizowane przez Klub Traperów, udział w projektach międzynarodowych, konkursach i zawodach sportowych. Udział w zawodach w koncepcji naszej szkoły służy budowaniu pozytywnych relacji z uczniami i utożsamianiu się z innymi szkołami w mieście, a nie rywalizacji, zaznacza dyrektor. Idea naszej koncepcji szkoły polega więc na zharmonizowaniu emocji, wiedzy i umiejętności, ponieważ bez tego ładu nie nastąpi prawidłowy rozwój intelektualny ucznia. Alan Misiewicz lecie Klubu Sportowego Budowlani Sosnowiec Z Marianem Jasińskim, prezesem i głównym trenerem oraz Martyną Bierońską, trenerką i zawodniczką Klubu Sportowego Budowlani Sosnowiec rozmawia Michał Kubara Marian Jasiński prezes i główny trener Klubu Sportowego Budowlani Sosnowiec. Swoją przygodę z judo i ju- -jitsu rozpoczął w 1970 roku w Pałacu Młodzieży w Katowicach. W 1974 został zawodnikiem klubu sportowego przy przedsiębiorstwie KBO Zagłębie, który dał początek Klubowi Sportowemu Budowlani Sosnowiec. Wszedł następnie w skład zarządu tego klubu oraz został instruktorem. Jako zawodnik przeszedł przez wszystkie kategorie wiekowe w judo i ju-jitsu. Jest srebrnym medalistą Mistrzostw Polski. Jako trener judo i ju-titsu odbył wszystkie szczeble szkolenia trenerskiego. Absolwent studiów podyplomowych, m.in. na UŚ, AE w Katowicach i AWF w Krakowie i Warszawie. Jest trenerem Kadry Narodowej Polskiego Związku Ju-Jitsu i Wiceprzewodniczącym Kolegium Dan Polskiego Związku Judo oraz Przewodniczącym Kolegium Dan Polskiego Związku Ju-jitsu. Pełnił także funkcje wiceprezesa Polskiego Związku Ju-jitsu, był członkiem nr 1(31) styczeń luty 2014 Komisji Rewizyjnej Polskiego Związku Judo. Posiada jedne z najwyższych stopni mistrzowskich DAN w Polsce mianowicie 7-DAN w Polskim Związku Judo oraz 8-DAN w Polskim Związku Ju-Jitsu. Martyna Bierońska zawodniczka i trenerka Klubu Sportowego Budowlani Sosnowiec. Zajmuje się judo i ju- -jitsu od 2003 roku. Zdobywczyni sześciu medali Mistrzostw Świata, siedmiu medali Mistrzostw Europy, srebrnego medalu na World Games 2013 w Cali i dwóch złotych medali na igrzyskach sportów walki Combat Games w latach 2010 i 2013.

57 Region Proszę pokrótce przedstawić historię klubu. Marian Jasiński: W 1974 roku, wraz z sześcioma innymi zawodnikami, z którymi trenowałem judo i ju-jitsu w katowickim Pałacu Młodzieży, zostałem ściągnięty przez trenera Adama Górnika do klubu sportowego przy Kombinacie Budownictwa Ogólnego Zagłębie". Oprócz nas, do klubu przeszli zawodnicy z klubu Polonia Sosnowiec, który od 1967 roku działał przy Hucie Cedler. Dało to początek Klubowi Sportowemu Budowlani Sosnowiec. Początkowo nosił nazwę Klub Sportowy Budowlani KBO Zagłębie Sosnowiec. W roku 1980 KBO zrzekło się patronatu nad klubem i tym samym staliśmy się pierwszym w Polsce samofinansującym się klubem sportowym. Zajmowaliśmy się działalnością gospodarczą: budowaliśmy domki jednorodzinne przy Kopalni Mysłowice, wykonywaliśmy prace wysokościowe dla spółdzielni mieszkaniowych, hut i kopalń. Po roku 1990 nasza działalnośc gospodarcza przycichła i zajęliśmy się stricte działalnością sportową, choć nadal zyski z działalności gospodarczej przekazywane były na naszą działalność sportową. To nam pozwoliło przetrwać, podczas gdy inne kluby sportowe związane z zakładami pracy musiały upaść. Widać to także między innymi w Sosnowcu. Upadającymi klubami zaopiekowały się władze miejskie i odtąd zmuszone są wydawać na ich utrzymanie ogromne fundusze. Korzystamy z niego również my. Medaliści. Fot. KS Budowlani Sosnowiec Jak oceniają Państwo wsparcie dla klubu ze strony władz miasta? Martyna Bierońska: Otrzymujemy wsparcie, jednakże w porównaniu z innymi klubami jest ono niewspółmierne w stosunku do uzyskiwanych przez nas wyników sportowych. Zważywszy że zdobywamy medale we wszystkich grupach wiekowych obojga płci. M.J.: W chwili obecnej miasto Sosnowiec ma tak naprawdę dwa kluby, które założyło i o które najbardziej dba: klub piłkarski i klub hokejowy. Tymczasem, na terenie miasta działają też inne kluby sportowe, które nie są tak dobrze finansowane, jak te dwa wymienione, a mają od nich większe osiągnięcia. W ubiegłym roku 2013 uzyskaliśmy najlepsze wyniki w naszej historii: mianowicie siedem medali z Mistrzostw Świata Juniorów i Młodzieżowców (Bukareszt Rumunia), w zeszłym roku zdobyliśmy także dwa medale w zawodach Combat Games (Rosja) oraz jeden na WORLD GAMES-Kolumbia (po letnich igrzyskach olimpijskich największej imprezy na świecie) oraz cztery medale z Mistrzostw Europy Seniorów (Niemcy). Zdobyliśmy również medale z Mistrzostw Polski w różnych kategoriach wiekowych w judo i ju-jitsu. Na sesji Rady Miejskiej 30 stycznia otrzymamy podziękowania od Prezydenta Miasta. Możliwość działania tych filii zawdzięczamy niejednokrotnie życzliwości dyrektorów placówek szkolnych, które udostępniają nam swoje sale. W chwili obecnej, wszystkich zawodników K.S. Budowlani Sosnowiec, we wszystkich grupach wiekowych, jest około 350. Jaka jest struktura i system treningowy klubu Budowlani Sosnowiec? M.B.: Nasz prezes i główny trener klubu Marian Jasiński stworzył system szkoleniowy, który przynosi efekty w postaci medali na Mistrzostwach Polski, Mistrzostwach Europy i Mistrzostwach Świata we wszystkich grupach wiekowych. Nasz klub posiada siedem filii, Ilu zawodników liczy sobie obecnie K.S. Budowlani w których prowadzimy wstępne szko- Sosnowiec? lenie i wstępny etap selekcji zawodni- M.J.: Jesteśmy dużym klubem w sensie ków. Tam zawodnicy poznają dyscyplinę: liczebności, jako że posiadamy kilka filii. czym jest judo i ju-jitsu. Poznają Tutaj, w centrum Sosnowca znajduje pierwsze techniki i zdobywają pierwtaj się nasza główna siedziba. Mamy tusze szlify. Zaczynają startować w za- salki do judo i siłownię. Nasza filia wodach, na początku towarzyskich, na Ostrowach Górniczych zaopatrzona międzywojewódzkich, gdzie nabywaness jest w siłownię, salkę do judo, fitją doświadczenia i jeżeli my, trenerzy i świetlicę. Jest też filia na Niwce, tych młodych zawodników decydujemy która działa w budynku sosnowieckiego się na ich przejście do wyższe- MOSiR-u. Co miesiąc organizujemy go etapu, wtedy przechodzą oni pod tam turnieje dla dzieci, młodzi- opiekę głównego trenera. Wdraża się ków i juniorów młodszych, w których wtedy także trening siłowy, prowadzony startuje od 150 do 350 dzieci z Polski, w naszych siłowniach. Na tym eta- Czech i Słowacji. Oprócz tego, klub pie zawodnicy się doskonalą i zaczynają posiada filie na Zagórzu, Starym Sosnowcu, zdobywać pierwsze medale. Zaletą Pogoni oraz w Mysłowicach tego systemu jest umożliwienie wspólnego na Wesołej. Nad każdą z filii sprawuje treningu najlepszym zawodnikom, opiekę minimum dwóch trenerów. spośród których wyłoniony zostanie nr 1(31) styczeń luty

58 Region 56 najlepszy z najlepszych". Z doświadczenia bowiem wiemy, że bardzo trudno byłoby jednemu trenerowi uzyskać wysokie wyniki swoich zawodników. Zawodnicy muszą przede wszystkim uczyć się między sobą. Dlatego dzieci uczą się od młodzików z którymi trenują, młodzicy przechodzą do juniorów młodszych i z kolei trenują z nimi. Tym samym, zawsze dąży się do wyższego celu. A więc ci, którzy dobrze rokują u Pani, trafiają do trenera głównego... M.B.: Tak, tym bardziej, że trener główny jest i moim trenerem. My, młodsi trenerzy, podrzucamy mu jakby kolejne jajko do wysiedzenia". M.J.: Jeden trener nie jest w stanie niczego zawojować, przynajmniej w sportach walki. Tutaj musi być pewna grupa. Zaś na treningach nie ćwiczy się jedynie w obrębie danej grupy wiekowej wybrani, najlepsi zawodnicy z różnych grup wiekowych trenują razem, a wtedy łączy ich jedynie kategoria wagowa. Marian Jasiński. Fot. KS Budowlani Sosnowiec W jakim wieku można przystąpić do profesjonalnego treningu tej dyscypliny? M.B.: Trzeba powiedzieć, że obecnie wiek treningowy się obniżył. Kiedyś dzieci zaczynały swoją przygodę ze sportem w wieku lat, dziś na treningi przychodzą do nas już dzieci 4- i 5-letnie. W tym wieku trudno jeszcze mówić o treningu sportowym jest to rodzaj treningu ogólnorozwojowego, opartego na zabawach i grach ruchowych z elementami judo. Prawdziwy trening zaczyna się dopiero później. Moi zawodnicy, z którymi zaczynałam zajęcia w 2006 roku teraz już mają po osiemnaście lat. A czy można rozpocząć przygodę z judo w wieku starszym? M.B.: Oczywiście. W naszym klubie trening w wieku dziecięcym jest oparty na zasadzie Wielka radość, mały sport". Prawdziwy sport ma się dopiero zacząć na etapie juniora, młodzieżowca czy seniora, bo właśnie wtedy chcemy osiągać wysokie wyniki. Często się zdarza, że kiedy trener kładzie zbyt duży nacisk na wynik sportowy na etapie młodzika to tego dziecka nie ma już w późniejszym sporcie: ono przeszło wszystko, także etap mocniejszego treningu. Często bywa tak, że zawodnik w wieku młodzika jest już ukształtowany sportowo, a jego rozwój fizyczny dopiero się zaczyna. Zaczynają mu rosnąć kończyny i zmieniają się jego proporcje ciała, co powoduje, że na przykład wyuczone i dotychczas sprawnie wykonywane rzuty już mu nie wychodzą. Skutkuje to frustracją i zniechęceniem do sportu. Dlatego w naszym klubie stawiamy na seniorów, natomiast nie kładziemy już tak silnego nacisku na wyniki młodzików, młodszych juniorów czy nawet juniorów. M.J. W latach 80. przeprowadzono badania, z których wynikało, że zawodnicy osiągają najlepsze wyniki w judo w wieku lat dla wagi lekkiej, w wieku w wagach średnich, a w wieku w wagach ciężkich. Dzisiaj to już nie ma znaczenia: medale olimpijskie osiągają zarówno 19-latkowie, jak i 34-, 35-latkowie. Stąd, trudno jest powiedzieć, jaki jest dobry wiek do osiągania wysokich wyników sportowych. Jeśli ktoś w dzieciństwie rozpoczyna trening w sportach walki, aby ukształtować odpowiednie nawyki ruchowe, to może dojść do sytuacji, że na przykład w wieku lat 16 jest już wyeksploatowany. Wypalenie sportowe u młodzieży to, moim zdaniem, główna bolączka nr 1(31) styczeń luty 2014 polskiego sportu. W systemie organizacji sportu polskiego ze 100 procent osób rozpoczynajacych treningi, do kategorii seniorów dochodzi jedynie 4-5 procent. Do tego, polski ustawodawca i ministerstwo zmienili definicję sportu. Do 2010 roku Ustawy zakładały podział na rekreację, rehabilitację, sport i wychowanie fizyczne, a każda z tych kategorii miała osobną definicję. Nowa ustawa z 2010 roku zniosła to rozróżnienie i uznała za sport każdą formę aktywności ruchowej. Oznacza to, że teoretycznie każdy w Polsce, kto się rusza uprawia sport, co oczywiście jest absurdem... Jakie jest zainteresowanie Judo i Ju-Jitsu wśród młodzieży? Czy klub prowadzi jakieś nabory w szkołach? M.B.: Zainteresowanie jest bardzo duże może mniej pod kątem sportowym, ale bardzo dużo pod kątem ogólnorozwojowym. Etap sportowy przychodzi z czasem, kiedy dziecko oraz jego rodzice złapią sportowego bakcyla. Jak treningi w klubie mają się do szkolnych zajęć wychowania fizycznego? Czy istnieje na przykład możliwość zwolnienia z zajęć WF dzięki trenowaniu w klubie? M.B.: Jest to wykluczone, WF nie może być zastąpiony. Kultura Fizyczna powinna się opierać na chęci do ruchu w szkole i po lekcjach, również po zakończeniu edukacji. Jeśli chodzi o stosunek naszych treningów do zajęć WF to staramy się współpracować z nauczycielami wychowania fizycznego w ten sposób, aby nie zmuszali naszych młodych zawodników do dużego wysiłku, jeśli zbliża się termin ważnych zawodów w których dzieci biorą udział. Natomiast w innych przypadkach zajęcia WF nie kolidują z naszymi treningami. Z tego, co mówili Państwo wcześniej wynika, że nie ma znaczącej różnicy między programem treningu dla tych, którzy planują zostać profesjonalistami a tymi, którzy uprawiają ten sport bardziej rekreacyjnie... M.B.: Przyszli profesjonaliści wyłaniają się sami. Podczas treningów łatwo zauważyć ową perełkę, która wszystko łapie w mig i potrafi od razu zastosować zdobyte umiejętności w walce. A kie-

59 Region dy taka perełka wyrasta to kładzie się na jego trening większy nacisk. Taki zawodnik trenuje jednak nadal z innymi, którzy dzięki temu zwiększają swój poziom umiejętności. A którymi jeszcze zawodnikami chcieliby się Państwo pochwalić? Kto się znacząco wyróżnia i jest Państwa sportową chlubą? M.J.: Jeśli chodzi o dyscyplinę JUDO i osoby już zasłużone to w pierwszej kolejności należy wymienić Bożenę Strzałkowską, która była naszą wizytówką. Zdobyła srebrny medal Mistrzostw Świata, złoty, srebrny i brązowy medal Mistrzostw Europy oraz była piąta na Mistrzostwach Świata i piąta na Mistrzostwach Europy. Drugą zasłużoną w naszym klubie osobą była Romana Kasperkiewicz, dwukrotna medalistka Mistrzostw Europy. Kolejnym zawodnikiem, o którym trzeba wspomnieć jest Grzegorz Zimoląg, brązowy medalista Mistrzostw Europy, który był także siódmy na Mistrzostwach Świata. Są to nasi zawodnicy flagowi w dyscyplinie judo. Natomiast, jeśli chodzi o JU-JITSU, to osobą, która ma także najlepsze wyniki w klubie jest Martyna Bierońska. Ma sześć medali z Mistrzostw Świata, siedem medali z Mistrzostw Europy, do tego trzy medale z Combat Games: złoty medal z Pekinu w 2010 roku oraz złoty i brązowy medal z Sankt Petersburga w 2013 roku. Zdobyła także srebrny medal na Światowych Igrzyskach w Kolumbii, który w dyscyplinach nieolimpijskich ma taką wartość, jak medal z igrzysk olimpijskich. Martyna ma ponadto wiele tytułów z turniejów międzynarodowych, z turniejów kategorii A oraz wiele tytułów z Mistrzostw Polski. Martyna Bierońska jest więc niewątpliwie wizytówką naszego klubu, jak i sportu sosnowieckiego w ogóle. Drugą osobą po Martynie Bierońskiej jest Agnieszka Bergier trzykrotna złota medalistka Mistrzostw Świata. Na trzecim miejscu wymieniłbym Dariusza Zimoląga, który w roku 1998 zdobył tytuł Mistrza Świata w ju-jitsu i był wielokrotnym medalistą Mistrzostw Europy oraz jego wspomnianego już brata Grzegorza, znanego z sukcesów w judo. Ponadto, mieliśmy wielu medalistów Mistrzostw Świata w kategorii juniorów i młodzieżowców, wśród nich mistrzowie świata: Wojtek Barański i Patryk Karkosz, Agnieszka Jakubiec. W sumie klub zdobył 84 medale ME i MŚ w JUDO i JU-JITSU co na stałe zapisało nasz klub na stronach KRONIKI SPORTU POLSKIEGO. Czy są jakieś przeciwwskazania medyczne, jeśli chodzi o trenowanie Judo Ju-Jitsu? M.B.: Przed przystąpieniem danego zawodnika do treningu, musimy mieć zaświadczenie od lekarza, zezwalające na uprawianie takiej dyscypliny jak judo i ju-jitsu. Natomiast, kiedy zaczyna się etap startów w zawodach to przeprowadza się specjalistyczne badania lekarskie pod tym kątem. Przeciwwskazaniem są jedynie choroby neurologiczne i układu krążenia, natomiast wszelkie wady postawy są wskazaniem do uprawiania judo i ju-jitsu, gdyż ta dyscyplina sportu owe wady koryguje. Oczywiście, mówię tutaj o przeciwwskazaniach dla sportu wyczynowego, bo rekreacyjnie ruszać się może każdy. A więc judo może także służyć jako rodzaj terapii? M.B.: Tak, jako gimnastyka korekcyjna. Dzisiaj u wielu dzieci diagnozuje się wady postawy. Również w mojej grupie są dzieci ze skoliozą. W takich przypadkach modyfikujemy ćwiczenia tak, aby owej wady nie pogłębiać lecz ją skorygować. Chciałbym teraz poruszyć kwestię skuteczności judo i ju-jitsu jako środka samoobrony... M.B.: Większość technik samoobrony opiera się na elementach judo i ju- -jitsu. Techniki Judo i Ju-jitsu są zawarte również w programie szkolenia policji, a to najlepiej świadczy o skuteczności tych dyscyplin. Wiele osób, uprawiających judo i ju-jitsu pracuje jako policjanci. Na przykład Agnieszka Bergier, która pracuje jako policjantka w Sosnowcu, Rafał Riss, medalista Mistrzostw Świata i Europy, Mateusz Sporys, medalista Mistrzostw Świata i inni. Ponadto techniki Judo i Ju-jitsu są wykorzystywane w innych zawodach m.in. Straży miejskiej, ratownictwie medycznym, agencjach ochrony osób i mienia, w wojsku itp. Martyna Bierońska. Fot. KS Budowlani Sosnowiec Na koniec, chciałbym spytać o współczesną strukturę światowych organizacji sportowych. Podczas naszej rozmowy, którą odbyliśmy przed tym wywiadem, mówił Pan, że olimpiadom wyrósł poważny konkurent... M.J.: Przez wiele lat na światowym rynku sportowym nadrzędną organizacją był Międzynarodowy Komitet Olimpijski, który skupia poszczególne dyscypliny sportowe i organizuje na ich bazie igrzyska olimpijskie. Jednakże niektóre dyscypliny nie są przyjmowane w poczet dyscyplin olimpijskich lub też się z nich rezygnuje. Powstała więc światowa organizacja, która w przeciwieństwie do MKOL-u nie różnicuje dyscyplin sportowych. Jest to SportAccord, które istnieje już od lat i zrzesza zarówno dyscypliny należące do MKOL-u jak i te, które do niego nie należą. Głównym celem działania SportAccord jest organizacja tzw. Światowych Igrzysk WORLD GAMES. Organizacja ta znalazła wspólny mianownik dla sportów walki skupionych w MKOL i poza nim. Od 2010 roku zaczęła organizować Igrzyska Sportów Walki Combat Games. Światowe Igrzyska WORLD GAMES odbywajace się co cztery lata mają rangę podobną do Igrzysk Olimpijskich, natomiast Igrzyska Sportów Walki znajdują się o szczebel niżej. M.K. Dziękuję za rozmowę i życzę Państwu dalszych sukcesów. nr 1(31) styczeń luty

60 Region TRZECI SEKTOR Decyzją Zarządu Polskiego Związku Alpinizmu z dnia r. Uczniowski Klub Sportowy K-2 został przyjęty w poczet stowarzyszeń i Klubów PZA z dniem 1 stycznia 2011 r. Jest to dla Klubu pewnego rodzaju zwieńczenie 10-letniej działalności na niwie popularyzacji wspinaczki sportowej r. został zarejestrowany pod numerem 6 w ewidencji stowarzyszeń UM. Jaworzno, jako Uczniowski Klub Sportowy K-2. Patrząc z perspektywy wybór nazwy Klubu K-2, okazał się proroczy. A zdobywanie środków na budowę pierwszej ściany wspinaczkowej w Gimnazjum nr 3, a następnie działania zmierzające do powstania drugiej, większej ściany w Młodzieżowym Domu Kultury w Jaworznie porównywalne do zdobycia tego nie najwyższego, ale bardzo wymagającego szczytu. W roku ubiegłym ściana została rozbudowana i obecnie ma około 400 metrów kwadratowych. Mamy nadzieję na kontynuację współpracy ze sponsorami i ewentualną rozbudowę boulderowni w przyszłym roku. Można wiele pisać o organizowanych przez nasz Klub zawodach, dniach otwartych i innych imprezach, dla nas szczególnym powodem do zadowolenia była wizyta Edyty Ropek zdobywczyni Pucharu Świata w 2008 r. na naszych zawodach w październiku 2008 r. Od roku 2003 organizujemy zawody zarówno na szczeblu miasta Mistrzostwa Jaworzna we wspinaczce sportowej które znajdują się w kalendarzu Szkolnego Związku Sportowego w Jaworznie, jak również organizowaliśmy Mistrzostwa Śląska, a od 2006 r. zawody ewoluowały w kierunku imprezy ogólnopolskiej. Na ostatnich (Puchar Polski Młodzików i Dzieci), sprzed trzech miesięcy r., gościło blisko 100 zawodników z całej Polski, a impreza współfinansowana przez Ministerstwo Sportu i Turystyki, sponsorów firmy Adidas i Lhotse, Urząd Miasta Jaworzna i pod Patronatem Prezydenta Miasta Jaworzna, Pana Pawła Silberta, zdobyła duże uznanie wśród młodych wspinaczy. Klub regularnie pozyskuje sponsorów na organizowane przez niego imprezy startując w konkursach ofert na szczeblu lokalnym, wojewódzkim, a także w konkursach ministerialnych. Z powodzeniem pozyskiwaliśmy również środki ze Śląskiego Kuratorium Oświaty. Klub wielokrotnie był nagradzany, m.in. otrzymaliśmy w latach wyróżnienie Komisji Edukacji, Kultury i Sportu Urzędu Miasta Jaworzna za aktywność na niwie sportowej naszego miasta. W chwili obecnej Klub, wspólnie z zaprzyjaźnionymi Klubami ze Śląska, włączył się w powstanie Śląskiego Okręgowego Związku Wspinaczki Sportowej. Mamy nadzieję na pozyskanie lokalnych sponsorów i promocję wspinaczki sportowej w regionie. Z taternickim pozdrowieniem Grzegorz Tucki 58 Maraton wspinaczkowy W dniu r. w Jaworznie, odbyła się 3. edycja Pucharu Polski Młodzików i Dzieci we wspinaczce sportowej, w konkurencji na trudność. Zawody mają już swoją markę i odbyły się po raz 8, a licząc ze wcześniej organizowanymi Mistrzostwami Śląska po raz 10. Frekwencja dopisała wystartowało blisko stu zawodników i zawodniczek. Praktycznie z całej Polski bo były ekipy z Lublina, Warszawy, Konina, Bytomia, Krakowa, Brzeszcza, Wrocławia, Łodzi, Nowego Sącza, Gliwic, Katowic itd, itd. Warto podkreślić uczestnictwo zawodników z Czech, którzy przyjechali na zawody w Jaworznie i pokazali się z bardzo dobrej strony, zajmując 1 miejsce wśród najmłodszych dziewczynek a zdobyła je Marketa Janosowa z HK ORLOWA. Zawody na tym poziomie chyba po raz pierwszy były relacjonowane na żywo w internecie pl. Organizatorzy zadbali o atrakcje. Oprócz relacji na żywo, była krótka przerwa na pizza party", ciekawe nagrody które za sponsorowali m.in. U.M. Jaworzno, GKRPA Jaworzno, Firmy Lhotse i Adidas, oraz przy wsparciu Ministerstwa Sportu i Turystyki i Polskiego Związku Alpinizmu. Dość powiedzieć, że zawody w niestandardowej formule 6 dróg dla każdego, trwały 10 godzin!!! 6 dróg, czyli sześć specjalnie przygotowanych kombinacji chwytów i stopni, dopasowanych do wieku nr 1(31) styczeń luty 2014 wspinacza. Taki mały maraton wspinaczkowy. Ale jak można zaobserwować na materiale tylko rodzice byli zmęczeni wyczekiwaniem. Na pewno, nie dzieci. Grzegorz Tucki

61 W krainie baśni, w krainie Archetti, w krainie dobrego smaku Fot. A. Tura, Portal MojeJaworzno.pl Region Muzyka do filmów dziecięcych i familijnych nie jest sferą sztuki, po której biegną ścieżki mojej wyobraźni, ciągle jednak noszę w pamięci wtórnej przejmujący, dramatyczny wokal Michaiła Bojarskiego (w klasycznej już dziś produkcji radzieckiej D'Artagnan i trzej muszkieterowie ), który wyznawał miłość ukochanej Konstancji, tkwią głęboko w niej ukryte, lecz niezmazywalne piosenki z tekstem z arcyzagadkowej Tajemnicy szyfru Marabuta, zwłaszcza enigmatycznej Bromby (to ta, co mierzy, waży i sprawdza wciąż temperaturę); do dziś riff tytułowej piosenki do serialu Siedem życzeń wywołuje wydzielanie endorfin w moim organizmie, nie mniej skutecznie niż najbardziej niegrzeczne dokonania przedstawicieli sceny Seattle, a Marchewkowe pole ( O dwóch takich, co ukradli księżyc )... Marchewkowe pole nie ustępuje areałem psychodelii Truskawkowym polom. Być może piękne, na pewno napisane z rozmachem, ale ociekające melasą i syropem klonowym amerykańskie produkty muzyczne do filmów Disneya nie poruszają moich receptorów do tworzenia długotrwałych połączeń synaptycznych, a ich linie melodyczne, które umożliwiają artystom prezentację niebotycznej skali głosu i niebagatelnych umiejętności warsztatowych, nie są bodźcem zmuszającym mnie do amatorskich recitali w niepublicznych miejscach chwilowego odosobnienia. Fakt, że na piosenki i utwory instrumentalne z filmów Pinocchio, Aladdin, Hercules, The Beauty and the Beast, Lion King czy 101 Dalmatians spadła Niagara Oscarów i nagród Grammy, a liczba sprzedanych płyt, zawierających ścieżki dźwiękowe ze wspomnianych arcydzieł popkultury, sięgnęła dziesiątek milionów, nie wpływa bynajmniej na zmianę moich preferencji muzycznych. Poświęciłem jednak niedzielny wieczór 26 stycznia na wysłuchanie baśniowego koncertu składającego się z utworów pochodzących z najlepszych dzieł wytwórni Walta Disneya. Dlaczego? Przyszedłem do budynku Teatru Sztuk w Jaworznie, podobnie jak ostatnio, 7 grudnia na występ Marcina Wyrostka i jego magającej wysublimowanej wrażliwości. grupy Coloriage oraz trochę wcześniej, Nie tylko kreacje ślicznej solistki 17 listopada na występ zespołu Raz Dwa przedzierzgającej się błyskawicz- Trzy (do budynku Miejskiego Centrum nie w księżniczkę Jasminę czy Śnieżkę Kultury i Sportu w Jaworznie) właściwie lub zdumiewające metamorfozy jej z jednego powodu aby usłyszeć Archetti. partnera scenicznego, który wcielał się Orkiestra Kameralna Miasta Jaworz- w męskich bohaterów bajek, nie tylko ich na, powołana przez Radę Miasta w 2010 talent wokalny, ale przede wszystkim magia jako samorządowa instytucja kulturalna, muzyki wykonywanej z pełnym pro- jest zjawiskiem reprezentującym nie tylko fesjonalizmem na instrumentach klasyczniu, kulturę w szerokim tego słowa znaczenych pod kierunkiem Mateusza Walacha, ale jej elitarny obszar kulturę wysoką; płynącej miękko nie wiadomo skąd, z dzie- znakiem firmującym najwyższą jakość, wiątego kręgu Nieba, musiała otworzyć a także gwarantem, że artyści z nią współpracujący serca młodych odbiorców, którzy (jak zapewnią odbiorcom widowisko mniemam) będą w przyszłości pragnąć na poziomie wirtuozerii godnym najlepszych doznań estetycznych innych niż te, pozo- sal koncertowych. Archetti uwodzi stające (d)efektem pracy popularnych sta- na różne sposoby, ale nigdy nie zawodzi. cji radiowych i telewizyjnych, dalekich od Koncert W krainie baśni nie był pod pojęć alternatywa czy wyrafinowanie. tym względem wyjątkiem. Utwory w aranżacji Kiedy pierwszy raz usłyszałem Archetżera Bartosza Pernala, kompozytora, aranti w repertuarze klasycznym, zostałem i cenionego instrumentalisty jazzowego, zauroczony specyficznym stylem orkie- w wykonaniu dwojga młodych, stry, który wyczułem raczej niż fachowo obiecujących wokalistów pięknej Magdaleny rozpoznałem, ponieważ (przyznaję) brak Zawartko i sympatycznego Filipa mi solidnej wiedzy specjalistycznej, nie Małka, otworzyły młodym widzom przejście jestem też melomanem z prawdziwego do czarownego świata, w którym zwy- zdarzenia, który odróżni od razu partitę ciężają dobro, piękno i prawda, ukonstytuowane od suity romantycznej. Niemniej jednak przez miłość, a także (jestem tego z niecierpliwością oczekuję poważnego pewien) bramę do świata muzyki wy- koncertu muzyki poważnej, który wedle nr 1(31) styczeń luty

62 Region 60 Fot. A. Tura, Portal MojeJaworzno.pl Zbrodnia i kara Co zostaje w pamięci po analizie powieści z lat szkolnych? Oto młody człowiek, inteligent, student a więc rówieśnik, nasz człowiek, koleś, popełnia morderstwo. Na pamięć przychodzą różnorakie czarne marsze protestu przeciw przemocy, przeciw bezsensownym śmieciom. Fundacja Brzozowskiej. Może jeszcze coś. Gdzieś kołace się obraz zatłukiwanej na śmierć staruchy, odrobina współczucia dla jej niczemu niewinnej siostry Jelizawiety. Pewna młoda poetka tak opisała Lekcję polskiego : Ta krótka godzina to czas najokrutniejszych zbrodni w historii ludzkości. W ciągu czterdziestu pięciu minut: trzydziestu dwóch domorosłych Raskolnikowów morduje staruszkę, czereda Makbetów ukatrupia Banqua, wysadza w powietrze Wokulskiego, zakłada Kubie pętlę na szyję (Dorota Struzik Lekcja polskiego ) Zbrodnię Raskolnikowa stawia co prawda na pierwszym miejscu listy omawianych w szkole zbrodni, ale lista jest długa, a kolejność być może przypadkowa. O zamordowaniu konia, biednej, emerytowanej chabety pociągowej, nawet nie wspomniała. Ot, umknęło jej, tak samo, jak umknęło mnie. Ludzkie empatie mają to do siebie, że wywołują współczucie głównie wobec znanych tragedii, oczekiwanych trosk i nieszczęść. Śmierć nagła i niespodziewana, cudza przy tym, staje się sensacją dnia, całkowicie odległą od wspólnoty przeżywania ciekawostką, której egzotyka powoduje co najwyżej zdziwienie. nr 1(31) styczeń luty 2014 zapowiedzi pani dyrektor Kameralnej Orkiestry Miasta Jaworzna odbędzie się 16 marca 2014 roku. Nauczony doświadczeniem postaram się o bilet na długo przed wydarzeniem, nie licząc na fantastyczne zbiegi okoliczności, które umożliwiłyby wtargnięcie do zapełnionej po brzegi sali w ostatniej chwili. Tak schemat kompozycyjny baśni nie sprawdza się w brutalnej rzeczywistości, dlatego czuję się zobligowany do napisania o pozaestetycznym aspekcie koncertu, który może nie był odczuwalny przez najmłodszych widzów, ale na pewno przez pozostałych odbiorców i artystów. Eteryczna księżniczka nie mogła wejść na scenę tanecznym krokiem, Piękna i Bestia roztańczyć się w miłosnym uniesieniu, a Chudy udowodnić, że naprawdę jest atrakcyjną zabawką Andy'ego przestrzeń wyobrażona rozdymała się radośnie z każdą piosenką niczym kolorowy balon, niestety przestrzeń fizyczna nie zmieniła swoich właściwości i pozostała niewielka. Przypomniałem też sobie dwukrotnie czy trzykrotnie powtórzone przez Marcina Wyrostka słowa: Czuję się jak na ringu, które nie miały nikogo obrazić, były prostą konstatacją. Przypomniałem też sobie inne koncerty w innej sali, podczas których dźwięki były doskonale słyszane... za sceną. Jestem wdzięczny wszelkim instytucjom za dostęp do kultury i nie oczekuję inwestycji, które mogłyby niepotrzebnie nadwerężyć budżet miasta, sądzę jednak, że niewykorzystanie szans na poprawienie sytuacji jest co najmniej dziwne. Pani Marzenna Synowiec niczym wróżka z bajkowego koncertu wyczarowuje spektakularne sukcesy muzyczne, ale chyba śledzą ją i innych ludzi kultury w Jaworznie jakieś Schwarzcharaktery, które nie dostrzegają, że obywatelom dużego miasta należy się komfortowa sala teatralna z szacunku do ich potrzeb, szacunku do instytucji takich jak Archetti i emband oraz szacunku dla artystów polskich i zagranicznych, którzy zaszczycają Jaworzno swoimi występami. Nie mam obaw, że miłośnicy muzyki, filmu i teatru będą chcieli siedzieć zesztywniali ze strachu, że artysta potknie się o zdrętwiałe, niechcący wystawione przez nich nogi, a nie będą chcieli przyjść do klimatyzowanej sali z obrotową sceną. Nie mam obaw, że sala ta nie zapełni się podczas występu Archetti mam obawy, że duch okrutnej Cruelli unosi się nad miastem i nie pozwoli na szczęśliwe zakończenie. Krzysztof Rożek Hołoble z wasągu, czyli jak dawniej bito konia Tak też stało się z powieściowym snem Raskolnikowa. Oczekiwanie na zbrodnię, o której przecież nie sposób nie wiedzieć, która w tytule została zapowiedziana, wykreśla skutecznie z pamięci drastyczność opisu mordowanego na oczach pospólstwa zwierzęcia i w jakiś tam sposób tę zbrodnię na zwierzęciu dokonaną niweluje. Dopiero przeczytany in extenso, osobno, poza tekstem, fragment powieści poraża swoją brutalnością i nieprawdopodobnym wręcz dla współczesnego człowieka brakiem współczucia dla cierpiącego zwierzęcia. Sen Raskolnikowa uzasadnia jego zamiar, jego czyn i jego filozofię. Tak przecież ćwiczono do zbrodni młodych hitlerowców, którzy mordując na rozkaz ukochane zwierzątko, którym opiekowali się przez kilka miesięcy, przywiązywali i kochali miło-

63 Region ścią najszczerszą, bo pierwszą nie mieli później najmniejszych skrupułów wobec innych stworzeń. Mordowali bez drgnienia powiek starców i dzieci, kobiety i niemowlęta. To przecież nie były istoty drogie ich sercom. Inni, wcale nie tak systemowo bezwzględnie przekonstruowywani moralnie jak motłoch u Dostojewskiego przyłączali się do zabawy, każąc rozbierać się publicznie Żydówkom czy asystując radośnie przy ulicznych egzekucjach. Pytanie, jakie musi nasuwać się każdemu wrażliwemu człowiekowi po lekturze snu Raskolnikowa brzmi: czy dzisiaj możliwe byłoby to samo? Uczciwa odpowiedź każe boleśnie stwierdzić: Tak. Bez wątpienia. Oczywiście. Może nawet z jeszcze większą uciechą, bo rzadsze to dzisiaj widoki, tłum asystowałby przy tłuczeniu hołoblą, czyli bocznym dyszlem, zagłodzonego konika, dodając głośnymi okrzykami wigoru barbarzyńcom. Przecież mało kto, nawet słownie, co dopiero czynem, potrafi się przeciwstawić brutalizacji życia. Dzieci klną w żywy kamień przy dorosłych, palą, piją, biją starsi co najwyżej mrukną pod nosem wulgarną uwagę na temat zdziczenia obyczajów. Po głowie może dostać każdy: stary, młody, kobieta, mężczyzna w środku tłumu. Bardziej wrażliwi odwrócą wzrok i przyspieszą kroku. Nie pomoże nikt. A Raskolnikow? We śnie występuje jako nadwrażliwy siedmiolatek. Walczy, próbuje się przeciwstawić, ale przegrywa. W jego dziecięcą świadomość pewnie zapada głęboko i podświadomie myśl, że tak może być, że dorośli taki werdykt okrucieństwa akceptują. Uznał snadź, że tak może być, że tak powinno być. Że stara, słaba, nikomu niepotrzebna szkapa zasługuje na śmierć. Więc zabił. Miał przecież prawo uzasadnione przez wiwatujący przy biciu konia tłum. Filozofia w te pędy uprawomocniła jego czyn nietzscheańskim kultem siły. Tako rzecze Zaratustra. Słaby niech ginie silny ma prawo panować i eliminować słabszych. To przecież prawo natury. I budzimy się w czasach współczesnych. Takich samych jak minione Jakub Abarski Alternatywny sposób ratowania świata IV Konkurs Talentów Szału nié ma Wydobywanie Ziemi i jej mieszkańców z czeluści zagłady fizycznej czy grzęzawisk marazmu i nihilizmu może przybierać różne formy często ma postać spektakularnych akcji superbohaterów, którzy doprowadzają do podpisania traktatów rozejmowych, zwiększenia stężenia ozonu w stratosferze, ocalenia tysięcy cierpiących z głodu czy setek porwanych przez osobników paranoidalnych, według których wielkość fałszywej idei jest adekwatna do wielkości uprowadzonego samolotu. Ratować świat można też inaczej codziennie, za pomocą przemyślanych, drobnych gestów i konsekwentnej aktywności, zgodnej z uniwersalnym systemem wartości można zbierać rozbite szkło i odpady poddające i niepoddające się przetworzeniu podczas spaceru z psem po terenach zielonych (na przekór niewczesnym żartom neandertalczyków, rozkładającym swe zepsute cielska na zdeptanej trawie); czekać aż wychodzący opuszczą sklep czy autobus zamiast wbrew zdrowemu rozsądkowi taranować i tratować ich przy akompaniamencie niezbyt wyrafinowanych inwektyw; nie karmić dzieci parówkami, hamburgerami i sztucznie witaminizowanymi sokami; wykorzystywać podstawowe umiejętności liczyć, pisać, czytać, odróżniać fakty od opinii, dokonywać selekcji informacji samodzielnie dokonywać ocen, a tym samym unikać kłam- Być może dla publiczności najważniejsze były występy, (które z powodu nie- po raz wtóry 1 lutego 2014 roku w Młodzieżowym Domu Kultury w Jaworznie. liwych, przewrotnych wypowiedzi pseudodziennikarzy i pseudoproroków, doprowadzających do zguby małe społeczności i całą ludzkość. w koncert muzyczny), a mniej istotne uwagi jurorów, które dla samych wystęobecności pana Pawła Nowaka, uprawiającego footbag, przekształciły konkurs Można też tworzyć i zachęcać do twórczej aktywności, jak to czyni pan Zbigniew Adamczyk, niestrudzony organizator konkursów dla dzieci, młodzieży wiająco łaskawe (pozornie), składające się z profesjonalistów czujących odpowiepujących i przyszłości Szału nié ma mają niebagatelne znaczenie. Jury, zadzi- i dorosłych, w tym przedsięwzięcia mogącego być scharakteryzowanym jako dzialność za każde słowo i decyzję (w osobach: kierownika artystycznego MDK, działanie szeroko zakrojone, jedna z inicjatyw burzących martwotę jaworznickiego uroczyska kulturalno-rozrywkowego Konkurs Talentów Szału nié ma. Miasta Jaworzna Archetti pani Marzenny Synowiec oraz pana Aleksandra radnej miasta Jaworzna pani Renaty Gacek, dyrektor Kameralnej Orkiestry (Tak, to nie złośliwy trantiputl w pisowni partykuły nié filuternie został zastosowany znak diakrytyczny, oznaczający niewymawianą współcześnie samo- w sposób niezwykle taktowny komentowało niedoskonałości pretendujących Tury redaktora naczelnego jaworznickiego portalu kulturalno-społecznego) głoskę e pochylone). Intrygujące, czy choćby nad nazwą pochylili się krytycy do miana artystów, czasem przeraźliwie oczywiste dla laików, przede wszystkim koncentrując się na zaletach występów oraz fachowych, konkretnych ra- projektu, których nie brakuje. Szarlatani spod znaku złamanej różdżki, parający się nieczystą magią, myśliciele uprawiający logikę rozmytą już w zeszłym roku dach, nietłamszących energii młodych ludzi, lecz utwierdzających ich w przekonaniu, że warto rozwijać zdolności pod opieką specjalistów. wróżyli upadek i ostateczny kres konkursu, który przecież w fazie fermentującego zaczynu nie może opaść jako nieudane ciasto. Oceniający stworzyli wysoki poziom finału naszkicowali siatkę wymagań, Mimo złowieszczych wizji (nie czarnych jak Xięstwo Tadeusza Micińskiego, przez której oka nie prześliźnie się niepostrzeżenie ladaco ważny jest nie tylko talent, ale warsztat oparty na stosownym wykształceniu, żmudne ćwiczenia, raczej ciemnych jak tabaka w rogu) konkurs odbył się po raz czwarty, gromadząc sporo współzawodniczących, spośród których w drodze eliminacji wybrano umiejętność interpretacji, charyzma i... dobór repertuaru. dziewięć podmiotów wykonawczych. Finaliści zaprezentowali swoje zdolności Dzięki przedsiębiorczości organizatora, który znalazł hojnych darczyńnr 1(31) styczeń luty

64 Region ców (Biuro Promocjii Informacji Urzędu Miejskiego, Wydział Edukacji, Kultury i Sportu w Jaworznie, firma Sukces S.A., Biuroland) każdy z finalistów otrzymał nagrodę (wśród których znajdowały się między innymi: tablet, e-book, pamięć zewnętrzna, myszki bezprzewodowe, plecaki, zdalnie sterowany model helikoptera, długopisy, notatniki), co również jest czynnikiem motywującym uczestników do dalszej pracy podczas kolejnych edycji konkursu. Wynik tegorocznych zmagań nie był zaskakujący wygrała uczestniczka bezkonkurencyjna. Zwyciężyła alternatywa (jeśli nie w wąskim znaczeniu tego pojęcia, to na pewno pojmowana jako alternatywa dla tandety, jarmarcznej miernoty reprezentowanej przez liczne rzekome gwiazdy, świecące czymś innym niż talentem). Lars Mikael Åkerfeldt (lider, gitarzysta i wokalista szwedzkiego zespołu Opeth), łączący w swojej technice śpiewu death growl z anielskim, delikatnym wokalem byłby dumny z laureatki Karoliny Buczek. Rewelacyjna zdobywczyni I miejsca zaprezentowała wraz z metalowym zespołem o sielskiej nazwie Pratum (łac. łąka, siano) własną piosenkę, wprowadzając na samym końcu konkursowych zmagań atmosferę budzącą dreszcz podniecenia, wynikającego przede wszystkim z wrażenia, że cały zaprezentowany utwór jest wynikiem prawdziwej pracy twórczej i ciężkiej pracy warsztatowej. To doskonały, alternatywny sposób ratowania naszej planety. Trochę smucić może fakt, że zwycięzcy nie mieli z kim rywalizować, ale cieszy, że zaprezentowali wysoki poziom. Kulturą muzyczną (mimo pewnych błędów czy braków) wykazali się również: instrumentalista Rafał Gąsior, grający na gitarze elektrycznej (II miejsce), grająca na pianinie elektronicznym Wiktoria Korczyk (III miejsce oraz Nagroda Publiczności), śpiewająca bez zarzutów pod względem technicznym Karolina Paszcza (III miejsce)oraz wyróżniony duet saksofonowy Jędrzej Kuśnierczyk i Tobiasz Rusinek, którzy wykonali standard When the Saints Go Marching in. Programowi malkontenci i defetyści zapewne będą układać filipiki, zawierające zarzuty np. dotyczące braku różnorodności reprezentowanych sfer sztuki czy dyscyplin, ale nie warto im wierzyć, czego dowodem jest niesprawdzenie się pogłoski o poprzestaniu na III edycji konkursu. Uczestnicy, widzowie i jurorzy, wszyscy zaangażowani, przeczuwają lub są w pełni świadomi, że mają możliwość być świadkami początku procesu kształtowania się nowej, cyklicznej imprezy, która za kilka lat może stać się prestiżową kuźnią talentów, dlatego warto wziąć udzia łw Szału nié ma, warto pomóc organizatorowi, choćby dobrym słowem, co też uczyniłem. A czarnowidzący niech zostaną zdmuchnięci przez huragan muzyki klasycznej, progresywnej i alternatywnej oraz huragan oklasków po jej wybrzmieniu na scenie podczas przyszłorocznego konkursu. Jacek Fidyk 62 Najważniejsze kolędowanie w świecie Ogólnopolski Festiwal Kolęd i Pastorałek w Będzinie zmienia nazwę na Międzynarodowy Festiwal Kolęd i Pastorałek im. ks. Kazimierza Szwarlika. Konkurs w tym roku będzie obchodził jubileusz dwudziestolecia działalności. Jest to efekt rozprzestrzenienia się zainteresowania kolędowaniem poza Polskę. Funkcjonuje bowiem 39 ośrodków eliminacyjnych, za naszą wschodnią granicą istnieją cztery 3 na Ukrainie (w Równem, Żytomierzu i Lwowie) oraz w białoruskich Baranowiczach. Corocznie zgłasza się około 2 tysiące podmiotów wykonawczych (co daje łącznie przeszło 20 tysięcy osób). Jest to zatem największa tego typu impreza w Polsce, nie tylko wśród nr 1(31) styczeń luty 2014 przeglądów kolędowych. Najlepsze zespoły wyłonione w lokalnych eliminacjach przybywają co roku do Będzina (woj. śląskie, diecezja sosnowiecka), nazywanego Stolicą Polskiej Kolędy i tutaj, podczas trzydniowych przesłuchań finałowych, walczą o zaszczytne tytuły i atrakcyjne nagrody. Jednym z najbliższych miejsc eliminacyjnych jest Jaworzno, gdzie po raz jedenasty przesłuchiwano kolędników z naszego regionu. Trudu organizacji etapu festiwalowego podjęła się Renata Gacek nauczycielka muzyki, potem wicedyrektor MDK, aktualnie radna. Tym razem w festiwalowe szranki stanęło sto dwadzieścia pięć podmiotów wykonawczych czyli przekładając na język polski wystąpiło 125 zespołów/solistów w liczbie ok. dziewięciuset osób, bowiem niektóre zespoły liczyły po kilkanastu, a nawet więcej pieśniarzy. Przez całe cztery dni w MDK rozbrzmiewały kolędy i pastorałki, W jury konkursu zasiedli: Zbigniew Rutkowski muzyk i kompozytor z MCKiS, Aga-

65 Region ta Abram z Wydziału Katechetycznego w Sosnowcu oraz Maciej Talaga znakomity gitarzysta z Teatru Sztuk. Oni właśnie ustalili, kto wygrał w kategorii dorosłych, szkół ponadgimnazjalnych, podstawowych, gimnazjów i przedszkoli. Spektrum wiekowe było zatem najpełniejsze z pełnych. Z braku miejsca ogłoszone zostaną tylko pierwsze miejsca. Dorośli: I Zespół wokalny AKCENT z Ogniska Pracy Pozaszkolnej nr 1 w Sosnowcu I Zespół wokalny AD HOC z Chrzanowa Szkoły ponadgimnazjalne: I Zespół wokalny ORATIO z Parafii Św. Barbary w Olkuszu I Daria Porębska z OPP nr 1 w Sosnowcu Gimnazja I nie przyznano W kategorii KLASY IV VI SP I Zespół wokalny SERDUSZKA z ZSP w Dobieszowicach I Zespół wokalny BEL CANTO z Miejskiego Zespołu Szkół nr 2 w Czeladzi W kategorii wiekowej KLASY I-III SP I Koło muzyczne ze Szkoły Podstawowej nr 8 w Trzebini W kategorii PRZEDSZKOLA I Zespół wokalno-instrumentalny JEDYNECZKI z Przedszkola Miejskiego nr 1 z Oddziałami Integracyjnymi w Mysłowicach Osiem zwycięskich zespołów uda się na finały do Będzina. Zanim jednak wyruszą do najważniejszego kolędniczego boju, pokazali, co potrafią, w czasie finałowego występu w Sanktuarium pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Przybieżeli do Betlejem pasterze zabrzmiała radosna kolęda w czasie finału XI Diecezjalnego Festiwalu Kolęd i Pastorałek Złota Kantyczka. Ale do którego Betlejem? Okazuje się bowiem, że są dwa. W pierwszych dziesięcioleciach trzeciego wieku Orygenes, jeden z pierwszych Ojców Kościoła, stwierdził, że miejsce, w którym narodził się Jezus było doskonale znane społeczności lokalnej, nawet osobom, które nie były chrześcijanami. W Betlejem istnieje grota, w której się urodził Jezus, i żłób, w którym Go położono owiniętego w pieluszki, a wszystko to się zgadza z opisem Jego narodzin zawartym w Ewangeliach. Miejsce to słynie w całej okolicy, nawet wśród niewierzących, z tego, że urodził się tam Jezus, którego czczą i któremu się kłaniają chrześcijanie napisał w traktacie Przeciw Celsusowi. Lecz o którym Betlejem pisał? O tym leżącym na palestyńskich terytoriach, zaledwie kilka kilometrów od Jerozolimy czy o Betlejem galilejskim, które jest położone na północy Izraela, na obrzeżach Nazaretu miasta, w którym Jezus spędził dzieciństwo i od którego nazywany jest Nazarejczykiem? Wędrówka ciężarnej Maryi ponad sto czterdzieści kilometrów na spis ludności byłaby nie lada wyzwaniem, nawet dla bardzo młodej i sprawnej dziewczyny. Lecz bez względu, gdzie, ważne, że przybieżeli i zaśpiewali, dając tym samym początek kolędowania Małemu. Tradycyjnie już muzyczne mocne wejście sprezentował licznie zebranej widowni (chociaż w Osiedlowym Sanktuarium zmieściłoby się znacznie więcej słuchaczy) emband dyrygowany przez Marka Malisza. Nogi same zaczęły podrygiwać, choć w polskim kościele tańczyć jeszcze nie przystoi. Uspokoiła więc nastroje organizatorka Złotej Kantyczki, radna Renata Gacek i powitała znakomitych gości, wśród których również tradycyjnie przytupywał ochoczo ks. biskup Piotr Skucha, miłośnik kolędowania i sponsor nagrody Grand Prix dla najlepszych kolędników. Przed spragnionymi dobrej, a przy tym najbardziej tradycyjnej, ciepłej i klima- Z.A. nr 1(31) styczeń luty tycznej muzyki otworzyła się skarbnica kolęd wspaniale wykonanych przez laureatów pierwszych miejsc. Śpiewały maluszki z przedszkola, pierwszacy i starsi, i jeszcze starsi ale wszyscy młodzi talentem i miłością do muzyki. Słuchaczom trudno było wyróżnić kogoś szczególnie, bo przecież wszyscy już wyróżnieni zostali przez jurorów, którzy przysłuchiwali się wybrańcom. Przysłuchiwać mogli się także wykonawcy i porównywać swoje umiejętności z biegłością zwycięzców, by uznać jednak, iż jury nikogo z najlepszych nie pominęło. Wreszcie przyszedł czas na wręczenienagród, które były atrakcyjne i smakowite. Wręczali ksiądz biskup i wiceprezydent Tadeusz Kaczmarczyk, który jest stałym gościem festiwalowej gali. W rozmowie wyraził swoje szczególne uznanie dla organizatorów Festiwalu oraz wszystkich wykonawców oraz osobistą radość, że tak ważny konkurs rozgrywany jest w naszym mieście. Dzięki niemu do Jaworzna przyjeżdżają goście z różnych miejscowości Śląska, a nawet spoza diecezji. Stanowi zatem znakomity sposób promowania naszego gościnnego i coraz piękniejszego miasta. Wreszcie nadszedł długo oczekiwany moment ogłoszenia, kto został tegorocznym laureatem. Zwyciężyli dorośli zespół wokalny Akcent z Ogniska Pracy Pozaszkolnej nr 1 w Sosnowcu. Niestety zdobywcy Grand Prix XI Diecezjalnego Festiwalu Kolęd i Pastorałek Złota Kantyczka nie mogli przybyć i udowodnić swojego kunsztu. Szkoda. Niejako w ich zastępstwie zaśpiewał inny Akcent znacznie młodszy, bo złożony z czwartoklasistek ze szkoły podstawowej nr 22 w Jaworznie właśnie one odśpiewały Przybieżeli do Betlejem, ku ogromnej frajdzie wszystkich słuchaczy, bo najbardziej podobają się te kolędy, które najlepiej znamy. Festiwal zorganizował MDK w Jaworznie, przy współpracy SP nr 6 w Jaworznie, Teatru Sztuk, em Bandu, Kuratorium Oświaty w Katowicach oraz Wydziału Katechetycznego Kurii Diecezjalnej w Sosnowcu. Honorowy patronat nad Festiwalem objęli Poseł RP Wojciech Saługa, ks. bp. Piotr Sucha i prezydent Jaworzna Paweł Silbert.

66 Region Przeczytaj i opowiedz Konkurs z okazji Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego Ojczyzna to jest dziedzictwo, a równocześnie jest to wynikający z tego stan posiadania w tym również ziemi, terytorium, ale jeszcze bardziej wartości i treści duchowych, jakie składają się na kulturę danego narodu Jan Paweł II Organizatorzy Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3 im. Jana Pawła II Młodzieżowy Dom Kultury im. Jaworzniaków Współorganizator Wydział Edukacji Kultury i Sportu Stowarzyszenie ARETE Jury ocenia: elokwencję, dykcję, bogactwo stylistyczne, sprawność językową oraz dobór tematyki oracji. Termin Konkurs zostanie rozegrany 21 marca 2014 o godz w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3 im. Jana Pawła II ul. Północna 9a Zgłoszenia do 15 marca 2014 na adres: lub: UWAGA: W przypadku dużej liczby zgłoszeń w tym terminie odbędą się eliminacje! W informacji zgłoszeniowej należy zamieścić: imię i nazwisko ORATORA, telefon, adres owy tytuł i autora utworu (dorosły), młodzież szkolna dodatkowo: nazwa, adres szkoły, imię i nazwisko Opiekuna Kontakt z organizatorami:: Anita Marcisz Zbigniew Adamczyk gmail.com Patronat medialny: Moje Jaworzno MłoDeK Cele Pobudzanie do dbałości o czystość mowy polskiej Rozwijanie czytelnictwa Rozbudzanie umiejętności oratorskich. Adresaci Wszyscy bez względu na wiek i miejsce zamieszkania, ale szczególnie młodzież szkolna. Regulamin Uczestnik przedstawia przeczytany utwór literacki napisany w języku polskim w formie oracji. Może przedstawić: streszczenie omawianego utworu jego recenzję własne przemyślenia na temat dowolnego utworu z literatury polskiej przygotowaną samodzielnie i na temat literatury polskiej prezentację maturalną zaproponować inną formułę swojej prezentacji Uwaga Jeśli wybierze wiersz powinien go zadeklamować. Zadaniem ORATORA jest 5xZ: zafascynować, zauroczyć, zaciekawić, zabawić, zaczarować ma na to zadanie do 10 min. ORATOR ma prawo obudować swą wypowiedź dowolnymi środkami ekspresji np. gestem, rekwizytem, podkładem muzycznym, multimediami itp. 64 nr 1(31) styczeń luty 2014

Kazimierz Korpowski Gorzów Wlkp.25.10.2011

Kazimierz Korpowski Gorzów Wlkp.25.10.2011 I Inkubatory przedsiębiorczości i centra nowych technologii, jako miejsca rozpoczynania działalności gospodarczej przez absolwentów.przekwalifikowanie zawodowe. Kazimierz Korpowski Gorzów Wlkp.25.10.2011

Bardziej szczegółowo

Czy ochrona środowiska i odnawialne źródła energii są efektywne finansowo?

Czy ochrona środowiska i odnawialne źródła energii są efektywne finansowo? Czy ochrona środowiska i odnawialne źródła energii są efektywne finansowo? Dariusz Lipka, Małopolska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A. Kraków, 11.12.2013 r. Specyfika projektów energetyki odnawialnej -

Bardziej szczegółowo

Dotacje dla wiedzy i technologii

Dotacje dla wiedzy i technologii Dotacje dla wiedzy i technologii Ewelina Hutmańska, Wiceprezes Zarządu Capital-ECI sp. z o.o. Polskie firmy wciąż są wtórnymi innowatorami Ponad 34,5 mld zł wydały na innowacje firmy, zatrudniające powyżej

Bardziej szczegółowo

Bank BGŻ wczoraj i dziś

Bank BGŻ wczoraj i dziś Bank BGŻ wczoraj i dziś Kim jesteśmy dziś Bank lokalnych społeczności, wspierający rozwój polskich przedsiębiorstw Jesteśmy doceniani w obszarze CSR Nagrody 2014 r. Lider Rankingu Odpowiedzialności Społecznej

Bardziej szczegółowo

Zaproszenie Usługa realizowana w ramach Projektu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości Zarządzanie kompetencjami w MSP

Zaproszenie Usługa realizowana w ramach Projektu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości Zarządzanie kompetencjami w MSP Zaproszenie Usługa realizowana w ramach Projektu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości Zarządzanie kompetencjami w MSP Szanowni Państwo, Mam przyjemność zaprosić Państwa firmę do udziału w Usłudze

Bardziej szczegółowo

Zachodniopomorska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A.

Zachodniopomorska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A. Zachodniopomorska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A. Zachodniopomorska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A. powstała w 1994 roku jako spółka akcyjna, w której głównym akcjonariuszem jest Samorząd Województwa

Bardziej szczegółowo

SPRAWOZDANIE MERYTORYCZNE ZA ROK 2011

SPRAWOZDANIE MERYTORYCZNE ZA ROK 2011 SPRAWOZDANIE MERYTORYCZNE ZA ROK 2011 Fundacja Kazimierza Wielkiego jest organizacją non-profit, została zarejestrowana 22 kwietnia 2011 roku w VII Wydziale Sądu Rejonowego w Toruniu Krajowy Rejestr Sądowy,

Bardziej szczegółowo

Analiza strategiczna SWOT innowacyjności gospodarki Małopolski. Kraków, 9 marca 2012 r.

Analiza strategiczna SWOT innowacyjności gospodarki Małopolski. Kraków, 9 marca 2012 r. Analiza strategiczna SWOT innowacyjności gospodarki Małopolski Kraków, 9 marca 2012 r. Etap diagnostyczny Diagnoza pogłębiona (załącznik do RSI WM 2012-2020) Synteza diagnozy część 2 dokumentu RSI Analiza

Bardziej szczegółowo

Raport o sytuacji mikro i małych firm poprawa nastrojów polskich przedsiębiorców

Raport o sytuacji mikro i małych firm poprawa nastrojów polskich przedsiębiorców Raport o sytuacji mikro i małych firm poprawa nastrojów polskich przedsiębiorców Sopot, 13 marca 2015 Piąty raport Banku Pekao SA o sytuacji mikro i małych firm innowacje tematem specjalnym 6 910 wywiadów

Bardziej szczegółowo

Raport o sytuacji mikro i małych firm poprawa nastrojów polskich przedsiębiorców. Wrocław, 19 marca 2015

Raport o sytuacji mikro i małych firm poprawa nastrojów polskich przedsiębiorców. Wrocław, 19 marca 2015 Raport o sytuacji mikro i małych firm poprawa nastrojów polskich przedsiębiorców Wrocław, 19 marca 2015 Piąty raport Banku Pekao SA o sytuacji mikro i małych firm innowacje tematem specjalnym 6 910 wywiadów

Bardziej szczegółowo

Współpraca pracowników naukowych z parkami technologicznymi na przykładzie Finlandii - propozycja implementacji rozwiązań dla Polski

Współpraca pracowników naukowych z parkami technologicznymi na przykładzie Finlandii - propozycja implementacji rozwiązań dla Polski Współpraca pracowników naukowych z parkami technologicznymi na przykładzie Finlandii - propozycja implementacji rozwiązań dla Polski Dr inż. MBA Janusz Marszalec Centrum Edisona, Warszawa 8 kwietnia 2014

Bardziej szczegółowo

Szanowni Państwo, Koordynator Festiwalu BOSS

Szanowni Państwo, Koordynator Festiwalu BOSS Szanowni Państwo, w imieniu Fundacji Studenckie Forum Business Centre Club zwracamy się do Państwa z ofertą współpracy przy projekcie Festiwal BOSS. Mamy nadzieję, że poniższa oferta będzie dla Państwa

Bardziej szczegółowo

Antoni Guzik. Rektor, Dziekan, Profesor, wybitny Nauczyciel, Przyjaciel Młodzieży

Antoni Guzik. Rektor, Dziekan, Profesor, wybitny Nauczyciel, Przyjaciel Młodzieży Antoni Guzik Antoni Guzik Rektor, Dziekan, Profesor, wybitny Nauczyciel, Przyjaciel Młodzieży Docent Antoni Guzik urodził się 7 kwietnia 1925 r. w Izydorówce, w dawnym województwie stanisławowskim. Szkołę

Bardziej szczegółowo

Michał Zdziarski Tomasz Ludwicki

Michał Zdziarski Tomasz Ludwicki Prezentacja wyników badań Michał Zdziarski Tomasz Ludwicki Uniwersytet Warszawski PERSPEKTYWA PREZESÓW Badanie zrealizowane w okresie marzec-kwiecień 2014. Skierowane do prezesów 500 największych firm

Bardziej szczegółowo

Raport o sytuacji mikro i małych firm poprawa nastrojów polskich przedsiębiorców. Poznań, 9 kwietnia 2015

Raport o sytuacji mikro i małych firm poprawa nastrojów polskich przedsiębiorców. Poznań, 9 kwietnia 2015 Raport o sytuacji mikro i małych firm poprawa nastrojów polskich przedsiębiorców Poznań, 9 kwietnia 2015 Piąty raport Banku Pekao SA o sytuacji mikro i małych firm innowacje tematem specjalnym 6 910 wywiadów

Bardziej szczegółowo

POLSKIE TOWARZYSTWO EKONOMICZNE

POLSKIE TOWARZYSTWO EKONOMICZNE POLSKIE TOWARZYSTWO EKONOMICZNE ODDZIAŁ W BYDGOSZCZY Działalność Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego Oddział w Bydgoszczy Polskie Towarzystwo Ekonomiczne w Bydgoszczy Obszar działalności Oddział PTE w

Bardziej szczegółowo

INNOWACJE W FINANSOWANIU MMŚP

INNOWACJE W FINANSOWANIU MMŚP INNOWACJE W FINANSOWANIU MMŚP 8.30 REJESTRACJA UCZESTNIKÓW 9.15 UROCZYSTE ROZPOCZĘCIE Adam Maciejewski, Prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A., 9.30 KEYNOTE SPEAKER Jan Mroczka, Prezes Zarządu,

Bardziej szczegółowo

Wsparcie dla przedsiębiorców w nowej perspektywie finansowej 2014-2020

Wsparcie dla przedsiębiorców w nowej perspektywie finansowej 2014-2020 Wsparcie dla przedsiębiorców w nowej perspektywie finansowej 2014-2020 Marcin Łata Departament Konkurencyjności i Innowacyjności Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju Katowice, 15 kwietnia 2015 r. Alokacja

Bardziej szczegółowo

Raport o sytuacji mikro i małych firm poprawa nastrojów polskich przedsiębiorców. Olsztyn, 14 kwietnia 2015

Raport o sytuacji mikro i małych firm poprawa nastrojów polskich przedsiębiorców. Olsztyn, 14 kwietnia 2015 Raport o sytuacji mikro i małych firm poprawa nastrojów polskich przedsiębiorców Olsztyn, 14 kwietnia 2015 Piąty raport Banku Pekao SA o sytuacji mikro i małych firm innowacje tematem specjalnym 6 910

Bardziej szczegółowo

Fiszka oferty usług proinnowacyjnych

Fiszka oferty usług proinnowacyjnych Fiszka oferty usług proinnowacyjnych I. Akredytowany wykonawca 1. Nazwa wykonawcy "MERITUM" LUBELSKA GRUPA DORADCZA SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ 2. Forma prawna prowadzonej działalności Spółka

Bardziej szczegółowo

Charakterystyka studiów Podyplomowe studia skierowane są do:

Charakterystyka studiów Podyplomowe studia skierowane są do: Akademia Sztuki w Szczecinie ogłasza nabór na drugą edycję dwusemestralnych studiów podyplomowych: Zarządzanie kulturą z wybranymi aspektami zarządzania szkolnictwem artystycznym 219 godzin zajęć zostanie

Bardziej szczegółowo

RapoRt o stanie miasta 2010. Suwałki

RapoRt o stanie miasta 2010. Suwałki RapoRt o stanie miasta 2010 Suwałki Sierpień 2011 RAPORT O STANIE MIASTA 2 3 SUWAŁKI 2010 RAPORT O STANIE MIASTA 4 SUWAŁKI 2010 Szanowni Państwo, Mam przyjemność przekazać Państwu drugi Raport o stanie

Bardziej szczegółowo

Uchwała Nr XIX/214/13 Rady Miejskiej w Kowalewie Pomorskim z dnia 19 sierpnia 2013 roku

Uchwała Nr XIX/214/13 Rady Miejskiej w Kowalewie Pomorskim z dnia 19 sierpnia 2013 roku Uchwała Nr XIX/214/13 Rady Miejskiej w Kowalewie Pomorskim z dnia 19 sierpnia 2013 roku w sprawach: przystąpienia Gminy Kowalewo Pomorskie do Lokalnego Funduszu Pożyczkowego Samorządowa Polska Kowalewo

Bardziej szczegółowo

FUNDUSZ POŻYCZKOWY DLA KOBIET. Ministerstwo Gospodarki Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Jelenia Góra, grudzień 2014 r.

FUNDUSZ POŻYCZKOWY DLA KOBIET. Ministerstwo Gospodarki Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Jelenia Góra, grudzień 2014 r. FUNDUSZ POŻYCZKOWY DLA KOBIET Ministerstwo Gospodarki Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości Jelenia Góra, grudzień 2014 r. I. Fundusz pożyczkowy dla kobiet... 3 1. Termin przyjmowania wniosków... 3 2. Limity

Bardziej szczegółowo

II POWSZECHNA WYSTAWA KRAJOWA KONKURENCYJNA POLSKA POZNAŃ, 2-15 CZERWCA 2014

II POWSZECHNA WYSTAWA KRAJOWA KONKURENCYJNA POLSKA POZNAŃ, 2-15 CZERWCA 2014 M i ędzynarodo w e Targ i P oznańsk i e II POWSZECHNA WYSTAWA KRAJOWA KONKURENCYJNA POLSKA POZNAŃ, 2-15 CZERWCA 2014 Honorowy Patronat Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego WWW.PEWUKA.PL

Bardziej szczegółowo

Społeczna odpowiedzialność biznesu w firmach sektora MŚP doświadczenia i perspektywy

Społeczna odpowiedzialność biznesu w firmach sektora MŚP doświadczenia i perspektywy Społeczna odpowiedzialność biznesu w firmach sektora MŚP doświadczenia i perspektywy Aleksandra Wanat Konferencja Rozwój przedsiębiorczości w województwie śląskim w kontekście CSR Katowice 22 listopada

Bardziej szczegółowo

Rozwój Polski w warunkach stagnacji gospodarczej Unii Europejskiej

Rozwój Polski w warunkach stagnacji gospodarczej Unii Europejskiej Witold Grostal, Dyrektor Biura Strategii Polityki Pieniężnej w NBP Rozwój Polski w warunkach stagnacji gospodarczej Unii Europejskiej VII Konferencja dla Budownictwa / 14 kwietnia 2015 r. 2005Q1 2006Q1

Bardziej szczegółowo

Bank BGŻ BNP Paribas połączenie dwóch komplementarnych banków. Warszawa, 4 maja 2015 r.

Bank BGŻ BNP Paribas połączenie dwóch komplementarnych banków. Warszawa, 4 maja 2015 r. Bank BGŻ BNP Paribas połączenie dwóch komplementarnych banków Warszawa, 4 maja 2015 r. 1 Fuzja prawna połączenie dwóch Banków W wyniku połączenia Banku BGŻ i BNP Paribas Banku Polska, dwóch banków należących

Bardziej szczegółowo

Raport o sytuacji mikro i małych firm poprawa nastrojów polskich przedsiębiorców. Zielona Góra, 22 kwietnia 2015

Raport o sytuacji mikro i małych firm poprawa nastrojów polskich przedsiębiorców. Zielona Góra, 22 kwietnia 2015 Raport o sytuacji mikro i małych firm poprawa nastrojów polskich przedsiębiorców Zielona Góra, 22 kwietnia 2015 Piąty raport Banku Pekao SA o sytuacji mikro i małych firm innowacje tematem specjalnym 6

Bardziej szczegółowo

Izba Gospodarcza Regionu Płockiego

Izba Gospodarcza Regionu Płockiego Izba Gospodarcza Regionu Płockiego perspektywa Biznesu KRZYSZTOF IZMAJŁOWICZ P R E Z E S I Z B Y G O S P O D A R C Z E J R E G I O N U P Ł O C K I E G O Kim jesteśmy Izba Gospodarcza Regionu Płockiego,

Bardziej szczegółowo

Rozwiń skrzydła przy wsparciu Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości

Rozwiń skrzydła przy wsparciu Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości Rozwiń skrzydła przy wsparciu Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości 1 Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości (API) są odpowiedzią na potrzeby rynku dotyczące prowadzenia własnej działalności gospodarczej.

Bardziej szczegółowo

FINANSOWANIE INNOWACJI REKOMENDACJE DLA DOLNEGO ŚLĄSKA

FINANSOWANIE INNOWACJI REKOMENDACJE DLA DOLNEGO ŚLĄSKA FINANSOWANIE INNOWACJI REKOMENDACJE DLA DOLNEGO ŚLĄSKA prof. nzw. dr hab. Beata Filipiak Unia Europejska stoi wobec konieczności wzmocnienia swojej międzynarodowej pozycji konkurencyjnej w obliczu zmieniających

Bardziej szczegółowo

Raport miesięczny. Centrum Finansowe Banku BPS S.A. za maj 2013 roku. Warszawa, 14.06.2013 r.

Raport miesięczny. Centrum Finansowe Banku BPS S.A. za maj 2013 roku. Warszawa, 14.06.2013 r. Raport miesięczny Centrum Finansowe Banku BPS S.A. za maj 2013 roku Warszawa, 14.06.2013 r. Spis treści: 1. INFORMACJE NA TEMAT WYSTĄPIENIA TENDENCJI I ZDARZEŃ W OTOCZENIU RYNKOWYM SPÓŁKI, KTÓRE W JEJ

Bardziej szczegółowo

Droga Regionalna. Stan przygotowań do realizacji inwestycji. Rybnik, 16 listopada 2015 r

Droga Regionalna. Stan przygotowań do realizacji inwestycji. Rybnik, 16 listopada 2015 r Droga Regionalna Racibórz - Pszczyna Stan przygotowań do realizacji inwestycji Rybnik, 16 listopada 2015 r Dlaczego niemożliwe stało się możliwe? do listopada 2014 dziś Budowa drogi nie jest możliwa z

Bardziej szczegółowo

ROZWÓJ ORAZ POLITYKA GOSPODARCZA POLSKI

ROZWÓJ ORAZ POLITYKA GOSPODARCZA POLSKI ROZWÓJ ORAZ POLITYKA GOSPODARCZA POLSKI ogólnopolskie badanie ankietowe opinii ekonomistów wstępne wyniki Od stycznia do kwietnia 0 roku Zakład Polityki Gospodarczej SGH wraz z Instytutem Wiedzy i Innowacji

Bardziej szczegółowo

Partnerzy regionalni Wrocławskiego Parku Technologicznego w realizacji celów statutowych

Partnerzy regionalni Wrocławskiego Parku Technologicznego w realizacji celów statutowych WROCŁAWSKI PARK TECHNOLOGICZNY Partnerzy regionalni Wrocławskiego Parku Technologicznego w realizacji celów statutowych Marek Winkowski Wiceprezes WPT S.A. Anna Madera - Kierownik DAIP Gdańsk, 09.03.2009

Bardziej szczegółowo

F R R R. Fundacja R ozw oju R egionu R abka 2002-2006

F R R R. Fundacja R ozw oju R egionu R abka 2002-2006 F R R R Fundacja R ozw oju R egionu R abka 2002-2006 Co zrobiono od roku 2002 Zarząd F undacji R R R pełnił swoje obowiązki w składzie: Krzysztof P isiewicz P rezes Jan P yka V-ce P rezes Marek Świder

Bardziej szczegółowo

Grupa Wydawnicza Gazet Lokalnych

Grupa Wydawnicza Gazet Lokalnych Grupa Wydawnicza Gazet Lokalnych Od 2004 r. www.extrapolska.pl Wydawnictwo Gazet Regionalnych Spółka Extra Media jest wydawnictwem w 100% z kapitałem polskim, od ponad 10 lat działającym na krajowym rynku

Bardziej szczegółowo

Wspieranie małych i średnich przedsiębiorstw, ze szczególnym uwzględnieniem działalności innowacyjnej- działania PARP

Wspieranie małych i średnich przedsiębiorstw, ze szczególnym uwzględnieniem działalności innowacyjnej- działania PARP Mirosław Marek PARP, Prezes Zarządu Wspieranie małych i średnich przedsiębiorstw, ze szczególnym uwzględnieniem działalności innowacyjnej- działania PARP Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP)

Bardziej szczegółowo

Przegląd prognoz gospodarczych dla Polski i świata na lata 2013-2014. Aleksander Łaszek

Przegląd prognoz gospodarczych dla Polski i świata na lata 2013-2014. Aleksander Łaszek Przegląd prognoz gospodarczych dla Polski i świata na lata 2013-2014 Aleksander Łaszek Wzrost gospodarczy I Źródło: Komisja Europejska Komisja Europejska prognozuje w 2014 i 2015 roku przyspieszenie tempa

Bardziej szczegółowo

Izba Przemysłowo-Handlowa w Tarnowskich Górach. Strategia Izby Przemysłowo-Handlowej w Tarnowskich Górach na lata 2007-2014

Izba Przemysłowo-Handlowa w Tarnowskich Górach. Strategia Izby Przemysłowo-Handlowej w Tarnowskich Górach na lata 2007-2014 Izba Przemysłowo-Handlowa w Tarnowskich Górach Strategia Izby Przemysłowo-Handlowej w Tarnowskich Górach na lata 2007-2014 12 czerwca 2007 Misją Izby Przemysłowo-Handlowej w Tarnowskich Górach jest stworzenie

Bardziej szczegółowo

Zapis stenograficzny (228) 31. posiedzenie Komisji Gospodarki Narodowej w dniu 16 maja 2006 r.

Zapis stenograficzny (228) 31. posiedzenie Komisji Gospodarki Narodowej w dniu 16 maja 2006 r. ISSN 1643-2851 SENAT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Zapis stenograficzny (228) 31. posiedzenie Komisji Gospodarki Narodowej w dniu 16 maja 2006 r. VI kadencja Porządek obrad: 1. Rozpatrzenie ustawy o zmianie

Bardziej szczegółowo

Podsumowanie rekrutacji London Study Excursion 2013

Podsumowanie rekrutacji London Study Excursion 2013 Podsumowanie rekrutacji London Study Excursion 203 Rekrutacja do kolejnej edycji London Study Excursion została zakończona. Po trwającym blisko dwa miesiące procesie rekrutacji, który był także okresem

Bardziej szczegółowo

SOPOCKI DWUMIESIĘCZNIK POZARZĄDOWY STYCZEŃ LUTY

SOPOCKI DWUMIESIĘCZNIK POZARZĄDOWY STYCZEŃ LUTY SOPOCKI DWUMIESIĘCZNIK POZARZĄDOWY STYCZEŃ LUTY SPOŁECZEŃSTWO / POMOC SPOŁECZNA / ZDROWIE / GOSPODARKA... 2 NAUKA / EDUKACJA... 5 KULTURA I SZTUKA... 7 EKOLOGIA/OCHRONA ŚRODOWISKA/TURYSTYKA I KRAJOZNAWSTWO...

Bardziej szczegółowo

Raport o sytuacji mikro i małych firm poprawa nastrojów polskich przedsiębiorców. Szczecin, 16 kwietnia 2015

Raport o sytuacji mikro i małych firm poprawa nastrojów polskich przedsiębiorców. Szczecin, 16 kwietnia 2015 Raport o sytuacji mikro i małych firm poprawa nastrojów polskich przedsiębiorców Szczecin, 16 kwietnia 2015 Piąty raport Banku Pekao SA o sytuacji mikro i małych firm innowacje tematem specjalnym 6 910

Bardziej szczegółowo

Fundusze Unii Europejskiej wspierające zakładanie i rozwój własnej działalności gospodarczej

Fundusze Unii Europejskiej wspierające zakładanie i rozwój własnej działalności gospodarczej Fundusze Unii Europejskiej wspierające zakładanie i rozwój własnej działalności gospodarczej Iwona Czaplikowska Górnośląska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A. Bielsko Biała, 22 października 2009 r. Program

Bardziej szczegółowo

Stan i prognoza koniunktury gospodarczej

Stan i prognoza koniunktury gospodarczej 222 df Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową przedstawia osiemdziesiąty piąty kwartalny raport oceniający stan koniunktury gospodarczej w Polsce (IV kwartał 2014 r.) oraz prognozy na lata 2015 2016 KWARTALNE

Bardziej szczegółowo

BIAŁORUŚ BIULETYN ELEKTRONICZNY 08 / LISTOPAD 2013

BIAŁORUŚ BIULETYN ELEKTRONICZNY 08 / LISTOPAD 2013 BIAŁORUŚ BIULETYN ELEKTRONICZNY STOSUNKI POLSKO-BIAŁORUSKIE Białoruś jest ważnym partnerem dla Polski ze względu na jej bliskie sąsiedztwo i wspólną historię. Dlatego Polska, również w ramach Unii Europejskiej,

Bardziej szczegółowo

ROZWÓJ POTENCJAŁU GOSPODARCZEGO POWIATU ŚWIDNICKIEGO POPRZEZ UTWORZENIE INKUBATORA LOTNICZEGO

ROZWÓJ POTENCJAŁU GOSPODARCZEGO POWIATU ŚWIDNICKIEGO POPRZEZ UTWORZENIE INKUBATORA LOTNICZEGO ROZWÓJ POTENCJAŁU GOSPODARCZEGO POWIATU ŚWIDNICKIEGO POPRZEZ UTWORZENIE INKUBATORA LOTNICZEGO projekt realizowany przez Powiat Świdnicki w Świdniku w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa

Bardziej szczegółowo

O C O Ś O 1 C B Ę. Katowice, 12 listopada 2007 r.

O C O Ś O 1 C B Ę. Katowice, 12 listopada 2007 r. A Ł A I B I O C O Ś K T S O 1 S L Z A E C BI MI IOR B Ę I S D E Z R P Katowice, 12 listopada 2007 r. Bielsko-Biała to miasto ludzi przedsiębiorczych, czego potwierdzeniem jest wysoki odsetek zarejestrowanych

Bardziej szczegółowo

I FORUM FUNDUSZY EUROPEJSKICH Fundusze Europejskie efekty, moŝliwości i perspektywy

I FORUM FUNDUSZY EUROPEJSKICH Fundusze Europejskie efekty, moŝliwości i perspektywy I FORUM FUNDUSZY EUROPEJSKICH Fundusze Europejskie efekty, moŝliwości i perspektywy PROGRAM BLOKU FINANSOWEGO* PIENIĄDZ ROBI PIENIĄDZ czyli rola i wsparcie instytucji finansowych w procesie wykorzystania

Bardziej szczegółowo

1. Grzegorz Bolek Lato w Podkowie Leśnej Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie dyplom z wyróżnieniem. Uprawia malarstwo olejne, jest

1. Grzegorz Bolek Lato w Podkowie Leśnej Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie dyplom z wyróżnieniem. Uprawia malarstwo olejne, jest 1. Grzegorz Bolek Lato w Podkowie Leśnej Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie dyplom z wyróżnieniem. Uprawia malarstwo olejne, jest znakomitym pedagogiem związanym z podkowiańską szkołą, gdzie

Bardziej szczegółowo

1. Innowacyjne inwestycje w Działaniu 4.4 2. Paszport do eksportu w Działaniu 6.1 3. Gospodarka elektroniczna w Działaniach 8.1 i 8.2 4.

1. Innowacyjne inwestycje w Działaniu 4.4 2. Paszport do eksportu w Działaniu 6.1 3. Gospodarka elektroniczna w Działaniach 8.1 i 8.2 4. 1. Innowacyjne inwestycje w Działaniu 4.4 2. Paszport do eksportu w Działaniu 6.1 3. Gospodarka elektroniczna w Działaniach 8.1 i 8.2 4. Inne możliwości 3 Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka Działanie

Bardziej szczegółowo

RAPORT KWARTALNY PROJEKTU Nr 1 Styczeń 2010

RAPORT KWARTALNY PROJEKTU Nr 1 Styczeń 2010 Strona1 Miasteczko Multimedialne Sp. z o.o. Stowarzyszenie Klaster Multimediów i Systemów Informacyjnych Projekt Kapitał na start w innowacje - promocja innowacji w środowisku biznesowym i naukowym RAPORT

Bardziej szczegółowo

Raport o sytuacji mikro i małych firm w roku 2013. Wrocław, 9 kwietnia 2014

Raport o sytuacji mikro i małych firm w roku 2013. Wrocław, 9 kwietnia 2014 Raport o sytuacji mikro i małych firm w roku 2013 Wrocław, 9 kwietnia 2014 Już po raz czwarty Bank Pekao przedstawia raport o sytuacji mikro i małych firm 7 tysięcy wywiadów z właścicielami firm, Badania

Bardziej szczegółowo

Zakres merytoryczny konkursu składania wniosków

Zakres merytoryczny konkursu składania wniosków Program Priorytet/ Działanie/ Poddziałanie Zakres merytoryczny konkursu Termin składania wniosków Więcej informacji Polsko- Amerykańska Fundacja Wolności, Fundacja Edukacji dla Demokracji Konkurs grantowy

Bardziej szczegółowo

Konsultacje społeczne Regionalny Plan Rozwoju Ekonomii Społecznej w Województwie Małopolskim na lata 2013-2020

Konsultacje społeczne Regionalny Plan Rozwoju Ekonomii Społecznej w Województwie Małopolskim na lata 2013-2020 Konsultacje społeczne Regionalny Plan Rozwoju Ekonomii Społecznej w Województwie Małopolskim na lata 2013-2020 SEKTOR EKONOMII SPOŁECZNEJ W MAŁOPOLSCE 1. Małopolska jest uznawana za lidera ekonomii społecznej:

Bardziej szczegółowo

Zestawienie ocen minionego roku w latach 1963-2013

Zestawienie ocen minionego roku w latach 1963-2013 1963-2013 ocena netto mijającego roku Niemal od początków swojej działalności badawczej OBOP teraz TNS Polska zwykle pod koniec roku zwracał się do Polaków z prośbą o podsumowanie starego roku. Pytaliśmy,

Bardziej szczegółowo

Krajowy System Usług. oferta perspektywy rozwoju współpraca z regionami. Agata Wieruszewska 14 czerwiec 2011

Krajowy System Usług. oferta perspektywy rozwoju współpraca z regionami. Agata Wieruszewska 14 czerwiec 2011 2011 Krajowy System Usług oferta perspektywy rozwoju współpraca z regionami Agata Wieruszewska 14 czerwiec 2011 Krajowy System Usług (KSU) to oferta usług dla osób przedsiębiorczych w kraju - firm z sektora

Bardziej szczegółowo

OPIS DOBREJ PRAKTYKI. ambas@ambas.pl. w radach i komitetach utworzonych przez władze publiczne

OPIS DOBREJ PRAKTYKI. ambas@ambas.pl. w radach i komitetach utworzonych przez władze publiczne OPIS DOBREJ PRAKTYKI 1. Dane dotyczące podmiotu ubiegającego się o wpis nazwa inicjatywy nazwa podmiotu Polska Sieć Ambasadorów Przedsiębiorczości Kobiet Urszula Ciołeszynska - Fundatorka i Prezes Fundacji

Bardziej szczegółowo

Oszczędzanie a inwestowanie..

Oszczędzanie a inwestowanie.. Oszczędzanie a inwestowanie.. Oszczędzanie to zabezpieczenie nadmiaru środków finansowych niewykorzystanych na bieżącą konsumpcję oraz czerpanie z tego tytułu korzyści w postaci odsetek. Jest to czynność

Bardziej szczegółowo

Serdecznie zachęcamy do udziału w warsztatach pt.: PRZYGOTOWANIE WNIOSKÓW APLIKACYJNYCH W RAMACH PO WER PRZY WYKORZYSTANIU PLATFORMY SOWA

Serdecznie zachęcamy do udziału w warsztatach pt.: PRZYGOTOWANIE WNIOSKÓW APLIKACYJNYCH W RAMACH PO WER PRZY WYKORZYSTANIU PLATFORMY SOWA Serdecznie zachęcamy do udziału w warsztatach pt.: PRZYGOTOWANIE WNIOSKÓW APLIKACYJNYCH W RAMACH PO WER PRZY WYKORZYSTANIU PLATFORMY SOWA ADRESACI WARSZTATÓW DO UDZIAŁU W WARSZTATACH ZAPRASZAMY: wszystkie

Bardziej szczegółowo

Projekt miał szeroki zasięg terytorialny. Obejmował uczestników z placówek oświatowych z 14 województw w kraju. Składał się z dwóch modułów:

Projekt miał szeroki zasięg terytorialny. Obejmował uczestników z placówek oświatowych z 14 województw w kraju. Składał się z dwóch modułów: Fundacja Rodzice Szkole ul. Marszałkowska 140/62c, 00-061 Warszawa tel.: 721 326 336, fax: (22) 398 48 04 www.rodziceszkole.edu.pl kontakt@rodziceszkole.edu.pl Nr KRS: 0000268115, REGON: 140781919, NIP:

Bardziej szczegółowo

Nagrody i wyróżnienia dla UGZ

Nagrody i wyróżnienia dla UGZ Nagrody i wyróżnienia dla UGZ Gmina Zabierzów otrzymuje wiele nagród i wyróżnień, które są dla nas powodem do dumy, zachętą do starań w zakresie realizacji zadań oraz mobilizują nas do pracy nad dalszym

Bardziej szczegółowo

Konferencja Perspektywy rozwoju przedsiębiorczości w regionie Lubelskim -wnioski i rekomendacje z badań przedsiębiorców

Konferencja Perspektywy rozwoju przedsiębiorczości w regionie Lubelskim -wnioski i rekomendacje z badań przedsiębiorców Uprzejmie informujemy, że działający przy Europejskim Domu Spotkań-Fundacji Nowy Staw, Instytut Rynku Pracy www.irp-fundacja.pl od kilku lat realizuje projekty mające na celu aktywizację osób bezrobotnych,

Bardziej szczegółowo

Raport o sytuacji mikro i małych firm w roku 2013. Olsztyn, 24 marca 2014

Raport o sytuacji mikro i małych firm w roku 2013. Olsztyn, 24 marca 2014 Raport o sytuacji mikro i małych firm w roku 2013 Olsztyn, 24 marca 2014 Już po raz czwarty Bank Pekao przedstawia raport o sytuacji mikro i małych firm 7 tysięcy wywiadów z właścicielami firm, Badania

Bardziej szczegółowo

Dobrze służy ludziom. Nowa odsłona Banku BGŻ. Warszawa, 13 marca, 2012 r.

Dobrze służy ludziom. Nowa odsłona Banku BGŻ. Warszawa, 13 marca, 2012 r. Dobrze służy ludziom Nowa odsłona Banku BGŻ Warszawa, 13 marca, 2012 r. Kim jesteśmy dziś Prawie 400 oddziałów w 90 proc. powiatów w Polsce Bank lokalnych społeczności, wspierający rozwój polskich przedsiębiorstw

Bardziej szczegółowo

NAGRODA im. JÓZEFA DIETLA

NAGRODA im. JÓZEFA DIETLA NAGRODA im. JÓZEFA DIETLA OFERTA WSPÓŁPRACY O Nagrodzie Zwracamy się z prośbą o dofinansowanie lub sponsoring wydarzenia. Korporacja Samorządowa im. Józefa Dietla chcąc wyróżnić osoby i instytucje działające

Bardziej szczegółowo

KRYTERIA OCENY FIRM KONKURS LIDER PRZEDSIĘBIORCZOŚCI ROKU 2015

KRYTERIA OCENY FIRM KONKURS LIDER PRZEDSIĘBIORCZOŚCI ROKU 2015 KRYTERIA OCENY FIRM KONKURS LIDER PRZEDSIĘBIORCZOŚCI ROKU 2015 Konkurs Lider Przedsiębiorczości Roku 2015 składa się z dwóch etapów: 1/ I Etap - kompletowanie dokumentacji dotyczącej działalności i osiągnięć

Bardziej szczegółowo

2 O 1 4 O D P O W I E D Z I A L N Y B I Z N E S. 8Społeczeństwo

2 O 1 4 O D P O W I E D Z I A L N Y B I Z N E S. 8Społeczeństwo O O D P O W I E D Z I A L N Y B I Z N E S O O D P O W I E D Z I A L N Y B I Z N E S.. Działalność prospołeczna Program społeczny Nikifory Od 00 roku jest stałym partnerem Fundacji Wspólna Droga przy realizacji

Bardziej szczegółowo

Tu powstała Polska upowszechnianie wiedzy i poprawa świadomości Polaków na temat rodowodu historycznego państwa polskiego

Tu powstała Polska upowszechnianie wiedzy i poprawa świadomości Polaków na temat rodowodu historycznego państwa polskiego Tu powstała Polska upowszechnianie wiedzy i poprawa świadomości Polaków na temat rodowodu historycznego państwa polskiego Kandydat do nagrody i tytułu Strażnik Dziedzictwa Rzeczypospolitej Custos Monumentorum

Bardziej szczegółowo

W związku z przypadającym w dniu 8 marca Dniem Kobiet postanowiliśmy przyjrzed się zawodowej sytuacji pao w Polsce.

W związku z przypadającym w dniu 8 marca Dniem Kobiet postanowiliśmy przyjrzed się zawodowej sytuacji pao w Polsce. W związku z przypadającym w dniu 8 marca Dniem Kobiet postanowiliśmy przyjrzed się zawodowej sytuacji pao w Polsce. Mimo, że pozycja kobiet na rynku pracy w Polsce stale się poprawia, to wciąż widoczne

Bardziej szczegółowo

Strategia dla Klastra IT. Styczeń 2015

Strategia dla Klastra IT. Styczeń 2015 Strategia dla Klastra IT Styczeń 2015 Sytuacja wyjściowa Leszczyńskie Klaster firm branży Informatycznej został utworzony w 4 kwartale 2014 r. z inicjatywy 12 firm działających w branży IT i posiadających

Bardziej szczegółowo

ANG SPÓŁDZIELNIA DORADCÓW KREDYTOWYCH I GRUPA ANG ZARZĄD I RADA NADZORCZA MISJA, WIZJA I WARTOŚCI OBOWIĄZUJĄCE W RAPORTOWANYM OKRESIE 2

ANG SPÓŁDZIELNIA DORADCÓW KREDYTOWYCH I GRUPA ANG ZARZĄD I RADA NADZORCZA MISJA, WIZJA I WARTOŚCI OBOWIĄZUJĄCE W RAPORTOWANYM OKRESIE 2 wania. 03 ANG SPÓŁDZIELNIA DORADCÓW KREDYTOWYCH I GRUPA ANG ANG SPÓŁDZIELNIA DORADCÓW KREDYTOWYCH Powstała w 2010 roku Spółdzielnia ANG jest częścią Grupy ANG, w skład której wchodzą firmy realizujące

Bardziej szczegółowo

Finansowanie inwestycji proekologicznych i innowacyjnych przez Bank Ochrony Środowiska S.A.

Finansowanie inwestycji proekologicznych i innowacyjnych przez Bank Ochrony Środowiska S.A. Olsztyn; 14 marca 2012 r. Bank Ochrony Środowiska SA Lucyna Cywińska-Konopka Główny Ekolog Finansowanie inwestycji proekologicznych i innowacyjnych przez Bank Ochrony Środowiska S.A. Formy finansowania

Bardziej szczegółowo

Stan i prognoza koniunktury gospodarczej

Stan i prognoza koniunktury gospodarczej 222 df Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową przedstawia osiemdziesiąty siódmy kwartalny raport oceniający stan koniunktury gospodarczej w Polsce ( kwartał 2015 r.) oraz prognozy na lata 2015 2016 KWARTALNE

Bardziej szczegółowo

PRZEDSIĘBIORCZY NAUKOWIEC

PRZEDSIĘBIORCZY NAUKOWIEC Zapraszamy do udziału w bezpłatnym projekcie szkoleniowym PRZEDSIĘBIORCZY NAUKOWIEC www.spin.pm2pm.pl Projekt jest współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego Kraków, dn. 23.11.2010

Bardziej szczegółowo

Ekoinnowacje w Polsce w aspekcie możliwości współpracy nauki z biznesem. Paweł Woźniak EKOS Poznań sp. z o.o.

Ekoinnowacje w Polsce w aspekcie możliwości współpracy nauki z biznesem. Paweł Woźniak EKOS Poznań sp. z o.o. Ekoinnowacje w Polsce w aspekcie możliwości współpracy nauki z biznesem Paweł Woźniak EKOS Poznań sp. z o.o. EKOS Poznań jako nazwa handlowa funkcjonuje na rynku od 1987. Głównymi obszarami działalności

Bardziej szczegółowo

GOTOWI DO KARIERY. na Wydziale Gospodarki Międzynarodowej

GOTOWI DO KARIERY. na Wydziale Gospodarki Międzynarodowej GOTOWI DO KARIERY na Wydziale Gospodarki Międzynarodowej 1. KANDYDACI Masz otwarty umysł? Rynek Polski to dla Ciebie za mało i chcesz swobodnie poruszać się po gospodarce zglobalizowanego świata, odnosząc

Bardziej szczegółowo

Polski rynek hotelowy w 2013 r. ciężka konkurencja na rynku

Polski rynek hotelowy w 2013 r. ciężka konkurencja na rynku Polski rynek hotelowy w 2013 r. ciężka konkurencja na rynku Rok 2012 rynek w rozkwicie Liczba hoteli w Polsce szybko rośnie z każdym rokiem. Według danych GUS w 2012 r. było w Polsce 2014 hoteli, wobec

Bardziej szczegółowo

Anna Ober Aleksandra Szcześniak 09.05.2014

Anna Ober Aleksandra Szcześniak 09.05.2014 Anna Ober Aleksandra Szcześniak 09.05.2014 http://www.funduszeeuropejskie.gov.pl/2014_2020/strony/ glowna.aspx 2 I Wsparcie prowadzenia prac B+R przez przedsiębiorstwa oraz konsorcja naukowoprzemysłowe

Bardziej szczegółowo

STATUT Fundacji MadMoth Publishing. Rozdział I Postanowienia ogólne

STATUT Fundacji MadMoth Publishing. Rozdział I Postanowienia ogólne STATUT Fundacji MadMoth Publishing Rozdział I Postanowienia ogólne 1 1. Fundacja działająca pod nazwą Fundacja MadMoth Publishing, zwana dalej Fundacją została ustanowiona w roku 2015 przez: Pawła Leszczyńskiego

Bardziej szczegółowo

SPRAWOZDANIE MERYTORYCZNE FUNDACJI ROZWOJU BIZNESU STARTER Z SIEDZIBĄ W WARSZAWIE ZA ROK 2013

SPRAWOZDANIE MERYTORYCZNE FUNDACJI ROZWOJU BIZNESU STARTER Z SIEDZIBĄ W WARSZAWIE ZA ROK 2013 Fundacja Rozwoju Biznesu STARTER Al. Wyścigowa 14 lok. 402 02-681 Warszawa tel./fax 22 436 10 98 KRS 0000320647 Warszawa, 19 grudnia 2014 roku Podstawa prawna sporządzenia sprawozdania: 1) Ustawa z dnia

Bardziej szczegółowo

KONFERENCJA Infrastruktura wiejska drogą do sukcesu gospodarczego regionów

KONFERENCJA Infrastruktura wiejska drogą do sukcesu gospodarczego regionów KONFERENCJA Infrastruktura wiejska drogą do sukcesu gospodarczego regionów Panel W zgodzie z naturą i kulturą czyli jak skutecznie wspierać rozwój infrastruktury na wsi? Warszawa, 28 października 2010

Bardziej szczegółowo

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Przemysłu Hutniczego Koło przy Koksowni Przyjaźń Sp. z o.o. w Dąbrowie Górniczej. Koksownia Przyjaźń Sp. z o.o.

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Przemysłu Hutniczego Koło przy Koksowni Przyjaźń Sp. z o.o. w Dąbrowie Górniczej. Koksownia Przyjaźń Sp. z o.o. Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Przemysłu Hutniczego Koło przy Koksowni Przyjaźń Sp. z o.o. w Dąbrowie Górniczej Kluczowe daty rozwoju Koksowni Przyjaźń Sp. z o.o. 1987 Uruchomienie Zakładów Koksowniczych

Bardziej szczegółowo

MARZYCIELE I RZEMIEŚLNICY DOM INNOWACJI SPOŁECZNYCH. październik 2014 - czerwiec 2015

MARZYCIELE I RZEMIEŚLNICY DOM INNOWACJI SPOŁECZNYCH. październik 2014 - czerwiec 2015 październik 2014 - czerwiec 2015 Grzegorz Lewandowski PRZESTRZEŃ FIZYCZNA I INTELEKTUALNA IDEA - wspieramy nowatorskie działania na rzecz społecznej zmiany - wypracowujemy i testujemy rozwiązania związane

Bardziej szczegółowo

Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka

Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka Cel główny: Rozwój polskiej gospodarki w oparciu o innowacyjne przedsiębiorstwa Cele szczegółowe: zwiększenie innowacyjności przedsiębiorstw, wzrost konkurencyjności

Bardziej szczegółowo

Źródła finansowania badań przemysłowych i prac rozwojowych oraz wdrożeń innowacji

Źródła finansowania badań przemysłowych i prac rozwojowych oraz wdrożeń innowacji Źródła finansowania badań przemysłowych i prac rozwojowych oraz wdrożeń innowacji Agnieszka Matuszak 1 Strona 0 ŹRÓDŁA FINANSOWANIA BADAŃ PRZEMYSŁOWYCH I PRAC ROZWOJOWYCH ORAZ WDROŻEŃ INNOWACJI Jednym

Bardziej szczegółowo

Wyniki finansowe ULMA Construccion Polska S.A. w 2013 r. Warszawa 17 marca 2014 r.

Wyniki finansowe ULMA Construccion Polska S.A. w 2013 r. Warszawa 17 marca 2014 r. Wyniki finansowe ULMA Construccion Polska S.A. w 2013 r. Warszawa 17 marca 2014 r. Spis treści 2 Rynek budowlany w Polsce w 2013 r. slajdy 3-10 Wyniki finansowe w 2013 r. slajdy 11-14 Rynek budowlany w

Bardziej szczegółowo

Wybór promotorów prac magisterskich

Wybór promotorów prac magisterskich Wydział Nauk Ekonomicznych (rok akademicki 2013/2014) Wybór promotorów prac magisterskich na kierunku Finanse i Rachunkowość studia niestacjonarne Katedry zasilające tzw. minimum kadrowe dla kierunku Finanse

Bardziej szczegółowo

Perspektywy rozwoju Aglomeracji Wałbrzyskiej i współpracy z pracodawcami w 2014 roku"

Perspektywy rozwoju Aglomeracji Wałbrzyskiej i współpracy z pracodawcami w 2014 roku Perspektywy rozwoju Aglomeracji Wałbrzyskiej i współpracy z pracodawcami w 2014 roku" Dr Roman Szełemej Prezydent Wałbrzycha Wałbrzych, dn. 18 grudnia 2013 r. ul. Szczawieńska 2 58-310 Szczawno Zdrój biuro@dolnoslascy-pracodawcy.pl

Bardziej szczegółowo

Wsparcie przedsiębiorców w latach 2014-2020 możliwości pozyskania dofinansowania w nowej perspektywie unijnej

Wsparcie przedsiębiorców w latach 2014-2020 możliwości pozyskania dofinansowania w nowej perspektywie unijnej Wsparcie przedsiębiorców w latach 2014-2020 możliwości pozyskania dofinansowania w nowej perspektywie unijnej Iwona Wendel Podsekretarz Stanu Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju Warszawa, 22 maja 2014

Bardziej szczegółowo

KONKURS GDYŃSKI BIZNESPLAN

KONKURS GDYŃSKI BIZNESPLAN KONKURS GDYŃSKI BIZNESPLAN 1. Geneza projektu 2. Cele projektu krótkoterminowe długoterminowe 3. Grupa docelowa projektu 4. Przebieg realizacji projektu 5. Korzyści z udziału w konkursie GENEZA PROJEKTU

Bardziej szczegółowo

OFERT PRZYBYWA, ALE NIE DLA WSZYSTKICH

OFERT PRZYBYWA, ALE NIE DLA WSZYSTKICH Warszawa, 18 kwietnia 2011 r. OFERT PRZYBYWA, ALE NIE DLA WSZYSTKICH Raport Pracuj.pl Rynek Pracy Specjalistów w I kwartale 2011 roku Przybywa ofert pracy. W I kwartale 2011 ogłoszeń w serwisie Pracuj.pl

Bardziej szczegółowo

ZAPROSZENIE NA KONFERENCJĘ DLA FIRM RODZINNYCH. Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego

ZAPROSZENIE NA KONFERENCJĘ DLA FIRM RODZINNYCH. Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego ZAPROSZENIE NA KONFERENCJĘ DLA FIRM RODZINNYCH Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego Sukcesja w firmie rodzinnej Firma rodzinna to coś więcej niż miejsce

Bardziej szczegółowo

11, 12 października 2011

11, 12 października 2011 11, 12 października 2011 WROCŁAW Hotel Mercure Panorama DZIEŃ I 11 października 2011r. Konferencja Naukowo- Informacyjna Ponadregionalnej Sieci Aniołów Biznesu- Innowacja 11.30 12.00 Rejestracja uczestników,

Bardziej szczegółowo

C E N T R U M D O R A D Z T W A R O L N I C Z E G O z siedzibą w Brwinowie R E G U L A M I N XV EDYCJI OGÓLNOPOLSKIEGO KONKURSU SPOSÓB NA SUKCES

C E N T R U M D O R A D Z T W A R O L N I C Z E G O z siedzibą w Brwinowie R E G U L A M I N XV EDYCJI OGÓLNOPOLSKIEGO KONKURSU SPOSÓB NA SUKCES C E N T R U M D O R A D Z T W A R O L N I C Z E G O z siedzibą w Brwinowie R E G U L A M I N XV EDYCJI OGÓLNOPOLSKIEGO KONKURSU SPOSÓB NA SUKCES na najlepsze działania przedsiębiorcze i społeczne na obszarach

Bardziej szczegółowo

Wyniki finansowe ULMA Construccion Polska S.A. w III kwartale 2013 roku. Warszawa, 14 listopada 2013 r.

Wyniki finansowe ULMA Construccion Polska S.A. w III kwartale 2013 roku. Warszawa, 14 listopada 2013 r. Wyniki finansowe ULMA Construccion Polska S.A. w III kwartale 2013 roku Warszawa, 14 listopada 2013 r. 2 Spis treści Rynek budowlany w Polsce w III kw. 2013 3 Wyniki finansowe w III kwartale 2013 r. 11

Bardziej szczegółowo

RAPORT MIESIĘCZNY Marka S.A. KWIECIEŃ 2013 r.

RAPORT MIESIĘCZNY Marka S.A. KWIECIEŃ 2013 r. RAPORT MIESIĘCZNY Marka S.A. KWIECIEŃ 2013 r. Białystok, 13 maj 2013 r. 1 z 6 Spis treści: 1. Informacje na temat wystąpienia tendencji i zdarzeń w otoczeniu rynkowym Spółki, które w jej ocenie mogą mieć

Bardziej szczegółowo