JVi. 51. Warszawa, <1. 19 Grudnia 1886 r. T o m V.

Save this PDF as:
 WORD  PNG  TXT  JPG

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "JVi. 51. Warszawa, <1. 19 Grudnia 1886 r. T o m V."

Transkrypt

1 JVi. 51. Warszawa, <1. 19 Grudnia 1886 r. T o m V. TYGODNIK POPULARNY, POŚWIĘCONY NAUKOM PRZYRODNICZYM. PRENUMERATA WSZECHSW1ATA. W W arszawie: rocznie rs. 8 kw artalnie 2 Z przesyłką pocztową: rocznie 10 półrocznie 5 Prenumerować można w R edakeyi Wszechświata i we wszystkich księgarniach w krau i zagranicą. Komitet R eiakcyny stanowią: P. P. Dr. T. Chałubiński, J. Aleksandrowicz b. dziekan Uniw., mag. K. Deike, mag. S. Kramsztyk, Wł. Kwietniewski, J. Natanson, Dr J. Siemiradzki i mag. A. Ślósarski. AVszechświat przymue ogłoszenia, których treść ma akikolw iek związek z nauką, na następuących warunkach: Za 1 wiersz zwykłego druku w szpalcie albo ego miesce pobiera się za pierwszy raz kop. 7 72) za sześć następnych razy kop. 0, za dalsze kop. 6. A. d r e s!e ed.a,3s:c;yi: IK Ireu łso-w słsiie-ie ^rzea.reiieście, 3>Tx

2 802 WSZECHŚWIAT. N r 51. D r ALOIZY ALTH n a p i s a ł G -. O. K łos po kłosie, pełny zdrow ego i pożytecznego ziarna, ubyw a nam na niwie działalności naukowó. Do strat, akieśm y ponieśli ostatniemi czasy w szeregu mężów nauki, przybywa nam nowa i nader bolesna strata przez niedawny zgon ś. p, dra Aloizego A lth a, prof. gieologii i m ineralogii przy uniw ersytecie Jagielońskim w K ra k o wie. D nia 4 Listopada b. r., o godzinie 8 wieczorem zakończył on żywot wypełniony niezm ordowaną, cichą i wytrw ałą, pracą. Urodzony d. 2 Czerwca 1819 r. w C zerniowcach, ś. p. Al. A lth otrzym ał tamże początkowe wykształcenie, uczęszczaąc do szkół i na ówczesne kursa praw nicze. N a stępnie studya wyższe odbywał i ukończył we Lwowie, na wydziale prawniczym, gdzie też w r otrzym ał stopień doktora praw. Ju ż w latacli młodzieńczych ś. p. A lth okazywał niezwykłe zamiłowanie do nauk przyrodniczych, a szczególnie do gieologii, które się z całym sapałem sił m łodzieńczych oddawał. Okres czasu, na który rozwiniętem u uż umysłowi m łodzieńca p rz y p ad ał w ybór stanowczy przyszłe działalności naukowó, nie był wcale pomyślny dla nauk przyrodniczych. Zwinięcie w tym okresie czasu kilku wyższych zakładów nau-! kowych, akoto: wyższe szkoły w K rze- mieńcu i A kadem ii wileńskie, a przytem eszcze chwilowe wówczas zaniedbanie wogóle nauk pozytyw nych, oddziaływ ało zgubnie na dalszy rozwó wiedzy p rz y ro d n i cze w k rau, a przez to samo niknęła rę komia zaęcia w tym kierunku pewnego i zabespieczaącego stanow iska. Tym to okolicznościom przypisać należy, że młody wówczas zwolennik nauk przyrodniczych, zmuszony zabespieczyć niezawisły byt swoe przyszłości, w ybrał sobie zawód praw niczy, w którym się kształcił fachowo. Tem niem nie ednakże, gieologia nie p rzestaw a ła być dla niego ciągle celem ulubionym, do którego przez całe życie swoe statecznie i wytrwale dążył. Pomimo zatrudnień, a - kich mu dostarczało z w ielkiem powodze- i 1 niem zamowane przez niego od roku 1841 stanowdsko adw okata kraow ego we L w o wie, znadow ał on czas dla badań gieologicznych okolicy, w które zamieszkiwał. W ynikiem tych badań było dzieło ego, ogłoszone w W iedniu w r Geognostiscbpaleontologische Beschreibung der nachsten Umgebung von Lem berg, które wywołało uznanie ścisłe i sumienne pracy. W pięć lat późnie, w r. 1855, ukazały się w druku spostrzeżenia ego gieologiczne w K a rp a tach marmaroskich, w artykule Ein Ausflug in die m armaroscher K arpatten, drukowane w M ittheiiungen der k. k. Geolog. Gesellschaft, t. II, a także rzecz O bryłach kulistych, znaduących się w okolicy K a łusza i Ładawy na Podolu (Roczn. Tow. nauk. K rak. t. X X X I). W e trzy lata późnie (1858), podae A lth wiadomość o utw o rze gipsowym północnych K arp at (Ueber die Gypsformation der Nord - K arpatten- L ander), zamieszczoną w Jahrb. d. Geolog. R eichs-a nstalt. W ielostronność wykształcenia ś. p. A ltha zapewniła mu liczne zaszczytne i wybitne stanowiska. O d r. 1848, w którym ostatecznie zam ianowany został adw okatem, a którą to godność naprzód we Lwowie, a od roku 1855 w Krakowie około lat 20-u godnie sprawował, w tymże roku wybrany został posłem miasta Czerniowiec do ówczesnego Semu prowincyonalnego we Lwowie. W r powołany został do Komitetu, którem u poruczono przedłożenie wniosków do organizacyi sądownictwa w Bukowinie, oraz do K om itetu, maącego wypracować proekt organizacyi obrony obywatelskie (Biirgerwehr). B rał on dale udział czynny w ułożeniu ustawy o prawie swoszczyzny statutu gminnego dla m. Czerniowic i ustawy o polowaniu. W r został m ianowany członkiem państwowe komisyi egzam inacyne w oddziale prawniczym, do które do końca życia należał. W uznaniu prac ego gieologicznych, powołany został na członka licznych towarzystw naukowych, ako to: Towarzystwa badaczy przyrody w A ltenburgu, Tow arz. lekarzy i p rzyrodników wr Jassach, Towarz. gieologicznego francuskiego w P aryżu, Tow arz. gospodarczego galicyskiego we Lwowie, Towarz. Lotos w P ra d z e, Tow arz. rolniczego

3 N r 51. WSZECHŚWIAT. 803 w Lublanie, Towarz. kultury kraowe i zbadania krau w Czerni owcach, Towarz. przyrodniczego Siedm iogrodzkiego, P ań stwowego Instytutu gieologicznego, oraz Towarz. gieograficznego w W iedniu, Towarz. gospodarczego w Krakowie, Rady górnicze we Lwowie, wreszcie, od r Towarz. naukowego krakowskiego, po przeobrażeniu którego w A kadem ią Umieętności, został on ć członkiem zwyczanym. T u przewodniczył on lat kilka Komisyi fizy ograficznó, a Sekcyi gicologicznć do końca życia. W r Uniw ersytet Jagieloński w K rakowie powołał ś. p. A ltlia na profesora opróżnione wówczas po prof. Zepharovichu [ katedry m ineralogii, z wylcładowem ęzykiem polskim i z praw em wyątkowym prowadzenia ednocześnie adw okatury. Na posadzie tó we trzy lata późnió zatw ierdzonym on został profesorem zwyczanym, a w lat kilka, około r. 1876, składa on adwokaturę i oddae się zupełnie ulubionć przez siebie umieętności gieologii. Jako profesor Uniwex-sytetu, w którym po trzykroć był on Dziekanem wydz. filozoficznego i ak o członek Akadem ii um ieętności, ś. p. A lth bierze czynny i gorliwy udział we wszystkich pracach gieologicz- nych, dotyczących szczególnie krau, który, całą. siłą poczciwó swó duszy umiłował. \ Odtąd rospoczyna się ego cicha, wytrwała i systematyczna praca badawcza. Rok ro cznie przedsiębierze on wycieczki w rozmaite miesco\vrości. W następstwie tych prac nieustannych, a napiętnow anych ścisłą sumiennością badań, wychodzą liczne dzieła ego, z których główniesze są Pogląd na gieologią Galicyi zachodnie, zamieszczany w rospraw ach i sprawozd. K o misyi fizy ograficznó A kad. Umieętności w r. 1872; Rzecz o pochodzeniu belemnitów z miękczaków głowonogich oskorupio- nych (Pam iętnik wydz. III Akad. Umie.); Ueber die Paleozoischen Gebilde Podoliens und dereń Y ersteinerungen (Abhandl. d. k. k. Geolog. Reichs-A nstalt Bd. V II); Die Gegend von Niżniow und das Thal der Złota-Lipa in Ost-Galizien (Jahrb. d. Geolog. Reichs-Austalt 1877); U ber Phosphat-Kugeln aus Kreide-Schichten in Russisch-Podolien (Jahrb. id. 1869); D er k. k. Schwefelbergbau zu Swoszowice bei K rakau, zamieszczone w Oesterr. Zeitschrift fur Berg u. Hiittenwasen (artykuł anonimowy). Do tegoż okresu czasu należy i wydanie podręcznika do m ineralogii. Ciągłe te prace, a k z ednć strony przyczyniły się do wyaśnienia poglądu na budowę gieologiczną krau, tak z drugió stro ny stały się powodem nagromadzenia ob- szernego m ateryału muzealnego w okazach, które autor starannie zbierał i naukowo opracowywał. Powrstały z tych zbiorów obszerne działy skał i minerałów kraowych, którem i ś. p. A lth wzbogacił muzeum uniwersyteckie i Akadem ii Um ieętności w rozm iarach nadspodziewanych. W ostatnim dziesiątku lat, oprócz nieustannych każdorocznych, a na wiek ego sędziwy niełatwych wycieczek gieologicznych w K arpaty i na nawyższe szczyty T atr, niestrudzony badacz zaęty est szczególnie gieologicznem opracowaniem okolicy Niżniowa, która mu dostarczyła m ateryału do znakomitego dzieła ego W apień niż- niowski i ego skamieniałości, wydanego z wielką starannością przez Akad. uinieętn. w K rakow ie w Pam iętniku III ć wydziału. Dzieło to, zaopatrzone licznemi, nader starannie, pod kierownictwem autora wykonanemi tablicami skamieniałości, pozostanie na zawsze świetnym źródłowym pomnikiem gieologicznć literatury naszó. Pomnikowa praca ta, w którć odkryto i opisano prze szło 70 nowych gatunków skamieniałości tworzących charakter nanowszego ogniwa osadów białć u ry, czyli ogniwa niżniowskiego tego utw oru, łączy w sobie obok wie-! kopomnó pamięci ó autora, zaszczytne wspomnienie dwu eszcze gieologów naszych: F r. Bieniasza z Krakow a i prof. Ł o mnickiego ze Lwowa, którzy, ako daw niesi uczniowie sędziwego uż profesora swego przyczynili się niemało do w ykrycia licznego szeregu skamieniałości niżniowskich i ułatw ili środki dokładnego zbadania topograficznego obszaru, na którym zalega nowoodkryty ten wapień. Dzieło to wyszło także w przekładzie na ęzyk niemiecki w Beitr&ge zur Paleontologie von Neumayr ] u. Mosisovics. Nakoniec wydał eszcze ś. p. A lth w ostatnich latach rosprawę O ta r czach ry b etc. zamieszczoną w Rosprawach I I I wydz. A kad. Umieętności.

4 804 <\ WSZECHŚWIAT. N r 51. Jako szczytne świadectwo nieustanne czynnć działalności i ciągłe dbałości ś. p. A ltha o rozw'ó wiedzy gieologiczne w k rau, pozostanie na zawsze z ego inicyatyw y i według ego planu podęte wydawnictwo A tlasu gieologicznego Galicyi, k tó re w ostatnich dwu latach poczęło uż wchodzić w życie przy Komisyi fizyograficzne A kadem ii um ieętności. Części;} naukow ą tego wydaw nictw a sam 0 11 kierow ał i w większe części własnemi pracam i zasilał. Niestety, liiesądzono u ż było sędziwemu pracow nikowi oglądać W druku owocu swych usilnych zabiegów; dożył tylko do czasu, kiedy p ie r wsze cztery arkusze, stanowiące zeszyt l-szy tego Atlasu, wyszły z pod ego staranne korekty i odtłoczone zostały. P rzed paru bowiem laty, przedsięwzięta przez niego wycieczka na strom e w irchy tatrzańskie położyła pierwszy zawiązek niebespieczne chorobie sercowe, a którą rozw iały dale życiowe ego stosunki, aż położyły koniec ego pracom i życiu. Ostatnie lato spędził on we własne wiosce Staszkówce pod Ciężkowicami, skąd powrócił na zimę do K ra kowa z nadzieą wykończenia wielu eszcze rospoczętych p rac swoich. N adziee okazały się płonne; smutne rozwiązanie ostatecz- ne nastąpiło. O d czasu zaęcia katedry przy U niw ersytecie krakowskim, w czasach wolnych od wycieczek i wykładów, ś. p. A lth oddaw ał się gorliw ie naukow em u opracow aniu zdobytych w ciągu lata okazów. O pracow yw ał e w gabinecie Uniwersyteckim, gdzie z w y ątkiem krótkich chw il dla posiłku i w ypoczynku niezbędnych, przebyw ał stale od wczesnego ranka do późnego wieczora. T a kie były każdódzienne ego zaęcia. Jak w zawodzie naukowym zdołał ś. p. Aloizy A lth sum ienną i niepospolitemi zdolnościami nacechowaną pracą uzyskać sobie zasłużone uznanie i w szeregu mężów nauki zdobyć pierwszorzędne stanowisko, tak i w życiu potocznem niepospolitemi własnościami swego charak teru zdobył sobie przyaźń, szacunek i szczere sym patye w szystkich bliższych i dalszych tow arzyszów swego poczciwego żywota. O bok bowiem zdolności naukow ych łączył on w sobie łagodność i niezłom ną praw ość ch arakteru. Cały oddany nauce i pracy ciche, nigdy nie dom agał się on zaszczytów i stanowisk, a ofiarowane mu w uznaniu ego zasług przym ował ze wszelką skromnością i godnie e piastował. W stosunkach z kolegami, którym naczęście, dla głębokie swe wiedzy i niezachwiane prawości charak teru, w pracach przewodniczył, zam o wał stanowisko prawdziwie patryarsze. Lubiony, szanowany i czczony przez wszystkich, którzy się na tem polu z nim stykali, pozyskał ogólną miłość i szacunek, które mu przez całe życie do grobu towarzyszyły. Pogrzeb ego odbył się dnia 7 Listopada, przy licznym udziale rodziny, kolegów, uczniów, przyaciół, znaomych i tłumu szerszó ludności miescowe. K o nd ukt żałobny poprzedzały liczne wieńce niesione przez młodzież akademicką, między którcmi niesiono także wianki złożone: przez grono profesorów U niw ersytetu Jagielońskiego, A kadem ią umieętności, Sekcyą gieologiczną, Akadem ią techniczną i w. in. Za konduktem postępowali profesorowie U niwersytetu, członkowie A kadem ii i m łodzież akadem icka. Oprócz mowy pogrzebowe kapłana i przem ówienia delegow anego od młodzieży akadem ickie, słowo pożegnalne od imienia Uniw ersytetu i Akadem ii wygłosił ś. p. Aloizemu, prof. U niw ersytetu Jat>ielońskie<>o i członek A kadem ii d r J. O O Rostafiński. PIASKI LOTNE J A K O C Z Y N N I K G I E O L O G I C Z N Y skreślił Dr J..Siemiradzki. Każdem u est znaną, chociażby w głównych zarysach, rola lotnych piasków w diunach, posuwaących się nieustannie w kształ- cie wydm ałow ych od morskich wybrzeży w głąb lądów ciekawych odsyłamy po szczegóły do zamuące pracy p. Kozłowskiego umieszczone w IV tomie P am iętn i ka Fizyograficznego. Niewielu natomiast czytelnikom naszym zapewne est wiadomo, że oprócz powrolnego posuwania się naprzód diaski lotne zwłaszcza na pustyniach bez-

5 N r 51. w s z e c h ś w i a t. 805 wodnych bardzo ważnym są eszcze czynnikiem mechanicznym, rzeźbiąe i szlifuąc skały niegorze od lodników i nabystrzeszych potoków górskich. F ak t ed n ak sam przez się est prostym bardzo i bywa naśladowany w przemyśle sztucznie przy użyciu strumienia piasku poruszanego miechem do matowania szklą. Proces ten pow tarza się w naturze w nadrobnieszych szczegółach na wyspie Sylt, na morzu północnem, gdzie szyby mieszkań rybaków uderzane bezustanku przez tum a ny unoszonego wichrem piasku, bardzo szybko tracą, swoę przezroczystość. Że w iatr naw et nasłabszy unosić może drobny piasek ze sobą, rzecz to nazbyt znana, przytoczym y tuta tylko parę cyfr, daących pewne wyobrażenie o mechaniczne sile w iatru i energii unoszonych przezeń cząsteczek piaszczystych, z czego łatwo wnioskować o wysokości mechaniczne p racy, a k ą te ziarnka piasku są w stanie wykonać: Szybkość Ciśnieniu w kiw m etrach na logramach na sekundę 1 m etr Q W iatr słaby. 0,30 0,40 m 0,15 1,85 kg umiarkowany 4 Tm 1,85 5,96 kg świeży... 7 l i m r>,9g 15,27 kg silny.., m 15,27 34,35 kg gwałtowny m 34,35 95,4 kg pustyniach ślady przez piasek pozostawione pozostaą bez zmiany. Dlatego też zawisk podobnych na wielką skalę w Saharze lub w pustyni K aliforniskie szukać należy. Ślady czynności piasku są dwoakiego rodzau: 1) na równinach i 2) w parowach i wąwozach głębokich. Pierwsza kategorya zaw isk polega na szlifowaniu powierzchni, niekiedy łudząco podobnem do śladów lodnika lub wody rzeczne. Skały wapienne na Saharze są tak gładko wyszlifowane, że przedstaw iaą nieraz wielką trudność do przebycia dla wielbłądów; rozrzucone po stepie kam yki działaniem piaskowych zadym ek zostaą zaokrąglone, a skały sterczące wśród pustyni pokryw aą się niezliczoną ilością równoległych P rzy gwałtownych huraganach szybkość w iatru dochodzi do 45 m na sekundę, a siła ego do 400 kg na m etr kwadratow y. Z taką siłą unoszony piasek przedstawia bądźcobądź poważny czynnik mechaniczny, nieprzechodzący bez śladu nawet na powierzchni natwardsze skały, o którą go w iatr rzuci. Pow tarza się tedy w naturze proces szlifowania skał na sucho pow olnieszy wprawdzie, choć równie skuteczny ak szlifowanie ze współudziałem wody, a ślady przez tum any piasku na skale pozostawione maą. niekiedy podobieństwo do śladów lodowca, częście wszakże posiadaą kształty bardzo charakterystyczne, sobie tylko właściwe. W klim atach wilgotnych zaw isko to ak kolwiek ma również miesce, zostae wszakże zatartem przez znacznie szybszą i silnieszą działalność wody i wilgotnego powie-, trza, obawiaąca się przez t. z w. wietrzenie i rozmycie skał, podczas gdy na bezwodnych do panuącego kierunku w iatru brózd i Wyżłobień. W pustyniach K aliforniskich nawet skały granitu i kwarcu są gładko przez piasek wyszlifowane i pokryte tysiącznemi szramami w narozm aitszych kierunkach. W pobliżu uścia rzeki Dziewicze do Colorado leży rozległa płaszczyzna złożona z twardego zlepieńca, usianego wygładzoneini przez lotne piaski kamykami; kamyki ednolite, a k kw arcyt i chalcedon są g ładko zaokrąglone, przeciwnie odłamy skał krystalicznych, bazaltu i trachitu m aą powierzchnię nierów ną, z któró sterczą tw arde kryształki; wapienie wreszcie są pokryte siecią żyłek, tworzących napiękniesze wzory. W Saharze również znalazł Rolland bryły wapienia, na których powierzi chni piasek przez w iatry unoszony w yrzeź

6 806 w s z e c h ś w i a t. * Nr 51. bił napiękniesze koronkow e wzory. R y sunek ich dozw alał rospoznać kierunek p a nuących wiatrów. Do drugić kategoryi zaw isk przez nas opisywanych należy niszcząca działalność piasków lotnych na poedyncze skały, zw łaszcza eżeli skały te znadą się w głębi p a row u czy wąwozu, przez który wicher z podw óną przeciska się siłą. Jeden z p rzy kładów czynności podobne przedstawia rysuneknapoprz. str. O baśnia się on wsposób następuący: W ielki odłam tw arde skały spada na dno parow u, wyżłobionego w miękim łupku np. W icher, spotykaąc nadspodzianie przeszkodę, z podw óną siłą uderza na podnóże skały, z natury rzeczy si 1- nić niszcząc mięlsą łupkową ó podstawę, aniżeli tw ardy szczyt. Z biegiem czasu skała przybiera kształt przew rócone gruszki, w yobrażone na rysunku, dale eszcze cienka podstawa całkowicie zostae przez w iatr zniszczoną, a odłam skały stacza się niże, poczem proces powyższy znów się pow tarza. Spotykaąc na drodze wysoką skałę naw et ednolitą, zadymka piaszczysta z większą siłą uderza o e podstawę, aniżeli o szczyt, w skutek czego znowuż skała taka przybiera kształt przewrócone gruszki. Podobny naturalny obelisk granitow y, wysoki na 10 metrów, znalazł Schw einfurth w Afryce środkowe, a pow stanie swoe obelisk ów, zarówno a k i mnóstwo m nieszych kam ieni podobnego kształtu w okolicy rozrzuconych, zawdzięczał edynie czynności za d y m ek piaskowych. Z J ^ Z D PRZYRODNIKÓW I LEKARZY W BERLINIE 01 ISA Ł >I;iksYiiiiliaii M auin. (Dokończenie). Trzecie ogólne posiedzenie zazdu rospoczął p. L udw ik W olff, przedstaw iaąc zebranym Sprawozdanie o swó podróży w środkowe A fryce. Sądząc z tego, co mówca przytacza, plony w te uciążliwe i niebespieczne podróży zebrane, niebardzo były obfite. Zawiązanie edn ak stosunków z niektórem i państew kam i czarnych udało się, dzięki czemu badania etnograficzne i gieograficzne zostały umożliwione. Z odczytu ednak niedość asno widać, co głównie przedsięwzięta podróż miała na celu: czy badania naukowe, czy też spraw ę kolonizacyi. Długoletni badacz, Ncumayer, mówił O potrzebie badania bieguna południow e go. Bardzo pobieżnie w odczycie tym skreślone zostały naważniesze rezultaty, ak ich z badania możliwie w szechstronnego u bieguna południowego oczekiwać należy. R ezultaty te dałyby wiele nader cennego m ateryału zarówno botanice i zoologii, a k też naukom ścisłym: fizyce i astronomii. O kolice biegunowe nasze planety są siedliskiem zawisk, których z rów ną wspaniałością, i dokładnością nigdzie w innem miescu na ziemi obserwować nie można. Coraz aśnie, są słowa mówcy, w ystępue pogląd na ścisły zw iązek pomiędzy p ro cesami odbywaącem i się w fotosferze słoneczne, zorzam i biegunowemi i zaw iskam i, które zwykliśmy obemować nazwą prądów ziemskich i zakłóceń m agnetycznych. Przyczyn tych obawów sil ed n o cześnie przebiegaących po całe ziemi szukać musimy w słońcu i w ego wpływie na stan m agnetyczny nasze ziemi. O bawy zaś te nażywie występuą w strefach biegunowych i tam też powinny być obserwowane. Gdy więc z edne strony w kierunku ku biegunowi północnem u posiadamy u ż dość daleko zbadane okolice, a n a wet stałe dostrzegalnie w tych okolicach porozmieszczane, dla całkowitego w ypełnienia naszego zadania w tym względzie z równą gorliwością powinniśmy się zaąć sprawą badań u bieguna południowego. Jak wriadomo zapewne czytelnikom naszym, istniee specyalna kom isya t. zw. biegunow a (Polarkom m ission), szczerze zam u ąca się gieograficzno-fizycznem badaniem stref biegunowych. Ciągła i wytrwała, a k kolwiek powolna, praca tó m iędzynaro-

7 N r 51. w s z e c h ś w i a t. 807 dowć koinisyi pozw ala spodziewać się doniosłych dla nauki spostrzeżeń. O statni na ogólnem posiedzeniu zazdu przem awiał prof. Bergmann; temat zaś, który sobie obrał, akkolw iek est treści specyalnć, silnie ednak zainteresować może wykształcony ogół. T y tu ł odczytu: O stosunku nowoczesne chirurgii do medycyny wewnętrzne. Prof. Bergm ann est ednym z nasłynnieszych obecnie chirurgów, który ednak z całą obektywnością ostrzega swycli kolegów, mówiąc, że chirurgia zawsze w ścisłym winna pozostawać związku i zależności od medycyny ogólne, eżeli nie chce zostać specyalnośoią, które zb raknie z czasem siły do dalszego rozwou. Jeden z wniosków Bergm anna brzmi mni(5 więce tak: dwa istnieą w obecne wiedzy chirurgiczne pewniki, przedewszystldem, że każda rana bezwarunkowo zagooną być może, powtóre, że wszelkie zakłócenia w zagoeniu m aą swe źródła na zew nątrz ciała. Dziś tryum fuą ci, którzy w metodach leczenia ran wyszli z założenia, że trzeba przedewszystkiem usunąć pył organiczny. W tym pyle bowiem znaduą się zarodki organizmów chorobotwórczych, które są właściwą, zzew nątrz w dzieraącą się przyczyną nienorm alnego, patologicznego przebiegu leczenia. Nowoczesny ch iru rg własnym swym błędom przypisać powinien powód, dla którego zagoenie rany natrafia na przeszkody. Gdyż tylko wtedy istotnie grozi niebespieczeństwo, gdy wskutek ra- ny niezbędny dla życia organ został w sprawianiu swych funkcy zatrzym any, w żadnym zaś innym razie niebespieczeństwa niema, naw et gdy chodzi o organy takie, ak serce i mózg. Dawnie bez właściwe podstawy przypuszczano, że każdy organ ciała ludzkiego posiada sobie właściwą, specyficzną wrażliwość na skaleczenia. Dziś hipoteza ta upadła, a nóż chirurga z ed n a kową pewnością zagłębia się w mózg ak i w każdy inny organ ciała. Jed n ak chiru rgia nosi na sobie piętno czegoś mechanicznego; w ew nętrzna zaś medycyna, przy woławszy do pomocy chem ią i fizykę, wytworzyła sobie metodę przyrodniczą i na tó podstawie z calem zaufaniem i pewno- ścią wznosi swó gmach; stała się ona a k mówi H e lm lio ltz silną i zdolną do! życia w źródle odżywczem wiedzy przyrodnicze. Chi rurgia tymczasem zupełnie od ogólne medycyny niezależnie rozwinęła się na właściwe sobie drodze. Lecz ciągły wpływ ogólne medycyny i e metod na rozwó chirurgii zapoznać się nie da. I obecnie też chirurg tych metod odrzucać nie może i nie powinien. Niekiedy bardzo bli- ską est myśl ułatwienia sobie dyagnozy przez cięcie, aby następnie, eżeli zaszła omyłka, pokryć ą bandażem antyseptycznym. Aby uniknąć podobnych wypadków, potrzebną e st chirurgow i pomoc, któró dostarczyć mu może tylko medycyna wewnętrzna. C hirurgia złam ałaby gałęź, która ą nosi, gdyby zechciała rozerwać n atu ralny i ścisły związek łączący ą z wewnętrzną medycyną. W spólny pień, łączący wszystkie gałęzie medycyny, nie powinien być i gałązki chirurgii pozbawiony. O dczyt B ergm anna zakończył posiedzenia ogólne zazdu. By ed nak wyrobić sobie dokładne poęcie o ego świetności, należałoby choć w krótkim zarysie przedstawić tę olbrzymią pracę, aka wykonaną zpstała na specyalnych posiedzeniach trzy dziestu sekcy. Przedstawienie to ednak wybiega poza ram y tego artykułu, w którym niewiele miesca poświęcić możemy tylko eszcze kilku pobieżnym n o tatkom. W szystkich członków wraz z gośćmi na zeździe było do Ci, którzy p rzy ęli udział w posiedzeniach sekcynych, podzielili się na 30 towarzystw, które na swych posiedzeniach prowadziły dyskusye o specyalnych pracach przyrodniczych. By dać poęcie o tem, ak wszechstronną była p raca na zeździe, wyliczymy sekcye. M atem atyka i astronom ia, fizyka, chemia, botanika, zoologia, entomologia, mineralogia i gieologia, gieografia i etnologia, anatomia i antropologia fizyczna, fizyologia, ogólna patologia i anatom ia patologiczna, farmakologi a, farm acya, w ew nętrzna medycyna, chirurgia, ginekologia, neurologia i psychiatrya, oftalmologia, otyatrya, pedyatrya, dermatologia i syfilidologia, laryngologia i rynologia, liigiena, gieografia medyczna i klimatologia, medycyna sądowa, medycyna woenna, dentystykn, medycyna w eterynaryna, sekcya

8 808 w s z e c h ś w i a t. N r 51. do spraw rolnictw a i sekcyą nauczania przyrodniczego. W drobne naw et części niesposób podać tu tego balastu naukow ego, a k i zaw iera w sobie dziennik zazdu. Ze w zględu tylko na zainteresow anie, ak ie w czasach nanowszych wzbudzaą, rozm aite zapatryw ania na m etodę nauczania w szkołach niższych i średnich, przytoczym y tu treść mowy mianu w sekcyi pedagogiczne przez prof. H ackla. Znakom ity zoolog e naski m ówił o ogólnych celach reform y w nauczaniu1', poruszaąc sprawę, która obecnie stae się coraz bardzie palącą w kołach nauczycieli i przyrodników. Celem głównym reformy, według H ackla, być winno przyęcie wiedzy przyrodnicze za podstaw ę wyższego w ykształcenia, odpowiednio do całkow icie w ostatnich dziesiątkach lat zm ienionego stanow iska te gałęzi wiedzy ludzkie. Zarówno gim nazya klasyczne, a k i realne obecnie dużo eszcze posiadaą wad i energicznie domagaą się udoskonalenia. Podział pracy byłby dla ednych i drugich bardzo korzystny; przedewszystkiem ednak nastąpić winno rów noupraw nienie w tym względzie, że świadectwo dorzałości uzyskane w realnem czy też klasycznem musi dawać prawo do studyów uniw ersyteckich. W ogóle pomiędzy przyrodnikam i wszystkich niemieckich uniw ersytetów coraz bardzie zdobyw a sobie uznanie myśl, że gim nazyum klasyczne nie e st dość odpow iednią szkołą dla przygotowania przyszłych lekarzy, botaników lub zoologów. Fizyolog F ick z W urzburga dość drastycznie się o tem niegdyś wyraził, mówiąc, że często chętnieby swe ciało pow ierzył zręcznem u cyrulikow i niż nieednem u z t. z w. klasycznie wykształconych lekarzy. W latach ostatnich wielu znakom itych profesorów w kw estyi przygotow aw czego do studyów uniw ersyteckich nauczania przem aw iało, a rozm aite za i przeciw, um ieętnie traktow ane i uzasadniane, w nabliższe zapewne przyszłości sprawie tó w w yraźnie zarysowane formie pozwolą się wyłonić. Zazd berliński postanowił lcwestyą tą szczerze się zaąć i z odpowiedniemi postanowieniami wystąpić w roku przyszłym na zeździe, maącym się odbyć w W iesbadenie. Jednocześnie z zazdem odbyła się w królewskie akademii sztuk i nauk w Berlinie wystawa naukow a, która w sposób poglądowy pozwoliła uczonym gościom berlińskim przekonać się o nanow szych postępach techniki naukowe. N aturalnie na wystawie uwzględnione były tylko nanow - sze aparaty, instrum enty, preparaty i t. p. lub też ich odmiany. Przyrządy nanowsze służące do demonstracyi rozmaitych praw i zaw isk fizycznych, modele zw ierząt i roślin, doskonałe tablice i mapy skupiały w koło siebie mnóstwo osób i słuszny podziw wzbudzały. W ystawione zbiory, ak się tego po stolicy niemieckie spodziewać należało, były podobno ostatnim wyrazem sztuki techniczne. SZTUKA U RAS D Z IK IC H I PIERWOTNYCH przez Klemencyi Royor, tł-u.r33.,!b. (D okończeni). M ało b ardzo esteśm y obeznani ze sposobami wydobyw ania ognia, używanemi niegdyś przez ludy dzikie, zamieszkuące oba lądy Ameryki. Od trzech wieków straciły one pierwotne swoe obyczae i przyęły nasze, wskutek zetknięcia się z cywilizacyą europeską, za pośrednictwem zdobyw ców hiszpańskich i portugalskich, ako też osadników francuskich i anglosaksońskich. Zdobywcy, którzy pierwsi zwiedzali Am e rykę, byli złymi spostrzegaczami; chodziło im bardzie o odkrycie kopalni złota lub srebra, aniżeli o zbadanie obyczaów mieszkańców; m isyonarzy zaś, którzy im tow a rzyszyli lub potem eździli, zam owało b ardzie wyszukiwanie zatartych śladów ak iego podania o wieży Babel lub potopie, aniżeli badanie przem ysłu kraow ego i porównywanie go z przemysłem mieszkańców starego lądu. Nabraliśm y wiadomości etnograficznych o Am eryce dopiero od now o

9 Nr 51. WSZECHŚWIAT. żytnych podróżników, którzy, a k Crevout z narażeniem życia docieraą do wnętrza krau, do dolin eszcze niezwiedzanych, dla studyowania pozostałych szczątków ras pierw otnych, których obyczae ed n ak uległy u ż pewnym zmianom w skutek zetknięcia się z bardzie cywilizowanymi mieszkańcami wybrzeży. M am y edn ak słuszne powody przypuszczania, że zwyc-za wydobywania ognia przez krzesanie powstał w Ameryce eszcze przed przybyciem europeczyków; gdyby używali akich innych środków nie uszłyby one uwagi pierwszych badaczy, którzyby e pewnie zaznaczyli w swoich spraw ozdaniach. W szystkie dzikie plemiona am erykańskie oddaw na uż utrzym yw a ły stosunki z kraowcami, których cywilizacya była dość daleko posunięta. Zresztą sposób krzesania ognia musiał być znany od bardzo dawna u wszystkich ludów, zręcznych w ciosaniu krzemienia i obsydyanu, a powoli rospowszecłm ił się w całe A m e ryce. H ouzeau ed n ak zaręcza, że mieszkańcy Brazylii rospalali ogień przez tarcie, ale przeciw zwyczaowi swemu nie podae źródła te wiadomości. W każdym razie godnem uw agi est, że sposób wydobywania ognia, używ any tak długo przez europeczyków w czasach historycznych, a zapewne i przedhistorycznych, odnadue się u ludów zamieszkuących dwa przeciwne krańce Am eryki, ludów, które namnie miały styczności z europeczykam i. Dotychczas nie odkryto śladów żadnego innego sposobu w ytw arzania ognia ani w pokładach czw artorzędow ych, ani w grotach, ani w utworach aluwium rzecznego, gdy tymczasem krzemieni znadowano moc wielką. Odłamy pirytu i żelaza meteoryeznego rzadzie się daą spotykać dlatego zapewne, że przedm ioty te musiały być b a r dzo cenne, nie pozwalano więc sobie gubić ich bezkarnie, m usiały być odnalezione e śli się zarzuciły, a przy zmianie koczowiska byw ały starannie przenoszone. P rzy rabunku była tb zdobycz, którą nietylko nie gardzono, ale ceniono wyże z pewnością niż złoto. Czy swastika znana była w E u ropie w epoce kamienne i epoce bronzu, żadne pewności nie mamy; ze wszystkich legiend ednak, dotyczących tego przedm iotu, a będących pochodzenia wyraźnie wscho- [ dniego chociaż przy prześciu do Europy zmienionych potrosze, wnioskować możemy, że proces m echaniczny,.który im dał początek, nigdy nic przeniknął do zachodu. Cywilizacya z epoki kamienia łupanego, którą przypisywano dalekiemu wschodowi, zdae się brać początek w Egipcie, którego wszystkie gatunki zboża odnaduemy w pa- lafitach. W edług pana M ortillet, oczyzną wszelkich zwierząt domowych europeskich są półwyspy Azyi zachodnie, nie zaś ó część środkowa; cywilizacya zaś z epoki bronzu przybyła do E uropy z biegiem wielkich rzek, wpadaących do morza Czarnego i Śródziemnego, skąd dale się szerzyła. W miar'ę ednak ak ludy, zamieszkuące wschodnie wybrzeża, zaczęły się osiedlać na półwyspach E uropy, musiały one zaniechać używania sposobu dobywania ognia, którego symbolem była swastika i przyąć za krzesiwo krzemień, daleko praktycznieszy, ak o łatw ieszy do przenoszenia i daący się używać w każde porze roku. Z Egiptu też grecy wzięli legendę, W które Feniks est ocem Cyliksa, a ten ostatni znowuż ocem Pyroda. Nazwiska te same przez się daą się wytłumaczyć i naw yraźnie stosuą się do sposobu wydobywania ognia przez uderzanie kamieniem o piryt, więc tego środka musieli zapewne używać Egipcyanie. Burnouf wszakże zaręcza, że krzesiwo z krzem ienia było ogólnie używane przez plem iona Semickie, gdy tym czasem plemiona A ryskie używ ały arani. Sama nazwa p irytu wskazue, że grecy uw a żali ten m inerał za daący początek ogniowi. Mamy powody przypuszczania, że zwycza używ ania arani był właściwy plemionom aryskim południowym, dla B aktryan zaś, według legiendy podane przez Firdusiego., Huszeng, następca Dżemszyda, wydobył ogień z kamienia. Podobna legienda u ludów, czczących ogień, est rzeczą bardzo ważną, chociaż, podana przez Firdusiego, nie ma cechy wielkie starożytności, wszakże nie mogła być wymyślona, musiała istnieć u mieszkańców Iran u i dowodzi, że ludy te wydobywały ogień zapomocą krzemienia a może i pirytu. Zw'ycza wytwarzania ognia zapomocą tarcia lub kręcenia, zdae się wyłącznie należeć do mieszkańców Azyi wschodnie i po-

10 810 w s z e c h ś w i a t. Nr 51. łudniowć, chociaż kolebką, ego może być K aukaz albo wybrzeża morza Śródziem nego, nie m ógł on bowiem powstać wśród plemion m elanezyskich, m usiał być im podany przez D raw idasów, daleko wyżó stoących pod względem rozwou umysłowego, którzy mogli przynieść go od którego z plemion aryskich, osiedlonego w okolicach K aukazu. Od ludów drawidyskich zapewne też zwycza używania swastiki przeszedł i do negrytosów, którzy przed przyściem K afrów panow ali wzdłuż wybrzeża oceanu I n dyskiego, od Abisynii i krau A kikasów aż do przylądka Dobró Nadziei. A fryka musiała mieć wtedy zupełnie inny układ gieograficzny, wskutek którego wybrzeże e wschodnie musiało być oddzielone od wybrzeża Gwineskiego, zamieszkałego przez m urzynów i od wybrzeża północnego, połączonego z E uropą i zamieszkałego u ż przez plem iona białe. Istotnie m ogliśmy zauw a żyć, że w A fryce tegoczesnó, z wyątkiem strony południowe, zamieszkałe przez Hotentotów, znaomość bardzo daw na żelaza w prow adziła użycie krzesiwa. Wiadomo, że od czasów bardzo dawnych przedhistorycznych eszcze, w estalki łacińskie, pochodzenia etruskiego, przeznaczone do utrzym yw ania ognia świętego, obowiązane były, eśli mu dały zgasnąć, nanowo rozniecić go zapomocą zw ierciadeł wklęsłych. Zatem własności zw ierciadeł m etalowych wklęsłych były znane Etruskom od bardzo dawna, zato o istnieniu soczewek nie mieli poęcia. Ze szkłem ednak dobrze byli obeznani, tak ak Fenicyanie i E gipcyanie. Znali e od tak dawna a k i bronz, ale tylko w postaci nieprzezroczystych k o lorowych paciorków. Przez długi czas szkło było zaledwie przerzyste, nie umiano go urabiać, a dopiero w epoce odrodzenia odkryto ego własności optyczne. Z okularów starożytni posiadali tylko niebieskie konserwy, nie znali soczewek pow iększaący c h, używanych przez dalekowidzów i szkieł podwónie w klęsłych dla krótkowidzów. Instytucya westalek musi sięgać daw nieszych czasów niż odkrycie zwierciadeł wklęsłych, które mogą istnieć dopiero od epoki bronzowó. W estalki ustanawiano prawdopodobnie dlatego właśnie, że, gdy raz zagasł ogień, nie um iano u ż go rozniecić. Ta niemożebność powrócenia do życia żywiołu raz zagasłego, spraw iła że ogień stał się przedmiotem czci. Adonai, którego śmierć opłakiwano, był bogiem ognia a nie słońca, był on owym Agni, panem i napierwszym z bóstw, dlatego to u dawnych G reków i Rzymian saitot znaczyło ednocześnie ognisko i ołtarz, zanim wyraz ten przyął brzmienie Yesta lubh efaistos i stał się imieniem bóstwa. Jeśli zw ierciadła wklęsłe były znane u Etrusków nie mogły one być obcemi dla Egipcyan; zarówno u ednych a k i u drugich, o ile się zdae, były wyłącznie przeznaczone do obrządków re lig inych, nigdy nie służyły do użytku powszedniego. K apłani musieli wszędzie miec przy sobie takie zwierciadła, zarówno wrzymie a k w Fenicyi i Babilonie, ażeby mogli zawsze sprowadzić na ołtarz nie grom wprawdzie lecz ogień, który miał pochłonąć ofiary. Dziw nym zbiegiem okoliczności własności zwierciadeł wklęsłych były też znane przez Inkasów, a pewnie i Meksykanów, eszcze przed podboem hiszpańskim; w P e ru corocznie w święto wiosenne nowy ogień zstępował na ołtarz i zapalał ofiary. Gdy zestawimy cywilizacyą Ameryki z cywiliz.icyą Etrusków i Egipcyan, zobaczymy, że estto dopiero ed en z wielu rysów, składaących podobieństwo między nimi; mimowoli przychodzi nam wtenczas na myśl, że kiedyś musiała istnieć między temi lądami ak aś droga kom unikacyna, która potem przerw aną została. T u znowu powstae kwestyą A tlan ty d y przypuszczenie, że istniał akiś most wysp, łączących Am erykę z Europą, stae się coraz prawdopodobnieszcm, wielka ilość faktów, dziś u ż stwierdzonych, zniewala nas do wiary w tę hipotezę. Jednym z licznych dowodów est ten sam sposób wydobywania ognia, używany po obu stronach A tlantyku, zapomocą krzemienia, przez ludy w stanie barbarzyńskim pozostaące, a za pośrednictwem zw ierciadła przez ludy bardzie cywilizowane. Cały szereg tycli podobieństw, wynika z ednocześnie rozw iaących się postępów cywilizącyi, k tó ra w tym samym po-

11 J N r 51. WSZECHŚWIAT. 811 rządku przeszła koleno w Ameryce i w E u ropie, z epoki kam ienne do epoki bronzu. W architekturze naprzykład: Teokalli Meksyku, odpowiadaą zupełnie piramidom Egiptu, mondy A m eryki północne kurhanom Bretanii i Scytyi, a portyki P eru są ak b y reprodukcyą tych, które widzimy w E truryi i Egipcie. Dale przekonano się, że ślady plemion przedhistorycznych eszcze z epoki renifera, dziś m aą swych przedstawicieli wśród Basków, których ęzyk ma pewne pokrewieństwo z ęzykam i Ameryki, oraz mieszkańców wysp Balearskich, na morzu Sródziemnem, K abylów na górach Atlas, wreszcie Guanczów na wyspach Kararyskieh; a rzeczywiste podobieństwo anatom iczne zauważyć można tylko u mieszkańców Am eryki południowe, naprzykład u Guaranów, u których nieprawidłowości takie, ak spłaszczenie kości goleniowó i przedziuraw ienie kości łokciowe są nieako stanem norm alnym. Są eszcze inne dowody, mianowicie: na wybrzeżach Patagonii odkryto szczątki kuchenne, koekken-moeddings, podobne do tych, które znaleziono w Danii. M ieszkańcy Ziemi Ogniste przedstawiaą stan społeczny, ak i panował w Europie, w epoce czwartorzędowe, a kształt czaszki i postawę napierw o tnieszych ludów z te epoki, zwanych ra są K anstadzką albo N eanderthalską, maą dzisiesi Eskimosi i Patagończycy. W reszcie w grobach B razyliskich znaleziono skielety ssących, zupełnie podobne do skieletów z te same epoki, odkopyw a nych w grobach czwartorzędowych w E uropie. Z tego wszystkiego widzimy, że owa przypuszczalna droga komunikacyna, łą- cząca Europę z Ameryką, stae się faktem do- wiedzionym praw ie, gdyż ona edynie wytłumaczyć może cały szereg zawisk inacze zupełnie niezrozum iałych. Zresztą to przekształcanie się doliny A tlanty ku odpowiadałoby w zupełności niemnie ważnymzmia- nom, zaszłym na lądzie, który tak niesłusznie nazywamy starym. Jeśli ludzkość pierw otna dzieli się na dwie oddzielne grupy sposobem wydobywania ognia, używanym przez plemiona nam nie cywilizowane, to podział tych ras nie zdae się odpowiadać geografii tegoczesne, odnosi się on zapewne do zupełnie odm iennego stanu rzeczy, który musiał poprzedzić naszą epokę gieologiczną. W tym względzie gieologia zdae się potwierdzać dane antropologiczne, archeologiczne i etnograficzne, wykazuąc między fauną trzeciorzędową podhim alaską i takąż fauną europeską ogromne różnice, które każą nam przypuszczać, że w owe epoce dwa te lądy były zupełnie rozdzielone. Z teże same epoki fauna Pikerm i, odkryta w Grecyi i we F rancyi przez pana Ga udry, zdawała się swobodnie przenosić z A fryki do Europy, a wielkie mastodonty, olbrzymie zw ierzęta ssące, dziś u ż zaginione, przecho-1 dziły z Europy do A fryki północne. T a kie podobieństwo fauny A frykańskie z E u ropeską istniee do dnia dzisieszego, ale w epoce czw artorzędow e, te same zw ierzęta żyły w Brazylii i w Greoyi, te same hipopotany, nosorożce przechodziły z naszych równin aż do A fryki północne wówczas zupełnie oddzielone od A fryki południowe. W epoce mnie daw ne, kiedy u ż A fryka północna, oddzielona od Europy, połączyła się z południową, musiało istnieć między nią a wyspami Zundzkiemi nieprzerwane pasmo lądów, dziś uż zaginionych, stanowiących drogę, po które hipopotamy i słonie, omiaąc A ustralią, przechodziły z Anglii do ezior Afrykańskich, a stamtąd! na Borneo i Sumatrę. W tenczas A ustralia musiała należeć do do inne grupy lądów, rozgałęzionó daleko na wschód, w skład które wchodziły Nowa Gwinea i cała Melane- zya. W yspy W ielkanocne, o ile się zdae nie należały do tych lądów, były one mnie lub więce związane z A m eryką, szczególnie ze środkową wyżyną Peru. Niezmiernie ciekawem byłoby zbadanie, w aki sposób rasy pierwotne odkryły różne procesy wydobywania ognia i czy wszystkie go znały; ciekawem tć*ż byłoby krytyczne rozpatrzenie dzieł pisarzy starożytnych, dowodzących, że mieszkańcy starego lądu nauczyli się używ ać ognia w czasach stosunkowo niedawnych. Dla uzupełnienia dzieła pozostawałoby eszcze rozważyć, w a k i sposób dawne legendy zgadzaą się z odkryciami archeologicznemi i geologicznemi, wykazuącemi nam, że Europa od nadaw nieszych czasów zamieszkaną była przez istotę, eżeli nie ludzką, to przynam nie bardzo

12 812 w s z e c h ś w i a t. N r 51., r : ~:s Brieger związek nazw any przez niego peptotoksyną, którego ednak bliższe zbadanie dotąd eszcze podobną, do człow ieka. Istota ta na w y brzeżach eziora Thenay niedaleko Pon- Icroy, w departam encie Loary i Chery, u ż ciosała krzemień, znała ogień, używ ała go, ale praw dopodobnie nie um iała go rozniecić, gdyż, a k słusznie powiada Broca, nie należy mięszać trzech poęć zupełnie różnych, akiem i są: znaomość ognia, sposoby przechow ania go i procesy w ytw arzania. W naszó pogadance zdołaliśm y zaledwie dotknąć ostatniego z tych zagadnień, należałoby rozpatrzeć szczególnie pierwsze: w ak i sposób człowiek poznał ogień, akie zaw iska n atu ry dały mu sposobność do zapanow ania nad nim i wskazały ego użytek? się nie powiodło. B adaąc natom iast produkty roskładu mięsa ludzkiego i rozm aitych innych organów (mózgu, serca, śledziony, wątroby etc.-), również mięsa końskiego, wołowego i cielęcego, otrzym ał Brieger obok związków dawnie uż w chemii znanych, ak pochodnych metylowych i etylowych am oniaku, choliny, neuryny, m etyloguanidyny 1 związki poraź pierwszy odkryte. Do tych ostatnich należą: neurydyna C5 H u N>, kadaweryna C3 Hm N-2, putrescyna C4 H,.2 N-i i sapryna C5 H 1C N2. Również badane były produkty roskładu gniącego sera, drożdży i kleu. Pomiędzy produktam i roskładu ryb obok wielu z powyższych ptom ain znaleziono eszcze ednoetyleniak (C2II4) (N II2), i g ad y n in ę C; H, N 02. W rozm aitych fazach roskładu rozm aite powstaą ptom ainy. Tak np. przy gniciu mięsa nasamprzód w wielkie ilości dae się zauważyć cholina Towarzystwo Ogrodniczo. Posiedzenie osiemnaste Komisy i teoryi ogrodnictwa i nauk przyrodniczych pomocniczych odbyło się dnia 9 G rudnia 1880 roku, w lokalu Towarzystwa, o godzinie 8 wieczorom. 1. Protokuł posiedzenia poprzedniego został odczytany i przyęty. 2. P. M aksymilian Fiaum mówił o ptom ainach: W roku 1856 duńczyk Panum zaobserwował fakt, że w yciągi trupów ludzkich posiadaą własności truące. Po nim wielu chemików i fizyologów preparowało podobne ekstrakty, które, badane pod względem ich działania na organizm y zwierzęce, okazywały się podobnemi do alkaloidów.roślinnych. Aż do 1870 r. ednak nikomu nie udało się wyosobnić podobne substancyi truące. Dopiero prof M. Nencki przy badaniu procesu gnicia żelatyny i ciał białkowych z trzustką otrzym ał poraź pierwszy indywiduum chem iczne, ciało znane uż przedtem chemikom, t. zw. kolidynę (CsHuN). Podobne do te ostatnie związki otrzym ali też (iautier i E tard. Selmi, włoski chemik, który n ausilnie w kierunku badania tych t. zw. alkaloidów trupich lub ptom ain pracował, również ak poprzednicy ego nie m iał w ręku związków chemicznie czystych. Natom iast starał się on znane podówczas ptom ainy według sposobu ich otrzym y w ania usystematyzować. Od lat dwu kwestya ptom ain zamue prof. Briegera w Berlinie, którego badania przedewszystkiem zwrócone są ku otrzym yw aniu ciał chem icznych, dobrze scharakteryzow anych, a nie w yciągów, zaw ieraących obok ptom ain mnóstwo eszcze innych nie dość dobrze określonych związków chemicznych. Z peptonizowanego białka otrzym ał 02 H, ( x (C II3),O h ) P które w miarę e znikania powstae neuryna C> H4 ( n (c h 3)3) 1 tróm ety liak N.(OH3t3 Ta następczość w tworzeniu ptomain pozwala przypuszczać w danym razie np. że cholina powstae z nader nietrw ałe lecytyny, nadzwycza rospowszechnione w organizmie, gdyż w te ostatnie uż są obok siebie ugrupowane p ierwiastki cholinę składaące. W następnem stadyum cholina rospada się, daąc wodę i tworzy w ten sposób neurynę. Z tych dwu ptom ain powstae też tróm etyliak. W ten sposób badaąc produkty roskładu przy narozmaitszych w arunkach i w rozm aitych stadyach, można w części w yaśnić, skąd się ptom ainy biorą i w aki sposób powstaą ich genezę. Bliższe badanie chemiczne natury i budowy ptomain, przekonyw a, że są oue głównie pochodnemi amoniaków szeregu tłuszczowego, a więc rdzennie różnią się od alkaloidów roślinnych, pochodnych zasad pirydynowych. O idealne sepsynie, pierw iastku truącym, akoby zaw artym w mniesze lub większe ilości w oddzielnych ptom ainach, mowy być nie może. Przedewszystkiem nie wszystkie ptom ainy są truące, powtóre w wyciągach truących ptomain dały się odróżnić rozmaito związki, zgoła różne od siebie chemicznie. Odczynnika wspólnego ptom ainy nic posiadaą. Tworzenie ptomain zawisłe est w procesach rosktadu m ateryi organiczne od działalności m ikrobów. Lecz pewne specyalne mikroby są też przyczyną rozm aitych chorób. Ot.óż przypuszczać trzeba, że zabóczo w danym razie na tkanki ciała działaą nie bespośrednio bakterye chorobotwórcze swoą obecnością, lecz wskutek procesów chemicznych odbyw aących się pod wpływem ich potrzeb życiowych i roskładaących w pewnym kierunku matery ą organiczną. Każdy gatunek baktery w pewnym oznaczonym kierunku działa, znalazłszy się na odpowiednim dla siebie gruncie, w ytw arzaąc pewne sobie właściwe ptom ainy. Te ostatnie działaą na organizm, zależnie od swych własności fizyologi-

13 Nr 51. w s z e c h ś w i a t. 813 czuych, mnie lub więce truąco. Cały szereg chorób w ostatnie linii byłby, ak z tego w ynika, tylko charakteryzowany specyficznemi zatruciam i. Do takiego poglądu na naturę chorób pasorzytniczych zmusza badanie ptom a'n. B rieger zdołał się naw6t przekonać, że pewne m ikroby chorobotwórcze, hodowane na bulionie mięsnym, dawały związki tru ące obok innych mnie lub więce oboętnych produktów roskładu. Tak hoduąc laseczniki tyfusowe Kocha, pomiędzy produktam i roskładu otrzym ano silną truciznę tyfotoksynę (C; H NO>i, a hoduąc m ikroby wywołuące tężec, otrzymano tetaninę (Cl:! H30 N2 0 4), które działanie fizyologiczne na myszy zgadzało się w zupełności z symptomami towarzyszącemi tężcowi. W idać z tego, ak doniosłą dla medycyny przyszłości wartość posiadać będą badania ptomain. W końcu zwraca p. FI. uwagę na doniosłość badania ptom ain w celu wyświetlenia budowy chemiczne ciał białkowych i ca trudności towarzyszące badaniom ptomain i wyciąganiu z nich wniosków teoretycznych i praktycznych. I 3. Następnie p. St. Grosglik mówił o budowie m i kroskopowe liścia u 1'harus yittatus. P. G. przekon ał się, że szparki znaduą się na obudwu powierzchniach liścia wspomniane rośliny, zarówno na dolne zabarwione i wykręcone do góry, akoteż na górne, zielone i zwrócone ku dołowi. Zamiast tkanki palisadowe, znalazł p. G. komórki o ściankach fałdow anych, a nadto, pomiędzy dwiema w arstwami tkanki przyswaaące, komory ograniczone ednorodnem i ściankami, niby olbrzymie komórki ułożone równolegle wpoprzek blaszki liścia Pharus i ak się zdae, wypełnione masą galaretow atą. Sprawozdanie swoe p. G. uzupełniał preparatam i mikroskopowemi, przez siebie przyrządzonem i. Na tem posiedzenie ukończone zostało. z telefonem do wynadowania uszkodzeń w przewodach wodnych. Seubel pomiędzy innemi wiadomościami podancmi powiada: W czasie lata w r mieszkałem w mieście Canton położonem we wschodnie części stanu Ohio w północne Ameryce, w tym czasie główna ru ra doprowadzaąca wodę do wodociągów m ieskich z eziora o 3 mile angielskie odległego uległa znacznemu uszkodzenia, Rura ta gliniana o średnicy 24 ca!i ułożona była na głębokości 2 metrów pod poziomem w gruncie piaszczystym, wskutek te ostatnie okoliczności woda w ypływ aąca przez uszkodzenie ru ry nie wy- dobywała się na powierzchnię ziemi lecz była chło-! nięta przez piaski. Z tego powodu wyszukanie uszko- ; dzenia było trudnem, należałoby odkopywać ziemię prawie na całe długości rury. Wówczas przyszła mi myśl użycia mikrofonu z telefonem do odszukania uszkodzeń w rurze. Rozumowałem w ton spo- sób, że eżeli rura doprowadzaąca wodę do miasta zostanie szczelnie zam knięta u wylotu na stacyi pomp, to w takim razie woda w nie zawarta powin- na być w spoczynku, lecz w przypadku uszkodzenia KBOHfKA NAU K O W A. FIZYKA. Nowe zastosowanie mikrofonu z telefonem. Kom unikat uczyniony przez Kiimmela, na zeździe h y draulików w Eiseuach, o zastosowaniu w m. Altonie mikrofonu z telefonem, skonstruowanych przez Parisa, do wyszukiwania uszkodzeń w rurach wodociągowych, wywołał wystąpienie publiczne Dissechoffa, w którem wykazue że uż w roku 1885 na podobnym zeździe komunikował o przyrządzie przez niego pomyślanym do tego samego celu; ukazanie się dopiero co przytoczonych wiadomości w technicznych czasopismach spowodowało Seubla do przesłanii do tychże wydawnictw powiadomienia, że podobnego rodzau przyrząd był przez niego używany, z pomyślnym skutkiem, eszcze w r. 187S w Amei yce; prawdopodobną est rzeczą, że pomysł Seubla est napierwszem zastosowaniem mikrofonu rury, woda przez to uszkodzenie wypływaąc wywoła ruch wody wewnątrz rury na całe e długości powyże uszkodzenia; ruch wody w rurach wywołue zawsze pewien typowy szum, który powinien dać wyśledzić się zapomocą telefonu. Przyrząd użyty do tych badań est przedstaw iony na rysunku załączonym. Na skrzynce drewniane przykryte cienką deseczką est przytw ierdzona mosiężna podstawka /), podtrzym uąca cztery grafitowe pałeczki <, w sparte swemi dolnemi końcami na tafelce węglowe m\ Dopiero co opisany przyrządzik est mikrofonem, który w odpowiedni sposób est włączony w eden obwód z bateryą B i telefonem T. Dla wzmocnienia działania telefonu użył Seubel cewy indukcyne, w ten sam sposób ak to m a miesce w telefonach system atu Edisona u nas czynnych. W obwód m i krofonu i bateryi włącza się drut gruby cewy indukcyne, telefon zaś umieszcza się w drugim obwodzie zamkniętym cienkim drutem cewy. Po ustawieniu przyrządu, dopiero co opisanego, ną powierzchni ziemi wprost ponad rurą doprow adzaącą wodę do m iasta na połowie e długości, dał się słyszeć w telefonie silny szmer wody płynące, co dowodziło, że uszkodzenie znadue się bliże stacyi

14 814 WSZECHŚWIAT. Nr 51. pomp. Rob-ąc tego samego rodzau badania na kierunku ru ry w miescach od siebie odległych na 50 metrów, nakoniec dosięgnięto do punktu, w którym szm eru wody płynące nie słyszano, co świadczyło, że przekroczono uż miesce uszkodzenia. A zatem pomiędzy dwoma ostatniem i miescami badania, odległemi od siebie o 50 metrów, znadować się musiało miesce uszkodzone rury. Zbliżaąc odległość pomiędzy puuktam i badanem i, wyznaczono uszkodzenie na przestrzeni 10 m etrów. Po odkopaniu tego m iesca znaleziono bardzo znaczne uszkodzenie ru ry gliniane. E. D. CHEMIJA. Powinowactwo chemiczne i rosłwory. Nieraz uż wypowiadali niektórzy badacze m niem anie, że rostw ór ciała w płynie est rodzaem związku chemicznego, różniącego się tylko ilościowo od tak zwanych związków m olekularnych Nadale w tym kieru n ku zachodzą poglądy p. D urham a, rozw inięte przez niego w czasopiśmie angielskiem N aturę (188(5, str. 615). Rostwór, według autora, w arunkue się powinowactwem składników ciała rospuszczonego do składników rospuszczalnika. T ak np. chlorek sodu, NaCl, rospuszcza się w wodzie z powodu powinowactwa Na soli do 0 wody i Cl soli do H wody. Powinowactwa te nie w ystarczaą do tego aby uskutecznić roskład podwóny, leez w ytw arzaą one nieokreślony związek, posiadaący własności ro3tworu. A więc stosunkowe siły powinowactwa chemicznego Na, O, Cl i H maą pewien wpływ na rostw ór; eżeli więc obierzemy inny metal, którego powinowactwo do Cl i O większem est lub mnieszem, w takim r a zie stopień rospuszczalności odpowiednie soli będzie inny. Jeżeli np. m etal ten posiada większe powinowactwo do Cl a mniesze do O, tedy chlorek ego mnie powinien być rospuszczalny. Otóż, przym uąc dla wielkości powinowactwa chemicznego za m iarę ciepło tworzenia się związków, na zasadzie badań 'J homsona, otrzymuemy pewne punkty oparcia dla takiego pomowania istoty roztworów. N astępuąca tabliczka w yaśni nalepie te rozumowania: Metale Ciepło twe >rzenia się Chlorków T lenków Ciepło tworzenia się ro.-tworów chlorków w wodzie M g Ca IS O Sr Ba Odpowiednio do tych w artości chlorek magnezu nałatwie est rospuszczalny a chlorek barytu n amnie, gdy rospuszczalnośó obudwu innych chlorków leży pomiędzy tem i granicam i. Widzimy więc rzeczywiście, że obok większego powinowactwa do chloru istniee mniesze do tlenu i ednocześnie mniesza rozpuszczalność. P Durham przytacza eszcze więce podobnych przykładów, uw ażaąc. e za dowody słuszności swoich poglądów na istotę rostworów. M. FI. WIADOMOŚCI BIEŻĄCE. Konkursy rospisane przez Societe d Encouragem ent w Paryżu na rok 1887 stanowią pokaźny szereg, a nagrody za nalepsze prace przeznaczone wynoszą franków. Z uwagi, że współubiegać się o nie mogą zarówno francuzi ak i obcokraowcy, podaem y do wiadomości czytelników treść poedyńczych badań; bliższych iuformacy zasięgnąć można w sekretaryacic T o warzystwa ul. de Rennes JVś 44 w Paryżu. Ostateczny term in złożenia prac wyznaczono na d. 1 Stycznia 1887 roku: 1 C fr. za pośrednie lub bespośrcdnie przeniesienie siły na większe odległości fr. za tani sposób otrzym yw ania ozonu i ogo zastosowania fr. za nowe praktyczne zastosowanie bromu, odu, selenu etc fr. za otrzymanie nowego stopu mogącego znaleść zastosowanie w sztuce fr. za odkrycie nowe chemiczne metody otrzymywania użytecznych organicznych przetw o rów ak cukier, chinina etc fr. za otrzym anie fabrycznie żelaza lanego przez dodanie doń innego ciała, wskutek czego nabyłoby dla przem ysłu szczególnie cennych własności fr. za zużytkowan:e taniny znaduące się w korach lub innych nieużywanych eszcze w garbarstwie surowych m ateryałach. 2 0t0 fr. za zastąpienie kwasu siarczanego w farbiarstw ie, szczególnie edwabiu, przez ciało podobnie działnące, k óreby ednak nie tak silnie wpływało na włókna fr. za nowe daące się fabrycznie zużytkować zastosowanie ednego z częście napotykanych ta nich surowych m ateryałów mineralnych. 10C0 fr. za nowy lepszy sposób otrzym yw ania lub przeróbki popiołów V arek fr. tem u, kto pierwszy we Francyi w lepszy od dotychczas używanego sposób, otrzym ywać będzie dym iący lub bezwodny kwas siarczany. 10C0 fr. za nowe użyteczne spożytkowanie mało w przem yśle stosowanych metalów ak strontu, wapnia, barytu, magnezu, talu, paladu etc. 40i'0 fr. za sztuczne otrzym anie kwasów stearynowego, margarynowego, parafiny, lub wogóle ednego z ciał stosowanych przy wyrobie świec. Każdy korzystny spo ób otrzym yw ania kwasów tłuszczowych Towarzystwo popierać będzie.

15 N r 51. «WSZECHŚWIAT fr. za fabrycznie daący się spożytkować sposób otrzymywania chloru z odpadków przy tabrykacyi sody procesem amoniakalnym fr. /a fabryczny wyrób szkła dla pracowni chemicznych, któreby z uwagi na topliwość i oporność odpowiadało celom, do akich ma być przeznaczone fr. za wyrób naczyń kamiennych w efrancyi fr. za zbudowanie przyrządów, zapomocą których w mnieszych zakładach przemysłowych możnaby otrzymać szybko wysok% ciepłotę fr. za m ateryą lub przeponę nieprzenikliwą, dla powietrza, a przepuszczaącą gaz oświetlaący fr. za prosto zbudowany przyrząd, który do zwalałby z odległości śledzić ciepłotę przestrzeni ogrzewanych (przez odczytywanie na podzialce) fr. za u epszony sposób przenoszenia sity na odległość przy maszynach rolniczych fr, za sposób bitwego i szybkiego wykrycia z: fałszowali oleów (z- wyątkiem oliwy) fr. za otrzym anie barwnego cementu naśladuącego kamień, m arm ur lub terrakotę, któryby niewypalany dał się przerabiać ak gips, był dość trw ałym przy zastosowaniu na zewnątrz i we- I wnątrz budowli. (Chem. Ztg str ). Sl. Pr. ODPOW IEDZ! REDAKCYI. WP. B Eichlerowi w Międzyrzecu. Nadesłana do oznaczenia roślina, est Galinsoga parv flora Cav.; pochodzi z Ameryki południowe; rossiała się po krau z Ogrodu Botanicznego warszawskiego. Wodorost przysłany w rysunku, est Clostt rium rostrauim E h rb (Stauroceras Acus Ktz;, w sfadyura kopulacyi. Środkowa kanciasta komórka, est ego Zygospora. O budowie i własnościach włosów gruczołowatych, znadziesz pan rzecz dobrze włożoną w Dr G. Weissa, Anatomie d. Pflanzen, Wieiień, 187;'. Cena tego dzieła około rs. 3. Książki i broszury nadesłane do Redakcyi JA K O W szechświata NOWOŚĆ. J. Nusbaum, Mag. zoologii, The Em bryonic Development of the Cockroach. J. Nusbaum. L \ mbryologie d Oniscus m urarius. Do nabycia w e wszystkich księgarniach. Posiedzenie 19 te Kotnisyi stałe Teoryi ogrodnictw a i Nauk przyrodniczych pomocniczych, odbędzie się we czwartek d. 23 G rudnia r. b., o godz. 8 wieczorem, w lokalu Tow arzystw a Ogrodniczego (Chm ielna, 14). Porządek posiedzenia: 1. Odczytanie protokułu posiedzenia poprzedniego. 2. P. dr min. J. Siemiradzki. Góry S-to K rzyskie. 3. Oznaczenie dni zebrań Komisyi w ro ku 1877 i sposobu zawiadamiania członków o zebraniu. W ciągu G rudnia b. r., wydzie z druku Prof. Rostafińskiego pod tytułem ZE ŚW IATA PRZYRODY SZKICE i OPOWIADANIA, Prenum eratorow ie W szechświata mogą nabywać tę książkę w Redakcyi Wszeoh świata w drodze przedpłaty, która dla miescowych wynosi rs. 2, a dla zam iescowych rs. 2 kop. 25 (z przesyłką pocztową). Po wyściu książki, cena e będzie podwyższona. OPUŚCIŁO PRASĘ DZIEŁO J. NATAN80NA r Świat istot nadrobnieszych T o it l I. 8 str. 268, tabl. litogr, 3 i drzew oryty w tekście. Warszawa, nakł. Red. W szechświata, druk E. Skiwskiego. Tom ten stanowi odbitkę z szeregu a rty kułów, zamieszczonych w 111 i IV t. Wszechświata. Cena za t. I Świata istot nadrobnieszych, w Redakcyi W szechświata dla prenum eratorów wynosi rs. 1 bez kosztu przesłania, dla nieprenum eratorów skład główny w księgarni E. Wendego i S-ki, a cena rs. 1 kop. 50.

16 816 wszechświat.*^. Nd* 51. Buletyn m. eteorclo^iczn^ za tydzień od 8 do 14 Grudnia r. b (ze spostrzeżeń na staoyi meteorologiczne przy Muzeum Przemyślu i Rolnictwa w Warszawie). D ata Średnie ciśnienie T em peratura barometryczne Śred. Max. Min. ednia ilgotn. zwzgl. *-* Ju ^. CÓ ^ A d O <r» r-4* ' O} 1t>J) N CO & Kierunek wiatru Suma opadu U wag i. 8 Środa 739,75 3,3 5,< 1, 4,6 80 SSW,WSW,SSE 0.0 Pochmurny 9 Czwartek 731,38 4,3 5,0 0,-1 f>,2 88 SSE,S,S 2,0 Poch. deszcz w. c. d. 10 Piątek 783, ,5 9i S.SS W, W 0,1 Poch. dr. deśz. w nc. 11 Sobota 712,40 1, ,6 4,7 89 W, WSW. WSW 0,0 Pochmurny 12 Niedziela 741,H5 0, ,9 4,3 89 S,SSE,S 4,3 Poch. śnieg wieczór. 13 Poniedz. '<40,33 3,9 5,1 1,0 5,2 86 SSW,SW,SSW 0,1 Poch dr. d. wieczór. 14 W torek 74-2,0-5 4,2 5,7 2, s w,s s w,w 1,3 Poc. desz. przed poł. Średnie z tygodnia 738,76 3,2 A bs.. max. 5,7 Abs. min. 0,9 5,0 87 7,8 Ciśnienie barom etryezne, wilgotność bezwzględna i suma opadu dane są w m ilim etrach, UWAGI. tem peratura w stopniach Celsyusza. Kierunek w iatru dany est dla trzech godzin obserwacy; 7-e rano, 1-ć po południu i 9-e wieczorem. OGŁOSZENIE. Tom V I Pamiętnika Fizyograficznego opuści prasę w tych dniach. Treść tego tomu stanowią: w dziale I (Meteorologia i Hidrografia) prace: J. Jędrzeewicza, Spostrzeżenia stacyi meteorologiczne w Płońsku w gub. Płockie za rok Tegoż, W spółrzędne obserwatoryum w Płońsku. Spostrzeżenia meteorologiczne w Lublinie za rok A. Pietkiewicza, Poszukiwanie _zmiany pogody w W arszawie na zasadzie rachunku prawdopodobieństwa A. Wałeckiego, W ykaz spostrzeżeń fenologicznycli nadesłanych do R edakeyi W szechświata w roku II. Cybulskiego, Średnie wypadki spostrzeżeń (itofenologicznycli, poczynionych w Ogrodzie Botanicznym w Warszawie od roku ^5. Tegoż, Tablica odstępstwa czasu kw itnięcia od średniego (normalnego); w dziale II (Gieologia z Chemią) prace: Ks. A. Gieilroycia. Sprawozdanie z poszukiwań gieologicznych w gub. Grodzieńskie i przyległych powiatach Królestwa Polskiego i Litwy. Tegoż, Sprawozdanie o bad. gieol. w Augustowskiem i na Żmudzi. St. P fa ffu m, Opis tak zwanego anam ezytu wołyńskiego. J. Siemiradzkiego, Przyczynek do fauny kopalne warstw kredowych w gub. Lubelskie. St. Pfaffiusa i Z. Toeplitza, Rozbiory chemiczne czterech rud cynkowych. M. Flaumi, Rudy miedziane gór Kieleckich, rozbiór chemiczny; w dziale III (Botanika i Zoologia) prace: T. Chałubińskiego, Enum eratio muscorum frondosorum tatrensium K. HapczyńsTc'eg-1, Półwysep Birsztański. ^ Tegoż, Wspólne gatunki roślin awnokw iatow ych nasze i nadbakalskie. J. Rostafińskiego, Krytyczne z e s t a w i e n i e paprotników Królestwa Polskiego. B. Echlera, Spis porostów znalezionych w okolicach Międzyrzeca. Tegoż, Budowa i zawartość pęcherzyków Pływaczy kraowych; w dziale IV (Antropologia) prace: G. Ossowskiego, Jaskinia \\ ierzcliowska-górna. T. Dowgirda, Pam iątki z czasów przedhistorycznych na Żmudzi. J. Zawiszy, Siekierki bronzowe znalezione we wsi Ćzubinie 1886 r. A. Szumowskiego, Groty o inkrustow anych napisach i ich znaczenie w sprawie znaków runicznych. J. Karłowicza, Imiona własne polskich miesc i ludzi od zatrudnień Tom VI Pam iętnika Fizyograticzuego obemue 552 stronice druku w formacie tomów poprzednich i zawiera 15 tablic litograficznych..... PRENUMERATA rs..% a z przesyłką rs. 5 k. 50 może być wnoszona do chwili ukazania się tomu VI w handlu kięgarslsim. PP. Prenum eratorów, którzy w nieśli przedpłatę tylko po koniec roku bieżącego, uprasza się o wczesne odnowienie przedpłaty, eżeli życ ą sobie aby im pierw sze po Nowym Roku numery.,vvszechświata4; zaraz po w yściu były wysłane. Redakcya zaw iadam ia Zarządy czytelni i księgozbiorów stow arzyszeń uczące się m łodzieży, że w roku przyszłym W szechśw iat1* będzie im dostarczany w razie żądania za połowę ceny pre- num eracyne, t.. rocznie za rs. 5 z przesyłką. TREŚĆ. D-r Aloizy A ith, napisał G. 0. Piaski lotne ako czynnik gieologiczuy, skreślił d r J. Siem iradzki. Zazd przyrodników i lekarzy w Berlinie, opisał Maksymllian Flaum. Sztuka wzbudzania ognia u ras dzikich i pierwotnych, przez Klemencyą Royer tłumacz. B. Towarzystwo Ogrodui- ' cze- K ronika Naukowa. Wiadomości bieżące. Odpowiedzi lłedakcyi. Książki i broszury nadesłane do Redakeyi Wszechświata. Bulet.yn meteorologiczny. Ogłoszpnia. W ydawca E. Dziewulski. R edaktor Br. Znafowicz. JJ,03B0h c h 0 IXen3ypoio. BapniaBa, 5 Tl«Ka.fiDH 1886 r. Druk Em ila Skiwskiego, Warszawa, Chmielna 26.