Maria Podraza-Kwiatkowska Somnambule : (o młodopolskiej konwencji onirycznej) Teksty : teoria literatury, krytyka, interpretacja nr 2 (8), 64-79

Save this PDF as:
 WORD  PNG  TXT  JPG

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Maria Podraza-Kwiatkowska Somnambule : (o młodopolskiej konwencji onirycznej) Teksty : teoria literatury, krytyka, interpretacja nr 2 (8), 64-79"

Transkrypt

1 Maria Podraza-Kwiatkowska Somnambule : (o młodopolskiej konwencji onirycznej) Teksty : teoria literatury, krytyka, interpretacja nr 2 (8),

2 M aria Podraża-Kwiatkowska Somnanibule (O młodopolskiej konwencji onirycznej) Miło snami uciec z życia. S. Wyspiański Powiało na mnie morze snów. T. Miciński Młodopolski sen. Ale który? Bo jest ich wiele. Jak w każdej epoce, tak i w tedy sny urozm aicają akcję, nieraz ją udziw niają, byw ają profetyczne, byw ają w yłącznie nastrojow e. Nie będziemy ich tu katalogować. Najważniejszym bowiem zagadnieniem nie w ydaje Się treść młodopolskich snów: tych, które są opowiadane, przedstaw iane, k tó re w ten czy w inny sposób w łączone są w p rze bieg akcji. Sen bowiem w ystępuje w okresie Młodej Polski ta k że w innych funkcjach. N ajłatw iej uchw ytna jest poprzestańm y na razie na ujęciu pow ierzchow nym funkcja słow no-inkrustacyjna. Po prostu bardzo często w ówczesnych tekstach literackich pojaw ia się słowo sen i jego odm iany. M iędzy in nym i w tytułach: Sny o potędze, Sen o szpadzie, Sny Marii Dunin itp. W yraźna moda na słowo sen spowodowała, że byw a ono um ieszczane w rozm aitych uw ikłaniach sem antycznych. Najczęściej oznacza coś w rodzaju wymarzonego ideału ( Twe sny, żuraw ie bezdom ne, Sny o potędze ). Byw a synonim em przeczuć ( Sny się snują złowrogie ) lub.zawiedzionych nadziei ( U m arły sen m łodzieńczy ). Mioda na sen

3 65 SOMNAMBULE W ystępują sny nacechowane ujem nie (złe, upiorne, obłąkane), lub dodatnio (skrzydlate, cudne); kolorowe, jak u Słowackiego: szafirowa snów głębina, koralow e sn u księżyce. Są w reszcie sny przedm iotem antropom orfizacji ( Jakieś białe sny w stają bielą ciał migocą ) i elem entem splotów m etaforycznych ( P rzekw ita niebios lazurow y sen ). Jedno jest pew ne: owa senna in k ru stacja nie służy ścisłej precyzacji sem antycznej. Służy natom iast wydobyciu pewnej aury nastrojow ej. Najlepiej najbardziej też to znane przypadki spełnia tę rolę przym iotnikowa odmiana: senny staw, senna droga, senny klasztor, senny chlupot szarugi, senny jęk żurawi, senna cisza, chwila zmierzchu senna itp.1. W kontekście poszczególnych utw orów funkcja tego e p ite tu jest jasna: sugeruje on zwolnienie tem pa, ła godność ruchu, ściszenie dźwięków, zanikanie sfery rzeczywistości. Czyżby zatem: funkcja sugestywnohipnotyczno-usypiająca? Być może, nie jesteśm y dalecy od praw dy. ów czesna literatura, tak ostro walcząca o praw o do autonom ii, tak zdecydowanie odcinająca się od w szystkiego, co nie jest sztuką, nie była w rzeczywistości pozbawiona w ielorakich powiązań z innym i dziedzinami. Zwłaszcza w pływ ówczesnych badań naukow ych, i to konkretnie: psychiatrycznych i psychologicznych, był znaczny. Sugestia, podstawowy elem ent ówczesnej poetyki, stam tąd w łaśnie jest ro dem; w połączeniu z hipnozą stosowano sugestię przy leczeniu nerwic, a zwłaszcza p r z y leczeniu histerii. Pod koniec XIX w. nastąpiła gwałtow na inw azja sugestii-ihipnozy: przede wszystkim w dziedzinie socjopsychologii (problem oddziaływ ania na społeczeństwo); także na polu sztuki i literatury. E stetyczna zasada sugestii jest problem em osobnym, Funkcja hipnotyczna 1 Dotychczasowe przykłady pochodziły z itomików poetyckich L. Staffa, T. Micińskiego, K. Zawistowskiej, B. Buitrymowicza, St. Korab-Brzozowsikiego oraz z Popiołów Żeromskiego. 5

4 MARIA PODRAZA-KWIATKOWSKA 6 6 Rekonvaleszentenstube którym tutaj nie będziemy się zajmować. W każdym razie łączy ją z sugestią psychologiczną osłabianie działalności intelektu i woli u poddanego terapii osobnika. Zbieżności z psychoterapią są niek ied y zupełnie w yraźne ( Rekonvaleszentenstube pisał z iry ta cją Przybyszew ski): Sn>u ręce irugiliiate, lemcie, kładzione Na oczy jaiwą cierpką zinuźotne, (L. S taff: Sen na skrzyd ła ch zm ierzchu) W przykładzie poniższym podm iot liry czn y p rze p ro wadza zabieg autousypiania, pow tarzając słowa o senności i spaniu: Zmierzch melancholią szarą spływa.., Senność powieki moje klei, Pełen znużenia, bez nadziei, Chcę s p a ć... <L. S ta ff: P rzy g n ę b ie n ie ) W Protesilasie i Laodamii W yspiańskiego upersonifikow any Sen zachow uje się jak typow y hipnotyzer: (Sen zachodzi z tyłu ku Laodaimii i uderza ją (po czole pałeczkami makowych badylów; dotknąwszy jej skroni i czoła badylem, przygania ją obrotami rąk w powrót ku łożu, gdzie po czasie Laodamia usiada) LAODAMIA: Zbliżasz się oto, łudzący, boski, odpocznienia wiecznego rozdawco.... Poznaję cię, i bliskość twoję z cichości i półmroków, którymiś otoczony.... Tużeś jiuż przy mnie, przy głowie mej, którą powolna chyilę: Makowe to są badyle i główki owocu dostałe, zeschłe; potrząsane w dłoniach twych szeleszczą, szemrzą. Sen Buddy i Schopenhauera Sen, odpocznienia wiecznego rozdaw ca, to po prostu brat śmierci. Tak rozum iał go m iędzy innym i Schopenhauer. Także b rat nirw any. W łaśnie z tą schopenhauerow sko-buddyjską oswobodzicielką od wszelkich pragnień bywa wówczas identyfikow any sen:

5 67 SOMNAMBULE Niech uileginę isenności, oo z postaci ibwojąj w seledynowe, wtiotkie odzianej osłony isruuje isię i owija pierś na kształt powoi owijających drzewo mnogimi ramiony. Chcą zasnąć... (K. T e tm a je r: Nirauano pochyl ku m nie tw arz...) Senność ogarnia n iejednokrotnie postacie m łodopolskich utw orów: blade, o znieruchom iałym spojrzeniu, zwolnionych ruchach. Oczywiście: prerafaelickie. Tak, ale w łaśnie o postaciach prerafaelickich pisał k rytyk krakowskiego Życia : poruszają się jak we śnie 2. Oto jedna z poetyckich kreacji takich w łaśnie postaci: Chodzą ślegpd, z otwaritą szeroko źrenicą, 1 są jak sommnambule trwożni i nieśmiali, Co na jakieś wołanie ze swu się zerwali. (F. M irandoła: M y) Postacie poruszające się ja k w e śnie, som nam bule tego rodzaju określenia n ie b yły przypadkowe. Nie przypadkiem także n arrato r Pałuby mówi, że sprow adził sobie książki traktujące o somnam bulizmie. Książek takich było istotnie wiele: somnam - bulizm em zajm ował się słynny Oharcot, pisał o nim m iędzy innym i B ertrand, osobny rozdział poświęcił snow i som nam bulicznem u ogrom nie u nas w pływ o wy niem iecki badacz Carl Du P r e l3. Zajmował się nim podobnie jak innym i zjaw iskam i z zakresu parapsychologii Ignacy M atuszewski, Julian O chorowicz i inni. Sztuczny sen som nam buliczny wyw oływ any był nie tylko w celu reg en eracji sił fizycznych czy ustalenia źródeł choroby. P rzede w szystkim był drogą do Somnambule i uczeni 2 W. Sch.: Burne Jones. Życie 1898 nr W książce, na którą będziemy się tu 'niejednokrotnie powoływać: Philosophie der Mystik. Llipsk 1884; 2 wyd. Lipsk O Du Prelu pisał Kaziimierz Twardowski, że można się od niego więceij nauczyć, niż od stu Buchnerów (Monistamistyk. Przełom Wiedeń 1895,nr 5).

6 MARIA PODRAZA-KWIATKOWSKA 68 Breton nie był pierwszy odkrycia tajem nic ludzkiej psychiki. Już wiedziano, że w ew nętrzna świadomość w yraża się w snach (Du Prel). R elację o tych snach, bezpośrednią re la cję w czasie trw ania wizji sennych przekazyw ał właśnie som nam bulik. (Jak wiadomo som nam bulicy nic nie pam iętają po przebudzeniu.) Znam ienne, że na ten sam pomysł wpadł po latach... A ndre B reton. Trzeba od razu stwierdzić, że nie doszukano się w głębokiej świadom ości som nam bulików kom pleksów (choć na przykład Du P rel wiedział, że w snach w yjaw iają się choroby nie tylko ciała, ale i duszy, a Julian Ochorowicz uważał, że na podstaw ie snów m ożna w iele powiedzieć o charakterze śpiącego). Znaleziono natom iast powiązania ze sferą transcendentną. Owa symbioza psychiatrii i psychofizjologii z dziedziną m istyki, a także sp iry tyzm u jest typow a dla epoki. N aw et Irzykow ski tłu maczył sny M arii D unin w sposób podwójny: psychologiczno-prefreudowski i spirytystyczno-em anacyjn y- W ten sposób psychologia i parapsychologia sąsiadowały ze sobą. I znowu nie był to przypadek. Specyficzną cechę epoki stanowi fakt, że zjawiska uw ażane daw niej za dom enę cudów objęte zostały badaniam i naukowym i. Pisał o tym u nas za M aeterlinckiem Zenon Przesm ycki, powołując się na takie autorytety, jak sław ny fizyk i chemik William Crookes. Sen zatem to nie tylko ułatw iający ucieczkę od życia b rat śmierci. Nie darm o Laodamia obok nazwy odpocznienia wiecznego rozdawco używa drugiej: w ysłańcze tajem n y ch sił. Sen bow iem to także ta jemnicza dziedzina, w której dochodzą do głosu ukryte pod powierzchnią świadomości nie znane w arstw y psychiki; psychiki zarówno indywidualnej, jak i transcendentnej. ów czesna literatu ra przyjęła nie tylko terapeutyczno-ew azyjny (w sensie ucieczki od życia), ale także

7 69 SOMNAMBULE ów epistemologiczny aspekt snu. Prezentow any przez Przesm yckiego M aurycy M aeterlinck pisał: Klucz do transcendencji Chylę się z ciekawością (...) nad tajemnicami snu, w którym, mimo zbyt potężnego wpływu wspomnień dziennych, dano nam jest niekiedy dojrzeć błysk,jakiegoś byitu zagadkowego, rzeczywistego, pierwotnego (...) nad wszystkimi tymi raomemtami, gdy człowiek wymyka isię własnej swej baczności (...) W edług Przybyszewskiego (O nową sztukę) w nikanie w rzeczyw isty, zagadkow y by t zachodzi b a r dzo rzadko: Tylko w ciem nych nocach płonących snów tryśnie raz po raz zielony płom ień. Drobna część duszy, czyli absolutnej świadomości przejaw ia się, jego zdaniem, w snach, wizjach, w chwilach niezw ykłych a potężnych napięć ducha. W ten sposób przeszliśm y od kategorii senności do kategorii w izji sen n y ch 4. I teraz jednak nie będziem y ow ych w izji opowiadać. Zainteresow anie snem w znaczeniu wizji sennych miało w ielorakie konsekwencje. Nasuwały się w ątpliwości ty p u ontologicznego, znane już zresztą daw niej: czy nasza rzeczywistość nie jest snem? Camille M élinard ogłosił w znanym i u nas czasopiśm ie R e vue des D eux M ondes (1898) duże studium, napisane niew ątpliw ie pod wpływem Schopenhauera, w którym dowodząc identycznego charakteru św iata rzeczywistego i św iata snu pisał o możliwości... obudzenia się. Pojaw iła się i druga wątpliwość: czy nie jesteśm y czyim ś snem? Kito jesitem? w ie tylko ten, który /wie, iż mniie woale nie ma. Śni mnie ktoś, jakby ciężki sen (T. M iciński: F ra g m e n t z N le to ty ) 4 Wiizja senma (takiego,terminiu używa np. Stefania Skwarczyńska) wydaje isię trafniejszym określeniem niż ogólnie przyjęte: marzenia senne Słowo marzenie sugeruje doznania emocjonalnie dodaltnie; trudno tu pomieścić nieodłączny od sniu kotszmiair.

8 MARIA PODRAZA-KWIATKOWSKA 7 0 Kto naß śni? We śnie każdy jest Szekspirem N iektórzy pisarze zw racają uw agę na inne zagadnienia typu ontologicznego: na sposób istnienia zjaw isk sennych jako tw orów obdarzonych w łasnym, w m ia rę samodzielnym bytem (Wyjaśnienie snów Marii Dunin Irzykowskiego, trochę później i w yraźniej: Przygody Sindbada Żeglarza i Sen wiejski Leśmiana, nieco inaczej: Medi Romana Jaworskiego). Być m o że oddziałały tu w jakiś sposób m odne w ów czas spirytystyczne koncepcje o m aterializacji produktów podświadomości. (Ignacy M atuszew ski pisał na p rz y kład w książce Czarnoksięstwo i mediumizm o halucynacjach jako o może początkow ym stadium m a terializacji.) Przede w szystkim jednak w izje senne zostały zrozum iane jako w ynik potężnej siły k reacy jn ej, którą rozporządza ludzka wyobraźnia. Siły kreacyjnej działającej niezależnie od naszej świadomości, w odm ienny zatem niż norm alny sposób. W skazywano pokrew ieństw o sn u i innych stanów, w któ ry ch dochodzi do głosu ja głębokie; takich stanów jak ekstaza, halucynacja, widzenia narkotyczne itp. Co wszakże dla nas najbardziej interesujące: stw ierdzono podobieństwo artystycznego procesu twórczego do procesu twórczego zachodzącego w śnie. W izja senna jest taką funkcją psychiczną, k tó ra m a n a j więcej zbieżności z produkcją artystyczną pisał Carl Du Prel 5. We śnie każdy jest Szekspirem pow tarzał inne jego sform ułow anie Antoni Lange 6. Podkreślając udział podświadomości w fan tazji sennej i literackiej, w ysunął naw et Du P rel dość chyba na owe czasy zaskakującą tezę: tw ierdził m ianowicie, że utw ory byłyby bardziej skończone, gdyby udało się zatrzym ać sam proces sennej produkcji, bez w łączania św iadom ej obróbki. Podobieństw o m iędzy snem a tw órczością arty sty cz 5 W (książce Psychologie der Lyrik. Beiträge zur Analyse der dichterischen Phantasie. ILi pslk,1880, is. 7. c W stadium Twórczość i obłęd. W: Studia i wrażenia. Warszawa 1900, s. 89.

9 71 SOMNAMBULE ną nasuwało się coraz wyraźniej w m iarę rozwoju badań nad podświadomością i jej rolą w procesie twórczym 7. Genialność lub przynajm niej bogactwo twórczości zależy od wyobraźni podświadomej pisał znany i tłum aczony u nas Th. Ribot w książce 0 wyobraźni twórczej. Rémy de Gourmont, rozważając relację podświadomość sen twórczość poetycka 8, podkreślał większą absurdalność snu niż twórczości poetyckiej; jednakże przytoczone przez niego przykłady absurdalnych skojarzeń sennych na zasadzie zbieżności eufonicznych istniały już w ówczesnej poezji francuskiej (M allarmé). Bezwiedna, podświadoma, pozalogiczna czynność w yobraźni oto zdaniem ówczesnych psychologów 1 krytyków literackich wspólne cechy wizji sennej i twórczości artystycznej. Dokładniejsza specyfikacja podobieństw a dotyczyła głównie dw óch spraw. Po pierwsze zatem, jest sen jak wówczas pisano obrazową projekcją głębokiego ja, jest symbolicznym przedstaw ieniem w ew nętrznego stan u śniącego (Du P rel). N astroje osobnika, na k tóre w ciągu dnia potrafi on świadomie wpływać, w yzw alają wizje senne w postaci rozm aitych równoważników obrazow ych. D la każdego, kto choć trochę zna litera tu rę okresu M łodej Polski, zbieżność tego stw ie r dzenia z ów czesnym program em, zwłaszcza poetyckim, jest zupełna: poeta winien tak brzm iał ów program sym bolizow ać stan duszy, to jest przedstawić go przy pomocy emocjonalno-obrazowych ekwiwalentów. Po drugie ciąg obrazow y w izji sennych jest nielogiczny w potocznym tego słow a znaczeniu; polega na swobodnym procesie asocjacyjnym. Odrzucenie potocznej logiki postulow ała rów nież ówczesna literatura: Pierw sze pochwały absurdu Sen a symbolizm 7 Por. P. Ohiabameix: Psychologie cérébrale. Le subconscient chez les artistes, les savants et les écrivains. Paris La création subconsciente. W: La culture des idées. Paris 1900.

10 MARIA PODRAZA-KWIATKOWSKA 72 Metoda, jaką się na razie posługujemy, to oddawanie i odtwarzanie uczuć, myśli, wrażeń, snów, wizyj, bezpośrednio jak się w duszy przejawiają, bez logicznych związków, we wszystkich ich gwałtownych przeskokach i skojarzeniach. (S. P rzybyszew ski: O now ą sztu kę} Cóż więc mamy wspólnego w takich Sitanaicih, jak halucynacja, obłęd, sein z jednej strony, rtwótrchość z drugiej? Oto swobodne kojarzenie obrazów. (A. L ange: T w órczość i obłęd) Konstrukcja wizji sennej Stopień sw obody asocjacyjnej i podobieństw a do w i zji sennych były oczywiście różne. W w ierszu Leopolda Staffa Przygnębienie (Sny o potędze) nastrój przygnębienia, od którego podmiot liryczny chce się uwolnić zapadając w sen, zostaje usymbolizowany, tj. przedstaw iony za pomocą ekw iw alentów em ocjonalno-obrazow ych. Są to już w łaściw ie o b razy senne, w iernie sym bolizujące stan duszy u sy piającego. Zasada ówczesnej poezji pokryw a się tu więc zupełnie z zasadą wizji sennych. Obrazy nie są z sobą pow iązane w sposób logiczny, łączy je je d y nie atm osfera beznadziejności. Pierw szy obraz to zraniona łania, na darm o czekająca na pomoc w mrocznej kniei, drugi obraz wędrowiec, który zabłądził w m roźną noc. B rak tu także tego logicznego uzasadnienia, jakim byw a zw rot: śni m i się (owo śnienie nie jest zreszitą zupełnie pewne). Oto próbka: Światłość dnia blada dogorywa, Światłość omdlała i znużona... Zraniona łania kędyś (koma W śmiertelnej ciiszy imirocznejj (kniei. Zmierzch melainioholią sizarą spływa... Senność powieki moje klei... Znużony trudeim, bez nadzliei, Błądzi wędrowiec mroźną nocą. W rezultacie jednak jest to właściwie opis usypiania i pojaw iania się obrazów sennych; o technice onirycznej nie może tu być mowy.

11 73 SOMNAMBULE Zupełnie odm iennie w yglądają próby w prow adzenia techniki snu u Przybyszew skiego. P rzede w szystkim stw ierdzenie to w ydaje się bardzo ważne jest to w o w iele w iększym stopniu technika w i dzeń halucynacyjnych niż widzeń sensu stricto sennych. O halucynacji nie można przy omawianiu młodopolskiego snu zapominać (podobnie jak nie można zapominać o wizjach narkotyczno-alkoholowych; casus: Les paradis artificiels Baudelaire a). H alucynacje pozw alały n a bardzo dużą swobodę skojarzeń, na śm iałe zestaw ienia obrazów (pisał o tym m.in. Rimbaud). W praktyce literackiej próbowano w ykorzystyw ać w sposób niem ożliw y do rozdzielenia zarów no technikę wtizji sennych, jak i w idzeń halucynacyjnych. P rzeprow adzenie dokładnego rozdziału jest między innym i dlatego utrudnione, że niektóre cechy w ystępują zarówno w śnie, jak i podczas halucynacji. Na przykład zjawisko tzw. bilokacji, rozdwojenia jaźni, tak częste w twórczości Stanisława Przybyszewskiego i Tadeusza Micińskiego. Z jednej strony zatem sąsiaduje młodopolski sen z dziedziną som nam bulizm u (tu należy przede w szystkim twórczość M aeterlincka i utw ory pozostające w kręgu jej oddziaływania), z drugiej z dziedziną widzeń halucynacyjnych, skąd już zresztą blisko do obłędu (tu: twórczość Przybyszew skiego i M icińskiego). Jeśli som nam bulizm wprowadzał zwolnione tem po akcji oraz ogólną atm osferę senmhtajemniczą, to halucynacje pozwalały na absurd i zupełny chaos. A bsurdu zresztą w utw orach Przybyszewskiego nie m a zbyt wiele. Chaos opanow any jest przez czujną autoświadomość narratora. Gdyż nie są to utw o ry 9 układane na wzór wizji senno-halucynacyjnych. Gorączkow e sny i halucynacje są tu jedynie w staw kam i m niej lub bardziej ściśle zw iązanym i z całością. Jak gdyby stosując się do tw ierdzeń Du Prela o istnieniu w autośw iadom ości podw ójnego ja : Halucynacje Przybyszewskiego Śnić do obłędu Sny d oberże kontrolowane 9 Mamy tu na myśli takie prozy Przybyszewskiego, jak De profundis, Requiem aeternam, Wniebowstąpienie iitip.

12 MARIA PODRAZA-KWIATKOWSKA 74 istniejącego i widzącego, narrato r Przybyszew skiego opisuje swoje stany senno-halucynacyjne. N otuje na przykład (jest to jeden z w ielu p rz y k ła dów) przechodzenie procesu m yślenia w ciąg obrazowy, dokonując czegoś w rodzaju realizacji m etafo ry: (...) obydwie myśli zbliżały się coraiz ku sobie, objęły się, sdadły jak: żmije wyprężone ma ogonach, prężyły się coraz wyżej, splotły się i patrzały długo z łepkami w tył w y giętymi na siebie (...) (R e q u ie m a etern a m ) Miteiń&kd śnił nalepa ej Trzeba jednak przyznać, że pomimo natrętnej autokontroli narratora, pomimo raczej inkrustacyjnej ro li w izji senno-halucynacyjnych, P rzybyszew skiem u udaje się czasem osiągnąć atm osferę koszm aru sennego. Na przykład w De profundis, utworze, który przedstaw ia erotyczne koszm ary naw iedzające n arratora po wyjeździe żony. U Tadeusza Micińskiego istnieje, podobnie jak u Przybyszew skiego, typow y dla w izji sennej egocentry zm oraz jak to określają fachow cy natężenie afektu. B rak natom iast ow ej obsesyjnej au to an a lizy: twórczość autora Nietoty to udram atyzow any św iat własnej psychiki (Du Prel pisał, że sen, podobnie jak dobre dzieło literackie, jest udram atyzow a- nym ja ), obchodzący się bez ingerencji trzeźwego, obserwującego narratora. Toteż M iciński w o wiele większym stopniu tworzy swoje utw ory przy pomocy techniki senno-halucynacyjnej (choć zdarzają się u niego także opisy snu). Stosuje zjawisko bilokacji i zagęszczenia; spiętrza akcję w sposób zupełnie nieliezący się z logiką (np. Nietota), gwałci konwencje asocjacyjne zestaw iając obrazy, m iędzy którym i jest niepokojący brak związku (...) jak w nielogicznym, męczącym śnie (J. J. Lipski). Jakże daleko jesteśm y od sen n ej atm osfery Staffow skiego Przygnębienia chociażby w takim wierszu: Inferno Wichry d dżdże niebo od gromów rozdarte,

13 75 SOMNAMBULE węże błyskawic i wycie szatanów duch mój zgnieciony głębią Oceanów szyderstwem kłuje swą zastygłą wantę. Ha, Belfegorze, idoli twej zazdroszczę, bo ogień lohłonąc, jak ptak nieśmiertelny śwliatów gasnących bard, książę udzielny w Ławrach swych grzebiesz mar anielskich moszcze. Skrzył fosforycznie, choć mróz lodowaty ścinał me żyły. I wyciągnął skrzydło, i ipot uronił na że/laizme kraty syknęły z bólu i pękły. Straszydło wszjponia się w e m nie swym wzrokiem bez powiek i szepce: jam twój skryty człowiek. Na osobną,uwagę a w ram ach niniejszego pobieżnego szkicu przynajm niej na zwrócenie uwagi zasługuje twórczość Stanisław a W yspiańskiego. Sen odgryw a w niej rozm aite role. W ystępuje jako p e r sonifikacja (Protesilas i Laodamia, Achilleis); stanowi zapowiedź dalszej akcji (Klątwa); staje się problem em z zakresu scenografii (wskazówka w didaskaliach, że sen Laodamii rozgryw a się jako scena żywa, błękitem jaśniejąca ). Co więcej technika w izji sennych stosow ana jest przy b u dowie dram atów. Czymże innym niż m ajakiem sennym na tle Odysei jest Powrót Odysa, m ajakiem sennym na tle życia Mickiewicza Legion? I wreszcie zasada snu: projekcja głębokiego ja przy pomocy obrazów symbolicznych w ystępuje w Weselu: noc w eselna wydobywa to Co się w duszy kom u gra, co kto w swoich widzi snach. Młodopolska krytyka dostrzegła związki ówczesnej twórczości literackiej z techniką snu. Najwyższym kapłanem logiki m arzeń sennych nazw ała T adeusza M icińskiego J u lia K isielew ska (notabene w b a r dzo negatyw nym dla poety k o n tek śc ie)10. O W y spiańskim napisał Przybyszew ski, że jest to pierw szy u nas autor, k tó ry zdołał wizje i sny wyprowa- Gniryczność Wyspiańskiego 10 J. Oklsiza (J. KLsidlewiska): Szlakiem absurdu. W: Z literatury współczesnej. Warsiziawa 1912, >s. 201.

14 MARIA PODRAZA-KWIATKOWSKA Znowu Du Prel Subtelmiaczki, czułki i wizj onerki dzić na scenę n. Przybyszew ski uw ażał w ogóle Wesele za szczytową realizację dram atu sym bolicznego; takiego dram atu, w którym jako projekcja w ew nętrznej w alki i ro zte rk i stw orzona zostaje osobna postać. Owa psychoanalityczna koncepcja wywodzi się znowu z Du Prela, który w Philosophie der Mystik cały rozdział Der Traum ein D ram atik e r poświęcił udram atyzow anem u podziałow i osobowości we śnie n a dwie osoby. (Podejm ie tę k o n cepcję Z ygm unt Freud.) U W yspiańskiego w y stę puje jak to określił Du Prel projekcja i p ersonifikowanie stanów obiektyw nych ; nie tylko' zresztą w Weselu (tu zwłaszcza: dziennikarz Stańczyk), ale także w Wyzwoleniu (liczne sobowtó ry w scenie z M ask am i)12. Na tem at istnienia techniki w izji sennej u autora Wesela w ybuchła dyskusja. Tadeusz Dąbrowski podchwycił wywody Jana Stena o sennej obrazowości W yspiańskiego dodając, że k o m entarz m ożna znaleźć znowu pada to nazwisko u Du P rela 13 Przeciw takiej interpretacji w ystąpił Ostap O rtw in, broniąc konstru k ty w n ej świadom ości W yspiańskiego: Produkcja beztwiedma, seniliwa, jesit (...) z ruaitury swej zdezorganizowania, chaotyczna i bezwładna. Czynnik organizacyjny jeisft z istotą isniu sprzeczny. Bo tylko w powieściach naszych neoromantycznych subtelniaczków, czułków i wizjonerków są marzenia senne itak literacko li symetrycznie zaokrąglone, tak wedle szwu przykrojone i wyprasowane. W rzeczywistości marzenia 'seimne,są lotne i chwiejne, urywko 11 O dramacie i scenie. Warszawa 1905, s. 35. Badanie poetyki snu w. twórczości Wyspiańskiego postulował Lesław Eustachiewicz ( Pamiętnik Literacki 1959 z. 1). n Z innego punktu widzenia, mianowicie od strony wzorców literacktóh, pisał o sobowtórach u Wyapiańsikiego Stanisław Zabierowski ( Pamiętnik Literacki 11(969 z. 1). 13 J. Sten (L. Bruner): O Wyspiańskim. W: O Wyspiańskim i inne szkice krytyczne.!(fo.r.), s ; T. Dąbrowski: Z najnowszych prac o Wyspiańskim. Pamiętnik Literacki 1907, s. 135.

15 '77 SOMNAMBULE we i prizeskokliwe, zwiewne, błyskawic oiwo (zmienne, cudacznie rozprężliwe i odr-odikowe. Wie o itym Wyspiański i ilekroć kompozycją obejmuje mom ent wizijii albo srnu, nadaje im poisitać i ksizitałt zgodny z ich istotą mglisitą, oibłocziną, migotliwą i pierzchającą. Ale momenty te nie przesądzają o ogólnym charakterze kompozycji 14. Nie będziemy tu rozstrzygać, która z dyskutujących stron m iała rację. Poprzestańm y na tym, że O rtw i- na nie zadow alały ówczesne próbki techniki onirycznej. Nie tylko zresztą O rtw ina. Także dzisiejszy czytelnik grym asi przy badaniu młodopolskiego oniryzm u. Tu za dużo autośw iadom ośei, tu za m ało a b su r du, tu zbyt jednolita tonacja uczuciowa. Istotnie oniryzm młodopolski interesujący w rozprawach naukow ych i wypowiedziach krytycznych nie jest w tym sam ym stopniu atrakcyjny w praktyce literackiej. Jest to zresztą charakterystyczna cecha tej epoki: sfe ra p o stulatów p rze ra sta ła ówczesne m ożliwości realizacyjne. O graniczenia m łodopolskiej tec h n ik i onirycznej w y nikały przede wszystkim stąd, że ówczesne utw ory były w całości podporządkow ane jednej tonacji uczuciow ej, jednem u nastrojow i. S tąd najw iększe zbliżenia do w izji sennej to próby wyw ołania niezwykłej atm osfery snu (dram aty M aeterlincka, niekiedy W yspiańskiego; sporo liryków); takiej atm osfery, jaką niektórzy surrealiści (np. Paul Delvaux) będą osiągać przy pomocy specjalnego w ykorzystania persp ek ty w y nocnydh pejzaży m iejskich w księżycowym ośw ietleniu i fosforyzujących n a tym tle kobiecych postaci. Jest to ten sam nastrój snu somnam bulicznego, lunatycznego, znanego przecież zarówno jednym, jak i drugim. Tyle tylko, że zadumane, blade, niem al fosforyzujące postacie m łodopolskie by w ają zwykle ukazane na tle pejzażu z m artw ym i wodam i i łabędziam i. Sny nazbyt jednolite 14 O. Ortwin (O. Kaitzenelleinibogen): Sędziowie Wyspiańskiego. Krytyka 1907 z. XI, is

16 MARIA PODRAZA-KWIATKOWSKA 78 Przybyszew ski bliski jest osiągnięcia atm o sfery koszm aru sennego. Cóż z tego, kiedy usiłuje ją pogłębić nieznośnym i dla nas dzisiaj w staw kam i ( Spojrzał krew stężała z przerażenia ). A pom ysły m iew ał dobre. Na przykład taki: Plrizybyszefw- Bki miał dobre pomysły Schwycił jakąś książkę. Na pierwszej stronie jego własny pontreit (...) Spojrzał znowu: linie nabierały życia, twarz się ożywiła, rosła, usta się razitwierały, jakby zia chwilę miały wyrzucić ze siebie słowa żyjące słowa... (...) Cała książka zdawała się nabierać życia, poruszała się w jego rękach; rzucił ją przerażony, ale ruszała, czołgała się po ziemi, iten drugi izwolna wygrzebywał się z ndej: teraz go ujrzy... (...) (D e p r o f u n d is ) Oniryoane odkrycia modernistów Zasada jednej tonacji uczuciowej zm niejszała m ożliwości alogicznych skojarzeń, możliwości przypadku, łączenia ze sobą przedm iotów i zdarzeń w sposób absurdalny, naw et groteskowy. Jedynie M iciński p ró b u je zupełnego absurdu. Tylko u niego w7 T a t rach żyją lwy; tylko u niego: Na śniegu złote lśnią kaczeńce, liliow y szafran, blady szczaw. Otóż i nasza ocena m łodopolskiego oniryzm u. N ietrudno zauważyć, że zaważyło na niej przyzwyczajenie do pewnej konwencji wizji sennej; tej przede wszystkim konwencji, której nauczyli nas surrealiści. Każda epoka m a swoją koncepcję literackiego snu. O ddziałują na nią zarówno badania uczonych (co innego Du Prel, co innego Freud), jak i realizacje artystyczne. Najm niejszy chyba w pływ m ają na nią... własne, autentyczne sny; czy ktoś napraw dę miewa rozjaśnione, praw ie przezroczyste sny, jak to propon u je W yspiański i Fellini? Dlatego w okresie Młodej Polski interesuje nas dziś przede wszystkim W yspiański (bo pow tarzam za badaczami Freud, Adler, Jung), Miciński (bo surrealizm ), Pałuba Irzykowskiego (bo psychoanaliza). Mało natom iast pam ięta się o spraw ie bodaj najważniejszej. O tym, że w tedy w łaśnie w ysunięto bądź

17 79 SOMNAMBULE: rozwinięto dwie tezy: 1) o symbolicznym charakterze wizji sennych i 2) o podobieństwie m iędzy tw órczością senną i tw órczością artystyczną, uzależniając obydw ie od dziedziny podświadomości. Zw łaszcza ta druga teza m iała ważne konsekwencje dla sztuki: ośm ieliła w yobraźnię, pozw oliła n a n a jb a r dziej absurdalne, n ie liczące się z logiką św iata rzeczywistego skojarzenia. Najśmielsze dokonania w tym zakresie należą już jednak do epok następnych^