Nowy Przegl¹d Wszechpolski 1

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "Nowy Przegl¹d Wszechpolski 1"

Transkrypt

1 Nowy Przegl¹d Wszechpolski 1

2 2 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

3 Dwaj Prezydenci dwie postawy. Na pocz¹tek kilka zdañ nawi¹zania do wielkiego skandalu, do jakiego dosz³o 5 grudnia ub. roku w Pradze podczas rutynowej wizyty delegacji deputowanych do Parlamentu Europejskiego u Prezydenta Republiki Czeskiej Vaclava Klausa. To, e faktyczny poziom demokracji oraz niezale noœci i mo liwoœci samodzielnego podejmowania decyzji przez poszczególne kraje cz³onkowskie UE, zw³aszcza te z Europy Œrodkowo-Wschodniej, przypomina coraz bardziej status poszczególnych republik zwi¹zkowych w b. ZSRR, by³o powszechnie wiadomym ju od dawna. Jednak przebieg wspomnianej wizyty jest najbardziej dobitnym dowodem na to, kto tak naprawdê rz¹dzi w UE. Nie bêdziemy omawiali tu szerzej tego bulwersuj¹cego wydarzenia, które zapewne jest ju zreszt¹ naszym Czytelnikom znane. Przytaczamy tylko kilka najbardziej chamskich, bezpardonowych ataków na czeskiego prezydenta, który w aden sposób nie sprowokowa³ takiego rozwoju dyskusji, która szybko przesz³a w zwyczajn¹ pyskówkê. Oto niejaki eurodeputowany Daniel Cohn-Bendit- szef Grupy Zielonych w PE, wciskaj¹c Klausowi unijna flagê, mia³ czelnoœæ dyplomatycznie mu oznajmiæ: ( ) Pana pogl¹d na Traktat Lizboñski mnie nie interesuje, chcê wiedzieæ, co pan zrobi, aby zatwierdzi³y go czeski Sejm i Senat. Bêdzie pan respektowa³ demokratyczn¹ wolê przedstawicieli narodu? (sic!) Bêdzie pan musia³ to podpisaæ. ( ). Nastêpnie za ¹da³ od Klausa, by wyspowiada³ siê ze swoich kontaktów z przywódc¹ irlandzkich eurosceptyków Deelanem Ganleyem, którego sam wczeœniej oskar y³ o prowadzenie kampanii referendalnej za pieni¹dze CIA. Riposta Vaclava Klausa by³a jednakowo niezwykle stanowcza i celna: Muszê powiedzieæ, e tym tonem nikt jeszcze ze mn¹ tutaj nie rozmawia³ przez 6 lat mojej prezydentury. Nie jest Pan tutaj na paryskich barykadach. S¹dzi³em, e taki styl komunikacji wobec nas skoñczy³ siê 19 lat temu. Widzê, e siê myli³em. Ja bym sobie nie pozwoli³ zapytaæ, z czego jest finansowana dzia³alnoœæ Zielonych. Jeœli zale y panu na racjonalnej dyskusji przez te pó³ godziny, które mamy na negocjacje, proszê, Panie Przewodnicz¹cy, oddaæ g³os innym osobom. Przewodnicz¹cy delegacji UE, dobrze nam znany, Hans- Gert Poetering zignorowa³ jednak zupe³nie t¹ proœbê, czy te ¹danie Klausa, a czerwony zadymiarz Bendit, bo inaczej nie mo na go nazwaæ, ujada³ dalej niczym wœciek³y pies na czeskiego prezydenta, w czym sekundowa³o mu zreszt¹ wiernie kilku innych cz³onków unijnej delegacji. Ich usi³owania sprowadzenia Klausa do roli niepoprawnego ucznia odnios³y jednak skutek odwrotny od zamierzonego. Ten ostatni, zachowuj¹c godny podziwu spokój, zimn¹ krew i trzeÿwoœæ umys³u udzieli³ skrajnie niekulturalnym goœciom stosownej odprawy: Dziêkujê za to nowe doœwiadczenie, które zyska³em, spotykaj¹c siê tu z pañstwem. Nie przypuszcza³em, e coœ takiego jest mo liwe i w ci¹gu ostatnich 19 lat nic podobnego nie prze y³em. Myœla³em, e to nale y ju do przesz³oœci, e yjemy w demokracji, ale w UE doprawdy dzia³a postdemokracja ( ). Nakaza³ tez zamieœciæ na swojej stronie internetowej zapis ca³ej dyskusji, by ca³y naród czeski móg³ siê dowiedzieæ, jak brukselska biurokracja traktuje poszczególne narody i ich przywódców. Trudno powiedzieæ, jak d³ugo jeszcze Czesi na czele ze swoim dzielnym prezydentem wytrwaj¹ w oporze wobec euroktraktatu, jednak tak czy owak, niezwykle odwa ny i szczery sprzeciw Vaclava Klausa wobec unifikacyjnych zapêdów Brukseli musi budziæ najwy szy szacunek. W ca³kowitym przeciwieñstwie do zachowania Prezydenta RP Lecha Kaczyñskiego. Ten ostatni, co prawda, przez d³u szy czas twardo opiera³ siê ¹daniom podpisania ratyfikowanego ju przez parlament III RP eurotraktatu, jednak ostatnio zaczyna wyraÿnie miêkn¹æ. M. in. w wywiadzie udzielonym jakiœ czas temu Gazecie Wyborczej podtrzyma³ opiniê, e uwa a Traktat Lizboñski za sukces na skalê mo liw¹ do osi¹gniêcia. Co gorsza, zadeklarowa³ te : Podkreœlam, e Polska nie bêdzie przeszkod¹ w wejœciu w ycie tego traktatu. ( ) Stawiam zreszt¹ siedem do trzech, e Traktat Lizboñski wejdzie w ycie. Powy sze s³owa jasno sugeruj¹, e P. Prezydent zamierza w koñcu traktat podpisaæ. Nie bêdzie to zreszt¹ dla niego wiêkszym problemem, jako e jego odmowa natychmiastowego z³o enia podpisu mia³a od samego pocz¹tku wy³¹cznie charakter typowo instrumentalny- by³a podyktowana wcale nie dobrem Polski, lecz w³asnym interesem politycznym, a zarazem interesem partii, z któr¹ jest najœciœlej zwi¹zany. Natychmiastowe podpisanie, bez adnej próby oporu eurotraktatu zmniejszy³oby bowiem do minimum jego szanse na reelekcjê, uderzy³oby te bardzo dotkliwie w notowania faryzejskiego PiS-u. Najprawdopodobniej P. Prezydent Kaczyñski bêdzie jednak chcia³ odwlec swój podpis przynajmniej do czasu odbycia siê wyborów do europarlamentu, gdy PiS bardzo chcia³by zatrzymaæ przy sobie przynajmniej czêœæ eurosceptycznego elektoratu. PóŸniej zapewne skapituluje, gdy choæby z treœci wspomnianego wywiadu wyraÿnie wynika, e odczuwa coraz to wiêksz¹ presjê. Sta³o siê bowiem to, co wieszczyliœmy ju od dawna. Zwyciêstwo Obamy w wyborach prezydenckich w USA spowodowa³o, e awanturnicza, skrajnie antyrosyjska polityka Prezydenta Kaczyñskiego straci³a w Waszyngtonie realne oparcie. Nie ma wiêc innego wyjœcia, tylko posypaæ g³owê popio³em i pójœæ do unijnej Canossy. To siê ju praktycznie dzieje. Nieprzypadkowo P. Prezydent przyznaje we wspomnianym wywiadzie, i podstawow¹ p³aszczyzn¹ odniesienia polskiej polityki( zagranicznej) jest Unia. Warto poleciæ t¹ jak e znamienn¹ deklaracjê do dog³êbnego przemyœlenia wszystkim tym, którzy tak d³ugo próbowali na si³ê ró nicowaæ PiS od PO. A swoj¹ drog¹ ogromna szkoda, e Vaclav Klaus nie ma polskiego obywatelstwa i nie mo e kandydowaæ w nastêpnych wyborach na Prezydenta RP. Od Redakcji Nowy Przegl¹d Wszechpolski 3

4 Spis numeru Artyku³ wstêpny, Dwaj Prezydenci dwie postawy DZIEDZICTWO TESTAMENTOWE JANA PAW A II: ks. Henryk Nowik, Jan Pawe³ II o wrodzonej godnoœci osoby ludzkiej jako podstawie praw cz³owieka i narodów (cz. 2)... 4 Papie Benedykt XVI, Encyklika Spe Salvi O nadziei chrzeœcijañskiej (cz. V)...10 TEMAT MIESI CA: Andrzej J. Horodecki, O powrót do czasoprzestrzeni prawdy POLITYKA I STRATEGIA: Adam Adamczyk, Reformy ONZ...20 Tadeusz Gerstenkorn, Kanon polityki polskiej ale jaki? Robert Wojtyñski, O polityce zagranicznej, ale nie tylko HISTORIA I WSPÓ CZESNOŒÆ: Andrzej Turek, Polskie drogi do niepodleg³oœci Zygmunt Zieliñski,...tym gorzej dla faktów GOSPODARKA: S³awomir K³usek, Popieram polskiego z³otego! POLSKA BOGIEM SILNA: Ks. Abp Kazimierz Majdañski, Polska jest Matk¹: Doœwiadczenie stanu wojennego YCIE RELIGIJNE: Watykan: zdjêcie ekskomuniki z biskupów lefebrystów OŒWIATA KULTURA WYCHOWANIE: Lusia Ogiñska, Droga Krzy owa (stacje: 5, 6 i 7) OMÓWIENIA RECENZJE POLEMIKI OPINIE LISTY: Zbigniew Dmochowski, Recenzja ksi¹ ki Zukunft Österreich (ci¹g dalszy) Zbigniew Dmochowski, Recenzja ksi¹ ki J. A. Rossakiewicza pt. Demokracja finansowa (czêœæ 2) Traktat Pokoju (Dziennik Ustaw nr 35 z dnia 26 kwietnia 1920 r.) c.d Iwo Cyprian Pogonowski, Walka dwóch skorpionów Nowy Przegl¹d Wszechpolski

5 Dziedzictwo Testamentowe Jana Paw³a II Przecie nieca³y umieram. To, co we mnie niezniszczalne, trwa TRYPTYK RZYMSKI Rozwa aj¹c jak wielkie dziedzictwo pozostawi³ po sobie Koœcio³owi Powszechnemu nasz ukochany Papie Jan Pawe³ II, dotyka nas olœnienie, e zrealizowa³o siê ono w osobie wykonawcy papieskiego przes³ania zawartego w Jego testamencie. Dziedzicem - W³odarzem ca³ego dorobku Koœcio³a Powszechnego, ubogaconego przez naszego Papie a Jana Paw³a II, autentycznie Wielkiego na miarê naszych czasów, zosta³ Jego bliski wspó³pracownik w Winnicy Pañskiej Kardyna³ Joseph Ratzinger i ma On spe³niæ to, czego Jan Pawe³ II nie zd¹ y³ wykonaæ. To za wstawiennictwem Jana Paw³a II Duch Œwiêty natchn¹³ kardyna³ów w dniu Konklawe, by dziedzictwo to zosta³o przekazane w rêce tego w³aœnie Kardyna³a. W tej wiêzi bêdziemy uczestniczyæ przez pryzmat poczynañ Papie a Benedykta XVI-ego i staraæ siê przybli aæ, wed³ug naszych skromnych mo liwoœci, Jego nauczanie, jako Wykonawcy Testamentu Jana Paw³a II-go. J.N. Nowy Przegl¹d Wszechpolski 5

6 DZIEDZICTWO TESTAMENTOWE JANA PAW A II ks. Henryk Nowik JAN PAWE II O WRODZONEJ GODNOŒCI OSOBY LUDZKIEJ JAKO PODSTAWIE PRAW CZ OWIEKA I NARODÓW II GODNOŒÆ OSOBY PODSTAW PRAW CZ OWIEKA I NARODÓW Jan Pawe³ II, ju w pierwszym roku po konklawe, tj. 2.X.1979 na Forum ONZ powiedzia³: Uwa am, e s³ynny prolog do Karty Narodów Zjednoczonych, w którym narody nale ¹ce do ONZ >zdecydowane ustrzec przysz³e pokolenia od klêski wojny<, stwierdzaj¹ uroczyœcie sw¹ >wiarê w podstawowe prawa cz³owieka, w godnoœæ i wartoœæ osoby ludzkiej <, pragnê³y daæ wyraz takiemu w³aœnie wymiarowi. [...]. Niech mi bêdzie wolno wyliczyæ przynajmniej kilka najwa niejszych i powszechnie uznanych, takich [praw H.N.] jak: 1) prawo do ycia, do wolnoœci i bezpieczeñstwa osobistego, 2) prawo do wy ywienia, do mieszkania, do opieki zdrowotnej, do odpoczynku i rozrywki, 3) prawo do wolnoœci s³owa, do nauki i kultury, 4) prawo do wolnoœci myœli, sumienia i wyznania, 5) prawo do wyznawania w³asnej religii: indywidualnie lub zbiorowo, publicznie lub prywatnie, 6) prawo do wyboru okreœlonego stanu lub zawodu, do za³o enia rodziny przy zapewnieniu warunków koniecznych do rozwoju ycia rodzinnego, 7) prawo do w³asnoœci i do pracy, do godziwych warunków pracy i do sprawiedliwego wynagrodzenia za pracê, 8) prawo do zebrañ i do zrzeszania siê, 9) prawo do swobodnego poruszania siê i do podró owania wewn¹trz i na zewn¹trz kraju, 10) prawo do narodowoœci i do miejsca zamieszkania, 11) prawo do uczestnictwa w yciu politycznym, 12) prawo jednostki do wystêpowania przeciw rz¹dowi (z innego wyst¹pienia, Strasburg 1988)), 13) prawo do swobodnego wyboru ustroju politycznego pañstwa, do którego siê przynale y. Ca³okszta³t praw cz³owieka odpowiada: 1) istocie godnoœci cz³owieka [podkreœlenia H.N.], cz³owieka rozumianego ca³oœciowo, a nie sprowadzonego do jednego tylko wymiaru. 2) Prawa te odnosz¹ siê do zaspokojenia podstawowych potrzeb cz³owieka, do korzystania przezeñ z wolnoœci, do jego stosunków z innymi osobami. 3) Wszelako zawsze i wszêdzie odnosz¹ siê do cz³owieka, do jego pe³nego ludzkiego wymiaru" (tam e, s. 30). Prawa te s¹ zakorzenione w godnoœci osoby ludzkiej, same zaœ bêd¹c fundamentem dla praw narodów. Mo na tu pos³u yæ siê konceptualizacj¹ hierarchii, dla wymienionych praw cz³owieka przez Jana Paw³a II, schematem Maritaina, u którego znajdujemy analogiczn¹ Listê praw osoby ludzkiej, podzielon¹ na: prawa osoby ludzkiej jako takiej, prawa osoby jako obywatela (prawa polityczne) i prawa osoby spo³ecznej (osoby pracuj¹cej). I. Prawa osoby ludzkiej jako takiej: 1) prawo do istnienia i ycia odpowiadaj¹cego godnoœci ludzkiej; 2) prawo do bycia podmiotem swoich wolnych czynów; 3) prawo do kierowania swoim w³asnym yciem; 4) prawo do rozwoju osobowoœci; 5) prawo do wolnoœci sumienia; 6) prawo do wyboru stanu duchownego lub zawarcia ma³ eñstwa i za³o enia rodziny; 8) prawo do integralnoœci cielesnej i do u ywania dóbr. II. Spozytywizowane prawa godnoœci osobowej politycznej: 1) prawo ka dego obywatela do aktywnego uczestnictwa w yciu politycznym -szczególnie aktywne prawo wyborcze dla wszystkich osób dojrza³ych; 2) prawo do kontrolowania w³adzy; 3) prawo stowarzyszania siê 6 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

7 DZIEDZICTWO TESTAMENTOWE JANA PAW A II w granicach dobra wspólnego; 4) tworzenie partii politycznych; 5) prawo do wolnoœci w poszukiwaniu prawdy w yciu politycznym; 6) prawo ludu do stanowienia konstytucji i wyboru ustroju politycznego pañstwa. III. Spozytywizowane prawa godnoœci osoby spo³ecznej - pracuj¹cej: 1) prawa osób ludzkich spe³niaj¹cych funkcje spo³eczne, gospodarcze i kulturalne: producentów, konsumentów, techników, twórców kultury i nauki. 2) prawo do sprawiedliwej p³acy; 3) prawo do poszanowania godnoœci osoby pracuj¹cej; 4) prawo do swobodnego zrzeszania siê w ramach zawodu, do tworzenia zwi¹zków zawodowych czy wspólnot pracy; 5) prawo do strajków, kierowane dobrem wspólnym; 6) prawo do wolnoœci od nêdzy materialnej i duchowej oraz prawo do zabezpieczenia spo³ecznego. Prawa cz³owieka s¹ zakotwiczone w osobie ludzkiej w jej godnoœci. Same zaœ s¹ fundamentem dla praw narodów. Jan Pawe³ II, w oparciu o wrodzon¹ godnoœæ osoby ludzkiej i wyp³ywaj¹cych z niej praw cz³owieka, stworzy³ wielk¹ ideê praw narodów, jako Ÿród³o do kodyfikacji ³adu prawnego ycia wspólnoty narodów œwiata. A oto wybrane wypowiedzi Jana Paw³a II z zakresu praw narodów ze wzglêdu na ich bezpoœrednie odniesienie do wrodzonej godnoœci osoby ludzkiej. I. Prawo wszystkich ludów i narodów do egzystencji na bazie wrodzonej godnoœci osoby ludzkiej: Jan Pawe³ II jest Papie em nie tylko Praw Cz³owieka, ale i Praw Narodów. Ju w pierwsz¹ rocznicê swego Pontyfikatu wyg³osi³ w ONZ Przemówienie na kszta³t Orêdzia, w tej chwili przeto korzystam z niezwyk³ej okazji, jakiej dostarcza mi dzisiejsze spotkanie spotkanie z przedstawicielami tylu narodów ziemskiego globu - a eby przede wszystkim pozdrowiæ ka - dego bez wyj¹tku cz³owieka yj¹cego na naszej ziemi. Wszak ka dy cz³owiek, mieszkaniec naszej planety, jest cz³onkiem jednego z tych narodów, tych spo³eczeñstw, które s¹ tutaj reprezentowane. Ka dy z was, [...] jest przedstawicielem konkretnego pañstwa, konkretnych systemów i struktur politycznych, ale nade wszystko jesteœcie przedstawicielami" okreœlonych jednostek ludzkich". Jesteœcie przedstawicielami ludzi - wszystkich poniek¹d ludzi na globie, konkretnych ludzi i ludów na dzisiejszym etapie ich historii, a zarazem na okreœlonym etapie historii ca³ej ludzkoœci, maj¹cych w³asn¹ osobowoœæ i ludzk¹ godnoœæ, w³asn¹ kulturê, w³asne doœwiadczenie i d¹ enia, w³asne cierpienia i w³asne zdrowie i s³uszn¹ nadziejê na przysz³oœæ. W tym odniesieniu w³aœciw¹ sobie racjê bytu posiada ca³a dzia³alnoœæ polityczna, wewn¹trzpañstwowa czy miêdzynarodowa, która w ostatniej analizie jest z cz³owieka", przez cz³owieka" i dla cz³owieka". Jeœli dzia³alnoœæ ta odrywa siê od fundamentalnej zale noœci i od tej fundamentalnej celowoœci, jeœli staje siê poniek¹d celem dla siebie, traci tak e w³aœciw¹ sobie racjê bytu". Przemówienie do Zgromadzenia Ogólnego ONZ, Nowy Jork, 2 paÿdziernika 1979 II. Prawo narodów do samostanowienia w duchu praworz¹dnoœci Wszystkie narody i ludy maj¹ prawo do ustroju, opartego na praworz¹dnoœci z racji godnoœci osoby ludzkiej. Pojêcie prawa cz³owieka", szczególnie w tej postaci, w jakiej zosta³o zawarte w Powszechnej Deklaracji Narodów Zjednoczonych z roku 1948 roku, sta³o siê niew¹tpliwie swego rodzaju wspólnym dobrem ca³ej ludzkoœci. Pojêcie to, oparte na g³êbokim zrozumieniu, czym jest jednostka ludzka i na czym polega relacja miêdzy jednostk¹ a pañstwem, potrzebuje jednak ochrony instytucjonalnej i prawnej, która zagwarantuje jego stosowanie w praktyce. W szczególnoœci, prawa cz³owieka nie mog¹ byæ w pe³ni respektowane tam, gdzie brak pe³nego poszanowania praworz¹dnoœci. Wasz Trybuna³ jest jak gdyby kwintesencj¹ systemu prawnego, który gwarantuje dominacjê praworz¹dnoœci. Fakt, e jednostka mo e wyst¹piæ tu przeciwko rz¹dowi, nale y uznaæ za rzeczywisty postêp praworz¹dnoœci. Rz¹dy, które przestrzegaj¹ zasad praworz¹dnoœci, akceptuj¹ w istocie ograniczenia swej w³adzy i strefy wp³ywów. Rz¹dy, które uznaj¹, e same podlegaj¹ prawu, a nie stoj¹ ponad nim, mog¹ w sposób konkretny gwarantowaæ uzasadnion¹ nietykalnoœæ strefy prywatnej ycia swych obywateli oraz broniæ jej przed Nowy Przegl¹d Wszechpolski 7

8 DZIEDZICTWO TESTAMENTOWE JANA PAW A II naciskami z zewn¹trz. [...] Tragiczne doœwiadczenia dwóch wojen œwiatowych w Europie nauczy- ³y nas, e prawa cz³owieka s¹ przestrzegane tylko wówczas, gdy sprawuj¹cy w³adzê odpowiada za to przed swymi wspó³obywatelami oraz gdy czas sprawowania w³adzy podlega jakiejœ spo³ecznej kontroli. Postêp w dziedzinie praw cz³owieka wi¹ e siê te ze swobodn¹, publiczn¹ debat¹ na temat nadrzêdnych zasad ycia politycznego i spo³ecznego oraz celów, do jakich nale y d¹ yæ Przemówienie w Siedzibie Komisji i Trybuna³u Praw Cz³owieka, 1988 Strasburg, 8 paÿdziernika III. Prawa ekonomiczne narodów na bazie bogactw ziemi i na kanwie ducha pracy ludzkiej Wszystkie narody maj¹ prawo do bogactw i zasobów naturalnych oraz do myœli technicznej i naukowej, jako podstawy do realizacji godnoœci osoby ludzkiej przez pracê w duchu solidarnoœci miêdzy ludÿmi i narodami z zachowaniem w³asnych interesów. Przes³anie, którego oczekujecie ode mnie -mówi³ nasz Papie - nie mo e siê ró niæ od mych wyst¹pieñ wobec innych zgromadzeñ przedstawicieli spo³eczeñstw wszystkich narodów œwiata: [...] Moje rozwa ania w sposób spójny bior¹ natchnienie z jednej podstawowej idei i jednej troski, któr¹ jest sprawa cz³owieka, jego godnoœci i jego wynikaj¹ce st¹d niezbywalne prawa. [...]. Albowiem praca nie tylko nosi znamiê cz³owieka, ale w pracy cz³owiek odkrywa sens swojej egzystencji: we wszelkiej pracy ujêtej jako ludzka dzia³alnoœæ, bez wzglêdu na to, jaki jest jej konkretny charakter, jakie s¹ okolicznoœci, w których ta dzia³alnoœæ jest wykonywana. Praca zawiera ten podstawowy wymiar ludzkiego bytowania, z którego ycie cz³owieka jest zbudowane na codzieñ, z którego czerpie w³aœciw¹ sobie godnoœæ - ale w którym zawiera siê nieustaj¹ca miara ludzkiego trudu, cierpienia, a tak e krzywdy i niesprawiedliwoœci, siêgaj¹cych g³êboko w ycie spo³eczne w obrêbie poszczególnych narodów i w zakresie miêdzynarodowym" Laborem exercens, 1 Przemówienie w Siedzibie Miêdzynarodowej Organizacji Pracy, Genewa, 15 czerwca 1982 IV. Prawa kulturowe narodów Wszystkie ludy i narody maj¹ prawo do mowy ojczystej, do rozwoju w³asnej kultury oraz do rodzimych bogactw artystycznych, historycznych i krajobrazowych z prawem obrony przed re imem obcej kultury. Kultura jest w³aœciwym sposobem istnienia i bytowania cz³owieka (p.6). [...] Cz³owiek, który w widzialnym œwiecie jest jedynym ontycznym podmiotem kultury, jest te jedynym w³aœciwym jej przedmiotem i celem. Kultura jest tym, przez co cz³owiek jako cz³owiek staje siê bardziej cz³owiekiem; bardziej jest". [...] Doœwiadczenie ró nych epok, nie wy³¹czaj¹c naszej, przemawia za tym, aby o kulturze myœleæ i mówiæ przede wszystkim w konstytutywnym zwi¹zku z samym cz³owiekiem, dopiero wtórnie i poœrednio w zwi¹zku z ca³ym œwiatem jego wytworów. [...] Cz³owiek, i tylko cz³owiek, jest sprawc¹ i twórc¹ kultury; cz³owiek i tylko cz³owiek, w niej siê wyra a i w niej siê potwierdza (p.7). [...]. Jestem synem narodu, który przetrwa³ najstraszliwsze doœwiadczenia dziejów, którego wielokrotnie s¹siedzi skazywali na œmieræ a pozosta³ przy yciu i pozosta³ sob¹. Zachowa³ w³asn¹ to samoœæ i zachowa³ poœród rozbiorów i okupacji w³asn¹ suwerennoœæ jako naród nie bior¹c za podstawê przetrwania jakichkolwiek innych œrodków fizycznej potêgi jak tylko w³asna kultura, która siê okaza³a w tym przypadku potêg¹ wiêksz¹ od tamtych potêg. [...] Istnieje podstawowa suwerennoœæ spo³eczeñstwa, która wyra a siê w kulturze narodu. Jest to ta zarazem suwerennoœæ, przez któr¹ równoczeœnie najbardziej suwerenny jest cz³owiek" (p. 14). Przemówienie w siedzibie UNESCO, Pary, 2 czerwca 1980 V. Prawo narodów do wolnoœci s³owa i wyznania oraz wolnoœci od lêku i nêdzy: Preambu³a Deklaracji Praw Cz³owieka" stwierdza, e zapoznanie i wzgarda praw cz³owieka doprowadzi³y do czynów barbarzyñskich wstrz¹saj¹cych sumieniem ludzkoœci, oraz e nadejœcie œwiata, w którym ludzie, uwolnieni od strachu i nêdzy, bêd¹ siê cieszyli wolnoœci¹ s³owa i przekonañ, zosta³o uznane za najwy sze pragnienie cz³owieka...". Owa wzgarda praw cz³owieka ma swoje korzenie nie tylko w monistycznym globaliÿmie: komunistycznym i faszystowskim, ale i w globali mie liberalistycznym, bêd¹cym mutacj¹ tych pierwszych. 8 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

9 DZIEDZICTWO TESTAMENTOWE JANA PAW A II Jan Pawe³ II pisa³: Po upadku ustrojów zbudowanych na ideologii z³a" (komunizm i faszyzm H.N.)[...] utrzymuje siê nadal legalna eksterminacja poczêtych istnieñ ludzkich przed ich urodzeniem i ¹da siê, aby zwi¹zki homoseksualne zosta³y uznane za inn¹ postaæ rodziny". Dzia³a tu jakaœ inna jeszcze ideologia z³a" w pewnym sensie g³êbsza i ukryta, usi³uj¹ca wykorzystaæ nawet prawa cz³owieka przeciwko cz³owiekowi oraz przeciwko rodzinie" (Pi.t.s.20). Dzieje siê to tak dlatego, gdy odrzucono Boga jako Stwórcê, a przez to jako Ÿród³o stanowienia o tym, co dobre, a co z³e. Odrzucono [...] pojêcie natury ludzkiej" jako rzeczywistoœci", zastêpuj¹c j¹ wytworem myœlenia" dowolnie kszta³towanym i dowolnie zmienianym wed³ug okolicznoœci (s.20). Tak siê sta³o w³aœnie z KPP UE, gdzie terminom: Godnoœæ". Wolnoœæ", Równoœæ", Solidarnoœæ" nadano sens subiektywistyczny filozofii podmiotu Kartezjusza ( ) i Kanta ( ) W ten sposób [...] otworzy³a siê przestrzeñ dla swobodnego rozwoju nihilizmu i nawet cynicznego hedonizmu na polu filozofii, relatywizmu na polu teorii poznania i moralnoœci, pragmatyzmu i nawet cynicznego hedonizmu w strukturze ycia codziennego. Europejska kultura sprawia wra enie milcz¹cej apostazji cz³owieka sytego, który yje tak, jakby Bóg nie istnia³" (p.9). Jan Pawe³ II œwiadom obecnej ideologii z³a", wraz z Ojcami synodalnymi zabra³ g³os w sposób bardzo stanowczy, pisz¹c: [...] pragnê jeszcze raz zaapelowaæ do twórców przysz³ego Traktatu Konstytucyjnego Unii Europejskiej [...], aby zosta³y uznane trzy komplementarne zasady; 1. prawo Koœcio³ów i Wspólnot religijnych do swobodnego organizowania siê, zgodnie ze swoimi statutami i w³asnymi przekonaniami; 2. poszanowanie specyficznej to samoœci wyznañ religijnych i prowadzenie strukturalnego dialogu miêdzy Uni¹ Europejsk¹ a tymi wyznaniami; 3. poszanowanie statusów prawnych, jakie Koœcio³y i instytucje religijne posiadaj¹ na mocy prawodawstwa pañstw cz³onkowskich Ecclesia in Europa, 28,06.2oo3,p. 114 PóŸniej Ojciec Œwiêty napisze w przes³aniu, z okazji rocznicy koronacji Karola Wielkiego: Nie mogê ukryæ rozczarowania faktem, e tekst Karty nie zawiera ani jednej wzmianki o Bogu, który sk¹din¹d jest pierwotnym Ÿród³em godnoœci cz³owieka i jego fundamentalnych praw". Prawa narodów, wyros³ych z praw cz³owieka, które s¹ zakorzenione w godnoœci osoby ludzkiej, winne byæ chronione przez prawo stanowione, winne byæ umacniane poprzez nauczanie i kszta³cenie, ukazuj¹c ca³e wielkie Dziedzictwo Jana Paw³a II, dane ku budowaniu pokoju na œwiecie; albowiem Zimna Wojna" trwa. Stan zaœ Zimnej Wojny" polega na równowadze si³ militarnych potêg œwiatowych. Problem polega tylko na tym, eby ktoœ zacz¹³ pierwszy. A wszyscy siê boj¹. Prowokacja tu nie jest wykluczona tak nieraz bywa³o. Na stra y wrodzonej godnoœci osoby ludzkiej, a tym samym praw cz³owieka i narodów winne staæ normy stanowione (lex) oraz powszechna edukacja narodów w myœl Spo³ecznej Nauki Koœcio³a w nurcie nauczania Jana Paw³a II i nie tylko, aby ten (cz³owiek H.N.) jak g³osi Preambu³a Deklaracji" nie by³ zmuszony szukaæ w buncie ostatecznego ratunku przeciw tyranii i uciskowi..." Wszak wielcy myœliciele i mê owie stanu og³osili te s³owa w Preambule Deklaracji" ONZ, po doœwiadczeniach buntów w zbiorowoœci ludzkiej oraz po mobilizacji zbrojnych si³ ró nych kontynentów przeciw tyranii faszystowskich Niemiec, ¹daj¹c zagwarantowania ochrony praw cz³owieka przez legaln¹ w³adzê" Apel Deklaracji" odnosi siê do wszystkich pañstw, podpisuj¹cych Traktat Reformuj¹cy Uniê Europejsk¹, maj¹c na uwadze fakt, e Unia Europejska zmierza do globalizmu monistycznego, na wzór ZSRR, w postaci super pañstwa Europejskiego z Ideologi¹ z³a" (o pod³o- u filozofii podmiotu). Absolutne to pañstwo powstaje kosztem wrodzonej godnoœci osoby ludzkiej za cenê autonomii narodów i Koœcio³ów, pod hegemoni¹ Niemiec i Francji. Ze wzglêdu na niedawn¹ pamiêæ historyczn¹, mo na mniemaæ, e ogólnoœwiatowy stan Zimnej Wojny" przybierze formê Tyranii" w podleg³ych narodach. Taka jest bowiem prawid³owoœæ dziejów wielkich globalizmów monistycznych, rodz¹cych nieszczêœliw¹ œwiadomoœæ" ludów i narodów. Nowy Przegl¹d Wszechpolski 9

10 DZIEDZICTWO TESTAMENTOWE JANA PAW A II Nasz kraj pogr¹ a siê w³aœnie w taki stan nieszczêœliwej œwiadomoœci" z racji: deptania wrodzonej godnoœci osoby ludzkiej, nie przestrzegania prawa cz³owieka i nie zachowywania idei praw narodów, pochodz¹cej jak wiadomo z Powszechnej Deklaracji Praw Cz³owieka", jako wynik zwyciêstwa nad Tyrani¹". A oto próba odtworzenia stanu nieszczêœliwej œwiadomoœci Polaków: 1) Spo³eczne zaniepokojenie tragicznym losem œwiata robotników, którym zniszczono zak³ady pracy, gdy by³y one bastionami ruchu oporu okupacyjnych strajków, dziêki czemu nie dosz³o do przelewu krwi na ulicach miast. 2) Zbiorowe poczucie krzywdy z powodu obalenia w Stanie Wojennym Niezale nego" i Samorz¹dnego" Zwi¹zku Zawodowego Solidarnoœæ" na drodze: atomizacji, zniewolenia i wykluczenia, by zbudowaæ Neo-Solidarnoœæ" bez narodowo-religijnego ywio³u patriotycznego, bez etosu Spo³ecznej Nauki Koœcio³a i bez solidarnej jednoœci miêdzy zak³adami pracy, 3) Lament duszy ch³opa, e nie jest mu dane ywiæ w³asny kraj i Europê, 4) Boleœæ serca matki, e jej dom pustoszeje: dzieci pracuj¹ u obcych, a najm³odszym wyrywa siê polsk¹ duszê. 5) Poczucie strapionej bezradnoœci u wielu, gdy upada oœwiata, ginie kultura, nikczemnieje rodzina. 6) Media audio-wizualne kreuj¹ cz³owieka na podobieñstwo upad³ych anio³ów, z dziedzictwem kultury œmierci. 7)W œrodkach masowego przekazu odbiera siê wierz¹cym poczucie godnoœci dzieci Bo ych. 8)Odrywa siê wierz¹cych od duchowieñstwa i antagonizuje siê struktury Koœcio³a, skazuje siê duchownych na œmieræ cywiln¹. 9) Ideologia z³a, w nurcie filozofii podmiotu, przenika intelektualne œrodowiska katolickie, generuj¹c myœlenie wed³ug opinii, a postêpowanie wed³ug okolicznoœci przy apostazji milczenia, powo³anych do ewangelizacji narodu. 10) Przemilcza siê wielkie dzie³a i dokonania Polaków oraz zwalcza siê niezwyk³e osobistoœci z legendarnych" krêgów narodu. 11) Czarna rozpacz przenika cz³owieka z powodu wymierania biotycznej substancji spo³ecznej; dzieje siê to za spraw¹ powszechnego ludobójstwa: aborcja, eutanazja, biologiczne neutralizowanie pierwszorzêdnych ró nic p³ciowych (homoseksualizm), psychologiczne neutralizowanie drugorzêdnych ró nic p³ciowych (patologia kulturowa, niweluj¹ca majestat kobiecoœci i mêskoœci), co prowadzi do zubo enia psychologicznej inklinacji miêdzyp³ciowej i wygaszania popêdu do zachowania gatunku ludzkiego; gdy ginie ethos ycia w œrodowiskach lekarskich i prawniczych, oœwiatowych i kulturowych. 12) Rzesze Polaków w kraju i na obczyÿnie, widz¹c co siê dzieje, czuwaj¹ na modlitwie, przy antenie Radia Maryja" i telewizji Trwam" oraz przy o³tarzach Pañskich, ale czêsto w poczuciu opuszczenia i osamotnienia, gdy wielu ukry³o siê za drzwiami zamkniêtymi z obawy przed wrogami Ukrzy owanego. Te i tym podobne czynniki sk³adaj¹ siê na stan nieszczêœliwej œwiadomoœci", jako zarzewie protestów ulicznych i bojkotów wyborczych, destabilizuj¹cych pañstwo, staj¹ce siê w ten sposób, coraz bardziej podatne na prowokacje wojenne; albowiem zimna wojna ci¹gle trwa. I naraz w ciemnym tunelu, naszego kontynentu, zab³ys³o œwiat³o z Irlandii. Odrzuci³a ona z³y Traktat z Lizbony, tak jak przed laty Polska Uk³ad Warszawski. W stanie Zimnej Wojny" œwiat ci¹gle stoi przed alternatyw¹: Demokracja, o pod³o u wrodzonej godnoœci osoby ludzkiej, z prawami cz³owieka i narodów lub Trzecia Wojna Œwiatowa! Jan Pawe³ II w duchu Apokalipsy poucza³ Europê, e nale y odrzuciæ stale powracaj¹c¹ pokusê budowania miasta ludzi bez Boga czy wprost przeciw Niemu. Gdyby do tego dosz³o, ludzka spo³ecznoœæ wczeœniej czy póÿniej dozna³aby ostatecznej klêski. Apokalipsa mówi³ Jan Pawe³ II zawiera zachêtê dla wierz¹cych [...] wyp³ywaj¹c¹ z wiary w Zmartwychwsta³ego, który jest obecny i dzia³a w historii. (Ecclesia in Europa, p.5). 10 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

11 DZIEDZICTWO TESTAMENTOWE JANA PAW A II Ja, Benedykt XVI, nastêpca Papie a Jana Paw³a II, proszê was, byœcie stoj¹c na ziemi, wpatrywali siê w niebo w Tego, za którym od dwóch tysiêcy lat pod¹ aj¹ kolejne pokolenia yj¹ce na naszej ziemi, odnajduj¹c w Nim ostateczny sens istnienia; proszê was, byœcie umocnieni wiar¹ w Boga, anga owali siê arliwie w umacnianie Jego Królestwa na ziemi, Królestwa dobra, sprawiedliwoœci, solidarnoœci i mi³osierdzia; proszê was, byœcie odwa nie sk³adali œwiadectwo Ewangelii przed dzisiejszym œwiatem, nios¹c nadziejê ubogim, cierpi¹cym, opuszczonym, zrozpaczonym, ³akn¹cym wolnoœci, prawdy i pokoju; proszê was, byœcie czyni¹c dobro bliÿniemu i troszcz¹c siê o dobro wspólne, œwiadczyli, e Bóg jest mi³oœci¹; proszê was w koñcu, byœcie skarbem wiary dzielili siê z innymi narodami Europy i œwiata, równie przez pamiêæ o waszym Rodaku, który jako Nastêpca Œwiêtego Piotra czyni³ to z niezwyk³¹ moc¹ i skutecznoœci¹; proszê was tak e, byœcie pamiêtali o mnie w waszych modlitwach i ofiarach, tak jak pamiêtaliœcie o moim wielkim Poprzedniku, bym wype³ni³ misjê powierzon¹ mi przez Chrystusa. Proszê was: Trwajcie mocni w wierze! Trwajcie mocni w nadziei! Trwajcie mocni w mi³oœci! (Homilia na krakowskich B³oniach, 28 maja 2006 ) Nowy Przegl¹d Wszechpolski 11

12 DZIEDZICTWO TESTAMENTOWE JANA PAW A II ENCYKLIKA SPE SALVI OJCA ŒWIÊTEGO BENEDYKTA XVI DO BISKUPÓW PREZBITERÓW I DIAKONÓW DO OSÓB KONSEKROWANYCH I WSZYSTKICH WIERNYCH ŒWIECKICH O NADZIEI CHRZEŒCIJAÑSKIEJ Cz. V III. S¹d Ostateczny jako miejsce uczenia siê i wprawiania w nadziei 41. W wielkim Credo Koœcio³a centralna czêœæ, która mówi o misterium Chrystusa, pocz¹wszy od odwiecznego zrodzenia z Ojca i narodzenia w czasie z Dziewicy Maryi, i poprzez krzy i zmartwychwstanie dochodzi do Jego powtórnego przyjœcia, koñczy siê s³owami: «przyjdzie w chwale s¹dziæ ywych i umar³ych». Perspektywa S¹du Ostatecznego od najwczeœniejszych czasów oddzia³ywa³a na codzienne ycie chrzeœcijan, stanowi¹c jakby kryterium, wed³ug którego kszta³towali ycie doczesne, jako wyzwanie dla sumieñ i równoczeœnie jako nadzieja pok³adana w sprawiedliwoœci Boga. Wiara w Chrystusa nigdy nie patrzy³a tylko wstecz, ani te tylko wzwy, ale zawsze równie wprzód, ku godzinie sprawiedliwoœci, któr¹ Pan zapowiada³ wielokrotnie. To spojrzenie ku przysz³oœci by³o dla chrzeœcijañstwa wa ne w odniesieniu do doczesnoœci. Wznosz¹c budowle sakralne, chrzeœcijanie pragnêli ukazaæ bogactwo historyczne i kosmiczne wiary w Chrystusa, dlatego sta³o siê zwyczajem, e na wschodniej stronie przedstawiano Pana, który powraca jako król wyobra enie nadziei, zaœ na zachodniej S¹d Ostateczny jako wyobra enie odpowiedzialnoœci za nasze ycie; obraz ten «spogl¹da³» na wiernych i im towarzyszy³ w³aœnie w drodze ku codziennoœci. W rozwoju ikonografii uwydatniano coraz bardziej groÿny i posêpny aspekt S¹du, który widocznie bardziej poci¹ga³ artystów ni blask nadziei, który czêsto nadmiernie przys³ania³a groÿba. 42. W epoce nowo ytnej myœl o S¹dzie Ostatecznym jest mniej obecna: wiara chrzeœcijañska zostaje zindywidualizowana i jest ukierunkowana przede wszystkim na osobiste zbawienie duszy. Refleksja nad histori¹ powszechn¹ jest zaœ w du ej mierze zdominowana przez myœl o postêpie. Podstawowy sens oczekiwania na S¹d Ostateczny jednak nie zanik³. Niemniej teraz przybiera ca³kowicie inn¹ formê. Ateizm XIX i XX wieku ze wzglêdu na sw¹ genezê i cel jest moralizmem: protestem przeciw niesprawiedliwoœciom œwiata i historii powszechnej. Œwiat, w którym istnieje taka miara niesprawiedliwoœci, cierpienia niewinnych i cynizmu w³adzy, nie mo e byæ dzie³em dobrego Boga. Bóg, który by³by odpowiedzialny za taki œwiat, nie by³by Bogiem sprawiedliwym, a tym bardziej Bogiem dobrym. W imiê moralnoœci trzeba takiego Boga zakwestionowaæ. Skoro nie ma Boga, który stwarza sprawiedliwoœæ, wydaje siê, e cz³owiek sam jest teraz powo³any do tego, aby ustanowi³ sprawiedliwoœæ. Je eli mo na zrozumieæ protest przeciw Bogu wobec cierpienia na tym œwiecie, to jednak teza, e ludzkoœæ mo e i powinna zrobiæ to, czego aden bóg nie robi ani nie jest w stanie zrobiæ, jest zarozumia³a i w istocie rzeczy nieprawdziwa. Nie jest przypadkiem, e z takiego za³o enia wynik³y najwiêksze okrucieñstwa i niesprawiedliwoœci, bo opiera siê ono na wewnêtrznej fa³szywoœci tej tezy. Œwiat, który sam musi sobie stworzyæ w³asn¹ sprawiedliwoœæ, 12 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

13 DZIEDZICTWO TESTAMENTOWE JANA PAW A II jest œwiatem bez nadziei. Nikt i nic nie bierze odpowiedzialnoœci za cierpienie wieków. Nikt i nic nie gwarantuje, e cynizm w³adzy pod jak¹kolwiek ponêtn¹ otoczk¹ ideologiczn¹ siê ukazuje nie bêdzie nadal panoszy³ siê w œwiecie. Tote wielcy myœliciele ze szko³y frankfurckiej Max Horkheimer i Theodor W. Adorno, tak samo krytykowali ateizm i teizm. Horkheimer zdecydowanie wykluczy³ mo liwoœæ znalezienia jakiejkolwiek immanentnej namiastki Boga, równoczeœnie odrzucaj¹c tak e obraz Boga dobrego i sprawiedliwego. Radykalizuj¹c ekstremalnie starotestamentalny zakaz tworzenia obrazów, mówi on o «têsknocie za ca³kowicie Innym», który pozostaje niedostêpny, o wo³aniu pragnienia, zwróconym do historii powszechnej. Równie Adorno opowiedzia³ siê za odrzuceniem wszelkiego obrazu, co wyklucza równie «obraz» kochaj¹cego Boga. Ale on tak e wci¹ na nowo k³ad³ nacisk na tê «negatywn¹» dialektykê i g³osi³, e sprawiedliwoœæ, prawdziwa sprawiedliwoœæ, domaga siê œwiata, «w którym nie tylko doczesne cierpienie by³oby unicestwione, ale tak e by³oby odwo³ane to, co nieodwo- ³alnie minê³o»[30]. Oznacza³oby to jednak a zosta³o to wyra one w pozytywnych, a wiêc dla niego nieadekwatnych symbolach e sprawiedliwoœæ nie mo e istnieæ bez zmartwychwstania umar³ych. Taka jednak perspektywa nios³aby ze sob¹ «zmartwychwstanie cia³, które zawsze by³o ca³kowicie obce idealizmowi i królestwu absolutnego ducha»[31]. 43. Z rygorystycznego odrzucenia jakiegokolwiek obrazu, które wynika z pierwszego Przykazania Bo ego (por. Wj 20, 4), mo e i powinno czerpaæ naukê równie chrzeœcijañstwo. Prawda teologii negatywnej zosta³a uwydatniona na IV Soborze Laterañskim, który zdeklarowa³ wyraÿnie, e jakkolwiek mo na dostrzec wielkie podobieñstwo miêdzy Stwórc¹ i stworzeniem, zawsze wiêksze jest niepodobieñstwo miêdzy nimi[32]. Dla wierz¹cego jednak odrzucenie wszelkiego obrazu nie mo e posuwaæ siê tak daleko, e dojdzie do «nie» w odniesieniu do obu tez, teizmu i ateizmu jak tego chcieliby Horkheimer i Adorno. Bóg sam da³ nam swój «obraz»: w Chrystusie, który sta³ siê cz³owiekiem. W Nim, Ukrzy owanym, odrzucenie b³êdnych obrazów Boga jest doprowadzone do koñca. Teraz Bóg objawia swoje oblicze w³aœnie w postaci cierpi¹cego, który dzieli dolê cz³owieka opuszczonego przez Boga. Ten niewinny cierpi¹cy sta³ siê nadziej¹- pewnoœci¹: Bóg jest i Bóg potrafi zaprowadziæ sprawiedliwoœæ w sposób, którego nie jesteœmy w stanie poj¹æ, a który jednak przez wiarê mo emy przeczuwaæ. Tak, istnieje zmartwychwstanie cia³[33]. Istnieje sprawiedliwoœæ[34]. Istnieje «odwo³anie» minionego cierpienia, zadoœæuczynienie, które przywraca prawo. Dlatego wiara w S¹d Ostateczny jest przede wszystkim i nade wszystko nadziej¹ t¹ nadziej¹, której potrzeba sta³a siê oczywista zw³aszcza w burzliwych wydarzeniach ostatnich wieków. Jestem przekonany, e kwestia sprawiedliwoœci stanowi istotny argument, a w ka dym razie argument najmocniejszy za wiar¹ w ycie wieczne. Sama indywidualna potrzeba spe³nienia, które nie jest nam dane w tym yciu, potrzeba nieœmiertelnej mi³oœci, której oczekujemy, z pewnoœci¹ jest wa nym powodem, by wierzyæ, e cz³owiek zosta³ stworzony dla wiecznoœci. Niemniej jednak koniecznoœæ powrotu Chrystusa i nowego ycia staje siê w pe³ni przekonuj¹ca tylko w po³¹czeniu z uznaniem, e niesprawiedliwoœæ historii nie mo e byæ ostatnim s³owem. 44. Protest przeciw Bogu w imiê sprawiedliwoœci niczemu nie s³u y. Œwiat bez Boga jest œwiatem bez nadziei (por. Ef 2, 12). Jedynie Bóg mo e zaprowadziæ sprawiedliwoœæ. A wiara daje nam pewnoœæ: On to robi. Obraz S¹du Ostatecznego nie jest przede wszystkim obrazem przera aj¹cym, ale obrazem nadziei; dla nas jest, byæ mo e, nawet decyduj¹cym obrazem nadziei. Czy nie jest jednak równie obrazem zatrwa aj¹cym? Powiedzia³bym: obrazem mówi¹cym o odpowiedzialnoœci. A wiêc obrazem tej trwogi, o której œw. Hilary mówi, e ma ona, jak ka dy nasz lêk, swoje umiejscowienie w mi³oœci[35]. Bóg jest sprawiedliwoœci¹ i zapewnia sprawiedliwoœæ. To jest nam pociech¹ i nadziej¹. Jednak w Jego sprawiedliwoœci zawiera siê równie ³aska. Dowiadujemy siê o tym, kieruj¹c wzrok ku Chrystusowi ukrzy owanemu i zmartwychwsta³emu. Obydwie sprawiedliwoœæ i ³aska musz¹ byæ widziane w ich w³aœciwym Nowy Przegl¹d Wszechpolski 13

14 DZIEDZICTWO TESTAMENTOWE JANA PAW A II wewnêtrznym zwi¹zku. aska nie przekreœla sprawiedliwoœci. Nie zmienia niesprawiedliwoœci w prawo. Nie jest g¹bk¹, która wymazuje wszystko, tak, e w koñcu to, co robi³o siê na ziemi, mia³oby w efekcie zawsze tê sam¹ wartoœæ. Przeciw takiemu rodzajowi nieba i ³aski s³usznie protestowa³ na przyk³ad Dostojewski w powieœci Bracia Karamazow. Na uczcie wiekuistej z³oczyñcy nie zasi¹d¹ ostatecznie przy stole obok ofiar, tak jakby nie by³o miêdzy nimi adnej ró nicy. W tym miejscu chcia³bym zacytowaæ tekst Platona, który wyra a przeczucie sprawiedliwego s¹du, jakie w du ej mierze pozostaje prawdziwe i cenne równie dla chrzeœcijanina. Chocia za pomoc¹ obrazów mitologicznych, to jednak jasno ukazuje niedwuznaczn¹ prawdê, e na koñcu dusze stan¹ nagie wobec sêdziego. Teraz ju nie liczy siê, kim by³y kiedyœ w historii, ale tylko to, czym s¹ w prawdzie. «Teraz [sêdzia] ma przed sob¹ byæ mo e duszê króla [...] czy panuj¹cego, i nie widzi w niej nic zdrowego. Widzi j¹ wych³ostan¹, pe³n¹ blizn pochodz¹cych z pope³nionych krzywd i niesprawiedliwoœci [...] i wszystko jest wypaczone, pe³ne k³amstwa i pychy, a nic nie jest proste, gdy wzrasta³a bez prawdy. I widzi jak wiele jest w duszy nadu ycia, ekspansywnoœci, arogancji i nieroztropnoœci w postêpowaniu, nieumiarkowania i niegodziwoœci. Widz¹c to posy³a j¹ natychmiast do wiêzienia, gdzie otrzyma zas³u on¹ karê [...]. Czasem jednak widzi przed sob¹ inn¹ duszê, tak¹, która prowadzi³a ycie pobo ne i szczere [...], cieszy siê ni¹ i oczywiœcie posy³a j¹ na wyspê b³ogos³awionych»[36]. W przypowieœci o bogaczu i azarzu (por. k 16, 19-31) ku naszej przestrodze Jezus przedstawi³ obraz takiej duszy zniszczonej przez pychê i bogactwo, która sama stworzy³a ogromn¹ przepaœæ pomiêdzy sob¹ a ubogim: przepaœæ, jak¹ jest zamkniêcie w rozkoszach materialnych, przepaœæ, jak¹ jest zapomnienie o drugim, niezdolnoœæ do kochania, która teraz przeradza siê w pal¹ce i nie daj¹ce siê zaspokoiæ pragnienie. Musimy tu podkreœliæ, e Jezus w tej przypowieœci nie mówi o ostatecznym przeznaczeniu po S¹dzie, ale podejmuje wyobra enie, jakie odnajdujemy, miêdzy innymi, w dawnym judaizmie, o stanie poœrednim pomiêdzy œmierci¹ a zmartwychwstaniem, w którym jeszcze nie ma ostatecznego wyroku. 45. To starojudaistyczne wyobra enie o stanie poœrednim zawiera przekonanie, e dusze nie znajduj¹ siê po prostu w tymczasowym areszcie, ale ju odbywaj¹ karê, jak to przedstawia przypowieœæ o bogaczu, albo te ju ciesz¹ siê tymczasow¹ form¹ szczêœcia. W koñcu zawiera ono myœl, e w tym stanie s¹ mo liwe oczyszczenia i uleczenia, które sprawiaj¹, e dusza dojrzewa do komunii z Bogiem. Koœció³ pierwotny podj¹³ te wyobra enia, z których potem w Koœciele zachodnim powoli rozwinê³a siê nauka o czyœæcu. Nie ma potrzeby zajmowaæ siê tu skomplikowanymi historycznymi drogami tego rozwoju; zastanówmy siê jedynie, o co w rzeczywistoœci chodzi. Wraz ze œmierci¹ decyzja cz³owieka o sposobie ycia staje siê ostateczna to ycie staje przed Sêdzi¹. Decyzja, która w ci¹gu ca³ego ycia nabiera³a kszta³tu, mo e mieæ ró noraki charakter. S¹ ludzie, którzy ca³kowicie zniszczyli w sobie pragnienie prawdy i gotowoœæ do kochania. Ludzie, w których wszystko sta³o siê k³amstwem; ludzie, którzy yli w nienawiœci i podeptali w sobie mi³oœæ. Jest to straszna perspektywa, ale w niektórych postaciach naszej historii mo na odnaleÿæ w sposób przera aj¹cy postawy tego rodzaju. Takich ludzi ju nie mo na uleczyæ, a zniszczenie dobra jest nieodwo³alne: to jest to, na co wskazuje s³owo piek³o[37]. Z drugiej strony, s¹ ludzie ca³kowicie czyœci, którzy pozwolili siê Bogu wewnêtrznie przenikn¹æ, a w konsekwencji s¹ ca³kowicie otwarci na bliÿniego ludzie, których ca³e istnienie ju teraz kszta³tuje komunia z Bogiem i których droga ku Bogu prowadzi jedynie do spe³nienia tego, czym ju s¹[38]. 46. Nasze doœwiadczenie mówi jednak, e ani jeden, ani drugi przypadek nie jest normalnym stanem ludzkiej egzystencji. Jak mo emy przypuszczaæ, u wiêkszoœci ludzi w najg³êbszej sferze ich istoty jest obecne ostateczne wewnêtrzne otwarcie na prawdê, na mi³oœæ, na Boga. Jednak w konkretnych wyborach yciowych jest ono przes³oniête przez coraz to nowe kompromisy ze z³em. Chocia czystoœæ bywa pokryta ró norakim brudem, to jednak jej pragnienie pozostaje 14 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

15 DZIEDZICTWO TESTAMENTOWE JANA PAW A II i mimo wszystko wci¹ na nowo wynurza siê z nikczemnoœci i pozostaje obecne w duszy. Co dzieje siê z takimi ludÿmi, kiedy pojawiaj¹ siê przed Sêdzi¹? Czy wszystkie brudy, jakie nagromadzili w ci¹gu ycia, stan¹ siê od razu bez znaczenia? Albo co jeszcze nast¹pi? Œw. Pawe³ w Pierwszym Liœcie do Koryntian daje nam wyobra enie ró norakiej miary os¹du Bo ego nad cz³owiekiem, w zale noœci od jego sytuacji. Czyni to pos³uguj¹c siê obrazami, które maj¹ w jakiœ sposób wyraziæ to, co niewidzialne, przy czym nie mo emy prze³o yæ tych obrazów na pojêcia po prostu dlatego, e nie mo emy wejrzeæ w œwiat po drugiej stronie œmierci, ani nie mamy adnego jego doœwiadczenia. Œw. Pawe³ mówi przede wszystkim, e egzystencja chrzeœcijañska jest zbudowana na wspólnym fundamencie: Jezusie Chrystusie. Jest to solidny fundament. Jeœli mocno opieramy siê na tym fundamencie i na nim zbudowaliœmy nasze ycie, wiemy, e nawet w œmierci ten fundament nie mo e nam byæ odebrany. Dalej Pawe³ pisze: «I tak jak ktoœ na tym fundamencie buduje: ze z³ota, ze srebra, z drogich kamieni, z drewna, z trawy lub ze s³omy, tak te jawne siê stanie dzie³o ka dego: ods³oni je dzieñ [Pañski]; oka e siê bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest. Ten, którego budowla wzniesiona na fundamencie przetrwa, otrzyma zap³atê; ten zaœ, którego dzie³o sp³onie, poniesie szkodê: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogieñ» (3, 12-15). W ka dym razie, ten tekst pokazuje jasno, e ocalenie ludzi mo e mieæ ró ne formy; e niektóre rzeczy zbudowane mog¹ ulec spaleniu do koñca; e dla ocalenia trzeba przejœæ samemu przez «ogieñ», aby definitywnie staæ siê otwartymi na Boga i móc zaj¹æ miejsce przy Jego stole na wiekuistej uczcie weselnej. 47. Niektórzy wspó³czeœni teolodzy uwa aj¹, e ogniem, który spala a równoczeœnie zbawia, jest sam Chrystus, Sêdzia i Zbawiciel. Spotkanie z Nim jest decyduj¹cym aktem S¹du. Pod Jego spojrzeniem topnieje wszelki fa³sz. Spotkanie z Nim przepala nas, przekszta³ca i uwalnia, abyœmy odzyskali w³asn¹ to samoœæ. To, co zosta³o zbudowane w ci¹gu ycia, mo e wówczas okazaæ siê such¹ s³om¹, sam¹ pysza³kowatoœci¹, i zawaliæ siê. Jednak w bólu tego spotkania, w którym to, co nieczyste i chore w naszym istnieniu, jasno jawi siê przed nami, jest zbawienie. Jego wejrzenie, dotkniêcie Jego Serca uzdrawia nas przez bolesn¹ niew¹tpliwie przemianê, niczym «przejœcie przez ogieñ». Jest to jednak b³ogos³awione cierpienie, w którym œwiêta moc Jego mi³oœci przenika nas jak ogieñ, abyœmy w koñcu ca³kowicie nale eli do siebie, a przez to ca³kowicie do Boga. Jawi siê tu równie wzajemne przenikanie siê sprawiedliwoœci i ³aski: nasz sposób ycia nie jest bez znaczenia, ale nasz brud nie plami nas na wiecznoœæ, jeœli pozostaliœmy przynajmniej ukierunkowani na Chrystusa, na prawdê i na mi³oœæ. Ten brud zosta³ ju bowiem wypalony w Mêce Chrystusa. W chwili S¹du Ostatecznego doœwiadczamy i przyjmujemy, e Jego mi³oœæ przewy sza ca³e z³o œwiata i z³o w nas. Ból mi³oœci staje siê naszym zbawieniem i nasz¹ radoœci¹. Jest jasne, e nie mo emy mierzyæ «trwania» tego przemieniaj¹cego wypalania miarami czasu naszego œwiata. Przemieniaj¹cy «moment» tego spotkania wymyka siê ziemskim miarom czasu jest czasem serca, czasem «przejœcia» do komunii z Bogiem w Ciele Chrystusa. S¹d Bo y jest nadziej¹, zarówno dlatego, e jest sprawiedliwoœci¹, jak i dlatego, e jest ³ask¹. Gdyby by³ tylko ³ask¹, tak, e wszystko, co ziemskie, by³oby bez znaczenia, Bóg by³by nam winien odpowiedÿ na pytanie o sprawiedliwoœæ decyduj¹ce dla nas pytanie wobec historii i samego Boga. Gdyby by³ tylko sprawiedliwoœci¹, by³by ostatecznie dla nas wszystkich jedynie przyczyn¹ lêku. Wcielenie Boga w Chrystusie tak bardzo po³¹czy³o sprawiedliwoœæ i ³askê, e sprawiedliwoœæ jest ustanowiona ze stanowczoœci¹: wszyscy oczekujemy naszego zbawienia «z bojaÿni¹ i dr eniem» (Flp 2, 12). Niemniej jednak ³aska pozwala nam wszystkim mieæ nadziejê i ufnie zmierzaæ ku Sêdziemu, którego znamy jako naszego «Rzecznika», Parakletos (por. 1 J 2, 1)[39]. 48. Trzeba tu wspomnieæ jeszcze jeden motyw, gdy ma on znaczenie dla praktykowania chrzeœcijañskiej nadziei. Ju we wczesnym judaizmie istnieje myœl, e mo na przyjœæ z po- Nowy Przegl¹d Wszechpolski 15

16 DZIEDZICTWO TESTAMENTOWE JANA PAW A II moc¹ zmar³ym w ich przejœciowym stanie poprzez modlitwê (por. na przyk³ad 2 Mch 12, 38-45: I wiek przed Chrystusem). W sposób naturalny podobna praktyka zosta³a przejêta przez chrzeœcijan i jest wspólna dla Koœcio³a wschodniego i zachodniego. Wschód nie uznaje oczyszczaj¹cego i pokutniczego cierpienia dusz «na tamtym œwiecie», ale uznaje ró ne stopnie szczêœliwoœci lub te cierpienia w stanie poœrednim. Duszom zmar³ych mo na jednak daæ «pokrzepienie i och³odê» poprzez Eucharystiê, modlitwê i ja³mu nê. W ci¹gu wszystkich wieków chrzeœcijañstwo ywi³o fundamentalne przekonanie, e mi³oœæ mo e dotrzeæ a na tamten œwiat, e jest mo liwe wzajemne obdarowanie, w którym jesteœmy po³¹czeni wiêzami uczucia poza granice œmierci. To przekonanie równie dziœ pozostaje pocieszaj¹cym doœwiadczeniem. Któ nie pragn¹³by, aby do jego bliskich, którzy odeszli na tamten œwiat, dotar³ znak dobroci, wdziêcznoœci czy te proœba o przebaczenie? Mo na te zapytaæ: je eli «czyœciec» oznacza po prostu oczyszczenie przez ogieñ w spotkaniu z Panem, Sêdzi¹ i Zbawc¹, jak mo e wp³yn¹æ na to osoba trzecia, choæby by³a szczególnie bliska? Kiedy zadajemy podobne pytanie, musimy sobie uœwiadomiæ, e aden cz³owiek nie jest monad¹ zamkniêt¹ w sobie samej. Istnieje g³êboka komunia miêdzy naszymi istnieniami, poprzez wielorakie wspó³zale noœci s¹ ze sob¹ powi¹zane. Nikt nie yje sam. Nikt nie grzeszy sam. Nikt nie bêdzie zbawiony sam. Nieustannie w moje ycie wkracza ycie innych: w to, co myœlê, mówiê, robiê, dzia³am. I na odwrót, moje ycie wkracza w ycie innych: w z³ym, jak i w dobrym. Tak wiêc moje wstawiennictwo za drugim nie jest dla niego czymœ obcym, zewnêtrznym, równie po œmierci. W splocie istnieñ moje podziêkowanie, moja modlitwa za niego mog¹ staæ siê niewielkim etapem jego oczyszczenia. I dlatego nie potrzeba przestawiaæ czasu ziemskiego na czas Boski: w obcowaniu dusz zwyk³y czas ziemski po prostu zostaje przekroczony. Nigdy nie jest za póÿno, aby poruszyæ serce drugiego i nigdy nie jest to bezu yteczne. W ten sposób wyjaœnia siê ostatni wa - ny element chrzeœcijañskiego pojêcia nadziei. Nasza nadzieja zawsze jest w istocie równie nadziej¹ dla innych; tylko wtedy jest ona prawdziwie nadziej¹ tak e dla mnie samego[40]. Jako chrzeœcijanie nie powinniœmy pytaæ siê jedynie: jak mogê zbawiæ siebie samego? Powinniœmy równie pytaæ siebie: co mogê zrobiæ, aby inni zostali zbawieni i aby równie dla innych wzesz³a gwiazda nadziei? Wówczas zrobiê najwiêcej tak e dla mojego w³asnego zbawienia. Ci¹g dalszy w nastêpnym numerze. Bo a myœl myœl Bo a to p³omieñ który nie zagaœnie w ciemnoœci bêdzie p³on¹æ jeszcze wiêkszym ogniem pójdziemy za tym œwiat³em wedle Bo ej woli by s³u yæ Jezusowi odwa nie i godnie i powstaniemy Jezu spod krzy a Ojczyzny gdy taka Twoja wola nawet tysi¹c razy choæ bêd¹ nam zadawaæ wci¹ bolesne rany wszystkie Twoje wype³nimy proœby i rozkazy Ojczyzna nasza p³ynie dziœ jak ³ódŸ bez steru bez agli i bez wiose³ bez gwiazdy na niebie otoczona ciemnoœci¹ g³osem swoich wiernych wo³a poprzez ciemnoœæ Jezu brak nam Ciebie! w tym mroku... w tej niewoli... i na tym bezdro u Ty daj nam Jezu ³askê odwagi i mêstwa i chocia bêd¹ k³amstwem pl¹taæ nasze drogi bêdziemy za Tw¹ myœl¹ szli a do zwyciêstwa! myœl Bo a ³za wzruszenia co zmienia siê w wiarê ten wielki powiew Ducha który zmienia dzieje porywa w niebo t³umy jak lotne ob³oki i jak deszcz w czasie suszy przywraca nadziejê my z t¹ nadziej¹ Jezu idziemy do Ciebie przed twój tron zanosimy wszystkie polskie p³acze oraz wiarê Ojczyznê ufnoœæ i tê pewnoœæ e Ty otworzysz drzwi temu który w nie ko³acze... Ksiêga nadziei Kazimierz J. Wêgrzyn 16 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

17 TEMAT MIESI CA Sprostowanie Redakcji do artyku³u p. Andrzeja Turka Bankructwo polskiej polityki wschodniej z numeru 11-12/2008, na stronie 19 w wersie 18 od do³u, który powinien brzmieæ:... Jest ona ostatnio w stanie zwiêkszaæ swe wydatki na obronê nawet o 1/4 rocznie. Za co przepraszam Autora Jan Nowik Andrzej J. Horodecki O POWRÓT DO CZASOPRZESTRZENI PRAWDY Wstêp Obojêtnoœæ wobec prawdy roœnie i paradoksalnie, bywa coraz czêœciej niezauwa ana. Na s³ynne pytanie Pi³ata: Có to jest Prawda? (J.18.38) pada dziœ coraz czêœciej odpowiedÿ: Mam swoj¹ prawdê st¹d - dot¹d, a na reszcie siê nie znam, od tego s¹ inni. Co wiêcej, ta czyjaœ prawda, a do g³êbi osobowoœci demaskuje odpowiadaj¹cego: Ja jestem, który j¹ wyznajê, g³oszê, jej kwestionowanie narusza moje <prawa cz³owieka>, jest zamachem na moj¹ godnoœæ. Mamy tu do czynienia z przewrotnym wykorzystaniem Prawa Naturalnego, które poprzez g³os sumienia w duszy ludzkiej, podpowiada: jesteœ cz³owiekiem, a wiêc masz swoj¹ godnoœæ, broñ siê!, ale dalej jest ju pu³apka (zastawiona na cz³owieka po raz pierwszy i opisana w Ksiêdze Rodzaju)...a za swoj¹ legitymacjê przyjmij dowoln¹, cz¹stkow¹, wygodn¹ Ci prawdê. Ona bêdzie Ci Twoj¹ legitymacj¹. Jesteœ, bo jesteœ. Taka jest tajemnica szatañskiej pychy, wmawianej ka demu cz³owiekowi od zarania dziejów, na któr¹ Bóg odpowiedzia³ Jestem, który jestem (Ks.W.3.14) Dziœ, im ubo sza, im wê sza jest wiedza pojedynczego cz³owieka, tym bardziej jest on uparty, zamkniêty na Prawdê, któr¹ zechcia³ mu objawiæ Bóg, stwarzaj¹c go na swój obraz i podobieñstwo. Szczególnym inspiratorem tej pychy jest arbitralnie rozdrobniona, cz¹stkowa wiedza Encyklopedystów XVIII wieku, istotnie utrudniaj¹ca g³oszenie Chrystusa Pana, który objawia siê, wchodz¹c z mi³oœci¹ do duszy ludzkiej przez bramê Prawa Naturalnego. Rozbijanie prawdy na has³a encyklopedyczne, rzekomo dla lepszego jej poznania, prowadzi do rozbicia osobowoœci cz³owieka, a ostatnio coraz czêœciej uniemo liwia jej zaistnienie. atwo przyjmuje on wówczas medialne schematy pseudoosobowoœci pod dyktando Centralnych Si³ Politycznych, via media, systemy edukacyjne, pseudoreligijne, kulturowe czy egzystencjalne. Ukszta³towanie siê osobowoœci dziecka, jej trwanie, wzrost, ubogacenie, jest zawsze, w mniejszym lub wiêkszym stopniu, wynikiem zaanga owania Rodziców i wspó³pracuj¹cych z nimi, szko³y i Koœcio³a. W konsekwencji, jakoœæ tej osobowoœci jest pochodn¹ pos³uszeñstwa Prawu Naturalnemu oraz harmonijnego korzystania z wiedzy nabytej. Tylko osoba jest w stanie pragn¹æ yæ sprawiedliwie, czyli z prawdy, w zgodzie z prawd¹. Istnieje tak e relacja odwrotna: jeœli osoba trwoni, zaniedbuje swoj¹ osobowoœæ, to równolegle przestaje odczuwaæ potrzebê ycia sprawiedliwego. Tak wiêc obojêtnoœæ wobec prawdy jest wskaÿnikiem stanu moralnego osoby, wspólnoty, a w koñcu ca³ego narodu. Jednak e dziœ osobie moralnej nie wystarcza samo pragnienie ycia zgodnie z prawd¹, fides potrzebuje ratio. Suma wiedzy ma swoj¹ przestrzenn¹ i czasow¹ strukturê; jest domem ycia doczesnego. Dom mo e byæ solidny, ale obroœniêty chwastami doczesnymi i duchowymi. Aby poznaæ prawdê o nim, trzeba pytaæ siê o jego elementy tworz¹ce, a nie tylko o jego nietworz¹ce aspekty. Poprawne pytanie o prawdê nie jest zatem pytaniem o wszystko, ale o to, co nale y do istoty tej prawdy, której reszta w razie zagubienia, zawsze mo e byæ odnaleziona (por. odtwarzanie nietworz¹cych elementów w teorii grup). Spotkanie z Prawd¹ (pisan¹ z du ej litery) jest mo liwe tylko w spotkaniu z Bogiem, które z zasady realizuje siê w spotkaniu z drugim cz³owiekiem, stworzonym na obraz i podobieñstwo Bo e. Dlatego cz³owiek w rodzinie jest najprostsz¹ drog¹ do poznawania Prawdy, a w konsekwencji Boga, ju tu na ziemi. Dlaczego ma³ eñstwo? Istota prawdy o OjczyŸnie jest wspólna i zawsze ta sama jest ni¹ mi³oœæ wzajemna mê a i ony, przekszta³caj¹ca siê z ka dym dniem w mi³oœæ rodziców do dzieci. Dom rodzinny, to mo e byæ i wiejska chata Nowy Przegl¹d Wszechpolski 17

18 TEMAT MIESI CA jak i pa³ac królewski, w zaciszu którego dziecko oddycha pe³ni¹ bezpieczeñstwa, do którego wraca a po ostatnie dni swego ycia, i do którego ma nadziejê wróciæ w wiecznoœci. Ojczyzna jest zatem pierwsz¹, najwa niejsz¹ pochodn¹ rodziny, tak samo, jak rodzina jest pierwsz¹, najwa niejsz¹ pochodn¹ Prawa Naturalnego, wszczepionego w duszê ka dego cz³owieka. Wiara rzymskokatolicka opiera siê na Prawie Objawionym, a w konsekwencji w sposób doskona³y na Prawie Naturalnym, poniewa rodzina jest zwornikiem miêdzy obu tymi Prawami. Na prze³omie XX i XXI wieku zosta³ przypuszczony g³ówny atak na rodzinê, we wszystkich aspektach ycia, aby zniszczyæ mi³oœæ w sercu cz³owieka, a skoro Bóg jest mi³oœci¹, tym samym podwa yæ ostatecznie wiarê w Boga, w Trójcy Œwiêtej Jedynego. Wiara potrzebuje œwiadectwa, zatem doznajemy jakby ostatecznego ataku na Koœció³. Wbrew pozorom, samo tylko wyliczanie ciosów zadanych rodzinie i ubolewanie na tym stanem rzeczy sprzyja planom CSP. Istota cz³owieczeñstwa, jest niezmienna od czasu grzechu pierworodnego, w perspektywie doczesnoœci nie ulegnie zmianie, a jest rozpoznawana przez rodzinê. Skoro cz³owiek, ju tu, w yciu doczesnym, ca³¹ swoj¹ istot¹ d¹ y do szczêœcia, to powinien wiedzieæ, e zbli y siê do niego najbardziej w yciu rodzinnym. Co wiêcej, jest to tak e w zasadzie tylko jedyna, powszechnie dostêpna droga do osi¹gniêcia zbawienia wiecznego, na drodze wyznaczonej przez Prawo Naturalne. Cz³owiek w ma³ eñstwie Mimo up³ywu tysiêcy lat, o cz³owieku wiemy nadal niewiele. To, co wiemy na pewno, stanowi jednak klucz do ludzkiej przysz³oœci. Cz³owiek: (i) yje w ³onie przyrody i zmienia j¹, (ii) swoim umys³em analizuje abstrakcyjn¹ przestrzeñ oraz, (iii) têskni do œwiata duchowego poza czasoprzestrzeni¹ i w³asn¹ wyobraÿni¹. D¹ enie do szczêœcia wyra a osobowy charakter cz³owieka. Jednak e ycie osobowe wymaga ustawicznego weryfikowania z udzia³em Boga oraz innej osoby ludzkiej. Z zasady jest ni¹ osoba p³ci przeciwnej, zgodnie z pierwotnym zamiarem Boga Stwórcy wszechrzeczy. Zamiar ten nie uleg³ zmianie po pope³nieniu grzechu pierworodnego, jednak e Bóg narzuci³ surowe warunki mê czyÿnie i kobiecie dla ich dalszego ycia. Jest to dla mê czyzny praca w pocie czo³a, dla kobiety uleg³oœæ mê czyÿnie oraz ból rodzenia potomstwa, a dla obojga samotnoœæ po odejœciu doros³ych dzieci. Bóg, który jest Mi³oœci¹, da³ ludziom szansê zagospodarowania tego wyroku poprzez œwiadom¹ mi- ³oœæ cz³owieka do cz³owieka, wci¹ stwarzanego na swój obraz i podobieñstwo. Szansê tê ukaza³ poprzez œmieræ krzy ow¹ swojego Syna z mi³oœci do wszystkich ludzi, wskazuj¹c, e relacje miêdzyludzkie wymagaj¹ nie tylko trudu pracy w pocie czo³a., ale tak e dobrowolnej ofiary na rzecz drugiego cz³owieka. Nie ma zatem innej drogi do mi³oœci Boga, ni mi³oœæ bliÿniego swojego. Nie ma wobec tego mowy o mi³oœci bliÿniego, je eli m¹ i ona nie mi³uj¹ siê wzajemnie w sposób doskona³y, a wiêc nadprzyrodzony. Taki stan mi³oœci wzajemnej wspó³ma³ onków, wzbogaca ycie osobowe ka dego z nich o niezwyk³¹, inaczej nieosi¹galn¹ wartoœæ, poniewa ka de z nich odczuwa razem i osobno mi³oœæ Chrystusa ku sobie i dziêki temu paradoksalnie oboje yj¹ coraz bardziej pe³ni¹ Jego wolnoœci. Nie s¹ to jednak tylko abstrakcyjne rozwa ania. Oboje ma³ onkowie, czuwaj¹c nad codziennym wyrzekaniem siê drobnych, ma³ostkowych egoizmów, zaczynaj¹ odnajdywaæ radoœæ z wychodzenia ku sobie na przeciw, z wzajemnego wzrastania ku prawdzie; tej doczesnej i tej nadprzyrodzonej, a zatem coraz g³êbiej wyzwalaj¹ siê z ró nych doczesnych uzale nieñ. W ich miejsce, wnikaj¹ w ich ycie ma³e i wielkie radoœci, buduj¹ce z ka dym dniem kolejny odcinek, widocznej tylko dla nich, drogi do szczêœcia wiecznego. Cz³owiek w rodzinie Mi³owanie wzajemne mê a i ony sprawdza siê z zasady w mi³oœci do dzieci, którymi ich Bóg obdarzy³, a jest to mi³oœæ bezinteresowna do najs³abszych, bezbronnych istot, trwaj¹ca do koñca ycia. W rodzinie najwiêksz¹ trosk¹ obdarzana jest zawsze osoba, w danej chwili najbardziej cierpi¹ca, czy zagro ona. Wspólnota ludzka daje swoim cz³onkom najwiêksz¹ satysfakcjê, gdy korzyœci ka dego z nich, rewan owane s¹ jego ofiarnoœci¹ na rzecz ca³oœci. Gdy przez n oznaczymy liczbê dzieci + rodzice, to iloœæ niezale nych rozmów ka dy z ka dym wynosi n(n-1)/2. Dla rodziny z czwórk¹ dzieci iloœæ ta wynosi 15, a wiêc przyk³adowo, gdy taka bilateralna rozmowa trwa 4 minuty, to dla niezale nej wymiany myœli w takiej rodzinie, potrzebna jest co najwy ej jedna godzina. Jest to naprawdê niewiele w porównaniu z wieloma godzinami, spêdzonymi samotnie przez ka dego jej cz³onka, przed telewizorem czy komputerem. Ka dy cz³onek rodziny jest osob¹, wiêc wzrasta we wzajemnej mi³oœci, buduj¹c i zachowuj¹c wokó³ siebie swoisty kr¹g intymnoœci duchowej i cielesnej. W ten pierwszy kr¹g u dojrzalej osoby wkracza tylko Bóg poprzez spowiednika, w ten drugi wkracza tylko wspó³ma³ onek. Rytm wszelkich zmian czy procesów w spo³eczeñstwie powinien byæ sharmonizowany z rytmem ycia tak rodziców, jak i dzieci. Niestety, technika i organizacja, a zw³aszcza polityka, wywo³uj¹ zmiany 18 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

19 TEMAT MIESI CA warunków ycia znacznie szybsze i g³êbsze, ni rozwój biologiczny i duchowy cz³owieka, co czêsto destabilizuje osobowoœæ, a zawsze os³abia przekaz miêdzypokoleniowy. Cz³owiek w œwiecie Walka CSP o dusze ludzkie, ju od pocz¹tku czasów nowo ytnych przybiera charakter globalny. W XX w. jej zaplecze tworzy³y ideologie ekumenizmu, New Age oraz solidarnoœci ogólnoludzkiej. Wszystkie one w ró nym stopniu - manipuluj¹ Prawem Naturalnym, zaszczepionym w duszy przez Boga, w chwili poczêcia cz³owieka, wykorzystuj¹c fakt, e wspó³czesnemu cz³owiekowi Prawo to jest stosunkowo ma³o znane. Prawo to tworzy fundament Koœcio³a Rzymsko- Katolickiego, o czym siê czêsto zapomina i to jest pierwszy, generalny powód sukcesów CSP. Drugi, to systematyczne stawianie cz³owieka poni ej przyrody. Trzeci, to spowalnianie rytmu propagandy poni ej czasu trwania œwiadomego ycia ludzkiego. Czwarty, to zagospodarowanie b³êdnej, nielogicznej interpretacji Ksiêgi Rodzaju, zgodnie, z któr¹ cz³owiek ma czyniæ ziemiê sobie poddan¹, tak, jakby nie by³o grzechu pierworodnego. Pi¹ty, uniwersalny, polega na utrwaleniu nielogicznego przekonania, e postêp i rozwój stanowi¹ immanentn¹ cechê cz³owieka, ograniczonego w czasie i przestrzeni. Szósty, to stopniowe wygaszanie ogólnokszta³c¹cej edukacji, a w to miejsce promowanie ³amig³ówek, paradoksów i gier komputerowych. Siódmy, to eliminowanie przez specyficzne inicjatywy, ponadczasowego dorobku myœli ludzkiej, opartego na Prawie Naturalnym i Objawieniu Chrystusa Pana, Ósmy, to marginalizowanie wiedzy matematycznej, przy równoczesnym minimalizowaniu logiki. Dziewi¹ty, to rozregulowanie wspó³pracy aposterioryzmu i aprioryzmu przy nadpromocji tego ostatniego. Dziesi¹ty, to stopniowe eliminowanie œwiata stworzonego, na rzecz œrodowiska syntetycznego, aby daæ wyraz satysfakcji dla pychy ludzkiej. Tych dziesiêæ aspektów, wskazuj¹cych drogi korozji wiary i cywilizacji ³aciñskiej, nie jest oczywiœcie liczb¹ magiczn¹. CSP wykorzystuj¹ jednak te i inne drogi, i utrwalaj¹ obecnie te zdobycze, narzucaj¹c w sposób quasidemokratyczny jako ustrój spo³eczny, system jednoparametrowy, kontrolowany przez monopolistyczny kult pieni¹dza. Z teorii systemów wiadomo, e aden dynamiczny system nie mo e pozostawaæ w stanie równowagi stacjonarnej, je eli jest kontrolowany tylko przez jeden parametr. Mo na zatem przyj¹æ, e œwiat jest sterowany w kierunku niekontrolowanych, nieprzewidywalnych wydarzeñ, a wiêc w kierunku totalnej destrukcji, oczekiwanej przez CSP, pozostaj¹ce w s³u bie Antykoœcio³a. OdpowiedŸ naszej wiary Inteligentna ofensywa CSP, w szczególnoœci ta, prowadzona przez ostanie 500 lat, wchodzi obecnie w rozstrzygaj¹ce stadium. Destabilizacja cz³owieka w wyniku grzechu pierworodnego, obejmuje wszelkie aspekty jego ycia doczesnego. Ekspansja seksu jakoby niedocenianej sfery ycia ma za zadanie opanowaæ ca³e ycie intymne cz³owieka. Wspomniana teoria wielowymiarowych, niestacjonarnych systemów (przez analogiê do II zasady dynamiki), pozwala ³atwo i obiektywnie zrozumieæ, e aden system nie mo e pozostawaæ w stanie równowagi, ani równomiernie rozwijaæ siê, je eli jest kontrolowany tylko przez jeden parametr, np. w yciu osobistym przez seks. Tak wiêc nie ma dla nas innej drogi, poza drog¹ wskazan¹ przez Boga Stwórcê w Ksiêdze Rodzaju i potwierdzon¹ przez Chrystusa Pana, czyli przez monogamiczne ma³ eñstwo mê czyzny i kobiety. Nie ma i nie mo e byæ innej, powszechnie dostêpnej drogi, dla zachowania równowagi osobowej i zarazem osi¹gniêcia satysfakcji z rozwoju wewnêtrznego, a docelowo wiecznego zbawienia. Zniszczenie rodziny oznacza cios w samo serce wiary rzymsko-katolickiej, poniewa traci wiarygodnoœæ pojêcie matki, ojca i dzieci, a tak e prowadzi do utraty sensu ycia doczesnego. Aby zahamowaæ z³o i odbudowaæ zdrow¹ rodzinê wielopokoleniow¹, trzeba uœwiadomiæ sobie, sk¹d wziê³a siê ona i jej niezbywalna rola w yciu cz³owieka i w jakich warunkach mo e ona funkcjonowaæ. Rodzina monogamiczna by³a krêgos³upem staro ytnego Rzymu dlatego, e pañstwo to z istoty swojej sta³o na stra y dobra, rozumianego w kategoriach Prawa Naturalnego pozostawiaj¹c jednostce na jej w³asn¹ odpowiedzialnoœæ wybór miêdzy dobrem a z³em (tak rodzi³ siê personalizm cywilizacji rzymskiej). Taka stabilna rodzina, umocowana przez trójprawo (prawo familijne, maj¹tkowe oraz spadkowe) by³a condicio sine qua non trwa³ej, pomyœlnej egzystencji pañstwa. Na ryzyko odst¹pienia od niej mogli sobie pozwoliæ tylko ludzie bogaci, nieuczciwie zdobytym bogactwem, ale to w³aœnie spoœród nich coraz czêœciej formowa³y siê elity Rzymu i doprowadzi³y w koñcu do jego upadku. Oryginalne, ubogie spo³eczeñstwo Rzymu przetrwa³o upadek pañstwa, wytrwa³o w cywilizacji personalistycznej i sta³o siê yzn¹ gleb¹ dla chrzeœcijañstwa z woli Chrystusa Pana, za poœrednictwem œw. Paw³a obywatela rzymskiego w drugim pokoleniu. Trwanie w cywilizacji personalistycznej przejê³y ludy Europy w trakcie ich chrystianizacji, dziêki pracy w pocie czo³a na skrawku ojczystej ziemi i dziêki ewangelicznemu przes³aniu Koœcio³a, potwierdzonemu przez czêsto mêczeñskich œwiadków wiary. Obecny upadek rodziny, to wynik wyzwalania cz³owieka z przy- Nowy Przegl¹d Wszechpolski 19

20 TEMAT MIESI CA wi¹zania do ziemi, z pracy w pocie czo³a, oraz prób ingerencji aprioryzmu w nauczanie Koœcio³a. Odwrót przez samoograniczenie Nikt nie lubi wycofywania siê z raz obranej drogi. Sêk w tym, e droga, któr¹ kroczymy zbudowana jest z zasz³oœci, których nikt jawnie nie uchwala³. Wspomnia³em o tym w poprzednich artyku³ach, pisz¹c o zasz³oœciach w walce z cywilizacj¹ ³aciñsk¹. S¹ co najmniej dwa obiektywne powody, dla których powszechna œwiadomoœæ powinna byæ koniecznie zweryfikowana. Pierwszy wynika z faktu, e mamy do czynienia z mieszank¹ cywilizacji gromadnoœciowych, koroduj¹cych cywilizacjê personalistyczn¹. Stan taki prowadzi do rozstroju ycia spo³ecznego i otwiera drogê rewolucjom, pospolitej anarchii i prowadzi do generalnego za³amania moralnego. Drugi, to narastanie zasz³oœci egzystencjalnych i ideowych, przekraczaj¹cych mo liwoœci percepcji umys³u ludzkiego, oraz odpornoœæ przyrody, co rokuje rzeczywist¹, a nie tylko poprawn¹ politycznie klêskê ekologiczn¹. Wbrew fa³szywym opiniom, strasz¹cym zniewoleniem cz³owieka, który samoogranicza siê w duchu Prawa Naturalnego i Ewangelii, istniej¹ obiektywne uwarunkowania, wskazuj¹ce na granice zaanga owania w zrywanie owoców z drzewa wiadomoœci dobrego i z³ego. Gdybyœmy jednak potrafili wyeliminowaæ zrywanie z³ych owoców, to i tak nadmiar owoców dobrych, paradoksalnie rodzi wtórne z³o. Istotnie, w wyniku grzechu pierworodnego cz³owiek znalaz³ siê w skoñczonej czasoprzestrzeni, w której mo e mu zabrakn¹æ miejsca dla Boga, nawet Tego w postaci maleñkiego, bezbronnego dzieciêcia. Niestety, rosn¹cy gwa³townie potencja³ nauki jest zagospodarowywany przez CSP przeciw cia³u i duszy: aborcja, eutanazja, zbrodnicze manipulacje genetyczne, homoseksualizm, a do tego powa ne przypuszczenia co do celowego wytworzenia wirusa AIDS w laboratorium. W takim klimacie, ogo³oconym z Prawa Naturalnego, dochodzi dziœ do mêczeñskich przeœladowañ wspólnot chrzeœcijañskich. Jak ma wygl¹daæ nasze ycie? Uratowanie doczesnej ludzkoœci, jako cel ostateczny, nie jest mo liwe. Mówi o tym zarówno Objawienie, jak i doœwiadczenie nieprzestrzegania Prawa Naturalnego. Bóg chcia³ dla cz³owieka wiecznoœci, czyli ycia stacjonarnego; niestacjonarnoœæ jest wynikiem grzechu pierworodnego i wszystkich nastêpnych grzechów w dziejach wszystkich ludzi. Przysz³a stacjonarnoœæ ma podwójny wymiar: niebo, albo piek³o. Naszym ewangelicznym obowi¹zkiem, zawartym w Kazaniu na Górze jest minimalizowanie skutków grzechów, czyli przeciwdzia³anie sp³ukiwaniu przez sztormy ludzi z pok³adu odzi Piotrowej. Metoda ycia powinna byæ oparta na zaspakajaniu têsknoty za Bogiem przez poszukiwanie Go w bliÿnim, stworzonym na Jego obraz i podobieñstwo. W zwyczajnych warunkach hierarchia tej têsknoty to dzieci, ona i m¹. W warunkach nadzwyczajnych, jest to ka dy drugi cz³owiek, którego ycie jest zagro one. Wieki cywilizacji ³aciñskiej, zw³aszcza w Polsce, wytworzy³y piêkn¹ tradycjê szacunku dla s³abszego, czego koronnym przyk³adem jest rycerskoœæ na co dzieñ, szczególnie cenna w odniesieniu do kobiet. Wspó³czeœni Stefanowi Kardyna³owi Wyszyñskiemu œwiadcz¹, e Prymas Tysi¹clecia zawsze wstawa³ z miejsca, gdy do Jego gabinetu wchodzi³a kobieta. Szczyt macierzyñstwa ukaza³a nam Najœwiêtsza Maryja Panna, tote CSP atakuj¹ równolegle œwiêtoœæ macierzyñstwa kobiety, Prawo Naturalne jak i samo Objawienie. Totalny atak CSP polega na promocji demokracji pieniê nej. Demokracja ta ¹da, aby wszystkie wartoœci by³y redukowane do poziomu wolnego rynku, inaczej mówi¹c, aby zginê³o na zawsze pojêcie wartoœci bezcennych, takich jak Bóg, Honor i Ojczyzna, za które cz³owiek cywilizacji ³aciñskiej, a w szczególnoœci Polak, potrafi³ bez wahania oddaæ ycie. Teoria grup i stacjonarnoœæ cywilizacji ³aciñskiej Stacjonarnoœæ nadaje cywilizacji ³aciñskiej cechy organizmu, który yje, doskonali siê, ale zawsze w granicach wyznaczonych przez teoriê grup. Jak to rozumieæ? Otó ka dy obiekt, który napotykamy w yciu, tak materialnym jak i duchowym, ma swoj¹ strukturê. Trwanie w yciu i jego rozwój polega na tym, e adne nasze dzia³anie nie powinno naruszaæ tej struktury, a jest to mo liwe tylko wtedy, gdy dzia³anie to obejmuje tylko tak zwane elementy nietworz¹ce, a wiêc niekonieczne dla zachowania tej struktury. Taka jest prageneza wolnoœci ludzkiej, jak¹ zaproponowa³ nam, nasz Bóg i Ojciec, Stwórca wszechrzeczy. Przekroczenie tej wolnoœci, a wiêc naruszenie elementów tworz¹cych strukturê, oznacza zawsze grzech. Najwa niejszy przyk³ad znaczenia teorii grup daje Prawo Naturalne. Otó przykazania Dekalogu tworz¹ zbiór elementów tworz¹cych i pominiêcie choæby jednego z nich, powoduje za³amanie w duszy ludzkiej sensu ca³ego Dekalogu. Oczywiœcie Prawo Naturalne obejmuje ca³y szereg innych wymagañ np. szanowanie przyrody, ale jest to element logicznie wtórny, poniewa wynika on z 5-go przykazania Dekalogu. Niszczyæ przyrodê, zamiast wspó³pracowaæ z ni¹ dla dobra doczesnego i dla uwielbienia Boga Stwórcy, znaczy naruszaæ 5-te przykazanie, ale przede wszystkim prawo mi³oœci Boga i bliÿniego. Element jednostkowy grupy najszlachetniejszy jest elementem koniecznym w ka dej grupie, nawet 20 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

21 TEMAT MIESI CA tej najprymitywniejszej. Kolejne destrukcje grupy zawsze prowadz¹ do grupy ni szego rzêdu, a na koñcu mo e pozostaæ specyficzna grupa, maj¹ca tylko element jednostkowy. W yciu Boga tajemnicy Trójcy Œwiêtej taki element odzwierciedla nieskoñczon¹ moc Boga, stwarzaj¹cego cz³owieka z mi³oœci i chroni¹cego go wspólnie z nasz¹ woln¹ rodzicielsk¹ wol¹, tak- e z mi³oœci. Naruszenie planu Bo ego przez grzech Pierwszych Rodziców, spowodowa³o pojawienie siê niestacjonarnoœci, a wiêc elementu czasu. W czasie przyszed³ Syn Bo y na ziemiê i w czasie przyjdzie powtórnie, s¹dziæ ywych i umar³ych, aby przywróciæ z udzia³em sprawiedliwych pierwotny plan Bo y, a z nim stacjonarnoœæ, wymykaj¹c¹ siê jêzykowemu pojêciu wiecznoœci. Naruszenie grupowej struktury rzeczywistoœci doczesnej, zarówno w przestrzeni rzeczywistej jak i abstrakcyjnej oznacza, e karleje i obumiera nasze œrodowisko przyrody, a równoczeœnie karlej¹ i gin¹ nasze obyczaje moralne, wypracowane przez wieki, przez Koœció³ Rzymsko-Katolicki, wychowuj¹cy Naród w harmonii Prawa Naturalnego i Prawa Objawionego. To naruszenie nie jest jednak nigdy wynikiem zwyk³ej sumy grzechów pojedynczych osób, ale organizowania tych osób przez CSP do walki z Bogiem w sercu cz³owieka. Mo e tu ktoœ zapytaæ, co to s¹ owe Centralne Si³y Polityczne? Niew¹tpliwie s¹ to te, które Ojciec Œwiêty Jan Pawe³ II okreœli³ jako Centra Antyewangelizacji. Cz³owiek si³ami wiary i rozumu przekonuje siê o istnieniu Boga, ale zawsze musi to przekonanie pielêgnowaæ i pog³êbiaæ. Natomiast szatan po prostu wie, e Bóg istnieje i dlatego nie mog¹c Go dosiêgn¹æ zwalcza Go z ca³¹ zaciek³oœci¹, w sercu i duszy ka dego cz³owieka, szczególnie widoczn¹, poczynaj¹c od I wojny œwiatowej, a po dzieñ dzisiejszy. Nie wypracowaliœmy jako chrzeœcijanie praktyki ycia spo³ecznego, opartego na Prawie Naturalnym, co wiêcej wci¹ pozwalamy, aby to Prawo, tak niezwykle przywo³ane przez pontyfikat Ojca Œwiêtego Jana Paw³a II, i wci¹ by³o wyrzucane z ycia publicznego. a wiara by³a redukowana do sfery ycia prywatnego. Trudno nam jest broniæ Polski przed promocj¹ aborcji, eutanazji, homoseksualizmu, a ostatnio zap³odnienia in vitro, skoro mamy zaszczepione groÿne precedensy, w postaci choæby postanowienia, zawartego w Konstytucji 3 Maja, która pod piêkn¹ preambu³¹ ukrywa totalne pogwa³cenie Prawa Naturalnego: Wszystko, i wszêdzie, wiêkszoœci¹ g³osów decydowane byæ powinno. Z takim baga em w podœwiadomoœci wielu pokoleñ, idziemy w kierunku przepaœci. To, w nominalnie wolnej Polsce, ponad 60lat po wojnie (!), zatruty duch narodu toleruje has³o Pomó my przetrwaæ zimê dzieciom (TVP3, ). Wszechstronna, bezpardonowa walka z Prawem Naturalnym i Objawionym, to powinien byæ dla w¹tpi¹cych najmocniejszy dowód na istnienie Boga. Je eli nie zejdziemy z tej bezmyœlnej drogi, to czeka nas los chrzeœcijan w Indiach i w wielu innych krajach œwiata. Tak¹ wizjê dla Unii Europejskiej (!) przedstawi³ angielski konwertyta na katolicyzm, ks. R.H. Benson w swojej proroczej ksi¹ - ce Pan œwiata, wydanej po raz pierwszy w 1907r. Jeden z wielu wybitnych Polaków wo³a³ w tamtych latach: Daremne ale, pró ny trud Bezsilne z³orzeczenia Prze ytych kszta³tów aden cud Nie wróci do istnienia. Emocje Poety nie zweryfikowa³y siê we wspó³czesnym, strasznym œwiecie. Spróbujmy wiêc przywróciæ i zachowaæ ow¹ tradycjê skromnego bytowania w jednorodzinnym, wielopokoleniowym domu, na skrawku ojczystej ziemi, w harmonii pracy umys³u i r¹k, razem ze swoimi dzieæmi i ca³¹ rodzin¹ wielopokoleniow¹, tak, aby Ewangelia przywróci³a w nas ów blask Prawdy Veritatis Splendor. Oka e siê wówczas, jak ob³udne i zabójcze jest has³o: Precz z biblijnym przekleñstwem pracy w pocie czo³a wszystko dla dobra cz³owieka. Nowy Przegl¹d Wszechpolski 21

22 POLITYKA I STRATEGIA Adam Adamczyk REFORMY ONZ Organizacja Narodów Zjednoczonych jest nastêpczyni¹ Ligi Narodów. Idea powo³ania nowej organizacji, powsta³a jeszcze w czasie trwania II wojny œwiatowej, na Konferencji w Teheranie w Jej g³ównym pomys³odawc¹ by³ prezydent USA Franklin Delano Roosevelt. W drugiej po³owie 1944 przedstawiciele Francji, Chin, Wielkiej Brytanii, USA oraz ZSRR spotkali siê w Waszyngtonie, gdzie przedyskutowano zakres, cele i sposoby dzia³ania nowej organizacji. 25 kwietnia 1945 roku zwo³ano pierwsz¹ konferencjê ONZ w San Francisco, w której uczestniczy³o 50 pañstw z ca³ego œwiata pierwszych cz³onków organizacji. Za cz³onka ONZ od za³o enia uznawana jest te Polska, której przedstawiciele z powodów politycznych nie mogli uczestniczyæ w konferencji w San Francisco. Podczas konferencji, 26 czerwca, podpisano Kartê Narodów Zjednoczonych, akt prawny reguluj¹cy dzia- ³alnoœæ ONZ. Organizacjê Narodów Zjednoczonych powo³ano do ycia 24 paÿdziernika 1945, kiedy postanowienia konferencji ratyfikowa³o piêciu przysz³ych sta- ³ych cz³onków Rady Bezpieczeñstwa (Chiny, Francja, ZSRR, Wielka Brytania i USA), oraz wiêkszoœæ pozosta³ych pañstw cz³onkowskich. Powo³anie ONZ po³o- y³o jednoczeœnie kres dzia³alnoœci Ligi Narodów. 1 Organizacja Narodów Zjednoczonych zosta³a stworzona w czterech zasadniczych celach zawartych w Artykule l Karty Narodów Zjednoczonych: 1) Utrzymanie miêdzynarodowego pokoju i bezpieczeñstwa. 2) Rozwijanie przyjaznych stosunków miêdzy narodami, opartych na poszanowaniu zasady równych praw i samostanowienia narodów. 3) Rozwi¹zywanie w drodze wspó³pracy zagadnieñ miêdzynarodowych o charakterze spo³ecznym, gospodarczym, kulturalnym i humanitarnym oraz w zakresie ochrony praw cz³owieka. 4) Ustanowienie oœrodka uzgadniania dzia³alnoœci miêdzynarodowej, zmierzaj¹cej do osi¹gniêcia wymienionych wy ej wspólnych celów." 2 Moim zdaniem reformy ONZ powinny koncentrowaæ siê na lepszym przestrzeganiu prawa miêdzynarodowego, jak i prawa naturalnego. Celem ONZ powinno te byæ doprowadzenie do bardziej sprawiedliwego podzia³u bogactw na œwiecie, co pomo e rozwi¹zaæ tak istotny dziœ problem jak terroryzm. W dzisiejszych czasach, gdy œwiat wraz z upadkiem ZSRR przesta³ byæ dwubiegunowy, choæ ostatnie wydarzenia w Gruzji pokazuj¹, i Rosja zamierza wróciæ jako supermocarstwo na arenê politycznych dzia³añ, a rolê hegemona przejê³y Stany Zjednoczone, to w³aœnie na najsilniejszym pañstwie œwiata spoczywa najwiêksza odpowiedzialnoœæ za mo liwe reformy w ONZ. Bardzo wa ny g³os w dyskusji na temat ONZ maj¹ równie pozostali stali cz³onkowie Rady Bezpieczeñstwa, gdy mog¹ oni u yæ prawo weta. Nale a³oby siê zastanowiæ nad zniesieniem tego prawa i g³osowaniem zwyk³¹ wiêkszoœci¹, co zrówna³oby wszystkie pañstwa wobec prawa, co proponowa³ na ostatnim zjeÿdzie w Nowym Jorku prezydent Lech Kaczyñski, wprowadzenie zasady, e nikt nie mo e byæ sêdzi¹ we w³asnej sprawie. Wydaje siê, i najskuteczniejsz¹ form¹ nacisku wymuszaj¹c¹ lepsze przestrzeganie prawa jest armia. Jednak ONZ nie posiada w³asnej armii, istniej¹ natomiast porozumienia o pozostawieniu do sta³ej dyspozycji Narodów Zjednoczonych okreœlonych kontyngentów wojskowych. Jednak na pocz¹tku XXI wieku to NATO stanowi najsilniejszy pakt wyrêczaj¹cy ONZ w misjach istotnych ze wzglêdu na interesy USA. Za przyk³ady mog¹ pos³u yæ wojna w Iraku i w Afganistanie. Wojny te okreœlane mianem wojny z terroryzmem, stanowi¹ wyzwanie stoj¹ce przed ONZ. Czy jednak najskuteczniejsz¹ form¹ walki z terroryzmem jest konfrontacja militarna? Aby odpowiedzieæ na to pytanie nale y zastanowiæ siê nad tym, czym jest terroryzm, jakie s¹ jego charakterystyczne cechy i co popycha ludzi do tak desperackich dzia³añ? Terroryœci z regu³y nie posiadaj¹ regularnej armii, wiêc walka z nimi za pomoc¹ wojska wydaje siê byæ chybionym pomys³em. Terroryzm wg jednego ze s³owników to: dzia³ania pojedynczych osób lub grup usi³uj¹cych za pomoc¹ aktów terrorystycznych wymusiæ na rz¹dach pañstw okreœlone ustêpstwa." 3 Cechami charakterystycznymi terroryzmu s¹: przemoc i si³a, charakter polityczny nie kryminalny, planowanie, rozg³os organizacji terrorystycznych, adrenalina, chêæ przejêcia w³adzy, aspekt symboliczny. Symbol wojownika, mêczennika walcz¹cego w imiê s³usznych celów czêsto z zepsutym" spo³eczeñstwem zachodnim jest szczególnie ywy w pañstwach islamskich. Lecz najwa niejszym powodem popychaj¹cym ludzi do terroryzmu jest 22 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

23 POLITYKA I STRATEGIA bieda. To z ubogich œrodowisk naj³atwiej rekrutowaæ samobójców, którzy wierz¹c, e zgin¹ za s³uszn¹ sprawê zapewniaj¹c byt i awans spo³eczny rodzinie na mocy umowy z organizacjami terrorystycznymi. Idea reformy ONZ jest tym wa niejsza, i dziœ wi¹- e siê z kryzysem cywilizacji Zachodu, który zdaje siê traciæ sw¹ dominuj¹c¹ pozycjê ekonomiczn¹ i demograficzn¹. Szerzej tym problemem zajmuje siê Samuel Huntington. Dostrzega on i : Trudno przypuszczaæ by rz¹dy potrafi³y zaradziæ niskim wskaÿnikom urodzeñ." 4, a co za tym idzie problemowi zastêpowalnoœci pokoleñ. Rozwi¹zanie tego problemu wydaje siê byæ bardzo proste. Nale y zauwa yæ co w tej kwestii ma do powiedzenia Stolica Apostolska. Watykan zawsze by³ przeciwny aborcji i eutanazji, uznaj¹c te wystêpki jako grzech przeciwko pi¹temu przykazaniu. Zakazuj¹c aborcji oraz antykoncepcji jako niezgodny z naukami Koœcio³a, kraje Zachodu powróci³yby do swoich chrzeœcijañskich korzeni, a zarazem zwiêkszy- ³yby liczbê swoich mieszkañców. Œrodki pieniê ne potrzebne na wsparcie mniej zamo nych rodziców, mo naby uzyskaæ przesuwaj¹c dofinansowanie nie do promocji antykoncepcji i aborcji, ale na rzecz m³odych ma³ eñstw obdarzonych darem nowego ycia. Widzê tutaj szerokie pole do dzia³ania dla ONZ jako organizacji o wp³ywie miêdzynarodowym. Jednak na dzieñ dzisiejszy ONZ promuje aborcjê jak i antykoncepcjê równie w biednych krajach, szczególnie w Afryce. Huntington ukazuje zupe³nie inn¹ drogê rozwi¹zania problemu ni u demograficznego ni ten zgodny z odwieczn¹ nauk¹ Koœcio³a. Jednak e potencjalnym Ÿród³em nowej energii i kapita³u ludzkiego mog³aby siê okazaæ imigracja, jeœli spe³nione zosta³yby dwa warunki. Po pierwsze, nale a³oby przyznaæ pierwszeñstwo ludziom zdolnym, wykwalifikowanym i energicznym z umiejêtnoœciami przydatnymi dla kraju przyjmuj¹cego. Po drugie imigranci i ich dzieci powinni siê asymilowaæ z kultur¹ danego kraju i Zachodu" 5. Rozwi¹zanie proponowane przez autora Zderzenia cywilizacji mimo pozornych zalet posiada wiele wad. Po pierwsze drenuje inteligentn¹, wykwalifikowan¹ i energiczn¹ kadrê i tak ju du o biedniejszych krajów ni pañstwa Zachodu. Widaæ to doskonale na przyk³adzie Polski, gdzie ok. 2 mln ludzi pracuje czêsto poni ej swojego wykszta³cenia w Wielkiej Brytanii i Irlandii, a Polsce doskwiera brak specjalistów z ró nych dziedzin. Po drugie imigranci szczególnie z krajów islamskich nie chc¹ siê asymilowaæ z kultur¹ danego kraju i Zachodu. Powoduje to napiêcia w pañstwach Europy Zachodniej, szczególnie widoczne we Francji, gdzie cyklicznie wybuchaj¹ zamieszki powodowane przez ubogich wyznawców Mahometa. Obraz ten dope³nia fakt, e coraz wiêcej œwi¹tyñ katolickich jest sprzedawanych b¹dÿ niszczonych, a powstaje coraz wiêcej meczetów. Huntington zauwa a, e do czêsto wymienianych przejawów upadku moralnoœci Zachodu nale ¹: 1) Narastanie zachowañ antyspo³ecznych przestêpczoœci, narkomanii i w ogóle przemocy." 6 Trudno siê dziwiæ, i przemoc tak wdziera siê do domów jeœli w hollywoodzkich produkcjach jest coraz czêstsza i brutalniejsza. Ma³o tego, nale y zauwa yæ, i ju bajki s¹ naszpikowane brutalnymi scenami i wzoruj¹ siê na swoich filmowych protoplastach z t¹ ró nic¹, e s¹ to animacje przewa nie komputerowe, ale nie mniej brutalne ni filmowe odpowiedniki. Rodzic pozostawiaj¹cy dziecku dostêp do komputera nara a je na wielokrotne ogl¹danie przemocy w ci¹gu dnia, zak³adaj¹c nawet, i malec ogl¹da tylko programy dla dzieci na stacjach typu Cartoon Network. 2) Rozk³ad rodziny, w tym rosn¹ce wskaÿniki rozwodów, dzieci nieœlubnych, ci¹ u nastolatek oraz rodzin niepe³nych" 7 Równie w tym przypadku mo na winiæ lansowany przez telewizjê i Hollywood styl ycia. 3) Zanik kapita³u spo³ecznego", typowy przynajmniej dla Stanów Zjednoczonych, czyli coraz mniejsze anga owanie siê w dzia³alnoœæ organizacji spo³ecznych i s³abniêcie wzajemnego zaufania zwi¹zanego z tak¹ dzia³alnoœci¹. 4) Ogólny upadek etosu pracy" i kult folgowania w³asnym potrzebom. 5) S³abn¹ce zainteresowanie nauk¹ i aktywnoœci¹ intelektualn¹, co w Stanach Zjednoczonych przejawia siê obni eniem poziomu szkolnictwa." 8 Moim zdaniem panaceum na problemy wewnêtrzne jak i zewnêtrzne cywilizacji Zachodu jest powrót do tradycji religii chrzeœcijañskiej. Zak³ada ona dzielenie siê z biednymi, a wiêc pomoc ubogim krajom, ale na zasadzie dawania wêdki a nie ryby. Mo e to byæ skuteczniejsza forma walki z terroryzmem od tej si³owej, gdzie przemoc rodzi przemoc. Cywilizacja Islamu przestanie patrzeæ na nas jak na ludzi, którzy wyrzekli siê w³asnej religii. Wojownicza doktryna Islamu z czasem wraz ze wzrostem zamo noœci tego krêgu kulturowego stanie siê pokojowa. A ró nice cywilizacyjne wcale nie musz¹ prowadziæ do konfliktu. Dobrym pomys³em jest idea mikropo yczek. Koncepcja Muhammada Yunusa z Bangladeszu zyska³a uznanie w oczach kapitu³y przyznaj¹cej Pokojow¹ Nagrodê Nobla w 2006r. Mikropo yczki wspierane przez pañstwa zachodnie i ONZ np. z oszczêdnoœci dokonanych na zbrojeniach mog³yby podnieœæ z ekonomicznej zapaœci wiele krajów. Nastêpnie takie pañstwa mog¹ staæ siê partnerami w handlu z pañstwami silnymi ekonomicznie, co prowadzi³oby do dalszego wspólnego rozwoju. Cywilizacja Zachodu jak mawia³ Jan Pawe³ II stoi przed wyborem miêdzy cywilizacj¹ mi³oœci a cywi- Nowy Przegl¹d Wszechpolski 23

24 POLITYKA I STRATEGIA lizacj¹ œmierci. Dokonuj¹c wyboru nie wybiera tylko swojej przysz³oœci ale wp³ywa na przysz³oœæ ca³ego œwiata ze wzglêdu na sw¹ dominuj¹c¹ pozycjê. Jedynie ludzkoœæ, poœród której zapanuje cywilizacja mi³oœci, bêdzie mog³a cieszyæ siê prawdziwym i trwa³ym pokojem. 9 Jan Pawe³ II zwraca te uwagê na to samoœæ narodów Europy Œrodkowo-Wschodniej wskazuj¹c na ten rejon œwiata i i jest najbardziej predysponowany ze wzglêdu na swoj¹ historiê do podawania recept na harmonijne wspó³ ycie Europy, a co za tym idzie i œwiata. Jak mi siê wydaje, najbardziej znacz¹cym wk³adem, jaki narody tego regionu mog¹ zaoferowaæ, jest obrona w³asnej to samoœci. Narody Europy Œrodkowo-Wschodniej pomimo wszystkich przeobra eñ narzuconych przez dyktaturê komunistyczn¹«zachowa³y swoj¹ to samoœæ, a poniek¹d nawet j¹ umocni³y. Walka o to samoœæ narodow¹ by³a dla nich walk¹ o przetrwanie. Dzisiaj obie czêœci Europy zachodnia i wschodnia ponownie siê zbli aj¹. To zjawisko samo w sobie jak najbardziej pozytywne, nie jest pozbawione ryzyka. Wydaje mi siê, e podstawowym zagro eniem dla Europy Wschodniej jest jakieœ przyæmienie w³asnej to samoœci. W okresie samoobrony przed totalitaryzmem marksistowskim ta czêœæ Europy przeby³a drogê duchowego dojrzewania, dziêki czemu pewne istotne dla ycia ludzkiego wartoœci mniej siê tam zdewaluowa³y ni na Zachodzie. Tam ywe jest jeszcze na przyk³ad przekonanie, i to Bóg jest najwy szym gwarantem godnoœci cz³owieka i jego praw. Na czym wobec tego polega ryzyko? Polega ono na bezkrytycznym uleganiu wp³ywom negatywnych wzorców kulturowych rozpowszechnionych na Zachodzie. Dla Europy Œrodkowo-Wschodniej, w której tendencje te mog¹ jawiæ siê jako rodzaj promocji kulturowej, jest to dzisiaj jedno z najpowa niejszych wyzwañ. Myœlê, i w³aœnie z tego punktu widzenia toczy siê tutaj jakieœ wielkie duchowe zmaganie, od którego zale eæ bêdzie oblicze Europy tworz¹ce siê na pocz¹tku tego tysi¹clecia. 10 Za³o enia przedstawione w Artykule l Karty Narodów Zjednoczonych s¹ ponadczasowe i uniwersalne, lecz od momentu powstania ONZ by³ problem z wprowadzaniem ich w ycie. ONZ nale a³oby zreformowaæ pod k¹tem wiêkszej skutecznoœci, ale nie poprzez prawo piêœci a poprzez solidarnoœæ w dzieleniu œwiatowego bogactwa. Wydaje mi siê, i to najlepsza droga do pokoju i stabilizacji na œwiecie, lecz nie jest to droga ani ³atwa ani pozbawiona ryzyka. Wymaga ona od pañstw bogatych solidarnoœci i bardziej perspektywicznego spojrzenia na œwiat ni ograniczanie siê do pojedynczej kadencji rz¹dów. Przypisy: 1. Por. 2. Remigiusz Bierzanek, Prawo Miêdzynarodowe Publiczne, Wydawnictwo Prawnicze LexisNexis, Warszawa 2004, s S³ownik 100 tysiêcy potrzebnych s³ów, pod red. Jerzego Bralczyka, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, s Samuel Huntington, Zderzenie cywilizacji, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2006, s Tam e. 6. Tam e, s Tam e, s Tam e. 9. Jan Pawe³ II, Orêdzie na XXXVII Œwiatowy Dzieñ Pokoju, 10. Jan Pawe³ II, Pamiêæ i to samoœæ, Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2005, s Nowy Przegl¹d Wszechpolski

25 POLITYKA I STRATEGIA Tadeusz Gerstenkorn KANON POLITYKI POLSKIEJ ALE JAKI? Wobec pojawiaj¹cych siê lawinowo trudnych spraw dla Polski staje siê konieczne pilne rozwa enie szukania takich rozwi¹zañ, które pozwol¹ w miarê optymalnie pokonaæ trudnoœci przed jakimi stoimy. W œrodowiskach patriotycznych (nie lubiê u ywaæ terminu prawicowych, bo jest on niejednoznaczny i budzi u niektórych z³e skojarzenia) narasta przekonanie, e jest najwy szy czas, by zastanowiæ siê nad propozycjami kanonu bie ¹cej polityki polskiej, tj. pewnego wzorca, modelu, którego jako przyjêtej normy nale a³oby w najbli szej przysz³oœci siê trzymaæ. W patriotycznej publicystyce pojawiaj¹ siê coraz czêœciej g³osy dla ustanowienia wspólnej narodowej politycznej reprezentacji, która by³aby zdolna w obecnej chwili przeciwdzia³aæ krocz¹cym dla Polski zagro eniom i wzi¹æ w swe rêce ster rz¹dów. Œrodowiska narodowe, patriotyczne, s¹ w Polsce rozproszone, a ze wzglêdu na wysoce niedemokratyczn¹ ordynacjê wyborcz¹ oraz brak szerszego dostêpu do mediów nie maj¹ odpowiedniej si³y oddzia³ywania na spo³eczeñstwo poddane praniu mózgów przez oœrodki nie maj¹ce nic wspólnego z polsk¹ racj¹ stanu. W tej sytuacji jedynym bie ¹cym rozwi¹zaniem jest zjednoczenie wszystkich narodowych, patriotycznych si³ w jeden organizm polityczny, który w najbli - szych wyborach narodowych lub unijnych by³by w stanie daæ godn¹ naszego narodu reprezentacjê. Poszczególne oœrodki polityczne maj¹ bardzo ambitnych, zdolnych i gotowych s³u yæ spo³eczeñstwu przedstawicieli, ale ze wzglêdu na pewne, nieistotne moim zdaniem, ró nice ideowe, nie wykazuj¹ tendencji do wspólnych rozmów i wspólnego dzia³ania. Bardzo szybkie porozumienie siê w celu wspólnego dzia³ania wyborczego i ustalenia zasadniczej linii polityki wewnêtrznej, zewnêtrznej i gospodarczej jest warunkiem sine qua non pomyœlnego dzia³ania, rozwoju i skutecznoœci polskiego œrodowiska patriotycznego. Jest to obowi¹zek przede wszystkim moralny, który nale- y spe³niæ przed Bogiem, narodem i histori¹, tj. tak e obowi¹zek wobec naszych dzieci i wnuków, których czeka niestety bardzo z³y los w przypadku pope³nienia tego powa nego grzechu zaniedbania. Spotkanie œrodowisk patriotycznych powinno siê odbyæ od zaraz, na przyk³ad w Wy szej Szkole Kultury Spo³ecznej i Medialnej w Toruniu, jeœli Szko- ³a wyrazi na to zgodê, lub w innym zaproponowanym miejscu. Dla unikniêcia niepotrzebnych sporów by³oby celowe dobieranie kandydatów na parlamentarzystów w pierwszej linii spoœród osób niepartyjnych, a znanych ze swego autorytetu, du ej wiedzy i postawy moralnej. Koniecznoœæ wspólnego dzia³ania jest powszechnie widoczna i zauwa ana w publicystyce. Na przyk³ad w czasopiœmie Myœl Polska (nr 49/1712 z 7 grudnia 2008 r.) Daniel Paw³owiec w artykule pt. Rz¹d PO-PSL jest ju przesz³oœci¹ (s. 12, kolumna 3) tak pisze: Tylko bowiem narodowa reprezentacja w Sejmie, Senacie i Parlamencie Europejskim jest w stanie hamowaæ, a nawet przeciwdzia³aæ szkodliwym dla polskiej suwerennoœci i gospodarki dzia³aniom. Teraz jest ten czas, by tworzyæ si³ê na wybory (podkr. moje). Rz¹d PO-PSL jest ju przesz³oœci¹, ju dziœ nale y myœleæ o tym co bêdzie za dwa lata. Oczywiœcie podstaw¹ porozumienia musz¹ byæ jakieœ wyjœciowe zasady niekwestionowane przez adn¹ ze stron. S¹dzê, e tak¹ podstawê stanowi¹ dwa powszechnie uznawane przez œrodowiska narodowe pogl¹dy: suwerennoœæ Pañstwa i ochrona ycia ka dej istoty ludzkiej od poczêcia do naturalnej œmierci. Tym samym te partie, a przede wszystkim ci politycy, którzy w g³osowaniach lub w swych publicznych wypowiedziach kwestionowali lub byli przeciwni tym zasadniczym normom moralnym i narodowym nie mog¹ w adnym wypadku byæ brani pod uwagê do sk³adu rozwa anego gremium. Doœwiadczenie uczy, e s¹ to osoby ogromnie koniunkturalne i dla w³asnych korzyœci gotowe s¹ dostosowaæ siê do sprzyjaj¹cych okolicznoœci. Trudno oczekiwaæ ideowego wsparcia, na przyk³ad od parlamentarzysty, który dobrze siê czuje i w odpowiedniej chwili reprezentuje liniê polityczn¹ w ZChN, potem jest w Samoobronie, a nastêpnie w PiS-ie. Zreszt¹ charakterystyczna jest wypowiedÿ takiego pos³a przytoczona w Myœli Polskiej (nr 49/1712 z 7,12.08, s. 16) przez Macieja Eckardta, a dotycz¹ca Traktatu Lizboñskiego: Wejœcie w ycie traktatu nie rozstrzyga siê w Polsce, ale od³o enie ratyfikacji na po wyborach pozwo- Nowy Przegl¹d Wszechpolski 25

26 POLITYKA I STRATEGIA li³oby na uzyskanie przez PiS poparcia tak e tych wyborców, którzy maj¹ sceptyczny stosunek do integracji ( Pró nia po Pis-ie? ). S¹dzê, e istotne dla rozpropagowania idei wspólnego dzia³ania w centrum zainteresowania stron bêd¹ na przyk³ad wa ne spo³ecznie problemy: Powo³anie instytucji kontroluj¹cej przekszta³cenia gospodarcze (obecne i dawne), nadu ycia i korupcjê, na wzór przedwojennej Prokuratorii Generalnej. Zbudowanie silnej polskiej klasy w³aœcicieli, respektuj¹cej katolick¹ naukê spo³eczn¹, a przysparzaj¹c¹ spo³eczeñstwu dobrobyt. Opieka nad rodzinami wielodzietnymi i w ogóle nad polsk¹ matk¹ oraz dba³oœæ o rozwój demograficzny narodu. Odzyskanie (na ile to tylko mo liwe) maj¹tku narodowego oddanego bezzasadnie w obce rêce (banki, przemys³, handel). Ustabilizowanie i umoralnienie sytuacji w szkolnictwie ka dego stopnia i typu. Obecny stan rzeczy grozi zupe³n¹ utrat¹ pozytywnego wp³ywu na m³odzie, a status nauczyciela, czy nawet profesora wy szej uczelni jest kompromituj¹cy. Nale y zadbaæ o podniesienie poziomu nauczania, tak aby wydawane œwiadectwa, stopnie i dyplomy rzeczywiœcie œwiadczy³y o posiadaniu odpowiedniej wiedzy. W doradztwie gospodarczym, naukowym i politycznym nale y korzystaæ przede wszystkim z doœwiadczenia polskich uczonych i praktyków, którzy powinni mieæ stworzone nale yte warunki pracy. Polska polityka energetyczna powinna uwzglêdniaæ naturalne zasoby kraju oraz dbaæ o d³ugofalowe jego bezpieczeñstwo. Nale y zadbaæ o szerokie poparcie spo³eczne w realizacji wytyczonych celów. Decyzje w³adz powinny byæ zrozumia³e dla narodu; jeœli cele bêd¹ zbyt ambitne i nierealne, to spotkaj¹ siê ze sprzeciwem spo³eczeñstwa. Obci¹ enia obywateli, np. podatkami, powinny byæ sprawiedliwe i uwzglêdniaæ aktualne ich mo liwoœci. Zadbaæ o maksymaln¹ obronnoœæ Pañstwa. Armia zawodowa mo e stanowiæ jej podstawê, ale trzon musi stanowiæ wyszkolony ca³y naród. Ukróciæ tworzenie siê oligarchii nieuczciwych nowobogackich, powsta³ej obecnie kosztem ubóstwa wiêkszoœci ciê ko pracuj¹cych obywateli. Zaprzestanie wyprzeda y maj¹tku narodowego i wywozu zysku za granicê, uzyskanego w kraju przez firmy g³ównie zagraniczne (zwykle ma³o lub wcale nie opodatkowane). Zaprowadzenie ³adu prawno-ekonomicznego w Pañstwie przez zmianê konstytucji i wielu dotychczasowych aktów prawnych. Uregulowanie zasad i sk³adu Trybuna³u Konstytucyjnego; s¹dy polskie nie mog¹ dzia³aæ na niekorzyœæ polskich obywateli. Stanowiska administracyjne i pañstwowe musz¹ sprawowaæ osoby kompetentne, uczciwe i wyznaj¹ce zasady moralne. Obecnie jest tak, e obywatel nic albo prawie nic nie wie o prawdziwej przesz³oœci, pogl¹dach, wykszta³ceniu i zasadach moralnych wyznaczonego na stanowisko urzêdnika lub pos³a. Nale y zadbaæ o wychowanie patriotyczne ca³ego spo³eczeñstwa. Tylko wówczas mo na liczyæ na wykorzystanie energii Narodu dla jego rozwoju i wielkoœci Pañstwa. Nale y zrewidowaæ dotychczasow¹ niepewn¹ i budz¹c¹ du o zastrze eñ politykê emerytaln¹. Pieni¹dze sk³adane przez m³odych ludzi mog¹ staæ siê w przysz³oœci ma³o wartoœciowym wk³adem, a zysk mo e byæ przejêty przez nieodpowiednie osoby lub instytucje. Z uwagi na przejœcia wojenne i powojenne zubo enie stan zdrowia Polaków jest z³y, wiêc opieka zdrowotna medyczna i stomatologiczna na dobrym poziomie powinna byæ dostêpna dla ka dego obywatela bez wzglêdu na jego stan zamo noœci. Media wszelkiego rodzaju stanowi¹ce du ¹ si³ê oddzia³ywania spo³ecznego powinny znaleÿæ siê w polskich patriotycznych lub katolickich rêkach. Powinny zajœæ du e zmiany w dotychczasowej polityce kultury. Literatura, film, teatr dramatyczny i muzyczny maj¹ za zadanie szerzyæ wartoœci nam Polakom drogie, mieszcz¹ce siê w tradycyjnej kulturze polskiej; promowanie obcych nam zwyczajów, mentalnoœci i niemoralnych postaw nale y uznaæ jako infiltracjê niszcz¹cych nasz byt narodowy zasad. Rolnictwo stanowi¹ce tradycyjnie trzon naszej gospodarki nale y obj¹æ szczególn¹ trosk¹ i ochron¹. Rodzinne gospodarstwa rolne powinny byæ preferowane, a spó³dzielczoœæ wszelkiego rodzaju propagowana. Rolnicy polscy zas³uguj¹ na odpowiednio patriotyczne, swoje przedstawicielstwo polityczne, a nie polskie tylko z nazwy. Polityka zagraniczna powinna kierowaæ siê przede wszystkim polskim interesem narodowym, a nie us³u noœci¹ wobec pozornie przyjacielskich partnerów. Dzia³ania strony polskiej niech uwzglêdniaj¹ zasadê wzajemnoœci, dotychczas zupe³nie pomijan¹. Potrzeba arliwej modlitwy do Ducha Œwiêtego, aby obdarzy³ nasz naród swoimi siedmioma darami: m¹droœci¹, rozumem, rad¹, mêstwem, umiejêtnoœci¹ i bojaÿni¹ Bo ¹ i da³ si³ê swojemu ludowi na dÿwigniêcie siê z marazmu i do wychowania nowego, nieska onego pokolenia ku chwale Boga i Ojczyzny. 26 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

27 POLITYKA I STRATEGIA Robert Wojtyñski O POLITYCE ZAGRANICZNEJ, ALE NIE TYLKO 1. Wprowadzenie Niezale nie od klêsk klimatycznych, wiele szkód wyrz¹dzamy sobie sami. Znane jest powiedzenie, e "Narody maj¹ takie rz¹dy, na jakie zas³uguj¹". Nale a- ³oby dodaæ, e nawet bez przemocy z zewn¹trz, na skutek w³asnej biernoœci, niewiedzy i grzechu zaniedbania dany naród mo e utraciæ materialne i duchowe podstawy swojej pañstwowoœci, zmieszaæ siê z innymi narodami i znikn¹æ z kart historii. Ka dego dnia ycie zmusza nas do podejmowania wielu decyzji: Jak wiêcej zarabiaæ? Jak zdobyæ mieszkanie? Czy za³o yæ rodzinê? Studiowaæ, czy pójœæ do pracy? Itp. Czy potrafimy równie decydowaæ w sprawach zwi¹zanych z dobrem wspólnym naszej Ojczyzny? Niestety, nie wszystkie decyzje i pogl¹dy s¹ nasze. Powielamy czêsto bezmyœlnie komentarze i pogl¹dy wyra ane w œrodkach masowego przekazu, a nawet czasem gotowi jesteœmy zaciekle ich broniæ. Sprawdza siê powiedzenie, e "kto ma media, ten ma w³adzê". Do decydowania i brania udzia³u w yciu spo- ³ecznym i politycznym potrzebna jest wiedza oparta o obiektywne informacje. Niestety, w dziewiêtnastoletnim okresie transformacji prounijne media wiedzy takiej nie dostarcza³y. Wiêkszoœæ œrodków masowego przekazu manipuluje opini¹ publiczn¹, jednostronnie komentuje wydarzenia, tak, aby realizowaæ za³o one cele swoich w³aœcicieli, a czêst¹ form¹ manipulacji s¹ przemilczenia. Zamiast informacji mamy propagandê, lub tak zwan¹ poprawnoœæ polityczn¹. Chlubnym wyj¹tkiem jest tutaj Radio Maryja i Telewizja Trwam, ale nie mog¹ one poœwiêcaæ ca³ego programu tematom polityczno- spo³ecznym, zw³aszcza, e wszelkie patriotyczne akcenty nara aj¹ je na ataki i szykany wrogich oœrodków krajowych i zagranicznych. Problemem Nr 1 polskiej racji stanu jest stosunek do Unii Europejskiej. Po odrzuceniu Traktatu przez Irlandiê (uprzednio przez Francjê i Holandiê) obywatele pañstw cz³onkowskich i ich przedstawiciele powinni doprowadziæ do zmiany obecnego modelu Unii Europejskiej na miêdzynarodow¹ organizacjê wspó³pracy suwerennych pañstw, bez pogwa³cenia prawa narodów do samostanowienia. Niestety, architekci globalizmu maj¹ w strukturach Unii zdecydowan¹ przewagê, nie organizuj¹ referendów i z opini¹ spo³eczeñstw w ogóle siê nie licz¹. Z drugiej strony œwiadomi Polacy chc¹ zachowaæ suwerenne (politycznie, gospodarczo i kulturowo) Pañstwo Polskie; chc¹ o to pañstwo dbaæ i je wspó³tworzyæ. Postulatu tego nie da siê zrealizowaæ w obecnym modelu Unii Europejskiej, nastawionym na budowê superpañstwa zgodnie z ide¹ Traktatu Lizboñskiego. Media nie informuj¹, e zgodnie z tym Traktatem 112 kompetencji nale ¹cych obecnie do pañstw cz³onkowskich przeniesionych zostanie do centralnych instytucji unijnych, a ma³e i œrednie pañstwa cz³onkowskie w 62 wypadkach strac¹ prawo weta. S³yszy siê równie opinie: "Suwerenne pañstwo polskie nie jest mi do niczego potrzebne, wystarczy odpowiedni standard materialny, suwerennoœæ to prze- ytek". Istnieje równie znaczna grupa Polaków zdezorientowanych, lub takich, którym ca³¹ energiê yciow¹ zabiera walka o przetrwanie. Piêædziesi¹t procent uprawnionych nie bierze udzia³u w wyborach ("Nie mam na kogo g³osowaæ, i tak nic siê nie zmieni"). Istotnymi problemami polskiej racji stanu s¹ równie : stosunki polsko-niemieckie, stosunki polskorosyjskie w kontekœcie stosunków polsko-amerykañskich (tarcza antyrakietowa) i polityka NATO wobec Rosji. Problemów polskiej racji stanu jest oczywiœcie wiêcej, ale przedmiotem naszej analizy jest g³ównie polityka zagraniczna, poniewa w g³ównej mierze decyduje ona o naszej gospodarce, o granicy swobód obywatelskich, o poziomie naszej obronnoœci i suwerennoœci. Nietrudno zauwa yæ, e polityka zagraniczna prowadzona przez kolejne polskie rz¹dy nie jest ani suwerenna ani polska. (Czy kiedykolwiek by³a?). Obecnie, neokonserwatyœci amerykañscy, wbrew polskiej racji stanu, u ywaj¹ Polski jako narzêdzia w swojej polityce antyrosyjskiej, oraz anga uj¹ nas do walki z "œwiatowym terroryzmem", który dotychczas Polsce nie zagra a³. Z drugiej strony Centralne Si³y Polityczne buduj¹ superpañstwo europejskie, w ramach którego Polska i inne kraje postkomunistyczne straciæ maj¹ suwerennoœæ i zdominowane bêd¹ przez pañstwa "Starej Unii", zw³aszcza przez Niemcy, które (przeciwnie do polskich elit) staraj¹ siê o dobre polityczne i gospodarcze stosunki z Rosj¹. Geopolityczne usytuowanie Polski oraz mo ni tego œwiata mog¹ ograniczaæ nasz¹ suwerennoœæ, to zrozumia³e, jednak polskie elity w³adzy nie powinny "wybiegaæ przed szereg" i czyniæ wiêcej ni musz¹ (np. popieranie promowanego przez USA Prezydenta Saakaszwilego, którego pozycja zagro ona jest przez siln¹ opozycjê w samej Gruzji). Bez spo³ecznej znajomoœci problemów polskiej racji stanu i otwartej dyskusji w mediach nad ich roz- Nowy Przegl¹d Wszechpolski 27

28 POLITYKA I STRATEGIA wi¹zywaniem przysz³e wybory parlamentarne nie rozwi¹ ¹ adnej z polskich spraw, a ka dy kolejny rz¹d bêdzie jedynie pionkiem przesuwanym na szachownicy przez zewnêtrzne i wewnêtrzne grupy nacisku. Jaki sens maj¹ starania PiS o naprawê Rzeczypospolitej (w opozycji do poczynañ Platformy Obywatelskiej), je eli za obopóln¹ zgod¹ tych partii podpisano Traktat Lizboñski, zgodnie z którym wszystkie istotne kompetencje w³adz polskich przejmie Komisja Europejska?! W Traktacie Akcesyjnym rz¹d polski zobowi¹za³ siê do przyjêcia waluty euro, ale nigdy dotychczas nie przeprowadzono merytorycznej dyskusji nad celowoœci¹ pozbycia siê w³asnej waluty, zw³aszcza w sytuacji obecnego œwiatowego kryzysu bankowego. Czy mo liwe jest doskonalenie naszych spraw wewnêtrznych, bez publicznej dyskusji na temat naszej polityki zagranicznej, która dla wielu Polaków jest kontrowersyjna. Bez publicznej dyskusji na powy sze tematy, Ÿle informowani wyborcy ulegn¹ obiecankom politycznych oszustów lub do wyborów nie pójd¹. Zacytujmy obiegowe opinie: "Wierzê, e PiS wróci do w³adzy i wtedy skoñczy siê korupcja". TrzeŸwiej myœl¹cy Polak doda: "Ani PiS, ani PO". Nie ma wiêkszej korupcji ni utrata suwerennoœci, stracimy wtedy swoje pañstwo, mo liwoœæ decydowania o w³asnej polityce zagranicznej i wielu sprawach gospodarczo-spo³ecznych. S³ysza³em jak pewna s³uchaczka radia wyrazi³a opiniê: "Traktat Lizboñski negocjowano tylko po to, aby sk³óciæ PiS" (sic!). Albo: "Popieram PiS, bo dziêki nim mamy amerykañsk¹ tarczê przechwytuj¹c¹ i daliœmy "popaliæ" Rosji. Inny wyborca: "Bêdê g³osowaæ na SLD, bo tak jak ja s¹ przeciwni tarczy", "Ale pierwsi do ratyfikacji Traktatu", dopowiedzia³ inny itp. Jak ³atwo zauwa yæ opinie przysz³ych wyborców s¹ podzielone i w rezultacie trudno bêdzie zorganizowaæ programowo spójny i liczebnie silny ruch patriotyczno- spo³eczny, jako zaplecze przysz³ej partii propolskiej. W opinii wielu Polaków, w obecnym Sejmie partii takiej nie ma. Cytujemy czêsto ewangeliczne przes³anie "Po owocach ich poznacie". K³opot w tym, e przyk³adowo wiara w amerykañskie gwarancje, tarcza antyrakietowa w Polsce i wrogi stosunek do Rosji to dla wielu filary politycznej roztropnoœci, podczas gdy równie liczebni przeciwnicy, g³ównie poza Sejmem, takie pogl¹dy uwa aj¹ za szczyt politycznej g³upoty. Po której wiêc stronie szukaæ "dobrych owoców?". Dodaæ nale y, e przeciwnicy polityczni wykazuj¹ zazwyczaj ogromne zacietrzewienie i nie zmieniaj¹ zdania nawet w konfrontacji z faktami. Potê nym ruchem spo³ecznym by³a "Solidarnoœæ", jednak bez konkretnego programu dzia³ania (solidarnoœæ, w czym?, solidarnoœæ, z kim?), rozpadnie siê ka dy ruch spo³eczny. Solidarnoœæ we wszystkim i ze wszystkimi jest nonsensem, takim samym, jak wspólna europejska polityka zagraniczna dwudziestu siedmiu pañstw cz³onkowskich. Œwiat (i my sami) jest aren¹ walki dobra ze z³em i zawsze musimy wypowiadaæ siê "za" lub "przeciw". Chodzi jednak o to, aby pogl¹dy obiektywnie s³uszne mog³y uzyskaæ szerokie poparcie spoleczne. 2. Bajka o d³ugopisie (D³ugo PiS nie porz¹dzi³) Wielu Polaków do dzisiaj nie rozumie, dlaczego PiS zdecydowa³ siê na przedwczesne wybory, skrócenie kadencji i w konsekwencji oddanie w³adzy. Zarówno pan Premier jak i pan Prezydent maj¹ opiniê przenikliwych i dalekowzrocznych polityków i na pewno wiedzieli, e w warunkach polskich o wyniku wyborów mog¹ zadecydowaæ wyborcy, którzy do lokali wyborczych nie pójd¹. W takiej sytuacji niepotrzebne wybory, zamiast PiS-u mog³yby wygraæ PO i LiD, popierane przez zdyscyplinowany, wierny swoim pogl¹dom i interesom elektorat, oraz przez niedoœwiadczon¹ politycznie m³odzie, przy akompaniamencie prounijnej propagandy, krajowej i zagranicznej. Wtedy tarcza antyrakietowa, unijny traktat korekcyjny, przyjêcie waluty euro itp. zosta³yby bezkolizyjnie zaakceptowane nie licz¹c siê z opini¹ spo³eczeñstwa. Czy by o to w³aœnie chodzi³o? Wiele wiêc trzeba zmieniæ, aby do w³adzy wróci³ "stary uk³ad". Tê czêœæ tekstu napisa³em przed wyborami i jak siê okaza³o mia³em racjê. Niestety w polityce nie licz¹ siê intencje, ale skutki (Poznacie ich nie po frazeologii patriotycznej, lecz "po owocach"). Zamiast postêpu na drodze do "Polski solidarnej", mamy otwarty powrót do przesz³oœci. Bardziej wnikliwy obserwator mo e nawet zaryzykowaæ podejrzenie, e skrócenie kadencji by³o celowe i zmierza³o do oddania w³adzy w rêce globalistów po to, aby oni w³aœnie, nie kompromituj¹c PiS-u w oczach elektoratu, zrealizowali w Polsce program Centralnych Si³ Politycznych. Sytuacjê z zadowoleniem podsumowa³a pani J. Paradowska (znana dziennikarka "Polityki"), w programie TV1 Forum ( ), mówi¹c miêdzy innymi, e "Jedynym po ytkiem rz¹du braci Kaczyñskich by³o pozbycie siê i znikniêcie ze sceny politycznej Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin". (Cytat z pamiêci). Nale y tu przypomnieæ, e partie te, jakie by one nie by³y, mia³y prawdopodobnie odmienne zdanie w sprawie traktatu korekcyjnego, waluty euro, tarczy antyrakietowej i polskiej misji wojskowej w Iraku i Afganistanie, mog³y wiêc sprawiaæ "panuj¹cym" niepotrzebny k³opot. W ka dym razie znik³a z parlamentu jedyna partia propolska wtedy, kiedy jej obecnoœæ by³aby bardzo potrzebna do zablokowania ratyfikacji Traktatu. Jak siê wkrótce okaza³o, zarówno w Sejmie jak i w Senacie zabrak³o "Rejtanów" do odrzucenia ratyfikacji Traktatu, a maskowan¹ wolê utraty suwerennoœci na rzecz "integracji europejskiej" potwierdzi³ list do redakcji pt. Nie wolno nam zostawiaæ Ojczyzny (Andrzej de Latour, Warszawa, Nasz Dziennik, , s.15). Oraz póÿniejszy wywiad z pani¹ prof. Ann¹ RaŸny w Naszym Dzienniku ( ). O odrzuceniu Traktatu zadecydowa³a dopiero Irlandia. 28 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

29 POLITYKA I STRATEGIA Podsumowuj¹c, niejasne stanowisko wobec Traktatu Lizboñskiego i przysz³ego modelu Unii Europejskiej, œlepa wiara w amerykañskie gwarancje i celowoœæ tarczy antyrakietowej w Polsce oraz podyktowana przez neokonserwatystów amerykañskich antyrosyjskoœæ, to kanony pisowskiej polityki zagranicznej. W partii PiS jest pewna iloœæ patriotów, ale utajniony lobbing Centralnych Si³ Politycznych (Fundacja Sorosa im. Batorego i okolice?) nie pozwala tej partii na prowadzenie bardziej niezale nej polityki zagranicznej. Niezale ni analitycy obawiaj¹ siê, e zadaniem partii PiS mo e byæ absorpcja patriotycznego elektoratu, tak, aby w przysz³oœci nie dopuœciæ do powstania trzeciej niezale nej "si³y" wykraczaj¹cej poza narzucon¹ Polsce formu³ê polityki zagranicznej. Byæ mo e chodzi o to, aby utworzyæ w Sejmie i Senacie trwa³y system "dwupartyjny" (PiS, tzw. "prawica", i przeciwnicy, PO oraz tzw. "lewica"), który trwale nie dopuœci³by do powstania w Polsce patriotycznego obozu polityki realnej, mniej zale nej od globalnego kapita³u i nacisków zewnêtrznych. Zgodnie z has³ami "Polski solidarnej" i "sprawiedliwoœci spo³ecznej" PiS koncentrowa³by siê na doskonaleniu spraw wewnêtrznych, nie wnikaj¹c jednak zbyt g³êboko w prawdziwe przyczyny ujemnych zjawisk, tak, aby nie trac¹c spo³ecznego poparcia kontynuowaæ nadal wraz z "przeciwnikami" niezgodn¹ z interesami Polski nakazan¹ politykê zagraniczn¹. Aby tê politykê lepiej zrozumieæ, wystarczy przyjrzeæ siê kadrowej obsadzie ministerstwa spraw zagranicznych, od pocz¹tku PRL a do chwili obecnej (Jak zauwa y³ ju Stalin "kadry decyduj¹ o wszystkim"). 3. Czwarta Rzeczpospolita Sztandarowe has³o PiS, budowa "Czwartej Rzeczypospolitej" w ramach Unii Europejskiej, by³o z Traktatem Lizboñskim i jego negocjowaniem logicznie sprzeczne. Je eli Unia Europejska, zgodnie z wynegocjowanym w Lizbonie traktatem, uzyska³aby osobowoœæ prawn¹ i sta³aby siê superpañstwem europejskim, - je eli prawo unijne i orzeczenia Europejskiego Trybuna³u Sprawiedliwoœci mia³yby pierwszeñstwo przed polsk¹ konstytucj¹ i prawem krajowym, jeœli obowi¹zywaæ mia³aby narzucona nam fikcja "wspólnej" polityki zagranicznej, bez uprzedniej informacji o jej celach (vide Kosowo), i gdyby powo³ano wspólne si³y zbrojne, trudno by³oby mówiæ nie tyle o czwartej Rzeczypospolitej, ale o jakiejkolwiek Rzeczypospolitej. Nawet tak wytrawny globalista jak by³y prezydent Aleksander Kwaœniewski, nie oœmieli³ siê zamieœciæ w konstytucji artyku³u o mo liwoœci przekazania suwerennoœci innemu pañstwu; mowa jest tylko (artyku³ 90) o mo liwoœci przekazania niektórych kompetencji w³adzy pañstwowej organowi miêdzynarodowemu lub organizacji miêdzynarodowej (co nie umniejsza faktu, e artyku³ 90 nale a³oby z konstytucji usun¹æ, poniewa Polska jest dziedzictwem przesz³ych, obecnych i przysz³ych pokoleñ i nikt nie ma prawa dziedzictwa tego przekreœlaæ). Naszym globalistom (Kwaœniewski, Geremek) w 1997 r. uda³o siê jednak usun¹æ z konstytucji zapis mówi¹cy, e polskie zasoby przyrodnicze s¹ w³asnoœci¹ narodu. Dwudziestego szóstego czerwca 2008, nawet prounijny Sejm przyj¹³ przez aklamacjê uchwa³ê o przed- ³u eniu okresu restrukturyzacji polskich stoczni, ale Komisja Europejska nie przyjê³a uchwa³y do wiadomoœci (daj¹c do zrozumienia kto tu rz¹dzi"). Polskiemu spo- ³eczeñstwu nie przedstawiono dotychczas adnego bilansu zysków i strat za okres przystosowawczy do integracji z Uni¹ Europejsk¹, a proces przystosowawczy przedstawiano wy³¹cznie w kategoriach propagandowo ideologicznych (Wed³ug ró nych Ÿróde³, Polska na tzw. akcesji do Unii Europejskiej straci³a od 600 miliardów do 2 bilionów USD). Mo na by równie zapytaæ, có to za Rzeczpospolita, w której nie mo na uniewa niæ niezgodnie z prawem zawartej, szkodliwej dla Polski umowy PZU z EUREKO, a MSZ publikuje materia³y uwierzytelniaj¹ce antypolskie oszczerstwa J.T. Grossa. W publicznym radiu i telewizji nie by³o adnej debaty na temat korzyœci z zachowania suwerennoœci. Nie mówi siê te o negatywnych skutkach przyjêcia wspólnej waluty euro. Wszak superpañstwo europejskie, z natury rzeczy, odebra³oby Polsce wszelk¹ podmiotowoœæ i suwerennoœæ, nie da siê, bowiem jak mówi¹ Anglicy, "Mieæ ciastko i zjeœæ ciastko". Aby pokonaæ istniej¹c¹ antynomiê i zachowaæ suwerennoœæ nale y, albo z Unii Europejskiej wyst¹piæ, albo zmieniæ jej obecny model. Porównajmy fakt przeg³osowania przez Sejm i Senat ratyfikacji Traktatu Lizboñskiego (bez referendum) z manifestacyjnymi obchodami 64-tej rocznicy Powstania Warszawskiego, jako tragicznej walki "o najœwiêtsz¹ sprawê" wolnoœci i suwerennoœci Polski. Có za ob- ³udny dysonans. Porównajmy patriotyczne przemówienia upamiêtniaj¹ce Powstanie z chêci¹ przekazania suwerennoœci w¹skiej grupie wtajemniczonych eurokratów, ponad g³owami narodu, bez jakiejkolwiek konsultacji spo³ecznej nad skutkami tego aktu. Czy by utrata suwerennoœci by³a jedynym sposobem budowania jednoœci europejskiej? 4. Unia Europejska jako spisek? Uczniom szkó³ œrednich bezkrytycznie przekazuje siê wiedzê o Unii Europejskiej, organizuje siê olimpiady, ale wiedza ta ma g³ównie charakter propagandowy. S³ownik Encyklopedyczny- Edukacja Obywatelska, 1999, Wydawnictwo Europa, definiuje Uniê Europejsk¹ jako "...w swym obecnym kszta³cie nie maj¹cy porównania organizm miêdzynarodowy, bêd¹cy w procesie stawania siê". Utopi¹ jest jednak tworzenie organizmów spo³ecznych "nie maj¹cych porównania". adna in ynieria spo³eczna nie jest w stanie zmieniæ prawa naturalnego i uniwersalnych wartoœci zwi¹zanych z istot¹ cz³owieka. S³ownik nie ujawnia równie tajnych planów za³o ycieli Unii Europejskiej. Nowy Przegl¹d Wszechpolski 29

30 POLITYKA I STRATEGIA Jeden z "ojców" za³o ycieli "Unii", Francuz Jean Monet, tak mówi³ przed laty bez ogródek: Narody Europy trzeba prowadziæ ku superpañstwu, bez t³umaczenia ludziom, co siê dzieje. Mo na to osi¹gn¹æ stopniowo, podejmuj¹c pod przykrywk¹ celów ekonomicznych kroki nieodwracalne wiod¹ce ku federacji. (Nie dla Konstytucji Europejskiej, Nasz Dziennik, 3-4 luty 2007). S³ownik nie informuje o nieoficjalnym miêdzynarodowym spotkaniu w 1989 r. W³adimir Bukowski zosta³ dopuszczony przez w³adzê do archiwów politbiura Komunistycznej Partii Zwi¹zku Radzieckiego i miêdzy innymi skopiowa³ z tych archiwów pewne dokumenty. Z materia³ów tych wynika, e w styczniu 1989 roku, pana Michai³a Gorbaczowa odwiedzili czterej panowie reprezentuj¹cy tak zwan¹ Komisjê Trójstronn¹; byli to panowie Nakasone (by³y premier Japonii), pan Valery Giscard d'estaing (by³y prezydent Francji i g³ówny redaktor tekstu eurokonstytucji), pan Henry Kissinger (by³y sekretarz stanu USA), oraz pan David Rockefeller (lider wspó³czesnego œwiata finansowego i politycznego). Na tym spotkaniu pan Valery Giscard d'estaing powiedzia³ do pana Gorbaczowa: Panie Prezydencie nie mogê panu powiedzieæ dok³adnie, kiedy to siê stanie, przypuszczalnie w perspektywie piêtnastu lat, ale wspólnoty europejskie bêd¹ mia³y tendencje do przekszta³cania siê w federacyjne pañstwo i Pan musi wypracowaæ swoje stanowisko wobec tego faktu. (Zobacz równie Tomasz Pomianowicz, Rz¹d pod specjalnym nadzorem, Rzeczpospolita, 16, 17 paÿdziernik 1999, oraz Ustalenia w sprawie Europy Wschodniej, New Jork Times, 28.marca 1989). Jak stwierdza J. opuszañski,...obserwujemy dzisiaj (Traktat Lizboñski) realizacjê nies³ychanie precyzyjnego planu politycznego roz³o onego na etapy dla niepoznaki, którego fina³em bezwzglêdnie pewnym, je eli ten proces nie zostanie przerwany, jest superpañstwo europejskie wraz ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu. Okazuje siê jednak, jak zauwa a w swoim felietonie w Radiu Maryja prof. Piotr Jaroszyñski (4 czerwca 2008),... e plan Unii Europejskiej powsta³ ju prawie sto lat temu, naiwne jest wiêc mniemanie, e zosta³a ona utworzona przez ojców za³o ycieli, chrzeœcijañskich demokratów K. Adenauera czy R. Schumana. Przed koncepcj¹ "Unii Europejskiej" jako "niewidzialnego mocarstwa" przestrzega³ znany polski historyk: Z Ligi Narodów wyroœnie jakieœ nadpañstwo, pañstwo nadnarodowe, z w³adz¹ wykonawcz¹, prawodawcz¹, i s¹dow¹, z kodeksami karnymi, cywilnym i kodeksem procedury. Bêd¹ do owego parlamentu wybory bezpoœrednie, bêdzie bank miêdzynarodowy, bêdzie jednolita moneta, która u³atwi pañstwom sp³atê d³ugów. To ju jest w³aœciwie sfinalizowane tyle, e autor tekstu W³adys³aw Konopczyñski pisa³ o tym w roku Tak wiêc, ka dy myœl¹cy cz³owiek zauwa y, e Unia Europejska ma charakter spisku, którego celem jest obalenie pañstw narodowych. Spisek organizuje socjologicznie okreœlona klasa polityczna. Poszczególne jej ogniwa dzia³aj¹ w ka dym kraju europejskim i w sposób niezauwa alny staraj¹ siê przej¹æ "rz¹d dusz", zaw³aszczaj¹c media, aby wychowaæ spo³eczeñstwa w poprawnoœci politycznej i ubezw³asnowolniæ je w skali globalnej. Dla przyk³adu warto zauwa yæ, e parlament wêgierski ratyfikowa³ Traktat Lizboñski ju 17 grudnia 2007, a wiêc ratyfikowano nieopublikowany jeszcze tekst. Dzia³ania architektów globalizmu zderzaj¹ siê z naturalnym d¹ eniem narodów do samostanowienia. Trudno jest w przenoœni i dos³ownie znaleÿæ wspólny jêzyk dla dwudziestu siedmiu pañstw wcielonych dotychczas do Unii Europejskiej. Bez mo liwoœci protekcjonizmu, po³¹czenie krajów s³abszych gospodarczo z gospodark¹ krajów rozwiniêtych nieuchronnie powoduje kolonizacjê krajów s³abszych. Forsowanie jednoœci politycznej, gospodarczej i spo³ecznej oznacza powrót do totalitarnych utopii. To ju przerabialiœmy. Nie trudno wykazaæ, e jednoœæ potrzebna jest nie tyle spo³eczeñstwom, co konspiratorom, którzy z uwagi na w³asne interesy spo³eczeñstwa te chc¹ sobie podporz¹dkowaæ. Unia Europejska suwerennych pañstw nie wyklucza³aby przecie miêdzynarodowej wspó³pracy w sprawach koniecznych lub po ytecznych dla wszystkich. Warto tu zacytowaæ wypowiedÿ Prezydenta Czech Vaclava Klausa: Najwiêkszym problemem Unii jest bezustanne przenoszenie kompetencji z poszczególnych pañstw do Brukseli. I to zagadnienie dotyczy w takiej samej mierze starych i nowych cz³onków Unii. To jest dla mnie najwiêksza tragedia. Ponadto mamy do czynienia z dzia³aniami w celu wzmocnienia europejskiego œwiatopogl¹du, europejskiej perspektywy na niekorzyœæ perspektywy poszczególnych pañstw cz³onkowskich. Nie mogê pogodziæ siê z faktem, e celem Unii jest Europa regionów, to dla mnie koniec œwiata. Ja chcê Europy pañstw, Europy Polski, Czech, Portugalii, Irlandii, a nie Europê Dolnego Œl¹ska, Pó³nocnych Moraw czy Górnej Austrii. Chcê, eby podstawowymi czêœciami sk³adowymi Unii by³y pañstwa narodowe. adne drzewo nie mo e rosn¹æ jeœli nie ma korzeni, aden naród nie mo e istnieæ bez swojej przesz³oœci....traktat Lizboñski jest z³y z wielu powodów. Przede wszystkim ze wzglêdu na wspomniane przesuniêcie kompetencji. Natomiast je eli chodzi o globaln¹ pozycjê Europy to ja nie mam ambicji, eby byæ aktorem polityki globalnej. aden zwyk³y obywatel Polski czy Czech nie ma takich ambicji. Takie pragnienia maj¹ natomiast politycy w instytucjach europejskich... ("Rzeczpospolita", ). 30 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

31 POLITYKA I STRATEGIA Optymizmem napawa znane angielskie powiedzenie: "Mo na og³upiaæ wszystkich ludzi przez pewien czas, mo na ca³y czas og³upiaæ niektórych ludzi, nie da siê jednak przez ca³y czas og³upiaæ wszystkich ludzi". W wyniku drugiej wojny œwiatowej Polska sta³a siê krajem jednolitym etnicznie (odebrano Polsce wieloetniczne Kresy Wschodnie i wysiedlono ludnoœæ niemieck¹ z Ziem Odzyskanych). Stan taki niepokoi³ polskojêzycznych architektów globalizmu. Postanowili oni, z pomoc¹ mediów, dokonaæ transformacji ustrojowej i wprowadziæ nas do Unii Europejskiej, aby stopniowo, w ramach superpañstwa europejskiego przekszta³caæ Polskê ponownie w kraj wielonarodowy. Traktat Lizboñski mia³ byæ kamieniem milowym na tej drodze. Przed pe³n¹ utrat¹ suwerennoœci w Unii Europejskiej przestrzega³ nas wychowany w Unii œp. europose³ Filip Adwent: 1.- Pierwszeñstwo prawa unijnego nad prawem krajowym. 2.- Decyzje podejmowane s¹ wiêkszoœci¹ g³osów, 3.- Nieograniczone prawo osiedlania siê obcokrajowców w Polsce, 4.- Prawo osiedlonych obcokrajowców do g³osowania i kandydowania w wyborach samorz¹dowych i europejskich, 5.- Nieograniczone prawo obcokrajowców do nabywania w Polsce ziemi i nieruchomoœci, 6.- Sankcje pieniê ne za niewykonywanie dyrektyw, 7.- Utrata polskiej bankowoœci i przyjêcie euro jako jedynej waluty, co w warunkach polskich, miêdzy innymi, mo e doprowadziæ do radykalnej zwy ki cen, bez proporcjonalnej podwy ki p³ac (ceny zachodnie, p³ace wschodnie.), 8.- Mo liwoœæ upadku przewa aj¹cych w Polsce ma³oobszarowych rodzinnych gospodarstw rolnych. Brak w³asnych podmiotów gospodarczych (skutek transformacji) oraz niemo noœæ eksploatowania w³asnych bogactw naturalnych powoduje, e zyski s¹ transferowane za granicê, a krajowy bud et jest niewystarczaj¹cy. W rezultacie, na skutek bezrobocia, niskich p³ac i niemo noœci nabycia w³asnego mieszkania wielu m³odych i wykszta³conych Polaków musi emigrowaæ z kraju. Dodajmy, e najni szy w Europie przyrost naturalny, nadmierny procent ludnoœci yj¹cej poni ej minimum socjalnego, permanentny kryzys s³u by zdrowia, nag³aœnianie przemocy w rodzinie i piêtnowanie rzekomej dyskryminacji mniejszoœci seksualnych (zamiast programu pomocy zdrowym rodzinom) i liberalizacja systemu wychowawczego, sprzyja dalszej degradacji polskiego spo³eczeñstwa, co automatycznie u³atwia stopniowe przejmowanie polskiego terytorium przez bogatszych i lepiej zorganizowanych "Europejczyków". Równoczeœnie propaganda medialna upowszechnia pogl¹d, e jedyn¹ szans¹ rozwoju kraju s¹ dotacje unijne (czyli uprzednio wp³acone polskie sk³adki cz³onkowskie). Utrata polskiej pañstwowoœci dokonuje siê stopniowo poprzez bezpoœredni¹ wspó³pracê regionów i lokalnych samorz¹dów z zagranicznym kapita³em. U³atwia to dalsz¹ utratê maj¹tku narodowego, wzmacnia separatystyczne tendencje regionalne i os³abia integruj¹c¹ funkcjê pañstwa. Europie i œwiatu potrzebna jest wspó³praca miêdzynarodowa suwerennych pañstw, nie zaœ sztuczne wcielanie ich do biurokratycznych struktur federalnych ponad g³owami spo³eczeñstw. Nie trudno zauwa yæ, e reprezentuj¹ce Polskê elity (z nielicznymi wyj¹tkami) nie wnosz¹ adnych nowych koncepcji modelu Unii Europejskiej, lecz odwrotnie, biernie przystosowuj¹ siê do ukrytych zamierzeñ kieruj¹cych ni¹ samozwañczych gremiów. 5. Stosunki polsko-niemieckie. Rz¹d Polski powinien doprowadziæ do ostatecznego zamkniêcia skutków II wojny œwiatowej. Dotychczas organizacje ziomkostw niemieckich wykorzystuj¹ ustawodawstwo Unii Europejskiej i niesymetrycznoœæ zawartego przez ministra Skubiszewskiego traktatu polsko-niemieckiego do wymuszenia na Polsce prywatnych odszkodowañ swoich obywateli za utracone maj¹tki w wyniku zmiany granic po II wojnie œwiatowej. Roszczenia te powinny byæ zaspokojone przez stronê niemieck¹, zgodnie z obowi¹zuj¹cymi traktatami z Ja³ty i Poczdamu. Polska zobowi¹za³a siê wyp³aciæ swoim obywatelom rekompensatê za maj¹tki pozostawione na wschodzie. Podczas wojny ucierpia³a równie ludnoœæ niemiecka, jednak agresorem by³y Niemcy i za miêdzynarodowo usankcjonowane skutki barbarzyñskiej wojny musi odpowiadaæ obecne pañstwo niemieckie. Noty w tej sprawie nale a³oby natychmiast skierowaæ do Europejskiego Trybuna³u Sprawiedliwoœci, do Komisji Europejskiej i wszystkich pañstw cz³onkowskich Unii Europejskiej. Pañstwo niemieckie powinno równie wyp³aciæ odszkodowania spadkobiercom ofiar, które zginê³y w niemieckich obozach koncentracyjnych, poniewa zbrodnie ludobójstwa nie ulegaj¹ przedawnieniu. Chcemy normalnych stosunków z Niemcami, jednak wybaczenie ogromu krzywd wymaga zadoœæuczynienia. Obowi¹zkiem polskich historyków jest równie upowszechnienie w kraju i za granic¹ pe³nej dokumentacji wszystkich zbrodni i przeœladowañ niemieckich dokonanych na narodzie polskim. Skandalem jest blokowanie budowy pomnika ofiar KL Warschau, oraz znikniêcie z pó³ek IPN wielkiej iloœci niemieckich akt z okresu okupacji Polski (osoby odpowiedzialne powinny zostaæ os¹dzone w trybie doraÿnym). Polacy powinni równie znaæ za³o enia polityki niemieckiej dotycz¹ce zarówno Polski jak i pozosta- ³ych krajów postkomunistycznych, jako terenu niemieckiej ekspansji gospodarczo-politycznej. Miêdzy innymi, za³o enia tej polityki nakreœli³ Joschka Fischer, by³y minister spraw zagranicznych w wyg³oszonym przemówieniu programowym na uniwersytecie Humboldta r. Przemówienie to nie zosta³o w Polsce nag³oœnione. Ci¹g dalszy w nastêpnym numerze Nowy Przegl¹d Wszechpolski 31

32 HISTORIA I WSPÓ CZESNOŒÆ Andrzej Turek POLSKIE DROGI DO NIEPODLEG OŒCI (Wyst¹pienie Autora na sesji okolicznoœciowej) Drogie kole anki i koledzy! Nasze dzisiejsze spotkanie w kilkadziesi¹t osób, w tej ma³ej, skromnej sali mo na uznaæ za swego rodzaju wydarzenie paradoksalne. Niedaleko st¹d zaczynaj¹ siê bowiem akurat oficjalne, uroczyste obchody Œwiêta Niepodleg³oœci z licznym udzia³em miejscowego spo³eczeñstwa. Powstaje zatem zasadnicze pytanie: dlaczego znajdujemy siê w tym momencie w³aœnie tu, a nie tam? Czy musimy zawsze wszystko kontestowaæ nawet oficjalne obchody œwi¹t narodowych? Trzeba przyznaæ, e ostatnimi laty obchodzi siê te œwiêta, w tym równie dzisiejsze œwiêto, z coraz wiêkszym rozmachem i pomp¹. Jak za dotkniêciem czarodziejskiej ró d ki wszystkie media, nawet te bêd¹ce na co dzieñ awangard¹ kosmopolityzmu i tzw. europejskoœci, zaciekle wrogie samej idei polskiego pañstwa narodowego; nawet te znajduj¹ce siê w rêkach zadeklarowanych wrogów Polski, zaczynaj¹ bez przerwy powtarzaæ patriotyczne slogany, usi³uj¹c przekonaæ swych s³uchaczy i telewidzów, i naprawdê yj¹ w wolnej, niepodleg³ej Polsce. Tego rodzaju zaklêcia nie s¹ jednak w stanie odmieniæ brutalnej rzeczywistoœci. Ten, kto potrafi krytycznie myœleæ, a sam patriotyzm nie jest dla niego tylko pustym sloganem, ale realn¹, drogocenn¹ wartoœci¹, szybko wychwyci w owej, e tak siê wyra ê, œwi¹tecznej propagandzie wyraÿnie fa³szyw¹ nutê podobn¹ do tej, jaka towarzyszy³a obchodom œwi¹t PRL-owskich. Nic wiêc dziwnego, e odchodzi go i ochota do tego beztroskiego manifestowania radoœci, a tym bardziej do œpiewania Ojczyznê woln¹ pob³ogos³aw Panie. To dlatego wolimy trzymaæ siê od tych oficjalnych obchodów z daleka. Powtarzane nieustannie slogany o wolnoœci i niepodleg³oœci brzmi¹ dla nas jak szyderstwo. My bowiem jakoœ nie czujemy powiewu tej wolnoœci. Zreszt¹ nie tylko my. Miliony Polaków zaczynaj¹ dostrzegaæ, e coœ jest tu nie tak. Przekonuj¹ siê boleœnie na co dzieñ, e owa rzekomo wolna Polska jest dla nich raczej macoch¹, a nie matk¹. Có bowiem z tego, e ca³a klasa polityczna recytuje niepodleg³oœciowe wierszyki, skoro wszystkie fakty polityczne, gospodarcze i spo³eczne temu przecz¹. Œwiêtowaæ niepodleg³oœæ, a jednoczeœnie niszczyæ ostatnie jej pozosta³oœci czy mo na sobie wyobraziæ wiêkszy cynizm i oszustwo? To jest w³aœnie zasadniczy powód naszego dystansu do tego œwiêtowania narodowych rocznic w atmosferze radosnego festynu. Na odzyskanie niepodleg³oœci z³o y³y siê wysi³ki i poœwiecenie milionów Polaków. Warto te podkreœliæ, e dzieñ 11 listopada 1918 r. nie by³ tym dniem, gdy Polska by³a ju trwale niepodleg³a w pe³nym tego s³owa znaczeniu. By³ to raczej pocz¹tek tworzenia siê odrodzonego Pañstwa Polskiego, pañstwo nasze odradza³o siê jeszcze przez kilkanaœcie miesiêcy. Z tego to powodu dzieñ ten mo e byæ tylko pewn¹ dat¹ umown¹, a to z tego wzglêdu, i w³aœnie wtedy wyzwoli³a siê stolica kraju Warszawa. Poza tym, co mo e jest jeszcze istotniejsze, stanowi on datê zakoñczenia I Wojny Œwiatowej. Podsumowuj¹c, trzeba z przykroœci¹ stwierdziæ, e, pomimo wspomnianych hucznych celebracji, ten w³aœnie odcinek naszej historii jest paradoksalnie jednym z najmniej znanych, a ogó³ Polaków ma o nim bardzo s³abe pojêcie. Jest to bezpoœredni skutek panuj¹cego powszechnie totalnego zak³amania i naginania historii do bie ¹cych potrzeb politycznych. Naginanie to, najproœciej mówi¹c, polega na eksponowaniu tych wydarzeñ i postaci historycznych, które pasuj¹ do prowadzonej aktualnie przez si³y rz¹dz¹ce, polityki. Wydaje mi siê te, e jest to w niema³ej mierze zwi¹zane te ze z³o onoœci¹ i stopniem skomplikowania tego zagadnienia. Ten smutny stan rzeczy rodzi potrzebê gruntownego omówienia kwestii powrotu Pañstwa Polskiego na mapê Europy w oparciu o nagie fakty. Na wasz¹ proœbê i za wasz¹ zgod¹ postaram siê to w tej chwili uczyniæ. Na wstêpie kilka uwag. Bardzo prawdopodobne, e to, co za chwile powiem, wyda siê wam w niejednym miejscu zaskakuj¹ce, a nawet szokuj¹ce; w niejednym miejscu bêdê musia³ naruszyæ powszechnie obowi¹zuj¹ce kanony. Có, nic na to nie poradzê, e naga prawda jest zazwyczaj mniej przyjemna od propagandowych czytanek. Zarazem pragnê zapewniæ, e moj¹ intencj¹ nie jest poszukiwanie sensacji, ani te podsycanie historycznych sporów, ale wy³¹cznie szukanie tej e historycznej prawdy, bo tylko znaj¹c t¹ prawdê mo na rozumieæ najistotniejsze procesy polityczne; mo na te, co tak wa ne na dzisiejszy dzieñ, odró niæ niepodleg³oœæ rzeczywist¹ od fasadowej. Pragnê te zaznaczyæ, e nie czujê siê posiadaczem patentu na m¹droœæ jestem wiêc ca³kowicie otwarty na 32 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

33 HISTORIA I WSPÓ CZESNOŒÆ wszelk¹ dyskusjê i polemikê. Jeœli zatem ktoœ dojdzie do przekonania, e mijam siê gdzieœ z prawd¹, proszê zwróciæ mi na to uwagê, ale te proszê mi to udowodniæ. Z góry te proszê o cierpliwoœæ i przepraszam, e wyk³ad bêdzie tak d³ugi. Chc¹c jednak rzetelnie omówiæ temat odzyskania przez Polskê niepodleg³oœci po I Wojnie Œwiatowej, trzeba niestety poœwiêciæ na to kilka godzin. Wyk³ad podzielony bêdzie na trzy zasadnicze czêœci. W pierwszej czêœci postaram siê przedstawiæ polskie obozy polityczne przed I Wojn¹ Œwiatow¹ i ich programy, w drugiej ich politykê i dzia³alnoœæ ju w czasie wojny, wreszcie w trzeciej sam proces odzyskania przez Polskê niepodleg³oœci. I. Sprawa polska w okresie przed I Wojn¹ Œwiatow¹. 1. Przyczyny wybuchu I Wojny Œwiatowej. A wiêc, chc¹c widzieæ wydarzenia 11 listopada 1918 r. z w³aœciwej perspektywy, musimy cofn¹æ siê kilkanaœcie lat wstecz. Jak wszyscy doskonale wiemy, Polska odzyska³a niepodleg³oœæ w³aœnie w rezultacie, a w pewnym sensie mo na nawet powiedzieæ dziêki I Wojnie Œwiatowej. Z polskiego punktu widzenia najwa niejsz¹ rzecz¹ w tej wojnie by³o to, e starli siê w niej na œmieræ i ycie nasi zaborcy. Wczeœniej, przez pó³tora wieku byli oni, pomijaj¹c przejœciowe konflikty, zasadniczo ze sob¹ zgodni, zaœ ³¹cz¹cym ich g³ównym spoiwem by³o w³aœnie nie co innego, tylko sprawa polska. Nie czas tu na szczegó³owe omawianie przyczyn wybuchu I Wojny Œwiatowej. Wspomnê wiêc tylko, i g³ównym jej powodem by³a coraz to bardziej agresywna polityka Niemiec, zarówno na kontynencie, jak w koloniach. W kilkadziesi¹t lat po swym zjednoczeniu Niemcy sta³y siê w istocie najwiêksz¹ potêg¹ w Europie i œmiertelnym zagro eniem dla dwóch innych potêg: Francji i Rosji. To w³aœnie œwiadomoœæ rosn¹cej niemieckiej potêgi i poczucie zagro enia z jej strony sk³oni³y carsk¹ Rosjê do porzucenia dotychczasowej proniemieckiej polityki i odwrócenia sojuszy. W rezultacie, w 1893 r. dosz³o do zawarcia sojuszu francusko-rosyjskiego. Z biegiem czasu tak e i Wielka Brytania coraz bardziej niepokoi³a siê niemieck¹ ekspansj¹ w koloniach, a zw³aszcza planami budowy potê nej niemieckiej floty wojennej, mog¹cej równaæ siê z brytyjsk¹. W rezultacie do³¹czy³a do krystalizuj¹cego siê antyniemieckiego sojuszu, zawieraj¹c najpierw uk³ad sojuszniczy z Francj¹,a nastêpnie tak e z Rosj¹. W ten sposób, drog¹ dwustronnych uk³adów pomiêdzy trzema pañstwami, wytworzy³ siê stopniowo blok pañstw zwany trójporozumieniem, albo inaczej tzw. Entent¹ (od entente kordiale czyli serdeczne porozumienie). Do bloku tego, bêd¹cego w praktyce sojuszem obronnym przed Niemcami, wchodzi³y trzy wymienione przed chwil¹ pañstwa, do których przy³¹czy³o siê nastêpnie, ju w toku wojny, szereg innych pañstw. Powstanie Ententy nie powstrzyma³o jednak, ani nie odstraszy³o Niemiec, które czu³y siê wystarczaj¹co silne, by osi¹gn¹æ swój cel, którym by³o zdobycie hegemonii w Europie, a nawet w œwiecie, nawet na drodze zbrojnego starcia z tak silnym przeciwnikiem. Jaki by³ w³aœciwy cel rozpêtania wojny ogólnoœwiatowej przez Niemcy, o tym powiem w dalszej czêœci wyk³adu. Stworzy³y one, wespó³ z Austro-Wêgrami i W³ochami, drugi blok, zwany trójprzymierzem, a nastêpnie, po wy³amaniu siê tych ostatnich, blokiem pañstw centralnych. Ze wzglêdu na rosn¹c¹ wrogoœæ miêdzy oboma blokami wybuch wojny sta³ siê nieuchronny, a jej ostatecznym katalizatorem sta³a siê rywalizacja Rosji i Austro-Wêgier na Ba³kanach. W 1907 r. Austro- Wêgry anektowa³y Boœniê i Hercegowinê, co sta³o siê powodem ostrego zatargu ze sprzymierzon¹ z Rosj¹ Serbi¹. W konsekwencji w dn. 24 czerwca 1914 r. serbski zamachowiec zastrzeli³ w Sarajewie austriackiego nastêpcê tronu Franciszka Ferdynanda z ma³ onk¹. W reakcji na to tragiczne wydarzenie Austro-Wegry postawi³y najpierw Serbii ultimatum zredagowane w ten sposób, e jego wype³nienie oznacza³oby dla Serbii praktycznie utratê niepodleg³oœci, a nastêpnie, wobec tego, e zgodzi³a siê ona wype³niæ je tylko czêœciowo, wypowiedzia³y jej wojnê. W odpowiedzi na to Rosja zarz¹dzi³a mobilizacje swojej armii. Mobilizacja ta sta- ³a siê dla Niemiec dostatecznym pretekstem, by w dniu 1 sierpnia 1914 r. wypowiedzieæ wojnê Rosji, a nastêpnego dnia Francji. 2. Polskie obozy polityczne w przededniu wojny. Narastaj¹cy konflikt pomiêdzy pañstwami zaborczymi zrodzi³ wœród Polaków nadziejê na odzyskanie wolnoœci. Naród polski przekona³ siê bowiem wczeœniej, i to wiele razy, bardzo boleœnie, e dopóki pozostaj¹ one solidarne, dopóki nie mo e byæ o tym najmniejszej mowy. W rezultacie wielu Polaków oczekiwa³o zbli aj¹cej siê wojny paradoksalnie z nadziej¹. Trzeba zreszt¹ przy okazji zauwa yæ, e podobne nastroje panowa³y wœród spo³eczeñstw po obu stronach konfliktu, zw³aszcza w Niemczech i we Francji. Zarysowa³a siê jednak wœród Polaków daleko id¹ca ró nica zdañ co do sposobu odzyskania niepodleg³oœci oraz co do tego, jak¹ nale y w tej wojnie zaj¹æ strategiê: czy opowiedzieæ siê po stronie Austro-Wêgier i Niemiec, czy te po stronie Rosji i jej zachodnich aliantów. Skutkiem tego sporu by³o wy³onienie siê dwóch wielkich, jaskrawo przeciwstawnych sobie obozów politycznych. Pierwszy z tych obozów opowiada³ siê za wspó³prac¹ z pañstwami centralnymi, a œciœlej mówi¹c z Austro-Wêgrami. Skupia³ on ró ne, czêsto rywalizuj¹ce ze sob¹ na co dzieñ, ugrupowania polityczne, od socjalistów zaczynaj¹c, przez lewicowych ludowców z PSL Wyzwolenie, a na konserwatystach galicyjskich Nowy Przegl¹d Wszechpolski 33

34 HISTORIA I WSPÓ CZESNOŒÆ koñcz¹c. Mo na jednak przyj¹æ, e g³ównym rdzeniem tego obozu byli socjaliœci z PPS oraz wywodz¹ce siê zasadniczo z tej partii paramilitarne organizacje strzeleckie skupione wokó³ Józefa Pi³sudskiego. Sam Pi³sudski, by³y dzia³acz PPS, nastêpnie PPS Frakcji Rewolucyjnej, a przed sam¹ wojn¹ Komendant Strzelca, by³ niew¹tpliwie od samego pocz¹tku sztandarow¹ postaci¹ tej orientacji. Ponadto w sk³ad tego obozu wchodzi³o szereg mniejszych ugrupowañ o ogólnym charakterze liberalnym, a przez pewien czas tak e polski ruch ludowy z terenu Galicji w postaci PSL Piast. Zwi¹za³o siê tak e z nim szereg wybitnych Polaków nie zwi¹zanych bli ej z adn¹ z istniej¹cych partii, którym odpowiada³a specyfika dzia³alnoœci tego obozu, tzn. przede wszystkim budowanie zal¹ ków polskich si³ zbrojnych. Byli to m. in. W³adys³aw Sikorski, Józef Haller, Marian Kukiel, oraz wielu czynnych austriackich oficerów narodowoœci polskiej jak choæby Tadeusz Rozwadowski i W³odzimierz Zagórski. Z kolei drugi ze wspomnianych obozów, któremu przewodzi³ Roman Dmowski, zaj¹³ postawê dok³adnie odwrotn¹, tzn. prorosyjsk¹. W sk³ad obozu Dmowskiego wchodzi³y pocz¹tkowo tylko dwie si³y polityczne: Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne popularnie nazywane endecj¹ i Stronnictwo Polityki Realnej, skupiaj¹ce ówczesnych polskich konserwatystów z zaboru rosyjskiego. Trzeba jednak wzi¹æ po uwagê, e endecja, tworz¹ca wraz z ca³ym szeregiem pokrewnych organizacji obóz narodowy, by³a w tym czasie zdecydowanie najsilniejsz¹ i najbardziej wp³ywow¹ polsk¹ parti¹ polityczn¹, co uwidocznia³y choæby wyniki wyborów do parlamentów pañstw zaborczych. Ponadto, w miarê jak prowadzona przez Dmowskiego polityka przynosi³a coraz wiêksze efekty, na stronê jego obozu przechodzi³y stopniowo tak e i inne ugrupowania, m. in. Piast na czele z Witosem. Ze wzglêdu na wysuwany program polityczny obydwa te obozy zosta³y nastêpnie nazwane odpowiednio niepodleg³oœciowym i zjednoczeniowym. 3. Program polityczny obozu niepodleg³oœciowego To okreœlenie niepodleg³oœciowy wziê³o siê st¹d, e Józef Pi³sudski i jego otoczenie, a tak e inni zwolennicy wspó³pracy z pañstwami centralnymi otwarcie g³osili postulat odbudowy niepodleg³ego pañstwa polskiego, choæby mia³o ono powstaæ na bardzo skromnym terytorium, stanowi¹cym tylko niewielk¹ czêœæ pañstwa polsko-litewskiego przed zaborami. Materia- ³y Ÿród³owe œwiadcz¹, i zak³adano, e pañstwo to obejmie zasadniczo przede wszystkim Królestwo Kongresowe, byæ mo e nieco poszerzone na wschód. W bardziej optymistycznym wariancie w sk³ad tego pañstwa mia³a wejœæ równie Galicja. W tym drugim przypadku owo odrodzone polskie pañstwo nie by³oby jednak ca³kowicie niepodleg³e, lecz stworzy³oby trzeci, równoprawny cz³on monarchii habsburskiej, która tym samym przyjê³aby postaæ Austro-Wêgry-Polska. Za takim rozwi¹zaniem optowali szczególnie gor¹co galicyjscy konserwatyœci. Program g³oszony przez niepodleg³oœciowców wygl¹da³ na pozór atrakcyjnie, jednak w gruncie rzeczy by³ od pocz¹tku ma³o realny i opiera³ siê zasadniczo przede wszystkim na tzw. pobo - nych yczeniach, nie uwzglêdnia³ zaœ kilku zasadniczych przeszkód i komplikacji. Po pierwsze wiêc, w¹tpliwe by³o, e na takie przekszta³cenie monarchii habsburskiej zgodz¹ siê Wêgrzy, gdy dopuszczenie trzeciego partnera oznaczaæ musia³o automatycznie os³abienie ich pozycji. Po drugie, jeszcze bardziej w¹tpliwe by³o, e pozwol¹ na to Niemcy, albowiem, jak wynika z analizy niemieckiego planu tzw. Mitteleuropy, po niemieckim zwyciêstwie w wojnie obszar Kongresówki mia³ znaleÿæ siê bezpoœrednio w ich strefie wp³ywów jako kad³ubowe, marionetkowe tzw. Królestwo Polskie. Zwolennicy opcji proaustriackiej nie chcieli dostrzec tu po prostu zasadniczego faktu, e Austro-Wêgry znajduj¹ siê w stanie rosn¹cej zale noœci od Niemiec. Nie przyk³adali te oni dostatecznej uwagi do rzucaj¹cego siê w oczy faktu, i we wschodniej czêœci Galicji w³adze austriackie konsekwentnie popieraj¹ ukraiñski ruch narodowy celem ograniczania wp³ywów i pozycji Polaków w tym pañstwie. Nale a³o siê wiêc obawiaæ, e w przysz³oœci obszar ten w³¹cznie ze Lwowem uzyska jakiœ specjalny autonomiczny status wewn¹trz pañstwa Habsburgów, i e nawet w przypadku spe³nienia siê polskich oczekiwañ, nie wejdzie bezpoœrednio w sk³ad zwi¹zanego z Austri¹ Królestwa Polskiego. Z kolei sam Pi³sudski, bêd¹c najwidoczniej znacznie lepiej zorientowany w tych sprawach, najprawdopodobniej zak³ada³, e odbudowane polskie pañstwo bêdzie ograniczaæ siê terytorialnie tylko do obszaru Kongresówki i raczej nie obejmie Galicji. Niezale nie jednak od tej ró nicy zdañ w obozie niepodleg³oœciowym ³atwo zauwa yæ, e i w jednym i drugim wypadku tak pomyœlana Polska nie by³aby w praktyce prawdziwie niepodleg³ym pañstwem, lecz czymœ w rodzaju Królestwa Polskiego z pocz¹tku dziewiêtnastego wieku. Przede wszystkim poza jej granicami znalaz³aby siê bardzo du a czêœæ yj¹cych ówczeœnie Polaków, zw³aszcza z zaboru pruskiego. Koncepcja ta oznacza- ³a w istocie trwa³¹ rezygnacjê z ziem polskich znajduj¹cych siê pod zaborem pruskim. Automatycznie wiêc, nominalnie niepodleg³a Polska nie mia³aby ona dostêpu do morza, a wiêc by³aby gospodarczo si³¹ rzeczy uzale niona od swych s¹siadów. Nietrudno zrozumieæ, e w tej czêœci Europy by³oby rzecz¹ niemo liw¹ istnienie w pe³ni niepodleg³ego pañstwa o tak ma³ym terytorium i tak skromnym potencjale ludnoœciowym i gospodarczym, a zatem, e owa nominalnie niepodleg³a Polska by³aby w praktyce po prostu wasalem niemieckim i ewentualnie równolegle austriackim, 34 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

35 HISTORIA I WSPÓ CZESNOŒÆ zw³aszcza, e mia³a powstaæ przy niemieckiej i austriackiej pomocy. Oczywiœcie zwolennicy wspó³pracy z pañstwami centralnymi nie zak³adali zapewne, i bêdzie to sytuacja trwa³a. Oni zapewne milcz¹co zak³adali, e to pocz¹tkowo skromne rozmiarami pañstwo stanowiæ bêdzie jakby punkt wyjœcia i e bêdzie je mo na póÿniej rozszerzyæ, przy³¹czaj¹c do niego w przysz³oœci nastêpne ziemie polskie i tym sposobem osi¹gaj¹c stopniowo odbudowê ca³ej, niepodleg³ej Polski. Co innego jednak wyobra enia, a co innego realia. Co prawda, w³aœnie w ten sposób, etapami, dosz³a do niepodleg³oœci Grecja i to byæ mo e znalaz³o te odbicie w myœleniu polskich austro i germanofili, jednak jej sytuacja geopolityczna by³a ca³kowicie inna ni Polski. Mia³a ona mianowicie do czynienia tylko z jednym okupantem i wrogiem Turcj¹, Polska zaœ z trzema. Warto zastanowiæ siê powa nie nad tym, jakim to sposobem mo - na by³oby osi¹gn¹æ rozszerzenie kad³ubowej Polski w warunkach absolutnej dominacji i wszechpotêgi Niemiec w Europie i œwiecie (co mia³oby niechybnie miejsce w przypadku wygrania przez nie I Wojny Œwiatowej) i bez ich zgody. Jest rzecz¹ oczywist¹, e ca³y zabór pruski pozosta³by trwale co do centymetra w ich œcis³ych granicach, wysoce w¹tpliwe by³oby te przy³¹czenie ziem znajduj¹cych siê na wschód od owego polskiego pañstwa,czy te raczej pañstewka, gdy, jak siê póÿniej okaza³o, Niemcy i Austriacy byli sk³onni, po pokonaniu Rosji, wzglêdnie narzuceniu jej pokoju z pozycji si³y, powo³aæ tam raczej marionetkowe pañstwo ukraiñskie, a byæ mo e tak e litewskie i bia³oruskie. Obóz niepodleg³oœciowy wyró nia³ siê te uznawaniem za g³ównego wroga Polski carskiej Rosji, przy czym wydaje siê, i ta postawa nie zawsze i nie do koñca wynika³a z pobudek obiektywnych i racjonalnych. I tak np. jeden z najwiêkszych ówczesnych germanofilów, konserwatysta W³adys³aw Studnicki uzasadnia³ koniecznoœæ walki z Rosj¹ tym prostym argumentem, e w jej rêkach znajduje siê 3/4 polskiego terytorium i blisko 2/3 Polaków. Teza ta pozornie odpowiada³a prawdzie, jednak tylko przypadku sztywnego trzymania siê granic przedrozbiorowych. Nie bra³a ona zupe³nie pod uwagê tego, e w przeci¹gu XIX wieku polskoœæ na dawnych ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej znacznie siê skurczy³a i e owe 2/3 to co najmniej w po³owie wcale nie rdzenni Polacy, lecz tak naprawdê Ukraiñcy, Litwini, Bia³orusini, Poleszucy, ydzi i Rosjanie. W istocie, przyjmuj¹c kryterium etnograficzne, zapewne wiêksza liczba Polaków y³a pod panowaniem niemieckim i austriackim. W dodatku to w³aœnie Polacy w zaborze pruskim cierpieli wtedy najwiêkszy ucisk, a Niemcy wcale nie zrezygnowa³y z prób ich wynarodowienia wzglêdnie wyrugowania z ziemi. Z trudnych do okreœlenia powodów ludzie pokroju Studnickiego przechodzili jednak zupe³nie nad tym tragicznym faktem do porz¹dku dziennego. Byæ mo e ulegli po prostu fascynacji niemieck¹ potêg¹ i niemieckim porz¹dkiem. A e wywodzili siê w dodatku z zaboru rosyjskiego, nie odczuli na w³asnej skórze jak siê yje Polakom pod niemieck¹ w³adz¹. Za to doœwiadczyli zazwyczaj w swoim yciu dotkliwych represji ze strony Rosji, z zsy³k¹ na Sybir w³¹cznie. W sumie wiêc ich postawa wynika³a nie tyle z ch³odnej politycznej kalkulacji co jest dla ca³ego narodu w danej chwili lepsze i korzystniejsze, a mo e po prostu mniej szkodliwe, ale w du ej, z przyczyn natury emocjonalnej. Ponad wszelk¹ w¹tpliwoœæ rzutowa³y na to bardzo mocno doœwiadczenia historyczne wiêkszoœci ówczeœnie yj¹cych Polaków, przede wszystkim wspomnienie krwawo st³umionych przez Rosjê powstañ narodowych. Trudno siê jednak oprzeæ wra eniu, e niejeden z wybitnych przedstawicieli obozu niepodleg³oœciowego posiada³ w³asne osobiste powody, by ywiæ wobec Rosji wrogoœæ, a nawet nienawiœæ. Siêgnê tu po rzucaj¹cy siê najbardziej w oczy przyk³ad. Mianowicie, nie bêdziemy szczególnie siê dziwiæ antyrosyjskiej postawie samego Józefa Pi³sudskiego, gdy spojrzymy wnikliwiej na ca³y jego yciorys, a zw³aszcza na rok W tym e roku jego rodzony brat Bronis³aw zosta³ skazany przez carski s¹d na karê œmierci, zamienion¹ nastêpnie, wskutek usilnych starañ rodziny i prawdopodobnie ogromnej ³apówki, na piêtnaœcie lat katorgi. Zaœ sam Józef Pi³sudski otrzyma³ w tym samym procesie wyrok 5 lat zes³ania na Syberiê. By³a to konsekwencja wspó³udzia³u obydwu braci w studenckim spisku o podk³adzie socjalistyczno-rewolucyjnym, maj¹cym za cel zamordowanie cara Aleksandra III?. Notabene, spisek ten zorganizowany by³ przez Rosjan i nie mia³ nic wspólnego ze spraw¹ niepodleg³oœci Polski. Trzeba tu podkreœliæ, e obaj Pi³sudscy rzeczywiœcie owe srogie kary odbyli, co si³¹ rzeczy musia³o wywrzeæ ogromny wp³yw na ich stosunek do kraju, który tak ich potraktowa³. Trzeba tez mieæ to na uwadze, e ruch socjalistyczny, z którym Pi³sudski zwi¹za³ siê po powrocie z zes³ania by³ wrogi Rosji z zasadniczych pobudek ideowych, gdy postrzega³ carat jako najbardziej zwyrodnia³y przyk³ad tyranii i reakcji. Tak siê równie sk³ada, e g³ównym matecznikiem tego ruchu w Europie by³y akurat obok Anglii Niemcy. Kilka s³ów wyjaœnienia wymagaj¹ równie motywy, nakazuj¹ce widzieæ najwiêkszego sojusznika sprawy polskiej w Austrii. Jak ju poœrednio da³em przed chwil¹ do zrozumienia, dla tych niepodleg³oœciowców, którzy byli zadeklarowanymi przeciwnikami Rosji, najistotniejsze by³o tak naprawdê to, e Austria jest wrogiem Rosji. Dla innych, szczególnie dla galicyjskich konserwatystów, g³ównym motywem by³o przywi¹zanie i z ycie siê z habsbursk¹ monarchi¹. By³o to ju pok³osie autonomii galicyjskiej, która b¹dÿ co b¹dÿ, zrodzi³a siê z politycznej ugody z jednym z pañstw za- Nowy Przegl¹d Wszechpolski 35

36 HISTORIA I WSPÓ CZESNOŒÆ borczych. Ko³a te uwa a³y po prostu Austriê za pañstwo zaborcze najbardziej tolerancyjne wobec Polaków i traktuj¹ce ich w najbardziej przyzwoity sposób. Pewne swobody wynikaj¹ce z tej autonomii, jakkolwiek dosyæ ograniczone, by³y jednak faktem. W dodatku wymienione sfery, tj. bogate polskie ziemiañstwo i arystokracja ci¹gnê³y najwiêksze korzyœci z tych swobód, sprawuj¹c w autonomicznej Galicji rz¹dy. Co mo e wydaæ siê doœæ interesuj¹ce, postawê proaustriack¹ zajmowa³a te znaczna czêœæ polskiej hierarchii koœcielnej. Wydaje siê, e zasadniczym powodem by³y tu wzglêdy wyznaniowe, a wiêc postrzeganie Austro-Wêgier jako jedynego, licz¹cego siê wówczas w Europie, pañstwa o obliczu katolickim. Postulat sojuszu z katolick¹ Austri¹, a nie np. z prawos³awn¹ Rosj¹ istotnie móg³ wydawaæ siê doœæ oczywisty. Stanowi³ on zreszt¹ echo stanowiska Watykanu, który przez d³u szy okres czasu chcia³ rozwi¹zania sprawy polskiej na drodze zwi¹zania odbudowanej Polski z Austro-Wêgrami. Jest sk¹din¹d rzecz¹ ca³kowicie zrozumia³¹, e dyplomacja watykañska stawia³a sobie za g³ówny cel wspieranie, a nastêpnie próbê utrzymania przy yciu katolickiej monarchii Habsburgów. Wynika- ³o to z tradycyjnej i maj¹cej swoje g³êbokie uzasadnienie tradycyjnej polityki koœcielnej tego okresu. Jednak tym samym, sprawa polska, której zawi³oœci, jak siê wydaje, w Watykanie do koñca nie rozumiano, automatycznie schodzi³a w tej polityce na dalszy plan. Do tego dochodzi³y obawy wielu ówczesnych polskich hierarchów przed trwa³ym zwi¹zaniem Polski z prawos³awn¹, schizmatyck¹ Rosj¹, a poprzez ni¹ tak e z rz¹dzona ca³kowicie przez masoneriê Francj¹ i wynikaj¹cymi z tego nieuchronnie destrukcyjnymi wp³ywami na ca³okszta³t polskiego ycia zbiorowego. Te obawy nie by³y przy tym wyssane z palca. Akurat trwa³y w³aœnie straszliwe przeœladowania unitów, zainicjowane przez w³adze carskie ju w drugiej po³owie XIX wieku. Zaœ Francja prowadzi³a na prze³omie XIX i XX wieku politykê najbardziej wrog¹ Koœcio³owi Katolickiemu spoœród wszystkich pañstw Europy, staraj¹c siê ograniczyæ jego wp³yw na ycie spo³eczne do minimum. Z drugiej jednak strony, trzeba wzi¹æ jednak pod uwagê, e i dominuj¹ce wyraÿnie nad Austri¹ Niemcy pod niepodzielnymi pruskimi rz¹dami mia³y wyraÿnie antykatolickie oblicze, a masoneria odgrywa³a w nich niewiele mniejsz¹ rolê jak we Francji. Nadto, mo na podejrzewaæ, e postawa wspomnianych hierarchów mog³a te po czêœci wynikaæ z niezrozumienia do koñca politycznej strategii obozu prorosyjskiego skupionego wokó³ Dmowskiego. Dmowski bowiem wcale nie myœla³ trwale wi¹zaæ Polski z Rosj¹, zw³aszcza w zakresie polityki wewnêtrznej, czy spraw ustrojowych. Z pewnych jednak bardzo wa nych wzglêdów, o których za chwile powiem, nie móg³ otwarcie wysuwaæ has³a niepodleg³oœci. Dlatego bardzo wielu Polaków d³ugo nie rozumia³o jego w³aœciwych intencji. Jako pewn¹ ciekawostkê pozwolê sobie przywo³aæ w tym miejscu fakt, e poddawa³ on równie w w¹tpliwoœæ twierdzenie o katolickim charakterze Austro-Wêgier, dowodz¹c, e mimo posiadania szczerze katolickiej dynastii rz¹dz¹cej, nie s¹ one wcale a tak katolickie, jak mo e siê to pozornie wydawaæ, gdy ze wzglêdu na wielonarodowy charakter bardzo istotn¹ rolê w tym pañstwie odgrywaj¹ ydzi. Dziœ mo emy jeszcze dorzuciæ do tego uwagê, e oprócz wspomnianych ydów innym potê nym czynnikiem w monarchii habsburskiej niechêtnym, a nawet wrogim katolicyzmowi by³a kalwiñska wêgierska arystokracja. Warto równie wspomnieæ, e ju w czasie trwania I Wojny Œwiatowej, mianowicie pod koniec 1916 r., uda³ siê Dmowski do Watykanu, by przedstawiæ papie owi Benedyktowi XV i najwy szym dostojnikom kurii rzymskiej, z Sekretarzem Stanu kard. Gasparim na czele, w³aœciwe cele prowadzonej przez siebie polityki, a przede wszystkim zapewniæ, e naprawdê d¹ y do zbudowania niepodleg³ej, wielkiej, a przy tym katolickiej Polski. Misja ta zakoñczy³a siê, jak siê wydaje, sukcesem, a Watykan, jak wszyscy wiemy, z ca³ych si³ wspiera³ potem odbudowane Polskie Pañstwo. Jeszcze innym paradoksem zwi¹zanym z t¹ kwesti¹ jest fakt, i to w³aœnie obóz Dmowskiego sta³ na stanowisku, e przysz³a, odrodzona Polska ma byæ te facto pañstwem katolickim, zaœ pogl¹dy ideowe w³aœnie du ej czêœci obozu proaustriackiego, a szczególnie PPS i œrodowisk skupionych wokó³ Pi³sudskiego, wyraÿnie sprzeciwia³y siê polskim tradycjom katolickim, co uwidoczni- ³o siê potem w praktyce w czasie istnienia II Rzeczypospolitej. To ju jednak inna kwestia. Ci¹g dalszy wyst¹pienia Autora w nastêpnym numerze 36 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

37 HISTORIA I WSPÓ CZESNOŒÆ Zygmunt Zieliñski TYM GORZEJ DLA FAKTÓW. W historiografii komunistycznej, zreszt¹ zasadniczo tylko w okresie stalinowskim, to trzeba uczciwie przyznaæ, panowa³a zasada, e jeœli fakty s¹ inne ni to podaje doktryna komunistyczna, to tym gorzej dla faktów. By³o to tak kuriozalne, e nawet przekonani komuniœci, ale zarazem uczciwie do swego zawodu podchodz¹cy historycy, nigdy siê do takiego pojmowania dziejów nie zni yli. Po okresie stalinowskim historia nie sta³a siê bynajmniej dziewic¹ bez skazy. W takim ustroju, jakim by³ komunizm niemo liwa by³aby prawda niezaanga- owana, czyli inaczej mówi¹c w ogóle prawda, bo nie znosi ona kompromisu, albo jest ca³kowita, albo nie ma jej w ogóle. Tote historia mog³a tylko ukazywaæ pewne fakty, inne omijaj¹c lub odpowiednio przeinaczaj¹c, tak jednak, eby ca³kowicie nie odwróciæ ich sensu. Typowy jest przyk³ad z Katyniem. O tym, e mordu tam dokonano mo na by³o pisaæ, ale nie wolno by³o wymieniæ Sowietów jako sprawców. Ktoœ, kto zrêcznie ten problem omin¹æ potrafi³, móg³ nawet nie wspominaæ o Niemcach, operuj¹c datami, zreszt¹ tak- e przez propagandê komunistyczn¹ przek³amanymi. Pewne tabu w historiografii pozosta³y ju a do koñca re imu. Jednego wszak e po 1956 r. na ogó³ unikano. Nie nazywano wprost czarnego bia³ym, a bia- ³ego czarnym. Mo na to powiedzieæ o olbrzymiej wiêkszoœci historyków. Co do polityków, ci trzymali siê zasadniczo z góry wytyczonych schematów, wykorzystuj¹c, gdy chodzi argumentacjê historyczn¹, te momenty, które same w sobie nie by³y mo e fa³szem, ale pozwala³y na ukrycie okolicznoœci czy zdarzeñ z nimi sprzê onych. Innymi s³owy, fa³szowano historiê, ale ka dy o tym wiedzia³ i panowa³a jakaœ cicha zmowa: by nie dra niæ niedÿwiedzia, nie domagaæ siê prawdy za cenê szkód, jakie to mog³o sprowadziæ. By³a to zasada mniejszego z³a, która niekiedy ma przecie swoje zastosowanie tak e w innych okolicznoœciach. Pamiêtaæ trzeba, e wszystko, o czym tutaj piszê, dzia³o siê w Polsce o ograniczonej suwerennoœci, kiedy obowi¹zywa³a zasada: jak siê nie ma, co siê lubi, to siê lubi, co siê ma. Dlatego te po 1989 r. wielu historyków, wczeœniej re imowych pozosta³o na swoich stanowiskach, i s³usznie, o ile nie czynili oni z historii narzêdzia dzia³ania re imu. Bywali wszak e i tacy, ale i oni wcale nie musieli odejœæ, jak to mia³o miejsce w Niemczech po zjednoczeniu, gdy chodzi o historyków enerdowskich. Trzeba jednak przyjrzeæ siê twórczoœci tych ostatnich, by zrozumieæ, e w PRL nawet historycy szkó³ partyjnych tak daleko, jak tamci siê nie posuwali. Oczywiœcie nie piszê tu o zwyk³ych partaczach, dla których pogodê sprawia³o zapotrzebowanie na kicz historyczny w rodzaju ró nych odmian ruchów rewolucyjnych, odwiecznej przyjaÿni z ZSRR i podobnych bzdur. To smutne, e wielu takich nadal uczy, ale czy to jedyny mankament naszej transformacji? Czy nie gorsze jest gloryfikowanie i wianowanie szpicli i aparatczyków? A przecie jest to nasz¹ codziennoœci¹ i to jak eksponowan¹! Wygl¹da na to, e biorê siê za apologiê nauki historycznej i jej przedstawicieli w czasach PRL. Bynajmniej. Mam o nich swoje zdanie i w ka dym przypadku jest to s¹d œciœle indywidualny. Strychulca pod tym wzglêdem nie by³o i byæ nie mo e bez krzywdy ludzkiej. Dlaczego wiêc zaczynam od tego tematu? Dlatego, by tym bardziej uwidoczniæ kontrast w stosunku do czasów którejœ, co prawda, z kolei Rzeczpospolitej, ale ju od niemal 20 lat nie PRL. Dzisiaj bezspornie czasy siê zmieni³y. Ale nie na tyle, eby zgodzono siê powszechnie na jedn¹ i jedyn¹ definicjê prawdy, w tym tak e historycznej. Takiej zgody nie ma. Prawda jest reglamentowana partyjnie, koteryjnie, mafijnie, salonowo i nie wiadomo, jak jeszcze. Mo e kpiæ z niej ka dy, kto ma ku temu œrodki zapewniaj¹ce mu upublicznianie swojej w³asnej prawdy, dodajmy œciœle utylitarnej. Kupione przez potê ne uk³ady i silnie politycznie uplasowane koterie media ani myœl¹ przestrzegaæ kardynalnych zasad obowi¹zuj¹cych w zawodzie dziennikarskim, st¹d te wœród odbiorców albo rodzi siê sposób recepcji znany nam z Niemiec lat trzydziestych. Wówczas argumentem sk³aniaj¹cym do odbioru rzeczywistoœci by³o to, co pisano w gazetach. To samo zreszt¹ by³o w pañstwie komunistycznym. Dzisiaj jest nieco inaczej, bowiem jest jednak kilka periodyków, które dychawicznym g³osem dementuj¹ fa³sze oficjalnej propagandy, s¹ jednak zbyt s³abo s³yszalne, eby j¹ przekrzyczeæ. S¹ to wiêc czasy o wiele smutniejsze i groÿniejsze ni tamte pod wodz¹ si³y przewodniej. Wtedy ka dy, lub prawie ka dy, kto tego chcia³, wiedzia³ co jest faktem a co mitem. Dziœ ludzie siê zgubili. Miarodajne œrodki przekazu dysponuj¹ tak Nowy Przegl¹d Wszechpolski 37

38 HISTORIA I WSPÓ CZESNOŒÆ wielk¹ si³¹ przebicia, e przeciêtny cz³owiek nie jest w stanie uciec przed manipulacj¹. A co bêdzie, kiedy padnie telewizja publiczna? Chocia nie stroni ona od us³ug dla salonu, to jednak od czasu do czasu jest bezstronna. I to w³aœnie martwi tych, którzy czyhaj¹ na jej zgubê. Takich programów, jak Bronis³awa Wildsteina czy Jana Poœpieszalskiego teraz nadawanych w porach, kiedy przeciêtny œmiertelnik pogr¹ ony jest we œnie, wtedy w ogóle ju nie bêdzie, a pan L. otrzyma podwójn¹ porcjê czasu w porze najwiêkszej ogl¹dalnoœci. Ile to problemów mo na bêdzie rozwi¹zaæ, pozbawiaj¹c spo³eczeñstwo wzglêdnie niezale nego od trzymaj¹cych w³adzê przekazu medialnego? Bo tylko to przecie mo e zapewniæ nieograniczone og³upianie narodu. WeŸmy przyk³ad najœwie szy. Oto w 25 lecie nagrody Nobla dla p. Wa³êsy urz¹dza siê praznik z Dalajlam¹, jak¹œ pani¹ z krajów arabskich, s³owem z goœæmi, z których wielu, o ile nie wiêkszoœæ, bardzo ma³o w ogóle wie na temat powojennej historii Polski, a tym bardziej o zmianach po 1989 r. i w ogóle, o tym co nas cieszy, a co boli. I nie dziw, bowiem my wiemy tyle samo o ich problemach. Ale dla ludzi przed telewizorami taki spektakl to argument. A jeœli jeszcze Pan Marsza³ek Sejmu gromkim, jak zwykle, g³osem, odczyta ukaz potêpiaj¹cy wszystkich, którzy wa ¹ siê cokolwiek powiedzieæ przeciwko zas³u onym dla Polski osobom, którym ta Polska rzekomo ma zawdziêczaæ sw¹ niepodleg³oœæ, to taki ma³y cz³eczyna z gminu k³adzie uszy po sobie i tak, jak kiedyœ, gdy w czambu³ wyklinano Pi³sudskiego, a Lenina lansowano jako ojca naszej niepodleg³oœci, powie sobie i on mniej wiêcej tak: a niech tam, przecie tak, jak kiedyœ Bierut, Gomu³ka czy Gierek, tak teraz marsza³ek czy inny prominent na pewno ma swoj¹ racjê, a nie jacyœ tam historycy, którzy coœ tam odkryli. Prawda to, czy nie? A czy to wa ne? Przecie trzymaj¹cy w³adzê mówi¹, e nie. Co na to mo e powiedzieæ prosty cz³owiek, który w dodatku widzi, jak taki Dalajlama misia robi z Laureatem? Có wobec tego znaczy taka historia, jak ta, któr¹ uczciwie przebadali i napisali uczeni historycy? Komu ona ma s³u yæ? Fakty? Tym gorzej dla nich. To znany sposób myœlenia ludzi z ulicy, którym kiedyœ podtykano pod nos Trybunê Ludu, a teraz Gazetê Wyborcz¹. To dobry, wypróbowany w czasach dyktatury proletariatu sposób argumentowania. Teraz te z trybuny sejmowej padaj¹ potêpienia wymierzone nie w ludzi, ale w prawdê historyczn¹. W tê niewygodn¹, niepasuj¹c¹ do rzeczywistoœci, jakiej rusztowanie na w³asny u ytek siê kleci. Rodzi siê wiêc pytanie, czy prominenci dopuszczaj¹cy siê tego zawstydzaj¹cego procederu zapomnieli, ile to raz z trybuny sejmowej tak e komuniœci gromili ka dego, kto choæby nieœmia³o domaga³ siê prawdy, najczêœciej zreszt¹ dla re imu wcale niegroÿnej. A wiêc retoryka obwieszczeñ ludzi trzymaj¹cych w³adzê siê nie zmieni³a. A e fakty mówi¹ coœ innego? Tym gorzej dla nich! A wiêc wracamy wielkim ko³em do uznanej kiedyœ za haniebn¹ miary okreœlaj¹cej wed³ug aktualnych zapotrzebowañ, a nie wed³ug faktów bezspornych wymiar wielkoœci. Có z tego, e prêdzej czy póÿniej przecie nie deklaracje marsza³kowskie, a prawda historyczna zwyciê y? Co do tego nie ma najmniejszej w¹tpliwoœci. Przypomnijmy sobie wprost obrzydliwy kult Stalina, kult niemal e boski. Przypomnijmy sobie, na co nara a³ siê ka dy, kto odwa y³ siê wówczas na g³oœne wypowiedzenie prawdy w tej materii; bynajmniej nie chc¹c obra aæ Stalina, ale choæby tylko kwestionuj¹c jego zas³ugi n. p. na polu filologii. Przypomnijmy sobie, co gotowa³ sobie swego czasu uczeñ, który by w¹tpi³ w osi¹gniêcia Olgi Lepieszyñskiej. S³awa tej ostatniej skoñczy³a siê bardzo szybko. Stalina tak e, tu po jego œmierci, choæ krytykê tego zbrodniarza dopuszczono jedynie w ograniczonych rozmiarach. A póÿniej ju runê³y wszystkie tamy i dziœ wiemy, kim by³ i jak siê zapisa³ w historii w³asnego i innych narodów. Sic transit hic et nunc et semper S³awa zawsze mija, a ta robiona na pokaz niezwykle szybko. Jeœli jest zbudowana na piasku fa³szu i mitu, to ywot jej jest tym bardziej króciutki. I, jak mówi znane powiedzonko: Burboni niczego nie zapomnieli i niczego siê nie nauczyli. Nasi Burboni tak e. W niektórych przypadkach w³aœciwsze by³oby s³owo ba³wani, ale przecie nie wypada tak mówiæ o osobach medialnych Mo na sobie po artowaæ i z tych nadêtych wielkoœci, nawet z bezczelnej kpiny, jak¹ serwuj¹ one swym w³asnym czcicielom. Najlepiej zbyæ to artem, bowiem dzisiaj nikt siê nie wstydzi w³asnej przesz³oœci, jeœli tylko dochrapa³ siê odpowiedniej inwestytury. Tote powa na dyskusja, a zw³aszcza potr¹caj¹ca o sumienie, jest bez szans. Ten gest Dyzmy, kiedy koñczy³ sw¹ karierê nad stawem w maj¹tku swej ma³ onki, on siê jakoœ zadomowi³. Nie wa ne, kim by³em, wa ne, kim mnie zrobiliœcie i teraz jesteœcie zak³adnikami w³asnego cwaniactwa, bo chcieliœcie mieæ atrapê, a macie satrapê, mêdrca, który mo e ka demu napluæ na g³owê. Potrzeba, wiêc parasola. I wy go rozpoœcieracie nad jego i w³asnymi g³owami. Deszcz, taki czy inny, nie wybiera, pada równo na wszystkich. To taka sobie bajka, powiedzmy, ale ka da bajka ma jakiœ korzeñ w realiach. Ta te. I to, jaki? 38 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

39 GOSPODARKA S³awomir K³usek POPIERAM POLSKIEGO Z OTEGO! Strefa euro to,,strefa wolnego wzrostu gospodarczego. W okresie od 1999 do 2007 œrednie roczne tempo wzrostu PKB kszta³towa³o siê w niej na poziomie zaledwie 2,2 proc. Z najnowszych prognoz MFW wynika, e w 2009 roku trzy kraje strefy (Irlandia, W³ochy, Hiszpania) mog¹ doœwiadczyæ recesji czyli realnego spadku PKB. 1. Wa ne rocznice W tym roku (artyku³ jest z 2008 r. dop. red.) przypada 90 rocznica odzyskania przez Polskê niepodleg³oœci a tak e 90 rocznica wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Rocznice te sk³aniaj¹ do szczególnej refleksji nad tym jak ogromnie wa ne znaczenie ma dla nas Polaków w³asne pañstwo i atrybuty jego suwerennoœci. Znakiem czasu jest wzrost znaczenia instytucji miêdzynarodowych a nawet ponadnarodowych. Wspó³praca miêdzy narodami jest niew¹tpliwie rzecz¹ po yteczn¹, wrêcz niezbêdn¹. 2. Czy zachowamy polskie pañstwo? Mo e siê jednak pojawiaæ obawa, czy jeœli pañstwo polskie bêdzie przekazywaæ coraz wiêksz¹ liczbê swych kompetencji w rêce organów Unii Europejskiej pozostanie nadal w pe³nym tego s³owa pañstwem? Czy nie grozi nam w pewnym momencie przekszta³cenie Polski w coœ w rodzaju regionu, landu czy mówi¹c inaczej województwa europejskiego super-pañstwa zwanego tak e Federalnym Pañstwem Europejskim? W jednym z artyku³ów by³y prezydent Niemiec Roman Herzog zauwa a on, ze a 84% aktów prawnych wprowadzonych w Niemczech w latach by³o wynikiem decyzji podejmowanych w Brukseli, a tylko 16% decyzji podejmowanych w Berlinie. 3. Czy chcemy przekazaæ nasze kompetencje w rêce EBC? Obawy o losy suwerennoœci Polski mog¹ pojawiaæ siê tak e i teraz, gdy wielu z nas zastanawia siê nad tym, czy powinniœmy zlikwidowaæ nasz¹ walutê narodow¹ polskiego z³otego i przyst¹piæ do strefy euro. Warto pamiêtaæ. e skutkiem likwidacji z³otego by³oby przekazanie znacznej czêœci kompetencji naszego Narodowego Banku Polskiego w rêce Europejskiego Banku Centralnego. Warto zadaæ sobie pytanie: czy my naprawdê tego chcemy? Uwa am, e elastycznie aczkolwiek odpowiedzialnie prowadzona polityka pieniê na mo e przyczyniaæ siê do rozwoju krajowej gospodarki. Zapewne nie tylko studenci ekonomii wiedz¹, e polityka banku centralnego jest ogromnie wa nym segmentem polityki gospodarczej. 2 czerwca 2008 roku cz³onek zarz¹du EBC Niemiec Jürgen Stark na spotkaniu z przedstawicielami Islandzkiej Izby Handlu otwarcie powiedzia³ waluta jest kluczowym atrybutem suwerennoœci. 4. Euro jako przyczyna wzrostu kompetencji UE Wprowadzenie euro mo e byæ traktowane jako jedna z g³ównych przyczyn powiêkszania kompetencji UE kosztem kompetencji pañstw narodowych. Koncepcja jednej waluty oparta jest bowiem na stworzonej przez kanadyjskiego ekonomistê Roberta Mundella koncepcji tak zwanego optymalnego obszaru walutowego, która zak³ada, e z ekonomicznego punktu widzenia jedn¹ walutê op³aca siê wprowadzaæ na obszarze silnie ujednoliconym, tak e pod wzglêdem prawnym. 5. Stan prawny Traktat o Unii Europejskiej w artykule 2 wœród celów UE wymienia ustanowienie Unii Gospodarczej i Walutowej z docelowo jedn¹ walut¹. Traktat ten nie precyzuje jednak daty przyjêcia jednej waluty przez pañstwa cz³onkowskie. Wynika z tego, e praktycznie mo emy zachowywaæ z³otego tak d³ugo jak bêdziemy tego chcieli. 6. Duñczycy i Szwedzi odrzucili euro w referendum Ponadto Dania i Wielka Brytania wynegocjowa³y wprowadzenie do Traktatu o UE dodatkowych protoko³ów, które wprost wy³¹czaj¹ te pañstwa z obowi¹zku przyjêcia jednej waluty. Szwecja jest zaœ w takiej sytuacji prawnej jak Polska. Szwedzi nie uzyskali wprawdzie na razie wy³¹czenia z obowi¹zku przyjêcia jednej waluty, ale w drodze referendum przeprowadzonego 14 wrzeœnia 2003 roku odrzucili koncepcjê przyjêcia euro. Obronili koronê szwedzk¹. Równie Duñczycy 28 wrzeœnia 2000 roku w referendum opowiedzieli siê przeciwko przyjêciu euro i zachowali koronê duñsk¹. 7. Wa na wypowiedÿ Vaclawa Klausa Co ciekawe przed wyborem na kolejn¹ kadencjê Prezydent Czech Vaclaw Klaus mówi³ Je eli uwa acie czesk¹ koronê za taki prze ytek, e trzeba siê go jak najszybciej pozbyæ, wybierzcie któregoœ z pozosta³ych kandydatów, bowiem ja bêdê wspiera³ istnienie naszej w³asnej waluty tak d³ugo, dopóki bêdzie to Nowy Przegl¹d Wszechpolski 39

40 GOSPODARKA korzystne dla obywateli Republiki Czeskiej. ( ) Wierzê w Republikê Czesk¹. Wierzê w ludzi, którzy w niej mieszkaj¹. Kocham swój kraj i bêdê tutaj nadal pracowa³, niezale nie od tego, jakim wynikiem skoñcz¹ siê dzisiejsze wybory. Ale przede wszystkim zawsze bêdê walczy³ o zachowanie naszej wolnoœci i naszej suwerennoœci.. 8. Przyczyn,,euro-sceptycyzmu jest wiele Powy sze przyk³ady pokazuj¹, e w wielu pañstwach europejskich sprzeciw wobec euro jest silny. Z czego ten sprzeciw mo e wynikaæ? Po pierwsze: w³asna waluta mo e byæ traktowana jak symbol jednoœci narodu, taki jak hymn czy flaga. Po drugie: istnieje nie pozbawione podstaw przekonanie, e w³asny bank centralny bêdzie lepiej dba³ o interes rodzimej gospodarki ni EBC. Po trzecie: kilku laureatów Nagrody z dziedziny ekonomii wyra a³o swój sceptycyzm co do korzyœci p³yn¹cych z utworzenia Unii Gospodarczej i Walutowej. Po czwarte: strefa euro mo e byæ nazywana w gruncie rzeczy,,stref¹ wolnego wzrostu gospodarczego. W okresie 9 lat funkcjonowania strefy euro (czyli w latach ) œrednie roczne tempo wzrostu PKB kszta³towa³o siê w niej na poziomie zaledwie 2,2%. Z najnowszych prognoz Miêdzynarodowego Funduszu Walutowego wynika, e w 2009 roku trzy kraje cz³onkowskie strefy euro (Irlandia, W³ochy, Hiszpania) mog¹ doœwiadczyæ recesji czyli realnego spadku PKB. Po pi¹te; nie ma na razie adnych procedur wychodzenia ze strefy euro! Nie przewiduje ich ani obecne prawo wspólnotowe ani te nie zawiera³ ich projekt Traktatu z Lizbony. To tylko wybrane argumenty euro-sceptyczne. Mam oczywiœcie œwiadomoœæ, e istniej¹ tak e argumenty za przyjêciem euro. 9. Argumenty zwolenników euro Zwolennicy euro przekonuj¹, e wprowadzenie tej waluty wp³ynie korzystnie na tempo wzrostu gospodarczego w naszym kraju. Uwa aj¹ bowiem, e zmniejszenie kosztów transakcyjnych zwi¹zane z likwidacj¹ potrzeby zamiany z³otego na euro oraz spadek ryzyka kursowego spowodowany wyeliminowaniem wahañ kursu polskiej waluty wobec euro przyczyni¹ siê do o ywienie wymiany handlowej z dotychczasowymi krajami cz³onkowskimi Eurolandu. Wysuwane s¹ z ich strony argumenty, e przyjêcia euro oznaczaæ bêdzie przy³¹czenie siê do obszaru o wysokiej wiarygodnoœci. Dziêki temu ich zdaniem pojawi siê szansa utrzymywania stóp procentowych na niskim poziomie, co powinno korzystnie oddzia³ywaæ na dynamikê nak³adów inwestycyjnych. Zwolennicy euro uwa aj¹ tak e, e Polska po wejœciu do strefy euro bêdzie mieæ wp³yw na funkcjonowanie EBC. Euro entuzjaœci powo³uj¹ siê tak e na opublikowany na stronie NBP Raport na temat korzyœci i kosztów przyst¹pienia Polski do strefy euro z lutego 2004 roku, w którym przedstawiono prognozê z której wynika, e gdyby Polska przyst¹pi³a do strefy euro w 2010 roku to w latach rozwija³aby siê œredniorocznie w tempie 4,09 %, gdyby zaœ pozosta³a przy z³otym, tempo to kszta³towa³oby siê na poziomie 3,88 %. 10. Zasadnoœæ prognoz na bardzo d³ugi okres Zwolennicy z³otego (do których siê zaliczam) podkreœlaj¹, e dokonywanie prognoz na bardzo d³ugi okres (np ) obarczone jest ogromnym ryzykiem pope³nienia b³êdu. Wskazuje na to choæby doktor Eryk on z Katedry Bankowoœci Akademii Ekonomicznej w Poznaniu w raporcie Dlaczego Polska nie powinna wchodziæ do strefy euro? opublikowanym we wrzeœniu 2007 roku tak e na stronie NBP. Przyk³adowe argumenty zwolenników euro i zwolenników z³otego Argumenty zwolenników euro 1) Nast¹pi likwidacja potrzeby zamiany z³otego na euro w kantorach 2) Licz¹ na ograniczenie ryzyka kursowego dla eksporterów, importerów oraz inwestorów gie³dowych 3) Oczekuj¹ pozytywnego wp³ywu wejœcia do strefy euro na wzrost PKB w d³ugim okresie 4) Mo emy mieæ wp³yw na politykê EBC 5) Uwa aj¹, e ryzyko wzrostu cen po wprowadzeniu euro jest nieznaczne 6) Strefa euro przetrwa³a próbê czasu, gdy nie dosz³o do jej rozpadu Argumenty zwolenników z³otego 1) Niskie tempo wzrostu PKB w strefie euro to dotychczas trwa³a cecha tej strefy 2) Podkreœlaj¹, e w³asna waluta to atrybut suwerennoœci Polski i symbol jednoœci narodu a euro to projekt polityczny 3) NBP bêdzie lepiej dba³ o polsk¹ gospodarkê ni EBC 4) Brak procedur wyjœcia ze strefy euro 5) Obawiaj¹ siê wzrostu cen po wprowadzeniu euro 6) Dania, Wielka Brytania i Szwecja nie przyjê³y euro ród³o: Opracowanie w³asne Z uwagi na wagê sporu polski z³oty czy euro? warto by, id¹c choæby za przyk³adem szwedzkim, przeprowadziæ w tej sprawie referendum. Z drugiej strony zdajê sobie sprawê, e najprostsz¹ mo liwoœci¹ przeciwstawienia siê planom likwidacji naszej waluty narodowej by³oby po prostu zablokowanie przez wystarczaj¹co du ¹ grupê pos³ów zmian w Konstytucji RP maj¹cych na celu umo - liwienie akcesjê Polski do Eurolandu. Autor jest analitykiem gie³dowym i pracownikiem Gospodarczego Banku Wielkopolski, od 1997 roku do 2008 roku by³ komentatorem gie³dowym Rzeczpospolitej. Od 2002 roku do chwili obecnej jest komentatorem Gazety Gie³dy Parkiet. Pogl¹dy przedstawione w niniejszym opracowaniu wyra- aj¹ osobiste stanowisko Autora tekstu i nie odzwierciedlaj¹ stanowiska instytucji, z któr¹ jest on zwi¹zany zawodowo. 40 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

41 POLSKA BOGIEM SILNA Ks. Abp Kazimierz Majdañski POLSKA JEST MATK Doœwiadczenie stanu wojennego Od g³odu, ognia i wojny" Kazanie wyg³oszone w XI rocznicê Szczeciñskiego Grudnia, Katedra œw. Jakuba w Szczecinie, 17 XII 1981 r. (fragmenty). 1. Przed oczy Twoje, Panie" ten czas wojenny. I przed oczy Twoje" nasze b³aganie: skróæ, Panie, ten stan wojenny. I niech nie bêdzie przelewu krwi. Skróæ, Panie, ten czas wojenny, w OjczyŸnie, skróæ w Szczecinie! Przed oczy Twoje, Panie, winy nasze sk³adamy". Wszystkie winy. Tak e tê, e u nas od czasu wojny tak obficie przelewana jest krew najmniejszych Polek i Polaków jeszcze nienarodzonych. Przed oczy Twoje, Panie, winy nasze sk³adamy". Wo³amy tak dziœ i wo³aæ bêdziemy zawsze. Tylko Ty, prosimy, od g³odu, ognia i wojny zachowaj nas, Panie". 2. Jakie jest nasze pierwsze prawo, gdy oto znowu s³owa wojna", bo stan wojenny"? OdpowiedŸ daje Bo y Prorok: Odkupicielem Twoim Œwiêty (...), nazywaj¹ Go Bogiem ca³ej ziemi" (Iz 54, 5). On Zbawiciel i Odkupiciel, Jezus Chrystus. On przychodz¹c do nas dziêki swej Matce. Wiêc idziemy do Niego z Ni¹. Idziemy na kolanach; w katedrze w œwi¹tyniach, w domach, wszêdzie. Idziemy teraz, w Adwencie. Pójdziemy, je eli bêdzie trzeba, tak e po Adwencie. Idziemy ufnie. Ju dziœ przecie rozbrzmiewa w Liturgii modlitwa: S³awiê Ciê, Panie, bo mnie wybawi³eœ i nie pozwoli³eœ mym wrogom naœmiewaæ siê ze mnie" (Ps 30, 2). Ju dziœ s³yszymy: Wszyscy ludzie ujrz¹ zbawienie Bo e" ( k 3, 6). 3. Na jakich warunkach zbawienie Bo e"? OdpowiedŸ Przes³annika Jezusowego jest taka: Przygotujcie drogê Panu, prostujcie œcie ki dla Niego" ( k 3, 4). Pan przychodzi, moja Siostro i mój Bracie, poprzez wyprostowane œcie ki mojego i Twojego ycia. Prostowaæ œcie ki to znaczy: Niech nasza mowa bêdzie: tak, tak; nie, nie" (por. Mt 5, 47). Tego wymaga Jezus. Nie mo na wiêc yæ w atmosferze k³amstwa i pos³ugiwaæ siê k³amstwem. Nie mo na nigdzie, ale najpierw w naszych domach. Tu bowiem, w domu rodzinnym, zaczyna siê wszelkie dobro i wszelkie z³o. Prostowaæ œcie ki, to znaczy: Niech zniknie z tej ziemi nienawiœæ. Jezus j¹ zmy³ na Krzy u: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedz¹, co czyni¹" wo³a³ konaj¹c ( k 23, 44). Prostowaæ œcie ki dla Pana, to znaczy: Niech nad t¹ ziemi¹ panuje Krzy. Na nim przela³ za nas swoj¹ Krew Ten, który nie przela³ nigdy nawet jednej kropli cudzej krwi i szed³ przez ca³e ycie, a do Kalwarii, wszystkim dobrze czyni¹c" (por. Dz 10, 48). Prostowaæ œcie ki dla Pana, to znaczy: Niech nad t¹ ziemi¹ swobodnie panuje jej Królowa. Bêdzie panowaæ zawsze dobrze, najlepiej. Bêdzie to Jej Królestwo ziemi¹ pokoju, sprawiedliwoœci i ³adu. Wszystko postawi³em na Maryjê" wo³a³ zmar³y ju Prymas i zwyciê y³. Przecie ju œwita œwiat³o Jej wielkiego Jubileuszu. Œwita w Rzymie, na Watykanie, bo je tam nieci Papie Polak. Niech œwita i niech œwieci u nas, bo je bêdziemy nieciæ my wszyscy. Polki i Polacy. Witaj Królowo Polski! Witaj Królowo, Matko Mi³osierdzia, Nadziejo nasza! Jezusa, B³ogos³awiony Owoc ywota Twojego, nam oka! Nowy Przegl¹d Wszechpolski 41

42 POLSKA BOGIEM SILNA Polski Adwent i polskie Bo e Narodzenie 1981 roku, to wo³anie potê ne: PrzyjdŸ, Panie Jezu! Zaiste, przyjdê niebawem. aska Pana Jezusa ze wszystkimi" (por. Ap 22, 20-21). Amen. Ocaliæ cz³owieka Kazanie wyg³oszone w II rocznicê zakoñczenia strajku w Szczecinie, Katedra œw. Jakuba, 30 VIII 1982 r.) Umówmy siê: Nie bêdziemy wiecowaæ. Mo e mielibyœmy nawet na to ochotê, skoro gdzie indziej wiecowaæ nie mo na. A jednak uszanujemy dziœ i zawsze s³owa Jezusowe, odnosz¹ce siê do œwi¹tyni jerozolimskiej i do ka dej œwi¹tyni: Napisane jest: Dom mój jest domem modlitwy" ( k 19, 46). I zareagowa³ Pan Jezus bardzo ostro wobec ludzi, którzy chcieli inaczej. Nie zubo y nas to i nie skrzywdzi: potrzebne jest nam bardzo Bo e s³owo; potrzebny jest nam Pan Bóg. Czym jest potworna kot³owanina dzisiejszego œwiata, jak nie brakiem Boga? Czym by³by Szczecin dzisiaj jak¹ szaleñcz¹ kot³owanin¹ gdyby mu brak³o Chrystusowego s³owa? Kszta³tuje nas ono od lat z gór¹ tysi¹ca. Chcia³ tego m¹dry za³o yciel Pañstwa Polskiego, który wraz ze swoimi wojami, st¹pa³ po tej zachodnio-pomorskiej ziemi w³aœnie lat temu z gór¹ tysi¹c. Panuje nam tutaj dziœ ³askawie nasza Jasnogórska Matka. Panuje w swoim, przed chwil¹ poœwiêconym i intronizowanym Obrazie, tak jak to by³o niezapomnianego dnia 22 kwietnia tego roku. Gdy by³y twarde dni strajku, mieliœcie wœród siebie, na strajkowych bramach, ten sam Jej œwiêty Obraz. W poranek Jej sobotniego 30 sierpnia 1980 roku, zawarte zosta³o szczeciñskie porozumienie. Po dwóch latach, gdy naros³y nowe biedy, gdy ludzie pytaj¹: Mieæ nadziejê, czy poddaæ siê rozpaczy? Jej Obraz jest znowu w naszej katedrze. I zostanie. Zostanie jako Znak wielki" mówi¹cy, e ta najlepsza Matka chce z nami byæ, jak dot¹d, zawsze i wszêdzie: w stoczni, w ka dym zak³adzie pracy, w polskim i chrzeœcijañskim domu, w sercu ka - dego z nas. A im to serce bardziej sko³atane, tym chce byæ bli ej Matka nasza. Nadzieja nasza! Prosimy J¹: niech strze e naszych myœli, czynów i s³ów. Niech raczy strzec s³ów wypowiadanych teraz, przez Pasterza tej Diecezji i niech uczyni, by by³y skuteczne. A teraz, po zawarciu tej naszej wstêpnej umowy, rozwa my najpierw: Czym by³ strajk? Spogl¹damy na 2-letni¹ przesz³oœæ. Spogl¹damy z niema³ym zawodem, z gorycz¹, a nawet z bólem. Bo strajk obudzi³ ogromne nadzieje, mia³ przynieœæ wielk¹ odnowê we wszystkich dziedzinach; tak e w dziedzinie gospodarczej, której stan tak dotkliwie prze ywaliœmy. I co? Wiêc czym by³ strajk: zabaw¹? pomy³k¹? powiedzeniem: Zakoñczy³ siê znowu okres b³êdów, a zacznie siê nastêpny?" Tak sobie mówimy cicho i g³oœno. Nie ukrywajmy tego, bo to na nic siê nie przyda. Mówmy prawdê: Prawda was wyzwoli" uczy Jezus (J 8, 32). Mówmy prawdê w Jego œwi¹tyni o tym, czym by³ strajk, który w Szczecinie zakoñczy³ siê dwa lata temu. Nie by³ zabaw¹, by³ mêk¹. By³ mêk¹ fizyczn¹ i duchow¹. Ile razy s³yszeliœmy wtedy o wielkich zagro eniach i jakie by³y trudne uk³ady! Wy to wszystko, Najmilsi, wiecie dobrze i ja te, wiêc nie bêdziemy sobie tego d³ugo t³umaczyæ, ale przypomnieæ warto. Gdy po raz pierwszy spotkaliœmy siê z internowanymi w wiêzieniu w Wierzchowie, powiedzia³em do nich: A jednak najbardziej godne wspó³czucia s¹ Wasze rodziny". I przyjête to zosta³o z ca³ym zrozumieniem. W drug¹ rocznicê zakoñczenia strajku trzeba wspomnieæ udrêkê nie tylko strajkuj¹cych, ale tak e ich najbli szych, a nadto ca³ego miasta, ca³ego spo³eczeñstwa. Zosta³ podjêty trud. Zosta³a podjêta mêka. Gdy siê strajk skoñczy³, przysz³a wielka ulga. I nawet przykry stukot tramwajów, które znowu zaczê³y, po d³ugiej przerwie, kursowaæ po mieœcie, wyda³ nam siê mi³y. A choæ o strajku ró nie mówiono, gdy trwa³, to przecie dziœ, po dwóch latach, nie ma w Polsce cz³owieka o zdrowym rozs¹dku, który nie mówi³by: To, co by³o przed sierpniem 1980 roku, nie mo e nigdy wróciæ". A my pytamy: Jak przesta³oby istnieæ bez strajku? By³ strajk potê nym wo³aniem o sprawiedliwoœæ, wo³aniem ludzi wiary, robotników, na kolanach. By³a modlitwa, by³a spowiedÿ, by³o karmienie siê Cia³em Pañskim, by³y o³tarze, by³a Msza œw., by³y obrazy Pani Jasnogórskiej, by³ Krzy. Ze wzruszeniem i najuroczyœciej œwiêciliœmy potem w g³ównej stoczni strajkowy krzy, w dniu 17 grudnia tego 1980 roku, gdy œwiêciliœmy tak e tablicê ku czci ofiar roku Taki to by³ strajk: by³a Matka i by³ Krzy. Jak w Ewangelii, któr¹ dziœ czytamy: Obok krzy a Jezusa sta³a Matka Jego" (J 19, 25). B¹dŸmy sprawiedliwi. Dla wydarzeñ sierpnia 1980 roku i dla owoców tych wydarzeñ szacunek, wielki szacunek! Szacunek wobec tych, którzy strajkowali i wobec tych, którzy strajk pragnêli m¹drze 42 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

43 POLSKA BOGIEM SILNA zakoñczyæ nie strzelaj¹c, ale rozmawiaj¹c brat z bratem, Polak z Polakiem, robotnik z w³adz¹, w stoczni, razem... Szacunek dla strajku i dla potê nego owocu strajku: dla Solidarnoœci". Mówi siê znowu o b³êdach. Czy mo e nie byæ b³êdów tam, gdzie s¹ miliony ludzi? To wcale nie znaczy, by b³¹d nazywaæ nieb³êdem. Ale te to wcale nie znaczy, by mówiæ tylko o b³êdach, albo przede wszystkim o b³êdach. S³uchaj¹ wszyscy i czytaj¹ wszyscy, i albo rodzi siê pokój, albo gniew. Mówimy z szacunkiem o wydarzeniach budz¹cych najwy szy szacunek w oczach œwiata i w oczach Polaków. O wydarzeniach spod znaku Krzy a i Wizerunku Matki. O wydarzeniach, które zakoñczy³y siê pojednaniem. Bo tak jest zawsze, gdy panuje Chrystusowy Krzy : Zechcia³ bowiem Bóg (...), aby przez Niego znów pojednaæ wszystko ze sob¹: przez Niego i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez Krew Jego Krzy a" (Koi l, 19-20). Rozwa ywszy to, idziemy ku pytaniu nastêpnemu: Czym by³y strajkowe porozumienia? By³y pojednaniem Polaków. Najpiêkniejsze okreœlenie. A czym by³o porozumienie szczeciñskie? B¹dŸmy dumni: podpisane 30 sierpnia 1980 roku, by³o pierwszym porozumieniem. Zapamiêtamy i przeka emy: 30 sierpnia! Nie bêdziemy fa³szowaæ historii. Nie jesteœmy zwolennikami fa³szowania historii. A ta data przesz³a ju do historii. W polskim Szczecinie, w Szczecinie, który 10 lat przedtem sp³yn¹³ krwi¹, porozumienie zosta³o zawarte 30 sierpnia 1980 roku. Nie ukrywajmy siê w cieniu. (I tak jest polski Szczecin doœæ skrzêtnie ukrywany!) A póÿniej by³a wielka, dziêkczynna modlitwa w³aœnie tu, w tej katedrze. By³o za co dziêkowaæ: za strajk zakoñczony skuteczny dialogiem Polaków. Taki do tego polskiego i szczeciñskiego dialogu komentarz: Sekretariat Stanu powiadomi³ nas w ostatnich dniach o komunikacie prasowym w sprawie XVI Œwiatowego Dnia Pokoju. Komunikat zawiera nastêpuj¹ce s³owa: Papie Jan Pawe³ II przy licznych okazjach podkreœla³ koniecznoœæ dialogu w celu przezwyciê enia konfliktów miêdzy narodami (...). Dialog lojalny, roztropny, szczery, braterski, wytrwa- ³y i ufny prowadzony na wszystkich poziomach ycia, a wiêc miêdzy cz³onkami tej samej rodziny, miêdzy pokoleniami, narodami, kulturami, ideologiami i religiami oto wezwanie, które rzuca Ojciec Œwiêty". Tego doœwiadczy³ dwa lata temu Szczecin. A wiêc dialog. Z ca³ym szacunkiem dla ka dego cz³owieka, ka dego! Po co wiêc bicie ch³opca za to, e nosi opornik"? Po takim biciu on ca³y bêdzie jak opornik"! Po co pogrom w Wierzchowie? Pogrom, po którym, na szczêœcie, przysz³o przebaczenie? Po co nakaz, tu i tam, w³aœnie w stanie wojennym, zdejmowania krzy y? I po co wreszcie kamienie z bruku? To zawsze przeciw cz³owiekowi. Dialog. Nie myœlcie, Bracia i Siostry, e to ³atwa recepta. Stoj¹ za ni¹ bardzo trudne doœwiadczenia Koœcio³a, tak e na Pomorzu Zachodnim. A przecie prowadzimy cierpliwy dialog cierpliwy i skuteczny. I za strajkiem, i za porozumieniem sta³a wielka modlitwa: w Polsce, w ca³ym chrzeœcijañskim œwiecie i w Rzymie, gdzie gor¹co modli³ i b³ogos³awi³ OjczyŸnie Papie z Polski, ca³ym sercem pragn¹cy dla Polski Bo ego pokoju. Czuwa³a Matka i uprosi³a u Jezusa dla sko³atanej Polski Jego b³ogos³awieñstwo: B³ogos³awieni, którzy wprowadzaj¹ pokój..." (Mt 5, 9). Jakie s¹ dalsze perspektywy? Historia kiedyœ o tym powie, czy dwa minione lata by³y godne strajku i porozumienia? Czy nie mo na by³o osi¹gn¹æ wiêcej, znacznie wiêcej? Ocena powszechna jest surowa i ma do tego powody. Ale rozwa my spokojnie: czy nie jest tak, e wielkie procesy historyczne wymagaj¹ d³ugich lat. Nag³e wybuchy bywaj¹ krwawe, œlepe i bezwzglêdne. Czy nie trzeba i teraz rozwa yæ s³ów Pana Jezusa: W cierpliwoœci ocalicie ycie wasze" (por. k 21, 19). A dalej: t³umaczymy, komu trzeba, i nie przestaniemy t³umaczyæ, e przywódcy strajku og³oszonego w naszej stoczni na samym pocz¹tku stanu wojennego powinni byæ zwolnieni z wiêzienia. Dlaczego? Bo przyczynili siê walnie do tego, e nie pola³a siê krew; a nadto trudno wymagaæ, by cz³owiek nagle przestawi³ siê na zupe³nie nowy porz¹dek, którego dot¹d nigdy nie zna³. Tak wiêc prawo stanu wojennego by³o szokiem, który najzupe³niej zaskoczy³. Nawyki to wielka si³a. Bardzo trudno je przeobra- aæ. To siê odnosi do wszystkich, do wszystkich... Trzeba mieæ cierpliwoœæ. Trzeba mieæ œwiêt¹ cierpliwoœæ. I bêdziemy j¹ mieæ, byleby tylko odnowa by³a, byleby postêp by³, byleby siê z dnia na dzieñ dÿwigali wszyscy. Pytamy natarczywie: Jakie s¹ dalsze perspektywy? Czy s¹? Wiêc mówiê do Was, Siostry i Bracia, gdy jesteœmy zgromadzeni w œwi¹tyni Pañskiej, na modlitwie. Mówiê, gdy wyznajemy publicznie, e mi³ujemy Boga i Matkê Najœwiêtsz¹. Mówiê do ludzi obdarzonych ³ask¹ wiary, mówiê wiêc do ludzi, posiadaj¹cych klucz do zwyciêstwa, bo s³yszeliœmy przed chwil¹ natchnione s³owa Aposto³a: On [Jezus Chrystus] jest Pierworodnym wobec ka dego stworzenia, bo w Nim wszystko zosta³o stworzone: to, co w niebiosach, i to, Nowy Przegl¹d Wszechpolski 43

44 POLSKA BOGIEM SILNA co na ziemi (...), czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchnoœci, czy W³adze (...). On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie" (Koi l, 15-17). Kto ocali œwiat, gdy uczeni Pugwash, obraduj¹cy teraz w naszej stolicy, spuszczaj¹ ze smutkiem g³owy, bo szalony œwiat nagromadzi³ tyle broni nuklearnej, e mo e siê nasz glob ka dej chwili zamieniæ w py³? Mówimy o tym w obliczu Matki Najœwiêtszej Królowej pokoju i Królowej Polski; w obliczu Matki, która w swych objawieniach mówi o wojnie, jako o straszliwej karze za grzechy. Jest sama wielkim Znakiem na niebie" (por. Ap 12, 1) i uka e nam nied³ugo, Królowa wszystkich œwiêtych, znak nowego polskiego œwiêtego: uka e swojego S³ugê, Szaleñca Niepokalanej", Maksymiliana Mariê. Uka e w czasie trwaj¹cego teraz Roku Jasnogórskiego Jubileuszu, a jednoczeœnie w roku napiêæ spo³ecznych, które nie ustaj¹ i które torturuj¹ zmêczony naród. Niezale nie od tego, sk¹d id¹! Program Patrzymy wiêc na Maksymilianowy znak, który nam ukazuje i daje jak to powiedzia³ w ostatni czwartek, 26 sierpnia, Ojciec Œwiêty Ona sama, Maryja. Jest w tym niezwyk³ym Polaku, który jak to mawia³ Prymas Tysi¹clecia sam jeden wygra³ II Wojnê Œwiatow¹, m¹droœæ przezwyciê ania wszelkiego stanu wojennego. Jest w tym Rycerzu Niepokalanej œwiêty alians prawd, które s¹ programem: programem niek³amanych perspektyw i pewnego ocalenia. Rozwa my. Maksymilian Maria Kolbe imiê trochê dziwne i nazwisko trochê dziwne, jakby niepolskie, a serce tak ogromnie polskie i chcia³oby siê powiedzieæ, proroczo polskie. Przecie mówi³ przed wojn¹ do swoich braci o polskim Wroc³awiu i o polskim Szczecinie. Wobec oprawcy wyzna³: Jestem ksiêdzem katolickim". A jednoczeœnie by³ zakonnikiem franciszkaninem. A jednoczeœnie oddawa³ ycie za ojca rodziny, gdy ten, skazany na œmieræ, zawo³a³: Jak e mi al ony i dzieci!" Jest wiêc w tym, za niewiele tygodni polskim œwiêtym, alians wszystkich polskich stanów: i kap³añskiego, i zakonnego, i rodzinnego. I niesie b³. Maksymilian Maria program ocalenia. Jaki? Najpierw jest to program ocalenia cz³owieka. W piekle obozu stanêli na przeciw siebie: kat i ofiara. Kat na³adowany nienawiœci¹ i Maksymilian przepe³niony mi³oœci¹. Ocali³ swoje cz³owieczeñstwo, ocali³ ludzk¹ godnoœæ wszystkich wiêÿniów Oœwiêcimia Maksymilian. Nie mówmy wiêc na przyk³ad: Najwa niejsza produkcja! Bo rozstrzyga cz³owiek. Rozstrzyga tak- e o produkcji. I popatrzcie: cz³owiek, który siê modli³, zawsze wspaniale pracowa³. Ora et labora - Módl siê i pracuj" sz³o przez wieki. A nasi ojcowie dodawali m¹drze: Módl siê i pracuj wyjdziesz na cz³owieka". Zobaczcie, jak siê pracuje w Maksymilianowym Niepokalanowie. A mo e tak e popatrzcie, jak siê pracuje na ró nych koœcielnych budowach (podobno pokazywano to niedawno w telewizji). Bo to jest tak, jak mówi³ w Warszawie, w pierwszym dniu swojej wizyty w Polsce, Papie Jan Pawe³ II: Koœció³ przyniós³ Polsce Chrystusa to znaczy klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistoœci, jak¹ jest cz³owiek. Cz³owieka bowiem nie mo na do koñca zrozumieæ bez Chrystusa. A raczej: cz³owiek nie mo e siebie sam do koñca zrozumieæ bez Chrystusa. Nie mo e zrozumieæ, ani kim jest, ani jaka jest jego w³aœciwa godnoœæ, ani jakie jest jego powo³anie i ostateczne przeznaczenie" (2 VI 1979). Ocaliæ cz³owieka to pierwszy punkt programu. Ocala Chrystus (por. J 2, 5). Ocala Jego s³owo: Cokolwiek wam [Jezus] powie, to czyñcie" (por. J 2, 5) tak nam mówi Matka Jezusowa. Tak mówi³a Maksymilianowi. Jak e on wiernie tego s³ucha³! S³uchajmy i my: Czyñcie, co Jezus wam powie". I s³uchajmy: Sprawiedliwy z wiary yæ bêdzie"! (Rz l, 17). A nastêpny punkt Maksymilianowego programu jest taki. Tu obok, w tej katedrze, na watykañskiej wystawie o rodzinie, jest zdjêcie ma³ego dziecka z r¹czk¹ zwiniêt¹ w geœcie nienawiœci. Straszne! Jak- e Maksymilian dobrze siê ws³ucha³ w s³owa nauczaj¹cego Jezusa: Przebaczaæ siedemdziesi¹t siedem razy" (por. Mt 18, 21-22). I w s³owa konaj¹cego Jezusa: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedz¹, co czyni¹" ( k 23, 34). Jak e siê w te s³owa ws³ucha³, skoro zwyciê y³ nienawiœæ mi³oœci¹ tak wielk¹, e wys³añcy nienawiœci, którzy przyszli go dobiæ, nie mogli znieœæ mocy mi³oœci, która w nim by³a z Boga Mi- ³oœci: Nie patrz na nas, nie patrz na nas!" wo³ali przera eni. Patronie Polski na nasze czasy, spraw, byœmy zwyciê ali mi³oœci¹! Innego zwyciêstwa nie ma. Zwyciêstwo nienawiœci jest klêsk¹. Obozowa pogoñ za œmierci¹ chce dziœ znów ogarn¹æ œwiat. Smok stan¹³ przed maj¹c¹ rodziæ Niewiast¹, a eby, skoro porodzi, po reæ jej Dzieciê" (Ap 12, 4). S³yszeliœmy to przed chwil¹. Kto chce wœród nas stan¹æ po stronie Smoka? Czy to prawda, e jest ktoœ taki? e jest ktoœ, kto by chcia³, na przyk³ad, Szczecin zamieniæ w Bejrut. Mo e to przesada? Mo e. A mo e i nie, bo pocz¹tek przewidzieæ ³atwiej, koñca zaœ przewidzieæ siê nie da. Tak, to prawda, trzeba by³o nieraz, w ci¹gu naszych dziejów, ofiary najwy szej. I historia nasza zna takich ofiar d³ug¹ litaniê. Ale kto siê odwa y dziœ powiedzieæ: To za ma³o 6 milionów Polaków, któ- 44 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

45 POLSKA BOGIEM SILNA rzy zginêli w czasie ostatniej wojny pojutrze rocznica wybuchu tej wojny to za ma³o!" Dziwicie siê, Siostry i Bracia, e padaj¹ z tego miejsca takie s³owa? Daj Bo e, by by³y na wyrost, by siê nigdy nie sprawdzi³y. Daj Bo e, by siê nie sprawdzi³y w Polsce! A my o tym mówimy w Szczecinie, który tylko skrawek ziemi dzieli od granicy. Od powietrza, g³odu, ognia i wojny, wybaw nas. Panie! I mówmy szybko o nastêpnym, ju bardziej radosnym punkcie programu. Mówmy o tym, co buduje. B³. Maksymilian Maria odda³ ycie za ojca rodziny, odda³ ycie za ca³¹ jego rodzinê. Tak yje Polska i tak bêdzie yæ dziêki rodzinie. S³owo robotnika zaproszonego do telewizji: Nie trzeba p³aciæ na dzieci, trzeba p³aciæ za produkcjê", jest s³owem katastrofalnym. Bo znaczy³oby: niech bêdzie produkcja, a Naród niech wymiera. Nie! Niech aden polski robotnik tak nie mówi. Niech ma zdrowe serce robotnika i zdrowe serce ojca! Taki jest Maksymilianowy program: program obrony cz³owieka, obrony mi³oœci przed nienawiœci¹, obrony ycia przed œmierci¹, obrony rodziny, bo przysz³oœæ œwiata i Koœcio³a idzie poprzez rodzinê" (por. FC 86). Najwy szy Pasterz Koœcio³a ca³ego, nasz Brat Polak, Ojciec Œwiêty Jan Pawe³ II mia³ tu u nas byæ, a nie ma Go. Czy rzeczywiœcie Go nie ma? Ci¹le siê zwraca do Polski. Co œrodê publicznie modli siê za nas do Pani Jasnogórskiej na Placu œw. Piotra w Rzymie. Jest! Jest sercem i duchem. Jest sta³ym nauczaniem. Jest tak e s³owami, które wypowiedzia³, gdy u nas by³. Gdy opuszcza³ ziemiê ojczyst¹, mówi³ - przypomnijmy na nowo: Zanim st¹d odejdê, proszê Was, abyœcie ca³e to duchowe dziedzictwo, któremu na imiê «Polska» raz jeszcze przyjêli z wiar¹, nadziej¹ i mi- ³oœci¹ tak¹, jak¹ zaszczepia w nas Chrystus na Chrzcie Œwiêtym, abyœcie nigdy nie zw¹tpili i nie znu yli siê i nie zniechêcili, abyœcie nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy. Proszê Was abyœcie mieli ufnoœæ nawet wbrew ka dej swojej s³aboœci, abyœcie szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleñ ojców naszych i matek j¹ znajdowa³o, abyœcie od Niego nigdy nie odst¹pili, abyœcie nigdy nie utracili tej wolnoœci ducha, do której On wyzwala" cz³owieka, abyœcie nigdy nie wzgardzili t¹ Mi³oœci¹, która jest «najwiêksza», która siê wyrazi³a przez Krzy, a bez której ycie ludzkie nie ma ani korzenia ani sensu. Proszê Was o to przez pamiêæ i przez potê ne wstawiennictwo Bogarodzicy z Jasnej Góry i wszystkich Jej sanktuariów na ziemi polskiej, przez pamiêæ œw. Wojciecha, który zgin¹³ dla Chrystusa nad Ba³tykiem, przez pamiêæ œw. Stanis³awa, który leg³ pod mieczem królewskim na Ska³ce. Proszê Was o to" (10 VI 1979). Polsko s³uchaj! Szczecinie s³uchaj! Amen. NASZE STACJE okrutnie kaleczony niejednym powstaniem z ciê k¹ ran¹ Katynia - z katorg¹ Sybiru tyle razy zdradzony przez swoich i obcych idzie przecie ku prawdzie z czarn¹ wst¹ k¹ kiru mój Naród wywy szony na ramiona krzy a odwala ci¹gle ciê ki kamieñ zmartwychwstania i staj¹c poœród œwiata co zapomnia³ Boga zadaje mu nie³atwe i... gorzkie pytania... o drogê i... nadziejê - o sens i... sumienie o godnoœæ narodow¹ i zbiorowe racje o szacunek dla ycia i najwy sz¹ miarê przed Bogiem co odmierza nasze wszystkie stacje Krwotok Kazimierz J. Wêgrzyn Od redakcji NPW: Drukujemy systematycznie fragmenty z wiêkszej ca³oœci pt. Ojczyzna jest Matk¹. S³owa nieustannie aktualne! Instytut Studiów nad Rodzin¹ UKSW ul. Baczyñskiego 9, omianki tel.: +48 (22) internet: Fundacja Pomoc Rodzinie ul. Baczyñskiego 9, omianki tel.: +48 (22) internet: Nowy Przegl¹d Wszechpolski 45

46 YCIE RELIGIJNE WATYKAN: ZDJÊCIE EKSKOMUNIKI Z BISKUPÓW LEFEBRYSTÓW Benedykt XVI zdj¹³ ekskomunikê z czterech tradycjonalistycznych biskupów Bractwa Kap³añskiego œw. Piusa X. Biskupi Bernard Fellay, Bernard Tissier de Mallerais, Richard Williamson oraz Alfonso de Galarreta popadli w tê karê koœcieln¹ obowi¹zuj¹c¹ moc¹ samego prawa w wyniku przyjêcia w 1988 r. sakry bez zgody Stolicy Apostolskiej. Konsekratorem by³ abp Marcel Lefebvre, za³o yciel wspólnoty tradycjonalistów nieuznaj¹cych reform Soboru Watykañskiego II. Jak przypomniano w watykañskim komunikacie prasowym, kieruj¹cy obecnie Bractwem œw. Piusa X bp Fellay zwraca³ siê dwukrotnie do Papie a o zdjêcie ekskomuniki. Benedykt XVI przyj¹³ go na audiencji w 2005 r. i zapewni³ go wówczas o woli stopniowego zmierzania w tym kierunku. 15 grudnia 2008 r. bp Fellay skierowa³ w imieniu wszystkich czterech hierarchów list do Benedykta XVI. Potwierdzi³ w nim ich wolê pozostania katolikami w s³u bie Koœcio³a Rzymskokatolickiego. Przyjmujemy jego nauczanie w duchu synowskim. Mocno wierzymy w prymat Piotra i jego uprawnienia, dlatego boli nas obecna sytuacja napisa³ bp Fellay. Przychylaj¹c siê do tej proœby, Papie okaza³ ojcowskie mi³osierdzie i dekretem Kongregacji ds. Biskupów z 21 stycznia 2009 r. zdj¹³ ekskomunikê ci¹ ¹c¹ na wspomnianych biskupach. Watykañski komunikat z 24 stycznia wyjaœnia, e Benedykt XVI kierowa³ siê przy tym nadziej¹ na jak najszybsze doprowadzenie do ca³kowitego pojednania i pe³nej komunii. Bractwo Kap³añskie Œwiêtego Piusa X (³ac. Fraternitas Sacerdotalis Sancti Pii X, FSSPX, pot. lefebryœci lub lefebvryœci) miêdzynarodowe zgromadzenie zrzeszaj¹ce tradycjonalistycznych duchownych Koœcio³a Rzymskokatolickiego. W szerszym znaczeniu obejmuje tak e osoby œwieckie popieraj¹ce cele ruchu. Bractwo zrzesza kilkuset ksiê y, posiada 725 kaplic na wszystkich zamieszka³ych kontynentach, prowadzi dwie szko³y wy sze, oraz 88 szkó³ podstawowych. W szeœciu seminariach duchownych Bractwa do pos³ugi kap³añskiej przygotowuje siê ponad dwustu mê czyzn[1]. Obecnym prze³o onym FSSPX jest bp Bernard Fellay. Historia Bractwo powsta³o w ³onie Koœcio³a rzymskokatolickiego z inicjatywy abpa Marcela Lefebvre'a. Erygowane zosta³o 1 listopada 1970 przez François Charriere biskupa Lozanny, Genewy i Fryburga, jako stowarzyszenie ycia apostolskiego na prawie diecezjalnym, czyli jako stowarzyszenie kleryckie, którego cz³onkowie yj¹ wspólnie i wed³ug okreœlonych regu³, ale bez œlubów zakonnych[2][3]. Zgodnie z kanonicznym zwyczajem statut Bractwa zosta³ zatwierdzony na czas okreœlony (ad experimentum). Lefebryœci zarzucali jednak posoborowemu Koœcio³owi szkodliwe innowacje doktrynalne i liturgiczne oraz zapomnienie i z³e traktowanie Tradycji przez Koœció³. Przeciwstawili siê ekumenizmowi oraz dialogowi miêdzywyznaniowemu. W zwi¹zku z tym 22 lipca 1976 papie Pawe³ VI zawiesi³ dzia³anie Bractwa, a Marcela Lefebvre'a suspendowa³[4][2]. 30 czerwca 1988 Marcel Lefebvre bez zgody papie a konsekrowa³ czterech biskupów. Dwa dni póÿniej Jan Pawe³ II og³osi³ w motu proprio Ecclesia Dei adflicta[5], e abp Lefebvre i czterej wyœwiêceni przezeñ biskupi zaci¹gnêli na siebie ekskomunikê latae sententiae (wi¹ ¹c¹ moc¹ samego prawa), poniewa udzielenie œwiêceñ biskupich mia³o miejsce bez mandatu Stolicy Apostolskiej. FSSPX uzna³o, e ekskomunika by³a od samego pocz¹tku niewa na, gdy zakazany czyn abp. Lefebvre pope³ni³ s¹dz¹c, e jest w stanie wy szej koniecznoœci zwi¹zanej z kryzysem w Koœciele, co zgodnie z kodeksem prawa kanonicznego zwalnia go z kary ekskomuniki, nawet gdyby siê myli³. W 2000 wznowione zosta³y rozmowy z Kuri¹ Rzymsk¹ na temat uregulowania statusu Bractwa oraz wprowadzenia indultu generalnego dla mszy trydenckiej. Efektem tych rozmów by³o og³oszenie w 2003 przez Pontyfikaln¹ Komisjê Ecclesia Dei komunikatu stwierdzaj¹cego, i katolicy mog¹ bez grzechu wype³niaæ swój obowi¹zek niedzielny uczestnictwem w mszach sprawowanych przez ksiê y FSSPX. Dialog zosta³ zintensyfikowany od czasu inauguracji pontyfikatu Benedykta XVI, który w sierpniu 2005 przyj¹³ na audiencji prywatnej bpa Fellaya. Wydane przez papie a Benedykta XVI w lipcu 2007 motu proprio Summorum Pontificum, dotycz¹ce przywrócenia mo liwoœci swobodnego odprawiania Mszy 46 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

47 YCIE RELIGIJNE w rycie trydenckim, wed³ug bpa Fellaya znacz¹co zbli a FSSPX do porozumienia ze Stolic¹ Apostolsk¹ w kwestii liturgicznej. W czerwcu 2008 Stolica Apostolska przedstawi³a Bractwu ultimatum. Ostateczne ustalenia nie znalaz³y do tej pory potwierdzenia w oficjalnych dokumentach Stolicy Apostolskiej, a jedynie przekazywane s¹ przez sprzeczne depesze prasowe. W nadziei na osi¹gniêcie pe³nej komunii z Koœcio³em 21 stycznia 2009 Benedykt XVI zdj¹³ ci¹ ¹c¹ na biskupach Bractwa ekskomunikê[6]. Doktryna Podstaw¹ dzia³ania Bractwa jest przekonanie o panuj¹cym kryzysie wewn¹trz Koœcio³a katolickiego, wywo³anym przez czynniki zewnêtrzne (masoneriê[7] i komunistów[8]) i wewnêtrzne (modernizm[9]). Apogeum kryzysu zosta³o osi¹gniête przez reformy Soboru Watykañskiego II. W zwi¹zku z tym Bractwo przypisuje sobie mandat, na podstawie którego, dzia³aj¹c w imiê wy szej koniecznoœci, wypowiada pos³uszeñstwo papie owi i odrzuca czêœæ postanowieñ soboru[10]. Teoria spiskowa Wed³ug Bractwa Stolica Apostolska zatraci³a swoj¹ autonomicznoœæ a urz¹d papie a zosta³ ubezw³asnowolniony[11]. Pocz¹wszy od Rewolucji francuskiej masoneria stopniowo uzale nia³a hierarchów Kurii Rzymskiej od siebie, przejmuj¹c w³adzê w Stolicy Apostolskiej[12]. Po rewolucji paÿdziernikowej podobne cele obrali komuniœci, którzy równie oddzia³ywali na kardyna³ów[8]. G³ówny atak na Koœció³ przeprowadzony zosta³ przez reformy Soboru Watykañskiego II[13]. Kwestionowanie Soboru Dokumentami, które kwestionowane s¹ przez Bractwo s¹ Konstytucja Dogmatyczna o Koœciele (Lumen gentium), Konstytucja o Liturgii Œwiêtej (Sacrosanctum concilium), Dekret o ekumenizmie (Unitatis redintegratio) oraz Deklaracja o wolnoœci religijnej (Dignitatis humanae). Powodem tej negacji jest przekonanie, e dokumenty te zosta³y w czasie soboru narzucone przez kardyna³ów frakcji liberalnej (np. Augustin Bea) pod obrady i g³osowania bez mo liwoœci przedstawienia innych stanowisk[14]. Poza tym dokumenty te s¹ przejawem przenikania do Koœcio³a nurtów zwi¹zanych z reformacj¹ i laicyzacj¹, co zw³aszcza jest dowodem wp³ywów masonerii na decyzje podejmowane w Koœciele[15]. Niepos³uszeñstwo i krytyka papie y Za³o yciel Bractwa, Lefebvre, przypisuj¹c sobie troskê o Koœció³[16], wyra a³ sprzeciw wobec postanowieñ Soboru i papie y. Odmówi³ podpisania dokumentów Soborowych, do czego mia³ prawo. Ostatecznie œci¹gn¹³ na siebie ekskomunikê za pogwa³cenie prawa dotycz¹cego udzielonej przez niego sakry. Lefebvre i Bractwo t³umaczy to zawsze dzia³aniem w stanie wy szej koniecznoœci: Ojcze Œwiêty, nie spe³niasz swego obowi¹zku. Je eli pragniesz, aby Koœció³ na nowo rozkwitn¹³, musisz wróciæ do Tradycji! Zrujnujesz Koœció³, jeœli zezwolisz na przeœladowanie Tradycji przez wszystkich tych kardyna³ów, wszystkich tych modernistycznych biskupów! Marcel Lefebvre[17] Dlatego nie nale y siê dziwiæ, e nie udaje siê nam porozumieæ z Rzymem. Nie bêdzie to mo liwe tak d³ugo zanim Rzym nie powróci do wiary (...). Marcel Lefebvre[18] Nie ich katechizmom, nie ich liturgii, nie ca³ej tej desakralizacji; tego nie akcepujemy! Lecz Rzym? (...) Czy Rzym mo e siê myliæ? Czy mo e nas przymuszaæ do z³ego pos³uszeñstwa? Nale y bez adnej w¹tpliwoœci odpowiedzieæ: tak. Marcel Lefebvre[19] Ponadto Bractwo krytykowa³o papie y: * Jana XXIII za uleganie manipulacjom[20], * Paw³a VI za liberalizm[21], * Jana Paw³a II za laicyzacjê[22] i niszczenie Koœcio³a[23]. Ekumenizm i dialog miêdzyreligijny Do podstawowych cech charakteryzuj¹cych doktrynê Bractwa nale y ca³kowite odrzucenie jakiegokolwiek dialogu miêdzyreligijnego i ekumenicznego. Wszystkie wyznania i religie, ró ne od katolicyzmu, s¹ ze swej natury z³e[24]. Jak ujmuje to dobitnie Lefebvre: Budda i Luter to s³udzy diab³a[25]. Idealnym rozwi¹zaniem, które powinno byæ celem dzia³ania papie a jest powo³anie jak najwiêkszej liczby pañstw wyznanio- Nowy Przegl¹d Wszechpolski 47

48 YCIE RELIGIJNE wych[26], w których katolicyzm bêdzie religi¹ dominuj¹c¹ i jedyn¹ akceptowaln¹[27]. Podstaw¹ tej teorii jest przyjêta przez Bractwo koncepcja wolnoœci religijnej, wed³ug której wolnoœæ religijna rozumiana jest wy³¹cznie jako nieskrêpowane dzia³anie Koœcio³a[28] w strukturach politycznych[29]. Deklaracja Soboru Watykañskiego II Dignitatis humanae wyra aj¹ca przeciwny pogl¹d, jest wed³ug cz³onków Bractwa kolejnym dowodem na uleg³oœæ wspó³czesnego Koœcio³a wobec masonerii[30]. Zawarte w soborowej deklaracji twierdzenia o prawie ka - dego cz³owieka do wyboru religii z racji swej godnoœci ludzkiej osoby[31] jest w opozycji do uzyskania jak najwiêkszego wp³ywu Koœcio³a na spo³eczeñstwa i cywilizacjê[32]. Wzorem i wyk³adni¹ do pojmowania ekumenizmu i wolnoœci religijnej jest dla cz³onków Bractwa pochodz¹ca z 1864 encyklika Piusa IX Quanta cura[33]. Liturgia Najbardziej widocznym i rozpoznawalnym elementem doktryny Bractwa jest sprawowanie liturgii w formie przyjêtej na Soborze Trydenckim. Bractwo odrzuca zreformowany Msza³ Rzymski, wprowadzony przez papie a Paw³a VI w roku 1969, uznaj¹c go za wa ny, ale niegodny. Twierdzi, e reforma liturgii sprotestantyzowa³a obrzêdy Mszy œw. i usunê³a z niej wiele istotnych elementów. Bractwo krytykuje usuniêcie z nowego msza³u modlitw wyra aj¹cych ofiarny charakter Mszy. FSSPX krytykuje równie wprowadzenie do liturgii jêzyków narodowych i usuniêcie z niej ³aciny, gdy twierdzi, e wspólny jêzyk dla ca³ego Koœcio³a œwiadczy³ o jego jednoœci i uniwersalnoœci. Teologowie Bractwa odrzucaj¹ równie celebracjê mszy w stronê ludu, przypominaj¹c, e kap³an, dzia³aj¹cy w liturgii in persona Christi ("w osobie Chrystusa"), staje siê przewodnikiem zebranego ludu, prowadz¹c go do Boga i zarazem uobecniaj¹c Jego tajemnice. Symbolem tego jest zwrócenie kap³ana w stronê o³tarza (a precyzyjniej: w stronê krucyfiksu na tabernakulum). Bractwo, doszukuj¹c siê wielu uchybieñ w zreformowanym rycie mszalnym, celebruje wy³¹cznie ryt trydencki mszy. Wspó³pracuje jednak z tradycjonalistycznymi kap³anami katolickimi, celebruj¹cymi ryty inne ni rzymski, np. z Bractwem Œwiêtego Jozafata z Ukrainy. Stanowisko Stolicy Apostolskiej * 1988 Ekskomunika biskupów FSSPX. Kara dotyczy tylko biskupów FSSPX. Nie obejmuje kap³anów FSSPX ani wiernych[34]. * 1999 Oœwiadczenie komisji Ecclesia Dei: Niewa ne s¹ sakramenty pokuty i ma³ eñstwa, wymagaj¹ one bowiem stosownej delegacji biskupa miejsca a tych kap³ani FSSPX nie maj¹. Je eli jednak wierny szczerze nie wie o tej przeszkodzie, absolucja kap³ana FSSPX jest wa na[35] * 2003 Oœwiadczenie komisji Ecclesia Dei[36]: o Kap³ani FSSPX s¹ wa nie wyœwiêceni, ale s¹ suspendowani. o Msze sprawowane przez nich s¹ wa ne, choæ czynione wbrew prawu koœcielnemu, o Mo na wype³niæ obowi¹zek niedzielny na Mszy sprawowanej przez kap³ana FSSPX, o Nie jest grzechem uczestnictwo we Mszy w kaplicy FSSPX, gdy wierny nie czyni tego z chêci zdystansowania siê od papie a, lecz z chêci uczestnictwa w Mszy w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. o Mo na z³o yæ skromn¹ ofiarê na Mszy. * 2007 o Benedykt XVI w liœcie do biskupów w sprawie motu proprio Summorum pontificum, wspominaj¹c przyczyny powstania motu proprio Ecclesia Dei, zwróci³ uwagê na aktualny brak jednoœci pomiêdzy Bractwem a papie em[37]: W tamtym momencie Papie chcia³ w taki sposób pomóc przede wszystkim Bractwu Œwiêtego Piusa X w odnalezieniu pe³nej jednoœci z Nastêpc¹ Piotra, staraj¹c siê uleczyæ ranê, odczuwan¹ coraz boleœniej. Niestety, do tego pojednania dot¹d nie dosz³o. Benedykt XVI, List do Biskupów o motu proprio o Papie traktuje sprawê Bractwa SPX jako wewn¹trzkoœcieln¹[37]: W ten sposób doszed³em do pozytywnych racji, które sk³oni³y mnie, aby niniejszym zaktualizowaæ motu proprio wydane w 1988 roku. Chodzi o osi¹gniêcie wewnêtrznego pojednania w ³onie Koœcio³a. Patrz¹c wstecz na roz³amy, które na przestrzeni wieków rani³y Cia³o Chrystusa, ci¹gle ma siê wra enie, e w krytycznych momentach rodzenia siê podzia³ów odpowiedzialni za Koœció³ nie zrobili wystarczaj¹co wiele, aby zachowaæ lub osi¹gn¹æ pojednanie i jednoœæ; odnosi siê wra- enie, e zaniedbania w Koœciele po czêœci winne s¹ temu, e te podzia³y mog³y siê utrwaliæ. Benedykt XVI, List do Biskupów o motu proprio Ultimatum Stolicy Apostolskiej (2008) 4 czerwca 2008 komisja Ecclesia Dei przedstawi³a Bractwu warunki[38] porozumienia ze Stolic¹ Apostolsk¹. Warunki te zawiera³y siê w piêciu punktach i zobowi¹zywa³y do: 48 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

49 YCIE RELIGIJNE 1. odpowiedzi proporcjonalnej do hojnoœci Papie a (sprawa dot. papieskiego dekretu Summorum Pontificum) 2. unikania wszelkiej publicznej dzia³alnoœci godz¹cej w szacunek do osoby Ojca Œwiêtego i sprzecznej z koœcieln¹ mi³oœci¹ 3. unikania podawania siê za magisterium wy sze od nauczania Ojca Œwiêtego i ukazywania Bractwa jako bêd¹cego w opozycji do Koœcio³a 4. okazania woli uczciwego dzia³ania w pe³nej koœcielnej mi³oœci i w szacunku dla autorytetu Wikariusza Chrystusa 5. Ostatni warunek narzuca³ Bractwu termin odpowiedzi do koñca czerwca Prze³o ony bractwa, bp. Bernard Fellay odpowiedzia³ na ultimatum w dniu 26 czerwca W komunikacie serwisu Radia Watykañskiego[39] z tego samego dnia (26 czerwca 2008) zatytu³owanym Fiasko dialogu z lefebrystami potwierdzono poprzednie przecieki prasowe dotycz¹ce wystosowania przez komisjê Ecclesia Dei do FSSPX listu w formie ultimatum. Radio Watykañskie powo³uj¹c siê na inne agencje prasowe powieli³o informacjê, e biskup Fellay odrzuci³ warunki stawiane przez komisjê Stolicy Apostolskiej. Tymczasem rzecznik prasowy FSSPX ks. Alaina Lorans, stwierdzi³, e wymagania postawione przez Stolicê Apostolsk¹ same w sobie nie s¹ problemem[40] i powtórzy³ oficjalne stanowisko FSSPX, e Bractwo Œwiêtego Piusa X nie ma ambicji stawiania siê na miejscu magisterium wy szego od nauczania Ojca Œwiêtego, nie pragnie te przeciwstawiaæ siê Koœcio³owi[41]. Powrót do Koœcio³a (2009) 21 stycznia 2009 Benedykt XVI uwolni³ od ekskomuniki na³o onej w 1988 obecnego prze³o onego FSSPX Bernarda Fellaya oraz trzech innych biskupów Alfonsa de Gallarety, Bernarda Tissier de Mallerais oraz Richarda Williamsona[42]. Zdjêcie ekskomuniki nie jest jednak równoznaczne z uwolnieniem od suspensy[43]. Dzia³alnoœæ w Polsce W Polsce Bractwo Kap³añskie Œwiêtego Piusa X dzia³a od pocz¹tku lat 90. XX wieku. Prze³o onym lefebrystów na terenie Polski jest ks. Karl Stehlin. Bractwo posiada jeden przeorat w Warszawie; koœcio³y w: Warszawie i w Gdyni; kaplice w: Bajerzach, Krakowie, Chorzowie, odzi, Toruniu, Lublinie, Zaczerniu i w Tuchowie. Do lefebrystów nale y tak e dom rekolekcyjny w Bajerzach. Bractwo opiekuje siê jedn¹ szko³¹ i dwiema organizacjami m³odzie owymi Christus Rex oraz Krucjat¹ Niepokalanej. Zgromadzenie prowadzi wydawnictwo Te Deum oraz wydaje miesiêcznik Zawsze wierni. Kap³ani Bractwa w Polsce Obecnie w Polsce pracuje piêciu prezbiterów Bractwa[44]. * Karol Stehlin Austriak, prze³o ony Bractwa Œwiêtego Piusa X na Europê Wschodni¹ * Edward Weso³ek (ur. 1945) Polak, by³y jezuita, w latach krajowy duszpasterz Cyganów w Polsce; redaktor naczelny miesiêcznika Zawsze wierni * Anzelm Ettelt Niemiec, od 1997 roku pe³ni pos³ugê duszpastersk¹ w Polsce, redaktor miesiêcznika Zawsze wierni i opiekun krucjaty ró añcowej, prowadzonej przez Bractwo; krótkofalowiec pos³uguje siê znakami wywo³awczymi DL2GEA (Niemcy) / SO5GEA (Polska) * Jan Jenkins Amerykanin, prze³o ony przeoratu Bractwa Œwiêtego Piusa X w Warszawie * Raivo Kokis (ur. 1976) otysz Stanowisko episkopatu polskiego Stanowisko Konferencji Episkopatu Polski wobec dzia³alnoœci Bractwa Œw. Piusa X na terenie Polski zosta³o og³oszone 27 listopada 1998 roku. W swoim komunikacie odczytanym w koœcio³ach Konferencja Episkopatu Polski jednoznacznie okreœli³a, e uwa a to zgromadzenie kap³añskie za grupê schizmatyck¹[45]. Bractwo wkrótce odpowiedzia³o na ten komunikat, wydaj¹c swoje oœwiadczenie w tej sprawie[46]. Podobne stanowisko kilka lat póÿniej zaj¹³ równie arcybiskup metropolita gdañski Tadeusz Goc³owski, który w liœcie pasterskim z 8 stycznia 2008 roku odczytanym w koœcio³ach archidiecezji gdañskiej 13 stycznia 2008 roku przestrzega³ wiernych pod sankcj¹ karn¹ przed uczestnictwem w nabo eñstwach i mszach odprawianych przez Bractwo Œwiêtego Piusa X[47]. Ks. Karl Stehlin prze³o ony FSSPX w Europie Wschodniej w swoim liœcie do abp. Goc³owskiego podwa a m.in. mo liwoœæ ob³o enia wiernych sankcjami za uczestnictwo w nabo eñstwach i mszach odprawianych przez Bractwo Œwiêtego Piusa X oraz inne fragmenty listu metropolity[48]. Tekst z: Przypisy do odczytania na ww stronie internetowej Nowy Przegl¹d Wszechpolski 49

50 OŒWIATA KULTURA WYCHOWANIE Lusia Ogiñska Droga Krzy owa Stacja V Szymon Cyrenejczyk pomaga nieœæ krzy Jezusowi o³nierze wiod¹ skazañca, zakrzep³a krew Mu na skroni, piach z drogi w spotnia³ych palcach, ju krzy wysuwa siê z d³oni. A oni krzycz¹, by rusza³, bolesny jêk pod brzemieniem... Poblad³y wargi Jezusa: Zmêczenie, zmêczenie, zmêczenie... o³nierze wœciek³e psy warcz¹: Ju my Ci pomoc znajdziemy! W t³um wpadli i wrzeszcz¹ i szarpi¹: PójdŸ z nami Szymonie z Cyreny! Wieœniak siê broni³, t³umaczy³, e do dom wraca, e z pola, gdy jednak skazañca zobaczy³, wzi¹³ Jego krzy na ramiona. Cieñ krzy a, Boga, cz³owieka cieñ, w którym ca³y œwiat sp³onie! Szept dobieg³ jakby z daleka: Jesteœ przy mnie... Szymonie?! D³onie zacisn¹³ na belce, te spracowane od ziemi, jak motyl dr a³o w nim serce: - Teraz ju razem pójdziemy! Szli obok siebie, szli w s³oñcu pod wspólnym, Boskim brzemieniem! Zamknê³a siê przestrzeñ wêdrowców zla³y siê w jedno ich cienie Bóg tak e zwraca siê do nas z krwi¹ zakrzepniêt¹ w koronie: WeŸmiesz mój krzy na ramiona? Jesteœ ze mn¹?...szymonie?! Stacja VI Weronika ociera twarz Jezusowi G³owê lekko schyli³a nad krosnem, oczy b³yszcz¹ poœwiat¹ liliow¹, s³oñce z³oto jej wplot³o we w³osy - aureol¹ zakwit³o nad g³ow¹. Nagle, nagle zastyg³a w bezruchu, suchy wiatr dobieg³ z lêkiem i krzykiem, wœród uliczek gwar roœnie w zaduchu: - Jestem sam! Idê sam, Berenice! Sk¹d te s³owa? Tak wicher szaleje, strach siê wczepi³ i budzi panikê, gwar w uliczce narasta, pêcznieje... Jestem sam! Idê sam, Berenice! Ona zrywa siê z miejsca i biegnie, ju nie widzi kap³anów, setników. Twarze ludzkie spotnia³e i gniewne, ju nie s³yszy pogró ek ni krzyków. Wreszcie wpada przed orszak skazañców. Staje przed Nim tak zwyk³a, tak prosta, lniana chusta wysuwa siê z palców, bia³e p³ótno, utkane na krosnach... Krwawe chmury zastyg³y na niebie, dr ¹ce usta szepta³y: dlaczego? Tylko wtedy spojrzeli na siebie, gdy sw¹ chust¹ otar³a twarz Jego. T³um faluj¹c j¹ niesie za drogê, ktoœ uderzy³ j¹, inny przeklina³. Ona wie, e spotka³a siê z Bogiem Berenice zwyczajna dziewczyna... Powróci³a do domu, do krosien, roz³o y³a chusteczkê przed sob¹, wiatr wci¹ szumia³ znajomym jej g³osem: Berenice... Bóg zawsze jest z tob¹! Nasze ycie wci¹ w biegu, wci¹ w pêdzie, bezustannie zatapia siê w pustce, ju nied³ugo Pan Jezus przybêdzie by zostawiæ swój œlad... jak na chustce! Czêœæ wiêkszej ca³oœci z tomu poezji pt: Œladami Ewangelii ci¹g dalszy w nastêpnym numerze. Wydawnictwo Piœmiennictwa Nadobnego tel: (048) lub Nowy Przegl¹d Wszechpolski

51 OŒWIATA KULTURA WYCHOWANIE Stacja VII Jezus upada po raz drugi. Szed³ brakowa³o Mu si³y, oddech ciê ki z ust bladych, napiête miêœnie i y³y, na piasku skrawione œlady... Ból t³umi³ myœli i czucie, szed³ na Golgotê... do celu! Nagle us³ysza³: Chrystusie! Zostaw ten krzy, przyjacielu! Na skraju drogi piaszczystej sta³ szatan! Wêszy³ jak pies, zasycza³ rozwartym pyskiem: Oni niegodni... Ty wiesz! Pozostaw krzy, opuœæ drogê, ju nie masz si³y by iœæ... Ja Ci Chrystusie pomogê, tylko zrzuæ z ramion swój krzy! W nich po ¹dliwoœæ jest oczu, w nich po ¹dliwoœæ jest œwiata! Do mnie wo³aj¹: Proroku! Bom ja ich prorok! Ich szatan! Popatrz na ludzi z przysz³oœci p³awi¹ siê w zbytkach, zepsuci, w bogactwie ton¹, w chytroœci... Ci ludzie bêd¹ reæ ludzi! Bogaty biedaka obdziera, choæ mu ju wiêcej nie trzeba a obok dziecko umiera, a obok starzec bez chleba! Jak ca³y œwiat prawda to stara: ludzkoœæ wci¹ ni ej upada! Na nic Twa boska ofiara... Ci ludzie musz¹ siê zjadaæ! Banki, prywata, z³odziejstwo, krew pij¹ jak ze strumienia! Na nic Twe boskie mêczeñstwo, dla ludzi nie ma zbawienia! Oni ze œwiata mojego nie chc¹, nie chc¹ znaæ Ciebie! Jezus rzek³: I dlatego, biorê ich winy na siebie! Upad³ pod drugim ciê arem, ból grzechów przeszy³, jak no em, i szarpa³ jak pies sw¹ ofiarê.. Wola to Twoja... mój Bo e! Uniós³ siê z trudem, by powstaæ, i ruszy³ ciê ko, wci¹ kroczy³.. Pies diabe³ przy drodze gdzieœ zosta³, œwieci³y siê ogniem psie oczy! Drugi upadek... z mi³oœci Cz³owieka, co Bogiem siê staje. Tak jak upadek ludzkoœci, tylko... czy ludzkoœæ powstaje?! Nowy Przegl¹d Wszechpolski 51

52 OMÓWIENIA RECENZJE POLEMIKI OPINIE LISTY Zbigniew Dmochowski RECENZJA KSI KI ZUKUNFT ÖSTERREICH Ci¹g dalszy z poprzedniego numeru Kolejny rozdzia³ (trzynasty) autorstwa K. Sochera pt. Zjednoczone pañstwa Europy, czy funkcjonalny federalizm rozpoczyna siê stwierdzeniem, e Rozwój Unii Europejskiej idzie coraz bardziej w stronê centralnej politycznej Unii, w której ze wzglêdu na ró norodnoœæ Europy wolnoœæ jednostek bêdzie ograniczana, a bêd¹ powstawa³y napiêcia, które mog¹ zahamowaæ pokój i postêp w Europie. Zamiast tego inn¹ drog¹ jest funkcjonalny federalizm z mo liwie daleko posuniêt¹ konkurencj¹ systemów politycznych. Historia pokaza³a, e Europa sta³a siê najwy ej rozwiniêt¹ czêœci¹ œwiata, gdy nigdy nie by³o w niej przez d³ugi czas centralizmu, który sk³ania siê do usztywnienia, natomiast panowa³a w niej konkurencja systemów, która prowadzi poprzez proces odkrywczy do lepszych rozwi¹zañ nowych problemów. Rozdzia³ ten zawiera nastêpuj¹ce punkty: Historyczny rozwój, Fa³szywa droga politycznej Unii, Przyk³ad Unii Walutowej, Alternatywa do Unii Walutowej, Alternatywy do teraÿniejszego procesu integracji. W przesz³oœci twierdzi Autor mieliœmy wersjê horroru, która przy d¹ eniu do jednoczenia europejskiego pañstwa w³¹czy³a ideologie z Napoleonem i Hitlerem. W kierunku szeroko id¹cej integracji dzia³a aktualnie Komisja Europejska, wspierana przez Parlament Europejski i Radê Europejsk¹ w oparciu o Traktat z Maastricht w obszarze polityki gospodarczej, a specjalnie w obszarze polityki walutowej. W ten sposób dokonano dalszego kroku ku unii politycznej. Ale unia polityczna w formie jednego pañstwa lub tak e pañstwa federalnego z centraln¹ kompetencj¹ nie mo e byæ celem dla Europy, gdy przez to nie zabezpieczy siê pokoju w Europie i wolnoœci jednostki. Podstawowe cele w poszczególnych krajach Europy s¹ zbyt zró nicowane dla wspólnej polityki we wszystkich obszarach. Dla krajów Unii Europejskiej i jeszcze mniej dla wszystkich krajów europejskich nie ma optymalnego obszaru walutowego. A tak e nie ma jego dla centralizacji wielu innych obszarów polityki gospodarczej i tym bardziej nie ma podstaw do ich d³ugotrwa³ego funkcjonowania. Najlepszym przyk³adem s¹ kolosalne ró nice miêdzy orientacj¹ gospodarczo-rynkow¹ niemieck¹ i francusk¹. Na przyk³adzie unii walutowej widaæ, e próby wspólnej polityki walutowej poszczególnych pañstw pozostaj¹ jak dot¹d bez pe³nego sukcesu. System z Bretton Woods z jego sztywnymi kursami wymiany móg³ tak d³ugo funkcjonowaæ, gdy istnia³a potêga hegemonii USA. Z utrat¹ tej potêgi poprzez szybki rozwój gospodarczy w Europie, musia³ ten system siê za³amaæ. Podobnie mo e siê za³amaæ nied³ugo po swoim powstaniu unia walutowa z euro. I znowu powodem mog¹ byæ ró nice w interesach poszczególnych pañstw uczestnicz¹cych w tej unii. Wed³ug Autora najlepsz¹ drog¹ do trwa³ej unii walutowej by³aby droga austriacka. Przede wszystkim wynika to z austriackiej szko- ³y ekonomii narodowej, która dziœ w wielu krajach œwiata zosta³a ponownie odkryta jako ekonomia austriacka. Ze szko³¹ austriack¹ zwi¹zane s¹ dwa nazwiska: Ludwika von Mises i noblisty Fryderyka von Hayek. Z grubsza droga ta polega³aby na metodzie kroków prób i b³êdów przy osi¹ganiu unii walutowej. Okaza³o siê przy tym, e kurs austriackiego szylinga w stosunku do niemieckiej marki bez udzia³u europejskiego systemu walutowego by³ bardziej stabilny ni kurs wszystkich innych walut. Niektórzy uwa ali (np. w³osko-amerykañski noblista Franco Modigliani), e unia walutowa powinna powstaæ bez Niemiec. Wtedy mog³aby powstaæ stabilna waluta poprzez konkurencjê marki niemieckiej i euro. Dzisiaj nie mo na przewidzieæ, jakie asymetryczne szoki w przysz³oœci mog¹ powstaæ. Spogl¹daj¹c w przesz³oœæ mo na by oszacowaæ, co pasowa³oby, gdyby unia walutowa powsta³a przy ponownym po³¹czeniu obu czêœci Niemiec. W pewnych przypadkach konieczne s¹ jednak ponadnarodowe dzia³ania. Pañstwowe oddzia³ywania dla powstania wolnego handlu i konkurencji s¹ potrzebne, gdy powstaj¹ przeszkody spowodowane przez c³a, poza taryfowe przeszkody handlowe, regulacje, subwencje, dyskryminacje podatkowe, kartele i fuzje. Unia Europejska dokona³a wielu postêpów przy usuwaniu przeszkód wewn¹trz Unii, ale obecnie handlowe przeszkody przeciw krêgom zewnêtrznym i poprzez subwencje unijne zbudowa³a sama. Trzeba widzieæ problemy wojen handlowych miêdzy du ymi blokami. Dlatego te mury twierdzy Europy na zewn¹trz powinny byæ zeszlifowane. 52 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

53 OMÓWIENIA RECENZJE POLEMIKI OPINIE LISTY Wystêpuj¹ tu pewne nieprawid³owoœci. Polityka badawcza Unii Europejskiej ma zasadniczy cel, wzmocnienia europejskiego przemys³u przeciwko konkurencji amerykañskiej i japoñskiej. W rzeczywistoœci nie mo na badañ podstawowych prowadziæ bez œwiatowej kooperacji i zarezerwowaæ je jedynie dla przedsiêwziêæ europejskich. Np. wymiana studentów w Unii Europejskiej jest przewidziana jedynie dla krajów europejskich (tak e dla krajów europejskich spoza Unii), ale nie uwzglêdnia siê wielu ga³êzi kszta³cenia (np. gospodarki, nauk przyrodniczych) na wa niejszych uniwersytetach USA. W obszarze obrony, który UE chce podobnie wspólnie organizowaæ, jest mo liwe tak e niebezpieczeñstwo. Mo e nast¹piæ os³abienie NATO znacznie wiêkszej spo³ecznoœci obronnej. Rozpatruj¹c cele i granice europejskiej integracji trzeba zwróciæ uwagê, e przy tendencji centralizacji nie mo na przekroczyæ jednak pewnych granic. S¹ one przedstawiane i dyskutowane przez szereg autorów. Istotna jest tu zasada subsydiarnoœci. O podziale ról miêdzy UE i pañstwami narodowymi decyduj¹ same w³adze UE, co prowadzi do braku obiektywizmu. Porównuj¹c federalne pañstwa Niemiec i Szwajcarii dochodzi Autor do wniosku, e polityczny i federalny system finansowy Szwajcarii jest lepszy dla unii europejskiej gospodarczej i walutowej ni inne systemy demokratyczne. A zatem bezpoœrednia demokracja powinna byæ zastosowana w UE. Zamiast namawiaæ Szwajcariê do wejœcia do UE, powinno siê przenieœæ szwajcarski system federacyjny i bezpoœredniodemokratyczny do UE. Kolejny Autor H. Stockinger podaje wiele tytu³ów swojego rozdzia³u (czternastego), ale najbardziej w³aœciwy wydaje siê ostatnia wersja pt. Austriacka polityka atomowa po wejœciu do UE: trochê œwiat³a s³onecznego i du o cieni atomowych. Podtytu³y rozdzia³u to: Spojrzenie wstecz w gniewie, Szybka dla szybki: neutralnoœæ precz, potêga sporu atomowego do wnêtrza, Lekcja harcownika: OVP Euratom Debakel w Parlamencie europejskim, 10 razy brawo sarkazm zrodzony z cierpliwoœci, Otwarcie rynku energii UE: z gigantami atomowymi w ³ó ku, Rozwi¹zanie UE dla odpadów promieniotwórczych promieniotwórczoœæ do naczyñ kuchennych, Akcja przeciw elektrowni atomowej Mochovce. Ogólnie mo na powiedzieæ, e o ile Austria przed wejœciem do Unii Europejskiej(przed 1995r.) mog³a liczyæ na poparcie swoich w³adz w krytycznym podejœciu spo³eczeñstwa do polityki atomowej, o tyle po wejœciu do UE te same w³adze znacznie mniej zaczê³y zwracaæ uwagi na pogl¹dy swych rodaków, a znacznie wiêcej na politykê atomow¹ UE, w której ugruntowane maj¹ pozycje francuskie giganty atomowe. Jednoczeœnie trzeba powiedzieæ, e nastêpowa³o powolne przejmowanie czêœci austriackiej energetyki przez pañstwowy francuski koncern EdF. Jednoczeœnie przepisy dotycz¹ce poziomu promieniotwórczoœci groÿnej dla zdrowia (zagro enie rakiem) stawa³y siê w UE coraz bardziej liberalne (dotyczy³o to np. izotopów Cs137, Sr90, Pu239,T. Te obni enia dopuszczalnego poziomu promieniotwórczoœci wynosi³y przeciêtnie 250 razy, ale na przyk³ad dla trytu (T) a 2500 razy). Jak stwierdzi³ Autor by³o to pe³ne zwyciêstwo imperium atomowego w wojnie, jak¹ gospodarka atomowa prowadzi przeciwko ludzkoœci. Kolejni Autorzy P. Weish i C. Felber w rozdziale (piêtnastym) zatytu³owanym Wizja zielonego klejnotu) stwierdzaj¹, e je eli ktoœ ma wizjê, to jest zdrowy jak ryba. Wizje s¹ przeciwieñstwem do utopii i stanowi¹ konkretne projekty dla lepszej przysz³oœci. Ekologiczne zbiorcze alternatywy chêtnie uznawane s¹ przez ducha czasu za utopie. Ale prawdziwa utopia bazuje na oszukañczej nadziei, e sposobem na ycie bogatej 1/5 ludzkoœci jest globalizacja. Ju teraz wymaga siê od ziemi zbyt wiele. Przy dodatkowym 5-ciokrotnym zu yciu zasobów i poziomu emisji zmierzamy wprost do apokalipsy. Niezahamowany projekt wzrostu UE idzie dok³adnie tym kursem. Autorzy proponuj¹ jako przeciwstawne rozwi¹zanie stworzenie muzeum zielonego klejnotu z³o onego z: 1) pe³nej niezale noœci energetycznej (s³oneczna autarkia), 2) gospodarki w obiegu zamkniêtym (w³¹czenie cz³onu rozk³adaj¹cego, dematerializacja), 3) biorolnictwo powierzchniowe (samozaopatrzenie w œrodki spo ywcze), 4) polityka strukturalna: regionalizacja zamiast globalizacji, 5) lokalne pe³ne zatrudnienie, prace na rozrachunku gospodarczym, 6) gospodarka rynku wewnêtrznego nastawiona socjalnie i ekologicznie, 7) zmiana rozdzia³u dochodu narodowego, 8) inteligentna polityka systemów transportowych, 9) miasta ekologiczne i bioregiony, 10) ³agodna turystyka. Zestawienie tych krótkich propozycji scenariuszy zawiera w sobie zmianê paradygmatów gospodarczo-narodowych, która opiera siê na pogl¹dzie, e aktualna globalizacja i konkurencja o œwiatowym zasiêgu doprowadzi³a i nadal prowadziæ bêdzie do zawirowania w œrodowisku, podatkach i sprawach socjalnych. St¹d jakoœæ w polityce ekologicznej i socjalnej niby nie jest mo liwa, gdy rozwijaj¹cy siê wolny (wielki) przedsiêbiorca z pytaniem o pozycjê rozwojow¹ mo e szanta owaæ bezwolnych polityków. Finansowanie Nowy Przegl¹d Wszechpolski 53

54 OMÓWIENIA RECENZJE POLEMIKI OPINIE LISTY gospodarstw domowych i pañstwa na bazie uciekaj¹cych kapita³ów staje siê coraz bardziej niepewne. A zatem aktualnie forsowana globalna wolnoœæ dla towarów i finansów obcina przestrzeñ gry handlowej polityki narodowej i w nastêpstwie uniemo liwia wyjœcie z miêdzynarodowej konkurencji (wraz z ich przymusami) i powrót do ochronnej regionalnej gospodarki wewnêtrznej, która w tym momencie staje siê pilnie w³aœciwym rozwi¹zaniem. Regionalizacja gospodarcza (lokalnie dzia³aæ) jest wymuszonym nastêpstwem duchowego œwiatopogl¹du (globalnie myœleæ), podczas gdy tylko lokalne myœlenie (personalne, obecny zysk) mo e prowadziæ do euforycznego umiêdzynarodowienia gospodarki. Zmiana kursu nie jest zatem rozumiana jako bojaÿliwy powrót do zamkniêtego na œwiat narodowego protektoratu, ale jako w tym momencie po³¹czone wyjœcie z nowym kwitnieniem ludzkiego œwiata ycia na tej ziemi. W dziedzinie niezale noœci energetycznej podstawowe cele polityki energetycznej zielonego klejnotu sprowadzaj¹ siê wed³ug Autorów do: 1) Ograniczenia narodowego wydzielania CO 2 do maksymalnej iloœci 16 milionów ton na rok (dot¹d w Austrii wynosi ono 63 miliony ton na rok). 2) Wy³¹czenia kalorycznych elektrowni, wszystkich linii wysokiego napiêcia i wprowadzenia zeroenergetycznej lub niskoenergetycznej infrastruktury budynków. 3) Wyjœcia z pu³apki automobilizmu. Sukces na drodze do gospodarki w obiegu zamkniêtym zale y od narodowego bilansu przep³ywu materia³ów, który obejmuje gospodarczo-narodowe przep³ywy materia³owe i ich ograniczenia oraz zmniejszenie, jak i sukcesywne likwidowanie materia³ów truj¹cych (z produkcyjnego obiegu zamkniêtego). Zwyciêzcami tego dzia³ania byliby przy tym wszyscy. Obok niezale noœci energetycznej jak pisz¹ Autorzy niezale noœæ œrodków wy ywienia stanowi równie wskaÿnik zielonego diamentu. Gdyby tutejsi bauerzy dopilnowali tego, aby Austriacy byli zaopatrywani w biologicznie wyprodukowane œrodki ywnoœciowe wolne od trucizn, powsta³by stan, który buduje bazê wszystkich gospodarek. W tej sytuacji mo na by zaabsorbowaæ pewn¹ czêœæ bezrobotnych i w powi¹zaniu z przemys³em ywnoœciowym stworzyæ podstawy do uszlachetnienia œrodków ywnoœci (soki, wódki, makarony, chleb, pieczywo, potrawy mleczne, marmolady, kompoty itp). Narodowa autarkia œrodków ywnoœci (w³¹czaj¹c œrodki paszowe) mia³aby bardzo pozytywne nastêpstwa tak e dla zagranicy. Najlepsze ziemie na po³udniu mog³yby dostarczaæ produkty eksportowe na sto- ³y i do obór pó³nocy. Te œrodki ywnoœci mog³yby te byæ przygotowane nie tylko dla odbiorców na miejscu, ale tak e dla mieszkañców biednych krajów. To by³by pierwszy krok do rozwi¹zania œwiatowych problemów g³odu. Trzeba pamiêtaæ, e gigantyczna Afryka, która sama bez Sahary jest dwa razy wiêksza ni kar³owata Europa, nie ma wiêcej mieszkañców ni jej s¹siedni pó³nocny kontynent- oko³o 750 milionów. A zatem bajka o przeludnieniu na po³udniu jako przyczynie g³odu œwiatowego jest zewnêtrzn¹ sukcesow¹ bajk¹, która wprawdzie pasuje do tego, e w Afryce przyrosty urodzin s¹ za wysokie,tworzy jednak ca³kowicie fa³szywy obraz sytuacji œwiatowej w dziedzinie g³odu, w szczególnoœci w Afryce. Na zakoñczenie Autorzy przypominaj¹, e technika genowa w rolnictwie nie powinna szukaæ zastosowañ, podobnie jak ciê ka chemia i ciê kie maszyny. Jeszcze raz Autorzy sugeruj¹, e polityka strukturalna to teren walki miêdzy regionalizacj¹ i globalizmem. Wielkie struktury, jak kontynentalny rynek wewnêtrzny, burz¹ wszystkie drobne, wyroœniête organicznie systemy, dostosowane do naturalnych geograficznych i kulturowych uwarunkowañ (osady, rynki). Ci¹g dalszy w nastêpnym numerze. 54 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

55 OMÓWIENIA RECENZJE POLEMIKI OPINIE LISTY Zbigniew Dmochowski RECENZJA KSI KI J. A. ROSSAKIEWICZA pt. DEMOKRACJA FINANSOWA Ci¹g dalszy z poprzedniego numeru Czêœæ II Demokracja finansowa 7. Pocz¹tki i istota pieni¹dza (24 str.) Autor przypomina, e Umowna funkcja pieni¹dza od pocz¹tku unaoczni³a siê w Chinach. Dobitnym jej potwierdzeniem by³o œwiadome prowadzenie emisji ograniczonej i celowej, nie zwi¹zanej z ograniczeniem zewnêtrznym i rzadkoœci¹ wystêpowania... Z³ote pokrycie dla amerykañskich d³ugów zagranicznych zmniejszy³o siê z bardzo bezpiecznego 250% w roku 1947 (za prezydentury Trumana) do budz¹cego niepokój 19% w roku Prezydent Nixon zawiesi³ wówczas wymienialnoœæ dolara na z³oto... Parytet z³ota utrudnia³ mno enie pieniêdzy za pomoc¹ lichwy i unaocznia³ fakt, i odsetki od kredytów oraz odsetki od odsetek (tzw. procent sk³adany) to nie s¹ rzeczywiste pieni¹dze, a jedynie zobowi¹zania p³atnicze. Po uchyleniu parytetu z³ota oprocentowanie sta³o siê rzeczywistym Ÿród³em w pe³ni wartoœciowego pieni¹dza. Jest to ciemna strona demonetyzacji z³ota... Lichwa, która uprawiana by³a ju w handlu wymiennym i we wczesnej formie gospodarki towarowej oraz przy u yciu pieni¹dza kruszcowego, po zniesieniu parytetu z³ota, rozprzestrzeni³a siê b³yskawicznie i do niespotykanych dot¹d rozmiarów. Niektórzy nawet zaczêli nazywaæ to zjawisko rewolucj¹ finansow¹..demonetaryzacja z³ota jak dot¹d ujawni³a jedynie swoje negatywne strony i pos³u y³a do zalegalizowania niebotycznych zysków z lichwy i ze z³ego prawa. Banknot pojawi³ siê w Europie jako dojrza³a forma istniej¹cych wczeœniej zobowi¹zañ p³atniczych, zaœwiadczeñ i weksli oraz papierów wartoœciowych, które zapoœrednicza³y dysponowanie bogactwem realnych dóbr, a tak e umo liwia³y ich czerpanie. Ewolucja pieni¹dza nie zatrzyma³a siê na banknocie. Ostatnio wraz z rozwojem technologii komputerowej pojawi³a siê najnowsza i ostatnia forma pieni¹dza, pieni¹dz elektroniczny, wyra any jedynie w formie znaku na ekranie monitora lub w formie komputerowego wydruku stanu konta. Jest on dostêpny na yczenie np. dziêki kartom kredytowym i jest po zniesieniu parytetu z³ota jedynie informacj¹... Szybko pojawi³y siê inne zastosowania zgromadzonego pieni¹dza, nie zwi¹zane z handlem, produkcj¹, dzieleniem maj¹tku, ani p³aceniem podatków, ale wymyœlone przez ludzi chciwych i s³u ¹ce chciwoœci. Pieni¹dz zaczêto po yczaæ na procent. Ten, kto mia³ du o pieniêdzy, móg³ po yczaæ je na procent drugiemu. Takie po yczanie nie by³o przyjacielsk¹ przys³ug¹... Sta³o siê to interesem. D³u nik musia³ oddaæ wiêcej pieniêdzy ni po yczy³. Zjawisko to zaczêto nazywaæ lichw¹. Lichwa jest zyskiem, jaki ktoœ uzyskuje bez pracy, czyli bez wydatkowania swojej energii niezale nie od wysokoœci odsetek. Lichwa to utrzymywanie siê przy yciu bez pracy. Lichwa jest wiêc podstawow¹ form¹ finansowego wyzysku cz³owieka przez cz³owieka, któr¹ pieni¹dz bardzo usprawni³... Lichwa prowadzi³a do dalszego gromadzenia bogactwa ponad w³asne potrzeby. Posiadanie pieniêdzy sta³o siê sposobem na zarabianie pieniêdzy, czyli czerpanie zysków z pracy innych ludzi... Z negatywnych cech lichwy ludzie szlachetni zdawali sobie sprawê ju od staro ytnoœci i d¹ yli do ograniczenia jej prawem. Takie dzia³ania by³y prowadzone w Egipcie i Babilonii. Limit zysków po yczkodawcy by³ tam niski w porównaniu do zwyczajów obecnych, kiedy oprocentowanie kilkakrotnie przekracza wartoœæ po yczki. W Egipcie zwracano dobra wartoœci maksymalnie dwukrotnej (200%), w Babilonii powiêkszone maksymalnie o jedn¹ trzeci¹ (133%). Zydowskie prawo w ogóle zakazywa³o lichwy i po yczania pieniêdzy na procent oraz ywnoœci, chocia zakaz ten by³ stosowany wy³¹cznie wewn¹trz wspólnoty ydowskiej...pierwsze wspólnoty chrzeœcijañskie u ywa³y pieni¹dza tylko do reprezentowania wspólnoty na zewn¹trz. Ludzie wstêpuj¹cy do wspólnoty dobrowolnie oddawali jej swoje pieni¹dze, decyduj¹c siê yæ wed³ug Prawa Bo ego... Lichwa odzyska³a swoje wp³ywy w spo³eczeñstwie chrzeœcijañskim, a wraz z rozwarstwianiem siê wspólnoty i powiêkszaniem dysproporcji maj¹tkowych zaczê³a podporz¹dkowywaæ sobie coraz to nowe dziedziny ycia spo³ecznego chrzeœcijan. Dzisiaj niemal ca³kowicie Nowy Przegl¹d Wszechpolski 55

56 OMÓWIENIA RECENZJE POLEMIKI OPINIE LISTY zdominowa³a finanse, bankowoœæ, ycie gospodarcze, a tak e mentalnoœæ ludzi... Najczêœciej jednak, aby uruchomiæ nowe, kapita³och³onne przedsiêwziêcie gospodarcze przedsiêbiorca korzysta³ z pieniêdzy powierzonych. W ten sposób rozprzestrzenia³o siê w gospodarce niekorzystne zjawiska: legalizacja i banalizacja lichwy, dokonywane na dodatek bez wiedzy osób wyzyskiwanych. Coraz wiêcej ludzi d¹ y³o do tego, aby uzyskiwaæ dochody z samego faktu posiadania kapita³u, czyli bez pracy. Banki, które poœrednicz¹ w lichwie pomiêdzy ludÿmi, same tak e prowadz¹ najwiêksze w skali spo³eczeñstwa, operacje lichwiarskie, które ju dzisiaj nie nazywa siê lichw¹ tylko udzielaniem kredytu. Pieni¹dz rodzi pieni¹dz, czyli wspólnota pomna a bogactwo najbogatszych, uzale niaj¹c siê jednoczeœnie od pieni¹dza, jak narkoman od narkotyku. Utrwalanie lichwy w praktyce bankowej rozpowszechnia³o jej zasadê, czyli finansowy wyzysk ludzi pomiêdzy sob¹, na coraz to nowe dziedziny ycia. Okreœlenie kredyt odwo³ywa³o siê g³ównie do pozytywnej funkcji gromadzenia pieniêdzy i do mo liwoœci ich udzielania, natomiast zdawkowo traktowano o jego funkcji negatywnej, oprocentowaniu czyli lichwie, która tym samym nienazwana, znika³a ludziom z pola widzenia. Oprocentowanie wydawa³o siê wielu ludziom uzasadnione, inni byli do jego akceptacji przymuszani okolicznoœciami i tylko jego nadmierna wysokoœæ traktowana by³a jak lichwa. Dziêki kredytowi i oprocentowaniu uda³o siê uczyniæ z lichwy zajêcie szacowne i po yteczne. Nowa nazwa zmieni³a ocenê etyczn¹ ca³ego zjawiska. Lichwa istnieje i mo e siê rozwijaæ dziêki opiesza³oœci ludzi w mi³oœci bliÿniego i w mi³osierdziu. Dla ludzi zajmuj¹cych siê lichw¹ najwiêkszym niebezpieczeñstwem jest ludzka solidarnoœæ... Poprzez wyzysk lichwê kredyt kapita³ ulega³ kumulowaniu, a jego w³adza nad spo³eczeñstwem wzrasta³a. We wspólnocie opartej na pieni¹dzu, a takie s¹ w wiêkszoœci wspó³czesne pañstwa, rz¹dzi ten, kto posiada najwiêcej pieniêdzy. Posiadacz kapita³u ma dostêp do zasobów ludzkiej energii, którymi mo e dysponowaæ wed³ug w³asnego yczenia. Jego w³adza, oparta na pieni¹dzu, jest mo liwa wówczas, gdy inni ludzie nie posiadaj¹ pieniêdzy, wiêc posiadacz kapita³u zawsze d¹ y³ do tego, aby inni ludzie yli w biedzie, zdani na jego ³askê i nie³askê... Pañstwo, które samo odda³o bankom inicjatywê emisji pieni¹dza, zachowuje siê tak jak cz³owiek ubezw³asnowolniony. Zamiast emitowaæ dla ludzi pieni¹dze, stara siê je uzyskaæ z podatków tak jak doradzi³ mu bankier winiety, podatek katastralny itp. Wszystkie te dzia³ania pog³êbiaj¹ tylko trudnoœci pañstwa. Do takiej w³adzy dosz³y banki i do takiej duchowej nêdzy woli i charakteru rz¹dy pañstw narodowych. Dzisiaj ubezw³asnowolnienie pañstw i narodów przez banki jest w œwiecie nieomal powszechne. Przyczyn¹ takiego patologicznego stanu rzeczy jest zrzeczenie siê przez pañstwo na rzecz banków prawa do emisji pieni¹dza oraz poprzestanie na anachronicznych zasadach jego emisji... Wyzysk i lichwa jest zasad¹ kapitalizmu. Wiara w to, e kapitalizm mo e zrodziæ jednolite i bogate spo³eczeñstwo, nie jest niczym uzasadnione... W³aœciciele wielkiego kapita³u z czasem stali siê tak e bardziej zainteresowani prowokowaniem konfliktów i wojen ni pokojem wœród ludzi i narodów. Grabie, zbrojenia i kontrakty na dostawy dla wojska - to jedne z najlepszych interesów podobnie jak odbudowywanie zniszczeñ wojennych, których siê samemu dokona³o. Takie s¹ przyczyny wielu wojen. O tym, jak bardzo interesy te s¹ szkodliwe dla spo³eczeñstwa, ludzie przekonuj¹ siê, jak œwiat œwiatem, za póÿno... Krêgi najbogatszych za pomoc¹ kontroli finansowej narzucaj¹ politykê gospodarcz¹, decyduj¹ o poparciu dla partii politycznych, wprowadzaj¹ do parlamentu ludzi zaufanych lub wywieraj¹ nacisk na ludzi niezale nych. Dziêki korupcji kupuj¹ korzystne dla siebie ustawy... W³aœciciele kapita³u s¹ zainteresowani tym, aby zneutralizowaæ wszelkie wartoœci niezale ne od pieni¹dza, w tym to, co najwa niejsze, poczucie ludzkiej.wspólnoty i solidarnoœci. Wspólnota, która nie posiada innych wartoœci, jak tylko kult bogactwa i Ÿle rozumianego indywidualizmu, jest bezbronna wobec w³adzy kapita³u, Zysk w dzisiejszym kapitalizmie nie jest ju bezpoœrednio zale ny od produkcji dóbr. Mo na produkowaæ dobrze i ponosiæ straty, a inni ludzie, którzy nie zajmuj¹ siê produkcj¹, ani jakimkolwiek wytwarzaniem dóbr, op³ywaj¹ w zyski. Sta³o siê tak dziêki upowszechnieniu i legalizacji lichwy, finansowym operacjom spekulacyjnym i wielu innym patologicznym mechanizmom, w³aœciwym rozwiniêtemu kapitalizmowi. Obecnie najbardziej sprawne gospodarowanie nie wytrzymuje konkurencji z prostym pomna aniem stanu konta w banku. Zobowi¹zania p³atnicze wobec kredytodawcy, ubezpieczenia, podatki, koszty mog¹ uczyniæ ka de przedsiêwziêcie gospodarcze nieop³acalnym, a w banku jest realny procent, choæ dla spo³eczeñstwa nic dobrego z tego procentu nie wynika... Dzisiejszy globalny kapitalizm, to po prostu zmiana stosunków w³asnoœciowych w œwiecie. Dawne, rzeczywiste pieni¹dze (banknoty) s¹ œci¹gane z rynku poprzez wysokie opodatkowanie ludnoœci oraz poprzez sp³aty oprocentowanego 56 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

57 OMÓWIENIA RECENZJE POLEMIKI OPINIE LISTY kredytu emitowanego na zasadzie zad³u enia inwestorów. Banknoty zastêpowane s¹ nowymi pieniêdzmi, wystêpuj¹cymi w postaci niematerialnego znaku. Jest to pieni¹dz elektroniczny nieustannie emitowany w olbrzymich iloœciach, ale dzisiaj tylko dla najbogatszych...tak wiêc globalny kapitalizm sta³ siê form¹ finansowego rasizmu, gdy s³u y on tylko jednej grupie spo³ecznej posiadaczom kapita³u... Bogaci ludzie zazwyczaj nie p³ac¹ podatków, korzystaj¹c z wielu prawnych przywilejów i ulg finansowych, a w koñcu z istnienia tzw. rajów podatkowych... Najbardziej patologicznym mechanizmem rozwiniêtego kapitalizmu jest emisja pieni¹dza elektronicznego na starych zasadach, w³aœciwych dla pieni¹dza kruszcowego. Mo liwoœæ emisji pieni¹dza elektronicznego zrodzi³a siê wraz z postêpem technologicznym i rozwojem komputerów. Teraz wystarczy napisaæ niezbyt skomplikowany program komputerowy i ustaliæ oprocentowanie kont, aby nast¹pi³a emisja elektronicznego pieni¹dza, który bêdzie automatycznie zasila³ wybrane konta, przysparzaj¹c w³aœcicielom niezerowych kont rzeczywistych korzyœci materialnych bez kiwniêcia palcem... Tak oto dziêki postêpowi technologicznemu (wynalazek komputera) upowszechniono lichwê w skali globalnej. Wzros³a tak e liczba ludzi zach³annych, którzy nie widz¹ nic z³ego w lichwie. Dla ludzi o duchowoœci jurydycznej odsetki od kapita³u to normalna rzecz, która nie budzi zastrze eñ, skoro jest dopuszczona przez prawo. Skoro mo na, to trzeba wed³ug nich korzystaæ z mo liwoœci prawa. Za taki stan rzeczy ponosz¹ odpowiedzialnoœæ twórcy systemu prawnego, który legalizuje lichwê oraz ci, którzy urzêdowo ustalaj¹ wysoki procent dla oszczêdnoœci i jeszcze wiêkszy dla kredytów. W Polsce jest to Rada Polityki Pieniê nej, która swego czasu ustali³a najwy szy, lichwiarski procent w Europie. Jest to polityka wymierzona w Polaków, którzy bêd¹ musieli w myœl prawa, sp³acaæ odsetki od kwot ulokowanych na kontach. Pamiêtaæ przy tym nale y, e ulokowane w polskich bankach kwoty nie s¹ wykorzystywane do rozwoju gospodarczego kraju, produkcja w Polsce spada, a co najwy ej do finansowania importu, który niszczy rodzim¹ gospodarkê... Oba mechanizmy, oprocentowany kredyt oraz oprocentowanie kont bankowych, to ta sama zasada lichwy wyzysku, który zosta³ usankcjonowany przez pañstwo. Jest to tak e dzia³anie na krótk¹ metê... Obecny spadek inflacji w Polsce, pomimo najwy szego w Europie oprocentowania kont, wynika z kontroli dostêpnoœci zysków, które s¹ kumulowane przez obcy kapita³ spekulacyjny. Ceny nie mog¹ rosn¹æ, bo Polacy maj¹ coraz mniej pieniêdzy, niektóre ceny nawet relatywnie spadaj¹. Globalny wyzysk powstrzymuje w Polsce inflacjê, prowadz¹c jednoczeœnie do rujnowania gospodarki...niekontrolowana gospodarka czyli wolny rynek niemowlêca forma kapitalizmu pe³na jest niebezpieczeñstw, a kontrola finansowa i finansowy rasizm dojrza³a forma kapitalizmu daje posiadaczom kapita³u poczucie si³y i bezpieczeñstwa! Dlatego tak zwany wolny rynek zosta³ ju dawno w globalnym kapitalizmie i w Unii Europejskiej zast¹piony biurokratyczn¹ kontrol¹ finansow¹ i prawn¹... Podczas gdy wymiana handlowa w skali œwiatowej osi¹ga wartoœæ zaledwie 12 bilionów dolarów rocznie i ulega ci¹g³emu spadkowi, najwiêksza czêœæ d³ugu w œwiatowej wymianie dewizowej stanowi¹ krótkoterminowe operacje spekulacyjne (zwane jako dyrywatywy) o wartoœci 300 bilionów dolarów. Autor s³usznie pisze, e Takie operacje jak dyrywatywy nale a³o zdelegalizowaæ w momencie ich pojawienia siê i zakwalifikowaæ do kategorii przestêpstw gospodarczych, dokonywanych kosztem systemu monetarnego kraju... W tak zorganizowanym spo³eczeñstwie realna produkcja spada, zwyk³ym ludziom, którzy nie czerpi¹ zysków z oprocentowanych kont, yje siê coraz gorzej, a bogaci posiadacze kapita³u propaguj¹ pogl¹d, e powinny obowi¹zywaæ limity wzrostu gospodarczego... Obecnie negatywne zjawiska towarzysz¹ce pieni¹dzom przewy szaj¹ ich pozytywne funkcje. Lichwa i wyzysk dominuje nad swobod¹ handlu i podzia³em wytworzonych dóbr, z których to racji powo³any zosta³ do ycia pieni¹dz... Dla zysku stary cz³owiek wyrzeka siê swojej jurydycznej etyki i idei sprawiedliwoœci, staje siê cz³owiekiem zach³annym homo rapax. Zale noœæ funkcji pieni¹dza od natury cz³owieka w homo rapax - charakteryzuj¹cego siê silnym pragnieniem w³adzy i represyjnego traktowania innych ludzi degeneruje siê i pieni¹dz, s³u ¹c celom coraz bardziej niehumanitarnym, totalitarnemu kontrolowaniu ludzkiej aktywnoœci we wspólnocie. Pieni¹dz sta³ siê narzêdziem zniewolenia. Ci¹g dalszy w nastêpnym numerze Nowy Przegl¹d Wszechpolski 57

58 OMÓWIENIA RECENZJE POLEMIKI OPINIE LISTY Ci¹g dalszy z poprzedniego numeru ****************** ****************** 58 Nowy Przegl¹d Wszechpolski

KRYTERIUM WYMAGAŃ Z RELIGII. Uczeń otrzymujący ocenę wyższą spełnia wymagania na ocenę niższą.

KRYTERIUM WYMAGAŃ Z RELIGII. Uczeń otrzymujący ocenę wyższą spełnia wymagania na ocenę niższą. KRYTERIUM WYMAGAŃ Z RELIGII Uczeń otrzymujący ocenę wyższą spełnia wymagania na ocenę niższą. KLASA III Ocena dopuszczająca -Wie, dlaczego należy odprawiać I piątki miesiąca. -Wie, że słowo Boże głoszone

Bardziej szczegółowo

DZIECI I ICH PRAWA. Prawa Dziecka są dla wszystkich dzieci bez wyjątku

DZIECI I ICH PRAWA. Prawa Dziecka są dla wszystkich dzieci bez wyjątku DZIECI I ICH PRAWA Prawa Dziecka są dla wszystkich dzieci bez wyjątku i jakiejkolwiek dyskryminacji, niezaleŝnie od koloru skóry, płci, języka, jakim się posługuje, urodzenia oraz religii. Zostały one

Bardziej szczegółowo

Nowenna za zmarłych pod Smoleńskiem 2010

Nowenna za zmarłych pod Smoleńskiem 2010 Nowennę za zmarłych można odprawiad w dowolnym czasie w celu uproszenia jakiejś łaski przez pośrednictwo zmarłych cierpiących w czyśdcu. Można ją odprawid po śmierci bliskiej nam osoby albo przed rocznicą

Bardziej szczegółowo

DROGA KRZYŻOWA TY, KTÓRY CIERPISZ, PODĄŻAJ ZA CHRYSTUSEM

DROGA KRZYŻOWA TY, KTÓRY CIERPISZ, PODĄŻAJ ZA CHRYSTUSEM DROGA KRZYŻOWA TY, KTÓRY CIERPISZ, PODĄŻAJ ZA CHRYSTUSEM Anna Golicz Wydawnictwo WAM Kraków 2010 Wydawnictwo WAM, 2010 Korekta Aleksandra Małysiak Projekt okładki, opracowanie graficzne i zdjęcia Andrzej

Bardziej szczegółowo

Nie racjonalnych powodów dla dopuszczenia GMO w Polsce

Nie racjonalnych powodów dla dopuszczenia GMO w Polsce JANUSZ WOJCIECHOWSKI POSEŁ DO PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO WICEPRZEWODNICZĄCY KOMISJI ROLNICTWA I ROZWOJU WSI Tekst wystąpienia na Konferencji: "TRADYCYJNE NASIONA - NASZE DZIEDZICTWO I SKARB NARODOWY. Tradycyjne

Bardziej szczegółowo

O Królowaniu królowi Cypru fragmenty

O Królowaniu królowi Cypru fragmenty œw. Tomasz z Akwinu* O Królowaniu królowi Cypru fragmenty Rozdzia³ 15: O tym, e pojêcie rz¹dów zaczerpniête zosta³o z rz¹dów boskich 15.1. I jak za³o enia miasta lub królestwa odpowiednio zaczerpniêto

Bardziej szczegółowo

Badania naukowe potwierdzają, że wierność w związku została uznana jako jedna z najważniejszych cech naszej drugiej połówki. Jednym z większych

Badania naukowe potwierdzają, że wierność w związku została uznana jako jedna z najważniejszych cech naszej drugiej połówki. Jednym z większych Badania naukowe potwierdzają, że wierność w związku została uznana jako jedna z najważniejszych cech naszej drugiej połówki. Jednym z większych ciosów jaki może nas spotkać w związku z dugą osobą jest

Bardziej szczegółowo

1. Od kiedy i gdzie należy złożyć wniosek?

1. Od kiedy i gdzie należy złożyć wniosek? 1. Od kiedy i gdzie należy złożyć wniosek? Wniosek o ustalenie prawa do świadczenia wychowawczego będzie można składać w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Puławach. Wnioski będą przyjmowane od dnia

Bardziej szczegółowo

SCENARIUSZ LEKCJI WYCHOWAWCZEJ: AGRESJA I STRES. JAK SOBIE RADZIĆ ZE STRESEM?

SCENARIUSZ LEKCJI WYCHOWAWCZEJ: AGRESJA I STRES. JAK SOBIE RADZIĆ ZE STRESEM? SCENARIUSZ LEKCJI WYCHOWAWCZEJ: AGRESJA I STRES. JAK SOBIE RADZIĆ ZE STRESEM? Cele: - rozpoznawanie oznak stresu, - rozwijanie umiejętności radzenia sobie ze stresem, - dostarczenie wiedzy na temat sposobów

Bardziej szczegółowo

Warto wiedzieæ - nietypowe uzale nienia NIETYPOWE UZALE NIENIA - uzale nienie od facebooka narkotyków czy leków. Czêœæ odciêtych od niego osób wykazuje objawy zespo³u abstynenckiego. Czuj¹ niepokój, gorzej

Bardziej szczegółowo

Nawracać się. 04.03 09.03.2013 III. tydzień Wielkiego Postu. Modlitwa małżeńska

Nawracać się. 04.03 09.03.2013 III. tydzień Wielkiego Postu. Modlitwa małżeńska Nawracać się 04.03 09.03.2013 III. tydzień Wielkiego Postu Modlitwa małżeńska Wspólnota Ruchu Światło - Życie On Jest (www.onjest.pl) marzec 2013 Opracowanie: Monika Mosior/ Jerzy Prokopiuk Modlitwa małżeńska

Bardziej szczegółowo

FORUM ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH

FORUM ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH L.Dz.FZZ/VI/912/04/01/13 Bydgoszcz, 4 stycznia 2013 r. Szanowny Pan WŁADYSŁAW KOSINIAK - KAMYSZ MINISTER PRACY I POLITYKI SPOŁECZNEJ Uwagi Forum Związków Zawodowych do projektu ustawy z dnia 14 grudnia

Bardziej szczegółowo

Nadzieja Patrycja Kępka. Płacz już nie pomaga. Anioł nie wysłuchał próśb. Tonąc w beznadziei. Raz jeszcze krzyczy ku niebu.

Nadzieja Patrycja Kępka. Płacz już nie pomaga. Anioł nie wysłuchał próśb. Tonąc w beznadziei. Raz jeszcze krzyczy ku niebu. W zmaganiach konkursowych wzięli udział: Patrycja Kępka, Sebastian Wlizło i Łukasz Magier - uczniowie Zespołu Szkół nr 1 w Hrubieszowie, którzy udostępnili swoje wiersze: Nadzieja Patrycja Kępka Płacz

Bardziej szczegółowo

Ref. Chwyć tę dłoń chwyć Jego dłoń Bóg jest z tobą w ziemi tej Jego dłoń, Jego dłoń

Ref. Chwyć tę dłoń chwyć Jego dłoń Bóg jest z tobą w ziemi tej Jego dłoń, Jego dłoń 1. Chwyć tę dłoń 1. Czy rozmawia z tobą dziś i czy głos twój zna Czy w ciemnościach nocy daje pewność dnia Czy odwiedza czasem cię w toku zajęć twych Czy dłoń Jego leczy czy usuwa grzech Ref. Chwyć tę

Bardziej szczegółowo

STATUT SOŁECTWA Grom Gmina Pasym woj. warmińsko - mazurskie

STATUT SOŁECTWA Grom Gmina Pasym woj. warmińsko - mazurskie Załącznik Nr 11 do Uchwały Nr XX/136/2012 Rady Miejskiej w Pasymiu z dnia 25 września 2012 r. STATUT SOŁECTWA Grom Gmina Pasym woj. warmińsko - mazurskie ROZDZIAŁ I NAZWA I OBSZAR SOŁECTWA 1. Samorząd

Bardziej szczegółowo

za pośrednictwem 00-898 Warszawa Al. Solidarności 127 (art. 398 2 kpc) ul. Góralska 5 01-112 Warszawa

za pośrednictwem 00-898 Warszawa Al. Solidarności 127 (art. 398 2 kpc) ul. Góralska 5 01-112 Warszawa (WZÓR) Warszawa, dn. 2012 r. SĄD APELACYJNY SĄD PRACY I UBEZPIECZEŃ SPOŁECZNYCH w Warszawie za pośrednictwem Sądu Okręgowego XIV Wydział Ubezpieczeń Społecznych w Warszawa 00-898 Warszawa Al. Solidarności

Bardziej szczegółowo

Roczne zeznanie podatkowe 2015

Roczne zeznanie podatkowe 2015 skatteetaten.no Informacje dla pracowników zagranicznych Roczne zeznanie podatkowe 2015 W niniejszej broszurze znajdziesz skrócony opis tych pozycji w zeznaniu podatkowym, które dotyczą pracowników zagranicznych

Bardziej szczegółowo

B OGOS AWIEÑSTWA I NA OÝENIA SZKAPLERZA

B OGOS AWIEÑSTWA I NA OÝENIA SZKAPLERZA SKRÓCONY OBRZÆD B OGOS AWIEÑSTWA I NA OÝENIA SZKAPLERZA Obrzêdy wstêpne 36. Celebrans, przed obrazem Matki Bo ej, zwraca siê do tych, którzy maj¹ przyj¹ã Szkaplerz, i zachêca ich do wùaœciwego uczestnictwa

Bardziej szczegółowo

Trwajcie mocni w wierze

Trwajcie mocni w wierze Trwajcie mocni w wierze Trwajcie mocni w wierze / TRWAJCIE MOCNI W WIERZE Niech Chrystus, Wschodzące Słońce, opromieni wszystkie ciemności naszego życia swoim blaskiem, niech skieruje nasze kroki na drogę

Bardziej szczegółowo

Powołani do Walki EFEZJAN 6:10-24

Powołani do Walki EFEZJAN 6:10-24 Powołani do Walki EFEZJAN 6:10-24 Efezjan 6:10-24 10. W końcu, umacniajcie się w Panu oraz w Jego potężnej sile. 11. Włóżcie na siebie pełną zbroję Bożą, byście umieli sobie radzić z podstępami diabła.

Bardziej szczegółowo

Spotkanie kręgu ma trzy integralne części:

Spotkanie kręgu ma trzy integralne części: Spotkanie kręgu ma trzy integralne części: ü Modlitwa (także z dziećmi i wstawiennicza), ü Formacja z dzieleniem, ü Agapa (na początku lub na końcu spotkania). Każda z tych części jest ważna, nie pomijajmy

Bardziej szczegółowo

INSTYTUCJE WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI WARSZAWA, LIPIEC 2000

INSTYTUCJE WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI WARSZAWA, LIPIEC 2000 CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-58 - 95, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

Temat: Św. Bernadetta Soubirous.

Temat: Św. Bernadetta Soubirous. Kazanie ze spotkania młodych 11 października 2014r. Temat: Św. Bernadetta Soubirous. Wiara otwiera nam drogę do Bożej rodziny, tworząc duchową rodzinę. "Błogosławione łono które Cię nosiło". Pan Jezus

Bardziej szczegółowo

Rozdział 6. Pakowanie plecaka. 6.1 Postawienie problemu

Rozdział 6. Pakowanie plecaka. 6.1 Postawienie problemu Rozdział 6 Pakowanie plecaka 6.1 Postawienie problemu Jak zauważyliśmy, szyfry oparte na rachunku macierzowym nie są przerażająco trudne do złamania. Zdecydowanie trudniejszy jest kryptosystem oparty na

Bardziej szczegółowo

UCHWAŁA NR XXX/263/2014 RADY GMINY PRZODKOWO. z dnia 31 marca 2014 r.

UCHWAŁA NR XXX/263/2014 RADY GMINY PRZODKOWO. z dnia 31 marca 2014 r. UCHWAŁA NR XXX/263/2014 RADY GMINY PRZODKOWO z dnia 31 marca 2014 r. w sprawie w sprawie regulaminu udzielania pomocy materialnej o charakterze socjalnym dla uczniów zamieszkałych na terenie Gminy Przodkowo.

Bardziej szczegółowo

STATUT FUNDACJI CHCEMY POMAGAĆ Postanowienia ogólne

STATUT FUNDACJI CHCEMY POMAGAĆ Postanowienia ogólne STATUT FUNDACJI CHCEMY POMAGAĆ Postanowienia ogólne 1 1. Fundacja pod nazwą Chcemy Pomagać, zwana dalej Fundacją, ustanowiona przez: Piotra Sołtysa zwanego dalej fundatorem, aktem notarialnym sporządzonym

Bardziej szczegółowo

POMOC PSYCHOLOGICZNO-PEDAGOGICZNA Z OPERONEM. Vademecum doradztwa edukacyjno-zawodowego. Akademia

POMOC PSYCHOLOGICZNO-PEDAGOGICZNA Z OPERONEM. Vademecum doradztwa edukacyjno-zawodowego. Akademia POMOC PSYCHOLOGICZNO-PEDAGOGICZNA Z OPERONEM PLANOWANIE DZIAŁAŃ Określanie drogi zawodowej to szereg różnych decyzji. Dobrze zaplanowana droga pozwala dojechać do określonego miejsca w sposób, który Ci

Bardziej szczegółowo

Uzdrawiająca Moc Ducha Świętego

Uzdrawiająca Moc Ducha Świętego 1 / 5 Moc Ducha Świętego to miłość! Uzdrawiająca Moc Ducha Świętego to temat rekolekcji Rycerstwa św. Michała Archanioła, które odbyły się w dniach 13-14 grudnia 2013r. w Rycerce Górnej. Rekolekcje prowadził

Bardziej szczegółowo

Uchwała Nr XV/83/15 Rady Gminy w Jeżowem z dnia 04.12 2015 r. w sprawie ustanowienia jednorazowej zapomogi z tytułu urodzenia dziecka.

Uchwała Nr XV/83/15 Rady Gminy w Jeżowem z dnia 04.12 2015 r. w sprawie ustanowienia jednorazowej zapomogi z tytułu urodzenia dziecka. Uchwała Nr XV/83/15 Rady Gminy w Jeżowem z dnia 04.12 2015 r. w sprawie ustanowienia jednorazowej zapomogi z tytułu urodzenia dziecka. Działając na podstawie art. 7 ust. 1 pkt 16 i art. 18 ust. 1 ustawy

Bardziej szczegółowo

ZASADY WYPEŁNIANIA ANKIETY 2. ZATRUDNIENIE NA CZĘŚĆ ETATU LUB PRZEZ CZĘŚĆ OKRESU OCENY

ZASADY WYPEŁNIANIA ANKIETY 2. ZATRUDNIENIE NA CZĘŚĆ ETATU LUB PRZEZ CZĘŚĆ OKRESU OCENY ZASADY WYPEŁNIANIA ANKIETY 1. ZMIANA GRUPY PRACOWNIKÓW LUB AWANS W przypadku zatrudnienia w danej grupie pracowników (naukowo-dydaktyczni, dydaktyczni, naukowi) przez okres poniżej 1 roku nie dokonuje

Bardziej szczegółowo

STATUT POLSKIEGO STOWARZYSZENIA DYREKTORÓW SZPITALI W KRAKOWIE. Rozdział I

STATUT POLSKIEGO STOWARZYSZENIA DYREKTORÓW SZPITALI W KRAKOWIE. Rozdział I STATUT POLSKIEGO STOWARZYSZENIA DYREKTORÓW SZPITALI W KRAKOWIE Rozdział I Postanowienia Ogólne. 1. Stowarzyszenie nosi nazwę Polskie Stowarzyszenie Dyrektorów Szpitali w Krakowie w dalszej części określone

Bardziej szczegółowo

CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ

CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-46 - 92, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

Fed musi zwiększać dług

Fed musi zwiększać dług Fed musi zwiększać dług Autor: Chris Martenson Źródło: mises.org Tłumaczenie: Paweł Misztal Fed robi, co tylko może w celu doprowadzenia do wzrostu kredytu (to znaczy długu), abyśmy mogli powrócić do tego,

Bardziej szczegółowo

Warszawa, maj 2012 BS/74/2012 O DOPUSZCZALNOŚCI STOSOWANIA KAR CIELESNYCH I PRAWIE CHRONIĄCYM DZIECI PRZED PRZEMOCĄ

Warszawa, maj 2012 BS/74/2012 O DOPUSZCZALNOŚCI STOSOWANIA KAR CIELESNYCH I PRAWIE CHRONIĄCYM DZIECI PRZED PRZEMOCĄ Warszawa, maj 2012 BS/74/2012 O DOPUSZCZALNOŚCI STOSOWANIA KAR CIELESNYCH I PRAWIE CHRONIĄCYM DZIECI PRZED PRZEMOCĄ Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 11 stycznia

Bardziej szczegółowo

Bezpieczeństwo społeczne

Bezpieczeństwo społeczne Bezpieczeństwo społeczne Potrzeby współczesnego społeczeństwa w zakresie bezpieczeństwa Potrzeba - odczuwany brak czegoś i chęć jego zaspokojenia. W literaturze znana jest hierarchia potrzeb według Maslowa

Bardziej szczegółowo

Regionalna Karta Du ej Rodziny

Regionalna Karta Du ej Rodziny Szanowni Pañstwo! Wspieranie rodziny jest jednym z priorytetów polityki spo³ecznej zarówno kraju, jak i województwa lubelskiego. To zadanie szczególnie istotne w obliczu zachodz¹cych procesów demograficznych

Bardziej szczegółowo

STATUT FUNDACJI ŚCIĘGOSZÓW. Postanowienia ogólne

STATUT FUNDACJI ŚCIĘGOSZÓW. Postanowienia ogólne STATUT FUNDACJI ŚCIĘGOSZÓW Postanowienia ogólne 1 1. Fundacja pod nazwą Fundacja Ścięgoszów, zwana dalej Fundacją ustanowiona przez Łukasza Perkowskiego Olgę Sobkowicz zwanych dalej fundatorami, aktem

Bardziej szczegółowo

Pierwszorzêdnym autorem Pisma œw. jest Duch Œwiêty, a drugorzêdnymi ludzie natchnieni przez Ducha Œw. zwani hagiografami.

Pierwszorzêdnym autorem Pisma œw. jest Duch Œwiêty, a drugorzêdnymi ludzie natchnieni przez Ducha Œw. zwani hagiografami. PYTANIA DLA OSóB PRZYGOTOWUJ¹CYCH SIê DO PRZYJêCIA SAKRAMENTU BIERZMOWANIA W PARAFII ŒW. RODZINY W S³UPSKU 1.Co to jest religia? Religia jest to ³¹cznoœæ cz³owieka z Panem Bogiem. 2.Co to jest Pismo œwiête?

Bardziej szczegółowo

www.naszanatura2000.pl

www.naszanatura2000.pl 1 Biuro Projektu Stowarzyszenie Tilia ul. Przysiecka 13, 87-100 Toruń Tel./fax: 6 67 60 8 e-mail: tilia@tilia.org.pl www.tilia.org.pl Szkoła Leśna na Barbarce www.szkola-lesna.torun.pl www.naszanatura2000.pl

Bardziej szczegółowo

HAŚKO I SOLIŃSKA SPÓŁKA PARTNERSKA ADWOKATÓW ul. Nowa 2a lok. 15, 50-082 Wrocław tel. (71) 330 55 55 fax (71) 345 51 11 e-mail: kancelaria@mhbs.

HAŚKO I SOLIŃSKA SPÓŁKA PARTNERSKA ADWOKATÓW ul. Nowa 2a lok. 15, 50-082 Wrocław tel. (71) 330 55 55 fax (71) 345 51 11 e-mail: kancelaria@mhbs. HAŚKO I SOLIŃSKA SPÓŁKA PARTNERSKA ADWOKATÓW ul. Nowa 2a lok. 15, 50-082 Wrocław tel. (71) 330 55 55 fax (71) 345 51 11 e-mail: kancelaria@mhbs.pl Wrocław, dnia 22.06.2015 r. OPINIA przedmiot data Praktyczne

Bardziej szczegółowo

Warszawa, czerwiec 2015 ISSN 2353-5822 NR 81/2015 POLACY WOBEC PROBLEMU UCHODŹSTWA

Warszawa, czerwiec 2015 ISSN 2353-5822 NR 81/2015 POLACY WOBEC PROBLEMU UCHODŹSTWA Warszawa, czerwiec 2015 ISSN 2353-5822 NR 81/2015 POLACY WOBEC PROBLEMU UCHODŹSTWA Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 9 stycznia 2015 roku Fundacja Centrum Badania

Bardziej szczegółowo

UCHWAŁA Nr XIX/170/2012 RADY MIEJSKIEJ w KOZIENICACH z dnia 29 marca 2012 r.

UCHWAŁA Nr XIX/170/2012 RADY MIEJSKIEJ w KOZIENICACH z dnia 29 marca 2012 r. UCHWAŁA Nr XIX/170/2012 RADY MIEJSKIEJ w KOZIENICACH z dnia 29 marca 2012 r. w sprawie zasad udzielania stypendiów o charakterze motywującym ze środków Gminy Kozienice. Na podstawie art. 18 ust. 2 pkt

Bardziej szczegółowo

OPINIA PRAWNA: MOŻLIWOŚĆ ORGANIZOWANIA DODATKOWYCH ZAJĘĆ W PRZEDSZKOLU PUBLICZNYM PRZEZ FIRMY ZEWNĘTRZNE PO 1 WRZEŚNIA 2013 R.

OPINIA PRAWNA: MOŻLIWOŚĆ ORGANIZOWANIA DODATKOWYCH ZAJĘĆ W PRZEDSZKOLU PUBLICZNYM PRZEZ FIRMY ZEWNĘTRZNE PO 1 WRZEŚNIA 2013 R. Poznań, dnia 25 września 2013 r. OPINIA PRAWNA: MOŻLIWOŚĆ ORGANIZOWANIA DODATKOWYCH ZAJĘĆ W PRZEDSZKOLU PUBLICZNYM PRZEZ FIRMY ZEWNĘTRZNE PO 1 WRZEŚNIA 2013 R. 1. Opis zagadnienia Opinia dotyczy stanu

Bardziej szczegółowo

TEST dla stanowisk robotniczych sprawdzający wiedzę z zakresu bhp

TEST dla stanowisk robotniczych sprawdzający wiedzę z zakresu bhp TEST dla stanowisk robotniczych sprawdzający wiedzę z zakresu bhp 1. Informacja o pracownikach wyznaczonych do udzielania pierwszej pomocy oraz o pracownikach wyznaczonych do wykonywania działań w zakresie

Bardziej szczegółowo

Słuchaj, Izraelu! Pan Bóg nasz, Pan JEST JEDEN. (Marek 12,29).

Słuchaj, Izraelu! Pan Bóg nasz, Pan JEST JEDEN. (Marek 12,29). Jedynemu Bogu, Panu i mojemu Zbawicielowi, JEZUSOWI CHRYSTUSOWI, dziękuję. Słuchaj, Izraelu! Pan Bóg nasz, Pan JEST JEDEN. (Marek 12,29). Nie znam większej radości, niż radość pisania o naszym Bogu, Panu

Bardziej szczegółowo

Projekty uchwał na Zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy zwołane na dzień 10 maja 2016 r.

Projekty uchwał na Zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy zwołane na dzień 10 maja 2016 r. Projekty uchwał na Zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy zwołane na dzień 10 maja 2016 r. Uchwała nr.. Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy OEX Spółka Akcyjna z siedzibą w Poznaniu z dnia

Bardziej szczegółowo

Twój rodzaj CV. Jak wybrać odpowiedni rodzaj CV w zależności od doświadczenia i celu zawodowego?

Twój rodzaj CV. Jak wybrać odpowiedni rodzaj CV w zależności od doświadczenia i celu zawodowego? Twój rodzaj CV Jak wybrać odpowiedni rodzaj CV w zależności od doświadczenia i celu zawodowego? Odpowiedz sobie na pytanie: Na czym polega fenomen dobrego CV jakie informacje powinny być widoczne w dokumencie

Bardziej szczegółowo

PIOTR I KORNELIUSZ. Bóg chce, aby każdy usłyszał Ewangelię I. WSTĘP. Teksty biblijne: Dz. Ap. 10,1-48. Tekst pamięciowy: Ew.

PIOTR I KORNELIUSZ. Bóg chce, aby każdy usłyszał Ewangelię I. WSTĘP. Teksty biblijne: Dz. Ap. 10,1-48. Tekst pamięciowy: Ew. PIOTR I KORNELIUSZ Teksty biblijne: Dz. Ap. 10,1-48 Tekst pamięciowy: Ew. Marka 16,15 Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Bóg chce, aby każdy usłyszał Ewangelię Zastosowanie: *

Bardziej szczegółowo

Zapytanie ofertowe nr 3

Zapytanie ofertowe nr 3 I. ZAMAWIAJĄCY STUDIUM JĘZYKÓW OBCYCH M. WAWRZONEK I SPÓŁKA s.c. ul. Kopernika 2 90-509 Łódź NIP: 727-104-57-16, REGON: 470944478 Zapytanie ofertowe nr 3 II. OPIS PRZEDMIOTU ZAMÓWIENIA Przedmiotem zamówienia

Bardziej szczegółowo

Wójt Gminy Bobrowniki ul. Nieszawska 10 87-617 Bobrowniki WNIOSEK O PRZYZNANIE STYPENDIUM SZKOLNEGO W ROKU SZKOLNYM 2010/2011

Wójt Gminy Bobrowniki ul. Nieszawska 10 87-617 Bobrowniki WNIOSEK O PRZYZNANIE STYPENDIUM SZKOLNEGO W ROKU SZKOLNYM 2010/2011 Nr wniosku.../... Bobrowniki, dnia... Wójt Gminy Bobrowniki ul. Nieszawska 10 87-617 Bobrowniki WNIOSEK O PRZYZNANIE STYPENDIUM SZKOLNEGO W ROKU SZKOLNYM 2010/2011 1. Dane osobowe WNIOSKODAWCY Nazwisko

Bardziej szczegółowo

jest częściowe pokrycie wydatków związanych z wychowaniem dziecka, w tym z opieką nad nim i zaspokojeniem jego potrzeb życiowych.

jest częściowe pokrycie wydatków związanych z wychowaniem dziecka, w tym z opieką nad nim i zaspokojeniem jego potrzeb życiowych. Praktyczny poradnik Celem świadczenia wychowawczego jest częściowe pokrycie wydatków związanych z wychowaniem dziecka, w tym z opieką nad nim i zaspokojeniem jego potrzeb życiowych. W zakładce "wnioski

Bardziej szczegółowo

WZÓR SKARGI EUROPEJSKI TRYBUNAŁ PRAW CZŁOWIEKA. Rada Europy. Strasburg, Francja SKARGA. na podstawie Artykułu 34 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka

WZÓR SKARGI EUROPEJSKI TRYBUNAŁ PRAW CZŁOWIEKA. Rada Europy. Strasburg, Francja SKARGA. na podstawie Artykułu 34 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka WZÓR SKARGI EUROPEJSKI TRYBUNAŁ PRAW CZŁOWIEKA Rada Europy Strasburg, Francja SKARGA na podstawie Artykułu 34 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz Artykułu 45-47 Regulaminu Trybunału 1 Adres pocztowy

Bardziej szczegółowo

Zabezpieczenie społeczne pracownika

Zabezpieczenie społeczne pracownika Zabezpieczenie społeczne pracownika Swoboda przemieszczania się osób w obrębie Unii Europejskiej oraz możliwość podejmowania pracy w różnych państwach Wspólnoty wpłynęły na potrzebę skoordynowania systemów

Bardziej szczegółowo

Omnec Onec Zbiór tekstów - Część III - List od Wenusjan

Omnec Onec Zbiór tekstów - Część III - List od Wenusjan Omnec Onec Zbiór tekstów - Część III - List od Wenusjan Venusian Script Collection of Texts Part III - Copyright 2000 by Omnec Onec Zbiór tekstów Part III - Copyright 2000 by Omnec Onec Kopiowanie i rozpowszechnianie

Bardziej szczegółowo

Waldemar Szuchta Naczelnik Urzędu Skarbowego Wrocław Fabryczna we Wrocławiu

Waldemar Szuchta Naczelnik Urzędu Skarbowego Wrocław Fabryczna we Wrocławiu 1 P/08/139 LWR 41022-1/2008 Pan Wrocław, dnia 5 5 września 2008r. Waldemar Szuchta Naczelnik Urzędu Skarbowego Wrocław Fabryczna we Wrocławiu WYSTĄPIENIE POKONTROLNE Na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy z

Bardziej szczegółowo

KODEKS ETYKI PRACOWNIKÓW POWIATOWEGO CENTRUM POMOCY RODZINIE W LUBLINIE

KODEKS ETYKI PRACOWNIKÓW POWIATOWEGO CENTRUM POMOCY RODZINIE W LUBLINIE Załącznik Nr 1 do Zarządzenia Nr z dnia Dyrektora PCPR w Lublinie KODEKS ETYKI PRACOWNIKÓW POWIATOWEGO CENTRUM POMOCY RODZINIE W LUBLINIE ROZDZIAŁ I Zasady ogólne 1 1. Kodeks wyznacza zasady postępowania

Bardziej szczegółowo

GŁÓWNY URZĄD STATYSTYCZNY Notatka informacyjna Warszawa 5.10.2015 r.

GŁÓWNY URZĄD STATYSTYCZNY Notatka informacyjna Warszawa 5.10.2015 r. GŁÓWNY URZĄD STATYSTYCZNY Notatka informacyjna Warszawa 5.10.2015 r. Informacja o rozmiarach i kierunkach czasowej emigracji z Polski w latach 2004 2014 Wprowadzenie Prezentowane dane dotyczą szacunkowej

Bardziej szczegółowo

art. 488 i n. ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz. U. Nr 16, poz. 93 ze zm.),

art. 488 i n. ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz. U. Nr 16, poz. 93 ze zm.), Istota umów wzajemnych Podstawa prawna: Księga trzecia. Zobowiązania. Dział III Wykonanie i skutki niewykonania zobowiązań z umów wzajemnych. art. 488 i n. ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny

Bardziej szczegółowo

32 ROCZNICA-POROZUMIENIA SIERPNIOWE

32 ROCZNICA-POROZUMIENIA SIERPNIOWE BIULETYN N S Z Z S O L I DA R N O Ś Ć K W B KO N I N Do użytku wewnętrznego Biuletyn Nr 77 SIERPIEŃ 2012 Data wydania 30.08.2012 R. Jeśli chcesz znaleźć źródło, musisz iść do góry, pod prąd. /bł. Jan Paweł

Bardziej szczegółowo

REGULAMIN FINANSOWANIA ZE ŚRODKÓW FUNDUSZU PRACY KOSZTÓW STUDIÓW PODYPLOMOWYCH

REGULAMIN FINANSOWANIA ZE ŚRODKÓW FUNDUSZU PRACY KOSZTÓW STUDIÓW PODYPLOMOWYCH REGULAMIN FINANSOWANIA ZE ŚRODKÓW FUNDUSZU PRACY KOSZTÓW STUDIÓW PODYPLOMOWYCH ROZDZIAŁ I POSTANOWIENIA OGÓLNE 1 Na podstawie art. 42 a ustawy z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach

Bardziej szczegółowo

Dziennik Ustaw Nr 140 9442 Poz. 1342 POPRAWKI. przyj te w Londynie dnia 16 paêdziernika 1985 r.

Dziennik Ustaw Nr 140 9442 Poz. 1342 POPRAWKI. przyj te w Londynie dnia 16 paêdziernika 1985 r. Dziennik Ustaw Nr 140 9442 Poz. 1342 1342 POPRAWKI przyj te w Londynie dnia 16 paêdziernika 1985 r. do Konwencji o utworzeniu Mi dzynarodowej Organizacji Morskiej àcznoêci Satelitarnej (INMARSAT) oraz

Bardziej szczegółowo

Koncepcja pracy Szkoły Podstawowej nr 19 w Sosnowcu opracowana na lata 2013-2016

Koncepcja pracy Szkoły Podstawowej nr 19 w Sosnowcu opracowana na lata 2013-2016 Koncepcja pracy Szkoły Podstawowej nr 19 w Sosnowcu opracowana na lata 2013-2016 Mów dziecku, że jest mądre, że umie, że potrafi... W szkole nie tylko wiedza ma być nowoczesna, ale również jej nauczanie

Bardziej szczegółowo

Proces wprowadzania nowo zatrudnionych pracowników

Proces wprowadzania nowo zatrudnionych pracowników Proces wprowadzania nowo zatrudnionych pracowników poradnik dla bezpoêredniego prze o onego wprowadzanego pracownika WZMOCNIENIE ZDOLNOÂCI ADMINISTRACYJNYCH PROJEKT BLIèNIACZY PHARE PL03/IB/OT/06 Proces

Bardziej szczegółowo

Załącznik do zarządzenia Rektora Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego Nr 8/2013 z 4 marca 2013 r.

Załącznik do zarządzenia Rektora Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego Nr 8/2013 z 4 marca 2013 r. Załącznik do zarządzenia Rektora Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego Nr 8/2013 z 4 marca 2013 r. Zasady i tryb przyznawania oraz wypłacania stypendiów za wyniki w nauce ze Studenckiego

Bardziej szczegółowo

Stanowisko Rzecznika Finansowego i Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie interpretacji art. 49 ustawy o kredycie konsumenckim

Stanowisko Rzecznika Finansowego i Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie interpretacji art. 49 ustawy o kredycie konsumenckim Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Warszawa, 16 maja 2016 r. Stanowisko Rzecznika Finansowego i Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie interpretacji art. 49 ustawy o kredycie

Bardziej szczegółowo

PARLAMENT EUROPEJSKI

PARLAMENT EUROPEJSKI PARLAMENT EUROPEJSKI 2004 Komisja Prawna 2009 KOMUNIKAT DLA POSŁÓW NR 29/2004 Dotyczy: petycji przekazanych do wiadomości Komisji Niniejszym przekazujemy streszczenie dwóch petycji (nr 434/2004 i 437/2004)

Bardziej szczegółowo

Instrukcja sporządzania skonsolidowanego bilansu Miasta Konina

Instrukcja sporządzania skonsolidowanego bilansu Miasta Konina Załącznik Nr 1 Do zarządzenia Nr 92/2012 Prezydenta Miasta Konina z dnia 18.10.2012 r. Instrukcja sporządzania skonsolidowanego bilansu Miasta Konina Jednostką dominującą jest Miasto Konin (Gmina Miejska

Bardziej szczegółowo

KRÓLEWSKIE SERCE KOBIETY

KRÓLEWSKIE SERCE KOBIETY KRÓLEWSKIE SERCE KOBIETY PAŁAC DZIAŁYŃSKICH W POZNANIU STARY RYNEK 78/79 23-24 MARCA 2013R. 13-14 KWIETNIA 2013R. PIĘKNO NALEŻY WSPIERAĆ, BO TWORZY JE NIEWIELU A POTRZEBUJE WIELU PIĘKNO BEZ DOBROCI JEST

Bardziej szczegółowo

UMOWA zawarta w dniu.. 2012 r. w Gostyniu. pomiędzy:

UMOWA zawarta w dniu.. 2012 r. w Gostyniu. pomiędzy: Załącznik nr 2 do SIWZ UMOWA zawarta w dniu.. 2012 r. w Gostyniu pomiędzy:., z siedzibą w (..- ), przy ul.. reprezentowanym przy zawieraniu umowy przez:. na podstawie pełnomocnictwa Nr z dnia stanowiącego

Bardziej szczegółowo

Warszawa, dnia 23 lipca 2013 r. Poz. 832

Warszawa, dnia 23 lipca 2013 r. Poz. 832 Warszawa, dnia 23 lipca 2013 r. Poz. 832 OBWIESZCZENIE MINISTRA KULTURY I DZIEDZICTWA NARODOWEGO z dnia 2 kwietnia 2013 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu rozporządzenia Ministra Kultury i Dziedzictwa

Bardziej szczegółowo

CONSUMER CONFIDENCE WSKAŹNIK ZADOWOLENIA KONSUMENTÓW W POLSCE Q3 2015

CONSUMER CONFIDENCE WSKAŹNIK ZADOWOLENIA KONSUMENTÓW W POLSCE Q3 2015 CONSUMER CONFIDENCE WSKAŹNIK ZADOWOLENIA KONSUMENTÓW W POLSCE Q3 2015 Najwyższy wzrost od Q2 2005 Poziom zadowolenia polskich konsumentów w Q3 15 wyniósł 80 punktów, tym samym wzrósł o 10 punktów względem

Bardziej szczegółowo

Powiatowy Urząd Pracy w Rawie Mazowieckiej

Powiatowy Urząd Pracy w Rawie Mazowieckiej ...... pieczęć firmowa wnioskodawcy (miejscowość i data) Powiatowy Urząd Pracy w Rawie Mazowieckiej WNIOSEK PRACODAWCY O PRZYZNANIE ŚRODKÓW Z KRAJOWEGO FUNDUSZU SZKOLENIOWEGO NA KSZTAŁCENIE USTAWICZNE

Bardziej szczegółowo

PLAN PRACY KÓŁKA DYSKUSYJNO- LITERACKIEGO

PLAN PRACY KÓŁKA DYSKUSYJNO- LITERACKIEGO PLAN PRACY KÓŁKA DYSKUSYJNO- LITERACKIEGO Na rok 2010 PLAN PRACY KÓŁKA DYSKUSYJNO-LITERACKIEGO Na rok 2010 Prowadzący: Anna Madej-Henclik Anna Kroplewska Karolina Święcichowska Hanna Bulas-Januszewska

Bardziej szczegółowo

DLACZEGO WARTO G OSOWAÆ NA PSL?

DLACZEGO WARTO G OSOWAÆ NA PSL? DLACZEGO WARTO G OSOWAÆ NA PSL? 1. Bo jest Stronnictwem politycznym, którego g³ówne idee programowe siêgaj¹ bogatej, nieprzerwanej tradycji ruchu ludowego. Ma za sob¹ najd³u sz¹ spoœród wszystkich polskich

Bardziej szczegółowo

Program wychowania do Ŝycia w rodzinie do klas V VI

Program wychowania do Ŝycia w rodzinie do klas V VI Program wychowania do Ŝycia w rodzinie do klas V VI I Wstęp Celem programu pt. Wychowanie do Ŝycia w rodzinie jest przedstawienie całościowego spojrzenia na seksualność człowieka. Obejmuje ono nie tylko

Bardziej szczegółowo

Narodziny Pana Jezusa

Narodziny Pana Jezusa Biblia dla Dzieci przedstawia Narodziny Pana Jezusa Autor: Edward Hughes Ilustracje: M. Maillot Redakcja: E. Frischbutter; Sarah S. Tłumaczenie: Katarzyna Gablewska Druk i oprawa: Bible for Children www.m1914.org

Bardziej szczegółowo

Regulamin Zarządu Pogórzańskiego Stowarzyszenia Rozwoju

Regulamin Zarządu Pogórzańskiego Stowarzyszenia Rozwoju Regulamin Zarządu Pogórzańskiego Stowarzyszenia Rozwoju Art.1. 1. Zarząd Pogórzańskiego Stowarzyszenia Rozwoju, zwanego dalej Stowarzyszeniem, składa się z Prezesa, dwóch Wiceprezesów, Skarbnika, Sekretarza

Bardziej szczegółowo

KOMISJA WSPÓLNOT EUROPEJSKICH. Wniosek DECYZJA RADY

KOMISJA WSPÓLNOT EUROPEJSKICH. Wniosek DECYZJA RADY KOMISJA WSPÓLNOT EUROPEJSKICH Bruksela, dnia 13.12.2006 KOM(2006) 796 wersja ostateczna Wniosek DECYZJA RADY w sprawie przedłużenia okresu stosowania decyzji 2000/91/WE upoważniającej Królestwo Danii i

Bardziej szczegółowo

Ogólne Warunki Ubezpieczenia PTU ASSISTANCE I.

Ogólne Warunki Ubezpieczenia PTU ASSISTANCE I. Ogólne Warunki Ubezpieczenia PTU ASSISTANCE I 1. 2. 3. 1. 1 Niniejsze Ogólne Warunki Ubezpieczenia PTU ASSISTANCE I, zwane dalej OWU, stosuje siê w umowach ubezpieczenia PTU ASSISTANCE I zawieranych przez

Bardziej szczegółowo

KOMISJA WSPÓLNOT EUROPEJSKICH, uwzględniając Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską, ROZDZIAŁ 1

KOMISJA WSPÓLNOT EUROPEJSKICH, uwzględniając Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską, ROZDZIAŁ 1 ROZPORZĄDZENIE KOMISJI (WE) NR 1217/2003 z dnia 4 lipca 2003 r. ustanawiające powszechne specyfikacje dla krajowych programów kontroli jakości w zakresie ochrony lotnictwa cywilnego (Tekst mający znaczenie

Bardziej szczegółowo

POSTANOWIENIA DODATKOWE DO OGÓLNYCH WARUNKÓW GRUPOWEGO UBEZPIECZENIA NA ŻYCIE KREDYTOBIORCÓW Kod warunków: KBGP30 Kod zmiany: DPM0004 Wprowadza się następujące zmiany w ogólnych warunkach grupowego ubezpieczenia

Bardziej szczegółowo

Sprawa numer: BAK.WZP.230.2.2015.34 Warszawa, dnia 27 lipca 2015 r. ZAPROSZENIE DO SKŁADANIA OFERT

Sprawa numer: BAK.WZP.230.2.2015.34 Warszawa, dnia 27 lipca 2015 r. ZAPROSZENIE DO SKŁADANIA OFERT Sprawa numer: BAK.WZP.230.2.2015.34 Warszawa, dnia 27 lipca 2015 r. ZAPROSZENIE DO SKŁADANIA OFERT 1. Zamawiający: Skarb Państwa - Urząd Komunikacji Elektronicznej ul. Kasprzaka 18/20 01-211 Warszawa 2.

Bardziej szczegółowo

ROK SZKOLNY 2015/2016

ROK SZKOLNY 2015/2016 ROK SZKOLNY 2015/2016 Szkolne Koło Caritas w roku szkolnym 2015/2016 liczy 28 wolontariuszy, którzy z wielkim zaangażowaniem i oddaniem włączają się w prace naszego Koła. 18 września 2015 r. ognisko SKC

Bardziej szczegółowo

ZAPYTANIE OFERTOWE NR 23/2014

ZAPYTANIE OFERTOWE NR 23/2014 PCPR-PR-23-2014 Tarnów, dnia 01.09.2014r. ZAPYTANIE OFERTOWE NR 23/2014 Przeprowadzenie kursu obsługi kasy fiskalnej dla 4 osób, uczestników projektu Twój los w twoich rękach współfinansowanego przez Unię

Bardziej szczegółowo

UCHWAŁA nr XLVI/262/14 RADY MIEJSKIEJ GMINY LUBOMIERZ z dnia 25 czerwca 2014 roku

UCHWAŁA nr XLVI/262/14 RADY MIEJSKIEJ GMINY LUBOMIERZ z dnia 25 czerwca 2014 roku UCHWAŁA nr XLVI/262/14 RADY MIEJSKIEJ GMINY LUBOMIERZ z dnia 25 czerwca 2014 roku w sprawie ulg w podatku od nieruchomości dla przedsiębiorców na terenie Gminy Lubomierz Na podstawie art. 18 ust. 2 pkt

Bardziej szczegółowo

Regulamin Obrad Walnego Zebrania Członków Stowarzyszenia Lokalna Grupa Działania Ziemia Bielska

Regulamin Obrad Walnego Zebrania Członków Stowarzyszenia Lokalna Grupa Działania Ziemia Bielska Załącznik nr 1 do Lokalnej Strategii Rozwoju na lata 2008-2015 Regulamin Obrad Walnego Zebrania Członków Stowarzyszenia Lokalna Grupa Działania Ziemia Bielska Przepisy ogólne 1 1. Walne Zebranie Członków

Bardziej szczegółowo

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ PRACA ZAROBKOWA EMERYTÓW I RENCISTÓW A PROBLEM BEZROBOCIA BS/80/2002 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, MAJ 2002

CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ PRACA ZAROBKOWA EMERYTÓW I RENCISTÓW A PROBLEM BEZROBOCIA BS/80/2002 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, MAJ 2002 CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-46 - 92, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl

Bardziej szczegółowo

FORMULARZ ZGŁOSZENIA DZIECKA DO PRZEDSZKOLA

FORMULARZ ZGŁOSZENIA DZIECKA DO PRZEDSZKOLA Nr zgłoszenia (ID) Wypełnia jednostka Data założenia Godzina FORMULARZ ZGŁOSZENIA DZIECKA DO PRZEDSZKOLA Na rok szkolny 2012/2013 (dotyczy dzieci urodzonych w roku 2006,2007,2008,2009, które w bieżącym

Bardziej szczegółowo

Regulamin Konkursu Start up Award 9. Forum Inwestycyjne 20-21 czerwca 2016 r. Tarnów. Organizatorzy Konkursu

Regulamin Konkursu Start up Award 9. Forum Inwestycyjne 20-21 czerwca 2016 r. Tarnów. Organizatorzy Konkursu Regulamin Konkursu Start up Award 9. Forum Inwestycyjne 20-21 czerwca 2016 r. Tarnów 1 Organizatorzy Konkursu 1. Organizatorem Konkursu Start up Award (Konkurs) jest Fundacja Instytut Studiów Wschodnich

Bardziej szczegółowo

Polska-Warszawa: Usługi w zakresie napraw i konserwacji taboru kolejowego 2015/S 061-107085

Polska-Warszawa: Usługi w zakresie napraw i konserwacji taboru kolejowego 2015/S 061-107085 1/6 Niniejsze ogłoszenie w witrynie TED: http://ted.europa.eu/udl?uri=ted:notice:107085-2015:text:pl:html Polska-Warszawa: Usługi w zakresie napraw i konserwacji taboru kolejowego 2015/S 061-107085 Przewozy

Bardziej szczegółowo

13. Subsydiowanie zatrudnienia jako alternatywy wobec zwolnień grupowych.

13. Subsydiowanie zatrudnienia jako alternatywy wobec zwolnień grupowych. 13. Subsydiowanie zatrudnienia jako alternatywy wobec zwolnień grupowych. Przyjęte w ustawie o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców rozwiązania uwzględniły fakt, że

Bardziej szczegółowo

Zarządzenie Nr 4851/2014 Prezydenta Miasta Radomia z dnia 18 marca 2014 r.

Zarządzenie Nr 4851/2014 Prezydenta Miasta Radomia z dnia 18 marca 2014 r. Zarządzenie Nr 4851/2014 Prezydenta Miasta Radomia z dnia 18 marca 2014 r. w sprawie: przyjęcia Regulaminu przyznawania, wydawania i użytkowania Karty Rodzina Plus. Na podstawie art. 7 ust. 1 pkt 6a i

Bardziej szczegółowo

Grant Blokowy Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy Fundusz dla Organizacji Pozarządowych

Grant Blokowy Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy Fundusz dla Organizacji Pozarządowych Grant Blokowy Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy Fundusz dla Organizacji Pozarządowych ECORYS Polska Sp. z o.o. Poznań, 16 listopada 2012 PROJEKT WSPÓŁFINANSOWANY PRZEZ SZWAJCARIĘ W RAMACH SZWAJCARSKIEGO

Bardziej szczegółowo

- o zmianie o Krajowym Rejestrze Sądowym

- o zmianie o Krajowym Rejestrze Sądowym Warszawa, dnia 28 sierpnia, 2012 rok Grupa Posłów na Sejm RP Klubu Poselskiego Ruch Palikota Szanowna Pani Ewa Kopacz Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Na podstawie art. 118 ust. 1 Konstytucji

Bardziej szczegółowo

W N I O S E K o przyznanie pomocy materialnej o charakterze socjalnym: stypendium szkolne

W N I O S E K o przyznanie pomocy materialnej o charakterze socjalnym: stypendium szkolne Radomsko, dnia... W N I O S E K o przyznanie pomocy materialnej o charakterze socjalnym: stypendium szkolne 1. Dane rodzica(ów), opiekuna prawnego, ucznia (uczniów) ubiegającego(ych) się o przyznanie stypendium

Bardziej szczegółowo

Zapytanie ofertowe dotyczące wyboru wykonawcy (biegłego rewidenta) usługi polegającej na przeprowadzeniu kompleksowego badania sprawozdań finansowych

Zapytanie ofertowe dotyczące wyboru wykonawcy (biegłego rewidenta) usługi polegającej na przeprowadzeniu kompleksowego badania sprawozdań finansowych Zapytanie ofertowe dotyczące wyboru wykonawcy (biegłego rewidenta) usługi polegającej na przeprowadzeniu kompleksowego badania sprawozdań finansowych Data publikacji 2016-04-29 Rodzaj zamówienia Tryb zamówienia

Bardziej szczegółowo

Opinie mieszkańców Lubelszczyzny o zmianach klimatu i gazie łupkowym. Raport z badania opinii publicznej

Opinie mieszkańców Lubelszczyzny o zmianach klimatu i gazie łupkowym. Raport z badania opinii publicznej Opinie mieszkańców o zmianach klimatu i gazie łupkowym Raport z badania opinii publicznej Lena Kolarska-Bobińska, członek Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii w Parlamencie Europejskim, Platforma

Bardziej szczegółowo

TEST NR 5 OŚWIECENIE

TEST NR 5 OŚWIECENIE TEST NR 5 OŚWIECENIE Tekst nr 1 Eugenie Delacroix [ ] wiodąca lud na barykady Muzeum Luwr Zadanie nr 1(0-1) Jaką ideę symbolizuje kobieta na pierwszym planie obrazu: a) wolność b) liberalizm c) tyranię

Bardziej szczegółowo