SALONIK LITERACKI NA ŚWIEBODZKIM

Wielkość: px
Rozpocząć pokaz od strony:

Download "SALONIK LITERACKI NA ŚWIEBODZKIM"

Transkrypt

1 SALONIK LITERACKI NA ŚWIEBODZKIM Zeszyt nr 38 8 czerwca 2013 r.

2

3 WYNIKI KONKURSU LITERACKIEGO NAPISANE W POCIĄGU Prace konkursowe oceniało Jury w składzie: ANNA SZANIN - przewodnicząca, IZABELA SOSNOWSKA, MAGDALENA STAWIARZ Jury wysoko ocenia prace wszystkich uczestników konkursu, znajdując w nich i kunszt artystyczny, i dojrzałą narrację, refleksję i głęboką treść, wyczucie piękna, wrażliwość, nutę nostalgii, przemawiającą do wyobraźni fabułę, ale też odrobinę humoru i lekkość w posługiwaniu się słowem. Stojąc przed bardzo trudnym zadaniem, bo przecież nie można było wyróżnić wszystkich uczestników Jury postanowiło, że: Nagrodę główną LITERACKA LOKOMOTYWA otrzymuje: Anna Kleczewską ( Pociąg trzecia piętnaście ). W kategorii: POEZJA przyznaje: I miejsce: Adzie Jarosz ( Stacyjki ) II miejsce: Annie Piliszewskiej ( Opowieść starca ) III miejsce: Ewie Nabiałczyk ( Podróżowanie ) Wyróżnienie Anecie Stankiewicz ( Potworny podróżny ) Grażynie Fotek ( Tryptyk podróży koleją ) W kategorii: PROZA przyznaje: I miejsce: Ewie Kacperkowicz ( Świat w obrazkach ).

4 II miejsce: Andrzejowi Chodackiemu ( Anioł ). Mateuszowi Kale ( Ja do Davos ). III miejsce: Anecie Gizińskiej - Hwozdyk ( Jajko ). Janowi Izydorowi Korzeniowskiemu ( Zimowy klekot pociągu ). Wyróżnienie Małgorzacie Włodarek - Piętce ( Ja w podróży - przedziałowy Armagedon). Członkinie Jury gratulując wyróżnionym, życzą wszystkim uczestniczkom i uczestnikom konkursu Napisane w pociągu satysfakcji i sukcesów na niwie literackiej (-) Anna Szanin (-) Izabela Sosnowska (-) Magdalena Stawiarz I trochę statystyki! W konkursie wzięły udział 33 osoby; pań było 25, a panów tylko uczestników przysłało na konkurs prozę, a 16 osób wypowiedziało się wierszem. A skąd do nas trafiły utwory konkursowe? 10 prac nadeszło z województwa dolnośląskiego, 5 ze śląskiego, 4 z wielkopolskiego, 3 z zachodniopomorskiego, po 2 z podlaskiego i warmińsko - mazurskiego i po 1 z kujawsko - pomorskiego, lubelskiego, lubuskiego, małopolskiego, opolskiego, podkarpackiego. (1 praca w zapasie)

5 MIROSŁAWA BACZYŃSKA Urodziłam się 20 listopada 1959 r. Mieszkam w Łodzi. Jestem osobą bardzo miłą, wrażliwą oraz życzliwą; spełnioną mamą,babcią i żoną. Uwielbiam malować pejzaże. Piszę też wiersze, w których opisuję otaczającą mnie przyrodę i życie przypadkowo poznanych ludzi. Również historie z mojego własnego życia przelewam na papier, czego odbiciem jest zamieszczony poniżej wiersz. Jest mi niezmiernie miło, iż moją twórczością mogę podzielić się z Państwem. Napisane w pociągu Ach mój Mężu ukochany jeszcze dobrze niepoznany, a już życie Twoje waży los szpitalny i lekarzy. Wczoraj była w Tobie siła; dom zbuduję moja Miła. Córki nasze ukochane będą dobrze wychowane. Nasza miłość jest jak zorza. Nic stać złego się nie może. Takie słowa mnie cieszyły. Dały radość. Dały siły. Dziś pociągiem do Poznania do miłości, do kochania. Chodź w szpitalnym leżysz łożu nic się złego stać nie może. I w pociągu tu w przedziale opisałam swoje żale. Zawiadowca zapowiada Poznań Główny - czas wysiadać. MARIANNA DANILCZUK Absolwentka wydziału filologii polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. Pedagog, nauczycielka, społeczniczka. Wierzy w oddziaływanie słowa pisanego, poezji, literatury, muzyki i wszelkich sztuk pięknych na nas i nasze życie. Mówi: piękno powinno emanować z nas i naszych czynów Napisane w pociągu Siedzę nawet przy oknie. Dzień jest pogodny. Od czasu do czasu coś targa wagonem. Wiem już, ze to koła wagonu zmieniają tor i z wysiłkiem przesuwają się na przynależny do tej trasy. Gdy znów są na swoim miejscu, pociąg sunie spokojnie, majestatycznie.

6 Jadę już może z pół godziny. Krajobrazy tak znane mi kiedyś i bliskie sercu przesuwają się i zmieniają. Czuję nagły przypływ wspomnień i nostalgii. Tak to było dawno! Też majowy poranek, ale 1945 roku. Na stacji Łochów stał skład towarowego pociągu. Tato ustawił mi stopy na przylegającej do wagonu deseczce - na tak zwanym broku, na zakończeniu paki wagonu, pod bocznym uchwytem przymocowanym do pionu. Ojciec mój, kolejarz wraz ze swoim kolegą panem Doboszem, którego córka Irena Dobosz razem ze mną jechała, upominali nas, abyśmy mocno trzymały się poręczy i nie suwały stopami po mikro deseczce. - Godzinkę drogi wytrzymacie! Wołomin niedaleko. Gdy pociąg tam zatrzyma się na chwilkę, ostrożnie wyskoczcie na peron. Trzymałam się kurczowo poręczy i chociaż wagon kołysał się na wszystkie strony, nie bałam się. Tuliłam się do poręczy i zimne żelazo rozgrzewałam dłońmi i policzkami. Tak, jak poradził nam tato, w Wołominie zeskoczyłyśmy na peron. Jeszcze chwilę wpatrywałyśmy się w niknące w dali światła pociągu. Naszego pociągu do spełnienia marzeń i ruszyłyśmy osiem kilometrów piechotą do Radzymina. Było tam znane w okolicy Seminarium Nauczycielskie - szkoła kształcąca przyszłych nauczycieli, której po wojnie zmieniono nazwę na Państwowe Liceum Pedagogiczne. To placówka z oświeceniowymi tradycjami, wybudowana i działająca pod pieczą i z inicjatywy Komisji Edukacji Narodowej. Marzyłam, żeby być nauczycielką i żeby mnie do niej przyjęto. Świadectwa szkolne, opinie o moralności i inne dokumenty trzymałam przy sobie, na sercu. Zastanawiałam się, pełna leków i obaw, co załatwię, czy mnie jeszcze przyjmą. Co to będzie? Mam już przecież 19 lat, Irena zaś tylko 16. Wierzyłam w zapewnienia mojej przyjaciółki Henryki Księżak, która w tym seminarium uczyła się przez rok, do 1939, do wybuchu wojny. W czasie okupacji szkołę zamknięto. Mówiła mi : - Ksiądz na mszy w Budziskach, na kazaniu zachęcał młodych do zgłaszania się w Radzyminie do szkoły kształcącej przyszłych nauczycieli. Pamiętasz? Marzyłaś, żeby uczyć dzieci, żeby być nauczycielką. Teraz masz szansę. Mazowsze! Złote piaski sypiące się po stopach obutych w drewniaki, sosny i wysokopienne lasy, pola poprzecinane wijącymi się rzeczkami i strugami. Prawie takie same są dzisiaj. Znów czuję tamto podniecenie, ból rąk i palców od trzymanej kurczowo poręczy i widzę migające podkłady torów, i śpiewną muzykę kół : tototak, tototak. Przeglądam moje notatki, zamykam oczy i znów odbywam swoja podróż do spełnienia marzeń z Łochowa do Radzymina przez Wołomin. Wspominam młodości chwile GRAŻYNA ELŻBIETA FOTEK Wyróżnienie w kategorii POEZJA Urodziłam się na Ziemi Mazowieckiej. Utożsamiam się z Płońskiem, Rumią i Szczecinkiem, chociaż mieszkam we Wrocławiu. Jestem emerytką. Miłośniczką poezji. Zainspirowana przez poetów z Klubu Poetyckiego OPAL ze Szczecinka pierwszy swój wiersz napisałam w pociągu na trasie Szczecinek - Gdynia w lutym 2011 r. Zafascynowana atmosferą panującą w Klubie, skorzystałam z zaproszenia i miesiąc później dołączyłam do społeczności klubowej. W wierszach wracam w rodzinne strony, do krainy dzieciństwa. Postanowiłam przejść śladami swojego życia, zapisując przeszłość w wierszach, które traktuje jak pomniki. Debiut prasowy miał miejsce na łamach szczecineckiego tygodnika Temat we wrześniu 2011 r. Pierwsze wyróżnienie otrzymałam w 2012 r. w Żninie na Siódmym Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim

7 zorganizowanym przez TRÓJKĘ i STOWARZYSZENIE MY RUCH SPOŁECZNY. Zdobyłam II miejsce za wiersz pt. Kasztan w XXI Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim, zorganizowanym przez Miejską Bibliotekę Publiczną i Miejski Ośrodek Kultury w Rabce - Zdroju w lutym 2013 r. Nagrodzony wiersz ukazał się na łamach tygodnika OBSERWATOR LOKALNY. Tygodnik ANGORA wyróżnił drukiem wiersz Oczekiwanie. W najnowszym ALMANACHU wydanym przez Samorządową Agencję Promocji i Kultury w Szczecinku pt. Bajki leśnej polany wydrukowano mój wiersz pt. W ciemnym lesie. Wydaję tomik wierszy pt: ROZPLĄTANIE (mam już szczotkę, książka w druku ). POEZJA jest moją przyjaciółką i przygodą w jesieni życia. TRYPTYK PODRÓŻY KOLEJĄ Widok z okna pociągu na peronie starego dworca ławki wyszczerbione betonowe korytka na kwiaty w jednym rozgościły się trzy wycieńczone sosny nieopodal peronu nasyp z zamkniętym torem strudzone rdzawe szyny zakończone drewnianym koziołkiem natura w podzięce rozesłała dywan z żółtego rozchodnika wkomponowała pędy krwawnika zakończone koszyczkami jeszcze nie ujawniły koloru za nasypem majowe pola ułożone w szachownicę wykłoszonego zboża i złocistego rzepaku zza chmury wygląda słońce podgląda pszczoły w ulach pod lasem przywołując słodkie wspomnienia soczysty plaster miodu z pasieki dziadka pociąg ruszył odsłonił nowe widoki za oknem Dworzec we Wrocławiu metalowy parawan ukrywa piękno starego dworca pną się w chmury odrestaurowane wieże obserwują mrowisko na betonowej płycie zabiegane mrówki ciągną walizki nasłuchują głosu megafonu uwaga uwaga przy peronie czwartym na tor szósty wjedzie pociąg z Katowic do Ustki mają szczęście podążyły we właściwym kierunku pojadą pociągiem

8 Konsternacje podróżne oczekiwanie na peronie przerwał wjeżdżający pociąg Katowice - Gdynia Główna z plecakiem i bagażem pełnym marzeń wsiadłam wyobraźnia maluje obrazy Gdynia a na peronie wnuczęta biegnące naprzeciw uśmiecham się pociąg zatrzymał się nie Gdynia to dopiero Koszalin wśród podróżnych konsternacja postój się przedłuża starszy pan powtarza czemu ten pociąg jeszcze nie jedzie atmosfera gęstnieje przed oczyma wypadek w szczekocinach oni także wsiadając zabrali bagaże pełne marzeń wystarczyła chwila czyjeś nieuwagi marzenia uleciały pozostały stłamszone bagaże zadumanie przerwał głos z megafonu opóźniony pociąg z Katowic do Gdyni odjeżdża ulga dojechałam do celu bogatsza o kolejne doświadczenie cieszę się życiem tak wielu odchodzi pozostawiając bagaże ANETA GIZIŃSKA HWOZDYK III miejsce w kategorii PROZA Magister filologii polskiej, magister filologii rosyjskiej. Nauczycielka języka polskiego i języka rosyjskiego w gorzowskim II Liceum Ogólnokształcącym. Od wielu lat prowadzi również zajęcia teatralne z młodzieżą. Mówi o sobie: Wolnych chwil mam niewiele, ale gdy się pojawią, przeznaczam je na swoją jeszcze jedną pasję, czyli... tworzenie. Piszę przede wszystkim... dla siebie, dla moich bliskich oraz... dla moich uczniów (głównie scenariusze). Niekiedy wysyłam swoje prace na konkursy literackie, choć teraz raczej namawiam uczniów, aby tworzyli... Dw lata temu wydała swoją pierwszą książkę. Osiągnięcia literackie to: 1994 r. - nagroda w konkursie literackim Gazety Lubuskiej : Rodzinny portret (nie)świąteczny 1996 r. - wyróżnienie I stopnia w konkursie na pamiętniki i wspomnienia o powojennej historii Gorzowa 2000 r. - II miejsce w wojewódzkim konkursie na poezję i prozę z okazji wydania 15-tysięcznego numeru

9 Gazety Lubuskiej 2001 r. - II miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Literacko - Plastyczno - Fotograficznym dla Nauczycieli Natura moich okolic (kategoria: proza) 2002 r. - równorzędna nagroda główna w Ogólnopolskim Konkursie Literacko - Plastyczno Fotograficznym dla Nauczycieli Natura moich okolic (kategoria: proza) 2003 r. - laureatka wojewódzkiego konkursu literackiego: Nie palisz? Napisz! 2003 r. - I miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Literacko - Plastyczno - Fotograficznym dla Nauczycieli Natura moich okolic (kategoria: proza) 2004 r. - II miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Literackim Małe ojczyzny, organizowanym przez bibliotekę im. Eugeniusza Paukszty w Kargowej (kategoria: proza) 2004r. - I miejsce w pierwszym nauczycielskim konkursie literackim O Złote Pióro Gąsiora (kategoria: proza) 2004 r. - wyróżnienie w Ogólnopolskim Konkursie Literackim Las - moja miłość (Białowieża) 2005 r., 2007 r., 2008 r. - I miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Literacko - Plastyczno - Fotograficznym dla Nauczycieli Natura moich okolic (kategoria: proza) 2005 r. - wyróżnienie w Ogólnopolskim Konkursie Literackim Gdy myślę Ojczyzna... (Warszawa) 2005 r. - wyróżnienie w Ogólnopolskim Konkursie Literackim Małe ojczyzny, organizowanym przez bibliotekę im. Eugeniusza Paukszty w Kargowej (kategoria: proza). Opowiadanie przetłumaczono na język niemiecki r. - III miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Literackim Las - moja miłość (Białowieża) 2007 r. - I miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Literackim Zabrzańska Jesień Literacka 2007 r. - I miejsce w ogólnopolskim konkursie literackim Głosu Nauczycielskiego - Pamiętnik nauczycielki (Warszawa) 2008 r. - wyróżnienie w Ogólnopolskim Konkursie Literackim Las - moja miłość (Białowieża) 2009 r. - laureatka konkursu literackiego Jak otrzymałem pomoc od drugiego człowieka? (Gorzów Wlkp.) 2009 r. - laureatka Międzynarodowego Konkursu Literackiego Przygoda przychodzi sama. Świat bez wojny i przemocy (Krzeszyce) 2009 r. - III miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Literackim Istota Człowieka (Koszalin) 2009 r. - II miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Literackim Ikarowe Strofy (Warszawa) 2009 r. - wyróżnienie w kategorii poezja w III Ogólnopolskim Konkursie Literackim o Laur Dziewina (Żary) 2010 r. - II miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Literacko - Plastyczno - Fotograficznym dla Nauczycieli Natura moich okolic (kategoria: proza) 2010 r. - laureatka konkursu literackiego Tam, gdzie śpią dobre anioły (Sulęcin) 2010 r. - laureatka Międzynarodowego Konkursu Literackiego Przygoda przychodzi sama. Świat bez wojny i przemocy (Krzeszyce - Sulęcin) 2010 r. - wyróżnienie w kategorii proza w IV Ogólnopolskim Konkursie Literackim o Laur Dziewina (Żary) 2011 r. - wyróżnienie w kategorii poezja w IV Ogólnopolskim Konkursie Literackim o Laur Dziewina (Żary) 2011 r. - laureatka Międzynarodowego Konkursu Literackiego Przygoda przychodzi sama. Świat bez wojny i przemocy (Krzeszyce - Sulęcin) 2011 r. - wydanie książki Biedroneczko, leć do nieba (WOM Gorzów, 2010 r.) Jajko Nasz przedział stał się przekrojem całego społeczeństwa. Kiedy wsiada się do pociągu, zawsze człowiek zastanawia się, kim będą współtowarzysze podróży. Raczej nie myśli się o nich pozytywnie. Człowiek chciałby mieć cały przedział dla siebie - jakoby taka mała prywatność podczas jazdy z tysiącem osób. Nagle przestrzeń zostawia się gdzieś daleko, a światem staje się ten przedział i ta prywatność wykupionego miejsca - na określoną trasę, w dany dzień. To swoisty rodzaj predestynacji - że wszyscy spotkali się w tym pociągu, o tej godzinie. Mikroświat, w którym należy znaleźć swoje miejsce. Nikt nie miał towarzysza podróży. Przedział skupiał różnych ludzi, o różnym wyglądzie, w różnym wieku. Ktoś czytał gazetę, ktoś czytał książkę, Ktoś uparcie wpatrywał się w ekran telefonu komórkowego.

10 Ktoś inny rozłożył na kolanach laptop i próbował w nim odnaleźć swój świat. Jeden starszy pan wpatrywał się w okno, bez słowa, jak gdyby przestrzeń przedziału nie bardzo go interesowała. Młoda dziewczyna wyciągnęła daleko swoje długie nogi w obcisłych dżinsach i podrygiwała lekko, wsłuchana w rytm muzyki - zamkniętej w słuchawkach przed naszym światem. Ktoś sięgnął po kanapkę. Ktoś uśmiechnął się do swoich myśli. Nagle starszy pan spojrzał na zegarek, powiódł wzrokiem po siedzących w przedziale. Podniósł się i zdjął z półki swoją niedużą torbę. Wyciągnął zawiniątko z jedzeniem. Najpierw rozłożył na kolanach serwetkę. Następnie, z folii aluminiowej wydobył kawałek suchego chleba. Później, gdzieś z małego woreczka wypakował sól. A wreszcie, na koniec tego swoistego rytuału, z dna torby wyjął jajko. Beżowa skorupka zalśniła w jego zniszczonej dłoni. Trzymał to jajko przez moment w ręku jak gdyby coś najcenniejszego, najbardziej kruchego pod słońcem. Zanim rozbił skorupkę, jakoby lekko się zawahał. Podniósł do policzka w czułym geście, niby sprawdzając ciepło, a tak naprawdę przytulając jak coś, za co czuje się odpowiedzialny. Człowiek z laptopem skrzywił się i wyszedł na korytarz. I po raz pierwszy od naszych dwóch godzin podróży rozległ się w tym przedziale głos Jak gdyby jakiś intruz wleciał przez uchylone okno. Głos najpierw brzmiał nienaturalnie, ale później oswoiliśmy się z nim był zwykły, ludzki, spokojny, stonowany. Nie pasował do tego człowieka ze spracowanymi dłońmi, które nadal, nie rozbijając wciąż skorupki, trzymały jajko w czułym geście. Z tego mówienia, z tych słów powstawała historia. Historia, którą ułożyłem w całość Przez trzydzieści lat jeździłem do pracy pociągiem. To nie była długa trasa, ale nie mogłem przemierzać jej w żaden inny sposób. A później, gdy nastała era samochodów, ja już byłem przyzwyczajony do pociągów i nie wyobrażałem sobie podróżowania w inny sposób. Koledzy jeździli samochodami, a ja nadal pociągiem. Tak bardzo wrosłem w te przedziały, że na swój sposób zacząłem je nawet lubić. Poznawałem ludzi. Niektórzy tak jak ja - jeździli tą trasą codziennie - do pracy i z powrotem. Znałem ich twarze. Z większością zamienialiśmy słowo przed wejściem do pociągu. Z innymi nieustannie prowadziliśmy dyskusje o polityce, o sporcie, o życiu. Z młodszymi, starszymi. Kiedyś ludzie chętnie rozmawiali. No i nie dzwoniły nam te wszystkie telefony komórkowe, więc na czas podróży zawsze byliśmy razem, odcięci od świata zewnętrznego. Kiedyś tkwiliśmy w zaspie z ledwie zipiącą lokomotywą, którą trzeba było odkopywać, aby nas zawiozła do celu. Kiedyś ratowaliśmy życie jakiemuś naiwnemu jelonkowi, który za blisko podszedł do torów i pęd powietrza rzucił go na przydrożne drzewo. Zabraliśmy go do weterynarza, który przywrócił go światu. A gdy jakiś jelonek błąkał się później gdzieś koło torów, byliśmy zawsze przekonani, że to ten nasz wita nas i dziękuje za ocalenie. I razem jedliśmy śniadanie w pociągu. Gdy wstawało się o czwartej, nigdy nie było czasu, aby zjeść. Dlatego pół godziny po rozpoczęciu codziennej podróży, zaczynaliśmy wyciągać nasze wiktuały. Czas zmieniał ich rodzaj i charakter. Bo jedzenie też podlega czasom. Tylko jedno było niezmienne. Moje jajka jedzone w pociągu Inni także jedli jajka, ale tylko te przygotowane dla mnie były zawinięte w mięciutką serwetkę, każde osobno, były jak gdyby wypolerowane, lśniące i takie bardzo, ale to bardzo domowe. Nauczyłem się je jeść również w specyficzny sposób. To był taki mój hołd składany rękom, które je dla mnie przyrządzały. Zawsze świeżutkie, o takiej samej konsystencji. Żółtko niczym wschodzące słońce nigdy nie miały takiej ciemnej otoczki, która towarzyszyła innym, zjadanym żółtkom. Skorupka nie bywała popękana. Zawsze w całości, jak gdyby trudy podróży jej nie dotyczyły. Rozbijałem ją o krawędź stoliczka w przedziale. Rozbijała się na prawie równiutkie kawałeczki, które odrywałem od białej powierzchni i zostawiałem na serwetce. Znałem teorię na temat ich przyrządzania - że są najbardziej pożywne, że dostarczają energii i napełniają życiem, że są łatwe do zjedzenia, że nigdy nie zaszkodzą, a wreszcie - że w pociągu wszyscy jadają jajka. Od zawsze Starszy pan jadł to swoje jajko - w istocie powielając schemat: najpierw wydobywania ze skorupki, następnie posypywania solą, a wreszcie - celebrował każdy kawałek, każdy fragment - jak gdyby czytał wielką księgę życia, ukrytą gdzieś pomiędzy białkiem a żółtkiem. A później dalej opowiadał O tym, że tylko raz jajko wypadło mu z ręki Głos starszego pana zmienił tempo, stał się spokojny, nieco cichszy, bardziej stonowany. Mężczyzna cedził każde słowo, jak gdyby wydobywając z pokładów głęboko ukrytej pamięci. Nerwowo miął serwetkę. Jajko potoczyło się wtedy - o tam - pod śmietnik. Sunęło wolno po podłodze przedziału i nikt nie mógł go zatrzymać. Ożyło. Zatriumfowała nad nim grawitacja, która przyciągnęła jajko do ziemi - to jajko, które wbrew prawom ciążenia unosił przez tyle lat wysoko, ku górze, sakralizując szarą skorupkę i nadając jej

11 głębszy sens. Pod wpływem upadku skorupka pękła, ale nie tak normalnie w dobrze znany i oswojony sposób. Pękła, rozpadła się, przestała istnieć. Wtedy, po śmierci żony przez długi czas nie jadał jajek w drodze do pracy. Nie potrafił. Być może bał się kolejnego upadku i tego, co ze sobą przyniesie Ale teraz znowu wyrusza w każdą podróż z tym symbolem życia. Symbolem trwania. Ożywia czas Pociąg zatrzymał się na małej stacji. Starszy pan wstał, zdjął z półki swój podręczny bagaż. Pogodnie rzucił w przestrzeń przedziału: Do widzenia. Słyszeliśmy, jak otwiera skrzypiące, ciężkie drzwi wagonu. Gdy pociąg ruszał, on jeszcze stał na peronie, lekko zgarbiony, wpatrując się w okna wagonów. W naszym przedziale wszystko wróciło do normalności. Mężczyzna otworzył laptop, dziewczyna odcięła się od świata barierą słuchawek. Młody chłopak wpatrywał się uparcie w ciemny ekran telefonu komórkowego. Na pustym miejscu leżała jedna, mała skorupka. Choć była tylko niewielkim fragmentem, malutką cząstką, ale wszyscy ją widzieliśmy. Raz po raz ktoś nieśmiało zerkał w jej stronę. Podróżni wchodzili i wychodzili. Nikt nie pytał, czy w naszym przedziale jest wolne miejsce. Jak gdyby wszyscy ją widzieli. Malutka skorupka - ten Największy Pasażer - dojechała wraz z nami do kresu podróży. ZDZISŁAWA HAMPEL Urodziła się we Wrocławiu w 1951 roku i choć wychowała się w Warszawie, to zawsze tęskniła za Wrocławiem, do którego wróciła w 1965 roku. Mieszka pod Wrocławiem, ale Wrocław jest najbliższym jej sercu. Absolwentka Wydziału Budownictwa Lądowego Politechniki Wrocławskiej oraz Studiów Podyplomowych w Warszawie (Inżynieria Gazownictwa). Pracowała w biurach projektów, w administracji samorządowej oraz w branży gazownictwa jako specjalista ds. inwestycji. Od 2007 roku na emeryturze realizuje swoje marzenia - życiowe pasje, na które do tej pory nie miała czasu, a i obecnie tego czasu za mało na wszystko - podróżuje, fotografuje, śpiewa w zespole Kantata, zgłębia tajniki rękodzieła wszelkiego rodzaju (maluje, haftuje, decupage, kwiaty z bibuły, biżuteria itp.). Ostatnio fascynuje ją malowanie na jedwabiu. Wiersze pisze od 1968 roku, do niedawna tylko do szuflady, choć dawno temu - w latach osiemdziesiątych kilkanaście jej wierszy było przedstawianych w radiu przez Jerzego Krzysztonia, który prowadził niedzielną audycję radiową Poczta Literacka dla amatorów. Kilka też wierszy było drukowanych w Słowie Polskim i Angorze. Zainspirowana spotkaniem poezji seniorów w 2012 roku odkurzyła swoje wspomnienia - wyciągnęła swoje wiersze z szuflady przedstawiając kilka szerszej publiczności. Po pierwszych kotach za płoty odważyła się pokazać swoje wiersze na światło dzienne w Saloniku Literackim na Świebodzkim we Wrocławiu, bierze udział w konkursach, uczestniczy w warsztatach literackich. Ostatnio dostała propozycje wydania swojego debiutanckiego tomiku poezji. *** przez tyle dni stroiłam się w kwiaty pragnienia na nasze święto nie pozwoliłeś się cieszyć otuliłam się nocą samotności serce przestało bić o świcie uleciało życie chyba nawet nie mam do ciebie żalu że tak pięknie kłamałeś

12 jeszcze czasami ukradkiem nawlekam koraliki marzeń nie założę koralików życia brakuje zapięcia na resztę życia IRENA IDASIAK Urodziłam się w 1957 r. niedaleko Kalisza. Obecnie mieszkam w małym miasteczku, również w Wielkopolsce. Moje życie obfitowało w różne wzloty i upadki. Wydarzyło sie w nim tyle, że można by obdzielić kilka osób. Jak więc zredagować krótką notatkę biograficzną, aby odzwierciedlić swoje wnętrze, bo przecież o to głównie tu chodzi? Co i jak napisać, aby było niedługo, niekrótko, a w sam raz? PRACA, ZAINTERESOWANIA - od ukończenia studiów pedagogicznych związana była z nauczaniem. Obecnie jestem na emeryturze, dawniej kojarzonej przeze mnie z laską, apteką i różańcem. Odkąd odeszłam z pracy, mój pogląd na temat emerytów uległ radykalnej zmianie. Apteka i laska muszą poczekać, bo mam wiele pomysłów na życie i różne zainteresowania, głównie literatura. Bardzo dużo czytam, przede wszystkim dzienniki, pamiętniki, prozę psychologiczną. W wolnych chwilach piszę, lubię to! TWÓRCZOŚĆ - moje pisanie sięga czasów licealnych, trwa do dzisiaj. Są to felietony, opowiadania i wspomnienia. A moje wydawnictwo nazywa się... Do szuflady. Wcześniej nie miałam odwagi dzielić się swoją twórczością z innymi, nie licząc rodziny i przyjaciółki. Tematyka moich dzieł dotyczy tego wszystkiego, co dla człowieka najważniejsze. RODZINA - mąż, też emerytowany nauczyciel; dwoje dorosłych dzieci i wnuki (2 chłopcy). Mieszkają bardzo, bardzo daleko, więc tęsknię za nimi bez przerwy. Czasami tak mocno, że aż boli! MARZENIA - aby dopisywało zdrowie, aby obok był zawsze mąż, z którym można o wszystkim porozmawiać, aby dzieci i wnuki były szczęśliwe, aby wena twórcza mnie nie opuszczała. Nie wspominam o małym domku w lesie, nad jeziorem, bo to już marzenie z górnej półki, ale gdyby... Rodzina jest smutna bez Ciebie Od 30 lat codziennie rano jeżdżę do pracy pociągiem. Moje biuro znajduje się w mieście oddalonym od domu 50 kilometrów. Wsiadam do wagonu, zajmuję miejsce przy oknie i zamykam oczy. Myślę o tym, co było lub co się wydarzy w najbliższym czasie albo przysłuchuję się rozmowom współpasażerów. Wczoraj pojawiła się w przedziale sympatyczna staruszka z równie sympatycznym pieskiem, też staruszkiem. Zwierzak miał kaganiec, chociaż wyglądał na bardzo spokojnego. Takiego, co to nie wadzi nikomu. Jednak przepisy przepisami, trzeba się ich trzymać. A i pan konduktor wyraziłby zapewne dezaprobatę, gdyby psiak był bez kagańca. Przyglądałam się tej sympatycznej parze. Od razu było widać, że to ulubieniec pańci. Wierny przyjaciel, być może jedyny towarzysz na dobre i na złe. Kiedy tak przysłuchiwałam się temu, jak kobieta zwraca się do swojego psiaka, przypomniały mi się wydarzenia sprzed lat, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci. Też miałam kiedyś psa. Już go nie ma. Myślę o nim często, czasami z nim rozmawiam. Tak, mówię do niego w myślach. W szkole uczyli mnie, że jest to mowa pozornie zależna. Jednak moja miłość do psa pozorna nie była, a prawdziwa, szczera i dozgonna. A może napisać do niego list? Przecież nie wiadomo, co się z nim obecnie dzieje. Może patrzy na mnie z góry i słyszy mnie? A może jest kimś albo czymś innym? Podobno jest coś takiego jak reinkarnacja.

13 Mój list mógłby brzmieć tak: Piesku! W latach siedemdziesiątych popularna była piosenka Jacka Lecha Warszawa jest smutna bez Ciebie. Parafrazuję ten tytuł, kiedy myślę o Tobie - rodzina jest smutna bez Ciebie. W domu zrobiło się cicho, jakoś dziwnie. Z każdego kąta bije żałość, jak to określił Jan Kochanowski. Czasami miałam do Ciebie żal o to, że ganiasz po mieszkaniu bez celu, hałasujesz, bałaganisz... Przypominasz sobie, jak często krzyczałam na Ciebie, złościłam się? Dzisiaj mi przykro z tego powodu. Przepraszam. Wierzysz mi? Minęło sporo czasu od momentu, kiedy nas opuściłeś. Pamiętam każdy szczegół. Wszyscy pamiętamy tamten poranek. Była godzina piąta rano. Zbudził nas dziwny hałas. Wstaliśmy, a Ty leżałeś w kuchni, przygniatając swoim ciężkim ciałem drzwi. Nie mogliśmy ich otworzyć. Wpadliśmy w panikę, zaczęliśmy krzyczeć, a potem był tylko płacz. Twoje serce przestało bić. Leżałeś nieruchomo, taki duży, bezbronny. A najgorsze było to, że nikt z rodziny nie potrafił Ci pomóc. Jednak weterynarz powiedział, że nawet profesjonalna reanimacja niewiele by dała. Byłeś z nami prawie dziesięć lat. Traktowaliśmy Cię jak pełnoprawnego członka rodziny. Wszędzie z nami jeździłeś, nigdy Cię nie zostawialiśmy samego w domu. Nie, przepraszam, jeden raz zostawiliśmy Cię u znajomego. A my spędziliśmy święta u babci. Po powrocie byłeś na nas obrażony, czułam to. Przez kilka dni nie patrzyłeś nam w oczy, odwracałeś wzrok. Bardzo często wspominam ten dzień, kiedy pan przywiózł Cię do domu. Początkowo byłam zła; przeciwna temu, abyś z nami zamieszkał. Jednak kiedy biegałeś po pokojach, przyglądałam Ci się spod oka. Udawałam, że się złoszczę. Byłeś taki rozkoszny! Malutki, czarny, taki śliczny, pełen energii. Trudno było się na Ciebie gniewać. Nawet wtedy, gdy nabałaganiłeś, delikatnie mówiąc. Siedzieliśmy na kanapie i zamiast oglądać telewizję, obserwowaliśmy Ciebie. Przyglądaliśmy się z uśmiechem Twoim harcom na dywanie. Ganiałeś za piłką, maskotką. A kiedy nas nie było w domu, niszczyłeś meble, obgryzałeś ściany, targałeś poduszki. Doskonale wiedziałeś, że robisz źle, bo kiedy wracałam z pracy i krzyczałam na Ciebie, nie patrzyłeś mi w oczy, a odwracałeś się. Po kilku tygodniach pobytu z nami zdobyłeś serca wszystkich domowników, moje również. Nie wyobrażaliśmy sobie życia bez Ciebie. Z maleńkiej kuleczki wyrosłeś na olbrzyma. Najpierw biegałeś, podskakiwałeś, a potem zacząłeś kroczyć dostojnie po mieszkaniu, z podniesionym jednym uchem, krótkim ogonem. A w lesie, na polu czy w parku zmieniałeś się nie do poznania. Miałeś tyle energii, ganiałeś jak źrebak! Nie mogliśmy się nadziwić. Mamy Cię na zdjęciach, na filmach, w różnych sytuacjach - w domu, na spacerze, nad morzem, w górach, nad jeziorami. Kiedy Cię wspominamy, a zdarza się to bardzo często, oglądamy te zdjęcia, włączamy stare kasety. Patrzymy na Ciebie ze smutkiem i łza się w oku kręci. Szkoda, Piesku, że nie ma Cię już z nami. Rodzina jest smutna bez Ciebie... Kiedy przestałam myśleć o swoim psie, zauważyłam, że staruszka opuściła przedział. Popatrzyłam na współpasażerów. Jedni spali, inni czytali bądź rozmawiali. Pomyślałam wtedy: Wy nie wiecie, a ja wiem, jak rozmawiać trzeba z psem. I zrobiło mi się jakoś raźniej na sercu, choć za oknem padał deszcz, a w biurze czekała na mnie sterta dokumentów do wypełnienia. ADA JAROSZ I miejsce w kategorii POEZJA Nauczyciel i bibliotekarz, od kilku lat pracuje w jednej ze szkół niedaleko Opola. Z jej inicjatywy powstała w tej placówce śląska izba regionalna. Publikowała w czasopismach o profilu edukacyjnym i w prasie lokalnej. Członkini KM Związku Literatów Polskich w Krakowie. Jej utwory znaleźć można między innymi w kilku almanachach poetyckich (m.in. w Karnawale Bronowickim,Krakowskiej Nocy Poetów,Pożegnaniu Lata Pisarzy i Artystów). Jeden z jej tekstów został wykorzystany w spektaklu Audiotele i zaprezentowany podczas XVI Targów Książki w Krakowie. Przez wiele lat wyczynowo uprawiała hokej na trawie (wielokrotna medalistka Mistrzostw Polski).

14 Stacyjki Najpiękniejsze są stacyjki zapomniane z szarymi liszajami na twarzach elewacji zgarbione niczym starcy których nikt już nie chce na ławce ktoś kto dawno dojechał do bazy niebytu obok plecak pamięci a w nim wszystko co miał najpiękniejsze są stacyjki zapomniane bo na nich dzikie jabłonie kwitną jak szalone a rozchodniki rozkładają swoje kobierce niczym kupcy arabscy na suku czasem tylko zgubieni turyści zrobią fotografie bezczelnie dyndającej tablicy z grafomańskim napisem i butelkom w których słońce topi swoje smutki najpiękniejsze są choć zapomniane EWA KACPAROWICZ I miejsce w kategorii PROZA Urodzona w 1980 roku, wychowana na Mazurach. Najbardziej ceni ciszę i spokój wewnętrzny oraz odwagę w podejmowaniu wyzwań, a priorytet stanowi rodzina. Wolne chwile spędza na czytaniu powieści, najchętniej sięga po obyczajowe, natury psychologicznej. Lubi pracę z dziećmi, szanuje przyrodę. W życiu kieruje się zasadą: Miej marzenia, jakbyś miał żyć wiecznie, żyj jakbyś miał umrzeć dzisiaj. Świat w obrazkach Moje serce. Zużyty kapeć. Cytryna, z której nie da się więcej wycisnąć. Niebo bez słońca. I tylko czasem łza się w oku kręci. Bo nic mnie nie czeka. Bo życie płynie beze mnie... Namalowałam marzenia, oprawiłam w ramkę i powiesiłam na białej ścianie, pośród białych ścian. Przestałam malować graffiti, egzystuję, patrzę na obraz. Oczy są zwierciadłem duszy. Odkąd przybiłam je gwoździem do ściany, nie muszę się wpatrywać. Wystarczy, że spojrzę na uzewnętrzniony chaos, bym mogła odejść. Nie pozwalam nikomu tu zaglądać. Obraz hipnotyzuje, odbiera poczucie czasu. Ostatecznie pozostawia otwarte przesłanie, no i ma mroczną moc - podobnie jak upiorne dzieła w mrocznych zamczyskach. Czasami kolory zachodzą na siebie, rozmywają się, tworząc niewyraźne kontury. Dzieje się tak wtedy, gdy płaczę zamknięta w pokoju.

15 Obraz wisi nad łóżkiem. Przed zaśnięciem miewam wizje. Rzucam się z wieżowca i spadam. Zapiera mi dech w piersiach. Mam napięte nerwy. Ważkie ciało drży jak porażone prądem. Powietrze niemal przez nie przepływa. W momencie zderzenia z ziemią przeszywa mnie silny wstrząs. Malowidło spada. Życie odchodzi. Trwa to sekundę, może dwie. Zauważam, że słońce wzeszło, cóż z tego, skoro reszta to proza życia. Codzienna dawka twardej jak stal lekcji, jak obrywać po głowie, by wybić z niej wszelkie złudzenia. Idę naprzód goniąc się z myślami. Niektórym pozwalam zostać w domu, bo ciągną mnie w dół. Mimo, że z ciężarem w sercu okopuję się w czterech ścianach, czas wyciąga po mnie wskazówki. Nazajutrz podejmuję taniec życia, w którym dusza jest cieniem. Wschód słońca dopomina się o uśmiech. Deszcz zmywa wczorajsze rozterki, a kaczki pływają w stawie, takie cudne, jak wyjęte z pocztówki. Powoli, z początku nieudolnie maluję świat od nowa. Z zapałem odkrywcy nasłuchuję świergotu ptaków, oglądam drzewa, wypatruję żołędzi, mrużę oczy w stronę słońca Zachęcona przyjemnością płynącą z piękna, pragnę więcej, jakbym dopiero je odkrywała. Jak na skrzydłach pędzę w stronę parku. Siadam na ławce. Spoglądam na fontannę. Życie płynie spokojnym rytmem, regularnym echem odbija plusk, jak kaskady wody naprzeciw mnie. Czuję się szczęśliwa. Czerpię moc z blasku promieni, nim przypomnę sobie, że dusza jest cieniem. Nim znowu utracę to, co dobre. Szukam inspiracji. Pragnę namalować drogę, która prowadzi do celu. Trzeba wiedzieć dokąd iść, żeby pokonać ciernie. Przeszkody nie są straszne, jeśli widzi się światło w tunelu. Czasami determinacja, zaangażowanie to za mało, gdy nie ma się szczęścia. Jeżeli pod marzeniem podpisze się przychylny los, ma ono moc sprawczą. Cóż z tego, skoro ja wciąż szukam. Jak znajdę będę wiedzieć, byle nie za późno. Bylebym nie była jedną z tych, co to u progu śmierci żałują utraconych szans. Niezapisaną kartą macham przed oczyma bogu. Wiatr wzmaga moje poczynania. Nie zyskuję nic, poza śmiesznością człowieczka o rozmiarach ziarna piasku. Równie dobrze mogłabym nie istnieć albo rozpłynąć się w powietrzu Nie oprawię w ramki sukcesów, gdyż te nieliczne były z reguły dziełem przypadku i niemal odeszły w zapomnienie. Nie wyniosę na piedestał niespełnionych nadziei. Porzucone ścieżki zarosły chwastami. Co dalej? Jak żyć w obawie przed wtargnięciem do niestabilnej, z pozoru bezpiecznej kryjówki? Czy popękane płótna nie zostaną wyszydzone? Przetarcia są odciśnięte przez cierpienie, podobnie jak zmarszczki na twarzy świadczą o mnogości doświadczeń. Pozwalają uniknąć przykrości, z którymi los mnie zaznajomił. Co za ironia, że im w większy dół wpadałam, tym więcej widziałam. Z większą ostrożnością rozglądam się teraz po świecie. Niewielu ludzi może oglądać moje wnętrze. Jeszcze mniej ma klucze. Większości nie otwieram drzwi. Wspomnienia ukryte są na poddaszu. Sterta rupieci, o które potykam się podczas długich, bezsennych nocy. Czasem wyłowię obraz z dzieciństwa, projekcję beztroski minionych lat. Takie okruchy mile przeżytych chwil, nim zdążył skazić je czas. Powstały zanim zaczęłam przesiewać pozytywne emocje przez sito nabytych doświadczeń. Radość jest ulotna, po niej nazbyt często przychodzi ból. Niemniej nauczyłam się doceniać jej wartość. To siła napędowa, motor wszelkich działań. Nieważne, czy wzbudza ją widok skąpanej w słońcu fontanny, dłoń przyjaciela czy zakurzony, wyblakły obraz wspomnień. Nawet, jeśli wszystko wokół wydaje się mroczne, odrobina nadziei pozwala przetrwać trudności. Jeśli ona także zawiedzie, to nadejdzie czas, by opuścić dom. W czterech ścianach życie potrafi człowieka zabić. W dzieciństwie świat jawił mi się bajką. Myślałam, że gdy dorosnę zostanę księżniczką. Poślubię bogatego księcia, który obsypie mnie całym złotem tego świata. Gdy stałam się dorosła musiałam się uczyć, a potem ciężko pracować na swoje utrzymanie. Uczono mnie jak unikać błędów, by przetrwać. Nikt nie powiedział, co zrobić, aby osiągnąć szczęście. Ludzie nie rozmawiali na takie tematy. Szara rzeczywistość zaćmiła marzenia o bogactwie. Jak mam znaleźć pracę? zadawałam sobie pytanie. Brakowało mi pewności siebie, doświadczenia i umiejętności, a gdy ją znalazłam, dziwiłam się, że tak ciężko trzeba pracować tylko po to, by mieć, co jeść i gdzie mieszkać. Dowiedziałam się, że jestem szczęściarą, bo mogłam nie znaleźć zatrudnienia. Mimo to, nie czułam się szczęśliwa. Pracować po to, żeby żyć? To po co żyć? Zmęczona po pracy, w dodatku zestresowana, niewiele miałam radości z zajęć w wolnym czasie. A gdzie książę? Był jeden chłopak, potem jeszcze paru, ale żaden nie mógł równać się z moimi wyobrażeniami, a przecież nie mogłam być sama. Łatwiej przejść przez życie we dwoje - myślałam. Pomyliłam się - lepiej być samej, niż z nieodpowiednim mężczyzną - o czym przekonałam się, gdy weszłam w pierwszy poważny związek. Wydawało mi się, że mąż będzie wspierał mnie w trudnych chwilach, bo życie widziałam w coraz ciemniejszych barwach. Z perspektywy czasu mogę zapytać samą siebie: - Co ja wiedziałam wtedy o problemach? Niewiele. Prawdziwe życie to coś więcej niż trud podjęcia pracy, zmartwienia o pieniądze czy problemy małżeńskie. Poważne problemy przerastają nawet te sprawy. Życie

16 podarowało mi trochę więcej cierpienia niż innym, z kolei innym więcej niż mi. Zrozumiałam jedno: gdy myślałam, że nic gorszego mnie nie spotka, spotykało mnie coś gorszego, a gdy sądziłam, że więcej nie zniosę, wytrzymywałam i często, gdy patrzę wstecz to dziwię się, że wszystko przetrwałam. Wbrew powszechnym poglądom, że doświadczenia umacniają nie czuję się silniejsza niż byłam, może trochę inaczej reaguję na świat. Gdy spotyka mnie wiele przykrych spraw bądź mam poważny problem, wzruszam ramionami, zaciskam zęby i idę naprzód, ale nie boli przez to mniej, po prostu nie buntuję się, bo wiem, że to nic nie da. Jedyne, co mogę zrobić, to przyjąć cierpienie z pokorą. Próbuję dystansować się do problemów, od niedawna pracuję nad sobą. Staram się dostrzegać pozytywne strony życia i cieszyć z drobiazgów. Powtarzam w myślach afirmacje i oglądam motywujące filmy. Wierzcie mi, że gdybym nie zaczęła czegoś ze sobą robić, to częściej myślałabym o tym, żeby zniknąć. Wyobrażałabym sobie maszynę do której wchodzę, a z której nie ma powrotu. Ostatnio próbuję rozpalić nadzieję, że przeniesie mnie ona tam, gdzie chcę być, choć jeszcze nie wiem gdzie to będzie. Muszę tylko przywrócić uśmiech na twarz nawet, jeśli w duszy ciemno... i nie wiadomo dokąd iść. ANNA KLECZEWSKA Nagroda główna LITERACKA LOKOMOTYWA Urodziła się w Kaliszu w 1949 roku i z tym miastem związała swoje życie. Miasto urzekło ją niepowtarzalna indywidualnością. Usytuowane na rozdrożu trzech wielkich ośrodków kulturowych: Poznania, Łodzi i Wrocławia jest inspirowane ich klimatem, tworząc jednocześnie własny. Absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Po jego ukończeniu pracowała w Liceum Ekonomicznym w Kaliszu, jako nauczycielka języka polskiego. Obecnie jest na emeryturze. Realizuję swoje życiowe pasje, którym przypisuje równorzędną wartość: pogłębia znajomość języka włoskiego, przypomina sobie zapomniany język francuski, uczy się języków angielskiego i niemieckiego, poszerza swoją wiedzę literacką. Mówi, że trudno wskazać jej ulubionych pisarzy, ponieważ czyta wszystko. Jest jednak pod wrażeniem Kundery, Hłaski, Vandenberga. W kręgu jej zainteresowań są te dziedziny wiedzy i sztuki, które pozwalają jej poznawać szeroko pojmowaną Prawdę. Pociąg trzecia piętnaście Odgłos przelatującego jak błyskawica pociągu rozdzierał ciszę nocną, a stukot kół atakował jego umysł tak natarczywie, że cały organizm stawał się napełniony intensywnością sytuacji. Budził się wtedy zlany potem, a ciało - czuł - jakby nakłuwane tysiącami niewidzialnych igiełek, reagowało nerwowymi drgawkami. Od miesiąca, noc w noc, doświadczał boleśnie, wcześniej nieznanego mu przeżycia, i nie znajdował klucza do zrozumienia tych faktów. Po przebudzeniu, wyrwany drastycznie ze snu, sięgał po komórkę leżącą na nocnym stoliku - zagraconym pomiętymi paragonami, drobnymi monetami - i sprawdzał godzinę. Za każdym razem była to trzecia piętnaście. Początkowo nie przywiązywał wagi do powtarzających się zdarzeń - ot punktualny dalekobieżny budzi go, bo widać sen ma na tyle płytki, że reaguje na odgłosy z zewnątrz. Kiedy się mieszka blisko dworca kolejowego, nie można wnosić do nikogo pretensji za nieprzespane noce, ale też wiedział, że na przejeżdżające za dnia pociągi, nie reagował nigdy tak boleśnie, bo ich nie słyszał, akustycznie nie był na nie wyczulony. Ale jakby się głębiej zastanowić, było w tym wszystkim kilka faktów niepokojących; jeśli uzna się za normalne, że nocą wszelkie odgłosy są bardziej słyszalne, to jednak, ten przejeżdżający o trzeciej piętnaście pociąg, przelatywał niczym furiat, i nie dość, że budził go, to jeszcze całe jego ciało zniewolone było każdorazowo reakcjami nietypowymi. Ale dlaczego - zastanawiał się i dziwił zarazem - po przebudzeniu nie słyszał oddalającego się pociągu, tylko ciszę, ciszę przerażającą, która rodziła niepokój i lęk? Aby nie stać się niewolnikiem doznawanych przykrych przeżyć postanowił zrobić doświadczenie; do trzeciej piętnaście nie będzie spał, tylko czuwał i czekał na ten dalekobieżny, więc sprawdzi już zupełnie na jawie jak zareaguje tym razem jego organizm. Eksperyment jednak nie powiódł się. Ustawiony na trzecią budzik nie dzwonił, kiedy indziej budzik

17 zadzwonił, ale on zdążył przysnąć na nowo i dopiero obudził go przelatujący dalekobieżny. Niby wszystko normalne, ale pewnych rzeczy nie da się wyjaśnić, nawet kiedy wydaje się nam, że je rozumiemy. Sytuacja niepokoiła go coraz bardziej. Po przebudzeniu gwałtownym i bolesnym, nie mógł już później zasnąć, tylko do rana przewracał się z boku na bok. Liczenie baranów też na nic się zdało. Rano wstawał zmęczony i rozbity, jakby nie był sobą. Odczuwał krańcowe wycieńczenie, bo głowę miał nabrzmiałą od stukotu kół pociągu. Ale to nie było jeszcze najgorsze; przerażało go wrażenie, że stał się zakładnikiem zdarzeń; bo ten pociąg go prześladował, bo czuł, że tkwi w jego organizmie, a on był z kolei jego duszą. Chyba zaczynam świrować - pomyślał. I to właśnie teraz, kiedy poznał Elżbietę. Całej tej sprawy z pociągiem nie da się jednak potraktować pogardliwie, bo może za tym wszystkim kryje się jakaś inna rzeczywistość - rozmyślał. Intuicyjnie czuł, że coś jest nie w porządku. W jego zamyśle coraz bardziej rodziła się potrzeba poznania prawdy o tym wszystkim. Odkrywanie prawdy często okazuje się bolesne - to wiedział. Ale zmierzenie się z nią jest miarą dojrzałości emocjonalnej. - Nocne igraszki - żartowali koledzy z pracy widząc go zmęczonego rano. A naczelny już w innym tonie, zapytał go na uboczu, czy czasami nie ma osobistych problemów, bo jeśli tak, to powinien wziąć kilka dni urlopu. Nie można przecież zaniedbywać swoich obowiązków i dopuszczać do takich niedociągnięć w pracy, jakie ostatnio czynił, bo to rzutuje na ogólną ocenę zespołu, a przecież firma jest w swojej szczytowej formie. Tłumaczył się jak umiał, posługując się półprawdą, że ma problemy z zasypianiem, ale nie wspomniał nic o prześladującym go pociągu. Obawiał się, że gdyby wyznał prawdę w jej czystej postaci, wszyscy wzięliby go na języki i zyskałby miano dziwaka. Na własną rękę postanowił sprawdzić we wszelkich możliwych źródłach, jakich to relacji pociąg przelatuje o trzeciej piętnaście przez dworzec miasta, na którym już od dłuższego czasu żaden pociąg nie zatrzymywał się, gdyż tak zwana rentowność przewozów pasażerskich, według oficjalnych statystycznych spadała, więc trzeba było zrobić racjonalne cięcia prowadzące do oszczędności, a realną oszczędnością było zamykanie niektórych dworców i stacji. Tak zadecydowały kompetencje naukowe, chociaż one nie zawsze idą w parze z doświadczeniem praktycznym. Nie miał więc czego szukać na dawnym dworcu kolejowym, bo ten był zamknięty i czekał lepszych czasów, więc żadnego rozkładu i tak by na nim nie znalazł. Szukał pomocy w internecie, ale miał za dużo danych i jeszcze więcej niewiadomych; wszak nie wiedział skąd pociąg wyjeżdża - tyle przecież możliwości, więc znalezienie w wyszukiwarce połączeń kolejowych było utrudnione. Dlatego zatelefonował do informacji kolejowej, ale został potraktowany niczym żartowniś lub ktoś, kto sam nie wie czego chce, bo w wyjaśnieniach swoich tak się gmatwał i nieporadnie tłumaczył, że w końcu poddał się i odłożył słuchawkę. Do pewnego stopnia były więc to pomysły naiwne. Okazało się, że niewiele ma jednak możliwości, ale nie chciał w poszukiwaniu prawdy poddać się Wymykały mu się na razie spod kontroli wszystkie jego działania, ale myśli miał ciągle sprawne racjonalnie. Odkrył nawet, że nie wie czy o tej trzeciej piętnaście to przejeżdża pasażerski czy towarowy? Sytuacja stawała się wręcz nieznośna, za dużo rzeczy pozostawało w sferze domysłów, a przecież tylko fakty zbliżają do prawdy, a tych było niewiele. Bał się, że nastąpi moment i oderwie się od rzeczywistości, i przekroczy granice rozsądku. - Co się z tobą dzieje? - zapytała któregoś dnia Elżbieta. Jednakże w tym co powiedziała więcej było stwierdzenia faktu, niż pytania. - Jesteś inny. - To niby jaki? - Nie wiem, ale inny, ty mi to powiedz. Elżbieta długo czekał na kobietę taką jak ona. Nie chciał jej kłamać, bo kłamstwo zatruwa każdy związek, więc szukał gorączkowo w myślach jakiegoś wyjaśnienia zbliżonego do prawdy, które chciał jej dać, ale nie samą prawdę. - Jestem ostatnio zmęczony tym, co muszę rozwiązać. - A więc praca - podchwyciła Elżbieta, wyraźnie zadowolona, że jest tak, jak sama myślała - Za bardzo przejmujesz się, widać jak się wypalasz. Musisz nabrać dystansu do tego co robisz W każdej innej sytuacji można by uznać te wypowiedzi za truizmy, ale teraz nawet jeśli są nimi faktycznie, przyjął je za dobrą monetę. Był to właściwy moment przejścia na inny temat rozmowy i to zrobił. Wiedział jednak, że prędzej czy później, zachowanie jego stanie się na nowo tematem ich rozmowy. Musiał więc działać. Nakazywał samemu sobie: wyluzuj się, bo inaczej staniesz się prawdziwym świrem, a jeszcze

18 masz trochę czasu Najlepiej skonfrontować własne doświadczenia z doświadczeniami innych. Musi popytać sąsiadów. Instynktownie czuł, że za nocnymi przeżyciami z pociągiem musi się coś kryć. Puściłby w niepamięć całe te zajścia, gdyby nie zachowanie jego ciała w momencie, gdy pociąg za oknem przelatywał o trzeciej piętnaście. Któregoś dnia nadarzyła się okazja. Idąc do pracy spotkał na półpiętrze sąsiada niosącego w siatce mleko ze sklepu i ziewającego ostentacyjnie. Był nieogolony i wyglądał niechlujnie. - O widzę, że sąsiad tak samo niewyspany jak ja. - To przez ten pociąg, który o trzeciej piętnaście leci z takim impetem. Człowiek się budzi, a potem już zasnąć do rana nie może. - Jaki pociąg, ja nie wiem o żadnym pociągu. Jedyny z jakim miałem do czynienie w nocy, to pociąg do kielonka. Cha, cha, cha! Zaśmiał się sąsiad. I znowu nic. Pomyślał. Wyszedłem tylko na głupka. Tego samego dnia udało mu się zagadnąć innego sąsiada. Gdy wracał z pracy, dostrzegł go kupującego w kiosku gazetę. Przyczaił się za drzewem i gdy tylko sąsiad odszedł od kiosku, przyspieszył kroku, zrównał swój krok z jego, znienacka zaszedł go z tyłu. Opanowany, bez problemu nawiązał rozmowę z sąsiadem, który długo w nocy pracował nad swoimi projektami geodezyjnymi, więc musiał słyszeć przelot pociągu o trzeciej piętnaście. Sąsiad przytaknął, że faktycznie pracuje długo w nocy, czasami do rana, bo zamówień wiele, ale nie potwierdził jakoby pociąg o tej godzinie szczególnie mu przeszkadzał, bo go nie słyszał dotąd. Obiecał, że teraz zwróci uwagę i go o swoich spostrzeżeniach poinformuje. Nareszcie trop okazał się słuszny, jest już bliżej wyjaśnienia tej nękającej go sytuacji i nareszcie rozwikła tę sprawę. Jakiś tydzień później, od ostatniej rozmowy, a był to czas niezwykłego napięcia, spotkał sąsiada geodetę rozmawiającego z ich wspólną sąsiadką z pierwszego piętra, tuż przy jej drzwiach. Gdy tylko sąsiad geodeta zauważył go, przerwał rozmowę z kobietą w pół zdania i zwrócił się do niego słowami: - Drogi sąsiedzie, musi miewać pan złe sny, bo żaden pociąg o trzeciej piętnaście nie przejeżdża. Specjalnie, ze względu na pana nadsłuchiwałem, podchodziłem nawet do okna by lepiej słyszeć, i nic. Cisza. Może to tylko głosy słyszane w głowie. Ze względu na obecność sąsiadki poczuł się niezręcznie, jak małolat przyłapany na kradzieży jabłek z cudzego ogrodu. Czuł, że mięśnie jego twarzy robią się napięte do granic wytrzymałości. Nie tak i nie w takich okolicznościach wyobrażał sobie rozmowę z sąsiadem geodetą. Miał wrażenie, że jest zakleszczony w zdarzeniach jeszcze bardziej niż dotychczas, zwłaszcza, że rozmowa zaczęła nabierać kierunku, jakiego sobie nie życzył. Serce zaczęło mu walić w piersiach tak niemiłosiernie, że złapać oddech było trudno. Chciał prześliznąć się po temacie, ale sąsiadka na to nie pozwoliła, a i sąsiad skory był rozwinąć wątek. Cała ta sprawa zaczęła zataczać szerszy krąg, zostało tylko jedno wyjście; opowiedzieć tym dwojga dokładnie ostatnie swoje przeżycia. Jak zawsze w takich sytuacjach uruchomiony został cały arsenał dobrych rad. Sąsiad geodeta proponował psychologa, chociaż i może psychiatra byłby lepszy. Sąsiadka obstawała przy egzorcyście, bo skąd wiadomo, czy w tym wszystkim złe duchy nie maczały swojego palca? Z pewnością odezwała się podświadomość - próbował naukowo dowodzić sąsiad geodeta - która odkrywa warstwy jakiś przeżyć związanych z koleją, pociągiem, dworcem, coś co zdarzyło się dawno temu, ale zostało zapomniane. I tamte doświadczenia z pewnością przykre, jeśli nie dramatyczne, powracają jako sen w swym najbardziej bolesnym wymiarze. - Sąsiedzie, to jakaś trauma, powróciła w obsesyjnych obrazach. Człowiek wypiera ze świadomości wspomnienia przykre, ale one zakotwiczają się w nas głęboko nie pytając o zgodę. Więc najlepiej przejrzeć stare fotografie, bo może podsuną one coś pamięci, bo właśnie są po to, by przypominały. Sąsiadka była przekonana, że tylko egzorcysta jest w stanie pomóc, ba nawet uwolnić od tego co złe w człowieku. Egzorcyści sobie z tym przypadkiem poradzą, znają rytuały wyzwalające. Trajlowali jeden przez drugiego. Jego sprawa prywatna stawała się coraz bardziej powszechną. Rozmowa toczyła się nie tak jak chciał. Przeraził się. Zrozumiał, że oto wyszedł poza szablon ustalonych norm życia, a to eliminuje człowieka ze społeczności. Otoczenie zaczęło go postrzegać jak kogoś z kim coś jest nie w porządku, bo zaczął zdradzać niepokojące dla innych objawy. Poczuł wielką samotność. Teraz zaczną krążyć o nim niesamowite plotki - był pewien. Najlepiej, nie należało nikogo w temat wciągać, ale było za późno by zmienić bieg wydarzeń. Suma zebranych faktów zaciemniała dobrą przyszłość dla niego - przyłapał się na myśli, gdy żegnał sąsiadów z ukłonem, bo dłużej nie miał już ochoty niczego wyjaśniać. Istniał jeszcze tylko jeden sposób poznania prawdy o pociągu trzecia piętnaście i o sobie samym. Nocą wybierze się na dworzec i poczeka na przejeżdżający pociąg. Wtedy nie będzie już miał żadnych złudzeń. Być może sąsiad geodeta celowo wprowadził go w błąd, by zabawić się jego kosztem. Wiedział przecież,

19 jak bardzo zależy mu na rozwikłaniu sprawy. A nigdy nie wiadomo jakie kto ma pomysły... Noc była chłodna, kiedy o drugiej wyszedł z domu. Podmuch wiatru przeszył go zimnem aż do kości. - Zbyt szybko jesień ustępuje miejsca zimie - pomyślał. Wszedł na opustoszałą stację i zrobiło mu się niesamowicie przykro. Zobaczył w pamięci wszystkie te lata, kiedy dworzec żył pasażerami, odjazdami i przyjazdami pociągów. A teraz na tym opustoszałym miejscu szuka najwyższej dla siebie prawdy... Zatopiony w myślach, wyrwany został głosem mu nieznanym: - Jaki jest cel przebywania pana na stacji, skoro żaden pociąg tu nie zatrzymuje się? Ocknął się, jakby przywrócony rzeczywistości ze świata wspomnień. Dwóch policjantów stało przed nim, jakby wyrośli nagle z ziemi i słali mu ostre spojrzenia. Jedyna odpowiedź jaka mu w tym momencie przyszła do głowy, to odpowiedzieć pytaniem na pytanie: - A czy to jest zabronione? - Nie, nie jest zabronione, ale sam przyzna pan, że ani pora, ani pogoda nie mogą być powodem spaceru na nieczynną już stację. Chyba, że jest inny cel pana tu obecności. Bezskutecznymi okazały się tłumaczenia, ani okazanie dowodu osobistego nie uśpiło czujności stróżów porządku. - Musimy porozmawiać sobie na komisariacie, zapraszamy do radiowozu. Stawianie oporu nie miało sensu, wszystko podszyte było absurdem; nie trzeba tego rozumieć aby to czuć. Sumując ostatnie wydarzenia, życie zdawało się z nim obchodzić tajemniczo, jakby wciągało go w nierówną grę, w której to on miał zostać wielkim przegranym. Nie potrafił już tego pojąć ani racjonalnie, ani emocjonalnie. Przyjazd na komisariat ożywił senną atmosferę tam panującą. Policjant z dyżurki spojrzał wymownie na swoich kolegów, gdy ci wprowadzali podejrzanego. Skrzyżowane spojrzenia funkcjonariuszy jakby wyjaśniały; nareszcie mamy tego kogo szukaliśmy. Zaprowadzony do pokoju przesłuchań zajął wskazane mu miejsce, ale nie rozumiał powodu dla którego się tu znalazł. Nastąpiła procedura przesłuchania, tak dobrze znana mu z filmów, zwłaszcza amerykańskich. Jeden z policjantów prowadził przesłuchanie, drugi pełnił rolę protokolanta zajmując miejsce przy komputerze. Pytany był ponownie o powód obecności na stacji o czasie tak nietypowym i przy pogodzie która nie zachęcała do wychodzenia z domu. Ponieważ uważał, że raz dane wyjaśnienie powinno wystarczyć, nie wiedział w tym momencie co więcej może powiedzieć by zadowolić policjantów. Był zupełnie skołowany, ale uświadomił sobie dotkliwie, że jest w sytuacji bez wyjścia, a postawienie mu zarzutów, to tylko kwestia czasu. Wiedział przecież, że nie zawsze mówienie prawdy w tym miejscu będzie potraktowane jako prawda, bo i tak zaliczony zostanie do grona tych, których nie traktuje się serio. Najchętniej rozpłakałby się żałośnie i beznadziejnie, ale i to by nie zadziałało na jego obronę. Nie był przecież dzieckiem. - To działał pan sam, czy ma pan wspólników? Nie słyszy pan o co pytam? Pytam już kolejny raz. Działał pan sam czy ze wspólnikami? Otwarta wrogość na twarzy policjanta go przesłuchującego świadczyła, że jest już znużony. - Nie słyszałem wcześniejszego pana pytania. - Ach, nie słyszałem - powtórzył ironicznie policjant. Poszukiwanie przemyślanej odpowiedzi w tej główce nie jest łatwe, tak? - Nie mam ze sprawą o którą pan pyta nic wspólnego i na stawiany mi zarzut nie ma dowodu. - Ale znajdziemy. Musi pan przyznać, że sytuacja pana nie jest łatwa. - Nie ja tę sytuację stworzyłem - odpowiedział pogardliwie. Policjant wyszedł zza biurka, stanął naprzeciwko niego w rozkroku i powiedział: - No to zaczniemy od nowa, twarda konieczność zmusza mnie do tego. - Po co pan przyszedł na stację w nocy, skoro żaden pociąg na nim nie przystaje? Z kim pan działa, z kim pan jest w zmowie w sprawie kradzieży szyn? - Już to mówiłem. - To powtórzy pan jeszcze raz; i wymienili miedzy sobą złowrogie spojrzenia. Gdyby miał chociaż czas obmyślić właściwą odpowiedź, ale nie miał W tym momencie odkrył smutną prawdę o sobie; nie umie stawiać czoła trudnościom. Jest taki bezradny. Coś w nim pękło. Pochylił głowę i twarz ukrył w dłoniach. Zdecydował się wybrać linię najmniejszego oporu i zdać się tchórzliwie na los, bo każda chwila stawała niebotycznie wlokąca się, a sytuacja robiła się coraz bardziej nerwowa. Podniósł głowę. Z wilgotnego czoła ogarnął kosmyk włosów i powiedział, że się przyznaje. - A nie można było tak od razu powiedzieć? Po co było wszystko przedłużać poza konieczną potrzebę? - Rozumiem, nie była to dla pana łatwa decyzja - policjant starał się dodać mu odwagi. Ale i sam odetchnął z satysfakcją, a wcześniejsze znużenie w jego oczach zastąpił błysk nadziei, że sprawa teraz

20 pójdzie już gładko. Policjant zasiadł za biurkiem, wyprostował się na krześle, bujając się na jego tylnych nogach. Wzrokiem prześliznął się po nim z wystudiowaną przenikliwością, co miało znaczyć - no nareszcie cię mam. - Tak, przyszedłem na dworzec, bo miałem plan zdemontowania torów, by później je sprzedać przez umówionych złomiarzy, ale nie znam ich nazwisk, ani nie wiem gdzie oni mieszkają - próbował mówić tak naturalnie, że uwierzył w wygłaszaną przez siebie autosugestię, która silniejsza od faktów zdawała się być prawdą. Wzięty w tak zwane krzyżowe pytania przez policjanta, musiał dostarczać mu coraz to nowych szczegółów, a z tym nie było już łatwo. Usiłując doprowadzić do porządku splątane myśli, gmatwał się coraz bardziej. Bolesne poczucie bezsiły przywoływało wspomnienia jakby z jakiś filmów kiedyś oglądanych. Chciał zwyciężyć kłamstwem, ale wyglądało na to, że jego zwyciężyło. Ta sytuacja sprawiała, że zaczęła go ogarniać rozpacz i nie potrafił już przezwyciężyć strachu, chociaż jeszcze przed chwilą miał pewność, że przesłuchanie idzie po jego myśli, że kłamstwo osłoni skrywaną prawdę. A okazało się niczym koszmarny sen. Grzęznął nieporadnie coraz bardziej, ze wzrokiem uporczywie utkwionym w jednym punkcie na ścianie. Koncentrował się w sobie usilnie, żeby zapanować nad sobą i uporządkować myśli. Ale poczucie bezsiły było mocniejsze i w jego głosie brzmiało cierpienie. Przesłuchiwany, szybko przekonał się, że samym tylko przyznaniem się obciążającymi go frazesami nie zmieni swojej sytuacji. Policjant spojrzał na swojego protokolanta porozumiewawczo i zadecydował, że dalszą część nocy - która pomału przechodziła w świt - pozostanie w areszcie. Zaprowadzono go do małego pomieszczenia, które w innym czasie i innym miejscu można by nazwać obskurnym pokoikiem hotelowym, ale on miał świadomość gdzie jest. Miało to jednak swoją dobra stronę. Przez całe zamieszanie nie słyszał przelatującego z siłą pociągu, zupełnie nawet o nim zapomniał. Od dłuższego czasu po raz pierwszy ten koszmar zostawił go w spokoju. Zawisnął jednak w próżni biurokratycznego bezruchu, nie wiedział przecież co go czeka Podjął decyzję, że jeśli będą go znowu przesłuchiwać, a będą, to pewne, wykaże brak ochoty do wyjaśniania czegokolwiek. Może to szalone posunięcie, ale tylko to przychodziło mu do głowy Było późne popołudnie, kiedy na nowo wprowadzono go do pokoju przesłuchań. Czuł wielkie zmęczenie, bolała go głowa, bo nic od wczoraj nie jadł, chociaż przyniesiono mu jakieś tam śniadanie, a potem obiad, ale niczego nie tknął. Wypił tylko kawę. - Czy podtrzymuje pan wcześniejsze zeznania? - zapytał lekko ironicznym tonem, ten sam, co poprzednio policjant. - Nie będę niczego wyjaśniał, ale mam prawo do adwokata. - No cóż, adwokat nie będzie panu potrzebny, nie jest pan winien. Złapaliśmy faktycznych złodziei i zeznania ich nie mają nic wspólnego z panem. - Czy nie można od razu było powiedzieć, że odczuwa pan dolegliwości psychiczne? Wprowadzanie organów ścigania w błąd jest karalne, pan wie. W części rozumiemy pana, bo czasami ludzie bywają zbici z tropu, przy kontakcie z policją. Pożegnany został z życzliwością. Wyglądało na to, że policjant chętnie by jeszcze z nim porozmawiał prywatnie, ale on chciał jak najszybciej wyjść na zewnątrz. Na odchodnym, usłyszał tylko, jakby na ostateczne pożegnanie: - Ma pan naprawdę miłych sąsiadów, a i w pracy cieszy się pan nie najgorszą opinią. Wyszedł na ulicę, twarz owiało mu zimne powietrze. Mijający go ludzie szli szybko garbiąc się w drobnym deszczu, a on przeciwnie, szedł wydłużonym krokiem jakby chciał sprawdzić, że chodnik pod jego stopami jest prawdziwy. Całe to wydarzenie było dla niego owiane mgłą tajemnicy, doświadczeniem niezwykle wyczerpującym emocjonalnie. Nie był już w stanie ogarnąć tego co ostatnio przeżył. Zatruwały go natrętne myśli, że on sam zmaterializował te zdarzenia jakimś niekontrolowanym obrazem swojej wyobraźni. Był zmęczony sobą. Chociaż wzbraniał się wewnętrznie, wiedział, że plotka o nim zatoczyła szerokie kręgi; koledzy z pracy, sąsiedzi, a być może i Elżbieta - wszyscy wszystko o nim wiedzą. Wymknęły mu się spod kontroli działania i myśli. Najchętniej ulotniłby się bez śladu. Było zupełnie ciemno kiedy dotarł do domu; mokry od deszczu i zmęczony. Po schodach szedł tak, aby jego kroki były niesłyszalne. Wsunął klucz do zamka mieszkania. Wszedł do środka. Miał wrażenie, że mieszkanie jakby obce mu było, jakieś zimne. Nie zdejmując płaszcza, położył się do łóżka. Żółte światło nocnej lampki rzucało na ściany półcienie i tworzyły smętny nastrój. I zaczęło się skakanie poprzez myśli: zwolnią go z pracy, bo kto będzie chciał pracować z kimś kto ma urojenia, sąsiedzi, jak zwykle przy takich okazjach szerzyć będą niesamowite plotki, które urosną do rozmiarów sensacji, no i Elżbieta W końcu zrezygnowany pomyślał; Co ma się wydarzyć, to się wydarzy i niczego nie da się zmienić już. Może to takie przeznaczenie szarpać się z samym sobą w poszukiwaniu odpowiedzi na niewiadome, które są w nim samym i tym co nazywamy światem zewnętrznym? Co z tego,

Miłosne Wierszyki. Noc nauczyła mnie marzyć. Gwiazdy miłością darzyć. Deszcz nauczył mnie szlochać A ty nauczyłeś mnie kochać!

Miłosne Wierszyki. Noc nauczyła mnie marzyć. Gwiazdy miłością darzyć. Deszcz nauczył mnie szlochać A ty nauczyłeś mnie kochać! Miłosne Wierszyki Noc nauczyła mnie marzyć. Gwiazdy miłością darzyć. Deszcz nauczył mnie szlochać A ty nauczyłeś mnie kochać! Miłość jedyna jest Miłość nie zna końca Miłość cierpliwa jest zawsze ufająca

Bardziej szczegółowo

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa-

Przedstawienie. Kochany Tato, za tydzień Dzień Ojca. W szkole wystawiamy przedstawienie. Pani dała mi główną rolę. Będą występowa- Przedstawienie Agata od kilku dni była rozdrażniona. Nie mogła jeść ani spać, a na pytania mamy, co się stało, odpowiadała upartym milczeniem. Nie chcesz powiedzieć? mama spojrzała na nią z troską. Agata

Bardziej szczegółowo

Dzieci 6-letnie. Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw

Dzieci 6-letnie. Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw Dzieci 6-letnie Temat: RADOŚĆ I SMUTEK PRAWEM DZIECKA Cele ogólne: Stwarzanie sytuacji edukacyjnych do poznawania przez dzieci swoich praw Cele szczegółowe: DZIECKO: poznaje prawo do radości i smutku potrafi

Bardziej szczegółowo

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca

Każdy patron. to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie. Pani Ania. Mądra, dobra. i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca Autor wiersza: Anna Sobotka PATRON Każdy patron to wzór do naśladowania. Takim wzorem była dla mnie Pani Ania. Mądra, dobra i zawsze wyrozumiała. W ciszy serca uszczęśliwić mnie umiała. Myśli moje do Niej

Bardziej szczegółowo

Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku...

Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku... Wyznania Wyznania Kocham Cię 70 sekund na minutę, 100 minut na godzinę, 40 godzin na dobę, 500 dni w roku... Wolę być chwilą w Twoim życiu niż wiecznością w życiu innej!!! Nie wiem, czy chcesz ze mną chodzić,

Bardziej szczegółowo

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii

Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Moje pierwsze wrażenia z Wielkiej Brytanii Polska Szkoła Sobotnia im. Jana Pawla II w Worcester Opracował: Maciej Liegmann 30/03hj8988765 03/03/2012r. Wspólna decyzja? Anglia i co dalej? Ja i Anglia. Wielka

Bardziej szczegółowo

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD

Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD Praca z rodzicami dziecka i nastolatka z ADHD K A T A R Z Y N A O R K I S Z S T O W A R Z Y S Z E N I E N A R Z E C Z D Z I E C I Z N A D P O B U D L I W O Ś C I Ą P S Y C H O R U C H O W Ą Moment narodzenia

Bardziej szczegółowo

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku

I Komunia Święta. Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku I Komunia Święta Parafia pw. Bł. Jana Pawła II w Gdańsku Ktoś cię dzisiaj woła, Ktoś cię dzisiaj szuka, Ktoś wyciąga dzisiaj swoją dłoń. Wyjdź Mu na spotkanie Z miłym powitaniem, Nie lekceważ znajomości

Bardziej szczegółowo

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM

KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM KATARZYNA ŻYCIEBOSOWSKA POPICIU WYDAWNICTWO WAM Zamiast wstępu Za każdym razem, kiedy zaczynasz pić, czuję się oszukana i porzucona. Na początku Twoich ciągów alkoholowych jestem na Ciebie wściekła o to,

Bardziej szczegółowo

Copyright 2015 Monika Górska

Copyright 2015 Monika Górska 1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie

Bardziej szczegółowo

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą

Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Nazywam się Maria i chciałabym ci opowiedzieć, jak moja historia i Święta Wielkanocne ze sobą się łączą Jako mała dziewczynka miałam wiele marzeń. Chciałam pomagać innym ludziom. Szczególnie starzy, samotni

Bardziej szczegółowo

W obecnej chwili w schronisku znajdują same psy, ale można oddać pod opiekę również inne zwierzęta, które czekają na nowy dom.

W obecnej chwili w schronisku znajdują same psy, ale można oddać pod opiekę również inne zwierzęta, które czekają na nowy dom. W obecnej chwili w schronisku znajdują same psy, ale można oddać pod opiekę również inne zwierzęta, które czekają na nowy dom. Mogą to być koty: Gdyby również zaszła taka potrzeba zaopiekowalibyśmy się

Bardziej szczegółowo

to myśli o tym co teraz robisz i co ja z Tobą

to myśli o tym co teraz robisz i co ja z Tobą DZIEŃ BEZ CIEBIE Dzień bez Ciebie Dzień bez Ciebie jakoś tak szary to brak mej części i mało widzę co istnieje najpiękniej gdy nie błyszczą Twe słowa tylko przy Tobie nie wiem czy się martwić to myśli

Bardziej szczegółowo

MAŁA JADWINIA nr 11. o mała Jadwinia p. dodatek do Jadwiżanki 2 (47) Opracowała Daniela Abramczuk

MAŁA JADWINIA nr 11. o mała Jadwinia p. dodatek do Jadwiżanki 2 (47) Opracowała Daniela Abramczuk o mała Jadwinia p MAŁA JADWINIA nr 11 Opracowała Daniela Abramczuk Zdjęcie na okładce Julia na huśtawce pochodzą z książeczki Julia święta Urszula Ledóchowska za zgodą Wydawnictwa FIDES. o Mała Jadwinia

Bardziej szczegółowo

Ten zbiór dedykujemy rodzinie i przyjaciołom.

Ten zbiór dedykujemy rodzinie i przyjaciołom. W rodzinie wszystko się mieści Miłość i przyjaźń zawiera Rodzina wszystko oddaje Jak przyjaźń drzwi otwiera. Ten zbiór dedykujemy rodzinie i przyjaciołom. 1 Opracowanie: Anna Polachowska Korekta: Anna

Bardziej szczegółowo

Katharsis. Tyle bezimiennych wierszy, ilu poległych rycerzy Dariusz Okoń

Katharsis. Tyle bezimiennych wierszy, ilu poległych rycerzy Dariusz Okoń 1 Spis treści Od Autora......6 Katharsis...7 Zimowy wieczór......8 Cierpienie i rozpacz......9 Cel.... 10 Brat Niebieski.... 11 Czas.... 12 Opętana.... 14 * * * [Moja dusza słaba].... 16 * * * [Człowiek

Bardziej szczegółowo

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY

Kurs online JAK ZOSTAĆ MAMĄ MOCY Często będę Ci mówić, że to ważna lekcja, ale ta jest naprawdę ważna! Bez niej i kolejnych trzech, czyli całego pierwszego tygodnia nie dasz rady zacząć drugiego. Jeżeli czytałaś wczorajszą lekcję o 4

Bardziej szczegółowo

Marcin Ufnalski. Wiersz o Janie Pawle II. Laura Romanowska

Marcin Ufnalski. Wiersz o Janie Pawle II. Laura Romanowska Ojcze Janie Pawle, kiedy byłeś wśród nas, my, dzieci, i dorośli - bardzo kochaliśmy Cię. A kiedy Cię zabrakło, nie smucimy się, bo wiemy, że gdzieś z nieba patrzysz na nas i uśmiechasz się. Wielka radość

Bardziej szczegółowo

Spacer? uśmiechnął się zając. Mógłbyś używać nóg do bardziej pożytecznych rzeczy.

Spacer? uśmiechnął się zając. Mógłbyś używać nóg do bardziej pożytecznych rzeczy. Zając wychodził z siebie ze złości i krzyczał: Biegniemy jeszcze raz, jeszcze raz wkoło! Nie ma sprawy, odparł jeż, Ile razy masz ochotę. Biegał więc zając siedemdziesiąt trzy razy, a jeż ciągle dotrzymywał

Bardziej szczegółowo

Hektor i tajemnice zycia

Hektor i tajemnice zycia François Lelord Hektor i tajemnice zycia Przelozyla Agnieszka Trabka WYDAWNICTWO WAM Był sobie kiedyś chłopiec o imieniu Hektor. Hektor miał tatę, także Hektora, więc dla odróżnienia rodzina często nazywała

Bardziej szczegółowo

Kto chce niech wierzy

Kto chce niech wierzy Kto chce niech wierzy W pewnym miejscu, gdzie mieszka Bóg pojawił się mały wędrowiec. Przysiadł na skale i zapytał: Zechcesz Panie ze mną porozmawiać? Bóg popatrzył i tak odpowiedział: mam wiele czasu,

Bardziej szczegółowo

Podziękowania naszych podopiecznych:

Podziękowania naszych podopiecznych: Podziękowania naszych podopiecznych: W imieniu swoim jak i moich rodziców składam ogromne podziękowanie Stowarzyszeniu za pomoc finansową. Dzięki działaniu właśnie tego Stowarzyszenia osoby niepełnosprawne

Bardziej szczegółowo

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!!

W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W MOJEJ RODZINIE WYWIAD Z OPĄ!!! W dniu 30-04-2010 roku przeprowadziłem wywiad z moim opą -tak nazywam swojego holenderskiego dziadka, na bardzo polski temat-solidarność. Ten dzień jest może najlepszy

Bardziej szczegółowo

JAK RADZIĆ SOBIE Z NASTOLATKIEM W SYTUACJACH KONFLIKTOWYCH?

JAK RADZIĆ SOBIE Z NASTOLATKIEM W SYTUACJACH KONFLIKTOWYCH? JAK RADZIĆ SOBIE Z NASTOLATKIEM W SYTUACJACH KONFLIKTOWYCH? Podstawowa zasada radzenia sobie w sytuacjach konfliktowych:,,nie reaguj, tylko działaj Rodzice rzadko starają się dojść do tego, dlaczego ich

Bardziej szczegółowo

Widziały gały co brały

Widziały gały co brały Widziały gały co brały KATARZYNA JEZIERSKA-TRATKIEWICZ Widziały gały co brały Uwagi autorki i wydawnictwa Wszystkie informacje zawarte w tej książce zostały przez autorkę starannie zebrane i przygotowane

Bardziej szczegółowo

MODLITWY. Autorka: Anna Młodawska (Leonette)

MODLITWY. Autorka: Anna Młodawska (Leonette) MODLITWY BLOG MOTYWACYJNY www.leonette.pl Panie, Ty wiesz o najsłodszych mych wspomnieniach, Panie, Ty wiesz o największych mych marzeniach, Panie, Ty wiesz czego dzisiaj tak żałuję, Panie, Ty wiesz czego

Bardziej szczegółowo

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady,

Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH. Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, Laura Mastalerz, gr. IV Izabella Mastalerz siostra, III kl. S.P. Nr. 156 BAJKA O WARTOŚCIACH Dawno, dawno temu, w dalekim kraju istniały następujące osady, w których mieszkały wraz ze swoimi rodzinami:

Bardziej szczegółowo

Interesuje się motoryzacją, a pasją zaraził się od taty. Od lat bierze udział w wyścigach motocyklowych, a w przyszłości chciałby jeździć w

Interesuje się motoryzacją, a pasją zaraził się od taty. Od lat bierze udział w wyścigach motocyklowych, a w przyszłości chciałby jeździć w KLASA 1A Interesuje się motoryzacją, a pasją zaraził się od taty. Od lat bierze udział w wyścigach motocyklowych, a w przyszłości chciałby jeździć w zagranicznym klubie lub pracować w dziedzinie motoryzacji.

Bardziej szczegółowo

Taniec pogrzebowy. Autor: Mariusz Palarczyk. Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: WOJTEK(19 lat) i ANDRZEJ,(55 lat) który pali papierosa

Taniec pogrzebowy. Autor: Mariusz Palarczyk. Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: WOJTEK(19 lat) i ANDRZEJ,(55 lat) który pali papierosa Taniec pogrzebowy Autor: Mariusz Palarczyk Cmentarz. Nadjeżdża karawan. Wysiadają 2 osoby: (19 lat) i,(55 lat) który pali papierosa Spogląda na puste miejsce na trumnę Szefie, tutaj? Ta, tutaj. Rzuca papierosa

Bardziej szczegółowo

Wielkie Powroty. Wytrwać. Odnieść sukces. Być inspiracją dla innych.

Wielkie Powroty. Wytrwać. Odnieść sukces. Być inspiracją dla innych. Wielkie Powroty Wytrwać. Odnieść sukces. Być inspiracją dla innych. Wielkie Powroty Rolf Benirschke twórca programu Po operacji wyłonienia stomii, która odbyła się w 1979 r., Rolf wrócił do profesjonalnej

Bardziej szczegółowo

Scenariusz zajęć biblioterapeutycznych z wykorzystaniem książki Mały Książę Saint-Exupery ego Temat: Czym kierować się w życiu? Miejsce zajęć: Cele:

Scenariusz zajęć biblioterapeutycznych z wykorzystaniem książki Mały Książę Saint-Exupery ego Temat: Czym kierować się w życiu? Miejsce zajęć: Cele: Scenariusz zajęć biblioterapeutycznych z wykorzystaniem książki Mały Książę Saint-Exupery ego (do wykorzystania na języku polskim, lekcji wychowawczej lub innych zajęciach z młodzieżą) Temat: Czym kierować

Bardziej szczegółowo

Uprzejmie prosimy o podanie źródła i autorów w razie cytowania.

Uprzejmie prosimy o podanie źródła i autorów w razie cytowania. Tytuł: Marzenie Franka Kupki Tekst: Anna Cwojdzińska Ilustracje: Aleksandra Bugajewska Wydanie I, lipiec 2012 Text copyright Anna Cwojdzińska Illustration copyright Aleksandra Bugajewska Uprzejmie prosimy

Bardziej szczegółowo

KSZTAŁCENIE CYKLICZNE

KSZTAŁCENIE CYKLICZNE KSZTAŁCENIE CYKLICZNE 2006 / 2007 Sfumato Spływające czytanie Mgr. Alena Sakalová... ZŠ s MŠ, 013 61 Kotešová 378 zs.kotesova@azet.sk Mon 05/28/2007, 22:51 1) Na seminarium przyszłam...... polecono mi,

Bardziej szczegółowo

Życzliwość na co dzień

Życzliwość na co dzień Życzliwość na co dzień Codziennie na swojej drodze mijamy setki ludzi - w pracy, szkole, na ulicach, w sklepach i w komunikacji miejskiej. Czy nie byłoby nam wszystkim milej i łatwiej, gdybyśmy byli dla

Bardziej szczegółowo

SPOSOBY NA DOBRY POCZĄTEK ROKU SZKOLNEGO

SPOSOBY NA DOBRY POCZĄTEK ROKU SZKOLNEGO SPOSOBY NA DOBRY POCZĄTEK ROKU SZKOLNEGO 1. Zadbanie, aby dziecko miało stałe miejsce do uczenia się, w którym znajdują się wszystkie potrzebne przedmioty. 2. Podczas odrabiania lekcji ważne jest stworzenie

Bardziej szczegółowo

marek porąbka mój adriatyk Patronat honorowy nad projektem: Konsul Honorowy Republiki Chorwacji w Krakowie Paweł Włodarczyk

marek porąbka mój adriatyk Patronat honorowy nad projektem: Konsul Honorowy Republiki Chorwacji w Krakowie Paweł Włodarczyk marek porąbka mój adriatyk Patronat honorowy nad projektem: Konsul Honorowy Republiki Chorwacji w Krakowie Paweł Włodarczyk Agnieszka Kamińska Zarząd Krajowy Towarzystwo Polsko-Chorwackie z siedzibą przy

Bardziej szczegółowo

E-450. Jak wybrać aparat cyfrowy? 20 lat fotografii Gazety Wyborczej OLYMPUS. lustrzanka na miarę GUY GANGON WADEMEKUM KUPUJĄCEGO

E-450. Jak wybrać aparat cyfrowy? 20 lat fotografii Gazety Wyborczej OLYMPUS. lustrzanka na miarę GUY GANGON WADEMEKUM KUPUJĄCEGO miesięcznik wszystkich fotografujących numer 6/2009 INDEX 250597 CENA 14,90z³ (w tym 7% VAT) 20 lat fotografii Gazety Wyborczej PREZENTACJE GUY GANGON OLYMPUS E-450 lustrzanka na miarę WADEMEKUM KUPUJĄCEGO

Bardziej szczegółowo

Pielgrzymka,18.01. 2013. Kochana Mamo!

Pielgrzymka,18.01. 2013. Kochana Mamo! Pielgrzymka,18.01. 2013 Kochana Mamo! Na początku mego listu chciałbym Ci podziękować za wiedzę, którą mi przekazałaś. Wiedza ta jest niesamowita i wielka. Cudownie ją opanowałem i staram się ją dobrze

Bardziej szczegółowo

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych

Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych dr Renata Maciejewska Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie Struktura próby według miasta i płci Lublin Puławy Włodawa Ogółem

Bardziej szczegółowo

16. niedziela po Trójcy Świętej

16. niedziela po Trójcy Świętej Centrum Misji i Ewangelizacji/ www.cme.org.pl 16. niedziela po Trójcy Świętej Główna myśl: Pan Jezus pociesza Tekst: J 11,1,3,17-27 Wskrzeszenie Łazarza Wiersz: Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem

Bardziej szczegółowo

M Ą D R O Ś Ć N O C Y

M Ą D R O Ś Ć N O C Y K H E N C Z E N T H R A N G U R I N P O C Z E A SONG FOR T H E K I NG Od pewnego czasu Gampopa miewał wiele dziwnych i żywych snów. Udał się więc do Milarepy po radę. Ten odpowiedział mu: Jesteś wielkim

Bardziej szczegółowo

Zapewne wasz trzylatek właśnie rozpocznie lub rozpoczął edukację przedszkolną, która wiąże się z pewnymi trudnościami dodatkowymi emocjami.

Zapewne wasz trzylatek właśnie rozpocznie lub rozpoczął edukację przedszkolną, która wiąże się z pewnymi trudnościami dodatkowymi emocjami. Współczesne przedszkola są otwarte na potrzeby rodziców i dzieci, dlatego też podejmują wiele inicjatyw i działań własnych, których celem jest podnoszenie jakości pracy placówki, a co za tym idzie podniesienie

Bardziej szczegółowo

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków,

J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, J. J. : Spotykam rodziców czternasto- i siedemnastolatków, którzy twierdzą, że właściwie w ogóle nie rozmawiają ze swoimi dziećmi, odkąd skończyły osiem czy dziewięć lat. To może wyjaśniać, dlaczego przesiadują

Bardziej szczegółowo

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1)

FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) FILM - W INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (A2 / B1) Turysta: Dzień dobry! Kobieta: Dzień dobry panu. Słucham? Turysta: Jestem pierwszy raz w Krakowie i nie mam noclegu. Czy mogłaby mi Pani polecić jakiś hotel?

Bardziej szczegółowo

Teksty Drugie 2005, 6, s. 210-215. Wiersze. Tadeusz Kantor. http://rcin.org.pl

Teksty Drugie 2005, 6, s. 210-215. Wiersze. Tadeusz Kantor. http://rcin.org.pl Teksty Drugie 2005, 6, s. 210-215 Tadeusz Kantor Tadeusz KANTOR Alaube żeby tylko ta chwila szczególna nie uleciała, jest przed świtem godzina 4 ta nad ranem - ta szczególna chwila, która jest w ą t i

Bardziej szczegółowo

Są rodziny, w których życie kwitnie.

Są rodziny, w których życie kwitnie. Są rodziny, w których życie kwitnie. Są rodziny, w których jest źle. Czy Twój dom jest spokojnym miejscem? Czy masz dokąd wracad? Czy czujesz się w domu bezpiecznie? Jeśli tak, to gratuluję. Niektóre dzieci

Bardziej szczegółowo

WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW

WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW WYBÓR SIEDMIU DIAKONÓW Teksty biblijne: Dz. Ap. 6, 1 7 Tekst pamięciowy: Gal. 6, 10 ( ) dobrze czyńmy wszystkim ( ) Nikt nie jest za mały, aby pomagać innym! Zastosowanie: * Pan Bóg pragnie, abyśmy otoczyli

Bardziej szczegółowo

PROGRAM WYCHOWAWCZY KLASY V SZKOŁY PODSTAWOWEJ W ZAWADCE OSIECKIEJ

PROGRAM WYCHOWAWCZY KLASY V SZKOŁY PODSTAWOWEJ W ZAWADCE OSIECKIEJ PROGRAM WYCHOWAWCZY KLASY V SZKOŁY PODSTAWOWEJ W ZAWADCE OSIECKIEJ Tematy i zagadnienia (cele edukacyjne) 1. Wybór samorządu klasowego prawa i obowiązki ucznia -kształtowanie postaw patriotycznych i świadomości

Bardziej szczegółowo

Ziemia. Modlitwa Żeglarza

Ziemia. Modlitwa Żeglarza Ziemia Ziemia, którą mi dajesz, nie jest fikcją ani bajką, Wolność którą mam w Sobie Jest Prawdziwa. Wszystkie góry na drodze muszą, muszą ustąpić, Bo wiara góry przenosi, a ja wierzę Tobie. Ref: Będę

Bardziej szczegółowo

Początek jest zawsze trudny

Początek jest zawsze trudny Początek jest zawsze trudny Pierwsze dni w przedszkolu są przeżyciem zarówno dla dziecka jak i jego rodziców. Dziecko prawie na cały dzień musi się rozstać z rodzicami, pozostając samo w nowym miejscu,

Bardziej szczegółowo

Anioły zawsze są obok ciebie i cały czas coś do

Anioły zawsze są obok ciebie i cały czas coś do Anioły zawsze są obok ciebie i cały czas coś do ciebie mówią zwłaszcza wtedy, kiedy się do nich modlisz. Ich subtelny głos, który dociera do nas w postaci intuicyjnych odczuć i myśli ciężko usłyszeć w

Bardziej szczegółowo

Test mocny stron. 1. Lubię myśleć o tym, jak można coś zmienić, ulepszyć. Ani pasuje, ani nie pasuje

Test mocny stron. 1. Lubię myśleć o tym, jak można coś zmienić, ulepszyć. Ani pasuje, ani nie pasuje Test mocny stron Poniżej znajduje się lista 55 stwierdzeń. Prosimy, abyś na skali pod każdym z nich określił, jak bardzo ono do Ciebie. Są to określenia, które wiele osób uznaje za korzystne i atrakcyjne.

Bardziej szczegółowo

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska

BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska BEZPIECZNY MALUCH NA DRODZE Grażyna Małkowska spektakl edukacyjno-profilaktyczny dla najmłodszych. (Scenografia i liczba aktorów - zależne od wyobraźni i możliwości technicznych reżysera.) Uczeń A - Popatrz

Bardziej szczegółowo

20 sposobów na wspieranie dziecka - w nauce i emocjach. Opracowała: Katarzyna Maszkowska- pedagog szkolny

20 sposobów na wspieranie dziecka - w nauce i emocjach. Opracowała: Katarzyna Maszkowska- pedagog szkolny 20 sposobów na wspieranie dziecka - w nauce i emocjach Opracowała: Katarzyna Maszkowska- pedagog szkolny Kiedy się uczymy, emocje są niezwykle ważne. Gdybyśmy uczyli się tylko biorąc suche fakty, które

Bardziej szczegółowo

Olimpiada Malucha. Małe olimpiady przedmiotowe. Imię i nazwisko. Szkoła...

Olimpiada Malucha. Małe olimpiady przedmiotowe. Imię i nazwisko. Szkoła... Małe olimpiady przedmiotowe Olimpiada Malucha Organizatorzy: Wydział Edukacji Urzędu Miasta w Koszalinie Centrum Edukacji Nauczycieli w Koszalinie Zespół Szkół nr 11 Szkoła Podstawowa nr 3 w Koszalinie

Bardziej szczegółowo

WYZWANIA EDUKACYJNE EDUKACJA DLA KAŻDEGO PORADY MAŁEJ EWUNI DUŻEJ EWIE. Dziecko jest mądrzejsze niż myślisz. Ewa Danuta Białek

WYZWANIA EDUKACYJNE EDUKACJA DLA KAŻDEGO PORADY MAŁEJ EWUNI DUŻEJ EWIE. Dziecko jest mądrzejsze niż myślisz. Ewa Danuta Białek 1 WYZWANIA EDUKACYJNE EDUKACJA DLA KAŻDEGO SZTUKA ŻYCIA W ŚWIECIE PORADY MAŁEJ EWUNI DUŻEJ EWIE Dziecko jest mądrzejsze niż myślisz Ewa Danuta Białek 1 2 Ewa Danuta Białek PORADY MAŁEJ EWUNI DUŻEJ EWIE

Bardziej szczegółowo

Wizyta w Gazecie Krakowskiej

Wizyta w Gazecie Krakowskiej Wizyta w Gazecie Krakowskiej fotoreportaż 15.04.2013 byliśmy w Gazecie Krakowskiej w Nowym Sączu. Dowiedzieliśmy, się jak ciężka i wymagająca jest praca dziennikarza. Opowiedzieli nam o tym pan Paweł Szeliga

Bardziej szczegółowo

Tytuł ogłoszenia ma znaczenie!

Tytuł ogłoszenia ma znaczenie! Tytuł ogłoszenia ma znaczenie! Dawałeś kiedyś ogłoszenie swojej firmy albo działalności? To nie popełniaj tego samego błędu co wszyscy! Przedstawię Tobie teraz sposób jak ustrzec się błędu który jest dość

Bardziej szczegółowo

Materiał dla uczniów nr 1.1. Konsekwencje somatyczne zażywania środków psychoaktywnych (tabelka do wypełnienia).

Materiał dla uczniów nr 1.1. Konsekwencje somatyczne zażywania środków psychoaktywnych (tabelka do wypełnienia). Materiał dla uczniów nr 1.1. Konsekwencje somatyczne zażywania środków psychoaktywnych (tabelka do wypełnienia). Konsekwencje SOMATYCZNE Materiał dla uczniów nr 1.2. Konsekwencje psychiczne zażywania środków

Bardziej szczegółowo

Zmiana przekonań ograniczających. Opracowała Grażyna Gregorczyk

Zmiana przekonań ograniczających. Opracowała Grażyna Gregorczyk Zmiana przekonań ograniczających Opracowała Grażyna Gregorczyk Główny wpływ na nasze emocje mają nasze przekonania na temat zaistniałych faktów (np. przekonania na temat uprzedzenia do swojej osoby ze

Bardziej szczegółowo

ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE

ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE 1 ŻYCIE BEZ PASJI JEST NIEWYBACZALNE 2 Padał deszcz. Mówią, że podczas deszczu dzieci się nudzą. Nie oni. Ukradkiem wzięli rowery i postanowili pojechać przed siebie: -myślisz, że babcia nas widziała?

Bardziej szczegółowo

"PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA"

PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA "PRZYGODA Z POTĘGĄ KOSMICZNA POTĘGA" Maciej Rak kl.4a 1 PEWNEGO DNIA W SZKOLE NA LEKCJI MATEMATYKI: PANI: Dzieci, proszę o ciszę!!! STAŚ: Słuchajcie pani, bo jak nie, to zgłoszę wychowawczyni żeby wpisała

Bardziej szczegółowo

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania

Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Przygotowanie do przyjęcia Sakramentu Pojednania Czasem źle postępujemy Przez moje złe czyny (grzechy) inni ludzie się smucą, a czasami nawet płaczą. Moje złe czyny brudzą serce. Serce staje się brudne

Bardziej szczegółowo

OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ

OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ OKOLICZNOŚCIOWE WYDANIE GAZETKI SZKOLNEJ KLASY III PUBLICZNEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. ARMII KRAJOWEJ 1 Drogi Czytelniku! Życzymy Ci przyjemnej lektury Szkolnego Newsa. Zachęcamy do refleksji nad pytaniem

Bardziej szczegółowo

Witaj, Odważ się i podejmij wyzwanie- zbuduj wizję kariery, która będzie odzwierciedleniem Twoim unikalnych umiejętności, talentów i pragnień.

Witaj, Odważ się i podejmij wyzwanie- zbuduj wizję kariery, która będzie odzwierciedleniem Twoim unikalnych umiejętności, talentów i pragnień. Witaj, Nazywam się Magdalena Kluszczyk. Jestem self-leadership coachem i coachem kariery. Wspieram ludzi w budowaniu i odkrywaniu sukcesu na własnych warunkach. Stwórz wizję kariery to pierwszy krok na

Bardziej szczegółowo

Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2. Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo

Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2. Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo Andrzej Graca BEZ SPINY CZYLI NIE MA CZEGO SIĘ BAĆ Andrzej Graca: Bez spiny czyli nie ma czego się bać 3 Copyright by Andrzej Graca & e-bookowo Grafika i projekt okładki: Andrzej Graca ISBN 978-83-7859-138-2

Bardziej szczegółowo

www.abcprzedszkola.pl

www.abcprzedszkola.pl 1 do artykułu z cyklu Bajkowe Abecadło autorstwa Chanthy E.C. zamieszczonego na www.abcprzedszkola.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Występują: Narrator (przedszkolanka lub rodzic) Brzydkie Kaczątko Mama

Bardziej szczegółowo

Nr 2(14).Rok4.Listopad, grudzień 2010r.

Nr 2(14).Rok4.Listopad, grudzień 2010r. Miejskie Przedszkole Nr 2 w Chodzieży im. Szewczyka Dratewki Nr 2(14).Rok4.Listopad, grudzień 2010r. Nasz adres internetowy:www.przedszkole2chodziez.neostrada.pl red. Wanda Generowicz Styczeń Dzisiaj jestem

Bardziej szczegółowo

Powody niechęci dziecka do przedszkola można podzielić na kilka grup...

Powody niechęci dziecka do przedszkola można podzielić na kilka grup... Dlaczego dziecko nie chce iść do przedszkola? Zapytaliśmy Eksperta dlaczego maluchy nie chcą chodzić do przedszkola. Bez względu na to, czy Twój maluch buntuje się sporadycznie, czy nagminnie się awanturuje

Bardziej szczegółowo

POŻEGNANIE Z BLISKIMI

POŻEGNANIE Z BLISKIMI POŻEGNANIE Z BLISKIMI SPIS TREŚCI: Wprowadzenie Rozdział 1 POGRZEB Rozdział INNE SPOSOBY POŻEGNANIA 3 1 POŻEGNANIE Z BLISKIMI Wprowadzenie Czasami będziesz smutny, zły, będziesz płakać czy bać się tego,

Bardziej szczegółowo

Geneza. Plan wydarzeń

Geneza. Plan wydarzeń Geneza Geneza Pomysł napisania opowiadania o Lampo powstał, kiedy Roman Pisarski poznał historię psa, która została opisana we włoskiej gazecie. Plan wydarzeń 1. Pies przyjeżdża do Marittimy. 2. Zawiadowca

Bardziej szczegółowo

Duchowa Mądrość ZDROWIU I UZDRAWIANIU HAROLD L D KLEMP

Duchowa Mądrość ZDROWIU I UZDRAWIANIU HAROLD L D KLEMP Duchowa Mądrość o ZDROWIU I UZDRAWIANIU e HAROLD L D KLEMP P Duchowa Mądrość o ZDROWIU I UZDRAWIANIU HAROLD KLEMP E ECKANKAR www.eckankar.org Duchowa Mądrość o zdrowiu i uzdrawianiu Copyright 2008 ECKANKAR

Bardziej szczegółowo

Prawdziwa miłość ani nie poucza, ani nie straszy.

Prawdziwa miłość ani nie poucza, ani nie straszy. 5 6 Tyle nam powiedział Święty Paweł, jaka może być miłość: cierpliwa, wytrwała... Widzimy taką miłość w życiu między ludźmi. Możemy ją opisać, używając słów mniej lub bardziej udanych, ale można się zgubić

Bardziej szczegółowo

TRAVEL COACHING. WYSPY KANARYJSKIE

TRAVEL COACHING. WYSPY KANARYJSKIE Będąc szczęśliwym jesteś niemal jak słońce emanujesz wewnętrznym ciepłem i energią. Blask, który się z Ciebie emanuje ma moc oświetlenia wszystkich ścieżek, którymi chcesz pójść. Czasami jednak boisz się

Bardziej szczegółowo

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły.

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. SZKOŁA dla RODZICÓW Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. (...) Dzieci potrzebują tego, aby ich uczucia były akceptowane i doceniane. Kto pyta nie błądzi. Jak pomóc

Bardziej szczegółowo

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej.

Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. Kolejny udany, rodzinny przeszczep w Klinice przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Mama męża oddała nerkę swojej synowej. 34-letnia Emilia Zielińska w dniu 11 kwietnia 2014 otrzymała nowe życie - nerkę

Bardziej szczegółowo

Co pamiętam jeszcze z mojej podróży po Azji?

Co pamiętam jeszcze z mojej podróży po Azji? Co pamiętam jeszcze z mojej podróży po Azji? Choć było to tak dawno, wydawało mi się, że pamiętam wszystko. A tymczasem, kiedy czytam moje notatki z podróży, okazuje się, że nie pamiętałam już prawie niczego.

Bardziej szczegółowo

PRACA Z PRZEKONANIAMI W PROGRAMIE SIMONTONA INSTRUKCJE ROZWIJANIE I WZMACNIANIE KOMPETENCJI EMOCJONALNEJ

PRACA Z PRZEKONANIAMI W PROGRAMIE SIMONTONA INSTRUKCJE ROZWIJANIE I WZMACNIANIE KOMPETENCJI EMOCJONALNEJ PRACA Z PRZEKONANIAMI W PROGRAMIE SIMONTONA INSTRUKCJE ROZWIJANIE I WZMACNIANIE KOMPETENCJI EMOCJONALNEJ To nie rzeczy nas smucą, ale sposób w jaki je widzimy (Epiktet 55 135). Powyższe stwierdzenie wyjaśnia,

Bardziej szczegółowo

Przed podróŝą na Litwę

Przed podróŝą na Litwę Przed podróŝą na Litwę Źródło: http://www.hotels-europe.com/lithuania/images/lithuania-map-large.jpg BirŜai to niewielkie miasto litewskie wyznaczone jako miejsce kolejnego, juŝ piątego spotkania przedstawicieli

Bardziej szczegółowo

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.

Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca. Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano

Bardziej szczegółowo

Pultusk24 Walentynkowe wiersze

Pultusk24 Walentynkowe wiersze Walentynka nr 1 To nasze pierwsze Walentynki po ślubie, a ja to święto niesłychanie lubię. W dniu zakochanych 14 lutego Zdarzyć się może coś wyjątkowego. Składam Ci więc Mężu z serca wprost życzenia, by

Bardziej szczegółowo

Laureat: Nagrody Nobla 80 Nagrody NIKE 98

Laureat: Nagrody Nobla 80 Nagrody NIKE 98 Laureat: Nagrody Nobla 80 Nagrody NIKE 98 Nadchodzi dla Miłosza czas przełomowy zmierzenie się ze sławą i popularnością. Milczenie krytyki polskiej na temat Miłosza ; nieśmiałe upominanie się o jego miejsce.

Bardziej szczegółowo

Przyjazne dziecku prawodawstwo: Kluczowe pojęcia

Przyjazne dziecku prawodawstwo: Kluczowe pojęcia Przyjazne dziecku prawodawstwo: Kluczowe pojęcia Co to są prawa?....3 Co to jest dobro dziecka?....4 Co to jest ochrona przed dyskryminacją?....5 Co to jest ochrona?....6 Co to jest sąd?...7 Co to jest

Bardziej szczegółowo

Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie

Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie Liczą się proste rozwiązania wizyta w warsztacie Szybciej poznaję ceny. To wszystko upraszcza. Mistrz konstrukcji metalowych, Martin Elsässer, w rozmowie o czasie. Liczą się proste rozwiązania wizyta w

Bardziej szczegółowo

Uzupełnij: Vorname:..

Uzupełnij: Vorname:.. Uzupełnij: Vorname:.. Name: Geburtsdatum:.. Land:. Adresse:. Telefonnummer: E-Mail:.. Schule:... Klasse:... Geschwister:.. Lieblingsfach: Lieblingslehrer:. Freunde: Haustiere:.. Hobbys:. Freizeit:. Tam,

Bardziej szczegółowo

Wernisaż. Wystawa prac studentów Kierunku Plastycznego Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Sanoku

Wernisaż. Wystawa prac studentów Kierunku Plastycznego Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Sanoku Wernisaż Wystawa prac studentów Kierunku Plastycznego Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Sanoku Od czterech lat mam przyjemność prowadzić zajęcia z malarstwa i rysunku na Sanockim Uniwersytecie Trzeciego Wieku

Bardziej szczegółowo

Marcin Pałasz. ilustracje Olga Reszelska

Marcin Pałasz. ilustracje Olga Reszelska Marcin Pałasz ilustracje Olga Reszelska Copyright by Marcin Pałasz Edycja Copyright by Skrzat, Kraków 2012 Redakcja: Sylwia Marszał Korekta: Agnieszka Sabak Skład: Łukasz Libiszewski Ilustracje: Olga Reszelska

Bardziej szczegółowo

Motto. Wszystko ma swoje przyczyny i sens. Wojciech Zinka

Motto. Wszystko ma swoje przyczyny i sens. Wojciech Zinka Dzień dobry! O mnie Nazywam się Wojciech Zinka i jestem wariatem Na schizofrenię zachorowałem w roku 2004, w wieku 22 lat Opowiem jak szaleństwo zmieniło moje życie Motto Wszystko ma swoje przyczyny i

Bardziej szczegółowo

Konspekt szkółki niedzielnej

Konspekt szkółki niedzielnej Główna myśl: Pan Bóg wszystko stworzył Konspekt szkółki niedzielnej 3. NIEDZIELA PO WIELKANOCY Jubilate Tekst: 1 Księga Mojżeszowa 1,1-4,26-31;2,1-4 Stworzenie świata i człowieka Wiersz przewodni: 1 Księga

Bardziej szczegółowo

Muchomorki Maj. W maju Muchomorki dowiedziały się jakie cechy. charakteru i działania sprzyjają pogłębianiu wiedzy.

Muchomorki Maj. W maju Muchomorki dowiedziały się jakie cechy. charakteru i działania sprzyjają pogłębianiu wiedzy. Muchomorki Maj Bloki tematyczne: 1. Sztuka bycia mądrym 2. Łąka wiosna 3. Aktywnie, zdrowo, rodzinnie 4. Dzieci Świata W maju Muchomorki dowiedziały się jakie cechy charakteru i działania sprzyjają pogłębianiu

Bardziej szczegółowo

NASZE AMBASADORKI, ULA I NIKKO

NASZE AMBASADORKI, ULA I NIKKO NASZE AMBASADORKI, ULA I NIKKO MONIKA KUSZYŃSKA Krucha śpiewaczka wyśpiewująca nadzieję. Jej misją jest zaszczepianie w ludziach pozytywnego myślenia i wsparcie w przeżywaniu cierpienia. Pokazuje innym,

Bardziej szczegółowo

MAŁY PABLO I DWIE ŚWINKI

MAŁY PABLO I DWIE ŚWINKI ROBERT MAICHER MAŁY PABLO I DWIE ŚWINKI Poleca: SuperKid.pl Zapewnij dzieciom dobry start! Copyright by Robert Maicher Data: 03.02.2008 Tytuł: Mały Pablo i dwie świnki Autor: Robert Maicher Wydanie I Seria:

Bardziej szczegółowo

Scenariusz zajęć dla uczniów dotyczący przemocy ze strony dorosłych w drugim roku realizacji programu. Temat: Powiedz Nie nieznajomemu.

Scenariusz zajęć dla uczniów dotyczący przemocy ze strony dorosłych w drugim roku realizacji programu. Temat: Powiedz Nie nieznajomemu. Scenariusz zajęć dla uczniów dotyczący przemocy ze strony dorosłych w drugim roku realizacji programu Adresat: Uczniowie klas II-III Temat: Powiedz Nie nieznajomemu. Cele: 1) kształtowanie świadomości,

Bardziej szczegółowo

Jak mam uwielbiać Boga w moim życiu, aby modlitwa była skuteczna? Na czym polega uwielbienie?

Jak mam uwielbiać Boga w moim życiu, aby modlitwa była skuteczna? Na czym polega uwielbienie? Jak mam uwielbiać Boga w moim życiu, aby modlitwa była skuteczna? Na czym polega uwielbienie? UWIELBIAJ DUSZO MOJA PANA!!! ZANIM UWIELBISZ PRAWDZIWIE ZAAKCEPTUJ SYTUACJĘ, KTÓRĄ BÓG DOPUSZCZA UWIELBIANIE

Bardziej szczegółowo

W POSZUKIWANIU KOPCIUSZKA

W POSZUKIWANIU KOPCIUSZKA ANETA ANTOSIAK W POSZUKIWANIU KOPCIUSZKA SCENARIUSZ PRZEDSTAWIENIA Copyright by CeTVbja\T8Wh^TVl]ab 4eglfglVmaTF^XaX Żory 2013 ISBN 978-83-63-171-32-2 www.skene.com.pl e-mail: pracownia@skene.com.pl Wydawca

Bardziej szczegółowo

Gdy dziecko często wpada w złość

Gdy dziecko często wpada w złość ZESPÓŁ PORADNI NR 3 Poradnia Psychologiczno - Pedagogiczna nr 6 Specjalistyczna Poradnia Wczesnej Diagnozy i Rehabilitacji 20-863 Lublin, ul. Młodej Polski 30 tel./ fax (81) 741-09- 30; 0-501-37-00-90

Bardziej szczegółowo

Jaki jest poziom Twojej skuteczności i gotowości do życia z pasją?

Jaki jest poziom Twojej skuteczności i gotowości do życia z pasją? Jaki jest poziom Twojej skuteczności i gotowości do życia z pasją? test, BONUS SPECJALNY dla czytelniczek i klientek Inkubatora Kobiecych Pasji Autorka testu: Grażyna Białopiotrowicz Jaki jest poziom Twojej

Bardziej szczegółowo

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem!

Proszę bardzo! ...książka z przesłaniem! Proszę bardzo!...książka z przesłaniem! Przesłanie, które daje odpowiedź na pytanie co ja tu właściwie robię? Przesłanie, które odpowie na wszystkie twoje pytania i wątpliwości. Z tej książki dowiesz się,

Bardziej szczegółowo

s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM

s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM s. Adriana Miś CSS Mały Ogrodnik Opowiadania o owocach Ducha Świętego Wydawnictwo WAM Nierówna walka Tego dnia Ogrodnik

Bardziej szczegółowo